Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

23.03.2009
poniedziałek

Wszyscy ludzie Tuska

23 marca 2009, poniedziałek,

Obserwując decyzje personalne premiera Tuska, dochodzimy do wniosku, że pragnie on stworzyć wrażenie, iż jest przywódcą energicznym, twardym, a przede wszystkim skutecznym. Nie wszystkie są jednakowo przekonujące.

ZYTA GILOWSKA odeszła z Platformy po tym, jak została oskarżona, iż zatrudniła przyszłą synową w swoim biurze poselskim, zamówiła – na koszt tego biura – ekspertyzę u własnego syna, a także lansowała go w lubelskiej Platformie. Postępowanie prof. Gilowskiej było niestosowne, ale mogło skończyć się łagodniejszym wymiarem kary. Pani profesor uniosła się jednak honorem, a Kaczyńscy przygarnęli ją do PiS na złość Platformie, ponieważ werbalnie także nadużycia potępiali, w ramach „wzmożenia moralnego”. Tusk wolał pozbyć się Gilowskiej niż „tolerować” nepotyzm.

JACEK KARNOWSKI, prezydent Sopotu, miał z Tuskiem na pieńku już przedtem, zanim miejscowy biznesmen ujawnił kompromitujące nagranie (pomoc w uzyskaniu zezwolenia na nadbudowę kamienicy w zamian za sprzedanie dwóch mieszkań). Ale wyroku jeszcze nie ma. Tusk odciął się od Karnowskiego, a gdy ten otrzymał zarzuty, poparł referendum w sprawie odwołania obecnego prezydenta. Tusk znalazł się w trudnej sytuacji. Sopot to twierdza Platformy, Karnowski był świetnym prezydentem, bez przerwy atakowanym przez PiS z Jackiem Kurskim na czele. Bronić Karnowskiego – znaczyło godzić się na nieustanne ataki PiS o kumoterstwo, partyjniactwo i tolerowanie korupcji. Opuścić Karnowskiego to znaczy narazić się jego zwolennikom i stanąć wobec buntu w lokalnej Platformie. Chcąc być niezłomny w walce z korupcją, Tusk opuścił Karnowskiego.

ZBIGNIEW ĆWIĄKALSKI został odwołany przez Tuska ze stanowiska ministra Sprawiedliwości dwa dni po tym, jak w więziennej celi powiesił się kolejny z morderców p. Olewnika. Decyzja premiera była pochopna. Minister nie może zapobiec samobójstwu więźnia. Być może prof. Ćwiąkalski bronił się niezręcznie w mediach, ale Tusk dobrze wiedział, że wina ministra jest żadna lub znikoma (odpowiedzialność polityczna). Poświęcił jednego z najlepszych ministrów po to, aby nie narażać się na zarzut nieodpowiedniego traktowania sprawy Olewnika, a także katastrofalnej sytuacji w więziennictwie. Tusk poświęcił Ćwiąkalskiego, żeby pokazać jaki jest zdeterminowany i odeprzeć zarzuty, jakoby był bezczynny. Gdyby wcześniej Ćwiąkalski wyrzucił wiceministra i jeszcze kilka osób – byłby ministrem do dziś.

ANDRZEJ CZUMA – został dla odmiany potraktowany przez Tuska łagodnie, ponieważ premier nie mógł przyznać się do błędu, jakim była ta nominacja i zwolnić drugiego ministra Sprawiedliwości w ciągu kilku dni. Zarzuty podniesione przez media, z „POLITYKĄ” na czele, były liczne i głośne, znacznie poważniejsze niż oskarżenia pod adresem Gilowskiej czy Karnowskiego. (Aczkolwiek są i głosy, że to wszystko „zemsta Chicago”.) Tusk musiał jednak zrezygnować z roli szeryfa, obdarzył Czumę zaufaniem i pozostawił go na stanowisku, na które w ogóle nie powinien go był powołać.

MARIAN KRZAKLEWSKI jest kandydatem Tuska do Parlamentu Europejskiego z Podkarpacia. Po tym, jak premier wystawił dwoje polityków lewicy – Danutę Huebner (do PE) i Włodzimierza Cimoszewicza (do Rady Europy), przyszła kolej na prawicę i na Podkarpacie. Kandydatura Krzaklewskiego jest o wiele bardziej kontrowersyjna, gdyż jego kwalifikacje są znacznie gorsze, a dorobek daleki od imponującego. To polityk związkowy, antyunijny i ultrakatolicki, twórca i grabarz AWS, całkowicie nie w typie liberalnej Platformy. Jeszcze jeden dowód, że dla Tuska ważniejsza od oceny człowieka, jego dorobku, poglądów, wspólnoty z Platformą i z nim samym, jest skuteczność, przede wszystkim skuteczność. Jak powiedział chiński przywódca – „Nieważne czy kot jest biały, czy czarny, byle łapał myszy”.

***

PS.

ROZWIĄZANIE KONKURSU z poprzedniego wpisu blogowego

Poprawne odpowiedzi to:

  • 1. Bułat Okudżawa (Kto jest kompozytorem piosenki „Ach panie, panowie”?)
  • 2. Barbara Krafftówna (Kto był pierwszym wykonawcą piosenki „Sztuczny miód”?)

Nagrody, czyli egzemplarze X tomu „Wielkiego Śpiewnika Agnieszki Osieckiej”) wędrują do Krystiana Stasiaka i Konrada Marciniaka, którzy poprawnie odpowiedzieli jako pierwsi. Gratuluję!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 235

Dodaj komentarz »
  1. Wychowani w PRL-u

    Niestety Polska nie miala luksusu posiadania klas politycznych tak jak RFN czy inne jescze bardziej normalne kraje europejskie.
    Spoleczenstwo obywatelskie to do tej pory idea ,a nie realnosc polityczna kraju.
    Dlatego jest tak ciezko i bolesnie i pod gorke w polskiej polityce.
    Czas jest dla nas lekarstwem , w pewnym momencie zabraknie „wyedukowanych” w PRL-u „politykow” i pojawi sie nowe pokolenie wyedukowane w Europie.

    Spustoszenie poczynione w umyslach Polakow przez komune i JPII jest kataklizmem na skale kontynentu.

    Slawomirski

  2. Panie Danielu
    Gość ma zwykle więcej czasu niż gospodarz mawiała prof. Kotarbiński , lecz jeśli Pan pozwoli zajmę chwil kilka .Jestem gościem nietypowym , jeśli mnie pamięć nie myli gościłam na tym blogu dwa razy , o dwa za wiele chciałoby się rzec .Może winien Pan częściej schodzić ze swojej chmury i rozmawiać z gośćmi , może niektórym nie zawadziłoby przypomnieć esej prof. Skargi http://www.ceo.org.pl/portal/epio_dokument?docId=35456
    Nie będę się odnosić do wypowiedzi jednego z uczestników , bo to oznaczałoby ,że jego osoba ma jakieś znaczenie , a jego wypowiedzi są tu istotne .Pozwolę sobie przypomnieć ,iż napisał pan kiedyś o ludziach „genetycznie obciążonych czytaniem Polityki” ja niewątpliwie się do nich zaliczam .Tylko ,że „Polityka””w wersji papierowej w moim odczuciu , a to co czytam w internecie to niestety dwa różne bieguny . Mnie zawsze „Polityka”” kojarzyła się z otwartością i dyskusją jako filarami tejże gazety . Proszę niech mi Pan pokaże te przejawy .Czy to co czytam od kilku miesięcy na blogach świadczy o otwartości i dialogu czy o braku otwartości i dialogu . Mój głos jest mało ważny , być może nie zwróci Pan na niego uwagi , ale
    Znowu i tak jak zawsze,
    co widać poniżej,
    nie ma pytań pilniejszych
    od pytań naiwnych

    Czy tak już musi być Panie Danielu , że trzeba stawiać pytania tak naiwne czy istnieje cos takiego jak ludzka przyzwoitość , kwestia dobrego smaku .Czy może tylko słupki i sprzedaż się liczą ??!!!
    jak zwykle serdecznie nietoperzyca

  3. Nietoperzyca:

    Droga Panim, witam na naszym blogu i mam nadzieję, że zatrzyma się Pani tutaj na dłużej. Teskni Pani do dawnej, papierowej „Polityki”, gdzie było więcej dyskusji i polemik. Ja – też. Ale czasy się zmieniły, dziś liczy się informacja i prowokacja, a także poglądy głębokie (por. np wywiady Jacka Żakowskiego czy dodatki intelektualne do „P”), ale ludziom jak gdyby mniej zależało na lansowaniu swoich poglądów (pomijam ludzi nawiedzonych, na papierze i na blogu). Niekoniecznie jest to złe, fanatyków nie popieram. Na naszym blogu – obok ludzi zasklepionych w swoich poglądach – nie brak prawdziwych dyskusji i wypowiedzi na poziomie, bez agresji i obsesji. Po nazwisku ani nicku nie wypada mi wymieniać. Proszę ten nurt wspierać. Pozdrawiam, gospodarz bloga.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A ja mam wrażenie, ze parcie na prezydenturę i zapatrzenie w słupki całkiem odebralo Tuskowi rozum. Jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia, że skoro w kampanii wyborczej kupno przez Cimoszewicza akcji w ofercie publicznej było przestępstwem, jak to sugerowało trio Jarucka-Miodowicz-Brochwicz, to trzeba w ten absurd brnąć dalej i stąd głupi pomysł Pana Premiera, aby parlamentarzyści pozbyli się udziałów i akcji. Tylko zamiast fajerwerków populizmu, w stylu PiSu-bis konieczne jest instytucjonalne uregulowanie procedur, związanych z konfiktem interesów, zamiast wymagać od parlamentarzystów, aby dla epizodu, jakim jest kadencja parlamentarna, decydowali się na straty materialne czy rezygnowali z posiadania firm, ktore budowali przez n lat. Na marginesie, co poprawi to, że poseł pozbędzie się 1 akcji „Wedla”, którą ma i która od ponad 10 lat nie jest w obrocie?

  6. Do ludzi pan premier ręki nie ma, tu należy mu oddać sprawiedliwość.
    Jeśli ten rząd ma jakieś osiągnięcia, to jedynie na tle swego poprzednika, który był gorszy od każdego innego. To, jak postąpił z min. Ćwiąkalskim, to że musiał powołać na jego miejsce Czumę – bo nie znalazł chętnego pośród poważnych prawników, czemu trudno się dziwić; w moim pojęciu pozbawiło go tych walorów, które byłam skłonna w nim widzieć, bo nie ma możliwości innego wyboru. Ja wciąż pamiętam mu sprawę Jaruckiej i nie ma mowy, abym zapomniała. Niestety, nie ma w chwili obecnej alternatywy i trzeba będzie czekać do wyborów a wtedy…? 😥
    Tusk i platforma, bo lewicy nie ma demokraci nie istnieją, PSL nie dla miastowych, PiS… szkoda gadać 😎
    Ja osobiście do dziś ubolew3am, że przerwano kadencję sejmu, kontraktowego i nie porządził całej kadencji rząd Mazowieckiego.
    Tym ludziom chciało się pracować, więcej – współpracować.

  7. Jeżeli prawdą jest, że jak powiadają „nietoperzyca” to poczwarka „Eddiego” lub co gorsze Dziada lub MA, to rzeczywiście z samego poniedziałku ta grupa dywersantów dostąpiła zaszczytu, komentarza Redaktora. Dziwne, śmieszne i żałosne

  8. magrud. W uznaniu za odwagę wypowiadania mądrych opinii i kulturę polemiki pozwalam sobie zadedykować i zacytować niezwykłej wagi wypowiedź Profesora Łagowskiego w dzisiejszym wydaniu PRZEGLĄDU. „W obcenym stanie rzeczy umieszczanie się na lewicy jest skazaniem sie na drugorzędność w polityce, ponieważ podział na lewicę i prawicę jest nieistotny. Podzial zasadniczy nadal przebiega między obozem ppostsolidarnościowycym icałą resztą. Ta „reszta” jeszcze sie dobrze nie policzyła, a jej częścią, która ma najwięcej politycznego kształtu, są ci, co przeciwstawiaja się choćby tylko pod własnym dachem zawłaszczeniou Polski przez antykomunizm, nacjonalizm i kościół. I którzy maja zrozumienie dla PRL. Nie pochwalaja ustroju, ale uznają przesunięcie Polski z Europy Wschodniej do Środkowej za najwyższe osiągnięcie od czasu unii z Litwą, a tego osiągnięcia by nie było, gdyby po wojnie władzy nie objęcli komuniści. Waga sporów socjalnych jest względna w porównaniu do politycznych prześladowań jakie w Polsce trwają. Stosunek do tych prześladowań wyznacza podział pokrywający się z podziałem na obóz postsolidarnościowy i resztę.” Dalej Profesor cytuje za NIE, -„Nazbierało się w dzisiejszej Polsce przynajmniej 2 miliony obywateli drugiej kategorii, w różny sposób pozbawionych części uprawnień lub postawionych w upośledzonej sytuacji prawnej, mimo, że nie zarzucono im jakiegokolwiek konkretnego przestępswta i nie ciąży na nich wyrok sądu. Można domniemywać, że lista napiętnowanych i wykluczonych będzie się wydłużać. Mściwym bohaterom styropianu chęci i zapału nie brakuje, Bóg wie , co jeszcze strzeli im do głowy, każde łajdactwo jest do pomyślenia.”
    W tych dwóch milionach nie miesczą sie chyba wszyscy bezrobotni, byli PGRowcy i ci nazwani przez Baumana „ludźmi na przemiał”.
    W tej sytuacji opina Redaktora o papierowej POLITYCE daleka jest od prawdy, gdzież bowiem szukać tego typu analiz w dzisiejszej neoliberalnej delikatnie nazywając wersji tego ciekawego, pozbawionego oportunizmu kiedyś tygdnika. Pozdrawiam

  9. Slawomirski pisze:

    2009-03-23 o godz. 03:37
    Wychowani w PRL-u

    Najgorsze, ze takie schorzenia spoleczne nie bola; w ten sposob wszyscy ograniczaja sie li tylko do anamnezy i nie siegaja po leki. Wierze rowniez w nastepne pokolenia, bo obecne sa czesciowo „obecne” na tym blogu.
    Z powazaniem.
    PS
    Jasnemu Gwintowi zycze wytrwalosci w poszukiwaniu prawdy; ja , niestety nie doznalem jeszcze uczucia iluminacji, poza tym jestem lewoskretny, prawie jak w ZSRR.

  10. Gospodarz podrzuca ważny punkt widzenia i oceny kolejnych pomysłów rządowych speców od ‚skuteczności politycznej’, mierzonej słupkami masowej popularności, a wspartej na przekonaniu, że poszerzenie wyborczej sympatii dla PO może odbywać się poprzez polityczne dokooptowanie i wspieranie polityków dotąd z PO niewiele majacych wspólnego. Przywołanie powiedzenia przypisywanemu Deng Xiaopingowi jak najbardziej odpowiada temu, co trudno już ukryć, a co w mojej opinii wygląda na świadome psucie polityki w myśl zasady, że nie ma takich nieużytków do politycznego zagospodarowania, żeby nie można z nich uczynić użytku na gruncie politycznego pragmatyzmu..
    „Nie idźcie tą drogą…!” – ostrzegał PiS A. Kwaśniewski w Szczecinie.
    Mimo, iż dotknięty był kolejnym nawrotem choroby filipińskiej, ostrzeżenie jego było trzeźwe i prorocze.

    Teraz D.Passent zdaje się niepokoić stanem rozmemłania programowego PO i po cichu ostrzega przed jego konsekwencjami. Wydaje mi się, że i za późno i na próżno. W mojej ocenie – PO nie ma spójnego programu działań, nie wytycza celów i od samego początku swych rządów z PSL daje wyraźne na to dowody, że wszystko obliczone jest na przetrwanie bez narażania sie na utratę popularności. Składa- tym samym – na ołtarzu oczekiwanego zwycięstwa Tuska w wyborach prezydenckich ofiarę w postaci koniunkturalnych posunięć o doraźnych skutkach, nie narażania się najsilniejszym, dryfowania w programowym marazmie, rezygnacji z podejmowania najważniejszych reform. Kiedy już za cos się bierze, to robi to w taki sposób jakby chciała, by tego nie przeprowadzić i zrzucić odpowiedzialność na głownego konkurenta politycznego. Generalną zasadą dotychczasowych posunięć rządu jest budowanie popularności w oparciu o socjotechniczną sztukę uników, lawiranctwo decyzyjne, wypuszczania próbnych balonów, odwracanie uwagi od bałaganu na arenie wypuszczaniem klowna i inne socjotechniczne tricki, nie wykluczając kastrowania pedofilów. Czuje się, że nawet najprostsza wypowiedź premiera poprzedzona być musi uprzednim badaniem tzw. ‚opinii publicznej’.

    Chciałbym nie być niesprawiedliwy, ale nie mogę powstrzymać się od opinii, że rządu tak bezprogramowego i bojącego się wszelkiego ryzyka nie mieliśmy od 1989 r. Gdyby okazać się miało, że nijakość i koniunkturalizm będzie przez wyborców wynagradzony, świadczyć by to musiało o kompletnym braku instyktu samozachowawczego wyborców.
    wystarczy tylko, że znajdą się w mediach siły, które rozjaśnią w głowach ‚ciemnego ludu’, jak prawdy nie mozna już będzie ukryć atakami na PiS, opozycję Napieralskiego i pałac prezydencki.

  11. Szanowny Panie Redaktorze,
    Premier Donald Tusk jest najprawdopodobniej najgorszym szefem rządu ostatniego 20 lecia. Jego nieudolność i niekompetencja bije w oczy każdego, kto umie patrzeć i ma jakie takie pojęcie o polityce.
    Te ustawy rządowe, do których nawet założenia pisze się w mediach
    (dopłaty do kredytów hipotecznych z funduszu pracy, przymusowa kastracja itp.), te stratrgiczne decyzje ogłaszane przed uzgodnieniem z kimkolwiek i przez to bez szans na realizację ( zapowiedż przystąpienia do strefy Eur w 2012r), brak jakichkolwiek sukcesów w rozliczeniu Ziobrowej prokuratury i działań CBA Mariusza Kamińskiego oraz brak sensownych działań antykryzysowych, dyskryminacja peerelowskich funkcjonariuszy i bitewki o samolot i krzesełka to, przecież jedyne jak dotąd „osiągnięcia” Tuskowego gabinetu ( jeżeli nie liczyć wielkiego sukcesu, polegającego na odebraniu 700 tys. naszych obywateli prawa do wczeniejszej emerytury).
    Szerokie spektrum „kadrowe” szykowane na wybory jest kolejnym dowodem, na to, iż Tusk w głębi duszy jest tylko kandydatem na prezydenta.
    Nie musi mnie Pan przekonywać, iż bez zgody premiera niemożliwa byłaby akcja CBA przeciwko J. Karnowskiemu. To oczywiste, że premier ma w rękach Mariusza Kamińskiego. Szachuje go może rozliczeniem tzn. „afery gruntowej”. A pospólstwo zdaje się wierzyć, że premier taki odważny, by zostawić na czele policji antykorupcyjnej niezależnego fachurę z opozycji.
    A jeśli chodzi o „wszystkich ludzi” przyszłego prezydenta, to wypada przypomnieć stare przysłowie; „Jaki pan, taki kram”.
    Cimoszewicz i Hubner to jak widać cyrkowcy, zdolni do każdej wolty, a nie poważni politycy.
    I nikt lepiej od cyrkowców nie pasuje do ekipy Najsłynniejszego Prestydygitatora RP.
    Oj! Czuję, że drogo przyjdzie nam płacić za tę mistyfikację, jaką są rządy PO.

    Z wyrazami szacunku i nieustającym podziwem dla dorobku Agnieszki Osieckiej, wliczając waszą córkę, magrud

  12. Jasny Gwint,

    Nietoperzyca nie jest Eddim. Zaświadczam.
    Pozdrawiam

  13. Link do całkiem rozsądnej propozycji, co zrobić z tym calym cyrkiem, który zaczął się po sprawie sen. Misiaka: http://wyborcza.pl/1,75478,6412433,Frasyniuk__Tusk_poglebi_szara_strefe_w_Sejmie.html.
    Równolegle można calkiem spokojnie zlikwidować urząd Pani Minister Pitery, bo tylko generuje koszty, a wartość merytoryczna jest żadna, bo szefowa urzędu, będąc bibliotekarką po polonistyce nie ma po prostu kwalifikacji, a to, co zrobiła w sferze zamówień publicznych jest po prostu zwykłym szkodnictwem.

  14. Po gwiazdach do majestatu

    Wszyscy ludzie Pana Tuska są podobni do siebie. Z natury rzeczy samo wstępne określenie kto zostanie Premierem, definiuje jaką ekipę stanowił będzie rząd. Jeżeli wiadomym było, że osiągnięciem naonczas Premiera in spe było ganianie po bałtyckich plażach z flaszką piwa w ręku i rozglądanie się za długonogimi nimfami saute, to trudno oczekiwać żeby jego drużyna była czymś więcej aniżeli starszoharcerskim konglomeratem. Ci solidarni przyboczni nie mogli przerastać swego druha harcmistrza, a i druhenki są na miarę Pani Kopacz. Poza tym jeśli obowiązuje generalna zasada w kapstroitielstwie, młodzi i zdolni do wszystkiego,to trudno oczekiwać, żeby rząd miał odbiegać od tego schematu.

    Zatem generalnie rzecz ujmując jest to rząd bezosobowy. Nie ma w nim jednej osobowości, która miałaby coś koncepcyjnego do powiedzenia i której chciałoby się z przyjemnością posłuchać. Opowiadanie ludziom banałów, że jak coś będzie drożej to będzie lepiej nie należy do politycznie sprawdzonych metod sukcesu. Taka konwencja wręcz rodzi poważne zniechęcenia sporych odłamów wyautowanego społeczeństwa do koncepcji neoliberalnych rozwiązań Pana Tuska sposobiącego się do Prezydentury. Zatem znalazł się on w kwadraturze własnego koła. Chce ale nie może. Pierwszy liberał RP musi kontynuować socjalistyczne rozwiązania, by nie stracić lewicowego elektoratu dla realizacji prawicowych ambicji. A potem w drugiej prezydenckiej kadencji pokaże on swe kapitalistyczne piórka jak zademonstrował Jego Ekscelencja Pan Kwaśniewski. Oczywiście w nagrodę nic nie otrzymując. Obecnie może on pospołu z innym absolwentem SPR kupować amerykańskie sympatie swymi wykładami w United States gloryfikując ich doskonałość mimo globalistycznej klapy, której był bezgranicznym zwolennikiem. Z czasem te jego wspaniałe oczekiwania rozsypały się w puch i nicość. Jego neoliberalne modły przy ołtarzyku w Davos okazały się nieskuteczne a sam ołtarzyk stracił jakby na swej niebiańskiej atrakcyjności. Tak szeroko się rozwodzę nad losem i zwodniczą karierą tego liberalnego neofity, ponieważ podobny los na własne żądanie sposobi sobie Pan Tusk.

    Z tym, że Pan Tusk jest w nieco odmiennej sytuacji. On był twórcą i pierwszym szefem liberalnej partii w Polsce, która chce czy nie chce musi wziąć na swoje ramiona, główne cienie przekształceń kapitałowych w Polsce, bo o sukcesach jakoś nikt nie chce mówić. W nagrodę po wielu latach solidarnych cierpień i wyrzeczeń został on szefem rządu, kontynuującego praktycznie swój wielki skok ideowy. To ogromny zaszczyt dla niego ale i odpowiedzialność jeszcze większa, tym bardziej, że ludzie jakoś taki dziwnie nie palą się do tego by zostać kapitalistami. Albo więc zawiodła reklama”trzy w jednym”, albo te czerwone ludziki od razu poznały się na czarnych przekrętach. Los jest jeszcze o tyle brutalny wobec Pana Tuska, że wpuścił go w kanał bessy, co może nie pozwolić mu doczekać życiodajnej hossy prezydenckiej. Ot taka zwykła złośliwość bezwzględnego losu wobec ludzi wielkich i posągowych. Jeszcze dobrze nie posadowiono ich pomników a już obsiadły je opozycyjne gołębie z wiadomym skutkiem.

    Tak prawdę mówiąc to bardzo mnie dziwi skąd znany historyk w opozycyjnych środowiskach, nabył tak przekonywującej wiedzy ekonomicznej w duchu Pana Smitha i jemu podobnych. A może pozyskał ją w Moskwie na tajnych kompletach, no bo przecież nie w Waszyngtonie ,czy Krakowie u jasnego gwinta. Teraz onże Pan Tusk,niesprawiedliwie o związki rodzinne z Wehrmachtem pomawiany będzie mógł nam udowodnić w całej rozciągłości swą miłość do Ojczyzny, i nie jakąś kosmopolityczną ale zwykłą, patriotyczną, z dziada pradziada przechodzącą na wyznawców solidarnej miłości w duchu Watykanu i kultury śródziemnomorskiej. A co na to nasze słowiańskie dziady?Pewnie nikt ich o to nie pytał.

    Tak się dzisiaj złożyło, że stary niemiecki pangermanizm, uosobiony przez niekwestionowanej urody Hermenegildy, stał się nam bliższy od panslawizmu w wyrazie zakołtunionej Wandy, co to zamiast przygarnąć do serca „Krzyżaka” wolała się rzucić w odmęty Wisły. Tej wolnoeuropejskiej miłości doświadczyli już nasi polityczni pasterze:Pan Bartoszewski, pan Sikorski, prześwietnej pamięci pan Rokita, niczego mu nie ujmując,darł się walecznie w tym samolocie o Polskę, jej suwerenność i wielkość przygwożdżony butem niemieckiego policmajstra, co jakby konsekwentnie wpisuje się w realną historię a nie tę urojoną solidarnie w duchu świętym episkopatu polskiego i zrealizowaną mocą światłego męża opatrznościowego Pana Mazowieckiego w ramionach niejakiego Kapusty czyli też Kohla na cmentarzu esesowskim w Krzyżowej. To rzeczywiście symbol Drogi Krzyżowej Polski ku Wolnej Europie. Nie wiem po jasny kurek w ogóle było się opierać nazistom w 39 roku. Już dawno byśmy byli wolni, niepodlegli i bogaci, śmiejąc się durnym ruskim w kułak. Kwaśniewski byłby Sekretarzem Generalnym ONZ, Sikorski szefem NATO. Polska rosłaby w siłę a ludzie żyli dostatniej. A tak musimy obejść się smakiem Sali im. Geremka w UE.

    Jak na kraj, który przewrócił Europę, i świat do góry „giyrami”jest to jakby ciut zbyt mało. Widać jednak wyraźnie, że profity polskiej rewolty wyraźnie konsumuje ktoś inny, by nie upierać się przy Goldmanie i posądzeniach o antysemityzm. Tak to już bywa, że Semici żyją w upojnej ekstazie z antysemitami, i kto czerpie z tego orgastycznego i orgiastycznego związku trudno określić. Wnioskując po jednostronnych wrzaskach, krzykach i pomstowaniach, to kapitał płynie jakby w jednym kierunku. Przewrotność sytuacji polega na tym, że beneficjenci drą się wniebogłosy , o wyrządzanej im krzywdzie, znaczy się, że nie mogą więcej i szybciej, a pacyfikowani finansowo milczą nieśmiało, by ich przypadkiem nie zaetykietować w duchu odbiegającym od poprawności politycznej.

    Sam wicepremier zastanawia półmilczkiem ,czy aby nie ogłosić, kto zrobił interes na tym geszefcie idącym w miliardy. Na razie jest pewnym, że straciła Polska, co jest normalnym i naturalnym, ale ogłoszenie kto na tym przekręcie zyskał może być już poczytywane jako antysemityzm. Dlatego buzie w kubełki kochane Polaczki i podziękujcie, że was uwolniono od trudów decyzji burżuazyjnego rządzenia. A Pawliakom jeszcze się pokaże kto tu karty rozdaje. Gdyby nie paniczny strach przed rozliczeniowymi skłonnościami PiS-u, można by czerwone koniczynki na przystawkę skonsumować. Dlatego warto się pobawić w podkradanie matrioszki-cimoszki, Huebner i innych lewicowców, którym się grunt usuwa pod nogami. Oni na chwałę Ojczyzny zrobią wszystko. A wówczas żyć nie umierać. Dla większości za mało żeby żyć, a dla mniejszości za dużo żeby umierać. Taka sytuacja z zasady nazywana jest patologią społeczną. Natomiast światła prawica upatruje w tych rozwiązaniach pełną realizację ludzkich i boskich praw.

    I trzeba obiektywnie powiedzieć, że prawica ma spore poparcie nie tylko wśród ostrzyżonych na zero nacjonalistów ale i wśród moherowych babć, i dziadków bereciarzy z antenką. Ostatnio wznoszą oni niezrozumiałe modły wspierające za powodzenie Pana Radka,na którym bambosz raczył kreskę postawić, ponieważ onże skrajny prawicowiec nie uznał za właściwe równoważnie potraktować pretendentów do prezydentury,co świadczyło o głupocie lub skrajnym nawiedzeniu,tak czy inaczej szkodliwym dla interesu Polski. Zresztą cóż zrobił dla niej ten znany towarzysz broni Talibów?Zastanawia mnie to upolitycznienie najstarszej generacji Polaków, czy taką postawę nakazuje im błysk własnej inteligencji, czy jest to oczekiwanie spóźnionych tęsknot KK za tą nieogłoszoną kandydaturą. A może kojarzą ją oni ze świetlanej i niezapomnianej pamięci ostatnio bezskutecznie odkurzonym Generałem.

    Najbardziej śmiesznym jest to, że ta gwardia wiary liczy na kontrujące weto Turcji w sprawie wyniesienia Polaka na szczyt piramidy. Wypada jednak uczciwie przypomnieć, że na wszystkich kapitalistycznych piramidach, jak dotąd bywało, Polacy wyłącznie tracili. Poza tym wypada wskazać, że Turcja to żelazny sojusznik USA , pchany przez niego do NATO i militarnie finansowany w bliskowschodnich konfliktach. Stąd też Turcja nie będzie umierała za jakiegoś nieznanego jej Sikorskiego, jako iż nie ma w tym najmniejszego interesu. Bywaly co prawda czasy, gdy każde posiedzenie parlamentu tureckiego rozpoczynano słowami ”Poseł Lechistanu nie przybył,obrady tureckiego Parlamentu czas zacząć”. Ale to były odlegle czasy i Polski nie było na mapie. A solidarna Polska jeszcze Turkom nie podziękowała za tamte gesty, mało tego nie widzi także tego azjatyckiego kraju w europejskiej Unii. Zatem niby dlaczego Turcja ma wspierać Polski interes. Polski interes i reprezentowana przezeń polityka zagraniczna jak zwykle oparte są na fatamorganach i wierze w cuda.

    Oceniając Pana Tuska, trzeba mu oddać, iż solidarnym zwyczajem potrafi on zupełnie nieźle kołować ludzi, nie każdy jest zdolny, by trzy godziny ględzić nie mówiąc niczego istotnego dla społeczeństwa. W tej materii jedynie Castro, jak na razie jest niedoścignionym wzorem dla naszego bajarza elitarnego pozostającego w przeświadczeniu i nadziei na uniwersalne bajanie ludowe służące budowaniu prezydentury lenistwa i nieróbstwa, bowiem nad nią jest już tylko sam Pan Bóg.

    Pan Tusk wykazywał jak zwykle inklinacje do podkradania kadr innym ugrupowaniom, co może obalić mit o doskonałości kadrowej platformy obywatelskiej. Podebrał on z pisowskiego gniazdeczka niejakiego Sikorskiego i oparł na jego tajemnych możliwościach wrogiego ugrupowania przyszłość swego rządu,bez jak się okazało pragmatycznych skutków. Nawet jak się okazało dawni jego towarzysze partyjni zarzucali,że jest zaledwie bakalarzem a nie mistrzem.
    Ja doświadczon Kwaśniewskim nie będę strzępił gęby po próżnicy by nie wyjść potem na błazna. Powierzam tę rolę jego animatorom, apologetom i sympatykom. Dlatego też do faceta, który strzela, nawet tylko na polowaniu selekcyjnym, zaufania nie mam,bo pomylić zawsze się może, a karabin sam strzela raz do roku, jak wiadomo wszystkim, a Pan Bóg kule nosi.

    Była też taka niezwykle wdzięczna dama, którą także „Tusek”PiS-owi podebrał. Powszechnie znana kulówka, która swą wiedzą ekonomiczną zaczęła niebezpiecznie odsyłać do kąta historyka. Znalazł się na nią bat nepotyzmu i zupełnie słusznie. Bo komu jak komu, ale rodzinie Pani Gilowskiej bieda nie doskwierała. Przypięto jej także stosunki towarzyskie z agentami SB i poszła dziewczyna chrześcijańskie nauki rynkowe nauczać. Niby krzywdy nie ma, ale to nie to samo co upajać się splendorem wicepremiera.I tak można by mnożyć przykłady, jeśli ktoś Donkowi wyrósł niebezpiecznie ponad głowę,to zaraz został posunięty na bardziej odpowiedzialne stanowisko. Weźmy chociażby pod uwagę Marię z Rokitów. Tak chłopa spostponowano, że nawet Grenschutz go sponiewierał.

    A dokonajmy rzutu oka na niejakiego Frasyniuka,obecnie znanego biznesmena, przy którym to nawet Palikot jest zaledwie niewyraźnym piccolo. Jak ten miastowy szofer z Wrocławia dowalił chłopu spod Gostynina, to aż całą Polską zatrzęsło. Nareszcie autentyczny działacz, prawdziwej „Solidarności” z rodowodem nie gorszym od Pana Czumy, wygarnął chłopom polskim co o nich myśli. Żeby tam jeszcze, że „dziady” i „chamstwo”, to można by przełknąć. Nikt też nie spodziewał się peanów na temat tych co „Żywią a bronią”.Tutaj jednak Władziu walnął Waldkowi z grubej rury, tak grubym śrutem,że oczy stanęły w słup wszystkim elitom. Oświadczył on, że chłopi polscy dobijali polskich powstańców w zrywach narodowo-wyzwoleńczych, po to by okradać ich z cennych chodaków i wszystko pewnie po to, jak się można domyślać, żeby chłopi hrabiowskim antenatom Jego Indolencji Pana Frasyniuka mogli wyrządzić przykrość lub wziąć odwet za pańszczyźniane posługi. Rwetes ozwał się wielki i przyjdzie zapewne pierwszemu historykowi RP zająć wiążące stanowisko w tejże jakże niezręcznej sprawie.

    Ważnym elementem polityki kadrowej Pana Tuska są roszady w Ministerstwie Srawiedliwości.
    I nie tyle zapewne chodzi o sprawiedliwość ile jej medialny obraz do użytku zewnętrznego. Jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, że sprawiedliwość kojarzy nam się z sadzaniem do pudła. Kiedyś to nawet staraliśmy się pojąć ,dlaczego w imię sprawiedliwości rozstrzeliwano zdrajców klasy robotniczej. Ale dzisiaj czasy uległy radykalnej zmianie i staramy się chronić nawet życie jeszcze nie poczęte. Stąd trudno jest nam zrozumieć seryjne samobójstwa dokonywane w kryminałach podległych państwu, które winny chronić społeczeństwo przed przestępcami oraz jak dowodzi praktyka, chronić przestępców przed społeczeństwem.

    Niestety okazuje się, że więzień w tragicznej dla siebie sytuacji odcięty jest od świata zewnętrznego,nawet jeśli nie ma wyroku skazującego pozbawia się go praw obywatelskich i godności ludzkiej. Kłania się tutaj zablokowany przez KK i Tuska Pakiet Praw Podstawowych UE. Człowieka można pozbawić wszystkiego łącznie z godnością, zaszczuć i doprowadzić do samobójstwa lub śmierci w co najmniej podejrzanych okolicznościach. Nad tym wszystkim panują w naszym imieniu ludzie wyposażeni w prawa wynikające z dysponowania orłem w koronie. Jednak my im nie daliśmy prawa do wyrządzania krzywdy naszym bliźnim,którzy zbłądzili. Policjanci, prokuratorzy,sędziowie i straż więzienna mają być surowi ale sprawiedliwi. Nie może znamionować ich bezwład intelektualny polegający na skazywaniu starej kobiety z zanikami pamięci na procedury sprawiedliwości, za pozorne przyswojenie sobie kostki masła wartości kilku złotych, co powoduje wskutek wdrożenia takich procedur sprawiedliwości koszty idące w tysiące złotych. Są to absurdy zaczynające się od pazernej kasjerki, poprzez chroniącego jej interes policjanta i wszystkie pozostałe szczeble tej machiny do Ministra włącznie.

    W tej sytuacji nie można udawać, że Minister Ćwiąkalski nie ponosił odpowiedzialności za zaszłości w jego resorcie,który jest skodyfikowany niczym niezły komputer i nie pozostawia zbyt dużego pola manewru. Jeżeli zawodzą procedury w tak scentralizowanej machinie, to szczególną odpowiedzialność ponoszą centralne ogniwa. Jak się może zdarzyć, że strażnik więzienny z wieżyczki obserwacyjnej wali z kałacha do policjantów jak do kaczek, kładąc trupem czterech funkcjonariuszy. A w międzyczasie trzyma się psychologa za kratkami diabli wiedząc,czy w istocie winnego. Jest to obłęd wynikający z arogancji,ignorancji i niekompetencji. Stąd też uważam za w pełni uzasadniony apel Pani Magrud o doprowadzenie do europejskich standardów polskiej sprawiedliwości. Nie może być tak, że Min.Ćwiąkalski na forum telewizji obiecuje rodzinie Olewników ,że uczyni wszystko dla pojmania i osądzenia sprawców zabójstwa ,a w konsekwencji w podległych mu placówkach więziennych giną ludzie jak muchy.

    Jak można przyjąć do wiadomości, że ciężko chorych przetrzymuje się w więzieniach bez udzielania im pomocy medycznej, po czym na kilka dni przed śmiercią wypuszcza się ich do domu, by tam dokonali żywota. Dlaczego sądownictwo wypuszcza ewidentnych przestępców na wolność, a oni w brutalny sposób mordują innych ludzi. To nie są błędy pojedynczych ludzi, których także wykluczyć się nie da. O tej sytuacji stanowią systemowe rozwiązania, za które ponosi odpowiedzialność cała rządząca wierchuszka kraju. Aparat ścigania i przymusu musi zostać nieodzownie przekształcony w służebny wobec obywatela aparat pomocy i wspierania. Nie mamy najmniejszych powodów by znęcać się nad kieszonkowcami, kiedy aferzystom pozwalamy paradować w glorii chwały.

    Słów kilka poświęćmy Czumie, legendzie opozycyjnej działalności, jak był uprzejmy Pan Premier zareklamować swój wybór, okazał się kompletną klapą, niewypałem i wręcz kompromitacją samego Premiera jego służb specjalnych i systemu kadrowego. Facet, który ma na pieńku z prawem zostaje ministrem sprawiedliwości. Przecież to może świadczyć wyłącznie albo o głupocie, albo o ewidentnym systemie tworzenia mafijnych powiązań władzy. Premier ma prawo nie wiedzieć bardzo wielu rzeczy. Ale jeśli nie wie kogo powołuje na szefów resortów siłowych,to wówczas ręce opadają.

