Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.02.2009
niedziela

Słowo na „K”: Kultura

15 lutego 2009, niedziela,

Prezydent – premier 1:1. Bracia Kaczyńscy zachowali się nieładnie bojkotując sejmową dyskusję o polityce zagranicznej. To ewidentny afront wobec Tuska, Sikorskiego i „wysokiej przyzby”. Tak wygląda „ocieplony” PiS. Z drugiej strony komentarz premiera, że prezydent „bierze pieniądze” za nadzór polityki zagranicznej był niestosowny. O ile pisowska „polityka miłości przez absencję” mnie nie dziwi, o tyle uwaga Tuska o „braniu pieniędzy” mnie rozczarowała. Premier nie powinien tak mówić o prezydencie, a poza tym – taki język Tuskowi szkodzi. Tusk cały czas powinien trzymać nerwy na wodzy i różnić się od braci K. spokojem, opanowaniem, kulturą. Mógł powiedzieć, że „ubolewa”, iż pan prezydent „nie znalazł czasu” lub coś w tym rodzaju. Z kolei pastwienie się przez Andrzeja Kownackiego nad przemówieniem Sikorskiego poprzez chichotanie z banałów było żałosne. To poziom trzeciorzędnego felietonisty, a nie szefa Kancelarii Prezydenta. Owcza skóra, zaprojektowana przez prezesa J.K., wyraźnie Kownackiego uwiera.

Dwa słowa a propos Andrzeja Czumy. Fakt, że trwający wiele lat „epizod amerykański” w jego życiu nie został sprawdzony przez odpowiednie służby przed nominacją to jednak rażąca lekkomyślność. (Nie chcę być mądry po szkodzie, bo to słabość zawodowa dziennikarzy. Np. po ustanowieniu przez MSZ nagrody 1 mln PLN za wskazanie zabójców polskiego geologa, dziennikarze pytali ministra Sikorskiego, dlaczego dopiero teraz, dlaczego nagrody nie ustanowiono wcześniej? A ja bym zapytał dziennikarzy, dlaczego myśmy sami nie wpadli na ten pomysł i nie zasugerowali go wcześniej?). Trudno sobie wyobrazić, żeby polskie służby nie słyszały o czym ćwierkają wróble w Chicago – największym po Warszawie skupisku Polaków. Tusk zachowuje się niekonsekwentnie – raz grzmi, że „nie będzie tolerował”, innym razem daje sto dni na wykazanie się. Premier powinien przypomnieć sobie rosyjską zasadę, której trzymał się nawet Ronald Reagan: „Dowieraj no prowieraj”.

Zachowanie PP. Czumy i Rokity wywołało moc komentarzy na naszym blogu, niektóre nawet śmieszne („Obcy”: „Niemka wraz z dziennikarzem niemieckiej gazety wypowiadają Niemcom wojnę”). Dziękuję „rysberlin” za link do komentarza Doroty Gawryluk w „Dzienniku” nt. incydentu PP. Rokitów w Lufthansie. Komentarz zaiste kuriozalny. Autorka nie tylko broni pani poseł i jej małżonka, co można zrozumieć, ale pisze, że „samolot nie jest obozem koncentracyjnym”, a także, że pieniądze to nie wszystko (czytaj: można położyć płaszcz w klasie biznes, nawet jeśli się za nią nie zapłaciło). W komentarzu nie brak insynuacji antyniemieckich.

To mnie skłoniło do tego, by na weekend wyłączyć polskich polityków oraz media i zanurzyć się w kulturze. („Jasny gwint” – dziękuję za obecność na spotkaniu w krakowskiej „Kuźnicy”).

PRZECZYTAŁEM książkę Jarosława Marka Rymkiewicza „Kinderszenen”. Głęboko się z tą książką nie zgadzam, ale gorąco ją polecam. To mozaika wspomnień sześcioletniego chłopca z okupowanej Warszawy, eseistyki romantyczno-patriotycznej i martyrologicznej, detaliczny, wręcz naturalistyczny opis barbarzyństwa niemieckich okupantów w Polsce, a także – i to wywołało już w mediach żywą polemikę – apologia Powstania Warszawskiego. Powstanie to dla Rymkiewicza „największe wydarzenie w historii Polaków”, „Powstanie zwyciężyło” i my wszyscy, którzy tu żyjemy jesteśmy tego dowodem, powinno być oceniane nie jako oderwany incydent, ale jako najważniejsze ogniwo w łańcuchu historii Polski, z dzisiejszą niepodległością, to była mistrzowska operacja i „wspaniały amok”. Jestem całkowicie odmiennego zdania, w tej sprawie podzielam pogląd gen. Andersa, historyków Pobóg Malinowskiego, Ciechanowskiego, eseisty Tomasza Łubieńskiego, Waldemara Kuczyńskiego i wielu innych. Książka Rymkiewicza doskonale wpisuje się w politykę historyczną PiS i IV RP, ale ja nie zamierzam w tym miejscu wszczynać kolejnej dyskusji o Powstaniu, pragnę tylko powiedzieć: Przeczytałem, podziwiam kunszt Autora, ale jestem przeciw. Jak powiedział pewien mój znajomy: „Książka świetna, ale zatruta”.

OBEJRZAŁEM (jako jedna z zaledwie dziesięciu osób na widowni) amerykański film „Frost/Nixon”. Temat autentyczny: Znany w latach 70. gwiazdor i gospodarz telewizyjnych talk-show David Frost przeprowadza w 1977 r. cykl rozmów z byłym i doszczętnie skompromitowanym prezydentem Richardem („Watergate”) Nixonem. Frost usiłuje skłonić b. prezydenta do wyznania winy i przeprosin. Dla mojego pokolenia, które tamte wydarzenia dobrze pamięta, a także dla wszystkich zainteresowanych polityką i mediami, zwłaszcza w USA – dobry, interesujący film. Świetna rola Franka Langelli jako Nixona. Jest także ładna dziewczyna, bo obaj protagoniści urodą nie grzeszyli.

BAWIŁEM SIĘ na przedstawieniu „Chlip-Hop” (mała scena „Ateneum” w Warszawie, ale spektakl jeździ po kraju). Znakomite! Magda Umer, Andrzej Poniedzielski i Wojciech Borkowski niby niczego specjalnego nie robią, tylko uprawiają pogaduszki, gadu – gadu, i od czasu do czasu śpiewają piosenki Poniedzielskiego oraz znajomych (Kofta, Przybora, Młynarski). Do tego własne parodie i pastisze. Pogranicze poezji i kabaretu. Doskonały kontakt z publicznością, koronkowa robota, subtelne poczucie humoru. Pełna kultura. Dawno tak się nie bawiłem i nie śmiałem. Gorąco polecam. „Satisfaction guaranteed or your money back”. Świetne antidotum na brudy, które na tym blogu pierzemy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 160

Dodaj komentarz »
  1. Kiedy przeczytalem tytul zmartwialem bo pomyslalem ,ze napisal Pan znow o dziennikarzu na „D”. Na szczescie to tylko moje slabe nerwy.

  2. Polecenie pozycji, z którą sią do głębi nie zgadzamy stanowi dowód nieczęstej w naszej ojczyźnie publicystycznej klasy. Tak mi tego – jako standartu dziennikarskiego – w morzu zacietrzewienia i zawiści brak. Dziękuję Panu.
    T.

  3. Proszę nie przesadzać, Panie Redaktorze, ze swą wrażliwością i nie porównywać uwag rzucanych w biegu przez obarczonego nadludzką wręcz (dzisiaj) odpowiedzialnością Tuska ze świadomie destrukcyjną akrobatyką Kaczyńskich. To nie fair. Nie usprawiedliwia tego nawet to, że (jak sądzę) robi to Pan tylko w chęci okazania się „bezstronnością” lub asekurując się przy zwracaniu naszej uwagi na skandale, wyczyniane przez braci. Bo co po takiej bezstronności i na co Panu ta asekuracja…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A może by tak przez pewien czas tylko o kulturze? Tak dla zdrowotności? Co – Panie Redaktorze?

  6. Uczekając od absurdów naszego życia publicznego też coraz częściej wybieram lekturę ciekawej książki, niebanalne wydarzenie kulturalne czy po prostu spacer do lasu. Czasami wydaje mu się, że przekaz medialny z debat i przypadków politycznych ujawnia jakąś przedziwną nadrzeczywistość, nie do spotkania np. w szarej codzienności na prowincji. Oto niegdysiejszy kandydat na premiera RP, po awanturze w samolocie wykrzykuje: „Ratunku, biją mnie Niemcy!” Dziennikarze i politycy dyskutują: kto zawinił, kto przesadził, czy Polacy w Niemczech są dyskryminowani. Nikt nie dziwi się, że polityk z pierwszej półki zachowuje się jak rozhisteryzowany przedszkolak, nikt nie mówi, że awantura awanturą, ale gdy policja skuwa w kajdanki prawdziwy mężczyna powinien okazać godność, spokój, męstwo właśnie…

  7. Wczuwaąc się w dzisiejszy wpis Pana Passenta, całościowo, ako wrażeniowy zapis jego aktualnych refleksji , podanych wmomentami w formie zwierzeń, mam jedno nadrzędne odczucie- Krajobraz po degrengoladzie. Przyznaję ,że jako impresyjny zlepek kilku wrażeń z pojedyńczych odsłon w życiu Pana Redaktora, mnie osobiście zachwycił . Odebrałem ten wpis , jako swoiste dziełko, zahaczające o sztukę.
    Muśnięcie naszej krajowej polityki/ wypalona, bez życia dogorywająca samoistnie we wszystkich elementach tworzących ją. Potem rzut na książkę, którą po corocznych checach wokółpowstaniowych, można przeczytać ,bo jest. Przekaz książki, to echo naszych dogorywających awanturek na szczytach . To nikomu niepotrzebny/przesłanie książki/ Psalm dla nas wszystkich przegrywających. Potem obraz nasze żywotności duchowej- pusta sala kinowa, a na koniec ostatnie przytulisko dla znękanych dusz-przedstawienie Chip-Hop w wykonaniu weteranów naszej kultury, którym udało się jeszcze raz ocieplić znękane dusze widzów. To taki pokarm dla duszy, jakim żywili się w komunie „nieprzystosowani” słuchając ze wzruszeniem Hanki Ordonówny, Eugeniusza Bodo, czy Mieczysława Fogga…/więcej nie pamiętam.
    Momentami Pan Redaktor, niomal w charakterze atawistycznych odruchów, próbuje prawie „na niemo” zakibicować Tuskowi/ „Tusk cały czas powinien trzymać nerwy na wodzy i różnić się od braci K. spokojem, opanowaniem, kulturą…”/, lub trochę zagubiony i zdezorientowany kiedy komentuje niedorzeczność dziennikarzy/”dlaczego nagrody nie ustanowiono wcześniej? A ja bym zapytał dziennikarzy, dlaczego myśmy sami nie wpadli na ten pomysł i nie zasugerowali go wcześniej?”/.
    Jakby to Panie Redaktorze z Tuska można „wydusić” prof. ś/p Stefana Mellera np.
    Stworzenie jakie jest, każdy przez wiele lat zdążył się napatrzyć. Wprzypadku dziennikarzy, czuję potrzebę stanięcia po ich stronie, żebyśmu w końcu zrozumieli, dlaczego w Polish jokes-ach kubek ma ucho od środka. Panie Redaktorze…od czego są dziennikarze, od ko-men-to- wa-nia!!!nie od wymyślania za urzędasów zachowań stanowiących sedno ich płatnej pracy.

    Pozdrawiam,Dziad

  8. Deficyt kultury w SLD

    Wojciech Olejniczak z SLD broni zachowania pana Rokity.
    J.Kaczynski robi to samo.
    Czy Olejniczak, Kaczynski i Rokita to koledzy z tego samego przedszkola?
    Szukanie wroga zewnetrznego jest szyte grubymi nicmi.
    Nic dobrego z tej germanofobii dla nas nie bedzie.
    Ci panowie to paskudne charaktery.

    Slawomirski

  9. Litera K ostatnimi czasy w Polsce nie kojarzy sie zbyt zdrowo i budujaco.Byc moze Premier Tusk powinien zachowac tzw. obojetnosc na pisowate i prezydenckie zagrania, ale jednak w swietle wielu staran o okreslone efekty,blokowany ” prawnie ” przez prezydenta ta na przekor moze w pewnym momenccie starcic cierpliwosc i planac cos bardziej siarczystego.
    Prezydent Kaczynski jesli bedzie sie trzymal z dala od polityki zagranicznej ditrwa do konca swojej kadencji w miare spokojnie i zauwazalnie pozytywnie przez spoleczenstwo. Wszysyc jednak pamietamy jego wrecz szczeniackie i szkolniacke zachowania w stosunku do Ministra Spraw Zagranicznych a kilka razy poprzez swojego braciszka probowal rozgrywac gre w celu dymisji Sikorskiego. Temu drugiemu udalo sie obronic, choc sam ( byc moze spechjalnie ) pare razy dal sie przyslowiowo zeszmacic Kaczynskiemu – ostatnia ich wspolna wizyta w USA -.
    Litera K niestety nie kojarzy sie budujaco i perspektywicznie, a raczej kojarzy sie przeklenstwem i to takim siarczystym w strone tych, ktorzy dotkliwym kryzysem ekonomicznym u drzwi kraju podkladaja klody pod dzialania Tuska, by dotkliwosci kryzysu byly mozliwie najmniejsze. Jest to swojego rodzaju dywersja a nie cos, co mozna by nazwac konkurencja. Dlatego K….Mac Tusk -TAK TRZYMAC !

  10. Gratuluję Panu Redaktorowi smakowitych rozrywek. Jeśli zdarzy się możliwość (wysłałam w tej sprawie emaila do miejscowego teatru) chętnie obejrzę Chlip-Hop i może nawet z czasem (aktualnie mam spory zapas „w toku”) przeczytam polecaną książkę. Tymczasem spróbuję stosownie do zaproszenia przedstawić Szanownym Państwu Blogowiczom problem od dawna domagający się uprania.

    Otóż mamy w Polsce kilka ustawowych minimów. Ja tu i teraz przedstawię dwa stanowiące o relacjach Państwo – Obywatel, tu rodzina z trojgiem dzieci. Po kolei.

    Minimum egzystencji dla rodziny z trojgiem dzieci w Polsce wynosi 1718,4 zł (netto) i skladają się na tę kwotę:
    – żywność – 859,9 zł
    – mieszkanie – 543,7 zł (czynsz, prąd, gaz, itp)
    – edukacja – 75,6 zł
    – odzież i obuwie – 75,0 zł
    – ochrona zdrowia – 40,2 zł
    – higiena osobista – 42,2 zł
    – pozostałe wydatki – 81,8 zł

    więcej informacji – http://www.ipiss.com.pl/ME-2007.pdf . Te wyliczenia służą w Polsce chyba jedynie do obliczania wielkości zbioru osób, które mają mniej, bo nikogo do niczego nie zobowiązują, jako że wiemy z mediów iż osoby, które w Polsce żyją za mniej niż wynosi minimum egzystencji stanowią 10 % społeczeństwa. Około 3.800.000 osób.

    W minimum socjalnym dla rodziny z trojgiem dzieci – http://www.ipiss.com.pl/ms-2007.pdf opiewającym na 3155 zł (netto) ujęto:
    – żywność – 1043,5 zł
    – mieszkanie – 827,6 zł
    – edukacja – 281,4 zł
    – kultura i rekreacja – 184,1 zł
    – odzież i obuwie – 173,3 zł
    – ochrona zdrowia – 115,1 zł
    – higiena osobista – 83,3 zł
    – transport i łączność – 325,3 zł
    – pozostałe wydatki – 121,3 zł

    Za mniej niż wynosi minimum socjalne żyje 70 % społeczeństwa. Nie jesteśmy informowani o wielkości grup społecznych oscylujących w granicach minimum egzystencji, czyli żyjących za równowartość minimum egzystencji (podaje się tylko jaka część społeczeństwa jest poniżej tej granicy) jak też kwot je niewiele przekraczających. Jest miejsce na wyszczególnienie kilku przedziałów między kwotą 1718,4 zł a kwotą 3155 zł. Mało tego. Nie wiemy jak głęboko można być poniżej kwoty 1718,4 zł dla rodziny z trojgiem dzieci.

    O takich sprawach/problemach informuje się nas niporównanie mniej niż o – krótko mówiąc – głupotach, których u nas na tony. Wyforowanie „głupot” na pierwszy plan pozwala – jak przypuszczam – wielu osobom nie wiedzieć, albo wiedzieć i ignorować, prawdziwe i najbardziej dla społeczeństwa żywotne problemy. Media się nie informują i nie informują nas, co kolejnym ekipom rządzącym pozwala nie zabierać głosu w sprawie, bo że wiedzą – nie wątpię. Premier Pawlak w wywiadzie dla „Polityki” w czasie obejmowania obecnego stanowiska w rządzie Donalda Tuska dał tego wyraz. Donald Tusk też wiedział, gdy popierał protestujące pielęgniarki, a jego poprzednik Jarosław Kaczyński – moim zdaniem – „dla dobra” statystyk, bo nie społeczęństwa, minimum socjalne obniżał nazywając je (taki kamuflarz) „zmodyfikowanym”.

    Dziwna historia, gdy się wie że nie modyfikuje się tą metodą (w dół) wynagrodzeń, diet, parlamentarzystów, wysokich urzędników, czy prezesów spółek Skarbu Państwa. Co wolno wojewodzie? Kultura?

  11. Lizak:
    niech to wystarczy za komentarz………..
    http://www.youtube.com/watch?v=S0DQjkYdtmg&feature=channel

    A może……..jestem liberałem, agnostykiem. Wolę Kropotkina , Ty pewnie Trockiego i jego „Armię Pracy”…………
    Państwo ma realizować potrzeby obywateli, a nie odwrotnie.
    Wodolejstwo , słowotok, biegunka myślowa, nie ukryje Twoich poglądów. Ich po prostu nie ma. Choć muszę przyznać- analiza zjawisk jest Twoją mocną stroną.
    Gdyby jeszcze Lakonia była przez Ciebie odwiedzana………….

    Światopogląd a teorie ekonomiczne to nie zbiory tożsame……

    Jeżeli chodzi o wycieczki – polecam Koreę Pn- znajdziesz tam wielu podobnie myślących………….
    Pytanie, czy tych na dole, czy u góry hierarchii dziobania?

  12. @Tereso Stachurska
    Porządność, uczciwość i idee pomagania bliznim nie wystarczą żeby żyć. PRL się skończył. Nikt nikomu nie pomoże…jak w wierszu Leśmiana. Wszyscy politykują, ale nikt nie wykonuje drobnych gestów pomocy wobec bliznich. Kiedyś będąc w Gruzji w czasach permanentnego kryzysu zobaczyłem, że ludzie sobie naprawdę pomagają. Żywnością, groszem, wsparciem duchowym jeśli nie ma nic innego…
    Nas też to czeka. Będziemy biedniejsi, a niektórzy bardzo biedni. Nadchodzi głód, ale o tym sie nie mówi w cudownym piarowskim świecie. Teraz czeka nas prawdziwe wyzwanie.
    Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono…
    Pozdrawiam serdecznie
    szestow

  13. W uzupełnieniu – – http://www.ipiss.com.pl/teksty/kurowski.pdf .

  14. Hasło na „D” czyli degrengolada

    Jak to dobrze, że PO i PiS, biorą się za czuby i chodzonego odstawiają w polskim parlamencie. To się nazywa kulturalnie kanalizowaniem emocji. Lepsza taka kultura polityczna aniżeli erupcja uliczna,gdzie musieliby sobie wzajemnie oczy wydrapywać z ideologicznych powodów przy czynnym udziale gawiedzi i rżeniu lewicy. A tak to wszystko jest „normalne”w ramach poprawności politycznej państwa prawa, sprawiedliwości i fundamentalizmu religijnego. Liberalny wilk syty i solidarna owieczka cała. Panie pobłogosław nam na dalsze lata tego tryumwiratu politycznego i personalnego. Przez tryumwirat polityczny rozumie się ścisłą współpracę liberałów, solidaruchów i KK, której to kooperacji nie może nic i nikt przeszkodzić. Jest on wspierany przez polityczną unię interpersonalną wyrażającą układ Trzech Wielkich Braci-K.K.T. Nie mylić z KTT. Jądrem tego układu są :Kaczyński Jarosław, Kaczyński Lech i Donald Tusk.

    Ich serdeczny problem polega na tym, że nie mają oni żadnego programu politycznego, gospodarczego czy społecznego,bowiem zastępuje ich w tym skutecznie niewidzialna ręka kapitalistycznego rynku. Ich ręka już uwiędła,a cudza ciągle im siedzi w kieszeni. Kieszenie są wynicowane i z pustą torbą nie ma co już skakać na Zachód. Dlatego drogą rekompensaty starają się skakać na Wschód licząc na ropę i gaz oraz inne dobrodziejstwa matki natury jak dotąd niesprawiedliwie przynależne pomiotom komuszych następców.

    No niby jest w tym jakaś logika, ale przecież naiwnością jest uznawać, że kacapy są durne, i aż tak. Nie bez kozery skonstruowali sobie „Iskandery” czyli rakietowe poszukiwacze polskich podmiotów poprawności politycznej. Te Iskandery są rzeczywistością polityczną i militarną zdolną wyłuskać każdego niechętnego ruskim diabła Rokitę. I co najgorsze nie mamy dla nich żadnej tarczy, poza własnymi tyłkami.

    Najbardziej upokarzającym jest kompletny brak zrozumienia dla naszych imperialnych aspiracji, którego nie znajdujemy u Pierwszego Kolorowego Prezydent Czarnej Ameryki. Taki wstyd i hańba, jak był biały to wszystko szło z kopyta, jak po maśle. A tu masz ci babo zakalec. Nowy świeci nam w oczy rachunkiem ekonomicznym, jakby prof. Orłowski i Winiecki nie wiedzieli z czym to się je.

    Opowiadają mydlące i mylące historie o nieskuteczności systemu obrony przeciwrakietowej, jakby nie wiedzieli, że nam nie chodzi o obronę, lecz o to, żeby ruskim dowalić. Za wyszczerbiony miecz u bram Kijowa. Za to, że musieliśmy żreć konie i siodła w Moskwie kiedy Czapajew nam tyłki złoił. Za Miszkę Murawiowa zwanego Wieszatielem Polaków. Za bękarta Traktatu Wersalskiego. Za to, że w trakcie II wojny światowej zamiast wyzwolić, odważyli się zniewolić Polskę. I także za wstrętną przyjaźń polsko-radziecką. Jak więc widzimy, powodów jest niemało.

    Ten nowy czarny, nie dostrzega naszego poświęcenia w przeskakiwaniu muru stoczni gdańskiej, gdzie produkowano same ruskie łajby. Nie zauważa naszej inicjatywy i odezwy do narodów Europy wschodniej by obalić komunizm. Nie widzi naszego udziału w rozbieraniu muru berlińskiego. Nie dostrzega jak sami przy pomocy noblisty Wałęsy wykopaliśmy od siebie najsilniejszą armię świata.

    Doprowadziliśmy do kompletnej ruiny nie tylko siebie ale i ZSRR trzymający za uzdę cały demokratyczny świat. Urządzamy sobie parade marsche, na znaną modłę, po całym świecie za naszym ukochanym idolem i wzorcem. Tłukliśmy innowierców w Iraku, chcieliśmy w Iranie,bijemy w Afganistanie, byliśmy na Haiti, jesteśmy w Serbii. Zawsze na pierwszej linii i w ogniu walki o demokrację. A kto moralnie i personalnie wspierał kolorowe rewolucje amerykańskie?Byliśmy siłą wszystkich prezydentów na ukraińskim Majdanie i w Gruzji przyjmowaliśmy prezydencką piersią wraży ogień kierowany na polską niepodległość, której broniliśmy jak źrenicy oka.

