Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

15.04.2009
środa

Ciszej nad tą trumną

15 kwietnia 2009, środa,

– Panie Passent, co pan sądzi o trzydniowej żałobie narodowej ogłoszonej przez prezydenta po tragedii w Kamieniu Pomorskim?

– Nie wydaje mi się to właściwe, ponieważ trzydniowa żałoba rozmija się z odczuciem społeczeństwa i przez to staje się fikcją. Można to było rozwiązać inaczej, np. ogłosić żałobę jednodniową lub zwrócić z apelem do stacji radiowych i telewizyjnych, by dostosowały program do smutnych okoliczności. Pan prezydent pospiesznie ogłasza żałobę i sądzi, że nastrojami można kierować z najwyższego szczebla, że można w ten sposób naród połączyć w smutku wokół najwyższego urzędu.

– A co pan sądzi o tym, że premier nie zawiadomił natychmiast prezydenta o tragedii?

– Źle sądzę, ale prezydent nie powinien robić z tego sprawy. Kancelaria prezydenta zatrudnia setki osób i nie mogę sobie wyobrazić, żeby nikt nie dowiedział się mediów o takim pożarze. Także kancelaria premiera lub inna instytucja administracji państwowej mogła zawiadomić kancelarię prezydenta. Jednak robienie z tego  sprawy uważam za niestosowne. Wypowiedź min. Grasia, że prezydent mógł dowiedzieć się z telewizji, była arogancka i niestosowna. Dobrze, że za nią przeprosił. Mam nadzieję, że sprawa jest zamknięta. Ciszej nad trumną.

– Ciszej? A co pan sądzi o samym pożarze?

– Chciałbym podkreślić kontekst cywilizacyjny. Tragedie zdarzają się wszędzie, ale w Polsce zbyt często, z powodu niskiego poziomu cywilizacyjnego. Nowy i sprawny samolot Casa, na pokładzie którego było dowództwo sił powietrznych, runął z powodu, ogólnie mówiąc, „polskich porządków”. Niedawno, prawdopodobnie z podobnych przyczyn spadł helikopter. Polski autokar z pielgrzymami runął w przepaść w pobliżu Grenoble. Zabezpieczenie przeciwpożarowe jest często fikcją. Przejazdy kolejowe z braku szlabanów stanowią zagrożenie, podobnie jak pijani dróżnicy i kierowcy. Na drogach szaleje dzicz – policja nie jest w stanie zmusić kierowców do przestrzegania przepisów. Czasami sytuacja na drogach przypomina tę w Trzecim Świecie. Żadna żałoba tego nie zmieni, potrzebna jest praca od postaw.

– A co pan sadzi o kolejnej wojence na szczycie? Prezydent nie podpisuje listów uwierzytelniających ambasadorom, ponieważ obawia się, że min. Sikorski sabotuje kandydaturę Anny Fotygi na stałego przedstawiciela Polski w ONZ.

– Żenada, skutek żałosnej kohabitacji. Każdy ambasador, który jedzie objąć placówkę, powinien mieć ze sobą listy uwierzytelniające od naszego prezydenta, które wręczy głowie państwa. Dopiero wtedy może być ambasadorem pełna gębą. Bez złożenia listów może działać tylko na pół gazu, nie będzie zapraszany na ważne spotkania. Pozbawianie listów uwierzytelniających jest działaniem szkodliwym. Ponieważ prezydent nie darzy zaufaniem ministra Sikorskiego, ani premiera Tuska, powstała jakaś polityka „transakcyjna” – Iksiński do Tunezji w zamian za Igrekowskiego do Maroka. To małe interesy. Jeżeli jest prawdą, że prezydent celowo nie podpisuje listów uwierzytelniających, to jest to forma nacisku, szantażu, który godzi w działanie naszej dyplomacji. Lepiej, żeby minister Kownacki czy Kamiński powiedzieli jasno: Pan prezydent oczekuje jasnej deklaracji min. Sikorskiego w sprawie p. Fotygi. Nie chcę się dalej rozwodzić nad wojenką pałaców, sądzę, że prezydent na wszelkie sposoby usiłuje ratować spadające notowania PIS.

– A co pan sądzi o sensacjach na temat współpracy wywiadów Polski i USA, tajnego lotniska w Szymanach, pobytu na polskim terytorium rzekomych terrorystów?

– Od czasu pojawienia się oskarżeń pod adresem Polski było jasne, że coś jest na rzeczy. Ekipa Kwaśniewskiego i Millera nie bardzo mogła odmówić współpracy Amerykanom. Terroryzm to nasz wspólny wróg, a Stany Zjednoczone – najważniejszy sojusznik. Pamiętajmy, że było to wkrótce po 11. września, a lewicowy rząd nie bardzo mógł powiedzieć „nie”. Zaprzeczenia ze strony władz polskich były zresztą enigmatyczne, bez przekonania, między wierszami można było wyczytać, że coś było na rzeczy. Żaden rząd polski nie odmówiłby wówczas Amerykanom.

– Dziękuje panu za rozmowę.

– Zawsze do usług bloga „en passant”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 191

Dodaj komentarz »
  1. Pan Prezydent jest człowiekiem ogromnie emocjonalnym. Nigdy chyba nie przeszedł treningu psychologicznego, jak radzić sobie ze stresem, a jestb to umiejętność podstawowa w niektórych zawodach i na niektórych stanowiskach. W rezultacie zamiast opanowanego męża stanu, który posiadane środki władzy wykonawczej mądrze dozuje w zależności od sytuacji, mamy przejętego, rozedrganego starszego Pana, który stosuje stary sposób szefa kompanii : Ilem miał, tylem dał. Na dodatek Starszy Pan był znowu z lekka obrażony, na rząd, na ludzi, na całą niesprawiedliwość jaka do spotyka… Niby tak, ale my dokonale już wiemy, że Pan Prezydent pasjami lubi żałobne obrzędy. To się tak pięknie wpisuje w politykę historyczną i narodowe trumny. Tragedia stała się wielka i żałoba nakazane też jej nie umniejszy, a o ileż łatwiej jest nakazać żałobę , niż zrobić coś w sprawie budowy mieszkań socjalnych. Z drugiej strony nie ma narodu i państwa, w którym nie byłoby obszarów biedy, niedostatku i zaniedbania. Środków nigdy nie starcza dla najuboższych. Nie miejmy złudzeń. Może tylko dopatrzeć aby budynki te zapewniały minimum bezpieczeństwa? A to jest w gestii samorządów i administracji i na to pieniędzy powinno wystarczyć.

  2. Żeby chociaż w ramach żałoby narodowej
    ze trzy dni bez politycznej głupoty
    ..pomarzyć

  3. Podobno R. Reagan powiedział, że największym problemem USA jest rząd. To co my mamy powiedzieć? Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pnie Dnielu!
    Doskonala forma Postu – niby wywiad z pytaniami, ktore wszystkich nurtuja i straja sie nie szukac odpowiedzi a raczej wyjasnien, co do zaistnialych faktow.
    1.Tragedia jest niewatpliwa,Co do jednak zaloby narodowej uwazam, ze powoli -dzieki Lechowi Kaczynskiemu – pograzamy sie w zalobnym stanie funkcjonowania panstwa.Nie chce nawet myslec, jesli dojdzie – nie daj Boze – do jakiegos kataklizmu!. Co wowczas bedzie?
    Oczywiscie kazde istnienie ludzkie i jego nieprzewidywalna ( nagla ) smierc jest poruszajace i zasmucajace.Mam jednak odwage porownac ten pozar do skutkow do wypadku pociagu prowadzonmego przez pijanego motorniczego.Uwazam, ze w obu przypadkach zwinil czynnik ludzki i nalezy ten przypadek analizowac ku przestrodze i wyciagac wlasciwe wnioski.Nie uwazam ze zaloba jest tui potrzebna.Kazdy iinny przypadek niezalezny od czynnika ludzkiego to niespodziewana tragedia, to fakt, ze kazdy z nas moigl by byc w danym miejscu i czasie.Przypomnijmy sobie katastrofy promu Heweliusz, czy Las Kabacki czy tez inne tragedie.Tutaj wprowadzenie zaloby na 1 lub 3 dni ma swoje uzasdnienie.

    2.Nie sadze, by Premier byl obowiazany powidamiac Palac Prezydent o zaistnialym.W Palacu Prezydenta RP pracuja porownywalna z Bialym Domem – nad Potomakiem – liczba pracownikow, funkcjonuja sluzby doradcze i informacyjne, ktore poprzez tzw. goraca infolinie sluzb specjalnych z pierwszej reki otrzynuja informacje o wszelkich znacznych rozmiarow wydarzeniach. Tak wiec uwzam, ze Lech Kaczynski znowu rozdmuchal problem, ktory de facto nie istnieje , i chyba bylo to ku zaskoczeniu smego Tuska.

    3. Czy by ostatnimi czasy proby dyskredytacji Donalda Tuska przez Lecha KAczynskiego nie staly sie zbyt jaskrawe, agresywne i pod byle pretekstem? Trgedia w Kamieniu Pomorskim unaocznia nam, iz fakt smierci 22 osob w ogniu pozaru, w niczym nie powstrzymuje Lecha KAczynskiego od malostkowosci,,prymitywnej pryncypialnosci! To bardzo zalosny widok i chyba znacznie obnizajace i tak juz baaardzo niskie noitowania Prezydenta RP wsrod Polakow.

    4.Anna Fotyga w ONZ? Coz za absurd?
    Trzeba byc zupelnie bez wyobrazni, by te osobe wogole gdziekolwiek poza granicami Polski proponowac do reprezentowania Polski i jej dyplomacji.
    Ratowanie spadajacego PiS w ten sposob to tylko krotkowzroczne , bledne podejscie do ewentualnosci umocnienia wlasnej pozycji w obliczu zblizajacej sie kampanii wyborczej.

    5. Lotnisko w Szymanach i cala ta afera!
    Podejdzmy do tego problemu poprzez inne pytania. Czy Polska po 11 wrzenia 2001 deklarowala swoje sympatie po stronie ekstremalnych islamskich organizacji popierajacyh dzialania Al-kaidy i Ossamy BinLadena? Czy ktos nas zmuszal do zadeklarowania sie jednym z sojusznikow USA w podjetej wojnie z terroryzmem? Cyz w koncu rekami naszych zolnierzy byli przetrzymiywani, obslugiwani , a moze nawet i torturowani wiezniowie/terrorysci?Jako czlonkowie NATO, jako sojusznicy USA. w koncu jako strona czlonkowska ONZ zaakceptowalismy okreslone rezolucje Rady Bezpieczenstwa ONZ w tym czasie i dlatego w pelni uizasadnionym byloby takie a nie inne zachowanie w kwestii calej sprawy wokol lotniska Szymany.I jeszcze jedno i ostatbnie pytanie. Czy na pzostalych l;otnskach w Polsce – o charakterze wojskowymi nigdy po 1989 roku nie ladowal zaden cywilny statek powietrzny ze znakami USA Air Force , i jaka byla ich misja ? Przestanmy roztrzasac sprawy i czynic problemy z faktow, ktore nie powinny byc poczytywane w negatywnym wymiarze!
    Zawsze do uslug blogowicz zza wielkiej wody

  6. Ponizej kolejny przyklad bladzenia wokol spiskowej teorii dziejow; tu: blogowych.
    MA
    PS
    Jesli Pan kuklinski byl zdrajca (czyjej armii?), to Rokossowski byl bohaterem (czyjej armii?). Z bladzenia blisko do oblakania.

    jasny gwint pisze:

    2009-04-15 o godz. 10:02
    Byłbym także ostrożny wobec Sebastiana, chciałbym sie mylić ale wyczywam podstęp jakiegoś intelektualisty. Pozdrawiam i popieram.

  7. „Pamiętajmy, że było to wkrótce po 11. września, a lewicowy rząd nie bardzo mógł powiedzieć „nie”.”

    Ejze…

    Znam pare rzadow, ktore jesli konkretnie nie odmowily Amerykanom wspolpracy, to zdefiniowaly same zasady tej wspolpracy, czy to sie Amerykanom podobalo, czy nie.

    Swoja droga dosc zgrabnie wykrecil sie Pan od konkretnej odpowiedzi na postawione samemu sobie pytanie „co pan sądzi o …”. Zgrabnie, ale nieprzekonywujaco, bo opisuje Pan tylko owczesny konstekst plus dodaje pare ogolniakow typu „Terroryzm to nasz wspólny wróg…”, jednak bez ustosunkowania sie postepowania wladz polskich. Po co wiec stawiac samemu sobie takie pytania ?

    Co do zaloby narodowej: pelna zgoda. Naduzywana dewaluuje sie ona do nic nieznaczacego zarzadzenia wladz.

    Pozdrawiam.
    Pozdrawiam.

  8. Do
    P. Stychowski

    Odbylem kolejna podroz do Krakowa i po powrocie przypadkowo natknalem sie na artykul ciekawego felietonisty m.innymi ze Spiegla z przed lat, lecz ciagle aktualny. Pozwalam wiec sobie na zalaczenie tegoz celem przewietrzenia pamieci, co tez przed chwila uczynilem.
    Z powazaniem.
    MA

    http://www.spiegel.de/kultur/gesellschaft/0,1518,409793,00.html

  9. Pan Prezydent czyni pani Fotydze ogromna krzywdę, wypychając ja na ambasadora do ONZ. Prawdziwe miejsce pani Fotygi jest w „You Can dance”, „Jak oni spiewaja” albo w „Gwiazdy tańczą na lodzie” i trzeba jej koniecznie takie możliwości załatwić. Najlepiej po kolei. Po tryumfie w tych konkurencjach widział bym ja także w roli Ibisza, Cichopek albo Liszowskiej.
    Ceterum censeo, iż w Palacu Prezydenckim można kogoś zatrudnić, aby siedział przy włączonym telewizorze i radiu oraz ewentualnie CB i wszystko Panu Prezydentowi DONOSIŁ. Wypowiedz rzecznika Grasia w tej materii była jak najbardziej na miejscu i nie musi za nic przepraszać.

    Chwilami ręce opadają. Ale to tylko jeszcze dwa lata !

  10. „To, co możesz uczynić, jest tylko maleńką kroplą w ogromie oceanu, ale właśnie jest tym, co nadaje znaczenie twojemu życiu.” – A. Schweitzer
    Czy żałoba 3 dniowa nada sens życiu pana prezydenta ?

  11. A tak właściwie po jaką cho……. Pan Prezydent jechał na miejsce pożaru,
    gdzie był już Premier – chyba tylko po poklask.Wstyd i tyle.

  12. Infantylizm był. Pawianizm jest. Gorzej, znacznie, dopiero będzie. Po trzech dniach żaloby oni wrócą na drzewa! Pożarłszy się najpierw kto ma ten księżyc w końcu zapieprzyć.

    Dobrze chociaż, że nam Gospodarz zachowuje swoją dyplomatyczną coolność.

  13. „Ekipa Kwaśniewskiego i Millera nie bardzo mogła odmówić współpracy Amerykanom. Terroryzm to nasz wspólny wróg, a Stany Zjednoczone – najważniejszy sojusznik. Pamiętajmy, że było to wkrótce po 11. września, a lewicowy rząd nie bardzo mógł powiedzieć „nie”.”

    Pozwolę sobie się z Panem nie zgodzić. Mógł. . Byłoby to – podobnie jak większość decyzji uczciwych – mało popularne, Byłoby to być może dla większości reagującej emocjonalnie i odruchowo, pewnie niezrozumiałe. Kosztowało by to popularność. Na dłuższą metę zachowalibyśmy jednak twarz i opinię społeczeństwa stawiającego praworządność ponad potrzebę chwili. A to jest bezcenne.
    Od polityków oczekuję rozwagi, spokoju, decyzji wyważonych i kierowania się dalekosiężnym interesem całego państwa. A nie hurrapatriotycznego reagowania w imię najbliższego sondażu i zaspokojenia chwilowych emocji elektoratu. Acha, przyzwoitości jeszcze oczekuję. MAjąc pełną świadomość, że narażam się na zarzut naiwności.

    Pańskie pozostałe poglądy, szczególnie te dotyczące inflacyjnie występujących w naszym kraju żałób narodowych zdecydowanie podzielam. Instrumentalizacja tragedii w celu doraźnych rozgrywek budzi zaś niesmak.

  14. Wpis Gospodarza tak poprawnościowy, że tylko ‚sklonowani’ Polacy z własciwą sobie dociekliwością mógł szukać dziury w całym. (Nie gniewaj, się Jacobsky). Wydaje mi sie, że gdyby u sterów stał wtedy Tusk, to z równą ‚lewicowcom’ gościnnością przyjąłby w Szymanach nieproszonych gości. O Kaczyńskich nie wspominając…
    Przeciwni tej checy w zatoce Perskiej byli (o ile dobrze pamiętam) LPR i Samoobrona, ale oni sami nie mogli rządzić. Kiedy Jędrek Lepper pytał o talibów w Klewkach, to cała Polska niemalże zarykiwała się wówczas ze śmiechu…

  15. No, a co w tym zlego, ze Polska wlaczyla sie w walke z terroryzmem?
    Czy chodzi krytykom o to, ze nasza chata z kraja i nie powinnismy sie mieszac w to co sie na swiecie dzieje? Czy tez o to, ze po pobycie Mahometan w Szymanach biskup polowy WP musial te palcowke na nowo poswiecac? Nie jestem zwolennikiem lewicy, ale decyzje rzadu Millera o udzieleniu Amerykanom pomocy przyjalem, jako Polak, z duma.

  16. “Pamiętajmy, że było to wkrótce po 11. września, a lewicowy rząd nie bardzo mógł powiedzieć „nie”.”

    Wydaje mi sie, ze bylo kilka krajow, ktore odmowily tej wspolpracy i teraz nie maja czkawki pourazowej, gdy szczegoly wyszly na jaw. Rzady jeszcze innych krajow po cichu sprzyjaly USA, ale ich opinia publiczna byla przeciwko. W tej sprawie ulokowalbym Poske w okolicach takich „demokracji” jak Jordania, Egipt, Arabia Saudyjska, Maroko i Turcja, ktore, jak powszechnie wiadomo, nie stronia od tortur. Dorzucilbym rowniez Azerbejdzan. Co do definicji terroryzmu- wolabym tego nie precyzowac, bo to szeroki temat i politycznie wzgledny. Dodam, za kadettem, ze wtedy w Sejmie, najbardziej rozsadnym poslem wydawal sie, prawem paradoksu, Z. Wrzodak. Inni nabrali wody w usta i zdawali sie przebywac w innej galaktyce.

    Pozdrawiam

  17. Żałoba narodowa ogłoszona w Polsce po ataku terrorystów na Centrum Finansowe w Nowym Jorku? Zgoda, w obliczu ogromnej tragedii. Jak miliony ludzi na całym świecie solidaryzowałem się z pokrzywdzonymi.
    Żałoba narodowa ogłoszona w Polsce po śmierci papieża, głowy suwerennego i obcego, choć zaprzyjaźnionego państwa? No, zgoda. Papież ostatecznie był Polakiem.
    Żałoba narodowa ogłoszona w Polsce po pożarze, w jakim zginęli pijaczkowie, menele (choć to też ludzie) i – przyznaję, nadzwyczaj tragiczne – ich dzieci?
    Kolejna żałoba narodowa wynikać będzie z powodu wpadnięcia pod pociąg pełnego autobusu prowadzonego przez pirata drogowego przez niestrzeżony przejazd kolejowy?
    Albo z powodu permanentnego lekceważenia przez policję złego ustawienia świateł W PRAWIE KAŻDYM polskim samochodzie?…
    ?

  18. Gdybym ja decydował i Amerykanie dzisiaj by mnie o to poprosili – zgodziłbym się natychmiast. To właśnie jedynie Stany Zjednoczone zachowują się normalnie w obliczu wyzwań współczesnego świata.
    Takie jest moje zdanie i nikomu go nie narzucam. Ale nie macie co ze mną dyskutować, bo go nie zmienię. Wy wolicie, abyśmy jako Europejczycy zachowywali się jak Holendrzy w Srebrenicy, czy Francuzi i Niemcy w Afganistanie, i z lewicową myślą przytulali terrorystę do serca jako zbłąkanego brata. Przyjemnego fruwania bez Red Bulla.

  19. Czy Trzeci Swiat to my Polacy?

    Passent nie ma racji.

    Pan Passent pewnie teskni za minionym Drugim Swiatem pod czerwonym sztandarem towarzyszy z Kremla, gdy „Polityka” i kioski „Ruch” zasmiecaly krajobraz ?

    Gdzie jest ten Trzeci Swiat ?
    Trzeci Swiat to stara koncepcja polityczna.
    Zachod to byl 1-szy swiat.
    Moskwa i satelici to 2-gi swiat.
    Reszta to 3-ci swiat.

    Trzeci Swiat to historia Zimnej Wojny.
    Dzien dobry panie Passent.
    Witam w Wolnym Swiecie.

    Slawomirski

    P.S.
    Nie mam zamiaru panu dokuczyc.
    Pisze tak dla zabawy.

  20. Z pięciu punktów wywiadu z Gospodarzem bloga – kto zadawał pytania? znów jakiś anonim?! – tj. 3-dniowa żałoba, niepowiadomienie prezydenta na czas, sam pożar w kontekście cywilizacyjnym, wojenka ambasadorami, sensacje wywiadów – to w pierwszej chwili najbardziej zafrapowała mnie teza o niskim poziomie cywilizacyjnym Polski. Już sobie wyobraziłem te dwojakie gesty oburzenia: jakże on śmiał udzielać takiego polskojęzycznego wywiadu – koniec z nim czyli THE END; albo załamywanie rąk nad ojczyzną rozdrapaną i ludem ciemieżonym przez neoliberalnych turboterrorystów spod znaku Wuja Sama. A tu nic, jak na razie. W tym temacie i wokół niego bije swoje profesorskie tezy J. Czapiński http://www.polityka.pl/polska-smuta/Lead33,933,287610,18/ .

    Przyznaję, jeżdżenie samochodem po Polsce wyobrażałem sobie 20 lat temu nieco inaczej. Autostrady i estakady wybudowane w znacznym procencie z niemieckich i holenderskich podatków, sympatyczne z nich zjazdy w plener Roztoczy czy Szwajcarii Kaszubskiej … . Tymczasem pisze reżyser Kutz o fatum wiszącym nad jego kobietami, a w przenośni nad całym poslkim ludem, jak się wmyśleć w jego opowieść http://wyborcza.pl/1,88975,6493445,Fatum.html .

    Gdybym ja Gospodarzowi zadawał pytania, to powiedziałby on nam co sądzi o przyznaniu Polsece przez MFW dwudziesto-miliardowej linii kredytowej i jak to wzmocni jego (Gospodarza) siłę nabywczą na prowansalskich wczasach. Oraz o tym, jak Jacek Fedorowicz spoważniał z wiekiem http://wyborcza.pl/1,75968,6497806,Po_latach_zlodziejskiej_prywatyzacji.html .

    Ale dobre i to, czyli jest jak jest. Temat pt. “tajne przez poufne” (ang. burn after reading) rozwija się wdzięcznie. Dodałbym po stronie winien, że żaden rząd polski nie odmówiłby wówczas Amerykanom po tym jak oni powiedzieli “nic o was bez was”. Jest inflacja i idąca za nią deprecjacja instytucji żałoby narodowej. Dobrze, że tragiczne wydarzenia o wydźwięku ogólnokrajowym są zwyczajowo upamiętniane. Ale zwyczaj 3-dniowego zawieszenie żałobnego jest z innej RP, zdaje mi się, i nie wzmacnia więzi narodowych. Jeden dzień wystarczyłby.

  21. http://www.kss.vel.pl/ :

    ZANIM WYBUCHNIE NASTĘPNY POŻAR
    środa, 15. kwiecień 2009 13:18

    W imię konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej, w oparciu o art. 75 Konstytucji RP domagamy się uznania przez Rzeczpospolitą Polską prawa do godnego i bezpiecznego mieszkania za niezbywalne prawo człowieka mające pierwszeństwo przed takimi prawami jak prawo własności czy prawo do godziwego zysku! Żądamy drobiazgowego przeglądu wszystkich mieszkań socjalnych, tymczasowych, komunalnych pod kątem spełnienia warunków bezpieczeństwa, sanitarnych i zdrowotnych. A następnie opracowania planu wyprowadzenia wszystkich rodzin mieszkających w warunkach zagrożenia zdrowia i życia do lokali spełniających podstawowe normy higieniczne i zdrowotne oraz bezpieczeństwa.
    W tym celu Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej wzywa władze państwa i władze samorządowe do podjęcia dialogu społecznego z organizacjami lokatorskimi. Dość obłudy! Nadeszła pora poważnej rozmowy. Przyszedł czas na czyny!
    Żeby Polska weszła z dumą do rodziny cywilizowanych społeczeństw Europy i świata nie trzeba nam gigantycznych stadionów, tysięcy kilometrów autostrad, tylko wygodnych i bezpiecznych mieszkań. Zburzmy slumsy i postawmy tanie mieszkania czynszowe, a przestaniemy się wstydzić polskiej biedy i znieczulicy.

    Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej

    Dom socjalny stanął w płomieniach. W Polsce socjalny znaczy gorszy, łatwopalny, często bez wygód, wody bieżącej. Bo to dla biednych. Samochód, żeby go dopuścić do ruchu wymaga ważnego przeglądu technicznego. Lokatorów można eksmitować byle gdzie. Ustawa mówi: 5 metrów kwadratowych na osobę i obniżony standard. Ale są jeszcze gorsze lokale, do których można eksmitować. To lokale tymczasowe. Zgodnie z brzmieniem art. 1046 § 11 Kodeksu postępowania cywilnego taki lokal „musi nadawać się do zamieszkania, chociażby nie spełniał warunków technicznych wymaganych dla pomieszczeń przeznaczonych na stały pobyt ludzi”. Są stare, gnijące baraki ze szczurami w Mińsku Mazowieckim, do których eksmituje się lokatorów. Są rozpadające się rudery na wsi, bez wody, ogrzewania i kanalizacji, do których wyrzuca się ludzi jak śmieci. Władze publiczne, a zwłaszcza samorząd mają obowiązek dbać o potrzeby mieszkaniowe obywateli, a jak mówi art. 75 Konstytucji „ w szczególności zapobiegać bezdomności”. Jednak władze te zajmują się głównie pozbywaniem się lokatorów, eksmitowaniem biedaków z nędznych mieszkań do jeszcze nędzniejszych. Brak budownictwa komunalnego pod wynajem, reprywatyzacja kamienic komunalnych, rosnące czynsze przy wciąż niskich a nawet malejących płacach, sprawiają, że duża część ludzi trafia na mieszkaniową równię pochyłą i mieszka gdzie się da, a tam zwykle mieszkać się nie powinno. W tej sytuacji narasta zagęszczenie w izbach mieszkalnych i nikt nie troszczy się o bezpieczeństwo, jeżeli przedmiotem troski milionów obywateli jest to, żeby mieszkać gdziekolwiek, bo okazuje się, że nawet ludzi ciężko pracujących nie stać na mieszkanie. Lądują więc w takich pułapkach na ludzi jak ów dom socjalny w Kamieniu Pomorskim. Ale nawet tam o miejsce było niezwykle trudno, bo w wyniku braku polityki mieszkaniowej samorządu, na miejsca w tym domu było zbyt wielu chętnych. „Poobrywane tapety, brudne śmierdzące wykładziny, zdewastowane toalety i łazienki. Grzyb na ścianach miejscami zrobił już dziury na wylot. (…) Dzieci chorują tu znacznie częściej, niż w normalnych warunkach. Większość cierpi na różnego rodzaju alergie.” Tak jeszcze 10 kwietnia 2009 pisali dziennikarze regionalnych mediów o domu socjalnym w Kamieniu. Z innego reportażu dowiadujemy się, że niejaki Remigiusz Rymarski miał być stamtąd eksmitowany, bo „jest młody i zdrowy i chociaż jest bezrobotny, to mu się pobyt w domu socjalnym nie należy”. Jeżeli zdążyli go wyeksmitować to może miał szczęście i jeszcze żyje. Gdyby jednak „udało mu się” zostać, to mógł być na liście ofiar.

    Władze natychmiast zareagowały, uruchomiono pomoc psychologiczną dla tych co przeżyli i dla rodzin. Takiej pomocy nikt nie zapewniał gdy byli eksmitowani. Eksmitowanym, powiadomionym, że tracą dach nad głową taka pomoc się nie należy. Ale teraz w ramach rządowego PR-u, „wszystko dla pogorzelców”. Zacznie się ten cyrk z kontrolowaniem podobnych placówek i oczywiście nadal będzie brakować mieszkań dla biedaków, którzy okazują się zbyt biedni, żeby mieszkać. Bezpieczeństwo pozostanie luksusem dla uprzywilejowanych, a im niższy standard tym większe zagrożenie. Bogaci nie dogrzewają mieszkań tandetnymi piecykami.

    Bezwzględna pogoń za zyskiem zamienia władze publiczne w skąpego biznesmena, który tnie koszty wszędzie tam gdzie to jest możliwe. Najsłabsi , najsłabiej się upominają. Na nich więc najłatwiej się oszczędza. Przed chwilą rozmawiałem z czterdziestoletnim mężczyzną, wychowankiem domu dziecka, który po śmierci ciotki dostał eksmisję do nory bez wygód z jednym kranem z zimną wodą na korytarzu. Administracja warszawskiej dzielnicy Praga Północ odmówiła mu nawet prawa do obejrzenia tego slumsu przed jego przyjęciem. Bo „eksmisja jest za karę” twierdzą urzędnicy, „a nic gorszego już nie ma, a lepsze się nie należy”. Tak oto człowieka, który wychował się bez rodziców, uległ wypadkowi w pracy, popadł w biedę ukarano dodatkowo eksmisją do slumsu. Eksmituje się niepełnosprawnych do pomieszczeń, w których niesposób zakręcić wózkiem inwalidzkim. A niektórym samotnym matkom, które trafiają do przytułku odbiera się prawa rodzicielskie. To kara za to, że są biedne. Za jedno nieszczęście, karze się następnym.

    Setki pokrzywdzonych lokatorów, ofiar reprywatyzacji, kryzysu, ale przede wszystkim bezduszności rządzących i urzędników trafia co roku do Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej po pomoc, której władze publiczne, ani myślą im udzielić. Jest coś odrażającego i do głębi wstrząsającego, jak politycy rządzący prześcigają się w próbach zbicia kapitału politycznego na tym nieszczęściu, którego są winni poprzez swoje czyny i zaniechania. Poprzez traktowanie mieszkania jako zwykłego towaru, a ludzi biednych jako wyłącznie winnych swej niedoli.

    Piotr Ikonowicz

  22. Skoro jesteśmy przy wywiadzie, chciałbym zadać Gospodarzowi pytanie. Przepraszam, że nie dotyczy bezpośrednio spraw bieżących, ale łączy się ściśle z naszą polityką zagraniczną. Jakoś mój rozum nie może wciąż pojąć pewnych rzeczy.

    Pytanie: Po co wzięliśmy udział w wojnie irackiej?

    Żadne z dotychczasowych wyjaśnień mnie nie zadowala.
    Na początku była mowa o tym, że dostaniemy udziały w ropie irackiej i zlecenia dla przemysłu. Od takich wyjaśnień chce mi się rzygać. Szczególnie że były łączone ze słowami o solidarności międzynarodowej, o walce „za wolność waszą i naszą”. Czy tylko ja jestem taki obrzydliwy czy też ktoś z blogowiczów miał podobne odczucia?
    Kiedy okazało się, że łupów nie będzie, bo te dla siebie zachowuje Wielki Brat, zaczęto mówić o tym jak to wzrosła rola Polski jako sojusznika USA. To wydaje mi się równie kretyńskie.
    Żadne z tych wyjaśnień nie usprawiedliwia udziału w najeździe na państwo, które w niczym Polsce nie zagrażało.
    Każda wojna jest obrzydliwością i niszczy nie tylko tych, z którymi się walczy, ale także zwycięzców. Trzeba niezwykle ważnych powodów żeby do wojny przystąpić. Pomóc Irakowi Polska mogła na wiele pokojowych sposobów.
    Zastanawia mnie powszechna niemal zgoda elit politycznych na udział w tej wojnie. Nawiązując do słusznej uwagi kadetta, można mieć pewność, że równie chętnie (a nawet chętniej) wlazłyby w to g. rządy prawicowe (zresztą oni niemal wszyscy poparli to przedsięwzięcie).
    Szukam jakichś przemyśleń u tych, którzy tę decyzję podjęli i tych którzy ją poparli. Nic nie znajduję. I Kwaśniewski i Miller nie mają wyrzutów sumienia, co najwyżej półgębkiem wspominają o tym że Bush nie mówił prawdy o ukrytej broni. Inni politycy, prawicowi, w ogóle nie mają wątpliwości nawet teraz.
    Na czym polega ta zgoda ponad podziałami wśród polskich polityków w sprawie Iraku? Czy nasz Gospodarz mógłby to przystępnie wyjaśnić?

  23. Panie Gospodarzu!
    Pan TUSK nie jest bohaterem mojej bajki ale ostatnio przyjęło się,że Pan Prezydent puści bąka a wszyscy komentują,że cuchnie od Prezydenta i od Premiera.
    Dlaczego obwiniać Premiera za to,że Pan prezydent ma takie służby jakie ma,które nic nie robią,albo udają.Czy widział Pan i Państwo to zdjęcie z Afganistanu gdzie Pan Kamiński przyboczny Prezydenta ma na sobie pełne umundurowanie z hełmem na głowie,wygląda jakby za minutę miał brać udział w akcji bojowej a reszta łacznie z Panem Prezydentem prawie w sportowych koszulkach – przecie ekipa prezydencka to kartoflany kabaret.
    Co takiego ostatnio TUSK zrobił co nie byłoby ustępstwem dla Prezydenta a wydaje mi się,ze raz dać w mordę i starczy,będzie cisza i spokój.

  24. Pirs 19.37
    Jeszcze nigdy nie przeczytałem tekstu, który tak bardzo jak Twój, wyrażałby moje osobiste poglądy.
    Pozdrowienia.

  25. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA

    Domyslam sie, ze nie dlatego A. Michnik & Co-Mitte-t przez pare tygodni przewietrzali pamiec archiwalna sluzb spec. – prawda?
    Oczywiscie mozna to postrzegac roznie, mimo to pozostanie to problemem gradacji nastepstw i zwiazanych z tym interpretacji. Nic wiecej i nic mniej …

  26. Nareszcie, można z kimś podyskutować na blogu.
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=560#comment-111052

    Torlin z góry twierdzi, że nie zmieni zdania. Rzadka otwartość i prostolinijność! Po drugie i ja się zgadzam z tym, że jedynie Amerykanie zachowują się normalnie wobec groźnego świata, od sowietów poczynając, a może nawet od zniesienia niewolnictwa. Ale nie zgadzam się dzisiaj z tezą, że atak na Irak był potrzebny, w stosunku do kosztów. Kosztów strategicznych, politycznych w samych USA i ekonomicznych. Z drugiej strony jednak nie narzucam tezy, że ta wojna spowodowała upadek znaczenia USA w świecie. Ta sprawa jest bardziej skomplikowana.

    Oczywiście za serce chwyta idea współczesnej Andaluzji (arab. Al-Andalus) rozpościerającej się od Atlantyku aż po … może nie sam Ural, ale w każdym razie szeroko. Oczywiście każdy chciałby skończyć z wojnami raz na zawsze, poluzować, zastanowić się nad sensem, pochylić nad losem bliźnich (ciekawe których?), bo Andalus znaczy luz, a nie uprawiać bez końca kowbojskie, wandalizujące gonienie po prerii.

    Obok tego jest poczucie odpowiedzialności, prawda, i elementarna umiejętność oceny konsekwencji w różnych horyzontach czasu. A faktycznie jest – wóz, albo przewóz. Quo vadis?

