Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.10.2008
poniedziałek

Nici z majestatu

20 października 2008, poniedziałek,

Kilkadziesiąt lat temu Michał Radgowski, ówczesny zastępca M.F. Rakowskiego, stworzył i prowadził w naszym piśmie rubrykę „Polityka i obyczaje”, która obok rubryki „Coś z życia” (Urbana) należała do najbardziej popularnych. Patrząc na wydarzenia ostatnich dni, można powiedzieć, że politykę mamy teraz lepszą  niż obyczaje. Udało się w Brukseli uniknąć katastrofy energetyczno – klimatycznej, a to jest dziś sprawa chyba dla nas  najważniejsza. Czy wprowadzanie zasady jednomyślności (czytaj: weta) i odroczenie do grudnia wystarczy, to się okaże. W czasie najbliższych tygodni będą trwać negocjacje w sprawie emisji CO2 i wtedy zobaczymy, co zdołano dla Polski wywalczyć. Powinien to być pułap mobilizujący, ale nie morderczy, bo weto – nawet gdyby trzeba było się doń uciekać – nie byłoby pożądane. Mam nadzieję, że ELKA na naszym forum nie ma racji, kiedy pisze, że siedzimy w węglowym szambie i w grudniu zostaniemy sami.

Inna dobra wiadomość polityczna to porozumienie Platformy i SLD w sejmowej Komisji Zdrowia w sprawie pakietu ustaw zdrowotnych. Byłby to krok w kierunku reformy systemu, który gorszy niż obecnie być nie może. Nie zgadzam się ze znakomitym Jackiem Żakowskim, który opowiada się w „Gazecie” za referendum w tej sprawie. Referendum ws. reformy systemu opieki zdrowotnej  to demokracja fikcyjna, gdyż zwyczajny obywatel nie jest w stanie rozpoznać zalet i wad proponowanych zmian, do urny się nie pofatyguje, albo będzie głosował tak, jak każe ksiądz bądź dyktuje strach przed prywatyzacją. Ta sprawa nie nadaje się do referendum, od tego są specjaliści, organizacje lekarzy i pacjentów, rząd, samorząd, politycy, wreszcie demokracja – ale nie bezpośrednia. Nie ma co liczyć na vox populi, podobnie jak byłbym przeciw referendum  w sprawie kary śmierci. Już wolałbym referendum w sprawie przerywania ciąży, ale na to połączone siły prawicy i Episkopatu nie pójdą.  Pocieszające, że chociaż w jednej  ważnej sprawie Platforma dogadała się z SLD, bo  – przy tym prezydencie i jego zapowiedziach weta – to jedyny sposób, żeby w Polsce coś zmienić.

Niestety, ten prezydent spowodował  dalszy upadek obyczajów i  własną  kompromitację. Nie oglądałem „Kropki nad i” z udziałem Lecha Kaczyńskiego (byłem wtedy zagranicą), ale czytałem w mediach zagranicznych,  co mówił  prezydent do dziennikarki: „I’ll get you!”, „You are on my list now”, „You will be sorry”.  Sięgnąłem do mediów polskich, w których wyczytałem, że Monika Olejnik „reprezentuje pewne kręgi” i nawet Walter jej nie uratuje. Podobno prezydent doprowadził znaną dziennikarkę do łez. Mogę jej tylko współczuć.

Monika Olejnik jaka jest – każdy widzi, to instytucja, której nie stworzył żaden brat bliźniak, żaden Kwiatkowski, Walter, Urbański czy Wildstein. Potrafi być tak dociekliwa i nieczuła, że nie chciałbym być jej rozmówcą, aczkolwiek są tacy, którzy potrafią z nią rozmawiać, np. Roman Giertych. Lech Kaczyński na pewno nie potrafi, gdyż (a) nie znosi sprzeciwu, (b) w sprawie Brukseli racja leżała po stronie rządu (którego przedstawiciele, z premierem na czele, nie zawsze zachowali klasę, ale to inna sprawa), (c) jest wrogiem mediów, zwłaszcza tych z „układu”, czyli TVN jak najbardziej. Musiał więc L.K. przystępować do rozmowy naburmuszony bardziej niż zazwyczaj, a M.O. również, gdyż pamiętam, jak w tejże Brukseli dała się we znaki rządowi.

Pod żadnym pozorem prezydent nie powinien był jednak dać się wyprowadzić z równowagi ani straszyć dziennikarki, że znajduje się  na jego krótkiej liście. Toż to skandal, a nie żoliborska inteligencja! Spod cienkiej warstwy „żoliborskiej inteligencji” i bon motów w rodzaju „zdarzało mi się być sympatyczniejszym wobec dam”, wyszła jednak prawdziwa natura – arogancja, złość, pamiętliwość, napastliwość, mściwość. Tego nie uda się ukryć ani za najpiękniejszym nawet  bukietem kwiatów, ani  przesłonić bilecikiem.

***

PS. Odpowiedzi z różnych szuflad,  jak pisał Władysław Kopaliński.

PIRS uważa, że Lech Wałęsa nie nadaje się na mędrca Europy. Po części zgadzam się, ale nikogo innego byśmy w tym gronie nie mieli, więc dobrze się stało. Zgadzam się z RYSZARDEM, że prezydent Kaczyński za publiczne pieniądze prowadzi kampanię wyborczą, ale nie stanowi to naruszenia prawa – tylko dobrych obyczajów, a do tego już przywykliśmy. LESZEK ma rację, że to, co oglądamy, to „pełzająca zmiana systemu parlamentarno – gabinetowego na prezydencki”. W tej sprawie bije na alarm Waldemar Kuczyński, którego popieram.

Tusk niesłusznie mówi, że trzeba zmieni ć konstytucję, na bardziej klarowną. Przede wszystkim po wyborach trzeba zmienić prezydenta. Jestem jednak optymistą. Podzielam pogląd KECAJA: przyszłość Polski widzę różowo z powodu końca rządów PiS/LPR/Samoobrony, a chcieli rządzić do końca tysiąclecia. Podobnie jak BABCIA M. uważam, że im bardziej aktywna jest Jego Nadętość, tym więcej punktów dla Tuska. Żeby on tylko nie robił takich głupstw jak z samolotem i powściągnął swoich rewelersów (Nowak, Chlebowski i inni), żeby bardziej liczyli się ze słowami. MEDICUS potwierdza moje obserwacje: Zawyżona samoocena, ekspansywność, podwyższony nastrój, nadmierne pobudzenie, nadaktywne zachowania, od depresji do euforii. NEFER NEFER uważa, że „za tego Kiszczaka” Tusk powinien wziąć prezydenta za klapy i nim potrząsnąć. Jestem innego zdania – największym wrogiem prezydenta jest Lech Kaczyński. Nie trzeba potrząsać – sam spadnie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. „porozumienie Platformy i SLD w sejmowej Komisji Zdrowia w sprawie pakietu ustaw zdrowotnych. Byłby to krok w kierunku reformy systemu, który gorszy niż obecnie być nie może. ”

    Oj ! Może, może choć trudno to sobie wyobrazić. W każdym razie zgadzam się z Autorem, że reforma wprowadzona być musi. Mam swoje lata i o funkcjonowaniu służby zdrowia coś wiem. Dziwię się tylko PO że dała sobie wmówić prywatyzację. Z tego co ja wiem to ma byc komercjalizacja i bardzo dobrze. Już związek lekarzy i kogo tam jeszcze krzyczy, że to uderzy w pacjentów. Czyżby ? Od lat leczę zęby w prywatnym gabinecie, chodzę do prywatnej przychodni ogólnej i specjalistycznych.

  2. Czym Jaś (w angielskiej gazecie byłoby „John” oczywiście) za młodu nasiąkł, tym na starość trąci.
    Oj chyba to wpływ autorytetów kształtujących naszego Autora, a przywołanych w tym felietoniku, tuzów dziennikarstwa Mieczysława F. Rakowskiego i najwyższego autorytetu moralnego, pierwszego dietetyka PRL redaktora Jerzego Urbana. Znając zamiłowianie wspomnianych do ustrojów demokratycznych nie dziwi cytat:

    „zwyczajny obywatel nie jest w stanie rozpoznać zalet i wad proponowanych zmian, do urny się nie pofatyguje, albo będzie głosował tak, jak każe ksiądz bądź dyktuje strach przed prywatyzacją.”

