Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

2.11.2008
niedziela

Głosujcie na Obamę, czytajcie Chwina!

2 listopada 2008, niedziela,

Jestem za Barackiem Obamą – to chyba jasne. Nie, żeby McCain był zły… Tym razem Ameryka ma dwóch dobrych, i jakże różnych kandydatów. Jeden biały, stary, doświadczony, zasłużony, ale i – powiedzmy sobie – wysłużony, także w czasie prezydentury G.W. Busha, jednej z najgorszych w historii. Rządy republikanów, wśród których neokonserwatyści wodzili rej i doprowadzili do katastrofy w polityce gospodarczej oraz zagranicznej, poważnie obciążają McCaina – jedną z czołowych postaci tej partii. Obciąża go także zaawansowany  wiek.  Nie jest winą McCaina, że ma 72 lata, ale jego chwiejność i zmienność – owszem. To jego decyzja, że w tym wieku ubiega się o najważniejszy urząd na świecie, który powinien pełnić do 2017 roku. Jego winą jest także wybór Sarah Palin jako wysoce prawdopodobnej wiceprezydent. Ich zwycięstwo nie rokuje wielkich nadziei dla Ameryki i dla świata, ale nie byłoby nieszczęściem.

Drugi kandydat jest młody, czarny, inteligentny i atrakcyjny medialnie. Jest uosobieniem zmian – to człowiek z innej Ameryki niż ta, którą reprezentuje G.W. Bush – teksaski, naftowy milioner, butny arogant, prawdziwy kowboj. Wiele pisano już o tym, że kandydatura Obamy przypomina kandydaturę Kennedy’ego. Dzisiaj chodzi o Murzyna, wtedy chodziło o to, czy katolik może zostać prezydentem USA. I został, wygrawszy z Nixonem o włos. W odróżnieniu od Obamy, JFK nie był człowiekiem znikąd, z nizin, przeciwnie – pochodził z zamożnej rodziny, reprezentował establishment Wschodniego Wybrzeża. Wtedy kandydatura polityka kolorowego była niemożliwa, ale gdyby nie Kennedy i Johnson, gdyby nie demokraci – Obama nie mógłby być dzisiaj kandydatem.

JFK swoją inteligencją i charyzmą stwarzał nadzieję na zmianę oraz „Nowe Horyzonty”, które ostatecznie zamykały okres powojenny. Spędziłem wtedy rok w USA i pamiętam, że Amerykanie czuli się odmłodzeni, wstąpił w nich nowy entuzjazm (jak później w Polsce w czasie „Solidarności”, tyle że USA graniczyły nie z ZSRR, lecz z Kanadą i z Meksykiem). Jeździli na Południe uczyć czarnych rodaków konstytucji, bo jej znajomość była warunkiem wpisania na listę wyborców; jeździli do Afryki i do Ameryki Łacińskiej uczyć uprawy roli i wiercenia studni. A kiedy przyszło co do czego, bracia Kennedy potrafili być twardzi i powiedzieć Chruszczowowi „nie” dla rakiet z bronią jądrową na Kubie.

Obama stanowi nadzieję, której Stany Zjednoczone – pogrążone w recesji,  niepogodzone z Europą i uwikłane w Iraku oraz Afganistanie – potrzebują. Również kandydat Obamy na wiceprezydenta budzi więcej zaufania. Dlatego, mając do wyboru dwóch dobrych kandydatów, głosowałbym na tego lepszego.

W kraju zaś oddałbym głos na znanego pisarza, Stefana Chwina, za jego znakomite artykuły wokół procesu gen. Jaruzelskiego. W „Rzeczpospolitej” (2 XI) ukazała się jego brawurowa polemika z Rafałem Ziemkiewiczem, utrzymana w wysokiej temperaturze pamfletu („Głos ma towarzysz Rafał”). Chwin krytycznie odnosi się do czarno–białej publicystyki Ziemkiewicza, który uważa, że posiadł jedyną prawdę: oto płatny pachołek Rosji, Jaruzelski, wprowadził stan wojenny i wykonał rosyjską robotę, chociaż na żadną interwencję zbrojną ZSRR się nie zanosiło. Chwin  nie jest taki pewien, nie wie „co by było gdyby”, i jest ciekaw, co każdy z nas – w tym Ziemkiewicz – uczyniłby na miejscu generała. Oto fragmenty (całość znajdą czytelnicy w „Rz”):

„Chcę tylko, żeby proces generała nie stał się spektaklem, który pozwoli nam zapomnieć o sprawach, o których chcemy zapomnieć. Pytam więc w moim eseju: jak osądzić udział tysięcy, nie mających nic wspólnego z partią, polskich poborowych we wprowadzeniu stanu wojennego?” „Nie żadni Marsjanie” stan wojenny wprowadzili.  Czy decyzja wprowadzenia stanu wojennego „jest z normami Dekalogu sprzeczna czy niesprzeczna? (… Nie spotkałem żadnego księdza, który udział polskich poborowych w grudniowej operacji wyraźnie nazwałby grzechem ciężkim. (…) Nie słyszałem, żeby decyzję wprowadzenia stanu wojennego otwarcie potępili Jan Paweł II i kardynał Glemp. (…) raczej Kościół przyjął stan wojenny ze zrozumieniem jako fatalną historyczną konieczność.”

W sprawie Jaruzelskiego – pisze dalej Chwin – nieważne jest pytanie, czy generał chciał ocalić Polskę przed rosyjską masakrą. Ważne jest pytanie, czy stan wojenny nas przed masakrą  ocalił. To jest inne pytanie. Ja sam chwilami przypuszczam, że stan wojenny   c h y b a   nas ocalił, ale  to  nie jest  żaden dowód, że ocalił. Ci zaś, którzy uważają, że stan wojenny nas przed żadną rzezią nie ocalił, też  nie mają na to żadnych dowodów”, bo trudno, żeby jakiś sowiecki dygnitarz napisał „Tak, towarzysze, musimy jutro wejść do Polski”.  Nie ma dowodów by sądzić, że 400 tys. żołnierzy radzieckich stacjonujących w Polsce, siedziałoby bezczynnie przy samowarach.

I wreszcie Chwin pyta: Jak miał się „czerwony łajdak” Jaruzelski zachować,  żeby było przyzwoicie? Jak Imre Nagy, inny „płatny pachołek Rosji”, który stanął na czele antysowieckiego powstania? A może nie powinien był robić nic i pozwolić, żeby „S” przejęła władzę i „na oczach Breżniewa zmieniła Polskę komunistyczną w prozachodnią, demokratyczno-kapitalistyczną, która najchętniej  nie widziałaby na swoim terytorium ani jednego sowieckiego żołnierza? I Rosja powiedziałaby ‘Proszę bardzo!’ i nie kiwnęła nawet małym palcem.” A może generał powinien był popełnić samobójstwo „niczym czerwony Judasz, który przejrzał. Co zatem powinien zrobić generał w tamtej sytuacji, by zasłużyć na uznanie Rycerza Prawdy?”

„Grudniową nocą przeklinałem generała (z wewnętrznym obrzydzeniem i nienawiścią), że może dzięki temu ‘przeklętemu pachołkowi’ żyję.” – pisze Chwin, który nie bardzo liczy na to, że doczeka się odpowiedzi na swoje pytania. Jego zdaniem, nienawiść do Adama Michnika i łże-elit tak odbiera rozum, iż każe sygnować absurdy, kłamstwa i frazesy.

Jestem podobnego zdania, pełen uznania dla Stefana Chwina za jasność myśli, odwagę oraz za poczucie obywatelskiego obowiązku, który każe  zabrać głos, choć wygodniej byłoby milczeć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 129

Dodaj komentarz »
  1. „Zadalem sobie trud „i przeczytalem art . Chwina na Rz-ta on line.” Nie zrobie tego z Ziemkiewiczem” bo pamietam jeszcze niepokoj przed i ulge przemieszana z zalem po, ale jednak ulge, ze oto juz po wszystkim.
    To caly moj „komentarz”. (Art p. Chwina to w pierwszej swej czesci jednak obrona gen. Jaruzelskiego)
    Kadafi na zakupach w Moskwie w Minsku i co ciekawe w Kijowie !Przed tym Chavez, . Moskwa rozwija znow skrzydla ,wiec moze jednak Mc Cain ?

  2. Czym różni się „granica” od „miedzy”, na spotkaniu rodzinnym zapytał się Jan. Odpowiedź brzmiała: (rodzinnie-prawnie-biologicznie). Tak samo dla Polski nie ma różnicy w 2008 roku, kto zostanie Prezydentem USA. Obiecywać wizy każdy może, dodatkowo przy zmiennym kursie złotego i itd, a wybór należy do polskich głosujących emigrantów i podobnych II kategorii obywateli USA, w porównaniu do mieszkańców sąsiedzkich państw, którzy problem „wizowy” ostatnio mają już poza sobą. Wynik wyborów może być jeszcze w zawieszeniu, ponieważ mniejszości czują temat i działają konsekwentnie, a nie w rozbiciu jak Polonia. Stawiam na B.O., ponieważ nie obiecuje. Wszystko jest możliwe, w elektorach i w elektoracie siła, pozostała dogrywka i skrupulatne liczenie głosów, nawet na liczydle i to jest Ameryka, tak może być ale nie musi i to jest siła demokracji.
    W Polsce Prezydent czuje sie Premierem, Premier Prezydentem, dziwne ale prawdziwe.

  3. W Polsce … nieważna jest gospodarka, ważni są ludzi.

    A gdzież na świecie jest inaczej, Gospodarzu Drogi, wszędzie (z kilkoma wyjątkami) ludzi idą do wyborów, a gospodarka nie? Ja wyśmiewam to wyświechtane kiedyś w walce wyborczej hasło, które ma przeciwstawić gospodarkę ludziom. Ci co je głosili, chcieli zebrać głosy jako obrońcy ludzi dobrych, ale pogardzanych przez bezduszną gospodarkę. Ta mentalność wlewa się i na ten blog. Rozchełstaną frazą wywodzi się jaką to durnotę i niemoralność mają na swym sumieniu rzekomo doktrynerscy zwolennicy doskonalenia gospodarki. Jakby dobra gospodarka była wrogiem ludzi.

    Owszem, dobrze obracająca się gospodarka jest wrogiem lenistwa i bylejakości. Polska gospodarka rękami polityków odważnych, którzy przeciwstawili się wyśmiewanemu przeze mnie populistycznemu hasłu, trzyma się mocno. Banki nie dawały kredytów lekką ręką niepewnym biorcom, stopę procentową utrzymano odpowiednio wysoko, kursu złotówki nie dołowano aby ulżyć eksporterom, a jednak wzrost jest, bezrobocie nieustannie spada, dobrobyt i konsumpcja rośnie i bilanse są jako tako zrównoważone. Polska gospodarczo rzecz ujmując to nie rozhuśtane finansowo USA, to nie słaniająca się na krawędzi narodowego bankructwa Islandia, to nie wyciągające o pomoc Węgry. Polska gospodarka dobrze rokuje i dobrze sobie radzi w kryzysie. Albowiem dla pewnych ludzi polska gospodarka była bardzo ważna, dla dobra wszystkich ludzi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. wygodniej byłoby milczeć?

  6. Może rację mają ci, którzy twierdzą że „Rosja powiedziałaby proszę bardzo”. W Puszczy Goleniowskiej w tym czasie stacjonowała potężna grupa Wojsk Radzieckich. Na przełomie lat 1980/1981 dokonano wymiany personelu. Stacjonujące na terytorium Polski oddziały wyjechały do NRD, z NRD przyjechały tamtejsze oddziały. Dziwna to była ta Armia Czerwona, jakaś taka inna. Po rosyjsku wcale, po polsku w miarę, po niemiecku perfekt. Członkowie przestępczego związku zbrojnego (wtedy nazywało się to LWP), zablokowały dostęp do tych garnizonów, trudno w tej sytuacji wyprowadzić oddziały z garnizonu. Pytanie, czy ktoś w tym czasie powstrzymałby Niemcy (całe) przed przywróceniem niemieckiego porządku konstytucyjnego, przy aprobacie Breżniewa ?

  7. Ja także jestem pełna uznania dla S.Chwina, w odróżnieniu od R.Ziemkiewicza. Ile razy zabierałam się za czytanie wytworów umysłu RZ tyle razy dziwiłam się. Książki zaś żadnej tego autora nie zdołałam przeczytać, zbyt to co pisze jest „siłą ciągnione”.

    Na Obamę głosowałabym, gdybym mogła, no nie mogę. Nie w każdą sprawę można się angażować…

  8. Bardzo możliwe, że pisarz Chwin przeklinał towarzysza generała z wewnętrznym obrzydzeniem i nienawiścią, ale pamiętam dobrze, że redaktor Passent niestety pozostał na posterunku i wiernie służył WRONie.
    Pamiętam to dokładnie dlatego że doznałem szoku. Przecież tylu innych dziennikarzy Polityki, po tym ekstremalnym numerze władzy, powiedziało „non possumus” i odeszło ze śmierdzącej i kompromitującej służby. To kwestia jakiejś podstawowej godności osobistej: nie służyć gangsterom-tyranom, którzy wykonują polecenia Moskwy.

    Do dzisiaj Pana nie rozumiem. Po cholerę to Panu było?

  9. Ostatnio zastanawiam sie nad Ziemkiewiczem, Semka i im podobnych, ktorzy potepiaja Jaruzelskiego i PRL. Przeciez oni o ZMP przeczytali w Wikipedii, o tym jak mlodzi dziennikarze, ktorzy zaczynali, powiedzmy w Sztandarze Mlodych i lawirowali codziennie miedzy Prawda i prawda, pojecia nie maja.

    Ale cala ta grupa bez zadnych naciskow, koniecznosci skladania samokrytyki, juz nie mowie o szantazach ubeckich, zmienilo front o niemal pelne 180 stopni wraz z odejsciem Jaroslawa Kaczynskiego.

    No, to jak by sie oni zachowali w 1952? w 1968? nawet w 1978?, ze juz nie wspomne 1981…

  10. Psychoterapia pana Passenta.

    Panie Danielu ,panska „fascynacja” Jaruzelskim jest przykra.
    On ,tak samo jak Pan budowaliscie socjalizm w Polsce na zlecenie Rosji Sowieckiej.
    On niestety ,ma krew na swoich rekach. To zbrodniarz.
    Czas zaakceptowac ten fakty.
    Teraz osadzamy miniony czas.
    Publiczna obrona zbrodniarza jest niemoralna, a relatywizacja zbrodni jest nie do zaakceptowania.
    P.S.
    Czy siedzi w Panu „homo sovieticus”?
    Brat mojej matki, po powrocie z Workuty(17 lat) ,mial przez wiele lat zdjecie Stalina na stoliku nocnym.

    Slawomirski

  11. Czy ktos wie co by bylo, gdyby Jaruzejski nie wprowadzil stanu wojennego?

  12. Mnie też zdumiewa brak wątpliwości u wiekszości solidarnościowych autorytetów. Zarówno w ocenie podstaw wprowadzenia stanu wojennego, jak i tego procesu polskiej „bandy czworga”, który wydaje się kpiną z powagi sądu. Dobrze, że przynajmniej na razie sam sąd przez swą powściągliwość nie przykłada do tego ręki.

  13. Odnośnie do uwag rasmusa: proponowałbym nie traktować postawy i publicystyki Passenta w sposób tak jednoznaczny, jak wyżej. Jest faktem, że DP nie odszedł po 13 grudnia z redakcji Polityki (racje swoje tłumaczył na piśmie), ale w żadnym wypadku nie można go zaliczyć do krwiożerczej, betonowej, sterowanej przez Moskwę ekstremy dziennikarskiej. Wprost przeciwnie – ostrożna analiza jego tekstów z lat 1981-1982 i następnych wskazuje na jego wyważone, podporządkowane raczej ówczesnej polskiej racji stanu niż emocjom, podejście do zachodzących wówczas w PRL procesów społecznych i politycznych. Szczególnie odsyłam do tekstów DP z tych lat, zawartych w zbiorach „Bitwa pod wersalikami” i „Nie denerwujcie się, obywatelu”. Nie zgodzę się z twierdzeniem, że DP „wiernie służył WRON-ie”. Jeżeli w ogóle służył komukolwiek czy czemukolwiek, to dbałości o zachowaniie takiego poziomu emocji społecznych, który nie uzasadniałby interwencji zewenętrznej. Nie do końca mu się to jednak udało, o czym w pewnym sensie świadczy zapomniany dziś (niesłusznie – bo był ważny) epizod. Otóż, bodaj w 1983 r., ważny organ propagandy ZSRR – czasopismo Nowoje Wremia – zaatakowało imiennie DP (oraz kilka innych osób z kręgu Polityki) jako agentów Zachodu dywersantów politycznych i nosicieli tendencji antysocjalistycznych i antyradzieckich. W artykule tym wyraźnie rozróżniono między ludźmi pokroju DP, a zdrowymi elementami w partii i poza nią, którzy stawiali sobie za cele obronę socjalizmu w Polsce, trwałość obozu socjalistycznego i wieczne potępienie Solidarności oraz wszelkiej maści „elementów antysocjalistyczych”. Nie jestem w posiadaniu tego artykułu (DP z pewnością go ma), znałem go wówczas w wersji rosyjskiej. Różnie wtedy komentowano tę publikację – spekulowano, że to, oczywiście, był nieomal oficjalny głos Kremla w sprawach układów politycznych w Polsce w ujęciu „kto kogo”, wyrażnie wspierający status quo sprzed 1981 r. Ale twierdzono też, że artykuł został „nadany” z Polski przez antyliberalną frakcję zamordystów: Olszowskiego-Grabskiego-Milewskiego i innych, którzy mieli swych możnych korespondentów w najwyższych ogniwach władzy w ZSRR. Sądzę, że epizod ten – wraz z antypassentową ofensywą kół związanych z Grunwaldem i Rzeczywistością – rzuca sporo światła na faktyczne poglądy DP w tamtym trudnym okresie i niewątpliwie pozytywną rolę jego ówczesnej publicystyki. Pozdrowienia dla Daniela Passenta – Kroton. PS. Odzywam się rzadko, ale praktycznie nie opuszczam żadnego Pańskiego wpisu (co nie oznacza, że podzielam wszystkie Pana poglądy i oceny).

  14. Jednakże jest to ważne kogo w Ameryce wybiorą. Ostatnie dwie kadencje, ponoć w wyniku wyborów prezydentem był niebezpieczny bałwan. Wstyd dla świata i dla Amerykanów. Obama będzie bardziej ludzki i może obniży budżet wojskowy z 600 miliardów dolarów do 60. I będzie radził się mądrych ludzi a nie ojca niebieskiego. Pomyśli także jak odzyskać biliony dolarów skradzionych przez skorumpowanych bankierów i przeznaczy je na organizację służby zdrowia i ubezpieczenia społeczne. Marzenia?

  15. Czytałem komentarze Chwina i uważam je za jedne z najbardziej trafnie opisujących cel wprowadzenia i przeprowadzenie stanu wojennego. Całkowicie zgadzam się z opinią Gospodarza.
    Podziwiam odwagę „rasmusa”, który odszedł ” ze śmierdzącej i kompromitującej służby” i nie służył gangsterom – tyranom. Pocieszające, że tylu bohaterów było w tych czasach. Ciekawe, komu teraz służy.

