Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

28.11.2008
piątek

„Spieprzaj, dziadu!” i „Won, gnoju!”

28 listopada 2008, piątek,

Na nadchodzący weekend proponujemy bigos – tradycyjne danie polskie, smaczne, acz ciężkostrawne. Trzeba strawić m.in. głupotę, arogancję, pychę oraz inne pyszności.

Bierzemy trochę in vitro. Premier Tusk nareszcie zdecydował się dodać odrobinę liberalizmu i zapowiedział, że zapłodnienie metodą in vitro będzie częściowo refundowane. Natychmiast odezwał się niezawodny abp Józef Michalik, przewodniczący Episkopatu: „Za cenę jednego życia, żeby dać PRZYJEMNOŚĆ rodzicom i DAĆ IM DZIECKO, zabija się inne” – stwierdził hierarcha (podkreślenia moje – Pass). Arcybiskup traktuje posiadanie dziecka jako przyjemność chyba tylko dlatego, że sam dzieci nie ma. Przyjemność, proszę Eminencji, to jest jazda na rowerze, kieliszek dobrego wina albo spacer po Łazienkach. Dziecko to jest coś nieskończenie większego niż przyjemność, to jest chyba największa radość, jaka może spotkać człowieka, ale też największy OBOWIĄZEK – tak, obowiązek, proszę Eminencji, to obowiązek do końca życia. Eminencja degraduje posiadanie dziecka, sprowadzając je do przyjemności. Z kolei bp Dąbrowski uznał, że metoda in vitro to „zastępowanie Pana Boga jakimiś dziwnymi metodami”. Co za nonsens! W takim razie walka z rakiem, transplantacja organów – to także jest zastępowanie Pana Boga, On bowiem skazał człowieka na śmierć, a ludzie jakimiś dziwnymi metodami usiłują wykonanie boskiego wyroku opóźnić.

Mamy już zabobon, teraz do bigosu wrzucamy chochlę obłudy. „Czystki w Polskim Radiu” – grzmi „Rzeczpospolita” (28 XI). PiS-owska prawica, która w pierwszych dniach panowania rządu PiS zawłaszczyła wszystkie media publiczne – PAP, Polskie Radio, TVP w Warszawie i w terenie – teraz jest oburzona, że ten model zaczyna się kruszyć. Jeszcze broni się prezes Urbański, jeszcze dał program Lisowi, jeszcze przebąkuje o programie dla kogoś z lewicy, ale na twierdzy PiS, jaką są media publiczne, zarysowują się pierwsze rysy. „Nowy zarząd błyskawicznie zabrał się do robienia czystek w kierownictwie anten” – alarmuje „Rz.” „To, co robi zarząd jest skandaliczne” – ocenia dotychczasowy prezes Krzysztof Czabański, namiestnik PiS w Polskim Radiu (ostatnio zawieszony). „To pokaz hipokryzji i politycznego ścinania głów” – unosi się poseł Dziedziczak (PiS). A przecież ekipa PiS wyrzuciła setki ludzi, wielu dziennikarzy – kiedyś częstych gości na antenie PR i przed kamerami TVP – nie ma od lat wstępu i dostępu do mediów publicznych. Zwolnienie takich pożal się Boże dziennikarzy jak Krzysztof Gottesman z kierownictwa Polskiego Radia to najlepsza wiadomość, jaką znalazłem w „Rz.” Czas tym układem potrząsnąć.

Mamy już zabobon i obłudę, dodajmy do tego przyprawy z dalekiego, ale jakże nam bliskiego Kaukazu. Kolejne raporty (ABW i Kolegium Służb Specjalnych) ujawniają szczegóły gruzińsko-polskich harców w pobliżu Osetii. Potwierdza się, że cała ta eskapada to była jedna wielka partanina, która zaszkodziła Gruzji (Amerykanie już powiedzieli, że na razie nie ma co myśleć o wpuszczeniu do przedpokoju NATO), a także i Polsce, bo nasz prezydent trwoni pozycję naszego kraju oraz własną w stosunkach ze Wschodem. Kiedy się czyta , że dwaj prezydenci siedzieli w jednym samochodzie, że kawalkada była kilkakrotnie zatrzymywana przez krowy (ciekawe, czy krowy też były rosyjskie?), to może się wydawać, że chodzi o przejażdżkę Melexem na polu golfowym lub w Camp David – rezydencji amerykańskich prezydentów. Ale nie wieczorem po krętych drogach Kaukazu w zasięgu rosyjskich automatów!

Kaczyńskiemu chyba marzy się legenda Kennedy’ego: chce stanąć przy sowieckim murze i rzucić Sowietom w twarz: „Ja jestem Gruzinem!” . Jest kilka bardziej odpowiednich miejsc, gdzie polski prezydent mógłby wznieść ten okrzyk, np. mównica w ONZ czy siedziba Unii w Brukseli. Prezydent Kaczyński tak się szczepił ze swoim gruzińskim odpowiednikiem, że kiedy Saakaszwili przegra, to straci na tym On i Polska. Niestety, Lech Kaczyński odbiera wszelką krytykę swojej polityki wschodniej jako działanie rosyjskiego lobby, zapewne nie bezinteresowne, więc dajmy spokój.

Wróćmy do naszego bigosu. Tradycyjna polska przyprawa to listy otwarte za i przeciw. Lewicowy „Przegląd” drukuje listę osób, które protestują przeciwko procesowi gen. Jaruzelskiego. Wielokrotnie na tym blogu pisałem, co na ten temat myślę, ostatnio gorąco popierając publicystykę Stefana Chwina. Lista „Przeglądu” jest chyba dłuższa niż lista prenumeratorów tego pisma. A generał Jaruzelski ma teraz swoje dobre dni, proces i związane z nim napaści (np. Roberta Krasowskiego z „Dziennika”) zyskują mu szacunek. Świetnie przemawiał na pogrzebie Mieczysława Rakowskiego.

„Rzeczpospolita” jest organem michnikojadów. Drukuje list otwarty i tysiące podpisów w obronie prof. Andrzeja Zybertowicza, jednego z koryfeuszy IV RP, który został skazany przez sąd za to, że napisał: „Adam Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację”. „List otwarty” stał się manifestem partii anty-Michnikowej i anty-„Gazetowej”, swoistym spisem członków tego ugrupowania, na czele którego stoją pp. Ziemkiewicz, Zybertowicz i inni, a patronują im dwaj bracia. To prawdziwy front narodowy przeciwko Michnikowi. Kogóż tam nie ma – jest geograf, informatyk, b. burmistrz Jedwabnego, historyk (oczywiście Marek Jan Chodkiewicz, którego anty-Grossową książkę wydał IPN), jest robotnik (a jakże!), uczeń oraz filozof, a także emeryt. Jest nawet research scientist. Bite cztery strony „Rz”, która być może dlatego jest najdroższym dziennikiem na rynku. Na pewno najdroższym polskiej prawicy.

Lista ta na pewno poprawi samopoczucie Adama Michnika. Ja popieram wyrok skazujący prof. Zybertowicza, gdyż od lat jestem za tym, żeby ludzie odpowiadali za swoje słowa, przeciwko fałszywie pojętej „wolności słowa”, która ma oznaczać wolność dla kłamstwa i oszczerstwa. Nie podzielam argumentu, że człowiek pióra może się bronić przy pomocy pióra, ponieważ błoto do człowieka przywiera i żadnym piórem się go nie zeskrobie. Każde „przepraszam”, jakie ukazuje się w gazecie, choćby wymuszone przez sąd, witam z nadzieją, że może ludzie przestaną się opluwać.

A ludzie, niestety, mają swoje skłonności. Wierzę, że człowiek, który powiedział „Spieprzaj, dziadu!”, mógł również powiedzieć „Won, gnoju!”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 158

Dodaj komentarz »
  1. Tak, tak… W tym lustrze, to niestety cały DP. W prezencie od szefa kuchni – bigos z doprawkami. Kto się chce zatruć, niechaj konsumuje. Ja tam wolę zupę na gwoździu, dlatego bigos zostawiam zgłodniałym i chętnym szamać misz-masz na stęchłych jajach z Passentowego rondla.

    „Jaruzelski ma swoje dobre dni, a ludzie mają swoje skłonności… Dlatego należy wierzyć bezgranicznie w ludzi, nawet kiedy pali-knocą.

    Ciekawe jak DP odszczeka te swoją nizłomną wiarę w ludzi pokroju J. Palikota, kiedy po raz enty poseł będzie przepraszał za swoją rozpędliwość i bił się w piersi, że już wiecej nie będzie? Rad bym usłyszeć.

  2. Daniel Passent pisze:

    > Arcybiskup traktuje posiadanie dziecka jako przyjemność chyba tylko dlatego, że sam dzieci nie ma.

    O!, to jest dobry przykład demagogicznych „argumentów”, które sprowadzają felietony DP do niskiego parteru!

    Panie Danielu, niech Pan lepiej uzasadni, dlaczego zamilczał Pan na temat ADOPCJI!

    Ja na argument „in vitro”, mam kontrargument: „adopcje”.
    Nie można być za „in vitro”, nie będąc jednocześnie przeciw adopcjom.

    A co jest szlachetniejszą i społecznie, a także zwyczajnie – ludzko – cenniejszą postawą: in vitro czy adopcja?!

  3. Koprolalia – wesoła przypadłość Najwspanialszego Prezydęta IV RP. Prosimy o jeszcze.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kultura pana Prezydenta jest ogólnie znana.Nie dziwi więc odzywka do kogoś won gnoju.Jeśli jednak chodzi o problem in vitro to kipię oburzeniem. Jak na ten temat mogą wypowiadać się ludzie,którzy z racji swoich wyborów nie powinni mieć zielonego pojęcia./Terroryzowanie społeczeństwa swoimi fobiami powinno być karane. Bigos pyszny, choć dla niktórych niestrawny.itu

  6. Panie Redaktorze,

    ten geograf, o którym Pan wspomina – to na pewno nie ja! 🙂

    Pozdrawiam

  7. Właśnie – jak podaje DP – zwalnia się miejsce na antenach PR dla jedynie nieomylnej i należycie postępowej Gazety Wyborczej oraz grona dziennikarzy – wielbicieli, czcicieli, obrońców i orędowników prawdy uświęconej męczeństwem jej red. nacz.

    Dlatego ponawiam swój gorący apel, by Państwo Papugostwo w te pędy słali stadne listy wspierające ideę jak najszybszego obsadzenia wszystkich zwolnionych tam anten żurnalistami, którzy od dawna i na stałe antenki mają ustawione na Czerską. Wtrosce o jednodudniący i czysty przekaz!

    Leniwym serwuję gotowy adres:
    http://www.polskieradio.pl/kontakt/

  8. Kadett,co do Palikota masz rację.Popieram jednak DP,stać prezydenta na dziada,to może i na gnoja?

  9. Nie ze wszystkim co napisał Autor sie zgadzam.
    Jednak zgadzam się, że mając swoje przyzwyczajenia , Njawyższy Urzędnik MÓGŁ powiedzieć to co mu zarzuca poseł P.
    Oczywiście powiedzieć tego nie musiał.
    Obrażanie innych jest swoistym sposobem uprawiania polityki przez panów K&K (choćby osławione o wychowaniu na podwórku, małpie w czerwonym , czy groźby w stronę Moniki Olejnik).

    Lecha Kaczyńskiego stać przecież też na czułe słowa dla żony (bardzo sympatyczne) a zapewne też dla znajomych / przyjaciół.
    Czyli co, złe słowa dla wrogów? Jeżeli tak to posiadają oni dużo wrogów.
    Jeżeli jednak nie, toby wskazywało na chorobę rozdwojenia jaźni (osobowość mnoga) lub schizofrenię paranoidalną. A może zwyczajny brak kultury lub wyrachowanie?

  10. Mnie tez zwolnienie Krzysztofa Gottesmana bardzo ucieszylo. Nalezalo mu sie. Lista partii antymichnikowskiej w Rzepie rzeczywiscie komlpletna. Zastanowilo mnie jakim cudem ci ludzie moga wierzyc w to co jest napisane w tym liscie (mniej wiecej, ze to byl taki zart pana Zybertowicza i ze Michnik nie mial poczucia humoru). Czesc z tych osob jest jednak inteligentna, wiec jak moga w to wierzyc. Dla mnie to zupelnie niepojete. A wlasnie, czy Krzysztof Gottesman tez podpisal list w Rzepie?

  11. Panie Passent, czy w 1959, 1968, 1974 albo w 1981 roku też Pan był za wolnością słowa? Bynajmniej. Jakoś wtedy Panu na tym nie zależało. Cóż takiego się stało dziennikarzyno – bo inaczej Pana nazwać nie można – że nagle jest Pan za wolnością słowa? Popiera Pan wyrok skazującydla człowieka, który wyraził swoją opinię w polemice prasowej, ale już przeciwko skazywaniu przez sąd komunistycznych zbrodniarzy! Obrzydliwe…

  12. Typowo i aktualnie polski ten Panski bigos. Z tym, ze smaczniejszy on bez „won gnoju”, bo cos mi sie wydaje, ze cala ta petarda Palikota okaze sie byc zmoczona.

    Powtarzalem wielokroc, z trzymanie Palikota jako nadwornego trefnisia Platformy nie lezy w interesie tej partii. To znaczy dobrzej jest miec naczelnego harcownika, tak jak Kurski jest harcownikiem dla PiS-u, ale musze przyznac, ze o ile Kurski wzbudza u mnie zdrowa (i moim zdaniem uzasadniona) niechec polityczna i osobista, to Palikot powoduje uczucie zmeczenia, udreczenia i niesmaku. Tego wraznia nie zmieni fakt, ze Palikot podgryza nielubianego przeze mnie prezydenta. Dlaczego ? Coz, inni (w tym Pan, Panie Redaktorze) rowniez podgryzaja Lecha Kaczynskiego, ale czynia to w stylu, ktory mi bardziej odpowiada. Palikot to po prostu przewal, nadmiar, nieobliczalnosc i tego typu okreslenia. Szkoda, ze PO tak sie cacka ze swoim jockerem, ktorego wyskoki maja coraz mniej wspolnego z joke.

    Co do reszty skladnikow – nie mam nic do dodania. Szkoda tylko, ze Partia Przyjaciol Piwa juz nie dziala tak preznie.

    Bo jak bogos, to z piwem !

    No, ewentualnie z seta. Uff… znowu ten Paliokt.

    Pozdrawiam.

  13. bardzo lubię bigos

  14. kadett,

    troska o blizniego to ponoc humanistyczny wymog milosierdzia, i na taki mnie jeszcze stac wobec Ciebie.

    Natomiast z komentarza
    pod poprzednim wpisem Passenta mozna wywnioskowac, ze nie do konca rozumiesz sens istnienia blogu autorskiego, skoro piszesz, ze „…Gospodarz (…) raczył zauważyć, że (…). I to wystarczyło, żeby zaraz odezwał się chór papug”. Pozwol wiec, ze tytulem rewanzu ja tez wyjasnie Ci pewne najprostsze sprawy.

    Passent i inni prowadzacy pisza blogi autorskie, na ktorych przedstawiaja swoje opinie. To jak felieton autorski, tyle ze ukazujacy sie czesciej niz pismo, w ktorym pracuja. Zaleta blogu jest jego interaktywnosc, dzieki ktorej Ty, ja i inni mamy szanse wie wypowiedziec. Tak sie sklada, ze sprawy poruszane przez Passenta charakteryzuja sie wysokim potencjalem polaryzacji opinii, co doskonale widac po wpisach. Teraz: istnieje spore prawdopodobniestwo, ze w gronie komentujacych jest znacznie wiecej tych, ktorzy zgadzaja sie z autorem blogu, niz tych, ktorzy sie nie zgadzaja. Tak to dziala wszedzie, kadett (no, moze poza prawica.net). Sprawdz ! Chwala tym, ktorzy sie nie zgadzaja, ale to absolutnie nie czyni z nich orginalow, chyba ze sami chca widziec siebie w ten sposob. Byc moze jest to kwestia przerosnietego, acz niedokramionego ego, ktore popycha desperacko w kierunku pisania „pod prad” za wszelka cene, byle zaspokoic swoj ped do orginalnosci. Bo nie zapominaj, kadett, ze latwo jest wskazac peczki blogow, na ktorych Twoje „orginalne” wpisy wtopia sie w zgodny szczebiot lokalnych i rownie jednokolorowych papug. A wiec Passent pisze swoje, my komentujemy, w wiekszosci zgadzamy sie z Nim, a Ty sie nie zgadzasz, i jest gites. W ten sposob mamy roznorodnosc opinii, choc nie zawsze sa one orginalne, nawet jesli ida w przeciwnym kierunku niz wiekszosc. Po co wiec pisac rzeczy takie, jak ta, na ktorej oparlem moj poprzedni komentarz do Ciebie ?

    Wracajac do ekshumacji generala S., skoro robisz z niej taaaaaakie wielkie halo i wydarzenie historyczne: dolaczylem do „choru papug”, bo tez jestem zdania, ze ow zabieg to bardziej propagandowa szopka niz cos, co pozwoli rzucic jakies nowe, rewelacyjne swiatlo na smierc Sikorskiego, nawet stosujac – jak piszesz – „…najlepszą dostepną wiedzę medyczno-sądową, by owe spory i domysły osłabić i zneutralizować”. Jestes tego pewien, ze zneutralizuje ? Chyba zapominasz, ze wszystko to dzieje sie w kraju kwitnacych teorii spiskowych, skrzetnie odgrzewanych przez wyznawcow polityki historycznej jako fundamentu pod budowe IV, V czy kolejnej wersji RP wedlug modelu zaproponowanego przez PiS i spolke. Zgoda czy niezgoda rodziny ma tutaj znaczenie raczej formale (takie sa wymogi) i wiadomo, ze bez niej ekshumacja nie mialaby miejsca, no chyba ze wydany zostalby nakaz prokuratorski w ramach wszczetego sledztwa (moze sie myle w w szczegolach formalnych). Pytanie, co bylo najpierw: prosba ze strony rodziny o dokonanie ekshumacji i wyjasnienie sprawy smierci generala, czy wszczescie sledztwa przez IPN, oczywiscie ot tak, z powietrza, w ramach piecioletniego planu dzialania pionu sledczego ? Pytam naiwnie, a nie retorycznie, gdyz nie wiem, i moze dowiem sie od Ciebie.

    Czy Passent swym komentarzem odbiera rodzinie Generala jakies prawa ? Czy ja np., moim komentarzem wtorujacym Passentowi odbieram te prawa podwojnie ? Zastanow sie, kadett i nie hamletyzuj, bo to raczej patetyczne, a nie orginalne i po prad.

    Jesli chodzi potrzebe wyjasniania mi imperatywu ubierania w mundur szczatkow generalskich, i to po 65 latach, to zareczam, ze to zbedny trud, bo osobiscie mam do pochowku stosunek wysoce ambiwaletny, czemu dalem kiedys wyraz na prowadzonym wtedy blogu (rowniez autorskim), a wiec opinia Passenta na temat przebierania generalskiego truchla jakos mnie nie obrusza.

    I widzisz kadett raz jeszcze jak to dziala: osobiste opinie autora blogu oraz osobiste opinie komentujacych maja szanse sie pokrywac. Ta-daaam !

    Tak wiec pozwole sobie zakonczyc cytatem z Ciebie, kadett:
    „Czy ja akurat (…) muszę wyjasniać to wszystko? Nie wydaje mi się…”

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

    PS. Nazywaniem innych „papugostwem” wyrzadzasz w sumie krzywde samemu sobie…

  15. @Jantra,
    nie myśl sobie, ze szanuję prezydenta za braki: zimnej krwi, reakcji pokerzysty i marmurowej powściągliwości. Co, to – to nie! Wymagam od niego więcej, niz sam mógłbym unieśc, ale ja nie jestem prezydentem.

    Za Palikota nie dałbym złamanego szeląga. Ostatnie chlapnięcie „won…” ma przesłaniać sferę nieudolnego działania tzw. komisji „przyjaznego państwa”.

  16. Panie redaktorze, az zakipiałam, gdy przeczytałam pana hymny pochwalne nt dobroci premiera w sprawie in vitro. Czy pan ma jakiekolwiek pojęcie nt tego, co proponuje tzw. komisja Gowina i co to będzie oznaczało dla par zmuszonych tą droga starać się o upragnione dziecko? Mnie, matce takiej pary aż wyć się chce z wściekłości. Mój syn i moja synowa na pewno nie skorzystają z tego „dobrodziejstwa” w Polsce. Zanim całkiem już da się pan nabrać na kolejną pijarowską zagrywkę PO, warto przeczytać choć jeden artykuł nt tego, czym grozi wprowadzenie w życie regulacji zaproponowanych przez nabożnego Gowina. Polecam choćby tekst E. Cichockiej w Wyborczej. A Tuskowi i Gowinowi życzę z całą odpowiedzialnością jednego: Niech ich piekło pochłonie, wstrętni obłudnicy!

  17. Szanowny Panie Redaktorze,
    Gratuluję trafności spostrzeżeń, prawie zawsze się z nimi zgadzam. Prawie, bo jestem innego zdania co do oceny wypowiedzi marszałka Komorowskiego, który powiedział: jaka wizyta….itd. Uwagę, ja tak to przynajmniej odebrałem. skierował pod adresem Gospodarza, który jest przekonany, iż jest w stanie ograć wszystkich. Być może udaje mu się to w przypadku Osób podjętych, na przykład dobrym gruzińskim winem.
    Jednak co do skomentowanych przez Pana wypowiedzi dostojników kościelnych oraz nie tak dawnych wypowiedzi posła Gowina w sprawie In vitro, to mam tyle do powiedzenia, że taki nazwijmy to tok myślenia, jest właściwy ludziom płytkiej wiary, mających braki w znajomości katechizmu. Tak bowiem można tłumaczyć sprzeciwianie sie naukowej metodzie. Tym „uczonym w piśmie” do głowy nie przyjdzie, iż tylko te odkrycia naukowe są możliwe, na które… Pan Bóg pozwoli, wszak …nikt nie domyśli się…, czego powinni się doczytać uduchowieni intelektualiści.
    A jeżeli się doczytali, a publicznie artykułują znane poglądy, to świadczy tylko o ich nihiliźmie, cyniźmie.
    Zgadzam się, że wielce prawdopodobne, iż szef BOR-u usłyszał „Won gnoju. bo to mieści w tej kniajackiej poetyce: spieprzaj gnoju.
    Adam

  18. Redaktorzy Rzepy, a szczegolnie jej naczelny, doszli do miestrzostwa w rznieciu glupa. Prosze, oto dowod:

    http://blog.rp.pl/blog/2008/11/27/pawel-lisicki-zwolennicy-cenzury/

    Milej lektury. Ciekwe kto tu jest chory na schizofrenie?

  19. Cytat „won gnoju” przywołał poseł Palikot.
    Poseł Palikot w swoich sformułowaniach i gestach jest bardzo ….
    „ekspresyjny” co nie znaczy: wiarygodny.
    I tyle komentarza.
    Gdyby ta wypowiedź była udokumentowana… A aaa ! – Wtedy to co innego>

  20. Palikot to piorunochron Tuska. Im wiecej o Palikocie tym mniej o Tusku.
    To dzieki Palikotowi, wizerunek kandydata Tuska pozostaje latwy, lekki i przyjemny.

  21. Ja tylko odnosnie in vitro. Bylem dlugo zdecydowanie „za” dopoki nie przeczytalem swietnego artykulu pewnego profesora biologii z Uniwesytetu Wroclawskiego (?). W tej chwili nawet nie moge sprawdzic jego danych.
    Gospodarzowi tez to polecam. Potem mozemy dyskutowac na ten temat.

  22. Generalnie się zgadzam, krytyce poddam jedynie (zgodnie ze swoją szukającą dziury naturą) słowo „szczepił”, które znaczy nie to, co autor zamierzał. Winno być „sczepił”.