    Nie powiodło nam się co prawda na Kubie, gdzie po papieskiej wizycie u Castro,ten zbójca i oprych powyrzucał wszystkich naszych krzewicieli chrześcijaństwa i demokracji. Także kostropaty kołchoźnik białoruski wypiął się na nas nieelegancko i zabroniliśmy doświadczać mu w naszym kraju słodkich wolności i perwersyjnego bogactwa. Dzięki niemu jednak, po zakręceniu rury przez piękną Julkę i ospowatego Wićkę, mieliśmy w tym krytycznym okresie prawie pod dostatkiem ropy i gazu przesyłanych nam przez kagebistę Władzia odzianego w skórę ruskiego niedźwiedzia.

    Nie udało nam się także z Chińczykami, mimo ogromu wsparcia ze strony samego Dalaj Lamy. Plac Niebiańskiego Spokoju nie został zakłócony awanturnictwem polskiej prawicy. Także Koreańczycy kompletnie zlekceważyli polskie poszturchiwania. Jedynie Lizak ucierpiał moralnie z z powodu prawicowych pohukiwań o banicję dla niego. Jak na razie na banicję do Irlandii i Islandii skazani zostali solidarni bojownicy polscy, co to wyklaskali Jasia w Monachium za urządzone im wygnanie, bez mała, w stylu żydowskiego Holocaustu. Winnych rzecz jasna nie ma.

    Angażowaliśmy się także w Czeczenię. O tragedii Biesłanu już zapomnieliśmy. Teraz stoją przed nami nowe zadania jak sformułował bitny Radek. Chłopa uratować nie uratował ale kreślić plany ma ambicję. Wolałbym jednak by te jego ambitne sugestie zostały skierowane do aparatu, którym kieruje a nie do narodu. Naród oczekuje owoców, za niemałe pieniądze jakie on pobiera i cała ta jego dyplomatyczna kamaryla, nastawiona na spijanie śmietanki i konsumpcję fruktów w stylu tutti frutti di Mare.

    Ocena wystąpienia Sikorskiego w Sejmie sprowadza się do tego, że była to klasyczno-bolszewicka propaganda. Kiedy nie ma faktów, wówczas staramy się je podmienić okrągłymi i eleganckimi słowami na takim poziomie ogólności, że nic z tego nie wynika. Jedynym wymierzalnym konkretem jego zapobiegliwości jest tabliczka stojąca u wjazdu do jego polskiego zameczku:”Własność prywatna .Wstęp wzbroniony”, wzbogacona zapisem, że tutaj kończy się komunizm. Reszta była na tyle nieinteresującą, że żaden z wodzów polskiego życia politycznego nie miał przyjemności uczestniczenia w tej niezwykle mało twórczej debacie. Wystawiają oni sobie w ten sposób, a także tej polityce, świadectwo nie wymagające komentarza.

    Czynienie sobie afrontów przez solidarnych wyrobników nikogo już nie zaskakuje, ono stało się normą będącą odbiciem poziomu i intelektualnych możliwości tych ludzi. Drogie siostry i bracia demokraci jak ja was słyszę to niedobrze mi się robi. I cieszę się, że mogę być uznawanym za trzeciorzędnego pisarczyka, któremu wolno jest chichotać w kułak z bzdur opowiadanych przez samozwańczą klasę polityczną, której jest tak daleko do elity, ile chłopu, który przyszedł do biura i napił się atramentu.

    Dziecięce oburzanie się na słowa o braniu pieniędzy jest tyleż naiwne, co infantylne. Istotą obrotu w komunizmie był towar, zgodnie z sekwencją T-P-T, a dla odmiany w kapitalizmie jądrem wymiany jest pieniądz, na przykładzie P-T-P. Zatem tam celem było pozyskanie towaru, a tutaj jest chęć mnożenia pieniądza. Jeżeli uwzględnimy nieuchronną rotację kadrową, by potem sięgnąć bruku bezrobocia,to jasnym jest, że urzędnik bierze tyle by się nachapać na całą resztę życia. Że wspomnę w tym momencie nieodżałowanej pamięci kapitalistę z Instytutu Marksizmu i Leninizmu,co to nieuchronnie musiał odejść, zgodnie z wieszczeniem lepperowskim, którego za tę podłość także posunięto rączkami smutnych panów. Tak czy inaczej, taka moralnie niezdrowa sytuacja powodowała, że Pierwszy Transformator, musiał brać w łapę co miesiąc 500.000 zlp. Za te pieniądze można było zaspokoić miesięczne potrzeby egzystencjalne 1 000 bezrobotnych. A miesięczna gaża Pana Balcerowicza wystarczyłaby na 86 lat życia jednemu bezrobotnemu. Takie przekształcenia są doprawdy wysoce interesującymi. I jeżeli motłoch nazywa je złodziejskimi to nie dziwmy się , ponieważ VOX POPULI VOX DEI.

    Jest bardzo znamiennym, że na naszym firmamencie politycznym błysną i i gasną gwiazdy bardzo często o „amerykańskim” epizodzie jak to ładnie ujmuje Pan Passent. One prowadzą nas w stronę amerykańskiego modelu brutalizując nasze życie społeczne. Zapominają o drobnym detalu,że nas nie stać na autarkię i mocarstwowość. Skłonność do bezkrytycznego kopiowania zachodnich wzorców jest jedyną rzeczą na co ich stać. A przecież istnieje dość zasadnicza różnica między państwem o tradycjach liczących tysiące lat od tej, która liczy zaledwie kilkaset. Nie wszyscy akceptują przymus, gwałt i śmierć. Nie we wszystkich kulturach rozwiązuje się problemy prawem siły i pięści a także pistoletu lub tasera, nie wszędzie wymierza się również karę śmierci. Zatem zbyt pochopne i często nieuzasadnione jest nadużywanie haseł o wolności, pluralizmie i demokracji, bowiem są to wartości stricte klasowe, zapewniane wyłącznie ograniczonym elitom przy jednoczesnym spychaniu całych klas i grup społecznych na margines życia.

    Bardzo ostro rysuje się ten problem w nadchodzącej bessie. Pasożytnicze grupy bankierów żyły kosztem społecznym,bowiem same jako takie nie wytwarzają wartości dodanej. Zatem marnowały wytwarzany produkt społeczny poprzez spekulację nim,nadmierną konsumpcję i nietrafione inwestycje. Dzisiaj zamiast rozliczyć tego rodzaju aspołeczną postawę,wytwarza się klimat wspierania zachowań destruujących życie gospodarki światowej. Nikt z tych stojących ponad prawem pasożytów nie został pociągnięty do odpowiedzialności. A czym żeż się oni różnią od złodzieja kieszonkowego? Jedynie różnicą skali procederu. Przy tym złodziej kieszonkowy zwykle zostaje poddany resocjalizacji a takiego tuza pasożyta przedkłada nam się jako wzorzec osobowy do naśladowania.

    Dobrze się stało, iż w tej sytuacji zdegustowany Pan Passent proponuje obecnym elitom intensywny rozwój ich życia kulturowego poprzez upowszechnianie własnej,skromnej ale jakże bogatej drogi rozwoju osobowego. Okazuje się, że niekoniecznie trzeba lecieć Lufthansą do Wenecji ,by w drodze powrotnej awanturować się z giermańcami. Wydaje się robione jest to wszytko bardziej w celach merkantylnych politycznie, aniżeli realizacji naszych narodowych celów. Zresztą co tam dużo gadać warcholstwa, pieniactwa i prywaty zawsze mieliśmy co niemiara. Przecież można jechać do Berlina zwykłą Bahną i kulturalnie zwiedzać wspaniałe muzea niemieckie będące przebogatymi zbiornicami wiedzy i doświadczeń z niemieckich wędrówek po Europie i świecie.

    Niekoniecznie musimy nadymać się, awanturować i pracować usilnie na złą opinie Polaka. Za komuny nigdy nie funkcjonowało w Niemczech powiedzenie, jedź na urlop do Polski,tam już czeka na ciebie twój samochód. Natomiast bardzo powszechnym było w Polsce, szczególnie północnej i zachodniej hasło;”Myśmy tu nie przyszli, myśmy tu wrócili”.Kiedy otwarto granicę dla Niemców , natychmiast zdjęto ten produkt propagandy, żeby przypadkiem coś nie pomerdało się naszym niemieckim przyjaciołom.

    Ostatnio nawet Pan Bartoszewski ogłosił, iż grozi nam załamanie polsko-niemieckiej polityki z powodu przecudnej urody germańskiej Eryki S. a nie przezacnego Jasia dwóch imion. Donek z Eryką sympatyzował a Jasia nie lubił. Dlatego zalecam polskiej Wandzie wyjątkową ostrożność jeśli nie chce skoczyć w ponure wody Wisły. Mimo wszytko dziwi mnie bardzo, dlaczego tak zimny i bezwzględny gracz solidarny jakim był Jasio dał się zwieść jakiejś Hermenegildzie w obecności własnej niemieckiej żony. Pewnie gdyby zaszczycił swoją błyskotliwa łysiną polską Wandę to i nie byłoby tej kompromitującej przygody. A może Jasio także coś wziął…?
    Doprawdy dzisiaj nikomu już wierzyć nie można.
    A krzyki, wrzaski i zawodzenia stały się codziennością.
    _________________
    Manus manum lavat

  15. Wiesiek 59
    „Państwo ma realizować potrzeby obywateli, a nie odwrotnie.”
    A realizuje?
    No więc o czym Pan mówi!

  16. Zainteresowanym – http://lewica.pl/?id=18722 .

  17. Ej, Lizak, Lizak – ty to komunista jesteś: „Państwo ma realizować potrzeby obywateli, a nie odwrotnie.” Nic podobnego; państwo ma tylko i wyłącznie zapewnić poszanowanie prawa, zajmować się pracami publicznymi (autostrady, stadiony) i realizować politykę zagraniczna. To wszystko! Żadnych tam potrzeb nie ma realizować, obywatel ma sobie realizować – i mieć możliwości realizacji swoich potrzeb w ramach obowiązującego prawa.

    Tak uważają liberałowie – im więcej państwo się wtrąca, tam gdzie nie powinno, tym gorzej dla jego obywateli.

    Pozdrawiam.

  18. Panie Redaktorze,
    Rzeczywiście zachowanie Rakitów to jest kompletna aberracja. Przykro jest patrzeć jak zdawałoby się poważny człowiek robi z siebie idiotę. W zasadzie każdy jako tako przytomny na umyśle człowiek w sytuacji spornej, najdalej w momencie w którym zjawia się policja grzecznie wstaje i wychodzi, żeby załagodzić sytuację. Ale przecież nie ON. ON jest niedoszłym premierem z Krakowa. On nie będzie swojego kapelusza odkładał tam gdzie mu każe obsługa samolotu – niezależnie od formy. Chyba rzeczywiście w naszej podświadomości tkwią przyzwyczajenia feudalne. Jak już zostałem posłem no to ja teraz pokażę jak bronić majestat RP i nie będzie mi byle kto mówił co mam robić. Jakoś politykom ( w tym senatorom USA) nie uwłacza zdejmowanie butów i przechodzenie przez bramkę z wykrywaczem metalu. Tylko nasi wybrańcy są lepsi od „ciemnego ludu”. Komentarz Gawryluk – kompletna bzdura i żenada.
    Przesyłam wierszyk znaleziony w internecie – autor mi nieznany
    Jak Rydz Śmigły i Drzymała
    Jak ta Wanda co nie chciała
    Jan przenigdy (Niemcom zwłaszcza)
    Nie zostawi nawet płaszcza

  19. Osobiście nie widzę najmniejszego powodu, aby się obruszać na stwierdzenie p. Premiera, że p. Kaczyński bierze za swą pracę pieniądze – czyż nie bierze? Bierze i to pewnie bez obrzydzenia, a do roboty jak widać nieskory (może z wyłączeniem kreciej, gdyż tą, moim zdaniem, wykonuje z prawdziwym oddaniem).

    Przemówienie p. Sikorskiego słyszałem – temu nieszczęśnikowi zdawało się najwidoczniej, że ma przed sobą bandę debili. Najpierw rzucił kilka nieistotnych ogólników, potem coś plótł trzy po trzy, prosząc o nie drążenie tematu w imię „pamięci o ofierze”, a następnie zaczął perorować zupełnie nie na temat. Postuluję zainstalowanie na sali sejmowej koszy z pomidorami oraz jajami – jak jakiś mówca zechce następnym razem pleść androny w Sejmie, to publiczność przed telewizorami będzie miała w nagrodę odrobinę slapstickowego ubawu, skoro żadnej treści merytorycznej i tak nie uświadczy. Mam nadzieję, że komisja zdoła ustalić i upublicznić wszystkie przyczyny tej tragicznej śmierci.

    A propos p. Czumy. Już sama nominacja, taka gładka, bezproblemowa, wydała mi się dość podejrzana, zupełnie niepasująca do człowieka, przyjmującego premiera RP w sieni, organizującego w pałacu (za pieniądze podatników) melinę dla najgorszych politycznych mętów i odpadków, robiącego wszystko, aby w kraju panował niepokój. Teraz już chyba wiem dlaczego.

    Wydaje mi się, że bagatelizowanie przypadku p. Rokity jest przejawem ogromnego zakompleksienia naszych polityków. Proszę sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby sześciu polskich policjantów wyrwało z siedzenia w samolocie, powaliło na podłogę i skuło kajdanami niemieckiego polityka, albo jakiegoś nie daj Boże rabina, za to, że położyli płaszcz (albo jarmułkę) w wolnych schowku…

    Frost/Nixon na pewno ciekawy. Z tamtego okresu oglądałem ostatnio na DVD dokument „Ameryka kontra John Lennon” – też dobry, nawet bardzo dobry.

    Fragmenty Chlip Hop usłyszałem w radiowej Trójce – rewelacja, przezabawne, od razu postanowiłem zakupić na DVD.

  20. Korzystając ze wzoru – M jak Malinowski, Bronisław – http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4972 , o kulturze.

  21. @ Werbalista o 23:15

    Lizak – przepraszam. Moj komentarz miał być skierowany do wieska59, a nie do Ciebie.

  22. Dziad ; Widocznie juz zdziadzialem do cna bo ni rusz nie moge sobie przypomniec, zeby Ordonowna wywijala w „hip hopowych” rytmach. O Bodo czy sztywnawym Foggu nie wspominajac.Szczerze mowiac to ten „hip hop” cos mi nawet do pani Magdy Umer (przepraszam za wyrazenie) nie przylega.

    W ramach przerwy miedzy jednym a drugim praniem (moze nastepnej)ciekawym bym byl opinii Gospodarza i blogowiczow o „Tataraku ” Wajdy.Wlasciwie to mi to ostatnie nie za bardzo sie podoba bo pranie kojarzy mi sie z czyms w rodzaju zacierania sladow.

  23. Do:Pav

    Masz racje.
    Inny aspekt zachowania Rokity ,to klamliwe „bija mnie Niemcy”.
    Niesluszne oskarzanie policjantow wykonujacych swoja prace.
    I pomyslec … ,takie nic bylo kandydatem na premiera.

    Slawomirski

  24. Panie Redaktorze!

    Swietnie ze czasami odchodzi Pan od polityki, bo przeciez mozna oszalec! Nie bede wiec komentowac zgrzytow na linii Prezydent – Premier. Wiem, ze czesto dobrze sie Pan wyraza o Premierze Tusku, moim zdaniem za duzo tego entuzjazmu. Oczywiscie przy Kaczynskim nie trudno blyszczec.
    Ale wracajac do tematow przyjemniejszych. Niestety najnowszej ksiazki JM Rymkiewicza (jeszcze) nie czytalam. Cenie tego autora za eseistyke i za powiesci: Umschlagplatz i Rozmowy polskie latem 1983. Z czasem zaczal troche „przynudzac” a ostatnio toz to meczennik za sprawe polskiej prawicy, „Ksiaze Niezlomny”. no po prostu wieszcz. Sama idea powstania warszawskiego jako narodowego katharsis – przedziwna. Wpisuje sie doskonale w tzw. polityke historyczna polskiej skrajnej prawicy. Nawiasem mowiac Rymkiewicz kiedys porownal prezydenta Kaczynskiego do …Pilsudskiego. O tempora o mores!
    Pozdrawiam

  25. Film Frost/Nixon powinien byc obowiazkowy dla wszystkich dziennikarzy, chocby
    ze wzgledu na rozmiar pracy przygotowawczej jaka wlozono w wywiad z prezydentem, ktory przestal miec wplyw na owczesna polityke. Pracy, ktora zaowocowala swietnymi pytaniami. A wlasciwie tym ostatnim pytaniem, czy prezydent moze uczynic cos co jest niezgodne z obowiazujacym prawem.
    Dzieki wywiadowi arogancki do tej pory Nixon w koncu zdal sobie sprawe z moralnego aspektu czynu ktorego dokonal. Wywiad sklonil go do przyznanie sie do winy.
    Ten film to nauka dla polityka ze moralna podswiadomosc w kazdym momencie moze o sobie przypomniec. A dla dziennikarza,jak powaznie ma traktowac swoj zawod, ktory w szczegolnych okolicznosciach moze miec wplyw na wydarzenia.
    Swietne dialogi, swietna gra aktorska 2 glownych bohaterow.
    doktor

  26. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    I znowu wyladowalismy w krainie zaprzeszlej swietnosci, dobrze zapowiadajacego sie rozkwitu na kartki z ktorego nic nie wyszlo nie liczac teczek znienawidzonych dzisiej przez byla swite aparatu PZPR-u lat 70-ch XX w & KOR-u. Czytajac szanownego Gospodarza mozna by pomyslec, ze razem z zmachem cudu gospodarczego L. Balcerowicza upadla rowniez polska kinematografia. Nic z tych rzeczy, wrecz na odwrot, sa pozycje w polskiej kinematografi godne uwagi. Ach gdyby nie ta nostalgia lat 70-ch… Jak ten czas leci – prawda?

  27. Otago,

    zdziadzienie w Twoim przypadku absolutnie nie wchodzi w rachubę. Ten syndrom, nie wpływa na rozumienie tekstów czytanych. Mówi się wtedy do obrazu/za bezsilności/ ale umysł jest O.K. Nie chciałbym się wymądrzać, ani być nieuprzejmym, ale taka komunikacja z tekstem czytanym, jaką Ty wykazałeś, nawet jeśli to prześmieczy dowcip, najbardziej pqasuje do przypadłości na literę „T”.Pozatym trzymam kciuki aza Ciebie, podczas czytania powyższego.

    Serdecznie Pozdrawiam,Dziad

  28. Panie Redaktorze,
    udzielanie panu Tuskowi madrych rad to naprawde strata czasu.
    Tusk jaki jest, kazdy (o ile nie jest slepy) widzi i nie potrzeba
    mu podpisu „Tusk”.
    Im szybciej ten „cudotworca” zniknie z polskiej sceny politycznej
    tym lepiej dla kraju.
    I niech nie zapomni zabrac ze soba zasluzonego „profesora”
    tudziez wybitnego „medrca europejskiego”

  29. Wg ostatniego Rocznika Statystycznego przeciętne wynagrodzenie na stanowiskach robotniczych to ca 56% przeciętnych wynagrodzeń na stanowiskach nierobotniczych, na których to tę przeciętną pensję rewelacyjnie podnoszą pensje naszych tuzów. 500.000 zł starczyłoby więc na około 22 lata pracy owego przeciętnego robotnika.

    22 lata w jeden miesiąc. W drugi miesiąc następne 22 lata. Za to za przeciętne wynagrodzenie robotnicze osoba z wynagrodzeniem 500.000 zł miesięcznie musi żyć przez ca 0,1 doby. Rewelacyjny wynik.

  30. Pan Redaktor pisząc słowa

    ” Fakt, że trwający wiele lat „epizod amerykański” w jego życiu nie został sprawdzony przez odpowiednie służby przed nominacją to jednak rażąca lekkomyślność.”

    raczy sobie jaja robić ze swej czytelniczej trzódki.

    Przecież Czuma był sprawdzane przez służby już znacznie wcześniej: wtedy, kiedy uzyskiwał certyfikat dostępu do informacji niejawnych przy okazji powoływania go do komisji naciskowej.

    I odtąd już służby wiedziały o jego amerykańskich zaszłościach.

    Tyle że tę wiedzę schowano pod korzec, by wyciągnąć ją w stosownym momencie.

    W komisji naciskowej Czuma “sprawdził się”, tendencyjnie prowadząc jej prace, więc nie było wtedy potrzeby wyciągania żadnych haków na niego.

    Zresztą nie dam głowy, czy aby nie właśnie groźbami ich użycia uzyskano taką jego postawę.

    Natomiast nie było lepszego sposobu na okazanie dezaprobaty medialno- politycznych kręgów sponsorsko-sprzymierzeńczych Tuska dla dymisji Ćwiąkalskiego i powołania Czumy, niż użycie tej wcześniej zgromadzonej wiedzy.

    Aczkolwiek sądzę, że Tusk może się dogadać w tej kwestii.

    Przecież Czuma, którego w każdej chwili można dobić następną falą medialnej nagonki ma już tak słabą pozycję polityczną, że może być bardzo przydatny do pełnienia roli paprotki i parawaniu.

    Czyli firmowania swoim nazwiskiem wszelkich podsuniętych mu do sygnowania rozwiązań utrwalających patologię wymiaru sprawiedliwości wynikającą z rozbuchanej korporacyjności środowisk prawniczych :).

    Przy czym za pomocą PR będzie przedstawiany jako nieugięty reformator i bojownik walki z przestępczością :). Coś w rodzaju drugiego, ale już tym razem już słusznego Ziobry :).

    Czy to nie lepszy patent na omamienie ciemnego ludu niż otwarte powołanie na stanowisko ministra sprawiedliwości kolejnego jawnego obrońcy i rzecznika korporacyjnych interesów…?

    P.S.
    Nieobecność prezydenta na expose Sikorskiego też oceniam jednoznacznie źle.
    Elementarna kindersztuba (lub jak kto woli hipokryzja :D) polityczna wymagała jego obecności. Bez względu na to, co sądzi o polityce zagranicznej rządu.

    Zaś Pańskiemu zdegustowaniu reakcją Tuska na to ( o „braniu pieniędzy”) dziwię się.

    Wszak kto jak kto, ale Pan, wieloletni i bystry obserwator sceny politycznej z pewnością zdaje sobie sprawę z tego, że PR-owcy rządu walczą teraz z nowym wizerunkiem PiS i prezydenta jako sił koncyliacyjnych i szukających porozumienia. Bo tym wizerunkiem PiS wchodzi na pole medialnie zarezerwowane dla PO.

    W ramach tej walki należy skłonić Kaczyńskich do ostrych reakcji i powrotu do wojennego języka, co zada kłam nowemu wizerunkowi.

    W tym celu politycy PO otrzymali sugestię, by wyprowadzać ich z równowagi, wykorzystując każdą nadarzającą się ku temu okazję.
    I w tej pragmatyce mieści się komentarz Tuska do nieobecności prezydenta na wystąpieniu Sikorskiego.

    Te okazje należy także tworzyć samemu.
    Jak np. Niesiołowski, który ostatnio stwierdził, że PO to proeuropejscy postępowcy, a PiS to zaścianek.

    Liczę też na Palikota w tej materii.
    Sądzę, że w którymś ataku zostanie wykorzystana również postać matki braci Kaczyńskich. Znane jest ich głębokie do niej przywiązanie, więc jest szansa, że wyjdą z równowagi, kiedy poseł Palikot, idol POstępowej inteligencji, zacznie w nagłośniony przez protuskowe media sposób roztrząsać, czy np. aby nie trudniła się za młodu prostytucją. Albo chociaż donoszeniem do Gestapo.

    Co się oczywiście spotka z kolejną falą zachwytu POstępowców nad bezkompromisowością i szczerością Palikota :).

    Spodziewam się czegoś w tym rodzaju.