  27. Pozwolę sobie nie zgodzić z Gospodarzem w sprawie Szymanów. Rozumiem, że uważa on, że musimy grać jak nam zagrają (Wielki Brat). Ael Churchill mawiał, że Anglia nie ma przyjaciół, ale ma interesy, amerykanie z trudem zachowując powagę, chrzanią cos o przyjaźni i demokracji, ale mają WYŁĄCZNIE interesy.
    Nie widzę powodu, dla którego my mielibysmy się zachowywać inaczej.
    Tak jak się stało to wyszliśmy na łgarzy, palantów, dupowłazów i zbrodniarzy (bo torturowanie to zbrodnia, czyż nie?).
    W zamian za co?!
    Czyżby jednak Gospodarz sugerował całkowity brak suwerenności Polski?

  28. @Torlin
    Usprawiedliwiałem „gwałt niech się gwałtem odciska” po 11 września 2001 w zwykłym, ludzkim i bardzo krótkotrwałym odruchu zemsty. Byłem jednak twardym przeciwnikiem tej wojny z nieokreślonym przeciwnikiem w myśl zasady, że więcej warta jedna uncja pokoju niż funt zwycięstwa.

    Dzisiaj uważam, że właściwą metodą zwalczania terroryzmu islamskiego jest mozolne i obliczone na wiele lat odrywanie go od podłoża, z którego wyrasta. Metoda bardziej wyrafinowana od obecnie stosowanej, wymagająca głębokich studiów nad przyczynami tej nienawiści i pogardy fundamentalistów islamskich do ‚cywilizacji zachodniej’, innej alokacji środków i dobrowolnego i postępujacego dzielenia się swoim nadmiarem bogactwa ze straceńcami. Bez tego nic się na siłę nie zmieni. Im wcześniej Amerykanie przekonają sie o tym, tym lepiej dla nich samych i świata.

  29. Gospodarzu! Wygląda na to, że udała się wam rzecz dotąd niespotykana: wyciszyliście Lizaka nad tą trumną. Taki jest stan na tę późną godzinę: Lizak jak dotąd nie wygłosił przemowy nadgrobnej.

    Żeby oddać świadectwo prawdzie: on już i pod poprzednim wpisem się mocno obsunął. Tylko nielicznym nieśmiało coś bąknął i to pytaniem na pytanie właściwie. Innym zaś, jak temu tutaj:

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=559#comment-111015

    całkowite milczenie zaaplikował. Panie Lizak, martwimy się o pana!

  30. PIRS tez tak mysle. To smutna karta w histori Polski.

    Pozdrowienia i wyrazy szacunku

  31. Wieczorna refleksja o charakterze obserwacyjnym.
    Ilekroć Eddi żegna się oficjalnie z blogiem na dłużej, tylekroć na blogu pojawia się albo Dziad, albo młokos.

  32. Teresa Stachurska pisze:
    2009-04-15 o godz. 19:32

    Droga Pani Tereso, czytuję Panią na tym i innych blogach. Linków do stron przez Panią wskazywanych nie wykorzystuję, bo mimo, że jestem już w stanie spoczynku, to nadal mam za mało czasu, aby to wszystko śledzić. Niemniej jednak podziwiam Pani konsekwencję i Pani postawę. Łączę wyrazy szacunku i pozdrawiam – Lech.

  33. Właściwie trudno nie zgodzić się z argumentami (a właściwie nie czuć respektu przed działami), które wytoczył Jakobscy w sprawie tzw. afery w Szymanach i całej dwuznaczności z nią związanej.
    Jednak w naturalnym odruchu odczuwam sprzeciw przeciwko rozgrywkom naszych polityków, tych „zawodowych” amatorów, którzy wykorzystają każdą okazję żeby nie tylko sobie zaszkodzić, ale i cały kraj trzymać za uzdę możliwie jak najbliżej szamba, które jest nich środowiskiem naturalnym.

    Ryba

    P.S.

    Jeszcze nie wszyscy ochłoneli z relaksującej atmosfery świątecznej, a już Pan Redaktor wrzucił na blog kolejną porcję problemów, żeby wojsko nie rdzewiało. Ja żyję jednak częściowo nieodległym czasem minionym.

    Pewnie relaksuje się dłużej niż zwykle także miss magrud.
    Zadziwiająca to kobieta o wielkim wyrafinowaniu i lekkich palcach, którymi może, za pomocą klawiatury, nie tylko elegancko zawiązać krawat swojemu oponentowi, ale także połaskotać go dla rozweselenia.
    Nie brak jej zdecydowania i wyczucia barometru politycznego o czym świadczy zdecydowanie (po uprzednim wysłuchaniu deklaracji politycznej Premiera) w kastracji swoich głównych opnentów MA i Eddie’go. Zdecydowanie z jakim te delikatne palce wyszarpały (wirtualnie, oczywiście) bez znieczulenia przedmiot męskiej dumy spowodował u mnie wielokrotne zesztywnienie mięśni grzbietu i suchość w gardle. Gorzej to odebrał Eddie, który dotychczas się nie pozbierał, i póki co, zapowiedział półroczną kurację i rozbrat z polityką na rzecz porad kulinarnych na innym blogu.
    Dobrze, że MA to odporny światowiec, a poza tym szybko się zregenerował w wiosennym słońcu Prowansji.

  34. MA
    ……….Wypowiadasz się zdaniami krótkimi z których niewiele dla mnie wynika.
    ……….Jeszcze raz powtórzę nie czuje się odpowiedzialny za działania przestępcze moich rodaków, czy też władz PRL, a nadto nie oczekuje, aby do takiej odpowiedzialności poczuwały się osoby innej narodowości nie mające nic wspólnego z przestępstwami przeciwko narodowi polskiemu wobec mnie jako Polaka.
    ……… Sądzę, że wiele osób narodowości żydowskiej, które wychowały się w Polsce, a potem zginęło lub zostało zmuszonych do emigracji, było Polakami. Ja urodziłem się w innej Polsce, niż pokolenie moich rodziców, nie dzielę Polaków na Żydów, Ukraińców, Niemców, Litwinów, Białorusinów. Moja rodzina ze strony ojca, to osadnicy wojskowi z kresów, którzy w czasie okupacji walczyli z Ukraińcami. Mamy zaś rodzina, to rzemieślnicy spod Warszawy. W czasie okupacji w mamy domu mieścił się szpital dla Niemieckich lotników. W związku z tym nie wiem o czym mam pamiętać na przyszłość.

  35. Bardzo cieszę się, że Pan Daniel Passent widzi potrzebę budowania cywilizacji w Polsce. Nie będę wspominał, kto jeszcze tak myślał, bo przecież nie wszyscy muszą się lubić, nawet jeśli mają podobne zdanie.

  36. PIRS:
    W sprawie wojny w Iraku zgadzam się z Panem. Nie wiem dlaczego Polska do niej przystąpiła. Chyba nawet prezydent Kwaśniewski nie umiałby tego wytłumaczyć, poza takimi argumentami jak stanie przy boku Stanów Zjednoczonych oraz naiwna wiara w fałszywe sygnały, jakie napływały z Waszyngtonu (a które byly kwestionowane już wówczas) , jakoby Irak wspierał Al Kaidę i dysponował bronią jądrową.

  37. jasny gwint pisze:
    2009-04-15 o godz. 10:02
    Jasny Gwincie, dałbym wszystko za to, aby zdobyć Twój adres. Zaryzykowałbym podróż do Krakowa, aby z Tobą pogadać w pubie, choćby przy wodzie mineralnej, ale na Kazimierzu. Mam takie same obawy jak Ty odnośnie Sebastiana. Sam go wskazałem. Trochę prowokacyjnie, trochę z ciekawości. Ale ten człowiek (ktokolwiek się pod tym nickiem kryje, młody czy stary, intelektualista, czy działacz jakiejkolwiek partyjnej młodzieżówki) w wielu wypowiedziach mnie przekonuje. Poza tym zauważ nie ma w nim, jak narazie, agresji. Jest tylko ciekawość i wielki znak zapytania. Może to gra?, może prawda! Niczego nie ujmując Lizakowi, który jest mi ideowo i geograficznie niezwykle bliski, to jednak jest on rycerzem (jak i ja) broniącym skarbów, TAK SKARBÓW!, PRZESZŁOŚCI. Jest także wiernym epigonem minionej, wcale nie najgorszej w naszej historii, epoki. Jest także prawdziwym patriotą walczącym o godność ludzi wyzutych z wszelkich praw przez nowy stricte burżuazyjny (wiktoriański z XIX w) system. Nikt z nas tak analitycznie jej (tej przeszłości) na tym blogu nie tłumaczy. Ale mimo wszystko Sebastian jawi mi się jako dzisiejszy pragmatyk. Mówi: trudno zabrnęliśmy w ślepą uliczkę, ale czy ona rzeczywiście jest ślepa? Nawet jeśli jest, to coś z tym musimy zrobić. Taką mamy zastaną sytuacje, nie ważne już z czyjej winy, ale jako NARÓD musimy żyć i podążać do przodu. Jasny Gwincie, nie dyskredytuję Lizaka. To mój guru, ale „z młodymi musimy naprzód iść, po życie sięgać nowe”… itd. Pozdrawiam Ciebie serdecznie jak zwykle romantyczny – Lech.
    PS. Mimo, że Twoje wypowiedzi są raptem zawsze kilku zdaniowe, to nie wiesz nawet co one dla mnie znaczą i jak ich poszukuję na blogach. Pozdrawiam – Lech.

  38. Tyle zainteresowania, troski i wspolczucia dla osob, ktorymi sie przedtem nikt nie interesowal, budzi podejrzliwosc. Czy ktos nie chce sie tutaj przypadkiem „ogrzac” na cudzym nieszczesciu ? Jesli chodzi o dzicz i niechec Polakow do zachowywania przepisow, wynika ona raczej z ich nieznajomosci, jak z niecheci do nich. To jest oczywiscie takze problem cywilizacyjny. Jesli chodzi o „listy” natychmiast wszysko podpisac , z utensknieniem oczekuje pani Ambasador „zwariowanych min” Fatygi. Pan Sikorski obiecal, a prezydenckie poparcie kandydatury bylo tyle warte co i ona sama.
    Do Iraku lewicowy rzad Milera szedl z wlasnej woli, jako trzecie mocarstwo imperialistyczno-kolonialne (dajcie nam pole naftowe to se sami u Arabow za „pomoc” skasujemy) i to wszystko ze spiewem na ustach. Pewno z tym samym spiewem montowal „dyby i lancuchy” w Kiejkutach,

  39. Teresa Stachurska pisze:
    2009-04-15 o godz. 19:32

    Wyklęty powstań ludu ziemi …
    😀 😀 😀

  40. Pan Daniel pisze: „Terroryzm to nasz wspólny wróg, a Stany Zjednoczone – najważniejszy sojusznik. „

    To tak jakby powiedziec „Àlkoholizm to nasz wspolny wrog, a Zwiazek Radziecki – najwazniejszy sojusznik`.

    Powazniej, `terroryzm`nie moze byc niczyim wrogiem a tym bardziej wspolnym, gdyz jest tylko sposobem walki. W swiecie w ktorym stosowanie przemocy dla osiagniecia celow politycznych jest na porzadku dziennym, trudno bedzie z `terroryzmu`zrobic wroga. Zrozumial to juz nowy prezydent USA, ktory zarzucil stosowanie zwrotu `war on terror`(wojna z terrorem). Najwyrazniej nowe slownictwo (i zrozumienie problemu) nie dotarlo jeszcze do sojusznika nad Wisla.

  41. Intensywna kontra-ofensywa w sprawie CIA.

    Kwaśniewski jest tutaj chyba jedynym który jest jako tako wiarygodny ale niestety nie w tej sprawie jako że jego komentarze pomijają parę istotnych rzeczy.

    W skrócie Kwaśniewskiego pozycja jest: sprawy nie ma bo więzień nie było a z CIA to współpracujemy oficjalnie. A wogóle podnoszenie tej sprawy nam nie pomaga.

    Co się za bardzo nie klei bo:

    a) w sprawie więzień CIA miejny nadzieję że Kwaśniewski ma rację ale zrozumiejmy że nikt odpowiedzialny nie będzie w dzisiejszych czsach wierzył mu na słowo. Potrzebne jest pełne otwarte, niezależne i wiarygodne śledztwo publiczne w tej sprawie by tę sprawę zamknąć. W Senacie z upublicznieniem wszystkich dostępnych dokumemntów w tej sprawie. Nie sądzę np żeby polska prokuratura byławy tutaj wiarygodna dla opinii światowej.

    b) Kwaśniewski pomija sprawę „extraordinary renditions” t.j sprawę nielegalnego transportu więżniów do miejsc co do których jest uzasadnione podejrzenie że będą ich tam poddawać torturom a co byłoby ciężkim przestępstwem w świetle obecnego prawa międzynarodowego. A to niestety robiła CIA jak ostatnio rząd USA przyznał (prawdopodobnie również DoD, może nawet FBI) wykorzystując do tego samoloty o których wiadomo że lądowały w Polsce. Polski rząd musi przedstawić wiarygodną dokumentację że na tych samolotach nie było żadnych amerykańskich więźniów.

    Proszę również zwrócić uwagę że jeśli byli ale tylko trasportowani do SZAP lub do ich bazy na Kubie (zamiast to katowni w Syrii np) to mamy w dalszym ciągu ciężkie złamanie prawa międzynarodowego jako że wiadomo z raportów Czerwonego Krzyża że CIA poddawała tam swoich więżniów torturom i to wyjątkowo odrażającym. Także kto w tych samolatach był i gdzie ich transportowano musi być w pełni wyjaśniony, niezależnie, w pełni i wiarygodnie.

    c) Co do współpracy z obcymi służbami to Kwaśniewski ma rację -jest ona generalnie w interesie kraju. Także mam nadzieję że polskie służby współpracują ze wszystkimi z którymi się da (RFN, Francja, FR, Izrael, etc) a nie tylko z amerykańśkimi.

    Dwa pytania jednak:

    1) współpraca taka nie może ipso facto poświęcać polskiej suwerenności a takie były i są do dzisiaj sygnały z agentury amerykańskiej.

    2) z pewnymi służbami nie powinno się jednak wchodzić z żaden kontakt/konszachty ze względów prawnych lub etycznych, np z tymi które rutynowo łamią prawa obywatelskie nie mówiąc już o prawie.

    A co do tego że do takich służby amerykańskie (CIA, etc) się zaliczają nie ma obecnie żadnych wątpliwości patrz ostatni raport Międzynaodowego Czerwonego Krzyża, Kwaśniewski i ci co obecnie „nadzorują” polskie służby powinni ten raport przeczytać i wyciągnąć odpowiednie wnioski.

    Prywatnie ja mam duże doświadczenie z metodami amerykańskiego aparatu bezpieczeństwa (ze strony tkzw target) i proszę mi wierzyć jest to aparat tak samo brutalny, bewzględny, z metodami tak samo ponuro brudnymi jak te co przypisywało się wczesnemu stalinizmowi i podobnym systemom.

  42. O Andrzeju z Kalafiornii

    O tego wesołka z Kalafiornii zaś wogole nie musimy się martwic. W kraju był po prostu Burakiem, na Jackowie został Potato, tym przy zmywaku Redlinskiego. I dopiero jak w krainie Reagana (dziś Szwarcenbuggera) wylądował to się na Kalafiora nobilitowal. Ten zajdzie gdzie trzeba!
    A oto link do jego spóźnionej reakcji pod poprzednim wpisem Gospodarza:

    http://passent.blog.polityka.po/?p=559#comment-111061

    Ciekawa rzecz z tymi nawiedzonymi z opóźnionym zapłonem (bo dopiero po wylądowaniu w Krainie Kalafiorów czyli na koniec pielgrzymki): oni zawsze potrafią kopnąć tych, co im wcześniej jakiś wykop dali. Ten tutaj Kalafior posunął się jeszcze dalej: on kopnął dobroczyńcę co sztandar odważył się wyprowadzić dla dobra wszystkich. Ale dopiero PO Jego zejściu!

    Kiedyś kopano leżącego i to było dno. Dzisiaj kopią leżącego ale w grobie. Też wsio rawno. No a teraz poużywaj sobie, Kalafiorze! Jeśli oczywiście jakiś inny niż swój rynsztokowy język jeszcze znasz.

    Panie Lizak! Czy czuje się pan zobowiązany do przyjścia z odsieczą Kalafiorowi? Bo chyba dylemat „sprzecznosci odczuc” tu pana dotknal. Jak w dowcipie: co czuje facet widzac tesciowa spadajaca do przepasci za kierownica JEGO nowego cadillaca?

    Jedno moze tu panu pomoc: Mnietkowi to juz wsio rawno. A nam? Tez gawno.

  43. Zarobki Obamy 2009

    Dochod Obamy za ubiegly rok finansowy konczacy sie 15 kwietnia 2009 wynos 2,6 mln $.

    Slawomirski

  44. Prezydent, jadąc na miejsce tragedii w Kamieniu Pomorskim oraz ogłaszając żałobę narodową, zachował się, jak „ludzkie panisko”. Nie rozważył jednak aspektu ekonomicznego swojej decyzji, która miała przekonać naród, że nad losem „dziadów” (spieprzaj dziadu) też się pochyla (w którejś gazecie był tytuł: Spaliła się bieda”). Ale robi to za nieswoje, nie przejmuje się czy jego decyzja któregoś z organizatorów np. imprez, koncertów, dyskoteki chociażby może puścić z torbami. Ale taki kaprys Majestatu”.
    Adam

  45. Uważam, że z pożaru robione jest wielkie „halo”. Jest to tragedia, ale jak już Pan podkreślił, należy ona do polskiej specyfiki. Podobnie trzydniowa żałoba to bezsens. Można powiedzieć, że jestem znieczulony, ale gdybym mógł, to wpłaciłbym pieniądze, by więcej o tym nie słyszeć.
    Ciągle trąbi się o tym w radiu i w telewizji, a chyba nie o to chodzi.

  46. TO

    Wszczynanie wojenek po świecie pan nazywa normalnością.
    Wobec tego pańskie siedzenie na zapiecku i gardłowanie jest nienormalnością.

  47. Lech, dziękuję. Sporo czytam, jak jest możliwość to się dzielę.
    Pozdrawiam Pana.

  48. Drogi Lechu, Będę Cię serdeczie witał i gościl w Krakowie. Dysponuję dla Ciebie nieograniczonym czasem i pokażę Ci Kraków jakim był i jakim jest, w tym także wiele moich osobistych w nim przeżyć. Teraz na wielu ulicach zamiast księgarni i uroczych kawiarni są wyłącznie banki i puby pełne rozwydrzonych Anglików w weekendy. Ale jest jeszcze pieknie. Myślę, że mogę Ci podać adres mojej córki poprzez który możemy uzgodnić szczegóły. Pozdrawiam

  49. głos zwykły pisze:

    2009-04-15 o godz. 23:07
    Sprawa jest bardzo prosta; chodzi o budowanie spoleczenstwa obywatelskiego, multikulturowego, w ktorym nie ma miejsca na ksenofobie i rasizm, wojny oraz inne konflikty etc.. Zdaje sobie sprawe, ze jest to obraz idealny. Pamieci o przeszlosci i odpowiedzialnosci za nasza przyszlosc nie rugowalbym ze swiadomosci.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Problem mniejszosci (innosci?) religijnych, narodowosciowych jest obecny w naszym spoleczenstwie i nie nalezy go relatywizowac.

  50. Ryba pisze:

    2009-04-15 o godz. 22:51

    Pomyliles sie; tym razem; Baden-Baden, Strasburg i Krakow. Obecnie przebywam w slonecznej… nie Prowansji. Udam sie tam jednak w lipcu.

    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Nie zawsze humor i ironia ida w parze, chociaz w parze raznie, gorze gdy pary brakuje. À propos para (bez wody), tesknie za Eddiem.

  51. Feliks Stychowski pisze:

    2009-04-15 o godz. 21:05
    Nie przecenialbym Michnika, docenial, owszem.
    Z powazaniem.
    MA

  52. Maria Szyszkowska: „….konformizm deprawuje całkowicie.” – http://lewica.pl/?id=19133 .

  53. Lizak pisze:

    2009-04-15 o godz. 19:02
    Drogi MA
    Istnieje różnica między pytaniem czyja i jaka?

    ODPOWIADAM WIEC: Czyja? > europejska. Jaka? > europejska.

    Z powazaniem.

    MA
    PS

    Szczegolnie dziekuje za atrybut; drogi. Mozna i tak.

  54. Panie Redaktorze, Pytania postawione w felietonie wyceniam bardzo nisko, najwyżej po 50 złotych, czyli w skali wartości pytań najniżej. Jest Pan doświadczonym, powiedziałbym wyrafinowanym dziennikarzem, obserwatorem życia rodaków i historii najnowszej. I tak pospolicie, tylko za 5 dych. Mam do Pana pytanie za stówę, na którego prawidłowa odpowiedź pozwala na wyjaśnienie dziejszych dylemtów i eliminuje potrzebę wyjaśniania spraw niby niejasnych. Pamięta Pan wielki dzień sierpniowy 1980 i ceremonie podpisania jak wtedy nazwano „porozumień” w stoczni kolebce. Utkwiła Panu z pewnością w pamięci postac prymitywnego chłopka rozptropka z opadającymi wąsami, dukającego debilnym zaśpiwem niezrozumiały dla niego tekst, z jarmarcznym dłupisem z Lichenia w dłoni i Matką Boską w klapie. Mimo nadziei i wielkich oczekiwań byłem głęboko zawiedziony, zażenowany i było mi wstyd. Natychmiast wyczułem niejasność sytuacji i fałsz jaki tkwil w podtekscie wydarzenia. Instykt nie mylil mnie. Później wszystko stało się jasne z Balcerowiczem, chciwym Kościołem, IPNem i pajacami toczącymi spory na schodach samolotów lub nad zgliszczami nieszczęścia ludzkiego. Dlatego nie stawiam pytań o wysokość usytuawania kropielnic w kruchtach ani o przyczyny dlaczego według profesora UJ znaczny procent aboslwentów dziejszych liceów to debile i analfabeci, ani o powody dla których nasi żołnierze walczą w interesie militaryzmu amerykańskiego w Iraku i w Afganistanie. Zdarzenia przebiegają w sposób, logiczny od tamtejszego dnia. Czy Pan posiadał wtedy podobną ocenę, był Pan bliżej? Odnośnie wiedzy historycznej i szczegółów regresu państwa i społeczeństwa zadawalam się czytaniem mądrych tekstów Lizaka, który stanowi wartość samą w sobie Pana blogu.

  55. Kilka wnioskow nasuwa sie po przeczytaniu kolejnej serii wypowiedzi blogowiczy.
    Przy lubej okazji tematycznej , niczym bumerang wracaja wypowiedzi o zabarwieniu syjonistycznym!.Ciagle pojawiaja sie antagonistyczne wypowiedzi, ktorych korzenie chyba wywodza sie z czasow polskiej endecji i pozniejszej PRL0wskiej Gomulszczyzny.We wspolczesnej Polsce jaka wlasciwie jest roznica w who is who?
    Polacy – obywatele kraju nad Wisla i Ci na emigracji z roznych powodow, to i mniejszosc niemiecka, i ukraincy, bialorusini, czescy zaolzianie.Jest to poglad zbyt szeroki , bo dotyczy korzeni narodowosciowych. Przeto wsrod bylych niemcow,ukraincow, bialorusinow,zaolzianow itd.itp. sa ludzie roznego wyznania a to mojzeszowego, a to luteranie, a to prawoslawni a jeszcze inni katolicy no i wyznawcy islamu tez.Wyodrebniam to w ten sposob, bo padaly tu na tym blogu okreslenia i pojecie swiadczace o tym, ze ktos zabierajacy glos nie wnika w istote , tyle daje sie ponosic emocjom, fobiom i tak to [pojawiaja sie antysemickie m.in wypowiedzi czy zlosliwosci.A po co? Czemu one maja sluzyc?
    Juz chyba pora nie oczekiwac, a wrecz wymagac od blogowiczy pewnej kultury politycznej, taktu. To samo dotyczy tych, ktorzy w dalszym ciagu dziela Polakow na bylych komuchow, platformowcow, poisowcow itd itp.Nie wazne chyba do konca jest to, kto kim jest lub byl, ale wazne jest to, co soba reprezentuje, wartosci, walory osobowe itd!.Dokad zmierza ta droga rozwazan.Czy mamy wszyscy tkwic w poroznieniu,podzialach,skonfliktowaniu ideowo – swiatopogladowym?
    Do tego wszystkiego przy okazji pozaru w Kamieniu Pomorskim wchodzi wzmianka o dochodach najwazniejszego lokatora Bialego Baraku nad Potomakiem? Czyzby trwamy w oczekiwaniu, ze zrzuci sie on na nowy dom socjalnej pomocy w Kamieniu Pomorksim?
    I wszyscy chca byc traktowani jako czlonkowie cywilizowanej panstwowosci?
    Ogolnie fajnie jest i nawet przy okazji tematu dotyczacego tragedii mozna sie usmiac i nieco ubawic.
    Cos, co E.Gierkowi sie udalo ….”POLAK POTRAFI !”….

  56. Bedac w Krakowie przeczytalem „warszawski“ Przekroj i dowiedzialem sie co nastepuje:

    WAZNE DLA PANI STACHURSKIEJ:

    78% populacji zamieszkuje lokale wlasnosciowe. 3,4 m2 na mieszkanca w 1990 roku, w roku 2007 bylo to juz 17,5 m2, czyli piec razy wiecej. Lepsze wyposazenie domow; 99,3 procent gospodarstw ma lodowke, 87,8 pralke automatyczna, 97% kolorowy telewizor. W latach 80 telewizja satelitarna wystepowla w ilosciach sladowych, mialo ja 0,1 % gospodarstw. W ostatnim dziesiecioleciu liczba domow zapopatrzonch w anteny satelitarne wzrosla do 60 %.

    POZOSTAJE PYTANIE, O ILE WZROSLA ZNAJOMOSC JEZYKOW OBCYCH?

    PC posiada 50% gospodarstw domowych, 40% ma dostep do internetu, w co trzecim domu jest drukarka. Telefonia przeszla rewolucje; w 1992 roku 57% polskich domow nie dysponowalo telefonem stacjonarnym. Dzis telefony posiada 70% gospodarstw. 80% Polakow posiada telefony “komorkowe”, z tego 18,8 % rencistow posiada takowe.

    UWAGA: ROZMOWY NIE SA PODSLUCHIWANE; ZBYT CZESTO!!!!

    Miedzy 1992 a 2003 o 15 % zmniejszyla sie liczba osob, ktorych zarobki wystarczaly na przezycie od pierwszego do pierwszego. Srednie wydatki wzrosly na osobe w rodzinie; w 1999 roku 550 zl, w 2007 809 zl. Za srednia krajowa mozna kupic obecnie 200 karpi , przed tranformacja 50 karpi : Dzis kupimy ponad tysiac bochenkow chleba, przed transformacja 240 bochenkow. W 1994 roku zaledwie co trzeci Polak twierdzil, ze decyduje sie na kupno produktow o dobrej jakosci. W 2003 74% badanych.

    POZOSTAJE PYTANIE DOTYCZACE DWUZNACZNEJ ROLI HIPERMARKETOW:

    Mimo niedomagan sluzby zdrowia upowszechnily sie badania profilaktyczne lub operacje wszczepiania rozrusznika serca (10.000 rocznie). Umieralnosc matek przy porodach; 1990 15,2 zgonu na 100 tysiecy urodzen, 1999 7,3 zgonu. Polak zyje dwa i pol roku dluzej. Polka zyje trzy lata dluzej. Wiecej osob jezdzi na rowerze. Wielu Polakow ogranicza palenie. Z kulury picia wodki przeszlismy do kultury picia piwa.

    POZOSTAJE PYTANIE, KIEDY PRZEJDZIEMY DO KULTURY PICIA WINA.

    W ostatnim dziesiecioleciu az 64% naszych rodakow bylo przynajmniej raz a granica.

    POZOSTAJE CIAGLE AKTUALNE PYTANIE, CZY PODROZE KSZTALCA.

    W 1990 roku tytul magistra mialo 1,9 mln Polakow, w 2007 roku 5,5 miliona. Srednia krajowa w 1996 roku; 873 zl, w 2008 3033 zl.

    POZOSTAJE PYTANIE, CO Z TEGO WYNIKA: SADZILEM; ZE NIC,

    wedlug zasady, najlepsza statystyka jest ta, ktora sami falszujemy.

    Czy warto bylo zmieniac ustroj?

    1994 rok 60% TAK
    1999 rok 72% TAK
    2009 rok 82% TAK

    OSTATNIE ODPOWIEDZI NAPAWAJA MNIE OPTYMIZMEM, SZCZEGOLNIE W OBLICZU OBECNEGO, JESZCZE “NIEWIDOCZNEGO” KRYZYSU:

    W PRL 8 na 10 stanowisk kierowniczych, poczynajac od szczebla brygadzisty, na premierze konczac przypadalo czlonkom PZPR (ilosc czlonkow partii pod koniec starego porzadku ca 2,5 miliona).

    Obecny porzadek okreslamy mianem demokracji-35% lub kapitalizmu-11%.

    CO PANI O TYM SADZI, PANI STACHURSKA?

    MA

  57. jasny gwint pisze:

    2009-04-16 o godz. 13:22
    Teksty adekwatne do czytelnikow i vice versa. Nic dodac, nic ujac. Jeszcze pare tygodni i dolacze do wielbicieli Lizaka.
    Z powazaniem.
    MA

  58. jasny gwint pisze:

    Ponize proba tekstu LIZAKA, chwalacego Gospodarza.
    Z pwazaniem.
    MA
    PS
    Prosze zaprosic Lecha do Kredensu na zakupy.

    Całe szczęście, że mamy teraz ludzi formatu naszego Gospodarza, którzy potrafią ulokować nas we właściwej perspektywie politycznej kojarząc nasze oddanie materialne z oddaniem duchowym, czego dotychczas nikt nie potrafił dokonać, nawet ci zboczeńcy czerwoni.

  59. Dlaczego trzeba tlumaczyc rzeczy oczywiste . Zachowanie PPLK na pogorzelisku to przeciez zwykla licytacja z PPDT. To mniej wiecej ta sama beczka z ktorej wyciagnieto swego czasu dziadka z Wermachtu a do tego tanio wyszlo. W tej 500-osobowej (jezeli ta liczba jest falszywa ,prosze mnie poprawic ) kancelarii musi byc jakas tega glowa.

  60. Panie Danielu,

    od wielu lat czytam wiernie Panski blog. Z uplywem czasu, stwierdzam, zmienia Pan poglady. Pamietam, ze Pan byl kiedys zdania, ze nie odlegla Ameryka, a interesy Europy powinny byc koszula blizsza polskiemu cialu. Takie jest tez moje zdanie. Dlaczego mogl Schroeder odmowic Bushowi, (na szczescie dla ludzkosci do lamusa odstawionego), swego poparcia, dlaczego zrobil to Chirac? Oni nawet nie stracili na popularnosci, wrecz przeciwnie: to Merkel, wowczas kandydatka na Kanclerza, zostala wytkana palcami, po wizycie w Waszyngtonie i deklaracji poparcia dla Busha. Przyznam, ze bardziej mnie zdziwilo i wzburzylo stanowisko Miller’a, ktory przed Sejmem majaczyl cos o wojnach sprawiedliwych i niesprawiedliwych i o koniecznosci walki ze swiatowym terroryzmem. Z jakim terroryzmem? Z agrozenie terroryzmem nie plynelo wcale z Iraku! Przynajmniej tyle wykazala ta ciagnaca sie do dzis wojna. No i ze Irak nie mial ani broni nuklearnej, ani chemicznej ani bilogicznej, jak chcial o tym przekonac general Powell prezentujac platformy samochodowe na grafikach wykonanymi w Power Point!

    Teraz jest tylko jeden sposob, aby wyjsc z twarza z tej wojny: przyznac sie do bledu! Dotyczy to nie tylko Busha (ktory wrocil do Teksasu i jest „dumny z tego co widzi kazdego rana w lustrze” – jego wlasne slowa!), ale wszystkich, ktorzy go w niej popierali.

    Koniec, bo i wpis i tak za dlugi…

  61. Jak ktokolwiek ma zawiadomić zapitego prezydenta w święta, jak nikt nie wiedział, gdzie on się znajduje: na Helu, w pałacu w Warszawie, w Wiśle, Klarysewie, a może na Zoliborzu?

  62. Coś jest na rzeczy z tymi reliktami feudalizmu. Piszę to również w nawiązaniu do wymarzonego przez Gospodarza bloga cywilizowania Polski połączonego z jej modernizacją. Historycy od dawna, poczynając od prof. Marii Boguckiej, wskazywali na odwrót od oczynszowania chłopstwa oraz upadek roli miast i mieszczaństwa od XV wieku poczynając. Epoka saska to późna konsekwencja, rozbiory to już kompletna musztarda po obiedzie. I tak było z bazą, ze stosunkami społecznymi i zastojem w tej części Europy. Jedynym krajem regionu, który postawił na absolutyzm i powierzchowną modernizację wg. wzorów zachodnich była Rosja.

    Polska nie uczestniczyła w handlu korzennym (spice trade), ani w odkryciach nowych lądów. Polska kolonizacja skierowana była na Dzikie Pola i Psków. Jedyne miasto z szansą na rozwój handlu i ekspansję wczesno-kapitalistyczną – Gdańsk – zostało wyautowane przez dominujący, magnacki feudalizm. W Polsce nie powstały zjednoczone kompanie, jak holenderska VOC, która była pierwszą korporacją o zasięgu światowym z kapitałem zgromadzonym na giełdzie papierów wartościowych. Przez tyle wieków naród polski to było 10-15% wątpliwych obywateli, a reszta była zniewolona i pozbawiona praw z ekonomicznymi włącznie. W odróżnieniu od zachodniej Europy, gdzie oczynszowanie dawało chłopom wszelkie prawa ekonomicznie z awansem społecznym włącznie. Przez co najmniej cztery wieki Polska cofała się społecznie i cywilizacyjnie, gdy w tym czasie zachodnia Europa przeżywała wszelkie formy rewolucji. I ta historia w masowej świadomości Polaków wyryła ogromny ślad.

  63. Lech,

    Panie Lechu, wnosi Pan swoim pisaniem na tym blogu bardzo ważną jakość- ocenia Pan nasze wpisy głównie ze względu na ich merytoryczną zawartość. W końcu, te krótkie wpisy, ograniczone blogową formułą – to cali MY. Tyle nas tutaj co te kilka zdań. Potrzeba jak najwięcej życzliwości ,żeby z tych szczątków naszych uzewnętrznień odtwarzać SIEBIE nawzajem, możliwie prawdziwie i bez pochopnych deformacji. Można pozwolić pochasać swoim emocjonalnym receptorom i przy ich pomocy tworzyć” portrety” własne blogowiczów. Ja jestem zwolennikiem możliwie precyzyjnego odczytywania NAS z tego co jest napisane,bez zbędnych domysłów, wartościowań etc.. Sam czynię to zawsze z lękiem, że w każdym przypadku- danego blogowicza , w każdym z wpisów, jestem w stanie odczuć i odczytać tylko w jakimś procencie,nigdy całkowicie…itd.
    Dlatego w Pańskich wpisach cenię sobie bardzo Pańską pozytywną otwarość na to co
    stanowi resztę dopełniającą nasze byty poza to co ujawniamy z SIEBIE w naszych wpisach.
    Proszę ten mój wpis traktować jako echo szcerości Pańskich wpisów.
    Pisząc powyższe słowa , przedewszystkim myślałem o blogu jako zjawisku, a osobiście będę wdzięczny za przyszłe, uczciwe polemiki z Panem , w duchu jak powyżej.

