Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

27.10.2008
poniedziałek

Dwa gołąbki

27 października 2008, poniedziałek,

Co za ulga – po spotkaniu premiera Tuska z prezesem Kaczyńskim zamiast dwóch kogutów zobaczyliśmy dwa gołąbki.

Zmiana była szczególnie widoczna w przypadku prezesa PiS, który dotychczas utrzymywał, że rząd Tuska to nieszczęście, to gabinet nastawiony na demontaż z wszystkiego, co dobre (a co zostało osiągnięte przez poprzedni rząd), nie mówiąc o „wilczych oczach”, ZOMO etc. Zamiast tego prezes wybrał kostium szefa konstruktywnej opozycji, polityka poważnego, który w pewnych sprawach widzi możliwość uzgodnień, np. w sprawie ustaw o swobodzie działalności gospodarczej, w innych rozpatruje różne warianty (referendum w sprawie euro), w jeszcze innych popiera działania rządu (wobec kryzysu finansowego), lub omawia z premierem rozmaite warianty na przyszłość (prywatyzacja w warunkach krachu giełdowego) , wreszcie są sprawy, w których zapowiada twardą politykę.

Jarosław Kaczyński doszedł chyba do wniosku, że droga, którą kroczył dotychczas – wojowniczej, destrukcyjnej opozycji – nie służy PiS-owi ani reelekcji prezydenta Kaczyńskiego. Uznał, że w kostiumie koguta nie jest mu do twarzy. Świadczą o tym badania opinii, które niezmiennie pokazują ogromną przewagę Platformy nad PiS, duże zaufanie do Tuska (przy malejącej aprobacie dla jego rządu) i nieufność wobec braci Kaczyńskich. Prezes chyba dostrzegł, że wariant totalnej opozycji, który realizował dotychczas, prowadzi PiS i jego samego donikąd. Widać było, że JK nie umie się odnaleźć w innej roli. Dobry to sygnał przed radą gabinetową, która – jak z tego wynika – przebiegnie zapewne w atmosferze powagi, w odróżnieniu od poprzedniej, tej, która dotyczyła ochrony zdrowia, kiedy to prezydent nie ukrywał swojej dezaprobaty dla planów rządowych. Jarosław Kaczyński chyba dopiero teraz pogodził się z wynikiem wyborów parlamentarnych, które odsunęły go od władzy.

Oczywiście, nie należy się łudzić, że w sprawach merytorycznych (euro, reforma służby zdrowia czy emerytury pomostowe) można spodziewać się zasadniczego zbliżenia stanowisk. Ale moment (kryzys finansowy, zbliżająca się rada gabinetowa) sprzyjał atmosferze powagi. Prezes zdecydował się zakopać topór wojenny – na jak długo? Tusk także nie był nieugięty – dopuszcza możliwość referendum w sprawie euro jako cenę na zgodę PiS w sprawie zmiany konstytucji, czy spowolnienie prywatyzacji na czas załamania giełdy.

Euro, budżet 2009, kryzys finansowy, tj. główne tematy rozmowy Tusk – Kaczyński – wszystko to otwiera pole do różnicy zdań, naturalnej pomiędzy rządem a opozycją. Ale w ocenie spotkania premier – prezes „melodia czyni piosenkę”. Jeszcze niedawno trudno sobie było wyobrazić, że Jarosław Kaczyński wyrazi „radość” ze spotkania z Tuskiem i uzna je za „dobre”. Możemy odetchnąć, zanim gong zapowie kolejne starcie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 51

Dodaj komentarz »
  1. nie wierzę. nie wierzę w to, że, o kuriozum, większy brat wykazuje jakiekolwiek racjonalne zachowania. zbyt wiele razy, mówiąc młodziezowo: poleciał po bandzie.

    obym się jednak mylił.

  2. Szanowny Panie Redaktorze,

    Łatwo spostrzec, że wymienieni panowie uprawiają hucpę medialną.
    Dotąd myślałem, że miejscem rozmów rządu z opozycją jest parlament.
    Mamy kolejną „nową jakość” w polskiej polityce.

    Tak trzymać panowie a potwierdzi się polska prawidłowość – od ściany do ściany,
    i powrót lewicy do władzy.

    Ukłony

  3. I na tym polega demokracja.

    A gdzie panska Panie Danielu „lewica”…?
    Panska przeciez sam Pan to pisal.
    Ciagle tylko o tej „prawicy” postsolidarnosciowej – czyzby zauroczenie jakies…
    „Lewicy „opinia publiczna” i sondaze nie obchodza – jak zawsze bezwglednie ideowi i pryncypialni bez taniej demagogii i koniukturalizmu.
    Pdobno pracuja nad „nowa” formula dojscia do wladzy (federacja…) – dzialacze juz sa (ciagle ci sami) tylko trwa poszukiwanie elektoratu…
    Za malo Lizakow ma ten narod – za malo dla „lewicy”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. uwaga!Szyją buty Tuskowi.

  6. Tusk zupełnie niepotrzebnie wdał się w te rozmowy. Wygląda na to, że wspólnie z JK przygotował się do rozmowy z LK, aby go już więcej nie zdenerwować. Uważam, że to co najmniej zbędne. Tusk się chyba trochę pogubił, takie sprawia wrażenie. Nie jestem tym zdziwiona ani zawiedziona. Głosowałam na niego z braku alternatywy i pewnie znów na PO tak zagłosuję, bo nic się nie zmienia poza szefem SLD, który to szef doprowadzi swoją partię do odłożenia sztandaru do szuflady, bo nawet wyprowadzić nie będzie komu.

  7. Lizak, 18.53 w poprzednim wpisie. Ta prawda jest przygnębiająca. Niestety niewielu pragnie ją poznać i wyciągać wnioski. Pozdrawiam!

  8. Premier Kaczyński i jego brat złagodnieli, bo jest już po pełni księżyca i teraz zbierają siły (szczyt pełni przypadał na szczyt w Brukseli!). Następna: 13 – 18 listopad – oj, będzie się działo!!!

  9. Bardzo trafny opis sytuacji.
    Prezes PiS miota sie jak zwierzatko w klatce. Juz starcil sporo futerka tlukac sie o kratki. Pogryzl tez swojego dawnego przyjaciela Dorna (a tego publika nie lubi). Przyszedl czas na przyczajenie sie i poczekanie az pan, ktory przynosi karme zostawi malutki przeswit w drzwiczakach. A wtedy chyc… i moze uda sie umknac. To caly plan wielkiego stratego Jaroslawa K.
    Tusku-tusku nie jest glupi (to podaje prezesikowi karme). Przyjmujac go, udajac, ze w niektorych sprawach mu nawet ufa, wysuwajac propzoycje (wszystko jedno jakie, byle z sensem, i tak PiS odkreci kota ogonem) to swietna strategia wobec PiSu. Bo J Kaczynski znowu zacznie niedlugo wojenke i wtedy Tusku-tusku wyjdzie z tego z twarza meza stanu i swietnego polityka.
    O ponownym wyborze L Kaczynskiego moim zdaniem juz w ogole pisiory powinny zapomniec. Toz to kompromitacja na calej linii.

    A swoja droga uwazam, ze Tusk jest najgenialniejszym politykiem polskim. Lepszym od oslawionego Pilsudksiego, ktoremu przy Tusku kury szczac prowadzac (w koncu Pilsudski ma na rekach krew bratnia i plamy na honorze np. z Berezy).
    Najpiekniejsze jest to, ze Tusk potrafil przeczekac Wielkiego Stratega J Kaczynskiego. 2 lata przeprawy przez pustynie to nie w kij dmuchal. A tak wlasnie ksztaltuja sie wielcy politycy. We Francji kazdy polityk jest szczesliwy, gdy zdarzy mu sie taka rozlegla pustynia do przejscia (de Gaulle, Chirac, Sarkozy, a np. miernota Jospin przy drobnej porazce od razu zrezygnowal z robienia polityki, bo nerwy mu puscily, ze pokonal go Le Pen, a to wlasnie byla najwieksza okazja w jego politycznym zyciu).

    Dlatego juz teraz gratuluje Tuskowi i zycze by tak dalej dzialal jak dziala. Drobne porazki dodaja mu autentycznego, ludzkiego wymiaru. Swietnie, ze nie jest zwyciezca w kazdym starciu z prezydentem czy PiSem. To jest bardzo wazne. Dodam tylko, ze wcale nie jestem entuzjasta polityki PO. Ale chodzi o skutecznosc i prawdziwie demokratyczne myslenie, a nie takie pisowskie gadanie bzdur, napuszenie i szczucie na siebie ludzi.

    Chapeau bas, panie Premierze, chapeau bas!

  10. Wynik rozmów łatwy do przewidzenia przed rozmowami .Obaj wiedzą ,ze kolejna polska wojenka ( co nie znaczy że nie mają na nią ochoty !) szkodziłaby sytuacji finansowej Polski ,należało wyciszyć nastroje ,sygnalizować prespektywę waluty EURO .Obaj wykonali prace minimum .
    ps.
    Zbliża się też ważna 90 rocznica przyjazdu J.Piłsudzkiego do Warszawy .
    Zapewne ukaże się moc artykulów na ten temat a umykać będzie zasadniczy problem -Jakie granice ?! Gdzie granice ?,jeszcze nie mieli władzy, nie mieli terytorium ,mieli rozproszoną ludność wielonarodową co było normalnym stanem po 123 latch , czy ktoś wie jakie Polska miała granice 11 listopada 1918 roku ? Bedzie Bal, będą przyjęcia w Warszawie z okazji 90-rocznicy ułomnego wtedy państwa bez określonych granic -a wschodnie te tak ważne dla Kaczyńskich i ich ideologi dopiero po traktacie Ryskim ,który wszedł w życie 31.04.1921r. Dopiero wtedy można mówić o pewnej stabilności ,choć zły duch Curzona z 1920 roku tylko na chwile przysnął i już za 25 lat po polskim wykrwawieniu na Zachodzie Europy i Afryce m.in. w imieniu ważności traktatu w Rydze , Sojusznicy II Rzeczpospolitej -Angole i Amerykanie uściśneli się serdecznie z wujkiem Joe i przywołali do życia wschodni pomnik Curzona dla Polski .
    Czy to coś ma wspólnego z epizodem tygodnia pt.Tusk-J.Kaczynski . Według mnie ma ,ponieważ spodziewam się nadętych przemówień form świętowania i ocen wykraczajacych poza rzeczywiste znaczenie dnia 11 listopada 1918 r.
    Przykładowo Traktat z 29.VI.1919 w Wersalu miał dopiero konstytucyjne znaczenia miedzynarodowe dla Polski , szanuje Wielkopolan którzy w grudniu 1918 roku samodzielnie wywalczyli SWOJE ,czy oni są uprawnieni do picia szampana za dwa tygodnie ? , o G.Śląsku nawet nie wspominam,bo to niepolska historia ,tylko Śląska .

