Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

18.02.2009
środa

Precz z paktem miłości

18 lutego 2009, środa,

„Precz z paktem Tusk – Kaczyński!”, „Precz z POPiSem!” – tyle chciałoby się powiedzieć w odpowiedzi na pomysł prezydenta, który uważa, że Polsce potrzebny jest pakt. Ta idea to dalszy ciąg oferty PiS-u : pokój – nie wojna, dialog, rywalizacja, dobre rady jak wyjść z kryzysu, polityka miłości. Kto chce – niech wierzy. Dobrze by było, gdyby gałązka oliwna w ręku braci Kaczyńskich była autentyczna, ale trudno jest uwierzyć, że najlepszy – zdaniem prezydenta – premier IV RP, z najlepszym – zdaniem prezydenta – rządem od 1989 roku, będzie paktował z najgorszym Tuskiem i jego najgorszym gabinetem, co do którego bracia Kaczyńscy nie ukrywali swojej wrogości. Oczywiście, teraz, w obliczu kryzysu, trzeba przejść ponad podziałami, ale…

Nawet, gdyby stał się cud i gruczoły PiS zamiast jadu zaczęły wydzielać eliksir miłości, to i tak byłbym przeciw paktowi. Polsce potrzebna jest silna opozycja, z takim przywódcą jak Jarosław Kaczyński, politykiem zdolnym, nieprzeciętnym, ale stworzonym do opozycji, a nie do rządzenia. Rządowi zaś potrzebna jest głośna krytyka, a taką może zapewnić tylko partia opozycyjna. Nawet na media nie można liczyć. W poniedziałek ukazała się propozycja prezydenta, a już nazajutrz „Rz.” miała wyniki sondażu: ponad 1/3 (36 proc.) Polaków uważa, że najlepszą formą współpracy byłby wspólny rząd PO i PiS. Myślę, że będę wyrazicielem pozostałych 2/3 proc. Polaków, jeśli powiem NIE – precz z paktem! Jeżeli obie partie chcą współpracować, to od tego jest parlament, jego liczne komisje, w tym specjalne, żeby mogły się dogadywać. Jeżeli PiS chce wrócić do władzy (a chce), to od tego są wybory. W ostatnich wyborach Polacy zdecydowali, że PiS ma być w opozycji, a lewica na marginesie. Żeby to zmienić – trzeba wybory wygrać, a nie wracać do władzy poprzez jakiś pakt. Wszystkie dobre pomysły można wysuwać na Wiejskiej i w mediach, w telewizji pełno jest prezesa Kaczyńskiego, który zresztą ostatnio dobrze wypadł i u Lisa, i u Olejnik, są panowie Brudziński, Kamieński, Macierewicz, pani Natalli-Świat, Girzyński, Cymański są w każdej chwili do obejrzenia i wysłuchania.

Gdyby pakt PO – PiS stał się faktem, to opozycja byłaby jedynie lewicowa i zanikająca, PiS przebrałby się z partii destrukcyjnej w konstruktywną. Z partii niszczycielskiej, której myślą przewodnią jest „wymiana elit”, stałby się partią umiejącą rzekomo współpracować choćby z łże-elitą, nawet z diabłem, a wszystko dla dobra kraju. Partia prezesa Kaczyńskiego potrafi zagryźć zęby i powrócić nawet do TVN, stacji o „agenturalnych korzeniach”, byle na tym skorzystać. Tymczasem dobro Polski wymaga, żeby PiS był w opozycji, a odpowiedzialność Platformy za wyprowadzenie kraju z kryzysu była niepodzielna. Jakie miałyby być pozytywne skutki takiego paktu dla Polski – nie wiadomo. Natomiast korzyści dla PiS byłyby oczywiste – zostałby wpuszczony na salon, który jeszcze wczoraj usiłował spustoszyć. Gdyby miało dojść do „paktu T-K”, to z czasem PiS mógłby powiedzieć to, co o okrągłym stole: pakt trzeba było zawrzeć, ale nie trzeba było go dotrzymywać.

Wszystkie najważniejsze pomysły PiS – większy deficyt budżetowy, odsunięcie euro, wojna z Berlinem i z Moskwą – wszystko to Tusk i jego ministrowie mogą przeprowadzić bez żadnego paktu. Idea paktu to dalszy ciąg kongresu PiS w Krakowie – wrócić do władzy pod hasłem „Kochajmy się”.

***

PS. Na kongresie w Krakowie można było podobno kupić album o PiS, w którym zabrakło miejsca dla weteranów partii: PP. Dorna, Jurka, Ujazdowskiego, są natomiast osobne portrety PP. Gosiewskiego, Ziobro, Lipińskiego i im podobnych. Zwróciła na to uwagę Janina Paradowska w Radiu TOK, i – oczywiście – „Gazeta”, ale większość mediów nie skupiła się na tym. A to przecież praktyka często stosowana w stalinowskiej Rosji (acz nie tylko, także w USA już w XIX wieku). Polecamy dwie strony internetowe, gdzie można obejrzeć przykłady wygumkowania z fotografii, w tym stare fotografie amerykańskie, a także Lenina z wpatrzonym weń Trockim (i już bez Trockiego), Hitlera w towarzystwie pięknych pań z Goebbelsem i bez Goebbelsa, Stalina z Jeżowem i bez niego, wreszcie foto ze spotkania Breżniew – Brandt, którzy siedzą za suto zastawionym stołem, ale na fotografii jaka ukazała się w „Prawdzie” stół był uprzątnięty, pozostała na nim nie więcej niż popielniczka i woda mineralna (zapewne Narzan albo Borżomi).

Dla blogowiczów, którym nie chce się wędrować w Sieci, podajemy trzy kolejne wersje fotografii Józefa Stalina z jego towarzyszami, których ubywa z fotografii na fotografię (wystarczy policzyć). Reprodukowana strona pochodzi z książki o młodym Stalinie, pióra S.S. Montefiore. Spośród starych bolszewików ostał się tylko wódz.

Na pierwszym (oryginalnym) zdjęciu Stalin stoi w górnym rzędzie, trzeci od lewej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 179

Dodaj komentarz »
  1. Jak oni to robili bez Photoshopu?

  2. Stalin

    Moj wujek Mikolaj Samsonowicz byl wiezniem Workuty.
    Do Polski przyjechal w 1957 roku po 17 latach nieobecnosci.

    Do tej pory pamietam jego szafke nocna ze zdjeciem Stalina.
    Pytalem go wiele razy, dlaczego Stalin stoi na szafce nocnej?
    Za kazdym razem byla inna odpowiedz.
    Oto kilka z nich:
    – jak przyjda SB-cy i zobacza tow.Stalina to zostawia mnie w spokoju
    – to najlepszy czlowiek na swiecie(ironicznie?)
    – chce patrzec na twarz czlowieka ktory zabral mi 17 lat zycia
    – chce ogladac twarz tego mordercy.
    Po przyjezdzie do kraju wujek wstapil do PZPR.

    W taki sposob pamietam zdjecie Stalina.

    Slawomirski

  3. Bardzo mi przykro Panie Danielu, ale miejsce pisu jest na śmietniku politycznym, a nie w opozycji. Trzeba dorżnąć tę watachę nieudaczników i szkodników narodowych.

    PALIKOT NA PREZYDENTA !!!

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Stalin nie daje DP spać i gospodarz przyrównuje znowu Kaczyńskich do Stalina. Nie ma w tym żółci. Jest czysta salonowa miłość do ludzi. Jeśli zarzutem jest, że PiS w materiałach nie umieścił uciekinierów z partii – Dorna i Ujazdowskiego…to proszę pokazać czy jakakolwiek poważna firma, partia czy stacja tv to robi z ex-pracownikami w nowych materiałach. TVP chwali się Durczokiem? TVN Lisem? PO Gilowską?
    Inna teoria gospodarza, że POPiS jest najgorszy dla Polski też jest watpliwa i podtrzymuje skłócenie partii politycznych w czasach kryzysu. W czyim to ma być interesie?

  6. I jeszcze ten niezrozumiały strach przed Macierewiczem Komorowskiego i szarych eminencji…pisze o tym Aleksander Ścios na salonie24

    http://cogito62.salon24.pl/387533.html

  7. Przepraszam wszystkich za prywate na blogu, ale tylko w ten sposob moege poprosic pania Terese Stachurska o kontakt na e-mail ewa_jo@yahoo.com w sprawie pani Alicji Tysiac.

  8. NeferNefer pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2009-02-19 o godz. 00:07

    Dziadzie

    Napisalam wczoraj wieczorem milo i dlugo (dlugo jak na mnie) o Trojmiescie i mimo ze pod poprzednim wpisem ukazaly sie komentarze po mnie to moj nadal czeka na akceptacje. Bardzo dziwne.

    🙁

  9. No coz, Panie Redaktorze,
    niezaleznie od tego, co zrobia w przyszlosci PiS i PO ta przyszlosc juz do Was nie nalezy. Wasz szas juz minal.
    Pozostal Wam tylko zalosny skowyt na smietniku historii.

  10. PO powinno pamiętać, że wygraną w ostatnich wyborach zawdzięcza mobilizacji elektoratu pod hasłem każdy, byle nie PiS . Jeśli Tusk ulegnie parciu do władzy partii Kaczyńskich, będzie to równoznaczne z pokazaniem gestu Kozakiewicza tym, którzy go poparli w pażdzierniku 2007.
    Partia znana ze swoich zdolności destrukcyjnych nie powinna być partią współrządzącą. Zgadzam się z Gospodarzem: miejsce PiS jest w opozycji.

  11. do”Walkabout”: Komorowski mnie ani ziębi, ani grzeje, ale całe szczęście, że sprzeciwia sie wejściu Macierewicza do Komisji. Jeśli nie mozna znaleźć pretekstu merytorycznego, żeby zabronić PiSowi uprawiania bezczelnej hucpy w rodzaju niejakiej Kępy, to należy znaleźc pretekst formalny, bo Macierewicz, to fanatyk, bezmyślny destruktor, któremu wszystko kojarzy się z czerwoną d… Macierewicz jest „gwarantem” magla, szczucia,a nie merytorycznej analizy. Przecież czego się ten człowiek dotknie, wszystko zanieczyszcza jadem wscieklizny. Jak mozna bronić takiego osobnika.

  12. Werbalisto:
    Dobrzy byli!
    (Inna sprawa, że teraz prawie każdy tak może.)

    walkaboucie:
    Też nie rozumiem. Powinni wziąć Macierewicza, w końcu trudno o lepszy sposób na kompromitację PiS 😀 Tym bardziej, że każda komisja powinna mieć swoją Renatę Beger.

    ***

    Co do samego tematu — Gospodarz podkreślił powody polityczne. A ja tylko dodam, że pomysły PiS i PO na kryzys są konkurencyjne i raczej nie dają się pogodzić. Więc albo PO musiałoby zmienić politykę gospodarczą, albo współpraca musiałaby się organiczyć do wzięcia na garnuszek rządu nieprzydatnych mu polityków PiS.

    (Prywatnie bliżej mi trochę do pomysłów PiS nawet. Ale jednak z wypowiedzi większe zaufanie jako fachowiec budzi Roskowski, czy nawet Pawlak, niż ktokolwiek z przedstawicieli PiS.)

  13. Podpisuję się w pełni pod felietonem Gospodarza. Jeśli nasza demokracja ma mieć mocne fundamenty, to musimy zrezygnować z mitycznej tęsknoty za wielkimi koalicjami, sztuczną jednością prowadzącą na manowce. Polska potrzebuje polaryzacji stanowisk i poglądów, ścierania się racji i sądów, nieustającej debaty politycznej. Można psioczyć, że PiS i bracia Kaczyńscy, o. Rydzyk i środowisko radia Maryja rozpętali wręcz wojnę społeczną, że przez nią nawet w rodzinach potworzyły się podziały, ale dzięki temu ogromnie wzrosło zainteresowanie polityką, wyborami w szerokim tego słowa znaczeniu. I o to właśnie chodzi. Jeśli naprawdę mamy budować społeczeństwo obywatelskie, powinniśmy mieć szansę wybierania do władz przedstawicieli, którzy nam odpowiadają nie tylko pod względem programowym, ale i mentalności, sposobu bycia. Im więcej ludzie będzie miało wpływ na życie publiczne, tym bardziej Polska będzie nasza.

  14. ➡ absolwent
    We wczorajszym wpisie z 21:34 poleca Pan MA , wśród innych tytułów, Dziś . Otóż po śmierci Mieczysława Rakowskiego ten wspaniały miesięcznik zniknął. Szkoda.

  15. Wspaniały artykuł. Nic dodać, nic ująć. Dziękuję.

  16. Gospodarz pisze:
    „Polsce potrzebna jest silna opozycja, z takim przywódcą jak Jarosław Kaczyński, politykiem zdolnym, nieprzeciętnym,…”
    Panie Gospodarzu jak przeanalizować działania P.J.K. to nie da się tego co Pan napisał obronić. Jest dokładnie odwrotnie J.Kaczyński to bardzo kiepski polityk, /wręcz nieudolny/ i mało zdolny (i dla Polski to jest b, dobre).
    O takich jak on mówił Gogol /a ten pisarz znał się na ludziach/
    „„Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy, stanowią plagę ludzkości. Biada
    państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawieni wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę”
    Metodę którą zastosował a mianowicie „wszystkie chwyty dozwolone i moralność polityka nie obowiązuje” znamy od dawna i z historii wiemy. że zawsze przynosiła olbrzymie krzywdy ludziom rządzonym i najczęściej źle kończyli ci co tę metodę stosowali, Hitler /on też tę metodę polityki/ stosował powiedział „zrobiliśmy już tyle zła ,że teraz możemy tylko zwyciężyć”
    Metoda ta zwykle daje duże korzyści w początkowym stadium polityki, a potem jest coraz gorzej i coraz trudniej.
    Kaczyńskiemu udało się tą metodą doprowadzić PiS do rządzenia i wprowadzić Brata na Prezydenta jednak nie udało się / i całe szczęście/ przechwycić władzy i uzyskać pełną władzę swej partii /co prawdopodobnie szybko by wykorzystał do stworzenia swej dyktatury, bo Piłsudski był mu przykładem/, (miał szansę przechwycić władzę ale na szczęście jest nieudolny).
    Tuż po rezygnacji z koalicji z PO dla Wprost informuje „myśleliśmy że PO weźmie gospodarkę i zdrowie !!!…” Czy to nie skrajna głupota polityczna! Przecież informował wszystkich wyborców że PO jest na usługach obcych mocarstw i chce wyciągnąć pieniądze z kieszeni Polaków i ich pomysły na gospodarkę są niszczące dla kraju.
    Takich jak powyższe wpadek są setki nie ma tu miejsca by wyliczać większe błędy tego polityka.
    Analizując to co robił widać adekwatnie celem była pełna władza bez sprecyzowania co pocznie z nią w przyszłości. Najpierw trzeba ją uzyskać a potem się zobaczy. Interes Polski i Polaków nie odgrywał żadnej roli w tym działaniu to potwierdziły działania Pana J.K. Obecnie ten Pan chce skorzystać na kryzysie by podreperować waląca się Partię i znów widać że interes narodowy ma gdzieś.
    Tu jeden z blogowiczów ma rację – gonić takich z polskiej polityki i tępić gdy tylko się pojawią.

  17. Przez cały czas życie w wolności propaganga wolnych mediów karmi mnie informacjami o wielkim przekręcie w postaci, jak to się fachowo nazywa „uwłaszczenia nomenklatury” Nawet było mi żal, że mnie nie udało sie uwałaszczyć na niczym. Wręcz przeciwnie, wszystkie uciułane oszczedności przepadły z winy wdrożenie „szoku bez terapii” geniusza ekonomii profesora Balcerowicza. Skrupuły moje skończyły sie, gdy linki na blogu skierowały moją uwagę na obcą mi gazetę DZIENNIK. W kilku publikacjach tamże, m.in. innego geniusza R.Bugaja miałem okazję poznania naprawdę wielkiego przekrętu, czyli procederu uwłaszczenia się na majątku Gazety Wyborczej. Rodzina albo inaczej sitwa podzieliła sie majątkiem conajmniej 1 miliarda złotych. To rozumiem! to cena wielkiego zwyciestwa nad komuną. Warto by poznać dokładną listę beneficjentów. Ja z niesmakiem też czytam GW, gdyż niestety nie ma wyboru, a wszystkie inne są jeszcze gorsze.

  18. Do
    MAGRUD

    Do tego prowadzi nierzeczowa dyskusja i sztuczne tworzenie intelektualnych wzorow poprzez ich rzekome popieranie; czytaj prosze ponizej.
    Z powazaniem.
    MA

    Lizak pisze:

    2009-02-19 o godz. 08:09
    Nie widzę powodu dla gloryfikowania bandyckich przejawów nordyckiej rasy jak chciałby to Ma, podobnie i rzecz dotyczy bandytów z obrębu rasy semickiej.
    Skłonności Pana MA skłaniają do zastanowienia się nad wartościami prezentowanymi przez niego.
    Pewnie jest to rodzaj ukrytych wartości, niczym pod kapturami ku-klux-klanu.
    Też mi się znalazł reprezentant najwyższej białej rasy zza wiadomego bajora.
    Specjalista, znawca i autorytet od wszelakiej maści nacjonalizmów.
    W tym głównie od tępienia “polskiego” rozbuchanego nacjonalizmu.
    Proszę przyjrzeć się belce we własnym oku i zastanowić się nad swoim antypolonizmem.
    Jakoś nigdy od pana nie usłyszalem , że jest pan polskim patriotą i kocha polską ojczyznę.
    A opluwanie własnego kraju poprzez wydźwiganie innych i dołowanie własnego kraju jest wyjątkowo smutne i godne potępienia.
    Gdybym miał brać przykład z pańskiej klasyki to powinienem także próbować ogłosić sugestię nagrody dla pana w postaci “Główki czosnku” i “Rolki papieru toaletowego”.
    Niech pan nie zatraca zdrowego rozsądku w swej walce o interesy narodów wybranych.
    Lepiej gdyby się pan zajął potępianiem przestępczej dzialalności tych narodów wobec ludzkości.
    Ale pan woli ,poprzez milczenie, utożsamiać się z oprychami.
    Pański to wybór i przejaw swoistej klasy z marginesu.
    Reasumując, dobry to dowcip, kiedy zagraniczny łobuz stara się pouczać przyzwoitego człowieka i Polaka, ponieważ za takiego mam zaszczyt się uważać.
    A pan swoje preferencje może kierować na coś, co się nazywa odchyleniem pod normy.
    Proszę jednak nie oczekiwac, że ja to będę robił pospołu z panem.
    Ja pozostaję ze swoją miłością, a pan winien zabrać się za pranie swoich skarpetek.
    Pana radosne odkrywanie we mnie przejawów antysemityzmu wyraźnie definiuje jego nieuzasadnione syjonistyczne urazy i fobie wobec Polski i Polaków.
    Oto i skandaliczne przejawy ochlokracji kiedy męty wypływają na wierzch.

  19. Szanowny Panie Passent,
    uwazam jednak, ze zasluga powoli odchodzacych w zapomnienie braci K. jest calkowite wyrugowanie ze sceny politycznej Samoobrony i LPR, oby na zawsze.
    Z powazaniem.
    MA

  20. @Jean Paul

    To była tajemnica Agory, a teraz wszyscy powoli zaczynają mówić o uwłaszczeniu Gazety i stworzeniu najsilniejszej partii w Polsce wpływającej na całą politykę kraju. Partii nieformalnej z Czerskiej. Ojcowie założyciele tej partii z milionami na koncie dążyli i dążą tylko do utrzymania swoich interesów. I nie są to też interesy naszego kraju. Poniżej najciekawsze linki na temat uwłaszczania się GW na micie Solidarności.

    http://www.dziennik.pl/opinie/article322033/Jak_uwlaszczali_sie_ludzie_Wyborczej.html

    http://www.dziennik.pl/opinie/article322464/Jak_podzielono_sie_pieniedzmi_Wyborczej.html

    http://www.dziennik.pl/opinie/article319372/Pani_na_Agorze.html

    I komu Okrągły Stół przyniósł największą korzyść?

  21. Mialem kolege, ktory twierdzil w czasach na szczescie zaprzeszlych, ze wszyscy powinni wstapic do PZPR i wtedy uda sie dokonac zmian.

    Idac duktem Pana Passenta powinnisma wszyscy „wstapic” do opozycji. Moze jest to lekarstwo.
    MA

  22. Panie Danielu. Jest Pan bardzo łaskwy dla PiS-u. Dla mnie, to polityczny odpad, a dla odpadu miejscem jest śmietnik. Po prostu nas, jako podatników, nie stać na utrzymywanie w Sejmie partii, której receptami są np. napuszczanie wszystkich na wszystkich, odmowa przyjęcia euro, większy deficyt, awantury z Niemcami i Rosjanami itd. Nie mamy też czasu na ulubione przez PiS i jego zwolenników zabawy z teczkami. Gospodarka jest w niebezpieczeństwie, słabnie złoty, rośnie bezrobocie, trzeba szybkich zmian w systemie emerytalnym i to są realne problemy z którymi musimy się zmierzyć, a nie teczuszki, które powinny być zajęciem dla historyków.

  23. Jedyne miejsce PiSu jest na smietniku historii. Jego sie nie ucywilizuje. Oni z poprzedniej porazki zrozumieli tylko jedno – ze mieli zly Public Relations. A to nie i pijar chozilo. Chodzilo o caloksztalt ich radosnej dzialanosci. Dosc, dosc tych szkodnikow panstwa i zatruwaczy spoleczenstwa.

  24. Na owe 33% za POPISem składa się 23% elektoratu PIS + niezorientowane sierotki po PRLu. Jak by sobie porządzić pomimo przegranych wyborów?

  25. Ciekawe ,ze na drugim z kolei zdjeciu widac jeszcze jakby cien jednego z towarzyszy kolegow (zycie po zyciu ?) ale na ostatnim juz nawet to z niego nie zostalo . Uderza roznorodnosc nakryc glowy, (czy to poczatki demokracji czy tez one wszystkie zdobyczne ?), A ktory to ten Stalin? Ten grubawy w kapeluszu? Moze ktorys z Czolowych Dokarmiaczy Labedzi pokusil by sie o rozpracowanie wszystkich tow .kol.(kto jest kim) Pachnie to troche Nasza Klasa, (robotnicza) ale moze labedzie co nieco odpoczna ?

  26. Trzeci od lewej cos malo podobny.

  27. Paralele wyciągnięte przez naszego Gospodarza są p o r a ż a j ą c e.
    I nie dlatego, że obrazują jak przegrana i opozycyjna dziś partia, pozbywała się kilku postaci. Postaci, dodajmy, podobniego, co i ona formatu. Pies ich drapał, tych uciekinierów z tonącego okrętu.
    Dobrze wiemy, że, poza Dornem, oni niejeden już taki okręt porzucili oraz, to, że ratownicze szalupy bliżniaczej PO wielu z nich już uratowały.
    Są oczywiście jeszcze niedobitki, jak Marek Jurek czy p. Zawisza, jakiś tam Selin i Ujazdowski, ale i one wkrótce, dzięki wstawiennictwu przenajświętrzego KK wkrótce, wypłyną.
    Jest zatem poważna dziura w tej paraleli. Za Stalina znikało się naprawdę.
    Dziś z PiS znika się na niby i też, tylko do czasu następnego przetasowania postsolidarnościowych elit.
    Szkoda, że rozważając ewentualny sojusz POPiS- u Nasz Gospodarz, oślepł był na podobny proceder w partii obecnie rządzącej.
    Z platformy trzech tenorów PO stała się partią Tuska, o zasobach kadrowych cieniuteńkich, niczym bibułka. Można było utyskiwać na liberalny infantylizm Gilowskiej, ale przy importowanym Rostowskim, jawi się nam ona niczym żona opatrznościowa gospodarczych możliwości PO.
    Wraz z jej wyrzuceniem pozostał tylko niejaki Chlebowski. Człowiek o horyzontach jak kałuża po skąpym deszczu, doświadczeniu dziewicy w burdelu i zdolnościach politycznych Koziołka Matołka.
    Długo by wymieniać , tych, których w drodze do jedynowładztwa smyknął nasz premier. Niektórzy usuwali sie sami, jak Olechowski, czy Płażyński.
    Innych usuwano stosując stricte bolszewickie metody. Pomówienia o nepotyzm, jak w przypadku Zyty, czy o korupcję i nieczyste interesy, jak w przypadku Piskorskiego.
    Miejsce pierwszej zajęła dziwna odmiana błazna, zwana Palkotem.
    A zamiana Piskorskiego na Julę Piterę, tę od 8zł za dorsza i HGW tę, od Ducha Św. wychodzi właśnie warszawiakom bokiem tj. totalnym paraliżem inwestycyjnym stolicy.
    Jakby nie patrzeć, gdy red. Passent strzela do bramki PiS, ten zdobywa natychmiast gola z kontrataku.
    Albowiem Donald – Kaczor, to dwa bratanki, od ściemy i kadrowej przepychanki.
    A dla mnie, umysłu ścisłego, legitymuję się bowiem dyplomem inżyniera Politechniki Warszawskiej, PO i PiS , pod swoimi światłymi kierownikami, to tylko dwie strony tego samego równania. I nic więcej.

  28. Do Feliks Stychowski pisze:
    Gwoli wyjasnienia, to klasa robotnicza posiadala dosc spory potencjal rewolucyjny; prosze sobie przypomniec rok 1848 w Niemczech i nastepnie reformy Bismarcka w 1870, ktory juz wtedy zrozumial jak wazny jest spokoj spoleczny. Nie sadze, abym „przepisywal bzdury”, bo kazde zdanie we wpisie z 18.2. 16:45 jest prawdziwe. Pozostaje pytanie, czy w to wierze. Nie wierze w realny socjalizm i komunizm. Wierze natomiast w pamiec i sprawiedliwosc spoleczna (dla przypomnienia ostatnie sprawozdania z procesu Czerwonych Khmerow, o Jaruzelskim i Kiszczaku nie chce wspominac, chociaz procesy bylych tworcow i dzialaczy NRD byly ciekawe i rzeczowe). Wierze w konstytucje i sadownictwo, poza tym chcialbym byc anarchista. Wierze jeszcze w sile NGO; wiecej grzechow nie pamietam. Dla wyjasnienia; Sartre byl moze naiwnym komunista za bardzo zapatrzony w Zwiazek Radziecki, to nie ulega watpliwosci; patrze na niego jednak jako filozofa, egzystencjaliste (pojecia wolnosci i odpowiedzialnosci) oraz autora ciekawych sztuk teatralnych. Nie ulegl jednak urokom Czerwonej ksiazeczki Mao i srogo krytykowal w latach nastepnych Chiny i Zw. Radz. Ten humanista byl mimo wszystko w stanie uczyc sie.
    MA
    PS
    W miedzyczasie rowniez Zieloni nauczyli sie wiele; szczegolnie dzisiaj nikt nie wierzy w cuda, patrzac na Kube, Koree Pln., Wenezuele i?

  29. NeferNefer,

    Miło słysześ tyle sentymentów, do miejsca, gdzie od kilkudziesięciu lat dojrzewam do jego karmy. Moim miejscem na ziemii są Włochy. Kilka pokoleń temu, moi przodkowie wpadli na chwilę w sprawach do Polski, i od razu ugrzęźli wśród naszych białogłowych…Italia działa na moją duszę jak łono. Każdy z nią kontakt, nawet filmowy, powoduje że się zatapiam w błogim odrętwieniu, jak w jakimś pierwotnym mateczniku…
    Wracając do miejsc, w których usiłuję duchowo jakoś funkjonować/klimat wszystko psuje, dla mnie jest fatalny/ to niby wszystko jest prawie jak było kiedyś, trochę się wyremontowało, trochę dobudowało, ale, generalnie, to wciąż to samo. Ale,,, dla kogoś kto pamięta życie w letnie wieczory w czasach komuny, to tamtych klimatów już nie ma. Zniknęły legendy nocnych klubów/wtedy to były rodzynki. „zaćpano” fragmenty wolnych przestrzeni, które dawały oddech i jedyne w swoim rodzaju nadmorskie zapachy/duży udział rozgrzanych nadmorskich sosen/.Wtedy ptactwo morskie:mewy, rybitwy, łabędzie, stanowiło pełnoprawny element krajobrazu. Emanowała od nich godność i wolność. Były pełnoprawnymi współuczestnikami przestrzeni , w której funkcjonowały. Obecnie stanowią jeden z elementów bałaganu z przeładowania . Takie czasy, ciągle poszukuję nowych odsłon poadzwyczajnego w zwyczajnym. Tak już mamy, jako ludzie, że kiedy bardzo chcemy, to zawsze coś pozytywnego wypatszymy. Jednsk dla kogoś , kto widział tamta zaułki, z których jedno ujęcie wykorzystane w filmie wystarczyło, żeby poczuć klimat całej sceny, cieszenie się bez wewnętrznej zadry NOWYM, jest trudnawe. Dopuszczam do swojej świadomości, że jest to okres przejściowy, i to najlepsze po tym okresie się dopiero wyłoni. W końcu bliska obecność morza, mnóstwo rzeczy premiuje, w sensie psychiczno-duchowym oczywiście.

