Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

8.11.2008
sobota

Mieczysław F. Rakowski, 1926 – 2008

8 listopada 2008, sobota,

Fot. Albert Zawada / AG

Fot. Albert Zawada / AG

Mieczysława Rakowskiego poznałem w 1958 roku, pięćdziesiąt lat temu, kiedy był młodym redaktorem naczelnym „Polityki” i przyjmował mnie do pracy. Wkrótce zostaliśmy dobrymi kolegami, żeby nie powiedzieć – przyjaciółmi. Kiedy pewnego razu, wraz z Wandą Wiłkomirską – swoją pierwszą żoną – wyjechali do Wiednia, pozostawili mi pod opieką swoich dwóch synków – Włodka i Artura. Starałem się nie sprawić zawodu. Innym razem, kiedy otrzymał propozycję kandydowania na zastępcę członka KC PZPR, spotkaliśmy się we trójkę z Wandą w kawiarni Nowy Świat, żeby omówić to wydarzenie. Wiedziałem, że Mietek tę propozycję przyjmie. Był prawdziwym homo politicus. Polityka (i w konsekwencji „Polityka”) była jego pasją. Gdziekolwiek był – w redakcji, na salonach, na swoich ulubionych Mazurach, na wiecu i na kolacji – wszędzie gotów do rozmów o polityce. O tym, jak naprawić system, jak naprawić stosunki z Niemcami, jak zawrócić władze z błędnego kursu, jak przekonać KC i cenzurę, żeby dali żyć i jak przekonać czytelników, że socjalizm może być lepszy. Każdą rozmowę traktował poważnie – wszystko jedno, czy rozmawiał z Kennedym, czy z Babiuchem. Czytelników swojego pisma traktował poważnie. Czytał i odpowiadał na każdy list, a kiedy „Polityka” stała się instytucją, tych listów były setki. Ponieważ wiele w nich było prawdy o Polsce – zainicjował poza cenzurą biuletyn ciekawszych listów do redakcji, który wysyłał towarzyszom z kierownictwa.

Był człowiekiem rozdartym pomiędzy wiarę w socjalizm i coraz większe do systemu rozczarowanie, pomiędzy czytelników i mocodawców, pomiędzy rzeczywistość a ideologię. Całe życie starał się pogodzić dwie najważniejsze dla siebie wartości – Polskę i socjalizm. Był człowiekiem bezwzględnie uczciwym. Nie bał się narazić władzom, redagując pismo dalekie od ortodoksji, ale jednocześnie czuł się częścią systemu, częścią władz i zależało mu na ich akceptacji, żeby pismo mogło się ukazywać, a On sam – kontynuować swoją działalność. Czuł się odpowiedzialny za to, co się w Polsce dzieje. Pomógł ogromnej liczbie ludzi. Nie bał się pisać i chodzić w obronie braci Kowalczyków, nie bał się wydrukować felietonu Jerzego Andrzejewskiego przeciwko karze śmierci, kiedy Gomułka domagał się najwyższego wymiaru kary w aferze mięsnej, nie bał się bronić podwładnych, jak Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, do których dobierała się policja polityczna. Najzdolniejszym z nas, jak Hannie Krall, sprzyjał w drodze do kariery. Wielu z nas rozwinęło się pod jego skrzydłami, a jednocześnie było świadkami, jak sam się rozwijał – uczył się języków, robił doktorat, coraz więcej czytał i coraz lepiej pisał. Brał na siebie zadania niewdzięczne i niepopularne. Kiedy uznawał, że trzeba zrobić koncesję na rzecz władz – nikogo nie namawiał, by pisać wbrew sumieniu. Sam spłacał daninę.

Na mnie osobiście wywarł przemożny wpływ, mogę powiedzieć, że mi ojcował. Kiedy w latach 60. pierwszy raz, zaproszony przez przyjaciół mojego nieżyjącego ojca, znalazłem się w Paryżu, nawiązałem kontakt z tamtejszą „Kulturą”, otrzymałem propozycję stypendium i przedłużenia pobytu we Francji, nie wyobrażałem sobie, żebym taką decyzję mógł podjąć wbrew redakcji i bez Mietka, który – oczywiście – kazał mi podziękować i wracać, co też uczyniłem. Nie byłem dość samodzielny, mam wrażenie, że zwłaszcza kiedy byłem młody, chętnie zdawałem się na Mietka, ufałem Mu i miałem wrażenie, że cieszę się jego zaufaniem. Kiedy byliśmy młodzi, dość wcześnie baliśmy się śmierci. Gdy coś o tym napisałem, kilkakrotnie do tego wracał, bał się śmierci jak wszyscy, ale nie bał się o tym mówić. Często przy takich okazjach mówi się, że „do końca pozostał sobą”. W przypadku Mietka nie był to frazes. Jeszcze kilkanaście dni temu, ciężko chory, ogłosił w „Przeglądzie” płomienny artykuł w obronie swoich przekonań, w obronie Wojciecha Jaruzelskiego, i de facto w obronie własnej drogi życiowej, gdyż zdawał sobie sprawę, że mógł znaleźć się obok generała na ławie oskarżonych. Był człowiekiem niezwykle lojalnym – wobec pracowników, przyjaciół, kolegów – i na tle lojalności wobec siebie wyczulonym. To go trzymało przy życiu i przy ludziach. Dom, który wspólnie z Elżbietą Kępińską stworzyli, zawsze był pełen przyjaciół. Jestem dumny, że mogłem pracować pod Jego kierownictwem. Miał też antagonistów i przeciwników. Przeżywał to, ale znosił mężnie, gdyż wiedział, że zbudował sobie pomnik, któremu na imię „Polityka”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 229

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze, niecałe półtora roku temu mieliśmy przyjemność gościć Pana i Pana Rakowskiego na naszej konferencji. Kiedy myślę o podróży taksówką przed Poczdam, o siedzącej w niej i zatopionej w rozmowie parze starych przyjaciół – Mieczysławie Rakowskim i (również niedawno zmarłym) Peterze Benderze myślę o tym, że jako organizatorzy mieliśmy niesamowite szczęście. Zdążyliśmy jeszcze usłyszeć ich bezpośrednie relacje, błyskotliwe, dowcipne, jakże dalekie od upraszczających czarno-białych interpretacji…

  2. czesc Jego pamieci.Wychowalem sie na Jego artykulach.

  3. Żal, że tacy ludzie muszą odchodzić. Czytałam jego artykuły, niejednokrotnie się z nim nie zgadzałam. Za wystąpienie w stoczni miałam wiele pretensji. Kolejne lata wykazały, że miał rację właśnie on. I przyznałam mu już dawno rację. Przekonał mnie nie tylko on. Przekonali mnie ci, którzy przejęli stery. Ich partactwo, brak umiejętności rządzenia, brak perspektywicznego myślenia. Jego ostatni artykuł czytałam z podziwem. Nie myślałam, że to jego ostatnie wystąpienie. Takie mądre, dojrzałe i pełne dumy z dokonań swej formacji. Swego pokolenia. Będzie go bardzo brakowało.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Najbardziej fascynujące pytanie, które musi pojawiać się w takich momentach: jak służąc totalitaryzmowi i systemowi zbudowanemu na zbrodni, można było zachować przyzwoitość (którą M.F. Rakowski zachował)?

    Czy to był bolesny wybór, to rozdarcie pomiędzy zachowaniem etycznych standardów przy jednoczesnym wyznawaniu wiary w komunizm (system nieludzki), czy też sprytny wybór, który pozwalał robić karierę, ale karierę nie prostacką, lecz w nimbie „partyjnego liberała”?

    Była to naiwna uczciwość, czy wyjątkowo podstępna nieuczciwość?

    Jest to w gruncie rzeczy również pytanie o stopień samoświadomości.
    Potrzeba ogromnej szczerości, aby na nie odpowiedzieć.

    Mieczysław F. Rakowski już nie może tego zrobić, nawet, gdyby chciał.

    Szkoda.

    Daniel Passent wciąż jeszcze ma taką szansę…

    P.

  6. „Sztandar wyprowadzić”.

  7. Wielki Polak.
    Dla wielu był przewodnikiem w życiu .
    Małem zaszczyt raz z Nim rozmawiać i dostać dedykację do Jego dzinników .
    Będzie nam Go brakowało Panie Danielu .

  8. Panie Redaktorze !
    W takich chwilach najważniejsza jest cisza i refleksja. In memoriam i żegnaj – zostaniesz w pamieci M.F.Rakowski: nauczycielu, mentorze, „guru”, wielki Polaku i czlowieku z niezwykle skomplikowanych czasów.
    WODNIK53

    PS: TVN 24 \ 09.11.2008 – h: 20-20.45.
    Do wypowiedzi zaproszonego B.Wildsteina w materii śmierci MFR pasuje tylko stare chińskie przyslwie: Kto się ch…m urodził ten kanarkiem nie zdechnie. Jakże to kontrastuje – dając placet panującym nad Wisłą i Odra obyczajom politycznym i społecznym – z mową kandydata McCaine’a w Phoenix po przegranej klampanii i jego „odniesieniu” do konkurenta i przeciwnika politycznego B.Obamy. B.Wildstiena dał w ww programie przykład polskiemu zaściankowi, pysze, nienawiści i zapyzieniu. Czyli kulturowemu zbydlęceniu obowiązującemu na polskiej prawicy (nader powszechnie).

  9. Zmarł człowiek, który kilka pokoleń Polaków nauczył myśleć. W czasach kształtowania ludzi posłusznych On j Jego „Polityka” uczyła analizować fakty, formułować własne opinie i umiejętnie ich bronić. Ta umiejętnośc pozwalała nadawać ludzką twarz narzuconemu ustrojowi a potem przestawić kraj na inne tory.
    Panie Danielu, mam ogromną prośbę. Na pewno bedzie Pan na pogrzebie. Proszę złożyć kwiaty także od Pana i Jego czytelników.

  10. O Boże!

  11. Tak, to byl On.
    A teraz juz Go niema
    Pan Lulek

  12. Bałem sie o niego, widać było, że wkrótce nas opuści.”Szanować partnera”w tym tytule zawierała się cała istota Jego dziennikarskiej i politycznej osobowości. Szanujmy pamięć MFR !

  13. Myślę, że była to osoba, od której mógłbym się wiele nauczyć. Mam 26 lat, należę do innego pokolenia lewicy, ale MFR zawsze imponował mi klasą, formatem, talentem i honorem.

  14. De mortuis aut bene aut nihil.
    Wiec pozwole sobie nic nie pisac.
    Pozdrawiam
    Kecaj

  15. Jestem czytelniczką „Polityki” od 1964 roku. Nie minę się z prawdą twierdząc, że moje poglądy zostały przez ten tygodnik ukształtowane. Zawsze ogromnie ceniłam Mieczysława Rakowskiego. I do chwili obecnej Jego publicystyka robiła na mnie wrażenie swoją pasją i uczciwością. Z prawdziwym żalem przyjęłam dziś podaną przez radio wiadomość o śmierci twórcy „Polityki”.

  16. Szanowni Państwo,
    Ludzie z mojego pokolenia dużo zawdzięczają Mieczysławowi F. Rakowskiemu, przy czym niektórzy z nas wiedzą o tym i pamiętają.
    Strata, jaką było wyłączenie kogoś tak znaczącego z polskiej polityki ostatnich lat jest już nie do odrobienia. Możemy jednak zrobić coś, by pozostał On nie tylko w naszej pamięci, ale zaistniał też w pamięci tych, którzy przychodzą po nas, a którzy dopiero dzisiaj dowiedzieli się o jego istnieniu. Odczuwam potrzebę przyłączenia się do takiego działania.
    Z żalem i zadumą oddaję cześć Jego pamięci
    Waldemar Wolański

  17. Cześć Jego pamięci.

  18. Wspolczuje Panu straty bliskiej. Choc M.F. Rakowski nie byl bohaterem z mojej bajki, to dzis sa to dla mnie sprawy zaprzeszle. Odszedl, a wiec niech odpoczywa w pokoju.

    Pozdrawiam.

  19. Niech Bogowie sprawią by ludzie pokroju MFR mieli zdolność do odradzania się w coraz to nowych wcieleniach . Wieczna chwała Zmarłemu.

  20. Czasem potrzeba bycia wiodacym narratorem dziejow jest silniejsza niz trudniejsza wypelniona autentycznym szacunkiem cisza wobec ludzkiej smierci.

    Glownym realnym wyznacznikiem lewicowosci jest biurokracja oraz niechec do demokracji.
    Wieksza wrazliwosc spoleczna przejawiaja ksieza addajac sie „sluzbie” wsrod owieczek w miejscach gdzie wrazliwy nos lewicowca ne zniosl by ani minuty…
    Moze dlatego sa oni glownymi „wrogami” lewicy gdyz obnazaja jej fasadowosc i egoistyczny pragmatyzm – stad ta walka o dusze chowajaca sie za frazesami o nowoczesnosci…
    Wrazliwosc spoleczna mozna przejawiac w imie wolnosci ekonomicznej jednostki (kazdy ma prawo do szansy) oraz w imie wolnosci wyboru rynkowego (niech suces odniesie to co ludzie naprawde chca a nie to co „my” chcemy, ze by chcieli).
    Ale nic nie moze tak oddac wladzy i wplywu w rece miernot jak realna wladza „lewicy” zwlaszcza gdy stoja za nimi obce hufce zbrojne.
    Tam w ramach wewnetrznych intryg i ideologicznych wygibasow wspinaja sie w gore ludzie, ktorych rynek czyli narod nie musi i nie mze z zalozenia weryfikowac – na czele staje „aparat” i biurokracja.
    Pierwszym zostaje…sekretarz – naczelny biurokrata.
    Zderzenie z demokracja bywa dla nadmuchanych wladza bolesne zostaje rozgoryczenie i zolc – adwersarze to petaki i miernoty.
    A narod…no coz NIEUDANY.
    I tak spelniaja sie przepowiednie Gospodarza, ktory przewidywal te „zagrozenia” (dla bliskich mu okolo-waaadzowych kregow) w swoim artykule „Widma Wolnosci” (stan wojenny…) otoz jak slusznie sie obawial Pan Passent demokracja zweryfikowala jego autorytety i kliki – wybrala inne – to prawdziwie widmowa zgroza, ktora mimo jego nawolywan i stanu wojennego, jak rozpedzona lokomotywa historii zepchnela na boczny tor egzotycznego plaktonu – bylych beneficjentow PRL-u.
    Ktorzy wymachujac piescia odchodza.

  21. Dziękuję Panie Danielu za to wspomnienie. Wychowałem się na „Polityce” (i nadal wychowuję). Pana Rakowskiego znałem z łamów tej gazety. Miałem ten zaszczyt, że mogłem obcować z jego indywidualnością!

  22. Święte słowa panie Danielu dochodzą ludzie takiego formatu jak M.F.Rakowski a mieliśmy ich tak mało.
    Dziękuję profesorce która zmuszała nas do czytania Polityki od pierwszej klasy szkoły średniej w ramach lekcji historii.
    Teraz to co tam czytaliśmy historią się staje.
    Współczuję bliskim i przyjaciołom pana Rakowskiego.
    Ubył nam mądry wspaniały człowiek patriota.
    Cześć jego Pamięci.

  23. Odszedł przyzwoity człowiek.

  24. Zawsze w mej pamięci – dobry i spolegliwy przekonaniom człowiek. Jego POLITYKA kształtowała moją społeczną świagomość.
    Panie Mieczysławie dziekuję

    Zbyszek R.
    rocznik 57

  25. Z Polityką, czyli z MFR zetknąłem się w 1960. Poniewaz czytam ja do dzis – więc ocena MFR jest jednoznacznie pozytywna (przed chwila przeczytalem bełkot Wildsztajna – ale po co cytowac błazna) – mialem znakomita gazete (znajomy kioskarz wyciagał spod lady w piatki – bo wtedy wychodził nowy numer) a w 1989 – znakomitą ustawe o dzialalności gospodarczej, której doswiadczyłem. Któż nie ma wpadek – MFR miał wg mnie jedna w znanej dyspucie z Wałęsa. Proponuję przypomniec sobie Jego wynik z wyborów z 1989 – brakło mu chyba ok. 100 tys. głosów aby wejść do Sejmu – pytanie: kto zostałby wtedy desygnowany na premiera MFR czy Kiszczak. I znakomity cytat – chyba z Przesilenia grudniowego: co mamy w Polsce między jesienią a wiosna? odpowiedź: klęskę żywiołową, przed wojną nazywaną zimą. MFR jest fatalnie niedoceniony w sferze uporządkowania stosunkow polsko-niemieckich, podobnie zresztą jak W.Brandt. Żal.

  26. Z calym szacunkiem, Panie Redaktorze, ale byc moze umknelo Panskiej uwadze, ze ustroj, ktory panowal w PRL niewiele mial wspolnego z socjalizmem. Mial natomiast bardzo wiele z komunistyczna dyktura – kulawa i ulomna, ale komunistyczna i dyktatura.
    Pomylilo sie Panu ze Szwecja.
    A tez i watpliwe mi sie wydaje by Hanna Krall swoja kariere i pozycje jako pisarz i dziennikarz zawdzieczala w glownej mierze Zmarlemu.

  27. Nie pracowałam w „Polityce”, czytałam „Politykę” i tygodnik w wielkim stopniu mnie uformował. Była w MFR jakaś rzetelność, poczucie racji i wiara daleka od ortodoksji i fanatyzmu. Bardzo humanistyczna. Nie potrafię o Nim myśleć, jako o pomnikowej postaci. Pamiętam bardzo zmęczonego premiera, który skarżył się, że odwiedzający do w URM-ie kolega zamiast wpaść na kawę i wódeczkę jak to od lat czynił, przyszedł zapytać o odznaczenie dla siebie. To właśnie, to odsunięcie części kolegów i zmiana charakteru wzajemnych stosunków, wydawało Mu się wysoka ceną za niewdzięczną robotę. Ot i taki pozostanie w moich wspomnieniach – bardzo ludzki, bardzo zwyczajny, a jednocześnie znający cenę sukcesów i porażek. I gotowy taką cenę zapłacić.

  28. Serdeczne wyrazy współczucia dla najbliższych. To smutne że ludzi tego formatu ubywa a następców nie widać. Ja czytam Politykę od 1980 roku a Rakowskiego zobaczyłem na oczy po raz pierwszy w sierpniu 1980 roku w czasie strajku. Byłem wtedy akurat na wczasach nad morzem w Jastarni. Od pierwszego „kontaktu na żywo” zawsze wolałem Go czytać niż oglądać. W 1981 znienawidziłem Go, ale szybko mi przeszło w następnych latach. Dziś mi żal, że odszedł bo takich ludzi brakuje u nas w Polsce czyli otwartych na kompromis a jednocześnie bezkompromisowych w kwestiach zasadniczych. Zapalę znicz na moim cmentarzu w Jego intencji bo to chyba on stworzył POLITYKĘ.

  29. Pozostanie Wielki Szacunek i Wielki Żal.
    Odszedł Ktoś, kogo obok Jerzego Giedroyca traktowałem w kategoriach Autorytet.
    Tak! Wychowałem się na POLITYCE . . .
    Rodzinie, Redakcji, Przyjaciołom MFR serdecznie współczuję.

  30. Jeden z ostatnich polskich polityków, który nie zmieniłał swoich poglądów, zgodnie z kierunkiem wiejącego wiatru. Zachował swoje przekonania, zachował twarz!!! Szkoda, że niewielu to dostrzegało.

  31. On ukształtował moją wrażliwość polityczną.
    Odejścia postaci takiego formatu umniejszają całe zbiorowośći ludzkie.

  32. Jestem czytelniczką Polityki całe moje dorosłe życie. Pamiętam ją z czasów Pana Rakowskiego. Za tę działalność jako redaktora naczelnego, bez względu na nasze rozbieżne poglądy polityczne, ma mój szacunek.

  33. Różnie bywało. To nie były czasy łatwe, (a czy takie istnieją?). W młodości, która zawsze wszystko wie najlepiej i nie uznaje kompromisu, nie lubiłam Rakowskiego, choć Politykę czytałam i ceniłam. Dzisiaj, z perspektywy czasu, bogatsza o doswiadczenia chyle czoło przed nim. Mozna się z nim zgadzać lub nie, ale nie należął do moralnych karłów. dziękuje Panie Danielu, że zareagował Pan natychmiast.

    Panie Mieczysławie dziękuję za wszystko co dobre. Wierzę, że jest Pan teraz szczęśliwy na Agorze wśród wielu innych, którym się portki nie trzęsły („A kiedy wieje wiatr historii … ludziom wyrastają skrzydła jak ptakom i trzęsą sie portki pętakom”). A wiatr historii wieje nieustannie … [*] [*] [*]
    Z Bogiem. Jakkolwiek by go Pan nie pojmował na ziemi, teraz Pan wie kim On jest …

  34. Panie Redaktorze, to ogromny kawał mojego życia. Robi się coraz puściej.

  35. Proszę, Panie Redaktorze, przyjąć wyrazy współczucia. O sobie powiem, że miałam Mieczysława F. Rakowskiego za odpowiedzialnego i szlachetnego człowieka. „Polityka” jest najlepszym od lat pismem na naszym rynku. W dużej mierze przecież dzięki jej organizatorowi – MFR. Cześć Jego Pamięci.

  36. Drodzy Państwo,
    ja, jako przedstwiciel pokolenia stanu wojennego (mieliśmy wówczas po 20 lat), chciałbym prosić o wyjaśnienie, jak to możliwe, że tacy piękni, szlachetni i uczciwi ludzie mogli być częścią tak szpetnego, prostackiego i nieuczciwego systemu, jaki panował nam wtedy w PRL-u?
    Myślę, że to wyjaśnienie należy się również pokoleniom młodszym od naszego.

    PS. Współczuję Rodzinie Pana Rakowskiego w bólu po odejściu bliskiego im człowieka.

  37. Panie Danielu.
    Piszę, gdy jeszcze brak komentarzy. Chyba wsadził Pan kij w mrowisko.
    Zaraz zacznie się spektakl w wykonaniu dyżurnych nienawistników.
    Redaktora M. Rakowskiego ceniłem, chociaż przez cały okres PRL nie miałem złudzeń w jakim systemie żyliśmy. On wierzył, lub starał się wierzyć, że da się coś naprawić. Nie potrafię ocenić na ile to Mu się udało.

  38. Wszystko to ladnie i pewno prawda. Jeden problem.Nie byl w swym mysleniu o Polsce i o sobie DEMOKRATA. A o to wtedy bylo najtrodniej.Tego wtedy najbardziej brakowalo.