  11. Mnie się nasuwa jedna myśl: „strzeżcie się Greków nawet gdy przynoszą dary”

  12. Nie wiem o czym niejaki „Vandelle” pisze.
    O jakim tańcu „od ściany do ściany”.
    Przez ostatni rok PO i PiS tkwiły każde przy własnej ścianie a obecnie jakby spotkały się na chwilę w połowie drogi co opłaca się obu partiom i przynajmniej na chwilę poprawia ich wiarygodność.
    I o jakiej „lewicy”, która ma niby dojść do władzy? Czy o partii Napieralskiego, która już trzeszczy w szwach od jarmarcznej demagogii, czy może o pomyśle na centrolewicę z udziałem Rosatiego – to byłaby partia liberalna z silniejszym akcentem na sprawy socjalne jednak nie kosztem stanu finansów – socjalnie, gospodarczo a nawet w retoryce byłaby ona mniej lewicowa niż PiS za to bardziej obliczalna. Już nie mówię o „pasjach” pana Sierakowskiego odgrzewającego stare kotlety w nowej panierce czyli tłumaczącego z pasją pana Żiżka et consortes w charakterze nowego „lewicowego objawienia” w zakresie opisu świata bez cienia jakiegokolwiek programu godnego tej nazwy.
    Merytorycznie po tej stronie sceny nie dziej się nic nowego. Awaryjnie „lewicowością” określa się kolejny wariant liberalizmu z naciskiem na sprawy obyczajowe i świeckość państwa co „jak wiadomo zastąpi z powodzeniem” bolesne i konieczne reformy służące przejrzystości finansów publicznych. Oczywiście, że niezbyt rozgarnięci w większości wyborcy mogą to w desperacji kiedyś kupić (a na złość babci przeziębić sobie dodatkowo gardziołko) ale dotychczasowych rządów lewicowych po 1989 (czyli z lat 1993-97 oraz 2001-2005) nie uratowała nawet świetna koniunktura, którą zmarnowali nie gorzej niż PiS (w latach 2005-7) i pozostawili po sobie nieciekawą woń. Wybór tzw lewicy byłby kolejnym wypadkiem przy pracy oraz dowodem, że Polak i po szkodzie głupi. Najtrudniej ludziom uwierzyć w to, że z pustego to i Salomon nie naleje.

  13. A moze sytuacja jest tak powazna, ze premier Kaczynski odstawia wszystko by ratowac Polske i jej obywateli?
    I nich sie taki Kecaj zastanowi co pisze, bo wyglada, ze ciagle prosi Marka Antoniusza, aby kaczynskim obcial raczki. Takich bzdur dawno nie czytalem.

  14. I wespół – zespół, by rząd moc mógł wzmóc..?
    Nieszczególna to może trawestacja i w dodatku podszyta niemal pewnością, że pojutrze okaże się jak zepsuł zespół, co rząd mógł sam stłuc.
    Skąd ten defetyzm? Z obserwowanej niemożności do współdziałania rodaków w pokojowych warunkach i z prostej konstatacji, że wielobarwny interes partyjny wznosi się ponad wszystko, a kolejni wybrańcy ludu przychodzą z pustymi głowami i kieszeniami, za to gęby mają pełne frazesów i ludycznych zawołań. Demokracja medialna postkulturalna. Wypisz – wymaluj Roberta Altmana obserwacje społeczeństwa z filmu ‘Short cuts’ przeniesione w realny świat polityki. Ryj, cięcie, brat, wzięcie, krawat, cięcie, zwód, zadęcie, spięcie, cięcie. Świńskie ryje i pomyje jako znaki towarowe łatwo przyswajalne. Zamiast programów politycznych i wizji – iluzja, programy prowizyjne i rewizyjne. W roli mędrców – Symbole, szamani gminni i przepowiadacze wczorajszej pogody.

    Melodia bez słów, a słowa bez treści – to jeszcze nie piosenka. Cóż wart jest banał szlagwortu bez tkanki intelektu? I Pan tego nie wie, Redaktorze… ???? http://www.okularnicy.org.pl/start.php

    Ciemnogród pozdrawia.

  15. męska refleksja (na motywach wpisów „ANCI” z h. 9:46 i „Gryfitki” z h. 10:46): Szanowne Panie!. Całe szczęście, że zaszczycanie te blogi waszymi dowcinymi i uroczymi(merytoryka poza dyskusją)wpisami. Te durne chłopy(a ja do nich należę) nie potrafią oderwać się od pryncypiów, i walą stale powaznie, nie umieją zachować dystansu do rzeczywistości. Dzieki Wam życie jest znośniejsze ( co było łatwe do udowodnienia).
    Z szacunkiem i zazdrością( bo ja tak nie potrafię, zazdroszczę, bo nie potrafię)
    Pielnia 1

  16. Trudno uwierzyc w szczerosc intencji Jaroslawa Kaczynskiego, jak rowniez trudno jest uwierzyc w to ze Donald Tusk da sie nabrac na nagla metamorfoze Jaroslawa Kaczynskiego. Odbieram to jako kolejna zagrywke, ktore prawdziwe oblicze wyliczone Jaroslawem Kaczynskim to oddzwiek i wymiar medialny a nie merytoryczna rzeczywista dyskusja.
    Lech Kaczynski byc moze przeprowadzil przed tym spotkaniem rodzinna rade gabinetowa w celu zamiany koguta na kaczorka, dajac do zrozumienia ze to wlasnie bracieszek moze tez pomieszac szyki na drodze do reelekcji.
    Nie mam zaufania zadnych gestow ze strony PiS i obojga Kaczynskich, jak rowniez zacynam byc gotow na kolejne niezbyt mile nispodzianki ze strony Dodzia Tuska. Reasumujac powaga sytuacji ekonomiczno-finansowej znacznie przerasta powage zachowan i dzialan najwazniejszych osob w kraju co grozi – moze lepiej nie prorokowac!
    Spadek wartosci zlotowki ( a raczej jej powrot do rzeczywistego parytetu ) solidne tapniecia w systemie bankowym krajow Euro, spadek cen ropy naftowej i i coraz trudniejsza sutyacja ekonomiczna w Rosji plus coraz solidniejsze zachwianie rynku kapitalowego w Polsce majace bezposredni wplyw na realizacje planowanego PKB pietrzy coraz trudniejsze i powazniejsze zadania przed Rzadem i ten tani teatrzyk niczemu wlasciwie nie sluzy i ma czysto niepowazny charakter w obliczu powagi sytuacji – tak jak Rada Gabinetowa u Prezydenta. Odnosze wrazenie , ze w kraju nad Wisla glosy ekonomistow nie sa wogle brane pod uwage.Zdominowanie ekonomii kraju polityka to najwieksza pomylka i nieodwracalna w skutkach.
    Raczej jestem pesymista i nie oczekuja z kraju nad Wisla w najblizszym czasie dobrych wiesci .

  17. Nie wierzę w pozory – raczej w ostrzenie noży przed kolejnym
    starciem.

    Chociaż – miło pomarzyć –

  18. Inspicjent

    Nad rzeką Odrą i Nysą my są, europejscy i otwarci na sprzedaż Polski i wywłaszczenie oraz wynarodowienie. Historia uczyniła nas bardziej uniwersalnymi Polakami wytopionymi z reszty zapyziałej i dzielnicowej Polski. Jesteśmy wolnoeuropejczykami, a nie jakimiś tam cieciami z centralnej czy południowo-wschodniej Polski. Do Berlina mamy wielokrotnie bliżej aniżeli do zaciamkanej i zadufanej Warszawki, co to zawsze wiedziała więcej i lepiej aniżeli Szczecin, Poznań czy Wrocław. Praktycznie Berlin jest już naszą stolicą z solidarnościowego nadania. W Berlinie pracujemy, uczymy się i mieszkamy. Dzięki niepodważalnym i nieodwracalnym zasługom solidarnych Berlin bez mała staje się naszą stolica i oknem na świat. A nasze wioski i miasteczka zaczynają przybierać historyczne,rodowe nazewnictwo niemieckie. Szanujemy Angelę i kochamy Erykę. W Berlinie nie spotykamy idiotów politycznych i ich totumfackich lejących bez ustanku solidarną wodę na liberalny młyn w podniosłym i zapiekłym klimacie obligatoryjnych wyświęceń i poniżającym wycieraniu spodni na kolanach. Jesteśmy wolni od zaścianka i Ciemnogrodu. Wolni i szczęśliwi, że możemy wreszcie, jeśli mamy ochotę oderwać się od tak typowej polskiej alternatywy”Warszawa lub śmierć”. Warszawka pozostaje na okrainach tego ponurego światka, w którym panowie manipulanci zastanawiają się co by tu jeszcze przehandlować, a panowie intelektualiści fascynują się kto w jakim sweterku chodzi i co z tego wynika. Najlepiej jeśli szwenda się w czarnym i niechlujnym z solidarnymi konotacjami. Coraz dalej zaczyna nam być do azjatyckiej metropolii, gdzie modlą się do nieznanych bogów, uprawiają sekciarstwo i seks w pozycji na glempa. Gdzie duszno i ciasno, a także bliżej mentalnie do Moskwy niźli Paryża. Mimo to jakby tych ognisk i koni trochę jest żal, zamierzchłych polskich sokołów i ukraińskich gór,lasów i dołów. Ale nie rozpaczajmy, oni byli zawsze bliżsi niemieckiej tradycji aniżeli polskim pejczom.

    Takie będą skutki jaśnie oświeconej, solidarnej polityki mocarstwowej Polski w wykonaniu naszych kochanych polityków, którzy okresowo zmienili piórka agresywnych jastrzębi liberalnych i przybrali postacie solidarnych gołąbków miłujących pokój. To piękne ptactwo solidarne nic dobrego nam nie wróży. Korzystając z ich doświadczeń należałoby je z piórek oskubać i nawarzyć rosołu dla plebsu.

    Pakiet Praw Podstawowych ludowi odebrano,możliwość korzystania z referendów odebrano. Bez pracy, praw i nadziei to szkieletów ludy. Fundują nam jedynie rakiety,samoloty i czołgi. Na to nas stać. Dzięki czemu mamy być silni,zwarci i gotowi,jak drzewiej bywało,by pogonić inowierców w imię Pana Naszego. A może być dokładnie odwrotnie. Ruskich prowokujemy i obrażamy, poniżej dopuszczalnych norm europejskiego państwa, więc gdyby oni natarli na nas, to papcie pogubimy tak będziemy darli na Zachód jak Niemcy w 1945 roku. I nikt za Polskę nie będzie chciał umierać jak onegdaj za Gdańsk. Czyż mógł się jednak uczyć historii swej Ojczyzny, elektryk z pułapu szkoły podstawowej? Nie tylko mógł ale i powinien, inaczej przewodzenie krajowi i polityczny Nobel stają się pokraczną kpiną.

    Profitenci czyli też inspicjenci nowego sposobu podziału dochodu narodowego zwanego obecnie produktem krajowym brutto wyrażają swą radość niepomierną, iż jego zasady w żadnym szczególe nie zostaną zmienione. Ba, nawet zacierają rączki po cichutku, że jak przyjdzie umierającym zdechlakom płacić tantiemy od życia, to ci dopiero podniesie im się stopa. Hawaje,Wyspy Kanaryjskie,Baleary, kasyna na Lazurowym Wybrzeżu, no wręcz wspaniałe dolce vita. A biedny, tak czy inaczej umrzeć musi i nikt go z tego obowiązku nie zwolni. Wcześniejsze odejście z tego padołu męczarni i łez, wręcz stanowi przejaw braterskiego wsparcia i humanitaryzmu. Jeszcze trochę, a na wzór holenderski będziemy swoich panów błagać o tę łaskę litości. Zatem strzelmy sobie już zawczasu działkę, niekoniecznie musi to być złoty strzał. Ach,cóż to za ulga.