  31. Znany międzynarodowy spekulant, malwersant i oszust finansowy, George Soros robi teraz za uzdrowiciela kryzysu amerykańskiego. Chętnie drukuje go sobotnia GW, gdzie w bełkotliwym tekscie stawia diagnozy i przepisuje terapie choroby, której sam był jednym ze wspóltwórców. Wcześnie udało mu się uciec i przemienić w intelektualistę i nagłaśnianego fundatora działań charytatywnych. W felietonie pt. Mój plan na kryzys potwierdza znaną prawdę, iż ” kryzys wybuchl w USA, ale najwięcej szkód wyrządza krajom peryferyjnym”. Należy sie domyslać, że kraje peryferyjne to reszta świata, która za amerykański kryzys zapłaci, jak oceniają 20 i więcej bilonów dolarów. Z miesiąca na miesiąc ludy świata będą płacić więcej i więcej. Mimo swojego bezgranicznego oddania mocarstwu, Polska znajduje się na najdalszych peryferiach więc zapłaci chyba bardzo dużo. Wskazują na to wypowiedzi czumowatego ministra finansów, który jako bezpaństwiec może poprostu czmychnąć i uciec skąd przyszedł. Zdumiewa jednakże fakt, że mimo ogromu zagrożeń i głębokości kryzysu, terapią choroby zajmują się jego sprawcy. Oprócz Sorosa można czytać właściwie teksty Gadomskiego, Lewandowskiego, Winieckiego, Balcerowicza i innych pomniejszych. Gdzie więc są inni myśliciele, nasi i zagraniczni, nie słychać ich głosu. Czy nie wyczuwaja wielkiej okazji, wiatru historii, czy nie widzą, że nieludzka doktryna neoliberalna pada, że kapitalizm odchodzi w niesławie, że należy go zastąpić bardziej ludzkim modelem. A może oni zaczytani są w „Kapitale” Marksa? Zobaczymy. Narazie mają Sorosa a na osłodę kabarety Rokitów, Czumy, Palikota, Niesiołowskiego i Tuska.

  32. Jak do niedawna zarabiali Prezydenci?

    Dobrze jest wiedzieć jak zarabiają elity będące naszymi przewodnikami sprawdzającymi czy ich poziom placowy może zaspokoić oczekiwania ich obywateli. Taka informacja i wiedza zaspokaja także i uruchamia biznesowe skłonności obywateli i ich pozytywne dążenie do połączenia się z prezydenckimi elitami.
    Zatem zapoznajmy się z najbardziej interesującymi nas przykładami.

    10 miejsce:Do niedawna Prezydent Gruzji otrzymywał uposażenie w wysokości 200$ miesięcznie. Po utworzeniu przez Sorosa gruzińskiego funduszu rozwoju reform, pobory pierwszej osoby w państwie zwiększono do 3000$ miesięcznie.

    9 miejsce:Jednym z najniżej opłacanych jest Prezydent Turkmenii, który zarabia 900 $.Jednakże biednym nazwać Prezydenta nie można, ponieważ posiada on 65 mln $ osobistych udziałów w prezydenckim banku.

    8 miejsce:Zajmuje Prezydent Łukaszenka z oficjalną płacą 300$ miesięcznie,wg nieoficjalnych źródeł określaną na poziomie 2300$.

    7 miejsce:Na tej pozycji plasuje się Prezydent Azerbajdżanu z płacą 16,5 tys.$ po wielokrotnych cięciach zastosowanych przez parlament.

    6 miejsce:To zaszczytne miejsce zajmuje Prezydent Włoch, który sam ocenił ,że jego płaca nie grzeszy skromnością ,w związku z czym zarabiał on 156 tys.$ rocznie. Od 2007 roku otrzymuje on o ca 50 tys.$ mniej w skali roku.

    5 miejsce:Zajął Toni Blair z zarobkami sięgającymi pułapu 350 tys.$ rocznie. Składają się one z płacy bazowej członka brytyjskiego parlamentu-ca 60 tys. funtów i gaży Pierwszego Lorda w wysokości 126 tys. funtów. Oświadczył on, że będzie pobierał wszystko co mu się należy. Wśród jego poprzedników nie była przyjęta taka postawa. W związku z tym posypały się na niego obwinienia o pazerność.

    4 miejsce:Tę najwyższą płacę w Europie pobiera Prezydent Irlandii, ktory rocznie kosztuje swój kraj 350 tys.$.

    3 miejsce:Do liczby najlepiej zarabiających zalicza się Premier Japonii z poborami około 400 tys.$.rocznie.

    2 miejsce:Tradycyjnie uważa się, że najlepiej opłacanym jest Prezydent USA.A przecież jego płaca od 2001 roku wynosi 400 tys.$ nie licząc różnorodnych dodatków i kompensacji za wszelkie możliwe rozchody, no i rozumie się bezpłatnej egzystencji w Białym Domu wraz z wynikającymi stąd przywilejami.

    1 miejsce:Bezapelacyjnie najlepiej plasują się Premier i Prezydent Singapuru. Pobory urzędników państwowych mają stanowić efektywną formę walki z powszechnie znanymi przejawami korupcji. Stąd Premier łącznie otrzymuje około 2 mln.$. A Prezydent zaledwie o pół miliona mnie.

    Ze zrozumiałych powodów strategicznej tajemnicy wojskowej nie ma w tym zestawie zarobków Pana Miedwiediewa i Putina. Chodzi o to, żeby nie zawstydzać nowych ruskich i nie denerwować starych ruskich.

    O polskich głowach państwa nie wspominamy, ponieważ wiedzą wszyscy sąsiedzi na czym Tusk i Kaczyński siedzi. A Kaczyński to nawet nie wie, ponieważ tymi problemami zajmuje się jego mamusia. Dotychczas niedoścignionym polskim wzorem w tej kwestii, z łaski także Sorosa, był solidarny i kryształowy Balcerowicz, pomijając jego uczciwego braciszka generała.
    Balcerowicz dorabiał także bonusy kwiatową rewolucją pomarańczową na Majdanie oraz u braciszka Saakaszwili, z amerykańskiego polecenia i poręczenia.

    Jednocześnie chcę przestrzegać przed rozpętaniem nieuzasadnionych zazdrości, zawiści i waśni na tle finansowym,bowiem nikt tych zielonych papierków szczęścia w nieszczęściu nie zabierze ze sobą w kuferku na drugą stronę cienia.

    Zauważmy uczciwie na przykładzie USA ,Obama po wyborze na Prezydenta świadom perspektywy posiadania ogromnego kapitału stał się blady jak ściana White House. Niemniej blady był odchodzący Bush junior świadom tego ile traci ropy. Nie wspominając o tych byłych Prezydentach uczestniczących w tak bizantyjskiej uroczystości wiedzących już doskonale ile stracili. Zdaje się, że jedynym uśmiechniętym był szczęśliwy Clinton, że swoją Hillary wypchnął z domu do Białego domu.,co stwarza mu szanse na kontynuację znajomości z panią Lewiński. Był to jedyny Prezydent, który nie zachowywał się jak pies ogrodnika.

    Jak widać panowie Prezydenci w pełnym zakresie hołdują dewizie, że pieniądze szczęścia nie dają ale stóweczek kufereczek daj Boże. Najwięcej mają ci z Singapuru,ale ich ludzie muszą mieszkać w neoliberalnych salonach wielkości trumny, hurtem ulokowanych w ścianach hotelowych korytarzy. Jest to już taka kapitalistyczna kolektywizacja w cmentarnym wymiarze.

    W tym stanie rzeczy, mimo wszystko, wolę naszą drogę zwierzęcego kapitalizmu ze szlacheckim warcholstwem i liberum veto oraz trumnami po śmierci. Pa,pa do zobaczenia,może jeszcze po tej stronie cienia.
    _________________
    Manus manum lavat

  33. Lizak pisze:

    2009-02-15 o godz. 22:26

    Panstwo tworzy ramy, a obywatele organizuja sie sami; kiedy Pan to zrozumie? Poza tym zawsze, nawet w czasach zaprzeszlych chodzilo o uspolecznienie, a nie o upanstwowienie. Proby upanstwowienia obywateli doprowadzily do upadku tamtego porzadku. To byla kara za kpiny z Marksa.
    MA

  34. Do LIZAKA
    co to wyklaskali Jasia w Monachium za urządzone im wygnanie, bez mała, w stylu żydowskiego Holocaustu. Winnych rzecz jasna nie ma.

    APELUJE DO PANA O NIE NADUZYWANIE TEGO TYPU OKRESLEN. BAGATELIZUJE I REALITYWIZUJE PAN W TEN SPOSOB HOLOKAUST:

    MA

    PS

    Winni za glupote zasiana w czasach zaprzeszlych przeciez sa; ciagle o nich piszemy.

  35. szestow pisze:

    2009-02-15 o godz. 21:53

    Dziekuje za ten wpis, tylko kto w to chce uwierzyc?
    MA

  36. Dziad;Dziekuje za kciuki, przydaly sie.Pozdrawiam regulaminowo.

  37. szestow pisze:

    2009-02-15 o godz. 21:53

    To sa po prostu p(osly) z protagonista konfliktu na czele.
    Z powazaniem.
    MA

  38. Levar pisze:

    2009-02-16 o godz. 10:04

    Ciekawi mnie, co Pan sadzi o obywatelkach i obywatelach.
    Z powazaniem.
    MA

  39. Szanowny Panie Passent,
    niestety resentymenty i ksenofobiczne refleksy oraz postawy anty nie sa obce dziennikarkam i dziennikarzom, a takze, czy tez szczegolnie wypisujacym tu blogowiczkom i blogowiczom; posuwaja sie w swoim zaslepieniu nawet do stwierdzen opisujacych blahy i zenujacy przeciez incydent na lotnisku jako:…..co to wyklaskali Jasia w Monachium za urządzone im wygnanie, bez mała, w stylu żydowskiego Holocaustu. Nie tylko posmak, calkowity brak smaku.
    Z powazaniem.
    MA

  40. MA

    Mędrek z Pana niebywały, co to periodycznie nawiedza go laksacja syjonistyczna.
    Kwestia smaku jest sprawą indywidualną i nie wszystkim muszą smakować pańskie koszerne dania.

  41. Otago,

    zauważalnie lepiej! Jeśli to tak działa, trzymam dalej.

    Pozdrawiam Normalnie/testująco/ Dziad

  42. @Lizak 02-15 g. 22:24

    Dlugie dywagacje czytam z pewnym znuzeniem. Nie mniej, o ile pamietam zaszlosci historyczne i dobrze rozumiem tekst Szanownego Pana, to winnym nieracjonalnej diety w okresie wyprawy moskiewskiej nie byl Czapajew. Ten ostatni byl bowiem bohaterem wojny domowej w Rosji w latach 1917 i pozniej.

  43. Nieobecnosc Kaczynskich w czasie debaty sejmowej na temat polityki zagranicznej nie jest dla mnie zaskoczeniem. Polityka zagraniczna nigdy nie nalezala do priorytetow Blizniakow i oprocz pielegnowania tzw. „polityki historycznej”, a takze osobistych animozji nie wykazali sie oni na tym polu szczegolnymi osiagnieciami. Ostatnie zagraniczne przygody Prezydenta sklonily go do jeszcze wiekszej wstrzemiezliwosci na tym terenie. W Gruzji cudem uszedl z zyciem z pod gradu rosyjskich kul, a w czasie podrozy daleko-wschodniej jedna turbulencja lotnicza gonila druga. Jesli przypomnimy sobie jeszcze, ze Pan Prezydent w czasie tych wydarzen znajdowal pod wplywem srodkow udurzajacych, ktore w do dzisiaj niewyjasniony sposob znalazly sie w jego organizmie (chyba, ze ktos wierzy Palikotowi), to nikogo nie moze dziwic zmniejszona aktywnosc Prezydenta. Dziwi mnie tylko, ze to nagromadzenie dziwnych przypadkow , w tym lotniczych, nie sklonilo IPN do podjecia dochodzenia. Do tego dochodzi zawod jaki sprawili Panu Prezydentowi liczni sojusznicy; od USA i Francje przez Ukraine do Gruzji. To wszystko sklonilo Prezydenta do „rzucenia recznika”.

  44. Lizak,
    Twój ostatni wpis jest paluszki lizać. Naprawdę jestes coraz lepszy. A i analiza relacji USA-Rosja też Ci sie udała. Jak tak dalej pójdzie, nie bedę miała o czym pisać.
    Pozdro.

  45. Słowa na „k”: Kultura i kajdany.
    Jest to propozycja dla pana Rokity – do realizacji w porze wiosennej bo cieplej. Należy pojechać do Berlina do któregoś z teatrów (pani Rokicina może na ucho tłumaczyć – byle nie za głośno bo będzie incydent teatralny).
    Następnie, po spektaklu (w ramach drugiego „k”), należy się przykuć kajdanami na znak protestu przeciw państwu niemieckiemu w odpowiednim punkcie miasta. Polecam panu Rokicie kraty w dolnych oknach budynku Bundestagu i hasło: Gegen Deutschen Volke.

  46. Zmiana frontu – http://kontrowersje.net/node/1945 .

  47. Magrud

    Z wdzięczności całuję rączki i do nóżek padam.
    Niech Bóg Pani wynagrodzi te szlachetne recenzje.

  48. Do:Pana Daniela Passenta

    Antysemityzm Lizaka „nie wszystkim musza smakowac panskie koszerne dania” jest nie do zaakceptowania.

    Wolnosc slowa ,to nie przyzwolenie na sianie nienawisci religijnej czy etnicznej.

    Slawomirski

  49. Lizak pisze:

    2009-02-16 o godz. 13:53

    Zasluzyl Pan jednak na pawie pioro. Mam nadzieje, ze Pana jawny antysemityzm wynika z niewiedzy. Zalecam Panu lekture kuchni zydowskiej i zycze przyjemnych doznan zapamietanych z dziecinstwa.

    Odgrodzny od Pana w przestrzenii i czasie nie mam mozliwosci korzystania z kuchni koszernej. Zycze rownie mniej nudy i wiecej zajec konkretnych bez potrzeby udawania eseisty; wystarczy Montaigne i Camus; dla Pana nie ma w tej przestrzenii juz miejsca i prosze to zrozumiec.
    Z powazaniem.
    MA

  50. Magrud,

    jako Twój dotychczasowy sympatyk, pozwlam sobie zauważyć, lekko postępuące rozprzężenie Twojej prawdziwej osobowości. Twoje reakcje na wpisy blogowiczów są coraz bardziej koniunkturalne , wręcz koteryjne.
    Dla przykładu-Twój dzisieszy „weazeliniaczek” propanaklizakowy. Blogowicz ów, przepisuje skądś jakieś dane statystyczne, a Ty już nie potrafisz utrzymać paluszków na swoim miejscu…Na zwykły dziadowski rozum, Lizak, to grafoman, jakich pełno było w komunie w regionalnych gazetach. Produkowali pasjami parainteligentną mamałygę, na okrąło to samo, spełniając dziejową misję kiszenia społeczeństwa. Kultura wypowiedzi/zwięzłość, skrót, synteza itd/ w ogóle ich nie obchodziło. Oni byli mistrzami pitolenia na dowolnie długą skalę potrzeb, mistrzami dziennikarstwa pozornego.
    Przepraszam, musiałem pro publico bono. Oczywiście, Twoje paluszki , Twoja wola.
    Gdybyś zechciała czasami podać ze dwa argumenty merytoreyczno- pisarskie, które stanowią o wyjątkowości czyjegoś wpisu…

    Pozdrawiam ,Dziad

  51. Slawomirski pisze:

    2009-02-12 o godz. 18:54

    Przykro mi z powodu Pana kolegi; tylko w ten sposob mozna nieswiadomie wielu kolegow stracic.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    wymyslilem bajke:
    Stracilem przyjaciela, powiedzial kat po wykonaniu wyroku.

  52. Panie Bobola

    Nie jednemu psu Burek na imię.

  53. Dziad

    Rzeczywiście dokonał pan dziadowskiego wpisu w kontekście Magrud.

  54. Dziad 17.31. Mam nadzieję, że Ty nie masz nic wspólnego z tym sławnym dziadem prezydenckim, tym od spieprzania. Czytając Twój wpis polemiczny do magrud, muszę przynać, że ujawniłeś swój niespotykany talent. Talent w rzucaniu podłościami. Dawno nie czytałem, nawet w najbardziej kołtuńsko prawicowych pismach tak skoncentrowanej dawki zarozumialstwa i inwektyw. „Na zwykły dziadowski /czyli Twój/ rozum, Lizak to grafoman, jakich pełno było w komunie w regionalnych gazetach. Produkowali pasjami parainteligentną mamałygę, na okrągło to samo, spełniając dziejową misje kiszenia społeczeństwa”. Dziadu, ja czytałem tę „parainteligentną mamałygę” w Krakowie. Przez cały okres Polski Ludowej. Okresie rozkwitu i upowszechniania kultury właśnie. W tym języka polskiego. Przeglądnij Dziadu roczniki krakowskiej prasy, przy okazji nabierzesz nieco ogłady. Właśnie co zmarł jeden tysięcy ostatnich twórców tej mamałygi, Profesor Błoński. Kto chciał, miał i czytał tego rodzaju wzorce. Mamałygi, Niestety zostali sami tacy jak Ty. A Lizak jest ozdobą i wartością tego blogu. Był przed Tobą i po Tobie pozostanie. Idź i kiś mamałygę w Naszym Dzienniku.

  55. Do:MA

    Insynuacje i bajki.

    Slawomirski

  56. @Dziad 2009-02-16 godz. 17:31

    Jak Pan mógł, tak po prostu, ułapić w garść pierwszy lepszy kamień i cisnąć nim w witrynę, przy której niemalże codziennie zbiera się ta sama, stała liczba par wytrzeszczonych z ciekawości oczu, czekających na tę odsłonę, jak Barabasz na zbawienie, by móc zobaczyć, co też ona przyniesie i by napawać się widokiem, który oto ukaże się z tą samą rytualną regularnością za spowitą grubą warstwą lamusowego kurzu szybą?

    Czy nie dostrzega Pan tych drżących z emocji gapiów, zamarłych w oczekiwaniu na to ekscytujące i nabrzmiałe znajomym mistycyzmem wydarzenie, które po raz kolejny ma rozwiać te smużki wątpliwości, które raz po raz pojawiają się w ich głowach pod naporem nieprzyswajalnego obrazu straszliwej rzeczywistości, któru drażni ich wygłodzone brakiem nowych widoków trzewia?

    Czy można pozbawiać tych gapiów tej oczekiwanej uczty, która da im namiastkę współbiesiadowania w otoczeniu ich bogów i przyniesię im tę ulgę, wynikającą z tej krótkiej chwili podświadomie osiąganej sytości, tę upragnioną ulgę, płynącą z przeświadczenia, że ich wiary nic nie było w stanie dotąd nadwerężyć, nadszarpnąc, zbrukać, a nawet ledwo delikatnie musnąć, by ją tylko sponiewierać?

    Jak Pan mógł odebrać im prawo do napawania sie tą ulotną chwilą nadziei, że, oto, zaraz, za szkłem tej witryny znajdą te same atrybuty tej swojej niezłomnej wiary?

    Choć porozrzucane one będą w nieładzie i chaosie, choć ich widok trudno dostrzegalny będzie zza gęstej pajęczyny przeinaczeń, choć znacznie spłowiała dekoracja, w jakich odgrywają swe symboliczne didaskaliczne role nie jest tak uroczysta jaskrawą czerwienią i monumentalna w swym wymiarze psychologicznym jak kiedyś, wciąż jest jednako swojska, rozpoznawalna i przysposobiona i uwłaszczona, przez co atrybuty te nie tracą nic ze swojej wciąż na nowo odkrywanej atrakcyjności i mogą przenosić owych gapiów do ich krainy ułudy.

    Jak Pan mógł odrzeć ich ze złudzeń, jak z ich własnej skóry?
    No, jak Pan mógł..? Nie mogę tego, doprawdy, zrozumieć.

  57. A ja, Gospodarzu Drogi, zastanawiałem się cały ten czas, już kilka dni mi na tym zeszło, jak kulturalnie przemówić do Czerwonych Kmerów na tym blogu – mam na myśli osoby znane z blogowych ksywek, w porządku alfabetycznym: absolwent, jasny gwint, Lizak, magrud, oraz ich klakierzy (ktokolwiek do tego się poczuwa). Mienią się wrażliwą lewicą, ale dyskusja merytoryczna z nimi jest w najlepszym wypadku kulawa, argumentami posługują się oni na rympał, co nie jest trudno udowodnić – np. rozważania o systemie emerytalnym nie ujmują gwałtownie zmieniającej się sytuacji demograficznej i odwracania piramidy demograficznej (powojenny wyż gospodarczy wkroczył właśnie w wiek emerytalny), dyskusja o przyczynach i alternatywnych sposobach łagodzenia skutków obecnego kryzysu finansowego i recesji gospodarczej w krajach rozwiniętych, która może dotknąć i Polskę, a także o przyszłych zmianach w systemie (np. artykuł Sorosa w GW) sprowadza się do wskazywania przez Czerwonych Kmerów kto jest neoliberałem, do tego bełkotliwym, i „na tej podstawie” do wyciągania daleko idącego, jakże prostego wniosku, który już tysiące i miliony razy był głoszony na tym świecie – “Der Kapitalismus Ist Tot”. Rzecz jasna, takie jest ich pobożne życzenie, bez względu na skutki społeczne i dobro ludzi. Ale kto na świecie chciałby tej śmierci?

    Ta “działalność publicystyczna” daje jej autor(k)om niewątpliwe i ogromne zadowolenie. Dochodzą na blogu odgłosy klepania się, oblizywania palcy (jak na razie bez mlaskania), a przecież niczego oni nie zmienią, nikogo nie przekonają, żadnej nowej myśli nie wniosą. Jak te czynności nazwać? Przychodzi na myśl słowo na M: i nie jest to Miłość.

  58. MA

    Proszę mnie nie przekonywać do swoich wartości, bowiem mogę to uznać jako obrazę moich uczuć.A Camus pana nie nobilituje chyba, że w zakresie prezentowanej „Dżumy”.

  59. Lizak,

    Dziad, to Dziad. W kontekście Magrud, moje dziadostwo oczekiwałoby raczej jej wypowiedzi na temat myśli zawartych w moim wpisie, niż Twoje, będącej w relacji cząstkowego pretekstu mojej wypowiedzi. Oczywiście, jeśli coś Szanownego Pana uraziło, to bardzo przepraszam,

    Pozdrawiam,Dziad

  60. Jasny Gwint,

    Wielce Szanowny Jasny Gwincie. Czytywałem Pańskie wpisy, i z ręką na sercu przyznaję, żźe niektóre budziły mój szacunek i uznanie dla mPańskiej inteligencji i mądrości życiowej. Bardzo Pana przepraszam, ale, w ostatnim pańskim wpisie do mnie, ujawnił Pan swój temperament zakodowany w Pańskim nicku. Mam wrażednie, że najpierw się pan wzburzył, a potem zaczął pisać. Wyszło jak wyszło. Proszę jescze raz przeczytać fragment dotyczący PRL-owskich pismaków z gazet klasy B , i porównać to z kalką tego co Pan pamięta o tej kategorii „dziennikarzy”. Argumentując pańską metodą, można wybronić każdego piszącego wiersze, no bo Szymborska, Miłosz….
    Cieszę się ednak, że dzięki mojej dziadowskiej osobie, mogłem Panu pomóc rozładować stresy dnia codziennego. Po co w końcu na bożym świecie szwendają się takie dziady jak ja. Bóg w swojej mądrości powołał nas do istnienia człowieczego gatunku. Piękno bez brzydoty, mądrość bez głupoty, szlachetność bez dziadostwa etc. nigdy by nie zaistniały.
    Niech si.ę Panu szczęści po wsze czasy. Przysięgam-szczerze.

    Pozdrawiam, Dziad.