    Serdecznie Pozdrawiam,Dziad

    P.S. Zweróciłaś moją uwagę na ziemniakolubne zebrowate pluskwiaczki. Dziwne zjawisko, ale skończyła się komuna i przestały się one pojawiać na trómiejskich plażach/czyżby Amerykanie faktycznie…?/ Trójmiejska populacja od tego czasu sporo się zmieniła, i teraz turyści , z braku owadziej inspiracji-są „tylko” turystami.

  30. O uwłaszczeniu na „państwowym” pezetperowskiej, a szerzej komunistycznej nomenklatury mówią wszyscy (prawie) sprawiając wrażenie, że była to praktyka powszechna i wszyscy partyjni aktywiści i działacze się nachapali w myśl okrzyków: PZPR – złodzieje. Jak przychodzi do poparcia tej tezy konkretnymi przykładami: kto, kiedy i na czym się „uwłaszczył” to zaczyna być krucho i zamiast przykładów wytacza się hektolitry piany.
    Swoją drogą, gdyby to było możliwe to interesujące byłoby sprawdzenie kto i na czym się bardziej „uwłaszczył” – PZPRowska nomenklatura czy „nomenklatura” Solidarnościowa i post-solidarnościowa.
    Wyniki takiego badania mogłyby być arcy-ciekawe iu niejednemu oczy by się baaaardzo szeroko otworzyły.

  31. Drodzy bogowicze,
    Helenie i PIRS-owi dziękuję za wrazy zatroskania o stan mojego zdrowia i intelektu.
    ANC-ę przepraszam, za błąd literowy. Diada za to, iż nie na wszystkie pytania jest mi zręcznie odpowiadać.
    TO i Torlina szczegółnie przepraszam, za polemikę z najwspaniajszym ustrojem gospodarczym, tj. z kapitalizmem finansowym.
    Przepraszam tych, wszystkich, których z wyżyn ich racji, insynuacji i używanych czesto- gesto epitetów, ściągam na ziemię używając rzeczowych argumentów.
    Przepraszam za to, że udaje mi się te argumenty formułować,.
    Przepraszam, że one istnieją jak np. stały wzrost produktywności. Wybaczcie mi, że rzeczywistość społeczno- gospodarcza i Wasze o niej wyobrażenie, tak nachalnie się rozjechały.
    Mea culpa, że ” wodolejstwo” Lizaka znajduje moje uznanie.
    Że podziwiam jego odwagę i wytrwałość. Że jestem mu wdzięczną za jego zmysł równowagi, determinujacy potrzebę obciążenia szali zbyt lekkiej.
    Tą szalą jest oczywiście ocena dorobku ostatniego 20 lecia, ze szczególnym uwzględnieniem jego mitów, kształtujacych polityczną poprawność.
    Moją też jest winą, że jego grafomania nie kłuje mnie w oczy. Że dorobek postsolidarnościowych elit, i ich zdolniejszych naśladowców, towarzyszy i towarzyszek z SLD, nie budzi we mnie zachwytu.
    Przykro mi, że nie potrafię odróżnić zła PiS od dobra PO.
    I smutno mi jest, że Wy, ludzie światli i obyci w świecie, nie pojmujecie, że wyszydzanie, a nawet samo wypominanie czyjegoś kalectwa ( bo mój daltonizm, to wg Was patologia), jest zwykłym chamstwem, niegodnym ludzi kulturalnych.
    W dobie przepraszania wszystkich za wszystko, mój do Was apel, oryginalnym wydać sie nie może, ale cóż… Nie wszystko może być nowe i odkrywcze.
    Tak jak nie nową jest histeria, która wybucha ilekroć podwarza się panujące schematy i zasady legitymujace istniejący porządek. Weżmy los takiego Giordano Bruno…
    A jednak się kreci! A jednak mamy dziś do czynienia z krachem kapitalizmu w jego neoliberalnym wydaniu.
    A przecież nietrudno dostrzec fiasko naszej polityki zagranicznej z kilku ostatnich lat. Nie sposób nie dostrzegać degrengolady antykomunistycznych elit. Nie łatwo z czystym sumieniam, milczeć wobec skali biedy polskiego społeczeństwa. Wobec dramatu sierot po europejskich gasarbajterach. Zdewastowanej niewidzialą ręka rynku przestrzeni publicznaej miast i ich przedmieść. Murów, które dosłownie i w przenosni dzielą zwycięzców od przegranych. Polskiej szkoły, która z powodu braków materialnych np. laboratoriów i programowych, tj. doświadczeń i czasu dla wyciągnięcia z nich wniosków, produkuje niezdolnych do zrozumienia najprostszych mechanizmów, niewolników cudzych doktryn.
    Jeżeli dołożymy do tych symptomów, pogorszenie się międzyludzkich relacji, spadek zaufania, niezdolność do współpracy i wyparcie idei dobra współnego z politycznej i publicznej debaty, na rzecz indywidualnego, grupowego lub rodzinnego egoizmu, to stan państwa polskiego i jego społeczeństwa AD 2009r ukaże nam swoje prawdziwe, pozakombatanckie i w pełni antykomunistyczne oblicze.
    A jeżeli kogoś naprawdę interesuje grafomania i jej najbardziej charakterystyczne przejawy, to informuję , że za chwilę, na internetowych stronach Sejmu ukaże się zapis z dzisiejszych wystąpień Vincenta od finansów i Tuska od premierowania.
    Wygłoszone przez tych panów frazy są jej kwintesenją. Ale, oprócz słownego odpowiednika grafomanii, ich dzisiejsze popisy wskazują na inne bardzo grożne zjawisko. Na dyzmowatość naszego rządu i jego lidera. Na kompletny brak wyczucia państwa i jego możliwości, na brak zrozumienia i poszanowania dla najbardziej podstawowej demokratycznej zasady trójpodziału władzy oraz samej roli rządu i jego przedstawicieli.
    Niestety, nie od dziś obowiązuje zasada, że tak się mówi, jak się myśli. A z tym myśleniem , które nam dzisiaj zademonstrowali Rostowski z Tuskiem nigdzie , nawet do zwyciesrwa w prezydenckich wyborach za dawa lata, się nie zajedzie.
    Za to, zapewne, usłyszymy kolejne przeprosiny. Ale na cholerę nam one.

    Pozostajaca z nadzieją, na przyjęcie wszystkich przeszłych, terażniejszych i przyszłych przeprosin, także z błędy w pisowni, magrud

  32. Pacta sunt servanda

    Zadziwia mnie wojenna czupurność Pana Daniela Passenta. Myślałem, że jest w nim więcej pokoju i miłosierdzia wobec politycznych druhów, z którymi razem, aż serca solidarne rosły, obalano komunę, by Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej. Ta transformacja w ich wykonaniu polegała na rozbiciu polskiego życia politycznego, gospodarczego i społecznego. Jej rezultaty są okrutne a perspektywa niepokojąca, by nie powiedzieć straszna. Odpukać w niemalowane drewno.

    Nawoływano nas do burżuazyjnego raju,by wreszcie doprowadzić do kapitalistycznego piekła. Przy tym tak urokliwie i pięknie zwodzono Polaków jasnymi i nęcącymi perspektywami. Cel i metody ciągle te same. Zdobycie władzy, uczepienie się korytka i korzystanie z jego profitów. Beneficjenci obrobienia Polski tak łatwo nie oddadzą raz zdobytych przywilejów. Jest nieprawdą ,że władza leży na ulicy i wystarczy ją podjąć. O władzę należy krwawo i kosztownie walczyć, a po jej zdobyciu nie oddaje się jej za friko.

    Komuchy przy okrągłym stole dopuściły do władzy cywilizowaną opozycję,co wydaje się być dość zrozumiałym i oczywistym. No bo niby dlaczego mieli zaakceptować zwolenników i propagatorów dwuwiersza:”A na drzewach zamiast liści, wisieć będą komuniści”.W końcu byli oni na straconych pozycjach, ale jeśli nie chcieli zostać mordercami, to i nie kwapili się także do roli samobójców. Zbyt dużo w nich było humanitaryzmu i wiary, co bardziej zbliżało ich do „Solidarności” aniżeli do radzieckiej miłości. Za tę naiwność musieli zapłacić cenę najwyższą. Zresztą tę cenę zapłacili ci , których zazwyczaj o zdanie nikt się nie pyta.

    To przekazywanie władzy odbywało się w sposób metodyczny i stopniowy. A jego ukoronowaniem były wybory 1989 roku. To właśnie wówczas, przed samymi wyborami, dokonano zmiany na stanowisku II-go Sekretarza KC PZPR obsadzając je nikomu nieznanym Czarzastym przywiezionym w walizce z Koszalina. W naturalny sposób nie był on w stanie objąć ogromu przerastających go problemów. I właśnie o to chodziło, by w kontekście zbliżających się wyborów uniemożliwić aktywizację partii doprowadzając do jej ideowego rozbrojenia i przekazania władzy. Tę politykę poprowadzono z najwyższego szczebla Jaruzelski-Rakowski-Kiszczak.Tylko to trio przy nieustających atakach solidarnych mogło prowadzić partię do rozbrojenia i ubezwłasnowolnienia Nawet stanu wojennego nie wykorzystano do zneutralizowania agresywnych poczynań „Solidarności”.I był to cały ciąg świadomych działań bardzo wąskiego kierownictwa partyjnego ukierunkowanych na przekazywanie władzy poczynając już od Gierka. Kiedy Siwak ostrzegał Gierka, że grozi wybuch społeczny ripostował on,że w portkach mu wybuchnie. Kiedy mówiono Gierkowi ,że „Solidarność” stanowi dla socjalistycznej Polski zagrożenie,odpowiadał wówczas niefrasobliwie, że jeśli będzie zagrożenie to wszystkich posadzi w przeciągu 24 godzin.
    I tak gangrena rozchodziła się po całym organizmie.

    Z Warszawy przyjeżdżali, bez żadnych ograniczeń, do wojewódzkich struktur państwowych wysłannicy solidarnej centrali i zakładali swoje wojewódzkie jaczejki. Aparat partyjny i Służba Bezpieczeństwa przyglądały się temu biernie nie podejmując żadnych przeciwdziałań, a wręcz odwrotnie służby specjalne podejmowały działania osłonowe wobec Aktywu solidarnych.
    Jak to było możliwe, że tak duży i silny aparat polityczny i represji nie potrafiły wykonać zadań do jakich był przeznaczone.

    Otóż wynika to z faktu, że był on centralistyczny, dyspozycyjny i zdyscyplinowany.
    Wystarczyło by przestał on otrzymywać centralne wytyczne najwyższego kierownictwa, aby doprowadzić do jego sparaliżowania i wyłączenia z gry. Komitety wojewódzkie nie podejmowały absolutnie żadnej pracy politycznej. Nie odbywały się okresowe spotkania oceniające sytuację i przyjmujące kierunkowe wytyczne. Nastąpiła wśród nich martwota polityczna, zakończona agresywnym wypieraniem komitetów zakładowych z jednostek gospodarczych. W ten sposób nastąpiło faktyczne przejęcie władzy w firmach państwowych przez „Solidarność, która wyrzuciła wszystkich starych i doświadczonych dyrektorów,by podmienić ich swymi oseskami politycznymi. W trybie ekspresowym doprowadzali oni swą nieudolnością lub świadomym działaniem do upadku państwowych zakładów pracy. Łączyło się to z wyrzuceniem na bruk około 3 milionów robotników i utworzenie nieznanej dotychczas w Polsce armii bezrobotnych,poszerzonej następnie przez milionową emigrację biedy.

    Taki to jest wymiar sukcesów solidarnych oszołomów, którzy zamiast tworzyć miejsca pracy dla tych nieszczęśników tworzą sobie święta symbolizujące dla nich wymiar ich sukcesów, ponieważ uwłaszczyli się, kosztem robociarzy dla , których te święta są symbolem klęski.

    Obecne zabawy solidarnych są niepoważne i nie zmieniające istoty sprawy dla wyprowadzonych w pole. Polegają one na utrzymywaniu wojny na górze w oparciu o bzdurne, nawet i egoistyczne kwestie. Obie partie są solidarne i burżuazyjne. Z tym, że jedna nachapała się metodami niejasnych kryteriów i powiązań a drugą z namaszczenia czerwonych do wielkiego żarcia nie dopuszczono. Dzisiaj głodni solidarni chcą zweryfikować sytych. I jest w tym dola oczywistości opartej na wolności,miłości i solidarności funkcjonujących w wirtualnym świecie propagandowej poezji dla malutkich i głupiutkich, w odróżnieniu od odrażającego świata napychania własnego kałduna, metodami wielce odpychającymi.

    Zaangażowani panowie żurnaliści wyciągają swe naostrzone pióra bojowe po stronie panów Tusków lub Kaczyńskich. Ich osobisty interes stał się już interesem Polski i jej racji stanu, będą teraz bronić do ostatniego tchnienia kapitału, na własnych kontach, a jak się nie da to wyprowadzą go zagranicę. W taki to sposób zaczyna się wytwarzać swoisty smrodek, w którym znakomicie czują się zainteresowane strony pokazując jakież to one są przydatne dla suwerena. Jakżeż one walczą o dobro Polski i jak się poświęcają dla Polski. No wprost łza się w oku kręci kiedy pan Palikot żalił się ileż to milionów on stracił na kryzysie. Gdybyś pan żył w siermiężnym socjalizmie to nie musiałby pan krokodylich łez ronić. Zresztą i tak odbije pan sobie straty na podniesionej cenie gorzałki, którą zapłacą pijacy, moczymordy i opoje, kosztem swoich proletariackich rodzin. Poza tym uczciwie i jasno powiedzmy sobie to pan Palikot wpakował nas w tenże kryzys, płodząc w Sejmie pakiety papieru toaletowego ożywiające polską gospodarkę.

    A przy tym wszyscy głośno i zwarcie zapewniali nas, że jak oni wezmą w swe młode, silne i sprawdzone dłonie ster polskiej nawy to wszystko popłynie do wymarzonego Edenu. Póki co jednak, zaczynamy się obijać na wzburzonych falach o groźne skały Scylli i Charybdy. Krakać nie ma co, ale szanse są marne na wyjście obronną ręką z tego kryzysu, który już nas dotknął. A miało być tak pięknie, psia ich mać szubrawa. Propagandowy balonik solidarnego sukcesu odleciał, pozostaje tylko ruska nadzieja, że rabota durakow liubit.

    Mimo to mieszają w tym diabelskim kotle,aż iskry strzelają. Oby nie wysadzili go w powietrze przed czasem. Więc widzimy, że temperatura na kotle rośnie, piecowi z sągami drewna uwijają się niczym w ukropie. Ciekawe komu tę smolną łaźnię urządzić zamierzają. Przydałoby się zapewne jeszcze jakieś ilości pierza dartego dla wzmocnienia akcentu i efektu. Miejmy skromną nadzieję, że pan piekieł i przynależnych włości, urządzonych przez nich, przeprowadzi im należny katharsis na miarę ich grzesznego życia. Jaki był, tak i żył, a i umierał będzie na tę miarę. Nawet zwrócenie w ostatniej chwili twarzy ku Bogu, nie na wiele się zda.

    Dlatego trwajcie w swym zapamiętaniu: kto z kim i kogo ,ile razy i jak upokarzająco. Ogłaszajcie winy i wymierzajcie kary, umacniajcie swój system broniąc życia poczętego i mordując urodzone. Dekomunizujcie, deubekizujcie i demolujcie wszystko co jakąkolwiek wartość posiada. Im mniej wartości moralnych tym więcej wartości materialnych, ku którym szalony maraton zorganizowano na bacząc na jego opłakane skutki.

    Nijakość i nędzę naszego życia politycznego obrazują m.in.wpisy na dzisiejszym onecie tj. z dnia 19.02.09 r.:

    -Ostre przemówienie Tuska: obóz prezydenta zadał nam cios w plecy
    -Błyskawiczna konferencja prezesa PiS – „nie damy się sprowokować”
    -„J. Kaczyński znudził się i wyszedł”
    -PE: incydent z udziałem prezydenta Czech
    -Sejm „wyciął” Macierewicza z komisji śledczej
    -Al-Kaida ujawniła zdjęcia porwanych turystów
    -tvn24.pl: premier ma czas do północy
    -Dowcip powodem kryzysu między krajami
    -Chińczycy sztucznie wywołali opady śniegu
    -Matka ośmioraczków na skraju bankructwa
    -Wielkopolska: porwany i pobity za długi brata

    Ten ton i atmosfera utrzymywane są dzień w dzień. Brak jakichkolwiek ambicji i poważnych informacji. Epatuje się czytelnika bzdurami i nieistotnymi informacjami. Jak gdyby świadomie odciąga się jego uwagę od spraw ważnych i poważnych. W ten sam nurt wpisują się wydawałoby się doświadczeni publicyści. Zachowują się oni niczym nieświadome dzieci, że świat jest olbrzymi i dzieje się na nim mnóstwo różnorodnych i znaczących zdarzeń, także dla Polski. Nie interesują ich pierwsze decyzje Obamy. Wojaże Pani Clintom po Dalekim Wschodzie. Stosunek Rosji do Nowych władz USA. Kompletny brak zainteresowania rzeczami wielkimi, które zadecydują o konieczności przekształceniu tego świata , poprzez różnorodność podejścia i wielobiegunowość wpływu.

    Ot, taki sobie mały kaczy stawek , w którym się wszyscy taplają ku własnej uciesze robiąc sobie nawzajem złośliwe aku-ku, jakby zapominając, że przyjdzie pora, kiedy wiadrem lub węcierzem cały staw wybierzem. Póki co jednak dwaj dżentelmeni zachowują się niczym Paweł i Gaweł:
    Autor: Fredro
    Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
    Paweł na górze, a Gaweł na dole;
    Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
    Gaweł najdziksze wymyślał swawole.
    Ciągle polował po swoim pokoju:
    To pies, to zając – między stoły, stołki
    Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
    Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.
    Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
    Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
    – Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
    Bo mi na górze szyby z okien lecą. –
    A na to Gaweł: – Wolnoć, Tomku,
    W swoim domku. –
    Cóż byłe mówić? Paweł ani pisnął,
    Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.
    Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
    A tu z powały coś mu na nos kapie.
    Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
    Sztuk! puki – Zamknięto. Spogląda przez dziurę
    I widzi… Cóż tam? cały pokój w wodzie,
    A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
    – Co waćpan robisz? – Ryby sobie łowię.
    – Ależ, mośpanie, mnie kapie po głowie!
    A Paweł na to: – Wolnoć, Tomku,
    W swoim domku. –
    Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
    Jak ty komu, tak on tobie.

    Po prostu wstyd drodzy panowie, wzięliście władzę ale nie dorośliście do korzystania z niej.
    Kraj rozsprzedany, ludzie w biedzie, a wy sobie żarty stroicie. Jeden zabawia się z piękną Julią na Wschodzie, drugi kręci piruety z przystojną Eryką na Zachodzie. Jesteście wszyscy skompromitowani po same uszy. Wystarczy wasze fizys obejrzeć w telewizji by stracić apetyt na dzień cały. Brak dbałości o państwo,brak troski o jego obywateli. Wszędzie króluje prywata anarchia i głupota.

    W ten nurt próbują się wpisywać uciekinierzy z Polski, szczególnie żydowskiego pochodzenia,by wydoić biedny kraj z tego co jeszcze pozostało. I cóż z tego, że każdy ciągnie Rzeczpospolitą w swoją stronę, a ona trzeszczy w szwach. Teraz nastał czas rozkwitu dla łobuzów, złodziei i aferzystów, ich czyni się bohaterami ozdabiając Orderami Orła Białego. Zupełne pomieszanie nastało, wartości, tradycji i historii. Bandytów wyniesiono na ołtarze a świętych w kryptach ukryto.

    Takie samo marcowanie prezentuje znakomita część naszego blogu. Brak im jest kompleksowego i komplementarnego spojrzenia na sprawy Polski. Jest to podejście ludzi, którzy już postradali swą polskość, prezentują zupełnie inną mentalność. Gdybyż ta inność służyła integracji Polski i Polaków. Są to jednak osoby o często wąskich horyzontach politycznych lub niebywałych przerostach intelektualnych, zatruwają nas jadem swojej niechęci i nienawiści.

    Ja mogę im powiedzieć tylko tyle, że Polska bez nich dawała sobie radę i waszej straty nie odczuje. Bowiem nie wy decydujecie, mimo usilnych starań, o przyszłości i losach tego kraju. Nasz los jest w naszych rękach. A wy sobie nadal szlifujcie klamki w przedpokojach waszych gospodarzy.
    My przeżyjemy wasze kąsanie i chwytanie za nogawki,bowiem mamy poczucie swojej wartości i godności. I żaden polskojęzyczny cieć nie będzie nas pouczał jak mamy żyć i kogo nam kochać wypada. Natomiast to, że wy nas nie kochacie nie oznacza, że my z tego powodu stajemy się antysemitami. To chyba logiczne, prawda?
    _________________
    Manus manum lavat

  33. opierając się na światłych wypowiedziach dyskutantów internetowych można byłoby z nich stworzyć jedyny właściwy dla kraju rząd aż się dziwię że jeszcze szanowne grono internetowej ” partii” takowego gabinetu nie powołało

  34. walkabout 11.39
    Co tu się dzieje ? Czy na blogu sa same ofiary amnezji, czy urodzili się wczoraj ?

    Dobre kilka lat temu Rzepa ( chyba jeszcze za Gaudena ) wyprodukowała ogromny, bardzo rzeczowy artykuł o podziale akcji Agory. Cena akcji wynosiła wtedy chyba koło 100 PLN, a nie kilkanaście, tak jak teraz.
    Przeczytałem, podliczyłem i wyszło mi że Tygodnik Wprost ma rację kiedy umieścił Łuczywo, Niemczyckiego i Rapaczyńską na liscie 100 najbogatszych Polaków. Zresztą Marek ( Rycerz ) uwłaszczony Król też był na tej liście i DŁUUUgo figurował !!!! . Artykuł Luizy Zalewskiej z Rzepy mam w swoim Archiwum. Co ciekawe, NIKOGO TEN ARTYKUŁ NIE ZAINTERESOWAŁ !!!!!!!!

    No i nic dziwnego, że GW pokochała miłościa szaloną Balcerowicza i neoliberalizm, skoro kierownictwo załapało tyle kasiory !!!!!!

    Ale kiedy dzisiaj Bugaj się ocknął i zaczyna marudzić, że on się na tą kasę nie załapał, podobne skargi przedstawiać jak Remuszko, to zaczynam się zastanawiać o co tu chodzi. Zamiast się skarżyć w Dzienniku, przeciez moga iśc do sądu, że ich okradli ??

    I po drugie, Wyborcza zaczynała od przedszkola na Iwickiej i zarobiła miliardy. A PIS czyli PC i Telegraf zaczynał od miliardów Expresu Wieczornego w Alejach Jerozolimskich i Nowogrodzkiej i podobno jest bez grosza ???? No to gdzie jest ich forsa ?

    O co tu naprawdę chodzi z tym rozliczaniem Agory, która straciła 80 procent wartości giełdowej akcji ?

  35. Panie Danielu, z całym szacunkiem, opisywany temat wydaje mi się być tematem marginalnym i nie zasługującym na aż tyle uwagi. Z zainteresowaniem jednak i pewnym rozbawieniem przeczytałem Pańską sugestię, że współpraca parlamentarna obu wzmiankowanych partii możliwa jest bez partycypacji pretendującego ugrupowania we władzy. Jest to argumentacja przewrotna bo trudno jej przeciwstawić racjonalne kontrargumenty. Mnie się to jawi jednaktroche inaczej. Do sprawowania władzy potrzebny jest mandat wyborców. PIS takowy posiada nawet gdyby nam się to bardzo nie podobało nie można tej noszącej zabawny przydomek partii odmówić nominalnego prawa do współsprawowania władzy. Myślę że zasadniczą jest tutaj jednak kwestia współodpowiedzialności.
    Czy leży w interesie ogółu rozmycie odpowiedzialności za trudne decyzje? Osobiście sądzę że nie. W przypadku „wielkiej koalicji” wyborca będzie miał w przededniu kolejnych wyborów nader trudny orzech do zgryzienia. Nie sądzę też, aby przeniesienie wysoce konfliktogennego i emocjonalnego – a z mego punktu widzenia również anachronicznego – stylu uprawiania polityki przez lidera partii o zabawnym przydomku z ławy opozycyjnej do ławy rządowej mogło przynieść dobre skutki.
    Wyrazy szacunku.
    TT

  36. Magrud,

    mnie za nic przepraszać nie musisz, nawet kiedy byłoby to owocem przewrotnej ironii.Pozatym, w moim usposobieniu nie ma czegoś takiego jak obrażanie się.Z mojej strony, kieruję się łatwą i oczywistą zasadą, że kiedy nie „doknę ” kogoś osbiście, a tylko wypowiem się krytycznie o wynikach jego aktywności, to nie ma takiego owczego pędu, na który załapałbym się z przeprosinami . I tyle.
    Jeśli chodzi o Twój wpis „przeprosinowy” to w duchu plotkarskim pozwolę sobie zauważyż ,że jest coś na rzeczy, że w ten sposób zareagowałaś. Magrud, którą znamy raczej błyskotliwie by się „odwinęła” niż podjęła zabawę w „przeprosiny”, bo jestem tego pewien-nikt!!! z wymienionych od Ciebie nie oczekiwał. Jeśli wczytasz się uważnie w krytyczne wpisy na Twój temat, dostrzeżesz tam mnóstwo komplementów…
    O Lizaku nic nie będę pisał, ho mi to zupełnie wisi…daj mu Boże dużo Szczęścia.
    Na koniez pozwolę sobie na małe zwierzenie się. Czasami, jak to z Dziadami bywa, poniesie mnie dzaiadowska fantazja. Kiedy na jakimś towarzyskim party jest jakiś osobnik, który ze wszystkiego bardzo głośno rechoce, „waży” atmosferę, iia nikt nie ma odwagi mu wprost „zasugerować” że zawłaszcza za dużo wspólnej przestrzeni dla siebie/lęk przed prostactwem/ , wtedy potrafi mnie ponieść i załapująz się na bezpośredni kontakt z takim osobnikiem, zaczynam też na wwszystko reagować spontanicznie i bez zachamowań. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby po takim vice versa, któregoś nie trafił szlag….

    Pozdrawiam,Dziad

    P.S. Magrud, po Twojej reakcji z „przeprosinami” , uwzględniaąc cały zniuansowany kontekst, spuentuję krótko-Nie o to chodziło.

  37. Właśnie firma Goldman Sachs ogłosiła, że juz nie będzie spekulować na złotowce, forincie i koronie czeskiej !!!!!!!!
    Od momentu kiedy Kazio Dyzma Marcinkiewicz ogłosił że pracuje w tej firmie i ma własnie na oku DUZY INTERES, zastanawiałem sie kiedy ta bomba wybuchnie.
    Przypominam, że w poscie po felietonie Daniela Passenta o kulturze napisałem że czekam co zrobi ABW, w sprawie waluty, oraz wymieniłem parę adresów, ktore ta agencja powinna jak najszybciej odwiedzić.
    I stwierdzam jeszcze raz, że kraj którego walutą można dowolnie manipulować , a rożni „eksperci” z Centrum Adama Smitha twierdzą, że nic sie nie da zrobić, NIE JEST PANSTWEM SUWERENNYM.
    Nie warto chyba zastanawiać się po co w GS był zatrudniony wybitny fachowiec ekonomista ( chyba od kursów złotówki) rodem z Gorzowa, który miał EWENTUALNIE zostać premierem …………i czyim był kumplem.