    Idzie Święto Zmarłych wśród szeleszczących barwnych liści złotej jesieni. Niesie ono ze sobą czas na zadumę i refleksję. Kiedy było łatwiej i przyjemniej żyć, w RP czy PRL-u? I kiedy było łatwiej odchodzić? Jaki ma sens ta bezradna krzątanina,nie niosąca nam szansy na godniejsze życie i bardziej ludzkie umieranie. Czy w tej sytuacji wdrapywanie się po piramidzie trupów swoich współbraci by sięgnąć stóp Pana Boga,ma być drogą na życie? Czy bezwzględne gromadzenie dóbr materialnych kosztem innych uszlachetnia nas czy degraduje w ludzkim społeczeństwie?Co jesteśmy warci nie będąc potrzebnymi bliźnim,odrzucając ich wyciągniętą dłoń po pomoc?Ukrywanie zwierzęcych skłonności pod sztandarami liberalizmu nie przynoszą nam powodów do dumy i chwały. Dlatego najczęściej są one skrzętnie ukrywane w lawinowych potokach politycznego bełkotu,głupoty i zawstydzających zachowań ludzi, którzy nie dorośli by przewodzić innym. W rzeczy samej nieważnym jest w jakim systemie żyjemy, ponieważ ulegają one dialektycznej zmienności, lecz co sobą stanowimy jako ludzie i czym odróżniamy się od otaczającego nas zwierzęcego świata. Warto się nad tym zastanowić przez chwilę w umykającym nam bezpowrotnie istnieniu, tu i teraz.

    W rezultacie nakreślonych wyżej refleksji warto jest żyć, egzystencją kontynuacji, tworzenia i pozostawiania po sobie wartości niezbędnych innym ludziom. Egoistyczne i agresywne życie lokuje nas na najniższych piętrach rozwoju. Życie solidarne ma wyraz uszlachetniający i ponadczasowy, oczywiście nie w zdeformowanym i karłowatym kształcie nadanym jej przez „Solidarność” i jej spadkobierców, którzy ludzkiej solidarności przywołali najgorszą wymowę jaka ona może mieć zawężając ją do siły bogactwa,agresji militarnej kapitalizmu i werbalnej przemocy klas posiadających. Zatem w najlepszym przypadku mamy tutaj do czynienia z solidarnością zła, niezależnie od przypinanych sobie atrakcyjnych etykietek propagandowych. I cóż one znaczą wobec faktu, że wysyłamy do innych krajów swoje militarne kontyngenty,które niosą tam nasze ,obce im wartości,niszcząc ogniem i mieczem ich własne. To się nazywa cywilizacją śmierci, jak trafnie zauważa kościół katolicki. Żadne idee,konstrukcje prawne i rozwiązania cywilizacyjne i nie uprawniają do zadawania śmierci innemu człowiekowi. Systemy są zmienne,ewoluują i rozwiązują potrzeby jednostek i społeczeństw, ale człowiek jest centrum w tym wszystkim, jest jedyną i niepowtarzalną wartością. Stosunek do pojedynczego człowieka jest miarą oceny wartości i przydatności rozwiązań systemowych ewoluujących w interesie i dla człowieka. W tym znaczeniu, że użyję słów Zająca, mieliśmy zawsze do czynienia „z palantami” zarówno ze strony solidarnościowej jak i PZPR. Jest to znamienne dla nawiedzonych idei stanowiących otoczkę uprawomocniającą czynienie indywidualnej krzywdy i społecznego zła. Stąd systemy muszą odchodzić kiedy stają się niewydolnymi poprzez brak skuteczności w rozwiązywaniu narastających sprzeczności wewnętrznych. Nadejście każdej nowej epoki poprzedzają społeczne konflikty wyrażające się w społecznych zaburzeniach, wstrząsach ekonomicznych i perturbacjach. Przychodzi nowe, które jest piękne tylko do pewnego czasu,bowiem staje sie ono z momentem narodzenia z jednej strony siłą postępu i rozwoju, lecz jednocześnie z drugiej strony przybiera ono postać skarbonki gromadzącej balast nierozwiązywalnych problemów, które to nowe także wyeliminują na ścieżce rozwoju.

    Jak z powyższego można zauważyć nie ma rzeczy raz na zawsze nadanych, gdyby nawet były one pilnowane przez cały potężny aparat ucisku USA. Już dzisiaj wskutek skutecznego startowania na Prezydenta USA Murzyna aparat ten został postawiony w pełnię gotowości bojowej, mam wrażenie, że nie przeciw Rosjanom a własnemu społeczeństwu. Dotychczas występujący system dwupartyjny USA skutecznie zabezpieczał kierownictwo państwem wyłącznie przez osoby reprezentujące sektor bankowo-militarno-przemysłowo-naftowy. Żadna płoć przez ogniwa tego wielce niezrozumiałego, skomplikowanego i niesprawiedliwego systemu wyborczego prześlizgnąć się nie mogła. Aktualne oświadczenie Greenspana, że to nie wolny rynek a jego polityka doprowadziła do krachu w USA rodzi zupełnie inną sytuację polityczną,która równa się dużemu prawdopodobieństwu wyboru Murzyna na Prezydenta. Zapowiada to uderzenie w interesy sektora militarnego USA. Tego typu zachwiania polityki wewnętrznej prowadziły już do nader dramatycznych sytuacji w tym kraju,gdzie posuwano się do rozstrzygnięć ostatecznych. Niezależnie od takich lub innych wyników wyborów nie wolno zapominać,że każda maszyneria państwowa posiada swoją siłę bezwładności. Często okazuje się, że kandydat, z którym wiązano wielkie nadzieje pod naporem silnej opozycji okazuje się zwykłym figurantem lub wręcz fizycznie zostaje wyeliminowany.

    Nasz Pan Premier,ukochany przez wszystkie polskie elity proeuropejskie i eurooptymistyczne, po roku czasu także kończy w sposób budzący niejakie wątpliwości. Permanentnie atakował dotychczas Pana Prezydenta, zamiast zająć się realizacją 10-ciu zobowiązań, które przyjął i podpisał w świetle jupiterów teatralnego spektaklu telewizyjnego. W rezultacie żadnego punktu na razie nie zrealizował,niestety. Polski korpus pacyfikacyjny z Iraku też jeszcze nie do końca został wycofany. Za to zamierza nam zafundować, nie wiadomo za co,3 elektrownie atomowe. Na podobnych zasadach ma nas uzbroić w amerykański system antyrakietowy oraz obwoźny system rakiet obronnych „Patriot” dowożonych raz na trzy miesiące od pięknej Angeli. Na razie dla ludzi jeszcze niczego nie załatwił. Obiecał co prawda, że uszczęśliwi nas wprowadzeniem do kraju euro, jak Unia pozwoli. Za to sobie i Prezydentowi ustrzelił już 4 samoloty dla VIP-ów. W końcu pieszo do Brukseli z Panem Prezydentem nie będą chodzić, po wskazówki, nasi klasyczni zegarmistrze. Ja osobiście bardzo chciałbym, żeby tę drogę zawsze odbywali razem i pieszo co niewątpliwie obrodziłoby znacznie większymi sukcesami polskiej racji stanu. Istnieją bardzo różne szkoły pobierania nauk. Jedna z nich oparta na metodzie”przez nogi do głowy” jest relatywnie bardzo tanią i niezwykle skuteczną, a jakie rodzi więzi emocjonalne,tak niezwykle potrzebnych Polakom w okresie solidarnościowej dezatomizacji. Że nie wspomnimy wycieczek do Canossy,Lourdes i na Jasną Górę, chociaż myślę, iż najbardziej wskazaną byłaby pielgrzymka na kolanach, na Górę Grabarkę. Byłby to głęboki i autentyczny wyraz całkowitego poświęcenia dla narodu polskiego, który gwarantowałby 100-tu procentową reelekcję. Myślę, że najwyższe stanowisko w państwie godne jest tego rodzaju zachodu.

    Personalnie o jajcarzach polskiej polityki roztrząsać nie wypada, jak czyni to uparcie i z głębokim samozadowoleniem
    Gospodarz naszego blogu,by nie czynić mu upokarzającej konkurencji. Poza tym każdy ma swoich kolegów i przyjaciół, o których deliberuje on z głęboką znajomością rzeczy i artystycznym polotem. Niekiedy paternalistycznie im przyłoży, zdarza się pogrozi paluszkiem ale generalnie łaskawie ich toleruje jako intelektualne dzieci swego miotu. Tu się w gazetce napisze, tam w telewizji pobałaka i już się jest na topie. Co prawda to nie jest, to samo co za sławetnej babuleńki komuny, ale i obecny dziadziuno kapitał jest niezgorszy.

    Mile byłoby widziane zbliżenie stanowisk naszych antagonistów, aż do stopnia uzyskania jedności moralno-politycznej, co zakończyłoby mało chwalebny proces rozbicia solidarnościowego wśród jedynie słusznych i poprawnych sił z watykańskim namaszczeniem. W tej sytuacji nastąpiłaby pełna odbudowa wiadomej Polski i kapitałowe wzmocnienie kościoła katolickiego, jako głównego inspiratora i beneficjenta lokalnych przewłaszczeń. W końcu ja im nie zazdroszczę, to wszystko przecież w imię Boże. A lepiej jest poświęcić Panu Bogu aniżeli czerwonym krasnoludkom, nieprawdaż?Jeżeli nawet w jakiejś wsi znajduje się poletko Pana Boga to komu to szkodzi, że się nie wspomni o drobnym markeciku z dewocjonaliami w miasteczku. Przecież osoba duchowna to także osoba ludzka i jeść musi. Nie rozumiem tylko dlaczego oni nie są za jednością?Może bliższa im jest koncepcja divide et impera. Czerwoni też dzielili na swoich i braci w cudzej wierze. Jak to się skończyło, wszyscy pamiętamy.

    Aha, i o refleksjach w Zaduszki proszę również nie zapominać.
    _

  19. Oj, Panie Danielu naprawdę uważa Pan, ze to Kaczyński zmienił oblicze? Twierdzę, że cały czas jest taki sam. To wy dorabiacie mu gębę. Ale za to Donek ostro odrabia swoje chuligańskie wybryki samolotowe. Szkoda, że ani Pan ani Panu podobni wielbiciele PO nie staracie się tego dostrzec.

  20. Polska normalnieje. Od dawna rodzina i znajomi w kraju wzdychają do “normalności” i jak się wsłuchać w ich głosy, to nie bardzo wiadomo o co im z tą normalnością chodzi, co Polak to inne jej rozumienie. Ale teraz nabieram pewności – Polska zmierza do normalności.

    Aby to zrozumieć trzeba oderwać się od blogu en passant, zapomnieć o “zaplutych karłach Solidarności” i o “podzieleniu się władzą w Magdalence”. I na dobrą sprawę odstąpić od rozważań do jakiego wniosku doszedł Jarosław Kaczyński. Widać jasno do czego prezes PiS doszedł – do zaniku publicznego zaufania do niego, potem do jego partii oraz do jego brata-prezydenta. Dzwonię do rodziny i znajomych w kraju i pytam co tam panie i panowie w polskiej polityce. A oni mają już tej polityki dość kompletnie aż do niestrawności, albo prostackie kawały opowiadają, kogo znalazł Tusk w luku bagażowym samolotu do Brukseli. To jest właśnie normalność w sprawach krajowej polityki jak ją znam ze swojego kraju zamieszkania. Olać politykę na przeciąg pomiędzy wyborami. Jak politycy rozpiszą wybory, wtedy niech przedstawią swoje za i przeciw, oraz prawdziwe dokonania i zajęte stanowiska, czyli swoje obiecanki i tzw. rekord. A teraz olać ich należy personalnie. Nawet Żakowskiego olać, który najpierw pochwalał rząd, że nic robi, nic nie transformuje, bo Polaków od transformowania głowa i ręce bolą i niech będzie trochę spokoju, a teraz narzeka, że rząd nic nie robi w sprawie globalnego kryzysu. Olać ich i jego.