  16. Szczerze powiedziawsze Panie Danielu zaczyna mna trzesc, kiedy ktos agituje za Barack Hussein Obama. Kochani w kraju nad Wisla. Jestescie zwiazani z USA jedynie medialnie , a to zadaje taki falsz wszystkiemu, ze w efekcie pozniej jest takie wlasnie – ‚ A JA BEDE GLOSOWAC NA OBAME, ON MA TAKI CZARUJACY USMIECH, ON JEST TAKI MEDIALY, ON JEST MLODY ITD ITP ” GTakim podejsciem kochani przykladacie reke do zguby Ameryki. Czlowiek,ktorego swiadectwo urodzenia budzi watpliwosci autentycznosci, czlowiek, ktory po 20 latach odchodzi od czysto rasistowskiego kosciola, no jego zona pare miesiecy pozniej uczestniczy w tzw. nabozenstwie w tym wlasnie koscilel i w tym kosciele Pastor Wright krzyczy nie God Bless Amersica a God Dem America!, gdzie wyraznie krzyczy sie ze CHANGE gloszone przez Obame to wlasnie change czarnych na bialych. Ten sam Obama znajduje supportnika w Palestynie, ktory cala terrorystyczna Palestyne chce zafascynowac osoba Baracka Obamy.Ten sam Obama, ktory gotow bez warunkow wstepnych na rozmogy i negocjacje z Chavezem. Prezydentem Iranu, z Talibami i innymi terrorystami – A moze wprowadzimy niedlugo w USA jeden z jezykow arabskich jako urzedowy? A co juz zapomnielismy o September 11 2001 Dobrze, siedgnijmy do jego programu wyborczego.On chce obciazyc wszystkich podatnikow tym, ze my,ktorzy uczciwie pracuja i placa podatki, naszymi placonymi podatakami pokrywac socjalne koszty utrzymanai nierobow, nielegalow w USA.Propagowanie marksistowskiej urawnilowki ma byc tym programem wyjscia z trudnosci ekonomicznych? Kochani Obama ma pojecie o zasadach i prawach ekonomii tak ja przykladowo o budowie lodzi podwodnych.Kojarzenie McCaina z Bushem mija sie z celem i wogole jesli Bushu mozna cos zlego przypisac to bez watpienia kontrowersyjna wojn e w Iraku i kilka pomniejszych wewntrznych bledow. Kryzys finansowy jest nastepstwem rozpasanej polityki finansowej i bledow ekonomicznych Bila Clintona. To w latach 1994 1997 rozluzowano przepisy przyzwalajace na bankructwo, to w Tych latach zaczelo wywozic z ameryki robocze miejsca do Chin, Indii idt. To nie Bush rozpoczal pranie brudnych pieniedzy poza granicami Ameryki.
    Za kryzysem fiansowym nie stoi Bush a medrcy szefowie finasowych korporacji, firm gieldowych i bankow. Masoniera wsrod ktorej sa i demokraci i republikanie. i w wiekszosci zydzi.Oni teraz chca agitowac za Obama by ratowac swe cztery litery, bo wiedza, ze McCain ma zamira w swym [programie suriowo wziac i rozliczyc sie ze skormupowana wierchuszka fiorm i korporacji finansowych winnych tego kryzysysu, Ze McCain dodkona wielu zmiana w samym Kongresie. Oni swtorzyli ten burdel, ktorym obdarowuje sie dzisiaj wylacznie republikanow. To bardzo not fair gra p[olotyczna dzisiaj i chce tylko zwrocic uwage, ze Obama ze swych 12 % przewagi na McCaine upadl nd dzisiaj – 3 dni do wyborow na 3.9 % Tj. jesli okolo 42 mln amerykanow zadeklarowanych jako independent zaglosuje na McCaina – bo on nie jest czarnym, jest American Hero mimo 72 lat wowczas te 3.9% przestanie miec znaczenie.Najbardziej kontrowersyjna postac, najbardziej niedoswiadczona, najbardziej niepozadana na dzisiaj nie moze wygrac wybor i zostac {Prezydentem USA. On zgubi sredni business, on oslabi to, co dzisiaj napedza ekonomie Americki tj. srednich i drobnych wytworcow, uslugodawcow i handlowcow tj. 36% uczestnikow i wytworcow amerykanskiego PKB, podatnikow. okolo 40% amerykanow nie placi podatkow z takich czy innych powodow i oni maja miec prawo do bezplatnej medycyny, ktora obciazy sie nas placoacych podatki, placoacy za Healf Insurance? Czy ktos mnie pyta, czy ja sie z tym zgodze? NIE! to naurszanie amerykanskich dobr demokratycznych to naurszenie Bill of Rights i Obama chce to zrobic ? Ja mowie NIE i stsram sie rozpropagowac prawdziwy wizerunek Obamy a nie medialny – wielce zafalszowany i wylukrowany za ogromne pieniadze, ktorych po trochu McCainu nie wystarcza. Tylko dlatego Obama ma byc Prezydentem ? NIEEEEE!

    Panie Danielu prosze wiecej w tym tonie nie agitowac ludzi do popracie tego by amerykanie wybierali tego, ktory nie jest gotow byc Prezydentem jako rowniez sama Ameryka nie jest jeszcze gotowa na to by Prezydentem byl Afroamerykanin. Jego Change sa zbyt tajemne i niebezpieczne dla Ameryki, dla amerykanskiego dream, swobod itd itp.

    Co do Jaruzelskiego! Zostawce tego starca w spokoju. Podejsc do niego trzeba uczciwie.On swoje zycie oddal walce z faszyzmem. II wojna swiatowa to jego szlak bojowy. Oddajmy mu to co jemu przynalezne. Osadzmy tych, ktorzy sa oprawcami i za ich sumieniem stoja ofiary tj. Kiszczak Kania, Danskiwski i wielu innych z MSW.

  17. rasmus , jeśli tego TERAZ nie kumasz, to już nie skumasz. WTEDY mogłeś
    myśleć inaczej . Te pierwsze uniesienia itp. bzdury . A obrona Chwina , jest taka tochę ” i chciałabym i bojęsie” . To przeklinanie Generała ? Jako forma uprawdopodobnienia . Panie Passent – jedynie uczciwe formy obrony
    Jaruzelskiego dają 1/ Jak zawsze Łagowski 2/ Dawny szef – Rakowski .
    Obaj w „Przeglądzie ” …Co do Ziemkiewicza , to nie lubiąc go za
    „wyjechanie ” na Michniku , nie mogę odmawiać mu racji a priori. Salon , w tym Polityka jednak często głupieje od politycznej poprawności . Np. kwestia mordów na Ukrainie . Pisze o tym „Przegląd ” raczej nie pisze „GW”i „Polityka ” A w ostatnim programie Pośpieszalskiego RAZ ładnie zjechał salon za unikanie tematu . Zjechał nawet kk – za postawę !!!
    Ba , nawet pupili salonu – pomarańczowych ! Nazwał po imieniu
    unikanie tematu 200 tys. bestialsko zamordowanych . Cóż jednak z tego , kiedy zabrakło tego mówi ” Przegląd ” i znacznie ciszej „Polityka ” – odrobiny krytyki mediów i polityków z byłej „S” za ustawiczne sikanie Rosji na wycieraczkę w kontekście Katynia . A to tak samo łajdackie , jak nazywanie Jaruzelskiego zbodniarzem .

  18. W wtorek o 20.00 czasu miejscowego w Grandpark nad jeziorem sztab B.Obamy organizuje wiec Wyborczy – mówią mi, iż spodziewany jest udział 1 miliona osób ( nie bardzo widzę pojemność 1 mil. w tym reprezentacyjnym rejonie w Chicago- Michigan ave,Lake Sohre Dr i okolice -ale tak mówią ) .Mer Richard M. Daley organizuje nadzwyczajne srodki bezpieczenstwa na ten wieczór , On napewno nie jest sympatykiem Obamy .
    Chicagowska Polonia , ta stara zasiedziała, bedzie rozczarowana gdyby Barak Obama został kolejnym Prezydentem USA.

    Panu Danielowi Passentowi dziękuję ,za przybliżenie polemiki z dziennika „Rzeczpospolita ” który znajduję się u mnie na osobistym indeksie .Pytania Chwina są szczególnie ważne dla przeciwników Generała .Niech odpowiedza sobie w zadumie dnia Zadusznego obchodzonego przez wiernych Kościoła Katolickiego w Polsce.

  19. rasmus pisze o godz. 19:35 do Daniela Passenta:

    (…) pamiętam dobrze, że redaktor Passent niestety pozostał na posterunku i wiernie służył WRONie.
    (…)
    Do dzisiaj Pana nie rozumiem. Po cholerę to Panu było?”

    Red. Passent Panu nie odpowie.
    Zadawałem to pytanie i nic. Cisza.

    I pewnie nigdy nie dowiemy się, czy to był oportunizm, fascynacja siłą „oświeconego totalitaryzmu” [do dziś p. Passent z czołobitnością traktuje np. Jaruzelskiego i Rakowskiego), ślepota etyczna, czy po prostu zwykłe tchórzostwo.
    A może jakaś inna słabość charakteru, która z inteligentnego człowieka zrobiła na zawsze tego, który w godzinie próby opowiedział się po stronie gangsterów-zdrajców.

    Paweł

  20. Sympatyk DP zapomnial, ze kryterium wizowe to nie wrzask tutejszej mniejszosci o wizy, to prosty rachunek: ilosc odzrzuconych aplikacji nie moze przekraczac 10%. Czyli – pisac w aplikacji prawde, nie krecic, nie kombinowac. Ponadto, o tym decyduje Kongres. A nowy Prezydent – bedzie dobrze jak bedzie wiedzial co to jest Polska i ponadto – prawdopodobnie bedzie mial na glowie jeszcze kilka innych waznych spraw.

  21. Demokratycznie kochający inaczej

    Polemiczny artykuł pana Chwina jako taki wpisuje się w wielkie żarcie między PO i PiS-em. Jest to w gruncie rzeczy taniec solidaruchów nad trumną polityczną komucha. Jaruzelski w tym sabacie prawicowych czarownic jest zaledwie symbolem rozprawy politycznej z komuchami. Ze względów fizycznych wszystkich komuchów spacyfikować się nie da, ponieważ ich liczba sięga również w miliony nie mniejsze aniżeli „Solidarności”. Natomiast skazując Jaruzelskiego jako gangstera, przestępcę kryminalnego i pachołka Rosji znacznie łatwiej jest zastraszyć, sparaliżować i wyłączyć z życia politycznego lewicę. Wówczas pozostaje już system dwupartyjny na amerykański wzorzec. A po zagryzieniu PiS-u wracamy do systemu monopartyjnego.Takim to sposobem poprzednio mieliśmy dyktaturę chamskiego proletariatu,którą zamieniono na światłą i elitarną dyktaturę wąskich elit burżuazyjnych, co nazywa się demokracją czyli władzą ludu, który zazwyczaj stanowi większość. I w ten oto śliczny sposób bzdura zatoczyła koło. Czerwoni w jednym kółku, solidarni w swoim kółku i wierzący w różańcowym kółku.

    W tym wielkim kociokwiku wokół Jaruzelskiego większość solidarnych zabierających głos w przedmiotowej sprawie zarzeka się, że nie broni Jaruzelskiego. Dywagują,dyskutują,roztrząsają,co by było gdyby babcia miała wąsy.To wielki luksus takich rozważań bez ponoszenia odpowiedzialności.General z zawodu był żołnierzem i jego specjalność polegała na wykonywaniu rozkazów. Temu człowiekowi los poszerzył kompetencje wojskowego o wydawanie rozkazów całemu narodowi. Rozpatrując jego decyzje należy brać pod uwagę,że stał na czele lewicy,która wyniosła go do najwyższych zaszczytów, dowodził dużą i dobrze wyszkoloną armią oraz znajdował się w Układzie Warszawskim stojącym po przeciwnej stronie NATO. Zarzewiem konfliktu była antykomunistyczna „Solidarność”dążąca do rozbicia polskiego państwa socjalistycznego i włączeniu go w kapitalistyczny system.Trzeba powiedzieć obrazowo, że on tę Polskę wywalczył i zbudował własną krwią i pracą. On tę Polskę musiał też pogrzebać. Z tego punktu widzenia jego wybory uważam za niełatwe. Niewątpliwie gdyby kierował się wąsko pojętym osobistym interesem,”Solidarność” mógł rozjechać czołgami bez większego problemu. Zyskałby w ten sposób miano krwawego Wojtka i niepodzielną władzę dla siebie i lewicy na dziesiątyki lat.Dzięki temu zapewne Polska miałaby zupełnie inną pozycję wyjściową w starciu z kryzysem, a Święto Zmarłych bez wątpienia zostałoby wysycone zupełnie nowymi treściami.

    Nie zapominajmy, że Jaruzelski posiadał opinię niezwykle zdolnego oficera o zdecydowanie wybitnych preferencjach sztabowych.Te jego predyspozycje w całej rozciągłości potwierdził majstersztyk przeprowadzenia stanu wojennego. Przygotowanie przez „S” wytypowanych zakładów do walki zbrojnej z wojskiem i milicją tylko potwierdza jego uzdolnienia. Sześć ofiar na „Wujku” z powodu własnej głupoty,i ponoć sumarycznie liczba stu ofiar, w zestawieniu z setkami ofiar na polskich drogach w ujęciu tygodniowym, dowodzi tylko wyjątkowej indolencji solidarnych władz. Po pierwsze władze te były kompletnie nieprzygotowane do oporu zbrojnego, brak im było pozytywnej wyobraźni, nie liczono się z potencjalnymi konsekwencjami działania militarnej machiny wojennej. Był to kolejny polski zryw, niczym „Powstanie Warszwskie ” i wiele innych, z góry skazany na klęskę i umocnienie mesjanistycznej wizji polskiej martyrologii.Tym razem w odróżnieniu od historycznych doświadczeń walki narodu polskiego z obcym ciemiężcą,miała to być bratobójcza walka Polaków z Polakami. Stawką było odebranie czerwonej hołocie ziemi, zakładów pracy,nadziei i perspektyw, co w całym zakresie poświadczyły uzyskane wyniki polityczne w nadchodzącym ćwierćwieczu ustawiające „Solidarność” na kontrrewolucyjnych pozycjach. Dramat tej organizacji polegał na tym, że robotniczymi łapkami wyjmowała ona kasztany z pominięciem polskiej racji stanu. Dowodzi tego mi.in.potworne zadłużenie Polski blokujące jednoznacznie odwrócenie wstecznych zaszłości. Zmian, za które naród zapłacił całym majątkiem narodowym, a sam w obliczu sromotnej nędzy zmuszony został do wałęsania się po świecie w poszukiwaniu cudzego gorzkiego chleba.

    Jedynie na tle nakreślonego i zgodnego z rzeczywistścią obrazu przewłaszczenia Polski i wynarodowienia polskiego kapitału można próbować się pokusić o w miarę obiektywną intencję oceny politycznych zaszłości w Polsce i udziału w nich generała Jaruzelskiego. Jestem więcej niż pewien, że Jaruzelski nie chciał się zapisać na kartach historii Polski jako rzeźnik z Warszawy, nawet w bardzo słusznej sprawie. Dlatego nie chciał pozwolić stojącym u granic Polski gotowym do pacyfikacji naszego kraju wojsk radzieckich, czechosłowackich i niemieckich, które czekały na rozkaz. Rosjanie weszli do NRD, weszli na Węgry i na Czechosłowację. Buntownicza i solidarna Polska nie stanowiła dla nich większego problemu w kontekście pacyfikacyjnych doświadczeń ich generałów.Kwestią otwartą była zapewne tylko skala polskich ofiar i dramatu narodowego.Wejście tych wojsk do Polski było nieuchronne , ponieważ dotychczas się jeszcze nie zdarzyło, żeby w tak konfliktowej sprawie, gardłowej dla Układu Warszawskiego i przyszłości całej wspólnoty socjalistycznej, najsilniejsza armia świata nie zajęła zdecydowanego stanowiska.

    Wejście do Polski sojuszniczych wojsk mających zamiar obezwładnić agresywną”Solidarność”, która pozwalała już sobie bezczelnie występować z apelami do narodów Wschodu musiało rodzić określone konsekwencje polityczno-militarne, z którymi nie będzie się dzielił Jaruzelski ani też rosyjscy generałowie. Tak też należy ocenić odmowę zaproszenia wysłanego Gorbaczowowi przez Wałęsę na balety u niego. Gorbaczow nie zmierza firmować politycznych konsekwencji rozbijackiej roboty Wałęsy. Poza tym Gorbaczow to jednak jakaś klasa w zestawieniu z naszym politycznym Noblistą. Niby dlaczego Radzieccy mieli mieli nie wejść do Polski,kiedy sam Jaruzelski głosił, że będziemy bronić socjalizmu jak źrenicy oka. A przecież mimo zaciemnionych okularów ociemniałym jeszcze nie był i doskonale zdawał sobie sprawę do czego zmierza „Solidarność” eskalując bzdurne żądania wobec władz, których realizacja była niemożliwa.Dlatego między innymi ich śmiesznych 21 postulatów nigdy nie zostało zrealizowanych, ponieważ były oderwane od realiów społeczno-gospodarczych i zmierzały do kompletnego zamętu i zerwania więzi społeczno-politycznych na czym zależało temu awanturniczemu ruchowi, nie mającym nic wspólnego ze związkami zawodowymi.

    Wejście Rosjan do Polski oznaczało dla Jaruzelskiego przegraną. I tutaj właśnie interes Polaka był zbieżny z interesem Polski. Wskutek wejścia do Polski zostałaby spacyfikowana nie tylko „Solidarność” ale także Jaruzelski ze swoją ekipą i partią oraz cała Polską. I nie należy mieć najmniejszych wątpliwości, ponieważ Rosjanie bez skrępowania wygłaszali Polakom opinie, że są jak rzodkiewka,czerwoni z zewnątrz a biali od środka. Po wyjściu Rosjan na polskie drogi i do polskich miast,oznaczało to wprowadzenie zupełnie innej polskiej władzy powolnej rosyjskim armiom.Los Jaruzelskiego byłby przesądzony niczym Imre Nagya. Poza tym miał jeszcze dwa wyjścia; palnąć sobie w łeb lub stanąć na czele polskiej armii w otwartym konflikcie wojennym z sojuszniczymi wojskami, co bez dwóch zdań, pogłębiłoby rozmiary przegranej krwawej jatki.W związku z powyższym pozostała mu tylko jako zło konieczne, pacyfikacja „Solidarności” poprzez umieszczenie jej najbardziej narwanych aktywistów w centralnych ośrodkach wypoczynkowych aparatu partyjnego.Samego zaś idola „S” posadzono w Arłamowie gdzie zwykle bawił Gierek i Breżniew. Tam też popijano eleganckie wódeczki w wykonaniu panów Wałęsy i Kiszczaka, gdzie w zamroczonym widzie, brudnymi paluchami, kreślono jakże różne wizje Polski. Nadto spłodzono tam także Victorię.

    Prawica brakiem talentu Ziemkiewicza rysuje niezwykle proste rozwiązania, w kategoriach ich rozumianego dobra i zła, anielskich postaw solidarnych i diabelskich zachowań czerwonych ogoniastych.Ich szkice są czarno-białe, pozbawione pełnej palety barw i ustawiane na ubabranie wszystkiego w czerni. Nie potrafią oni pojąć ile w swej niezgłębionej głupocie zawdzięczają dobra ze strony poniewieranego przez siebie generała, który oddał im wszystko co miał, łącznie ze swoja godnością. A i to okazało się za mało, za wstyd jakiego doznali,kiedy mieli pełne portki po wprowadzeniu stanu wojennego. Liczyli na bohaterskie katorgi i zesłania, a generał ośmieszył tych herosów wysyłając ich do kurortów na wypoczynek.Tego się nie wybacza. Mało tego, oddał im jeszcze władzę,prezydenturę. A ta łobuzerka nawet dziękuję nie powiedziała. Ciekawi mnie tylko, czy Jaruzelski gdyby dano mu szansę cofnięcia czasu powtórzyłby raz jeszcze swoje decyzje w dotychczasowej wersji?

    Miał rację Rakowski mówiąc, że solidarni są to ludzie ulepieni z zupełnie innej gliny.Takim ludziom nie można wierzyć. A jednak Jaruzelski mając spenetrowaną wywiadowczo całą „Solidarność” uwierzył im.Co o tym zadecydowało? Czyżby ich wspólne klerykalne i ziemskie korzenie? Przecież nie był to także impulsywny ruch oddolny, bowiem ogniwa dołowe „Solidarności” były tworzone poprzez emisariuszy centralnych władz solidarnych. Nawet Gierek swego czasu wypowiedział się, że jeśli będą zbyt podskakiwać to w przeciągu 24 godzin posadzi ich wszystkich.Na uwagę murarza, jednego z członków centralnych władz partyjnych, że istnieje zagrożenie wybuchem społecznym, nasz umiłowany zachodni komunista odpowiedział mu inteligentnie: „W spodniach wam wybuchnie towarzyszu Siwak”, na co odpowiedział równie błyskotliwy rechot całej sali. Tak to było, murarz był władzą. A dzisiaj jeśli ktoś znajdzie murarza w składzie Sejmu lub innej struktury centralnej to zapłaczę się z radości lub dam mu milion euro. Oto i wymiar oszukańczej demokracji.Nawet gdyby burżuje wszyscy razem tak się zawzięli, i tak nadęli to i tak by murarza w swoich szeregach nie poczęli.

    Dobrze się stało, że w obronie Jaruzelskiego stanął wreszcie Kwaśniewski, potem Rakowski, a teraz nawet Chwin niejaki. I wcale nie chodzi tutaj o Jaruzelskiego,lecz o PRL, który zerwał z tradycjami II RP, będącej uosobieniem biedy, zacofania i Ciemnogrodu, z racji rozbiorów Polski. Obecna III RP nawiązuje do tamtych dyskusyjnych tradycji i wartości deprecjonując niezaprzeczalny skok cywilizacyjny jaki dal ludziom socjalizm. Tysiące fabryk, szkół, szpitali, teatrów muzeów, galerii.Tego nie potrafi zauważyć jedynie prawicowy bałwan, ponieważ nie chce celowo zauważyć. Jemu było dobrze w fornalsko-szlacheckiej Polsce, gdzie jaśnie pana hrabiego całowano w rękę za danie pracy.Stąd nie trudno było zrozumieć te solidarne sentymenty chodaczkowej szlachty do Polski zaściankowej. Tamta Polska ciemnoty i biedy była wodą na młyn ich swobód, przywilejów, liberum veto i szlacheckiego warcholstwa. Dzisiaj na tamten wzór urządzono sprzedajną Polskę małych kupczyków, którzy ogłosili się demokratami w czarnych kitlach,niczym grabarze autentycznej demokracji.