  38. Szanowny dyskutancie podpisujący się jako Lizak!
    Przeczytałem z zainteresowaniem pierwszy tom Pażskich poglądów na rzeczywistość. Szczególnie zafascynował mnie następujący fragment:

    „Takie samo marcowanie prezentuje znakomita część naszego blogu. Brak im jest kompleksowego i komplementarnego spojrzenia na sprawy Polski.”

    Ponieważ w powodzi kasandrycznych zawodzeń nie zdołałem siŁ doszukać nawet zalążka tego czego tak bardzo panu brakuje u innych, proszę uprzejmie o zaprezentowanie w.w.” kompleksowego i komplementarnego” spojrzenia. Sugerowałbym również publikację w ramach własnej platformy. Wiara w doniosłość własnej misji byłaby „komplementarna” do wagi wygłaszanych poglądów.
    Ukłony
    TT

  39. Do
    Absolwent pisze:

    Nie o racje mi chodzilo, lecz o zwrocenie uwagi, ze nikt nie moze uzurpowac sobie prawa wylacznosci na socjalizm, czy tez nawet kulawa socjademokracje z jej dotychczas ciagle jeszcze funkcjonujaca socjalna gospodarka rynkowa. W panstwie prawa, przy silnych zwiazkach zawodowych oraz funkcjonujacym sadownictwie , przy zaangazowaniu obywateli w pracy organizacji pozarzadowych, dobrej prasie jako korektywie (nie kolektywie) mozna zyc i pozwolic zyc innym. Z drugiej strony obecny kryzys pokaze nam, kto tak naprawde mial racje lub najmniej sie pomylil.
    Z powazaniem.
    MA

    Do
    Dziad pisze:
    Ladnie napisales o Jutrze. Czasem mysle, ze czas pedzi i faktycznie mowimy o Wczoraj. Akademickie gadanie ma sens, jesli poprzedzone jest eksperymentem. Wtedy warto tworzyc teoretyczne modele, aby Wszystko, co ma nas zaskoczyc Jutro postrzegane bylo jako Wczoraj. Nie podniecam sie debatami i czekaniem na dojrzewanie spoleczne obywateli tego swiata (kiedys kosmopolityzm byl obelga). Spogladam na czas miniony i terazniejszy raczej pragmatycznie, antycypujac od czasu do czasu dla wypelnienia wolnych chwil, bo nie lubie i nie potrafie rozwiazywac krzyzowek. Wiem, ze pragmatyzm moze wynikac z oportunizmu i dlatego fokusuje swoje patrzenie na dzielnice , w ktorej mieszkam. Problem polega na tym, ze ciagle jestem przenoszony z miejsca na miejsce, przez co unikam scholastycznych skojarzen i schorzen i wlasciwie nie obawiam sie zludzen mirazowych. Jesli mowimy o Wszystkim, to nawazniejsza tu role odgrywaja czas i przestrzen oraz brak skalarow na dokonanie pomiarow tychze. Wtedy nie pomoze nawet scisla znajomosc Einsteina (nie chodzi mi o kawiarnie, w ktorej bywa czasem Pan DP, po wernisazach), bo zdaje sobie sprawe, ze tak naprawde nas wogole nie bylo. W ten sposob wracam do naszych baranow i ulegam mirazowi galerii oraz pieknych mlodych dziewczat laknacych sztuki, dotyczy to rowniez muzyki; tam spotkasz(m) te z najlepszych domow.
    Z powazaniem.
    MA

    Do
    Jasny gwint pisze:

    Masz racje, troche na tym ubolewam (nieudacznictwem wlasnym). Mam jednak zamiar zaczac studiowac tzw. dziennikarstwo, gdy zasluze na emeryture (zauwazyles; maslo maslane), bo wtedy bede mial wiecej czasu. Masz tez racje, gdy piszesz o zaczepianiu przechodniow. Irytuje mnie czesto ich przepychanie sie i brak samokrytyki; dlatego wtracam sie i czasem zauwazam, ze daja swoje teksty do korekty. Potem jednak nagle odkrywaja swoje cale jestestwo, ze gdybym byl nieletnim chlopcem, moglbym sie rumienic. Moze nieswiadomie chcialem ujrzec to, co zauwazalem miedzy wierszami. Dla higieny i pielegnacji swiadomosci rowniez czytam; obecnie Vargas L. o cioteczce i inne takie sobie historie, np. Pascala Mercier o nocnym pociagu do Lizbony. Do Rozewica nie wracam, bo zajmowalem sie nim jako student majac kolezanki i kolegow wsrod polonistow i „bibliotekarzy” oraz mieszkajac calkiem niedaleko. Zapewniam Cie jednak, ze czasem uda mi sie cos popelnic i udostepnic drugim; sa to jednak dywagacje o sztuce, czesto dosc konkretne. W miedzyczasie, majac czasem wolny czas w pracy pozagladam do blogu i prosze Cie o wyrozumialosc, gdy zdejmujac czepce z glow, poujadam (poczepiam sie) sobie troche.
    Z powazaniem
    MA

    Do

    PIRS pisze

    Przepraszam wiec za nieporozumienie. O Lizaku wspominac nie warto, mimo ze jest okazem, obecnie juz natroszonym w calej swej pawiej okazalosci. Szkoda, ze on i wielu innych nie zdaja sobie sprawy jak wazna jest poprawnosc polityczna przy korzystaniu z tego medium. Nie wierze jednak, ze okazja czyni „zlodzieja”, to tak przy okazji. W dziwnym kraju zyjemy, w ktorym nalezy przyznawac sie do jezyka i religii, dziekowac za wielowiekowa goscine etc.. Dziekuje wiec swoim protoplastom, a szczegolnie matce i ojcu za ich jezyk oraz goscine. Z religia mam problem, jestem od 14 roku zycia swiadomie ateista.
    Pozdrawiam.
    MA

    Do kadett pisze:
    Przykro mi, nie mialem czasu spojrzec, lecz zapewniam i wierze, ze jest tout à fait actuel.
    Z powazaniem.
    MA

  40. Drodzy Blogowicze,

    w kontekście naszych krajowych odwiecznych wydawałoby się zakusów politycznych w wykonaniu, a jakże, naszych roszimych polityków, zamiast nużać się w ich wyczynach i głupocie , odkryłem na swój użytek całkiem fajne urozmaicenie o walorach eksperymentu poznawczego. Oglądając „Kropkę nad i” wyłączyłem głos w telewizorze i skazałem się na odbiór emocji generowanych w tym programie prez polityków- mimów i Monisię mim-isię/ . Mógłbym Wam teraz spróbować przekazać moje bardzo odświeżone
    odczucia z oglądania w ten sposób audycji telewizyjne, ale nie czuję się na siłach. Kto chce niech spróbuje . Jeśli wyłączy się w mózgu „zgadywacza” wypowiadanych treści przez boharterów audycji, , i „przełączy siebie na abstrakcyną grę emocji, to polecam.
    Dodatkową wartością takiego eksperymentu jest to, że politycy , jako mimowie są zdecydowanie sympatyczniejsi od tych, znanych nam pasywnych bajerantów, oraz idealnie pasują do sytuacji, która jest skutkiem ich rządzenia.

    Pozdrawiam,Dziad

  41. Magrud, droga koleżanko:
    Niestety, Twoja samokrytyka nie jest ani szczera ani nawet potrzebna.
    Zacznijmy od Lizaka. Wodolejstwo jednym się podoba, drugim nie, nie ma za co przepraszać. Gdyby Lizak pisał coś ciekawego, chętnie bym poczytał. Ale te jego pseudolewicowe wywody nie mają innej osnowy niż chęć złorzeczenia. Tam są emocje, które podzielasz, bo nie wierzę żebyś podzielała merytoryczne uzasadnienia pana L.
    Biorę pierwszy lepszy fragment dzisiejszego Lizakowego pisania „W ten nurt próbują się wpisywać uciekinierzy z Polski, szczególnie żydowskiego pochodzenia, by wydoić biedny kraj z tego co jeszcze pozostało”. To wyjaśnienie też podzielasz? Nic Ci tu nie przeszkadza? Lizak jest cacy, bo dopieprza tym, którzy i Ciebie wkurzają?
    Byłaś kiedyś dowcipna, a teraz wyraźnie chcesz przywalić. Trudno Ci znieść odmienne opinie, chciałabyś je wręcz roznieść, niestety często przy pomocy epitetów. Emocje pchają do skrajności. Nikt Cię nie atakuje, a Ty się zajadle bronisz.
    Przypomniał mi się fragment skeczu Monty Pythona, gdzie jeden z oskarżonych wygłasza w sądzie płomienną obronę wolności, grzmi przeciwko ciemięzcom ograniczającym prawa itd. Sędzia zwraca mu uwagę, że przecież tu chodzi o zwykły mandat w wysokości 6 szylingów za złe parkowanie.
    Wierz mi, to są objawy pewnych zmian wewnętrznych. Przedtem byłaś inna. Nie odpowiadaj, ale spróbuj spokojnie się zastanowić, może spytać kogoś bliskiego czy nie zauważył u Ciebie zmian. Za dużo świętego ognia, a nie chciałbym żebyś zginęła na jakiejś barykadzie. Po zwycięstwie i nieuniknionym upadku kapitalizmu potrzebne nam będą kadry 🙂

  42. Ma,

    Opisując Wszystko, a w szczególności wspomniane przez Ciebie czas i przestrzeń,chcąc ujrzeć cokolwiek o jeden ułamek do przodu rozbijamy się o ścianę naszego cywilizacyjnego bagażu. Mamy pecha, bo cały nasz cywilizacyjny rozwój odbywa się zupełnie w ciemno i bardzo va banque. „Wynalezione przez nasz gatunek narzędzia do poznawania, rdzewieją szybko od momentu kiedy zaistnieją. Wizjonerskie osiągnięcia i teorie Einsteina, są systematycznie, po „angielsku” podważane przez całkiem sporą liczbę fizyków/ oczywiście tu i ówdzie oraz w tym i owym/.
    Mozolnie zaczynają wykluwać się ciekawsze metody matematycznego modelowania zjawisk, które, mogą uwolnić nas od balastu dotychczasowych osiągnięć. Nowe podstawy filozoficzne dają nadzieję na wyindukowanie nowego podejścia do Wszystkiego, i jeśli umundurowana część naszego gatunku, czegoś nie spieprzy w międzyczasie, to mamy szansę doczekać się do Wielkiej Rewolucji Świadomościowej w sferze wytwarzanej przez nas właściwych, czyli te unerwione circa 1,5 kg tłuszczu , pozamykane w organicznych pojemnikach zwanych czaszkami….

    Z Poważaniem, Dziad

    P.S.
    Jak napewno doskonale wiesz , dzięki mądrości Natury, miłośniczki sztuki, mają taką właściwość, że im z lepszego pochodzą domu, tym bardziej zwierzęce są w kntemplowaniu przeżywania piękna, które jest wiadome. I to jest boskie ,drogi Ma. Akurat ten porządek spraw i zależności, możemy łatwo wykazać eksperymentalnie.

  43. Z tłoustoczwartkowym pozdrowieniem…

    MIŁOŚĆ PRAWDZIWA

    Na Twój widok oczy moje płoną
    Serce wali, dech zamiera w piersi
    Trzewia pełne płochych są motylków
    Tyś natchnieniem najpiękniejszych wierszy
    Sam Twój zapach zmysły oszałamia
    Woń ogrodu – róży, bzu, aronii
    Ręce drżące chcą Cię objąć czule
    Spójrz choć na mnie jak wyciągam dłonie
    Język suchy, krtań ściśnięta pętlą
    Z lica bije płomień pożądania
    Gniew zazdrości – inni Cię już mieli
    Boli to, odbiera głos i rani
    Ciągle marzę o Twej słodkiej skórze
    Niczem miód płynący z barci bożych
    Chcę zatopić w tobie się bez reszty
    Na ołtarzu uczuć siebie złożyć
    W Twą cielesność wessę się wargami
    Spierzchniętymi uczuć mych gorączką
    Odprężenie…rajski ogród we mnie
    Za rok stworzę nową pieśń do……pączka

  44. Co jakis czas sprawdzam, czy Lizak nadal go zanieczyszcza. Zwykle czytam tylko wspaniale teksty pana Passenta, wywazone, kulturalne, nie siejace nienawisci. Lizak jawi mi sie jako wychudzony starzec w berecie i w ortajlonowym plaszczu (z lat 60 tych, aktyw robotniczy Moczara)…gdyby mogl, toby okaleczyl, zabil, zamknal, zabral obywatelstwo i wypedzil…jego wpisy przy felietonach pana Passenta wygladaja jak plama blota na lakierowanym (firmy Bruno Magli), bucie.

  45. … powinien byc”plaszcz ortalionowy”, of course…dawne czasy…

  46. Dziadzie,

    Bardzo pieknie napisales. Ja sie tak wlasnie czuje jak wracam do Trojmiasta, jestem w domu, u siebie. To jest jak gleboki oddech. Wiem, wszystko sie zmienia i moj dawny swiat dziecinstwa tez sie gdzies rozmyl (ach ta lemoniada w proszku wylizywana z reki.. 😉 ). Ale taka juz pewnie kolej rzeczy. Moje dziecinstwo przypadlo na lata 70/80 i filmy z tamtych czasow przypominaja mi klimat ktorego juz nie ma, chyba rozumiem co masz na mysli. 3 lata temu bylam na urlopie w Trojmiescie i to ze na peronach SKM zmienili tablice z bialych na granatowe bylo juz „nie moje”. Sopot rozkopany i przebudowuja, w Gdyni na skwerze niedaleko jakies wiezowce maja stawiac, jak znowu przyjade to trzeba sie bedzie przyzwyczajac…

    a o „stonce” slyszalam z ust rodowitego Sopocianina komentujacego tlumek na Monciaku latem z okna Spatifu (tego przed remontem)

    Tak sobie po cichutku marze kupic na stare lata mieszkanie na Brodwinie ale kto to wie…

    pozdrawiam serdecznie.

    A w Brukseli nie ma pączków 🙁

  47. PIRS, ogromnie mnie rozczuliles swoim listem do Magrud. Serio. Kazde slowo do niej tchnie zyczliwoscia i zrozumieniem. I masz absolutna racje. Gdyby mnie tak nie zabolal je antysemicki i niemadry wybuch, moze zdobylabym sie na podobne slowa. Dobrze, ze znalazl sie ktos, kto sie zdobyl. Pozdrawiam, a Magrud zycze powrotu do dawnej siebie, bo dzieje sie z nia bardzo zle.

  48. Redaktor Passent pisze:

    „Tymczasem dobro Polski wymaga, żeby PiS był w opozycji,…” –

    Czyżby? Zawsze uważałem (i tym bardziej uważam tak dziś), że dobro Polski wymaga, żeby PiS zniknął z mapy politycznej kraju. Polska potrzebuje opozycji parlamentarnej, a nie NIEPARLAMENTARNEGO PiSu.

    I, oczywiście, NIE dla paktu wymyślonego przez ekwilibrystów politycznych, braci K. Czy rzeczywiście dobro Polski wymaga istnienia na scenie politycznej, nawet jako opozycja, takich „polityków” jak oni???

  49. Chyba żadne ze słów wyrażających negację i odrzucenie nie zostało tak frazeologicznie zredukowane, jak przytrafiło się to „precz!”

    Ci, którzy zdzierali swe gardła wznosząc okrzyki „precz z komuną!” nie do końca przekonani byli, że podziałają one jako zaklęcia o mocy sprawczej.

    Z „Precz z komuną!” nie szła wiara, że samymi okrzykami można przeobrazić nieprzystającą do wyidealizowanych aspiracji rzeczywistość. Bardziej oddawało ono potrzebę wyartykułowania poczucia doznanego masowego zawodu, ciężaru poniesionych krzywd, niesprawiedliwosci, było wyrazem gniewu i otwartego buntu przeciw fałszywej moralności, zniewoleniu i coraz dobitnej świadomości dotykania granic społecznej degradacji.

    Mimo, że hasło „precz z komuną!” było nieprawdziwe, ułomne i i nie oddawało prawdziwych intencji tych, którzy się nim posługiwali, zawarty w nim kod upraszczającego i przejaskrawionego rozumowania sprawiał, iż wydawało się, że było ono zawołaniem i znakiem rozpoznawczym określonej,spójnej i samodefiniującej się przynależności grupowej.

    Nic bardziej mylącego. Dzisiaj można powiedzieć, z małym ryzykiem popełnienia błędu, że wielu spośród krzyczących „precz z komuną” i tych, którzy im tylko wtórowali, tęskni do wcale niemałej części tego, co „komuną” w owym czasie było zwane i móże wstydzi się nawet, że kiedyś krzyczało „Precz..!

    Dlatego wypada zachować dużą ostrożność i najdalej posuniętą roztropność, posługując się „Precz!” przy jakiejkolwiek próbie wyrażania dezaprabaty, niechęci, desperacji czy strachu. Szczególnie ta ostrożność powinna cechować osobników skorych do wtórowania.

    Z prostego powodu – żeby kiedyś nie żałować, jak się dzisiaj żałuje…

    „Precz z komuną!” było okrzykiem rozpaczy i desperacji.

  50. Pirs

    „Wodolesjtwo,złorzeczenia,emocje,dopieprza,wkurzają,przywalić,roznieść,zajadle,
    skrajności,pchają,grzmi.”
    Oto i wyciąg określeń ulicznika z z pana krótkiego wpisu adresowanego do Pani Magrud.
    I pan chce się fraternizować zwrotem per „Koleżanko” z tą wysoce rozumną i inteligentną kobietą?
    Obawiam się ,że pan swymi górnymi rejestrami,w najlepszym przypadku, może sięgnąć zaledwie jej stóp.

  51. Ten Telemach

    Mój adres e-mailowy to Zyga_Gd@wp.pl proszę się nań zgłosić by uzyskać adres internetowy strony mego blogu.
    Wielu podobnych panu używało tej wytartej i niesprawdzonej argumentacji nie zdając sobie sprawy z własnej ignorancji i pieniactwa.

  52. Jesli chodzi o pakt milosci, nie jest to wcale propozycja tak zupelnie do odrzucenia. Azeby sie o tym przekonac, wystarczy przeczytac na sasiednim blogu pana Jaroslawa Marka Spychaly filozoficzno-spoleczne dywagacje na temat heglowskiej natury palikotozofii czyli recepta na wprowadzenie ery harmonii i spokoju.
    Wypadalo by schylic glowe przed panem Spychala za propagowanie swieckiego rozwiazania jednego z wiecznie aktualnych problemow wspolzycia miedzyludzkiego, a mianowicie zasady „kochaj blizniego”, bo aczkolwiek najrozniejsze ugrupowania religijne przedkladaly swoje „jedynie sluszne” propozycje w tej sprawie, jakowoz, niestety, nie do zastosowania w obecnym zsekularyzowanym swiecie, pan Spychala zepchnal je na pozycje marginesowa, gdyz jego propozycja przebija wszystko i bije wszystkich na glowe, niedobitow kladzie na lopatki, a niedowiarkow powala na kolana. Podejscie do tematu u owego pana jest niezwykle tworcze: otoz traktujac palikotozofie z perspektywy heglowskiej jako rodzaj aktywnosci filozoficzno – politycznej jest ona o tyle przydatna, iz dazy do zlikwidowania samej siebie, gdyz, (cytuje): „na te same działania Pana posła można patrzeć w nieco szerszym kontekście, powiedziałbym Heglowskim. Otóż być może musi nastąpić taki etap w rozwoju polskiej kultury politycznej, który pozwoli na upust różnych emocji, również tych bezpośrednich i złych, dzięki czemu w następnym etapie nastąpi harmonia i spokój”.
    To niezwykle odkrywcze podejscie autora do problemu godne jest spopularyzowania, gdyz realizacja tego przeslania rozwiazalaby wiele praktycznych problemow tego swiata, z ktorymi czlowiek bezskutecznie boryka sie od zarania swego istnienia. Z ludzkiej egzystencji wyeliminowane zostalyby wszelakie konflikty zbrojne po czym bez jakichkolwiek przeszkod na tym lez padole moznaby realizowac przeslanie milosci.
    Pytanie tylko czy autor tegoz pionierskiego artykulu, znamienity filozof godny tego miana w rownym stopniu jak Palikot miana znamienitego polityka, przetrwalby fizycznie taka operacje co jest niedzowne do tego, azeby mogl on sie cieszyc owocami wprowadzenia w zycie swoich koncepcji filozoficznych.
    Slyszalam, ku mojemu ubolewaniu, iz pan doktor Walesa przemysliwowuje swoje ewentualne wystapienia z Rady Medrcow Europy. Gdyby efektem tych rozmyslan byla jego realna rezygnacja z tej jakze zaszczytnej funkcji, nalezaloby sprobowac te strate jakos pomniejszyc i dlaczego by nie rozwazyc zastapienia doktora Walesy kandydatura pana – nie smiem watpic, iz rowniez doktora – Jaroslawa Marka Spychaly. Ktory to, jak mniemam, odznacza sie walorami intelektu w nie mniejszym stopniu niz dr Walesa, czego dowodem wlasnie sa jego dywagacje w wyzej wymienionym artykule pt. „Palikot – polityk i filozof”.
    A odnosnie tytulu doktorskiego pana Palikota, to co do tego takze nie posiadam najmniejszych watpliwosci. Jezeli mozna bylo tytulowac profesorem maturzyste dlatego, ze goscinnie wylozyl swoje mysli na uniwersytecie, to dlaczego nie mozna tytulowac doktorem kogos, kto ciagle i systematycznie wyklada swoje mysli w gremiach nie tylko akademickich? Albo dlaczego miano doktora nie powinno przyslugiwac tym wszystkim, ktorzy przeprowadzili wyjatkowo udana kuracje swoich finansow w okresie intensywnej prywatyzacji, zapasci gieldowej badz jakiejs innej finansowej traumy…
    A juz zeby wpasc na skojarzenie Palikot – filozofia, trzeba byc najprawdopodobniej filozofem w stopniu odpowiadajacym byciu pana Palikota politykiem. Tej trudnej sztuki dokonal pan Jaroslaw Marek Spychala czego daje on wyraz poprzez swoje blogowanie.
    Jednak trudny jest dla mnie do zrozumienia fakt, iz aktywnosc spoleczna w tej wstepnej fazie realizacji przeslania milosci, sadzac z ilosci wpisow pod artykulem pana Spychaly, rowna jest zeru, co napawa mnie, milosniczke zup, zdziwieniam nie mniejszym niz wtedy, gdy przeczytalam na blogu pana Adamczewskiego, iz zadna zupa nie moze obejsc sie bez wina, ktore to jest niezbednym dodatkiem do kazdego rosolu…

  53. Magrud ;”Dziura w paraleli’ -niezle, nawet podoba mi sie

  54. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_to_bank_marcinkiewicza_spekulowal_zlotowka.html:

    To bank Marcinkiewicza spekulował złotówką

    Bank Goldman Sachs przyznał, że to on stoi za ostatnim atakiem na złotówkę, w wyniku której polska waluta bardzo straciła na wartości. Komentatorzy w Polsce zwracają uwagę, że to właśnie w tym banku doradcą jest Kazimierz Marcinkiewicz.

    Analityk banku Goldman Sachs ogłosił wycofanie się ze spekulacji walutami krajów Europy środkowej i wschodniej, które w ostatnich tygodniach doprowadziły do poważnego spadku ich wartości.

    W specjalnym oświadczeniu do swoich klientów bank uznał, że dalsza spekulacja i gra na deprecjację czeskiej korony, węgierskiego forinta oraz polskiego złotego to w tej chwili zbyt duże ryzyko. Okazało się też, że międzynarodowa instytucja zarobiła na tej spekulacji nie – jak zakładała – 6 procent, ale prawie 8.

    Tymczasem polscy komentatorzy przypominają, że to właśnie w londyńskiej siedzibie Goldman Sachs zatrudniony jest Kazimierz Marcinkiewicz, który pół roku temu reklamował swoje nowe miejsce pracy jako „najlepszy inwestycyjny bank świata”. Do tego pełni tam rolę doradcy ds. rynków Europy środkowej i wschodniej.

    Jak napisał Piotr Gursztyn, publicysta „Dziennika”, jest to „historia rujnująca jego wizerunek osoby rozchwytywanej przez biznes, wpływowej w sferach gospodarczych, dobrze zorientowanej. Wygląda na to, że nie odegrał tu jednak żadnej roli, nawet listka figowego. Co nie zmienia faktu, że to wstyd pracować w instytucji, która realnie zaszkodziła wszystkim Polakom”.

    ska, Goniec.com

  55. Magrud,
    kobieto myslaca, nie daj sie goryczy!
    To ta pogoda…

  56. PETRASZKI:

    Czuma wciąż spółkuje z synem
    Na dodatek nie darmowo
    Być to może kazirodztwo
    Jeśli tak, odpowie głową

    Klich podpisał coś Jankesom
    I jak uczy nas historia
    Znowu trzeba będzie płacić
    Lub nas czeka nowa wojna

    „Pomożecie? Pomożemy!
    Jeśli nie, nie przeszkadzajcie”
    Donek złożył propozycję
    Znanej nam sejmowej szajce

    „Walcz z kryzysem, a nie z PiS-em”
    Tyle Jarek Rostkowskiemu
    By to rzec do Sejmu przyleźć
    Nie chciało się Kaczyńskiemu

    Donald „drzwi otwartych” żąda
    Jankes w kułak znów się śmieje
    W jedną stronę drzwi działają
    W druga skrzypią coś wierzeje

    Na twarz Antka Policmajstra
    Wpełzło dziś zdziwienie szczere
    Do Komisji go nie wzięto
    A zastąpi go Bo Derek

    Nie wiem znowu o co chodzi
    Oświecenie mi się marzy
    Nie chcą dać Wałęsie teczki
    Którą widział tysiąc razy

    Złożył wniosek o debatę
    I z niej uciekł gnom Jarosław
    Poszedł mlaskać do kamery…
    Bardzo ciężkie życie posła

    Dorn przez Donka w strachu żyje
    Tylko czegóż on się boi
    Jeśli Tusk odpalił bombę
    To Sejm dawno już nie stoi

    Oświeciła mnie Gęsicka
    (Jarek wybacz profanację)
    Od kłamczuszki wiem, że Kaczor
    Wini złą klimatyzację

    Mundurowi dzisiaj stali
    Lecz nie tam, gdzie ZOMO stało
    Szczęście Tusk ma. Był zajęty
    Bo by pewnie dostał pałą

    REKLAMA

    Brak wam kasy? My sprawimy
    Że jej w bród będziecie mieli
    Miejcie pensji sto tysięcy
    Tyluż też poręczycieli

  57. Pakt milosci to polsko-amerykanska wspopraca wojskowa.
    Szansa od trabiona nawet na antypodach do zwiekszenia polskiej aktywnosci milosnej na polach bitewnych imperium dobra.
    To milosc przypominajaca objecia zyrafy przez nosorozca inaczej mowiac za Mleczko – pieprzenie bez sensu.
    Co na to „lewica” – Gospodarzu prosze nas zaskoczyc i napisac (pomimo serca przepelninego miloscia do – zawsze aktualnie sprawujacego swiatowe rzady – imperium) – co lewicowi intelektualisci…mysla o takim pakcie wzajemnej milosci gdzie tylko jedna strona ma przyjemnosc.
    Oficjalnie wspoplpraca ma polegac na sprzedaniu Polakom amerykanskiego sprzetu i przekazywaniu instrukcji od amerykanskich sil wywiadowczych nie w ataku na chwilowo czeski Cieszyn ale na wrogow imperium oraz najblizszego, najukochanszego sojusznika USA – Izraela – wkrotce z Avigdorem Liebermanem w rzadzie – zwolennikiem czystego rasowo Izraela…

  58. Dziad i PIRS odpowiedzieli na pokajanie Magrud, więc ja tylko się dopiszę króciutko. Zażartowałam sobie z „przekutego balona”, bo mnie ta literówka rozbawiła, więc napisałam sobie zażartowałam. W moim mniemaniu była to maleńka szpileczka, a tu absolwent mnie najpierw poucza, co też to Magrud miała na myśli a następnie zapowiada odwet i tropienie moich literówek, które będzie mi dotkliwie wytykał. Ledwie się po tym nokaucie pozbierałam a tu Magrud mnie przeprasza. Co się z ludźmi dzieje? Od pewnego czasu mi się wydaje, że nasza współblogowiczka przeżyła jakąś osobistą – chyba zawodową katastrofę, bo jej wpisy pełne są złości i goryczy. Kiedyś tak nie było, czytałam ją z sympatią i zainteresowaniem. Może się jeszcze los odwróci i powróci dawna Magrud. Ta niegdysiejsza na ukłucie szpilką nie reagowała by, jak nożem pchnięta i to w plecy.