    I chyba tym przydługim wywodem należy zakończyć rozważania w tematyce zasugerowanej przez Gospodarza Blogu.
    Chciałoby się powiedzieć tak:”Jaki Pan taki kram”,w odniesieniu do Premiera, rzecz jasna , a nie Gospodarza, który rękoma i nogami broni Donka, zgodnie z dewizą:”Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”.
    _________________
    Manus manum lavat

  15. Tak się gra, jak przeciwnik pozwala – mawiał trener Górski, nota bene przez w/wym Zytę Gilowską cytowany namiętnie (ale bez wzajemności). I ta maksyma zwięźle oddaje istotę gry w piłkę, oraz istotę gry politycznej. W obu liczy się skuteczność przecież. Nic więcej tylko skuteczność, a nie jakieś przedwojenne zasady, Gospodarzu Drogi.

    Polska opinia publiczna ma awersję do słowa “liberał”. Po pierwsze go nie rozumie, po drugie kojarzy się im jak najgorzej, z wyzyskiem ludzi przez wąską grupę (co niekiedy ma miejsce, ale z liberalizmem ma to niewiele wspólnego). Więc musi Tusk i PO to kojarzenie osłabiać, zastępować innymi skojarzeniami, które pasują wyborcom lepiej. Musi rozszerzać bazę poparcia i to we wszystkich możliwych kierunkach. Musi inscenizować spektakularne rozstania i zawierać wiele mówiące sojusze. W dłuższym okresie, musi być prawdziwie przywódcą, pardon, prezydentem wszystkich Polaków. Kot musi łapać myszy między Odrą i Bugiem, Bałtykiem i Karpatami – uszczegółowiłbym maksymę Tenga. I oni to zdaje mi się robią. Ludzie intelygentnie zarzucają im dbanie o słupki popularności. Z zawiści, bo to nie od nich ta popularność, nie mówiąc już, że to nie ich popularność. Polityka w demokracji polega na słupkach popularności głównie. Na wielkich liczbach, a nie na jakichś idiosynkrazjach, fantasmagoriach i propagandowych wysiłkach indywidualnych.

    Więc jak to jest, Tusk robi wrażenie skutecznego, czy jest skuteczny?

    Pozdrawiam inteligencję pracującą miast i wsi, oraz na blogu. Jest jeden blog, en passant.
    – T.O.

  16. Nietoperzyca,

    Ponieważ otrzymałem glejt od samej Teresy Stachurskiej- ja sam mam w tym momencie absolutną pewność , że ja to ja a Ty to nie ja. Ponieważ od kilku blogów już sanm ze sobą nie gadam, więc na pohybel wszyskim,których irytują sympatyczne i miłe stosunki międzyludzkie -Serdecznie Ciebie witam na tym blogu.
    Oczywiście, wywołana przez jednego z blogowiczów, jesteś ponadtym i życzysz jak zwykle WSZYSKIM!!! jak najlepiej. Ja życzę Tobie miłych wrażeń podczas pobytu na tym blogu, bo każdy z tutejszych „diabłów” ze mną włącznie jest na tyle straszny, na ile jest niedowartościowana podświadomość odbiorcy takiej Szanowności.
    Mam nadzieję, że ciągle wszystko przekładasz w trakcie odbioru każdej transmisji wyłącznie na POZYTYWY.

    Serdecznie Pozdrawiam, Eddie/Nie Nietoperzyca!/

  17. Wszyscy ludzie czekaja na Tuska !

    Oj ,oj a tutaj chinska mysl o kotach .

    Mozna tylko dodac ostrzezenie ,drogi Panie Tusk ,prosze naprawde
    dobrze gospodarowac /z tymi kotami naturalnie! tez / bo jak mowi
    polska legenda krola Popiela myszy zjadly !
    W zasadzie powinno byc tak ,ze stanowiska obsadza sie w w zaleznosci od
    kompetencji ,bo kto jest lepszym kotem Czuma czy Ćwiąkalski ?
    Czy Tusk wybral lepszego kota ? nie, ulegl opozycji .
    Tusk ulega opozycji ! ,dlaczego ?
    Ba ,Tusk nie chce opozycji /n.p.lewicy / dlaczego ?
    Pewnie PO nie potrafi prowadzic opozycji do opozycji i czeka na Tuska ?
    Tusk ma tylko prawo podjecia decyzji ,ale dyskucje musi prowadzic PO.
    Tusk podejmuje decyzje bo wszyscy tego zadaja ,powiedzialabym
    prawie samotnie ………………..
    Oj, oj chcialabym znac takiego ,co potrafi w Polsce samotnie rzadzic !!!
    Ma Tusk doradcow ?/jakich ,takich co wysylaja go w sweterku do Chin ? ,
    zeby z rzadem gral biznesmenow polskich ? /
    Ma Tusk Partnera ,Pawlak ? ….. afera i z lewica i PIS kampania dla
    „wyzwolenia Polski z opcji ” ,zupelny idiotyzm i strata czasu i pieniedzy
    /Obama po Harwardzie i EU sobie rady nie daje ,a ten Pan Pawlak mysli
    pewnie ze bank to stodola ?/.
    Wyslalby Lizaka /Lizak przepraszam !/ niech podpali bank /banki?/ ,jak kiedys Niesiolowski muzeum Lenina ,chyba bedzie wiekszy efekt.
    A Sikorski wspolpracuje z nim , nie ?
    Tusk to taki chlopiec do wszystkiego ?

    Pozostaje tylko jedna nowoczesna metoda ,rozklonujcie Tuska , wtedy
    napewno wszystko zrobi !
    Jest Tusk ,nie ma Tuska ,co za roznica w Polsce i tak zle i tak niedobrze !
    A z tymi kotami ,oprocz lapania mysz ; dzialaja podobno antyreumatycznie
    na ludzi , jakby ktos nie mial mysz w domu ?
    / nie mam czasu ,nie dyskutuje na forum/

    Salute

  18. MA,

    Be,be,be,be- taki trafił mnie się oryginalny kod. Prawdopodobnie go „wymusiłem” na generalorze losującym, bo czytająć Twoje wpisy, odebrałem z nich lekkiego doła.
    Sam wspominałeś, że obcowanie z innymi psychikami , do odbioru których nie jesteś przygotowany/uodporniony/ może przerzucić się na człowieka jakaś smuta w ramach vice versa. Człowiek o Twoich horyzontach, zaczyna łapać się na proste zagrywki z literówkami/szkoła Lizaka/. Te minuty, które zainwestowałeś w bezsensowne „psztyczki” są już na wieki stracone. Ani się obejrzysz, a będziesz upierdliwum dziadeczkiem blogowym, któremu tyle już pozostało co sobie powredzi.
    Drogi MA- kryzys się rozkręca- to Wielka szansa dla przetestowania siebie w skali tak dużej jaką tylko sobie potrafisz wyobrazić. Z poszanowaniem dla własnej inteligencji i racjonalizmu oczywiście.
    Pozatym, zapętliłeś swoją wrażliwość na lewicowości co na moje jest dzisiejszą pułapką zrobioną ze starych desek. Lewicowość jako taka, posiada w sobie zakodowaną ekstensywną bezwładność. W takich czasach jak dzisiejsze, szanse mają jedynie dyktatorsko intensywne działania. Dzisiaj potrzebne są ratunkowe ekipy szybkiego reagowania. Wrażliwość na ludzkie krzywdy może mieć każdą szatę- prawicową , lewicową … Przecież to zwykły humanitaryzm, który niezależnie od ideologicznych pierdułeczek systematycznie się rozwija. Czy prawicowiec nie może być szczerym społecznikiem?

    A za to ,że mnie odmówiłeś poparcia na stanowisko Prezpremiera, i teraz będę się musiał szwendać po jakichś obcych ONZ-tach- to słusznie się kajasz, ale Ci odpuszczam.

    Pozdrawiam,Eddie

  19. Magrud,

    Podziękowania i gratulacje. Oczywiście ekipa Twoich Szacownych Panów, użyje sobie na mnie za to co zaraz powiem, ale u mnie takie rytuały wytworzyły we mnie taki rodzaj zboczeństwa,że nie potrafię bez tego żyć.
    Gratuluję Tobie sukcesu w uzyskaniu poparcia pod Twoim Listem Otwartym- szczególnie ze wskazaniem na wielką Twoją czułość , nad cierpiącym , prześladowanym Łyżwińskim. Biedny Łyżwa,..
    Dziękuję,za pouczający eksperyment. To działa.
    Życzę dalszych sukcesów, Pozdrawiam,Eddie

  20. Nietoperzyco! Ja przepraszam, że dopiero teraz cię witam z radością na blogu, ale pisałaś, że tylko na chwilkę wpadasz i już cię nie ma na długo… 🙁
    A tu siurpryza! okazuje się, że przestałaś hibernować gdzieś w jakimś forcie, czy też zamku gotyckim i fruniesz cichym lotem ponad naszymi głowami. Ponieważ ja też się od czasu do czasu unoszę, jako La Paloma, możliwe jest, że na granicy dnia i nocy nasze skrzydła zatrzepocą nad blogiem równocześnie. Szczególnie w porze powrotu do czasu letniego, co miesza w głowach nie tylko gołąbkom, ale i nietoperzom płci obojga 🙂
    Witaj i wlatuj od czasu do czasu.
    Trochę wiatru spod skrzydeł przyda się dla poprawienia atmosfery.

  21. No i proszę. Miss magrud. Groch z kapustą nam podaje, krytyczny, z makaronem długie nitki, cały talerz w morde Tuskowi i kto się z jego obroną nawinie pod rękę. Przyjrzyjmy się składnikom, co spływają po twarzy i garniturze:

    1. ustawy rządowe o przymusowej kastracji i dopłatach do kredytów mieszkaniowych – każdy kto ma pojęcie o polityce powie, że to była gra pod publiczkę, a nie żadna poważna inicjatywa i dyskusja medialna, bo medialne jest święte oburzenie i wrażliwość społeczna Tuska, które mają zrobić na ludziach wrażenie, ale szanse na uchwalenie są zerowe, bo to niezgodne z prawem UE, oraz z ekonomicznym zdrowym rozsądkiem,

    2. przystąpienie do strefy waluty euro – oczywiście jest uzgadnianie, dyskutowane przez ekspertów, bo przecież przeciętny Juzio nie ma najmniejszego pojęcia o plusach i ewentualnych ryzykach, każdy znający się na rzeczy od noblisty i eksperta walutowego Mundela (w wywiadzie z w/wym Żakowskim) poczynając przyzna, że dobrze jest teraz być Słowakiem i euro mieć w obiegu krajowym, i że najważniejsza jest stopa wymiany, ale proces jej ustalania przerobiło już kilka krajów regionu i tu wielkich zagadek nie ma, co najwyżej zawirowanie kryzysowe, ale argument “strategiczna decyzja ogłaszane przed uzgodnieniem z kimkolwiek” jest bardzo naciągnięty, bo głos wyrażał i Kołodko z Balcerowiczem, i Glapiński z Gadomski, NBP z RPP i MF, a że Juzi z miss Magrud nie dano szansy zabrania głosu …

    3. rozliczenie Ziobry i CBA – kolejna kula w płot, komisja sejmowa obraduje, SLD trzyma piecze nad sprawą śmierci pos. Blidy i co? pamiętajmy, że Ziobro był kiedyś cholernie popularny w narodzie, podobnie walka z korupcją, a to ma konsekwencje polityczne,

    4. tzw. odebranie 700 tys. obywateli prawa do wczesnej emerytury – to jest najzwyczajniej w świecie bolesna dla 700 tys. na krótką metę operacja, ale zsynchronizowanie Polski z resztą świata, gdzie takich dziwolągów jak 55-letni emeryci na masową skalę nie uświadczysz,

    Reszta zdań naszej blogowej miss to ekwilibrystyka słowna. Może odniesie ona wkrótce sukces na konkursie elokwencji potocznej, trzymam kciuki za jej sukces.

    Pozdrawiam inteligencję pracującą miast i wsi, oraz na blogu. Jest jeden blog, en passant.
    – T.O.

  22. Szanowny Olku 51 (2009-03-23, godz. 09:30)!
    Sądzę, że mylne jest Twoje stwierdzenie, że „całkiem odebrało Tuskowi rozum”. Jego rozum, odkąd stanął na czele PO – typowej partii władzy, nastawiony jest na myślenie o charakterze „kombinowania”, nacechowanego cwaniactwem. On jak trzeba jest skrajnym liberałem ekonomicznym albo populistą, katolikiem uległym KK albo katolikiem postępowym, jest antyrosyjski albo prorosyjski itd. Takie postawy są właściwe dla politycznych karierowiczów, rodzaju Radeczka S. czy karierowiczów nieudaczników jak Kazio Obiecankiewicz czy Piękny Marian, współtwórca awuesowskiej Polski kolesiów, właśnie przywracany przez Donka do łask. Stąd jego stosunek do akcji posiadanych przez polityków albo obracania nimi przez nich, jest właśnie obrotowy. I nie należy liczyć na instytucjonalne uregulowanie tej sprawy przez PO przy władzy. Oni mają wstręt do doskonalenia prawa.
    Szanowna magrud (2009-03-23, godz. 12:21)!
    Podzielam poglądy przez Ciebie wyrażone, jednak wydaje mi się, że może nie tylko Donek trzyma w swych łapkach Mariuszka Cebeowskiego, ale może ten ma właśnie haki na Donka lub jego ludzi. Jak bowiem inaczej sensownie wytłumaczyć to trwanie Mariuszka na tronie CBA. Przecież jego wypowiedzi publiczne na temat dr G., w których on, ober policjant do specjalnych poruczeń, z którymi wystąpił wobec tego człowieka, zatrzymanego przez CBA w sposób medialny, dyskwalifikują go do sprawowania jakichkolwiek funkcji policyjnych. A może taka polityczna policja i taki człowiek na jej czele potrzebny jest Donkowi do realizacji niejasnych celów?
    O ludziach Tuska i PO można jeszcze dużo więcej.
    Chociaż Marszałek Komorowski stara się robić wrażenie samodzielnego polityka a nie człowieka Tuska, to jednak jest, również typowym członkiem partii władzy. Może liczy na to, że gdy dojdzie do utraty popularności przez Donka, to on stanie do wyborów prezydenckich? Może liczy na stanowisko premiera po Tusku, gdy ten zostanie Prezydentem? Kiedyś miałem o nim dobrą opinię, jednak rozczarowałem się, gdy po szumnych zapowiedziach odebrania mandatu posła Dyrektorowi Muzeum Powstania Warszawskiego, zamiótł temat pod dywan i toleruje naruszenie Konstytucji, polegające na pełnieniu funkcji administracyjnej przez tego posła, i to w sytuacji, gdy posłowie z jego własnej partii zrzekli się stanowisk administracyjnych. Później była pochwała decydentów Postania Warszawskiego – największej klęski militarnej w historii naszego narodu, którą Marszałek uznał za konieczną dla niepodległości Polski (!?) i wreszcie zupełna kompromitacja jego marszałkowskiej mości jako poważnego i odpowiedzialnego działacza państwowego aprobatą (czy tylko aprobatą?) szaleńczej jazdy jego kierowcy z nim jako pasażerem po ulicach Warszawy, aby nie spóźnić się na opłatek w klubie parlamentarnym PO. Czy ten autorytet polityczny nie zdawał sobie sprawy, że właśnie w zaistniałej sytuacji, wypadało mu się spóźnić, na to spotkanie i usprawiedliwić się koniecznością przestrzegania przepisów ruchu drogowego na zatłoczonych ulicach Warszawy. Ale cóż, gdy należy się do grona ważniejszych, czy to konieczne?
    A przewodniczący Chlebowski okazał się superdemokratą, gdy zapytany przez dziennikarzy dlaczego PO w porozumieniu z SLD nie powstrzyma odpowiednim prawodawstwem szkodliwej działalności IPN, odpowiedział, ze nie może uczynić porządku z IPN, współdziałając z postkomunistami. Dla tego pana nie jest ważne powstrzymanie szkodliwej działalności a jest ważne demonstrowanie niechęci do niesłusznej politycznie opozycji parlamentarne.
    Pani Nelly Pitera (chyba jej Julia, przepraszam za pomyłkę w jej imieniu, ale w sposobie myślenia i formułowania wypowiedzi jest tak bardzo podobna do posłanki PiS, noszącej to imię), która nie bardzo wiadomo czym w rządzie premiera Tuska zajmuje się. Do tej pory nie doprowadziła żadnej sprawy do końca. Gdy Premier stanął po stronie Mariuszka, wyrzucając jej raport do kosza, sporządzony na jego polecenia, nie uznała za właściwe podanie się do dymisji, jak uczyniłby to poważny i odpowiedzialny polityk. A podatnicy sporo wydają pieniędzy na utrzymanie jej na urzędzie.
    O działalności pani, która zajmuje etat Ministra Zdrowia i podobno jest a może była lekarzem, nie warto wspominać. Tę panią interesują jedynie stosunki własnościowe dotychczas jeszcze uspołecznionych placówek służby i czyni wszystko, aby jak najprędzej przeszły w ręce prywatne. Rzekomo mają na tym zyskać pacjenci. Ale kto zyska naprawdę, a kto straci, to się okaże. Najważniejsze, że prywatyzacja posunie się naprzód.
    I wreszcie senator Tomasz Misiak, młody biznesmen i jednocześnie polityk PO. Czy jest tylko kozłem ofiarnym, a może aż czubkiem góry lodowej peowskich „misiaków”?

  23. Polityki już nie ma. Pozory i gra pozorów górą. Całe szczęście, że jest jeszcze „Polityka”. Chyba ostatni bastion rozumu w mediach.

  24. Panie Redaktorze,

    Wszystkie dylematy Tuska z kadrami mieszczą się w bardzo prostych ramkach wyznaczonych przez byłego ważnego członka PO prof.Pawła Śpiewaka, a mimowolnie wypowiedzianą uwagą u siebie na blogu,-panią red. Paradoawską.
    Prof. Śpiewak, odchodząc z POw wywiadzie udzielonym Dziennikowi powiedział o stosunkach panujących wewnątrz tego ugrupowania: ” W PO walczy się nie po to by przeciwnika pokonać, ale wykończyć go”/cytat z pamięci, sprzed ok. roku/, a pani red .Paraowska popełniła uwagę, /po dymisji Ćwiąkalskiego/że nikt poważny na jego miejsce/czytaj do rządu/ za żadne skarby wrobić się nie da.Można dorzucać do tego jescze inne parametry, ale mnie wystarczają te dwa, żeby poczuć ducha stosunków personalnych wokół Tuska. Ja od dłuższego czasu ,żyję z poczuciem, że „czapa” PO zaczyna żyć własnym życiem,sama dla siebie. Czuma był takim „nukleonem” , który wchodząc do wnętrza „czapy” – niczego nie naruszy ani na jotę. Po kilku tygodniach widzimy że dla tego grona to strzał w dziesiątkę.A dodatkowo, taki trochę umoczony, jest bardziej gwarantowany.Koncentując się nad tym wpisem, uprzytomniłem sobie,że ci wszyscy ludzie, których mamy na myśli mówiąc „czapa PO” to nasze centralne władze… Oglądając ich w bełkotliwych mediach, odbiera się to machinalnie, jako oczywity fakt. Z lekkiego dystansu , widzę to jako spektakl „Umarłej klasy” Mistrza
    Kantora, gdzie całość jest ciągle i natrętnie przeplatana zbliżeniami ze współnej konferencji prasowej premiera z prezydentem, kiedy panowie wydobywają z siebie grymasy , które możnaby nazwać uśmiechami dojelitowymi.

    Pozdrawiam,Eddie

  25. Nie bylo mnie 3 dni przed komputerem no i prosze co sie przez ten czas na blogu wyrabialo. Nie bede udowadniac ze nie jestem (jestem?) wielbladem. I tyle. Na wpisy do mnie chetnie odpowiem jak sie w pracy ogarne. Tymczasem pozdrawiam.

    A co do Tuska to juz Gospodarz podsumowal, tam gdzie musi byc twardy i konsekwentny to sam sobie nogi podstawia. Cwiakalskiego bardzo szkoda a Czume wstyd trzymac. No coz, Tusk tez czlowiek, nie jakis superbohater… niestety zaczynam miec na jego temat troche mieszane uczucia.

  26. jasny gwint,
    Koło południa wysłałam wpis, ale widocznie na łączach powstał jakiś błąd, gdyż nie wszedł na blog.
    Zatem jeszcze raz, dziękuję i za wsparcie i za dedykację.
    Kilka razy pisałam o tym, że żadna antypeerelowska lewica nie ma szans, gdyż skazuje się na historyczną próżnię.
    Nie ma równiesz żadnego sensu wspieranie neoliberalizmu ponad podziałami, jak to czynił Aleksander Kwaśniewski.
    Pragmatyzm, ale i mądrość życiowa nakazuje by z przeszłości, od której nie da się uciec – raz dlatego, że czas jest jednokierunkowy, dwa, że wcale nie musi być tak straszna jak ją nasi wrogowie malują – uczynić atut.
    I pozyskiwać tych wyborców, którzy rozumują podobnie, są dumni ze swojej przeszłości, tęsknią za bezpieczeństwem socjalnym, usługami publicznymi, czy pozycją KK z tamtego okresu lub – po prostu – odrzucają neoliberalizm, uznawany przez obie styropianowe formacje.
    SLD musi podążać za własnym przeznaczeniem, odwołać się do mitu założycielskiego SDRP. Stać się normlną lewicą, a wtedy antykomunistyczne lewicowe grupki stracą rację bytu i okazję do prezentowania wyższości moralnej.
    Ukłony, magrud

  27. telegraphic observer pisze:

    2009-03-23 o godz. 15:57

    Dalacze sie do zagrody fundatorow nagrody.
    Z powazaniem.
    MA

  28. Eddie,
    zajrzyj prosze do sasiedniego blogu i spojrz na odpowiedz JP naszej wielbicielce.
    MA

  29. Droga Magrud,
    Gwoli korekty………..

    Dziekuje za dedykacje, wolalbym jednak bledy rzeczowe, ortografia, biografia, EK-grafia nie sa tu najwazniejsze i dobrze o tym wiesz. Nie chodzi tez o pouzywanie sobie na kimkolwiek; ciekawy zwrot; pouzywaj sobie ile wlezie. Nie potraktuje go doslownie, bo byloby goloslownie, z akcentem na golo. Dla mnie i dla innych moglabys wiele zrobic, lecz boczysz sie niepotrzebnie i pedzisz duktem konfrontacji, nie jestem w stanie uwierzyc w Twoje dobre intencje. Dobor znajomych i wielbicieli w bycie polityka swiadczy przynajmniej o oportunizmie politycznym. Czestuje Cie wiec Magdalenka i pozostaje
    z powazaniem.

  30. Teresa Stachurska,
    Znowu Twoje Wielkie Serce pozbawione było elementarnego pragmatyzmu. Potraktowałaś Jasnego Gwinta, jak niedołężnego staruszka, którym trzeba się opiekować i życzliwie jemu wszystko wyjaśniać/Ta biała papka to manna ,a nie budyń …/
    On pomimo bardzo słusznego wieku/za co ma mój szacunek/ jest jeszcze w świetnej formie i tak naprawdę, to doskonale jeszcze się we wszystkim orientuje.

    Pozdrawiam,Eddie

  31. Dajcie spokój z SLD. Jakiekolwiek zawiązanie do „leninowskich” korzeni ugrupowania, gdy nie ma wielkoprzemysłowej klasy robotniczej, jest bez sensu.
    Dzisiaj są zupełnie inne podziały i konflikty które w ogóle nie są nawet nazwane już nie mówiąc o jakiejś reprezentacji politycznej.
    Weźmy chociażby ostatnie wydarzenia wiązane z opcjami.
    Fakty są takie, że w tym samym czasie wszystkie instytucje finansowe zechciały zagrać na niekorzyść polskich przedsiębiorców oferując niedozwolone w Polsce dla tej kategorii klientów produkty finansowe. Poszkodowanych jest około 25.000-30.000 przedsiębiorstw. Widać tą linię konfliktu? Jaka jest reakcja SLD? Nawet nie rozumieją problemu, bo myślą w kategoriach w jakich ta sprawa się nie mieści.
    Za to widać różną reakcję Pawlaka i Rostkowskiego, który prawdopodobnie wziął czynny udział w tej hecy po stronie banków (najpierw „uzupełniając” rozporządzenie punktami które wiadomo było iż Kaczyński zawetuje, następnie gdy Kaczyński mimo wszystko ustawę podpisał to zablokował osobiście możliwość publikacji podpisanych i niezawetowanych punktów w Dzienniku Ustaw.
    I tu jest linia podziału. Miller prawdopodobnie ten konflikt dostrzegł i dlatego trzeba było go wykończyć. To samo czeka Pawlaka. Dziś jedyna linia konfliktu co ma być widoczne to „postkomuna” i „etos”. Że to jakaś paranoja? Jest. Ale skutecznie przykryje rzeczywisty konflikt.

  32. —————————————————
    Agata Chałupnik przypomniała w „Obyczajach polskich – XX wiek w krótkich hasłach” pański komentarz z POLITYKI 35 1979 – chodzi o recenzję „Sztuki kochania” Michaliny Wisłockiej z Tygodnika Powszechnego… dowcipnie i celnie! Best regards!
    s.
    —————————————————

  33. Szanowny Lizaku. (14.26)
    Otóż pilnowałem momentu kiedy skończy się prasowy okres ochronny na Donka i jego stado, szczególnie na łamach Polityki. Ten ochronny okres zakończył się mniej więcej w listopadzie 2007, kiedy to red. Passent napisał o samobójach Tuska i jakby ten felieton zwolnił niektóre merdia i media, przynajmniej w moim odczuciu, z hołdowania zasadzie – Szanuj premiera swego, mogłeś mieć gorszego. Red. Passent z pewnością nie potrzebuje mnie jako adwokata i nie jego obrona jest moją intencją ale wtedy akurat trafił w takie kwestie, których byłem świadom bez uwypuklania i których Tuskowi nie daruję nigdy i przez które jest dla mnie zdyskwalifikowany na zawsze, to m.in. podatek Belki, sprawa Jarucko-Miodowiczo-Brochwiczowa a także stosunek do Karty Praw Podstawowych, który w konsekwencji m.in. powoduje, że w Państwie Prawa (Orwell by dodał Inaczej) łatwiej w celi aresztu doczekać się można przeniesienia do tego (podobno) lepszego świata niż wyroku sądowego.
    Dlatego też uważam, że ostatnie zdanie Pańskiego wpisu w odniesieniu do – …Gospodarza, który rękoma i nogami broni Donka, zgodnie z dewizą:”Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”, jest wyjątkowo nietrafne, wręcz graniczące z pomówieniem.
    Pozdrawiam.

  34. P.S. Są jeszcze dwa punkty w wywodzie miss Magrud, może najważniejsze, które mi umknęly w trakcie pisania:

    5. brak sensownych działań antykryzysowych – miss M. nie pisze jakie byłyby sensowne niestety, jakieś rozdawnictwo pieniędzy po uprzednim opodatkowaniu bogaczy należy się domyślać, a to co Tusk “bezsensownie” robi, czyli utrzymuje budżet w ryzach i ściąga biznes do kraju nie znajduje jej uznania,

    6. dyskryminacja peerelowskich funkcjonariuszy – miss nie podaje na czym dyskryminacja polega, w dostępie do szkół, paszportow, czy fal radiowych? bo jeśli idzie o emerytury, to krzywdzone przez przepisy emerytalne są raczej osoby prześladowane przez peerelowskich funkcjonariuszy, o czym wielokrotnie pisała “Polityka”.

    – T.O.

  35. Telegraphic Observer,

    gratuluje powrotu w wysmienitej formie.

    Pozdrowienia.

  36. MA,

    Oj Ma… dzisaj to masz naprawdę czarny dzień. Przecież JP to też osoba, którą myśmy, a ja na pewno- zdeprawowali. Na blogach Polityki całe niesłuszne ZŁO pochodzi od nas. Sądzę ,że nadszedł już czas ,żebyśmy przestali udawać,że jest inaczej. JP , musisz to przyznać wybrałem znakomicie. „Czerwone Rydzyki” nie mają dobrego kierunku do plucia…

    Pozdrawiam,eddie

  37. I to jest właśnie nieszczęście! Jaki premier taka ekipa! Personalna degrengolada !

  38. Zainteresowanym – http://virtualo.pl/?q=Małgorzata%20Szpakowska . Książka, o której pisze Sandro jest dostępna w pdf.

  39. Tnie jak chce. Po linku wchodzi się na stronę Virtualo, tam zaś jest wyszukiwarka, w którą należy wpisać hasło – Małgorzata Szpakowska

  40. Eddie 15:41

    piszesz”…….Twoja czulosc……………przesladowanym Lyzwinskim………….”

    nie wiem czy rewelacje Magrud,sa prawdziwe, ale jezeli tylko czesc z tego co

    ona tam wypisuje odpowiada prawdzie to jest to bardzo smutne.

    panstwo ma obowiazek chronic i dbac o ludzi poddanych „przemocy”

    panstwa,niezaleznie czy sa to tylko podejrzani o przestepstwa czy skazani przestepcy,panstwo w majestacie prawa wymierza kare ale NIGDY
    nie ma prawa do ZEMSTY.
    panstwo demokratyczne a takim jest Rzeczpospolita Polska zakladam

    to tylko taka sobie dygresja

    pozdrowienia z deszczowego i zimnego berlina

    dodatkowo polecam Wam

    http://en.wikipedia.org/wiki/Clarence_Darrow

  41. „Pragmatyzm, ale i mądrość życiowa nakazuje by z przeszłości, od której nie da się uciec – raz dlatego, że czas jest jednokierunkowy, dwa, że wcale nie musi być tak straszna jak ją nasi wrogowie malują – uczynić atut”.

    Gdyby tak bylo (gdyby to bylo mozliwe), to problemy (potkniecia) z (w)przeszlosci bylyby dzisiaj zaletami i prowadzily nas prosto do Arkadii. Na szczescie (tu sie z powyzszym zgadzam calkowicie) od przeszlosci nie da sie uciec. Wyobrazam sobie zalamanego premiera po przeczytaniu blogowych krytyk, kierujacego sie ta maksyma (klania sie La R.). Wydaje mi sie rowniez, ze czas ma dwa wektory.

    MA

  42. A jeszcze kilkanaście miesięcy temu czytałem na tym blogu, że Tusk jest nijaki, bez charyzmy. Teraz okazuje się, że ma pazurki. Ja bym powiedział, bo dobrze go znam od 30 lat, że zawsze je miał. Co więcej, w jego działaniu jako polityka widzę żelazną konsekwencję: począwszy od NZS umie wokół siebie skupiać zwolenników, ma dar przyciągania osób do żmudnej, ciężkiej roboty (Jacek Kozłowski, dziś wojewoda mazowiecki, Janusz Lewandowski, Bielecki, Schetyna itp.itd.); przede wszystkim jednak umiejętnie modyfikuje swoje przekonania liberalne i stosunek do rzeczywistości, np. od negacji hierarchii Kościoła w życiu publicznym (patrz: świadczenie liberałów na początku lat 90. na wyspie Sobiszewskiej) po przyjaźń z arcybiskupem Gocłowskim. Jeśli nie popełni kardynalnych błędów, to prezydenturę ma kieszeni. I jak tu wierzyć niegdysiejszej opinii Szanownego Gospodarza, że Tusk jest miałki…

  43. Gwiazda polskiego dziennikarstwa – red. T. Lis w swym okienku tv po raz kolejny zadaje wyjątkowo głupie pytanie w celach sondażowych:

    „Czy pomysły PO są populistyczne?” (Jakie pomysły, wszystkie pomysły..?)

    Odpowiedzi napłynęły. 75% chętnych, by wysłać sms, odpowiedziało: TAK.
    Potwierdziło tym samym przychylność vox populi dla bezprogramowości PO, o czym wszyscy – oprócz red. Lisa – wiedzieli wcześniej. T. Lis nie dowierzał i wykazał się nadzwyczajną dociekliwością w odkrywaniu banalnej prawdy.

  44. Indoor pisze:
    2009-03-23 o godz. 18:07
    Człowieku, skąd żeś wytrzasnął te rewelacje o tym, że Prezydent podpisał „ustawę o zmianie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz niektórych innych ustaw” wetując tylko niektóre punkty, a min. Rostkowski zablokował osobiście możliwość jej publikacji w DU?
    Prezydent skierował wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zgadanie zgodności tej ustawy z Konstytucją. Stosowną informację znajdziesz na stronie
    http://www.prezydent.pl/x.node?id=17043125

  45. Donek i PO to po prostu koszmar intelektualny i moralny. Głupota tego towarzystwa dyletantów i nieduczonych ekonomistów ( dwaj najmądrzejsi w całej wsi: Chlebowski i Szejnfeld to kompromitacja do kwadratu z załosnym wykształceniem „samorządowym” ( sprawdzcie w Google jak nie wierzycie !!!) obala na ziemię !!! ( i uniemożliwia podniesienie nawet na kolana.
    Ale jeszcze gorzej jest z cała formacja prawicy !
    Właśnie w niedzielnym Dzienniku jest kilka artykułow Halla, Smoczyńskiego i Matyi o nieprawdopodobnej wrecz głupocie tego całego zbioru durni. Do dziś po tej lekturze z Dziennika chodze w szoku, jak tacy ludzie mogli wogóle dojśc do głosu i na stanowiska polityczne ??????. Kompletny paranoik , uwielbiający średniowiecze i monarchizm jako szczyt ludzkiego dorobku myślowego – Bartyzel jest wielbiony przez Halla jako MYSLICIEL ??!!!?????
    Przeciez to banda schizoli, dla których podstawowe myślenie logiczne, ekonomiczne i historyczne to nieosiągalne wyżyny !!
    A przeciez TUSK, czy Walendziak czy Krzaklewski są jednymi z nich !!! To wszystko są członkowie Ruchu Młodej Polski, albo innych debilnych organizacji intelektualnych typu kółka różańcowe !!!
    Niestety i tak są lepsi od Lechujarków i czyli PIS i tzw lewicy,której potencjał intelektualny choćby z Krytyki Politycznej, przewyższa prawicę o lata świetlne, ale nie ma tam ani jednego prawdziwego przywódcy, bo wszyscy z nich : Cimoszewicz, Miller, Olejniczak, Napieralski, Kwaśniewski, Szmajdziński etc nie reprezentują żadnych ideowych wartości poza gigantycznym oportunizmem i tandetnym dążeniem do zycia na koszt podatników !!!!

  46. Spodziewałem się po Gospodarzu lepszego rozumienia polityki, bo przecież tkwi w niej od lat -a tu taki kwiatek „Kaczyńscy przygarnęli ją do PiS na złość Platformie”. Czy Pan nie zauważył, jak Marcinkiewicz motał się z obsadą stanowiska ministra finansów? On miał wielki problem kogo tam obsadzić i skorzystał z okazji, że Gilowska obraziła się na Tuska. Nie było to kandydatura dla PiS’u dogodna bowiem P. Gilowska miła i ma liberalne poglądy na gospodarkę (a w kampanii wyborczej PiS straszył liberalizmem). Na dodatek to hasło 3×15 wymyśliła pani Gilowska i wcale nie chciała się pokajać tylko wręcz stwierdziła, że nie przyszedł jeszcze czas na podatek liniowy!. Zadecydował pragmatyzm Kaczyńskiego który uznał, że mniejszym dla jego partii złem będzie obsadzenie Pani G. stanowiska ministra niż negatywny wydźwięk liberalizmu z tym związany. Nie jeden raz odwracał kota ogonem i jakoś jego wyborcy gładko to przełykali i pewnie to zadecydowało.

  47. A propos apelu magrud spod poprzedniego wpisu DP.

    Oto co Lyzwinski ma do powiedzenia (z onet.pl):
    http://wiadomosci.onet.pl/1939570,448,item.html

    – Cierpię, fatalnie się czuję. Mam wyznaczony termin operacji, mam nadzieję, że po operacji będzie lepiej. Mam dolegliwości kręgosłupa. Jeżeli chodzi o ten areszt śledczy to jestem zadowolony. Nie jestem traktowany ani lepiej, ani gorzej. Nie jest to zjawisko dość urocze – z Sejmu do więzienia – mówił były poseł.

    Jak widac wiele mozna dowiedziec sie z mediow. W tym o stanie zdrowia bylego polityka, dla niektorych czlonka rodziny. Mozna sie dowiedziec pomimo, ze – jak pisze magrud – „Nie wiem, jak to możliwe, że nawet najbliższej rodziny nie informuje się o stanie jego zdrowia i przebiegu leczenia. (…) Od stycznia więzienni lekarze tak ‚efektywnie’ opiekują się chorym, że ten ma już sparaliżowaną nogę i porusza się na wózku inwalidzkim. Zapewne, po lekach przeciwbólowych ma ograniczoną świadomość, a z bólu traci orientację. Czy w takiej kondycji może się bronić? Głupie pytanie.”

    Ten wywiad Lyzwinskiego to zapewnie z powodu pomrocznosci jasnej spowodowanej srodkami przeciwbolowymi. Do wywiadu dolaczne jest zdjecie Lyzwinskiego. Nie widac, zeby byl wychodzony, ale moze to wina ujecia.

    Zapewne wiele rzeczy w Twoim apelu, magrud, opiera sie na Twoim „zapewne”.

    Jak wiele ?

    Glupie pytanie.

    Pozdrawiam.

  48. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wizualnie to wyglada na „masakre” stosowana ( juz dawno temu ) w innej czsci Europy, ale nie tylko. Ostatnio proba puczu w parlamencie hiszpanskim (bezkrolewie) po smierci Generala Frano. Dobrze , ze znalazl sie czlowiek, ktory wyprowadzil armade na spokojne wody rozladowywujac w ten sposob powstale napiecie.

    Jeden z bywalcow na blogowisku powiedzialby, i mialby racje, typowe dla lewicy-… malpi gaj. Krzyk, pisk, ujadanie za skorkami od bananow na ktorych Tusk i tak sie poslizgnie, bo w pochyle 45° od przyzwoitosci jest juz dawno. To jest tylko kwestia czasu i bedziemy slyszec solidne tapniecie o beton.

    Nemar ma racje piszac:
    „Dlatego też uważam, że ostatnie zdanie Pańskiego wpisu w odniesieniu do – …Gospodarza, który rękoma i nogami broni Donka, zgodnie z dewizą:”Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”, jest wyjątkowo nietrafne, wręcz graniczące z pomówieniem.”

    Tutaj nalezy szukac, przyczyny z Lyzwa, i panicznego strachu przed IPN-em. Nawt Adam Michnik zaczyna pekac podpierajac sie bledem ze swoim honorem. Mam wrazenie, ze obecny kryzys gospodarczo-finansowy tendencje robienia w pory (na Saskiej Kepie) wzmaga i slusznie.