    Tak tak. Tylko oświecone głowy Pana Passenta, Urbana, Rakowskiego (tuż to wybitny specjalista od ekonomii) no i w ostateczności wybitnych specjalistów od zagadnień zarządzania służbą zdrowia jak historyka Donalda Tuska i doktora nauk rolniczych Pana Olejniczaka do spółki z politologiem Napieralskim sa w stanie ocenić jak uszczęścliwić ten głupi zaściankowy i sklerykalizowany do szpiku kości motłoch.
    Pięknie. Zaraz rozlegną się tu głosy zachwytu nad elokwencją i głębią myśli Pana Redaktora. Gratuluje. Szkoda tylko że pisać będą, czy tego chcą czy nie ZWYCZAJNI ludzie, bo Urban i Rakowski to pewnie nawet się tu nie pofatygują. Myślę, że na kapitanie to się tu kończy. Ciekawe więc na ile wiarygodne będą te zachwyty ludzi, którzy nie potrafią oceniać wad i zalet, pofatygować się do urny itp. To, że samoocena forumowiczów na Pana blogu jest tak zawyżona nie zmienia faktu, że to są ZWYCZAJNI ludzie. I zanim Pan ZWYCZAJNYCH ludzi zacznie obrażać, niech się Pan 3 razy zastanowi czy redaktorem naczelnym Polityki jest nadal M.F. Rakowski a najpoczytniejszą rubryką jest rubryka Pana Urbana czy jednak coś się w tym kraju zmieniło. W Polityce te zmiany ida wolniej jasne. Ale jednak. Świat się zmienia. Warto na to zwrócić uwagę.

    Pozdrawiam
    Łukasz – ZWYCZAJNY CZŁOWIEK

  3. los zgotowany Pani Alicji Tysiąc, która ośmieliła się wygrać ze skleryzowaną „wolną Polską” jest na szczęście tematem dla Polityki, choć nie w Pana wykonaniu – to żaden przytyk, naprawdę ! – nie jest jednak żadnym newsem dla większości innych periodyków. Niektóre z tych innych są kreowane na „opiniotwórcze”.
    Ja uważam, że Polityka jest opiniotwórcza, a Pan w niej jeszcze bardziej, dlatego proszę o komentarz w tej skandalicznej sprawie. Zaszczuwa się nieszczęśiwą kobietę i to w Polsce od wieków ponoć tolerancyjnej, ale tylko wobec wyznawców państwowego wyznania, jak widać co krok

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Swoja droga ciekawe kto jeszcze jest na krotkiej liscie naszego prezydenta z Zoliborza. Dlaczego nikt o to nie pyta?

    Sporzadzanie list proskrypcyjnych to stara, antyczna metoda walki politycznej. Robil je Sulla, a pozniej triumwirat : Marek Antoniusz, Oktawian i Lepidus. Tak wiec pan LK trafil w bardzo dobre towarzystwo (choc nie z Zoliborza, a Sulla wychowywal sie wrecz na podworku). Jedna z ofiar triumwiratu M-AOL byl Marcus Tullius Cicero. Pani Olejnik tez wiec znalazla sie w doborowym wrecz towarzystwie, choc zimny dreszcz przebiega po plecach. O ile dobrze pamietam Marek Antoniusz kazal bowiem Cycerona po prostu zamordowac. Ciekawostka: Cyceron mial brata o imieniu Kwintus, a Marek Antoniusz kazal zabic obu. Czyzby ten szczegol tez mial cos wspolnego z prezydentem LK? Dla ulatwienia dodam, ze nie chodzi o to, gdzie wychowali sie Cycero i Kwintus, natomiast obaj chcieli ukrasc ksiezyc. Tyle, ze Marek Antoniusz ucial wyciagajace sie ku niebu raczki. Ot, taka przypowiesc z dawnych czasow. Mozna od nowa pisac historie, nieprawdaz?

  6. Passent jak zwykle nie zawiódł, znowu Kaczyński na tapecie! Chłopie, nudzisz już, ciągle jedno i to samo.

    Nie jesteście – Paradowska, Żakowski, Wołek, Najsztub, aaa i Kuczyński (pocieszny koleś) – gorsi od Nowaka i Rydzyka w tropieniu wroga. Udajecie elyty, a zwalczacie oponentów z taką samą zaciekłością.

    No ale, teczuszka czela na odtajnienie, zobaczymy komu „nie wyrządziły” krzywdy „autorytety” od wszystkiego.

  7. Pan tu Panie Passent znowu Prezydenta RP krytykujesz – a ja gore ! Po przeczytaniu artykulu o ZAMORDOWANIU willi Wertheima w Konstancinie przez ferajne zwiazana z PO ! Zburzenie zabytkowej (wg. mnie nie trzeba wpisu azeby to miejsce/obiekt uwazac za zabytek) jest symbolem patrzenia przez rych tandeciarzy -> Wejchert,Büchner i ich nadwornego tandeciarza „Architekta” Kuczynskiego na przepisy prawa – o dobrym smaku nie mówiac/piszac. Syf i gemyla jaka jest wszechobecna w Warszawie -> Dworzec Centralny (nie obca Sz.Panu jezeli przypomne sobie Pana wsiadajacego do EuroCity do W-wy w Poznaniu) jest owocem „pracy” „Bufetowej” i o tym moze Pan napisze !?? W koncu co Pan ryzykuje piszac o tandeciarzach z Real Estate Managment i ITI ??? Czekam & Pozdrawiam

  8. Uparcie wierzę w to, że sam spadnie. Tylko cholera raczy wiedzieć ile jeszcze głupot na niekorzyść tego kraju popełni zanim łaskawie odklei się od stołka…

  9. (Dokańczając ostatnie blogowe zdanie) …czego sobie i jemu życzymy jak najszybciej 🙂

  10. W dzisiejszej GW świetne komentarze Jarosława Kurskiego ( żal z powodu jego brata Jacka), Rafała Kalukina i Waldemara Kuczyńskiego odnośnie prezydenta, szkoda że nie wszyscy chcą to przeczytać.
    Tym razem zawiódł bardzo ceniony Jacek Żakowski. Tylko straszył, że będzie jeszcze gorzej, nie podając żadnej alternatywy. Zakładanie, że oświecony lud (w opinii Jacka Kurskiego „oświecony inaczej”) słusznie zadecyduje i weźmie na siebie odpowiedzialność za reformę służby zdrowia, uważam za niesłuszne. Naród podejmie decyzję, a politycy i tak będą ponosili za to odpowiedzialność.

  11. Swieta racja!

  12. Dziękuję Panie Passent, że przyłącza się Pan do oburzenia obywatelskiego (widać je na forach) i że podziela Pan opinię Adama Szostkiewicza! Zaskoczeniem jest dla mnie, że o groźbach Kaczyńskiego wobec Olejnik pisała zagraniczna prasa… Nic nie słyszałam o tym w naszych mediach. Telewizja raczej milczy o tej sprawie. Denerwuje mnie niańczenie Lecha Kaczyńskiego przez wielu dziennikarzy. Jak mogło im przechodzić przez usta, że sprawa jest zamknięta, bo Prezydent przeprosił! Przecież to nie jest zwykły obywatel, który wkurzył się na dziennikarkę. To głowa państwa. Nie jest więc i nie może być to sprawa zamknięta – dotyczy ona wszystkich obywateli. Mam nadzieję, że więcej dziennikarzy zdeklaruje oburzenie, że weźmie w obronę Olejnik. Proszę Pana o zachęcenie ich do gestu solidarności z koleżanką po fachu.

