Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

20.04.2009
poniedziałek

Ach, ci Polacy!

20 kwietnia 2009, poniedziałek,

ROZKRADNĄ ZANIM ZBUDUJĄ

Niedawno przeczytałem, że budowa prowizorycznego „wiaduktu gdańskiego” (którego zamknięcie jest zmorą tysięcy warszawiaków), mogła rozpocząć się przed Wielkanocą, ale firma obawiała się (słuchajcie! słuchajcie!), że w trakcie świąt elementy stalowe zostaną rozkradzione (!), a zatrudnienie ochrony podniosłoby koszty. Nie wiadomo co bardziej podziwiać:  złodziei, którzy potrafią rozkraść nawet ciężkie elementy stalowe,  firmę, która nie ma złudzeń co do mieszkańców stolicy, czy wreszcie rodaków. Podczas gdy jedni przygotowują święcone i przestrzegają świątecznych obyczajów, inni ukradną nawet Most Kierbedzia. Nie jakieś drobiazgi, ale elementy stalowe! Kilka lat temu odwiedziłem osobę chorą w szpitalu na Woli. Pacjentka poprosiła o trochę wody. Kiedy wszedłem do łazienki, okazało się, że nad umywalką  nie było kranu. – Co, znów ukradli? Przecież wczoraj był założony! – odpowiedziała mi pielęgniarka zapytana o wodę. I to wszystko działo się już w III RP, kiedy armatura była w każdym sklepie. Czasami nie mogę wyjść z podziwu nad naszym narodem, który od święta wypełnia kościoły i zapala świeczki, a na co dzień jest aż nadto zapobiegliwy i praktyczny.

GARBIĄ PLECY PRZED NIEMCAMI

We wczorajszej „Rz.” zainteresował mnie niewielki reportaż pod tytułem: „POLACY ZNÓW ZRYWAJĄ SZPARAGI”. Podtytuł: „Nasi rodacy garbią plecy, wygrzebując w pocie czoła cenne warzywa z niemieckiej ziemi. Spadek wartości złotego sprawił, że to zajęcie znów stało się atrakcyjne”. Wzruszony losem Polaków, którzy znów muszą zginać karki pod niemieckim butem, przeczytałem niewielki reportaż, z którego wynika, że Niemcy są potęgą szparagową (pozazdrościć!), ale bez polskich karków  nie mogą się obyć, chętnych Rumunów jest za mało. Z tekstu wynika, że „Polacy nie narzekają”, ponieważ za schylanie karku w pocie czoła zarabiają  8 euro za godzinę. Wychodzi na to, że Polacy lubią męczyć się na niemieckiej ziemi i trzeba się cieszyć, że ciężko pracując można u nich zarobić. W dodatku rząd niemiecki do tego dopłaca.  Więc po co był ten alarm, ten „pot z czoła” i ta „niemiecka ziemia”?

POKRZYWDZENI PRZEZ STEREOTYPY

Staraniem naszego konsulatu w Nowym Jorku, narożnik ulic w pobliżu polskiego przedstawicielstwa został nazwany imieniem Jana Karskiego – bohaterskiego kuriera z Warszawy, który podczas II wojny starał się wstrząsnąć sumieniami zachodnich aliantów w obliczu Holocaustu. Jan Karski to piękna postać w dziejach Polski i Stanów Zjednoczonych.  Konsulatowi w N.Y.C.  gratuluję, wiem, jak trudno taką inicjatywę przeprowadzić, zwłaszcza za granicą. Przy okazji jednak konsul generalny w N.Y., Krzysztof Kasprzyk (którego tą drogą pozdrawiam, gdyż wiem, że należy do naszych blogowiczów) powiedział m.in.: „Nie może być tak, że symbolem ratowania Żydów jest ‘dobry Niemiec’ – Oskar Schindler”.  Co to – to nie,  Panie Konsulu. Dlaczego „dobry Niemiec” Schindler ma być w cudzysłowie? Poza tym, mnie nie przeszkadza, że dla kogoś dobry  Niemiec jest symbolem Dobra. Nie jestem przekonany do walki na symbole. Nie odpowiada nam, że upadek muru berlińskiego jest dla niektórych symbolem upadku  komunizmu, a teraz znów nie podoba nam się Schindler. Innym znów razem nie podoba nam się, że Stauffenberg służy za symbol opozycji antyhitlerowskiej w Wehrmachcie, bo niektórzy biorą go za symbol w ogóle. Rodacy, przestańmy walczyć na symbole! Oddawajmy hołd   bohaterom, ale pozwólmy innym mieć swoich bohaterów. Zamiast odwoływać się do ugiętych pleców na niemieckiej ziemi, cieszmy się, że Polacy – już dobrowolnie – mogą pracować u niemieckiego Bauera. Twórzmy dobre fakty, a symbole przyjdą same.

NARÓD NIE KUMA

Prof. Zbigniew Krasnodębski,  który męczy się na niemieckim uniwersytecie w Bremie, a prostuje kości na Uniwersytecie Stefana Kardynała Wyszyńskiego w III RP, nie jest zadowolony z naszego narodu. W pamflecie na „Rewolucję Tuska” („Rz.), który zyskał już pewien rezonans na naszym blogu, czołowy Tuskojad ma wyraźnie narodowi za złe, że zamiast Kaczyńskiego wybrał Tuska. Naród bowiem – jak mówi młodzież  – nie kuma. „Czego więc Polacy oczekują od rządu? – pyta profesor. Po pierwsze, żeby dobrze wypadał i dobrze ich reprezentował i nie przynosił im wstydu (…) Po drugie, żeby zostawił ich w spokoju (…) A po trzecie, by zapewnił im rozrywkę przez gnębienie i piętnowanie tych, którzy zostali uznani za wrogów publicznych”. Z dalszej części tekstu wynika, że naród nic nie rozumie. „Polacy nie mają pojęcia o polityce światowej, nie interesują się nią.(…) Dlatego tak łatwo przychodzi rządowi chwalić się  rzekomymi sukcesami”. Panuje wręcz „Niechęć do wysiłku intelektualnego i politycznego…” Ta niechęć do wysiłku intelektualnego i politycznego nie dotyczy jednak Profesora, który wysilił się i bije na alarm z powodu Platformy, że buduje partię szerokiego spectrum, „traktuje Polaków nie jak obywateli, lecz jako manipulowaną masę”, dąży do zniszczenia PiS, lekceważy wolność słowa, badań naukowych i uniwersytetów (Zyzak!), stanowi największe od 1989 r. zagrożenie wolności i suwerenności Polaków. Pan Profesor może mieć takie poglądy, ja też nie jestem entuzjastą PO (z innych przyczyn), ale dlaczego się dziwi, że partia Tuska traktuje ludzi jak masę, skoro – jego zdaniem – rozleniwiony naród nic nie kuma?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 214

Dodaj komentarz »
  1. Oj. Gospodarz coś niedzisiejszy jest dziwiąc się tytułowi z Rz. Przecież ostatnimi czasy obserwujemy chyba wszyscy wielką dewaluację odpowiedzialności za słowo. Tytuły w prasie chcącej uchodzić za poważną i opiniotwórczą coraz częściej sięgają do manipulacji sugerujących całkiem inną treść znajdujących się w środku artykułów. To już nie są wyjątki. To się staje normą. Nam pozostaje jedynie nauczyć się z tym żyć. Najlepiej chyba przestać zauważać tytuły i skupiać się wyłącznie na treści. Jeśli oczywiście jakaś jest.

  2. Bezrobocie wszedzie rosnie.
    W niektorych malych polskich miasteczkach ok 30 %,.
    W Usti nad Laba zjazd neonazistow. (jakos nie znaleziono paragrafu , zeby tego zabronic )
    Pierwsze koktajle Molotowa juz trafily w cel .
    Czy to Panu czegos nie przypomina ?

    jassny gwint; Poczatek felietonu sz. Gospodarza w sam raz dla Ciebie. Jeszcze jeden powod do dumy.

  3. Ryba smierdzi od glowy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie doje, nie dospi a wpis opublikuje. Pan Redaktor Daniel Passent.
    Trudno komentowac tak znakomity wpis. Warto jednak zaznaczyc jego wielostronnosc i bezposrednie zwiazki z biezaca polityka i historia.
    Ograniczanie szparagowego tematu wylacznie do problematyki zachodnich sasiadów wydaje mi sie znacznym uproszczeniem tematu, ze nie powiem pójsciem na latwizne. Przypomne tylko, ze szparagi to nie tylko bliskosc Morza Pólnocnego ale i rejony Morza Sródziemnego. I tu i tam nasi.
    Stawka 8 Euro za godzine nieomal identyczna.
    Jesli chodzi o barwy to przypomne: zielone, biale, fioletowe.
    Techniki gotowania dwojaka. Na stojaco, zasada zielonym do góry i lezaco czyli w pokorze. Gama potraw olbrzymia od kremu szparagowego po szparaga z reki.
    Wraca przy tym watek historyczny. Od Morza do Morza.
    Bremen nalezy równiez do moich ulubionych miast europejskich. Szczególnie piekny jest niedokonczony pomnik muzykantów. Nie wdajac sie w opisy podkresle tym razem, ze jest to dzielo niedokonczone.
    Jak kazdy niedokonczony utwór pasjonuje ludzi. Tak jest na przyklad w muzyce, gdzie Dorota z sasiedztwa moze garsciami nasypac tytulów.
    Ze wspomne Jana Kaczmarka czyli „Czego sie boisz glupia”.
    Do ukonczenia pomnika w Bremen brakuje u samej góry niewielkiej postaci uczonego w todze i stosownym birecie który bedzie udzielal stosownych wskazan i kiwal podniesiona reka na rodaków w Polsce
    Tak tylko kiwnac i Nobel w garsci.
    Wedlug zasady. Lepszy Nobel w garsci….
    Przepraszam, ze sie wtracam ale Pan Redaktor Adamczewski z powodu nawalu zajec nie dal jeszczie hasla do pisania o szparagach. Teraz sie zmienia czerwone na zielone.
    Cos niedospany
    Pan Lulek

  6. Panie Redaktorze,

    Wpis z humorem w dawnym stylu. W słoneczny poranek (jeszcze w piżamie) poprawił mi samopoczucie.

    Ryba

  7. Profesor Krasnodębski mógłby teorię przypadkowego społeczeństwa rozwijać twórczo w kolejnych esejach rano, w południe i wieczorem na zdrowie jego i jego studentów, gdyby nie szły za tym inne reperkusje. Mianowicie pan prezes PiS, któremu ziemia się pali pod stopami, szuka, jak wiadomo, przyczyn klęski swojej i swojego brata. Myśl, że winien jest durny naród, a nie pan prezes i jego brat, to nader smakowita teoria, zwalniająca pana prezesa od analizy własnego postępowania. No i alibi daje prawdziwy naukowiec. Pan profesor.

  8. ……Jeśli chodzi o osoby nieuczciwe to warto dodać do złodziei osoby, które żyją z wyzysku pracowników, które blokują zdolniejszych i pracowitszych przed realizacją prawa do pracy i wyboru pracy, a nawet osoby, które w sposób nierzetelny wykonują swoje zawody, nie tylko zawyżając wobec konsumentów koszt swojej pracy, ale i świadcząc pracę złej jakości, broniąc się skutecznie przy tym przed odpowiedzialnością.
    …..Osobami nieuczciwymi są także grupy społeczne, które korzystają z środków budżetowych, a mogłyby pracować (problemem jednak jest dostępność pracy), oraz osoby, które pracują w szarej strefie (duża część wykonawców związanych z budownictwem, zwłaszcza na wsi i mniejszych miasteczkach), a które mogłyby pracować legalnie płacąc podatki (do czego niestety zniechęcają ich nie tylko obciążenia fiskalne, ale i nadużywanie władzy).
    …..Ergo złodziejstwo w ścisły tego słowa znaczeniu jest marginesem w spektrum niewłaściwych postaw Polaków, które ograniczyć można właśnie zatrudniając firmę ochroniarką lub też zapewniając właściwą obsadę, organizację i środki policji.
    ….Jeśli zaś chodzi o symbole, to są one kreowane nie tylko przez historyków, nauczycieli, ale i przez polityków i artystów oraz publicystów, przez mass media, jak prasę, czy też TV. Mamy obecnie doczynienia z symbolami kultury masowej, czyli starymi stereotypami wyrosłymi z kołtuństwa społeczeństw, ubranymi w nowe szaty medialne.
    ….Jak wiadomo symbol dobry Niemiec i Rosjanin a zły Polak w kontekście II wojny światowej, to bzdura, a jednak udało ją się wypromować 😀 i to najwyraźniej w wąskim kontekście naszej odpowiedzialności za Polskie obozy śmierci, w ogóle wkład w organizację holocaustu oraz liczne spontaniczne egzekucje i pogromy.
    ….Dzięki czemu następne pokolenia mają wciąż rytualny obowiązek udowodniania, że nie są wielbłądem w okolicznościach, gdy zarzucanie innym narodom i państwom, zwłaszcza bogatszym i bardziej wpływowym niż Polska, że jednak nie są dobre – w ogóle nie jest passe na światowych salonach.

  9. Bo niektórych naszych „opiniotwórczych” już nie interesuje realny świat, z którym, podejrzewam nie mogą sobie poradzić. Oni kreują swoją rzeczywistość. Po co pytać się ludzi jak oni traktują zbierania szparagów-oni wiedzą, że odpowiedż musi nieść jakieś przesłanie. Prof. Krasnodębski też musi dobrać wyobrażenia Polaków do swoich tez, a rzeczywistość – to już by trzeba zgłębić. I tak można by ciągnąć. Coraz mniej, w uproszczeniu mówiąc, inteligentów chce nam objaśniać świat, pomóc go zrozumieć. Za to świetnie im wychodzi tworzenie swojej rzeczywistości, tam im się nikt nie wedrze. Pozdrawiam

  10. Red. Passent zdaje sie byc czlowiekiem zajetym wielce i tylko to usprawiedliwia go, iz miast pracowac nad podniesieniem godnosci i ego rodakow wsrod szparagowych lanow, tkiwc musi w
    najukochanszej stolycy. A przeciez jego ego az ciagnie do tych pol szparagowych malowanych blotem, zeby sie nad bylina pochylic, wyrwac i dume narodowa wzmocnic, nadto kieszn wlasna suma bajonska ok. 900 eu (- podatek) zasilic.
    No ale niech nie traci nadzieje – moze w koncu troche czasu znajdzie i pojedzie, zeby wspol w zespol ze szczesliwszymi rodakami, ktorzy maja czas i motywacje, tak pod niemieckim butem Niemcom wyrywac!

    Z tym butem to moze byc niestety problem niejaki, jako ze wbrew marzeniom Redaktora zaden Niemiec nie musi obecnie obuwia sobie
    dla podniesienia dumy narodowej Polakow niszczyc, ani na Polaka noge podnosic. Zaden tez podatnik niemiecki (dlaczego tylko niemiecki?
    jestesmy w koncu w Europie – a gdzie Wlosi,Angole, Irlandczycy …?) nie musi tez lozyc na oddzialy do spraw lapaneki wywozenia na roboty! Po 20 latach zakonczonej sukcesem transformacji takesmy kraj przetransformowali, ze Polacy sami na roboty pojada, zeby szparagi rwac pod butem polskiej rzeczywistosci. Z wyjatkiem, rzecz jasna, zapracowanych i zablogowanych redaktorow. Ci jednak moga szparagami zajac sie w jakiejs luksusowej knajpie stolecznej. Niby namiastka, ale zawsze cos!

  11. Lizak pisze:

    2009-04-19 o godz. 16:27
    Jacobscy

    Z klasowym odzewem.

    LIZAK pomylil adresy: pisal prawdopodobnie do Naszej Klasy.
    MA

  12. Ach, ci Polacy! Mnie także niezmiernie zadziwia nasz naród. Właśnie ogłoszono, że Polska, czyli my wszyscy, Polacy, także i ja osobiście, choć nie miałem na to najmniejszego wpływu, zachowaliśmy się jak śmierdzący tchórze oraz zakłamani hipokryci, przystępując do światowej osi hańby ludzkości, tworzonej przez zaledwie kilka krajów (ze 192 członków ONZ), które nie miały odwagi wziąć udziału w dzisiejszej konferencji ONZ na temat rasizmu.

    Powodem była obawa, że USA zostaną poddane krytyce za Irak, może także zostać ogłoszony wspólny komunikat ONZ, potępiający zbrodnie Izraela wobec Palestyńczyków, Libańczyków, a szczególnie ostatnią rzeź w Gazie.

    Samo przypuszczenie, że świat może jawnie potępić rasistowskie działania jednej nacji, przeciw innej, brutalną eksterminację Palestyńczyków przez Izrael, określono słowem… „antysemityzmu” (sic!). Cóż, określenie zbrodniarza zbrodniarzem to bardzo interesująca definicja antysemity.

    W swoim imieniu powiem, że chciałbym, aby Polska była obecna na tak ważnej dla świata konferencji, mogącej „wstrząsnąć sumieniami zachodnich aliantów w obliczu (dzisiejszego) holocaustu.”

  13. Przypomniala mi sie moja polemika z Panem Krasnodebskim z przed dwu lat; jako ze tematy wtedy poruszane sa ciagle aktualne, pozwalam sobie na wklejenie ponizej mojego listu do kumajacego.

    MA

    Szanowny Panie Krasnodebski,
    lektura Pana wywodow w Wprost z 1 lipca 2007 sklonila mnie do napisania tego listu. Nie wiem (Pan rowniez nie za bardzo wie zyjac na prowincji niemieckiej), czy swiat sie smieje z Polski. Nawet jesli tak, to z kogo lub z czego. Pisze Pan na zbyt wysokim stopniu uogolnienia porownujac Polske do swiata i vv. Nie podejmujac proby definicji tzw. swiata przesmiewam sie z Pana terapeutycznych wysilkow majacych chyba na celu uspokojenie dusz polskich. Zgadzam sie z Panem przy ocenie samooceny naszych rodakow, to jednak dotyczy rowniez Pana. Mam tu na mysli niezbyt udany “wystep” Pana w TV niemieckiej. Temat zupelnie nieomocjonalny przy Pana wysokiej samocenie oraz niezbyt dobrym niemieckim i slabej retoryce na poziomie Tchibo (zadzialaly prawdopodobnie emocje) mogl wywolac usmiechy niemieckich i innych ogladajacych (chodzi o pare milionow telewidzow). Ma Pan jednak racje, ze swiat ma zupelnie co innego do roboty, pozostaje pytanie, co stanie sie z telewidzami, ktorzy wprawdzie nie reprezentuja calego swiata, lecz nie sa jego okruchami. Calkiem nie na miejscu jest Pana porownanie okrutnej przeciez wojny w Iraku oraz ofiar studentow w USA do tzw.”rezimu” panujacego w Polsce. Ani ofiary, ani “Kaczory” na to nie zasluguja. Ofiary, bo sprawa jest zbyt powazna, prezydent i premier, bo sprawa jest rowniez wazna, chocby w kontekscie postrzegania i wrazliwosci amerykanskich oraz innych mediow na polska rzeczywistosc. Jednoczesnie przy takich probach porownian jest w ten sposob bagatelizowana. Potwierdzil to Pana “cienki” wystep w programie TV niemieckiej (przepraszam za ten kolokwialny germanizm). Nie sadze, aby w Europie sledzono nadmiernie wydarzenia polskie. Pana zdanie o nadmiernej oraz irytujacej i drwiacej reakcji Europejczykow sledzacych polskie wydarzenia jest li tylko czysta projekcja postrzegania Europy w Polsce (Pan sie rowniez do tego przyczynia). Pisze Pan o Europie ograniczajac sie do Niemiec z krotkimi ekskursjami do USA. Nie wiem jak dawno „nie byl“ Pan w niemieckiej lub jakiejkolwiek szkole, ze martwi sie Pan poziomem wyksztalcenia uczacych sie przy braku wszelkich kanonow. Prosze przekartkowac dane Urzedu Statystycznego i stwierdzi Pan efekty poziomu ksztalcenia przekraczajace jednak poziom wzrostu niektorych roslin (warzyw). Wystarczy spojrzec na niektore indykatory poziomu kraju przez Pana krytykowanego i „usmiech“ Pana bylby bardziej szczery. Nie chodzi przy tym, aby sasiadow podziwiac bezkrytycznie, na szczescie te czasy minely. Chodzi jednak o objektywna debate dotyczaca stosunkow, przeciez chcac nie chcac sasiedzkich. Nie lekcewazylbym rowniez obrazu Niemiec i Niemcow wsrod pracujacych tu Polakow. Czesto sa to jednak ludzie dobrze wyksztalceni dorabiajacy w czasie wakacji lub po wakacjach, ktorzy przy konfrontacji z Bauerami lub ich pracownikami doznaja faktycznie szoku „kulturowego“ i popadaja w samouwielbienie. Tego rodzaju porownania maja niewiele sensu, tak jak nonsensem jest porownywanie nie wyksztalconych Polakow z elitami niemieckimi. Wracajac do kanonu lektur szkolnych w Niemczech moge Panu dla pocieszenia przypomniec, ze w Polsce urodzony (w Niemczech wyksztalcony –matura – i “resocjalizowany”) krytyk literacki z powodzeniem naklania Niemcow do czytania przez Pana cytowanych autorow i autorki. Zapewniam Pana, ze wyksztalceni Niemcy dobrze znaja Gombrowicza i innych zacnych pisarzy, ba znaja nawet zacne autorki. Pozostaje pytanie, gdzie sie oni tego ucza. Zapewniam Pana rowniez, ze oburza wielu obywateli niemieckich, nawet czlonkow SPD, fakt przejscia bylego kanclerza na garnuszek Putina. Z drugiej strony nalezaloby sie zastanowic jakie korzysci beda mialy z tego Niemcy i wtedy oburzenie sie troche niweluje. Pisze Pan o Lepperze (minelo dziesiec dni i go juz nie ma) zawstydzajacym czesc naszej populacji. Populista zawstydzajacy populacje odejdzie niebawem do nikad. Ma Pan calkowita racje, ze nie nalezy sie przesmiewac z faktu rzadzenia sredniej wielkosci krajem przez blizniakow. To byloby conajmniej nie na miejscu. Mozna jednak krytykowac efekty lub ich brak oraz droge do ich osiagniecia. Mozna krytykowac dobieranie sobie doradcow, ktorzy nie sa w stanie wziac udzialu w prostej debacie TV przy wpoludziale ludzi dobrze nastawionych do Polski. (mam tu na mysli atak bez powodu w kierunku p. Bednarza). Ma Pan calkowita racje krytykujac p. Kwasniewska jako niedoszla prezydentowa (pani prezydent) oraz p. Kwasniewskiego jako przyszlego premiera. Byloby to politycznie niedorzeczne (p. Kwasniewska jako p. prezydent), nawet jesli by to nikogo nie zdziwilo i zostalo przyjete jako zjawisko naturalne. Mniej niedorzeczny, chociaz z Pana perspektywy (mojej rowniez) niezbyt kuszacy bylby urzad premiera w „rekach“ p. Kwasniewskiego. Z drugiej strony redukowanie wynikow polityki sredniego panstwa do pojedynczych osob jest niedorzecznoscia sama w sobie. Pisze Pan, ze Polska nie ma dobrej prasy. Zadaje sobie pytanie co z tego wynika i skad sie ta niedobra prasa i passa bierze. Nie wierze przy tym w kolejny spisek. Dziwia mnie jednoczesnie Pana obawy przed „wykupywaniem“ polskich firm. W globalnej gospodarce jest to zjawisko calkowicie naturalne i nie powinno nikogo obruszac. Jesli jest Pan antyglobalista, to pozostaloby pytanie dotyczace „obaw“ przed wykupywaniem obcych firm przez polskie . Nie dziwi mnie Pana sluszna krytyka Kwasniewskiego, dziwi mnie jednak panska retoryka (ciagle na poziomie Tchibo) przy porownywaniu niezrecznej polityki zagranicznej obecnego rzadu ze zla polityka za prezydentury A. Kwasniewskiego. Czym zasluzyl sobie p. Kwasniewski na lepsza prase, pytanie pozostawiam otwarte. Myli sie Pan rowniez co do dobrego wizerunku w Niemczech A. Szczypiorskiego. Na wizerunek niezbyt dobry zapracowal sobie sam, czesto wystepujac w niemieckiej TV oraz opowiadajac historyjki na poziomie gimnazjalnym. Byl on natomiast znakomitym pisarzem i stad jego polularnosc w Niemczech, a nie popularnosc zepchnietego ze sceny politycznej przed paroma dniami populisty p. Leppera. Sadze, w przeciwienstwie do Pana, ze cywilne spolecznestwa, polskie i niemieckie sa w stanie same ocenic, kto moze je dzisiaj i w przyszlosci adekwatnie reprezentowac (p. Lepper, czy p. Szczypiorski lub inni). Zadaje sobie pytanie, dlaczego nie probuje Pan wytlumaczyc rzeczowo istniejacego problemu stosunow sasiedzkich, ktorym daleko jeszcze do dobrosasiedzkich. Dlaczego nie stara sie Pan o rzeczowe tlumaczenie, a ucieka do tanich porownan z p. Kwasniewska i p. Kwasniewskim, ktorzy niedlugo zostana slusznie zapomniani. Posuwa sie Pan rowniez do argumentow papieskich nie pozostawiajac Watykanowi tego co papieskie. Pisze Pan o wizerunku JP II w Niemczech nie mowiac, ze nie jest to kraj homogennie katolicki. W Bawarii np. byl i jest nadal ceniony, nie za to, ze byl Polakiem, lecz za jego “dzielo” i dziela. Wizerunek obecnego papieza wcale nie jest inny i lepszy wsrod niekatolickiej , przeciez duzej czesci obywateli niemieckich, szczegolnie po ostatnim wystapieniu oceniajacym protestantow. Myli sie Pan rowniez w ocenie wizerunku p. Michnika w Niemczech; zastanawiam sie skad czerpie Pan swoja wiedze i dlaczego pisze Pan o tym nie oddalajac sie od retoryki Tchibo. Za nacjonalistyczny uchodzi jednak obecny rzad i jego koalicjanci i nie powinno to Pana dziwic. Mozna jednak prowadzic debate na troche wyzszym poziomie celem zanegowania lub potwierdzenia takiego postrzegania sprawy. Piszac natomiast o Cenrum przeciw Wypedzeniom dowartosciowuje Pan nieumiejetne i w koncu szkodliwe proby robienia kariery politycznej pani Steinbach, ktora rowniez zniknie z malej sceny politycznej (do duzej jej daleko). Krotko mowiac zajmuje sie Pan sprawami nieistotnymi wypelniajac szpalty Wprost i nie sadze, ze Pana wywody, czy tez dywagacje poprawia stan ducha sasiadow; Niemcow i Polakow. Nie wiem skad Pan wie o uszczerbku wizerunku Lema i Kolakowskiego; wystarczyloby przegladnac statystyki sprzedazy ich ksiazek. Ma Pan racje, ze wystepy Walesy w TV niemieckiej byly zabawne. Prawda tez jest, ze Pana wystep w TV niemieckiej rowniez byl zabawny i malo skuteczny, jesli chodzilo Panu o poprawienie wizerunku Polski w Niemczech. Ucieka Pan podejmujac tania polemike w lipcowym numerze Wprost w dalszym ciagu do rzeczy nieistotnych pozostawiajac sasiadow samym sobie.
    Z powazaniem.

  14. W lekturze weekendowej prasy najbardziej ubawiła mnie informacja podana przez Generała Kiszczaka w interesującym wywiadzie w Trybunie, że inżynierami odpowiedzialnymi za sławne transmisje TV /śledziennika/ Romaszewskiego były organizowane przez jego ludzi, oficerów SB. Także wszystkie raporty przesyłane do CIA przez „opozycję demokratyczną” były redagowane i korygowane przez SB. Bardzo to wszystko śmieszne i w końcu nie wiadomo kto rzeczywiście wywalczył nam wolność.
    Jacobsky, nie będą podejmował dalszych sporów. o wyższości świąt. Odsyłam do ważnego tekstu Lizaka w poprzednim felietonie. On robi to z talentem, wiedzą i polotem. Ja swoje przemyślenia opieram na dziełach w mojej opinii najmądrzejszych żyjących Polaków, tj. Profesorów A. Walickiego i B. Łagowskiego. Duże wrażenie na mnie robi także lektura książki Amerykańskiej autorki, Marci Shore, „Kawior i Diament”. Może ona stanowić niedościgły wzorzec oceny historii i postaw ważnych dla kultury i polityki polskiej postaci. Nie wymieniam nazwisk, ale wynika z niej, że dla przykładu postać Wandy Wasilewskiej powinna być zaliczona do wielce zasłużonych szczególnie dla Polaków żyjących na ziemiach, które ona „Odzyskała”. Wiele ulic w miastach zachodnich powinno nazwanych być jej imieniem. A swoją drogą 8 Euro za godzinę przy szparagach czyni wrażenie w porównaniu ze średnią emeryturą w ojczyźnie w wysokości 250 Euro.

  15. Bobola dobrze napisał, że ryba psuje się od głowy, więc piszę o głowach.

    1.ROZKRADNĄ ZANIM ZBUDUJĄ (DP)

    Autor zawoalowanie uważa biednych Polaków za złodziei, którzy kradną wszystko jak w komunie, pisząc przy tym, że zatrudnienie ochrony przez wykonawcę jest zbędnym wydatkiem i go na to nie stać. Tymczasem koszt ochrony i całej budowy jest wystarczająco zawyżony przez urzędników i wykonawcę, że zatrudnienie choćby na święta i na rok dłużej ochrony, nie stanowiłoby specjalnego uszczerbku dla zysku. Umowa miedzy urzędnikiem, a wykonawcą gwarantująca pierwszemu łapówkę, a drugiemu niewspółmierny do pracy zysk to jest prawdziwe złodziejstwo o którym jak widać nie ma pojęcia redaktor Passent. To tam uciekają miliony publicznych pieniędzy, a nie w złomie za który można zyskać niedużo. To, że Stadion Narodowy nagle ma kosztować o 300mln więcej niż parę miesięcy temu czyli 1.5mld zł jest przykładem takiego właśnie układu biznesu z polityką. I żaden dziennikarz o tym nie pisze, a redaktorzy jak DP powtarzają stereotypy o Polskich złodziejaszkach oszczędzając grube ryby z Magistratu i Rządu. Lepiej skopać Zyzaka nieprawdaż? Niech się nauczy od Wałęsy i DP jak wygląda demokracja w Polsce dwadzieścia lat po tzw.”okrągłym stole”, który z upływem lat staje się coraz bardziej kanciasty i spróchniały.

    2.GARBIA PLECY PRZED NIEMCAMI (DP)

    Aby zrozumieć pkt.2 patrz pkt.1 czyli Polacy nie dostają wystarczających zarobków, bo to co powinni dostać zostaje rozkradziona przez szefa i urzędnika. Jak wieść gminna niesie wykonawcy Polskich stadionów wpisali w kosztorysy ceny wykonawstwa i materiałów europejskie, ale pracowników zatrudnią z Ukrainy i materiały też tam taniej nabędą. Czyli mogliby zbudować te stadiony za połowę tego co wpisali w kosztorys, ale wtedy ich zysk byłby mniejszy. A strata państwa i społeczeństwa dla Pana Drzewieckiego i spółki ma znaczenie takie jak w komunie czyli żadne.

    3. POKRZYWDZENI PRZEZ STEREOTYPY

    DP pisze, że powinniśmy się cieszyć, że pracujemy u bauera zbierając szparagi…a symbole przyjdą same. Tymczasem od lat razem z kolegami rozprawiając o świecie z taką swadą, bohaterów i symbole Polski traktował jako zło, bo tak kazali mu jego czerwoni bauerzy tworzący po wojnie swoje „plantacje krasnych szparagów” w Polsce.

    4. NARÓD NIE KUMA

    DP pisze w swojej kodzie blogowej zdanie następujące: „Pan Profesor może mieć takie poglądy, ja też nie jestem entuzjastą PO (z innych przyczyn), ale dlaczego się dziwi, że partia Tuska traktuje ludzi jak masę, skoro – jego zdaniem – rozleniwiony naród nic nie kuma?”

    Partia Tuska traktuje ludzi jak masę, bo takie traktowanie kształtowała nasza jedynie słuszna władza, której ideologiem był autor DP. Takie traktowanie zostało utwierdzone Okragłym stołem, wyrzuceniem rządu Olszewskiego i latami pracy w III RP Polityki, Gazety Wyborczej i mediów wszelakich. Zapracowaliście panowie solidnie aby naród był mało samodzielną i myślącą zle o rządach w Polsce masą. Słaby naród w UE nie musi myśleć twórczo, więc za radą DP niech zbiera szparagi, bo takie granice wyznaczyły mu elity na usługach różnych bauerow.

    P.S.
    Gdyby budynek w Kamieniu Pomorskim był zbudowany i eksploatowany zgodnie z zasadami to nie spłonęliby w nim ludzie, ale jakiś urzędnik z wykonawcą zrobili interes peerelowskim zwyczajem i okradli państwo. Tak samo z drogami i innymi budowlami III RP. Nie mamy ich, bo te głowy kształcone w dawnej epoce są chore i zdeprawowane przez dziesiątki lat dziadostwa.

  16. Arogancja zachodnich sasiadow Polski wykorzystujacych zla sytuacje ekonomiczna i wzrastajace bezrobocie w Polsce, aby zmuszac polskich obywateli do niewolniczej pracy na niemieckich polach szparagowych jest faktem. Ta praca jest katorga, ktorej nie podjal by sie zaden Niemiec. Nie jest to jedyny przyklad tej ciagle wzrastajacej niemieckiej bezczelnosci; chcialbym tu jeszcze wspomniec niejaka Agnes Trawny, Niemki, ktora sie domaga zwrotu domu i majatku, ktory sama dobrowalnie opuscila przed 40-laty i ktory od tego czasu jest zamieszkaly przez dobrych Polakow. Do tego dochodzi jeszcze sprawa MATKI POLKI, ktorej dziecko wyrokiem faszystowskich Jugendamt-ow jest przymusowo germanizowane. Wladza tej faszystowskiej organizacji siega tak daleko, ze ogranicza suwerennosc polskich sadow. W swietle tych i wielu innych faktow okrzyk wybitnego polskiego polityka Jana Marii Rokity nabiera calkiem innego znaczenia i wagi; „rodacy ratujcie Niemcy mnie bija”.

  17. Szanowny Redaktorze,
    nie docenia pan rodaków. Będąc zatrudnioną jako sekretarka w małej firmie, gdzie głównym obowiązkiem było robienie kawy, nudzenie się i gapienie przez okno, obserwowałam z fascynacją jak trzech mężczyzn i kobieta przy pomocy niewielkiego wózeczka wywożą z terenu dawnego łódzkiego Uniontexu, a jeszcze dawniejszych zakładów Scheiblera, żeliwne schody, wagi na oko około półtorej tony, może dwie. Sprawnie im to szło.
    Jako porządny obywatel powiadomiłam policję, ale zanim przyjechali, panowie i pani zniknęli w wąskich uliczkach.
    Więcej wiary we współobywateli, Panie redaktorze!

    Anna

  18. Ileż jadu u „walkabout”. Nie można dyskutować rzeczowo bez politycznie zabarwionych inwektyw? E-ch, niektórzy poprostu nie potrafią bez dokopania.

  19. jasny gwint: Zadziwiające jest to twoje uwielbienie dla bandytów z SB i komunistycznych kreatur typu Wanda Wasilewska. Uważasz, że Berman, Radkiewicz czy Różański również ponni mieć swoje ulice w polskich miastach?

  20. Szanowna Pani Stachurska,
    przepraszam za wywolany zawod, kocham jednak slowo, innego zawodu nie posiadam. Mam nadzieje, ze mnie Pani zrozumie i moje faux pas wybaczy. Dziekuje rowniez za przeslanie statystycznych danych. Radzilbylym rowniez korzystac z danych UE, dane polskie sa czesto tajne i niescisle, jednak dostepne w Brukseli; wspominalem tu kiedys o tajnosci wysokosci budzetu Ministerstwa Kultury.

    Mam caly czas wrazenie, ze Pani traktuje ten blog jak ksiazke zyczen , skarg i zazalen. Jednocznesnie zdaje Pani sobie sprawe jaki skutek mialy podobne wpisy w czasach przeciez juz zaprzeszlych. Zamiary byly jednak dobre i na tym sie konczy pozytywna rola tych ksiazek oraz podobnych wpisow (dzisiaj rowniez linkow). Rzadko byly i sa czytane i czesto mysle, ze szkoda Pani energii. Probowalem Pani podpowiadac o sensie i „zyciu“ tego nowego medium (dla niewtajemniczonych; nie chodzi tu o restauracje ani sanacje organizmu). Odbyla sie niedawno wazna konferencja dotyczaca m.innymi roli spolecznej blogosfery, szkoda ze Pani o niej nie przypomniala. Pisze Pani czesto, co jest oczywiscie pozytywne i czesto mija sie Pani z prawda, co jest oczywiscie mniej pozytywne, piszac o mieszkaniach i rownosci w tychze czasach zaprzeszlych. Brak mi jednak chwili na szersza polemike; przypomne tylko jedno zjawisko. Nie ma sensu pisanie o dostepie do mieszkan w PRL, gdy nie bylo mozliwosci zmiany miejsca zamieszkania do tzw. miast wydzielonych (pamieta Pani biale malzenstwa z tego powodu?). Wiem, ze Suwalki do takich nie nalezaly, lecz Ww i Wwa owszem. Dlatego takie pseudodsyskuje nie maja sensu. Rowniez mowienie o rownosci jest malo sensowne, bo premie wyplacane uprzywilejowanym o raz talony, mieszkania etc. mialy wtedy wielka wartosc. Sukcesywnie bede wracal do Pani tematow i sadze, ze wielebnymi nie zostaniemy, bo prawdopodobnie o to samo nam (toutes proportions gardées) chodzi.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Azbet jest faktycznie bardzo szkodliwy i byl kiedys czesto uzywany jako material izolacyjny. Dla przypomnienia; byly tez hotele robotnicze budowane z drewna; np.w Wwie, w ktorych mieszkali potem studenci, byly tez wiezowce, byly tez owce i nic z tego nie wynika. Byly tez domy mieszkalne z drewna (baraki) , zamieszkiwane do lat osiemdziesiatych. Byly tez barakowozy, Lizak wpsomnial rowniez kiedys o wozie Drzymaly. Wazne jest natomiast, ze w 2009 roku 82% obywatelek i obywateli popiera zmiane ustrojowa, ktora „dokonuje“ sie od 1989 nezaleznie od wygladu i dlugosci dlugopisu. Dla wiecznie wczorajszych i tych, ktorzy zapomnieli wieczne piora mam informacje o dobrych w czasach zaprzeszlych piorach chinskich (ja wolalem Pelikana po dziadku) oraz odlugopisach frimy bic; pamietam dokladnie i widze uwielbienie w oczach wielu, po otrzymaniu tychze z tzw. Zachodu. Nalezy wiec spogladac na te czasy rowniez z humorem, czego Pani Stachurskiej i wielbicielkom oraz wielbicielom zycze.