  39. Nauczono mnie zostawiac zmarlych w spokoju.

  40. Pamietam taka sytuacje w NRD, gdy kto mogl uciekal albo do Czechoslowacji albo do Polski, w Berlinie odbylo sie specjalne posiedzenie ludzi z betonowymi glowami, czyli samozwanczymi przywodcami. Wstal Erich Mielke i oswiadczyl, ze ma calkowita kontrole nad spoleczenstwem. Na co sala wybuchla nieudawanym smiechem, na co z kolei Mielke z lzami w oczach stwierdzil ” No co ode mnie chcecie, przeciez ja kocham nasz lud.” I to samo mozna powiedziec o Rakowskim. Szukal dialogu z palka w reku, a jak mu ja wyrwano z chlopskiej reki, stracil wszelkie argumenty i wycofal sie z zycia politycznego. Jego merytoryka byla podobna tej ktora uprawial Ford „klient moze wybrac kolor samochodu wedlug swojego wyboru tak dlugo jak jest to kolor czarny.” Chwala tym co odchodza!

  41. Mieczyslaw Rakowski byl wielkim dziennikarzem i wiarygodnym komunista. Dzieki jego „Polityce” w najprzykrzejszych okresach PRLu pozostawalo troche nadzieji, ze jednak system moze ulec naprawie nawet jesli byloby to mozliwe tylko na miare jego ograniczen. Gdyby bylo wiecej takich ludzi byc moze caly ten wielki socjalny eksperyment nie skonczylby sie tak kompromitujaca kleska.

  42. Panie Danielu,

    prawde mowiac zaden z dzisiejszych ;politykow nie dorosl mu

    do piet i dlugo nie dorosnie..

    matti

  43. [‚]

    Szkoda.

  44. Szanowny Panie red.,nawet nie mialam pojecia,ze Rakowski byl Panu tak bliski,bo On sam kojarzy mi sie z betonem,a tez i Pana losy nie sledzilam z lupa w reku.Kazdy czlowiek oceniany jest i powinien byc czemu byl wierny przez cale zycie,nawet wbrew i do tego by sie nie zeszmacic.Artytkul Pana Rakowieckiego czytalam i tylko mi na boku przeszkadzalo,ze nie napisal to,ktos inny,ale z sensem jego spojrzenia chyba zgadza sie wiekszosc.Ze odpowiedzialnosc zbiorowa,to odpowiedzialnosc nie chrzescjanska ogolnie ujmujac.Zwiazek mafijny?…A gdzie wybaczenie w imie budowy lepszej przyszlosci?Jaki to przyklad dla mlodych ,kiedy ogladaja starcow w przewodzie sadowym.I zgadzam sie z Michnikiem,ze bez jaruzlskiego nie byloby obecnej wolnej POlski.Ale wracajac do Pana jestem Panu bardzo wdzieczna za to,ze napisal Pan co napisal.i choc komentarze nie beda Panu laskawe,to przeciez nie takie wazne,bo liczy sie szacunek do przyjaciela i smutek nad jego odejsciem.
    Z wyrazami szacunku
    Iwona

  45. Dziekuje

  46. Poniewaz de mortuis nil nisi bene – komentarza nie zamieszczam

  47. Bardzo, bardzo żal. To był nietuzinkowy człowiek. Czytam Politykę od niepamiętnych czasów i pamiętam jak wielka płachta wystawała z kieszeni
    wielu intelektualistów. Pamiętam artykuły, mi.in.”Fachowiec ale bezpartyjny”i inne. Bardzo pięknie , wczoraj w TVN 24 mówił o nim Tomasz Wołek. Bardzo czekałam na Pana wpis. Dziękuję. Pozdrowienia

  48. M.F. Rakowski odszedł. Taka jest przykra kolej rzeczy, ciężkiego i końcowego dla Niego etapu życia. Jest on zawsze nieuchronny. Niech spoczywa w pokoju.
    Zostawił po sobie dużo, jestem czytelnikiem Polityki od kilkudziesięciu i zawsze pierwszą stronę pomimo tylu zmian kojarzę z M.F. Rakowskim. Zabraknie, a szczególnie na lewej stronie ważnej postaci, „autentycznego Ojca”, ważnego dla najnowszej historii Polski.

  49. Dziekuje Polityce,redaktorowi naczelnemu Panu Rakowskiemu.To dzieki Niemu mogliscie pisac-Pan,KTT ,J Urban moi idole po dzien dzisiejszy.Zal,ze nie ma godnych Was nastepcow.Jeszcze raz dziekuje za to,ze kazdy numer Polityki to bylo SWIETO. Z wyrazami glebokiego szacunku

  50. Trudno coś dodać. Ja też wychowałem się na Polityce. To między innymi dzięki Mieczysławowi Rakowskiemu Polska różniła się od innych krajów „obozu” – i tu prównanie z Giedroyciem wydaje mi się na miejscu. Bardzo brak teraz ludzi tej klasy.
    Logos Amicus
    Trzeba się było urodzić pięćdziesiąt lat wcześniej. Albo przynajmniej mieć otwartą głowę i trochę empatii.

  51. Nigdy nie znajdzie się odpowiedniej formy i słów, by opisać bogactwo pojedyńczego człowieka. Panu Danielowi Passentowi dziekuję za to, że doświadczył tego trudu, wspominając Mieczysława F. Rakowskiego i zechciał się nim podzielić. Śmierć niczego nie przekreśla.

  52. Zmarl czlowiek. Byl jak ktos napisal rozdarty i ja oceniajac jego zycie tez jestem rozdarty. Z jednej strony dawal mi swoim pismem wentyl pozornej wolnosci mysli a z drugiej strony uczestniczyl w tym bagnie komuny. Nie sadze aby tak inteligentny czlowiek jak on nie zdawal sobie z tego sprawy. Wszelako ja prostaczek dostawalem drgawek na mysl o jakiejkolwiek akceptacji tamtego ustroju a przeciez oczy i uszy mielismy te same. Zatem coz, jak ocenic te postac ?. Mysle ze byl on „mozliwie najmniejsze zlem” i za to takze naleza mu sie posmiertne slowa uznania. Wieczny odpoczynek racz mu dac Panie

  53. To był wspaniały człowiek, to był KTOŚ!

  54. M.F.rakowski był i pozostanie wzorem uczciwego dziennikarstwa uprawianego z przekonaniem o możliwości naprawiania rzeczywistości. Jego „Polityka” jest dowodem,że w każdej sytuacji politycznej można pisać przyzwoicie z szacunkiem dla czytelnika bez zchlebiania i pouczania.
    Był i pozostanie w naszej pamięci jako prawy człowiek.
    R.I.P.

  55. Szkoda porządnego człowieka. Myślę że nie uchybię Jego pamięci podejmując polemikę z niektórymi wpisami.
    @Paweł pisze: „jak służąc totalitaryzmowi i systemowi zbudowanemu na zbrodni, można było zachować przyzwoitość (którą M.F. Rakowski zachował)?” i zastanawia się czy to była naiwna uczciwość, czy wyjątkowo podstępna nieuczciwość.
    U podstaw wielu systemów leży szlachetna idea. Piękne są np. nauki Jezusa, ale jego wyznawcy zamiast zajmować się zbawieniem, stworzyli świecką organizację, i w imię nauk Jezusa zabijano, torturowano, prześladowano. Czy należy więc nazywać Kościół systemem zbudowanym na zbrodni?
    Komunizm to szlachetna idea wyzwolenia ludzi od wyzysku, głodu, prześladowań, przymusu ogłupiającej pracy, pragnienie zaprowadzenia nie-wilczych stosunków między ludźmi. Ci, którzy poświęcili jej życie, przeważnie nie planowali zniewolenia ludzi, tak jak mnich poświęcając swe życie Jezusowi nie planował zwykle podpalania stosów.
    Tragedią komunistów była degeneracja idei – wybór drogi, która do szczęścia „przyszłych pokoleń” miała prowadzić przez krzywdę ludzi.
    Przeciwnicy lewicy starają się stworzyć wrażenie, że celem komunistów było wyłącznie zniewolenie ludzi i zdobycie osobistych korzyści. Znając działania prawicy odnoszę wrażenie, że to jest projekcja ich ograniczonych umysłów – nie wyobrażają sobie, że można coś zrobić bezinteresownie, poświęcić życie dla „dobra ludzkości”, mieć szlachetne zamiary. „Ich błąd to zbrodnia, nasze błędy to pomyłki w dążeniu do szlachetnego celu” – tak głosi prawica (choć oczywiście nie tylko prawica).
    W każdym systemie są ludzie, którzy starają się czynić dobro, albo chociaż zmniejszać ilość zła. To wymaga przyzwoitości i odwagi i jest rzadkie. Bardzo rzadkie. Dlatego bardzo cenię Mieczysława Rakowskiego.

  56. Tylko jedno powiem.
    Wstyd, że na stronie internetowej, na której pisze się o śmierci wieloletniego redaktora naczelnego Polityki wyskakuje reklamowe okienko.

  57. Zeby się nie powtarzać, podpisuję się pod jarutą i wieloma innymi osobami. Takich nie sieją… 🙁

  58. Wczoraj w programie TVN 24, Wildstein, wspominając Zmarłego, przekroczył wszelkie granice przyzwoitości. Dlaczego właściciele stacji, w swoim czasie bliscy MFR, dopuszczają do tak skandalicznych zachowań ? Zastanówcie się Panowie, Was też już czarna sotnia ma na celowniku !

  59. Drodzy czytelnicy tego oto blogu – wielki dla was szacunek i uznanie za ciepłe słowa po odejściu Mieczysława Rakowskiego. Właścicielowi tego forum myśli nie ograniczonych nie będę dziękował – gdyż mniej więcej mogłem przypuszczać że tak to właśnie ujmie w swoim wpisie – a to za sprawa jednego wykładu w mieście Opolu, który miałem przyjemność wysłuchać. Mądre, wyważone opinie sprawiają, że osoba którą wspominamy nabiera jakiejś całości – jakby dopiero teraz w pełni istniała. I tylko taka mała prośba, żeby „Polityka” nigdy tego nie popsuła.

  60. Odszedł wybitny Człowiek, polityk, publicysta. Czytam „Politykę” od 1956 roku. Nawet, gdy Mieczysław Rakowski odszedł z redakcji czuło się, ze Jego duch pozostał w zespole. Cześć jego pamięci!
    Stosunek do pamięci o Mieczysławie Rakowskim jest też znakomitym probierzem uczciwości (casus Wildstein – brrr!).

  61. PIRS,
    dzięki za mądre słowa.

  62. Żal człowieka w sercu ściska że Tacy ludzie jak Pan Premier Rakowski odchodzą. Rozmowa i dialog to były cechy Jego osobowości. Na szczęście nie posiadał tak wszechobecnej teraz złośliwości i nienawiści, arogancji i pychy widocznej w pałacu „dużym” i „małym”

    Cześć Jego pamięci

    PS.
    Do redakcji Polityki.
    Proszę o jak najszybsze zdjęcie reklamy ze strony informującej o odejściu Wielkiego Człowieka.

  63. Smutny to dla mnie rok. Odeszły w nim ode mnie najbliższe mi osoby. Odchodzą także dla mnie ważne – to jest właśnie M. F. Rakowski. Był on dla mnie uosobieniem człowieczeństwa. Wyszedł z nizin społecznych i dzięki inteligencji, pracowitości doszedł na intelektualne szczyty. Zawsze był wierny sobie i swoim przekonaniom. Zawsze prawdziwy. On naprawdę wierzył w to co robi. Nigdy nie był koniunkturalistą. Kochał Polskę i swoich Rodaków. Robił co mógł, aby Polska pozbyła się zaściankowości i weszła do grona wysoko cywilizowanych narodów świata. Sądził, że można to osiągnąć w jednym życiu. Wierzył, że w Polsce da się zbudować socjalizm z ludzką (jak w Skandynawii) twarzą. Temu marzeniu poświęcił się cały. Kim był już to wyżej napisano. Ja tylko przypomnę, że „Polityka” i polityka to tylko jedne z niewielu pasji jego życia. Miał ich znacznie więcej. Wpisanym powyżej przypomnę i zachęcam do czytania stworzonego przez nieco miesięcznika – przeglądu społecznego „Dziś”, którego był redaktorem naczelnym. Wszystkim czytającym – coraz bardziej przypominającą tabloid – „Politykę”, polecam ten miesięcznik. Rodzinie i Najbliższym M. F. Rakowskiego ślę wyrazy współczucia.
    Cześć Jego pamięci.
    Lech
    Ps. Panie Danielu dziękuję Panu za ten felieton jemu poświęcony.

  64. Bardzo mi przykro, że Mieczyslawa F. Rakowskiego już nie ma.To byl naprawdę wspanialy czlowiek. Również i ja mam Mu wiele do zawdzięczenia będąc czytelniczką Polityki od lat 60-tych.

  65. To byl KTOS!!!
    CZESC JEGO PAMIECI !!!

    Z polityka od 1958 r.

  66. Cóż tak szybko zleciało.Politykę czytam od 1969 roku tyle się działo gdy redaktorem był Mieczysław Rakowski i później w latach 80 i 90 wieku poprzedniego był świadkiem wielu zdarzeń przemian sam w nich uczestnicząc.Wspaniały człowiek pamięć o nim pozostanie u wielu osób u mnie napewno. CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI

  67. Bardzo się cieszę ze swojej pomyłki. Serdeczne wyrazy uznania dla blogowiczów.

  68. Śmierć tak pięknie potrafi łączyć.
    Życiu nic nie wychodzi lepiej niż dzielenie.
    Jeśli tak, to Śmierć powinna być nauczycielką życia.

    Odszedł człowiek, ale jego dorobek, jego przesłanie pozostało między nami. Od nas zależy czy mu sprostamy.

    Wyrazy współczucia dla najbiższych, dla przyjaciół, dla wiernych czytelników.
    Wyrazy współczucia dla kraju, który zniszcył takich ludzi jak on.
    Jakaż to głupata, wyrzekać się dorobku ustroju, który choć mocno niedoskonały, dał szansę rozwoju dla takich ludzi jak zmarły, jak Kapuścińki i wielu wilelu innych.
    Ustrój, w którym ludzie takiej uczciwości i takiego intelektu mogli dojść na sam szczyt nie mógł być z gruntu zły.
    „Po owocach ich poznajemy”
    P.S.
    PIRS, trzeba obnażać zgniliznę moralną antykomunistów. Dość już ich nihilizmu.

  69. Ktos powiedzial ,
    ze czlowiek powinien stac przy swoich pogladach,
    ale nie na nich siedziec .

    Mysle ,ze Rakowski byl jednym z nielicznych ,ktory to robil !

    Salute

  70. przyłączam się do ogólnych opinii o Zmarłym, też byłem Jego wiernym czytelnikiem od początku przewodzenia „Polityce”, darząc Go wysokim szacunkiem,podziwiając za odwagę głoszenia poglądów sprzecznych z „linią partii „.Cenię go za to ,że jako pierwszy wprowadził wolność gospodarczą poprzez wolny rynek,który dziś jego następcy we władzach całkowicie ubezwłasnowolnili.Jako emeryt nie jestem już w stanie wydatkować kwoty ok. 25 zł m-nie na zakup „Polityki”,muszę wybierać – chleb lub gazeta. Do takiej sytuacji doprowadzili na liberałowie z lewa i prawa.( z internetu korzystam po uprzejmości rodziny)

  71. Logos Amicus pisze:
    2008-11-08 o godz. 23:17

    „Drodzy Państwo,
    ja, jako przedstwiciel pokolenia stanu wojennego (mieliśmy wówczas po 20 lat), chciałbym prosić o wyjaśnienie, jak to możliwe, że tacy piękni, szlachetni i uczciwi ludzie mogli być częścią tak szpetnego, prostackiego i nieuczciwego systemu, jaki panował nam wtedy w PRL-u?”

    Trzeba się cofnąć kilkadziesiąt lat do IIRP oraz drugiej wojny światowej z późniejszym światowym ‚porządkiem’ pojałtańskim i poteherańskim. A porządnym człowiekiem w PRL-u można było być. Przykładem tego jest eks-premier Rakowski.

  72. Czytam „Politykę” od 1970r. (16 lat), na redaktora M. Rakowskiego nie zwróciłem wtedy uwagi (pisał na na tematy, które mnie wtedy nie interesowały).
    Pod koniec lat 70-tych zwróciłem uwagę na MFG. Powodem był Jego udział w niemieckiej telewizji (ARD) w programie publicystycznym Wernera Höfera „Internationaler Frühschoppen”. Jego sposób prowadzenia rozmowy i dyskusji z „zachodnimi” dziennikarzami a szczególnie z „wschodnimi” kolegami bardzo mi zaimponował.
    Przedstawianie własnego zdania, inteligentna argumentacja oraz brak jakiegokolwiek „przyklejania się” do wywodów „jedynie prawdziwych” to była jego siła, to było TO.

    Od tego czasu czytałem wszystki Jego publikacje w „Polityce”.

    Wyrazy współczucia dla wszystkich Bliskich Pana Rakowskiego.

  73. Mam zupelnie inne poglady polityczne jak Mieczyslaw F. Rakowski, ale wychowalem sie na JEGO Polityce. W czasach zuniformowanej ideologi Jego pismo bylo dla mnie wielka szkola samodzielnego myslenia i zrodlem wielu bodzcow intelektualnych. Za to jestem mu wdzieczny.

  74. Chociaż ludzie są śmiertelni, to niektórym chciałoby się przedłużyć życie, bo jest ono skarbem nie tylko dla niego.

    Dzisiaj słuchałem parę wypowiedzi w różnych kanałach TV i ogarniał mnie smutek, że ludziki nie dorastające MU formatem do pięt, pozwalały sobie na różne uszczypliwości wobec NIEGO, a jeden z nich jedyne co pamięta z jego mądrej i odważnej publicystyki, działalności politycznej i gospodarczej, wymienił Jego powiedzenie: „Sztandar wyprowadzić”. Nic więcej!

    Raz spotkałem GO zupełnie przypadkowo, kiedy jako premier odwiedzał firmę w której pracowałem. Dosyć wąska klatka schodowa, On w towarzystwie mojego dyrektora i 3-4 innych osób szedł z góry, a ja w przeciwnym kierunku. Nikt nie blokował nikomu wejścia do budynku, każdy mógł wejść. Mówił coś do osób towarzyszących, a na moje „dzień dobry” przerwał na chwilę, odpowiadając mi z uśmiechem, jakbyśmy się znali od długiego czasu.

    Jakoś nie mogę sobie wyobrazić takiego samego spotkania z Tuskiem, a już szczególnie z Panem Prezydentem niektórych Polaków.

  75. Szanowny Redaktorze,
    dziekuje za wzruszajace slowa.

    Dla mnie to moment ciszy i refleksji

    pozdrawiam

  76. Czesc Jego pamieci.
    Lena

  77. Odszedł M.F.Rakowski, wielki publicysta, uczciwy człowiek, podpisuje się pod zdaniami „Wodnika”. Ja M.F.Rakowskiego czytywałem od przełomu lat 60/70, gdy następował przełom pomiędzy siermiężnym socjalizmem Gomułki, a otwartością Gierka. W moim środowisku, gdzie zajmowalismy się produkcją i budowaniem, gdzie każdy głos rozsadku i racjonalności był oczekiwany, jak kania dżdżu, głos Rakowskiego był tym powiewem sensu naszej pracy, sensu działania, a nie oportunizmu, łatwego zdobywania awansów. Rakowskiemu zawdzięczam, że nauczył mnie, jak być sobą.

  78. Mieczysław Rakowski nie był bohaterem mojej bajki, należał bowiem do opcji przeciwnej moim przekonaniom, ale był jednocześnie inny aniżeli wielu z jego Partii. Na szacunek zawsze u mnie mogły liczyć osoby o jasno sprecyzowanym swiatopoglądzie jeżeli potrafiły przy tym zachowywać się godnie i uczciwe, szanując prawa i godność drugiego człowieka. W takich kategoriach postrzegania ludzi mieścił się Pan Mieczysław Rakowski. Szkoda,że tak szybko wycofał się z życia politycznego podczas gdy jego koledzy pięli się na szczyty władzy. Może obawiał się ,że nie starczy mu determinacji do walki o przejrzystość zagmatwanego i uwikłanego w różne uwarunkowania życia politycznego ?
    Nie było to łatwe, ale w czasach komunizmu można było być porządnym człowiekiem , patriotą i to nie tylko z nazwy.
    Ten rok coś za bardzo obfituje w odchodzenie Ludzi Dużego Formatu, którzy w minionym niełatwym okresie , będąc komunistami z przekonania odegrali także ważną rolę dla powstania nowej polskiej rzeczywistości .

    Najbliższym, Rodzinie, Przyjaciołom i Sympatykom składam szczere wyrazy współczucia. CZESC JEGO PAMIĘCI !!!

  79. Jak wielu Polakow,ja rowniez wychowalam sie na „Polityce”!
    Red.Rakowskiego najpierw lubilam,cenilam,potem mnie nie raz wkurzyl,nawet rozczarowal 🙁 Ale byl zawsze soba,wierny swym pogladom.
    Nie tak,jak znana nam,dzisiejsza wladza,co zaczynala pod sztandarami „Solidarnosci”,a dzisiaj gromnice trzyma!!!!!!!
    Z zalem zegnam Pana,Panie Rakowski.

  80. „Polityka” mnie ukształtowała. Czytam ją regularnie już 46 lat, kiedy zacząłem dojeżdżać do liceum do miasta, gdzie można ją było kupować. Jako student miałem okazję może nie tyle poznać, co zobaczyć MFR i dostać autograf na książce, którą akurat miałem pod ręką. A te okolicznośc sprawil jego odczyt o stosunkach polsko-niemieckich, jaki wygłaszał w ówczesnym wrocławskim Wojewódzkim Domu Kultury. Ujmujące w nim było to, że w bardzo żywej dyskusji z szacunkiem odnosił się do pytań poważnych jak i trywialnych. Zdawało sie, że nic nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi.
    Jakże kontrastowało to z niedawnym (w stosunku do tego zdarzenia) spotkaniem ze Stanisławem Dygatem, który we wrocławskiej ksiegarni „Pod Arkadami” zachowywał się jak gwiazdor, który uczynił gest i zjechał na prowincję!
    Ale nie to jest isitotne. Istotne były jego teksty, których nie pisał często i być może dlatego każdy był wydarzeniem. Podobnie jak dziś teksty Michnika w GW.
    Nie muszę dodawać, że pochłonąłem zeszłego roku podczas wakacji wszystkie 10 tomów „Dzienników politycznych”. I żałowałem, że napisał ich tylko tyle. To nieocenione źródło do naszych dziejów najnowszych. Mam nadzieję, że po ich wydaniu nie zaprzestał pracy kronikarskiej i że przynajmniej jeszcze jeden tom „Dziennika” zostanie wydany.
    Ale nie będe udawał, że lekturę „Polityki” jako młodzieniec zaczynałem od poważnej publicystyki. Zaczynałem od „Bywalca”

  81. Jestem raczej zbyt młody, żeby mieć coś mądrego do powiedzenia o MFR, kiedy „wyprowadzano sztandar” byłem jeszcze dzieciakiem. Ale mam jedno wspomnienie z czasów, kiedy Rakowski był premierem, to musiał być schyłek PRL. W TV był jakiś program o reformach i rozmawiano z premierem na temat problemów branży obuwniczej i trudności z nabyciem czegokolwiek na nogi, mówiono, jak reformy to poprawią, itd. Na zakończenie dziennikarz pokazuje na nogi rozmówcy i pyta „a te buty to pan premier gdzie kupił?”. „Aaa, teee? We Włoszech. Ale następne na pewno już kupię w Polsce”.
    Jakie to głupstwa potrafią małemu człowiekowi utkwić w pamięci.