    Ci ziemiańscy Ziemkiewicze prawicowe tradycje mają w krwi, genach i nazwiskach. Walczą z wszystkim co postępowe i nowoczesne,ich konserwatyzm poraża i przeraża.Na miarę ciemnych dusz operują adekwatnym językiem brutalizującym życie społeczne. Zatem dobrze sie stało, że w końcu znalazł się jakiś Chwin, który odważył się powiedzieć „nie” chamstwu. Prawica zastraszyła wszystkich swoją bezwzględnością polityczną połączoną z kościelnym brakiem rozgrzeszenia dla czerwonych czyli mas ludowych.Ten sposób tłamszenia społeczeństwa jest bardziej dokuczliwym aniżeli dyktatura proletariatu,która panom odebrała majątki ale dała im szanse uczciwej i godnej pracy urzędniczej pod warunkiem, że nie wysadzali auli uczelnianych w Opolu jak zasłużony polityk PO.

    Ja nie mam nic personalnie przeciwko Ziemkiewiczom, ponieważ nadają oni swoistego kolorytu polskiej scenie politycznej. Bez Ziemkiewicza ta scena byłaby znacznie uboższa.A, że są to często pomyje, nie mój to problem, ponieważ nie ja ich dopuściłem do IV władzy. Zatem jednostkowy wymiar tego zjawiska nie stanowi zagrożenia społecznego. Kiedy natomiast proces ten rozwija się niebezpiecznie w sensie ilościowym, powodując tłumienie innego równie wartościowego myślenia a może i cenniejszego, wówczas myślę należy dać odpór jedynie słusznym koncepcjom wyrażającym się w tzw.poprawności politycznej oznaczającej zwykłe i prymitywne bagno. Dość już brodzenia w nim. Podnieśmy dumnie czoła i powiedzmy jasno i wyraźnie nie po to walczyliście o pluralizm by dzisiaj we własnym egoistycznym interesie wdrażać jego ograniczania. Żądamy autentycznego pluralizmu, rzeczywistej wolności i demokracji dla wszystkich obywateli, a nie tej wydzielanej na kartki w burżuazyjnym systemie wyborczym.

    Prawica ogłasza się posiadaczem patentu na prawdę. Z tego wynika, że wszystko to co ona propaguje jest autentyczne, prawe i z boskiego nadania, co ją nobilituje, uprawomocnia i predystynuje do pełnienia władzy. Zapominają jednak, że ks.prof.Tischner miał nieco inne widzenie tak ubóstwianej przez nich prawdy. Szkoda, że to rozumienie prawdy nie zeszło jeszcze na poziom proboszczów decydujących o obrazie naszego dnia powszechnego.

    Bardzo rozumnym jest weryfikowanie III RP w oparciu o Dekalog. Obawiam się, że w tym kontekście PRL świecić będzie jasną gwiazdą na tle ciemności demokratycznych. Kłamią jak cholera, kradną jeden przez drugiego, cudzołożą jak najęci, źle wypowiadają się o swoim bliźnim, zabijają braci swoich dla szmalu bez żadnym zahamowań.Więcej waszych grzechów nie znam. A i tak więzienia są zapełnione a skazani na wykonanie wyroku oczekują w niekończących się kolejkach, które ponoć były sztandarowym symbolem komunizmu. A tu masz ci kapitalistyczny dziadu,taki wstyd.

    W taki to sposób płatni pachołkowie Moskwy przerzucają się ze społecznymi pachołkami Waszyngtonu, że nie wspomnimy o duchowych pachołkach Watykanu. Problem teraz zaczyna się rozstrzygać na pułapie młodych zomowców z długimi pałami szturmowymi co to garbowali plecy solidarnych chuliganów i łobuzów z hoteli robotniczych, po secie i galarecie. Kto z nich miał rację?Ten który gonił czy ten uciekający. Ten który tłukł okna wystawowe, czy ten chroniący majątek rozbitych i rabowanych sklepów? Teraz doszło już do tego pod solidarnymi rządami, że własny ojciec synowi nie może paskiem przyłożyć,bo posadzą go do mamra. Tak to im pozostało. A nie daj Boże, podrapać po plecach własną córkę, w najlepszym przypadku molestowanie zarzucą a jak by co, to i gwałt można przypisać. Powariowali zupełnie.Właściwie to dziwię się bardzo, że nie przypisali jeszcze Jaruzelskiemu jakichś damsko-męskich czynów poniżej oficerskiego pasa. Pewnie chroni go immunitet wieku. Ale panowie pamiętajcie, że grzeszyć można nie tylko mową i uczynkiem ale i myślą. A ten łeb ma ci nie od parady. Jak to powiadał towarzysz Wyszyński dajcie mi człowieka a paragraf zawsze się znajdzie.

    Uważam, że dobrze się stało, że wielu z nas nie miało szansy znalezienia się na miejscu Jaruzelskiego, bowiem trup ścieliłby się gęsto a rynsztoki spłynęłyby krwią niewinną, tak można przypuszczać po obecnych bojach prawicowych. Myślę, że co najwyżej można im dać do zabawy dmuchane laleczki,by mogli skanalizować neutralnie swe agresywne skłonności.

    Pozostaje mi jeszcze omówienie niesuwerennej Polski z okresu PRL-u w interpretacji Chwina. Otóż tamta Polska rezygnowała świadomie z pewnych praw na rzecz socjalistycznej wspólnoty, jak obecna RP rezygnuje z bardzo wielu praw i wartości na rzecz kapitalistycznej wspólnoty unijnej. W obu przypadkach jest to świadome ograniczenie praw i wolności na rzecz innych. A czyż w pożyciu małżeńskim nie ograniczamy swych praw i swobód na rzecz partnera.Niektórzy wręcz powiadają,że jest to piękne i wzniosłe, zdarzyć się może tylko w miłości. Zatem okazuje się, że pieprzenie może mieć bardzo różny wymiar. Istnieje jednak pewna granica pikanterii, której przekraczać raczej się nie powinno. No, chyba że mamy do czynienia z kochającymi inaczej.

  22. Panie Telegrafisto,
    arogancja i buta z jaką raczy Pan dawkować swoje wytłuszczenia ekonomiczne jest zdumiewająca i porażająca. Nim się cokolwiek napisze, dobrze jest poczytać wcześniej, jezeli w problematyce nie tkwi się, powiedzmy, z racji wykonywanej profesji. Odsyłam Pana do rocznika statystycznego GUS, z którego dowiedzieć się można o tempie wzrostu wydajności pracy (wł. produktywności) i tempie wzrostu wynagrodzeń realnych brutto w latach 1990 – 2007. Wnioski pozostawiam Panu, jeżeli potrafi je Pan samodzielnie wyciągnąć, rzecz jasna.

    Co, do „doskonalenia gospodarki”, to ograniczę się z racji charakteru miejsca do kilku skrótowych uwag.

    Gospodarka polska rozwijała się właściwie wbrew polityce Pańskich bożków ekonomicznych. Uwolniona na dobre po 1990 r. (początki dał rząd Rakowskiego) z wcześniejszych dogmatyzmów przedsiębiorczość Polaków musiała przezwyciężać nowe dogmatyzmy (przewartościowanego złotego i usztywnioną wysoką stopę redyskonta). Byli tacy członkowie Rady Polityki Pieniężnej jak prof. Marek Dąbrowski, który nigdy nie oddał głosu za obniżeniem stóp!

    Taka doktryneria zmuszała przedsiębiorców do szukania źródeł rozwojowych nie poprzez poprawę innowacyjności gospodarki i rozwój nowych technologii, bo to wiąże się rzecz jasna z b. kosztownym inwestowaniem, do czego wysokie stopy nie skłaniają (kredyt drogi i lepiej trzymać w banku), ale poprzez wykorzystanie rezerw najprostszych, jakimi są niskie płace, mozliwe do utrzymania przy b. wysokim bezrobociu.
    Jeżeli przyrostów zatrudnienia nie było (bezrobocie spadało w tempie niezauważalnym w porównaniu do wynagrodzeń i produktywności), znaczyło to, że rozwój finansowali głównie pracownicy!

    A zatem Daniel Passent nie ma racji, bo nie tylko, że ludzie poszli do wyborów w 1989 r. i odesłali psujów gospodarki dokąd trzeba było, to jeszcze „za karę” musieli wziąć na siebie ciężar finansowania rozwoju gospodarczego przez kolejne długie lata!
    Mimo to, udało się wbrew polityce finansowej prof. Balcerowicza. Były lata, że produktywność pracy przyrastała z roku na rok nawet o 30%, a wynagrodzenia w tempie kilka razy wolniejszym, jezeli nie bliskim zera.
    Bardzo dziwnym efektem ubocznym ‚poprawiania gospodarki’ tymi metodami była stale rosnąca sfera ubóstwa w Polsce i rosnąca emigracja zarobkowa (dane również w roczniku stat. GUS). Możliwe jest zatem, że szybki wzrost gospodarczy ma b. wymierne koszty społeczne, który dogmatycy uważają za nieistotny produkt uboczny przemian. „Innej drogi nie było” – mówi w wywiadzie dla Polityki z 28.10.2008 L. Balcerowicz i unika odpowiedzi na drażliwe pytania. Z dogmatykami nie ma dyskusji. Dopiero jak im sie pod stopami pali, to przepraszają za swoje grzechy. W przypadku polskich dogmatyków nie wolno im nic zarzucać, dlatego nie muszą za nic przepraszać.

    Po kolejnych wyborach partie polskich ekonomistów-dogmatyków rozpłynęły się w niebycie politycznym. Mimo to, dalej głoszą swoją nieomylność.

    Byli i tacy ekonomiści, którzy nie mylili się jak prof. Balcerowicz i lepiej od niego oceniali tendencje inflacyjne i stopę wzrostu kierując CUP-em i Centrum Studiów Strategicznych, a zatem należy przypuszczać, że bardziej elastycznie posługiwaliby sie instrumentami finansowymi państwa, będąc na miejscu L. Balcerowicza. Dzisiaj stawiają Łódź na nogi po rządach prof. Balcerowicza i mają w tym niemałe sukcesy. Okazali się nie tylko lepszymi ekonomistami-teoretykami, ale i praktyjącymi zarządcami od dogmatycznych teorytyków – monetarystów.

    O nich Pan jednak w GW i Polityce nie przeczyta, bo to jest niezgodne z historią, wg której kraj do wolności doprowadził Symbol Lech Wałęsa, a Symbolem przemian i rozwoju gospodarczego jest Leszek Balcerowicz i Unia Wolności. Kto tak nie uważa – to Ciemnogród w powiecie toruńskim.

    Co do €uro. W strefie €uro w pierwszej kolejności znalazły się te państwa, które nie musiały Europy w rozwoju gospodarczym gonić. Spełniały określone przez siebie kryteria i dla nich konwersja na €uro była sprawą tylko techniczną. W naszym przypadku, jak dotąd, bycie poza strefą € sprzyjało przyspieszonemu rozwojowi. Jak Pan mi powie – dlaczego?, to przekonam się, czy mam do czynienia z ekonomistą, z którym warto dyskutować, a nie ze zmanierowanym blogowiczem.

    Na marginesie – cała ta dyskusja o €uro jest pozbawiona sensu i podłoża ekonomicznego. Wiadomo, żeśmy się co do € zgodzili pięć lat temu i mówienie dzisiaj o 15% spadku dochodów realnych jest fikcją polityczną i papką propagandową. Ale jak Pan dał się skutecznie wystraszyć faszyzmem, to dlaczego równie łatwowierni jak Pan nie mają się wystraszyć €uro..?

  23. Ziemkiewicz cierpi na jedną , ale za to bardzo poważną
    chorobę – ku swej zgryzocie nie jest Adamem Michnikiem:)
    Jasne, że każdy ma prawo do obrony i adwokata, ale
    ta bezkrytyczność z jaką DP broni generała jest zdumiewająca.
    Zapytam rasmusa (bo sam za młody żeby pamiętać):
    jak to było z Polityką w grudniu 1981?

  24. A ja powtarzam z niezmiennym uporem:
    Bliżniacy muszą odejśc w siną dal.

  25. Głosujcie na Baracka Obamę, czytajcie p. Chwina, choć poniesiony trud polemiki z p. Ziemkiewiczem wydaje mi się całkowicie zbyteczny, a nawet nieco szkodliwy, gdyż może stwarzać wrażenie, że jest z kim dyskutować, a nie ma. Pan Ziemkiewicz może sobie pisać co chce (właściwie co chcą), ale czy trzeba to zaraz czytać?

    Popieram Baracka Obamę, ponieważ wolałbym, aby tak niebezpiecznym mocarstwem militarnym jak USA, wywołującym dziś, w XXI w. barbarzyńskie, neokolonialne wojny dla zysku wąskiej grupy szubrawców, inicjującym nowy wyścig zbrojeń, który może zakończyć żywot ludzkiego gatunku na ziemi, kierował człowiek zrównoważony psychicznie, a jak twierdzi psychoanalityk, Jim Pittaway, na łamach The American Conservative (przedruk ostatnie Forum) „Jest bardzo prawdopodobne, że John McCain cierpi na pourazowe uszkodzenie mózgu oraz zespół stresu pourazowego (Post Traumatic Stress Disorder)”. Twierdzi także, iż „W terminologii klinicznej zachowanie McCaina jest określane jako dysonans poznawczy – czyli hołdowanie przekonaniom, które są ze sobą sprzeczne.”, a dalej, że „Zdobycie urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych w tym momencie naszej historii, ze wszystkimi frustracjami i brakiem zahamowań wynikającymi z TBI oraz PTSD, to gwarancja, że dojdzie do awantury.” Te opinie, bądź co bądź uznanego fachowca, nie są specjalnie krzepiące.

    Dotychczas głównym moim zastrzeżeniem do p. McCaina było to, że jest on narzędziem w skompromitowanych i pokrwawionych rękach G.W. Busha i s-ki, próbującym wmawiać opinii publicznej, iż jest osobą niezależną, mimo że nie jest. Jako senator w ca. 90% głosowań oddał swój głos dokładnie tak samo jak G.W. Bush, a w samych Stanach niektórzy nazywają go znacząco McBush. Jednak teraz, po przeczytaniu wspomnianego artykułu sam już nie wiem, co myśleć. I jeszcze to zdjęcie z wywalonym językiem.

    Barack Obama jest moim zdaniem jedyną szansą dla świata na jeszcze kilka lat bez wojny światowej, może już ostatniej.

    Po wygranej Baracka Obamy nie spodziewam się cudu, marne są szanse, że Bankiem Światowym zacznie nagle kierować ktoś spoza Stanów, że MFW zamiast o interesy amerykańskich banków będzie dbał bardziej o stabilność globalnego systemu finansowego, że w NATO będzie miał cokolwiek do powiedzenia ktoś niebędący z USA. Marne są szanse na zmianę obecnej formy globalizacji, z przynoszącej zyski głównie globalnym korporacjom, na przynoszące korzyści wszystkim ludziom. Ale są. Natomiast za ewentualnych rządów p. McCaina nie ma żadnych.

    Ktoś mógłby powiedzieć, że wybory w USA to sprawa obywateli USA i nikt z zewnątrz nie powinien zabierać głosu, ale nie mogę się z takim twierdzeniem zgodzić, bowiem działania korporacji amerykańskich, globalnych spekulantów walutowych (dolar w ciągu dwóch miesięcy o ~50% w górę), dotyczą wielu milionów ludzi na całym świecie i właściwie skoro ca. 300 milionowe Stany roszczą sobie pretensje do kierowania 6 miliardowym światem, cały świat powinien głosować na prezydenta USA…

  26. A ja bardzo sobie cenię Chwina i chyba mam wszystkie (przeczytałam) jego książki, pamietajcie, że jestem za Wielką Wodą. Warto ze sobą targać takie tam;)
    rasmus,
    może odczekaj z tymi osądami. To nigdy nie jest tak, jak nam się wydaje.

  27. Zastanawiałem się nieraz ostatnio, co każe niektórym przedstawicielom dzisiejszej inteligencji usprawiedliwiać generała Jaruzelskiego. I doszedłem do wniosku, że zmusza ich do tego wstyd, powodem którego jest jedna z następujących trzech okoliczności: (1) że do 1989 roku byli funkcjonariuszami komuny, (2) że po sierpniu zaangażowali się po niewłaściwej stronie, lub (3) że przed sierpniem i potem nie dość aktywnie angażowali się po stronie opozycji.

    Wniosek ten przez wielu uczestników tego blogu uznany zostanie za absurdalny, ale myślę, że nie jest on bardziej absurdalny niż twierdzenie, że Jaruzelski został postawiony przed sądem z „zemsty za to, że generał uniemożliwił krwawą jatkę, a swoich przeciwników pozbawił nimbu bohaterów” – cytuję za „en passant” z dnia 2008/10/26.

    Jeśli moja diagnoza, że wstyd każe niektórym inteligentom usprawiedliwiać generała, jest trafna, to przedstawicielem opcji pierwszej byłby Mieczysław Rakowski, opcję drugą reprezentowałby Autor i Jerzy Urban, zaś opcję trzecią Stefan Chwin.

    Jest rzeczą charakterystyczną, że osoby, które czynnie sprzeciwiały się komunie – ich najwybitniejszym przedstawicielem jest Adam Michnik – na temat sądu nad generałem w ogóle nie zabierają głosu. Michnik co prawda życzliwie udzielił Chwinowi łamów swojej GW, ale to samo uczynił naczelny RzP, więc nie jest to silny dowód na „pośrednie” zabieranie głosu.

    Co rozsądniejsi reprezentanci opcji trzeciej, jak na przykład Janusz Głowacki, również milczą. Na 93 stronie drugiego wydania autobiografii „Z głowy” Głowacki przyznaje bez bicia, że w powodzenie strajku w Stoczni Gdańskiej nie wierzył nic a nic i pojechał tam nie żeby walczyć z komuną, ale głównie z ciekawości: „Zrobiło mi się głupio, że się czynnie do działalności antykomunistycznej nie włączyłem. Dla wygody albo ze strachu – zacząłem sobą pomiatać. No i zacząłem pisać patetyczną „Moc truchleje”. Ale jakoś tak w miarę pisania mój niedobry charakter wziął górę. Zupełnie się ta książka w Polsce nie spodobała.”

    Chwin jest pisarzem zupełnie innego formatu – zapewne dlatego tak „brawurowo” przemówił. W 1981 roku po ogłoszeniu stanu wojennego pisarz Wojciech Żukrowski i aktor Janusz Kłosiński odważnie stanęli po stronie generała i stanu wojennego i zapłacili za to straszliwą cenę. Przeciwko Żukrowskiemu warszawska inteligencja zorganizowała akcję zwracania mu jego książek. Kłosiński, którego oburzona publiczność wyklaskała ze sceny, nigdy więcej nie wystąpił w teatrze. Chwin w 2008 roku zrobił dokładnie to samo, co ci dwaj, z tą różnicą, że dzisiaj nic mu za to od warszawskiej inteligencji nie grozi. Chyba, że się mylę, bo na logikę rzecz biorąc powinien mieć u niej przechlapane.

    Rakowski był funkcjonariuszem komuny, to on wymyślił wojnę domową. Zwykli ludzie słuchając jego wystąpień przed grudniem 1981 roku potrząsali ze zdumieniem głową i pytali: O czym on gada, jaka wojna domowa? Dzisiaj zwykli ludzie znowu potrząsają głową i znów pytają: Co on gada, jaka zemsta? Chwin, który cudem uniknął własnoręcznego wprowadzania stanu wojennego, co chwila powtarza „nie mam zamiaru bronić czy wybielać generała” i nawet nie kończąc zdania dalej go broni i wybiela, nie wahając się użyć w tym celu najwyższych autorytetów: „…nie słyszałem, żeby decyzję wprowadzenia stanu wojennego otwarcie potępili Jan Paweł II i kardynał Glemp.” Chwin zapewne nie słyszał też, żeby papież Pius XII potępił otwarcie Holocaust. Ciekawe jednak czyby miał ochotę bronić i wybielać na takiej podstawie Hitlera. Czyby miał chęć i czelność twierdzić, że za wojnę światową i ludobójstwo odpowiedzialni są wszyscy Niemcy i proniemiecki papież.

    Nikt nie zakazuje Chwinowi bronić generała. Ale niech to będzie obrona poważna i oparta na sensownych argumentach. Ziemkiewicza nie chciało mi się czytać. Wystarczyło mi w zupełności pierwsze zdanie, w którym stwierdza on, że niepodległe państwo polskie zwane III RP jest zbudowane na kłamstwie. Ale to nie znaczy, że Chwin ma rację i że rację ma Autor, zachwalając Chwina. Gdyż nie ma.

    Powie ktoś, że etatowo trudnię się tu nieprzyznawaniem Autorowi racji. A właśnie że jest to nieprawda, bo we wtorek będę głosował na Obamę, czyli dokładnie tak jak chce Autor. Z tym, że muszę uczciwie przyznać, że zapoznawszy się z wolą Autora przez moment myślałem, że skoro popiera on Obamę, to widać z Obamą jest coś nie tak i może lepiej na niego nie głosować. Niemniej zagłosuję i da Bóg, że zrobi to przynajmniej 51% procent innych uprawnionych.