  21. Prosze nie mylic wyrwidebu z wydrwidebem.

    MA

  22. Ryba pisze:

    2009-04-20 o godz. 07:29
    Maly szczegol, a wiele mowiacy; Pizama-mowi o wieku>50 lat?
    Z powazaniem.
    MA

  23. Dobry post. Popieram. Od siebie dodam, że to nie jest tylko polska specjalność. Gdyby oderwać się z własnego „grajdołka” i przewertować prasę czeską lub węgierską, to okaże się, że niepotrzebnie wzdychamy „Ach ci Polacy!”. Raczej należałoby wzdychać „Ach ci postsowietccy”. Zjawisko nie jest lokalne choć tak je postrzegamy. Proces zmiany ustroju dzieli się na kilkanaście etapów, mocno ze sobą sprzecznych, i podobnie przebiega we wszystkich krajach postsowieckich. Mnie tylko bardzo jest przykro, że szansa wejścia do „strefy euro” zdarzyła się w czasie rządów braci Kaczyńskich. Słowacy ten etap przechodzili, szczęśliwie dla siebie, w okresie rządów przytomnie myślących i się załapali. Byłem tam 2 dni temu i okazuje się, że nic się nie stało, a ceny w przeliczeniu są odpowiednikami naszych. Przedsiębiorcy się cieszą, a zwykli ludzie się nie ekscytują. Po prostu nic się nie stało, a mają już to za sobą.

  24. Janusz pisze:

    2009-04-20 o godz. 10:16

    Konfabuluje Pan nudzac sie pewnie niezmiernie. Radze poczytac dzienniki perskie; jesli nie ma Pan do nich dostepu, to zalecam goraco Listy perskie Woltera, nie maja wprawdzie z Persja nic wspolnego, tak jak Pana wpis nie ma nic wspolnego z ksenofobia, aktualnym tematem przeciez. Prosze sie nie martwic; Polacy tam beda.
    Pozdrowienia z Genewy.
    MA

  25. Prof. Krasnodębski nie jest pionierem. Już kiedyś słyszałem o „przypadkowym społeczeństwie” i „wymierającym elektoracie”. Brakuje tylko wskazania obozu, który ma „moralne prawo do rządzenia”.

  26. Drogi Panie Danielu!

    Konsulat RP w Nowym Jorku przyciaga uwage wielu przechodniow zgrabna laweczka na ktorej siedzi J.Karski , plus szczegolne oswietlenie.
    Wszsycy niemal przechodnie zwracaja na to uwage i chcac nie chcac wczytuja sie w tabliczke, ze o to znajduja sie u drzwi Konsulatu Generalnego RP.Jakaz ciekawa przyciagajaca wizytowka.J.Karski nawet posmiertnie robi dobra robote.
    POLAK POTRAFI!
    Trzy lata temu podczas jednej z ostatnich wizyt w Polsce mialem spore problemy w podrozowaniu pociagiem, bo to niedaleko Choszczna ( Zachodniopomorskie – dawne szczecinskie ) w nocy skradziono medziane przewody i jakies elementy trakcji. Opoznienia pociagow siegaly kilku godzin.Jakos dziwnie sie sklada, ze byl to okres poprzedzajacy Wszystkich Swietych. Czyzby okres poprzedzajacy lube swieta byl tym elementem prowokujacym takie wielkie dziela?
    POLAK POTRAFI!
    Czy to w w futherlandzie, czy nielegalnie we Wloszech, czy jeszcze gdzies indziej , niczym przed oltarzem schylaja sie ku robocie, ktorej w Polsce chyba jest dosc sporo, a nawet niejednokrotnie na tzw. swoim. Tylko czy 8 Euro za godzine to cena godnosci,, patriotyzmu, czy tylko te 8 Euro to aby ratunek, wyjscie z polozenia socjo-ekonomicznego? Byle gdzie, byle jak i najlepiej po drodze troche oczernic rodzinny kraj, no bo nie wazny dyplom, pochodzenie,godnosc.Wazne pokazac przed drugimi.Prosze tylko ze mna tu nie probowac polemizowac, bowiem wstyd mi bylo jesienia ubieglego roku we Wloszech , kiedy spotkalem przypadkowo grupe pracujacych tam Polakow.Jak oni wyrazali sie o Polsce ,co soba reprezentowali. Jak nas widza, tak o nas pisza ( w Bruxesli), dlatego nic nie jest w stanie mnie zdziwic.
    POLAK POTRAFI!
    O specjalistachj najwyzszego formatu pracujachy poza granicami kraju mam jednak duzo lepsze zdanie nawet z tytulem profesorskim. To, ze jest ktos Tuskojadem , jest przykladem naukowego bladzenia, lub bladzenia myslowego. Niedostatki we wladaniu jezykow obcych mozna jednak nadrobic przy odrobinie dobrej woli , co akurat jest dowodem na to ze kaczynski model funckjonowania/egzystowania, sprawowania najwazniejszych funckji mozem byc zmieniony/ulepszony. Tusk juz udowodnil swoj talen w nauce j. angielskiego, teraz pora na Lecha KAczysnkeigo. On przeto taki zajety czlowiek, wiec tylko pozne wieczory z kieliszkiem czegos wytrawnego w reku, mozna zajac sie efektywnie naukami jezykow obcych.
    POLAK PRZECIEZ POTRAFI ! ( Jesli tylko chce)
    Pozar w Kamieniu Pomorskim i pasmo przycyzn pozaru, ktore sprowadzaja sie jedynie do tzw. czynnika ludzkiego, czyli podstawowych zaniedban ( delikatnie to nazywajac), skwitowano trzema dniami zaloby i pozostajacymi we wzajemnej sprzecznosci raportami.Teraz szal kontroli obiektow socjalnych i szukania kozlow ofiarnych.
    Czysto polskie podejscie do sprawy, a ze spalilo sie zywce 22 osoby? To zalatwia zaloba.
    POLAK POTRAFI!
    I co jeszcze? Chyba przykladow Panie danielu mozna tu przytaczac bez Liku!!!!!!!

  27. jasny gwint,

    nie odsylaj mnie do tekstow Lizaka. Od dawna omijam je szerokim lukiem, i mysle, ze dzieje sie to bez wiekszego uszczerbku na moim samopoczuciu. Ich nieobecnosc w moim zyciu jakos mi nie uwiera. Ale Ci, na ktorych Lizak dziala kojaco i ktorzy potrzebuja Jego – jak piszesz – talentu, wiedzy i polotu niech czytaja w pokoju i pisza laurki Autorowi.

    Co do istoty naszego sporu: problem polega na tym, ze roznimy sie jedynie w tym, jak daleko pozwalamy sobie pojsc jesli chodzi o krytyke przeszlosci. Ty chcesz nazywac ulice nazwiskiem Wasilewskiej, ja bym poszukal innych bohaterow (i wcalnie nie chodzi tutaj o Kurasiow czy JPII), aby uczcic ich w ten sposob. Moim zdaniem szczesciem jest, ze Wanda ma dzis dosc ograniczone kolo entuzjastow, na tyle ograniczone, ze ulice z jej nazwiskiem na rogu ulicy to jeszcze nie predko.

    Dzis, miedzy innymi na tym blogu, rozdrapywanie ostatnich 20 lat stalo sie popularnym sposobem odreagowania problemow, jakie przyniosl wspolczesny kapitalizm zaszczepiony w Polsce. I slusznie, bo krytyka jest ze wszechmiar potrzebna. Ale tez nie trzeba zapominac, ze wyrokiem historii od nas niezaleznym (kto wie, pewnie gdzies tam tkwi pod nim podpis Twojej bohaterki), a wiec niezawislym (od Polakow) wyrokiem historii odebrano Polsce mozliwosc, jaka dana byla krajom, ktore nie znalazly sie w sowieckiej strefie wplywow: mozliwosc odbudowania sie po wojnie w wersji kapitalizmu, ktorej dorobiono ludzka gebe, czyniac z niego, jako kapitalizm z ludzka twarza, alternatywe na tyle atrakcyjna dla systemu sowieckiego, ze w Europie Zach. pomimo wysilkow Moskwy, nurt komunistyczny w wersji marksitowsko-leninowksiej, sterowanej przez Kreml, nigdy nie przekroczyl krytycznego progu politycznego (za wyjatkiem komunistow francuskich pod wodza G. Marchais). Kraje te przez 40 powojennych lat budowaly nie tylko dobrobyt, ale tez pewna skuteczna i atrakcyjna forme sprawiedliwosci spolecznej, ktora nie tylko pozwalala jednym bogacic sie, ale tez zapewniala godziwe zycie mniej przedsiebiorczym, a to dzieki siatce socjalnej o dosc gestych oczkach. „Panstwo dobrobytu” to wymysl zachodni, a nie moskiewski. Jak widac, mozna bylo pogodzic dobrobyt i sprawiedliwosc spoleczna. I nie koniecznie sluzyl temu maksizm-leninizm, obcy znakomitej wiekszosci Polakow w 1945 roku.

    Wiele krajow europejskich startowalo po wojnie z poziomu nie tak bardzo wyprzedzajacego przedwojenna Polske, a z tego co pamietam, to najbardziej liczacy sie nurt polityczny jesli chodzi o Polske w okresie wojny, ten reprezentowany zbrojnie przez AK, a politycznie miedzy innymi przez zbitke nurtow, ktora po wojnie zmaterializowala sie jako PSL zakladal gruntowne przemeblowanie powojennej Polski, miedzy innymi w oparciu o reforme rolna i o budowe panstwa bardziej sprawiedliwego niz Polska przedowjenna. Jednak wyrok historii przekreslil te mozliwosc sprobowania (co nie znaczy, ze automatycznie musialo sie udac, jednak patrzac na kraje zachodnie mozna przypuscic, ze moglo sie udac z uwagi na imponderabilia historyczne), zastepujac orginalny, potencjalny wysilek Polakow rozwiazanem przyniesionym na bagnetach i pod szynelami Armii Czerwonej, politrukow, NKWD i Polakow im powolnych, jak np. Wanda Wasilewska.

    Dzisiejszy lament nad wpolczesna Polska zawiera wiele elementow porownawczych z sytuacja (szczegolnie spoleczna i socjalna) w tzw. krajach zachodnich. Takie porownania maja sens tylko wtedy, jesli sie pamieta, ze kraje te przez 40 lat funkcjonowaly w modelu opiekunczego panstwa dobrobytu – panstwa, ktore wciaz trwa, nawet jesli sila inercji, gdyz filozoficznie model ten nalezy raczej uznac za gatunek na wymarciu (byc moze poza Skandynawia – nie wiem). Polska, w tym samym okresie, rowniez budowala sprawiedliwosc spoleczna, tyle ze socjalistyczna, i bez dobrobytu. O tym, jak gleboko zaszczepiono socjalistyczny ideal sprawiedliwosci swiadczy miedzy innymi stan swiadomosci spolecznej u schylku peerelu oraz to, ze przez 20 ostatnich lat nie udalo sie przezwyciezyc niekorzystnych tendencji, ktore ilustruje miedzy innymi pierwsza czesc z wpisu DP. Na zdewastowana Polske po upadku peerelu spadl kapitalizm filozoficznie inny niz ten ze „zlotej” spoki powojennej, bez ludzkiej twarzy. Polska spoznila sie na ten pociag. A na dodatek, przez 45 powojennych lat nie wybudowano w Polsce wystarczajacego dobrobytu, ktory na zachodzi byl podstawa panstw dobrobytu, a wiec teraz odziedziczone zapoznienia, przyjety model ekonomiczno-spoleczny oraz blizny na swiadomosci spolecznej sprawiaja, ze percepcja zmian, jakie nastapily w ostatnim dwudziestoleciu nabiera u niektorych kwasniego posmaku. Jest to wizja bardzo ograniczona, niemal lunetowa i tendencyjna, jesli pozbawiona jest ona glebszej analizy przyczyn. W 1989 roku kapitalizm nie spadl na Polske jako na kraj mlekiem i miodem plynacy, nie spadl na zdrowe socjologicznie spoleczenstwo, a na dodatek nie byl to juz kapitalizm, jaki Polacy widzieli przez 40 lat poprzez sztachety w plocie, ktory to plot oddzielal ich skutecznie od normalniejszego swiata. Jesli dodac do tego bezsensowne obiecanki o drugiej Japonii, to mozna powiedziec, ze oto mamy komplet czynnikow frustrujacych i powodujacych niemal schizofrenie u wielu.

    Kwestie zmian terytorialnych pozostawmy na boku. Juz sama nomenklatura uzywana w tym temacie: „Ziemie Odzyskane” zawiera z sobie element falszu.

    To tyle.

    Pozdrawiam.

  28. Blog DP traktuję jako miejsce subtelnej ironii w ocenie naszej rzeczywistości. Z reguły tak właśnie jest i dobrze.
    Rozumiem także że każdy ma prawo do własnej oceny tej rzeczywistości.
    Natomiast wpisy pełne żółci i niechęci do ludzi pisane przez sfrustrowanych /walkabout/ lepiejwiedzących są smutne.
    Może coś pozytywnego i twórczego.
    Pozdrawiam tych życzliwych a sfrustrowanym życzę zdrowia..

  29. W zasadzie powinnam zajac sie Bobola ,bo ta „ryba smierdzi” mi
    od glowy ,ale musze zlapac „drugi oddech” .
    cytuje ; Polak…
    „na co dzień jest aż nadto zapobiegliwy i praktyczny” ?
    niestety musze zaprzeczyc ,Polacy nie sa oni zapobiegliwi ani
    praktyczni .W swoje „podwedzic ” ,bo tak to sie kiedys nazywalo , potrafia Polacy wlozyc tyle pracy logistycznej ,fantazji i dokladnosci ,ze jesli
    ktos naprawde by to zanalizowal i wykorzystal ,okazaloby sie ,ze za
    ta prace ,mozna by bylo kupic calkiem spokojnie w sklepie nowa
    nie uzywana rzecz /nie piszac juz o strachu ,wyrzutach sumienia ,spowiedzi
    i komuni swietej !/
    Radzilabym wiec Panowie zastanowic sie nad prawdziwymi kosztami
    i czasem straconym na przedsiewziecie, i zajac sie rzeczami bardziej ekonomicznymi ……..dla was samych !
    ——————————–
    GARBIĄ PLECY
    „Pieniadze nie smierdza”/tak mowia niemcy ?/ i mozna tylko w tym wypadku zadac lepszych
    warunkow socjalnych ,bo tego chcieli Polacy ,ktorzy pracuja w BRD.
    STEREOTYP ?
    Kiedys z powodu pani Steinbach odwiedzilam niemieckie strony internetu,
    oni klocili sie przede wszystkim o historie / w pewnym
    momencie byli nawet w XI i XII wieku /.
    I nagle jakis 23-latek napisal duzymi literami :
    Niech sobie Polacy nie mysla ,ze zawsze beda tymi Dobrymi Ludzmi,
    my bedziemy sie tez starac .
    /oni tez maja stereotypy ?/
    NARÓD
    ———-/to ten w polsce co wszystkim najbardziej przeszkadza/——–
    … pewnie byloby lepiej gdyby prof.? zbieral w niemczech szpagel jak wykladal na UB /na szczescie jest to nie zbyt wazny niemiecki uniwersytet / .
    Nie mam czasu czytac artykulu P.K. do konca ,ale znajomosc socjologii
    u tego Pana jest bardzo „koscielna” i „histeryczna ” /nie historyczna/.
    ——————————————————————–
    Kiedys z okazji rozwazan o polskiej lewicy ,powiedzial ktos nastepujaca
    rzecz ; Polska nie dzieli sie na lewice i prawice ,Polska dzieli sie na tych ,
    ktorzy sa za podzialem kosciola od panstwa ,za postepem ,za unia ,
    za demokracja itp. i.. ta „siedmiogrodzka ,lustracyjna reszte „.
    No wlasnie , to byl ten podzial na lewice i prawice .
    Ta lewica nie jest PRL-lowska ,nie jest komunistyczna i pewnie bardziej
    przypomina demokratow w USA ,albo socjaldemokracje niemiecka ,
    /nie lewice niemiecka / ,ale to jest „nowa polska lewica” .
    Juz jako liberalny-demokrat stoje na lewo od Pisu ,a zatem jestem
    w polskim spektrum politycznym na lewicy !
    Niestety wielu Polakow mysli jeszcze w kategoriach z czasow socjalizmu
    /ale przy takim prof. wcale sie nie dziwie / ze byc na lewicy znaczy
    miec poglady z czasow komuny …brednia…..
    Ten Profesor Krasnodebski mysli wedlug schematu z czasow PRL
    i do tego popelnia blad stronniczosci i okreslania win /nie piszac juz
    prawie o obelgach w stosunku do ludzi /.
    —————————————————–
    Jeszcze zaden narod nie zginal przez zle postepowanie mas ,ale zawsze
    przez ich przywodzow i INTELIGENCJE .
    ………tak ,tak polska inteligencjo ?…………………
    Ryba psuje sie od glowy a ta glowa jest ; Bobola, prof.Krasnodebski,
    Zyzak i inni pseudo …
    Kogos oskarzyc ,przylozyc ,ukrasc,wywyzszyc sie ,to potrafi kazdy prostak ,
    ale zrozumiec i wytlumaczyc musi inteligencja .
    /nie dyskutuje na forum ,nie mam czasu /
    SALUTE

  30. Gospodarz bloga jest smakoszem der Spargel. Dlatego tak często jeździ do Berlina, cena nie ma znaczenia. Bo w Warszawie musi żywić się Rzepą.

  31. Polacy to taka sama nacja jak inne tylko inne przywary narodowe,najgorsze jest to ze brak poczucia humoru w narodzie.Polacy nalepiej lubia sie smiac z cudzego nieszczescia ale to trudno to nazwac poczuciem humoru kiedy jeden placze a drugi sie z niego smieje.Tak mozna to lapidarnie ujac.No i za duzo powagi w tym zyciu spolecznym polskiego narodu;rocznice,obchody,rocznice rocznicy,swieta,defilady,zaloby narodowe- to i czasu nie starcza zeby sie posmiac z samych siebie.Dobrze ze Pan Passent ma takie poczucie humoru.

  32. Dwaj lubelscy radni w interpelacji (nie wiadomo tylko dokladnie do kogo) napisali o
    -‚człowieku ok. 40 lat z bujną czupryną, który pił wspólnie z grupą mężczyzn „wstępnie zdiagnozowanych jako żywy starówkowy pejzaż biesiadniczy”.
    Ach ci Polacy ! Jak ta wodeczka , nawet w postaci malpki budzi tak zywe emocje w narodzie !

  33. Jak zwykle Pan Passent zajmuje się pierdołami, duperelami, nic nie znaczącymi bzdetami. W tym jest świetny dziarski i dowcipny. Wody w usta nabiera dopiero w kwestiach istotnych dla całego społeczeństwa. Jak ognia unika tematu 500 000 000 darowizny z bdżetu warszawy na budowę centrum handlowo-sportowego dla Waltera – tu pomimo licznych apeli do Pana nie starał się nawet podnieść rękawicy. Być moze liczy Pan na jakiś kontrakcik z TVN dla siebie lub córki? Tak, nie warto wkurwiać medialnego giganta, lepiej stulić ogon i siedzieć cicho. Tematu bandyckiej polityki rostkowskiego wobec polskich przedsiębiorców też Pana nie interesują, cóż to brak pełnego odliczenia VAT dotyczy tylko miliona polskich firm wiec dla Pana Passenta ten problem nie zasłużył na jego uwagę. Cóż nadchodzący podatek ekologiczny zakładający coroczną gigantyczną opłatę za samochody starsze niż trzy lata też splynął po Panu jak woda po kaczce – co tam kogo obchodzi że większość polskich kierowców będzie musiało zapłacić dodatkowe trzy tysiaczki. Cóż ja mam sądzić o Panu? Jest Pan już stary, boi się Pan poruszć niewygodne tematy. Zachowuje sie Pan jak wystraszone dziecię. Wybaczam Panu bo jest mi Pana niezmiernie żal.

  34. Jestem tu przypadkowo,jezeli chodzi o wpis bo czytam sporadycznie i felietony redaktora i opinie blogowiczów.
    Doprawdy dziwię się jak chetnie szukamy i latwo znajdujemy wutłumaczenia na óżne poruszane sprawy.
    I zawszw jest ktoś winny a nie szukamy tej ” winy u siebie” Walkabout pisze,że rozkradną nim zbudują winni są urzednicy bo przyjmą(wymuszają łapówki) wykonawcy zawyżają kosztorysy ,że winien red.P bo był ideologiem wiadomego ustroju (ale nie pyta lub nie stwierdzi czy pisze i ma racje)
    Ale przecież na zawyzony kosztorys jest inspektor nadzoru( też bierze łapówkę) i On odpowiada za „machlojki” są konkretne osoby i może każdy z nas zna takich. Czemu milczymy?

    Milczymy bo jesteśmy z tej samej „gliny wychowani i nauzani w tym okresie „potępianym” i slusznie ale zamiast potępiac to sie dziwimy ,jesteśmy zdziwieni a nie włączamy sie mimo wszystko wysilek wspólny nie pisze z patosem narodu tylko współny dla prof.Krasnodębskiego wszystkiemu jest winne PO i ten ciemny lud kupuje te niby reformy a pomaga mu kto (PO) prezydent PIS ktory działa dla Polski koalicjant PSL/ reformy przeprowadzi PO jeżeli nim co kolwiek zacznie to już „krzyk” Czy nadzór jakimś tam nad budynkie w Kamieniu Pom. działał?
    Panowie bo po linkach wyczuwam płeć męską i wytrawnych dyskutantów przestańcie zrzzucać winę na mitycznych onych a wskazujcie prawdziwych i nie solidarność zawodowa i związki pózniej nie bronią winnych
    Pozdrawiam

  35. Pomijając dość jałowy wątek Profesora z Bremy (też nie jestem entuzjastą PO, ale co to ma do rzeczy), oraz przykłady na to, jak turboliberalny porządek nagina Polakom karki do pracy na obcym polu i nakłania do redystrybucji wytworów wspólnej pracy takich jak elementy stalowe i armatura łazienkowa, albowiem wszystko ma WYMIAR KLASOWY, to obejrzałem wczoraj wieczorem 2-godzinny spektakl na kanale CBS. Tytuł: “The Courageous Heart of Irena Sendler” http://www.cbs.com/specials/courageous_heart/ .
    GW pisała o jakimś skandalu w TVP w związku z co-produkcją i rzetalną relację z całego ciągu medialnych przekazów o relacjach polsko-żydowskich. Sprawa jest poważna. Polska historiografia dziwnym zbiegiem okoliczności przespała, uznała za oczywistość pewne sprawy, nie publikowała w Ameryce, itd. W tej sytuacji “dobry Niemiec” wydał się Konsulowi Kasprzykowi niedobrym symbolem.

    W tym kontekście dopiszę jeszcze, że obejrzałem wreszcie film “Lektor”. Jest w nim wiele ironii, zakładam, że gdy ponad 10 lat temu ukazała się w Niemczech książka Schlinka, rzecz była rozliczeniowa i poważna, może nawet post-rozliczeniowa, II albo III fala rozliczenia. Teraz pozostało tylko zajać się stereotypami o wręcz symbolicznych proporcjach. Np. Hanna Schmitz to symbol Niemki typu “ordnung muß sein”, w jej postępowaniu jest fatalizm, najpierw się czepia chłopaka żygającego w bramie, potem wali pięścią w stół objaśniając przewodniczącemu sądu, że przecież jako strażniczka w czasie ewakuacji obozu nie mogła otworzyć drzwi płonącego kościoła i wypuścić więźniarek, bo by się rozpierzchły, a jej obowiązkiem było trzymać je pod kluczem, zatem musiały żywcem spłonąć. Lojalnie też kryła swoich przełożonych, którzą ją analfabetkę zatrudnili jako strażniczkę, a potem konduktorkę. Obowiązkowo zostawiła kochanka, bo ten związek nie rokował nadziei, był niezgodny z porządkiem. Można nawet interpretować, że Hanna powiesiła się z poczucia obowiązku. Symboliczny jest też Michael Berg, jego niezdecydowanie prowadzące do fatalizmu innego rodzaju, freudysta moża się doszukiwać przyczyn w rozczarowaniu i niespełnieniu w związku z Hanną i wogóle te jego związki damsko-męskie były naznaczone z góry wielkim emocjonalnym, bo przecież nie fizycznym niepowodzeniem. Jak u Woody Allena. Z kolei profesor prawa jest symboliczny ze swoją dywagacją nad moralnością i prawem. Nawet Żydówka, córka więźniarki, jedynej która się uratowała z pożaru kościoła jest symboliczna, gdy mówi, że Żydzi mają organizację opieki dla każdej grupy ofiar Holocaustu, nawet dla niepiśmiennych. Ironia i nabijanie się ze stereotypów, tworzenie nowych. Jedyne co jest poważne w tym filmie to, jak w teatrze greckim, fatalizm ludzkiego dramatu.

    “Pokrzywdzeni przez stereotypy” … “twórzmy dobre fakty, a symbole przyjdą same”. To jest coś więcej niż Passentowe poczucie humoru. To jest to.

  36. pisze sie – RZYGA – spiesze z korekta, bo straznik ortograficznej poprawnosci na blogu wysle mnie na powtorke do odpowiedniej klasy

  37. „Nie odpowiada nam, że upadek muru berlińskiego jest dla niektórych symbolem upadku komunizmu, a teraz znów nie podoba nam się Schindler. ”

    Przepraszam bardzo,
    kogo wlasciwie ma Pan na mysli piszac „nam”?

  38. Nasza Umeczona Ojczyzna coraz bardziej osuwa sie do statusu kolonii niemiecko-zydowskiego kapitalu. Patronuje temu nasza plemienna administracja, takze mieszanego chowu, kupiona doskonalymi wynagrodzeniami i benefitami wladzy, przy minimalnej odpowiedzialnosci za cokolwiek. W razie wyborczych klopotow na terenie jeszcze polskim na wiernych europejczykow czekaja jeszcze lepiej platne i mniej pracochlonne synekury w administracji unijnej. Przyklad idzie z gory. Nic wiec tez dziwengo w tym, ze nasze drogie spoleczenstwo, nigdy zreszta nie grzeszace nadmiarem inteligencji, teraz korzysta gdzie moze. W kraju kradnie wszystko co nie jest zakotwiczone w ziemi a zagranica sluzy jako tania (dla miejscowych ale doskonale oplacana jak na stosunki polskie) sila robocza. Resztki polskiej gospodarki takze nosza znamiona ekonomii terenu kolonialnego Wielkich Niemiec. Ci bowiem sa naszym glownym partnerem wymiany handlowej, ktora od poczatku istnieniea III RP ma bilans nieodmiennie pozytywny dla Naszego Wielkiego Sasiada. Co wiecej chroniczne uzaleznienie kraju od dotacji i pozyczek unijnych a teraz takze od kredytow MFW powoduje, ze jakakolwiek mysl o prowadzeniu niezaleznej polityki narodowej staje sie absolutna niemozliwoscia dla obecnych elit politycznych. Czy kiedys zakonczy sie ten chocholi taniec narodowej smierci Polakow? Wypowiedzu typu blogera o dziwacznym pseudonimi Polonia-Sawa nie daja powodow do optymizmu.

  39. Ad jasny gwint: prof. Marci Shore napisała „Kawior i popiół”, a nie „Kawior i diament”. Mała pomyłka, książka rzeczywiście znakomita !!! Gorąco polecam wszystkim, którzy nie oceniają świata i ludzi w kategoriach czarne – białe.

  40. Paanie Redaktorzxe,

    To, że Polacy kradną, to oczywi,ście przerysowany, krzywdzący stereotyp. W przypadku zacytowanym przez Pana /wiadukt gdański/ równie dobrze mógł być to bajer firmy, która ma problemy z solidnością. Z tym kranem to też Pan przesadził- on tylko zniknął ze swojego miejsca, ale żeby od razu mówić o złodziejskiej akcji?!
    Proszę powiedzieć z ręką na sercu- ile razy widział Pan w całym swoim powojennym życiu /wojna się nie liczy/ kradnącego Polaka?” Ja sam nigdy nie widziałem takiego przypadku, wśród znajomych też nie słyszałem, a pełne Izby Rzeczy Znalezionych , też o czymś świadczą. Są w Polsce różne organizacje nieformalne, zwane mafijnymi, ale ci państwo nie zajmują się pospolitym złodziejstwem. Owszem, sprzedadzą komuś trochę ziółek do palenia/skręty/, czy jakichś środków na pobudzenie życia wewnętrznego , ale w wykręcanie kranów na pewno by się nie zabawiali.
    Czy przedstawiciele narodu, w którym totalnie kwitnie złodziejstwo babraliby się w niemieckiej glebie przy wykopywaniu jakichś idiotycznych szparagów? Totalny stereotyp!!!
    A panu prof. Krasnodębskiemu wolno mówić wszystko, bo to ideolog /PiS-owski/. Wypowiadając się jako profesor, byłby zobligowany w swoich wypowiedziach etyką i rzetelnością naukowca miałby bardziej ograniczone pole do fantazjowania. A „Ideolo” , taki może mówić wszystko. Jeśli ktoś to kupi, to jego wygrana w wolnej grze.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  41. Niemiec kradnie jak Polak, a Polak potrafi

    Dziwi mnie utyskiwanie Passenta.
    Czy wtedy bylo lepiej?

    ulica Marcelego Nowotki
    plac PKWN
    aleja Mlodej Gwardii
    ulica Karola Swierczewskiego
    bratnia NRD

    Panie Passent Niemcy kradna razem z Polakami.
    A czasami bez Polakow ,bo im sie to bardziej oplaca.
    Wszyscy kradna. Ja i pan kradniemy.

    Gdy biedny ukradnie pan podnosi rwetes.
    Gdy to zrobi bogaty pan milczy.

    Czy nazwisko Madoff ring the bell?

    Slawomirski

  42. W minina niedziele telewizja amerykanska, na popularnym kanale CBS, w godzinach najwiekszej ogladalnosci (9pm), nadala film fabularny o ratujacej zydowskie dzieci Polce, Irenie Sendlerowej. Film oparty jest na zdobywajacej popularnosc sztuce teatralnej „Life in a Jar”.

    Trzeba zdawac sobie sprawe, ze o sile promocji decyduja nie tyle zalety moralne bohatera ale to czy film zrobiony jest dobrze i ma znana obsade aktorska. Gdyby „Lista Schindlera” byla filmem marnym kinematograficznie to Schindler nie stalby sie tak glosna postacia.

    A Stauffenbergowi latwiej zdobyc sympatie Amerykanow, gdy drogi (przynajmniej Wschodniego Wybrzeza i Kalifornii) roja sie od mercedesow, audi i bmw. Co przeciw tej potedze narodowego marketingu Niemcow moze wystawic Polska? Musztarde „Kosciusco”?

    Sprawa rozkradania wszystkiego co da sie uniesc (chocby dzwigiem pewnie tez ukradzionym) jest przerazajaca. „Rozdziobia nas kruki, wrony” przewidywal Zeromski. Mozna sie pocieszac, ze nie rozdziobaly jeszcze mimo uplywu sporej ilosci czasu od roku 1863-go

  43. @ MA
    2009-04-20 o godz. 12:55

    Rada za radę – waż słowa dobry człowieku i nie zarzucaj nikomu konfabulacji, jeśli nie masz rzeczowych argumentów, gdyż możesz kiedyś trafić na nieświadomego twej ignorancji adwersarza, gotowego potraktować Cię poważnie, a wtedy niechybnie usłyszysz cierpkie słowa, których usłyszeć byś nie chciał. Twoje zapewnienie, że Polacy w Genewie będą to dla nie za mało, tym bardziej, że oficjalne stanowisko polskiego rządu w tej materii jest całkowicie odmienne. Poczytaj polską prasę.

  44. ……W sumie myśl, że nieprzekonuje mnie walka na symbole jest całkiem rozsądna biorąc pod uwagę, że nie mamy zdolności tworzenia symboli, zwłaszcza symboli, które trafiają do masowego odbiorcy.
    ……Problem jednak pozostaje, że nam nie odpowiada taki stan rzeczy jak to opisał Pan Daniel Passent.
    ……Telegraphic observer słusznie napisał, że w masowej świadomości popularne obrazy, czy też wypowiedzi rysują karykaturę rzeczywistości, aczkolwiek muszę powiedzieć, że jest w tym jakieś ziarno prawdy historycznej, gdyż w swoim czasie tłumaczyłem sporo akt z polskiego na angielski, akt postępowań karnych niemieckich strażników, którzy pełnili służbę w takich małych obozach śmierci, gdzie zabijano polaków żydowskiego pochodzenia, posługując się specjalnie wykonanymi ciężarowymi samochodami, które podawały spaliny na szczelnie zamkniętą pakę samochodu. Muszę powiedzieć, że strażnicy ci byli ograniczeni umysłowo, i to w sposób oczywisty wynikało z akt sprawy.

  45. Mieszkam w Niemczech dwadzieścia lat i reaguję wręcz alergicznie na relatywizowanie (nie mówiąc o już przekłamywaniu) ich problemów, szczególnie ich historii, a oni robią to z wielkim zapałem, systematycznie, doskonałymi środkami propagandowymi, nakładem wielkich kosztów.
    Dlatego figura Hitlera jest w muzeum, robi się o nim komedie, a Stauffenberga wykreowano na opozycję antyhitlerowską, chociaż takiej wcale nie było, poza kilkoma naiwnymi jak np. rodzeństwo Scholl. A mitu Stauffenberga potrzeba było po wchłonięciu NRD jako przeciwwagę do komunistów, tam czczonych jako opozycję wobec faszyzmu. A czego chciał Stauffenberg, to wiadomo.
    Film Spielberga o Schindlerze odegrał w Niemczech bardzo ważną rolę, ale paradoksalnie nie taką, jaką sobie jego pomysłodawca założył. Bo nie odebrano tego jako filmu o dobrym Niemcu, ale jako pierwszą (!!!) w życiu ówczesnych jego odbiorców, 30-40-stolatków, informację o zbrodniach ich dziadków!!! Po raz pierwszy w wielu rodzinach dawno dorosłe już dzieci pytały swych najbliższych, co ci robili w czasie wojny. I z przerażeniem dowiadywali się, że ich dziadkowie byli w SS albo w innych formacjach i mają wiele morderstw na sumieniu. Sam byłem wtedy pytany przez miejscowych o moją wiedzę o tamtym czasie, bo w szkole i skąd innąd oni tej wiedzy dotychczas nie mieli.
    Niemcy nie rozumieli do końca też klipu reklamującego tamten film, wyświetlanego do nudzenia po kilkadziesiąt razy dziennie, we wszystkich programach, na którym mała dziewczynka, przez Spielberga w zamyśle Polka, wrzeszczy łamanych językiem polskim na prowadzonych Zydów: ” do gaziu!” Taka była reklama tego filmu w Niemczech.

  46. Dzisiaj mija 120 rocznica urodzin Wielkiego Wodza Narodu Niemieckiego, czlowieka, ktorego decyzje i idee do dzis dnia ksztaltuja polityke, granice i ideologie administracji europejskiej. Dokonal on tego dziela wraz z drugim Wielkim Przyjacielem Calej Postepowej Ludzkosci poslugujac sie podobna ideologia populistyczna, duza iloscia bezwzglednosci i dobrej woli oraz absolutnym brakiem kwalfikacji na stanowisko Ojca Narodu i Naczelnego Wodza. Wszystko to z masowym i balwochwalczym poparciem obywateli wlasnych panstw i przy obecnosci wielu zwolennikow na calym swiecie, ktorych zreszta nie brak nawet w chwili obecnej.
    Wiecej na http://bobolowisko.blogspot.com .

  47. Judaszowe plemię

    Pozorne skakanie po tematycznych kwiatkach jest domeną panów literatów, którzy plotą to co im ślina na język przyniesie. Oczywiście nie jest to takie bezcelowe i jałowe zajęcie. Nawet piękne motylki robią to z celem gatunkowego przedłużenia swego i kwiatków żywotów wspaniałych. Pisatiel zapłodniony niebiańskim natchnieniem przetwarza zwykle naszą pokraczną rzeczywistość przeistaczając ją w raj oczekiwany, lub onże raj propagowany transformuje w piekieł łono.

    Takie działanie jest zazwyczaj oczywistym uproszczeniem mającym oddać wizje i przekonania autora. Nie zawsze słuszne rzecz jasna .Głównie jednak chodzi by towar był odpowiednio atrakcyjny i elegancko opakowany oraz dobrze „sprzedawał się” jak twierdzą marketingowcy, wyposażając towar w cechę zwaną personifikacją,jednym słowem ożywiającą go dla dobra kapitalistycznego rozwoju.

    Towar jest rzeczą świętą i basta. To celebrowanie towaru mniej lub bardziej głupie czy też mądre dokonywane w świątyniach kapitalizmu czyli bankach, supermarketach i telewizjach wszelakiej maści i poziomu ma charakter ponad narodowego kształcenia i wyrabiania smaku i gustu. Po takich uniwersytetach jak otworzy buzię niejedna wypacykowana pani, to płynie z niej taki strumień kapitalistycznego dorobku i wykształcenia, że włosy każdemu przeciętnemu mężczyźnie stają dęba, a reszta członków bezpowrotnie opada.

    Żebym nie był poczytany za antyfeministę, muszę uprzedzić ewentualne ataki pań, że panów nie brałem pod lupę elokwencji, ponieważ ostatecznie już politycznie określono i zadekretowano, iż mężczyźni stanowią sobą czystej wody „dziadostwo”i „chamstwo”, co to winno spieprzać tam gdzie halikowy pieprz rośnie.

    Ponadto jest bez porównania łatwiej i wygodniej oceniać i krytyczne łatki przypinać płci pięknej aniżeli brzydkiej. Mówienie brzydko o płci brzydkiej, cóż to za frajda. A znalezienie plamki na idealnej płaszczyźnie lustra, typu tremo, stanowi doprawdy wielką przyjemność dowartościowującą nasze pokiereszowane gęby i pokręcone sylwetki, będące odbiciem jeszcze gorszych dusz.

    Z tego też względu najłatwiej i najprzyjemniej, nawet w niedoskonałej demokracji, jest dowalić wybranej przez siebie władzy. Wszyscy się cieszą i bawią z nietrafionych wyborów a stres narodowy został skanalizowany. To tak troszkę jak z seksem, nasz prywatny jest tabu, ale z ogólnych doświadczeń, skoncentrowanych w dowcipie śmiejemy się do rozpuku, co nas ożywia, leczy, uzdrawia i doprowadza do samoświadomości, że inni też mają podobne problemy.

    I dobrze jest kiedy potrafimy się uśmiechać z cudzych potknięć, natomiast byłoby jeszcze lepiej gdybyśmy równocześnie potrafili rechotać oczyszczająco z własnych przywar i niedoskonałości. Chodzi o to, żeby rządzące elity nie musiały nam wytyka, że to nie one a my ponosimy winę, ponieważ wybraliśmy je na pewnego rodzaju obraz i podobieństwo.

    A wiadomo, iż proces rządzenia składa się z dwóch elementów; Rządu i nierządu. Rządne prowadzenie się jest przypisane elitom, zaś nierząd dominuje wśród mas, stąd ta ich skłonność do rewolt, przewrotów, rewolucji, zamieszek i wszelakiej anarchii łącznie z odrzucaniem rządowych dominacji.