    Ale tak po prawdzie, to gdzie państwo stoją, bo nie mogę się doczytać. Za walutą euro w 2012, czy przeciw? Za większym deficytem budżetu, czy przeciw? Za ograniczeniem emerytur pomostowych, czy przeciw? Za rządowym projektem reformy służby zdrowia, czy przeciw, a jeśli przeciw to ze wskazaniem na które punkty tej reformy? Za programem gospodarczym PO (tylko proszę bez etykiet typu “neoliberalizm”, “turbo-wyzysk-człowieka-przez-człowieka”), czy za programem PiS (który może różni się od programu SLD, jeśli takowy istnieje, albo i nie)? Wreszcie, czy Polsce grozi kryzys, czy raczej nie?

    Bo kto jest za pociągnięciem Jaruzelskiego za stan wojenny, a kto przeciw już było tyle razy mówione, że aż przestało być normalną kwestią w normalnej dyskusji między normalnie rozwiniętymi ludźmi.

  21. „Dziennik” proponuje ciekawą zabawę.Zatem bawmy się razem z liberałami!

    Jasnowidz lepszy od analityków

    środa 8 października 2008 13:49
    Przepowiedział krach, teraz widzi wojnę
    » Przepowiedział krach, teraz widzi wojnę Zamknij X
    Znany jasnowidz rok temu przewidział krach

    Można byłoby się uśmiechnąć z politowaniem i wzruszyć ramionami. Ale akurat tej przepowiedni jasnowidza zignorować nie można. Krzysztof Jackowski z Człuchowa, z którego pomocy często korzysta policja, już w grudniu zapowiadał jesienne kłopoty banków i finansowy krach, choć specjaliści mówili, że to niemożliwe. Teraz idzie dalej. Przewiduje, że w listopadzie wybuchnie wojna światowa, która zacznie się od Iranu.
    czytaj dalej…
    REKLAMA

    „Nastąpi jakieś załamanie ekonomiczne i banki będą musiały reagować. To nie będą przewidywalne reakcje, mam wrażenie, że jak to wszystko walnie, to będzie straszny dramat” – mówił Krzysztof Jackowski pod koniec ubiegłego roku „Gazecie Pomorskiej”.

    Jackowski często na poparcie swoich umiejętności pokazuje pisma z podziękowaniami – m.in. od policji – za pomoc w wyjaśnieniu nierozwikłanych spraw. Teraz, jeśli jego przepowiednie będą tak samo precyzyjne jak w sprawie finansowego krachu, naprawdę należy się bać.

    Jasnowidz, o którym poważni politycy w filmie dokumentalnym Marii Zmarz-Koczanowicz mówili jako o człowieku, który rzeczywiście ma nadprzyrodzony dar, wyznaczył początek światowego kryzysu na połowę września. 15 dnia tego miesiąca amerykańskie Lehman Brothers, Bear Stearns i AIG ogłosiły, że stoją na krawędzi bankructwa. Giełdy całego świata poszybowały w dół, a cena ropy naftowej spadła do rekordowo niskiego poziomu…

    >>>Wrześniowa panika na giełdach

    „To będzie rok wstrząsu bankowego w Polsce, nie takiego zwykłego wahania stóp, ale prawdziwego wstrząsu. Banki zadrżą. Może źle to nazywam. To będzie wyjątkowo nieprzychylny rok dla tych, którzy mają kredyty albo zamierzają je wziąć. Stopy już są wysokie, ale nastąpi jakieś załamanie ekonomiczne i banki będą musiały reagować. To nie będą przewidywalne reakcje, mam wrażenie, że jak to wszystko walnie, to będzie straszny dramat” – mówił w 2007 roku Jackowski.

    Fundacja „Nautilus”, z którą jasnowidz współpracuje, pokazała jakiś czas temu jego przepowiednie analitykom giełdowym. Ich reakcja? To uśmiechy politowania i niedowierzanie. „O czym ten jasnowidz z Człuchowa mówi. Kryzys już był na jesieni 2007, a teraz po zwykłej korekcie giełdy odrobią straty i po kłopocie!” – odpowiadali analitycy.

    >>>Ekonomiści: Mamy już światowy krach!

    Okazuje się, że to nie koniec. Jackowski skontaktował się z „Nautilusem” w lipcu i zapowiadał prawdziwy dramat w świecie finansów. Ogromny kryzysy miał, jego zdaniem, nadejść jesienią, a jego kulminacja – nastąpić w listopadzie. Będzie to atak na Iran i jednocześnie uderzenie w jednego z największych producentów ropy na świecie. To ostatecznie wywróci do góry nogami świat finansów.

    Krzysztof Jackowski to jeden z najsłynniejszych polskich jasnowidzów. Zasłynął współpracą z policją, która wielokrotnie zwracała się do niego o pomoc w najtrudniejszych sprawach. Specjalizuje się w odnajdywaniu zaginionych osób. W ciągu 20 lat działalności udało mu się rozwikłać 600 takich spraw.

    Zobacz, co Krzysztof Jackowski przewidywał na 2008 rok

    Dziennik

  22. Pielnia1 – 13;16 – Pochlebiasz mi, jednak nie zapominaj, że jestem od dawna w twoim fan-klubie i między innymi właśnie twoich wpisów tu wypatruję. I wcale się tu nie podlizuję, bo to szczera prawda. Zawsze ceniłam takich, którzy wiedzą, co mówią, nie na odwrót.
    ;
    Wczoraj mi na moment odjęło mowę, kiedy usłyszałam z ust pana posła Brudzińskiego, że oszczędności drobnych ciułaczy, co to mają w banku zdeponowane skromne 50 tys euro są bezpieczne. No …………….. jego była!
    JB całkowicie utracił kontakt z rzeczywistością, jak każdy orczyk, który przyssał się do określonej partii jak ciele, służy wiernie i wmawia ludziom, że jest jednym z nich. Kim byłby pan poseł, gdyby nie poszedł na służbę do prezesa JK? Przypuszczam, że z pewnością nie tym drobnym ciułaczem, jakim jest dziś. Tfu!!!

  23. Wczoraj, mniej więcej o tej samej porze, pisałem na tym blogu: „Miejmy nadzieję, że kryzys ten odegra rolę wspólnego wroga i pogodzi wreszcie prezydenta z premierem. Oby!”

    Nikt nie raczył mi nawet odpowiedzieć „głupi jesteś”.

    A tu proszę, 24 godziny po moim proroctwie „Dziennik” pisze wielkimi literami w nagłówku: „Kryzys pogodził Kaczyńskiego z Tuskiem”.

    No i kto tu jest największy the beściak?!!!!!

  24. Lizak 19.40
    Uspokój swoje i nasze skołatane nerwy. Wielu wybitnych ekonomistów ze Stiglitzem i Krugmanem na czele przewidywało kryzys finansowy i to właśnie na tle kredytów hipotecznych. Niestety Nostradamus nic na ten temat nie ogłosił.

  25. Dlaczego niemaja sobie porozmawiac, moze to przyniesie nowa atmosfere w parlamencie, eh co ja pisze przeciez tam jest tyle tych pisowskich zaparciuchow o wiadomym poziomie intelektualnym, ze musieliby dostac od prezesa wyrazne rozkazy zeby siedziec cicho albo jak mowic to grzecznie i napewno nie glupio jak do tej pory bywalo, i tyle

  26. Do Pana TO z godz. 17.00 28 października.
    Ciekawy jest Pan naszych opinii, to odpowiem w swoim imieniu.
    Euro – tak, ale powinniśmy wiedzieć kto w naszym imieniu i jaki będziemy mieli wpływ na ustalenia polityki kursowej w ”Eurobanku”.
    Deficyt budżetowy – trochę mniejszy niż obecnie, o kilka, kilkanaście procent. I tak trzymać albo oscylować wokół tego stanu.
    Rozwój tak, ale nie kosztem dzieci i wnuków.
    Nie daj Boże robienia podarków dla wyborców i „przejadania” poprzez zadłużanie się!
    Jest dobry moment żeby zmniejszać deficyt.
    Żeby jeszcze Majchrowskiemu w Krakowie ktoś to wytłumaczył, bo też jest teraz koniunktura na oddłużanie miasta.
    Co to za dziwoląg ta emerytura pomostowa?
    Masz 65 lat – dostajesz emeryturę i koniec, jak dożyjesz.
    Nie masz zdrowia – renta.
    Żadnych wyjątków dla np. kobiet pracujących na drabinach, czy innych suwnicowych.
    Praca, składki i jej efekty w postaci solidnej emerytury.
    Koniec z żebraniną i „pomostami”!
    Do roboty! Tyle tu jest jeszcze do zrobienia!
    Służba zdrowia ma być w pełni prywatna.
    Lekarze mają mieć kasy fiskalne i całą fiskalną biurokrację jak wszystkie firmy. Jak nie potrafią – wynająć księgowych.
    Ubezpieczeni mają mieć karty ubezpieczeniowe z chipem, jak płatnicze, gdzie są gromadzone przez nich środki (50-60 procent składki) z historiami leczenia oraz kosztami i refundacją, jak przy polisach.
    Kasa, kasy chorych działają biznesowo.
    Mają zapewnić koszyk minimalny i pierwszą pomoc oraz utrzymanie sieci szpitali klinicznych.
    Reszta płatna i refundowana, w załeżności od kombinacji przypadku chorobowego i przezorności ubezpieczającego się.
    Palący moga sobie palić, ale składkę płacą 300 procent.
    Jeśli lekarz jest palaczem, może nim być – ale w kotłowni.
    Palący lekarz nie może leczyć, jak pedofil być wychowawcą nieletnich.
    Wizyta w gabinecie powinna zaczynać się od pytania lekarza o cenę jego usługi i co ja z tego będę miał za te pieniadze?
    Niech działa rynek plus ubezpieczenia jak OC i AC przy autach.
    Skoro tam to działa i nikt nie kwęka, że za błotnik zapłacił 1600 złotych, to i na kilkusetzłotowe leczenie powinno go stać.
    Koniec z socjalistycznym dziadostwem i udawaniem, że coś jest „za darmo”!
    Nic nie ma za darmo!
    Marnotrawstwo się tylko pleni i korupcja.
    Płacę (kartą plus ewentualnie dopłacam) i wymagam!
    Tylko co wówczas poczną medyczne miernoty?
    O jakim programie gospodarczym PO Pan TO mówi?
    Nie znam takiego, bo go po prostu nie ma.
    Programy gospodarcze to miała PZPR i co z tego wynikło?
    Wystarczy żeby nie przeszkadzali, skoro nie mogą usunąć bzdurnych i sprzecznych zapisów. Niech nic już nie kombinują. Palikotowi nie wyszło, więc dajmy spokój biurokracji, bo jest nie do pokonania. Biurokratura.
    Gospodarkę mają robić biznesmeni nie politycy.
    Celem PO jest prezydentura Tuska i wygranie kolejnych wyborów w takim stylu, żeby samodzielnie lub z koalicjantem (kto to teraz może być?) móc zmienić konstytucję i rządzić po wsze czasy.
    Kryzys Polsce nie grozi, bo my tu mamy kryzys od prawie 60 lat.
    Oswoiliśmy kryzys.
    Olewamy go.
    Jak w tym zdaniu że, ja się raka nie boję, bo ja go mam!
    Amen.
    P.S.
    Jaruzelski powinien przestać się tłumaczyć.
    Niech mu stawiają zarzuty i niech go skażą.
    Z tego co wiem, to On się już niczego nie boi.
    Przecież za 30-40 lat będzie większym „idolem” niż Marszałek ze swoją kasztanką!
    Niech o tym pomyśli!
    Mogą mu zabierać emeryturę.
    Jest kilkaset osób, które nie dadzą mu umrzeć z głodu.
    Tylko niech przestanie uprawiać obowiązująca, obłudną polityczną poprawność.
    Niech sobie przypomni, za co dostał Virtutti i niech ich wszystkich oleje.
    Tylko że On nie czyta tego blogu i nie posłucha rad TO o „olewaniu”.
    On tego nie potrafi, taka przedwojenna szkoła.
    Teraz nadchodzi pokolenie pokornych i zdyscyplinowanych konsumentów oraz kredytobiorców „aż po grób”.
    Czasami poszaleją za kierownicą „bolida” i tyle.
    Dziś widziałem 30-40-latków, jak w Galerii Krakowskiej ścigali się na wirtualnych torach! Małolaty czekały na swoją kolej.
    Ale mimo wszystko to są ludzie, jako tacy mają prawo do słabości.
    Każdemu z nich w skrytości ducha imponuje facet „jajami”.
    Jaruzelski zaryzykował i mu się udało.
    Okpił (nie olewając nikogo) wszystkich.
    Okaże się to, że jako jedyny miał rację, ale dopiero za 60-80 lat.
    Muszą przedtem wymrzeć wszelkie dupki żołędne i docenty Dudki.
    Przecież przy jego aktywnym i świadomym udziale, przeszliśmy suchą nogą z „krwawego” według definicji ustroju do jakiejś normalności!
    Że żyjemy od 20 lat w kryzysie?
    Ale żyjemy.

