Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

23.11.2008
niedziela

Wbrew szantażowi

23 listopada 2008, niedziela,

W mediach trwa sezon polowań. Najpierw nagonka na ministra Drzewieckiego (szarpał się z żoną na Florydzie i naraził tamtejszej policji), chociaż prędzej powinien odpowiadać za fatalne rozegranie meczu z PZPN. Kłamie! Krzywoprzysięzca! – emocjonował się dziennikarz TVN. Potem oblężenie Elżbiety Kruk w restauracji Hawełka (zachowywała się w Sejmie jak gdyby była w stanie wskazującym), chociaż powinna być chłostana za udział w skoku PiS na media. Wreszcie strzelanie do szefa ABW Bondaryka (brał odprawę z firmy prywatnej, pracując na stanowisku państwowym, co np. w USA jest częste, ale u nas – nie). Trwa także nagonka na zmarłych i tych nad grobem. Bronisław Wildstein, w kilka godzin po śmierci MFR, powiedział w TVN 24, że Rakowski był takim samy liberałem jak Speer u Hitlera (czy Himmlera – nie dosłyszałem). A kilka dni przedtem Robert Krasowski (naczelny redaktor „Dziennika”) napisał, że Wojciech Jaruzelski jest postacią „tandetną”, „formatu kieszonkowego” etc.

Nie chcę się wdawać w te połajanki, aczkolwiek ręka swędzi, żeby zmierzyć format red. Krasowskiego. Ciekawe, czy ktoś zaprotestuje przeciwko tego rodzaju epitetom, bo lewica jest dzisiaj w defensywie, skłócona, i boi się własnego cienia. Za to prawica potrafi bronić swoich. Czy pamiętacie jak broniła red. Wildsteina, kiedy red. Gauden zwolnił go z „Rzeczpospolitej”, albo kiedy prezes Kaczyński odwoływał go ze stanowiska prezesa TVP, na które sam go mianował? Nagle redaktor wyrósł na gwaranta niezawisłości telewizji publicznej!

Teraz, kiedy niezawisły sąd skazał Andrzeja Zybertowicza – jednego z orędowników IV RP – za to, że napisał, iż „Adam Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”, prawica znów się zorganizowała i na łamach swojego organu – „Rzeczpospolitej” – zamieściła protest przeciwko decyzji sądu, która jest jakoby „aktem cenzury i łamaniem wolności słowa”. Pod „listem otwartym w obronie wolności słowa” podpisała się czołówka prawicy, m.in. panowie i panie: Burek, Dudek, Anita Gargas (!), Janecki („Wprost”), Lisicki, Lichocka, Semka i Ziemkiewicz (wszyscy z „Rz.”), Krasnodębski, Michalski, Pospieszalski, Rybiński, Skwieciński (PAP) i garść innych. Czego jak czego, ale solidarności i gotowości do obrony swoich (poglądów, rzecz jasna…) prawicy odmówić nie sposób. Lewico – ucz się!

Obok połajanek, toczą się w mediach dyskusje poważne. Chciałbym zwrócić uwagę na kilka głosów, które popieram. Trwa dyskusja o książce Jarosława Marka Rymkiewicza „Kinderszenen”, mówiąc ogólnie – na temat polskiego patriotyzmu. Podoba mi się, co napisał Krzysztof Varga (w „Gazecie”):

Pisze Rymkiewicz, że jego pokoleniu wpojono, iż Powstanie było wielką klęską, lecz była to interpretacja komunistów zgodna z ich planami duchowej eksterminacji polskości. Tak więc każdy, kto podważa sens Powstania, kto interpretuje je jako taktyczny błąd oraz klęskę, stawia siebie po stronie bolszewickiej wizji historii. Więcej: staje się sprzymierzeńcem komunistycznej propagandy.

Jednocześnie – czytamy dalej – przywołuje tu autor rzeczywiste , przepisane z relacji powstańczych obrazy masakry: dobijanie rannych powstańców, zabijanie sanitariuszek, mordowanie cywili, eksterminacja pacjentów domu starców.

Wniosek jest więc taki – jeśli komuniści chcieli ‘reklamując’ Powstanie jako klęskę eksterminować duchowość polską, to jedynym sposobem ocalenia tej duchowości i uwznioślenia polskości, jest uznanie Powstania za zwycięstwo.” Kapitulacja, zagłada miasta, 200 tys. zabitych cywili „nie są żadną miarą faktami przemawiającymi za klęską. Wręcz przeciwnie.

Pisząc te słowa, Varga naraża się na zarzut przynależności do ‘partii rosyjskiej’, „rosyjskiego stronnictwa’ i miano ‘komunistycznego propagandysty’. Słusznie zwraca on uwagę, na ten szantaż, na jaki narażony jest każdy, kto nie akceptuje obowiązującej polityki historycznej narzuconej przez IV RP.

Nie boi się również Agnieszka Holland, która mówi (w „Dzienniku”)

o prezydencie Kaczyńskim, który lekką ręką w swoim koszmarnym przemówieniu rocznicowym poświęca życie 200 tysięcy ludzi bez żadnej refleksji. Jak to w ogóle jest możliwe? Jaka jest alternatywa dla Polski? (…) To przecież Rosjanie w najgorszych momentach traktowali swoich ludzi jak mięso armatnie i uważali, że tożsamość rosyjska jest zbudowana właśnie na fundamencie tych trupów. Że milion ludzi w tę albo w tę nie ma znaczenia…

W innej dyskusji, tej o Jaruzelskim, nie łamie się także Stefan Chwin. Nie bacząc na to, że może zostać uznany za „piewcę stanu wojennego”, pisze (w „GW”): „Dlaczego właściwie ci mężczyźni, którzy weszli do mieszkania Liliany Sonik (działaczka opozycji, mąż internowany w stanie wojennym – Pass) i wymachiwali rewolwerami, nie zrobili czegoś dużo gorszego z jej mężem na jej oczach i na oczach jej synka? Jako dziecko Epoki Rewolucji, Gułagu i Holocaustu, ja po prostu nie mogę do dzisiaj wyjść ze zdumienia, że oni tego nie zrobili. (…) Bo tak właśnie w XX wieku z przeciwnikami politycznymi załatwiano podobne sprawy w Rosji, w Niemczech, w Hiszpanii, w Rumunii, na Węgrzech i gdzie indziej. Taka była w XX wieku norma…” To, że internowani wracali cali zdrowi, Chwin „uważa za cud”, podobnie jak i to, że kilka lat później komuniści rozmawiali ze zbuntowanymi robotnikami przy jednym stole, a Mieczysław Jagielski ryzykował nie mniej niż Lech Wałęsa. Gdyby Sowieci wkroczyli – los ich obu mógł być podobny.

Na tym kończę ten przegląd opinii, których lekturę polecam. Podoba mi się, kiedy ludzie nie ulegają szantażowi, nie boją się zostać oskarżeni o brak patriotyzmu i sprzyjanie oprawcom. Myślę podobnie jak Varga, Holland i Chwin, a lepiej bym tego nie napisał.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 49

Dodaj komentarz »
  1. „Ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”.

    Michnik oczywiście czegoś tak niemądrego nie mógł powiedzieć, ale nawet gdyby powiedział, to tyle lat siedział w więzieniu, że można mu wybaczyć jeszcze gorsze rzeczy, nawet tę jego „listę kanalii”, od której Kisiel chyba jeszcze dzisiaj przewraca się w grobie.

    Przy odrobinie dobrej woli można też wybaczyć niemądre wypowiedzi Krzysztofowi Vardze i Agnieszce Holland na temat Powstania Warszawskiego. Widocznie w życiorysach tej dwójki artystów zabrakło owego decydującego momentu, kiedy mogliby oni nabrać bardziej uczuciowego stosunku do tej tragedii.

    Chwinowi z kolei trzeba wybaczyć to, że do dziś nie może on pojąć, dlaczego mężczyźni, którzy wymachiwali rewolwerami, nie zrobili mężowi Liliany Sonik czegoś takiego jak Pyjasowi czy Popiełuszce. Rzeczywiście trudno to zrozumieć, bo tak właśnie załatwiano się w PRL-u z przeciwnikami politycznymi. Może na szczęście dla pani Sonik rewolwerowcy po prostu się polenili, albo przeciwników politycznych było w tym akurat momencie trochę za dużo (10 milionów). Któż to wie.

    Niemniej Vardze, Holland, Chwinowi oraz oczywiście Autorowi z powodu szantażu należą się wyrazy głębokiego współczucia, które niniejszym składam.

  2. Burek, Dudek, Anita Gargas (!), Janecki („Wprost”), Lisicki, Lichocka, Semka i Ziemkiewicz (wszyscy z „Rz.”), Krasnodębski, Michalski, Pospieszalski, Rybiński, Skwieciński (PAP) i garść innych.

    Natychmiast pozamykać okna i drzwi, bo te orły nam wylecą.

  3. Nie na temat, ale chce tylko powiedziec, ze bardzo dobrze, ze pan cos w koncu napisal, bo juz hadko bylo czytac co niektorzy wypisywali pod poprzednim panskim wpisem.
    Niech lepiej sie tu produkuja.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu!
    Po prostu ma Pan charakter który nie zmienia się w zależności od okoliczności.
    Mnie zastanawia cóż za osiągnięcia w uzykaniu niepodległości Polski
    mają tzw. prawicowi dziennikarze Rzeczpospolitej których Pan Prezydent
    zaprosił na galę 90 rocznicy odzyskania niepodległości.
    Rico

  6. Szanowny Panie redaktorze. Te „orły” z Rzepy, plus dodatki intelektualne w rodzaju Zybertowicza czy Krasnodębskiego, mnie utwierdzają w przekonaniu, że wirus nienawiści i głupoty, braku szacunku dla przeciwników politycznych, krąży po moim cudnym kraju. Ciekawe, czy duce Napieralski zauważy co się dzieje w realnym świecie?
    Do haha z niniejszego blogu. Człowiek mały duchem i umysłem, smarkacz moralny nie jest w stanie zrozumieć, że życie jest wartością bezcenną i w Powstaniu Warszawskim dopuszczono się mordu na narodzie.
    Wiem o czym mówię bowiem moja Rodzina została w tym czasie dotknięta w sposób straszliwy. Od zawsze wpajano mi pogląd, że tym którzy w tym mordzie stracili życie należy się wieczna pamięć i szacunek. Nie można jednak gloryfikować tego jako postawy patriotycznej. Z patriotyzmem nie miało to nic wspólnego.