    Żądza władzy jak wiadomo, ogarnia tylko tych , którzy nie mają szczęścia i powodzenia w miłości dlatego z braku tego uszlachetniającego uczucia popadają w nienawiść i biorą się za rządzenie. Tę przypadłość napędza żądza pieniądza. Chodzi tutaj o nieprzepartą chęć posiadania jak największej ilości zadrukowanych papierków udających wartości. Z tymi obrazkami w dłoni władza czuje się ważna, ponieważ za konkretnie wykonaną rzeczywiście pracę może obdarzać rynkowych czarnuchów rolkami papieru toaletowego, zadrukowanego swoimi podobiznami, pociętego w kawałki.

    Nadchodzący kryzys może boleśnie sprowadzić te symbole gospodarki rynkowej do należnego im i realnego wymiaru wartości, znajdującego się poniżej wartości rynkowej papieru toaletowego, z uwagi na posiadaną przez siebie dysfunkcję przydatności dla celów higienicznych. W tej niezwykle złożonej sytuacji dla rządnych bałwochwalców wolności, pluralizmu i demokracji zachodzi potrzeba odwrócenia niebezpiecznego dla siebie trendu a polegającego na obwinianiu ich za wszystkie negatywne zjawiska społeczne.

    Kiedy wszyscy wykształceni wykształciuchy wiedzą doskonale, że elity chcą dobrze albo i jeszcze lepiej. Tylko ciemne masy rodem ze Stalinogrodu nie potrafią docenić tych intencji. Ciągle tylko chciałyby żryć,pić i hulać. A tyrać to mają elity, co? Niedoczekanie wasza, psia i czerwona mać. Kopalnie chcieliby na własność, komitetów partyjnych i organizowania sowietów im się zachciewa. O pracę będzie gardłować to tałałajstwo, wysokie płace im się marzą,bezpieczeństwa socjalnego potrzebują. Kiedy tutaj potrzebna jest kawaleryjska szkoła, za mordę, kopa w cztery litery i na bezrobocie, hołotę czerwoną. Najpierw nawrócić się na krzyżową drogę męczeńską Pana Naszego,by móc spijać potem śmietankę i konsumować inne orientalne frukta oraz wyszukane produkta solidarne.

    No tośmy sobie już uzgodnili,że elity chcą dobrze i za to wysokie apanaże zgarniają oraz Orła Białego sobie przyswajają w nagrodę za roztaczane wizje szklanych domów, dla siebie. A chamstwo czerwone do Kamienia,na zatracenie wysyłane zostaje. Zresztą pomyślcie, tyle wody wokół ,a oni grilla sobie organizowali bez zezwolenia Burmistrza, zgody Inspektora Nadzoru, i podglądu Straży Pożarnej. Jest to taka świąteczna swawola połączona z bolszewicka samowolą. I ni przy czym tutaj władza solidarna. Władza jest piękna, zdolna i pracowita, tylko ten plebs nie dorósł by być rządzonym przez tak wspaniałą władzę, jakiej nie mieliśmy od czasów II RP, z której chwalebny przykład bierzemy. I sprawdzają się opowieści dziadka o głodzie na przednówku, kiedy ziemniaków brakowało, a jedynego śledzia matka wieszała u powały na wysokości dziatwy ,by mogła go lizać do woli,a potem przychodził tato zdejmował go ze sznurka i pożerał w całości, wraz z ogonem.

    Takim to sposobem od ćwierćwiecza budujemy w Polsce solidarny kapitalizm, gdzie okazuje się firmie jest korzystniej by rozkradziono jej konstrukcje stalowe anieli miałaby ona zatrudnić ochronę dla zabezpieczenia swego majątku. Zrzucanie tego elementarnego obowiązku ochrony na siły boskie i liczenie na tolerancję złodziei jest doprawdy dla mnie niezrozumiałe. Już za komuny, gdzie wszyscy mieli pracę zatrudniano stróżów i dziadów podwórkowych dla odstraszania potencjalnych złodziei. A dzisiaj mamy wyrafinowane służby ochrony i nie korzystamy z nich, jakby nie wiedząc, że okazja czyni złodzieja.

    Cóż to znowu za „ważnost bolszaja” stalowe pręty czy rury ukraść, kiedy wiadomo, że syn pewnego kosmicznego generała był umoczony w kradzieży kilkudziesięciu pistoletów z wartowni jednostki wojskowej, a w innej jednostce potrafiono ukraść kilka niesprawnych czołgów bojowych wagi kilkudziesięciu ton każdy. Jeżeli swego czasu potrafiono sprzedać kolumnę Zygmunta, to cóż to za problem sprzedać rakiety przechwytujące z planowanego systemu antyrakietowego. W USA kradną wszystko co pod rękę podleci. Rakiety , bomby jądrowe, samoloty, banki i zielone w przerażających ilościach, i jakoś nikt rwetesu z tego powodu nie robi, i nie krzyczy, że kryzys w USA nastał za przyczyną złodziei, chociaż tak w rzeczy samej jest istotnie. I nie czyni się tego z biedy lecz chęci zysku.

    U nas również z amerykańskiej chęci zysku rozkradziono polski majątek narodowy w glorii obowiązującego prawa tworzącego furtki dla złodziejstwa na masową ilościowo i horrendalną wartościowo skalę. Zatem więc nie rżnijmy głupa, że ktoś zamierza lub ukradł kilka szpul drutu. Mafijne, hurtowe przekręty wykonuje się pod osłoną dziurawego celowo prawa. Natomiast teraz, post factum próbuje się ścigać kieszonkowców i detalistów. Fabryki kradziono z niskiej chęci zysku, a druty na ogrodach działkowych kradnie „miełocz”często dla dzieci na mleko lub na piwo. I jest to rzeczywista skala problemu. Natomiast odwracanie społecznej uwagi od złodziejskich poczynań panów Goldmanów stosowanych na masową skalę i przekierowywanie jej na kieszonkowców jest niegodziwością społeczną na miarę utożsamiania się z bandycką transformacją przeprowadzoną przez podejrzane elity kosztem własności narodowej.

    W tej sytuacji pokrzykiwanie i rozpaczanie tychże „elit”z powodu złodziejskich skłonności narodu polskiego jest nieuzasadnione. Polski naród nie ma więcej złodziei aniżeli inne narody. A gdyby się bliżej przyjrzeć machlojom finansowym w USA i innych wiodących krajach Zachodu, to moglibyśmy dojść do wręcz odwrotnych i bardzo szokujących wniosków. A czymże innym jak nie prostackim złodziejstwem jest prowadzenie wojen na świecie, nie stanowiącym mimo wszystko polskiego specialite de la maison.

    Dlatego byłbym bardziej wyważonym z pomawianiem narodu polskiego, kiedy został on obciążony niebywałymi historycznie przekształceniami polskiej własności na rzecz innych nacji, z perspektywicznymi konsekwencjami utraty suwerenności na pokolenia. Dzięki agresywnej polityce Zachodu i intelektualnym skokom przez płot pewnego chrzciciela kropielnicy z pariasów Europy uczyniono nas Murzynami Europy, na pokolenia.

    Oni nam zabrali wszystko, a mimo to jesteśmy tak zadłużeni po uszy, że z tego łańcucha zwasalizowania nie urwiemy się nigdy, ponieważ odsetki od 200 miliardowego zadłużenia wyrażonego w dolarach zjedzą nas na zawsze. A my nie mamy własnego majątku produkcyjnego, by wytwarzać solidne przychody w budżecie, dla spłaty przekraczających nasze możliwości zobowiązań. Zawsze będziemy trzymani w delikatny i niezauważalny sposób za finansowo-polityczną uzdę. A te śmieszne hasła o wolności i takie tam trele morele, mogą sobie elity nad własnymi posesjami wywieszać jak sławetny Radek, że u niego kończy się komunizm…niewątpliwie…ale jednak zaczyna się głupota.

    Westchnienia,”ach ci Polacy,rozkradną zanim zbudują”jest bardzo obłudne i oparte na nieprawdzie. Za 25 miliardów dolarów potrafili ci Polacy, nie mówiąc o własnych środkach, zbudować Drugą Polskę. Zatem komuna nie przepijała jak to paskudnie imputuje solidarność. Natomiast solidarność, niestety, przepieprzyła wszystko i narobiła do tego niespłacalnych długów. Niezależnie od nieuzasadnionych propagandowych ochów i achów zostaliśmy okaleczeni w najważniejszym miejscu dla kapitalizmu,wyzuto nas z kapitału.

    Zostaliśmy kapitalistycznymi marzycielami bez realnych przesłanek. Jesteśmy biedakami w bogatej Europie. I nie ma co udawać zdziwienia, że ten naród od święta się modli szukając pociechy i nadziei, a w dni powszednie kradnie, by utrzymać się przy życiu. A cóż mu daliście poza pustymi frazesami o wędce i złotej rybce. Odebraliście temu doświadczonemu przez historię narodowi wszystko, wartości materialne i duchowe, wypędziliście go na głodową emigrację.

    Proponujecie wyzbycie się tożsamości narodowej i przejście na kosmopolityzm. Ta tzw. wasza poprawność polityczna urąga elementarnym zasadom lojalności wobec własnej Ojczyzny, ziemi naszych przodków i miejscu naszego spoczynku. Przykro jest dożyć czasów, w których niepotrzebne są wojny by ujarzmić Polaków. Oni sami wpędzają się w kałabanię, gdzie Polak to wcale nie brzmi dumnie.
    Panie Wołodyjowski Ojczyzna Cię wzywa…

    Z braku pracy i chleba polskie matki musiały wyjeżdżać do Włoch, gdzie jak wiadomo ”Nie ma spokoju pod oliwkami”.Tam były traktowane jak żywa siła robocza, bite, prostytuowane a wiele z nich zginęło w imię integracji europejskiej. To samo dotyczy, w mniejszym zakresie, jeśli idzie o naszego sojusznika strategicznego czyli Deutschland, Deutschland ueber alles. No i ponoć dobrze się dzieje, że Polacy budują pomyślność Niemiec.

    Ja tylko mam od razu pytanie a dlaczego nie mogą czy wręcz nie powinni budować pomyślności naszego kraju? Że co , że tam się opłaca?
    U nas też proponowano pracę w Niemczech polskim informatykom i w zasadzie nikt nie pojechał ,ponieważ potencjalny awans finansowy nie rekompensował strat życia na obczyźnie .Dlatego mileńcy moi ,ostrożniej z tymi peanami na korzyść Zachodu. Polacy tam jadą ,bo w Polsce wyzbyto się własnego aparatu pracy, jadą ci , którzy nie widzą dla siebie żadnych przyzwoitych szans na godne życie.

    I przestańcie to tułanie się po obczyźnie wynosić na ołtarze lokalnego liberalizmu. boć to jest ewidentna strata dla Polski, siły żywej, jest to upuszczanie sił witalnych polskiego narodu. Polacy, którzy musieli emigrować na Zachód będę kosztem ogromnych wyrzeczeń i psychicznych stresów budować bogactwo obcym. Środki kierowane przez emigrację do kraju są nieporównywalne wobec poniesionych strat wskutek upływu polskiego żywiołu. Zyskały na tym elity polityczne związane z Zachodem, których córeczki mogły tam balować, po czym powróciły spełnione w mniejszym lub głębszym zakresie do kraju Wymieńmy córuś Pana Curusia na występach w Hollywood, córuś Pana Kwaśniewskiego na występach w Paryżu,i córuś Pana Buzka również zdaje się otarła się o Paryż. Teraz, w końcu zrozumiałem, dlaczego ci córkopłodni panowie zdecydowali się wysłać nasze wojska do nawracania bisurmanów.

    Może i dobrze się stało, że chociaż z jednego narożnika w Nowym Jorku otrzymujemy korzystne dla Polski informacje z pierwszej ręki i miejmy nadzieję, że nie ma w nich zjadliwych posądzeń o wyssany z mlekiem matki Polki antysemityzm. Nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości jeżeli dotyczą one Pana Kozielewskiego vel Karskiego a ich autorem jest Pan Passent w oparciu o informacje zebrane od Pana Krzysztofa Kasprzyka. Ci Panowie znają się na rzeczy, sama śmietanka dyplomatyczno-towarzyska.

    Kiedyś polska dyplomacja rozwiązywała węzłowe problemy polskiej polityki zagranicznej, a dzisiaj zajmuje się w USA nadawaniem raz na 25 solidarnych lat, nazwy narożnika w jakimś mieście. Sukces to niebywały jak przystało na strategicznego sojusznika militarnego w karnych ekspedycjach amerykańskich po świeci. Dlatego trudno się dziwić, że jeden z polskich ambasadorów w USA z nadania Geremka z braku sensowniejszych zajęć zajmował się hodowlą kotów na terenie budynku ambasady. No, wprost szczyt szyku, elegancji i ciepłego stosunku wobec zwierzątek domowych, nie mogący w żadnym przypadku kojarzyć się , czy nie daj Boże znamionować militarnej agresji.

    O innych dyplomatach wyrzucających dla przykładu w Moskwie przez okno popiersia Lenina nawet i wspominać nie ma co, tak było to w dobrym tonie i z wyczuciem gustu oraz smaku uczynione na chwałę III RP. Jakby nie powiedzieć, co kraj, to dyplomatyczny obyczaj. Całe szczęście, że przynajmniej Pan Ambasador Passent blogowiczom żadnych przesłanek nie dał do wewnętrznych awantur na forum, a rezydował w niezwykle trudnym kraju, gdzie opozycję zrzucano wprost z helikopterów do kraterów czynnych wulkanów lub w kipiele głębin oceanicznych.

    Przy okazji z niemałą satysfakcją dowiedziałem się także, iż mam szczęście i zaszczyt wirtualnie spotykać się na naszym forum z z Panem Konsulem pewnego dość powszechnie znanego mocarstwa. Jedyna nadzieja w tym, że to Przyjaciel naszego Gospodarza i dzięki temu nie muszę się domyślać, że to może być „ajawaj” jakowyś. Boże,cóż to za wstyd byłby dla mnie. Koty bym jeszcze jakoś przełknął ale wydatne piersi mojej matki,świeć Panie nad jej duszą,przepełnione antysemityzmem, zdradliwie sączące swój jad w me dziecięce gardziołko przeszywają mnie koszmarami sennymi i nie pozwalają mi na poprawne funkcjonowanie. Proszę, miejcie litość i oszczędźcie mi tak strasznych przeżyć.

    Mam już niepohamowanie dość wszystkiego, co wiąże się z konfliktem narodu wybranego z polskim mesjanizmem, ścierającymi się o prymat poświęcenia dla narodów świata. Jeżeli tak dalej wszystko pójdzie jak obecnie to będę chyba zmuszony buchnąć w mankiet Goldmana, dokonać obrzezania i prosić o azyl polityczny wiadomą potęgę finansową. Jest to dla mnie o tyle przykre, że na szmalu za cholerę mi nie zależy. Natomiast wyjątkowo zainteresowany jestem poczuciem bezpieczeństwa pod parasolem atomowym. Na nasze antyrakietowe rakiety liczyć nie ma co. Angela też się zaś nie kwapi, by chociaż okresowo nam Patrioty podrzucać. Amerykanie rownież po zmianie Prezydenta bardziej na Afrykę się oglądają niż na Polskę, zresztą prawdę mówiąc to oni w swej inteligencji i nie bardzo kumają gdzie to Poland leży. A poza tym Poland czy Holland co to za różnica. Israel, to jest to, wszyscy wiedzą, a niektórzy nawet się boją , w odróżnieniu od Polski, z której wszyscy się śmieją.

    Ja mam krewną w Heimacie, która wstydzi się Polski i idąc tam ulicą za adolfowego luda nie odezwie się po polsku, ponieważ jej to ujmę przynosi. Stanowi ona sobą wysoce wykwalifikowaną ekspedientkę po szkole zawodowej z okresu Wielkiego Przełomu. I co ja mam o tym wszystkim myśleć po czerwonych i zbolszewizowanych uczelniach. Przywiązany jestem jak świnia do koryta ,do własnej Ojczyzny. Kocham jej pola i łęgi, białe kwiecie drzew i czerwień tulipanów .Do Berlina mnie nie ciągnie mimo bliskości zamieszkania,w odróżnieniu od intelektualisty Passenta zamieszkałego w centrali. Mam tam również znajomka, który tam mieszka i zapieprza jak dziki osioł od wczesnego ranka do późnego wieczora. Ale gdy tylko nadejdzie wydłużony weekend to drze on jak oszalały do starej Ojczyzny.

    Więc wybacz mi Panie, moje patriotyczne uniesienia, i kostyczne zachowania, przywiązanie do PRL-u i krytykę RP. Nie będę opluwał mojej siermiężnej ale i bliskiej mi,znanej i będącej powodem bardziej do dumy niż do wstydu, godnej przeszłości. Nie mogę również gloryfikować patykiem na wodzie pisanej przyszłości, ponieważ jestem zbyt starym wróblem, by dać się wziąć na prawicowe plewy.
    A póki co z okazji nadchodzącego 1-Maja uosabiającego tradycyjną uroczystość wszystkich Świętych Robotników z Józefem na czele składam serdeczne wyrazy uznania za wczoraj i życzę uzasadnionych oczekiwań na jutro. Jestem pełen szacunku dla waszej historii, doświadczeń, pracy i poniewierki.
    Bądźmy pełni dobrej nadziei wiedząc, że jutrzenka sprawiedliwości krąży nad Europą.
    _________________
    Manus manum lavat

  48. Ach Ci Polacy ! Zabiora lub ukradną w zależności od intecji lub oceny . Przecież jednak też zostawiają lub podrzucają swoje przedmioty godząc się na ich bezpowrotną utrate .Tysiace takich dwodow „Ofiarności” spotkałem w minioną sobotę i niedziele w urokliwych przestrzeniach Puszczy Bukowej i jej Otulinie -(tamże duży Cmentarz żołnierzy Wermachtu z całego Pomorza Zachodniego-sznyt z klasa ) .Na scieżakch i bardzej ustronnych miejscach zapewne uzbrojeni w samochody widocznie zatrzymywali sie rekreacyjnie lub prokreacyjnie i pozostawiali przez miesiace dowody na swoje pochodzenie.
    Wystarczy jednak kilkanaście kilometrów i jesteśmy w państwie o nazwie BRD i … te „dzieła znikaja .Tu jest wiodczna cywilizacyjna przepaść o której tak gorzko wyżej pisze Longislander (Mercedes a Musztarda ) Nie wińcie tylko Dziadowskiego ustroju IIRP .PRL czy IIIRP..
    ps.
    Dzisiaj Lech Wałesa zasłużenie otrzymał Honorowe Obywatestwo miasta Szczecina ,mimo sprzeciwu radnych PiS , nieobecny był Jurczyk -podobno nie zaprosili z PO ,a oni rządza miastem teraz .
    Też w kwietniu ale w 1945 roku Polscy żołnierzy przekraczali Odrę a Ci co nie przekroczyli rzeki ,ich Cmentarz w Siekierkach n/ Odrą .Być może ,że z zaświatow ich dusze pytają DLACZEGO O NAS NIE PAMIETACIE !!!.O żołnierzach Wermachtu tak ,a o Nas nie ??!!
    To IM zołnierzom z piastowskim orzełkiem -Lech Wałęsa zawdziecza możliwość zostania Obywatelem tego pieknego miasta.
    Ach Ci Polacy ! nie potrafią Siebie szanować a to dopiero poczatek dni rocznicowych anno domini 2009 ,Jeszcze nie raz krzyknę w zaciszu domowym ale z pobłażaniem -Ach Ci POLACY!

  49. PONIZSZE CYTATY LIZAKOWE SWIADCZA O JEGO NIEUSTEPUJACEJ KSENOFOBII I ANTYSEMITYZMIE.

    Nie sadze jednak, aby otrzymal gdziekolwiek i kiedykolwiek azyl, chyba ze (przepraszam za to medyczne okreslenie) miejsce w azylu psychiatrycznym. Zdaje sobie jednak sprawe, ze psychoterapia jest procesem dlugim i drogim.
    MA

    „Przy okazji z niemałą satysfakcją dowiedziałem się także, iż mam szczęście i zaszczyt wirtualnie spotykać się na naszym forum z z Panem Konsulem pewnego dość powszechnie znanego mocarstwa. Jedyna nadzieja w tym, że to Przyjaciel naszego Gospodarza i dzięki temu nie muszę się domyślać, że to może być „ajawaj” jakowyś.

    Jeżeli tak dalej wszystko pójdzie jak obecnie to będę chyba zmuszony buchnąć w mankiet Goldmana, dokonać obrzezania i prosić o azyl polityczny wiadomą potęgę finansową.

    Israel, to jest to, wszyscy wiedzą, a niektórzy nawet się boją , w odróżnieniu od Polski, z której wszyscy się śmieją.

    Ja mam krewną w Heimacie, która wstydzi się Polski i idąc tam ulicą za adolfowego luda nie odezwie się po polsku, ponieważ jej to ujmę przynosi.

    Przywiązany jestem jak świnia do koryta ,do własnej Ojczyzny.

    PS

    Nie wiem dlaczego Lizak pisze o adolfowym ludzie; cierpii na sasiadofobie? Klaustrofobie?

    MA

  50. nick pisze:

    2009-04-20 o godz. 19:22

    Fakt, dwadziescia lat wystarczy na naiwne i antyhistoryczne postrzeganie Niemiec.
    Z powazaniem.
    MA

  51. Bobola pisze:

    2009-04-20 o godz. 19:31

    Probuje Pan taniej propagandy, nie mowiac o taniej polemice.
    MA

  52. nick pisze:

    2009-04-20 o godz. 19:22

    Przydalaby sie Panu analiza lat 68 i dalej. Polecam wiec film o RAF oraz wczesne filmy Fassbindera. Tak to juz jest, gdy dwadziescia lat oglada sie filmy z videoteki, o teczce nie ma mowy o bibliteczce rwoniez nie. Czasem mebloscianka nie wystarczy.
    MA
    PS
    Bez sensu jest projektowanie wlasnych ubogich doswiadczen na caly narod. Tak samo moglby Pan pisac o Polakach i bylyby to takie same „brednie”. Typowy przyklad ksenofobii.

  53. Jest kilka “qui pro quo” na blogu en passant, na które chciałem zwrócić uwagę. Najpierw Jacobsky tłumaczy ang. welfare state jako “państwo dobrobytu” i rozwija swój rozwlekły nieco wywód, który, za przeproszeniem, jest adresowany nie wiadomo do kogo. Właściwszym tlumaczeniem jest „państwo opiekuńcze”. Nota bene, o państwie dobrobytu pisał J.K. Galbraith w “The Affluent Society”, który to traktat umieściłem w spisie moich lektur nieobowiązkowych, i skarżył się on na ubóstwo sektora państwowego w USA w latach 1950-tych. Główną dla mnie korzyścią z tej lektury było doskonalenie języka, bo Galbraith jest uznany za bodaj największego stylistę wśród ekonomistów. Zaś w Polsce nigdy nie wprowadzono wypłat spolecznych pod nazwą welfare. Jak zjawiłem się w Kanadzie w 1985 roku, stara solidarnościowa emigracja, z którą udałem się kilka razy na ryby (pierwszy raz wtedy trzymałem wędkę w ręce), od razu wyjaśniła mi, że popełniam błędy kardynalne jeden za drugim. Nie powinienem deklarować w imigrejszyn, że znam angielski, ani że mam jakiś kasz czyli gotówkę, już nie mówiąc o kwalifikacjach. Otrzymam za to jedynie punkty, a z punktów się nie wyżyje. Trzeba im powiedzieć jasno i wyraznie, że jest się bojownikiem o wolność waszą i naszą, solidarność przyjechaliśmy krzewić (broń Boże o budowie drugiej Kanady nie wspominać). Wtedy co najwyżej wyślą na inglisz korse, a na pewno na łelfer. A na łelfrze, prosze popatrzeć jak się żyje, flaszeczka łyski do kieszeni i jazda na rybki. Więc welfare w tym przypadku znaczy opieka społeczna.

    Dugie “qui pro quo” jest z książką “Kawior i Popiół”. Ciekawe skąd tytuł pochodzi. Pewnie ci wybitni zapaleni marksiści siedzieli w “Ziemiańskiej”, albo w podobnym przytułku, zajadali kawior, a popiół z cygar i innych wyrobów tytoniowych strzepywali do pustych misek. Jeden z moich wujków mawiał, że największym polskim filozofem krytycznym jest prof. Kołakowski, najpierw przez wiele lat krytykował neotomizm z pozycji marksistowskich, aż wreszcie jako tomista zjechał marksizm we wszystkich jego odmianach i tzw. nurtach. Chyba tak jest, że marksizm jako system najpierw należało przetestować w kawałkach, na różnych społeczeństwach, w odmiennych warunkach historycznych, a potem regresyjnie tj. dla wykrycia błędów regresyjnych. Błędy regresyjne marksizmu wychodzą po latach, najpierw system funkcjonuje prawidłowo, nawet lepiej od oczekiwań, ale po wprowadzeniu wszystkich zmian, albo pod dodaniu nowych funkcji przestaje on działać zgodnie z wymaganiami, niekiedy przestaje działać wogóle. Zaś z markistami jest zdaje mi się tak, że trudno jest wytrzymać w tej doktrynie całe życie, jeden taki prosty marksista, całkiem inteligentnie mi powiedział, bodaj w roku 1980-tym, że tylko krowa nie zmienia zdania. Jak to, oburzyłem się, są przecież marksiści, którzy wytrwali w tej że tak powiem wierze aż do śmierci. Żyli za krótko, odpowiedział, z tych albo innych powodów.

    Ostatnie, ale wcale nie najmniejsze qui pro quo pochodzi od Gospodarza bloga – „Czasami nie mogę wyjść z podziwu nad naszym narodem, który od święta wypełnia kościoły i zapala świeczki, a na co dzień jest aż nadto zapobiegliwy i praktyczny”. Zaraz, chwileczkę. Czy wypełnianie kościołów, palenie świeczek i modlenie się co najmniej dwa razy na dzień nie jest zapobiegliwościa? Ani praktycznym zabiegiem? Ktoś tu zapomina o życiu wiecznym i odkupieniu własnej duszy.

  54. Janusz pisze:

    2009-04-20 o godz. 18:45

    Chetnie uslysze cierpkie slowa, jestem przyzwyczajony. Poza tym zgadzam sie ze stanowiskiem polskiego rzadu. Mamy po prostu rozne zdania na ten sam, roznie jednak postrzegany temat. Czas pokaze, kto mial racje. Nie ma sensu sie denerwowac. Gdybym, mial czas, to zacytowalbym Panu odkrycia naukowcow iranskich; postaram sie jednak.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Nie wiem dlaczego traktuje Pan powaznie prezydenta Iranu?

  55. Longislander pisze:

    2009-04-20 o godz. 18:21

    Stauffenberg jest postrzegany w Niemczech krytycznie; film zrobili Amerykanie dla siebie. Krecili go wprawdzie w Niemczech, przeciez nie na pustyni. Niemieckie wladze komunalne i krajowe zabronily jednak krecenie w miejscach „orygilnalnych”.

    Z powazaniem.
    MA

  56. Slawomirski pisze:

    2009-04-20 o godz. 18:18

    Film o slawnym Polaku (Marcel Reich-Ranicki) byl juz pokazywany w pierwszym programie TV niemieckiej. Jest jednak do nabycia jako DVD przez ARD. Przepraszam, zapomnialem Pana o tym poinformowac, a obiecalem. Coz, na wytlumaczenie brak czasu. Jesli Pan nie znajdzie googlujac, to postaram sie pomoc. Ranickiego przez ostatnie 51 lat nikt oficjalnie do Polski nie zaprosil.
    Z powazaniem.
    MA

  57. Bywalec 2 pisze:

    2009-04-20 o godz. 11:10

    Szkoda, ze nie zaznaczyl Pan wpisu atrybutem: humorystyczny. Wielu obecnych w blogosferze przeczyta to doslownie.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Polecam Bobole; on tak chyba naprawde mysli. Dziwna jest ta EUropa w jego oczach, wlasciwie EUfobia.

  58. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szanowny Gospodarzu,
    w tzw sektorze „sil natury” jestesmy…. um mindestens +/- dreißig Jahre zurück. Mindestens!!
    Mysle, ze Patron uczelni, o ktorym raczyl Pan wspomniec wlasnie przewraca sie na drugi bok aby spojrzec prawdzie w oczy. Ja bym nie igral z losem przynajmniej z dwoch powodow.

    Post Christum.
    Man muss dem Volke seine Not erhalten. Jeder satter Proletarier ist ein Bourgeois mehr. Nie bedziemy wracac, szanowny Gospodarzu, do Wilhelma Weitlinga czyli do genezy aby postawic wszystko na glowie do gory nogami – prawda? Daj kurze grzede ona jeszsze wyzej siedzie…

  59. Po przeczytaniu Lizaka i Bobola dochodze do wniosku, ze trzeba rozwinac pewien problem.
    1.KRADNA ZANIM ZBUDUJA!
    Problem jest ten, ze od 1989 roku Polacy od najnizszego do najwyzszego szczebla – bazujacy na PRL-owskich dsowiadczeniach – zanim zaczna zajmowac sie robieniem czegos dla kraju, przywlaszczaja sobie ( delikatnie mowiac) to i owo, wedle potrzeb. Od gwozdzia po udzialy i profity w roznych tzw. intereseach.Po drodze ma miejsce pranie brudnych pieniedzy z jednej strony, a z drugiej gloszenie wielkich programow polityczno-gospodarczych.Wiekszosc gremialnie wali do kosciola po Boze oczyszczenie z grzeniu i fajnie jest zgodnie z Prawem i Sp[rawiedliwoscia.
    2.GARBIA PELCY PRZED NIEMCAMI
    Czy aby tylko przed Niemcami?Idac geograficznie po Europie tj. polnoc poludnie od Oldenburga/Bremen po Regio deCalabiria i dalej wschod zachod od Ukrainy i Rosji po wyspy brytyjskie Polaka wszedzie mozna znalezc. Od pomywacza naczyn w Pubie , recznego zbieracz plodow rolnych, sprzatacza hoteli i innych obiektow uzytecznosci publicznej po hydraulikow,budowniczych az po profesje nieco wyzej oplacane z nprostytucja wlacznie.Robimy sobie zywa reklame znowu od dolow po elity brukselskie ( patrz m.Giertych i jemu podobni).Moze czasem warto z siebie zrobic blazna, pokornegpo idiote z wyciagnieta reka zapominajac o nie tylko godnosci osobistej.Tego nas miedzy innymi DROGI LIZAKU !nauczono w PRL-u na wlasnym pdoworku i prosze nie Pan ograniczy rzopowszechnianie swoich kwiecistych FARMAZONOW!!!!!!!!
    3.POKRZYWDZENI PRZEZ STEREOTYPY!
    A ja to bym nazwal inaczej.Malo podatni na nauki i wyciaganie wlasciwym wnioskow, we wlasciwym czasie i miejscu. Polak zawsze madry jest po szkodzie.A skad brac pozytywne przyklady? Z PRL-owskich dogmatow niby sukcesow radosnego socjalizmu, neokomunizmu polskiego lansowanego przez bandytow i zlodzieji? DROGI LIZAKU ! Czy Ty sie z nimi utozsamiasz? Zal mi Ciebie czlowieku, bo slepy jestes i wlasnie ofiara stereotypow.
    Ogolnie rzecz reasumujac trudno jest KUMAC w takim towarzystwie skostnialych twardoglowych PRL-owskich szarlatanow.
    Mowi sie o jutrzence sprawiedliwosci , ktora krazy nad Europa.
    Co ma byc owa jutrzenka? Nie rozumiem tego stwierdzenia DROGI LIZAKU! Calkowity brak zdrowego rozsadku, oderwanie od realiow i rzeczywistosci, limitowany dogmatyzm czyli taka najnormalniejsza w swiecie glupota i brak wyobrazni przyczynia sie do pojawiania sie czasami wrecz szokujacych wypowiedzi
    ACH CI POLACY! Jeszcze sie taki nie narodzil, co by kazdemu dogodzil!

  60. Teegraphic Observer,

    tym razem nie przypinam etykietek ani panstwu dobrobytu/opiekunczemu, ani nieobecnemu panstwu-niepanstwu freedmanowskiemu, a Twoja opowiastka, ktora rownie dobrze moglbym opowiedziec Ci, tyle w spolonizowanej wersji francuskiej jest mi doskonale znana. Byc moze kaszy nie zadeklarowales, jezykiem zablysnales, i potem poszedles do pracy jak przykazal tutejszy etos. Jesli tak to chwala Ci za to, tyle ze opowiastka jakby troche bez zwiazku.

    Pozdrawiam.

  61. Jasny Gwint odsyla do „waznego tekstu Lizaka”…albo Jasny G. to ksywa tow. Szmaciaka/Lizaka, albo sluzyli w czasach PRL na tej samej komendzie….bredzenia czerwonych polglowkow/ciemniakow…oboje zasluguja na spedzenie reszty zycia w „piwnicznej izbie”….wymagana dezynfekcja po dotknieciu intelektualnej dzialalnosci tych geniuszy…

  62. @ MA
    2009-04-20 o godz. 21:10

    Odnośnie cierpkich słów – proszę na mnie nie liczyć i nie oczekiwać, że ukoję pańskie cokolwiek oryginalne pragnienia tym względzie. Jeśli mogę coś zasugerować, polecam piosenkę Jeremiego Przybory „Męcz mnie! Dręcz mnie. Ręcznie! Smagaj, poniewieraj, steraj…”

    Dlaczego traktuję prezydenta Iranu poważnie? Z tego samego względu, z którego potraktowali go poważnie i nagrodzili brawami przedstawiciele ze stu pięćdziesięciu państw, pozostali dziś na sali obrad ONZ, po żałosnej ewakuacji europejskich oficjeli, których nie stać nie tylko na własne zdanie, ale nawet na wysłuchanie cudzego. Widać świat, wbrew pozorom, jednak nie zwariował, potrafi ocenić, co jest prawdą, a co fałszem.

  63. Do:MA

    Dziekuje za pamiec o Marcelu Reich-Ranickim.

    Slawomirski

  64. Stary Jędrzej z USA

    Dziękuję za publicity, jest ona mi niezmiernie potrzebna.
    Wolę kwieciste farmazony aniżeli dukane mądre androny.
    Plucie wszędzie i wszystkim nie oznacza pluralizmu.
    Nie wiem czego ciołków nauczono w PRL-u,widocznie nie chcieli się uczyć, a uczelni była ci chmara.
    Stąd też pewnie wyjeżdzali na doktoraty do Moskwy i dzisiaj prezentują opłakany stan swoich możliwości.
    Kudy im do takiego TO z ostatnim wpisem?
    I absolutnie się z nimi nie utożsamiam, a wręcz odcinam się od ich polsko-rosyjsko-amerykańskiej błyskotliwości o ciężarze gatunkowym młota kowalskiego.
    Prawdę mówiąc wolę być ślepą ofiarą własnych stereotypów niż cudzych ograniczeń.
    Jeżeli ma się problemy ze zrozumieniem jutrzni to warto przed złożeniem kości powrócić do Polski i przed wschodem słońca odmówić pierwszą część modlitwy brewiarzowej a następnie odśpiewać lub wysłuchać „Kiedy ranne wstają zorze Tobie ziemia,Tobie morze…”.Zapewniam, efekt emocjonalny jest murowany, niepowtarzalny i piorunujący, głównie u odszczepieńcow i uciekinierów.
    Dziękuję Panu PL za odkrycie przede mną głupoty własnej, zdrowa krytyka jest zawsze pożądana.
    Nie mogę jedynie przełknąć tego „Drogi Lizaku”z pańskiej strony, z uwagi na to, że marchewki nie biorę jak ten przysłowiowy osioł.
    No cóż, każdy stosuje polityczno-literackie zagrywki na miarę swoich drobiowych wzlotów.
    Nie zadziwia mnie także chochole przypisywanie antysemityzmu, szczególnie jaskrawo zauważane w kontekście wpisów głupiego Żyda jak MA.
    A pozostalych wszystkich Żydow ściskam serdecznie i całuję po bratersku, poza Goldmanem, MA, ajwaj i jeszcze paroma innymi wybrańcami, którzy upadli na głowę.
    Autentycznie współczuję.
    Żyjcie sobie razem ze swoim złotym osiołkiem.

  65. ajw pisze:

    2009-04-20 o godz. 23:32

    Lizak:
    Poza prawicowy rynsztok nie potrafisz wyleźć?
    A może litościwie podać ci rękę?

  66. Jasny Gwincie, piszesz, „bardzo to wszystko śmieszne i w końcu nie wiadomo kto rzeczywiście wywalczył nam wolność”

    Nikt nie wywalczyl zadnej wolnosci. Decyzje odnosnie Polski sa teraz podejmowane w Watykanie, Washingtonie, Brukseli i w Nato. Polska PRLowska zeostala przeksztalcona w Polske Wasalska. Nigdy w historii Polska nie miala tylu zwierzchnikow.

  67. Janusz pisze:

    2009-04-21 o godz. 00:03

    Ma Pan racje, „swiat” decyduje. Autysci tez maja swoj swiat i nalezy to uszanowac.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Nie sadze jednak, ze chcialby Pan zyc pod dyktando prezydenta Iranu; Iranczycy rowniez nie.

  68. @ MA & Slawomirski:

    Szkoda , ze film jak i ksiazka o Reich-Ranickim nie obejmuje doklanie czasu gdy owy pracowal dla UB na Slasku, nastepnie jako porucznik dla MBP i w 1948 roku jako vice-konsul w Londynie. W Londynie juz „Marceli Ranicki” namawial najbardziej aktywynch czlonkow opozycji rzadu emigracyjnego do powrotu do kraju … co sie z owymi stalo po porwocie nie wymaga dodatkowego wyjasnien.

    Marcel Reich-Ranicki jest osoba niesympatczna, arogancka i bezlistosna dla mlodych autorow , ktorzy nie wydali pierwszej ksiazki o holokaust.

  69. Bobola, 17.39. Podoba mi się Twój sarkastyczny, ale także gorzko prawdziwy tekst o talentach i prowadzeniu się naszej bohaterskiej nacji, zaprawionej w bojach, powstaniach i rewolucjach, ale nieudolnej w ekonomii i rządzeniu. Zaglądam także to Twoich opinii wyrażanych na blogu. Nie ukrywam, że z przyjemnością spoglądam na opracowania dotyczące równouprawnienia kobiet.