  59. Szanowny Panie Lizak,

    Nasz Gospodarz nie przypadkowo pisuje o palikotach i maglanych problemikach.
    Jest to jedyna metoda na pozostawanie publicysta wszechustrojowym z willa na Saskiej Kepie.
    Nazywa to sie „zdrowy pragmatyzm”… choc cisnie sie przez komputerowy kabel inne okreslenie.
    W latach mlodosci „walczyl” nasz gospodarz o prawa kolorowych w USA za co posadzono go w aresztcie na pare godzin – zasoby mlodzienczej brawury po tej surowej lekcji sie wyczerpaly.

    Dzis glupio atakowac kapital gdy 99% „lewicowych” znajomkow kapie sie w szampanie i samemu blizsza ciepla pierzyna niz solidaryzm spoleczny.

    Popierac kapital tez niby glupio bo sie uchodzic chce za wrazliwca spolecznego z sercem po lewej stronie.
    To samo z Ameryka bo tam sa kumple co pomogli , z Palestyna i Izraelem no bo wiadomo itd.
    W rezultacie zostaja palikoty i i zabawne bonmoty, ze od waznych spraw ma sie kogos innego.

    Tym bardziej wyzywa sie nasz gospodarz z oczywista nadgorliwoscia spowodowana wewnetrznym cisnieniem i wstydem na Kaczorach.
    Bez nich zostalaby juz tylko emerytura – najlepiej jak na lewicowca przystalo w jakims cieplym burzuazyjnym raju typu Monako…

    Wszystko to kit i jak mowia anglosasi dym i lustra.
    A swoja droga gratuluje Panu Panie Lizak dobrej opinni o naszych polskich „komunistach” – niech no pomysle ilu ich bylo…moze ze czterech to ci , ktorych partia nie roztrzelala albo nie zamknela w pierdlu bo zaszyli sie w bieszczackich lasach jako smolarze – reszta to z reguly pragmatyczni kolaboranci narzuconej sila wladzy o czym w doskonaly sposob swiadczylo samoczynne stopniowe gnicie i rozpadanie sie tej „elity” .
    Jest to ostateczny „sukces” awansu spolecznego opartego na falszu.
    Upadek zwariowanego neoliberalizmu zlodziejskiego bynajmniej nie uswieca naszego „socjalizmu” realnego z wynoszonym maslem pod koszula i zalatwianiem wszystkiego przez wuja w partii…
    Jedno i drugie jest „G” warte.
    Pod warunkiem…oczywiscie jezeli nie jest sie czescia ponadustrojowej elity oblej w formie i tresci (bez kantow).

    Przypadek gospodarza to nie jest zlosliwosc anonima zasmiecajacego cudzy blog to glowny i podstawowy powod polskich problemow.
    Egoizm pseudointelektualnych i opiniotworczych „elit”.

  60. Absolwencie:
    Co do ‚suwerenności’ i możliwości obrony przed spekulacjami waluty — wg tego kryterium być może istnieją dwa-trzy państwa ‚suwerenne’: USA, Chiny i Japonia. Spekulacja na funcie wskazuje, że już mogąca rywalizować o kolejne miejsce Wielka Brytania ‚suwerenna’ nie jest. Być może za to ‚suwerenna’ jest UE z euro.
    Cały zas przykład pokazuje, ze znaczenie ‚suwerenności’ się zmienia (a może i zanika). I stanowi też przykład znaczenia ponadnarodowej integracji, gdyż państwo narodowe wielkości Polski jest zbyt małe na arenie światowej.

  61. Do Teresa Stachurska (2009-02-20 o godz. 00:47):
    Czy naprawdę wierzysz, że Kazimierz Marcinkiewicz ma jakikolwiek wpływ na decyzje inwestycyjne Goldman Sachsa? Spekulacja na rynkach finansowych nie jest łatwa, pochodne bazujące na parach walutowych są dosyć trudnym instrumentem finansowym, ja będąc mooocno uzależnionym od transakcji na GPW (17 lat obecności na tym rynku nie pozostaje niestety bez następstw) nie znam wszystkich, a nauczyciel fizyki z Gorzowa, któremu zdarzyło się być premierem tak z dnia na dzień wszystkiego się nauczy? Goldman Sachs może wycofywać się z gry na spadek złotego, bo zobaczył już istotny opór i teraz może zacząć grać na zwyżkę, bo na rynkach walutowych da się zarobić przy transakcjach w obie strony, byle tylko być po własciwej stronie rynku. A ten, kto pierwszy zauważy zmianę trendu (lub odważy się w tym pomóc) zarobi najwięcej, co do mozliwości obrony przed spekulacją rację ma PAK (2009-02-20 o godz. 08:43 – pozdrowienia).

  62. Ostatnie dwudziestolecie to triumf egoizmu nad odpowiedzialnością, tu też – http://biznes.onet.pl/2,1920218,wiadomosci.html . Za co płacono wysokie gaże małolatom bez doświadczenia zawodowego i życiowego przez ostatnie dwadzieścia lat?

  63. Swoją drogą, czy pensja prezesa w wysokości dajmy na to 500.000 zł miesięcznie nie miała służyć temu samemu mechanizmowi? By się lepiej czuł z sobą samym w fatalnej roli?

  64. Chyba Sławomir Nowak uroczy i głupawy kolega Tuska posłuchał DP i w wywiadzie znalazł powód kryzysu w Polsce. Jest nim PiS…poczytajcie co mówił w radio komentując wystąpienie Rostowskiego w sejmie.

    „Jak najbardziej słuszne. Proszę się nie zżymać w sytuacjach kiedy naprawdę dyskutujemy o problemach, które dotykają coraz więcej Polaków, w sytuacji, w której naprawdę polska gospodarka jest fundamentalnie zagrożona, a nie ma partnera do poważnej rozmowy po drugiej stronie.”

    „Czego pan się spodziewa? Że będziemy siedzieli cicho w sytuacji, w której PiS biega z kanistrem i z zapałkami i wywołuje kryzys. Modli się po nocach o ten kryzys. Mamy siedzieć cicho?”

    Znaczy to PiS wywołał kryzys i tego się trzymaj Sławku Nowaku. To cię może zaprowadzić na szczyt…głupoty…:)

  65. Po przeczytaniu tekstu Pani Teresy Stachurskiej od razu skojarzył mi się ostatni tekst Gospodarza Swojego Blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego, narzekającego na ten fundusz inwestycyjny: „Czytając ten komunikat; bezczelny, tchnący radością ze spekulacyjnego skoku na kasę niemal wpadłem we wściekłość. (…) Ale rynek to jest także żerowisko dla ekonomicznych hien, sępów, szakali”, a później „zgodnie z regułami gry podprowadzili nam kupę pieniędzy”.
    1. Porozmawiajmy jak ekonomiści. Nie bawmy się w typowe dla wielu osób pochylanie się nad biednym i uciśnionym, ale spójrzmy na sprawę globalnie. Tak, ale hieny, sępy i szakale też są potrzebne przyrodzie. Ale ja raczej nie porównywałbym do tych zwierząt, a do kotowatych: lwa, geparda, pumy, tygrysa. Jeżeli podchodzimy analitycznie do problemu, to nie możemy zawodzić nad dogonioną antylopą „jaka ona biedna”, pożarta „przez tego wstrętnego lwa”. Drapieżniki likwidują zwierzęta stare, kalekie, niedoświadczone, pozostają osobniki z genami o najwyższych wartościach. Tak samo jest z silnym wiatrem, wszystko co słabe, źle zamocowane, „bylejakie” – zostanie zniszczone na zawsze. Zostają rzeczy najlepsze. I tak samo jest w gospodarce. Tu oczywiście nie ma pożartej antylopy, ale kryzys wspaniale wpływa na poszczególne państwa, firmy czy organizacje, oczyszcza organizm, likwiduje firmy słabe, źle zarządzane, w sposób nieumiejętny. Oczyszcza je ze zbędnych nałogów. Zlikwidowanie tych „hien, szakali” byłoby równoznaczne z pozbawieniem sawanny kotowatych. No dobrze, już żadna antylopa nie padnie łupem mordercy, ci „współczujący” (tacy jak Magrud, Absolwent, Jasny Gwint, Jean Paul, Lizak) będą zachwyceni. Ale my, starający się podchodzić do problemu analitycznie, bez emocji i bez afektacji? Też?
    2. Kiedy fundusze inwestycyjne wprowadzały swoje pieniądze na giełdę, wykupywały polskie obligacje, to nie były hienami i szakalami, tylko dostojnymi inwestorami? Mówienie o „podprowadzeniu pieniędzy” w dzisiejszym, globalnym świecie brzmi trochę dziwnie. Pieniądze krążą, przepływają, my możemy nie wiedzieć, że np. ten sam właśnie fundusz inwestycyjny Goldman Sachs nie gra w tym momencie na zwyżkę polskiej waluty. Czy wtedy – po realizacji zysków, tylko od kogoś innego – nazwą ich „współczujący” szakalami i hienami?

  66. Okazuje się, że Lizak jednak ma swój własny blog 😆
    Aby się do tego skarbca mądrości i umiejętności dostać, trzeba wpierw do Lizaka napisać na jego adres kontaktowy 😆 😆 😆
    On sobie towarzystwo dobiera wg własnych kryteriów i nie ma tak, aby się pospolitował z każdym, kto chciałby zajrzeć.
    Od pospolitowania, to on ma blog red. Passenta, gdzie gospodarzowi gości rozstawia po kątach, poucza i obraża do woli i anonimowo. 😳
    A na własny blog przez śluzę z kontrolą, aby się jakiś niegodny nie przedostał i nie powalał dywanu. Mnie to nie przeszkadza, bo Lizaka nie czytam i nie wybrała bym się także na jego blog, ale skoro podał adres, to może tam przenieśli by się wielbiciele jego niewątpliwego talentu? 😛

  67. Bardzo cenne są informacje i komentarz Pani Teresy Stachurskiej w sprawie ukazania źródeł przekrętu z polską złotowką.
    Równie cenne są sugestie Absolwenta dotyczące rozpracowania tej afery i postawienia sprawców przed sądem.
    Podjęcie w tym przedmiocie działań prawnych przez polski rząd będzie papierkiem lakmusowym jego niezwisłości i suwerenności Polski.
    Należy zwrócić uwagę na zachowanie prosyjonistycznego lobby na naszym forum w sytuacji kiedy ewidentnie jest okaradana Polska wskutek spekulacji żydowskiego Banku Goldman Sachs, w którym doradcą jest były polski premier.
    Ta nędzna politycznie i przestępcza finansowo afera jeszcze raz dowodzi słuszności moich domniemań,za które z całą bezwzględnością rynsztokowych metod jestem atakowany poprzez perfidne przypinanie mi łatek antysemity.
    Ta dziadowska polityka demonstrowana przez MA, Sławomirskiego, Dziada , Helenę, Pirsa a także wielu innych wrogo nastawionych wobec Polski zasługuje na najwyższe potępienie, ponieważ godzi ona w polską rację stanu. Jakżeż małe i perfidne w tej sytuacji narodowego zgrożenia wydają się ich zawodzenia, wrzaski i pomawiania, byle tylko rozwinąć zaslonę dymną nad własnymi paskudztwami i niegodziwościami.
    Zauważmy, kiedy przedkłada im się oczywiste argumenty syjonistycznego antypolonizmu, to uciekają jak te male myszki do swoich norek,zamykając buźki w ciup. By w odpowiednim momencie znów wychynąć i kontynuować swoją wredną politykę wobec Polski, tak wspaniale ocenioną przez Peresa.
    I nie jest to ocena wszystkich Żydów lecz Banku Goldman Sachs i jego polskich popleczników.
    Na szczególną uwagę i wyjatkowe potępienie już dzisiaj zasługuje mały człowieczek, Marcinkiewicz, który doradzał , z racji zajmowanego stanowiska, konstruowanie wrogiej wobec Polski polityki, która naraziła kraj na straty w dziesiątki miliardów.
    Dotychczas bezkarnie rozkradano naszą Ojczyznę.
    Teraz przebrała się miarka i nastał czas uruchomienia Trybunału Stanu, ku przestrodze miałkim i sprzedajnym polskim elitom, wątpliwego autoramentu.

  68. ajw

    Proszę zwrócić uwagę na swoje słownictwo nie odbiegające od Pirsa.
    A ortalion piszemy przez ” i ” krótkie.
    Rozumiem, że łatwiej jest panu czynić impertynencje niż się nauczyć ortografii.
    Ot i nauczyciel się znalazł.

  69. PAK 8.43
    Mam wrażenie PAK, że nie bardzo się orientujesz w miedzynarodowych finansach.Jest bardzo wiele państw których walutą nie można spekulować gdyz maja naprzykład sztywny kurs waluty i stabilny bilans płatniczy z duża nadwyżka, nie wpuściły obcych banków, no i nie są zadłużone. Te wszystkie kryteria spełniają Chiny. ( W przeciwieństwie do USA!). Ale USA może drukować dowolne ilości pieniadza światowego, wiec są w specyficznej sytuacji.
    Po drugie, suwerenność może byc ograniczona na rożne sposoby choćby za zgoda władz danego kraju, na rzecz np federacji państw. Jeżeli jednak walutą danego kraju, podważając stan jego gospodarki, spekuluje kilka zagranicznych banków, a właściwie konkretne osoby z zarzadu tych banków, z rady nadzorczej lub z pośród kluczowych akcjonariuszy, to juz jest dno upadku.
    Po trzecie, myśle że Wielka Brytania po otrzymaniu nauczki od Sorosa juz sie zabezpieczyła przeciwko spekulacjom i nawet obecność Kazia Dyzmy Marcinkiewicza w City, u Goldman Sachsa, nie jest w stanie jej zaszkodzić.
    Ceterum Censeo, iż miejsce spekulantów, autorów tej zmowy, jest w więzieniu i mam nadzieję że znajdzie się na to odpowiedni paragraf i odpowiedni kompetentny prokurator !

  70. Anca

    A Pani jak zwykle dedukuje błędnie lub przewrotnie.
    Faktem jest, że nie oczekuję Pani na swoim blogu, bo któż akceptuje ludzi zachowujących sie nietakownie.
    Jakimś to cudem podskórnie wyczuwam ,że nie wypada mi czynić kryptoreklamy.
    I gdybym tak uczynił , to dopiero łaskawa pani poużywała by sobie na mnie.
    Jak wiadomo na prawicy każdy powód jest dobry by wpić się w goleń.
    Ja co prawda do wampirzyc uprzedzeń nie mam, niektóre wręcz bywają wspaniałe w zaspokajaniu swych potrzeb elementarnych.
    Jednak czynienie tego w sposób permanentny wyraźnie mnie osłabia i zniechęca.
    Zatem proszę sobie poszukać innego adoratora do swych krwawych figli, bym nie musiał podjąć pani czarną polewką.
    W samej rzeczy ma pani rację, że pospolitować się wolę na en passant, co mnie inspiruje i rajcuje niesamowicie.
    Dzięki temu mogę dawać odpór wszelakim uzasadnionym obcym nacjonalizmom i antypolonizmom, co potwierdziła afera Banku Goldman Sachs.
    A reszta jest zaledwie prawicowym pieprzeniem trącącym nieświeżym zapachem cebuli i czosnku.

  71. Do Teresa Stachurska (2009-02-20 o godz. 10:13): wyobraź sobie, że właśnie ukończyłaś marketing i zarządzanie albo inny podobny kierunek z nadprodukcją absolwentów, po n miesiącach poszukiwań dostajesz propozycję pracy w banku albo domu maklerskim, jako sprzedawca produktów finansowych, z uposażeniem podstawowym w pobliżu płacy minimalnej i prowizją uzależnioną od wielkości sprzedaży. Tymczasem w poszukiwaniu pracy przeniosłaś się skądś w Polsce do Warszawy, Poznania czy Wrocławia, wynajmujesz mieszkanie albo mieszkasz u kogoś kątem. I tu zaczyna się czysta walka o przetrwanie, dzwonisz i oferujesz lokatę z premią od wzrostu albo spadku cen ropy albo miedzi albo walut albo inny tego typu produkt. Ponieważ miałem rachunki w kilku bankach, dziennie odbieram kilka telefonów z propozycjami wlasnie takich cudownych okazji inwestycyjnych. Jeżeli jestem w nastroju, a dzwoni miła dziewczyna, zadaję kilka pytań, i wtedy okazuje się, że ważny bank z górnej półki nawet nie przeszkolił osoby, sprzedającej jego produkty. Tyle że mnie ostrożności nauczyło ileś niefortunnych decyzji inwestycyjnych, za które musiałem zapłacić ze środków własnych. Ważni menedżerowie mogą nie mieć takich oporów, zresztą długi okres pracy na wysokich stanowiskach czasem wywołuje przeświadczenie o tym, że podejmuje się tylko słuszne decyzje.

  72. ANCA pisze:

    2009-02-20 o godz. 11:14
    Sadze jednak, ze LIZAKA(OW) nalezy czytac i w miare mozliwosci komentowac. Chociaz on czuje sie dowartosciowany rowniez krytyka. Mimo wszystko, jego wycieczki ksenofobiczne i rasistowskie zasluguja na krytyke. Zaluje tylko, ze tak malo tu obecnych reaguje na jego (u)wycieczki w nierealnym swiecie sieci.
    Z powazaniem.
    MA

  73. ajw pisze:

    2009-02-19 o godz. 20:28

    Kiedys byly buty (produkowane w Slupsku); nadawaly sie do stania.
    Z powazaniem.
    MA

  74. Torlin 11.08
    Wiedziałem ze coś z Tobą jest nie tak, ale dopiero dzisiaj zdjąłeś przyłbice. Okazuje się że jesteś po prostu darwinistą ekonomicznym, który jest zdania, że co słabe nalezy pożreć, a kulawe dzieci nalezy zrzucać ze skały Tarpejskiej. Jest to pogląd podzielany przez wszystkich neoliberałów i nie jesteś specjalnie oryginalny pod tym względem, ale wyjaśnij mi w takim razie, czy znajdujesz sie na szczycie piramidy żywnościowej ,w połowie, czy na dnie. Jeżeli na dnie – jesteś idiotą, jeżeli na szczycie, geniuszem, natomiast jeżeli pośrodku, to żal mi cię bardzo, bo wydaje ci się że kontrolujesz sytację, ale nie zdajesz sobie sprawy że w każdej chwili możesz wylądować także na dnie. I zostać pożarty, zgodnie z konsekwentnie wyznawanymi przez Ciebie dogmatami.
    Ekonomiczna teoria „twórczej destrukcji” Friedmana, którą wyznajesz, to teoria faszystowska i zbrodnicza, chociaż wielu naukowców nie widzi faktu, że aby ja wprowadzić do gospodarki Chile i Argentyny, nie mówiac o IRAKU, trzeba było wymordować setki tysięcy niewinnych ludzi. Jest wiele osób na najwyższych szczeblach władzy róznych państw, ktore brały tu czynny odział i zasługują na Norymbergę.
    A propos – piszesz: porozmawiajmy jak ekonomisci. A dlaczego nie mamy rozmawiac jak hieny i gangsterzy ? Jak Kiełbasa z Masą i Pershingiem ?
    Przeciez oni też usuwali słabszych bandytów ?
    I mam jeszcze jedno pytanie: Czy do „kotowatych” zaliczasz także Stalina i Berię ? Oni też zajmowali się gospodarką.

    OLEK 51 9.43
    Jak tak wszystko wiesz o derywatach, to moze wyjaśnij mi po co GOLDMANOWI I SACHSOWI był potrzebny nauczyciel fizuki z Gorzowa.
    I czy to przypadek, że ten nauczyciel był po imieniu z JKBieleckim D.Tuskiem i G. Schetyną, a ewentualnie miał zostac premierem gdy Tusk zostanie prezydentem ?

  75. Dziad pisze:

    2009-02-19 o godz. 19:36

    Dlatego wlasnie (Einstein jest faktycznie mniej aktualny, sprawa sie wyjasni, gdy w Genewie poradza sobie z naprawa przyspieszacza) zachwycam sie pieknem ogladajacym piekno na obrazach. Z drugiej strony nie za bardzo wierze w mozliwosci antycypacyjne filozofii, ktora Lizak pomylil z Sara (obie przeciez atrakcyjne – nie widze roznicy w urodzie miedzy Zofia, a Sara).
    Z powazaniem.
    MA

  76. Anca; Pamietam czasy ” Niewolnicy Izaury ” kiedy po „sukcesach” tego serialu przyjechali do Polski aktorzy w nim grajacy . Witaly ich tlumy , ale osobiscie widzialem w Lodzi trasparent ” LEONCIO TY CHAMIE! ” I to jest metoda na takich kiczowatych bufonow ( tamto to byl jednak niezly dowcip ) . Popieram , pozdrawiam.

  77. Torlin, 11.08. To wielka naiwność lub wręcz ignorancja i niewiedza w Twoim wpisie. Piszesz o marginalnych przykładach gdy rzecz idzie o pryncypia.. O fundamenty nieludzkiej doktryny przemocą i podstępem wdrożonej dla zguby milardów ludzi. Tych wszystkich co żyją za dolara dziennie.Jesteś niedouczony albo kpisz sobie z poważnych ludzi. Wszelkie spekulacje na temat kryzysu finansów światowych powinny zaczynać się od zdefiniowania skali amerykańskiego złodziejstwa i oszustwa bankowego, które jak zarazę rozlano po świecie. Tzw ekonomiści Twojego pokroju zawracają ludziom w głowach pseudo teoriami, gdy rzecz dotyczy zwykłej i prymitywnej kradzieży. Zanim zaczniesz znowu pouczać, poczytaj dzieła poświęcone tej zbójeckiej doktrynie. Naomi Klein, David Harvey, Kołodko, Samir Amin,Tadeusz Kowalik lub Marian Dobrosielski. http://www.przeglad-socjalistyczny.pl/opinie/ideologie/151-nedza-neolibralizmu.
    „absolwent” pozdrawiam, podoba mi się.

  78. Panie Passent – jak tam laptopy od Tuska się mają? Miały być za free. Miały być tanie podręczniki – i co? Teraz spłata kredytów – następna bajka dla takich antyPiSiorów jak Passent.

  79. Przykro mi Absolwencie, ale nic nie zrozumiałeś z mojego tekstu. Pisałem o państwach, firmach i organizacjach, ani razu nie bąknąwszy o jednostce.
    A Twój tekst, że Tusk miał coś wspólnego z akcją Goldman Sachs – jest obrzydliwy. Ale zgadnij, dlaczego mnie to nie dziwi?

  80. Absolwencie:

    1) Słynny atak na funta nastąpił w momencie, gdy był on właśnie ściśle powiązany z kursem marki. Tak więc sztywny kurs nie musi być tu pomocą. Więcej — Wielka Brytania po tej nauczce wycofała się ze ścisłego wiązania swojego kursu. Być może zwiąże się kiedyś z silniejszym euro.

    2) Co do suwerenności — ja się w pełni zgadzam, że sytuacja, w której banki mogą zarabiać na spekulowaniu kursem ze szkodą dla gospodarki kraju jest przykładem niechcianego ograniczenia suwerenności. Tyle, że zbyt wiele się ostatnio nasłuchałem o różnych ‚brakach suwerenności’, by nie traktować sprawy z pewnym dystansem.

    3) Co do miejsca ‚autorów zmowy’ — potępienie moralne nie jest tu równoznaczne ze złamaniem prawa, a tylko za to ostatnie idzie się do więzienia. Być może da się znaleźć takie regulacje prawne, by na przyszłość uniknąć tego typu sytuacji. Ale nawet jeśli, będzie to dotyczyło tylko przyszłości.

  81. Torlin,

    uważa Pan, że nie ma takiej dziedziny, na której polu to Pan jest nadającą się „do odstrzału”/zagryzienia/wycieńczenia antylopą?

  82. Bez komentarza: wobec wypisow Geniusza Tatr, uzurpujacego niezlomnie postawe leiwicowca.
    MA

    Lizak pisze:

    2009-02-20 o godz. 11:26

    Należy zwrócić uwagę na zachowanie prosyjonistycznego lobby na naszym forum w sytuacji kiedy ewidentnie jest okaradana Polska wskutek spekulacji żydowskiego Banku Goldman Sachs, w którym doradcą jest były polski premier.
    Ta dziadowska polityka demonstrowana przez MA, Sławomirskiego, Dziada , Helenę, Pirsa a także wielu innych wrogo nastawionych wobec Polski zasługuje na najwyższe potępienie, ponieważ godzi ona w polską rację stanu. Jakżeż małe i perfidne w tej sytuacji narodowego zgrożenia wydają się ich zawodzenia, wrzaski i pomawiania, byle tylko rozwinąć zaslonę dymną nad własnymi paskudztwami i niegodziwościami.

  83. Informacja o paczkach:
    do
    NeferNefer pisze:

    2009-02-19 o godz. 21:18
    Paczki sa w B. dostepne w polskich delikatesach.
    Z powazaniem.
    MA

  84. ANCA,

    dawno temu, po IIwojnie światowej , kiedy w Polsce zapanował pokój wywalczony olbrzymim poświęceniem większości Polaków. Wszyscy oszołomieni radością z zakończenia okrutnej wojny, zaczęli odnajdywać się w nowej sytuacji. Niestety, niektórzy otrzymali „glejty na rację ‚ i dla wielu bajka się praktycznie zważyła. Mój ojciec , próbował argumentami uzasadnić swoje oczywiste racje, ale nowonamaszczeni „strażnicy jedynych mądrości” byli nie do przegadania . Przeciąganie polemiki na temat elementarnych wartości zakończyło się półrocznym wyrokiem nie wiadomo za co. Do dziś posiadam dokument/c.v. mojego wuja/ który stawał dosłownie na głowie, żeby upodobnić się do „wyznaczonych na mędrców godnych zaufania” i… klapa. Nie potrafił ściemniać tak „mądrze” jak „wybrani” i łatwo dał się zdemaskować lako Wróg Ludu” . Facet z dyplomami przedwojennych zachodnich uczeni, nie mógł dobrze skojarzyć się z Ludem, czego nawet ten Lud ze strachu i braku świadomości sobie nie uprzytamiał. W nagrodę otrzymywał północnokoreańskie spędy, na każdego pierwszego maja, wierząc,że to manifestacja własnej woli i władzy…

    Serdecznie pPozdrawiam,Dziad

  85. Torlin,

    z pewnoscia jestes ekonomista, ale na biologii chyba malo sie znasz. Unikaj prosze przykladow z dziedziny, ktora jest Ci jednak obca. Jesli chcesz o ekonomii, to mow o ekonomii. Kropka.

    Jak zauwazyl absolwent, darwinizm spoleczny juz dawno sie przezyl, a jego wersja ekonomiczna, o ile takowa istniala (jak chce absolwent), tez dogorywa z powodow koncepcyjno-dogmatycznych.

    W przyrodzie, per saldo, wiecej jest kooperacji niz prymitywnej walki na pazury i kly, zas najsilniejszy, czy najlepiej (?) wyposazony genetycznie nie zawsze oznacza najlepiej przystosowany. Na tym polega sens naturalnej selekcji, ktora jest procesem bez kierunku, zatem pisanie o pozostawieniu przez drapiezniki.