  13. Jestem jak najbardziej za, podzielam zdanie ze nie trzeba jej tej nadetosci stracac sama spadnie , ja zyczylbym sobie zeby choc to ponoc nieladnie po drodze pekla. Nie przypuszczam, ze po tych ostatnich „genialnych” posunieciach p.prezydenta znalazl sie w Polsce ktos w miare rozsadny kto by chcial na niego glosowac, no ale ma jeszcze przed soba pelne dwa lata „urzedowania” i nie wiadomo czego ( jakichs glupstw) jeszcze moze dokonac, i tyle
    Z powazaniem

  14. Kleine Ente,
    Biedaczysko musi sie dowartosciowac w stylu sutenerskim. Zapchal sobie glowe bzdurami o zabach i teraz na sile probuje zainteresowac tym innych. Za duzo „Ojca chrzesnego”, Auf Wiedersehen po wyborach poplynie w sina dal.

  15. Czy prezydent grożący dziennikarce (jednej z najlepszych), wyzywający od TW stokrotek nie powinien stanać przed sądem?
    Czy prezes TVPiS blokuje te informacje , bo boi się , że też go załatwią?
    Co za zbieg okoliczności , że kobieta Ziobro dostałą tam misję specjalną? (Mają już ślub – bo co na to powie ojciec dyrektor)

  16. Kto nie oglądał, a chciałby obejrzeć „Kropkę nad i” z udziałem LK, ten ma możliwość.
    Tu ➡ http://www.tvn24.pl/3916,1,kropka_nad_i.html
    (nie ten duży obrazek na górze, tylko te dwa mniejsze poniżej)
    Polecam zwłaszcza końcówkę drugiej części.

    Pozdrawiam
    Radecki

  17. Dwie sprawy, w tekście szanownego pana red. marginalne:

    1. Nie podzielam ochów i achów na temat fenomenu pani Olejnik. Wręcz przeciwnie. Jeśli po kilku jej zdaniach jestem w stanie wyczuć, czy lubi rozmówcę, czy wręcz przeciwnie, to nie jest to osoba na właściwym miejscu. Sposób prowadzenia przez nią rozmów jest arogancki, lansujący własną osobę a nie temat. Kiedyś słyszałem opinię, że dziennikarz prowadzący wywiad powinien być jak powietrze – potrzebny, ale niewidoczny. Ona postępuje jakby chciała udowodnić tezę zupełnie przeciwną.

    2. Sprawa szpitali, czy szerzej całej służby zdrowia.
    Od pewnego czasu lansuje się tezę, że tylko szpitale prywatne zapobiegną degrengoladzie i wyszukuje się na siłę przykłady sprywatyzowanych, gdzie wszystko jest okey. I tylko dociekliwy widz/słuchacz/czytelnik zauważa niekiedy, że od czasu do czasu pojawiają się wypowiedzi tego czy innego dyrektora szpitala, że koszty leczenia większości przypadków są wyższe, czasami o wiele wyższe, niż refundacja Kasy Chorych, a szpital publiczny z zasady nie może odmówić przyjęcia chorego, chociaż stara się czasami jak może.
    Jeżeli 80 czy 90% wszystkich szpitali jest notorycznie zadłużonych, a po umorzeniu długów ponownie w nie popada, to znaczy, że SYSTEM jest wadliwy.

  18. Jeżeli Lech Kaczyński mówi: „zdarzało mi się być sympatyczniejszym wobec dam” to co z tego stwierdzenia wynika.
    Ano tylko to ,że ZWYKLE jest wobec „dam” mniej sympatyczny (małpa w czerwonym).
    Panie Redaktorze to co pisałem jakiś czas temu, ze ważne jest jak sie zachowuje osoba publiczna się sprawdza.
    To przecież już nie pierwsze takie zachowanie Prezydenta i jako osoby pełniącej tę funkcję i „prywatnie”.

  19. Na obrazkach z Lublina pokazujacych prezydenta wszystkich Pisiorow widac pieknie wykonany transparent znapisem „Lublin przeprasza za Palikota”. Lza sie w oku kreci i przypomina sie sp. Edward Gierek. Toz to jest wyjete z jego epoki! Pan prezydent nadety jak purchawa przechadza sie po swych wlosciach, a pospulstwo wyraza swoj entuzjazm dla jego mysli i poczynan przy pomocy transparentow (ladnie wykonanych, nie jakichs tam byle jakich, spontanicznie nabazgranych). To tylko polowa opowiadania. Druga go uzupelnia. Mianowicie, jakis pan postanowil, zapewne w zapale oddawania czci prezydentowi z Zoliborza po prostu go zacytowac i krzyknal „Spieprzaj dziadu!”. Media doniosly, ze moze dostac za to 3 lata odsiadki. Mysle, ze watpie. Od kiedy to za cytowanie pana prezydenta idzie sie do wieznia? A biedak nie bedzie mial zadnych problemow z udowodnieniem przed niezawislym sadem, ze byl to cytat. I kazdy od razu powie z kogo 🙂 Facet moze pojsc siedziec, ale chyba tylko razem z tworca hasla „Spieprzaj dziadu!”.

    A pointa taka, ze wraca PRL.

    Bracia Klamczynscy, choc nie wychowali sie ponoc na podworku zachowuja sie po prostu jak prostacy. „Spieprzaj dziadu!” to koronne swiadectwo. Dodalbym to co pan LK powiedzial pani Olejnik w Brukseli. Bardzo tez podobal mi sie styl prezydenckiego brata kiedy calowal w reke Zyte Gilowska na posiedzeniach bylego rzadu. Mialo sie wrazenie, ze wyrwie jej te reke wraz z ramieniem.

    Powrot PRLu jest totalny. Wraca nie tylko ideologia, ale i poziom towarzyszy. Bracia K. uosabiaja takie gierkowskie wicie-zobaczycie. A mniemanie o sobie maja rownie wygorowane jak mial Gierek.

    Pozdrawiam myslacych.
    Kecaj

  20. Cała ta farsa z samolotami, Brukselą, kurczowym trzymaniem się własnej koncepcji prawa (i sprawiedliwości) niestety odbija sie bardzo negatywnie na obrazie Polski za granicą. Rząd ostatnimi czasy włączył się w tę „grę” i nie wygląda wiele lepiej, ale tak to jest jak człowiek zaczyna „kopać się z koniem”.
    Kwestia pogróżek pod adresem Moniki Olejnik (która jak nikt inny w polskich mediach potrafi wyprowadzić z równowagi swojego rozmówcę) jest kolejnym kamyczkiem do ogródka przeciwników Prezydenta.
    Zresztą z tych kamyczków od ostatnich wyborów zrobił się całkiem pokaźny kamieniołom. W każdym razie takie zachowanie Głowy Państwa (jaka by ona nie była) jest smutnym obrazem dowodzącym, że do każdego stanowiska trzeba dorosnąć. I nie mówię tego szydząc ze wzrostu L.K. Chodzi mi o dojrzałość emocjonalną, rezygnację z patrzenia na świat wyłącznie przez pryzmat swoje własnej osoby, bo Prezydent ma być „wszystkich Polaków, a nie tylko swój i brata”.
    Takiej klasy politycznej jest niestety w naszej polityce jest coraz mniej.

  21. Dzisiejsze portale informują o wycofaniu przez Urbańskiego informacji o grożeniu p. Olejnik przez L.Kaczyńskiego z informacji TVP1. Niedawno dowiedziałem się, że p. red. B.W. z Rzeczpospolitej był powołany na okres przjsciowy na prezesa TVP po to, żeby nie robić zgorszenia w społeczeństwie. Czyli machina obłudy działa, jest zakomuflowana i sprytnie sterowana. Ubezwłasnowolnienie Tuska nie powiodło się Kaczyńskiemu, nie małą w tym zasługę mają Kownacxki, który w sposób nachalny szkodzi L.K. i Kamiński wnuczek Pinocheta.