  28. Dyskutowanie z RAZ to niestety trud daremny… Ubawiło mnie w TVP wczoraj chyba, nazwanie jego nowej książki „ważnym głosem w debacie o Polsce” (obok wymieniono, jako inny wazny głos „Dolinę nicości”…), coś co „każdy inteligent powinien przeczytać”…

    Aga pisze, że RAZ ‚ładnie zjechał salon’. Tak, on potrafi ‚ładnie zjeżdżać’ myślących inaczej. I może się trafić, że „myślący inaczej niż RAZ” będzie myślał także inaczej niż ja. Ale to jeszcze nie czyni go publicystą, którego warto czytać, i z którym warto polemizować… Niestety…

  29. Oprocz Chwina mozna przeczytac takze to, co na temat Jaruzelskiego ma do powiedzenia Liliana Sonik:

    http://wyborcza.pl/1,75515,5810793,Jaruzelski_skamielina_czasow_minionych.html

    Normalnie mam ja za nawiedzona histeryczke, ale tym razem wole to, co ona pisze, od tekstu Chwina.

  30. @Roman56PL
    cytat:
    „Ten sam Obama, ktory gotow bez warunkow wstepnych na rozmogy i negocjacje z Chavezem. Prezydentem Iranu, z Talibami i innymi terrorystami – A moze wprowadzimy niedlugo w USA jeden z jezykow arabskich jako urzedowy?”
    A co jest nie tak z H.Chavezem, że w ogóle trzeba z nim negocjować? A czego niby te negocjacje miały dotyczyć? Żeby oddał zasoby naturalne Wenezueli po dobroci, gdyż inaczej USA wprowadzą tam ‚demokrację’? Czyżby problem z Iranem jest analogiczny? W nie tak odległej przeszłości Polska kupowała ropę w Iranie, mogłaby i gaz. A jako nowy język urzędowy, to chyba w USA lepszy byłby hiszpański, tak sugeruje Huntington.
    cytat:
    „Kryzys finansowy jest nastepstwem rozpasanej polityki finansowej i bledow ekonomicznych Bila Clintona.”
    ‚Rozpasana’ polityka Clintona zakończyła się potężną nadwyżką budżetową. W razie wątpliwości:
    http://www.cbo.gov/budget/data/historical.pdf
    Natomiast u źródeł dzisiejszego kryzysu leży życie na kredyt, czyli credo reaganomiki, do której odwołuje się też chętnie McCain określający siebie mianem ‚fiscal conservative’.
    cytat:
    „Za kryzysem fiansowym nie stoi Bush a medrcy szefowie finasowych korporacji, firm gieldowych i bankow. Masoniera wsrod ktorej sa i demokraci i republikanie. i w wiekszosci zydzi.”
    Jest znacznie gorzej, za powstaniem USA jako niepodległego państwa stoi wolnomularstwo. Można więc napisać, że gdyby nie masoni kryzysu w USA by nie było. Przy okazji ogólnie dostępne są informacje, że ojciec i dziad McCaina byli masonami, i do których lóż należeli.

    A ja na koniec napiszę, że chciałbym, żeby prezydentem został McCain. Chłop już de facto nie żyje, tylko z trendem (tj.pochówkiem) walczy. Zastąpiłaby go Sarah Palin i dopiero byłby ubaw po pachy. Wyobraźmy sobie negocjacje międzypaństwowe ChRL-USA. Z jednej strony Hu Jintao i Wen Jiabao wraz z kilkoma tysiącami lat tradycji konfucjańskiej… a z drugiej strony Palin. Albo spotkanie na szczycie FR-USA. Z jednej strony Dmitrij Anatoljewicz i Władimir Władimirowicz z doradcami z MGIMO… a z drugiej strony Sarah Palin. 😀 Jest doskonały brytyjski komik – Michael Palin, sądzę, że Sarah Palin może przyćmić jego komediową sławę. Oby wyborcy dali jej szansę.

  31. Chwin o poborowych: „…udzial w pacyfikowaniu strajkujacych zakladow pracy, otoczaniu czolgami kopaln i tropieniu „wrogow socjalizmu” na ulicach polskich miast”. To zdanie jest niemniej demagogiczne, a przedewszystkim niezgodne z prawda jak wypociny panow Ziemkiewicz i Semko. Poborowi nie pacyfikowali, ani nie tropili wrogow socjalizmu, od tego bylo ZOMO, milicja i SB. Rozumiem, ze autorowi chodzilo o „male” uproszczenie, ktore mialo podbudowac slusznosc jego tezy o odpowiedzialnosc zbiorowej spoleczenstwa. Takie „male” uproszczenie nazywano za moich czasow manipulacja. Bunt poborowych, wedlug prawa Stanu Wojennego, bylby rownoznaczny z ustawieniem sie za ks.Popieluszko „czworkami do nieba”.
    Kazdy z Panow ma swojego ulubionego Generalissimo (obroncy ojczyzny). Dla panow Ziemkiewicz i Semko sa to Pinochet i Franco, dla inny znowu gen. Jaruzelski.

  32. „Zatem okazuje sie , ze pieprzenie moze miec bardzo rozny wymiar „

  33. Jaruzelski wiecznie zywy! Ile to juz lat trwa dyskusja czy wojska radzieckie by weszly do Polski czy nie? Jak pamietam 1981 i dlugie nocne rodakow rozmowy, inwazji obawiali sie wszyscy bylo to raczej pytanie „kiedy” a nie „czy”. Ba, armie czerwona mielismy juz w Polsce, oczekiwano tylko na rozkaz. W grudniu 81 Jaruzelskiego potepialam tak jak i miliony Polakow. Teraz podpisuje sie pod tekstem Chwina. Sadzenie go za stan wojenny to jeszcze jedno marne polityczne widowisko. Do Jaruzelskiego zas mialabym jedno pytanie, dlaczego wlasnie on, czlowiek ktory przezyl pieklo Syberii zdecydowal sie na taka wlasnie kariere? „Wielki Strach” ?
    W tym miejscu pozwole zadac podobne nieco pytanie szanownemu Gospodarzowi (jak zauwazam nie jestem odosobniona), dlaczego w 1981 poparl WRON? Czy tez moge w tym miejscu zacytowac Stryjkowskiego? Po latach mozna pokusic sie o rachunek sumienia nawet pro publico bono.

    Nawiazujac jeszcze do Ziemkiewicza, zyje biedaczek z Michnika, kazdy orze jak moze. Zagladam czasem na blogi Rzeczpospolitej fascynacja GW, widocznie nie maja lepszego tematu. I to jakze uproszczone czarno – biale widzene swiata. Niestety w Polsce nadal nie mamy konserwatywnej partii z prawdziwego zdarzenia. Towarzystwo a la Ziemkiewicz zabawia sie raczej w walke z wirtualnym „lewactwem” (co za straszny neologizm), do ktorego zapewne zalicza Obame. Note bene czy Polonia amerykanska oglosi zalobe w wypadku zwyciestwa Obamy? Czarny Prezydentem? Brr…
    Z powazaniem

  34. Kadett

    Podoba mi się pana tekst.
    Jest w nim logika, zwartość i przejrzystość.
    Jest on merytoryczny i przekonujący.
    Im w nich mniej polityki tym są one lepsze, co nie oznacza, że mam ochotę odwieść aści od walki z komunizmem.
    Niekiedy również walka z wiatrakami inspiruje.

  35. Roman56PL,

    ok, zeby Cie pocieszyc (i zebys przestal sie trzasc), to powiem Ci, ze gdybym mial prawo glosowac, to pewnie glosowalbym za McCainem, gdyz zamiast czarujacego usmiechu ma obok siebie zaczarowana idiotke, ale dosc w porzadku (tylek, cycek, buzia), a wiec to chyba wystarczy, zeby glosowac za duetem McCain-Palin. Musi wystarczyc…

    Bo wiesz Roman56PL, taki kobiecarz ze mnie, a wiec rozumiesz… Zreszta nawet bez tego, gdybym glosowal na McCaina i Republikanow, to chyba nie musze niczego wyjasniac. Jesli ktos oddaje na nich glos, to chyba wszystko rozumie sie samo przez sie, co 😉 ?

    Kazdy porzadny czlowiek glosuje na Republikanow !

    Do jutra Roman56PL 🙂
    Nigdy nic nie wiadomo. Cud nad maszyna wyborcza juz raz sie zdarzyl, a historia lubi sie powtarzac.

    P

  36. Trzy razy przeczytałem polemikę S. Chwina z RAZ. Od początku do końca.
    Od końca. I na wyrywki. I myślę sobie, po co S. Chwinowi stawianie pytań, na które sam nie znajduje odpowiedzi i które nie mają poznawczego sensu? Spór dwóch panów nie ma wspólnej płaszczyzny i dlatego jest nierozstrzygalny.

    Jeżeli za prawdę przyjąć, że nikt nie wie co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie stan wojenny, to niby dlaczego S. Chwin za warte uwagi uważa roztrząsanie i wręcz namawia do roztrząsania stanów ewentualnych? Stan wojenny postawił barierę, poza którą nie ma już pytań o to, co mogło być możliwe albo co stało się niemożliwe i wyznaczył granice pomiędzy rzeczywistym, a możliwym do urzeczywistnienia.

    Dusza pisarza nie lubi się kontaktować z rzeczywistością jednowymiarową, ucieka przed nią i chroni się w świecie nierzeczywistości wklęsło-wypukłej i porozciąganej we wszystkie możliwe kierunki. Tam sobie hasa swobodnie, gotowa nawet z siebie samej wyskoczyć, by móc samą siebie przez chwilę dostrzec z oddali. Nic z tego nie wynika dla rzeczywistości, bo najbogatsze duchowe rozterki rzeczywistości nie są w stanie zmienić. Duszę wszelako należy gimnastykować.

    Przypomina mi się dowód ornitologiczny na istnienie Boga, przedstawiony przez Jorge Luisa Borgesa w zbiorze opowiadań „Alef”. Przeleciał klucz ptaków. Nikt nie wie ile ich było naprawdę, ale ich ilość była z pewnością skończona i określona. Liczba ta według Borgesa musi prowadzić do Boga, który jedynie może potwierdzić sobie tylko znaną jej wartość i zweryfikować tym samym istnienie rzeczywistości. Borg mówi – „ja nie wiem” i każe pytać Pana Boga.

    Chwin mówi: „ja nie wiem” i każe pytać nas samych.

  37. Roman56 22.25
    To już Twój kolejny, patologicznie rasistowski tekst o Obamie na blogach Polityki. W dodatku powtarzasz wszystkie absurdalne, obrzydliwe kalumnie na temat kandydata i jego żony. Blogowicze już Ci na Twoje argumenty odpowiedzieli. Serdecznie gratuluję stałości poglądów !

  38. @Lizak
    Witam! A mnie samemu mój tekst się nie podoba, jak każdy wpis na blogu, który może wywołać awanturę bez szans na jej zakończenie. Bardzo rzadko odnoszę się do wpisów innych Blogowiczów i sporadycznie podejmuję spory. Wyjątek czynię dla DP, bo tak postrzegam logikę blogu. Gospodarz zdaje się zawsze zachęcać do rozmowy z nim. Ilekroć zabieram głos w sposób polemiczny, zawsze biję się z myślami czy warto zaczynać, jeżeli nie ma się możliwości uzasadniać obszernie, w oparciu o dane liczbowe, daty, nazwiska. I miewam lęki wtedy, by nie zboczyć w kierunku tow. Wiesława, który słynął z krasomówstwa liczbowego (wydajność z ha).

    Ale, kiedy słyszę o ‚nieomylności papieskiej’ po raz nie wiem który, wzbiera we mnie i daję się prowokować. Niepotrzebnie, bo Balcerowicz ma rację co do jednego. Ktoś musiał zahamować inflację, stworzyć podstawy normalnego gospodarowania. On to uczynił. Do tej pory jednak nie jest w stanie przyznać, że skutki tej operacji nie były w żaden sposób amortyzowane, operacja nie była selektywna, wielu ofiar można było uniknąć i gdzie indziej taki radykalizm ostrej brzytwy wywołałby tumult społeczny dużych rozmiarów. A my, przyjęliśmy to jak wyrok za całą komunę i wzięli sie do roboty, kto potrafił i miał od czego zaczynać. Faktycznie doszło wtedy do zarzynania ostatniej krowy w oborze, za to że dużo mleka dawała. Dzisiaj mówi, że trzeba mu dziękować. A ja mówię, że nam powinien dziękować, że mu się udało to, o czym marzyli przed nim Jaroszewicze, Gomułki, Kliszki, Messnerowie, Rakowscy. Ich po prostu zmiotło.
    Pozdrawiam i dziekuję za pocałunek śmierci.

    PS. Z Lizakowych wpisów wyziera niepoprawny idealista z głową obróconą w jedną stronę. Ale idealista. Wolę idealistę od komunisty i staram się to oddzielać, jak tylko można. Z komunizmem nie walczyłem, bo go nie było. Zdarzyło mi sie podkładać nogę tym, co mówili o sobie, że są komunistami. nogę podkładałem za to, że kłamali.

  39. Do telegraphic observer: zupelnie nie na temat, ale mam chyba interesujaca wiadomosc: przypadkiem trafilam na wydawnictwo „My, emigranci” Uniwersytetu Opolskiego, wybor tekstow konkursowych. Zbaranialam, chociaz Rozumiem. Pozdrowienia, KS.

  40. Do Jacobsy i innych, ktorzy wielu spraw nie dostarzegaja lub dostrzegaja poprzez przymat prymitywnych doniesien radiowych prasowych czy telewizyjnych!.
    Napisalem o rozpasanej polityce Bila Clintona. To za jego kadencji Kongres przeglosowal ustawe umozliwiwajaca niemal kazdemu na bankructwo bez powazniejszych konsekwencji. To Na podstawie tych przepisow Banki zaczely tracic srodki dawajac kredyty w slepo, bez doglebnego sprawdzenia mozliwosci platniczych klienta. Na wkestionarisuzach kredytowych mozna bylo napisac income z przyslowiowego sufitu i nikt tego nie sprawdzal. Dzisiaj wszyscy za to placimy.
    Clinto zrobil nadwyzke budzetowa ale wywiozl z USA pona 2 mln roboczych miejsc pracy, zwiazal ameryke z dostawami ropy z Wenezueli. Oddal sprawy bliskowschodnie masonerii zydowskiej, ktora finansowala bezgranicznie Izrael i zaostrzala stosunki z Palestyna i innymi sasiednimi krajami jak Jordania i Syria.
    Bush zastal ameryke uderzana terrorystami i zaczal od wojny z terroryzmem. Moze nie do konca we wlasciwym kierunku, ale to juz tacy dwu;licowcy jak Colin Powels jemu podpowiadalai w ktorym kierunku isc. Tak Bush prowadzil bcy moze dosc rozrzutna polityke budzteowa, ale to nie on steruje Wall Street, to nie on steruje Loehman Brothers, Goldek sacks, Merill Lynch i innymi ktorzy upadli lub jeszcze zdyachaj. To skorumpowani zachlanni na wioelkie pieniadze czlonkowie finansowej masoniery zagubili finansowy rynek a nie Bush i dokladnie McCaine w swoch wystapeiniach o tym mowi. Debilny Obama jak katarynka wszystko porzypispuje Bushu, jakbyu to z Biushem stawal w konkury o Urzad Prezydenta/ Posuwa sie o tania propagande, taka jaka znamy z Polski do 1989 roku i naiwni ludzie uwierzyli w te urawnilowke , sprawiedliwosc i CHANGE nie wiadomo czego na co a moze kogo na kogo?
    Trzeba juz zupelnie nie czuc i nie rozumiec ekon9omii, by uwierzyc w bajki progrtamowe Obamy, by interpretowac zaistniala sytuacje, ze to Busha wina. McCaina jest owszem staruszek, ale jeszcze na tyle dziarski ze min. 4 lata wytrzyma i to w aktywnym tryubie, antomias Sara Pahlin – chcialbym wby u Was w Polsce chocby jeden z ministrow czy wicepremierow mial tak w glowie poukladane jak ona. Oczywiscie kazdy ja obiera i interpretuje z punktu widzenia wizerunku medialnego. Ja odbieram z punktu widzenia mozlwiosci wsluchiwania sie w jej wystapienia i w tarkcie kampoanii i telewizyjne takie bardziej prywatne.
    Powtarzam Satny Zjednoczone nie stac na to – to zbyt ryzykowne eklsperymenty z Prezydentem pokorju Baracka OBAMY. Ja wierze ze on przegra. Jesli jedna wygra, trzeba bedzie sie z tym jakos pogodzic i zaakceptowac. Widze jednak to w czarnych kolorach – a mam ku temu inne podstawy niz wiekszosc z Was, ktora buduje swoja opienie na przekazach medialnych i osobistych odczuciach i sympatiach. Mamy prawo roznic sie pogladem i nie stanowi to podstawy do konfliktowania, ale kazda wymiana podgladow z czasem bardziej lkudzi do siebie zbliza.
    Ja sie nie tyrzese przed Obama – jak to ktos tu napisla. Moim doswiadczeniem zyciowym na tyle jestem ofpowrnym na wieloe rzeczy, ze takie cos jak Obama nie jest w stanie wprowadzic w stan obawy czy paniki. zbyt wiele w zyciu przeszedlem w;ladczajac w to okres PRL-u

  41. Jestem w trudniejszej od Szanownego Gospodarza i red. Chwina sytuacji: gen. Jaruzelski nie jest bohaterem z mojej bajki, nie tylko ze względu na stan wojenny, ale całość jego działalności. Z drugiej strony kiedy przyglądam sie osobom, które dziś najbardziej go atakują, nie mam ochoty do tego towarzystwa się zapisywać.

    Wygląda na to, że generał ocalił głowę i oceni go dopiero historia.

  42. Przykro mi Roman56L, ale naprawde przekonujesz samego siebie. I chyba masz po co. Ja nie glosuje (choc mieszkam za plotem), zas Ty – tak, co juz zmusza do zastanowienia nad ogolna kondycja przecietnego wyborcy w USA.

    Nie zapomnij jednak, ze masz tylko jeden glos. Na szczescie tylko jeden, bo czytajac stek bredni, ktory wyprodukowales (szczegolnie o tych dwulicowcach z otoczenia Busha, co to mu wygrana wojne w Iraku zepsuli – majstersztyk !; no i o tym wrednym Wall Street) wlos sie jezy na glowie i mozna by stracic nadzieje na jakiekolwiek zmiany w USA po dwoch kadencjach Twoich Championow.

    Idz i zaglosuj. A potem strzel sobie w leb ze zgryzoty, jesli Obama rzeczywiscie wygra. NRA Ci w tym pomoze.

    A o polskich ministrow sie nie martw, Roman56L. Rzeczywisce: ze swieca szukac kogos, kto ma w glowie poukladane TAK, jak Palin.

    W ogole: ze swieca szukac czegokolwiek w jej glowie.

  43. Kadett,
    Z tekstu http://passent.blog.polityka.pl/?p=503#comment-99651
    wnioskuję, że ubolewa pan nad wolnym wzrostem płacy realnej i wysoką stopą procentową.

    Faktycznie, szacuje się, że w latach 1996-2006 płace realne (wraz z wszelkimi obciążeniami) wzrosły o 37%, zaś wydajność pracy o 56%. Statystyki z początku lat 90-tych w tej materii nie są wiarygodne, w ostatnich 2 latach płace realne rosły szybciej. Rozumiem, że pisze pan z pozycji OPZZ, zatem nie uwzględnia potrzeby konkurencyjności polskiej gospodarki. A odpowiedzialni związkowcy powinni to brać pod uwagę. Bo przecież inwestorzy zagraniczni biorą pod uwagę warunki zatrudnienia i inne panujące na rynku w Polsce.

    Polska gospodarka przechodziła rozległą transformację, m.in. reorientacji z rynków RWPG na rynki zachodnie, a musiała być przecież gospodarką otwartą — nie mówiąc o innych przekształceniach. Konkurowała przy tym z gospodarkami niżej rozwiniętymi, chińską i innymi azjatyckimi. To fakt obiektywny, niestety, nie do odrzucenia. To oznacza nacisk zewnętrzny na utrzymanie niskich płac.

    Zaś stop inflacji dopiero w roku 2002 doszła do rozsądnego poziomu. W środku lat 90-tych była ona na poziomie 20-35% rocznie. Gdyby zdławiono ją szybciej, stopy procentowe można byłoby obniżać równie szybko. Polityka negatywnej realnej stopy procentowej w dłuższym okresie jest dla gospodarki zabójcza.

    Inwestowanie w aparat wytwórczy i wysoką wydajność w sytuacji znacznego bezrobocia byłaby równie szkodliwa. Aby lepiej wykorzystać zasoby pracy i utrzymać równowagę społeczną i budżetową, należało przez te dwie dekady właśnie rozwijać produkcję pracochłonną. Dopiero teraz nadchodzą lepsze czasy.

    Tak więc polityka RPP jak najbardziej wspierała korzystne kierunki przemian i wzrostu gospodarczego zorienotwanego na zmiany struktury i absorbowania jak największych zasobów pracy, czyli przede wszystkim tworzenia miejsc pracy, dopiero potem wyższych płac, czyli tego co najbardziej ludziom było wtedy potrzebne i jednocześnie możliwe. Albowiem, pobożnymi życzeniami wybrukowano niejeden przedsionek do katastrofy gospodarczej.