  82. Panie Redaktorze,
    Rakowskiemu zawdzięczamy wiele -pewnie mało kto pamięta, że słynna księga rodzaju początków kapitalizmu w Polsce czyli ustawa o działalności gospodarczej to jego zasługa. To on wprowadzał kulejące, ale jednak, prawa nowego ustroju gosp. w Polsce.
    Zawsze chciałem Pana Premiera poznać. No coż, nie dane mi to było. Ale znałem ludzi, którzy o nim opowiadali szczerze i otwarcie, jako o człowieku wielkiej klasy i uczciwości i rozwagi politycznej.

    RIP

    Być może Polityka pokusiłaby się wydać jego Dzienniki polityczne w ramach jednej ze swoich serii książkowych? Któż inny, jak nie Państwo stanowią jakby powiernictwo jego testamentu.

  83. Mieczyslaw F.Rakowski!
    Wielka intelektualna indywidualnosc tamtej i obecnej Polski. Wewnetrznie sklocony, rozdarty, czasami wrecz zagubiony, jednakze zawsze naturalny i z przekonaniem,ze to co robi, to robi dla Polski.

  84. W domu moich rodzicow byla zawsze Polityka. I ciagle jest. pytam sie, gdzie jest ta Polska wychowana, prowadzona przez redaktora Polityki? to smutne , ze dzisiaj nie ma idei, nie ma wizji a ni nadzieji, oprocz zaciagniecia nastepnego kredytu i wyjazdu zagranice.. cos brakuje nam w tej Polsce.

  85. Gdyby Pan Redaktor niczego więcej w życiu nie dokonał prócz redagowania „Polityki” byłby to wystarczający powód do chwały. Wątpię mocno czy moje twierdzenie się ziści, czy Premiier Rzeczpospolitej odda Mu ostatnią posługę. Jednak i tak pozostanie w pamięci starych czytelników „Polityki”,

  86. Z „Polityką” Rakowskiego łączyło mnie bardzo wiele od pierwszych numerów tego pisma. I dlatego właśnie coraz mniej cenię obecną „Politykę”, a coraz bardziej ceniłem DZIS. I najwiekszym smutkiem napawa mnie myśl, że najprawdopodobniej po śmierci MFR zniknie z rynku także jego organ.Tak czy owak, był to wybitny, niezwykły człowiek i dziennikarz, który wiele dobrego zrobił dla Polski.

  87. Wielu moich szanownych adwersarzy lokujac sie na blogu Pana Passenta wierzy, ze dzieki temu sa blizej bijacego w jego piersiach serca, ktore lezy ideologicznie po lewej stronie.
    Otoz sa oni jak zwykle delikatnie mowiac robieni w konia a przelykanie tej oczywistej gorzkiej prawdy jest im ulatwiane przez operacje przemianowania definicji lewicowosci.
    Pan Daniel nie byl i nie jest lewicowcem.
    Nie sa nimi i nie byli iw wiekszasci przedstawiciele intelektualnych elit PRL-u.
    Sa to w wiekszasci ludzie o liberalnych pogladach obyczajowych i elitarystycznym podejsciu do sprawowania wladzy.
    Gdy Moskwa narzucala pewien system starali sie w jego ramach wykroic jak najwiecej dla siebie bo wedlug nich wladza, wplywy i pieniadze sa tym za co warto zaplacic elastycznoscia pogladow lub ich brakiem.
    Bezkrwawa rewolucja okraglego stolu dokonala sie gdyz ci, ktorzy mieli pod kontrola aparat panstwowy nigdy nie mysleli o ideach ale o karierach.
    Teraz idealisci na tym blogu grupuja sie z dzecieca naiwnoscia wokol ludzi symbolow przedefiniowujac lewicowosc jako anty pisowszczyzne i „wrazliwosc spoleczna”.
    Daje im to poczucie wyjatkowosci oraz przynaleznosci do moralnej i intelektualnej elity (wiec wciaz jak od zawsze chodzi tu jedynie o bycie lepszym niz reszta „chamstwa” na dole).

    Prawda wychodzi np. przy mianowaniu Obamy na lewicowca przez guru intelektualnego sierocinca – Pana Daniela Passenta.
    Abstrahuje juz calkowicie od „lewicowosci” sudo-arystokratycznej warsiawki PRL-u gdzie kabarety, Rodowicz w Porsche i rozebrane prywatki u czerwonego ksiecia stanowily realny „socjalizm” naszych lewicowcow…
    Otoz Obama lewicowym ma byc by umozliwic i ulatwic ich beznadziejna autentyczna milosc do Ameryki gdzie mozna byc panem…:
    Glownymi sponsorami „lewicowego” Obamy byly:
    Goldman Sachs
    JP Morgan Chase
    Citigroup
    GE
    Lockheed
    Exxon Mobiel etc – przemysl farmaceutyczny, zbrojeniowy, finanse.

    Jeszcze w styczniu Obama chwalil Reagana za wizje zmian spoleczenstwa Ameryki i w duzo wiekszym stopniu odnosil sie do wartosci chrzescijanskich niz McCain…
    Obama jak Czestochowy bronil praw obywateli do posiadania broni i zdecydowanie popieral kare smierci.
    Obama nie zamknie zadnej bazy wojskowej na swiecie a z Iraku ma zamiar wycofac oddzialy zbrojne pozostawiaja „pokojowe”… w kilkunastu bazach wybudowanych na kilkadziesiat lat.
    Obama zwiekszy sily zbrojne w Afganistanie i ma zamiar zaatakowac Pakistan jezeli uzasadni to interes USA.
    Jezeli chodzi o Izrael Obama jest bardziej prozydowski niz McCain a jego viceprezydent Baiden jest najbardziej prosyjonistycznym senatorem itd.

    Nie probuje udawac obroncy praw lewicy ale pragne by naiwni lewicowcy na tym blogu otworzyli oczy; ani ten co wyprowadzil sztandar ani naczelny publicysta nie sa lewicowi.
    Im bardziej obrastali tluszczykiem tym bardziej stawali sie oportunistycznie centrowi jak Krol z ostatniego sekretarza partii od spraw propagandy, ktory sie redaktorem prawicowego proamerykanskiego Wprost… w jedna noc – taka byla sila jego lewicowych przekonan…
    Jedyne co zostalo to strach przed autentyczna lewica i patriotyzmem – prawdziwe moglyby ich rozliczyc i obskubac z nabytych dobr.
    Dlatego ta naturalna niechec do populizmu i ruchow autentycznie demokratycznie oddolnych.
    To wszystko mogloby obnazyc ideologiczna pustke tej grupy.
    Jak pisal Zakowski to martwica raczej niz lewica – wiec moi drodzy spod sztandarow Lizaka nie ludzcie sie.
    Szukajcie lewicy nie w Polityce i u Pana Daniela ale w czytankach klasykow..

  88. No i macie swojego „lewicowego” z mianowania prezydenta Obame.
    Pierwszy wybrany do przyszlej administracji – najwazniejsza osoba
    „Chief of Staff” to Rahm Emanuel.
    Na lewicowca ma jedynie sluszne pochodzenie i byle obywatelstwo Izraela.
    Jest goracym zwolennikiem prawicowego Likudu i bylym ochotnikiem do walki z palestynskimi powstancami…
    Jak na lewicowca przystalo jest milionerem z Wall Street i goracym zwolennikiem wojny w Iraku.
    W swojej ksiazce „Wielkie Idee dla Ameryki” nawoluje do wzmocnienia obecnosci militarnej USA na swiecie i do stworzenia tzw. „kordonu” bezpieczenstwa stojacego na strazy interesow imperium dobra. (dodatkowe 100 000 oddzialow specjalnych).
    Jest zwolennikiem nekonserwatywnego idolo Petera Beinarta i proponuje podzial rol na arenie globalnej gdzie ONZ ma zajmowac sie pomoca socjalna i odbudowa a USA wraz z NATO tzw. „bezpieczenstwem”…czyli interwencjami militarnymi na obrzezach imperium.
    USA bedzie rozwalac tubylcow a reszta swiata sprzatac i finansowac odbudowe…

    Bedziecie mieli teraz lewicowego prezydenta, ktorego bedzie nalezalo kochac jezeli sie chce byc czescia kregu z certyfikatem Pana Passenta.

  89. Jak czytam to innych glosow niz barwne (bezbarwne) laurki tutaj nie toleruja. Nawet nie mam pretensji do administratora za wyciecie mojego tekstu. Wiadomo gdzie pisze.

    Zawsze mnie jednak dziwi dlaczego Obituriary musza byc takie ulizane. No po prostu Mieciu byl krysztal czlowiek. Wielki umysl (partii jednak nie zdolal uratowac), wspanialy patriota, a jakze, gdyby nie Solidarnosc sam by nam transformacje zafundowal i przeprowadzil przez wszystkie mielizny. A tak to ciagle nie jest to co ludzie oczekiwali. Bedzie na Go brakowac. Bez Niego cala polska pierestrojka moze sie zawalic. jak ktos wyzej napisal Czesc jego pamieci.

  90. Od 1960 jestem czytelnikiem Polityki.W czasie studiow w Leningradzie(1962-67)na zajeciach z przedmiotow politycznych czesto tlumaczylem artykuly Polityki,uzasadniajac tym, ze Polityka to prasowy organ KC PZPR… Np.profesor przedmiotu „Naukowy Komunizm”byl sekretarzem partii uczelni. Wlasnie on, bardzo czesto prosil o tlumaczenie ciekawych, wowczas kontrowersyjnych
    artykulow z Polityki. Niektore tezy artykulow byly drukowane w Zeszytach Uczelni jako material do dyskusji…Polityka zasiala zdrowe ziarna nie tylko na terenie Polski, ale rowniez na terenie calego bylego Zwiazku Radzieckiego…Polityka bezwzglednie miala wplyw na ksztaltowanie mojego swiatopogladu..Dla mnie osobiscie Pan MFRakowski byl politykiem wielkiego formatu.
    Polska poniosla ogromna strate.Odszedl na zawsze wielki polityczny autorytet, socjalista, patriota, dziennikarz…Czesc Jego Pamieci!!!

  91. eonia i mnimi tou(czesc jego pamieci po grecku)

  92. Wokol ludzi symboli (nie symbolow).

  93. Zasmuciła mnie wiadomość o śmierci Mieczyslawa Rakowskiego. „Politykę” zaczęłam czytać już jako nastolatka w latach PRL. Przewinęło sie przez nia wielu wspaniałych dziennikarzy. Mieczysław Rakowski pozostanie w mojej najlepszej pamięci, jako świetny dziennikarz, twórca „Polityki” i dobry polityk,któremu przyszło działac w trudnych czasach. Jego działalnośc tym jaśniej lśni na tle obecnej politycznej błazenady.
    Na swoim blogu równiez poświęciłam wspomnienie MFR.
    Cześc jego pamięci!

  94. Stefan…
    chyba wiele osób podpisałoby sie pod tym Twoim ostatnim zdaniem!
    Zaczynalismy od ostatniej strony – Bywalca, KTT i tak dalej.. 😉

  95. A ja zaczynalem od radia Wolna Europa, ktore Mieciu usilowal zagluszyc.

  96. Mimo isniejącej w Polsce cenzury w Polityce można bylo znależc ciekawe informacje i oceny czytane z uwagą nie tylko w Polsce. M.in. dzięki Polityce Polska postrzegana byla jako kraj stosunkowo liberalny
    „najweselszy barak w obozie.” Wiem coś o tym bo jako projektant obiektów górniczych jeżdziłem do prawie wszystkich krajów socjalistycznych i widziąłem zainteresowanie Polityką wśrod ludzi znających język polski – nawet w kompletnie odcietej od świata Korei Północnej.
    Obecnie nie ma w Polsce prasy wzbudzającej takie zainteresowanie na świecie. Dziennikarze piszą pod zamówienie swoich politycznych mocodawców i nie wychylają się. Prawdę o gruzińskiej awanturze można bylo przeczytać w prasie zagranicznej, ale nie w polskiej. Nikt poza zmarłym M.F Rakowskim nie wziął w obrone Gen. Jaruzelskiego, nawet Pan pisze tak jakoś ostrożnie i na okaglo.
    Polska postrzegana jest obecnie na świecie jako kraj ksenofobiczny i rasistowski.

  97. do JSN pisze:

    2008-11-08 o godz. 22:06
    Z Polityką, czyli z MFR zetknąłem się w 1960. Poniewaz czytam ja do dzis – więc ocena MFR jest jednoznacznie pozytywna (przed chwila przeczytalem bełkot Wildsztajna – ale po co cytowac błazna) – mialem znakomita gazete (znajomy kioskarz wyciagał spod lady w piatki – bo wtedy wychodził nowy numer)

    Na tych teczkach i malych nakladach polegal pradoks Polityki i politykow czasow juz zaprzeszlych. Stwarzano pozory dla paru wybranych, ktorzy ciedza sie po dzien dzisiejszy. Wybranych nabierano tak samo jak pozostalych.

    Z powazaniem.
    MA

  98. Pamięci
    >b>Mieczysława F. Rakowskiego
    wspaniałego człowieka, dziennikarza i polityka
    którego kochali przyjaciele i szanowała opozycja
    dedykuje tę wspaniałą romanzę o życiu i śmierci
    z chwilą serdecznej zadumy
    i z sercem pełnym smutku….
    http://www.youtube.com/watch?v=z51s-gXn49A
    >b>R.I.P.

  99. Poufne
    Towarzysz gen. broni Czesław Kiszczak
    Minister Spraw Wewnętrznych
    Na prośbę towarzysza MIECZYSLAWA RAKOWSKIEGO zwracam się z następującą sugestią: Krzysztof Wolicki regularnie publikuje w paryskim dzienniku “LeMatin” artykuły szkalujące zjadliwie polskie władze, pełne kłamstw i insynuacji. Jest to obywatel polski, zamieszkały w Warszawie. Ostatnio wytykałem mu publicznie ogłoszenie twierdzenia, że winę Grzegorza Piotrowskiego i innych zabójców ks. Jerzego Popiełuszki – przyp. G.M. pragnie się zatuszować, gdyż nie zostali oni oskarżeni o zabójstwo, lecz przestępstwo karane maksymalnie 15 latami więzienia.

    Uważamy, że trafne byłoby pociągnięcie go do odpowiedzialności sądowej za szkalowanie, ale tak, aby to było wyraziście nie za poglądy (aby nie czynić zeń męczennika) tylko za kłamstwa ewidentne i możliwe do udowodnienia. Sądzimy też, że tą właśnie metodą warto stosować możliwie szeroko. Jeżeli towarzysz minister podzieli tę sugestię, prosimy o wydanie dyspozycji zbadania publikacji Krzysztofa Wolickiego z punktu widzenia możliwości prawnych pociągnięcia go do odpowiedzialności sądowej.

    Jerzy Urban

  100. Było MU może lżej odchodzić gdy w swoim doskonałym miesięczniku DZIŚ , ostatnim z listopada, przeczytał tekst wystąpienia Profesora UJ Andrzeja Romanowskiego na uroczystości wręczenia nagrody „Kowadła” w krakowskiej Kuźnicy. Wystąpienie działacza Solidarności w lewicowej Kuźnicy jest ewenementem ostanich lat. Rodzajem manifestu dobrej woli i porozumienia Polaków, celu do którego Rakowski dążył przez całe życie. Doczekał ze strony przeciwnika politycznego, najwyższej klasy, Intelektualisty z UJ wygłoszonego w szczególnym miejscu w Krakowie, tam gdzie wiele razy bywał. Takst warty do zapoznania i zadumy. DZIŚ, listopad 08, niedostepny niestety na stronach internetowych. Zachęcam w imię pamięci po wielkim Polaku.

  101. Wyrazy współczucia. Odszedł Człowiek,który był sumieniem Lewicy i Wielkim Polakiem. Polityk nietuzinkowy, dbajacy o Polske a nie o własny interes.Tacy już teraz rzadko istnieją w naszym życiu politycznym. Był wzorem dla wielu. B. Dadura

  102. Mieczysław Rakowski przeżył swoje lata pracowicie i uczciwie.
    Zasłużył na wieczne odpoczywanie w spokoju
    Nie zostawił po sobie pustki.
    Pozostawił dwa pokolenia ludzi nieobojętnych, wychowanych na jego publicystyce i działaniach sprzyjającym otwartemu myśleniu.
    Zatem – nie cały umarł.
    Niech Go Dobry Bóg przyjmie do siebie na spokojną łakę.

  103. Andrzej Falicz,
    Dziękuję za przypomnienie Krzysztofa Wolickiego.
    Co zaś sie tyczy notatki, to świadczy ona pozytywnie o praworządności rządu Jaruzelskiego.
    A w kwestii lewicowości Naszego Gospodarza to nikt chyba, poza skrajną prawicą, złudzeń nie ma.
    Pozdrowienia, magrud

  104. Wielki żal i smutek….
    Był moim politycznym guru, a „Polityka” [od której jestem „uzależniony” od 1962 roku] – jego pomnikowym dokonaniem…..
    PS
    Kto to jest B. Wildstein???……..

  105. Do czytelniczek i czytelnikow POLITYKI,

    zachecam Panstwa celem porownania do lektury „Die Zeit”, Le NO. Nie idealizowalbym przy tym dokonan dziennikarek i dziennikarzy oraz redaktorek i redaktorow POLITYKI, co nie znaczy, ze nie warto jej czytac.
    Przykre jest rowniez, ze wielbicielki oraz wielbiciele kolorowych snow nie lubia, wrecz nie znosza podzialow czarno-bialych. Jednym glosem wolaja prawdopodobnie „za swoja molodoscia” ciagle jeszcze wierzac, ze nalezeli do grona wybranych i poinformowanych.
    Z powazaniem.
    MA

  106. Szanowne Blogowiczki,
    Szanowni Blogowicze,

    zachecam do lektury Leopolda Tyrmanda pt. „Fryzury Mieczysława Rakowskiego”.
    Z powazaniem.
    MA

  107. Alicja:
    KTT do stanu wojennego, ze swoja „Kuchnia Polska” byl w „Kulturze”, rowniez na ostatniej stronie (z A. Oseka, A. Malachowskim i B. Tomaszewskim). Do „Polityki” przeszedl w stanie wojennym, po wznowieniu wydawania jej. „Kultura” zostala zawieszona po stanie wojennym. Bywalec, czyli M. Radgowski pisal w „Poityce” do stanu wojennego, potem mial felieton albo w „Zwierciadle” albo w „Kobiecie i zyciu”. Stan wojenny przemieszal nieco talie. Na ostatniej stronie, u gory byl zawsze D. Passent, potem po przemeblowaniu doszli do niego KTT i R.M. Gronski, „czlowiek lewicy”, jak sam sie reklamowal. To jezeli chodzi o duzy format, jeszcze z „Proletariusze wszystkich krajow laczcie sie” w winiecie i Orderem Odrodzenia Polski.
    Pozdrawiam

  108. Ze swojej młodości w PRL-u najlepiej pamiętam młodość. Zaś Rakowskiego? Hm, mówili na niego “Frak”, chyba dlatego, że nosił frak, ale nie mam pewności. O polityce z nim nie rozmawiałem, w redakcji nie bywałem, na salony nie zaglądałem, Mazury mnie nie pociągały, na wiecu byłem tylko raz, ale ZOMO go rozgoniło, kolacje jadałem sam jeśli nie grałem w brydża. A jednak, gdy sięgnę pamięcią głębiej, z Rakowskim rozmawiałem o polityce – za pośrednictwem tego słynnego pisma, które budował sobie jako pomnik. Drugi pomnik – Jego “Dzienniki 58-90” też czytałem, strasznie męcząca literatura, wolę już do niej nie wracać. Krótko mówiąc, do socjalizmu mnie nie przekonał. Hm, gdybym wiedział, że odpowiada na wszystkie listy, to bym napisał do Niego. Ale czy znaleźlibyśmy wspólny język? Nie neguję Jego zasług dla ulżenia doli “gospodarzy socjalistycznego kraju” z naciskiem na “inteligencję pracującą”, w podtrzymywaniu ich na duchu i podtrzymywaniu ducha, ani w ukierunkowaniu Polski na nowe tory. Był patriotą zatem. Patriotą można być na wiele sposobów, jeśli ktoś ma wątpliwości. Z drugiej strony, równie szlachetne ludziska budują Mu trzeci pomnik. Umieszczają różne napisy na cokole: “Ustrój, w którym ludzie takiej uczciwości i takiego intelektu mogli dojść na sam szczyt nie mógł być z gruntu zły”. Prosto do tego gruntu sadzą świeże kwiatki. W gruncie rzeczy mnie nie przeszkadza, gdzie rosną kwiatki.

  109. Mysle, albo przynajmniej mam nadzieje, ze w intencij MFR i gospodarza blogu bedzie, zebysmy (jak powiedzial Adas Michnik) dalej gegali. A wiec odwaze sie zaraic.
    Ostatnie wystapienie sejmowe posla Artura Gorskiego (autor idei koronowania Jezusa Chrystusa na Krola Polski) jest potwierdzeniem mojej tezy, ze prawdziwy polski katolik nie moze byc rownoczesnie chrzescjaninem.
    Mam coraz wieksze obawy, ze ktos w Palacu Prezydenckim czyta moje wpisy na blogu. Przed kilkoma tygodniami napisalem, ze Prezydent jezdzi tylko do stolic w ktorych mu przyklaskuja i obwieszaja go orderami (Wilno, Kijow, Tbilisi i od nowa), to Pan Prezydent zaczal jezdzic do Brukseli. Moje stwierdzenie z ubieglego tygodnia, ze Polakom z „tarczy” pozostanie tylko oredzie prezydenckie, zostalo takze natychmiast zdementowane przez ministra Kownackiego. Niechce byc wspolodpowiedzialny za polityke Palacu Prezydenckiego. Mialy by jednak moje obawy, w tej jakze waznej dla mnie sprawie, byc nieuzasadnione, to prosze pana ministra o dementi.

    P.S. Niewlasciwa lektura juz raz doprowadzila do zaburzen zoladkowych u Pana Prezydenta (TAZ, a sraczka ). Polecam lekkostrawna lekture w rodzaju „Gazety Polskiej”.