  22. Im bardziej prezydent wierci się w tym bagnie tym bardziej pociąga swoje notowania w dół. Skończyły się czasy jednokanałowego przekazu do narodu. Im bardziej stacja podległa PiS-owi milczy na temat niewygodnych zdarzeń, tym donośniej rozbrzmiewają komentarze w pozostałych mediach. Trzeba być głupcem by tego nie widzieć. W dobie internetu, wszelka cenzura jest nie tyle nieskuteczna, co wręcz przynosi skutek odwrotny od zamierzonego.
    Nowa strategia medialna PiS, polegająca na ukryci brata J. w mysiej dziurze, zawodzi na całej linii. brat L. który wyszedł z cienia by poprawić swoje notowania, pokazał w pełnym słońcu swoje pryszczate oblicze. A to „na chama” wpycha się tam gdzie go nikt nie zaprasza, a to w obrazi i straszy znaną dziennikarkę, a to jego nadgorliwi przyboczni ujawniają zapędy cenzorskie. Całkowita porażka, nic tylko przyklasnąć. A PO tylko się cieszy i zawija w sreberka…

  23. Solidarnościowy fortepian sięgnął bruku

    Kilkadziesiąt lat temu była „Polityka”, którą chciało się czytać. Materiał dla ludzi myślących, inteligentnych i z ambicjami. Jej obecne popłuczyny mimo wolności, pluralizmu i demokracji nie umywają się do pierwowzoru. W kontekście szaty graficznej niewątpliwie ciekawsza ale intelektualnie jest nieodrodną córką swej nowej inspiratorki i siły przewodniej czyli solidarności bez solidarności. Rzeczywiście w oryginalnej edycji „Polityki”, były kąciki pn.”Polityka i obyczaje” oraz „Coś z życia” i nie tylko. Było to forum, które uczyło, kształciło i wychowywało. Dzisiaj nie ma ono żadnych ambicji poza tym, żeby zechciał je ktoś kupić. Ludzie tamtych rubryk tamtych czasów byli osobowościami,na które wielu czytelników oczekiwało z utęsknieniem tydzień czasu by mieć przyjemność i zaszczyt ponownie się z nimi spotkać. Dzisiejszy czytelnik jeśli w ogóle się znajdzie, nie ma dla nikogo poszanowania, ni zainteresowania. Wyrosło nowe pokolenie bezczelnych ignorantów i arogantów.

    Patrząc na politykę i obyczaje ostatnich lat, miesięcy i dni widać jasno i wyraźnie, że solidarnościowy ideał sięgnął bruku. Przejawia się to nie tyle w formach nowego życia ile w ich treści. O treściach z zasady nic się nie mówi lub niewiele koncentrując uwagę na nieistotnych detalach. Nasze skarlałe media nie zajmują się tym co istotnego rozważane jest i przyjmowane w Brukseli, lecz jak Pan Prezydent i Premier odnoszą się wobec siebie, czy ustąpią sobie fotela, uśmiechną się do siebie, i czy klepną się po ramionach. Jest to nie tyle przedmiot degrengolady obcych Polsce środków masowego przekazu ile chęci świadomego i celowego ogłupiania Polaków dla zmanipulowania ich własnym niegodziwym celom.

    Rzeczywiście jakąś tam obecnie politykę mamy. Zmierza ona wyraźnie do przejęcia państwowych środków produkcji przez różnego rodzaju panów Krauze, Walterów i Solorzy, którzy z biednego i siermiężnego PRL-u wyrośli na takich supermenów kapitalizmu w Polsce. Widać czerpią oni swą moc sprawczą z nadprzyrodzonych i cudownych sił KK w Polsce, bowiem inaczej jest trudno sobie wyobrazić tę ich niepokalaną i herkulesową moc sprawczą. I ja im nie zazdroszczę. Mało tego, ja uważam , że należy upowszechniać ich wzorce osobowe i doświadczenia , by zapłodnić nimi całe rzesze żądnych kapitalizowania się Polaków. Ot weźmy chociaż szlachetny przykład Pani Piątek, jeśli poprawnie piszę jej nazwisko, co to jako żona polskiego dyplomaty w Afryce zasłużyła się wielce chwalebną sprzedażą kiełbas dla polskiego kapitalizmu. Właściwie to wszystko jest takie siermiężne,wirtualne i nierealne, i trudno się dziwić, że skomunizowany naród nie bardzo chce wierzyć w te uczciwe i solenne zapewnienia o wolności i takich tam trele morele…

    Także odwoływanie się do pozornego sukcesu energetyczno-klimatycznego w Brukseli jest propagandową zagrywką określonych sił politycznych, które na tym zarobią krocie. Wszyscy wiemy, że jakieś tam nośniki energii niezbędne są nam do życia. Natomiast czystych i bezpiecznych jak na dzień dzisiejszy nośników nie ma. Póki co walczą ze sobą lobby węglowe, naftowe i umownie rzecz ujmując atomowe. W ich rozgrywkach nie liczą się interesy lokalnych sił. Ton grze nadaje Bush, który jest nafciarzem, Rosja będąca znaczącym rezerwuarem gazu i nafty oraz całe gromady szejków. Nie zapominajmy,że zarówno ropa jak i węgiel nie należą do zasobów odnawialnych. A postępujący efekt cieplny nie jest efektem ubocznym rozbitego i zniszczonego polskiego przemysłu, jego źródeł należy szukać zupełnie gdzie indziej. Przy czym najłatwiej jest ustawić politykę w ten sposób by koszty nadmiernego uprzemysłowienia Zachodu zapłaciły kraje nowo wstępujące do UE. Polikwidujmy swoje piece kaflowe i każmy biednym ludziom korzystać ze znacznie droższego gazu i energii elektrycznej. I na tym właśnie polega absurd i bezwzględność nowej polityki. A przecież miało być w ten sposób,że oni mieli finansować przekształcenia polskiej gospodarki, która nota bene nie jest już polską. Czyli polska miałaby finansować zachodnie zmiany w Polsce w zakresie korzystania ze źródeł zasilania, kiedy obecne możliwości dywersyfikacji przy znanej antykomunistycznej niechęci wobec Rosji ustawia nas z góry na przegranych pozycjach.

    Polska nie może stawać w poprzek wobec idei upowszechniania coraz bardziej czystych źródeł energii. Jednak w tym naturalnym biegu ku nim, nie możemy zapominać kto był rzeczywistym twórcą efektu ozonowego czy cieplarnianego. Polska nie może być płatnikiem netto rozwoju Zachodu. Nie zatracajmy przyzwoitości,historycznego spojrzenia i perspektywy politycznej. Nie po to wstępowaliśmy do UE by płacić za nie swoje winy.

    Poza tym bardzo interesuje mnie sposób monitorowania emisji CO2.Ogólnie wiadomym jest, że z uwagi na prawidłowości klimatyczne całe to paskudztwo jest zrzucane z zachodu do Polski. Zatem potrzebne są jasne i klarowne metody oceny bieżących zanieczyszczeń. Momentami odnosi się wrażenie, że jest to trochę tak jak z produkcją szkodliwych odpadów na Zachodzie i sprzedawanie ich Polsce za cuchnące pieniądze by potem odkrywać, iż Polska jest śmietnikiem Europy. Troszkę rozsądku, przyzwoitości i realizmu nawet liberałom nie zawadzi, szczególnie jeśli myślimy i mówimy o własnej ojczyźnie.

    Na razie z perspektywy czasu obecność Polski w UE związana jest z zakładaniem Polsce ograniczników rozwojowych , czy to chodzi o funkcjonowanie stoczni, połów dorsza czy emisję gazów cieplarnianych, dotyczy to także produkcji rolnej i wielu innych dziedzin naszej gospodarki. Nie można w tym przypadku mówić o unowocześnianiu naszej gospodarki kiedy ten model przekształceń sprowadza się do dławienia. Jest to swoista logika sprowadzająca się do rozwoju przez zniszczenie, kiedy wiadomym jest, że nie stać nas na nowocześniejsze rozwiązania. Karanie nas w tej sytuacji dodatkowymi obciążeniami jest zakładaniem i pogłębianiem hamulca rozwojowego. Spointowanie tej sytuacji,że siedzimy w węglowym szambie uważam za wysoce niestosowne. Już swego czasu Gierek zamyśliwał o przetwórstwie węgla kamiennego. Łatwiej jest jednak rzucać komuś kłody pod nogi aniżeli samemu coś twórczego wdrożyć. Zgodnie zatem ze znanym powiedzeniem, iż Polacy sami się rządzić nie potrafią, co pewnie ukuli nasi rozbiorcy,nie pozostaje nic innego jak oddawać się błogosławionym ideom europejskim,zamiast partykularnym rozgrywkom naszych cymbałów. Tak czy inaczej za wszystko zapłaci naród, obcy i jaśnie panowie wystawią jedynie rachunki.