  23. Jakobsky!!! coś ty??? Bigos z piwem? To jest ciężka obraza dla bigosu.
    Tylko z dobrą wódką, albo czerwonym winem ❗

  24. Propozycja finansowania in vitro jest sprytnym wybiegiem Tuska przed pełna kapitulacja w tej sprawie poprzez przyjecie stanowiska kościelnej komisji Gowina. Jest to w istocie zakaz stosowania techniki in vitro. Cóż z tego ze ewentualny zabieg będzie refundowany jeśli nie będzie skuteczny. Ci którzy mogli by skorzystać z refundacji nie zrobią tego (komplikacje zdrowotne przy znacznie mniejszej szansie), pozostali będą musieli płacić więcej za granicą. Kliniki w Polsce upadną – Tusk osiągnie więc swój z góry uzgodniony z KK cel, naiwnie wierząc że KK nie wystąpi przeciw jego prezydenckim planom.

  25. ANCA,

    bigos z piwem… obok cynadrow dyzurne danie bufetow dworcowych oraz jedna z obowiazkowych „konsumpcji” do piwa, takze w wagonach „WARS”.

    Oczywiscie o ile akurat „rzucili” piwo…

    Pozdrowienia

  26. Jaruzelska czkawka(jak dlugo jeszcze)

    Bigosem Passenta mozna sie zatruc.
    Po co ten historyczny trup Jaruzelski w bigosie?
    Mdli i zbiera na wymioty. To nie potrawa ,to meczarnia panie Danielu.
    Co mysli pan o wizycie u lekarza?

    P.S.
    Jaruzelski jest odpowiedzialny za zamordowanie wielu Polakow.

    Slawomirski

  27. Elity czyli polityczne dziady

    Z prochu powstały i w pył się obrócą.Same o sobie mówią my elity.Powstały z opozycji nie mającej zielonego pojęcia o sztuce rządzenia. Są namaszczone biskupimi skramentami.Pełne wiary w moc sprawczą Watykanu i własne przekonanie o skuteczności swej bezczelnej arogancji, ignorancji i buty.

    Premier Tusk jest taki sam jak i jego promotorzy wiary. Razem z nimi uczestniczy w kościelnych ceremoniach, a oni w jego rządowych peregrynacjach, pochodach, obchodach i innych akademiach ku czci i z okazji. Wzajemnie się wspierają i budują sobie autorytet, ofiarami materialnymi na rzecz świata ducha i abstrakcyjnym Bóg zapłać, mimo że Pan Bóg zdecydowanie się dystansował od Judaszy i ich srebrników.

    Obecne rządy donaldowych kaczorów powstały z łaski Kościoła Świętego, zrodziły się w jego podziemiach i powstały z jego namaszczenia. Dobrze więc by nie zapominały te grona podnóżkowych elit skąd im nogi wyrastają. Fakt, że ostatnimi laty z uwagi na pazerność władzy przyjęły sakrament małżeński nie oznacza, że wkupiły się już w łaski kościoła długoletnią niewiarą i grzeszeniem.Proces oczyszczania się jest długotrwałym i obejmuje również czyściec. To, że uległa władza solidarna zechciała dać KK nieograniczone dobra materialne w ramach dwustronnej komisji rządowo-kościelnej złożonej prawie z samych księży, którzy na materii znają się jak rzadko kto, nie oznacza, że władza powstała z Ducha Świętego,który zstapił na ziemię,na tę ziemięmoże się dystansować od potrzeb materialnych KK, budowy jego świątycń, ich remontów, utrzymywania uczelni, kształcenia dzieci, poświecenia kryminalistów i chorych.W końcu to nie jest widzi mi się lecz święte prawo, które się należy KK według palikotowego określenia kulowskiego jak psu buda,sam to słyszałem w tiwi. W końcu taki kościelny naukowiec wie co mówi.Te żądania oparte są o podstawy prawne jakie są określone w zawartym konkordacie przez rząd Suchockiej, obecnie w zasłużony sposób wypoczywającej, od lat wielu, w Watykanie.
    Dlatego wszelkie pokwękiwania skierowane przeciw KK uważam za wielce nieuzasadnione i niesprawiedliwe. To pospołu Pieronek z Rokitą wymościli tę wygodną pozycję dla Watykanu, która była materialnym zadośćuczynieniem dla katabasów za ich udział w obaleniu komuny.W życiu nie ma nic za darmo. Stworzono system , w którym wszystkie usługi duchowe mają swój materialny wyraz.

    Szef polskich liberałów zajmuje się w równym stopniu pierdołami społecznymi co i jego ideowi specjaliści od zaglądania w damskie majteczki.W gruncie rzeczy nie chodzi tutaj o rozwiązywanie problemu znaczącego z racji jego skali i wagi lecz o zwykłą przyjemność nurzania się w obiecujących damskich otchłaniach i zakamarkach ich dusz i ciał.Nie ma tutaj troski o nakarmienie i wychowanie spłodzonych często dzieci w podejrzanym widzie ich tatusiów. Jest natomiast głęboka troska o wykorzystanie pobranej spermy i jajeczek.

    Szczególnie rażące jest sformułowanie, że za cenę jednego życia zabija się inne.W te słowa odzywa się specjalista moralny, który formalnie rzecz biorąc, z pozycji prawa kanonicznego, nie ma możliwości powoływania innego życia. Obrona życia ludzkiego jest wielką wartością moralną i ludzką, wręcz można by powiedzieć, że jest to wartość fundamentalna. Niemniej popadanie w ortodoksyjną skrajność budzi zastrzeżenia z uwagi na konieczność postępu i rozwoju społecznego.Tak długo dopóki działanie jednego człowieka jest ukierunkowane na niesienie pomocy drugiemu człowiekowi, z biologicznego i moralnego punktu widzenia, nie ma żadnych przeciwwskazań.

    Jest natomiast wiele innych sfer ludzkiego życia, gdzie aktywność jednych stanowi zagrożenie dla innych ludzi, i nie zauważamy tutaj zdecydowanego oporu i przeciwdziałania KK. W potworne liczby idzie ilość umierających na świecie z głodu, chorób i wojen.Ten stan rzeczy przyjęto niejako za naturalny i milczy się w sytuacji gdy mamy do czynienia z ewidentnym zabijaniem. Natomiast gdy chce się dać życie in vitro nowemu człowiekowi wówczas podnosi się zakłamane halo z powodu śmierci kilku zarodów, nie mających nic wspólnego z życiem ludzkim narodzonym, wykształconym, świadomym i przygotowanym do kontynuacji ludzkiego gatunku.Ponadto budzi poważne problemy definicja życia poczętego, na której opiera się KK budując własne koncepcje polityczno-społeczne. Dla KK nie ma problemu dofinansowywania tej metody prokreacji, natomiast przy okazji poczęcia nowego życia sztucznie się tworzy problem zabijania zarodków będących zaledwie jego kilkukomórkowym zaczątkiem.

    Z tego też względu, z jednej strony, KK uważany jest jako strażnik pieczęci moralnych wartości ludzkich ale z drugiej strony poczytywany jest jako hierarchiczna i feudalna struktura antydemokratyczna stanowiąca hamulec rozwoju i postępu. Łatwo jest rzucać kalumnie pod adresem KK ale jest to sprawdzona struktura w historii rozwoju ludzkiego niosąca pozytywne wartości jak również mająca także swoje ciemne strony.Wypracowanie consensusu omnium tej instytucji nie jest łatwym przedsięwzieciem z uwagi na dogmatyczny i apodyktyczny jej charakter kształtowany tysiącleciami. Ona z zasady uważa się za posiadacza patentu na prawdę i słuszność.

    W historii Polski KK zajmował szczególne i wyjatkowe miejsce.Był on ściśle zintegrowany ze społeczeństwem niosąc mu moralne wsparcie, pomoc stanowiąc opokę w walce narodowo-wyzwoleńczej Polaków.Ta wyjątkowa misja KK zapewniła mu w polskim społeczeństwie wyjątkowy mir i szacunek. Wykształciło to w nim nawyki do politycznych zachowań, które zaowocowały zmianami systemowymi.W socjalistycznej Polsce KK posiadał ogromne wsparcie społeczne w oczekiwaniu na doskonalenie istniejących stosunków.Ta nadzieja została zrealizowana. Jednak skutki polityczne ze strony kontrahentów okazały się opłakane dla wszystkich, poza kapitałem zewnętrznym, który okazał się głównym beneficjentem przeprowadzonych zmian.

    KK w rezultacie bardzo bolesnych dla społeczeństwa przekształceń utracił i traci nadal swoją dotychczas niekwestionowaną opinię i pozycję mentora.W efekcie napływu ideologii neoliberalnej utraciła społeczną bazę doktryna mesjanizmu stanowiąca bazę dla aktywności KK. Wraz z wejściem do UE należy oczekiwać dalszego ograniczenia politycznych wpływow w polskim życiu społecznym na wzór starych krajów unii. Te tendencje niosą ze sobą potencjalne europeizowanie Polski poprzez uwalnianie jej z dotychczas uwierających więzów ale z drugiej strony niosą ze sobą niebezpieczeństwo rozmywania tożsamości narodowej.

    Dobrze się dzieje, że ludzie lewicy zaczynają coraz głośniej podnosić nieprawości polskiej prawicy i nie chodzi tutaj tylko o kler.Wielki już czas nastał by z naszego życia wyrugować negatywne zjawiska, które ta opcja upowszechnia i przyjmuje za normalnośc oraz poprawność polityczną. Demokracja winna służyć rozwojowi korzystnych zjawisk dla społeczeństwa a nie może być parawanem czy przykrywką dla zachowań i działań niegodnych z pogranicza złego smaku i bezprawia. Zachodzi konieczność walki z zabobonem,obłudą i zakłamaniem bazującymi na niesprawiedliwości społecznej. Nawet Pan Passent nawołuje,że „czas tym układem potrząsnąć”. Moim zdaniem ten układ jest już kompletnie skompromitowany swoją nieudolnością i niekompetencją zbudowanymi na solidarnościowym tupecie i ignorancji, którego nieodrodnym wzorcem jest pewien posiadacz ogromnego długopisu z wizerunkiem Matki Boskiej.

    Polskie nieszczęścia uzupełnianie są wybrykami polityków, którzy nie dorośli do tego miana. Serwują oni polskiemu narodowi taką paletę wygłupów i bezeceństw, których niesposób dostrzec u naszych sąsiadów. Zdaje się, że te nieprzemyślane poczynania biorą swój początek z zaściankowego warcholstwa polskiego Ciemnogrodu. Egoizm, prywata , głupota i ciemnota to cechy ciagnące w dół polskie społeczeństwo, zgodnie ze smutnym powiedzeniem, że Polacy nie potrafią się rządzić. W tym sensie chyba szczęściem jest wielkim, że coraz bardziej Polską zaczyna rządzić Unia redukując wpływy wewnętrzne niedorobionych elit. Koszty tej symbiozy są oczywiste,ale miejmy cichą nadzieję, że mniejsze niż polskiego warcholstwa.

    Chciałoby się aby twórcy tego układu zechcieli pójść do spowiedzi, odprawić pokutę i pójść na obligatoryjny odpoczynek czyli taką bezpowrotną banicję polityczną. Dajcie nam wreszcie oczekiwany spokój, wy dziady polityczne i animatorzy politycznego obornika, pozwólcie że skorzystam z waszych lingwistycznych osiągnięć ubranych w stosowny kostium poprawności językowej.
    ________________

  28. Polemika z psychicznym

    Czy religia to choroba psychiczna?
    Chyba tak.
    Po co wiec strzepic jezyk na duchownego panie Danielu.
    Dla niego normalnym jest ,ze dziewica rodzi, taki nawiedzony – syn dziewicy chodzi po wodzie, a jego ojciec pan bog nas wszystkich slyszy i widzi w tym samym czasie ,a oni wszyscy razem to jedna i ta sama osoba.
    Podrecznik psychiatrii.

    P.S.
    In vitro vs in vivo.Wybieram in vivo-przyjemniej i taniej.

    Slawomirski

  29. „Spieprzaj dziadu won gnoju”

    widac umilowanie ojczyzny w kazdym slowie

    Slawomirski

  30. Red. Passent jest niereformowalny, jakbym czytal Trybune Ludu i Marka Baranskiego sprzed wielu lat.

    ” … od lat jestem za tym, żeby ludzie odpowiadali za swoje słowa, przeciwko fałszywie pojętej „wolności słowa”, która ma oznaczać wolność dla kłamstwa i oszczerstwa. Nie podzielam argumentu, że człowiek pióra może się bronić przy pomocy pióra, ponieważ błoto do człowieka przywiera i żadnym piórem się go nie zeskrobie. Każde „przepraszam”, jakie ukazuje się w gazecie, choćby wymuszone przez sąd, witam z nadzieją, że może ludzie przestaną się opluwać”.

    To czemu w takim razie opluwa pan prezydenta Lecha Kaczynskiego za cos czego nie powiedzial? („Won, gnoju”). Moze sie przylepi i zostanie, a dyskusja na forum Polityki bedzie dluga i ozywiona?

    Z wesoloscia pozdrawiam.

  31. Rozumiem oburzenie purpuratów w sprawie in vitro. Prokreacja w stylu bp. Paetza jest bardziej zgodna z doktryną k.k. Bachorów do utrzymania nie przybywa, a przyjemość związana z posiadaniem swoich osobistych kleryków pozostaje.

  32. Wszelkie dyskusje na temat aborcji (także „in vitro” ) z biskupami, Markiem Jurkiem, czy Piłką, nie mają sensu. Jeśli Kościół uznaje, że zapłodnione jajeczko jest dzieckiem, to funkcjonariusze tego kościoła od tego nie odstąpią. Przyczepieni do tej religii politycy, również. Przypomina to rozmowę z niewidomymi o kolorach. Dopóki nie oddzieli się Kościoła od państwa, to do tego czasu nic się nie zmieni. Byłoby sukcesem, gdyby Kościół wymagał przestrzegania tych zasad tylko od swoich wiernych i nie wtrącał się do stanowienia prawa. Jednak szanse na to są minimalne. Po pierwsze z powodu braku zaufania do swoich owieczek oraz dlatego że jest to Kościół wojujący.

  33. Dżizus, ale bigos się zrobił na tym blogu. … Polikot in vitro … arcybiskup do gnoju … państwo nieprzyjaznego Gowina … nawet nie ma zgody, czym to popijać, piwkiem, winkiem czy wódeczką. A Kryniczanką nie łaska?

    Prostolinijnie nań patrząc, odchodzi w kraju ostra wojna wyborcza. Wojna solidarnościowo-liberalna pod prawicową flagą, i to metodą amerykańską. A jak powiem wolnoamerykańską, to też nie przesole. Kolejną w tej wojnie kampanię, po wielkiej wiktorii w 2005 i po częściowej, ciężkiej i niespodziewanej porażce w 2007, Kaczyński zaczyna od harców na skrajnym prawicowym skrzydle. Chce zapewnić sobie solidne i niezachwiane poparcie moheru. Jak pamiętamy w 2005 moher opanowały hufce LPR, biedotę wiejską, miejską i podmieską spacyfikowała ruchawka Samoobrany, a hetman K. ruszył ze swoimi chorągwiami do centrum, ukazał się na ich czele jako wódz przewidywalny, rozsądny, godny zaufania w całym sensie tego słowa. Nikt nie sprawdzał mu wtedy konta bankowego, ani czy prowadzi samochód, ani iloma gnojami, pardon, ochroniarzami się otacza. Dopiero w 2007 z centrum pola sprytnym manewrem husaria Tuska go przegoniła. Teraz harce zaczynają się na skrzydle kościelno-moherowym. Tusk harcuje pod flagą in vitro, daje szansę episkopatowi uporządkować szyki, oczywiście biskupi muszą być na nie, ale może mogą ewentualnie, powtarzam ewentualnie, na mocy jakiejś dyspensy, może w tym NFZ wziąć udział, w połączeniu z komisją majatkową (wspólną) i z udziałem oczywistym Ducha Świętego, ewentualnie dopuścić, że jeden, dwa embriony na jedną operację pozwolą usunąć, mówiąc językiem Cezarego Michalskiego butem zdeptać i wyrzucić na śmietnik. Skrzydło lewe, że tak się wyrażę, hetman polny Tusk ma zabezpieczone, mimo, że całe wojsko ma ustawione w liberalnym szyku od samego początku tej wojny. Ale harce też tu mogą się odbyć do czasu ostatecznego starcia, a raczej dwóch starć, choćby pod flagą suwerenności walutowej, składki zdrowotnej, czy emerytur pomostowych. Na tym odcinku Platforma nie może dać się zepchnąć, tak to obstawiam, pomost to znaczy platforma, ważne aby była na podporach, a te dostarczy Europa, o ile nie stoczy się sama w kryzys. Sądzę więc, że walka będzie w centrum, będzie debata, potem druga debata, będzie seria debat, za dwa lata jesień i zima zapowiadają się debatujące, daj Bóg abym dożył, bo już z emocji serduszko mi zaczyna pikać. Aż za ostro.

    Ale wcześniej będzie kryzysowa cha-cha, a właściwie cha-cha-chá. I nie chodzi mi o drugi kryzys kubański, tylko o gospodarkę europejską. Niemcy mówią, że oni kryzysu nie wywołali, się do niego nie przyłożyli, oni tylko eksportowali swoje wyroby na cały świat. Ich PKB rosło jako tako, a głównie dzięki eksportowi mercedesów i innych cudów techniki, i to nie jest ich wina. Nie ich wina, że Amerykanie kupowali, mogli nie kupować. No i nie kupują, przestają kupować, i będzie kryzys w Bundeslandzie. Takie mieli Niemiaszki solidne finanse, żadnej bańki w nieruchomościach, zrównoważony deficyt, wszystko równo, cichutko, aż nudno po niemiecku, aż nie było widać, nic, nikogo, włącznie z panią kanclerz, a tu masz, nie jest prawdą, że tisze jediesz, dalsze budiesz. Tak więc to się może odbić na wojnie polsko-polskiej w środku pola, gdyż polski eksport do objętego kryzysem partnera gospodarczego może się załamać. Hetman polny może nie wytrzymać naporu regimentów hetmana wielkiego właśnie w tym krytycznym fragmencie bitewnej zawieruchy po flagą “ratuj Polskę od kryzysu”. Ktoś mi zarzucić może, że ja nie rozróżniam Kaczyńskiego od Kaczyńskiego, a ja już tak mam od początku. Były premier i obecny prezydent, jeden z nich miał epizod pistoletowy w windzie – dla mnie wszysko jedno: miał go Kaczyński. Jeden z nich wieczorową porą miał epizod strzelniczy na osetyńskim pograniczu – dla mnie wszystko jedno: miał go Kaczyński. Jeden z nich powiedział, spieprzaj dziadu, drugi powiedział, won gnoju, czy na odwrót – dla mnie wszystko jedno: powiedział Kaczyński.

    Jeśli zaś pominiemy bigos jako stan umysłu i przejdziemy do bigosu jako dania głównego, to ja zamawiam marisco. Przynajmniej wiadomo czym popić.

  34. Jakobsky i skoro tą breje – przegląd tygodnia – w WARSIE można nazwać bigosem, to zgoda. Może być piwo.
    Ale nie do prawdziwego bigosu, który jest potrawą szlachetną i nie tanią.
    To dwie bardzo różne potrawy. Prawdziwy bigos jest podlewany czerwonym winem! A poza tym „co się nawinie, to do bigosu” ale w warunkach domowych!!!

  35. Pawel,
    bzdury za przeproszeniem piszesz o tej adopcji.
    A juz zalozenie, ze in vitro zlikwiduje adopcje brzmi jak tytul pracy magisterskiej w Wyzszej Szkole Jazdy na Drzwiach.
    Dowiedz sie najpierw jakich sztuk trzeba dokonac zeby zaadoptowac dziecko. To raz. Dwa, dowiedz sie ile dzieci w najblizszym domu dziecka jest gotowych do adopcji ( prawnie gotowych). Trzy, spytaj jakiejkolwiek kobiety, ktora ma dziecko, czy oddalaby je do adopcji.
    To powyzsze nie jest napisane zlosliwie, to po prostu celem wyjasnienia jak naprawde wyglada sytuacja „na rynku adopcyjnym”. Nie omawiam tu skrajnych przypadkow, raczej ten „srodek” miedzy skrajnosciami.
    Trudno ci wiedziec jak przebiega „chodznie w ciazy” bo szans na to nie masz. To bardzo skomplikowany proces biologiczny, udoskonalany przez tysiace lat istnienia rasy ludzkiej. I w czasie tego procesu kobieta ( nadal wylaczam przypadki patologiczne!) uczy sie to swoje male kochac. Nie do razu jest ta milosc, czesto jest to zniecierpliwienie i dyskomfort, milosc do dziecka przychodzi powoli i niejako podstepnie :). Ale jest tak silna, ze juz zrobisz wszystko, zeby to dziecko zatrzymac.
    I dlatego wlasnie nie ma zbyt wielu dzieci do adopcji. Dla kobiety wyrzeczenie sie dziecka jest gwaltem na wlasnej psychice i nigdy z tego nie wychodzi.
    Wiem, zaraz mi tu z aborcja wyjedziesz…
    Ale jak uwaznie przeczytales to co pisze, to powinienes odczytac, ze ten niesamowicie silny zwiazek z dzieckiem przychodzi z czasem, gdzies tak w polowie ciazy mniej wiecej. To litosciwa natura, dbajac o rozwoj gatunku, tak to ladnie urzadzila. Bo procz aborcji (wybor do ktorego kobieta powinna miec prawo!) istnieja poronienia naturalne i nawet nie wiesz jak liczne! Gdyby kobiety reagowaly na strate „dziecka” czyli plodu we wczesnym okresie rozwoju, tak jak reaguja na dziecko juz urodzone, rodzaj ludzki juz dawno by wyginal.

    Czyli zalozona teza jest z gruntu falszywa. In vitro absolutnie nie wplynie na zmiane ilosci adopcji, bo rodzice adopcyjni maja w tym najmniej do powiedzenia. Za to brak in vitro pozbawi wielu ludzi radosci posiadania dziecka.
    Zgadzam sie z Marta i rozumiem jej zlosc. Nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka, a wlazenie w tylek krk kolejnych rzadow jest czyms obrzydliwym.

  36. Kadett,
    obrazajac gospodarza i obecnych na tym blogu sobie chwaly nie dodajesz, ujawniasz tylko wlasna bezradnosc i brak argumentow.

  37. Nie wiem czy mam racje, ale mam wrazenie, ze jak dotad informacje p. Palikota byly przwdziwe. Fakt uzywa on nieco dramatycznych srodkow przekazu, ale na tym sie konczy, bo tresc na ogol jest prawdziwa.
    Bo nie watpie, ze w przeciwnym razie mialby szereg procesow, z procesem o obraze prezydenta na czele.

  38. ANCA,

    zgoda, nie takie rzeczy jadalo sie w PRL-u.

    A PRAWDZIWY bigos tez pamietam i „kaze” sobie, jak odwiedzam dom rodzinny. Co by nie pamietac ? W kazdym domu byla trzymana skrzetnie recepta. W moim takze.

    Ech…

    Telegraphic Observer,

    No co Ty z ta Kryniczanka… ?

  39. Obwieszczenie D. Tuska wzięłam za tzw. „zwiastowanie dobrej nowiny”, po którym to zwiastowaniu żadnych działań się nie spodziewałam. I chyba byłam w błędzie – http://wyborcza.pl/1,88975,5999889,In_vitro___kompromis_nieludzki_.html /

  40. Marny trochę poziom dzisiejszej dyskusji, który zdecydowanie zaniżają chamskie wyzwiska na Passenta i Jaruzelskiego. Ale podobno tak tu musi być, aby się realizowała wolność słowa.
    Natomiast mam konkretne pytanie do blogowiczów w sprawie in vitro:

    KTO DAŁ 75 letnim, BEZDZIETNYM IMPOTENTOM ( mam na myśli hierarchów KK) PRAWO DECYDOWANIA W SPRAWIE SPOSOBÓW ZAPŁADNIANIA KOBIET ?

    GDZIE W NAUCZANIU JESUSA CHRYSTUSA JEST OPINIA NA TEN TEMAT !!!!!!!!!!

    PS Najwyższy czas zabronić KK zajmowania się ginekologią !!!!

  41. @Jakobsky,
    Nie byłoby tego narodowego kontredansu turpistycznego wokół IPN-u , życiorysów i grobów, gdyby na początku drogi ku lepszej Polsce nie zechciano kategorycznie orzec, że kwity po PRL-u są ‘zakazanym owocem’, którego konsumpcja to grzech pierworodny i odcięcie nas od cuchnącej łajnem wiedzy o nas samych uchroni nas przed narodową traumą .