    Post Christu.
    Obywatelowi Adamowi Michnikowi przydaloby sie za honor 40 – 50 godzin pracy spolecznej na rzecz polskiej kultury. Oczywiscie nie z kasy AGORY czy zzrzutki kolesi, tylko czynnie i osobiscie z dozorem administracyjnej kontroli godzin aby nie bylo rolexowania. Nic tak nie prostuje charakteru skrzywionego kregoslupa jak praca na rzecz ogolu. Jest wiosna i brudne okna w palacu krolewskim moga robic zle wrazenia na turystach odwiedzajacych W-we. Prawda Panie Bobola?. Mysle, ze pan Adam M. bylby nawet swego rodzaju atrakcja turystyczna i zywym przykladem na to, ze w zyciu – jak przystalo na czlowieka honorowego – za wszystko trzeba zaplacic Praca nie chanbi i daje sporo przyjemnosci na wolnym powietrzu – prawda?
    Czy moge liczyc na wsparcie mojego apelu do Adama Michnika, ze przepraszam nie wystarcza?

  49. Mam swoje zdanie na temat Krzaklewskiego. Było już sporo polityków weryfikujących swoje poglądy polityczne i gospodarcze podczas pobytu (działania) w konkretnych instytucjach czy agendach. Krzaklewski działa w Komitecie Ekonomiczno-Społecznym Unii Europejskiej i na pewno wiele się tam nauczył – i wiedza stamtąd wynoszona była na pewno bliższa Platformie niż PiSowi lub SLD.

  50. Kalendarium. Wczoraj minęła 10 rocznica napaści band Hunów natowskich podszywających sie pod fałszywą nazwę „społeczności międzynarodowej”, na Jugosławię. Niektóre telewizje pokazywały przy tej okazji ogrom zniszczeń i barbarzyństwa do dziś widocznego w Belgradzie. Podano także ciekawe informacje, że gigantyczna baza militarna „Imperium Dobra” w Kosowie służy jako baza przerzutowa tysięcy ton narkotyków z Afganistanu, skąd wolni i niepodlegli Kosowarzy rozprowadzają towar do Europy. Ogromnych fortun dorabiają się oficerowie Marines i domniemywać trzeba także jak zwykle CIA. Prawdopodobnie część z tego towaru dociera do Polski. Oto efekty zwyciestwa i wzmagającej się agresji na Afganistan. Jak słychać dalsze nasze dzielne oddziały polecą bronić rubieży naszych granic daleko w Azjii. I zabijać po katolicku niewiernych.
    Od siebie przepraszam Jugosłowian za udział mojego rządu w tej napaści. To rząd nie Polski a solidarnościowy, czy jak inaczej tą sitwę zwać?

  51. Oglądałem wczoraj program ” Teraz My”.

    Wnioski są następujące:

    1.Więzienie kształci.
    /Gdybym miał dwóch kandydatów na posła- Łyżwiński i Sekielski- miałbym poważny problem z wyborem/ 🙁

    2.Politycy przed objęciem funkcji powinni odbyć co najmniej półroczną kwarantannę/ w więzieniu/ 🙂

  52. jasny gwint pisze:
    2009-03-24 o godz. 09:49

    Prawdziwy Polak, którego rząd jest chyba jest chyba gdzieś na Białorusi, bo ten u nas w kraju to wg Niego podobno nie jest polski, wyraża ubolewanie, że społeczność międzynarodowa dokonała nie mającej precedensu napaści na suwerenny kraj, kończąc tym samym rzezie, do których mieszkańcy tego suwerennego i demokratycznego kraju mieli pełne prawo. Przy okazji informuje, ze podano szokujące informacje o zorganizowaniu „przez bandy Hunów natowskich” bazy przerzutowej narkotyków do Europy.
    Ja ze swej strony informuję, że jak podają niektóre media niejaki ~jasny gwint~ dorobił się ponoć niezłej fortuny na publikowaniu banialuk na forach internetowych. Pozostaje tajemnicą poliszynela, który z prawdziwie demokratycznych rządów mu za to płaci ;).

  53. towarzyszu jasny gwint: Wiem, że towarzysz zatrzymał się w rozwoju mniej więcej na grudniu 1981 r., ale żeby nie zauważyć, że Jugosławii już od wielu lat nie ma, to trzeba naprawdę być ograniczonym. Cały czas czekam na garść wspomnień towarzysza z udziału kaprala jasnego gwinta w „bohaterskich” dokonaniach gangu Jaruzela w grudniu 1981 r. Tak często wraca towarzysz do tamtych „heroicznych” czasów 🙂

  54. jasny gwint

    Niech żyje solidarność.

  55. Stychowski

    Praca w pańskim wykonaniu, niestety, „chanbi „.

  56. Jacobsky

    Pan nie potrafi rozpoznać mafijno- taśmowych nieprawidłowości w solidarnym systemie niesprawiedliwości, od jednostkowego zdarzenia.
    W państwie prawa mają być chronieni obywatele, a nie ginąć jak muchy pod osłoną uzbrojonych strażników działających w imieniu państwa.
    Czy to tak trudno zrozumieć?
    A może Pan jesteś demokratycznym klawiszem z adekwatnymi horyzontami?

  57. absolwent (WUML-u): A co można powiedzieć o tobie po takim wpisie jak ten z 22:53? Jedynie – cham i idiota. Większość twojego wpisu (podobnie jak wszystkich poprzednich), to obelgi, wykrzykniki i znaki zapytania :-)Potrafisz napisać cokolwiek sensownego, tak, aby nie używać epitetów i aby to co napiszesz miało jakąkolwiek wartość merytoryczną i logiczną (a logika bardzo często u ciebie szwankuje)? Ty, chłopczyku, chyba nawet na wumlowskich pogadankach wagarowałeś 🙂

  58. Rysberlin,

    Państwo prawa w naszym ,zachodnim kręgu kulturowym musi… tak jak piszesz.
    Pozatym, jeśli jeden z obywateli, ni stąd ni zowąd wyskakuje z Listem Otwartym do rządzących, w ramach rozpaczliwej obrony takiej postaci jak Ł. kierując się własnymi domniemaniami na temat zaniechań instytucji państwowych wobec tego „biedaka” to jeszcze można zakwalifikować do egzotyki, pochodnej demokracji. Choć można domniemywać o bardziej pragmatycznych powodach takiego apelu. Gdyby jednak poczucie miłosierdzia ogarnęło wi.ększsą liczbę osób, a każda z nich , kierując się własnymi domysłami i przypuszczeniami napiętnowałaby zło, które akurat by się jej nawinęło – Listami Otwartymi do rządu, potem do Strasburga…Subiektywne poczucie krzywdy, zła ,posiada nieograniczone możliwości… Jeśli ktoś ma rzeczywiste przesłanki, że dzieje się zło, to wystarczy zgłosić się do odpowiedniej organizacji pozarządowej np. Fundacji Helsińskiej i bez żadnego zadęcia nadać jej zwyczajny, cichy bieg.
    Temat jest delikatny, jak delikatna jest „nośność” tematów w uprawianiu dobroczynności przez niektóre instytucje i osoby. Nośność i tylko nośność!

    Pozdrawiam,Eddie

  59. Eddie,oczywiscie temat jest delikatny…

    niestety” wiarygodnosc” niektorych „postaci”blogu pana Passenta powoduje,ze nawet jak porusza ciekawe sprawy to zawsze pozostaja
    watpliwosci:dlaczego i po co

    p.s. wiarygodnosc dotyczy mojej osobistej subiektywnej oceny tych postaci

    pozdrawiam z zimnego pochmurnego berlina 😀

  60. Lizak,

    zanim ewentualnie podejme dalsza dyskusje chcialbym wpierw ustalic, czy to ja mam znizyc sie do Twojego poziomu, czy Ty bedziesz probowal wzniesc sie ponad swoj.

    Czekam na odpowiedz.

    Jacobsky

  61. Zdaje sobie prawe z tego, ze moj wpis nie dotyczny poruszonego tematu ale Guardian i UNO Report opublikowaly szokujace fakty dotyczance przestepstw przeciw ludzkosci jakich sie dopuscila pod koniec roku armia iraelska w strefie Gazy. Gospodarz wtedy tankwal akumlatory i pisala o tym, ze niema oczym pisac.

    W ciagu 3 tygodni zostalo zabitych 1434 Palestynczykow (w tym 1/3 kobiety i dzieci) i 5303 zostalo rannych – duza czesc musiala sie podac amputacji konczyn albo nosi slady poparzania fosforem.

    Armia izraeska ustawiala zywe tarcze przed swoimi czolgami natomiast Military-Rabbiner nawolywal ulotkami do swiatej wojny przeciw arabom.
    Na podstawie zeznan, niektorych zonierz izraelskich zostaly wydane rozkazy aby strzelac bez ostrzezenia do kazdeko kogo znajda w czasie przeszukiwan budynkow.

  62. Kadet
    Tusk i PO maja program polityczny i ekonomiczny, ktorego skutecznosc wlasnie jest na calym swiecie postawiona pod watpliwosc. Dlatego z braku innych idei probuja zachowac swoja popularnosc populistycznymi wstawkami pod publiczke. Wyglada to z reguly zalosnie, ale przy tej konkurencji politycznej wydaje sie wystarczac. Zawsze twierdzilem, ze PO jest tylko silne slaboscia swoich przeciwnikow. W normalnych warunkach politycznych partia ta zdobywala by 10% do najwyzej 20% glosow. Taka jest jej baza spoleczna.

  63. Stanisław Łyżwiński ( przedstawiać nie trzeba ) od sierpnia (bodajże) 2007 r siedzi oskarżony o wykorzystywanie trudnej sytuacji życiowej kobiet do świadczenia przez nie usług seksualnych (korzyści osobistych) oraz o gwałt.
    Siedzi mimo, że stan jego zdrowia jest tak zły, że uniemożliwia mu uczestnictwo w rozprawach.
    Czesław Małkowski ( b. Prezydent Olsztyna ) oskarżany jest o wykorzystywanie zależności służbowej podległych mu pracownic do zmuszania ich do świadczenia przez nie usług seksualnych (korzyści osobistych) oraz o gwałt.
    Odpowiada z „wolnej stopy”.
    Zarzuty w zasadzie bardzo podobne, nawet tożsame.
    Łyżwiński – chory i to bardzo – w to już chyba nikt nie wątpi.
    O stanie zdrowia Małkowskiego brak informacji (zdrowy ?).
    Łyżwiński – nawet gdyby pozostrawał na wolności nie miałby raczej żadnych możliwości mataczenia w sprawie.
    Małkowski – mając na uwadze jego wpływy w mieście ( również u tych, którzy w jego intencji odprawiali msze ) ma i to spore.
    Łyżwiński siedzi i – wszystko na to wskazuje -posiedzi.
    Małkowski nie siedzi i do wyroku raczej chyba nie będzie siedział.
    *
    Czyny zarzucane obu panom są ohydne, a oni – jeśli winni – to skończone kanalie. Ale w przypadku Cz. Małkowskiego Pani Temidzie opaska na oczach jakby się nieco omsknęła.

  64. Nie mam TVN, więc wczoraj programu poświęconego sytuacji Łyżwińskiego nie widziałam. Dziś znalazłam w internecie Teraz My z udziałem Suskiego i Maksymiuka w sprawie Łyżwińskiego –
    http://wiadomosci.onet.pl/4765561,33,1,1,relacjetv.html i wywiad z S. Łyżwińskim – http://wiadomosci.onet.pl/4765596,5,1,1,relacjetv.html .

    Łyżwiński jest poważnie chory, ale mniej niż w poprzednim miejscu aresztu. Nie może odpowiadać na zarzuty ze względu na utajnienie śledztwa. Dla dziennikarzy tvn ono utajnione nie jest? Prezydent (były) Olsztyna jest na wolności. Poseł Suski ma kłopot z patrzeniem w oczy. Maksymiuk wydaje mi się być bardziej przekonujący.

  65. A propos tego najazdu natowskich Hunow. Ciekawosc pierwszy stopien do piekla wiec z ciekawosci zapytalam dzisiaj kolezanke Slowenke z ktora dziele biuro w takiej jednej duzej instytucji jaki jest jej poglad na ow najazd. W skrocie odpowiedziala mi ze ubolewa nad tym ze nie bylo wczesniejszej interwencji NATO badz jak stwierdzila lepiej by bylo „sil europejskich” (jesli sie nie myle czegos takiego do tej pory nie ma i nie bedzie choc niedawno cos tam Kaczynski zglaszal) zanim doszlo do ataku Serbii na Bosnie i Hercegowine i wojny domowej. Slowenia byla juz w tym czasie niepodlegla. Moje 3 grosiki, informacja dla kontrastu. A kto to jest wlasciwie „Jugoslowianin”?

    MA

    Dziekuje za mily komentarz ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=552#comment-109182 ) nie zgodze sie jednak ze moje uwagi moga byc wazniejsze niz innych. Ja jedynie mam od srodka troszke inna perspektywe na sprawy europejskie.
    Co do ksztalcenia mlodych pokolen, roznice juz widac. 13 lat mlodsza ode mnie kolezanka, choc zdolna i wyksztalcona ma spore braki w ogolnym oczytaniu, wiedzy o swiecie i kulturze. Nie moge z nia o wielu rzeczach porozmawiac bo nie mamy wspolnej plaszczyzny. A media nie poprawiaja tego stanu rzeczy. Poziom stale sie obniza.
    Tak z innej beczki, do Prousta zajrzalam kiedys jak to ja, z ciekawosci. Okazal sie nie do przejscia (moze ze 20 stron) Nie bede sie nadymac i twierdzic ze bylo inaczej (chociaz bylo to dawno temu, moze gdybym sie teraz za to zabrala kto wie, nie wiem). Mimo to wiem co to magdalenka i zawsze sie dziwie ze mysle o Prouscie jak mijam w sklepie polke z ciastkami na ktorej leza owe magdalenki. Zawsze mi sie kojarza 🙂 Jeszcze pozwole sobie skrobnac do ANCY, jak sie przebrnie przez ten poczatkowy opis przyrody w „Nad Niemnem” to to sie da czytac. Przetestowalam, choc tez mialam kiedys duze opory.

    Eddie,

    Pamietam wiosne w Trojmiescie. Wiosna w Brukseli w ogole nie ma zapachu. Nie ma tego „czegos” w powietrzu i to jest smutne.

    W ostatniej papierowej „Polityce” podobal mi sie artykul Zakowskiego.

    pozdrawiam

  66. Lex,

    wszystko sie zgadza, lacznie z konkluzja na temat opaski Temidy. Moje „sprostowanie” dotyczy sposobu i stylu, w jaki Magrud przedstawia sytuacje Lyzwinskiego. Innymi slowy chodzi o metody komunikowana uzywane przez kogos, kto nie tak dawno, pod byle pretekstem wzywal do zastanowaienia sie nad rola mediow, dziennikarzy i w ogole: obiegu oraz sposobu przedstawiania informacji przez publikatory. Przypomne tez, ze przedstawione postulaty byly godne tytulu, jaki magrud sama sobie przyznala kiedys na tym blogu: ciotki rewolucji.

    Pozdrawiam.

  67. @Bywalec 2
    Program platformy obywatelskiej opublikowany jest http://www.platforma.org/pl/program/ i nosi tytuł: Polska zasługuje na cud gospodarczy! Warto sobie o nim przypomnieć, nie zapominając jednak, że wiele się zmieniło od 2007 r.

    Pan wskazuje na to, co nazywamy bieżącą polityką rządu, w ramach której próbuje się różnych rozwiązań przezwyciężając ograniczenia, których żadnemu rządowi nie brakuje. O trafności tych prób trudno komukolwiek dzisiaj przesądzać. Czas pokaże, czy będziemy mądrzejsi od wszystkich. Mam poważne wątpliwości.

    To, co mnie akurat rzuca się w oczy to wyjątkowa sprawność marketingowa obecnego rządu i przesadna, obłędna wrecz dbałość o wizerunek szefa. Każdy dotychczasowy rząd po 1989 r. (z wyjątkiem
    może ekipy mec. Olszewskiego) miał więcej szczerej woli rzeczywistego reformowania kraju, niż obecny. Rząd Buzka wykazał się najwiekszą determinacją przy totalnej opozycyjności Millera.
    Tusk wie, czym to się skończyło i dlatego ‚wozi się’ (markuje grę) aż do końcowego gwizdka sędziego. Przewiezie się, ani chybi!

    Pozdrawiam

  68. NeferNefer,

    Jak już obie pisałem, za tymi zapachami /tamtymi!!!/ też,jż trzeba się nachodzić, zwłaszcza w Sopocie. To już taka sytuacja, że w resztkach chce się widzieć ich więcej. Ale takich miejsc,w których jeden wdech uruchamia w wyobrażni najlepsze video z najlepszymi asocjacjami- to raczej na lekarstwo. Teraz za oknem dwa stopnie na plusie, powietrze zimne i wilgotne, pada śnieg i tylko niekończące się kawalkady samochodów z zamyślonymi ludzkimi mróweczkami.
    Pocvieszające jest to, że powyższe dzieje się tak dlatego , że jesteś w Brukseli. Bąź pewna, że jak przyjedziesz tutaj, to wszystko będzie lepiej niż pamiętasz. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale tak już jest.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  69. Jacobsky, 047,

    nawet gdybyś przez cały czas przebywał w Polsce, a nie jedynie uniósł ze sobą wspomnienia, to i tak to co dzieje się za murami jest trudne do wyobrażenia dla zwykłego zjadacza chleba. Stosunki panujące w więzieniach regulują nie tylko regulaminy, lecz także powiązania wewnętrzne, w wyniku których można o własnych siłach nie opuśćić tego siedliska. Gdyby Łyżwiński nie wypowiedział się neutralnie o załodze zakładu karnego, to mógłby to być jego ostatni wywiad w życiu.
    Z informacji medialnych (innych nie mamy) możemy wnosić, że jest on niepotrzebnie przetrzymywany tak długo w areszcie śledczym. Przecierz jego sprawa jest stosunkowo prosta, a główne zarzuty opierają się na zeznaniach pani, która przypomniała sobie o krzywdzie dopiero, po latach gdy utraciła dochody. Dla mnie główna poszkodowana jest nie mniej odrażająca niż oskarżany Łyżwiński (w zaciszu domowym pomyśl sobie czy chciałbyś z kimś takim spędzić resztę życia). Nie ulega wątpliwości, ze sposób postępowania z Łyżwińskim skłania do podejrzeń, że jest to zemsta władz za, w istocie, inne porachunki. Jest to tym bardziej niepokojące i stawiające te władze w złym świetle, bo gdy był z Samoobroną do zrobienia geszeft polityczny, to nie czuły one wówczas żadnych zahamowań moralnych.
    Miss magrud ma rację nagłaśniając problem, bo każdego z nas może coś takiego spotkać, jak niekończący się areszt wydobywczy. Jest to także problem standardów państwa prawnego oraz humanitaryzmu.
    Paleta łamania praworządności jest szersza.
    Do afer politycznych w wymiarze sprawiedliwośći można zaliczyć m.in. aferę w Ministerstwie Rolnictwa, areszty wydobywcze dla Dochnala i posła lewicy, czy sprawę Barbary Blidy. Do częstych szykam wymiaru sprawiedliwośći należą także bezpodstawnie nagłaśniane oskarżenia rujnujące życie ludziom.
    Miałem bardzo złą opinię o wymiarze sprawiedliwości i więziennictwie w czasach PRL-u, ale zaczynam mieć wątliwośći przy porównaniach, czy obecny jest lepszy, choć zdaję sobie sprawę, że w sprawach tzw. przęstępstw politycznych porównania są wręcz niedopuszczalne.

    Ryba

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Lizak – 24:03 godz 10:32

    Szanowny Lizaku, serdecznie dziekuje za pozdrowienia z dodatkiem otuch ducha.

  71. Andrzej (10.22).
    Jest to przykre, że wstyd jaki pewnie dokucza Jasnemu Gwintowi a związany poparciem naszego rządu i prezydenta Kwaśniewskiego, napaści NATO na Federacyjną Republikę Jugosławii tak łatwo Panu jest sprowadzić do pytania, „Kto ci za to płaci?”. Rozumiem, że protestujący wtedy przeciwko temu barbarzyństwu Cimoszewiczowi i niektórym działaczom SLD, którzy napisali list protestacyjny do Clintona, Waldemarowi Łysiakowi, któremu właśnie wtedy zarzucono totalne oszołomstwo, Januszowi Rolickiemu, który stracił wtedy posadę jako naczelny „Trybuny” i szereg innych znanych postaci też jest Szanowny Pan gotów zapytać, kto i ile im za to zapłacił?

    Ja jestem ciekaw z kolei jaki wpływ na bombardowanie Jugosławii przez NATO a szczególnie na jego termin i czas trwania (78 dni), miały usilne starania, wtedy najważniejszego światowego głąba bez honoru, by odwrócić uwagę Amerykanów i całego Świata od Zippergate, która to afera groziła temu de-Bill-owi impeachment’em. Czy za udział w odwracaniu uwagi od tej afery może ktoś wtedy łaskawemu Panu płacił?

    Mnie, tak jak Jasnemu Gwintowi też jest wstyd za poparcie polskich wybrańców narodu NATOwskich bombardowań Jugosławii, podobnie jak za jednostronną ocenę zdarzeń na terenie tego państwa a dokonaną przez Tadeusza Mazowieckiego, który przedstawił naród serbski w jak najgorszym świetle obciążając w zasadzie wyłącznie Serbów winą za krwawe konsekwencje rozpadu tego państwa i który dziwnym trafem zrezygnował ze swej misji na moment przed inwazją wojsk chorwackich na terytorium Krajiny w 1995 roku. Wtedy właśnie zupełnie bezkarnie, ta katolicka armia dokonała wyjątkowo brutalnych i skutecznych czystek etnicznych w ramach których wygnano ponad 200 tysięcy Serbów z ziem ich przodków. Tych wypędzonych, tzw. społeczność międzynarodowa, jakoś nie widzi. Z chęcią zapytałbym o ocenę tych wypędzeń blond Erikę i naszego Strasznego Dziadunia na wspólnej ich konferencji prasowej ale wydaje się, że nie jest to możliwe.
    Nemer.

  72. Lagowski pisze w Przegladzie:

    „W obcenym stanie rzeczy umieszczanie się na lewicy jest skazaniem sie na drugorzędność w polityce, ponieważ podział na lewicę i prawicę jest nieistotny. Podzial zasadniczy nadal przebiega między obozem ppostsolidarnościowycym icałą resztą. Ta “reszta” jeszcze sie dobrze nie policzyła, a jej częścią, która ma najwięcej politycznego kształtu, są ci, co przeciwstawiaja się choćby tylko pod własnym dachem zawłaszczeniou Polski przez antykomunizm, nacjonalizm i kościół. I którzy maja zrozumienie dla PRL. Nie pochwalaja ustroju, ale uznają przesunięcie Polski z Europy Wschodniej do Środkowej za najwyższe osiągnięcie od czasu unii z Litwą, a tego osiągnięcia by nie było, gdyby po wojnie władzy nie objęcli komuniści. Waga sporów socjalnych jest względna w porównaniu do politycznych prześladowań jakie w Polsce trwają. Stosunek do tych prześladowań wyznacza podział pokrywający się z podziałem na obóz postsolidarnościowy i resztę.” Dalej Profesor cytuje za NIE, -”Nazbierało się w dzisiejszej Polsce przynajmniej 2 miliony obywateli drugiej kategorii, w różny sposób pozbawionych części uprawnień lub postawionych w upośledzonej sytuacji prawnej, mimo, że nie zarzucono im jakiegokolwiek konkretnego przestępswta i nie ciąży na nich wyrok sądu. ”

    Szczegolnie mnie ubawil ten fragment tekstu, gdzie Lagowski dowodzi, ze objecie wladzy przez komunistow w Polsce po wojnie przesunelo Polske z Europy Wschodniej do srodkowej. A mnie sie naiwnie wydawalo, ze przesunelo Polske do strefy satelickiej Zwiazku Radzieckiego na czterdzeisci piec lat. A tymczasem zdaniem Lagowskiego dostapilismy dzieki komunizmowi awansu cywilizacyjnego.

    Naprawde, swieze, nowe i zabawne.

    Tekst o dwoch milionach osob pozbawionych „czesci uprawnien” – przy czym jest slodka tajemnica Lagowskiego, jakiej czesci i jakich uprawnien – nie zasluguje zas w ogole na komentarz.

  73. 1956 (10.27)
    Nieśmiało pozwalam sobie zauważyć, że Federacyjna Republika Jugosławii w skład której wchodziła Serbia i Czarnogóra, zwana była Jugosławią i trwała do 2004 roku a bombardowania NATOwskie, to 1999 rok. Pewnie też jak Jasny Gwint zostanę ocenionym za „naprawdę ograniczonego” i pewno znowu zabełkoczę pozwalając sobie zauważyć, że mimo trwającego już 20 lat prania mózgu społeczeństwa polskiego w 50% uważa ono, że wprowadzenie stanu wojennego było słuszne, potrzebne i uchroniło nas, Polaków, od kolejnego zbędnego przelewu polskiej krwi.
    Nemer

  74. Rysberlin,

    Tematy są delikatne, kiedy podlegają obyczajowym konwenansom. W przypadku np. kiedy dana osoba ma aspiracje polityczne, np.poselskie, to ze względu na charakter blogu/swobodna , równoprawna polemika/ występowanie z ostrą kirytyką aktualnie rządzących z polemiki przeradza się w kampanijną agitkę.Podobnie ma się sprawa tematów nośnych … Agitacja w takich miejscach jak blog, dopuszczalna jest w moim przekonaniu -wyłącznie merytoryczna, z przeznaczeniem do swobodnej oceny uczestników blogu. Osobnym problemem delikatnej natury jest kwestia poselskich ambicji emerytów/do pracy już nie ,ale na posła owszem/. W każdym przypadku jest to sprawa indywidualna, ale kiedy tworzenie wizerunku opiera się na zasadach z „delikatności ” wspomnianej przezemnie kilka zdań wcześniej, to w moim odbiorze wszystko się sumuje. Niezależnie od wszystkiego rozumiem i akceptuję inwentarzowe dobrodziejstwa demokracji., a każdy wynik wolnych wyborów szanuję bezszmerowo.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S.W Sopocie zaczyna się przejaśniać

  75. Noz coz ,Panie Redaktorze ,
    zdecydowalam sie jestem za Tuskiem i Sikorskim ,w przyszlym rzadzie
    Polskim ,dla mnie to jedyna pozytywna opcja dla Polski.
    Co ,prawda nie jestem przyzwyczajona do serwowania spagethi po
    polsku ,wole po wlosku ,bo ma czlowiek zawsze obawe ze pozniej dostanie
    jakas butelka chanti po glowie i te wymarzone amareto i cappucino
    napewno nie zakonczy przyjemnego wieczoru ,ale nie widze innego
    wyjscia .
    Nie moge ukryc ,ze jestem pozytywnie pocieszona z przegranej Sikorskiego w Nato ./nie mil szanc ,mial !/ Obecnie i tak nikt nie jest gotowy na ataki ,
    byly to tylko zmarnowany czlowiek ,ktorego ja typuje na nastepne lata
    10- lat na premiera Polski .Pozniej moze do Nato /wskazane!/
    Niech Pan sobie wyobrazi ,taki Pan Misiak na dywaniku u Sikorskiego ,
    i te slowa ; a Pan Panie Misiak z czym mi tutaj przychodzi!
    Spokoj porzadek i zadne Myszy na dorobku !
    No oczywiscie trzeba Sikorskiego przesunac 10-15% na lewo ,koniecznie
    potrzebne i Tusk ,ktory go pilnuje ; dzisiaj Panie Premierze zrobil mi
    Pan z Pana XX „szmate” ,niech Pan nie przesadza Panie Radku !
    Sikorski jako premier ;tylko pod warunkiem na dlugie lata ; i Tusk jako
    prezydent ,on jest spokojny, ale ostry i Kaczynscy w „dobrej” opozycji.
    ——————————————————————-
    Nie ma rozwiazan generalnych ,doskonalych ,uniwersalnych ,sa tylko rozwiazania lepsze od innych!
    —————————————————————————-
    /nie dyskutuje na forum ,nie mam czasu/.
    Salute

  76. @Eddie
    Od przejaśniania się w Sopocie robi się jaśniej w reszcie kraju.

    Pozdrawiam

  77. Ryba,

    magrud ma swoje racje oraz racje generalnie naglasniajac problemy. Natomiast pewne chwyty stylistyczne uzyte przez Nia sa moim daniem nie do przyjecia, zwlaszcza ze insynuuja one stany rzeczy, ktore nie maja miejsca.

    Rozumiem, ze Ty wiezienia znasz tak samo jak ja. Ja byc moze nam je odrobine lepiej, bo studiujac swego czasu prawo w Polsce (a wtedy przebywalem w Polsce caly czas…) uczestniczylem w zajeciach roznych kol naukowych, i w ramach tych zajec zwiedzilem pare zakladow karnych oraz aresztow. Kcynia, Sluzewiec i inne. Zajecia z prawa penitencjarnego to nie bylo tylko i wylacznie klepanie regulaminow i przepisow, ale rowniez analiza „wybranych aspektow wieziennictwa na przykladach”, w tym przykladach wzietych nie z artykulow prasowych, ale z akt i dokumentow wewnetrznych, czy z prac specjalistycznych. To pozwlala zorientowac sie w tym, czym bylo i jest wiezienie w Polsce. Ale mimo tej „wiedzy” nie czuje sie byc zwolnionym z obowiazku wylapywania manipulacji faktami, jak to uczynila magrud.

    Pozdrawiam.

  78. Nemer, zgadza się, najwyraźniej należysz do tej częsci społeczeństwa polskiego (choć wątpię, aby było to aż 50%), któremu niestety peerelowska propaganda tak przeprała mózg, że napad zbrojnego gangu Jaruzela (całkiem sporo ludzi zamordowali wówczas – nie wiedziałeś o tym?) na Polaków nazywasz „słusznym i potrzebnym”. A co do Jugosławii, to faktyczny jej rozpad nastąpił w 1992 r. wraz z ogłoszeniem suwerenności przez Bośnię i Hercegowinę. Oczywiście, formalnie do początków roku 2003 (a nie 2004 jak piszesz) istniała jeszcze Federalna Republika Jugosławii składająca się z Serbii i Czarnogóry, ale to już zupełnie inny twór państwowy i de facto dwa coraz liźniej związane ze sobą kraje. Nie ma to wszystko znaczenia w kontekście tego co napisałem na temat „rozważań” towarzysza jasnego gwinta, ponieważ zapewne on o tym wszystkim nie wie i mentalnie zatrzymał się w epoce „późnego Tity” 🙂

  79. Nefer Nefer

    Podzielam Pani pogląd zawarty w akapicie:
    ”Co do ksztalcenia mlodych pokolen, roznice juz widac. 13 lat mlodsza ode mnie kolezanka, choc zdolna i wyksztalcona ma spore braki w ogolnym oczytaniu, wiedzy o swiecie i kulturze. Nie moge z nia o wielu rzeczach porozmawiac bo nie mamy wspolnej plaszczyzny. A media nie poprawiaja tego stanu rzeczy. Poziom stale sie obniza.”
    Otóż ten stan rzeczy jest nader wyraźnie zauważalny na naszym blogu, gdzie wśród pewnej grupy blogowiczów arogancja, ignorancja i nietolerancja przeplatają się wzajemnie tworząc dyskusyjny i immanentny produkt demokracji.

    Z tego też punktu widzenia należy spojrzeć na pierwszy akapit jaki Pani była uprzejma przytoczyć.A oto i on:
    ”A propos tego najazdu natowskich Hunow. Ciekawosc pierwszy stopien do piekla wiec z ciekawosci zapytalam dzisiaj kolezanke Slowenke z ktora dziele biuro w takiej jednej duzej instytucji jaki jest jej poglad na ow najazd. W skrocie odpowiedziala mi ze ubolewa nad tym ze nie bylo wczesniejszej interwencji NATO badz jak stwierdzila lepiej by bylo “sil europejskich” .” Droga Pani ten najazd jest tak samo uzasadniony jak agresja Izraela na Gazę,co oznacza nawiązywanie do najgorszych tradycji kultury ludzkiej zaprezentowanej w agresywnym wykonaniu politycznych, gospodarczych i militarnych hegemonów.
    Ta polityka dominacji i agresji przewija się czerwoną linią przez całą historię powojenną i jest ona konsekwentnie realizowana przez Imperium Dobra oraz jego satelitów.

    By właściwie mieścić się w tym nurcie właśnie dzisiaj zafundowaliśmy sobie pierwszy C-130 Hercules,żebyśmy mieli czym przerzucać gałązki oliwne do krajów myślących inaczej.Jest to w rzeczy samej niebywały powód do dumy.Właśnie w radio wysłuchiwałem dzisiaj peany na tę okoliczność ze strony prawicowych redaktorów-chłopaczków ukształtowanych w oazowym ruchu pokoju i miłości.Jakżeż można nieść najwyższe wartości z karabinem w ręku?Ten fakt niezależnie od tego jakie piękne psalmy pialibyśmy na tę okoliczność,dyskredytuje i kompromituje na samym wejściu każdą ideę.W ten sposób skompromitowano ideę wojny w Jugosławii,w Afganistanie,w Iraku,w Gruzji a także w Gazie.Bo żadnej wojny obronić się nie da.Każda wojna jest sprzeczną,poza wojnami obronnymi,z podstawowymi interesami ludzkości.Po upadku socjalizmu wojny stały się narzędziem rozgrywania kapitalistycznych interesów,w którym to procederze dominują USA.

    Problemy południowej Europy znane były nie od dzisiaj,stąd terytorium to obrazowo nazywano „Kotłem Bałkańskim”.Jest to splot różnych kultur,narodów i religii.Za sukces Tito należy uznać znalezienie wspólnego mianownika dla pokojowej egzystancji tak różnych doświadczeń w ramach jednego państwa o charakterze federacyjnym.Rozbicie Układu Warszawskiego wyzwoliło amerykańskie ambicje zdestabilizowania Jugosławii.Wykorzystując różnice historyczne , narodowościowe i religijne nietrudno było ten kocioł ponownie podgrzać.Rozpalenie waśni nacjonalno-religijnych w tym regionie umożliwiło ingerencję w jego sprawy wewnętrzne w taki sposób, który umożliwiał kształtowanie biegu spraw na obraz i podobieństwo United States oraz pod jego potrzeby.A symbolem tych dominujących działań było ukręcenie głowy Miloszewiciowi, jak Husseinowi w Iraku.Metody te same, tylko skutki nieco inne.I działo się to wszystko pod sztandarami prawa.W Serbii rakietami rozwalano pociągi osobowe wypełnione po brzegi pasażerami, rozwalono chińską ambasadę.A tylko dlatego, że kraj ten wykazywał prorosyjskie sympatie.Bez żadnych podstaw prawnych utworzono proamerykański kraik, który zamieniono w bazę militarną i jak się okazuje europejskie centrum handlu narkotykami.

    Przytoczona opinia koleżanki Słowenki pracującej w dużej i poważnej instytucji eropejskiej nie może być obiektywną i mającą charakter niezależny, dlatego nie można jej uznać za wiążącą i kompetentną.Inne stanowisko Słowenki,aniżeli przedłożone, ocenaczałoby dla niej utratę intratnej synekurki i powrót nad atrakcyjne plaże Adriatyku.

    Natomiast na rewolucyjne pytanie:”A któż to jest Jugosłowianin?”odpowiem równie błyskotliwym pytaniem:”A któż to jest obywatel USA”?
    W pierwszym przypadku mamy do czynienia z konglomeratem południowych Słowian,nie tylko rzecz jasna.
    A w drugim przypadku obserwujemy tak różnorodny tygiel etniczny, że nie ważę się go definiować.
    Zatem, która wartość jest cenniejsza?

    Z poważaniem.
    Lizak

  80. Cos ostatniow warszawska syrenka ogonem w Wisle pluska i krzyczy – Co za dziwne ludziska te od Tuska !!!!!….

    a wlasciwie nic dziwnego w tym nie ma, bowiem ksztaltuje sie nowe zjawisko w demokratyzacji zycia politycznego w Polsce oczyszczania z plew lub inaczej ruchu kadorwego na rzecz wzmocnienia danej formacji politycznej. Czy wlasciwi ludzie padaja ofiarmai tego ruchu ? Nie mozna jednoznacznie odpowiedziec, bowiem w przypadku prof.Cwiakalskiego mam zastrzezenia i watpliwosci wzgledem tzw. uczciwosci.Kozla ofiarnego trzeba bylo znalezc , no i znaleziono szybko i bez krzyku. Zyta i Czuma to indywidualnosci bez cienia watpliwosci , ale jednak czas weryfikuje wszystko i rezultat koncowy jest taki , jaki jest, tj. wlasciwy w odczuciu danej formacji politycznej.
    Metamorfozy w PiS-sie tez mialy miejsce i co? Bylo szumu wiele i skonczylo sie na tym, za bardzo szybko PiS-owaty „trzon intelektualny” wrocil do starych „melodii i piesni” czyli taka rosyjska nowa piesnia o starym.
    Coz mozna powiedziec wiecej?
    Im blizej wyborow do Parlamentu Europejskiego, tym bardziej odkrywac sie beda zakusy formacji politycznych w kraju nad Wisla.Czuje to niczym pismo nosem Radek Sikorski i liczy na NATO-wskie prosperity niczym utyrzymanie sie tlustej plamy na powierzchni ( p[ozostanie w dyplomacji mam na uwadze oczywiscie).Im blizej jednak bedzie wyborow do Sejmu i Senatu i prezydenckich w Polsce, tym bardziej oczywista bedzie ta jakda personalno-programowo, finansowo oczyszczajaca.Tak wiec waszmosc dobrodzieje cierpliwosci i jeszcze raz cierpliwosci!!!!

  81. Nemer pisze:
    2009-03-24 o godz. 14:53
    Pozostaje Ci w takim razie razem z jasnym gwintem w ramach protestu wyemigrować na Białoruś. Tam znajdziecie zrozumienie, a prezydent Łukaszenko osobiście zapewni Wam pomoc. Precedens już był, tylko niedoszły emigrant w ostatniej chwili się rozmyślił. Mnie osobiście dużo bardziej trafia do przekonania wpis NeferNefer (2009-03-24 o godz. 12:17) niż Twoje i jasnego gwinta biadolenia.

  82. http://alfaomega.webnode.com/news/warte-uwagi/ :

    Andrzej Olechowski: Duszno w centrum

    Trzyma pan kciuki za Pawła Piskorskiego jako lidera Stronnictwa Demokratycznego? 


    Lubię Piskorskiego, ale nie tylko dlatego trzymam za niego kciuki. Wydaje mi się, że w mojej części sceny politycznej robi się coraz bardziej duszno. Chodzi o to, żeby było więcej możliwości wypowiedzi niż tylko w wewnętrznej dyskusji w PO. Ta dyskusja nie należy bowiem do najlepszych przykładów swobody i demokracji na świecie. Dobrze by więc było, aby powstała taka płaszczyzna, taki Hyde Park dla ludzi o centrowych poglądach.

    Paweł Piskorski sprawia wrażenie, jakby chciał odnieść sukces w SD z zemsty na Platformie, że to go napędza.

    Czytałem dossier na temat zarzutów formułowanych wobec Pawła Piskorskiego, począwszy od afery mostowej, przez układ warszawski i sprawy jego majątku. Gdy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy, złożył – zdaje się – ok. 800 zawiadomień do prokuratury. Minęło trochę czasu i systematycznie wszystkie te śledztwa i zarzuty wobec Piskorskiego zostały umorzone. Czy taka rzecz by pani nie napędzała?

    To możliwe. 