    Bardzo złą wiadomością jest porozumienie SLD z PO w zakresie przykręcenia śruby społeczeństwu w kwestii pakietu świadczeń zdrowotnych,bowiem stanowi to nic innego jak dalsze konsekwentne wywłaszczenie narodu z jego praw suwerena. Pakiet ten oznacza ograniczanie i redukcję dotychczasowych świadczeń poprzez zakładanie ich odpłatności. Już dzisiaj mamy zjawisko z jakim dawniej nie stykaliśmy się, że ludzie w internecie błagają o o ratunek i pomoc, ponieważ nie stać ich na finansowy wysiłek niesienia medycznej pomocy swoim najbliższym. To urąga ludzkiej godności. Podpisywanie się autorytetów pod tego rodzaju rozwiązaniami świadczy wyłącznie o tym, że przeszli oni z pozycji humanitaryzmu na wąsko pojęte egoistyczne postawy. Być może mają w tym jakiś interes. Jest nieprawdą , że obecny system zdrowia gorszym być nie może. Poprzez jego odpłatność stanie się on niedostępnym dla wielu kręgów ludzi, co oczywiście nowych elit kapitalistycznych nie interesuje. Doprowadzą one do tego, że 60% społeczeństwa znajdzie się poza zasięgiem ubezpieczeń społecznych. Na tym właśnie polega ucieczka państwa od swoich obowiązków w zakresie szkolnictwa,ochrony zdrowia,opieki społecznej,kultury itp. itd. I powiedzmy sobie szczerze komercjalizacja nie jest niczym innym aniżeli przyspieszoną ścieżką do prywatyzacji. A prywatyzacja oznacza wzrost cen usług i ograniczenie dostępności usług. Okładajcie drodzy państwo nowym haraczem za lepsze usługi tych, którzy w wątpliwy sposób wzbogacili się. Pozostawcie jednak w spokoju tych , którzy ledwie zipią, oczekując na serie jesiennych podwyżek nośników energii i co za tym idzie całej gamy pozostałych cen produktów niezbędnych dla życia i usług. Za znamienne należy uznać ustawienie się SLD we wspólnym froncie neoliberalnym i odstąpienie od reprezentowania interesów najsłabszych grup polskiego społeczeństwa. Grozi to dalszym rozbiciem i osłabieniem polskiej lewicy, o co w gruncie rzeczy chodzi całemu układowi trzymającemu władzę zmierzającemu do ostatecznego wyeliminowania czerwonych parchów z politycznej sceny. Wówczas dopiero będzie się działo,o czym z zacięciem i entuzjazmem będzie rozpisywał się Pan Passent.

    Bardzo ciekawe są uzasadnienia do motywacji dalszego rozkradania Polski,elegancko zwanymi koniecznością reform. Otóż w kwestii komercjalizacji służby zdrowia nie może być żadnego referendum, ponieważ czerwone łachy nie wiedzą nawet co to słowo znaczy nie mówiąc o meritum zmian i wynikających z nich konsekwencjach. Dzięki temu dowiedziałem się,że w demokracji burżuazyjnej funkcjonuje również, dotychczas ściśle ukrywana, demokracja fikcyjna. Cały czas tak właśnie przypuszczałem, że z tą demokracją jest coś nietęgo. Teraz wreszcie wylazło szydło z worka. Kiedy chodziło o obalenie babuleńki komuny to demokratyczna piana nie schodziła z ust wszelakich mędrków i kurdupli wiadomej orientacji. Teraz kiedy dorwali się już do koryta naraz demokracja przestaje im być potrzebną, ba, ona nawet przeszkadza im w wywłaszczaniu suwerena. Żadnego tam referendum. Referenda są tylko dla ludzi mądrych,najlepiej takich jak oni. Boże cóż za obłuda i zakłamanie. Dla szmalu popełnią każdą podłość i to nie tylko intelektualną.

    Łaskawie poucza się naszą Wysokość Ludową Ciemnotę:” od tego są specjaliści, organizacje lekarzy i pacjentów, rząd, samorząd, politycy, wreszcie demokracja – ale nie bezpośrednia.”Czyżby rzeczywiście są?A może istotnie są tylko po to by szmal golić i nic nie robią społecznie użytecznego. Jeżeli są to dlaczego nic nie robią w tym przedmiocie? Ponieważ nic nie robią to suweren powinien wziąć sprawy w swoje łapy i poprzez referendum dać po łapach tym niewydarzonym nieudacznikom,pieniaczom i złodziejom, jako iż i tak gorzej już być nie może. Widzicie jak to sobie zamyślają, marzy im się wyłącznie demokracja pośrednia, czyli my czerwone dziady wybieramy ich burżuazyjne wysokości, a one już nas urządzą w tej służbie zdrowia, tak jak miało to miejsce w innych dziedzinach polskiej gospodarki, której już nie ma.

    Rozumiem,że ci mądrale dopuszczają referendum ale wyłącznie w dziedzinie przerywania ciąży. Wynika to z faktu,iż przyroda wyrzuciła ich już zdecydowanie poza nawias problemów prokreacyjnych,więc teraz mogą chrzanić lub pieprzyć głupoty bez ograniczeń i osobistych konsekwencji. Obawiają się także referendum w sprawie stosowania kary śmierci, ponieważ mają skłonności do nieprawomyślnych numerów intelektualnych i kto wie czy perspektywicznie nie znajdzie się jakieś ziobro, co to za ziobro powiesi ich na haku rzeźnickim. Zatem lepiej kiedy ten dylemat również sami rozstrzygną. Teraz wiemy dlaczego tak im śmierdziała demokracja socjalistyczna.

    Dla osiągnięcia swych wywłaszczeniowych celów dalej ujeżdżają kurdupla z maniackim uporem godnym lepszej sprawy. Ten człowiek jest przecież ich produktem, ich idei i ich czasów. Sami go sobie u licha wybrali. Mogli sobie przecież wybrać chłopa na schwał, kto im bronił? Rzecz jednak polega na tym, że mali ludzie wybierają sobie reprezentantów, którzy ich nie przerastają, na miarę niemądrego mędrka Bolka, zezowatej Zapalniczki, ślicznej Stokrotki i tym podobnych gwiazd prawicy. Dobrze chociaż, że Amerykanie dla odmiany i odświeżenia krwi Bambosza mają. U nas nieodmiennie panuje zatęchły zaścianek wyliniałych i uświęconych szlachcianek rodem od „Ślepowrona”.

    No,wprost kacze jajo na twardo, by M.O. straszyła nie tylko nas, lewicowe łajzy, ale ostatnio wręcz zabrała się za Jego Ekscelencję Pana Prezydenta. Widać nikt już jej nie chce. Czuba jakoś dawno temu poszła po rozum do głowy. Dziwne, że niezależnie od modłów, Pan Bóg tak niesprawiedliwie obdarzał intelektem solidarne siostry. A może miał w tym jakieś ukryte i uzasadnione intencje. Ciekawe jak długo jeszcze opoka i ostoja solidarności zdzierży we łzawym pojedynku z Pierwszą Osobą RP. No cóż, dobrze jej wróżyć nie można, bo wiadomo, blondynka.

  24. No i mamy jesienny wysyp pałkowników, chociaż ktoś napisał, że tutaj tylko kapitany.

  25. „Monika Olejnik jaka jest – każdy widzi,”
    Oj chyba nie kazdy, bo gdyby rzeczywiscie kazdy widzial, to ta
    dama juz dawno zniknelaby ze sceny.
    Niestety poziom dzisiejszego spoleczenstwa jest taki, jaki jest,
    wiec indywidua takie jak pani Olejnik moga calkiem niezle
    prosperowac. Tylko Polski jakos szkoda.

  26. Dlaczego Prokurator Generalny nie wszczyna dochodzenia w sprawie gróźb karalnych?!!

  27. Panie „Lizak”,
    gratuluje naprawde doskonalego tekstu.
    Pytanie tylko, czy „mlodzi i wyksztalceni” amatorzy gruszek
    na wierzbie oraz innych cudow sa w stanie cokolwiek z tego
    zrozumiec.