  61. Dziad – 17;31 – podobasz mi się. Bardzo.

  62. Kadett,

    odpowiadam szczerze- naszło mnie! Ot i cała tajemnica. Ponieważ sam udzielasz się na blogu , doskonale znasz to uczucie. To jest jak nałóg. minutę wcześnie, zanim cię „olśni” nie masz pojęcia , że przeglądając bieżące wpisy blogowiczów ,cyka w tobie swoista bomba zegarowa. Mija nieuchronnie te 60 sekund, i wbrew twojej woli, wcześniejszym planom, przemyśleniom itp. Buum! jesteś trafiony i wiesz że jak nie pociągniesz tych paru zdań, to czeka cię tylko beznadzieja. Czy w takim stanie , podzwyczajny człowiek, jakom jest Dziad, jest w stanie przeprowadzać analizy, że totemy się poruszą, od kilku oczywistych, pal licho-szczerych słów …
    Po czasie oceniam sprawę , tak jak Pan pisze- pierwszy lepszy kamień i w szybę.
    Na własny użytek , już z tego mojego „wybryku” wyciągam pozytywny wniosek, żę takie dziady jak ja są potrzebne po to, żeby z braku tworzenia na sobie jakichkolwiek barw ochronnych, będą produkowały myśli bezwarunkowe. Jeśli dźwiga się na swoim grzbiecie dziadowskie znamie, to reszta przy tym jest malutkim puchatym pikuściem.
    A więc na koniec jeszcze raz odpowiem Panu- Tak jakoś wyszło.
    Być może intuicja mnie zwiodła, podpowiadając wrednie-Dziadowi , wzystko się upiecze. A tu proszę spojrzeć. W naszym wspólnym kraju, bywa ojczyźnie nawet Dziadowi nie odpuszczą. A nco się psuje od głowy? Dziad? Wcale nie, bo ryba.

    Pozdrawiam,Dziad

  63. Dziad 2009-02-16 o godz. 17:31
    A ja sie pośmiałam. Przyznaję. Pozdrawiam serdecznie.

  64. Palikot
    akcję wyprowadzania z równowagi Kaczyńskich jednak na razie zacznie nie od ich matki, lecz od żony i córki jednego z nich.

    http://wiadomosci.onet.pl/1917658,11,item.html

    “- Wiadomo, że bracia Kaczyńscy chcą uchodzić za bardzo szarmanckich wobec kobiet. Więc jeśli by się okazało, że któryś z nich bije kobietę, to będę o tym głośno mówił ? mówi w rozmowie z Onet.pl Janusz Palikot i nie wyklucza, że za jakiś czas poświęci wpis na blogu Marii Kaczyńskiej lub córce prezydenta.”

    Sugestia i zapowiedź są tu wyraźne.

    Mam nadzieję, że Pan Redaktor i wtedy stanie na wysokości zadania i stosownie szeroko omówi ten nowy przypadek aktywności Posła Palikota.

    Wzorem notatki
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=529
    napisze Pan coś w rodzaju:

    ” Pan prezydent opowiadał dyrdymały jakoby nie bijał żony, ale uszło mu to na sucho, ponieważ obraził go poseł Palikot samym poruszeniem tego tematu. Do tego stopnia obraził, że aż premier Tusk uznał za stosowne prezydenta przeprosić. Prezydent przeprosiny premiera raczył przyjąć, wobec czego wyszedł na osobę o królewskiej wspaniałomyślności, a jeszcze wczoraj kręcił jak z nut i był oskarżony o kłamliwe wykręcanie się od zarzutu o bijanie żony”

    Mogę liczyć na Pana Redaktora…?

    (wysłane 2009-02-17 o godz. 02:33)

  65. PETRASZKI:

    „Po co glinom samochody –
    To Pitery-„Nelly” słowa –
    Pieszo stokroć skuteczniejsi”
    Jej atutem nie jest głowa

    Don Palikot jest lesbijką
    Z SLD był także gejem
    Rozdziesieciorzenie jaźni…
    Janusz, co się z tobą dzieje

    Zrugał Bartoszewski Merkel
    Tak ten temat media czują
    Niemcy mają gdzieś Polaczków
    Nadal Centrum swe budują

    Kaczor ma czternaste miejsce:
    „Mego ego nic nie zmieni
    Mężem stanu byłem, będę
    I historia to oceni”

    Sarkozy się z Kaczką ściskał
    I chorobą się zaraził
    Która każe szarpać krzesła
    Czym już NATO się naraził

    Chcą odebrać Wolsce EURO
    Jakoś plan ten mnie nie dziwi
    W miejscu dróg, stadionów, boisk
    Wciąż za zwierzem mkną myśliwi

    Stanie Centrum Poszarpanych
    Przez Lufthansę. Są gadżety
    Cudny szynel z biznesklasy
    I Rokitów dwa berety

    W sondaż coś nie spojrzał Donald
    Robiąc się kolegą Czumy
    A ta głupia nominacja
    Może gorsza być od dżumy

    Pierwszy raz się z Kaczką zgadzam
    „Musi odejść Andrzej Czuma”
    Nie dość, że chachmęci ciągle
    To i w prawie nic nie kuma

    Wajda ma film nowy kręcić
    Chce wór zgarnąć z nagrodami
    Bohaterem ma być Bolek
    Tytuł znam…..”Człowiek z wąsami”

    Zmienił Jarek marynarkę
    I bryluje wciąż na wizji
    Ileż kasy ukraść musiał
    Że jest w każdej telewizji

    REKLAMA

    Dogoniła ich kiełbasa
    Więc internet ma być darmo
    Jest warunek. Bank nasz kochaj
    Jeśli nie, masz przyszłość marną

  66. T.O.
    Drogi, dawno nie czytany Telegraphicu.
    Odwróconą piramidą demograficzną to ty mozesz sobie dzieci w ekonomicznym przedszkolu straszyć, a nie takie stare ciotki rewolucji , jak np. ja.
    Jest to bowiem argument obojętny dla obu systemów emerytalnych. W obu bowiem skutkować musi tym samym tj. wzrostem składki.
    Rentowność inwestycji kapitałowych na przestrzeni 40 -45 lat nigdy nie będzie oderwana od rozwoju realnej gospodarki.
    A ktoś ten wzrost i tak będzie musiał wypracować.
    Ale oderwijmy sie od tej oczywistości. I wróćmy do możliwości zaspokojenia na godziwym poziomie świadczeń emerytalnych, przy zmniejszajacej się liczbie osób zawodowo czynnych.
    Czy taka możliwość wogóle istnieje? Oczywiście!
    Dzięki stałemu wzrostowi produktywnosci! A ten jest konsekwencją automatyzacji i informatyzacji. Już dziś wytwarzamy wiecej niż jesteśmy w stanie skonsumować, a potencjalnie możemy wytwarzać jeszcze więcej, przy kurczącej sie liczbie zatrudnionych. Stąd też problem strukturalnego bezrobocia.
    Przy utrzymaniu sie średniego wzrostu produktywności z ubiegłego stulecia, a wiele wskazuje na to, że produktywność będzie wzrastać jeszcze szybciej, za 50 lat jedna pracująca osoba bedzie potrafiła utrzymać i 1.5 osoby niepracujęcej, przy zwiększonych dochodach własnych netto. A dochody te pod względem siły nabywczej mogą być większe niż dziś, nawet jeżeli składka wzrosłaby do 60-70%.
    Mogą, pod warunkiem, że pracownicy za swoją prace otrzymają godziwe, adekwatne do wartosci wytwarzanego dobra, zarobki.
    Problem tkwi zatem w repartycji wytwarzanego dobra, a nie w zjawiskach demograficznych.
    I oto w tym wszystkim chodzi! O to, kto ma skonsumować wytwarzane przez pracujacych bogactwo. O to, jak będzie ono dzielone. Dlatego pisałam i pisac bedę, że polityka gospodarcza nie jest domeną wiedzy tylko władzy. A zatem nie eksperci, nie naukowcy, tylko obywtele mają o jej kształcie decydować, zgodnie z zsystemem wartości, który wyznają i zgodnie z własnym poczuciem sprawiedliwości.
    Polityka to przestrzeń wolności. Dlatego zajmują sie nią nieliczni, odstraszajac wiekszość od udziału w niej, kłamstwami o braku alternatywy. Prawie jak w „Seksmisji”. Moim zadaniem jest przekuć ten balon, Twoim pilnować jego szczelności.
    Dlatego, jak mniemam, każde z nas i tak pozostanie przy swoim.
    Gorace pozdrowienia, magrud

  67. Gospodarzu, tak właśnie mówiliśmy – KUL-tura – gdy coś wyglądało solidnie, gdy roznosiło się od tego donośne wrażenie, tak my mówiliśmy w latach 60-tych. Gdy coś co zrobiliśmy, albo nam się nawineło przed oczy, miało wydźwięk i trochę prostej elegancji. Np. kultura fizyczna. Ja owszem, znalazłem wczoraj czas na ćwiczenia: cardio przez godzinę, jogging przez dwie mile. Obejrzałem (trzy osoby na widowni) “Vicki Christina Barcelona”. Lubię zacisze domowego kina, można film spauzować, przynieść drugie piwo, albo rozlać do kieliszków, co się faktycznie wydarzyło, australijskie chardonnay. Zostało się ono, zniesione ze stołu właśnie. Muszę się przyznać, że mój kucharz domowy od 30 z górą lat z biegiem czasu doskonali swój kunszt i wznosi się na wyżyny. Ja zaś dbam o dobór wina, a to nie jest takie proste jak się może laikowi wydawać. To było wczoraj. Obchodzimy w tych dniach kanadyjski family weekend z poniedziałkiem włącznie. W tym czasie jak na złość kapitalizm się walił w sensie ścisłym, najpierw chwiał się przez tydzień, potem walił na moją głowę, więc trzeba było go ratować. To był taki mój wkład w budowanie drugiej Kanady, taki mały rescue package, stymulus. A wszystko przez to, że muszę “sponsorować pewną studentkę” – dokładnie tak, jak pan kiedyś miał dwoje na głowie. Sam pan rozumie, dwa lata programu magisterskiego na NYU, 39 kredytów po $1100 każdy, plus pomoce, podręczniki i instrumenty, oraz tzw. logging, wyjdzie tego z 70 patoli, a w kanadyjskich to już nie wiem ile. Więc nie mam wyjścia, muszę kapitalizm podpierać, jak ten Samson z Biblii robię, kędzierzawy.

    Studentka przeczytała mi na spacerze cztery strony “Zbrodni i kary”, ten fragment o ludziach zwykłych i niezwykłych, potem obejrzeliśmy kolejny taki więcej dokumentalny film: “Roman Polański. Wanted and Desired”. Dużo muzyki Komedy było, aż huczy od niej w głowie. Czytam “Potomkin. Książe książąt”, jestem na 39 stronie, takie czasy, ale już kończę Steve’a Frasera “Wall Street. America’s Dream Palace”. Zgadzam się i polecam wydawcom w kraju. Dalej w kolejce są biografie Siedleckiej (chyba je sobie odpuszczę, rozumie pan) i Jeffrey Simpson “Star-spangled Canadians (Canadians Living the American Dream)”. Ale Woody Allena w/wym film polecam, świetne antidotum na zalew pasji przeżywanych przez innych ludzi, których my nie chcemy przeżywać wcale. Własnych pasji nie wyłączając. Pełna kultura, no nie!

  68. Telegraphic Observerze!
    Całkowicie zgadzam się z tym, co napisałeś. Lewicowcy za wszelką cenę chcą rozdawać pieniądze i głoszą śmierć wartościom liberalnym i kapitalistycznym. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Winne są konkretne rozwiązania, konkretne instrumenty finansowe, na które zezwalają rządy. Jestem wielkim zwolennikiem kapitalistycznej pracy organicznej, od podstaw, klasy średniej, gdyż to właśnie ona jest bogactwem narodu. To właśnie ci ludzie, sklepikarze, producenci rolni, piekarze, właściciele zakładów metalowych, składający komputery są solą tej ziemi. Jak słyszę, że piosenkarka za nagraną jedną płytę kupuje sobie średniowieczne zamczysko z 80 ha parku – dostaję furii. Można powiedzieć, że blisko mi do etyki protestanckiej – do majątku należy dochodzić ciężką pracą i własnymi umiejętnościami. Kłania się etyka protestancka i Max Weber. Prawdziwy duch kapitalizmu cechuje:
    – dążenie do nieustannego powiększania kapitału,
    – redukcja wydatków na własne potrzeby,
    – ascetyczny styl życia,
    – obowiązujące zasady w firmie: rzetelność, pracowitość, dotrzymywanie zobowiązań, uczciwość.
    A dla mnie, jak ktoś daje 100 mln za piłkarza wydaje się, że gdzieś zapodzieliśmy myśli Webera.
    Precz z derywatami!

  69. Lizak pisze:

    2009-02-16 o godz. 22:22
    Wartosci uniwersalne wystarcza (poziom dobrej szkoly sredniej, a nie Studium Wojskowego); moje nie sa wazne; chyba, ze myslales o wartosci dodanej.
    MA

  70. telegraphic observer pisze:

    2009-02-16 o godz. 21:36

    Dziekuje za ten wpis; uwazam, ze ww uzurpuja sobie wylacznosc do lewicowego postrzegania swiata, wykluczajac innych, drugich. Dzisiaj rano widzialem sprawozdanie z procesu Czerwonych Kmerow, chociaz ww z nimi nie porownuje.
    Z powazaniem.

  71. Slawomirski pisze:

    2009-02-16 o godz. 20:12

    Nie zrozumielismy sie; ta bajka nie miala nic wspolnego z Panem i z Pana kolega. Wypsnela sie nieokielzanym reföleksem.
    Z powazaniem.
    MA

  72. @Dziad
    Aaaa, jak naszło, to co innego… Przy okazji kogoś obeszło…

  73. Sławomirski

    Pan mnie kochać nie musisz.
    Ale przypinanie na polskiej platformie Polakowi z krwi i kości etykietki antysemityzmu jest grubym nietaktem.
    Proszę kierować swoje nacjonalne fobie wobec ich tworców i realizatorow tj. Niemców i Francuzów.
    Obarczanie nas winą za Holocaust jest zwykłym nacjonalizmem , skierowanym przeciwko Polsce i Polakom.
    Przypisywanie na Zachodzie odpowiedzialności za polskie obozy koncentracyjne nie jest przypadkiem i nieporozumieniem lecz zwykłym politycznym świństwem, podszytym podłym interesem
    I jeżeli ktoś chce się utrzymywać w takiej konwencji ,to jego nędzna sprawa.
    My zaś, za kilkaset lat gościnności i dachu nad głową pod polskim niebem nie pozwolimy się zastraszać we własnym domu.
    Jeżeli się przychodzi do cudzego domu należy się liczyć z panującymi tam obyczajami.
    Zaś plucie w twarz gospodarzom jest zwykłym chamstwem, tym bardziej , że ludzie pańskiego pokroju nie bawią się w humanitarne konwenanse.
    Pokazują nam wśród Arabów na co ich stać.
    A stać ich na rzeczy straszne.
    Zatem stracił Pan moralne prawo do pouczania innych i robienia im nieuzasadnionych wytyków.
    Potrzeba tolerancji i prawa pokojowej koegzystencji koegzystencji działa w obie strony.
    A jeżeli ma pan ochotę powalczyć w imię wyższości jednej nacji nad drugą, to proponuję Gazę.
    Tam jest pańskie miejsce.
    A nam proszę pozwolić żyć według własnych kryteriów, niekoniecznie miłości wobec awanturników, co nie oznacza, że jesteśmy nasyceni nienawiścią.
    A z dwojga złego wolę własny nacjonalizm aniżeli cudzy.
    Dlatego oponował będę przeciwko przejawom antypolonizmu.
    Każdy ma prawwo do wolności i miłości własnej ojczyzny.
    Mając natomiast określone fobie najłatwiej pozbyć się ich, lokalizując się tam gdzie są one poczytywane za walory.

  74. Panie redaktorze. Interesują mnie „ministrowie prezydenccy”.Czy oni są ministrami ,czy tylko się ich tak zwyczajowo mówi? Czy oni mają prawo,wypowiadać się w sprawach politycznych? Czy jako urzednicy/chyba tak można ich nazwać/, kancelarii Prezydenta,czyli urzędu ponadpartyjnego,nie powinni się wypowiadać w sprawach działań rządu, czy ministrów/nie mówić o formie wypowiedzi panów Kamińskiego ,Kownackiego Szczygły i tego byłego dyplomaty , którego nazwiska w tej chwili zapomniałem/73 lata/.Uważam ,że wypowiedzi tych „ministrów” ,żle świadczą o ich poziomie.Byłemu dyplomacie, którego nazwiska zapomniałem,radzą przeczytać książkę Wiktora Suworowa”Akwarium” ,tam by sie dowie co w byłym ZSRR,robiono z nielojalnymi dyplomatami.Czy np. w Niemczech ,lub w innym kraju o podobnym „ukształtowaniu ” organów władzy,są praktykowane taki wypowiedzi ,urzędników kancelarii prezydentów?Byłbym wdzięczy ,gdyby to Pan wyjaśnił.
    !

  75. ANCA,NeferNefer,

    miło, kiedy spotyka się zdrowy dystans do „możliwego co wszystkie”,kiedy nawet „Dziad” nie jest zaporą dla autentycznej komunikacji. Wiosna za progiem.
    To co wyprawia obecnie zima to drgawki spanikowanego, a kryzys, nawet kiedy po przeliczeniu zostanie nam po 1,5 dolara na miesi.ąc , to i takk będzie tym, co pokazują w telewizji.

    Pozdrawiam,Dziad

  76. Lizak pisze:

    2009-02-17 o godz. 10:04

    Pan sie z tego (antysemityzmu) nigdy nie wyleczy; chociaz medycyna robi postepy. Ponioslo Pana i dobrze; tym jasniejszy jest obraz panskiego (lizakowego) ciemnego szowinizmu.

    MA

  77. telegrafic 21.36
    Po raz kolejny demonstrujesz swój styl polemiki – epitet Czerwonych Khmerów byłby nawet zabawny, gdyby nie fakt, że sa oni winni ludobójstwa, a więc przekraczasz chyba wszystkie dotychczasowe wyzwiska ?
    W rewanżu pozwolę sobie okreslić Cię mianem Neoliberalnego Skina – zadowolony ?
    Wydaje mi się, że Twoje ekonomiczne poglądy pochodzą z polowych szkoleń w firmach Haliburton i Blackwater, a może sie mylę ?

  78. O matko! Czy „Lizak” to nie jest aby kolejny przydomek artystyczny J.R. Nowaka?

  79. Lizak pisze:

    2009-02-17 o godz. 10:04

    Wszystkie zdania w tym wpisie sa falszywe (niezgodne z faktami).
    MA

  80. magrud pisze:

    2009-02-17 o godz. 02:10

    Jak zwykle klopoty z arytmetyka; pozostaje najwazniejsze pytanie (odpowiedz) dotyczace proporcji pracujacych do niepracujacych. Prawdopodobnie (tak wskazuja rachunki modelowe) 1:4 lun 1:5. Pozostaje nastepne pytanie (odpowiedz), co zrobic z pozstalymi. I tak runela ta „nibyarytmetyczna” skladanka. Pozostaje wiec ksiazka telefoniczna i dalsze studiowanie.
    MA
    PS
    Czy Ty naprawde sadzisz, ze nikomu (oprocz Ciebie) nie zalezy na spokoju spolecznym?

    Przy utrzymaniu sie średniego wzrostu produktywności z ubiegłego stulecia, a wiele wskazuje na to, że produktywność będzie wzrastać jeszcze szybciej, za 50 lat jedna pracująca osoba bedzie potrafiła utrzymać i 1.5 osoby niepracujęcej, przy zwiększonych dochodach własnych netto.

  81. T.O. 21.36. Wypada być bardziej wstrzemięźliwym i mniej cynicznym zanim posłużysz się obelżywym porównaniem do Czerwonych Kmerów. Winieneś wiedzieć, że przed Kmerami na Kambodżę Twoi dzisiejsi przyjaciele zrzucili więcej bomb niż zużyto w II WŚ na całym świecie. Należy dodać do tego napalm i tzw żółty proszek. Czołówka Kmerów była doskonale wykształcona na najlepszych europejskich uniwesytetach. Więc nidgy nic nie wiadomo, szczególnie, gdy do gry wchodzą eksperci z CIA. Bardzo natomiast utkwiła mi w pamięci scena panicznej ucieczki ambasadara mocarstwa i bohaterskich marines z Sajgońskiej plaży. Nie pamiętam czy był w butach czy na bosaka.

  82. Torlin, 08.30 Dzielę z Toba poglądy na temat „ducha kapitalizmu”, „protestanckiej etyki i myśli Maksa Webera” ale proszę wyjaśnij mi mechanizm przy pomocy którego Kongres kraju, który powinien zasad tych strzec jak oka w głowie przeznaczył 5,6 biliona dolarów /biliona/ na ratowanie Fannie Mea i Freddie Mac? Czyje to były pieniądze, A co o innych złodziejskich procederach w Lehamn Brathers? Skąd Kongres wyciągnał teraz dalsze 800 miliardów dolarów na pomoc dla sektora prywatnego? Ile my za to zapłacimy? Te wszystkie slogany ładnie wyglądaja na papierze, w życiu to jest inaczej, szczególnie z punktu widzenia bezrobotnego lub oszukanego przez bank przedsiębiorcy czującego ducha kapitalizmu.

  83. Dziad: dzieki za podsumowanie Lizaka, z ust mi to, Dziadu, wyjales. Ubolewam, ze magrud odbilo, kompletnie odbilo. Pamietam, jak pisywala fajne komentarze. Moze jeszcze, Bog da, powroci do rozumu.
    Ale Lizak – to beznadziejna sprawa 🙁 🙁 🙁

  84. Torlin,

    jednym slowem: kapitalizm – tak ! wypaczenia – nie !

    NIe mysle, zeby ktos (no, moze zdeklarowanymi ciotkami rewolucji) chcial smierci kapitalizmu takim, jakim powinien on byc, dlatego Telegraphic Observer strzela troche z armaty do komara, i w dodatku kula w plot. Natomiast zdrowym objawem jest kwestionowanie modeli oraz paradygmatow, ktorymi rzadzi sie obecny kapitalizm czy szerzej – ekonomia. Poniewaz teorie ekonomiczne nie sa niczym innym jak ideologia udekorowana cyferkami i wykresami, tak wiec, jak kazda ideologia, doktryna ekonomiczna rodzi swoich przeciwnikow. Maja oni prawo nie myslec dogmatami doktryny, ktora atakuja.

    Takich kontestatorow jest wielu, nie koniecznie czerwonych i lewicowych. Dzis przypominanie postulatow, o ktorych wpominasz Torlinie, brzmi niemal jak lewacka demagogia. O innych, w tym o tym, co natemat funkcjonowania rynkow mowil Smith nie wspomne.

    Problem jest wtedy, kiedy jktos kurczowo trzyma sie jednej ideologii ekonomicznej (a.k.a. teorii), ktora to teoria bankrutuje zarowno dlatego, ze jest w pewnym sensie bledna ktoa nie jest ?), ale rowniez dlatego, ze sprzyja ona generowaniu wypaczen, ktore to wypaczenia, w efekcie, poteguja negatywny odbior tej ideologii.

    Zauwaz, ze dzis pojawiaja sie ciekawe opracowania, wedlug ktorych Marks, w swej czesci poswieconej ekonomii wcale nie mylil sie tak strasznie i w sumie bardziej lub mniej, ale przewidzial pewne zjawiska, ktore obserwujemy dzis.

    A przciez kto przyznaje Marksowi racje, tej jest lewak, no nie ?

    Pozdrawiam.

  85. Krach doskonały – http://lewica.pl/?id=18723 .

  86. Torlin,

    W zasadzie masz racje, ale..

    piszesz:
    Prawdziwy duch kapitalizmu cechuje:
    – dążenie do nieustannego powiększania kapitału,
    – redukcja wydatków na własne potrzeby,
    – ascetyczny styl życia,
    – obowiązujące zasady w firmie: rzetelność, pracowitość, dotrzymywanie zobowiązań, uczciwość.

    i pewnie masz racje. Coz z tego, skoro prawdziwy duch kapitalizmu sie dawno temu ulotnil a zycie toczy sie po swojemu?