  27. TO

    „Polska normalnieje”.
    Co to oznacza? Proszę o definicję.
    To samo dotyczy podejścia „Olać politykę”.
    Toż to jest czystej wody burżuazyjny populizm polegający na sugerowaniu, zajmujcie się zakupami w supermarketach, a politykę pozostawcie ich właścicielom.
    Co oznacza w trywialnej interpretacji ćwoki do roboty, której nota bene nie ma, a prawicowi mądrale do rządzenia polegającego na oddawaniu się wolnemu rynkowi czyli nic nie robieniu.
    Tacy specjaliści wysokiej klasy jak Bush i Wałęsa, Greenspan i Balcerowicz urządzą was na cacy.
    I urządzili.
    Jeśli jeszcze nie zafundują nam Trzeciej Wojny światowej to będzie cud boskiej miłości.Wydaje się, że USA dla pozyskania nowych źródeł energii gotowe są uczynić każde paskudztwo.
    Niektórzy wręcz zaczynają mówić o pewnym ciągu precyzyjnie zaplanowanych wydarzeń mających opanować rynek resursów energetycznych świata.
    Chodzi tutaj o cały ciąg wojen i konfliktów na Bliskim Wschodzie w imię hasła divide et impera.Prowokacja dramatu na WTC dla uzasadnienia światowej agresji na wolne państwa,a właściwie ich zasoby nośników energii. Ataki na Iran, ataki na Jugosławię a właściwie na Serbię, ataki na Irak, atak na Afganistan,prowokacja w Gruzji, zaplanowane wstrząsy systemu finansowego, oczekiwane wybory Prezydenta USA to zaledwie przygrywka do światowego konfliktu, w którym poznamy prawdziwe oblicze Pana TO, gloryfikowanego przez niego systemu politycznego i militarno- politycznego gwaranta tych ułomnych rozwiązań.
    Rozpętana histeria antyterrorystyczna jest niczym innym jak pretekstem do kolejnego podziału mapy politycznej świata.
    A Izrael ma dzielnie wspierać i inicjować agresywne poczynania swego sponsora,np wobec Syrii i Iranu.W obłudnym rozumieniu TO normalność sprowadza się do tego, że mamy przymknąć oczy na prawicowe bezeceństwa i dać tej sile placet na swobodne poczynania w każdym punkcie kuli ziemskiej.
    Ja rozumiem, że łaskawcy uważają nas za głupich, ale żeby aż tak?
    Zresztą kto z kim przestaje, ponoć takim się staje.
    A na razie w USA koncentruje się wszystkie siły militarne, żeby przypadkiem nie stała się krzywda bamboszowi.
    Potem zaś ruszy się w świat szeroki na wycieczki turystyczno-krajoznawcze.
    Drogi TO zapraszamy do nas,do Polski.
    Jestem święcie przekonany, że po tej świetlanej wizycie kraj nasz mlekiem i miodem popłynie, bo jak na razie polikwidowano obory i pasieki.I wszędzie pustką i beznadzieją zieje, co ma stanowić o normalności.
    Dzięki Ci Panie za Twe błogosławione intelektualne dary,w których opływać mamy.
    Proszę o więcej przyzwoitości i pokory przed Dniem Wszystkich Świętych i zechce Pan sobie nie robić żartów z pogrzebu.

  28. Przebranie Jarosława z lekka przeswituje: w twardej walce o władze, przy zalożeniu, że PiS ja obejmie po nastepnych wyborach (inne zalożenie nie wchodzi w racube, bo należaloby PiS rozwiazać) – lepiej dopuścic, aby Tusk dokonał kilku reform, ktorych dotychczas nie dokonał nikt.
    Wszelkie niedorobki oraz problemy wynikajace z ich wprowadzenia obciąża Tuska i jego rząd – stąd wyniknac może znakomita okazja do okrzyków: a nie mówiłem?

  29. Gołąbki, sokoły, orły czy kaczki – nie ważne. Czasem dobrze zostawic otwarte okna.

    A nóż odfrunął …?

  30. Pan Premier + Pan Prezes/ b.Premier = 2 gołąbki. (?)
    Mnie ta sytuacja kojarzy się raczej z fotografią Tomasza Gudzowatego przedstawiającą małą gazelę pomiędzy dwoma gepardami, które „na wszelki wypadek” położyły na niej swoje łapki. Fotografia nie przedstawiała, co było dalej/później, chociaż bieg wydarzeń przyszłych można było odgadnąć.
    Czy podobny los czeka Premiera Tuska, na którym „łapki” położyły dwa PiS-owskie gepardy ?

  31. Do Pana spokojny (16 minut po północy dnia 29. roku pańskiego etc.
    Jakże poglądy pojedyncze, które składają się na zbiorowe, zrobiły się neospokojnie liberalne. A to świadczy też o normalizacji opinii krajowej. Z kilkoma szczegółowymi uwagamia, za pozwoleniem:

    1 – euro: kto ma mieć wpływ na politykę kursową (nie mówiąc o monetarnej, czyli inflacyjno-procentowej, bo polityka kursowa jako taka nie istnieje, chyba że w głowach części ludności jako pozostałość minionej epoki)? Ano za czasów złotówki ma wplyw RPP wg. Konstytucji, czyli określona grupa ekspertów-urzędników na podstawie sygnałów z własnej gospodarki i rynków. Czyli ludność ma wpływ zerowy, i tak będzie za czasów euro, tyle że ekspertów będzie się desygnować w szerszym europejskim gronie bankowcow. A wracając do polityki kursowej, to nawet jeśli będzie ochota na nią, to nie będzie ona możliwa, bo jak ustalać kurs wymiany walut z Niemcami czy Hiszpanami, skoro oni też mają euro? Niech Szwedzi i Szwajcarzy, Brytyjczycy i Amerykanie ustalają sobie politykę kursową wobec strefy euro, a my się zajmijmy swoimi sprawami, nie mówiąc o Chińczykach i Japończykach, Kanadolach i Aussie’s.

    2 – deficyt budżetowy: zmniejszyć go można o 100 procent nawet, a może i o 200 (czyli z deficytu przejść na nadwyżkę – to też możliwe, USA tak miały, Kanada ma nadal), chociaż nie wydaje się to być najkorzystniejsza polityka fiskalna w sytuacji polskich potrzeb infrastrukturowych i modernizacji aparatu państwowego. Polska jest krajem do inwestowania w nim. Polityka fiskalna pozostanie w polskich rekach i tutaj jest spore pole do popisu, np. wypuszczanie obligacji na rynkach zewnetrznych, etc. Oczywiście zgoda, że nie wolno przejadać, tak się mówi zdaje mi się. Poza tym najlepszy czas na zmniejszanie minął pod rządami PiS. Teraz gdy gospodarka zwalnia i dochody podatkowe nie rosną, aby redukować deficyt należy zaciskać pasa. O to zaciskanie PiSowi chodzi, aby zrobić z niego polityczną skórkę od banana dla PO. Stąd cały temat się pojawił, jak sądzę nie odkrywajac przy tym Ameryki.

    3 – PO jako partia rządząca: po wsze czasy to gruba przesada spowodowana krótkowzrocznością. Każda partia jak wiadomo z dawno minionej epoki to aparat, który z zewnątrz wygląda brzydko, jak jakiś klub angielski, lub koło różańcowe. I nic dziwnego, że chce PO rządzić, że prezydentura jest na drodze i inne wybory. A nawet Konstytucja jest na ich drodze, co w ostatnim roku Tusk wymienił, a ja wyśmiałem, bo wydawało mi się to jak handlowanie Niderlandami, ale teraz już jest wyraźniej na horyzoncie. Tusk jest umiejetnym politykiem, mam wrazenie.

    4 – PO ma program gospodarczy: nie będę elaborował, ale coś ostatnio rząd przyjmuje na posiedzeniach. Z dawno minionej epoki wiadomo, że program zawsze jest. Np. w postaci braku programu. Albo w postaci tego co się mówi na plenum całymi godzinami. Nie mówmy, jako spokojni liberałowie, że gospodarka należy do biznesmenów, a rządowi nic do tego. Nie wydajmy się na pośmiewisko.