  70. Waldemar, 20.33. Podzielam gorycz Twoich Szczecińskich refleksii. Nie dalej niż wczoraj sławna „Legenda” została honorowmy obywatelem tego grodu i z tej okazji popuściła łzami. To głebokie wzruszenie wywołane zostało treścią laudacji, jak podano w mediach, Pana Milczanowskiego. Pamiętamy jeszcze brutalny głos tego jak go określano „państwowca”, kiedy w Sejmie w spisku i zmowie z Wałęsą dokonywał zamachu stanu, oskarżając fałszywie urzędującego Premiera Rządu J. Oleksego. Obaj powinni do dziś siedieć w kryminale. A tak w państwie prawa celebrują falszywe, pokazowe ceremonie polewając sztucznymi łzami. I do tego w Szczecinie. Wczoraj na blogu anonsowałem ukazanie się niezwykle ważnej dla naszej historii książki amerykańskiej autorki Profesor Marci Shore pt. „Kawior i Popiół”. Ważnej, gdyż pokazuje ona, że rzetelną historię Polaków moga opisywać tylko obcy niepolacy. A Marci Shore czyni to w sposób pokazowo obiektywny, rzetelny i pięknym językiem. Tak na marginiesie warto przypomnieć, że już wersja anlgielska książki została zjechana przez jedynie słusznych recenzentów GW, a nasz zaoceaniczny kolega TO dostrzegł w niej tylko, że lewicujący poeci z Ziemiańskiej strzepywali popiół na puste talerzyki. Na nic go z tego wynika nie stać, mimo że rzecz dotyczy pradawnej historii i ludzi tworzących filary kultury naszej w XX wieku. W książce autorka przedstawia nieznane losy ludzi, z których wielu wywarło ważny wpływ na kształt państwa po IIWS. Ośmieliłem sie wspomnieć jedynie o Wandzie Wasilewskiej. Wybitnej i kontrowersyjnej postaci uwikłanej w dramaty podobne do losów wielu pokoleń Polaków. Można domniemywać z kart wzmiankowanej książki, że Wasilewska w dużym stopniu przyczyniła się od uzyskania po wojnie tak korzystnych dla nas granic, ze Szczecinem, Wrocławiem, Zielona Górą, Olsztynem i tysiącem innych miast i wsi. To może się nie podbać, już pojawił sie jazgot kilku nawiedzonych na blogu. Ale dobrze się dzieje, że niektóre fakty mogą być opisane i wyczytane w obcych źródłach. Waldemar, życzę Ci wiele przyjemnych chwil w Szczecinie, niezależnie od faktu, kto się bardziej przyczynił, że jesteś w swoim mieście na Polskiej ziemi. A gdy będziesz na cmentarzu w Siekierkach, połóż kwiat ode mnie dla Polskich zapomnianych żołnierzy poległych na tej ziemi, aby była ona naszą.

  71. Z zalem musze stwierdzic, ze polskie sady traca swoja niezawislosc i coraz czesciej orzekaja na niekorzysc wlasnych obywateli. Uprawiaja one cos w rodzaju auto-cenzury i juz z gory podporzadkowuja sie w swoich wyrokach wyimaginowanemu orzecznictwu europejskiemu. Rownoczesnie zapominajac o tym, ze orzecznictwo owe jest podporzadkowane interesom najsilniejszych krajow Uni i ze niebagatelny wplyw na nie maja rewizjonistyczne sily w Niemczech. Powoduje to w Polsce utrate autorytetu sadow i podwaza wiare w ich rzetelnosc i sprawiedliwosc. Dlatego wpelni uzasadnione sa glosy dochodzace z polskiej polityki i upominajace sady; „prawo prawem, ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie”. Glosy te byly szczegolnie liczne i glosne w czasie pielgrzymek politycznych na Warmie do rodziny Moskalikow. Nic dziwnego, byl to okres wyborczy. Niestety wszystko skonczylo sie na pustych obietnicach, a sady w dalszym ciagu w swoim orzecznictwie nie kieruja sie dobrem Polakow. W PRL-u nie do pomyslenia.

  72. jasny gwint: Sądząc po banałach, które piszesz, myślę, że książki Marci Shore nie czytałeś. Słyszałeś, że dzwonią, ale nie masz pojęcia w którym kościele 🙂 Gdybyś się jednak na to zdobył, to pamiętaj – tytuł brzmi: „Kawior i popiół”. Nie odpowiedziałeś poza tym na moje pytanie: czy uważasz, że Radkiewicz, Berman czy Różański również powinni mieć swoje ulice w polskich miastach? W końcu to kompani Wandy Wasilewskiej.

  73. Waldemar,

    rowniez ode mnie poloz kwiatki w Siekierkach, czy na innych mogilach zolnierskich z 1945 roku. Poloz je dla polskich i rosyjskich zolnierzy, ktorzy ziemie zachodnie dla nas zdobyli, ale nie odzyskali. Na tym polega moim zdaniem falsz tej calej historii: na przymiotnikach, jakich uzywa sie dla okreslenia statusu tych ziem i formy ich przejciecia przez Polske.

    I znowu: nie kwestionuje uwarunkowan historycznych i politycznych, jakie staly za takim przesunieciem granic. Chodzi mi tylko i wylacznie o nazywanie rzeczy po imieniu dzis, kiedy dawna terminologia propagandowa nikomu juz jest niepotrzebna.

    No moze za wyjatkiem nielicznych, ktorzy bez tej terminologii czuja sie zagubieni.

    Pozdrawiam.

  74. Dante pisze:

    2009-04-21 o godz. 09:12
    Polecam wiec lekture wywiadow z krytykiem (mimo wszystko najlepszym w Niemczech) , w ktorych mowi otwarcie o pracy w SB. Wiadomo, ze owczesni dyplomaci byli rownoczesnie pracownikami tzw. Bezpieki. Nie ma jednak jakichkolwiek dowodow na dzialanosc ze szkoda dla drugich.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Zapomnial Pan o pracy w Misji Wojskowej w Berlinie przy Lassenstrasse 19. Zapomnial Pan rowniez o uwielbianych przez Ranickiego klasykach niemieckich, ktorzy nie mieli mozliwowsci pisac swojej pierwszej ksiazki o holokascie,a byli prawie wszyscy mlodzi. Powiedzial Pan jednak, co wiedzial.

  75. Okreslenie adolfowy lud jest okresleniem ksenofobicznym. Prawo azylowe i Konwencja Genewska oraz inne regulacje prawne dotyczace uchodzcow sa zbyt waznym i powaznym osiagnieciem wielu spoleczenstw, aby sie zen naigrywac. Coz, nie ma LIZAK szans na azyl gdziekolwiek, nawet w azylu psychiatrycznym; tam tez niezbedna jest anamneza lub interview.
    MA

    Ponizej cytat z Lizaka:

    Ja mam krewną w Heimacie, która wstydzi się Polski i idąc tam ulicą za adolfowego luda nie odezwie się po polsku, ponieważ jej to ujmę przynosi.

  76. Cytat ;
    Czy kiedys zakonczy sie ten chocholi taniec narodowej smierci Polakow?
    ——-
    Bobola ,kiedy tacy ludzie jak ty przestana nam ,pisac glupot i zajma
    sie rzetelnym mysleniem ,a nie pisaniem patetycznych bzdur .
    I nie pros sie sam ,prosze ,bo gdyby w Polsce czasy o ktorych
    marzysz ,nie demokracja,to dalabym sie wychlostac /moje prawo/.
    I usiadz w kacie i poplacz sobie ,ze nie mozesz byc „polak maly” ,
    bo Twoja? „umeczona ojczyzna” nie daje ci powodu do optymizmu
    /albo zrob sobie 3 dni zaloby narodowej ! /
    —————
    A po co zajmujesz sie Hitlerkiem? ,kiedys jak pamietam porownales rowniesz Obame do „tego grona z awansu „ Nie ?
    /Bonaparte ,Hitlerek ,Stalin/.
    I przestan sie podlizywac ,tylko kup sobie kilka ksiazek po angielsku
    z socjologii i historii Europy ,bo takie madrosci ,ze chlop jest glupi
    to juz znamy !
    Wstyd ! „czerwoni Zydzi” i patetyczne bzdury ,nic wiecej nie napisales !
    /Ile razy sie zlapalam na tym ,ze piszesz nieprawde? 3-4 razy do tej pory ,
    jak chcesz to wyloze ci calosc ,chodz nie mam czasu !/
    Wcielenie Kaczynskiego , fe !
    ….smierci ,czy smierdzi ?
    / nie dyskutuje na forum ,nawet z tym beznadziejnym Bobola -krzykacz !/
    Salute

  77. Szanowny Panie Passent,
    oto proba lizakowego postrzegania swiata:

    Jedyna nadzieja w tym, że to Przyjaciel naszego Gospodarza i dzięki temu nie muszę się domyślać, że to może być „ajawaj” jakowyś.
    Mam już niepohamowanie dość wszystkiego, co wiąże się z konfliktem narodu wybranego z polskim mesjanizmem, ścierającymi się o prymat poświęcenia dla narodów świata. Jeżeli tak dalej wszystko pójdzie jak obecnie to będę chyba zmuszony buchnąć w mankiet Goldmana, dokonać obrzezania i prosić o azyl polityczny wiadomą potęgę finansową.

    Z powazaniem.

    MA

  78. Dygresja;
    Ponoc jedna rozebrana kobieta robi o wiele wieksze wrazenie jak tysiac.
    Tak samo jest z tym „dobrym Niemcem ” ,jeden dobry Niemiec /czy dwa,
    a jednak ich znalezli / robi wieksze wrazenie ,jak tysiace dobrych Polakow .
    Polacy ogolnie i tak byli wszyscy dobrzy !
    Czasami mysle ,ze dokladnie tak samo ,jak Niemcy szukaja tych
    „dobrych” u siebie , to Polacy tych „zlych” !
    Powodzenia.
    SALUTE

  79. Nastepna Proba lizakowania:

    Jeżeli PRL była uznanym podmiotem prawa międzynarodowego,nota bene,cieszącym się na Zachodzie szczególnym mirem,to opowiadanie obecnie legend o niszczycielskiej działalności PRL wobec majątków pozostawionych przez burżuazję jest niepoważne. Dzięki wysiłkowi PGR-ów, ówczesnych resortów szkolnictwa, zdrowia i kultury wiele obiektów materialnych w PRL-u zostało odbudowanych i utrzymywanych w doskonałej kondycji, do czasów powrotu demokracji, które zaznaczyły się niedbalstwem i brakiem gospodarności. To na ich bazie utworzono wiele szkół, ośrodków zdrowia, muzeów i innych obiektów wyższej użyteczności publicznej, gwarantujących im doskonałe wykorzystanie i stan eksploatacji technicznej. Wystarczy na dzień dzisiejszy dokonać wyceny wartości wyjściowej tych obiektów, poniesionych nakładów przez okres PRL-u, określić ich wartość końcową i zbilansować przyjmując zasadę, że żłobki przedszkola i szkoły nie przynoszą żadnego przychodu ,a okazałoby się, że ich dawni właściciele, powinni Polsce jeszcze dopłacić za koszty utrzymywania tych obiektów.
    Opowiadanie natomiast chwytnych andronów o nielegalnych dochodach legalnego państwa nie godzi się z powagą naukowca.

    MA

    PS
    Lizak zapomnial o akcji ZELAZO.

  80. Lechu

    powinnam byla podziekowac ci za komplement to bys nie pytal czy sie nie pogniewalam za twoja ocene mnie:)) Skoro wrociles do naszego starego tematu podkresle tylko jeszcze raz krotko ze my pisalismy po prostu o czym innym, bo twoj wpis dotyczyl trudnosci w ocenie wydarzen historycznych z dziesiejszego punktu widzenia a ja nie probowalam oceniac zadnego przypadku historycznego tylko mi chodzilo o ocene wiarygodnosci pewnego okreslonego wspolczesnego zrodla to znaczy konkretnego swiadectwa. Ciesze sie ze piszesz ze oceniać przeszlosc możemy tylko cofając się do mentalności przeszlego czasu. Co warte sa oceny nie stosujace tej zasady wiemy na przykladzie wielu dzisiejszych ocen na przyklad PRL-u. No ale w tym przypadku idzie nieczysta polityczna gra znaczonymi kartami o wielka stawke – wiadomo przeciez o co chodzi w tej grze wiec nie bede sie rozpisywac.
    W sprawie zmiany opcji Walesy –przykra sprawa – ja sama za granica ogladalam pare wywiadow z nim. Niestety przykre wrazenie. Jemu „opcje” za a nawet przeciw tak sie zmienialy ze sam za nimi nie nadazal. Wydaje mi sie ze u niego wszystko nakierunkowane jest przede wszystkim na swoja wlasna osobe.

    do Feliksa Stychowskiego

    ja z tego zapisu z godz 21.41 nie rozumiem ani jednego zdania po polsku! A niemiecki? Z tego co pamietam ze szkoly !! za komuny !! — moge sie zalozyc ze tam jest jakis blad.

    ajw

    bardzo nieladnie nazywac towarzysz Szmaciak tych co pisza szczerze i od serca… I do tego jak ciekawie pisza. Ci akurat ludzie ktorych tak nieladnie nazwales pisza uczciwie tak jak im sumienie dyktuje. A czy ty ajw czytales w ogole ten utwor o Szmaciaku? Super poemacik, radze przeczytac.

    walkbout

    piszesz tak ” Ta większość ma coś za uszami po PRL-u. Donosy małe i duże. Tragedie małe i większe. Przestępstwa małe i duże. Ten podział Polakow ok.20/80 obrazuje degenerację jakiej doświadczyło społeczeństwo polskie w PRL-u ”

    To co piszesz to bardziej logiczne wyjasnienie niz to, ze tak wielkiej czesci spoleczenstwa mozg zostal wyprany. Ale ja mysle ze az tak duzo ludzi nie ma czegos konkretnego na sumieniu. Wez pod uwage -nawet jesli czesc spoleczenstwa ma jakies sprawki za uszami to ilosc ludzi ktorych to moze w jakis sposob dotyczyc gdy sprawki by sie wydaly bedzie automatyczne wieksza bo oni maja rodziny, znajomych czy jakies tam uklady. Czyli liczba ewentualnie mniej lub bardziej dotknietych ––automatycznie rosnie.
    Poza tym mysle ze sa tacy co sie boja na zapas ze moze ktos cos wie o nich co nie zostalo wcale nigdzie zapisane ale oni tego nie wiedza ze nikt nie wie. Jakas czesc sie boi na wszelki wypadek bo nie za bardzo wiedza czy sie w cos nie wplatali. Moze cos chlapneli… czy nikt na nich nie doniosl , czy ktos czegos gdzies nie zapisal , czy gdzies tam ich podpisu nie ma nie wiadomo pod czym..choroba wie gdzie i kiedy… A ci co sie boja zeby ewentualne donosy sasiadow czy znajomkow o nich (prawda czy nieprawda to juz niewazne) nie zostaly gdzies odgrzebane? Mysle ze o wiekszosci bojacych sie maluczkich nic tam w tych teczkach nie ma. Przeciez SB czy UB nie wiedzialo chyba wtedy ze moga sie przydac podpisy drobnicy czy rejestracja jakichs tam malych sprawek drobnych rybek. Gdyby wiedzieli to moze i zbierali autografy u cioci na imieninach czy na kinderbalach – tak na wszelki wypadek – ale mysle ze nie wpadli na taki pomysl. Zreszta -kto mialby nieograniczone srodki i fundusze na to a z tego co do tej pory wyszlo na jaw wynika chyba ze „ci panowie” brali na powaznie swoja robote , czy ja sie moze myle? Ale jakby wreszcie zrobic ta lustracje albo przynajmniej ujawnic te teczki to mylse sprawa by sie w koncu skonczyla i czesc ludzi przestanie sie bac i moze zaglosuje wedle swojego sumienia a nie ze strachu. Pewnie mniej ludzi by wtedy przestalo wypisywac seryjnie bzdur w roznych miejscach na internecie ze strachu… Na blogach tez moze by bylo bardziej interesujaco…

    Pan Passent pisze ze skoro narod niekumaty to nie ma co sie dziwic ze jest traktowany jak masa. Po pierwsze ja watpie czy narod jest az tak niekumaty jak na to wyglada. Po drugie PRL robila z masy narod a ta obecna stara sie zrobic z narodu niekumata mase. Nie bedac nawet zwolennikiem PRL-u , w porownaniu z tym co teraz , czasy PRL to okres wielkich osiagniec a juz na pewno wielkiej kultury, awansu spolecznego i szacunku do czlowieka.

  81. LIZAKOWI LUDZIE PISZA……………………………………………………………….

    Autoprojekcja (samoprojekcja) jest samogwaltem na umysle i szkodzi na oczy wg. dawnych pedagogow.

    Zaluje jednoczesnie, ze w zadnej kostytucji nie ma zapisu o trudnej do (dla lizakowych ludzi) zniesienia kondycji umyslowej. Nie ma rowniez lekow na ksenofobie wobec sasiadow (tu: Niemcy) lub samego siebie. Swiadczy to mimo wszystko o daleko posunietej alienacji, prawie ET.
    MA
    PS
    Powtarzajac za liderem ulubionej Partii Magrud i Lizaka twierdze; Lizak musi odejsc.

    Konstytucja RP (Dz. U. Nr 78, poz. 483 ze zm.):
    n zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swych programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, (art. 13);
    n wprowadza zakaz dyskryminacji rasowej stanowiąc, że wszyscy są wobec prawa równi, wszyscy mają prawo do jednakowego traktowania przez władze publiczne oraz że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny (art. 32);
    n zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury, a także gwarantuje im prawo do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturalnych i instytucji służących ochronie tożsamości religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczących ich tożsamości kulturowej (art. 35);

    PSS
    Do krainy madrosci, szczerosci i dobrobytu.

  82. Brawura, Jacobsky!

    Niepotrzebna brawura z mojej strony. Posypuje glowe popiolem vel skladam samokrytyke, albowiem w twoim tekscie bylo slowo OPIEKUNCZY, ktore umknelo mojej uwadze i dlatego nie bylo zwiazku.

    Ale wez pod uwage moral hazard, ktory wystapil w rozwiazaniach panstwa opiekunczego. Ta sama „pokusa naduzycia” (jak to sie tlumaczy w Wikipedii), ktora sie pojawia, gdy w kryzysie ratuje sie bankrutujace banki i korporacje samochodowe. I nie ma to zwiazku z Freedmanem, on tego nie badal, nie zawracal sobie glowy asymetria informacji.

    Niemniej, Twoje objasnienie realnego socjalizmu jako panstwa opiekunczego bez dobrobytu trafia w sedno. Bowiem celem ekonomii wspolczesnej jest polaczyc opiekunczosc z dobrobytem, w odpowiednich proporcjach, sprawnymi rozwiazaniami, jak to bywa w takich nowatorskich przedsiewzieciach …. metoda prob i bledow.

    Pozdrawiam

  83. Jak trudno dostrzec różnice.
    Pani Monika Olejnik i eksminister Elżbieta Jakubiak rozważały w TVN 24 ważkie zagadnienie, czy prezydent Kaczyński jest wysoki, bo – zdaniem pani minister – jest tego samego wzrostu co prezydent Kwaśniewski.
    W tym przypadku różnicę łatwo zauważyć po wymiarze kapelusza. Natomiast coraz trudniej dostrzec różnice między PiS i PO.
    Rząd zamierza zwołać konferencję z okazji 5 rocznicy wstąpienia Polski do Unii. Zaprasza aktualnych bonzów z Brukseli, a także osoby zasłużone przy przygotowaniu wstąpienia Polski do UE. Nie zaprasza tylko premiera Millera i ministra Cimoszewicza, którym Polska w dużej mierze zawdzięcza to wejście do Unii.
    A dopiero co pan premier Tusk dziwił się, że prezydent Kaczyński nie zaprosił Wałęsy czy Michnika na uroczystości rocznicowe zdarzeń, w których oni właśnie odegrali wielkie role. Widać że kolegów z PiSu i kolegów z PO tak wiele nie dzieli.

  84. Gwoli iluminacji wiecznie wczorajszego…….informuje, ze dawne hotele robotnicze (oczywiscie te gorsze) funkcjonuja ciagle jako schroniska dla bezdomnych lub dla uchodzcow. Tzw. zaplecze uzupelniaja byle koszary naszych nieprzyjaciol oraz przyjaciol-nieprzyjaciol. Oczywiscie w PRLu wszyscy melei mieszkania, jesli otrzymali pozwolenie na zameldowanie sie. Zapewniam, ze zwiedzilem wszystkie tego rodzaju osrodki NGO w Polsce i oprocz niektorych bylych osrodkow wczasowych, wiele z nich nadaje sie do remontu. Lechowi tez pioro(pusz) rdzewieje.

    Teresa Stachurska napisala; dudynek jest zrobiony (nie wiedzialem, ze budynki sie robi) z materialow wysoce palnych……wylicza miedzy innymi i zalicza do nich plyty zawierajace azbest. Oczywiscie jestem przeciwnikiem azbestu, lecz zapewniam, ze nie jest on latwopalny.

    MA

  85. Bywalec 2 pisze:

    2009-04-21 o godz. 10:50

    Sady orzekaja w sprawach spornych co jest zgodne lub to jest niezgodne z prawem. Na szczescie kazdy ma prawo klekotac (bociany juz przylecialy) na kazdy temat, co mu sie podoba i machac rekami lub recami, w zaleznosci od tego , co komu wyroslo.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Proponuje powrocic do jurysprudencji z czasow zaprzeszlych, w ktorych o wolnosci lub uwiezieniu decydowal pierwszy sekretarz (nie sadu, lecz partii).

  86. co to wlasciwie sa za typki ten „MA”, „Slawomirski”, „bobola”, „Jacobsky”? To chyba jacys psychopaci zwolnieni wlasnie z zakladu…moj Boze, litosci. Co oni takiego przeskrobali, ze ich tak karzesz…

    To sa dopiero elementy…

    pozdrawiam i podziwiam Szanownego Pana Redaktora za wytrwalosc i suwerennosc.

    z poszanowaniem

  87. @ MA:

    cytat: Zapomnial Pan rowniez o uwielbianych przez Ranickiego klasykach niemieckich, ktorzy nie mieli mozliwowsci pisac swojej pierwszej ksiazki o holokascie.

    Swiadomie pominolem pisarzy niemieckich, z ktorych Ranicki Thomas Manem(osobiscie wole Kurt Tucholsky) sobie struny glosowe wytautowal, i ktorymi to strunami MR w satyryczno-histerycznych manierach rozrywal (wydane!, a nie tylko napisane) ksiazki w strzepy przy aplausie publiki w czasie literackego quartettu, bo tu nie idzie o R. upodobania tylko o jego zyciorys.

    Przynam sie, ze nie wszytkie LQ ogladalem, ale utrwalilo mi sie, ze pisarze piszacy o
    antysemityzmie czy o eksecesach w polskich obozach zaglady byli przez Pana Ranickiego ze lzami w oczach usawiani w jednym rzedzie z Goethe, Kafka czy T.Manem.

  88. Do:Dante

    Nie znam osobiscie Marcela Reich-Ranickiego.
    Ale ,historia jego zycia jest wzruszajaca, tragiczna i reprezentatywna dla pokolenia miedzywojennego.

    P.S.
    Jeden z moich wujkow praktykujacy katolik ,inteligient ,bezpartyjny ,profesor uniwersytecki ,z kieleckiego AK byl przez kilka miesiecy po wojnie milicjantem na „Ziemiach Odzyskanych”.Przyznal mi sie do tego ze wstydem w roku 1979.
    Szybko uciekl z MO.Niemniej…

    „Nikt nam nie powie ze biale jest biale ,a czarne jest czarne…”

    Slawomirski

  89. MA

    Pan chciałby,żeby PRL utrzymywał porzucone przez burżuazję zamki a pospólstwo żyło w czworakach.
    Teraz jeszcze miałby zwracać wartość pozostawionych obiektów tym pasożytom.
    Czyli burżuazja porzucila własność kapitalistyczną,o którą miał dbać komunizm.
    Coś u pana nietęgo z logiką i polityką,w których przypisuje pan sobie rolę Nadcenzora.
    Jak widać MA niewiele ma do powiedzenia.
    Proszę sobie zjeść gorzką czekoladkę to panu dobrze zrobi.

  90. Telegraphic Observer,

    dlaczego brawura ? Po prostu, wywolany do tablicy, odpowiadam.

    Co do panstwa socjalistycznego, to poszedlbym jeszcze dalej i nazwal je nadopiekunczym. Nie tylko z powodow socjalno-bytowych.

    Pokusa naduzycia jest chyba wszedzie taka sama, bo stanowi ona element ludzkiej natury. Czy to bedzie nauzycie opieki socjalnej, jak podanym przez Ciebie przykladzie, czy np. zatajenie czesci dochodow lub zaplacenie
    gotowka, bez faktury, zeby nie placic podatku – wszedzie stoi za tym nasza koslawa i ulomna natura ludzka. Pozostaje kwestia tego, jakie rozwiaznia sprzyjaja zachowaniom pozytywnym, a jakie – negatywnym z punktu widzenia dobra ogolu i funkcjonujacej w tym ogole jednostki.

    I tutaj rzeczywiscie nie ma gotowych rozwiazan idealnych. Sa tylko proby i bledy…

    Pozdrawiam.

  91. Brawo POLONIA-SAWA (13:18)!!!
    W kilku prostych (i dowcipnych) słowach wyłożyłaś myśl, nad rozmydleniem której pracują w pocie czoła legiony intelektualistów po obu stronach Odry i Atlantyku. Powinni sobie Twój wpis oprawić w ramki i zaprzestać jałowej gadaniny.
    SALUTE

  92. Anna M.: Tak Anno M., czytalem ten piekny poemat Szpota, i dlatego tez uzywam terminu tow. Szmaciak, gdy mam na mysli czerwonego kmiota, neostaliniste, (co to jednak lubi Zydowki ) i aprobuje smierc „burzuazyjnych oficerow” w Katyniu ;- czerwonego Khmera, Lizaka. Reprezentuje on wszystkich szmaciakow PRLu, od Bieruta i Gomolki poczynajac. To indywiduum nie godne jest polemik, czy dyskusji, przynajmniej w dobrym towarzystwie. Na blogu Daniela Passenta wyglada on jak plama blota na wyglansowanym bucie.

  93. Pan sie dziwi ze zlomiarze moga ukrasc elementy mostu !?? Ja nie – majac za przyklad „elyty” PO i bezprawie (rozwalenie zabytkowej willi „Julisin” przez barbarzynców od Wejcherta) oraz UB-eckie metody zastraszania Profesorów i Absolwenta UJ kazdy zlodziej czuje sie w Polsce pewnie. Red. Passent byc moze zazdrosci Prof.Krasnodebskiemu wolnosci z jakiej ten korzysta na Uniwersytecie w Bremie – wolnosc te gwaranruje niemiecka konstytucja. W Polsce Konstytucje – wetknieta do skrzynki pocztowej Anno ´97 niczym ulotke IKEA traktuje sie tak samo – jak smiec ! Na wyniki nie trzeba czekac vide szczucie na UJ i jego Absolwenta…..

  94. Pare lat temu Rafal Ziemkiewicz w swojej ksiazce „Polactwo” (wyd. Fabryka Snow, Lublin 2004) dal interesujaca i trafna analize mentalnosci naszych wspolczesnych rodakow. Mysle tu o tzw syndromie „dobrego pana” (Rozdzial III). Zachecam wszystkich, ktorzy owego dziela nie czytali do zapoznania sie z nim bezposrednio gdyz Ziemkiewicz i Lysiak to jedyni wspolczesni polscy publicysci, ktorzy maja cos ciekawego niekiedy do powiedzenia. Syndrom Dobrego Pana (nazwa moja) to schorzenie umyslowe polegajace na tym, ze dotkniete nim indywiduum z radoscia pozbywa sie wszelkich obowiazkow zwiazanych z zarzadaniem wlasnym dobrobytem oraz ( o ile jest w ogole w stanie go pojac) rowniez z dobrobytem panstwa, ktorego jest czlonkiem. Jest on patologicznym wielbicielem przynaleznosci do organizacji wiekszych, kierowanych przez odlegle sily, ktore uwaza on za dobre tak dlugo jak dlugo stawiane przez nie wymagania sa dla niego osobiscie malo dokuczliwe a sila owa organizuje mu zycie, myslenie i zapewnia wolnosc zarobku legalnego badz nie. Zwlaszcza zas cenione sa dotacje, co do ktorych nasz bohater zywi przekonanie, iz sa one robione wylacznie w celach dobroczynnych (dla niego) i nie pociagaja za soba zadnych zobowiazan. Niegdys, za ciemnych czasow PRLu dobroczynca naszego polackiego ludu byla Polska Zjednoczona Partia Robotnicza ze Zwiazkiem Radzieckim na czele. Obecnie mentalnosc obozowa przerzucila sie do opozycyjnego molocha socjalistycznego biurokratyzmu i slawi zalety bytowania w obozie unijnym. Jest to zreszta zgodne z tradycyjnym i zgubnym podzialem na stronnictwa polityczne szukajace oparcia w Rosji (np. Dmowski i Narodowi Demokraci) oraz na tych, ktorzy (jak Pilsudski i legionisci) usilowali dojsc do wladzy w drodze koalicji z Niemcami czy Austria. Z personalnego punktu widzenia tego typu agenturalne dzialania przynosily wielokrotnie pomyslne rezultaty. Dla dobra Polski jako kraju niezawislego byly to jednak zawsze rozwiazania katastrofalne w perspektywie historycznej. Wyzej Kolega Bloger Walkabout napisal slusznie, ze Rzeczpospolita Szlachecka upadla wlasnie z tego powodu, ze przestala rosnac i powiekszac swoj terytorialny stan posiadania kosztem panstw sasiadujacych cieszac sie swiadomoscia, ze nic od nikogo nie potrzebuje i oczekuje tego samego od swoich sasiadow. Jak wiemy byly to oczekiwania nie uzasadnione. Sam fakt, ze obywatele danego panstwa zdecyduja sie zrezygnowac z suwerennosci panstwowego organizmu, ktory zamieszkuja nie oznacza, ze mocarstwo wiodace bedzie postepowac w sposob korzystny dla wiekszosci populacji. Nie bylo tak w okresie zaborow ani w czasie przynaleznosci do Obozu Panstw Socjalistycznych Lennikow Rosji. Nic tez nie wskazuje na to aby zarzad unijny traktowal polactwo lepiej i inaczej niz jako zrodlo taniej sily roboczej niepotrzebnie zamieszkujacej kawalek wartosciowej nieruchomosci, ktora dawno juz powinna byc pod bardziej odpowiedzialnym zarzadem. Dobrze jest czasem spojrzec krytycznie na prawdy gloszone w polskojezycznej prasie. Jak pisal swego czasu biskup Krasicki dzwon jest glosny dlatego, ze wewnatrz jest prozny. Te uwagi poswiecam szczegolnie zwolennikom polactwa obozowego : Polonii-Sawa i MA oraz Naszemu Szanownemu Gospodarzowi, Filarowi Dziennikarstwa Wszechustrojow.

  95. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dante – 21.04 g 16:50 – pisze:
    „Przynam sie, ze nie wszytkie LQ ogladalem, ale utrwalilo mi sie, ze pisarze piszacy o
    antysemityzmie czy o eksecesach w polskich obozach zaglady byli przez Pana Ranickiego ze lzami w oczach usawiani w jednym rzedzie z Goethe, Kafka czy T.Manem.”
    Dla jednych zyje bo ich kocha od dziecka, drudzy sa/byli dowodem na to, ze warto zyc. Jezeli tego nie da sie ustawic w jednym rzedzie to co sie da?
    Domyslam sie, ze wlasnie M. Ranicki zdaje sobie sprawe z tego jak latwo jest o powrot do juz raz – moze dwa razy – widzianego „piekla”. Prosze sobie wyobrazic, ze Homo sapiens M. Ranicki to nie tylko znajomosc niemieckiej literatury – prawda? Mozna sie nie zgadzac – co jest faktem nagminnym – z jego jej postrzeganiem-… c’est la vie .

  96. MA, 12.50,

    Ależ MA, piżama dla mnie, to tylko kurtyna ochraniająca przed ubytkiem ciepła w okresie spadku wagi ciała. Po powrocie do utraconej przed laty formy, nadal będę demoralizował swoje psy bezwstydną golizną.

    Czy kąpałeś się już w słonej wodzie Zatoki Aniołów?
    W Sopocie jest więcej jodu, a poza tym woda przy plaży będzie czyściejsza niż dotychczas, bo strumyki i potoki odprowadzane są rurami w kierunku Helu.
    Po letnich kąpielach w Zatocie będziesz pisał jak T. Mann, który z dobrym skutkiem wylegiwał się w Kołobrzegu.

    Pozdrawiam

    Ryba

  97. Ah, ci Polacy
    Wybrali elektryka na prezydenta i czego sie spodziewali ??? I to w kraju gzdzie co najmniej 300 000 konczy wyzsze studia kazdego roku ??? A teraz skad taki prostak prezydent sie wziol ??? Chyba z ksiezyca, nawet w jungli brazylijskiej takich nie ma. Polak naprawde potrafi.

    A w co ci Polacy wierza ??? w zabobon, fantastyczne historie i herezje opowiadane przez KK. I to jest 21 wiek, w srodku Europy. Wstyc i hanba.

  98. Do:wiem ale nie powiem

    Psycho nie jestem.
    Wulgaryzowanie dyskusji nie wzbogaca jej w tresc.

    Slawomirski

  99. Oglądałem Fakty w TVN. Specjalnie czekałem na wiadomość z Genewy o konferencji ONZ przeciw rasizmowi, którą zbojkotowali zwolennicy polityki pokojowej państwa Izrael. I oto jak ją zredagowano: Najpierw pokazano dwie Iranki, które zostały osądzone, jedna za udział w napadzie, druga za szpiegostwo, którym grożą surowe kary, z którymi nasze europejskie odczucie sprawiedliwości się kłóci. Do obrony jednej z nich niedawno zachęcała z czystych pobudek Pani Stachurska. I dopiero na tle obrazów z wisielcami w Iraku, których często się tam publicznie wiesza, zaczęto pokazywać bojkot europejskich delegatów w Genewie, gdy Premier Iraku oskarżył PAŃSTWO Izrael o rasizm.
    Szanowny, obyty z dziennikarskim rzemiosłem, PANIE MA! Co Pan o tym sadzi! Według mojego odczucia powinien się Pan odczepić od Pani Stachurskiej, bo dała się złapać na wyrafinowane działanie operacji Hasbara i niechcący działała w Pana interesie. (Tych co nie wiedzą, o czym mówię – odsyłam do: http://www.wirtualnemedia.pl/blog/index.php?/authors/54-Jerzy-Szygiel/archives/2599-Operacja-Hasbara-przegrana-bitwa.html ). Stała się nieświadomym uczestnikiem propagandy nacjonalistycznej Izraela, choć okrucieństwo Irakijczyków może przerażać.
    Tak to TVN przedobrzył i wyszło, jak wyszło – przeciewnie do zamierzenia.
    To przypomnienie instrukcji Hasbara nastąpiło automatycznie, a przy tym uzmysłowiło mi, że Szanowny uczestnik forum blogowego, niejaki MA, który ciągle zarzuca Lizakowi antysemityzm, chociaż ten jest raczej antysyjonistą – spełnia dokładnie instrukcje izraelskiego MSZ. Może więc zamiast banować Lizaka, co Pan niedawno proponował, należy zapytać Pana: „NA CZYJE ZLECENIE PAN DZIAŁA NA TYM BLOGU.
    Współczuję też serdecznie GOSPODARZOWI. Nie zazdroszczę być między młotem i kowadłem. Mam jednak nadzieję, że mój wpis nie zostanie skasowany. Pozdrawiam.

  100. Jak poucza mnie Jacobsky, nasze blogowe opowiastki muszą mieć związek. Nawiążę zatem i stwierdzę, że kwestia postawiona przez Gospodarza bloga, czy naród kuma, ma wymiar nie tylko klasowy, ma wymiar fundamentalny. Czy naród kuma, czy nie kuma, a jeśli kuma to jak? Zwraca na to uwagę mój kolega PIRS, gdy pisze o dostrzeganiu różnic. Zakładam, że chodzi o dostrzeganie różnic przez naród – aczkolwiek PIRS nie ma orientacji, ani zmysłu narodowca, ale sprawa narodowa leży mu zawsze na sercu. Zaś na kumanie składa się dostrzeganie różnic, to wiemy bodaj od Arystotelesa, a to dostrzeganie różnic przychodzi nam, jak twierdzi PIRS, z trudnością. Kumanie, a w tym dostrzeganie różnic, nie jest zajęciem łatwym. Tyle wstępu ideologicznego, jak mawiał nam studentom ekonomii na UW pewien wykładowca analizy matematycznej.

    http://www.platforma.org/pl/aktualnosci/newsy/art1128,3-maja-swietujemy-5-rocznice-wstapienia-polski-do-ue-i-208-konstytucji-3-maja.html

    Oto jest strona platformy. A w niej:
    ”W uroczystościach maja wziąć udział również zasłużeni dla naszej akcesji polscy politycy: prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, byli premierzy i szefowie polskiej dyplomacji. Obchody pięciolecia naszego przystąpienia do UE będą połączone z uroczystościami poświęconymi rocznicy Konstytucji 3 Maja”.

    Nie wiem skąd kolega PIRS zaciąga swoje informacje, ale na pewno nie skumał, że byłym premierem jest Leszek Miller, a byłym szefem dyplomacji jest Włodzimiesz Cimoszewicz.

    Dla mnie, muszę się przyznać, mniej ważne jest jak (nie)wiele dzieli PiS od PO, od tego czy mój kolega PIRS ma trudności z kumaniem internetowych ogłoszeń, czy też nie.

  101. Panie Juki,

    Pana wpis nie tylko nie został skasowany, on zakasował wszystkie wpisy z wpisami Lizaka włącznie. Pan udziela odpowiedzi na pytanie zanim je jeszcze postawi. Oczywiście, że MA na tym blogu działa na zlecenie Hasbara i MSZ rasistowskiego panstwa Izrael. Zapomniał pan na koniec zadać ważniejsze pytanie: między czym a czym jest Gospodarz bloga?

    Więc ja zadam panu pytanie najpierw, na które nie znam odpowiedzi: co jest młotem a co kowadłem?

  102. ajw pisze:

    2009-04-21 o godz. 18:12

    Lizak odpowiada:
    Syjonistyczna twórczość niejakiego ajwaja, prezentowana w jak najgorszym wydaniu,wymagałaby specjalistycznych analiz czy ona nie mieści
    się przypadkiem w antysemickim nurcie.
    Zachowuje się tenże osobnik niczym amerykański krowi pastuch na ośle.
    Stosowane przez niego określenia nie przystoją nawet polskiemu woźnicy po setce wódki zwykłej.
    No cóż, każdy z nas ma swoją poetykę.
    Niektórych szpotawa osobowość doskonale nadaje się do wchłaniania i emitowania rzeczy brzydkich, koślawych i odpychających, i jest to kwestia indywidualnego wyboru podyktowanego genetycznymi możliwościami oraz estetyką prowadzonego życia.
    Nie rozumiem jednak dlaczego chce on nas epatować, ludzi o znacznie wyższych aspiracjach, samorodną twórczością z poziomu depresji prawicowych ekspresji.
    Życie żuka gnojarza (Geotrupes stercorarius) jest mi doskonale znane i popychanie przez niego kulek tow.Szmaciaka nie jest dla mnie zaskoczeniem.
    Każdy w swojej egzystencji ma jakąś rolę do spełnienia.
    Życzę temu indywiduum tolerancji, kultury i klasy.

  103. Do:juki

    Indywidualizm to wartosc w kulturze Zachodu.
    Postawy ANTY to zaprzeczenie zachodniej cywilizacji.
    Zyj i daj innym zyc.

    Slawomirski

  104. Pornografia-moja definicja

    „Jedna rozebrana (brzydka) kobieta robi wieksze wrazenie niz tysiac (ladnych) rozebranych kobiet.”

    Slawomirski

  105. Jestem pełen podziwu dla przenikliwości telegraphic observera, który z mojej wypowiedzi wysnuł wniosek, że „PIRS nie ma orientacji, ani zmysłu narodowca, ale sprawa narodowa leży mu zawsze na sercu”.

    Polecam stronę http://leszek-miller.blog.onet.pl/ .
    Ale zapewne premier Miller jest gorzej poinformowany niż Szanowny Kolega.