  7. Nie uwazam zeby nalezalo szczegolnie wywyzszac tych, ktorzy mogli zrobic gorzej, a nie zrobili. Warto o tym wspomniec, ale nie mozna uznac tego za szczegolna zasluge lub bohaterstwo. Gestapowiec, ktory zabijal byl potworem. Ten, ktory nie zabijal byl zly (powiedzmy tak umownie dla zroznicowania), ale nie potworny (w danej chwili). Gestapowiec, ktory swiadomie pozwolil uciec ofiarze byl chwilowym bohaterem (bo za 5 minut mogl byc znowu maszynka do zabijania). Nie mozna tego przelozyc na stan wojenny, bo ubecy wtedy nie zabijali ludzi. Powie ktos, ze zabili Popieluszke i gornikow. Tak, ale bylo dla kazdego wowczas oczywiste, ze to bylby wyjatki, a nie regula. Komunistom nie chodzilo o pozabijanie nas, tylko o utrzymanie wladzy. Dlatego jestem wstrzemiezliwy wobec oceny akurat stanu wojennego i uwazam, ze to caly PRL byl dosc podly i za to mam pretensje do Jaruzelskiego i Rakowskiego. Po prostu to byli klawisze naszego wspolnego wiezienia. Prosze ode mnie nie zadac zebym teraz szczegolnie wielbil tych lepszych klawiszy (bo Jaruzel i Rakowski, takze Gierek, byli po prostu lepszymi dla nas kalwiszami niz ci przed nimi). Moge to przyznac, ale nic wiecej.

    Co do ogranu prawicy „Rzepy”. Prosze zrobic eksperyment i wpisac komentarz intrenetowy po jakims ich felietonie nie uzywajac brzydkich slow, ale po prostu troche ostrzej. Te komentarze sa systematycznie cenzurowane. Napisanie, ze „kundelki moga sobie szczekac” juz nie przechodzi, bo mozna sie domyslec, ze „kundelek” to autor felietonu. Oczywiscie wypowiedzi internautow trzeba nieco cenzurowac (usuwac takie ze slowami na k itp), ale „kundelki”? bo panu felietoniscie moze byc przykro? Na tym widocznie polega rewolucja moralna w „Rz”.

  8. @haha
    Piszesz: „Przy odrobinie dobrej woli można też wybaczyć niemądre wypowiedzi Krzysztofowi Vardze i Agnieszce Holland na temat Powstania Warszawskiego. Widocznie w życiorysach tej dwójki artystów zabrakło owego decydującego momentu, kiedy mogliby oni nabrać bardziej uczuciowego stosunku do tej tragedii.”

    Wynika mi z tego, jakoby mądrością był stosunek do rzeczy uczuciowy (emocjonalny), a chłodny i rzeczowy – był niemądry. Jako żywo się z tym zgodzić nie mogę (abstrahując zupełnie od samego Powstania, o którym dyskutować nie chcę).

  9. Szanowny Redaktorze, ton, meritum, zabarwienie polityczne tego felietonu takie, jak przystało na mądrego ,lewicującego Passenta. Ale (tu powracam do mojej obsesji podnoszonej kilkakrotnie u Pana na blogu oraz u Pani red. Paradowskiej i red. Szostkiewicza), dlaczego wy, światli ludzie pióra będący po lewe stronie, czy po centro-lewej”, Wy z „Przeglądu”, „Trybuny” i niektórzy ludzie z „Polityki” nie skrzykniecie się tak, jak ta brać dziennikarska z prawicy? Oni bronią siebie, swoich zaciekłych, zaściankowych fobii, bronią polskiego obskurantyzmu, nie mając w tym żadnego obciachu, żadnych skrupułów, a Wy? dlaczego się nie skrzykniecie? Dlaczego nadal gracie solówki? Bardzo wysoko cenię Pana, tak samo Panią Janinę i pana Żakowskiego i dlatego mam do Was znacznie większe wymagania, mam więc pretensje, że nie chwytacie nieustająco płynących z tych blogów sugestii, żebyście zorganizowali jakąś grupę, która podejmie zbiorowy czyn walki z ogłupianiem narodu, walkę o racjonalne myślenie , o mądry patriotyzm, bo robi nam się coraz duszniej
    Z poważaniem

  10. Nadchodzi chyba przełom w obowiązującym jeszcze myśleniu magicznym.
    Potrwa to jeszcze kilka lat, a nadciagający kryzys sprowadzi wszystkich z wirtualnego świata IV RP do realu.
    Inteligencja przypomina sobie powoli, po co nią jest.
    Lepiej późno niż wcale.
    Chwin, Varga i Holland, o Passencie nie wspomnę bo to wzorzec metra, zaczynają uchylać, nie otwierać jeszcze na oścież, tylko nieśmiało uchylać okna.
    Okna naszej świadomości.
    Może wypuszczą nagromadzone ostatnimi laty złogi zatęchłego powietrza, pełne trupiego odoru i pogardy dla INNYCH, NIE NASZYCH, a więc NIE LUDZI.
    „Niesłuszni” a więc „nie nasi” nie zasługują na uważanie ich za obywateli, płacących przecież jak i ci mający JEDYNIE SŁUSZNE poglądy podatki, a to się w istocie liczy.
    Będzie trochę bolało to lądowanie w realnym świecie, ale zaczniemy w końcu oddychać świeższym powietrzem.
    Co do solidarności „prawicy” (w tle z myśleniem w bolszewickim stylu), to tak musi być, bo jest tam wiele zer. I taka „zerowa” oraz wewnętrznie zakłamana jest ta cała prawicowa „inteligencja”. Jakieś 80-90 procent, żeby dać szansę niektórym.
    Skąd Pan wziął tego „Burka” Redaktorze Passent?
    Wydaje im się, że „setki tysięcy zer” razem stanowi wielka wartość.
    Ta ogromna ilość pustych w istocie „zer” robi wrażenie milionów.
    Szczególnie dla nich samych.
    Czy nikt nie zauważył, że „zera” bez jedynki z przodu – nadal są tylko zerami?
    Stąd ta zapiekła solidarność „prawicy”.
    Dlatego Komorowski nie potraktował Pani Kruk alkomatem, do czego jako „kierownik” instytucji o nazwie Sejm RP był zobowiązany.
    „Zera” muszą się wspierać i gromadzić, żeby im się wydawało, że coś znaczą.
    Kupy nikt nie ruszy i Mości Panowie kupą!
    Zdrowia wszystkim życzę, udając się śladami Felicjana Dulskiego na spacer na ośnieżany Kopiec.

  11. Stary Polaku! – Wprost przeciwnie Okna należy otworzyć na przestrzał! Żeby był cug i żeby ich wywiało. Nie ma obawy, nie pofruną, spadną na zbity dziób ;(

  12. haha.

    „Uczuciowe stosunki” są dobre a nawet zalecane w kontaktach osobistych,a nie w ocenie faktów z historii.Właśnie cały szkopuł w tym,że narzuca nam się ocenę historii w której głównym kryterium jest uczucie i to w dodatku tylko jednej części społeczeństwa,przypisującej sobie wyłączność do takiej oceny.
    Przy „uczuciowym” podejściu do faktów nie ma miejsca na dyskusję,nie wspominając o akceptowaniu argumentów adwersarzy a zwłaszcza o możliwości zmiany lub tylko korygowania wyrażanych poglądów/ocen/.

  13. pielnia 1

    Nie zawracaj sobie głowy nawoływaniem do jakiejś zorganizowanej akcji ze strony redaktorów.Przy całym szacunku dla Pp.J.Paradowskiej,D.Passenta i J.Żakowskiego,to nie są ludzie czynu.To utalentowani komentatorzy rzeczywistości o mniej lub bardziej lewicowym”odchyleniu”i tylko tyle.
    A tak na marginesie-stworzenie trwałej internetowej organizacji ludzi o podobnych poglądach/czego próbę mamy na blogu J.Paradowskiej/wg.mnie nie rokuje powodzenia.To smutne,ale chyba jeszcze sieć nie dorosła do takich dokonań.Jednorazowa akcja-owszem,ale działanie permanentne-nie.

  14. dzien dobry !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    kecaj
    do akapitu popieram tez tak to widze
    zlo jest subiektywne i bardzo banalne

    pozdrawiam

  15. Polecam wszystkim lekture: KECAJ pisze.
    Z powazaniem.
    MA

  16. Zadaje sobie pytanie, dlaczego P. Passent i jego wielbiciele oraz wielbiciele wielbicieli nie byli w PRLu lewicujacymi.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    O ile mi wiadomo, to tzw. socjaldemokraci byli wyrzucani z salonow bylych pryncypalow.

  17. W TVP „zbrodniarza” Kwiatkowskiego, tak znani kaczyści, jak Urbański, Skowroński, Ziemkiewicz mieli swoje stałe programy. Taki Urbański spełniał się w rozmowach z byłymi premierami. Podobnie było w Polskim Radio. A teraz …

  18. MA,
    przeczytaj do konca wpis Kecaja (chodzi o ten nastepny akapit, ktorego rysberlin zdaje sie juz nie popierac). Wpis Kecaja choc z pewnoscia slodki dla Ciebie, to jednak nie lody bakaliowe, z ktorych wydlubiesz tylko to, co Ci smakuje. Za cos takiego tez wyrzucali z salonow.

    Smacznego 😉

  19. Apoteoza masowej smierci przez srodowisko, ktore tak zarliwie wypowiada sie za krzewieniem kultu zycia jako wartosci absolutnej.

    Mam nadzieje, ze nastepne pokolenia wyzwola sie z oparow tego morderczo-patriotycznego czadu. Nadzieja to o tyle realna, ze mozna pomoc nastepnym pokoleniom wlasnie promujac trzezwa ocene historii, a nie jej wersje, w ktorej krew, przelana nie zawsze potrzebnie, ale zawsze w nadmiarze, staje sie dla niektorych narkotycznym nektarem. Ci niektorzy maja na ogol to szczescie, ze to nie ich krew miala szanse sie przelac.

    Coz jednak poczac, kiedy mamy do czynienia z sila nalogu zaszczepionego w nas od pokolen: prawdziwy model patrioty to martwy patriota, i to martwy nie sam, ale w tlumie mimowolnych i nie zawsze skorych do umierania statystow. Obrazek godzien batalistycznych scen z produkcji Mosfilmu czy WB.