  28. Zobaczcie sobie proszę ten filmik
    http://lepsze.net/350
    u nas nie jest lepiej, a prezydent chce robić referendum ws służby zdrowia.

  29. No i mamy poczatki noewych ukladow parlamentarnych, ktlorych koniecznosc dla Rzadu Tuska byla poza granicami Tuska personalnej akceptacji, a ktora mogla juz wczesniej dac Rzadowin i Sejmowi impet dzialania nznacznie podwyzszajacy efektywnosc i dorobek rocznego dzialania.
    Wiemy doskonale jak jest dzisiaj Lewica, co soba reprezentuje, lae nie mozna odrzucac faktu ze jest dosc znaczaca sila w ukladzie parlamentarnym i jest sila wcale a wcale nie pozostajaca w sympatii wzgledem Prawa i Sprawiedliwosci. Jest wiec z kim i o co walczyc w Sejmie i senacie. Troche pozno dostrzezona zostala tak ewentualnosc.
    Nie chce mowic, ze jest to ostatnia deska ratunku dla coraz mozniej i dosadniej krytykjowanego Tuska, ale jest to z pewnoscia ostatni sygnal i szansa nan poprawe wizerunku swojego jako Premier i jako ewentualny w przyszlosci Prezydent.
    Prezydent Lech Kaczynski – jak ktos tu trafnie napisal – jest sam dla siebie najwiekszym niebezpieczenstwem i wrogiem.Czasami powaznie sie zastanawiam – przygladajac sie roznym relacjom telewizyjnym – czy aby istotnie jest jakis zwiazek zachowania i wypowiedzi Lechs Kaczynskiego ( szczegolnie tych bez pomocy kartki ) z ewentualnoscia naduzywania alkoholu?
    Jezeli Aleksander KWasniewski byl niemal permanentnie przylapywany na takich czy innych sytuacjach pozostawania w stanie wskazujacym, to tu media sprzyjajace Prezydentowi staraja skrzetnie to i owo chowac.
    Jezli jednak naduzywanie alkoholu w przypadku Lecha Kaczynskiego nie ma miejsca, to tym gorzej swiadczy o nim, bowiem widzimy wowczas czlowieka, ktory w pelnej poczytalnosci dopuszcza sie dzialan i wypowiedzi oficjalnych sprzecznych ze zdrowym rozsadkiem, zasadami dyplomacji i manierami dobrego wychowania czyli za Lechem Kaczynskim teskni psychiatra.
    Dzielna aczkolewiek czasami kontrowersyjna Monika Olejnik ! Zyczlbym sobie wiecej takich dziennikarzy w naszych mediach!!!!!!

  30. Żal głowę ściska i współczucie ogarnia, jak czyta się niektóre komentarze. Wiele z nich przypomina starą anegdotę, gdy rosjanie na amerykańskie zarzuty o braku w ZSRR demokracji, odpowiadali „a u was biją murzynów”.
    Choćby Olejnik była najgorszą dziennikarką w Polsce, gdyby nawet obraziła Prezydenta swoimi pytaniami (czego przecież nie uczyniła), TO GŁOWA PAŃSTWA NIE MA PRAWA GROZIĆ OBYWATELCE SWOJEGO PAŃSTWA, ŻE JĄ WYKOŃCZY!! W ŻADNYCH OKOLICZNOŚCIACH!!
    Czy to tak trudno zrozumieć??
    Przy okazji nasuwa się refleksja, że w wiekszości dyskusji, komentarzy występują niestety argumenty ad_personam, bez ustosunkowania się do meirtum sprawy, czego przykładów nie trzeba daleko szukać, wystarczy spojerzeć na wiele „tutejszych” komentarzy.

  31. Mam ponad 60 lat i już w czasach studenckich lubiałem czytać Pana felietony.Pana stanowisko prezentowane w debatach telewizyjnych i w POLITYCE w pełni popieram.

  32. Szanowny Panie Danielu,

    Ech, ja sobie tak wyobraziłam jak Jego Nadętość wzięta za klapy wisi w powietrzu i dynda nogami… mam wielką nadzieję że spadnie ale widzi mi się że będzie leciał długo, w zwolnionym tempie i po drodze przytrzymywał się czego się da, niestety.

    Zastanawia mnie tylko jakim cudem to wszystko tak gładko mu uchodzi? Jak gdyby nigdy nic, ot, ludzie sobie pogadają i tak do następnego wyskoku. Jak by wobec niego obowiązywało inne prawo. Jest to ewidentnie wina jego brata bo do tego sprowadził poziom kultury w polityce że wielu ludziom takie zachowanie wydaje się (prawie) normalne.

    pozdrawiam serdecznie Pana i blogowiczów.

  33. Jezeli chodzi o prywatny pobyt pan K. w Brukseli (w wywiadze z polska prasa chelpil sie doskonala znajomoscia europejskiej polityki jak i wspanialymi kontaktami) nie dziwi mnie fakt, ze juz od dawna niektorzy domagaja sie glosno atestu lekarskiego polskiego prezydenta. O jego wystapieniu w Brukseli w prasie niemieckiej znalazlam tylko notatke o jego zachowaniu w stosunku do w/w dziennikarki (najpierw obrazic, potem przeprosic itd., itp.). Okreslanie charakteru tego „polityka” jaka arogancji to naprawde poblazliwe. Mnie przysuwa sie na mysl okreslenie „unuzurechnungsfähig” tzn po polsku niepoczytalny. Jego zachowanie to nie cecha charakteru, ale choroba…

    Pozdrawiam z Hamburga

  34. Mysle, ze redaktor Olejnik dala jednak plame z tym przyjeciem roz i stwierzdeniem, ze „sprawa jest zakonczona”. Nawet gdyby tych roz bylo 11 tysiecy, to nie sa one w stanie przebic zapachu po publicznym (bo przeciez slyszalo to kilkanascie osob) nazwaniu jej Stokrotka i ujawnieniu, ze istnieje jakas krotka czy dluga lista osob do zniszczenia. Nie mowiac juz o „okreslonych silach”. Zanim sie przyjmie kwiatki nalezalop zazadac aby publicznie wyjasnil o co z ta Stokrotka chodzi i kto jeszcze procz Stokrotki/Olejnik znajduje sie na jego liscie, a takze na czyje zlecenie zdaniem prezydenta dziennikarka zadaje mu klopotliwe pytania. I, kurcze!, nie plakac tylko sie cieiszyc, ze ma taki fenomenalny dziennikarski scoop – prezydent odslania oto swoje prawdziwe oblicze i nie jest to oblicze atrakcyjne dla nikogo.
    Rozumiem, ze pani Olejnik pragnie dalej miec mozliwosc zadawania pytan prezydentowi i to moglo sprawic, ze tak ochoczo przyjela jego przeprosiny.
    Ale to tylko rozzuchwalilo tego czlowieka. Pierwsze co zrobil, to dal do zrozumienia, ze Olejnik lze („w naszej kulturze bardziej sie ufa kobietom”), zas jego spin doktor zaraz mu zawtorowal, ze dziennikarka „przesadza”. Gdyby od razy powiedziala: przeprosiny przyjme, ale dopiero kiedy wyjasnimy pare spraw z panem prezydentem, wyjasnimy je publicznie, a nie przez prywatny telefon do mojego domu, byl;oby znacznie lepiej. I jako dziennikarz powinna sie byla tal zachowac.
    A teraz juz interenet pelen jest sugestii, ze Olejnik jest TW Stokrotka. Minie pare dni i przeczytamy to u Ziemkiwicza, Rybinskiego i Wildsteina. Sama sobie zadaje pytanie czy MO nie jest zarejestrowana jako TW. No niestety tak jest, jak sie nie zadaje na czas pewnych pytan.
    Dala plame, nie ma dwoch zdan. Szkoda, bo jest jedna z nielicznych w Polsce dziennikarzy, ktora czesto ma odwage pytac i narazac sie psychicznym choc nie leczonym.