    Wspomina pan jeszcze, że “dałem się skutecznie wystraszyć faszyzmem”, znaczy się PiSowskim planem IV RP. Nie ja jeden. Ja po prostu nie byłem pewien, jak naród zareaguje, bo wielu ich ciągęło w objęcia autorytaryzmu jako rozwiązania tzw. ekonomicznych bolączek, oraz chęć rozliczenia “życzliwych” wkoło i obwinienia ich za niespełnienie własnego życia. Widziałem też euforię emigrantów, bardzo niezdrową. Okazało się, że zdrowy rozsądek zwyciężył. Ale co to ma wspólnego ze obawami wobec €uro. A nie doczytał pan zdaje mi się, że €uro przyniesie niższe stopy procentowe. To dlatego, że ryzyko związane z polską walutą będzie zostanie zmniejszone, a nawet rozłożone na całą strefę walutową, kontrolowane przez bank centralny o wiele mocniejszy niż nasz poczciwy NBP. Zatem, gdy pytanie jest nie czy, lecz kiedy … im szybciej €uro w Polsce, tym lepiej.

  44. Ja tez widze wybor Baraska Hussaina Obamy na prezydenta USA w czarnych kolorach.

    Ale krawaty zakladal bedzie rowniez niebieskie ?

  45. W temacie Chwin a sprawa polsko-jaruzelska skłaniam się ku opinii Bywalca-2, że poborowi jako główni protagoniści naszemu noweliście zupełnie się nie udali. W sytuacjach życiowych – w odróżnieniu od innych, gdy trzeba rowikłać istnienie Boga w tę lub a tamtą stronę – trzeba jednak oprzeć się na wyobraźni. Jak wyjeżdżam codziennie z mojej uliczki bocznej w główną aleję we wschodniej stronie miasta, to sprawdzam czy ktoś jedzie z jednej i drugiej strony, i wyobrażam sobię jak ja się w ten ruch wpasuję. Więc wyobraźmy sobie, że Solidaruchy przejmują władzę jeszcze zimą 1981/2 roku, wieszają na drzewach co poniektórych esbeków, ksiądz Popiełuszko prosi i namawia dość skutecznie do umiarkowania w tej sprawie, mam nadzieję. Ruskie? Załóżmy, że nawet wtedy nie wchodzą, co jest trudno sobie wyobrazić z powodu ich obawy, że podobne ekscesy mogą zaistnięć w innych demoludach, bo jak Polaczkom wolno to im przecież też. Ale powiedzmy jakoś udaje się to zażegnać, więc co się dzieje dalej. Ruskim cała ta zawierucha nie jest na rękę, zdaje mi się. Więc naciskają Solidaruchów ile się da. Jak? Zakręcają kurek. Trudno mi przy najszczerszych chęciach wyobrazić sobie, że Ameryka organizuje most lotniczy z dostawami materiałów ogrzewczych do Polski. Trudno mi sobie wyobrazić coś więcej ponad to jak prezydent Reagan mówi ze swojego owalnego biura w Białym Domu w telewizyjnym orędziu transmitowanym satelitarnie do Polski, ich bin … pardon, jestem Warszawiakiem. Chyba nawet do tego by nie doszło.

    Najgorsze w moim wyobrażeniu jest to, że granice kraju byłyby zamknięte na siedem spustów. To zmartwiłoby mnie osobiście bardzo mocno. Sami widzicie, apaluję do wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce. Domagajcie się wyroku uniewinniającego.

  46. Nie wiem dlaczego widziec wybor Obamy w czarnych kolorach. Chyba dlatego, ze Murzyn, ale nie wazne.

    Z innej beczki: ciekawe opracowanie o tym, jak sie imal wybor nowego prezydenta na ekonomie. Przeanalizowano 12 pierwszych miesiecy kazdej nowej prezydentury, i to od 1949. Wychodzi na to, ze za prezydenta-Demokraty Dow Jones roznie srednio o 9,9%, zas za prezydenta-Republikanina spada srednio o 2,5%.

    Wiecej na ten temat tutaj i tutaj.

    Naprawde nie rozumiem skad to czarnowidztwo.. 😉

  47. Ameryka nie ma – Panie Redaktorze – dwoch dobrych kandydatow. Mamy „dwoch nienajlepszych’. Od poczatku zal bylo patrzec, jak Biden, Powell, Guliani albo nie chcieli, albo odpadli w przedbiegach. Pociesza to, ze Obama moze sobie dobrac dobry gabinet i doradcow. Nie siega on jednak poziomu Reagana, a McCain tez nie. Ale -trzeba miec zaufanie do sprawdzonego systemu i wierzyc w prawo sinusoidy. Ekonomika podniesie sie za 12-18 miesiecy. Nie dlatego, ze Obama cos wymysli – takie jej prawo. I – Obama juz wygral, nie trzeba czekac do jutra. Nie ma watpliwosci, ze bedzie reprezentowal kraj godnie i madrze. Jezyczkiem u wagi jest spodziewana wiekszosc demokratow w Kongresie i Senacie. Podatki, opieka zdrowotna, dyscyplina finansowa i oswiata to chyba pierwsze priorytety nowego Kongesu. Wyleziemy z tego dolka na przekor wszystkim, ktorzy zawsze kracza. Senator Biden nareszcie, po kilkudziesieciu latach w Senacie, zaspokoi swoje ambicje i bedzie swietnym v-ce president, a gubernator Palin pewno skorzysta z intratnej propozycji w NBC, ABC, czy Fox News. Bedzie O.K. Jesli jakis wariat nie zdecyduje odwrocic biegu historii.

  48. Jednak muszę skorygować moje wyobrażenia. Przecież Śląska Solidarność przysłałaby węgiel do ogrzania Warszawy, o ile nie wybuchłaby wojna na górze. Ale gdyby wybuchła, i była zwycięska to Żoliborz byłby ogrzany, a co stałoby się ze Śródmieściem? Zatem, gdyby Ruskie zrobili nam embargo na gaz i ropę, to byśmy rozpalili ogniska, ale stanęłyby samochody i autobusy. I ciężarówki rozwożące mleko. Matki karmiące musiałyby jakoś solidarnie … podołać. Ale czy Solidarność stanęłaby na wysokości zadania jak Lenin? On sobie nie wyobrażał władzy radzieckiej bez elektryfikacji. Czy długo utrzymałaby się władza Solidarności bez motoryzacji?

    Hey Jacobsky! Ty widzisz świat czarno-biało, a czy Ty byłeś w Północnych Terytoriach, już nie pytam o Alaskę, i nie dostrzegasz niczego w głowie gov. Palin. A jakby się umalowała i założyła okulary, gdyby nic w niej nie miała?

    Nawiasem mówiąc, (ewentualny) wybór Baracka Obamy na Prezydenta USA – “The Economist” pisze: IT’S TIME. America should take a chance and make Barack Obama the next leader of the free world – zaświadczy o mojej wizji Ameryki. Nie ważne, czy facet pochodzi z b. zamożnej rodziny (jak JFK), czy z klasy średniej, a jego ojcem jest b. muzułmanin, ekonomista z Kenii (jak BHO). Bardziej liczy się to, że studiowali na Harvard – piekielnie dobra szkoła. Oglądałem w tv na którymś kanale biografię Obamy. Bez Harvard Law School czy podobnej kosztownej szkoły nie byłby senatorem, nie byłby kandydatem na prezydenta. W Ameryce możliwy jest taki awans, także we Francji. Wyobrażam sobie 20 stycznia 2009, na stopniach Kapitolu przysięgę składa nowy prezydent. I przemawia swoim znanym z wielu poprzednich oracji głosem z młodzieńczą dykcją. Zwraca się do Amerykanów. Zwraca się do całego świata. Jednym i drugim mówi o wyzwaniach, zapewne trudniejszych niż 48 lat temu. Szczególnie dla Ameryki. I mówi o potrzebie przyjęcia przez naród zobowiązań, może lotu na Marsa, ale przedtem zahamowania kryzysu. I o potrzebie uzgodnień, nie tylko rozmów, ale uzgodnień. I ich realizacji. To będzie wiosenny dzień.

    Oddać należy sprawiedliwość kandydatowi senatorowi McCain. Jak pisze Economist, John McCain zamiast po nominacji partii republikańskiej ruszyć ze swymi poglądami ku centrum, skręcił na prawo. Dobrał sobie partnerkę spod ciemnej gwiazdy polarnej, zrezygnował ze sporej części programu, który różnił go bardzo poważnie od GWB. Zyskał przez to ileś tam głosów ewangelicznych konserwatystów, inaczej zostaliby oni w domu. Ale przecież każdy głos zdobyty w centrum politycznego spektrum byłby głosem liczącym się podwójnie, bo nie padłby na Obamę. No cóż – John, you’re the weakest link, good bye.

  49. Poważnie jeszcze pisząc o Generale i jego procesie, to odpowiada mi artykuł red. Sonik – dzięki dla pani Topolówki. Główna teza p. Sonik, oskarżycielska zresztą, głosi, że gdyby nie wszczynanie tego procesu to nie pojawiłaby się na rynku i spopularyzowała “Literatura Obrony Generała”. Należało tamte czasy puścić w niepamięć, za ich obrzydliwość i historyczną w końcu tragiczność, a nie dawać Generałowi okazję do wygłaszania swoich racji. Taka polska przepychanka – głosami komunistów nie postawiono go przed Trybunałem Stanu. Może powinni byli się zgodzić. Moim zdaniem temat ten powinien obchodzić historyków, a przeciętny, normalny człowiek powinien go unikać.

    Również dostrzegłem linka pani Stachurskiej do ekonomistów, pieniędzy, ryzyka i ludzkich względem tego ryzyka emocji. Dzięki za udostępnienie i wskazanie ogółowi blogowiczów.

    Last but not least, dziękuję za niezwykle cenną informację-sygnał od pani KS.

  50. Jacobsky, od kiedy ty sie zajmujesz tymi cyferkami? Praktyki nabierasz, aby zostac handlarzem na Foreksie?

    Ja widzisz, ja widze sprawy jasniej nawet niz G.Okon – a ten jest urodzonym optymista z dodatkiem chinskiej radosci zycia. O jego optymizmie tez liczy swiadcza, pisze: „gospodarka podniesie sie za 12-18 lat”. Posmotrim, uwidim. Co to znaczy podniesie sie? – to dla Okonia ostatnia deska ratunku.

    Przeczytajcie ten artykul w The Economist. Pisza m.in.: Obama ma cienkie resume, malo czym sie jeszcze wykazal. Ale jak sie pogrzebie w zyciorysie, hm, albo fakt ze wymanewrowal najlepiej funkcjonujaca machine polityczna w USA, maszynerie Clintonow – to swiadczy o jego umiejetnosciach.

    Inny mocny punkt Obamy, to to, ze po jego wyborze nikt na swiecie nie bedzie bez osmieszenia sie mogl powiedziec, ze demokracja amerykanska to diabelska i oszukancza demagogia.

  51. haha

    Nie jest prawda, ze Ci, co sie mocno angazowali w walke z komuna teraz glosu nie zabieraja.

    owszem zabieraja.

    Chocby Waldemar Kuczynski.

    Stawiana jest tez teza, ze Chwin jest obronca Jaruzelskiego.

    Pytanie: przed czym broni generala.

    Przeciez to nie jest tak, ze Chwin uwaza PZPR za partie cnot wszelkich uosabianych zwlaszcza przez pierwszych sekretarzy osobliwie zas generalow. Jesli przed czyms broni to przed tym idiotycznym procesem i towarzyszacym mu rownie glupawym osadom.

  52. telegrafic 16.06
    Czy Ty naprawdę musisz się kompromitować ponad istotna potrzebę ?. A przeciez Brzytwa Ockhama dotyczy nie tylko bytów, ale także wygłaszanych herezji. Wystarczy wejśc w googlu na „inflację w Polsce” żeby stwierdzić że demagogicznie manipulujesz zawyżonymi danymi o inflacji w latach 1995- 2002, po to by usprawiedliwić Balcerowicza i jego zawyżoną stopę procentową. W ten sposób kompromitujesz nie tylko siebie – ja też będę się musiał wstydzić związków z moją Alma Mater i nie będę się mógł do niej przyznać, w jakimś poważnym towarzystwie.

  53. Telegraphic obserwer

    Sasiad drogi ! Co ty pleciesz ? „Ja tez widze wybor Baraska Hussaina Obamy na prezydenta USA w czarnych kolorach” – kanadyjska erudyta, moja osobista blogowa faworyta i taki jezyk ?! Wstydz sie, kolego ! Zaraziles sie manierami od Romana56PL i Jakobskiego ? Zastraszajaca jest ignorancja i chamstwo piszacych Polakow.
    A Pan Redaktor Passent strzelil byka we wstapniaku na pierwszej stronie. Pierwsza kandydatka na v-ce prezydent byla congresswoman Geraldini Ferraro wybrana w 1984, razem z Mondale. Czyli Palin nie jest pierwsza. Przy tym nazwisku rowniez przerazaja epitety Panow Polakow. Gdybyscie mieli okazje tu byc i tu sie uczyc zasad dobrego wychowania, widzielibyscie mikrosc swoich rozumkow i podlosc z jaka traktujecie politykow amerykanskich. Obyscie zrozumieli……

  54. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Daniel Passent napisal: „W pierwszy wtorek listopada – jak co cztery lata – Amerykanie wybierają prezydenta. Tegoroczne wybory odbywają się jednak w niezwykłych warunkach i dlatego określane są jako historyczne. Stany Zjednoczone, największy zwycięzca II wojny światowej oraz „zimnej wojny”, w ciągu ostatnich 20 lat straciły wiele ze swojej potęgi. Gospodarka amerykańska stanowi coraz mniejszy fragment gospodarki światowej, dolar przestał być jedyną walutą światową. Życie na kredyt i ponad stan,…“

    Przepraszem, ze zapytam. Gdziescie panowie dziennikarze + intelektualisci metnej wody i pokroju byli w momencie jak kolejny watazka z PZPR-u polskiego zolnierza wyprowadzal do pomocy w napadzie zbrojnym i pacyfikowaniu Iraku. Gdziescie byli?!… na tarasie w oparach klubowego odurzenia popijaliscie herbatke? Prawdopodobnie w miere popijania apetyt wzrasta – prawda? Dzisiaj przed sadem RP stoi Jaruzelski i reszta wrony, jutro bezwzglednie nalezy postawic A. Kwasniewskiego & Co. Czy to prawda, ze wrona wronie oka nie wykole?

  55. Hej, Telegraphic Observer ! A slyszales o specjalistach od wizerunku ? Oni nie tylko kiecki, ale i okulary oraz szminke zaloza, i zrobia ze stracha na wroble druga MM (akurat Palin strachem na wroble nie jest). Niestety, z wkladaniem do glowy jest wiekszy klopot.

    Na Alasce nie bylem – to fakt, ale Chicoutimi to tez nie przelewki 😉

    Pozdrowienia.

  56. @Roman56PL:
    Zastanawiam sie, w ktorym polskim getcie Pan mieszka? Jackowo czy Greenpoint? Rowniez wiem teraz, do kogo adresuje swoje polprawdy i demagogiczne slogany John McCain. Daruje sobie dokladniejsza polemike z Panem. Niektore Panskie poglady, przypominaja mi wpisy innego polonusa z USA z blogu red. Weglarczyka. Jak znam Stany, przecietny Amerykanin ma dosc Busha i jego polityki. Pragnie zmiany na kogos bardziej praktycznego i dbajacego o dzien codzienny. Dobrze ujal to w swoim wpisie red. P. Stad, Obama. Zycze wlasciwych wyborow 4 listopada.

  57. Redaktorze:
    1.Nie czytałem Chwina, bo uważam Rzepe za dość obrzydliwe pismo, śp. Dariusz Fikus przewraca się w grobie;
    2.O Generale napisałem już wszystko, co nie zmienia faktu, że jego proces uważam za POPiSowe sk…syństwo;
    3.Na stronie „Wyborczej” jest wywiad z Michnikiem, ciekawe jak się czuje facet, czy już dotarło do niego, że ożywił zombie w osobach obu Kaczyńskich, utorował drogę PiSowi i wylał to całe szambo, na podstawie bardzo wątpliwego materiału dowodowego.

  58. Strach zaczyna złodziejom zaglądać w oczy.

    „Drugiej szansy nie będzie

    Kryzys pogrąży prezydenckie ambicje Donalda Tuska

    Moja znajoma 38-letnia ekonomistka, zatrudniona w jednym z dużych przedsiębiorstw giełdowych, ma problem. Półtora roku temu wzięła kredyt mieszkaniowy we frankach szwajcarskich. W przeliczeniu na złote jakieś 350 tys. Nie miała wyjścia. Eksmałżonek wymienił ją na młodszy model. Kupiła trzypokojowe mieszkanie w jednej z lepszych dzielnic stolicy. 13-letnia córka uczęszcza do prywatnej szkoły. A na parkingu przed blokiem stoi pięcioletnie renault Laguna. Oto typowy przykład przedstawicielki klasy średniej, której ulubionym serialem jest ,,Seks w wielkim mieście”.

    Stres przyszedł wraz ze spadkiem kursu złotego. Znajoma zaczęła nerwowo przeliczać wysokość rat i wyszło jej, że jeśli trend się utrzyma, przyjdzie każdego miesiąca wysupłać dodatkowe kilkaset zł. Uspokajające wypowiedzi polityków i tzw. ekspertów tylko pogłębiały lęki. Znajoma jest ekonomistką i wie, że to

    przysypywanie pudrem syfa.

    Wie, że musi liczyć się z zaciśnięciem pasa. Na pierwszy ogień poszedł planowany zimowy wyjazd do Schladming. Austriackie trasy narciarskie mogą poczekać. Pojawił się też problem z zakupem nowego telewizora plazmowego. Dziś przyzwoity model Panasonica kosztuje ok. 2200 – 2600 zł. Lecz jutro może zdrożeć o 300 – 500 zł.
    Znajoma przypomniała sobie wypowiedź premiera Donalda Tuska sprzed kilku tygodni, że rachunki za prąd mogą pójść w górę o 90 proc. Na nic zdały się wyjaśnienia, że był to siwy dym przed sławnym szczytem w Brukseli, gdzie premier walczyć miał o korzystne dla Polski kwoty emisji gazów cieplarnianych. Znajoma swoje wie i gdy słyszy, że podwyżki będą, to znaczy, że będą.
    Im bardziej pogrążała się w domowych rachunkach, tym było gorzej. Z przerażeniem odkryła, że w sklepie internetowym

    przyjdzie płacić więcej

    za ulubione perfumy. A zamiast kreacji Maksa Mara trzeba będzie zadowolić się czymś skromniejszym. No i jak zrezygnować z cotygodniowych wizyt u kosmetyczki? 38 lat dla kobiety to niebezpieczny wiek. Jednak najbardziej moją znajomą przeraża perspektywa obniżki zarobków, lub utraty pracy. W tej sytuacji 7500 zł wydaje się jej sumą godną uwagi, choć zaledwie kilka miesięcy temu uważała, że czas na podwyżkę.

    Zapewnienia o tym, że kryzys ominie Polskę wielkim łukiem, traktuje jako żart. – Gdy słyszę polityków, że nie ma zagrożenia dla systemu bankowego, a jednocześnie w bankach zaczyna brakować franków i domagają się one od rządu dodatkowych gwarancji, to znaczy, że coś jest nie tak. Jeśli tak wygląda ,,druga Irlandia”, to bardzo dziękuję.
    Podobne rozterki są udziałem setek tysięcy przedstawicieli polskiej klasy średniej, która wielkimi garściami czerpała profity z wejścia Polski do Unii Europejskiej i szybkiego wzrostu gospodarczego. Ludzie ci zapomnieli, że jeszcze rok temu

    dolar był po trzy złote

    i nie było wielkiego tłoku w biurach podróży. Zapomnieli, że jak w czasach biblijnych po latach tłustych nadchodzą chude. Przywykli do myśli, że już jesteśmy pełną gębą w Europie i żyje nam się jak Niemcom i Francuzom.

    Ci ludzie od kilku tygodni są w szoku. Jeśli huśtawka potrwa dłużej, a objawy załamania gospodarki staną się bardziej widoczne, odbije się to na notowaniach rządzącej formacji i prezydenckich ambicjach premiera Donalda Tuska. Tak jest w każdym demokratycznym kraju o gospodarce rynkowej.

    Paradoksalnie najmniej uderzenie kryzysu odczują najbiedniejsi, przyzwyczajeni do skromnych oczekiwań i warunków życia. Nie mają kredytów we frankach, więc czy kosztuje on dwa, czy trzy złote, nie robi im różnicy. Nie planują zimowych szusów z austriackich lodowców. Zakup plazmy, czy czesne w prywatnej szkole to zmartwienia z innej bajki. Polityka ich nie obchodzi, chyba że słyszą o planach prywatyzacji szpitali, którym są głęboko przeciwni.