    Z Szacunkiem i Sympatią,Sebastian

  64. Więcej wrzasku nad tymi trumnami

    Do jaskini czerwonego Lizaka wchodzi przecudnej urody, w zwiewnych tiulach, niezwykle zapładniająca Wena. Po wzajemnych powitaniach,i konwencjonalnych grach wstępnych Wena przystępuje do nawiązania konwersacji. Na wstępie oświadcza, że byłoby jej niezwykle miło skorzystać z doświadczeń starego wygi dziennikarskiego, który ma kilka ss w nazwisku i tak też traktuje swoich czytelników. Lizak chcąc nie chcąc, by nie wypaść z roli dżentelmena odpowiedział, że cała przyjemność po jego stronie. I tak to się zaczęło. Wena wskoczyła, bez mała w biegu, prawicowym zwyczajem na starego i siwego ogiera, niczym Pani Olejnik wyciskając z niego święte oleje już w pierwszym tłoczeniu dziennikarskim.

    Pytanie Weny:
    Panie Lizaczku Drogi, przystępując do wywiadu chciałabym zadać elementarne pytanie, co pan sądzi o umieraniu i śmierci?

    Odpowiedź zbolszewizowanego Lizaka:
    Nie wiem skąd u pięknej pani tak nieprzyjemne pytanie. Gdyby to pytanie było postawione w PRL-u to rozumiałbym jego zasadność. Postawienie go natomiast w warunkach wolności, pluralizmu i demokracji rodzi pewnego rodzaju podteksty, które niezbyt mile mogą być odebrane przez naszą ukochaną i uświęconą prawicę. A przecież wiadomo, nie rób drugiemu tego, co Tobie niemiłe.

    Wena:Proszę nie umykać z mojej ścieżki i doprowadzić sprawę do końca, czyli udzielić wyczerpujących i zadowalających odniesień.

    Lizak:
    Droga i piękna Pani, zanim potraktuję merytorycznie pani niezwykle trudne ale jakże fascynujące rozważania na temat wiwisekcji umierania, należy najpierw podejść do tematu od właściwej strony. Sprawa zwykle zaczyna się ab ovo. Musi istnieć wzajemne zainteresowanie a potem oczarowanie. Następnie w rezultacie intensywnych modłów osiągamy stan swoistego uniesienia. Pozwala on na przekazywaniu sobie specyficznych znaków będących przedsionkiem wiary, nadziei i miłości. Ta erupcja uczuć wyższego rzędu powołuje życie materialne, tzw. życie nienarodzone, które po nawiedzeniu duchem świętym staje się osobą ludzką powołaną w nowym systemie do wypełniania czynów ludzkich, nieludzkich i nadludzkich. Dlatego nie ważcie się ,co Pan Nasz połączył, rozdzielać w głupocie i wygodnictwie swoim. Waszym obowiązkiem doskonalenia się jest cierpienie, aż po sam kres, na chwałę panów ziemskich i Pana Niebieskiego. Z mego punktu widzenia śmierć jest także cierpieniem ostatnim i ostatecznym,wyłącznie dla komunistów i wszelakich innych niedowiarków. Przed wierzącymi zaś otwiera ona kolejne etapy cierpienia, to jest Czyściec lub Piekło.

    Przy czym, mimo naiwnych stwierdzeń, że śmierć jest jedyną sprawiedliwością na ziemi należy podkreślić, iż także śmierć ma swój wymiar klasowy. Wszyscy wiemy, że umiera się brzydko i pięknie. W rynsztokach i na salonach. W osamotnieniu, głodzie i chłodzie oraz w luksusach, w świetle jupiterów i przy modłach milionów. Umiera się w piekielnych płomieniach baraków socjalnych dla biedoty, stłoczonej niczym króliki w swych klitkach bez hydrantów, bez systemu czujników przeciwpożarowych, z zamkniętymi drogami ucieczki. Śmierć ta ma szczególny wymiar ludzkiej tragedii, ponieważ nie różni się ona niczym od opalania prosiaka na ruszcie. Śmierć,w której połowę ofiar stanowią dzieci jest niewysłowioną tragedią rodziców, bliskich i całego społeczeństwa poza władzą.

    Wena:Czy chce pan przez to powiedzieć, że władzy jest obojętną śmierć polskich dzieci?

    Lizak:
    Miła Pani, proszę nie wkładać w moje usta swoich intencji. Ja wyraźnie powiedziałem, że śmierć tych dzieci była dramatem dla społeczeństwa poza władzą, z czego wynika jednoznacznie, że władza nie zajmuje się jednostkowymi zdarzeniami, władza tworzy rozwiązania prawne sprzyjające jej polityce. A jak wiadomo ponoć mamy przyjętą politykę prorodzinną, więc nie ma przesłanek by twierdzić ,że władza nie interesuje się losem poszczególnych rodzin, przynajmniej w sferze prawno-werbalnej. Możemy także zadać pytanie o skuteczność tej polityki, ale to już inna para kaloszy.

    Wena:Czy wobec tego można powiedzieć, że te dzieciaki zdane są na siebie i swoje słabe ramiona?

    Lizak:
    Proszę Pani, znane są dość liczne przypadki, że małe dzieci uratowały swoich rodziców przed zaczadzeniem i pożarem. Wiele z nich zginęło poświęcając się w imię obrony innego życia, skazanego na śmierć przez niedbalstwo dorosłych i wydawałoby się odpowiedzialnych ludzi. Tutaj jednak sytuację mamy taką, że dorośli nie potrafią lub nie chcą zabezpieczyć życia malutkich i bezbronnych członków swojej społeczności. Wydaje się momentami jak gdyby te ofiary były a priori wpisane w rachunek tych strasznych strat. To nie jest w ten sposób, że te dzieci winne są same sobie. Na ich śmierć złożył się cały ciąg negatywnych zdarzeń, którego nikt nie chciał lub nie mógł przerwać. Zacznijmy od tego, że lekceważenie dziecka zaczęło się już z momentem likwidacji tysięcy żłobków, przedszkoli i szkół przez nawiedzoną kapitalizmem władzę.

    Wskutek likwidacji fabryk rodzice pozbawieni zostali pracy i środków utrzymania na swe dzieci. Często dzieci nie mogły korzystać z nauki w odległych szkołach, ponieważ rodziców nie było stać na bilety miesięczne. A te, które korzystały z opieki szkolnej i edukacji publicznej były często głodne, niekiedy zaniedbane rozwojowo jako, iż rodziców nie było stać na dojazdy do specjalistycznych poradni a sami im pomóc nie potrafili. Sytuacja ta dramatycznie pogłębiała się wskutek dwustronnego oddziaływania na nią. Wyrażało się to z jednej strony ograniczaniem środków na oświatę a z drugiej strony zaostrzeniem polityki walki o życie nienarodzone, kiedy narodzonemu nie potrafiono zabezpieczyć godziwych warunków egzystencji. W tym stanie rzeczy uwidacznia się wyraźnie dramat kobiet zachodzących w ciążę mimo medycznych przeciwwskazań z uwagi na stan zdrowia i przy jednoczesnym zakazie KK stosowania środków antykoncepcyjnych. Ta patowa dla kobiet sytuacja znajduje swój niesamowity,jednostkowych wyraz w kiszeniu poronionych płodów w beczce niczym korniszonów. Za co wsadza się te kobiety na wiele lat do kryminału. Kiedy miejsce tych zniszczonych materialnie i moralnie kobiet powinni zająć twórcy ich okropnego losu.

    Wena:Pan jak zwykle przesadza.

    Lizak;
    Domy dziecka są likwidowane. Obciążenie Domów Poprawczych wzrasta. Liczba rozbitych małżeństw rośnie. Liczba patologicznych rodzin nie zmniejsza się. Poszerza się sfera alkoholizmu i narkomanii wśród dzieci i młodzieży. Jako jedyne antidotum na rozwiązanie tego nabrzmiałego problemu wykoncypowano obniżenie wieku skazywania i karania dzieci więzieniem poczynając od lat 16-tu. W dużym tempie poszerzają się procesy młodzieżowej przestępczości w szkołach, które zmuszone są monitorować swoje obiekty i zachowanie wychowanków. Są to wszystko metody „post factum”nie likwidujące źródeł patologii ukrytych w niewłaściwym podziale dochodu narodowego, czy PKB jak kto woli.

    Bardzo chciałbym ,żeby pani miała rację mówiąc, iż przesadzam. Jeżeli się jednak pani uważnie rozejrzy wokół siebie to zauważy z jakich grup rekrutują się głównie złodzieje, narkomani, alkoholicy i co najgorsze grupy wiekowe tej młodzieży ciągle ulegają obniżaniu się. Państwowe organa ścigania nie dają sobie rady z dorosłymi przestępcami nie mówiąc o młodocianych.

    Wena:Pan wszystko widzi w czarnych barwach.

    Lizak:
    Niekoniecznie, młoda dziewczyno. Widzi pani za PRL-u umierało się siermiężnie. Jak dowcip głosił najlepiej żyło się grabarzom. Trumny były ciężkie i ciemne, twarze umrzyków blade i przerażone lub co najmniej wystraszone z cierpieniem na licu. W demokracji rzecz ma się zupełnie inaczej. Trumny są jasne i pogodne, domy pogrzebowe eleganckie i zadbane z dyskretną muzyczką i strzelistymi pożegnaniami kapłanów. Delikwenci odziani na ostatnią drogę w ciuchy bez mała rodem z Paryża, błyszczące buciki, oszczędne i ekologiczne z papieru, rodem z USA. Fryzury niczym na bal sylwestrowy. Makijaż tak kolorowy i śliczny, iż ma się wrażenie, że za chwilę skończy się to nierealne teatrum i jego bohater wstanie i pójdzie sobie do domu po zaserwowaniu nam solidnej dawki mocnych wrażeń. Jeżeli dołączymy do tego przeszywające solo pożegnalne na trąbkę, to wręcz chce się umierać tak wspaniały jest to teraz obrządek. Stąd bardzo proszę o zachowanie przyzwoitości i nie imputowanie mi, że nie potrafię dostrzec jasnych promyków w ciemnych stronach naszego życia.

    Wena:No ale życie niesie w sobie nie tylko śmierć…

    Lizak:
    Głownie i przede wszystkim niesie ono śmierć jako element ostateczny życia. Myśmy sobie zaledwie na wstępie wymienili słów kilka o śmierci naszych milusińskich. Ale przecież umierają ogromne rzesze ludzi dojrzałych,dorosłych i w wieku sędziwym. Odchodzą oni od nas w trybie naturalnym i w trybie nadzwyczajnym. O ile tryb naturalny nie budzi specjalnych emocji poza rodziną,o tyle tryb nadzwyczajny znajduje się pod lupą wrażliwości społecznej i powołanych po temu organów.

    Po uzyskanie wolności, niepodległości, suwerenności i jakby to jeszcze tam nie nazwać górnie, bardzo dużo obywateli odchodzi z „demokracji” w trybie gwałtownym. I ma to bardzo licznie miejsce zarówno poprzez targanie się na swoje wspaniałe życie jak i poprzez udział osób trzecich. Czyli jakby nie patrzeć przybyło nam samobójców w porównaniu z PRL-em, pewnie w wyniku niewymuszonej radości życia w wolności. Przybyło nam także ofiar bandyckich poczynań, gdzie państwo nie potrafi ochronić ni naszego życia, ni też naszej własności prywatnej. Ale też wzrosła nieporównywalnie ilość katastrof.

    Z morskich przypominam sobie dwie;polskiego promu Heweliusz i ca 50 ofiar oraz ostatnio pogłębiarki,gdzie chyba z 5 osób utracono. Więcej katastrof nie było, ponieważ nie ma już trzech polskich flot morskich. W stoczniach też już katastrof nie będzie jako, iż stoczni praktycznie już nie ma. Na czym, wiadomo, Polska zarobi jak jasny gwint. Rybacy morscy także nie będą już musieli się oddawać głębinom morskim, ponieważ ograniczono im limity połowów i będą musieli pójść z torbami do Wolnej Europy.

    Podobnie czarne chmury gromadzą się nad polskim górnictwem węgla kamiennego. Zaniedbane i niedoinwestowane raz po raz daje o sobie znać wstrząsającymi katastrofami. Jego żywot tak czy inaczej jest policzony z uwagi na to, że Bruksela wydała nań wyrok skazujący z uwagi na nadmierną emisję dwutlenku węglą. Teraz zajdzie konieczność budowy kosztochłonnej elektrowni atomowej, którą z takim zapałem i zaangażowaniem, za schyłkowej komuny, oprotestowywali wchodzący na arenę politycznych wytrysków znani towarzysze solidarni ze swoimi idolami świeć Panie nad ich duszą, i tych którzy jeszcze żyją i cieszą się nie wiadomo z czego.

    Następnie mieliśmy do czynienia z całą serią katastrof budowlanych, której zwieńczeniem było zawalenie się sztandarowej budowli kapitalizmu katowickiego z dziesiątkami ofiar, które przyszły podziwiać szlachetne ptaszki.

    Kolejną dziedziną objętą wieloma tragicznymi katastrofami, to wypadki komunikacyjne w trakcji autobusowej na międzynarodowych liniach, głównie dotyczące polskich pielgrzymek i wycieczek. Zginęły dziesiątki osób. Tym uroczystościom żałobnym patronował sam Prezydent RP.

    Systematycznie byliśmy również wstrząsani katastrofami lotniczymi. Od początku transformacji było ich bardzo wiele. Wszystkie one, jak to w lotnictwie bywa, zebrały tragiczne żniwo wśród pilotów, że wspomnimy dramat Casy, który zabrał kwiat polskiego lotnictwa,ostatni wypadek bojowego helikoptera ćwiczącego do wojny w Afganistanie,wypadek samolotu transportowego sił morskich i cztery ofiary oraz wiele innych wypadków, chociażby ten związany z paradą sił lotniczych w Warszawie. Dla równowagi nasza propaganda faszeruje nas zestrzeleniem polskiego Antka,przed dziesiątkami lat, przez Czechosłowaków i to w taki sposób, że nie rozbito go i jednocześnie nie pozwolono mu na ucieczkę do Austrii. Ot jakie to straszne, i wszystkiemu temu złu był winien znany generał herbu Ślepowron co Polskę solidaruszkom na zatracenie zaprzedał. Ale jakże skuteczny. Dzisiaj opluty i po sądach włóczony przez prawicowe nasienie niczym oczajdusza jakiś.

    O katastrofach na polskich drogach nie ma nawet co wspominać, ponieważ jest to chleb codzienny i w ich rezultacie ginie średnio corocznie przeciętnej wielkości miasteczko powiatowe.
    Najmniej szczęścia mają zwłoki kierowane do Zakładów Medycyny Sądowej, jak ostatnimi czasy donosiła prasa. Horror. Brud, smród i ubóstwo oraz walające się się zwłoki po ziemi lub leżące na stosach. A o tym zjawisku znacznie wcześniej donosił Urban w swoim „NIE”,ale jakżeżby można wierzyć bolszewickiemu cwaniakowi. No i sprawa się rypła. Komuch okazał się prawdomównym, a solidaruszki zakłamanymi nieudacznikami. Jak zresztą w bardzo wielu innych przypadkach. O swoich paskudnych praktykach i przypadkach, nie chce się pisać i słuchać, bowiem to nie mieści się w konwencji poprawności politycznej.

    Wena:A wracając do tragedii w Kamieniu Pomorskim?

    Lizak:
    Nawiązując do pożaru w Kamieniu Pomorskim słynącym dotychczas pięknymi koncertami organowymi w miejscowym kościele w okresie kanikuły letniej, należy powiedzieć , że tym piekielnym w swoim rodzaju pożarem Kamień wstrzelił się w jedyną i niepowtarzalną architekturę ułomności, niemożliwości i nieudacznictwa solidarnego polski powiatowej czyli tzw. małych ojczyzn.

    Rozpatrywanie kwestii nieszczęścia, które nawiedziło to miasteczko na płaszczyźnie żałoby narodowej jedno czy też trzydniowej jest niczym innym aniżeli dołączaniem do chóru idiotów nie widzących rzeczywistych przesłane tej lokalnej katastrofy i świadomym przesłanianiem jej rzeczywistych źródeł, bo tak jest wygodniej i bezpieczniej, by nie urazić lub wręcz skompromitować jakiegoś tuza-arbuza.

    Za ten pożar odpowiedzialność ponoszą wszyscy. Poczynając od Prezydenta poprzez Premiera i Sejm w zakresie odpowiedzialności politycznej, której na dzień dzisiejszy nie ma żadnej. Swój udział w tym zdarzeniu mają wszystkie komórki Straży Pożarnej od góry do dołu. Winę ponoszą odpowiedzialne struktury Inspektora Nadzoru budowlanego. Z winy nie może być wyłączonym właściciel obiektu czyli Burmistrz Miasta, za rażące zaniechania w zakresie obrony i ochrony przeciwpożarowej. Ponosi on także polityczną odpowiedzialność za wdrażania polityki państwa burżuazyjnego umacniającego swoje struktury kosztem najsłabszych i najbiedniejszych. Jest to jakże bolesny przykład na nieudolność,chciwość i niekompetencję liberalnych łobuzów.

    Ta katastrofa musi się znaleźć się w centrum uwagi prokuratory, a winni jej powstania, także w sposób pośredni,powinni zostać z oskarżenia publicznego postawieni przez sądem. Ku przestrodze tzw. elitom pasożytującym na ciele społecznym, noszącym się niczym hrabiowie, utrzymywani za ogromne społeczne pieniądze i śmiejący się w nos biedocie, którą doprowadzili do takiego upadku.

    Tego zdarzenia nie wolno widzieć w kategorii losu marginesu, jaki sobie sami sprawili,jak chciałaby to postrzegać część prawicowej prasy i umoczeni w tej sprawie bonzowie. Natomiast ten dramat musi być widzianym przez pryzmat politycznego biegu do wolnoeuropejskiego koryta a 150 tysięcy zł polskich miesięcznie. To właśnie ta sprawa przysłania elitom poprawne widzenie i zachowanie proporcji w wypełnianiu ich obowiązków.

    Z tego też względu z jednej strony żal jest traconej suwerenności na rzecz UE ale z drugiej strony jest to jedyna szansa na ochronę polskiego społeczeństwa przed ludźmi, którzy nie tylko nie zamierzają dać Polakom Pakietu Praw Podstawowych UE ale i nie potrafią mu zapewnić bezpieczeństwa no co dzień. Angażują to społeczeństwo w niczym nieuzasadnione międzynarodowe awantury militarne. Podporządkowują własne służby specjalne obcym imperiom, zezwalając im na swoim terytorium, na prowadzenie działalności niezgodnej z obowiązującym prawem oraz unijnymi postanowieniami. Łamią Konstytucję Państwa Polskiego. Działają przeciwko interesowi własnego narodu co dokumentują na bieżąco prowadzone analizy i badania wielu instytucji badania opinii publicznej. Czynią niedopuszczalne ustępstwa na rzecz USA, by potem naiwnie wyjaśniać, iż one nie miały świadomości rzeczywistego stanu rzeczy. Przecież taka dziecinada na szczytach skorumpowanej polskiej władzy nie powinna mieć miejsca. A władza ta jest korumpowana roztaczanymi przez decydentów NATO oszukańczymi wizjami kariery za grube dudki, w jej strukturach, vide Kwaśniewski, Sikorski, polscy generałowie itp. Jak dotychczas mają tam szansę polskie sekretarki, ponieważ są to naprawdę ładne dziewczyny i żadna Hermenegilda nie stanowi dla nich konkurencji.

    Wena:A jak pan ocenia zabawy na linii Prezydent -Premier?

    Lizak:
    Myślę ,że są to typowe zabawy chłopców niewiele mających do powiedzenia w swojej piaskownicy. Co było ważkiego i znaczącego to przekazali we władanie obcego kapitału i jego struktur. Sobie pozostawili posypywanie głów piaskiem. Obrzucają się drobnymi zabawkami czyniąc sobie frajdę niesamowitą i wywołując gniew wśród własnego narodu. Cóż ich to jednak obchodzi, kiedy synekurki mają oni już zagwarantowane na lata. Ich nie interesują w tej kwestii odczucia i poglądy własnego narodu. Oni wyłącznie liczą się z tymi, którzy zabezpiecza im sytą, spokojną i leniwą starość sybaryty. Weźmy chociażby przykład takiego Pana Marcinkiewicza i jemu podobnych wycirusów na zachodnim dzbanuszku.

    Wena:A co pan sądzi o przyczynach pożaru?

    Lizak:
    O przyczynach pożaru wystarczająco dużo, w pośredni sposób, powiedziałem wyżej. Mogę jedynie uzupełnić tę wypowiedź stwierdzeniem, że nie podzielam poglądu Pana Passenta w zakresie tzw. przyczyn cywilizacyjnych owych katastrof. Przy tym wypada wyraźnie wskazać na zapóźnienia wielu reprezentantów nowej władzy mających jednoznaczne predyspozycje do destrukcji. O jakim zapóźnieniu cywilizacyjnym można mówić wobec polskich lotników i ich szkoły orląt a także ich niesamowitych sukcesów pod niebem całego świata. Takie założenie zakrawa na żart ochraniający polską władzę solidarną. Co prawda powiada się, że polski lotnik potrafi latać i na bramie od stodoły. Niestety burżuazja nie nauczyła go jeszcze latać na wielotonowym złomie bez paliwa. I tutaj jest pies pogrzebany. Lotnik bez nalotu i ćwiczeń jest zaledwie statystycznym figurantem i potencjalnym samobójcą. A tę ilość paliwa systematycznie ogranicza mu polski rząd zamieniając wspaniałego orła w zwykłą gapę jaką nosi na piersi.

    Podobna jest sytuacja w polskiej policji, na drogach naszych nie uświadczysz policjanta szukając go nawet z gromnicą. Jak już nie starcza rządowi na paliwo to niech im chociaż zafunduje rowery. Tak jest w służbie zdrowia, szkolnictwie i gdzie by się tylko nie tknąć. Pieniądze rząd ma tylko na jednym kierunku,dotującym aktywność prywatnych właścicieli, zaś na kierunku wydatków społecznie użytecznych są ciągłe i zabójcze cięcia. Rząd nic innego nie potrafi uczynić,chociażby poprzez ucieczkę do przodu. Jest to ekipa chirurgów z predyspozycjami na lekarzy patologów.

    Wena:I żadnego promyczka nadziei?

    Lizak:
    Proszę pani z jednej strony powiadają, że nadzieja jest matką głupich ale i z drugiej strony bez nadziei żyć trudno. Problem jedynie polega na tym dla kogo nasza Ojczyzna ma być ostoją i nadzieją. Czy dla tych nadętych i rozdmuchanych, czy dla „chamstwa”i „pieprzonych dziadów” w rozumieniu i interpretacji Pana Kaczyńskiego?
    Decyzje tę powinien rozważyć w swym sumieniu i podjąć suweren a nie gronko politycznych manipulantów. Ja zaś jak zwykle pozostaję za sprawiedliwością społeczną, pracą dla wszystkich i Ojczyzną jako przytuliska dla każdego Polaka, niezależnie od poglądów politycznych i stanu majątkowego. Jestem za demokracją w jej klasycznym ujęciu, a nie jakimiś tam burżuazyjnymi wydumkami sprowadzającymi nieszczęścia i wojny na narody.

    Wena:To i pewnie temat wyczerpaliśmy.

    Lizak :Bardzo miło mi było panią poznać i mam wrażenie, że wspólne dochodzenie prawdy pozwoli nam osiągnąć stan ekstatycznego i czystego uniesienia. Zapraszam madame na kolejne party intelektualne. Do miłego zobaczenia.
    _________________
    Manus manum lavat

  65. Roman56PL
    ……..Uważam książkę pt. „Strach” za głos przypisujący odpowiedzialność za bandytyzm całej populacji i dlatego jest to książka, która po prostu obraża Bogu ducha winnych ludzi i to z punktu widzenia zwykłego jednostronnie patrzącego nacjonalisty, który tylko swój naród uważa za najwyższą wartość.
    ……..Ciekawe co by było, gdybyśmy dzisiaj zaczęli tego rodzaju rzeczy pisać o wszystkich naszych sąsiadach? Pozcyje takie z pewnością zostałyby niezauważone lub zignorowane przez opinię publiczną naszych sąsiadów, a my sami zaliczeni do grona osób oględnie mówiąc bardzo źle wychowanych.
    …….A co by było gdyby wówczas oni w końcu zaczeliby pisać o nas, że to my jesteśmy bandytami i złodziejami i pobudowali sobie muzeum pt. „widoczny znak”, czy też muzeum „czerwona przyjazna wielkoruska łapka”, albo muzeum pt. „tak trzeba tak było i kropka, albo trójzóbek”, a my zaczęlibyśmy zaprzeczać, że odpowiedzialni za bandyckie zachowania i złodziejstwo są tylko oni!

  66. MA, tak głośno Pan krzyczał, że poczułam się zobowiązana. Spośród Pana informacji sprawdziłam tę o mieszkaniach. Otóż stan zasobów mieszkaniowych w Polsce na koniec 1990 roku to 657 km2 powierzchni użytkowej mieszkań, zaś oddanych do użytkowania w tymże 1990 roku – 10,4 km2 pu mieszkań. Ludność Polski w 1990 roku wynosiła 38,1 mln.

    W kolejności stan zasobów mieszkaniowych na koniec 2005 roku to 885 km2 (2006 – 895 km2) pu mieszkań, a do użytku oddano w 2005 roku 12 km2 (2006 – 11,7 km2) pu mieszkań. Ludność Polski w 2005 roku wyniosła 38,2 mln, a w 2006 roku 38,1 mln.

    Dziwi mnie iż Pan się w moich komentarzach doczytał, że:
    – w Polsce po 1990 roku nie budowano mieszkań, albo że gdy budowano, to
    – ich powierzchnia może nie wzrastać, jeśli liczba ludności się nie zmienia.

    Gwoli ścisłości ona wzrosła z 17,24 m2pu w przeliczeniu na mieszkańca w 1990 roku do 23,49 m2pu w 2006 roku.

    Przy okazji podam Panu inne zajmujące dane na ten temat. Otóż w 1995 roku w budynkach poza indywidualnymi mieszkań 4-izbowych i więcej było 46,8 %, w 2000 r. – 30,2 %, w 2005 – 21,6%, za to pojawiły się mieszkania 1-izbowe, i tak w 1995 r. było ich 1,8 %, w 2000 r. – 5,0 %, w 2005 r. – 8,2 %. „Przekrój” – http://www.przekroj.pl/20latpozniej_artykul,4431.html o tym ani słowa. Pan też.

    W sumie dobrze, że Pan krzyczał, skoro potrzebował pomocy. Miło mi, że mogłam się przydać.

  67. PS. Na więcej sprawdzania nie mam czasu. Proszę mi wybaczyć. Może ktoś inny spośród blogowiczów zechce mnie wyręczyć, o co tym samym serdecznie ich proszę.

  68. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP – stwierdza:

    „Ekipa Kwaśniewskiego i Millera nie bardzo mogła odmówić współpracy Amerykanom.”

    Szanowny Gospodarzu ma klopot, chyba niejedyny.
    Jeszcze pare dni temu pisal Pan -….„dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami – nic.”

    Domyslam sie, ze klucz lezy miedzy wierszami(?) To znaczy, ze z w/w mozna – a dla tych po przecinku – nawet nalezy – prawda?

    Czy mozna dawiedziec sie na blogowisku jaka funkcje w tandemie Kwach/Miller pelnil W. Cimoszewicz? Bo to, ze pelnil nie podlega jakiejkolwiek dyskusji.
    Gwoli uscislenia/wyjasnienia. Pytam w kontekscie ewentualnego Seketarza Generalnego Praw Czlowieka w EU.

    @MA
    Jak Pan to jw postrzega?

  69. Amerykanie nigdy nie twierdzili ze Irak ma bron jadrowa tylko ze ma bron masowego razenia i prowadzi badania nad uzyskaniem broni jadrowej. Po nalocie izraelskich bombowcow na Osiraq plan Saddama sie zawalil na dlugo. Twierdzenie Pana Pasenta jakoby juz wtedy dochodzily sygnaly o nieprawdziwosci ustalen wywiadu amerykanskiego (i nie tylko amerykanskiego) sa smieszne chocby z tego powodu, ze ONZ sankcjonowal atak na Irak sil miedzynarodowych wlasnie na podstawie tej wiary w posiadanie broni masowego razenia (bilogicznej i chemicznej). Wszyscy wtedy byli o tym przekonani. Wystarczy cofnac sie nieco i poczytac co sama Polityka pisala i ciekawe, ze jakos wtedy nie wyrazila swoich watpliwosci. Irakijczycy czekali jak na zbawienie wybawienia ich spod okrutnej i morderczej tyranii Sadama, o ktoreju teraz oczywiscie tchorzliwa i lewicowa Europa zapomniala. Tak latwo potepiajacym Amerykanow przypomne, ze staja w obronie jednego z najwiekszych masowych mordercow w historii. I co ciekawe ci wszyscy mordercy mieli w tytule socjalizm badz komunizm. To nie Amerykanie zabijaja irakijczykow ale tego tez jakos nikt nie chce zauwazyc, bo po co. Straszna rzecz, przetrzymywano terrorytow w Polsce, och swiat sie zaraz zawali….a ci sami terrorysci niedawno ucieli glowe polskiemu inzynierowi. Tylko czekac az organizcje obrony praw czlowieka stana w kolejce, zeby winnych tego barbarzynstwa bronic do upadlego i szukac usprawiedliwienia. Oczywiscie polski inzynier nie mial prawa do zycia.
    Torlin masz w pelni racje. Cale to lewactwo wykonczylo na swiecie setki juz milionow ludzi. Od podstaw walka z terroryzmem islamskim….tak, tak. proponuje pogadanki dla Talibow i moze jeszcze zaprosic ich na wyklady do naszych uniwersytetow? Wiadomo ze to MY jestesmy winni wszystkiemu a oni biedni musza nas zabijac dla naszego wlasnego dobra. Glupota ludzka nie ma granic.

  70. W sprawie żałoby- może ustalić limit, procedury,spis okoliczności?
    Subiektywnie, stopień istotności zdarzenia, oceniony być nie może.
    Ale idąc tą drogą zbliżymy się do absurdu- etykiet dworskich XVIII w. i zrytualizowania zachowań.

    W sprawie współpracy Pałaców- a za co ta zgraja osób , pobierających wysokie pensje, je pobiera?
    Nie winię tu premiera, ale darmozjady w pałacu Prezydenta- prawie „rząd na uchodzćtwie” , pokazują klasę swojej indolencji. Co działoby się , gdyby rządzili? Czy równie „sprawnie inaczej” , jak przy poprzednich wpadkach?
    Nie ma telefonów? maili? internetu? Czy nie ma kompetentnej osoby, której można przekazać informację? A może- boją się przekazać ją Wodzowi? Syndrom posłańca?

    W sprawie wywiadowczej współpracy.
    To nie wywiad dla mediów- gdzie chodzi o kasę.
    To WYWIAD- gdzie chodzi o życie, nie tylko agentów, czasem- tysięcy ludzi……
    Im ciszej, tym lepiej……..
    Niestety, moje prywatne zdanie- czasami dziennikarze pozbawieni są w swoim zaślepieniu- patriotyzmu………

    „głupota ni zwalnia od myślenia”- nawet niektórych przedstawicieli mediów.

  71. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam … http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30485&PHPSESSID=dd26fd7596a7e0f73b2951dd77cbdb34

    Post Christum.
    Ist er nun unbegabt oder verliebt, dass er immer denselben Blödsinn redet?

  72. PIRS pyta po co Polska wzięła udział w wojnie irackiej.

    Oczywiście ma prawo tak pytać (w całokształcie wypowiedzi), bo wonczas w mediach polskich różne androny o tym udziale mówiono, obiecywano przy tym niderlandy dla polskich interesów handlowych. Wiele wtedy się mówiło o motywach amerykańskich, że wojna jest o ropę i aby zarobić krocie (powstał mit “łupu Wielkiego Brata”), dlatego powstał wątek poboczny irackich łupów na potrzeby polskie. Tymczasem wiadomo było już wtedy, co chyba umknęło powszechnej wyobraźni, że ta wojna musi KOSZTOWAĆ krocie, bo każda wojna taka jest, dla prowadzenia i finansowania wojen wymyślono obligacje państwowe, tylko w modelu keynesowskim wojna wyciąga gospodarkę narodową z depresji i ją konsoliduję, i w modelu nazistowskim. Jest książka Stiglitza wyliczająca rozmiary tego krociowego kosztu, są inne źródła, deficyt budżetu USA jest niezbitym dowodem. Polskę ta wojna kosztowała niewiele. Natomiast korzyści ze współpracy wojskowej z sojusznikiem są niewątpliwe.

    Czy udział polskiego wojska w “stabilizowaniu” (wg. innych w “okupacji Iraku”) nadszarpnęł obraz Polski w świecie? Na to pytanie polska wrażliwa wyobraźnia i poczucie honoru na ogół odpowieda TAK. Ale ta odpowiedź ma rozliczne “ale”. Wyłonił się podział na Europę starą i nową, Polska stała się niejako centrum, a na pewno najważniejszym elementem nowej Europy. I to jest całkiem naturalne i moim zdaniem korzystne. Oczywiście można porównywać się z Czechami i resztą naszego podregionu, te kraje zajęły nieco inne pozycje, ale tylko nieco inne. Nadal najważniejszy cel dla podregionu to przyciągnięcie jakiejś porządnej instalacji NATO na swoje terytorium, co przypieczętowałoby wyrwanie się ze strefy wpływów Rosji raz na … jakiś czas. Nie demonizuje tutaj wpływów, siły i obecnej agresywności Rosji, jednak jej geopozycja pozostaje niezmieniona. Dla Polski jest to najtrudniejsze wyzwanie w polityce międzynarodowej i trzeba je rozgrywać umiejętnie. W tym kontekście należy widzieć udział Polski w Iraku, także w Afganistanie i gdziekolwiek jeszcze. Mam wrażenie, że mało kto na blogu nie zgodzi się z takim postawieniem sprawy. I dlatego pewne korzyści są.

    Pyta PIRS: „Na czym polega ta zgoda ponad podziałami wśród polskich polityków w sprawie Iraku? Czy nasz Gospodarz mógłby to przystępnie wyjaśnić?”

    Daniel Passent odpowiada: „Chyba nawet prezydent Kwaśniewski nie umiałby tego wytłumaczyć … „.

    Czyli pozostajemy bez odpowiedzi. Czyli jest jak jest. Wielka niewiadoma.
    Z wyrazami współczucia dla inteligencji harujące na blogu, pozostaję
    – T.O.

    p.s. Jeden jest blog – en passant.

  73. Chyba wojny pajaców. A raczej – pajaca.

  74. W Australii po pożarach był jeden dzień żałoby narodowej. We Włoszech po trzęsieniu w Abruzji tez tylko jeden dzień. W Polsce – trzy dni. A mnie się nie chce opłakiwać, ludzi, których nie znałam osobiście i z których paru pewnie było zwyklymi menelami, nie płacącymi podatków. Stefan – celnie trafiłeś z tą mordą. Chyba inaczej się już nie da, bo to, co ten pan wyprawia, to jest już czysta dywersja. Solidaryzuję się z komentarzem red. janickiego z „Polityki”, że Trybunał Konstytucyjny winien wreszcie rozsądzić kompetencje na szczytach władzy, no ale pijani rowerzyści byl;i ważniejsi. Zgadzam się z opinią, że nie wolno za kazdy smrodliwy bąk prezydenta owbiniac także biednego Tuska. Głowa państwa, która zawsze o wszystkim dowiaduje się ostatnia – toż to samobój. I ten pan chce rządzić. To niech sobie kupi najpierw radio albo telewizor. Nawet z naszych podatków. Dobrze podsumował go Wałęsa w felietonie w WP. I w o gole przestańmy się bć w piersi za słowa prawdy o LK. Święta krowa czy co?

  75. telegraphic observer pisze:

    2009-04-16 o godz. 20:36

    TO
    Niech pan nie będzie śmieszny ze swoimi militarystycznymi wywodami odzianymi w pluszowego misia.

  76. …pan Kupsc tez by tak chcial….czyli towarzysz Szmaciak zapatrzyl sie w Pana Passenta.

