Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

14.05.2009
czwartek

Samobój Wałęsy

14 maja 2009, czwartek,

Zamiast dostać Euro 2012, Kraków dostał obchody rocznicy 4 czerwca oraz szczyt Wyszehradzki. Kiepski to interes.

Zamiast piłkarskich sensacji i najazdu tysięcy kibiców, Kraków odwiedzi kilku polityków oraz tysiąc policjantów do ich pilnowania. Na krakusach nie zrobi to wrażenia, gdyż od czasu pielgrzymek JP II nic ich już nie wzrusza. Mogło być wesoło i kasowo (Euro to zarobek dla miasta), będzie smutno i biednie. Tusk z Wałęsą niewiele w Krakowie zostawią pieniędzy, tyle co na tacę na Wawelu. Zgadzam się z moim redakcyjnym kolegą (i ziomkiem ze Stanisławowa), Tadeuszem Olszańskim, że do tej porażki Krakowa w UEFA przyczynił się poprzedni rząd, zgłaszając to miasto tylko jako rezerwowe, podobnie jak Chorzów. To była kara za to, że Kraków ma prezydenta z lewicy. Kraków może już teraz tylko żyć nadzieją, że Ukraińcy nie dadzą rady i Platini uruchomi miasta rezerwowe w Polsce, ale nie wypada życzyć Ukrainie, żeby się potknęła.

Na otarcie łez Kraków czeka wizyta Lecha Wałęsy 4 czerwca. Mała to pociecha, gdyż legendarny przywódca Solidarności i laureat Nobla dał plamę, występując na kongresie Libertas i zapowiadając dalsze występy na konwentyklach tej partii w Madrycie oraz w innych miastach. Kontrakt jest, jak widać, długoterminowy. Na świecie nie osłabi to jego pozycji, ale błąd Wałęsy to prezent dla jego przeciwników, z braćmi Kaczyńskimi, pp. Gwiazdą, Walentynowicz, Wyszkowskim i innymi na czele. Wałęsa w objęciach pp. Bendera i Zawiszy to, jak mówią dziś młodzi, plama, czyli obsuwa. Szkoda Wałęsy, ale sam sobie winien. Albo sprzedał się Ganleyowi za pieniądze, albo przekalkulował, że wzmacniając Libertas odbierze kilka głosów PiS-owi, albo wreszcie jedno i drugie. Wałęsa zachował się jak światowy celebryta, któremu nie jest w stanie zaszkodzić najgorsze nawet towarzystwo.

Janusz Palikot boleśnie dotknął Wałęsę, proponując mu 110 tys. euro za rezygnację z występów w Madrycie. Lech Wałęsa pogubił się i ośmieszył, usiłując być jednocześnie twarzą proeuropejskiej Platformy i eurosceptycznego Libertasu. „Za, a nawet przeciw”, typowe dla Wałęsy, miało swój wdzięk trzydzieści lat temu, kiedy usiłując przechytrzyć z jednej strony Kiszczaka z Jaruzelskim, a z drugiej Gwiazdę z Rozpłochowskim, zostawiał sobie różne opcje i interpretacje. Dzisiaj nikogo już na to nie nabierze. Tłumaczenie, że leci do Madrytu powiedzieć Libertasowi, że go nie popiera, to bajeczki i krętactwa, które obrażają inteligencję słuchaczy. Wałęsa strzelił gola tym, którzy darzą go szacunkiem i sympatią, w tym Platformie i Tuskowi, a sobie samemu – samobója.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 218

Dodaj komentarz »
  1. albo przekalkulował, że wzmacniając Libertas odbierze kilka głosów PiS-owi

    Wypowiada Pan moje pierwsze skojarzenie na wieść, że Wałęsa przemówi na zjeździe Libertasu. Czy faktycznie przekalkulował? Myślę, że w Polsce pogrobowcy LPR i tak są bez szans, ale w innych krajach Europy jego „poparcie” może się niestety okazać skuteczne.

  2. Prosze o wybaczenie. Moje pytania z poprzedniego wpisu czekaja na odpowiedz. A i tu sa nie od rzeczy.

    Waldemarze, przyjazny i uczciwy ! Ja nie o tym. Dlaczego nie ma „Ein Fuhrer, Ein Volk, Ein Gott” ? Albo: „Vsie za Edinujiu Rossiju i za Batiushku Stalina, Ura !”, albo „I’m proud to be an American !”, albo….wiecej nie slyszalem. Jakbys mnie tu nie przeklal, te slogany zrobily duzo. A najwazniejsze, ze wobec swiata byli zawsze razem – zbrodnie tak, ale smiesznosci nikt im nie zarzucil. Smiertelnie powazni i efektywni. Dlaczego TERAZ narod jest taki niepozbierany ? Co mu szkodzi wystapic przy duzych okazjach razem, godnie, bez blazenady ? Co mu szkodzi nie sikac na oltarze ?

  3. Jacobsky,
    Nie wykrecaj kota ogonem. Dobrze wiesz o co mi idzie. I podrabianym dr Hollywood sie nie wykrecisz. Sam zdejme szapoklak przed tym, kto mi wytlomaczy w czym rzecz. Na Ciebie licze, ze wyciagniesz wyznanie. Bo pozniej przyjdzie pytanie Czernyszewskiego. Niech sie rozwinie gimnastyka. Tworcza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Waldemar, przyponialem sobie lepsze i wlasciwe: United, we stand.
    Jacobsky, a Francuzi ?

  6. Kadett
    =====

    Najmocniej przepraszam, ze przeoczylem Panski wpis. Dal mi Pan odpowiedz. Zapamietam. Jest tu szereg przyczyn, ktore wymienialem w swych przypuszczeniach z 5-12-09. Czy „kataklizm” jest jedynym wyjsciem ? Jestem niestety tak daleko, ze nie osmiele sie komentowac, nie mam prawa. Czy nikt inny nie ma tzw pogladu ?

  7. Cóś nie tak z tym Wałęsą. Kontraktami obkuty na obie nogi: lewą i prawą, a na tacę nie da? A Matkę Boską w klapie jeszcze nosi? Nie wstyd mu?

    Inna sprawa, że taka jest polityczna robota. PiS nie-PiS, zawsze winnie ten drugi. Niby Platforma i minister Rostowski winni są dziury w budżecie, a przecież PiS w czasach prosperity zakotwiczyło budżet na minus 30 miliardach – całe szczęście, że tylko na dwa lata. PO wielokrotnie potem cięła wydatki. Wrzask był niemożebny: sabotaż, podnieść podatki. Kto w czasie spowolnienia wzrostu podnosi podatki? – Keynes pierwszy by zaprotestował. A teraz na innych winę zwalają za to, że centusiom krzywda się dzieje. Nie taka znowu krzywda, faktem jest, że historycznie mają Krakusy największe prawa do fubolowej fety, ale inne miasta polskie też mają tradycje nie w kij dmuchał.

    ***

    Niemniej, interesujące co o budzącym ogromne uznanie na blogu Bronisławie Łagowskim pisze inny nasz ulubieniec, Andrzej Walicki (“Polskie zmagania z wolnością”, Kraków 2000, ss.47-53):

    … propaguje idee liberalne wewnątrz partii rządzącej … “‘Solidarność’ zmierzała tylko do obalenia instniejących struktur władzy, a nie do zasadniczej zmiany systemu socjalistycznego … przez ‘wolność’ zrwolucjonizowane masy rozumiały samorządowy kolektywizm” (1982)

    … “powinnością państwa w sferze gospodarczej jest strzec ‘prawa wartości’ przed woluntaryzmem gup nacisku (np. nacisku mas) i chronić ludzi pracowitych przed zawiścią motłochu” (1986)

    … dowodził w duchu Hayeka, że między demokracją (wszechwładzą społeczeństwa) a liberalizmem (wolnością jendostki) nie musi zachodzić zbieżność … zaatakował Miłosza za hołdowanie przesądom antykapitalistycznym (1987 – “Nie bójcie się konkurencji”).

    Walicki klasyfikuje Łagowskiego jako wiodącego myśliciela tzw. krakowskiej szkoły liberalizmu, bardzo różnej od głównego nurtu postsolidarnościowego. Na to Milton Friedman napisał list do Walickiego: … I am curious whether any of the writings of Lagowski … are available in English … I cannot read Polish … he (Łagowski) expresses views that are exceedingly close to my own.

    Albo mnie się coś pomieszało, albo Walicki ściemnia, czy jakieś quid pro quo i jeden drugiemu potem wyjaśnił, aby kolegi Friedmana z niego nie robił, albo może sam Łagowski się zatacza od jednej ściany do drugiej. Czy był jakiś ciąg dalszy, kto pamięta?

    Mnie nie dziwi takie podejście Łagowskiego w tamtych latach do opcji modelowych rozważanych na czas po rozkładzie czy odchodzenia od tzw. realnego socjalizmu. Z drugiej strony jednak demokratyzacja, czyli “rządy motłochu” były nie do uniknięcia. Po latach widać, że to motłoch winien jest parcia do lustracji i dekomunizacyjnych okrzyków, spowolnienia reform rynkowych, może nawet większych nierówności. Ale moim zdaniem innej drogi nie było i nie ma. Przynajmniej w Polsce.

  8. Bobola, ( z poprzedniego wpisu)
    I ty mi usilujesz powiedziec, ze oni targali te 200 ton zlota przez te Zaleszczyki????? No to nie dziwie sie, ze pozostawiali zolnierzy bez dowodztwa i uzbrojenia na pastwe losu. Zlota pilnowali, panowie.
    Czy moze wyskoczysz z rewelacja, ze juz WCZESNIEJ wyslali je do Londynu?

  9. Nigdy nie ocenialem Walesy pozytywnie. Teraz spzedaje sie za szmal i w 1980 przeskoczyl przez plot za szmal od CIA. Nalezy sie spodziewac ze za szmal rowniez wyciagnie Matke Boska z klapy swojej marynarki i wrzuci do szamba. To tylko kwestia oferty.

  10. Dobrze,że drużyna reprezentacyjna nie będzie dobierana w/g klucza partyjnego. A ile nieuzasadnionej wrzawy było nie tak dawno o tv i inne instytucje podobno zawłaszczane przez lewicę. Tamte protesty miały jeden wymiar-tylko prywata, bo jak my robimy to samo nawet do kwadratu to ok. Niczego nie ujmując Wałęsie /był tam, gdzie powinien, w odpowiednim czasie i tylko on/, to przerosła Go i to bardzo pozycja jaką wyznaczył mu kraj i świat. Ale cóż się dziwić, minister domaga się holendarnego odszkodowania za kombatanctwo, inni też czyżby wszystko było interesem? Pozdrawiam

  11. Myślę, że to zbyt pochopna opinia a Bender i jemu podobni nic tu nie mają do rzeczy.Poczekajmy.

  12. Zasługi zasługami ale Lech Walęsa po prostu intelektualnie nie dorasta do swej roli, a chce sobie dorobić. Dlatego też np. w wyborach prezydenckich, gdy konkurował z Tymińskim, nie było na kogo głosować. Najlepiej by było teraz wstawić go do gabloty w muzeum, byle się więcej nie ośmieszał.

  13. Podziwiam inteligencję i dowcip Palikota.

  14. momo, w poprzednim wpisie. Jestem pełen podziwu za ostrość spojrzenia i trafność ocen w polemice z obskurantyzmem naukowców typu Boboli. Niestety jesteśmy w gruncie rzeczy przegrani, gdyż i tak w końcu wygra tępy Tusk, PiS i kościół zawsze będą mieli znaczne wpływy a w gospodarce będziemy dalej kolonią. Chyba że spełnią się prognozy Wacława Bartczaka i po prostu znikniemy. Pozdrawiamhttp://wyborcza.pl/1,97737,6463689,O_niepozytkach_z_jagiellonizmu.html

  15. Telegraphic Observer, 03.14. W próbie zjadliwej deprecjacji filozofii Andrzeja Walickiego posłużyłeś się jak zwykle wyrwanymi cytatami z jego ważnego dzieła. Winieneś natomiast wiedzieć, że zarówno Walicki jak i Łagowski nigdy nie deklarowali swojej lewicowości. Ich lewicowość można kojarzyć tylko z ich kulturą i inteligencją typową dla lewicowości w odróżnieniu do konserwatyzmu i zacofania typowego dla wszelkiej maści prawicy. Obaj są przedstawicielami Europejskiego liberalizmu z daleka od dzisiejszej kołtuńskiej i obskuranckiej Polski.

  16. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Najbardziej „partacko-smiesznie” na samoboju wyjdzie tzw Komitet Autorytetow Moralnych, ktoremu p Lech dal jednoznacznie w ten sposob do zrozumienia, ze wychylanie sie z okna w jego sprawie jest bardzo ryzykowne w momecie kiedy podejmuje decyzje samodzielnie tzn bez prowadzacego.

    Ewa-Joanna
    Duzo Blogowiczka sie nie pomylila, Paryz. Francuzi natomist widzac co sie zaczyna dziac w Europie przezornie swoje + zlozone w depozycie przewiezli do Afryki. Podczas IIWS Niemcy urzadzili spec ekspedycje komandosow aby zloto odbic. To tyle co do faktow.

  17. Z ręką na secu to piszę. Za Wałęsę czasów stanu wojennego dałbym się w smole unurzać, pierzem otoczyć i pognać przez całe miasto. Im bliżej współczesności, tym gorsze moje z Wałęsą relacje i rozliczenia.

    Wstyd jest sprawą indywidualną. Od Wałęsy bym go nie oczekiwał. Teraz niech się wstydzą jego zagorzali obrońcy, którzy szczególnie dziarsko ostatnio używali go za oręż w walce z lustracją i własną niepokalaną legendą.

    Państwo Czerscy, wyjmujcie teraz swoje wisiorki, medaliki i znaczki z gablot, żeby mu odesłać do Gdańska. Powód lepszy niż miesiąc temu, jak odsyłaliście do Pałacu Prezydenckiego. Beczki ze smołą i pierzem może wam podstawić na ul. Czerską filozof z Biłgoraju. W sam raz się przydadzą z okazji kolejnych biegów narodowych na przełaj (na skróty). Cała Czerska biega!

  18. Po Wałęsie niczego dobrego się nie spodziewałem. Kaczyńscy niepotrzebnie go zwalczali, nabijając mu tym popularności, a przecież on sam najlepiej się kompromituje.
    Gorsze wrażenie zrobiła na mnie wypowiedź ministra Sikorskiego, który tłumaczył, że nasi byli prezydenci otrzymują małe pensje, a premierzy w ogóle nic nie dostają, więc nic dziwnego że się wdają w szemrane sprawy dla pieniędzy (!!!!!). Jeśli więc ktoś nie wiedział jakich mamy polityków, to teraz ma odpowiedź.

  19. No tak dał nam plamę nasz Symbol i Ikona. Tylko usiąść i biadolić że elektryków mamy nieszczególnych.

  20. Walesa sam stwierdzil, ze do wystapien u Libertasa sklonila go bieda. W tym kontekscie oferta Palikota ( ktory naprawde nie jest z mojej bajki ) jest rozsadna i wpelni uzasadniona. Walesa ma tez wiecej wspolnego z Libertasem, jak to sie na pierwszy rzut oka wydaje. Czy moze byc cos bardziej wewnetrznie sprzecznego jak Walesa ? Tak! Libertas, ktory jest miedzynarodowka narodowcow.

  21. Panie Redaktorze,
    pisze Pan: „legendarny przywódca Solidarności i laureat Nobla dał plamę, występując na kongresie Libertas i zapowiadając dalsze występy na konwentyklach tej partii w Madrycie.”

    Przepraszam bardzo, czyz EU, do ktorej tak ochoczo garna sie
    sierotki po ZSRR, RWPG i Ukladzie Warszawskim nie opiera sie
    na wartosciach typu „wolnosc, rownosc, braterstwo”.
    Skoro wiec wszyscy jestesmy wolnymi i rownymi bracmi, to niby
    dlaczego wspolpraca z kimkolwiek mialaby byc plama
    lub obciachem?
    Czyz przypadkiem nie jest objawem zdziecinnienia obrazanie sie,
    ze Lesiu zabral wiaderko i poszedl bawic sie do innej piaskownicy?
    A moze to efekt dlugiego zycia w PRL, gdzie z gory probowano
    nam narzucac, kogo mamy lubic i z kim wolno nam sie bawic.
    Walesa jaki jest, wiedza wszyscy, ktorzy maja oczy i uszy,
    ale ma swoj niewatpliwy urok polegajacy na tym, ze nigdy
    nie wiadomo gdzie nasika: do kropielnicy czy na salon.

  22. Równość,wolność i braterstwo

    Rozpaczanie nad Wałęsą jest niczym innym jak delektowaniem własnej głupoty i przyznaniem się do źle ulokowanych uczuć. Gdybyż li tylko o to chodziło. Jest to jednak głównie rozprawianie się z piękną legendą i szlachetnym mitem jaki ukuli sobie brzydcy i solidarni. Okazało się, iż ich idea rozgrabiania państwa, jak przysłowiowy fortepian, sięgnęła bruku.

    Rozbili już i rozsprzedali wszystko, co ogólnie wiadomo, że każdy cymbał potrafi. Natomiast nic nie potrafili zbudować. Nie osiągnęli żadnego wskaźnika produkcyjnego w stosunku do wyników jakie charakteryzowały PRL w 1980 roku. Nawet Dochód Narodowy zamienili w PKB, by zaciągnięte i nieuzasadnione, niebotyczne długi zdyskontować jako sukces.

    Wysoko owe ptaśki latały ale jakże nisko upadły. Nikt nie zmieni genetycznej natury globalnego kondora i antykomunistycznego czyściciela padliny. Jednak w biocenozie równowaga została zachwiana i teraz musi nastąpić czas samotrzebienia tych górnolotnych i wzniosłych pasożytów, inaczej pożrą się nawzajem.

    Okazało się, że komunistyczne wychowanie człowieka nowego typu dało swe owoce. W jego rezultacie, w pomorskim przysiółku zabitym dechami, wykreowano robotniczego idola. Tenże bohater narodowy po ukończeniu studiów na miejscowej Sorbonie, został absolwentem szkoły podstawowej. Uzyskane przezeń kwalifikacje predestynowały go do czynów wielkich i ambitnych, którym sprostać nie mógł cały intelektualny zachodni świat, armie zachodnie i ich znane oraz zasłużone służby specjalne. Zesłany nam mojżeszowy ateusz z lokalnego SKR-u nasikał do kropielnicy, wprowadzając jad nienawiści do miłosiernego narodu chrześcijańskiego. W wyniku tego zatrucia oszołomiony naród włożył ręce do kieszeni, przestał pracować i zaczął oczekiwać na paczki z UNRR-y opowiadając wokół androny jak to Zachód weźmie Polskę na swój wikt i opierunek, wraz z całą Europą Wschodnią.

    A potem już zaczął się ciąg nieustających awantur. Solidarni głosili, że są głodni, a rząd przestrzegał,że wyżywi się sam. Z tego przebijało solidarne przekonanie, że rząd jest matką żywicielką, który powinien nakarmić cały naród. Następnie uprzedzono rząd, że jak nie przestanie głodzić własnego narodu to będzie solidarnie targany po szczękach. Aby skutecznie przekonać rząd do własnych szlachetnych zamiarów przyparto go do muru i przyłożono mu do skroni pistolet strajkowy, który w przypadku sierżanta Karosa wypalił.

    W międzyczasie znany strażak jeździł w osłonie SB po całym kraju i gasił oddolnie, powstające odgórnie pożary strajkowe. Jego miłosierdzie i poświęcenie nie miało granic, które czerpał ustawicznie z przykościelnych kropielnic, nieustających modłów w intencji strajkujących, by więcej chleba było oraz rozdzielanych znaków pokoju. Taki ci to był wszechpotężny oraz litościwy mąż. Potrafił on nie tylko lisim zwyczajem wyprowadzić SB w pole oraz przywitać się z tłustymi gąskami w kurniku ale i najsilniejszą armię świata, niezwyciężoną Czerwoną Armię powalić na kolana.

    Jego nadprzyrodzone siły wynikały z osobistych kontaktów z Ojcem Świętym, z nawiedzenia Duchem Świętym i propagowanymi bliskimi kontaktami z Matką Bożą, co uwidaczniało się z całą mocą w jego klapie marynarki i w metrowej długości długopisie. Mówić ci on po polsku nie bardzo potrafił ale w bałakaniu pokonać mógł cały batalion oficerów politycznych komunistycznej proweniencji podając im nogę na powitanie i pożegnanie, że nie wspomnimy jego wspaniałego,telewizyjnego zwycięstwa nad komunistycznym członkiem Biura Politycznego i szefem CRZZ Miodowiczem na robotniczą osłodę zwanym,ojcem przewspaniałego prowokatora solidarnych służb. Kudy tam tatusiowi do synka, ten to ci był orzeł dopiero. Ale Bolkowi żaden nie dorastał do jego wspaniałych pięt, wręcz ślady jego stóp powinniśmy całować na pamiątkę tej przeogromnej dobroci,wielkości i doskonałości. Dziwić się należy bardzo, że jeszcze nikt nie wpadł na tak prozaiczny pomysł by zakuć go w brąz na wieczną rzeczy i osoby pamiątkę.

    Któż nie pamięta jego proroczych słów uwiecznionych drukarskim wysiłkiem Urbana. ”Jestem za, a nawet przeciw”, „Chcem ale nie mogem”, „Zdrowie wasze w gardło nasze”,wspomniane już ”targanie po szczękach”.”Ja panu nogę mogę podać”,”To pan w niedziele wszedł tu jak do obory i ani be, ani me, ani kukuryku”, „Są plusy dodatnie i plusy ujemne”,Wałęsa cieszył się, gdy dostał w prezencie wieczne pióro: „Wieczne? Będzie dla wnuków”. Żonie tłumaczył w zoo, że ptak o długiej szyi to nie gęś, lecz pelikan. Pewna kobieta sforsowała obstawę, oświadczając, że w pilnej sprawie musi się skontaktować z przywódcą: „Musi mnie pan wysłuchać – zwróciła się do Wałęsy. – Jestem wysłanniczką Boga! – To świetnie – ożywił się prezydent. – Ja też”. Z tego też okresu zachowało się trafne naonczas powiedzenie ,że „Wałęsa rządzi, a rząd się wałęsa”

    Jedyną jak się okazuje pozytywną rzeczą, która pozostanie po nim jeśli ktoś zechce ją opracować będzie antologia „błyskotliwości”Wałęsy. Jak na człowieka destrukcji to i tak bardzo dużo.

    Dzisiaj, kiedy odwaga staniała, krytykowanie Wałęsy nie jest żadnym honorem. Można by wręcz powiedzieć, że deptanie maluczkiego człowieczka, którego ironia losu wyniosła na szczyty jest zwykłą podłością ze strony jego byłych zwolenników, wyznawców i apologetów. Gdyby nie krzywdy uczynione narodowi swemu w porażającej głupocie i fanatycznym nawiedzeniu.

    Jest rzeczą znamienną, że wszyscy wielcy i wykształceni tego świata, poza malarzami i elektrykami, unikali światowego konfliktu zdając sobie sprawę z globalnych konsekwencji dla ludzkości. Na takie poczynania mogli sobie jedynie pozwolić ludzie o mentalności chłopków roztropków , bez wyobraźni i świadomości skutków swych poczynań z pogranicza geniuszu i idioty.

    Nie można jednak dzisiaj, z perspektywy czasu,odmówić Wałęsie pewnego osobistego pragmatyzmu wyrażającego się w wyciąganiu prywatnych korzyści materialnych z sytuacji natury pro publico bono. Zgolił on za scenariusz do filmu o przeprowadzonym przewrocie politycznym przez siebie w Polsce 3 miliony dolarów, bez opodatkowania, czyli z łamaniem obowiązującego prawa, co ustawiło go na całe całe życie. Specjalnie pod niego ustawiono Ustawę o świadczeniach emerytalnych dla prezydenta. Dano mu Nobla by wesprzeć go kolejnym zastrzykiem dolarów. USA załatwia mu okresowo cykle wykładów w swoich wyższych uczelniach, gdzie ten znawca przedmiotu opowiada za kolejne dularki jak należy kochać Imperium Dobra.

    A obecnie rozwinął inicjatywę prywatną w w/w zakresie, gdzie swój image sprzedaje podmiotowi politycznemu o ślicznej nazwie „Libertas”, posądzanemu o nieładne skłonności. Każde spotkanie jak media donoszą a 100 tysięcy euro. Oczywiście jak to oświadczył, nie czyni on tego dla szmalu lecz dla idei. Zachodzi dziwne podejrzenie, że na razie nie bardzo wiadomo o jaką ideę chodzi. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo do czego rzecz się sprowadza. Tak jak naiwnych czerwonych Lechu mógł prowadzać zakosami, tak jego obecni przyjaciele znają się już na wspólnej im materii gromadzenia kapitału ponad miarę przyzwoitości. Boże, wypisuję takie brednie jak gdyby tym panom znana była przyzwoitość. Za zielone czyli kolor ułudnej nadziei sprzedali swą miłość,ojczyznę i idee, które są również zielone i jakby nie patrzeć mają charakter niedojrzałych idei jak oni sami.

    Brak w tym wszystkim jakiejś dalekowzrocznej, zwartej i kompleksowej myśli programowej. Obowiązuje klasyczna wolnoamerykanka. Każdy chwyta kogo może i gdzie może. Najlepiej w czułe miejsca. Im większy skowyt i złorzeczenia tym większa frajda i większe pieniądze. Kończyć palenie, koniec palenia i do zanurzenia. I tak nurkują we własnym szambie wkładając konkurentowi wolne ręce, tam gdzie wzrok nie sięga, im ciemniej tym przyjemniej, a i szmal solidniejszy.

    Teraz rozpoczął się już fetorek wokół Euro 2012. Dzielą skórę na wychudłym sojuszniczym niedźwiedziu ukraińskim, co to bokami robi z powodu światowego kryzysu i braterskiego uścisku ponętnej Julii z kostropatym Wićką, co to razem pomarańczowe lody kręcili na kijowskim majdanie. Centusie krakowscy rozpoczęli solidarny rwetes wokół rezerwowej ławki na jakiej usadzili ich polityczni bracia. Do kogo żal i pretensje. Jesteście w tej samej koalicyjno-opozycyjnej Grupie Trzymającej Władzę. Gdybyście Krakusi nie oddali władzy na rzecz Warszawy to nie byłoby problemu. A tak ,centrum dowodzi ,to musi mieć śmietankę. Gdańsk to kolebka,więc musi się kolibać. Posen to zachodni przykład czystości, porządku i gospodarności, więc nikt mu nie podskoczy z racji wpływowej bliskości i kontaktów z Berlinem. No i pozostał Festung Breslau pozostający pod skuteczną i znamienitą opieką pana ministra Zdrojewskiego, co to miasto uratował przed hitlerowską zemstą zatopienia.

    A na to, że potknie się nóżka pięknej Julci na tym sportowym gruncie, nie wypada liczyć ,przynajmniej głośno. No bo kto widział, żeby się tuczyć biedą sojusznika, tego nie ma, nie było i nie będzie w kapitalizmie. Pełna solidarność i braterska współpraca z dawnymi rezunami istnieć musi na bogatej glebie przeszłości, haj żywe. Drodzy Krakowiacy nie możecie mieć wszystkiego. Lewicowego prezydenta macie? Macie, jak rzadko kto .Uroczystości pogrzebowe, co prawda po raz trzeci .generała Sikorskiego mieliście? Ano mieliście…z żałobnym duetem Kurtyki i prokurator Koj z czarnym toczkiem na głowie. Nie wszystkich dotyka taka elegancja tchnąca ze wspaniałej historii. No a, że kałacha nie potrafiliście znaleźć w trumnie to już wasza nieudolność. Historii należy starać się pomagać,o czym doskonale wiedzą posiwiali, uczeni w piśmie, mężowie krakowskiej Alma Mater.

    Wasz epokowy Majestat Rzeczpospolitej nie można rozmieniać na drobne. Dlatego muszą się u was odbywać wiekopomne wydarzenia. Teraz otrzymacie pogrzeb „Solidarności”, który koncelebrować będzie wasz najwyższy pasterz Dziwisz pewnie pospołu z równie zasłużonym juhasem Pieronkiem. Będą tam królowie, monarchowie, książęta, prałaci i inni cywilni desygnaci.
    O jedno tylko was proszę, nie dopuśćcie by Lechu jak w Danii, na królewskim pogrzebie, śmiał się w trakcie tak podniosłej ceremonii. Na osłodę też dostaniecie kąsek wyszehradzki, z którego dotychczas nic płodnego nie wynika, ale może u was obrodzi, bądźcie dobrej myśli.

    A w ogóle, drodzy państwo, bzdurami żyć nie wypada, weszliśmy w kampanię wyborczą do UE i należy spełnić swój kosmopolityczny obowiązek polactwa a 150 tysięcy zlp miesięcznie. W końcu pieszo taki materialny splendor nie chodzi. Jest to przecież 50 emerytur miesięcznych dla pana Wałęsy, jakie otrzyma byle ciura solidarny, nie dorastający naszej legendzie do kapelusza. Taka niesprawiedliwość w kapitalistycznym ustroju równości i sprawiedliwości. I nie dziwmy się, że ten wielce zasłużony bojownik stworzonego przez siebie układu nie chce dziadować i walczy o beneficja, byle dociągnąć do czołówki europejskiej. Bo mędrzec europejski to jedno, a kowal europejskiego szmalu to zupełnie co innego. Stąd zgodnie ze staropolskim zwyczajem, uczestnictwa w tej piknikowej kampanii, w której zauczestniczy ca 20% burżuazyjnie świadomych Polaków, tu podłóżmy nóżkę, tam podrzućmy świnkę i ówdzie wymalujmy paszkwil. Niewiele to kosztuje ale jaka może być frajda. Zobaczycie sami, znajomi, sąsiedzi i rodzinka z zazdrości pękną.

  23. Witam ponownie !
    Co do meritum sprawy opisanej przez Pana Redaktora D.Passenta –
    Lech W. i „Libertas” – i stanowiska wobec tego „curiosum” Szanownych Blogowiczów należy podkreślić, że jest to postawa charakterystyczna „od samego początku” dla osobowości b.Prezydenta RP i leadera 1-szej „Solidarności”. Myślę, że Jego zdolności manipulatorsko-intelektualne były zawsze przeceniane w naszym kraju (o zagranicy nie możemy mówić, bo jest to patrzenie jakby „z zewnątrz”). Podbudowywane były one resentymentami, uwielbieniem, mitomanią ludową czy inteligenckim „chciejstwem” (w podtekście – walka z komunizmem i jego upadek). Tak jak o owym „kresie systemu” myślenie w kategoriach, iż to pojedyncze osoby – np. Wałesa, papież czy nawet cały ruch „S” (czyli irracjonalizm, zapotrzebowanie na mitologię, mesjanistyczno-chiliastyczne ciągoty ludu nad Wisła i Odrą etc.) – przyczyniły się jedynie i bezpośrednio do zmian AD’89. A były to wielowarstwowe czynniki, przede wszystkim społeczne, polityczne, a może i nawet technologiczno-rozwojowe ludzkości jako takiej.
    Spersonifikowano w Wałęsie gros cnót, mądrości, przebiegłości ludowej, ideał wodza i opiekuna spolegliwego. I to trwa …….. (podobnie ma się rzecz choć tu wymiar jest na pewno inny – zwłaszcza intelektualnie – z Janem Pawłem II – chodzi mi jedynie o kontekst społeczny i proces powstawania oraz funkcjonowania na naszych oczach mitu).
    Wałęsa jest wytworem określonej sytuacji społeczno-politycznej, klonem i anty-klonem realnego socjalizmu produkcji Made in PRL (tak jak „S”). I ten bagaż, ten „garb” – zarówno w mentalności, działaniach jak i postawie idzie za nim cały czas. To z jednej strony „gigant”, tytan i symbol, ale z drugiej strony – mrówka, padalec i skorpion. Dr Jekyll i mister Hyde……… Takim był przewodnicząc strajkom i podpisując porozumienia, gasząc pożary strajkowe w kraju AD’81, w „arłamowskim” internowaniu, później w Gdańsku „jako osoba prywatna” (pomijana w ostatniej dekadzie PRL dyskretnym i znaczącym milczeniem), jako twórca „wojny na górze”, Prezydent III RP i b.Prezydent – emeryt polityczny. Nie oczekujcie Panowie od Niego czegoś innego, to On w całym swoim żywiole i jestestwie – bo czy On sam wie czego chce (i chciał) ? Czy jest tylko niesiony intuicją, wiedzą swoich doradców, a może i pychą, samouwielbieniem bądź „ograniczeniami” intelektu……..
    Mnie osobiście – choć udział Lecha W. w kongresach krajowych odłamów „Libertasu”, antyeuropejskich i mocno nacjonalistyczno-szowinistycznych partii szkodzi Polsce jako krajowi – nie dziwi (z tytułu co napisałem wcześniej). Te szkody widzę przede wszystkim w dalszym utwierdzaniu przekonań Europy o niepoważnym wymiarze polskiej sceny politycznej, groteskowości naszego życia publicznego i śmieszności czołowych postaci polskiej polityki. Nawet tych najbardziej pomnikowych.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK 53

  24. Nie nabierze,
    przechytrzy,
    przekalkulowal,
    sam sobie winien,
    kasowo

    Nie tylko tenor wpisu, lecz rowniez dziwne slownictwo Gospodarza uderzaja (ogluszaja). Powoli zblizamy sie do wektora MY. Tak byloby szczerzej.