    Liderzy Platformy wszystko, co robią, podporządkowali działaniom PR. Przedłużający się kryzys pogrąży nie tylko prezydenckie ambicje Tuska. Ale zatopi też Platformę.

    Długo można oszukiwać ludzi, lecz to zawsze kończy się źle. Cuda nie pomogą, gdy w oczy, zwłaszcza zamożniejszej części społeczeństwa,

    zagląda strach.

    Rząd może udawać, że wszystko jest OK, lecz co z emeryturami w OFE? Co z kształceniem dzieci w prywatnych szkołach? Co z lekcjami języka angielskiego? Co ze spłatą kredytów? Co z pracą?

    Politycy Platformy nawet nie próbują zmierzyć się z tymi pytaniami. Dziwi postawa opozycji, która zachowuje się, jakby w połowie była odpowiedzialna za kryzys. Tworzy się pustka, którą wypełnić może zdolny polityk gotów łagodzić lęki klasy średniej. Nie jest to trudne. Wystarczy obiecać zmiany.

    Tuskowi można przypomnieć obietnice sprzed roku, których nawet nie zamierzał spełnić. Kaczyńskiemu mało kto ufa, lecz nie sprawuje on władzy. Lewica jest zbyt zajęta sobą, by przedstawić nam wizję zmian.

    Zapytałem znajomą – na kogo dziś oddałaby głos w wyborach?
    – Nie ma nikogo takiego. Najpewniej bym nie poszła – odparła.
    – A poza tym nie zawracaj mi głowy bzdurami. Wszyscy politycy to złodzieje i oszuści. Nie mają pojęcia, jak się żyje. Nic tylko nachlać się i nachapać, ile wlezie.”

    (*)Marek Czarkowski
    <<powrót

    Przedruk z TRYBUNY

  59. Ci ktorzy uwazaja, iz wyprodukowalem stek bredni i posadzaja mnie o rasistowski wzglad niech przyjma do wiadomosci moj punkt widzenia na temat mentalnosci polityczne Polakow. Osadzona na plotkach i medialnych szumach, podatna na tania i chwytliwa propagande, oddajaca sie emocjom chwili, w waznych momentach postepujaca w sprzecznosci ze zdrowym rozsadkiem a pozniej nastepuje przebudzenie z przyslowiowa glowa w nocniku – czyli Polak madry po szkodzie. Tak wiec wiecej na ten temat nie podejmuje dyskusji . Kazdy ma prawo do swojego puntuw widzenia mniej lub bardziej podbudowanego zglebiona lkub nie – wiedza.Trudno mi podejmowac polemike z ludzmi., ktorzy niestety nie chca lub nawet nie probuja trud zglebienia znania w danym temacie. Opieranie sie o medialne sfalszowane szumy, slepe sympatie i luki w wiedzy historycznej, ze juz nie wspomne o elementarnym chocby zasobie wiedzy zakresu ekonomii prowadzi droga prosta do zaslepienia lub nawet ograniczenia swiatopogladowego.
    Bacznie obserwujcie swoj cyrk w kraju nad Wisla i nie nzycze Wam koejnego przebudzenia z glowa w nocniku.

  60. PA 2155

    Nie mieszkam na na Greenpoin ani Jackowo i chce zauwazyc ze nie wybieramY Busha , to raczej u Ciebie wyestpuja luki w wiedzy , amoze wlasnie Ty kjestes z grona Polakow, ktorzy zawsze dzieniw sasiaduja w swych zbiorowiskach z z tymi, co tak wierza w CHANGE i demagoga marksitowskiego Obame

  61. @Feliks Stychowski
    To prawda, że „kruk krukowi oka nie wykole’ i to prawda, że „rozdziobią nas kruki i wrony”. Spełnienie tej ostatniej prawdy spodziewane jest po przyjęciu €uro.
    Pozdrowienia

  62. Telegraphic Observer, 2008-11-03 o godz. 18:59,

    pisze Pan – „Również dostrzegłem linka pani Stachurskiej do ekonomistów, pieniędzy, ryzyka i ludzkich względem tego ryzyka emocji. Dzięki za udostępnienie i wskazanie ogółowi blogowiczów.”

    Czy Pan człowiekowi ma za złe, że posiada „układ” psychologiczny jak kostny, krwionośny, mięśniowy, inne jeszcze? Proszę by Pan łaskawie odpowiedział mi na to pytanie szczegółowo, bym się nie pogubiła w objaśnieniach.

  63. Najmocniej przperaszam blogowicza „haha”.

    Chcialem odpisac na jego post, a wyszlo tak, ze sam sie podpisalem haha.

    Najmocniej przepraszam

    Yevaud

  64. @TO

    W podsumowaniu powinienem Panu wytknąć:
    1. Nieumiejętne lub premedytacyjne posługiwanie się danymi
    statystycznymi.
    2. Dyskwalifikująca próba manipulowania danymi dla podparcia fałszywej
    tezy (dobór okresu pasującego do tezy).
    3. Pominięcie wpływu usztywnionego kursu PLN na warunki wymiany zagr.
    i ochronę własnego przemysłu (Balcerowicz szczycił się zdjęciem tego
    parasola ochronnego. W jego mniemaniu miało to wymuszać
    poszukiwanie rozwiązań modernizacyjnych i adaptacyjnych, było wręcz
    przeciwnie – masowe wykańczanie własnej wytwórczości w
    niespotykanej skali).
    3. Przywiązanie do niepoprawnych schematów myślenia (eksploatowanie
    rezerw prostych – dominowało przez większość PRL-u. Kto spycha
    modernizacację i nowe technologie na dalszy plan, skazuje Polskę na
    regres nie do odrobienia i rolę skansenu i spiżarni Europy).
    4. Nieuprawnione uogólnianie na podstawie niewłaściwych przesłanek.
    5. Błędne formułowanie wniosków.
    6. Zupełny brak odpowiedzi na postawione pytanie – dlaczego gospodarka
    polska nie będąca pod wpływem ECB rozwija się nadal szybciej od
    będącej pod jego wpływem?

    Przyznanie się do błędu działa jednak na Pana korzyść i jest okolicznością łagodzącą 🙂

  65. Bilans 8 lat rzadow Busha i Republikanow jest miazdzacy:
    budzet panstwowy ma rekordowe zadluzenie,
    gospodarka stoi przed recesja,
    bogaci coraz bogatsi na koszt mniej zasobnych i panstwa
    stategicznie USA uziemilo sie w Iraku,
    autorytet moralny Ameryki zostal pogrzebany w Abu-Ghuraib i Guantanamo .
    Kto po tych kilku przykladach ma jeszcze ochote na Republikanow nalezy albo do tych najbogatszych, ktorzy mieli profit z ich rzadow, albo nie zasluguje na nic lepszego. Wybor Afro-amerykanina Obame na prezydenta jest historyczna szansa, pozwalajaca na obalenie ostatnich barier rasowych.

  66. Jedno jest pewne – zmiana prezydenta USA jest potrzebna, bo gorszą i głupszą politykę zagraniczną niż prowadzona dotąd trudno już sobie wyobrazić (obecny prezydent ma chyba naturalną zdolność do zrażania do siebie wszystkich państw, łącznie z sojuszniczymi). Tylko czy obecni kandydaci zrealizują pokładane w nich nadzieje? Przydało by się też, żeby pojawił się też ktoś, kto otworzy oczy Amerykanom, że prowadzenie tak rabunkowo-konsumpcyjnego i niezdrowego stylu życia, jaki prowadzą obecnie, nie przyniesie im i nam niczego dobrego.

  67. No widzi pani, pani Stachurska, z panią jest ten problem, że z zapałem czyta pani Michnika, a mnie o szczegóły pyta. Ale bez ironii, często zgadzam się z Michnikiem, częściej niż z Ziemkiewiczem. Mógłbym nawet zaryzykować – znacznie częściej. A najczęściej zgadzam się ze Słonimskim, szczegółowiej mówiąc, z jakże głębką ironią jego.

    Ale wracając do pani pytania, czy ja mam człowiekowi za złe to i owo. Otóż wyznam pani, że od 30 już lat z górą wiem, z teorii i z praktyki, że człowiek nie jest tylko homo oeconomicus, ale że jest rowniez (jesli nie przede wszystkim) zwierzęciem z czymś co się utarło nazywać psychiką, że jej/jego decyzje są nieracjonalne, albo dokładniej, niezgodne z normatywną teorią podejmowania decyzji. Oj, znam to z praktyki bardzo dobrze, byłem blisko psychologii wonczas, bliżej niż pani może mnie podejrzewać. Dlatego napisałem bez żartu, że ludzie powinni więcej wiedzieć o tym, co się bada w tej części ekonomii. Studiowałem te badania, znałem ich wyniki, nic to dla mnie nowego. Z tym, że nauka ekonomii powoli je wchłania, wcale nie z jakiegoś obrzydzenia do psychologii. Sprawę niepewności, ryzyka (i związanego z tym zysku i stopy procentowej) rozgryzano dość późno, chyba od początku XX wieku. Potem wymyślono wyjaśnienie awersji do ryzyka, tj. funkcję użyteczności korzyści materialnej, np. uzyskanie 1000 zł nie jest aż 10 razy bardziej wartościowe dla nas niż uzyskanie 100 zł. Potem rozpisywano się o naszej ludzkiej nieumiejętności szacowania prawdopodobieństw, że matematyzowanie tych decyzji jest teorią, a w praktycznym myśleniu jak można podejrzewać używamy różnego rodzaju metody heurystyczne, itd. itp. Niemniej ekonomiści uważają, ostatnio potwierdził to najnowszy noblista Paul Krugman, że modele i pojęcia ekonomiczne muszą upraszczać rzeczywisty skomplikowany świat. I że uproszczenia idące w kierunku przyjmowania nadmiernej racjonalności gatunku homo są przydatne do rozważań i przewidywań – jak na razie.

    Mam nadzieję, że nie zgubiłem pani w tej gęstwinie objaśnień, tak czy owak – proszę pytać o te szczegóły.
    Z poważaniem

  68. Znowu jakiś lipny haha podkrada mi nicka (wpis o godzinie 19:46). To już któryś kolejny raz! Na szczęście tym razem nie muszę świecić gałami za jakiś shocking, bo treść wpisu jest raczej łagodna, niemniej przykro jest mi niezmiernie. Mam nadzieję, że to zwykła pomyłka.

  69. Kadett,
    Pan musiał się dobrze przeglądać w lustrze piszać te 6 punktów … i widzieć własną gębę.
    Prześledźmy to na najtrudniejszym, szóstym. Gospodarki “pod wpływem ECB” rozwijają się różnie, a jak się dobierze różne okresy to którą stopy wzrostu wybrać na jednolitą ze strefy euro? 0% czy 15%? Włochy czy Irlandię, Francję czy Finlandię, w roku 2002 czy 2008. Musiałby pan, aby uczciwie coś w tej sprawie udowodnić (mnie przynajmniej, a nie absolwentowi), porównać w określonym okresie z jednakowym punktem startowym Polskę używającą euro z Polską obracającą złotym. Niemożliwe, prawda? Więc po co strzępić język, zamiast zająć się kokretnymi moimi argumentami. Pan zaś nie podaje żadnego na to, że kraj wielkości i struktury Polski lepiej będzie się rozwijał poza strefą. A jeśli coś przeoczyłem w nawale pańskiego wywodu, to proszę o przypomnienie.

  70. Dziękuję, Yevaud (10:16), cieszę się, że pomyłka z moim nickiem tak szybko się wyjaśniła. Co do treści Twojego wpisu, niechętnie przyznaję, że są wśród obrońców Jaruzelskiego osoby z „prawidłowym” życiorysem. Ale nadal sądzę, że obrońców takich jak Chwin czy Rakowski generał nie potrzebuje.

  71. Telegraphic Observer,

    od kiedy zajmuje sie cyferkami ? Odkad spotkalem Ciebie na blogu, kaznodzieje globalnej ekonomii, czy w ogole über-ekonomii. A ekonomia to przeciez nic wiecej tylko wrozenie z kuli, opium dla ludu, bo przeciez nie chcesz mnie nowu przekonywac, ze ekonomia to hard core science, z trzymajacymi sie kupy teoriami, i z takimi samymi rezultatami w realu. Jedynie, w czym ekonomisci sa dobrzy, to w analizowaniu cudzej przeszlosci ekonomicznej.

    Ale jesli juz, jesli przyjac Twoja wiare w ekomomie nade wszystko, to podane przeze mnie linki wspaniale wpisuja sie w naduzywane (rowniez przez Ciebie haslo) „Ekonomia, glupcze !”. I stad te cyferki iraz slupki, ktore blyszcza jeszcze mocniej na tle Twojego czarnowidzenia.

    Piszesz: „Obama ma cienkie resume, malo czym sie jeszcze wykazal.” Czy to rzeczywiscie jest handicap ? A moze raczej jest zaleta, ze Obama (czy kazdy inny kandydat w tej samej sytuacji) nie jest jeszcze do cna przezarty waszyngtonska gangrena. Popatrz na ostatnie osiem lat. W koncu Ameryka rzadzil gubernator jednej z poteg ekonomicznych swiata, jesli wyjac Teksas poza nawias USA i wstawic do rankingu gospodarek swiatowych. Powiesz, ze to nie jest dobry przyklad ? Zgoda. Wiadomo, jakie sa mechanizmy wladzy w Waszyngtonie, od czego sa doradcy i inne szare eminencje skupione wokol Bialego Domu czy innego osrodka wladzy. W takim razie jaki ma znaczenie fakt, ze Obama nie ma, a Bush ma doswiadczenie w rzadzeniu ? Czy McCain byl gubernatorem ? Jakie on ma doswiadczenie w rzadzeniu ? Siwe wlosy i pare ukladow na Kapitolu ?

    C’mon, Telegraphic Observer ! NIe bedzie tak zle. Dla nas, szaraczkow, dzisiejsze wybory to tylko sport, ale Harper musial chyba miec noc pelna koszmarow 😉

    Pozdrowienia.

  72. G. Okon,

    back off przyjacielu od moich manier.

    Zaraz, zaraz, to chyba Ty swego czasu upiles sie do nieprzytomnosci senator Palin, ktora tak zachwalales na blogu red. Szostkiewicza. „Barrakuda”, „hockey mom”, i co tam jeszcze…. To apropos ignorancji i wyczucia tego, co sie pisze.

    Zawiodles sie, G. Okon ? Milosny zawod – to boli.

    Z wyrazami wspolczucia,

    Jacobsky

  73. Szanowny Panie Passent,
    naiwne sa Pana dywagacje dotyczace generala J. Naiwne jest tez redukowanie jego problemu li tylko do stanu wojenego. Sprawia Pan ciagle wrazenie piszacego, redukujacege Pana J. i siebie niejako do kwestii tegoz stanu, ktory (oraz jego skutki) byl niejako ostatnia dekada z wielu poprzednich. Tych poprzednich nie da sie niczym wytlumaczyc, czy tez jak Pan probuje „usprawiedliwic”, szczegolnie, ze nikt nikogo do niczego nie zmuszal. Poza tym takie zredukowane dywagacje nie wybiela czasu, w ktorym Pan zyl i stal po drugiej stronie. Przy czym warto sie zastanowic, kto i kiedy stal po tej „wlasciwej”.
    Z powazaniem.
    MA

  74. Do PA 2155

    Polecam Panu , szczegolnie w czasach dzisiejszych lekture Marksa; jesli nie jest Pan w stanie, to przynajmniej lekture jednego z acybiskupow niemieckich na jego temat.
    Z powazaniem.
    MA

  75. Roman56PL pisze:

    2008-11-02 o godz. 22:25

    Zazdroszcze Panu tej wiedzy.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    To bylo jednak w tenorze ironicznym.

  76. Amerykańscy goście blogu stoją w kolejkach do demokracji. Na blogu pusto. Przyzwyczajanie się do kolejek może im wyjść na dobre…

  77. Drodzy Blogowicze
    Sporadyczność z jaką uczestniczyłam ostatnio w naszej niekończacej się dyskusji wynikała z chęci wykorzystania gasnącej w oka mgnieniu koniunkturze w budownictwie mieszkaniowym.
    Wraz z jej tragicznym końcem przybyło mi i czasu i profetycznego talentu.
    Wykorzystam teraz jedno i drugie, by zdementować pogłoski o odporności naszej gospodarki na kryzys stulecia. On już nas dopadł. A to, że większość jego symptomów dopiero się ujawni, niewiele zmienia.
    Nie moge zrozumieć tych uspokajaczy, którzy z prognoz, że nasz PKB z planowanych 4.8 spadnie do 3.6% wywodzą tezę o relatywnie zdrowszych fundamentach naszej gospodarki. To, że spadamy z wyższego konia, i samo spadanie potrwa chwilę dłużej, nie oznacza, że upadek bedzie mniej bolesny. Jest dokładnie odwrotnie. Zgodnie z prawem zachwania energii taki upadek jest znacznie bardziej niebezpieczny. A jego skutki….
    Tyle, tytułem usprawiedliwienia.

    Ja też głosowałabym na Baracka Obamę. Mam oczywiście zbyt mało danych, by wypowiadać się o wiarygodnosci tego kandydata.
    Ale jestem pewna, że to , co stanowi o jego fenomenie już dziś dojrzało do wnikliwej i ostatecznej oceny.
    Dwa ważne czynniki jego popularnosci, tj,. klęska prezydentury Buscha i republikańskiej polityki gospodarczej oraz naturalna potrzeba zmiany, niewiele tłumaczą.
    Są bowiem obiektywnymi okolicznościami, które z równym powodzeniem wykorzystać by mogła senator Clinton, lub ktokolwiek inny z grona demokratów.
    A jednak , to Barack wygrał prawybory. Czym zatem uwiódł i zmobilizował demokratyczny elektorat, a czym nie dysponowała Hillary?
    Świeżością? Autentycznoscią? Przesłaniem?
    Moim zdaniem wszystkim po trochu, ale przede wszystkim przesłaniem.
    Słowami, ze św. Mateusza. Wezwaniem do solidaryzmu. Logiką i trafnością argumentów.
    Musiał być znakomity skoro pokonał Clinton. Jako murzyn musiał być dużo lepszy niż jakikolwiek biały kandydat, ( przypominjcie sobie Kerry’go).
    A przecież Hillary, jako kobieta, by wspiąć się na szczyt tez musiała być dużo lepsza niż kandydat płci męskiej. Tak więc, Barack by otrzymać nominację Partii Dermokratycznej musiał być jeszcze lepszy, niż i tak z konieczności lepsza od białego polityka Clinton. I był i jest lepszy.
    O tym dlaczego jest lepszy i dlaczego ma sznse wygrać
    wybory mimo iz zapowiada podwyżki podatków dla bogatych, warto chyba porozmawiać osobno. Naprawdę warto!
    O Chwinie i procesie za chwilę.

  78. Mimo wrodzonego pesymizmu co do Polski i Polaków, niekiedy odnoszę niepokojące wrażenie, że ludzie trzeżwi i poczytalni zaczynają brać górę w tym kraju. I to pomimo rządów cudaków z Platformy.

  79. Szanowny Panie Redaktorze,

    mało podzielam Pański entuzjazm spowodowany pisaniem pana Chwina. Jako pisarz- artysta, to mało utalentowany wyrobnik. Jego warsztat literacki, to wypracowany standard, poprawne zawodowstwo pisarskie. „Brawurową polemikę” z panem Ziemkiewiczem jako tako czytało się do momentu , kiedy pan Chwin „odkrywczo” kojarzy:”Pytam więc w moim eseju: jak osądzić udział tysięcy, nie mających nic wspólnego z partią, polskich poborowych we wprowadzeniu stanu wojennego?” . Dylemat ten, jest wiekowo zbliżony do naszego ludzkiego gatunku, więc z szacunku dla blogowiczów i samego siebie pozostawię go bez komentarza…
    Takie „wrażliwe” rozważania pana Chwina jak np. „nieważne jest pytanie, czy generał chciał ocalić Polskę przed rosyjską masakrą. Ważne jest pytanie, czy stan wojenny nas przed masakrą ocalił. To jest inne pytanie. Ja sam chwilami przypuszczam, że stan wojenny c h y b a nas ocalił, ale to nie jest żaden dowód, że ocalił. Ci zaś, którzy uważają, że stan wojenny nas przed żadną rzezią nie ocalił, też nie mają na to żadnych dowodów”, bo trudno, żeby jakiś sowiecki dygnitarz napisał „Tak, towarzysze, musimy jutro wejść do Polski”. Nie ma dowodów by sądzić, że 400 tys. żołnierzy radzieckich stacjonujących w Polsce, siedziałoby bezczynnie przy samowarach.” –
    u mnie ,natychmiast wywołują reakcje blokujące na intelektualne zawijasy pana Chwina. Pan Chwin ma to szczęście, że zachwyca się nim Pan, znay i uznany dziennikarz, a blade męki przeżywa taki mały robaczek jak ja. Chwinowe zostanie więc na wierzchu.