    Do tego jednak, by tak się nie stało potrzebny był pragmatyzm, jaki mają Niemcy we krwi, którzy zafundowali sobie względny narodowy spokój tworząc Instytut Gaucka. Mogą zatem ‘zjednoczeni’ budować swoją przyszłość nie zagrzebując przeszłości, kiedy my podzieleni nad grobem PRL-u rozgrzebujemy wciąż przeszłość zapominając o przyszłości. Cóż, kiedy do błędów genetycznych nikt nie chce się u nas przyznać, ani nie miał odwagi się z nich w porę wycofać.

    Im bardziej owoc jest zakazany, tym większa chęć jego zerwania i poznania smaku uświęconego łajna. Z im większym przekonaniem o własnej nieomylności wywyższa się łajno do miana ‘owocu zakazanego’, tym większą liczbę zapaleńców się pozyskuje, by poznać jego boski smak. Im głośniej wrzeszczy się o konieczności zabetonowania szamba
    PRL-u, tym większe wysiłki przeciwników, by wyłowić z niego nierozpuszczone do końca kawałki.

    Mam takie wrażenie, że nie o gen. Sikorskiego wieczne odpoczywanie idzie. Zapiekły spór dotyczy IPN-u. Gdyby nie wiem jaki cudem udało się znaleźć w czaszce generała nie pocisk NKWD, ale złoty ząb mądrości politycznej, znaleźliby się tacy, którzy uznaliby, że to przeżarty rdzą zemsty i odwetu ząb głupoty. Tylko dlatego, że go IPN znalazł – łowcy kawałków nierozpuszczonych w szambie.

    Tak się jakoś składa, że pokaźna część zwolenników zabetonowania szamba głosi teorię według której PZPR miał wpisaną immanentną cechę demokratyzowania się i przeistaczania ku samozagładzie, a gen. Jaruzelski niczym innym nie zaprzątał sobie głowy, jak tylko rozmyślaniami, kiedy to wybije odpowiednia godzina na kremlowskich kurantach, żeby przekazać władzę rodakom, a w międzyczasie sprytnie uwalniał nas stopniowo, acz systematycznie spod jarzma sowieckiego zniewolenia, którego ból odczuwał za miliony.

    Moje kpiarskie zapędy są sposobem dzielenia się na tym blogu stanem mojej świadomości, wiedzy i wrażliwości. Zawsze mam nadzieję, że nie posuwam się zbyt daleko i że mój sępi dziób nie jest w stanie na dobre wystraszyć stado papug i wron. Przefruną na inne drzewka i będą dalej wtórować dzielnie Gospodarzowi. Oryginalności w sobie żadnej nie dostrzegam, poza bardziej zakrzywionym dziobem.

    Pozdrawiam

  42. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    No to mamy bigos na winie – prawda? Inaczej mowiac, wrzucamy do garnca co sie w kuchni nawinie. „Czas tym układem potrząsnąć.” Osobiscie, Szanowny Gospodarzu, jestem dobrze podkuty, prosze zatem poczekac az ustawie sie tylem.. (…) ” że kiedy Saakaszwili przegra, to straci na tym On i Polska.”
    Przepraszam, ze niesmialo zapytam. Aaaa co „zyskalismy” maszerujac do Bagdadu, wyprowadzani na rabunek pod wodza swietej – w Pana oczach – tzw. lewicy? Zapewne bezinteresowne, więc dajmy spokój (?) Przyjdzie czas, przyjdzie rada….

  43. IMPEACHMENT PANOWIE! IMPEACHMENT – subito!

  44. Szkoda mojej watroby na te specjaly.Wole ja meczyc shigre albo malbec .Przynajmniej przyjemnosc dla mnie.

  45. „od lat jestem za tym, żeby ludzie odpowiadali za swoje słowa, przeciwko fałszywie pojętej „wolności słowa”, która ma oznaczać wolność dla kłamstwa i oszczerstwa. ”

    A na zakonczenie

    „Wierzę, że człowiek, który powiedział „Spieprzaj, dziadu!”, mógł również powiedzieć „Won, gnoju!””

    Prosze pana domniemania mam w d…e. Pisz pan o faktach.

  46. Daniel Passent napisał:

    > Wierzę, że człowiek, który powiedział „Spieprzaj, dziadu!”, mógł również powiedzieć „Won, gnoju!”

    Tu się Pan podłożył.

    Gdy się kogoś oskarża, „wierzę” nie jest żadnym argumentem!

  47. Człowiek pióra, który podobno w Wietnamie powiedział NIE komunie, teraz mówi NIE krzywdzicielom Michnika. Nie mówił tego w roku 1969, kiedy Michnik siedział w kiciu i przez następne pięć lat chodził od uczelni do uczelni z wilczym biletem w zębach, nie mówił w latach 1981-1986, kiedy Michnik trafił najpierw do „internatu”, a potem znowu parę razy do kicia, nie mówił w 1990 roku, kiedy gazecie Michnika odebrano prawo posługiwania się znakiem związku Solidarność. Za to mówi teraz, kiedy Michnik wygrał kolejny proces o zniesławienie i w ogóle ma się nieźle. Trochę to dziwne, niemniej lepiej późno niż wcale.

  48. Drogi Gospodarzu,

    Dorzućmy jeszcze do tego Pańskiego bigosu najswieższą sprawę „zmartchywstania” kapitana SB Edwarda Graczyka, który to rzekomo zwrebował Wałęsę jako „Bolka”, a będziemy mieć pełny obraz IV RP: bracia Kaczyńscy powołali do życia aparat kłamców, oszczerców i manipulatorów wyrażających – w slad za nimi samymi – pogardę i nienawisć dla całego narodu, od prostych ludzi poczynając (vide „spieprzaj dziadu”), przez dziennikarzy i urzędników, po przedstawicieli rządu (z „wilczymi oczami”), a na uznanym przez cały swiat Nobliscie kończąc.

    Zatęchłej, zapiekłej, zajadłej atmosfery, którą Kaczyńscy zatruli polską politykę i sposób myslenia wielu Polaków (naiwnie zwabionych w kacze sieci) jeszcze przez wiele lat się pewnie nie pozbędziemy. Ale najwyższy czas cos z tym zacząć robić, bo z każdym dniem „nasz” (??!) Pan Prezydent wciąga nas w głębszą otchłań, a szkody które wyrządza mogą się w końcu okazać nie do odrobienia.

  49. Mija właśnie 65 rocznica konferencji w Teheranie. Trzech mężów, strategicznych partnerów zdecydowało o losie Polaków na długie dziesięciolecia. Ustalili także granice, które po korektach Stalina są bardzo teraz korzystne i stabilne. Natomiast nawet Stalin nie przewidywał, że w wolnej Polsce rządy będzie sprawował kościół i prymitywna, antyrosyjska formacja o specyficzej formie zwracania sie do ludu „spieprzaj dziadu”.

  50. Socjotechnika Rzepy:

    Rzepa zilustrowala artykul nt. Edwarda Graczyka, oficera „Bolka” http://www.rp.pl/artykul/2,226191_Zyje_oficer_TW__Bolka_.html zdjeciem, na ktorym Walesa jest obok Edwarda Gierka. Czytajac pobieznie podpis mozna zrozumiec, ze to Edward Gierek, a nie Edward Graczyk powiedzial, ze Walesa miał przyjąć pieniądze na bilet tramwajowy. Nasuwa sie mysl, ze Gazeta Wyborcza ma Graczyka, a Rzepa Gierka. Poza tym sa tam takie kwiatki: „…Cenckiewicz. Próbował szukać Graczyka.” Nasuwa sie: jaki ten Cenckiewicz rzetelny, nieboszczyka nawet szukal. Przepraszam: „probowal szukac”! 🙂 – znow ta wyrafinowana socjotechnika. Itd, itp. M. in. Rzepa (jak i Cenckiewicz) WIE, ze Graczyk nic ciekawego nie powie. Nalezy wierzyc w to co napisali panowie Cenckiewicz i ten drugi i nie zawracajac sobie glowy szczegolami. Jest jeszcze zdanie: Wałęsa nie wierzy w informację o spotkaniu z Graczykiem – w ogole nie wiadomo, o co w nim chodzi. Dwa mniej wiecej logiczne wytlumacznia sa takie, ze: 1. Walesa nie wierzy w spotkanie z prowadzacym go rzekomo oficerem (dlaczego WIERZY?); 2. nie wierzy w spotkanie, ktore mialo miejsce dwa dni wczesniej w IPN (jesli tak, to Walesa jest idiota, ktory nie wierzy w to, w czym uczestniczyl dwa dni wczesniej). Zdumiewajace!!! Nieprawdaz?
    Ot i cala Rzepa, cala ona. Jest ona zupelnie jak stalinowska gazeta. Kazdy moze to sobie przeczytac i obejrzec. Obrzydliwa gadzinowa, i tyle. Doprawdy, skrajnosci bardza sa do siebie podobne.

  51. @Ewa-Joanna

    A cóż Cię tak ubodło? Chyba nie to, że dajesz się złapać na kawałek śmiecia? Chyba nie to, że bigos red. Passenta podprawiony jest jadem tandetnego quasi-kłamstwa? Kto zdradza skłonności do powielania kłamstw i pomówień, sam staje się łgarzem. Kłamstwem jest też pomijanie trudnej prawdy, a w tym DP przejawia – jak to był sam określił -pewne skłonności. Pisze o incydencie gruzińskim i lobby rosyjskim, a zbywa milczeniem kompromitujący ABW raport Bondaryka. Zagarnianie mediów przez PIS nie odpowiada DP. Odpowiada mu upartyjnienie i zagarnianie ich przez poprzedników i następców, bo o tym nie zająknie się nawet. Broni Michnika przed rzekomymi insynuacjami, a dwa akapity dalej sam insynuuje. To nie obłuda?

    Można zajadać się tym bigosem do upojenia. Życzę smacznego!

  52. Panie Passent, wiedziałem, że Pana pisanie z rzetelnością dziennikarską od zawsze nie ma nic wspólnego, ale nie spodziewałem się, że tak łatwo wierzy pan plotkom. Otóż, panie Passent, grubo na wyrost mieniący się dzienikarzem (jest Pan raczej kimś w rodzaju politruka, zdolnego, ale tylko politruka), tak naprawdę w sprawie kwestii „won, gnoju” bylo tak: Nie prezydent, a premier; nie powiedział, ale powinien powiedzieć i nie do oficera BOR-u, ale do Palikota.

  53. Czy „Spieprzaj dziadu” nie dowodzi dziecinnego zadzierania nosa ?, które – nie wim dziwna, czy może nie, sprawa – się rozprzestrzenia na kolejne wypowiedzi np Pani Kruk – http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6005485,Elzbieta_Kruk__Nie_wiem__czy_bede_w_stanie_normalnie.html . Posłanka niewiele niewłaściwego widzi w swoim zachowaniu, przeciwnie – ma za złe tym innym.

  54. Panie Redaktorze. Bigosik nie nazbyt tłusty. Dobrze Pan przyprawił. Moja Mama, która była życzliwą obserwatorką przemian, jakie dokonywały się w naszym kraju w końcu XX wieku mawiała „z czerwonymi szło się już jakoś uładzić. Czarna zaraza pokaże nam wszystkim co potrafi i kto tutaj rządzi”. Miała rację.Rządzi nami kler dbający o własne interesy. Lekceważący przeciętnego człowieka.
    Poseł Palikot zasługuje, wg mojej oceny, na wiarygodność. To człowiek inteligentny, indywidualista. I co, nie bez znaczenia, nie drży o utratę diet poselskich.

  55. @ XYZ

    Spieprzaj dziadu, jak na prezydenta stolicy z ambicjami na prezydenta kraju, zupelnie wystarczy. Wlasnie X,Y,Z glosowali na tego dziada, wiec go teraz bronia, choc „dzid” jest na zupelnie spalonych pozycjach. Won gnoju, spieprzaj gnoju itp wpisuja sie znakomicie w caloksztalt naszego „dziada”. Sam na to zapracowal. No to ma. Osobiscie uwazam prezydenta Kaczynskiego za niedorobionego gnoja. A jego brata za tylko troche lepiej dorobionego gnoja. No i co?

  56. @ Teresa Stachurska :

    Pani Tereso, na Boga! Przeciez to jest stara taktyka dobrze wychowanego PiSu. Jak poslanka Kruk sie upije, to sie wtedy pokazuje, ktory posel PO tez sie potrafi upic jak Messerschmitt i sie mowi „nie kcem, ale muszem”. Jak posel Kurski doczepil sie do konwoju, to wyciagnal Nowakowi i Tuskowi, ze tez szybko jechali np. w 1994. A co to szkodzi, ciemny lud i tak to kupi. Na tym polega dobre pisowskie wychowanie. I co gorsza, ci panstwo chcieliby zeby takie dobre wychowanie bylo w Polsce powszechne. To ja juz wole Gierka, ktory przynajmniej umial calowac kobiety w reke, a nie szarpal ich i nie ciagnal jak szmate do gory jak robi to „dobrze wychowany” na Zoliborzu Jaroslaw Kaczynski.

  57. No i to, że jesteś zwykłym chamem. Wystarczy?

  58. Bardzo ciekawy materiał – http://www.cire.pl/pliki/2/taryfysocjalne.pdf . Czyż nie „spieprzaj dziadu” ?

  59. Przyczynek do socjotechniki Rzepy:

    Pod felietonem red. naczelnego Rzepy Pawla Lisickiego napisalem (ok. godz. 10:30), ze ten pan jest katolikiem. Tylko tyle. Moj dopisek nie zostal puszczony w blogu. Juz samo stwierdzenie po zjadliwym felietonie nt. Tuska http://blog.rp.pl/blog/2008/11/28/pawel-lisicki-postepy-cywilizacji-milosci/#comment-68911 , ze autor jest katolikiem cenzura Rzepy nie przepuszcza. A tyle bylo aj waj w sprawie obrony wolnosci slowa po wyroku na Zybertowicza. 🙂
    Panowie i panie (nie zapominajmy o pani Lichockiej!) z Rzepy zwijaja sie jak w ukropie pryncypialnosci az im sie ziemia pod stopami pali. Niech sie pali. Takiej dawki obludy i bigoterii jak w tym szmatlawcu dawno nie widzialem. Od czasow cenzury PRL.
    PS. Nasz Dziennik itp nie ukrywa swych nienawistych tresci, Rzepa ukrywa (jeszcze?).
    Zachecam do sprawdzania w Rzepie online jak redakcja tej gadzinowki dba o wolnosc slowa. Nie przechodza np. slowa „katolik”. 🙂

  60. Pragne poruszyc jeszcze temat i problem opisywany przez pania Terese Stachurska, Alicja Tysiac i jej „egzystencja”. Przepisy prawne EU nakladaja kraja czlonkowskim min. obowiazek zapewnienia obywatelom ich krajow miniumum socjalnego, dlaczego ta kobieta zyje i ma zyc z dziecmi tylko z jej renty, wynoszacej ponad 500 zl. dlaczego nie otrzymuje doplaty do renty wedlug tabeli, wg. ktorej mozna wyliczyc ile przysluguje jej i dzieciom i partnerowi. Tak dzieje sie w Niemczech, Holandii i innych krajach czlonkowskich.
    W Niemczech doroslej osobie prowadzacej rodzine nalezy sie 340 – 350 euro, do tego dochodzi na dziecko do 14 roku zycia 60% z tego co otrzymuje dorosla osoba czyli 211 euro, na kazde dziecko od 15 go roku zycia 80% czyli 281, a na nieposiadajacego dochodow partnera, zyjacego w tzw. gospodarstwie domowym powyzej lat 19-tu 90% czyli 316 euro. Oczywiscie z tego rodzina ta musi zaplacic mieszkanie, elektrycznosc i ew. telefon itd.Prawo do zapomogi socjalnej jest wg. mnie uzwglednione w konstytucji Niemiec i kazdy ma do tego prawo i traktowany jest wedlug tej wlasnie tabeli.

  61. jeszcze jedno, zadluzenia za elektrycznosc, czyli aktualny problem pani Tysiac, tez sa w Niemczech regulowane za zadluzonego przez urzad socjalny z tym, ze jest to przyznawane w formie pozyczki, ktora trzeba w ratach splacic.

  62. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    USA odmawia, Rice dementuje, i co teraz? Murzyn swoje zrobil, murzyn moze odejsc. Pierwsza (nr.1) „neo szprotka-w- oleju” w Polsce, medialna wyrocznia, wyslannik EU do Gruzji jedyna deska ratunku dla Saakaszwiliego. Okazuje sie, ze gwarancje wystawiane przez szemrane towarzystwa nie gwarantuja niczego. Nalezaloby zalozyc komitet autorytetow.

    Telegraphic observer – produkty eksportowane posiadaly wieloletnia gwarancje jakosci, co w 100 % sprawdzalo sie w przeciwienstwie. Na tym polega tzw.delikatna roznica. Ale prosze sie nie denerwowac, Szanowny Blogowiczu, te sznyt tak ma, o tym trzeba tylko wiedziec.

  63. Do elka pisze:

    2008-11-29 o godz. 13:05
    Pozwole sobie zauwazyc, ze rzadza nami wyborcy (ich przedstawiciele). Kler tez nie mialby wplywu na obecna rzeczywistosc, gdyby koscioly swiecily nie zlotem, lecz pustka.
    Z powazaniem.
    PS
    Najlepiej; ONI

  64. Kadett,
    nic mnie nie ubodlo. Mnie to malo obchodzi co ty wygadujesz, bo to mojego zdania o gospodarzu nie zmieni. Ani mojego zdania o tym, co sie w Polsce dzieje. Dziwi mnie tylko, ze ty nie widzisz, ze wiekszosc tego blota ktorym rzucasz w gospodarza i adwersarzy, nie leci zbyt daleko – przylepia sie do ciebie.

  65. Do
    Jacobsky pisze:

    2008-11-28 o godz. 22:42
    Nie w kazdym.
    Z powazaniem.

  66. Do

    Ewa-Joanna pisze:

    2008-11-28 o godz. 22:24

    Proponuje Ci zalozyc fan-club autora.
    Z powazaniem.

  67. Do

    Ewa-Joanna pisze:

    2008-11-28 o godz. 22:23

    Wychodze wiec z zalozenia, ze lekarze i „nielekarze” czytajacy autorow (nie autorki) o kobietach, czytaja bzdury?
    Z powazaniem.

  68. Towarzyszu Kecaj, zaplątał się towarzysz strasznie. Widoczne są wyraźne problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Trzeba było mniej wagarować i czasem jednak jakąś książkę przeczytać, to rozwija.

  69. Do xyz

    A generał Jaruzelski ma teraz swoje dobre dni, proces i związane z nim napaści (np. Roberta Krasowskiego z „Dziennika”) zyskują mu szacunek. Świetnie przemawiał na pogrzebie Mieczysława Rakowskiego.

    Czy to ma byc rowniez czescia dania autora, ktory przez lata piszac z „nadania” legitymizowal owczesny porzadek?
    Z powazaniem.

  70. elka, 13:05: A może opowiesz coś więcej, w jaki sposób Twoja mama „uładzała się” z czerwonymi? To bardzo ciekawe jest. Taka szczerość…

  71. Szybkość z jaką Episkopat zareagował na wypowiedź premiera ws. in vitro jest doprawdy zdumiewająca.
    Młyny boże mielą powoli tylko tam, gdzie im wygodnie. W przypadku in vitro jeszcze nie wiadomo co będzie, a maszyneria już poszła w ruch, działa wytoczone, pierwsze salwy oddane. Wypowiedź abp Michalika obrzydliwa.

  72. Jeszcze było o ile omietam”Ta małpa w czerwonym”Chodziło o dziennikarke TVN.
    Z poważaniem.

  73. Ewa-Joanna,
    gratuluję Ci znakomitego źródła wiedzy o Polsce, jakim są bez wątpienia dania gotowe D. Passenta z kuchni polskiej. Tylko podgrzać i już się jest sytym. Nawet nie trzeba przetrawić. Dobrze to świadczy nie tylko o Twoim systemie trawiennym i guście kulinarnym. Co do mnie, to zdanie o ludziach zmieniam, w zależności od tego jakie stosują miary i miarki i wobec kogo.

  74. @ XYZ:

    „Dziad” ma obroncow w swoim stylu. 🙂

  75. @Ewa-Joanna.
    zapomniałem odnieść się do błota. Akurat ja mam takie przeświadczenie, że siedzę po uszy w polskim bagnie i mam go szczerze dosyć na tyle, że nie przychodzi mi do głowy błotem z bagna rzucać. Tym bardziej okazuję swoje zdziwienie, kiedy widzę innych, którym się wydaje, że czyściutcy wygrzebali się ze swoich bagien, przez co mają czelność błockiem wyrwanym z ręki Palikota przywalić.

    Jak nie przejawiasz zainteresowania moimi wpisami, to daruj sobie i nie czytaj i nie komentuj.

  76. kadett,

    Spor o IPN toczyl sie, toczy, i bedzie sie toczyc, tak jak toczy sie spor o funkcjonowanie chyba kazdej instytucji w panstwie demokratycznym. IPN nie powinien tutaj stanowic wyjatku. To nie jest swiatynia, symbol, czy co innego, co wymuszaloby nabozny stosunek do brygad Kurtyki i ich poczynan.

    O ile mozna szukac motywow politycznych w krytyce poczynan IPN dotyczacych tzw. historii najnowszej – lub tego, co Ty nazywasz „szambem” (przyjmuje, ze zbieznosc z autorem powiedzonka o szambie i perfumerii jest czysto i wylacznie przypadkowa), o tyle sprawa smierci Sikorskiego nie ma dzis zadnego realnego wydzwieku politycznego. Ma natomiast spory ladunek szumu informacyjnego, ktory to szum wcale nie jest tzw. bialym szumem, ale mocno zabrawionym. Akuszerzy obecnego formatu i kompozytu osobowo-ideologicznego IPN-u robili jak datad sporo (choc z pewnoscia nie wszystko), zeby z instytutu zrobic dodatkowy pion sledczy pomocny w toczonej przez nich walce politycznej, a wiec trudno sie dziwic, ze dzis poczynaniom IPN towarzyszy krytycyzm a priori, jednak w przypadku ekshumacji Sikorskiego – uzasadniony i apolityczny jesli chodzi o meritum ekshumacji i calej otoczki tej operacji. Ekshumacja i CSI-IPN niczego nie wyjasnia, bo do tego trzeba raczej ekshumowac kwity z archiwow zagranicznych, czyli z szamba rownie dobrze zabetonowanego jak kazde inne szambo o wysokim potencjale wybochowosci. Problem w tym, ze macki IPN tak gleboko nie siegaja, a wiec, aby utrzymac pewien poziom szumu, wydobywamy generala, robimy autopsje po to, zeby podtwierdzic to, co juz wiemy, co jednak nie przeszkadza w tym, ze urzadzamy msze, gusla i czary, i skladamy uroczyscie mundur do trumny. Ta histeria nieczego nowego nie wnosimy do wiedzy o historii, ale…

    Krytyka odcinka serialu historycznego pt. „Sikorski – re-ekshumacja” wyrezyserowanego przez IPN to okazja, zeby akuszerzy mogli znowu przypomniec, ze oto szacowna instytucja i depozytariusz prawdy jest atakowana (nawet jesli ataki dotycza spraw nie majacych zadnego wplywu na ksztalt dzisiejszej Polski: przeciez nawet zyjacy Sikorski nie zmienil by wyroku, jaki zapadl w Jalcie), atakowana wiadomo przez kogo, i popatrzecie, kto dzielnie broni prokuratorow Kurtyki: akuszerzy i ich zwolennicy (moze nawet bardziej ci drudzy). Na fali bialego szumu informacyjnego wygenerowanego ekshumacja maja oni okazje zdobyc kilka punktow i umocnic swoja pozycje wsrod tych, ktorzy widza historie najnowsza jako jeden wielki spisek zlozony w z wielu sposkow pomniejszych.