  106. Telegraphic Observer,

    poucza ? Moze nie az tak…

    Zawsze milo Cie czytac, T.O.

    Pozdrawiam.

  107. Nawet o nikomu niewinne szparagi

    można więc się na blogowisku pospierać i niemiecki but pod lupę wziąść, aby te ideały rolniczej roboty per se wygrzebać trzeba się nieżle na polu nagimnasykować.

    W Słubicach,

    na pograniczu, polskie szparagi idą jak woda po 2,5 EUR za te szlachetne badylki kasują. W Polsce to chyba tylko w Wielkopolsce można teraz w dobrej restauracji szparagi zamówić.

    Ciekawe kogo, u polskich producentów szparagów pod butem…

  108. Jak to swietnie gospodarzowi wychodzi -polacy jak tylko moga to kradna.
    Jak sie okazalo najwiekszym zlodziejem okazal sie zyd Mardof,aby bylo ciekawiej
    to okradl rowniez zydow.I co panie Pasent nei slychac,ze zydzi to zlodzieje.Jesli sie kradnie 5o M.dol,to madry zyd.

  109. Ach,ci Amerykanie

    Sojuszniczy głupek polityczny u szczytu demokracji

    Senator USA mówił o polskich obozach koncentracyjnych
    Republikański senator Sam Brownback ze stanu Kansas użył w poniedziałek, w wystąpieniu w Senacie, określenia „polski obóz koncentracyjny” podczas przesłuchań decydujących o zatwierdzeniu Christophera Hilla na stanowisko ambasadora USA w Iraku.
    Brownback użył obraźliwego dla Polski sformułowania w wypowiedzi nawiązującej do pokazanego w niedzielę w telewizji CBS filmu o Irenie Sendler, która w czasie wojny uratowała 2500 dzieci z Getta Warszawskiego. Jak wynikało jednak z jego słów, filmu nie zrozumiał, albo w ogóle go nie obejrzał.

    – Był wczoraj wieczorem nowy film zrobiony za sprawą grupy uczennic z Kansas. Znalazły one panią, która przeszła przez polski obóz koncentracyjny, a właściwie obóz internowania, który zbudowali w mieście, takie slumsy. Uratowała trochę sierot. To była piękna historia o strasznej sytuacji – powiedział dosłownie senator (cytat za stenogramem).

    W latach 90-tych cztery uczennice ze szkoły średniej w Kansas wystawiły wraz ze swym nauczycielem sztukę teatralną o Irenie Sendlerowej, wydobywając jej postać z zapomnienia. Nie ratowała ona jednak tylko sierot, a głównie dzieci z rodzin żydowskich z getta, powierzone jej przez rodziców.

    Brownback nawiązał do Holocaustu, ponieważ w tym tygodniu przypada 66 rocznica powstania w Getcie Warszawskim.

    Porównał poza tym eksterminację Żydów do obozów koncentracyjnych w Korei Północnej, gdyż przesłuchiwany przed komisją Christopher Hill był do niedawna specjalnym wysłannikiem rządu USA ds. Korei.

    Obraźliwa wobec Polski wypowiedź Brownbacka wywołała protest Polonii. W liście do Brownbacka, działacz z waszyngtońskiego oddziału Kongresu Polonii Amerykańskiej, Andrzej Drozd, domaga się od senatora przyznania się do błędu na forum Senatu.

    Brownback jest ultrakonserwatystą. Na początku zeszłego roku ubiegał się o nominację prezydencką z ramienia Partii Republikańskiej.

    ONET

  110. Solidaruchy zatapiają swoją kolebkę

    „Kolebka” idzie na dno?

    KE negatywnie w sprawie Stoczni Gdańsk

    Komisja Europejska negatywnie ocenia plan restrukturyzacji stoczni gdańskiej, jedynej, która jeszcze nie została postawiona w stan likwidacji. Jeśli plan nie zostanie zaakceptowany, będzie to oznaczać bankructwo ostatniej polskiej stoczni. Zrealizują się czarne scenariusze, które przewidywali związkowcy, że celem komisji była całkowita likwidacja polskiego przemysłu stoczniowego.

    Wczoraj związkowcy z gdańskiej stoczni ujawnili list unijnej komisarz Neelie Kroes do ministra skarbu Aleksandra Grada. Ich zdaniem, zaprezentowała ona negatywne stanowisko w sprawie restrukturyzacji. Zdaniem rzecznika komisarz Jonathana Todda, Komisja Europejska nie podjęła „żadnej negatywnej” decyzji w sprawie restrukturyzacji Stoczni Gdańsk. Z nieoficjalnych źródeł w komisji wynika jednak, że komisarz jest „rozczarowana” polskimi planami. Komisja ma stać na stanowisku, że plany są niewystarczające i dopóki nie zostaną przedstawione lepsze rozwiązania, nie będzie akceptacji dla udzielenia dodatkowej pomocy publicznej na ratowanie stoczni. Odmowa akceptacji pomocy publicznej dla zakładów w Gdyni i Szczecinie spowodowała, że dziś majątek jest wystawiony na przetarg, a z zakładów zwalniani są pracownicy. 31 maja wszyscy stoczniowcy z tych dwóch firm będą bezrobotnymi.

    Wydając negatywną decyzję wobec stoczni w Gdyni i Szczecinie Kroes mówiła, że do zaakceptowania jest plan dla Gdańska, który przewiduje mniejszą pomoc publiczną. Motywowała to również tym, że stocznia w Gdańsku nie ma takich możliwości produkcyjnych jak dwie zlikwidowane już stocznie i w związku z tym nie łamie zasad konkurencji na europejskim rynku. Wygląda na to, że zmieniła zdanie.

    Związkowcy już zapowiedzieli akcje protestacyjne w obronie swego zakładu. We wtorek stoczniowa Komisja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” przekształciła się w komitet protestacyjny.

    Uspokaja strona rządowa. Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu odpowiedzialny m.in. za przemysł stoczniowy, twierdzi, że na razie żadne decyzje nie zapadły, a rząd chce, aby do końca maja właściciel stoczni gdańskiej ukraiński koncern ISD przygotował odpowiedzi na pytania skierowane przez Komisję Europejską. Prace nad tym już mają być prowadzone.

    TRYBUNA

  111. W Polityce Nr. 16 na strone 12 doczytalem sie w artykule „Fujimuri skazany na 25 lat” , ze(cyt.) … Dzis 70-letni Alberto Fujimuri, inzynier, syn japonskich emigrantow, zostal prezydentem Peru w 1900 r. …

    Natomiast ponizej w atykule „Wezel moldawski” autor napisal: … Woronin twierdzi, ze pieciokrotnie liczniejsza Rumunia podjudzila manifestantowi i zmontowala zamach stanu.
    Moim zdaniem wokabularem „podjudzila” jest domena Radyja i Nasz Dziennjk, i w opiniotworczej Polityce nie powinien byc uzywany.

    Ach, ci Polacy!

  112. Dobrze byłoby poczytać w „Przeglądzie” jak 8 byków z tajnej policji i 4 prokuratorów dopuściło lub spowodowało śmierć Blidy zajmując się permanentnym zaszczuwaniem kobiety.
    To jest właśnie clou owej antykomunistycznej demokracji.
    Pozdrowienia dla Pana Ziobro i Kaczyńskiego.
    I z gratulacjami dla prawicy.

  113. Pisałem wczoraj o łzawej uroczystości w Szczecinie celebrowania honorowego obywatelstwa Wałęsie i laudacji Milczanowskiego. Autorów obrzydliwego zamachu stanu. Dziś opublikowano fragmenty książki Leszka Millera ujawniającego podłe kulisy tej prowokacji. Obawiam się ,że po przeczytaniu Wałęsa bedzie miał rzeczywiste powody do wylewania łez i może wreszcie do emigracji. Nie tylko on jak mniemam.http://wiadomosci.onet.pl/1553480,2677,1,decydujace_chwile_slynnej_afery_w_ksiazce_leszka_millera,kioskart.html

  114. Panie TO! Gdyby Pan, zamiast popisywać się swoim warsztatem pisarskim niedoszłego polskiego Wieszcza, a zaczął myśleć z odrobiną empatii dla Gospodarza, to nie pytałby Pan, kto jest młotem, a kto kowadłem. Brak rzeczowej odpowiedzi na moje odczucia i przejście na argumenty erystyczne wyraźnie świadczy przeciw Panu. Chce Pan zakrzyczeć fakty?
    Pozdrowienia z Polski.

  115. Poetyka lizakowa:

    Stosowane przez niego określenia nie przystoją nawet polskiemu woźnicy po setce wódki zwykłej.

    Przyklad rasistowskiego pojmowania lizakowego swiata:

    Niektórych szpotawa osobowość doskonale nadaje się do wchłaniania i emitowania rzeczy brzydkich, koślawych i odpychających, i jest to kwestia indywidualnego wyboru podyktowanego genetycznymi możliwościami oraz estetyką prowadzonego życia.

    MA

  116. Panie Sławomirski! Miałby Pan rację, twierdząc, że indywidualizm to dewiza zachodniej kultury, gdyby nie powszechny terror zwolenników poprawności politycznej, za którą kryją się interesy grupowe różnych sił politycznych.
    Jeżeli ceni Pan indywidualizm to proszę o rzeczową krytykę moich wniosków, które wyciągam z faktów. Zaś apel aby dać żyć innym, to argument obosieczny i dotyczy też Pana i Panu podobnych, a nie tylko oponentów.
    Pozdrowienia z Polski.

  117. Ryba pisze:

    2009-04-21 o godz. 19:56

    Rozumiem wiec koniecznosc odziezowa. TM bywal rowniez w zanieczyszczonej (rowniez wtedy) Wenecji na Lagunie.
    Pozdrawiam z i za poczucie(m)46 humoru.
    MA

  118. Feliks Stychowski pisze:

    2009-04-21 o godz. 19:26
    Ciagle mnie Pan zaskakuje; mile tym razem.
    Pozdrawiam.
    MA

  119. I jeszcze jedno, Panie TO! Epatowanie tą rzekomo cudownie zdobytą wolnością do wykrzykiwania tego co się myśli, to nie dla mnie argument, bo ja i w dawnym systemie mówiłem co myślę, jeżeli tylko widziałem czyjąś krzywdę, czy słuszność niewątpliwą stanowiska.

  120. Solidarny Agent Szmaciak

    Założyciel CBA zdrajcą?
    „Rzeczpospolita”: Jeden z kluczowych niegdyś oficerów Centralnego Biura Antykorupcyjnego miał brać łapówki od biznesmenów, a może nawet dekonspirować agentów tej służby.
    Jak ustaliła gazeta, Maciej D. został aresztowany już pół roku temu. Centralne Biuro Antykorupcyjne do dziś tego nie ujawniło. – Nie chwaliliśmy się tym, bo to jednak zdrada. W całej historii pocieszające jest, że sami ją wykryliśmy – opowiada „Rz” jeden z oficerów CBA.

    Maciej D. był jednym z założycieli CBA. Kiedy za czasów rządów PiS w Kancelarii Premiera powołano zespół, który przygotowywał powstanie nowej instytucji zwalczającej korupcję, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oddelegowała do niego właśnie Macieja D.

    Po powołaniu w 2006 r. CBA był jednym z pierwszych 20 ludzi, którzy znaleźli zatrudnienie w centrali nowej służby. Został wicedyrektorem kluczowego zarządu operacyjno-śledczego, który nadzoruje wszystkie najważniejsze śledztwa.

    Sąd aresztował D. na trzy miesiące (dziś jest już na wolności). – Ciążą na nim cztery zarzuty: przyjęcia korzyści majątkowej, przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków oraz powoływania się na wpływy – mówi „Rz” rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Mateusz Martyniuk. D. miał przyjąć co najmniej 18 tys. zł łapówki, laptop oraz telefon komórkowy.

    Więcej na ten temat – w publikacjach środowej „Rzeczpospolitej”.

    ONET

  121. Do
    DANTE

    o Bosko……

    Powiedzial Pan, co wiedzial; w sumie niewiele. Dlatego prosze sie nie odwolywac do swojej inteligencji telewizyjnej, lecz zajac lektura. Zalaczam kanon literatury niemieciej wg. Ranickiego; o wiele ciekawsze od przekazywanych plotek na jego temat. Pisze Pan wprawdzie o zyciorysie Ranickiego, zapewniam, ze czytalem Ranickiego i wszystko o Ranickim, rowniez pozycje krytyczne.
    MA
    PS
    W sensie figuratywnym rozerwal wiele ksiazek. Mimo wszystko, po wzmiance raniciego, pozytywnej, badz negatywnej, ksiazki te osiagaly naklady ponad 100.000. Prosze sie nad tym zstanowic, a zyciorysy pozostawic zyjacym lub potem historykom.

    Eseje/ nie porownywac z „esejami“ Lizaka

    Abschied vom Hotel (Joseph Roth) Bd. 3, S. 905
    Altern als Problem für Künstler (Gottfried Benn) Bd. 3, S. 766
    Amphitryon, Kleists „Lustspiel nach Molière” Bd. 5, S.
    An den Grenzen des Geistes (Peter Szondi) Bd. 5, S. 129
    An Romanautoren und ihre Kritiker (Alfred Döblin) Bd. 3, S. 437
    Ankunft im Hotel (Joseph Roth) Bd. 3, S. 900
    Aphorismus gegen die Germanisten (Egon Friedell) Bd. 3, S. 434
    Auch ein Wort über unser Judentum (Theodor Mommsen) Bd. 2, S. 310
    Aufklärung über Aufklärung. Kortners Inszenierung der Emilia Galotti (Ivan Nagel) Bd. 5, S. 650
    Aufklärung und Judenfrage (Hannah Arendt) Bd. 4, S. 484
    Augenblicksemphase und Selbstmord. Zum Plötzlichkeitsmotiv Heinrich v. Kleists (Karl-Heinz Bohrer) Bd. 5, S. 689
    August von Platen (Thomas Mann) Bd. 3, S. 269
    Aus der Geschichte der poetischen Nationalliteratur der Deutschen. Einleitung (Georg Gottfried Gervinus) Bd. 2, S. 193
    Bach gegen seine Liebhaber verteidigt (Theodor W. Adorno) Bd. 4, S. 320
    Balzac (Stefan Zweig) Bd. 3, S. 510
    Beantwortung der Frage: Was ist Aufklärung? (Immanuel Kant) Bd. 1, S. 68
    Beethovens Instrumental-Musik (Kreisleriana Nr. 4) (E. T. A. Hoffmann) Bd. 1, S. 529
    Bemerkungen zum Roman (Alfred Döblin) Bd. 3, S. 441
    Bewundern, nicht kritisieren! Thomas Mann und die Politik (Hermann Kurzke) Bd. 5, S. 824
    Bilse und ich (Thomas Mann) Bd. 3, S. 229
    Blick in die Werkstatt (Alfred Polgar) Bd. 3, S. 150
    Blick in ferne Zukunft (Kurt Tucholsky) Bd. 3, S. 827
    Brahms: Vierte Symphonie (Hugo Wolf) Bd. 2, S. 569
    Brief an den Vater (Franz Kafka) Bd. 3, S. 551
    Brief an einen jungen Katholiken (Heinrich Böll) Bd. 5, S. 179
    Brief eines Dichters an einen anderen (Heinrich von Kleist) Bd. 1, S. 554
    Briefe über den itzigen Zustand der schönen Wissenschaften in Deutschland. Der siebenzehnte Brief (Friedrich Nicolai) Bd. 1, S. 116
    Briefe, die neueste Literatur betreffend. Sechzehnter Brief, Siebzehnter Brief (Gotthold Ephraim Lessing) Bd. 1, S. 77
    Briefwechsel mit Bonn (Thomas Mann) Bd. 3, S. 283
    Bruder Hitler (Thomas Mann) Bd. 3, S. 317
    Choderlos de Laclos (Heinrich Mann) Bd. 3, S. 11
    Das Bildnis Mozarts aus seinen Briefen (Ernst Krenek) Bd. 4, S. 115
    Das deutsche Lustspiel (Egon Friedell) Bd. 3, S. 431
    Das Ehrenkreuz (Karl Kraus) Bd. 3, S. 224
    Das Geschichtliche und das Private. Aspekte einer Entzweiung (Dieter Wellershoff) Bd. 5, S. 393
    Das Motiv der Kästchenwahl (Sigmund Freud) Bd. 2, S. 556
    Das neunzigjährige Jahrhundert. Picasso ignoriert seinen Geburtstag. Ein Besuch in Mougins (Werner Spies) Bd. 5, S. 757
    Das Schweigen der Sirenen (Heinz Politzer) Bd. 5, S. 38
    Das Spanische Mondhorn (Ernst Jünger) Bd. 3, S. 916
    Das Wesen der Kritik (Friedrich Luft) Bd. 5, S. 84
    „Denn die Juden sind unsere Büchermacher und Bibliothekare” (Albrecht Schöne) Bd. 5, S. 375
    Der 8.Mai 1945 (Richard von Weizsäcker) Bd. 5, S. 207
    Der alte Fontane (Thomas Mann) Bd. 3, S. 243
    Der alte Fontane (Georg Lukács) Bd. 3, S. 640
    Der Aphorismus als Literatur (Franz H. Mautner) Bd. 4, S. 200
    Der Autor und das Theater (Max Frisch) Bd. 5, S. 68
    Der Beruf des Dichters (Elias Canetti) Bd. 4, S. 413
    Der Dichter Franz Kafka (Max Brod) Bd. 3, S. 601
    Der Dichter in dieser Zeit (Robert Musil) Bd. 3, S. 485
    Der Dichter und diese Zeit. Ein Vortrag (Hugo von Hofmannsthal)Bd. 3, S. 169
    Der Essay als Form (Theodor W. Adorno) Bd. 4, S. 335
    Der Fall Wagner. Ein Musikanten-Problem (Friedrich Nietzsche) Bd. 2, S. 538
    Der geschichtliche Augenblick (Hans Mayer) Bd. 4, S. 508
    Der Herr mit dem Monokel (Joseph Roth) Bd. 3, S. 897
    Der Hessische Landbote (Georg Büchner) Bd. 2, S. 276
    Der Jude Shylock im Kaufmann von Venedig (Ludwig Börne) Bd. 1, S. 678
    Der Judenstaat. Versuch einer modernen Lösung der Judenfrage (Theodor Herzl) Bd. 2, S. 573
    Der Kurfürstendamm (Joseph Roth) Bd. 3, S. 913
    Der Literaturkritiker Karl Gutzkow. Eine Einführung (Peter Demetz) Bd. 5, S. 306
    Der Politische Massenstreik (Rosa Luxemburg) Bd. 2, S. 756
    Der Polizeireporter Heinrich G. (Joseph Roth) Bd. 3, S. 909
    Der Prozess (Kurt Tucholsky) Bd. 3, S. 821
    Der Schatten eines Traumes. Karoline von Günderrode – ein Entwurf (Christa Wolf) Bd. 5, S. 529
    Der Untergang (Hans Erich Nossack) Bd. 4, S. 145
    Deutsche Erzähler (Hermann Hesse) Bd. 3, S. 347
    Deutsche Expressionisten oder Der ungehorsame Mensch (Wolfgang Koeppen) Bd. 4, S. 473
    Deutschland und die Deutschen (Thomas Mann) Bd. 3, S. 325
    Die ausgezogene Frau (Kurt Tucholsky) Bd. 3, S. 828
    Die Beweise und die Erschütterungen. Über die eigentümliche Wahrheit der Literatur (Peter von Matt) Bd. 5, S. 762
    Die C-Dur-Sinfonie von Franz Schubert (Robert Schumann) Bd. 2, S. 212
    Die Christenheit oder Europa. Ein Fragment (Novalis) Bd. 1, S. 474
    Die demolirte Literatur (Karl Kraus) Bd. 3, S. 197
    Die elenden Skribenten (Wolfgang Koeppen) Bd. 4, S. 468
    „Die Fackel”. Vorwort (Karl Kraus) Bd. 3, S. 221
    Die Grablegung des alten Deutschlands (Georg Lukács) Bd. 3, S. 619
    Die große Vergeblichkeit. Zum hundertsten Geburtstag Arthur Schnitzlers (Hans Weigel) Bd. 4, S. 671
    Die großen Mächte. Fragment historischer Ansichten (Leopold von Ranke) Bd. 3, S. 11
    Die Kunst der Interpretation (Emil Staiger) Bd. 4, S. 646
    Die Leiche unterm Tisch: Jüdische Gestalten aus der deutschen Literatur des neunzehnten Jahrhunderts (Ruth Klüger) Bd. 5, S. 667
    Die psychologische Situation des Judentums (Jakob Wassermann) Bd. 3, S. 119
    Die schreckliche Lust des Auges: Erinnerungen an Horst Janssen (Joachim Fest) Bd. 5, S. 432
    Die Schule der Angst. Alfred Hitchcock und die Macht des Schicksals. Zum hundertsten Geburtstag des Jahrhundertkünstlers (Wilfried Wiegand) Bd. 5, S. 740
    Die Sprache als Hort der Freiheit (Heinrich Böll) Bd. 5, S. 197
    Die Verhaftung Rosa Luxemburgs (Karl Liebknecht) Bd. 3, S. 101
    Die Vorletzten. Kritiker (Gerhard Stadelmeier) Bd. 5, S. 853
    Die Wahrheit ist dem Menschen zumutbar (Ingeborg Bachmann) Bd. 5, S. 429
    Die Wirklichkeit E.T.A. Hoffmanns (Hans Mayer) Bd. 4, S. 567
    Dieser unvergeßliche Ton. Herzenssprachmusik: Zum Tod der Schauspielerin Paula Wessely, Doyenne des Burgtheaters (Ulrich Weinzierl) Bd. 5, S. 879
    Donna Anna und Don Giovanni (Walter Felsenstein) Bd. 4, S. 194
    Dritte Symphonie (d-moll) von Bruckner (Eduard Hanslick) Bd. 2, S. 424
    Ein Brief (Hugo von Hofmannsthal) Bd. 3, S. 157
    Ein Sendbrief D. Martin Luthers vom Dolmetschen und Fürbitte der Heiligen (Martin Luther) Bd. 1, S. 11
    Ein Teil von New York Bd. 5, S.
    Ein Verschollener (Georg Herwegh) Bd. 2, S. 305
    Eine Legende, ihr Neidhammel. Kindheit eines Chefs oder die C-Ration unserer Literatur. Hans Magnus Enzensberger wird siebzig (Frank Schirrmacher) Bd. 5, S. 882
    Eine Welt voller Enkel. Joseph Roths „Radetzkymarsch” (Hilde Spiel) Bd. 5, S. 121
    Einfache Nachahmung der Natur, Manier, Styl (Johann Wolfgang Goethe) Bd. 1, S. 185
    Einleitung zu den gesammelten Schriften (Alfred Kerr) Bd. 2, S. 739
    Einschüchterung durch die Klassizität (Bertolt Brecht) Bd. 4, S. 85
    Ernst Jünger (Klaus Mann) Bd. 4, S. 503
    Ernst Theodor Amadeus Hoffmann (Franz Fühmann) Bd. 5, S. 258
    Etwas über den Briefwechsel zwischen Schiller und Goethe (Christian Dietrich Grabbe) Bd. 2, S. 173
    Fernsehansprache aus Moskau (Willy Brandt) Bd. 5, S. 176
    Franz Kafka. Zur zehnten Wiederkehr seines Todestages (Walter Benjamin) Bd. 3, S. 850
    Gedancken über die Nachahmung griechischer Wercke in der Mahlerey und Bildhauer-Kunst (Johann Joachim Winckelmann) Bd. 1, S. 30
    Gedanken und Bemerkungen über Kunst im Allgemeinen (Karl Friedrich Schinkel) Bd. 1, S. 597
    Gegen den Antisemitismus (Rudolf Virchow) Bd. 2, S. 407
    Gegen einen Bund, durch den Deutschland zu einer Kaserne wird (August Bebel) Bd. 2, S. 433
    Georg Forster. Fragment einer Charakteristik der deutschen Klassiker (Friedrich Schlegel) Bd. 1, S. 382
    George und Hofmannsthal. Zum Briefwechsel: 1891-1906 (Theodor W. Adorno) Bd. 4, S. 274
    Geschichte erzählen Geschichten erzählen (Siegfried Lenz) Bd. 5, S. 417
    Gesinnung gibt es immer gratis. Plädoyer für freigelassene Autoren, Leser und Romanfiguren (Heinrich Böll) Bd. 5, S. 203
    Geständnisse (Heinrich Heine) Bd. 2, S. 87
    Gibt es eine österreichische Literatur? (Friedrich Torberg) Bd. 4, S. 690
    Goethe als Kritiker (Ernst Robert Curtius) Bd. 3, S. 704
    Gottfried Benn 100 Jahre oder „teils-teils das Ganze” (Peter Rühmkorf) Bd. 5, S. 629
    Gotthold Ephraim Lessing: Bürgerliches Denken über Recht, Staat und Politik am Vorabend der bürgerlichen Gesellschaft (Bernhardt Schlink) Bd. 5, S. 835
    Grenzgänge (Ernst Jünger) Bd. 3, S. 947
    Gretchen im „Urfaust” (Heinz Politzer) Bd. 5, S. 11
    Grußbotschaft von Karl Jaspers (Karl Jaspers) Bd. 3, S. 541
    Gustav Mahler (Arnold Schönberg) Bd. 3, S. 227
    Gustav Mahler: Karriere als Passionsweg (Peter Wapnewski) Bd. 5, S. 282
    Hamburgische Dramaturgie. Ankündigung, Acht und vierzigstes Stück, Sechs und neunzigstes Stück, Hundert und erstes, zweites, drittes und viertes Stück (Gotthold Ephraim Lessing) Bd. 1, S. 83
    Hamlet. Von Shakespeare (Ludwig Börne) Bd. 1, S. 662
    Hauptmann • Vor Sonnenaufgang. 1. Besprechung und 2. Besprechung (Theodor Fontane) Bd. 2, S. 398
    „Heiligenstädter Testament” (Ludwig van Beethoven) Bd. 1, S. 378
    Heines Tränen (Martin Walser) Bd. 5, S. 451
    Heute spricht Alfred Kerr. Ein Porträt des berühmten deutschen Kritikers (Robert Musil) Bd. 3, S.
    Ibsen • Die Wildente (Theodor Fontane) Bd. 2, S. 394
    Ibsen. Gedenkrede (Alfred Kerr) Bd. 2, S. 730
    Ibsen • Gespenster. Noch einmal Ibsen und seine „Gespenster” (Theodor Fontane) Bd. 2, S. 389
    Johann Peter Hebel und die französische Heimatliteratur (Robert Minder) Bd. 4, S. 242
    Johann Strauß (Eduard Hanslick) Bd. 2, S.
    Juden und Deutsche (Gershom Scholem) Bd. 4, S. 50
    Kabale und Liebe. Trauerspiel in 5 Aufzügen von Friedrich von Schiller. Aufgeführt im Theater nächst der Burg am 21. Januar 1814 (Clemens Brentano) Bd. 1, S. 556
    Kalikowelt. Die Ufa-Stadt zu Neubabelsberg (Siegfried Kracauer) Bd. 3, S. 802
    Karl Kraus, Schule des Widerstands (Elias Canetti) Bd. 4, S. 400
    Kleist und der Weltlauf (Golo Mann) Bd. 4, S. 771
    Kult der Zerstreuung. Über die Berliner Lichtspielhäuser (Siegfried Kracauer) Bd. 3, S. 801
    Literarischer Sanscülottismus (Johann Wolfgang Goethe) Bd. 1, S. 167
    Literat und Literatur. Randbemerkungen dazu (Robert Musil) Bd. 3, S.
    Literaturkritik (Günter Blöcker) Bd. 5, S. 155
    Manifest der Kommunistischen Partei (Karl Marx/Friedrich Engels) Bd. 2, S. 330
    Mein Judentum (Hilde Domin) Bd. 4, S. 812
    Mein Judentum (Manés Sperber) Bd. 5, S. 426
    Mein Judesein (Manès Sperber) Bd. 4, S. 426
    Nachruf auf Georg Büchner (Karl Gutzkow) Bd. 2, S. 220
    Neue Bahnen (Robert Schumann) Bd. 2, S. 218
    Neuer Laokoon. Die Verkoppelung der künstlerischen Mittel, untersucht anläßlich des Sprechfilms (Rudolf Arnheim) Bd. 4, S. 362
    Nichts da, Leute! (Friedrich Sieburg) Bd. 3, S. 887
    Noch ein Wort für junge Dichter (Johann Wolfgang Goethe) Bd. 1, S. 190
    Notizen zum Thema Dichtung und Kritik. Über gute und schlechte Kritiker (Hermann Hesse) Bd. 3, S. 375
    Offener Brief an Kaiser Wilhelm II. (Klabund) Bd. 3, S. 830
    Österreichs besondere Aufgabe (Hilde Spiel) Bd. 5, S. 107
    Otto von Bismarck (Sebastian Haffner) Bd. 4, S. 626
    Paradoxa und Pastorale bei Wagner (Ernst Bloch) Bd. 3, S. 386
    Peter Weiss „Die Verfolgung und Ermordung Jean Paul Marats” Schiller Theater (Friedrich Luft) Bd. 5, S. 101
    Prinzipien der Forschung. Rede zum 60. Geburtstag von Max Planck (Albert Einstein) Bd. 3, S. 445
    Probleme der Lyrik (Gottfried Benn) Bd. 3, S. 733
    Rainer Maria Rilke nach fünfzig Jahren (Hans-Georg Gadamer) Bd. 4, S. 97
    Realistische Kritik (Bertolt Brecht) Bd. 4, S. 78
    Rede am Grabe Beethovens (Franz Grillparzer) Bd. 1, S. 750
    Rede auf Schiller (Jacob Grimm) Bd. 1, S. 624
    Rede über den Schauspieler (Max Reinhardt) Bd. 3, S. 137
    Reden an die deutsche Nation. Zweite Rede. Vom Wesen der deutschen Erziehung im allgemeinen (Johann Gottlieb Fichte) Bd. 1, S. 343
    Religion und Wissenschaft (Albert Einstein) Bd. 3, S. 449
    Remarque-Film (Carl von Ossietzky) Bd. 3, S. 817
    Reportage als Kunstform und Kampfform. Auszug aus der Rede auf dem Pariser Kongreß zur Verteidigung der Kultur (Egon Erwin Kisch) Bd. 3, S. 700
    Rezept für Kritiker (Egon Friedell) Bd. 3, S. 427
    Richard Wagner und der „Ring des Nibelungen” (Thomas Mann) Bd. 3, S. 291
    Schiller als Geschichtsschreiber (Golo Mann) Bd. 4, S. 709
    Schiller: Don Carlos (Siegfried Jacobsohn) Bd. 3, S. 502
    Schindlers Liste (Hellmuth Karasek) Bd. 5, S. 716
    Schönberg als Lehrer (Alban Berg) Bd. 3, S. 617
    Sein Ton wird nicht verhallen. Wilhelm Furtwängler (Joachim Kaiser) Bd. 5, S. 516
    Setzen wir Deutschland in den Sattel (Otto von Bismarck) Bd. 2, S. 290
    Shakespear und kein Ende! (Johann Wolfgang Goethe) Bd. 1, S. 172
    Shakespeare’s Behandlung des Wunderbaren (Ludwig Tieck) Bd. 1, S. 494
    Skandale oder Die Kunst der Provokation (Georg Hensel) Bd. 5, S. 357
    Soll die Dichtung das Leben bessern? (Gottfried Benn) Bd. 3, S. 792
    Spracherlebnisse (Ernst Gombrich) Bd. 4, S. 794
    Tageswirren, Gang der Zeit (Arthur Schnitzler) Bd. 2, S. 651
    Theaterprobleme (Friedrich Dürrenmatt) Bd. 5, S. 227
    Theorie des „Café Central” (Alfred Polgar) Bd. 3, S. 142
    Thesen über Feuerbach (Karl Marx) Bd. 2, S. 326
    Thomas Manns Tagebücher: Ein Roman ohne Autor (Reinhard Baumgart) Bd. 5, S. 601
    Über Anmut und Würde (Friedrich Schiller) Bd. 1, S. 248
    Über das deutsche Wörterbuch (Wilhelm Grimm) Bd. 1, S. 650
    Über das Erhabene (Friedrich Schiller) Bd. 1, S. 315
    Über das Marionettentheater (Heinrich von Kleist) Bd. 1, S. 546
    Über das Revidieren von Klassikern (Peter Hacks) Bd. 5, S. 499
    Über das Verbrennen von Büchern (Erich Kästner) Bd. 4, S. 88
    Über den Charakter des Wilhelm Tell in Schillers Drama (Ludwig Börne) Bd. 1, S. 683
    Über den Denunzianten. Eine Vorrede zum dritten Teil des Salons (Heinrich Heine) Bd. 2, S. 69
    Über den Gebrauch des Chors in der Tragödie (Friedrich Schiller) Bd. 1, S. 333
    Über den Grund des Vergnügens an tragischen Gegenständen (Friedrich Schiller) Bd. 1, S. 232
    Über den Haß (Manès Sperber) Bd. 4, S. 443
    Über die allmählige Verfertigung der Gedanken beim Reden. An R. v. L. (Heinrich von Kleist) Bd. 1, S. 539
    Über die ästhetische Erziehung des Menschen in einer Reihe von Briefen. Fünfzehenter Brief (Friedrich Schiller) Bd. 1, S. 309
    Über die Benennung „Musikdrama” (Richard Wagner) Bd. 2, S. 269
    Über die Frage: was heißt aufklären? (Moses Mendelssohn) Bd. 1, S. 111
    Über die Ouvertüre (Richard Wagner) Bd. 2, S. 255
    Ueber die Rechte und Pflichten der Schriftsteller in Absicht ihrer Nachrichten, Bemerkungen und Urtheile über Nationen, Regierungen, und andre politische Gegenstände (Christoph Martin Wieland) Bd. 1, S. 124
    Ueber die Shakspearo-Manie (Christian Dietrich Grabbe) Bd. 2, S. 145
    Über die Unverständlichkeit (Friedrich Schlegel) Bd. 1, S. 461
    Über Glück und Unglück in der Weltgeschichte (Jacob Burckhardt) Bd. 2, S. 369
    Über Goethes Meister (Friedrich Schlegel) Bd. 1, S. 439
    Über Götz von Berlichingen (Jakob Michael Reinhold Lenz) Bd. 1, S. 192
    Über Hoffmanns Erzählungen (Ernst Bloch) Bd. 3, S. 381
    Über kritische Zeitschriften (August Wilhelm Schlegel) Bd. 1, S. 359
    Über Lessing ( Friedrich Schlegel) Bd. 1, S. 408
    Über meinen Lehrer Döblin (Günter Grass) Bd. 5, S. 477
    Über Meyerbeers „Hugenotten” (Richard Wagner) Bd. 2, S. 245
    Über Plagiate (Bertolt Brecht) Bd. 4, S. 74
    Ueber Schriftstellerei und Stil (Arthur Schopenhauer) Bd. 1, S. 689
    Über Wahrheit und Lüge im außermoralischen Sinne (Friedrich Nietzsche) Bd. 2, S. 438
    „Und aller Fluch der ganzen Kreatur”. Gottfried Benn zum 90. Geburtstag (Peter Rühmkorf) Bd. 5, S. 620
    Ursprung des Detektivromans (Richard Alewyn) Bd. 4, S. 222
    Verbrennt mich! Protest anläßlich der deutschen Bücherverbrennung 1933 (Oskar Maria Graf) Bd. 3, S. 895
    Verfassungspatriotismus (Dolf Sternberger) Bd. 4, S. 613
    Verschiedenartige Geschichtsauffassung (Heinrich Heine) Bd. 2, S. 57
    Versuch einer Annäherung an eine Feldtheorie der Komik (Robert Gernhardt) Bd. 5, S. 794
    Versuch über Tacitus (Golo Mann) Bd. 4, S. 731
    Vom geistigen Anteil der Juden in der deutschen Geistesgeschichte (Margarete Susman) Bd. 3, S. 107
    Vom Nutzen und Nachteil der Historie für das Leben (Friedrich Nietzsche) Bd. 2, S. 453
    Vom Sinn des Buchreferats (Alfred Polgar) Bd. 3, S. 147
    Vom Sinn und Unsinn des historischen Romans (Lion Feuchtwanger) Bd. 3, S. 609
    Von Ähnlichkeit der mittlern englischen und deutschen Dichtkunst, nebst verschiednem, das daraus folget (Johann Gottfried Herder) Bd. 1, S. 150
    Von dem Nutzen, den die Mathematik einem Bel Esprit bringen kann (Georg Christoph Lichtenberg) Bd. 1, S. 135
    Von deutscher Rede (Walter Jens) Bd. 5, S. 334
    Vor unseren Bücherbrettern (Friedrich Sieburg) Bd. 3, S. 882
    Vorlesungen zur Einführung in die Psychoanalyse. Einleitung (Sigmund Freud) Bd. 2, S. 545
    Vorlesungen über die deutsche Wissenschaft und Literatur. Vierte Vorlesung (Adam Müller) Bd. 1, S. 561
    Vorrede zu den kritischen Schriften (August Wilhelm Schlegel) Bd. 1, S. 364
    Vorrede zum ersten Band des Salon (Heinrich Heine) Bd. 2, S. 60
    Vulkan und Gedicht (Durs Grünbein) Bd. 5, S. 892
    Walter Benjamin und sein Engel (Gershom Scholem) Bd. 4, S. 11
    Warum hat Deutschland noch kein großes öffentliches Seebad? (Georg Christoph Lichtenberg) Bd. 1, S. 141
    Was heißt und zu welchem Ende studiert man Universalgeschichte? Eine akademische Antrittsrede (Friedrich Schiller) Bd. 1, S. 212
    Was kann eine gute stehende Schaubühne eigentlich wirken? (Friedrich Schiller) Bd. 1, S. 197
    Webers „Euryanthe” (Franz Liszt) Bd. 2, S. 233
    Weder nützlich noch schön (Bertolt Brecht) Bd. 4, S. 76
    Wer denkt abstrakt? (Georg Wilhelm Friedrich Hegel) Bd. 1, S. 372
    Wilhelm Meister, auf Blech getrommelt (Hans Magnus Enzensberger) Bd. 5, S. 635
    Wissenschaft als Beruf (Max Weber) Bd. 2, S. 670
    Wo ich gelernt habe (Bertolt Brecht) Bd. 4, S. 80
    Zola (Heinrich Mann) Bd. 3, S. 27
    Zum Bilde Prousts (Walter Benjamin) Bd. 3, S. 834
    Zum Shakespears Tag (Johann Wolfgang Goethe) Bd. 1, S. 163
    Zur Interpretation von Dürers „Melancholie” (Heinrich Wölfflin) Bd. 2, S. 705
    Zwei Briefe an Georg Lukács (Anna Seghers) Bd. 4, S. 128
    Zwei Nachrufe auf Gerhart Hauptmann (Ludwig Marcuse) Bd. 3, S. 891
    Zwischen Tizian und Rembrandt (Julius Meier-Graefe) Bd. 2, S. 716
    Zwölf Reden über die Beredsamkeit und deren Verfall in Deutschland. 3. Von der Kunst des Hörens, 6. Von der politischen Beredsamkeit und deren Verfall in Deutschland (Adam Müller) Bd. 1, S. 570

    Poezja (lata wspolczesne; ze wzgledu na objetosc)