  110. Czerwoni karierowicze przekręceni na demokrację

    Pański świat, Drogi Panie Pielnia, rzeczywiście odwraca się do góry nogami, niczym malarska drabina. Przy czym Pan zawsze pozostaje w jego centrum. Świadczy to o pańskiej wyjątkowości, uniwersalizmie i szczególnej umiejętności adaptacyjnej. Dobrze byłoby, żeby to szerokie masy posiadały pańskie uzdolnienia transformacyjne. Niestety, w stadium ostrej walki politycznej nie może i być mowy o takim zbiorowym dokonywaniu wolty polityczno-intelektualnej. Dostępna ona była tylko nielicznym jak Geremek, Kwaśniewski, Miller, Król i paru innych pomniejszych książąt,a także Jaruzelski, MF Rakowski i Kiszczak .Oni potrafili wykorzystać dyktaturę proletariatu dla osiągnięcia osobistej wolności, pluralizmu i demokracji. Dlatego z moralnego punktu widzenia znacznie wyżej oceniam ich przeciwników politycznych takich jak Michnik i Kuroń kontynuujących pryncypialnie linię docentów marcowych, acz wcale mi ona nie odpowiadała.

    Przyznam, że ja nie wiem co kuma Stychowski a czego on pojąć nie może. Na pewno jednak daje on wyraz w nieeleganckiej formie, swego protestu przeciwko ludziom o daleko posuniętym uniwersalizmie i umiejętności adaptacyjnej, w każdym uwarunkowaniach, co jest ponoć przejawem swoistej inteligencji. Przy czym tego rodzaju inteligencja odchodząca od pryncypiów dla zachowania własnych pożytków może być również nazwana cwaniactwem. Dlatego w pańskim sporze z Panem Stychowskim dopuszczam, że miał on rację w warstwie merytorycznej, natomiast strona formalna, czyli kwestia opakowania była niedopuszczalną. Nie może być w ten sposób, że wydawałoby się w istotnym sporze politycznym dopuszczamy chwyty poniżej pasa i moralną wolnoamerykankę. To co tolerujemy u kiziorów pod budką z piwem jest niedopuszczalnym wśród ludzi aspirujących do pewnych ambicji.

    Obecnie najczęściej pseudolewicowcy zamazują klasowy charakter wzmagających się konfliktów społecznych. Otóż ich zdaniem nie ma problemów na linii pracodawca-pracobiorca i nie ma sprzeczności między pracą i kapitałem. Podstawowa sprzeczność, ich zdaniem. zawiera się między mądrością i głupotą, którymi to cechami obdarza Pan Bóg. I w ten oto sposób zostaje konflikt zamknięty. To Najwyższy tak ułożył stosunki społeczne, że są mądrzy i głupi. On też chce żeby mądrzy rządzili, a głupi byli rządzonymi. W ten sposób przy pomocy sofizmatycznego populizmu i kościelnych dogmatów zakłada się brutalnie cugle najsłabszym grupom społecznym, które płacą potworne koszta nobilitacji ochlokratów. Według ich błyskotliwej koncepcji to mądrzy w demokracji zostają Prezydentami i Premierami, Ministrami i Dyrektorami, no a głupcy wiadoma sprawa pozostają na bezrobociu. Zaś w życiu jest jakby na opak, bezrobotni doskonale sobie radzą by jakoś przeżyć swą nędzę grzebiąc w śmietnikach. Natomiast ci mądrzy grzebiąc najczęściej w cudzym lub państwowym kapitale ukazując w całej okazałości swą nędzę profesjonalną i moralną degrengoladę.
    A miało być tak, psiakrew ,solidarnie.

    Głupiec jest oczywiście głupi, nasycony chamstwem, prymitywizmem i agresją ,atakując zwykle z furią i pianą na ustach kulturalnie broniącego sie mądrego, najczęściej liberała i posiadacza, któremu współczuć należy z powodu czynionych mu wstrętów i przykrości, strajków i protestów. Teraz juz wszyscy wiedzą kto to są ci głupcy. To przecież ta niedorobiona czerwona hołota. A przecież panowie łaskawie pracę dają. Rzeczywiście dają głodowe stawki, a nie pracę, ponieważ pracę wykonuje i sprzedaje robotnik kapitaliście. Wielkość zaś stawek za pracę obraca się wokół poziomu niezbędnego na odtworzenie biologicznych sił robotnika.

    Bardzo ostry atak przeprowadza również Falicz na PRL-owskie elity. Na wstępie realizuje on akcję zrażania wszystkim lewicowym blogowiczom Redaktora Passenta odkrywając, że Serce Gospodarza jego zdaniem leży po ideologicznie lewej stronie, acz on zapewne wolałby żeby leżało po prawej stronie. Wskazać należy na wstępie, że swoje ostre dysputy eksponuje on w miejscu i czasie przeznaczonym dla śmierci,wspomnień,szacunku i milczenia. Jak więc zauważamy skrajna prawica nie uszanuje niczego, łącznie z odejściem. Ta bardzo przykre i smutne.

    Domniemywa onże szlachetnie urodzony Falicz, że Passent robi nas wszystkich w konia swoją urojoną lewicowością i jej zagmatwaniem definicyjnym. Imputuje nam zatem, że należymy do stadniny Passenta, której on przewodzi wskazując drogi na żerowiska swego tabunu. Nie powiem, ja się zupełnie sympatycznie czuje w tej stadninie rasowych ogierów i Pań. Pan Passent mnie nie definiuje, łatek nie przypina i nie cenzuruje, między Bogiem a prawdą to jednego złego słowa w mój adres nie wypowiedział. A z tego co obserwuję, to i innym znarowionym ogierom pozwala na swobodę rżenia i wierzgania obejmując swą opieką i życzliwym słowem pozostałe kucyki. Nieprawdaż, Panie Falicz?

    Nie będę wchodził w intencje Falicza i daleki jestem od definiowania politycznych skłonności Pana Passenta. Interesują one mnie o tyle o ile przeszkadzają Faliczowi. Przekonuje mnie warsztat literacki autora, jego doświadczenie, lotność pióra i skojarzeń oraz celność porównań, a także delikatna ironia i sarkazm znamionujące błyskotliwą inteligencję w aureoli wysokiej kultury osobistej i taktu. Nie przypominam sobie by Passent wobec kogokolwiek zachował się nie korekt, natomiast w jego stronę często kierowano zawstydzające inwektywy. To m. in. stanowi o różnicy klasy lub kilku poziomów.

    Po przeprowadzeniu wstępnego bombardowania i stwierdzeniu, że Pan Daniel nigdy nie był lewicowcem następuje frontalny atak na elity PRL-u. Uważam, że objawienie nam, iż większość elit peerelowskich nigdy nie była lewicowcami jest zbyt daleko posuniętym chciejstwem dla zdyskontowania dla rozbijackiej roboty wobec lewicy. My często nasze obserwacje wywodzimy z najbliższego nam kręgu rodziny i znajomych, co nie zawsze jest adekwatnym wobec rzeczywistego układu. Fakt, że w czyjejś rodzinie byli uczestnicy rewolucji Październikowej a później zdradzili jej idee, nie musi oznaczać ich fałszywości. Stąd nie upoważnia to do budowania na tej bazie zbyt daleko idących wywodów. Gdyby tak było w istocie jak konfabuluje Falicz, wówczas nigdy nie mielibyśmy do czynienia z ogromnym skokiem cywilizacyjnym wobec zacofanej II RP, do których tradycji patriotyzmu burżuazyjnego ale także wzorcowego zaścianka i Ciemnogrodu obecnie odwołują się elity demokratyczne, których wartość znamy doskonale obserwując je szokujących spektaklach organizowanych przez kapitalistyczne i często obce nam, i nie zawsze przyjazne media.

    Są to według Pana Falicza: „… w większości ludzie o liberalnych poglądach obyczajowych i elitarystycznym podejściu do sprawowania władzy.”
    Dziwnym mi się wydaje, kiedy zakazany liberał tym epitetem określa niektórych lewicowców, przypuszczam z kompanii Kwaśniewskiego. Wydawać by się mogło, że jeśli liberał tym mianem określi innego człowieka to winno go to pozytywnie wyróżniać i nobilitować. Niestety, okazuje się, że mamy liberałów tych szlachetnych jak Pan Falicz albo i Tusk oraz tych malowanych jak obecna lewica motająca się śmiertelnie w obecnym układzie burżuazyjnej władzy. Przy czym ta lewica nie prezentuje liberalnych poglądów politycznych, no bo zupełnie słusznie albo się jest lewicowcem albo prawicowcem. Nie można być trochę socjalistą i trochę kapitalistą. Takie podejście wzajemnie się wyklucza. Zauważamy to wyraziście w nowej Polsce, gdzie lewicy odbiera się bazę materialną przenosząc ją na prawicę. Śmiesznym wydawać się może pogląd kiedy Kwaśniewski odbierał świadczenia socjalne, pracę, dach nad głową i nadzieję najsłabszym i twierdził , że on reprezentował ich interesy. On po prostu w najzwyklejszy sposób zdradził interesy biedoty wyzuwając ją nawet z formalnego prawa własności, budował struktury kapitałowe żywiące się pokarmem nie jemu przynależnym. Budował państwo przyjazne kapitalistom a wrogie biedocie.

    W swym ataku na lewicę Falicz używa eufemistycznego określenia „ludzie o liberalnych poglądach obyczajowych”.Wynika to z faktu jak dowiedliśmy, że lewica nie może być liberalna, ponieważ takie kojarzenie stanowi absurd logiczno-polityczny. Natomiast łatkę przypiąć można, dlaczego nie? Więc przypina on lewicy kwaśniewskiej etykietkę ” ludzie o liberalnych poglądach obyczajowych i elitarystycznym podejściu do sprawowania władzy”.Oznacza to mniej więcej tyle, że ludzie Kwaśniewskiego, w gruncie rzeczy prawicowcy,byli niemoralni, rozpasani, egoistyczni, zachłanni, zdradzili swój elektorat. I obawiam się, że w takiej ocenie tej pseudolewicy lub lewicy burżuazyjnej a la Kwach, Pan Falicz może mieć sporo racji.
    Pozostaje jeszcze do przeanalizowania kwestia elitarystycznego podejścia w zakresie sprawowania władzy. Niezbyt jasno wyklarowano nam na jakiej bazie ów elitaryzm został osadzony, czy na zasadzie narodowościowej, czy opartej o rzeczywiste kwalifikacje zawodowe i wykształcenie, czy podstawę stanowił nepotyzm. Obawiam się,że to wszystkie te elementy miały miejsce ale nie tylko na lewicy lecz głównie na prawicy. Jak wiadomo od nepotyzmu specjalistą był PSL. Bardzo niską jakością kadr wyróżniał się PiS. A czynnik narodowościowy bardzo dużą rolę odgrywał w PO i SLD, nie wskazując precyzyjnie palcem, by nie posądzonym o antysemityzm. Zresztą wystarczy dokonać analizy składów personalnych minionych rządów.

    Obsesyjne postrzeganie Moskwy jako inspiratora wszystkich nieszczęść świadczy o pewnego rodzaju skrzywieniu politycznym i braku znajomości historii, przynajmniej tej współczesnej. Jeszcze do niedawna funkcjonowały dwa centra światowej władzy,które ponosiły odpowiedzialność za bezpieczeństwo naszego globu. Trzeba przyznać, że w tym dwubiegunowym układzie świat sobie funkcjonował zupełnie przyzwoicie i bez większych konfliktów. A jeśli i były one inspirowane to nie przez ZSRR. Wyłączenie z gry ZSRR spowodowało rozpasaną politykę ekspansji USA wobec krajów dysponujących źródłami zasobów naturalnych. W związku z powyższym powiedzmy sobie jasno, stan bezpieczeństwa militarnego pod egidą USA uległ wyraźnemu pogorszeniu. A biorąc pod uwagę inicjację światowego kryzysu finansowego i gospodarczego USA wyraźnie nie potrafią sprostać odpowiedzialnemu zadaniu światowego lidera, pewnie z braku konkurencji.

    Jest sprawą dość oczywistą, że najłatwiej jest zrzucić odpowiedzialność, za wszystkie prawicowe niedołęstwa, nieudolności, brak kompetencji, na lewicę. A któż to parł bezwzględnie do zmian, lewica czy ‚Solidarność”.Stąd podoba się czy też nie „S” musi wziąć odpowiedzialność za efekty swoich rojeń i majaczeń , ponieważ ona wiedziała lepiej i spełniła swoje marzenia. Oczywiście najsympatyczniej byłoby gdybyście mogli teraz wszystkich wykształconych czerwonych wysłać na Sybir a swoimi cymbałami po podstawówce i po KUL-u obsadzić węzłowe ogniwa państwa. Wówczas moglibyście w pełni skonsumować swoje dziesięcioletnie leżenie na dachach strajkujących zakładów pracy.

    Nie bez kozery rozczarowany Rakowski, w kontekście procesu kryminalnego jaki IPN urządził Jaruzelskiemu,czując się współodpowiedzialnym za wprowadzenie waszej koślawej demokracji powiedział, że wprost dyszycie nienawiścią i chęcią zemsty za brak komfortu bezdyskusyjnego zwycięstwa, ponieważ to komuniści przynieśli wam na talerzu zwycięstwo i oddali władzę, dysponując jej atrybutami do końca. Nawet w czasie stanu wojennego umieszczając was w ośrodkach wypoczynkowych KC PZPR, ośmieszyli tę całą „Solidarność” i skompromitowali ją możliwością płodzenia tam dzieci i popijanie sobie wódeczek w asyście najwyższych dostojników SB.A fuj, zgiń, przepadnij , maro nieczysta. Nawet porządnie nie potraficie odebrać świadczeń socjalnych najwyższej rangi esbekom. Pewnie rączka rączkę myje.

    Wyjaśnić tutaj należy, że próby przedefiniowania pojęcia lewicowości stanowią liberalną specjalność kapitalistycznego domu. W końcu to wam zależy na utopieniu lewicy w swoim worze i przejęcie jej po znajdującym się w agonii SLD. Jest to silny i zwarty elektorat, na którym można polegać, nie to co jakieś tam rozwichrzone i rozwydrzone prawicowe opcje ustawiane na rozbijanie państwa,prawa i społeczeństwa. Na razie ten lewicowy i zdegustowany elektorat stanął z bronią u nogi i czeka na swojego Mojżesza. Ci ludzie nie zdradzają dla pieniędzy, ponieważ mają inny system wartości społecznych.

    Zgadzam się z Panem Faliczem, że wielu tzw. lewicowców usiadło okrakiem na barykadzie i obrosło miłym tłuszczykiem. Dzięki ich oportunizmowi stała się w Polsce możliwa transformacja. Przedtem w dłoni krzepko dzierżyli czerwony sztandar komunizmu,a dzisiaj z nie mniejszym oddaniem wznoszą niebieską flagę ze złotymi gwiazdami. Taka już ich druga natura, lubią nosić sztandary i śpiewać podniosłe pieśni, całe szczęście, że nie marszowe.

    W odniesieniu do wyborów Prezydenta-elekta wypowiadałem się szeroko w poprzednim poście. Nie ma żadnych przesłanek by uważać Obamę za lewicowca, bowiem to nie lewica decyduje w USA o wyborze Prezydenta, ponieważ takiej praktycznie tam nie ma. Są dwie partie stricte burżuazyjne z drobnymi odcieniami i one decydują kto zostanie Prezydentem. Infantylna wizja Busha rozpadła się niczym domek z kart, ale przemysł militarno-naftowy dyktujący warunki pozostał. I on ze względów na własny interes postanowił zainwestować w nową postać w odróżnieniu od skompromitowanej opcji. Obama niczym się będzie różnił od swoich poprzedników za wyłączeniem kosmetycznych różnic. A gdyby nawet chciał to doradcy przypomną mu historię Kennedyego. Czyli władza pozostanie tam gdzie była.

    Naiwnym jest również ze strony Polski czynienie sobie szczególnego rodzaju nadziei na łaskawość i wspaniałomyślność Ameryki pod nowym przywództwem. W polityce sentymentów nie ma. Dlatego za wyjątkowo naiwne uważam okazywanie szalonej miłości Ameryce a za szczególnie głupie okazywanie wręcz zwierzęcej nienawiści Rosji. USA nam za te płomienne uczucia nie podziękują, a Rosja zapamięta. Szukanie wrogów dla Polski uważam za działanie niezgodne z polską racja stanu. Amerykanie jeszcze długo tarczy antyrakietowej nie zbudują w Redzikowie a Rosjanie na dniach postawią swoje Iskandery w Kalininigradzie. Cała Europa, poza paczką Sikorskiego twierdzi, że lepiej jest żyć z abstrakcyjnymi rakietami irańskimi aniżeli z realnymi rakietami rosyjskimi mającymi w swoim zasięgu całą Polskę,Czechy i wschodnie Niemcy.

    Nie chce się używać gorzkich słów pod adresem polskiej prawicy i rządzących ale jakoś same cisną się one na usta. Może wypadałoby, żeby ona pozamykała swe niewyparzone kacze i donaldowe dzioby. Jak na razie same afronty są kierowane pod adresem Prezydenta USA..Sikorski spostponował Obamę składając osobistą wizytę Mc Cainowi pomijając Obamę, i to ma być polityk wielkiej klasy?Jak się nie zna na elementarnej grzeczności to cóż tutaj mówić o polityce zagranicznej. Z Kancelarii Prezydenta nadeszła wiadomość, że Obama już nam stawia rakiety w Redzikowie, co natychmiast zostało zdementowane przez Ambasadora USA. W Sejmie niejaki Górski ogłasza wszem i wobec, że wybór Obamy to upadek cywilizacji białego człowieka. Ja nie jestem apologetą USA i jestem przeciwnikiem epitetów ale to co zaprezentowali nasi reprezentanci jest wieżą Eiffla politycznego chamstwa. Tym ludziom nie wolno nawet pozwalać kury prowadzać na stronę jak powiadał prześwietnej pamięci Marszałek.

    No i ostatnia sprawa jaka mnie w tych dniach zaabsorbowała, by mnie ogłupić z kretesem. Na procesie Jaruzelskiego odsądzano od czci i wiary Generała i PRL pomawiając go o kierownictwo jakimś przestępczym związkiem zbrojnym, który w normalnych cywilizowanych krajach armią się nazywa. Pomawiano nieszczęsny PRL o wszystko co najgorsze,z pominięciem tego co najlepsze. O ile pamiętam z radosnej twórczości „Solidarności” to w PRL-u mordowano,niszczono,grabiono i czynili to wszystko czerwoni przestępcy z moskiewskiego nadania. Dzisiaj oczy wytrzeszczam i uszy nadstawiam, bo słyszę propagandowe zawołania o obchodach 90 rocznicy niepodległości Polski. Proszę łaskawych panów to zniewolona Polska komunistyczna z nagła stała się wolną i niepodległą Polską wyzwoloną przez Polskie Wojsko ze wschodu w 1945 roku? No rzecz niebywała! W końcu zdecydujcie się drodzy panowie, czy ten żołnierz z orzełkiem na czapce bez korony zniewalał czy wyzwalał? Nawet jeśli zmądrzejecie to i tak na wasze polityczne bachanalia nie pójdę, ponieważ kompletnie wam nie ufam.

    Z okazji nadchodzącego święta złóżcie panowie modlitwy o pomyślność dla narodu, bo o rozum jest już dla was za późno.

  111. @PA2155: Bywalec to pan Passent.

  112. Zamykamy komunistyczny okres.

    Towarzysze z KC PZPR na zawsze odchodza do historii.
    Przedstawiciele proletariatu i sowieckiej okupacji – tragiczni ludzie.
    Lepiej milczec.

    P.S.
    Kondolencje dla pana Passenta.

    Slawomirski

  113. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jakos to bractwo trzeba pogodzic – prawda? http://www.prawica.net/node/7771

  114. Szanowny Panie Lizak faktycznie smierc Mieczyslawa Rakowskiego zwrocila mnie w kierunku oceny ideologicznych przeslanek dzialania tzw. elit „lewicowych”.
    Trudno sie nie zgodzic z faktem, ze Mieczyslaw Rakowski stworzyl pierwsze faktyczne i konkretne podstawy prawne (spolki nomenklaturowe, ustawa o prowadzeniu dzialanosci gospodarczej), ktore w efekcie pomogly rozsadzi ( w duzej mierze) PRL.
    Byc moze jestem prawicowcem (?) i z mojego punktu widzenia wydajesz sie uwazac, ze powinienem bic za to brawo swietej pamieci zmarlemu.
    Przeciez to on rowniez wyprowadzil sztandar.
    „rozmodlone prostaczki” PIS-u i i Wilczki PO.
    Rakowski, Passent, Urban to jaknajbardziej burzuazja w pelnym tego slowa znaczeniu i takimi w normalnych warunkach z odwaga powinni byc.
    Jedyne co zarzucam tej formacji to falsz – reszta jest mi obojetna.
    Skoro moga „kochac” Obame to z lewica maja tyle wspolnego co i ja ale powiedzmy sobie otwarcie – nie sa tym kogo dla celow otumanienia ludu udaja.
    I to wszystko.

  115. Może prosto i tak normalnie, ale pozostanie pustka. Chyba nie ma takiej siły, która może zmieść każdego, ale zmiata. Tak chyba musi być, dlatego może prosto wyrażę spodziewaną pustkę, ponieważ nie ma już tego Listonosza, który chciał zawsze łączyć.
    Skaldowie właśnie tak nucili „Ludzie zejdźcie z drogi bo Listonosz jedzie
    może ktoś na ten list czeka kilka długich lat dostanie go właśnie dziś”. „Polityka” pozostała, ale zabrakło M.F.R., może w racjonalnym postępowaniu w/g Jego myśli zaistnieje w przyszłości normalna Polska.

  116. Pare zdan mi zjadlo…
    Chodzi mi Panie Lizak oto, ze ta formacja intelektualnych elit „lewicy” chetnie by usiadla na naturalnym dla niej miejscu uprzywilejowanej burzuazji ale rozsiadli sie tam juz inni
    Nawet juz im BARDZIEJ religijnymi niz PIS i PO byc nie wypada chociaz pierscien caluja i chcieliby o czym miedzy wierszami wspomina nasz gospodarz sugerujac wielka role religi w petryfikowaniu podzialow spolecznych na uprzywilejowana burzuazje (toz to oni) i plebs.

    Ilu jest robotnikow i chlopow na tym forum popierajacych Pana Passenta?…

    Najlepszym przykladem reprezentacji interesow klasy robotniczej byla „rozmowa” Pana Rakowskiego ze stoczniowcami w 1983.
    Nienawisc i obopolna pogarda…natomiast w klubie kapitalu i zabrazowialej sloneczkiem Majorki burzuazji od Batorego – Rakowski zebral burze braw-
    Progresywny socjalista brawo brawo napijmy sie szampana…
    Oni nie tworzyli zdobyczy PRL – tworzyli je zwyczajni ludzie pracy tak jak dzialo sie to na calym swiecie i w calym okresie powojennym gdzie Europa dokonala skoku znacznie skuteczniej tam gdzie nie bylo ambitnych „lewicowych” ludzi wladzy i biurokracji socjalistycznej.