    Wbrew temu, co piszesz, przyroda nie jest az tak okrutna. Ludzie, ktorym wydaje sie, ze ja rozumieja, i w efekcie probuja przelozyc swoja falszywa percepcje przyrody na stosunki miedzyludzkie czy na ekonomie – ci ludzie sa okrutni, bo ich okrucienstwo ma jeden jedyny cel: zaspokojenie wlasnej, niezaspokajalnej chciwosci i propragowanie niczym nie skrepowanej konkurencji, ktorej nie nalezy mylic z pozyteczna ekonomiczne wolna konkurencja.

    Wspolczesny darwinizm, jesli wlasciwie rozumiany, zawiera w sobie zarowno elementy selekcji w stylu, jaki zaprezentowales w swoim wpisie, ale rowniez – i, jak sie okazuje, znacznie czesciej – elementy kooperacji miedzy gatunkami. To, czym Ty sie poslugujesz to dawny mit, ktory w naukach przyrodniczych praktycznie rzecz biorac stracil na wartosci jako narzedzie poznawcze.

    Pozdrawiam.

  86. Torlin 13.57
    Uważam że Twoj tekst zrozumiałem dokładnie tak jak go napisałeś i na zyczenie mogę zrobić jego rozbiór logiczny, zdanie po zdaniu ! Jesteś cynicznym neoliberałem i powinieneś być z tego dumny, no bo przecież cała partia rządząca w Polsce podziela Twoje poglądy !!!
    Właśnie Tusk wyparł się Marcinkiewicza jak żaba błota w TV. Tuskowi za chwile wydawać się zacznie, że Kazio Dyzma nigdy nie był premierem i nigdy u Goldmana nie pracował ( za wyższa pensję niż Donald ). Wtedy ogłosi że Kazio jest równie uczciwy jak Czuma. Mam już dosyć tej hipokryzji, niemniej nigdzie nie napisałem, że Tusk był członkiem zmowy z Goldmanem, więc nie kłam i nie wpieraj mi dziecka w brzuch.
    Ale neoliberałowie tak mają – nie cofna się przed niczym i mnie to też nie dziwi !

  87. otago i MA – dzięki za wsparcie. Nasz wspólny ulubieniec komentuje wszelkie uwagi na swój temat, choćby nie do niego kierowane, ale to chyba przymus wewnętrzny. Spieszę zapewnić, że do podania czarnej polewki nie dam mu sposobności, bo się do niego nie wybieram, ani też o względy się nie staram. Jako kobieta cenię tradycyjny model, kiedy to o mnie się ubiegano.
    Dziś to już zresztą czas przeszły.
    Trzeba by było prawdziwego desperata 😯
    Za to mam nową etykietkę – jestem prawicowa. Co za niespodzianka 😆

  88. MA i ajw

    Dwaj przyjaciele z tego samego boiska.
    A w USA produkuje się buty do leżenia…w trumnie.

    Absolwent i jasny gwint

    Znakomire riposty uczynione durniom , w pelni tego negatywnego określenia, próbującym do swej zlodziejskiej mentalności sprowadzić innych,aby poprawić luksus swej gadziej egzystencji.

  89. „Dzisiaj jasno widać, że jest to spisek przeciw ludzkości zaplanowany dużo wcześniej. Już w latach siedemdziesiątych globaliści amerykańscy, chcąc eksportować swój system na świat, powołali fundację żydowsko-amerykańską “Fulbreita” w których szkolono przyszłych decydentów UE, a latach osiemdziesiątych zaczęto szkolić przyszłych decydentów z bloku wschodniego (w tym Polaków)”.

    Dosc „gleboka” mysl opisujaca nasze dzieje, instrumentalizujac kolejny raz, kolejna teorie spiskowa; faktem jest jednak, ze rozne fundacje partii chadeckich i socjaldemokracji w Europie Zachodniej udzielaly stypendiow mlodym, czesto zdolnym (o tym decydowala Wwa) Polakom i Polkom. Rowniez wspolpraca niemieckiej socjaldemokracji (intensywna po 1970 roku) z kolejnymi rzadami PRLu miala na celu „zmiekczenie” owczesnego ustroju. Ze wzgledu na posmak korzystania z niemieckich zrodel wysylano mlodych zdolnych Polakow i mlode zdolne Polki do USA. Korygujac powyzszy zapis pozwole sobie zauwazyc, ze juz pod koniec lat szescdziesiatych i siedemdziesiatych (o globalizmie nikomu sie wtedy nie snilo) „lewicujaca” fundacja Fullbreita w USA udzielala stypendia zdolnym Polkom i Polakom. O ile mnie pamiec nie zawodzi, to korzystal z takiego stypendium Pan Passent (informacja dla Pana FALICZA; nie kolesie, lecz lewicujaca fundacja), Pan Kwasniewski i Pan Cimoszewicz oraz pewnie wielu innych. Panu Passentowi wyszlo to na zdrowie oraz umozliwilo mu poznanie „swiata”, rozwijanie swoich zdolnosci, a nam pienienie lub tez pianie (tokowanie) na jego blogu. O bylych politykach wiem tylko, ze pozostaly im dobre znajomosci i dobra znajomosc jezyka angielskiego, dotyczy to szczegolnie Pana Cimoszewicza. Co najwazniejsze, to udalo sie, mimo wszystko srodkami politycznymi, zmiekczyc byly porzadek w Polsce i otworzyc droge „Nowemu”. Kazdy Nowy jest jednak lepszy i dajacy szanse na lepsze od oplakiwanych czesto na tym blogu poprzednikow. Co nie znaczy, ze nie nalezy krytykowac Nowego i dazyc do koniecznych zmian. Oplakujac zlotowke oraz polskie (niepolskie) banki i przedsiebiorstwa w obliczu recesji nic nie pomoze, taka krytyka nie poprawi nawet samopoczucia (vide samokrytyka MAGRUD). Zastanawiam sie dlaczego geniusz i wielbicielki nie zajma sie konkretna dzialanoscia polityczna (parlamentarna lub pozaparlamentarna), w stolicy lub na prowincji, bo tam jest blizej zycia) nie zaczna pisac artykulow i ksiazek, nie wyruguja z TV nieudolnych dziennikarzy i pokaza, co potrafia. Wiem, wszystko byloby mozliwe, gdyby nie ONI. Nudzi mnie powtarzanie, ze Oni i ich kolesie, to nikt inny…., to jestesmy MY. MY, sredniej wielkosci kraj o niewielkim potencjale technologicznym i spolecznym, tkwiacym w korku na kolejnym zakrecie w drodze do panstwa obywatelskiego, MY zdani na import drogich technologii, zdani na eksport tanich towarow i surowcow, korzystajacy w znacznym stopniu z pomocy UE i posrednio z pomocy inwestujacego sasiada. Pomocy, bo sasiad nie jest zainteresowany biedna „zagranica”, a jednoczesnie mogacy na tych inwestycjach zarobic, co nie jest niczym dziwnym, ani godnym krytyki, czy pojekiwania. Nikt przy zdrowych zmyslach nie modli sie do neoliberalnego swiata i nie utyskuje na kapitalizm, ktorego tak naprawde w pierwotnej postaci juz nie ma, tylko stara sie wedlug swojej wiedzy i sumienia uczestniczyc w budowaniu lub rozwijaniu socjalnej gospodarki rynkowej, starajac sie oczywiscie (nauczony obecnym kryzysem) fokusowac swe poczynania na systemy regulujace te gospodarke. Po jednej stronie Laby placza, bo placza rowniez za „markowa” przeszloscia, po drugiej stronie Odry placza, bo przyzwyczajeni do drogi na skroty (obiecano raj, ktory mial zostac zrealizowany do 1960 roku), a zbudowano zaledwie przedsionek tegoz. Pozostaje pytanie, co z tego wynika. NIC, nic, co ma wspolnego z ONYMI.

    MA

    PS
    Nie wykluczam przy tym drugiej i trzeciej drogi w kierunku NOWEGO. Pozotaje pytanie, kto to moze (chce) finansowac.

  90. Pak 14.38
    Mniej wiecej co godzine w TV jest publikowane ostrzeżenie UOKIK, że zmowa cenowa jest przestępstwem karanym OLBRZYMIMI GRZYWNAMI !
    A wiec jest na to paragraf , chociaż kilkanaście lat temu go nie było !
    Czy możesz mi wytłumaczyć że zmowa kilku prezesów banków że będą grac na zmiane ceny określonej waluty nie jest analogicznym przestępstwem ???? ( nie wszystkie banki w Polsce grały na zniżkę, a lista juz jest znana !)
    A jeżeli tak, to czy bankierzy maja immunitet ? Mogą zrobić wszystko bo maja najlepszych prawników, jak O.J. Simpson ?
    A teraz jeżeli chodzi o opcje. Jest takie prawo w kodeksie które głosi „Chcącemu nie dzieje się krzywda” i wszyscy obrońcy gwałcicieli twierdzą że „żadnego gwałtu nie było, bo ofiara sama chciała”. Ale Sąd zbiera dowody i wydaje wyrok.
    Ale jeżeli przyjdzie do ciebie facet i sprzeda ci po okazyjnej cenie Merca po wypadku i z uszkodzona półośką jako NÓWKE , i ta ośka się urwie kiedy bedziesz śmigał na niemieckiej autobanie 200 na godzine, to tez uznasz że sam chciałeś ???????……..
    Psim obowiązkiem tego dilera było powiedzieć „Szanowny Panie, Merc jest klepany,ośka krzywa, licznik wyzerowany, zaś złoty jest juz tak wyżyłowany, że moze tylko polecieć w dól , a jak pan zainwestuje 100 milionów, to może pan umoczyć kilkaset tych milionów – takie jest pana ryzyko, bo mamy takie Kasyno Kapitalizm …
    I co, czy ci dilerzy tak ostrzegali ???
    Rozumiem że słowo suwerennośc działa ci na nerwy. Mnie tez. Ale czasami trzeba uzyć takich słów, kiedy gołym okiem widać że robią z ciebie wiatrak, i wciskaja ci że There Is No Alternative !!!!!!!!

  91. Uwielbiam takie dyskusje, pełne frazesów, uogólnień i demagogii.
    1. „nieludzkiej doktryny przemocą i podstępem wdrożonej” – w jaki sposób? Kto wdrożył? Czy samo się wdrożyło?
    2. „dla zguby miliardów ludzi” – no nas jest w sumie 6, to jak nas ta doktryna zgubi, to nas nie będzie. Czy Ciebie też zgubiła? Mnie? Redaktora Passenta? Znasz kogoś, kogo zgubiła, czy tak sobie tylko gadasz!
    3. „co żyją za dolara dziennie” – czy oni żyją za 1 dolara dzienne z powodu doktryny liberalnej? Bo jak patrzę na Koreę Płd., Malezję, Japonię, Chiny, Argentynę, Brazylię – to tego nie widzę.
    4. „amerykańskiego złodziejstwa i oszustwa bankowego” – dlaczego amerykańskiego akurat? Rozumiem, że nie jesteś antysemitą, bo napisałbyś „żydowskiego”. Korporacje te są ponadnarodowe. A jeżeli chodzi o oszustwa bankowe, to tu nie było żadnych oszustw.
    5. „zwykłej i prymitywnej kradzieży” – możesz mi powiedzieć, co kto komu ukradł? No bo jeżeli się kogoś oskarża o złodziejstwo, to trzeba najpierw to udowodnić. Nikt nic nikomu nie ukradł. Tobie się tylko tak wydaje, bo pasuje Ci do teorii.
    6. Nami Klein uwielbiam za „No logo”, ta książka jest prawdziwa aż do bólu, ale to nie oznacza, że ze wszystkim muszę się z nią zgadzać. Ale tacy ludzie jak np. Tadeusz Kowalik, to nie są dla mnie żadni ekonomiści. A tak a propos Kowalika, to naszemu Prezydentowi nie drgnęła ręka, jak podpisywał dla niego Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski? Kowalik w końcu był w latach 1948-68 członkiem PZPR, a w latach 1954-1957 wykładowcą ekonomii politycznej w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR. To samo Kołodko.
    A prawda jest taka, że złotówka była przewartościowana i sprawą Rady PP było schłodzenie gospodarki, tak jak to zrobił poprzednio Balcerowicz. Gdyby polski złoty trzymał się prawdziwego kursu swojej wartości, takiej ucieczki pieniądza by nie było. A po drugie, ten pieniądz już niedługo do nas wróci. Ale nas już nie będzie, przecież doktryna nas zgubi do cna.
    Tuż przed całkowitą zgubą pozdrawiam Cię serdecznie.
    Paku!
    Masz mnóstwo racji. Brawo!
    Tereso!
    Odpowiedź jak dla Absolwenta – ja nie pisałem o jednostkach, przykład o zwierzętach może nie był najszczęśliwszy, ale świat, w którym działają firmy to jest dżungla (przepraszam, chciałem napisać sawanna).

  92. Pisowska „Rzeczpospolita” organizuje akcję w obronie pisowskiego dyrektora radiowej Trójki Skowrońskiego. Podpisało ten apel nawet kilka przyzwoitych osób. Chciałbym więc zapytać gdzie byli wszyscy sygnatariusze listu, gdy PiS pacyfikował „Rzepę” TVP i Polskie Radio, wywalając stamtąd dziesiątki dziennikarzy o rozmaitych ale nie służalczych wobec PiS-u i Kaczyńskich pogladach ????????????????

  93. Latem gromy spuszczano na Pawlaka, że nie obniża akcyzy na paliwo, obecnie gromiony jest Rostkowski i Tusk, że nie reagują nerwowo na sytuację na rynku walutowym………..

    Czas pokaże kto miał rację?…….
    Pawlak ją miał……………….

    Laikiem, co prawda jestem, ale słaba złotówka sprzyja eksportowi i zakupom obcokrajowców w Polsce?
    Spadek cen materiałów budowlanych i kosztów budowy sprzyja inwestycjom?
    Mamy otrzymać 60 miliardów euro, razy ile?3 zł? 5 zł?
    180 a 300 miliardów wydanych w kraju na inwestycje, to spora różnica………..
    Więc , o co ten szum medialny?

    Baryłka ropy 150$ x2 zł=300zł
    Baryłka ropy 40$ x3zł= 120zł
    To dobrze czy źle? jak się to przełoży na ceny paliw i koszty komunikacji? Przecież większość z nas zarabia w złotówkach?
    Może bardziej ekonomicznie uświadomieni , napiszą , gdzie tkwi błąd w moim rozumowaniu……………

  94. Do:MA

    Buty z PRL-u.

    Matko ,kup dziecku buty wpyrodukowane w „nazwa firmy”!
    Dziecko szybciej zaczynaly mowic…brzydkie wyrazy.

    Ten dowcip jest prawdopodobnie ze „Szpilek” i ma chyba 40 lat.

    Slawomirski

  95. NeferNefer,

    dzięki takim „pstryknięciom” dawnych impresji, udało nam się na chwilę oderwać od Straszydeł, które głównie kanałami via media podpełzają na żerowiska do naszych podświadomości. A tak, „zginamy im mandolinę” i robimy „walca Straussa”, i…buszujemy po tym, co sprawia nam przyjemność.
    Powroty realne , to osobna bajka. W rzeczywistości , którą zmitologizowaliśmy w swoich wspomnieniach, Wszystko od momentu wyjazdu pełzło swoimi ścieżkami. Nasi przyjaciele zostali przemodelowani przez życie a całość bardziej lub mniej subtelnie odjechała ku innemu. Każda decycja o powrocie do żródeł, bąź wyjeździe do wymarzonego, powinna rozpocząć się od rekonesansu wyzerowującego do Dzisiaj, zasoby naszej osobistej pamięci.
    Ja np. około dwadzieścia lat temu, przymierzałem się do okolic Santa Barbary w Californii i wtedy , z perspektywy czasu, oceniam, że byłem w idealnej fazie z tamtym
    miejscem, Około pięć lat temu, pojechałem na taki właśnie rekonesans „wyzerowujący” i zobaczyłem, że moja poprzednia , idealna przystawalność do tamtych pięknych miejsc, przeminęła. Poczułem obcość tamtych miejsc, i to z od ogólnej aury Tamtego, a nie przetrwalniczych wymogów życia.

    Serdecznie Pozdrawiam,Dziad

    P.S. Cały mój wpis, to wolne skojarzenia, a nie jakakolwiek forma sugestii, bądź co gorsza doradztwa. Każdy z ważnymi sprawami musi być sam. To banał ale fundamentalny banał.

  96. I napisze ci bialy karzel, albo inny blogowy kmer, nawrzuca od ignorantow i apologetow zlodziejstwa, przywali ogolnikiem nijak nie odnoszacym sie do przedmiotu dyskusji, wskaze jakis pamflet do przeczytania, na koniec pozdrowi drugiego kmera … i co sobie pomyslisz?

    Ano jesli jestes z Galicji, to pomyslisz w te slowa — I GADAJ Z TAKIM!

  97. Ma,

    Masz styl, więc posiadłeś etap, od którego wolno rozsmakowywać się w niuansach, jakie oferuje życie w dostępnym, jednak skromnym zakresie. Ale takie celebrowanie momentów, zapewnia dobry dystans do tego co bardziej szare…
    Jeśli chodzi o Wielki Zderzacz, póki co żywimy się nadziejami twórców tego cuda.
    Mnie „haczy” cały zestaw konkretnycy tez do potwierdzenia. Jak wiadomo, takie tezy, to już fałszywe labirynty, które absorbują wiele energii, żeby założone tezy koniecznie potwierdzić. Jako optymista czekam z wielkimi nadzieami, ale jestem zwolennikiem prawie pełnej/możliwej/ otwartości na poznanie w przypadku NOWEGO, NIEZNANEGO.
    Z Zochą trzeba trochę poflirtować, pojeść z nią trochę magicznej soli z beczek, żeby nauczyć się wychwytywać u niej najmniejsze,POJEDYŃCZE grymasy, które mogą mieć antycypacyjną moc…

    Z Poważaniem,Dziad

  98. Buty do leżenia w trumnie to nie Amerykanie wymyślili.
    Już dawno, dawno poeta Leśmian pisał wszak o trupięgach.
    Wystarczy trochę czytać i samo wchodzi w głowę. Czasem nawet zostaje.

  99. Lizak, co bys tu o butach, proletariuszu nie pisal, nie zmienia faktu, iz w na blogu pana Passenta, jestes blotem na tych butach, lub, jesli wolisz, flatuacja w dobrym towarzystwie. Twoja pochwala akcji NKWD na „burzuazyjnych oficerach polskich”, jak sie wyraziles, wyklucza sie z towarzystwa osob, z ktorymi uczciwy czlowiek chcialby miec cokolwiek wspolnego.

  100. Torlin, 17.03. Panie Profesorze Ekonomii. Niech Pan zacznie od ENRONU. Winien Pan także wiedzieć, że do partii należało kilkanaście milionów Polaków. Było wśród nich wielu szubrawców. Jak Światło, Feigin, Radkiewicz, Chaber itd. Było także wielu nijakich jak Balcerowicz lub Geremek. Ale większość byli to bardzo dzielni i mądrzy ludzie, często wybitni. Normalni patrioci. Ja nie jestem ekonomistą. Natomiast czytam wiele, Pan natomiast jak sądzę z reakcji niewiele. Wymienił Pan tylko niektórych, wygodnych dla celów polemiki. Nieciekawej zresztą.

  101. MA

    Dziekuje. Racja, bywaja. Mam niedaleko siebie polski sklep gdzie kupuje Polityke. Straszne ceny 😯 np jak cos w Polsce kosztuje 3 zl to w tym sklepie 3 euro…

    W grudniu zeszlego roku porazilo mnie jak ceny poszly do gory w Polsce i to zaledwie od lipca. W ogole ceny sa porownywalne w Belgii i w Polsce tylko pensje 10 razy mniejsze 🙁 Tyle powiem o ekonomii i gospodarce bo nijak sie nie znam i uczenie wypowiadac jak inni nie moge.

    pozdrawiam.

  102. MA, 15.57. Takie coś nazywają „młóceniem powietrza”. Pozdrawiam

  103. Torlin 17.03
    Nie wiedziałem że nie tylko jesteś neoliberałem, ale także wspólpracownikiem IPN -u. To dla nich typowe, że niektorych naszych PZPR owców wybielają, np Balcerowicza albo Kryże, a innych byłych członków, zwłaszcza tych z KOR, dołują. Zawsze wiedziałem że neoliberałowie są zdolni do wszystkiego, ale że bedziesz donosił na Kowalika – o tego naprawde nie przewidziałem. a Kołodko też był w 1954 roku wykładowcą w partyjnej uczelni………
    Napisz jeszcze że Kuroń zakładał czerwone harcerstwo, a Modzelewski też partyjny, był synem ministra.I bron boże nie pisz że siedzieli najdłużej w więzieniu ze wszystkich – właśnie za poglądy.
    I to wszystko dlatego, że nie potrafisz obalić zadnej z moich tez ? .Łapiesz sie za widly, albo kij basebalowy ?.
    Brałem udział w setkach dyskusji na tematy ekonomiczne i polityczne, ale tak obrzydliwego poziomu polemiki jeszcze nie widziałem. Kojarzy mi sie z Rydzykiem, Misja Specjalną, Gazetą Polską, i Głosem.
    A ty pewnie całe zycie w antykomunistycznej partyzance wysadzałeś pociągi. Gdzie byłeś ? Może u Ognia -Kurasia ?. Czy to prawda że trochę później byłeś z ryngrafem u Pinocheta ? On przeciez najlepiej wcielał neoliberalny friedmanizm w życie.
    Rzeczywiście wybitny z ciebie ekonomista.Kowalik ci do pięt nie dorasta. Głupi ten prezydent, że mu dał order. Ty byś nie dał takiej miernocie. U kogo sie doktoryzowałeś ? Gdzie robiłeś habilitację ? Gdzie wykładasz ? Wzruszasz sie NO LOGO, ale Doktryny Szoku na wszelki wypadek nie wziąłeś do reki ?
    Dziwne, przecież Donald Tusk powiedział że Naomi Klein, to zwolenniczka socjalizmu realnego !. I zabraniał studentom czytania jej książek …

  104. Marzenia o Białorusi

    Bosą stopą dziewczę hoże płynęło po oszronionych łęgach białoruskich,podkreślając ich naturalne piękno swą niepowtarzalną i ekscytującą urodą w nerwowym oczekiwaniu na czas kiedy Jaś zacznie kosić koniczynę.

    Dalej tego wątku nie będę rozwijał by w oczywisty sposób nie dać pretekstu prawicowym ortodoksom do pomawiania mnie o grafomanię. A ja, jak wiadomo, zajmuję się polemiką polityczną , której do grafomanii jest tak daleko jak Tuskowi do Łukaszenki..

    Białoruś jak sama nazwa wskazuje ma coś wspólnego z Czerwoną Rusią. Łączy ich generalnie Ruś,a dzieli kolor biały i czerwony. Ten dziwny układ kolorytu jak gdyby daje jakąś szansę Polsce. Niestety, po wiadomej odezwie do narodów Wschodu nie potrafiono wykorzystać bardzo oczywistej i naturalnej szansy zbliżenia obu narodów darzących się wyjątkową sympatia i ciepłem.

    Nowej Polsce nie udało się stworzyć wschodniego kordonu sanitarnego dzielącego ją z Rosją i to za przyczyną Białorusi.
    Na północnym wschodzie powstała flanka niechętnych Rosji państw nadbałtyckich, o sympatiach tkwiących raczej w minionej potędze Niemiec. Na południowo-wschodnim kierunku odrestaurowano państwo korzeniami tkwiące w tradycjach OUN i UPA,umiłowanych także przez naszych solidarnych wolnościowców. Jedynie wewnątrz tego niedokończonego,ochronnego pasa, ziała bolesna luka, której nie potrafił wypełnić sobą żaden z naszych światłych Prezydentów. Nieustraszony kołchoźnik nie przeląkł się suto zakrapianych baletów w polskim wydaniu ,w rezultacie,których w bagażnikach musiano wozić naszych umiłowanych VIP-ów. Nie ugiął się on także przed infiltrującym penetracjami Instytutu Wschodniego. Nie przeraziła go również polska koncepcja otoczenia białoruskiej granicy z Polską siecią nowoczesnych kołchoźników emitujących do uciemiężonych Białorusinów apele o ustawienie na krawężnikach Wolnej Europy pięknych i urodziwych Białorusinek z jakże charakterystyczną dla nich miękkością celem zbliżenia obu narodów poprzez upowszechnienie prokreacyjno-fraternizacyjnej funkcji będącej podwaliną wszelakiego porozumienia.Nie załamały tego niepoprawnego komunisty nawet unijne obostrzenia nie pozwalające mu gościć w UE.

    No i cóż tak się śmiesznie złożyło, że nie mógł przyjść Mahomet do góry, więc pofatygowała się unijna gora do samego Kołchozowego Mahometa .Wyobraźcie sobie państwo,że onże wydrwiwany, wykpiwany zbolszewizowany Mahomet przyjął te górę ze zrozumieniem i godnością. A górze tej jakby się nogi poważnie ugięły pod energetyczną polityką zrewoltowanej przez siebie pomarańczowej Ukrainy. Jednym słowem ta szlachetna góra bardzo nieelegancko sama sobie napaskudziła. I gdyby nie wspaniałomyślność ośmieszanego byłego Predsiedatiela Kałchoza, prawdopodobnie Europa dogorywałaby już w okowach trzaskającej zimy anno domini 2009.

    W podziękowaniu za to zrozumienie nawiedził obecnie Prezydenta Białorusi Died Maroz Krasnyj Nos z upominkami unijnymi dla Białorusi. W tym też kontekście Wićka Putin zastanawia się gorączkowo czy aby Solana nie zamierza kupić Białorusi i zatkać nią nieszczelność kordonu sanitarnego rozłożonego wzdłuż rosyjskich granic na ich wrażliwej zachodniej flance.
    No cóż, kupił nie kupił, potargować można. Być może to czego nie udało się załatwić nachalnym i aroganckim polskim władzom solidarnym uda się drogą mediacji załatwić Panu Solanie. Byłby to kolejny policzek wymierzony niekompetentnej dyplomacji polskiej ale jakże oczekiwany i sympatyczny, który winien się zakończyć soczystymi kopniakami dla tego korpusu leni i nieudaczników.

    A zatem jak się wyżej zasygnalizowało Europa chce pomóc Białorusi w walce z kryzysem. Sama ma z nim, co prawda, pioruńskie kłopoty, ale daj jej Panie Boże zdrowie.
    Oświadczył o tym wczoraj w Mińsku wysoki urzędnik UE Pan P.T. Solana. Natomiast niemniej wysokie osoby towarzyszące skonkretyzowały to oświadczenie i uczyniły bardziej precyzyjnym. Z pełnym rozeznaniem i kompetencją powiadomiły one, że Rosja nie jest w stanie pomóc Białorusi i z tej to humanitarnej przyczyny UE zastąpi ją w pełnieniu tych jakże ważnych i zaszczytnych obowiązków zachowując się w ten sposób jak gdyby nadal uważali kołchoźnika za przygłupa, który nie zdaje sobie sprawy z następującej redystrybucji sfery wpływów. Zapewniono też wspaniałomyślnie, że dzięki proponowanej pomocy finansowej UE będzie sprzyjać powrotowi Białorusi do europejskiej rodziny. Boże jak to pięknie i dumnie brzmi. A oznacza to tylko tyle, że Białorusinki staną się wycirusami Europy, tak jak i pozostałe wschodnie Europejki.

    Spotkania Pana Solany zgodnie ze starym i sprawdzonym schematem zaczęły się od dyskusji z mińską opozycją. Właśnie tam oświadczył ten urzędnik, że UE jest skłonna pomóc Białorusi w walce z konsekwencjami światowego kryzysu finansowo-ekonomicznego. Właśnie w trakcie tej wymiany poglądów wyjątkowo aktywizował się pan Aleksander Milinkiewicz niedoszły Prezydent, z powodu niechęci głównego kołchoźnika i pozostałej kołchozowej czeredy nie rozumiejącej ,że znacznie lepiej i wygodniej żyje się bez fabryk, pracy i suwerenności. Według jego słów Solana oświadczył,że w warunkach kryzysu życiowo ważnym jest dla Białorusi uczestnictwo w programie wschodniego partnerstwa i pomocy. Jakby to Białoruś ponosiła winę za powstanie tego kryzysu, i teraz będzie musiała zań czyli za nieudolność i pazerność zachodnich elit zapłacić.