    Ernst Jandl (1925-2000)
    sommerlied (wir sind die menschen)
    Ikarus (Er flog hoch)
    zertretener mann blues (ich kann die hand nicht heben)
    lichtung (manche meinen)
    ottos mops (ottos mops trotzt)
    vater komm erzähl vom krieg
    glückwunsch (wir alle wünschen jedem)
    an gott (daß an gott geglaubt)
    der wahre vogel (fang eine liebe amsel)
    Elisabeth Borchers (*1926)
    eia wasser regnet schlaf
    Vergessener Geburtstag (Wer hat auf meinem Stuhl)
    Dagmar Nick (*1926)
    Hybris (Wir sind nicht mehr die gleichen)
    Vision (Die Städte werden Asche sein)
    Ingeborg Bachmann (1926-1973)
    Die gestundete Zeit (Es kommen härtere Tage)
    Alle Tage (Der Krieg wird nicht mehr)
    Die große Fracht (Die große Frachte des Sommers)
    Früher Mittag (Still grünt die Linde)
    Das Spiel ist aus (Mein lieber Bruder)
    Es ist Feuer unter der Erde
    Was wahr ist
    An die Sonne (Schöner als der beachtliche)
    Erklär mir, Liebe (Dein Hut lüftet sich)
    Ich aber liege allein
    Reklame (Wohin aber gehen wir)
    Exil (Ein Toter bin ich)
    Böhmen liegt am Meer (Sind hierorts Häuser grün)
    Wahrlich (Wem es ein Wort)
    Christa Reinig (*1926)
    Robinson (manchmal weint er)
    Der Rächer (ich habe nie den mund)
    Die Ballade vom blutigen Bomme (hochverehrtes Publikum)
    Der Enkel trinkt (wir küssen den stahl)
    Hört weg! (kein wort soll mehr)
    Gott schuf die Sonne (ich rufe den wind)
    Vor der Abfahrt (Sie kamen und suchten)
    Ludwig Harig (*1927)
    Das schreibende Subjekt (Ergreift der Mensch den Stift)
    Günter Grass (*1927)
    Polnische Fahne (Viel Kirschen die aus)
    Kinderlied (Wer lacht hier)
    Ehe (Wir haben Kinder)
    König Lear (In der Halle)
    Kleckerburg (Gestrichnes Korn)
    März (Schon wieder mischen sie)
    Mitten im Leben (denke ich an die Toten)
    Andauernder Regen (Die Angst geht um)
    Zuletzt drei Wünsche (Komm, tanz mit mir)
    Tanz im Schnee (Nach so viel wankelmütigem Wetter)
    Zum Paar gefügt (Zwei Buchen einer Wurzel)
    Kara (Unser Hündchen ist tot)
    Hertha Kräftner (1928-1951)
    Abends (Er schlug nach ihr)
    Betrunkene Nacht (Der Gin schmeckt gleich)
    Dorfabend (Beim weißen Oleander)
    Günter Kunert (*1929)
    Empfehlung (Empfehlung Sich nicht)
    Als unnötigen Luxus
    Den Fischen das Fliegen
    Frist (Und Sonne war und)
    Bruder Kleist (Legendenlast: du trägst)
    Morgen (Das Licht ist jetzt so)
    Vision an der Oberbaumbrücke (Berlin du späte Totenstadt)
    Tiefkühltruhe (Der toten Fische)
    Walter Helmut Fritz (*1929)
    Don Juan (Es wird keine Strafe)
    Peter Rühmkorf (*1929)
    Das ganz entschiedene Ausweiche-Lied (Feinsliebchen, so verführerisch)
    Auf Sommers Grill (Auf dem Grill des Sommers)
    Heinrich-Heine-Gedenk-Lied (Ting – tang – Tellerlein)
    Auf eine Weise des Joseph Freiherrn von Eichendorff (In einem Knochenkopfe)
    De mortuis oder: üble Nachrede (Langsam schließen sich die Wunden)
    Hochseil (Wir turnen in höchsten)
    Über die einen (Das ist die Schande)
    Bleib erschütterbar und widersteh (Also heut: zum Ersten)
    Auf was nur einmal ist (Manchmal fragt man sich)
    Alles dunkel alles trübe
    Zersungene Lieder III (Es waren zwei Königskinder)
    Wollte nur mal fragen
    Frommer Wunsch (Wünsch mir im Himmel)
    Hans Magnus Enzensberger (1929)
    Lock Lied (Meine Weisheit ist eine Binse)
    Schläferung (Laß mich heut Nacht)
    Hôtel Fraternité (Der kein Geld hat)
    Letztwillige Verfügung (Tut mir doch die Fahne)
    Ins Lesebuch für die Oberstufe (Lies keine Oden, mein Sohn)
    Verteidigung der Wölfe gegen die Lämmer (Soll der Geier Vergißmeinnicht)
    Middle Class Blues (Wir können nicht klagen)
    Zweifel (Bleibt es, im großen und ganzen)
    Das Ende der Eulen (Ich spreche von euerm)
    F. C. (1810-1849) (Ein heiteres Kind)
    Gedankenflucht (Vorläufig läuft es noch)
    Gedankenflucht I. (Als wäre gleich hinter)
    Gedankenflucht II. (Etwas, woran du dich)
    Gedankenflucht III. (Daß es nicht dabei)
    Gedankenflucht IV. (Die kleine Pilgerin)
    Aktaufnahme (Der Donner in der Augustnacht)
    Horst Bienek (1930-1990)
    Gartenfest (Spät in der Nacht)
    Berlin, Chausseestraße 125 (Man muß die Schuhe)
    Thomas Bernhard (1931-1989)
    Unten liegt die Stadt
    Jürgen Becker (*1932)
    Wiedersehen nach längerer Zeit (In diesem Dorf)
    Reiner Kunze (*1933)
    Das Ende der Kunst (Du darfst nicht)
    Die Silhouette von Lübeck (Damit die Erde hafte)
    Bittgedanke, dir zu Füßen (Stirb früher als ich)
    Die Mauer (Als wir sie schleiften)
    Erste Liebe (Herr Fahrer, Herr Fahrer)
    Peter Härtling (*1933)
    altes spiel (immerhin und immerher)
    An Mörike (Wenn gegen Abend)
    Die Mörsinger Pappel
    Volker von Törne (1934-1980)
    Amtliche Mitteilung (Die Suppe ist eingebrockt)
    Ulenspiegel (Der Trinker wird ertränkt)
    Auf dem Boden des Grundgesetzes (Mein Vater ist vor)
    Idylle (Im Gras zirpt)
    Frei wie ein Vogel (Ein Dichter bin ich)
    Yaak Karsunke (*1934)
    schorf 1 bis 3
    1 – anekdote aus dem letzten preußischen kriege (im konzentrationslager)
    2 – woran man kommunisten erkennt (bevor sie umgebracht)
    3 – tod & verklärung (wer umkippte blieb)
    ziemlich frei. nach Brecht (als das haus einstürzte)
    zur schönen aussicht (die täter – hört man)
    Wulf Kirsten (*1934)
    Unvergeßlicher Augenblick (der sommer schlägt sein)
    Vor der Haustür (manchmal morgens)
    Rainer Kirsch (*1934)
    2005 (Unsre Enkel werden uns)
    Empfang in meiner Heimatstadt (Mit Teppichen sind)
    Würdigung (Auch die Beamten)
    Lied des Hofgelehrten (Als ich jung war)
    Heinz Czechowski (*1935)
    Theresienstadt (O schönes Land, zwischen die Berge)
    Was mich betrifft (Erziehungsberechtigt)
    Gute Woche (Das Haus, in dem ich)
    Sarah Kirsch (*1935)
    Trauriger Tag (Ich bin ein Tiger)
    Bei den weißen Stiefmütterchen
    Ich wollte meinen König töten
    Schwarze Bohnen (Nachmittags nehme ich)
    Keiner hat mich verlassen
    Der Droste würde ich gern Wasser reichen
    Nachricht aus Lesbos (Ich weiche ab und)
    Die Luft riecht schon nach Schnee
    Zu Zweit (Lieber zu Zweit verhungern)
    Dieser Abend, Bettina [Wiepersdorf 9]
    Der Rest des Fadens (Drachensteigen. Spiel)
    Der Schnee liegt schwarz in meiner Stadt
    Verloren (Das Bett hat sich)
    Freie Verse (Gestern Nacht erwachte ich)
    Christoph Meckel (*1935)
    Süße Person (Süße Person, faß deine)
    Gedicht über das Schreiben von Gedichten (Ich wollte schreiben)
    Rede vom Gedicht (Das Gedicht ist nicht)
    Die Kirschbäume (Das wissen wir)
    Schlief ich, da nachts [Lied]
    Karl Mickel (1935-2000)
    Maischnee (Sie sagte nichts, als ich)
    Kindermund (Was ist das für ein Krach!)
    Helga M. Novak (*1935)
    Ruhe bis zum Büchsenlicht (die Nacht eines Wilderers)
    zerfallen (nach meinem Tod die Seele)
    Rolf Haufs (*1935)
    Der Spitzel (Trägt tote Vögel in seiner)
    Vor einer bombardierten Kirche (Eh der Hahn noch dreimal)
    Der Tod eines Mannes (Mein Vater starb als)
    Drei Strophen (Mein Leben ist in Stücke)
    Wolf Biermann (*1936)
    Kleinstadtsonntag (Gehn wir mal hin)
    Berlin, du deutsche deutsche Frau
    Antrittsrede des Sängers (Die einst vor den Maschinengewehren)
    Ermutigung (Du, laß dich nicht verhärten)
    Frage und Antwort und Frage (Es heißt: Man kann nicht)
    Lied vom donnernden Leben (Das kann doch nicht alles)
    Und als wir ans Ufer kamen
    Ballade vom preußischen Ikarus (Da, wo die Friedrichstraße sacht)
    Mag sein, daß ich irre
    Bildnis einer jungen Frau (Ich weiß wo ich herkomm)
    Nur wer sich ändert, bleibt sich treu (Ich schwamm durch Blut)
    Um Deutschland ist mir gar nicht bang
    Kurt Bartsch (*1937)
    Der Minnesänger (Es war ein Minnesänger)
    Rotkäppchen und Herr Wolf (Rotkäppchen, dreizehn Jahre alt)
    Brecht (Es ist für alle Fälle)
    Adolf Hitler ganz allein
    Die Leichenwäscherin ist tot
    Robert Gernhardt (*1937)
    Siebenmal mein Körper (Mein Körper ist ein schutzlos)
    Doppelte Begegnung am Strand von Sperlonga (Die Sonne stand schon)
    Nachdem er durch Metzingen gegangen war (Dich will ich loben)
    Wortschwall (Erst tropft es Wort für Wort)
    Schön und gut und klar und wahr (Da sind diese vier weißen)
    Der letzte Gast (Im Schatten der von mir)
    Ach (Ach, noch in der letzten)
    Klinik-Lied (So lieg ich hier)
    Als er einen Schädel schüttelte (Der lag so starr)
    Volker Braun (*1939)
    Das Lehen (Ich bleib im Lande)
    Spiegelgasse (Sieh hinein. Der krumme)
    Der Biergarten (Unter der Bäume frisch)
    Das Frühstück (Geliebte, die sich mir)
    Das Eigentum (Da bin ich noch)
    Bernd Jentzsch (*1940)
    Arioso (Ich bin der Weggehetzte)
    Rolf Dieter Brinkmann (1940-1975)
    Selbstbildnis im Supermarkt (In einer großen)
    Trauer auf dem Wäschedraht im Januar (Ein Stück Draht)
    Karin Kiwus (*1942)
    Kleine Erinnerung an den Fortschritt (Ja, damals, als wir Kinder waren)
    Dieter Leisegang (1942-1973)
    Einsam und allein (Einsam ist ja noch zu leben)
    Friedrich Christian Delius (*1942)
    Hymne (Ich habe Angst vor dir)
    Moritat auf Helmut Hortens Angst und Ende (Horten liegt flach)
    Doris Runge (*1943)
    fliegen (meine flügel ließ ich dir)
    im rückspiegel (an der kindheit)
    sommer (das war ein blutsturz von rosen)
    lachen (auf allen kanälen)
    natürlich (könnte ich vorher)
    die sehnsucht der toten dinge (der ring will den finger)
    Wolf Wondratschek (*1943)
    In den Autos (Wir waren ruhig)
    Endstation (Ich stand an der Bushaltestelle)
    Michael Krüger (*1943)
    Die Reise nach Jerusalem (Griechenlands steinerne Faust)
    Wo ich geboren wurde (Mein Großvater konnte)
    Robert Schindel (*1944)
    Kältelied (Und hast du nichts im Maul)
    Nullsucht 2. (Vom Speisewagen des Intercityzugs)
    Vineta 1. (Ich bin ein Jud aus Wien)
    Thomas Brasch (1945-2001)
    Lied (Wolken gestern und Regen)
    Schlaflied für K. (Nacht oder Tag oder jetzt)
    Der schöne 27. November (Heute hat die Post)
    Franz Xaver Kroetz (*1946)
    Tröste mich (Tröste mich – dir hab ich mich)
    Ulla Hahn (*1946)
    Anständiges Sonett (Komm beiß dich fest)
    Winterlied (Als ich heute von dir)
    Blinde Flecken (Daß wir so uneins)
    Für einen Flieger (Wenn du in Bausch und Bogen)
    Ars poetica (Danke ich brauch keine)
    Endlich (Endlich besoffen und ehrlich)
    Katzenmahlzeit (Alles ist in Roma eßbar)
    Irrtum (Und mit der Liebe)
    Peter Maiwald (*1946)
    Hanne (Ihr rotes Haar)
    Ich war hungrig
    Liedel (Gehabt hab ich ein Kindel)
    Besuch (Da ist ein Berg)
    Volkslied (Ein Volk von Deserteuren)
    Letzte Stunde (In der letzten Stunde)
    Der Abschied (Als ich sie zum Bahnhof)
    André Heller (*1947)
    Mein Liebstes, tu die Schatten fort
    Thomas Rosenlöcher (*1947)
    Der Engel mit der Eisenbahnermütze (Er steht im Schnee)
    Friederike Roth (*1948)
    Das alte Treiben (Was, Liebster)
    Werner Söllner (*1951)
    Was bleibt (Das Haus der Welt)
    Hans-Ulrich Treichel (*1952)
    Grenzübergang (Dann verstand ich endlich)
    Viel Glück (Viel Glück und liebe Grüße)
    Kurt Drawert (*1956)
    … zum deutschen Liedgut (Ich bin ganz von selber)
    Mit Heine (Dies Land, von dem die Rede geht)
    Uwe Kolbe (*1957)
    Bereits vordem du hier bist (Weiß ich welch Verse)
    Für den Anfang (Ich will es hier zu Anfang)
    Sternsucher (Der, hör ich, nachts)
    Steffen Mensching (*1958)
    Erinnerung an eine Milchglasscheibe (Der Januar war schneeig)
    Barbara Köhler (*1959)
    Rondeau Allemagne (Ich harre aus im Land)
    Guten Tag (immer hinterher im regen stehen)
    Durs Grünbein (*1962)
    In einer U-Bahn, früh am Morgen
    Fahrlässiges Betreiben eines Heißluftföns
    Sie nimmt mich mit
    Wie kreuzgefährlich Rituale sind
    Kosmopolit (Von meiner weitesten Reise zurück)
    Albert Ostermaier (*1967)
    mono (du sollst keine götter)
    warmstart (dass zu lieben heisser ist)
    Steffen Jacobs (*1968)
    Kindertodtenlied (Wir hätten dir gerne)
    Dramaty
    Gotthold Ephraim LessingJohann Wolfgang GoetheFriedrich SchillerHeinrich von KleistFerdinand RaimundChristian Dietrich GrabbeJohann NestroyGeorg BüchnerFriedrich HebbelArthur SchnitzlerGerhart HauptmannFrank WedekindHugo von HofmannsthalCarl SternheimBertolt BrechtÖdön von HorváthMax FrischPeter WeissFriedrich DürrenmattPeter HacksHeiner MüllerThomas BernhardBotho Strauß

    Opowiadania i powiesci
    Johann Wolfgang Goethe
    Die Sängerin Antonelli
    Die wunderlichen Nachbarskinder
    Der Mann von funfzig Jahren
    Friedrich Schiller
    Der Verbrecher aus verlorener Ehre
    Johann Peter Hebel
    Der kluge Richter
    Eine merkwürdige Abbitte
    Kannitverstan
    Drei Wünsche
    Moses Mendelssohn
    Ein teurer Kopf und ein wohlfeiler
    Unverhofftes Wiedersehen
    Drei Worte
    Glimpf geht über Schimpf
    Jean Paul
    Des Feldpredigers Schmelzle Reise nach Flätz
    Ludwig Tieck
    Des Lebens Überfluß
    E. T. A. Hoffmann
    Ritter Gluck
    Der Sandmann
    Das Fräulein von Scuderi
    Heinrich von Kleist
    Das Erdbeben in Chili
    Die Marquise von O.…
    Michael Kohlhaas
    Die Verlobung in St. Domingo
    Der Zweikampf
    Anekdote aus dem letzten preußischen Kriege
    Clemens Brentano
    Die Schachtel mit der Friedenspuppe
    Geschichte vom braven Kasperl und dem schönen Annerl
    Adelbert von Chamisso
    Peter Schlemihl’s wundersame Geschichte
    Jacob und Wilhelm Grimm
    Hänsel und Gretel
    Aschenputtel
    Rotkäppchen
    Die Bremer Stadtmusikanten
    Der Gevatter Tod
    Dornröschen
    Schneewittchen
    Rumpelstilzchen
    Joseph von Eichendorff
    Das Marmorbild
    Aus dem Leben eines Taugenichts
    Das Schloß Dürande
    Franz Grillparzer
    Der arme Spielmann
    Annette von Droste-Hülshoff
    Die Judenbuche
    Jeremias Gotthelf
    Die schwarze Spinne
    Heinrich Heine
    Aus den Memoiren des Herren von Schnabelewopski
    Florentinische Nächte
    Der Rabbi von Bacherach
    Wilhelm Hauff
    Die Geschichte von Kalif Storch
    Der Zwerg Nase
    Eduard Mörike
    Das Stuttgarter Hutzelmännlein
    Mozart auf der Reise nach Prag
    Adalbert Stifter
    Turmalin
    Georg Büchner
    Lenz
    Theodor Storm
    Immensee
    Die Söhne des Senators
    Hans und Heinz Kirch
    Der Schimmelreiter
    Gottfried Keller
    Romeo und Julia auf dem Dorfe
    Die drei gerechten Kammacher
    Kleider machen Leute
    Der Landvogt von Greifensee
    Theodor Fontane
    Schach von Wuthenow
    Stine
    Conrad Ferdinand Meyer
    Der Schuß von der Kanzel
    Gustav Adolfs Page
    Marie von Ebner-Eschenbach
    Krambambuli
    Ferdinand von Saar
    Schloß Kostenitz
    Eduard von Keyserling
    Die Soldaten-Kersta
    Arthur Schnitzler
    Sterben
    Der Ehrentag
    Leutnant Gustl
    Der Tod des Junggesellen
    Fräulein Else
    Spiel im Morgengrauen
    Gerhart Hauptmann
    Bahnwärter Thiel
    Frank Wedekind
    Die Schutzimpfung
    Heinrich Mann
    Gretchen
    Jakob Wassermann
    Der Stationschef
    Hugo von Hofmannsthal
    Das Märchen der 672. Nacht

    Thomas Mann
    Der kleine Herr Friedemann
    Tristan
    Tonio Kröger
    Schwere Stunde
    Wälsungenblut
    Der Tod in Venedig
    Unordnung und frühes Leid
    Mario und der Zauberer
    Rainer Maria Rilke
    Die Turnstunde
    Hermann Hesse
    Knulp
    Klein und Wagner
    Martin Buber
    Abraham und Lot
    Robert Walser
    Sebastian
    Ein unartiger Brief
    Alfred Döblin
    Die Ermordung einer Butterblume
    Robert Musil
    Das verzauberte Haus
    Tonka
    Stefan Zweig
    Die Weltminute von Waterloo
    Schachnovelle
    Ernst Weiß
    Franta Zlin
    Die Herznaht
    Franz Kafka
    Das Urteil
    Die Verwandlung
    Vor dem Gesetz
    Ein Bericht für eine Akademie
    Ein Landarzt
    In der Strafkolonie
    Ein Hungerkünstler
    Lion Feuchtwanger
    Höhenflugrekord
    Egon Erwin Kisch
    Wie ich erfuhr, daß Redl ein Spion war
    Die Himmelfahrt der Galgentoni
    Ernst Bloch
    Fall ins Jetzt
    Gustav Sack
    Im Heu
    Gottfried Benn
    Gehirne
    Georg Heym
    Jonathan
    Kurt Tucholsky
    Rheinsberg
    Franz Werfel
    Der Tod des Kleinbürgers
    Joseph Roth
    April
    Stationschef Fallmerayer
    Die Legende vom heiligen Trinker
    Heimito von Doderer
    Acht Wutanfälle
    Carl Zuckmayer
    Geschichte von einer Geburt
    Bertolt Brecht
    Der Augsburger Kreidekreis
    Der verwundete Sokrates
    Die unwürdige Greisin
    Elisabeth Langgässer
    Saisonbeginn
    Anna Seghers
    Der Ausflug der toten Mädchen
    Post ins Gelobte Land
    Bauern von Hruschowo
    Hans Erich Nossack
    Der Untergang
    Marie Luise Kaschnitz
    Lange Schatten
    Der Strohhalm
    April
    Marieluise Fleißer
    Avantgarde
    Elias Canetti
    Die Verleumdung
    Die Lust des Esels
    Wolfgang Koeppen
    Schön gekämmte, frisierte Gedanken
    Ein Kaffeehaus
    Jugend
    Max Frisch
    Der andorranische Jude
    Skizze eines Unglücks
    Glück
    Arno Schmidt
    Seelandschaft mit Pocahontas
    Die Umsiedler
    Peter Weiss
    Der Schatten des Körpers des Kutschers
    Wolfgang Hildesheimer
    Ich schreibe kein Buch über Kafka
    Das Ende einer Welt
    Heinrich Böll
    Der Mann mit den Messern
    Wiedersehen in der Allee
    Wanderer, kommst du nach Spa…
    Doktor Murkes gesammeltes Schweigen
    Wolfdietrich Schnurre
    Das Manöver
    Friedrich Dürrenmatt
    Die Panne
    Wolfgang Borchert
    Das Brot
    Ilse Aichinger
    Spiegelgeschichte
    Franz Fühmann
    Das Judenauto
    König Ödipus
    Siegfried Lenz
    Der Verzicht
    Ein Kriegsende
    Ein geretteter Abend
    Martin Walser
    Ein fliehendes Pferd
    Selbstporträt als Kriminalroman
    Günter Grass
    Katz und Maus
    Günter Kunert
    Alltägliche Geschichte einer Berliner Straße
    Die Waage
    Christa Wolf
    Kein Ort. Nirgends
    Thomas Bernhard
    Die Mütze
    Wittgensteins Neffe
    Gabriele Wohmann
    Wiedersehen in Venedig
    Sonntag bei den Kreisands
    Adolf Muschg
    Der Ring
    Der Zusenn oder das Heimat
    Uwe Johnson
    Jonas zum Beispiel
    Ulrich Plenzdorf
    kein runter kein fern
    Peter Bichsel
    Die Männer
    Sein Abend
    Der Mann mit dem Gedächtnis
    Hans Joachim Schädlich
    Besuch des Kaisers von Rußland bei dem Kaiser von Deutschland
    Jurek Becker
    Die beliebteste Familiengeschichte
    Hermann Burger
    Der Orchesterdiener
    Peter Handke
    Das Umfallen der Kegel von einer bäuerlichen Kegelbahn
    Christoph Hein
    Der neuere (glücklichere) Kohlhaas
    Botho Strauß
    Die Widmung
    Christoph Ransmayr
    Przemysl
    ________________________________________

    Johann Wolfgang GoetheDie Leiden des jungen WerthersDie WahlverwandtschaftenE.T.A. HoffmannDie Elixiere des TeufelsGottfried KellerDer grüne Heinrich Theodor FontaneFrau Jenny TreibelEffi BriestThomas MannBuddenbrooksHeinrich MannProfessor UnratHermann HesseUnterm RadRobert MusilDie Verwirrungen des Zöglings TörleßFranz KafkaDer ProceßThomas MannDer ZauberbergAlfred DöblinBerlin AlexanderplatzJoseph RothRadetzkymarschAnna SeghersDas siebte KreuzHeimito von DodererDie StrudlhofstiegeWolfgang KoeppenTauben im GrasGünter GrassDie BlechtrommelMax FrischMontaukThomas BernhardHolzfällen

  122. Ah, ci Polacy.

    Czego sie spodziewali wybierajac elektryka na prezydenta ??? Gdzje byla inteligencja ???

  123. Bobola twoje glupie ksiazki o ” Polactwie” sa lektura
    na ktora stracilabym nawet 5 minut czasu .
    Juz z tytulu ,ktory jest obrazliwy /w moim pojeciu dla Polakow / wynika ,
    ze czlowiek ten napewno nie ma nic wartosciowego do powiedzenia !
    / doswiadczenie i tak zostalam wychowana /.
    Proponuje ci natomiast ksiazke ,ktora kupilam ,za rada Pana Passent
    ” Wojna Iwana” i ktora wlasnie czytam./angielska ,uwazaj zebys sie nie
    zarazil ?/.
    Wrobelku ,ja ,w przeciwienstwie do niektorych polskich politykow ,
    i na pewno do Ciebie ,”nie rozkraczam sie moralnie”.
    W PRL to nie robilam i na stare lata na pewno …baletnicy ze mnie
    nie zrobisz .
    A to co napisales ,to tylko powierzchownie ;stek bredni !
    Polacy walczcie o Polske od morza do morza! i pracujcie za 2 Euro
    dla Boboli i Kaczynskich ! /cytat ;walesa do kaczynskiego ;…….!/
    ———————–
    Salute

  124. Anna M 14.33
    Nie dziwie Ci się że nie rozumiesz tekstów Stychowskiego ani po polsku ani po niemiecku. Nie jestes wyjątkiem, a nawet odwrotnie. Ja nawet sądzę że sam Stychowski nigdy nie rozumie co pisze, czego dowodem jest jego motto „Diaspora jest czujna albo nie” oraz w zakonczeniu: Post Christum – zamiast Post scriptum.
    Ale na tym blogu od zawsze świrów był ci dostatek 🙂

  125. kwiz73 pisze:

    2009-04-22 o godz. 00:20

    Aby bylo weselej, to polskie szparagi sa czesto sprzedawane na targowiskach niemieckich i szwajcarskich jako wybrane niemieckie z Beelitz. Warto sie jednak usmiechac i smakowac szparagi, bo sa zdrowe i malokaloryczne.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Informacja dla Lizaka; dzialaja anty-inkontynencyjnie (Lizak pedzi teraz do Wikipedii, jego zrodla wiedzy)

  126. „I Have a Dream”
    Snilem, ze plan prezydenta Iranu Ahmeninedschad staje sie rzeczywistoscia. Wszyscy palestyncsy uchodzcy wracaja do swojej ojczyzny i odzyskuja swoj utracony majatek. Panstwo Izrael zostaje rozwiazane, a zydzi wracaja do krajow z ktorych przybyli.
    Widzialem radosne oczekiwanie i przygotowania w Polsce na powrot synow marnotrawnych po bliskowschodniej tulaczce.
    Widzialem radosne przywitanie jakie zgotowali Polacy wszystkich wyznan, a takze niewierzacy polskim zydom.
    Widzialem zydow obrzucanych kwiatami, idacych w takt muzyki w waskim szpaleze usmiechnietych, wyciagajacych do nich przyjaznie rece ludzi.
    Widzialem jak Polacy zwracali ze lzami wdziecznosci w oczach zydowskie mienie, dziekujac za mozliwosc kilkudziesiecioletniego jego uzytkowania.
    Widzialem polskich mezczyzn skandujacych z plonacymi twarzami i zarzacymi sie oczami; „kochamy zydowki”.
    Widzialem jak Dmowski pod reke z tow. Moczarem zszedl z pomnika i slyszalem jak obaj wolali; „Siegfried wo bleibst du, die Juedinnen sind zurueck?”… i wtedy sie przebudzilem.

  127. Drogi PIRSie,

    Zbadalem wnikliwie, kto wie, moze uznasz, ze przenikliwie, obie wiadomosci: komunikat PO i wpis blogowy premiera Millera. Ich interpretacja opiera sie na rozpoznaniu roznicy miedzy „zasluzony” i „zaproszony”. Rzecz jasna premier i kolega staracie sie zdobyc punkty polityczne dla Lewicy (SLD?) przyrownujac PO do PiS. Kazda metoda jest dobra, o ile skuteczna. Ja tez bym sie przylaczyl, bo najlepszy dla Polski jest system dwupartyjny, najlepiej liberalna prawica kontra postepowa i nowoczesna lewica. Jak sam widzisz, musze jeszcze wstrzymac swoje poparcie.

    Leszek Miller jest oczywiscie bardziej finezyjny od PIRSa. PIRS przyrownuje PO do PiS in toto, premier tylko jej polityke historyczna. Premier jest wytrawnym politykiem, jednym z najlepszych jakich miala III RP. W moim przekonaniu przyczyna jego porazki bylo to, ze nie mial wystarczajaco silnej wladzy w swojej partii. Niemniej, jestem pewien, ze jego zaslugi oraz ministra (tez premiera) Cimoszewicza dla wejscia Polski do UE sa w Polsce znane i ze w obchodach wezma oni udzial.

  128. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czyzby blog osiagnal tzw „mase krytyczna”?

  129. @ MA:

    cytat: W sensie figuratywnym rozerwal wiele ksiazek. Mimo wszystko, po wzmiance raniciego, pozytywnej, badz negatywnej, ksiazki te osiagaly naklady ponad 100.000. Prosze sie nad tym zstanowic, a zyciorysy pozostawic zyjacym lub potem historykom.

    moj komentarz: Adolf tez budowal autostrady.

  130. Ma Pan rację, „Kawior i popiół” powinien być obowiązkową lekturą dla historyków najnowszych dziejów Polski.

  131. @Lizak 04/22, 07:33,

    Nie da sie ukryc. III RP odwraca sie d….. do morza. Po praktycznej likwidacji polskiej floty handlowej i rybolowczej przyszla kolej na przemysl stoczniowy. Wszystko to oczywiscie za porada (nie do odrzucenia) stosownych agencji Unii Europejskiej. Wyglada to coraz bardziej na to, ze decyzje dotyczace przyszlosci naszych Ziem Odzyskanych zostaly juz podjete a obecny, tymczasowy, wlasciciel wycofuje swoje aktywa. Pamietajmy bowiem, ze akceptowalny rezerwat polskiej masy zywej, Generalna Gubernia, byl obszarem srodladowym.

  132. MA
    Po interrogacyjnym wpisie intoksykowanego interreksa łatwo zauważyć in triplo inkoherentne inkongruencje.

  133. Ma 11.39
    Możesz mnie poinformować kogo poza tobą ta bibliografia Ranickiego
    obchodzi ?????
    I nie próbuj wciskać kitu, że przeczytałeś 10 procent z tego wykazu.
    Czy masz teraz zamiar przekopiowac na blog Encyclopedia Britannica ?
    A w ogóle to się dobrze czujesz ???? Bo myślę, że wątpię ?

  134. Lizakowe zamki na wodzie sa piekniejsze od zamkow na lodzie i trwalsze. Beda wiecznie tkwily w blogosferze. W PRL zostaly one jednak prawie wszystkie zrujnowane (mowie tu o zamkach na tzw. ziemiach odzyskanych, tak chwalonych przez Magrud oraz wielbicielki i wielbicieli) przez wyzwolicieli, potem okupantow lub przez okupantow, potem bylych wlascicieli. W PRLu nie bylo pieniedzy, aby wszystkie zamki utrzymac lub odrestaurowac, nie bylo tez wiekszego zainteresowania oraz politycznego klimatu sprzyjacego jakiejkolwiek restauracji tego rodzaju obiektow, szczegolnie na ziemiach tzw. odzyskanych (od kogo, przez kogo?). Retauracje budowaly natomiast GSy, byly tez klubo-kawiarnie. Takie przybytki tworzyly z pewnoscia swojskie klimaty à la PRL. Oczywiscie spelnialy one swoja role, byla ona jednak z gory okreslona. Do dzisiaj cierpimy na te wertykalna chorobe uwazajac komunikacje horyzontalna za; conajmniej egzotyczna dewiacje. Jako ze w PRLu brakowalo czesto formuly definicji na wszelka dzialalnosc spoleczna i gospodarcza (Lenin nie byl w stanie antycypowac wszystkiego), mozna bylo sie niezle bawic w tego rodzaju przybytkach subkultury i stad sa one wspominane z lezka w oczach lub prochem w oku, w zaleznosci od tego, co komu w oko wpadlo. PRL byl swego rodzaju klubo-kawiarnia, niewiele sie robilo, wiele mowilo, a jeszcze wiecej sluchalo (czytaj; podsluchiwalo). Juz slysze glosy o Hucie Katowice i Nowej Hucie; a w NH wlasnie mieszcza sie przybytki dla bezdomnych w bylych hotelach robotniczych oraz uslysze o wielu innych osiagnieciach. Uwierzylismy w dziesiate miejsce na swiecie, a nie jestesmy w stanie uwierzyc we wlasna przecietnosc, co byloby o wiele latwiejszym intelektualnym lamancem. Nostalgia, czy tez krytyczne postrzeganie przeszlosci sa immanentna jakoscia w procesie poznawania, czy tez przypominania, po przekroczeniu “progu”, nam danego przez przyrode, czasu. Najprostsza cezura w jakiejkolwiek formie postrzegania swiata jest podzial na neurotykow i psychopatow i nie ma w tym nic dziwnego. Sprawa sie komplikuje, gdy stwierdzimy ze pierwsi nie wiedza niczego na pewno i dlatego sie boja, drudzy wiedza wszystko i przy wygorowanym ego tez sie boja. Boimy sie drugich, obcych, bo boimy sie siebie. Narzekamy na obcych i drugich, bo w ten sposob unikamy samobiczowania. Boimy sie sasiadow i pryncypalow. Boimy sie policjantow, boimy sie zlodziei, nie boimy sie krasc, przepisywac, slepo nasladowac etc.. Znajdujemy sie w stanie ciaglego czuwania i jednoczesnie oczekiwania na nagrode. Nie wierzymy w uwierajace nas fakty, wierzymy natomiast w wygrana w toto-lotka. Dowiadujac sie o ciezkiej chorobie, pytamy, dlaczego ja; nie pytamy natomiast; dlaczego nie ja. Zapominajac o tym, czego balismy sie wczoraj, boimy sie “bojenia”. Mamy wiec do czynienia z duza grupa interlokutorow (sasiadek i sasiadow w blogosferze) gotowych, lecz nie przygotowanych do jakichkolwiek sporow, bo kierowanych nieuzasadnionym i ciaglym lekiem. Szukamy winnych i samo szukanie staje sie naszym celem, inaczej juz nie potrafimy. Przydaloby sie nam przy tym pare szczypt lekkiego humoru. Powodowana lekami obu zrodel, dominuje w blogosferze teoria spiskowa lub modus wzajemnej adoracji jako antidotum wobec naszych lekow. Oba rodzaje fokusowania rzeczywistosci s ali tylko rzekomo pociagajace, lecz calkowicie do odrzucenia, gdy sie ma ochote na zachowanie swiezego oddechu. Rzadko jednak spotykamy sie tu z generowana wiedza. Na szczescie konfrontowani jestesmy rowniez z przyjemnymi wyjatkami, nie zaleznie od tego, czy dotycza one naszych przyjaciol z blogosfery, czy tez od adwersarzy. Wracajac do naszych baranow, to wiekszosc zamkow byla jednak wlasnoscia feudalna,a nie burzuazyjna. Na szczescie nie ma juz klas (chyba ze Lizak mial na mysli portal Nasza Klasa) wyraznie przez niektorych szkicowanych, nie ma juz tez groznego kapitalizmu, ktory tak chetnie jest przerysowywany. W ten sposob zbudowalismy z ulubionych przez Lizaka i wiecznie wczorajszych, polskich drzew, najweselszy barak w Europie srodkowo-wschodniej. Ku przestrodze nastepnych pokolen i tych, ktorzy chetnie wyciagaja jedna dlon do ich wyimaginowanego wodza, ten rowniez sie zawalil. Obecnie mamy pozostawione blokowiska lub wydzielone osiedla oraz socjalna gospodarke rynkowa znajdujaca sie w glebokim kryzysie: Nie wspominam jeszcze o czekajacej nas recesji i jej skutkow. Oczywicie latwo jest odszukac winnych i oszukanych. Niektorzy odnajduja ich nawet do piatego pokolena, gdyz wydaje im sie ciagle, ze wybieraja czystego rasowo i religijnie prezydenta. Trudne sa natomiast gotowe rozwiazania celem minimalizowania ryzyka w przyszlosci oraz rozwiazania celem wyjscia z krysu i nadchodzacej recesji. Niewiadoma jest, ktorym ekonomicznym duktem powinnismy sie poruszac. Modele, kubanski i wogole poludniowo-amerykanski z lewej i prawej strony tegoz duktu juz sie przezyly i nikomu nie przyjdzie do glowy, aby je nasladowac. Oczywiscie znajda sie wolontariuszki i wolontariusze do kazdej akcji, w i mie samej akcji, bo najgorszy jest bezruch. Obudzeni po inercji PRLu ograniczamy sie wiec do podziwiania tychze i zamieniamy „arafatke“ na beret „Che“ lub czapke Fidela udajac wiernych Fidelowi i jednoczesnie udajac sie na kolejna demonstracje. Marzymy wszyscy o lepszym swiecie dla siebie, a nie dla innych. Krytykujac terazniejszosc i przeszlosc wykorzystujemy jednoczesnie uczestnikow blogu dla wlasnych celow, traktujac ich instrumentalnie. Czesto wpadamy w ton ludyczny (dla Lizaka; to nie ma nic wspolnego z ludem) i wpadamy w samouwielbienie graniczace z samogwaltem. W jednym jestesmy zjednoczeni i jednoczesnie nadzy (obnazeni); celujemy mianowicie w wybieraniu nie przyjaciol, lecz wrogow. Widzimy ich bardzo blisko u niemieckich sasiadow, widzimy ich rowniez na ksiezycu (chociaz udalo im sie jedno; nie spotkamy juz w polskim parlamencie, w europejskim rowniez nie; LPR i Samoobrony), widzmy ich prawie wszedzie nawet wsrod od lat nieobecnych Zydow lub w pelniacym zastepcza role we wszelkich sporach, Izraelu. Zadziwiajace jest, ze rzadko mowimy o Izraelczykach, czesto natomiast o Izraelu. Nie przecenialbym roli jednych i drugich. Docenial, owszem. Nie odwolywalbym sie do poczucia winy (udajac slepego lub gluchego), lecz do poczucia odpowiedzialnosci, jesli nie za to, co sie zdarzylo, to za to co sie dzieje lub ponownie zdarzyc nie powinno. Mniej wazne jest natomiast, gdzie . Warto wiec czytac,a nie zdawac sie na programy TV, warto wiedz eczerpac z wlasnego czerpca, a nie lakonicznych informacji Wikipedii; i tak moglbym nudzic (sie) dluzej i dalej. W ten sposob powoli obnazamy sie do nagosci. Latwo dajemy sie sprowokowac i ulegamy procesowi neglizowania swojej duszy, dzielac sie nasza, prawie ze powszechna ksenofobia. Potrafimy slepo kochac i slepo saczyc nienawisc.
    MA
    PS
    Zamki na wodzie ( czyt. na wyspie otoczonej woda)

  135. telegraphic observer pisze:

    2009-04-22 o godz. 15:46

    Leszek Miller był tym, który efektywnie zbudował w Polsce kapitalizm niszcząc polską lewicę pospołu z Kwaśniewskim w ramach męskiej i chropawej przyjaźni.
    Jest on jedynym Sekretarzem KC PZPR, który z PRL-u przeprowadził Polskę do III RP.
    Z tego też punktu widzenia jego odpowiedzialność za obecny obraz Polski jest największą.
    Byli też Sekretarze Rakowski,Jaruzelski i Król.
    Sekretarz Miller trwał jednak najdłużej na odcinku rzeczywistej transformacji.
    Od śmierci PRL-u do śmierci lewicy.
    Jego rola grabarza jest bezsporną.
    A obecne wywody niczego nowego raczej nie mogą wnieść, poza opisywaniem ewidentnych i znanych łajdactw solidarno-prawicowych.
    Ostatecznie wskutek podejmowanych samobójczych działań został on negatywnie zweryfikowany przez elektorat i zasłużenie zmarginalizowany.
    Jego książeczka jest niczym innym aniżeli próbą powrotu na scenę polityczną.
    Nie wiem jak inni, ja sobie jednak tego nie życzę.
    To jemu zawdzięczam, że muszę na tym blogu wysłuchiwać idiotyczne pomówienia i paszkwile na temat PRL-u.
    A tego cwaniaka z Bałut z łajdackim uśmiechem na gębie doskonałego w komuniźmie i jeszcze lepszego w kapitaliźmie nie stać na przyznanie, że okazał się małym politycznym gnojkiem.
    Drodzy prawicowi towarzysze jesteście mu winni ogromną wdzięcznośc i co najmniej kilka mszy świętych w jego intencji.
    Oto klasyczna rzodkiewka, czerwona z zewnątrz i biała od środka.