    I znowu jedyna rzecza jaka mam do zarzucenia to falsz, zaklamywanie historii i parcie na wladze za wszelka cene.
    A, ze pomogli rozwalic PRL gdzie oczywiscie jako ludzie wladzy nie mogli miec wszystkich tych luksusow jakie powiedzmy paryskie elity…to naturalnie ludzkie – ale po co to udawanie, ze sie jest lewica kochajaca Obame…to kpina ?

  117. Posłałam przyjaciółce w USA link do wypowiedzi Pana Andrzeja Falicza. Otrzymałam prywatną odpowiedź, jednak na moją prośbę pozwoliła ją tu zamieścić, za co bardzo z tego miejsca dziękuję. Oto wypowiedź przyjaciółki:

    „Przeczytalam Twoj link do wypowiedzi Andrzeja Falicza u red.Passenta. To wszystko jest okropnie skrzywione, ze wlasciwie nie wiadomo od czego zaczac. Odpowiadanie szczegolowo jest oczywiscie mozliwe, ale to dluga praca. Rahm Emmanuel jest w bardziej umiarkowanym, clintonowskich skrzydle Partii Demokratycznej, i nie jest moim osobistym ulubiencem, ale jest skuteczny. Gdy Clinton wygral, Republikanie w Kongresie skutecznie zaczeli blokowac np. wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Obama boi sie powtorki, i postawil na Emmanuela za skutecznosc. Doradcow ekonomicznych ma pierwszej klasy. Pani Clinton, i Republikanie siedza w kieszeni lobbystow, a Obama – nie, bo glownie jego kampania byla finansowana przez pojedynczych ludzi, dajacych po 25 dolarow na internecie. Zapowiedzial bral bylych lobbystow w swojej administracji (sprawa dosc trudna, bo prawie wszyscy a Waszyngtonie sie tym od czasu do czasu zajmowali;, sa tez np. lobbysci na rzecz
    ochrony srodowiska czy najubozszych). Polemika z Faliczem jest trudna, bo on specjalnie odpowiednia przeinacza fakty, wiec wymagalaby duzego poswiecenia, zeby detalicznie kazde przeinaczenie wytlumaczyc. A i tak sie go nie przekona, bo on jest propagandysta drugiej strony.”

  118. Marzę by Lizak wygłosił mowę na moim pogrzebie. Nie szkodzi, że mnie nie zna, może opowiadać nawet o pogodzie:)

  119. Zainteresowanym ten – http://wyborcza.pl/1,75968,5901079,Rakowski_w_Marcu_pokazal_klase.html i linkowany pod nim tekst Osęki. Może MFR nie powiedział jeszcze ostatniego słowa?

  120. Wysłałam link do komentarza Pana Andrzeja Falicza przyjaciółce w USA i dostałam w tej sprawie od Niej list, a następnie nawet zgodę na jego tu opublikowanie, za co oczywiście przyjaciółce serdecznie dziękuję. Oto Jej komentarz:

    „Przeczytalam Twoj link do wypowiedzi Andrzeja Falicza u red.Passenta. To wszystko jest okropnie skrzywione, ze wlasciwie nie wiadomo od czego zaczac. Odpowiadanie szczegolowo jest oczywiscie mozliwe, ale to dluga praca. Rahm Emmanuel jest w bardziej umiarkowanym, clintonowskich skrzydle Partii Demokratycznej, i nie jest moim osobistym ulubiencem, ale jest skuteczny. Gdy Clinton wygral, Republikanie w Kongresie skutecznie zaczeli blokowac np. wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Obama boi sie powtorki, i postawil na Emmanuela za skutecznosc. Doradcow ekonomicznych ma pierwszej klasy. Pani Clinton, i Republikanie siedza w kieszeni lobbystow, a Obama – nie, bo glownie jego kampania byla finansowana przez pojedynczych ludzi, dajacych po 25 dolarow na internecie. Zapowiedzial bral bylych lobbystow w swojej administracji (sprawa dosc trudna, bo prawie wszyscy a Waszyngtonie sie tym od czasu do czasu zajmowali;, sa tez np. lobbysci na rzecz
    ochrony srodowiska czy najubozszych). Polemika z Faliczem jest trudna, bo on specjalnie odpowiednia przeinacza fakty, wiec wymagalaby duzego poswiecenia, zeby detalicznie kazde przeinaczenie wytlumaczyc. A i tak sie go nie przekona, bo on jest propagandysta drugiej strony.”

  121. Szanowny Panie Lizaku.
    Pisze tym razem z pracy walczac ze zglodniala hydra kapitalizmu najporeczniejsza bronia pracownika najemnego – nierobstwem i marnotrawstwem – w ten oto sposob walczac z kapitalem mam nadzieje staje Ci sie duchowo bliski…
    Wykaz mi lewicowe zdobycze SLD w okresie po 89-tym…i sprobujmy je zbalansowac z prawicowymi osiagnieciami tej partii.
    Ciekawe co oprocz ogonow historycznych w postaci udzialu we wladzach PRL-u i korzystaniu z siermieznych bo „ludowych” ale jednak korzysci – pozostanie.
    Mozesz na „lewicowych” blogach znalezc ogniste obrony UB-ekow, sedziow lub lekarzy (co to nie biora…podobno) ale ile rownie walecznych i zaangazowanych polemik w obronie robociarzy
    czy pracownikow PGR-ow?…

    Kawiorowa „Lewica” Rakowskiego, Kwasniewskiego, Urbana, Passenta to jedynie falszywa przykrywka naturalny burzuazyjnych interesow klasy- dzieki PRL-owskim wplywom – dzis rowniez uprzywilejowanej.
    Roznice sa jedynie w taniej frazeologii, ktora stosuje sie jak zabiegu marketingowego by sprzedac INNY rodzaj mydla.
    Inna roznica jest to, ze jedni mowia gdzie ich interesy leza a drudzy jak zwykle zgodnie z PRL-owska tradycja robia jedno a mowia drugie.

    Swietej Pamieci Mieczyslaw Rakowski byl np. wielce chwalony przez…Korwina Mikke – ktory bynbajmniej nie jest lewicowcem.
    I niech tak bedzie!
    Ale po co ta lewica?
    Mogliby powiedziec: my nigdy tej calej komuny nie lubilismy ale to byl jedyny sposob by kupic wloskie buty, mieszkac na Saskiej Kepie i jezdzic Czajka…

    Bo, ze sie kosciola za bardzo nie lubi, bo sie za to lubi pedalow i mniejszosci?
    To przeciez typowe liberalne poglady wyrafinowanej i sytej burzuazji.
    Jak lekcje jedzenia bezy prowadzone przez „lewicowa” ksiezniczke Jolante.
    Naprawde lewicowy to jest przy nich Ksiadz Rydzyk od moherow.

  122. Jeżeli można byłoby powiedzieć, że jest jakaś ludzka twarz PRL-u, to bez wątpienia byłaby to twarz MFR, dziękuję, że był, dziękuję za „Politykę”.

  123. Zapomnialbym dodac, ze kawiorowy lewicowiec obok sedziow, lekarzy i ubekow broni glownie „autorytety”…o klasie robotniczej czytal, ze podobno jest, ale coraz mniej….

  124. Lizak 18.06
    Mam tzw. mieszane uczucia. Czasami ( tak jak dzisiaj) podpisał bym się pod każdym akapitem twojego postu, a czasami wkurzasz mnie maksymalnie. Pisz jak najwięcej, ale badż bardziej zwięzły . O Beni Krzyku Babel pisał ” on mówi mało, ale on mówi smacznie”.

    Pa 2155
    Michał Radgowski pisał wspaniałe felietony, które miały nadtytuł „Zamiast felietonu”, podpisywał się nazwiskiem. Natomiast Bywalec od samego początku był Danielem Passentem i wiedziała o tym cała „warszawka”, włącznie z miłośnikami Kabaretu pod Egidą.

  125. Co mowil „prawdziwy lewicowiec” o siagnieciach Lewicy:

    „W ciągu ostatnich 15 lat lewica rządziła dwukrotnie – najpierw w latach 1993–97 oraz od roku 2001 do dziś. Mieliśmy także swój udział w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, gdzie jednak ton nadawali inni. Mimo to ludzie PZPR i SdRP współpracowali przy wprowadzaniu trudnych reform. Należy to zapisać na plus tworzącej się wówczas nowej lewicy. W żadnym momencie nie dążyliśmy do przywrócenia starego systemu i dawnych praktyk.

    Szczególnie udany był pierwszy okres rządów SLD. Lewica pokazała wówczas, że naprawdę się zmieniła i nie był to żaden pozór. Kontynuowaliśmy integrację kraju ze Wspólnotami Europejskimi, coraz bliżej współpracowaliśmy z NATO.”
    Marek Borowski

    Jak widac lewicowo az cholera!
    „Trudne reformy_ – czyli prywatyzacja.
    Najwieksze sukcesy- czyli czlonkowstwo w NATO!
    mozna by bylo dodac Rywina, konkordat i zamkniecie barow mlecznych…
    …uff myslalby kto, ze jest to raczej lista osiagniec partii prawicowo-burzuazyjnej – ale widac Panie Lizak myle sie znowu…

  126. PIRS, absolwent:
    Dzieki za korekte. Na obczyznie traci sie poczucie czasu i przestrzeni. Przepraszam rownierz Gospodarza za pomylke. 🙂
    Pozdrawiam

  127. Pani Stachurska vel Dadura…

    okolo 28% (tylko) wszystkich malych dotacji na kampanie Obamy wplynelo od tzw indywidualnych osob-donorow (dotacje ponizej $200.)
    Reszta to w wiekszosci (75%) lobbisci i wielki przemysl korporacyjny.
    To znacznie mniej niz np. Edwards albo Kucinich -70%! albo Paul-50%

    Kolezance z Ameryki polecam wiecej czytac i sprawdzac co mozna droga Pani Stachurska vel Dadura zrobic rowniez z Polski bez konsultacji z Amerykanka…

    Specjalnie dla niej zrodlo dla idiotow czyli Wikipedia:

    „Emanuel is said to have „mailed a rotten fish to a former coworker after the two parted ways.”[17] On the night after the 1996 election, „Emanuel was so angry at the president’s enemies that he stood up at a celebratory dinner with colleagues from the campaign, grabbed a steak knife and began rattling off a list of betrayers, shouting ‚Dead! … Dead! … Dead!’ and plunging the knife into the table after every name.”[5] His „take-no-prisoners attitude” earned him the nickname „Rahm-bo”
    During his original 2002 campaign, Emanuel „indicated his support of President Bush’s position on Iraq, but said he believed the president needed to better articulate his position to the American people”.

    According to The Nation, Emanuel is „seen as a strong Israel partisan.”[35] In June 2007, Emanuel condemned an outbreak of Palestinian violence in the Gaza Strip and criticized Arab countries for not applying the same kind of pressure on the Palestinians as they have on Israel.
    In his book, Emanuel advocated a three-month compulsory universal service program for Americans between the ages of 18 and 25.[37]”
    itd itd.

    Emanuel jako synek bylego terrorysty z Irgunu, byly ochotnik do walki z Palestynczykami i jednoczesnie milioner z Wall Street gwarantowac bedzie lewicowosc Obamy w w wydaniu passentowym…czyli obyczajowo tak ale reszta 150% typowo prawicowa.

  128. Swietej pamieci socjalista jak pisze Pan Daniel Passent,

    „Mieczysław Rakowski powitał włączenie się Kwaśniewskiego do LiD z nadzieją na pozyskanie głosów wyborczych dla tej formacji. Mial nawet nadzieję, że Kwaśniewski przysporzy jej wystarczającej liczby głosów, aby lewica mogła odebrać prawicy władzę nad Polską. …
    Mimo dolegliwości goleniowych i innych przypadków zdrowotnych ma w sobie godność i elegancję dyplomaty, dzięki której przyzwoicie prezentowałby Polskę za granicą w przyszłości, jak to uprzednio przeważnie czynił. W społeczeństwie polskim jest silna tęsknota za taką, choćby powierzchowną, salonową ogładą, kulturą osobistą i przyzwoitością, do jakiej przyzwyczaił nas Kwaśniewski przez 10 lat prezydentury. Estetyczność Kwaśniewskiego może przysporzyć głosów lewicy, ponieważ w Polakach, którzy sami nie są zbyt estetyczni, jest tęsknota do posiadania przedmiotu wypełniającego dezyderat estetyczności za nich. Kwaśniewski więc wydaje się atutem, z którego nie należy rezygnować.
    Ile jednak JEST LEWICOWOSCI w Aleksandrze Kwaśniewskim? Wydaje się, że tyle samo, co poprzednio, czyli NIEWIELE.

    powtarzam z „Przegladem”.

    Ale „socjalistom” jak widac nigdy niedobor lewicowosci nie przeszkadzal…

  129. Gdzieś tak w połowie lat 70-tych ON nauczył mnie myśleć i szanować poglądy inaczej myślących (chyba jest nas coraz mniej).
    Cześć JEGO pamięci.

  130. Panie Falicz,
    w ktorym roku wyjechal pan z Polski?

  131. @Teresa Stachurska 2008-11-10 o godz. 22:20:
    Pani przyjaciółka ma w 100% rację co do pana Falicza. Jak mówi Talmud: kiedy głupiec wrzuci kamień do ogrodu, to dziesięciu mędrców ma kłopot aby go odnaleźć.
    Prostowanie pokrętnych wywodów Falicza przekracza możliwości tego serwera.
    Co ciekawe, pan Falicz źle czuje się bez tych, których bezustannie obraża i krytykuje, z panem Passentem na czele. Nie wpadło by mi do głowy żeby czytać panów Ziemkiewicza, Semkę czy Michalskiego i wpisywać im się na blogach z wyrazami niechęci i pogardy. Tymczasem pan Falicz z upodobaniem poucza i obraża Gospodarza blogu i chce sprowokować innych Blogowiczów do kłótni i obrzucania się inwektywami. Zaciekawiło mnie to i kiedyś spytałem go na blogu, po co to robi. Odpowiedział (streszczę): bo może. No faktycznie, może. Jak ktoś ma taki przymus, cóż można poradzić. Niech sobie pisze, ale do debaty nie nadaje się.
    Pozdrawiam

  132. lizak na Boga!

    Krócej, proszę(simy).

  133. Mieczyslaw Rakowski byl dla mnie symbolem lewicowca z dwoma doktoratami i laptopem pod pacha, a nie skurzana kurtka i cocktail’em molotova w dloni.

    Wyjatkowy czlowiek i zadka jakosc, ktory zapisla sie w naszej kolektywnej pamieci integralnoscia i wizjonerstwem wolnego i sprawiedliwego polskiego spoleczenstwa.

  134. 😉 , Panie Andrzeju Falicz. Wpisywano się z mojego komputera na tym blogu, następnie ja nie pamiętając o potrzebie zmiany nicka nawykowo wkleiłam swój post. I zauważywszy uznałam, że trudno, stało się nieporozumienie. Nie wklejałabym go ponownie, gdyby on nie zniknął z ekranu. Zniknął, a potem się znalazł. W ten sposób wystąpił pod dwoma nazwiskami. Czary mary… Word Press dostarcza od czasu do czasu wrażeń ekstremalnych.

  135. Absolwent

    Przykro mi ale nie jestem Żydem.

  136. Drodzy Państwo,
    mimo że nieotrzymalem żadnej odpowiedzi na moje pytanie (a może właśnie dlatego?) pozwolę sobie jeszcze opowiedzieć pewien bardzo znaczący dla mnie epizod z mojego życia.

    Byłem jeszcze wtedy młodym człowiekiem i mimo upływu ponad dwudziestu lat, pamiętam to jak dziś.

    Otóż w „moim” kinie „Radość” oglądałem głośny naówczas film Tengiza Abuładze „Pokuta”, który stanowił znakomite studium tyranii i totalitaryzmu – był niezwykle mocną, arystyczną analizą kumunistycznego systemu; takża wstrząsającym wręcz, psychologicznym portretem ludzi uwikłanych w kłamstwo i obłudę, zniewolonych, poddających się układowi…
    Niewiele wówczas było w Polsce takich demaskatorskich manifestacji komunistycznego systemu.

    Odbierałem więc film niezwykle emocjonalnie – całym sercem byłem po stronie buntującego się przeciw temu (również swojemu ojcu, bodajże) młodego człowieka, kiedy nagle… dobiegły mnie dość głośno wypowiedziane słowa siedzącej na widowni starszej kobiety: „A to ci bezczelny gówniarz!”

    To było dla mnie czymś szokującym. Zdałem sobie wtedy sprawę, że od niektórych ludzi dzieli mnie jakaś betonowa ściana, że żyjemy jakby w dwóch różnych światach.

    Niestety, podobne wrażenie spotykało mnie później kilkakrotnie.

    I tak jest np. teraz, kiedy czytam te Państwa komentarze pod wpisem pana Passenta.

    Byliśmy po innych stronach barykady – po różnych stronach zomowskiej pały, wodnej armatki; po innej stronie krat…

    Ciągle żyjemy jednak w różnych światach.

  137. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A. Faliczowi mozna tylko pozazdroscic precyzyjnosci. A propos Obamy i adwersarzy http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=10860.
    Prawdopodobnie nasza Sikorka (nota bene faworyta pana Daniela P.) nie sama ostatnio bywala u konkurenta Obamy. Towarzyszyli jej – prawdopodobnie – osobistosci z „otwartej Polski”, ktorym najprawdopodobniej (uklad p. W. Kuczynskiego) dostarcza materialy pomocnicze, nazywane w spec. kregach, sciagawkiami do konkretnych rozmow w cztery oczy.

    Post Christum.
    Nie wiedzialem, ze s.p. M.F. Rakowski mial rowniez – oprucz wielu innych zalet – oko dyktyrora mody (…W społeczeństwie polskim jest silna tęsknota za taką, choćby powierzchowną .. itd) tz. na temat pieknego Olka.
    Dziwne, w kregach prawdziwych fachowcow od narzucania mody nazwano go zabawnie Misza kosolapyj.

    Logos Amicuc
    Blogowicz najprawdopodobniej nie dostrzega, dostrzeganego przez biceps tzw. piekna wewnetrznrgo. Tu jest problem pogrzebany – capisco?

  138. Logos Amicius:
    Odpowiedź jest tak banalna- część ludzi stała na barykadach, część je atakowała , a 80% stało OBOK i patrzyło co się stanie………
    I tak jest zawsze. Instynkt samozachowawczy? polityczny? czyżbyś był wczoraj urodzony? bohater ostatniej godziny? konformista?
    „c’est la vie, a kogo to dzisiaj obchodzi……..” jak ktoś kiedyś śpiewał……

  139. „Falicz”
    masz do wszystkiego prawo, ale dla mnie, moich kumpli i mojego wujka jesteś falluso-fiucikiem. Jeżeli choczesz coś więcej to na dzisiaj tyle.
    PS. Przepraszam, ale muszę.

  140. Lizak 17.22
    Podzielam Panskie uczucie przykrości. Mam jednak dziwne wrażenie, że czytuje Pan książki napisane przez Żydow, np „Kapitał” Marksa ?

  141. wy, czerwoni z Trybuny posiadacie wyjątkową zdolność bezwstydnej gloryfikacji swoich komuszych idoli. oto treść nekrologu jaki ukazał się w Trybunie Ludu po śmierci Stanisława Radkiewicza.

    „Stanisław Radkiewicz, generał w stanie spoczynku. Za swą patriotyczną pełną poświęcenia służbę dla ojczyzny odznaczony Orderem Sztandaru I klasy, Krzyżem Grunwaldu II klasy, Medalem za Udział w Walkach w Obronie Władzy Ludowej oraz innymi odznaczeniami państwowymi i resortowymi. Współtowarzysze pracy”

    tyle tu prawdy o Radkiewiczu ile w pańskich peanach o Rakowskim

  142. Panie Pirs,
    Nie wydaje sie Panu to zabawne, ze chowajac sie za jakims pajacowatym pseudonimem probuje Pan udzielac lekcji kultury…

    Otoz na tym blogu jest zupelnie normalnym, ze nagonka inspirowana wszystkimi dostepnymi srodkami przeklamania, insynuacji i przegiecia przez gospodarza, na najwyzszego demokratycznie wybranego dostojnika polskiego (ktory to panstwo i tych co go wybrali symbolicznie uosabia), przeradza sie w pyskowke z magla.
    A moje niesmiale przypalanie na roznie Pana Daniela Passenta, ktory moze jezeli by mu sie chcialo znalezc moj adres by wyzwac mnie na pojedynek, mialo stanowic jakiegos rodzaju chamstwo…

    Oczywiscie , ze mam prawo a nawet obowiazek krytykowac gospodarza jako osobe publiczna oficjalnie publikujaca swoje opinie.
    Pan Passent ma swoje opinnie ja mam swoje, ktore nie przystaja do zatechlego kacika towarzystwa wzajemnej adoracji przytakiwaczy.
    I ja do nich zduma nie naleze.
    Panu proponuje sie jednak intelektualnie wysilic i chociazby jak Lizak probowac po swojemu prostowac…tez Pan moze nie tak jak za komuny.

    Swietej pamieci Mieczyslaw Rakowski ma podobno stac sie sztandarem wokol, ktorego maja sie zjednoczyc lewicowe hufce…jest to szczegolnie zabawne bo Pan Rakowski byl tym, ktory te lewice pogrzebal.
    To dodatkowe swiadectwo schizofreni postprlowskiej burzuazji, ktora za wszelka cene chce dorwac sie do koryta, do ktorego byla przyklejona za czasow moskiewskiej wasalizacji a teraz tylko musi sobie zwycieski program wymyslec…i odpowiednie krawaty dobrac.

    Ludzie to widza i na taka „lewice” nie glosuja – w wiekszym stopniu ich interesy reprezentuje PiS (narodowo-tradycyjne – werbalnie anty korporacyjne – patrz np. ustawa o ograniczeniu supermarketow, ktora „lewica” obalila…).

    No coz falsz znalezy nazwac falszem a Panu proponuje bronic „lewicy” na blogu Semki i Zimekiewicz (nawet pod pseudonimem) zamiast przytakiwac – to nudne.