    Dobrze jest, ze toczy sie dyskusja o wizje historii. Z pewnoscia potrwa ona jeszcze przez kilka dekad, i przejdzie ona przez kilkanascie konwulsyjnych zakretow. Ale jest szansa, zeby model martwego patriotyzmu, kultu masowego umierania bez sensu wyplukal sie powoli z naszej skolatanej swiadomosci „narodowej”, ze nastepne pokolenia beda dobrymi Polakami zyjac i budujac, a nie umierajac i burzac.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  20. Opinia wyrażona przez Agnieszkę Holland mnie zdecydowanie najbardziej odpowiada, chybą już ją wyrażałem na tym blogu, że w ten sposób obchodząc się z pamięcią Powstania upodobniamy się do Ruskich, bo “traktujemy swoich ludzi jak mięso armatnie”. Zachodnia Europa już z tego wyrosła. W II wojnie Stalin jako sojusznik był im potrzebny do stworzenia Ostfront, który unicestwił miliony niemieckich żołnierzy, inaczej Zachód musiałby ponieść znacznie większe straty. Owszem, II RP siłą historii była hiperpatriotycza, jako państwo młode w nieustabilizowanej jeszcze przestrzeni międzynarodowej. Ale teraz takie robienie młodzieży wody z mózgu przez Prezydenta i pisarza Rymkiewicza jest anachronizmem spod ciemnej gwiazdy, jak ta cała tzw. prawicowa ideologia i polityka, wewnętrzna i zagraniczna. Prezydent robi obchody, a Rymkiewicz smaruje je mistyczną polewą fikcji i chorych symbolizmów jak jakiś polski Dostojewski. Bezskutecznie aspiruje zdaje mi się, bo do słynnego Fiodora pisarstwem mu daleko.

    A tymczasem IV RP atakuje, skutecznie tym razem, na polu idei gospodarczej. Oto wg. badań opnii, ludzie odrzucają walutę euro, na co rząd z projektu jej wprowadzenia w 2012 chyłkiem się wycofuje. I tak spełnia się słynna prawda – “nie jest ważna gospodarka, ważni są ludzie” – czyli to co mają naciupane w głowach. Dodam jeszcze, że punkt ataku Gospodarz nasz wybrał trochę na siłę. Wyrok na Zybertowicza jest również archaiczny, rodem z czasów kontroli prasy, publikacji i widowisk. I podpisali się pod listem protestacyjnym również zawzięci lewicowcy: Bugaj i pewnie jeszcze paru. Powinni się podpisywać nazwiskiem, ewentualnie zawodem, ale koniecznie powinno być wyszczególnione – lewicowiec, badź prawicowiec. Tertium non datur. Już nie mówię o innych opcjach. Tak czy owak, prawica czy lewica, ten wyrok jest zamachem na wolność słowa.

    Ale wracając do Powstania (bo przecież nie do Rakowskiego i Jaruzelskiego), ono pewnie w tamtych czasach miało jakiś polityczny sens, chociaż sowieci i tak wiedzieli, że socjalizm pasuję do Poljaków jak siodło do krowy. Nota bene, nie można już tego powiedzieć o kapitaliźmie. Owszem nie pasuje kapitalizm do starych Polaków, do tego straconego pokolenia – oczywiście są wyjątki, np. Pielnia1  , ale młodzież daje sobie świetnie radę w kapitaliźmie z twarzą czy bez twarzy, Jak im w kraju mówią, że trzeba opodatkować ich dochody, często zarobione wytężoną pracą, po to aby ulżyć doli wczesnych pokomunistycznych emerytów, to oni czmych-czmych, aż patriotyczny wrzask się podniósł, że ojczyzny nie kochają i mają rodzimą moralność w głębokim poważaniu. Wracając jeszcze raz do Powstania, było ono efektem tamtego wzorca wychowaczego i narodowego sentymentu, opisany jest on w powieściach od Żeromskiego po Konwickiego. Można się doszukać od biedy jakiejś ciągłości tego sentymentu aż po wybuch “Solidarności” w 1980. Ale dzisiaj, we współczesnym ulokowaniu Polski w Europie i świecie, jest to anachronizm. Gdy liczy się przede wszystkim sprawność ekonomiczna i kapitał ludzki, ba nawet sama liczba ludności się liczy, więc te 200 tysięcy stracone w Powstaniu plus ich potomstwo. Strata ogromna w dzisiejszym bilansie.

    Wyobraźmy sobie jednak, pal licho Rymkiewicza i jego wizję rżnięcia ludzi na ołtarzu Polski, że jednak Powstanie jest zwycięskie. Zwycięskie w tym sensie, że przekonuje ono Stalina do tego, aby okazał się Europejczykiem, demokratą, powiedzmy quasi-socjaldemokratą w zetknięciu z takim świętym, gotowym na wszelkie poświecenia narodem. Powiedzmy, że Stalin zgadza się na finlandyzację Polski. Załóżmy jeszcze, że Polska dobrowolnie te warunki przyjmuje włącznie z nowymi granicami, co jest trudne nawet dla mojej wyobraźni, ale pogdybajmy sobie. Stalin zgadza się na Plan Marshala, nie ma praktycznie zimnej wojny potem, Polska jest w miarę otwartym krajem … nie, może przestanę snuć te fantasmagorie … ale gdyby jakiś taki korzystny układ geopolityczny wtedy się wytworzył, to nie byłoby (potrzeby na) polskiego papieża, KK nie byłby taki wpływowy w Polsce, co więcej, całe pokolenie nie było by stracone, dla kapitalizmu i dla Polski. Całe moje pokolenie – hehe – o to mi chodziło, dobrze jest pomażyć.

    Zastanawiające jest natomiast, że wśród wypowiedzi “analityków neoliberalnego kryzysu” nie ma głosów o tym co się dzieje teraz w Rosji, ani o wyższości tamtejszego modelu. Jeszcze kilka miesięcy chełpliwie porównywali się Rosjanie z Ameryką – w “sojedinionnych sztatach” nie wiadomo nawet, kto będzie rządził za kilka miesięcy, a my w Rossiji znamy naszą przyszłość 20 lat naprzód, nasz rząd zna przyszłość, my wiemy kto będzie rządził, wszystko mamy rozplanowane, jest pewność przyszłości dla całego narodu i pojedynczych obywateli, na dodatek Europa bardziej potrzebuje nas niż my jej. Wystarczyło, aby cena ropy spadła o 65%, może nawet o 80% od poziomu przewidywań na następne 20 lat, aby cały domek z kart się posypał. Wiadomo, kto będzie rządził w Rosji za kilka miesięcy, ale za kilkanaście lat? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Taka pewność nastała.

  21. W tym komentarzu widać wielką wściekłość, że Tuskowi nie udaje się nic a u Kaczyńskich same sukcesy.
    Gdybyśmy nie pamiętali to przypominam :
    Jeżeli ktokolwiek ” kombinował ” za czasów J.Kaczyńskiego to leciał na pysk : Lipiec, Lepper itp.
    i nieważne czy wynikiem tej decyzji będzie rozpad koalicji czy spadek w sondażach popularności.
    – a u Tuska zawsze jest uśmiech i kraj wielkiej miłości i szczęśliwości, nawet wtedy gdy :
    -Pawlak tworzy fundację na której podobno zarabia miliony,
    rząd PIS-u nakłada karę na firmę J&S a Pawlak ją anuluje, by za chwilę powrócić do decyzji PIS-u
    – min. Nowak : dawni jego wspólnicy z firm osobistych zostają powołani do Rad Nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa
    – Agencja reklamowa Lowe GGK posła PO A.Halickiego
    przeprowadza kampanię reklamową dla rządowej agencji ( wartości 4 mil. euro ).
    Co się dzieje w każdym kraju, oczywiście , śr.mas.przek.pokazują i wałkują tematy Pawlaka, Nowaka, Halickiego do czasu ich dymisji lub dymisji Premiera.
    Co robi Premier rządu i Prezes Partii – oczywiście W Y W A L A .
    Tak wywala , oczywiście wtedy to robi jeżeli sam nie jest bez winy,
    czy wywali innych taki człowiek który nie jeździ na wycieczkę do Ameryki płd. za 1,5 zł.
    Tusk wybrał się na wycieczkę do Ameryki płd. za bagatela 1,5 mln zł
    A co robi GW, NIE, POLITYKA, tvn24 itp. – oczywiście mówią że Prezydent się źle uśmiecha, że J.Kaczyński gdzieś się ukrywa, że Kurski to i że Cymański co innego.

  22. Nie za dużo uwagi poświęca się tu dziennikarskim pomyjom?

  23. Po prostu J.Kaczyński jest najlepszy, jest najuczciwszy z ludzi rządzących w RP, a może nie
    Czy J.Kaczyński założył fundacje do prania brudnych pieniędzy,
    czy J.Kaczyński kupił sobie willę w Zakopanem, a może w Warszawie, nie On mieszka w bloku,
    czy J.Kaczyński wybrał się na wycieczkę do Ameryki płd. za bagatela 1,5 mln zł
    a może J.Kaczyński był pijany na cmentarzu w Charkowie
    Chyba nie, czy śmie ktoś zaprzeczyć.
    Jest to prawdziwy ideowiec , oj zatęsknicie za Nim, oby wtedy nie było za późno.

  24. PANIE REDAKTORZE! MA PAN RACJĘ ŻE LEWICA NIE POTRAFI TAK SIĘ
    ZORGANIZOWAĆ JAK PRAWICA CI WSZYSCY KTÓRZY COŚ POTRAFILI
    JUŻ SWOJE OSIĄGNĘLI CI CO BY COŚ MOGLI ZROBIĆ ALBO NIE SĄ
    DOPUSZCZANI ALBO IM NIE CHCE SIĘ CHCĄ DOTRWAĆ DO JAKIEGOŚ
    OPŁACALNEGO KOŃCA. BYŁEM CZYTELNIKIEM POLITYKI DO PUKI ONA
    BYŁA LEWICOWA PO ZMIANIE REDAKTORA NACZELNEGO Z LEWICOWOŚCIĄ
    POLITYKA NIEMA NIC WSPÓLNEGO MOŻE I NIE KTÓRZY DZIENNIKARZE
    W SKRYTOŚCI MAJĄ POGLĄDY LEWICOWE ALE NA ZEWNĄTRZ TEGO
    NIE WIDAĆ. JA WAS OBSERWUJĘ W TV WY JESTEŚCIE BARDZO
    POPRAWNI ALE JAK LEWICA JESTATAKOWANA JUŻ NIE CHODZI O SLD ALE OGÓLNIE TO TO JUŻ NIE WASZA SPRAWA WIĘC NIEMA CO WYMAGAĆ ABY LUDZIE KTÓRZY NIE MAJĄ DOSTĘPU DO MEDIÓW
    COŚ W TYM TEMACIE MOGLI ZROBIĆ. DAM PANU JEDEN PRZYKŁAD
    PANI PARADOWSKA PROWADZI PROGRAMY W SUPER STACJI BARDZO
    RZADKO ZAPRASZA KOGOŚ Z LEWICY CZY TO REDAKTORÓW JAKICHŚ
    GAZET LEWICOWYCH CZY POLITYKÓW A JAK ZAPROSI SZCZEGÓLNIE
    POLITYKÓW TO STARA SIĘ WYKAZAĆ ŻE CAŁE ZŁO NA LEWICY JEST
    PRZEZ NICH OSTATNIO TAK BYŁO Z G. NAPIERALSKIM W CAŁYM PROGRAMIE NIE ZNALAZŁO SIĘ NIC CO BY SIĘ PODOBAŁO P.PARADOWSKIEJ W POSTĘPOWANIU G.NAPIERALSKIEGO . MIAŁEM WIELKI SZACUNEK DLA M. RAKOWSKIEGO CZYTAŁEM JEGO POLITYKĘ
    OD PIERWSZEGO NR DO DZIŚ CZYTAM JEGO MIESIĘCZNIK DZIŚ
    SŁYSZAŁEM W TV WYPOWIEDŹ WILDSTEINA NA TEMAT M. RAKOWSKIEGO
    BYŁEM NIĄ WSTRZĄŚNIĘTY MYŚLAŁEM ŻE JEGO KOLEDZY DZIENNIKARZE
    NATYCHMIAST NA TĄ CHAMSKĄ WYPOWIEDŹ ZAREAGUJĄ WYDADZĄ
    JAKIEŚ OŚWIADCZENIE W TEJ SPRAWIE MOŻE I GDZIEŚ COŚ BYŁO ALE
    JA TEGO NIE SŁYSZAŁEM INIE WIDZIAŁEM. A WIĘC ZGADZAM SIĘ Z PANEM ŻE PO LEWEJ STRONIE NIE MA NIKOGO KTO POTRAFIŁBY
    ŚMIAŁO BEZ STRACHU STANĄĆ W OBRONIE LEWICOWYCH WARTOŚCI.