    Szerokiej społeczności białoruskiej nie informowano o szczegółach rozmowy Solana-Łukaszenko. Teraz byłyby jak znalazł wirtualne polskie kołchoźniki, by poinformować tamtejszą opinię o warunkach kupna- sprzedaży Białorusi w wolnoeuropejski pacht. Widocznie chodziło o to by nie denerwować bardzo patriotycznie nastawionych Białorusinów, co to jeszcze porządnie i nie nacieszyli się uzyskana państwowością .A tu ci taki afront, z łap jednego niedźwiedzia,w łapy innego wampira. Że tez nie chcą im urządzić wolnego i demokratycznego referendum. Widać elity opozycyjne oceniły,że naród jeszcze nie dojrzał do takich obywatelskich aktów.

    Jak przystało na dżentelmenów, skali finansowej pomocy nie ujawniono. Tym niemniej źródła dobrze poinformowane twierdzą , że może chodzić tutaj o kwotę powyżej 0,5 miliarda euro. Osoby zbliżone do kół rządowych dopuszczają możliwość dodatkowych sum i środków przekazywanych dla Białorusi z powodu szczególnego zainteresowania nią przez Unię Europejską. Jak to pięknie brzmi, nieprawdaż?. Jak niejednokrotnie podkreślali odwiedzający Mińsk zdjęcie europejskiej pieczęci izolacji z Białorusi stanie się sygnałem dla jej intensywnej penetracji przez kapitał zachodni, który niewątpliwie doprowadzi do upadku sektora państwowego i przejęcia go za darmo przez zachodnie korporacje, co wywoła jak zwykle ogromne bezrobocie i społeczne niezadowolenie, ale kogo to interesuje, kiedy jest szansa zarobienia na biedocie.

    Oczywiście kluczowymi warunkami ze strony UE w zakładaniu Białorusi politycznej uzdy jest wolność, pluralizm i demokracja.

    Witajcie bracia Białorusini w naszym wspólnym domu.
    _________________
    Manus manum lavat

  105. Lizak,

    „Lizak pisze: 2009-02-20 o godz. 11:26

    Ta dziadowska polityka demonstrowana przez MA, Sławomirskiego, Dziada , Helenę, Pirsa a także wielu innych wrogo nastawionych wobec Polski zasługuje na najwyższe potępienie, ponieważ godzi ona w polską rację stanu. Jakżeż małe i perfidne w tej sytuacji narodowego zgrożenia wydają się ich zawodzenia, wrzaski i pomawiania, byle tylko rozwinąć zaslonę dymną nad własnymi paskudztwami i niegodziwościami.”
    ——————–
    „Lizak pisze: 2009-02-20 o godz. 11:26

    MA i ajw

    Dwaj przyjaciele z tego samego boiska.
    A w USA produkuje się buty do leżenia…w trumnie.

    Absolwent i jasny gwint

    Znakomire riposty uczynione durniom , w pelni tego negatywnego określenia, próbującym do swej zlodziejskiej mentalności sprowadzić innych,aby poprawić luksus swej gadziej egzystencji.”
    ———————————————————-

    Drogi Lizaku,

    Na takie problemy jak powyżej, najlepszy jest dobry sex. To pewne!!!!!

    Ze szczerymi życzeniami ,Dziad

  106. Telegrafic 18.32
    Tak się składa że moją młodość spędziłem w warszawskiej dzielnicy Grochów.
    Radzę Ci po dobremu, skończ z tym obrzucaniem wyzwiskami, a zwłaszcza kmerami, bo ci puszczę z pamięci taką wiąchę o całej twojej rodzinie, przy której słynne teksty Durczoka i Pulp Fiction okażą się słodkim gaworzeniem niemowlęcia.

  107. Przed chwilą Bogdan Rymanowski (TVN 24) w rozmowie z Kazimierzem Marcinkiewiczem powiedział, że „musi” zapytać o to, co przeczytał, a mianowicie, że „matka kochanki Marcinkiewicza nie chce go znać”. Dla mnie to pytanie żenujące, zwlaszcza w wykonaniu „dziennikarza roku”.

  108. Dzięki za czujne linki, Pani Tereso S.
    Te rozmowy Tadeusza M. w TokFM zrobią swoje. To trzeba posłuchać, jak nasza elita ekonomistów ma nas wszystkich „gdzieś”, jak jej nie groźny żaden kryzys. Konspekt audycji ciekawy, ale na żywo jeszcze lepsze, bo może te śmichy-chichy słyszane przez tych co głodują, doprowadzą do tego, że śmiech im na ustach zamrze. Być może dojdzie do tego, że zrozumieją, że „socjaldemokracja, to nie socjalizm i demokracja, ale kapitalizm i strach przed rewolucją” – jak powiedział R. Kapuściński.

  109. ajw

    Niej estem zainteresowany pańskim towarzystwem z uwagi na ograniczony czas jakim dysponuję.
    Z natury rzeczy spędzam go w towarzystwie wartościowych ludzi.

  110. „Teraz nastał czas rozkwitu dla łobuzów, złodziei i aferzystów”. Oj Lizaku bardzo niepełna to lista. Czas nastał przede wszystkim dla szkodników typu
    nieudaczny psuj pospolity. To oni „roz.pieprzają wszystko co jeszcze jakoś działa i daje biednemu narodowi korzyści i sprawia mu ulgę. To „Solidarnościowe” oszołomy, którym nigdy nic nie szło. Teraz są przywożeni w teczkach jako dyrektorzy do ostatnich jeszcze istniejących jako tako pracujących placówek „postkomunistycznych”. Z zapałem godnym lepszej sprawy kończą ich byt. Ku chwale prawicy i zmartwieniu potężniejącej polskiej biedoty.
    A tak na marginesie Lizaku, nawiązując do ANCA, czy do swojego blogu byłbyś mnie skłonny przyjąć jako czytelnika?. Pozdrowienia Lech.

  111. Dołączam się do opinii, że z magrud dzieje się coś złego. Pamiętam, że czytałem jej wpisy z przyjemnością. Teraz gdy zawarła sojusz z Lizakiem, przeważnie „przewijam”.
    Oboje potrafią tylko biadolić i obrażać.

  112. I quit.

  113. Drodzy Blogowicze,
    Pozwolicie, ze od świata jakże zajmujacej i potrzebnej dyskusji o ideach i ideologiach, powróce do sejmowej debaty o kryzysie.

    Wystąpienie Rostowskiego było na tyle kompromitujące, że nawet nie zamieściła go “GW”.
    Opublikowała natomiast skrót wystapienia Naszgo Nowego Przywódcy, który dzięki swojemu bełkotowi objawił się nam w dniu wczorajszym.
    Stara ludowa mądrość głosi, iż naród ma takiego przywódcę na jakiego załużył. Nie zgadzam się z taką tezą. Uważam, że Polacy zasługują na znacznie wiecej, niż Donek przebrany za męża opatrznosciowego i wygłaszajacy np. takie zdania :
    “Musimy sobie zdać sprawę, że ludzie tracą miejsca pracy w Polsce głównie dlatego, że ktoś upadł w kraju ogarniętym p r a w d z i w y m kryzysem i nie chce kupić ich produktów. To jest problem, który potrzebuje bardzo oryginalnych rozwiązań, bo my nie mamy wpływu na to, czy Austriak, Amerykanin, czy Ukrainiec zamówi kolejne maszyny budowlane ze Stalowej Woli.
    Czyli co musimy zrobić? Musimy znależć mechanizmy, które uchronią miejsca pracy, przy świadomości, że produkcja w całości nie zostanie sprzedana. To jest problen numer jeden.
    Najłatwiej ulec pokusie i zainwestować pieniądze podatnika w ratowanie przedsięwzięć toksycznych. Zwracam się do posłanek i posłów ze wszystkich klubów: budujcie pancerz ochronny wobec pieniędzy podatników. Nie podsuwajcie ani rządowi, ani samorządom pomysłów, których jedynym celem jest ratownienie tych, którzy doprowadzili do kryzysu.”
    Albo taką :
    ” Amerykanie sprzedają papier dłużny za 2 proc., a nie 5,5. Już dzisiaj każdy odpowiedzialny Polak musi napomnieć władze: – Uważajcie, czy przy takim oprocentowaniu, to już nie jest zagrożenie? Przypomnijcie sobie o dramacie firm, które wpadły w problem opcji walutowych , kontraktów. Zastanówcie się, jak blisko jesteśmy podobnej sytuacji w skali kraju, gdybyśmy zaczęli pożyczać pieniądze na taki lichwiarski procent.”
    Oj, Wszysto się temu naszemu przywódcy popieprzyło. 2% to płacą Niemcy, Amerykanie pożyczaja za 1%, ale już np. Włoskie obligacje mają rentowność właśnie 5%. A Greckie papiery są jeszcze droższe.
    Nasze teraz nie przekraczają 5%, a zanim rząd znalazł oszczędności kosztowały 4.5 %.
    A teraz prawdziwa bomba atomowa, jak określił te rewelacje były Dorn:
    ” My jesteśmy dopiero w przedsionku prawdziwego problemu , jesli chodzi o możliwość sprzedaży papierów dłużnych, czyli ewentualnego zapożyczania się…
    Rodzą się decyzje między Berlinem , Paryżem, Londynem, Rzymem, żeby zaprzestać obrotu narodowymi papierami dłużnymi de facto i wprowadzić europejski papier dłużny….
    Jeżeli dojdzie do tego, że euroobligacje wejdą na rynki światowe z wykluczeniem państw, które sa poza strefą euro, to nie mówię tego, by komuś zrobić przykrość, to naprawdę będziemy mieli kłopot.”
    Ta “zatrważajaca” możliwość ma być potwierdzeniem tezy Vincenta, że jedyną skuteczną receptą na kryzys jest przyjecie euro.
    Ale niech mi ktoś wytłumaczy, co w takim spisku robi Londyn? Oni nadal mają swojego Funta. A jak wytłumaczyć Fakt, że Włosi , choć są w strefie euro, bulą okoł 5%?
    I w jaki sposób, przyjecie euro w 2012r., czyli za trzy lata pozwoli nam walczyć z kryzysem w lutym 2009r. i przez natępne trzy lata?
    Co ten nasz cudotwórca szykuje na ten okres? Pozamienia nas w niedżwiedzie i wyśle na wydłużony zimowy wypoczynek?
    A teraz na poważnie. Dopóki nie ma europejskiego rządu gwarantujacego spłatę, o przyszłych euroobligacjach możemy zapomnieć.
    Jak widać, od nadmiaru obowiązków zagotowało się w małej główce naszego piłkarzyka i wyszedł międzynarodowy spisek.
    Podobno dziś jakaś niemiecka gazeta, puściła plotkę o euroobligacjach, (ciekawe, kto dał cynk) ale rzad niemiecki natychmiast ją zdementował. Uff! Co za ulga!!!
    Ale w dalszej częsci przemówienia było jeszcze śmieszniej:
    “Pojedziemy na nieformalną Radę Europejską. pojedziemy tam nie po to, żeby ktoś usiadł na czyimś krześle, tylko pojedziemy po to, żeby głośno mówić o tym, że odradza sie nacjonalizm i protekcjonizm, gdzie więksi przeżyją , a słabsi nie. I że dzisiaj , i o to też bardzo proszę, nie modlić się nocami o to, żeby kryzys był wiekszy, bo się Tuskowi wywróci, tylko wspólnie się pomodlić o to, żeby być w tej grupie, która sobie poradzi.”
    No jasne, jak trwoga to do Boga.

    Pytam zatem Pana Gadomskiego Witolda i Olechowkiego Andrzeja, w którym momencie tego wystąpienia zobaczyli w Tusku przywódcę?
    Czy wtedy kiedy bredził o spisku pomiedzy Paryżem, Berlinem, Rzymem i Londynem?
    Czy wtedy kiedy nakazał budowanie ochronnego pancerza wobec pieniędzy podatników?
    A może wtedy, gdy kredyt 5% nazywał lichwiarskim? A props, czy ktoś dostał ostatnio tańszy kredyt?
    Albo, gdy apelował: ” Wierzę w to, że w tak ciężkiej sytuacji każdy patriota, a na tej sali siedzą patrioci, dobrze wie, że trzeba się razem chwycić za ręce i razem przeciwko kryzysowi stanąć.”?
    A może wtedy, gdy kończąc wypluł popłuczyny po Obamie :
    ” Nie rozwiążemy wszystkich problemów, nie na wszystko znajdziemy pieniądze, ale ludzie nam to wybaczą pod jednym warunkiem – że będą wiedzieli, że zajmujemy się ich sprawami, a nie sobą.”

    Zaiste, piękne i wielkie słowa wieńczyły akt narodzin Nowego Przywódcy.
    Szkoda tylko, że było w nich tyle szczerości i wiarygodnosci , ile wcześniejszego warkotu bulteriera z hodowli Leszka Balcerowicza pod adresem opozycji.
    Prawdą jest, iż każdy patriota dobrze wie, że w trudnych czasch powinniśmy zaprzestać waśni. Ale premier ma problem, bo Vincent zwany profesorem, tego nie wie.
    Kierując się zatem, patriotycznym obowiązkiem, podpowiem premierowi, że skoro narwańca zwolnić nie może, a nie może, bo Wielki Reformator by się obraził, to trzema takiemu nałożyć kaganiec, zanim mu się pozwoli wejść do Sejmu. A najlepiej to, jak już się takie dziwio z Anglii sprowadziło, na życzenie WR, to nie wypuszczać go z ministerstwa. Albo przestać pieprzyć o podawaniu sobie rąk i współnej walce z kryzysem. Bo nikt nie jest na tyle głupi, żeby nie rozumieć przed czyimi prowokacjami prezes Kaczyński uciekłbył w alergię.

    A pasterzom objawiajacym światu narodziny Przywódcy odarzonego wiarą w wyjscie z kryzysu, w sytuacji, gdy wystrcza pospolita wiedza, że kazdy kyzys kiedyś się kończy, polecam refleksję nad wypowiedzią Piotra Kuczyńskiego, z Xelion-Doradcy Finansowi w CNBC BIZNES, o genezie kryzysu finansowego w Polsce. Cytuję z pamięci:
    “Proszę sobie wyobrazić inwestora, który gdzieś na Kajmanach dowiaduje się, że rząd polski zakłada 3,7 % wzrostu PKB w 2009 r. Taki facet, słyszy komentarze, że takie założenia nie są realne. Myśli więc sobie, że pewnie zwiekszą deficyt i spokojnie oddaje sie luksusom. Aż tu nagle nadchodzi wiadomość, iż w dziesięć dni po wejściu w życie ustawy budżetowej, rząd zawiesza jej wykonanie i ogłasza konieczność drastycznych cięć wydatków. O K…, myśli sobie nasz inwestor, ale tam musiało się sypnąć w gosdpodarce. Chwyta zatem za telefon i wydaje polecenie – uciekamy!
    A potem, w dwa tygodnie po cięciach słyszy, że policji nie stać na benzynę.
    Znów chwyta za telefon i krzyczy- szybciej!”
    Oto jakie sa skutki decyzji – w tamtej chwili zaledwie przyszłego, ale już całkowicie głuchego na ostrzeżenia opozycji przed dokonywaniem pochopnych i drastycznych cięć w budżecie – przywódzcy, który w chwili swoich narodzin wygłosi nastepujące słowa:
    “Jak są takie dobra narodowe jak stabilny kurs złotego, to nie możemy się różnić w taki sposób, który jest ewidentną dywersją, jeśli chodzi o skutki.”
    I tu, całkowicie się z nowonarodzonym Przywódcą Tuskiem zgadzam.
    Ale z chwytaniem się za jego ręce, to się wstrzymam. Dziwne wpadki Marcinkiewicza i kilku innych polityków, rodzą obawy, że taka spontaniczność grozi śmiercią lub politycznym kalectwem.
    I to, by było na tyle.

    Podziękowania za wyrazy wsparcia, magrud

    Dziadzie, a co tam słychać u eddiego?

  114. MA
    Nie wtrącaj się, proszę, miedzy wódkę a zakąskę. Szukaj sobie dalej antysemityzmu wszędzie tam, gdzie ktos użyje słowa Żyd, koszerny itp. w niechlubnym kontekście.
    A w moje relacje z Lizakiem się nie wcinaj. Przyzwoitki nam nie potrzeba.

    PIRS-ie
    La Donna e mobile. Ale dzięki za troskę.

    Dziadze,
    Przepraszam za Eddiego z małej litery. On zasługuje na wielką.

  115. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA – 20.02 g 15:57 pisze

    „Korygujac powyzszy zapis pozwole sobie zauwazyc, ze juz pod koniec lat szescdziesiatych i siedemdziesiatych (o globalizmie nikomu sie wtedy nie snilo) „lewicujaca” fundacja Fullbreita w USA udzielala stypendia zdolnym Polkom i Polakom. O ile mnie pamiec nie zawodzi, to korzystal z takiego stypendium Pan Passent (informacja dla Pana FALICZA; nie kolesie, lecz lewicujaca fundacja),”…. (o globalizmie nikomu sie wtedy nie snilo)? – http://de.wikipedia.org/wiki/Leo_Strauss

    Widze, ze Blogowicz operuje na blogowisku DP podpierajac sie szeroka widza itp. – to lubie. Prosze zatem przeprowadzic analize zdolnych Polakow wysylanych do USA w ramach w/w fundacji z lista mniej zdolnych Polakow ktorzy to w polskim Sejmie glosowali za wyplata (przyznaniem) 64 miliardow USD na rzecz (?), w ramach …

  116. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dziad – 19.02 g 19:36 pisze

    „P.S.
    Jak napewno doskonale wiesz , dzięki mądrości Natury, miłośniczki sztuki, mają taką właściwość, że im z lepszego pochodzą domu, tym bardziej zwierzęce są w kntemplowaniu przeżywania piękna, które jest wiadome.”
    Szczerze mowiac sromotnie mnie rozbawiles piszac o „koziolkach” z lepszych stajni.

    Post Christum.
    „Koziolki” dobrze wiedza, ze inwalidzi wojenni jak sie spotkaja to chetnie kontempluja o wojnie. Taka jest naga i zarazem gorzka prawda – prawda?

  117. Juki,

    miło, że przydatne. Pozdrawiam

  118. Panie Redaktorze,
    warto zestawić Pańskie obserwacje http://passent.blog.polityka.pl/?p=541#comment-107139 z wywiadem nadredaktora Miszczaka z TVN w dzisiejszym Dzienniku. Nadredaktor Miszczak wierzy niezniennie w swoje posłannictwo… Żadna stacja komercyjna nie zastąpi autonomicznej
    TV pro publico bono. Czy dożyjemy takiej?

  119. magrud. Za całość! Bardzo pięknie to robisz. Szczególnie w tym co odnosi się do malarza kominowego, czyli wielkiego przywódcy narodu. Coraz częściej media informują o przekręcie stulecia dokonanego na naszej walucie przez zorganizowany spisek bankowców. W zmowie tej uczestniczyli nasi patrioci; ten jak nazywasz „profesor Vincent”, Jan Krzysztof Bielecki, geniusz liberał i sławny kochniś Marcinkiewicz. Przekręt dotyczy jak podają kilkudziesięciu miliardów złotych. W Chinach stanęliby przed plutonem, U nas dalej liczą kasę. Pozdrawiam. Tak trzymaj!

  120. Feliks Stychowski,

    „Feliks Stychowski pisze: 2009-02-21 o godz. 10:50 ”
    —————————————————————
    Tak zgrabnie nam się dociekało wartości ukrytych, na pograniczu abstrakcji.
    Przy „koziołkach” trochę jestem niedorozwinięty w kierunku zaproponowanych dzisiaj przez Ciebie asocjacji. Nie poddaję się jednak. Jeśli tylko , coś mi się ułoży z podarowanych przez Ciebie klocków, coś, co będzie w konwencji tego co ja wcześniej powiedziałem, to od razu się zgłoszę.
    Weścia masz intrygujące , przyznaję. Traktuję to ednak jako wtzwanie dla głębszych pokładów mojego odczuwania realnego w absurdalnym.

    Ciepło Pozdrawiam,Dziad

  121. Daniel Passent,

    Ma Pan całkowitą rację i zupełnie jej nie ma. W kategoriach wartości pytania pana Rymanowskiego-100% jestem zgodny z Pańską oceną. Kiedy jednak ocena dotyczy osoby, która to pytanie wyciągnęła w rozmowie/red. Rymanowski/ to jest Pan więce niż w „mylnym błędzie”, który się Panu swego czsu spodobał. Rymanowski zadający takie pytania, to cały on. Sytuacja jest więc na wskroś prawdziwa, typowa, zwyczajna aż szara. To za taki „nerw” w robocie dziennikarskiej w telewizjach dzisiejszych czasów ten pan, robiący za redaktora- cudem/z premedytacją/niepotrzebne skreślić/ otrzymał nagrodę – Czegoś tam, Czegoś tam roku.

    Pozdrawiam, Dziad

  122. Magrud,

    ponieważ wróciłaś Sobą, muszę odpowiedzieć jak Tobie.
    Jak wiesz Dziady nie są takie głupie, jakimi chciałoby się ich widzieć poprzez własne wiecznie głodne Ego/ to myśl ogólna, żadnego!!! związku z Tobą/. Przynajmniej niektóre Dziady z populacju wszystkich dziadów. Znają odpowiedzi na sporą liczbę pytań. Ci z nich, którzy sobie jakoś radzą z harmonijną egzystencją ze Wszystkim co się im przydarza , jako tako dobre wewnętrzne samopoczucie opieraą m.in. na dużej dbałości o zmienną czasową, przypisaną do Każdego ze Wszystkiego.
    Zapewniam Cię, że nie ma takiej tajemnicy, która po wypełnieniu swojego czasu, byłaby w stanie ową tajemnicą pozostać. A taki Kmicic np. to pies?

    Serdecznie Pozdrawiam Dziad

    P.S. Przyczyny, często nijak nie maą się do skutków, tymniemniej , kiedy jesteśmy sprawcami tych pierwszych, powinniśmy zrobić wszystko, żeby te drogie były jak najbardziej zbliżone do pożądanych. Czyż nie?

  123. Kłopoty Julii z pomarańczami

    Pomarańczowa rewolucja odeszła z kijowskiego Majdanu wraz z wspomnieniami o tamtych wzniosłych chwilach walki o samostijność Ukrainy. Smakowite pomarańcze już się skończyły a rozbudzonych ambicji Ukraińców nie może zaspokoić kostropaty Juszczenko ani też piękna kosowłosa Julia.

    Zaczynają się podobne konflikty ukraińskiej władzy demokratycznej jak i naszej. Oczywiście o zupełnie innych charakterze i skali. Jednakże istota jak zawsze jest taka sama. Brak środków finansowych oraz nieudolność nowych władz funkcjonujących w otoczce awantur i skandali. Wszystko to rozgrywa się na tle ogromnego kryzysu finansowego dławiącego Ukrainę nie od dzisiaj.

    Sytuacja ta ,póki co, skutkowała odwołaniem dyrektora Banku Ukrainy i Ministra Finansów. Także kompromitujące przepychanki gazowe Ukrainy z Rosją i UE znamy doskonale. Jak widać z perspektywy czasu podyktowane one były brakiem możliwości płatniczych Ukrainy oraz zdecydowanym stanowiskiem Rosji w zakresie uregulowania poziomu cenowego za przesyłany gaz, co oznacza praktycznie podwyżkę o 100% do poziomu cen płaconych przez UE.

    Od Rosji nie można domagać się charytatywnego stanowiska w obowiązującej gospodarce rynkowej , do której ją tak gorąco przekonywano. Powinna to rozumieć także Ukraina aspirująca do struktur europejskich. Jednakże jest zupełnie innym problemem czy Rosja nie zamierza politycznie wykorzystać gospodarczych trudności Ukrainy.
    W rezultacie w sferach handlowych, granicznych i dotyczących floty ostro narastają między Rosją i Ukrainą skandale.

    Nabrzmiewają one wskutek tego, że Rosja nie zamierza tolerować antyrosyjskich wybryków ukraińskich,dla podkreślania własnej suwerenności. Oczywiście nikt nie może odmówić Ukrainie prawa do takiego kursu politycznego. Jednakże jej przywódcy muszą sobie z tego zdawać sprawę, że w polityce nie ma nic za darmo. I Rosja także wystawi swój rachunek jeśli zechce pójść na ustępstwa. Ta płatność ma nazwę: zwrot Krymu Rosji. Rosja doskonale pamięta jak ukraińscy striłci wspierali bronią i swoimi piersiami zrewoltowaną Gruzję proamerykańskiego Prezydenta Sakaaszwili.

    Dzisiaj dwoje ukraińskich towarzyszy spod amerykańskiej pomarańczy zamieniło się w nieustępliwych wrogów. Na wzór i podobieństwo nasze, czym nie ma się co szczycić.

    I tak po uregulowaniu gazowego konfliktu przyszedł czas na nowe i konieczność ich rozwiązywania. W stosunkach ukraińsko-rosyjskich pojawiło się mnóstwo nowych problemów, które w najbliższym czasie mogą stworzyć przesłanki kolejnego kryzysu. Sporo tych spornych kwestii nagromadziło się w handlu, granicznych rozstrzygnięciach i wokół kwestii stacjonowania rosyjskie Floty Czarnomorskiej na Krymie.

    W związku z powyższym źródła zbliżone do władz Ukrainy przekonują, że w najbliższym czasie odbędzie się w Kijowie wizyta Putina, o czym w Rosji jego służby prasowe niczego nie wiedzą. Natomiast wysoko usytuowany urzędnik ukraiński przekonywał o mających nastąpić rozmowach na poziomie szefów państw. Uzgodnienia te dokonano ponoć na styczniowym spotkaniu Julci z Władkiem w Moskwie. Przy tym szef prasowy FR oświadczył, że w najbliższym czasie nie jest planowana żadna wizyta Putina w Kijowie.

    Jak widać Putin gra wysoko i Piękna Julcia będzie musiała sporo zaoferować Władziowi za jego przychylność i chęć odwiedzenia jej w Kijowie. Niewykluczone jest, że stawką będzie wspaniały Krym i jego bazy wypadowe FR na Morze Czarne. Nikt nie będzie Władka podglądał i kontrolował w jego morskich wypadach i wojażach. Tym niemniej w ukraińskiej stolicy z wielką nadzieją jest oczekiwana wizyta szefa państwa, który może dać więcej niż cały Zachód razem wzięty,pod warunkiem,ż e uzna takie posunięcie za korzystne dla siebie. W taki to sposób toczy się ostra i zawzięta walka o strefy wpływów, w których to Polska praktycznie nie ma nic do powiedzenia.

    Zauważa się, że uzgodnienie wspólnego spotkania szefów państw miało miejsce w warunkach względnej stabilizacji władzy na Ukrainie. Wówczas to nikt, nie myślał o perspektywie możliwego odwołania Julci ze stanowiska szefa rządu. Dzisiaj ta sytuacja znacznie się skomplikowała, po niekorzystnym dla Ukrainy uregulowaniu konfliktu gazowego, zdaniem kół zbliżonych do Juszczenki. W tej sytuacji nie bardzo wiadomo,czy Putin zechce się angażować w wewnętrzne problemy polityczne Ukrainy. A jeśli to uczyni, to niewątpliwie nie bezinteresownie.

    Zatem rozgrywa się tam partia o kształt przyszłości dla Ukrainy, prozachodniej czy prowschodniej. Wydaje się, że Zachód zrezygnował już ze swoich aspiracji wobec Ukrainy. Być może Putin oczekuje na kwietniowe spotkanie z Obamą na uzyskanie dla siebie carte blanche w tym przedmiocie.

    Natomiast Juszczenko sposobi się do ostatecznej rozgrywki z Timoszenko chcąc wykorzystać argument ostateczny czyli komitet bezpieczeństwa i obrony narodowej. Coraz bardziej nabrzmiewa problem stacjonowania Floty Czarnomorskiej FR na Krymie. Strona ukraińska w jednostronnym trybie przyjęła ograniczenia jej poruszania, które systematycznie są naruszane i lekceważone przez tę pływającą armadę.