    Tak ja to widze, przynajmniej w przypadku ekshumacji generala, a wiec tak – moim zdaniem atak na konkretne poczynania IPN jest uzasadniony, ale w pewnym sensie zaplanowany (czytaj: wliczony w strategie operacji), a wiec moze i z nadzieja oczekiwany.

    Niemcom tylko pozazdroscic Instytutu Gaucka, choc do pragmatyzmu niemieckiego jako takiego mam raczej stosunek chlodny.

    Pozdrawiam.

  77. Przed chwilą wysłałam do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich następujący list:

    Polityka społeczna w Polsce budzi u mnie zgrozę. Dowód to sprawy Alicji Tysiąc –

    http://www.polskajestkobieta.org/phpbb/viewtopic.php?t=3842 . Oczywiście to wierzchołek góry lodowej, tyle że opisany

    przez „Politykę” (link do artykułu znajduje się pośród linków w ww wątku). Artykuł nie ustrzegł Pani Alicji przed wyłączeniem jej prądu i tym samym ogrzewania mieszkania (ogrzewanie jest elektryczne, innego tam gdzie mieszka nie ma). Tylko naszemu Ustawodawcy może się zdawać, że przy rencie jaką otrzymuje Pani Alicja, mianowicie 418 zł plus 153 zł, może być Ona w stanie opłacać rachunki za utrzymanie siebie i trojga dzieci.

    Pani Alicja w okularach 20 dioptrii nie widzi jakiego koloru ma światła na ulicy, ani z odległości jednego metra twarzy swoich dzieci, ale Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej nie domyślił się dotąd że mógłby wyznaczyć osobę, która z urzędu będzie pomagać Pani Alicji w uzyskiwaniu pomocy socjalnej i innej choćby w zakresie organizacji spraw bieżących. Dla mnie jest to dowód na bolesny brak wyobraźni urzędu, który z mocy prawa ma pomagać ludziom w kłopotach. Pomagać, nie pomoc pozorować. Pomoc zaś ma być miarodajna, nie zaś fasadowa. Niemożliwe bym się w tej sprawie myliła, tym bardziej że w moich przekonaniach utwierdzają mnie znajomi z innych państw europejskich.

    Bardzo się cieszę, że odnalazłam adres do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, bo liczę na Jego pomoc w tak drażliwej i bolesnej sprawie.

    Z poważaniem, Teresa Stachurska

  78. I w tym miejscu limeryk az sie prosi:

    Pewien autor z Warszawy piszac komentarze
    czasem na warsztat bral, procz zywych, rowniez i martwe twarze.
    Czytelnikow (niezbyt) liczne zastepy
    rzucaly sie na ten zer-nie inaczej!- jak sepy.
    Az z blotem sie mieszaly wpisy w tej bezladnej gwarze.

    Gospodarzu, wciaz Dyplomato, dbajcie o Kadetta. Bez niego ten blog stanie sie Towarzystwem Wzajemnej Adoracji.

  79. Szanowny Panie Redaktorze!
    Bedzie gorzej,duzo gorzej;
    Biedni ludzie sluchajacy w katakumbach wspolczesnej Poski wykladow p.p.Bendera i Nowaka,musza czuc sie jak pierwsi chrzescijanie osaczeni gnusnym,skorumpowanym imperium(UE).Dookola przekret i zdrada-mowia uczeni i tylko Wy jestescie czysci i niewinni.To Wy zamist pieniedzy robiliscie powstania,jakze piekne, choc przegrane.Wy jestescie straznikami Wolnosci i Prawdy.Wy prawdziwi Polacy.Wiec idzcie niescie Prawde,broncie wiare Ojcow,mocnym slowem i parasolka-na razie, obijajcie geby pelne klamstwa.Pozornie przegraliscie.Lecz pamietajcie;dajemy wam w zamian splendor Prawdy,Wy jestescie straznikami narodowego Absolutu.
    Mowi sie ostatnio,ze Prezes takze wybiera sie na objazd parafii.Tak wiec PIS staje sie, oficjalnie juz, Partia wiary, a nie politycznego programu.
    Staje sie partia dogmatu czystej ,niewinnej,kochajacej wolnosc Polski.Jaroslaw Kaczynski wzial na siebie wielkie brzemie pierwszego Straznika Prawdy.Wystawiajac sie tym samym na wsciekle ataki zdrajcow,sprzedawczykow i przeroznej masci ideowych cwaniakow.Jako partia wiary PIS ma za soba oddanych wyznawcow raczej niz wyborcow.Prezes-Straznik Prawdy jest a`priori nieomylny.Jesli nawet bladzi, jest to bladzenie gleboko patriotyczne i wypominanie Mu tego jest zdrada,wiarolomstwem.Kazde odstepstwo od Slowa Brata- Prezesa konczy sie inkwizycja,publicznym stosem,nawet jesli poswiecic trzeba najwierniejszych kaplanow(casus-Dorn) .Drugim, po Strazniku Prawdy, kaplanem PIS-owskiej Swiatyni jest Brat Lech-Prezydent.
    Trudno rozstrzygnac,ktory z Braci ciezsze niesie brzemie.Czy Jaroslaw ,walczaycy jak sw.Jerzy ze smokiem parszywego ukladu w Polsce,czy Lech przekonujacy niemowiacych po polsku Rosjan albo Niemcow jakis, by sie wreszcie opamietali i uznali jedyna Prawde Brata Jego.Herkules oczyscil zaledwie stajnie,nasi silacze zabrali sie za szambo Augiasza jakim stal sie swiat.Biblijnych rozmiarow wysilek, jaki wzieli na swoje watle barki Bracia, tlumaczy ich reakcje na ataki zdrajcow;Jakze malostkowy wydaje sie zarzut,ze PIS zdrowy rozsadek zastapil w polityce chorymi ambicjami,jesli pamietamy o co walczy Bractwo Kaczynskich.Podle jest wymagac od Brata-Prezydenta szacunku dla wlasnego urzedu-w doktrynie PIS-u ten obowiazek spada wylacznie na innych.Tusk(tak p.p.Kaczynscy tytuluja premiera) musialby zaslozyc sobie na to, by nazywac go premierem.Wilcze oczy i wyborcze klamstwa nie wystarcza.Bartoszewski musialby przestac knuc z Niemcami po niemicku,zeby stac sie na powrot profesorem.Trudno spodziewac sie,ze Walesa pojdzie wreszcie po rozum do glowy i ruszy w swiat z Oczywista Prawda,ze to Kaczynscy z Walentynowiecz,golymi rekami obalili komunizm,gdyby jednak, to dopiero wtedy bedzie mogl na lata zabrac sie za przepraszanie Braci.Gmina Braci rzadko,a jednak dopuszcza wyjatki.Ksiadz Tadeusz wzial i naobrazal pierwsza dame.Jednak jako Ojciec zalozyciel PIS-owskiej Swiatyni ma w oczywisty sposob specjalne prawa.Walka o Prawde upowaznia do ostrych slow.
    Pewien kaplan pytal mloda kobiete czy byla wierna mezowi.Nie raz,ojcze-odpowiedziala.To dyplomacja.Czy mozna spodziewac sie dyplomacji po parti Prawdy?To bylby koniec.Jesli sluzy sie prawdzie nie wolno nie nazwac gnoja- gnojem,wiarolomcy- zomowcem,dyplomaty-zdrajca.Nie spodziewajmy sie wiec po PISie zmian.To kwestia wiary.I nie chodzi tu, jak niemadrze wydaje sie wielu, o osobiste urazy.Tu idzie o Prawde.
    PISowska Swiatynia Prawdy permanentenie oblegana przez wiarolomcow broni sie zaciekle.Jak mantre powtarza i demaskuje zdradziecka niechec opini publicznej.Te malostkowe kreatury czepiaja sie kiepskich rzadow Braci(w politycznym partactwie Kaczynscy rzeczywiscie osiagneli szczyty barbazynstwa- zarzucajac zawsze barbarzynstwo krytykom).Nie rozumieja,ze Partii Prawdy nie wypada nawet”zydlaczyc” w podatkach,brudnych srebrnikach budzetu,slowem babrac sie w przyziemnach sprawach panstwa.Czepiaja sie prezydenta kiedy gola piersia oslania Gruzje.Powaznie domagaja sie rozmow z podstepnym Moskalem.Czepiaja sie pierdol i drobiazgow i co niewybaczalne-oslabiaja Prawo podwazaja Sprawiedliwosc.Zamiast Swietej Polski proponuja zupelnie na serio Lizbone.Czy Partia Wiary moze przehandlowac w dyplomatycznach matactwach,podejrzanych kompromisach swiete Jeruszalaim za Sodome i Gomore?
    Nalezy wiec spodziewac sie ,ze dopoki klamcy nie przyjma prawdy, beda smagani slowami jeszcze mocniejszymi niz dotychczas.Walka trwa i bedzie przybierac na sile.Absolut wyklucza kompromisy.Prosto z mostu ,prosto w twarz tylko tak Prawda ma sens i pozostanie Prawda.Rajd Brata Jaroslawa po katakumbach Polski zapowiada wielkie wstrzasy,drzyjcie wiec zdrajcy.Spadnie na was swiety gniew Ziobry i Brudzinskiego,utoniecie razeni sprawiedliwym pradem w jaccuzi Wasermanna, a Macierewicz z Ceckiewiczem i Gontarczykiem na raz, bez litosci, napisze wasze prawdziwe zyciorysy.A tych,ktorzy dalej trwac beda w klamstwie,wbrew Braciom,przeciw Swiatyni PIS-u, IPN pogrzebie pod gruba, ciezka warstwa narodowej hanby.

    Pozdrawiam
    janmondry

  80. I tu się, Drogi Jacobsky (16:18), z Tobą bardzo ostro nie zgodzę. Sprawa śmierci generała Sikorskiego ma ogromny wydźwięk polityczny. Dotyczy ona tezy istotnej, że zabili Go sowieci. Ruskie. Rozumiesz Jacobsky. A kto strzelał do naszego prezydenta na drodze koło Tbilisi? Ruskie. A kto wyśmiał prezydenta, czyli ich poprał. Ruskie lobby w Polsce. Ruskie lobby to bardzo użyteczny, wydźwięk polityczny mający argument. Dziadek w Wehrmachcie jest passé. Ruskie lobby ma przyszłość. Debaty, które nieuchronnie odbędą się za dwa lata, wiadomo już kto w nich weźmie udział, trzeba dobrze przygotować. Od nich zależy wóz albo przewóz politycznej kariery Kaczyńskiego. Jest to najlepszy z tematów, o największym wydźwięku. Polityczny argument musi być nośny, a tu potrzeba wznieść się w wyborach na prezydenta, a potem do Sejmu. Groźny, straszliwy, miażdżacy jest argument o rosyjskim lobby na kogo rzuci się tę klątwę, nie układowego stolika, nie żydowskiego spisku, nie niemieckiego rewanżyzmu, nie neoliberalnego okrucieństwa, nie pustej lodówki, ale … rosyjskiego lobby, które swoimi mackami obejmuje, oblepia i manipuluje. Posuwa się do skrytobójstwa zabójstwa, mrozi krew w żyłach. Kto nas ochroni? Ano ktoś, kto nie boi się pojechać na rosyjski front, ten na pewno nie jest rosyjskim agentem, ani rosyjskim lobbystą. Kto będzie list wysyłał na ruskich i z Sakaszwilimi ściskał, ten na pewną nie jest rosyjskim lobbystą.

    Ja tam nie chcę się mieszać. Nie chcę mieszać się w sprawy suwerennego kraju. W wyborach polskich uczestniczę tylko z jednego powodu, aby zrównoważyć głosy tych tutaj, którzy nie powinni głosować, a jednak głosują, wiadomo jak. Chcę aby bilans tych nieuprawnionych głosów z emigracji był na zero. Oczywiście nie może być zero, ale niech się chociaż zbliży – tylko dlatego głosuję. A reszta, nie chcę się mieszać. Niech ta wojna trwa, o to czy Wałęsa był agentem, dlaczego Tusk go poparł, itd. Dlatego, choć uważam, że stanowisko red. Passenta w sprawie ekshumacji i wyroku na Zybertowicza nie jest słuszne w sensie ogólnym, to w kontekście tej wojny politycznej nie chcę zabierać głosu. Gdyby ekshumację podjęła instytucja nie zaprzęgnięta do wojny, gdyby ataki na Michnika miały służyć ustaleniu czegoś, a nie oczyszczeniu przedpola i harocowaniu, to sprawa byłaby oczywista. Ale tak – to ja się nie wypowiadam. Nie próbuję tego bigosu. A Ty jestes adoratorem Passenta, rozumiesz?

  81. Jakobsky,
    nie będę się czepiał tej Twojej niezborności myśli porannych (ekshumacja tyleż apolityczna, co całkiem polityczna, a i krytyka pozbawiona ładunku politycznego, a nawet cała beczka prochu (prochów) politycznie punktowanych i do ‚słusznej’ politycznej krytyki przydatnych, jak najbardziej. Kałasznikowa nie znaleziono, hurra!

    Zostaję przy swoim. Grzebanie w archiwalnych sejfach, które Ci bardziej odpowiada, jest tak samo polityczne albo niepolityczne (jak tam sobie uważasz) w zbliżaniu się do prawdy, co i grzebanie w grobach w poszukiwaniu śladów materialnych. Zatem taką samą krytykę mogłoby sprowadzić. Kałasznikowa się tam przecież nie znajdzie.

    Krytyka jest ‚słuszna’ wówczas, gdy osadzona jest na poglądach Michnika.
    – Po co grzebać w prochach i łajnie, jak biegu historii to nie zmieni. Lepiej o tym zapomnieć, przemilczeć i zabetonowć. Tak wydajesz sie uważać.

    Po co nam były powstania przegrane – od Kościuszki po te ostatnie? Tylko ludzie ginęli. Co za różnica dzisiaj, w jednoczącej się Europie, czy nazywałbym się Sierioża czy Helmut? To już nie Twoje przemyślenia, ale ostatnio b. salonowe.

    Właśnie powstaje Muzeum Historii Europy (Zjednoczonej). Bez rozbiorów Polski, bez naszych powstań, bez AK, bez „Solidarności” Za to z rozwalonym murem berlińskim jako symbolu końca pewnej ery. Przewodniczącym projektu jest Niemiec.

    Dzisiaj odzywa się w ‚Rzepie’ W. Kuczyński w obronie (a jakże, generała przecie) i pyta – kto miał rządzić w Polsce po 1944 r.? (dobrze, że rządzili nami sami swoi, bo Moskal byłby dopiero straszny…) – pisze Kuczyński.

    A niby dlaczego miałby być jeszcze gorszy niż był wcześniej?
    Moskal się zmienił i poszedł po rozum do głowy (może po powstaniu warszawskim, a może po listopadowym. a może po bitwie warszawskiej?) – dał nam szeroką autonomię, polski język i książki, polską kulturę i kilka innych ważnych spraw – jak wylicza WK.

    A w końcu co to za róznica, w jednoczącej się Europie, kto nami miał rządzić – namiestnicy Moskali , czy sami Moskale? Nie warto sobie tym głowy zaprzątać. Z Moskalami trzeba łagodnie, jak przekonuje pani komisarz z Brukseli.

    Jakobsky, daruję Ci to poranne rozbieganie myśli, bo z zainteresowaniem czytałem, co napisałeś o „Mombaju” po sąsiedzku.

    Pozdrawiam

  82. Bigos serwowany przez Gospodarza-przedni.
    Goście natomiast ( nie wszyscy) uraczyli mnie potrawą raczej niestrawną, przyrządzoną byle jak ,zwyczajowo zapiekłą.
    Zatwardziałym przeciwnikom Jaruzelskiego polecam 67-stronicowe „Wyjaśnienia Gen.Jaruzelskiego złożone przed Sądem Okręgowym w Warszawie….w procesie dot.wprowadzenia stanu wojennego” drukowane w „Przeglądzie” nr 46/2008. Tyle dla siebie i dla swoich poglądów z pożytkiem możecie zrobić.
    Tych, których tak drażni Palikot namawiam do zapoznania się z naszą historyczną postacią – błaznem Stańczykiem i
    poszukania analogii (jeśli takie istnieją).
    Barwna, niekonwencjonalna postać Palikota wymaga specjalnego traktowania, tym bardziej, że jego gadżety-symbole nie obrażają poszczególnych ludzi – każą przyjrzeć się zjawiskom patologii obyczajowej, przy okazji sprawdzając nasze polskie poczucie humoru…Lubię ludzi inteligentnych – czytają między wierszami.
    O Prezydencie, PiS-ie, tyle już napisano, opisano, wytknięto,
    że najprościej spojrzeć na wyniki sondaży, które odzwierciedlają demokratyczne wybory Polaków.Cieszę się, że tym razem jestem w tej większości.
    Pozdrawiam

  83. Pewien z nieznanych stron przybyły Dyplomata Przyuczony
    poczuł się monotonnią blogu ‚en passant’ znużony.
    Wnet się ocknął, bo był zauważył
    zasępionego kadetta, który się odważył
    zabrać głos na opak, słowami innego Dyplomaty bądąc porażonym.

  84. Czy ten „bigos” jest tylko polski ?
    Czy ten „bigos” to nie jest wynik zagubienia obywateli wszystkich krajów postsowieckich ? Popatrzmy na Czechów, Słowaków, Węgrów czy Bułgarów. Co się dzieje w ich krajach ?
    Myślę, że potrzebujemy jeszcze pokolenia do stabilizacji, zwłaszcza społecznej.
    Kto powiedział, że Kaczyńscy, dyktatura Kościoła i „oszołomskie” zachowania młodych dziennikarzy prowadzonych przez upolitycznione redakcje nie jest zupełnie naturalnym skutkiem okresu przejściowego, który męczy swoją przewlekłą długością trwania, ale jest potrzebny, aby cały proces trzeźwienia przebiegł do końca ?
    Może powinniśmy się cieszyć, że choroba weszła w stadium „delirki” i poważnego leczenia już się nie da uniknąć ?
    Moralna kondycja społeczeństw również przedstawiana powinna być na wykresach jako sinusoida, a my właśnie zaczynamy wyraźnie widzieć, że osiągnęliśmy minimum i dalej wartości krzywej powinny rosnąć.

  85. @Kadett 2008-11-29 o godz. 10:53:
    Pieprzysz Pan jak Zybertowicz. Gdyby pan Passent pozwał pana do sądu, wygrałby równie łatwo jak Michnik panem Z.
    Pisze Pan: „Zagarnianie mediów przez PIS nie odpowiada DP. Odpowiada mu upartyjnienie i zagarnianie ich przez poprzedników i następców, bo o tym nie zająknie się nawet.”
    Powiedzmy że miało miejsce jakieś zdarzenie, np. posłanka Kruk z PiS była w Sejmie w stanie wskazującym. Gdyby pan Passent miał pisać zgodnie z Pana wskazówkami, to tekst wyglądałby mniej więcej tak:
    „Wczoraj posłanka Kruk była w Sejmie w stanie wskazującym. Należy wymienić także następujących posłów, szczególnie z PO i SLD, którzy zostali w przeszłości przyłapani na piciu [tu lista posłów]. Jeśli idzie o picie alkoholu, chciałbym zwrócić uwagę na niszczący wpływ PRLu, gdzie nagminne było rozpijanie narodu, a ówcześni dygnitarze nie stronili od kieliszka [tu nazwiska]. Nie miałem w przeszłości dość odwagi by o tym napisać, za co bardzo przepraszam, ale teraz, dzięki obaleniu komunizmu przez Solidarność, i pryncypialnej walce o odnowę moralną, mogę choćby częściowo próbować się zrehabilitować, choć zdaję sobie sprawę że moje zbrodnie nigdy nie ulegną przedawnieniu”.

  86. Moje gratulacje, ta grupa michnikojadow jak to Pan ladnie nazwal to grupa warcholow i klamcow, sparszywiajacych taka dobra niegdys gazete jak Rzeczpospolita, mowie oczywiscie o jej redaktorach obecnych, ktorzy np. chorem poparli p,p,Gontarczyka i Cenckiewicza o P.L.Walesie a teraz sie okazalo ze glowna postac zostala przez tych panow klamliwie ogloszona za umarla, co mozna sadzic o reszcie argumentow tych dwoch paszkwilantow? W pelni sie przylaczam do reszty pana argumentow i tez wierze ze kto raz potrafil wykrzyczec spieprzaj dziadu to potrafi i won gnoju, szkoda tylko ze to jest prezydent Polski i tyle

  87. Jednak ten blog, dyplomatyczny jakby, skazony jest naftalina historyczna oraz obowiazkowymi nudziarzami. Smiertelna powaga, niesmiertelne tematy. Czyli nekrofilia w rozkwicie, i to nie tylko IPN-owska. Najgorsze jednak jest to, ze nawet limeryki jakies takie nudne i rozwlekle. Mowie tu oczywiscie o swoim przede wszytkim, Kadettowego niech inni ocenia. Bo ja tam, mimo wszytko, Kadettowi gratuluje zdolnosci tworczych. I to, ze mowiono:

    bylby i z kadeta
    niezly poeta
    ale glowa nie ta

    to wcale prawda nie jest!

  88. Kadett,
    z zasady czytuje wszystko, rowniez twoje wpisy. Nie mowie, ze nie masz nic madrego do powiedzenia, szanuje twoje prawo do posiadania wlasnej opinii, lubo delikatnie ci zwracam uwage, ze metody uzyte przez ciebie do wyrazania tej opinii nie zawsze sa wlasciwe.
    Przykro mi, ze siedzisz w bagnie, ale to twoj wybor i nie mam na niego wplywu. Moze jak postarasz sie wzniesc ponad bagno to i horyzonty znaczen nieci ci sie rozszerza? 🙂 Ale nadal pozostaje to twoim wyborem.

    MA,
    a ty nie nalezysz do fan klubu gospodarza? Bo jezeli nie, to chyba w ramach pokuty tu bywasz 🙂
    Ja tam gospodarza lubie od dawna, choc nie zawsze musze sie z nim zgadzac. Urbana zreszta tez nadzwyczajnie lubie. Bo lubie potrawy dobrze przyprawione 🙂

  89. I ma pan rację nic więcej nie mógłbym powiedzić.broono ale boli

  90. Tak i jeszcze raz tak.Jak trudno innym myśleć po prostu nmyśleć.Pokaranie boskie.b

  91. Będzie lepiej, znacznie lepiej.
    Bogaci – nie tylko bogactwem swych myśli – ludzie i szczęśliwi do łez wizją Polski wolnej od Braci w butach bez sznurówek, Braci z ubytkami w uzębieniu, Braci bez równego garnituru nowiutkich porcelanowych ząbków i błękitnych oczu, Wy zwolennicy Polski wolnej od braci w sutannach, których kieszenie nie służą do noszenia modlitewników, o, Wy Prawdziwie Wyzwoleni Prorocy Jasnej Przyszłości dla Najjaśniejszej, Wy wczytani w wykłady red. red. Michnika, Stasińskiego, Kuczyńskiego i prof. Balcerowicza, który wywiódł Was z niewoli socjalizmu do Ziemi Obiecanej i dał tę niepowtarzalną w dziejach szansę robienia smalu zamiast powstań. Pieniądz to Wasza potęga i przewaga nad hołotą. Nie niwelujcie tej przewagi. Pomnażajcie ją. Wy, współcześni Wokulscy pozbawieni jego łagodności i szczodrości, wczytani w Gazetę Wyborczą niczym w Misznę i Gemarę, w Was dla Polski jedyna nadzieja!

    To Wy, Jaśnie Oświeceni przewodnicy trzody, pełni pogardy dla polskiego kołtuna i ciemnogrodu, dla tego cuchnącego potem, ksenofobicznego, wykolejonego i przeżartego jabolem sponiewieranego ludu bez pracy, mieszkań i przyszłości, tego zdziczałego plemienno-jaskiniowo-słowiańskiego tłumu, o zaczadzonych religią móżdżkach, który jest Waszym wyrzutem stępiałego na mizerię ludzką sumienia, Wy, odtrącający ludzi, który u Was żebrzą o datek na prąd i lekarstwa dla swych dzieci, nieście w Naród odważnie kaganek oświaty, wdeptując w ziemię po drodze wszystko, co się napatoczy. Otwórzcie ślepcom ich kaprawe oczy i wyprowadźcie ich z ciemnych jaskiń na świetliste polany wolności i demokracji!