    Więc jego też napędza. Ale mam nadzieję, że nie w kierunku rewanżu, ale w zdrowej intencji: ja wam pokażę!

    Piskorski sugeruje w wywiadach, że może być pan kandydatem SD na prezydenta.

    Nie wiem. Mam kalendarz na pół roku do przodu, więc nie mówmy, co będzie za półtora. Jest nadzieja, że dobry organizator Paweł Piskorski – napędzany zdrowymi poglądami i zdrowym poczuciem niesprawiedliwości – stworzy w tej części sceny politycznej, która jest mi bliska, sprawną instytucję polityczną. Za to trzymam kciuki.

    I sprzeciwia się pan kandydowaniu na prezydenta Donalda Tuska? 


    Nie chciałbym, żeby prezydentem był przywódca jednej z głównych partii. Prezydentura Lecha Kaczyńskiego powinna być dla nas ważnym ostrzeżeniem. Fatalnie jest, gdy prezydent jest tak silnie związany z jedną partią polityczną. I nie jest w stanie się z tego wyzwolić. Tak nie powinno być. Dlaczego pan Tusk miałby być inny niż pan Kaczyński? Będzie tak samo, tylko w drugą stronę. Jeśli Platforma będzie rządzić, to będziemy mieli władzę absolutną. A wiemy, że każda władza korumpuje, więc władza absolutna korumpuje absolutnie. Jeśli natomiast Platforma nie będzie rządzić, to będziemy mieli nieustającą awanturę.

    Ale ustawianie się w środku sceny politycznej to bycie nigdzie. 


    To jest łatwy zarzut. Ludzie środka wydają się niedookreśleni, gdyż są umiarkowani. Im dalej od centrum, tym bardziej wyraziście. Najbardziej określeni są radykałowie. Nie ma problemu z określeniem panów: Kaczyńskiego, Giertycha czy Millera.

    Czyżby? Miller na lewicy, a jako premier forsował podatek liniowy. 


    Prowadząc dużą partię, musiał się w takim szpagacie rozciągnąć, że zmieścił mu się podatek liniowy.

    Poglądy gospodarcze prezesa PiS też nie są prawicowe? 


    Nie są prawicowe ani lewicowe, ale po prostu populistyczne. One wywodzą się z takiego paternalistycznego myślenia, że ludziom trzeba dać jeść, trzeba się nimi zająć i zmusić bogatych, aby wyłożyli pieniądze na biednych. Ja mam bardzo surową ocenę obu braci Kaczyńskich. Widzę w nich wszystkie złe myśli leżące u podstaw prawicowych nurtów.

    Polaków bardzo dzieli stosunek do Lecha Wałęsy. Czy według pana bycie bohaterem i agentem się wyklucza? 


    Jestem już na tyle siwy, że wiem, że nie ma kryształowych ludzi. Co do Lecha Wałęsy, nie widziałem niczego, co by mnie przekonało, że był współpracownikiem SB. I zostanę nieprzekonany do czasu stosownego wyroku sądowego.

    A książka Gontarczyka i Cenckiewicza z opublikowanymi dokumentami pana nie przekonała? 


    Nie będąc zawodowym historykiem, nie jestem w stanie tej książki ocenić. Mnie z historycznych książek najbardziej podoba się Sienkiewicz (śmiech), a przecież nie jest prawdziwy. Natomiast słyszę i czytam opinie zawodowych historyków, którzy twierdzą, że to nie jest prawda. Więc co ja mogę?

    Czy w miejsce merytorycznej debaty nie wkroczyło zacietrzewienie? 


    Stworzyliśmy sobie instytucję, która to zacietrzewienie z konieczności wymusza, ponieważ nie jest sądem. A Platforma, która mówiła, że tę sprawę załatwi, nic nie zrobiła. Miała otworzyć archiwa, teraz słyszałem, że chce zlikwidować pion śledczy w IPN, i nadal cisza. Wzięła się natomiast do odbierania całej grupie ludzi uprawnień emerytalnych. To przecież musi być niezgodne z konstytucją! Nie wierzę, że można w Polsce wprowadzać blankietowe rozwiązania. Jeśli tak, to ratuj się, kto może. To znaczy, że każdemu grozi, że w każdej chwili większość parlamentarna może go zakwalifikować jako członka jakiejś grupy zła.

    A nie burzy się w panu krew, że gigantyczne emerytury dostają ludzie komunistycznego reżimu? 


    Ależ burzy się. Ale trzeba znaleźć rozwiązanie zgodne z konstytucją.

    Wie pan, że niektórzy od razu sobie pomyślą: broni esbeków, bo sam ma na koncie współpracę z wywiadem PRL? 


    Dlatego sam się ze swoimi opiniami na temat IPN nie pcham. Odpowiadam na pani pytania. Mam poczucie, że w tych sprawach moja opinia jest mniej ważna niż innych. To nie jest część mojego życiorysu, z której jestem szczególnie dumny. Nie uważam, że ona mnie dyskwalifikuje, ale też nie stanowi podstawy do formułowania propozycji w tej dziedzinie.

  83. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Widze, ze epigoni Oranga, tzw dumnie wspierajaca sie „zgrana paczka” usiedli na dloniach i czynnie w ten sposob dodaja otuchy ducha Adamowi Michnikowi. To prawdziwa hanba dla tej czesci populacji.

    Post Christum.
    Jak tu przelanac lody w kierunku Orango?

  84. Polski wymiar sprawiedliwości od lat jest chory.Trzeba krzyczeć i żądać naprawy. Co to oznacza, że zeznania jednej ze stron są jawne a druga strona ma bronić się tajnie.Tak prowadzony proces musi budzić wątpliwości co do bezstronności. O stosowaniu aresztów w nieskończoność i bez wzglądu na okoliczności napisano wiele. Wystarczy przypomnieć sprawę aresztowania księgowej Dochnala tuż przed porodem, pomimo toczącego się przez wiele lat śledztwa i trzymaniem 4 lata samego Dochnala bez wyroku skazującego. To są normy Państwa prawa! O długości postępowań prokuratorskich i sądowych to szkoda nawet pisać bo wstyd. Ileż to firm zbankrutowało nie doczekawszy się wyroku sądowego. Jak to jest możliwe, że w kraju z ogromnymi wiekowymi tradycjami uchwalania i stosowania prawa mogło dojść do tak poważnej choroby? Jaki węzeł trzeba przeciąć, żeby prawo i sprawiedliwość znaczyło to samo dla każdego. Żeby sprawy jak w przypadku Lewandowskiego nie trwały 17 lat? A co ma powiedzieć X-siński nie mający pieniędzy na adwokatów? Dziś PO zjmuje się normami etycznymi. A kiedy zaczniemy leczyć wymiar sprawiewdliwości? Pozdrawiam

  85. topolówka,

    myślę, że sobie zażartowałaś w drugim akapicie swojego wpisu. Mnie trudno jest sobie wyobraźić, że taki tyran jak Stalin nie miał jasno poukładane w głowie, kto będzie rządził na terytoriach, które postanowił odebrać Niemcom. Większość zachodnich tzw. sowietologów przyznaje, że w ostatniej fazie drugiej wojny światowej był on najważniejszą postaćią tego dramatu i wymuszał korzystne rozwiązania dla ZSRR. W pewnym sensie sama przyznajesz, że Polska weszła pod dominację ZSRR. Fakt, że przypadkowo było to korzystne dla Polski, jest chyba oczywisty.

    Ryba

  86. Eddie,
    kody sa czasem zabawne; dzien byl jednak sloneczny. W ten sposob odpowiadam na Twoje dwa wpisy. Jesli chodzi o Twoje lekkie doly, to mam za soba lata pracy w poradni psycho-spolecznej; 38 narodowosci. Nie wiem, czy blogowe potyczki byly bezsensowne. Od czasu do czasu nalezy sie porownac do grupy oraz w grupie, szczegolnie przy zalozeniu (wspomnialem o tym), ze mizantrop ginie bez sladu. Mimo ze bezsensowne jest takie porownywanie sie, to poprawia samopoczucie. Kryzys bedzie proba i wierze, ze tzw. obywatele beda mieli okazje do przebudzenia sie. Problemem moze byc fakt, ze okazja czyni zlodzieja. I wlasnie tego sie obawiam. Przy okazji bowiem rozprzestrzeniaja sie skrajnosci po obu stronach Wisly. Czytajac literalnie przekonanych w swoja nieomylnosc, Magrud i wielbicieli obawiam sie rowniez jej sposobu pojmowania lewicy. Sczegolnie, gdy pisze:

    Jakby nie liczyć SLD, by być wiarygodną i wybieralną skazana jest na prawdziwą lewicowość. Jeżeli ta partia zrozumie swoje przeznaczenie i podąży za nim, to tzw. antykomunistyczne lewice stracą rację bytu i powody do demonstrowania moralnej wyższości.

    Nie wiem, co to jest komunistyczna lewica i gdzie sie ona tego nauczyla. Wychodze z zalozenia, ze przez dziesiatki lat przed 1989. Zgadzam sie z Toba co do wertykalnych zapedow prawicy i lewicy. Trafiles w sedno. Ja nie tesknie jednak za przywodcami i moralna wyzszoscia kogokolwiek. Moj skret w lewo (tak pisalem Jasnemu Gwintowi) wynika z przekory wobec ruchu prawostronnego. Oczywiscie przynaleznosci partyjna lub przekonania nie czynia nas ani lepszymi, ani gorszymi. Lektura Rousseau wystarczylaby, a od tego czasu napisano wiele pieknych i madrych ksiazek. Moja lewicowosc ma naprawde zdrowe i solidne podstawy ekologiczne i nie bawie sie w podzialy typu antykomunistyczna lewica. Nie potrzebuje tez zadnej czerwonej ksiazeczki, wystarczy rozowa lub zielona (dla tych, ktorzy uwazaja, ze pisze metnie; nie mylic z zielona ksiazeczka libijskiego oficera ). Oczywiscie, ze prawicowiec moze byc szczerym i dobrym spolecznikiem. Poza tym nie kazdy musi byc spolecznikiem I moze byc rownoczesnie dobrym czlowiekiem. Pisalewm kiedys o tym, co sadze o przerysowanej empatii TS i kolezanki. Czesto wystarczy nie przeszkadzac drugim. akceptowac ich obecnosc. Ja z tego korzystam (z obecnosci drugich) i twierdze, ze wielokulturowosc bogaci. Eddie, nie bawia mnie scholastyczni postkomunisci oraz ich szybkie reagowanie. Przy lekkim podraznieniu wydaja z siebie prawdziwe glosy swojej jedynej prawdy; zapisane(j) na tym blogu. Pozostaje wiec zdziwienie i niesmak, bo gdybym wczesniej wiedzial z kim mamy do czynienia, to nie traktowalbym tego pisania powaznie. Ponownie masz racje. Dla usprawiedliwienia przyznam sie, ze tylko co drugi wpis byl pisany na trzezwo, bo przeciez bylem pod dzialaniem…..UNO jest ciekawa organizacja i polecam ja goraco. Jest tak ogromna, ze pomiesci wszystkich tu obecnych. UNO nie przeprowadza moralnych i politycznych selekcji. Na szczescie te czasy minely. Wracajac do tematu, to ZLY jest wszedzie. Wroc prosze do lektury autora Zlego, polecam szczegolnie dziennik. Z grzybow (starych) uwielbiam prawdziwki, poza tym jednak mlode wernisazystki; sam wiesz, ze sa ciekawsze od doswiadczonych “furszazystek”. Nie dziekuje za wsparcie jak to robi Magrud wobec “jasnego gwinta”; coz, ma chyba trudnosci potrzebujac wsparcia. Ona marzy o wsparciu tych, ktorym wiodlo sie w Polsce ludowej (takiej nie bylo nigdy) lepiej. Marzy rowniez o wsparciu tych, ktorzy byli w tamtej niby Polsce bezpieczniejsi. Faktem jest, ze mniej osob ginelo na drogach mniej ludzi cierpialo z powodu wydzielin samochodowych. Tylko co z tego wynika; NIC. Zaluje mimo wszystko, ze Magrud tego nie jest w stanie zrozumiec.
    Pozdrawiam Cie serdecznie, teskniac za Sopotem z lat autora Zlego.
    MA
    PS
    Magrud chcialaby odzyskac Olimp; wystarczyloby zakochac sie w ORBISIE. Zaluje rowniez ze redukuje swoje bledy do ortograficznych, ktore nie maja zadnego znaczena. Wiem, ze prted 1989 bylo bezpieczniej, dla bezpieki z pewnoscia; juz slysze glosy, ze jest wszedzie, prawda, lecz nie wszedzie lamie sie prawo i naduzywa konstytucyjnych zapisow. Spiewano kiedys, niech zyje stalinowska konstytucja (……….cja).

  87. Barbara Skarga pisze:

    Ktoś kiedyś powiedział, że my, Polacy, lubimy sielanki. Tak może było, tak nie jest. Okazuje się, że nie jesteśmy narodem łagodnym, że potrafimy szczerzyć kły, warcząc nie na obcych, lecz na siebie nawzajem. Coraz szerzej wzbiera piana nienawiści, niszcząc nasze życie społeczne.

    A oto kilka przykładów z tego blogu potwierdzających powyższą opinię:

    Olek51 pisze:
    2009-03-23 o godz. 09:30
    A ja mam wrażenie, ze parcie na prezydenturę i zapatrzenie w słupki całkiem odebralo Tuskowi rozum.

    magrud pisze:
    2009-03-23 o godz. 12:21

    Premier Donald Tusk jest najprawdopodobniej najgorszym szefem rządu ostatniego 20 lecia. Jego nieudolność i niekompetencja bije w oczy każdego,

    absolwent pisze:
    2009-03-23 o godz. 22:53
    Donek i PO to po prostu koszmar intelektualny i moralny. Głupota tego towarzystwa dyletantów i nieduczonych ekonomistów ( dwaj najmądrzejsi w całej wsi: Chlebowski i Szejnfeld to kompromitacja do kwadratu z załosnym wykształceniem …Przeciez to banda schizoli, dla których podstawowe myślenie logiczne, ekonomiczne i historyczne to nieosiągalne wyżyny !!
    jasny gwint pisze:
    2009-03-24 o godz. 09:49
    Wczoraj minęła 10 rocznica napaści band Hunów natowskich podszywających sie pod fałszywą nazwę „społeczności międzynarodowej”, na Jugosławię.

    To drobne wyjątki z tego blogu. A co się dzieje na innych np onetu, lub gazety – strach czytać!

  88. Nemer pisze:

    2009-03-24 o godz. 15:01
    Proponuje wiec; przeprowadzmy referendum i wprowadzmy stan wojenny; moze uratuje nas od kryzysu.
    Z powazaniem.
    MA

  89. topolowka pisze:

    2009-03-24 o godz. 14:53

    Az sie prosi, aby powtorzyc za kolega S.; trafiony i zatopiony. Po wojnie zostalismy przesunieci w przestrzenii i w czasie (czyt. cofnieci). Wierze, ze sie ubawilas. Bociany przylecialy i „kleca”. Lagowski rowniez.

    Z powazaniem.
    MA

  90. Nemer pisze:

    2009-03-24 o godz. 14:53

    „Przezroczysta” analiza przyczynowo-skutkowa: przy jednoczesnym wyrugowaniu z pamieci, ze jednymi uchodzcami serbskimi w Europie byli muzulmanie z Sandzak oraz romowie serbscy. Zgadzam sie jednak, ze kazda wojna jest niepotrzebna, tamta rowniez. zeby nie bylo metnie, to przezroczysta nalezy rozumiec jako ironie.
    Z powazaniem.
    MA

  91. NeferNefer pisze:

    2009-03-24 o godz. 12:17

    Pozdrawiam serdecznie i prosze, nie zalamuj sie mlodymi. Kazde zstepujace pokolenie sie nimi zamarwtialo, a przed nami tyle jeszcze. Oni naprawde maja szanse i wielu ja wykorzystuje.
    MA

  92. jasny gwint pisze:

    2009-03-23 o godz. 10:42
    Jeżeli prawdą jest, że jak powiadają “nietoperzyca” to poczwarka “Eddiego” lub co gorsze Dziada lub MA, to rzeczywiście z samego poniedziałku ta grupa dywersantów dostąpiła zaszczytu, komentarza Redaktora. Dziwne, śmieszne i żałosne

    Powyzej przyklad przegwintowania; zastanawiam sie; w ktora strone?

    MA

  93. Teresa Stachurska,

    Coś Ty dobrego Tereso narobiła w sprawe delikatnej z natury Nietoperzycy. Cicho czekałem, a nuż się pojawi,bo faktycznie fajnie się z nią przepisywało. Ponieważ się nie pojawiła, pozwolę sobie na kolejne wredne zwrócenie Tobie uwagi, że w jednym zdaniu potrafisz ze swoim wyczuciem urazić dwie życzliwe Tobie osoby. Pierwszym był starszy pan Jasny Gwint, któremu zafundowałaś trefną nadopiekuńczość w wyjaśnianiu elementarnego. Drugą gafą było naznaczenie Bogu ducha winnej Nietoperzycy faktem, że można ją pomylić z taką parszywą gadziną jak ja. Impet faktycznie masz imponujący. Jednak Twoja pasja archiwistyczna , jakby osłabiała Twoją wrażliwość.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Jeśli jestem krtyczny/nie słodziutenieczki/ to staram się uzasadniać swoje opinie na tyle konkretnie, żeby było miejsce na replikę „atakowanego”. Twoja obrażalskość w takich przypadkach , nie ma eleganckiego uzasadnienia. Nic na to nie poradzę.

  94. Szanowna topolowko (2009-03-24, godz. 14:53)!
    I znów nie bardzo wiesz, o czym piszesz. To nie objęcie władzy przez komunistów przesunęło Polskę do strefy krajów satelickich ZSRR a uzgodnienia między sojusznikami w Jałcie i Poczdamie. Dopuszczenie przez Stalina do władzy w Polsce polskich działaczy lewicowych, wśród których też byli komuniści, okazało się dla nas Polaków zacznie bardziej korzystne, niż gdyby Stalin utworzył Polską Republikę Socjalistyczną, jedną republik ZSRR. To szczęście, że Stalin wśród przymusowej na ogół polskiej emigracji w ZSRR znalazł ludzi, którzy podjęli się dzieła utworzenia w Polsce kraju „demokracji ludowej”. Gdyby było inaczej w Polskiej Republice Socjalistycznej ZSRR mielibyśmy liczne mniejszości narodowe, domagające się dzisiaj po oderwaniu Polski od ZSRR należnych im praw, popieranych przez UE. W wyniku Jałty i Poczdamu Polska geograficznie przesunęła się na zachód (to geografia a nie polityka!) i pozbyła się znacznej liczby ludności niepolskiej. Odbyło się to kosztem nieszczęść ludności polskiej już uprzednio przesiedlonej w głąb ZSRR oraz kosztem przesiedleń ludności polskiej przesiedlonej po wyzwoleniu na ziemie odzyskane, która raczej na tym zyskała, jeżeli pominie się sentymenty do ziem dzieciństwa. W Polsce i innych krajach „demokracji ludowej” nie było komunizmu jako systemu ekonomicznego i politycznego. Geograficzne przesunięcie Polski na zachód znacznie ułatwiło awans cywilizacyjny Polaków i Polski po oderwaniu się od ZSRR.
    Jeżeli policzyć osoby dotknięte lustracją, szczególnie działaniami IPN, to liczba ludzi pokrzywdzonych tymi działaniami, niewiele mającymi wspólnego z demokracją i demokratycznym wymiarem sprawiedliwości, może rzeczywiści sięgać 2 milionów.
    Ukłony.
    Szanowny Nemer (2009-03-24, godz. 15:01)!
    Podzielam Twoje zdanie (również dot. stanu wojennego) i opinię Jasnego Gwinta, dotyczące agresji na Jugosławię. Wielu ludzi zapomina wydarzenia polityczne ostatnich lat a wypowiada się autorytatywnie.
    Pozdrawiam.

  95. 1956

    Pan się zatrzymał, jak wiadomo,na 1956 roku i nikt panu z tego tytułu głupawych uwag nie czyni.
    Dobrze byłoby się czegoś od towarzyszy nauczyć, panu jak widać to jednak nie grozi.
    Jasny gwint używa poprawnie nazwy Jugosławia ,co wynika jednoznacznie z kontekstu zdania.
    Imputowanie jasnemu gwintowi, że jest on ograniczonym, świadczy tylko o poziomie intelektualnym i kulturowym autora tego rodzaju sformułowań.
    Brak umiejętności inteligentnego i krytycznego spojrzenia na problem, świadczy wyłącznie o poważnych brakach w osobowości delikwenta.
    Z tej też prostej przyczyny prawicowy popapraniec stara się w tych samych kategoriach postrzegać innych.
    Zwykle każdy osioł myśli, że świat jest zapełniony wyłącznie osobnikami tego samego gatunku.
    Upraszczanie jest ich cechą gatunkową i znakiem rozpoznawczym.
    Co nas w żadnym przpadku nie powinno zrażać, chociażby z uwagi na niepowtarzalne walory salami.
    Jak widzimy każde bydlę, także nieruchawa krowa i antysemityczna świnia posiadają swoje walory.
    Rzecz tylko w tym, by umieć je dostrzec.I nie próbować przekroczyć gatunkowej granicy myślenia.
    Okazuje się, że Pan Bóg w niejednakowej mierze obdarza inteligencją.
    Jedni otrzymują porcje na miarę intelektualisty, inni zaledwie inteligenta, a pozostali szyci są na miarę chłopka-roztropka,zgodnie z oczekiwaniami Pana Prezydenta.
    Nie ma sprawiedliwości ,drogi jasny gwincie,o którą my tak zażarcie walczymy.
    Oni twierdzą ,że świat się dzieli na mądrych i głupich, przy czym oni należą do tych mądrych a my wiadomo.
    Dlatego bezwzględnie musimy udowadniać, że ludzie pokroju 1956 do geniuszy nie należą.
    A jeśli nawet to znajdują się już na pograniczu geniuszu i rozlasowanych szarych komórek.
    Cieszę się jasny gwint, że nie zapomnialeś o tak haniebnej rocznicy.
    Naszym obowiązkiem jest ciągłe przypominanie im i sobie o wyrządzonych krzywdach politycznych przez solidarnych i prawych.
    Musimy przeciwstawiać się wojennym awanturom, negować trzeba klimat fascynacji militarnymi drogami rozwiązywania ideowych konfliktów.
    Nasza wizja doskonalenia świata nie może się pętać po bezdrożach siłowych rozwiązań.
    Idei pokoju i miłości nie da się krzewić z karabinem w dłoni przy pomocy samolotów Casa czy Hercules w odległych krańcach świata.
    I tylko dlatego, że oni są słabi i biedni ale obdarzeni surowcami przez naturę.
    Jasny Gwint, my mamy rację, mamy siłę argumentów logicznych i poczucie moralnych racji umocnionych przekonaniem o wyższości sprawiedliwości społecznej.
    Im my używamy bardziej sugestywnej i uzasadnionej krytyki, tym bardziej atakuje się nas instrumentami spoza arsenału klasy,elegancki i kultury.
    Ta Grupa Trzymająca Władzę, coraz bardziej traci jej naturalne atrybuty,czyli zaufanie,wiarę i nadzieję.
    Nadchodząca bessa zmiecie nieuchronnie te wynaturzenia.
    Natura jest bezwzględna w swej pozytywnej selekcji.
    Doświadczył tego Rokita,Pieronek i przekona się o tym pozostałe czarcie plemię.
    Dumnie głowa do góry jasny gwincie i nie przeszkodzą nam byle obszczymurki w głoszeniu prawdy, sprawiedliwości i wizji naukowego świata.
    Z poważaniem.Lizak.

  96. Kryzys. Prawdziwie duży format – http://wyborcza.pl/1,75480,6409124,Znowu_bede_milionerem.html .

  97. Do:Dante

    Zabijanie dzieci w Gazie

    Nadal czekam na zbadanie tej sprawy.

    Amnesty International jest zaineresowana zamordowaniem przez Hamas okolo 24 Palestynczykow.

    Jak na razie sprawa dzieci jest zamiatana pod dywan ,bo wszyscy na swiecie maja dosyc palestynsko-izraelskiej choroby.

    Slawomirski

  98. Andrzej!
    Nie wiem czy Ci się pomyliło czy też świadomie dezinformujesz odnośnie losów ustawy w sprawie MIDIF. Prezydent ustawę podpisał, lecz decyzją ministra Vincent-Rostowskiego wstrzymano publikację w Dzienniku Ustaw.
    Lech Kaczyński podpisując ustawę jednocześnie skierował zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego odnośnie fragmentu dotyczącego NBP, który zresztą specjalnie został dołączony by wymusić weto.
    Z tego co wiem z dyrektywami europejskimi jest tak, że o ile jakiś kraj nie zdąży zaimplementować do wyznaczonego czasu, zaczynają obowiązywać w brzmieniu dosłownym. Jeśli to jest rzeczywiście tak, oznacza to ,że wszelkie poczynania banków wobec klientów zaliczanych wedle podziału dyrektyw MIDIF do kategorii „detalicznych’ (roczny obrót netto do 40.000.000 EUR) były nielegalne.

  99. Profesor Łagowski ma rację. Gdy czytam cytat podany przez Topolówkę: “Podział zasadniczy nadal przebiega między obozem post-solidarnościowym i całą resztą”, a potem jego rozwinięcie tematu, to widzę jasno, że ma on sto procent racji. Można oczywiście się spierać, co jest obozem, a co resztą. A może podział jest między obozem postkomunistycznym i … resztą. I czy jest coś poza tym, pomiędzy? Ja może chciałbym nie być w żadnym obozie, zamknąć się, nie wchodzić na blog, nie zawracać sobie głowy; powiedzieć, niech się żrą o te pare złotych emerytury. Bo o to, w tych wybujałych dysputach o obronie Polski przed sowietami i zmową zdradzieckich sojuszników przez polskich działaczy lewicowych, wśród których też byli komuniści, w tym oczywistym naciąganiu faktów historycznych, choćby w tym robieniu ofiary z Jugosławii i dzikich hunów z Zachodu, w pokazowej wrażliwości społecznej, przecież chodzi.

    Skąd to wiem? Ano z interpolacji. Moimi węzłami są obserwacje z życia w RP, które posługując się logiką Łagowskiego można nazwać PRL-bis. Znam b. wysokich oficerów LWP, pardon, oficerów WP w stanie spoczynku, mam bliskie relacje ze sferami Resortu, z kołami dawnych działaczy gospodarczych PRL, z drugiej strony wiem jak żyją włókniarki-emerytki spod Bielska-Białej, byli nauczyciele, urzędniczki na emeryturach i rentach rodzinnych. Chyba powszechnie wiadomo, że proporcje świadczeń między tymi grupami są mniej więcje 1:3, pardon, 3:1, o ile nie więcej. Ja rozumiem, że była służba mundurowa i odpowiedzialność za losy kraju; ale z drugiej stony jest jak by nie było klasa robotnicza. Z jednej strony, jak w starym peerelowskim dowcipie, są “słudzy narodu”, a z drugiej “gospodarze kraju”. Mnie ta gawęda wcale nie dotyczy, ale trochę świerzbi, jak w kółko powraca stara kłamliwa śpiewka.

    Przyznaję, że układ historyczny po II wojnie przyniósł kilka progresywnych zmian dla kraju, choćby korzystniejsze granice i zniesienie warstwy ziemiańskiej, a z tym prawdziwą reformę rolną. Ale jednocześnie odrzucono Plan Marshala, odcięto kraj od świata, zdławiono dynamizm i przedsiębiorczość, ale to się da odrobić. Co najgorsze dla stanu obecnego kraju, stworzono potęgę Kościoła i odwrócenie tego układu zajmie jeszcze sporo czasu. Gdyby nie PRL, gdybam sobie, to ta instytucja nie miałaby takiego posłuchu w narodzie i nie mogłaby się tak swobodnie mienić ostoją i opoką polskości.

    Taki jest w skrócie bilans, a jaka jest sytacji “na dzisiaj”? Ano ciągnie się historia za nami, podziały sprzed lat. O parę groszy emerytury wypracowanej w dawnych czasach ciągnie się spór, odsuwa ważniejsze sprawy, zaciemnie argumenty, zatruwa atmosferę. Obozie post-komunistyczny, zgódź się na 2:1 !

  100. P.S. Znów wymknęło mi się spod pióra. IPN jest widoczny, medialny, ale jakże śmieszny i trywialny. Jego działanie dotyczy małej grupy osób, i to od ogółu zależy ważność jego”wyroków”. A jest tak, bo wybory wygrało PO, bo rządzi PO, PO ogranicza budżet IPN, symbolicznie broni Wałęsy, nie każe nauczycielom i dziennikarzom składać oświadczeń lustracyjnych. A pamiętać należy, że chęć do lustrowania sąsiadów i rozliczenie ich za dawne czasy, prawdziwe bądż urojone donosy, żyła w narodzie. I jeden akt wyborczy w październiku 2007 roku skończył z tym.

  101. Trochę o czymś innym.
    Spisałem sobie pseudonimy używane na blogach autorów Polityki. Nie sięgałem daleko, ale i tak zebrało się około 110 ksywek. Podsuwam temat magistrantom polonistyki: „Różnorodność, znaczenie i pochodzenie pseudonimów na blogach autorów Polityki”.
    Niektóre ksywki są zaskakujące. Myślałem np. że hematemesis to jakaś nieznana mi boginka grecka, a jest to… sami sprawdźcie. Nefer brzmi z egipska, ale znalazłem tylko nazwę zespołu muzycznego. Chociaż… UN-nefer było imieniem Ozyrysa jako sędziego świata podziemi, prawdopodobnie oznacza „dobrą istotę”. Akwilon to ostry wiatr, uosabiał go Boreasz. Dociekliwy magistrant mógłby dowiedzieć się, jak doszło do wyboru konkretnej ksywki.
    Jeśli ktoś z Blogowiczów zechciałby napisać o swojej ksywce, to mogłoby być ciekawe (oczywiście jeśli to nie zmusza go do dekonspiracji). Mam nadzieję że nasz wyrozumiały Gospodarz pozwoli na taką odmianę.

  102. Do andiboz (2009-03-24 o godz. 18:42): najwyraźniej nie odróżniasz prawa każdego z nas do wyrażenia swojej opinii od „wzbierającej piany nienawiści, niszczącej nasze życie społeczne”. A swoją opinię co do Donalda Tuska podtrzymuję, zwłaszcza że nawet w PO co poważniejsi parlamentarzyści nie widzą uzasadnienia, aby poświęcać swój majątek dla prezydenckich ambicji Donalda T. Normalni ludzie, również ci z PO, mimo że to nie moja opcja, jeżeli coś osiągnęli, to w wyniku iluś lat pracy, bo nie każdy tak się ślizgał przez życie jak obecny lider PO. Nawiasem mówiąc, czy pamiętasz, aby Donald Tusk zdobył któreś z punktowanych miejsc dla najbardziej pracowitego polityka w rankingu „Polityki”? Pozdrowienia.

  103. Solidarne eurosieroty bez neoliberalnego makijażu

    „Emigranci są straconym pokoleniem”

    Na bilans migracji zarobkowej po wejściu Polski do Unii Europejskiej składają się niewykorzystane w pełni możliwości okresu transformacji, stracone pokolenie emigrantów i długofalowe problemy demograficzne – powiedziała prof. Krystyna Iglicka, demograf i ekonomistka z Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie, która we wtorek wygłosiła wykład na University College w Londynie.

    Za poważne zjawisko społeczne uważa Iglicka to, że duża grupa ludzi urodzonych w okresie demograficznego boomu wczesnych lat 80., którzy wyjechali do pracy za granicą w ostatnich pięciu latach, żyła w Polsce na społecznym marginesie, a po wyjeździe na Zachód do pracy znów wylądowała na marginesie.

    Ma na myśli tych, którzy w Polsce byli bezrobotni, bądź też studiowali na modnych w latach 90. lecz w praktyce mało przydatnych na rynku pracy kierunkach, takich jak zarządzanie, marketing, czy administracja, zaś za granicą pracowali poniżej kwalifikacji, bez możliwości wybicia się.

    Iglicka nazywa to zjawiskiem podwójnej marginalizacji.

    – Niektórzy z nich próbują wrócić, ale jeśli w CV mają pracę w barze, lub opiekę nad dzieckiem, to wygląda to źle. To jest ta migracyjna pułapka dużego segmentu polskiego społeczeństwa – dodaje. Wyprowadza stąd wniosek, że długofalowo najbardziej stratni na migracji będą sami emigranci.

    Jak wynika z przeprowadzonych ostatnio w pięciu polskich miastach lecz niepublikowanych jeszcze badań, emigranci, którzy wrócili do Polski, dzielą się na dwie grupy: tych, co wrócili, bo zarobili oraz tych, którzy wrócili, ponieważ ponieśli życiową porażkę. Połowa wracających deklaruje powrót na stałe, a druga połowa myśli o reemigracji.

    W wykładzie na stanowiącym część uniwersytetu londyńskiego University College, po stronie pozytywów emigracji Iglicka wskazała na spadek bezrobocia w Polsce, wzrost przelewów pieniężnych z zagranicy, możliwość wejścia na rynek pracy za granicą dla osób pozbawionych jej w kraju.

    Zauważyła zarazem, iż zjawisko największej w Polsce migracji od lat 50., szacowanej na ponad 2,1 mln osób, nastąpiło w czasie spadku dynamiki przyrostu ludności i spotęgowało go. Zaostrzył się w związku z tym problem starzenia się ludności i utrzymania wydolności systemu emerytalnego w dłuższym okresie.

    – W 2025-30 r. Polska będzie w tragicznej sytuacji demograficznej – zaznaczyła Iglicka.

    Problemy społeczne na tle emigracji to m.in. rozpad więzów społecznych, zjawisko tzw. eurosierot (10-15 tys. dzieci porzuconych przez emigrantów), uzależnienie gospodarstw domowych od transferu gotówki z zagranicy i spadek aktywności zarobkowej tych, którzy je otrzymują.

    Wysokie bezrobocie w Polsce połączone z brakiem rąk do pracy prof. Iglicka tłumaczy częściowo nieudaną reformą oświaty z lat 90., likwidującą wiele szkół zawodowych i techników, a wprowadzającą mało w praktyce przydatne studia na prywatnych uczelniach na kierunkach zarządzania, marketingu, czy administracji.

    Z punktu widzenia Polski, kraju wysyłającego imigrantów, bilans migracji już teraz jej zdaniem jest negatywny. W ostatecznym rachunku będzie jednak zależał od tego, ilu imigrantów wróci, z jakimi kwalifikacjami i w jakim okresie czasu. Strumień osób wracających do kraju jak dotąd jest według niej nieduży.

    ONET.pl

  104. Warto przeczytać na temat senatora Misiaka: http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2009032507, na marginsie, objęci zwolnieniami pracowicy stoczni na ogół mają kwalifikacje zawodowe, czy kilkudniowe szkolenie poprawi ich szanse na rynku pracy?

  105. Mamy jeszcze jedna znakomita decyzje personalna Tuska. Jest nia mianowanie pani Fatygi na ambasadora przy ONZ. Bardzo cieszy mnie powrot pani Fatygi na scene polityczna. Mielismy juz „ministerstwo dziwnych min” teraz dostaniemy „ambasade dziwnych min” i to wszystko prawdopodobnie tylko za to, aby pan Prezyden poparl kandydature nie kandydujacego Sikorskiego, na sekretarza NATO.

  106. Kropkozjad -wpis z 24.03 ca.15.00 ;
    Wypada czasami tak jak TY , przypomieć z jakim skutkiem finiszowała II RP ,której wielbiciele z dzisiejszej prawicy pozbawiają ,wycinają z jej historii okres 1939 -45 Bezpodstawnie chcą zaliczyć ten czas do ZIEMI NICZYJEJ . Nie było XXlecia RP ,a był okres ca.25 lecia .
    Za śp .marszałkiem Małachowskim przypomne tylko , że dopiero najwiekszy zbrodniarz XX wieku J.W.Stalin posadził Polaków w ich gniazdach Piastowskich i zakończył polskie Drang nad Osten i to wałęsanie sie przez wieki po stepach i bagnach Wschodu .Staliśmy sie państwem Europy środkowej a przestaliśmy być w Europie Wschodniej ,co zankomicie ułatwiało przed 1989 rokiem zachodnim świecie kooperacje zwykłym obywatelom ,a po 1989 całej IIIRP.
    ps.
    Zdaniem Dominiki Wielowiejskiej w TOKFM M.Krzaklewski przeszedł do Histori Polski (???!!!)za wprowadzenie IV wiekich reform w Państwie i to wystarczy na nominacje do Europarlamentu .! Wyłaczyłem radio z tak głupawo gadajacą Wielowiejską .O Modernizacji można mówic wtedy kiedy uzyskuja choć minimim powdzenia a tak nie było.

  107. Pirs!
    Ja mogę Ci odpowiedzieć. Chciałem mieć nick związany z nazwą geograficzną, ale jednakowy z nazwą w e-mailu w Interii. I jedyna wolna była Torla – jest to mała wioska w Pirenejach, „brama” do Parku Narodowego Ordesa – tak brzmiał mój pierwszy nick (a ja jestem fascynatem wędrówek górskich). Pod nim zostałem nawet raz wydrukowany w papierowej wersji „Polityki”. Jednak fakt, że wszyscy zwracali się do mnie „proszę pani” – zmusił mnie do zmiany na rodzaj męski, i tak powstał Torlin.

  108. PIRS

    Z przyjemnoscia napisze o moim nicku ale to troche zagadka. Po pierwsze primo pochodzi z ksiazki napisanej wspolczesnie ale jest egipskie. Brakuje jednego kawalka z oryginalu. Po drugie primo 😉 postac ksiazkowa noszaca to imie to wyjatkowo paskudny charakter. I po trzecie primo nie mam bladego pojecia czemu sie do mnie przyczepilo. A moze ktos wie z jakiej ksiazki? 🙂 (wirtualny medal z… ehm, kartofla w nagrode)

  109. Lizak, sieroto po Bierucie, piszesz autorefleksyjnie, że „…każde bydlę, także nieruchawa krowa i antysemityczna świnia posiadają swoje walory” – zgadza się, Ty masz jeden podstawowy walor – jesteś bardzo zabawny w tym swoim komuszym zadęciu 🙂

  110. PIRS- Mój nick pochodzi od mojego imienia. W domu i wśród znajomych byłam Anią, lub Anką. Jeden z kolegów – wielka miłość mojej przyjaciółki – zwracał się do mnie per ANCA – fonetycznie. Moja gospodyni z sublokatorki mówiła na mnie NELA, ona jedna. Takie nicki mam na blogach Polityki, z tym że NELA jest moim nickiem wszędzie tam, gdzie jeszcze od czasu do czasu się wpisuję.
    Za wyjątkiem blogu W. Kuczyńskiego, gdzie jestem, dla odmiany jasnaanielka, ale to już powód mojego braku obucia w internecie. Początkowo uważałam, że skoro komputer pyta o nick (jakby nie wiedział!!!), to ja muszę wstawić coś nowego 🙁 jednak do trzech razy sztuka, zmądrzałam i przestałam tworzyć te nicki. Jednak wszystkie trzy pochodzą od mojego imienia, no i koloru włosów 😀
    Czekam, co powiesz o swoim nicku.