    MA

  25. WODNIK53. Witam po długiej przerwie. Będzie mądrzej. Na temat Wałęsy mogę powiedzieć tylko rzeczy najgorsze. I to nic nie da. Tusk wygra wybory prezydenckie i będzie podobny, zamiast ping ponga będzie piłka nożna. Do czego innego nie są zdolni. Wcale nie rozpaczam, że Kraków nie został zaliczony. Nawet lepiej. Unikniemy najazdu niemiłych gości i wielkiego rozgardiaszu. Pozdrawiam.

  26. ewa joanna 05/14 06:02

    Bank Polski istotnie ewakuowal skarb narodowy wraz z wycofujacym sie rzadem. Wiem to od mojego dziadka, ktory byl jednym z wiceprezesow BP i jechal konwojem siedzac na skrzyniach ze zlotem i pieniedzmi. Jak zapewne zdajesz sobie z tego sprawe urzednicy bankowi w pewnym wieku mieli mala wartosc bojowa.

  27. @ewa-joanna

    Dzieje ewakuacji skarbu narodowego sa przedstawione na witryni IPN w dniu dzisiejszym. I mowic tu o przypadku!

    http://www.ipn.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=345&id=5518&poz=2

    Przyjemnej lektury i troche wiecej sympatii dla jedynego prawdziwie polskiego rzadu w ciagu ostatnich 100 lat.

  28. A ja pozwolę sobie wyrazić wątpliwość w stosunku do celowości oburzania się na Lecha Wałęsę (BTW, nie głosowałem na niego nigdy, nawet jak walczył z Tymińskim).
    A dlaczego?
    A czy ktoś z tu obecnych bezgrzesznych miotających kamieniami oburzenia wie, o co tak w ogóle chodzi Libertasowi (oczywiście poza tym, ze jest tak ogólnie be).
    A czy konstytucja europejska jest taka znów dobra? A sposób integracji jest zasadny?
    Ja bez bicia przyznaję się, że nie znam odpowiedzi na te pytania. Konstytucję tę chciałem jeszcze przeczytać, ale kilkaset stron prawniczym slangiem w języku zagranicznym, to ponad moje siły. Z Libertasem nie podjąłem nawet próby.
    Ale może Wałęsa ją podjął? I może ma trochę racji?
    Bo argumenty, które padają przeciw Libertasowi są takie, jakie nasz rząd (któremu myliły się komputery) i całkowiecie niezależne samorządne i prawdomówne (hi, hi) media rzucały na rzeczonego Tymińskiego, że żonę bije, i że jest kumplem Kadafiego.

    Oczywiście mógłbym ewentualnie zaufać komuś, że to sprawdził, zrozumiał, itd. No ale komu? Politykom, dziennikarzom, faHoFcom (tzw. ekspertom), czy innym celebrytom? Toż jak im będzie wygodnie powiedzieć, że ziemia jest wklęsła, to z będą tego dowodzić bez zmrużenia powiek.

  29. G.OKON :
    Przyznaje ,nie potrafię odpowiedziec ,czy taki stan psychicznego zjednoczenia Polek i Polakow i ich WŁADZY jest możliwy .Czy kiedyś w historii BYŁ ?? Prawie jednonarodowym państwem zostalismy dopiero w 1945 ,a wtedy zaczal sie Internacjonalizm cokolwiek by to oznaczalo . Prawdopodobnie nie ma i nie bedzie okolicznosci ,co by oznaczalo ,iz pod kuratelą NATO zarządzilismy komendę ” Odbój ” ,a od 1 maja 2004 rozpoczal sie proces regionalizacji panstwa Polskiego ,proces nie do powstrzymania , a tu akurat dla mnie jest OK .
    Pod koniec lat 90-tych kiedy pierwszy raz bylem na meczu baseballowym w Comiskey Park z udzialem Withe Sox ,bylem zaskoczony kiedy dwukrotnie (napewno na poczatku ) grano hymn USA a wszyscy wstali i spiewali, trzymajac prawa reke na sercu ( wzruszajace , kiedy uczestniczysz osobiscie ) a na duzym telebimie powiewala Gwizadzista Flaga z okazji przyjazdu rywali z Kentucky . Pozostal w mojej pamieci , symbol absolutnego zwiazku uczuciowego ze swoim krajem .

    Komentarz pana Daniela i wpisy Blogowiczow o Lechu Walesie są dla niego dotkliwe ,a to przeciez dosyc typowy Polak -Wolny niczym nie ograniczony ,jeden z NAS . Kadett i Lizak zgodni w ocenach mimo ,ze na przeciwleglych brzegach ,a Lech Walesa jeszcze plynie z pradem lub udaje Górskiego Pstraga .Jak dlugo starczy mu sił na „Niepoprawność” Ludyczną .?

  30. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ewa-Joanna
    J. Giedroyc mial racje mowic, ze Polacy to wyjatkowo, obrzydliwie wstretny narod. Np. Bobola weszy i podsluchuje wszedzie gdzie sie tylko da, czy dorobek miedzywojenny Narodu Polskiego przekazany po IIWS do Polski nie zostal wyprowadzony w niewiadomym kierunku. Tu i owdzie dochadza sluchy, ze z 200 mt pozostalo juz tylko 100. Jak sie na tym znam to jest to polowa prawdy. Oficjalnych witryn NBP w internecie dotyczacych stanu obecnego brak(?)
    Jezeli jestesmy juz przy zlocie: Niemcy (dane z 2007) 3400 mt zlota, Chiny (ostatnio gwaltowny przyrost, dane z 2009) 1100 mt.

  31. @Wodnik53

    Nie dokazuj, miły, nie dokazuj…
    „Kadett i Lizak zgodni w ocenach mimo ,ze na przeciwleglych brzegach..”

    Z mojego brzegu widać, że od pewnego momentu Wałęsowej tułaczki po naszej historii może i jesteśmy z Lizakiem zgodni co do LW i możemy go wspólnie podtapiamy w kipieli, ale do pewnego momentu z całą pewnością – NIE!

    Pozdrawiam

  32. Nie rozumie dlaczego jest taka nagonka na Libertas. Dlaczego sie ich opisuje jako nacjonalistow i faszystow. Sa to skandaliczne bzdury bezmyslnie przetlaczane przez media bez zadnej veryfikacji. Skad sie wzielo to okreslenie ze to partia ‚eurosceptykow’ . Wstarczy odwiedziec ich strone interntowa.
    http://www.libertas.eu/en/about-us

    Libertas jest partia ktora Europa potrzebuje, ich program jest jasny i logiczny. Sa za pomyslnym i sprawiedliwym rozwojem Europy. Sam fakt ze jest to Pan European partia wyrzuca w bloto te nacjonalistyczne i faszystowskie oskarzenia. Centralizacja Europy posunela sie za daleko. Stworzono w ten sposob kosztowna biurokracje oderwana od europejczykow. Libertas chce to naprawic, ja to popieram.

    W taki sam sposob media propaguja zachodnia propagande sucesu. Bez jakiejkolwiek veryfikacji. Bzdury, brednie i pol-prawdy, demoralizuja pokolenia polakow. Co by to nie bylo gdyby nie bylo komuny, stracilismy zycie w PRL …… komuna zabrala nam mlodosc…. Bzdury i bezmyslna wiara w utopie. To jest masowa akcja oglupiania spoleczenstwa.

  33. Przepraszam b. Wodnika53. Poprzedni mój wpis był adresowany do Waldemara, oczywiście. 🙄

  34. Jak slusznie napisal wyzej jeden z moich uczonych kolegow blogerow program partii Libertas jest dosyc malo sprecyzowany. Jak sie wydaje glownym motywem jest sprzeciw wobec unio-europyzacji czyli integracji panstw europejskich w jeden wielki organizm zarzadzany z Berlina via Bruxela. To oczywiscie wystarcza aby mnie nastawic przychylnie do takiej inicjatywy. Nie mniej jest to za malo jak na ruch spoleczno-polityczny bo na samej, nawet slusznej negacji nie uda sie niczego zbudowac. Bardziej krytycznie patrze na wysilki internacjonalizacji tego ruchu. Jest bowiem stara prawda, ze interesy narodow, zwlaszcza tych sasiadujacych ze soba , sa sprzeczne i proba ich pogodzenia ma rownie male szanse powodzenia jak proba pogodzenia interesow zlodzieji i okradanych. Tak wiec Libertas wydaje sie szukac rozwiazania opartego na zasadzie marksistowskiej jednosci przeciwienstw.

  35. W sprawie Wałęsy mam dwa konkrety:
    1. Dwa lata temu czytałem w jakimś czasopiśmie wywiad z Wałęsą, który szpanował, że za jeden wykład kasuje 100000 USD a ma tyle zaproszeń, że fizycznie nie wyrabia. Przy okazji pokpiwał z Kwaśniewskiego, który za jeden wykład wyciąga góra nędzne 10000 USD. Kwaśniewski dla Wałęsy to była drobnica w biznesie „Bardzo znanych „wykładowców”.
    2.Ze wszelkich dociekań, nad przyczuynami jakiegoś „dziejstwa” najskuteczniejsza jest metoda wzięta z Teorii Gier, która polega na odnajdywaniu graczy, którzy z danego „dziejstwa” osiągają realnie największe korzyści. Metoda ta sprawdza się prawie zawsze, za wyjątkiem najbardziej ekskluzywnej przyczyny jakiegoś „dziania się”- mianowicie- kompletnej głupoty głównego podmiotu gry. To jednak przypadek kuriozalny, pomijalny, gdyż pozostałe nie są pozbawione tego warunku.

    Zyjemy w czasach, kiedy na najwyższe stanowiska KTOŚ/KTOSIE wlansowuje/ą kompletnego cymbalistę, czyli doskonałego figuranta. Przodują w tym od wielu lat USA, którzy mieli w talii prerzydenckiej takich „orłów jak Regan,Clinton, George W.Bush czy Obama. Figuranci obciążeni są in statu nascendi „syndromem Fausta”, który nie musi, ale może zaowocować długoterminowymi zobowiązaniami wobec KTOSIÓW. Kiedy figurant jest miły /sam nic nie kombinuje/ mili są KTOSIE, a nam media wmówią,że nam też jest wspaniale…

    Pozdrawiam Sebastian

  36. Waldemarze,
    Ty watpisz w „psychiczna sprawnosc Polek i Polakow”, Kadett neguje przez paradoks – „tylko kataklizm” i wyjasnia „partyjnym ryjem”. Bardzo czekam na opinie Jacobsky’ego i przyjazna odpowiedz Jasnego Gwinta. Ciekaw jestem co mysli Telegraphic Observer, zawsze rzeczowy i trzymajacy sie tematu (moje pytania z 12 maja 2009).
    Pozostali przelkneli gladko moje propozycje inwektyw o wlasnym narodzie, slinia podreczniki i dalej bawia sie quizem z historii. Raczej popisuja sie jeden przed drugim „kto pamieta lepiej czyja dluzsza nic”.
    Hymn z reka na sercu mozesz rowniez zobaczyc w cyrku, przed spektaklem, w Walt Disney na Florydzie (final z fajerwerkami), w sumie – dosc czesto. Spiewaja i Meksykanie, i Europejczycy, i Azjaci – kazdy kto tu mieszka i czuje sie u siebie w domu. Czesto – w innym kraju, kiedy graja nasz hymn.
    Obok – Pan Szostkiewicz i Pani Paradowska, jak pijane dzieci we mgle, rozprawiaja o dumie narodowej.
    Passent bez litosci rznie po polskim blazenstwie i smiesznosci – czy On mysli, ze to pomoze ? Sam nie umie powiedziec skad sie to bierze.
    Dlaczego brak jednosci i powagi wobec Swiata, w waznych momentach dla Polski ?
    Dalej czekam.

  37. Bobola ,ja rozumiem , że pański dziadek wywoził z kraju polski skarb narodowy,co jakby mieściło się w pańskiej konwencji.Czy jednak przywiózł go również?

  38. Panie Redaktorze,

    pisze Pan, „…że do tej porażki Krakowa w UEFA przyczynił się poprzedni rząd, zgłaszając to miasto tylko jako rezerwowe, podobnie jak Chorzów. To była kara za to, że Kraków ma prezydenta z lewicy.

    Jeszcze raz wychodzi na wierzch pewien bezsens systemu politycznego, gdzie partie polityczne reprezentowane sa na wszystkich szczeblach, od lokalnego po centralny. Tymczasem na szczeblu lokalny, samorzadowym, pojecia „lewicowisci” czy „prawicowosci” traca na znaczeniu na rzecz stosunku kandydata do konkretnych spraw zwiazanych z funkcjonowaniem danej spolecznosci lokalnej. Dobry dzialacz samorzadowy to taki, ktory dba wydajnie o swoj region, a nie o ideologie z prawa czy z lewa.

    Dobrawdy zadziwiajacy jest ten okresowy boj o „teren”: ile jaka partia centralna zgarnie w wyborach samorzadowych, nie tylko zreszta w Polsce, ale wszedzie tam, gdzie na wszystkich szczeblach dzialaja te same partie. Jak to sie ma do prawdziwej samorzadnosci ?

    Moim zdaniem nijak., zwlaszcza ze z jednej strony otwiera to drzwi dla „spadochroniarzy” zrzucanych do danego regionu/miasta i majacych szerokie poparcie aparatu partyjnego, a z drugiej – otwiera drzwi do tego, co zauwaza Pan w cytowanym zdaniu: do defaworyzowania miast i spolecznosci, w ktorej nie przeszedl kandydat partii sprawujacej wladze centralnie.

    Pozdrawiam.

    PS. Podobnie jak kadett: w latach 80-tych nie kwestionowalbym Walesy w zadnym calu. Teraz… ech. Zdecydowanie Walesa nosi za duze buty jak na swoj rozmiar, a co gorsza: usiluje w nich biegac lub tanczyc oberka.

  39. G OKON,

    a Francuzi ? Nie wiem. Nie mieszkam we Francji. Ale podejzewam, ze jak Amerykanie: divided we fall.

    Pozdrawiam.

  40. Jeszcze raz ten sam temat, ale trudno………
    Czego chcecie Państwo od Wałęsy?
    Przecież nie zatrudnił go j jak znanego polityka Gazprom, nie melduje bratu wykonania zadania jak prezydent PiS, nie snuje insynuacji i fantasmagorii, jak wielu czynnych polityków………

    Jest osobą PRYWATNĄ i jak Brzeziński, Gorbaczow, Clinton, Kisinger, dorabia sobie na swój sposób……………..
    Za kontakt z legendą się płaci, za wejście do muzeum też.
    Podoba mi się slogan z reklamy-” mężczyzna musi zarabiać” ……..

    To powyżej w ramach ironii, teraz na poważnie.

    Polemika i polityka to sztuka dyskusji. Nie chcąc dyskutować z inaczej myślącymi, nie zmodyfikujemy i swego i ich spojrzenia na zagadnienie.
    Przeciwnik polityczny istnieje na całym świecie, gdzie nie ma monopartii.

    Czyż nie piękne jest określenie „opozycja Jej Królewskiej Mości”?

    Najbardziej skrajnym przykładem dialogu jest żydowsko -palestyński. Czy również powinni przestać rozmawiać? Wałęsa chce pośredniczyć w rozmowie z eurosceptykami, czy to źle?
    Ktoś mądrze zauważył, że poza doniesieniami medialnymi, nie znamy nawet programu Libertas, czy ktoś z Państwa go może przetłumaczył?

    Osobiście jestem zdania, że im więcej oczu patrzy na ręce polityków, nie tylko brukselskich, tym dla nas lepiej

    „kto będzie kontrolował kontrolujących” ,kontrolowani?

  41. Co nas bardziej ośmiesza w oczach świata?
    Legenda po SPZ-cie czy dr hab. nie znający obcego języka i nie potrafiący się zachować, będący ciągłym źródłem konfliktów?

    Przed chwilą wyczytałem ciekawą definicję polityka:

    „Polityk to ktoś, kto dla SPRAWY gotów jest poświęcić WSZYSTKO, nawet dzieci innych ludzi………”

  42. Nikt nie chciał kompromisu, mówi Kiszczak

    Sądzenie stanu wojennego

    Dzięki wprowadzeniu stanu wojennego poprawił się stan polskiej gospodarki. Dobre były relacje państwa z Kościołem, powstawały nowe świątynie – mówił wczoraj minister spraw wewnętrznych z lat 80. gen. Czesław Kiszczak.

    Przed Sądem Okręgowym w Warszawie 83-letni gen. Kiszczak kontynuował wyjaśnienia w procesie autorów stanu wojennego z 1981 r. To pokłosie wyprodukowanego przez pion śledczy IPN w Katowicach oskarżenia, które w kwietniu 2007 r. zostało skierowane wobec członków władz PRL. Proces ruszył we wrześniu 2008 r. Dziś z dziewięciu oskarżonych przez prokuratorów z IPN zostało już tylko czworo: były I sekretarz KC PZPR, były premier i były minister obrony narodowej 85-letni gen. Wojciech Jaruzelski (nadal nie przychodzi do sądu, jest po kolejnej operacji nowotworu), były I sekretarz KC PZPR 82-letni Stanisław Kania, gen. Czesław Kiszczak oraz była członkini Rady Państwa 80-letnia Eugenia Kempara.

    Wczoraj kolejny już raz gen. Kiszczak przedstawił wydarzenia poprzedzające wprowadzenie stanu wojennego. Kolejny raz argumentował, że stan wojenny był konieczny, bo żadna ze stron nie była zdolna do kompromisu. Powoływał się m.in. na zwiększone jesienią 1981 r. zagrożenie przestępczością, przypomniał, jak znacząco (nawet kilkakrotnie) wzrosła liczba zabójstw, bójek, gwałtów.

    Sąd wysłuchał też szczegółowego opisu działań państw Układu Warszawskiego przygotowujących interwencję wojskową w Polsce. Gen. Kiszczak mówił o aktywności wywiadów tych państw, którą rozpoznawały służby specjalne PRL. Przypomniał, że we władzach NSZZ ,,Solidarność”śląskich zakładów byli oficerowie KGB, którzy nawet organizowali strajki. – A dziś mówi się, że zagrożeniem dla Polski jest jakiś tam Ałganow – zauważył sarkastycznie Czesław Kiszczak.

    – Po wprowadzeniu stanu wojennego poprawiła się sytuacja gospodarcza kraju. Powoli zapełniły się półki sklepowe mimo restrykcji ze strony państw Zachodu – przekonywał wczoraj gen. Kiszczak. – To nieprawda, że lata stanu wojennego były dla polskiej gospodarki latami straconymi. Zwiększyliśmy produkcję, np. pralek i telefonów, doprowadziliśmy do wzrostu liczby miejsc w żłobkach. A przyrost ludności był wtedy bardzo wysoki – podkreślił Czesław Kiszczak.

    W stanie wojennym i bezpośrednio po nim dobrze układały się stosunki państwa z Kościołem katolickim. Budowano wiele kościołów, nie brano już do wojska alumnów, a księży objęto ubezpieczeniami społecznymi. W stanie wojennym nie internowano żadnego księdza, a aresztowano tylko jednego i to w sprawie o zabójstwo. Osobiście hamowałem kompromitowanie księży, co dziś jest na porządku dziennym – mówił Czesław Kiszczak.

    Zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki w 1984 r. gen. Kiszczak uznał za prowokację wymierzoną w niego i w gen. Jaruzelskiego. – Inspiratorzy tej zbrodni byli możliwi do ustalenia, ale po moim odejściu z MSW zmarnowano tę szansę – powiedział. Dodał, że po tym zabójstwie podejmował próby likwidacji IV departamentu MSW inwigilującego Kościół, ale musiał się liczyć z uwarunkowaniami zewnętrznymi.

    20 maja Czesław Kiszczak będzie kontynuował wyjaśnienia. Ma je przygotowane od lat. Zajmują prawie 300 stron maszynopisu. Dotychczas poznaliśmy połowę z nich.

    Trybuna

  43. @ Feliks Stychowski

    Ociagalem sie z odpowiedzia, bo za oknem od tygodni lato. W wolnych chwilach korzystam wiec z dobrodziejstw term. Pytajac Pana o jezyk niemiecki mialem wlasciwie na uwadze jego urodze, jesli o takowej mozna wogole mowic. Apolityczny felietonista Polityki, LS napisal kiedys, ze nie lubi twardego pruskiego akcentu. Niedorzecznosc sama w sobie, zwazajac jak wielkie byly Prusy i ile akcentow w sobie mogly pomiescic, nie wspominajac o jezykach (mowie oczywiscie o j. niemieckim). Mimo, ze ubolewalem nad losem Pani DG, nie zapomnialem tez o prezydencie Bundestagu i innych politykach, z podobnych powodow wyrugowynych z codziennosci politycznej (ubolewalem li tylko nad pierwsza wymieniona), to jestem oczywiscie za niuansami poprawnosci politycznej i nie posuwalbym sie do okreslenia typu „komisarzy moralnych“. Piszac w ten sposob przywlaszcza Pan sobie niejako prawo bytu, wlasnie takiego komisarza. Przed tygodniem przeczytalem rowniez o faszystach ekologicznych, co nie tylko jest kolejna niedorzecznoscia, lecz w duzym stopniu realatywizuje ideologie faszystow i nazistow oraz ich zbrodnie (33-45). Nie jestem tez zwolennikiem powiedzenia, ze „schlafende Hunde sollte man nicht wecken“, bo wczesniej, czy pozniej zaczna szczekac, czesto nawet we snie. Chyba ze zaczyna sie sezon ogorkowy i nie ma o czym pisac (widoczne od dwu tygodni w blogosferze), mam na mysli o czymkolwiek znaczacym lub znaczonym. Nawet Gospodarz uzywa okreslen jezykowych z zupkultury. Wracajac do jezyka, to Grecy tez sie rozsierdzaja, ze w ich jezyku jest coraz wiecej romanizmow (kiedys mowilo sie makaronizmow). Probujac natomiast liznac filozofii, to oczywiscie zaczyna sie i konczy taka czynnosc na greckich literach. Zaskoczyl mnie Pan ponownie wspominajac byla ministerke, bo jako amator-anarchista wierze li tylko w jurisprudencje i konstytucje oraz darze je szacunkiem, tzn. postepuje zgodnie z poszczegolnymi artykulami. Korzystam rowniez z praw obywatelskich i starajac sie nie myslec o sezonie ogorkowym, obiadam sie szparagami. Za tydzien wybieram sie do Bawarii, to bede mial okazje opowiedziec o wlasciwosciach akcentu frankonsko-bawarskiego, jako ze w stolicy tego kraju osiedlilo sie wielu Frankow (biedni Ci Francuzi?). Przepraszam za nudzenie, lecz to uparte slonce grzeje i nie oswieca. Tenor wertykalny w blogosferze ciagle obecny, nie trace jednak nadziei, ze nadejdzie czas, w kotrym zaczniemy mowic MY (JA). Zauwazylem rowniez, ze okreslenie „dupek“ sie pomnaza, a szkoda, bo jest wiele, o wiele smaczniejszych lingwistycznie. Zastanawialem sie jednak powaznie nad funkcja spoleczna pomnikow oraz ich znaczeniem w spolecznym schemacie komunikacyjnym. Wypelniaja one niejako pustke po przeszlosci i dlatego fascynuja nas podczas naszego intelektualnego zmagania sie „nieistniejacym” z „pustka”. Zastanawiamy sie nad tymi podstawowymi i poniekad pierwotnymi formami obejmujacymi zarowno dzielo jak i tworzywo: One to umozliwiaja nam zblizenie sie do celu, ktorego kwintesencja jest nieobecnosc. Pomniki nam czesto ciaza i wzywaja do dzialania, aby historia sie nie powtorzyla. Sadze, ze przy oszczednych srodkach pomniki moga miec rowniez wymiar polityczny. Nasze zycie, jako ogladajacych pomniki miesza sie z polityka i w polityke. Budowanie pomnikow nie ma na celu stawiania kreski i zaniechania zmagania sie z nasza historia i historia wogole. Przeciwnie, chodzi o pewna kontynuacje, tworzenie miejsc, w ktorych ludzie moga zadawac sobie pytanie o przyczyny i nonsens tego, co sie w przeszlosci wydarzylo. Jako ze nie ma wielu mozliwosci ciaglego publicznego przypominania, mozna je jedynie symulowac przy pomocy pomnikow i w ten sposob poglebiac pamiec spoleczna. Pomniki sa niejako materializowaniem sie naszych staran o te pamiec. Pomniki sa niejako proba sklonienia nas do zadumy wlasnie w przeszlosc i w przyszlosc jednoczesnie, w dzisiejszym wirtualnym swiecie. Pomniki moga byc wyrazem postrzegania przeszlosci i formy, ktore w przyszlosci beda mialy nadal niemaly wplyw na percepcje otaczajacej nas rzeczywistosci. Pomniki stoja w punkcie styku zycia publicznego ze sztuka i pamiecia. Sygnuja one niejako nasze watpliwosci i kwestie dotyczace pamieci, poczawszy od Platona poprzez Freuda po dzisiejszych historykow, teologow i psychologow. Pamiec transportowana przez sztuke tworzy rowniez estetyke przybierajaca forme pomostu do dzis i teraz. Jednoczesnie dochodzi do punktu, w ktorym czegos brakuje. Wiele takich miejsc i zdarzen zasluguje na przypomnienie. Zadaje sobie i Panu pytanie, czy pomniki, o ktorych pisalismy w blogu taka funkcje potrafia dzisiaj udzwignac (nie mowie tu o tragicznym losie ofiar).

    Z powazaniem.
    MA

  44. Powrot Lecha Walesy do wielkiej polityki – bo tak to widze -,jest nie tyle niefortunny co bledny.Kasa tez sie liczy, tym bardziej, ze Walesa nie moze przebolec zplacone swoje podatki fiskusowi. Chce i ma prawo te kase sobie odbic, gdyz w pewnym sensie jest wolnym od zobowiazan z racji nie pelnionych oficjalnie funkcji czy zajmowanych stanowisk.Co do gry politycznej proiwadzonej przez Lecha Walese, widze w niej ogromna chec dokopania obojgu Kaczynskich – co i w pewnym sensie jemu wychodzi. Srodki,jakimi sie posluguje, tez pozostaja w gestii swobody jego dzialania. Wszedzie bowiem postrzegany jest nie jako czlonek PO czy innej partii ale jako byly Prezydent, ten, co to skoczyl przez mur i ten mur komunizmu sie zawalil. Postac dziejowa – bo taka jest i na dlugo pozostanie- wlacza sie w nurt dzialan, ktore wycelowane sa na sPiSanie Kaczolandologii ideowo politycznej na unicestwienie. To nie tylko ideowy rewanzyzm, co i po trochu prywata bardzo pozyteczna dla ogolu.Uwazam, ze nalezy Walese zostawic w spokoju i swobodzie jego dzialania. To taki troche smieszny zwierzaczek, ktory zjada pasozyty.Tak wiec nie do konca zgadzam sie z teza, ze Walesa strzelil sobie samoboja.
    Euro 2012 i cala ta zawierucha wokol miast goszczacych Euro uwazam, ze nie jest definitywnie zakonczona. Wiem z innych zrodel, ze Ukraina boryka sie ogromnymi klopotami w przygotowaniach i nie pomoga zastrzyki finansowe UEFA i innych zrodel.Ukraina jest w najglebszym kryzysie nie tylko finansowym ale kryzysie panstwowosci i – chcac byc dobrym prorokiem – wyrazam przekonanie, ze jeszcze i Krakow i Chorzow ( nawiasem mowiac najlepiej porzygotowany pod kazdym wzgledem) otrzymaja prawa przeprowadzania gier glownych. Troche cierpliwosci. Nic nie jest do konca przesadzone.Zle sie jednak dzieje w PZPN i to najbardziej powinno martwic, bowiem odbija sie to w koncowym efekcie na poziomie rodzimej pilki noznej.