  77. Panie MA – chińskie jakieś przezwisko – nie ma pan najmniejszego poczucia przyzwoitości. Będąc w Krakowie – jak można tak ordynarnie się odnosić do Miasta Poetów – “będąc przejazdem w Krakowie” jest formą poprawną. Zatem “będąc przejazdem w Krakowie, czytałem”, a nie przeczytałem, “a przeczytawszy dowiedziałem się”. Oj, naraża się pan swoimi nieścisłościami i niegramatycznymi wyrażeniami pani Stachurskiej, jednocześnie dyskredytuje pan “Przekrój” i wszystko co pan za nim cytuje. Znajomość języków obcych wzrosła tylko dlatego, że język rosyjski nie był językiem obcym. A stał się obecnie, już sam ten fakt powoduje wzrost niespotykany w dziejach narodu. O telefonach nie ma pan najmniejszego pojęcia. Telefony komórkowe, których dawniej nie było z tych samych powodów co coca-coli, łatwo jest podsłuchiwać, natomiast telefony stacjonarne łatwiejjest kontrolować. Dlatego też, dawniej rozmowy były kontrolowane, a nie jak pan zdaje mi się niezgodnie z faktami sugeruje podsłuchiwane. Ponadto, używanie telefonu komórkowego ubocznie niszczy komórki nerwowe – ucho jak zapewne panu wiadomo jest położone z boku w stosunku do mózgu, zarówno ucho lewe, jak i prawe. Emeryci powini je używać w większym procencie niż studenci, to chyba oczywiste. Ze względu na wysoki, niekiedy przekraczający sto procent, udział chrześcijan w polskim narodzie, słusznie zwraca pan uwagę na cudowne ilości chleba i wina. Natomiast to, że Polka z Polakiem żyją dłużej to nie jest powód do radości. Powiem krótko: nie ważne jest, czy Polak z Polką żyją dłużej, ważne jest czy żyją w związku małżeńskim. Dodatkowo fakt dłuższego ich życia komplikuje, utrdunia, wręcz przeciąga w czasie udoskonalenie systemu emerytalnego. Proszę się zgłosić do pani Stachurskiej, która zapozna pana ze szczegółami napieć wynikających z neoliberalizmu i woluntaryzmu poprzednich ekip. Wyjazdy za granicę też nie są korzystne dla rozwoju, dla gospodarki i dla ludzi, albowiem zmniejsza się zalesienie kraju. Ileż trzeba raportów wypełnić z tych wyjazdów z podaniem kontaktów z przedstawicielami lokalnej burżuazji, policji, przemysłu, oraz emigracji po roku 1945, a to wymaga papieru. Wysoce antypolska jest również uwaga o kulturze picia wina. Napój ten pochodzi przeważnie z ziemi włoskiej, stamtąd przecież przyszliśmy i nie chcemy tam już wracać, a pan zdaje się namawia do wyjazdów z ziemi polskiej. “Więcej osób jeździ na rowerze” – ha, nic innego im nie pozostaje, dojazdy do pracy się wydłużają, a w nowych warunkach trzeba być na czas, nie wolno w pracy pić (alkoholu spożywać), co zachęca do szybkiego powrotu do domu na rowerze i wyspania się, aby następnego dnia znów ruszyć do pracy na warunkach niewolniczych i wyzysku przez obcy kapitał. Porównywanie karpi solidarnościowych i komuszych też jest nie na miejscu. Karpie solidarnościowe żyją w mule i są tłustsze, przez to nieładnie śmierdzą na talerzu, okropnie smakują i pokrapianie ich importowaną cytryną tego faktu nie zmieni. Wreszcie pytanie o zmianę ustroju. Polak z miłą chęcią zmienia ustrój. Metaforą tej jego skłonności do zmiany jest to, że inaczej ubiera się do pracy, inaczej na spotkanie towarzyskie, a jeszcze inaczej do kościoła. Lubi zmieniać spodnie lub garsonkę, sweter na marynarkę, garnitur z kamizelką na kurtkę na wacie, krawat z gumką na muszkę zawiązywaną, chodzenie w skarpetkach na puszczenie się bez skarpetek, słowem jest otwarty na zmiany ustrojowe. I to dotyczy również obecnego ustroju, cylinder na uszatkę, husteczkę w butonierce na goździk, kapelusz dla pań na kręconą fryzyrę, okrągły otok na rogatywkę, szablę u pasa na ostrogi, wysokie cholewy na boso, okulary inteligenci (tzw. okularnicy) zamieniają na soczewki kontaktowe, z koloru niebieskiego na zielone, farbę włosów z siwej na czarną, a potem na ciemny blond i pasemka, pan na prawdę zaniżył te liczby, że aż uszy bolą, ustrój warto zmieniać w 110 procentach, było, jest i będzie, panie Ma – co za chińskie jakieś imię – niech pan już wraca do siebie i nie szwenda się po Rynku. Prawda, pani Stachurska? Dobrze mówię?

  78. @telegraphic observer 2009-04-16 o godz. 20:36 :

    Jeśli dobrze zrozumiałem, to Szanowny Kolega usprawiedliwia naszą misję stabilizacyjną, czy, jak wolę to nazwać, udział w okupacji Iraku. Bo były korzyści:
    – Polska ”stała się niejako centrum, a na pewno najważniejszym elementem nowej Europy”,
    – może dzięki temu NATO zainstaluje coś na terytorium Polski, chroniąc ją przed Rosją.
    A przy tym niedużo nas to kosztowało, co najwyżej nadszarpnęło to trochę obraz Polski w świecie, ale to można olać. Interes się opłacił.

    Powyższe rozważania są typu „pójdziemy i obrabujemy razem kogoś, bo nic nam się nie stanie, a będą jakieś korzyści, a nawet jeśli ktoś tam zginie to trudno”. Rozumowanie takie uważam za bardzo szkodliwe.
    Wojna nie jest jeszcze jednym interesem. Jest czymś wyjątkowym.
    Przyjmując takie kryteria, powinniśmy chwalić nasz udział w napaści (czy może lepiej: bratniej pomocy?) na Czechosłowację w 1968 r. Przecież odnieśliśmy jako sojusznik ZSRR wielkie korzyści. Wtedy nie mieliśmy wyboru. Dziś mamy.

    Nie zgadzam się też z opisem „korzyści”, jakie jakoby udało się osiągnąć.
    Polska nie stała się żadnym centrum. Raczej utraciła w ostatnich latach swoją pozycję, choć powody były różne. Jakoś nie zauważyłem aby kraje, które nie wzięły udziału w awanturze irackiej, straciły na znaczeniu. Ale nie liczyłem ile razy komu prezydent Bush uścisnął rękę, bo to zdaje się były te główne korzyści. Chętnie poznam inne.
    Jeśli Polska chciała pokazać, że jest dzielnym sojusznikiem, mogła pomóc wysyłając lekarzy, pomoc medyczną i materialną, policjantów do szkolenia kadr w Iraku itp.

    Co do zagrożenia Polski ze strony Rosji, w najbliższej i dalszej przyszłości, mam inne zdanie. A jeśli takowe zagrożenie kiedyś zaistnieje, to dobrze by było aby NATO działało wtedy jak trzeba, bo paruset natowskich żołnierzy stacjonujących na terytorium Polski niczego nie zmieni.
    Polityka zagraniczna nie musi przypominać polityki rodziny Corleone. Szansę Polski widzę we współpracy i budowaniu wspólnoty, działaniu dla wspólnych celów, szczególnie w Unii Europejskiej.

    Polska przez wiele lat szczyciła się tym, że nie prowadziła wojen kolonialnych, że Polacy walczyli „za wolność waszą i naszą”, wspierając ruchy wolnościowe. Teraz Polska pokazała inną twarz. Dla mnie jest to twarz obrzydliwa. I dlatego dziwi mnie, że tak niewielu u nas przeszkadza ta nowa twarz Polski.

  79. Szanowny Lizaku,
    Niezwykły tekst. Chyba najlepszy, jaki dotąd napisałeś.
    Tylko Ty i Stachurska, cytująca Ikonowicza, zwróciliście uwagę na klasowy wymiar tego pożaru.
    Ludzie odpady, jak określa ich Zygmunt Bauman, nie zasługują na lepsze warunki. Tak właśnie wygladają lokale socjalne w solidarnej do bólu Polsce.
    Z okazji tej tragedii, pokazano wyemitowany w lokalnej telewizji na kilka dni przed pożarem reportaż interwencyjny, a w nim wypowiedż jedngo z gminnych włodarzy. Na pytanie dziennikarki dlaczego ludzie mieszkają w takich warunkach odpowiedział – Przecież oni tam nie są w nagrodę.
    A zatem, za karę.
    Omamieni i znieczuleni codzienną porcją propagandy wylewajacej sie z gąb „niezależnych” ekonomicznych ekspertów, jesteśmy święcie przekonani, że problemem naszej gospodarki są przygniatająco wysokie transfery społeczne. A prawda wyglada tak, jak te płomienie w Kamieniu Pomorskim, jak płacz i krzyk płonacych żywcem dzieci, jak koniecznośćć dożywiania ich w szkole, jak nagminne apele o wpłaty na leczenie lub rehabilitację, obowiązkowo ze zdjęciem malucha.
    Tak, po dwudziestu latach transformacji nieświadomie przeszliśmy na kalwinizm. Biedny jest przeklęty i wykluczony tak z życia społecznego , jak i z możliwości zbawienia. Siłą naszej gospodarki są przecież niskie koszty dobrze wyszkolonej siły roboczej. Elastyczny kodeks pracy i rynkowa bezwzględność władz publicznych. W aspekcie elementarnego minimum bezpieczeństwa socjalnego do Europy bliżej nam było w 1989 r.

    Przygladając się telewizyjnym relacjom i komentarzom, podziwiałam zręczność i dyscyplinę, z jaką pominięto aspekt społeczny tragedii.
    Nasz Gospodarz się myli. Ten pożar, to nie jest wina polskiego bałaganiarstwa. To wynik, jak nabardziej praworządnej polityki społecznej (patrz tekst Ikonowicza)!

    Jasny Gwint,
    Zadziwiające! Ja też miałm identyczne wrażenia, gdy po raz pierwszy zobaczyłam transmisję z podpisania porozumień sierpniowych. Wtedy właśnie po raz pierwszy i na zawsze już ostatni rozczarował mnie Lech Wałęsa.
    I pomyśleć, że innym zajęło to tyle czasu. A teraz dają mu druga szansę, tylko dlatego, że Tusk zaprzągł go do swojego rydwanu przeciwko Kaczorom. Głupich nie sieją…

  80. TO pisze: … Mam wrażenie, że mało kto na blogu nie zgodzi się z takim postawieniem sprawy. I dlatego pewne korzyści są.

    Zauważam po pierwsze że drugie z pierwszego nie wynika. Co do meritum to ja jestem jednych z tych w/w niewielu co nie podzielają opinii TO. Zgodzę się tylko z oceną TO że uzyskanie jakiejś „porządnej” instalacji NATO na terytorium kraju jest najtrudniejszym wyzwaniem dla Polski w polityce międzynarodowej.

    Najtrudniejszym bo tego typu instalacje są z istoty rzeczy prowokujące a tym samym inherentnie destabilizujące, także trudno by sądzić że „stara” Europa na to pójdzie. Sądzę również że nie nowa amerykańska administracja. Także „tall call” dla polskiej dyplomacji, TO ma tutaj rację.

    Przykład z życia jak to jest destabilizujące: sygnały z Rosji że zainstalują oni coś „porządnego” (bombowce, radary, rakiety, baza, etc) na Kubie spotkały się z natychmiastową reakcją Stanów, krok taki uznany będzie za wrogi, w podtekście, zupełnie nie do przyjęcia. Była to reakcja ze strony USA racjonalna i taką samą jest oczywiście identyczna reakcja Rosji na próbę instalacji czegoś równie „porządnego” na jej obrzeżach t.j. w Polsce.

    Robienie z Polski na siłę państwa frontowego, co wydaje się głównym celem polskiej klasy politycznej na dzisiaj nie jest IMHO w jej (i Europy) interesie. Proszę sobie przypomnieć jak uźyteczna była próba zrobienia z Kuby państwa frontowego przez Chruszczewa w latach sześdziesiątych. Kuba i Rosja w końcu zrozumiały że tego typu awanturnictwo nie jest na korzyść nikogo i przestały rozrabiać, czas żeby i Polska to w końcu zrozumiała. Bezpieczeństwo strategiczne Polski powyższego nie zmienia bo obawy że coś jej grozi ze strony Rosji teraz lub w przyszłości w sensie najazdu wojskowego lub dominacji ideologicznej jest tego samego rzędu że stare imperium habsburskie się znowu odrodzi i na spółkę z sąsiadami Polskę znowu rozbierze.

    Co do nowej i starej Europy, termin nowa Europa już się sądzę praktycznie zużył. Nic nowego tutaj nie ma i nigdy nie było, to był po prostu sposób ludzi Bush-a na podzielenie Europy. Wdłg starej zasady dziel i rzadź. Przykro że na to się polska klasa polityczna dała się nabrać poprzez poprzednią ekipę amerykańską. Mówiąc ostrzej widzenie się jako przywódca jakiejś nowej Europy z nadania USA to urojenia mocarstwowe rzędu przedwojennego „guzika od płaszcza nie oddamy” czy idiotyzmami typu Liga Morska i Kolonialna. Tworki inaczej mówiąc.

    Co gorzej Observer a za nim polscy politycy nie wydają się zdawać sobie sprawy że w Stanach olbrzymi teraz „reset” że Stany pod Obamą zrezygnowały z aktywnego dzielenia Europy, ze starego militaryzmu Cheney, Bush-a i poprzedników i w związku z czym klient typu Chile Pinocheta w Europie już im nie jest potrzebny.

    Z tego powodu sądzę że miałby sens zrezygnować z koncepcji Polski jako przyczółka militarnego Stanów w Europie i wrócić do Europy jako normalne państwo i zacząć budować ten wspólny dom Europejski i swoją w nim pomyślność ekonomiczną (w czym Polska wydaje się na dzisiaj nie najgorsza) razem z innymi a nie zostawiać to Niemcom i Francji a samej przyjmować pozycję czysto roszczeniową, jakby jakiś rumuński oszust, ciągnąć ile się da, jakimkowiek sposobem, a na boku kombinować z globalnymi chojrakami licząc że za to dodatkowe profity skapną. A takaż to efektywnie polityka RP na dzisiaj.

    Paskuctwo moralne jakby na to nie patrzeć.

  81. magrud pisze:

    2009-04-17 o godz. 00:46

    Magrud,
    nie wpadaj prosze w przesade (nie chodzi mi o empatie wywolana smiercia ludzi bezdomnych), dzisiejsi bezdomni mieszkaja w bylych hotelach robotniczych (ten sam standard) pozostalych po czasach zaprzeszlych (dla mniej zorientowanych; PRL). Porownanie Twoje i laudatio Lizaka nie maja wiec sensu. Probujesz podobnie do innch, krytykowanych (slusznie) politykow wykorzystywac tragiedie ludzka dla swoich prtykularnych celow. Robisz to rowniez z Lizakiem.
    Z powazaniem.
    MA

  82. Feliks Stychowski pisze:

    2009-04-16 o godz. 19:12
    Cimoszewicz jest adekwatnym fachowcem na kazde stanowisko. Mialem wielokrotnie okazje sie o tym osobiscie przekonac. Pozostaje pytanie, czy jakiekolwiek stanowisko utrzyma politycznie Cimoszewicza lub Cimoszewicz stanowisko.
    Z powazaniem.
    MA

  83. Magrud,

    dwa lata temu upominałam się nie tylko na blogach „Polityki” o powszechną edukację emocjonalną. Tyle dni upłynęło a jej potrzeby nadal się nie widzi, nie widzi się jak małą mamy świadomość mechanizmów, które nami rządzą jak też dynamik tych mechanizmów. Czarna pedagogika do nich należy. Ludzie do niej się uciekający nie zdają sobie sprawy, że używają jej zamiast oczu, uszu, serc i płuc. Czarną pedagogiką oddychają, potrzebują obiektów zastępczych dla wyładowania własnych często zadawnionych frustracji i słabsi na te obiekty nadają się najbardziej… niewybrednym. Cóż z tego że to blamaż, skoro oni, polityczni daltoniści, nie są tego świadomi? Kiedyś w końcu to się zmieni, przeprze lepsze, ale po co nadal opóźniać już mocno spóźnione. Dlatego powszechna edukacja emocjonalna, najlepiej ze wszystkich telewizorów (powszechnie dostępne media) jest ważna. Ministerstwa: Kultury, Nauki, Edukacji mogłyby ją dotować ku ogólnemu pozytkowi. Wyższemu. Jak uważasz?

  84. Polecam interesującą charakterystykę Piotra Ikonowicza, zamieszczoną w blogu Waldemara Kuczyńskiego. Zgadzam się z każdym słowem, znam opinie bliskich panu Piotrowi osób i to z lat, kiedy jeszcze nie śniło mu się być posłem a wsławiał się działalnością rewolucyjną. Ani trochę przez kilkadziesiąt lat nie wydoroślał. Może to piękny rys charakteru – wieczna młodość 😀
    http://kuczyn.com/2009/04/08/pamiec-narodu-ma-wiele-wymiarow/#comment-74786

  85. „Elastyczny kodeks pracy i rynkowa bezwzględność władz publicznych. W aspekcie elementarnego minimum bezpieczeństwa socjalnego do Europy bliżej nam było w 1989 r. ”
    Czy aby na pewno ?
    Bezpieczeństwa socjalnego nigdy nie było i nie będzie. Ludzie wykluczeni nie dlatego są wykluczeni, że ktoś (kto?) nie zapewnił im bezpieczeństwa socjalnego. Ludzie stają się wykluczeni, bo nie radzą sobie z własnym życiem – nałogi, wyuczona bezradność, wady genetyczne wpływające na podwyższony poziom agresji, a tym samym wywołujące psychopatyczną osobowość, tragedie osobiste, itp. Rozsądną pomocą w takich sytuacjach byłaby opieka psychologiczna, a nie rozdawnictwo. Ale nie, „my społeczeństwo” będziemy ubolewać nad ciężkim losem tych ludzi i zamiast dawać im wsparcie psychologiczne będziemy żądali dla nich wsparcia polegającego na zapomogach, rozdawnictwie artykułów pierwszej potrzeby, rozdawnictwie mieszkań socjalnych, darmowych obiadkach, itp. Będziemy chełpić się tzw. „wrażliwością społeczną”. Jak myślicie blogowicze – co się dzieje z taką formą pomocy ? Magrud, przejdź się po naszych miastach czy wsiach. Zaglądnij jak mieszkają ludzie wykluczeni. Czy dbają o swoje nędzne mieszkania, czy mają tam czysto ? Przecież nawet nie mając pieniędzy można mieć czysto. Na co przeznaczają przyznaną im pomoc finansową ? Na artykuły pierwszej potrzeby czy na alkohol ? Czy chcą pracować czy wolą dostawać zasiłek ? Wrażliwość społeczną można przejawiać na różne sposoby, ale dlaczego zaraz podchodzić do tego ideologicznie ? Wykluczenie jest następstwem zaburzeń osobowości, a nie tego, że brak jest wrażliwości społecznej. To kwestia psychiki danego człowieka wspartej przez nieumiejętność radzenia sobie z własnym życiem. To kwestia poddania się wizji braku perspektyw lub rezygnacji z ogólnie przyjętego sposobu funkcjonowania w społeczeństwie po traumie, która odbiera nam chęć do życia. Żadna gotówka i żadne rozdawnictwo nie poprawi losu takiego człowieka.

  86. „Strażacy napisali już raport dokumentujący akcję w Kamieniu Pomorskim. Nie pozostawia on złudzeń: mieszkańcy budynku socjalnego w Kamieniu Pomorskim żyli na tykającej bombie.

    „Budynek jest zrobiony z materiałów wysoce palnych. Jego zewnętrzne ściany na I i II piętrze zrobione są z min. z: płyt pilśniowych, płyt styropianowych i płyt zawierających azbest. Pokrywają je tapety. Ścianki działowe oraz ścianki stanowiące obudowę poziomych dróg ewakuacyjnych oraz centralnie położonej klatki schodowej wykonano na stelażu z drewna, obłożonego obustronnie wspomnianymi powyżej płytami azbestowo – paździerzowymi”. –
    http://www.tvn24.pl/12690,1595899,0,1,minuta-po-minucie-jak-ratowali-ludzi-w-kamieniu,wiadomosc.html .

  87. Mam pytanie do wielkiego społecznika i bojownika o równość i braterstwo towarzysza Lizaka. Czy projekt solidarności społecznej, który tak wyłuszczył w swoim quasi-wywiadzie z samym sobą zakłada marginalizację i szykanowanie wiernych Kościoła Katolickiego w Polsce za ich przywiązanie do wrogiej mu tradycji? Czy miliony biednych ludzi, którym pozostała tylko nadzieja na życie po śmierci, słuchający Radia Maryja są wg Lizaka obywatelami drugiej kategorii?
    Albo cofnijmy się wstecz do ulubionych lat Lizaka i zadajmy hipotetyczne pytanie. Czy jeśli paliłby się Komitet Dzielnicowy PZPR z ludzmi i zabytkowy kościół z ludzmi to pobiegłby ratować ludzi w kościele: starcow, kobiety, dzieci, czy też wygarnirowanych kacyków w komitecie?
    Nie zagłębiam się dalej historycznie we wcześniejsze lata, bo musiałbym zadawać pytania o katowanie i zabijanie ludzi szkodzących słusznej linii partii, która przecież zawsze na swoich sztandarach miała wypisane hasła wrażliwości społecznej.

    Marks potrafił klasowo wytłumaczyć zjawiska nierówności społecznej, ale ta interpretacja wymagałaby aktualizacji, a nie takiej ciut po łebkach przeprowadzonej przemowy nad grobem jaką zaprezentował Lizak.

  88. aleydis 21.12
    Nie przepadam że menelami i trzydniowa żałoba mnie wkurzyła, ale
    szkodą że jesteś kobietą. Gdyby nie to, powinnaś dostać od każdego obecnego tu blogowicza w pysk, za twoją wypowiedż o menelach nie połacących podatków którzy spłonęli w Kamieniu Pomorskim. Nie wchodzę w meritum sprawy, bo jezeli jest prawdą że hotel podpalono, to z pewnościa zrobili to menele i uciekli, a spalili się biedni, uczciwi i bezdomni ludzie. Gdyby jednak nawet spalili sie WYŁACZNIE menele, to także twoja wypowiedz zasługuję na to o czym pisałem w drugim zdaniu. I to nawet nie za cynizm i brak empatii tylko za głupotę. Tak wielką, że Nelly Rokita jest przy tobie Sokratesem !. I informuję cię, że podobnie jak ty skomentowałaś smierc”meneli”, tak ja bedę regularnie komentował KAZDA twoją wypowiedz na tym blogu, wiec raczej się z niego wynieś !

  89. Do ludzi dobrej woli – http://delara-darabi.prv.pl/ .

  90. walkabout pisze:

    2009-04-17 o godz. 12:36

    Problem polega na tym, ze Lizak i wielbicielki nie rozumieja Marksa i nie sa w stanie, opierajac sie na informacjach z wikipedii, odroznic teorii „marksistowskiej” od marksowskiej. Zreszta obie ulepszyl Lenin i pewnie stad to pomieszanie u Lizaka i wielbicielek oraz wielbicieli uzurpujacych sobie prawo wylacznosci do postrzegania naszej rzeczywistosci z lewej strony.
    Z powazaniem.
    MA

  91. Teresa Stachurska pisze:

    2009-04-17 o godz. 11:32
    “Strażacy napisali już raport dokumentujący akcję w Kamieniu Pomorskim. Nie pozostawia on złudzeń: mieszkańcy budynku socjalnego w Kamieniu Pomorskim żyli na tykającej bombie.

    DOPISZ PROSZE (JESZCZE), ZE BUDYNEK ZBUDOWALA SOLIDARNOSC.

    Z powazaniem.
    MA

  92. absolwent pisze:

    2009-04-17 o godz. 12:55
    Krotka uwaga; menele, biedni i bezdomni sa takim samym problemem spolecznym, godnym poszukiwan rozwiazan. Gotowe rozwiazania maja Lizak, Magrud i kolezanka.
    MA

  93. Teresa Stachurska pisze:

    2009-04-17 o godz. 10:16
    Magrud,

    dwa lata temu upominałam się nie tylko na blogach “Polityki” o powszechną edukację emocjonalną.

    Trafila Pani w sedno sprawy, bo nigdy nie jest za pozno na taka edukacje; na zasadzie; calkowity brak emocji i calkowita „przesada” emocjonalna sa takim samym problemem. Dyskutowalismy tu kiedys o przesadnej empatii.

    Z powazaniem.
    MA

  94. Kwant,

    ciepło, ciepło, ciepło. Jednak sama opieka psychologiczna dla osób, które straciły grunt pod nogami to za mało, to jak jedynie pomoc psychologiczna dla chorych na raka (gdy oni otrzymują jeszcze leki, łóżko w szpitalu, wyżywienie, pomoc lekarzy, pielęgniarek, wiele badań, itd). Czy gdyby rak, zawał serca, schizofrenia, Pana dopadły to nie życzyłby Pan sobie tej wszechstronnej pomocy choć wiadomo, że może ona okazać się niewystarczająca?

    Łatwo stracić grunt pod nogami i trafić w miejsce, które dufni zwą marginesem. Wielu już się o tym przekonało, następni w drodze, choć nieświadomi (niewolnicy optymizmu?) zagrożenia. Nigdy nie ma tak źle, żeby nie mogło być gorzej.

    Dzięki np Jacobsky’emu, który nam był tu uprzejmy cytować Macieja Iłowieckiego wiemy, że w 1988 r. w Polsce 1/3 społeczeństwa żyła za mniej niż wynosi minimum socjalne. Dziś – 70 %, a i to w sytuacji gdy PiS to minimum obniżył nazywając je zmodyfikowanym (niech to szlag trafi!). Ba, dziś 10 % społeczeństwa żyje za mniej niż wynosi minimum egzystencji. Nie słyszał Pan? Państwo nasze owe minima moim zdaniem określiło w celach jedynie badawczych nie uważając się zobowiązanym do odpowiedzialności za adekwatną pomoc jej potrzebującym. Proszę na dowód tej tezy obejrzeć definicje przyjęte dla minimum egzystencji – http://ekrol.sggw.waw.pl/publikacje/pdf/zneiogz58_2006/raczkowska.pdf .

    Czytamy:

    – „Definicja minimum egzystencji opiera się na przekonaniu, że życie ludzkie jast wartością najważniejszą ( ŻYCIE, NAJWAŻNIEJSZĄ, podkreślenie moje) i mówi, że minimum egzystencji to taki poziom wydatków (spożycia), który zapewnia utrzymanie człowieka przy życiu w stanie zdrowia i zdolności do pracy. Takie założenie legło u podstaw budowy koszyka stworzonego w gronie ekspertów w Instytucie Pracy i Spraw Społecznych w 1995 r.”

    – „Zakres i poziom zaspokajania potrzeb zgodnie z tą kategorią określa granicę, poniżej której występuje biologiczne zagrożenie życia człowieka, a także jego rozwoju psychofizycznego. Oznacza to, że jeśli bieżący dochód pieniężny i niepieniężny jednostki lub gospodarstwa domowego jest niewystarczający na realizację konsumpcji określonej tym standardem, to nie może on zapewnić trwałości życia, zachowania zdrowia, a tym bardziej zdolności do pracy. W konsekwencji ludzie, którzy żyją na tym poziomie są zagrożeni degradacją biologiczną, prowadzącą szybciej niż przeciętnie do utraty zdrowia i życia, a ich zdolność do pracy jest ograniczona lub żadna.”

    – „W minimum egzystencji uwzględniono jedynie te potrzeby, które nie mogą być odłożone w czasie, tj bytowo egzystencjalne (wyżywienie, mieszkanie, leki (za 10 zł !, dopisek TS) i higienia osobista, naprawa odzieży oraz oświatowe (edukacja dzieci na poziomie podstawowym).”

    Powtórzę: „na tym (poniżej minimum egzystencji, dopisek TS) poziomie są zagrożeni degradacją biologiczną, prowadzącą szybciej niż przeciętnie do utraty zdrowia i życia, a ich zdolność do pracy jest ograniczona lub żadna.” Na poziomie poniżej minimum egzystencji. U nas – ca 4 mln ludzi. Co z nimi ma być? Jak Pan dla tych osób chce ?

    Nie dziwmy się sposobem bycia wykluczonych, bo (się powtórzę) kultura to narzędzie adaptacyjne (Abraham Maslow). Sobie się dziwmy. Tadeusz Mazowiecki w rozmowie z Jackiem Żakowskim w czerwcu 2008 r. – http://www.polityka.pl/z-grubsza-normalny-kraj/Text01,933,257329,18/ na pytanie o „ludzi śmieci” uznał, że to „straszne słowa” i… tyle. Strasznie mało.

  95. MA, zawiódł mnie Pan. Popracowałam – http://passent.blog.polityka.pl/?p=560#comment-111133 na Pana zyczenie, a tu ani dziękuję, ani informacji, że był Pan łaskaw sprawdzić, ani że odtąd zalicza Pan siebie do grona moich wielbicieli, albo mnie do swoich wielbicielek. Taką okazję przegapić! Pan?

  96. Glos Zwykly!

    Jest w tym, co Pan(i) pisze prawdy.Prawda ta jednak wychodzi poza granice Polski, a ja mam na uwadze polskie wewnetrzne relacje, stosunki, wewnetrzne animozje , ktorych niewielki przejaw mamy tu na tym i temu podobnych blogach.
    Zgadzam sie absolutnie w kwestii zachowan polityczno-historycznych wzgledem naszych sasiadow, ale znowu pojawia sie pytanie, czy nie sztuka jest znajdywanie niekonfliktowych formul wspolistnienia? stale jatrzenie zaszlosci historycznych z pokolenia na pokolenie ma byc tym tzw. ” ocaleniem od zapomnienia?”
    Mamy nowe wspolczesne wyzwania.Polska pod wieloma wzgledami zaczyna odstawac od tych, do ktorych mamy aspiracje siebie przyrownywac, przez ktorych chcemy byc postrzeganymi jako rownoprawni partnerzy!
    Tylko krotkowzrocznosc mowi o potrzebie zchlodzonych stosunkow z Rosja, a przeciez to chyba najwiekszy na swiecie potencjalny rynek zbytu dla polskiej produkcji ( czegokolwiek), bo na innych rynakch mamy ogromne klopoty.Nikt nie chce sobie zdac sprawy z tego, ze wlasnie odmrozenie stosunkow gospodarczych i politycznych z Rosja moze zlagodzic w Polsce skutki kryzysu, a nawet moze byc budulcem koniunkturalnym.Nikt tu nie mowi o potrzebie tzw. zaciesniania wiezi an wzro i pdobienstwo PRL-owskich czasow, a mowi sie o wyrachowanej potrzebie dobrosasiedzkiego wspoldzialania.Poprawnosc politycznego myslenia jest wyzwaniem czasu i okazuje sie byc sztuka, ktora przerasta intelekty wielu czolowych polskich politykow niestety, a szkoda!

  97. telegraphic observer pisze:

    2009-04-16 o godz. 23:26

    Pieknie Pan podsumowal (nie potrafilbym lepiej) wysilki statystyczne niektorych i sama Pania Statystyke. Dane uzyskiwane w Polsce sa niespojne i jest ich w sumie niewiele, dlatego najlepsza statystyka jest, ktora sami falszujemy. tak powstaje lustrzany obraz naszej rzeczywistosci. Ma Pan poczucie humoru, rzadko tu wystepujace. Chapeau bas!
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Polecam Panu lekture artykulu Henryka Marka Brodera w Bamburskim Spieglu o Krakowie (vide link w liscie do P. Stychowskiego).

  98. MA -14:14
    Twoja ironia może i jest dla niektórych budujaca ;ale nie wiem czy własciwa przy tego rodzaju „okazjach”.
    Ciagnąc dalej temat Twego ironicznego wpisu może zechciałbyć interenetowy mądraliński wymienić materialne budowle XX-lecia
    szerokorozumianej epoki SOLIDARNOŚCI .
    O budowlach ideowych nie musisz sie wysilać ,wszak chyba wystarczajaco
    wiele o nich napisano i wydano we wszechogarniajacej nas i z reguły opanowanej przez Solidarność epoce mediów wszelakich.

  99. Wymiar klasowy pozaru w Kamieniu Pom. – coraz lepiej.

    Ale, jesli patrzac na katastrofy przez optyke klasowa, to mozna rzeczywiscie dojsc do ciekawych wnioskow.

    Pozary domow – przytulisk opieki spolecznej to zjawiska raczej nieczeste. Smiertelnosc w slumsach czy favelach Rio rowniez nie jest wynikiem katastrof, ale czegos innego, bardziej indywidualnego w wymiarze, choc istotnie: klasowego jesli chodzi o charakter. Trzymajmy sie jednak katastrof i ich wymiaru klasowego. Na palcach jednej reki mozna policzyc plonace przytulki, czy nawet slumsy. A wiec chyba nie jest tak zle – ciagle z puktu klasowej analizy katastrof – nie jest tak zle z najbiedniejszymi, wyrzuconymi poza nawias, itp.

    Wiekszosc katastrof, w tym pozarow ze skutkiem smiertelnym to pozary domow mieszkalnych, tak blokow, jak i domow jednorodzinnych. Ci, co mieszkaja w domach sa znacznie lepiej usytuowani, a wiec inna kasa spoleczna: zasobniejsza, usytuowana w nawiasie spolecznym, a nie poza nim.

    Idzmy dalej w klasowej analizie katastrof. Samoloty spadaja na ogol ze skutkiem smiertelnym dla pasazerow. Oczywiscie ze ci, ktorych stac na bilet nie mieszkaja w przytuliskach czy w slumsach (choc i tacy pasazerowie sie trafiaja, zwlaszcza jesli podruzuja w celach zarobkowo – emigracyjnych), a wiec znowu: pasazerowie naleza do klasy bardziej uprzywilejowne niz wyrzuceni poza nawias spoleczny mieszkancy przytuliska w Kamieniu. A jednak pasazerowie samolotow gina, a wiec klasowy charakter tych katastrof zdaje sie udowadniac co innego niz teksty Ikonowicza czy Lizaka (obydwu nie czytalem – opieram sie na ohach i ahach magrud): najczesciej zdarzajace sie katastrofy (i duzo bardziej smiertelne niz pozar w Kamieniu, jesli patrzec na zageszczenie ofiar na metr kwadratowy zniszczonej powierzchni) dotykaja klas dobrze usytuowanych, w nawiasie spolecznym, a nie poza nim.

    Oczywiscie, ze mozna powiedziec, iz ofiary katastrof lotniczych same sobie zasluzyly na swoj los, w przeciwienstwie do ofiar z Kamienia. Byc moze, jesli patrzac na latanie w celach turystycznych – tak mozna powiedziec, ale dzis latanie to koniecznosc zawodowa czy zyciowa dla wielu, jak rowniez zdobycz cywilizacyjna na tyle powszechna, ze np. dla mnie, majacego do wyboru rejs statkiem przez Atlantyk i rejs jumbo-jetem na tym samym dystansie (zaznaczam, ze obecnie znajduje sie w nawiasie spolecznym), a wiec dla mnie wybor jest prosty: samolot, zwlaszcza ze ten ostatni zawozi mnie niemal pod dom (rodzina mieszka przy Okeciu), zas statkiem doplyne tylko do jednego z portow, i to niekoniecznie polskich. Poza tym statek rowniez moze zatonac, albo zostac porwanym przez piratow. Jednak doplywajac szczesliwie do portu i tak musze zdac sie potem na jakis inny srodek transportu, a wiec wystawic sie na ryzyko z nim zwiazane. Moge tez isc pieszo, ale marsz rowniez nie chroni mnie od ryzyka, szczegolnie idac wzdluz polskich szlakow komunikacyjnych. Przedzieranie sie przez pola i lasy, czy tez w brod przez rzeki jest rowniez niebezpieczne, z tym ze smierc jednego czlowieka (czyli moja, dajmy na to) to jeszcze nie katastrofa, a co najwyzej tragedia osobista dla bliskich, choc i tego ostatniego nie jestem taki pewny.