  35. Acha, acha

    Mowił Pan o krótkiej liście – mnie ta lista zaczyna się wydawać bardzo długa…

    Kargul z Pawlakiem, psiakość, „u mnie jeszcze dwa granaty w świątecznym ubraniu” 😀 (to tak żeby trochę odreagować)

  36. I jeszcze jedno. Palikot ma prawo zadawac pytanie dzienikarce, czy prezydent byl uwalony jak stodola, a jej dziennkarska powinnoscia jest odpowiedziec tak lub nie. Bo nas przy tym nie bylo. Albo powiedziec: nie wiem, nie wachalam prezydenta..
    A nie unosic sie honorem, ze nie bedzie odpowiadala na takie pytania. Pytanie jest zasadne i zasadnicze.

  37. Z wywodów Leona wynika ,iż nie chodzi o konfiguracje Lecha Kaczyńskiego , tylko o dobór dziennikarza(Y) .
    Leonie ! Cierpliwości , jeszcze dwa lata ,być może akurat „Nowy Dziennik ” z Toruńskiej stacji dyr. Rydzyka, będzie kiedyś jedyną Tubą na całą Najjaśniejszą , a takie dziennikarskie gwiazdy dzisiejsze jak przykładowo Janecki ,Wildstein,J.Lichocka ,Gargas ,Semka przechodzić będą dopiero rekolekcje w „Nowym Dzienniku ” i u ojców Redemptorystów.
    Piszący wyżej „dyżurny „ŁUKASZ też niecierpliwie czeka, a tu młyny wolno mielą , nawet mogą przestać i Kuratela Cywilizacji UE zawładnie tym skrawkiem Europy z wybranym narodem i jego krwią biało -czerwoną ,bez domieszek które nikczemnie ( Leon przepraszam za wykorzystanie tego autorskiego słowa) gnieżdziły się przez setki lat od dorzecza Wisły do dalekich Kresów wschodnich .
    Jest nadzieja ,że zagubione nici z Majestatu uszyją mundurek na wzór Naczelnika na ten dzień balu za 20 dni , i będzie OK – mowę się odczyta a nawet może z ulubionej Głowy ,artyleria huknie ,kompanie przybiją marszem miarowo – nie bedzie żadnej postury z czasów Jaruzelszczyzny .Michnikowszczyzny, ba Wałęsowszczyzny w okolicach Majestatu – na szczęście dla IIIRP „majestatu ” nietrwałego obliczonego jeszcze na 2 lata z pożegnaniem na Boże Narodzenie anno domini 2010 .

  38. Też byłem akurat za granicą i nie oglądałem „Kropki nad i”, ale wierzę na słowo, że prezydent straszył Olejnik, a ona płakała. Z daleka takie dramaty śmieszą, jednocześnie rozczulając. W jakim innym kraju prezydent i prosty przechodzień mówią do siebie na dzień dobry „spieprzaj dziadu”? Gdzie jeśli nie u nas możliwa by była tak prostolinijna relacja między telewizyjną dziennikarką i udzielającym jej wywiadu prezydentem? Ona go lekceważy, on goniąc resztkami nerwów zaciska zęby, po wyłączniu kamer daje jej do wiwatu, wrzeszczy, że ją wykończy, że pani nie wie, kim ja jestem. Komedia, tak, ale jakie to ludzkie, jakie nasze! Dziennikarka płacze, skruszony prezydent przesyła jej kwiaty, uzyskuje przebaczenie, ale oczywiście tylko tymczasowe. Owszem, nici z majestatu; zgoda, upadek obyczajów. Lecz też i powrót do źródeł polskiej tożsamości. Kto się w tym incydencie nie rozpoznaje, ten kłamie sobie i innym. Mamy prezydenta, który mówi, a nawet krzyczy, to co akurat przychodzi mu do głowy, jest w tym jakaś rozrzewniająca autentyczność, takiego prezydenta można się wstydzić, można go nie szanować, nawet nim gardzić, ale nie sposób się wyprzeć.

  39. @Lizak

    Bardzo ciekawy tekst. Mimo, że nie ze wszystkim się zgadzam, to jakoś tak ciekawie przedstawiony inny punkt widzenia, na znane i występujące problemy. Chce się czytac. Po to w sumie jest forum.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  40. „Sprawa dotyczy incydentu z lipca 2003 r. po którym Maria Machera straciła pracę w Szpitalu Bielańskim. Trafiła tam wtedy znajoma ówczesnego prezydenta Warszawy, Ewa Junczyk-Ziomecka (dziś minister w Kancelarii Prezydenta RP). Według Machery, Kaczyński, który zjawił się w szpitalu, miał głośno domagać się natychmiastowego wezwania lekarza i wyrażać niezadowolenie z niezapewnienia właściwej opieki. Pielęgniarka – jak przyznaje – powiedziała mu: „Dziwię się, iż taki człowiek jak pan zachowuje się w ten sposób”. Według niej, Kaczyński miał wtedy powiedzieć: „Praca się pani znudziła? Zapamięta pani ten dzień do końca życia” i „Od jutra tu nie pracujecie”. ” – mamy do czynienie z recydywą

  41. Polecam artykul pani Lichockiej w Rzepie:

    http://www.rp.pl/artykul/2,208424_Opowiesci__o_strasznych_Kaczorach_.html

    PO prostu cudo. Oddanie pani Lichockiej braciom Kaczynskim graniczy z ekstaza. Oskarzenia pod adresem salonu ciagle te same, ale podziwu godna jest dziennikarska starannosc pani Lichockiej. Palce lizac! Polecam lekture – ze zrozumieniem, rzecz jasna.

  42. Uwazam .ze Tusk popelnil blad starajac sie w Europie wprowadzic Weto.
    Strasznie starommodny ,powiedzialabym ,staroszlachecki sposob
    prowadzenia polityki.
    Wobec polskiej sytuacji energetycznej powinniem walczyc dla
    Polski o CZAS ,10 lat na dostosowanie Polskich Norm i gospodarki
    do poziomu Europy.W koncu Polacy nie maja tez interesu w tym
    aby oddychac CO2 ?
    Polacy jako destruktywny element w Europie ? po co?
    Mamy powody ,potrzebujemy czasu ?
    Przynajmnie dowod dobrej woli .
    A co bedzie za 10 lat , moze lepsze czasy ?
    ———————————————————–
    W zasadzie jest w interesie Polski posiadanie mocnej parti
    konserwatywnej, niestety PIS ma zly program historyczny i urosla
    niestety do parti populistycznej nie konserwatywnej.
    A poza tym w wiekszosc Polakow ,interesuje sie bardziej tym
    jak zachowuje sie pan Prezydent ,nie tym czego ten czlowiek
    w zasadzie chce i do czego dazy.
    Czasami mysle ,ze Kaczynscy chcieliby dla swojej
    Mamy jeszcze raz wygrac „Powstanie Warszawskie „.
    /tak ja jestem zlosliwa /.
    ————————————-
    Jesli matematyk na poczatku swoich dowodow postawi zla
    teze i nie moze jej udowodnic ,zmienia tezy .
    Co robi nasze PIS , postuluje /znacie zapewne/
    ” Jesli fakty sie nie zgadzaja ,tym gorzej dla faktow”.
    A ktos mowil w Polsce ,glowa muru nie przebijesz !
    Przy takij historycznym postawieniu zalozen ,moga sobie tylko nogi
    polamac /a jednak w interesie polski jest posiadanie porzadnej
    partii konserwatywnej ! /.

    A moze 10 lat i jeszcze raz przemyslec historie !!

  43. W sprawie Lecha Wałęsy zmuszony jestem nie zgodzić się z Redaktorem Passentem. Moim zdaniem nie jest prawdą, jakoby rząd musiał wysunąć kandydaturę byłego prezydenta do europejskiej „rady mędrców” „z braku laku”.

    Obecnie jesteśmy świadkami tworzenia mitologii konkurencyjnej wobec agenturalno-zdradzieckiego systemu mitów PiS-owskich. Lech Wałęsa jest centralną postacią owej „nowej świeckiej religii” Polski antykaczyńskiej. Przedstawianie L.W. jako Ojca-Założyciela Niepodległej, genialnego polityka, nieomal wielkiego językoznawcy (te zachwyty nad „Nie chcem, ale muszem”!) – jakkolwiek może pełnić rolę pożądanej odtrutki na pisowski jad historiozoficzny – ma równie wiele wspólnego z rzeczywistością, jak obraz świata wyznawany przez stronę przeciwną. Prawda jest taka, że L.W. nie jest mędrcem. Był prostym robotnikiem – i w gruncie rzeczy pozostał nim po dziś dzień. Jego równie chętne co absurdalne wypowiedzi na tematy wszelkie są wynikiem monstrualnego ego, a nie ilości przeczytanych książek. Ulokowanie go w gremium złożonym z wybitnych intelektualistów będzie kolejną kompromitacją Polski.