    5 – Jaruzelski: w tej sprawie nieco się nie zgodzę. Generał uznał, że warto przedstawić swój przypadek politycznej decyzji przed sądem opinii publicznej. Robi to nie tylko przez kilka dni przed sądem powszechnym, ale całymi miesiącami na blogu i w swoich publikacjach ksiazkowych. Ma widać taką pasję godną podziwu. I robi kawał dobrej roboty wyjaśniając części publiczności, bo druga cześć i tak wie swoje. Rzecz jasna zgadzam się całkowicie z tezą o “przejściu suchą nogą”. Świat oczekiwał tego od nas. W podobnych niejako warunkach były Indie z Gandhim, Murzyni USA z Lutrem Kingiem, RPA, Portugalia i Hiszpania, i całe połacie bloku sowieckiego. Polska dzięki Jaruzelskiemu i Wałęsie (kolejność alfabetyczna) zyskała uznanie świata za przyjecie metody pokojowej. Nie mówiąc o lepszym starcie do nowego życia. A że jest to życie w permanentnym kryzysie, to już taka wola narodu. Taka polska specyfika. Ale wg. mnie to też normalnieje. Tylko docenci z Marleny nie rozumieją, że politycy to są zawodowcy, niech będzie, że burżuazyjni bo teraz wszystko jest burżuazyjne od kombajnu zbożowego poczynając, i należy dać sobie spokój z ujadaniem na nich w długim okresie między wyborami. No bo co się zrobi oprocz halasu i brzydkiego wrazenia? Owszem, można się organizować w grupkach cywilów, lokalnych czy w profesji i negocjować bieżace legislacje z rządem. Ale to musi być proces pragmatyczny i zorganizowany, na ogol w ramach przepisow. I w efekcie dość wąskie grono w nim uczestniczy. Taka jest normalność jaką znam z kraju ustablizowanej jako tako demokracji, zwanem inaczej krajem Klonowego Liścia. A nie jakąś ruchawką na blogu z trudnym do zniesienia ideologicznym bulgotem na ustach. Ale to ostatnie uwagi nie do Pana, pan jest spokojny.
    Pozdrowko

  32. To pozowanie na męża stanu w przypadku p.Kaczyńskiego jest grą. Jego wiedza ekonomiczna jest mizerna a udawanie zatroskania może mu się opłacić w oczach słabiej zorientowanych. Brat prezydent wie jeszcze mniej, ale sen o ponownych wyborach poruszył go do jazdy po kraju i wałęsa sie po miastach aby ci co nie wiedzą kto jest prezydentem /po czynach go nie znamy/ zobaczyli człowieka jakiego wybrali.
    A premier Tusk niech robi co obiecywał, bo czas leci a oglądanie się na współpracę pisuarów i lsd to przecież żenada. Poprą wtedy jak otrzymaja jakiś ochłap, to podobny gatunek ludzi.
    Nie naśladujcie „platformersi” pisuarów bo wówczas możecie wyjść jak Zabłocki na mydle. Osobiście wybrałem PO na zasadzie negacji PISu i nadzieją na zapowiadane zmiany. Spokój jaki mamy /psują to wprawdzie dwa rozwydrzone bachory/ jest wiele wart ale korzystajmy z Unii i postępu jaki niesie cywilizacja zachodnia. Młodzi to już odkryli. Starsi też mogą.

  33. Pozdrawiam Pana TO spokojnie.
    Jest ciekawy wątek do omówienia: chciwość finansistów wszelakiego autoramentu i zatracenie istoty etyki powściągliwości, rodem z protestantyzmu (szczególnie kalwinizm), a obecny kryzys.
    Czyli powrót do wartości.
    Piszę hasłowo, bo nie mam czasu.
    Muszę zarabiać pieniądze.
    Teraz mam akurat żniwa.
    Pozdrowienia dla wszystkich blogowiczów i Gospodarza, który z pierwotnego wykształceniajest chyba ekonomistą.

  34. TO

    Dlaczego wobec tego swoich cennych doświadczeń spod znaku klonowego liścia nie przeniesiecie do Ameryki Środkowej i Południowej, żeby nie być posądzanymi o bełkot, że użyję pana błyskotliwego języka.

  35. Lizak pisze:
    2008-10-29 o godz. 08:36
    Pana teksty prowokują mnie czasami do nieobyczajnych zachowań (patrz mój wpis pod poprzednim felietonem Gospodarza). Tym razem znowuż pragnę zabrać głos, aby poprzeć treść odpowiedzi dla TO. Real światowy istotnie Tak wygląda jak Lizaku piszesz. Żal tylko tych tchnień spokoju przeżytych przez nas przed wielu laty, gdy nie byliśmy świadomi zagrożeń płynących do naszej „wioski” z szerokiego świata. Pozdrawiam.

  36. Takich czasów doczekaliśmy, że porozumienie na szczycie władzy jest niemal świętem narodowym? To, moim zdaniem, dowodzi, że być może pojawi się trzecia (lewicowa) opcja, która pogodzi zwaśnione strony. Od kilku lat żyjemy w stanie permanentnej kampanii wyborczej, w której głównymi rozgrywającymi są PO i PiS. Prowadzi to do sytuacji, w której programy wyborcze pisane są z myślą o elektoracie prawicowym, bo oba ugrupowania są praktycznie niezagrożone z lewej strony. W ten sposób poglądy wielu ludzi są pozbawione reprezentacji.

  37. Dziękuję za zaproszenie.Przy tej okazji chciałbym nawiązać do XIX-wiecznego spostrzeżenia Gabora Steingarta,że „banki są większe i potężniejsze od kościołów,pieniądz nowym Bogiem naszych czasów”.
    Na tej podstawie Georg Simmel charakteryzuje trzy nurty:
    1.Skwapliwie przynoszący pieniądze w nadziei,że się pomnożą,
    2.Oszczędzają i pożyczają ale w tej właśnie kolejności /daje przykład Niemców/,
    3.WSPÓLNOTA POZBAWIONA WSZELKICH ZAHAMOWAŃ,która cieszy się szczególną popularnością w Ameryce.Wiara w beztroskę,namietną rozrzutność oraz wszechobecną zachłannaość.
    Nędzę utopii globalnego wolnego handlu zaprezentował Jams Goldsmith w książce PUŁAPKA.Polskojęzyczne wydanie z roku 1995 zawiera również rozmowę z autorem Radosława Sikorskiego.To ten sam,który był korespondentem wojennym z rewolwerem w ręku w Afganistanie,póżniej ministrem od kontynuowania wojny,a obecnie ministrem od wojennych spraw zagranicznych.Godzi się przypomnieć,że to spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Aleksandra Kwaśniewskiego,prezydenta „Oszusta” zawarli braterstwo broni z demokratami wojennymi dla realizacji ukrytych celów.Tym celem było opowiedzenie się po jednej ze stron walki zła ze złem to jest krwawego wewnątrzsemickiego konfliktu islamofaszyzmu z judeofaszyzmem biorąc udział w nadużywaniu bezwzględnego prawa silniejszego.
    Do dziś brak oceny ekonomicznej ukazującej obieg pieniądza przy wyższości ekonomii politycznej nad ekonomią jako nauką o oszczędnym gospodarowaniu.

    To wpis w „naszej klasie” jako komentarz do profilu o upadajacych polskich stoczniach.PRAWDA,a nie KŁAMSTWO ma być czynnikiem rozwoju intelektualnego człowieka.Nędzę historycyzmu opisał już Karl R.Popper.

  38. Nie wiem jaki kształt przybrałby wykres jakości polskiej polityki, ale miejsce zerowe funkcji przypada rządom PiS.
    Może być tylko lepiej…………
    Efekt kozy rabina został osiągnięty, za dwa lata każdy polityk zajmujący miejsce L.K będzie jawił się jako mąż stanu.
    Kaczyńscy w zasadzie zrobili nam przysługę – wyczyścili scenę polityczną z elementów skrajnie nieodpowiedzialnych.
    Cześć i chwała im za to!!!!!!!

  39. Na poczatek mala dygresja; Polska staje sie z demokracji parlamentarnej coraz bardziej demokracja kuluarowo-medialno-prezydialna. Najwaznieszymi wydarzeniami politycznymi ostatnich dni w Polsce sa: spotkanie dwoch premierow i Rada Gabinetowa. Dzieki tym dwom wydarzeniom, wykreowanym przez Kaczynskich, udalo im sie postawic postawic uklad sil politycznych w Polsce na glowie. Wszyscy zastanawiaja sie tylko nad tym, czy Kaczynscy szczerza zeby aby ugryzdz, czy zeby sie usmiechnac. Nikt nie zajmuje sie juz ofenzywa legislacyjna w Sejmie, ktora prawdopodobnie i tak bedzie zastopowana wetem prezydenckim (a wiec jednak gryzie). Kaczynscy staraja sie przedstawic siebie, jako mezow opatrznosciowych, ktorzy w dobie kryzysu biora pod ramie nieudolny rzad. Kto chce niech wierzy.

  40. Odpowiem rozmówcom, wszystko jedno czy spokojnym czy bulgoczącym (proszę nie mylić „bulgotu” z kliszowym terminem „bełkot”), punkt po punkcie. Filozof Berkeley, a za nim psycholożka Tokarczuk stwierdzili, że na prawdę istnieją tylko osoby. Z czym niniejszym się nie zgodzę, bowiem istnieją również tematy, a w nich punkty.

    1 – Przeskoczyliśmy reformy służby zdrowia, one też należa do programu gospodarczego, oczywiście p.g. PO. I tu jest burza, od Prezydenta po Żakowskiego, sprawa jest zarówno moralna, jak i organizacyjna. Ale zostawmy ją, bo weekendu by nie starczyło.

    2 – Etyka powściągliwości, jak każda etyka, jak wszystko co ludzkie, ma swój kontekst. Protestancka etyka mowi o powściągliwości od bezsensu konsumpcji, od leniwego, rzewnego życia, jak powiedziano tutaj “od tchnień spokoju i zycia w nieswiadomosci”. Albowiem protestancki/kalwiński bóg nakazuje, aby pracować, zdobywać, osiągać, w ten sposob zasłużyć na jego przychylność. Zresztą kanony religijne przeorała oświeceniowa filozofia i późniejsze warstwy i przewroty kultury.

    3 – Na tym gruncie, chciwość finansistów jest usprawiedliwiona, ona po prostu jest. Miłosierny finansista to oksymoron, nie mówiąc już o jałmużniczy finansista, z tą kwestią zmagają się od milleniów największe religie świata z monoteistycznymi na czele. Tym bardziej, że bez chciwości nie ma handlu oszczędnościami, lokowania ich właściwie, wyceniania ryzyka nieurodzaju lub zmiany relacji franka do jena, itd. Kwestią pozostaje, jak tę chciwość skanalizować, jak wepchnąć ją w cylindry, jak popchnąć nią tłoki, co pracują z dwóch boków, i lokomotywa gospodarki się toczy. Cały szkopuł w tym jak z chciwego finansisty zrobić finansistę życzliwego, a nawet dobroczynnego, jak mu urządzić ten jego profesjonalny światek.

    Albowiem alternatywą dla tego smithowskiego modelu i systemu wartości, prawdziwą alternatywą jest planista w zarękawkach, któremu nominalnie zależy na tym aby było dobrze ludziom, a gdy tak zajrzeć w głąb jego umysłu, to na niczym mu nie zależy. Gdy wdepnąłem w świat ekonomii, to wpadły mi w ręce dwie książki – obaj autorzy socjalistyczni: wykład ekonomii Enrico Barone i “Wstęp do ekonometrii” Oskara Langego. Dwa rozdzielne światy: Barone barwnie rysuje działanie prawa popytu i podaży, Lange matematyzuje wybór najlepszej budowy elektrowni. Jak te światy połączyć?