    Reasumujac: jesli chodzi o klasowy wymiar katastrof, to jednak klasy dobrze usytuowane stanowia znakomita wiekszosc ofiar tragicznych zdarzen o charakterze masowym, a spowodowanych przez ludzkie zaniedbanie czy po prostu przez niedoskonalosci techniczne przedmiotow, ktorymi sie poslugujemy, i do ktorych jestesmy uzaleznieni.

    Dlaczego to wszystko pisze ? Dla udowodnienia, ze bezkrytyczne zachwycanie sie byle czym tylko dlatego, ze autor „byle czego” uzywa slow – kluczy, ktore to slowa poruszaja czuly strune u niektorych, a wiec brak krytycyzmu swiadczy o pewnej niedoskonalosci emocjonalnej, co wspaniale rumuje sie z postulatem edukacji emocjonalnej postawionym wyzej.

    Postulujacy ! Wpierw wyedukujcie sie sami !

    Celowo pomijam katastrofy naturalne, bo te nie maja zadnych wymiarow klasowych. Jednak jesli ktos naprawde chce zaczac analizowac nature i jej kaprysy pod katem klasowosci, to proponuje zaczac od podstaw natury, czyli od jej praw i elementow.

    Na poczatek: pierwiastki klasowe z tablicy Mendelejewa.

    A potem, to juz pojdzie jak z platka.

    Z klasowym pozdrowieniem,

    Jacobsky.

  100. Według bardzo starej teorii, na rozwój osobowości człowieka wpływają cztery czynniki:
    1-geny- dziedziczenie cech fizycznych i psychicznych
    2-środowisko- miejsce urodzenia, pozycja społeczna rodziny
    3-wykształcenie- pozwala weryfikować i systematyzować dane napływające z otoczenia
    4-aktywność własna jednostki………

    Jakie czynniki wpływają na konkretną pozycję jednostki?
    Czy Państwo powinno sterować aspiracjami, dążeniami, możliwościami człowieka?
    Czy nie byłoby to wówczas państwo totalitarne?
    A decydenci? Ponosiliby odpowiedzialność za los jednostki?

    W latach 70 w woj. Wałbrzyskim istniały- o ile dobrze pamiętam DWA licea ogólnokształcące, reszta szkół średnich to technika i szkoły zawodowe. Inżynieria społeczna? Jak najbardziej. Kraj potrzebował takich fachowców………..

    Spory odsetek ludzi jest zzewnątrzsterowny, bezrobotni i bezdomni w dużej mierze też.
    Czy Państwo powinno im organizować życie? Ustalać pułap aspiracji?
    Kto- z nazwiska- podejmie takie zobowiązanie?
    A gdzie WOLNA WOLA? aktywność własna?

  101. Pożar w budynku socjalnym wywołał wśród osób wrażliwych na krzywdę społeczną niemałe poruszenie. Kiedy płoną biedacy ze swoim nędznym dobytkiem, to nieszczęście ma rangę „wdowiego grosza”. Gdyby spłonął jakiś dom wczasowy z przebywającymi w nim turystami, to byłaby zwykła tragedia, jakie w świecie się zdarzają. Po takim przypadku jak ten, w Kamieniu Pomorskim, odzywają się dość liczne głosy , dość jednostronnie post factum nagłaśniające bezpośrednie [przyczyny nieszczęścia/bieda, niesprawiedliwość społeczna , wyrzucenie poza marginesitd./ z lepszymi lub gorszymi próbami uogólniającymi ujawniony problem społeczny. Ogólne wrażenie jest takie, że uczestniczy się w konkursie na najlepszą, najefektowniejszą wersję naszej prawomyślności. Oczywiście brylują politycy , ci najbardziej oficjalni ale pod swoisty wieniec laurowy , swoje szlachetne głowy upychają bohaterowie ze starych gazet/dla mnie/ tacy jak pan Ikonowicz, którzy mądrość na tematy biedy i krzywdy społecznej zdobywali w Tamtych , innych zupełnie czasach.
    Chwała wszystkim oczywiście za nagłaśnianie naszych problemów socjalnych, tymniemniej razi ich archaiczność i jednostronność.
    Jeśli chcielibyśmy rozmawiać na serio o dzisiejszych problemacgh socjalnych, o ludzkiej nędzy itp. to powinniśmy zacząć od możliwie pełnego rozeznania takich problemów i zdefiniowania tych problemów na obecne czasy.
    Problemy socjalne, ludzka nędza , niesprawiedliwość społeczna, to w dzisiejszym świecie zjawiska ciągle bardzo powszechne, często masowe. Są to problemy należące do tych najtrudniejszych do rozwiązywania, najbardziej złożonych i wrażliwych. Ponieważ są tak trudne, wszelka demagogia ciągnie do nich jak do słodkiego lepu, co dodatkowo paraliżuje skuteczne działania. Nie zawsze w końcu rozwiązania tkwią w przełamaniu zmowy rządzących z symbolicznymi bankierami…
    Przy dzisiejszym, otwartym świecie, jednym z nadrzędnych elementów niezbędnych przy definiowaniu ludzkich nieszczęść socjalnych, jest transfer biedy- odbywający się w skali globalnej w najróżniejszych postaciach-tania siła robocza, migracje ludności , zmiany strukturalne w światowej gospodarceitp.
    Dzisiejsze zamożne kraje Zachodu, też nie mają glejtu na wieczny dobrobyt. W perspektywie 20 lat, nawet takie potęgi jak USA , mogą stać się oazami nędzy.
    W dzisiejszych czasach takie kraje jak Polska nie są w sytuacji względem problemów społecznych same ze sobą i z prostymi decyzjami naszych władz – dotyczącymi sprawiedliwego podziału dochodów państwa. Pomijając skończoną rozciągliwość Budżetu, przy dzisiejszym otwartym świecie walka z nędzą w danym kraju, to korespondencyjny pojedynek z nędzą światową, dla zlikwidowania której futurolodzy nie widzą secjalnych szans/ Ziemia na dłuższą metę nie jest w stanie wyżywić ani napoić 6,5 mld. ziemian, w sytuacji, kiedy hipotetycznie zlikwidowalibyśmy diety nędzarzy/. Dzisiaj walcząc z naszą nędzą, musimy przedsiębrać działania strategiczne w dziedzinach niezbędnych w rywalizacji globalnej, za kilkadziesiąt lat. Kiedy stan.ęlibyśmy przed dramatycznym wyborem i-Czy ograniczone środki inwestować w naukę i szkolnictwo/ szansa na uniknięcie nędzy przyszłych pokoleń/ czy poszerzyć za te pieniądze świadczenia socjalne? – to przy takieim dylemacie, pewnie Hamlet by się zsksztusił. Znajdujemy się na etapie cywilizacyjnej walki o przetrwanie, i z tego powodu w walce z nędzą nie ma łatwych rozwiązań, jeśli w ogóle są.
    Następnie potrzebna byłaby analiza przyczyn ,struktur i form biedy. Czym innym jest rodzina, która z powodu choroby, czy zwolnienia z pracy traci środki do życia/tu pomoc państwa ponad wszelką wątpliwość/ Czym innym jest bieda patologiczna, gdzie w relacji obywatel- państwo- obywatel mało, albo w ogóle nie wykazywał w swoim życiu postawy prospołecznej.Nie neguję tutaj potrzeby wsparcia ze strony państwa, tylko formy dla każdego takiego przypadku, powinny być adekwatne, do resocjalizacji włącznie.
    Kolejnym aspektem walki z nędzą jest nasza ludzka natura, która , jak widać na przykładzie państw bogatych, w swoich zdolnościach przystosowawczych do warunków, łatwo potrafi adoptować się do warunków przetrwalniczych, zamiast aktywno-twórczych. Plagą w tych krajach jest zawodowstwo socjalne, W samym tylko Liverpool-u jest ok. miliona!!! bezrobotnych na zasiłku, którym pracować się jużż nieopłaci, wolą pozorować poszukiwanie pracy, co jest warunkiem utrzymania socjalu.
    Sam byłem świadkiem w Niemczech, jak ojcowie lub matki/nasi rodacy/ z kalkulatorem wyliczali ile muszą jeszcze dzieci spłodzić, żeby „Kindergeld” pozwolił im spokojnie żyć, i pozorować poszukiwanie pracy/socjal/.
    Jeszcze jednym aspektem, w obliczu utraty przez ludzkość utrzymania wystarczającej ilości produkcji żywności, w stosunku do potrzeb kiedy miałaby zniknąć nędza- to konieczność stworzenia globalnej polityki demograficznej, co na razie jest na etapie utopii.
    Czy w relacji rodzina- państwo, rodzina może mieć w dalszym ciągu momopol na decyzje o poczęciach? Gdyby do Polski przyjechało 1 milion np. Chińczyków , pracowaliby za niskie stawki, osiągnęliby polskie obywatelstwo, i każda rodzina spłodiłaby po 6-cioro dzieci/teoretycznie/. Ich by to była wyłączna wola. Ponieważ mieliby niskie zarobki, staliby się siedliskiem nędzy.Czy pozostali obywatele, z istoty państwa , mieliby nowych współobywateli wspierać w ich rozwoju, wedle ich wyłącznych decydowań.Czy obecne rodziny od zawsze patologiczne, generujące głwnie obywateli trudnych, powinny być tylko wspierane w swoim funkcjonowaniu i rozwoju.
    Aż by się chciało podpowiedzieć, że wspudział nas wszystkich poprzez organa państwowe ww decydowaniu o posiadaniu dzidziusia w sytuacji, kiedy rodzina spełnia warunki wychowania i prawidłowego rozwoju dla przyszłych obywateli. Ale w naszym kraju, gdzie wiele spraw toczy się na poziomie emocjonalnym- nikt nie odważyłby się nawt na zorganizowanie debaty na podobny temat.
    Itd. Etc. problematyka żywcem z gęstniejącego lasu. Aż zazdroszczę umiejętności upraszczania sobie żywota populistom i demagogom. Tym z nich, którzy walczą takimi metodami o ulokowanie się w strukturach władzy zazdroszczę bezmyślnej odwagi, bo kiedy niektórym się uda, to albo będą brnąć uczciwie w niekończące się meandry zaprowadzania sprawiedliwości społecznej w dzisiejszej rzeczywistości, albo będą podgryzani przez następnych demagogów .

    Z Pozdrowieniami, Sebastian

  102. Kolego Wg,
    Porównanie Polski do Kuby (jako państwo frontowe) jest trafne o tyle, że można toczyć nieskończone dyskusje o tym, kto komu bardziej był potrzebny, Kubie ZSRR, czy ZSRR Kuba, i jak duża była szansa interwencji USA w odpowiedzi na jakie kroki reżimu Castro. Tym bardziej, że wtedy toczyła się zimna wojna, oraz że USA często nie są agresorem wobec swojego sąsiada, przeciwnie b. dobrze wpływają na ekonomię i rozwój kraju, o czym przekonuje się Kanada od prawie dwóch stuleci. Innymi słowy, porównajmy jak wyszła Kanada, a jak wyszła Czechosłowacja na przyjaźni i braterskiej współpracy z ZSRR, hę? Jednym słowem, co ma piernik (Chruszczow na Kubie) do wiatraka (Putina wobec Polski)?

    Mnie twierdzenie, że Polska ma/miała być bazą rakietowa do ataku na Rosję jakoś nie przekonuje. Mnie się po prostu wydaje, że w przypadku antyrakiet w Polsce i radaru w Czechach NATO chcą mieć osłonę przed zagrożeniem ze strony państw trzecich. Wysłuchawszy Obamy w Pradze można sądzić, że kwestia nieproliferacji broni nuklarnej i środków jej przenoszenia jest w centrum ich uwagi. Na razie nowa administracja stawia na dyplomację, ale mam pewne uzasadnione chyba obawy, że ta droga nie zaprowadzi daleko. Spodziewam się, że systemy antyrakietowe będą ważnym elementem całej strategii obronej, czy to przed Iranem, czy Koreą Płn., czy innym krajem.

    Porządne instalacje NATO mają Niemcy, Włochy, Turcja – czy są to państwa frontowe? Czy wzmocnienie Artykułu 5. NATO nie jest Polsce potrzebne? Ileż razy zarzuca się polskim politykom naiwną wiarę w papierowe gwarancje “mocarstw zachodnich”. Antyrakietowe instalacje w Polsce i Czechach nie zagrażają Rosji militarnie, jedynie politycznie. Oczywiście nieodpowiedzialne kroki niektórych władz RP nie są w niczyim interesie. Jednak stanowisko Polski w sprawie bezpieczeństwa energetycznego i rozszerzania UE (oraz NATO) znajduje poparcie na zachodzie.

    Nowa Europa nie jest tworem “starego militaryzmu” USA, lecz wynikiem obaw kilkunastu krajów – byłych członków bloku sowieckiego. Kraje te potrzebowały USA. Nota bene, Polski udział w ataku na Irak był symboliczny, faktycznie Kanada, która jak twierdził jej premier “nie angażuje się w obalania obcych reżimów” i oficjalnie była poza listą 4 uczestników operacji (USA, UK, Australia, Polska), jednak uczestniczyła w większym zakresie niż Polska. Bardziej w tej moralizatorskiej argumentacji zapewne chodzi o późniejszą stabilizację/okupację. A w niej brały udział rozliczne kraje nowej Europy. Polski udział był bodaj największy ze względy na rozmiar kraju. Stąd moja uwaga o Polsce jako najważniejszym elemencie nowej Europy. Ta pozycja jest niepodważalna, jest ona geopolityczna, historyczna i wynikająca z jej zasobów. Przyłączenie się do antyamerykańskiej polityki Chiraca i Schroedera w roku 2002 nie było do zaakceptowania dla Polski, gdy pozostałe kraje regionu były proamerykańskie. Może należało zająć pozycję bardziej umiarkowaną. Red. Passent jak rozumiem godzi się na terrorystów w Szymanach, ale nie na udział w Iraku. Również krytykuje on wysyłanie naszych żołnierzy do Afganistanu. To stanowisko D.P. jest dla mnie niezrozumiałe.

    Nie wiem jak się kwalifikuje “nowy militaryzm” USA pod prez. Obamą i jak zareaguje nań stara Europa. Niewątpliwie ciekawe jak ta uwertura zostanie odegrana do końca i co po niej nastapi. Inna sprawa to to, co stanie się w Rosji. Mam wrażenie, że polska polityka (której nie popiera Wg, PIRS i inni) zmierza do przekonania Rosji, że linia putinowska nie popłaca, że nie przyniesie Rosji spodziewanego wzrostu pozycji na arenie światowej, a jedynie obciąży ją niepotrzebnymi kosztami i opóźni prawdziwą modernizację. Gdy Europa dostrzega zagrożenie ze strony Rosji dla swoich interesów energetycznych i innych cywilizacyjnych to możliwości jej oddziaływania słabną. Jednocześnie mam wrażenie, że w Rosji narasta opozycja do obecnej linii, szczególnie gdy widać jej marne skutki w czasach załamania się rynku surowców. Zatem zgadzam się, odrodzenie Habsburgów i CK ma małą szansę, najazd rosyjskich jegrów jest bez szans na powodzenie. Jednak w długim okresie czasu dobrze byłoby zobaczyć Rosję zmodernizowaną i włączoną w obieg zachodni. I nie zagrażającą nam strategicznie, tak jak Niemcy nam nie zagrażają. I – dochodząc do sedna sporu – z tym cześć blogowiczow ze mną się nie zgadza.

    A najbardziej w wywodzie razi mnie tanie moralizowanie, bez głębszej myśli praktycznej – typowo polski, feudalny nawyk.

  103. Kolego PIRS,

    Oczywiście nie popieram tezy Clauzewitza, że „wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami”. Interesuje mnie historia wojskowości, to fakt, ale samo uczestniczenie w ćwiczeniach na polu, czy na strzelnicy napawa mnie wstrętem. Dalej wyobraźnia mi podpowiada, że wojna to najgorszy, piekielny pomysł ludzkości. Ale niestety trudno sobie wyobrazić inny obrót spraw, nawet w tych czasach, gdy wojny domowe wewnątrz cywilizacji atlantyckiej skończyły się raz na zawsze – można mieć nadzieje, raptem kilka lat, a może kilka miesięcy temu. Gdy ataki terrorystyczne są faktem i niebezpieczeństwem naszego życia w sensie globalnym.

    Jak najbardziej celem jest współpraca i budowanie wspólnoty, tak jak celem jest konkurowanie najlepszymi produktami i rozwiązaniami. Wspópłpraca i konkurencja. A nie – albo współpraca, albo konkurencja. Takie są realia życia. Polska prowadziła wojny kolonialne i okupację, nie łudź się kolego. Paruset NATO-wskich żołnierzy i kilka “assets”, centrów dowodzenia itp. zmieni wiele.

    “Polska utraciła swoją pozycję w ostatnich latach” – ciekawy temat na kilka tygodni na blogu, i bez szansy na “wspólny komunikat”.
    Corleone, “za wolność waszą i naszą”, komu Bush uścisnął rękę, “pójdziemy i obrabujemy kogoś” … potężny arsenał symboli. Jakoś umykają mi argumenty na to, że atak na Irak był zbrodniczą, zaborczą wojną, która zniszczyła kraj w dobrobycie i demokratycznym porządku, bez nałożonego embarga i rozlicznych kontroli ONZ, bez no-fly zones, bez mordowania opozycji politycznej i etnicznych grup.

  104. Zanim znikne z blogu, czyniąc zadiść życzeniu Absolwenta, wyrażę skruchę i żal za niefortunne wyrażenie opinii, ze nie każdy czuje się w obowiązku opłakiwać cudzą śmierć. O ilez łatwiej byłoby to czynić, gdyby nie zmasowane przymuszane ludzi do żałoby, gdyby nie robienie ze smutku wielkiej i sztucznie napędzanej przez media celebry, czemu po prostu dałam wyraz. Bo przecież współczucie, które odczuwam wobec ludzi, którzy utracili w pożarze bliskich, nie musi byc tożsame z tym, że chcę przez trzy dni chodzić w żałobie i z popiołem na głowie,do czego jestem ogórnie przymuszana.
    Absolwent, twój wyrok przyjmuję z pokorą, masz prawo mi napluć w twarz zamiast dać w pysk. I masz rację, że jestem głupia, bo nalezy trzy razy pomysleć, zanim się coś napisze, zwłaszcza na tym blogu. Każdy, kto chce, może na mnie napluć.

  105. Kwant,
    Ktoś kiedyś mądrze powiedział, iż od pustego worka trudno wymagać , żeby stał prosto.
    Nędza sama w sobie jest czynnikiem degenerującym.
    A wykluczenie, jest zawsze zjawiskiem społecznym.
    Wymieniasz ileś tam przyczyn charakterologicznych czy genetycznych. One istnieją, bo ludzie nie rodzą się równi. A jeśli tak jest, to czy ta wiedza zwalnia nas od odpowiedzialności za nich? Niektórzy spośród nas np. starzy lub niepełnosprawni, upośledzeni umysłowo, małe dzieci itd. nigdy nie będą samodzielni i żadna tam pomoc psychologiczna, im nie pomoże. Nie zastąpi „rozdawnictwa”.
    Ale jest jeszcze inny istotny czynnik nędzy i ubóstwa i wykluczenia. System gospodarczy! Sposób dzielenia wypracowanych dóbr!
    Poziom bezrobocia!
    Jeśli chodzi o zróżnicowanie dochodowe to jesteśmy na czwartm miejscu w świecie, za USA, Meksykiem i Turcją. Jak widać w odchodzeniu od peerelowkiego egalitaryzmu odnieśliśmy oszałamiający sukces. Niebawem wskoczymy na podium chciwośći.
    Jeśli chodzi o poziom bezrobocia, to w UE wyprzedziła nas ostatnio z powodu kryzysu tylko Hiszpania. A przez ostatnie dwadzieścia lat rzadko kiedy, a jeśli już to na bardzo krótko spadało ono w Polsce poniżej 10%.
    A przecież u nas nawet ludzie pracujący są zbyt biedni, by wynająć na wolnym rynku mieszkanie. Dopóki nie wyeliminujemy systemowych żródeł ubóstwa to, te naturalne nie powinny stanowić dla nas alibi.
    Tu nie chodzi o żadną wrażliwość, tylko o poziom kultury i elementarną ludzką solidarność i sprawiedliwość.
    Od tych, którym dano więcej ( np. dobrych genów), powinno się też więcej wymagać, a tym, których los lub matka natura znacznie skromniej wyposażyli, po prostu pomagać.

    Dobrze, że pokazują teraz wywiady z pogorzelcami. Na własne oczy można sie przekonać, że to nie są menele ani alkocholicy. Większość, to były młode rodziny z dziećmi. A jedna z ofiar ma nawet zostać odznaczona za bohaterstwo. Zamiast uciec, budziła śpiące rodziny. Zginęła. Jesteś pewien, że była charakteropatką?

  106. …….Jeśli chodzi o żałobę to warto zauważyć, jak szybko nasze społeczeństwo przechodzi ponad takim nieszczęściem, zaledwie konotując to jako fakt, który się wydarzył. Minęło 64 lata od wojny, pojawiły się zupełnie nowe pokolenia, a trauma jaką doświadczyło społeczeństwo w czasie wojny dalej trwa i objawia się obojętnością, zupełnym odepchnięciem uczuć.
    ………Bo co widzieli nasi rodzice i dziadkowie, spalone, zmasakrowane i gnijące zwłoki. A od czego byli zmuszeni, aby przeżyć do odwrócenia głowy.
    …….Tak się zdarzyło, że mój ojciec był na kilku wojnach jakie toczyły się po II wojnie światowej, a i brał udział w II wojnie światowej.
    …….Zapytałem go więc jak się zaczyna wojnę, a on odpowiedział, że normalnie. Jednego dnia jest spokój, a drugiego jest już wojna, bowiem przylatują samoloty, czasem helikoptery i zaczyna się bombardowanie na dużą skalę, wszystko zostaje zrujnowane i ludzie są zszokowani, ale i się dziwią, że tyle ich przeżyło, potem uprząta się trupy i wraca normalność do następnego nalotu. A gdy przechodzą przez daną miejscowość walki zbrojne i zaczynają się rozstrzeliwania także cywili i ludzie są jak zwierzęta zupełnie sterroryzowani, koncentrują się na tym, aby sami przeżyć.
    ……..Potem być może wojna się kończy, ale jednak coś w ludziach zostaje przez wiele następnych pokoleń. Jakaś obojętność, uznanie tragedii za rodzaj normalności, trzeba odwrócić głowę w drugą stronę i pójść dalej.
    ……..Nie wiem czy echa tej mentalności nie odezwały się przypadkiem w nas w odpowiedzi na tragedię w Kamieniu Pomorskim. Zginęło 22 osoby w tym dzieci. Spłonęli żywcem. A wielu z nas nie czuje nic. Może dlatego, że cóż to jest przy tragedii września, okupacji, wywózek, wysiedleń, getta, a potem Powstania Warszawskiego.
    ……Czy jesteśmy jako naród nie tylko mało cywilizowani, ale nadto okrutni i bez uczuć i jak to się ma do fenomenu roku 1980 albo 1989 ?

  107. wg,
    Zgadzam się w pełni, z twoją ocena naszej polityki zagranicznej.
    Etyczne szambo i g…, a nie strategia.

  108. z prowincji pisze:
    2009-04-17 o godz. 15:48

    Przede wszystkim chciałem Ciebie serdecznie powitać w swoim własnym imieniu. Rzadko się pojawiasz. Pewnie większość blogowiska nie wie co sobą reprezentujesz. Dla mnie jesteś zawsze solą ziemi czarnej. Sumieniem Narodu. Zapracowanego, zatroskanego, coraz bardziej pozbawianego nadziei na sens życia. Szkoda, że nie wpisujesz się częściej. Twoje słowa są słowami walczących o biologiczne przetrwanie Polaków (patrz wpis Teresy Stachurskiej). Co do próby uzmysłowienia istoty spraw „zjawisku”, które pragnąłeś ostudzić, to zapewniam Cię, że trud to daremny. To „zjawisko” uważając się za super intelektualistę kosmosu niczego nie rozumie. Nic do niego nie dociera. Jest wybitne egotyczne, złośliwe, a do tego terroryzuje wielu blogowiczów, którzy cichną po daniu prze niego głosu, jak ofiary kobry.
    Z radością, że mogę Ciebie czytać, że jesteś, pozdrawiam Cię – Lech

  109. magrud pisze:
    2009-04-17 o godz. 00:46

    Wreszcie jesteś z nami. bez Ciebie na tym blogu „pełno nas, a jakoby nikogo nie było”…, no ale jesteśmy już wszyscy, nawet „z prowincji” jest!
    To było powitanie, ale mam do Ciebie pytanie i proszę o odpowiedź. Moim zdaniem sprawa wymaga wyjaśnienia. Ty właśnie jesteś odpowiednią Osobą zarówno pod względem posiadania wiedzy fachowej, jak wrażliwości społecznej, aby takiej odpowiedzi udzielić.
    Wyjaśnij proszę czym technicznie i socjalnie różniły się hotele robotnicze budowane w PRL (chociażby na warszawskim Bródnie, olbrzymie wieżowce), od obecnych domów socjalnych służących, jak sama zauważyłaś, za zsyp dla „niepotrzebnych ludzi”. Wyjaśnij to, bo obecni tu cynicy tą kartą zaczynają grać, a są wśród nas nowi blogowicze, którzy tak naprawdę o istocie problemu nie mają pojęcia. Wyciągają więc wnioski zgodne ze stwierdzeniami made in IPN end MA.

  110. @telegraphic observer 2009-04-17 o godz. 19:34:

    Jakoś nie znalazłem u Szanownego Kolegi kontrargumentów poza zapewnieniami, że paruset żołnierzy natowskich w Polsce wiele zmieni. W jaki sposób? To ważne, bo tak zdaje się myśleć większość elit politycznych w kraju, ale ciekawe że oni też nie podają uzasadnień. W domyśle jest tak: Rosjanie, jak zobaczą że w Polsce stacjonuje paru Amerykanów, to nie odważą się na nas napaść. To rozumowanie wydaje mi się infantylne.

    Prosiłem także o wskazanie korzyści, jakie dała Polsce wyprawa do Iraku, a następnie okupacja tego kraju. Też się nie doczekałem. Uzasadnieniem polityków dla wzięcia udziału w wojnie i okupacji były względy handlowe. To mnie zmierziło, ale widać nie dla każdego to uzasadnienie jest równie wstrętne.
    Dopiero jak okazało się że szmalu z tej wojny nie będzie, to zaczęto szukać jakichś innych uzasadnień, ale jakoś nikt tego jasno i przekonująco dotąd nie zrobił. Myślałem, że w wypowiedzi Szanownego Kolegi znajdę argumenty, że Polska powinna w tej wojnie wziąć udział z jakichś innych względów, ale nie znalazłem ani słowa. Znalazłem za to parę odzywek erystycznych, co mnie zdziwiło.

    Oczywiście, wypowiadamy się tu skrótowo, a więc z konieczności bez szerokich uzasadnień. Ale proszę bez ogólników w rodzaju że terroryzm jest niebezpieczny i trzeba go zwalczać. Czy też argumentów typu że tak być musi bo świat taki jest. Pytałem o konkrety, o jakieś przykłady, a nie o przekonania.

    A co do symboli, to tak się składa że nasi politycy, którzy nas w tę awanturę iracką wepchnęli, i ci którzy ją poparli, przywiązują właśnie wielką wagę do symboli i górnolotnych słów. Ile czasu rozmawiał któryś z naszych wodzów z Bushem, kto stał bliżej Obamy, czy któryś polityk amerykański wymienił Polskę jako sojusznika czy też o tym zapomniał, to wydają się być główne osiągnięcia naszej polityki zagranicznej. To dlatego Polska poszła na wojnę i okupację? I dlatego, co słusznie zauważył wg, stała się amerykańskim osłem trojańskim w Europie? I dlatego kupiła starożytne F16 ze wspaniałym offsetem?
    Breżniew chociaż całował w usta i sprzedawał surowce, a tu mało że trzymają na dystans to jeszcze trzeba dołożyć własnych pieniędzy i nie wiadomo czy dadzą prywatny numer telefonu.

  111. Dla Magrud i innych myślących wklejam artykuł do przemyslenia.

    http://www.rp.pl/artykul/61991,292618_Krasnodebski__Rewolucja_Tuska_.html

  112. YYC
    2009-04-16 o godz. 19:42
    widocznie nie zwracales uwagi na to co sie pisalo na ten temat nawet w Stanach, opierajac sie tylko i wylacznie na oficjalnej propagandzie.
    A pisalo sie duzo, glos zabierali fachowcy, ludzie ktorzy w Iraku w ramach komisji ONZowskich sprawdzali ow domniemany zakup ciezkiej wodu i owe „laboratoria” nieistniejacej broni chemicznej.
    Czy myslisz, ze miliony ludzi na swiecie protestujace przeciw tej wojnie to byli durnie?

  113. Walkabout !
    Chciałeś raczej napisać, że ten tekst jest dla „inaczej myślących” jak „inaczej kochających” albo „inaczej sprawnych”.
    A tekst tego apologety PiSu normalny, bez rewelacji. Dwa zdania tylko z lekka wyprowadziły mnie z równowagi (ale tylko z lekka) – no bo to jest jawna nieprawda: 1. „PiS zaś nigdy polskiej demokracji i wolności nie zagrażało” i 2. „IV Rzeczpospolita miała być republiką wolności i prawa. Niewątpliwie w ostatnich latach udało się poszerzyć przestrzeń debaty i przestrzeń wolności”.
    Naprawdę, nawet PR powinien mieć swoje granice. I PiS powinien codziennie sobie powtarzać po wstaniu, że upadek debaty publicznej i agresja non – stop zaczęta została przez PiS – od reklamówki o pustych lodówkach.

  114. Wojna iracka zniszczyla krucha rownowage sil w regionie i uczynila z Iranu mocarstwo regonalne. Z kraju, ktory grozi zniszczeniem swoich sasiadow i rownoczesnie buduje bez obaw bombe atomowa. Wojna ta takze ograniczyla w ogromnym stopniu polityczne i strategiczne mozliwosci USA i oslabila ich pozycje miedzynarodowa. Moralna przewaga zachodniej cywilizacji (jesli kiedykolwiek taka istniala) dzieki licznym przewinienom USA przeciwko prawom czlowieka zostala ostatecznie pogrzebana. Sadam w momencie obalenia znajdowal sie pod scislom kontrola miedzynarodowa i nie stanowil zagrozenia, w przeciwienstwie do wielu innych dyktatorow, ktorzy moga bez obawy wykorzystywac obecna slabosc zachodu dla swoich niecnych celow.

  115. Szanowni Panstwo,

    Problem naszego udzialu w wojnie w Iraku zalezal wylacznie od nas samych. Co Panstwo zrobili w tej sprawie? Gdy rozwazano udzial Wlochow w wojnie, protestowal na ulicy caly kraj, mnostwo balkonow (widzialam to w wielu wloskich miastach) obwieszonych bylo flagami pokoju. Pod naciskiem WIDOCZNEGO apelu obywatelskiego rzad wloski wycofal sie z projektu wyslania wojsk do Iraku. Przypominam, ze rzad wloski tez nie konsultowal swojego pomyslu z narodem, to narod sam narzucil rzadowi swoja wole. Co Panstwo osobiscie zrobili, by wyrazic rzadowi swoje na ten temat zdanie?
    I druga sprawa, ta najbardziej aktualna. Przy calym szacunku dla ofiar tego pozaru, ale i zawalenia sie hali, wypadku w Grenoble i tysiaca innych, ktore zdarzyly sie badz zdarza w naszym kraju; kraju, gdzie kwestie bezpieczenstwa rozwiazuje sie prostym: iiiiiiiii jakos to bedzie, uwazam, ze autor zaloby przede wszystkim chce w tym ogniu upiec wlasna polityczna pieczen. Nie wierze w jego szczere uczucia do kogokolwiek poza najblizsza rodzina wraz z jego zwierzyna, bo to jest polityk, ktory nie ma przyjazni, ale wylacznie interesy.
    I na zakonczenie mojego debiutu, radze Panstwu wrocic do dawnej literatury, ktora – jak sie okazuje – jest ciagle aktualna. Mam na mysli fraszke Kochanowskiego, ze Polak i przed szkoda i po szkodzie glupi, O poprawie Rzeczpospolitej Andrzeja Frycza Modrzewskiego oraz Ksiaze Machiavellego.

  116. Nalezalo cala uwage i sily skoncentrowac na Afganistanie, moze wtedy udalo by sie wprowadzic spokuj w tym kraju. Obecnie zaraza islamskiego teroryzmu opanowuje coraz to wieksze czesci Pakistanu. Kraju, ktory jest w posiadaniu bomby atomowej, ktora prawdopobnie juz w krotce przejdzie w rece islamskich ekstremistow.
    CO ROBIC PANIE BUSH ? Moze cos z „nowa Europa”?

  117. E-J!
    Nie, Ci ludzie to nie są durnie, to są ludzie marzący o pokoju. Ale w ostatnich latach coś się wydarzyło na świecie, wszyscy usiłują zrozumieć rabusiów, morderców, porywaczy, podpalaczy, terrorystów. Nie można skazać na śmierć za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, bo przecież nie można nikomu zabierać życia, Somalijczycy są biedni i uciśnieni, to mają prawo porywać statki, ojciec Pakistańczyk ma prawo zabić swoją córkę za spotkanie z młodym Anglikiem, bo przecież to są ich zwyczaje i trzeba je uszanować itd itd.
    Tymczasem ku zdziwieniu wielu lewicowców większość tych państw ma całkowicie zdrowe społeczeństwa. Irak ma Prezydenta, normalne wybory, życie toczy się normalnie, są otwarte kina, muzea, bazary.
    Ja wiem, że strasznym kosztem, ale Amerykanie wygrali w Iraku. My też w tym kraju pozostawiamy dobre wrażenie, przypominam wszystkim, że do bazy „tego znienawidzonego okupanta” (czyli Polski) pewnego roku przyjechała na Boże Narodzenie cała starszyzna rodowa naszej strefy, a później przedstawiciele główki administracji państwowej.
    Z podziwem patrzę na Indie – największa demokracja świata, 900 milionów wyborców, miesiąc głosowania, 1.500 partii politycznych, 6 milionów policjantów – i wszyscy jednym głosem krzyczą – my głosujemy na ludzi, którzy wprowadzą spokój do naszego kraju, nie chcemy terrorystów, wybuchów, śmierci. To samo jest w Pakistanie, 90 % ludności tego kraju pragnie tego samego.
    Tylko Europejczycy swoje – to nic, że zabił, ale uderzyć go nie można, bo będzie go bolało. A on przecież jest taki biedny.

  118. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    aleydis – 17.04 g 21:34

    Prosze sie nie przejmowac i nie odchodzic.
    Nie jest Pani sama. Poza tym jezeli Pani odejdzie bedzie czegos na blogowisku mniej(?)

    Ps.
    Dobry pomysl edukacyjno/wychowawczy na Orango mial Marlon Brando. Problem jest tylko w tym, ze Orango do ktorego Brando przemowil, ku zaskoczeniu wszystkich obecnych na planie, zrozumial o co chodzi, natomiast przypadek z ktorym ma Pani „przyjemnosc” jeet odporny inaczej mowiac zahartowany.