  136. juki pisze:

    2009-04-22 o godz. 10:29
    I jeszcze jedno, Panie TO! Epatowanie tą rzekomo cudownie zdobytą wolnością do wykrzykiwania tego co się myśli, to nie dla mnie argument, bo ja i w dawnym systemie mówiłem co myślę, jeżeli tylko widziałem czyjąś krzywdę, czy słuszność niewątpliwą stanowiska.

    POZOSTAJE KWEISTIA,CZY JUKI WOGOLE MYSLAL, DLATEGO MOGL MOWIC (CZYT: GAWEDZIC).

  137. Panie Juki,
    Co tu dużo gadać – onieśmielił mnie pan. I już nie epatuję wolnością. Tyle jest podtekstów i półcieni w pana stylu i odczuwaniu. Gdybym zapytał pana o premiera Iraku i czy on wogóle był w Genewie, albo jak te wiadomości rzeczywiście biegły po kolei w TVN, zamiast popisywać się, i zaczął myśleć z empatią o Gospodarzu … a na jaką cholerę Gospodarzowi empatia moja jest potrzebna? Coś mu się dzieje nieprzyjemnego, że mam mu współczuć, czy biec z pomocą? … widzi pan, nieustannie powraca do mnie to pytanie. Obawiam się, że moja rzeczowość byłaby świętokradztwem wobec głębi i niewinności pańskich odczuć.

  138. Drogi telegraphic observerze,

    Być może w rezultacie obawy przed wpadką prestiżową PO zaprosi Millera i okaże się że nie miałem racji opierając się na jego informacji. No cóż, zwalę wtedy wszystko na lewicę, która jak zawsze, a szczególnie Miller, zawiodła i oszukała mnie :).

    Z przyjemnością czytam Twoje wywody, ale bardzo proszę abyś zechciał odnosić się tylko do moich wypowiedzi, a nie do wyobrażonych przez Ciebie moich intencji. Jeżeli uważam że PiS i PO były i są do siebie bardzo podobne, to nie znaczy że działam jako zwolennik SLD, starając się zdobyć dla niej głosy, i to jeszcze razem z Millerem!!! Także lepiej by było gdybyś porównując moją i Millera finezję zechciał nie opierać swojej opinii na jednym tylko wpisie.

    Cieszy mnie że mamy podobne poglądy na pożądany obraz sceny politycznej i na samego Millera. Różnimy się, jak przypuszczam, oceną jego działań w sprawie przystąpienia Polski do wojny z Irakiem. Mam do Millera także pretensje o parę innych spraw, ale ogólnie oceniam go pozytywnie.

    Twoja obecność na blogu dyscyplinuje mnie. Czasem chciałbym coś chlapnąć jak jakiś poseł w Sejmie, z żółcią i bez żadnych uzasadnień oprócz świętego przekonania że mam rację, ale wtedy pojawia się myśl: T.O. czuwa i zaraz wyciągnie mi wszelkie niekonsekwencje. To miłe 🙂

  139. absolwent pisze:

    2009-04-22 o godz. 17:39

    Wybacz lub wybaczcie; to byl prezent dla DANTEGO, aby „nie powiedzial, co wiedzial” lub czego nie wiedzial. W kanonie nie ma tych, rzekomo przez Ranickiego popieranych autorow, ktorych wyimaginowal sobie DANTE. Masz oczywiscie racje, nie przeczytalem wiekszosci pozycji, zreszta nie o to chodzilo i przyznaje, ze literatura niemieckojezyczna nie jest moja specjalnoscia. Wielu autorow jednak uwielbiam.
    Z powazaniem.
    MA

  140. Lizak pisze:

    2009-04-22 o godz. 17:28

    Brawo Lizak,
    przyznaje, ze sie zgadzam ze spojnoscia tekstu oraz stosunkiem do Millera w tekscie nastepnym. Raz wtory udalo sie nam spotkac na tej pelnej Twoich lekow wobec wszystkiego, co obce (Ci) drodze.
    MA
    PS
    Gdyby bylo mozliwe zalatwic wszelakie problemy przy pomocy slownika wyrazow obcych? Uwzaj jednak, czesto sa one przestarzale.

  141. do Bobola pisze:

    2009-04-22 o godz. 17:23

    Zazdroscze Ci dojscia do zrodel tak poufnych, ba tajnych informacji. Mroczna jest wiec przyszlosc Ziem „odzyskanych”. Myslalem , ze recyklingiem intelektualnym juz sie na tym blogu nie zajmujemy. Pozostaje odczekac wyniki referendum obywatelskiego z okolic ZG i Szczecina, czy chca zostac niewolnikami sasiadow. Zreszta wielu juz tam mieszka dobrowolnie po zakupie nieruchomosci i ziemii.
    MA

  142. Dante pisze:

    2009-04-22 o godz. 16:52
    A Pan nie wstydzi sie po nich (autostradach) jezdzic. Nie wstydzi sie Pan rowniez „wyppissywac” uslyszanego. Zbyt wiele godzin przy TV szkodzi wszelkiej dyskusji. Przeciez Pan dobrze wie, ze MRR jest dobrym, chociaz nie zawsze lubianym, lecz uznanym nawet przez przeciwnikow, krytykiem.
    MA
    PS
    Jesli chodzi o naklady, to prosze zauwazyc wzrost tychze po krytyce Walsera i autora Blaszanego bebenka.

  143. Bywalec 2 pisze:

    2009-04-22 o godz. 15:19

    To byl Alptraum; tramatyczne, bliskie PTBS -przezycie we snie.

    Pozdrawiam i gratuluje poczucia humoru, jesli moge.

    MA

  144. Dante pisze:

    2009-04-22 o godz. 08:56
    Zaskoczyl mnie Pan. Dotyczy to rowniez okreslenia cyganil, ocyganil.
    MA

  145. Pirs 19.06
    Niestety Miller przy całej jego niezwykłej inteligencji, (jak na nieprawdopodobny awans społeczny, który był jego udziałem) jest wielkim rozczarowaniem ludzi myślących lewicowo. Lizak ocenia go bardzo ostro lecz trafnie. LM jest straszliwym arrywista i oportunistą, a w dodatku cynizmem przypomina Rumsfelda i Cheneya którzy zdaje się zrobili mu niezłe pranie mózgu. Jego poglądy ekonomiczne, pomysły fiskalne i przedziwne sympatie z oligarchiczną elitą finansową naszego kraju dowodzą że sprzedał wszystkie ideały z lat młodości za „karierę” wnuczki w amerykańskiej szkółce. Myślę że marzy aby po maturze wysłać ją do szwajcarskiej pensji, a potem na bal debiutantek do Paryża. Powieści Balzaka sa pełne takich karierowiczów.

  146. PIRSie,

    Mam wrazenie, ze L. Miller nie twierdzi na swoim blogu, ze NIE jest ZAPROSZONY. Nie mam pojecia jak, ale te zaproszenia na 3 Maja powinny byc juz dawno rozeslane. On mowi, ze nie jest, wg. kogos tam z po, ZASLUZONY. Na tym polega niewatpliwa finezja wypowiedzi Millera.

    Nie zgadzam sie z powtarzana na blogu opinia, ze PO nie (wiele) rozni sie od PiS. Oczywiscie rozni sie bardzo i dlatego wybory X-2007 byly takie istotne. W tej kwestii podzielam zdanie uparcie gloszone przez W. Kuczynskiego, ze PiS to „chwast”, a PO nie. Z mojego punktu widzenia zatem, osoby wyrazajace te opinie (PO=PiS) albo nie widza, albo maja jakies „ukryte” zamiary, w tym przypadku chodzi im o oslabienie poparcia dla PO, co zreszta robia przy nastepnej okazji. Nie sa to zamiary niecne, od tego jest polityka, aby przekonywac i przejmowac wladze.

    Na koniec dwa wyjasnienia: 1 – kolega PIRS w moim przeczuciu chcialby nabic glosow Lewicy (niekoniecznie SLD, ktore bylo ze znakiem „?”), 2 – podajac zrodlo, z ktorego czerpie informacje dla porownania finezji Millera i kolegi PIRSa, zastrzegam sie wystarczajaco, ze nie jest to porownywanie caloksztaltu. Poza tym relatywne i chwilowe oslabienie finezji nie stanowi zadnymego uszczerbku na honorze.

    Najwieksza pretensje moge miec do Millera, ze spotykal sie z Ojcem-R, juz nie pamietam dokladnie w jakich okolicznosciach, ale jest to wielce subiektywne odczucie, moze chodzilo o cos waznego. Rzecz jasna mam na uwadze caly pakiet relacji z KK, ale znow wyboru duzego Miller nie mial. Podobnie nie mial duzego wyboru w sprawie udzialu w Iraku, IMHO, o czym pisalem.

    Przypomne tez, ze Leszek Miller nie pochodzi z Balut (miasto Lodz) lecz z Zyrardowa – co wcale nie znaczy, ze kolega PIRS pomylil sie w tym. Lizak sie myli.

    Ach, ci Polacy! Jacy wylewni sa ze swoimi „swietymi przekonaniami”. Moglbym teraz na tej fali komplimentow walnac prelekcje nt. kryteriow prawdy: praktyczna weryfikowalnosc, wewnetrzna spojnosc, etc. A jak PIRS przeczyta, albo Jacobsky, to co sobie pomysla? Alez go podpuscilem, pomysli jeden albo drugi, tego bufona T.O., ktory znow sie popisuje i wymadrza … 🙂

  147. Najwyrazniej kryzys dotarl juz do tego blogu , (na ten blog ?) czyli coraz mniej do czytania, za to wiecej do przewijania.

  148. MA pisze:

    2009-04-22 o godz. 18:41

    LIzak:
    To co Pan zapronował jest bardzo niskiego lotu.
    Te zamki wspominane przez MA były na Ziemniach Odzyskanych najczęściej siedzibą PGR-ów, co uchroniło je od ruiny.
    Natomiast nie było potrzeby utrzymywania ich wszystkich ze względów architektonicznych, kulturowych i politycznych.
    Komunizm nie był przechowalnią dla kapitalizmu.
    I wcale nie chodziło o klimat lecz o pryncypia i narzucony przez Zachód wyścig zbrojeń.
    A dlaczego nie rozdziera Pan szat , że w USA wiele miast i miasteczek umarło śmiercią naturalną?
    Trochę obiektywizmu zacny Panie.
    Wypada przetrzeć oczy zalane krwią nienawiści.
    To nie corrida.
    Jest również rzeczą naturalną i oczywistą , że tworzono klimat a la plebs zwalczającv pasożytnicze tradycje feudalno-burżuazyjne.
    I nie ma co wylewać krokodylich łez.
    Takie są prawa rozwoju spolecznego.
    Gadanie o braku formuły rozwoju w PRL-u jest oczywistą bzdurą , ponieważ onże stanowił skok cywilizacujny wobec II RP i jest to bezdyskusyjne, poza epigonami feudalizmu uważającymi inaczej.
    Gadanie o tym ,że nie ma podziału klasowego społeczeństwa jest połączeniem ignorancji z bełkotem politycznym dla zamazania stosunków niesprawiedliwości i wyzysku,kończących się potwornymi dramatami ludzkimi.
    Żartem jest bajanie, iż nie mamy groźnego kapitalizmu, kiedy w porównaniu do innych państw mamy wręcz zwierzęcy kapitalizm o wyjątkowej brutalności i drapieżności.
    W tym smutnym baraku Europy nie buduje się teatrów, uczelni i szpitali a w wesołym baraku czyniono to na codzień i nie dla zysku a dla ludzi.
    Nie ma także się co cieszyć upadkiem socjalizmu kiedy nad kapitalizmem ten sam miecz Demoklesa wisi.
    W daleką i niesprecyzowaną bliżej przyszłość wiele polskich pokoleń będzie musiało ponosić koszty naiwości i głupoty MA spłacając zadłużenie 200 miliardów dolarów spowodowanych przez tych cymbałow, i konca tego nie będzie widać z uwagi na horrendalnie rosnące odsetki.
    Przy tym osobiście bardziej sobie cenię realistyczny ton ludyczny na blogu aniżeli oderwananą od rzeczywistości pańską bufonadę.
    Nie dziwi mnie pański entuzjazm miłosny wobec epigonów esesmannów i totufmackich Goldmana.
    Ich antypolonizm próbuje elita nowych pasożytów tonować urojonym antysemityzmem i ksenofobią.
    Rozumiem, że to w wyniku tych ksenofobii i antysemityzmu Polska została rozebrana i poddana potem zniszceniom dwóch wojen światowych.
    Trzeba być bardzo chorym MA, żeby tak poronione wizje roztaczać , wobec narodu tak strasznie poszkodowanego przez imperialne potęgi Europy do dzisiaj zajmujące swoją dominującą rolę i udające łącznie z panem, że nic się nie stało.
    W końcu każdy ma swoich znajomych i transmituje ich sposób myślenia.
    Nam on jednak nie odpowiada, ponieważ uderza on w funadamentalne interesy polskiego społeczeństwa.
    Zatem uważam Pana za łobuza szczególnego autoramentu nie potrafiącego nawet zachować zasady:”Primum non nocere”.

  149. Pani A. Fotyga nie jest kuchta ani tlumokiem . Czy to wystarczy by byc ambasadorem ? Moze potrzebuje jednak dluzszej rekonwalescencji ?
    Ach ci Polacy! Ciagle jakies poranione -pomysly.

  150. Szanowny TO! Pozwól, że zacytuję z Twojej tworczości: „Gdybym zapytał pana o premiera Iraku i czy on wogóle był w Genewie,”
    Zgoda, pomyliłem się. Nie ma premiera Iraku, chyba w ogóle, bo „wogóle” to na pewno nie pisze się.
    Przepraszam za nietakt, ale twoja piekna polszczyzna ma dwa co najmniej mankamenty: 1. Ortografię, ale to korektor dla wielkiego stylisty nadrobi.
    2. Brak treści merytorycznych, wodolejstwo, a tego historia literatury nie wybacza.
    Same chwyty erystyczne nie wystarczą, aby się dostać na Parnas, a w dyskusji nie służą nikomu.
    Z poważaniem i podziwem dla tupetu Niektórych uczestników dyskusji na blogu.

  151. Dante komentuje,

    Marcela Reich-Ranickiego.

    „Adolf tez budowal autostrady.”

    Zastanawia co u Dantego wieksze glupota czy antysemityzm.

    Slawomirski

  152. Do:MA

    Zamki na wodzie buduja bezkrytycznie myslacy. Ja bym nie popadal w depresje z tego powodu. Ludzie sa jak kwiaty. A one czasami nie zakwitna ,albo zwiedna przed czasem. Biologia. Mimo wszystko biologia.

    P.S.
    Przestrzegam przed szukaniem absolutu.

    Slawomirski

  153. Do:juki

    Czy terror poprawnosci politycznej jest podobny do terroru NKWD i GESTAPO?
    A ,moze do terroru myszki Mickey?
    Jak to jest z ta rzeczywistoscia juki?

    Slawomirski

  154. Ach ta Polka -Anna Fotyga ;
    Nie wiem czy z jej strony była to autoironia czy objaw choroby .
    Prezentując siebie przed komisją sejmową przytoczyła z dawnych lat opinię Osoby X z dalekiej zagranicy .
    cyt. za Fotygą ” Czyżby to pani była tą LEGENDARNĄ ANNĄ FOTYGĄ??-Tak to Ja ” zdała się mówic AF -Legendarna ??Kurcze Blade !!!
    Minister Sikorski i Premier RP dostali paszet ,jak potraktować taką niezrównoważoną postać .

  155. @ MA:

    To moze jeszcze raz: ja nie kwestjonuje w moim wpisie kompetencji, wiedzy i
    mondrosci MR. Ja tego Pana poprostu nie lubie za jego stronniczosc, arogancje, oblude, „Rechshaberei”, matactwo i … machanie czasami holo-maczuga.
    Jezeli sie ktos kreuje jako papierz literaury i straznik moralnosci w Niemeczech to trzeba sie tez za wlasny nos zlapac.

    Podkreslic tez chce, ze mnie liczby i statystyki w literaturze nie interesuja.

    @ Slawomirski:

    Na Panska chorobe pomoc moze tylko poranny kubem zimnej wody , trzy zdrowaski i coroczna pielgrzmka do Czestochowy.

  156. Ah ci Polacy !

    Kiedy wreszczie ten mit dobtobytu i bogactwa na zachodzie zostanie obalony? Kiedy wreszczie Polacy zaczna rozumiec powstawowe ekonomiczne wskazniki? Rozumie jest wiecej godzin religii w szkolach niz ekonomi.

    „Zachod jest bodaty, bo maja znacznie wiekszy dochod na glowe mieszkanca”. To jest propaganda ktora nigdy nie uwzgednia kosztow produkcji tego dochodu. I nigdy nie wspomina o dlugach.

    Przecietny amerykanin jest winny $368 000. Czy to jest swiadectwem bogatctwa. Polecam http://mwhodges.home.att.net/nat-debt/debt-nat.htm

    Zachod przez stulecia budowal swoje ekonomie na zlodziejstwie z koloni i niewolniczym wyzysku setek millionow ludzi. A nas bombardowali propaganda o prawach czlowieka, kapitalizmie i wolnym rynku.

    To byla szokujaca hipokryzja, czas to zauwazyc. W porownaniu ze zlodziejstwem zachodu, osiagniecia PRLu byly naturanle i uczciwe. A teraz Polska Wasalska moze zaimponowac tylko awnaturnictwem

  157. Slawomirski pisze:

    2009-04-23 o godz. 03:37

    Masz racje; magnolie juz przekwitly, bez tez powoli przestaje wydawac zapachy.
    Pozdrawiam.
    MA

  158. @TO 21:44
    Nie mylę się chyba, że spod Twojej klawiatury wyszedł pogląd, jakoby PiS
    i Kaczory zaszczepić chciały faszyzm nad Wisłą. Zatem, wciąż trzymając się Twoich miarek (które mierzą, co najwyżej, poziom ‚sklonowania’ niektórych polonusów) nalezałoby uznać, że różnica między PiS a PO polega głównie na tym, że jedni (PiS) to niedoszli faszyści, którzy poddali się wyborczej weryfikacji imimo, że utracili władzę, to wciąż ją sprawują, a drudzy (PO), to dobrze zapowiadający się faszyści, którym niedoszli nie pozwalają rozwinąć skrzydeł.

    Pozdrawiam klonową krainę

    niedoszli – czyt. nie szczytujący

  159. TO
    Cwaniaka z Bałut winienem ująć w cudzysłów, ponieważ mnie nie tyle chodziło o pochodzenie co rodzaj cwaniactwa typowego dla tej okolicy, znanego w całym kraju a negowanego przeze mnie.
    Przy czym ja nie pałam nienawiścią dzielnicową w odniesieniu do Polaków czy ksenofobiczną wobec Kanadyjczyków,którzy zamordowali taserami biednego i nieszczęsnego polskiego murarza,w obecności bez mała obok przebywającej jego matki.
    Jest to przerażające lekceważenie człowieka w systemach policyjnych państw Zachodu zwanych chełpliwie i na wyrost wolnymi oraz demokratycznymi ,gdzie w wielu z nich w glorii prawa morduje się ludzi skazanych ludobójczymi wyrokami nieludzkiego prawa.
    Ja w zasadzie w swych refleksjach staram się unikać nieistotnych detali na rzecz eksponowania rzeczy ważkich.Tym razem zrobię wyjątek korzystając z pańskich doświadczeń w zakresie nieistotnych uszczypliwości i powiem, że ja lubię dokonywać staropolskich wtrętów w swych wypowiedziach jako nawiązywania do ładnej ,dźwięcznej i wdzięcznej polszczyzny naszych przodków,co wydaje mi się nadaje im pewnego rodzaju esprit.Natomiast użyte w pańskim przypadku „komplimenty” nie są zauważane przez Słownik Języka Polskiego.I trącą jakby nie powiedzieć nie tyle myszką ile pewnego rodzaju infantylnością chłopa na rynku co to dla nobilitowania swego języka i siebie zamierzał kupić „ślewki”.Proszę wybaczyć mi tę drobiazgową złośliwość,której niestety nabywam od pana.Zdaję sobie jednak sprawę, że w niczym to nie usprawiedliwia braku mojej elegancji wobec pana.Gdyby jednak w swej mądrości i łaskawości zechciał pan rozważyć przysłowie :”Jak Kuba Bogu,tak Bóg Kubie”, czułbym się bardzo zobowiązanym.

  160. otago, 22.11. Masz słuszną racje, że na blog dotarł kryzys. Dotyczy on zresztą wielu blogów POLITYKI, Dla przykładu, ciekawy kiedyś blog Paradowskiej zamarł całkowicie chyba z lenistwa lub arogancji. Blog Passenta staje się coraz bardziej śmietnikiem, gdzie wyżywaja się psychopaci typu MA lub Sławomirskiego. Miałem nadzieję, że obowiązuje jakiś regulamin lub zasady kulturalnego zachowania, w tej sytuacji dopuszczenie wpisu MA, 11.39. z wykazem pozycji Ranickiego uważam za niedopuszczalne lekceważenie uczestników.

  161. @absolwent, telegraphic observer:

    Mam podobne krytyczne uwagi o Millerze. Jeszcze dodałbym „odbrązowienie” Kuklińskiego, czego nie zrobił nawet Wałęsa, a na co nie wiem dlaczego nalegali Amerykanie. Przy takich kontrowersyjnych sprawach nie powinno się robić z człowieka bohatera. Kto chce niech go sobie czci (co roku widzę, że na jego grobie jest więcej świeczek niż na sąsiednim grobie Kuronia), ale władze państwa powinny się trzymać od tego z daleka. Tak jak nie powinien prezydent odsłaniać pomnika „Ognia”, który mordował mnóstwo ludzi (do dziś żyją rodziny ofiar), ale że wśród tych ofiar znaleźli się członkowie PPR, więc już Ogień stał się miły prezydentowi. Tfu!
    Jeszcze dodałbym, że w czasie oficjalnych spotkań nie powinien przedstawiciel Polski klękać przed przedstawicielem innego państwa i całować go w pierścień (Kaczyński – Benedykta XVI), a i nie powinny tego robić osoby im towarzyszące (pani Kwaśniewska i pani Millerowa). Prywatnie mogą go sobie obcałowywać.
    Nie posunąłbym się tak daleko aby oceniać Millera jako arywistę i sądzić że robi coś takiego tylko po to żeby wnuczce zapewnić lepsze przedszkole. W ogóle byłbym ostrożny z ocenianiem czyichś intencji.
    Miller ma niewątpliwą zasługę we wprowadzeniu Polski do Unii. Pamiętam niechętne głosy prawicy, straszące nas i w ogóle wprowadzające zamęt. Gdyby to Kaczyński był wtedy u władzy to pewnie do dziś byśmy prowadzili negocjacje. Po to żeby zdobyć jak najszersze poparcie Miller robił wiele, m.in. lizał tyłek ojca R. Niestety, kiedy już wszystko załatwił, to nie dostrzegł zagrożeń i zachowywał się bezmyślnie. Wystarczy przypomnieć próbę obcięcia dotacji dla barów mlecznych czy ulg dla studentów – groszowe sprawy, dolegliwe dla wielu osób, a korzyści finansowe żadne, co każdy widział.
    Natomiast w sprawie Iraku uważam że i on i całe kierownictwo państwa z Kwachem na czele popełnili błąd, choć mogę się domyślić jakie kalkulacje przeprowadzili. Ale są pewne sprawy gdzie nie wolno w ogóle prowadzić kalkulacji korzyści.
    Jednak zważywszy kaliber Millera i jego wspaniałe poczucie humoru, byłbym za jego udziałem w polityce, np. w Unii, gdzie mógłby dużo dobrego zdziałać.

    T.O., dlaczego kolega nie może się powstrzymać od rozważań typu „kto za tym stoi”? Jeżeli mam jakiś krytyczny pogląd na temat PO, to, na Boga, proszę nie posądzać mnie że piszę to z zamysłem aby np. promować Millera. Czy z faktu, że kolega nie zgadza się z jakimś moim twierdzeniem na temat PO, mam wysnuć wniosek że T.O. jest aktywistą PO?
    Oczywiście że PO różni się od PiS, co zresztą ładnie przypomniał w komentarzu Polityki pan Janicki. Ale moim zdaniem wiele ich łączy. Razem szykowali IV RP, razem głosowali za lustracją itp. Pan Czuma, gdy go pytano dlaczego poszedł do PO, powiedział, że ma tam trochę więcej przyjaciół niż w PiS. Wielu z członków obu partii z łatwością by się zamieniło miejscami. Podobieństwa, szczególnie ideowe, są wielkie i zagrożenie że te partie razem w jakiejś formie urządzą nam wydmuszkę demokracji może stać się jeszcze realne. Tak uważam. Ale proszę nie przypinać mi zaraz łatki i mówić o moich intencjach.
    A agitacja na blogu nie miałaby przecież żadnego sensu. Czy ktoś tu kogoś do czegoś przekonał?
    Nie wiem kto napisał o Bałutach, na pewno nie ja. Lizaka nie czytuję, więc nie mogę się odnieść.

  162. Dante pisze:

    2009-04-23 o godz. 08:50
    @ MA:

    Rozumiem, ze Pan nie lubi P. Ranickiego. Moze Pan jednak polubic krytyka Ranickiego, chociaz nie jest to postawa obowiazkowa i slusznie, ze nie jest. Stronniczosc w krytyce jest zupelnie naturalna, arogancja natomiast (lub pewnosc siebie), nawet subiektywnie postrzegana nie musi sie podobac. Obluda jest jednak okresleniem obrazliwym, chociaz nie jest to karalne; zjawisko i okreslenie. Holo-maczuga jest okresleniem obrazliwym i nieprawdziwym, dlatego skopiowalem Panu kanon literatury niemieckojezycznej polecanej przez autora. Prosze to porownac (wystarczy ilosciowo) z okresleniem Holomaczuga. Pozostaje pytanie, czy Pan nie lubi krytyka, czy Pan nie lubi czlowieka Ranickiego, czy Pan nie lubi Zyda Ranickiego (jest nawiasem mowiac ateista). I tak moglibysmy gawedzic bez konca. Nie zna Pan czlowieka i nie lubi Pan go. Ja tez Pana nie znam i nie moge powiedziec, czy Pana lubie, czy tez nie. Irytuje mnie natomiast Pana pisanie bez namyslu; odrobina poprawnosci i moglibysmy porozmawiac o polaryzacji jako zjawisku w krytyce, polityce i zyciu spolecznym. Zdaje sobie sprawe, ze kazdy pragnie byc zauwazonym. Tak tez mozna. Sam to przeciez czynie.
    Z powazaniem.
    MA

    To moze jeszcze raz: ja nie kwestjonuje w moim wpisie kompetencji, wiedzy i
    mondrosci MR. Ja tego Pana poprostu nie lubie za jego stronniczosc, arogancje, oblude, “Rechshaberei”, matactwo i … machanie czasami holo-maczuga.
    Jezeli sie ktos kreuje jako papierz literaury i straznik moralnosci w Niemeczech to trzeba sie tez za wlasny nos zlapac.

    Podkreslic tez chce, ze mnie liczby i statystyki w literaturze nie interesuja.

  163. @jasny gwint
    czekam teraz na cokolwiek o ‚niesłusznej racji’…

    Pozdrowienia

  164. Jasny gwint.Blog Janiny Paradowskiej nie zamarl ani z lenistwa, ani z arogancji. Zanim sie komus przypisze zle intencje czy charakter, warto zadac sobie pytanie czy moze milczy dlatego, ze cos w jej zyciu przeszkadza w utrzymywaniu stalego kontaktu blogowego, czy nie jest np chora.

  165. Drogi MA:

    Zylem dosyc dlugo u Baskow i wzbogacilem moja empatie ich zasada zycia wedlug Vendetta:

    – jak sie kogos lubi, to jest to obsesja do konca zycia, a gdy sie kogos nielubi to „na smierc”.

    Pozdr.
    D.

  166. Do:
    telegraphic observer

    Dziekuje za wpis z 17.04.2009. Zdaje sobie sprawe, ze dobrze i starannie sporzadzona statystyka oddaje obraz rzeczywistosci i jest niezbedna do jej opisywania. W Polsce i wielu innych krajach traktuje sie ja jak dame lekkich obyczajow. Pamietam pierwsze wolne wybory w Polsce, gdy przedstawiciele roznych instytutow znali juz wyniki; jednak pryncypalowie z TVP lekali sie je oglosic, bo nie ufali „obcym“ modelom matematycznym etc..Dlatego tez korzystam z danych polskich i europejskich instytutow badawczych. Takie porownania sa czesto ciekawe i niestety czesto irytujace, rzadziej zabawne. Pani S. lubi tego rodzaju igraszki i probuje odszukac swoje miejsce w polityce razem ze swoja wielbicielka manipulujac i traktujac domniemanego przyjaciela i wielbiciela czysto instrumentalnie. Tak tez czyni z dostepnymi jej danymi i swiecie wierzy w przekazywana tresc linkow (czasem wystarczyloby wyjechac z Suwalk na prowincje lub do wiekszego miasta). Przyjaciolka, czasowo nieobecna w blogu wymyslila czwarte miejsce Polski na swiecie, dotyczace zroznicowania dochodowego i porownuje to miejsce z peerelowskim egalitaryzmem. Co z tego wynika, nic, chociaz uzupelnia sie przez to obraz postaci piszacej. Jest wielu studentow i studentek, ktorzy mozolnie badaja takie bezsensowne pisanie; w przyszlosci przeczytamy pare dysertacji doktorskich na ten temat, mam nadzieje, ze ciekawszych od pisuarowych zainteresowan niektorych poczatkujacych pseudonaukowcow. Moze nie jest swiadoma tego, co pisze, moze po prostu klamie. W PRL nie bylo egalitaryzmu i nie bylo egalitaryzmu placowego (talony, premie , duze roznice placowe, specjalne sklepy, do tego dochodzil tzw. sektor prywatny etc.). Empatuje ona swoja lewicowoscia podajac za przyklad swiatowe obycie oraz regularna lekture Le Monde. Wiem jednak, ze lewicowcy we Francji czytaja Libération. Poza tym lektura jednego dziennika nie wystarczy, aby wyrokowac przed lektura nastepna, nastepnego dziennika itd.. Dlatego tez nie przejmuje sie ekwilibrystyka statystyczna obu pan, bo to, o czym one pisza widac “golym” okiem. Oczywiscie widoczne sa rowniez negatywne strony transformacji i wierze oraz staram sie tak zyc i pracowac, aby spoleczenstwo obywatelskie sobie z tym poradzilo. Pozostaje kwestia, czy tzw. spoleczenstwo zgodzi sie na atrybut “obywatelskie”. Sledzac, nie bez przyczyny popisy wpisow w blogosferze trace nadzieje, lecz nie przekonania polityczne. Jest to jednak dlugi i mozolny process, bo dzisiaj dominuja lizakowo-rydzykowe tendencje. Nie chcialbym tu wspominac o teoriach spiskowych, jakze zywych prawie we wszystkich mediach, rowniez w blogosferze. Zamiasta powtarzac uslyszane, przeczytane (fakt; slowo pisane ma u nas duza wartosc i czesto jest cytowane oraz brane za prawde), powinnismy zaczac po prostu myslec samodzielnie o sobie samych. ONI, przy totalnym zapominaniu o MY, ta postawa dominuje w mediach i prawdopodobnie w wielu glowach wybieranych i wybierajacych, w przyszlosci budujacych spoleczenstwo cywilne. Wlasnie cywilne, bez ortodoksyjnych zapedow urzednikow od religii, czy tez ortodoksyjnych przedstawicieli kosciolow lub gmin wyznaniowych. Religia(e) powinny zostac prywatnym zajeciem, jesli konieczne. Bagatelizowanie i bawienie sie liczbami wynika z nieufnosci do falszowanych danych z lat zaprzeszlych oraz lekow prze latami przyszlymi. Do tego dochodzi nostalgia za czasem minionym oraz za mlodoscia, dziecinstwem i w ten sposob obraz sie wypelnia, usmiechem lub cynizmem, krytyka lub bezkrytycznym zaslepieniem, empatia lub antypatia, balwochwalstwem lub przeklenstwami, wszystko to sie konczy relatywizowaniem czasu i przestrzeni, w ktorych zyjemy. Tak powoli stajemy sie ET. Gorzej jest natomiast, jesli rzeczywistosc jest postrzegana przez angielskie lustro i stany lekowe sa na nim li tylko cieniem. Szukanie bledow i winy za wszelka cene u drugich jest niedorzecznoscia sama w sobie. Efektem takiego zapatrzenia sie w drugiego jest oddanie swego losu w rece Boga lub wodza. Obie opcje sa nadal mozliwe, dlatego kazdy spor o spoleczne modele, nie jest sporem chybionym. Zastanawiam sie, jak dlugo mozna wypisywac li tylko roszczenia, chyba ze nastepnym etapem bylyby zyczenia, pragnienie zmian. Obrazem idealnym bylaby konkretna polityczna robota krzyczacych na tym blogu. Zdaje sobie sprawe, ze do nich sie zaliczam, nie mam jednak pretensji do nikogo o nic. Spieram sie jednak chetnie i mam przy tym nadzieje, ze milujacy slowa, zaczna na nie zwracac uwage i uczynia pierwszy krok w kierunku spoleczenstwa wielokulturowego, w ktorym mogliby partycypowac majac znakomitych sasiadow blizszych i dalszych oraz korzystac w miare potrzeb i dawac w miare mozliwosci. Dotychczas poszczegolni przedstawiciele sa gotowi umierac za Nicee (piekne miasto i blisko) i Lizbone (rownie piekna i bialo-niewinna, troche dalej, coz.), walczyc z(a) Pania Steinbach, wprowadzajac ja na scene polityczna; przedtem nikomu nie znana osoba, bo kto jest w stanie zapamietac wszystkich poslow i poslanki. Wiem, ze latwo sie peroruje o tolerancji, trudniej jest ja przezyc bez zawalu. Pisze Pan o Wizygotach i przykladzie Andaluzji. Pamietam wyczyny Wizygotow i Ostrogotow, zaciekawili mnie rowniez potem Katharzy (Katharowie), lecz modelu andaluzyjskiego nie pamietam, chociaz powinienem. Coz, starosc lub niedobor godzin w bibliotece w latach szkolnych. Wiem jednak, ze w pierwszym pisanym dziele starofrancuskim jest juz mowa o dualizmie ciala i duszy (IX w. ne).Zainteresuje sie tym jednak. Notoryczny brak czasu i niechec do Wikipedii oddalaja ten zamiar w czasie. Laczy nas jednak podobna przestrzen, w ktorej sie poruszamy, ktorej nie musimy sobie wyobrazac, na ktora mamy osobisty wplyw, nawet przez codzienna prace, nie wspomne o pracy politycznej. Wartosci etyczne, humanistyczne sa uniwersalne i tylko one zapewnia nam spotkanie oraz wspolzycie w spoleczenstwie multikulturowym.
    Pozdrawiam.
    MA

  167. Walesa „zrobil” rewolucje, Kuklinski jest zdrajca, a Miller wporwadzil Polske do UE; piekne zdanie, jednak nieprawdziwe. Polske do UE wprowadzili POLACY, Miller nie stal im na przeszkodzie, nawet popieral idee, bo nie mogl inaczej.
    MA

  168. Waldemar 8.30
    Mam podejrzenie graniczące z pewnościa, że rozmówca Anny Fotygi mówiąc o „Legendarnej Annie Fotydze” pomylił ją z Anna Walentynowicz. Nie nalezy mu się dziwić, zważywszy na uderzajace podobieństwo urody i wdzięku obu Pań. Cudzoziemcy tak mają, że myli im się Poland i Holland, a AF z grzeczności nie wyprowadziła go z błedu.

    Mam nadzieje że pp Tusk i Sikorski nie dopuszczą jednak do dwukrotnego przekroczenia limitu kompromitacji polskiej dyplomacji na rok 2009 i wycofają AF z lansowania się w Nowym Jorku.

    W drodze rekompensaty prosiłbym MSZ o oddelegowania AF do Tanca z Gwiazdami.”

  169. Szanowny Juki.
    Przyznaję ze wstydem, że o operacji Hasbara nic do tej pory nie wiedziałem. Po zapoznaniu się z jej założeniami i celami nie dziwię się, że odezwało się tyle nożyc. Jak widzę, przynajmniej na tym blogu, prawda wcale nie wyzwala a po prostu w oczy kole. Im więcej prowokacyjnych replik i bardziej lub mniej zakamuflowanych inwektyw bez argumentów, tym bardziej widać jak niektórzy zostali trafieni w „miętkie”.
    Już nie pamiętam, czy na tym, czy na którymś z sąsiednich blogów też mi się dostało za samo przyznanie, że miałem w rękach „The Holocaust Industry: Reflections on the Exploitation of Jewish Suffering” Normana Filkensteina, przy okazji dyskusji o czymś tam, czymś tam. Teraz już wiem, że najprawdopodobniej oberwało mi się od gorliwego funkcjonariusza operacji Hasbara. Tak, że dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

  170. MA – piekna odpowiedz w sprawie Ranickiego i „holo-maczugi”.
    Dobrze, ze jeszcze takie na tym blogu sie zdarzaja, choc coraz rzadziej.