  45. W Krakowie rozpoczęły się igrzyska pt. szukanie winnego skreślenia Grodu Kraka z listy EURO 2012.
    Słowa, słowa, słowa i trochę mniejszy strumień pieniędzy tu przepłynie. Bo zawsze chodzi o pieniądze. Dodam, że w większości przypadków są to nasze wspólne pieniądze, którymi swobodnie dysponują przeróżni politycy, nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności.
    EURO 2012 jest powodem do robienia wielu interesów, które będą mogły być „kręcone”, ale już poza Krakowem.
    Spróbuję odpowiedzieć Panu G.OKON na jego pytanie(dziś, godz. 00.48): „Dlaczego TERAZ narod jest taki niepozbierany ?” w dość rozwlekłym wywodzie, za co wszystkich z góry przepraszam.
    W skrócie jest to narastający niedobór kapitału społecznego, jako spuścizna po poprzednim ustroju.
    Na wstępie zwracam państwu uwagę na bardzo ważny wpis Pana DANTE (w polemice z Magrud) z 2009-05-13 o godz. 15:44. Do podanych przez niego przyczyn deficytu kapitału społecznego, który zaczyna być barierą naszego rozwoju, dodałbym KŁAMSTWO, które uprawiano instytucjonalnie przez 45 lat PRL-u i które uprawiane jest nadal, chociaż już się tego nie musi robić.
    Kłamstwo to polegało m.in. na zanegowaniu prawa do prywatnej własności środków produkcji, co pośrednio obniżało ich wartość, gdyż coś co nie ma realnego właściciela – bo gdy wszyscy są właścicielami, to nikt nim nie jest naprawdę – jest niewiele warte. Z tego po latach rozumiano też, że sprawiedliwie jest wówczas gdy jest PO RÓWNO (równe żołądki, kartki, itp.), a za pracę – uważano głównie pracę fizyczną, której musiał towarzyszyć pot, stąd lekceważenie pracy inteligencji i sfery usług.
    Na podstawie doświadczeń radzieckich wiedziano już, że wraz z przekształceniami w sferze własności materialnej, muszą rozpocząć się działania mające na celu WYKREOWANIE nowego człowieka, który w czwartym lub piątym pokoleniu przyjmowałby założenie, że JEDYNIE SŁUSZNĄ własnością, tym samym NATURALNĄ – jest tylko własność społeczna.
    Powtórzę radzieckich, bo nigdy nie przyzwyczaję się tak jak PIRS do tego rusycyzmu Sowiety!
    W PRL-u kłamstwo było zarówno w założeniach ideologii jak i sposobie uprawiania polityki tj. sprawowania władzy. Nazwanie kradzieży „pozbawieniem kogoś majątku”, zaliczam do grupy kłamstwa głównego – mimo łagodzących określeń, że „zawsze jest w jakimś stopniu niesprawiedliwe”.
    Dlatego nie zgodzę się z Szanowną Magrud, że „Grabieże z okresu PRL dotknęły niewielkiej grupy obywateli z korzyścią dla większości.”
    Kradzież własności prywatnej obejmowała na tzw. prowincji dziesiątki tysięcy firm budowlanych (wiele zawodów), masarni, piekarni, mleczarni, tartaków, młynów, kaszarni, sklepów, zakładów stolarskich, ślusarskich, itp małomiasteczkowo-wiejskie przemysłowe BOGACTWO które ZAGRABIANO, stosując różne chwyty, jak słynne DOMIARY podatkowe, reglamentowanie surowców, utrudnianie zbytu, itd.
    Zapyziałe i nędzne, jak na dzisiejsze czasy było to BOGACTWO, ale stanowiło dorobek ZAPOBIEGLIWEJ PRACY ludzkich pokoleń.
    Do tego bogactwa zaliczam wiedzę tych ludzi i rzetelność zawodową, którą zdobywali poprzez żmudne terminowanie u majstra a potem latami zabiegali o zaufanie (markę) u swoich klientów.
    Suma wartości materialnej tego prowincjonalnego „bogactwa” nie była oszałamiająca, zwłaszcza po wojennych zniszczeniach i grabieżach lub poprawniej „świadczeniach rzeczowych” na rzecz oswobodzicieli.
    Istotne było złamanie zaufania do instytucji państwa, które zamiast gwarancji dla własności prywatnej, (co było normą w cywilizowanej II RP) i premiowania postaw ludzi aktywnych i przedsiębiorczych, zajmujących istotne pozycje w lokalnych systemach gospodarczych (np. młynarze!), odwróciło relacje. Postawiono wszystko na głowie. Fachowiec, majster, a zarazem właściciel – mógł pracować tylko jako pracownik najemny!
    Powtórzę tu zamieszczony przez TO (dziś, godz.3.14 – pozdrawiam!) cytat z SAMEGO prof.ŁAGOWSKIEGO: “powinnością państwa w sferze gospodarczej jest strzec ‘prawa wartości’ przed woluntaryzmem grup nacisku (np. nacisku mas) i chronić ludzi pracowitych przed zawiścią motłochu” (1986), a tu działano ODWROTNIE. Instytucjonalnie i systemowo, w okresie 41 lat (1948-1989, czyli przez dwa pokolenia tępiono prywatną inicjatywę.
    Kłamstwo polegające na zanegowaniu prawa do własności środków produkcji pośrednio obniżało ich wartość, jak i wartość samej pracy, bo gdy coś co nie ma realnego właściciela – skoro WSZYSCY stali się właścicielami, to NIKT nim nie był naprawdę – jest niewiele warte.
    Nie każdy kupiec czy rzemieślnik to od razu był złodziej lub kombinator, – stawał się nim na skutek warunków jakie generował SOCJALIZM. Na czele włączanych do lokalnych Gminnych Spółdzielni czy też „Przemysłu Terenowego” powstałych na bazie przejmowanych „zakładzików”, stawali początkowo najwięksi nieudacznicy, silni w gębie lenie, nic nie potrafiący (poza grzaniem GORZAŁY), lecz przez to jako BMW – dający rękojmię ideologicznej wierności.
    Definitywnie zepsuto etos pracy, który tląc się w okresie powojennej odbudowy (niech się mury pną do góry-tu jeszcze pracowali przedwojenni majstrowie) – zgasł w okresie gomułkowskiej stagnacji (czy się stoi czy się leży) i taki już pozostał.
    Aparatczycy wchodzili w rolę faktycznych właścicieli przejętego majątku, nie ponosząc przy tym osobistego RYZYKA, co jest nierozłącznie związane z byciem faktycznym „właścicielem środków produkcji”.
    Oni tymi środkami produkcji tylko zarządzali, raz produkując kompoty, drugi raz śrubki, po to żeby przeskoczyć na inny ważny (dla partii) Odcinek Walki o Lepsze Jutro.
    Kto nie praktykował roli realnego właściciela firmy, tylko był całe życie pracownikiem najemnym (którym w tym miejscu cześć i chwała!), nie zrozumie tego poczucia odpowiedzialności (i strachu), jak się już rozpocznie działalność gospodarczą.
    Powtarzam: własność to też odpowiedzialność za ISTNIENIE FIRMY, za pracowników i ich rodziny oraz stale ponoszone RYZYKO.
    Tego nie nauczą na najlepszych studiach z marketingu i zarządzania, jeśli się nie przeżyje rodzinnie dużego zwrotu wadliwej partii własnej produkcji (co się zdarza), bank nagle wstrzymuje dalsze kredytowanie inwestycji, nowe maszyny – co miały być opłacone z obiecanego kredytu – stoją jeszcze nierozpakowane pod wiatami a Izba Skarbowa zapowiada się do kontroli za trzy dni, bo tak zabolały kogoś te NOWE INWESTYCJE!
    Jak jest sukces, to nawet nie starcza sił i nastroju, żeby się nim cieszyć, bo po paru dniach świętowania – trzeba wracać do wyścigu, gdzie brak reguł i jest tak wiele zmiennych parametrów, że pod koniec okazuje się, iż nie braliśmy udział w biegu, tylko brutalnym meczu rugby, po drodze grając w hokeja na rozmarzającym jeziorze.
    Wracając do postawionej tezy, że przyczyną zanikającego obecnie kapitału społecznego w Polsce było „kłamstwo założycielskie PRL” i ciąg kłamstw „roboczych” wynikających z głównego, przypomnę że podczas transformacji ustrojowej po roku 1989 beneficjentami prywatyzacji PIERWOTNIE ZAGRABIONYCH po 1948 roku firm, niekiedy już rozbudowanych – byli w pierwszej kolejności Prezesi i Dyrektorzy, piastujący swe stanowiska z nomenklaturowego nadania.
    Tyle ich wierność ideologiczna była warta, ile się nakradli przy tej pierwszej fali prywatyzacji.
    Tylko tyle.
    Byli najbliżej i mieli właściwe informacje, koledzy wyceniali, itd.
    Ale przynajmniej niektórzy z nich stali się realnymi właścicielami i nawet sobie radzą do dziś.
    Koledzy (d. towarzysze) pomagają i jakoś leci.
    To, że „nomenklaturowi” stanęli w pierwszym szeregu WALKI O KAPITALIZM, dowodzi że eksperyment z wykreowaniem NOWEGO CZŁOWIEKA nie powiódł się mimo panowania złodziejskiej ideologii przez dwa pokolenia.
    Zawsze jest inaczej, niż się chce, bo różne są motywacje i dążenia ludzi. Kreowanie człowieka pozostawmy Bogu lub naturze.
    Ideolodzy komunizmu usiłowali Go/Ją zastąpić w tym dziele.
    Nie udało się, a my ponosimy do dziś odbite skutki fal pierwotnej deformacji.
    Pora z tym już skończyć.
    Na początek proponuję – nie kłamać.
    @MOMO – Gratulacje za brawurowy wpis z 13 maja godz. 19.16 i inne.
    Nie chcę się rozpisywać, ale sformułowanie profesora Boboli o NAIWNOŚCI polskich żołnierzy(front wschodni 1944-45), którzy w zasadzie nie mieli wielkiego wyboru, choć jak już byli na froncie, to dawali z siebie wszystko – jest obraźliwe dla nich samych i ich rodzin.
    Termin LWP jest na Lubelszczyźnie traktowany jako obraźliwy dla rodzin poległych żołnierzy 2 Armii WP, którzy dali daninę krwi, zwłaszcza pod Budziszynem. Według zachowanych dokumentów byli ONI wcielani jesienią 1944 przez PKU (nazwa przedwojenna) do Wojska Polskiego. Niektórzy, co np. byli w AK myśleli że to lepsze niż wywózka na Kołymę. „Ludowe” WP to mogło być od 1952 roku. Nie powtarzajmy terminologii wymyślonej przez politruków. Tyle fakty.
    @Jerzy – podpisuję się pod Pana wypowiedzią z 12 maja godz.21.30. Nie jest to w sprzeczności z moim słowotokiem o KŁAMSTWIE ZAŁOŻYCIELSKIM, bo szukam przyczyn obecnego niskiego stanu kapitału społecznego. Pana zdanie, cyt. „że po hekatombie II wojny światowej Polska mogła zaistnieć tylko w takiej postaci społeczno-gospodarczej i politycznej jakie wyłaniały się nie z litery przecież, ale rzeczywistego ducha Jałty” jest prawdziwe i ja je w pełni podzielam.
    Usiłuję tylko dociec praprzyczyny obecnego rozchwiania moralnego, mimo materialnych osiągnięć ostatniego 20-lecia.
    @Magrud – świetny Pani wpis z 13 maja godz.01.53, tylko zdania: „Złodzieje historii. Najpierw fabryki …” pasują również do „ojców założycieli” PRL-u. Oni też fałszowali historię i ZAGRABILI FABRYKI.
    Dalej pełna solidarność z Panią, ale niezgoda na treści Pani wpisu z godz.13.44.
    Grabieże w PRL-u dotknęły milionów obywateli, jeśli wliczymy wieś i obowiązkowe dostawy, trwające bodajże do wczesnego Gierka.
    Nie zgadzam się z Panią, że nie było regresu w mentalności Polaków i w stosunkach społecznych, co starałem się udowodnić dwie strony A4 wcześniej.
    Zauważalny obecnie rosnący niedobór KAPITAŁU SPOŁECZNEGO ma swe źródła w PRL-owskim POSTAWIENIU WSZYSTKIEGO DO GÓRY NOGAMI. Teraz dopiero dochodzimy do równowagi i stajemy na nogach po 45 letnim chodzeniu na rękach. To jeszcze potrwa z 10 lat, zanim błędnik się przyzwyczai do normalności.
    Tak to widzę, pozostając nadal pod Pani silnym urokiem. Serdecznie pozdrawiam.
    Co do wizyty Pana Prezydenta Wałęsy w Krakowie na otarcie łez, to bywał już tu kilka razy, a mimo tego wieże Kościoła Mariackiego nadal nie zrównały się ze sobą.
    „Godoją na Rynku”, że za swoje występy na Wawelu (jak w innych miastach) też ma zgarnąć kasę od partii Libertas. Taki DEAL.
    I to mają być jedyne PLUSY DODATNIE z tego całego zamieszania. Pozdrawiam wszystkich.

  46. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Witam szanowny Gospodarzu „Trzeba było myśleć, tyle że gdzieś tak od listopada 2007 roku, to był najlepszy czas aby myśleć, by teraz nie wyjść na głupków. Jak się wychodzi na głupków? Najprościej robiąc idiotów z elektoratu.” itd Jak to bylo: Pomozcie Jarkowi! http://kontrowersje.net/node/2865

    Post Christum.
    A o czym Bobola bebni od wielu lat? „Jeśli minister finansów 2 tygodnie po uchwaleniu budżetu dokonuje nowelizacji, powinien sobie strzelić w łeb.”

  47. @Lizak 5/14, 17:43

    Historie Skarbu Narodowego mozna poznac czytajac zamieszczony w moim wpisie odnosnik do witryny IPNu

    http://www.ipn.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=345&id=5518&poz=2

    Tych jednak, ktorzy czytac nie lubia (bo wola pisac) zawiadamiam, ze polskie zloto wrocilo oficjalnie do kraju nienaruszone gdzie jak sie wydaje slad po nim zaginal.
    Do kraju wrocil takze moj dziadek, ale wole nie pisac co go tam spotkalo.

  48. spokojny pisze:

    2009-05-14 o godz. 20:50

    Lizak:
    Poleciałeś po prawicowej bandzie niczym Dziwisz z Pieronkiem.
    Pan z Tobą.

  49. Nie uwazam za stosowne krytykowanie tych wystepow p.Walesy na kongresach tej partii, choc kazdy ma do tego prawo, postepowanie b.prezydenta w tej czy innej sprawie to Jego prywatna sprawa, a to czy bierze za to pieniadze to nikomi nic do tego byle placil podatki, a po za tym ci panowie z LPR i tak nie maja zadnych szans wsrod polskich wyborcow i przegraja z kretesem, i tyle

  50. A za co wlasciwie sprzedal sie „Mgr” Kwasniewski !??? Kazdy trup który jest przywozony w cynkowej trumnie z Afganistanu czy Iraku idzie na konto tego kretyna ! Z Walesy mozna sie jeszcze posmiac ale z „Parteigenosse” red. Passenta juz nie, Mój Savoir Vivre zabrania mi dalszych komentarzy………ciesze sie tylko z kazdej swini która podklada Lechu tym laweciarzom.

  51. Plamę to jest uprzejmy dawać p. Redaktor, wygłaszając sądy najwidoczniej bez znajomości materii. Jeśli czytywałby Politykę, to natrafiłby na niedawny artykuł swojego młodszego, ale z pewnością nie głupszego kolegi redakcyjnego, p. Wawrzyńca Smoczyńskiego, gdzie stoi jak byk napisane, że p. Ganley jest ni mniej ni więcej tylko euroentuzjatą, wywieszającym z pietyzmem unijną flagę wcześniej, niż komukolwiek zamarzyło się wejście Polski do UE, a jego bunt nie jest skierowany przeciwko Unii jako takiej, a takiej Unii, jaką mamy obecnie, czyli delikatnie mówiąc niedoskonałej.

    Lech Wałęsa biorąc udział w kongresie Libertas, nota bene jedynej jak dotąd partii naprawdę europejskiej, robi doskonałą robotę, gdyż pokazuje obywatelom Europy, że konieczne są zmiany, bowiem realizacja idei zjednoczenia mocno ostatnio szwankuje, za tą samą przyczyną, dla której struktury administracyjne USA stały się, na nieszczęście Baracka Obamy, sprywatyzowanymi ekspozyturami korporacji wojenno – kataklizmowych, realizujących politykę permanentnej, nie ograniczonej czasem ani przestrzenią tzw. „wojny z terrorem”, gwarantującej korporacyjnym hienom takie zyski, o jakich inni mogą tylko śnić – tą przyczyną jest kompletna degeneracja moralna oraz zwykła, a właściwie zupełnie niezwykła chciwość szemranych „elit”, a także pasywność ogłupionych medialną, zakłamaną propagandą obywateli.

    Oficjale europejscy są do tego stopnia zdegenerowani, że potrafią na zamówienie kłamać w żywe oczy na temat Rosji, Gruzji, Ukrainy, Kosowa, oficjalnie, jak na oficjeli przystało. Potrafią nawet więcej, mogą na przykład na zamówienie puszyć się do kamer i demonstracyjnie, choć z podkulonymi ogonami, uciekać przed słowami prawdy na konferencji ONZ. Mogą milczeć, kiedy odbywa się masowe morderstwo w Palestynie, ewidentne, bo transmitowane live przez Aljazeerę. Mogą tolerować przyczyny kryzysu finansowego i nie ruszać palcem w bucie, żeby wykonać konieczne zmiany i przywrócić ekonomię do życia, zamiast wciśniętego nam przez amerykańskich akwizytorów hazardowego kasyna, które musi, prędzej czy później doprowadzić nas wszystkich do ruiny, bo w kasynie wygrywa tylko organizator. Takich to mamy zasrańców za przywódców Europy. Więc czy można się dziwić, że Lech Wałęsa pragnie zwrócić naszą uwagę na tą tragiczną sytuację, prowadzącą prostą drogą do końca europejskiego snu?

  52. Z pytaniem „Dlaczego narod jest taki niepozbierany” zostane pewnie sam. Jak i z moimi przypuszczeniami z 12 maja 2009. Proszenie o pomoc nie dociera. Czyzby egoizm i zarozumialstwo robilo to „niepozbieranstwo” Polakow ? Moze pytam naiwnie madrych ludzi, ktorzy nie maja czasu na moje watpliwosci ? Pogarde dla maluczkich tez widzialem w Polsce. Ale – skoro sa tacy madrzy to dlaczego osmieszaja sie na kazdym kroku ? Rosjanie i Amerykanie maja na to dosc proste wyjasnienia, ale dewaluuja one godnosc narodu. Przemilcze.
    Panom Waldemarowi i Kadett dziekuje za pomoc. Pana Spokojnego po prostu nie zrozumialem w swej marnosci. A Pan Lizak, Pani Magrud, Pan Dante i inni moze kiedys zniza sie do poziomu tego co pyta i cos madrego mi powiedza.

  53. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ewa-joanna

    Domyslam sie, ze jest Pani zszokowana i ma obecnie stres – prawda? Za spowodowanie szoku (stresu) przepraszam nie bylo to celem samym w sobie.
    Mam pytanie do Blogowiczki i cicha nadzieje na jakakolwiek odpowiedz. Czy miala Pani okazje ogladac dokumenty filmowe dotyczace poczatku IIWS w kontekscie sytuacji na polskich drogach? Jak Pani mysli – tak z reka na sercu – jak sprawa zabespieczenia Majatku Narodowego wygladalaby (mysle o BP) w momencie gdy przy sterze wladz rzadu/banku polskiego w 1939 byliby ludzie z PZPR-u + pochodne popluczyny? Mysle, ze w tej konstalacji latwiej bedzie Pani zrozumiec co nazywane jest w Polsce i zagranica ‘polactwem’

    Lizak.
    Daj juz pass – ok? Ci ludzie o ktorych starasz sie zahaczac, zdawali sobie dokladnie sprawe z tego, ze po powrocie wyladuja na Rakowieckiej z wektorem w kierunku „parku sztywnych”.

  54. Bobola.,
    czyli nie 200 ton, ale 38. Drobna roznica. Ale 200 ton ladniej brzmi, prawda?
    No i nie ma danych na temat ile tego zlota do kraju wrocilo.

  55. Bobola pisze:

    2009-05-14 o godz. 22:10

    Lizak:
    Pytanie jest proste jak drut.
    Jeżeli pański dziadek wywiózł polski skarb, to dlaczego po wojnie go nie przywiózł?
    To był polski skarb narodowy a nie klasowy.
    I proszę sobie darować złodziejskie łamańce intelektualne.

  56. Bobola pisze:

    2009-05-14 o godz. 22:10
    Nadeszlo rowniez zloto z akcji zelazo (tez metal).
    MA

  57. Spokojny, 20.50. Obawiam się , że jakiś niepokój wkradł się do Twojego niby ustatkowanego charakteru i napisałeś długi tekst, którego nie da się czytać. Czyżby jakaś kłótnia domowa lub może morowe krakowskie powietrze lub ubogacający wpływ krakowskich elit, którymi tak hojnie obdarowaliśmy naród zawiało Cię? Zanim drugi raz będziesz pisał o rabunku komunistów po II WS poczytaj przed tym Tuwima, Broniewskiego lub Miłosza a zrozumiesz, że upaństwowienie majątków krwiopijców było aktem dziejowej sprawiedliwości. Po wojnie, jakkolwiek oceniać ten okres była to autentyczna rewolucja i próba uwłaszczenia społeczeństwa dokonywana w warunkach kompletnej ruiny powojennej i migracji milionów ludzi na nowe tereny i uwłaszczenia ich na nowych miejscach. Każda rewolucja pociąga za sobą ofiary ale także nagradza. W tym przypadku także nagrodzono miliony bezrolnych chłopów. Czyżbyś chciał odebrać im te zimie? W sumie napisało Ci się coś niedobrego, dla mnie o tyle smutne, że to z Krakowa, z którego w ogólnym marazmie Ziobrowo-Kurtykowym każdy inteligentny głos liczył się na plus. Jeżeli chcesz zobaczyć jak zatruta jest nasza ojczyzna, proszę wejdź na strony IPN nie zapominając jednakże o masce gazowej. To zmusza do opamiętania.

  58. Feliks Stychowski pisze:

    2009-05-15 o godz. 07:50

    Lizak:
    Na złodzieju czapka gore.To zrozumiałe.

  59. G. OKON pisze:

    2009-05-15 o godz. 02:17

    LIzak:
    Bardzo przepraszam jeżeli nie zauważyłem kierowanego do mnie pytania.
    Obawiam się jednak, że było ono natury ogólnej, bez skonkretyzowanego adresu.
    Jeżeli zależy Panu na na mojej odpowiedzi lub ocenie podniesionego tematu, bardzo proszę go ponowić.
    Z poważaniem. Lizak

  60. murator pisze:

    2009-05-15 o godz. 01:00

    Lizak:
    Proszę nie zapominać, że to Pan Wałęsa podjął niechlubną tradycję wysyłania polskich zbrojnych, zdaje się na Tahiti. A potem już akcja wspaniale się rozwijała.
    Ponadto błędna i szkodliwa decyzja podjęta o wysłaniu polskich wojsk do Iraku była złamaniem polskiej konstytucji,woli polskiego narodu i polskiej racji stanu.
    Udział w jej podjęciu przez Kwaśniewskiego jest oczywisty i godzien najwyższego potępienia.
    Pamiętajmy,że ta decyzja została podjęta w interesie USA i Izraela, w glorii wydumanego ,propagandowego antyterroryzmu.
    Ze smutkiem należy stwierdzić, że została ona podjęta, jak jeden mąż, przez polski Sejm solidarny.

  61. Wiesiek 59
    Jesli chodzi o program Libertasa, to Libertas ma takze polskich czlonkow. Czy chce mnie Pan rzeczywiscie przekonac, ze Zawisza i jego koledzy z LPR znaja jezyk Ganley-owski tak dobrze, ze niepotrzebuja tlumaczenia. A moze nie chodzi tu wcale o jezyk angielski, a o dzwiek angielskich monet. Takie zwykle pokrewienstwo dusz. Ze wstydem musze przyznac, ze nigdy nie czytalem programu LPR-u, ale program Libertasa pewno bede musial. Wyglada na to, ze nalezy on teraz do podstaw edukacji ploitycznej.

  62. Feliks Stychowski ;
    ani stresu nie mam, ani szoku nie przezywam, skad to przypuszczenie.
    Panie Feliks Stychowski, gdyby ciocia miala wasy, to by byla wujkiem. Co oznacza, ze panskie porownanie jest warte funta klakow. Moglabym przeniesc je na krk i twierdzic, ze wtedy tego zlota nikt i nigdy by nie zobaczyl. I jaki w tym bylby sens?
    Polactwo, to tacy jak pan i panu podobni, negujacy prace i osiagniecia 2 pokolen Polakow, trud odbudowy kraju po wojnie i jego rozbudowy. Wstyd, panie Stychowski.

  63. G. Okon,
    przykro już czytać to Twoje namolne “Dlaczego narod jest taki niepozbierany” 🙁 Jeżeli nie zrozumiałeś, co Ci cierpliwie próbuje wyłożyć Spokojny i inni, to może sam się jakoś pozbieraj, przeczytaj jeszcze raz, i jeszcze, a potem pójdź na długi spacer; szare komórki lubią być dotleniane 😉 Jak nie pomoże komórkom, to przynajmniej na zdrowie wyjdzie. Narobisz sobie endorfin i wrócisz do domu, może nie mądrzejszy (w poruszanej kwestii), ale szczęśliwszy 😀

  64. Feliksie Stychowski :
    Bezzasadnie pastwisz sie na losem tej niewielkiej parti złota ( 38 ton jak podaje publicysta IPN, a nie 200 ton jak podaje Bobola ) ,gdyby te „Popłuczyny” sterowaly RP w w wrzesniu 39 ,to po prostu nie byloby zlota i nie byloby problemu ,a tak jak przeczytasz opracowanie IPN to widac PROWIZORKE ,ryczec ze śmiechu mozna, w myśl zasady ,a moze dzieki poswieceniu sie uda . Z opisu tragikomicznych losow polskiego zlota wynika cos bardzo waznego – POLACY po wrzesniu 1939 nie mieli zadnego godnego zaufania sojusznika ,podejżewali wszytkich i kazdego z osobna o zle zamiary. Juz by lepiej wygladal transport tych 38 ton furmankami bo to i konspiracja lepsza i co jak co, ale Armia II Rzczpospolitej koni miala nadmiar ,zaś Koni mechanicznych dramtycznie malo wystraczyloby na zabezpiecznie Defilady „Ku Pokrzepieniu Serc „

  65. Marek, 01.24. To bardzo mądre i logiczne. Niestety tzw Traktat Lizboński to tylko pusty slogan, podstępny erzaz innego tworu zwanego kiedyś Konstytucją. Nie należy się dziwić, że rzeczywista treść obu aktów niegdy nie była poddana dykusji społecznej ani analizie ekspertów. Obawiam się, że znikoma ilość ludzi to czytała i nie zna szczegółów ani zasadzek kryjących się w tych dokumentach. Niedobrych dla ludzi, a dobrych dla bankierów. Bardzo trafne uwagi Twoje na temat tzw kryzysu finasowego, czyli złodziejstwa amerykańskiego. Po sfinasowaniu gigantycznych strat z pieniędzy społecznych kryzys jak widać rozchodzi sie po kościach. Ani na blogach ani w przemądrzałej POLITYCE nie znajdziesz na ten temat ani słowa. Głupi Wałęsa lub kretyn Ziobro oto tematy dnia podrzucane dla pospólstwa. Słowa uznania z pozdrowieniami.

  66. Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2012, to po wstąpieniu Polski do UE stają się najważniejszym wyzwaniem na początku XXI wieku (może za górnolotnie), ale taka jest rzeczywistość i itd. Ponad 50 % kibiców i turystów przyleci samolotami, potrzeba jest nowoczesna infrastruktura transportowa łącznie ze sprawną komunikacją miejską, hotelami, ośrodkami SPA ….. Czy zyska po tych mistrzostwach marka pod nazwą Polska i indeksy wizerunku i rozpoznawalności wzrosną?. To jest pytanie, a wymierne mnożniki ekonomiczne to tylko kwestia czasu. Kto z polskich polityków walczących o fotel prezydenta wypowie historyczne słowa „mistrzostwa uważam za otwarte”, grajmy fair. Czy jest już pewniakiem.
    Do bezpiecznych rozgrywek potrzebne jest 8 stadionów, a nie 6, dlatego Kraków i Chorzów mają jeszcze pewne szanse, a może sąsiedzi z Ukrainy wykonają tygrysi skok i zdążą na czas, czego im życzę.
    Mamy tylko jedną niewiadomą, nie ma jeszcze projektu maskotki lub maskotek, ostatnio w Austrii i Szwajcarii zabawiali: Trix i Flix. Lajkonik z piłką na Krakowskim Rynku jako maskotka może będzie faktem wbrew podstępnym zagrywkom kapitana i napastników z drużyny PIS z pomocą minister E. Jakubiak (interesujące będą wyniki wyborów w Krakowie dn. 7 czerwca br). Spodziewam się, że po najbliższych wyborach do PE ze sceny politycznej częściowo lub na zawsze wyeliminowane zostaną „mutacje polityczne” i ich przedstawiciele tj. mitomani uprawiający mniemanologię stosowaną, a „lewica” w końcu zacznie się konsolidować.
    Dzisiaj w porannym wywiadzie Prezydent Lech Wałęsa podkreślał „siłę dialogu”, powiedział także, że zanim do urny wrzuci kartę wyborczą wykonane zostanie jej zdjęcie co jest nowiną nawet w krajach z demokracją bezpośrednią.

  67. G.Okoń:
    Najprostsza odpowiedź- zbieramy się tylko wtedy, kiedy jesteśmy PRZECIW……..
    Jeżeli chodzi o za, jest tyle opcji, interesów, uwarunkowań, antypatii…….

    Dwa przysłowia nas charakteryzujące to:
    1- w polskim piekle nie trzeba diabłów, sami się wzajemnie pilnujemy żeby nikt nie wyszedł z kotła
    2-gdzie dwóch polaków tam trzy partie polityczne

    Gorzkie to, ale chyba prawdziwe.
    Najcelniejszą charakterystykę dał chyba Bismarck?
    „dla Polaków można wiele zrobić, z Polakami nic”………..

    Ktoś inny scharakteryzował nasze wady jako wypadkową mentalności chłopskiej i szlacheckiej, przy czym z obu stanów przeniesiono cechy najgorsze: pychę, pieniactwo, zawyżone poczucie wartości i godności, służalstwo, cwaniactwo, chytrość, patrzenie tylko na swój interes.

    Słynne „moja chata z kraja” też o nas świadczy.

    A jednocześnie potrafimy wzbić się na szczyty altruizmu i poświęcenia…..
    Niestety, to tylko słomiany ogień………..
    Systematyczność i dokładność, szacunek wobec prawa- tego się jeszcze musimy nauczyć- od obcych……..

  68. Tematy jak Walesa odwracaja uwage od wydarzen ktore sa naprawde wazne.
    W ostatnich tygodniach prasa pisala o zwiazkowcach, stoczniowcach, protestach, ale istota rzeczy sa tu stocznie, miejsca pracy tysiecy ludzi, i byly zignorowane. Wczoraj sprzedano Stocznie w Gdyni za 288 mln zl. To jest zaledwie $87 mln. To jest zaledwie jedno-roczny zyzk jakiego nalezaloby sie spodziewac od tego rodzaju przedsiebiorstwa. Z prasy dowiadujemy sie ze majatek tej stoczni byl wyceniony na 400 mln zl. Na podstawie tych wiadomosci widac jak benadziejny jest rzad i wszysktie rzady w ostatnim 20 leciu. Po 20 latach ukochanego kapitalizmu rzad ciagle nie ma pojecia o kapitalizmie ! I to tym ludziom narod zaufal i powierzyl opieka nad gospodarka.

    Nie sprzedaje sie majatku firmy, zawsze sprzedaja sie firme.

    To jest olbrzymia roznica. Na podstawie opublikowanych wiadomosci rowniez widac ze stocznia Gdynska nie miala zadnej specjalizacji i nie miala zadnego planu odnowy. To oznacza ze rzady nic nie robily w ciagu tych ostyatnich 20 lat zeby uratowac te zaklady. Skoro mamy dostep do morza przemysl stoczniowy powinien byc widziany jako strategiczny sector gospodarczy. Kazdy bizness mozna wyleczyc z kazdej choroby. Rzady nawet tego nie probowaly. Jednakze mnie to nie dziwi, jak sie elektrykow wybiera na prezydentow niczego pozytywnego nie nalezy sie spodziewac.

    Nic nie wiadomo o kupcu i jego planach ani zamierzeniach. Najprawdopodobniej, po zwolnienu zalogi pod koniec miesiaca sprzet zostanie wywieziony a reszta gratow odsprzedana na zlom. Gdynia zniknie z mapy konkurentow. Nie badzie psula biznesu innym a polski narod za to zaplacil. Pozyskane 288 mln zl wystarczy na jeden rok finansowania IPNu bo jest to przeciez bardzo wazna instytucja ktora ma olbrzymi wplyw na dochod narodowy. Bez ktorej tysiace ludzi nie mialo by pracy – prawda ? i polska gospodarka by upadla? Realistyczny plan uratowania stoczni moglby kosztowac zaledwie 3-5 mln zl i nalezalo to zrobic juz w 89 zeby pokazac tym komuchom jak w kapitalistycznym wolnym panstwie zaklad produkcyjny powinein pracowac. Oczywiscie Gdynia jest tylko symbolem. Po roku 89 sprzedano setki zakladow w ten sam bezmyslny sposb. To jest narodowa tragedia.

    Opluwacze PRLu co macie do powiedzenia ? Czy nie odczuwacie ze wolna Polska marnuje wam zycie?

    Babola, to wyglada ze twoja rodzina byla zamieszana w znikniecie 162 ton zlota. Gdzie jest rozrachunek ? Przeciez za Sanacji wszystko bylo cacy. (paza Breza)

  69. Do Ewa-Joanna pisze:

    Feliks Stychowski ;

    2009-05-15 o godz. 10:36

    Piszac ponizsze rozgadala sie Pani nic nie mowiac; sztuka to wielka!

    Polactwo, to tacy jak pan i panu podobni, negujacy prace i osiagniecia 2 pokolen Polakow, trud odbudowy kraju po wojnie i jego rozbudowy.

    Z powazaniem.

    MA

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA

    Skad to podejrzenie, ze Pan nudzi? Wrecz przeciwnie. Wracajac do pomnikow mysle, ze http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Cogito_Innerer_Schweinehund_Bonn.jpg&filetimestamp=20071230001525 jest swego rodzju dzielem w tej kategorii iledalnym. Dlaczego idealnym? Ano dlatego, ze wskazujac go palcem wskazujacym prawej reki trzy inne palce wskazuja na nas samych. Albo tego nie dostrzegamy zachlysnieci soba (problem emocjonalny) albo udajemy, ze nie dostrzegamy.
    Dlatego rozumiem co Piotr Czajkowski chcial powiedziec proszac o lampke szampama lezac bardzo chory w lozku na Krymie (kobiety, wino i spiew) natomiast jest mi ciezko zrozumiec co chcial powiedziec Bulat Okudzawa w podobnej sytuacji marzac nie o szampanie. Oczywiscie rozumiem strategie handlowa skadinnad tzw dalekowzrocznego przedsiewziecia, tak jak rozumiem spodnie z plutna zaglowego wzmacniane nitami przez rybakow z okolic Genuii/Portofino juz w XIV w.
    Tak jak wczesniej wspominalem, lamka szampana w kafejce portowej przy keji (quai) w Portfino, to jest to. Wszystkie inne „sciagawki” sa falsyfikatami, falsyfikatow nie lubie.

    Post Christum.
    B. Obama odslania karty. Ciekawe kto wygra w tego „Piotrusia”. Szczerze mowic, czarno to widze.