  119. „Polska Bieda III” to internetowa strona, która miała informować o realizacji projektu badawczego pt. „Ubóstwo i wykluczenie społeczne oraz metody ich zwalczania” realizowanego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych w latach 2004-2007. Czy wyniki badań ujrzały światło dzienne, po prostu nie wiem. Podejmowanie przez „zacnych” polskich polityków niezależnie od „maści” ugrupowania, które reprezentują, temat: „Bieda III RP”, jest wstydliwy i nie przysparza popularności, dlatego poważny problem współczesnej Polski jest „położony”.
    W cyrku najważniejsza jest rywalizacja pomiędzy aktorami pałaców: „małego” i „dużego”, a POPiS to taka przykładowa symbioza polityczna tylko dla zdobycia władzy. Polska wg ich mniemania nie ma żadnych problemów do rozwiązania, a rozwinięte społeczeństwo obywatelskie wszystko rozwiąże. Pochodnie istnień ludzkich nic tych polityków nie nauczą.

  120. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    YYC – 16.04 g 19:45 pisze:

    „Wszyscy wtedy byli o tym przekonani. Wystarczy cofnac sie nieco i poczytac, (…) Straszna rzecz, przetrzymywano terrorytow w Polsce, och swiat sie zaraz zawali….a ci sami ” itd, itp

    http://www.youtube.com/watch?v=PlGZeSv-0yo

    Ps.
    YYC – Wiem, ze to li tylko beletrystyka filmowa, prosze dac sobie czas i ogladnoc raz jeszcze w spokoju flim „Urteil von Nürnberg“ z Maximilian Schell, Spencer Tracy, Marlene Dietrich, Richard Widmark, Burt Lancaster w rolach glownych i zworcic uwage na Janinga ktorego gra Lancaster. Tam jest sekwencja, ktora wyjasnia jak to sie zawsze zaczyna – ok?

  121. Na biedę POTRZEBA nam rozwoju. Barierą będzie brak kapitału społecznego. Rozwój zmniejszy liczbę wykluczonych oraz poprawi warunki bytowania (bo nie życia) tym, którzy wypadli z głównego nurtu.
    I tu podzielam opinię, że ci, którym się udało i udaje – powinni więcej dawać na rzecz przegranych. To jest też polisa dla będących obecnie „na fali”, bo oni też mogą kiedyś trafić do budynków socjalnych.
    Różnie w życiu bywa.
    Powszechny brak wzajemnego zaufania sprowadza obecnie kapitał społeczny w Polsce do zera.
    Inteligencja emocjonalna, którą dysponują głównie kobiety (mężczyzn powinno się do niej przyuczać) – może być czynnikiem odwracającym złe tendencje w naszym jeszcze społeczeństwie „patologicznych indywidualistów” i powoli powiększać kapitał społeczny.
    Przedstawię poniżej (IMHO) kilka postulatów zmian w paru obszarach, zawierające raczej kierunki, niż konkretne rozwiązania.
    1. W EDUKACJI (bo jej wynikizdecydują o pozycji Polski za 20-30 lat w Europie) – zakaz działania związków zawodowych w szkolnictwie i wprowadzenie zewnętrznego egzaminu państwowego (jak egzamin lekarski) na każdym poziomie kształcenia. Poziom maturalny, m.in. logika, matematyka i jeden język obcy poziom 2222, licencjat – jak poprzednio ale poziom języka 3333 plus łacina i filozofia oraz na poziomie magisterium – pierwszy język obcy poziom 4444 (prawie tłumacz) i drugi język obcy – 2222 z potwierdzeniem znajomości łaciny na wyższym poziomie niż licencjat (plus oczywiście sprawy merytoryczne danej specjalności). Od ilości punktów z tych egzaminów, potwierdzających kwalifikacje ogólne, językowe i zawodowe – odpowiedni status i zarobki. Doktorat i habilitacja (o ile habilitacja się ostanie) – odpowiednio narastające wymagania co do kwalifikacji językowych i powiązanych z wiedzą ogólną (filozofia?) oraz merytoryczną. Doktorat powinien być potwierdzany po 10 latach powtórnym egzaminem państwowym. Finansowanie nauki – tylko poprzez GRANTY, nawet na kształcenie – gdzie nie ma ograniczeń finansowych dla wkładu przez BIZNES. Wszystkie egzaminy powinny być zdawane w innym miejscu niż pobierane nauki, wskazywanym losowo na dwa tygodnie przed egzaminem. Członkowie państwowych komisji egzaminacyjnych powinni być wysoko wynagradzani, z zakazem innego miejsca zatrudnienia.
    2. W POLITYCE – powiązanie frekwencji wyborczej z finansowaniem partii politycznych oraz z sumą funduszy na diety radnych samorządowych, posłów i senatorów oraz utrzymaniem ich biur, kancelarii Sejmu i Senatu, itd. Przy utrzymaniu się dalszych tendencji spadkowych frekwencji wyborczej – zmniejszanie liczby wybieranych przedstawicieli parlamentu i samorządu, aż do granicy 30 – 40 procent obecnego ich stanu. Wszystkie zmiany oczywiście bez wprowadzania Jednomandatowych Okręgów Wyborczych! Wprowadzenie Karty Wyborcy zachęciłoby do udziału w wyborach poprzez objęcie obywatela spełniającego swój obowiązek PEŁNIĄ przysługujących mu PRAW. Przy czym karta rejestrowałaby tylko PRZYJSĆIE do lokalu wyborczego, bez konieczności udziału w samym akcie wyborczym. Usprawiedliwienia nieobecności – na ogólnych zasadach.
    3. W MEDIACH – zmiana prawa prasowego z czasów PRL na współczesne, dające większe prawa osobie (grupie osób) zniesławianej przez dziennikarza, redakcję, wydawcę – w procesie sądowym oraz poprzez dotkliwe kary finansowe, umożliwiające zawieszenie emisji danego programu (np. na czas procesu) zakaz publikacji przez dziennikarza będącego stroną, lub nawet druku danego tytułu, przez pewien czas, itd. Zero abonamentu lub jego podział dla wszystkich nadawców.
    4. W WYMIARZE SPRAWIEDLIWOŚCI i ADMINISTRACJI – zwiększenie niezależności urzędników MIANOWANYCH (reaktywacja korpusu Służby Cywilnej), znaczące podniesienie ich uposażeń przy wprowadzeniu szybko działającej DOTKLIWEJ odpowiedzialności finansowej za skutki swoich rozstrzygnięć, postanowień czy decyzji, w tym za ZANIECHANIE lub przekroczenie ustalonych terminów postępowań. Ograniczenie immunitetu sędziów i prokuratorów poprzez ZEWNĘTRZNE wobec ich korporacji SĄDY DYSCYPLINARNE. Oczywiście przy rozdzieleniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego oraz podporządkowanie wszelkiej administracji ministrowi ADMINISTRACJI – Szefowi Służby Cywilnej. Sprawy wewnętrzne (służby) – zdecydowanie oddzielone od administracji. Kasy fiskalne u adwokatów. Ich brak – pozbawia prawa wykonywania zawodu.
    5. W SFERZE OBYCZAJÓW – likwidacja IPN i koniec z lustracją, przy pozostawieniu niezbędnych sprawdzeń podczas dopuszczania do informacji niejawnych – warunku sprawowania funkcji państwowych.
    6. W SŁUŻBIE ZDROWIA – całkowita prywatyzacja (kasy fiskalne w gabinetach lekarskich) z chipową kartą PACJENTA, potwierdzająca jego status wobec NFZ, wyniki badań, itd. Połowa składki powinna iść na indywidualne konto pacjenta. Kartę pacjenta można powiązać z kartą bankomatową, w celu uzupełniania opłaty za leczenie. W ten sposób wykluczając OBRÓT GOTÓWKOWY w służbie zdrowia – likwidujemy szarą strefę i poprzez nadzór – usuwamy nieudaczników i likwidujemy feudalne struktury w KLINIKACH uniwersyteckich.
    7. W UPODMIOTOWIENIU KOBIET. Skoro kobiety posiadają większą EMPATIĘ i naturalną skłonność do społecznej współpracy, powinny być w większym stopniu reprezentowane w polityce. Można na początek wprowadzić pewne progi minimalnego procentowego udziału kobiet w ciałach wybieralnych (samorząd i parlament).
    Gwarantem początku zmian na lepsze mogłaby być Pani Magrud jako Prezydent RP oraz np. Pan Andrzej Celiński jako Premier i Pani Teresa Stachurska jako minister pracy i spraw socjalnych. Takie są moje postulaty początków zmian i naprawy Rzeczypospolitej, w czym nam dopomóż Bóg.

  122. Lepiej niż w Ameryce – http://firma.onet.pl/1954674,wiadomosci.html .

  123. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    SympatykDP 18.03 g 12:03 – pisze:

    „W cyrku najważniejsza jest rywalizacja pomiędzy aktorami”

    Mozna „aktorow” w cyku nazwac i tak. Slyszalem kiedys w kabarecie „Pod Egida” ze nie damy bata na publicznosc. Tego kto wierzyl w te piekne obozowe monologi…?
    Domyslam sie, ze Blogowiczowi wiadomym jest jaka masc, jaki element polityczny trzyma lejce w Polsce od dziesiacioleci i gdzie ladowala i nadal laduje opozycja?
    Problerm polega na tym, ze Orango ma w glowie biceps i jest nienazarte.

    Post Christum.
    Lepiej niech sie Pan nie wychyla z szeregu w ktorym Pan stoi, mozna byc ad hoc nazwany zerem -prawda?

  124. Torlin (18:28)
    Też jestem zdania, że rozdrapywanie i nagłaśnianie sprawy lądowania w Polsce samolotów amerykańskich (być może przewożących terrorystów), nie ma najmniejszego sensu i nic dobrego nie przyniesie.

    Stefan (19:43)
    Działalność prezydenta w odniesieniu do premiera w rezultacie skutkuje jak w anegdocie o zegarku: ukradł, czy jemu ukradli, jednak w jest zamieszany w sprawę kradzieży.

    absolwent (20:58)
    Ja również zgadzam się z PIRSem w sprawie wojny w Iraku. Jedynie na początku byłem nieco „za” widząc co Saddam wyprawiał ze swoim narodem.
    Później się okazało jaki to bezsens.
    Podobnie jest w Afganistanie. Wygrać można tylko legalizując narkotyki, ale obecnie to utopia.

    Aleydis (21:34)
    Nie przejmuj się. Trochę Cię „poniosło” z tą żałobą i to wszystko. Absolwent zareagował zbyt gwałtownie.
    Ja to rozumiem. Nie znikaj z blogu!

    Sławomirski jest łaskawy,
    Nie dokucza,
    Pisze dla zabawy.

  125. Pani Teresa Stachurska z maniakalnym uporem daje linki do lewicowych stron. Nie powiem – czytam. Tak jak Krasnodębski jest „obiektywny” wobec PiS, tak lewica.pl jest „obiektywna” wobec SLD. Ale tak jak poprzednio są momenty, w których z lekka jestem wyprowadzony z równowagi. Tym razem tym drażniącym zdaniem było: „Tę jednak (lewicę – przyp. mój) przez ostatnich 20 lat skutecznie tępiono”.
    Ja chciałem zadać pytanie, czy tę lewicę tępiono również w latach 1993 – 1997 i 2001 – 2005, gdy SLD dostało 41 % poparcia. Najłatwiej jest pokrywać swoje nieuctwo i ignorancję „wrażymi siłami”.

  126. pisze pan Passent ze trzydniowa załoba rozmija się z odczuciem społeczenstwa dlatego staje się fikcja a wiec nie slusznie ogloszona. To w takim razie dobrze ze trzy dni ogloszono bo zdazylismy nie tylko poplakac nad ofiarami tragedi ale i nad najwieksza ofiara — spoleczenstwem. Ja na wszelki wypadek poczekalam z poplakaniem sie nad spoleczenstwiem bo mieszkam za granica i pomyslalam sobie ze moze jednak to nie jest takie pewne czy spoleczenstwo tak zle ta zalobe przyjelo- bo wlasciwie skad to wiadomo– przeciez w takiej delikatnej sprawie nie ogloszono chyba sadazu a czy tak wypytywac spoleczenstwa o to w obliczu takiej tragedi czy ktos by sie odwazyl… No ale pan Passent– redaktor– ma pewnie jakies informacje o reakcjach spoleczenstwa i jesli nawet gdyby tylko jakas czesc spoleczenstwa zareagowala tak negatywnie to juz by byl duzy powod do placzu.
    Jeszcze uwaga— biorac sprawe ogolnie,napisal pan Passent ze jesli cos rozmija się z odczuciem społeczenstwa to dlatego staje się fikcja a wiec jest niesluszne. Boze…o ilu to sprawach i problemach ze wszystkich dziedzin zycia w naszym kraju mozna powiedziec ze rozmijaja sie z odczuciem spoleczenstwa a wiec sa niewlasciwe i przez to staja sie fikcja? Moze by tak zaczac od najwazniejszego… a na koniec dopiero oglosic zalobe…

    Do Lecha

    Dzieki Lechu za mila odpowiedz (tam pod poprzednim artykulem o Zarynie).
    A jesli chodzi o hotele robotnicze w PRL:u, ze tez komus przyszlo do glowy porownywac je do obecnego „zsypu”… Ale jak sam napisales — uzywaja tej karty cynicy w grze. Dla nich tylko taka karta jest dobra co daje im szanse na wygrana i takie uzywaja argumenty zeby postawic na swoim, dlatego tak pragna klamac. Cyniczna gra jest nieczysta a karty znaczone.
    Rekiny graja bo maja duzo do wygrania albo do przegrania, ale co moga miec z falszowania kart male rybki – co one chca wygrac… sa i tak przegrane.
    A w sprawie tego co napisales o wpisach MA — niestety rzeczywiscie wpisy jego robia nie najlepsze wrazenie… gdyby tych wpisow tak nie mnozyl i tak nimi nie strzelal to moze by mu poprawilo wizerunek… bo inaczej podczas przewijania czlowiek niepotrzebnie sobie mysli…. no znowu ten MA, i znowu …oj… i znowu tu… a tutaj co znowu -acha ten MA…

    do walkabout

    – dobry link, swietny artykul… napisales, ze to dla myslacych:)))) ja mysle, ze ten artykul do chyba dla tych mniej myslacych wiecej sie przyda, bo powiedz sam,czy myslacy czlowiek o tym nie wiedzial… ale super ze ktos to zebral w jednym miejscu i ujal tak wyraznie i taki artykul sie ukazal w mediach.
    No tutaj to dopiero mozna sie poplakac bez zaloby.

  127. Jasny Gwint:
    opisywany przez Ciebie ” chlopek roztropek” mial moze tez i poczucie wstydu czy falszywej sytuacji w tym wielkim dniu, ale mial tez ODWAGE. Kwestia dlugopisu byla juz omawiana i przez neigo samego wyjasniana w latach 1980-81. Byc moze przegapiles wtedy te dyskusje, albo nei czytales wtedy odpowiedniej literatury i prasy.
    Co do twojej oceny historii, to chcialam zwrocic uwage, ze historyk w swojej analizie nie posluguje sie inwektywami ( jak np. chlopek roztropek, debilny zaspiew, pajace), nie posluguje sie intuicja, a jedynie chlodna analiza wszystkich zgromadzonych dokumentow, zarowno tych zawierajacych przeslanki, fakty i komentarze, jak i skutki opisywanego zjawiska. Dopoki nie obejmie calego zespolu zrodel historycznych – nie dokonuje analizy. Te metode Tobie rowniez polecam.
    MA:
    Znajomosc jezykow obcych takze wzrosla po 1990 roku, bo wzrosla motywacja do nauki. Odkad podrozowanie stalo sie latwiejsze, odkad do Polski weszly zagraniczne przedsiebiorstwa, zwiekszyla sie liczba zagranicznych stazow i stypendiow, a takze wieksza ilosc osob zarabia na turystyce, poziom znajomosci jezyka (przynajmniej angielskiego i niemieckiego, bo o wloskim czy chinskim nie moge wyrokowac) wzrosl w sposob widoczny. Oczywiscie nie przeklada sie to na cale spoleczenstwo, ale ilosc osob, ktore widza korzysci w uczeniu sie jezykow obcych jest znacznie wieksza teraz niz 20 lat temu.
    ps. Mam nadzieje, ze pobyt w Krakowie byl udany? 🙂

  128. głos zwykły, 21.42. Tak zachłysnąłeś sie fenomenami naszej historii, że selektywnie zapamiętałeś i wymieniłeś tylko dwa, nienajważniejsze zresztą 1980 i 1989. A przed tym był rok 1944, sławny reformą rolną i uwłaszczeniem narodu. 1948 Wystawa Ziem Odzyskanych we Wrocławiu, Trasa WZ i likwidacja analfabetyzmu. 1949, wodowanie Sołdka. Rok 1956, wielki przełom polityczny i społeczny. W każdym roku czegoś przybywało za wyjątkiem Twojej pamięci.

  129. Teresa Stachurska,

    czy nie uwaza Pani, ze autor tekstu, do ktorego Pani odsyla (2009-04-18 o godz. 12:11) z lekka (przepraszam za eufemizm) przesadza ?

    Jaki system jednopartyjny ? Gdzie ? W Polsce ? Rzady wiekszosciowe jednej partii (PO, dajmy na to) to jeszcze nie jest system jednopartyjny. Poprawna nazwa to wlasnie rzad wiekszosciowy: taki sam wynik gry sil politycznych, jak rzad mniejszosciowy czy koalicyjny.

    A skoro mowa o silach politycznych ? Czyz to nie polska lewica jest sama sobie winna tego, ze przestala sie liczyc jako potencjalny kandydat do steru wladzy ? Miala lewica ze zlotego rogu wiecej, niz na to zasluzyla, biorac pod uwage pochodzenie sporej czesci kadr zarzadzajacych lewica. I co ? Jak sie nie umie rzadzic, to byc moze trzeba sie najpierw nauczyc tego podstawowego elementu sprawowania wladzy, a potem myslec o przejcieciu steru.

    Lewica sama jest sobie winna swej mizerii, ale lamenty, ze oto nadchodzi system jednopartyjny to zwykle klamstwo od strony formalnej, a dodatkowo samooczyszczanie sie z winy za stan, do ktorego lewica sama siebie doprowadzila. Na przyszlosc zycze Pani wiecej krytycyzmu przy wstepnej analizie podrzucanych na ten blog linkow, bo byle co naprawde kiepsko sie sprzedaje.

    Jak dzisiejsza lewica polska.

    Pozdrawiam.

  130. Nie bardzo rozumiem jakim sukcesem peerelu miala byc Wystawa Ziem „Odzyskanych”, chyba zeby uznac jako sukces to, ze udalo sie cokolwiek uratowac od rabunku z poniemieckiej tkanki przemyslowej i technicznej, rabunku prowadzonego przez Zwiazek Radziecki.

    Podobnie ciekawym „sukcesem” jest zwodowanie „Soldka”. Dawna stocznie Schichau-Werft owszem: odbudowano, ale nie budowano jej od podstaw, na wydmach, jak to bylo w przypadku portu i miasta Gdyni. Skoro byla zniszczona stocznia, no to ja odgruzowano, uruchomiono, i zaczeto budowac statki, co bylo bez watpienia przeznaczeniem obiektow przemyslowych tego typu. Czy to jednak az tak wielki sukces ? Moim zdaniem po prostu normalne, rzetelne i pragmatyczne podejscie do sprawy. To czerwona propaganda zrobila z tego sukces. I – jak widac – nadal robi.

    Rok 1956: wielki (?) przelom polityczny. Skoro patrzac na sytuacje przez Pazdziernikiem mozna dojsc do wniosku, ze nizej juz nie mozna bylo zejsc jesli chodzi o sytuacje spoleczno-polityczna, to oczywistym moze sie wydawac, ze 1956 i Gomulka to bylo zbawienie. Po prostu odbicie sie od stalinowskiego dna. Ale czy sukces ? Smiem watpic, zwlaszcza ze mialby to byc kolejny sukces socjalizmu i peerelu. Gomulka szybko dokrecil srube (czy ktos pamieta co sie stalo z prawdziwym bohaterem tamtych dni, Lechoslawem Gozdzikiem ?), a wiec Gomulka dokrecil srube, choc juz na inny sposob, bo jednak jazzu mozna bylo sluchac i ubierac sie jak na Zachodzie. Natomiast niewatpliwym sukcesem socjalizmu i calego systemu odziedziczonego po 1944 roku bylo pozostawienie Cyrankiewicza u boku Wladzia – Cyrankiewicza, ktory jeszcze tego samego 1956-go roku odrabywal niepokornym rece w Poznaniu.

    Bez watpienia z kazdym rokiem czegos przybywalo. Nikt w to nie watpi. Tylko ze jesli chce sie pisac o tym, czego przybywalo w sensie pozytywnym i co naprawde bylo sukcesem, to lepiej jest dobrac ciekawsze przyklady niz powyzsze.

    Pozdrawiam.

  131. Kolego PIRS, jestem dumny z Pana. Tak trzymać. Mnie niepokoił w tej dyskusji o polskim udziale w Iraku nacisk na wątki ulotne. Oczywiście one odgrywają rolę, ale proporcje trzeba trzymać. Tradycją polską jest zarzucanie innym machivelizmu, jakby to było coś strasznego i trzymania się przez nich własnej racji stanu, natomiast dla wyjątkowych Polaków pozostaje mesjanizm i “wolność wasza i nasza”.

    Argumenty za udziałem w Iraku – praktycznie była to rola stabilizacyjna w trakcie trwającej tam wojny domowej po obaleniu poprzedniego reżimu – są następujące:

    1. Kraje b. bloku sow. chciały zbliżyć się do USA, aby bardziej wciągnąć Amerykę również w ten region, aby lobbować w ten sposób przeciw amerykańskiemu izolacjonizmowi, oczywiście w obronie przed Rosją.

    2. Polskie wojsko miało okazję brać udział w operacji z udziałem innych wojsk NATO (formalnie jak wiemy nie było to operacja NATO).

    3. Być może Polska straciła na arenie międzynarodowej w oczach Meksyku, Grecji, Iranu, ale nie w USA, UK i nawet w Niemczech, może nawet zyskała w oczach Rosji (!). Szczególnie zyskała w USA, w sensie strategicznego wsparcia, choć niestety nic nie dało się zrobić z wizami (hehe).

    Wszystkie kraje naszego regionu tak kalkulowały, dziwne byłoby, aby Polska robiła to inaczej. Być może 7 lat później kalkulacja jest nieco inna, sytaucja się zmieniła. Nie wolno zapominać, że wtedy nasz status w NATO był bardzo niejasny, nasze członkostwo było II kategorii. Musieliśmy coś zrobić, co by od nas zależało – cytuję poetę (krakowskiego).

  132. MA pisze:
    2009-04-17 o godz. 15:26

    Dzięki za miłe słowo – panu też niczego w zakresie poczucia humoru nie brakuje, brawo – aczkolwiek sprawa jest bardziej skomplikowana. Poszukiwania p. S są godne pochwały. Faktycznie, raz jeden przytoczyła liczby, z których wynikało zupełnie na odwrót do jej słów. Pana przytoczone statystyki są oczywiście w zgodzie ze słowami. Generalnie nie popieram popularnego hasła, że statystyki się zbiera, tabuluje i publikuje w celu sfałszowania czegoś, albo ukrycia. Statystyki są cenne, umiejętność ich czytania i weryfikowania podstawowa. Tymczasem kultura operowania wykresami i tabelami jest dość niska w narodzie. Wiadomo, matematyka jest w szkole traktowana gorzej niż religia. Dlatego chyba tak wielu ma skłonność do wygłaszania homilii, a w nich jedynie ważne są liczby porządkowe, Piąte to to, Siódme tamto … może dlatego mówi się czasem – “zrozumiał piąte przez dziesiąte”. Wszyscy moralizują, stojącym pod amboną wmawiają, że konkret i fakt nie ma żadnego znaczenia. Liczy się wzruszenie, oczywiście serc, nie ramion, jak dobrze pójdzie.

    Henryka M. Brodera konkretny artykułu przeczytałem, dziękuje, zorientowałem się także o co mu chodzi w innych sprawach. W jednym z niedawnych wpisów wspomniałem o projekcie Andaluzja przedstawionym jakieś dwa lata temu przez któregoś lewicowego myśliciela z Francji. Nie mogę go teraz zidentyfikować. Twierdził on, że należy w Europie wprowadzić porządek taki jaki panował w Andaluzji po podboju państewek chrześcijańskich Wizygotów w VIII wieku przez muzułamanów z Afryki. Kilka religii żyło sobie wtedy w harmonii, szczęśliwości i oczywiście w sprawiedliwości społecznej, argumentował z “lewicową” werwą. Nie zauważył zdaje mi się ów myśliciel, że normy europejskie uległy znacznie większym przemianom przez te 13 wieków niż normy muzułmańskie. Wczoraj zostałem przetestowany z tych różnic. Do sklepu (hipermarketu), w którym robię zakupy, zawitała rodzina, ojciec, matka i dwoje dzieci rodzaju męskiego. Ojciec dość młody wiekiem, nie więcej niż 30 lat, matki wieku nie mogłem ocenić, bo nosiła burkę. Przeszedłem na ten widok trzy kasy dalej, do dłuższej kolejki, co absolutnie nie jest w moim zwyczaju, bo nie mogłem już dłużej na nich patrzeć. Po prostu obrażało to moje uczucia etyczne.

    Różne mogą powstać w wyniku takiego doświadczenia zmiany w poglądzie osoby na świat, jak to mówią neopragmatyści, w jej języku finalnym. U mnie wzmacnia to poczucie odpowiedzialności i potrzebę wyrażania swoich wartości etycznych.

  133. Ameryka jest zniewolona

    Przyczyna wojny w Iraku byla chec zysku amerykanskiego kopleksu
    militarno-przemyslowego.
    Imperialistyczna polityka USA jest produktem inieresow kompleksu
    militarno-przemyslowego.
    Amerykanie stali sie ofiarami kompleksu m-p i placa hydrze w dolarach i krwi.

    Prawie wszyscy terrorysci z 9/11 pochodzili z Arabii Saudyjskiej.

    Niemcy i Francuzi zachowali niezaleznosc polityczna od USA.
    Polska nie miala szans.

    Slawomirski

  134. @Teresa Stachurska
    Niewielu na blogu dostrzega zagrożenia dla demokracji przez monopol Tuska i kompanii wspierany mediami. Torlin pragnie jednej partii, bo bedąc wychowankiem systemu monopartyjnego nie przychodzi mu do głowy, że ludzie inaczej myślący wzbogacają demokarcję, a nie jej szkodzą. Nie szuka szkodników tam gdzie oni są naprawdę czyli w dzisiejszej koalicji…A artykuł Krasnodębskiego wyjątkowy i tylko inteligencja typu Torlinowskiego tego nie dostrzega. Takich mamy w Polsce wykształciuchów jak Torlin w większości…niestety.

  135. aleydis 21.34
    Twoja ekspiacja jest cyniczna i nieszczera. Mało tego, manipulujesz i usiłujesz z siebie zrobić ofiarę oplucia przez obrzydliwych i obłudnych moralistów, którzy wymuszają trzydniową żałobę na naszej umęczonej Ojczyżnie. Pamiętaj że dziecko menela pali sie tak samo długo jak dziecko profesora uniwersytu i tak samo je boli. Mogłoby także wyrosnąć na profesora uniwersytetu lub artystę swiatowej sławy, zaś dziecko profesora może wyrosnać na menela, bandytę i mordercę.

  136. @Anna M
    Niestety mądry artykuł nie sprawi, że czytający go potrafią oddzielić treść od autora. Jeśli komuś w Polsce przypina się łatkę „pisowski” to nie jest ważne co mówi, bo od razu jest trędowaty dla tzw elit. Tu inteligencja nie jest wynikiem indywidualności i własnych przemyśleń lecz grania w drużynie. Jedna drużyna PO/PSL/SLD walczy z drużyną PiS popieraną przez ok.20% wyborców. Chodzi o to, żeby te 20% wyeliminować na tyle, żeby nigdy więcej nie mogli rządzić w kraju. Stanowią oni zagrożenie nie dla demokracji, tylko dla prawdy o przeszłości. Ta większość ma coś za uszami po PRL-u. Donosy małe i duże. Tragedie małe i większe. Przestępstwa małe i duże. Ten podział Polakow ok.20/80 obrazuje degenerację jakiej doświadczyło społeczeństwo polskie w PRL-u. Choroba dotknęła ponad połowę Polaków i dalej trwa, bo podtrzymują jej rozwój ”toksyczni demokraci” rodem z PRL-u jak Daniel Passent.
    Toksyczny demokrata to wielbiciel systemów autorytarnych.

  137. @telegraphic observer 2009-04-18 o godz. 17:01:

    Bóg zapłać za pochwałę! Będę się starał żeby zasłużyć na dalsze.

    Cóż, pozostaniemy każdy przy swoim.
    Korzyści przytoczone przez Sz. Kolegę są bardzo wątpliwe i jakoś rozmijają się z moim pojmowaniem realiów.
    Ameryka na pewno nie poświęci swoich globalnych interesów, szczególnie z Rosją, żeby zrewanżować się Polsce za pomoc w wojnie. Jak można najdelikatniej, ale wyraźnie mówił o tym Brzeziński.
    To, że jeszcze inne kraje w to wlazły, nie jest usprawiedliwieniem. I nie chodzi o to jak wyglądamy w oczach Meksykanów czy Greków (ach, ten sarkazm), ale jak wyglądamy we własnych oczach.
    Nie sądzę że musieliśmy iść na taką wojnę żeby jakoś jeszcze raz potwierdzić swój status w NATO. Mogliśmy zrobić dużo innych rzeczy i od nas zależało co zrobimy.
    Smutne jest to, że tak jak Szanowny Kolega rozumuje wiele osób, w tym wielu naszych polityków. I że rodacy, nawet jeśli im coś nie odpowiada, nie protestują tak jak Włosi, co słusznie zauważyła Humanistka.

  138. telegraphic observer pisze:
    2009-04-16 o godz. 23:26

    Mój drogi w sprawie tego Chińczyka masz 300% racji, jak w komunie. Ale prawdziwe 300%, jak w kapitaliźmie. Tekst ŚWIETNY. Podsumowanie osobowości naszego Chińczyka jeszcze lepsze (od lipki, lepszy, najlepszy!). Gratuluję. Nie trawię tej tarantuli. \pozdrawiam Cię – Lech

  139. Anna M pisze:
    2009-04-18 o godz. 13:47

    Dziękuję Ci za to, że nie pogniewałaś się na mnie za mój ostatni wpis pod Twoim adresem. W swojej analizie zamieszczonej poprzednio miałaś wiele racji. Mnie chodziło wówczas głównie o to, jak można na czyny przeszłe patrzyć z różnych perspektyw dobierając do tego różne obiektywy. Jednak przeszłość jest jedna. Nie mamy na nią wpływu. A oceniać ją możemy tylko cofając się do mentalności czasów, w których rzeczy się działy.
    Dla przykładu zmiany optyki podam ostatni wywiad Lecha Wałęsy. W tym wywiadzie-wykładzie dla młodzieży tłumaczy swoje postępowanie tuż po okrągłym stole. Wszystko przewidział. W detalach ze stuprocentową dokładnością, aż do dzisiaj. Mam szacunek do tej postaci, mimo, że gdy oglądałem ją w sali BHP z idiotycznym długopisem i wizerunkiem matki boskiej w klapie to „wątpia” mi się wywracały. Potem oceny moje się nieco zmieniły. Jednak nadal nie wierzę, aby można było to przewidzieć. Nasz bohater po prostu interpretował wydarzenia prawie trzydziestolecia, przypisując sobie zdolności jasnowidza, co już brzmi groteskowo. To jest przecież niemożliwe. Poza tym popełniał pomyłki kardynalne. Będąc pewnym, że słuchają go ludzie nie pamiętający czasów PRL’u i bohaterów tamtego okresu, w tym jego dezawuowanie gen. W. Jaruzelskiego było więcej niż niesmaczne.
    Miła Anno M, nie przywiązuj się zbytnio do tego tekstu. Podałem go jako przykład relatywizowania historii. Ona jest jednoznaczna. Tylko niestety interpretują ją (piszą ją wg Napoleona Bonaparte) zwycięzcy.
    Dziękuję za pamięć i pozdrawiam – Lech.

  140. Teresa Stachurska, Magrud.
    Nie twierdziłem, że Państwo dobrze wywiązuje się z obowiązków wobec zapewnienia ludziom wykluczonym minimum socjalnego czy zadań polegających na udzielaniu im pomocy w polepszeniu ich sytuacji życiowej. Chodzi mi tylko o sposób udzielania tej pomocy. Dobrze wiem jak łatwo stracić grunt pod nogami i jak łatwo zostać wykluczonym.
    Jednak wykluczenie nie jest jednostką chorobową w sensie medycznym (rak, zawał serca, schizofrenia) lecz w sensie psychologicznym jako rodzaj dysfunkcji. Przyczyna leży w sferze psychiki. Dlatego pisałem o pomocy psychologicznej. Jeśli nie usuniemy przyczyny, to jak możemy pomóc ? Jeśli ma się taki, a nie inny szablon na życie (niezależnie od przyczyny), to w jaki sposób go zmienić, gdy się nie wie, że mogą być inne szablony. Gdy się nie wierzy, że jest to zależne od siebie, a nie czynników zewnętrznych. Gdy się nauczyło tylko brać, a dawanie jest wyrazem frajerstwa i głupoty. Gdy się straciło poczucie panowania nad własnym życiem i nie ma się siły dalej funkcjonować. Gdy się ma bardzo niskie poczucie własnej wartości i nie potrafi dostrzec w sobie ani krzty czegoś pozytywnego………
    Chcąc rozpocząć zmianę funkcjonowania takich ludzi, ich rodzin, chcielibyśmy, aby to była trwała zmiana prowadząca do zadowolenia z życia, prowadząca do zmiany nastawienia wobec innych ludzi i wobec otaczającej ich rzeczywistości. Życie ludzkie jest wartością najważniejszą ? Ale jakie życie ? Wegetacja to też życie, tylko jakoś się źle kojarzy. Według mnie, utrzymanie człowieka przy życiu w stanie zdrowia i zdolności do pracy, to nie wynik zapewnienia mieszkania, minimum socjalnego i zasiłków na dzieci. To pomoc w wyrwaniu się z zaklętego kręgu przyzwyczajeń i szablonów, które się powielają w kręgu wykluczonych.
    Jednocześnie z taką pomocą inne rodzaje pomocy (owszem, niezbędne) mają sens.
    Starzy, niepełnosprawni, małe dzieci, chorzy umysłowo, to zupełnie inna bajka. Ich nie miałem na myśli. Faktycznie, też można ich „podciągnąć” pod pojęcie wykluczeni. Tutaj się z wami w zupełności zgadzam.
    Jeśli chodzi o system gospodarczy, bezrobocie, system dzielenia dóbr – nie widzę związku. Czy tamten ustrój (przed 1989), czy ten obecny nie mają związku z wykluczonymi. Niezależnie od ustroju Państwo ma obowiązek prowadzić politykę społeczną i prowadzi. Problem leży w tym, jak to robi. Po prostu kwitnie rozdawnictwo. To tak, jakby leczyć biegunkę proszkami nasennymi. Jak zaśnie, to nie będzie czuł, że ma biegunkę, a cała „zdrowa ?” część społeczeństwa będzie miała poczucie, że się pomaga. Tylko, że pieniądze wydane na ten cel zostają „wyrzucone w błoto”, tzn. marnowane i ciągle będzie ich za mało, bo tych z biegunką będzie przybywać. Ale utrzymamy ich przy życiu, bo przy okazji podłączy się im kroplówkę, przecież życie jest cenne i nie należy dopuścić, aby pomarli z głodu. Ludzka solidarność i sprawiedliwość jest nadużywana do celów politycznych. Nie przypadkiem, Ci dobrzy, to identyfikujący się z poglądami lewicowymi. A przecież politycy z SLD wcale nie odbiegają wrażliwością społeczną od polityków innych ugrupowań. Ten ich cały „image”, to nic innego jak sposób na zdobycie poparcia tej części elektoratu, która autentycznie jest wrażliwa społecznie. Przecież będąc u władzy też uprawiali rozdawnictwo, a realnie też niewiele wykluczonym pomogli.
    Nie twierdziłem też, że pogorzelcy, to charakteropaci. Charakteropaci czy psychopaci są wśród wszystkich grup społecznych. Ta cecha akurat nie przesądza o wykluczeniu. W tym wypadku, źle mnie zrozumiałaś Magrud.