    Jak połączyć świat niewidzialnej ręki z techniką matematycznego wyliczenia i wyboru? Potem naszedł mnie Frank Knight i J. von Neumann, i cała „ryzykancka” reszta. Powiem krótko – obecne metody i paradygmaty ekonomii finansowej są nie do pojęcia dla zwykłego śmiertelnika. A sferze wartości wydaje mi się jest zasadnicza rysa ludzkiego charakteru, która polega na trudności zaakceptowania obecnych relatywnie małych różnic w pozycji społecznej i spojrzenia perspektywicznie na wieki wstecz. Czy pamiętamy, jak pomiatano bliźnimi w poprzednich epokach? Jak się mordowano i zaganiano do katorżniczej pracy, obgryzając przy tym samemu smakowite kąski? W mojej perspektywiczno-historycznej ocenie obecny wiek nie jest wcale taki zły (choć może być lepiej w stosunkach międzyludzkich, zawsze można coś poprawić). Dekada lat 1990 i kilka późniejszych lat były dobre dla świata. Miliony wydobyły się z nędzy, dla innych pojawiła się szansa. Dla niektórcyh narodów już lata 1980-te były rajem na ziemi. A teraz, gdy pojawiły się trudności, powtarzam – są one przejściowe, to nastało biadolenie i łamanie rąk.

    4 – Obecny kryzys jest bez wątpienia oznaką braków w kapitaliźmie. Najpierw w jego teorii, potem w praktyce. W moim odczuciu Greenspan, szczególnie po swoim wystąpieniu 23 X przed komisją Kongresu, stał się postacią żałosną. Jemu samemu dało się we znaki irrational exuberance – bezrozumne radosne podniecenie. Wynikło ono z umiejetności oszukania rynków finansowych, przeciągnięcia struny … i teraz tłumaczy się nieracjonalnie próbując zwalić winę na niedoskonałości osoby ludzkiej, w tym przypadku bankiera. Udaje, że uwierzył w ideę chciwego kupca weneckiego wypełnionego dobrocią dla bliźnich. Przegięli pałę, on i wielu innych, jego mocodawców polityków. Użyto wyrafinowanych technik przy naciągniętych do granic możliwości i rozsądku założeniach o osobie ludzkiej i jej funkcjonowaniu na wolnym rynku. Ale przecięż większe szaleństwa ludzkość popełniała. Nie przesadzajmy, to nie jest takie szkodliwe i bezbożne w porównaniu z innymi. A efektem na pewno będzie jeszcze lepszy kapitalizm.

    5 – Dlaczego tak mocno w to wierzę. Albowiem nie ma alternatywy dla kapitalizmu, a częścią natury ludzkiej jest lepsze urządzanie sobie świata. Nie wierzę w walkę klasową i kompletną niemożność porozumienia się ludzi. Patrząc z perspektywy bulgoczącego deocenta z Marleny, oczywiście podziało się strasznie. A winni są Amerykanie. Za późno wygrali zimną wojnę. Gdyby to zrobili 20-25 lat wcześniej, to bulgoczący docent miałby szansę się przekwalifikować, np. na kelnera, albo czyścibuta, mógłby nawet zajść nieco wyżej i wyżej. A tak pozostał rentierem odcinającym swoje bulgoczące referaty. Przykre to.

    6 – Doświadczenia Klonowego Liścia są w pewnych miejscach znakomite. Okazuje się, że tutejszy system bankowy jest bodaj najzdrowszy na całym świecie. Nie ma wstrząsu orbitujących pożyczek hipotecznych, ani piętrowych derywatyw i innych ekstrawagancji na modłę komunizującej Islandii. Kanada – wyjawię to bez żadnych zahamowań – jest najnudniejszym społeczeństwem na świecie.

    Zaś Ameryka Łacińska z zupelnie drugiej strony ma swoją kulturę zakorzenioną w katolicyźmie i portugalsko-hiszpańsko-indiańsko-murzyńskim nieładzie i mistycznym realiźmie. Oni sami muszą sobie model wypracować przystający do ich kultury, bo wszelkie narzucanie i “przenoszenie”, czy to na modłę waszyngtońską, czy watykańską, czy kremlowską spłoną w ogniu ich temperamentów. Wiadomo jakie plagi trawią tamtejsze gospodarki. A jednak ostatnie lata po upadku ZSRR rejestrują najwyższy wzrost gospodarczy i poprawę warunków w całej historii tego kontynentu. I gdy obecny kryzys się skończy (za kilkadziesiąt raczej niż za kilkanaście miesięcy) i kapitalizm się odrodzi i wzmocni, to Ameryka Łacińska znów przyspieszy. A może i Afryka też?

    Wszystkim życzę miłego weekendu i umiarkowanej zadumy — T.O.

  41. Dwie sprawy. Pierwsza, że chyba przejdzie niepostrzeżenie bokiem wywiad z L.Balcerowiczem, do którego jest jeszcze dostęp ze strony „Polityki”. Druga, że obawiam się, iż zostało nam się tylko śmiać, wszak nadziei na przebudzenie klasy politycznej nie ma i nie będzie nawet wówczas, gdy wszystkimi ulicami naszego kraju przechadzać się będzie nawet tyfus, skoro gruźlica nie robi wrażenia, ani nikomu się nie kojarzy z podłym jadłem w jakie zaopatrywać się z biedy musi większość naszych współobywateli.

    Właśnie dostałam kwity na opłaty za energię elektryczną. Prosżę Państwa, one są wyższe o 41 procent od dotychczasowych, choć nie przybyło mi ani jedno urządzenie żywiące się prądem, jak i dotychczasowe nie są więcej użytkowane niż dotąd. Jeśli pamiętacie Państwo artykuł też w „Polityce” o sprawach Alicji Tysiąc trzeba się zastanowić, czy Ona i jej dzieci doświadczą tej zimy, która stoi za drzwiami, ogrzewania. Dotąd (jesień) jeszcze go tam nie używano, mimo, że mieszkanie malutkie, jeśli dobrze pamiętam 29 m2. Nie stać ich, a jeszcze za poprzedni sezon są dłużni. Tak, ogrzewanie w Jej mieszkaniu jest elektryczne i innego nie ma, i chyba być nie może.

    Dwa gołąbki, że użyję retoryki Gospodarza, jak i ich bratnie dusze są bardzo ponad takie przyziemne sprawy. Cała klasa polityczna tak samo „odleciała” i dobrze się jej mimo to powodzi, myślę o pensjach które im akurat na więcej niż przyzwoite bytowanie pozwalają.

    Dlatego zostało nam się tylko śmiać. I dlatego polecam Państwu nowy blog, mianowicie Blog Bobika, adres – http://www.wowil.coldlight.pl/bobik/ .
    Gospodarz tamtego blogu nie przewidział zapewne, że skojarzę Jego poczucie humoru z naszą tu sytuacją, jednak gdy przyczytałam tam w dzisiejszym wpisie o wirusach, to nie wiem, czy da się obronić, że mamy do czynienia z gołąbkami, skoro i wirusy do natury wszechświata należą. Na próbę polecam cytat:

    „…I jak one wtedy narozrabiać potrafią…!
    Znamy oczywiście i takich ministrów, co to też ni pies, ni wydra, w stanie wyizolowanym na pozór niegroźni, ale nie daj Bóg, żeby wleźli w żywą tkankę i zaczęli działać, bo wszystko do góry nogami przewrócą i zostawią pobojowisko. Ale wirusy mają na składzie jeszcze lepsze sztuczki. Na przykład kradzież materiału genetycznego komórki, po to, żeby z niego zbudować własną kopię, a potem ją reprodukować w nieskończoność, póki organizm jeszcze dycha. To jest umiejętność! Do tego nie wystarczy prosty minister, do tego trzeba magika w rodzaju ojca Rydzyka. Ileż on już komórek społecznych przerobił na swoje kopie. I reprodukuje się dalej, a przestanie chyba dopiero wtedy, kiedy załatwi żywicieli na amen.
    Sir Peter Medawar, laureat fizjologiczno-medycznego Nobla, nazwał wirusa “fragmentem kwasu nukleinowego otoczonym przez złe wiadomości”. No, istotnie, katar to nie jest dobra wiadomość, nawet jak usiłuję udawać, że mam go w nosie. Ojciec Rydzyk to wiadomość jeszcze gorsza niż katar. A już większa ilość jego kopii może przyprawić o ból głowy połączony z wysiękiem i ropniami.
    Jeżeli ktoś już zaczął się cieszyć, że na moherozę jest odporny, na salonach władzy nie bywa, więc nie ma co się obawiać infekcji, to muszę go zmartwić. W pracy, w domu czy w zagrodzie, wszędzie to samo. Głupotę ktoś popełni i natychmiast powstaje bądź ile kopii. Słowo nieopatrzne ktoś powie i już replika leci. System immunologiczny się na chwilę zaduma, a tu już nowy wirus wyrósł. W żadnej komórce nie da się przed tym schować, bo wirus każdą na swoje kopyto może przerobić.
    Najgorsze, że na to cholerstwo nie ma podobno całkiem skutecznego lekarstwa…”

    Blog Bobika nie ma być polityczny, co objaśniono w regulaminie pn „Dyktatura proletariatu” jak i w prezentacji własnej Gospodarza Blogu. Winne są wyłącznie moje skojarzenia. Z „Blogu Bobika” jestem bardzo rada, bo w przyjaznym towarzystwie choć trochę odpoczynku da się znaleźć, mam nadzieję.

    Pozdrawiam Gospodarza i Państwa Blogowiczów, Teresa

  42. Może słowo ciałem się stanie –

    http://www.polityka.pl/julka-i-my/Lead33,933,270633,18/ . Proszę o rozważenie:

    – możliwości pomocy finansowej dla Pani Alicji Tysiąc na konto:

    Alicja Tysiąc
    Bank Handlowy SA
    ul. Senatorska 16
    00 – 923 Warszawa
    PL 26 1030 0019 0109 8518 0136 2604

    – możliwości przesłania tego listu do swoich znajomych. Nie naprawimy Pani Alicji wzroku, ale pomoc w opłaceniu bieżących rachunków przy wielkim szczęściu jest możliwa.

  43. Zamiast „Dyktatury proletariatu” trzeba było zapodać „Dyktaturę pSoletariatu”. Proszę o wybaczenie…

  44. Jak tu rozmawiać z kimś, kto nie potrafi poprawnie wysławiać się?

    Jarku_PiSlektyku. Dorna przywróć, Dorna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  45. Bywalec2,
    masz racje, ze stoi to na glowie. Czasem jak czytam newsy, komentarze, ‚dyskusje” na roznych forach to sie zastanawiam, czy to Polacy zwariowali czy ja zatrzymalam sie gdzies w nierzeczywistej przestrzeni rozumu i nie dostaje z intelektem do elity polskiego spoleczenstwa.
    I pocieszam sie tylko tym, ze pewnie ci normalni nie maja czasu na pisanie w internecie.