  111. PIRS.

    Sama proza- dwie pierwsze litery nazwiska,pierwsza imienia i miasta i rok
    urodzenia 🙁

    P.S.
    Wszystkie inne, które przychodziły mi na myśl przy wyborze- były albo zbyt pretensjonalne albo nie oddawały istoty całości 🙂

  112. Pirs mila zabawa 😀

    rys-bowiem jak rys kot plochliwie czytam i czasami w przyplywie niezrozumialej odwagi cos napisze
    berlin-bowiem tu mieszkam od wielu lat

  113. Indoor,
    a zajrzałeś w ogóle na stronę Internetową Prezydenta do której podałem link?

  114. @PIRS
    W moim przypadku jest to fonetyczne brzmienie inicjałów imienia i nazwiska, zakończone imieniem ojca. Powinno być „kadet”, ale ten nick był zajęty przy zakładaniu jakiegoś konta internetowego, dopisać musiałem przeto dodatkowo „t”. Nie ma to zatem nic wspólnego z inną interpretacją nicka, np: Koniecznie Dokopać Temu, Tamtemu.

    Pozdrawiam

  115. @ANCA
    To już nie tylko na weselu „trza być w butach..?” 😆

  116. Pirs;
    Dopisuje sie .Moj nick to poprostu moje imię -lubię je.
    Pozdrawiam

  117. Mój nick powstał trochę przypadkowo. Chciałem czegoś krótkiego. Wpadło mi do głowy greckie PI – piękna liczba, a w dodatku do końca nie obliczona, ale każdy wie że to trzy z hakiem. Ale odkryłem, że ktoś już na blogach używał czasem tego nicka. Przeszedłem więc na PIRSa; to sympatyczna postać z serialu MASH, grana przez Alana Aldę.
    Używam rzadko innych nicków, ale ich wyjaśnienie wiązałoby się z dekonspiracją, a z drugiej strony wymagałoby szerszego wyjaśnienia światopoglądu, co do tego blogu nie przystaje. W każdym razie nigdy sam ze sobą nie polemizowałem pod różnymi nickami.

  118. PIRS,

    u mnie wszystko jest proste. Ryba to mój znak zodiaku. Ponieważ taki nick był już na blogu Paradowskiej zajęty, więc wpadł mi do głowy pieszczotliwy ron od ukochanego dobroczyńcy Polaków, Regana.
    Występuję także na innych blogach pod nicami psa i skrócie własnego imienia.
    Jako przyczynę takiego rozrzutu podaję podobnie, jak ANCA, dość niskie kwalifikacje komputerowe w czasie rozpoczynania twórczej przygody z blogiem :D.

    Pozdrawiam

  119. PIRS,

    a mnie tak nazywaja tutaj gdzie mieszkam. Nie musze tlumaczyc dlaczego.

    Pozdrowienia

  120. Zajrzałem Andrzej i dokładnie zobaczyłem to co napisałem. Prezydent po podpisaniu ustawy skierował zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego o zgodność z konstytucją kilku punktów dotyczących NBP.
    Opis sytuacji masz na stronie
    http://www.spolkigieldowe.bdo.pl/biuletyn/44/instrumenty-finansowe/rynek-poczeka-na-mifid.html
    Ja zdaje się spotkałem się również z informacją o tym, że o nie-publikowaniu uchwalonego przez Sejm i podpisanego przez Prezydenta ustawy decyzję wydał minister Rostowski.
    Kwestia czy dyrektywa jest nadrzędna w stosunku do prawa krajowego jesli nie została zaimplementowana, bo jeśli tak, to banki popełniają przestępstwo, minister Rostowski powinien siedzieć lub stać przed Trybunałem Stanu, zaś KNF do natychmiastowej dymisji.

  121. PIRS
    U mnie zabrakło wyobraźni. Na imię mam Andrzej, a żona Bożena.

    Mnie interesuje tłumaczenie nicków traktowanych jako skróty. Np:
    PIRS: Przemyślane I Rozważne Spostrzeżenia
    LIZAK: Lichy I Złośliwy Apologeta Komuny

  122. PIRS,
    Pojęcia nie mam skąd ten Eddie się do mnie przyczepił. Odkąd pamiętam, ciągnie się za mną to cholerne Eddie…Pewnego razu, przypadkiem obejrzałem film z takim cwaniacko-głupawym Afroamerykaninem , który prywatnie też był Eddiem. Podejrzałem na plakacie jak to się pisze i klamka zapadła…
    Ponieważ już przywykłem do tego, więc urodziłem się jako Eddie i takim umrę.

    Pozdrawiam,Eddie

  123. Pirs.
    Dostałem swoją ksywkę w czasach gdy jeszcze poszukiwałem guza. Podniosłem się od stolika, gdzie siedziałem samotnie uzupełniając płyny, bo akurat byłem wyschnięty na wiór i gdy zacząłem zmierzać do baru wyposażonego w odpowiednie zapasy, siedzący przy barze kolega, o ksywce „Beduin”, zwrócił się do siedzących z nim Hindusa i Taja i powiedział: – O, Nemer is coming. Obejrzałem się, ale za mną nikogo nie było. Chodziło więc o mnie. Taj uśmiechnął się a przesądny Hindus widząc moje zdziwienie dodał, że rzuca się w oczy, że do funkcjonowania nie jest mi potrzebne przebywanie w stadzie. I tak ksywka przylgnęła do mnie bo była łatwiejsza do wyartykułowania niż moje słowiańskie imię.
    Pozdrawiam.

  124. Prawicowe kruki strojące się w lewicowe piórka

    Na samym wstępie, owe czarne orły, dokonują literacko-psychologicznych wprowadzeń nie mających nic wspólnego z polityką objawiając nam,że:
    ”kody sa czasem zabawne; dzien byl jednak sloneczny.”
    Ma to stanowić profesjonalną odpowiedź na zgłoszone wątpliwości przez pierwszego uczestnika pogłębionego dialogu dwóch rozkojarzonych dyskutantów.

    Następnie wiadomy specjalista podpiera swoją wypowiedź poniższym stwierdzeniem:
    ” Jesli chodzi o Twoje lekkie doly, to mam za soba lata pracy w poradni psycho-spolecznej; 38 narodowosci”.
    W końcu dowiadujemy się w jakim otoczeniu przychodzi nam przebywać.

    W kolejnej odsłonie psychologiczny profesjonał wyjaśnia nam:
    ” Nie wiem, czy blogowe potyczki byly bezsensowne”.
    Z czego wynika,że dopuszcza on sensowność jakichś tam polemik,a nie jesteśmy aż tak zadufani by przypuszczać,że to chodzi o lewicową argumentację. Najpewniej interpretator ma na uwadze prawicową polemikę w rodzaju, że:” kody sa czasem zabawne”.

    W sprawie przeżywanych przez nich:”Lekkich dołów” proponuje się wejść na neoliberalne szczyty i zaśpiewać sobie piosenkę, co to orły i sokoły pokonują góry , lasy ,doły…Wysiłek doprawdy nie wielki a skutek psychologiczny może być niespodziewany. Chyba, że państwo uwierzyli już ostatecznie w spowodowaną przez siebie bessę i ratunku raczej nie widzą. No ale to zawsze pozostaje jeszcze strzelista modlitwa w Duchu Świętym, który zstąpił na tą ziemię, naszą ziemię. Warto się troszkę poświęcić dla Ojczyzny ratowania a nie tylko ją ssać jako matkę rodzicielkę.

    Co zaś do podnoszonej mizantropii trudno jej się dziwić,bowiem coraz częściej mamy z nią do czynienia z wskutek upowszechniającej się mizerii. Biorąc pod uwagę, że ponadto zaczyna nam na kark włazić krach, to raczej jest dość trudno postawy mizantropii zastępować postawami solidarnej miłości, entuzjazmu, grzechów odpuszczania i powszechnego szczęścia ogłaszanie.

    Ja również jestem zwolennikiem obiektywnych odniesień,czyli porównywania się z innymi ,oczywiście bez zawiści, pomstowania i zjadliwego pokrzykiwania. Chodzi raczej o pokorną analizę porównawczą własnych sukcesów. Ponieważ jesteśmy na blogu politycznym ,więc dobrze byłoby porównać wzrost miejsc pracy, wzrost stopy życiowej, wzrost zadowolenia społecznego i jako ostateczne kryterium, wzrost politycznej akceptacji. Rozumiem, że pokazanie tych wskaźników może doprowadzić nie tylko do depresji psychicznej ale także do krańcowego wyczerpania psychicznego i załamania. No cóż, każdy ponoć jest kowalem swego losu, jak sobie pościelił tak i się wyśpi. Najlepiej jest to ponoć czynić solidarnie, zawszeć w grupie to raźniej, nawet iść na dno. Szkoda jednak, że demokratyczni kapitanowie nowych czasów często schodzą z pokładu przed czasem jak choćby Mirek Topolanek,Olszewski,Parafianka Wszechczasów Watykańskich,Pawlak,Oleksy,Miller itp. Żadnej odpowiedzialności za dowodzony okręt. A załoga zamiast szuflować intensywnie a skutecznie pod pokładem, rewoltuje się solidarnie pod ciemnym pokładem i ciągle zamyśla jak by tu kapitana wysadzić z jego fotela. Taki statek dopłynąć do celu raczej nie może, mając ogromne szanse na smutny los Titanica, gdzie orkiestra rżnęła od ucha do ucha,do samego końca. Przypadek,los czy głupota?

    Obwieszczenie w tym miejscu, że:
    ”Kryzys bedzie proba i wierze, ze tzw. obywatele beda mieli okazje do przebudzenia sie”
    jest swoistym majstersztykiem propagandowym dopuszczającym ewentualność kryzysu w sytuacji nie rodzącej najmniejszej wątpliwości. Zatem można by powiedzieć, że jest to charakterystyczne wołanie odkrywczego bourgeois na kryzysowej puszczy. No cóż,lepiej późno niż wcale. Nie bardzo też wiadomo do jakiego typu obywateli to dramatyczne wołanie jest kierowane. Nie wiadomo czy ma się na uwadze obywateli burżuazyjnej czy proletariackiej genezy. Jest to o tyle ważne, że w pierwszym przypadku można to potraktować wzruszeniem ramion. Natomiast w drugim przypadku należy przyjąć takie wieszczenie jako perfidną prowokację, szczególnie w kontekście wezwania „obywateli do przebudzenia się”.Na takie dictum nie powinny pozostać obojętnymi głęboko wyspecjalizowane służby demokratyczne smutnych panów skoncentrowanych w strukturach na wysokie C. Beblać to sobie możecie,daj wam Panie Boże zdrowie, ale żeby zaraz do rewolucji komunistycznej nawoływać, to już jest kompletny brak odpowiedzialności prawych szaławiłów, a może i TW,cholera ich wie. W każdym bądź razie zapach oni wytwarzają raczej nietęgi. Wypada bliżej im się przyglądać.

    Po 25 latach tzw. przewłaszczeń czy transformacji, jak kto woli, onże wieszcz burżuazyjny raczy nas komuchów oświecać, iż:
    ”Problemem moze byc fakt, ze okazja czyni zlodzieja. I wlasnie tego sie obawiam.”
    Szkoda, że tak późno zacząłeś się pan obawiać, Drogi Panie, kiedy już wszystko rozkradziono. Więc albo jest to przejaw spóźnionej błyskotliwości lub wykwit zakłamania i prowokacji, bo żadnej wartości informacyjnej tego rodzaju enuncjacja nie posiada. Zatem pańskimi obawami jest wybudowana demokratyczna droga do rokiciego piekła panów Pieronków i innych zakapturzonych TW, na chwałę lub klęskę naszej Ojczyzny, co już teraz rozsądzić może tylko SB, które jak ostatnio się okazało potrafiło pozyskać do współpracy ze sobą nawet księży:Jankowskiego,Orszulika oraz innych hierarchów. Doprawdy skuteczna była to służba i jej udział w przekręcie Polski na prawo jest nie do przecenienia. Oczywiście żaden solidarny i prawy nie przyzna się do tego, że sumptem lewych oficerów, na ich silnych ramionach i pomyślunkiem otwartych głowach przerzucany był przez komunistyczny mur do wolnej Europy. To się nie mieści w bohaterskim schemacie tchórzy, na wzór niejakiego „Płaksy”w Bydgoszczy.

    Przy okazji nasz światły polemista poddaje w wątpliwość fundamentalna zasadę demokracji czyli wolność słowa formułując to niejako w ten sposób:
    ”Przy okazji bowiem rozprzestrzeniają się skrajnosci po obu stronach Wisly.”
    Pewnie owemu demokracie marzy się towarzysz Kania ,co to :”Ani na lewo,ani na prawo lecz środkiem drogi”, znamy to znamy drogi Panie i owoce tegoż myślenia także poznaliśmy. Drugi raz na ten sam haczyk nie weźmiemy. Mówiąc o tych skrajnościach spływających wzdłuż Wisły,to powiedzmy sobie jasno, że są to skrajności typu kapitalistycznego. W związku z tym możemy tutaj mówić wyłącznie o kapitalistach z prawicowym odchyleniem, lewicowym i centrystach. Żaden kapitalista nie może być stricte lewicowcem, ponieważ środki produkcji znajdują się w jego władaniu. Mogą oni co najwyżej jak Gudzowaty, organizować kampanię wyborczą Wałęsie,lub przyjmowanym być w charakterze ojca opatrznościowego na zjazdach SLD, gdzie witano go niczym Papieża, a może on także, jak obecnie, budować pomniki w Izraelu, co ostatecznie wyjaśnia wszystko.

    W tej sytuacji próby dyskredytowania Magrud są bardzo naturalne i zrozumiałe. Wynika to z faktu ,iż atak skierowany na Magrud jest w gruncie rzeczy walką z lewicą. Walka ta jest dlatego tak ostrą, iż dziewczyna ta posiada to wszystko czego w gruncie rzeczy wielu z nich nie ma. Posiada ona umysł, z którego potrafi korzystać, stabilizację życiową uzyskaną w „demokratycznej” formacji oraz urodę jaką nie dysponuje żaden prawicowiec, płci obojga, jeżeli nie wierzycie to spójrzcie w lustro. A twarz jest zwykle odbiciem duszy, o czym wszystkim wiadomo,brzydka dusza emanuje podobną fizis. Proszę przeanalizować prawicowych palikotów, śpiewaków,ogórków, i tym podobną warzywno- kocią ferajnę. Skutek przyczynowo-zwrotny wszędzie taki sam. Zatem dlaczego tak się dzieje,iż generalnie atrakcyjna dziewczyna z powodu zalet ducha,umysłu i ciała jest tak poniewierana po prawej stronie boiska. Przecież jeszcze do niedawna tokowano ją ,strojono się w piórka elegancji,czerwone dywany przed nią rozkładano obwołując ją bez mała królową blogu. A dzisiaj uchybia im próba Gospodarza obwołania ją Miss blogu. Cóż takiego się stało,że z bóstwa przedzierzgnięto ją w niebezpieczną polityczną megierę.

    Otóż Magrud ma kilka cech, które ją jednoznacznie wyróżniają i dystansują wobec czeredy tych zaściankowych zakłamańców i politycznych obrzempałów. Posiada ona uczciwość wewnętrzną, szerokie horyzonty i niezależność myślenia. Póki stała ona na szczycie owej barykady polemicznej, jej postać napawała pięknem i optymizmem w budowaniu nowych stosunków społecznych lub też w ich korygowaniu. Wówczas Magrud była ich idolem. Niestety, ten symbol wymknął się spod kontroli. Kierowana wewnętrzną potrzebą kształtowania stosunków społecznych opartych na uczciwości i sprawiedliwości szybko zorientowała się, że tych walorów nie gwarantują piękne kreacje i podniosłe bale charytatywne, stanowiące zazwyczaj zaledwie namiastkę piękna w morzu nieprawości i brzydoty. Jej analityczny umysł znalazł nieodparte potwierdzenie dla stanu takiej degrengolady. I ona z moralnego punktu widzenia nie znajduje podstaw do utożsamiania się ,w gruncie rzeczy, z bandą łobuzów. Ona jest ponad nimi,ona dystansuje się wobec proponowanej miernoty intelektualnej i skandalicznych zasad moralnych elit nowego typu. Ta dziewczyna ma poczucie własnej klasy, przyzwoitości i uczciwości, której nie jest w stanie zbrukać byle obszczymurek.

    Po prawicowo-lewicowym gmatwaniu się autor tych rozważań konkluduje:
    ”Nie wiem, co to jest komunistyczna lewica i gdzie sie ona tego nauczyla.”
    I nie bardzo wiadomo, o co rzecz biega o lewicę,Magrud ,czy obie razem. Po czym czyni rewolucyjne wyznanie, by zrobić przyjemność Magrud i jasnemu gwintowi, o dokonanym prawem przekory skręcie na lewo, zapominając o tym, że konsolidacji ideowo-moralnych partii nie dokonuje się metodą infantylnych emocji. Jest to świat twardej logiki wzmacniany jedynie emocjami tych, którzy nie mogą go odebrać umysłem.

    Stwierdzenie,że:
    ”Oczywiscie przynaleznosci partyjna lub przekonania nie czynia nas ani lepszymi, ani gorszymi” jest z gruntu rzeczy błędnym, bowiem to właśnie doświadczenia i rodzące się w ich rezultacie przekonania formują w nas człowieka godzącego się ze złem lub walczącego z nim. Dlatego stanie nawet na pozycjach pośrednich jest zgodą na nieprawidłowości i nieprawości, czego żadną miarą zaakceptować nie można. W związku z tym jest nieprawdą, że przekonania polityczne nie mają wpływu na kształtowanie ludzkich postaw. Jeżeli budując kapitalizm a priori zakładamy, że pierwszy milion należy ukraść, to taki nakaz polityczny definiuje postawę moralną. A konsekwencje są widome dla wszystkich jej obywateli, co rodzi uzasadniony sprzeciw i niechęć wobec mafijnych i deprawujących zachowań. I tutaj nie wystarcza konstytucyjny zapis mówiący o państwie prawa,bowiem powstaje paranoiczna sytuacja rozdźwięku między rzeczywistością i oczekiwaniami.

    Trudno się w tej sytuacji dziwić, że niektórym wystarcza lektura Rousseau,aby:
    ”Ich lewicowosc miała naprawde zdrowe i solidne podstawy ekologiczne”,
    bo to jest naprawdę infantylne lub celowo ogłupiające potencjalną lewicę. Zatem takie podejście jest nie tyle zasługującym na igraszki werbalne ile ostre potępienie z uwagi na swą zdecydowaną szkodliwość społeczną. Jest to próba robienia potulnych bałwanów z wyautowanych roboli poprzez pozbawianie ich świadomości klasowej w procesie społecznego wytwarzania dóbr i ich indywidualnej konsumpcji.

    O politycznej schizofrenii produkujących się mądrali na prawicy zaświadcza np. taki zapis:
    ”Ona marzy o wsparciu tych, ktorym wiodlo sie w Polsce ludowej (takiej nie bylo nigdy) lepiej.”
    Mowa jest oczywiście cały czas o Magrud. Przede wszystkim nie wiemy o czym Pani Magrud marzy, póki co nie zwierzała się nam jeszcze ze swoich osobistych oczekiwań .Jest również imputowaniem Magrud przypisywanie intencji,o których ona nie wypowiedziała się wprost. Fakt,iż Magrud nie opluwa Polski Ludowej,jak chciałaby prawica, nie oznacza, że ją przyjmuje w pełnym zakresie. Ja natomiast przyjmuję PRL wraz z całym dobytkiem, bo inaczej się nie da. PRL był moją Ojczyzną,a o matce nie mówi się źle, chyba, że jest się łajdakiem. Był to kraj siermiężny materialnie po zacofanej II RP i niszczącej II wojnie światowej, kraj ogromnego skoku cywilizacyjnego,w którym nie znano pojęć emigracji, bezrobocia, bezdomności, głodu, poniżenia i społecznego wykluczenia. Jeżeli obecna rzeczywistość zlikwiduje te bolesne i nękające plagi społeczne wówczas będzie można rozpocząć odpowiedzialny dialog o rozwoju Polski i perspektywach nieskrępowanego życia Polaków. Dzisiaj mamy, niestety, ciągle prawicowy dyktat niesprawiedliwości społecznej ,co jednoznacznie dyskredytuje ten kierunek myślenia eliminując wolność,pluralizm i demokrację.
    _________________
    Manus manum lavat

  125. 1956

    Jest mi bliższe komusze zadęcie, aniżeli solidarusze przegięcie.

  126. Olek 51
    Ja również mam wiele zastrzeżeń do ostatnich poczynań premiera, ale staram się to jakoś tłumaczyć.
    Patrzę na totalną opozycję z lewa i prawa. Prezydent blokuje prawie wszystkie ustawy. Jego brat codziennie ogłasza, że rząd nic nie robi.
    Na naszym blogu powtarza to magrud. Oczywiście każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów, ale żeby coś z tego wynikało. Nic nie wynika oprócz totalnej frustracji. Co zyskamy jeśli ten rząd padnie?
    Co będzie jak dojdą do władzy ci co obiecają wszystkim emerytury po 15-tu latach pracy, podwyżki płacy minimalnej, bezpłatną służbę zdrowia,
    autostrady i prawdziwą niepodległość? Będzie lepiej?
    Nie sądzę aby Tusk myślał tylko o prezydenturze. Byłoby dobrze gdyby z tych zamiarów zrezygnował, bardziej słuchał doradców i unikał pochopnych
    wypowiedzi, z których później musi się wycofywać.

  127. Do wszystkich ludzi Tuska

    No i co, poględzili sobie o własnych nickach…
    A temat jaki był zadany?
    Pała jak zwykle dla Anca i jej komiltonów.

  128. W marcowym Le Monde Diplomatique znajdziecie artykuł Zygmunta Baumana pod wielce optymistycznym tytułem; „Koniec pożyczonego raju, – KAPITALIZM SIĘ CHWIEJE. Cieszą takie publikacje, tym bardziej, że na ten temat przeczytać można tamże kilka innych ciekawych opracowań. Ponurych wrażeń dostarcza jednakże seria artykułów na temat zbrodni ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych przez Izrael na ludności palestyńskiej. Izraelski dziennikarz, niejaki Jaron London, w ten sposób nawołuje do zbrodni; „Czas wstrząsnąć ludnością Gazy. Trzeba sięgnąć po to, czym dotąd się brzydziliśmy. Czas zabijać przywódców politycznych, wywoływać głód i pragnienie w Gazie, odcinać dostępy energii, siać spustoszenie i nie dyskryminować już cywilów, gdy się zabija. Innego wyboru nie ma.” Czy to nie czysty Gebbels? W innym miejscu autorzy stawiają pytanie, „dlaczego zabito Sadama i Miłoszewicza a Bush i Olmert pozostaną wolni i bezpieczni? Odpowiedź jest znana, zasmuca natomiast pamięć, że kiedyś wobec innych zbrodni amerykańskich możliwe były m.in. Trybunał Russella lub Stały Trybunal Ludów w Rzymie? Zastąpiły ich „wolne media” i przemożne siły imperialistów pod eufemistycznym imieniem „społeczności międzynarodowej”.

  129. PIRS:
    Lustracja nickowa? 🙂
    OK, ja używam inicjałów.

  130. MA

    A prawda, prawda. Jak pomyslalam ze robi sie ze mnie cos pod tytulem „ta dzisiejsza mlodziez” to zmartwialam na chwile. Moja kolezanka o ktorej wspomnialam ma otwarty umysl wiec jeszcze i czas na rozwoj skoro checi sa. Zapytala mnie kiedys co czytac, podsunelam papierowa Polityke ale jeszcze bylo za trudne. Natomiast nowy Przekroj sie spodobal. Ja tego nowego nie lubie bo to nie „moje” po tym przeniesieniu Krakowa do Warszawy.

    pozdrawiam rownie serdecznie

  131. Eddie,

    Ja chce do domu. Chlip.
    (no nie jest tak zle, tak bym tylko chciala wiedziec kiedy bede mogla zobaczyc stare kąty)

    pozdrawiam serdecznie

  132. MA,

    być może wpiszę się zaraz w ciąg małych nieporozumień, ale z „lekkim dołem” to ja wyjechałem do Ciebie ,traktując to jako taką przewrotność. Jeśli chodzi o mnie to ja dawno zapomiałem co to znaczy zły nastrój, a wręcz nie pamiętam czy w ogóle zawracałem sobie tym głowę. Wszystko jest tym co realnie się dzieje co by nie było trzeba w tym znajdywać jak najwięcej pozytywnych momentów i dawać z siebie wszysto. A potem, kiedy sobie nie mam nic do zarzucenia, bo zrobiłem wszystko najlepiej jak potrafiłem- to niech wtedy dzieje się co chce …
    Mizantropia-to jak każdy temat- ma swoje uwarunkowania ujemne/przeważnie / ale i pozytywne. Ja np. przez większość życia uwielbiałem być baaaaaardzo stadnym zwierzakiem. Takie otwarcie się na szerokie kontakty towarzyskie samo się nakręca i w pawnym momencie zauważasz,że żyjesz wyłącznie dla miłych znajomych. wchodzisz z nimi w najróżniesze relacje/przeważnie miłe i pomocne/ i… w pewnym momencie stwierdzasz,że nie istniejesz.Twoje mieszkanie staje się bramą przez którą przelewa się zatrzęsienie spraw, które zasłłaniają twoje wyselekcjonowane i zoptymalizowane cele, które tylko ty możesz spełnić jeśli nie zawiedziesz. Ludzie przeważnie wiodą nudny tryb życia, i kiedy wyczują u ciebie coś ciekawego…jak pszczółki do miodu.
    W pewnym momencie przeszedłem na bardzo kontrolowaną mizantropię i dopiero teraz wiem że naprawdę żyję. Kontakty z ludźmi -tylko te niezbędne, a w działaniu skuteczność ponad wszystko.Pracuję na osiągnięcie takiej złudy, żeby mieć jak nagłębsze, najprawdziwszed poczucie zamiany danego mnie czasu, na to co akurat mnie najdokładniej ogłupi w kategoriach sensu i spełnienia.
    Polityka – to jakieś tam obowiązkowe zainteresowania, bo to nasz habitat, choć na tyle z dystansem, żeby żyć bez niepotrzebnych” wzlotów i upadków”, czegoś co jest marne ale niezbędne.Jak już mówiłem, mie utożsamiam się z żadnym z ugrupowań, z żadnych kierunków/lewica.prawica…/ a jako kibic staram się obserwować całość, czym de facto ta polityka jest. Wszelkie gierki między ugrupowaniami syntezuję na własny użytek w edność ,która w ten sposób działa. Zgrubsza takie chińskie jing-jang. Zakałapućkanie się w któryś z elementów to już utrata dystansu i wolnej perspektywy. Pomijając wszelkie niuanse, nic nie zmieni faktu, że żyjemy w okresie przesilana sę epok/wyszerpanej XX wiecznej i przyszłej XXI wiecznej/ i obene podrygi na scenie politycznej, jakby nie patrzeć -nie mają żadnych szans na dobre przyszłościowe rozwiązania.Takie przesilenia to przecież nie zaawa z telewizynych przekazów- to prawdziwe żywioły. Tutaj muszą nastąpić konkretne skutki w realu.

    Serdecznie Pozdrawiam Eddie

  133. Lizak,

    Dziekuje za komentarz (2009-03-24 o godz. 16:44 ) Postaram sie odpowiedziec jak bede miec czas na troche dluzszy wpis.

    pozdrawiam

  134. Andiboz

    Racjonalniej jest być apologetą komuny, co pan mi usilnie przypisuje,
    aniżeli bałwochwalcą popapranych idei solidaruszych.
    Zgodnie z pańskim ideowym zaangażowaniem życzę pójścia na bezrobocie, doświadczenie bezdomności ,biedy i głodu.
    Może po tych doświadczeniach zmądrzeje pan nieco.

  135. No i coś Ty narobił, PIRS !

    (Lizak pisze: 2009-03-25 o godz. 13:23)

    Pała ! No po prostu pa ! – ła !

    To wymachiwanie pałą to być może odruch z poprzedniej kariery zawodowej oburzonego Twoja inicjatywą.

    Pozdrowienia.

  136. Lizak,

    Dla mnie cały czas jesteś naczelną solą tego blogu. Zobacz jaki marazm panuje na sąsiednich blogach. Co jakiś czas Twój „temperament” korci do wejścia w tango z taką …postacią jak Ty, ale boję się ,że mnie poniesie , i osiągnę taki współczynnik persfazji, że Ciebie utracimy, a to byłaby strata nie do oszacowania. Dla mnie jesteś najwyrazistszym lustrem na tym blogo. Kogo napiętnujesz w tym swoim niewymownym stylu otrzymuje od razu certyfikat jednego rodzaju, komu powazelinujesz, otrzymuje certyfikat drugiegi rodzaju, a kto czytając Twoje słowa skierowane do tych, których troszeczkę nie lubisz za ich przekonania i krnąbrne trwanie przy nich- cieszy się razem z Tobą otrzymuje certufikat trzeciego rodzaju. Certyfikat trzeciego rodzaju może być ze złtym paskiem dla tych, którzy się cieszą z Twoich połajanek wobec tych, których nie lubisz i dodatkowo są przewraźliwieni na swoim punkcie. Lustereczko/też na L/ lustereczko… A nie pomyśl sobie tylko, że jesteś dla nich czymś więcej niż poszczekującym Lizaczkiem…
    Żebym przypadkiem nie zasłużył na certyfikat drugi albo trzeci, pozwalam sobie na uwagę: Biedny Lizaku, żebyś ty wiedział jakm napawasz ludzi smutkiem. Jesteś czystym okazem osoby, której mówi się miłe rzeczy z litości i za Twoje „wybryki” traktuje się Ciebie z tatyfą ulgową też z litości. Bo co komu z tego za przyjemność i honor dowalić takiemu rozgoryczonemu dziadeczkowi. Szcześć Boże Lizaku!

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Zastanawiam się ,czy Ty realnie komukolwiek pomagasz , czy i jak wspierasz ludzi w potrzebie? Czy pomagasz ludziom zarobić na życie, i ile miesięcznie /circa/ wydajesz na dobroczynność? Jaka Twoja konkretna działalność prosocjalna,prospołeczna upoważnia Ciebie do takiej agresji ?Chyba to nie tylko sama Twoja psychika urządza sobie takie jazdy?

  137. Eddie

    Wolalbym żeby stosował Pan wobec mnie perswazje a nie „persfazje”.
    Tego rodzaju argumenty proszę zachować dla swoich prawicowych totumfackich.
    W ten sposób ułatwia mi Pan zadanie w polemicznych rozprawach przeksztalcając je w śmieszne zabawy analfabety.

  138. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Witamy w krainie nadal zdominowanej przez epigonow Orango. http://www.rp.pl/artykul/10,281586_Sprawa_apelacji_Kiszczaka_odroczona.html .

    Dorota Schwarcman@
    Informacja dla Pani od latorosli.
    Pane dni temu odnaleziono libretto do Orango D. Szostakowicza. Pozdrowienia.

  139. Nefernefernefer 😉
    Mika Waltari – „Egipcjanin Sinuhe” ?
    Pozdrowienia 😉

  140. Kropkozjad,
    Wracając do tandemu Tusk- Kamiński od CBA, to pewnie masz rację.
    W tej sprawie obie interpretacje są możliwe.
    Gdyby założyć , że obietnice przedwyborcze Tuska były szczere, tj, iż zależało mu na rozliczeniu CBA i jej bezprawia, wersja o ewentualnym szantażu ze strony jej szefa wobec obecnego premiera wydaje się bardziej prawdopodobną.
    Gdyby, zaś przjąć, że jeszcze jako szef opzycji Donald Tusk dostrzegł poważne polityczne korzyści płynące z bezprawnego działania nowej i niedoświadczonej tajnej służby ( PO głosowała za jej powstaniem), to druga wersja wygrywa.
    Jak jest naprawdę , nie wiem. Poznawać muszę i oceniać po owocach. A te dla Tuska są dorodne.
    Kamiński mu nie podskoczy bo wisi nad nim i sprawa dr. Garlickiego i całkiem już nielegalna prowokacja wobec Leppera.
    Jednocześnie opinię publiczną można mamić, oświadczeniami, iż CBA nadal jest w rękach opozycji i – jak w przypadku np. Jacka Karowskiego z Sopotu – rżnąć głupa w stylu: to nie ja , to Kamiński i ten wstrętny PiS.
    Może być jeszcze trzecia możliwość, równie prawdopodobna, taka, iż obaj Panowie poprzez wzajemne haki skazani są na qwazi mafijny układ.
    Serdeczne pozdrowienia, magrud

  141. Lizaku,

    Gdybym ja to pisał wyłącznie do Ciebie , to mógłbyś się ratować takim byleczym.
    Pochwal się bardzo proszę swoimi prawdziwymi osiągnięciami płynącymi z serca, które u Ciebie urodziło się po lewej stronie. Co konkretnie robisz dla potrzebujących , posiadając tak wspaniały-człowieczy stygmat. Tępienie prawicowców poprzez ubliżanie jest mało inteligentne bo nieskuteczne. Jeśli chciałbyś naprawdę tych obrzydliwych kapitalistów wykończyć, mógłbyś namówić pracujących dla tych pasibrzuchów, niewolników Mamony, żeby przestali na tych drani pracować…
    Około rok temu, miałem „przyjemność” z osiemdziesięcioletnim staruszkiem od Rydzyka, który agitował do odebrania ukradzionych/złodziejska prywatyzacja/ fabryk nowobagckim, którzy skorzystali na tej grabierzy.Kiedy uprzejmie zwróciłem jemu uwagę, że pomysł jest przedni, ja jego apel popieram, trzeba wrócić do stanu sprzed prywatyzacji-czyli oddać fabryki komuchom. A dziadeczek , pomimo auru świętojebliwości jaką wokół siebie roztaczał , aż wrzasnął: Co? tylko nie tym …………..
    przez grzeczność nie powtóórzę. Te dobra jego zdaniem najlepiej wykorzystali by dla dobra ukochanej ojczyzny -tylko ludzie związani z Radiem Maryja- bo tylko oni są prawdziwymi Polakami…
    Tak,tak, Lizaku- my tutaj gadu -gadu- a tam prawdziwi Polacy knują swoje.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S.
    Drogi Lizaku. Czy Twój problem z cywilizowaną komunikacją, nie bierze się stąd ,że skupiasz się na ortografii, a sens wypowiedzi Tobie umyka. Pamiętasz, już raz mieliśmy ten problem?

  142. Do teskniacych za komuna.

    Polecam skanesny komunistyczne na planecie Ziemii.
    Czas ucieka spieszcie sie towarzysze.

    Slawomirski

  143. Indoor pisze:
    2009-03-25 o godz. 12:13
    Trzeba było tak od razu. Teraz moje wyjaśnienia.
    Najpierw sprawa trywialna. To nie jest tak jak piszesz, że Prezydent podpisał ustawę, a potem kilka punktów skierował do TK. Prezydent podpisał 2 z pakietu 3 ustaw i jak jest wyjaśnione w linkowanym przez Ciebie artykule, zapisy w w tych 2 podpisanych ustawach odwołują się do ustawy nie podpisanej. To chyba naturalne, ze w takiej sytuacji wprowadzenie w życie tych 2 podpisanych ustaw rodzi wątpliwości natury prawne,
    Ale to jeszcze drobiazg. Artykuł w Parkiecie jest mętny i nieprecyzyjny. Chodzi o to, ze Dyrektywę 2004/39/WE (MiFID) wprowadza w życie Ustawa o zmianie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi oraz niektórych innych ustaw. A tej Prezydent nie podpisał, tylko skierował do TK
    http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/64.htm
    I treść tej ustawy, gdzie znajdziesz zapis, że to ona wdraża dyrektywę MiFID
    http://orka.sejm.gov.pl/opinie6.nsf/nazwa/64_u/$file/64_u.pdf

  144. Cały czas jestem z Państwem i czytam blog, w zasadzie tylko ten.
    Liczne obowiązki i pracoholizm nie pozwalają mi pisać.
    Magrud, Jasny Gwint, Pielnia, Kropkozjad, Lech, Lex, Teresa Stachurska – jestem z Wami i gdzieś pośród Was.
    Nie wstydzę się, że się urodziłem i żyłem w PRL-u.
    Nawet chodzenie na lekcje religii w niczym mi nie zaszkodziło.
    Mój Nick podsunęli mi bezwiednie znajomi i rodzina, bo często używam słowa SPOKOJNIE w różnych, często krytycznych momentach i od niego zaczynam wówczas zdanie.
    Nawet dzieciaki Przyjaciół, jak ich odwiedzam lub dzwonię, ogłaszają rodzicom: Mamo/Tato – Pan Spokojny przyszedł/dzwoni …
    Mam nadzieję, że nikt w Krakowie nie kojarzy mojej osoby z moimi poprzednimi wpisami i prezentowanymi poglądami. Sądzę, że mogłoby to zaszkodzić moim interesom i sprawom.
    Nie jesteśmy jeszcze społeczeństwem w pełni otwartym.
    Środowisko wymiaru sprawiedliwości słusznie notuje niskie oceny.
    Może za kolejne 20 lat będzie lepiej.
    Zazdroszczę blogowego „coming out-u” Magrud, ale zauważam wycieczki m.in. do jej ujawnionej „poselskości”.
    Dla mnie Magrud, bez względu na to Kim była i co robiła – jest Wielka, choćby była sprzątaczką.
    Niemerytoryczne ataki na Magrud pojawiły się zaraz po nominowaniu Jej przez Gospodarza na Miss blogu.
    Czyżby zazdrość pominiętych, acz bardzo aktywnych (ADHD)?
    Zarzucanie Magrud antysemickości jest śmieszne.
    Przejrzałem jej wpisy – nie ma się do czego przyczepić.
    Co powiecie na moją poradę dla chorego aresztanta Łyżwińskiego, że gdyby okazało się iż przeszedł na Judaizm (albo ujawnił, że jest od dawna wyznawcą tej religii) – to jego sytuacja prawna mogłaby się znacznie poprawić …
    Pan Łyżwiński gdy był prominentnym politykiem współrządzącej z PiS Samoobrony, mógł pomyśleć o Swojej przyszłości.
    Zgadzam się z Magrud co do złogów feudalizmu w Polsce.
    Gdyby Pan Łyżwiński nie był „zbuntowanym chamem”, byłby traktowany inaczej.
    W pierwszych miesiącach swego władztwa, wszyscy rządzący powinni zadbać o więziennictwo, szczególnie jego kadrę lekarską oraz wyposażenie więzień. Doprowadzić do innego usytuowania rangi orzecznictwa lekarzy wobec sędziów i w systemie wymiaru sprawiedliwości.
    Aktualnie, to sędzia faktycznie decyduje o leczeniu osadzonego a podległy służbowo dyrektorowi ZK lekarz – nie podważy nigdy decyzji sędziego. Można nawet dodać, że lekarze w więzieniach są bardzo „spolegliwi”, wyprzedzając niekiedy oczekiwania prokuratury i sądu.
    Wszystko formalnie i w dokumentacji jest O.K.
    Sprawa Crulicia jest tego ewidentnym przykładem.
    Potraktowanie Pana Łyżwińskiego przez wymiar sprawiedliwości jest konsekwencją tego, że jest z Samoobrony.
    Zbuntowane chłopstwo, nie mające koncesji okrągłego stołu – należy poskramiać!
    Być może kapelan więzienny udziela mu pociechy, więc nie jest całkowicie bez opieki.
    PANOWIE po latach wracają, jak pisał bodajże Jasny Gwint – a miejsce zbuntowanego chama jest przecież w dybach.
    Jesteśmy cywilizowani i nie wbijamy już buntowników „na pal”, co było popularne w czasach księcia Wiśniowieckiego.
    Sama Pani Magrud o tym pisała, więc skąd to zaskoczenie że zbuntowanego chama tak się traktuje.
    Pogarda jest główną cechą w sposobie traktowania tłuszczy przez PANÓW.
    Pogarda okazywana na zimno, zgodnie z przepisami i powoli.
    Czas odgrywa tu dużą rolę.
    Ale ta POGARDA jest zarazem wyrazem zainteresowania pospólstwem, za co chamstwo powinno być PANOM wdzięczne, jak przed wojną na Kresach, gdzie po zdzieleniu chama w pysk, należało Pana jeszcze w rękę pocałować.
    Za troskę i że raczył się zainteresować oraz wysilił na policzek, bo akurat nie miał po ręką szpicruty.
    Opowiadano mi, że spoliczkowany przez oficera libijskiego wojskowy słuchacz (Libijczycy w WSO Jelenia Góra, lata 80-te) – był zobowiązany wystąpić i podziękować za TROSKĘ przełożonego. To widziały setki osób.
    I to do nas wraca.
    Panami stają się obecne elity, niekoniecznie z herbowym pochodzeniem, niekiedy wręcz przeciwnie.
    Nuworysze w tychże elitach, jako neofici w PAŃSKOŚCI zawsze przesadzają, stąd ofiary i incydenty.
    Taki jest wymóg stadnego zachowania.
    Bo aktualni PANOWIE też stanowią stado. Bezmyślne, bezrefleksyjne i tym samym bezradne.
    Nieudolne naśladownictwo wyuoczonej bezradności?
    Podpisuję się pod zdaniem Pani Magrud: „Wynika z nich m.in, że nasi politycy nie są w stanie prowadzić samodzielnej, korzystnej dla własnego kraju polityki.”
    Po prostu uprawiają „klientyzm”, jak kiedyś szaraczkowie u magnatów.
    Dalej zacytuję Panią Magrud: „Takie zachowanie skłania mnie do wniosku, że nasza klasa polityczna w polityce zagranicznej szuka przede wszystkim najlepszego patrona i stara się zapewnić Polsce jego względy. To typowy przykład myślenia osobników nawykłych do antyszambrowania.”
    Takie zachowanie trwa już pokolenie.
    Tracimy czas jak społeczeństwo.
    Tracimy czas.
    Wydaje mi się, że Talibowie okazali się bardziej humanitarni wobec Ś.p. Stasiaka niż polski wymiar sprawiedliwości w stosunku do byłego posła Samobrony, Claudiu Ciuricia i wielu innych, o których nie mamy pojęcia, bo te sprawy toczą się za murami.
    Ś.p. Stasiak, mimo wielomiesięcznego przetrzymywania, znajdował się przed egzekucją w o wiele lepszej formie (film) niż Pan Łyżwiński obecnie. Egzekucja trwała krótko i była wykonana fachowo.
    Czyli postąpiono z nim humanitarnie, chociaż okrutnie i niesprawiedliwie. Nie zwiększano jego cierpienia ponad konieczne, czyli uszanowano jego człowieczeństwo.
    Nie pamiętam już kto to szkolił obecnych przywódców Al-Kaidy i uruchomił proces samoświadomości wśród muzułmanów.
    Czyżby przypadkiem nie byli to ci sami, którzy zgodzili się na propozycje Stalina w Jałcie?
    I z tego powodu mamy sobie skakać do gardeł?
    Pozdrawiam wszystkich.