  141. Torlin,
    zupelnie sie nie zgadzam na twoja interpretacje.
    Ja jestem z tych protestujacych.
    Powiem uczciwie: mnie guzik obchodzi, co kto robi we wlasnym kraju i jakie ma prawa. Mnie obchodzi to, ze moj kraj napada na inny pod bylejakim pretekstem, po to tylko , aby towarzystwa naftowe i zbrojeniowka mialy zyski. To mnie obchodzi i przeciw temu protestuje i protestowac bede, bo nie bede popierac zadnej agresji.
    Zaznaczam – zadnej. Ale uznaje prawo do obrony koniecznej, wiec jezeli mnie zaatakujesz i uznam, ze nie mam innego wyjscia, zabije cie.
    Dlatego nie zal mi zolnierzy ginacych w Iraku lub w Afganistanie i nie bedzie mi zal owych somalijskich piratow jezeli ktos wnerwiony wystrzela ich jak kaczki.
    Jak widzisz moja filozofia jest prosta. I politycznie niepoprawna oczywiscie.

  142. Swoja droga Torlinie, skad takie dane o Indiach i Pakistanie? 🙂
    Indie nie sa zadna demokracja, Pakistan tym bardziej, pokoju chca wszyscy zawsze – u siebie. Ale kosztem innych jak sie da.
    Nie daj sie zwiesc propagandzie – zadna „sila wraza” nie da rady nic zrobic jezeli nie bedzie miala poparcia ludnosci czy spoleczenstwa.
    Kazde zlo dzieje sie za naszym przyzwoleniem, za nasza spolegliwa zgoda na „zlo mniejsze” i dzieki naszemu wygodnictwu. Dopiero jak to zlo uderzy w nas bezposrednio, wtedy krzyczymy o niesprawiedliwosci. I w kazde klamstwo uwierzymy jezeli uciszy to nasze sumienie.

  143. Jacobsky, 16.24. Abyś lepiej zrozumiał, ja nie pisałem o sukcesach a o „fenomenach” naszej historii. Wystawa Ziem Odzyskanych nie była sukcesem ale była mocnym symbolem obecności rodaków na Ziemiach Zachodnich. Gdzie indziej dla nich nie było miejsca. Pamiętam zrujnowany Wrocław z tamtych lat, Gdańsk także łącznie ze stocznią, wobec tego Twoje drwiny traktuję jako obsesje wybierającego wolność emigranta, żyjącego w wolnym świecie. Zionącego nienawiścią i szyderstwem do wszystkiego i wszystkich, którym przyszło żyć w tych czasach w ojczyźnie. Także z ludzi tam urodzonych i żyjących, których wielu szczęśliwców bierze udział w tym blogu. Tylko to Ci i Tobie podobnym pozostało. Na szczęście tam pozostaniecie i ponury ślad po was zaginie.

  144. @Ewo-Joanno:
    Dzięki za tekst, to jest istota sprawy.

  145. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    PIRS – 18.04 / 21:07 pisze
    „To, że jeszcze inne kraje w to wlazły, nie jest usprawiedliwieniem.”

    …, nie jest usprawiedliwieniem, ale jest geszeftem-… Szanowny Bologowiczu, to daje wyraznie do zrozumienia, ze jezeli przy sterze panstwa ustawi sie – wspolnymi silami zreszta – zaufanych ludzi to zmora ktora nas dreczy pod tytulem „dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami – nic” przestaje byc aktualna – prawda? Tak, tak…

    Observer jest tego potwierdzeniem, i zadne argumenty, zadna sytuacja nie jest w stanie tego odmienic – tak bylo, tak jest i tak bedze za kazdym razem. Z tego nalezy zdawac sobie sprawe i byc czujnym.

    Post Christum
    Jak raczyl mawiac blogowicz jjager z Krakowa?-… ten sznyt tak ma, szanowny Blogowiczu.

  146. Przyuczony Dyplomata w prawicowo-populistycznej akcji

    Lepiej mieć pańskie kwalifikacje niż żadnych, jakimi szczycą się solidarni, w nieustającym kociokwiku klęsk i kompromitacji polskiej polityki zagranicznej. Do prowadzenia skutecznej polityki nie wystarczają same intencje, nawet jak najlepsze. Wypada mieć stosowne wykształcenie, doświadczenie i rozumieć procesy otaczającego nas świata, by umieć je przekuć na pożytek własnej Ojczyzny.

    Prezentowane obecnie bezhołowie jest niczym innym jak łamaniem polskiej racji stanu, co z natury rzeczy jest działaniem przestępczym. Niedobrze jest jednak, że dla politycznych wykroczeń i przestępstw nie ma sankcji karnych. A wynika to z faktu , iż nie ma stosownego Kodeksu Karnego dla Przestępstw Politycznych. Zwykłego złodziejaszka można zniszczyć dokumentnie i bez większych problemów, z aferzystami vide sprawa Olewnika jest już niebywale trudno, a z politycznymi sprzedawczykami swojej Ojczyzny nie ma żadnej możliwości walki prawnej, bowiem to oni stanowią prawo w swoim własnym interesie.

    Weźmy przykład obecnych Związków Zawodowych. Członkowie ich kierownictw są nieusuwalni. Święte kapitalistyczne krowy. W dobie kryzysu kierownictwa kapitalistycznych firm stawiają alternatywę uzdrowienia sytuacji poprzez zwolnienia załogi lub zmniejszanie jej pensji. Te zwyrodniałe związki, zarówno solidarne jak i branżowe, optują za zwolnieniami pracowniczymi, gdzie ich elementarnym i zasranym obowiązkiem winna być obrona interesów pracowniczych. Chodzi o to, że załogę można zwalniać, z ich punktu widzenia, byleby tylko nie zmniejszyć ich poborów. Demoralizacja i gangrena moralno-polityczna tych pseudopolitycznych i związkowych obrońców praw pracowniczych.

    Drogi Panie Dyplomato, nikt pana o zgodę nie musiał pytać po II WS jak nowe władze miały wdrażać prawo dyktatury proletariatu. Gdyby był pan członkiem PZPR-u reprezentującym interes większości społeczeństwa, niewątpliwie zapytano by pana, i na zebraniu swojej POP mógłby się pan wypowiedzieć na ten temat. Ponieważ jednak był pan przeciwnikiem tamtego systemu więc trudno się dziwić, że nie pytano pana o zdanie. Nawet wypada się dziwić, że nie wpakowano pana do pudła, co w sposób wyraźny usilnie imputuje pan lewicowej władzy.

    I niepełną prawdą jest, że lewicowe władze wdrażały wówczas jak „chciały” nowe prawo. Otóż wdrażały one prawo zgodnie z socjalistycznymi pryncypiami, co nie oznacza woluntaryzmu.
    Prawo to przenosiło swoją siłę ciężkości odbrązawiania przedwojennych elit na rzecz dotychczas eksploatowanych przez nie mas. I było to słuszne i sprawiedliwe, chociażby tylko dlatego, że za wdrażaniem takiego prawa stał mandat moralny i prawny większości narodu dla ówcześnie rządzącej władzy.

    Stąd nie ma tutaj najmniejszych przesłanek dla rozpaczania i przypinania łatek Polsce Ludowej. Skończyła się Polska Burżuazyjna w 39 i 45 roku po raz wtóry, ponieważ przyuczony Dyplomata nie potrafił jej obronić, jako iż dla swojej sprawy nie potrafił pozyskać większości Narodu. Większość Narodu była za reprezentowaniem swego dominującego interesu, a nie za bronieniem interesu mniejszościowego burżuazji, niezgodnie z własnymi oczekiwaniami. Jeżeli przyuczony Dyplomata nie potrafi ogarnąć tej podstawowej sprzeczności, to może byłoby lepiej, dla niego i narodu, by przestał się zajmować trudną dla objęcia przez niego problematyką, której konsekwencje okazały się takie jak jego kwalifikacje.

    Ponadto czerwoni tak wdrażali socjalistyczne prawo po II WS jak im uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne pozwalały na to. Musieli oni walczyć ze schedą burżuazyjnego Ciemnogrodu przekazanego przez II RP. Z potwornymi skutkami zniszczeń minionej wojny. Musieli podjąć obronę PRL-u przed bandami wiadomych oprychów rodzimego chowu, w ramach zainicjowanej przez opozycję Wojny Domowej. Lewica musiała równocześnie podjąć się walki z ekstremistycznym podziemiem band ukraińskich spod znaku tryzuba.

    Jednocześnie lewica musiala zabezpieczyć polskiemu narodowi pracę, wypoczynek i bezpieczeństwo po dopiero co zakończonej wojnie, gdzie jeszcze nie było pełnego poczucia stabilizacji. W związku z oczekiwaniem wśród opozycji na III WS Polska Ludowa musiała podjąć jednocześnie ogromny wysiłek zbrojeniowy dla potencjalnej obrony przed rysującym się, w ramach zimnej wojny, konfliktem na linii komunizm-kapitalizm. Była to wystarczająca ilość problemów , by czerwoni wdrażali prawo w Polsce nie tak jak chcieli, lecz tak jak zmuszała ich i pozwalała na to otaczająca rzeczywistość.

    W realiach obowiązującego ówcześnie prawa trudno jest mówić o jego ewidentnym, celowym i zamierzonym łamaniu. Prawo to należy widzieć w wyraźnie uwidocznionym klasowym aspekcie. Prawo to broniło interesu najsłabszych warstw społecznych przed dopiero co wywłaszczoną burżuazją, stawiającą zbrojny opór. Wielokrotnie podkreślałem na łamach blogu, że polska lewica w tych zmaganiach poniosła straty idące w dziesiątki tysięcy ludzi tj. około trzydziestu tysięcy osób cywilnych i trzech tysięcy milicjantów, co w sposób oczywisty świadczyło o skali istniejącego wtedy problemu i zagrożeń, utrzymującego się zresztą po dzień dzisiejszy i wyrażającego się m. in. w postawie Przyuczonego Dyplomaty.

    I być może onże Dyplomata ma jakąś rację mówiąc o związkach bezprawia tamtej zbrojnej opozycji z legalną i z uznaną wówczas na świecie polska władzą, dla której nie było absolutnie żadnej innej alternatywy, ponieważ wniosła ona zbyt duży wkład militarny i polskiej krwi w oswobodzenie Polski od faszyzmu i utworzenie ludowego państwa. Polskie burżuazyjne wojska, na własne życzenie, uciekły z Polski i Rosji broniąc interesów Zachodu a nie naszej Ojczyzny, to pozbawiło je mandatu sprawowania władzy. Uciekinierzy niewiele mają do powiedzenia w swojej Ojczyźnie, poza przypadkiem naszego blogu. Oznacza to tylko tyle, że polska prawica była zazwyczaj wystawiana do wiatru przez swoich promotorów i sojuszników zachodnich. Dotyczy to zarówno okresu II WS jaki periodu solidarnych.

    Wracając do opierania się, jak sugeruje Dyplomata, „bezprawia” ludowej władzy na burżuazyjnym bezprawiu opozycyjnych niedobitków starej władzy, to powiedzmy sobie jasno, że jest to wyraźnie naciągana teza. Ludowe prawo posiadało zupełnie inne źródło jego kształtowania. A była tym źródłem sprawiedliwość społeczna jakże różna od burżuazyjnej niesprawiedliwości, którą to niesprawiedliwość próbują tutaj uzasadniać niektórzy apologeci kapitalizmu. A przecież zło żadną miarą nie może być dobrem, niezależnie od tego jakbyś swe szare komórki natężał i wrogie mięśnie naprężał.

    To nie było w ten sposób, że PRL łapał zbrojnych bandytów strzelających w plecy spokojnej ludności dla jej zastraszania, by nie brała ziemi, nie chodziła do wyborów, nie akceptowała ludowości władzy a potem chował ich do kamerlika na Rakowieckiej i strzelała zbrodniczo i znienacka o trzeciej nad ranem w łeb. PRL stanowił system państwowy w dużej mierze pionowo usytuowany, co uniemożliwia przychodzenie dowolnego strażnika do więźnia i rozstrzeliwania go. Domyślam się, że schwytani mordercy polityczni, po wyrokach, byli rozstrzeliwani na Rakowieckiej zgodnie zobowiązującymi wtedy procedurami.

    Nie można przypuszczać, że jakiś ubowiec chciałby nadstawiać własnego tyłka, w sensie własnej kariery, wolności i życia za życie jakiegoś oprycha. Tym niemniej nie można wykluczać jednostkowych wydarzeń tego typu. Występować mogły także samobójstwa, ucieczki i zastrzelenia w ich trakcie, co zwykle przypisuje się władzy, i niewątpliwie jest to po części uzasadnione, ponieważ obowiązkiem władzy jest dbanie o zdrowie i bezpieczeństwo uwięzionego przez siebie obywatela.

    Zdarzają się jednak przypadki jak chociażby obecnej władzy we wspomnianej już aferze zamordowania Olewnika, zaskakujące śmierci trzech po kolei skazanych jego morderców w celach więziennych. Władza ma tutaj niewątpliwą część swojej odpowiedzialności i winy, ale póki nie ma ostatecznych dowodów trudno ją posądzać o spowodowanie tej śmierci. Niewątpliwie w tych zgonach są umoczeni konkretni reprezentanci władzy więziennej, a może i innej lub mafii zbliżonej do tych kół. Czy to jednak upoważnia to do stwierdzenia, że małego kapitalistę Olewnika zabił system kapitalistyczny? Bałbym się postawić takiej tezy i to zarówno wobec obecnej rzeczywistości jak i tamtych uwarunkowań. Tak mi nakazuje elementarna uczciwości i obiektywizm, których przyuczony Dyplomata wyraźnie nie dopełnia.

    Wynika to z przyjętego przez niego założenia a priori, iż kapitalizm jest dobrem a socjalizm złem, acz współczesność i jej wyniki dość wyraźnie zachwiały tą tezą , co w żaden sposób nie przeszkadza temu znawcy przedmiotu kwestionować oczywistość.
    Wypada również powiedzieć, że dokonano aktualnie rewizji wielu wyroków z tamtego okresu utrzymując sporo z nich w mocy a inne weryfikując, umożliwiło to inne spojrzenie na dyskusyjne przypadki niezgodności z prawem , co jest nie tyle pochodną intencji łamania prawa ile pewnie niedociągnięć procesowych. Tak czy inaczej zdarzenia te wskazują jednoznacznie na polityczny charakter prawa. Prawo nie może być i nie jest zawieszone w próżni, spełnia ono rolę narzędzia w procesie utrzymania określonego ładu i porządku formułowanego przez klasę dysponującą władzą.

    Żeby była pełna jasność, ja również jestem przeciwnikiem śmierci każdego człowieka niezależnie od okoliczności. I za śmierć szczególnie ohydną uważam tę poniesioną w wyniku działań lub zaniedbań władzy, która jest powoływana i utrzymywana przez obywateli do dbania o ich zdrowie i bezpieczeństwo. A tych przypadków jest bardzo dużo, chociażby aktualnie,znowu rozwalił się autobus i poszkodowanych zostało 10-ro dzieci, zaledwie kilka dni po dramacie w Kamieniu. Co jest powodem tego nieustającego dramatu? Zacofanie cywilizacyjne jak chcą obrońcy systemu, czy jego degrengolada?

    Pomyślmy jak my wybiórczo traktujemy zadawanie śmierci. USA w całej glorii i przy naszej akceptacji mogą zabijać swoich obywateli skazanych prawomocnymi wyrokami, i nam to absolutnie nie przeszkadza. Natomiast nie daj Boże,gdyby zrobił to czerwony,wtedy kwiku mielibyśmy na całą planetę. Oznacza to tylko tyle, że jesteśmy w swej większości zwierzętami politycznymi, i dla własnego interesu poświęcimy innego człowieka. Dlatego prawo jest o tyle doskonale o ile nie pozwala eliminować fizycznie innego człowieka. Inaczej będziemy się cofać do czasów Hammurabiego o czym świadczą przypadki Iraku, Afganistanu i bardzo, bardzo wielu agresywnych zdarzeń z historii powojennej państw z pakietu „Dobra”.

    Mówiąc o „etyce mordowania”,czy taką etykę można przypisać całemu narodowi amerykańskiemu? Czy o tego rodzaju etyce wolno mówić wobec ludności PRL-u? Czy taką etykę można przypisać narodom Rosji? A może Arabowie są urodzonymi mordercami? A co powiedzieć o narodzie niemieckim? A jak ocenić Francuzów wobec zgody na eksterminację Żydów. Są to bardzo delikatne i drażliwe pytania. Czy wobec tego można mówić o etyce śmierci określonych typów władzy? Wydaje się, że w historycznym ujęciu może być to spojrzenie znacznie bliższe prawdy, acz pewnie też nie pełne.

    Najbardziej bliska tego modelu była zapewne władza faszystowska, powstała jako antidotum na biedę i bezrobocie po I WS. Ponieważ realizacja tego modelu miała się odbywać i odbywała się kosztem innych narodów świata więc ludzka cywilizacja nie mogła na nią wyrazić zgody. Wynika to z przyjętej koncepcji tworzenia rasy panów świata kosztem „podludzi” drogą militarnego przymusu, gwałtów i fabrycznej eksterminacji całych narodów.

    Przyrównywanie i zestawianie faszyzmu z komunizmem jest nieadekwatne z uwagi na fundamentalne różnice własnościowe. Dla faszyzmu podstawową formą własności była własność prywatna, a dla komunistów własność wspólna. Mimo werbalnych założeń, że rewolucja komunistyczna ogarnie cały świat, to jednak komunizm nigdy nie wypowiedział wojny całemu światu, w odróżnieniu od faszyzmu, a później kapitalizmu, który drogą zimnej wojny zamierzał zniszczyć komunizm.

    Tą też drogą napinania zbrojeń, poprzez „wojny gwiezdne”,”tarcze antyrakietowe” i inne formy agresji kapitalizm doprowadził do upadku komunizmu. Sam też jednak zadławił się powodując ogólnoświatowy kryzys i konieczność powstania policentrycznego świata jako odtrutkę na monopolistyczna politykę USA. Zatem zestawiając okresy dominacji ZSRR i USA nad światem, mimo wszystko wydaje mi się wpływ ZSRR na losy polityki pokojowej świata znacznie korzystniejszy aniżeli USA. Oba te kraje czyniły świat naturalnie dwubiegunowym, pluralistycznym politycznie, konkurencyjnym gospodarczo i militarnie zrównoważonym oraz bezpieczniejszym.

    Upadek ZSRR spowodowany przez militarystyczne dławienie krajów socjalistycznych polityką zachodnich restrykcji ukazał z całą jaskrawością agresywną rolę USA w świecie mierzoną wzrostem ilości konfliktów z udziałem tego mocarstwa. I gdybym z tych pozycji miał oceniać zakres korzystania z „etyki mordowania”, to musiałoby to wypaść z wyraźną niekorzyścią dla władz USA. Pozostałą zaś resztę dywagacji na temat „etyki mordowania” pozostawiam nauce.

    W tym stanie rzeczy zalecałbym szczególną ostrożność w tzw. kwestii wybaczania jako pochodnej funkcji mordowania. Pan Dyplomata Przyuczony w odniesieniu do swych sojuszników dopuszcza stosowanie metody mordowania i nie widzi potrzeby rozgrzeszania moralnego. Mało tego, listem biskupów polskich dopuszcza i akceptuje zamordowanie 6 milionów Polaków przez nazistów, prosząc Niemców o wybaczenie. Przecież to paranoja. Narodowi Ukraińskiemu wybacza zamordowanie 250 tysięcy Polaków. A temu ruskiemu skurczybykowi nie może wybaczyć, zamordowania 20 tysięcy polskich oficerów burżuazyjnych, którzy nie potrafili obronić Polski i siebie, oddając się w brudne i zdradzieckie łapy Stalina, co potem w pijanym widzie nakreśliły Polsce Ludowej suwerenne granice trwające po dzień dzisiejszy. Jeżeli tak kwestionujemy pociągnięcia tego gruzińskiego duchownego i radzieckiego mordercy, to uczciwość prawicowa nakazywałaby zakwestionować wszystko, co uczynił on dla Polski, łącznie z granicami. I któż tu zgłupiał definitywnie?Jak myślicie?

    A może by tak morderstwem politycznym uznać posunięcie pewnego Pana w Gruzji, który pod parasolem ochronnym USA zaatakował ościenny kraj nocą, mordując we śnie tysiące ludzi. W rezultacie stracił dwie prowincje i poparcie swego narodu, który obecnie demonstruje na Jego Majdanie urządzając miasteczko protestacyjne,wobec polityki agresji i głupoty. Na co „demokratyczne” siły zbrojne NATO organizują tam ćwiczenia militarne dla wsparcia tego słabnącego proamerykańskiego dżygita.

    Nie bardzo rozumiem dlaczego Pan Dyplomata Przyuczony przypisuje mi „komuniście”odpowiedzialność za antykomunistyczne krucjaty Pana Ziobro wraz z całym PiS-em?A cóż ja mam wspólnego z tym całym towarzystwem skrajnie prawicowym?Do Kościoła nie chodzę, Żydów kocham, mimo uwag krytycznych,w Polskę Solidarną nie wierzę, prawa w ich działaniu nie dostrzegałem, jeżeli już to tylko marzenia o nim w konstytucji, z inspiracji pana Kwaśniewskiego. Dlatego proszę, mnie bezpartyjnemu, nie wciskać na siłę legitymacji partyjnej podejrzanego koloru.

    O ile się domyślam to raczej Przyuczeni Dyplomaci zachowują dużą elastyczność i skłonność oscylowania wokół partii gdzie czują kąsek do przełknięcia. Smacznego, tylko proszę się nie zadławić. Przy okazji deliberowania o wielkich problemach POPiS-wych, co prawda nie wypada mówić o rzeczach miałkich, i pewnie nie poruszałbym, gdyby rzecz tyczyła Przyuczonego Dyplomatołka, jednak w kontekście Dyplomaty nie godzi się używać określeń takich jak:”korupstwo”i „nieudolstwo”.A ponieważ kieruje Pan te słowa do mnie więc one tak bardzo ranią moje uszy i poczucie dobrego smaku, że ryczeć mi się chce, jak smarkaczowi z podstawówki, nad pańskim stanem języka polskiego. Tak to często bywa, że polityczny artysta zderza się z czubkiem w zakresie języka ojczystego. Oto barwy i cienie burżuazyjnej demokracji, której trzeba się jeszcze sporo poduczyć zanim zacznie innych nauczać.

    Pańska reasumpcja drogi Dyplomato jest wysoce naiwną. Uogólnienie, że w demokracji nie może być miejsca na samowolę jest oderwane od rzeczywistości. A czym żeż jest rosnące łapówkarstwo?O czym stanowi rosnąca ilość kradzieży?A ogromna ilość gwałtów, napadów, oszustw, matactw, zabójstw. Czyż nie jest samowolą, przeciw prawu, używanie narkotyków, plaga pijaństwa. A jak należy interpretować agresywne najazdy militarne na suwerenne państwa, przecież jest to jaskrawy przykład najbardziej ordynarnej i prymitywnej samowoli.

    Bardzo też chciałbym dowiedzieć się, cóż to jest w pańskim rozumieniu „ustrój prawdziwie demokratyczny”.Dobrze byłoby rozpocząć swój esej, w prawnej kazuistyce, poczynając od definicji prostej demokracji, żebyśmy po prostu wiedzieli kto w niej rządzi, a reszta to już będzie bułeczka z masełkiem przełożona wiejską szyneczką. Nie bardzo też wiem co pan rozumie pod pojęciem”prawnego bezprawia”, czyżby obecną sytuację? Proszę o przybliżenie swych dywagacji w tym przedmiocie. Bardzo też zależy mi na skonkretyzowaniu do czego chcielibyście ”przejść”,”dojść”,”przetrwać”i „umocnić się”.Z bolszewickiego sztafażu brakuje mi jeszcze tutaj tylko czasownika „pogłębić” i będziemy mieli propagandowy komplet, tym razem w nowym wydaniu, nie bardzo wiadomo jakiej proweniencji.

    Moje już „se ne vrati” a pańskie się utrzyma?
    A o dialektyce to acan słyszał?

  147. Kwant,

    Dziękuję Panu za komentarz i żeby nam było jeszcze bliżej do uzgodnienia warunków pomocy poszkodowanym pozwolę sobie na jeszcze kilka zdań. Kilka spośród nieskończenie wielu.

    Znalazłam na „Portalu wiedzy dla biznesu” artykuł – http://kadry.nf.pl/Artykul/5834/Stres-a-choroby-psychosomatyczne/choroby-psychosomatyczne-stres-wypalenie-zawodowe/ nt chorób psychosomatycznych z taką ilością odnośników, że prawdopodobnie o konsekwencjach permamentnego stresu można się nauczyć z niego (z przyległościami, czyli tymi odnośnikami; wręcz setkami artkułów) dostatecznie wiele by rozumieć, że człowiek wykluczony nie jest w lepszej sytuacji psychofizycznej niż osoba poszkodowana pracą w biznesie.

    Nie jest w lepszej sytuacji, gdyż dodatkowo jest niedożywiony (niedobór białka!!!) co niesie ogólne upośledzenie organizmu, np (ściąga dla liceum) – http://www.sciaga.pl/tekst/19214-20-nadmiar_i_niedobor_bialka_w_organizmie . Proszę zwrócić uwagę na wielkość i strukturę minimum egzystencji (na stronie IPiSS pojawiło się badanie 2008) – http://www.ipiss.com.pl/www_new_me_2008.pdf , gdyż łatwo Państwo zobaczą jak podłe warunki życia uważa się za do przyjęcia dla ludu miast i wsi Polski. Gdyby ustalono je na mniej fatalnym poziomie, to zmieniłby się nie stan faktyczny życia w naszym kraju, a jedynie (IPiSS pracuje na potrzeby propagandy sukcesu?) oficjalna liczba osób żyjących poniżej minimum egzystencji, oczywiście na niekorzyść.

    Człowiek tak ma, że w za trudnej sytuacji broni się (o zgrozo!) izolacją – http://pl.wikipedia.org/wiki/Karen_Horney . Co robimy my (społeczeństwo) i Państwo by mu pomóc? My tę izolację pomnażamy, tragedia przez duże T dla jednych, swobodne barbarzyństwo u drugich, póki co w większości, ale to nie jest na stałe…

    Teraz przeczytajcie Państwo wywiad J. Żakowskiego z prof. Czapińskim (jest na stronie „Polityki”), do którego wniosków nie od dziś nie mam za grosz zaufania, bo na to nie zasługują. Prof. Czapiński nie ma skrupułów w robieniu nam wody z mózgu. Czytam Jego opracowania, bo obrazują filozofię w jakiej żyjemy, bo więcej o tej filozofii wiem. Bardzo bolesnej filozofii.

  148. Telegraphic Observer,

    pisze Pan -„Poszukiwania p. S są godne pochwały. Faktycznie, raz jeden przytoczyła liczby, z których wynikało zupełnie na odwrót do jej słów.”

    Mogę prosić o szczegóły? Chętnie się douczę.

  149. Telegraphic Obserwer, jakie uczucia etyczne ta rodzina Panu obraziła?

  150. jasny gwincie,
    ……Zapominasz o jednym, że nawet w okresie przełomu 1956 r. na rampach kolejowych i w strategicznych punktach została skoncetrowana półmilionowa armia ludowa, która dysponowała 30% budżetu PRL w celu ochrony ludzi pracy i ich zdobyczy. Należy tutaj docenić politykę Chruszczowa, bo wystarczyło jedno jego niet, a armia ta zostałaby użyta i to bynajmniej nie w celu walki z bratnią armią radziecką.
    ……Jeśli mamy coś do zawdzięczenia ZSRR, to głównie to, że nawet w najgorszym okresie nie posuneli się oni tak daleko w Polsce jak u siebie na drodze do utrwalania zdobyczy komunizmu, bowiem gdyby tak było wykluczyć nie można, że Prezydent Kaczyński, Prezydent Miedwiediew i Prezydent Łukaszenka podpisali by umowę Pol-Zbir, co być może by cię ucieszyło, ale innych niekoniecznie.

  151. Szestow, dziękuję za wsparcie. Co do kwestii lewicy to ja jej na tzw salonach władzy nie widzę. Napis na szyldzie nie jest wystarczający.

  152. Spokojny,

    gratuluję komentarza, szkoda że tak mało Pan się wypowiada na blogu. Dziękuję Panu za wyróżnienienie mojej nieskromnej osoby.

    Łączę serdeczne pozdrowienia, Teresa

  153. Diaspora jest czujna! (Albo –nie)

    Z. Krasnodebski w swoim artykule, ktory wkleil 18.04 g 00:59 Blogowicz walabout, chce powiedziec, ze stach raz czlowiekowi zadany czyni z niego kaleke na cale zycie, na zawsze. Wiedzieli o tym p. „dzentelmeni” z ul. Rakowieckiej i agend razstawionych precyzyjnie w calym kraju, wiedzieli i wiedza nadal ci ktorzy wspierali ich intelektualnie w prasie, radiu i TV. To jest ten konglomerat systematycznego zastraszania na wszystkich szczeblach zycia spolecznego od A do Z. To funkcjonowalo wtedy i funkcjonuje do dzisiaj + swiadomosc bezkarnosci elitki, elitki ktora uwila sobie sprytne gniazdko wypadowe.

    Dr. A. Falicz powiedzial kiedys slusznie jednemu namolnemu na blogowisku -… bo moge. Nic dodac i nic ujac.
    No tak…..Przyjdzie czas przyjdzie rada. Poki co robmy swoje….

    Post Christum.
    Der Vermögenssteuer sehe ich mutig ins Auge. Aber wenn die Unvermögensteuer kommen würde – die fürchte ich (?) Ponizej pewnego poziomu egzystencji polityka traci znaczenie, traci po prostu sens.

  154. Telenowela z salonów politycznych – http://kontrowersje.net/node/2590 .

  155. Pomrocznosc jasna , choroba filipinska a teraz malpki .Wszystko zdaje sie po staremu. Moze ktos zorietowany mi pomoze. Czyja wlasnoscia sa rzadowe samoloty ? Prezydenckiej Kancelarii , ze ktos tam zajmuje sie bufetem (obficie zaopatrzonym) ? Napewno nie p.Szczyglo.
    Czy glowny „salon ” politycznyw Polsce to studio wiecznie potarganej M. Olejnik ?

  156. Jacobscy

    Z klasowym odzewem.
    Pańska analiza jest do bani, ponieważ zapis „podrużują” jest rażącym błędem.
    Jeżeli samolotami latają z zasady bogaci, to też świadczy jedynie o klasowości tej formy przenoszenia się.
    Cała reszta zapisu jest gadką-szmatką sugerującą bezklasowość społeczną, kiedy te różnice jak statystyki dowodzą pogłębiają się coraz bardziej.

  157. Kolega PIRS napisał był: “Polska … utraciła w ostatnich latach swoją pozycję, choć powody były różne. Jakoś nie zauważyłem aby kraje, które nie wzięły udziału w awanturze irackiej, straciły na znaczeniu”.
    Poza przewrotnością tej argumentacji – porównania utraty pozycji Polski, do nie utracenia przez … Francję, Niemcy?? – o jakie znaczenie chodziło? W czyich oczach, w jakich krajach? Pytam się, PIRSie, czy Polska utraciła znaczenie wobec Rosji i Niemiec, Ukrainy i Litwy przez udział w “awanturze” irackiej? Nie usprawiedliwiaj się rzekomym moim sarkazmem. Staw czoła argumentom takimi jakie one są.

    Porównywanie pozycji Polski do Włoch jest nadużyciem. Włochy są w komfortowej sytuacji. Mogą sobie odgrywać rolę arbitra moralności międzynarodowej. Dla Polski byłoby to jak przedwojenna Liga Morska czy inny gest na wyrost. Polski interes jest na linii.

    Ja nie twierdzę, że Ameryka poświęci swoją strategiczną pozycję dla nieuzasadnionych mżonek Polski. Ale nie ma żadnego dowodu na to jak na razie, że poważnych interesów Polski nie bierze Ameryka pod uwagę. Udział nowej Europy w “awanturach” wzmacniał ten strategiczny związek. Ameryka mogła onegdaj odpuścić Europę zach w czasach zimnej wojny i oddać ją sowietom, aż po Atlantyk. Nie oddała, bo nie było to w jej interesie. Teraz osłabienie związków z Europą wsch/centr. nie jest w jej interesie globalnym. Ameryka nie działa w próżni. Ma swoich sojuszników. Odmowa Niemiec udzialu w wojnie w Iraku ma inny kaliber niz odmowa Polski, Niemcy pozostaja waznym sojusznikiem USA niezaleznie od tamtej polityki. Ameryka ma tutaj mniejsze pole manewru, Niemcy sa znaczacym graczem, Polska dopiera probuje wejsc do III ligi.

    Stwierdziwszy to, nie mam pewności, czy udział Polski w Iraku był słuszny, szczególnie wobec moralnych dylematów jej obywateli. Niemniej rozdrapywanie tego nie jest teraz konieczne. Nie piszesz PIRSie jakież to konkretne kroki humanitarne mogła Polska zrobić, za jakie pieniądze? Czy Polska ma złe stosunki z obecną władzą w Iraku?

  158. Lizak,

    pozwolisz, ze Cie uprzejmie zignoruje.

  159. Teresa Stachurska pisze:
    2009-04-19 o godz. 13:33
    Szanowna Pani Tereso. Spokojny rzadko się wypowiada, bo jest spokojny. Nie targają nim emocje, jak na przykład mną. Zazdroszczę mu, o czym już pisałem, własnie spokoju i umiejętności zdystansowania się do rzeczywistości i problemu. Najpierw spokojne myślenie, przeanalizowanie sprawy we wszystkich aspektach, a potem wypowiedź. Każda jest swoistą perełką. Dla mnie propozycja promowania Pani Magrud na Prezydenta RP była impulsem pod wpływem ogromnych walorów intelektualnych, emocjonalnych, pasji i empatii tej Pani. Dla Spokojnego taka propozycja wymagała przemyslenia, przeczytania wszystkiego co ona gdziekolwiek napisała. Przeanalowania jej działalności jak posła na Sejm RP i wreszcie wyrażenia swojej propozycji, na tym blogu, już po raz drugi! Co do uhonorowania Pani, także jestem po stronie Spokojnego. Nikt tak dogłębnie nie sledzi spraw związanych z funkcją Minista Pracy i Spraw Socjalnych, jak właśnie Pani. Z pozostałymi propozycjami Spokojnego też się zgadzam. Tylko jednego w jego wyspowiedzi mi brak. W Gabinecie, na razie cini, on też powinien się zlaźć. Pozdrawiam – Lech

  160. Kolego PIRS,
    Jeszcze to … czy jak Pan pisze, ze Brzezinski cos powiedzial delikatnie, acz wyraznie, to tak pan pisze, czy tez tak mysli. Takie pisanie jest na ogol wyrywaniem z kontekstu i upraszczaniem wywodu. Polska jak wiele innych krajow w Waszyngtonie lobbuje. Takie lobbowanie odbywalo sie, gdy Polska przystepowala do NATO. Bral w nim udzial Brzezinski, Nowak-Jezioranski, politycy z W-wy. Czy uwaza Pan te dzialania za niewlasciwe, czy ocena polskiej polityki zagranicznej jako g**** odpowiada Panu? Ktos na blogu nieopatrznie utrzymuje, ze po polskich emigrantach slad ginie.

    Takie lobowanie dalej sie odbywa. Nie wiem jaki jest kontekst slow Brzezinskiego. Z pewnoscia rozne polskie hurra-optymizmy i pobozne zyczenia nalezy studzic. Nie jestesmy w stanie uzyskac wszystkiego i od razu. Krok po kroku. Np. w interesie Polski jest przystapinie Ukrainy do NATO, nieprawdaz? Czy nasz udzial w Iraku jest czynnikiem sprzyjajacym, czy hamujacym to zdarzenie?