  171. MA 2009-04-23 o godz. 13:18:
    Zdanie, które napisałeś, jest równie ogólnikowe jak te, które potępiasz. Nic się samo nie robi. To liberałowie uważają, że do wkręcenia żarówki nikt nie jest potrzebny, bo rynek sam wkręci.

  172. Wracajac ( „niestety”) do tematu mojej ulubionej muzyki klasycznej ,osmielam sie prosic Pana jako podwojnego (zaryzykuje) eksperta (w dziedzinie dyplomacji i muzyki) o wyjasnienie niewymienienia przez kobiete jednak z klasa , AF w czasie Jej przesluchania (?) w Sejmie ,mojego podwojnie ulubionego F.J.Shuberta.(nie Niemiec)
    ( moga byc Panskie domysly lub przypuszczenia)( o ile dobrze pamietam wymienila zdaje sie dwoch Rosjan!?)

  173. Telegraphic Observer,

    „A jak PIRS przeczyta, albo Jacobsky, to co sobie pomysla?” – pytasz.

    Nie wiem, jak PIRS, ale ja nic sobie nie pomysle. Np dlatego, ze mam piramidalny katar i leb mi peka.

    Pozdrawiam.

  174. „Legendarna Anna Fotyga”.
    A może wiedza o fachowości, kompetencjach, talentach dyplomatycznych oraz innych rozlicznych zaletach zawodowych i osobistych b. pani Minister Spraw Zagranicznych w sferach międzynarodowej dyplomacji stała się wręcz legendarna i stąd owo pytanie: Czy Pani jest tą legendarną Anną Fotyga ?
    PS ! Pomylenia osób pań Walentynowicz i Fotygi nie wykluczam

  175. P. Juki,
    Mimo swoich najwiekszych wysilkow erystycznych i popelnienia tylu bledow ortograficznych jednak sie od pana nie dowiem, czego mam wspolczuc Gospodarzowi bloga i w jakiej sprawie empatie mu okazywac .

  176. Najmocniej , jak tylko to mozliwe przepraszam mr Paganiniego.
    Tym sposobem mam na koncie podwojny nietakt.

  177. Choc biorac pod uwage te konszachty Berlusconiego z Putinem , moze nie ze mna tak zle.

  178. Do:jasny gwint

    Psycho nie jestem.
    Inwektywa nie podnosi poziomu dyskusji ,wrecz przeciwnie.
    Jestem pewien ze cos nas laczy.
    Czy lubi pan muzyke Czajkowskiego?

    Slawomirski

  179. PIRSie,
    Przy blizszym poznaniu dostrzegam cale poklady ironii, wobec mnie, siebie, oraz ciekawe stwierdzenia u kolegi.

    Ale jak kolega nie promuje Millera, skoro promuje. Ciagle jestesmy posadzani o jakieś podświadomione pomysły, i co w tym złego?
    Oczywiscie PO z PiSem wspolnie dopuscily sie zgnojenia SLD. Może nie było to zdrozne dokonanie, ale czy są jakieś namacalne tego pozytywy, ja się pytam. Służba cywilna jak była w ruinie tak jest nadal. Ja może nieco inaczej postrzegam politykę, powiedzmy bardziej „cynicznie”, i w działaniach PO widzę dużo taktyki w walce z PiSem. Czuma jest taką zagrywką, głosowanie za ustawą lustracyjną też. Trzeba mieć dużo wiary w PO, w Tuska i przede wszystkim w zwycięstwo “idei liberalizmu” w Polsce, aby tak to klasyfikować. Ja rzecz jasna mam tej wiary po czubek włosów, pewnie dlatego że nie widzę realiów z bliska. Ale je czuję, mogę powiedzieć na swoją obronę. Bo pisałem na blogu pod hasłem “tak się gra, jak przeciwnik pozwala”. Wojna między PO i PiS rozgrywa się teraz o kilka procent dziwnego elektoratu i na tym polu takimi właśnie kulami się strzela, IMHO.

    W którym komentarzu Janicki przypomniał różnice? On/oni (z Władyką plus JP i inni) robią to w każdym komentarzu.

  180. Polecam wpis MA adresowany do telegraphoc observer.

    Slawomirski

  181. Dante pisze:

    2009-04-23 o godz. 13:04
    Proponuje wiec podroz do Albanii, blizej? Tam jednak tez obywatele staja sie podmiotem. Ciekawe spojrzenie na obecny swiat, w ktorym mowie sie o Versöhnung i Vergebung.
    MA

  182. @MA 04/22 20:34,

    „Po owocach ich poznacie ich”. Klania sie syndrom „dobrego pane”.

  183. Nemer i Juki,
    PIRS sugeruje, aby skrajnych komentarzy nie czytać, na przykładzie Lizaka. Niemniej jednak …

    Moje stanowisko w sprawie “opercaji Hasbara” jest zdroworozsądkowo. A kto im broni to robić. Strona arabska lobbuje rządy i społeczeństwa europejskiego. Dlaczego w tym konflikcie druga strona nie może?

    Ksiazka “The Holocaust Industry” jest do czytania, miałem ją w ręku i nie znalazłem w niej nic rewelacyjnego. W niedawnym wpisie wspomniałem o filmie “Lektor” i w mojej interpretacji przedostatnia scena rozmowy Michaela Berga z nowojorską Żydówką jest nabijaniem się właśnie na ten temat.

    Jednocześnie wystąpienie prezydenta Iranu zostało należycie, krytycznie potraktowane przez rządy “krajów rozwiniętych” (z wyłączeniem Watykanu). Te gierki dyplomatyczne, w tym również potyczka o kondomy między Watykanem i Belgią, są może zabawne. Niemniej ja stoję po stronie istnienia państwa Izrael i dwóch państw, całkiem inaczej niż arabska i irańska opinia publiczna, oraz ich rządy. I po stronie kondomów, czyli prezerwatyw.

    Może jestem “postępowy”, kosmopolityczny “relatywista”, ale na prawdę nie kumam skąd w was tyle różnych “odczuć”.

  184. Operacja Hasbara

    Jerzy Szygiel
    dziennikarz

    Operacja Hasbara: przegrana bitwa
    Dodano: Pt, 16.01.2009
    Jak wielu dziennikarzy, o „operacji Hasbara” usłyszałem pierwszy raz w czasie izraelskiej inwazji Libanu w 2006 roku. Izraelskie MSZ ogłaszało wtedy nabór do programu PR, który miałby wpływ na opinie o konflikcie na Bliskim Wschodzie, wyrażane w Internecie. W brytyjskim Guardianie Richard Silverstein pisze, że wraz z ofensywą izraelską w Gazie Hasbara nasila swoją działalność i wznawia rekrutację. Przedstawia nawet tekst e-maila, wysyłanego do potencjalnych kandydatów…

    .

    Drodzy przyjaciele,

    Mamy przewagę militarną, ale przegrywamy walkę w międzynarodowych mediach. Musimy zyskać na czasie, by wojsko odniosło sukces. Możemy mu pomóc pozostając kilka minut więcej w Internecie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych podejmuje wysiłki, by zrównoważyć media, ale wszyscy wiemy, że ta bitwa rozgrywa się na poziomie ilości. Im bardziej angażujemy się w komentarzach, blogach, odpowiedziach i sondażach, tym więcej zdobywamy opinii przychylnych naszej sprawie.

    Izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poprosiło mnie o zorganizowanie sieci ochotników, którzy chcieliby uczestniczyć w tym wspólnym wysiłku. Jeśli się zgodzicie, będziecie codziennie dostawać odpowiednie informacje, programy komputerowe i listę celów.

    Jeśli się zgodzicie, prosimy o odpowiedź na tę wiadomość.

    Według Silversteina osoba, która na początku stycznia przystąpiła do Hasbary, dostała na początek argumentariusz na rzecz wyrobienia pozytywnej opinii o akcji w Gazie, a potem listę mediów. Hasbara jest nastawiona głównie na media europejskie. Zadaniem uczestników jest odpowiednie reagowanie na artykuły czy wypowiedzi dotyczące konfliktu. Każdy z nich dostaje oprogramowanie o nazwie Megaphone, które wyświetla argumenty dostosowane do aktualnej chwili i wyznacza media, na które należy właśnie zwrócić większą uwagę. W tamtym momencie były to Times, Guardian, Sky News, BBC, Yahoo!News, Huffington Post i Dutch Telegraaf.

    Uczestnicy, rekrutowani w Izraelu i krajach diaspory, mają pełną swobodę formy i treści oddziaływania, ale dla tych, którzy mają mniej czasu, przewidziano gotowce, które da się wkleić wszędzie jednym kliknięciem. Czasem to rozbudowane wypowiedzi, czasem pojedyncze, te same zdania w różnych wersjach, do wyboru w kilku językach.

    7 zasad Hasbara Handbook

    Hasbara jest starsza niż wojna w Libanie. Pierwszy podręcznik Hasbary był przeznaczony dla Światowego Związku Studentów Żydowskich. Wydano go w 2002, jednak chodziło wówczas głównie o walkę z tzw. witrynami alternatywnymi, przeważnie lewicowymi, jeśli krytykowały politykę izraelską. Hasbara Handbook – Promoting Israel on Campus krótko, na 130 stronach, wyjaśnia pozytywne znaczenie propagandy i omawia jej „7 zasad”, trochę jakby niechlujną mieszaninę starych sposobów politycznej retoryki (erystyki) ze współczesnymi metodami sprzedaży proszków do prania i szczyptą „czarnego PR”. Wszyscy to znają.

    Pierwsza to name calling – próba trwałego przypisania jakiejś osobie lub idei pozytywnego lub negatywnego symbolu czy atrybutu. Podręcznik radzi np. nazywać wszystkie palestyńskie partie polityczne „organizacjami terrorystycznymi”, a żydowskie kolonie na terytoriach okupowanych „społecznościami”, „wsiami” lub „osiedlami”. Name calling jest bardzo trudny do skontrowania – zapewniają autorzy i przypominają, że najważniejsze w nim jest powtarzanie dokładnie tych samych słów (np. przymiotników) w odniesieniu do konkretnych celów.

    Druga, glittering generality („lśniący ogólnik”), polega na trwałym łączeniu opisu działań rządu izraelskiego z pojęciami cenionymi przez audytorium (np. „wolność”, „cywilizacja”, „demokracja” itd.). Podręcznik przypomina też techniki zwalczania „błyszczącego ogólnika”, gdyby stosował go przeciwnik.

    Transfer, trzecia zasada, to przypisanie prestiżu jakiegoś autorytetu bądź idei czemuś innemu (nam – jeśli jest pozytywny, przeciwnikom – jeśli negatywny).

    Na czwartym miejscu jest testimonial (świadectwo szacunku), czyli wciąganie popularnych gwiazd czy osobistości do publicznego poparcia odpowiedniego stanowiska. Osoba, która nas popiera, wcale nie musi popierać Izraela we wszystkim. Jej słowa mogą służyć za testimonial, nawet jeśli są pozbawione aktualnego kontekstu. Podręcznik radzi, by nie zadowalać się Britney Spears, tylko szukać wśród środowisk inteligenckich. Większość sławnych osób bardziej kłopocze się własnym wizerunkiem niż tym, co mogą zrobić dla Palestyńczyków. Groźba zabrudzenia tego wizerunku może ich przekonać do porzucenia kontrowersyjnych opinii politycznych.

    Piąta, plain folks, to prezentowanie odpowiednich poglądów jako ogólnie przyjętych, wychodzących prosto „z uczciwego ludu”. Podręcznik radzi jednak – z powodów etycznych – ostrożnie obchodzić się ze stosowaniem wypowiedzi populistycznych o charakterze rasistowskim (np. „Arabowie to…”).

    Szósta to zwykły strach, metoda „jeśli mnie nie posłuchasz stanie się coś strasznego”. Strach jest łatwy do manipulowania w klimacie zagrożenia terroryzmem, może być z sukcesem stosowany do wzmocnienia odpowiedniego przekazu. Podręcznik podaje przykłady technik, które mogą rozbroić tę metodę, jeśli jest stosowana przez przeciwnika.

    Ostatnia to bandwagon, tworzenie sztucznej większości. Zwolennicy Izraela mogą np. zamawiać sondaże opinii wśród grup przychylnych Izraelowi i wykorzystać je dla wzmocnienia poparcia. Według podręcznika krytykom Izraela udało się stworzyć wrażenie, że mają przewagę w Internecie – jako antidotum radzi stosować przede wszystkim plain folks.

    Dla wielu Hasbara jest przykładem profesjonalnej, dobrze skoordynowanej akcji PR (według Guardiana w „operacji” bierze aktywny udział kilkadziesiąt tysięcy osób). Działa inspirująco i stosuje się do zwykłych kampanii politycznych. Dla innych to próba zniekształcenia czy sfałszowania debaty publicznej. W każdym razie Izraelczycy podkreślają, że w europejskim Internecie przegrywają, a to by znaczyło, że „operacja Hasbara” natrafia tu na pewne ograniczenia. Jedni to tłumaczą europejskim indywidualizmem, inni zakorzenionym antysemityzmem. Nie wykluczone też, że popełniono jakiś błąd, o którym nie da się mówić przez megafon.

    .

    .
    Zamieścił(a) Jerzy Szygiel o 18:54 | Komentarze (12) .

    wyślij znajomemu drukuj .

    Komentarze.
    .
    Miki Anonymouse dodał(a) Pt, 16.01.2009 22:55 (Odpowiedz)
    ..To o czym Pan pisze rzuca ciekawe światło na wypowiedzi niektórych internautów na polskich forach, którym się wydaje, że piszą po polsku. Tymczasem notoryczne kaleczenie języka polskiego powoduje, że wielu czytających po pewnym czasie wie, iż nie pisze tego Polak, ponadto treść wypowiedzi jest mało wyszukana. Chyba rzeczywiscie taka kampania prowadzona w Europie, a szczególnie w Polsce musi napotykać na trudności z uwagi na, jak sądzę, nie najgorszy poziom intelektualny czytających, ponadto często jest też natrętna do mdłości i dość prostacka więc nawet mniej zorientowani nie dają się nabrać..
    .Niesamowite, czyli INZYNIERIA SPOLECZNA dodał(a) So, 17.01.2009 06:56 (Odpowiedz)
    ..Wydawaloby sie, ze to metody z lat 50, a jednak maja sie one dobrze. Rzeczywiscie, zydowskie osoby medialne sa w tym arcymistrzami. Niewiele znacza ilosciowo, ale sa zorganizowani jak szwadron, lojalni wobec sprawy i gotowi dla niej zakrzyczec kazdego. nie wszyscy robia to na chama, ale stosuja demagogie, niedopowiedzenia (i te zasady z ich medialengo poradnika, o ktorych Pan pisze). Ten ich krzyk tez jest zawczasu przygotowany. Do tych ich niemoralnych, ale jakze skutecznych metod dodalbym jeszcze mobbing, bo zidentyfikowani oponenci sa systematycznie atakowani na agrumenty nie przez pojedyncze jednostki, ale przez agresywne i glosne stadka PRowocow stojacych na strazy jak najlepszego medialnego wizerunku Izraela.

    Swietne rzeczy Pan pisze! To jeden z najciekawszych tekstow dotyczacych konfliktu na Bliskim Wschodzie w WM. Az dziwi brak komentarzy na tym blogu i pod tak swietnym tekstem. Czy ludzi to interesuje, czy nie chca sie wchodzic w izraelski labirynt bez wyjscia, w ktorym odzywajac sie mozna tylko stracic lub sobie zaszkodzic?.
    .Anonymous dodał(a) So, 17.01.2009 08:58 (Odpowiedz)
    ..Barbura i synka znajomych pewnie teraz „sczyszcza”.

    Dobry tekst..
    .recenzentka dodał(a) So, 17.01.2009 09:50 (Odpowiedz)
    ..Dzięki, złota czcionka się Autorowi należy!
    Może szczegóły tej instrukcji bywają dla niektórych zbyt trudne(przykład w sąsiedztwie) i dlatego Europa ma tak słabe wyniki?
    Pozdrawiam, r..
    .RK dodał(a) So, 17.01.2009 11:58 (Odpowiedz)
    ..przegrana bitwa to nie przegrana wojna.
    .ktos dodał(a) Nd, 18.01.2009 12:55 (Odpowiedz)
    ..Bardzo ciekawe informacje – prosimy o więcej..
    .Polak z Krakowa dodał(a) Pn, 19.01.2009 12:14 (Odpowiedz)
    ..Protestuje i wzywam do zaniechania i bojkotu w tym roku organizacji Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie!.
    .cyrenejczyk dodał(a) Cz, 05.02.2009 12:58 (Odpowiedz)
    ..Popieram bojkot Festiwalu Kultury Zydowskiej w Krakowie. Szczególnie w Krakowie!
    Wobec skandalicznych zachowań młodzieży z Izraela oraz towarzyszących im uzbrojonych w ostrą broń palną, zachowujących się agresywnie i po chamsku.
    Już tą żydowską kulturę Kraków poznał aż za dobrze..
    .Jaś dodał(a) Wt, 21.04.2009 08:34 (Odpowiedz)
    ..”Polak z Krakowa” dobre.
    .Polak z Warszawy dodał(a) Pn, 19.01.2009 14:22 (Odpowiedz)
    ..a co ma do tego festiwal kultury? jak bojkotować to politykę Izraela albo towary z tego kraju. ta festiwalowa kultura zydowska w izraelu się nie narodziła i niewiele ma z nim wspólnego, nie wszyscy żydzi popierają azjatycki izrael.
    .aabb dodał(a) Nd, 25.01.2009 22:04 (Odpowiedz)
    ..Przeciez to jest stosowane na codzień i w Polsce, do biezącej polityki.
    .Mariovan (Strona) dodał(a) So, 11.04.2009 11:58 (Odpowiedz)
    ..Naprawdę od dawna to podejrzewałem analizując pojawiające się wypowiedzi na forach dodać należy moderowanie portali przez osoby przychylne danej sprawie i mamy wykrzywione opinie niby pochodzące ze społeczeństwa.
    Autora i ludzi myślących zapraszam na forum ruch.org.pl.
    .
    Wirtualne Media

  185. Do:john rush

    „osiagniecia PRLu byly naturalne i uczciwe”

    dyktatura proletariatu
    akcja Wisla
    terror UB
    przyjazn z ZSSR zapisana w konstytucji
    zlotowka oparta na cynie spolecznym
    bratnia pomoc Czechoslowacji 1968
    drugie Zakopane na Sniezniku
    antysemityzm
    antyklerykalizm
    strzelanie do robotnikow(56,70,81)
    itd,itp

    Ja to osobiscie znam.
    To moj PRL.

    Slawomirski

  186. PIRS pisze:

    2009-04-23 o godz. 14:36

    Mylisz sie, ja niczego nie potepiam. Nie smialbym. Czasem smieje sie jednak i usmiecham rowniez. Czesto sie irytuje i pisanie jest znakomita terapia. Zadowolony?
    Z powazaniem.
    MA

  187. Bobola pisze:

    2009-04-23 o godz. 16:22

    Wloze sobie wiec slomke do szklanki wody z lisciem miety. Wole jednak vin rosé. Syndrom pana, kompleks pana tworza nowe traumata i wypelniaja poradnie.

    MA
    PS
    Wiem, ze widzialbys mnie chetnie w slomianym kapeluszu, wole slomkowy (panamski).

  188. @telegraphic observer:

    Komentarz redaktora Janickiego znajduje się na głównej stronie internetowej Polityki, podaję link:
    http://www.polityka.pl/swiaty-rownolegle/Lead121,1830,288557,18/
    Oprócz tego bardzo ciekawie pisze pan Janicki w dodatku do ostatniego wydania Polityki, poświęconemu 5-leciu naszego przystąpienia do Unii.

    Nasza dysputa przestaje być ciekawa i niczego nie wnosi. Szanowny Kolega nie może przezwyciężyć swoich odczuć i uprzedzeń, które nakładają się jakoś na czytane przez Kolegę teksty. Podam jeden – już ostatni – przykład. Kolega, w odpowiedzi dla Nemer i Juki, pisze: „PIRS sugeruje, aby skrajnych komentarzy nie czytać, na przykładzie Lizaka”. To nieprawda. Napisałem tylko, że JA nie czytuję Lizaka, więc nie mogę się odnieść do tego co Kolega na ten temat napisał. TYLKO TYLE. Ani mi w głowie namawiać kogoś, kto Lizaka czyta czy z nim polemizuje, aby tego nie robił, skoro mu to odpowiada. To nie moja sprawa.

  189. MA,

    pozwol, ze Ci cos poradze, poniwaz juz ten temat przerabialem dosc dawno (na blogowej skali czasu): Bobole sie czyta, ale nie dyskutuje sie. Tak jest zdrowiej.

    Pozdrawiam

  190. Kapitan Sowa na tropie, czyli tow. Szmaciak odkrywa ( kolejny) spisek imperialistyczno-syjonistyczny…panika w Izraelu.

  191. PIRSie,
    kolega poważnie tak do bierze i pisze?

    Kolega zapomina, że wpis zamieszczony na blogu jest jak list wrzucony do skrzynki. Najpierw jest własnością Moderatora (Poczty), potem Blogowiczów (Adresata). Za teoretykami postmodernizmu mogę powiedzieć, że tak to odebrałem. Wziąłem sobie do serca, tak się przejąłem, może nie powinienem czytać połowy tekstów bloga, może takie wyniosłe podejście postawi mnie gdzieś wyżej. Przepraszam, ale takie zdanie –nie czytuję Lizaka, więc nie wiem co on napisał – można w ten sposób interpretować. Słów nie czyta się dosłownie, tylko całymi zdaniami umieszczonymi w kontekstach – nic na to nie poradzę.

    Dziękuję za “światy równoległe”. Z pobieżnej lektury i zestawień wygląda, że różnice są już w fundamentach.

  192. Mysle, ze przydalaby sie polska „Hasbara”…

  193. Szanowny Telegraphic Observer”ze.
    Przykro mi że zostałem zaliczony do tych, których komentarze można zaliczać do skrajnych. W zarozumiałości swojej uważam nadal, że powinny być odbierane jako raczej zdroworozsądkowe choć o charakterze nonkonformistycznym. Nie jest moją winą, że niektórzy niczego ciekawego w publikacjach Normana Filkensteina nie znajdują. Ja znalazłem przynajmniej powody do skojarzenia tego co pisze do wypowiedzi np. , Izraela Singera, działacza Światowego Kongresu Żydów żądającego od Polski 60 miliardów dolarów odszkodowania za mienie pozostawione przez ofiary Holocaustu na terenie Polski. Powiedział m.in. że w razie nie spełnienia tych żądań, Polska „będzie upokarzana na arenie międzynarodowej”. Ten kontekst pozwala mi na to, by próbować sobie odpowiedzieć na pytanie skąd tyle jadu i tendencyjności w publikacjach Jana Tomasza Grossa.
    Ja nie odmawiam nikomu prawa uczestniczenia czy prowadzenia operacji Hasbara. Jestem po prostu zadowolony, że już coś tam, coś tam się o niej dowiedziałem. Po prostu. Odkryłem, że czasami miewam niepoprawne skojarzenia i gdy czytam sobie na blogu wymianę zdań o Marcelu Reich-Ranickim określanym jako „papież literatury” to zaraz kojarzę go z papieżem Ratzingerem i pewnymi ich fragmentami życiorysu, jednego jako oficera Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego a drugiego w Hitlerjugend.
    Wracając do skrajnych komentarzy, to zauważyłem Telegraphic Observer’ze pewną wybiórczość. Nie pamiętam bym posługiwał się inwektywami wobec interlokutora w rodzaju np. poddawania w wątpliwość czy taki w ogóle myśli, które to zagrywki uważam za chamskie i zmierzające do zniechęcenia do jakichkolwiek dalszych dyskusji. Więc proszę się nie dziwić, że milknie i obserwuje jedynie z kim taki np. skuteczny funkcjonariusz z operacji Hasbara pije sobie z dzióbków i nie udziela im odpowiedzi na prowokacyjne pytania.
    Pozdrawiam.

  194. @kadett 10:28

    Mój kolega z bloga (nie wymieniam go z nicka, bo ZDAJE MI SIĘ preferuje on heremtyczne 1-on-1 od nieprecyzyjnego blogowego okrągłego stołu) podał link do krótkiej notki pióra Mariusza Janickiego. Warto przeczytac dla ponownego przypomnienia, czego PO nie robi, a co PiS robiło: nie podważa wyroków sądów, nie zagląda w biografie sędziów (publicznie, a nawet pod publikę), nie filmuje aresztowań, nie nazywa gazet “niemieckimim mediami”, nie nazywa b. ministrów agentami ZSRR, nie nazywa swoich wrogów politycznych ZOMO, ani wnukami żołnierzy Wermachtu, nie planuje zmienic Konstytucji RP w kierunku systemu prezydenckiego i b. autorytarnego.

    Owszem kresli PO różne karykatury tych zachowań w osobie m.in. pos. Palikota, ale to są karykatury.

    Nie tylko ja pisałem w Polsce, nie tylko ja pisalem na tym blogu. Faktycznie pisałem, że kaczyzm zmierza do neofaszyzmu, bo oryginalny faszyzm w obecnej dobie jest niemożliwy, a jego cechami miało być wykorzystywanie najgorszych instynktów, napuszczanie na liberałów i lewicę, wręcz zrównywanie ich jako wrogów przeróżnych konserwatywnych zachcianek, sięganie po militaryzm i zagrożenia zewnętrzne, po wsparcie klerykałów, głoszenie autorytaryzmu jako metody rządzenia, korporacjonizm i antykorporacjonizm jednocześnie, itd.

    Owszem, zwolennikom autorytarnego PiSu z kultem wodza może doskwierać popularność PO i Tuska. Aż świerzbi, aby zakrzyknąć, że demokracja jest zagrożona, że wprowadzono “kontrolowaną demokrację”, ale kto w to uwierzy, Kadett?

  195. Slawomirski pisze:

    2009-04-23 o godz. 17:21

    Lizak:
    Mam głębokie przekonanie, że jesteś pan spod znaku Hasbara, przy tak pięknymj polskim nazwisku jest to więcej niż pewnym, drogi antykomunistyczny antypolonisto.

  196. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Jacobsky – 23.04 – 18:07

    Jezeli sobie dobrze przypominam najbardziej plodne dyskusje z Bobola byly na tematy finansowo/ekonomiczne – prawda? Pielnia1 do dzisiaj siedzi w lesie i udaje, ze tam nic nie slychac – bleckout? Widze, ze masz dobra pamiec, fak ten autentycznie mnie ciesz. Domyslam sie, ze jest to silna strona wszystkich adwersarzy Boboli. Problem a raczej przyjemnosc z Bobola polega na tym, ze trafiony bedzie na 100% zatopiony. Rozchodzi sie o argumenty ktorych jak do tej pory bylo/jest wyjatkowo malo. Nie bede wracal do starych nut, nie oto chodzi. To co proponujesz, to cos wiecej jak tylko techniczny knock-out

    @MA

    Fino czy Fino-Fino ?

  197. Szmaciak/Lizak swoim zwyczajem zaglada Slawomirskiemu do rozporka…Szmaciaki zawsze decydowali kto Zydem jest.

  198. @TO 19:19 (proponuję remis..)
    Można wierzyć i nie wierzyć, przez co świat nie wygląda (przynajmiej od zewnątrz) inaczej. A cóż to za kaliber argumentu – szczupły red. Janicki..?
    A czy to nie III Rzesza zasłynęła z palenia niesłusznych książek, TO..?

  199. Diaspora jest czujna,

    istotnie, byly takie dyskusje, i blog Boboli tez jest ciekawy. Natomiast Bobola ma to do siebie, ze lubi sobie poprowokowac, piszac co jakis czas w sposob, ktory moze wyzwolic powazne lub/oraz zaciekle ataki ze strony tych, ktorzy biora Bobole na serio, a czego nie powinno sie robic (brac na serio). Wiem to z wlasnego doswiadczenia.

    I dlatego napisalem to, co wyzej.

    Co do sporow z Bobola to mialem swoja doze, ale na gruncie, po ktorym poruszam sie pewniej niz hard core ekonomia. Archiwum bloga „naukowcow” zawiera zapis tych dyskusji. Do wgladu, jesli Feliksa interesuje i szuka on wrakow na dnie oceanu blogowych dyskusji. Ani Bobola, ani ja jakos sie nie potopilismy na wzajem, ale jesli taka jest Twoja percepcja dyskusji blogowych, a dodatkowo obawiasz sie, Feliks, ze jestes latwo zatapialny na blogach, to moze lepiej bedzie wyposazyc sie w drugie, a moze nawet w trzecie dno.

    Zawsze bedzie od czego sie odbic, gdy zajdzie taka potrzeba.

    Pozdrawiam.

  200. MA:

    pisze Pan o Versöhnung i Vergebung, dodam do tego princip pacifizmu:
    Tyrannen darf man nicht töten !

    … i pozwole sobie zacytowac aforyzm Marie von Ebner-Eschenbach (austriacka pisarka z XIX w.): Der Klügere gibt nach! Eine traurige Wahrheit, sie begründet die Weltherrschaft der Dummheit.

    (brzmi jak szekpirowska pat).

  201. @kadett 20:56

    Zgoda na remis 2:2.

    Kadett: Redaktor Janicki jest szczuply! 1:0
    T.O.: PO nie pali ksiazek i publikacji, lecz dba o sredni wskaznik rzetelnosc historycznej na uczelniach panstwowych. 1:1
    Kadett: III Rzesza palila wartosciowa literature! 2:1
    T.O.: PiS zmierzal do neo-faszyzmu. 2:2

  202. Jacobsky i Bobola dyskutuja o ekonomii????

    O tempora ….

  203. MA,
    Mój wpis z 17.04 ? – były dwa, zapewne chodzi o:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=560#comment-111185
    Ja z kolei dziękuję za wpis: MA pisze: 2009-04-23 o godz. 13:14
    Pt. “Manifest humanistyczno-statystyczny” (“Wyznanie liberalnego ironisty i blogowicza en passant”).

    Z bloga wysysam adrenalinę. Czytanie przepisów kulinarnych, lub o Beethowenie tego mi nie daje. “Nieobecna Przyjaciółka” – pisała o 4-tym miejscu Polski na skali nierówności dochodów? Nie do wiary! Czyżby ona tak lekko się prowadziła? Moja fascynacja Lizakiem, jak jakaś pora dżdżysta, dawno minęła. Dzisiaj jednak Lizak podwyższył mą adrenalinę obrazkiem Leszka Millera, który wprowadza stan wojenny na terenie RP, internuje prezydentów, obecnych i byłych, oraz leniwych solidaruchów, zmienia jej nazwę, zas doc. Lizak przywrócony na katedrę przemawiałby przed kamerami do narodu w każdą niedzielę w godzinnach rannych i powtarzany co godzinę na wszystkich kanałach (trzech).

    Jedni harują, drudzy wysysają w wymiarze klasowym …

  204. @ Slawomirski, nie patrzysz na swiat z obiektywnej perspectywy.
    Tematy ktore wymienasz nie sa nawet kropla zla w Pacyfiku. Teraz mamy Polske Wasalska, decyzje o nas zapadaja w Watykanie, Washingtonie, Brukseli i w Nato. Nigdy w histori nie milismy tylu zwierzchnikow.
    Piszesz:
    Dyktatura proletariatu – Teraz robotnikow jak Walesa?, System wyborczy w Polsce Wasalskiej jest taki sam jak w PRL. Narod nikogo nie wybiera. Wybory sa farsa.

    Akcja Wisla – akcja IPN

    Terror UB – terror IPN

    Przyjazn z ZSSR zapisana w konstytucji – Teraz, haniebne wasalstwo wobec zachodu, USA w szczegolnosci. Istnienie PRL bylo wynikiem midzynarodowych porozumien. Przyjazn z ZSRR byla koniecznoscia. Podejrzewam ze zapomniales ze polowa terrytorium obecnej Polski byla niemiecka przed WS2. Gdyby nie ZSRR wojna na ziemiach polskich nie skonczyla by sie 1945.

    Zlotowka oparta na czynie spolecznym – To jest idiotyczne co napisales. Na czym jest oparty dollar??? Na drukarce, wkrotce to bedzie widoczne.
    Wymiana waluty to obszerny i skomplikowany temat.

    Bratnia pomoc Czechoslowacji 1968 – to bylo konieczne. Bratnia pomoc w Iraqu???

    Drugie Zakopane na Sniezniku – ?????

    Antysemityzm – teraz jest anty semitysm, rusofobia i nawet nienawisc do samych siebie.

    Antyklerykalizm – kosciol powinien byc oddalony od rzadu, opodatkowany albo zlikwidowany.
    Demakracja rowniez daje przywilej placenia podatkow.

    Strzelanie do robotnikow(56,70,81) – ile osob zginelo? mniej niz 100. Tylko w 1955 anglicy zatlukli 10 000 w Kenii. Ile osob zginelo w czsie kolonialnego podboju Iraqu i okupacji z haniebnym udzialem Polski Wasalskiej ?
    80-81 to byly lata masowego sabotazu gospodarki, bezmyslne niszczenie wszystkiego z byle powodu, popierane przez zachodnie sily imperlializmu. Wtedy zrozumialem ze tylko „Polak to Potrafi”.

    Ten „lepszy” swiat to mit, oszustwo, zlodziejstwo, obluda, hipokryzja, kolonializm i niewolniczy wyzysk. Ten „lepszy” swiat to utopia oparta na dlugach.

    Ah ci Polacy, ciagle jeszcze tego nie odkryli.

    Na swiat nalezy patrzyc obiektywnie. Jezeli to potrafisz to zrozumiez ze „przestepstwa” PRLu sa niczym. Nie warto o tym nawet wspominac.

  205. ajw pisze:

    2009-04-23 o godz. 20:53

    Lizak
    Ja,jak ja, ale pan wyraźnie nabrał esesowskich skłonności.

  206. @TO
    Tak, to prawda. PiS zmierzał i zmierza do neo-faszyzmu. W wyobrażeniach
    cienkich Bolków, szczupłych redaktorów, wystawionych do gry w ataku na lewym skrzydle w blasku ‚neonów’.

    W tym blasku neonówek widać, jak w Niemczech odrodził się już nawet neo-faszyzm, o czym mówił niedawno w TVP niejaki pastor Gauck. Neo-faszyzacja w Niemczech zaszła tak daleko, że wszystkich sędziów, prokuratorów i innych urzędników państwowych, zahaczonych w przeszłości przez Stasiów, od karmy państwowej poodstawiano na długie lata z przedłużonym obecnie zakazem dostępu do żłobków państwowych.

    Autorów książek wszak jeszcze nie sekuje się po drugiej strony Odry i nie zastrasza ich macierzystych uczelni. Sami, pod wpływem neo-faszyzacji przywdzierają wory pokutne i biją się w piersi, że aż echo niesie po całej Europie i zatrzymuje się dopiero w Gdańsku (Frei Stadt Danzig). Co innego, gdy o odwetowców idzie. Ci z uporem twierdzą, że nie pozabierali ze sobą całego dobytku z terenów okupowanej Europy. Dziwactwa swoje ograniczają, nie wiedzieć dlaczego, tylko do Ost-Europe.

    Spiker oznajmia 3:2 do przerwy dla miejscowych.

    Pozdrawiam

  207. Telegraphic Observer,

    a wolisz dyskutowac o lokomotywach ?

  208. Szmacie ajwaj
    przesyła ukłony Szmaciak.

  209. Przy calej sympatii z jaka czytam Panskie eseje musze zaznaczyc, ze Wolne Miasto Gdansk (Freie Stadt Danzig) oraz Ziemie Pomorskie wchodzily nieprzerwanie w sklad Krolestwa Prus a potem II Rzeszy od 16 wieku. Polacy maja podobne prawa do tych ziem jak indianie do Manhattanu.

  210. @Bobola
    Przy całej sympatii do Pana, proszę mnie nie zmuszać do rewidowania wyroków Josifa Wissarionowicza, wskutek których zachodnia część Pomorza Zachodnieco i Pomorze Gdańskie znalazły się na nowo w granicach pod herbem pticy bez korony. Płynąc pod prąd historii można prześledzić trudne i zmienne losy tych ziem, poddawanych różnym wpływom (w dużym uproszczeniu – „pruskim”, szwedzkim, polskim). Z ich fragmentu dotyczącego samego Gdańska wynika jednakże, że niepotrzebnie oddaje Pan Prusom w historii więcej, niż sobie sami wywalczyli. Wone Miasto Gdańsk to pomysł małego kaprala (nie Wałęsy) z pocz. XIX w. W XV i XVI w. Gdańsk należał do Korony i tak było aż do Fryderyka II.

  211. „szmacie ajwaj przesyla uklony Szmaciak”….tow. Szmaciak cierpi na echolalie: pacjent powtarza uslyszane (lub przeczytane) slowa swojego rozmowcy….to jeden z objawow schizofrenii, nabawil sie tej choroby w czasie sluzby w zielonym garnizonie, lub pozniej, jako utrwalacz wladzy ludowej…..Inna mozliwosc: echolalia cechuje ludzi o „bardzo malym rozumku”, jak mawial Kubus P.

  212. Szmaciany gwardzisto z operacji Hasbar.
    Na bajki już przeszedłeś byle tylko walczyć o syjonizm.

    Tow.Lizak

  213. Anna M pisze:
    2009-04-21 o godz. 13:43
    Przemiła Pani Anno, bardzo dziękuję za krótki wpis do mnie. Właśnie na tym mi najbardziej mi zależy. Zarówno w pasji, jak w czasie zadumy być zawsze sobą i pisać szczerze. Wiele w swoim życiu przerobiłem. Pracowałem nad sobą, ale doszedłem do pewnych konkluzji, których nie zmieniam. Najwięcej kłopotów miałem jednak właśnie z L. Wałęsą. Od całkowitej negacji, wstydu i zażenowania jego postępowaniem, doszedłem do tolerancji, czasami zafascynowania jego osobą, by znowuż zaczynać rewidowanie swoich ocen po jego „reaktywacji”. A tak w ogóle nie wiem w jakim kraju przebywasz. Podoba mi się Twoje spojrzenia na nasze wspólne Polaków sprawy. Podobają mi się Twoje wypowiedzi. Pozdrawiam – Lech.

  214. Lech,

    Panie Lechu, bardzo przepraszam, że się wtrącam, ale mam dokładnie ze sobą to samo co Pan, w kwestii trwałości autentycznie szczerze odczuwanych moich poglądów. Na dany temat potrafię męczyć się z moją postawą wobec jakiejś kwestii od głębokiego minusa, do najwyższego plusa. Ojciec daje mi wolną rękę ,twierdząc,że takie podejście ,taka otwartość, to gwarancja na głębszy rozwój i poznanie. On ma zresztą tak samo, przez co w wieki 52 lat jest ciągle „rozwichrzony” i mało konkretny. Obaj irytujemy tym mojego dziadka, który twierdzi, że mężczyzna powinien mieć na większość spraw wyrobiony, stały pogląd. Narazie robię wszystko żeby być sobą, trochę czasami „głupieję” od takich dylematów, ale bycie wiernym sobie traktuję jako główną pozycję do mojej samoobrony i przetrwania jako ja- odrębny, jakiś /nie nijaki/ indywidualny byt.

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  215. Szanowy Panie,
    Książka Marci Shore, o której Pan wspomina, nosi tytuł „Kawior i Popiół”, a nie „Kawior i Diament”.
    pozdrawiam

css.php