    Dotrzymywanie zobowiazan/uczciwosc – jak te hasla sa realizowane przez naszych liberalow? Oto policja nie placi za paliwo, bo minister finansow wymyslil sobie, ze koniecznie trzeba oszczedzac. a inny polityk PO doradza, zeby polcjanci pieszo scigali przestepcow.

    Redukcja wydatkow na wlasne potrzeby – a jak chcesz to wprowadzic? Zadekretowac? Wyglaszac kazania?
    Przepraszam, jesli wyglada na to, ze drwie.

    Chodzi o to, ze ten duch kapitalizmu, o ktorym piszesz nijak ma sie do rzczywistosci. I nie bardzo wiadomo, ktore to niby rozwiazania („konkretne rozwiazania, konretne instrumenty finansowe na ktore zezwalaja rzadzy”) trzebaby ograniczyc, zeby bylo dobrze, zeby kapitalizm, ten z teorii istnial i sie rozwijal.

    Otoz wydaje mi sie, ze idea kapitalizmu, jak ja opisales jest rownie nierealna jak idea szczesliwej komuny – socjalizm.

  87. Ech,

    gdyby komentarz Jacobskiego pojawil sie ciut wczesniej – oszczedzilbym sobie stukania w klawiature.

    Jacobsky – jesli pozwolisz, podpisuje sie pod tym, cos napisal

  88. Dziad i Helena o Lizaku i o Magrud:
    Tak, tak, tak!
    Lizaka bardzo rzadko czytam a i to nie do końca (wybacz Lizaku), ale nie mogę przebrnąć przez te kilometrowe teksty i odrzuca mnie rasistowskie podejście autora (pisałem już o tym), a i teksty nie przekonują.
    Natomiast martwię się o Magrud, bo rzeczywiście od paru miesięcy zmienił się trochę ton jej (zawsze ciekawych) wypowiedzi. Jest jakieś rozdrażnienie. Oczywiście każdy z nas miewa lepsze i gorsze okresy i czasem wkurza go byle co. Ale Magrud potrafiła pisać jak anioł, więc zmiana tonu mnie niepokoi. Nie ze względu na treść, ale czy coś się nie stało u Magrud, co ją jątrzy?
    Stanisław Lem opisał kiedyś wizytę pilota Pirxa w domu dla umysłowo chorych robotów. Pirx zastał w parku chorego robota, który karmił pływające po stawie łabędzie, rzucając im kawałki drutu.
    – Czemu pan rzuca łabędziom kawałki drutu, przecież mogą się udławić? zapytał Pirx.
    – Nie udławią się, bo drut jest cięższy od wody i zaraz tonie, odpowiedział robot.
    – To po co pan to robi?
    – Lubię karmić łabędzie.
    Otóż my w swojej pisaninie na blogu trochę przypominamy tego chorego robota.
    Pozdrowienia dla Gospodarza i Blogowiczów!

  89. Do AntyLizaków! Nauczcie się wreszcie odróżniać fakty, które Lizak przytacza, od stylu literackiego. Argumenty ad personam świadczą o Was, a nie o Lizaku.
    Szczególnie to rzuca się w oczy, gdy spojrzy się z wyżyn idealizmu i arogancji MA.

  90. Szanowny Redaktorze,

    dziękuję za wpis. Czytam zawsze i chętnie.
    Mam zastrzeżenia, co do ścisłości oceny postawy moralnej w cytowanych przykładach z życia politycznego.
    Z jednej strony wyraża Pan niesmak i dezaprobatę w kwestii wypowiedzi Premiera Tuska na temat wynagrodzenia Prezydenta RP. „Branie pieniędzy” uważa Pan za wypowiedz przynajmniej niestosowna.
    W dalszej części felietonu zadaje Pan pytanie, dlaczego wcześniej nie ustalono nagrody za wskazanie zabójców tego polskiego…”geologa”. Wypowiedz Pańską lub to pytanie odbieram jako formę aprobaty dla tego typu metod. Metod rodem ze średniowiecza lub dzikiego US-amerykanskiego zachodu. Czy uważa Pan, ze ten tzw. „Kopfgeld” to metody godne cywilizowanego kraju?

    Zgadzam się z ogólnym tonem Pańskich wypowiedzi w ostatnich felietonach na temat Premiera Tuska. To fakt, ten Pan rozmienia się na drobne. Zatraca poczucie właściwej perspektywy i próbuje zabierać glos na każdy temat. Od tego ma przecież swoich ludzi.
    To zła taktyka i brak suwerenności.

    p.s.
    proszę o „mniej Reagana” w roli moralnego autorytetu…

    Pozdrowienia dla „jasnego gwinta” jako przedstawiciela „frakcji myślącej” na tym blogu.

  91. Widzę, że na naszym blogu blogu rozwinęła się całkiem interesująca i polemika nt kryzysu, kapitalizmu i lewicy. Ta dyskusja toczy sie całkiem niezależnie od posta, można powiedzieć: „Post umarł. Niech żyje blog!” Mnie się to „życie po życiu” podoba. PIRS trafnie nadesłał opowiastkę Stanisława Lema: My, blogowicze, lubimy karmić łabędzie.

    „Alster” – prezydenccy ministrowie to osoby, które w hierarchii Kancelarii Prezydenta traktowani są jak ministrowie w rządzie, otrzymują podobne apanaże etc. Trudno porównywać ich stanowisko z zagranicą, ponieważ np w USA i w republikach prezydenckich Ameryki Łacińskiej prezydent jest szefem rządu, ale ma też swój staff, jego członkowie na stanowiskach poważnie się liczą, w Niemczech rola prezydenta jest mniejsza niż w Polsce itd. Cechą niektórych ministrów prezydenckich w POlsce jest duża gadatliwość ( Kownacki), wojowniczość (Szczygło), lub wątpliwe kompetencje (p. Fotyga, która być może z tego powodu ma podobno zostać ambasadorem przy ONZ). Pozdrawiam!

  92. Panie Danielu,

    Pozwoli pan, ze na „Kinderszenen” jednak sie nie zdecyduje. Tak jak nie decydowalem sie na Dziennik TV za PRLu. Jedno i drugie zatrute. I nawet jesli sie o tym wie, moze zaszkodzic.

    Pozdrawiam

    Kecaj

  93. Do:MA

    Masz problem MA.
    Jest to natrectwo myslowe lub halucynacja.
    Postrzeganie swiata nie zawsze wychodzi nam na zdrowie.
    Zatroskany.

    Slawomirski

  94. absolwent (znów pierwszy – alfabetycznie),
    Czy ja kogoś nazwałem Czerwonym Khmerem? Dla mnie Kmer Blogowy to taka elektroniczna zjawa, którą łatwo doprowadzić do czerwoności, a nie żadne zjawisko społeczne, żeby się nim przejmować. A stawianie Kmerów przed sądem, procesowanie się z nimi jest nietaktem i stratą czasu. Niemniej …

    jasny gwint,
    Pan jednak odstaje od reszty, kojarzy mi się z białym karłem
    ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82y_karze%C5%82 )
    – proszę dokładnie przeczytać i wziąć do siebie.

    Jacobsky,
    Tak też bym to ujął – i wytłuścił, ale obawiałem się zarzutu, że idę na łatwiznę. A ty się nie starasz. Ciągle jesteś przy Smith’ie, a spodziewałem się, że juz kartkujesz Saya, Ricardo albo Walrasa.

    magrud,
    Odpowiem na niektore szczgoly, najpierw wyjdę z fałdów ciotczynej spódnicy. Co też cioteczka dzisiaj jadła na śniadanie w pośpiechu? Średni wzrost produktywności. Czym okrasiła? Strukturalnym bezrobociem (a propos, czy w USA jest dzisiaj 17 lutego 2009 strukturalne bezrobocie?). To są dobre potrawy, proszę cioteczki, ale nie paluchami, bo lizak będzie oblizywał.

    Torlin,
    Sam widzisz, że jestem ugodowy. Gospodarza Passenta kulturę w sensie ścisłym chciałem połączyć z Twoją zdrowotnością i wyszła mi kultura fizyczna.

    Niemniej, jako lewicowiec (bez koloru, a jeśli już to pomarańczowy), oraz neopragmatysta (jak R.Rorty) nie zgadzam się z mieszaniem religii, nawet takiem sympatycznej jak protestancka (N.B. która? Kalwińska, luterska?) z rozwojem społecznym. Ten numer nie przejdzie w XXI wieku. A może duch żydowski jest duchem kapitalizmu – kto tak twierdził (jest absolwent na blogu?, niech odpowie)?

    Generalnie uważam, że te cztery punkty są pewną nadinterpretacją Webera, szczególnie nieustanne powiększanie kapitału (jakiego kapitału, w sensie ścisłym, w czyich rękach, kapitału fiansowego, intelektualnego?). Poza tym nie rozumie dlaczego kapitalizm ma być ascetyczny. Czy najlepszą implementacją tej idei kapitalizmu był ZSRR, albo najlepszym uczniem Webera był Mao? A rzetelność, pracowitość, dotrzymywanie zobowiązań, uczciwość – czy nie są one nadal w 95% cechą współczesnego kapitalizmu? Czy w PRL-u jak go znamy, występowały te cechy w jakimś nadmiarze, powiedzmy powyżej 2/3?

    Redukcja wydatków na własne potrzeby – czy to aby nie prowadzi do kryzysu gospodarczego. Prof. Bauman w wywiadzie naśmiewa się ze współczesnej kultury karty kredytowej i butelki wody w dłoni. Owszem, Ameryka jest zadłużona po uszy i jeszcze zaciąga i wykorzystuje świat – jak opisuje Soros – na szczęście przede wszystkim biednych Chińczyków. A może konfucjonizm jest duchem kapitalizmu?

    Piłkarz za 100 mln to aberracja? Nie dajmy się zwariować. To efekt umasowienia kultury, a igrzyska to też kultura. A ile warta była Marilyn?

    Uwierzcie mi w jedno. Ja nie pochwalam tego co się stało. Nie pochwalam złej polityki monetarnej Greenspana (tani kredyt), ani rozbuchania akcji hipotecznej i budownictwa dla całej amerykańskiej klasy średniej i to w rok po wyjściu ze szkoły średniem. To były najważniejsze przyczyny kryzysu, a nie jakaś tam”spekulacja funduszy emerytalnych”. Po pierwsze jeśli ktoś odziedziczył 1 mln od rodziców i włożył go w hedge fund z dużą ilościa derywatow to to nie jest to fundusz emerytalny, tylko inwestycyjno-spekulacyjny. Podpisuję się pod stwierdzeniem, że spekulacji było z dużo, wiele za dużo. Jak zacząłem czytać o nich czytac, jakież to nowe derywaty i inne spekulacyjne lewatywy wymyślono to, jak już napisałem, włosy mi stanęły dęba, a mam ich jeszcze co nieco. Derywaty nie są złe, ale trzeba je stosować z umiarem, w ramach okreslonych regul i ich obiektywnym wdrozeniu. Bo jak bez umiaru, to następnym lekarstwem będzie spuszczanie krwi. Z artykułem Sorosa zgadzam się w dużym stopniu. Nie wydaje mi się, aby model duński dofinansowania budownictwa mieszkaniowe sprawdził się w USA. Największym problemem będzie przebudowanie struktur handlu światowego i rynków finansowych. Nie mówiąc o nowych regułach bankowości i inwestowania, o odbudowie ZAUFANIA, u zwykłych ludzi, u bankierów. A jak tam w Polsce, pomożecie bankierom …….

  95. Do:Lizak

    Nie czytam panskich chorych wypowiedzi od dawna.
    To moj prywatny wybor.

    Zabieram glos ,bo ignorowanie pana moze sie panu wydac forma akceptacji.
    A ja nie akceptuje rasizmu i siania niezgody miedzy ludzmi.
    Jestem taki dziwak ,co ma alergie na to co nas dzieli i tych co widza tylko to.
    A pan nie jest koherentny i pan zieje nienawiscia na blogu.
    Takie zachowanie to gangsterstwo.
    Robienie z siebie ofiary i szukanie z tego powodu akceptacji to dziecinada.
    Wypominanie grupom etnicznym wspolnie spedzonego czasu jest obrzydliwe.
    Pan jest bez wartosci w srodku.
    Takie nic.
    Wydmuszka.
    Ale jest wyjscie z tej nieprzyjemnej sytuacji.
    Pan tez moze zostac czlowiekiem rozumnym.
    Polecam czytanie poznego Lwa Tolstoja.
    Na razie nie chce miec z panem nic wspolnego.

    Slawomirski

  96. Zimowo-wakacyjne dywagacje na temat akronimow, hasel oraz skrotow imion, nazwisk oraz skrotow myslowych i porozumien, badz nieporozumien z nich wynikajacych…..
    Wpis ten dedykuje LIZAKOWI i jego wielebnym, pluralistyczno nijakim wielbicielkom oraz wielbicielom:

    Jedoczesnie przepraszam ich za to, ze……

    krytykuje tenor pisanek (swieta) Lizaka i Jego Towarzystwa Pomocy Wielkiej,
    moj jezyk jest arbitralny i pelen kolokwialnych predykatow,
    zalecam trudne niepolskie lektury,
    zawieszony w tym miedium unikam jakiejkolwiek dyskusji,
    tresc moich wpisow nie oddala sie od wlasnego podworka,
    czesto mimo dlugosci tresci brak,
    uogolniam czesto mknac bez sukcesow ku Zofii,
    Zofia mnie jednak nie chciala,
    powtarzam „przeczytane” w polskojezycznej zoltej prasie,
    postrzegam problemy w Wwie, NYC, a nie na polskiej prowincji zyjacej zyciem oddalonym od wirtulanego swiata,
    pisze i krytykuje Davos , nie wspominajac o konferencji w Brazylii,
    piszac o Izraelu nie wspominam o Izraelczykach,
    piszac o konflikcie w Izraelu, zapominam o roli Syrii, Jordanii i Iranu,
    nie widze problemu w Indiach, chociaz kaszmir jest mily w dotyku,
    na Sri Lanka spedzam urlop (nawet jesli w marzeniach), a trwajaca od dziesiecioleci wojna na wyspie mnie nie obchodzi,
    w Bangladesz czesto pada i kraj ten nie jest dla mnie nawet tematem okresu urlopowego,
    udaje swiatowego osobnika (wybranego polskiego obywatela z prawdziwego swiata),
    zapominam o naszym europejskim kosmosie i slinie na tym blogu,
    wyciagam krolika z kapelusza jak ostatnio u bylego (p)osla i strasze Polakow Niemcami,
    uwazam slowo pisane za najprawdziwsza prawde, co mi ulatwia wiare w rzekome fakty i daje niejako legitymacje do tej wiary,
    nie patrze pragmatycznie na traktat UE i nie poddaje go probie Sadu Konstytucyjnego, lecz rozdzieram szaty i struny glosowe,
    zajmuje sie kilkoma nieznacznymi figurami stawiajac je przed trybunalem,
    tesknie za mitami podniecam sie naszymi bohaterami (Jaruzelski, Kiszczak, Rakowski, Gierek etc.,
    nie zdaje sobie sprawy z faktu stawania sie poniekad utesknionym i trudnym do znalezienia kielichem,
    prowadze przydlu (pie)gie dysputy z autorami wpisow, ktorzy nigdy i nigdzie nie mogli zostac dziennikarzami, co dotyczy zreszta rowniez Ciebie,
    ocieram sie o retoryke na poziomie Stdium Wojskowego rugujac i rugajac drugich,
    majac zbyt wiele czasu na codzien, dni jednak coraz mniej, uciekam od swojego ja i (u)opieram sie na teoriach spiskowych,
    mowie ONI myslac MY i vice versa,
    broniac herosow PRLu o legitymizuje siebie w czasie zaprzeszlym, a wspomnianych herosow w czasie terazniejszym,
    nie mam swiadomosci o karze i winie, lecz mysle o pamieci,
    obca mi jest pamiec spoleczna, podczas gdy kazda fabryka produkujaca spinacze biurowe tworzy pamiec firmy,
    ocieram sie o pamiec kulturowa i daje wyraz ukrytym resentymentom w stosunku do sasiadow i wspolobywateli,
    nie odrozniam religii od narodowosci,
    pochodzenia od narodowosci,
    moja dialektyka jest skrajnie narodowa,
    zapomnialem o Ludowych Uniwersytetach broniac goraco WUML,
    minimalizuje role czyncow redukujae fokus mojego postrzegania rzeczywistosci do pytania; zaszkodzil(a) komukolwiek, czy tez nie,
    zapominam o legitymizowaniu temporalnegotriumfu minionego porzadku towarzyszy (zd)radzieckich,
    targuje sie o ilosc zniszczonych egzystencji na Bliskim Wschodzie i zapominam o przestepstwach dokonanych na nas samych, na naszych rodzinach, doslownie i w sensie figuratywnym,
    odgrodzony od swiata z czerwona ksizeczka i ksiazeczka walutowa o z paroma dziennikami i tygodnikami w dloni, na plazy na glowie nie zapomnialem o propagandzie sukcesu i czolowym miejscu PRLu w gospodarce, sztuce i kulturze,
    krytykuje slusznie mur w Strefie Gazy i staram sie nie pamietac o szczelnej granicy z bratnim Egiptem,
    nie rozumiem tego konfliktu,
    krytykuje radykalnie myslacych w Izraelu, a zapominam jednoczesnie o fundamentalistach strony przeciwnej,
    nie mysle o politycznych ofiarach po obu stronach,
    dalem sie oglupiac zludzeniem wolnosci i retoryce o najweselszym baraku w „Demoludach”,
    nabieralem sie rozkoszujac sie lektura Polityki, filmami na tzw. Konfrontacjach, lektura starannie wybranych przez cenzorow ksiazek i ogladaniem sztuk teatralnych,
    chetnie spotykalem na swojej drodze politycznych oportunistow i chwale sie tym do dzisiaj,
    nie czytalem Kultury Paryskiej, najlepiej pisanego po polsku miesiecznika,
    nie moge pogodzic sie z faktem niebytu w formie pepka swiata,
    zapomnialem, ze jedno zycie to caly swiat, a jednoczesnie projektuje swoja percepcje tego swiata do jednego polskiego inzyniera, niepotrzebnej ofiary,
    nie zwracam uwagi na szczegoly opisujac inne konflikty,
    czesto ograniczam sie li tylko do apeli, nawolywan i podawania przykladow innych obecnych w sieci,
    ograniczam zrodla mojej wiedzy do prasowki jednego dziennika i tygodnika (po polowie),
    bez zmeczenia powtarzam przeczytane i zaczynam pwoli wierzyc lub zamieniac slowa w fakty uczestniczac w cudzie medialnym,
    mitologizuje siebie samego i swoja historie, bo tak jest „elegancko” dla „niearywistow”,
    narazam sie na smiesznosc,
    krytykujac swiat wlasny mam poczucie wolnosci,
    krytykujac swiat poza Polska staje sie obywatelem Europy, krytykujac USA, staje sie obywatelem swiata,
    wyglodzony medialnie w PRLu lakne i pragne potwierdzenia tychze „faktow”,
    jako dziennikarz nieudacznik pragne zaistniec, chociaz na tym blogu i wypisuje moje bole sliniac sie i pieniac lub pyszac,
    odwoluje sie do glosow fachowcow , krzycze coraz glosniej, zapominajac o ciszy i sile medytacji, ktore maja rowniez charakter leczniczy,
    krytykujac caly swiat potwierdzam swa do niego przynaleznosc i to mnie nic nie kosztuje,
    krytkujac siebie zapomiam jednoczesnie o drugich, o srodowisku,
    jestem mizoginista, antyfeminista oraz rasista o calej gamie kolorow anty,
    przypinam sobie medal leicowca nie bedac w stanie odroznic filozofii marksowskiej (ciagle aktualnej) od marksistowskiej, krytykuje media i ich wlascicieli, zapominajac o ich uodmiotowieniu jako kupujacy i czytajacy, lekam sie kryzysu i etatyzuje co sie da, zapominajac o Marksie uspoleczniajacym,
    zapominam o korodujacej funkcji upanstwowienia wszystkiego w porzadku zaprzeszlym,
    oszukuje siebie samego wierzac, ze moje wymarzone Panstwo nalezalo do kilku facetow o nieciekawej proweniencji, ze konstytucja byla napisana przez drugich i nastepnie przetlumaczona na jezyk polski,
    nie draznia mnie arywisci i zapominam przy tym o dlugim procesie stawania sie i organizowania nowego porzadku, wierze w druga i trzecia droge,
    przepraszam Cie za to, ze
    jestem Polakiem z krwi i kosci,
    nie mam zadnej etykietki, moj szowinizm ograniczam li tylko do sasiadow, nie widzialem swiata oddalonego o wiecj niz 100 km od miejsca zamieszkania, nie wracam do naszych baranow, ze nie wiem skad sie to powiedzenie wzielo, przepraszam Cie za agresje jezykowa na niskim poziomie, przepraszam Cie za moje chamstwo, za kilkaset lat goscinnosci i za stracony przez ten fakt dach nad glowa, moze nawet cala glowe, przepraszam Cie, ze moje antysemityczne eskapady nie sa juz ukryte, przepraszam Cie za moje wszystkie fobie, zazdroszcze Ci powagi i elokwencji, proweniencji Tchibo.
    Przepraszam Cie za powyzsze slowa, przepraszam Cie za ciag dalszy; nastapi po przeczytaniu Twoich wpisow z ostatnich miesiecy; gdy pozwoli mi czas dokonam wypisow Twoich popisow i jesli chociaz przez chwile naruszylem Twoj poziom, to przepraszam pdwojnie. Mimo wsystko wierze, ze Twoja postawa anty wynika z braku i otworow w swiadomosci, a nie jak moglbym rowniez sadzic z zalozenia lub wyrafinowania. Twoja wielbicielka twierdzi, ze bez bazy nie ma… i ma racje.
    Z powazaniem.
    MA

  97. Do Torlina (2009-02-17 o godz. 08:30):
    Ładnie piszesz, tylko co Ci zrobiły instrumenty rynku terminowego? Jeżeli poczytasz sobie historię giełd towarowych to przekonasz się, że opcje czy kontrakty terminowe powstały po to, by chronić się od wahań cen, chociażby pszenicy czy półtusz wołowych, potem doszły metale, kursy walut, nawet cena mrożonego soku pomarańczowego, jak w „Nieoczekiwanej zmianie miejsc”. Jeżeli ktoś jest producentem wyrobu, w którego koszcie produkcji ma duży udział surowiec, którego cena może się znacznie zmieniać w czasie, to stosowanie opcji dla zabezpieczenia transakcji jest jak najbardziej na miejscu. Wyobraź sobie, że jesteś producentem kabli, zawarłeś kontrakt na dostawę kabli za 8 mln euro, więc kupujesz opcje na kupno 1000 t miedzi po 4000 USD/t, opcję na kupno 4 mln USD i opcję na sprzedaż 8 mln euro. Problem zaczyna się wtedy, gdy derywaty odrywają się od produktów bazowych i zaczynają żyć własnym życiem, będąc narzędziem spekulacji. A premier, który określa wysokość kursu, przy której NBP podejmie interwencję, powinien sobie poszukać innej roboty.

  98. Helena,

    kiedy będzziesz chciała być miła wobec mojej osoby , to zwracaj się do mnie per „Dziadzie”.Jestem pewien, że akurat Ty, doskonale odróżniisz „Dziadzie” od „Dziadu”. Mnie to jest zupełnie obojętne, ale, gdybyś chciała „podkręcić ” precyzję przekazu i z „Dziada”wyciągnąć coś więcej niż zwykłe dziadostwo, to się z powyższym zalecam.

    Pozdrawiam,Dziad

    Kadett,

    Naszło! Obeszło! Poszło! Wspólnym wysiłkiem wypicujemy Dziada na „małego Cezara”.