  25. Owal 40,

    to mnie się przydarzyło na blogu pani red. Paradowskiej rzucić hasło utworzenia INTERNETOWEGO ZWIĄZKU OBYWATELSKIEGO. Powiedziałem to w kontekście rozważań , w których zaistniał wątek zwiększenia wpływu obywateli na poczynania rządzących, w obecnym, niewydolnym modelu demokracji. Na razie to było tylko tyle.
    Mam jednak skrajnie przekorną naturę, i kiedy słyszę zewsząd, że coś jest niemożliwe, to od razu czuję wewnętrzną mobilizację. Jak dotąd żyję wyłącznie z tego, co uchodzi za niemożliwe. Jeśli ktoś rozpracuje, moje know-how-y, to choćbym miał sczeznąć, motywacji już do tego nie wykrzeszę.
    Jeśli chodzi o ideę ITO, to na 100% jestem pewien, że jest to absolutnie możliwe, ważne jest żeby wcześniej uruchomić kilka „wytrychów” , które otworzą szkatułę , gdzie znajduj.ą się prawdziwe moce sprawcze. Proste nawoływanie do internetowego czynu, faktycznie byłoby infantylizmem. Jeśli jednak, określi się bezwzględnie pragmatycznie parametry urealniające taką akcję, stworzy się system najbardziej niezbędnych dla uczestników, namacalnych” marchewek”, które interesy poszczególnych uczestników połączą z interesem kraju, stworzy się o łatwe i naturalne
    wartości niezbędne podwaliny strokturalne/społeczność nieuporządkowana strukturalnie to haos/ wówczas można mówic o realiźmie rzucania hasła -Stwórzmy ITO!!!
    Problemem jest oczywiście nasz zgnębiony historycznie naród. Podobnie , jak Ty słusznie zwróciłeś uwagę, że redaktorzy Polityki są komentatorami, a nie ludźmi czynu, tak ja obserwuąc zachowania naszych współobywateli,trochę również z własnego doświadczenia- doszedłem do konkluzji, że jako naród stanowimy zbiorowego Jaśka z „Wesela” wyspiańskiego, który przy najlepszych inicjatywach, nie popchniętych „wytrychami”, nie jest zdolny przełamać paraliżu, który uniemożliwia podjęcie czyny. Przypomina mi się zawsze w takim momencie refren piosenki Krystyny Sienkiewicz, traktującej mniej więcej o tym zjawisku:’..
    „…Lecz cóż, kiedy ryby,
    Ryby rfobiły na niby,
    Żaby na aby aby,
    A rak byle jak…”

    Tak czy inaczej, ja jestem pewien, że sieć jest absolutnie gotowa do takiego hipotetycznego IZO, kwestia wypracowania kilku szarych mechanizmów.
    Nadchodzący kryzys , est idealnym momentem, do wypracowania takich przyszłościowych instruymentów internetowych. Wbrew pozorom, najmniej przydatnym środowiskiem do inicjowania takich idei, są obecne fora internetowe.To są instytucje skończone w swojej formie, i są raczej formą , nie powiem namiaqstką pospolitego dziennikarstwa. To wyczerpuje pulę potrzeb uczestników takich blogowych trybun. Nie jes to broń Boże czyś złym, wprost przeciwnie. Taka forma aktywności, jak w przypadku profesjonalnych dziennikarzy, spełnia swoje „statutowe” posłannictwo.
    Jeśli w ciągu najbliższych dwóch miesięcy uda mnie się zakończyć aktualne moje sprawy, to na 99% macie do końca przyszłego roku IZO. W końcu sam powiedziałeś ,że jest to niemożliwe, a jeśli tak, to już jest interesujące.
    Drogi Owalu40-IZO to betka. Wrócę do tematu za 12 miesięcy.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

    P.S. Przepraszam za literówki.

  26. DP pisze: „Czy pamiętacie jak broniła red. Wildsteina, kiedy red. Gauden zwolnił go z „Rzeczpospolitej”, albo kiedy prezes Kaczyński odwoływał go ze stanowiska prezesa TVP, na które sam go mianował? Nagle redaktor wyrósł na gwaranta niezawisłości telewizji publicznej!”

    I taka właśnie jest różnica między braćmi Passentem i Wildsteinem, że każdy z nich Polskę pojmuje inaczej. Kto czyni to odważniej i prawdziwiej pozostawiam blogowiczom…Passent jest przeciwieństwem Wildsteina, lecz nazywanie jednego lewicowcem, a drugiego prawicowcem jest śmieszne. Żaden z nich nie ma milionów na koncie upoważniających do obrony bogactwa (czyt.prawicy)

  27. Lewica skłócona, zabrakło naszego Ojca – towarzysza Mietka, co teraz ? Są ciągle 3c z nami Jerzy Urban, Daniel Passent, Piotr Gadzinowski, Marek Groński, Marek Barański … nie jesteśmy sami.

  28. Ma Pan całkowitą rację. Odwagi wymaga zmierzenie się z polskimi mitami na forum publicznym bo zamiast dyskusji merytorycznej jest nagonka personalna. Ile razy słyszałem co by to było gdyby Sikorski nie zginął w Gibraltarze (co by to zmieniło) albo gdyby Powstanie Warszawskie wybuchło w odpowiednim momencie i Armia Czerwona weszłaby do stolicy opanowanej przez AK (co by to zmieniło). Pozostało jeszcze najtrudniejsze. Zmierzenie się z mitem SOLIDARNOŚCI 10-cio milionowego związku. Kto odważy się przyznać, że było to możliwe tylko w ramach komunistycznej utopii. Dlaczego słynne 21 postulaty nie zostały wprowadzone w życie do dziś? Co oznaczało hasło „socjalizm tak wypaczenia nie”? Z podobnych haseł typu „picie na umór tak kac nie” lub „wolny seks tak choroby i niechciane ciąże nie” można sobie żartować ale niektórzy do dziś wierzą że socjalizm z ludzką twarzą i powszechną szczęśliwością był możliwy. Kto powie publicznie że wcześniejsze emerytury to pozostałość komunistycznej utopii i że państwo nic nie jest w stanie zapłacić jeśli wcześniej nie ściągnie daniny w formie podatków od obywateli? No ale stanu wojennego szkoda bo ile pięknych pomników byłoby do wybudowania gdyby Breżniew w końcu dał znak że już czas?

  29. Szanowny Panie Redaktorze,Szanowni Ludzie!

    Patriotyczny patriotyzm;

    Wolfgang Pfotski* pisal o ludzkich przywarach.Jeden z esei poswiecil uzalaniu sie nad soba(Selbstmitleid).Jest malo prawdopodobne,zeby autor znal polski ptriotyzm.jednak kiedy czytalem ponizsze slowa mialem wrazenie ,ze po glowie galopuje mi pijany ulan;
    „Swiadomosc bycia ofiara sklania do pretensji o ekskluzywnosc.Konkurencja zaostrza sie przy zbiorowych lamentach.Wystarczy by grupy,zrzeszenia,narody zaczely widziec siebie, przede wszystkim jako ofiary bezprawia,podboju,wojen albo zbrodni,wtedy szloch jednostek znajduje szerokie oparcie.Im bardziej poczucie straty opanowuje swiadomosc,tym wieksza jest sklonnosc do zbiorowego uzalania sie nad soba.Nieszczescia z przeszlosci deformuja terazniejszosc i przyszlosc. Sentymentalne legendy dawnej wielkosci,wspolnych marzen i nadziei sa tylko mizernym rownowaznikiem poczucia przegranej.Szerzy sie wiec klimat letargu , rezygnacji.Czesciej jednak rodzi sie zazdrosc i wstret,kwitna fantazje oburzenia i zemsty.Uzalanie sie nad soba nie jest niewinne.Tylko krok dzieli szloch od oskarzen.
    Kto chce wzbudzac litosc, chce takze cierpienia innych.Z czasem rosnie uczucie krzywdy,kwitna tempe rsentymenty.Rozczarowanie przeradza sie we wscieklosc i rzadze odwetu.Dla niewierzacych w siebie swiat pelen jest wrogow.W momentach eksplozji, mizerne ego przezywa moment wielkiego triumfu.Wszystko staje na glowie.Ci, ktorzy czuli sie zepchnieci w dol wyplywaja.Przegrani odgrywaja sie na wszystkich.”