  145. Zycie w sieci oraz „hipoteza“, ze siec jest zyciem

    Czesto jestesmy konfrontowani na tym oraz inych blogach ze stwierdzeniami, ze w internecie nie ma standardow, ze blogi to odpady zycia codziennego. Stwierdzenia takie zaprzeczaja bytowi jakim staje si siec. Pozostaje nam wiec zmierzenie sie z opiniamii przyjmujacymi czesto cechy „roszczeniowo-uprzedzeniowe“. Wynikaja one mianowicie z naszych oczekiwan i doswiadczen w czasie i przestrzenii. Poza tym siec nam umozliwia nie tylko poruszanie tematow latwych, lekkich i przyjemnych. Obecnosc ich na blogu nie powinna byc powodem do niewoli umysli i motywacji, bo surowce wtorne oraz poklady kurzu znajduja sie wszedzie, nawet w Ossolineum. Z drugiej strony fakt magazynowania ksiazek i innych mediow nie mowi nam nic o ich korzystaniu oraz o poziomie korzystajacych. W sieci natomiast, mimo anonimowosci mamy wiele okazji i sposobow, aby poznac piszacego. Siec proponuje nam wiecej, niz sam tekst. Nie ma tez ona nic wspolnego z prasa i to warto o tym pamietac, bo o prawdziwa farbe drukarska coraz trudniej w felietonach mediow drukowanych. Porownywanie tekstow z sieci z tekstami prasy drukowanej o stalej strukurze i prawie zawsze stalym szeregu piszacych wydaje sie rowniez malo signifikatywne. Po prostu mamy do czynienia z dwoma roznymi rodzajami mediow. Dialog w przestrzenii blogosfery jest wrecz niezbedny. Bez tego zsadniczego elementu sieci, zarowno siec jak rowniez blogosfera przestana istniec. Mniejszosci na blogu, nie zmuszajac nikogo do tworzenia wiekszosci, moga byc takze reprezentatywne. Tak tworzy sie zycie sieciowe, poniekad samoistny byt. Warto byc adwokatem blogosfery horyzontalnej, w ktorej nikt nie dominuje, w ktorej mozemy komunikowac sie z calym swiatem; materialnym i intelektualnym. Zjawisko powszechne w masowej kulturze, wystepuje rowniez w sieci, szczegolnie przy jej powszechnym dostepie. Masowa kultura probuje nadal zachowac iluzoryczne atrybuty wylacznosci i ustepuje masowej demokracji w sieci. Pociaga to za soba „falowanie“ poziomu piszacych i czytajacych. Nie wyklucza jednak naszych tesknot za poznaniem i doswiadczeniem niezwyklego, stawaniem sie wyjatkowym, jednorazowym, co poniekad umozliwia poznanie. Tego rodzaju tesknoty sa niezbedne, aby chronic nasz suwerenny byt, mogloby sie wydawac. Powszechna jest tez tesknota za genialnoscia drugich i przy okazji siebie samego. Permanentne jest szukanie przewodnika na naszej sieciowej drodze. Zycie nieuporzadkowane sieci i w sieci moze nas irytowac, lecz zamiast walczyc z tym chaosem, warto sie pogodzic ze stanem rzeczy. Przy nieskonczonej podazy, „odpadki“ i poklady kurzu sa niewazne, bo kazdy moze zaistniec w tej misternie budowanej strukturze. Kazdy moze budowac swoja nisze. Jednoczesnie nalezy pamietac o grze dusz blogujacch oraz wynikajacej z charakteru ludycznego kazdej gry checi dominowania, wygrania. Dzieje sie to przy wspoludziale wspomnianej wyzej anonimowosci uczestnikow dialogow, trylogow lub li tylko monologow, czy tez zwyczajnego krzyku. Przewaga przecietnosci staje sie niezauwazalna i ped ku dobremu, lepszemu jest silniejszy od zdrowego rozsadku. Kazdy piszacy chce zaistniec w sieci i ma szanse na te prymarna tesknote ludzka obcowania z drugim, ilustrowania siebie i swojej przestrzenii. Otwarte jest pytanie, czy dosiegnie tej wymarzonej krainy blogiego blogowania, poszerzajac przestrzen do nieskonczonosci. Blogujacy nie sa dziennikarzami i nigdy nimi nie beda. Nie ma to jednak dla piszacych zadnego znaczenia, bo wiekszosc nimi nie chciala byc i nie zostanie. Zaledwie jedna trzecia sie za takich uwaza. Niezaleznie od tego, bedac swiadkami tego, co sie w „naszym“ czasie i w „naszej“ przestrzenii dzieje, jestesmy w stanie wykonac czesc pracy dziennikarskiej i ja w sieci zaprezentowac. Nie potrzebujamy do tego sklararow „cenzurujacych“ nasze teksty. Nie sa konieczne rowniez zabiegi je cyzelujace. Pozostaje kwestia dotyczaca tresci i nie chodzi przy tym o jej poziom. Kto z nas wytrzymalby, chcialby przejac ciezar autorytetu na taka skale, aby sprostac masowosci tekstow i tresci pojawiajacych sie na blogach. Jest oczywiste, ze tresci w sieci nie odpowiadaja wszystkim i zadne nagrody, czy wyroznienia nic w sieci zmienia. Kazdy w zasadzie moze powiedziec wszystko. Tego rodzaju kakafonia jest dobrem demokratycznym i zarazem miejscem wolnej konkurencji mysli. Czy wolnej mysli? Niedokladnosc obecna w sieci jest na porzadku dziennym; fakt. Nie nalezy sie jednak tym faktem zajmowac. Przeciez kazdy z nas jest w stanie, swoje ewentualne bledy korygowac lub poddawac je ocenie czy korekcie. Dobrowolnie sie na to zgadzamy. W sieci nie ma prawd i tekstow ostatecznych. Komentarze sa niezbedne i to czyni siec nie tylko ciekawa, czyni ja siedliskiem „rarytasow“, ktorych nie znajdziemy na polkach zadnej biblioteki. Kazdy z nas moze sie stac na piec minut publicysta w swojej blogosferze. Ba, stac nas dzialania interaktywne i korzystajac z takiego upojenia, doznajemy uczucia iluminacji, stajemy sie lepsi przerastajac siebie samych. Idac dalej tym duktem myslowym, moglibylibysmy stwierdzic, ze postawa taka prowadzi nas prosto do „szezlongow“ psychoanalitycznych. Jesli jednak uznamy, ze wiadomosc nie jest skonczonym produktem, lecz procesem, mamy szanse na nic porozumienia, szanse na samodzielne myslenie i zrozumienie drugich oraz siebie samych. Prawdy ostateczne nie maja natomiast szans na powodzenie w sieci i dlatego blogujacy stosunkowo szybko zmieniaja tematy i zainteresowania. Oczywiscie konwersacje, dysputy moga byc ciekawsze niz tematy poruszane w esejach, czy felietonach lub przynajmniej bardziej fascynujace. Rozny poziom tekstow wyznacza granice miedzy wielorakimi sferami piszacych. Fakt mozliwosci pisania o kazdej porze i pisania o czymkolwiek jest znakiem jakosci demokratycznej. Pozostaje pytanie, czy czytajacy potrafia sie rozsmakowac w tej roznorodnosci tekstow, postaw, sadow , mysli. W ten sposob wracamy do poczatku prostego schematu komunikacyjnego i problemow miedzy signifiant,a signifié. Jak zwykle chodzi o panowanie nad drugim, przekonywanie do swoich przekonan i nie tylko ich wymiane. Nawet prosta wymiana jest poniekad proba przeciagania na strone. Strony jednak, niezaleznie od politycznego koloru sa zawsze elementem wladzy. Kazdy(a) obywatel(ka) z odbiorcy tekstu staje sie w ciagu kilku sekund jego nadawca. Czlowiek ma potrzebe oraz mozliwosc jednoczesnie, informowania drugich i siebie. Lamie w ten sposob monopol na informacje. Blogi zmuszaja poniekad media drukowane do zmian i zwracaja uwage na te sfere popytu; so one niejako wentylem dla nadmiaru informacji, rzadko generowanch, rzadko transformowanych, czesto przepisywanych. Blogujacy powinni zdawac sobie, mimo wszystko sprawe, jaka wladze posiadaja w swoim dzialaniu. Zawsze istnieje ryzyko, ze hipoteza zostanie zrozumiana jako prawda, nieprawda jako prawda ostateczna etc..Warto wiec czasem zrywac z lekkostrawnymi prawdami, ktore wyglodzeni blogujacy mogliby konsumowac jako swoje.

    Kwestia; czy cos z tego wynika
    Odpowiedz: nic
    PS
    Pozwole sobie na koniec zacytowac Adama Krzeminskiego z Polityki: “niczego dzis w polityce nie mozna wymusic tupaniem, obrazaniem sie, okrzykami, ze bija. Ale niejedno mozna osiagnac sposobem bycia, kindersztuba. Dzis osoby publiczne angazuja specjalistow, ktorzy ucza, jak korzystnie wypasc przed kamera i jak wystepowac na wiecu. Ale dobrych manier (podobnie jak jezykow i kompetencji) niepodobna posiasc w dwa tygodnie. Dlatego zwykle szydlo wychodzi z worka. A zamiast kontestowac salony wladzy, ktore w polityce miedzynarodowej zawsze byly i beda, lepiej probowac sie do nich dostac”.

  146. Jacobsky

    Inicjatywa powinna być twórczą a nie pałogenna, nadto winna się ona mieścić w konwencji zakreślonej wpisem Gospodarza, a nie może być efektem luzactwa pokręconego analfabetyzmu.
    Czyżby państwa dotknęło moje szturmowe przedłużenie ludowej sprawiedliwości?

  147. Lizak pisze:

    2009-03-25 o godz. 13:28
    Anca

    Proszę nie ustawiać mnie w pozycji dorastającej panienki.
    Rozumiem Pani skłonności…ale bez mnie…

    Lizacy teksty Lizak; calkowity brak smaku nie cechuje kazdego postkomunisty, Lizaka jednak tak.
    MA

  148. Panie Lizak,
    Rozdaje Pan ciosy na lewo i prawo, ale rzadko trafia.
    Ja już nie zmądrzeję w pańskim rozumieniu. Za późno!
    Byłem 5 lat bezrobotnym, bo odebrano mi paszport, a tym samym zawód.
    Przez 11 lat nie miałem swojego mieszkania. Nie jestem też „bałwochwalcą popapranych idei solidaruszych”. Wręcz przeciwnie, mam uraz do związków zawodowych. W wielu sprawach się z Panem zgadzam. Nie potępiam „w czambuł” PRL-u. W tych czasach najbardziej mnie raziło zakłamanie i odcięcie od świata, ale żyło się bardziej bezstresowo. Świetnie żyło się lawirantom i cwaniakom. Jak się ktoś nie wychylał, to się nie narobił i na chleb starczyło.
    Niestety system się zawalił nie z powodu Wałęsy czy „Solidarności”, ale dlatego że przyszła na to pora.
    Nie jestem też prawicowcem, jestem zwolennikiem państwa świeckiego i kościelnego podatku. Jestem za aborcją na życzenie kobiety i zwolennikiem eutanazji. Mdli mnie, gdy słyszę o „życiu poczętym”. Nie widzę sensu wojny w Afganistanie, bo wszyscy wiedzą, że będzie przegrana. Podobnie jak beznadziejna i kosztowna wojna z narkotykami. Zalegalizować narkotyki, odciąć tym samym dochody gangom, a część odzyskanych z tego pieniędzy (grube miliardy) przeznaczyć na edukację i sport dla młodzieży oraz pomoc i leczenie uzależnionych. Wiem, że obecnie to utopia, ale może kiedyś….
    Najbardziej jednak nie lubię populizmu, a ten jest uprawiany przez wszystkie partie i nic nie wskazuje, że będzie inaczej.

  149. Jacobsky, 16.39.

    przyjemnie jest stwierdzić, że ktoś z uczestników blogowej naparzanki przyjmuje w dyskusji wyjściowy punkt widzenia podobny do naszego.

    Pozdrawiam

    P.S.

    W moim krótkim wpisie z 18.29 chodziło o przypakowe korzyśći terytorialne jakie Polska uzyskała w 1945 r., po przesunięciu jej granic na zachód.

  150. Czy Doda jest lepsza od Passenta?

    Polski system prawny jest krytykowany przez Dode.
    Zolnierze z misji w Afganistanie sa ofiarami braku zdrowego rozsadku.
    Czy Doda jest lepsza od Passenta w krytyce absurdalnego obchodzenia sie z zolnierzami?

    Slawomirski

  151. # Lizak pisze:
    2009-03-25 o godz. 13:23

    Do wszystkich ludzi Tuska

    No i co, poględzili sobie o własnych nickach…
    A temat jaki był zadany?
    Pała jak zwykle dla Anca i jej komiltonów.
    # 😛
    Nie wiem, co na to pozostali adresaci, ale mnie lizakowa pała się nie przyda.
    Rekwizyt może sobie zachować na lepsze czasy. A nuż się przyda 😉
    ;
    kadett!
    Paluszek mi się omsknął na klawiszu, a ty zaraz musisz zobaczyć?
    Powinieneś mieć nick „snajper” 😀
    P.S. Opiłowałam paznokietki. 🙂

  152. O Zycie.
    Nie poszła do Kaczorów za darmo. To Ona obniżyła podstawę składki rentowej, czego wcześniej nie było. Liberałowie z PO proponują teraz podwyższenie składki w celu ratowania budżetu, jeśli do tego dojdzie podstawy reformy ubezpieczeń społecznych zostaną złamane i każdy rząd będzie mógł sięgać po pieniądze ZUS wg potrzeb. Danielu, nie pokazuj jednej strony, świat jest szary, a nie cz.-b.

  153. Nefer Nefer – Nikt konkursu nie rozwiązał, więc przepraszam, że przerwę dyskusję… Oczywiście Egipcjanin Sinuhe!!! Mika Waltari.
    Medalem jestem zainteresowana 🙂
    To nie to, co pała.

  154. Co za rozdyskutowane blogowisko!
    zadalem sobie – przy przyplywie nieco wolnego czasu – starannie przeczytac wszystkie wpisy na tym blogu i musze stwierdzic, ze bardzo latwo zdecydowana wiekszosc blogowiczy schodzi na inne tematy tylko wowczas, gdy w przedmiotowej sprawie podanej przez Pana Daniela nie ma nic do powiedzenia.
    Troche mnie juz na mdlosci zbiera wczytujac sie w rozdymanie dyskusji na temat sympatii tego czy owego wzgledem PRL-u czy Solidarnosci, jakie „korzysci” czerpala Polska z wplywow ZSRR i temu podobne fanaberie, ktore juz i nudza i nie maja z glwonym tematem zbyt wiele wspolnego.Chyba trzeba bedzie stworzyc wolne tematyczne forum blogowiczy spolityzowanych, gdzie z plena swoboda beda wylewac swoje sympatie, antypatie, animozje, fobie itp. psychiczne i patologiczne skrzywienia.Czasami wrecz wymiana pogladow pomiedzy blogowiczami przybiera rozmiar daleko wykraczajacy za ramki dobrego wychowania – czego raczej w tym towarzystwo nalezaloby oczekiwac!!!!!.
    Tym razem nie wymieniam z Nick name tych, ktorzy szczegolnie nie przypadli do gustu mojego w kwestii dyskusji na temat i nie w temat.Sadze, ze jedynie Pan Daniel jest w prawie cos uczynic dal tego, by dyskusja na blogu byla bardziej na a nie obok glownego tematu.
    Milego wieczoru wszystkim bez wyjatku

  155. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1 :

    Brytyjska gospodarka imigrantami stoi
    Gospodarka Cambridge and the Fens może znaleźć się na skraju katastrofy jeśli obecni na tym terenie imigranci zdecydują się wrócić do domu – ujawniają dwa niezależne raporty. Fakty te nie w smak są jednak związkowcom, którzy krytykują ich autorów.

    Pierwszy raport autorstwa Agencji rozwoju wschodniej Anglii (East of England Development Agency) donosi, że w regionach takich jak Cambridge, nawet w dobie recesji imigranci stanowią trzon lokalnej gospodarki. – Potrzebujemy pracowników zagranicznych, żeby zapełnić poważną lukę na rynku pracy – mówi Deborah Cadman z EEDA.

    Drugie studium gospodarcze, którego autorem jest Institute for Public Policy Research (ippr) mówi o zjawisku jeszcze bardziej dosłownie. – Nasze badania pokazują, że we wschodniej Anglii przetrwanie wielu gałęzi gospodarki, od rolnictwa po hi-tech zależy głównie od obecności na naszym terenie pracowników spoza Wielkiej Brytanii. Dzieje się tak ponieważ nie mamy wystarczającej ilości miejscowych pracowników dysponujących odpowiednimi kwalifikacjami i doświadczeniem. – mówi komentując raport, Dr Jill Rotter z IPPR.

    Raport podkreśla także, że rolnictwo jest jednym z kluczowych sektorów lokalnej gospodarki a na odpływie zagranicznych pracowników w wyniku kryzysu, poważnie ucierpieć może też sektor ochrony zdrowia.

    Dr Claudia Schneider z Anglia Ruskin University dodaje: – Jeśli chcemy zachęcić imigrantów do pozostania w naszym regionie, musimy zacząć od przeciwdziałania dyskryminacji w stosunku do osób spoza Wielkiej Brytanii, przyspieszyć procedurę uznawania ich kwalifikacji zawodowych oraz umożliwić im szybszą i lepszą naukę języka angielskiego, aby mogli skuteczniej używać swych kwalifikacji.

    Fakty te, mimo, że przedstawione przez uznane instytucje i poparte twardymi danymi, nie są w smak niektórym brytyjskim związkom zawodowym. – Szczerze mówiąc to kompletny stek bzdur – komentuje raporty Glenn Holdom z GMB – Sądzę, że i dane i komentarze do nich są dalekie od rzeczywistości. Prawda jest taka, że w okolicy Suffolk i Wschodniej Anglii ludzie stoją w kolejkach po pracę, skąd więc pomysł, że brak tam miejscowych robotników? – pyta związkowiec.

    – Nasz podstawowy cel to zdobycie środków na pomoc lokalnym pracownikom w znalezieniu zatrudnienia – mówi Deborah Cadman z EEDA – Chcielibyśmy zachęcić ich do podnoszenia swoich kwalifikacji i zdobywania nowego doświadczenia zawodowego. Ale w trudnych czasach kryzysu, równie ważne jest dla lokalnych przedsiębiorców aby mogli szybko i łatwo znaleźć pracowników, których potrzebują – dodaje.

    dw – Goniec.com

  156. Drodzy Blogowicze,

    Znalazłem na tym blogu przepiękny kawałek w stylu literatury biograficznej z okresu i kraju , którego młodzi blogowicze już nie pamiętają.
    Autor nieznany, Edyta -to ja.

    „Otóż Edyta ma kilka cech, które ją jednoznacznie wyróżniają i dystansują wobec czeredy tych zaściankowych zakłamańców i politycznych obrzempałów. Posiada ona uczciwość wewnętrzną, szerokie horyzonty i niezależność myślenia. Póki stała ona na szczycie owej barykady polemicznej, jej postać napawała pięknem i optymizmem w budowaniu nowych stosunków społecznych lub też w ich korygowaniu. Wówczas Edyta była ich idolem. Niestety, ten symbol wymknął się spod kontroli. Kierowana wewnętrzną potrzebą kształtowania stosunków społecznych opartych na uczciwości i sprawiedliwości szybko zorientowała się, że tych walorów nie gwarantują piękne kreacje i podniosłe bale charytatywne, stanowiące zazwyczaj zaledwie namiastkę piękna w morzu nieprawości i brzydoty. Jej analityczny umysł znalazł nieodparte potwierdzenie dla stanu takiej degrengolady. I ona z moralnego punktu widzenia nie znajduje podstaw do utożsamiania się ,w gruncie rzeczy, z bandą łobuzów. Ona jest ponad nimi,ona dystansuje się wobec proponowanej miernoty intelektualnej i skandalicznych zasad moralnych elit nowego typu. Ta dziewczyna ma poczucie własnej klasy, przyzwoitości i uczciwości, której nie jest w stanie zbrukać byle obszczymurek.”

    Drogi autorze, kimkolwiek jesteś- Nie zasłużyłem sobie na takie pochlebstwa…chyba już lepiej zostanę tym prtzeklętym „Zaplutym karłem reakcji” cokolwiek by to nie oznaczało.
    Pozdrawiam,Eddie

  157. Do:MA

    Internet/blog

    Ciekawie piszesz.
    Nie zgadzam sie z konkluzja twojej wypowiedzi.

    Nie jestes sam i nikt kto ma internet w domu nie jest sam.
    Jestes wiekszym biologiczno-informatycznym zjawiskiem jakiego do tej pory nie bylo na planecie Ziemii.
    Jest to inna wartosc.
    Umiejetne korzystanie z tej interakcji wzbogaci cywilizacje i jednostke.

    Slawomirski

  158. Widać Romanie, że rzadko uczestniczysz w blogach. Nie ma takiego blogu, w którym komentarze byłyby na temat. Są takie blogi np. w „Polityce”, jak Redaktorów: Piotra Adamczewskiego lub Doroty Szwarcman, będące w gruncie rzeczy klubokawiarniami, spotkaniami przyjaciół. W blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego Gospodarz wręcz czasami za całą treść notki umieszcza zdanie „To jest wiec na polanie, dyskutujcie na jaki chcecie temat”. Świadczy to o zaprzyjaźnieniu nie tylko z Gospodarzami Blogów, ale i pomiędzy sobą. Identycznie jest w moim blogu, oczywiście toutes proportions gardees

  159. MA – 18;44 – odpowiedziałam pod poprzednim felietonem 🙂
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=553#comment-109601

  160. @ANCA
    Snajper! Dobre sobie! Właśnie strzeliłem byka po sąsiedzku… 😆

  161. Lizak,

    niestety, ale juz pod wzgledem dlugosci liniowej na ekranie Twoje teksty dorownuja dlugosci milicyjnej palki w wersji szturmowej, tak wiec nawet w tym sensie Twoja „tworczosc” jest palogenna, jak to pieknie ujmujesz. O ich tresci wpisow nie wspomne… .

  162. gajowyM

    Uroczyscie wreczam wysmazony na zloto kartoflany medal 😀

    ANCA

    Wreczam medal rownie uroczyscie ale troche slabiej wysmazony 🙂 (na srebrno sie nie da 😯 ) i po cichu pokazuje paluszkiem na cenzora ktoremu sie przysnelo i posty sie nie pokazywaly. No.

    PIRS

    A mnie sie Twoj nick kojarzyl z pilotem Pirxem Lema. Ze tez mnie sie wszystko zawsze kojarzy (z ksiazkami!)

    pozdrawiam Was serdecznie

  163. Po cichutku sobie mysle ze Gospodarz nie obrusza sie jak schodzimy z tematu, wrecz przeciwnie nieraz sam moze sie usmiechnie (chcialam napisac „sam sie chetnie usmieje” a to znowu cytat z ksiazki ja to juz chyba calkiem mowie proza…)

  164. Kropkozjad pisze:
    2009-03-24 o godz. 19:04
    masz rację. Myślę tak samo. Do takich wniosków już dawno doprowadziły mnie moje lektury i obserwacje. Tylko o to mi chodzi. Lecz przebić się z tym do świadomości dzisiejszych Palaków jest trudno. Popatrz jak różnie interpretowane są wypowiedzi prof. B. Łagowskiego, mającego przecież w swoich wypowiedziach rację. Sam też uważam, że „bezkresną Polskę” zawdzięczamy powojennym rozwiązaniom i jest to dla nas, Polaków, nader korzystny zbieg okoliczności. Martwi mnie jednak inna rzecz. Tak naprawdę w tej chwili nie mamy gwaranta naszych zachodnich granic. To, że możemy spokojnie żyć na „Ziemiach Odzyskanych” zawdzięczamy jedynie utrzymującemu się jeszcze poczuciu winy Niemców. Ale sami drażnimy tychże zupełnie niepotrzebnie. Pozdrawiam Lech.

  165. Drodzy Blogowicze,
    Cieszę się, że Yacobsky nawiązał do ostatniego programu „Teraz My”, w którym przedstawiono nakręcony w ostatni piątek wywiad z Łyżwińskim.
    Ten ostatni jak na prawdziwego symulanta przystało wyglądał, co prawda nie lepiej, ale był przytomny, starał się uśmiechać, a nawet zgrywał bohatera.
    Bardzo oszczędnie gospodarował także grymasami bólu, siedział, zatem prawie nieruchomo, byle tylko ich nie wywoływać. Z tego, co powiedział wynika, że cierpi na przepuklinę odcinka lędźwiowego kręgosłupa. A to jest bardzo ciężkie i niezwykle bolesne schorzenie. Nie symuluje jednak, bo lekarze skierowali go na bardzo poważną i niebezpieczną operację. To schorzenie potwierdza się z resztą rezonansem magnetycznym i po nim dopiero kieruje na operację.
    Yacobscy zarzucił mi, że w swoim apelu manipulowałam faktami. Niech wskaże, zatem którymi?
    Że w trakcie wywiadu był przytomny, i nie wył z bólu. A jaki to problem. Wystarczy podać sterydy, albo jakiś narkotyk. Długo nie działa, ale na czas wywiadu wystarczy. I jaką błogość owa ulga u chorego wywoła.
    Trzeba powiedzieć, że ktoś tam się mocno postarał i urządził prawie wiarygodną pokazówkę.
    W kilka dni przenieśli oskarżonego do innego aresztu, umyli, przebrali w cywilne ciuchy, zaprosili dziennikarzy. Zmienili lekarzy. Widać strach ich obleciał.
    Ładnie się, zatem postarali, Łyżwiński też świetnie odegrał rolę zakładnika, który zawsze w takich momentach chwali swoich oprawców: „Dobrze jestem tratowany, nie martwcie się o mnie, jestem twardy itd.”
    Zapewne, ktoś z decydentów, nie wykluczone, że sam Czuma, podobnie jak ja był wstrząśnięty dziennikarskimi relacjami i stanem oskarżonego, więc zareagował. Albo uznano, że przeholowano i w obawie lub pod wpływem protestów zdecydowano się sprawę załagodzić.
    Jak było nie wiem, ale wyraźnie przedobrzyli.
    Mogli zaprosić kogoś innego, a nie tych dwóch, którzy – gdyby taki konkurs organizowano – byliby moimi faworytami do tytułu „Hieny Dziennikarskiej 20 – lecia”.
    Dla zdyskredytowania Łyżwińskiego zaczęli od odczytywania zeznań rzekomych ofiar. Po każdym fragmencie pytali – I co Pan na to? A oskarżony nic na to odpowiedzieć nie mógł, bo sąd mu zabronił.
    Sekielski z Morozowskim zapewne nieświadomie obnażyli cel utajnienia tego procesu. Przesłuchano całą czołówkę SO, a następnie orzeczeniem sądu nakazano milczenie. Tak, więc zeznaniami domniemanych ofiar epatuje się opinię publiczną, a działaczom Samoobrony i oskarżonemu odbiera prawo do publicznej obrony. Nasi dzielni redaktorzy postawili tym samym kropkę na „i”. Ten proces to jedna wielka manipulacja.

    A dla mnie ten wywiad i obecność Suskiego w studio TVN był kolejnym dowodem na stalinowskie praktyki naszego dziennikarstwa oraz wymiaru sprawiedliwości.
    Byłam tak wstrząśnięta, że pierwsze, co przyszło mi do głowy, to wycofać się z blogów i chronić siebie i swoja rodzinę. Przecież takie pokazówki znam z hitlerowskich propagandówek, na których esesmani głaskali po główkach żydowskie dzieci w getcie. Albo z relacji ze stalinowskich procesów, gdzie zdrowo wyglądający oskarżeni wychwalali partię i Stalina i przepraszali za swoje zbrodnie.
    Tyle, moje wrażenia.
    A fakty są takie, że podejrzani o gwałt, rzadko, kiedy oczekują na wyrok w areszcie.
    Fakty są takie, że przy tak poważnej chorobie oraz kiedy zachodzi potrzeba operacji, sąd natychmiast powinien uchylić areszt i zastosować inny środek zapobiegawczy.
    Fakty są takie, że nawet skazani w takiej sytuacji uzyskują przerwę w odbywaniu kary.
    Faktem też jest, że Łyżwiński jest traktowany w sposób nieludzki.
    Bo to nie tylko przedłużanie aresztu, nie tylko taki wywiad , jaki zobaczyliśmy, ale także brak kontaktu z bliskimi. Chcą go widać złamać, bo muszą skazać Leppera. A wiedzą, że publika nie wierzy Anecie Krawczyk.
    Sam Suski to powiedział – Łyżwiński musi zostać w areszcie, bo nic nie zrozumiał i dalej twierdzi, że jest niewinny.

    Ps.
    CBA znów upolowało niewinnych ludzi. Przy okazji kupiło za nasze pieniądze działkę wartą 3mln.
    Postawiono zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej dwóm architektom, którzy opracowali i uzgodnili koncepcję urbanistyczną na potrzeby wydania decyzji o warunkach zabudowy.
    Robimy to, na co dzień, na zlecenie inwestorów. Nie wiedziałam, że karalnym jest pobieranie wynagrodzenia za wykonaną pracę. Dlatego wróciłam na blogi i nie zamierzam się bać. I tak mnie w końcu posadzą. Jak nie za obronę Łyżwińskiego, to za wykonywanie zawodu. Co za różnica?

  166. Andiboz,
    Możesz tłumaczyć wpadki rządu. To ładnie z Twojej strony. Ja też bym tak postępowała, gdybym komuś zaufała.
    Tylko nie pisz proszę, ze Tusk ma totalną opozycję. Nie tylko ja, oceniam, że ta jest wyjątkowo słaba.
    Prezydent dużo wetuje, to prawda. Ale prawdą jest również, że rząd go do tego zmusza.
    Mam doświadczenie w pracy legislacyjnej. Nawet w podkomisjacj był i mam nadzieję, że jest nadal przedstawiciel prezydenta, jako uczestnik procesu legislacyjnego z takimi samymi prawami jak przedstawiciel rządu.
    Już na tym etapie liczono sie z jego zdaniem i często je uwzględniano i za Wałęsy i za Kwaśniewskiego. Dlatego póżniej veto było rzadkością.
    Ba, czesto rezygnowano z pewnych inicjatyw ustawodawczych , wiedzac, ze prezydent je zawetuje.
    A dziś konfrontacja z prezydentem jest wpisana w strategie wyborczą Tuska i odbywa się ze szkodą dla kraju.
    Ostatnio lewica pomogła obalić veto do ustaw oświatowych Hallowej.
    A nie powinna była, gdyż dzieci i tak od dawna mają obowiązkową zerówkę, tyle, że mogą zaliczać ją w pszedszkolach. A po tej zmianie będa zmuszone za trzy lata uczęszczać do szkoły. I nie będa miały wyboru. Istotne zaś zmiany wprowadzone tą ustawą dotyczą ułatwienia prywatyzacji placówek publicznych! Wiedziałeś o tym?
    Nikt z opozycji nie gromi też Kopacz za wprowadzenie pseudokonkurencyjnego rynku dla ratownictwa medycznego.
    I teraz, nie muszę mówić , że żle przygotowane firmy wypierają państwowe ratownictwo.
    A przecież, co jak co, ale ratownictwo medyczne to typowa usługa publiczna jak np. sądy, czy straż pożarna. Kto to widział, żeby zarabiać na katastrofach i pomocy w nagłych przypadkach? Przecież na terenie, który może być objęty takimi usługami nie ma miejsca dla dwóch firm. Nie ma zatem pola dla konkurencji.
    Na obłowienie się zaś kosztem podatników i owszem.
    A ty piszesz, że Tusk ma totalną opozycję. A sprawa Misiaka, analogiczna do opisanej powyżej. Z budżetu wydać miano 48mln, na to, co urzędy pracy zrobiłyby równie dobrze za 10.
    Ale na koniec mam dla Ciebie i dobrą wiadomość.
    Gdy patrzę na zachowanie posła Suskiego, to również wolę , cwaniaczków i przekręciarzy z PO niż psychopatów z PiS.
    Ukłony,magrud

  167. Gospodarzu
    wiem , postęp , nauka wymusza pewne działania , nikt by nie słuchał wiadomości w stylu dziś wzbiło się w przestworza kilka tysięcy samolotów z tego dwa rozbiły się , nie słyszymy o kalekach tylko o ofiarach .Ja chce tylko by te informacje były rzetelne , a nie szybkie .Często informacja obiegnie prasę lotem błyskawicy ,zniszczy komuś bezpowrotnie życie a potem następuje cisza .Chcę również by dziennikarze jak małpy nie zamykali się w klatce , to na początek
    Wiele wzburzenia jak widzę wywołuje sprawa b. posła Łyżwińskiego ,mnie interesuje tylko samo tymczasowe aresztowanie .Myślę że kodeksach innych krajów takie same są przesłanki do zastosowania tego środka( ucieczka obwinionego , niszczenie dowodów ,nakłanianie świadków do zmiany zeznań ) , może Jacobsky lub Rysberlin wypowie się jak to u nich bywa , decydujący jest nie tyle zapis o areszcie co jego stosowanie .Problem ten był i jest stale nagłaśniany pozostaje zastanowić się jak zmienić stosowanie tego prawa by nie przeszkadzała nam „spadająca opaska „Temidy , wskazane byłoby może zaliczenie aresztu do zasądzonego wyroku – wydaje mi się to logiczne
    Wracając do b. posła i wywiadu z nim ( nie oglądałam , czytałam jedynie ) ale chciałabym wiedzieć czy red. Morozowski i Sekielski zadali pytania podstawowe :
    1)ile razy i jak często jego adwokat występował z wnioskiem o zmianę środka zapobiegawczego
    2)jak Sąd motywował swoja odmowę
    może ktoś mi podpowie , bo to jest sedno sprawy (acu rem tetigisti)
    Nasze prawodawstwo przewiduje 2 lata aresztu tymczasowego , jeśli się nie mylę to b. poseł jest w areszcie od lipca 2007 r. Nie wiem skąd taki szum wobec akurat tego posła .Jeśli już cos ma się zmienić to winno się zmienić stosowanie aresztu , bo pamiętać musimy ,że tysiące ludzi jest w tych aresztach i o nich się nie mówi , bo są nikim , a są przecież takimi samymi obywatelami RP
    Słusznie chyba Lex zauważył ,że sprawy podobne( b. posła , b. prezydenta) ale inne podejście do oskarżonych , w moim odczuciu należałoby ujednolicić orzecznictwo to rozwiązałoby sprawę .Osobna sprawa to nazywanie tych kobiet odrażającymi uważam za nadużycie , może powinniśmy poczekać na wyrok Sadu
    Na koniec coś osobistego miło mi ,że moje trzepotanie skrzydeł ktoś zauważył ( ANCA , Eddie, Teresa Stachurska) oczywiście milo mi będzie z każdym porozmawiać .Chętnie poczytałabym rozważnego Pielnię1 i wyważonego choć ostatnio rozgoryczonego Wodnika tylko gdzie oni ??
    Na koniec wołałabym by maczugi dziadka Einsteina zostały zastąpione zwykłą rozmową bo każdy sądzę do tej rozmowy coś mógłby wnieść ciekawego i czegoś się nauczyć od rozmówcy
    Sokrates oczekując w wiezieniu poranka swojej egzekucji, słyszał, jak jego współwięzień śpiewał piękną pieśń.
    Sokrates błagał go, żeby go nauczył tych słów.
    ” Dlaczego?” zapytał śpiewak.
    „Żebym mógł umrzeć znając jedną rzecz więcej”, padła odpowiedź wielkiego człowieka

    PIRS
    nietoperz jest symbolem szczęścia , a do tego ja często pracuje ( doba za krótka)w porze ich aktywności
    jak zwykle serdecznie , nietoperzyca

  168. spokojny pisze:

    2009-03-25 o godz. 17:57

    Co powiecie na moją poradę dla chorego aresztanta Łyżwińskiego, że gdyby okazało się iż przeszedł na Judaizm (albo ujawnił, że jest od dawna wyznawcą tej religii) – to jego sytuacja prawna mogłaby się znacznie poprawić …

    POWIEM JEDNO:JEST TO PRZYKLAD NIESMACZNEGO ANTYSEMITYZMU: JAK Z PODRECZNIKA.