    Aktualnie dojrzewa nowy konflikt spowodowany rosyjskim zamiarem przekazania „Czarnomorskiej Flocie” nowego okrętu podwodnego. MSZ Ukrainy obstaje przy zakazie przezbrojenia „Cz. F”, co doprowadziłoby do naturalnej śmierci tej floty. Rosja obstaje przy tym, że nie wykorzystała limitu wojsk i jednostek pływających opiewanych w porozumieniu o czasowym stacjonowaniu wojsk na liczbę 20 tysięcy żołnierzy 100 jednostek pływających.

    Obustronne pogarszanie się stosunków politycznych wpływa zdecydowanie na ekonomiczne współzależności. Przyjętych przez premierów obu krajów 10 kierunków priorytetowej współpracy uległo kompletnemu zamrożeniu. Otoczenie Juszczenki obwinia Julię o granie na rzecz Rosji. Taka sytuacja polityczna uniemożliwia rozwój współpracy w skali adekwatnej dla możliwości obu państw.

    Degradacja wzajemnych stosunków posuwa się tak daleko, że zrywane zostają kierunki tradycyjnie dobrej i wzajemnie korzystnej współpracy,np.w zakresie elektroenergetyki. Zauważane wojny handlowo-gospodarcze ulegają nasileniu i należy przewidywać dalsze ich zaostrzanie się wraz z postępującym kryzysem.

    Na domiar złego Rosja nosi się z zamiarem podniesienia opłat celnych i zamknięcia ruchu dla niektórych kategorii produktów ukraińskich. Takie podejście Rosji może doprowadzić do bankructw całych gałęzi ukraińskiej ekonomiki. Skończyły się żarty. Polityczny dialog zamiera. Ukraina musi dokonać wyborów: samostijność i głód, czy pójście na współpracę z Rosją.
    Skąd my to znamy?
    Teraz rozumiemy już zatroskanie Julci i wredną minę Juszczenki.
    Zatem nie jest takie pewne czy wszystkie wozy pojadą na Zachód.
    _________________
    Manus manum lavat

  124. „”Roman Giertych przewidział kryzys 10 lat temu”, twierdzi parteigenosse Wierzejski na swoim blogu.

    A my tutaj o duperelach…

  125. Teresa Stachurska – Najłatwiej i najprościej wpaść w święte oburzenie.
    Oskarżyłaś mnie o fatalne cechy charakteru, w tym brak empatii dla trudnych losów pani Alicji Tysiąc. A mnie chodzi o zasadę i o to, aby ktoś skutecznie tej pani, niewątpliwie przez los skrzywdzonej, zorganizował pomoc w sposób systemowy. Bo wszelkie zbiórki są bardziej dla darczyńcy, niż dla obdarowanego. Dają poczucie spełnionego dobrego uczynku. Pani Alicji natomiast jest potrzebna stała pomoc, nie akcja, zbiórki na opłacenie zaległych rachunków. Bo ludzkie współczucie wyczerpuje się szybko i kolejne akcje się nie powiodą. Ty zaś Tereso jesteś zaangażowana w działalność społeczną, masz krąg równie zaangażowanych znajomych i – skoro chcesz, jak deklarujesz – pomóc pani AT, to sama rozumiesz, że trzeba czegoś więcej, niż okazjonalna zbiórka pieniędzy.
    Miałam wrażenie – pewnie się myliłam – że właśnie taką pomoc masz możliwość pani AT zorganizować. Byłaś wszak kandydatką do sejmu z „Partii Kobiet”. Partia nie weszła, ale czy to koniec waszych starań? Gdybyś była w moim okręgu wyborczym, to ja bym na ciebie głosowała, bo dałaś się poznać, jako osoba wrażliwa na ludzkie nieszczęście. Ktoś, komu nie żal czasu na zajęcie się sprawami najsłabszych. Możesz być pewna, że w moim życiu były okresy bardzo trudne i biedne. Zaznałam i głodu i niedostatku. Wiem dobrze, jak to jest, nie mieć obiadu i drugiej pary pończoch. nie mówiąc o butach. Donaszałam płaszcz i buty po starszym bracie. Nie muszę sobie wyobrażać, jak to jest, kiedy się nie ma. Wiem jednak także, że jeśli ktoś dziś na obiad zaprosi, to jutro znów tego obiadu mieć nie będę. A nikt nie weźmie kogoś na stałe na utrzymanie i nie zapłaci bieżących rachunków. Pani AT nie potrzeba jałmużnu, tylko stałej, instytucjonalnej pomocy.
    I ja pisząc to, co napisałam, miałam nadzieję, że właśnie ty Tereso masz dość energii, aby o taką właśnie pomoc dla pani AT zawalczyć.
    Jeśli to dla ciebie jest przejaw mojego braku wrażliwości, to ja bardzo przepraszam ciebie i tych, którym zajęłyśmy cenny czas.
    Pozdrawiam – jasnaanielka

  126. Dziś dosdtałam ten tekst od przyjaciółki ze Szwecji. Akurat na czasie.
    #
    Pytanie z ostatniej ankiety opublikowanej przez ONZ brzmiało:
    „Proszę szczerze odpowiedzieć na pytanie, jak pani/pana – zdaniem,
    należy rozwiązać problem niedostatku żywności w wielu krajach na świecie?”
    Ankieta okazała się totalną porażką, ponieważ:

    1. W Afryce –
    nikt nie wiedział, co to jest żywność.
    2. We Francji –
    nikt nie wiedział, co to jest szczerze.
    3. W Europie Zachodniej –
    nikt nie wiedział, co to jest niedostatek.
    4. W Chinach –
    nikt nie wiedział, co to jest własne zdanie.
    5. Na Bliskim Wschodzie –
    nikt nie wiedział, co to jest rozwiązanie problemu.
    6. W Ameryce Południowej –
    nikt nie wiedział, co to znaczy proszę.
    7. W Ameryce Północnej –
    nikt nie wiedział, że są jeszcze jakieś inne kraje.
    8. W Europie Wschodniej –
    powiedzieli, że nic nie będę wypełniali dopóki ankieter z nimi nie wypije,
    a jak wypił, to dostał w mordę, bo wyglądał na Niemca.
    #

  127. „matka kochanki Marcinkiewicza nie chce go znac”

    Obecnie jest prawdopodobnie sporo takich osob co nie chca znac pana Marcinkiewicza.

    Czego oczekujemy od dziennikarza roku?
    Panowania nad instynktami i dobrych manier.

    Niestety.Prawda jest inna.
    Marcinkiewicz stal sie strawa dla szakali i sepow.
    Dead meat jak mawiaja Anglicy.
    A tygrys Rymanowski skonsumowal ofiare bez manier salonowych.

    Rola biologii w dziennikarstwie jest niedoceniana.
    Nawet seniorzy dziennikarstwa maj z nia problemy.

    Slawomirski

    Slawomirski

  128. magrud,

    z calym szacunkie dla Twojej pelnoprawnej wizji rzeczywstosci i faktow zastanawiam sie dlaczego uparcie poslugujesz sie w swym tekscie sformulowaniem „Nasz Nowy Przywódca”, ktore to sfomulowanie odmieniasz przez wszystkie mozliwe przypadki. Nawet jesli jakis jeden cymbal z drugim, w przyplywie tworczego uniesienia nadal Tuskowi taki tytul (jesli tak, to kto ?), to nie znaczy, ze Ty musisz zamulac w ten sposob swoj wpis. Jesli zas nikt obcy go nie nadal i tytul „Nasz Nowy Przywódca” jest Twoja inicjatywa, tym gorzej, gdyz fakt ten zle swiadczylby o Tobie jako publicystce/polemistce, skoro bierzesz sie za tego typu marne chwyty stylistyczne.

    Staraj sie oddzielic tania demagogie od merytorycznej tresci, bo jesli masz klopoty na tym odcinku, to nie dziw sie, ze tu i owdzie Twoje opinie spotykaja sie z wiecej niz merytoryczna krytyka.

    Sama do tego zachecasz.

    Pozdrawiam.

    PS. Tak na marginesie: jesli chcesz prowadzic intymny dialog z Lizakiem i nie zyczysz sobie, zeby ktos Wam sie wtracal (nie koniecznie jako przyzwoitka) miedzy to i owo, to moze lepiej bedzie przeniesc sie na jakies bardzo prywatne formum, ewentualnie do kawiarni, jesli geografia na to pozwala. Zdaje sie, ze gdzies wyzej Lizak podal swoj e-mail, a wiec ? Pierwszy krok juz zostal uczyniony.

  129. Magrud:
    To, że podważasz wielkość Donka, jest OK, ale dlaczego wątpisz w przysłowia ludowe?! Naprawdę sądzisz, że zasłużyliśmy na coś lepszego niż PO? Gdyby większość podzielała Twoje oceny (chciałbym!) to byśmy mieli inne partie, elity, przywódców.
    Kto wybrał kiedyś Wałęsę na prezydenta? Naród. A przecież już było wcześniej jasne co Wałęsa sobą reprezentuje. Nie usłyszałem żadnej jego myśli, ba, nawet żadnego zdania z podmiotem i orzeczeniem (teraz znaczna poprawa co do budowy zdań, ale niewiele co do sensu). Przepraszam, raz prezydent Wałęsa powiedział coś z sensem: „Macie takiego prezydenta, jakiego sobie wybraliście”.
    Mnie podobały się dwa jego pomysły:
    1) Żeby zamiast podwyższać pensje, obniżyć ceny o 50% albo nawet o 100%.
    2) Dać każdemu po 100 milionów (to podpowiedział panu prezydentowi Andrzej Olechowski, a naród to kupił).
    Jakieś 10 lat temu Kaczyńscy byli na czele negatywnych sondaży. A niedawno ktoś ich wybrał, pokochał, nawet dał władzę. Kto?
    Ktoś się w Sejmie modlił o deszcz. Ktoś wymyślił IPN. Ktoś dał poszaleć Macierewiczowi. Ktoś chciał ścigać niemiecką gazetę za tekst satyryczny. Ktoś z posłów w żywe oczy kłamał, że był gdzie indziej, żeby nie stracić marnych 300zł, choć wszyscy widzieli tych ludzi w telewizji. To posłowie brali ogromne dodatki na benzynę nie mając samochodów. Kogoś może ukarano, napiętnowano?
    Mistrz Kałużyński mawiał: „Nikt nic nie czyta. Jak czyta, to nie rozumie. Jak rozumie, to zapomina”.
    Naszym prawicowym elitom bardzo zaimponowali bolszewicy, a szczególnie dwie rzeczy:
    – Teza Lenina, że państwem może rządzić kucharka (z uzupełnieniem: to musi być nasza kucharka);
    – Wszędzie można postawić swoich komisarzy, a oni już pokierują tymi wykształciuchami.
    Jakie mieliśmy elity rządzące, począwszy od AWS? Ludzie ze średnim wykształceniem na stanowiskach ministrów czy wicepremierów, a jak już nawet wyższe wykształcenie to brak doświadczenia itp. Rozczuliła mnie ostatnio pani minister Pitera wygłaszając (w obronie pana Czumy) pogląd, że „czasem na stanowisku ministra fachowość może być przeszkodą”. Powstają elity, o których proroczo śpiewano w Międzynarodówce: „Dziś niczem, jutro wszystkim my”.
    Naród to wszystko widzi, ale to wcale narodowi nie przeszkadza. Gdyby przeszkadzało, to dawno zaczęliby u nas rządzić fachowcy. Bez kontroli komisarzy.
    Tu nikt nie wstydzi się być antysemitą, nawet się często tym szczyci. Nikt też antysemity nie potępi, ot, ktoś ma po prostu inny pogląd i już. Protest przeciwko próbom łamania demokracji nie zbierze tu więcej niż kilkadziesiąt osób. Tu co roku giną tysiące ludzi zabitych przez pijanych kierowców, mimo że każdy, kto ma prawo jazdy, jest świadom zagrożenia jakim się staje po wypiciu alkoholu. Tu parafianie będą wyklinać złe postępowanie księdza, ale nikt nic w tej sprawie nawet palcem nie kiwnie.
    Ja się dziwię, że zdarzali nam się czasem politycy ponad nasze zasługi.
    Oczywiście, trzeba budzić rozum i chwała Ci za to że niezmordowanie się starasz. Jak się komuś tutaj dzięki Tobie w głowie przejaśni, to pewnie teleskop Hubbla zanotuje silny błysk.

  130. Przed chwilą w TVP Info widziałam program z udziałem chorego na raka mężczyzny z niedowładem nóg, którego nie stać na wykup leków (1000 zł/m-c). Pomoc Społeczna w osobie zażywnej damy uważa iż mężczyzna winien trafić do Domu Pomocy Społecznej, bo na pomoc finansową budżet nie ma środków.

    Czy utrzymanie miejsca w tym DPS kosztuje mniej niż 1000 zł, pomijając inne, znaczące, względy ?!

  131. Prosze mi wybaczyc ,ale ta ostatnia Panska pilka to jakas szmacianka najwyrazniej.
    Miedzy nami blogowiczami ; Chyba juz pora zalozyc Towarzystwo Przyjaciol Labedzi. Punkt pierwszy regulaminu:
    Zabrania sie dokarmiac osobom nie uprawnionym.

  132. W.Kuczyński na temat – http://kuczyn.com/2009/02/19/w-tym-samolocie-jest-pilot/#comment-70160 :

    Bars,
    nie rozczulaj sie aż tak nad wykluczonymi. Jak sie czyta takie czulości to ma sie wrażenie, że Polska Ludowa była kraina mlekiem i miodem plynąca, w ktorej nikt nie byl wykluczony i dopiero ta straszna transformacja przyniosła ludziom morze nieszczęść,a z Polski zrobiła najwiekszy koszmar w Europie. Jak chcesz zobaczyć wykluczonych to pojedź do Paryża i pojeźdź po metrze, albo do niektórych dzielnic tej metropolii. A to kraj 3 razy bogatszy niz Polska.

    *************

    Pana Kuczyńskiego bolało jak Go „wykluczała” jedna Pani Jankowska. Pan Kuczyński nie pamięta o wstrząsających Francją zamieszkach, nie kojarzą Mu się? Nie rozumiem. Czy chodzi o to że wykluczeni w Polsce kogoś nobilitują?

  133. ANCO,

    porwałam się z motyką na księzyc. Jakbyś chciała zrozumieć o czym mówię, to sama spróbuj zrobić to czego wymagasz ode mnie. Wiele się dowiesz.

  134. PIRS – 17;52 – Brawo! Nic do dodania. Takie mamy elity, jakie sami wybraliśmy. Jedyne, co można zrobić, to skorzystać z zawartości głowy i jeśli tam coś jest, nie wygłupić się przy kolejnych wyborach.

  135. NEKROLOG

    SZANOWNI BLOGOWICZE.

    PRZYPADŁ MNIE W UDZIALE PRZYKRY OBOWIĄZEK ZAWIADOMIĆ WAS, ŻE PO BŁYSKAWICZNEJ CHOROBIE UMARŁ WSPÓŁUCZESTNIK TEGO BLOGU- DZIAD.
    UMARŁ… UMARŁ I JUŻ.
    PROSIŁ, ŻEBY NIKOGO NIE PRZEPRASZAĆ, BO TO NIEELEGANCJIE WŚRÓD GAWIEDZI JEGO POKROJU. ZIONĄC DUCHA, POWIEDZIAŁ, ŻE WSZYSTKICH WAS BARDZO LUBIŁ, I W KAŻDYM Z WAS ZNAJDYWAŁ DUŻO WARTOŚCIOWYCH, CZASAMI PIĘKNYCH CECH. CZASAMI , W RAMACH DZIADOWSKICH PROWOKACJI KOGOŚ „ZADRASNĄŁ” , LECZ NIE BYŁO TO NA POWAŻNIE. BYŁO TO W RAMACH ISTNIEJĄCYCH NA TYM BLOGU GIER I REGUŁ.
    JEŚLI, KTOŚ CZUJE SIĘ CZYMKOLWIEK Z JEG STRONY URAŻONY, TO JUŻ PRZEPADŁO. ALBO SAM SIĘ Z TEGO WYLECZY, ALBO POZBĘDZIE SIĘ UDRĘKI DOPIERO NA „SADZIE OSTATECZNYM’
    ŚPIJ DZIADZIE W SPOKOJU.

    Z Dziadowego upoważnienia Eddie

    P.S.
    Ta bolesna sytuacja zakłóciła moją przerwę w blogowaniu, która zgodnie z harmonogramem potrwa do 31 marca.

    Pozdrawiam,Eddie

  136. PS Pisząc ostatnie zdanie miałem na myśli TUTAJ W POLSCE.

  137. Anca 16.31
    Moja koleżanka ze Szwecji ( czasowo w Polsce) też dostaje takie dowcipy od drugiej koleżanki ze Szwecji ( a potem majluje je do mnie ). Ciekawe ile jest tych koleżanek, czy to ta sama ? Niezłe, tylko trochę za długie. Klasykiem był dowcip o tym, że kobieta 20 letnia jest jak Oceania czy coś takiego, a 60 letnia jak Kamczatka – bo nikt tam się nie wybiera i to samo było o meżczyznach, ze niby można ich porównac do rożnych pociagów w zaleznosci od wieku. Ale wolę Monty Pytona albo teksty z Californication.

    Pirs 17.52 Bardzo mi twój tekst podobał. Ale to nie Kałużyński pisał że „nikt nic nie czyta, a jak czyta, to nie rozumie, tylko Lem i to było znacznie dłuższe .

  138. Kali ukradł i dobrze, wszak rynek, taki rynek – http://kuczyn.com/2009/02/19/w-tym-samolocie-jest-pilot/ .

    Robotnik, pielęgniarka, urzędnik pracujący za pensję minimalną lub niewiele większą (takich jest większość) – analogicznie, skoro dali się wmanewrować w mniej niż wynosi minimum egzystencji,
    jak też jego równowartość, co już jest mniej niż wynosi minimum socjalne (nasza klasa średnia!), w sumie jakieś 70 % społeczeństwa. Nie mam złudzeń, się skończyły.

  139. magrud pisze:
    2009-02-19 o godz. 15:10
    Twój tekst czytam już po raz wtóry. Bardzo mi się on podoba. To kwintesencja naszej rzeczywistości w każdym jej calu. Magrud postrzegam to i myślę tak samo. Niestety nie potrafię tego tak pięknie wyartykułować. Ty i Lizak piszecie tak mądre, analityczne teksty, że dziwi mnie dlaczego Wasza argumentacja tak wielu nie przekonuje. Patrząc na ten świat sądzę, że osoby sceptycznie nastawione do Was same się wkrótce przekonają o słuszności waszych proroczych słów. Podziwiam i pozdrawiam – Lech.

  140. @ Lizak
    Wielkie dzięki. Nie sądziłem, że ten świat jest aż tak mały.
    Bardzo serdecznie i gorąco pozdrawiam – Lech

  141. No to mamy LizakoMagrudową koalicję. U mnie wprawdzie te teksty wywołują szeroki uśmiech na twarzy, ale mimo wszystko pozostają dwa pytania, na które nie znam odpowiedzi:
    1. „Uważam, że Polacy zasługują na znacznie więcej, niż Donek przebrany za męża opatrznościowego” – nazwiska proszę, kto konkretnie. Bo ja nie jestem absolutnym wielbicielem PO i Tuska, ale wśród tych wszystkich pozostałych to on jest geniuszem.
    2. Zastanawia mnie, dlaczego ciągle Marcinkiewicz jest świadomie łączony z Tuskiem. Dlaczego Para Tych Nieprawdopodobnie Wspaniałych Polemistów ani razu nie powiedziała, że to jest były członek ZChNu i był premierem desygnowanym przez Kaczyńskiego.
    Nie przesyłam Wam wyrazów wsparcia.

  142. Zainteresowanym – http://elondyn.co.uk/newsy,wpis,2248 :

    Skąd brytyjskie partie mają pieniądze?

    Rozmawiała Sylwia Milan

    ostatnia aktualizacja: 2009/02/22 13:00
    Kto ma szansę wejść do angielskiej polityki i co o tym decyduje? Opowiada WIKTOR MOSZCZYŃSKI, reprezentant polskiej społeczności w brytyjskich władzach lokalnych.

    W jaki sposób trafia się na brytyjską scenę polityczną?
    W latach 60. i 70. członkowie Partii Konserwatywnej byli zazwyczaj biznesmenami, nierzadko arystokratami, absolwentami najlepszych szkół, należeli do elity kraju. Natomiast do Partii Pracy wchodzono poprzez działalność w związkach zawodowych, zresztą to one założyły ją ponad sto lat temu. Jeszcze nie tak dawno praktycznie każdy jej członek należał jednocześnie do związków, ale to się zmienia. Teraz u konserwatystów są tacy, którzy nigdy nie byli w biznesie, a u laburzystów ci, co nie mieli kontaktu z robotnikami. Oba ugrupowania zasilają dziś zawodowi politycy, którzy idą tam prosto z uniwersytetów. To kariera jak każda inna. Pomiędzy obiema partiami w sprawach gospodarczych nie ma większej różnicy zdań. Najwyżej tendencja u konserwatystów, by szukać ograniczeń w podatkach, a u laburzystów, by rozszerzać interwencję państwową na różnych obszarach. Partia Pracy wcześniej weszła na drogę praw kobiet, szanowania mniejszości narodowych, ochrony środowiska, ale Partia Konserwatywna ją dogoniła, więc różnice są dziś niewielkie. Tak to wygląda w przypadku dwóch najbardziej liczących się ugrupowań w brytyjskiej polityce.

    Jaki jest stan posiadania brytyjskiego polityka?
    Posłowie, to ludzie względnie majętni, ale można być kandydatem bez pieniędzy, bo za kampanię płaci partia.

    Brytyjskie partie nie są finansowane z budżetu. Czy to dobre rozwiązanie?
    Myślę, że nie. Był taki okres, kiedy na przykład Partia Pracy była zależna od związków zawodowych, a Partia Konserwatywna od zamożnych darczyńców. To rodzi sytuacje, kiedy ofiarowujący dużą sumę mają gwarantowane miejsca w Izbie Lordów i wpływ na politykę rządu. Na tym tle nieraz wybuchały skandale.

    Więc polski pomysł finansowania partii z budżetu znajduje uzasadnienie?
    To moje prywatne zdanie, ale uważam, że dochód partii powinien składać się w dużej części z państwowych funduszy – w rozmiarze odpowiadającym poparciu uzyskanemu w ostatnich wyborach. Wiem, że są politycy, którzy się ze mną nie zgodzą. Takie rozwiązanie nie jest też popularne wśród społeczeństwa, które nie ma zaufania do polityków. Ale jest wtedy mniejsza pokusa do szukania funtów w nieodpowiednich miejscach.

    A kim są lokalni działacze?
    Radny to nie jest zawód na pełny etat. Jedynie przywódca rady miejskiej od kilku lat posiada dochód uważany za prawie pensję. Wysokość dochodu pozostałych jest uzależniona od pozycji w hierarchii partyjnej i od wyniku wyborów. Dla większości funkcja radnego jest działalnością społeczną.

    Obecnie w brytyjskim Parlamencie zasiada kilkunastu członków o polskich korzeniach, są także w rządzie.
    Tak, między innymi obecny minister spraw zagranicznych David Milliband i jego brat, też należący do gabinetu. Ich matka jest Polką żydowskiego pochodzenia, nazywa się Kozak. Przyjechała do Anglii przed wojną jako dziecko. Poza tym Denis MacShane, były minister do spraw europejskich (jego ojciec nazywał się Matyjaszkiewicz) oraz Mark Lazarowicz, John Marek i Daniel Kawczyński. Jest jeszcze grupa posłów mających żony Polki, jak Allan Whitehead (przewodniczący komisji ponadparlamentarnej związanej z Polską) czy Tom Levitt albo Joan Whalley.

    Czy przed panem byli Polacy, na których się pan wzorował, wchodząc do polityki?
    Nie, wśród Polaków nie miałem wzorów. Byłem pierwszy. Słyszałem o Józefie Racy z lat 60., który był przewodniczącym rady w hrabstwie Northamptonshire czy o Mike’u Oborskim, w swoim czasie burmistrzu Kidderminster. Chociaż nigdy nie nauczył się języka polskiego, to w sprawach polskich był aktywny. Po 1990 roku został honorowym konsulem. Napisał książkę o swojej działalności, którą zatytułował „Bigos and chips”.

    Gdy w Polsce powstała „Solidarność”, w Londynie założono Polish Solidarity Campain, której przez jakiś czas był pan prezesem. Jaki był cel tej organizacji?
    Wspomagać „Solidarność” i naciskać na brytyjskie związki zawodowe, by uznały ją i udzieliły oficjalnego poparcia. Mieliśmy wielu sojuszników w związkach, ale dały się zauważyć silne wpływy tutejszych komunistów. Organizowaliśmy pomoc w łączności z poszczególnymi związkami, zaczęły przyjeżdżać do nas pierwsze delegacje z Polski. Kiedy gościliśmy kogoś z „Solidarności”, to było dla nas wielkie wydarzenie. Każdy chciał poznać, a przynajmniej zobaczyć taką wybitną jednostkę. Poprzednio popierałem KOR. Kiedy w 1976 roku aresztowano robotników, zwróciłem się do posłów w tutejszym Parlamencie i zorganizowano „Early Day Motion”. To był rodzaj wniosku, oficjalnego poparcia dla działań w Polsce i żądania uwolnienia członków KOR-u i robotników z Radomia z więzienia. Wiem, że nasza działalność docierała do PRL-owskich rządów, bo wśród krytykujących polskie władze byli członkowie Partii Pracy, czyli ludzie najbliżsi komunistom ideowo.

    Pański stosunek do Okrągłego Stołu.
    Kiedy byliśmy częścią Układu Warszawskiego, Okrągły Stół uważałem za znakomite rozwiązanie. Jednak po upadku muru berlińskiego w 1990 roku, po pierwszych wyborach samorządowych trzeba było skończyć współpracę z ludźmi dawnego reżimu. Pamiętam długą dyskusję na ten temat z Adamem Michnikiem. On wtedy twierdził, że nadal musimy utrzymywać tamte stosunki, bo tak uzgodniliśmy i chronimy się przed „ciemnogrodem”. „Cokolwiek żeście uzgodnili – mówię – zrobiliście to pod pręgierzem. Teraz kraj jest wolny, trzeba przeprowadzić wolne wybory parlamentarne. Dla gospodarki idą ciężkie czasy. Musicie znaleźć kozła ofiarnego, jeśli tego nie zrobicie, sami nim zostaniecie. W końcu jest to bezkrwawa rewolucja, która może pożerać własne dzieci”. Za długo trwał kompromis, który ostatecznie spowodował walkę na górze z Wałęsa. Potem były już ery Olszewskiego, Kaczyńskiego…

    Trudno odmówić logiki pańskim uwagom, ale co, gdyby to pan był tam wówczas z Michnikiem? Czy mając świadomość podziałów politycznych, także wśród działaczy emigracji londyńskiej, uważa pan to rozwiązanie za realistyczne?
    Polacy tutaj chcieli zasadniczych zmian i obawiali się, że kompromis z komunistami skompromituje byłą opozycję. Ale wojnę na górze uważali za wielki błąd. Chcieli dekomunizacji, ale metody walki o lustrację bardzo ich zaskoczyły. Pamiętam, jak pytałem premiera Olszewskiego, dlaczego atakuje ciągle swoich ludzi i szuka byłych agentów tylko wśród byłych opozycjonistów. „Bo agenci byli wśród nas – odpowiada mi. – Przecież wśród komunistów nie było ukrytych agentów, więc nie mamy co tam ich szukać”. Dla mnie to jakaś paranoja…

    Pańskim zdaniem skąd to polowanie?
    Byli opozycjoniści wprowadzali zastraszanie, bo sami byli temu poddawani i później mieli potrzebę rewanżu. To walka z komunizmem, ale komunistycznymi metodami i prowadzona przez ludzi, którzy w opozycji pełnili najczęściej rolę drugorzędną albo żadną. Albo tak jak Ziobro byli za młodzi, by uczestniczyć w przełomowych wydarzeniach, więc teraz chcą dołączyć do tej wielkiej rewolucji. Po co za wszelką cenę rozpruwać rany, które goiły się kilkanaście lat, a na pewno teraz i tak zostały zaognione przez korupcję? Dla mnie cała ta sprawa lustracji to przerażająca strata energii. Daje się wiarygodność ubowcom i ich kartotekom.