    Pozdrawiam,Dziad

  99. Jacobsky! Stary Druhu!
    Ja się właściwie z Tobą zgadzam. Też uważam, że „Kapitał” Marksa powinien zostać odczytany na nowo, należałoby powtórzyć głośno jego tezy o wartości pieniądza, cenie towaru itd. Zupełnie czymś innym są jego poglądy społeczne, ale kiedy sobie człowiek przypomni, że pisał to w trakcie „Ziemi Obiecanej”, to trochę nie można mu się dziwić. To, co zrobił z niego Stalin i pseudokomunizm, jest po prostu świństwem. Marks nie może być obciążany faktami i opiniami, które zaistniały 50 lat po jego śmierci.
    Yevaud!
    Ależ oczywiście, że masz rację. Bo to dotyczy protestantów, a nie katolików. I dlatego Twoja teza „Redukcja wydatków na własne potrzeby – a jak chcesz to wprowadzić? Zadekretować? Wygłaszać kazania?
    Przepraszam, jeśli wygląda na to, że drwię” jest prawdziwa w takim kraju jak Polska, Włochy czy Francja, a zawsze będzie nieprawdziwa w Norwegii, Finlandii czy w purytańskiej części Stanów Zjednoczonych. I tu jest zawarta odpowiedź dla Jasnego Gwinta. Myśli Webera w USA niszczą imigranci, a szczególnie Meksykanie. Od razu mówię, tu nie ma żadnego rasizmu, to jest sprawa religii.

  100. . Moim zadaniem jest przekuć ten balon, pisze magrud a ja mam wątpliwości… No bo miecze na lemiesze – było, myśl w czyn – też było ale w co też można przekuć balon?
    Chyba ogłoszę konkurs na złotą myśl. Albo skrzydlatą.

  101. Ach, ach, ach, Telegraphic Observer,

    propozycja lektur uzupelniajacych ? Czemu nie ? Ale chwili, kiedy z luksusowej i olbrzymiej rezydencji obowiazujacego modelu ekonomicznego tynk sie sypie i gruz, czyz nie lepiej wrocic do fundamentow (znowu mowa o nudziarzu Adamie) ?

    Pozdrawiam.

  102. Oto, co dostalem w dzisiejszej poczcie:

    > > Może mi – humaniście – ktoś wytłumaczyć, o co chodzi z tymi opcjami?

    > > Cały czas teraz o tym trąbią.

    > >

    > Jak dla mnie, to jest tak: posadzili gosci z gola dupa do gry w pokera.

    > Drobne na zetony w kredycie, w zastaw brali nie krzeslo ale mozliwe do

    > ugrania pieniadze. Przegrales- musisz oddac to, czego nie wygrales.

    > Oczywiscie, to jest spore uproszczenie. Kto mial sile i odwage wstac od

    > stolu zanim passa sie odwrocila- wyszedl z salonu z kasa. Ale takich

    > hazardzistow nigdy nie bylo wielu.

    > Pytanie brzmi: Kto rozdawal karty, i czy nie byly znaczone.

    >

    > Faktem jest, ze najglosniej koszule dra teraz pazerni przegrani

    > hazardzisci, z drugiej strony krupier rozpacza ze wpuscil do kasyna

    > golodupcow i ma strate, bo nie ma jak sciagnac z nich tego czego nigdy

    > nie mieli. Podatniku ratuj kasyno. Ot- tak to widze, ale ja sie nie znam.

    >

    > Zwalniani z pracy ludzie sa w tym wszystkim jak dzieci alkoholika- placa

    > za nalogi tatusia. Mniej jedza, bo wodka zdrozala.

    >

    > Sheridan Bouquet

  103. Syjonistyczne napaści

    Mój oponent niczego innego nie potrafi robić aniżeli żonglować swoim antysemityzmem jako panaceum na wszystkie swoje nieudolności związane z brakiem merytorycznej kontrargumentacji. Ten poziom inteligencji jest adekwatny do pułapu butów gumowych ze sterczącymi z nich wiechciami słomy. Ten okres siermiężnej Polski już dawno minął a niektórzy nieustannie pozostają przy nim.

    Kiedy o Żydach nie mówi się jest źle , a kiedy się wspomina o ich nieprawościach jest jeszcze gorzej. A jest to przecież taki sam naród jak polski. Przecież przez wieki współżyły te nacje ze sobą ,a dzisiaj brzydkie polish jokes serwują nam w antypolskich żydowsko-amerykańskich daniach. Gdy z Polaka robi się pijaka, brudasa i lenia jest wszystko korekt w obrazie narodu wybranego wobec narodu będącego Mesjaszem narodów jak powiadał poeta.

    Teraz więc wreszcie zrozumiałem, że nie może być dwóch narodów namaszczonych, stąd te antypolskie hucpy, wybryki i ataki dyskredytujące nasz naród. I nie szkodzi, że w warstwie merytorycznej antypolskie pomawiania są głupawe, bo pozbawione argumentacji. Ważne, że uruchamiane przez ogromny kapitał amerykańsko-żydowski propagandowe mechanizmy grossowymi łapkami robią z nas bandytów ,oprawców i morderców.

    To, że żydowski kapitał szwajcarski był umoczony w hitlerowskie mordowanie i grabienie Żydów, ani słowa. To, że amerykańscy Żydzi doskonale wiedzieli o żydowskim holokauście w Europie i palcem nie kiwnęli przeciw temu zjawisku, również nie chce się pamiętać, jest wielce zastanawiającym.

    Problem żydowski doskonale rysuje ostatnio ponownie w tv emitowany film Kawalerowicza „Austeria”.Jest również znakomity obraz „Skrzypek na dachu” z muzyką Bocka, słowami Harnicka i librettem Steina. Mamy wspaniałe nazwiska kultury polskiej i żydowskiej, które na trwale wpisały się w historię Polski i Polaków. Jednym z nich jest chociażby przewspaniały i dystansujący się od konfliktów Daniel Passent.

    Dlaczego więc, do ciężkiej cholery, nie potrafimy lub nie chcemy korzystać z tej bogatej i dobrej krynicy wspólnego dorobku. Dlaczego nie przytaczamy przykładów Żydów, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w tworzeniu obrazu współczesnej Polski? Dlaczego dotknięcie słowa Holocaust czy „koszerny”bez żadnych podtekstów rodzi wręcz histerię żydowską?

    Przecież wśród tych milionów Żydów, które zginęły w Auschwitz-Birkenau,były miliony Żydów-Polaków,obywateli polskiego państwa. Zatem ta tragedia jest wspólną. I nawet cień przesłanek licytowania się tymi kwestiami winien budzić odruch niesmaku i oporu. Natomiast 40 Żydów, którzy zginęli w pogromie kieleckim w stalinowskiej Polsce,zdominowanej przez płk Światło i żydowski aparat wykonawczy, chociażby w osobie ś.p.Pani Wolińskiej nie daje żadnych podstaw do pomawiania o antysemityzm, kiedy w tym okresie zginęły tysiące obywateli polskiej narodowości. Bowiem równie dobrze, przy pewnej dozie podobnego myślenia, można by obciążać ówczesnych Żydów o antypolonizm.

    Powstaje także pytanie dlaczego na terenach Polski pod rosyjską okupacją nie było tzw. antysemityzmu. Natomiast jaskrawo dawał on o sobie znać na polskich terenach poddanych okupacji hitlerowskiej. Wąsko partykularne widzenie tych problemów jest świadomym i celowym działaniem pewnych elit politycznych starających się ugrać swój brudny interes własną krwawą kartą.

    Nie Polska rozpętała drugą Wojnę Światową lecz była jej ofiarą. Nie Polska mordowała Żydów, lecz uczynili to hitlerowcy. A za lokalizację hitlerowskich katowni nie możemy ponosić odpowiedzialności. Także sposób jurysdykcji mieniem po zamordowanym Żydach należał do okupacyjnych władz niemieckich. I stawianie sprawy w ten sposób, że Polacy czekali na wymordowanie Żydów celem przejęcia ich mienia jest oczywistą nieprawdą i nadużyciem mogącymi się zrodzić tylko w mentalności merkantylno-żydowskiej małych ludzików oddanych bezgranicznie własności prywatnej.

    Polacy szli na front i stawiali na szali obrony Ojczyzny najwyższe wartości. W jednakowy sposób oddawali swoje życie za wolność Polaków i Żydów. Nie dostrzeganie tych faktów świadczy o wyjątkowej małostkowości i syjonistycznych niechęciach wobec Polski, która dała im to co naonczas mogła zaproponować.

    Fakt, że na polskich uczelniach przed wojną miały miejsce przypadki bicia żydowskich studentów nie oznacza jednakże, że można te pojedyncze smutne i godne potępienia zdarzenia rozciągać na całą polską populację. Po objęciu władzy przez powojenną lewicę polskie uczelnie zapełniły się żydowskimi studentami.

    Po zdarzeniach marcowych okazało się w jak znaczącym zakresie Uniwersytet Warszawski był zdominowany przez żydowski żywioł. Chcę w ten sposób jedynie podkreślić, że nacjonalizmy i swary religijne są niczym innym jak głównie instrumentem walki politycznej. Walki politycznej określonych sił politycznych, których zainteresowaniem i celem jest poszerzanie własnej strefy wpływów. One to w okresie marca jako część reprezentanci polskiej władzy odcięły się od polskiego interesu narodowego stając po stronie izraelskiej agresji wobec Egiptu. Nie zgadzając się z ówczesnym status quo postawiły się poza marginesem polskiego społeczeństwa. W rezultacie same lub zmuszone, musiały opuścić Polskę na gorzką emigrację, skąd zza wielkiej kałuży obdarzają nas swoim jadem.

    Każdy jest kowalem swego losu. Ja personalnie nie mam absolutnie nic wspólnego z ich pokrętnymi ścieżkami życiowymi. Mnie nikt, nigdy nie wyrzucał z mojej Ojczyzny, ani ja też nie próbowałem jej opuścić. Staram się rozumieć jej ograniczenia i możliwości. Staram się także pojąć upowszechnianie nieznanego mi święta Chanuki przez Prezydenta RP i awizowany przez Prof.Wolniewicza problem judaizacji Polski.

    Nie chcę dać się zwariować ewentualnym ekstremistom, ale nie chcę się także znaleźć w sytuacji idioty popełniającego grzech zaniechania. Proszę także nie posądzać mnie o nacjonalizmy, kiedy ja byłem internacjonalistą w okresie gdy większość syjonistów lub ich sympatyków na tej platformie, biegało boso za orkiestrą i bez pampersów.

    Dzięki temu internacjonalizmowi nie mogę się przekręcić na kosmopolityzm pewnych grup politycznych, których interesuje wyłącznie szmal i ich Ojczyzną jest ten kraj, w którym mogą bez ograniczeń kombinować. Jest rzeczą znamienną, że wszystkich myślących inaczej pomawiają ich maluczcy reprezentanci o posiadanie choroby psychicznej. To załatwia i dyskredytuje oponenta bez konieczności dysponowania faktograficznym materiałem. Ot takie małe goebbelsiki propagandy wiadomego autoramentu, będące instrumentami w łapach rekinów polityki globalnego wymiaru.

    Ich ulubionym zabiegiem jest rzucanie kalumnii w rodzaju:”Wszystkie zdania w tym wpisie sa falszywe (niezgodne z faktami).” Ich wielkość polemiczna polega na tym, że oni nie muszą zadawać sobie trudu przeprowadzenia dowodu prawdy. U nich załatwia się to na wiarę. Towarzyszą temu zwykle pełne niefrasobliwości dziewczynki mówiące: ”z ust mi to, Dziadu, wyjales.” Całe szczęście, że tylko to Dziad mógł wyjąć. Takie to dziadowskie zainteresowania, takaż klasa i metody jej upowszechniania. Mam nadzieję, że nie może to mieć nic wspólnego ze współczesnością i nowoczesnością, z polskiego punktu widzenia.

    Niekiedy wręcz nasuwa się refleksja , że operowanie językiem polskim nie jest dowodem na polskość, bowiem o niej świadczy zarówno język jak i terytorium oraz cały bagaż historii i tradycji. Stąd też ci zubożali Polacy powinni zachowywać swego rodzaju wstrzemięźliwość. I nie przymusicie nas posiadanymi bombami jądrowymi, taserami i bankami do własnego, być może pięknego dla was modelu życia, ale dla nas mimo wszystko ułomnego. Tak się już składa , że ja pokochałem swoją Zośkę i nie zastąpi jej żadna Sarah.

    A flirtu na boku nie będę uprawiał ze względów etycznych, acz jest ona piękną i powabną kobietą. Zresztą nigdy skłonności pana Clintona nie objawiałem. Znam i hołduję bardziej cywilizowanym metodom integracji i fraternizacji.
    _________________
    Manus manum lavat

  104. Teresa Stachurska, 18.39. Dzięki za bardzo wartościowy link. Pozdrawiam.

  105. Do Olka51! Witaj!
    Właściwie sam sobie odpowiedziałeś. Mnie tak samo jak T.O. stanęły wszystkie włosy na głowie, jak zaproponowano mi zabawę w milion dolarów na wzrost lub spadek jena. Tylko że ja nie musiałem mieć tego miliona, pokrywałbym tylko różnicę. I to jest chore. Ja jak wiesz jestem po SGPiSie i co nieco liznąłem ekonomii i świetnie wiem, że idea była cudowna. Tylko że cudowne idee się wykrzywiają. Masz przykład SKOKów, idea piękna, finansowa spółdzielnia sąsiedzka pomocy wzajemnej. No i co? No i co ma zrobić taki biedny Bratkowski?

  106. Brawo Ma ( 18.16) !!!
    Poleciałeś prawie takim „monologiem wewnętrznym i strumieniem świadomości”, jak Molly w „Ulissesie” Joyca !

    A tu pospolitość skrzeczy !

    Właśnie dowiedziałem się od ekonomistów popierających Tuska i jedynie słuszny neoliberalizm, że właściwie NIC NIE MOZEMY ZROBIĆ, I NIE WARTO, BO SPEKULANCI I TAK JAK BEDĄ CHCIELI TO ZŁOTÓWKĘ ROZWALĄ !

    No to po jaką cholerę nam NBP, rząd, minister finansów,premier, parlament, senat, Rada Polityki Pienieżnej, Komisja Nadzoru Finansowego, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Witold Orłowski, Ryszard Petru i Marek Zuber itd, etc ????.

    Ile by się dało zaoszczędzić, jak by od jutra wręczyc im wszystkim wypowiedzenia ( bez odpraw !!!!!!)

    Znacie oczywiście sposób, w który małe pieski przewracają się na grzbiet , rozkładają łapki, odsłaniaja brzuszek i całkowicie się poddają ?

    Może tak powinna wyglądać nasza polityka gospodarcza na najbliższe pieć lat ?

  107. @Lizak 02-16 g. 18:23

    Czy nazwiska Kuzma Minin i Dymitr Pozarski cos Panu mowia?
    Okupacja Moskwy przez polskie wojska w 1611r.

    A moze zna Pan nazwisko: Michal Kutuzow?
    Kleska Wielkiej Armii Napoleona I.

  108. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Trolin – 17. 02 g 8:12 – pisze
    „Jak słyszę, że piosenkarka za nagraną jedną płytę kupuje sobie średniowieczne zamczysko z 80 ha parku – dostaję furii.”

    Sympatyczny Blogowiczu, zacznij po prostu spiewac i bardzo Cie prosze nie warcz na Pana szczerzac zeby. Domyslam sie, ze lapiesz za rewolwer jak widzisz ile mozna zarobic robiac w (K/k) kulturze? Excuse me, czy ow solistka z 80 h przybudowka nazywa sie B. Madoff? Jezeli nie to zejdz z jej drogi zazdrosny koltunie.

  109. Torlinie:
    Już tyle padło głosów, choćby Jackobsky’ego, którym jestem bliski, że trudno mi coś dodać. Niemniej ten wczorajszy Twój komentarz chodzi mi po głowie.

    Otóż rzeczywiście poza ‚pociotkami rewolucji’ nikt nie krytykuje kapitalizmu w takim sensie, w jakim o nim piszesz. Natomiast krytykuje się pewien model, który nie widzi środka a jedynie dwie skrajności — gospodarkę w pełni państwową i gospodarkę w pełni rynkową, zupełnie pozbawioną wpływu państwa (nie tylko interwencji, ale także maksymalnie pozbawioną ograniczeń prawnych).

    Myślę, że większości dyskutantów chodzi o dobry kompromis. Po latach zaangażowania państwa w gospodarce (właściwie do lat 80-tych, także w gospodarkach, które pozostawały kapitalistyczne) zaczęto od tego ochodzić w kierunku deregulacji i urynkowienia właściwie wszystkich dziedzin życia. Myślę, że po niemal 30 latach można próbować ocenić, jakie to przyniosło wyniki — a są one niejednoznaczne. (Co poniekąd sam zauważasz krytykując instrumenty pochodne, czy dochody gwiazd showbiznesu.)

    Moim skromnym zdaniem nie ma jednego idealnego systemu gospodarczego — jesteśmy skazani na ciągłe kompromisy między oczekiwaniami i ciągłe poszukiwania. Także dlatego, że nie obywa się to bez udziału czynników technologicznych. I dlatego strzegłbym się ideologów. Już raczej wolę rozwiązania Franklina D. Roosevelta — „Jeśli ta metoda nie przyniesie skutku, spróbujemy innej”.

    Co do derywatów — mają one swój sens, ale zostały nadużyte. Ich likwidację uznałbym za wylewanie dziecka z kąpielą, ale poszukiwanie sposobów na ograniczenie — widziałbym bardzo chętnie.

    Co do etyki protestanckiej (jako tezy Webera) — wciąż czytam, że z jednej strony się podważa jej znaczenie, z drugiej zaś — wskazuje, że jest ona już martwa.

  110. Torlinie (2009-02-17 o godz. 22:29), ja na szczęście uodporniłem się na urok derywatów tracąc trochę pieniędzy na warrantach akcyjnych BRE Banku, bo wydawało mi się, że posiadanie warrantów na kilkaset akcji to to samo co fizyczne posiadanie tych akcji. Warrant wygasł i mialem kilkaset złotych w plecy, za to w chwilę potem papier bazowy poszedł ostro w górę, bo nastąpiła fuzja kablowni (miałem warranty na Kable BFK, jezeli pamiętasz taką spólkę). Z kolei moja ulubiona maklerka opowiadala mi, że gdy w lecie dodradzała klientom zakup obligacji NBP, ci traktowali ją jak kogoś, kto chce ich obrabować z pieniędzy, bo akurat był w sprzedaży produkt oparty na pochodnej od cen ropy, który w ciągu poprzedniego roku dał prawie 100% zysku i ten szedł jak woda, mimo że nawet dla mnie, starego spekulanta jego konstrukcja nie była zbyt zrozumiała. A bańki spekulacyjne pękają jakiś czas potem, gdy chciwość bierze górę nad strachem i giełdy mkną jak oszalałe na północ. Pozdrowienia.

  111. Dziadzie, jesli wolisz taka forme wolacza, to oczywoscie, by all means, tak sie bede do Ciebie zwracala, Choc „coz w nazwie? Roza pod kazda inna rownie by pachniala” jak mowila bohaterka w Romeo i Julii. 😆 😆 😆

  112. Anca 19.06
    Bardzo Cię proszę nie rżnij głupa !
    Z całego kontekstu działalności magrud na tym blogu i z wielu jej konkretnych postów, wynika że jej zdanie „przekuć ten balon”, jest prostą literówką . Chodzi o „PRZEKŁUĆ BALON !”
    Jak chcesz komuś dokopać, to rób to z klasą !
    No i teraz prędzej czy później doczekasz się, że ktoś dopilnuje twoich literówek, interpunkcji i gramatyki !
    I będzie ci łyso, oj będzie.

  113. absolwent pisze:

    2009-02-17 o godz. 22:40

    Niestety, to ze nikt nic nie wie, bylo wiadome od poczatku kryzysu, obecnie juz chyba recesji. Zyczyna sie jednak od prob minimalizowania lub wykluczania ryzyka, a nie od spekulowania na temat kryzysu, bo wtedy jest za pozno na cokolwiek. Tak to juz jest, wysmiewane na tym blogu USA chyba sobie poradza, duze kraje europejskie rowniez, a Polska? Na pocieszenie; inne rzady krajow sasiedzkich rowniez szukaja recept.
    PS
    Dwa okrety podwodne zderzyly sie, bo mialy tak doskonala aparature uniemozliwiajaca wzajemne wykrywanie.

  114. Lizak pisze:

    2009-02-17 o godz. 20:44
    Syjonistyczne napaści

    Pan nie pokochal Zoski, bo Zofia, to madrosc. Pan prawdopodobnie nie wie, o czym mowi. Ostatni wpis (2009-02-17 o godz. 20:44) zupelnie nie na temat. Znaczaca jest jednak opinia o UW:

    Po zdarzeniach marcowych okazało się w jak znaczącym zakresie Uniwersytet Warszawski był zdominowany przez żydowski żywioł. Chcę w ten sposób jedynie podkreślić, że nacjonalizmy i swary religijne są niczym innym jak głównie instrumentem walki politycznej. Walki politycznej określonych sił politycznych, których zainteresowaniem i celem jest poszerzanie własnej strefy wpływów. One to w okresie marca jako część reprezentanci polskiej władzy odcięły się od polskiego interesu narodowego stając po stronie izraelskiej agresji wobec Egiptu.

    Przykro mi, lecz na to nie ma lekarstw, na obecny kryzys i recesje rowniez nie.

    MA
    PS
    „Poniesiony” emocjami otworzyl sie Pan, a nalezaloby poprosic kolezanki wielbicielki o korekte, chociaz nie wiem, czy moglobyloby w czymkolwiek pomoc.

  115. Slawomirski pisze:

    2009-02-17 o godz. 17:55

    Dolaczam sie do Pana.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Dziekuje za ten wpis, bo takie jednoznaczne postawy nie sa widoczne w zyciu codziennym,a swiat coraz mniej.

  116. @Jacobsky
    Zacznijmy może od elementarza (step No 1):
    http://www.waluty.com.pl/resources/Attachment/2006/10_26/file970.pdf

    Pozdrawiam

  117. Slawomirski pisze:

    2009-02-17 o godz. 17:19

    Dziekuje za wyrazy troski; irytuja mnie jednak wszelkie postawy „anty” i pewnie to jest zrodlem calego zamieszanie (pomieszania). Ty jednak nie masz z tym nic wspolnego i szczerze tak mysle. Manko blogowej komunikacji polega na tym, ze slowa odlepiaja sie czasem od mysli, gdy interlokutora nie widac.
    Z powazaniem.
    MA

  118. Do wszystkich, a LIZAKA szczegolnie, ktorzy nie rozumieja co to znaczy FILOZOFIA; kochac Zofie, czyli kochac madrosc, Szanowny Panie ww. Na szczescie filozofia uogolnia wszystkie nauki szczeglowe, te o milosci rowniez.
    Z powazaniem.
    MA

  119. at Absolwent: a na jakiej to uczelni uczy sie erystyki zalecajac stosowanie takich figur retorycznych jak „nie rznij glupa!” – w Toruniu czy w Kijowie?

  120. Sławomirski:
    Przekazuję Panu zapis z seansu okultystycznego, na którym udało się nawiązać kontakt z duchem feldmarszałka von Hindenburga, któremu przekazaliśmy Pańskie uwagi na temat antysemityzmu. Zdaje się, że marszałek pomylił Pana z kimś innym, ale przesłanie wydaje się być aktualne.
    Herr Sławomirski:!
    Pańskie obrzydzenie do antysemityzmu jest w pełni uzasadnione. Przypisywanie złych cech określonej narodowości świadczy o ograniczeniu umysłowym, jeśli nie o paranoi. Mam jednak wrażenie, że zwolennicy Adolfa Hitlera otrzymawszy już władzę zrezygnują wkrótce z tej formy walki politycznej. Jestem przekonany, że prześladowania Żydów niedługo ustaną.
    Nie podzielam też Pańskich obaw o zagrożeniach dla demokracji. To tylko słowa. Podpisałem zarządzenie „O ochronie narodu i państwa” z przekonaniem, że zawieszenie praw obywatelskich jest tylko czasowe. W okresie kryzysu potrzebujemy silnej władzy dla dobra narodu.
    Paul von Hindenburg, 18 luty 1933 r.