    Niestety,ostatnia patriotyczna orgia,pelna patriotycznach frazesow,unikajaca rzetelnej dyskusji o patriotyzmie nie daje zbyt wiele nadziei ,ze cos sie zmieni.Mam wrazenie ,ze nadal unikamy odpowiedzialnosci za wlasna historie.Znamy zbrodnie zaborcow,zapominajac,ze bez strzalu weszli do Polski,ktora jako panstwo, prawie nie istniala..Moze wreszcie zrozumiemy,ze zlo,ktorego doznalismy od innych jest wtorne wobec zla,ktorego sami jestesmy autorami.To my Polacy,my przede wszystkim, sobie taka Polske zgotowalismy.Jesli odpowiedzialnosc za nasz los dalej zwalac bedziemy na innych, to na zawsze zostanie nam rola „niewinnej,czystej”ofiary.Sina od wodki,biedy i rozpaczy twarz na kazda rocznice bicia i gwaltu pudrowac bedziemy w narodowe barwy i niepowaznie wymagac od swiata uznania naszej swietosci.
    Nadzieje na zmiane odkladam do konca kadencji obecnego prezydenta.Tu przytaczam znowu Pfotskiego.Uzalanie sie nad soba jest przywara przed wszystkim jednostek;

    „Szarpia sie z losem,marudza nad pozornym bezprawiem, zalewaja sie lzami ledwo spojza w lustro.Najmniejsza przeciwnosc wywoluje lament,najmniejszy klopot przeszywa ich male serce.Niezauwazenie traktuja jako osobista zniewage.Sa wrazliwi na wszystko co ich dotyka-i sa obojetni wobec wszystkiego co dotyka innych.Marudza,jecza,sapia i klna,zatruwaja wszystkich swoim niezadowoleniem,tracac nie tylko opanowanie,lecz takze szacunek dla samych siebie.

    Zamieszkuja padoly lez,mali duchem, w podlym nastroju.Uzalanie sie nad soba wiaze ludzi z ich wlasnym ja,z poczuciem wlasnej bezsilnosci.To wyplywa z poczucia straty,poczucia przegranej.Zawiedzione nadzieje,wstyd przegranej,wstyd wlasnej niemocy przeradza sie w uzalanie sie nad soba.
    Innaczej niz Zaloba,uzalanie sie nad soba jest postawa,za ktora dotkniety sam jest odpowiedzialny.Tchorzliwy nie chce sie zmienic,wyzwolic z pozornej lub prawdziwej biedy.Zaloba jest doswiadczeniem,uzalanie sie nad soba jest czyms innym;jest egocentryczna przywara.Lamentujacy mysli tylko o sobie.Oszczedza sobie ogladanie sie na innych,jednak wlasne uczucia sa dla niego swiete.Glosno blaga o wspolczucie.
    Inni maja sie o niego troszczyc,dbac,pocieszac i
    dzielic jego nieszczescie.

    Niektorzy czuja sie oszukani bo zawiodly nadzieje,ktore im wmowiono,albo sami sobie wmowili.Inni,zupelnie powaznie obstaja przy niezbywalnym prawie do pochwaly i zaplaty,do bycia zauwazanym i szanowanym.
    Lamentujacy zawsze znajdzie sposobnosc,by poczuc sie lekcewazonym.

    Urzadza sie tak by nie dzialac.Zycie zna tylko jako reakcje.Jak potezne i niesprawiedliwe wydaja mu sie sily losu,autorytety,zwyciezcy,wielcy i silni.Jak czysta i niewinna jest wobec tamtych ofiara.Nie zaslozyla na to co jej uczyniono.”

    pozdrawiam
    janmondry
    *jesli moje tlumaczenie nie zadowala,chetnie wysle zainteresowanym tekst w niemieckim orginale.

  30. Czas się zmienia, coraz trudniej o jelenia

    W przyrodzie okres polowań na poszczególne gatunki zwierząt trwa w ściśle określonych przedziałach czasowych. Służy on zabezpieczaniu ochrony i podstaw rozwojowych danego gatunku oraz selekcyjny odstrzał najsłabszych osobników. Działalność ta nie przez wszystkich akceptowana służy szeroko rozumianej gospodarce hodowlanej i jest ona precyzyjnie określona normami oraz przepisami gospodarki łowieckiej.

    W liberalnych mediach, którym detalicznie wszystko się pomerdało, w malutkich główkach, krwawe łowy prowadzi się praktycznie na okrągło. Ich szefowie,czyli zazwyczaj,obrośnięci jaskiniowcy solidarnej proweniencji rozpoczęli swój okres godowy poczynając od 1980 roku i kontynuują go niechlubnie do dnia dzisiejszego. W międzyczasie przekonali siebie i innych, że stanowią oni czwartą władzę będącą ponoć jakimś tam gwarantem kilku śmiesznych haseł wygardłowanych w okresie wielkiego skoku na czerwoną władzę. I tak sobie po dzień dzisiejszy skaczą i podskakują chwytając za gardła rzeczywistych i urojonych przeciwników politycznych.

    Karły życia politycznego stworzyły sobie zasadę poprawności politycznej w myśl, której o nich samych należy się wyrażać w superlatywach, natomiast natomiast na wszystkich innych spoza solidarnego klanu można sobie używać w dowolny sposób. Im więcej krwi, błota i spermy tym lepiej. Żadnej samocenzury,przyzwoitości,norm moralnych i zwykłej ludzkiej godności. Ot zwykłe andyjskie kondory,które gotowe są zanurzyć swe długie szyje tam gdzie wzrok nie sięga. Po prostu obrzydliwość. Jak coś takiego może korelować z wolnością,kulturą i dobrami drugiego człowieka. Teraz rozumiem istotę peerelowskiej cenzury trzymającej na wodzy chorą wyobraźnię niedoszłych Napoleonów polskich mediów. Tamtejsza Mysia dbała o zgodność z konstytucyjną linią polityczną mediów ich dobry smak i wysoki poziom emitowanych audycji mając na uwadze rozwój osobisty człowieka. Solidarne media z pozycji zachodniego kapitału stosują zasadę wolnoamerykanki gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. Zasadą tych generalnie polskojęzycznych mediów jest umacnianie Polaków w przekonaniu, że serwowana im kolorowa papka jest lekkostrawna,łatwa i przyjemna. W rezultacie wytwarza się wrażenie, że demokracja jest synonimem ignorancji,arogancji i niekompetencji. W związku z tym upowszechnia się serwowane produkty niezwykle miałkiej i niskiej jakości. Na łamach elektronicznych platform panoszą się durnie ortograficzni, w gazetach pieniacze, a w telewizji smarkaci fachowcy. Wszędzie tam panuje warcholstwo, pieniactwo i brak profesjonalizmu w atmosferze antykomunistycznej histerii zaprawionych kosmopolityzmem, globalizmem i neoliberalizmem. Takie są ołtarzyki nowych mediów gloryfikujących biedę,bezrobocie i brak perspektyw. Według nich im gorzej dla ludu tym lepiej dla pasożytów, co jest świetlanym wzorcem rozwoju społecznego postępu,w prawicowym rozumieniu.

    Obecne wysokie, walecznie układające się strony w popisowo solidarnej postaci drą polityczne koty, aż pierze z kaczorków leci, także z tych donaldowych. Ptasia wojna na górze trwa. Dzięki temu dowiadujemy się, co stanowią sobą solidarne elity w pijackim amoku rzucające swoje sakramentalne połowice o glebę pięknej i słonecznej Florydy. Poznajemy w ten sposób świątobliwe dziewice antyrządowe w tanecznym kroku,wskazującym na wyraźne rozluźnienie, przynajmniej moralne. Epatuje się nas także frontalnym „strzelaniem” do głównego policjanta politycznego, jak gdyby mogło nas to zadziwić po rzeczywistym ustrzeleniu policjanta najwyższego rangą. Także młody, czarny i zarośnięty Bronek nie może nas zaskoczyć owocami swej kudłatej duszy i politycznie przeciążonego umysłu. Szczytem braku kultury były pokrętne tańce chochole nad grobem zarówno Rakowskiego jak i Geremka. Podobnie tandetne i kieszonkowego formatu prawicowe umysły wyczyniały harce nad ciągle żyjącym jeszcze Jaruzelskim.

    Szkoda, że Pan Passent nie chce się wdawać w polityczne oceny tego rodzaju zachowań. Jak przypuszczam jest mu po prostu niezbyt zręcznie wystawiać negatywne cenzurki ludziom, którzy dzięki m. in. jego tolerancji dostąpili zaszczytów reprezentowania nas w sposób urągający zasadom elementarnej kultury politycznej. W swych oficjalnych wypowiedziach ludzie ci używają epitetów i określeń jakich nie powstydziłby się niejeden woźnica. I jest rzeczą znamienną, że styl ten prezentują z zasady ludzie powiązani z wierzącą prawicą powiązaną herbami rodowymi z polskim zaściankiem. Natomiast, o dziwo, język polskiej lewicy wyrosłej z siermiężnej wsi polskiej pozbawiony jest tych nieeleganckich naleciałości w rodzaju chamstwo i hołota jakie słyszymy z ust najwyższych dostojników państwowych odwołujących się do źródeł religijnych w rodzaju, tak mi dopomóż Bóg. Dziwny jest ten świat prawych ludzi, chcących nas pozyskać dla siebie lub dokumentnie sparaliżować i ubezwłasnowolnić.

    Tak to już często bywa, że twarz właściciela upodabnia się do mordy psa, który w jego imieniu szczeka. W naszym przypadku zauważyć można dziwną zbieżność, że pyski tych sympatycznych zwierzątek są znacznie milsze aniżeli ich właścicieli. No i, co jest kwestią oczywistą, znacznie mniej krzywdy wyrządzają ludziom. Natomiast prawica w całym zakresie wpisuje się w hasło:”Homo homini lupus est”.

    A zwróćmy uwagę na nazwiska ich czołówki intelektualnej: Burek, Dudek,Ogórek, Wałach,Palikot,Lisicki, Wałęsa, sam kwiat szlachecki polskiej myśli neoliberalnej. Wprost panoptikum zwierzęco-roślinnego świata. A iluż wśród nich demokratycznych przestępców, dla których miejsc w dawnych komunistycznych więzieniach nie starcza. Dzisiaj pierwszej wody biznesmen a jutro już kryminalista.

    Obok wielkiego nurtu polskiego rynsztoka zaczynają również ciurkać ledwie zauważalne strumyki,zastraszonej polskiej myśli lewicowej. Wielokrotnie w swoich postach podnosiłem sprawę wyrugowania patriotyzmu z polskiego życia politycznego. Nie zauważymy go także w polskich mediach i polskiej szkole. Patriotyzm stał się pojęciem wstydliwym i szkodliwym w wielkim skoku na polski majątek narodowy. Było to pojęcie pierwszej wody za komunizmu w Polsce Ludowej. Kosmopolityczni i agresywni kapitałowo liberałowie skompromitowali je ze szczętem i kompletnie odrzucili. Z Mickiewicza zrobiono Murzyna, z Kopernika Niemca, z Szopena Francuza itp. Wmawiano nam antysemityzm, ksenofobię i rasizm. Teraz gdy już dokonano kolejnego rozbioru Polski znów zaczyna się nieśmiało wspominać o istocie i tradycjach polskiego patriotyzmu. Chciałoby się rzec lepiej później niż wcale. Dlatego te polskie, nieśmiałe próby powrotu do normalności, którym to pojęciem tak bardzo szermują krzykacze na prawicy jest już na dobrą sprawę siódmą wodą po kisielu. Polski majątek został definitywnie, ostatecznie i bezpowrotnie przewłaszczony przez obcy kapitał bez patriotycznego oporu, wręcz na własne życzenie i żądanie oszalałej polskiej prawicy. Zatem teraz możemy sobie powrócić do opowiadania bajek i wspominek o polskim patriotyzmie, z pojedynczej inicjatywy sprzedajnej i rozdartej polskiej inteligencji.