  161. Już nie mogłem nie zareagować. Jak zwykle ufny w swą znajomość zasad (nie tylko tych stosowanych w języku polskim) blogowicz tropi literówki i inne upadki Bunga. Sam nie może się jednak uwolnić od ‚wljanija’ i z ulależnieniem właściwym narkomanom wali zdjętym butem o mównicę wzorem Nikity Siergiejewicza, krzycząc:

    „…że dorośli nie potrafią lub nie chcą zabezpieczyć życia malutkich i bezbronnych członków swojej społeczności”.

    „…narodzonemu nie potrafiono zabezpieczyć godziwych warunków egzystencji…”

    „Oni wyłącznie liczą się z tymi, którzy zabezpiecza im sytą, spokojną i leniwą starość sybaryty”.

    „Jednocześnie lewica musiala zabezpieczyć polskiemu narodowi pracę, wypoczynek i bezpieczeństwo…”

    Długoletnia i bezkrytyczna lektura „Trybuny Ludu” wyżłobiła koleiny, z których nie sposób się wydostać nawet na czworaka. Jak się przed tym na przyszłość zabezpieczyć? Otóż – „Trzy krzaki (szagi) najprzód marsz!” i do słownika polskowo jazyka patrz!.

  162. jasny gwint,

    skoro Ty o moich obsesjach emigranta, to pozwol, ze odplace Ci tym samym: moja opinia o Tobie jako o czlowieku, ktory obsesyjnie uczepil sie jak pijany latarni typowo propagandowych obrazkow z epoki – epoki, ktorej poswiecil cale swoje zycie, epoki, poza ktora niczego innego nie zaznal, ktorej dal kwiat swego zycia, a wiec wydaje mu sie, ze to jedyny z mozliwych swiatow, swiatow, ktory budowal „tymi ręcami”. I chwala Ci za to, ze budowales. I z powodu powyzszego obraz tego swiata ma pozostac niepokalany jako calosc wspomnien z Twojego zycia, a kazdy, kto zamachnie sie na ten wyidealizowany wizerunek Twojej przeszlosci to wrog, pokurcz i w ogole: prawicowa zaraza. Na dodatek, jasny gwint, zawlaszczasz sobie jako ramke do obrazu slowo „ojczyzna”, tak, jakbym ja nie mial prawa do tego slowa, nawet jesli Polska i peerel wciaz stanowia ponad polowe mego zycia, a i teraz, mieszkajac na obczyznie, nie zerwalem z Polska wiezow. Przeciwnie.

    Co do sladow, jakie pozostawimy po sobie, jasny gwint, to radzilbym byc ostrozny w przypuszczeniach. Epoka, ktora tak patetycznie i poetycko malujesz, peerel, ktory budowales (przemysl chemiczny, o ile sie nie myle) rzeczywiscie zostawil trwaly slad na tym, co nazywasz ojczyzna – slad, ktory dlugo jeszcze trzeba bedzie zamalowywac, pacykowac lub po prostu usuwac. I nie z przyczyn ideologicznych, nie z powodu tego, co mi przypisujesz: z nienaiwsci do peerelu (ktorej zreszta wcale nie czuje, ale mniejsza o to), ale z powodu miernej jakosci, lichosci tego, co wybudowano, z powodu irracjonalnosci podejmowanych wtedy decyzji, z powodu dewastacji jakiej sie dopuszczono przy budowie, tak srodowiska naturalnego, jak i spoleczenstwa w ciagu 45 lat trwania peerelowskiego eksperymentu.

    Dla Ciebie peerel to calosc niemal Twojego aktywnego zycia. Dla innych, w tym dla mnie – mniej lub bardziej dlugi epizod, ktory na szczescie sie skonczyl, do ktorego nie mam zadnych pretensji jako osoba prywatna (przeciwnie ! – to moja mlodosc, a te zawsze wspomina sie przyjemnie), ale jednoczesnie epizod, co do ktorego czuje potrzebe opisania rzeczywistego, a nie legendarnego, przez ludzi obsesyjnie skrzywionych jak Ty. Te potrzebe czuje miedzy innymi dlatego, zeby po raz drugi nie powtorzyl sie podobny eksperyment na Polsce.

    Pozdrawiam.

  163. Pani Stachurska,

    Moje uczucia etyczne sa oparte na stosunkowo liberalnej bazie i tolerancji dla innych wartosci. Az sie zdziwilem mojej reakcji, mojemu wewnetrznemu oburzeniu na takie graniczenie praw kobiety i traktowaniu jej jak istoty zywej nizszej kategorii. W tych tygodniach kanadyjska opinia publiczna dowiedziala sie o podpisaniu przez prez. Karzaja przepisu pozwalajacego na jak to nazwano „gwalt meza na zonie”, dokladniej sformulowano w islamskim prawie szariat jako obowiazek zony poddania sie wszelkim zyczeniom meza w sferze intymnej. Rzad kanadyski i inne rzady wystosowaly noty i interweniowaly w stanowienie prawa w niezawislym kraju.

    Czy pani zgadza sie ze stanowiskiem, ze to co sie dzieje w rodzinie zupelnie nie powinno interesowac ludzi spoza?

    W sprawie statystki mieszkaniowej, pani twierdzila, zdaje mi sie, ze 20 lat jest zmarnowane rowniez w budownictwie mieszkaniowym, i podala na to liczby, ktore wydalo mi sie wskazywaly na cos przeciwnego, ze ilosc izb na glowe wlasnie wzrosla calkiem pokaznie. Na to pani odpowiedziala argumentami o polityce prokreacyjnej panstwa, jakby ona miala wielki wplyw gdziekolwiek na swiecie na przyrost naturalny, oraz o nierownosciach dochodowych prowadzacych do tego, ze w nowych izbach zamieszkuja tylko burzuje i spekulanci – ironizuje w tym momencie, ale taki byl mniej wiecej sens. W ten sposob mozna wszystko obalic, kazde dokonanie 20-lecia. Zanosilo sie na dluzsza dyskusje na niezbyt sympatyczny temat i nie rokujacy zadnych sensownych konkluzji. Niemniej przepraszam, jesli uchybilem jakims wyznawanym przez pania regulom rozmowy.

    Pozdrawiam

  164. Ewa-Joanna,

    W swoich wpisach do Pana Torlina, była Pani uprzejma wyłożyć adekwatne do tematu fragmenty Pani filozofii dotyczące spraw polityki. Pani wpis zwraca uwagę z jednego powodu, dotyka ważnych kwestii: Nasze indywidualne poglądy i przekonania, a realna polityka międzynarodowa , zwłaszcza w ujęciu długoterminowych interesów strategicznych poszczególnych państw, sojuszów państwowych itd. Pani proste i szlachetne przekonania niekoniecznie mają wiele wspólnego z mechanizmami najbardziej nadrzędnymi w politykach liczących się sił światowych, i mogą być traktowane wyłącznie jako emanacja Pani szlachetnego wnętrza. Osobiście , takie myślenie jak Pani jest mi bliskie i byłbym szczęśliwy, gdyby takich osób o ukształtowanych poglądach, skłonnych do aktywnego prezentowania tych poglądów, wręcz wdrażania w życie społeczne- było jak najwięcej. Jednak, ten blog jest polityczny, i warto by było zaznaczać ,że JA taki/taka jestem, a mechanizmy globalnej polityki dotyczą mnie w prosty sposób reaktywny, na poznawaną przezemnie /wiedza, doświadczenie,duchowość/ rzeczywistość. Opisywanie jednak mechanizmów politycznych kreacjami własnych indywidualnych przekonań i odczuć to jednak ciut za mało. Przy trochę mniej emocjonalnym podejściu do wydarzeń w polityce światowej, można pokusić się o poszerzenie horyzontów czaowego i nadrzędnie strategicznego w skali wydarzeń globalnych. Wtedy może się okazać, że obecne „małe” geszefciarskie wojenki, nie są wyłącznie tym, co my obywatele jesteśmy w stanie w nich zobaczyć. Nawet, jeśli doraźnie tak jes, to i tak jest nie tak, gdyż wpisują się one w dalekosiężne plany mocarstw w zdobywaniu pozycji dla strategicznego przetrwania własnej nacji, czu sojuszniczych krajów. Na tym poziomie planowania strategii, funkcjonują tylko zimne kalkulacje, z których wynika, że wszystkie zasoby Ziemii w dłuższej perspektywie czasowej wystarczą nieastety tylko dla części dzisiejszej ludzkiej populacji. Jak szlachetnie by się takiemy rozumowaniu nie sprzeciwiać, to surowców nie przybędzie, ziem uprawnych również , wody… itd.
    Popieram całkowicie Pani postawę i poglądy, ale nie zapominam, że „geszefciarskie wojenki” to plaga wyższego rodzaju , a polityka ,zwłaszcza w ujęciu globalnym, to jest coś w czym ja jako bezwolny pyłek uczestniczę, ale postrzegam ją w bardzo fragmentarycznej i totalnie „wybełtanej” postaci. Jeśli będę chciał być zgodny z samym sobą i zrozumieć realnie to co się w tej polityce dzieje -to się rozerwę na części.

    Pozdrawiam,Sebastian

  165. Z Szestowem nie będę dyskutował, bo z nienawistnikami nie ma co mówić. Ale naszej Uroczej Australijce to się dziwię. Jak to – Indie nie są demokracją? A czym? Są największą demokracją świata, i o wiele większą od wielu innych. Pakistan zresztą też.
    http://wyborcza.pl/1,75477,6506509,Indie__najwieksze_wybory_swiata.html
    Patrzysz na te państwa nieobiektywnie, tylko przez pryzmat ataków, wybuchów i terrorystów. Tymczasem demokracja indyjska ma naprawdę wielkie sukcesy, Indie są demokratyczną republiką federacyjną i jest mnóstwo artykułów w Internecie na ten temat.
    A tak naprawdę, to warto by, aby na ten temat wypowiedział się Krzysztof Mroziewicz.

  166. Jasny Gwint,

    Szanowny Panie, w swoim wpisie : „jasny gwint pisze: 2009-04-19 o godz. 10:33 ”
    pisze Pan do Pana Jakobskyego, po jego bardzo racjonalnym i rzeczowym wpisie coś takiego:

    „Twoje drwiny traktuję jako obsesje wybierającego wolność emigranta, żyjącego w wolnym świecie. Zionącego nienawiścią i szyderstwem do wszystkiego i wszystkich, którym przyszło żyć w tych czasach w ojczyźnie. Także z ludzi tam urodzonych i żyjących, których wielu szczęśliwców bierze udział w tym blogu. Tylko to Ci i Tobie podobnym pozostało. Na szczęście tam pozostaniecie i ponury ślad po was zaginie.”

    Jestem zbyt młody, żeby rozstrzygać merytorycznie racje obu Panów, ale wersja Pana Jakobskyego jest dla mnie bardzo sensowna.
    Pozwalam sobie na wtrącenie się do sporu obu Panów z jednego powodu, który w moim przekonaniu ma wartość natury zasadniczej- otwartość na kontakty i możliwie wszechstronna komunikacja między nami Polakami, Europejczykami, Ludźmi…
    Tak jak bezcenna jest komunikacja międzypokoleniowa, równie bezcenna jest komunikacja z ludźmi „ze świata” zwłaszcza z naszymi rodakami.
    Piotr I w swoim geniuszu, pierwsze co zrobił, to wysłał współczesnych mu Rosjan za granicę w celu poznawania świata. Dla mnie to, że tacy ludzie jak Pan Jakobsky chcą poświęcać czas, żeby z nami stamtąd pogadać jest wspaniałe.
    Moje pokolenie 20-30-latkowie myślą podobnie. Pańska baaaaardzo emocjonalna odpowiedź na uczciwą i rzeczową polemikę ze strony Pana Jakobskyego w moim odczuciu, i jestem pewien, w odczuciu moich rówieśników była mocno nieadekwatna.
    Nie wypada mnie sugerować Panu przeprosin wobec Pana Jakobsyego, ale jakiś poubowny gest by nie zawadził… Jestem pewien, że byłby to mały, dobry gest w kierunku naszej krajowej komunikacji międzypokoleniowej.

    Pozdrawiam,Sebastian

  167. Lech,
    Dziękuję za powitanie.
    Napisałeś:
    „Wyjaśnij proszę czym technicznie i socjalnie różniły się hotele robotnicze budowane w PRL (chociażby na warszawskim Bródnie, olbrzymie wieżowce), od obecnych domów socjalnych służących, jak sama zauważyłaś, za zsyp dla “niepotrzebnych ludzi”.
    Trudne zadanie mi wyznaczyłeś, zwłaszcza w odniesieniu do parametrów technicznych. Podejrzewam, że hotele robotnicze były budowane w różnych technologiach, w różnym okresie, a zatem i w oparciu o różne normy i różne przepisy.
    Prawo budowlane wraz z towarzyszącymi mu rozporządzeniami, normami i przepisami szczegółowymi wynikajacymi z innych ustaw jest najbardziej skomplikowaną materią.
    Dzieli budynki podług wielu kryteriów jednocześnie. Np. według funkcji, wysokości, kategorii ZL ( zagrożenia pożarowego). Niektóre elementy budynku np. balkony można stosować tylko do określonej wysokości, podobnie jak niektóre materiały elewacyjne itd..
    W budynkach niskich można używać materiałów palnych także w konstrukcji np. drewno. Inaczej będzie sie projektować i budować budynki średniowysokie, jeszcze inaczej wysokie.
    Inne wymagania z zakresu bezpieczeństwa pożarowego będą musiały spełniać hotele i biurowce ( ZL IV) a inne budynki mieszkalne ( ZL III) itp itd.
    Każdy zatem budynek należałoby rozpatrywać osobno.
    Myślę jednak, że mogę sobie pozwolić na uproszczenia, odpowiadając na twoją prośbę, gdyż istotą problemu, o którym dyskutujemy, jest w pierwszej kolejności funkcja – w drugiej – stan techniczny obiektu.
    Posłużmy się przykładem z Kamienia Pomorskiego.
    Ten obiekt zbudowany z łatwopalnych, bądż palnych materiałów przeznaczony był na hotel i odpowiednio do tej funkcji wyposażony.
    W latach osiemdziesiętych wraz z zaostrzaniem się przeisów PPoż. dobudowano klatkę ewakuacyjną i zastosowano sygnalizację p.poż.
    Gdyby dziś budowano taki obiekt z takich materiałów ( choć już na pewno nie użyto by azbestu) niewykluczone, że musiałby być on jeszcze wyposażony w instalację tryskaczową. Nie mniej, hotel to nie mieszkaniówka. Hotele (ZL IV) wymagają nadzoru 24 godz. na dobę.
    I tak, w omawianym obiekcie dopóki nie przerobiono go na budynek socjalny, był przecież portier pilnujący wejścia i porządku. Nie mieszkały w nim rodziny z dziećmi. Pokoje nie miały takiego zagęszczenia i wyposażenia.
    A sam właściciel obieku był odpowiedzialny za bezpieczeństwo przebywających w nim ludzi. Gdy hotel przerobiono na budynek mieszkalny wszystko sie zmieniło. Do tego doszło po prostu zużycie materiału, czyli zły stan techniczny. Technologia, w której był wykonany obliczona jest max. na trzydzieści lat. Wymagał ten obiekt albo generalnego remontu, albo po prostu rozbiórki ( 100% amortyzacji). Dlatego przeznaczono go na lokale socjalne, tymczasowe.
    Właściciel i administrator odpuścili sobie jakąkolwiek troskę o ten budynek. Nie wykonywali nawet bieżących napraw takich jak np. wymiana stłuczonej w holu szyby, co według strażaków przyczyniło się do gwałtownego rozwoju pożaru. Nikt na bieżąco nie musiał monitorować obiektu.
    Lokatorzy spali i obudzili się, gdy już było za póżno na ewakuację.
    Przegrody pomiędzy lokalami były palne i nie spełniające jakichkolwiek norm wymaganych dla ścian pomiędzy mieszkaniami, a rowery i meble na drogach ewakuacyjnych to efekt zagęszczenia i zmiany funkcji budynku.
    Bombą zegarową był także skład lokatorów, wśród których byli też zapewne alkoholicy i ludzie tzw. marginesu. Takich upilnować trudno i stanowili oni poważne zagrożenie dla innych mieszkańców.
    Reasumując, w zużytym technicznie i zaniedbanym przez właściciela (gminę) budynku stworzono getto biedy i patologii. W takim środowisku zwykle wystarcza jedna iskra.
    W takich przypadkach nie przeprowadza się także procedury zmiany przeznaczenia funcji. Gdyż wiązałoby się to dla właściciela ze zmianą parametrów technicznych obiektu.
    Co ciekawe, nie sposób odbudować budynku socjalnego, gdyż musiałby być on droższy od normalnego, gdyby uszanować obowiązujące przepisy.
    Dlatego gminy, które budują „mieszkania” socjalne, wykorzystują np. kontenery tj. obiekty nie związane na trwałe z gruntem. I tym samym, nie podlegające rozporządzeniu o warunkach technicznych… z prawa budowlanego.

  168. głos zwykły, 13.18. Nie komentuję. Radzę natomiast przeczytać skrupulatnie wpis Lizaka 12.50. Jeżeli nie zrozumiesz za pierwszym razem, przeczytaj powtórnie. Życzę wiele przyjemności w chwilach czytania.

  169. jasny gwincie,
    …….Nigdy nie gustowałem w artykułach Trybuny Ludu.
    …….Jeśli zaś chodzi o zjawiska omawiane przez Lizaka, to dotyczą one sytuacji, gdy państwo imperialne podejmuje decyzję o rozszerzeniu swojej strefy wpływów, co jest właśnie racją stanu tego państwa.
    …….Chciałem powiedzieć, że Carska Rosja nie stosowała innych środków niż ZSRR. Ze starych pamiętników wynika, iż do oficjalnych zwyczajów tego czasu należało wychwalanie cara i porządków jakie w Polsce zaprowadził, a ci którzy zgodzili się na serwilizm wobec rosyjskich interesów mogli i skorzystać.
    …… Jak to ocenił Adam Mickiewicz można sobie poczytać w III części Dziadów.
    …… Polska straciła swoją niepodległość właśnie dlatego, że nie rozszerzała swoich stref wpływów, a zajęte traciła. Szlachcie jednak żyło się dobrze, gorzej chłopom. Upośledzenie umysłowe i emocjonalne tej grupy społecznej wydaje się mieć charakter niezwykle trwały.
    …….Obawiam się że bez Jaśniepaństwa nie będzie łatwo przywrócić Polsce podstawowe standardy cywilizacyjne, nie i nie nastąpi to prędko, może więc pomyśleć o zwrocie pałacy, ziemi i środków produkcji ich spadkobiercom (przynajmniej tym, którzy nie stoczyli się do poziomu pospólstwa)?

  170. Magrud,

    więc prawo budowlane nie jset dla lokali socjalnych?

  171. Lech, dziękuję. Magrud również podziwiam, przede wszystkim za zdolność syntetycznego myślenia, co przecież rzadkie i jestem zdania, że jest Jej (pisałam rok temu?) za mało.

  172. @telegraphic observer

    Szan. Kolega myli różne fragmenty tego co napisałem, mam nadzieję że niechcący.
    Na przykład napisałem: „Polska utraciła w ostatnich latach swoją pozycję, choć powody tego były różne”. Szan. Kolega łączy ten fakt z awanturą iracką, CHOĆ TEGO W OGÓLE NIE NAPISAŁEM.
    Napisałem o wypowiedzi Brzezińskiego. Pan jej nie zna, ale już wątpi czy może mnie się tak tylko wydawało, może wyrwane z kontekstu itd. I jednocześnie miesza Pan sytuację z okresu negocjacji Polski o przystąpienie do NATO i sytuację z przystąpienia do wojny irackiej, o której pisałem. I pyta Pan, czy TAMTE działania uznaję za niewłaściwe. W dodatku, kiedy ja mówię o wojnie irackiej i porównuję przystąpienie do niej Polski do wdepnięcia w g., to Pan przypisuje moją ocenę TAMTYM działaniom.
    Napisałem że „rodacy, nawet jeśli im coś nie odpowiada, nie protestują tak jak Włosi, co słusznie zauważyła Humanistka”. A Pan na to: „Porównywanie pozycji Polski do Włoch jest nadużyciem. Włochy są w komfortowej sytuacji.” (!!!)
    Skoro Pan tak zrozumiał to, co napisałem, to jaki jest sens naszej dyskusji?
    A na koniec jeszcze pyta mnie Pan, czy nasz udział w wojnie w Iraku sprzyja przystąpieniu Ukrainy do NATO (?!!!). Muszę przyznać, że zrozumienie tego fragmentu przekracza moje zdolności i wyobrażenia o polityce, wobec tego nie ośmielę się już więcej dyskutować z tak wytrawnym jej znawcą.

  173. Jacobsky pisze:

    2009-04-19 o godz. 16:48

    Lizak odpowiada:
    Nie protestuję.
    Ignorancja to pańska specjalność.

  174. jasny gwint; Troche sie przeceniasz. Nie Ty bedziesz decydowal kto gdzie pozostanie. Czasy tow. Gomulki minely chyba bezpowrotnie, czyz nie? Inne „aspekty” litosciwie pomine.
    Pozdrowienia dla reszty szczesliwcow rowniez.

  175. Lizak 12:50

    Mozna sie z Toba zgadzac lub nie zgadzac, ale warto Cie czytac. Zrobilem to o 22.30 i jutro w pracy wydrukuje sobie Twoja wypowiec aby spokojnie raz jeszcze ja przeczytac. To wiele madrych i ciekawych uwag .Jest nad czym pomyslec.
    Pozdrawiam

  176. Bywalec2
    ……..Przepraszam, ale dopiero dziś i to przez przypadek zauważyłem wpis z poprzedniego wątku adresowany do mnie. Jeśli chodzi akty morderstw, gwałtów, rabunków, na Ukraińcach, Polakach, Kaszubach, Mazurach, Ślazakach, Niemcach i Żydach, oraz mieszkańcach Gdańska, to były one pokłosiem wojny i okupacji. Z tym zastrzeżeniem, że np. terror skierowany przeciwko Żydom i Polakom był celowo zorganizowany przez państwa totalitarne. I największa ich liczba została zabita nie w walkach pomiędzy cywilami, ale poprzez masowe morderstwa realizowane siłami wyspecjalizowanych organów władzy państwowej.
    ……Warto także przypomnieć, iż władza ludowa była utrwalana początkowo przez zwykłych kryminalistów i psychopatów i był to świadomy wybór ówczesnych decydentów, a to była jeszcze dodatkowa trauma i demoralizacja dla społeczeństwa.
    …….Abstrahując do tego generalnie uważam, że w czasie wojny funkcjonuje inny system wartości niż w czasie pokoju. Człowiek od tysięcy lat walczył o terytorium nie przebierając w środkach.
    …….Znana jest historia walk hord, plemion, państw.
    …….Zmieniły się środki prowadzenie wojen, ale nie zmieniły się ich cele, którym jest fizyczna eliminacja.
    …….Nie należy więc dziwić się, że i cywilna ludność, która doświadcza tragedii wojny staje się agresywna, bezwzględna, nieczuła, a także barbarzyńska.
    …….Im wojny są prowadzone w brutalniejszy sposób w tym większym stopniu odbija się to i na stosunkach wewnętrznych. Uważam, że II wojna światowa była przede wszystkim starciem narodów, a nie starciem klas społecznych i była to wojna o terytorium, dlatego też i po wojnie więzi narodowe przeważyły nad więziami międzyludzkimi oraz wartościami jakie w czasie pokoju uznawane są za minimalny standard człowieczeństwa.
    …….Nade wszystko jednak największym zabójcą były państwa, a nie ich społeczeństwa. Istniał zorganizowany system terroru, a i same wojny były prowadzone w taki sposób, aby zadać ciężkie straty ludności cywilnej.

  177. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    PIRS – 19.04 g 20:49

    @telegraphic observer najwyrazniej postrzega swiat przez specjalny teleobiektyw. To znaczy przy omawianiu struktur + architektury systemow stosuje rybie oko. Tam zawsze rownolegle beda mialy punkty styczne, oczywiscie poza horyzonten klatki filmowej ktora jest Panu widoczna. W dalszej fantazji te proste sie przetna prowadzac do zwarcia.
    Jest to typowy przyklad posiadania tzw horyzontow zachowujac na wszelik wypadek punkt widzenia

    Post Christum.
    W ogrodowej altanie (Otwarta Ukraina, Otwarta Polska) nie ma takich grabi ktore grabia od siebie – prawda?- … jezeli sa to jest to zludzenie

  178. PIRS,
    Ma pan racje. Wnikanie w to co pan napisal i wykazywanie panu tego jest pomylka. Zadawanie pytan, wydawalo sie nieskomplikowanych, tez jest pomylka. Liczenie na to, ze pan wyjdzie ze swojej skorupu i zaczenie myslec nieco inaczej, bylo pomylka, oraz na to, ze pan w odpowiedzi poda zrodlo do calej wypowiedzi Brzezinskiego, bylo pomylka. Zakladanie, ze jak ktos pisze – Polacy robia to, a Wlosi robia tamta – jest porownywaniem dwoch nacji bylo pomylka. Niezamierzona pomylka. Przepraszam.

  179. Sebastian: to dla Pana z wyrazami wdzięczności.

    Drogi Sebastianie dziękuję za wpis do mnie skierowany. Istotnie w każdym staram się być sobą, nawet wtedy gdy mną szarpią emocje, to tego nie skrywam. Staram się też o nie przekreślanie nikogo, chociaż jak każdy człowiek, jednego lubię bardziej innego mniej. W pozycję tych mniej lubianych staram się postawić sam i zapytać, co ja uczyniłbym będąc w ich sytuacji. Jak mi to wychodzi, sam oceń. Ja widzę, że z tą empatią idzie mi kiepsko. Jednak wobec nikogo i niczego staram się nie pozostawać obojętnym.
    Postawił mnie Pan w trudnej sytuacji. Muszę postarać się w tym wpisie być dla Pana ojcem, nauczycielem-wychowawcą, przyjacielem i kolegą. Wymieniłem zatem grono osób, które młodzieńcowi bezinteresownie, lub za wynagrodzenie zawsze życzą dobrze i postępują w jego jak najlepiej rozumianym interesie. Teraz mógłby nastąpić wykład umoralniający, pełen dobrych wskazówek. Czyli jak młodzież za moich czasów mówiła: drętwa mowa. Nie uczynię tego. Zachęcam do czytania. Mnie znajdzie Pan na blogu D. Passenta, J. Paradowskiej, P. Gadzinowskiego, J. Senyszyn, Matki-Kurki, Pietraszkach. W każdym wpisie jest ocena jakiegoś zdarzenia. Osobiste przemyślenia i czasami kawał historii mojego życia. Np. na blogu Gadzinowskiego i D. Passenta dokładnie opisałem swoje dzieciństwo i młodość w kontekście sporu panów J. Kaczyńskiego i D. Tuska po sławetnym użyciu w pejoratywnym znaczeniu: określenia podwórkowe wychowanie.
    I jeszcze jedna rada. Proszę czytać Lizaka. Nie musi Pan go lubić, nie musi się Pan z nim zgadzać, ale jego teksty pozwolą Panu zrozumieć PRL. Tam jest pełno tego dobrego klimatu,. Pełno marzenia o demokracji w najlepszym Peryklesowym znaczeniu. Nie mnie bezstronnie oceniać jak to było realizowane w rzeczywistości. Myślę jednak, że zdecydowanie uczciwiej niż praktykuje się to dzisiaj. Ponieważ owe eseje mają swój ładunek emocjonalny i pisane są z charyzmą, to wywołują tak żywe reakcje wielu osób niechętnych i pozytywnie nimi zafascynowanych.
    Dlatego reakcja Jasnego Gwinta na pouczanie nas tutaj w kraju przez osoby z emigracji była tak ostra. Jak moja w innym miejscu na podobne wpisy. Po dokładnym przeczytaniu esejów Lizaka zrozumie Pan dlaczego. Jeśli nie, proszę pytać to wytłumaczę.
    Jasny Gwint jest człowiekiem niezwykłym, jak wielu innych na tym blogu. Pisze z matematyczną zwięzłości, logiką i ma swoje ugruntowane poglądy wynikające z doświadczenia życiowego. Jego ocen nie zmienią żadne chwilowe emocje. Poza tym jak, stary wróbel, nie da się nabrać na plewy. Błyskawicznie je rozpozna i odrzuci. Podobnie Magrud. Poza tym proszę swą osobowość kształtować na wzór Spokojnego. Najpierw chłodne, spokojne myślenie, dogłębna analiza i wówczas, po wielu dyskusjach z samym sobą, wypowiedź i akcja. Pozdrawiam – Lech
    PS: wielu z Państwa godnych cytowania w tym miejscu jako latarni morskich dla młodego żeglarza żeglującego po oceanie życia przepraszam za nie wymienienie, chociaż na to zasługujecie. Tych pozostałych niech żeglarz sam odszuka. Pozdro – Lech

  180. @Feliks Stychowski 2009-04-20 o godz. 00:07:

    Piękne porównanie.
    Widać gry i zabawy dziecięce zachowują atrakcyjność długie lata. Szkoda że u naszych polityków także.
    Pozdrawiam

  181. Za pomyłkę przepraszam. Tytuł książki Marci Shore powinien być „Kawior i Popiół” a nie „Kawior i Diament” jak mi się mnemotechnicznie popieprzyło.
    Lech, „Niezwykłe” ukłony z Krakowa. A Sebastian, jeżeli taki istnieje realnie, powinien zjeść przysłowiowe dwie beczki soli.

  182. Lech,

    Szanowny Panie, bardzo dziękuję za kolejną porcję Pańskich przemyśleń z „samej głębi duszy”.
    Przykład Pana Spokojnego, to akurat to, co samoczynnie stosuję ,żeby zbyt wcześnie nie zdeformować się w jakiegoś szufladkowego stwora. Póki co poznają, poznaję , poznaję… Wiem, że każdy człowiek z dużym doświadczeniem życiowym, to skarbnica wartości. Wiem jednak również, że każdy człowiek jest inny, i każdy ocenia rzeczywistość z perspektywy własnej, przebytej drogi. PRAWDA kołacze się gdzieś pomiędzy nami wszystkimi, i NIKT nie może uzurpować sobie prawa do przewagi w wartości widzenia danej rzeczywistości. Wycinek PRAWDY zdobyty życiem każdego z nas jest tyle samo wart co u pozostałych osób. Dlatego tak ważne jest szczere otwarcie się na wzajemną komunikację na wszelkich możliwych poziomach.
    Jeśli poznawanie i zrozumienie jakiegoś obszaru rzeczywistości, zostanie przesterowane przez zbyt jednostronne interpretacje, to wszyscy na tym utracimy. Doskonale rozumiem Pańskie fascynacje błyskotliwymi literacko wpisami Pana Lizaka, bo Pan czytając je odbiera ich przekaz wielopłaszczyznowo, z klimatami , ideałami przedewszystkim. Ogólnie odczuwam Pański pogłębiony przeżyciami własnymi odbiór życia z jego wartościami, jakie Pan Lizak opisuje. Ja, niestety muszę je traktować z żalem -na płaszczyźnie poznawczej, „przefiltrowanej” przez wartości epoki rozwijającej się teraz i tutaj, w warunkach współczesnego, totalnie determinującego obecne życie Ludzkości-globalizmu.
    W swoim wpisie, który mnie niedawno zachwuycił jako „przeżycie patriotyczne” dokonał Pan pięknego pogłębienia naszych polskich dziejów z okresu przedwojennego.
    Wśród moich przekazów rodzinnych z Polski powojennej znajdują się takie, silne wartości jak: ciągłość społeczna PRL-u z IIRP. W mojej rodzinie istniał kult wkładu IIRP w rozwój narodu. Zawsze wspominano, że ludzie odbudowujący Polskę powojenną nie wzięli się z nikąd, że prawdziwą klasę mieli fachowcy przedwojenni, a polską naukę i szkolnictwo odtworzyli naukowcy i nauczyciele z tamtych czasów. Mój ojciec jest dumny z tego, że dzięki dwóm „sekutnicom”/mówił to pieszczotliwie/ , bardzo kompetentnym i wymagającym nauczycielkom przedwojennej klasy jakie miał w liceum, łacinę i matematykę poznał w stopniu doskonałym… itd, itp.
    We wpisach niektórych piewców epoki PRL-u brakuje mi tej patriotycznej ciągłości. Polskę przedwojenną przeciwstawia się negatywnie PRL-owi, co odbieram jako krzywdzące. Każda Polska miała swoje plusy i minusy, a na ich inność duży wpływ miała nadzrzędnie rozumiana epoka dziejów. W przedwojennej Europie też nie było tak wspaniale jak obecnie. Kontynuując przedwojenne formy systemów społecznych po wojnie uniknęli wszelkich pułapek socjalno- rozwojowych, czyli- są różne drogi do osiągania celów . Najważniejsze,żeby nauczyć się uczciwie komunikować ze sobą, wtedy wszystko czego nasz naród doświadczył, może zasilić TYLKO plusy dodatnie!
    Takie myśli jak Pańskie, np.”Po dokładnym przeczytaniu esejów Lizaka zrozumie Pan dlaczego. Jeśli nie, proszę pytać to wytłumaczę.” to niestety rzadkość tutaj na blogu. Dopytyujący prędzej zostanie ofuknięty, „potraktowany” lub zupełnie zignorowany. Mam na myśli oczywiście wyłącznie zapytania merytoryczne, zadane w formie uważanej powszechnie za kulturalną. I nie chodzi tutaj o wykłady uzupełniające dla rozwoju dopytującego, lecz pytania, w trakcie polemiki typu: „Co Pan/i miał na myśli?”.
    Oczywiście te ostatnie uwagi piszę w ramach mikroanalizy środowiskowej, a nie użalanie się, broń Boże.
    Z przyjemnością powyszukuję Pańskie wpisy, o których Pan wspomniał,

    Z Sympatią i Wyrazami Szacunku, Sebastian

  183. Jasny Gwint,

    Szanowny Panie, w moim najłębszym przekonaniu , realność „Sebastiana” jest całkowicie tożsama z realnością „Jasnego Gwinta”. Dwie beczki soli w kontekście przez Pana zaproponowanym zjem z przyjemnością , a nawet poproszę o kolejne.

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S. Ostatnio dowiedziałem się, że skład spożywanej soli , może mieć kapitalny wpływ na stosunki międzyludzkie. Niedobory Litu/ powszechne u mieszkańców gór i okolic/ są podobno przyczyną bardziej gwałtownego sposobu bycia mieszkańców tych terenów, co nie zmienia faktu, że to ludzie o” złotych sercach”, tylko o innej ekspresji.

  184. Czy ktoś z Was przeczytał post Lizaka i się nad nim zastanowił.Ja tak i kolego Lizak ten twój post mógł być mottem przewodnim zjazdu lewicy gdzie nie ma ludzi tak myślących jak Ty i większość polską lewicę tworzący lub z lewicą sympatyzujący boleje nad tym.
    Czas wytłumaczyć tym prawicowym idiotom że Katyń był ale był mord niemców na ludziach na Powstańcach Warszawy gdzie jednego dnia zginęło w bestwialski sposób więcej istnień ludzkich niż w Katyniu.
    Nie dociera to do Was tylko dlatego że idioci wszczęli powstanie.
    Nie ma Leonidasów i Agamnenonów powstania ci co mieli z Powstaniem Warszawskim i jego roznieceniem coś wspólnego oraz ich marzenia o burżuazyjnej przedwojennej Polsce niech ich piekło pochłonie.
    Idiotyzm prawicy tych idiotów nieznających historii tych idiotów czepiających się Rosjan tych idiotów myślących że od 39 roku nic się na świecie nie stało poraża.

css.php