    MA

    PS
    Dlaczego ujawnil?

  169. Slawomirski pisze:

    2009-03-25 o godz. 17:46

    Jednoczesnie smutne jest, ze musimy zdawac sie na skalary czasu.
    Z powazaniem.
    MA

  170. Anca

    Proszę nie ociągać się i uruchomić swoje nieopiłowane pazurki.
    Widzę, że jak dla prawicowej aktywistki jedna lewicowa pała to zbyt mało…
    Może wobec tego sięgnąć do modlitewnika?
    Dobrze byłoby także coś wymodlić do tematu:”Wszyscy ludzie Tuska”.
    Z góry dziękuję za prawo i państwowotwórcze konstatacje pozbawione mieszczańsko-babskich konotacji.

  171. MA

    A Pan znowu z tym swoim antysemityzmem…Nie kochamyn Pana i tyle…za jego upierdliwość…

  172. Jacobsky

    Jak praktyka dowiodła milicyjna pała szturmowa nie straszna dla żadnego zakutego łba.

  173. Eddie

    Nie wypada przypisywać sobie walorów i zasług cudzym kosztem.
    Plebs takie zachowanie określa dość jednoznacznie,co nie jest Panu obcym.
    Na miano „Zaplutego karła reakcji” należy sobie pracowicie zasłużyć.
    O ile się domyślam do Szyndzielorza jest narazie jeszcze Panu dość daleko.
    Ale widmo obszczymurka zaczyna już krążyć nad Sopotem.

  174. ANCA pisze:

    2009-03-25 o godz. 23:06
    Zauwazylem; lizakowych ludzi mozna ignorowac, lizakowym ludziom mozna jednak odpowiadac, dopowiadac, mimo ze wszytsko juz wiedza.
    Pozdrawiam.
    MA

  175. Slawomirski pisze:

    2009-03-25 o godz. 22:37
    Dziekuje za uwage. Gotow jestem sie zgodzic (tak naprawde to sie zgadzam), bo zakonczenie bylo troche polemiczne.
    Pozdrawiam.
    MA

  176. Roman56PL pisze:

    2009-03-25 o godz. 20:46
    Dziekuje miedzy innymi za pozdrowienia dla wszystkich; dziwie sie jednak dlaczego tak wertykalnie.
    Z powazaniem.
    MA

  177. Lizak,

    Drogi Lizaku, niepotrzebnie się unosisz nad „hymnem”.
    Znacznie ważniejsze jest ciągle pytanie: Jakie masz zasługi w działalności na rzecz potrzebujących rodaków, którymi się tak głośno!!!!!!! przejmujesz?
    Po drugie- Co sądzisz o rydzykowych konkurentach po ideologii?

    Jeśli nie zaczniesz być bardziej rzeczowy, to nigdy nie wyjdziesz z wcielenia -obszczekującego Lizaczka, w dodatku nieładnie obszczekującego…

    Pozdrawiam, Twoja zmora Eddie

    P.S.
    Chcesz dowiedzieć się w końcu, dlaczego Twoim ulubionym mottem jest:”Cy tata cyta cytaty Tacyta”?

  178. Nietoperzyca,

    Z braku czasu tylko się ładnie witam z Tobą, i bardzo się cieszę że pojawiła się osoba , która wniesie porcję obiektywizmu na tym blogu.

    Serdecznie pozdrawiam,Eddie

  179. Drogi Eddie, 22.13,

    ja o sobie też myślę, że jestem fascynujący, ale nigdzie tego nie publikuję.

    P.S.

    Nadal Cię lubię, ale za organizację dintojry przeciwko Lizakowi powinieneś posiedzieć tydzień czasu w areszcie wydobywczym. 😀

    Oddany Ci Ryba

  180. Lizak 😛 09;22 – Zastanawiam się czasami – co cię upoważnia do wydawania komend i poleceń, czy też kategorycznych porad. I dochodzę do wniosku, że to chyba megalomania w stopniu najwyższym. W dodatku pozbawiona fundamentu. Mnie ani do modlitwy, ani na demonstracje nie warto namawiać, bo albo coś robię z własnej woli i potrzeby, albo święty Boże nie pomoże.
    Etykietki możesz sobie wieszać na tablicy ogłoszeń, w gazetce „Błyskawica”.
    Do mnie ani jedna z twoich nie pasuje i nie da się przykleić na cukier z lizaka.

  181. Szanowny Spokojny.
    W naszych polskich warunkach, podczas przeciągającej się dyskusji w internecie prawdopodobieństwo określenia kogoś antysemitą, komuchem czy sb-cką kanalią dąży do 1, co jest spolszczonym i zaktualizowanym prawem Godwina.
    Szanowny Spokojny, nie przejmuj się więc atakiem zgrywających się na intelektualistów, którzy udają, że nie widzą związku między Pańskim, nieco prowokacyjnym pytaniem – „Co powiecie na moją poradę dla chorego aresztanta Łyżwińskiego, że gdyby okazało się iż przeszedł na Judaizm (albo ujawnił, że jest od dawna wyznawcą tej religii) – to jego sytuacja prawna mogłaby się znacznie poprawić …” a udziałem w ostatniej hucpie dziennikarskiej akurat Morozowskiego, który rok temu, w Prima Aprilis powiedział dziennikowi „Dziennik” – „Chciałbym jeszcze dodać, że ze względu na swoje żydowskie korzenie uważam się za …….”, (IMO miał na myśli – NIETYKALNEGO – , choć powiedział dalej coś zupełnie innego). Pański adwersarz powiedział coś o przykładzie niesmacznego antysemityzmu. Rozumiem, że wie coś o antysemityzmie smacznym, ale ja zainteresowany nie jestem, wiec go pytał nie będę a poza tym, wg wspomnianego prawa Godwina dyskusję w tej kwestii zakończył. Dla mnie, stanął w jednym rzędzie z Morozowskim a zwalczając nawet antysemityzm urojony postawił się w gronie NIETYKALNYCH. Od tej chwili ten bohaterski rycerz zwalczający nawet domniemane przejawy antysemityzmu każdego adwersarza może załatwić jedynką z prawa Godwina i zakończyć dyskusję. Będzie – w swoim mniemaniu – zawsze zwycięzcą.
    Pozdrawiam młodzieżowym -Spoko-Loko Luz i Spontan.

  182. Ja obywatel II kategorii, który należy do kasty „nietykalnych”, zeznaję:
    1. Prowadzę firmę, której jestem współwłaścicielem.
    2. W firmie zatrudniam żonę i córkę.
    3. Mam różne akcje.
    4. Mam kredyt hipoteczny.
    5. Mam siostrę, która jest wysoko postawiona w pewnej ważnej firmie.
    6. Mam szwagra co pracuje w Orlenie sp. SP
    i w związku z powyższym, według mediów i „szerokiej” opinii publicznej, jestem pozbawiony czynnego prawa wyborczego.
    Mogę to prawo odzyskać jeśli:
    1. Sprzedam udziały i odejdę z firmy..
    2. Sprzedam akcje.
    3. Pieniądze schowam w skarpecie, bo broń Panie Boże mieć konto.
    2. Najlepiej żeby żona z córka przeszły na bezrobocie.
    4. Siostra ze szwagrem sie zwolnią i też pójdą na bezrobocie.
    WTEDY ODZYSKAM CZYNNE PRAWO WYBORCZE I MOGĘ KANDYDOWAĆ!!
    A jak przegram? Też pójdę na bezrobocie ale jaki ze mnie będzie pożądny obywatel!!
    Żarty???
    Ależ dlaczego?
    Proszę tylko poczytać prasę, posłuchać radia i pooglądać telewizję. Ostatnio zajmują się one wyłącznie instruowaniem, jak zostać porządnym obywatelem i kto porządnym obywatelem nie jest.
    PS.
    Czy nie powinienem wziąść ślubu kościelnego, żeby żaden dziennikarz nie nazwał mojej żony konkubiną, a córki bękartem?

  183. Lizak,

    jak dowiodla Twoja praktyka milicyjna ?

    I czy chcesz mi powiedziec posrednio, ze koledzy molestowali Cie w pracy, a Ty (i Twoj leb) jednak przetrwaliscie ?

    Gratuluje. I praktyki, i sily charakteru.

  184. @ANCA:
    Wspomniałaś o Lemie i o książkach. Otóż zdarzyło mi się kiedyś znaleźć w bardzo podobnej sytuacji jak bohater Głosu Pana, prof. Hogarth i Donald Prothero. Co dziwniejsze, sytuacja zakończyła się bardzo podobnie. Życie bywa bardzo zaskakujące.
    Pozdrawiam

  185. Jak coming out to coming out, skoro taka blogowa moda. Wziąłem sobie na tę okazję pół dnia urlopu z pracy, w której poświęcam się utrzymywaniu kapitalizmu na nogach w wydaniu korporacyjno-globalnym. A więc … mój nick złożyłem z inicjałów moich dziewczyn – prawda że się tego nazbierało przez lata? – ułożonych losowo. Oczywiście nad tą losowością też musiałem popracować, generowałem różne kombinacje z ogromną szybkością przez długie lata, aż jedna kombinacja mi przypadła do gustu, ta właśnie.

    Czy zazdroszczę czegoś komuś na tym blogu? Ależ oczywiście, wszystkiego i wszystkim, najbardziej spokojnemu … jego nicka. Czasem zdrabniam go, szukam po blogu i pytam sam siebie, gdzie się podział SPOKO? Gdzie go wcieło? Ach, pewnie wyszedł na pole.

    Też się zgadzam z tezą o istnieniu złogów feudalizmu w III RP. Złogów feudalizmu i czego tam jeszcze. Ale czy Tusk jest temu winien? Czy Łyżwiński z Lepperem te złogi usuwaliby lepiej? Wszystko zależy od tego, jak się pytanie postawi, czyż nie?

    Przyznać należy, że jest wiele w kraju do zrobienia, naprawienia i ucywilizowania – hehe, z moich ust płynie to jak obłudne wytykanie palcem, ale takie są realia tej blogowej sytuacji, ja tu, wy tam. Dlatego z definicji jestem naiwnym optymistą jeśli idzie o sprawę polską. Wszystko mi się w Polsce podoba, wszystko idzie ku lepszemu, a jak spowalnia, to znaczy że wkrótce przyspieszy. Moja naiwność posuwa się do tego, że gdy słyszę od mojej mamy, że w urzędzie, oraz w placówce lecznictwa otwartego gdzieś na Andersa i na Rozbrat (mówi się przy ulicy Andersa) potraktowaną ją uprzejmie, to aż mi serce rośnie. Tak jest, oto rośnie młoda kapitalistyczna Polska, myślę sobie i potem na blogu otwarcie o tym mówię. Nawet dochodzenie w sprawie prawidłowości akcji policjantów konnych, którzy odbywali służbe na lotnisku w Vancouver w czasie, gdy tam wylądował ś.p. Robert Dziekański jest wznowione. Więc jeżeli mój atak na Magrud jest niemerytoryczny, to z tego powodu, że ja lubie rozliczne sprawy rozdzielać na punkty i dyskutować ad meritum i w dobrej wierze, że druga strona nachalnie nie naciąg faktów, czyli nie odwraca kota ogonem. I że ma trochę optymizmu w głosie.

    Albo stwierdzenie: Co powiecie na moją poradę dla chorego aresztanta Łyżwińskiego, że gdyby okazało się iż przeszedł na Judaizm (albo ujawnił, że jest od dawna wyznawcą tej religii) – to jego sytuacja prawna mogłaby się znacznie poprawić …. Czyż nie jest ono powiedzmy infantylne i swiadczy o kompleksach autora?

    Albo stwierdzenie cytujące Magrud: Dalej zacytuję Panią Magrud: „Takie zachowanie skłania mnie do wniosku, że nasza klasa polityczna w polityce zagranicznej szuka przede wszystkim najlepszego patrona i stara się zapewnić Polsce jego względy. To typowy przykład myślenia osobników nawykłych do antyszambrowania.” Pomijając sprawę, co jest gorsze, szabrowanie, czy antyszabrowanie, to nie muszę dowodzić, że świadczy ono o naiwności obojga autorów. Oczywiste jest, że Polska musi szukać najlepszego patrona dla swoich interesów bezpieczeństwa i rozwoju. A nie obrażać się na cały świat i iść w pojedynkę przez życie. Takie ułańskie zawołania, świstanie husarskimi skrzydłami, cała ta post-feudalna megalomania często się pojawia na blogach i w mediach. Ale coraz rzadziej. Coraz jej mniej, powoli, z biegiem czasu złogi się usuwa, edukuje ludzi co jest post-feudalizmem i obleśnym antysemityzmem, spoko, nie od razu Kraków zbudowano.

    – T.O.

  186. Edziu

    Jeżeli Pan jesteś Eddie,to ja jestem Ivan.
    Na ile jest to mądre rozwiązanie to chyba tylko Pan zdaje sobie z tego sprawę, jeśli o coś takiego można Pana w ogóle posądzać. Znalazł się nawiedzony Edziu, z sopockiej plaży, w uszytych mu na zamówienie amerykańskim garniturku. Otóż ganianie po dzikich plażach w niczym nie upodabnia do VIP-a i z gałgana nie uczyni gentlemana.
    Trudno zatem przypuszczać by lokalny gawrosz stał się polityczną gwiazdą internetu, kiedy jego „persfazje”dotrą co najwyżej do żuli pod budką z piwem.

    Dramatem tego człowieka jest kompletny rozbrat z rzeczywistością. Zjawisko to polega na zbitce politycznych ambicji prawicowego ciury z napoleońskimi oczekiwaniami bez pokrycia. W jego poczuciu dowartościowania nobilituje go chwytanie za nogawkę blogowiczów przechodzących en passant. Należy jednak bardzo uważać na potencjalną możliwość przefasonowania „mordeczki” przez jakiegoś gwałtownika, który nie zauważy i nie uszanuje choróbska męczącego naszego ulubieńca i zamiast przedniej łapki gotów jest podać mu tylną kończynę, jak to często w świecie prawicowej polityki bywa.

    Co zaś do mego „unoszenia się” to zdarza mi się rozpływać w peanach na część wiadomej wszystkim osoby. Przykro mi jednak, że żadną miarą do jej grona nie mogę zaliczyć schizofrenicznych analfabetów wtórnych, którzy mają wrażenie, że coś im się wydaje. Istotnie zdarza mi się „unosić” w znaczeniu zdenerwowania ale dotyczy to wyłącznie zdarzeń odnoszących się do moich sympatycznych przyjaciół. Nigdy zaś nie denerwuję się na widok ludzi dotkniętych nieszczęściem,czy to fizycznym, czy też psychicznym. Nigdy też nie staram udawać dobrodusznego durnia,zmuszającego do analizowania swoich psychotycznych banialuków i z tej pozycji życzenia blogowiczom wszystkiego najlepszego, co jest w istocie robieniem z nich idiotów na miarę krojoną przez nawiedzonego oświecaniem krawca.

    Nie mam także zwyczaju unoszenia się nad „Hymnem”, ponieważ byłoby to na wskroś idiotyczne. Jeżeli już zdarzało mi się uczestniczyć w tego rodzaju przypadkach to przyjmowałem postawę ,którą można by nazwać szacunkiem a nie dystansowaniem się. Dystansować się zacząłem poczynając od 1989 roku kiedy zauważyłem rosnący wpływ ludzi pokroju małego Edzia. Kiedy orła odziano w koronę, a na trybunach pojawili się wypasieni panowie w czarnych mantlach i takichże kapelonkach. Wiem, że ich zadaniem było pogrzebanie komuny. Nie mój to jednak problem. Ja miałem ogromny szacunek dla Dużego Edzia, któremu do pięt nie dorastają całe watahy solidarnych edziopodobnych pampersiarzy frymarczących Polską. Ponieważ logicznego uzasadnienia dla grzebania własnej Ojczyzny nie ma, więc angażuje się politycznych błaznów,do wyczyniania palikotowych numerów na pograniczu science fiction i rzeczywistości, z którego to stanu obudzimy się w sytuacji mało luksusowej.

    Wyjątkowo paskudnym jest skierowane do mnie pytanie:”Jakie masz zasługi w działalności na rzecz potrzebujących rodaków…”.Właściwie to pytanie zatrąca wręcz o bezczelność. Używając erystyki Edzia, on pozwolił sobie okraść naród , a mnie pyta w jaki sposób ja mu pomogłem. Otóż ja złodziejom nie pomagam. A moja pomoc poszkodowanym polega na uzmysłowieniu im tego faktu, wskazaniu kto ich wywłaszczył z praw osoby ludzkiej oraz zgodnie z koncepcją państwa prawa uczynienie im sprawiedliwości. Pan zaś może ich przekonywać, że im mniej mają tym bardziej są szczęśliwi. Jeżeli dadzą się przekonać to złożę panu gratulacje.

    Na razie jednak przed czasem nie uważajmy społeczeństwo za stado idiotów, dające się powodować zagranicznym bacom w otoczeniu owczarków niemieckich. Póki co, zachowujmy spokój. Przyjdzie bessa i kryzys, które zweryfikują kapitalistyczną propagandę sukcesu. I nie będzie to tylko bolesny upadek władzy jak za za świętej babuleńki komuny. Nieszczęście dotknie miliony zwykłych ludzi, w tym także naiwnych janczarów rodzimego kapitalizmu ze zwierzęcą twarzą. Oby tylko czyściec przez, który przyjdzie nam przejść nie przybrał postaci polskiego piekła z twarzą zemsty i nienawiści. Krzywda zwykle rodzi ból i gwałtem się zazwyczaj odciska. Zatem prośmy Pana Naszego o znaki pokoju i miłości a także już teraz wyzbywajmy się prawicowej maniery krzywdzenia i poniżania słabszych. Zatem módlcie się braci moi na prawicy, bo nie zawsze będziecie rozgrzeszani u ołtarza w blasku świec i zapachu woni mirry i kadzidła.

    Co zaś się rzecz tyczy Ojca Rydzyka , to nie mam zamiaru zastępowania go w nauczaniu lekcji religii. Uwierzyliście KK i daliście mu rzeczywistą władzę. Wasza władza była budowana po kościelnych „katakumbach”,tam szukaliście inspiracji i natchnienia. Co biskup z czerwonym birecikiem na główce, to władza silniejsza niż wpływy dawnego Sekretarza KW PZPR Różnica polegała na tym, że tamta władza zamyślała jak stworzyć nowe miejsca pracy dla ludu, a ta nowa kombinuje jak największe świętopietrze wyprowadzić do Watykanu. A Rydzykowi nie ma co tak łatek przypinać. W końcu mieści się w waszym kapitalistycznym nurcie i kręci lody jak potrafi, by utrzymać się na powierzchni tej topieli. A, że wnosi nieco nacjonalistycznych elementów, to dla równowagi społecznej i tożsamości politycznej jest potrzebne by nas uchronić przed kosmopolitycznym wypraniem goldmanowym, i radosną twórczością Gronkiewicz-Waltz, co to koniecznie chciała nas przytulić do piersi,no i Marcinkiewicza ,co to zamiast Ojczyzny przytulał nowy model.

    Proponuję także zmianę języka prawicowemu propagandziście na język adekwatny dla politycznych salonów prawicy. Używanie rynsztokowych określeń nie przysparza sympatii. No,chyba że kierowane są one do ściśle określonego kręgu odbiorców, który należy traktować z przymrużeniem oka.

    Dla wyjaśnienia muszę podkreśli, że mnie nie męczą zmory, ponieważ prowadzę, godziwy tryb życia. Te perturbacje życia podświadomego stanowią konsekwencje nieuporządkowanego życia realnego. Warto się nad tym zastanowić, być może dzięki temu unikniemy wielu przykrych i stresujących zdarzeń.
    No i na koniec chciałbym wyjaśnić,że hasło :”Cy tata cyta cytaty Tacyta”, jest skierowane swym humorystycznym ostrzem w stronę ludzi pańskiego pokroju. Mam nadzieję,że ostatecznie dotrze to do Pana.

    Chcę także wyjaśnić, że fascynują mnie piękne panie i ich wspaniałe akty. Tak jak nienawidzę kapitalistycznego przymuszanie kobiet do sprzedawania ciała za prawo do nędznej i odrzuconej egzystencji. Tak podziwiam i zachwycam się niepowtarzalnym pięknem kobiecego ciała niosącego miłość, nadzieję,wiarę i przetrwanie. Mówię o tym w kontekście prawicowej obłudy i zakłamania traktującego instrumentalnie kobietę poprzez pryzmat trzech K. Kobieta jest jedynym udanym wytworem przyrody na tym nieszczęsnym padole łez godnym najwyższego szacunku,podziwiania i uznania, co zgłaszam wszystkim prawicowym trutniom ku rozwadze na przyszłość.
    Ohydna brzydota tkwi w was, a w nich jest nieskazitelne piękno, nawet w tej pożałowania godnej Ance…

    Za ideał kobiecy należy przyjąć kobietę piękną,mądrą i inteligentną. Rzadko się to zdarza ale jednak występuje w przyrodzie. Obawiam się, że są to raczej szczyty nieosiągalne w nabożnym i nobliwym rozmodleniu prawicowym. Nie każdego Pan opromieniuje łaską bezgranicznej miłości i pełnego oddania kobiecego, z pogranicza przechodzenia w drugą stronę cienia. Ten stan szczególnego uniesienia jest nagrodą za jedność ducha,umysłu i ciała. I nie da się go, przepraszam za pospolitość, tę wielką tajemnicę osiągnąć dla przykładu przez dziurkę w prześcieradle. Mam nadzieję, że Panu się powiedzie w pełnym aspekcie. Wcześniej niż później zawsze trafi swój na swego. Ten stan wewnętrznego oczyszczenia pozwala prowadzić bardziej swobodnie dysputy polityczne.

    To był mój pierwszy i ostatni list skierowany wprost do Pana,w niejako indywidualnym i bardzo osobistym stylu, Drogi Edziu.
    Uczyniłem dla pana wyjątek z uwagi na jego szczególną sytuację.

    Życzę panu dużo zdrowia, kultury osobistej i przemyślanych wpisów.

  187. Nietoperzyca,
    Cieszy mnie Twoje zainteresowanie praktyką stosowania w Polsce środka zapobiegawczego, jakim jest areszt tymczasowy.
    Zajrzyj, zatem do Kodeksu Postępowania Karnego, a wtedy będziesz wiedziała, jak wygląda prawo.
    I więcej nie napiszesz, że istnieje jakaś granica np. podane przez ciebie 2 lata. Do roku orzeka się areszt w zwykłym trybie. Po tym terminie, jego przedłużanie wymaga wniosku prokuratury i zgody sądu odpowiednio wyższego szczebla i wyższej instancji.
    Do tego areszt jest najsurowszym i najdotkliwszym środkiem zapobiegawczym, gdyż ogranicza wolność niewinnemu w świetle prawa człowiekowi.
    Rekordzista, człowiek oskarżony o morderstwo przesiedział ponad siedem lat, zanim sąd go uniewinnił.
    Jeśli chodzi o ilość zatrzymań i aresztowań to nie odbiegamy od normy. Jeśli, zaś chodzi o długość
    to jesteśmy absolutnym europejskim rekordzistą.
    Zajrzyj, proszę na strony Rzecznika Praw Obywatelskich, a zrozumiesz jak wielkie w tej materii dzieje się u nas bezprawie.
    Przejrzyj sobie, a najlepiej przeczytaj raport zawarty w wystąpieniu RPO do ministra Sprawiedliwości z dn. 20 lutego 2007 r.
    W sprawach o nieuzasadnione lub długotrwałe przetrzymywanie w aresztach Polska ma niechlubny status stałego klienta w Trybunale w Strasburgu, gdzie zwykle przegrywa.
    Z danych z roku 20007:
    Wniesiono 90 spraw przeciwko Polsce, wygrano 71
    Dla porównania drugie miejsce w tym rankingu zajęła Francja z 9 wniesionymi skargami i 8 uwzględnionymi.
    A przecież teraz tych spraw jest dużo więcej. Przyjmując, że minimalny czas ich rozpatrzenia
    to ok. 2 lata, to jasnym jest, iż dopiero teraz Strasburg zaczyna rozliczenia Ziobrowej ekipy.
    Obecnie nastąpiła pewna poprawa.
    Ale np. Dochnal w areszcie spędził ponad 4 lata ( prawie rok za obecnej ekipy) a póki, co oskarżony jest o przestępstwo zagrożone maksymalną karą do 5 lat więzienia. Nie wiadomo, czy zostanie skazany, ale jedno jest pewne, prawo do warunkowego zwolnienia po odbyciu połowy kary, gdyby dostał maxa, już bezpowrotnie utracił.
    Ja raz tylko miałam w ręku orzeczenia sądu uzasadniającego areszt tymczasowy. Człowiek, którego dotyczyły jest już przez samą prokuraturę uwolniony od zarzutu. Niemniej przesiedział prawie 9 miesięcy, pomimo iż prokurator nie był wstanie opisać zarzucanego czynu. Ale ta właśnie nieporadność prokuratora była – zdaniem sądów dwóch instancji – podstawą do zastosowania, a następnie przedłużania aresztu.
    Siedział, zatem dlatego, że prokuratura nie wiedziała, o jaki konkretnie czyn go podejrzewała a sąd dawał jej czas na znalezienie dowodów i poprawne sformułowanie zarzutów, jednocześnie uzasadniając, ze prawdopodobieństw popełnienia niezidentyfikowanego przecież czynu, było bardzo duże. Ta sprawa też jest w Strasburgu i z całą pewnością zostanie przez nasz kraj przegrana, albowiem dowody dostarczyli sędziowie w uzasadnieniach swoich decyzji..
    Jeżeli zaś chodzi o prześladowania działaczy lub współpracowników Samoobrony, to przedstawię kolejny dowód.
    Pan Ryba, oskarżony ostatecznie „ tylko” o powoływanie się na wpływy, przesiedział w areszcie 12 miesięcy.
    Jego znajomy Kryszyński związany z PiS-em, tj. ten, który kontaktował się z agentem CBA i żądał łapówki siedział o połowę krócej. Co więcej, z ujawnionych na tym procesie nagrań CBA wynika, że nie tylko Lepper w tzn. aferze gruntowej jest czysty jak łza, ale także Ryba jest niewinny!
    Gdy tylko Ryba złożył doniesienie do prokuratury o bezpodstawne oskarżenie, został natychmiast ponownie aresztowany, pod niesprecyzowanym w rozumieniu KPK zarzutem.
    Jako, że zetknęłam się z podobną sprawą, opisaną powyżej, dobrze wiem, co jego aresztowanie oznacza: nacisk na sąd prowadzący proces o powoływanie się na wpływy w tzn. aferze gruntowej, oraz kontynuację wymuszania na Rybie fałszywych zeznań przeciwko Lepperowi.
    Warto także wspomnieć o wyroku na Popeckim wydanym wyłącznie na podstawie zeznań Anety K, podczas utajnionego procesu. Popecki odwołał się do Strasburga. Za dwa – trzy lata dowiemy się,
    że był niewinny, a Polska naruszyła ileś tam punktów Konwencji.
    Ale, powiedzmy sobie szczerze, wtedy będzie już po Łyżwińskim i po Lepperze. Bo ten wyrok na Popeckiego, to uwiarygodnienie świadka koronnego, jakim w seksaferze stała się Krawczyk.
    Podobne szwindle odkryła sędzia Barbara Piwnik rozpatrująca oskarżenie przeciwko prof. Widackiemu. Tylko, że w tej sprawie, uwiarygodniano świadka, ze świadomością, ze niewinny człowiek zostanie skazany za morderstwo. Co też się stało. Piwnik nakazała prokuraturze zająć się ta machlojką. Uzyskała tylko tyle, ze kto inny sądzi sprawę Widackiego.
    Nietoperzyco, nasz wymiar sprawiedliwości to prawie mafia. I cud to prawdziwy, że tylu jest w nim jeszcze uczciwych sędziów i uczciwych prokuratorów.

  188. Wiadomości z Polski w czwartek 26 marca: IPN:

    „Handzlik zarejestrowany przez SB jako TW „Piotr”; „RMF – zaginęły zdjęcia Kwaśniewskich”; „TVP: reporter zastąpi „chorych” dziennikarzy”; „Niesiołowski – Kaczyński nie jest godny urzędu prezydenta”; „Gwiazda – Wałęsa jest głupi i chamski”; „Misiak ma kolejny kłopot; chodzi o 12 mln zł”.

  189. NeferNefer

    mnie tez wszystko kojarzy sie z jednym jak powiedzial by Yossarian 🙄

    p.s.”egipcjanina” czytalem w seri ksiazek kieszonkowych PIW

    takie dwie (?) malutkie ciezkie cegielki,zawalilem oczywiscie lekcje

    pozdrawiam z pochmurnego berlina

  190. http://www.wiadomosci.goniec.com/news/1/1_polak_z_mold_podejrzany_o_morderstwo.html :

    Mówiące długopisy pomogą Polakom

    Uczniowie katolickiej szkoły podstawowej Św. Krzyża w Bedminster w Bristolu otrzymali nowe materiały edukacyjne, które promują dwujęzyczność polskich dzieci mieszkających w Wielkiej Brytanii.

    Są to nie tylko płyty CD z polskimi i angielskimi czytankami, ale też książki ze specjalnymi długopisami, które po dotknięciu wyrazu „wymawiają” słowa w obu językach.

    – Jako wielokulturowa szkoła, w której przybywa polskich dzieci, chcemy być pewni, że nasi uczniowie w pełni wykorzystują swój potencjał – zapewnia przedstawicielka placówki, Denise Fannin. – Interaktywny pomoce naukowe urozmaicają nasze zajęcia w zabawny i stymulujący sposób.

    Pomoce edukacyjne przekazała na rzecz szkoły w Bedminster firma Western Power Distribution.

    ika, goniec.com

  191. Do niektórych blogowiczów: może jestem pozbawiony poczucia humoru, ale już mnie męczą te nieustające ataki na „Lizaka”. Stado antylizakowców rosnie, on się nieustająco odszczekuje . Wszyscy na tym tracimy, bo ja „Lizaka” chetnie czytam (choć bywało, że i mi zalewał sadła za skórę, nazywał mnie karierowiczem itd, ale jego osobiste wycieczki mnie do niego nie zniechęcają).
    Szanowni państwo, „Lizak” ma takie samo prawo prezentować swoje poglądy, jak wszyscy. Ja też nie wiem, gdzie „Lizak” widzi środek kuli ziemskiej, bo niby jest lewicowcem, ale cały obóz szyszek „Lewicowych” totalnie dawno już skrytykował i potępił. Być może, że „Lizak” jest takim samotnym LEWICOWCEM – teoretykiem i każde pragmatyczne odchylenie jest -jego zdaniem – odchyleniem , ale wczytujcie się w jego wypowiedzi i nie atakujcie go tak, bo on bardzo się zmienił od czasu totalnej zmowy przeciwko niemu. Jest to naturalne, bo wpisaliście go w rolę atakowanego bez pardonu lwa przez stado bezwzględnych hien(hieny, to cholernie inteligentne ssaki i mają niezasłużenie złą opinię). Od pewnego czasu „Lizak” tylko się odgryza, a szkoda, bo dawniej „popełniał” bardzo wnikliwe wpisy. Proszę, „zejdźcie z „Lizaka” .On naprawdę sensownie pisze, nawet, gdy to się komuś nie podoba.
    Moja kumpelka „Anca”też go atakuje grupowo na zasadzie , że przyjaciel mojego wroga jest i moim wrogiem . Mój przyjaciel „Eddi” wziął sobie do pomocy niejakiego „MA” i walą w „Lizaka’ jak w bęben. „Eddi” , proszę, przestań!!!. Wróć do dyskusji merytorycznych.
    Można z „Lizakiem” się nie zgadzać, ale nie atakujmy go totalnie.
    Problemem dla mnie jest „Magrud”. Dopóki pisywała, jako „Magrud”,czytałem wnikliwie i bardzo często sie zgadzałem z meritum, ale od momentu, gdy ujawniła, że jest posłem, jej wpisy czytam(może niesłusznie), jako agitki, bo stały się takie jednowymiarowe, niekompleksowe . Zawsze dla mnie jest podejrzane, gdy ktoś nie ma żadnych wątpliwości, jak naprawić gospodarkę, zawsze w tym wietrzę drugie dno .
    Do tego wpisu natchnął mnie „spokojny” ; jego wina, że tak się refleksyjnie rozpisałem
    Wszystkich pozdrawiam

  192. Magrud
    zawsze jest dylemat , występować aby zmienić coś w systemie w tym wypadku prawnym , czy występować w obronie pojedynczego człowieka .Jeśli występuje się w obronie danej osoby pozostaje tylko pytanie : co odpowiedzieć pozostałym kilku tysiącom przebywającym w areszcie tymczasowym. Zdaje się ,że b. poseł Pęczak był w podobnej sytuacji jak b . poseł Łyżwińsk i( ciężko chory) i nikt w jego obronie nie protestował , nie odbieraj tego zarzutu jako skierowany ad persona , chodzi mi tylko o analogię , jego adwokat doprowadził do zmiany środka zapobiegawczego , co w takim razie robi adwokat Łyżwińskiego?
    Sekielski i Morozowski to nie są zdecydowani moimi ulubieńcami , ale czy b. poseł został przymuszony do wywiadu z nim czy może sam zdecydował o tym kto ma przeprowadzić wywiad , ja nie znam odpowiedzi na te pytania może Ty znasz
    Natomiast sformułowanie przecież takie pokazówki znam z hitlerowskich propagandówek, na których esesmani głaskali po główkach żydowskie dzieci w getcie. Albo z relacji ze stalinowskich procesów, gdzie zdrowo wyglądający oskarżeni wychwalali partię i Stalina i przepraszali za swoje zbrodnie to w moim odczuciu jednak nadużycie z Twojej strony i nie na miejscu ,zyskujesz w ten sposób więcej przeciwników niż zwolenników , a zakładam ze Twoje intencje są szczere
    – Nie miał pan wyjścia. Taki jest świat.
    – Nie świat nie jest taki. Takim go uczyniliśmy.
    Takim uczyniłem go ja

    jak zwykle serdecznie , nietoperzyca

  193. Jakobscy

    Moja praktyka ubowska dowiodła,że cep służy do tego żeby nim młócić.

  194. ANCA
    😆 😆 😆

  195. August,
    czy ktoś Ci utrudnia korzystanie z czynnego prawa wyborczego i rzuca kłody pod nogi, gdy zmierzasz do urny aby zagłosować na godnego kandydata? 😯 A może takich nie ma i Ty chcesz być wybrany? Biernie czekać, aż ktoś odda na Ciebie głos? No to się dokształć w wiedzy obywatelskiej, a potem skarż 😉

  196. Jakobscy

    Bardzo przepraszam ,zapomniałem zapytać , a czego dowodzi pańska praktyka TW?
    W zakresie cepów rzecz jasna…

  197. Ryba,

    Kiedy myślisz o sobie ,że jesteś fscynujący- natychmiast dostajesz od Losu 50% bonus na duży sukces. Drugie 50% , niestety trzeba już napełnić jakąś teścią/obojętnie jaką/, bez której jak najwięcej ludzi nie potrafi żyć. Te drugie 50% można dla równowagi pierwszego osiągnąć przeważaąc wielokrotnie butę z pierwszego -mnóstwem szarej, nieciekawej, nudnej i mało efektownej POKORY. Na domiar wszystkiego trzeba się w jej towarzystwie czuć znacznie milej niż w towarzystwie tej lafiryndy z pierwszych 50%.

    Jak będzie trzeba, to mogę iść nawet na miesiąc wydobywczego aresztu, za tego nieszczęsnego Lizaka. Za każdym razem,kiedy czytam jego kwieciste bluzgi wobec swoich adwersarzy, to czuję z tyłu głowy SPRAWDZAM – nabyte w sytuacjach, kiedy jakiś „gościu” robi coś obrzydliwego, a ludzie czmychają, żeby się np. nie narażać.
    W życiu, taki jeden Ćwok/przykład abstrakcyjny/ potrafi sterroryzować całe otoczenie, które z najróżniejszych powodów /postawa poddańcza, potencjalny sojusz etc./ siedzi cicho i „pasie” taką szuję /określenie bez konkretnych odniesień osobowych/.
    W dniu, w którym ja zacznę udawać „że deszcz pada” możecie ze mną zrobić co chcecie, bo wtedy umrę.

    Z lustrzaną sympatią Eddie

  198. nietoperzyca 7:06

    niestety nie jestem prawnikiem i moge tylko z „podgladania” cos dodac

    w niemczech szanuje sie prawa obywatelskie istnieje tez spoleczny szacunek

    do prawa ,ktore nie ma represjonowac tylko pomagac w zyciu spolecznam,

    karac za przestepstwa tak ale bez zemsty

    generalnie widac ,ze areszt lub wiezienie to ostatecznosc

    oczywiscie sprawy podobne do tej z panem L.(prominent)tez wywoluja

    emocje(ostatnio pan klaus zumwinkel)

    jezeli pan L. jest winny stawianych mu zarzutow powinien otrzymac

    adekwatna kare,szybko i kompetetnie jezeli nie powinien byc juz w domu

    pozdrawiamy berlin i ja

  199. PIRS – 15;53 – O książkach – zgoda, ale o Lemie, to nie ja. Jego twórczość znam słabo. Z kimś mnie pomyliłeś tym razem. 🙂

  200. Nietoperzyca,

    Piszesz
    „Nie wiem skąd taki szum wobec akurat tego posła .Jeśli już cos ma się zmienić to winno się zmienić stosowanie aresztu , bo pamiętać musimy ,że tysiące ludzi jest w tych aresztach i o nich się nie mówi , bo są nikim , a są przecież takimi samymi obywatelami RP.”
    ———————————-
    To kluczowe pytanie , w którtym zawrta jest równocześnie odpowiedź-chodzi wyłącznie o „nośny temat”. Od kiedy, naród wyedukowany na mediach pojął w końcu ,co to jest ten cały PR, nic innego się nie liczy. Dzisiaj już nikogo, kto ma np. ambicje zostania radnym lub posłem nie obchodzi tzw szara praca od podstaw dla społeczeństwa. Wszystkim rządzi PR, ze swoimi wszechobecnymi kretyńskimi hasełkami/same hasła/ Otwierasz rano TVN a tam-„Wstajesz i Wiesz” , gdzie indzie „Witaj Polsko” itd etc. Z tych powodów zachwyciło mnie hasło, którym Kadett po inteligentnym wywodzie na blogu u red. Szostkiewicza zakończył swój wpis „Zaufaj parówce”.
    Z róznych powodów, miałem ostatniu trochę kontaktów z organizacjami pozarządowymi w tym z fundacjami. To tam dowiedziałem się, że obecnie najważniejszy ze wszystkiego jest”Nośny temat”. Kto gra w inne, zwyczajne klocki jedyne co osiągnie to się natyra, a przecież w aktywności społecznej nie chodzi o to ,żeby się natyrać. Chodzi przecież o to ,żeby ZAISNIEĆ, a „ciemny lud ” jest tak bogaty w naiwność, że tylko by kupował, kupował …Jak masz nośny temat, to już wystarczy wykrzykiwać na tych ONYCH, że to największa zaraza dla ukochanej ojczyzny, a kiedy już zaistniejemy, to każdą nawet najmniejszą wykonaną pracę trzeba nagłaśniać tak, jakbyśmy to jeszcze my społeczeństwu płacili za tę łaskę, że mieliśmy w swojej , przeciętnie czteroletniej kadencji mieć możliwość urządzenia klombika przy ulicy Iksowskiego, bądź peronu we Włoszczowej. Towarzyską grę w podnoszenie ręki w jednym z pomieszczeń na Wiejskiej – możemy zafundować społeczeństwu gratis.
    Jak widzisz Droga Nietoperzyco, polityka nam najzwczajniej w świecie spsiała/Bobikowi zwóć koniecznie uwagą wyłącznie!!! na tą pełną połówkę szklanki/.
    Taki jest obecny stan faktyczny, i nic tego nie zmieni, bo każda gra władzy ze społeczeństwem toczy się do momentu, kiedy tylko ska grupa pretendentów do rządzenia jest cwana. Kiedy sztuczki znają wszyscy, wtedy robi się jeden Murdel Bęski.