    Byłoby ogromnym wstydem przytaczać wielkie nazwiska polskich intelektualistów, którzy ogony podkulili pod siebie, kiedy ratyfikowano Konkordat i integrację z Unią Europejską na wasalnych warunkach, bo o to w gruncie rzeczy sprawa się rozbija. Kiedy polskie elity po ataku Grossa przyłączyły się do niego w zwartym froncie atakując polski naród za krzywdy wyrządzone przez hitleryzm. Gdy polska czołówka polityczna ostentacyjnie przy okazji polsko-żydowskich uroczystości paradowała w jarmułkach. Jeśli o mnie idzie to solidarni mogą nawet w nocnikach na głowach paradować. Mam żal, że polscy biskupi odważyli się wybaczać za 6 milionów wymordowanych Polaków. Może dlatego, że w znakomitej większości byli oni Żydami. Raziło mnie gdy ściskano się i wycałowywano w Krzyżowej nad grobami esesmanów zadzierzgając wiekopomną przyjaźń polsko-niemiecką. Boli mnie gdy solidarne awangardy nosiły pomarańczowe szaliki na Majdanie, zapominając o ca 200 tysiącach wymordowanych Polaków przez ukraińsko-esesowskich siepaczy OUN UPA stanowiących sztandarową siłę Prezydenta Juszczenki. Teraz zaczynam rozumieć Kwaśniewskiego, który podczas każdej bytności tam musiał się uchlać jak niemowlę. Bo inaczej jak pogodzić tę straszną przeszłość z równie mglistą i niejasną przyszłością, czego dowody Ukraińcy już nam dali. Jaką wobec tego skalę posiada wymordowanie 20 tysięcy polskich oficerów burżuazyjnych wobec milionów, które utłukli nam obecni sojusznicy strategiczni. Dziwnie jakoś nam to nie przeszkadza.

    Do rangi narodowego czynu zbrojnego wynosi się Powstanie Warszawskie, będące w gruncie rzeczy rzeźnią młodej polskiej inteligencji i 200 tysięcy cywilnej ludności jaką urządziły wojska ukraińskie i niemieckie. Doprawdy jest się czym szczycić. Na bazie zwierzęcego antykomunizmu dopuszczono się na dobrą sprawę zdrady narodowej doprowadzając do znaczącego wykrwawienia narodu i ogromnej utraty materialnej substancji narodowej i historycznej bez osiągnięcia jakichkolwiek celów politycznych. Nie po raz pierwszy polska prawica zgotowała narodowi taką łaźnię. Dzisiaj starają się pewne koła przekuć i zdyskontować tę zastraszającą klęskę polityczną, militarną i gospodarczą oraz kulturową jako podtrzymywanie ciągłości polskiej myśli narodowo-wyzwoleńczej. Interes bardzo wąskich i nie zawsze najmądrzejszych grup społecznych nie zasługiwał na tak krwawą ofiarę. Dlaczego burżuazyjne władze Warszawy nie wystawią monumentu upamiętniającego złotymi zgłoskami wszystkich ofiar tej hekatomby? Powinno się również, ku historycznej przestrodze, wystawić czarną płytę inspiratorów i naczelnych przywódców tego zmarnowanego zrywu.

    Cieszę się, że są ludzie, którzy nie utracili odwagi osobistej i nie obawiają się głosić niepopularnej prawdy. Myślę, że takich ludzi mamy miliony, które nie mają dostępu do prasy, telewizji,radia i internetu. Ci nieliczni mający dostęp do mediów głoszą prawdę im wygodną, która nie ma nic wspólnego z polską racją stanu. Szkoda, że w tych węzłowych kwestiach nie potrafią zabrać głosu tzw. autorytety moralne. Cóż, widać autorytetom także zależy na pracy i garnku zupy, w wolnym i demokratycznym państwie.
    _

  31. Po rykowisku i polowań, jest taki plan.
    Czy można działać lub pracować na tej samej fali, ale bez konkretnego planu działania. Było wspomniane na blogu DP o kawiorowej Lewicy. Trzeba przyznać rację tym osobom, że dziennikarze nie powinni zajmować się pewnym zakresem obowiązkowych działań, które przydzielone są tylko politykom. Łańcuch prawicy jest trwały, a Lewica posiada tylko kilka ogniw, które nie zostały jeszcze połączone. Może DP jest uczulony, tak ja także. Szmalec, smalec, ale nigdy Szmalcownik lub Smalcownik. Można łączyć wiedzę z muzyką, można muzykę z wiedzą i itd., ale DP może zostać Prezydentem, który łączy, Polska tego potrzebuje.
    PS. Jest to poważne wyzwanie.

  32. jan mondry

    poprosze o link do orginalu

  33. Nasz Pan prezydent o malo co nie zostal bohaterem (posmiertnie ). Po co on szuka guza w tych gruzinskich ciemnosciach ? Czy dlatego , ze po ciemku o niego latwiej ? Jezeli to byla prowokacja to czyja ? Na razie same pytania.

  34. Rece opadaja.

    Sam juz nawet nie wiem czy bardziej nad hipokryzja czy nad wasza glupota. Z tego drugiego jescze jest czas wyrosnac, nawet dla stojacych nad grobem starych sbeckich mend jakich jest tu „garsc”, by uzyc przemilego okreslenia redaktora Passenta, wobec ludzi którzy nie bronili kolejnej ujawnionej gnidy, tylko po prostu zasady, żeby Red. Michnik sam, znany z ostrego piora w ataku, poslugiwal sie nim takze w defensywie, miast raczej wysylac korporacyjnych wygow. No ale wobec notowan Agory, moze zamiast pisac listy warto miec troche wiecej cierpliwosci.

    Jak czytam lkania, ze nie ma solidarnosci po lewej stronie to rece juz nizej opasc nie moga?

    Jakiej lewej stronie „kundelki”, zeby uzyc kolejnego z waszych milych okreslen? Czy wy barany macie pojecie jaka jest roznica miedzy lewica, a utuczonymi nomenklaturowymi i zsmpowymi prosiotkami, wchodzacymi w stadium starych wieprzy?
    Jakiego barku solidarnosci? Takiej sitwy swiat nie widzial, gdzie wspolnota hanby, swinstwa, wybujalych ambicji i ponad wszystko checi wiezienia tylka cale zycie w wozku zaprzagnietym w bandy oslow lykajacych te bzdury o lewicowej wrazliwosci uchodzi za wartosc najwyzsza. A wszystko opatynowane wzajem swiadczonymi sobie frazesami i nagrodami srodowiskowymi.

    Ot, taka Nela albo Stary Polak z PRL, jakie sa wasze tytuly do okreslania pokazenj grupy ludzi o przyzwoitych zycioryskach i osiagnieciach niepodpartych pogaduchami ze sluzba bezpieczenstwa, pogardliwymi okresleniami?

    Ja mysle, ze sam fakt stania na kleczkach i w rozkroku przed Pasentem i Paradowska uwazacie za certyfikat inteligencji tak potezny, ze pozwala widziec „smarkaczy” w tych, ktorzy waszym zlotym cielca zadaja najnormalniejsze w swiecie pytania.

    Trudno mi jest was nawet pozdrowic na koniec, po nie przywyklem do chodzenia na czterech i wydawania odglosu owieczki nawolujacej sie w stadku.

  35. Eddie

    Poczekam i poprę 🙂

    Pozdrowienia

  36. Kto rozgrzesza Chwina z namiętnego błądzenia po ciemnej stronie księżyca i stawiania bardzo zawiłych i narodowo – egzystencjalnych pytań typu: co by było, gdyby czegoś nie było? Chwina rozgrzesza DP równie namiętnie, bo sam lubi też pobłądzić. Przyznaje nasz Gospodarz, że gdyby urodził się kilkadziesiąt lat później, rad by zahaczyć o Londyn w celu pobierania nauk, zamiast ‚błądzić’ po Piterburku. A Telimena pobytem w Piterburku się szczyciła…

    Kto zaprasza co tydzień Lisa do swego kurnika? Lisa do swego kurnika zaprasza co tydzień Lis Przechera – Adam Michnik. A kto zaprasza Lisa Przecherę Adama Michnika do swego kurnika? Do swego kurnika zaprasza Lisa Przecherę Tomasz Lis. I zostaje zrugany przez Lisa Przecherę za chęć zadawania niestosownych pytań. Argument męczeństwa nie pada przy ruganiu. Pada na kolana Tomasz Lis.

    A co łączy Vargę, Holland i Gospodarza? Łączy ich wspólne przekonanie,
    że racja nie może być po stronie Rymkiewicza, który przyznaje rację komuś mniejszemu nie tylko wzrostem, co żubrowi pod ogonem pocałunek składa. Sam Rymkiewicz wydaje się w tym wypadku ogniwem zaledwie pośrednim i może najmniej istotnym.

    A co różni Holland, Vargę i Gospodarza? Tych troje różni stopień subtelności i odwagi w nazywaniu rzeczy po imieniu. Holland mówi, że to zwykły faszyzm, Varga, że jest za młody, żeby tak powiedzieć, bo faszyzmu nie zna, ale krew przelana go brzydzi. Varga dopisuje przy okazji do tekstu Rymkiewicza słowa szantażu, których ten nigdy nie wypowiedział, przez co głos Vargi traci na polemicznej wadze i leciutki ulata i sił nie ma, by echem się o cokolwiek odbić. Trafia jednak w uszy Gospodarza i tam grzęźnie na zawsze. Zastanawiać może co najwyżej chęć czucia się szantażowanym za przynależność do określonego sronnictwa.

    Gospodarz zza pleców Holland i Vargi wychyla się i zachęca do wnikliwej lektury, w tym ‚faszysty’ Rymkiewicza, nie odbierając nikomu – tym samym – prawa do zachowania własnych ocen. I oby to była największa różnica w podejściu do do traumatycznego tematu jakichkolwiek narodowych powstań.