    Nie przejmujcie się tysiącletnią historią, kulturą i tradycją narodową, kpijcie sobie z zabobonów prosto z krucht redemptorysty, kwitujcie cynicznym i litościwym spojrzeniem rozmodlone gromady waszych współziomków, którzy resztki nadziei w szamanach i w zaświatach pokładają.

    Dla motłochu twórzcie slumsy, blokowiska i boiska. Twórzcie szpitale, w których nikt nie będzie ustawiał Was w kolejkach. I tak przyjdzie Wam zapłacić doktorom G. ile tylko zażądają za ratowanie Wam bezcennego życia. Klonujcie się, gdy Wam ciężko z żywotem ziemskim będzie się rozstać. Transplantujcie sobie zwierzęce organy. Bądźcie nieśmiertelni. Cierpiącej biedocie nie odmawiajcie eutanazji, a parom homoseksualnym – pociech z probówki. Wypychajcie swoje portfele mamoną, którą zdołaliście uczknąć, wypłacając comiesięczną jałmużnę swoim pracownikom, spekulujcie na odrolnionych gruntach, bawcie się na giełdach swoimi papierkowymi zabawkami i rozrywajcie się na Lazurowym Wybrzeżu, na Komorach i na Bali. Dla motłochu – twórzcie świat ułudy, telewizji interaktywnej i równych szans na starcie w wyścigach szczurów.

    Nie żałujcie Rodakom śmiechu perlistego z twórczości Wojewódzkiej i gminnej. Nauczcie gawiedź jak należy interpretować ulotność i niepowtarzalną finezję dowcipu Palikota. Otwierajcie łamy swych przenikliwych pism dla pseudointelektualistów i trefnisiów bazarowych, drukujcie niezbędniki inteligentów, wynoście na piedestały Dody i aktoreczki serialowe, zachwycajcie się genitaliami na krzyżu i wciskajcie na głowę Elektryka koronę mędrca. Skrzykujcie się na nowo i odbudowujcie swoje partie, by nie odebrano Wam tego, co udało Wam się ugrać na transformacji dziejowej i dbajcie, by ukryć wasze zafajdane lizusostwem ubeckim papiery. Pilnujcie dziury budżetowej, sprzedając co tylko się da, skoro motłoch wytwarzać nie chce i podatki za małe płaci. Spoglądajcie na Brukselę, upatrując tam lawiny kasy na łatanie polskich dróg i mostów. Wykorzystujcie potencjał integracyjny. Jak go zabraknie – przenieście się na Florydę, bo dłużej jak kilka lat nikt na garnuszku trzymał nas nie będzie. Najpierw jednak pamiętajcie, że trzeba odłożyć na spokojną starość w Miami Beach. Jak już tam będziecie, to nie okładajcie nikogo telefonem na ulicy po głowie. To policyjny kraj, gdzie nie rozumie się wielu subtelności.

    Bierzcie się za ręce i maszerujcie w awangardzie pokojowych pochodów do Moskwy, razem z mocarzami Europy, umizgujcie się do Putina lepiej niż inni potrafią, to umiecie przecież.. Nie pozwólcie, by w poklepywaniu niedźwiedzia wyprzedził nas Franz, Alberto i Jaques. Szukajcie sposobu jak Katarzynę Wielką przemienić w Voltaira. Powiedzcie braciom Moskalom przy samogonie, że kochamy Czechowa, Puszkina, Lermontowa, Turgieniewa, Cwietajewą, Mussorgskiego, Strawińskiego, Szostakowiecza, że uwielbialiśmy Balszoj i Plisjecką oraz chór Armii Czerwonej. Przekażcie im, że znamy wykuty pa russki na izus życiorys Wielkiego Lenina, a Stalinowi jesteśmy wdzięczni za szeroką autonomię, braterską pomoc, Pałac Kultury, wyrozumiałość wobec krnąbrnych polaczków i parasol nad bezbronną Polską. Przypomnijcie im, jak to czytaliśmy z zapartym tchem, bez przymusu Kraj Rad i razem przelewaliśmy niepotrzebnie krew goniąc naszych wspólnych przyjaciół do Berlina, jak cieszyliśmy się z podboju kosmosu, Jurija, Walentyny, Łajki, Biełki i Striełki. Przeproście ich za ordynarny i głupi gest Kozakiewicza. Szepnijcie im na ucho, że Dostojewskiemu dawno zapomnieliśmy jego nieskrywany antypolonizm. Powiedzcie: Przebaczamy za Katyń i prosimy o przebaczenie! nim to Rydzyk uczynić może w naszym imieniu. Nie lękajcie się! Europa może być jednym, wielkim wspólnym domem dla wszystkich, bez granic, religii i interesów, trzeba nam tylko dożyć do okresów – jak marzył wieszcz – i nie zrażać się niedorżniętymi watahami. Trza tylko chcieć zdobyć się na odwagę! Zewrzyjcie jeszcze raz szeregi, jak w ostatnich wyborach. Obiecajcie młodzieży swobodę eksploatacji Syberii i powiedźcie polski lud nie na barykady, ale do pracy organicznej dla dobra Ojczyzny Karola Wielkiego!

    Ale jest jeden warunek – trzeba Kaczyńskimi mocno potrząsnąć, żeby w tym wszystkim nie bruździli.

  92. Hey, Kwant, czyzbys nigdy nie slyszal o rowni pochylej? Sinusoida to tylko w cyklu swinskim jest pewna jak w City Bank.

  93. kadett,

    nie zwyklem przepraszac za swoje poglady, a wiec nic mi po Twoim wybaczaniu. Ale skoro poczules sie dotkniety tym, co napisalem, to przykro mi.

    Jednak widze, ze o ile ja nie powinienen pisac rano, to Tobie wyraznie nie sluzy wieczorowa pora (2008-11-29 o godz. 19:42).

    Pozdrawiam.

    PS. A jako lekarstwo na narodowe fobie i kompleksy, zwlaszcza wobec historii wlasnej, to najlepiej robia podroze…

  94. A propos gorąco popieranej przez Gospodarza publicystyki Stefana Chwina, chciałbym dla równowagi gorąco poprzeć publicystykę Macieja Zięby i Waldemara Kuczyńskiego na łamach tak nielubianej na tym blogu „Rzeczpospolitej”. Proszę na chwilę zapomnieć, że brutalnie wyciągnąłem na światło dzienne niezbyt wiarygodne rewelacje spółki autorskiej z „Trybuny Robotniczej” (takie wrzody chyba lepiej od razu przecinać niż dać im nabrzmiewać w ukryciu) i bez obawy sięgnąć po teksty wymienionych autorów. Pozwalają one naocznie się przekonać, że krytyka i obrona generała Jaruzelskiego, stanu wojennego i PRL-u nie wykluczają się nawzajem, o ile polemika jest poważna i oparta na sensownych argumentach. Maciej Zięba, który jest duchownym, między innymi definiuje pojęcie deformacji sumienia. To najbardziej poruszający fragment jego wypowiedzi:

    „… człowiek, który – nieważne, czy to z ambicji czy z lęku – godzi się na współpracę ze złem, aby móc egzystować, powoli, lecz konsekwentnie deformuje swoje sumienie, a po przekroczeniu pewnego etapu deformuje się ono niejako już samo. (…) Ci jednak, którzy tę współpracę świadomie podjęli, konsekwentnie, dzień w dzień, usprawiedliwiają i systematycznie racjonalizują swoją decyzję. Najpierw, ale tylko u tych wrażliwszych, przychodzi im to z bólem i trudnością, potem coraz łatwiej, z czasem dokonuje się to automatycznie.”

    Podaję linki:
    http://www.rp.pl/artykul/216266.html
    http://www.rp.pl/artykul/226208.html

  95. spieprzaj dziadu i won gnoju!
    Jakze dziwnie asocjuje sie jedynie z kilkoma postaciami poslkiej sceny politycznej najwyzszego szczebla. Jakze dziwnie swiadczy to o stalym spadku narodowej kultury, wzjaemnego szacunku,uznania, wyrozumialosci.
    Cokolwiek tu nie porusza dokladniej Daniel Passent z punktu widzenia decysji, mysli wypowiedzi, postepkow Premiera Tuska, czy Prezydenta Kaczynskiego, zeby nie ominac juz tu jego brata Jaroslawa i dalej idac tym sladem siegami po Radio Maryja i przedstawicieli najwyzszego szczebla kosciola katolickiegow Polsce – mamy zawsze i wszedzie do czynienia z tym, co napisalem na wstepie – staly spadek narodowej kultury, kultury bycia, wartosci okreslajacy wspolistnienie jednostek.
    W swietle powyzszego najbardziej jednak mnie poraza stan profesjonalizmu i owej wspomnianej kukltury polskich mediow wszelkiego kalibru.
    W kontrowersyjnych dyskusjach dotyczacych wyborow w USA dawalem przyklad temy, ze w Polsce pokutuje w dalszym ciagu dawny PRL-owski trend poddawania sie terndom, w wyniku czego na biale trzeba mowic ze jest biale, bo taki jest trend.Moze to nie jest dawna cenzura, moze jest to cos innego. To cos jednak dyskredytuje wlasciwe wartosci i znaczenie mediow i ludzi tam pracujacych a to dziennikarzy, reporterow czy publicystow, ze juz nie wspomne o niektorych tzw. ekspertach ( ktorych nota bene nardzilo sie w Polsce baaaardzo duzo).
    Nie chce tu rozwijac bardziej szczegolow powyzsze, pozostawiam to pod ocene i przemyslenia blogowiczy, przy czym w szczegolnosci pragne zwrocic uwage Wasza na jezyk, jakim posluguje sie mlode pokolenie dziennikarzy, reporterow czy publicystow.
    Cos nie tak i jest to gleboki i powazny problem.Szczegolne uznanie dla Pana Daniela, ktory zwrocil na to uwage wlasnie tu i wlasnie teraz.

  96. poniewaz mam szczescie mieszkac w normalnym kraju, gdzie xiendza czy innego arcypastucha nie zobaczysz ani nie uslyszysz, proponuje atak na wasza teokracje i uznanie kultu zydowki z bekartem za organizacje przestepcza. potem juz tylko delegalizacja.

  97. Panie Kwant, czyzbys nigdy nie slyszal o rowni pochylej? Sinusoida to tylko w cyklu swinskim jest pewna jak depozyt w City Bank.

  98. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Inaczej widac powierzchnie bigosu lub bagna z kosmosu, pod lupa x 10, a jeszcze inaczej pod mikroskopem elektroniczno-jonowym.

  99. Dyplomata Przyuczony do plecenia bzdur? 🙂

  100. kadett,
    rany od Lizaka sie zaraziles slowotokiem!

    Powiem ci co mnie bardzo smieszy we wszystkich dyskusjach w Polsce – to namietne poszukiwanie przewodnika, guru czy jak go tam zwac, jak nie dla siebie to dla innych. A czyz samodzielne myslenie i wnioskowanie juz calkowicie zginelo w tym narodzie, ze ta ciagla potrzeba barana glownodowodzacego jest taka naglaca?

    Kadett,
    czy nie prosciej nie dzielic ludzi na tych co za Plusem czy tych co za Minusem a przyjac zalozenie, ze kazdy ma prawo do wlasnych pogladow, nawet jak sa glupie? Czy to zbyt wielkie wymagania?
    Moze juz slabo pamietam, ale mam wrazenie, ze nie bylo tak dawniej, ze to choroba ostatnich lat. Moze indokrynacja religijna zakladajaca wiare absolutna w dogmaty przenosi sie na sfere zycia spolecznego? Jak myslisz? Bo cos w tym musi byc… w tych klotniach, w tym wyzywaniu wzajemnym i oklejaniu sie etykietkami.
    Jest jeszcze jedna mozliwosc, bardzo fantastyczna, choc nie niemozliwa – ze jakas grupa ludzi robi to specjalnie dla blizej nieokreslonych korzysci w przyszlosci.

  101. PIRS
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=512#comment-101312
    Mogę ci tylko przyklasnąć :lol
    Gdzie się chowali tacy, jak kadett to ja pojęcia nie mam.
    W szkole mówiło się, że w skrzyni na węgiel. Przed ojcem.
    Tacy, jak on zawsze są pewni swoich racji i nie usłyszą niczego, czego by usłyszeć nie chcieli, bo zakrzyczą, zanim adwersarz tchu nabierze.
    Ja tam bardzo posła Palikota cenię za niezależność, za odwagę mówienia tego, co wszyscy wiedzą ale nie powiedzą bo….!!! I ma taką wewnętrzną pewność, że powiedział prawdę o tym prezydenckim powiedzeniu, bo ono mi do tej postaci pasuje, jak guzik do pętelki. Tylko znowu – dyplomacja nakazuje nie zaogniać i nie drażnić nabolałych bąbli. Przyłożyć kataplazmy i niech się łagodnie goją. A Palikot nie boi się, że go wyrzucą i on straci dobrze płatną fuchę. Może sobie pozwolić i korzysta z tego przywileju. PO wykazała by się co najmniej krótkowzrocznością, pozbywając się takiego współczesnego Stańczyka.

  102. Wszystko źle – jeszcze raz!!!

    Dyplomata Przuoczony from Nobody Knows
    Wsadził (w) en passant uczony swój nos
    Począł nim kręcić
    oraz malkontencić
    W płowej główce kadetta echem jego głos

  103. Roman,
    a ja czasem sobie mysle, ze to wlasnie spadek po „komunie” podprawiony sosem (niech juz bedzie nieco kulinarnie) indokrynacji religijnej prowadzonej od przedszkola. Zauwaz, ze najbardziej radykalni w ocenach aspektow zycia sa ludzie mlodzi. I choc to normalne u mlodych, nienormalnym jest calkowita impregnacja na argumenty. Oni wydaja sie zyc w swiecie dwukolorowym lub dwubiegunowym tracac z oczy cale bogactwo roznorodnosci jakie istnieje w zyciu.
    To nie tylko trend, to serwilizm, cynizm lub autocenzura. Wszystko paskudne!

  104. Ustawa o in vitro w wykonaniu Posła Gowina to celowa zagrywka P.O
    zrobić dużo szumu pokazać dla lewicowego elektoratu że poco wam
    lewica my również wychodzimy na przeciw waszym postulatom a później
    tak to wszystko za mataczyć dać tyle różnych uwarunkowań że będzie
    ustawa dopuszczająca zapłodnienie in vitro tylko warunki będą nie
    do spełnienia . Gdyby Premier miał czyste intencje trzymałby Posła
    Gowina od tej ustawy z daleka .Kościół ma prawo głosić swoją naukę
    a wierni powinni do tego się stosować ale powinni pamiętać że Pan
    Bóg dał ludziom wolną wolę i powiedział że możesz z tą wolnością
    zrobić co chcesz a później będziesz z tego rozliczony pozwólmy ludziom
    korzystać z wolności.

  105. A w/g mnie Pan Prezydent powinien powiedzieć: Paszou, won gnoju. Bo tylko wtedy zrozumiałaby Niemiec i Rosjanin. Tak na wszelki wypadek prawdziwi Polacy wołali, gdy nie wiedzieli do kogo mówią.

  106. A tu jak zwykle. Jak tylko zostawi Pan blogowe towarzystwo na dzien czy dwa , atmosfera robi sie swiateczno -clubowa , chociaz jak na polskie warunki do swiat jeszcze kawalek czasu.Ale czego sie spodziewac jak nawet Pan prezydent z Zoliborza.

  107. @Jacobsky,
    ani ja „wybaczam’, ani Ty nie musisz za nic przepraszać. Kompletnie nie czujesz bluesa. Such a bad mood..? Zgadzam się z Tobą co do fobii i kompleksów narodowych niemieckich prof. Hansa Waltera Hetera – szefa grupy przygotowującej projekt muzeum historii Europy i co do tego również, że podróże kształcą. Niech już może Niemcy nie ‚podróżują’ po świecie, lepiej jak niech zakładają muzea…

    @PIRS
    Owszem, i ‚popieprzyć’ i przysolić lubię. Załóżmy, że nie idzie o Gospodarza, żeby poabstrahować trochę. Czy człowiekowi, który tępił pióro przez całe swoje dziennikarskie życie w organie centralnym jedynie pryncypialnej partii w czasach słusznie minionych wypada tubalnym głosem podnosić rwestest o to, że chłopcy z ferajny mieli się od kogo uczyć, a i obecna ferajna przejmuje pałeczkę w sztafecie. Odeślę cię do fragmentu, gdzie DP mniej więcej wyraża jasno opinię, że żadne media nie są apolityczne i wolne od sympatii i afiliacji czysto politycznych i z tym należałoby zgodzić się bez tortur. To po co to swiete oburzenie?

  108. Oto informacja, która każe się zastanowić co Niemcy mogli mieć na względzie wprowadzając regulacje opisane przez @ morag w poście – http://passent.blog.polityka.pl/?p=512#comment-101277 i je utrzymując, jeśli znacząca (większość ?) część Polaków uważa, że może być całkiem na odwrót .

    Może nie zaszkodzi przypomnieć, że w Polsce utrzymanie jednego miejsca dla dziecka w Domach Dziecka kosztuje ponad 3000 zł miesięcznie. Dla 26 tys dzieci. Gdyby dołączyło do nich jeszcze troje dzieci Pani Alicji Tysiąc, to ca 40.000 zł rocznie na ich utrzymanie tą metodą znacząco kosztów utrzymania Domów Dziecka by nie podniosło. Tylko o 0,004 %, więc „spieprzaj dziadu” ?

  109. Długość równi pochyłej jest skończona, sinusoidy nie.

  110. A, tam, zeby tylko do plecenia bzdur mnie przyuczano.

    Jak czlowieka do zawodu przyuczaja
    to mu mozg odbieraja
    i na blog wpuszczaja.
    Dopiero wtedy zaczynaja sie jaja!

    Zygmuncie, czyzbys Stary byl
    i o powaznych rzeczach snil?
    Bo Kwant to wesolek nie lada
    gdy tak powiada:

    „Moralna kondycja społeczeństw również przedstawiana powinna być na wykresach jako sinusoida, a my właśnie zaczynamy wyraźnie widzieć, że osiągnęliśmy minimum i dalej wartości krzywej powinny rosnąć.”

    I ty mnie plecenie bzdur imputujesz
    czy tylko zartujesz?
    Bo Kwant to zartownis nie lada
    gdy nam powiada
    zesmy doszli do minimum
    skad droga prosta do maksimum.

    Bo to niby sinusoida i takie tam bzdety.
    A tu, niestety
    jak rodak siegnie juz dna
    to po rowni pochylej juz gna!

  111. @Teresa Stachurska,
    doceniam Pani zaangażowanie w sprawie AT. Zrobiłem, co mogłem.
    Rachunków wystawianych budżetowi państwa nie można jednak indywidualizować. Rodzin, które są w podobnej kondycji materialnej są setki tysięcy, a nie jeden Tysiąc. Ta jedna jest nieanonimowa medialnie. Bezduszność nasza przegromna. Na co dzień zamykamy uszy na pisk biedy zbyt głośny za ścianą. Lubimy za to wysupłać datek z okazji Wielkiej Fety Orkiestry i czujemy się nierzadko rozgrzeszeni z naszej znieczulicy i egoizmu. Ale najmniejsza w tym wina J. Owsiaka.

  112. Jasnie oswiecony panie Kadett!

    Ja izwiniajus za wziecie pana, podobnie jak p. Kwanta, za byle tam jakiego wesolka. Bo pan jest, owszem, wesolkiem, ale tym najciekawszym bo – PONURYM. Bos to pan popelnil taki cytat, nieprawdaz?:

    „…To Wy, Jaśnie Oświeceni przewodnicy trzody, pełni pogardy dla polskiego kołtuna i ciemnogrodu, dla tego cuchnącego potem, ksenofobicznego, wykolejonego i przeżartego jabolem sponiewieranego ludu bez pracy, mieszkań i przyszłości, tego zdziczałego plemienno-jaskiniowo-słowiańskiego tłumu, o zaczadzonych religią móżdżkach, który jest Waszym wyrzutem stępiałego na mizerię ludzką sumienia, Wy, odtrącający ludzi, który u Was żebrzą o datek na prąd i lekarstwa dla swych dzieci, nieście w Naród odważnie kaganek oświaty, wdeptując w ziemię po drodze wszystko, co się napatoczy. Otwórzcie ślepcom ich kaprawe oczy i wyprowadźcie ich z ciemnych jaskiń na świetliste polany wolności i demokracji!…”

    I jak jeszcze doczytalem sie i tej sentencji limerykowej:

    „…W płowej główce kadetta echem jego głos…”,

    to wszystko stalo sie jasne.

    My jestesmy
    jacy tacy
    ale dwaj blizniacy!

    Jedyne co mi sie nie za bardzo podobuje to to, ze imputowana mi tu jest chyba, jesli sie wyznaje na limerykach, rola Mlodszego Mniejszego brata. A ja zawsze zapatrzony bylem w Jarka!

    Pan Kwant natomiast, ze swoimi wartosciami skonczonymi, powinien wrocic do slupkow i do tabliczki mnozenia. Bo nikt nam tu nie bedzie konczyl naszego narodowego joy ride po rowni pochylej, prawda bracie Kadetcie?

  113. @Ewa-Joanna,
    podobnie odczuwam. Takiego zacietrzewienia nie pamiętam. Mam wrażenie najbardziej skrótowe, że dopóki większość z nas miała wspólnego wroga, nie przyglądaliśmy się sobie z należytą uwagą, skupiając ją na bucie, który nas przygniatał. To był taki element spajający. Zjednoczenie narodowe jako reakcja organizmu społecznego na aplikowanie nietolerowanej terapii. Gdy systemowego wroga zabrakło, zaczął się proces analityczno-krytycznego przyglądania się sobie nawzajem i w jego wyniku krystalizowanie i usztywnianie pogladów i światopoglądów wraz ze wszystkimi implikacjami. Niepoślednia jest rola mediów i radykalne, nieobserwowane dotąd tempo dostępu do informacji, rozprzestrzeniania się komunikatów i wymiany myśli. Media z premedytacją nadużywają swojej władzy nad naszymi umysłami i żyją z tego, żeby dzielić, różnić, przejaskrawiać, rozdymać i karmić różne nasze pasje. Nie uważam jednak, by była to specyfika typowo polska. Te same zjawiska obserwuje się niemal wszędzie, gdzie pootwierały się narodowe puszki Pandory, szczelnie dotąd zamknięte.

  114. Kadett
    Szanowny Panie!

    Postawil mnie Pan do kata,w ktorym nie najlepiej sie czuje.Moja krytyka PIS-u nie jest apoteoza liberalizmu, nie jest apoteoza zadnego innego sposobu na panstwo.Napawa mnie autentycznym przerazeniem,ze partia politycznego dogmatu psuje ,w moim przekonaniu,polityczna kulture Polski.Przywoluje zapomniane, wydawaloby sie, demony siermieznego patriotyzmu.Jestem przekonany,ze Brzozowski, ,na przyklad, zostalby zaszczuty tak samo jak wtedy.A nawet skuteczniej i do dna,przy dzisiejszych mozliwosciach medialnej nagonki.PIS psuje panstwo.Zeby zostac przy panskich ekspresjach;Kaczynscy,w trosce o biednych, ludziom wypelnionch po brzegi „Beltem”(z cala kultura nedzy, jaka niesie ze soba to wino,kultura,ktora Pan tak malowniczo opisal),zaproponowali,ku zrozumialej radosci tych ludzi,ze im do wina doleja wodki.
    Ja prosze Pana siedze w kacie(zupelnie innym) i bez najmniejszego entuzjazmu ogladam rozwoj polskiej przedsiebiorczosci wg.motta;najpierw ukrasc milion, a dopiero potem zadbac o reputacje.
    Bez najmniejszej radosci slucham debat naszych talking heads z piana na twarzy,wiernych zadaniu;”Thou shall not speak while i am interupting you”.
    Oczywiste dla mnie partactwo PIS-u przynosilo i przynosi szkody,ktore trzeba bedzie dlugo odrabiac.Broni Pan,mam wrazenie,miliony ludzi pozbawionych autentycznych szans w dzikiej,brutalnej transformacji,przede mna i mnie podobnymi(ja ich naprawde nie znam).Przypisujac mi, agresje wrecz, wobec biedy.Mysle niepotrzebnie.Ja mysle,ze tych ludzi ocalic trzeba przed jalowymi mrzonkami nacjonalistycznego jadu,trywialnych snow o potedze, dac im wiecej niz tylko szczescie ,o ktorym pisza w gazetach.
    Ja prosze Pana nie tluklem glowa w dystrybutor, kiedy spekulanci pustoszyli kieszenie kierowcow, bo nie mam auta.Nie mam auta wiec nie moglem nakleic sobie plakietki,ktora w Niemczech jakis nadwrazliwiec umiescil na pletwie swojego Porche;”Eure Armut kotzt mich an”(Zygac mi sie chce na wasza biede.) Pewnie jak Pan bede placil dlugi, jakie paru cwanikow z dyplomami najlepszych ekonomicznych uczelni,narobili grajac w monopoly na rynku nieruchomosci w Stanach.Zreszta;gdyby wygrali,jak Pan pewnie,nie mialbym w tym udzialu.
    Pewien krytyk sztuki zapytany;czy nie uwaza,ze 95% wspolczesnej plastyki to chlam?
    Po chwili zastanowienia odpowiedzial;95%wszystkiego to chlam.Zgadzam sie.PIS dokonal czegos niezwyklego.Udalo im sie,z tych 95% bardzo wyraznie wystawac.