    Jeśli chodzi o Obamę, to w styczniu tego roku , bez asekuracji , czyli na 100% postawiłem na Obamę/blog ered. Szostkiewicza/ motywując to jego bezgraniczną słabością, co prawdziwym władcom Ameryki jest najbardziej na rękę. W okresie rozstrzygającym o nominacji Partii Demokratycznej- Obama czy Clinton- postawiłem na Obamę, a pani Clinton zachowała się zgodnie z moją instrukcją/blog u red.Szostkiewicza/ i z byle powodu wyłgała się z vice prezydentury. Powód podobny do „sukcesów” Obamy”- osoba z kręgosłupem/Clinton/ nie jest mile widziana przez prawdziwych władców Ameryki. Wbrew potocznym nadziejom, taki jocker ak Obama, człowiek spoza środowisk liczących się kręgów w USA , wniesie sobą do amerykańskiej i światowej polityki samo zło. Ani się obejrzy, a już będzie realizował zadania o jakich największym jego oponentom z wyjątkowo morderczej kampanii się nie śniło. Jeśli wygra, to III Swiatowa będzie na 99,9%.Jedyna nadzieja w tym, że jakimś cudem przegra.

    Pozdrawiam,Eddie

  80. @TO
    Do sześciu punktów dopiszę jeszcze siódmy, który Pana dot. w większym stopniu, niż pozostałe.
    7. Chamstwo

  81. Z naszą dyskusją i wpisami gospodarza jest jak z serialowymi tasiemcami. Możesz odpuścić sobie oglądanie 10 odcinków i ze zdumieniem stwierdzić, że w 11 jego bohaterowie kontynułują rozmowę rozpoczętą 12 odcinków wcześniej.
    To jeszcze jeden dowód na mediatyzację/ tabloidyzację naszej polityki.
    Tu i tam chodzi tylko o to, by gonić króliczka.
    Owijanie w bawełnę, omijanie tematu, unikanie konkluzji, awersja do konkretu, efekciarska niemoc, zbawienna indolencja, nerwica natręctw i nawracające obsesje. Wszystko to zamiast hormonalnej i nowoczesnej antykoncepcji?
    Wszystko to, tylko po to, by zmylić biskupów i wyborców i udawać, że ta uporczywa bezpłodność nazszej publicznej debaty, to tylko zrządzenie okrutnego losu?
    Jednakowoż, los nie ma tu nic do rzeczy. No bo, co on jest winien, że prawne rozliczenie stanu wojennego jeszcze się nie dokonało? Może paragrafów brakowało? A może śledczych z IPN?
    Może nie było werdyku Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej?
    Było, było i jeszcze raz było!!! Tylko, że z konkluzją korzystną dla generała.
    A nasze światłe elity, jak nie wiedzą co zrobić z dzierżawioną od Narodu władzą – a na ogół nie wiedzą – to wracają żródła, czyli do walki z „komuną”.
    Dziś bardziej niż kiedykolwiek przedtem widać, że niczego innego nie potrafią, i że do niczego innego się nie nadają. Pora tych Panów i , rzadziej panie, odstawć tam, gdzie ich miejsce.tj. do muzeum komunizmu. Inaczej nadal będą nam dzieci gorszyć nekrofilskimi ekscesami, młodzież deprawować i podżegać do przestepstwa, jakim jest bezczeszczenie zwłok.
    A wracjąc do szanownego Chwina i jego pozbawionego krztyny talentu adwersarza Ziemkiewicza, to pragnę zwrócić uwagę , że obaj mówią i piszą nie na temat.
    Jaruzelski i członkowie WRON nie za stan wojenny odpowiadają dziś przed sądem. Wszelkie więc dyskusje o winie, mniej czy bardziej wspólnej – jak u Chwina – czy zdradzie i służalczości wobec ZSRR ,jak u Ziemkiewicza, to, w tym przypadku, tylko bezwartościowe dywagacje, z odbywającym się procesem nie mające wiele współnego.
    Prowadzi się je zaś w tym wyłącznie celu, by odwrócić uwagę „czytatej” publiki od własciwego dramatu, który rozgrywa się tu i teraz,. A uświadomienie sobie istoty i rozmiaru owego dramatu, wymagałoby od naszej światłej inteligencji reakcji. Zakładając, że także jej brak jest działaniem, przyznać muszę, że dostępne spektrum nie wygląda zachęcająco.
    Dla tych, zapewne wiekszości, która wybierze milczenie, byłaby to „tylko”ewidentna plama na sumieniu, albo na honorze, jak kto woli.
    Dla tych, którzy z poczucia obywatelskiego obowiązku bądż idealizmu, wybraliby protest, mogłoby – z kolei – oznaczać spore perturbacje zawodowe, a może i majątkowe (niejeden przecież prokurator czuwa, by móc w kazdej chwili postawić najbardziej nawet niedorzeczny i niepoparty dowodami zarzut).
    Tak, czy siak, lepiej problemu nie dostrzegać i pozostać przy dobrym o sobie mniemaniu.
    Może i ja skorzystałabym z dobrodziejstw przytępionych zmysłów, gdyby nie wczorajszy wywiad u Lisa z Michnikiem, w którym ten ostatni przypomniał, że obowiazkiem intelektualisty jest gęgać.
    Jako, że lubię od czasu do czasu stylizować się na intelektualistkę, to skorzystam z okazji i gęgnę co sił w piersiach, byście nie mogli dłużej z czystym sumieniem udawać ślepych i głuchych.
    Jako się rzekło, i o czym wyrażnie przypominał LEX w swoich wpisach, w tym procesie nie chodzi o stan wojenny tylko o ewidentnie fałszywe oskarżenie!!!
    Ten proces jest najprawdopodobniej wynikiem nadużycia władzy, ordynarnego , pospolitego przestepstwa!!!
    I byłoby to już kolejne bazprawie popełniane na naszych oczach przez funkcjonariuszy – pożal się Boże – naszego wymiaru sprawiedliwości.
    W świetle fleszy i z pełną , nawet jezeli tylko milczącą aprobatą Ministra Sprawiedliwości.
    Bo czym innym, jesli nie fałszywym i bezpodstawnym w świetle faktów, prawa międzynarodowego i peerelowskiej oraz obecnej Konstytucji, o zdrowym rozsądku nie wspominając, jest oskarżenie Generała o kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym?
    Co ma wspólnego z faktami kreowanie członków WRON na zbójecką bandę, a z LWP uczynienie jej zbrojnego ramienia?
    Czy może funkcjonariusz publiczy, mający za podstawowy swój obowiązek ochronę godnosci obywatela i praworządności uczynić więcej szkody dla interesu publicznego, o prywtnym nawet nie wspominając, niż świadomie stawiając tak fałszywe, że aż niedorzeczne zarzuty?
    Czy może być gorsza zdrada państwa i jego interesu niż zanegowanie jego legalności i ciągłości?
    Tylko najgorszy wróg tegoż państwa moze odważyć się na coś takiego!
    Byli tacy, co IIRP nazywali wersalskim bękartem. Byli i łagodniejsi. Ci mówili o państwie marionetkowym lub sezonowym. Ale żaden z nich nie był Polakiem. Nie był więc zatem zdrajcą, jak ten prokurator, który zanegował legalność uznawanego perzez całą międzynarodową spłeczność i zdecydowaną większość obywateli IIIRP legalność PRL i jej organów.
    Wiele było zdrady i zaprzaństwa w tysiącletniej naszej państwowości, ale chyba nigdy przedtem, nie zdarzyło się by tak wielu, nie zauważyło i nie oprotestowało tak jawnej i tak wielkiej zdrady najbardziej elementarnych interesów państwa polskiego.
    Podpisałam apel w obronie Jaruzelskiego. I nie jego roszterek i siwych włosów, ani nawet stanu wojennego bronić chcę, tylko praworządności.
    Tylko ciagłości naszej państwowości, która to ciągłość po 123 latach, niesłusznie już zapomnianych, zaborów, dla kogo jak dla kogo, ale dla polskiego patrioty i porządnego obywatela powinna być świętością. A czym się staje, przy bezmyślnej i bezradnej reakcji gawiedzi? Brudną ścierką do polerowania schodów do indywidualnej bądż grupowej kariery.

    Wstydżcie się Wy wszyscy, którzy państwa swojego i jego różnorodnej przecież ustrojowo historii, z jej wszystkimi błędami i dokonaniami , ani wykorzystać, ani nawet szanować nie potraficie.
    Analfabeci z Was, a nie patrioci. Koniunkturaliści, a nie rycerze moralnego oczyszczenia.
    I jeżeli istoty państwowości nie jesteście w stanie pojąć i jej zbawiennego wpływu na los każdego narodu – i to pomimo tak traumatycznego i namacalnego doswiadczenia jakim były zabory – to tyle chociaż trzeżwosci umysłu wykażcie, by mówić i dyskutować na temat.

    I zanim sąd wyda werdykt, odpowiedzcie sobie na postawione przez prokuratora- zdrajcę pytanie:
    1. Czy WRON to była grupa przestępcza, a Jaruzelski był bossem czyli hersztem?
    2. Do popełniania jakich to przestępstw owa podziemna organizacja została powołana?

    I jeszcze jedno.
    7 lat 2 miesiące i 2 dni po medialnym oskarżeniu Romuald Szeremietiew były wiceminister MON został oczyszczony ze wszystkich korupcyjnych zarzutów.
    Tygodnik „Nie” już w 2004 roku alarmował opinię publiczną o tym, że owe zarzuty są fałszywe i nie poparte dowodami.
    Gdy na zlecenie nie wiadomo kogo Betold Kitell i Anna Marszałek, wykonali na Szeremietiewie i Farmusie publiczną i jak zwykle u oszczerców kapturową egzekucję, w MON decydowano o zamówieniach sprzętu na kwotę 35mld PLN.
    Szefem MON był wtedy obecny Marszałek Bronisław Komorowski, który nie ukrywał, że WSI rozpracowywała obu panów za jego przyzwoleniem.
    Tak, też się dziwnie składało, że w wyniku „wykończenia” Szeremietiewa wbrew jego woli i wbrew interesowi polskiej armi zakupiono póżniej nieloty F-16 i inne równie sprawne, za to brdzo kosztowne wojenne, zabawki.
    By uniewinnić Szeremietiewa Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmiście zbierał się 70 razy. Na rozprawy trudno było zorganizować świadków oskarżenia a prokuraturę reprezentowało 15 prokuratorów.
    Ten cyrk trwał latami i nikt poza ” NIE” nie protestował.
    Więcej jest w ostatnim numerze „Nie” Gorąco polecam artykuł Cychola i Rozenkapt.: „Był sobie niewinny minister”
    Warto przeczytać zwłaszcza, gdy w zakończeniu dziennikarze przypominają o deklarcji jednego z dziesiejszych czołowych „patriotów, ludzi z klasą i sumieniem” Bronisława Komorowsiego trzeciej osoby w dzisiejszej Polsce.

    Co łączy proces Szeremietiwa z procesem Jaruzelskiego i członków WRON? ….Fałszywe od początku do końca zarzuty i takiż akt oskarżenia.
    Obaj są ofiarami korupcji i barbaryzacji wymiaru sprawiedliwości IIIRP i rosnącego poczucia bezkarności jej funkcjonariuszy.
    Ale obaj będą także ofiarami naszego przyzwolenia, na bezprawie na najwyższych piętrach władzy.
    Będą ofiarami naszej politycznej głupoty i autodestrukcyjnego konformizmu wobec kłamliwej, antyspołecznej i przez to antypolskiej manipulacji elit medialno-politycznych.
    Dziś na ławie oskarżonych powinien zasiąść Zbigniew Ćwiąkalski, za brak reakcji na nadużywanie władzy porzez podległą sobie prokuraturę.
    Na nadużycia dziś już tak powszechne, że sparwy Szeremietiewa i Jaruzelskiego nikogo ani nie bulwersują ani nie dziwią.
    P.S
    Dziś na pasku w TVN ukazała sie wiadomość, pochodzaca od samego miłującego premiera, iż rzad przyjął ustawę, regulująca tryb uchwalania przez Sejm projektów rządowych. Najciekawsze jest w tym projekcie zobowiazanie posłów do przyjmowania takich ustaw bez poprawek.
    Tak jawnej próby przewrócenia Konstytucji jeszcze w III RP nie widziałam.
    Sejm ograniczony przez rząd w procesie stanowienia prawa, a więc w swojej podstwowej kompetencji, to już nie jest demokracja przedstawicielska , tylko jej kiczowata imitacja.
    Niepostrzeżenie i milcząco przywykliśmy wcześniej do marginalizacji Sejmu, zablokowania jego funkcji kontrolnych przez szefów prywatnych już dziś partii. Nie rażą nas już degradujące w istocie określenia typu: rząd PiS lub rząd Tuska.
    A tak właśnie poprzez nowomowę i odwracanie znaczeń, poprzez drobne z pozoru czyny i zmiany tak w uzusie, jak i w prawie, umierała weimarska republika.
    Czy naprawdę mamy dość demokracji? Czy tylko nie dostrzegamy, jak ją nam sukcesywnie i konsekwentnie prywatyzują i odbierają?

    I tyle na dziś gęgania.
    Pozdrowienia, magrud

  82. God Bless Czarna Ameryko.

  83. Zwyciezyl Obama i to w zadziwiajacym stylu!Przemowila przez wyborcow determinacja i przesyt ( w negatywnym tego slowa znaczeniu ) zlych doswiadczen z obu kadencji G.W.Busha.Czy jest to wlasciwy wybor? zobaczymy juz po pierwszym roku jego kadencji.Tak jak powiedziam McCain, Obama jest nowym naszym Prezydentem i to nalezy uszanowac, co nie oznacza, ze biernie przygladac sie bedzie spoleczenstwo amerykanskie na te CHANGE, ktore naruszac beda konstytucyjne – historyczne wartosci – jakimi slynna byla Ameryka.
    Co do krytycznych komentarzy pod moim adresem na tym blogu pozostaje mi powiedziec dziekuje – choc w dalszym ciagu przekonany jestem, ze w wielu kwestiach jako ekonomista nie myle sie mam swoja opinie – do czego mam prawo. To jednak na tym blogu nikomu nie daje prawa do polemizowania ze mna na drodze chamstwa i prymitywnych uwag. Interpretuje powyzsze tym, ze jak sie nie ma rzeczowych argumentow w dyskusji to najlepiej na kogos najechac inwektywami lub docinkami.Szanuje tych ktorzy ze mna polemizowali na rgumenty, a szydze tymi, ktorzy sami posiadaja jedynie wiedze gazetowa, uboga wiedze ekoniomiczna , historyczna i inne towarzyszace. Jak to ktos mi sugerowal, abym sobie w leb strzelil – nie uczinie tego natoamiast, jesli ten ktos grzecznie poprosi, to pomoge mu to zrobic bardzo zrecznie.
    zycze wszystkim wolnosci rozsadku od emocji, pewnosci siebie i swojego wzgladu na dany temat bogatej w argumenty a nie plotki i pogloski medialne.Na nauke dla wielu jeszcze nie jest za pozno, wiec do przodu.
    Z wyrazami szacunku jednak dla wszystkicj
    Roman56PL

  84. Chwila nadziei, że wielbiąca Busha Polska prawica /PO i PiS/ razem z nim zniknie i przestanie zatruwać i znieważać życie polaków.

  85. Telegraphic Observer – http://passent.blog.polityka.pl/?p=503#comment-99731 ,

    też mam z Panem kłopot. Trudno mi się zgodzić, że można sobie życzyć, jak Pan sobie życzy, by u człowieka nie funkcjonował „układ psychiczny”, bo wkrótce dojdzie Pan i do tego by żądać aby człowiek zrezygnował z działania swego układu krwionośnego, jak i kolejnych. Trudno mi się zgodzić, że można mylić brak znaczącego wzrostu miejsc pracy ze spadkiem bezrobocia, jak też wzrost płac najwyższych jedynie z „płace w Polsce rosną”. Pan tak na osobiste intelektualne (?) życzenie, czy to wynik zachowań ucieczkowych (lękowych), czy może agresywnych, gdzie pogarda to narządko? W sumie zastanawia mnie bardzo Pana… czytelnictwo co najmniej tak samo jak moje Pana. Dwa światy i ściana między nimi.

  86. Magrud,

    jesteś Wielka. Twoje talenty uczą mnie pokory. Pięknie pozdrawiam i proszę byś pisała więcej. Tu Cię zapraszam – http://www.wowil.coldlight.pl/bobik/ . Gospodarz ma fajne pióro. Przeczytaj O Nim i „Dyktaturę PSOletariatu, wpisy Gospodarza i powiedz jak Ci się podoba. Powstał ten blog w dramatycznej zaiste sytuacji, stąd zresztą owa Dyktatura. Może dodasz do Ulubionych?

  87. Do Sławomirskiego!
    Polecam kurację w cichym białym domku bez klamek.
    BUKU

  88. Wygrała Ameryka upokorzonych, oszukanych, zawiedzionych złudzeń, sponiewieranych ambicji, zmęczona swoją ‚wielkością’, świadoma swoich ułomności i braku sił do pełnienia światowego przywództwa i pokonywania wewnętrznych problemów. Wygrała Ameryka wyrwana z błogiegu snu o własnej potędze i nieomylności.

    Wygrała Ameryka pełna nowej wiary w swe siły, Ameryka nowych snów i niezniszczalnych marzeń, na nowo obudzonych nadziei, Ameryka urzeczona przekonaniem, że raj na ziemi jest w jej zasięgu – pod jej nowym przywództwem.

    Wygrała Ameryka marzycieli i wyznawców idei, że każde marzenie może się ziścić. Ameryka „móc to chcieć”.

    Wypada jej życzyć powodzenia. Oby nadzieja nigdy nie mogła zostać pogrzebana.

  89. Ameryko!
    Dziękuję Ci za tę noc. Na nowo stałaś się wzorem.

    Teresa Stachurska,
    Dzieki za dobro słowo. Ale nie przesadzaj z tymi komplementami.
    Z zaproszenia chętnie skorzystam.

    Eddie,
    Obyś się tym razem mylił.
    Obama nie jest w stanie wnieść do polityki samego, czy też czystego zła, bo takie w przyrodzie nie występuje.
    Pozwól, że pozostanę przy swojej małej nadziei.

    Gorące pozdrowienia, magrud

  90. Pozwole sobie byc madrala i skomentowac wybor Amerykanow za cztery lata , a moze troche wczesniej, pozyjemy zobaczymy . ( my tez bylismy swego czasu w podobnym uniesieniu )

  91. Roman56PL,

    bardzo to wzruszajace, co piszesz o polemizowaniu z Toba. Pamietaj jednak, ze zaprezentowanym poziomem argumentacji swiadczysz nie tylko o sobie, ale rowniez o szacunku dla tych, ktorym przedstawiasz swoje opinie, do ktorych oczywiscie masz calkowite prawo. Nie musisz przepraszac za swoje poglady, ale tez przygotuj sie na to, ze jesli bedziesz nadal brac czytelnikow tego blogu za idiotow (co jest pewnego rodzaju arogancja i chamstwem) i staral sie ich znizyc do Twojego poziomu postrzegania swiata, to reakcja zwrotna bedzie taka, na jaka tak lzawie narzekasz. Swoje zyczenia rozwagi i rozsadku skieruj przede wszystkim do siebie samego, bo inwektywa rowniez powazna jak chamska odzywka jest rowniez branie innych za debili, a siebie samego – za oswieconego.

    W wiekszosci przypadkow wychodzi na to, ze relacja jest dokladnie odwrotna…

    Jacobsky

  92. Kadett

    Umarł król ,niech żyje król.

  93. Magrud

    Wysmarowałem w Pani część sążnisty panegiryk ale Passent nie może go przełknąć informując z uporem godnym lepszej sprawy, że taki komentarz to on już posiada, problem jednak w tym, że ja go nie widzę.
    Widać będę sobie musiał zafundować okulary.

  94. Exit poll wskazuje, że 95% czarnych, 66% Latynosów i 45% białych głosowało na Obamę. To chyba zbyt duże dysproporcje by mówić o zwycięstwie idei prezentowanych przez Obamę, choć człowiek akurat do mnie trafia.

  95. Magrud

    Przepraszam za błąd.
    Cześć wyrażałem w kontekście całości a nie części.
    Pardon.

  96. Moja nauczycielka historii mówiła: dlaczego husarię nazywa się jazdą ciężką? Bo cieżkie są pieniądze, które się wykłada aby ją wystawić.

    Dlaczego te wybory prezydenta USA są historyczne? Bo wydano na nie największą ilość pieniędzy w całej historii – jakieś niemal 2 mld $$. Oczywiście czasy są inne niż np. osiem lat temu. Wtedy panowało błogie poczucie końca historii, zarówno historii politycznej – demokratyczny liberalizm zwyciężył po wsze cźasy, wojennej – wszystkie możliwe wojny były wygrane, łącznie z zimną wojną, gospodarczej – wolnorynkowy kapitalizm zdominował i zawładnął światem. Pewien znany pisarz, jeszcze nie noblista, nazwał dwóch kandydatów: Bore and Gush, “bore” znaczy nudziarz, “gush” znaczy mniej więcej plecenie emocjonalnych andronów. GW Bush był prezydentem na takie czasy, z którym można pójść napiwo i poglindzić o de-maryni. Jestem zadowolony z tego wyboru. Wybrano osobę elokwentną, szybko uczącą się o skomplikowanych problemach, reagującą w sposób wyważony, zdeterminowaną, uporządkowaną oraz zdyscyplinowaną intelektualnie i emocjonalnie. Po dziesięciu miesiącach kampanii (zależy jak kto liczy) i po wydaniu tylu pieniędzy okazało się, że Obama daje większe poczucie pewności niż McCain, a przedtem Clinton.