  143. Szanowny Panie Feliksie dziekuje za link – artykul rzeczywiscie bardzo dobry.
    Szkoda, ze nie po rosyjsku bo byc moze przeczytalaby go nasza blogowa lewica od Obamy.
    Najbardziej mi sie podoba „neoliberalizm z ludzka (Obamy) twarza” – czyli dlaczego wielki kapital zainwestowal w nowoczesne opakowanie nowego politycznego mydla.
    To zupelnie jak z szukaniem :”zwycieskiej formuly” przez naszych neoliberalnych lewicowcow z Saskiej Kepy.
    To ci z dyplomami i laptopami…
    Jak nic nowe wydanie „socjalizmu z ludzka twarza” albo „nowoczesnej lewicy”.
    Jak zrobic narod w konia i wycisnac ile sie da pod haslami spolecznej wrazliwosci – tak niewiarygodne, ze az jak na tym blogu widac mozliwe.
    Tak zwane monstrualne klamstwo, ktore przez swoja niewiarygodnosc ma szanse powodzenia…

  144. Komuch

    Cóż z Pana za komuch odwołujący się do Boga?
    Lenistwo umysłowe już Pana prowadzi na prawicę.
    Jeszcze trochę a będzie trzeba szyld zmienić na kameleon.
    W górę rurę i do boju drogi Panie…znaczy się do czytania.
    Na początek polecam Biblię, a potem „Kapitał” Marksa.
    To ci krynice wszechstronnej wiedzy.
    Zapewniam, że nauczą one Pana skromności i pokory wobec tego co piszą inni.
    Jak się czegoś nie rozumie niekoniecznie należy to odrzucać.

  145. Miły Panie Falicz

    Z uporem maniaka wyjaśniam, pośrednio i bezpośrednio w swoich wypocinach, że po 1989 roku, kiedy w błogoslawiony sposób MF Rakowski sztandar wyprowadził, lewica wraz z nim i kilkoma innymi poszła na ryby.
    I codziennie musi teraz z uwagi na przeszłość i teraźniejszość, dokładnie myć ręce, ponieważ wszyscy doskonale wiemy co złowiła.
    Rozumiem, że Pan jako genetyczny lewicowiec-rewolucjonista ze sławetnego Października leninowskiego, z rozgoryczenia,wskutek odsunięcia go od bolszewickiego cyca, niczym sławetne światło pewnego pułkownika UB,musiałeś opuścić wyrodną matkę,by z zapamiętaniem oddać się australijskiej gadzinie i jej gospodarzom.
    Jak wiadomo zwykle nieodwzajemniona płomienna miłość przeradza się w zapiekłą nienawiść.
    A totalna krytyka najczęściej przechodzi w jałowe krytykanctwo.
    Szkoda mi Pana, proszę nie rozmieniać na drobne swego talentu i uporu.
    A prawdę, której tak usilnie Acan poszukujesz znajdziesz Waść po drugiej stronie cienia.
    Z poważaniem.Lizak

  146. Wielce znacząca i wiele mówiąca jest lista nieobecnych na wczorajszych obchodach święta Odzyskania Niepodległości.
    Zwraca zwłaszcza uwagę nieobecność „pierwszego garnituru” z tych państw, pośród których Polska chce odgrywać rolę wiodąca ( Ukraina i państwa bałtyckie ).
    Czyżby był to wyznacznik rzeczywistej pozycji politycznej Polski i znaczenia jej Prezydenta ?

  147. Absolwent

    Nie interesuje mnie pański syjonizm.

  148. Pardon,- Prezydent Juszczenko był. Przeoczyłem.

  149. do
    sympatykDP pisze:

    2008-11-11 o godz. 23:21

    Twoja retoryka jest li tylko na poziomie Tchibo.
    Z powazaniem.
    MA

  150. do
    PIRS pisze:

    2008-11-11 o godz. 11:22

    Proponuje zalozenie Spolki Towarzystwa Wzajemnej Adoracji z oo.
    MA

  151. do
    Roman56PL pisze:

    2008-11-09 o godz. 22:53

    Polecam szczegolnie lekture Tyrmanda; O Fryzurach M. rakowskiego.
    Z powazaniem.
    MA

  152. No i dzięki polemice niektórych blogowiczów wyszło tak jak zwykle – kłótnia , oby obeszło się bez inwektyw !
    Nie jest żadnym wstydem ,ani nietaktem wypowiadać swoją opinię , nawet negatywną, ale kulturalnie i popartą wiarygodnymi argumentami , na blogu u osób o odmiennych poglądach politycznych.
    ( to uwaga do PIRS pisze: 2008-11-11 o godz. 11:22 )
    Dyskusja osób popierających tę samą opcję myślenia co gospodarz blogu, bez możliwości wypowiadania słów krytycznych , miałaby faktycznie cechy Spółki Towarzystwa Wzajemnej Adoracji z oo. jak to zaproponowała MA.

    Kochani, mniej emocji negatywnych , a więcej konkretów i empatii dla siebie nawzajem , a blogi będą oddziaływały pozytywnie na postawę reszty społeczeństwa poprzez postawy jednostek ( blogowiczów ) .
    Od czegoś trzeba zacząć wzajemne wychowywanie się , a Blogi (dla nas )istnieja przecież od nie tak dawna .

    Mili Blogowicze, budujmy kuturę polityczną zaczynając od siebie, wtedy nie będziemy zmuszeni wpadać w euforię zachwytu nad np. sposobem przekazywania władzy w Białym Domu.

    Pozdrawiam serdecznie Gospodarza Blogu
    oraz Blogowiczów z Lewa, z Prawa, Środka i Diasporę !!

  153. Rekordowe spadki wartości akcji

    środa 12 listopada 2008 14:59
    Dramat! Giełda najsłabsza od roku
    » Dramat! Giełda najsłabsza od roku Zamknij X
    Dramatyczne spadki na giełdzie

    Horror na giełdzie. Wczorajsze święto, podczas którego warszawski parkiet nie był czynny, tylko na chwilę zatrzymało spadki. Dziś polska giełda goni światowe rynki i – podobnie jak one – traci. Najsłabszym ogniwem jest WIG20, który stracił po południu nawet 8,42 procent.
    czytaj dalej…
    REKLAMA

    W polskie Święto Niepodległości warszawski parkiet był zamknięty. W tym czasie giełdy w Europie, USA i w Azji traciły. Indeksy za oceanem spadły wczoraj o ok. 2 procent.

    Po dzisiejszym otwarciu handlu w Warszawie, giełda zaczęła szybko doganiać spadki za granicą. Od rana WIG20 traci. Po godz. 14.00 zanotował już spadek o 7,8 proc. Przed 15.00 osiągnął rekordowy – najgorszy w tym roku – spadek o 8,42 proc.

    Mocno traciły akcje Pekao S.A – podaje serwis money.pl. Wyniki kwartalne banku, podane dziś rano, okazały się zgodne z oczekiwaniami – zysk netto wzrósł ponad 50 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Akcje banku straciły już na wartości ponad 11 proc.

    DNT

    PS

    To informacja KU POKRZEPIENIU NEOLIBERALNYCH SERC.
    Jutro będzie lepiej zdaniem kaczych Donków.

  154. Muszę „odszczekać”.
    Prezydenci państw bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) jednak na uroczystościach wczorajszych byli. Ale o tym dowiedziałem się dopiero dzisiaj; wczoraj jakoś ta informacja do mnie nie dotarła ( przyczynek do jakości obsługi informacyjnej ? ). Stąd błędny komentarz z godz.9,19.
    Pytanie jednak o pozycję polityczną Polski i jej Prezydenta pozostaje aktualne. Z dużej bowiem „chmury” politycznej i prestiżowej spadł słaby „deszczyk”, a same uroczystości, gdyby nie fakt nie zaproszenia Lecha Wałęsy na forum międzynarodowym nie byłyby zauważone.
    PS. Mimo wszystko, ostentacyjna nieobecność Premiera na uroczystych i oficjalnych obchodach – było nie było – państwowego święta też wymownie świadczy o politycznej klasie D. Tuska. Dobrały się nam „elyty”
    – nie ma co…

  155. „Kiedy byliśmy młodzi, dość wcześnie baliśmy się śmierci.”

    Poruszające zdanie.

  156. Czyżby nasz Wielce Szanowny Gospodarz zaniemógł?

  157. Artykuł o Rakowskim napisał również Douglas Martin z NYT. Po polsku brzmi to mniej więcej następująco:

    W piątek zmarł w Warszawie Mieczysław Rakowski, ostatni szef Polskiej Partii Komunistycznej i ostatni komunistyczny premier polskiego rządu, który z intrygującą zręcznością manewrował między postawą reformisty i otwartą niechęcią do Solidarności. Miał 81 lat.

    Polskie radio podało, że przyczyną śmierci był rak.

    Rakowski był długoletnim redaktorem naczelnym wpływowego tygodnika i znany był ze swego ostrożnie miarkowanego krytycyzmu w stosunku do władzy komunistycznej.

    Początkowo zachęcał rząd do uznania Solidarności, która zaczynając jako związek zawodowy przekształciła się w masowy ruch demokratyczny i w ostatecznym wyniku przejęła władzę w Polsce.

    Objąwszy w styczniu 1981 roku stanowisko wicepremiera, Rakowski parł do postępowych reform, oświadczając w lipcu na zjeździe partii, że bezczynność w obliczu narastającego sprzeciwu doprowadzi do krwawej łaźni.

    W miesiąc później próbował porozumieć się z Solidarnością, która chciała by związki zawodowe pełniły w polskim społeczeństwie przeznaczoną im rolę, lecz rozmowy upadły wśród wzajemnej wrogości.

    Transmisja telewizyjna ukazała Polakom rozzłoszczonego Rakowskiego, jak wymachuje palcem przed twarzą przywódcy Solidarności Lecha Wałęsy.

    Niespełna rok później generał Wojciech Jaruzelski, będący de facto głową państwa, wprowadził stan wojenny celem zgniecenia Solidarności. Tysiące ludzi aresztowano bez przedstawienia zarzutów, ponad sto osób poniosło śmierć.

    Mieczysław Rakowski bronił stanu wojennego – który trwał do czerwca 1983 roku – jako konieczności mającej zapobiec przywróceniu porządku w drodze inwazji Sowietów.

    W sierpniu 1988 roku Rakowski został premierem i pełnił tę funkcję do sierpnia następnego roku. W lipcu 1989 mianowano go na stanowisko pierwszego sekretarza Polskiej Partii Komunistycznej po generale Jaruzelskim, który został prezydentem.

    Będąc u władzy Rakowski prezydował w obradach okrągłego stołu, które doprowadziły do legalizacji Solidarności, rozwiązania Partii Komunistycznej i zaprowadzenia w Polsce pluralistycznej demokracji.

    Przez wiele lat Mieczysław Rakowski dzięki swym znakomitym powiązaniom, znajomości języków (niemiecki, rosyjski i angielski) i niezwykłej w ówczesnej Wschodniej Europie elegancji, przyciągał jak magnes przybyszów z zagranicy, szczególnie polityków i dziennikarzy, którym imponowała jego otwartość. Niewzruszenie bronił komunistycznego porządku jako zapory przed rosyjską inwazją.

    W zeszłym roku Lech Wałęsa – nazywany przez Rakowskiego doktorem, co było sarkastyczną aluzją do braku formalnego wykształcenia – powiedział w wywiadzie dla Washington Post, że rozumie Rakowskiego. Polscy komuniści, stwierdził, myśleli, że Rosjanie „w każde polskie miasto mieli wycelowane rakiety.”

    Po czym dodał: „Ja nie winię nikogo za wiarę, a oni w to wierzyli. Osąd pozostawiam Bogu.”

    Mieczysław Franciszek Rakowski urodził się 1 grudnia 1926 roku, w zachodniej polskiej wiosce Kowalewo. Jego ojciec, który prowadził gospodarstwo, został rozstrzelany przez nazistów.

    Rakowski-syn pracował w warsztatach kolejowych, uzyskując później doktorat z historii. W 1946 roku wstąpił do Partii Komunistycznej, a w 1949 roku został skierowany do pracy w Komitecie Centralnym, gdzie redagował partyjne dokumenty i materiały propagandowe.

    W 1956 roku na czele partii stanął Władysław Gomułka, który dążył do rozluźnienia co bardziej represyjnych praktyk stalinowskich. Na fali destalinizacji Rakowski współdziałał przy utworzeniu tygodnika Polityka. Od 1958 to 1982 roku był jego naczelnym redaktorem, rozwijając swój talent posługiwania się metaforą w krytyce partyjnej zwierzchności.

    W połowie lat 60-tych, gdy nastąpił nawrót represji, Rakowski odmówił przyłączenia się do ataku na Kościół Katolicki i Żydów. Rozkazy zwalniania Żydow z pracy ignorował.

    „Jeśli się odda jeden ząb, to potem trzeba oddać wszystkie”, powiedział komentując swoją odmowę kompromisu w tych sprawach dziennikowi The Wall Street Journal w 1982 roku.

    Pierwszą żoną Mieczysława Rakowskiego była wybitna skrzypaczka Wanda Wiłkomirska. Z pochodzenia Żydowka, działała aktywnie w dysydenckich ugrupowaniach i przyczyniła się do zaszczepienia Rakowskiemu liberalizmu, zapoznając go z gronem artystów i intelektualistów, którzy odrzucali komunizm. Rozwiedli się w 1977 roku. Jego drugą żoną była Elżbieta Kępińska, aktorka, odsunięta od sceny przez teatralne środowisko w proteście za związek jej męża ze stanem wojennym. Pierwsze wielopartyjne wybory w 1989 umożliwiły jej wznowienie kariery.

    Mieczysław Rakowski miał również dwóch synów.

    W 1987 roku został sekretarzem Komitetu Centralnego do spraw propagandy, co było jedną z szeregu funkcji, jakie pełnił między stanowiskiem wicepremiera i premiera.

    Jako szef propagandy sprawował kontrolę nad tym samym biurem cenzury, które zwalczał przez ćwierć wieku.

    Po rozwiązaniu Polskiej Partii Komunistycznej w styczniu 1990 roku redakcja Washington Post wysłała reportera z wizytą w biurze ostatniego przywódcy partii. Mieczysław Rakowski siedział zwrócony twarzą do pustej ściany. Zdjął już z niej portret Lenina, który wisiał tam przez lata.

    „Partia Komunistyczna musi przejść do historii”, oświadczył.

  158. Szanowny Panie Lizak – KAZDY ma swoje upiory…
    Przypomnieniem historii mojej rodziny mnie Pan nie ubodzie – pisze o niej smialo i oprocz pulkownika z duma.
    Niepoprawni idealisci, ktorzy od realnej komuny dostali w dup..nie wiecej niz styropiany.
    Pisalem o nich jedynie by obalic smieszny „argument” polemiczny w postaci mojego „hrabiowstwa” bo widzi Pan ja nigdy w naszych dyskusjach nie stosowalem taki tanich chwytow – w stylu kim byl tatus Lizaka… niech Pan sie zastanaswi dlaczego to robi… gorycz, tania zlosliwosc czy bezradnosc wobec faktow na, ktore postanowil sie Pan obraziz.

  159. Panie Danielu kochany,
    jak pisać, kiedy brakuje słów zdolnych opisać pewien nowy wymiar świata. tego politycznego i tego dobrego, rzetelnego dziennikarstwa.
    jak pisać, kiedy nie pisało się na łamach Pańskiego bloga tak długi czas. bo życie. bo praca.
    a potem trzeba się zatrzymać. bo odchodzą ludzie własnie tacy jak Mieczysław Rakowski.
    człowiek który powojennej polsce dał agonizm, taką dobrą wymianę poglądów, z agonizmem kulturę, a z kulturą i agonizmem politykę. politykę przez duże pe. które nie musi oznaczać tytułu.
    a potem trzeba się zatrzymać. bo nie ma już razem z nami ani Stefana Mellera, ani Mieczysława Rakowskiego.
    zostaje tylko jakaś pustka. jakiś czas.
    pozdrawiam, i będę wpadał częściej bo troszkę się stęskniłem. a pan ?
    łukasz z gdańska

  160. Aby dostarczyc Panu Panie Lizak amunicji polemicznej…babcia moja byla praczka i najlepszymi kolezankami z dziecinstwa z lodzkiego podworka na Nowomiejskiej byla Estera i Roza – teraz chyba Pan zadowolony.

  161. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    komuch
    Wara w tej formie od Lizaka – ok?

  162. @Czajka 2008-11-12 o godz. 11:50:
    Szanowna Pani!
    Przykro mi że mój wpis dla pani Stachurskiej został odebrany przez Panią (i zdaje się przez MA) jako chęć ograniczania czyjejkolwiek wypowiedzi czy też jako kłótnia z panem Faliczem. Nigdy nie było to moim zamiarem. Odniosłem się przede wszystkim do opinii przyjaciółki pani Stachurskiej, która napisała: „Przeczytałam Twój link do wypowiedzi Andrzeja Falicza u red. Passenta. To wszystko jest okropnie skrzywione, że właściwie nie wiadomo od czego zacząć. […] Polemika z Faliczem jest trudna, bo on specjalnie odpowiednio przeinacza fakty, więc wymagałaby dużego poświęcenia, żeby detalicznie każde przeinaczenie wytłumaczyć. A i tak się go nie przekona, bo on jest propagandystą drugiej strony.”
    W pełni się z nią zgadzam. Pan Falicz często posługuje się opiniami-inwektywami, czy stwierdzeniami nie popartymi niczym prócz przekonania o własnej racji. Zgadzam się, że prostowanie tego wszystkiego byłoby bardzo męczące.
    Oprócz tego pan Falicz często wypowiada się nie odnosząc się do tekstu, ale przypisując swym adwersarzom intencje, i to właśnie w moich oczach dyskwalifikuje go jako rozmówcę. Jak się zdaje, czuje się w obowiązku zwalczać „lewicę”, a za taką uważa wszystkich którzy się różnią od niego w jakiejkolwiek opinii. Po prostu on i ja inaczej wyobrażamy sobie dyskusję. Dlatego osobiście nie podejmuję z nim debaty, bo o czym? Próbowałem kiedyś, ale nie zrozumiał o czym piszę. Odniosłem wrażenie, że uważa pana Passenta i wszystkich którzy zrobili kariery w PRL za pokrętnych koniunkturalistów i stale namawia ich do tego żeby się wreszcie do tego przyznali. Kiedy pan Passent na przykład pochwaliłby w czymś Tuska, to zaraz pan Falicz napisałby, że wysługuje się PiSowi, ale niepotrzebnie, bo PiS nie zapomniał mu „czerwonej” przeszłości, czy coś w tym stylu. Dla mnie to nie jest debata.
    Wydaje mi się, że można podjąć polemikę z Gospodarzem blogu czy z innymi blogowiczami, nie posługując się inwektywami czy pomówieniami pod ich adresem. Lepiej odnieść się do tego, co piszą, a nie do tego kim – w naszym mniemaniu – są. Jeżeli gdzieś zgadzam się z jakimś tekstem pana Passenta, to czy to znaczy że zakładam kółko poświęcone jego adoracji? A jeśli się nie zgadzam – czy to znaczy że w ten sposób zwalczam komunę?
    Pozdrawiam

  163. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czy warto bylo? Scenariusz? Chyba plagiat z „Lenin porozumienia i walki”. Zdjacie w slynnej sali BHP, bez krawatu, rozlozone rece uniesione do gory (Grizzly?)

    „Na dyskusji w klubie Miedznarodowej Prasy mial wlos skrocony, acz ciagle jeszcze blond-barankowy, karakulowy i na jeza, zeby nie odstreczac nowej administracji przesadnym dantyzmem. Ubrany byl (mowa jest o dyktatorze mody) w dwurzedowke typu granatowy tenis z CDT-u, schludnie i tym razem przy krawacie. (…)
    Ujrzalem ponownie (go), tym razem na premierze warszawskiego STS-u. (…) Caly w zachodnio-europejskich bezach, zamszach, skorach, oliwkach, butach (wloski sznyt) koloru butelki. (…) No i wlosy, fryzura, uczesanie determinanta calosci, akcent naczelny i najmodniejszy, tym razem krotkie, plaskie, sczesane do przodu, lecz nie na Tytusa, zas krojem francuskim.(…) Radykalna zmiana fryzura ujawnila w nim calkiem atrakcyjna przystojnosc – kawal chlopa (…) troche taki pomorski Stev McQuen – bowiem wyemancypowani rolnicy w srednin wieku i odpowiednio na glowie przycieci mieli i maja swoj urok i wziecie w salonach stolicy”

  164. Panie Lizak panskie argumenty w postaci mojej rodziny oraz miejsca zamieszkania iscie lewicowe a nawet bolszewickie.
    Nie na temat ale maja niszczyc „wroga”.
    „Brawo”…
    Ja ze swojej strony ponownie przepraszam Pana Passenta za wypominanie wujka z KGB i „zasluzonych” studiow w Ameryce.
    Jezeli juz nawet to pisalem to nie dlatego by sie przyczepic do rodziny (to brzydkie) ale by uwypuklic uprzywielejowana pozycje gospodarza od zarania dziejow PRL i byc moze wynikajacej z niej innej perspektywy, bo jak wiemy punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i siedzenie na kolanach wujka z KGB moze komune upudrowic.
    Ja z wujkiem w UB – szef oddzialu II-go (to tak na zasadzie porownawczej – wujek wzeniony ja go nie wybieralem) doszedlem do calkowicie odmiennych opinni wiec jednak mozna sie oderwac od kolan – jak i mozna od cycka , od ktorego nikt mnie drogi Panie Lizak nie odrywal bo anim go widzial ani specjalnie nigdy ponetny (jako zwiedly i opadly iscie komunistyczny) dla mnie nie byl.
    Byc moze gdybym sie urodzil jak Pan Pielnia 10 lat wczesniej to jajakobyly dyrektor tez bym komune wspominal inaczej (to absolutnie mozliwe chociaz watpliwe).
    Ale jak widac trudno samemu podniesc sie za wlosy – no moze udalo sie Engelsowi…
    Ciekawy jestem swoja droga kim zawodowo byl Pan Panie Lizak – nie oczekuje odpowiedzi gdyz ktos kto uzywa przeciw innym takie chwyty ponizej pasa jak Pan sam pewnie mysli, ze inni sa rownie taktowni jak on – pije do Pana.

  165. Panie Pirs Pan przesadza z tymi moimi inwektywami.
    Zawsze swoje opinie uzasadniam.
    Czy ktos jest czy nie jest lewicowcem nie jest absolutnie inwektywa – fakt, ze udaje kogos kim nie jestem to dla mnie powazny zarzut.
    Jezeli pisze przytaczajac fakt za faktem, ze cala formacja Pana Passenta, Urbana i swietej pamieci Rakowskiego nie byla lewicowa to dokladnie mam to na mysli – nic wiecej.
    Niech lepiej zadeklaruja sie czy chodzi tu jedynie o wladze i wplywy czy jest to np. jakas „nowa” lewica co to lubi Obame.
    Rozumiem dlaczego Rakowski zdjal portret Lenina ja nie musialem bo go tam nigdy nie bylem sklonny powiesic (nie bylo parcia na wladze).
    Dobrymi checiami jest wybrukowane pieklo a najwieksze zbrodnie popelnia sie w imie pragmatyzmu.
    Bardzo mnie interesuja osobiste poswiecenia i cena jaka placili powyzsi Panowie za swoje przekonania.
    Za komuny i dzisiaj.
    Jak uslysze to wtedy moze uwierze, ze byly tam jakiekolwiek przekonania.
    Troche trudno polemizowac na bazie idologii antypisowszczyzny.
    Czy jest Pan Daniel lewicowy, czy jest i byl duchowo PO-wcem, czy jest z Samoobrona, czy z kolezkami z SLD, czy zawsze nadzwyczaj ostroznie niezalezny…?
    W pismie zwanym „Polityka” wydaje mi sie moze to miec znaczenie.