    A co odróżnia orły od wron? Orzeł poluje samotnie i liczy na swoje siły, by przeżyć. W klatce zakratowanej nie usiedzi spokojnie. Wrona lepiej się czuje w stadzie innych wron. I porozumiewa się z nimi krakaniem.

  37. pielnia1
    Przestudiuj MA 23.11., godz. 15:33 i pomysl
    kpp_ppr_pzpr – nie jestescie sami, jestem z wami!

  38. Szanowny Panie Redaktorze,Szanowni Ludzie!

    Patriotyczny patriotyzm;

    Jeden z esei o ludzkich przywarach W.Pfotski poswiecil litowaniu sie nad soba(Selbstmileid)Jest malo prawdopodobne,by autor znal polski ptriotyzm.jednak kiedy czytalem ponizsze slowa mialem wrazenie ,ze po glowie galopuje mi pijany ulan;
    „Swiadomosc bycia ofiara sklania do pretensji o wylacznosc.Konkurencja zaostrza sie przy zbiorowych szlochach.Wystarczy by grupy,zrzeszenia,narody zaczely widziec siebie, przede wszystkim jako ofiary bezprawia,podboju,wojen albo zbrodni,wtedy lament jednostek znajduje szerokie oparcie.Im bardziej poczucie straty ksztaltuje swiadomosc,tym wieksza jest sklonnosc do zbiorowego uzalania sie nad soba.Nieszczescia z przeszlosci deformuja terazniejszosc i przyszlosc. Sentymentalne legendy dawnej wielkosci,wspolnych marzen i nadziei sa tylko mizernym rownowaznikiem poczucia przegranej.Szerzy sie wiec klimat letargu , rezygnacji.Czesciej jednak szerzy sie zazdrosc i wstret,kwitna fantazje oburzenia i zemsty.Uzalanie sie nad soba nie jest niewinne.Tylko krok dzieli szloch od oskarzen.
    Kto chce wzbudzac litosc, chce takze cierpienia innych.Z czasem narasta poczucie krzywdy,kwitna tempe rsentymenty.Rozczarowanie przeradza sie we wscieklosc i zadze odwetu.Dla niewierzacych w siebie swiat pelen jest wrogow.W momentach eksplozji, mizerne ego przezywa chwile wielkiego triumfu.Wszystko staje na glowie.Ci, ktorzy czuli sie stlamszeni wyplywaja.Przegrani odgrywaja sie na wszystkich.”

    Niestety,ostatnia patriotyczna orgia,pelna frazesow,unikajaca rzetelnej dyskusji o patriotyzmie nie daje zbyt wiele nadziei ,ze cos sie zmieni.Mam wrazenie ,ze nadal unikamy odpowiedzialnosci za wlasna historie.Rozpamietujemy zbrodnie zaborcow,zapominajac,ze bez strzalu weszli do Polski,ktora jako panstwo byla trupem samobojcy..Moze wreszcie zrozumiemy,ze zlo,ktorego doznalismy od innych jest wtorne wobec zla,ktorego sami jestesmy autorami.To my Polacy,my przede wszystkim, sobie taka Polske zgotowalismy.Jesli odpowiedzialnosc za nasz los dalej zwalac bedziemy na innych, to na zawsze zostanie nam rola „niewinnej,czystej”ofiary.Sina od wodki,biedy i rozpaczy twarz na kazda rocznice bicia i gwaltu pudrowac bedziemy w narodowe barwy i niepowaznie wymagac od swiata uznania naszej swietosci.
    Nadzieje na zmiane odkladam do konca kadencji obecnego prezydenta.Tu przytaczam znowu Pfotskiego.Uzalanie sie nad soba jest przywara przed wszystkim jednostek;

    „Szarpia sie z losem,marudza nad pozornym bezprawiem, zalewaja sie lzami ledwo spojza w lustro.Najmniejsza przeciwnosc wywoluje lament,najmniejszy klopot przeszywa ich male serce.Niezauwazenie traktuja jako osobista zniewage.Sa wrazliwi na wszystko co ich dotyka-i sa obojetni wobec wszystkiego co dotyka innych.Marudza,jecza,sapia i klna,zatruwajac wszystko swoim niezadowoleniem,tracac nie tylko opanowanie,lecz takze szacunek dla samych siebie.

    Zamieszkuja padoly lez,mali duchem, w podlym nastroju.Uzalanie sie nad soba wiaze ludzi z ich wlasnym ja,z poczuciem wlasnej bezsilnosci.To znowu rodzi sie z poczucia straty,poczucia przegranej.Zawiedzione nadzieje,wstyd przegranej,wstyd wlasnej niemocy przeradza sie w litowanie sie nad soba.
    Innaczej niz Zaloba,uzalanie sie nad soba jest postawa,za ktora dotkniety sam jest odpowiedzialny.Tchorzliwy nie chce sie zmienic,wyzwolic z pozornej lub prawdziwej biedy.Zaloba jest doswiadczeniem,uzalanie sie nad soba jest czyms innym;jest egocentryczna przywara.Lamentujacy mysli tylko o sobie.Oszczedza sobie ogladanie sie na innych,jedynie wlasne uczucia sa mu swiete.Glosno blaga o wspolczucie.
    Inni maja sie o niego troszczyc,dbac,pocieszac i
    dzielic jego nieszczescie.

    Niektorzy czuja sie oszukani, bo zawiodly nadzieje,ktore im wmowiono,albo sami sobie wmowili.Inni,zupelnie powaznie obstaja przy niezbywalnym prawie do pochwaly i zaplaty,do bycia zauwazanym i szanowanym.
    Lamentujacy zawsze znajdzie sposobnosc,by poczuc sie lekcewazonym.

    Urzadza sie tak by nie dzialac.Zycie zna tylko jako reakcje.Jakze potezne i niesprawiedliwe wydaja mu sie sily losu,autorytety,zwyciezcy,wielcy i silni.Jak czysta i niewinna jest wobec tamtych ofiara.Nie zaslozyla na to co jej uczyniono.”

    pozdrawiam
    janmondry
    *cytaty z niemieckiego przelozylem, jestem pewien wiernie, na wlasna odpowiedzialnosc.

  39. Do EDI-ego,
    (odp. na wpis 2008.11.23.g.18:56)

    1. Liczę, że się „wyrobisz” i zgłaszam zainteresowanie ITO.
    „Praktykuję” zarządzanie współwłasnością i jestem do dyspozycji.

    2. Tekst śpiewany przez Krystynę Sienkiewicz to wierszyk Jana Brzechwy. Zaś 2. wers przytoczonej zwrotki brzmi (cytuję z pamięci):
    …..
    Lecz cóż, kiedy ryby
    ROBIŁY WSZYSTKO NA NIBY
    …..
    Pozdrawiam,
    jpet1

  40. Astygmatyzm polityczny

    Znieksztalcanie historii na tym forum jest niebezpieczne dla zdrowego rozsadku i zdrowia psychicznego. Dlatego kilka zdan do mlodszych blogowiczow.

    Okres powojenny to:
    – 1945 do 47 zanikanie walki zdrojnej
    – 1947 do 53 terror komunistyczny
    – 1953 do 60 opresja komunistyczna
    – 1960 do upadku to obrzydliwa komuna.

    W tym czasie nastapily pozytywne zmiany spoleczne w Polsce: edukacja,egalitaryzm i powszechna opieka zdrowotna.

    Niestety koszt rownania w dol ma swoja cene w postaci braku elit politycznych czy naukowych oraz odebrania nam wszyskim nadziei na lepsze jutro.
    Wszyscy jestesmy przegrani i wygrani w tym procesie.

    Nie zgadzam sie na relatywizowanie zbrodni na tym forum.
    Nie zgadzam sie na zapomnienie o ofiarach terroru komunistycznego.

    Jaruzelski i jemu podobni to tacy sami mordercy jak ci co nosili swastyki czy czerwone gwiazdy i mordowali niewinnych w imie tej czy innej ideologii.
    Nie ma przedawnienia za zbrodnie przeciw nam wszystkim.
    Mordowaliscie nas i znecaliscie sie nad nami w imie eksperymentu historycznego. Byliscie aktywnymi wykonawcami sowieckiej polityki w Polsce. Zbieraliscie swoje srebrniki od Moskwy. Byliscie tacy sami jak doktor Mengele. Teraz macie katarakty i astygmatyzm i tylko dlatego nie strzelicie sobie w leb , bo w lustrze widzicie inna osobe.

    Slawomirski

  41. Patriotyzm postmodernistyczny – antypatriotyzm. Współcześnie głoszony zespół poglądów, rewidujący historię Polski na zasadzie odrzucenia w całości państwowotwórczej tradycji walk niepodległościowych i zrywów powstańczych Polaków, zatruwajacych sposób myślenia i wypaczających świadomość Polaka.

    Wynikiem tego zatrucia historycznego jest w opinii patriotów postmodernistycznych samozapatrywanie się Polaków w własne zmartyrologizowane dusze, skażone cierpiętnictwem, kultywowaniem polskich fobii i kompleksów, przesadnym gloryfikowaniem polskiego mesjanizmu i bohaterszczyzny oraz bałwochwalstwem całkowicie zbędnych ofiar, uszczuplających substancję ludzką (broń Panie Boże – narodową).

    Antypatriotyzm – patriotyzm możliwy bez ponoszenia ofiar dla ojczyzny.
    W antypatriotyzmie ojczyzna staje się ofiarą patriotów.

    W skrajnych przypadkach wyznawców patriotyzmu postmodernistycznego daje się wyczytać wiara, że umiłowanie ojczyzny może być realizowane jedynie na drodze krytycznego przyglądania się jej historii. Im to przygladanie bardziej naładowane krytyką i abstrakcją historyczną, tym patriotyzm postmodernistyczny wyraźniejszy i prawdziwszy.

    Skutkiem najdalej posuniętego antypatriotyzmu musi być odrzucenie ogromnej części historii, jako hańby wczesnoplemiennej polskiej.

    I tak, patrioci postmodernistyczni głoszą, że umieranie dla ojczyzny ratowania jest bezcelowe i naznaczone polską immanentną wolą umierania.
    Gotowi są oni uznać, że lepiej było tajgę syberyjska wyrąbywać i stepy zauralskie zasiewać, niż do armii polskich się zgłaszać po to, by bezdurnie oddać ducha pod Monte Cassino i Lenino.

    W najbardziej ortodoksyjnej wersji antypatriotyzmu należałoby wykreślić „Dziady” i „Bagnet na broń” jako jaskrawe przykłady ilustrujące nieuleczalnie chorą polską duszę.