    Jestem zadowolony, że Ameryka stanęła na wysokości zadania. Dla wielu jest to wybór emocjonalny, dla mnie intelektualny, racjonalny. Jedyny racjonalny. W czasach trudnych nie można sobie pofolgować, trzeba postawić na czysty rozum. Jacobsky cynicznie pisał o Waszyngtonie jako miejscu przeżartym jakąś gangreną, co brzmi dziwnie w ustach kogoś kto szuka metody zrównoważenie sił rynkowych mechanizmami politycznymi. NB Jacobskiego zadziwi może, ale dzisiaj w dzień po wyborze demokratycznego kandydata na prezydenta giełda idzie w dół – hahaha.

    Ale jednak rozumiem, dla Polaków jest to moment emocjonalny, wręcz mistyczny. Obama zostanie 44-tym prezydentem – “a imię jego 40 i cztery”.

  97. Do……. Roman56PL pisze:

    Polecam Panu wlasna lekture od A do Z i od Z do A; wtedy osiagnie Pan totalne samozadowolenie. To o czym Pan usiluje pisac zna kazdy, bzdury, o ktorych Pan pisze; tych nie musi kazdy znac, dlatego zalaczam i zachem do samolektury.
    Z powazaniem.
    MA

    2008-11-04 o godz. 08:42
    Ci ktorzy uwazaja, iz wyprodukowalem stek bredni i posadzaja mnie o rasistowski wzglad niech przyjma do wiadomosci moj punkt widzenia na temat mentalnosci polityczne Polakow. Osadzona na plotkach i medialnych szumach, podatna na tania i chwytliwa propagande, oddajaca sie emocjom chwili, w waznych momentach postepujaca w sprzecznosci ze zdrowym rozsadkiem a pozniej nastepuje przebudzenie z przyslowiowa glowa w nocniku – czyli Polak madry po szkodzie. Tak wiec wiecej na ten temat nie podejmuje dyskusji . Kazdy ma prawo do swojego puntuw widzenia mniej lub bardziej podbudowanego zglebiona lkub nie – wiedza.Trudno mi podejmowac polemike z ludzmi., ktorzy niestety nie chca lub nawet nie probuja trud zglebienia znania w danym temacie. Opieranie sie o medialne sfalszowane szumy, slepe sympatie i luki w wiedzy historycznej, ze juz nie wspomne o elementarnym chocby zasobie wiedzy zakresu ekonomii prowadzi droga prosta do zaslepienia lub nawet ograniczenia swiatopogladowego.
    Bacznie obserwujcie swoj cyrk w kraju nad Wisla i nie nzycze Wam koejnego przebudzenia z glowa w nocniku.

  98. Do Roman56PL pisze:

    2008-11-03 o godz. 14:50
    Z tego co i jak Pan pisz mozna wywnioskowac, ze swiat zwariowal. Chyba, ze jest Pan nie z tego swiata. Zycze szczerego wysilku, bo li tylko w ten sposob moze sie Pan oddalic od swojej taniej retoryki.
    Z powazaniem.
    MA

  99. @Lizak
    Król królowi oka nie wykole. Co innego – u nas…

  100. jjgar 14:21

    Sa tez statystyki: 72% osob z wyzszym wyksztalceniem za Obama, takoz 67% osob ponizej 35 roku zycia, 85% „niezaleznych” za Obama, 66% Kalifornijczykow za Obama, itd — o ile sie nie pomylilem w liczbach.

  101. Nie ma dwóch zdań – gdy idzie o czytanie długich tekstów to aktywistka Magrud ma u mnie większe wzięcie niż Docenta L.

    Przewinąłem jej wywód o sądzeniu Jaruzelskiego bez czytania – ile można, choć jest on integralną częścią tej ostatniej całości. Druga część o Szeremietiewie i Farmusie jest w stylu blogu Paradowskiej, wnika w szczegóły i je nam objaśnia. Była to zdaje się rozgrywka wewnątrz AWS, czy może z udziałem UW – Farmus to zdaje mi się niezbyt czysta postać, choć b. emigrant, hehe. Wątpliwość mam co do intencji, bo przecież nie znam szczegółów. Jej intencji, aktywistki M, znaczy się. Intencji dokopania PO w osobie Komorowskiego. Widać ją (intencję) w ostatnim punkcie nt. zmian do sposobu głosowania w Sejmie. Oczywiście PO działa pod presją sytuacji, gdy prezydent wetuje na odlew w sobie wiadomym celu, więc taktyka nakazuje aby pakować mu te ustawy tak, aby się pogubił w tym wetowaniu. Nie ma innej rady, chyba. Ale może to być wybieg, trzeba tę sprawę prześwietlić. Poza tym głosowanie zdyscyplinowanej przez poselskich siążnistych mów i tysięcy poprawek na rympał są specjalnością polską. W wielu parlamentach świata, w tym w kanadyjskim, rząd przygotowuje ustawę, jest ona ostatecznie tworzona przez scentralizowane biuro pisania ustaw. I partia rządząca automatycznie ustawę przyjmuje. Inaczej nic parlament nie zrobiłby. Jest to pewien wybieg, który ma rozwikłać sprawę niedokończonego rozdziału władzy wykonawczej od ustawodawczej w systemach państw rozwiniętych – USA jest tu wyjątkiem i tam senatorowie i kongresmeni mogą sobie debatować nad ustawami do woli, bo na ich zdaniu nie opiera się władza wykonawcza. Natomiast w Polsce się opiera.

    Aktywistka M. mam nadzieję rozumie moje stanowisko i moją nieufność. Jak ktoś bez umiaru i autokontroli psioczy na ustrój i obecnie rządzącą partię to może się spodziewać właśnie nieufności dla konkretnych, być może słusznych argumentacji.

  102. Magrud,

    biedny Obama nie jest ani samym złem, ani samym dobrem. W obecnej sytuacji gospodarczej w jaką zbrnęła Ameryka/zadłużenie,finanse, rynek pracy plus pochodne/ , dorzucając do tego globalną rywalizację z nowymi, rosnącymi potęgami, żadna władza w USA nie ma możliwości sprostania obecnym wyzwaniom, szczególnie jednostkowa, czyli prezydent. Amerykańscy magnaci ukształtowani na Friedmanowskich teoriach załatwiania „gordyjskich” problemów techniką opartą na wykorzystywaniu kryzysów/zawsze tak było, od zarania/ , potrzebuje sama zadbać o swoje interesy, a prezydent , z ich punktu widzenia ma być wykreowanym dla rozhisteryzowanych tłumów „jockerem”,wabikiem , który ściągnie uwagę społeczną, i jak „Miś z okienka” będzie im wskazywał świetliste szlaki zbawienia. A magnateria w tym czasie będzie robić swoje. Wskaźnikiem ciągłości ich uczestnictwa w „opiece” nad ukochanyą Ameryką , będą takie absolutnie! prawomyślne działania USA jak tarcza, Afganistan itp. Dla nas tarcza, to oczywiście , tak mniej więcej na chybił trafił, ochrona naszego/zachodniego/ świata przed czymś nieobliczalnym- Iran,?Korea Pólnocna? albo jeszcze coś… W każdym razie nie Tybet czy Rosja, co to to nie.
    Ponieważ my Polacy, jak zwykle zostaniemy z tym co nam losowo wypadnie, biorąc pod uwagę naszą rangę polityczno-militarną oraz położenie/mało strategiczna północ/, póki co możemy spać w miarę spokojnie. Tym razem ma się kto na świecie za różne łby brać, a nasze zamiłowanie do bohaterszczyzny, przy obecnym poziomie uzbrojenia stało się na nasze szczęście przeżytkiem. Ponieważ tym razem, wszystkie złe drogi przebiegają z daleka od naszego kraju/nie posiadamy żadnej wartości o walorach strategicznych/ , żeby nie poumierać z nudów- róbmy tylko swoje.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

  103. Kadett

    Tutaj nie chodzi o królewskie oko lecz o pańską pozycję łokciowo-kolankową wobec niego.

  104. Telegraphic Observer,

    nie rozumiem jak Pan może mieć pretensje o aktywność, jeśli sam o wiele długości Magrud wyprzedza? Dlatego, że co Pana to złote, a co Magrud – szare? Przyjdzie uważać, że nie jest Pan bezinteresowny?

  105. Z wielka ciekawoscia przeczytalem ostatni tekst Margut. Az do pasazu o Cwiakalskim myslalem, ze mamy do czynienia z ostateczna, nieomylna wyrocznia moralna. Po tym pasazu sie dopiero uspokoilem. Okazuje sie, ze takze dla Margruda proces Polityczny jest legitymowanym srodkiem walki politycznej, jesli stosowany jest wzgledem wlasciwych osob, lub sil politycznych. Podziwiam wspanialy warsztat „felietonistyczny” Margruda i jego inteligencje, ale nie zgadzam sie z jego pogladami politycznymi (oprocz kryzysu). Po tej reklamie dla „Nie”, nie bylbym zaskoczony gdyby pod imieniem Magrud ukrywal sie wydawca tego pisma.

  106. No tak. Ale można i tak zapytać: dlaczego u licha republikanie tak bardzo starali się nie wygrać? Albo jeszcze bliżej: dlaczego republikanie tak wiele zrobili żeby przegrać? Wystawili McCaina – czyżby go wystawili? A potem poprzypominać sobie kto też siedzi na końcu wszystkich niemal rurek którymi płyną pieniądze z Waszyngtonu – po tych wszystkich republikańskich kadencjach. Od ilości zer przy pisaniu owych sum może ręka rozboleć. Teraz trzeba jeszcze sobie wyobrazić jak owi republikańscy poplecznicy oddają te dobrodziejstwa bez jednego sarknięcia; nie mam aż takiej wyobraźni. Trafnym jest stwierdzenie że Obama wygrał dzięki wielkim pieniądzom, między innymi naturalnie. Ale w takim razie McCain przegrał z powodu małych pieniędzy, między innymi. Oni są biedni może, wszystkie te Rumsfeldy, Halliburtony? Może głupi? Hm, osobom pokroju Patricka Buchanana można wiele zarzucić, ale zarzutu głupoty nie ryzykowałbym – a tacy są ideolodzy grupy republikańskiej. Zatem, wyszkolony przez lektury Buchanana pytam skromnie: dlaczego republikanie nie chcieli tych wyborów wygrać? No właśnie.

  107. NYT zamieścił dziś w nocy na internetowym blogu artykuł pt.: „Reactions from Around the World.” Polecam nie tyle sam artykuł, co zamieszczone pod nim komentarze czytelników z całego świata. Dotychczas ukazało się ich ponad 650 i nie sposób wszystkich przeczytać, ale polecam wyrywkową lekturę przynajmniej kilku, no powiedzmy kilkunastu, albo kilkudziesięciu, albo kilkuset… naprawdę trudno się od tego oderwać…

    http://thecaucus.blogs.nytimes.com/2008/11/05/reactions-from-around-the-world/?scp=1&sq=reactions%20from%20around%20the%20world&st=cse

  108. Trudno o większy kontrast tematyczny:
    nudna, ciągnąca się niemiłosiernie długo debata o winie Jaruzelskiego (podsycana bardziej lub mniej urojonym poczuciem krzywdy z jednej, oraz bardziej lub mniej urojonym poczuciem winy z drugiej strony) versus wydarzenie, które może być cezurą w historii zachodniej cywilizacji (jako próba zacierająca piętno grzechu niewolnictwa i rasizmu).

    Everybody’s heart was warmer and bigger last night ! 🙂

  109. Kadett,
    Co za dżentelmeńska, prostolinijna szczerość. Wyrazy podziwu.
    Może, może kieeeedyś będziesz miał (pan) ochotę i siły zmierzyć się na argumenty.

    Pani T. Stachurska,
    Uzurpuje sobie Pani prawo do przypisywania mi czegoś, czego nie powiedziałem w dialogu z panią – że u człowieka nie funkcjonuje psychika, czy jak to pani w cudzysłów ubiera. Może, kto wie, kiedyś w jakichś okolicznościach w szerszym kontekście tak powiedziałam, ale nie pani, i bez wątpienia namawiam w dyskusji i rozwiązywaniu publicznych problemów do ograniczania emocji, do racjonalności i szerszego rozejrzenia się poza swój punkt widzenia. Dlatego nie ma pani prawa mi wkładać tego zdania w usta.
    Nie da się ukryć, ściana i dwa nasze światy po jej stronach. Wydawało mi się, że da się wybić dziurę aby je jakoś złączyć, dać szansę na wzajemne poznanie. Podjąłem próbę, Bóg mi świadkiem.

  110. Roman56Pl
    Drogi blogowiczu, piszesz że jesteś ekonomistą i że się nie mylisz. Widzisz, ekonomistą to był Smith, Marks albo Keynes, Ty w najlepszym wypadku jesteś „starszym ekonomistą”, chociaż ze stylu, znajomości gramatyki i ortografii polskiej oraz paru innych parametrów twoich postów wynika że są w tej mierze duże wątpliwości.
    Co zaś się tyczy wyniku wyborów prezydenckich, to w związku z Twoimi wcześniejszymi wypowiedziami na temat Obamy, powinieneś się conajmniej pochlastać. Jezeli tego nie zrobisz, jesteś mało ambitny.

  111. Zwolennicy Mac Caina powrócili z wyborów…

  112. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Pozywiom uwidim http://bobolowisko.blogspot.com/

  113. Magrud! Też polecę Tobie artykuł w ostatniej Gazecie Polskiej o Szeremietiewie. Czytałam NIE. To nieprawdopodobne , że te dwa tak odległe od siebie tygodniki poruszają ten sam temat. Wart on, nie tylko poruszenia ,ale rozłożenia na czynniki pierwsze. Bo opisywane metody walki, zwanej przez niektórych błędnie wewnętrznymi rozgywkami, niszczą nasz kraj. Pomówienia, kłamstwa i udawana a często faktyczna indolencja stanowią barierę dla możliwości i szans na przyszłość. Pozdrawiam.

  114. Eddie! Mam nadzieję, niestety nie pewność, że tym razem się mylisz.Pozdrawiam

  115. telegraphic observer 15:51
    Wszyscy mówią, że w wyborach czynnik rasowy w wyborach nie miał znaczenia. Miał i widać to gołym okiem. Przy bardzo wysokim poparciu, ale w miarę normalnym rzędu 75% wśród czarnych wyborców Obama chyba by nie wygrał wyborów. 95% to rasizm w drugą stronę w czystej postaci zresztą.

  116. Magrud określa Obamę jako murzyna, co nie jest prawdą, gdyż jest on mulatem. A w ogóle wydaje mi się, że warto chyba przeciwstawiać się, gdzie można, importowanemu z USA idiotyzmowi ze sfery political correctness, nakazującymu określać czarnoskórych jako afro-amerykanów. Posługując się tą metodą Aleksandra Puszkina (który w 25 jeśli nie 50% był murzynem właśnie) należałoby określać jako afro-rosjanina, prezenterkę pogody z TVN afro-polką, a słynnego jazzowego gitarzystę francuskiego, Cygana Django Reinharda, muzykiem pochodzernia romskiego. Przed laty mieszkałem przez dłuższy czas w Nowym Jorku, ale było to jeszcze przed erą polical correctness. Wtedy murzyn był murzynem a mulat mulatem. I nikomu do głowy by nie przyszło nazywać ich inaczej. Słusznie niepoprawne były, oczywiście, określenia czy nazwy obraźliwe (w rodzaju Nigger). Jeżeli kwestia stosowanego nazewnictwa, chociażby najbardziej idiotycznego, jest w końcu sprawą Amerykanów, zastanawia mnie, dlaczego tego rodzaju aberracje coraz szerzej wchodzą do języka polskiego? Może ktoś zna odpowiedź? Kroton.

  117. @Lizak
    Zamiast łokcia i kolanka proponuję paluszek, a w szczególnosci główkę.

  118. @TO
    Są ciekawsze i bardziej płodne zajęcia od zajmowania się osobnikami, którzy zwykli przyprawiać „gęby”.

  119. kroton pisze:

    2008-11-06 o godz. 03:42

    Szanowny Panie,
    znam odpowiedz i jest ona identyczna z polityczna poprawnoscia, szkoda, ze dla Pana obca i bliska aberracji. Coz, nie kazda proba jest proba Montaigna.
    Z powazaniem.
    MA

  120. jjagr pisze:

    2008-11-05 o godz. 23:59

    Szkoda ze myli Pan(i) rasizm z sympatiami politycznymi. To moze byc refleksem zblizonym do rasizmu.
    Z powazaniem.
    MA

  121. jjgar 23:59

    Nikt nie mowi, ze czynnik rasowy nie mial znaczenia, lecz wielu twierdzi, ze mial male. Oczywiscie, ze mial spore znaczenie – po to zeby juz nigdy wiecej w przyszlosci nie miec takiego znaczenia. Mial spore znaczenie wsrod Murzynow i wsrod sympatykow zamkniecia rozdzialu pod tytulem segregacja rasowa. Ale watpie, aby twoja kalkulacja -spekulacja, ze 75% glosow murzynskich zmieniloby ostateczny wynik, nawet jesli przyjac, ze tych glosow bylo w tym roku wiecej, ich frekwencja byla wyzsza. Albowiem Obama i tak wygralby PA, FL, OH, NW …
    Przegralby i tak GA, AL i na dodatek NC, co w sumie ostatecznego wyniku nie zmieniloby. Prawda?

    Nie rozumiem natomiast, dlaczego „Hispanic vote” to czynnik rasowy. Raczej klasowo-ekonomiczny. To on ma wieksze znaczenie niz glosy murzynskie, ten czynnik rosnie – jest coraz liczniejszy. Jakos malo sie mowi obecnie o tym czynniku, a kiedys przeciez spekulowano o wyborze Latynosa na prezydenta i wkrotce potem o rozpadzie USA.

    Jesli czynnik rasowy mial znaczenie, to i tak jest on mniej znaczacy od czynnika ekonomicznego. On decydowal o porazkach wielu prezydentow – Cartera i GHW Busha.
    Gdyby kryzysowi finansowo-hipotecznemu udalo sie wybuchnac rok pozniej to McCain mialby o wiele wieksze szanse.

  122. jjagr 23:59 (…)

    Jeszcze na temat „czynnika rasowego”.

    http://www.nytimes.com/2008/11/06/us/politics/06poll.html?_r=1&hp&oref=slogin

    W tabelce z wynikami exit poll ciekawostka:
    77% of Jewish for Obama !!!
    Zydzi za Obama, moze od rasowego wazniejszy jest czynnik semicki, wrecz syjonistyczny.

    P.S. W poprzedniej notce chodzilo mi o stan NM (New Mexico ), a nie NW (?).

  123. MA 12:33
    Rasizm może istotnie nie jest najlepszym słowem do opisania tego zjawiska, na pewno dość złożonego. Ale same sympatie polityczne nie wystarczą by osiągnąć 95% poparcie dla Obamy wśród tak licznej społeczności. A o ile się dobrze orientuję spośród około 25mln czarnych wyborców z grubsza 15mln na pewno głosowało na Obamę (przy 66% frekwencji) a jakieś 750tys. na konkurenta. Pewnie taki wynik w przyszłości się nie powtórzy ale nie pozostanie bez wpływu na przyszłe kampanie wyborcze.

  124. Muszę się wycofać bo sprawdziłem, że Kerry w 2004r dostał 88% głosów czarnych wyborców. 95% Obamy nie jest zatem czymś nadzwyczajnym. Oni po prostu masowo głosują na demokratów i w tej sytuacji rasa kandydata miała dużo mniejsze znaczenie niż mi się wydawało. 25% głosów na republikanina oddanych przez czarną społeczność to pewnie nieprędko.

  125. Roman56PL pisze :

    „Ten sam Obama znajduje supportnika w Palestynie, ktory cala terrorystyczna Palestyne chce zafascynowac osoba Baracka Obamy.”

    Toż to same plusy panie Romanie. Obama wygrywa ‚war on terror’, ‚war on racism’ itd. na samym starcie 🙂

  126. Cytat z artykułu Stefana Chwina: „13 grudnia po prostu nie miał (gen. Jaruzelski – moje) żadnego ruchu. Czy to go osobiście rozgrzesza? A skądże, bo sam się pchał na pierwszego sekretarza komunistycznej partii, więc wypił piwo, którego sam naważył”.
    Po pierwsze – piwo się waRZy…
    Po drugie – czy to nie za łatwe, obciążać gen. Jaruzelskiego piciem ponad miarę piwa, nawarzonego przez setki tysięcy oszołomionych widmem wolności piwowarów, o mącicielach tegoż piwa nie wspominając ???
    Po trzecie – swoją wypowiedź umieściłem tutaj z powodu braku możliwości/nieumiejętności(?) zamieszczenia jej pod artykułem Stefana Chwina.

  127. Calkiem sie zgadzam

css.php