  71. Wałęsa był potrzebny, bo nie dało by się „rozmątować” poprzedniego ustroju rękami inteligenta, potrzebny był robotnik.
    Ale intelektualista to z niego żaden. Dopiero dzięki nastaniu „ery Kaczyńskich” zaczęło się wszystkim wydawać jaki on jest mądry. W opozycji do języka i sposobu postępowania Kaczyńskich oraz ich pretorianów, to każdy człowiek z ulicy wydaje się mądry, a co dopiero polityk z innego ugrupowania. I nagle „zimny prysznic” – Wałęsa zaczyna być kojarzony z partią Libertas. Pewnie PO trochę puściły nerwy, bo każdy popierający, a zwłaszcza o światowym nazwisku, jest ważny. Mogli się jednak spodziewać, że Wałęsa jest znany z tego, że ‚uwierzył w siebie”, a to oznacza, że nie można na nim polegać. W takiej sytuacji jego intencje są nie do przewidzenia. Szkoda, bo człowiek niezależny nie musiałby być głupi, a jednak jest.

  72. Do vdm pisze:

    2009-05-15 o godz. 13:37
    Pozwole sobie jednak na uwage dotyczaca wlasnie kapitalizmu. Pisze Pan slusznie, ze nie sprzedaje sie majatku firmy, zawsze sprzedaje sie firme. Pisze Pan mniej slusznie, ze wyceniona stocznie sprzedano za mniejsza, niz wyceniona sume. Wynika z tego, ze albo wycena byla nierzetelna, albo jak Pan raczyl zauwazyc urzednicy nie mieli pojacia o kapitalizmie. Moim skromnym zdaniem firma, nieruchomosci lub ruchomosci (wszystko co sprzedajemy) jest realnie tyle warte, ile za nie otrzymamy. Nalezy przy tym zauwazyc, ze pozycja kupujacego jest zawsze latwiejsza (przy zaspokojonym popycie) i to jest wlasnie kapitalizm. Kupic mozemy teoretycznie wszystko, sprzedac natomiast mozemy teorie. Mam nadzieje, ze wybaczy mi Pan ten zart o teorii.
    Z powazaniem.
    MA

  73. wiesiek59 pisze:

    2009-05-14 o godz. 17:51

    Ciekawy wpis i godny polecenia, co wiec czynie i zachecam blogujacych do lektury.
    Z powazaniem.
    MA

  74. Teresa Stachurska pisze:

    2009-05-15 o godz. 08:50

    Bez tego linku wiadomo, ze jest Pani zwolenniczka Panow Giertychow (LPR), Rydzyka (RM) oraz Samoobrony (AL); trzy partie, prawe jak w grze w trzy karty. Podczas week-endu zachecam do lektury Libération i przedstawienie w poniedzialek résumé.
    Z powazaniem.
    MA

  75. @ G. OKON:

    Jest mi bardzo przjemie, ze wymienil mnie Pan w jednym zdaniu z Pania Magrud i Panem Lizakiem 🙂

    Merci,
    D.

    PS: pozwole sobie zacytowac aphorism Marie von Ebner-Eschenbach (austriacka pisarka z XIXw.): kto nic nie wie, musi we wszystko wierzyc!.

  76. Z archiwum LIZAKA przy okazji pomnikow…………………………….cytowane za Lizakiem:

    Niektórzy z nich już dzisiaj chcieliby mnie oznakować czerwoną gwiazdą, zapominając, że nie tak dawno byli jeszcze ci, którzy znakowali żółtą gwiazdą.

    Może uda się Panu pozbyć tego Rokity nieszczęsnego lub innego diabła skrajnie prawicowego, narażającego waści na słabości umysłu i ciała.

    Polska miała nieszczęście doświadczyć tej potwornej tragedii ze strony swoich sąsiadów. Chodzi tutaj o wymordowanie przez Niemców 6 milionów Polaków, ludności cywilnej w niemieckich obozach koncentracyjnych, wymordowanie przez Ukraińców około 250 tysięcy polskiej ludności na Wołyniu oraz przez Rosjan około 25 tysięcy polskich oficerów burżuazyjnych.
    Natomiast podstawę dla wymordowania polskich oficerów przedwojennych stanowiła szybka ofensywa niemiecka i brak technicznych możliwości przeniesienia obozów poza strefę działań wojennych.
    Rosjanie stosowali, relatywnie humanitarny, w porównaniu z poprzednimi metodami, strzał pistoletem w tył głowy.

    MA

  77. @Lizak
    Bajdurzenie ogólne i poślizgi powierzchniowe to acana domena. Nie opuszczaj jej acan, bo inaczej prawda aż czerwienieje ze wstydu.

    „Pamiętajmy,że ta decyzja została podjęta w interesie USA i Izraela, w glorii wydumanego ,propagandowego antyterroryzmu.
    Ze smutkiem należy stwierdzić, że została ona podjęta, jak jeden mąż, przez polski Sejm solidarny”.

    Chyba Sejm Niemy, acanie… bo nie Sejmu to była kompetencja, jeno pobratymców ideowych acana – rządu Millera i prez. Kwaśniewskiego, którzy Sejmu nie raczyli o to nawet zapytać. Spowodowało to bunt na pokładzie. Przywódcami tego buntu byli ‚bad boys’ – A. Lepper i R. Giertych.

  78. Że też nie odgadliście Państwo rzeczywistych powodów miłości jaką zapałał Lech Wałęsa do Ganley’a i Libertas….
    Przecież mówi się , że w Irlandii ponownie ma być głosowana sprawa akceptacji Traktatu Lizbońskiego. Otóż L. Wałęsa ma tajne zadanie tak „skołować” Ganley’a, Libertas i Irlandczyków aby ci już bez żadnych „ale” Traktat poparli/przyjęli.
    A trzeba przyznać, że nasz b. Prezydent ma w przedmiocie „skołowania” słuchaczy i interlokutorów talenty i osiągnięcia nieprzeciętne.
    Jeśli p. Wałęsa, tak jak to u nas mówił i mówi, pójdzie do Libertas z takimi np.:”jestem za, a nawet przeciw”, „chcem ale nie mogem”, ” nie chcem ale muszem”, „zdrowie wasze w gardło nasze”, ”ja panu nogę mogę podać”, ”to pan w wszedł tu jak do obory i ani be, ani me, ani kukuryku”, „są plusy dodatnie i plusy ujemne”, „jak niech chcesz pan mięć gorączki to stłucz pan termonmetr” i wiele, wiele innych równie głębokich sformułowań, których już nie pomnę – to „Lizbonę” mamy załatwioną, a Ganley’a i jego zwolenników nie tylko w Irlandii postawionych w stan skrajnego sfrustrowania. Zanim połapią się o co Lechowi Wałęsie chodziło ( jeśli się połapią – jeśli to w ogóle możliwe) będzie – mówiąc kolokwialnie – „po ptokach”.
    I o to chodzi.
    A że przy okazji L.W. trochę zarobi….. Chińczycy podobno mówią: głupi ten, kto bez przyczyny daje ale jeszcze głupszy ten kto nie bierze, kiedy dają”.

  79. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Waldemar

    Racje ma Blogowicz, ze 38 mt w stabach (monety wybitej + gotowizny w celulozie nie wliczono, nie oto chodzi) to niewiele. Mogloby sie wydawac – prawda? Prosze jednak nie zapominac (przynajmniej sprobowac wziac pod uwage) ze byl to dorobek li tyko okresu miedzywojennego (gora 20-tu lat, jedno pokolenie) nie liczac admnistracyjnego wysilku scalenia i powolania do zycia panstw + panstwowosci z 3-ch roznych zaborow w okresie szajejacego kryzysu gospodarczego na swiecie lat 20/30 XX w. Kopiacych dolki wewnatrz (majacych li tylko kondony w kieszeni) wymieniac nie bede. Jezeli ten dorobek (fakty) nie jest wzorem to nie wiem co wzorem winno byc, nie tylko zreszta dla Polski i Polakow. Rozumiem, szanowny Panie Waldemarze, ze rozmawiamy o spoleczenstwie osiadlym a nie o koczownikach?

    @ Ewa-Joanna.

    Pani jest w wielkim bledzie. Wiem co to znaczylo byc na tzw COMECON-LIST, mimo to wypadaloby w ciagu ostatnich 20-u lat zbudowac przynajmniej jedna dobra prosta jak sznurek autostrade z mostami ktorych nie trzeba bedzie przedwczesnie rozbierac do remontu majac takie zadluzenie, nota bene nie do konca zbilansowane. Nie wydaje sie Pani, ze winno to byc mozliwe i nalezy tego oczekiwac? Jezeli jest to nie do osiagniecia, bo tak i uklad jest wygodniejszy, to ja moge sie tylko domyslac skad sie bierze bestroskosc, inaczej mowiac brak szoku i stresu. Pani po prostu do pewnych form przywykla, form ciaglego zastanawiania sie jak rozdzielic 5 pralek na 10 pracownikow. Wiem, ze mozna bylo sie wtedy swietnie wykazac – prawda?

    Post Christum.
    Alez to niesamowicie wielkie, wspaniale….
    A co to jest tam z boku za plotem.?
    Gdzie?…
    Tam to male z gliny…
    Aaaa, to fabryka chleba.

  80. @ Marek – 01.24

    Chce tutaj Panu pogratulowac Panskie swiatlej i rzeczowej wypowiedzi. Nalezy tylko sie domyslac dlaxzego ci wlasnie dzialacze UE milcza o tych wszystkich sprawach a juz szczegolnie w sprawie ludobojstwa w Palestynie , a szczegolnie w Gazie gszie pod pretekstem walki z Hamasem dokonuje sie rzezi ludzi i dzieci , kobiet i wszystkiego co zyje a Swiat milczy,
    tak samo jak milczal w czasie Holokaustu, czyzby to mialo jakis zwiazek? i tyle.
    Z powazaniem

  81. @ Lizak i inni

    Moi komunizujacy rozmowcy tradycyjnie zajmuja sie najintensywniej cudza wlasnoscia. Przypominam bowiem ze Bank Polski byl instytuja prywatna, wlasnoscia akcjonariuszy (w procentach 10%-handel, ok. 12% banki i instytucje finansowe, 35%-przemysl, 23%-wolne zawody ) w ktorym Skarb Panstwa mial tylko sympoliczny 1% akcji. Stad zawlaszczenie jego aktywow przez marionetkowy rezim Polski Ludowej nie bylo niczym innym jak zwyczajna kradzieza. Ta zreszta zostala wkrotce poglebiona przez zarzadzenie ogolnopolskiej konfiskaty prywatnie posiadanego zlota w domach obywateli.
    Co do niezgodnosci w ilosci podanego w moim wpisie zlota to musze wyjasnic, ze podane przezemnie ilosci nie pochodzily z relacji z rozmow rodzinnych gdyz wtedy gdy zyl moj szacowny przodek mialem lat 10 i opowiesci wojennych sluchalem niezbyt uwaznie. Kiedy rok temu pisalem pare felietonikow (na bobolowisku) potrzebowalem informacji o zasobach zlota posiadanych przez rozne instytucje panstwowe. Lista jaka dostalem z internetu podawala , ze stan posiadania Naszej Umeczonej Ojczyzny wynosil w roku 2008 ok. 200 ton. Stad wziela sie liczba jaka podalem. Aktualne przeszukanie oraz informacja jaka podal mi korespondent mowi ze zasoby te wynosza 102.9 ton. Czy jest to prawda , tego nie wiem. Co do zlota II RP to proponuje, aby dac wiare raportowi historyka bankowosci ( o nazwisku bodajze Wrobel) zamieszczonemu na witrynie IPNu do ktorego odnosnik podalem.

  82. MA, Problemem jest ze sprzedano firme ktora upadla lub jest widzaina za upadla. W takiej sytuacji mozna tylko sprzedac majatek tzn maszyny urzadzenia i tylko za tyle na ile jest oferta. Calkowicie zgadzam sie tu z twoja teza. Ja nie mam problemu ze rzad sprzedal za 288 mln kiedy ten majatek wyceniono na 400 nln.
    Stocznie Gdynska nalezalo wyleczyc ze wszystjich chorob, doprowadzic do produkcji zyskow i wtedy sprzedac jezeli byla by taka potrzeba. Wtedy to mielibysmy doczyninia ze sprzedarza fimy produkujacej zyski. I wtedy to wycena jest rowna obecnej wartosci wszystich zyskow z przyszlosci. Ze sprzedarza rowniez nie bylo by problemow, mozna by Stocznie Gdynska postawic na gieldzie gdzie jej wycena zostala by zrobiona przez rynek. Wtedy to cena rynkowa teoretycznie rowna obecnej wartosci wszystkich przyszlych zyskow byla by podstawa tranzakcji. Wiec mozna by dostac 50-100 razy wiecej.

    To bylo mozliwe, Nasi sasiedzi Niemcy maja stocznie. Ich koszty sa okolo 5-8 razy wyzsze, ale potrafia produkowac zyski.

    Polecam poszukac na google pod haslem ‚Value Source’.

  83. MA

    Zechce pan sobie darować infantylną manierę powtórzeń paplanych po autorach.
    Nie ma w tym niczego twórczego.
    A pan, proces pamięciowego przyswajania sobie wzniosłych myśli polemistów może kontynuować w intymnej samotności bez zakłócania spokoju innym.

  84. Feliks Stychowski pisze:

    2009-05-15 o godz. 16:06

    Lizak :
    Zwracając się paternalistycznie do Waldemara mówi Acan o jakichś „kondonach”.
    A czy Waść w ogóle wiesz o czym mówisz?

    Zwracając się do Ewy-Joanny zarzuca jej jegomość pewne formy przyzwyczajeń, jak gdyby nie zauważając swoich mętnych nawyków gwiezdno-mgławicowych.

  85. kadett pisze:

    2009-05-15 o godz. 14:54

    Lizak:
    Jeżeli w tak młodym wieku dokucza już panu pamięć to bardzo przykre zjawisko.

  86. kadett pisze:

    2009-05-15 o godz. 14:54

    Lizak ;
    Przytoczona, jak z wykle kompilacja cudzych słów,bo na własne pana nie stać, stanowi odbicie pańskich zachwycających możliwości.
    Czy Pan aby nie jesteś klasztornym kopistą?

  87. Szanowny Panie Lizak,
    Dziekuje za zaproszenie. Przywodze koniec mojego wpisu z 5-12-2009:
    „….Teraz, prosze wszystkich co to czytaja o powiedzenie mi krotko: dlaczego nie ma rocznicy 1945 ? Dlaczego problem Gdansk – Krakow ?Dlaczego polska prasa az huczy od awantur miedzy Premierem a Prezydentem ? Dlaczego Polska sie osmiesza co krok ? Czy jest to oznaka glupoty narodowej ? Degradacji charakteru Polaka w Polsce ? Nie prosze o wiecej analiz, prosze o jasna odpowiedz na moje pytania. Glupi ? Uposledzeni genetycznie ? Czas ? Znowu trzeba poczekac kilkadziesiat lat zanim narod zmadrzeje ? Po prostu nie wiem, nie rozumiem. Z gory dziekuje za opinie, ze to ja jestem glupi i nie rozumiem – w porzadku. Ale – dlaczego Polska jest taka?! Czy jest szansa, ze znormalnieja ?”

    Dziekuje za zainteresowanie. Okon.

  88. MA pisze:

    2009-05-15 o godz. 14:32

    Lizak:
    Bez poważania powiem Panu , że u Pani Stachurskiej może on za bieglego służyć… w realizacji domowych sprawunków, pod warunkiem , że ta Pani wyrazi zgodę.
    Gdyby poczuł się Pan dotkniętym, to proszę odwołać się do własnych wpisów.

  89. Pan Dante
    Meandry etykiety blogowej. Przepraszam.

  90. Wiesiek59 12.39
    A dlaczego, jak inni, Narod nie moze tego odrzucic ? Co przeszkadza pragmatyce ?

  91. MA pisze:

    2009-05-15 o godz. 13:58

    „Moim skromnym zdaniem firma, nieruchomosci lub ruchomosci (wszystko co sprzedajemy) jest realnie tyle warte, ile za nie otrzymamy.”

    Lizak:
    Treść powyższego kategorycznie wygłoszonego zdania, obnaża całą głębię ekonomiczną wiedzy autora.
    I dlatego jeśli tacy znawcy jak on postawili Polskę na sprzedaż to i gówno otrzymali.
    Nie wiem czy jest to skrajna ignorancja czy przestępcza działalność.
    Na czym kończąc swoje wynurzenia teoretyczne próbuje je obrócić w żart.
    Ładny mi to żart kiedy pół kija sękatego wsadzil już pan w …mrowisko.
    Na tej właśnie podstawie wygłaszam wielce uzasadniony pogląd, że ze zdaniem MA w żadnym przypadku liczyć się nie można.

  92. @G.OKON
    Ponieważ ciągle Pan kręci nosem na brak odpowiedzi, podrzucam Panu w odcinkach-docinkach wypowiedzi rózne o siedmiu polskich grzechach głównych. Proszę nie dziękować. Sam przy tym mam tematy do rozmyślań.

    I. Według Paweł Huelle:

    1. Nieumiejętność współpracy ze sobą w sprawach ważnych dla społeczeństwa.
    2. Prywata i sobiepaństwo na każdym szczeblu drabiny społecznej.
    3. Wystawność na kredyt.
    4. Niechęć do autentycznych innowacji.
    5. Przekonanie o własnej wyjątkowości.
    6. Pokazowa i fasadowa religijność. Za tym idzie grzech nr 7
    7. Przekonanie, że Matka Boska i Pan Bóg w szczególny sposób opiekują
    się Polską.
    (z wywiadu Beaty Kęczkowskiej, GW, 2009-02-27)

  93. @G.OKON

    II. według Rafała Ziemkiewicza:

    Grzech I: nieuczciwość
    Grzech II: nieufność
    Grzech III: niezdrowa zawiść
    Grzech IV: lenistwo
    Grzech V: kult nieudacznictwa
    Grzech VI: niezdolność do współdziałania
    Grzech VII: zmuzuŁmanienie

    więcej na ten temat http://prawo.uni.wroc.pl/~kwasnicki/EkonLit/11871.htm

  94. @G.OKON

    III. według Marka Girulskiego

    1. Nieżyczliwość
    2. Męcząca gościnność
    3. Wieczne narzekanie
    4. Ułańska fantazja
    5. Mała wiara
    6. Rozpamiętywanie przeszłości
    7. Rozpolitykowanie

    więcej http://facet.interia.pl/news/siedem-polskich-grzechow-glownych,899183,

  95. @G.OKON

    IV. według Zbigniewa Załuskiego

    1. Atak kosynierów pod Racławicami,
    2. Wybuch Powstania Styczniowego,
    3 .Szarża Polaków pod Somosierrą,
    4. Wojna obronna 1939 roku,
    5. Obrona Warszawy podczas Powstania Listopadowego,
    6. Obrona Westerplatte
    7. Śmierć ks. J. Poniatowskiego

    więcej w książce Zbigniewa Załuskiego „7 polskich grzechów głównych”
    albo w zastępstwie http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2002_05_06/OKW-Szaran__Zaluski-komunista.htm

  96. @G.OKON

    V. według etienette http://piekielko.info/uzytkowniczki/anna.html

    1. Ciągłe narzekanie
    2. Życie życiem sąsiadów
    3. Życie pod życie sąsiadów
    4. Płytkomyślenie.
    5. Zatarcie granic pomiędzy religią a władzą.
    6. Nie znanie pojęcia samorealizacji.
    7. Książkofobia i faktouwielbienie

  97. G.OKON

    VI. dotyczy tylko polskiej prawicy według ‚predatorxl’

    1. Brak poczucia humoru z przerzutami zadęcia
    2. Skłonności samobójcze
    3. Rejtaniczne zaburzenia świadomości
    4. Rusofobia
    5. Kabotyństwo
    6. Uporczywy polonocentryzm
    7. Niewłaściwa doraźna taktyka

    więcej http://predatorxl.salon24.pl/39735,siedem-grzechow-glownych-polskiej-prawicy

  98. @G.OKON

    VII. dotyczy stanu polskiej demokracji – według prof. Marka Safjana

    Po pierwsze: bierność społeczeństwa
    Po drugie: przyzwolenie na zło
    Po trzecie: stan elit
    Po czwarte: brak debaty publicznej
    Po piąte: niezrozumienie funkcji prawa
    Po szóste: uznawanie regulacji prawnej za fetysza, zastępującego inne, nawet bardziej racjonalne instrumenty działania na rzecz dobra wspólnego
    Po siódme: brak poczucia odpowiedzialności za własne zachowania i za konsekwencje decyzji publicznych

    więcej
    http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1547,1322661,1,418166,dzial.html

  99. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Waldemar

    Domyslam sie (umkla mi panska nonszalancja – sorry), ze 38 mt jest zbyt slaba karta aby chcial Pan zareagowac. Czy mozna spytac przy jakiej wysokosci MT (mertic ton) mozna poprosic do stolu zaklucajac rytm naleznej mu drzemki. Pytam aby nie doprowadzic do fopa.
    Ja Panu cos powiem (prosze to jednak zachowac il tylko dla siebie w calkowitej tajemnicy przed gospodarzem ale nie tylko) Pan jedzie na bardzo kiepskiej klaczy, jeszcze troche i sie Pan przekona jaka role w historii spelnialy- spelniaja-spelniac-beda tzw falsyfikaty.

    MA, 14: 47

    Lizakowi jedno wypada oddac, jest przynajmniej szczery.

  100. Gdzie by nie odbyły się mecze grupowe Euro 2012, we Lwowie, albo w Krakowie, to i tak tradycja – to co najważniejsze – antyczna tradycja klubów Pogoni i Cracovi zostanie uświęcona i uratowana. Mój stryj a ojciec chrzestny (ang. God Father) zawsze i do końca był kibicem Garbarni i dlatego zafascynowana piłką cześć rodziny dworowała sobie z niego.

    A wracając do przemyśleń Łagowskiego, też niemal antycznych bo z lat 1982-87, o nowym ustroju dla suwerennej Polski i posuwając się jednocześnie w kierunku kwestii dlaczego naród jest teraz taki nie-coś-tam, z akcentem na teraz … na chwilę zatrzymam się nad świeżej daty uwagą powszechnie znanego felietonisty-polonisty o tym, „że o ile dawniej schematyzm był oficjalnie narzucany, o tyle dzisiejszy, niby nieobowiązujący schematyzm, ma taką moc, że by go odrzucić, trzeba mieć siłę mistrza” (rozleniwionej młodzieży podaję linka: http://www.dziennik.pl/kultura/pilcharmonia/article379695/Pilch_Komu_potrzebny_jest_Tatarak_.html ). Łagowski uważał wtedy, że Polsce potrzebna jest wolność jednostki, nade wszystko ekonomiczna, zatem ochrona prawa własności i mechanizmów stąd wynikających przed populizmem wychodzącym z politycznej maszynki faktycznej a nie deklarowanej ludowej demokracji. Zatem niech się jednostki w swojej masie do polityki nie wtrącają! Kierunek polityczny miała nadawać oświecona elita, po części nieuchronnie wywodząca się z elit poprzedniego reżymu. Pobudzanie ludu pod hasłami marksizmu, które zarzucono i ostatecznie pogrzebano z upadkiem Gomułki, a potem na nutkę narodową, oraz w ramach ewangelizacji częstochowskiej rozwiniętej z wielkim sukcesem przez „Prymasa Tysiąclecia” miało być, wg. Łagowskiego, zaniechane. Miał nastąpić okres „oświeconego liberalizmu” i wynikający z tego porządek polityczny i medialny. Elektryk Wałesa w żaden sposób nie mógłby publicznie łajać redaktora naczelnego Turowicza; rektorowi Politechniki Findeisenowi, automatykowi, który sporo zawiłych tekstów napisał i jeszcze więcej przeczytał, nie przyszłoby do głowy oświadczać, że on i Wałęsą rozumieją się doskonale bo obaj są elektrykami. Jednym słowem miało nie być pełnej i swobodnej demokracji oraz zalewu ludowego kołtunizmu – krótko mówiąc, wolny rynek, ale bez dewocjonali.

    I na logikę i estetykę biorąc, taki model transformacji najbardziej by mi odpowiadał. Ale patrząc w perspektywie wielu pokoleń, stało się lepiej. Niech się te idee elitarne z ludowym posocjalistycznym pomyślunkiem wymieszają, przefiltrują, na szczeście czasy nie są wymagające od Polski jak na razie i w gotowości naród być nie musi. Niech liczbę święceń kapłańskich podda się działaniu grawitacji. Niech ludzie sami tę nową wolność oddolnie sobie przeżyją i w sobie przeżują, bo inaczej nie zrozumieją, że istnieje kardynalna potrzeba posiadania wysokiej klasy i niezależnej elity, jak też jej słuchania od czasu do czasu. Niech w kraju wszyscy będą wyedukowani i dobrze wychowani, absolutnie nie w tym samym światopoglądzie, bo byłoby nudno, niech mają przeróżne zainteresowania, ale niech potrafią na Boga zadbać o siebie w sensie ścisłym i szerokim. Na przykład niech tworzą liczną klasę średnią, może być w kilku warstwach, ale nie skaczących sobie do gardeł. Niech akumulują kapitał społeczny, tworzą go i spokojnie pomnażają. Niech budują społeczeństwo obywatelskie, doskonalą umiejętność pracy zespołowej, bedą otwarci, innowacyjni, bez przesądów i kompleksów – takie powinny być myśli nowoczesnego Polaka. Niech zajmują się polityką raczej od święta, tzn. intensywnie przez 4-5 tygodni przed wyborami raz na 3-4 lata, niech frekwencja sięga 100%, a klekot medialny się skończy. Tymczasem zanim do tego dojdzie, niech dalej będzie blog-wentyl, czy też kozetka dla inteligentów. Niech się rozpisują towarzysze inteligenci marksistowscy o jasnej granicy między lewicą i prawicą, o kulturze i inteligencji tej pierwszej, oraz o kołtuństwie i obskurantyźmie drugiej. Jeśli tylko im to ulgę jakąś przyniesie?

    Nota bene, niech sobie zajrzą towarzysze marksiści do Walickiego (tamże, ss. 215-216). W 1984 tow. Ładosz (może znany niektórym) słusznie spostrzegł, że marksizm stał się politycznie zbędny, na co inny felietonista znany z równie ciętego języka, w „Polityce” (już wtedy) pisał: „jak rozumiem … Polska to piewsze wolne od marksizmu terytorium Europy wsch. … faktycznie proponuje Ładosz zamknięcie markistów do kilku klasztorów, wokół których szaleć będzie pogaństwo …”. Można dodać, niech przyjdą oni za jakieś dwadzieścia lat na blog, którego będę Gospodarzem, przytulę ich – a jakże, i niech rozpisują się godzinami o tym jak „kryzys kapitalizmu rozchodzi się po kościach, a przemądrzała jak zawsze POLITYKA nie pisze na ten temat ani słowa”. Towarzysze marksiści, widmo upadku czy obalenia kapitalizmu oczywiście krąży, ale nie nad Europą czy światem, lecz w waszych nieodświeżonych umysłach, że tak powiem.

    G.OKON stop STRESZCZAM KAZDY TEKST BLOGOWY ZA PRZYSTEPNA OPLATA stop POWODZENIA stop T.O.

  101. G.OKON

    VIII. według ‚wojtus’

    1. Polskie elity polityczne są chore na władze, niewykształcone i skorumpowane.
    2 . Bezkarność władzy.
    3. Antysemityzm.
    4. Antyklerykalizm.
    5. Łapówkarstwo.
    6. Rozpasanie nowobogackich.
    7. Słabe prawo.

    więcej http://interia360.pl/artykul/siedem-grzechow-glownych-polakow,6424

  102. @G.OKON
    @telegraphic observer

    Na deser prof. Bronisław Łagowski o naszej współczesnej wojnie domowej.

    http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article96848/Upadek_hegemonii_szydercow.html

    Miłej lektury i głębokich przemyśleń! Czuj duch!

  103. Wolne skojarzenie:

    POPiS to była broń binarna. Jakie mieliśmy szczęście jako naród , że nie doszło do połączenia składników…………..

    Podoba mi się inne chińskie przysłowie:
    „jeżeli będziesz cierpliwy i siądziesz na brzegu rzeki, to pewnego dnia ujrzysz niesionego przez nią trupa swego wroga”………….

  104. jasny gwint pisze:
    2009-05-15 o godz. 09:42
    Zaimponowałeś mi tym wpisem „stary wróblu”. Z przyjemnością dotychczas czytałem „Spokojnego”, a tutaj taki pasztet. Sam zastanawiałem się jak to zrozumieć, jak to wytłumaczyć i jak odpowiedzieć. I proszę mistrz zwięzłości, geniusz logiki jasny gwint wyjaśnia wszystko krótko, trafnie i zwięźle. Oj warto Ciebie czytać. Warto Ciebie śledzić, tylko jak się od Ciebie uczyć na taką odległość. 500 km! Myślałem, że Lizak nie zdzierży i odpowie. On jednak pewnie tego wpisu nie zauważył. Jasny Gwincie, dziękuję Ci i pozdrawiam – Lech

  105. Lizak pisze:
    2009-05-15 o godz. 00:19
    Przepraszam Cię Lizaku. Nie zauważyłem twojej celnej dwuwuwierszowej riposty na tekst „Spokojnego”. Czujność Cie nie zawodzi. Gratuluję i pozdrawiam – Lech.

  106. spokojny,

    przykro mi, ale wpis magrud zawiera wiecej niz to jedno klamstwo, ktore Ty wylowiles. Generalnie rzecz biorac magrud jest niezla w przekrecaniu faktow lub ich tworzeniu ad hoc, wedlug potrzeby.

    Przykro mi rowniez spokojny, ze zawiodles tych, ktorzy w Ciebie tak szczerze wierzyli. Z pewnoscia masz ku temu powody. Tym, co sie Tobie dziwuja wypada tylko powiedziec, ze samodzielne myslenie nie boli, za to uwalnia od szufladkowania typu „lewicowy” czy „prawicowy”. W ten sposob, jesli pozbyc sie tych idiotycznych przymiotnikow, to z wpisu, ktorym tak zachwyca sie Lech (2009-05-15 o godz. 23:00) pozostanie tylko slowo „banda” – dosc pojemne, jesli chodzi o znaczenia, choc w przypadku Lizaka i jemu podobnych (podobnych stylem i poziomem zaklamania, nie ideologia) ma ono moim zdaniem jedno i dosc waskie znaczenie.

    Pozdrawiam.

  107. Nigdy tego cwaniaczkowatego Walesy nie lubilem, poczawszy od roku 1980 gdy tlumy dostawaly rozwolnienia na dzwiek nazwiska.

    Nic sie nie zmienilo – bezideowy, tepawy chlopina na uslugach Watykanu i CIA bierze teraz pieniadze od byle kogo gdyz byli sponsorzy juz go nie potrzebuja.