  121. Absolwencie!
    Możesz się wydzierać na Tuska, rozstawiać po kątach swoich nieprzyjaciół politycznych, ale faktów nie zmienisz. Waluty wschodnio- i środkowoeuropejskie są obiektem ataku spekulantów. Tak silnych, że o wiele mocniejsze państwa nie dawały sobie rady. Przypomnij sobie funta po ataku. Z Wiki: „Czarna Środa (także Biała Środa) – wydarzenia 16 września 1992 r. w Wielkiej Brytanii, kiedy rząd konserwatystów zmuszony został do wycofania funta szterlinga z mechanizmu ERM (ang. European Exchange Rate Mechanism). Nastąpiło to w wyniku ataku spekulacyjnego dokonanego przez George’a Sorosa, który zarobił na tych transakcjach około 1 mld USD. W 1997 r. brytyjskie ministerstwo skarbu określiło straty na 3,4 mld funtów. Straty handlowe w sierpniu i wrześniu zostały oszacowane na 800 mln funtów, jednak ich suma wzrosła, ponieważ podatnik brytyjski mógł zyskać na dewaluacji funta. Ustalenia w tej kwestii pokazały, że gdyby rząd zgromadził 24 mld funtów rezerw w walutach obcych, a kurs funta spadł do tej samej wartości co w wyniku działań spekulantów, to skarb Zjednoczonego Królestwa zyskałby na tym 2,4 mld funtów szterlingów. Dokumenty ukazują jednocześnie, że poświęcając 27 mld rezerw na „ratowanie funta” osiągnięto stratę w kwocie 3,4 mld funtów”.
    Po tym, co wiem, to poprzednio zaatakowano won południowokoreański, bat tajski i ringgit malezyjski. Pamiętasz, co było z rublem? Po tym, co piszą w fachowej prasie polski złoty miał zostać zaatakowany już poprzednio, ale jednemu z dużych graczy puściły nerwy i pozostał na 4,60 zł. za euro. Wielcy gracze grają na spadek polskiej waluty i muszą zrealizować swoje zyski, chociażbyśmy nie wiem jak protestowali. Jak je zrealizują, to zaczną grać na zwyżkę polskiej waluty.
    Nie wypisuj takich rzeczy o ludziach i urzędach czy instytucjach, bo oni nie są winni. Soros już w 2004 roku w Warszawie mówił, że złotówka jest idealną walutą do ataku. Ci przez Ciebie wymienieni nie są niczemu winni.
    Ten atak trzeba po prostu przeczekać jak grypę. Robienie cokolwiek przy pieniądzu to jak branie antybiotyku na grypę – nic nie pomaga. Jeszcze antybiotyk można potraktować osłonowo i identycznie w gospodarce można zrobić na wzór Millera – dawać konkretne pieniądze dla zakładów, np. produkujące uzbrojenie.
    Zupełnie inną sprawą jest ta sprzedaż euro przez Tuska, i tak musi to zrobić, i tak – z jednej strony zarobi (dostanie dużo złotówek), z drugiej może troszeczkę pomoże.

  122. kadett,

    dzieki za link.

    I skonczmy ma kronice najnowszych wypadkow ekonominczych. Wyemitowane wczoraj przez amerykanska PBS, dzis juz do obejzenia w sieci (za to nalezy cenic amerykanska telewizje publiczna), plus interesujacy website wokol tematyki poruszonej w audycji. Jej tytul: Meltdown. Czyli taki ekonomiczny Czernobyl, tyle ze skutki sa globalne.

    http://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/meltdown/

    Pozdrawiam

    PS. Tekst o opcjach wkleilem dlatego, zeby byl zabawny. Z pewnoscia ten tekst oddaje tylko jakas czesc prawdy, jak kazda parabola.

  123. Helena,

    „dziad ” /z małej litery/- to najogólnie mówiąć pozycja społeczna/. Do takiej persony zwracamy się per „dziadu”
    „Dziad”/z dużej litery/ to naza własna jak np. Fred. Brad ,Ed itp. Do takiej osoby powinno się zwracać per „Dziadzie”/ „Fredzie”. „Bradzie” czy „Edzie”…/.
    Ulic oczywiście blokował nie będę, bo robienie ze mnie „dfziada” też ma swoje dobre strony.

    Pozdrawiam,Dziad

  124. ANCA:

    „Chyba ogłoszę konkurs na złotą myśl. Albo skrzydlatą.”

    a może (skoro balon) na „nadętą”? Pasowało by niektórym 😉

    pozdrawiam

  125. Pękła bańka mydlana liberalnych iluzji

    Każda gospodarka rynkowa charakteryzuje się cyklicznym sposobem produkcji. Na przestrzeni XX wieku mieliśmy do czynienia przynajmniej ze dwudziestoma kryzysami gospodarczymi.

    Szczególnym przypadkiem był Wielki Kryzys lat 1929-33.W jego trakcie kursy akcji straciły 85% wartości wyjściowej. Produkcja przemysłowa USA spadła o 30%.A liczba bezrobotnych osiągnęła wielkość 13 milionów,w Anglii przekroczyła 4 miliony, a w Niemczech 6 milionów. Sytuacja ta sprzyjała dojściu Hitlera do władzy i wywołaniu II Wojny Światowej.

    Specyfiką Wielkiego Kryzysu był jego bezprecedensowy rozmiar,skala ludzkich dramatów objawiających się samobójstwami i wręcz ludożerstwem na Wschodzie Europy oraz ogromny zakres konsekwencji politycznych wyrażających się zmianami geopolitycznymi świata.
    Celem pokonania upadku produkcji przemysłowej i zlikwidowania ogromnego bezrobocia rozwinięte kraje musiały dokonać przeglądu obowiązujących kanonów wolnego rynku.
    Wyrażało się to m.in.:
    -dokonaniem dewaluacji waluty, głównie dominującego wówczas funta szterlinga,
    -ograniczeniem swobody handlu,
    -ostre rozszerzenie ekonomicznej roli roli państwa przede wszystkim drogą infrastrukturalnych robót społecznych,
    -pójściem na rozbuchanie deficytu budżetowego,zwiększenie długu państwa i przyspieszeniu inflacji,
    -stworzeniu rozgałęzionego systemu emerytur i socjalnego zabezpieczenia w przypadkach chorób i nieszczęśliwych wypadków,
    -skrócono roboczy tydzień,
    -zwiększono prawa związków zawodowych.

    Teoretyczne uzasadnienie dla tej strategii likwidacji kryzysu opracował Keyness a praktycznie wdrożył ją w życie Rooswelt. Ten nowy kurs trwał do początków lat siedemdziesiątych. W efekcie wydawało się, że Zachód wstąpił na drogę społecznego dobrobytu. W ten sposób tempo wzrostu rozwoju przemysłu osiągnęło roczne wielkości w przedziale4-6%. Zanotowano wyraźny wzrost PKB i czterokrotny przyrost siły nabywczej konsumentów. Natomiast bezrobocie ustabilizowało się na poziomie 3-4% pełniąc funkcje dyscyplinującą.

    Jednakże u schyłku XX wielu, w warunkach ostrych skoków cenowych na nośniki energii w 1973 roku wystąpił paliwowy szok. Został on spowodowany embargiem krajów arabskich nałożonym na ropę i produkty ropopochodne. Sytuację tę pogorszyła w 1979 roku rewolucja w Iranie. Doprowadziło to do oczywistego spadku produkcji w krajach rozwiniętych. W takim stanie rzeczy teoria Keynessa straciła swoją adekwatność i siłę sprawczą, stając coraz mniej efektywnym instrumentem.

    W efekcie doszła do głosu „konserwatywna rewolucja” inspirowana i uzasadniana przez Miltona Friedmana, ducha „czikagowskiej szkoły”. Jej praktycznym wdrażaniem zajęła się Margaret Thatcher i Ronald Reagan. Właśnie ich neoliberalne credo legło u podstaw waszyngtońskiego consensusu i programu działań wiodących instytucji;Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.

    Istota ich programu i działań praktycznych były proste. Sprowadzały się one do prywatyzacji sektora państwowego. Odrzucały one regulacyjną rolę państwa i socjalne zabezpieczenia społeczne. Brzemię podatkowe zmniejszano do minimum. Priorytetami tej polityki głoszącej konieczność walki z inflacją i zwiększaniem zysku prywatnych przedsiębiorstw stało się przekonanie, że te firmy będą zdolne wygenerować inwestycje i nowe miejsca pracy.

    Konsekwencją tego paradygmatu stała się daleko idąca globalizacja produkcji i handlu oraz usprawnieniem i zwiększeniem potoków finansowych. Pozwoliło to w latach 1995 -2007 podwoić wielkość światowego produktu a międzynarodowy handel doprowadzić do wartości 133%.

    Tym niemniej wybór Prezydenta Obamy wiąże się z dążeniem szerokich rzesz obywateli USA do zmiany polityki tego kraju i świata.
    Jednakże polityka starego neoliberalizmu przyniosła nie tylko ewidentne korzyści dla USA i Wielkiej Brytanii ale także dla wielu gigantów trzeciego świata w tym:Chin,Brazylii,Indii i Rosji. Wskutek przypływu środków finansowych z postindustrialnych krajów, skuszonych tanią siłą roboczą i licznymi zasobami dóbr naturalnych,udało się tam wyprowadzić ze skrajnej nędzy około pól miliarda mieszkańców.

    Nikt jednak nie jest w stanie głośno powiedzieć ilu mieszkańców globu ziemskiego równolegle wpędzono na margines życia społecznego i ludzkiego upodlenia. Jest faktem bezspornym, że wskutek polityki neoliberalnej przesunięto ogromne fundusze z Zachodu na Wschód. Są to jednak, z zasady, krótkoterminowe i wysoko oprocentowane fundusze spekulacyjne, obliczone na szybki i wysoki zysk oraz natychmiastowe wyprowadzanie go do krajów właścicielskich.

    Załamywanie się tego systemu w krajach rozwiniętych powoduje wycofywanie placówek bankowych z krajów finansowo i politycznie podporządkowanych, co prowadzi do niszczenia gospodarczego krwioobiegu zasilania i wymywania struktur państwowych i społecznych. Przykładem niech będzie Ukraina, gdzie na Majdanie tak się wszyscy ekscytowali łącznie z polskimi Prezydentami. Kiedy jednak system finansowy się załamał nikt Ukrainy nie wspiera. Dzisiaj odwołano tam Dyrektora Banku Centralnego i Minister Finansów poszedł w odstawkę. A Ukraina znalazła się na skraju finansowej przepaści zapętlona między walką o samostijność i niewypłacalnością. W tej sytuacji upokorzona Rosja niepokornością Ukrainy zażąda wysokiego rachunku, nie wykluczone, że łącznie z powrotem Krymu pod sztandary Federacji Rosyjskiej.

    Specjaliści w przedmiocie przewidują ,że Ukraina będzie pierwszą kostką w kapitalistycznej układance klocków lego, która pociągnie za sobą nowe kraje członkowskie UE, łącznie z Polską. Poza obietnicami pomarańczy nikt nic nie da temu 46 milionowemu narodowi, który będzie musiał zapłacić słoną cenę za życie innych ponad stan.

    Czy jest to moralne i sprawiedliwe odpowiedzcie sobie państwo sami.

    Nas również zwodzono i oszukiwano, że do nas kryzys nie dotrze.
    Widać liczono na siły nadprzyrodzone elit, doprowadzonych przez KK do władzy.
    Dzisiaj sztucznie nadmuchana złotówka leci już na łeb i szyję. Jak tak dalej pójdzie to z walizką pieniędzy będziemy biegać na rynek po kurczaka, o ile jeszcze jakikolwiek rynek się uchowa poza spekulacyjnym.

    W tym stanie rzeczy dla wszystkich jest ogromnym zaskoczeniem obecny światowy kryzys mogący przynieść niespodziewane i bolesne weryfikacje dla kapitału, którego zmienną moc będziemy mieli okazję poznać, by stwierdzić, że towar jest wartością a pieniądz zaledwie jego ułomnym i nieadekwatnym surogatem.

    Obecnie występujący kryzys wyjaśnia się niefrasobliwością banków lub ich szlachetnością udzielania kredytów hipotecznych ludziom nie mającym zdolności płatniczej. Czyli amerykańskie biedaki-komuchy nabrały pieniędzy a teraz nie chcą spłacać. Dlatego należy wziąć ich z innej strony za uzdę i zabrać im przewidywane 2,5 biliona dolarów i przekazać je okradzionym bankom. Tylko,że od tych manipulacji tak czy inaczej towaru rynkowego nie przybędzie,aby przywrócić równowagę rynkową. Natomiast niewątpliwie przybędzie pieniędzy, które pogłębią tę nierównowagę. Stąd program amerykańskiego pompowania banków pieniędzmi podatnika niczego nie zmienia. Bowiem nie ma zasadniczego znaczenia lokalizacja pieniędzy na rynku, kiedy wiadomo, że jest ich za dużo i każdy stara się od nich uciekać. Dlatego Wall Street na tego rodzaju koncepcje reaguje dalszymi spadkami na giełdzie. Te tzw.niebezpieczne kredyty stanowiły zaledwie 14% całej ich masy i nie można wykluczyć jakiejś ich roli w uruchomieniu tego domina, amerykańskiego zadłużenia i życia na kredyt wobec innych. Nie mniej ja upatruję jako główną przyczynę tego horrendalnego kryzysu, upiorne zbrojenia militarne USA.USA ładuje ogromne środki w wojny gwiezdne i i ziemskie. W rozwój nowych broni, technik i i technologii militarnych pozwalających zachować im dominację wobec pozostałych potencjalnych wrogów i państw hultajskich,czyli tych,które patrzą im na łapy. Na nielegalnym handlu bronią USA robią kokosowy interes, jednak nie na tyle opłacalny by zrekompensować sobie poniesione nakłady. Okazuje się ,że wymuszony przez USA wyścig zbrojeń nie tylko doprowadził do upadku ZSRR,ale także spowodował zadławienie się głównego architekta i realizatora tej polityki międzynarodowego awanturnictwa. Pompowanie ogromnych pieniędzy w sektor militarny bez równoważnego kierowania towarów na rynek konsumentów indywidualnych musi doprowadzić do krachu ekonomicznego. Nie ma silnych. Jest to tylko kwestia czasu.

    Powstały kryzys rodzi trudne pytania o odpowiedzialność za jego powstanie. Wraz z przybieraniem cech międzynarodowego kryzysu coraz częściej międzynarodowa opinia obarcza nim USA twierdząc nie bezzasadnie, że USA więcej konsumowały aniżeli wytwarzały produkcji. USA zaś głównie atakuje Chiny swego głównego dostawcę i kredytodawcę,o sztuczne zaniżanie kursu juana,co prowadzi do ucieczki amerykańskich korporacji na tani rynek chiński i rujnowania rynku amerykańskiego. Jak więc widać Chiny Ludowe wzięły na smycz Burżuazyjne USA.

    W kwietniu br ma się odbyć w Londynie spotkanie liderów 20 najbogatszych krajów świata ,by spróbować znaleźć odpowiedzi na bieżące problemy sypiącego się globalnego rynku neoliberalnego oraz znaleźć wizje rozwiązywania groźnych pomruków nadchodzących konfliktów demograficznych,surowcowych i klimatycznych.

    Dzisiaj coraz częściej zaczyna się już mówić o potrzebie zmiany obowiązujących dogmatów. Muszą one iść w kierunku ograniczenia modelu żywiołowej konsumpcji i nierozumnego spożycia. Należy połączyć metodę przedsiębiorczości z odpowiedzialnością kapitału przed społeczeństwem.
    Aktualnie stoimy przed potrzebą powrotu do fundamentalnych wartości takich jak sprawiedliwość, humanizm i autentyczna wolność dla wszystkich.

    Jak więc widzimy upadający neoliberalizm stara się obiecywać bardzo dużo by jak najwięcej uchować dla siebie z sypiącego się imperium. Liberałowie wychodzą teraz z tezą, że problem nie leży w tym by być za lub przeciw kapitalizmowi, lecz by rynek i kapitał znalazły się na właściwych sobie miejscach.
    Ciekawe jak długo jeszcze będą czarować i zwodzić, i czy ów społeczny rynek da im się ponownie omamić?
    _________________
    Manus manum lavat

  126. Jacobsky,
    Niby rozumiesz, a jednak …
    Z domu, a jest on ogromny, i ma pozlacane klamkami i niesprawne urzadzenia alarmowe (9/11) ciagle cos sie sypie. Dom jest w ciaglym remoncie, teraz wchodzi w faze gruntownej przebudowy. Panta rei, ze sie tak wyraze.

    Aby zrozumiec lepiej, trzeba znac te wszystkie szkoly, pojac na czym polega ewolucja pogladow. Mam wrazenie, ze ekonomia wyszla z okresu niemowlectwa, kreuje sie na potege, nie zawsze najlepiej. Ale to nie znaczy, ze conajmniej polowa, moze 95% sie udaje. Indie i Chiny sa przykladem. Zaadoptowaly model sprawdzony i wydedukowany gdzie indziej i zastosowaly u siebie. Maja problemy z tym wzrostem? …. itd, mam wrazenie, ze reszte lekcji znasz na pamiec, chcialem cie tylko nakierowac …
    😉 😉 😉 🙂 T.O.

  127. Dziadzie

    Tu gdzie mieszkam (Bruksela) prawie nigdy nie ma śniegu. Za to jest 9 miesięcy jesieni, 3 miesiące zimy a reszta to lato i lato… O_O Chwilowo samoloty nisko nie lataja a bylo tak ze nad Bruksela jeszcze nie dawno piora lecialy 😉 ze o krzeslach nie wspomne.

    Zaczyna mi blog wygladac jak u Kargula i Pawlaka, jedni po jednej stronie plotu a drudzy po drugiej – coraz wyrazniej. „Nowiuśkie koszuli!” „Czyś ty zglupial stary, gdzie ja teraz takie garnki dostane?!”

    I tym troszke surrealistyczym akcentem koncze, pozdrawiam 🙂

    PS.: Sheridaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaan! 😀

  128. Wniosek koncowy magrud jest prawdziwy:
    Dlatego, jak mniemam, każde z nas i tak pozostanie przy swoim.

    Moznaby na tym poprzestac, ale skoro mamy chwile czasu – zapytamy, sprawdzimy z czego ona to wywiodla, co znaczy DLATEGO, wychodzi mi, ze braku u mnie checi do przekuwania balona.

    Lepsza metafora prowadzenia polityki gospodarzczej, porownywania wariantow, w koncu stosowania inzynierii spolecznej jest zabawa z ludzikami i klockami na dywanie – taki maly Nutcracker. Oto tym ludzikom zredystrybuujemy, opodatkujemy ich po czubek glowy, uczynimy wolnymi i szczesliwymi. A tym pozwole sie kisic z ograniczona rentownoscia inwestycji gieldowych. I za 50 lat, znaczy sie po obiedzie, zobaczymy kto na tym wyjdzie. Wszystko na dywanie w stolowym pokoju.

    A tym czasem za 50 lat bedzie nie tylko po obiedzie, ale i po ptokach, jak mowia w Galicji. Za 50 lat zgodnie nie tylko z Keynesem, ale z podstawowym prawem demografii (co roku wszyscy jestesmy o rok starsi, itd) ja bede wlasnie dead, Tot, zmarly. I podobnie reszta powojennego wyzu, z malutkimi wyjatkami. To za 15-20 lat, w roku 2028, caly wyz bedzie po tamtej stronie granicy zwanej – przejscie na emeryture. Teraz podatki stanowia powiedzmy 50% sredniego dochodu, wliczajac VAT, GST, PST (w zaleznosci od miejsca ich aplikowania), z tego skladka emerytalna stanowi obecnie 5% (ciagle powiedzmy), wiec jak zapotrzebowanie planu emerytalnego w systemie PAY-AS-YOU-GO zwiekszy sie 8-krotnie, jak twierdzi demografia, to opodatkowanie wyniesie 85%. A skad wezma sie pieniadze na wzrost wydatkow na sluzbe zdrowia? Jesli automatyzacj i informatyzacja ma temu wszystkiemu podolac – oczywiscie wzrost produktywnosci, w duzym stopniu nakrecaony sytuacja demograficzna bedzie jeszcze szybszy – to juz teraz trzeba inwestowac w nia krocie. Skad wziac te pieniadze? Albo z inwestycji prywatnych, albo ze zwiekszonych podatkow – oczywiscie nikt nie wybierze drugiego, bo dlaczego panstwo ma inwestowac w te galezie, skoro wiadomo, ze ma dwie lewe rece (znow Galicja) w tej sprawie. Wiec jak naklonic ludzi do oszczedzania, zmusic ich aby sie stali sie uczestnikami gry kapitalistycznej, aby stali sie Weberystami, sami oszczedzali, odkladali konsumpcje na czasy emerytury, kazdy w ramach swojej ekonomicznej wolnosci, aby pracowali dluzej do wieku 68-70 lat. Ano nalezy ich postraszyc, ze beda zyli dlugo, do wieku 90-95 lata (powiedzmy), ale w nedzy, bo system emerytur wczesniej zbankrutuje, ale nie za 40-50 lat, lecz juz teraz w roku 2025. I nie sa to strachy na Lachy, chyba ze jest sie ciota rewolucji. Ta niczego sie nie boi, wsiadzie na miotle i sprokuruje nam kolejna zabawe w klocki i ludziki, rozdystrybuuje, przek(l)uje i … balon pekl.
    Pozdrawiam

  129. Do Torlina (2009-02-18 o godz. 11:47):
    Na przełomie lat 90 i 2000 spekuła zrobiła sobie krótką sprzedaż również na złotym – najpierw kurs USD poszybował do 4,70, żeby w ciągu roku spaść do 4 zlotych. Uwzględniając że w tym czasie te złote, uzyskane ze sprzedaży walut były ulokowane w naszych papierach skarbowych, łaczna stopa zysku przekraczała 30% p.a. Teraz od pewnego czasu widzę powtórkę, pytanie tylko, jakie założyli sobie poziomy oporu i wsparcia dla złotego?