  166. Panie Andrzejku ja nic nie mam do pańskiej rodzinki.
    Ja mam tylko pretensje, że Pan z tak porządnej rodzinki wyrodziłeś się prawicową pokrzywą.
    Ale i pokrzywa ma przecież swoje zalety.
    Nie mam nic również do Pana Passenta, Tuwima, Michnika, Kwaśniewskiego, Mellera, Millera oraz Estery i Róży.
    Jeżeli mam uwagi to wyłącznie do tak widzianej nadreprezentacji władzy.
    Ponadto w swoim państwie mam również prawo powiedzieć co myślę o syjoniźmie.
    I o tym, że wiodące polskie siły wyzuwają Polaków z patriotyzmu.
    Mam także prawo krytykować obie opcje prawicowe, którym Pan się zaprzedałeś drogi Andrzejku, wystawiając do wiatru swoją znamienitą ideologicznie rodzinkę wskakując w eleganckie hrabiowskie lakierki, niezbyt chyba przydatne i uszanowane w baraniej Australii.
    A generalnie mam dla Pana bardzo dużo uznania za polemiczne poświęcenie i zaangażowanie, pełne ognia i pasji w plenieniu fałszu i poszukiwaniu prawdy, prawicowej niestety.
    W czym dopomóż Acanowi sam Najwyższy.
    Ja, jak przystało na komucha w nic już nie wierzę, także w pańską wiarę ideologiczną.
    Tym niemniej nie mogę się nie zgodzić z niektórymi pańskimi tezami.
    Wracając jeszcze raz do pańskiej rodziny, jako lewicowiec w żadnym razie nie starałem się i nie mogłem dotknąć jej godności, ponieważ są mi oni bliscy z racji swego pochodzenia.
    Natomiast Pan, niestety, tak wynika z zamieszczanych tutaj postów wymaga stałego i intensywnego szlifowania z racji skrajnie prawicowych poglądów.
    No chyba, że ciągle jeszcze biega Pan w krótkich majteczkach, w takiej sytuacji mogą Mu zostać wybaczone jego igrce, poszukiwania i buntownicze rozdarcia.
    Ale ten górny i bzdurny okres szybko Mu minie.
    Na chwałę Pana Naszego, Australii, po części miejmy nadzieję i Polski oraz Jego osobistą.
    I tak Panu dopomóż Bóg.
    Howgh.

  167. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Pirs
    A. Falicz slucha oczami, dlatego mysli inaczej, podobnie zreszta jak i Bobola http://bobolowisko.blogspot.com/

  168. Panie Falicz

    czy Pan nie nazbyt często pije, że użyję pańskiego zwrotu?

  169. Prawicowy Polemisto Falicz

    Mam zasadnicze pytanie Drogi Panie Falicz dlaczego prawicę uwiera znakomity artysta międzynarodowej sławy,powszechnie znany i ceniony Hasior, a rajcuje ją pospolity kryminalista, ubowiec i bandyta zwany „Ogniem”.
    To, że prawicę do orgastycznych uniesień doprowadzają pospolite oprychy jest sprawa jej preferencji.
    Natomiast fakt, że próbuje się dokonywać politycznych i prawnych manipulacji by ewidentnego przestępcę wprowadzać na cokoły świadczy o kompletnej degrengoladzie reprezentantów moralnie skarlałych rządzących opcji.
    Powstaje pytanie, obłudny Falicz, dlaczego w materii Ognia i Łupaszki nie poszukuje Pan swojej zdegenerowanej prawdy?
    Fakt ten dyskredytuje Pana ostatecznie jako polemistę pragnącego ogłupić i obłupić suwerena.
    Nie da się wspaniałym zapachem białych róż odmiany”Atena”, w pańskim wykonaniu, zneutralizować woni czerwonej krwi upuszczanej narodowi przez Ciemnogród.
    Poniżej załączam tekst z Trybuny będący dobitnym świadectwem wrogości antykomunistycznego zaścianka wobec Polski i Polaków.

    ———–

    „Co boli Paluch

    Hasior non grata

    Niektórzy podhalańscy prawicowi aktywiści mają wybiórczą wrażliwość na ból i uwieranie. Np. wybitny, zmarły 9 lat temu artysta-rzeźbiarz Władysław Hasior bolał ich tam, na Podhalu – jak napisała ,,Gazeta Wyborcza” – od dawien dawna. Ale już okrutny, sadystyczny bandzior Józef Kuraś, pseud. Ogień – nie boli. Jego pomnik odsłonięto przy ul. Kościuszki w Zakopanem kilka lat temu, bodajże przy udziale Lecha Kaczyńskiego, jeszcze wtedy nie prezydenta RP.

    No bo Kuraś miał prawo mordować, jako że był nawróconym antykomunistą, a wiadomo – w imię antykomunizmu i z ryngrafem z Matką Boską na piersi mordować wolno. I tak pomnik ,,Ognia” i kompanów stoi sobie, podczas gdy posłanka PiS z okręgu podhalańsko-nowosądeckiego Anna Paluch przy poparciu Społecznego Komitetu Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej Roch i Zgrupowania Błyskawica chce usunąć słynną rzeźbę Hasiora zwaną Żelaznymi Organami. Stoi ona na przełęczy Snozka między Nowym Targiem a Nowym Sączem. Boli ich nie tytuł, ale inskrypcja na rzeźbie: ,,Wiernym synom Ojczyzny poległym na Podhalu w walce o utrwalenie władzy ludowej”. Posłanka Paluch twierdzi, że boli ją nie cały Hasior, a tylko ta jedna rzeźba.

    Szef Komitetu Pamięci Adam Błaszczyk powiada, że ,,nie ma nic przeciwko temu, aby rzeźba stanęła w jakimś muzeum”. Łaskawca. Z tą tolerancją dla Hasiora na Podhalu nie jest jednak tak dobrze, bo ma zniknąć, z powodów jakoby pozapolitycznych, jego galeria muzealna w Zakopanem. Jakie by one nie były – nie łudźmy się – nikt nie da zastępczego lokalu na galerię pod Giewontem upamiętniającą artystę z tak bardzo niesłusznym rodowodem.

    Całość operacji ma dokonać się pod parasolem ustawy, nad którą pracuje Sejm, a która ma zezwolić wojewodom na usuwanie pomników ,,gloryfikujących komunizm, nazizm, czy zwalczających postawy patriotyczne”. Aliści nie od rzeczy będzie zauważyć, że zaciekłość posłanki Paluch i tego komitetu trochę jest przesadzona, bo rzeźba na Snozku jest abstrakcyjna, niefiguralna.

    Nie przedstawia ubeka, ani milicjanta, a jej nazwę można w razie czego zmienić na – na przykład – ,,W hołdzie zasłużonym organistom Podhala i Nowosądecczyzny”. Tyz piknie. Posłance Paluch poleciłbym też zajęcie się biografią ,,Ognia”. Czy aby na pewno zamordował wystarczająco mało ludzi, by zasłużyć na ten patriotyczny kicz w Zakopanem? I przypomnieć, że wybitny artysta Władysław Hasior nie zamordował nikogo.”

    (*) KRZYSZTOF LUBCZYŃSKI
    <<powrót

    TRYBUNA

  170. Szanowny panie”Falicz”,zostałem przez pana subtelnie zaczepiony, że niby dlatego z sentymentem wspominam PRL, bo zrobiła mnie dyrektorem. Spieszę wyjaśnic, drogi dyskutancie, że całkowicie się mylisz. Ja nieskromnie uważam, że komunie absolutnie niczego nie zawdzięczam (z wyjątkiem szans, jakie tworzyła mi ale i tobie)Ja po prostu zajmowałem się budowaniem,potrzeby były ogromne, więc tych, co potrafili, podsuwano w górę. Zresztą może jeszcze większe „przewagi” odniosłem po 1990r, gdy komuny już nie było. Piszę to, nie po to, żeby się przechwalać, bo mi to już nie jest do niczego potrzebne, Piszę dlatego, że ty, jako wykształcony erudyta, a zarazem wątrobiarz, nie potrafisz się uwolnić z kompleksu uciekiniera potrzebującego dla samego siebie alibi. Zamiast merytorycznie krytykować zalety i wady PRL oraz tzw.”kapitalizmu” obecnego w Polsce, ty stale plujesz brzydko na osoby z górnej półki PRL. Nie byli oni święci,ale mieli też zalety. Ty stosujesz rechot-constans, to cię bawi, lubisz to, ale splendoru kangurom i owcom w Australii to nie dodaje.

  171. DO pielnia1 pisze:

    2008-11-13 o godz. 09:23
    (z wyjątkiem szans, jakie tworzyła mi ale i tobie)

    Pozwole sobie zauwazyc, ze w czasach zaprzeszlych wiele szans bylo niweczonych, o tworzeniu szans nie moze byc mowy.
    Z powazaniem.
    MA

  172. Haha – dzieki za D.Martina z NYTimesa.
    Jak to jest, ze jak czlowiek chce przeczytac uczciwie napisana sylwetke polskiej osoby publicznej, to powinien wystrzegac sie polskiej prasy, a siegnac po zagraniczna?
    Obit piora Martina jest RZETELNY. Jakiz to powiew swiezego powietrza!

  173. Do Lizak pisze:

    2008-11-12 o godz. 23:48
    Nie mam nic również do Pana Passenta, Tuwima, Michnika, Kwaśniewskiego, Mellera, Millera oraz Estery i Róży.
    Jeżeli mam uwagi to wyłącznie do tak widzianej nadreprezentacji władzy.
    Ponadto w swoim państwie mam również prawo powiedzieć co myślę o syjoniźmie.

    Szanowny Panie,
    sa to zdania podrecznikowe; z podrecznika (jesli taki jest) o antysemityzmie. Prosze rwoniez zwracac uwage na proporcje „Gender”.
    Z powazaniem.
    MA

  174. Do
    Lizak pisze:

    2008-11-12 o godz. 23:48

    Szanowny Panie,
    pozwalam sobie zauwazyc, ze kazde zdrobnienie (np. rodzinka, lizaczek etc.) nadaja znaczeniom wrazow (slow) niezaleznie od kontekstu, przynajmniej w korespondencji, dialodu osob obcych posmak pejoratywny.
    Z powazaniem.
    MA

  175. Do
    pielnia1 pisze:

    2008-11-13 o godz. 09:23

    Zapewniam Pana, ze osoby z gornej polki PRL nie mieli zalet; sam fakt osiagniecia pulapu tej gornej polki i droga na te polke ich poniekad dyskredytuje; chyba ze zaleta jest dzialanie mniejszosci przeciw wiekszosci obywateli.
    Z powazaniem.
    MA

  176. Urodziłem się w Piszu i często go spotykałem,bo przyjeżdżał po zapasy.W Praniu miał domek i często tam wypoczywał.Ja go pamiętam z lat osiemdziesiątych.Kiedyś udzielał wywiadu i mówił,że przedstawia się za swojego brata (nie lubił natrętów).Ja jak Go zobaczyłem z ówczesną żoną Elżbietą Kępińską podszedłem i zagadałem.Trochę się zdziwiłem,że rozmawiam ze mną.Myślałem,że będzie chciał się mnie pozbyć. I jeszcze jedno.Jak budował ten domek w Praniu,to korzystał z usług mojego szwagra taka złota rączka.Wszedł do mieszkania i nie czekał w przedpokoju,tylko od razu poleciał do Ryśka do pokoju w potrzebie.Takim Go pamiętam,równy był to Gość.Rysiek też już nie żyje.

  177. Byc moze rozumiem to Panskie milczenie .

  178. MA

    Pana cztery kolejne wpisy,bez mała pod rząd,są prowokacyjne, antypolskie, antykomunistyczne i nasycone klasycznymi treściami zaścianka, pewnie nie tylko polskiego.
    Budzenie upiorów nikomu nie służy.
    Oczekiwałbym z pańskiej strony poszerzonych i pogłębionych politycznie postów nakierowanych w przyszłość z pominięciem nacjonalistycznych fobii.

  179. Dzięki za to że był z nami.
    Cześć Jego pamięci .

  180. DO Lizak pisze:

    2008-11-13 o godz. 12:37

    Szanonwy Panie,
    nie odpowiadajac na moje uwagi imputuje mi Pan fobie nacjonalistyczne. Trudno, tego samego oczekuje od Pana; postrzeganie przyszlosci bez jakichkolwiek fobii. Mamy wiec wspolny cel i to cos znaczy. Jesli dla Pana antykomunizm jest postawa antymarksistowska, to sie z Panem calkowicie zgadzan, jesli jednak antymarksowska, to calkowicie sie z Panem nie zgadzam. Jednoczesnie zadaje Panu pytanie; jak mam podziwiac zalety przedstawicieli PRL z gornej polki, jesli oni wlasnie bedac mniejszoscia (pan powiedzialby elita) postrzegali pozostalych obywateli z nizszych polek jako cos mniej wartosciowego, ba zwalczali ich poniekad. Polecam Panu poza tym zaznajomienie sie z nastepujacymi terminami przed rozpoczynaniem debaty o nacjonalizmie: interkulturalny, kompetentny interkulturalnie, integratywny, enkulturalny, akkulturalny, etnocentryczny i dyskryminujacy etc..
    Z powazaniem.
    MA

  181. Do „Ma” z h. 10:45 i 11:20: rozstrzygasz arbitralnie, że o tworzeniu szans w PRLu nie było mowy i że ci z górnej półki nie mieli żadnych zalet. Wolno ci mieć takie przekonanie, ale nie wypowiadaj się i w moim imieniu i tych wszystkich, którzy szansę ujrzeli i z niej skorzystali, a takich są miliony. . Ja nie bronię tych z górnej półki, ale obiektywizm do czegoś zobowiązuje.

  182. to wielka strata i ogromny żal, że Mieczyslawa Rakowskiego już nie ma wśród nas.

  183. Lizak 9.44 12.11

    Absolwent

    Nie interesuje mnie pański syjonizm.

    Panie Lizak,
    Nie przypominam sobie żebym przedstawiał się Panu jako syjonista.
    Natomiast Pan, swoim postem, przedstawił się całkiem jednoznacznie.
    Bez odbioru.

  184. Absolwent

    mam dość waszych judząco antypolskich postaw.

  185. Lizak 19.50
    Towarzyszu Lizak,
    Nasza Rada Parafialna, wespół z gminą żydowską i miejscowym imamem uchwaliła, że powinniście się leczyć na nogi. Bo na głowę już za późno !

  186. Obserwuje z rozbawieniem, ale i ze zdziwieniem, Panie Falicz, potyczki i dyskusje Pana z Lizakiem. Z neo-stalinistami sie po prostu nie dyskutuje, to kwestia smaku, sam Pan sobie winny. Wlasnie wrocilem z Nowej Zelandii, Pana okolic, wspaniali ludzie, wspanialy kraj, Lizakow tam nigdy nie bylo i nie bedzie, radze odwiedzic.

  187. Właśnie usłyszałem informację, że spółka mająca budować Stadion 30-tysięczny we Lwowie pochodząca z Austrii i mająca za sobą budowę stadionów na ostatnich ME zrezygnowała gdy władze nie chciały się zgodzić na podniesienie do 120mln Euro kwoty za wykonwstwo z 85mln. Tym samym przetarg wygrała firma ukraińska za 85mln.
    Tymczasem w Polsce wszyscy dali się nabrać tlumaczeniom Hanny Gronkiewicz Waltz oraz przedstawicieli ITI Legii, że Warszawa musi zbudować stadion dla ITI za 500mln!!!! złotych, za którą to kwotę można zbudować 4 takie obiekty nawet biorąc firmę austriacką. Pytam po raz n-ty dlaczego takie kłamstwo i taki przekręt publiczny nie trafił do prokuratury?

  188. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A co tam slychac u jenerala? Pytam bo taka cisza…
    http://www.prawica.net/node/14221

  189. Do

    pielnia1 pisze:

    Postrzeganie arbitralne swiata cechuje rowniez Twoja dywagacje o tzw. rownych szansach. Piszesz o ocenie obiektwnej redukujac jednoczesnie swoje i innych szanse do przestrzenii oraz czasu PRL. Tak rozumujac dostrzegamy pozory realizowania tychze szans. Ograniczanie oceny i poslugiwanie sie atrybutami PRL nie ma nic wpsolnego z obiektywizmem.
    Z powazaniem.
    MA

  190. Drodzy Panowie Dyskutanci,
    jesteśmy w pewnym sensie w domu pogrzebowym, na lamach publicysty POLITYKI.
    Żegnamy red. Mieczysława F. Rakowskiego, który dla POLITYKI był wybitna postacią.
    Proszę, zachowajcie powagę chwili i odrobinę szacunku, jeśli już nie wobec Zmarłego, to chociaż wobec tych, którym był bliskim. I którzy tutaj wstąpili oddać ostatnią przysługę MFR.
    Elementarna kultura wymaga, by w takich momentach i w takim miejscu zachowywac się taktownie.
    Polemiki, jakie prowadzicie, pełne nienawiści, opluwania i chamstwa, nie są tutaj na miejscu.
    Macie tyle przestrzeni w Internecie, poszukajcie jakiejś stosownej dla Was platformy i tam okładajcie się po pyskach do woli.
    Wybaczcie,
    ale proszę byście sobie stąd poszli….

  191. Bardzo dziękuję.
    Mam nadzieję, że Zmarły był świadomy jakiego ma w Panu przyjaciela. Zazdroszczę Mu.

  192. Do
    Zofia pisze:

    2008-11-14 o godz. 10:41

    Nie wiedzialem, ze znajduje sie w Domu Pogrzebowym.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Dlaczego li tylko Panowie; czyzby Panie znajdowaly sie „na salonach”?

  193. Do
    Lizak pisze:

    2008-11-13 o godz. 19:50

    judząco

    Czyzby nastepny wyraz ze slownika polsko-anytsemickiego?
    Z powazaniem.
    MA

  194. Uroczystości pogrzebowe M.F. Rakowskiego odbędą się 18.11 o godz. 13 w domu pogrzebowym na warszawskich Powązkach.

  195. Drodzy Panowie

    Przychylając się do tego co szanowna Zofia była uprzejma powiedzieć wypada zgłosić także kilka słów votum separatum wobec ludzi nieprzychylnych Polakom.
    Nie interesuje mnie co wy wyczyniacie w swoich kółkach wyznanionowo- nacjonalistycznych.
    Są mi obce wasze modły, zawodzenia, pomstowania i kompleks przegranej oraz los wiecznego tułacza-uciekiniera.
    Współczuję wam także z powodu rozchwianej tożsamości.
    Takich jak wy, zdaje się miał na uwadze towarzysz Kruczek mówiąc:”Towarzyszu Gomułka, to jest ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra. Wy ich jeszcze nie znacie ale ich poznacie”.Co też niebawem nastąpiło.
    Mnie jest obcy wasz kosmopolityzm i wyrafinowane ataki na polskość, łącznie z intencjami przejmowania polskiego majątku narodowego.
    I modlę się, żeby Ukraińcy lub inni nasi sojusznicy strategiczni przejęli pałeczkę nadreprezentacji władzy w Polsce.
    Pozwólcie mnie również, w moim własnym kraju, na pluralistyczną swobodę poprawności politycznej.
    Jest takie rosyjskie przysłowie moi mili panowie: przyjeżdżając do obcego kraju uszanujcie jego obyczaje. W waszej intencji epitetami „towarzysz” nie ubliżycie mi, ponieważ w moim w rozumieniu jest to określenie wyróżniające i nobilitujące, szczególnie wobec powszechności biedy jaką przynieśliście Polsce, zmuszając naszych rodaków do równie upokarzającej wędrówki narodów jak wasza.
    Na marginesie dyskusji warto przypomnieć, że dyskutuje się z tymi, którzy dyskutować potrafią. Natomiast komunistyczni wygnańcy i uciekinierzy z własnego wyboru najczęściej pozbawieni są merytorycznej argumentacji przesłonionej zaćmą niechęci a nawet nienawiści. Wyraża się to w emocjonalnym podejściu do wspomnień i oceny własnej Ojczyzny, której interesów nie potrafiło się uszanować dawniej i nie szanuje się obecnie.
    Tacy polskojęzyczni partnerzy nie są nam potrzebni.My oczekujemy obiektywnej i rzeczowej krytyki, zaś kierowane w nasz adres inwektywy nie są nam w niczym pomocne.
    W tej sytuacji nie dziwi fascynacja owych emigracyjnych baców baranim losem nowzelandzko-australijskiego autoramentu. Nas do tego poziomu nie sprowadzicie, ponieważ my jesteśmy mocno osadzeni w słowiańskiej kulturze i tradycji ostro wierzgającego konia arabskiego. Stąd też nie akceptujemy jako naród wojenek z Arabami i potwornych przekrętów Pana Greenspana, który co prawda nie wiem w jakiej liturgii, ale ostro się walił w swe piersi scherlałe.
    Wy również uczyńcie to póki czas zarówno w intencji zmarłego MFR jak i nas wszystkich.

  196. popieram Zofię z godz.10.41

  197. Drogi Panie Gospodarzu,

    serdecznie współczuję straty przyjaciela.

    Miło mi było przeczytać Pańskie słowa o MFR,

    bo bardzo ceniłem go jako redaktora i dziennikarza.

    Jednak mimo iż wierzę w jego walenrodyczną rolę w PRL

    którą Pan nam opisał, zawsze jednak będę pamiętał, że był

    wysokim funkcjonariuszem państwa totalitarnego i czasem zbrodniczego.

    Wierzę jednak, że nie mam prawa wymagać od nikogo bohaterstwa,

    a docenić dobrego człowieka należy.

    Pozdrawiam

  198. Należę do tego pokolenia, które rozparte wygodnie w fotelu nad teczkami z IPNu może stwierdzać z całą młodzieńczą pewnością, że wiara w socjalizm była błędem. Ocenianie ś.p. MFR tą miarą byłoby jednak po prostu nieuczciwe. Po pierwsze dlatego, że gdybym był z tego rocznika co Redaktor, mógłbym zupełnie inaczej myśleć o socjalizmie. Po drugie – p. Rakowski, jako człowiek o lewicowych poglądach, a jednocześnie umyśle wykraczającym lata świetlne ponad KC i Politbiuro był w PRLu w naprawdę paskudnej sytuacji. I chwała mu chociażby za „Politykę”. Bo za politykę już tej chwały mniej się należy, choć ktoś, kto poniżej w komentarzu nazwał MFR „Wallenrodem PRLu” z pewnością częściowo miał rację.

  199. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    readworth@gmail.com, pisze miedzyinnymi:

    „ Jednak mimo iż wierzę w jego walenrodyczną rolę w PRL którą Pan nam opisał, zawsze jednak będę pamiętał, że był wysokim funkcjonariuszem państwa totalitarnego i czasem zbrodniczego.”