  108. @Lizak łże jak burek
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=568#comment-113106

    Na co czekasz, acan..? Przyznaj tutaj głośno ujadając żeś załgany burek i żaden „solidarny Sejm” nie zdecydował jednogłośnie o wysłaniu wojsk do Iraku..? Pod stół i szczekać – hua hau hau ❗ ❗ ❗

  109. Najbliższy mojemu poglądowi na ostatnie decyzje Lecha Wałęsy jest Lex, który przytoczył chińskie przysłowie;

    głupi ten, kto bez przyczyny daje ale jeszcze głupszy ten kto nie bierze, kiedy dają”.
    Wałęsa doczekał się takich czasów, że cały świat – oprócz własnego kraju – go podziwia i chce słuchać jego wykładów, płacąc za nie nie małe pieniądze.
    W Polsce natomiast spotyka go na każdym kroku atak, pogarda, wyzwiska i to zupełnie za darmo, za samo pojawienie się publiczne. No to skąd to zdziwienie i uraza? Skąd te marudzenia, że nieuk, że z Popowa, że nie dorósł?
    Proponuję tym, co te opinie wygłaszają skonfrontować własne osiągnięcia z opinią tych, co za ich złote myśli mogliby zapłacić – gdyby oczywiście chcieli. 😆
    Można wprawdzie nosem kręcić na towarzystwo, które płaci, ale skoro sami nie mamy zamiaru takiego zjawiska, jakim bez wątpienia LW jest, to nie wybrzydzajmy nadmiernie. Warto pomyśleć, czy sami bylibyśmy w stanie w imię wyższych racji dać sobą poniewierać za darmo, czy też przyjąć naprawdę duże pieniądze od kogoś, kogo nie bardzo kochamy, lubimy i szanujemy?
    A własnego szefa i własną pracę kochamy? lubimy? szanujemy? 😯

  110. Do VDM i MA: przypadkowo przeczytałem waszą polemikę na temat „technologii” sprzedania stoczni Gdynia i wasze wzajemne zastosowane argumenty i sądzę, że w waszej polemice ucieka wam istotna różnica pomiędzy mówieniem o sprzedawaniu firmy, a sprzedawaniem (ewentualnie) wszystkich składników majątku firmy. Firma warta jest tyle,(niezaleznie od księgowej,czy innej, wartości jej składników), ile będzie generowała „wolnych” przepływów finansowych (czyli-mówić językiem potocznym- ile będzie przynosiła dochodów; jeśli nie ma szans na wiarygodne przynoszenie dochodów w długiej perspektywie, to jej wartość zbliżona jest do zera,i można wyprzedawać urządzenia, jeśli je ktoś kupi z wiadomych mu powodów i przesłanek.). Mozna taki program łatwo opracować wraz z wsadem modernizacyjnym, żeby poprawić kondycję tejże firmy itd. Natomiast czym innym jest łączna wartość składników majątkowych firmy, a jeszcze czym innym pozyskana cena sprzedaży, zwłaszcza w przypadku sprzedaży wymuszonej. Najczęściej jest tak, że w sprzedaży wymuszonej otrzymuje się niewielką kwotę w stosunku do rzeczywistej wartości urządzenia. bo rynek rządzi się nie tylko cyferkami,ale i psychologią

  111. Bobola, twoje ultra-prawicowe ukierunkowanie zaslepia cie. Straciles przez to opinie racjonalengo mysliciela.

    Nazwales rzad PRL „marionetkowym rezimimem”. PRL byl wynikeim Teheranu, Jalty, i Potczdamu, rzadem rozpoznanym universalnie na calym swiecie i czlonkem ONZ. Byl to rowniez rzad w bratnim sojuszu z ZSRR co gwarantowalo pokoj i spokoj przez 45 lat. Innaczej wojna w 1945 by sie nie skoczyla szczegolnie po zmianie stron przez USA.

    W porownaniu z PRL post 89 rzady sa wasalami USA. Sa to rzady popierajace amerykanskie kolonialne podboje i zlodziejstwo irackiej ropy naftowej. Sa to rzady popierajace barbarzynskie gwalty na obywatelach swiata. Poniewaz od wasala nie nalezy sie niczego spodziewac nikt sie z Polska w swiecie nie liczy.

    Czy istnieje jakas moralna wyzszosc rzadow wasalskich nad rzadami PRlu ?

    Rowniez oskarzyles PRL o „kradziez” 38 ton zlota na co nie ma zadnych dowodow poza strona IPNu do ktorej kierujesz, gdzie na zamowienia polityczne obecnych wasalskich rzadow kazda brednie mozna stworzyc.

    Jest zadziwiajace ze interesuje cie te 38 ton zlota a przemilczasz nawieksza kradziez na narodzie polskim dokonana pod bandera obecnych (ostatnie 20 lat) wasalskich rzadow.

    Zaraz po wyborze electryka na przezydenta i formacji tak zwanych pirewszych post komunistycanych rzadow popelniono bledy za ktore narod srogo zaplacil. Wtedy to Polskie wasalskie wladze, naladowane zachodnia propaganda sukcesu, ideami wolnego rynku i wolnego handlu zaczeli jak pamietamy budowac druga Japonie. Otworzyli granice co spowodowalo obrzucenie kraju obcymi towarami paralizujac gospodarke. Spowodowalo to blisko 7 milionow bezrobotnych, wiele firm upadlo i zostalo sprzedanych na zasadzie wyceny majatku i najlepszych offert. To znaczy uzyskano za the firmy 50-100 razy mniej. Ref vdm @17.12
    Tego wlasnie zachod sie spodziewal, W sredniowieczu zachod prowadzil kolonialne wojny zeby sie wzbogacic na zlodziejstwie a w przypadku Polski osiagneli nawet wiecej popierajac elektryka. Na investycji w Solidarnsc i elektryka zarobili tysiace procent.

    Trudno oszacowac te straty i jest zadziwiajace ze nawet nasze bohaterskie dziennikarstwo ktore tak dzielnie ‚ventylowalo’ w PRLu nie nie jest zainteresowane konsekwencjami tej skandalicznej glupoty.
    Dziennikarze powinni widziec to jako swoj obowiazk ale bezpieczniej jest pisac o Dodzie wystepujacej bez majtek lub Walesie – sikal do kropielnicy czy nie sikal? Wiadomo zeby poruszyc powazna sprawe trzeba miec pozwolenie od Washingtonu, Watykanu, Brukseli i Nato. Zbyt duzo biurokracji.

    Zawsze bylem przeciwnikiem fomatu wyborow do Sejmu. Bo forma sejmowych wyborow to jak ogryziona kosc rzucona narodowi z Okraglego Stolu. Wyborcy glosuja na listy partyjne sformulowane w dyktatorski i warcholski sposob przez szefow partii. To nie jest demokracja, w demokracji wyborcy glosuja bezposrednie na kandydatow reprezentujacych ich regiony. Jednakze wybory prezydenckie sa bezposrednie. I tu narod rozczarowal. W pierwszych prezydenckich wyborach narod manipulowany przez zachodnie propagande, kosciol katolicki i dziennikarska bezmyslnosc wybral elektryka. Strach pomyslec kto by siedzial w Sejmie gdyby sejmowe wybory byly rowniez bezposrednie. Z elektrykow, stolarzy, gnojowkarzy i tapicerow rowniez zrobiono by poslow. Mielibysmy caly proleteriat w Sejmie i kopie revolucji boshevickiej. Ze do tego nie doszlo jest jedynym osiagnieciem ostatniego 20 lecia.

  112. pielnia1, zapomniales o istotnym fakcie ktory poruszylem. Stocznie nalezalo wyleczyc z wszystkich chorob, doprowadzic do produkcji zyskow…..
    Zauwaz ze zysk i dochod to dwie rozne sprawy. Przeanalizuj moj wpis @17.12.
    Naprawa stoczni (i innych zakladow) na pewno byla/jest mozliwa. Kazdy biznes mozna wyleczyc ze wszystkich chorob. Po prostu trzeba zatrudnic ludzi z kwalifikacjami. To takie proste.

  113. Errata!!! do mojego wpisu – 9;14:
    Można wprawdzie nosem kręcić na towarzystwo, które płaci, ale skoro sami nie mamy zamiaru docenićtakiego zjawiska, jakim bez wątpienia LW jest, to nie wybrzydzajmy nadmiernie.
    #
    Przepraszam.

  114. Anca 9.14
    Widzę żepozazdrościłaś Boboli, który w jajcarstwie i odwracaniu kota ogonem osiągnał z pewnością mistrzostwo – ale nikt rozumny nie traktuje jego wpisów poważnie. Usiłujesz naśladować jego kpiny, udające podziw lub odrazę na różne tematy i piszesz nam na tym blogu, że „Wałese podziwia cały swiat”. Otóz informuję Cie że Wałese podziwa cały swiat tak jak w 19 wieku podziwiał braci sjamskich zrośnietych pośladkami albo kobietę – małpę. Zyski z tych interkontynentalnych pokazów były chyba równe jak z „wykładów” faceta, który posługuje się wyłacznie czterema słowami ” walczyłem” ” zwycięzyłem”, „rozwiązania”, globalizacja”. Niestety dwu ostatnich zupełnie nie rozumie. Ale tłumacze na angielski mają ułatwione zadanie bo jest to jezyk bogatszy od naszego i kiedy odpowiednio powymieniają synonimy, z trudem uzyskaja jakiś sens typu „jestem za, a nawet przeciw”.
    Totalna żenada, porażka i obciach, ale posadę prezydenta Unii, z takim intelektem i erudycją ma jak w banku !!!!!

  115. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Lizak

    Po nocnym arasztowaniu przez Policje grupy komunistycznych tzw dywersantow (chyba w Zaglebiu Dabrowskim?) Obudzono komendanta regionu aby go poinformowac, ze wylapali wszstkich z listy. Komendant jak przystalo zreszta na solidnego urzednika panstwowego w tamtych czasach natychmiast udal sie do aresztu aby zobaczyc to „kolorowe towarzystwo”. Przybyl do aresztu wlasnie nw momencie rozpoczynajacej sie procedury rewizji osobistej. Przechodzac kolo celi w ktorej siedzaly „ptaszki” ruchu pomocy robotnikom zauwazyl w rogu starego znajomego; „tego pajaca w rogu mozecie nie rewidowac, w jego kieszeniach znalezc mozna li tyko kondony”
    Czlowiekiem w rogu byl pozniejszy przewodniczacy Komitetu Radia i TV,nast. general brygady tow. Wlodzimierz Sokorski – „Wspomnienia”
    ___________

    Dotyczylo to nie tylko pralek… „Maja piec lodowe…. Zamiast myslec jak wyprodukowac dziesiec, siedza i radza, jak podzielic te piec. Ich sposob myslenia z gory zakladaa, ze nigdy niczego nie bedzie wiecej. Zamiast doskonalic system produkcji (jak na Zachodzie) glowia sie, jak usprawnic system podzialu, jak – w przyszlosci – podzielic trzy lodowki, a potem – jedna” itd….
    „Czytam nad brama fabryki: Tu praca nie jest problemem ekonomicznym, lecz politycznym. Nie chodzi o wytwarzanie dobr, towarow, chodzi o deklaracje o akces (…) Bardzo duzo kombinowania i przetargow. Istota tych zabiegow jest akceptacja systemu asymetrycznego”…itd

    Warsiawka widziala siebie w tej asymetri wyzej, ponad, czuwala bacznym okiem aby nic nie ulegalo zmianie. A kto to jest Warsiawka? Bobola ma racje „ poznacie ich po owocach ich ”

    Post Christum.
    A co to jest tam za plotem?…
    Gdzie?…
    No tam,…. to takie male rozsypujace sie z gliny….
    Aaaa, to jest fabryka chleba.
    Acha….
    _________
    Dzisiaj mamy autostrady ktore, to tez jest normalka, sa wizytowka epigonow dziadostwa. Czy jest szansa ma zmiane? Byla.

  116. „Czytam nad brama fabryki: Wydajna praca poprawisz program partii! …

  117. @ spokojny & bogowisko:

    Moim zdaniem przymus brania udzialu w wyborach bylby rozsadnym kompromisem aby reaktywowac potencjal spoleczny i tym samym wstrzymanie demontarzu struktur demokratycznym mlodego panstwa polskiego.

    Ten przymus byl w np. w Austri w latach 1949- 1992.
    W Belgi, Luxemburgu i Grecji w 1999 roku (wybory do EU parlamantu). Efektem byla ponad 80%centowa frekwencja wyborcza, przy czym Belgia pobila wszystkie rekordy: 90,7%!. Belgia, ktorej grozil rozpad.

    Jak widzimy zadne z tych panstw starej Europy nie poszlo w kierunku totalitaryzmu wrecz odwrotnie.

  118. Prawo wartości.
    W mojej opinii kapitalizm koncentruje się na WYTWARZANIU dóbr, bo poprzez to powiększa swoje zasoby (m.in. kapitał).
    Socjalizm, jakim go pamiętamy sprzed 20 lat – skupiał się na DZIELENIU tego co wytworzono lub zbudowano.
    Z uwagi na pierwotne kłamstwo, jakoby dziejowa sprawiedliwość domagała się uspołecznienia środków produkcji, socjalizm doprowadził do fikcji gdzie wszyscy poniekąd stawali się ich właścicielami.
    Wszyscy, czyli tak naprawdę realnie NIKT.
    Każdy chciał jednak uczestniczyć w PODZIALE tego, co z tego współwłaścicielstwa wynikało. Trudno było sprawować nadzór właścicielski nad jedną trzydziestomilionową wartością jakiejś huty czy stoczni, za to łatwiej było artykułować żądania do sprawiedliwego PODZIAŁU w zyskach.
    Sprawiedliwie miało przy tym być, bo skoro wszystko niby było własnością wszystkich to i owoce powinny być dla wszystkich podzielone sprawiedliwie, co rozumiano często PO RÓWNO.
    Jak to zrobić, skoro nie udało się wykreować NOWEGO CZŁOWIEKA skłonnego poddać się pokornie woli wszystkich co do wyników podziału „kawałka tortu”, jaki niby miał każdemu przypaść w udziale?
    Zwróćmy uwagę, że w ustroju zdefiniowanym jako „sprawiedliwości społecznej” wszyscy powszechnie narzekali na NIESPRAWIEDLIWOŚĆ właśnie w podziale „zysków”.
    W końcu na tym się koncentrowano a nie na produkcji, zajmując tym dzieleniem czas milionom ciężko przcujących ludzi – a komputerów takich jak dziś jeszcze nie było.
    Przy tym pokłócono się tak strasznie o to DZIELENIE (że niesprawiedliwie itd.) w 1980 roku, że większość spośród właścicieli, a byli nimi nominalnie robotnicy – doprowadziła po dekadzie do tego, że ktoś im tę ich własność ZABRAŁ.
    Przypomnę, jak Pisze Szanowna Magrud, że „Pozbawienie kogoś majątku zawsze jest w jakimś stopniu niesprawiedliwe”.
    Jednak zniknięcie (znikanie, bo to jeszcze trwa) przedmiotu sporu uspokoiło sytuację na tyle, że przestano się spierać o dzielenie a zaczęto powoli wytwarzać.
    Kapitalizm w Polsce po 1989 roku, tak jak Władza Radziecka – rodził się bólach.
    Przy okazji powtórzę historię stworzenia świata według uczonych z Uniwersytetu Łomonosowa w Moskwie, z czasów Chruszczowa. Wszystko w mojej nieudolnej transkrypcji z mówionego rosyjskiego.
    „Z naczała nie było niczewo. (w pogadankach dla żołnierzy słowo „niczewo zastąpione jest słowem na „h …”, w wersji „nie było ni h…”). Był tolko wierchownyj sowiet, cientralnyj komitet naszej partii i politbiuro.
    Pytanie z sali: to kto satworił sowieckuju włast’?
    Odpowiedź: nikto jej nie satwarił – sowieckaja włast’ radziłas’ w baliach!
    Kolejne pytanie z sali (wykład o prapoczątkach świata zaczynał być interesujący): skażitie pażałujsta, to kto satworił krasnaju armiu?
    Padła ostra i zdecydowana odpowiedź: krasnuju armiu NIKTO nie satwarił! Krasnaja armia wsiegda była jest i budiet! A kto inaczie gawarit – eto praklataja giermańskaja propaganda!”
    My teraz z resentymentami do naszych młodych lat (ach ten masowy śpiew: DO ROBOTY,DO ROBOTY!) spieramy się o „sprawiedliwość” zapominając, że tak naprawdę to powinniśmy pilnować WSPÓLNEGO dla wszystkich PRAWA WARTOŚCI, bo “powinnością państwa w sferze gospodarczej jest strzec ‘prawa wartości’ przed woluntaryzmem grup nacisku (np. nacisku mas) i chronić ludzi pracowitych przed zawiścią motłochu” (B. Łagowski -1986).
    To nudne, ale należy powtarzać.
    Zgromadzone dobra materialne w tym prywatne czy uspołecznione w różnoraki sposób środki produkcji , to nic innego jak owoce ludzkiej pracy.
    Ich istotną część stanowią wartości niematerialne, jak interakcje pomiędzy ludźmi w danym zakładzie pracy w procesie produkcyjnym, to wiedza, umiejętności, tradycja i kultura pracy oraz „etyki” poszczególnych zawodów, z naczelnym 11-tym przykazaniem: nie rób niczego – co tobie niemiłe.
    Zarządzanie działaniem pracowników, ich wzajemne relacje służbowe i prywatne, sposób korzystania z urządzeń – wytwarzają odpowiednią atmosferę i klimat – istotny dla osiągnięcia sukcesu lub porażki danej firmy. Nie do końca jest tak, że trudy i znoje są zawsze po stronie pracownika, a profity – tylko po stronie właścicieli. Ta sfera niematerialna, gdzie ważne jest oczekiwane zaangażowanie wszystkich współpracujących ze sobą w firmie (właścicieli też!) jest niewyliczalną wartością danej firmy, ale to ona stanowi w dużej mierze o sukcesie.
    Piszę to na podstawie obserwacji podobnych firm, z których jedne upadają, drugie idą w górę, a trzecie trwają lub balansują na granicy opłacalności.
    W mojej opinii, jeśli w firmie wszystko oparte jest na uczciwości i prawdzie, a dbanie o „czystą atmosferę” jest STAŁE i stabilne – to uzyskuje się daleko idące współdziałanie pracowników najemnych z właścicielami, którzy powinni w swoim CV posiadać okresy pracy najemnej, na podobnych stanowiskach jak w branży.
    Usiłuję dociec, jak naprawdę mogły kształtować się te relacje w socjalistycznym zakładzie pracy, gdzie pracownik był zarazem nominalnie jego współwłaścicielem.
    Przy jasno określonym właścicielu prywatnym, najlepiej oglądanym codziennie przez pracowników na hali produkcyjnej (byle nie za często), interesuje mnie psychologiczne odbieranie „bycia wspólnotą” przez pracowników. Bo bez tego poczucia wspólnotowości byłyby przy maszynach roboty – nie ludzie.
    Pierwotnie napisało mi się zamiast „pracowników” – „załogę”, ale przecież każdy z jej członków jest INNYM człowiekiem, z jakże bogatym życiem wewnętrznym.
    Nie jest to może istotne dla uzyskania wymaganej klasy dokładności w obrabianym akurat przez pracownika elemencie, ale bardzo ważne w długim okresie współpracy.
    Jeśli spojrzeniem, gestem, uśmiechem lub niekiedy grymasem, wyrazi się aprobatę lub nie – dla drugiego człowieka, z którym jest się ściśle związanym w procesie produkcyjnym, usługowym czy handlowym i On nabierze przekonania, że traktuje się Go jako CZŁOWIEKA a nie dodatku do maszyny – to procentuje.
    I to jest ta prawdziwa wartość dodatkowa, która mamy wszyscy z tej całej współpracy. Bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, czasowymi gośćmi na wspólnym kawałku Ziemi, zwanym Polską.
    Wydaje mi się, że prawo własności, nawet w kapitalizmie jest dosyć ograniczane obowiązującym prawem, w tym jakże nieprzyjemnymi przeróżnymi podatkami. Właściciel firmy jest w zasadzie również jej pracownikiem.
    Nie mam tu na myśli KORPORACJI, bo duża korporacja zbliża się w trybie sprawowania własności do socjalizmu, gdzie właściciel był niewidoczny i niewyobrażalny, gdzie trudno o prawdziwie ludzkie relacje.
    Przecież w pracy spędzamy około 1/3 swego aktywnego życia i nie jest obojętne w jakiej atmosferze.
    Jasne relacje: kto jest właścicielem a kto pracownikiem pozwalają zaistnieć zdrowej i czystej atmosferze w firmie.
    Po pewnym czasie wychodzi, że Szef (szefowie, jak jest ich kilku) jest jednym z pracowników, tylko z większą ilością problemów na głowie.
    Dobrze jest to mimochodem pracownikom napomykać o problemach, niech znają prawdę, jak w dobrej rodzinie.
    Nie opisuję tu sielanki, ale wszystko zaczyna i kończy się na prawdzie.
    Kiedyś trudno było odzwyczaić pracowników, żeby nie „brali” do domu materiałów, drobnych narzędzi lub skrycie nie robili „fuch”.
    Jak się szczerze porozmawia, to dochodzi się do przekonania, że jeśli się ten proceder zalegalizuje i będzie aprobować – to może to być coś na kształt „bonusów” dla pracowników w firmie.
    Tylko jeden warunek: PRAWDA i JAWNOŚĆ. Nic więcej.
    Chce Pani/Pan wziąść kawałek materiału do domu? – Proszę bardzo! Decyduje brygadzista lub mistrz, w zależności jak duży.
    Do tego płacimy 10-30 procent jego wartości i jak musimy coś zrobić przy użyciu narzędzi firmowych, byle nie za często – to po pracy albo zostajemy pół godziny dłużej, jeśli „fuchę” robiono w jej trakcie. Uczciwie, jawnie i porządnie. Pracownik dostaje paragon lub fakturę, że zapłacił, stał się właścicielem – nie musi nic skrycie „wynosić”. Nic innego nie można wymyśleć, a system jest w efekcie tani w utrzymaniu. W wielu firmach prywatnych tak się dzieje. Nie opłaca się kraść.
    W tym systemie mogą być kilkuprocentowe zyski i straty dla obu stron, ale uszanowana jest wzajemna prywatna własność, w tym prywatna praca na prywatny użytek. Przy tym zachowane jest prawo wartości i wzajemny szacunek – co jest bardzo ważne! Szacunek właściciela dla pracownika i odwrotnie.
    W takiej relacji, obaj jako „właściciele” stają się na moment sobie RÓWNI.
    Trudno o tę równość, gdy po jednej stronie jest oburzony kradzieżą właściciel, a po drugiej stronie – złodziej.
    Najtrudniej było odzwyczaić od „zabierania sobie” firmowego dobra – starszych pracowników, którzy zazwyczaj byli MISTRZAMI w swojej specjalności i wzorcem osobowościowym dla pozostałych. To byli tacy naturalni liderzy, bo wszędzie w każdej społeczności (firmowej też) – tworzą się naturalne hierarchie.
    Problem tkwił w ich głowach.
    Oni po prostu uważali, że wejdą na wyższy poziom swego mistrzostwa, jeśli jeszcze przy tym uda im się coś ZAKOMBINOWAĆ, przechytrzyć, załatwić.
    Bez KOMBINOWANIA ani rusz, tak ich ukształtował poprzedni ustrój.
    Nie prostą drogą – że proszę zgłosić że robi Pan „fuchę” i proszę bardzo, a starym fachmanom wiadomo, że należy pozwolić na więcej, tylko Oni musieli zrobić to SKRYCIE i po zastosowaniu mnóstwa kombinacji. Taki mieli mus.
    Trochę to trwało, zanim dotarło, że już nie trzeba nic ukrywać, że można normalnie i uczciwie.
    Co dało się uzyskać?
    To młodsi pracownicy nauczyli starszych, że należy NORMALNIE, czyli JAWNIE rozwiązywać swoje prywatne potrzeby materiałowo-produkcyjne w firmie.
    Wszelkie próby nadmiernej kontroli, atmosfery podejrzliwości, rewidowania przez ochronę na bramie – są nieefektywne (koszty osobowe i stracony czas), do tego nieprzyjemne, bo psują atmosferę.
    Oczywiście i ochraniarzy też należy powściągać, żeby bardziej chronili firmę „od zewnątrz”, bo to co „wewnątrz” to i tak wejdzie w „koszty zakładowe”.
    Nie opisuję tu idylli, bo życie codziennie przynosiło i będzie przynosić niespodzianki.
    Z kilkunastoma osobami należało się rozstać, ale w większości przypadków „za porozumieniem stron”.
    Co do imprez „integracyjnych” w prywatnych firmach to mam wiele wątpliwości i główny zarzut, że są nieszczere. Należy jak najdłużej unikać ich organizacji przez właścicieli. Po kilku latach, jak się „wydaje”, że grupy pracowników lubią się spotykać prywatnie (dwa-trzy razy w roku wspólne weekendy) – to można pozwolić się na niektóre zaprosić i wówczas można dopiero zrobić rewanżowe spotkanie fundowane przez właścicieli, ale bez nadmiernych szaleństw i podlizywania się.
    Po prostu przenosimy polskie obyczaje prywatnych wizyt i rewizyt do firmy.
    Nic na siłę oraz z pełnym szacunkiem dla każdego pracownika.
    I teraz proszę mi odpowiedzieć , gdzie tu jest sprawiedliwość dziejowa, jeśli wiodący projektant firmy jeździ lepszym autem od jej właściciela?
    Według mnie jest to naturalne, kiedy wszystko opieramy na prawdzie i uczciwości.
    Bo i miłość i własność, jeśli są PRAWDZIWE – muszą obejmować pełną odpowiedzialność za drugiego człowieka, ludzi. Pieniądze, ziemia, budynki, maszyny i urządzenia – to są tylko środki.
    Najważniejsi są zawsze ludzie i to co MOGĄ zrobić. Zrobią bardzo dużo, jeśli tylko chcą.
    Zechcą, gdy nie będą okłamywani w opisie rzeczywistości i oszukiwani w podziale wytwarzanych dóbr.
    Istotą naszego życia jest praca. Jej wyniki dają nam warunki do egzystencji i niekiedy rozwoju. Chcemy również coś po sobie zostawić (poza dziećmi), bo nie mamy pewności, że „po drugiej stronie” – coś będzie, coś zastaniemy, no i czy „ta druga strona” w ogóle jest.
    Człowiek lubi pracować o ile jest PODMIOTEM procesu produkcyjnego czy usługowego i czuje że tworzy, współtworzy coś pożytecznego.
    Tworzenie nowego zbliża Go do Boga / Natury, Który/Która jest kreatywny/a.
    Daje pełnię współistnienia.
    Dopiero w atmosferze prawdy i przy uczciwych relacjach międzyludzkich, które muszą być TRWAŁE – co do zasad i uczciwie dynamicznie – co do płac, ludzie mogą się skoncentrować na WYTWARZANIU dóbr czy też usług.
    Po drodze coś też konsumują, bawią się, przeżywają uczucia i emocje, chorują i starzeją się. Cały czas starzejemy się, tak okrutny jest wobec nas ludzi – PAN CZAS.
    Prawo do zachowania wartości – o to powinniśmy zabiegać, bo wszyscy zyskujemy, gdy wartości są szanowane i mają tendencje wzrostowe.
    Podnosi się wówczas jakość naszego życia, nie tylko materialna.
    Kapitał społeczny, gdzie głównym „faktorem” jest wzajemne zaufanie – może zwiększyć nasze możliwości tworzenia o ile zaczniemy rozumieć potrzebę zachowania ‘prawa wartości’.
    Tylko jasno określona własność prywatna zapewni jego stosowanie.
    Kłamstwo że coś jest WSPÓLNE, że wszyscy jesteśmy WŁAŚCICIELAMI ogranicza człowieka w jego możliwościach twórczych.
    Powoduje, że tak naprawdę koncentrujemy się na DZIELENIU a nie na WYTWARZANIU czy też BUDOWANIU.
    I tym głównie charakteryzował się poprzedni ustrój.
    Sprawdzaliśmy, czy aby SPRAWIEDLIWIE podzielono, to czego coraz mniej wytwarzano. Nie było czasu na budowanie – bo każdy pilnował, czy w tym podziale nie został oszukany lub nawet pominięty. Stąd rozumienie SPRAWIEDLIWIE, jako PO RÓWNO i że mamy równe żołądki – czemu zaprzeczy każdy medyk!
    Spirala nieufności co do nierzetelności tego podziału przyniosła kartki i puste półki, co pozwoliło odejść w niesławie NAJLEPSZEMU z systemów społeczno-ekonomicznych.
    Powtórzę kluczowe zadanie B. Łagowskiego (1986), że :„powinnością państwa w sferze gospodarczej jest strzec ‘prawa wartości’ przed woluntaryzmem grup nacisku (np. nacisku mas) i chronić ludzi pracowitych przed zawiścią motłochu”.
    Uważam, że tylko własność prywatna daje rękojmię nad przestrzeganiem tej zasady, rozumianej dynamicznie, bo w swobodnym społeczeństwie ta ‘wartość’ narasta, jeśli jest rozwój, a w schyłkowym socjalizmie był regres.
    Tu poprawka: był ROZWÓJ, stały rozwój w stosowaniu systemu kartkowego i umiejętności tworzenia komitetów kolejkowych.
    Czy utrata pracy przez ok. 600 000osób (równoważnych tylu pełnym etatom), które były związane z drukowaniem, rozprowadzaniem kartek, potem ich naklejaniem na arkusze zbiorcze i rozliczaniem oraz wieloszczeblową kontrolą m.in. zasadności przydziału kartek z „woł.z kość”, dla malarzy pokojowych JEST SPRAWIEDLIWOŚCIĄ DZIEJOWĄ CZY NIE JEST?
    Co do sprawiedliwości dziejowej procesu odwrotnego -zmarnotrawienia lub ROZGRABIENIA wspólnego już dorobku Polski Ludowej w której się urodziłem i wychowałem -to już inna bajka.
    Mnie interesuje proces odtworzenia kapitału społecznego lub przynajmniej zatrzymanie jego degradacji, co jest według mnie spuścizną po socjalizmie.
    Ludzie i to co mają w głowach – są najważniejsi!
    Serdecznie wszystkich pozdrawiam.

  119. vdm, 10.38. Bardzo dobrze, że pojawiłeś sie na blogu wnosząc rzetelne i odważne poglądy i opinie. To optymistyczna i godna podziwu oznaka, że mądrość i rozsądek w końcu zyskują. Pozdrawiam
    Lech, Dzięki za miłe wsparcie, jak zwykle trzymam z Tobą i oczekuję w Krakowie.

  120. Widzisz pielnia1 ?

    Ile to ciekawych rzeczyc mozna sie dowiedziec !

    stocznie nie tylko trzeba bylo, ale i mozna bylo wyleczyc, a takze nie ma takiego biznesu, ktorego nie da sie wyleczyc…

    Byc moze tez nie ma takiego trupa, ktorego nie mozna ozywic i wyleczyc, tylko kiepscy lekarze o tym nie wiedza. A przeciez wiara czyni cuda !

    Alleluja ! I do przodu.

    Nogami.

    Ciekawe ile dzis, przy obecnym stanie zadluzenia, spadku produkcji i obrotow warci sa General Motors czy Chrysler: czy tyle, ile wyliczy ksiegowosc i CA, czy tyle, ile ktos zechce dac za ekonomicznego trupa znajdujacego sie w stanie smierci klinicznej, i utrzymywanego sztucznie przy zyciu ?

    Na szczescie w ekonomii peerelu/ocjalizmiu takich dylematow nie bylo. Wszytko bylo warte tyle samo… Czyli g… warte.

    Lub prawie wszystko.

    Pozdrawiam.

  121. absolwent – 12;22 – A toś mnie zaskoczył! 😯 Ja wpisów Boboli nie czytam, bo zupełnie nie rozumiem, o co mu chodzi 🙁
    Ale poza tym drobnym potknięciem masz rację.
    Teraz tylko wystarczy zepchnąć elektryka z piedestału i wziąć jego honorarium 😆

  122. Jacobsky, kilka dni temu sie zgodzilismy ze nie mamy o czym dyskutowac. Ale polecam przedmiot jak ‚strategic planning’ dla wprowadzenia sie w temat.

  123. @vdm 05/16 10:38

    Uzywam okreslen „marionetkowy” oraz „rezim” wylacznie przez nostalgie. W okresie mojej mlodosci byly to epitety czesto spotykane w wolnej prasie i radiu dyktatury PRL-owskiego proletariatu. Zwlaszcza chodzilo tu o marionetkowe rezimy Tito (Jugoslawia), Czang kai szeka (Taiwan) , Adenauera (NRF) ale nie oszczedzano tez innych pacholkow Wuja Sama.

    Co do polskiego zlota, to bez wzgledu na nasze proletariackie uczucia dla IPNu wydaje sie nie ulegac watpliwosci, ze raport historyka Wrobla jest dokladny jesli chodzi o szczegoly i dalsze losy przesylki. Nazywam to kradzieza aby niepotrzebnie nie owijac w bawelne tego procesu, ktory swego czasu nosil nazwe „nacjonalizacji” bankow. Jak juz wspomnialem typowa cecha komunistow czy w Polsce czy w Rosji byla tendencja do trzymania rak w cudzych kieszeniach. Jak sie wydaje pozostala ona zreszta nadal u bylych reprezentantow tejze formacji politycznej, ktorzy bez trudu odnalezli sie w nowej rzeczywistosci.

  124. vdm,

    czy ’strategic planning’ to jedyny przedmiot, jaki przerabiales ?

    I czy mialo to miejsce w jednej ze szkol ekonomicznych, czy w Akademii Sztabu Generalnego LWP ?

    Uklony.

  125. Jacobsky pisze 14.22

    ………………..
    Lub prawie wszystko

    to ; prawie, czyni wielką róznicę .

    To jest to co tak dzieli Polaków ,a jest tego duzo duzo wiecej .
    Tak sobie mysle że ; lepiej by Polsce wyszły na dobre , spory i dyskusje nad tym co sie dzisiaj robi dla Polski , niż ocena przeszłości .