    P.S.Poniewaz na starosc postanowilem zostac przy wlasnych zebach,beda wygladaly raczej jak polskie drogi dzis, niz autostrady na Florydzie,na ktora sie nie wybieram.

    Pozdawiam
    janmondry

  115. Jest i fonia – http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,6007298,Tusk__Chcialem_wstrzasnac_zwiazkowcami__bylem_do_bolu.html . Pensja minimalna,jaka pensja minimalna, jaki problem? Łysieć jest problem, ostatecznie, jeśli już się pochylać, to nad pensjami wiceministrów. POPiS.

  116. Pewien wesolek z Blogu, jeszcze z Peerel ponury
    w Najjasniejszej Pomrocznej tez widzial same dziury.
    I gdy ktos inny począł nosem kręcić
    czy tez zwyczajnie wręcz malkontencić
    Wolal: tylko ja mam prawo do wrednej natury!

    Zeby ten Gospodarz popelnil juz jakis nowy wpis. Bo przy tym jak wpadlismy w limerykowe tortury to z nich i wyjsc juz nie umiemy.

  117. @kadett 2008-11-30 o godz. 02:51 :
    Rozejrzeliśmy się po sobie, ale niestety, Kadett, nic się prawie nie zgadza.
    Po kolei:
    – Jeszcze te oczy błękitne gdzieniegdzie są, ale brakuje nam tych równych porcelanowych ząbków. To, niestety, powszechny brak i bardzo jesteśmy za uzupełnieniem.
    – Czytamy różne gazety i wciąż mamy wątpliwości i uwagi krytyczne. Mieliśmy wątpliwości jeszcze kiedy gazet było mniej i pisały niemal to samo. Jakoś nie możemy przyjąć jednej obowiązującej prawdy i podporządkować się dogmatom.
    – Swoją przewagę nad hołotą upatrywaliśmy zawsze w rozumie, wykształceniu i kulturze, a nie w szmalu.
    – Dawno już przestaliśmy być „przewodnikami trzody”, która znalazła sobie nowe autorytety. A kołtunom, co ciekawe, często bardzo dobrze się powodzi (nie tylko tym w sutannach) i wcale nie chcą użyczyć szmalu swym współbraciom, którym brak na lekarstwa dla dzieci i na prąd.
    – Kpimy z zabobonów, to prawda, ale jakoś nie możemy zaakceptować jedynie słusznej wykładni historii, kultury i tradycji narodowej.
    -Bardzo byśmy chcieli się sklonować, bo czasami mamy wrażenie że jest nas za mało, choć pocieszamy się, że personel w domu wariatów też jest w mniejszości.
    – Oj, chciałoby się pojechać na to Lazurowe Wybrzeże czy na Bali, ale perspektywa picia tam samogonu z Rosjanami nie wydaje się kusząca, więc nie namawiaj nas.
    – Puszkin, Lermontow, Turgieniew, Cwietajewa, Mussorgski, Strawiński, Szostakowicz i Plisjecka – jak najbardziej. Co do Lenina to nikt nawet z członków partii nie czytał go od 50 lat. Trochę brak nam dowcipów o Leninie, ale występy naszych elit politycznych też są śmieszne.
    – I nie namawiaj nas do przeniesienia się na Florydę, Europa nam się bardzo podoba.

    Jak będziesz wiedział dokładniej gdzie można zdobyć tą mamonę, o której piszesz, żeby sobie napchać portfele, to daj nam znać. Skąd ty swoją bierzesz?

  118. @jarosław mondry

    Szanowny Panie,
    Mój wpis był reakcją na Pański wywód. Nie ma w nim nic osobistego do Pana, był pastiszową paralelą tego, co mogłem w nim wyczytać i zrozumieć, pełną przejaskrawień i równie wyrazistych akcentów. Był reakcją na poglądy, z którymi pozwolę się nie zgodzić i chęcią zamanifestowania, że nie tędy droga..
    Zauważyłem w tym, co Pan napisał, że tak się oględnie wyrażę, pewną niechęć do religii, instytucji i ludzi wyznających określony światopogląd. Cieszę się jednak, że mój wpis, który był rodzajem prowokacji, skłonił Pana do uprzejmej, chociaż całkiem niespodziewanej odpowiedzi.

    Diagnozowanie obecnej polaryzacji społecznej nie jest proste z poznawczego punktu widzenia. Wytyczanie prostej osi podziałów na zasadzie przyjmowania fałszywych i zbyt uogólniających kryteriów w ramach stosunku ludzi do religii i wiary oraz sposobów jej przejawiania jest zwykłym nadużyciem w mojej opinii.

    Nie da się – moim zdaniem – na podstawie tego upraszczającego kryterium orzec: tu lewica, tam prawica, tu cacy, a tam be – jak to się często zdarza. Po obu stronach tak przeprowadzonego podziału znajdują się ludzie mniej lub bardziej otwarcie deklarujący lub przyznający się do katolicyzmu, czy innej wiary. Z tego powodu jest to kryterium chybione. Rozszyfrowanie tego polskiego poplątania lewicowo-prawicowego wymaga jedna innego miejsca niż blog.

    Takiemu upraszczającemu szeregowaniu i klasyfikowaniu ludzi towarzyszy szafowanie etykietami w formie czarno-białych kodów kreskowych i upychanie różnorodności zachowań i poglądów do z góry przygotowanych szuflad i worów. Kody kreskowe są dobre w hipermarketach, ale do złożoności zjawisk społecznych są w mojej opinii kompletnie nieprzydatne.

    Mam na tym tle szczególne uwrażliwienie i czujność, gdyż fenomen etykietowania przenosi się na grunt całkiem poważnych, wymiernych i dalekosiężnych skutków o charakterze politycznym, a może zgoła cywilizacyjnym nawet. I ma swój ciężar gatunkowy i wpływ na rzeczywistość.

    Nie trudno zauważyć z jaką łatwością politycy zagospodarowują sferę tak przeprowadzonych podziałów i skwapliwie eksploatują ją na zasadzie stosowania tricków, rzucania chwytliwych marketingowych haseł, zaklęć, inwektyw i insynuacji. ZOMO, liberały-aferały, żydokomuna, komuchy, Solidaruchy, Ciemnogród, kruchta, mohery, zaścianek – to przykłady pierwsze z brzegu.

    Im łatwiej ulegamy tym zabiegom jako wyborcy, tym łatwiej politykom i i graczom politycznym zbierać plony z hodowanych emocji negatywnych, organizować tłumne zachowania i wykorzystywać je w jałowej, ślepej i bezprogramowej w gruncie rzeczy walce o rząd dusz. W efekcie idziemy do wyborów zaprogramowani przez manipulatorów i podekscytowani czym innym, niż zaufaniem do efektywności i przydatności konkretnych wizji politycznych i programów ich wdrażania.

    Politycy mogą tylko ręce zacierać z powodu łatwości, z jaką przejmują władzę bez zweryfikowanego oceną wyborców szczegółowego planu politycznego. Wkrótce okazuje się, że lewicowi wyborcy wybrali prawicowe rozwiązania lub odwrotnie. Czujemy zmanipulowanie i zawód, gdy już jest za późno.

    Niestety, ta specyficzna i pogłębiająca się przypadłość nie dotyczy tylko PiS i krucht, jak daje się wyczytać z Pańskiego wpisu. To powszechna cecha wszystkich głównych aktorów obecnej sceny politycznej i nikt nie przejawia chęci samoograniczenia się. Trwa nieustanny wyścig przenoszony za pośrednictwem mediów o to, kto kogo przechytrzy. Powiem więcej, obserwuję nachalne zawłaszczanie cudzych ‘pomysłów’ i ‘tricków politycznych’ w celu przechwycenia części wyborców przeciwnika. W taki oto sposób polityka staje się niejasna, nieczytelna i wymykaj się spod kontroli społecznej ze względu na jej płynność i całkowity brak czytelności. Sprzyja jej podrzucanie tematyki zastępczej przez sztaby specjalistów od marketingu politycznego i ogłupiania rzesz (aborcja, in vitro, polityka historyczna, bezbożnicy, zdrajcy, złodzieje, agenci) która atomizuje społeczeństwo w najbardziej oczywisty sposób. Posługiwanie się słupami ogłoszeniowymi, które mają przykuwać chwilową uwagę, w stylu posła Palikota to inny przejaw tego rodzaju działań odwracających uwagę od najistotniejszych problemów gospodarczych i socjalnych. Debatę publiczną zastępują występy cyrkowych błaznów, wyposażonych w rekwizyty łatwe by wryć się w pamięć. Niektórym wydaje się to śmieszne. Dla mnie jest żałosne.

    Wydało mi się, że Pan chciał się wpisać w te retorykę. Dlatego odpowiedziałem prowokacyjnie, ale nie personalnie i nie miałem najmniejszego zamiaru wpychać Pana do żadnego kąta. Myślę, że wytłumaczyłem powody mojej reakcji. Z Kaczyńskimi można się, a nawet trzeba nie zgadzać w wielu kwestiach. Niekoniecznie trzeba ich obrażać. Nazywanie ludzi ‘klientelą’ prowadzi donikąd.

    Pozdrawiam i życzę więcej zdrowia i optymizmu.

  119. @jan mondry

    Przepraszam za nizamierzoną pomyłkę. Jarosław Mądry to postać historyczna i odległa w czasie. Za dużo siedzę w tej historii, jak widać.

  120. Barack Obama o religii w polityce (polskie napisy) – http://www.youtube.com/watch?v=Ojo2WDfHOpc .

  121. Palikot będzie jednak musiał „odszczekać” te swoje rewelacje.
    Dlaczego?
    A dlatego, że ta wiadomość była równie nie na rękę obu stronom, zarówno obrażającemu jak obrażanemu…
    I teraz obaj będą chórem zaprzeczali.
    Dla mnie to chóralne dementi potwierdza tylko zdarzenie…
    Bigos niesmaczny, ale składniki wszystkie niestety „naturalne”.
    Szkoda tylko, że trzeba go będzie jeść jeszcze przez dwa lata…

  122. Zalecialo niezbyt przyjemnym zapaszkiem z komentarzy do Panskiego blogu .

  123. Solidarności durniów ku przestrodze.

    Wywiad ze znakomitą Olga Lipińską.

    Turecki wraca
    Turecki to taki hiper-Polak. Chamowaty, warcholski, arogancki, ma jednak jakąś swoją mądrość i godność
    Rozmawia Przemysław Szubartowicz

    – Pani Kabaret przeżywa renesans popularności, bo właśnie ukazują się na płytach DVD jego archiwalne odcinki. Oglądając je dziś, zastanawiam się, czy Turecki wrócił, czy też może nigdy nie odszedł…
    – Myślę, że nigdy nie odszedł. Jest to przecież postać, która posiada wszystkie polskie cechy, czyli jest to ciekawostka przyrodnicza. To taki hiper-Polak. Chamowaty, warcholski, arogancki, ma jednak jakąś swoją mądrość i godność. Wprawdzie kombinuje, robi lewe interesy z koksem, ale jest patriotą swojej małej ojczyzny, czyli teatru, gdzie pracuje jako woźny. Okrada ten teatr, ale jak chcą go zamknąć, pierwszy będzie go bronił, pierwszy pójdzie na barykady. Ma pogardę dla władzy i jednocześnie się jej boi. Jest przekonany, że bez niego nic się nie uda. Jest woźnym, ale w każdej chwili może być szefem wszystkiego. Kompetencje są mu niepotrzebne. Wystarczy mu własny rozum. W tym trochę przypomina Wałęsę.

    – No to Turecki nie jest tylko wytworem PRL-u.
    – A no nie. Widzowie bardzo go polubili, tymczasem Janusz Gajos się wstydzi tego Tureckiego. Trochę mnie to dziwi, bo to przecież jedna ze wspanialszych kreacji tego wybitnego aktora. Jako woźny Turecki wszedł mocno w społeczną świadomość, co jest chyba dla aktora wielkim sukcesem. Przy tym, że nie przeszkadza mu to grać wielkich ról dramatycznych. Ktoś powiedział nawet, że Turecki to Gustaw-Konrad PRL-u. Dziś też by się świetnie odnalazł, bo polska mentalność się nie zmieniła.

    – Ani trochę?
    – Ani trochę. Różnica jest tylko w tym, że staliśmy się dla siebie bardziej nieżyczliwi, wredni, zawistni…

    – Bo jeden ma, a drugi nie ma.
    – Właśnie. Do tego atmosfera napuszczania jednych na drugich, podjudzania. Media, gazety, tabloidy mówią i piszą językiem z magla. Traktują nas jak idiotów. Wdzięczą się do bezmyślnego motłochu. News! Sensacja! Pytania z rodzaju: „Co pani czuła, jak panią tatuś gwałcił?”. No i motłoch ma o czym mówić. Takiej tandety w PRL-u jednak nie było!

    Rechot historii

    – Nie boi się pani, że posądzą panią o sentyment do Ludowej?
    – Już dawno przyklejono mi komuszą gębę i mam to już dawno gdzieś. Obrzucanie błotem zaczęło się jeszcze w latach 80., kiedy to pokazałam w kabarecie skołowanie i kompletne niezrozumienie „nowego”, o które tak zaciekle walczono. Potem śpiewaliśmy w Kabarecie: „Jak ci niedobrze w kapitalizmie, bo nie jest wcale tak słodki, to trzeba było przed zastosowaniem dokładniej czytać ulotki”. Dostrzegłam już wtedy w tym wielkim niepodległościowym zrywie rysy i nie miałam oporów, by je pokazać. Widziałam cwaniactwo, oportunizm, wykorzystywanie naiwnej wiary i próby załapania się różnych „bohaterów” na „nowe”.

    – Na plecach stoczniowców na przykład…
    – Na przykład. Zresztą stoczniowcom do głowy wtedy nie przyszło, że walczą o kapitalizm, który ich wysadzi w powietrze. To już nawet nie chichot historii, ale rechot. Przewodnia siła narodu, klasa robotnicza – sól ziemi, chciała socjalizmu z ludzką twarzą, trochę więcej zarabiać i żeby w sklepach coś było, do cholery! Przypomnijmy 21 postulatów. Chciała także, żeby władza szanowała człowieka pracy. To wywalczyła. Obecna władza szanuje człowieka pracy jak nigdy! Też rechot historii. Ale wtedy najważniejsza była walka o wolność. O wolność i o sprawiedliwość. To też wywalczono. Wolno stać z transparentami pod Sejmem i rządowymi gmachami? Wolno! ZOMO nie pałuje? No, nie. I to jest sprawiedliwość. Rechot historii?

    Zemsta miernot

    – Rechot. I stąd narastająca złość, strajki i uciecha z afer lekarskich, biznesowych, politycznych…
    – Oczywiście kogoś trzeba dopaść. Za upokorzenie, biedę, stracone złudzenia. Politycy prześcigają się w igrzyskach. Widać narastający psychiczny terror. Powołanie potężnej instytucji, a właściwie policji politycznej pod wzniosłym hasłem moralnego oczyszczenia i pamięci narodowej. Mówię o IPN. Przecież ta instytucja stosuje terror, manipulując ubeckimi teczkami. Wszyscy mamy teczki, ale wybiera się niektóre, według zasady niszczyć tego, kto podskoczy. I knebel, cenzura. Nikt nie chce się narazić na miano kolaboranta, tajnego agenta czy ubeka. Można stracić pracę, narazić się na ostracyzm towarzyski. Ludzie się boją i tłumaczą z tego, że żyli i działali w warunkach, w jakich im przyszło żyć. Mówiłam to już wielokrotnie. To jest zemsta miernot nad tymi, którzy coś osiągnęli.

    – Jaskrawym przykładem jest tu prof. Wolszczan.
    – Właśnie! Przysłowie, że dwór robi króla, można zastosować do IPN. Ludzki strach czyni z IPN potęgę! Nie dajmy się zwariować. Nie wolno się bać, tłumaczyć. Trzeba to wyśmiać i wyśmiać tych, którzy obrzucanie błotem przez IPN traktują poważnie. Na pohybel karłowatym Robespierkom! Niszczą wszelkie autorytety naukowe, artystyczne, polityczne. To nie jest żadne oczyszczanie, to jest terror i tak to trzeba nazywać.

    – A co pani sądzi o procesie gen. Jaruzelskiego, który jest sądzony jako członek grupy przestępczej?
    – Myślę, że obecna władza za to zapłaci. Nie do przyjęcia w cywilizowanym świecie jest ten styl zemsty sądu kryminalnego. W którymś kabarecie moi bohaterowie, zastraszeni przez pewnego swoich racji dupka, wypełniali ankietę: „Dlaczego urodziłeś się w PRL i kto cię zmusił?”. Okazało się, że głupota w naszym życiu politycznym przeskoczyła kabaret. Oczywiście trzeba wyłapać i osądzić ubeków, którzy wyrywali paznokcie i łamali prawo, ale stosowanie odpowiedzialności zbiorowej w demokratycznym państwie to wstyd. Wielki! Jestem na tyle dorosła, że byłam świadomym świadkiem stanu wojennego i sytuacji przed nim. Byłam wtedy dyrektorem teatru. Co się działo w Polsce, wiedziałam mniej więcej (polityka mnie wtedy mało zajmowała), ale dokładnie wiem, co działo się w moim teatrze. Oszalała z poczucia wolności komisja „Solidarności” (tak się ta „paczka” nazwała) nie pozwoliła normalnie pracować. Komisja ta, złożona z najgorszych aktorów sfrustrowanych brakiem talentu, systematycznie podrzynała gałąź, na której siedziała. Zrywała przedstawienia, przerwała próby do nowej premiery. Nadęci halabardnicy mieli gęby pełne wolności. Marni aktorzy uważali, że nadszedł ich czas, że PRL przeszkadzał im w karierze. Parę lat później, już w wolnej Polsce, rozpędzono moją dumną i wolną komisję „S”. Ślad po niej zaginął. Przy okazji rozpędzono też cały zespół. Ale wtedy teatr ponosił straty finansowe i tracił wiarygodność u widzów z powodu odwoływania przedstawień. W moim teatrze można było zastosować przysłowie: w czasie wichury śmieci do góry. Atmosfera była nie do wytrzymania. Miałam w teatrze wojnę domową, bo nie wszyscy zgadzali się z idiotyzmami rządów komisji „S”. Większość chciała pracować. Dochodziło do karczemnych awantur. Zrezygnowałam. Nie przyjęto rezygnacji. Musiałam dotrwać do końca sezonu. Miałam dość. Jeśli tak działo się wszędzie, to ja nie jestem pewna, czy na miejscu rządzących nie wprowadziłabym stanu wojennego.

    – Urwą pani za to głowę!
    – Kto? Proszę pana, nic mnie nie obchodzi opinia oszalałych z nienawiści „patriotów”, „Prawdziwych Polaków” i „Jedynych Sprawiedliwych”. Nasłuchałam i naczytałam się o sobie takich bredni, że teraz przyznaję się już do wszystkiego. Jest tak: byłam agentem Stalina, ukończyłam specjalne szkolenie szpiegowskie w Moskwie, donosiłam na opozycję do KGB i UB, namówiłam Generała, aby wprowadził stan wojenny, przebrana za ZOMO waliłam pałami pa wsiech. Mało? Proszę bardzo, teraz można odebrać mi emeryturę i zasądzić dożywocie. A teraz poważnie. Proces gen. Jaruzelskiego to okropna nieprzyzwoitość. Haniebne oskarżenia i wypowiedzi gówniarzowatych posłów, nieznających tamtych realiów i zagrożeń. Pójdzie lawina. Dziś odbiera się emerytury decydentom stanu wojennego, jutro odbierze się decydentom IPN. Ci, którzy burzyli Bastylię, nie odważyli się nawet słownie znieważyć króla. Trzy lata później Robespierre obciął mu głowę. Za chwilę obcięto głowę Robespierre’owi. No i tak. Wystarczy rozpętać terror. Mimo idiotyzmów, które funduje nam władza, wierzę jeszcze w moje państwo i w konstytucję, która stoi na straży praw obywatelskich.

    Kurtyna w górę

    – Rzecznik praw obywatelskich wydaje wyroki skazujące bez orzeczenia sądu.
    – Tak, brawo. W cywilizowanym, a nawet silnie katolickim kraju rzecznik praw obywatelskich jest przeciw prawom obywatelskim. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać.

    – Chyba jednak śmiać. Satyra jest potrzebna.
    – Zgoda, jest potrzebna. Ale decydentom na dobrą sprawę potrzebna nie jest. Sami siebie tak ośmieszają, że satyryk niewiele ma do roboty. Oczywiście żartuję. Satyra jest konieczna. Satyra poruszająca głębsze sprawy niż tylko parodiowanie wyglądu i sposobu bycia decydentów. Satyra to wypalanie gorącym żelazem głupoty, wad narodowych, przyczyn i skutków wszelkiego złego. Trzeba dotąd walić w rubaszny czerep waszmościów, aż się rozum rozbudzi. Satyra to jest niezbędne lustro. Naród bez satyry, bez lustra słabo siebie widzi i źle siebie ocenia. Jest chory. I właśnie tak jest.

    – Beata Kempa z PiS wkroczyła kiedyś na scenę i przerwała występ Kabaretu Klika, bo akurat naśmiewali się z Ziobry.
    – To jest właśnie przykład rozpasanego chamstwa. Nie wiem, kto to jest pani Kempa, nie znam i znać nie chcę. Ale widziałam paru „posłów” w akcji. Czasami wydaje mi się, że oglądam „Folwark zwierzęcy”. Zresztą państwo posłowie mają wzorce: „Misja specjalna” w telewizji i „oskarżyciel publiczny” pan Wildstein. Ostatni popis publiczny, jaki pan Wildstein dał w telewizji TVN 24, parę godzin po śmierci Mieczysława Rakowskiego, sytuuje go kulturowo po stronie troglodytów. Przejął z powodzeniem pałkę po Kaziu-Gaz-rurce (rok ‘56) i Gontarzu (rok ‘68). Dzielnie podtrzymuje tradycje betonu partyjnego. Dziennikarz, który prowadził ten program (sobota, 8 listopada, godz. 20.00, TVN 24) i zaprosił pana Wildsteina, zrobi karierę. Idzie tą samą drogą. O takich dziennikarzach Rakowski napisał w swoim ostatnim tekście – „dziennikarskie szczyle” (nie chodziło mu o wiek). Ironią losu taki właśnie „szczyl dziennikarski” prowadził program. Wstyd dla stacji.