    Pozdrawiam Serdecznie,Eddie

    P.S. Mam nadzieję ,że masz ciągle mnóstwo lepszych pomysłów na Nudę niż tylko politykę

  201. Na tvn24 właśnie leci, że Marek Biernacki zbada wątki dotyczące związku służb specjalnych PRL z porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika. No to już wiemy kto wysamobójczył skazanych w tej sprawie, ukradł radiowóz z materiałami ze śledztwa i zamataczał gliniarzy i prokuratorów. W ustawie antyesbeckio-antywronowskiej zapomniano o was kanalie z WSI i PRLowskiego kontrwywiadu wojskowego, więc teraz na was kolejka. Trzymajcie się za kieszeń. Ciekawe kiedy i który profesor prawa będzie tym razem ubolewał nad niskimi emeryturami pielęgniarek cierpiących z powodu nadwymiarowych i bezzasadnie przyznanych tym razem zielonym kanaliom. Czy będzie to znowu prof. Zoll?
    A ja naiwny zaufałem Szczepkowskiej twierdzącej, że komunizm wraz z PRL skończył się kilkanaście lat przed porwaniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika. Jak widać, Panie Redaktorze Passent, ludzie Tuska gotowi są na wiele aby tylko skierować uwagę meRdiów w pożądaną stronę. Uda im się i tym razem? Ścierwojady rzucą się tam gdzie donkowcy podrzucą padlinę? Ciekawe.

  202. Brawo spokojny (2009-03-25, godz. 17:57)!
    Podzielam Twoje poglądy wyrażone w tym wpisie. Nie urodziłem się w PRL-u ale kilka lat wcześniej. Moje późne dzieciństwo, młodość i dorosłe życie, niemal całe, przypadło na ten okres. I nie wstydzę się tego co w tym okresie robiłem. W pracy zawodowej i społecznej starałem się być pożyteczny i wiem, że byłem pożyteczny, a nie jest moją winą, że część rezultatów tego wysiłku, jak i wysiłku wielu moich rodaków została zmarnowana przez ówczesny system.
    Mnie również nie zaszkodziło chodzenie na lekcje religii.
    Podobnie jak Ty, nie ujawnię swej tożsamości i przemilczę inne okoliczności, które mogłyby ją ujawnić i zaszkodzić interesom moim i moich bliskich lub moich przyjaciół, mimo że formalnie interesy te są prawem chronione ale niestety nie faktycznie.
    Już właśnie na tym blogu dostało Ci się za „antysemityzm”. Cóż są ludzie, którzy nie rozumieją, że nie każda krytyka postępowania niektórych Żydów albo krytyka postępowania państwa Izrael nie jest antysemityzmem. No chyba, że antysemitami nazwiemy także tych Żydów, obywateli Izraela albo pozostających w diasporze, którzy krytykują postępowanie tego państwa wobec Arabów albo wobec swych obywateli.
    Przypuszczam, że jeszcze Ci się dostanie od jakiegoś inkwizytora tego blogu za zaliczenie okrucieństwa morderców Ś.p. Stasiaka, do morderstwa humanitarnego. Jak przypuszczam, będzie, to powtórzeniem części Twej wypowiedzi z komentarzem, a tekst będzie miał rozstrzelone wiersze, aby lepiej rzucało się w oczy. Ale może mylą się?
    Pozdrawiam.
    Droga magrud (2009-03-26, godz. 01:54)!
    Podzielając Twoje poglądy na temat „wprowadzenie pseudokonkurencyjnego rynku dla ratownictwa medycznego” przed Minister Prywatyzacji-bis p. Kopacz, nieco inaczej patrzę na objęcie obowiązkiem szkolnym sześciolatków. To jest niezbędne, ale w wykonaniu parafianki Hall, prawdopodobnie będzie chybione. O ile „zerówka” przedszkolna albo szkolna wydłużała okres edukacji dziecka, nie przyczyniając się do skrócenia okresu przygotowania młodego człowieka do wejścia na rynek pracy, to posłanie sześciolatków do pierwszej klasy podstawówki ten okres skróci o rok, że wszystkimi konsekwencjami dla tego rynku i przygotowania różnych specjalistów do pracy zawodowej, szczególnie w tych specjalnościach, w których nie tylko wiedza i umiejętności ale także dojrzałość emocjonalna i doświadczenie życiowe składają się na kwalifikacje zawodowe. W okresie przejściowym między młodością a dorosłością różnica dojrzałości między dziewiętnastolatkami a osiemnastolatkami bywa większa niż to się na pozór wydaje.
    Druga sprawa to istotne różnice rozwojowe między sześciolatkami, jeżeli do tej grupy zaliczymy dzieci urodzone w tym roku, w którym osiągają szósty rok życia, a tak właśnie stanowi ustawa, o ile nie mylę się. W istocie, jeżeli pominąć cechy indywidualne, to między dziećmi, które urodziły się w styczniu i osiągają szósty rok życia a dziećmi urodzonymi w grudniu roku poprzedniego istnieje zdecydowanie mniejsza różnica rozwojowa niż między dziećmi urodzonymi w styczniu i grudniu tego samego roku. Obowiązek szkolny powinien dotyczyć dzieci, które od dnia 1 września danego roku poczynając, ukończyły sześć lat.
    Inną sprawą jest zbieg oszczędności na oświacie dokonanych przez premiera Tuska z tą reformą wymagającą zwiększenia nakładów właśnie na jej sensowne wprowadzenie. Tylko rząd „rządomatołów” może ograniczać wydatki na oświatę i szkolnictwo wyższe w okresie kryzysu, gdy wiadomo, że wydatki te są najbardziej rentowną inwestycją. Ale cóż, ten rząd szuka oszczędności tam, gdzie ich wprowadzenie przyniesie straty większe od oszczędności, oraz chce zlikwidować dotacje na partie polityczne, które są elementem systemu państwowego a nie rusza państwowych nakładów na niebędący takim elementem KK, z których Polska i Polacy nie mają żadnego pożytku.
    Gratuluję określenia: „hieny dziennikarskie”, niestety jest ich coraz więcej. Ze swej strony dodaję określenie: „chamstwo dziennikarskie”, które nasunęło mi się, gdy trafiłem na fragment programu w TVN, w którym sławny dziennikarz telewizyjny zarzucał dwóm profesorom medycyny, onkologom „konflikt interesów” (modne, pojemne i niezdefiniowane określenie propagandowe), którzy przeprowadzili szkolenie lekarzy rodzinnych we wczesnym wykrywaniu nowotworów, pobierając za to „o zgrozo!!!” aż 20 tys. miesięcznie (praca w dodatkowym wymiarze pracy, tylko weekend’owa) poza ich stałym miejscem pracy i zamieszkania. Cóż w tabloidalnych umysłach renomowanych dziennikarzy, dużo więcej zarabiających od tych profesorów, nie może pomieścić się, że są takie rodzaje ludzkiej działalności, gdzie dopuszczenie dyletantów, godzących się za psie grosze udawać pracę, jest nie tylko szkodliwe ale także groźne w skutkach. Bywa tak, że dla dobra sprawy i osiągnięcia koniecznych rezultatów konieczne jest powierzenie opracowania koncepcji przedsięwzięcia wybitnym lub rzadkim specjalistom a następnie powierzenie im, a nie innym, realizacji tej koncepcji. To według dziennikarskich dyletantów znających się na wszystkim a więc na niczym jest właśnie konflikt interesów.
    Ukłony.
    PS. Sądzę, że już w główkach niektórych liberałów już rodzi się pomysł sprywatyzowania policji, prokuratury, sądownictwa i więziennictwa jako remedium na ich działalność fatalnie ocenianą przez Polaków. I to może trafić do realizacji jako przeciwdziałanie kryzysowi. Przecież w USA już są prywatne więzienia!

  203. Pielnia1,

    Na Twoją prośbę, ze względu na szacunek i sympatię jakimi Ciebie darzę, daję Lizakowi spokój, żeby się mógł pozbierać. Mam nadzieję, że on, jako osoba pozbawina jakichkolwiek kwalifikacji, uprawniających go do wypowiadania się o narodzie żydowskim, zaprzestanie swoich zupełnie nieadekwatnych i szkodliwie standardowych antysemickich wypowiedzi.
    Pozaytym, Twój głos, zabrzmiał z przynależnego miesca osobom takim jak Ty- mentora głosu rozsądku.
    Poza powyższym, to pozwolę sobie zasugerować Tobie,żebyś zechciał poczytać wpisyzwłaszcza te dłuższe/ MA spoza etykietki, jaką jemu z kolei Lizakowi sojusznicy usiłują przykleić, On dopiero zaczyna się lekko odsłaniać. Jestem przekonany, że lektura jego tekstow czytanych z życzliwością pozwoli Tobie poznać prawdziwego MA.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Moim zdanie Lizak, więcej stracił z powodu osób najbardziej jemu życzliwych, niż – powiedzmy opozycję. Kiedy on sobie pozwala na wybryki/mogę odtworzyć/ jego „przyjaciele ” firmowali to wszystko w ciemno swoimi szanownymi osobami, co z kolei zaogniało /forma zobowiązania walczącego L. wobec „sojuszników”/ jego dalsze relacje z opozycją. Ale masz rację wyższego rodzaju, takie utarczki to szkoda dla blogu

  204. Pielnia1 – Poczułam się wywołana do tablicy twoim wpisem, więc postaram się wytłumaczyć, bo twoją opinię cenie sobie ogromnie, o czym niejednokrotnie pisałam. Fakt, że wdałam się w dość ostrą wymianę zdań z Lizakiem dla mnie samej jest dość przykry. Stało się to – można powiedzieć mimo woli. Gdybym na wstępie przewidziała efekt paru krótkich wpisów, poświęconych obfitej twórczości Lizaka, wcale bym nie zaczynała. Zaczęło się od tego, że zwróciłam mu uwagę na to, że próbuje sobie podporządkować cały blog. Zaproponowałam też, aby założył własny, skoro tak wiele ma do zaoferowania ze swojej strony – zresztą okazuje się, że on taki blog prowadzi i mógłby sobie darować teksty wielostronicowe na blogu Passenta, kierując link do własnego. Moje uwagi spotkały się z atakiem i to niejednokrotnie niewybrednym. Ponieważ ja swoje poglądy szanuję, nikomu tu nie wymyślam, to i sobie nie pozwolę ubliżać – nawet Lizakowi. Potrafię się obronić i robię to. Przyznaję, nie do końca delikatnie, ale na pałę nie można reagować kwiatkiem, bo to nie będzie skuteczne.
    Nadal uważam, że Lizak powinien swoich zwolenników namówić na przejście do swego blogu, co blogowi wyszło by na dobre a blogowiczom u Passenta ulżyło w poważnym stopniu. Jednakże Lizak samodzielnie nie jest w stanie zaistnieć, o czym wie i stąd jego namolna obecność i zdominowanie cudzego w końcu blogu, gdzie sobie według własnego widzi mi się pozwala na więcej, niż powinien, bo jest tu na prawach gościa, jak i pozostali uczestnicy.
    Na koniec cytat z Lizaka:
    A moja pomoc poszkodowanym polega na uzmysłowieniu im tego faktu, wskazaniu kto ich wywłaszczył z praw osoby ludzkiej oraz zgodnie z koncepcją państwa prawa uczynienie im sprawiedliwości.
    … Bo poszkodowanym właśnie na takiej pomocy najbardziej zależy ❗
    I jeszcze jeden, z tej samej wypowiedzi…
    Ohydna brzydota tkwi w was, a w nich jest nieskazitelne piękno, nawet w tej pożałowania godnej Ance
    … No to jest komplement na miarę Lizaka.
    Każdy, kto się Lizakowi sprzeciwi, otrzyma swoją porcję inwektyw, epitetów i prymitywnych złośliwości.
    Na koniec… Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

  205. Magrud,

    pare uwag co do Twojej repliki.

    Manipulacja 1. Nigdzie nie napisalem, ze Lyzwisnki to symulant, a wiec juz na samym poczatku swej donkichoterii slownej stawiasz sama sobie wiatrak, z ktorym walczysz. Symulant to Twoje stwierdzenie. a ja napisalem tylko, ze stan Lyzwinskiego nie wydaje sie byc az tak dramatycznie kiepski stanie, jak Ty to przedstawilas w swoim apelu. Innymi slowy, na wlasne potrzeby nie rob z Lyzwinskiego bardziej chorego niz on jest w rzeczywistosci.

    Manipualcja 2. Twoje przypuszczenia o nafaszerowaniu Lyzwinskiego sterydami czy narkotykami: czy Ty bylas przy tym, ze wypisujesz tego typu insynuacje. Podobnie co do nastepnego akapitu o rzekomym sfingowaniu calej historii dla mediow. Ty oczywiscie tam bylas, Lyzwinskiego mylas, i widzialas strach w oczach lekarzy czy klawiszy. Niezly jak na byla poslanke sposob manipulowania – sorry: interpretowania rzeczywistosci. Teraz rzeczywiscie widac, ze Twoje uwagi o mialkim poziomie elit politycznym maja wicej niz jedno uzasadnienie i wiecej jedno oblicze. Tylko uwazaj, bo immunitet poselski juz Cie nie chroni przed ewentualnymi oskarzeniami o pomiwienia. Na konie perelka:
    Jak było nie wiem, ale wyraźnie przedobrzyli.” Bez komentarza, magrud.

    Podobnie jak Twoj kawalek o metodach stalinowskich, hitlerowskich, i w ogole. Twoj apel i idacy za nim wpis polemiczny wygladaja na kawalek dobrze zaprogramowanej i wykonanej gebelszczyzny z Twojej strony, jesli juz chcesz trzymac sie tego typu porownan.

    Na koniec: skoro rzucasz, ze „fakty sa takie, ze…”, to napisz prosze cokolwiek na poparcie tych faktow, poczynajac od tego, ze podejzani o gwalt rzadko oczekuja na wyrok w areszcie. Statystyki ? Dyrektywy prokuratorskie ? Ja nie przecze, ze tak jest, bo nie mam ku temu podstaw, ale po analizie Twojego apelu, a potem tekstu, mam powazne opory, zeby przyjmowac na wiare Twoje deklaracje, ze „fakty sa takie, ze…”. Sorry, ale chce czego wiecej niz Twoje zapewnienia co do faktow.

    Pozdrawiam

  206. Szanowni Blogowicze!
    Popieram gorąco apel Pielni 1 (2009-03-26, godz. 17:27) o „zejście” z Lizaka. Ja również nie podzielam wielu jego poglądów, ale jego krytyka wielu zjawisk politycznych, jest na ogół trafna a język wypowiedzi barwny. Początkowo od jego tekstów odstraszała mnie ich długość i nie czytałem ich w całości. Ale wydaje mi się, że to najpierw niewybrednie atakowano Lizaka, a dopiero później on przyjął atak jako formę obrony. Być może, iż mylę się w tym, kto zaczął, lecz sądzę, że czas z tym skończyć. Uważam, że ataki ad personam, doszukiwanie się niewypowiedzianych intencji autora komentarza, przypisywanie komentatorowi słów przez niego niewypowiedzianych, szufladkowanie blogowiczów do lewicy albo prawicy, jeżeli sami nie określają, to zjawiska coraz częstsze na tym blogu i obniżające jego poziom.
    Szanowna nietoperzyco (2009-03-26, godz. 17:28)!
    Utrzymywanie Pęczaka i Dochnala w areszcie wydobywczym było wielokrotnie krytykowane w różnych mediach. Nie milczano w ich sprawach, również na blogach POLITYKI.
    Być może wypowiedź magrud dot. porównania programu z Łyżwińskim do hitlerowskich propagandówek jest nieco przerysowana, ale mnie czasami podczas oglądania niektórych programów, pożal się Boże, publicystycznych też różne porównania nasuwają się. Gdy oglądałem w TV relacje z komisji sejmowej dot. Rywina, podczas przesłuchiwania świadków przez panów Rokitę i Ziobro przypomniały mi się moje przesłuchania w UB (SB w porównaniu do UB była już wysoce cywilizowana). Pierwsze, gdy miałem 14 lat i byłem uczniem, drugie, gdy miałem 21 lat i rok pracy zawodowej za sobą. Traktowano mnie już jako winnego (nie tylko oskarżonego), zdawano pytania sugerujące odpowiedź pożądaną przez przesłuchującego, pytano mnie nie tylko o fakty ale także o opinie na temat faktów i tych, które potwierdzałem i tych, którym zaprzeczałem. Te same pytania zadawali kolejni przesłuchujący wielokrotnie. Brano mnie na zmęczenie. To samo obserwowałem, gdy panowie Rokita i Ziobro przesłuchiwali swych wrogów politycznych (obaj ci panowie nie mają przeciwników politycznych). Różnica polegała na tym, że ubowcy byli grzeczniejsi od obu panów posłów, poza jednym z nich, który w drugim przypadku przesłuchiwania mnie na UB krzyczał na mnie i groził mi. Ale on tylko raz mnie przesłuchiwał a następny przesłuchujący usiłował nieudolnie usprawiedliwić poprzednika.
    Nie oglądałem tego programu z Łyżwińskim, ale oglądałem kilka programów tych dwóch tuzów TVN i także oglądałem wiele programów dot. propagandy hitlerowskiej i stalinowskiej, więc nie dziwię się magrud, że takie skojarzenia mogły jej nasunąć się.
    Pozdrawiam

  207. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Od czasu do czasu wchodze na strony http://www.zaprasza.net aby zobaczyc co piszczy w polskiej trawie nasluchujac innym uchem.
    Otoz pare miesiecy temu natrafilem na wpis dotyczacy struktur polskiego sadownictwa & prokuratury zapistalowanego i rozbudowanego przez Orango w latach 1945 – 1988, systemu ktory funkcjonuje do dzisiaj. Szkoda, zenie utwalilem go w elektrycznej pamieci.
    Rozumiem doskonale dlaczego obywatel Daniel Passent wlasnie do tych struktur ma stosunek wyjatkowo sympatyczny. Sadownictwo / prokuratura (aparat sprawiedliwosci) PRL-u byla jednym z filarow skladowych utrzymywania dyktatury „roboli” przy zyciu.

    @Magrud daremnie trudy http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=30294&PHPSESSID=144c4b3e1fddf67dde639a177aa3a50a
    Czy Ty rozumiesz skad sie bierze silowe parcie epigonow Orango w struktury UE?

  208. ANCA

    PIRSowi pomylilo sie troszke tu http://passent.blog.polityka.pl/?p=554#comment-109615 ale nic nieszkodzi 😉

    pozdrawiam

  209. @ANCAgodz. 18:36:
    Sorry, to NeferNefer napisała, a że napisała w tym samym miejscu i do Ciebie, to omyłkowo skopiowałem nie tego nicka.

  210. Nietoperzyco,
    Pytasz się, dlaczego upominam się właśnie o ludzkie prawa Łyżwińskiego- byłego posła Samoobrony? Od kiedy jestem na tym blogu zawsze upominam się o obywatelskie prawa, bez względu na to, kto jest ofiarą bezprawia i kto by nie był jego sprawcą.
    Pytasz, dlaczego zajmuję się jednostkowym przypadkiem, zamiast zmieniać system?
    Nie wiesz, że ratując jednego człowieka, ratujemy jednocześnie cały świat?
    Też już kiedyś pisałam, że odpowiedzialni jesteśmy tylko i wyłącznie za tę cząstkę zła, której możemy zapobiec. Za nic więcej, a i tak nawet tak wycinkowa odpowiedzialność, zbyt często nas przerasta.
    Nie mam w sobie tej pychy, by umierać za miliony. Wystarczy, że podam rękę temu, kto jest w jej zasięgu. Nie umiem kochać ludzkości. Mogę kochać bliźniego swego, a i to nie zawsze dobrze mi wychodzi. Taka już jestem ograniczona i nic na to nie poradzę. A moje władztwo nad systemem, to tylko milionowa cześć Suwerena. Jakże, zatem miałabym go zmieniać inaczej niż apelując do moich współobywateli i naszych przedstawicieli?

  211. TO

    Pańskie rozwijanie pojęcia antyszambrowanie-szabrowaniem i antyszabrowaniem wpisuje się w nurt intelektualnych osiągnięć niejakiego Eddi,profesjonała w zakresie błędów ortograficznych.Tak trzymajcie ,a waszej kupy nikt nie ruszy ze względów estetycznych.

  212. Spokojny,
    Pozwól, ze do Twojego wpisu nawiążę pod nowym tematem (jakiś pretekst się znajdzie). Zbyt mnie zainspirował, bym odpowiadała na goraco.
    Serdeczne pozrowienia.

  213. spokojny pisze:
    2009-03-25 o godz. 17:57
    Uwierz mi „Spokojny” imponujesz mi wieloma swoimi wpisami. Rzeczywiście jesteś wyważony i spokojny. Zawsze piszesz po głębokim namyśle i wnikliwej analizie. Dziękuję Ci, że wymieniłeś mnie w grupie blogowiczów, z którymi się utożsamiam co do poglądów, ale także doświadczeń życiowych. Dziękuję Ci za ten wpis, tym bardziej, że nastąpił on po mojej szaleńczej napaści na jednego z innych blogowiczów. Jego „upierdliwość” wobec wszystkich myślących inaczej, uruchomiła we mnie zawór bezpieczeństwa, i żeby nie wybuchnąć, całą parę skierowałem w gwizdek. Tego gwizdu sam się wstydzę. Ale się stało. No cóż objawił nam się Żyd antypolski, czego mu już nie wypomniałem, bo antysemityzmem, rusofobią, germanofobią i każdą inną fobią, po prostu się brzydzę i nie mogę zrozumieć tych, których takie anty wobec jakiejkolwiek nacji nie brzydzi. Dla mnie takie indywiduum od razu jest kimś, kogo trzeba unikać.
    Co do Magrud. Podzielam Twoją opinię na jej temat. Zauważ jednak jaka cisza zapanowała na blogu, gdy zaproponowałem jej kandydaturę na prezydenta. Niechby chociaż ktoś zaczął wybrzydzać. MILCZENIE – złowróżbne i wielce mówiące! Ja nie żartowałem. Przecież kobieta, mądra, inteligentna, kobieco ciepła i piękna łagodzi obyczaje, jak muzyka. A tego złagodzenia nam trzeba. Dość już brutalności w polityce i chamstwa, nie tylko mojego na tym blogu, ale w kraju. „Spokojny” jeszcze raz Ci dziękuję i pozdrawiam serdecznie – Lech.

  214. Lizak,

    nawet jesli z TW, to wedlug Ciebie to chyba dobrze, slusznie, prawidlowo i zgodnie z generalna linia Twojej logiki, no nie ?

    O ile taka linia istnieje.

  215. Lizak,

    Niestety dopiero teraz mam czas na napisanie czegos troche dluzszego do tego komentarza

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=554#comment-109499 Postaram sie odpowiedziec wedlug akapitow.

    Akapit 1. Nie chce oceniac zadnej osoby/grupy na blogu. Chociaz zgodze sie ze obnizenie poziomu (w sensie ogolnym, nie blogowym) moze w pewnym sensie byc powiazane z demokracja. W niektorych wypadkach rownanie do Zachodu jest rownaniem w dol.

    2. „Droga Pani ten najazd jest tak samo uzasadniony jak agresja Izraela na Gazę,co oznacza nawiązywanie do najgorszych tradycji kultury ludzkiej zaprezentowanej w agresywnym wykonaniu politycznych, gospodarczych i militarnych hegemonów.” Moim celem nie bylo uslyszenie uzasadnienia. Chcialam uslyszec co moze miec do powiedzenia osoba ktora w tamtym czasie zyla w rejonie niezbyt odleglym od opisywanych wydarzen. Gdyby powiedziala ze to barbarzynski najazd wysluchalabym rownie uwaznie. Kazde ziarenko tego typu wiedzy pozwala spojrzec na swiat pod roznymi katami i dlatego jej opinia byla dla mnie ciekawa.

    3. Ciekawie napisane. Ja ubolewam nad udzialem Polski w wojnie w Iraku i Afganistanie. Nie podoba mi sie ze czasami wyglada to na rozpaczliwa probe zwrocenia na siebie uwagi. „My wam tu wiernie odsluzymy a wy moze dacie nam jakis kontrakt (i moze nie zostawicie na lodzie jak zawsze)” A juz ta cala tarcza to dla mnie wielkie nieporozumienie, i do tego zalosnie zakonczone.

    4. Mam za malo wiedzy zeby polemizowac i wypowiedziec sie rzeczowo. Przeczytalam ale nie jestem do konca przekonana ze nalezy jedna strone obwiniac za absolutnie wszystko.

    5. Opinia mojej kolezanki w zaden sposob nie jest przeze mnie widziana jako obiektywna, niezalezna i wiazaca. Ja potraktowalam ja jako prywatna opinie tej konkretnie osoby na zadany temat co bylo prywatnie dla mnie ciekawe.
    „Inne stanowisko Słowenki, aniżeli przedłożone, ocenaczałoby dla niej utratę intratnej synekurki i powrót nad atrakcyjne plaże Adriatyku.”
    Dlugo myslalam jak na to odpowiedziec. Otoz i tak i nie. Plaster na buzi mamy na zewnatrz. Natomiast wewnatrz nikt nie kazal mi miec stanowiska rownoznacznego z tak zwana baza i nadbudowa. Gdyby jutro kolezanka odpowiedziala mojemu szefowi na zadane przeze mnie pytanie mowiac „Ci barbarzynscy Amerykanie to i tamto” na pewno nie zostalaby zwolniona.

    6. Rozumiem przeslanie ale nie widze powodu (sensu?) do wartosciowania.

    I na koniec, jak widac po godzinie zamieszczenia postu rzadko mam okazje napisac cos dluzszego i o przyzwoitym czasie. Wiec prosze o
    wyrozumialosc jesli nie bede wdawac sie w zawile dyskusje. Staralam sie dotrzymac slowa skoro obiecalam odpowiedz.

    pozdrawiam.

  216. Do”ANCI”,”Eddiego” oraz „Kropkozjada” mam pełną satysfakcję, że nie zawiodłem się na Was (dot. „Lizaka”).Cieszę się i mocno dziękuję.
    „Pisać każdy może, trochę lepiej, lub gorzej…”
    „Eddi”, specjalnie dla ciebie będę strał się czytywać wpisy Ma bez uprzedzeń.Ja nie kwestionuję jego wiedzy, ale nie lubię wysłuchiwać takiej nonszalanckiej metody pouczania; pouczania każdego.
    Idzie wiosna. Pozdrawiam

  217. Lizak,

    Drogi Zygfrydzie. Ponieważ obiecałem Pielni1, że będę z Tobą tylko rzeczowo, więc spokojnie, kilka refleksji po Twoim osobistym wpisie do mnie, który dopiero teraz przeczytałem.
    Nie gniewaj się,proszę, ale zgadzam się tylko z Twoimi szalonymi wyrazami sympatii do mojej skromnej osoby/Edziu…jakie to urocze/
    Oczywiście taką Twoją świadomość „Wyjątkowo paskudnym jest skierowane do mnie pytanie:”Jakie masz zasługi w działalności na rzecz potrzebujących rodaków…”.Właściwie to pytanie zatrąca wręcz o bezczelność. Używając erystyki Edzia, on pozwolił sobie okraść naród , a mnie pyta w jaki sposób ja mu pomogłem. Otóż ja złodziejom nie pomagam. A moja pomoc poszkodowanym polega na uzmysłowieniu im tego faktu, wskazaniu kto ich wywłaszczył z praw osoby ludzkiej oraz zgodnie z koncepcją państwa prawa uczynienie im sprawiedliwości. Pan zaś może ich przekonywać, że im mniej mają tym bardziej są szczęśliwi. Jeżeli dadzą się przekonać to złożę panu gratulacje. ”

    ale mam swój, prezentowany pogląd na takie tematy.

    Jeśli chodzi o Twoje zachwyty płcią piękną, to klasyka seksuologii mówi, że… jesteś samotnym mężczyzną, bez stałego związku partnerskiego z uwielbianą przez Ciebie płcią, kiedy jest młoda i piękna, co ujawniasz/Twoje marzenia/ na zdjęciach rozneglożowanych panienek na swojej stronie:http://cid-6706358fed7536b7.profile.live.com/. Do taaaakich lasek, z takimi pięknymi biustami, aż się prosi motto:”Cy tata cyta cytaty Tacyta”/

    Na koniec, żeby nie przekroczyć tonu rzeczowej rozmowy:
    Jak sądzisz drogi Zygfrydzie, dlaczego panie, które obdarowujesz takimi wspaniałymi hymnami – tak niemrawo na nie reagują?

    Pozdrawiam, bez żadnej urazy za czułe słówka,Twój Edziu

    P.S.
    Jeśli chodzi o Ojca Rydzyka i jego zwolenników, to ściśle pytałem o to: Jak odbierasz dużą zbieżność światopoglądową jego wyznawców z Twoją? Każde rozszezanie teg o tematu, jest tylko zamydlaniem sedna.Czyż nie?

  218. Spokojny,

    ostatnia z rzeczy, ktora powodowalaby moje polemiki z magrud jest zazdrosc, jak to zdajesz sie sugerowac w swoim wpisie – deklaracji ideowej. Jesli Twoim zdaniem tekstom magrud nie ma nic do zarzucenia, to nie znaczy, ze polemika z Autorka jest nieuzasadniona. Ani magrud jako wypowiadajaca sie, ani Ty jako recenzent Jej tekstow nie jestescie nieomylni. My, ktorzy wdajemy sie w polemiki z magrud rowniez nie jestesmy nieomylni. I dlatego ten blog dyskusyjny ma sens.

    I nie idzie tutaj o wielkosc sprzataczki czy poslanki, ale o to co pisze, i jak przedstawia problemy w swoich wypowiedziach. Napisal o tym pielnia1, a wiec nie bede powtarzal Jego przemyslen.

    Wielokrotnie wdawalem sie w dyskusje z magrud zanim swym dramatycznym (i zupelnie niepotrzebnym) gestem ujawnila swoja tozsamosc. Najzabawniejsze jest to, ze pod wieloma wzgledami zgadzam sie z magrud co do pryncypiow i co do waznosci kwestii, w ktorych zabiera Ona glos. Np. zgadzam sie z Nia co do kwestii, ze areszt wydobywczy to cos conajmniej kuriozalnego w panstwie, ktore mieni sie byc demokratycznym. Zgadzam sie rowniez z tym, ze Lyzwinski rownie dobrze moglby oczekiwac na proces na wolnosci. Zgadzam sie z magrud co do wielu kwestii spolecznych i politycznych, choc tu i tam mozemy sie roznic miedzy co do detali. Problemy wzbudza u mnie argumentacja (dobor argumentow oraz ich interpretacja) oraz, szczegolnie ostatnio forma tej argumentacji, w tym potkniecia jak te, o ktorych pisze we wpisie adresowanym do magrud. Bo nic nie zwalnia od rygoru w swych wypowiedziach, nie zwlania tym bardziej, ze od jakiegos czasu mamy do czynienia nie ze sprzataczka, ale z byla poslanka, a wiec z kims nietuzinkowym. Byc moze jestem uczulony na agitki, a magrud zaczela je produkowac ilosciowo, i dlatego ostatnimi dniami moja wymiana zdan z magrud zintensyfikowala sie.

    Czy deklaracje typu „urodzilem sie i wychowalem PRL” maja cos wspolnego z caloscia sprawy ? Chyba nie. To dobry sposob na przyciagniecie uwagi na tym blogu, ale… Nawet jesli i ja spedzilem ciagle ponad polowe mego zycia w tym samym systemie co Ty czy magrud, to wspolnota rodowodu nie wymusza jeszcze na mnie obowiazku picia sobie z dziobkow i zgadzania sie na robienie sobie wody z mozgu tylko dlatego, ze kogos lubimy i byc moze dzielilismy piaskownice na osiedlowym podworku gomolkowskiego blokowiska.

    Kto wie, byc moze bezkrytyczne przyjmowanie na wiare tego, co mowia gwiazdorzy rowniez stanowi echo trawiacej wewnatrz zazdrosci, tyle ze w tym wypadku chcemy sie przypodobac obiektowi zazdrosci ?

    Jak widzisz, taka sama dobra interpretacja jak ta, ze jesli polemizujemy z magrud, to tylko z zazdrosci.

    Taka sama dobra, czyli… zupelnie niepotrzebna.

    Pozdrawiam.

  219. Pielnia !,

    Wiosna jest najważniejsza!!!!
    Jeśli chodzi o MA to moje uwagi traktuj proszę, wyłącznie jako sugestie. Obaj wiemy,że nie wszyscy do siebie pasują, co wśród ludzi rozsądnych zawsze odbywa się bez urazy. Problemem są zawsze uprzedzenia. Ja mam przekonanie,że czuję go ,jak na etap poznania dość dobrze.

    Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Mój ostatni wpis do Lizaka,był epilogiem na osobiste anse, w ramach odpowiedzi. Absolutnie nie mam do niego żadnych złych emocji, nie obrażam się, i jeśli będę miał coś merytorycznego do powiedzenia na tematy bardziej uniwersalne, to już tak mam,że bez najmniejszych jadowych podtekstów ustosunkuję się do jego wypowiedzi. Masz całkowitą rację, żeby zrzucić z tego blogu, tyle niedobrego, ile się tylko da

  220. Edziu
    Fandzolisz jak zwykle trzy po trzy,para pietnaście.

  221. gajowyM
    No to mnie upolowałeś.
    Pewnie, ze chodziło mi o bierne.
    Cieszę się, ze przynajmniej Ty przeczytałeś co napisałem.

  222. Lizak,

    1.Edziu w ciemno cieszy się że robi coś, o czym nigdy wcześniej nie słyszał. Tak Lizaku „fandzolę” i od dzisiaj będzie to moje standardowe określenie we wszystkich trudnych sytuacjach w jakich się znajdę/np.”Przepraszam ja tylko fandzoliłem”, „Impreza tylko dla fandzolących! Fandzolisz-wchodzisz.Nie fandzolisz-bawisz się sam” itp./ Dziękuję za fajny greps.

    2. A konkretnie- to z czym najbardziej fandzolę?

    Pozdrawiam, Edziu-Medziu

  223. Eddie pisze:
    2009-03-27 o godz. 12:23

    Lizak, …..

    …. ale mam swój, prezentowany pogląd na takie tematy.

    Jeśli chodzi o Twoje zachwyty płcią piękną, to klasyka seksuologii mówi, że… jesteś samotnym mężczyzną, bez stałego związku partnerskiego z uwielbianą przez Ciebie płcią, kiedy jest młoda i piękna, co ujawniasz/Twoje marzenia/ na zdjęciach rozneglożowanych panienek na swojej stronie:http://cid-6706358fed7536b7.profile.live.com/. Do taaaakich lasek, z takimi pięknymi biustami, aż się prosi motto:”Cy tata cyta cytaty Tacyta”/
    ———————————————————-

    Eddie, Ty naprawdę jesteś taki naiwny czy, uchowaj Boże, głupi…???
    daj mi swoje zdjęcie (jak masz blog?) a zrobie Ci taką fajną stronę i nie takimi laskami, że będziesz się tłumaczył swojej kobiecie przez długie miesiące….

    dajesz się brać na lep taniej podpuchy – chyba, że to zrobił jakiś Twój koleś, a Ty ze świętym oburzeniem (jak to chłopcy pisowcy robią od lat) wyjawiasz blogowiczom „ciemne oblicze starego komucha” ha, ha, ha,…. !!!
    widze, że cienias jesteś – niestety.

    pozdrowienia dla Lizaka – miałem napisać co innego, ale tępy wpis Eddiego zdenerwował mnie.
    ale już jest OK.

  224. Manolo,

    Manolo! Druchu! Poczytaj sobie w kilku ostatnich blogacg pana red. Passenta wpisy na mój temat. Ja już od dawna wiem, jakim jestem kretynem, poczwarką, onanistą bez przyjemności/to od sympatycznego „momo” itd.etc. a Ty jeszcze załapujesz się na mnie z taką bylejaką „wymiocinką”. Po tych wszystkich wzlotach na mój temat, oczekiwałbym czegoś takiego, po czym naprawdę chciałoby się żyć…
    Ja się nie zamykam na Twoją dalszą inwencję intelektualno – twórczą. Jeśli mi dowalisz tak, że będę mógł tym przyszpanować, to jeszcze jakąś fajną nagrodę Tobie zafunduję.
    Wiesz, ludzie nie są tak zupełnie pozbawieni jadów, ale kiedy przychodzi co do czego, to leci sama beznadziejna sztampa, pustosłowie, które jest atawistycznym „psztykaniem” na wiwat,który nikomu i tak nie jest potrzebny. Ja bym potrzebował czegoś naprawdę zz bajerem.
    Gdybyś był uprzejmy i jeszcze raz dokładnie przeczytał mój wpis do L, i poukładał sobie zawarte w nim wątki/różne , tworzące nierozerwalną całość/ to może by Tobie pomogło sięgnąć do głębin Twojej natury, a wtedy…już się boję.
    Drogi Manolo, tym razem byłeś jeszcze spięty, i to co stworzyłeś nie posiadało wewnętrznej ekspresji. Następnym razem, gdybyś chciał mi „przywalić” to pamiętaj- ja czekam na to z pełną dla Ciebie życzliwością.Wyluzuj i nie spapraj czegoś znowu.

    Pozdrawiam,Eddie

    P.S. Przepraszam, jakie jest Twoje wykształcenie, bo masz taki ciekawy, bardzo intrygujący sposób wysławiania się? Oczywiści , jeśli to nie jest tajemnicą.

  225. czytacie wszystkie taksty?

css.php