  126. do VDM: wtrąciłem się do waszej dyskusji, bo używaliscie zamiennie pojęć: wartość firmy i wartość składników majątkowych firmy.
    Dochód netto, to jest dokładnie to samo, co zysk netto, ale nie toczmy dyskusji na poziomie I r. Szkoły ekonomicznej.
    Zabieram ponownie głos, bo napisałeś, że najpierw należało uzdrowić te firmy…
    Ja uważam, że nic nie należało uzdrawiać na siłę. Natomiast należało ,przed rozpoczęciem wszelkich procesów,przeprowadzić rzetelną analizę (np. fundamentalną), jakie są warunki wewnętrze i zewnętrze uzdowienia firmy. Jeśli proces uzdrowienia byłby opłacalny w skali szerszej, niż mikro, to zainteresowani powinni firmę wyleczyć, gdy im się to OPŁACIŁO (odpowiednia stopa zwrotu). Jednym z zainteresowanych mógł być skarb państwa,ale nie na zasadzie, że chronimy symbole, czy inne takie , ale na zasadzie, że wydatek per saldo byłby opłacalny.Ekonomia zna dobrze metody takich obliczeń ,zarówno obliczeń prostych, jak i w rachunku ciągnionym (z uwzględnieniem konkurenji rynków obcych, itd). Zajmowałem się trochę kredytowaniem wszystkich polskich stoczni wytwórczych,więc mam pojęcie, co te programy były warte.Przy każdej zmianie rządu były „budowane” nowe programy pod presją związkowców. Efekt, jaki jest, każdy widzi. Zgadzam się z tobą, że potencjał technologiczny stoczni był częściowo konkurencyjny do zachodnioeuropejskich,ale nikogo nie było stać na opracowanie kompetentnej ,wiarygodnej prognozy popytu i kosztów operacyjnych oraz wydatków na sensowną modernizację. I tak jest w wiekszości polskich branż. Nikt nie czuje się gospodarzem, partykularne interesy zawsze zwyciężają ,a skutki są, jakie są. Przemysł stoczniowy miotał się przez kilkanaście lat od ściany do ściany. Przekleństwo wiszące nad naszą ojczyzną powoduje, ze wszystkie kolejne ekipy uważają poprzedników za kombinatorów . Nie ma żadnej ciągłosci systemowej i strategicznej.To samo było i jest z gazem , górnictwem węglowym itd. Wszysko mozna było oceniać na płaszczyźnie biznesowej,ale widocznie w Polsce się to nie uda.Pozdro

  127. Dziś cała Europa protestuje na ulicach przeciwko skutkom amerykańskiego kryzysu w myśl hasła, ” nie bedziemy płacić za wasz kryzys”. Cała Europa za wyjątkiem tego średniowiecznego kraju nad Wisłą. Tutaj wszysce siedzieli w domu lub supermarketach. Niektórzy przygotowywali prezenty i imprezy komunijne. W Krakowie koszt udziału w imrezie waha się od 120 do 170 złotych od łebka, czyli tyle ile na średnie wesele. Z tej okazji wszystkie restauracje i lokale imprezowe są od roku zarezerwowane. Wałęsa zarabiał kolejne miliony dla siebie, gdyż mu pieniądze nie śmierdzą, szczególnie te za wolność i demokracje. Wielu natomiast przygotowywało świętowanie z okazji zwycięstwa nad „komunizmem”, które to zwycięstwo także uzyskano nic nie robiąc.

  128. dyskusja na blogu przeksztalcila sien w fantasmagoryczne przekonywanie wszystkich we wszystkim co dany blogowicz wie ( w jego odczuciu najlepiej). Wychodzi z tego typowy polski bigos czyli pieprzenie o wszystkim i no jiczym.Wiele tresci bez tresci plus filozoficzne szczytowanie poprzedzone drakonskim politycznym oanizmem , a wszystko to nie na temat podany przez Blogowego Gospodarza.
    Juz raczej powstrzymam sie od komentowania lidera Lizaka, ktory chyba czasami sam nie wiem o czym pisze i bladzi w swych dywagacjach niczym w gorach turysta. Zal mi jego, ale takie typy juz maja za swoje.
    Dziwie sie jednak Ma, kadettu i Boboli.Jezeli calkowicie u Was drodzy wspolblogowicze brakuje realnego i trzezwego – obiektywnego pogladu na przebieg i final II wojny swiatowej – w tym sytuacja Polski i kto w istocie ja zdradzil?
    Mam nadzieje , ze zaden z Was nie jest nauczycielem i nie uczy w polskich szkolach dzeci historii.
    Chyba pora juz zmienic temat Panie Danielu.Zrobilo sie zalosnie !!!!!!!

  129. ANCA, ty mozesz sie sprzedawac do woli i szukac sponsora pod rozna gwiazda, nawet ciemna a roznica miedzy toba a SAMem SymBolem Walesa jest taka ze ty nie pretendujesz do bycia legenda, (no to chyba ze na tym blogu, jesli sie postarasz kontynuowac wpisy w podobnym stylu) w przeciwienstwie do Walesy ktory Wielkim Symbolem jest (a nie jakims tam symBolkiem). Jak sie Wal sprzedawal po tej jednej polit-poprawnej stronie, bylo sielankowo i symbolowato i przez 20 lat zaden politpoprawny dziennikarzyna nawet nie mruknal, ze tu oto ktos sie sprzedaje. Ale jak naszego bohetera boki zabolaly od tego ciaglego przechylu w jedna niezmiennie sluszna strone i postanowil rozprostowac troche kosci, podniosl sie rejwach niebywaly, o gwaltu rety co sie dzieje, oto Walesa sie sprzedaje. No wiec komu sie Walesa sprzedaje to juz wiemy, a moze teraz merdia napisza komu sie Wal sprzedawal przedtem?
    Komu sie ANCA sprzedaje tyz wiadomo, temu kto placi, pan Daniel Passent oczywiscie sie nie sprzedaje nikomu , bo jak wiadomo, to co pisze, sprzedaje sie samo co zreszta widac dobitnie na jego blogu. I media oczywiscie sie nie sprzedaja nikomu, no bo jak wiadomo, nie sa one wcale sprzedajne. W kraju tez malo co sie sprzedaje bo juz wszystko zostalo wyprzedane … Czyli jedyne co mamy do sprzedania to Sam SymBOL. Czy nie jest w takim razie sluszne i prawdziwe to co nasze wcale nie sprzedajne media glosza, ze musimy dbac o symBole … No ale zeby Symbol byl Symbolem, musi sie sprzedawac po jedynej wlasciwej slusznej i poprawnej stronie, bo inaczej nie bedzie to juz Symbol tylko cienki symBolek…

  130. z prowincji,

    alez oczywiscie, ze to „prawie” czyni wielka roznice i zarezerwowalem to slowo wyraznie do kontesktu ekonomicznego tzw. Polski Ludowej. Zawsze podkreslam, ze daleki jestem od potepiania peerelu w czambul, ale tez z caloksztaltu tej epoki latwo daje sie wysnuc wniosek, ze ekonomcznie peerel byla to raczej porazka dla Polski, porazka systemowa, strukturalna, ktorej skutki ciagnia sie za nami do dzis, i beda ciagnac jeszcze przez lata. I dlatego masz racje piszac, ze najwazniejsze jest, co sie dzisiaj robi dla Polski. I co sie zrobi jutro, bo przeszlosci i tak nikt nie zmieni, a co najwzej zafalszuje, czego nie brak na tym blogu. Najwazniejsze jednak, zeby przeszlosc nie powtorzyla sie. Podobnie zreszta jak bledy z terazniejszosci.

    Mozna sie spierac co do tego czy np. sprzedaz Stoczni Gdynia to byla niemal zbrodnia, jak tego chca niektorzy, czy tez byla to decyzja majaca swoje uzasadnienie ekonomiczne. Ale przy okazji dyskusji na powyzszy temat jak bumerang wraca w niektorych wpisach peerel jako punkt odniesienia, jako podstawa do stawiania ocen negatywnych dla terazniejszosci, skoro wtedy (za peerelu) z pewnoscia sprzedaz stoczni nie mialaby miejsca, a wiec, per saldo, wtedy byloby lepiej. Moim zdaniem to jest wlasnie zaklamywanie przeszlosci, nie mowiac o tym, ze porownuje sie sytuacje, ktorych porownac sie nie da. Peerel jako system ekonomiczny i polityczny rzadzil sie przeciez innymi zasadami niz system wolnorynkowy i zwiazane z uwarunkowania polityczne.

    Pozdrawiam.

  131. Czekam niecierpliwie na zapowiedziana odpowiedz Pana Lizaka i w miedzyczasie nasuwa mi sie kilka uwag.
    Ciekawe czy ktos z Panstwa ma praktyczne doswiadczenie w prowadzeniu wlasnej firmy, z produkcja, importem, eksportem, dystrybucja i zarzadzaniem kilkudziesiecioma przynajmniej pracownikami, przez kilkadziesiat lat ? Pytam, bo
    obszerny wywod Pana Spokojnego wydaje mi sie nieco naiwny, przepraszam Szanownego Autora. Wszystko to jest tak oczywiste, ze smialem sie czytajac. Tego dziecko juz sie uczy praktycznie i, kiedy dorosnie, stosuje.
    Nareszcie Pan „Z prowincji” choc otarl sie o moj dylemat. Dziekuje. Blyskotliwemu Panu Jacobsky’emu, choc zna temat i odpowiedz, wygodniej jest to przemilczec. Pan Telegraphic Observer, wiedzac do czego zmierzam, zaciera raczki i urzadza sobie posmiechujki, Pan Kadett dostarczyl mi bibliografii na nastepne 20 lat blogow, ale nie dziekuje, bo zabronil.
    Kiedy ten Lizak sie nareszcie wypisze ?!

  132. Podróże kształcą. Rozdmuchany w mediach rajd najbardziej rozpoznawalnej marki pt „Polska”jaką reprezentuje na dzisiaj były Prezydent L. Wałęsa tropem organizacji tzw. Libertas to prawdopodobnie „polskie danie” gotowane i warzone przez reprezentantów wielu kuchni w tym także przez „wszechpolskich kucharzy”. Groch z kapustą lub bigos to specyfiki, o których na pewno często przypomina żona Delia o polskich korzeniach mężowi, 40-letniemu D. Ganleyowi. Libertas Polska (PPPP) ma darmowy dostęp do TVP, a swojski grunt i reakcja łańcuchowa na trwałe utrwaliła ją mediach od ponad miesiąca. Czy misja pt. „siły dialogu”, którą podkreśla swoją obecnością L. Wałęsa nie zajmuje zbyt dużo czasu na fonii, wizji i w komentarzach?. Przed wyborami do PE jest brak rzeczowych dyskusji pomiędzy kandydatami, a w ogóle gdzie jesteśmy jeżeli 95% decyzji w ramach Wspólnej Polityki Rolnej podejmowane jest w Brukseli, odpowiadając zdziwionym dziennikarzom!!! wiceminister Plocke. „Kręcenie lodów” na zaścianku to chyba nasza specjalność. Tak trzymać, ponieważ europosłowie: Giertych, Tomczak, Pęk i jeszcze inni egzotyczni to nasza najlepsza reprezentacja w obecnym PE, a do finału powtórki z rozrywki pozostało tylko 3 tygodnie.
    „Spokojny”
    Czy Polska optymalnie wykorzystała swój potencjał po II WŚ. Często porównywano Polskę i Hiszpanię (nie uczestniczyły w Planie Marshalla z różnych powodów) w PKB per capita.
    W1950 roku wytwarzaliśmy po równo tj. po 2.0 tys. USD, w 1973 za PRL było 5.0 tys. USD, a w Hiszpanii o 70 % więcej. Od 1990 roku to Hiszpania przewyższa nas dwukrotnie, wg ostatnich danych z 2008 roku na głowę w Polsce przypada 17,5 tys. USD, a w Hiszpanii 35,2 tys. $. Po wyboistej drodze w Polsce kapitał społeczny gdzieś odparowywał, a w końcu różnica się na stale utrwaliła co wykazują min: w/w podręcznikowe przykłady. Jak zmniejszać dystans zależało i zależy nie tylko od nas, ale zawsze możemy efektywniej.

  133. A narazie, Pan Prezydent lata sobie po Europie wymachujac libertasem i zapedza politykow, i publicystow w kozi rog. Powinien jeszcze podspiewywac „Wesole jest zycie staruszka !” Dobrze mu tak: co bym nie napieprzyl, oni to wezma powaznie… Nawet przeinteligentny i kochany Pan Passent.

  134. spokojny pisze:

    2009-05-16 o godz. 13:58

    Lizak:
    Wygłosił pan pogadankę drewniaka z konnej szkoły jazdy pod górkę.

  135. Feliks Stychowski pisze:

    2009-05-16 o godz. 12:53

    Lizak:
    Każdy wspomina to co potrafi.

  136. z prowincji pisze:

    2009-05-16 o godz. 16:47

    Lizak:
    Bardzo dobry wpis.
    Co robi prawica dla Polski?
    Wspomina PRL.

  137. kadett pisze:

    2009-05-16 o godz. 08:56

    Lizak:
    Jeżeli Pana zdaniem:”Lizak łże jak burek”,to moim zdaniem „Pan zachowuje się jak sukinsyn.”

  138. G. OKON pisze:

    2009-05-15 o godz. 17:32

    Lizak:
    Moja odpowiedź brzmi, ponieważ na nic innego solidarnych nie stać.

  139. Bobola pisze:

    2009-05-15 o godz. 16:56

    Lizak:
    „Komunizujący rozmówcy” wywłaszczają kapitalizujących się na siłę mienszewików.
    Własność jest pojęciem umownym, co do którego bolszewicy nie porozumiewali się z krwawymi krwiopijcami.
    Nie możemy uznać, że ziemia, woda i powietrze oraz wszelkie skarby natury stanowią stanowią wlasnośc jakiegoś pazernego osła.
    A tym bardziej dotyczy to wytworów ludzkiej pracy.

  140. Jacobsky,
    Przerobilem wiecej przedmoiotow, i nie na Akademi Sztabu Generalnego LWP. W jednym z przedmiotow zauwazylem ze filizanka herabty w Polsce ma taka sama wartosc dla konsumanta jak filizanka herbaty za wielka woda. Ale ta za wielka woda kosztuje kilkakrotnie wiecej. W ten spsob mozna wylumaczyc wortosc gowna jak okresliles produkcje przemyslowa w PRL.

    Rowniez, poprawnie spostrzegels ze trupa nie mozna przywrocic do zycia.
    Sukces polaga na tym zeby nie dopuscic do takiej sytuacji. Odnosnie Stoczni Gdynskiej nic pozytywnego nie zrobiono przez 20 lat. Odnosnie GM, Ford i Chrysler probelm powstal ze nie umieli sie przystosowac do wymogow rynku plus ten efekt bankow i ceny ropy. Zauwaz ze zadna ze stoczni niemieckich nie zbankrutowala a maja tam koszty 5-8 razy wyzsze niz Gdynia, Rowniez obce firmy samochodowe w USA sa w znacznie lepszej kondycji. Dlaczego ?
    W Stoczni Gdynia nie mieli zadnego planu rozwoju. To byla wina rzadu jako wlasciciela a zaloga i ich rodziny i caly narod za to zaplaca.

    Bobola
    „Komunisci trzymali rece w cudzych kieszeniach” to nie jest wlasciwe okreslenie. Kazda wladza zyje na podatkach czyli na cudzych kieszeniach.
    Odnosnie nacjonalizacji bankow w PRL, nie przesadzajmy w 1945 nie bylo zadnych bankow i nie bylo czego nacjonalizowac a bankowosc w PRL prawie nie istniala. (poza rozliczniami firm)

    Jasny Gwincie
    Dziekuje za komentarz i rowniez gratuluje konstruktywnych i obiektywnych komentarzy.

  141. 1. VDM (jako nick) znaczyć może VERY DEMAGOGIC MESSAGE. Np. “Zaraz po wyborze electryka na przezydenta i formacji tak zwanych pirewszych post komunistycanych rzadow popelniono bledy za ktore narod srogo zaplacil”. Z takim zdaniem trudno się nie zgodzić, jak się jest w dobrym nastroju, można się nim zabawić, uchachać na śmierć.

    2. Albo to: “Naprawa stoczni (i innych zakladow) na pewno byla/jest mozliwa. Kazdy biznes mozna wyleczyc ze wszystkich chorob. To takie proste . Po prostu trzeba zatrudnic ludzi z kwalifikacjami“. Oczywiście! A nieodpowiednich pracowników trzeba zwolnić, i to masowo. Ale na to związkowcy Kolebki “S”, d. W.I.Lenina nie mogli się zgodzić. Oraz trzeba zmienić asortyment, znaleźć niszę w rynku, etc.
    3. “Kościół – zarówno ten ‚łagiewnicki’ jak też ‚toruński’ – egzekwuje od klasy politycznej kolejne ustępstwa” – pisze w 2009 roku B.Łagowski (dzięki Kadettowi). A jak to KK robi? Ano odwołuje się do ludu i wszelkich metod demokratycznego i pozademokratycznego nacisku. Ma swoje „komitety i sekretarzy” w każdej gminie i w każdym newralgicznym miejscu. Wykorzystuje lud (żeby nie używać słowa motłoch) i jego niską samoocenę, strach przed Niemcami, Ruskimi i masonami, wreszcie przed Panem Bogiem, itd. Tego wątku znany krakowski „konserwatywny liberał” nie podejmuje, lecz woli obracać postaciami-cieniami: Kisielewski, Kołakowski, Moczulski, Munk, Ważyk, Woroszylski, Olszewski, Załuski – idee gonią idee, czy odbijają się od ziemi? Nie bardzo, lecą na odpowiedniej wysokości, nie wiadomo, czy lud w ogóle zwraca na nie uwagę, gdy głosuje albo gdy wychodzi na drogę pomachać kłonicą, czy na tory wysypać zboże. O modelu ekonomicznym jest skąpo – ten jest socjaldemokrat;, w walce o wolny rynek większe zasługi położył Michnik, czy Ziemkiewicz;. I tak z trzech wyborów jakich mieli dokonać Polacy po 1989 roku:
    (a) czy urynkowić już, czy czekać na Godota,
    (b) czy Kościół ma zdominować sprawy obyczajowe i propagandę, czy nie,
    (c) czy dawny aparat puścić w skarpetkach, czy dać im pożyć
    – dla Łagowskiego pierwszy jest teraz zupełnie na drugimi planie. Jeszcze nie dawno on, Modzelewski, KTT sypali dobrymi radami gospodarczymi jak z rękawa. Teraz nawet dla nich wszystko jest jasne i zadecydowane. Fakty wreszcie przemówiły. Oto Polska jest siódmą potęgą gospodarczą UE (liczone podług PKB), przeskoczyła Szwecję i Belgię, oczywiście nie per capita. Gospodarka polska trzyma sie mocna w trudnych europejskich warunkach spadkowych, jest duza, sektor bankowy jest zdrowszy niz gdziekolwiek (nie liczac Kanady), u steru sa koscielni ale liberalowie. Oto do inteligentów wysokich lotów przemawiają fakty ekonomiczne, podobnie przemawiają i przemówią do ludu, a on zrzuci z siebie kajdany kompleksow odziedziczonych po I RP, Zaborach, II RP, i PRL. Niemiec już nie będzie mu imponował byle VW czy BMW. Tak w moim mikro-marksistowskim pojęciu, byt określi świadomość. Nota bene, nie znam konwencji wywiadów prowadzonych przez Michalskiego w „Europie”, ale ten poprzedni – z Sierakowskim, który podrzuciła nam p. Stachurska, to straszliwy bełkot o ekonomii. Już niedługo 8-latki będą mądrzejsze, gdy Balcerowicz wykształci je w teorii pieniądza i wzrostu gospodarczego.

    4. Spokojny jak tylko się pokłócił z rodziną (hipoteza nr 1) i zapomniał o krwiopijcach bezrolnych chłopów (hipteza nr 2) to na dodatek zapomniał, że żyjemy w czasach postmodernistycznych z całymi tego faktu konsekwencjami (hiopteza zerowa – T.O.) — prawo wartości (szczegolnie marksistowskie p.w.) jest metaforą zdezelowaną i odrzuconą. Państwo jako właściciel ogromnej większości dóbr kapitałowych było swoistą korporacją, w dodatku nie poddaną żadnej poważnej kontroli z zewnątrz, z wyjątkiem kontroli Boga i Historii. W kapitaliźmie korporacja musi borykać się z rynkiem, bo jej monopol jest ograniczany, chyba że aparat polityczny ma jakiś wspólny interes, korporacje między sobą lobbują w rządzie, konkurują o zdolnych pracowników, przyciągają dostawców, dzielą rynki, etc. Państwo socjalistyczne nie miało tylu wyzwań. Najważniejszą decyzją cenową były nie lokomotywy, nawet nie szynka, ale cena wódki czystej, za pomocą której ściaganą pieniądze z kieszeni klasy robotniczej i chłopstwa, bo gdy byla za wysoka to bimbrownictwo roslo w sile, nie bez powodu sie mowi, ze pieriestrojka Gorbaczowa na tym problemie sie posliznela. Nota bene, chłopstwo polskie po uzyskaniu roli w ramach reformy PKWN miało być jej wkrotce pozbawione metodą kołchozów, juz na początku lat 50-tych dopiero co wymierzone miedze zaczęto zaorywać, ale Historia miała inne zdanie w tej sprawie, przynajmniej w PRL w odróżnieniu od CSRS, WRL et al. Korporacja PRL nie była z.o.o. Jej odpowiedzialność była odłożona w czasie, niby nie musiała konkurować, gdy granice były dość szczelne z zachodem. Ale kontaktów było coraz więcej, technologia satelitarna potencjalnie mogła jeszcze bardziej zamieszać w umysłach – ale to moja spekulacja. Podstawą relacji pracy w korporacji kapitalistycznej jest zagrożenie zwolnieniem i bezrobociem. W korporacji typu PRL takiej możliwości nie było, stąd nacisk był na propagandę czynu produkcyjnego i społecznego, oraz etosu wydajności socjalistycznej, który jak wiemy się nie materializował. Inna sprawa, że decyzje inwestycyjne w korporacjach kapitalistycznych odbywają się z większą odpowiedzialnością za wyłożony kapitał, przeważnie finansową, gdzie ceny były ważnymi, realnymi parametrami informujacymi o wartosci. W PRL ta odpowiedzialność oparta była na procedurze biurokratycznej, ceny dezinformowaly, czyli zahaczała o prawa Parkinsona, etc. Ponadto plan strategiczny i misja korporacji kapitalistycznej jest wąska, szczególnie w ostatnim ćwierćwieczu. Zaś misja PRL-u była bardzo szeroko zdefiniowana i jak wiadomo z jej historii często ulegała zmianie. Nominalnie obywatele po wymieceniu elementu niezdrowego klasowo posiadały PRL z całym majątkiem i aparatem, ale udział akcjonariuszy korporacji kapitalistycznej w zarządzaniu nią jest iluzoryczny, co dopiero w tym przypadku. Jakiś wpływ mieli menadżerowie średniego szczebla, najważniejsze decyzje zapadały w b. wąskim gronie. PRL owszem wypłacał dywidendę, ale wartość rynkowa tej akcji i wysokość dywidendy spadała, poszła zauważalnie w górę w latach 1971-4, ale potem był tylko spadek. A skoda. A szkoda.

  142. Pan G.OKON jest nieco nielogiczny. Skoro wiem, zalozmy, do czego to zmierza, to sa to moje przedsmiechujki.

  143. kadett pisze:

    2009-05-16 o godz. 08:56

    Lizak:
    Poniżej załączam wycinek tekstu z artykułu 2007-10-03 16:08
    „Miller: operacja w Iraku dawno już powinna mieć swój finał”
    zamieszczonego na portalu finansowym „Money.pl” jako odpowiedź na zarzucane mi bezzasadnie kłamstwo, co imputuje mi w formie inwektywy niejaki kadett.
    Otóż jeszcze raz powtarzam, że polski Sejm wypowiadał się w kwestii wprowadzenia polskich wojskich do Iraku.

    „B. szef rządu/czyt.Miller/ podkreślił, że podczas podejmowania decyzji o wysłaniu wojsk do Iraku w Sejmie odbyła się kilkugodzinna debata, podczas której przedstawił argumentację rządu.

    Według Millera, spotkała się ona „z aprobatą zdecydowanej większości posłów, w tym również całych klubów PO i PiS i dużej części PSL” – mówił.

    Zaznaczył jednak, że w Sejmie zdecydowana większość poparła wysłanie polskich wojsk do Iraku, a – jak dodał – tym, który wyszedł na trybunę, „był Jarosław Kaczyński, który pięścią w trybunę bił i mówił +to jest nasza wojna+”. ”

    Taka oto jest prawdomówność i matactwa polskiej zakłamanej prawicy.
    Drogi Kadett teraz już wiemy, że nie można cię poważnie traktować na blogu.
    Wszystko jest oparte na kłamstwie poczynając od oceny PRL-u do własnej roli w haniebnych poczynaniach III RP.

  144. @G.OKON
    „Kiedy ten Lizak sie nareszcie wypisze ?!”
    Właśnie się wypisał, a właściwie popisał:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=568#comment-113216

    Ale żeby odszczekać swe łgałrstwa to widocznie… trawy źdźbło w krtani tkwi…

  145. Vdm 10.38
    Z przyjemnością czytam Twoje wpisy. Piszesz logicznie, konsekwentnie, bez zacietrzewienia i w miarę zwięźle. Wykazujesz znajomość tematu i żaden skretyniały prawicowiec jak np Nasz Umęczony Bobola ( NUB ) nie może ci podskoczyć . Tak trzymaj !

  146. SamBolek pisze:
    2009-05-16 o godz. 17:38

    Szanowny SamBolku – jak już wytrzeźwiejesz i będziesz w stanie napisać coś w miarę rozsądnego, to zrób to. Wtedy możemy porozmawiać.
    Ja się nie uchylę.

  147. @Roman56
    „Dziwie sie jednak Ma, kadettu i Boboli.Jezeli calkowicie u Was drodzy wspolblogowicze brakuje realnego i trzezwego – obiektywnego pogladu na przebieg i final II wojny swiatowej – w tym sytuacja Polski i kto w istocie ja zdradzil?”

    Do tej pory nie wiadomo do końca – komu wierzyć?. Norman Davis twierdzi, że to zachodni alianci nas zdradzili, a tow. Tomasz (można przypuszczać) poczuł się zdradzony nagłym odejściem tow. Soso i sam poszedł w jego ślady. Pani Erika dziwi się do tej pory – przed kim i dlaczego jej rodzina pospiesznie ewakuowała się z Rumii w 1945, a ja się dziwię, że ona się dziwi… Historia jest jedna, ale uczyć jej nie podjąłbym się. No, chyba, że Doklecjan Gameliar płaciłby za wykłady o jednakowym w Europie historii rozumieniu…

    Pozdrawiam

  148. Dziekuje Panu Lizakowi za kunkluzje i wszystkim za udzial w „ankiecie”. „Nie stac” rozumiem jako: niedorozwoj mozgowy spoleczenstwa. Miliony imbecyli. Zbiorowe kretynstwo. Glupota narodowa. Tylu blogowiczow dalo mi tyle materialu dowodowego, ze nie boje sie tego powiedziec. Nie sa w stanie zrozumiec i poprzec wlasnej jednosci wobec innych narodow. Skoro tak jest to jak to leczyc ? Farmakologicznie ? Dawno temu ustawialismy sie w szkole z lyzkami po tran, albo po mleko w proszku z UNRA. Kazdemu pigulke ? Politycznie ? Przez presje ? Nazistow zaprosic ? Wrocic do propagandy komunizmu ? Wykreowac wlasnego Goebelsa ? Kadett zaproponowal Kataklizm, Spokojny – ewolucje (czas kosztuje wszelako), inni – ze nie ma wyjscia. Czy rzeczywiscie nie ma wyjscia ? Nie ma sposobu na to, zeby to zmienic ? Od dolu czy od gory, czy rownolegle ? Czernyszewski, juz w XIX wieku pytal „Co robic ?” Dlaczego o tym nikt nie pisze ? Nikt nie pisze o propozycjach zmian, reform, ksztalcenia tzw postawy obywatelskiej, wszyscy miedla o tym co bylo. Nie widzialem jeszcze na blogu propozycji, pomyslow, idei, konceptu, prognozy – dlaczego ? Chocby: co mozna zrobic ? Czy Blog, jak cala Polska, nie mysli „do przodu” ? Kazdy z luboscia rozdrapuje stare rany, paprze sie w biezacym gownie, przypieprza sie jeden do drugiego i – nic z tego nie wynika. Czy mamy kazdy wpis zaczynac od Drodzy Koledzy Imbecyle ? Moze ten kuferek z emerytami nie jest zdolny do kreatywnego myslenia – az boje sie pomyslec. A moze to red. Passent winien, ze nie zacheca do tworczego myslenia ? Na calym swiecie, w najwiekszej cenie jest wlasnie myslenie tworcze, na przyszlosc, horyzonty – czyzby to do Polski jeszcze nie dotarlo ? A do Blogu ?
    Z pokora przyjme obelgi i zarzuty osobiste. Ale – kazdy pomysl na przyszlosc zmieni ten marazm.

  149. Pielnia1, obaj jestesmy na tym samym tropie. Proces ktory opisales jest universalnie definiowany jako strategiczne planowanie.

    Na pewno sa w Polsce ludzie z odpowiednim wyksztalceniem ktorzy byli w stanie opracowac plan przeksztalcenia stoczni w zyskowe instytucje. Instnieja rowniez obce firmy konsultacyje jak Accentura lub Price Warehouse Coopers ktore rzad mogl zatrudnic. Problemem jest ze zadne rzady w ostatnich 20 latach nawet o tym nie pomyslaly.

    Poruszyles rowniez wazny problem odnosnie ciaglych zmain. Obecnie tak jak w PRL rzad wykorzystuje firmy pod swoja kontrola na parkowanie swoich ludzi ktorzy sie zmienaja po kazdej zmianie rzadu. To jest bardzo negatywne zjawisko. Ilu dyrektorow Stocznia Gdynska miala w ostatnich 20 latach ?

    Dzisiej ogloszono sprzedarz Stoczni Szczecinskiej. Tak samo jak z Gdynia, sprzedano majatek. Rzad sie cieszy a powinien to byc dzien zaloby narodowej. To jest tragedia.

    SympatykDP
    Ile kosztuje filizanka herbaty w Hiszpani? Porownujac kraje na podstawie samego dochodu narodowego na glowe mieszkanca nie jest wlasciwe. Kazdy dochod narodowy na glowe mieszkanca ma rowniez koszt z nim zwiazany.
    I rowniez jest ten dlug na glowe mieszkanca o ktorym nikt nie wspomina.
    Hiszpania jest jednym z najbardziej zadluzonych krajow w Europie.

  150. a’propos kapitału spolecznego – http://www.dialogspoleczny.pl/tabs/index/73 . Na tej samej stronie jest więcej artykułów na ten temat, a google dają ich na tony. Ciekawe zagadnienie i wielki problem w Polsce. Niech się możni go budować w miejsce niszczenia wstydzą wreszcie.

  151. G. OKON zadaje tyle pytań 12 maja. Powiedzmy, że pytanie o to, dlaczego nie obchodzi się rocznicy maja 1945 jest pytaniem wstępnym, a głównym – dlaczego polska polityka jest tak nieznośnie niepozbierana. Na tak skomplikowane postawienie pytania najlepsza odpowiedź jest krotka – no bo tak jest.