    Wyglada na to, ze co niektorzy w PRL-u teg opaństwa totalitarnego po prostu nie zauwazali – prawda? Oni nim byli. Ten wymiar faktu byl im obcy. Mieli stale przepustki – umozliwiajace-stale-wyjscie-poza-obszar-obozu – osobne kantyny, szpitale, servis systemu edukacji & awansu dla siebie i bliskich. dlatego chetnie i z czuloscia pozdrawiaja tych z the watchtower (z wiez wartowniczych). Wolnosc jednostki nie byla dobrem nadrzednym, celem priorytetowym inzynierow i ekonomow stworzonego systemu(?)

    Post Christum.
    Dlatego wiec prosze Cie usilnie, z calego serca, w naleznej pokorze Wielki Zegarmistrzu, abys ow system jego klony i epigonow mial w swoim obchodzie – przyjaciol nalezy miec blisko, wrogow jeszcze blizej. Zycze zatem zwolennikom wiecej swiezo gaszonego wapna aby wiecej nie powstal (…) obojetnie z jaka twarza.

  200. U rozwadze Panom Feliksowi Stychowskiemu, Lizakowi itp.
    polecam kilka słów o MRF wypowiedzianych przez cudzoziemców, w tym francuskiego dziennikarza Bernarda Margueritte i prawicowego prezydenta RFN – Richarda von Weizsäckera
    Całość wypowiedzi:
    http://www.polityka.pl/mieczyslaw-f-rakowski-1926-2008/Lead33,933,273157,18/
    ja pozwolę sobie przytoczyć tu słowa prezydenta Weizsäckera – tym wszystkim, którzy wątpia w polityczne znaczenie MFR dla polskiej polityki.
    (..)
    Jesienią 1970 r. gościłem w Warszawie. Wiedziano tam, że nie należę do partii Willy Brandta, jednak wyraźnie popierałem uznanie polskiej granicy. Nie dane mi wtedy było przeprowadzić rozmów oficjalnych, za to doszło do nawiązania niezwykle interesujących kontaktów z przedstawicielami mediów.
    Dotyczy to zwłaszcza Mieczysława Rakowskiego.
    Rozmawiał ze mną niezwykle otwarcie, co było wręcz wyzwalającym doświadczeniem. On, komunista, przejawiał historyczną dalekowzroczność z takim poczuciem odpowiedzialności, jakiego w czasach zimnej wojny między Wschodem i Zachodem jeszcze nie znałem.
    Bez żadnego ideologizowania chodziło mu o drogi prowadzące do odprężenia.
    Nie szukał chwytliwych haseł, lecz zrozumienia na drodze do pokoju.
    Ku mojej radości przyjął potem moje zaproszenie do Bonn na uroczystość 75 urodzin Willy Brandta. Również wtedy utwierdził nasze nadzieje na pozytywny rozwój stopniowego polsko-niemieckiego zbliżenia.
    Nie ideologie czy dyscyplina partyjna, lecz rozsądek, poczucie odpowiedzialności i charakter składały się na jego wizerunek.
    Byłem i zawsze pozostanę mu pełen wdzięczności.

  201. Panie „Stychowski” (z h. 14:00): wolno mieć Panu dowolne poglądy, dowolne oceny itd, wolno nawet mówić głupstwa, ale skąd w Panu ta miłość do germańskich metod z Osięcimia. Ja przeżyłem w PRL ładny szmat czasu, miałem czasem problemy z tyt. niewyparzonej gęby, ale nie byłem w żadnym obozie koncentr. nikt mnie nie prześladował, nie bił po mordzie, jak bili mojego ojca Germanie w czasie okupacji.Skąd w tobie tyle jadu, ale -co ważniejsze- tyle kłamstwa i nienawiści. Czyżby ta pogarda do polskości i PRL była aż tak opłacalna ? Jakoś tak się sklada, że największą nienawiść do starej ojczyzny czują ci wszyscy wygnańcy z własnego wyboru. Nie rozumiem tego. Jeśli wam tam dobrze, to sobie tam siedźcie,ale nie plujcie na tych, co nie uciekli, nie ubliżajcie nam. Albo są to wyrzuty sumienia,albo całkowite zaprzaństwo

  202. Zofia

    Czy droga do bezrobocia jest drogą do szczęścia?
    Przytoczone prawicowe opinie wyrażają ich punkt widzenia i interesy.
    A rola MFR w tych przemianach nie jest jednoznaczna, poza prawicowym punktem widzenia.
    Zresztą MFR w swoim wywiadzie przed śmiercią dał zdecydowany wyraz swojej frustracji wobec przeprowadzonych przekształceń i obecnych zachowań prawicy.
    Im bardziej będziecie wystawiać mu swoje laurki tym bardziej będzie on budził kontrowersje.

  203. „Rany Boskie ! Polska . Moze uda mi jeszcze umrzec w normalnym kraju . ” –

  204. Przepraszam, że nie na temat, ale nie mogę się powstrzymać, aby tego linku nie podać – w szczególności dla Pielni1 i jasnego gwinta. To po prostu trzeba przeczytać!
    http://wyborcza.pl/1,76498,5947461,Archeolog_padl_na_autostradzie.html

  205. Pielnia1 – z dwojga złego ja stawiam na zaprzaństwo. Wyrzuty sumienia może mieć jego posiadacz. Przepraszam, że się wymądrzam, ale tak właśnie myślę. To są zwykli zaprzańcy, banici na własne życzenie. I do tego dorabiają ideologię, odbijają się od tych, którzy zostali, bo nie chciało im się wyjeżdżać. Dedykuję im piękną piosenkę Grzegorza Turnaua;
    „Tutaj jestem, gdzie byłem, gdzie się urodziłem.
    Tu się wychowałem i tutaj zostałem…
    Pomyślałem – to samo słońce wszędzie świeci,
    A więc gdzie dziadkowie będą moje dzieci.”
    Z pamięci, więc być może coś przekręciłam.

  206. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Pani Zofio,
    to bardzo sympatyczne ze p. Richarda von Weizsäcker’a, nota bene bardzo ulozony czlowiek – spora 3 x tak klasa, biorac pod uwage rodzenstwo – pochodzacy z bardzo doswiadczonej historycznie rodziyny, zaprosil Mieczyslawa Rakowskiego na urodziny Willy Brandta. Mimo to wybaczy Pani jestem troche tepy, nie rozumie intencji, lub, co jest niewykluczone jest mi nie po drodze. Otoz brudy piore w domu – nie jestem „holendrem”- jest mi obca forma wynoszenia i oddawania do oceny na zewnatrz w obce rece.

  207. „Nie daj się zniszczyć wiedzy i władzy.
    Użyj zdrowego rozsądku, by przetrwać”
    (Deng Ming-Dao)

    Cześć jego pamięci.

  208. Szanowny Panie Passent,
    Ja wiem, ze „wspomnienia” o zmarłym rządzą się pewnymi prawami, ale chyba nie usprawiedliwia to pana, zeby nie napisac dwoch oczywistosci.
    1. Nieuprawnione byłoby twierdzenie, że to Rakowski zmienił ustrój polityczny w Polsce. Ale uprawnione jest twierdzenie, że gdyby zaparł się wszystkimi czterema nogami, to Okragłego Stołu by wtedy i w tej formie nie było, a on przeciwnie – przechylił szalę na rzecz jego zwołania.
    2. To Chlebowski powiedział publicznie, że przebudowę ustroju gospodarczego rozpoczął Rakowski. A wy co? Zamiast walić w będen obu tych historycznych faktów, to albo buźka w kubełek, albo jakies tam stęknięcie półgębkiem Janickiego i Władyki, albo próba zakłamania sprawy przez zawistnego Baczyńskiego, który coś plecie, że Rakowski bronił socjalizmu z ludzką twarzą i pogodził się w wyrokiem historii. Socjalizmu z ludzką twarzą to bronili wszyscy. Panie Baczyński, Rakowski nie godził się z wyrokiem historii, lecz gdy tylko wywalczył sobie możliwość jej tworzenia, to ją tworzył. Mazowiecki i Balcerowicz poszli tylko jego tropem. To Rakowski pierwszy wyciagnął pierwszy kamień spod zmurszałego muru, potem już poszło gładko. Jesteście drobni geszefciarze, zamiast twarzy Rakowskiego daliście na okładce wykrętnie dziecko murzyńskie.
    Szanowny Panie Passent, daję panu jeszcze szansę zrehabilitowania się.

  209. Po 1945 roku do dnia dzisiejszego tyle było Polski ile stało Mieczysława F. Rakowskiego. A może… A może dopiero teraz, gdy fizycznie odszedł, intelektualnie w pełni zaistnieje? amw

  210. Może niepotrzebnie użyłem inwektywy wobec osoby A.F na blogu DP, ale jeżeli M.F Rakowski przechodzi na drugą stronę rzeki, kiedy wszyscy w przyszłości w tym kierunku zmierzamy, to powinienem moje zachowanie uzasadnić.
    Zasługi M.F.R np. w zakresie budowy racjonalnych stosunków niemiecko-polskich są niedoceniane, natomiast w przemianach stosunków ekonomicznych, z praktyki mogę tylko przypomnieć Mieczysława Wilczka. Nie tworzę, ale M.F.R był prekursorem pewnego zaczątku wolności gospodarczej w Polsce, może nie wyszło to dobrze, ale chciałbym tak klarownego myślenia u wielu obecnie rządzących jakie praktycznie zastosował wtedy nieżyjący wicepremier, a działał w wielkiej niepewności. 1988 r., to początek wszelkich przemian, było to przedmurze reformy prof. L. Balcerowicza, które zaszły po przygotowanym wolnym polu przez M.F.R i itd.
    Trzeba posiadać wiele talentów, żeby utrzymywać w „minionym” okresie równocześnie dobre stosunki z Zachodem i także mieć pewne możliwości działania, ale bez pozwolenia ze strony Rosji, która bezgranicznie „opiekowała” się naszym krajem, a tak to czynił wtedy były Naczelny „Polityki”. Można pisać dużo i dokumentować zasługi M.F.R, po prostu odszedł, sercem był z Polską i jej mieszkańcami.

  211. Odszedl wielki Polak i bardzo dobry przyzwoity czlowiek. Wychowywalem sie na Jego Polityce i Jego tekstach. Polityka towarzyszy mi przez cale dziesieciolecia. ZAluje ze w najblizszy wtorek nie bedzie mnie na Powazkach i nie bede mogl osobiscie podziekowac Panu Rakowskiemu za Jego dlugie i bardzo ciekawe zycie. Odpoczuwaj w spokoju Redaktorze!!

  212. Janina Nowicka. Nikt na tym blogu nie dorósł do wielkości Rakowskiego. A niestety tak wiele bzdur i niegodziwości wylano nie bacząc na wagę chwili. Symbolem draństwa rzeczywiście jest paszkwil Baczyńskiego. Z tego powodu nie czytam „mojego” kiedyś pisma. Po śmierci Rakowskiego pozostała pustka. Otuchy dodaje jednakże wiele wzruszjących wpisów. Pozdrawiam

  213. Szanowna „Anco” z 20:53:pozwolisz, ze troszeczkę cię poprawię. Otóz jeśli ci,jak twierdzisz, co zostali, zostali, bo im się nie chciało, to chyba nie wszyscy kierowali się wyłącznie tą argumentacją. Moim zdaniem większość z tych, co nie wyjechali(a jeśli mieli możliwość), to nie wyjechali, bo nie chcieli wyjeżdżać, bo wyjazd uznawali za dezercję. Ja oczywiscie nie mam prawa ani nikogo osądzać ,ani nie rozliczać; kazdy ma swoje własne powody, ale ja to uważałem za dezercję i dlatego teraz nie mogę spokojnie słuchac pouczeń tych uciekinierów, którym wydaje się, że są lepsi, bo uciekli. Otóż panowie ,wolno wam było uciec, ale nie macie moralnego prawa pouczać mnie, który nie uciekłem

  214. Pielnio1 szanowny – masz rację! Napisałam i chyba nie przeczytałam. Miało być, że zostali ci, co nie chcieli wyjeżdżać a nie ci, co się im nie chciało. To zasadnicza różnica. Mój duży błąd. 🙁
    Ale zgodni jesteśmy co do meritum; jeśli ktoś wyjechał dla pieniędzy i wygodniejszego życia, to niech się cieszy, skoro mu się tak dobrze ułożyło, ale niech nie poucza tych, którzy od obowiązku wobec ojczyzny nie uciekli.
    I niech nie uważa się za lepszego z tego tylko powodu, że ma większy dom i ładniejszą łazienkę a także kosiarkę do trawy. Tu w Polsce też jest pod tym względem nie tak źle i są tacy, co mają, bo się dorobili własną pracą. Sama paru takich znam i wiem, że to była uczciwa i fachowa praca.
    Mam też szkolnych kolegów, którzy dawno temu wyjechali, bo tak zdecydowali albo oni, albo ich rodzice. Teraz przyjeżdżają, aby powspominać stare dzieje, wypocząć w łagodniejszym klimacie i bardzo im się u nas podoba, choć wracać na stałe nie zamierzają. Warto przykładać odpowiednią miarę do własnych wyborów i ich rezultatów.

  215. P.Danielu.
    Dziękuję za wspaniałe zdjęcie z Prania. Kto je robił, Poźniak ?

  216. Drodzy Państwo, uważam, że dywagacje na temat „potępić tych, którzy wyjechali, czy też ich usprawiedliwić”, to nic innego jak roztrząsanie anachronizmów, banałów i stereotypów.
    Zdradza to również nasze przywiązanie do zaścianka, nie tylko świata, ale i Europy.

    Wszysto wskazuje na to, że ideologie nacjonalistyczne skazane są na obumarcie. Były czymś istotnym do pewnego momentu rozwoju naszej cywilicacji… choćby jako siła integrująca, wzmacniająca szanse przeżycia konkretnego plemienia, narodu.
    Ale w końcu przyczyniły się też do największych zbrodni ludzkości (imperialne podboje, nazizm…) I choćby z tego względu nie smuci mnie ich odchodzenie do lamusa (być może to kwestia jeszcze kilku stuleci, może milleniów… nie wiem.)

    Jeśli jednak wcześniej ludzkość sama się nie unicestwi, zniknie rozróżnienie nie tylko na narody, ale i rasy…
    Amen.

    PS. Proszę Gospodarza o wybaczenie, że robię mu tego typu uwagę, lecz uważam, że akurat pod tym wpisem
    powinien zablokować komentarze.
    Dzięki temu nie bylibyśmy wodzeni na pokuszenie wypisywania tu nieodpowiednich do sytuacji uwag – prowadzenia niemerytorycznych dyskusji (które, niestety, jak widzę, zamieniały się czasem w zwykłe – za przeproszeniem – pyskówki.)

  217. MA pisze:
    2008-11-13 o godz. 10:45

    „Pozwole sobie zauwazyc, ze w czasach zaprzeszlych wiele szans bylo niweczonych, o tworzeniu szans nie moze byc mowy” to cytat Twojego wpisu MA

    Droga dyskutantko moim skromnym zdaniem nie masz, niestety, racji ani w tym, ani w pozostałych swoich wpisach. Otóż jeżeli w PRL’u ktoś naprawdę pracował z pasją, a „nie czy się stoi, czy się leży…” ten parł do góry. Dokładnie tak jak pielnia1 to pisze. Ja przeszedłem w PRL’u też ten sam szlak. Należę do tych milionów, o których On wspomniał. Dopiero teraz zatrzymała mnie prawica pokazując gdzie moje, komucha, miejsce. Żałuję tylko, że nie jestem na jego (pelni1) miejscu i nie może być mi jeszcze wszytko jedno.
    Serdecznie pozdrawiam Gospodarza, Ciebie i blogowisko całe.

  218. Wszelkiego rodzaju polemiki i wymądrzanie się tutaj, w kontekście śmierci M. F. Rakowskiego, uważam za nietaktowne – wskazane byłoby samookiełznanie się polemistów, dla których każda okazja dobra.
    Polska kultura polityczna i kultura w ogóle poniosła stratę, Osobowości M. F. Rakowskiego nie da się zastąpić – odchodzą WIELCY POLACY, wraz z Nimi część naszego trudnego życia.

  219. Do „Anci”; nigdy nie miałem wątpliwości, że mamy bardzo zbliżone kryteria wartościowania, stąd pozwoliłem sobie na życzliwe sprostowanie Twojej pomyłki, bo wiedziałem, że było to przejęzyczenie z Twojej strony.
    Ukłony.
    Do „Lecha”: miło mi,że od pewnego czasu śledzisz moją „twórczość” blogową i się ze mną zgadzasz . Ale nie chodzi mi o zaspokajanie mojej próżności.Chcę ci dopowiedzieć, że nie dlatego jestem w sytuacji, ze już mi wszystko jedno. Moja sytuacja jest przedziwna.Otóż moja autentyczna frajda polega na tym, że do mnie-jako do starego komucha- jak to był raczył nazwać mnie z wielkim obrzydzeniem kilka dni temu blogowicz z nickiem:”PZPR była kulturalna” i zwyzywał mnie od komuszych chamów, otóż do mnie-wyobraź sobie, na konsultacje i po pomoc merytoryczną zgłaszają się liczni kapitaliści, żeby ich uczyć tworzenia wartości dodanej i wiedzą, że wiedza kosztuje. Doradzam ci,”LechU”, zebyś poszedł w moje ślady. Też będziesz czuł się wolny. pozdrawiam .

  220. Jak można pisać o człowieku służącym PRL-u, a więc obcemu mocarstwu że to był bohater. Bohaterami to są tysiące ofiar totalitaryzmu w Polsce a nie jakiś Rakowski. Na Boga jak moralność. Służąc obcej władzy nie można zarazem służyć krajowi. To był zdrajca i tyle a nie bohater. Jakby Pinochet też pisał dobre teksty to uważalibyście go za porządnego człowieka?

  221. „Kamil”
    Chciałbym zakończyć dyskusję na pewnym w etapie. Mam do Ciebie tylko jedno pytanie. Czy hiena może także innym gatunkiem podobnym do ssaków?. W/g Twojego podejścia, tworzysz i zamierzasz działać jak Chjeno-Piast (wszystko wiedzą w IPN), ale to już było ponad 80 lat temu i wróciło, niech już to nie wraca, lepiej niech będzie rządził Jędrek Lepiej.
    Pozdrawiam.

  222. Słówko do „Kamila”…
    Powołujesz się na byty nieistniejące, więc odpowiedz sobie wpierw na pytanie – gdzie był ten twój „Bóg” gdy ginęły miliony ludzi na frontach, w obozach śmierci, ofiary systemów totalitarnych: faszyzmu, komunizmu i religii wszelakich, z największym zbrodniczym udziałem tej panującej ponoć 2000 tysiące lat ???
    Pomyśl, że PRL była Ojczyzną – Matką, zgwałconą na oczach Świata przyzwalającego na obcą nad nami dominację. Czy oskarżyłbyś zniewoloną Matkę, że jest zdrajczynią ??? Czy jest ona także winna, że nie umiesz pisać po polsku???

  223. Jaki „Chjeno-Piast „, co ma piernik do wiatraka? Nic nie wróciło.Tu chodzi o zwykła sprawiedliwość. z tego co iwem rakowski dobrowolnie wstąpił do organizacji totalitarnej jaką była PZPR. To on i jego towarzysze walczyli i zwalczali takich bohaterów jak chocby ŚP Antoni Heda. Dlaczego mamy sie dobrze wyrażać o Rakowskim i jego „kolegach ” z partii. Czy to nie oni stoja za śmiercia setek osób podczas stanu wojennego. To że nie strzelał nie znaczy że nie jest winny. Przecież Stalin sam nie mógł strzelać do milionów swoich ofiar. A jeśli chodzi o Boga to z tego co ogólnie wiadomo Bóg nikogo do niczego nie zmusza. Bóg dał ludziom władze nad światem a rozliczy ich na końcu świata. I skąd przypuszczenie że jestem Chrześcijaninem czyżby słychac w tym było nutke stereotypu. Porównanie moich poglądów do Chjeno-Piasta jest zwykła ignoracja. Najlepiej jek sie z kimś ktoś nie zgadza zarzucić mu skrajne poglądy i odrazu się człowieka szufladkuje. Podsumowując PRL BYŁA OJCZYZNĄ „Wolniaka” i KOMUNISTÓW MOJĄ OJCZYZNĄ ZAWSZE BYŁA JEST I BĘDZIE RZECZPOSPOLITA

  224. A jeszce jedno może Was wyręcze. Jako że jestem „doktryniarzem” Chjeno-Piasta no i Chrześcijaninem z wyznania to prosta droga do uznania mnie za ANTYSEMITE. No i sprawa załatwiona. Antykomunista do tego Chrześcijanian no to jak nic antysemita. Czyz nie taka logika prze was przemawia „drodzy” forumowicze? No i jakie to proste 🙂

  225. Do Lech pisze….
    Niestety nie moge zgodzic sie z taka jednostkowa argumentacja; poza tym zadaje sobie pytanie, gdzie byla ta gora; w powiecie, w wojewodztwie, w Warszawie, w Paryzu?
    Z powazaniem.
    MA

  226. jak zwykle wywolal pan festiwal gowniarzerii, dla ktorych MFR byl agentem moskwy. to ci sami, ktorym nie przeszkadza zupelnie fakt, iz od dwudziestu lat polska rzadza agenci watykanu i cia.

    a MFR to byla klasa.

    czytajac ataki polskich nazikatolikow na czolowe postacie PRL – jaruzelskiego, kiszczaka, MFR – wyraznie widac, ze u jej podstaw jest kompleks. nazikatolik bowiem wie, ze tamci byli o cala glowe wyzsi i bardziej przyzwoici niz ta cholota.

  227. Żydy i chamy

  228. DLACZEGO ROZSTAŁAM SIĘ Z MIECZYSŁAWEM RAKOWSKIM

    „Rozstałam się z Panem Rakowskim, ponieważ ja przestałam wierzyć
    w jedność jego słów i czynów, ponieważ On miał dwa komplety poglądów. Jeden komplet był w domu, przy stole, przy obiedzie a drugi na ekranie telewizyjnym. To nie jest atmosfera, w której się dobrze czuję.
    Ja martwię się o tego człowieka, o jego biografię, która sobie sam zepsuł; o to, że właściwie zwiódł środowisko, które kiedyś było naszym wspólnym środowiskiem, to znaczy intelektualiści, artyści.
    Oni bardzo wierzyli w tego człowieka, On był tym pomostem, On umiał zawsze – On szalenie pomagał, szalenie pomagał – ileż razy On się wstawiał za jakimiś ludźmi, którym odmówiono paszportu , to był naprawdę popularny człowiek.
    Ja myślę, że On zrobił sobie straszą krzywdę…”

    [Fragment wywiadu BBC Kariera Wandy Wiłkomirskiej, 20.08.1985.mp3

css.php