    – Ma pani jakiś płomyk nadziei, że wróci do telewizji?
    – Nie ukrywam tego, że chciałabym wrócić do telewizji publicznej. Całe życie tam pracowałam. To był mój dom, moje miejsce, moja rodzina. Wiem, że tamtej telewizji już nie ma, ale mogłabym jeszcze coś ciekawego zrobić. Do dziś nie dowiedziałam się oficjalnie, dlaczego zdjęto Kabaret z anteny. Pan prezes Dworak, który zdjął Kabaret, powiedział mi, że to nie on. Oczywiście. Program, który idzie przez 35 lat, zdejmuje ktoś z anteny bez wiedzy i aprobaty prezesa. Spuśćmy na to kurtynę. Na razie moja kurtyna idzie w górę. Są w sprzedaży płyty DVD z ponad dwudziestoma kabaretami, właśnie z cyklu Kurtyna w Górę. Kabaret jest pierwszy na liście hitów w Empiku. Mam już platynową płytę. I to jest w tym wszystkim optymistyczne. Dostaję listy z dowodami sympatii i zainteresowania. To jest satysfakcja. Chciałabym bardzo z tymi kabaretami dotrzeć do młodych ludzi, żeby obejrzeli świetne aktorstwo i zobaczyli, że w tym PRL-u bywało także wesoło.

    OLGA LIPIŃSKA – znakomita reżyserka, scenarzystka telewizyjna i satyryk, autorka tekstów kabaretowych; związana jako aktorka i reżyserka z STS-em, wieloletnia dyrektorka warszawskiego Teatru Komedia (do 1990 r.). Absolwentka wydziału reżyserii warszawskiej PWST. W TVP stworzyła kabarety: Głupia Sprawa, Gallux Show, Właśnie Leci Kabarecik, Kurtyna w Górę, wreszcie Kabaret Olgi Lipińskiej – zdjęty z anteny za czasów prezesury Jana Dworaka. Wyreżyserowała kilkadziesiąt przedstawień Teatru Telewizji (Fredry, Słowackiego, Musseta) oraz spektakli teatralnych. Pisuje felietony do „Twojego Stylu”. Ich wybór złożył się na książkę „Mój pamiętnik potoczny”. W 2007 r. dla Teatru TV zrealizowała śpiewogrę „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale” Wojciecha Bogusławskiego. Obecnie ogromną popularnością cieszą się wydawane na płytach DVD stare odcinki jej Kabaretu z cyklu Kurtyna w Górę. Mają już status platynowej płyty.
    « powrót

    Pozdrowienia dla Pani Olgi Lipińskiej. Kiedy obejrzymy coś z ikrą???
    ja18

    Pani Olga Lipińska potrafi w odróżnieniu od ględzących między innymi w Przelądzie polityków, socjologów i innych ekspertów nazwać jasno i prosto obecną rzeczywistość. Pamiętam jak pogardliwie odnosiłam się do uwag mojego ojca, który „przeczytał ulotki”. Zgodziłam się z nim przed stanem wojennym. Szkoda dla mnie, że nie mogę już z nim rozmawiać a szczęście dla niego, że nie zdążył być świadkiem tego cuchnącego szamba, kóre powstało jako substytut „wolnej Polski”. Wolnej od rozumu, rozsądku i zwykłej przyzwoitości. Jeden z czytelników w obecnym numerze przypomina delikatnie o uzdrawiającej mocy działania siekierki. Tylko kto za te siekierki ma złapać ? Wyborcy Kurskich, Górskich czy Karpiniuków i innych Ziobrów?? Im jest dobrze bo nie patrząc w swoje puste gary cieszą się, że komuś coś zabiorą i wreszcie doczekają „dziejowej sprawiedliwości”. I smacznego i ciepła na zimę życzę. Panią Lipińsą pozdrawiam i życzę dużo zdrowia. Szkoda tylko, że poza Nią nasze elity wolą brylować na salonach w światłach kamer telewizji już tylko tabloidalnch.
    maerose

    Pani Olgo! Kocham Panią. Wszystko.
    zw14

    Doskonały opis rzeczywistości.Kabarecie wracaj!!!!!
    Pozdrawiam Panią Olgę.
    araswaras

    użytkownik:
    hasło:

    góra strony

  124. Do Ewa-Joanna pisze:

    2008-11-30 o godz. 01:24

    Czytam…. i chyba masz racje. Czesto niestrawne sa wiesci w postaci reyclingu z drugiej reki; Twoje tez nie, mimo ze biesiadnie przyprawione po konsumpcji wymienionych autorow.
    Z powazaniem.
    MA

  125. Pawel napisal:

    „Ja na argument “in vitro”, mam kontrargument: “adopcje”.
    Nie można być za “in vitro”, nie będąc jednocześnie przeciw adopcjom.”

    A coz za wspanialy przyklad kompletnego non-sequitur. W jaki sposob z jednego mialoby wynikac drugie?

  126. do
    # elka pisze:
    2008-11-29 o godz. 13:05

    Przepraszam ,czy Mama bliżej określiła na czym polegało „uładzania się ” z czerwonymi ? Jakoś trudno mi pojąć , ażeby było to postępowanie zasługujące na pochwałę. Czarna zaraza , jak Twoja szanowna Mama określała kler też miała i ma tych, co się z nimi „uładzali ” i „uładzają”.
    Nie wszyscy z nich zasługiwali i zasługują na szacunek.
    Przemyśl to sobie !

    Co do p. Palikota to niezupełnie zgadzam się z Tobą . Owszem jest indywidualistą , może nawet inteligentnym, ale zupełnie niewiarygodnym. Piszesz ,że nie drży o utratę diet poselskich. A kto miałby go ich pozbawić , Platforma ? Trzeba wiedzieć jak duży jest jego wkład finansowy w działalność PO, a poza tym jego działalność jest na zamówienie , widać to przecież gołym okiem. Nadmieniam ,że nie należę do fanów Prezydenta .

    Jeżeli chodzi o invitro to mam mieszane uczucia. Brak mi przesłanek do szczerych intencji rządu Donalda Tuska .Póki co są to niesprecyzowane do końca obietnice, a w rzeczywistości będą to prawne buble obwarowane tyloma niekorzystnymi i małorealnymi zapisami ,że niewielu z tego skorzysta. Czcze obietnice , podobnie jak te dotyczące pomocy ludziom dotkniętym kataklizmem „trąby powietrznej „. To był i jest PR.
    Ale dla rządu to wspaniały temat , a przy okazji uda się jeszcze bardziej zantagonizować w poglądach na ten temat ludzi wierzących , niewierzących , wierzących inaczej, zwolenników , przeciwników itp.
    Moim zdaniem kler ma prawo i obowiązek wypowiadać się , w tym i krytycznie, bo nie widzi procedur zabezpieczających dla niewykorzystanych zarodków będących wg jego doktryny ,potencjalnym życiem. Jednocześnie oceniając krytycznie Kościół należy pamiętać o problemie przeszczepów gdzie Kościół w zasadzie odszedł już od swojego radykalnego sprzeciwu w tej sprawie. W sprawie invitro może być podobnie , ale to nie może być wprowadzone tak na chybcika.
    Problem adopcji jest bardzo skomplikowany zarówno pod względem prawnym jak i moralnym. Nie każdego można uszczęśliwić adopcją i nie każdy do takiego uszczęśliwiania się nadaje. Powinna być możliwość mądrego wyboru.

    i jeszcze do :

    PIRS pisze:
    2008-11-29 o godz. 23:01

    Niepotrzebnie moim zdaniem insynuujesz tekst ,który miałby być autorstwa Gospodarza blogu. To ,że jesteś zwolennikiem jego poglądów moim zdaniem wcale Ciebie do tego nie upoważnia. Czyżby krytyka poglądów DP tak bardzo bolała , a gdzie ta wymarzona demokracja ?
    Zresztą podobnie jak p. Kruk zachowała się przecież posłanka Ostrowska z SLD. Przyganiał więc kocioł garnkowi . To są przypadki ujawnione, a ile jest nieujawnionych i to z każdego środowiska w Sejmie?

    Pozdrawiam

  127. Do : Dyplomata Przyuczony
    Może Pan jesteś jak ten kelner w barze z lat siedemdziesiątych:
    – To ma być wybór ? W menu macie tylko bigos i nic poza tym?
    – Jak to nie ma wyboru ? Bierzesz Pan ten bigos czy nie ?
    Podobnie Pan z tą równią pochyłą. A jak ktoś inny ma wrażenie, że to sinusoida, to plecie herezje ?
    Ma Pan patent na nieomylność ?
    Może szedł Pan koło latarni i Pana oświeciło ?

  128. Witam
    Absolwent – popieram apel o zakaz zajmowania się przez KK ginekologią (dodatkowo również seksuologia – w kościele na Bielanach Pan ksiądz prowadzi seminarium na temat chrześcijańskiego seksu !!!). Nie w pełni zgadzam się z tezą, że wszyscy biskupi to 75-letni impotemci. Zapewniam, że 75-letni też potrafią. Już poeta Kochanowski zauważył apelując do dziewczyny aby nie uciekała przed jego siwa głową, że „czym kot starszy tym ma ogon twardszy”.
    Zgadzam, że ze wszystkimi głosami, że „in vitro” według Głownia to jak mawiał Wiech „pic na wodę i fotomontaż” Pozdrawiam

  129. @ jan mondry:

    Cytat: … partia politycznego dogmatu psuje, w moim przekonaniu, polityczna kulture Polski.

    Zastanawiam sie kiedy w Polsce mielismy do czynienia z „polityczna kultura”.
    W II RP ? … skorumpowana i cyniczna władza miala malo wspolnego z kulturalnym obyciemi i polityczna polemika.

    W III RP Dyzma i Albin Siwak byl synononimem kultury politycznej.

    „IV” RP jest arena dla przesaczonych nacjonalizmem romantykow, intelektualnego neo-infantylizmu i religijnej histeri.

    Ktos na blogu gospodarza zaprotestowal przeciw nazywaniu PiS partia prawicowa.
    Jestem tez tego zdania: PiS jest to zbieranina populistyczno-katolicka bez wizji i pomyslu na Polske.

    Poziom kulturalny spoleczenstwa i swiadomosc odpowiedzialnosci spolecznej manifestuje sie kultura polityczna i moim skromynm zdaniem jedynie przymusowy udzial w wyborach moze to poprawic.

    Pozdrawiam,
    Dante

  130. @PIRS
    nie wiedziałem, że jesteś Nimi wszystkimi w jednej osobie. Trudno się dyskutuje z Panem Bogiem. Barack zachęca do czytania Biblii, a tam dyskusja z Najwyższym do pewnego czasu była czymś całkiem normalnym. Załóżmy, że zatrzymałem się na tym jej etapie… 🙂

    Po kolei;
    Czy te błękitne oczęta (A. Kwaśniewskiego) mogły kłamać?
    – Ano, mogły.

    Krytyczne uwagi są zawsze mile widziane, chyba że brakuje im podstaw.
    Kiedy mam wrażenie, że Gospodarz przesadza, bije ponizej pasa i uprawia rodzaj hipokryzji, próbuję to wykazać. Nie zasłaniam się patentem na nieomylność. W wielu kwestiach mogę po ludzku błądzić.

    Właśnie tak! Mówiło się: „ja sie nie boję ministra kultury, ja się boję kultury
    ministra. Klonuj się, byś mógł występować nie tylko w trzech osobach, unoś wysoko w górę kaganek oświaty i nieść go przed narodem, zamiast lżyć i sekować.

    Rolę sprawiedliwego przewodnika trzody odgrywa pewien red. nacz., który zasłynął tym m.in., że najpierw bronił trzodę przed prezydentem Wałęsą – Iwanem Groźnym, a dzisiaj broni Wałęsę, (już nie tyle, że niegroźnego co i całkiem użytecznego nawet dla poglądów jego gazety) przed trzodą.
    Sutannę (jak dobrze wiesz) nosił ks. Twardowski, ks. prałat Jankowski, którzy potrafili dawać i ojciec redemptorysta, który częściej chyba prosi, by jemu dawać. Ale chciałbym się mylić…

    Pewien redaktor wspomina o nocnych przyjaciół rozmowach przy kieliszku i nie może się nadziwić, że oni Putina chwalą. Czy to wynik nadużywania samogonu? – nie wiem.

    Z historii należy wyciągać wnioski i dlatego nie należy jej zamykać w sejfach. Jakiekolwiek utylitarnie traktowanie historii dla celów taktyki politycznej jest haniebne i godne potępienia. Ani PW ’44 nie było zwycięstwem, do którego powtórzenia należałoby namawiać, ani ostateczny jego wymiar nie zamyka się w ogromnej liczbie ofiar i strat.

    Nie wydaje mi się, bym błądził w sprawie ‚indoktrynacji religijnej’. Ma ona takie same skutki jak ‚indoktrynacja antyreligijna’, gdy posługuje się redukcją i wykluczeniem. To, co jedni uznają za zabonon, drugim wydaje się nim nie być. (truizm).

    O mamonę spytaj Kulczyka i Palikota. Pewnie udzielą Ci dobrych rad. Jeszcze nie wszystko zostało sprywatyzowane. Może lasy państwowe przejmiesz..?
    Pozdrawiam

  131. Abp Michalik nie jest eminencją bo nie jest kardynałem – i chyba nigdy nie będzie.

  132. Wszystko prawda, Panie Danielu, tylko Michalik to nie eminencja (ten tytuł przysługuje kardynałom), a zwykła ekscelencja. Pozdrowienia.

  133. Kadett

    Szanowny Panie!

    Na blogu jestesmy felitonistami-amatorami.Dla felietonowego“groovu“przesadzamy,lajamy,piszemy na odlew.Nie wypada wiec polemik traktowac osobiscie,co mnie dotychczas sie udaje.
    Poniewaz spotykamy sie na blogu red:Passenta mozna przyjac ,ze zgadzamy sie bardziej niz wynikaloby z polemik.Pewnie zauwazyl Pan jak latwo rozpoznac blogowych „turystow” przybylych z gazet Ziemkiewicza czy Sakiewicza,”emigrantow”Naszego Dziennika”.
    Musze przyznac,ze wirowka politycznego nonsensu jaka funduje nam PIS wyzwala we mnie,lagodnym wydaje sie czlowieku,szewska pasje,a ta zamienia sie w szewski jezyk.Wiem,to prowokuje.Pisze Pan ,ze zarzuty jakie stawiam PIS-owi mozna postawic tez innym.Otoz to wlasnie kaze mi chodzic po scianach,a od tego kreci mi sie w glowie i jezyk zamienia mi w krwisty stek inwektyw.Przeraza mnie,ze siermiezna,najgrubszymi nicmi szyta, propaganda PIS-u jest tak skuteczna.Wejde w szczegoly bo, plakatowe zarzuty,dla mnie piszacego czytelne,dopuszczaja u innych uprawniona dowolnosc interpretacji.
    Rydzyk-Michnik;Propagandzistom IVRP udalo sie stworzyc wrazenie,ze ci panowie to rewers i awers tej samej monety.Adam Michnik jako dzialacz opozycji i publicysta(pamieta pan jego ksiazki,artykuly z 70-tych lat)zaslozyl sobie na powazne traktowanie.Kazdy ma prawo sie z nim zgadzac lub nie,ale z respektem, w powaznej dyskusji.Michnik zasluguje przynajmniej na tyle.
    Niech mi Pan powie jak mam odniesc sie na powaznie do pomyslow posla Gorskiegonp.(Jezus-krolem Polski.Pan sobie wyobraza Zydowski Krol w Polsce?),co ja mam zrobic z ta, do bolu szczera obrona „bialego czlowieka”,moze w ramach proponowanego przez Pana reletywizmu szukac w tym chocby ziarna prawdy.Moze mam uznac ,ze te poglady ,nawet jesli marnej proby przynosza jednak ulge wykluczonym?Posel Gorski to nie jest margines(byly red.naczelny”Naszego Dzienika”),z pewnoscia tez nie jest pisowskim main streamem,ale to wciaz duza frakcja tej partii.Czy naprawde mozna powaznie traktowac kaplana ziejacego ksenofobia,wyrazana w,trudnym do zrozumienia jezykowym „memluum”.Czy na serio mam A.Michnika traktowac na rowni z T.Rydzykiem-cwanym przedsiebiorca,ponad podatkowym prawem,lupiacego kieszenie najbiedniejszych w zamian za slowa o czystosci i potedze(Cywilizacja bialego czlowieka z Krolem Jezusem).
    Gruzja jest dla mnie przykladem przerazajacej skutecznosci pisowskiej propagandy.Polityka zagraniczna PIS-u to niekonczace sie pasmo klesk.Przypomnijmy;min.Fotyga,jatka z traktatem,”wtopa”z CO 2,rosyjskie i niemieckie harce.Tylko dzieki takim osiagnieciom, mniejsze bledy mozna sprzedac jako wielki sukces.
    Trudno.Nawet jesli narazam sie na oskarzenie o defetyzm,napisze to zdanie:Polska nie jest mocarstwem.Skazani jestesmy na dyplomacje,w ktorej malymi krokami uzyskuje sie troche z niewiele.To wciaz jednak duzo wiecj niz, wszystko z niczego,a tyle wlasnie wygral za granica PIS.Rosja w obecnym politycznym ksztalcie napawa raczej obrzydzeniem niz budzi sympatie.Putin jest wyjatkowo antypatycznym „kagiebowskim gnesekiem”,dla nas,bo Rosjanie ida za nim jak w dym.Blichtr Gazpromu i angielskich klubow daje Rosjanom poczucie bycia kims.Putin wygrywa bo jest gwarantem, wyimaginowanej pewnie, wielkosci.Polska mialaby olbrzymia szanse bycia mediatorem w sprawach Gruzji czy Europy.To Pan,za co jestem wdzieczny, wspomnial „polakozerstwo” Dostojewskiego.To znowu plakatowosc felietonu.W rownym stopniu byl Dostojewski „niemcozerca”,czy”francuzozerca”.
    Z Turgieniewa(Karamazinow w”Biesach” ),nie dlatego.ze byl w Niemczech,ale dla tego ,ze mu sie tam podobalo,Dostojewski robi zalosna kreature.Wszystko co nierosyjskie jest koslawe,podle by na tym tle nawet sprzedajne kobiety(Sonia,Griszenka)nawroceni mordercy(Raskolnikow)stali sie, jako prawoslawni ,czysci juz Rosjanie zbawieniem jesli nie swiata to przynajmniej Slowian.Tyle w powiesciach.W pamietnikach Dostojewski z olbrzymim szacunkiem wspomina polskich powstancow,ktorych spotkal na zeslaniu.A przeciez jako nawiedzony panslawista nie byl entuzjasta polskich powstan.Jestem przekonany,ze jesli w polityce odstapimy od,jakze podobnych u wszystkich wkolo, narodowych fobii, moglibysmy z Rosjanami powaznie rozmawiac,wcale nie przyjmujac ich pogladow(Nie ma watpliwosci,ze Gruzini maja racje,tylko,ze ta ma niewielkie znaczenie wobec realnych interesow Rosji.Mozna,jak prezydent romantycznie sie z tym nie liczyc i wszystko przegrac).Polityka Prezydenta wobec Rosji przynosi skutki odwrotne do zamierzonych,podnosi slupki poparcia Putinowi.Rosja moze zawsze,bez wielkich politycznych kosztow, utrzec nosa Polsce, tylko po to ,zeby pokazac rosyjskim wyborcom,ze nie bedzie nam tu „bielapaljak”podskakiwal.Ten propagandowy efekt maja od naszego prezydenta za darmo.Jesli wiec Kaczynski byl i jest takim wielkim przyjacielem Sakaszwillego,powinien wiedziec o jego slusznych,tyle ze bezsensownych zamiarach osetyjskiej ruchawki.Powinien jako mediator pojawic sie na Kremlu;”Walodia”- powiedziec do Putina,”Miszka szalej, chodzcie pogadamy nim poleje sie krew”.Prezydent jednak wykluczyl sie z medjacji sluchajac tylko jednej strony.Jesli to byl sukces,kleski staja sie zbyteczne.
    Po dwoch latach flejtuszenia,odkaldania na pozniej spraw stoczni (Wiem,ze wina za stan rzeczy spada na cala polityczna klase-nasza klase)posel Kurski pojawil sie na akumlatorowym wozku pod murem gdanskiej stoczni.Przed stoczniowcami i kamerami dal slowo,ze on i PIS, nigdy nie zgodza sie na upadek stoczni.I Pan i ja wiemy,ze dotrzyma slowa.So What?
    Zagubiony czasem min.Grad odwalil jednak kawal roboty i zaslozyl przynajmniej, na rzetelna ocene jej skutkow(nie koniecznie pozytywna).Tyle ,ze to niemedialne, wiec jak wszystko inne laduje w politycznej wirowce nonsensow i zmieszane zostaje z osobistymi kwasami,kreci sie wokol oskarzen,szukania winy i wymierzania propagandowej kary.
    Czas konczyc.Mam nadzieje ze zajecie przeze mnie tak olbrzmiej powierzchni blogu nie zostanie uznane za brutalna aneksje publicznego,badz co badz, miejsca.Jeszcze tylko;Pis co,probowalem opisac,jest inteligentna wersja lepperowskiego populizmu.P.P Kaczynscy sa pewnie prywatnie hiperuczciwymi ludzmi.Sa ideowymi patriotami o co trudno miec pretensje.Jednak czyniac osobiste fobie kryterium politykowania,bezkompromisowosc zasada dyplomacji wykluczaja sie z rozsadnej polityki.To wlasnie rozni ich od normalnych politycznych partii.Czyni ich Partia non grata.

    Pozdrawiam janmondry

    P.S.Upalny dzien gdzies w Europie.Pewien emigrant znad Wisly odrzucil na tyl glowy swoja plowa czupryne.Nad blekitnymi oczami moglem przeczytac, wytatuowana u nasady wlosow, prosbe;”Boze kobznij rozum”.Czego sobie i wszystkim zycze,bo od tego w-PISu rece mi opadaja.

  134. Do
    Lizak pisze:

    2008-12-01 o godz. 13:05

    Teraz juz wiem; recycling z drugiej reki, to jest Pana problem i jednoczesnie zrodlo wiedzy oraz przyjemnosci intelektualnej. Czas zaprzeszly mozna jednak odszukac w tablicach koniugacyjnych.
    Z powazaniem.
    MA

  135. Do
    PIRS pisze:

    2008-11-30 o godz. 19:41

    Sa jednak piekne miejsca na LW, w ktorych mozna pic wino, zobaczyc piekne kobiety i sluchac muzyki jak za czasow mistrza Abélarda.
    Z powazaniem.
    MA

  136. Do:
    topolowka o godz. 13:26

    Każde dziecko wykreowane metodą „in vitro”, to może okazać się jedno dziecko mniej wzięte z domu dziecka i zaadoptowane.
    Czy Pani myśli, że domy dziecka stoją puste?

    Proste?

  137. Kadett, przestań się wygłupiać.
    Generał.

  138. Ludzkie zwłoki leżą solidarnie jak psy na ziemi.
    /Przedruk z Gazety.pl/
    Ku uwadze niejakiemu MA.

    Gazeta.pl > Wiadomości > Polska > Informacje
    A A A Poleć znajomemu Wydrukuj Podyskutuj na forum Wiadomości – Gazeta.pl
    Chciałem ostatni raz zobaczyć syna…
    Karolina Olszewska, TOK FM
    2008-12-01, ostatnia aktualizacja 6 minut temu

    Zobacz powiększenie
    W warszawskim Zakładzie Medycyny Sądowej nie ma chłodni, jakie znamy w filmów
    Stock Photo
    Pan Andrzej blisko dwa miesiące temu stracił jedynego syna w wypadku samochodowym. To był pierwszy szok. Drugi przeżył kilka dni później, gdy w warszawskim Zakładzie Medycyny Sądowej zobaczył ciało syna. Dziś zdecydował się o tym opowiedzieć.
    Kiedy ktoś, jak syn pana Andrzeja, ginie w wypadku samochodowym, jego ciało przewożone jest właśnie do Zakładu Medycyny Sądowej na ul. Oczki, gdzie poddawane jest niezbędnym zabiegom i sekcji zwłok. Do zakończenia śledztwa czy też czynności prowadzonych przez organy ścigania, nawet rodzina nie ma prawa zobaczyć ciała. Można je okazać dopiero po decyzji prokuratora.

    – Normalnie jest tak, że na wydanie ciała do pochówku czeka się czasem i dwa tygodnie. A po takim czasie zwłoki są w złym stanie i nie można się nawet ze zmarłym pożegnać – mówi pan Andrzej – Chciałem zobaczyć mojego syna wcześniej.