    Całą złożoność odpowiedzi jest także w tym, co napisał był Spokojny, ponadto w innych komentarzach bloga na przestrzeni czasu. Historyczny rozwój Polski był niemieszczański, zatem teraz jest mniej praktycyzmu w polityce i w wielu innych dziedzinach. Do tego przypałętał się ten paradygmat, że katolicyzm jest ostoją i obroną polskości, wręcz warunkiem narodowego bytu. Dmowski nawet długo się przed tym bronił, aż w końcu skapitulował. Tu zgadzam się z marksistowską bandą, że tę pępowinę należy jak najszybciej odciąć. Tak się złożyło, że liberalizm, który postawił na gospodarkę, musiał poddać się dyktatowi Kościoła. Musiał Tusk przyjąć najpierw jeszcze jeden sakrament (małżeństwa). Warszawa, jako stolica i premierostwo, warta była mszy (sakramentu). Tyle paradoksów i dziwolągów, OKONiu, że aż się w pale nie mieści. Nie wiem po coś się na to uwziął? Dla ekstremy, marksistowskiej i przykruchtowej, im gorzej tym lepiej, dla tych pierwszych nawet bardziej w obecnej sytuacji …

  152. Przy okazji polecam – http://www.pkw.pl/ksiazka.php?id=1502 .

  153. Lizak pisze:
    „Ponadto błędna i szkodliwa decyzja podjęta o wysłaniu polskich wojsk do Iraku była złamaniem polskiej konstytucji,woli polskiego narodu i polskiej racji stanu.
    Udział w jej podjęciu przez Kwaśniewskiego jest oczywisty i godzien najwyższego potępienia.
    Pamiętajmy,że ta decyzja została podjęta w interesie USA i Izraela, w glorii wydumanego ,propagandowego antyterroryzmu.
    Ze smutkiem należy stwierdzić, że została ona podjęta, jak jeden mąż, przez polski Sejm solidarny”.

    Ślizgacz i załgany burek, gdy mu się wytknie jego kłamstwa dalej brnie w swoich paranoicznych dywagacjach i nie odszczeka jak przystało na ‚rasowego’ burka, że nigdy Sejm nie tylko nie głosował decyzji w sprawie wysłania polskich oddziałów do Iraku, to jeszcze znaleźli się w nim tacy, którzy odważyli się mieć inne zdanie – LPR i Samoobrona.

  154. Zagubionym blogowiczom w rozważaniach na temat przemysłu stoczniowego, jako trochę zorientowany, pozwolę sobie na małe wyjaśnienie:
    Przemysł stoczniowy jest bardzo odporny na postęp techniczny. Budowa statków ciągle wymaga dużej liczby pracowników. Ponieważ kraje o znacznie tańszej sile roboczeja niż w Europie, nawet u nas rozwinęły u siebie ten rodzaj przemysłu na konkurencyjną skalę, budowa statków w Europie, poza jednostkami specjalnymi przestała być opłacalna. W Finlandiinp. przemusł stoczniowy jest w fazie zaniku, a restrukturyzacja polskiego przemysłu byłaby/będzie bardzo ryzykowna ze względu na konieczność zdobywania rynków niszowych, które są małe i też zajęte. Czasami trzeba odrzucić sentymentalne dostosowywanie strategii/teoretycznie/ na rzecz zdecydowanych działań. Każda branża ma swój czas prosperity, a energię trzeba skoncentrować na dziedzinach przyszłościowych. Amerykańskie giganty samochodowe, które aktualnie bankrutują, też miały tylko teoretyczne szanse na zmodernizowanie się w „odpowiednim” czasie. Kiedy stało się już jasne, że ich typowo amerykańskie samochody będą przegrywać z zagraniczną konkurencją/zwłaszcza/ na modernizację było już za póżno z powodów rynkowych i ekonomicznych.
    Na kłopoty tego typu, jedynym ratunkiem jest twórcze , przyszłościowe zaangażowanie wszystkich sił-zwłaszcza nauki!!Nasza nauka jest w głębokim impasie zarówno organizacyjnym, mentalnym i badawczo-wdrożeniowym. Polską gospodarkę może uratować modernizacja i inwestowanie w naukę. Bez przemysłu stoczniowego przetrwamy spokojnie. Bez nauki wspierającej rozwój nowoczesnego przemysłu na pewno nasza gospodarka upadnie, a przynajmniej bardzo się zmarginalizuje.
    Szanowni Blogowicze, nie czas na inteligentne spekulacje, potrzeba zdecydowanego ,wspólnego ducha do ożywienia rozwoju naszego kraju, zwłaszcza nauki i gospodarki.

    Z Pozdrowieniami, Sebastian

  155. I Pan również dołączył do chóru oburzonych zwolenników Krakowa!
    Panuje wszechobecne przekonanie, że Kraków powinien być jedną z polskich aren ME 2012. A to niby dlaczego? Dlaczego kosztem Poznania, Wrocławia czy też Gdańska Kraków chciałby gościć najlepszych piłkarzy Europy? Dlaczego wszystko co dzieje się w Polsce miałoby dziać się w grodzie Kraka i ewentualnie w Warszawie? Dlaczego Krakowianie ciągle uważają że zasługują na wszystko bo są wyjątkowi, że są lepsi od innych w tym kraju? Otóż nie są. Polska to również zapomniany przez całe lata komunizmu wspaniały Wrocław, Polska to Poznań, Polska to Gdańsk. Dla tych miast ME2012 jest szansą rozwoju, którą, mam nadzieję, wszystkie trzy wykorzystają.
    Jestem związany z Wrocławiem więc zapraszam do Wrocławia.
    To miasto podpisało umowę z UEFA dotyczącą organizacji ME przed dwoma laty, nie Kraków.
    Co z tego, że Kraków ma połowę (swoją drogą zabawne, że się tym chwali) stadionu skoro Wrocław podjął wysiłek wybudowania o 1/3 pojemniejszego i nowocześniejszego. Co z tego, że Kraków ma teraz większe lotnisko skoro ME nie odbywają się dziś ale za trzy lata. Wtedy we Wrocławiu będzie już nowy terminal mogący przyjąć rocznie niemal cztery miliony pasażerów. To Wrocław buduje dwie obwodnice miasta nie Kraków. To Wrocław podejmuje wysiłek przebudowy wielu ulic i dróg, rozbudowę komunikacji miejskiej, budowy nowych mostów.
    Zgoda, może i Kraków jest w tej chwili najlepiej przygotowanym polskim miastem ale czy będzie tak za trzy lata? I czy któreś z tych trzech miast, którym odmawia się prawa do organizacji ME przed Krakowem , nie wywiązało się ze swoich dotychczasowych zobowiązań? Proponuję osobiście zapoznać się z projektami innych miast realizowanymi na Euro 2012.
    I jedna uwaga na koniec. Żenujący jest bełkot Prezydenta Krakowa o politycznym wyborze. Kraków na politycznym poparciu zyskiwał całe lata. Teraz, przy jego braku, nie potrafi przyjąć porażki, a właściwie braku zwycięstwa, z godnością.

  156. vdm,

    skoro wartosc filizanki po mojej w Ameryce byla taka, ile zechcial za nia zaplacic konsument, i byla ona o wiele wyzsza niz w PRL, to znaczy ze i tamtejszy konsument mial do dyspozycji inny system ustalania wartosci oraz zaposkajania potrzeb materialnych (mowiac delikatnie) niz konsument peerelowski (znowu: mowiac bardzo delikatnie). Co tym bardziej podkresla zapachowosc okreslenia, jakiego uzylem wobec ekonomii peerelowskiej.

    Odnosnie Stoczni Polskich: polecam – o dziwo ! – austriacki dokument na temat ich kondycji:

    http://www.amem.at/pdf/AMEM_Communication_018.pdf

    Dokument dosc rzetelny o tyle, ze wynika z niego, iz przez ostatnie 20 lat zrobiono dosc sporo dla polskich stoczni: pozwolono im istniec, choc ekonomicznie bylo to dosc karkolomne. Otp jeden z cytatow powyzszego dokumentu:

    On January 25th 2005 the Council of Ministers voted for the project of a resolution on subsidies to contracts for certain types of seagoing vessels.The resolution is to bring into effect TDM (Temporary Defence Mechanisms) for Polish shipyards in the way of extending direct subsidies
    to contracts for building four types of ships, i.e. chemical tankers, container carriers, product carriers and LNG gas carriers.The TDM system is
    financed by the State Treasury through the Agency of the Ministry of Economics and Labour. The subsidies reach 6 % of a contract’s value.
    The proposed resolution assumes that within 3 years i.e. from 2005 – 2007, the payments will amount to 375 million Polish zloty.

    Stocznia Gdynia ma tam swoj opis i wynika z niego, ze trapily ja te same bolaczki co caly polski przemysl stoczniowy: za wysokie zatrudnienie plus dekoniunktura, w tym wysokie ceny stali, dla przykladu (oczywiscie w okresie poprzedzajacym obecna recesje). Czy niczego nie zrobiono dla tej stoczni ? Poczytajmy dalej;

    In 2003 both the financial and employment situation of the Group was and today is extremely critical.While Gdynia Shipyard was still in the process of bringing into effect the restructuring plan, in agreement with the Development Agency Agencja Rozwoju Przemyslu S.A. with the target of
    assuming recovery of the financial liquidity and establishing long lasting competitiveness on the market, the news spread in May 2005 that a new
    Consortium of the state owned shipyards is in the process of being formed.
    A new 1100 t gantry crane supplied by KCI KONE was completed in 2001 after the 900 t crane had collapsed in a violent storm in 1999. Dimensions 106 m high and 153 m wide.

    To tylko przyklad tego, ze niczego nie robiono przez ostatnie 20 lat, zeby Stocznia Gdynia (czy wiele innych stoczni polskich – bialych sloni i pomnikow nie wiadomo czego, ale w kazdym razie nie oplacalnosci ekonomicznej) przetrwaly. Owszem, moze nie uczyniono wszystkiego, ale najpierw trzeba sie umowic na to, co oznacza slowo „wszystko”. I czy Polska rzeczywiscie musi budowac statki z dotacji panstwa, czy tez mozna ten sektor zrestrukturyzowac, uszczuplic, a uwolnione srodki publiczne przeznaczyc np. na infrastrukture. Kwestia strategii… oraz optyki postrzegania rzeczywistosci. Sadzac po Twojej retoryce, Twoja optyka sklada sie chyba w wiekszosci z przodujacych jakascia soczewek radzieckich.

    Wlasnie sprzedano Stocznie Szczecin, i to przy wspolpracy zalogi i zw. zawodowych:

    Grad podziękował premierowi Donaldowi Tuskowi, przedstawicielom Ministerstwa Skarbu Państwa, ARP oraz załodze i przedstawicielom związków zawodowych Stoczni Szczecińskiej za zaangażowanie, dzięki któremu proces został doprowadzony do końca.

    Widac oni (stoczniowcy i ich zwiazek) wiedza lepiej, co dobre ich dla stoczni niz Ty, vdm. Innymi slowy, vdm, w sprawie stoczni klamiesz jak najety i ma racje Telegraphic Observer rozszyfrowujac Twoj nick jako VERY DEMAGOGIC MESSAGE. Dobra robota, T.O. !

    Skoro pytasz o niemieckie stocznie:
    1. zamowienia ze strony wlasnych armatorow (glownie kontenerowce – Niemcy to ponoc najwieksza flota kontenerowa swiata: Germans owned more than 1,000 container ships in 2006, making Germany’s container fleet the world’s largest by a wide margin — despite the fact that, for tax reasons, a majority of these vessels sail under foreign flags.)

    Pomimo to:

    2. German shipyards tend to build only two types of ships: complex or small. German shipbuilders have focused on niche markets, including yachts, cruise ships, small container ships and specialized vessels such as icebreakers. They now hold a mere two percent of the global shipbuilding market. Mass production migrated to Asia long ago, mainly for reasons of cost, but also because container ships are getting bigger and bigger. „They don’t even fit into German docks anymore,.
    Nalezy dodac, ze do polskich rowniez, tyle, ze Niemcy potrafili w pore trafic w nisze zapewniajaca im przetrwanie. Specjalizacja oraz zdolnosc do dostosowania sie: oto chyba odpowiedz.

    reszta tutaj:

    http://www.spiegel.de/international/spiegel/0,1518,467655,00.html

    Co do GM i Chryslera: to jest wlasnie problem, ktory dotknal rowniez polskie stocznie: nieruchawosc = mala zdolnosc do dostosowania sie nie tylko do wymogow rynku, ale tez do konkurencji azjatyckiej, plus – w przeciwienstwie do tego, co piszesz – degrengolada sytuacji finansowej. Jesli przedsiebiorstwo wisi przez pare miesiecy na kroplowce pieniedzy publicznych, az w koncu ucieka sie pod ochrone sadowa przed wierzycielami aby sie zrestrukturyzowac (Chrysler, a chyba niedlugo rowniez GM), to chyba swiadczy to o niewydolnosci finansowej. Zauwaz, ze GM wyprzedaje swoje filie (te nierentowne) i likwiduje cale marki bedace w posiadaniu tej firmy (vide: Pontiac), zas Chrysler ma ponoc polaczyc sie z Fiatem. Obydwa giganty samochodowe sa na skraju bankructwa, a gdyby nie pakiety Obamy, to chyba poplynelby juz dawno. Polskie stocznie sprzedano komus, kto chcial kupic te chore firmy. Chryslera czy GM nikt nie sprzedaje, ale nie oznacza to, ze sa to firmy zdrowsze (cokolwiek to oznacza) niz polskie stocznie.

    Pozdrawiam.

  157. vdm pisze:
    Nie wiem skąd piszesz. Sądząc po czcionce z daleka od Polski. Obserwujesz nas jak astronom niebo. Chłodno notujesz obiektywnie jak naukowiec zauważone zdarzenia.. Jesteś zatopiony w sprawach Świata. My jesteśmy dla Ciebie odlegli jak obłok Magellana. Powiedz mi, zatem dlaczego ja siedząc tutaj w Polsce i obserwując wszystko z żabiej perspektywy, widzę to wszystko tak samo!?

    spokojny pisze:
    Pozwól mi spokojnie pomyśleć. Wszystkie Twoje wypowiedzi czytam z zainteresowaniem, głównie, dlatego, że jesteś podobnym do mnie idealistą. Jesteś ode mnie młodszy, zatem wierzysz jeszcze w ludzi. Uważaj! Ogromna większość to obrzydliwi koniunkturaliści, szczególnie ci zza Wielkiej Wody.
    Z wizją przedsiębiorstwa przefajnowałeś. To utopia istniejąca tylko w Twoich marzeniach, bo nawet nie przypuszczam abyś mógł coś takiego sobie wyobrażać. Nigdy w realu tak nie będzie.. Co do roli szefa-własciciela to zgoda, reszta to mrzonki. Tutaj niestety staruszek Marks miał rację. I nic nie zmieni w odczuciu podległych pracowników oczywistego faktu, że szef-właściciel jest czasami większym niewolnikiem firmy niż oni. Nawet w Skandynawii tak nie ma.
    Co do PRL’u i pilnowania równego podziału dóbr. Masz rację tak było dopiero po wybuchu „Solidarności”. Wcześniej pracowało się za nic z wiarą, że będzie lepiej, że dogonimy to, co nam uciekało. W końcu stwierdziliśmy ze słowiańską fantazją, że ziemia jest okrągła i jak oni tak szybko będą uciekać nadal, a my zwolnimy trochę, to oni znajdą się za nami. PRL i realny socjalizm zawalił się z przyczyn ekonomicznych. Pięknie o tym w wielu wpisach pisze Pielnia1. Władze po 80 roku były tego świadome, także o tym pisze Pielnia1. Moim zdaniem rozmyślnie pozbyły się tego gorącego kasztana po 9 latach oczekiwania i pozorowania działań, a kiedy już zorientowały się, że z zewnątrz nie grozi nam interwencja, a ten czyn spowoduje uspokojenie społeczne i zażegna widmo wojny domowej, przerzuciły ten żar władzy „Solidarności”. No i solidarni, już któreś tam ich popłuczyny, męczą się z tym kasztanem z widomym skutkiem do dzisiaj.
    Co do poprzedniego wpisu, który zniesmaczył Jasnego Gwinta. Tutaj uważam, że użyłeś nieadekwatnych sformułowań do czasu, w którym się to działo. Odsyłam Cię do mojego wpisu – przesłania dla Sebastiana. Tam stwierdziłem chłodno i bez emocji, że 15% obywateli II RP w PRL’u straciła. Albo emigrowali, albo jak opisana przez Jasnego Gwinta księżna i jeden z moich dziadków, powracali do Polski i brali się do roboty. Czasami, jak pisze ANCA, o minimum 50 km dalej od poprzedniego miejsca zamieszkania. Jak zdążyłem się zorientować jesteś osobą wierzącą, więc przytoczę Ci, niestety tylko z mojej głowy, czyli z niczego, cytat z homilii Benedykta 16 z jego wizyty w Oświęcimiu: „nie można oceniać zdarzeń bez uwzględnienia historycznego kontekstu ich dziania się”.
    Ale 85% Rodaków – znowuż odsyłam do cytowanego przesłania do Sebastiana.
    Co do pomyłki Magrud. No cóż jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo do pomyłek. Oby tylko jednej jak Magrud. Na tym blogu nie mylą się i nie mają nigdy żadnych wątpliwości tylko: MA, Jacobski, Eddi, no i Bobola.
    My Lizakowi ludzie mylimy się stale i we wszystkim. Przy tym zachowujemy się niegrzecznie i czasami puszczamy w towarzystwie bąki. Jak melancholicy dzwonimy na alarm nim nastąpi katastrofa, jak księżniczka na ziarnku grochu. Ale niech to nam będzie wybaczone. Lewica – prawica, to kwestia osobowości i wrażliwości społecznej. Może istotnie, jak pisze MA, ujeżdżamy fakty, szczególnie ja.

    G. OKON pisze
    Zadaję sobie te same pytania co Ty od wielu lat, nie znajdując na nie odpowiedzi. Gdzieś czytałem, że już starożytni kronikarze pisząc o Słowianach podkreślali ich kłótliwy charakter i niemożność dogadania się między sobą. Także podkreślali ich zamiłowanie do denuncjowania się nawzajem do zwierzchności własnej, lub obcej. Oraz do sprzedaży własnego majątku (głownie własnych dzieci) na niewolników. Niektórzy (kronikarze) perfidnie utrzymują, że głównie z tego żyli. Mam, więc dla Ciebie złe wiadomości. Musimy na naszą poprawę i uspołecznienie się poczekać cierpliwie następne 2.000 (słownie: dwa tysiące) lat.
    Pozdrawiam niezwykle wyrozumiałego gospodarza i całe blogowisko – Lech

  158. Tak to jest, G. OKON. Powiesz, że to średniowiecze – cuius regio eius religio – czyje rządy, tego religia. Tak jest, reguła to obowiązuje w Polsce w XXI wieku. Dlatego premier Oleksy modlił się publicznie do Panienki Częstochowskiej, bo skoro religia jest katolicka, to premier musi być jej wyznawcą. Buzek i Kwaśniewski to jedyne dwa wyjątki, jak to mówią w Polsce, potwierdzające regułę. Kiedyś oglądałem w tv (Trwam) za pośrednictwem lokalnej parafii wywiad z prymasem Glempem. Za rządów SLD to było, Glemp referował jak ma być w kraju, co jest złe, a co dobre, a na pytanie co z tym zrobią politycy, bo zdania są podzielone i koalicje zawarte, na to Glemp – ooo, politycy jakoś sobie to rozwikłają i ułożą.

    Gdy pojechałem do kraju pochować ojca w pażdzierniku 1991, tuż przed wyborami, poszedłem do parafii na Wawrzyszewie, aby ustalić szczegóły i uiścić co trzeba, na koniec, a raczej na samym wstępie ksiądz upewniał się przez kilka minut, że będę głosował na listę WAK (sprawdź sobie w wiki po hasłem “wyborcza akcja katolicka”). Teraz metody są subtelniejsze, finezja pełna. Nie chcę zanudzać bloowiczki w kraju …

    Teraz o ekonomii … pisze się sprzedaż (nie sprzedarz), drogi VDM. Poza tym kilka sprzeczności wewnątrz twoich teorii. Z jednej strony krytykujesz prywatyzacje firm, w tym stoczni, rozrywając szaty jak Reytan jakiś, piszesz – tragedia narodowa. Zaraz przed tym zalisz sie, że rządzące partie ludzi parkuja w firmach państwowych. Albo jedno, albo drugie – firmy państwowe nie będą parkować i doić podatników tylko w niebie i tylko pod warunkiem, że wszyscy którzy tam trafią spędzą odpowiednią reeduakcję w czyścu. Jeszcze wcześniej wywodzisz, że filiżanka herbaty w Polsce i w USA powinna kosztować tyle samo, gdy Lizak ci pisze, że własność jest pojęciem umownym. Hehe, to cena filiżanki herbaty nie może być umowna, cena filizanki herabty ma byc ustalona raz na zawsze i wszedzie na swiecie wynosic tyle samo, a wlasnosc Empire State Bld. ma sie zmieniac w zaleznosci od czyjegos widzimisie?! Poza tym przez herbatę wybuchła w Ameryce rewolucja i wojna o niepodległość, dlatego na herbatę są tam prohibicyjne ceny 😉 .

    Z blogowych ekonomistów na uwagę zasługuje Jacobsky, największy spośród nich. Najgorszy jest Bobola, ale zauwazywszy jego ironiczna maniere, gdy weźmie się wszystko to co o ekonomii pisze na odwrót, to mógły on Jacobsky’emu zagrozić. Z artykułu podanego przez Jacobsky’ego wynika, że do roku 2005 nie znaleziono serious genuine private investors. Później też. That’s it. Trudno jest ich znalezc. Gdyby chociaz byla szansa na usuniecie slabosci polskich stoczni: brak najnowszych technologii, niska wydajnosc pracy, brak krytych dokow, brak finansowania …

  159. @vdm 05/16 19:23

    Istnieje zasadnicza roznica pomiedzy placeniem podatkow uchwalonych przez parlament wybrany demokratycznie przez ogol populacji a konfiskata bez odszkodowania majatkow ziemskich, bankow (przypominam BP byl wlasnoscia prywatna i bynajmniej nie jedynym bankiem prywatnym w II RP) czy przedsiebiorstw produkcyjnych na podstawie decyzji samozwanczej i marionetkowej organizacji jaka byl PKWN. Nie byl to zreszta jedyny akt kradziezy, ktory wydarzyl sie w Polsce ludowej. Konfiskacie podlegly takze mieszkania i domy prywatne, aktywa rodzinne (zloto, waluta obca itp).

  160. Czy propaganda w Polsce jest zla, dobra, czy jak gdzie indziej ? Czy jest jednolita propaganda interesow panstwowych ? Znowu Was Kochani mecze, darujcie prosze.

  161. kadett pisze:

    2009-05-16 o godz. 23:16

    Lizak:
    Ja Panu przedłożyłem dokumenty na inną okoliczność aniżeli ta którą pan sobie wydumałeś.Na okoliczność pańskiego maniackiego uporu przedstawiam raz jeszcze za portalem Money.Pl informacje o tym ,że wysłanie polskich wojsk do Iraku stawiane było na Sejmie.

    „Miller zaznaczył, że w Sejmie zdecydowana większość poparła wysłanie polskich wojsk do Iraku, a – jak dodał – tym, który wyszedł na trybunę, “był Jarosław Kaczyński, który pięścią w trybunę bił i mówił +to jest nasza wojna+”. ”

    Taka oto jest prawdomówność i matactwa polskiej zakłamanej prawicy.
    Drogi Kadett teraz już wiemy, że nie można cię poważnie traktować na blogu.
    Wszystko jest oparte na kłamstwie poczynając od oceny PRL-u do własnej roli w haniebnych poczynaniach III RP.
    Oto i wojna narodowa jaką uknuł sobie kadett za przykładem swego idola Kaczyńskiego.
    Ja ten militarystyczny Sejm oglądałem,drogi panie,a pan widocznie modły w kościele wznosiłeś.

  162. Jakobsky, napisales
    „Widac oni (stoczniowcy i ich zwiazek) wiedza lepiej, co dobre ich dla stoczni niz Ty, vdm. Innymi slowy, vdm, w sprawie stoczni klamiesz jak najety”

    Dziekuje za obszerny komentarz. Wszysko sporowadza sie do przedmiotu „Strategic Planning” Jest to obszerna dziedzina polecam jednego z jej pionierow, Michael Porter from http://www.amazon.com

    Polskie stocznie mozna bylo przeksztalcic w zysk produkujace instytucje. Kazdy bizness mozna wyleczyc ze wszystkich chorob. Ale trzeba zatrudnic ludzi z kwalificacjami i nie zwlekac przez 20 lat.

    Z cytatu powyzszego wynika ze stoczniowcy i zwiazkowcy wiedza lepiej.

    To jest wlasnie przyczyna wszystkiego co zle. Mieszanie sie robotnikow w zarzadzanie przedsiebiorstw bylo najbardziej popularne zaraz po revolucji bolshevickeij w Rosji. Obowiazkiem robotnika jest wykonywanie swojego zawodu, prowadzenie firm nalezy do kierownictwa.

    Rzad powinien zatrudnic management consulting professionals i jest ich pelno, wymienie; Accenture, PWC, Deloitte, Bain, McKinsley …….

    Jest tragedia ze tego nie zrobiono.

    To samo dotyczy Chrysler, General Motors i Ford. Kierownictwo tych zakladow spalo kiedy sytuacja ekonomiczna sie pogarszala. Powiwaz sa to prywatne firmy, wlasciciele straca (i juz stracili) za brak zainteresowania.

    Odnosnie polskich stoczni, wlascicielem jest/byl polski rzad co znaczy polski narod. Z powodu skandalicznego niechlujstwa rzadu narod placi wlaczajac stoczniowcow i zwiazkowcow. Dlaczego tak jest ? Jakie sa kwalifikacje ludzi w rzadzie, w szczgolnosci resortach zarzadzania przemyslem?
    Jest tam za duzo robotnikow i chlopow, ktorzy nie wiedza czego nie wiedza i co powinni wiedziec.

  163. Jacobsky pisze:

    2009-05-17 o godz. 00:04

    Lizak:
    Uważam ,że nie można wyrywać problemu polskich stoczni z kontekstu globalnej polityki liberałów.
    Zniszczono i sprzedano za bezcen PGR-y,mieszkania komunalne i spółdzielcze,stocznie, trzy polskie floty morskie, SKR-y, kopalnictwo, cegielnie, cementownie,fabryki domów,przemysł lekki,rzemiosło,rolnictwo,lotnictwo,kolejnictwo,cukrownie,jednostki wojskowe w zachodnim pasie Polski,mleczarnie,itp.
    Województwa pozamieniano na powiaty,a powiaty na gminy, przyczym zatrudnienie w sektorze urzędniczym wzrosło nierpomiernie.
    Ostały się tylko gorzelnie i ogródki działkowe.
    To działanie nie ma znamion transformacji lecz świadomego niszczenia ukierunkowanego na czyszczenie przedpola rynkowego dla zachodniego przemysłu.A reszta jest politycznym bełkotem.
    Powiedzmy sobie wprost, żaden porządny rolnik nie wyprowadza najlepszych krów z obory.
    Tak czynić mogą wyłącznie nawiedzeni solidarni towarzysze,w interesie obcego kapitału.
    Powiedzmy sobie jasno ,dzisiaj nikogo kto nie kocha KK,Żydów i obcego kapitału nie dopuści się do gremiów decyzyjnych, żeby nie zepsuć ich świetlanej gospodarki,czyli geszeftu polegającego na wyprzedaży narodowego interesu.
    I to jest właśnie polityka, polegająca na dowaleniu państwowym firmom takiego obciążenia,mowa tutaj o podatku od wartości majątku, by nie mogły go unieść,a potem na pyskowaniu,że są źle zarządzane.Kpiny i tyle.

  164. kadett pisze:

    2009-05-16 o godz. 23:16

    Lizak :
    Oto i instrumentarium walki politycznej użyte przez kadetta w jednym zdaniu.
    Zauważmy: ślizgacz, załgany, burek, kłamstwa, brnie, paranoiczny, , dywagacje, odszczeka, rasowy, burek /powtórzenie/.
    Gratuluję tak typowego prawicowego bogactwa językowego.

  165. Teresa Stachurska pisze:

    2009-05-16 o godz. 21:37

    Lizak:
    Droga Pani Tereso o ile ja dobrze rozumiem to w „kapitał społeczny” wyposażona była „Solidarność”.
    I cóż to oni zrobili z tym swoim kapitalem społecznym?
    A gdzież to on się podział?
    Pewnie komuna im go ukradła?
    I tutaj wychodzi jak szydło z worka cała absurdalnośc ich „społecznego kapitału”.
    To był negatywny kapitał destrukcji, który Polsce nie jest potrzebny.
    Zniszczyli, bez mała wszystko, i teraz zastanawiają się co z tym fantem zrobić.
    Jednym słowem zesr…a się bida i płacze.
    To jest dziecięca choroba kapitalizmu, za którą zmuszony będzie zapłacić cały naród.
    Im szybciej naród odstawi od cyca solidaruchów tym szybciej powróci normalność jak to oni powiadają.
    Nie ma także powodu by ciągle wciskać nam bzdury jaki be był PRL, my chcemy słyszeć wszędzie i wokół jaka cacy jest III RP.
    Zapytajcie swego noblistę co by tu jeszcze sprzedać?
    O ile ja się znam na rynku,to składa się on z wzajemnie warunkujących się procesów kupna i sprzedaży.
    Natomiast wyzucie go z procesów kupna stanowi złamanie jego istoty,co świadczy o głupocie lub zdradzie narodowego interesu.
    Tak trzymajcie, drodzy toewarzysze solidarni, a zajedziecie do Edenu, bez nas rzecz jasna.

  166. Sebastian, masz calkowita racje. Wszystko zaczyna sie od nauki. W przypadku Polski w latach 80 tych bylo wiadome i oczywiste ze system polityczny i ekonomiczny bedzie trzeba zreformowac.

    Jednakze partie majace ambicje zdobycia lub utrzymani wladzy zrobily niewiele zeby sie do tego przygotowac. A wtedy to nalezalo stworzyc nowe kierunki szkolena na universytetach i szkolach srednich. Uczyc kapitalizmu i funkcji panstwa kapitalistycznago, uczyc zasad konkurencji wolnorynkowej, roli kapitalu i baknowosci w kapitalistycznym panstwie…

    Tego nie mozna bylo zrobic pod przewodnia sila robotnikow i zwiazkowcow i pod dowodztwem elektryka. W postepowych krajach ekonomia jest wykladana juz w szkole podstawowej 4-5 klasa. W Polsce natomiast wprowadzono religie.

  167. Lech, ‚widzisz to wszystko tak samo’ dlatego ze logika jest taka sama nauka niezaleznie gdzie sie znajdujemy. To wlasnie tej logiki zbyt czesto brakuje tym ktorzy rzadza.

  168. TO

    Okazuje się, że prywatna własność nie stanowi remedium na uciążliwości naszego życia.
    A jeżeli już to tylko dla nielicznych, dziedzicznych krwiopijców.
    Na zdrowie.

  169. Zamiast homili dedykuję Slavoja Żiżeka wzsystkim neoliberalnym mędrcom. „KIedy walczymy z AIDS, głodem, brakiem wody pitnej, globalnym ociepleniem itd. to choc uznajemy te problemy za palące, zawze mamy czas na zastanowienie, odłożenie decyzji w czasie…. Jednak w przypadku kryzysu finasowego bezwarunkowo trzeba było działać natychmiast. W mgnieniu oka znaleziono niewyobrażąlne sumy. Ocalenie zagrożonych gatunków zwierząt, ocalenie planety przed globalnym ociepleniem, ludzi umierających z powodu braku funduszy na leczenie, ocalenie głiodujących dzieci….to wszystko może trochę poczekać, ale wezwanie; „Ratować banki!” jest bezwarunkowym imperatywem, który skutecznie domaga się natychmiastowego działania. Wybuchła panika, natychmiast zawiązała się międzynarodowa koalicja, natychmiast zapomniano o wszystkich urazach, byle tylko uniknąć KATASTROFY.”
    Żiżek nie wyjaśnił dzisiaj znanych terminów; „deregulacja”, „program dostosowania strukturalnego” itp dziwolągów językowych, które są podstawą istnienia na globie 250 tysięcy slamsów, miliarda skłotersów i brutalnego wyzysku krajów Afryki przez Amerykańskich kolonistów. Zrozumienie tych terminów pozwala także łatwo wyjaśnić ponury los naszych stoczni i wydziedziczenie narodu z przemysłu.

  170. @Lizak
    Rzeczą najnormalniejszą w świecie jest umieć przyznać się do błedu i skorygować go. Ala acana to nie dotyczy. Zamiast tłuc pianę i ujadać wystarczyło napisać: nie jest prawdą, (jak zwrca na to uwagę kadett), że Sejm „jak jeden mąż” zdecydował o wysłaniu naszych wojsk do Iraku.

    Sejm o tym nie zdecydował, decyzję taką podjął rząd Millera, a
    zaaprobował ją prezydent Kwaśniewski jako zwierzchnik sił zbrojnych. Przeciwko wysłaniu wojsk była część posłów PSL, kluby LPR i Samoobrony, czemu dały wyraz w swych oficjalnych oswiadczeniach i protestach. Sprawa nie była jednak przedmiotem sejmowego głosowania. I tyle.