  130. PIRS pisze:

    2009-02-18 o godz. 11:34

    Mily Panie,
    przepraszam, ze sie wtracam. Tu nie chodzi explicite o zle cechy. Troche sie Panu pomieszalo. Chodzi po prostu o uogolnianie jakichkolwiek cech, czy przywar jak Pan woli i projektowanie ich na caly narod. Po krotkim zastanowieniu sie dojdzie Pan do tego samego wniosku, ze jest to li tylko projekcja daleka od rzeczywistosci; bo uogolnienie; Niemcy sa pracowici nie pokrywa sie z rzeczywistoscia, zakladajac, ze nie wszyscy Niemcy sa tacy sami. Sprawa sie komplikuje, gdy mowimy np. Zydzi sa solidarni lub Niemcy lubia porzadek (wojskowy?). Oba stwierdzenia sa nieprawdziwe. Gdy jednak z podobnych stwierdzen; Zydzi sa solidarni i pomagaja sobie wychodzi imput pejoratywny, to narazamy siebie i drugich na krytyke. Takie proste. Krotko mowiac, nie ma sensu przypisywac jakichkolwiek cech calym narodom. Bo nie ma obecnie narodu homogenego, chyba ze w lizakowym postrzeganiu swiata.
    Z powazaniem.
    MA

  131. Krzysztof Czuma – antysemickie wypowiedzi

    Prawą ręką Andrzeja Czumy jest jego syn Krzysztof Czuma. A oto parę jego wypowiedzi w dyskusjach internetowych

    http://groups.google.com/group/soc.culture.polish/msg/e478cbda4e0e5aa2?hl=en&dmode=source
    “On Sun, 30 Aug 1998, Wieslaw Kochanski wrote:
    > Widzi Pan Czuma niekomunistyczni Polacy zarzneli paru Zydow…
    Jak sie strzela do komunistow, to trudno nie trafic w Panskiego rodaka.”

    http://groups.google.com/group/soc.culture.polish/msg/4ba637e25028f5c9?hl=en&dmode=source
    “Kumpel dzwoni pewnego dnia i mowi – przyjezdzaj, to sie
    zabawimy. Przyjezdzam wieczorkiem. Okazalo sie, ze udalo sie zdobyc liste
    telefonow i nazwisk kilkunastu bandytow komunistycznych (zwanych przez
    p.Sharona: “partyzantami zydowskimi”). Wszystko ubolki z zakrawionymi
    lapami. Zamiast wisiec biora co miesiac tlusta emeryture z naszych
    podatkow. Na drodze demokratycznej procedury (przez aklamacje)
    postanowilismy przystapic do dekomunizacji.
    (Nazwisk nie pamietam, wiec podaje zmyslone.) Jeden z zebranych W. dzwoni
    do bandziora mieszkajacego dosc blisko.
    R: Halo.
    W: Dobry wieczor. Czy zastalem pana Rozencwajga?
    R: (chwila milczenia) Tu nikt taki nie mieszka. (Gosc obecnie nosi inne
    nazwisko.)
    W: Jak to nie mieszka? To gdzie mieszka?
    R: (chwila milczenia) A z jakiej instytucji Pan dzwoni?
    W: Z Narodowych Sil Zbrojnych. Przygotuj sie Rozencwajg, bo dzisiaj
    przychodzimy po ciebie.
    R: Ty, taki a owaki…. itd. (trzask sluchawki)
    Niech Pan sobie wyobrazi, nie minelo pol godziny, jak przyjezdza karetka
    pod kamienice tow.Rozencwajga. Wydawaloby sie twardy gosc, znosil meznie
    jeki torturowanych faszystow, a zdenerwowal sie dowcipem telefonicznym i
    musieli mu elektrokardiogramy i inne tam robic. Niestety, pozostali
    bandyci mieszkali daleko i efektu dekomunizacji nie znamy.”

    http://groups.google.com/group/soc.culture.polish/msg/af4c4fe18a2b9589?hl=en&dmode=source
    “> Narod wybral ponownie. Kto nie akceptuje, powinien chyba szukac innego
    > narodu ? 🙂
    Te niejasne przepisiki poparlo jakies 20% uprawnionych do glosowania.
    Tyle glosow, to IMHO mozna w RP skompletowac z mniejszosci narodowych. Jak
    sie do tego doda osobnikow wynarodowionych, to nawet sie dziwie, ze tak
    malo.
    Jedno co mnie dziwi, to fakt, ze ludnosc tubylcza jakos slabo dba o swoje
    interesa.”

  132. Torlin,

    Czyli najpierw zmusic Polakow do przejscia na protestantyzm, a potem mozna wprowadzac kapitalizm – ustroj szczesliwosci?
    Bez przejscia na protestantyzm Polska nigdy sie nie rozwinie?

  133. absolwent – 10;09 – zaskoczyłeś mnie zupełnie! ;(
    Miałam cię za bardziej błyskotliwego, ale się omyliłam i to bardzo.
    Teraz będę zaznaczała, kiedy piszę żartem. 🙂
    NELA

  134. @Jacobsky,
    Pana wklejka nie tylko, że ekonomiczna, to jeszcze humanistyczna i zabawowa. A stąd niedaleko już… do kultury, o którą zabiega i wspiera DP. Inaczej mówiąc – po linii i na bazie.

    Pozdrawiam
    PS. Meltdown poczytam wieczorową (obiadową) porą. Dziękuję.
    W rewanżu proszę o rozwiązanie zagadki – kto tu dziś pomylił „prace społeczne” z „robotami publicznymi”?

  135. Czy teoria marksowska jest dzisiaj jeszcze aktualna?

    Zastanawiam sie w jakim stopniu strukturalisci mieli wplyw na opisywanie rzeczywistosci w ostatnich piedziesieciu latach. Czy sfera symboliczna (jezyk i dyskurs) umozliwiaja nam opisywanie wspolczesnych koncepcji systemow spolecznych? Jesli zalozymy, ze teoria komunikacyjna prowadzi do zrozumienia, a w efekcje finalnym do porozumienia, to jezyk odgrywa w tego rodzaju poszukiwaniach , niebagatelna role. Zauwazajac jednoczesnie, ze robotnicy jako warstwa spoleczna juz nie istnieja lub nie maja wiekszego znaczenia w dialogu spolecznym, musimy sie zastanowic nad innymi srodkami definiujacymi postep i zmiany. Zdaje sobie sprawe, ze niektorym trudno jest pogodzic sie ze zmiana paradygmatu polegajacego dotychczas na dychotomicznym podziale tego, co spoleczne i tego, co staje sie uwlaszczonym podmiotem. Ramy analizy spolecznej przesuwaja sie w kierunku nowej herarchii swiata spolecznego. Spoleczenstwo staje sie obywatelskie na wielu poziomach przestrzenii, na ktorych kultura, polityka, ekonomia oraz wszelkie inne orientacje d’autrui, rownorzednie rywalizuja ze soba w panstwie prawa o przejecie hegemoni w swoich dazeniach emancypacyjnych. Kazdy z ww czynikow dazy do determinowania ksztaltu calosci. Podmioty polityczne staja sie przez to mniej sztywne i moga sie formulowac w roznych konfiguracjach spolecznych. Problem polega na tym, ze marksizm po obu stronach Laby stal sie nieczytelny dla kazdej ze stron. Rok 68 w Europie Zachodniej wyzwolil mysl uniwersytecka z ww dychotmicznego podzialu. Rok 89 w Europie Wschodniej odkurzyl mysl uniersytecka i wyzwolil ja z ideologi, ktora jako jedyna uzurpowala sobie prawo do prawdy. Marksowska wizja determinacji historycznej ukazujaca stosunki produkcji jako glowna sile majaca wplyw na nasze dzieje nie odpowiada aktualnym warunkom. Pracobiorcy (kiedys klasa robotnicza) nie sa w stanie jednoczyc na dluzej wszystkie sily postepowe w postepowym spoleczenstwie. Dlatego jestemy konfrontowani z koniecznoscia nowej definicji podmiotu historycznego, ktory formuje sie na roznych poziomach spoleczenstwa. Zacieranie sie roznicy miedzy baza, a nadbudowa czyni etyke postmarksowska bardziej humanistyczna i oddalona od pozytywizmu. Taka forma opisu rzeczywistosci wyklucza intelektualistow jako przewodnikow klasy robotniczej wraz z partia, wyznaczajacych kierunek spolecznych aktow. W praktyce jednak okazalo sie, ze oblicze elit bylo nie tylkoszare, lecz autorytarne, wykluczajace jakkolwiek krytyke i do konca zapatrzone w siebie.Byla to niejako lustrzana „krytyka” dziejow. Dlatego tez, nie wykluczajac refleksji teoretycznej odwolujacej sie do marksizmu, mozemy unikajac uzywania sily, dopasowywac wspolczesna sytuacje do modelu Marksa poprzez szukanie rozwiazan konstytutyjnych, tworzenie spolecznenstwa obywatelskiego w demokratycznych ramach, w atmosferze otwarcia oraz pluralizmu rownowazacego odradzajace sie teorie liberalne, czy tez konserwatywne. Po Paryskiej Wiosnie 68 stalo sie jasne, ze ani marskizm radziecki, ani partie komunistyczne na zachodzie Europy nie sa w stanie wywolac emancypacji spolecznej. Jak sie okazalo, komunizm zachodni cechowala calkowita inercja w obliczu rewolty studenckiej, a radziecki okazal sie w latach nastepnych calkowicie niereformowalny. Klasa robotnicza stracila w 68 roku calkowicie swoj potencjal rewolucyjny, a zmiany dokonywaly sie nie w fabrykach, lecz na ulicy (APO w Niemczech) lub nowch „salonach”. Tak powstaly aktywnie dzialajace po dzien dzisiejszy ruchy feministyczne, ruch ekologiczny i inne (multikulturalnosc przy zanikaniu nacjonalizmow etc.). Dzis nadeszla pora powrotu refleksji marksowskich bez uciekania sie do dzialan rewolucyjnych, wystarczy „parler-ment”. I tak nie chodzi o wywlaszczenie bankow bez wyplacenia wlascicielom odszkodowan, lecz o czesciowe, jesli konieczne upanstwowienie tychze. Udzialu panstwa (obywateli-podatnikow) przy minimalizowaniu ryzyka i przy jednoczesniej partycypacji w zyskach. Czesciowe upanstwowienie (nie wywlaszczenie) galezi przemyslu majacych wplyw na poziom stanu zatrudnienia etc.. Jako ze politykow i teoretykow nie spotyka sie na ulicy, zapraszam do debaty i biblioteki, bo lektura o post marskistach jest naprawde ciekawsza niz biadolenie wielbicielek, czy tez krytyczenie sie Key Thinkersa tego blogu (oczywiscie nie mam na mysli Pana Passenta, ktoremu zycze wszystkiego dobrego). Tak naprawde chodzilo Marskowi o uspolecznienie wlasnosci, a nie wywlaszczenie obywateli. Z pewnosci anie chodzilo mu o utozsamianie religii z narodowoscia, obywatelstwa z pochodzeniem.
    Przepisane (reasumowane) w lutym 2009.
    MA

  136. NeferNefer,

    Tu gdzie ja mieszkam/Trójmiasto/ od kilkunastu lat jest takmsamo ak u Was, tylko dzięki Bogu przyjeżdżają do nas turyści z takich regionów Polski, któży jak sobie powiedzą, że jest lato to jest i koniec! Na nas tubylców, którzy narzekają na aurę, patrzą złowrogo, bo nie po to przecież zapłacili za wywczasy, żeby im ktoś dwa tygodnie letniego odpoczynku zmarnował. Więc my tubylcy w letnich miesiącach robimy najczęściej słodkie dziubki, i tak jak rasowi Japończycy , mówimy tylko to, co oni chcą usłyszeć. A kiedy do Opery Leśnej w Sopocie sprowadzili Whitneyową Houstonową, to się zrobiło na scenie foliowy ekran i włączyło wielkie dmuchawy, to terż miała jak w lecie.
    Tak samo est z blogowymi Kargulami i Pawlakami . Jeśli będziemy robić dziubka i medytować po japońsku, to będzie jak w przytulisku.

    Pozdrawiam,Dziad

  137. MA pisze:

    Proponuje przyznanie LIZAKOWI nagrody “Pawiego piora” za popisy w stylu retro. Ponizszy jest przykladem brudnego rasizmu.
    MA

    Niemniej nie wolno pozwalać na brutalne traktowanie Polaków przez niemieckie służby specjalne, które takie traktowanie mają zakodowane w swojej historycznej mentalności.

  138. MA:
    Ależ oczywiście ma Pan rację. Ale nie pomieszało mi się. Wymieniłem złe cechy tylko dlatego, że pan Lizak przypisuje przy każdej okazji takie cechy Żydom. To chyba typowe dla lizaków 🙂

  139. @MA
    Jeden z moich profesorów w sprawie: Czy Marks jest passe?
    http://www.geocities.com/arch_lbc/1304czy.htm

  140. MA. Z Twoich ostatnich wpisów, także tych wydłużonych udało mi sie zapamietać jedną tylko konkluzję, że cytuję „jesteś dziennikarzem, nieudacznikiem” W tym niestety muszę Ci przyznać rację. Dotychczas unikałem czytania Twoich licznych wpisów, gdyż traktowałem je jako ujadanie złośliwego ratlerka szarpiącego nogawki przechodniów. Tym, że jesteś nieudacznikiem dziennikarskim nie musisz się zamartwiać, bo większość tej zepsutej sitwy ma się jeszcze gorzej, nazywają ich często hienami medialnymi. Dla higieny psychicznej czytam aktualnie prozę Tadeusza Różewicza. To taki wielki nasz poeta. O dziennikarzach miał od dawna wyrobione własne zdanie twierdząc, że „plują śliną wściekłego psa”.
    Widzisz jak pieknie poeta powiedział. O do „lizaka” dzieli Cię kika długości, więc szkoda wysiłku. Pozdrawiam

  141. Ma,

    Wszystko co piszesz na temat „teotii marksowskiej dzisiaj”, to wzorcowe akademickie debatowanie, które nie ma , w zakresie znanych racji , szans na zbudowanie czegoś intelektualnie spójnego , a co najważniejsze aktualnego na jutro.
    Jak zapewne doskonale wiesz w kształtowaniu się systemów organizacji społecznych uczestniczy tyle czynników. Wiele tych najważniejszych , które zaczynają zdarzać się od Teraz za sekundę, często o znaczeniu podstawowym, stanowi niewiadome, których nie sposób okrteślić , ani obliczyć. Jeśli zapytasz mnie w tym momencie co mam na myśli, odpowiem bez wahania, że Wszystko, i jestem pewien, że się z tym zgodzisz, bo to truizm. Wszystkie skończone, zapisane, przedebatowane, zbadane naukowo Idee, mają taką przywrę, że są w dużym stopniu mirażami. Uczciwie byłoby umieć odnosić się do nich ww zakresach aktualnie pożytecznych/ich wdrożenie/. Doskonale byłoby, gdyby równocześnie potrafiło się utrzymać w metodzie opisującej wszystkie czynniki tworzące aktualny wariant organizacji społecznej, ze wszystkimi zmiennymi czasowymi, ale to ,ze względuó aie wymieniłem wcześniej/nieznane przyszłe składowe gry socjologicznej/ a także marność naszych mózgów, które potafią panować nad pojedyńczą strużką myśli, upstrzoną lepiej lub gorzej trafionymi skojarzeniami wokół tej strużki. Zupełnie inna bajka w naszym ludzkim życiu rozpocznie się wtedy, kiedy stworzymy sztuczną inteligencję, która będzie ogarniała WSZYSTKO w każdym , najmniejszym przedziale czasowym. Jak nasz gatunek się w tym odnajdzie , nikt tego nie wie. Skromnie Ci powiem , że nawet ja tego w pełni nie ogarniam.

    Pozdrawiam, Dziad

  142. Torlin 16.07
    Piszesz że nalezy przeczekać !
    Torlin czy ty zdajesz sobie sprawe z tego co ty piszesz ????
    To znaczy że paru facetow z JPMorgan, Citigroup i Unicredito rządzi w tym kraju !!!! A Tusk, Rostowski i Balcerowicz to są i były marionetki !

    I jak bedą chcieli, to zrobią to po raz drugi i trzeci !

    Wszystko mi jedno czy to Soros, Buffet czy Walton spekulują na złotowce. Państwo ktorego walutą spokojnie, bez żadnych konsekwencji ,manipulują spekulanci, NIE JEST SUWERENNE !! i nie jest BEZPIECZNE !.
    Gdzie jest ABW ?
    Miejsce tych facetów jest w pudle, albo pod tym mostem gdzie sie obwiesił ten bankier z Banco Ambrosiano i Loży P2.
    Mnie tam nie zależy na uznaniu „rynków finansowych” i „społeczności miedzynarodowej”. Juz dawno posłałbym do tych banków i do pałacyków gdzie mieszkaja ich „nasi” prezesi „kominiarzy”. Dlaczego tych cwaniaczków nie potraktowano jak Dohnala ?
    UOKIK codziennie w telewizji ostrzega że zmowa cenowa producentów jest ciezkim przestępstwem !
    Czy Banków to nie dotyczy ?
    Czy Banki mają immunitet ?
    Myśle że gdyby chłopcy się znaleźli w Białołece, a jeszcze lepiej w Płocku, w celi ze stara recydywą, podali by natychmiast pełną dokumentacje, kiedy i jak zaczeła się zmowa walutowa, oraz numery wszystkich kont w Szwajcarii które można skonfiskować !
    A skoro można było znacjonalizowac Banki w USA, to chyba mozna taki sam numer zrobić w Polsce ! Kto nam zabroni, kiedy pokażemy dokumentacje ?

  143. Ma 16.45
    Chociaz jestem raczej zwolennikiem Keynesa i Galbraitha, sądze że masz wiele racji. Myslę też, ze powinieneś się zainteresowac LMD, Krytyką Polityczną, Dziś i Przeglądem Socjalistycznym. Jest tam sporo tekstów skłaniających do przemyśleń.
    Pozdrowienia

  144. Ma,

    przepraszam, ale z rozpędu uniknąłem ważnego zdania łącznika. Oto ono :
    Wszystkie dysputy o DZISIAJ, z natury rzeczy/nasza relacja z CZASEM/ są ciągłym mówieniem i JUTRZE.

    Pozdraqwiam Dziad

  145. Telegraphic Observer,

    Ty tez z pewnoscia wszystkiego nie rozumiesz lub rozumiesz nie do konca, co zdaja sie uwidaczniac niektore repliki na Twoje wpisy, a wiec… ?

    Nobody is perfect.

    Natomiast piszesz o klamkach w odniesieniu do domu, ktory przypomina raczej dom bez klamek….

    Indie i Chiny sa przykladem. Byc moze dla Ciebie. Ja bym chcial zobaczyc te kraje za pare lat, kiedy zaczna placic prawdziwa cene za te slupki i wskazniki wzrostu: cene ekologiczna, a moze i spoleczna.

    Poki co Ty i Twoja doktryna macie racje. I obys ja mial dalej TO (a ja zebym sie mylil), zwlaszcza w odniesieniu do duetu Chiny -Indie. Duetu nie zawsze zgodnego w brzeminiu i we wzajemnych intencjach.

    Pozdrawiam.

  146. Dziadzie,

    Ech Trojmiasto… mieszkalam tam od konca 1995 do marca 2003 i musialam wrocic w rodzinne strony bo nie stac mnie bylo dluzej na wynajmowanie za moja marna pensyjke. Bylo to 7 lat chudych (no 7,5) ale poznalam najlepszych przyjaciol i gdyby nie calkowita bieda z nedza nigdy bym nie wyjechala (dopoki byla tylko bieda z nedza to siedzialam). Trojmiasto to moje miejsce na ziemi. Teraz jestem na wygnaniu i nie moge wrocic na stale ale przynajmniej nie zyje w czasach Latarnika bo i Bruksela o rzut beretem. Prawde mowisz, dac Ci wodki, ostatnia sroga zime w 3miescie pamietam 1996 jak przysypalo w listopadzie 95 tak puscilo w kwietniu 96, brrr! Teraz mi brakuje sniegu, patrzcie Panstwo… jak to autobusem w tamta zime z Obluza na Redlowo 1,5 godziny jechalam z pracy do domu…
    Mam wielki sentyment do Gdyni i Sopotu a w Gdansku niestety bylo mi najchudziej i najgorzej… ale za to tam mieszkaja moi najlepsi przyjaciele. Ekhm, zapytam po cichu czy na turystow dalej mowi sie „stonka”?
    A ksiazki kapitana Borchardta pewnie znasz? U nas w domu sie mowi cytatami z jego ksiazek. I tak dalej bym mogla, no rozpisalam sie jak na mnie i tak za dlugo.

    Ide podumac o starych czasach…

    pozdrawiam serdecznie

  147. Do:PIRS

    Moje grono znajomych jest szerokie.
    Etnicznie i kulturowo obejmuje caly swiat.
    Laczy nas wspolne biologiczne pochodzenie.
    Oraz internet.

    Slawomirski

  148. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA – 18.02 g 16:45 – pisze:

    „Jak sie okazalo, komunizm zachodni cechowala calkowita inercja w obliczu rewolty studenckiej, a radziecki okazal sie w latach nastepnych calkowicie niereformowalny. Klasa robotnicza stracila w 68 roku calkowicie swoj potencjal rewolucyjny, a zmiany dokonywaly sie nie w fabrykach, lecz na ulicy (APO w Niemczech) lub nowch „salonach”. Tak powstaly aktywnie dzialajace po dzien dzisiejszy ruchy feministyczne, ruch ekologiczny i inne”

    ( Klasa robotnicza stracila w 68 roku calkowicie swoj potencjal rewolucyjny ) A kiedy go posiadala?

    Szanowny Blogowiczu piszesz przepisujac bzdury w ktore zaczynasz sam wierzyc. Jak to sie organizuje + zalatwia prosze spytac Jay Levenstona lub Thomas W. Brandela. Dla ulatwienia, to sa ci Panowie ktorzy po II WS prowadzili mi. J.P. Satre & Co ktorym Blogowicz sie tak „umiejetnie” i zgrabnie – od czasu do czasu – podpiera. Feee

  149. Nie widzę powodu dla gloryfikowania bandyckich przejawów nordyckiej rasy jak chciałby to Ma, podobnie i rzecz dotyczy bandytów z obrębu rasy semickiej.
    Skłonności Pana MA skłaniają do zastanowienia się nad wartościami prezentowanymi przez niego.
    Pewnie jest to rodzaj ukrytych wartości, niczym pod kapturami ku-klux-klanu.
    Też mi się znalazł reprezentant najwyższej białej rasy zza wiadomego bajora.
    Specjalista, znawca i autorytet od wszelakiej maści nacjonalizmów.
    W tym głównie od tępienia „polskiego” rozbuchanego nacjonalizmu.
    Proszę przyjrzeć się belce we własnym oku i zastanowić się nad swoim antypolonizmem.
    Jakoś nigdy od pana nie usłyszalem , że jest pan polskim patriotą i kocha polską ojczyznę.
    A opluwanie własnego kraju poprzez wydźwiganie innych i dołowanie własnego kraju jest wyjątkowo smutne i godne potępienia.
    Gdybym miał brać przykład z pańskiej klasyki to powinienem także próbować ogłosić sugestię nagrody dla pana w postaci „Główki czosnku” i „Rolki papieru toaletowego”.
    Niech pan nie zatraca zdrowego rozsądku w swej walce o interesy narodów wybranych.
    Lepiej gdyby się pan zajął potępianiem przestępczej dzialalności tych narodów wobec ludzkości.
    Ale pan woli ,poprzez milczenie, utożsamiać się z oprychami.
    Pański to wybór i przejaw swoistej klasy z marginesu.
    Reasumując, dobry to dowcip, kiedy zagraniczny łobuz stara się pouczać przyzwoitego człowieka i Polaka, ponieważ za takiego mam zaszczyt się uważać.
    A pan swoje preferencje może kierować na coś, co się nazywa odchyleniem pod normy.
    Proszę jednak nie oczekiwac, że ja to będę robił pospołu z panem.
    Ja pozostaję ze swoją miłością, a pan winien zabrać się za pranie swoich skarpetek.
    Pana radosne odkrywanie we mnie przejawów antysemityzmu wyraźnie definiuje jego nieuzasadnione syjonistyczne urazy i fobie wobec Polski i Polaków.
    Oto i skandaliczne przejawy ochlokracji kiedy męty wypływają na wierzch.

  150. Lizak, 8:09: Jakiż piękny przejaw prymitywnego, brudnego, nienawistnego języka – wyzwiska i stek bzdur. Może ty – towarzyszu Lizak – miłośniku Stalina, który nota bene wymordował całkiem sporo Polaków – i jesteś Polakiem, ale z językiem polskim masz ogromne problemy. Przeczytałeś już Lizaczku podstawowe lektury, których nieznajomość wielokrotnie udowodniłeś, a na które próbowałeś się nieudolnie powoływać? Zapewne nie. Weź się może lepiej do nauki, na nią podobno nigdy nie jest za późno.

  151. Lizak pisze:

    2009-02-19 o godz. 08:09

    Komisja zlozona z bylych pracownikow Studium Wojskowego postanowila Odebrac Panu LIZAKOWI nagrode Pawiego Piora. Powodem byl brak atramentu. Pozostaje wiec dalsze puszenie (pawienie) sie.
    MA
    PS
    Prawdopodobnie jestesmy sasiadami i nie dzieli nas zadna woda, lecz brak frekwencji na wykladach w UL (Uniwersytecie Ludowym). Zaluje, ze ich w Polsce juz nie ma, u sasiadow sie jednak utrzymaly.

  152. 1956

    Pański język jest nader egzaltowany,w bulwarowym stylu .
    Czyżby miał pan coś wspólnego z przedsiębiorstwem oczyszczania miasta?

css.php