  46. Panu TO spod klonowego drzewa, z zadusznymi refleksjami.

    Chęć zysku, żądza zysku, chciwość, pazerność, nienasycenie.
    Tak to już jest jak brakuje hamulców.
    Do tego droga może prowadzić z góry, śliskie jesienne liście na asfalcie i lądujemy w rowie albo i na drzewie.
    Drzewo.
    Istotna była przy tym prędkość jazdy.
    Pozostaje pytanie o cel. Po co, dlaczego tak pędziliśmy?
    Czy pęd ku zatraceniu jest do pogodzenia z godnością istoty ludzkiej?
    Zatem, może powrót do uniwersalnych wartości.
    Drzewo.
    Czy zmieniliście już Państwo opony na zimowe?
    Drzewo.
    Obserwuję polityków z małopolski i jej otoczenia.
    Naprawdę mało który zdaje sobie sprawę, że mają obowiązki wobec biznesu.
    We własnym interesie mają te obowiązki.
    Drzewo (może być klon).
    Jak łykną odrobinkę władzy, czują się poniekąd (naszymi) właścicielami, w każdym razie ochoczo rozdają nie swoje pieniądze.
    To wydawanie przez nich NASZYCH pieniędzy idzie im sprawnie, ale mało w tym wydatkowania prorozwojowego.
    Najczęściej jest to konsumpcja i zaspakajanie wszelakich roszczeń poszczególnych, krzykliwych grup społecznych.
    Drzewo, niekiedy las.
    Stąd takie zawirowania w klasie politycznej, bo roszczeń socjalistycznego społeczeństwa nikt nie zaspokoi.
    Chciwości finansistów Zachodu można przeciwstawić nienasyceniu roszczeniowców w postkomunistycznym społeczeństwie.
    Tu i tam brak powściągliwości oraz odpowiedzialności.
    Kolejne drzewo.
    Dlaczego w swoim prywatnym życiu zarówno chciwy finansista z Wall Street jak i roszczeniowy stoczniowiec z Gdańska oraz nauczycielka historii w podstawówce – kierują się racjonalnością, a będąc w swoim stadzie – tracą zdrowy rozsądek?
    Powrót na drzewa?
    Politycy wszelakich barw i opcji w Polsce, jak tylko dotkną władzy (niekiedy jest to tylko gminna „władziunia”, ale jest !), też tracą w większosci poczucie realizmu i perspektywy, że wszystko to przemijanie.
    Efekt STADA?
    Drzewo.
    Racjonalne z punktu widzenia interesów tego STADA powinno BYĆ stwarzanie warunków do ROZWOJU GOSPODARCZEGO, przynajmniej nie przeszkadzanie tym, którzy generują przychody.
    Ryzykując.
    Drzewo.
    Może być klon.
    Dbanie (z chuchaniem niekiedy włącznie) o tego raczkującego polskiego kapitalistę, który daje pracę ludziom i tym samym generuje przychody Państwu (samorządowi też), aby móc je niefrasobliwie ROZDAWAĆ i tym samym zapewnić sobie powrót na kolejną kadencję.
    Drzewo.
    Mogliby więcej i więcej rozdawać, gdyby myśleli rozsądnie i zadbali o tych, co te pieniążki im znoszą „w trudzie i znoju”, wykonując niekiedy 500 procent Docentowej NORMY!
    Nie ma jeszcze takiej atmosfery wokół biznesu w Polsce.
    To nie Kanada.
    Drzewa, ale nie klony.
    Wszelacy politycy, tuż po wyborach wpadają w sieć nasączonej socjalizmem BIUROKRATURY i jak tylko mogą, to piętrzą raczej trudności biznesmenom, skoro nie mogą ich z miejsca aresztować!
    Drzewo.
    Bo socjalizm według mnie to głównie roszczeniowość.
    Że mi się należy i już!
    Drzewa, z dominacją sosny.
    Nie ma refleksji, że biznes dający politykom ŚRODKI na RZĄDZENIE (czytaj: rozdawanie naszych pieniędzy) – ciągle RYZYKUJE.
    Rozdający ryzykują o wiele mniej.
    Drzewo jako surowiec i element krajobrazu.
    Zaglądają bez przerwy w kieszenie przedsiębiorców i innych ludzi, czy aby nie mają tam zbyt wiele, zamiast zapytać (sprawdzić), ile ten gościu przysparza nam podatków rocznie, ilu Docentów Lizaków utrzymuje, ilu rodzinom zapewnia chleb powszedni, a niekiedy i rozwój?
    Drzewo.
    Dopóki politycy nie zrozumieją tej podstawowej prawdy o podcinaniu gałęzi, to ze zdziwieniem będą oglądać swoje potłuczone buźki, jak z niej spadną.
    Drzewo.
    Strzelista mazowiecka sosna.
    A spadać będą, bo takie jest prawo ciążenia.
    Liście opadają z drzew, listopad.
    Prawo ciążenia dotyczy też polityków przeróżnych maści.
    Włażą na te drzewa (czyżby atawizm? powrót?), pchają się, strącając się wzajemnie.
    Są już, wleźli, siedzą.
    Mija kadencja – spadają!
    Dlaczego ta ziemia taka twarda?
    Stąd przeróżne spadochrony co przezorniejsi zakładają.
    Niekiedy jest za nisko i spadochron nie zdazy się rozwinać, bo to drzewo to był tylko cherlawy krzak.
    Krzaki i drzewa.
    Sadźmy drzewa, żeby politycy-niedacznicy mieli gdzie włazić albo i wracać.
    Powrót na drzewa.
    Kończąc pragnę powtórzyć: brak klimatu dla biznesu w Polsce, który generuje przecież politykom środki na „rządzenie” – przypomina zarzynanie kury, zanim zniesie jajko, z którego może być nie tylko jajecznica ale i kolejne kury.
    To takie trywialne, że aż boli.
    Drzewo.
    Pamiętajcie drodzy blogowicze o przydrożnych drzewach, podczas listopadowych wyjazdów!
    Zawsze tam są i może akurat na Was czekają.
    Żeby je ominąć lub wyhamować – nie pędźcie tak!
    Po co pędzić, zawsze zdążymy umrzeć.
    Po co przyspieszać to, co nie uniknione.
    Drzewo.
    Uważajcie też na staruszki, które ubrane na ciemno wędrują w okolicach cmentarzy, nie oświetlonymi i zatłoczonymi poboczami.
    Kruche toto, wiotkie, wystarczy 40 km/godz., żeby było nieszczęście.
    Niech Was wszystkich Dobry Bóg prowadzi i do spotkania na tym blogu po Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym.
    Jakie to słowiańskie, te zaduszne dni. Akcja „Dziadów” i „Wesela” ma miejsce jesienią, w listopadowych mgłach
    Wracajmy.

  47. Zgodnie z sugestią Pani Teresy Stachurskiej zapoznałem się z wywiadem w Polityce z Balcerowiczem, twórcą polskiego przekrętu umożliwionego i zaakceptowanego przez „Solidarność” bez jakiejkolwiek konsultacji z narodem.
    Moje spostrzeżenia korelują równocześnie z kanadyjską edycją Balcerowicza, w wydaniu Pana TO, nacechowaną podobnym zaangażowaniem liberalnym mimo oczywistej klęski teorii i praktyki głoszonych przez nich sukcesów wolnego rynku.
    Rozumiem, że w tym dramatycznym stanie rzeczy jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
    Najciekawszym w tym wszystkim są pytania redaktorów.
    Odpowiedzi nie budzą większego zainteresowania, ponieważ są płodem chorego fanatyka.
    Rozbicie i zniszczenie polskiej gospodarki, oddanie jej za bezcen w obce ręce, spowodowanie potwornego zadłużenia Polski, wymuszenie wielomilionowego bezrobocia i nie mniejszej emigracji za chlebem oraz wpędzenie w tarapaty i biedę połowy polskiego społeczeństwa ten nawiedzony i nieodpowiedzialny człowiek ma odwagę nazwać sukcesem 300-lecia Polski.
    Szkoda , że nie jest uprzejmym wspomnieć ile personalnie zarobił na nieszczęściu, w które wpędził Polskę.
    Nawet jednym słowem się nie zająknął o swoich błędach i krzywdach jakich musieli doświadczać Polacy w wyniku jego nieprzemyślanych i niekompetentnych posunięć.
    Balcerowicz w końcu musiał odejść.
    Za jego błędy i fanatyczne decyzje jeszcze wiele pokoleń Polaków będzie musiało płacić gorzką cenę.

  48. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    TO – 16:18 pisze – „ 5 – Dlaczego tak mocno w to wierzę. Albowiem nie ma alternatywy dla kapitalizmu, a częścią natury ludzkiej jest lepsze urządzanie sobie świata. Nie wierzę w walkę klasową i kompletną niemożność porozumienia się ludzi. „ ….

    „ Przed wojną prof. Michał Kalecki opowiedział premierowi Grabskiemu anegdotę o „łebskim burmistrzu”. Stała się ona kanwą naprawy polskiej gospodarki w okresie międzywojennym. W czasie „Wielkiego Kryzysu” austriackie miasto Wórgl zmierzało do bankructwa. Zamykano fabryki, rosło bezrobocie, rosły zaległości podatkowe, nikt nie zarabiał. Burmistrz i samorząd podjęli decyzję, żeby skromne miejskie środki zdeponować w banku i pod ich pokrycie wypuścić bony o ujemnym oprocentowaniu. Z tego powodu bony obiegały z niesłychaną szybkością. Na początek opłacono nimi robotników przy robotach publicznych. Robotnicy płacili nimi w sklepach. Sklepikarze chcąc się szybko pozbyć bonów (ujemne oprocentowanie przynosiło stratę ich posiadaczom) opłacili nimi podatki miejskie itd. W ciągu kilku miesięcy kilkakrotnie wzrosły wpływy w miejskiej kasie, podatki płacono z wyprzedzeniem, spadło bezrobocie, rosły obroty handlu. Ów cud stał się sławny. Przyjechali do Wórgl eksperci z USA i u nich w wielu samorządach powielono ten system z bardzo dobrym skutkiem. Dalszy rozwój zatrzymały jednak banki po blisko dwóch latach sądowych procesów. Oskarżono bezpodstawnie samorządy o bezprawną emisję pieniądza!? Znakomity eksperyment naruszał, bowiem hegemonię banków i odbierał im zyski. ”

  49. Szanowny gospodarzy, już do G. Laty przyczepiły się kundelki i robią larum, bo powiedział:”możemy zrobić mistrzostwa Eur. 2012 z Niemcami”.
    Trochę gafa, ale z tego przecież łatwo wybrąć, przecież Ukraina sama daje powody do niepokoju. Ale chodzi o to, że gdyby taka wypowiedź Laty dotyczyła np Rosji, to Lato zostałby ogłoszony patriotą , że …nie będzie Ruski pluł nam w twarz itd. Wszelkiej maści pismacy już Lacie rzucili się do gardeł, bo oni OCZYWIŚCIE wiedzą wszystko lepiej. To jest to słynne polskie piekiełko

  50. Panie spokojny spod wybujałej sosny, czy rosochatego dębu – ale nie spod krzaka.

    Na tym w samej rzeczy ta jazda między drzewami polega: nie za mocno w lewo, ani zamaszyście w prawo, szybko ale z umiarem, z uwzglednieniem warunków pogodowych, widoczności i własnych umiejętności, nie mówiąc o sprawności układów w pojeździe … itd. Wszak chciwość normalnego czlowieka polega na tym, aby dojechać, ale nie przejechać. I jest jeszcze kodeks drogowy.

    W całej rozciągłości się solidaryzuję, że tak powiem. Na mazowieckich piaskach, czy na galicyjskim pogórzu jak wszedzie ścierają się interesy. Polskie ścieranie nie dość, że jest zmanipulowane watykańskim dogmatyzmem, to jeszcze ciągną się stare priwiczki. Mianowicie, biznes(wo)man, czyli prywaciarz, to największa zakała tego świata, skoro skubie nas, bo chodzi mu o zysk i wyzysk naszej krwawicy robotniczej, to tym samym skazuje się na oskubanie. Ale co ja się będę rozpisywał …

    P.S. A wie pan, że ja w tej zaśnieżonej krainie na okrągło jeżdżę na całosezonówkach. Któż by sobie zawracał głowę zmianą opon. Takie rospasanie jest. A to tez grzech podobno, ale nie glowny.

css.php