  42. CZY ABY TO SEZON POLOWAN? A MOZE TO STAN CHOROBOWY?

    Tak przy okazji chcialbym sie zastanowic nad poziomem i tendencjami w nauczaniu studentow np. dziennikarstwa w Polsce.Ponad wszelka watpliwosc nauczyciele historii sa malo wiarygodni a najbardziej zastanawia mnie kwestia technik dziennikarskich, jakie sa w czasie studiow obecnie preferowane?
    Zwrocone przez Pan Daniela uwagi w kilku watkach wskazuja, ze mamy do czynienia ze stanem chorobowaym, ktorym jest ” goraczka polowania na sensacje” lub inaczej potrzeba znajdywania sensacji tam, gdzie ich w istocie nie ma , lub ich znaczenie jest tak marginalne, ze jedynie dzieki pseudotworczym zdolnosciom dziennikarskim urastaja do rangi tematow dnia.
    Spotkalem sie z takimi tekstami – zaraz po smierci M.F.Rakowskiego – ze chcialo sie zapytac kogos gdzie jest granica taktu, kultury, dobrych manier?
    Zyjacy jeszcze i sadzony gen.W.Jaruzelski – czyz tak latwo sie zapomina i przecenia jego udzial w czasie II Wojny Swiatowej i wyzwolenia od faszyzmu. Czy fakty tak do konca wskazuja na to ze tuz przed 1981 byl gotow na daleko idacy pluralizm i inne rozmowy z opozycja tylko w samej opozycji nie bylo jeszcze na tyle skrystaloizowanego frontu ideowo-programowego i byla potencjalna grozba wzniecenia daleko idacych niepokoii, ktore przyprowadzilyby w koncowym efekcie do wkroczenia „bratnich armii ” Ukladu Warszawskiego – a wtedy krew sciekala by ulicami polskich miast. Polacy nie Czesci z 1968 roku.
    Dzisiaj szuka sie w Jaruzelskim organizatora grupy przestepczej, tylko, ze ta wlasciwa grupa przestepcza po przewodnictwem Kiszczaka spokojnie siedzi w swoich domach i patrzy na szklany ekran jak 80-cio latkow za nich pokazowo chce sie ukarac.
    Minister Drzewiecki i kilku innych przedstawicieli polskiej najwyzszej wladzy nie wzbudza u mnie tyle zainteresowania – rozdmuchanego poprzez media – co Prezydent Lech Kaczynski ( ostrzelany w Gruzji i az sie chce powiedziec, ze szkoda ze tak niecelnie w Gruzji strzelaja !) i jego brat jednojajowy ciagle mierzacy w fotel Premiera RP – co juz nie tyle szkodliwe, co katastroficzne w skutkach byloby dla Polski.
    Jezeli niemieckie media, francuskie ( ostatnimi czasy w szczegolnosci) i amerykanskie z CNN na czele przedstawiaja Lecha Kaczynskiego jako Prezydenta, ktory popelnial i popelnie ogromna liczbe tzw. gaf , nietaktow, bledow taktyczno-politycznych.W kazdej konkluzji Lech Kaczynski uznawany jest , postrzegany jako posmiewisko nie tylko dla samego Urzedu Prezydenta, nie tylko kazdego Polaka ale w calym calej Polski.
    Obchody 90 lecia neipodleglosci Polski. Boze co za koszmar, pasztet nietaktow, niesmacznych zachowan a juz samo przemowienie przy grobie nieznanego zlonierza? Jezeli ten czlowiek rzeczywiscie ma wyzsze wyksztalcenie i to w takim kierunku, ktory wymaga szczegolnych predyspozycji intelektualnych.
    Teraz po incydencie w Gruzji media w Polsce zrobia z Napoleona lecha Kaczynskiego BOHATERA najwyzszego stopnia co to kulom sie nie klania i nie straszne jemu niebezpieczne sytuacje.
    Czy w takim duchu, takiej atmosferze Donalda Tuska stac byloby na cos wiecej w swej rocznej kadencji premierowskiej?
    Pozwole sobie na konczace moj znowu dosc obszerwyny wowod kilka wnioskow ( konkluzji)
    1.dziennikarstwo w Polsce stalo sie latwo dostepna profesja dla niedouczonych mlokosow, ktore maja ogromne ludzi w wiedzy historycznej, wyczucie taktu i dystansu do osob i faktow.
    2.brak w srodowisku mediow w Polsce skonsolidowanego centrum, ktore byloby przeciwwaga dla tego typu nieodpowiedzialnych osorodkow, o ktorych mowa w puncie 1-wszym.
    3.Brak praktycznie jakiejkolwieki spolecznej reakcji na to , co sie dzieje w mediach. Panuje czysta biernosc i przyjmowanie za prawdziwe i wiarygodne tych osordkow medialnych, ktore w danym momencie spelniaja spoleczne oczekiwania ( niezlaeznie od tegp czy one sa zblizoane do prawdy lub znacznie sie rozmijaja z prawda.Przy okazji kampanii Baracka Obamy byla dyskusja,gdzie odnosilem wrazenie ze wlasnie jest potrzeba na czarne mowienia ze jest biale.Ja osobiscie nie akceptuje tego i po przykrych doswiadczenia z Polski z okresu PRL zaprzysieglem sobie, ze nie dam sie wiecej otumanic i wdac sie w glos tlumu wlasnie mowiacego wbrew logice, ze czarne jest biale a biale jest czarne. To wlasnie jest typowe w chwili obecnej w polskich mediach i to budzi moj daleko idacy sprzeciw, krytyke i negacje.

  43. O utworzeniu PRL – państwa zależnego od Rosji – zadecydowaly wielkie mocarstwa w Teheranie, w Jalcie i w Potsdamie. Polacy nie mieli tu nic do gadania i musieli tą decyzję zaakceptowań lub dalej toczyć beznadziejną walkę. Obecnie tych, którzy odbudowali kraj po wojnie pomawia się o brak patriotyzmu, natomiast patriotami nazywa się wielbicieli nieudanych powstań i przegranych bitew. Słyszy się również opinie, jakim to wspanialym państwem była II RP, rządzona przez glupich polityków sanacyjnych odpowiedzialnych za bezprzykładną kleskę wrzesniową.
    O wybuchu Powstanie Warszawskiego zadecydowali prawicowi politycy, żądni władzy za wszelką cenę. Prawdą jest,że Rosjanie przyczynili się do klęski powstania, ale można się było spodziewać, ze oni wykorzystają sytuację we własnym interesie. W każdym normalnym państwie politycy odpowiedzialni za takie klęski zostaliby postawieni przed sądem, a u nas sa gloryfikowani.
    Natomiast przed sądem zostal postawiony GeneraL Jaruzelski, człowiek ktory uratował Polskę w 1981 roku przed niewyobrazalną klęską- dziwię się tylko,że zgodzil się uczestniczyć w tym procesie.
    i bierze udzial w takiej farsie.

  44. Wszystkie te problemy wymienione sprowadzaja sie do personalnego odczucia , czy to co Pan pisze to rzeczywiscie prawda i tylko prawda, ja np. nie podzielam tych wszystkich chwalb na temat M. Rakowskiego , dla mnie i w moim odczuczuciu to byl taki sam komunistyczny aparatczyk jak kazdy inny w KC czy w biurze politycznym PZPR i nic tu nie pomoga proby wybielania go jako wielkiego polaka co jest gruba przesada, tak samo jak proby robienia bohatera z gen, Jaruzelskiego, ktory jest odpowiedzialny osobiscie za smierc 106 polakow nie liczac tych wszystkich pozbawionych wolnosci, nie ma tu mowy o zadnej taryfie ulgowej w rodzaju wejda czy nie wejda. Pan Chwin moze sobie pisac co chce ale jego argumenty mnie wcale nie przekonuja. I przykro czytac panskie poparcie dla tego rodzaju zamydlan historii, i tyle

  45. Mądrala Slawomirski pisze jaki to teror panował w PRL może Oni myślą
    że jeśli dla Piłsudskiego za zamach majowy gdzie zginęło 400 osób za
    Berezę za śmierć wielu robotników od kul policjantów dziś stawia się
    pomniki to może za jakiś czas również dla Przywódców PRL będą stawiane
    pomniki. Miły Panie niema co pisać bzdur bo to wcale nie zrobi z Pana
    bohatera a ponadto trzeba wiedzieć o czym się pisze.

  46. Do
    Senior pisze:

    2008-11-24 o godz. 00:13

    Tylko, ze te mocarstwa nie brudzily sobie dloni.
    Z powazaniem.
    MA

  47. Jpet1,

    odnośnie Twojego wisu : „jpet1 pisze: 2008-11-23 o godz. 22:58 „.
    Dzięki za deklarację. Umówmy się na końcówkę marca u Pana Passenta na blogu. Do tego czasu będę finiszował z podwalinami.

    Pozdrawiam Eddie

    Owal 40,

    Dzięki,

    Pozdrawiam do końca marca.

  48. A Ty, Ma chyba ręce wysterylizowałaś na emigracji. Czy w ten sposób, chcesz dać nam przykład i wskazać, co powinniśmy zrobić, zamiast siedzieć w kraju?

  49. Prawica publicystyczna żyje z Michnika jak stado pcheł na kocie. Jednak jak zwykle nie jest tak, że nie ma w tym co mówią odrobiny racji. Był zawarty pewien układ z komunistami, może nawet dwa. Najpierw: podzielicie się z nami władzą, my poprzemy odpowiednie reformy (w końcu jedziemy na tym samym wozie). Później: oddacie władzę pokojowo, nic wam nie zrobimy, nie będzie „wieszania” (nikt nie chce wojny domowej przecież), pod jednym warunkiem (być może to był trzeci układ) – nie ma powrotu do socjalizmu. I to był cyrograf, który lewicę w końcu zgubił.

    Nie wszyscy bowiem pogodzili się z odejściem socjalizmu, inni wcale nie chcieli żyć w neoliberalnym raju, wolą w Szwecji, a jeszcze inni widzą jak na ich oczach neoliberalny porządek wali się w gruzy z hukiem. Do kogo ci wyborcy się zwrócą? Do polityków SLD, którzy prywatnie wyznają neoliberalno-konserwatywne poglądy, a więc są prawicowcami z przekonania (widzieliście te badania?)? Czy może do socjalnej prawicy, która pod cieniutką przykrywką frazeologii proponuje właśnie mniej lub bardziej demokratyczny (zależy jak na to patrzeć) socjalizm. Ci wyborcy odrzucają układ! A przynajmniej warunek dotyczący wyrzeczenia się socjalizmu. Poczytajcie Żakowskiego, on rozumie coś się dzieje, reszta trzyma się dogmatów już nieistniejącej rzeczywistości.

css.php