    Nie jest prawdą, że nie da się znaleźć obywateli Polski (aktualnych lub byłych) zdolnych do pogłębionej refleksji nad przyszłością zjednoczonej Europy. Dość wspomnieć Zygmunta Baumana – jednego z najbardziej przenikliwych analityków światowej rzeczywistości początku XXI wieku.

  44. Moze sie myle, ale ogladajac wywiad M. Olejnik z prezydentem nie moglam powstrzymac sie od wrazenia, ze prezydent byl pod wplywem alkoholu.

  45. Spotkanemu dziennikarzowi zadałem kilka pytań.

    Panie Redaktorze, kto kształtuje obyczaje w toczącym się sporze?

    – Zmianę obyczajów widać gołym okiem. Wywołuje je wyjątkowa agresywność jednej strony sporu i to jest poza sporem. Druga -niepotrzebnie dostosowuje swoje maniery do prowokatora, tym samym cały dyskurs polityczny pozbawiony jest merytorycznego sensy i odbywa sie na niespotykanie niskim poziomie.

    Czy to znaczy, że gdyby nie ‚prowokacje’ prezydenta, rząd byłby bez grzechu?

    Tak uważam. Premier jest b. kompetentny i kulturalny. Nie powinien dać się prowokować. Tylko na tym traci.

    A może te utarczki potrzebne są premierowi jako zasłona dymna skrywająca indolencję rządu i utrwalajaca dwubiegunowość sceny politycznej?

    – Absolutnie jest pan w błędzie. W porównaniu z poprzednim, ten rząd wyróżnia się zdecydowaniem w realizacji reform i nie należy mu w tym przeszkadzać. Prezydent nie powinien występować w roli jedynej partii opozycyjnej. Od tego mamy parlament.

    Ale, kiedy opozycja parlamentarna nie wystarcza, weto prezydenckie jest dodatkowym konstytucyjnym mechanizmem zabezpieczającym przed ewentualna samowolą rządu…

    – Weto nie może być traktowane jako oręż walki politycznej.

    No, to po co one w konstytucji?

    – Sam się nad tym zastanawiam. Wetowaniem się nie buduje. Prezydent używa weta jak buldożera, żeby walić w rząd.

    Prezydent – destruktor..?

    Tu podzielam opinię L. Wałesy, że są ludzie na czas walki i burzenia i na czas budowania. Zdecydowanie obecny prezydent należy do pierwszej kategorii.

    A L. Wałęsa do jakiej?

    – Lech Wałęsa jest mędrcem nietypowym i poprzestańmy na tym. A poza tym jest Symbolem.

    Symbol to też kategoria ludzka?

    ….

    Panie Redaktorze, opowiada się Pan za zmianami w systemie ochrony zdrowia, włącznie z możliwością jej daleko idącej komercjalizacji, to znaczy za nastawieniem na jej większą efektywność, zyskowność. Mówi się tez o możliwosci prywatyzacji placówek.

    – Uważam, że gorzej być nie może niż jest i reformy są nieodzowne. A zdrowie jest sprawą prywatną obywatela i komercjalizacja czy ewent. prywatyzacja sfery opieki nad nim nie stoi w sprzeczności z logiką. Co więcej, juz dzisiaj mało kto leczy zęby w państwowych placówkach.

    Tak, Panie Redaktorze, tyle, że leczy je ze swoich prywatnych pieniędzy…
    To może nie płaćmy obowiązkowych składek na ubezp. zdrowotne i zatrzymajmy je dla prywatnych lekarzy? Wówczas komercjalizacja szpitali będzie miała sens, a państwo przestanie być skarbonką dla prywatnych
    zasobów obywateli gromadzonych tam na wypadek leczenia się.

    – Tutaj trzeba być ostrożnym. Państwo nie może stracić swojej kontroli nad tym sektorem. Poza tym nie wszyscy mają pieniądze, żeby leczyć kazde schorzenie.

    Chce Pan Redaktor powiedzieć, że w zasadzie to my poprzez składki finansujemy państwo zamiast własne zdrowie?

    – Ministerstwo Zdrowia i NFZ są jak najbardziej instytucjami państwowymi, a same bez naszego finansowania istnieć nie mogą.

    Ach, tak, rozumiem, że nic z tego nie pojmuję. To może i sprywatyzujmy NFZ i zlikwidujmy wtedy Ministerstwo Zdrowia?

    – Na to państwo pozwolić sobie nie może. To podstawa jego bytowania.
    Państwo czuwa nad tym, co się komu należy i za co. Rozdziela wedle potrzeb społ. To, co zbierze od zdrowych i chorych, przeznacza tylko na chorych.

    Ale zdrowy, Panie Redaktorze, też może zacząć chorować.

    – No tak, tylko, że chory wtedy już powinien wyzdrowieć.

    To dlatego jest Pan przeciwny referendum w kwestii czy panstwo może komercjalizowac sferę swoich obowiązków?

    – Tak, uważam, że obywatele nie powinni wypowiadać sie w kwestich, na których sie nie znają?

    Jak to? Obywatele nie wiedzą co lepiej im służyć będzie?

    – Oczywiście, zdrowia obywateli nie nalezy pozostawiać w ich rękach i gardłach. Palą, i piją, a państwo ma z tym kłopot.

    Ale byłby Pan za referendum w sprawie aborcji, ale przeciwko referendum w sprawie kary śmierci? Przecież to podobna materia spraw. Jedno i drugie jest zamachem na życie.

    – Tak. Tylko, że to co nie przyszło na świat to nie człowiek i można zabijać, a to co przyszło – to nie można zabijać.

    Ale jak nie przyjdzie, Panie Redaktorze, to go w ogóle nie będzie i temat karania go zadaniem śmierci straci jakikolwiek sens.

    – Raz przyjdzie, a kiedy indziej nie. To sprawa sumienia matki.

    A jeżeli zbiorowe sumienie matki będzie miało, że tak powiem, powszechny charakter egoistyczno – nihilistyczny, to teoretycznie może zbiorowo nic się nie urodzić?

    Pewnie, że teorytycznie może. Nad tym jednak pracują już genetycy. Dzieci będzie można kupować w skomercjalizowanych placówkach. Do wyboru, do koloru. Także z własnego materiału zarodowego rodziców.

    Ale, żeby jedno z probówki wyszło, kilka innych trzeba usmiercić. Tu wracamy do problemu kary. Za co tak kara?

    – To nie żadna kara, tylko selekcja. Przyroda słynie z selekcji.

    Ale po co tę selekcję mają urządzać ludzie, na etapie preselekcyjnym?

    – Bo świat musi iść…

    Zostawmy, Panie Redaktorze, tę ciężką problematykę. Porozmawiajmy o dziennikarzach może. Czy Pana zdaniem Stokrotce nie powinno dawać się kwiatów?

    – Stokrotka jest kwiatem dziennikarstwa i inny kwiat nie musi jej ozdabiać.

    A kto decyduje o tym, że ktoś jest kwiatem?

    – Hodowcy kwiatów.

    Dziekuję Panu za rozmowę i życzę wszystkiego najlepszego.

  46. Szachista,
    racje masz niewatpliwie. Ale…
    czasem w gronie medrcow i analitykow potrzebna jest kotwica, prosta, ciezka i tepa, aby owe gremium przy ziemi trzymac i czasem wyhamowac w nierealnych zapedach.
    Walesa w roli owej kotwicy jest doskonaly, a oni „tlumaczac mu ostatnie kawaly” sami dojda co nie psuje w koncepcji. I bedzie dobrze 😉

  47. Stokrotka rosła polna a nad nią szumiał gaj…solidarny.

css.php