    Wyobraża pan sobie taką sytuację na Wyspach?
    Absolutnie nie. W naszym środowisku w POSK-u i w Zjednoczeniu Polskim w Wielkiej Brytanii były podobne próby, ale ci, którzy chcieli się ich podjąć, przegrali wybory, a cała sprawa skończyła się fiaskiem, bo jest niezgodna z prawami człowieka. Co innego odpowiedzialność za specyficzne zbrodnie popełnione w czasach PRL-u. Sam jestem za tym, żeby gen. Jaruzelski stanął przed sądem.

    Czy w angielskiej historii otarto się o podobną sytuację?
    To były problemy XVIII i początku XIX wieku, gdy dochodzono, kto jest ukrytym katolikiem, a kto nie. W tej chwili, nawet jeśli ktoś należał do partii komunistycznej, nie jest to żadną ujmą. Przekreślało się jednak kogoś, kto popierał Hitlera, i po wojnie lądował w więzieniu lub na marginesie. Później Brytyjczycy sami takich przypadków nie szukali, chyba że ktoś chciał się wybić, a miał ciemne momenty w przeszłości, to mu je przypominano. Swego czasu głośna była sprawa Maksa Mosleya, syna byłego przywódcy faszystów. Kiedy pisano, że brał udział w orgiach seksualnych, podczas których przebierano się za hitlerowców, wybuchł olbrzymi skandal. Potem okazało się, że orgie rzeczywiście były, ale bez elementu hitlerowskiego. Jednak on i tak był już skończony. To są jednak wyjątki. W Wielkiej Brytanii w ogóle nie ma elementu zastraszania. To jest kompletnie obce dla tutejszego sposobu życia i dla polskiego powinno być również. Cokolwiek można było zrobić w sprawie lustracji, to jeszcze w 1990 roku, ale nie później.

    Jak zareagował Zachód na zarzuty wobec Lecha Wałęsy o jego rzekomą działalność agenturalną?
    Tutaj to dotarło w stopniu minimalnym. Na szczęście. Były jakieś artykuły, ale raczej wyrażające zdziwienie i niedowierzanie, tym bardziej że w okresie rządów Kaczyńskich, będących pośmiewiskiem w Anglii, nie nadawano temu wielkiego znaczenia. W ostatnich latach Polska umiała ośmieszyć prawie wszystkie swoje autorytety moralne, poza papieżem. Za granicą byli szanowani, ale nie w Polsce. W pewnym momencie wydawało się, że nastąpi stabilizacja wokół takich bardziej cynicznych osób jak Kwaśniewski, który mimo swojej przeszłości potrafił być prezydentem wszystkich Polaków, miał poczucie humoru, umiał zachować się za granicą. Bardzo dobry prezydent, świetna wizytówka kraju, dopóki nie zaczął mieć problemów z alkoholem i nie wyszły na jaw jego powiązania gospodarcze. Teraz, po wahadłach wyborczych od ekstremy lewicy do ekstremy prawicy, mamy wreszcie rząd centrowy, spokojny, europejski. Stabilizacja sceny politycznej w Polsce to kwestia przynajmniej jednego pokolenia, ale z takim rządem Polska jest na dobrej drodze.

    Co pan sądzi o polskich organizacjach założonych w ostatnich latach w Londynie przez ludzi młodych?
    Oni bardzo szybko będą nas wyprzedzać. Mają swoje kontakty w Polsce i w Anglii, zdobywają doświadczenie, potrafią się zorganizować, są aktywni, myślą nie tylko o sobie. Z ciekawością obserwuję, co z tego może wyniknąć.

    Wiktor Moszczyński
    ur. 1946 – urodzony w Wielkiej Brytanii jako dziecko emigrantów politycznych. Absolwent Stosunków Międzynarodowych. Dwukrotny radny, raz w Ipswich i raz na Ealingu. Członek Partii Pracy, kandydat na posła do Parlamentu Brytyjskiego.

  143. Jacobscy,
    Na żartach sie nie znasz!
    Jak Ma, ma coś do Lizaka, to niech to sam załatwia. Mnie niech w to nie wciąga.
    Zajrzyj do piątkowej „GW” do komentarza Witolda Gadomskiego zamieszczonego na 2 stronie. Oraz do wypowiedzi Olechowskiego z piątkowego „Piaskiem po oczach”. To oni ogłosili Tuska po jego wystąpieniu w Sejmie prawdziwym przywódcą. Wydawało mi się zatem, że jasno i po nazwiskach przedstawiłam ten fakt w swoim polemicznym, przecież , wpisie.

  144. PIRS,
    Poruszyłeś bardzo istotną , wręcz kluczową kwestię, jaką jest stan świadomości i kondycja polskiego społeczeństwa, tj. narodu politycznego.
    Jakość naszego życia zbiorowego jest pochodną tak licznych i tak w rozległej przestrzeni czasu rołożonych uwarunkowań , że trudno jest dziś precyzyjnie wskazać jedną konretną przyczynę , bądż konktretnych winnych. Na łamach „GW” 31 stycznia br. Adam Leszczyński rozpoczął debatę na ten właśnie temat, artykułem pt.: „Zegarek sam się nie wyreguluje”. Gorąco polecam także wywiad z prof. Jerzym Jedlickim z tego samego wydania „GW”, nawiązujący do naszego tematu.

    Pozwolę sobie zatem, przedstawić moje przemyślenia, zarówno w sferze bardzo ogólnej diagnozy, jak i możliwości zmiany obecnego stanu rzeczy w odcinkach.
    A zatem zaczynamy.
    Odcinek 1
    By zrozumieć, skąd bierze się większość patologii naszego obecnego życia publicznego musimy zapoznać się, z psychologicznym zjawiskiem nazwanym wyuczoną bezradnością.

    Podaję za Wikipedią:
    Wyuczona bezradność to utrwalenie przekonań o braku związku przyczynowego między własnym działaniem (reakcją), a jego konsekwencjami (wzmocnieniem). Termin został wprowadzony do psychologii przez Martina Seligmana w 1972.
    Eksperymenty :
    Seligman i Maier (1967r) umieszczali psy w klatce tak, by nie mogły one uniknąć uderzenia prądem. Po pewnym czasie i kilkunastu nieskutecznych próbach uniknięcia bólu psy kładły się na podłodze i biernie znosiły cierpienie. Robiły tak nawet wtedy, gdy przeniesiono je do klatki, z której mogły łatwo uciec, przeskakując barierkę. Nawet jeśli smutnego psa siłą przeciągnięto przez przeszkodę w celu pokazania, że druga część jest bezpieczna, psy nie powtarzały tego zachowania samodzielnie.
    Szczur wrzucony do śliskiej kadzi z zimną wodą po kilkunastu minutach pływania w kółko tonie. Jeśli podsunie mu się kij tuż po rozpoczęciu tonięcia, tak że może się po nim wdrapać i wydostać z kadzi, to przy ponownym wrzuceniu pływa kilkadziesiąt godzin. Badacze odkryli, że za tonięcie zwierzęcia w pierwszej próbie odpowiedzialny jest nie stres (np. zawał serca) ale właśnie rezygnacja i apatia.
    Badacze instalowali nad głową dziecka w łóżeczku zabawkę, która obracała się w odpowiednią stronę, gdy dziecko przekręcało główkę (np. w prawo). W łóżeczkach innych dzieci ruch zabawki nie miał związku z ich ruchami głową. Po dwóch tygodniach dzieci z pierwszej grupy wyuczyły się sprawnego sterowania zabawką. Gdy dzieci z drugiej grupy dostały teraz nowe zabawki, których ruch zależał od tego jak dzieci poruszały głowami, nie mogły one się tego wyuczyć. Wyuczona bezradność dotyka więc również niemowląt.
    Jeśli dajemy badanym do rozwiązania dwa zadania, z których jedno jest łatwe a drugie trudne, to oba zadania są częściej rozwiązywane gdy prezentuje się najpierw łatwe zadanie, potem trudne. Jeśli kolejność jest odwrotna (najpierw trudne, potem łatwe), to oba zadania są rzadziej rozwiązywane.

    Skutki wyuczonej bezradności
    Ludzie szybko uczą się bezradności, czyli poczucia, że ich osobista kontrola wzmocnień i wpływ na sytuację jest nieefektywna. W związku z tym uczą się oczekiwać obniżonej kontroli w przyszłości.

    To oczekiwanie prowadzi do:
    – deficytów poznawczych: człowiek przestaje rozumieć, co się w danej sytuacji dzieje, i nie potrafi przewidywać dalszego jej biegu. Bardzo wydłuża się czas uczenia nawet prostych zależności „zachowanie-wzmocnienie”.
    – deficytów motywacyjnych: brak motywacji do działania i umiejętności angażowania się. Długi czas dochodzenia do równowagi po porażce.
    – deficytów emocjonalnych: depresja, apatia, lęk, zmęczenie, wrogość, brak agresji, utrata nadziei (zobacz też: teoria frustracji – agresji).
    – deficytów społecznych: wycofanie z kontaktów społecznych.

    Ile z podobnych postaw rozpoznajemy w codziennym życiu?
    Pamietajmy przy tym, że opisywane zjawisko ma charakter błędnego koła.
    Jest zatem naprzemiennie skutkiem i przyczyną. Dodajmy do tego, historyczny fakt zniesienia pańszczyzny w Polsce dopiero w 1864 r.
    Wcześniej pełną wolnością osobistą i bardzo ograniczona odpowiedzialnością cieszyło sie zaledwie 10% społeczństwa! Reszta całkowicie zależała od kaprysów pana. Urbanizacja ziem polskich po II potopie szweckim zanotowała tak gigantyczny regres, że na wiele pokoleń zniweczyła dorobek i pozycję stanu mieszczańskiego.
    Dlatego, pomijając dla uproszczenia, te czynniki, które odegrały rolę drugo i n-rzedną rządną, muszę uznać, że feudalizm pozostaje do dziś główną przyczyną niedojrzałości polskiego społeczeństwa.
    Przecież rok 1864 to, tylko prawna cezura. Z zachowanych roczników statystycznych i innych świadectw z epoki wynika, że w 1938 r. spuścizna feudalna, w dalszym ciągu determinowała stosunki społeczne i szanse rozwojowe jednostki.
    Silny, rewolucyjny wrecz impuls modernizacyjny przyniosła dopiero PRL.
    Trwała zaledwie 45 lat. Ale już po 36 latach swojego istnienia wydała z siebie największy w historii narodu polskiego ruch emancypacyjny, czyli „Solidarność”. Ruch ten szybko sie anarchizował, co typowe dla prototypów. A potem nastała epoka rynkowej wolności, w której budowę społeczeństwa dojrzałego i demokratycznego zaniedbano, dla dobra kapitalizmu.
    A przecież , jak napisał Adam Leszczyński ” Wyrwanie się z zacofania- z tradycją sięgająca tak głeboko jak w Polsce- udało się zaledwie kilku krajom. Zawsze jednak było rezultatem świadomego, wieloletniego wysiłku państwa – czy to w Japonii. Singapurze, czy w Finlandii.”
    W następnym wpisie przedstawię, przykłady tych wydarzeń i tych procesów, które wygenerowała IIIRP dla wzmocnienia w życiu publicznym owej „wyuczonej bezradności”.
    Koniec odcinka 1.
    Pozdro, magrud

  145. Do:Teresa Stachurska

    „Profesor zarobil 4.5 mln ZL”

    To nie paranoja pani Tereso.
    To brak etycznego wychowania.
    Pikantniej niz w Katowicach jest na wroclawskiej AM.
    Tutaj ,rektor oskarzony o plagiat prowadzi postepowanie przeciwko profesorowi ginekologi, tez oskarzonemu o plagiat. Obaj sa oskarzeni o plagiaty prac habilitacyjnych. Zlodziej w roli prokuratora.
    To nie paranoja.
    To Polska.

    Slawomirski

  146. W okresie „kryzysu” partie populistyczne takie jak: PiS mogą żonglować i zabiegać o elektorat, szczególnie będąc w opozycji. Bracia Kaczyńscy pomimo księżycowego pojęcia o ekonomii mają zawsze najlepszą diagnozę, a recepty na leczenie kryzysu kreślą codziennie z taką intensywnością, że przewyższają nawet „medialnych” neoliberałów. Dodatkowego impulsu do parcia daje PiSowi, indolencja rachitycznego i konającego SLD. POPiS uprawia grę pozorów, która zapewnia im istnienie na co dzień w mediach, a alergia sejmowa J. Kaczyńskiego wyrażona przez J. Szczypińską to taka sobie bajka i itd.
    W takich to okolicznościach tylko wicepremier W. Pawlak podejmuje się poważnie podejść do wytyczenia pewnych „ścieżek” amortyzujących wchodzenie „kryzysu” oraz jego negatywnych następstw. Pod koniec 2008 roku spotkał się min: z prof. G. Kołodko, a w tym roku PSL powołał 25 zespół „antykryzysowy”. Ten kryzys to wielka niewiadoma, dlatego każdy krok amortyzujący obdarzony jest dużym ryzykiem, a na W. Pawlaka min: niektórzy tzw. eksperci rzucają się często z bezpodstawną krytyką.
    Wśród polskich ekonomistów (moim zdaniem) tylko prof. G. Kołodko ma kompleksowe i całościowe spojrzenie na dzisiejszy kryzys. Były wicepremier jest pragmatykiem, przynosił z sobą do rządu dwukrotnie nową jakość, a przede wszystkim ożywienie gospodarcze i przyrost PKB ponad 7,5%. W liście do premiera prof. G. Kołodko wyraził swój antykryzysowy program, jest cenionym doradcą zapraszanym przez inne rządy. Polska to bogaty kraj, kryzys ominie najbogatszych obywateli, a biedni niech sobie sami w tych warunkach radzą, o czym często na blogu pisze T. Stachurska. POPiSowi z prof. G. Kołodko nie po drodze, ponieważ on mówi prawdę.

  147. Panie Lizaku, czyzbys naprawde myslal, ze konieczne jest skorzystanie z Twojego adresu majlowego, azeby trafic na Twoj blog? Ech, to sprawa zupelnie prosta i tak latwa, ze udalo mi sie za pierwszym razem. Ale nie bede juz twierdzic, ze zdziwilabym sie, gdyby znalazl sie tutaj taki ktos, kto chociazby pobieznie otarlszy sie o Pana wpisy nie domyslil sie, jak znalezc Pana blog, bo moja (sporadyczna) obecnosc na blogowiskach pozbawia – powoli acz systematycznie – moja percepcje zdolnosci do zdziwienia. Ot, chociazby dla przykladu taki wpis, ktory ilustruje ww stan rzeczy: wypowiedz jednego z blogowiczow na temat wymogu bycia fachowcem w odniesieniu do ministra. A ja w swojej naiwnosci myslalam, ze komu jak komu, ale czytelnikom tygodnika, ktory nosi nazwe „Polityka”, wiadome jest, iz polityka to jedna z nielicznych dziedzin wspolczesnego zycia, do pracy w ktorej nie trzeba byc fachowcem…
    I jeszcze wracajac do Lizaka. Zaintrygowalo mnie co nieco, czy na tym Pana blogu ten mlodzieniec ze zdjecia, przysloniety czesciowo pokaznym bukietem scietego kwiecia oraz w towarzystwie Dostojnej Jego Mosci, to Pan, Panie Lizaku? Pan wybaczy, ze wyrazam sie nieco enigmatycznie, ale staram sie zachowac nalezna dyskrecje, poniewaz, jak wynika z Panskiej wypowiedzi, nie zyczylby Pan sobie naglego wybuchu nieokielznanej aktywnosci Panskich interlokutorow z en passant. Ale jesli chodzi o mnie, to spoko, nie planuje zbyt czestych spacerow po Panskich wlosciach, no chyba ze „en passant”, ale w dokladnym znaczeniu tego slowa.

  148. Torlin 22.48
    Twój szeroki uśmiech na twarzy wynika z faktu, że zajmujesz sie autoplagiatami i upychasz swoje kiczowate teksty o „kotowatych”, zarówno u Kuczyńskiego jak i u Passenta ?. Kilka dni temu postawiłem ci kilka pytań dotyczących faktu, że podajesz się za ekonomistę i chcesz tak własnie rozmawiać, między innymi z Kuczyńskim. Czy masz zamiar zrobić coming out, czy dalej bedziesz anonimowo upowszechniać na wszystkich blogach swój pseudonietscheański bełkocik ?

    I pamiętaj, że ten sie śmieje, kto sie śmieje na końcu !

  149. Teresa Stachurska – 19:58 – Dobrze wiem, o czym piszesz. Też kiedyś próbowałam. Nie wymagałam od ciebie – Boże broń – ale nie kryję, że się spodziewałam. Myślałam, że masz zaplecze, którego ja nie miałam.
    Pozdrawiam cię serdecznie.

  150. Eddie – 20:07
    Ty prowokatorze! Ja czułam, że z tym świadomym dziadostwem jest coś na rzeczy, ale nie, ze aż TAK!!!

  151. Magrud:
    Z niecierpliwością czekam na dalsze odcinki. Oczywiście zgadzam się co do wpływu różnych czynników, które wymieniłaś, na postawy Polaków. Problem w tym, że już nie ma tej kadzi w której szczur mógł się utopić (pamiętam film z tego eksperymentu). Mnie natomiast postawa Polaków (nie w sprawach gospodarczych, ale właśnie społecznych) przypomina rozmowę amerykańskiego turysty z wieśniakiem gdzieś w Boliwii.
    Turysta: Jak wam się tutaj żyje?
    Wieśniak: Oj, źle, panie, źle. Nic tu nie rośnie.
    Turysta: A jakby zasadzić…
    Wieśniak: A jak zasadzić to rośnie, rośnie.

    Pozdro, PIRS

  152. Brenssell: Od legend o bohaterach do pytań o codzienność – http://lewica.pl/?id=18773 .

  153. SympatykDP,
    Gardzo Ci dziekuję za zauważenie pozytywnie organicznej roli jaką odgrywa dzis PSL w rządzie. Ja od lat głosuję na posłą Piechocińskiego, Choć widzę bardzo poważne ich błędy. Bardzo załuję też, że nie ma w parlamencie Samoobrony, na którą nawet w ostatnich wyborach chciałam głosować, na znak protestu przeciwko prześladowaniom, które są udziałem tego środowiska.
    Obie inteligenckie partie tj. PiS i PO sa skrajnie populistyczne, przy czym PiS ma zdecydowanie lepsze kadry ( Piecha, Kluzik-Rostowska, Gęsicka, a nawet Natali-Świat – w porównaniu do Chlebowskiego) i zapewne zwycięży w następnych wyborach. Nie tylko dzięki kryzysowi, ale takze na skutek owych kadrowych braków, które wzmocni prezydencka rozgrywka Donalda Tuska.
    Różnią je akcenty. W PiSie mamy otwarcie bolszewickie podejście do resosrtów siłowych i wymiaru sparwiedliwości oraz skrywaną akceptację dla neoliberalnego kapitalizmu. W PO totalną bolszewię rynkową z maskowaną akceptacją dla bezprawia w organach państwa, ze szczególnym uwzlednieniem wymiaru sprawiedliwości.
    Pozdro , magrud
    Do zmaskowania , a wręcz, zakłamywanie tego faktu służy publicystyka głównego nurtu, będaca niczym innym , jak zapleczem ideologicznym obu postsolidarnosciowych formacji.

  154. Obejżałam dziś obie loże komentatorów tj.” Prasową” i „Puszkę”
    ZGROZA! Same komunały, kłamstwa i „wyuczona” niekompetencja.
    W „GW” artykuł Gadomskiego, z tezą, że fiskalne pakiety wsparcia dla gospodarki nie działają jak należy. Czyżby?
    Gdyby nie one, nawet tak głupi i marnotrawny, a krytykowany powszechnie przez neokeynsistów plan Paulsona, byłoby przeciez o wiele gorzej.
    Gadomskiego, ideologa neoliberalizmu, admiratora Balcerowicza oraz kolegę Tuska z KLD, jakoś tak po ludzku nawet rozumiem. Nie rozumiem natomiast i nie znajduję rozgrzeszenia dla redakcji „GW”, że w roli głównego publicysty gospodarczego utrzymuje człowieka, pozostajacego w oczywistym konflikcie, jeżeli nie twardych interesów, to z pewnością serca.
    Jeżeli zaś chodzi o lansowanie kłamliwej tezy o nieskuteczności pakietów ratunkowych w duchu neokeynsizmu, to głównym motywem takich postaw, jest zapewne samoobrona przed przyznaniem sie do propagowania prze lata błędnej i szkodliwej ekonomicznie doktryny oraz, oczywiście, wsparcie dla Tuska – irlandzkiego cudotwórcy.
    Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ukazał sie bodajze na łamach „GW” artykuł Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia, traktujący m.in. o kondycji kapitalizmu finansowego.
    Opisując jakimi sumami, niekoniecznie, a nawet na pewno, nie mającymi pokrycia w wartości realnego bogactwa , a tym bardziej żywej gotówki, obracają codziennie rynki finansowe ( w tamym czasie szacunkowe wyliczenia wskazywały, że realna wartość aktywów finansowych miała pokrycie w realnej produkcji na poziomie niespełna 2%), autorzy zauważyli, ze gdyby któregoś dnia cała produkcja światowa stanęła, to rynki nawet by tego nie zauważyły. Odwrotnie dziać się nie może. Ale ten przykład pokazuje jaka jest skala tzw. toksycznych aktywów w światowym systemie finansowym. Aktywów, które dopóki spekulacyjna bańka narastała, miał przecież oparcie i zabezpieczenie wyłącznie w ludzkiej irracjonalności. Ale, co było do przewidzenia, nawet tłumy miewają czasami okresy trzeżwości. I mamy teraz świadomość manka. Jest to manko niewyobrażalnych rozmiarów. Ale dzięki interwencjom rządów mamy szansę przeżycia, a bez nich tracilibyśmy majatki, dach nad głową i umieralibyśmy z głodu jak bohaterowie „Grona Gniewu” J.Steinbecka.

  155. Pewna młoda nauczycielka z inteligenckiego środowiska zaraz po wojnie wyszła za mąż za rolnika na 15 ha otrzymanych w ramach “kolonizacji” Ziem Odzyskanych. Mezalins, ale była w ciązy więc rodzina się pogodziła.

    Przed wojną jej rodzice mieli m.in. parobka i dziewczynę, którzy u Państwa Dobrodziejów pracowali za strawę i dach nad głowę, powszechnie u nas wtedy stosowane środki płatnicze za ten rodzaj pracy.

    Pan Młody, gdy zaczęła się wojna trafił na roboty do bauera, a wcześniej po czterech klasach szkoły podstawowej był… parobkiem u zamożniejszych od swojej rodziny pochodzeniowej, którą materialnie pogrążyła wielodzietność. Opieki socjalnej chyba nie było (mam Rocznik Statystyczny z 1938 r, więc na życzenie mogę zobaczyć czy są tam jakieś dane na ten temat). Mniejsza.

    Ważniejsze, że instytucja przedwojennego parobka stanowiła w tej rodzinie tabu.

    W 1981 roku dostaliśmy Porozumienia Sierpniowe, które wzbogaciły nas o minimum socjalne, nie jestem pewna czy również o minimum egzystencji, jednak dziś obydwa pojęcia funkcjonują u nas “w najlepsze”. Rolę i funkcje obydwu ujęto w opracowaniu Instytutu Pracy i Polityki Społecznej RP – http://www.ipiss.com.pl/teksty/kurowski.pdf i innych, np – http://ekrol.sggw.waw.pl/publikacje/pdf/zneiogz58_2006/raczkowska.pdf . Czy widzimy w tych opracowaniach, że w dziedzinie stosunków społecznych aspirujemy do standardów II RP ? Nie spodziewałam się, ale wypowiedź Jasnejanielki – ANCY – http://kuczyn.com/2009/02/19/w…..ment-70234 sugeruje popyt na “nowe wraca”.

  156. Przepraszam za ortografię w ostatnim wpisie.
    Obejrzałam napisałam przez „ż”.

  157. ANCA,

    zaplecze to aktualnie ma PO.

  158. Magrud 15.34
    Brawo magrud ! Jak by tak pozbierac razem twoje kolejne posty, podzielić na rozdziały, zrobic bibliografię, przypisy i indeks, to wyszłaby polska wersja Doktryny Szoku 🙂 !!

  159. W Irlandii – http://nowalewica.pl/ .

  160. ANCA, Absolwent:
    Dzięki!
    Absolwent:
    Na pewno Lem? Jakoś nie zapamiętałem, gdzie? Natomiast Kałużyński na pewno – wynotowałem to sobie.

  161. pirs 18.15
    Nie pamiętałem gdzie, ale wrzuciłem do gugla i zobacz co wyszło: http://www.wprost.pl/ar/?O=43192
    Pozdrowienia

  162. Barbara Blida z własnej ręki zdecydowała, że trzeba odejść jak samuraj. Wczoraj zaszczuty przez prokuraturę piłkarz Sławomir Rutka, który sprzedał ponoć jakieś mecze, popełnił samobójstwo zostawiając dwójkę dzieci i żonę. Koledzy piłkarze twierdzili, że zawsze był pogodnym człowiekiem i kochał grać w piłkę, a ostatnio go zdegradowano. Blida też bała się upadku. Kogo teraz winić? Wszystko tak pogmatwane…

  163. magrud pisze:

    2009-02-21 o godz. 03:03

    Proponuje Ci wiec cisze konfensjonalu np. w Toruniu.
    PS
    Globalizacje cechuja rowniez wektory strat. Wiem, ze zorientowana jestes li tylko na korzysci (jeden wektor socjalnej gospodarki rynkowej) . Zycze Ci jednak wiecej suwerennosci; czytaj prosze filozofow. W ten sposob unikniesz (nauczys sie) pisania w stylu … wiele czynnikow, nie podajac zadnego; do tego wroce, gdy znajde czas.

  164. Lizak pisze:

    2009-02-20 o godz. 15:51

    Do wiadomosci; takie buty sa juz dawno sprowadzane do Polski u Z USA; coz globalizacja. Wszyscy chcieliby byc bogaci, mlodzi, zdrowi, madrzy i piekni.

  165. magrud pisze:

    2009-02-22 o godz. 15:25

    Wbrew pozorom sa sytuacje, w ktorych pakiety interwencyjne bylyby bezesensowne; ogolnie mowiac (tu podazam za Toba), gdy ratujac miejsca pracy w jednym przedsiebiorstwie, niszczymy takowe w drugim i trzecim; podaj prosze przyklad, bo nie wiem, czy zrozumialas.

  166. Lech pisze:

    2009-02-21 o godz. 22:05
    magrud pisze:
    2009-02-19 o godz. 15:10
    Twój tekst czytam już po raz wtóry. Bardzo mi się on podoba. To kwintesencja naszej rzeczywistości w każdym jej calu. Magrud postrzegam to i myślę tak samo. Niestety nie potrafię tego tak pięknie wyartykułować. Ty i Lizak piszecie tak mądre, analityczne teksty, że dziwi mnie dlaczego Wasza argumentacja tak wielu nie przekonuje. Patrząc na ten świat sądzę, że osoby sceptycznie nastawione do Was same się wkrótce przekonają o słuszności waszych proroczych słów. Podziwiam i pozdrawiam – Lech.

    AMEN(T)

  167. Feliks Stychowski pisze:

    2009-02-21 o godz. 09:42

    Musze Pana, mimo szerokiej wiedzy, pozostawic bez odpowiedzi. Sadze jednak, ze niezaleznie od tego kto by sie znalazl w sejmie, kryzys pieniadza i gospodarki nas disiaga. Niektorzy tego nie chca zauwazyc. W roku 84 podsluchalem rozmowe w warszawskiej restauracji (goscie rozmawiali glosno); u Was ( za Laba) sa problemy z osobami, nosicielami virusa HIV….Czasem jednak rzeka dziala antyseptycznie.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Ci namadrzejsi, tez nie bybyliby w stanie odwrocic stan rzeczy. Poza tym najmadrzejsi nie znajduja sie w sejmie; dotyczy to wszystkich parlamentow europejskich;. Najmadrzejsi zajmuja sie gospodarka w gospodarce lub nauka.

css.php