    Co zobaczył ojciec: stos zwłok, ciała porzucane jedne na drugich, jak psy

    W sobotę, po godzinach pracy, pojechał do zakładu, choć wiedział, że nie będzie łatwo tam wejść.

    – Normalnie tam można wejść tylko z policją. Pracownik prosektorium nie chciał mnie wpuścić, potem zmienił zdanie, ale pod warunkiem, że nikomu nie powiem o tym, co zobaczyłem. Kilkakrotnie upewniał się czy naprawdę chcę zobaczyć ciało syna. Byłem gotowy. Myślałem, że wprowadzi mnie do środka, a on poprowadził mnie za budynek. Stały tam trzy czy dwa kontenery – opowiada.

    – Syn leżał na ziemi, dokładnie tak jak został zabrany z jezdni po wypadku. Nie był ani umyty, ani odpowiednio ułożony, co więcej – nie leżał w chłodni, a po prostu na ziemi. Inne ciała były porzucane jedne na drugich, jak psy. W kontenerach był stos zwłok…Tam nie jest tak jak w telewizji oglądamy, że chłodnie, szuflady, wyjmują i tak dalej. Tam leżą ciała „świeże” i te rozkładające się razem. To jest koszmar. Niby centrum Warszawy, Zakład Medycyny Sądowej, najwyższa półka, a tak naprawdę to, co się tam dzieje, w głowie się nie mieści – mówi pan Andrzej.

    Krzysztof Wolicki ze Stowarzyszenia Funeralnego przyznaje, że takie sytuacje choć nie powinny, to jednak mogą się zdarzać. – Może to przypadek jednostkowy, nie wiem, jak to naprawdę wygląda. My jako stowarzyszenie nie jeździmy po szpitalach i kostnicach, i nie sprawdzamy jakie są warunki przechowywania i okazywania ciał.

    Kierownik Zakładu Medycyny Sądowej: to nie stos, ciała są gęsto ułożone na półkach

    Kierownik Zakładu Medycyny Sądowej dr Paweł Krajewski jest zaskoczony, że panu Markowi – osobie postronnej – udało się w ogóle wejść do środka. – To niedopuszczalne – mówi i próbuje wyjaśnić, co naprawdę zobaczył zrozpaczony ojciec.

    – Ciała nie leżą w kontenerach. Wszystkie są przechowywane w specjalnych chłodniach, które rzeczywiście z zewnątrz wyglądają jak ogromne kontenery i osobie postronnej mogą się tak skojarzyć, co nie zmienia jednak faktu, że są to chłodnie. – mówi dr Krajewski. Dodaje, że warszawski Zakład Medycyny Sądowej na ul. Oczki to jedyna taka placówka w województwie mazowieckim.

    – Mamy obowiązek przyjąć wszystkie ciała skierowane przez policję czy prokuraturę – mówi. – Zdarza się, że to czasami kilkadziesiąt zwłok w ciągu doby. Ale nikt ich nie rzuca na żaden stos. Trafiają do chłodni, gdzie mogą być po prostu bardzo gęsto ułożone, jedne obok drugich, na specjalnych półkach. Te najniższe zaczynają się 10 centymetrów nad ziemią, co może sprawiać wrażenie, że leżą po prostu na ziemi.

    – Nigdy nie zapomnę tego widoku – mówi pan Andrzej wyraźnie poruszony – Trzeba coś z tym zrobić, zadziałać. W naszej tradycji staramy się pochować zmarłych godnie, z poszanowaniem. A w Zakładzie Medycyny Sądowej po prostu się tego nie przestrzega.

    Przepisy nie mówią, jak się obchodzić z ciałami zmarłych

    Wiadomo, że ciału ludzkiemu należy się szacunek, ale nie ma jednoznacznych przepisów, które regulowałyby te kwestie. Jest wprawdzie ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych, ale pochodzi z 31 stycznia 1959 r. i zawiera tylko ogólne, często nieaktualne zarysy dotyczące tego tematu (np. że trumna powinna być wybita papą, a transport powinien odbywać się wozem konnym). Jest także ustawa o ZOZ z 1991 r. czy rozporządzenie ministra zdrowia z 2006 r., ale mówią one jedynie o „należytym przygotowaniu zwłok”.

    Łukasz Koperski prezes Polskiej Izby Przedsiębiorców Branży Pogrzebowej potwierdza, że są jedynie ogólne zasady przechowywania ciał ludzkich. – W kostnicach, prosektoriach czy zakładach medycyny sądowej powinny być specjalne chłodnie do przechowywania zwłok z idealną temperaturą od 0 do + 4 stopnie. Natomiast wszelkie inne regulacje są to wewnętrzne przepisy poszczególnych zakładów.

    Gdy pytam kierownika Zakładu Medycyny Sądowej o ich własne regulacje w tej sprawie odpowiada, że obowiązują jedynie oczywiste dla wszystkich zasady.

    Jak pokazuje przypadek opisany przez pana Andrzeja – nie dla wszystkich te niby oczywiste zasady są takie same.

    – Wiem, że tam się dużo ludzi przewija i oni mają obowiązek przyjąć wszystkie ciała, ale przecież jesteśmy w Unii Europejskiej i jakieś standardy powinny obowiązywać – pan Andrzej nie może się pogodzić, z tym, co zobaczył.

    Dr. Krajewski zapewnia, że już wiosną będzie budowana cześć nowych pomieszczeń, żeby powiększyć chłodnie. – Te, którymi dysponuje zakład mają ponad dwadzieścia lat i ograniczoną liczbę miejsc. Poza tym placówka aplikuje o środki strukturalne do Unii Europejskiej, tak aby wszystko wyglądało jak na filmach – mówi kierownik Zakładu Medycyny Sądowej.

    * Chciałem ostatni raz zobaczyć syna… lumpior 01.12.08, 16:07

    Przerazajace,upodlajace.Katolicki kraj.»
    * Re: Chciałem ostatni raz zobaczyć syna… straubingj 01.12.08, 16:52

    to spuscizna twojej komuny»
    * Jedno, co zrobią to zwolnią ludzi nameja 01.12.08, 17:04

    którzy pozwolili to zobaczyć.»

  139. Wyznanie wiary w rynek religią oszustów.
    /Przedruk z Przeglądu./
    Dla tych wszystkich mądrali, którzy mają kłopoty z czytaniem.

    Po co nam rząd? – czyli rynek jako religia dla głupców
    Piotr Żuk
    Amerykański intelektualista Noam Chomsky często podkreśla, że w obiegu społecznym mamy dwa warianty doktryny wolnorynkowej: „Pierwszy – to oficjalna doktryna narzucana bezbronnym. Drugi zaś to coś, co moglibyśmy nazwać rzeczywistą doktryną wolnorynkową: dyscyplina jest dobra dla ciebie, ale nie dla mnie, chyba że akurat przynosi mi korzyści”. Obecne działania elit (zwłaszcza amerykańskich, ale nie tylko), które mają zazwyczaj usta pełne frazesów o zbawiennej roli rynku, potwierdzają jedynie słowa Chomsky’ego: rynek to współczesna religia dla mas. Ale elity finansowe jeśli tylko mogą, to chętnie korzystają z pomocy i interwencji państwa. Choć widać to wyraźnie właśnie teraz – w czasie krachu finansowego wielkich banków – to dzieje się tak również w innych okresach. Ci, którzy chętnie narzucają i propagują wolnorynkowe slogany, na co dzień w sposób niewidoczny dla opinii publicznej korzystają, ile mogą, z pomocy struktur państwa. Zazwyczaj bez cichego wsparcia państwa nie byliby w stanie osiągnąć zdobytych fortun.
    Podczas najostrzejszej fazy rządów konserwatywnych neoliberałów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, kiedy kapłani kapitalizmu wzywali zwykłych ludzi do obrony czystości zasad rynku, wielki biznes mógł liczyć na przychylność administracji państwowej. W tym samym czasie, kiedy Reagan i Thatcher nawoływali do krucjaty przeciwko związkom zawodowym i komunistom oraz wzywali do dalszej liberalizacji, prywatyzacji i deregulacji gospodarki, strategiczne sektory gospodarki pod ich rządami otrzymywały hojne dotacje państwa. Dotyczyło to głównie przemysłu lotniczego, komputerowego, biotechnologicznego oraz oczywiście zbrojeniowego.
    Wsparcie państwa dla wielkiego biznesu może się odbywać na wiele sposobów. Począwszy od finansowania badań nad nowymi technologiami w prywatnych laboratoriach, poprzez zwolnienia i ulgi podatkowe dla faworyzowanych sektorów społeczeństwa (w ten sposób silni stają się jeszcze silniejsi, a biedni jeszcze biedniejsi), na preferencyjnych zakupach rządowych kończąc. Dochodzi to tego oczywiście szereg regulacji prawnych pozwalających „liberalizować” i „uelastyczniać” rynki pracy, czyli zmieniać układ sił pomiędzy „niepokornym światem pracy” a „przedsiębiorczym kapitałem”.
    Elity finansowe i ideolodzy fundamentalizmu rynkowego mówią, że sukcesy bogatych to ich prywatna zasługa. Kiedy jednak dochodzi do krachu finansowego, bogate elity zrzucają koszty swojej błędnej polityki na barki całego społeczeństwa. Zyski w kapitalizmie są zazwyczaj prywatne, ale koszty próbuje się nacjonalizować. Nie bez powodu w czasie ostatnich demonstracji w Grecji – skierowanych przeciwko prywatyzacji – pracownicy, którym wciąż odmawia się podwyżek płac, oburzeni planem przeznaczenia 28 mld euro na pomoc bankom głosili na transparentach: „Ani jednego euro dla kapitalistów!”.
    Rząd Tuska zachowuje się według podobnej zasady: nie chce ponosić odpowiedzialności za kulejące i niedoinwestowane sektory publiczne, dlatego chce się ich pozbyć. Rząd PO nie radzi sobie ze służbą zdrowia, niech więc inni tym się martwią. Rząd nie ma pieniędzy na leczenie obywateli, niech inni za to płacą. Krótko mówiąc: rynek sam rozwiąże problem. Nic z tego. Zgubne skutki wiary w rynek najlepiej widać na przykładzie prywatnych funduszy emerytalnych. Państwo pozbyło się problemu przyszłych emerytur, ale co z tego? Wzorowany na rozwiązaniach z Ameryki Południowej i wprowadzony za rządów Buzka system emerytalny musi upaść. Im szybciej, tym lepiej dla przyszłych emerytów. W innym przypadku dostaną za 20 lat może 100-200 zł na miesiąc. A co wtedy powiedzą pomysłodawcy oddania prywatnym korporacjom składek na emerytury? Nie będzie to wówczas ich zmartwieniem…
    Jeśli wszystko ma być oparte na logice zysku i regulowane przez siły dzikiego rynku, to po co nam rząd i państwo? Jak zauważa Zygmunt Bauman, w czasach globalnego kapitalizmu „słabe niby-państwa łatwo dają się sprowadzić do pożytecznej funkcji okręgów policyjnych, zapewniających odrobinę porządku potrzebnego do prowadzenia interesów; nie trzeba się natomiast obawiać, że mogłyby skutecznie ograniczyć swobodę firm i przedsiębiorstw”.
    W ten sposób państwo przestaje być neutralnym arbitrem, ale staje się instytucją wspierającą interesy tylko wybranej klasy społecznej – bogatej i uprzywilejowanej elity. To widać również w Polsce. Z jednej strony, mówi się, że nie ma pieniędzy na emerytury pomostowe. Z drugiej strony, budżet państwa stać, aby najbardziej wyraźnie obniżyć podatki najbogatszej części społeczeństwa. Nie ma środków na pomoc socjalną, ale są na ulgi i zachęty finansowe dla wielkiego biznesu. Państwa nie ma, jeśli trzeba zapewnić pomoc tym, których nie stać na opłatę za specjalistyczne badania lekarskie. Ale państwo szybko się znajdzie, jeśli będzie trzeba rozgonić demonstracje i protesty społeczne.
    Nie jest tajemnicą, że wydatki socjalne mogą mieć również stymulujący wpływ na gospodarkę, ale mają one jedną wadę nie do zaakceptowania dla ekspertów spod znaków BCC i PO – mają charakter redystrybucyjny i nie wpadają do kieszeni uprzywilejowanego w polskim kapitalizmie sektora 10% społeczeństwa.
    Dlatego też oskarżenia związków zawodowych o postulaty niezgodne z logiką ekonomii są nieprawdziwe. Postulaty te są niezgodne – owszem – ale z ekonomią monetarystyczną i zasadami neoliberalizmu. Ale ten właśnie przechodzi ostatecznie na całym świecie do historii. Szkoda, że nikt w Polsce tego nie chce zauważyć.
    Podobnie niewielu dostrzega, że oskarżanie związków o łamanie zasad demokracji jest kompletnym absurdem w kraju o jednym z najniższych wskaźników uzwiązkowienia w Europie. Polscy konserwatywni publicyści i cierpiące na prawoskręt media też nie chcą pamiętać, że bez ruchu związkowego nie byłoby powszechnego prawa wyborczego, dobrobytu w Europie Zachodniej, urlopów i wielu innych uznawanych dziś za normalne zjawisk. Może więc warto wyjść poza krąg wyznawców religii rynkowej i posłuchać głosów zwolenników bardziej socjalnych modeli? W polskich warunkach oznaczałoby to powrót do standardów europejskich.
    « powrót

    Autor doskonale naświetla różnice między liberalizmem, a neoliberalizmem. Encyklopedia określa neoliberalizm jako system oparty na wolnym rynku z interwencją państwa. Identyczną definicję ma ideologia socjaldemokratycznego państwa dobrobytu. Problem w kierunku tego interwencjonizmu. Interwencjonizm socjaldemokratyczny ma za zadanie ograniczanie negatywnych skutków liberalnego kapitalizmu, jak bezrobocie, olbrzymie rozwarstwienie społeczne, cykliczne kryzysy gospodarcze, w końcu rozpad więzi społecznych. Neoliberalizm można powiedzieć dokładnie na odwrót, przede wszystkim likwidacja wszelkich regulacji o charakterze socjaldemokratycznym więc prawa pracy, usług publicznych, progresywnych podatków itd… Państwo jest problemem kiedy ingeruje w wolność konkurencji, relacji pracodawca – pracownik, państwo z zasady gorzej wydaje pieniądze niż prywany inwestor, państwo z zasady gorzej zarządza pieniędzmi niż prywatny inwestor, konkurencja gwarantuje rozwój technologii, zdrowe zasady gospodarowania itd…
    Te liberalne slogany milkną, gdy dochodzi do realizacji postulatów neoliberalnych. Gdzie ta wolność wyboru w sytuacji gdy z mocy ustawy prywatne korporacje pobierają haracze od całego społeczeństwa bezpośrednio jak OFE, lub poprzez budżet państwa jak niepubliczna oświata, rozmaite fundacje, kościoły.
    O jakiej konkurencji mowa, kiedy w każdej branży tworzą się globalne monopole, albo oligopole, a prawa autorskie, złodziejskie prawa patentowe, czy inne regulacje narzucane przy pomocy propagandy, korupcji, sankcji, czy militarnej agresji określają granice wolnego rynku inne dla każdego z jego uczestników. Z jednej strony USA nie pozwalają wwozić na swoje terytorium leków produkowanych przez nieamerykańskich producentów, z drugiej strony pod hasłem praw patentowych lub ochrony znaków firmowych zabraniają działalności tańszej konkurencji.
    Jedyna wątpliwość dotyczy charakteru doktryny neoliberalnej, czy tak jak klasyczny liberalizm, czy socjalizm jest to jakaś koncepcja życia społecznego i gospodarczego oparta na naukowych i racjonalnych przesłankach, czy jest to ideologia taka sama jak nazizm, mieszanka sloganów i pseudo naukowych teorii (w tym wypadku dotyczących ekonomii a nie rasy), za którą kryje się finansowa dominacja światowych i lokalnych oligarchów, stojących ponad rządami i ponad resztą ludzkości.
    Wg mnie to drugie, dlatego w tym wypadku nie ma o czym dyskutować, do neoliberałów trzeba strzelać, delegalizować ich ruchy polityczne, nałożyć cenzurę na ich propagandę, wywłaszczać i unieszkodliwiać stojące za nimi elity finansowe, opór dławić bez litości. W pewnym sensie są oni gorsi od religijnych fanatyków, bo ich fanatyzm jest wyrachowany, elastyczny oparty na kalkulacji zysków, a nie na przykazaniach. Dlatego z neoliberałami pozornie łatwiej się porozumieć, dlatego wydają się oni przewidywalni i racjonalni w swoich posunięciach i właśnie dlatego są tak niebezpieczni.
    Przegląd
    _________________

  140. kadett pisze, 2008-11-30 o godz. 13:52, dziekuję bardzo.

    Alicji Tysiąc dziś włączono prąd. W zamian za podpisanie deklaracji, że do 31 grudnia ureguluje zobowiązania wobec STOEN-u …

  141. joanna 13.32
    Skoro piszesz, że 75 letni biskupowie to nie impotenci, pewnie wiesz to lepiej odemnie. Po prostu przypuszczałem, że zgodnie z teorią iż „narząd nie używany zanika” w ich wypadku jest tak właśnie. Ale nie myślę tak o wszystkich 75 latkach, a Pablo Picasso jest tu wzorem do naśladowania.Tak czy owak, wolałbym zeby na temat seksu wypowiadali się, jeżeli już muszą, popowie i pastorowie, a nie nasz episkopat, z posłem Gowinem włącznie.
    Z pozdrowieniami

  142. Dante

    Dzieki za uwagi.Ma Pan racje.
    Koncze ,bo zgoda nie wymaga wielu slow.

    pozdrawiam
    janmondry

  143. Kadett – Ty po prostu jesteś głupi. Na nic elokwencja i kwiecistość. To co piszesz to tylko (aż?) rokoko – przerost formy nad treścią.

  144. Do: # kwant pisze:
    2008-12-01 o godz. 13:30
    Do : Dyplomata Przyuczony
    „Może Pan jesteś jak ten kelner w barze z lat siedemdziesiątych:
    – To ma być wybór ? W menu macie tylko bigos i nic poza tym?
    – Jak to nie ma wyboru ? Bierzesz Pan ten bigos czy nie ?
    Podobnie Pan z tą równią pochyłą. A jak ktoś inny ma wrażenie, że to sinusoida, to plecie herezje ?
    Ma Pan patent na nieomylność ?
    Może szedł Pan koło latarni i Pana oświeciło?”

    Pan naukowo scisly kwant niczewo nie panial. Syndrom kelnera, tak? Otoz caly widz w tym, ze na rowni pochylej zadnego wyboru zaden kelner zadnemu po rowni pochylej mknacemu katorodakowi nigdy nie zaproponuje. Koniec, kropka, szlus, meta. Zgadza sie z teoria kwantowa tylko jedno: rownia pochyla ma rzeczywiscie wartosc skonczona, ‚mete’ jakby, w przeciwienstwie do sinusoidy.

    Przypomnijmy ow pasus rymowany:

    Bo to niby sinusoida i takie tam bzdety.
    A tu, niestety
    jak rodak siegnie juz dna
    to po rowni pochylej wciaz gna!

    Jak widac, slychac i czuc, zadnego patentu na nieomyslosc nikt tu nie prezentuje. Nawet w tej, przyznajmy sie w koncu, rymowance malo powaznej. Jesli juz cos, to tylko rzeczywistosc nasza narodowa jest postrzegana owszem, historycznie ale mniej optymistycznie. Czyli jezeli innym nacjom udawalo sie najczesciej utrzymywac na normalnej w koncu w zyciu i w histori krzywej sinusoida zwanej, to mysmy z rozmachem i z tupetem wybierali inna krzywa. Wlasnie rownie pochyla.

    I od Jalty przez Powstanie
    cwiczymy ponizej dna smiganie.
    Ofiary zas skladane na oltarzu glupoty
    dodajemy do skarbca narodowej cnoty.

    Musimy jednak zwrocic lamy blogowiska naszym etatowym nudziarzon. Dlatego tez, drogi panie kwant, tak podsumujmy: chcesz pan sinusoide, masz pan sinusoide. A jeszcze lepiej dwie. Bo kazdemu z nas cos nalezy sie.

    Najserdeczniejsze pozdrowienia dla cierpliwej pani Stachurskiej.

  145. Do
    Lizak pisze:

    2008-12-01 o godz. 18:32
    Polecam Panu lekture ksiazki reklamowanej w Polityce „Towarzysze”, poza tym tablice koniugacyjne.
    Z powazaniem.
    MA

  146. MA
    Z wyrazami wdzięczności.
    Chociaż oczekiwałbym czegoś więcej.
    Wiem,że istotą III RP jest ubóstwo,sądziłem jednak ,że Pana ono nie dotyka.

  147. MA napisał:
    2008-12-01 o godz. 16:38

    Do
    Lizak pisze:

    2008-12-01 o godz. 13:05

    Teraz juz wiem; recycling z drugiej reki, to jest Pana problem

    A także poprzedzający wpis skierowany do Lizaka.

    Jeżeli Lizak jest dla Ciebie mało twórczy, mało smaodzielny czyli jest rezonerem, to KIM TY JESTEŚ? Cenzorem? Komentatorem uciążliwym, bo czepialskim?
    Twoje poglady są mi mało znane, natomiast ciągle czepiasz się ludzi o innych pogladach i stąd mogę wnosić, jakich poglądów nie masz, a jakie masz, nie wiem.
    Lizak jasno się zadeklarował, że będzie demaskował prawicową obłudę i używa wszelkich argumentów, z którymi Ty nie potrafisz sobie poradzić. A TY CO REPREZENTUJESZ? Do czego zmierzasz? Ty przecież żadnych polemicznych argumentów nie przedstawiasz.
    Mógłby więc ktoś o Tobie powiedzieć: PASOŻYT.

  148. # kadett pisze:
    2008-11-28 o godz. 16:50

    „Za Palikota nie dałbym złamanego szeląga. Ostatnie chlapnięcie “won…” ma przesłaniać sferę nieudolnego działania tzw. komisji “przyjaznego państwa”.”

    W dzisiejszych ‚faktach po faktach’ w jedynie słusznej stacji TVN poseł Palikot bronił swojego krytycznego stanowiska wobec pana prezydenta i swojej pracy w komisji „przyjaznego państwa”. Dzięki takim medialnym wystąpieniom na granicy dobrego smaku, może ponoć lepiej kierować pracą komisji i coś w tym zapewne jest 🙂

  149. Do
    juki pisze:

    2008-12-02 o godz. 16:45

    Gwoli informacji informuje Pana, ze tzw. prawica nie lezy po mojej stronie. Problem polaga na na tym, ze w Polsce nie bylo lewicy, ktorej broni Pan Lizak, a obecnie nie ma prawicy, ktora on tak ostro krytykuje.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Licze na wyzszy poziom tenoru Pana nastepnego wpisu; obecnie reprezentuje Pan poziom Tchibo.

  150. @niewierzący lecz praktykujący
    Komisja ‚przyjazne państwo’ to był z pewnoscią dobry pomysł. Miał nawet pewne wsparcie ze strony rządu (czasowe wstrzymanie się od twórczości legislacyjnej), ku czemu Tusk najwyraźniej się skłaniał. Inaczej, jest to gonitwa kota za własnym ogonem. I zadna komisja, pracująca 24h/dobę nie dogoni ogona. To z pewnością jedna z najpracowitszych komisji, ale oprócz dobrych i pożądanych zamiarów, ma potęzne wpadki – jak odrolnienie gruntów. „Won…” koincydencyjnie??? zbiegło się z dość powszechną krytyką tego niewypału Palikota.

    Pozdrawiam

  151. MA! Najlepiej skryć się za prywatną definicją pojęć. Ale przy okazji uważnie czytać. Przecież napisałem, że Lizak krytykuje obłudę prawicy, a llewicę po równi.
    Gratuluję Panu dobrego samopoczucia w loży szyderców.

  152. Do
    juki pisze:

    2008-12-03 o godz. 14:22

    Jesli to byl komplement, to dziekuje.
    Z powazaniem.
    MA

  153. Do
    Lizak pisze:

    2008-12-01 o godz. 18:32
    Coz, katolicki….. lub ateistyczny kanon zachowan jest wielu nieznany. Etyka jest nauka trudna.
    Z powazaniem.
    MA

css.php