  171. Lizak,

    wiele na to wskazuje, że neoliberałowie dzierżący (20 lat! ) Polskę nie wiedzą, że (Mahatma Gandhi) „w sobie muszą zrealizować zmianę, którą chcą ujrzeć”.

    Dziś podejmujący się rządzenia nie wiedzą (ani jeden!, przynajmniej spośród tych których dane nam jest oglądać), że sobą mają zarządzać inwestując „w swoją etykę, charakter, zasady, cele, motywacje i postępowanie, i jeżeli nie zrozumieją że powinni pracować dla swoich anonimowych „podwładnych” to nie zrozumieją niczego”. Cała para idzie im w zaangażowanie na rzecz tych, którzy stoją w hierarchii nad nimi więc zmian nie ma jak się spodziewać. Poziom kapitału społecznego będzie spadał.

  172. @telegraphic observer
    W Pana wpisach, raz po raz, przewija się opinia o roli kościoła w państwie i jego zgubnym wpływie na życie społeczne. Czytam o konieczności „odcięcia się od pępowiny”.
    Ciekawy pogląd na te kwestie ma brytyjski filozof, pisarz, neomarksista Terry Eagleton, który nazywa takie podejście ‚mitem humanizmu liberalnego’, któremu przeciwstawia ‚humanizm tragiczny’, bardziej przystający do wsólczesnych wyzwań cywilizacyjnych.
    Podzielam wiele jego spostrzeżen, z którymi warto się zapoznać…
    http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article376308/Kultura_i_barbarzynstwo.html

    Pozdrawiam

  173. Vdm,

    Szanowny Panie, niestety/dla Polski? ma Pan również całkowitą rację. Brak takich działań, styl przygotowań naszego wejścia do Unii, mentalna obstrukcja naszych naukowców/wiem od osób uczestniczących w niemrawych próbach „ruszenia” tego środowiska/, itp. itd. potwierdzają tylko psychiczny paraliż wewnętrzny znamienny dla naszego narodu, co nie bez przyczyny pokazał w „Weselu” Wyspiański u Jaśka, któremu Los przeznaczył rolę Przewodnika narodu. Skończył się jego moment i wszystko w niezmiennym maraźmie zostało po dawnemu.Pamiętam, kiedy jako student chodziłem na zajęcia przygotowawcze naszego wejścia do Unii, organizowane przez instytucję do tego powołaną EURO/dokładnie nie pamiętam/ .Przygotowanie do takiego dziejowego wydarzenia polegało na odczytaniu namiastki wykładu i pogadanki jakiegoś tubylca z kraju , o którym była „pogadanka” , najczęściej naszego rodaka-emigranta. Na koniec kilka pytań w wykonaniu świeżo „oświeconych” ,czyli nas i… my do domu, a oni do kasy.
    Kiedy czytałem jak to się odbywało w Irlandii, gdzie w całym kraju była rzesza stałych łączników danej mikrospołeczności z Unią , którzy w trybie ciągłym wdrażali wszystkich obywateli z ich indywidualnymi sprawami do funkcjonowania w Europejskiej wspólnocie- zrobiło mi się tak nijako, że te nasze parawykłady odpuściłem sobie. W przytoczonej Irlandii, statystyczny potrzebujący doskonale wie jak sensownie podłączyć się do Unii. U nas tradycyjnie- powstała sieć ekspertów od „skubania” Unii , którzy sprzedają swoje usługi /wyłudzanie/ na wszystko, jeśli ktoś ma pieniądze na ich wynajęcie. W rachunku ostatecznym, nasza korzyść z członkostwa w Unii polega na wpłacaniu z budźetu naszej składki, nad tymi pieniędzmi tracimy kontrolę/mogłyby być przeznaczone na jakiś strategicznie rozwojowy cel/, które wracają do nas na cele rozproszone, wymyślana na siłę przez różnych cwaniaków. Tutaj jako wypadkowa naszego narodoweg stylu znajdywania się jako wspólnota narodowa w takich wyzwaniach jak wstąpienie do Unii, dla mnie doskonałym reprezentantem ” jest europoseł Piskorski, który kiedy dowiedział się o pieniądzach na zalesianie gruntów , jako PIERWSZY!!! zrobił na tym biznes. Przed kolejnymi wyborami do europarlamentu jak gdyby nigdy nic wpada do kraju, „załatwia” sobie /markująć aktywność/bardzo korzystną pozycję wyborczą, pewnie wygra i kolejne latka spędzi na wysokopłatnym „wygnaniu”. A naród jak w malignie…Indie, które walczą dzielnie o wejście do puli państw rozwiniętych zawsze!!! najpierw inwestują w sprawy żywotnie strategiczne. Najpierw pieniądze przeznaczane są na naukę i postęp, potem na walkę z ubóstwem.” Przejedzenie”niedostateczych pieniędzy przez obecne pokolenia, kosztem rozwoju- to według ich filozofii zagłodzenie wszystkich przyszłych pokoleń. Wybory tragiczne, ale rządzący jeśli mają wizję funkcjonowania i rozwoju kraju, muszą mieć siłę ją wdrażać. Faktem jest, że kiedy posiada się sensowną wizję dla danego kraju, to i o siłę łatwiej…

    Sądzę ,że można by tak pisać i pisać… Zakończę więc swój dzisiejszy komentarz z poczuciem,że myślimy podobnie.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  174. kadett pisze:

    2009-05-17 o godz. 10:45

    “Miller zaznaczył, że w Sejmie zdecydowana większość poparła wysłanie polskich wojsk do Iraku, a – jak dodał – tym, który wyszedł na trybunę, “był Jarosław Kaczyński, który pięścią w trybunę bił i mówił +to jest nasza wojna+”. ”

    Dałeś pan ciała kadet,ponieważ Sejm zaklepal tę decyzję i tylko to się liczy.

  175. Skandal jakiego nie było

    Sprawa fałszerstwa w śledztwie Blidy

    Były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień uważa, że sprawa rzekomego fałszerstwa postanowienia o wszczęciu śledztwa ws. Barbary Blidy z 3 marca 2006 r. to skandal, jakiego jeszcze nie było w polskim wymiarze sprawiedliwości.

    W tym tygodniu wyszło na jaw, że podczas przesłuchania Jacka Krawczyka, prokuratora z Katowic, który prowadził główne postępowanie w sprawie tzw. afery węglowej, pod dokumentami są podpisy, których nie składał. Oznacza to, że ktoś musiał sfałszować parafy pod dokumentem, który dał początek sprawie zakończonej tragiczną śmiercią byłej posłanki SLD.

    Sprawę fałszerstwa wyjaśniają obecnie prokuratury w Łodzi i Warszawie. W Łodzi badana jest sprawa przyczyn śmierci Barbary Blidy, w Warszawie – czy podczas zeznań przed komisją były szef Krawczyka prok. Krzysztof Sierak, awansowany przez Zbigniewa Ziobrę na szefa wydziału przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej, nie składał fałszywych zeznań. Krawczyk stwierdził po okazaniu dokumentów, ręcznej wersji roboczej oraz ostatecznego postanowienia, że zostały napisane nie jego charakterem pisma. Prokuratura przeprowadzi teraz badania grafologiczne. Od ich wyniku będzie zależał dalszy los postępowania.

    – Pytam, dlaczego jeszcze nikt za tę sprawę nie siedzi? Przecież to bardzo łatwo ustalić, kto za to odpowiada. Albo kłamie prokurator, który pomawia wymiar sprawiedliwości i za to już powinien siedzieć. Albo ten, który się dopuścił fałszerstwa, jeśli jest to prawda – powiedział w Radiu Tok FM prof. Stępień. Jego zdaniem, jeśli w prokuraturze dzieją się takie rzeczy, to niebywały skandal. – Największy skandal w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Widziałem wiele skandali (…), ale ten jest niebywały – ocenił.

    Wyjaśnieniem podejrzenia o fałszerstwo w przyszłym tygodniu zajmie się sejmowa komisja śledcza badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy. Wezwania Krawczyka przed komisję chce zarówno jej szef Ryszard Kalisz (SLD), jak i posłowie PiS. Krawczyk zeznawał bowiem przed komisją i o fałszerstwie nie wspomniał. Tylko dlatego, że nie okazano mu dokumentów. Gdyby z inicjatywy warszawskiej prokuratury ich nie zobaczył, sprawa do dziś nie ujrzałaby światła dziennego.

    ——————————————————————————–

    Trybuna

  176. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jedna z najbardziej spektakularnych wypowiedzi ostatniego czasu na temat o ktory lamane sa kopie na bolgowisku r. Passenta byla wypowiedz jednego z japonskich ministrow. Otoz stwierdzi on – bez zmruzenia oka – ze zrzucenie bomb atomowych podczas IIWS przez Amerykanow na Hiroshime i Nagasaki bylo wielkim szczesciem dla Japoni w XX w.

    Ewa-Janinna.
    Domyslam sie, ze sie rozumiemy(?)
    Chcialbym przy okazji dodac, ze Polska pod wzgledem naturalnych mozliwosci, w porownaniu z Japonia, jest eldoradem. Ja rozumiem L. Walese, ktory po wizycie w japonskich stoczniach zrozumial, ze najlepiej bedzie jak zostanie makaroniarzem.

    Post Christum.
    Niezbadane sa propozycje Pana prowadzace do prawdziwego szczescia – prawda?

  177. Za 10-20 lat polacy nie bede nic znaczyc w swoim wlasnym kraju. Niemiecka prasa przewiduje ze w ciagu 10 lat polacy zagryza sie na wzajem.

    To za 10-20 lat a teraz widac ze idziemy dokladnie w tym kierunku. Dzisiej i wczorej sprzedano majatki stoczni, jutro sprzedadza inne zaklady. Pozniej sprzedadza ziemie i bloki mieszkalne, drogi i ulice. Za 10-20 lat nie bedzie zakladow pracy z glowna siedziba w Polsce. Podania o zatrudnienie beda rozpatrywane w Berlinie, Londynie, Chinach ….. i Tel Avivie.

    Polska sie przeksztalca w kraj taniej sily roboczej i rynek zbytu. (i juz jest)
    Hitler mial takie same plany.
    Bedziemy calkowicie zalezni od obcego kapitalu. To bedzie nowoczesna forma rozbiorow z 18 wieku.

    A co jest teraz wazne, religia, historia, rusofobia, IPN….. i czy elektryk Lech Walesa pojedzie na nastepna konferencje Libertas czy nie pojedzie.

    200 milionow zl rocznie kosztuje ta haniebna instytucja IPNu, ktora jest narzadziem walki politycznej, ktora daje zero kontrybucji do dochodu narodowego. Ktora skloca polakow i niszczy jednosc narodowa.
    Z punktu widzenia naszych wrogow IPN jest mile widziana, tak ja Solidarnosc byla.

    Ale wyobrazmy sobie ze zaledwie za 10% tego budzetu rzad moglby stworzyc Komisje Ochrony Gospodarki Narodowej. Po to zeby zatrzymac te fale sprzedarzy i bankructw, utrzymac zatrudnienie i trzymac w Polsce co Polskie. Jest zludzeniem ze Unia pomoze tu i tam, pomoze ale czegos bedzie za to oczekiwac.

    Mam nadzieje ze pewnego dnia ktos sie w tym rzadzie obudzi, stworza wieloletni plan rozwoju gospodarczego, zlikwiduja IPN, powolaja cos w rodzaju komisji ochrony gospodarki narodowej a reszte budzetu IPNu przezancza na domy dzieci i opieki spolecznej.

  178. vdm,

    zdaje sie, ze przestalem rozumiec: czy to znaczy, ze jesli robotnicy maja cos do powiedzenia w sprawie funkcjonowania przedsiebiorstwa to jest zle ?

    i dalej (o obecnym -?- rzadzie): Jest tam za duzo robotnikow i chlopow, ktorzy nie wiedza czego nie wiedza i co powinni wiedziec.

    Jesli takie jest Twoje zdanie, to po co ten caly skowyt za peerelem ?

    Przy okazji zwracam uwage na fakt, polskie stocznie przetrwaly 20 lat (a wraz z nimi zalogi w wymiarze, ktory czynil z tych stoczni placowki o malej rentowosci lub nierentowne) tylko dlatego, ze na odleglosc widel trzymano od nich z daleka ksiegowych i menadzerow w bialych kolnierzykach i anzugach Armaniego, specjalistow rodem z Price Waterhouse Cooper (nawiasem mowiac, ta firma chyba nie specjalizuje sie w stoczniach). Wyobrazam sobie kwik, gdyby naprawde powierzono restrukturyzacje polskich swietych krow stoczniowych drapieznym managerom z PWC czy innych firm tego typu. Wtedy dopiero, vdm, krzyczalbys na pelny glos, ze oto dzieje sie dziejowa krzywda !

    Na koniec: 1. czy walorem stoczni (lub jakiegokolwiek innego zakladu) jest to, do kogo nalezy, czy to, ze produkuje on (np. statki), daje zatrudnienie, i wytwarza dochod ?

    Wydaje mi sie, ze nie ma nic bardziej efemerycznego niz „narod” – wlasciciel srodkow produkcji. Historia wykazala, ze znacznie korzystniej dla narodow jest wtedy, kiedy srodki te naleza do podmiotow bardziej konkretnych niz „narod”. Bo „narod” to wszyscy…. i nikt. Jest jakims niesamowitym reliktem z przeszlosci, ze w Polsce maja byc zachowane za wszelka cene (polityczna i ekonomiczna) przemysly „narodowe”: stocznie, kopalnie, huty i bog wie, co jeszcze, byle polskie i narodowe. Niestety, ale swiat zmienia sie na tyle szybko, ze w odniesieniu do spraw ekonomicznych znacznie lepiej jest zastapic slowo „narodowy” slowem racjonalny, oplacalny i spolecznie odpowiedzialny.

    2. Co automatycznie prowadzi nas do drugiego pytania: czy Polska MUSI budowac statki, skoro inni robia to lepiej, taniej i szybciej ? A jesli MUSI, to jakie, skoro – jak wskazuje przyklad Niemiec, owszem: mozna zapewnic przetrwanie rodzimym stoczniom w Europie, ale za cene zaawansowanej specjalizacji (np. niemieckie stocznie buduja duzo dla wlasnej Bundesmarine, ale na to trzeba miec srodki z budzetu) w dziedzinie budowy statkow lub… ich komponentow czy sprzetu dla przemyslu stoczniowego czy innych galezi gospodarki. Stocznia, na gruzach ktorej powstala po wojnie Stocznia im. Lenina (Schichau Werke), obok statkow budowala np. lokomotywy parowe. Oczywiscie to bylo przed wojna i nikt teraz nie bedzie budowac parowozow, ale byc moze istnieje szansa rozwiniecia produktow, ktorych produkcja ciagle wymagac bedzie stoczniowej infrastruktury i zaplecza, a jednoczesnie uwolni te zaklady od zelaznego uscisku konkurencji azjatyckiej w dziedzinie podstawowej – konkurencji moim zdaniem nie do wygrania nie zaleznie od tego, czy wlascicielem stoczni jest „narod”, czy Trust z Antyli Holenderskich. Rozumiem, ze w chwili obecnej polskie stocznie zyja nie tylko z budowy statkow, ale byc moze nastal moment, ze zaczna one zyc przede wszystkim z czegos innego, zas statki zejda na dalszy plan.

    Z tego, co piszesz wynika, ze blad ze stoczniami polegal na tym, ze nie zrobiono z nimi porzadku (czytaj: nie zracjonalizowano ich) 20 lat temu, i za bardzo sluchano zalog, czyli niemal motlochu. Czyli, ze zaczynamy tesknic za Balcerowiczem i pierwszymi latami kuracji szkowej polskiej gospodarki … ?

    Pozdrawiam.

  179. @Lizak
    Szkoda mojego czasu na jałowe przepychanki z systemowo załganym burkiem.

  180. “W postnietzscheańskim duchu Zachód pracowicie podkopuje swoje niegdysiejsze metafizyczne fundamenty za pomocą bezbożnego koktajlu praktycznego materializmu, politycznego pragmatyzmu, moralnego i kulturowego relatywizmu oraz filozoficznego sceptycyzmu. To cena, którą trzeba zapłacić za dobrobyt” – pisze Terry Eagleton, rekomendowany przez Kadetta. Cena, jaka cena? Ja uwielbiam polityczny pragmatyzm, doskonale się czuję jako filozoficzny sceptyk, nurzam się w morzu otaczającego mnie moralnego i kulturalnego „relatywizmu”. Wczoraj nawiedzili mnie świadkowie Jehowy – świat się wali – mówili, chcieli mi otworzyć oczy. Ja po prostu mam inne WIERZENIA.

    Kultura ma chronić człowieka od złych stron cywilizacji, miał tego dokonać marksizm, teraz proponuje się religię – thank you, very much. Eagleton jest zwolennikiem metod autorytarnych, jednostkę ochronić ma władza odpowiednio wyposażona. A społeczeństwa zachodnie przed fundametalizmem islamskim i kolejnymi 9/11, który to fundamentalizm nie jest nota bene bardzo religijny, mają się bronić wzmożeniem kultury, powrotem do tradycji, odejściem od multikulturalizmu i powrotem do metafizyki. Jakiej metafizyki? Romantycznej czy tomistycznej? Pomieszanie z poplątaniem, moim zdaniem. Wyzwania są owszem takie, ale rozwiązania Eagletona mi nie odpowiadają. Metafizycznie, kulturowo, fundamentalistycznie.

    Co ma piernik do wiatraka? Ja gdybym miał mieszkać w Polsce, to domagałbym się, aby moje dzieci nie były w instytucjach publicznych poddawane obskuranckiej indoktrynacji, pozbawione dostępu do edukacji seksualnej, poddane ciągłym kulturowym naciskom zupełnie niezgodnym z wyznawaną przeze mnie humanistyczną, optymistyczną moralnością. W imię czego miałyby one tego doświadczać, w imię obrony przed terroryzmem islamskim i podług widzimisie jakiegoś marksistowskiego krytyka literackiego, wyznawcy autorytaryzmu kulturowego? Opanujże się pan, panie Kadett.

  181. Lizak,

    majatek pe peerelu sprzywatyzowano/sprzedano za tyle, ile byl wart ten w wiekszosci post-socjalstyczny zlom.

    Co do PGR-ow: moj powinowaty, inzynier rolnik urodzony na Zachodzie i tam dyplomowany dzialal gospodarczo w Polsce od 1992 roku, najpierw jako szef polskiego oddzialu jednej z firm agro, a potem na wlasny rachunek, na spolke z polskimi przedsieborcami, w dziedzinie przetworstwa rolno-spozywczego. Jako rolnika ciagnelo go do ziemi, a wiec kupil dwa upadle PGR-y w zachodniej Polsce. Lacznie cos ok. 4,5 tys ha ziem ornych i pastwisk. Mial dostep do kredytow z kraju swego pochodzenia i szybko postawil nabyte przedsiebiorstwo na nogi, robiaz z niego modelowy zaklad rolno-produkcyjny, dajacy zatrudnienie i place na godziwym pozniomie w regionie dotknietym masowym bezrobociem strukturalnym.

    Skad o tym wszystkim wiem ? Kiedys, podczas jednej z wizyt u krewnych w Polsce pokazali mi oni nagrany reportaz zrobiony dla jednej z audycji redakcji rolnej TVP. Na ekranie mozna bylo zobaczyc zadbane budynki, nowoczesne instalacje, czyste krowy i obory, nowoczesne maszyny, czysto ubranych robotnikow – standard nie rozniacy sie niczym od tego, co mozna bylo zobaczyc innych krajach. Robotnicy, zadowoleni z warunkow prawcy, szczegolnie cenili sobie partnerskie stosunki z zarzadem i z wlascicielem, w tym np. liczne szkolenia, wyjazdy na wystawy i targo rolnicze, itp. Kiedy zobaczylem na ekranie oborowego, ktory myje rece przez zalozeniem dojarki do wymion, wtedy zrozumialem, ze mozna. I ze trzeba !

    Trzeba bylo to wszystko przemeblowac, a jesli trzeba – oddac w rece tym, ktorzy wiedza co i jak mozna zrobic, zeby gospodarka zaczela funkcjonowac. To jest jakies myslenie paranoidalne, ze jesli ktos z zagranicy kupi polskie przedsiebiorstwo, to tylko po to, zeby je wykonczyc i oczyscic przedpole. Owszem, i taki przypadki sie zdarzaja, ale nie jest to regula.

    Moj powinowaty sprzedal swoje pos-pegeerowskie gospodarstwo polskiemu holdingowi rolno-spozywczemu i wrocil do swego kraju pochodzenia, gdzie nadal prowadzi interesy. Kiedy tlumaczyl mi On, ze wszedzie jest mu dobrze, gdzie moze zarobic na chleb i zrealizowac swoje zamierzenia. Polska byla dla niego takim krajem przez ponad poowe jego aktywnego zycia zawodowego.

    Majatek post-pegeerowski, ktory kupil to byl ugor i rozwalajace sie budynki gospoczarcze plus kupa zlomu – kiedys maszyny rolnicze. Byli pracownicy byli zdemoralizowani, ale w lot pojeli, ze oto nadarzyla im sie szansa. Moj powinowaty to przedsiebiorca prywatny, a nie jakis nieokreslony podmiot panstwowy.

    Bo panstwo nie musi produkowac mleka czy budowac statkow. Wystarczy, zeby panstwo stymlowalo gospodarke poprzez skladanie zamowien na obiekty potrzebne dla kraju i dla tych podmiotow, ktorych panstwo jest wspolwlascicielem/wlascicielem (np. koleje, autostrady i drogi – czyli mowiac ogolnie = infrastruktura).

    O naduzywanym na tym blogu hasle neo-liberalizmu jako antypodzie systemu sprawiedliwosci spolecznej zwlaszcza w wydaniu peerelowskim nastepnym razem.

    Pozdrawiam.

  182. Stefan Zielonka , szyfrant odnazlazl sie moze ? Choc jakis slad po nim. Wie cos ktos ? Czy nikt nic ?

  183. Jocobsky,
    to jest syzyfowy trud. Najpierw nalezaloby fakty wyprostowac: gorzelnie takze sa prywatne, a ogrodki dzialkowe zawsze byly (w zasadzie prywatne). Poza tym kto powiedzial, ze w Polsce jest zle. To ze Lizakowi jest zle, to nie znaczy ze wszystkim Polakom. Lizak to nie jest Polska. Prywatna wlasnosc wytwarzania zmienila kraj, ucywilizowala i przyniosla dobrobyt jakiego nikt w PRL nie mogl sie spodziewac. Oczywiscie w 1989 oczekiwano go juz, tu i teraz, jak manny z nieba, co bylo nierealne.

    VDM daje recepte, zatrudnic management consultants, Delloite. Haha – to by sie podniosl raban – za co oni biora pieniadze, nie znaja naszych realiow, wystawiaja lewe rechunki, aby podniesc swoje koszty. Tak samo rzad pozwolil zatrudnic konsultantow przez NFI – nie jeden juz zjechal takie rozwiazanie, pielnia1 nie jest pierwszy ni ostatni. Rzad mial to zrobic, ktory? Olszewskiego czy Bieleckiego? Rzad mial posluchac rekomendacji konsultantow – a jakie one bylyby? Zredukowac zatrudnienie i zwiekszyc efektywnosc pracy, podniesc technologie i zajac sie marketingiem i znalezieniem nisz rynkowych, zainwestowac kilka mld – kto mialby realizowac te rekomendacje? Konsultanci czy rzad? Jesli konsultanci, to oni nie sa od zarzadzania. Od zarzadzania jest inny prywatny podmiot. A jesli rzad … hehe.

    VDM = Virtual Dreaming Mechanism.

  184. @TO
    O tym, że fundamentalizm antyreligijny najbardziej Panu odpowiada nie musi Pan mnie przekonywać. Nic na to nie poradzę, że możemy się różnić.
    Napomknę tylko, że w historii nieodległej mieliśmy już przykłady całkiem nieudanego zastępowania religii – jeszcze bardziej nieudanym cywilnym kultem. Idea – jak mówią – nie znosi próżni. Radzę zatem zachować czujność, nie mniejszą od tej, jaką Pan okazał kiedyś neofaszyzmowi kaczystowskiemu.

    Pozdrawiam

  185. Jacobsky,
    Jak czytam ostatnie dwa wpisy: twoj i vdm, to inna klisza mnie nachodzi: perly przed wieprze.

    Czy on szuka zatrudnienia w mediach Rydzyka?

  186. kadett pisze:

    2009-05-17 o godz. 16:08

    Lizak:
    Jeżeli nie dociera do pana polskie słowo pisane, to proszę się odwoływać do ambony…

  187. Jacobsky pisze:

    2009-05-17 o godz. 16:29

    Lizak:
    Pan mi przytacza przykład swego krewniaka kombinatora i spekulanta.
    I ja mam w to wierzyć, a mało tego powinienem, wziąć pewnie z niego przykład.
    Jakobsky,każdy ma swoich krewnych i znajomych,więc poprzestańmy na tym.

  188. telegraphic observer pisze:

    2009-05-17 o godz. 16:31

    Lizak;
    Niech pan przestanie błaznować ze swoim dobrobytem jaki dotknął miliony bezrobotnych i polskich emigrantów.

  189. otago pisze:

    2009-05-17 o godz. 16:30

    Lizak:
    Słyszałem, że ponoć służby specjalne Watykanu zajęły się jego poszukiwaniem.

  190. kadett pisze:

    2009-05-17 o godz. 16:08

    Lizak:
    Takiego braku kultury jak u Pana już dawno nie spotkałem na tym blogu.
    Zapyziałe wieśniactwo z ambicjami bez pokrycia.

  191. Jacobsky robisz parodie z powaznego tematu.
    W 1945 PRL em rzadzili ci co ocaleli w kregach PZPR. Do 1989 wyksztalcily sie kadry inteligencji i mielismy wielu wspanialych ludzi i wiele osiagniec. Poza perwszymi latami PRL robotnicy nigdy nie odgrwali zadnej roli w zarzadzaniu zakladami przemyslowymi i byl porzadek do lat 80 ych, kiedy to pozwolono na anarchie. Ta anarchia trwa do dzisiej. Lata 80 i 90 byly stracone pod wzgledem rozwoju z powodu tej anarchii.

    Robotnik nie jest zdolny do prowadzenia zakladu przemyslowego. Pomijam tu malutkie warsztaty. To jest proste jak konstrukcja cepa. Dlatego ze robotnik nie ma potrzebnego wyksztalcenia, nie wie czego nie wie i nie wie co powinien wiedziec.
    Jednak po 89 fala proletariatu zalala panstwowe urzedy i przedstawiciel tego samego proletariatu byl prezydentem. To nie byl wiec koniec komuny to byla revolucja bolshevicka pod nazwa Wolana Polska Kapitalistyczna.

    Miejsce robotnika jest w hali produkcyjnej, miejsce elektryka jest w warsztacie elektrycznym, miejsce inzyniera i kierownika w biurze a profesora na universytecie. Proste i niepodwazalne.

    Firmy konsultacyjne sa potrzebne. Najlepiej jest wszysko wiedziec ale to jest niemozliwe, druga najlepsza sytuacja jest widziec gdzie znalesc informacje. Ale rowniez mozna zatrudnic konsultanta na kontrakt.
    Jezeli firma zatrudnia kierownictwo z potrzebnymi kwalifikacjami to nie potrzebuja konsultantow. Ale moze byc potrzeba na specjalistyczna wiedze i konsultant rozwiazuje ten problem. Gdyby stocznie mialy ludzi z wizja na gorze w kierownictwie nie mieli by teraz problemow.

    Przyklady ktorymi sie posluzyles udowadniaja ze tamci ludzie zawsze cos rozsadnego zrobili w przeszlosci zeby dzisiej istniec jako biznes i robic szmal.

    Polska choraba jest powiedzenie ‚nie da sie’ i sie nawet nie probuje. A ja mowie ze sie da. Jak Niemcy moga to i Polacy moga.
    Nie nalezy sie wymawiac firmami azjatyckimi. Wielu z nich to sa klusownicy dostajacy zapomogi rzadowe ktorzy sprzedaja nawet za 50% ceny materialow. Z takimi trzeba walczyc clem i przez polityczne kanaly.

    Odnosnie kto jest wlascicielem. Z punktu widzenia robotnika to nie ma znaczenia. Robotnicy i zwiazkowcy ktorzy krzyczeli precz z komuna, chcemy kapitalizmu nie mieli o niczym pojecia i do dzisiej nie maja. Z punktu widzenia kierownictwa to rowniez nie ma znaczenaia kto jest wlascicielem.

    Glowna zaleta kapitalizmu jest to ze pozwala individualnym osoba obdarzaonym talentem tworczym i kierowanym chytroscia wzbogacenia sie na wzbogacenie sie poprzez rozpoczecie dzialanosci gospodarczej. Ci ludzie podejmuja ryzyko ale rowniez stwarzaja miejsca pracy. Ich dzialanosc moze zakonczyc sie sukcesem lub porazka. To jest prosta sytuacja, oczywiscie sa firmy o roznych strukturach i wiekosci i sa gieldy, … i infrastruktura. To jest obszerny temat.

    Duzy przemysl wszedzie znajduje sie pod kontrola rzadu. Na przyklad w Brytani, British Steel, British Gas, British Coal, British Railways, British Ports, British Telekoms, British Airways, British Shipyards (stocznie), British Airports, British Mail, British Petroleum, ……. sa to firmy kontrolowane przez rzad, tylko czesciowo sprywatyzowane. W 1980, 80% wszystkich miejsc pracy w Brytani byla pod kontrola rzadu. Podobna sytuacja byla/jest w calej Europie zachodniej. Tak wyglada kapitalizm.

    Pytanie czy Polska musi produkawac statki mozna rozszerzc, czy musi produkowac elektrycznosc, zywnosc, lokomotywy, wegiel, i paste do zebow. Czy Polska musi produkowac ksiezy ? Jaka jest ich kontrybucja do dochodu narodowego? Czechy nie musza produkowac statkow. A w Polsce stocznie istnaily i nalezalo je uzdrowic, doprowadzic do produkcji zyskow, wrzucic na gielde i tylko czesciowo sprywatyzowac.

    Wlasna baza wytworcza jest centralnym systmem nerwowym kazdego kraju. Zobacz USA, zbyt duzo miejsc pracy wyeksportowali za granice. W 2000 roku nie portrafili zalozyc sankcji przeciwko Chinom bo chinczycy produkuja buty dla armi amerykanskiej. A dzisiej kazde $5 dolarow nowego dlugu produkuje $1 dochodu narodowego.

  192. TO, ja bym nie zatrudnil konsultantow i dal im wolna reke. Nikt tego nie robi. Decyzja byla by oparta naa ekonomicznym zysku.

  193. Jakoby w marcu 2009 r. w porównaniu do marca 2008 r. bezrobocie wzrosło o 4 % – http://biznes.onet.pl/0,1972185,wiadomosci.html . Zaglądam do – http://futures.onet.pl/12959,danemakro.html i widzę, że 11,2 do 11,1 to nie jest 104 %. Co tu nie gra? Która liczba nie jest prawdziwa?

    We wcześniejszym tekście nie ma natomiast informacji, że w RP od października 2008 r. (8,8 %) do marcca 2009 r. (11,2 %) wzrosło o 27 %. Poza tym u nas nie wszyscy bezrobotni są ewidencjonowani, a nie podaje się nam jak jest w np Szwecji w tym zakresie.

    Nie wspomnę, że styczniu i lutym 2004 bezrobocie ewidencjonowane w Polsce wynosiło 20,6 %, z czego uratowała nas UE, ale nie słychać by rządzący gwarantowali swoimi decyzjami że do tej liczby wkrótce nie wrócimy i to mimo wyemigrowania tylu osób z kraju. Wynik z marca w porównaniu do września nie rokuje optymistycznie.

  194. Passent w latach 60. współpracował z wywiadem i kontrwywiadem, przekazywał informacje m.in. o poglądach amerykańskich dyplomatów. W 1964 roku Passenta – zarejestrowanego jako „Daniel”, a potem „John” – przekwalifikowano z kontaktu operacyjnego na tajnego współpracownika. Zachowane teczki na temat Passenta mają też zawierać wniosek o zaniechanie współpracy z TW „Johnem”.

    W programie przytoczono oświadczenie Passenta, który odmówił udziału w programie. „Nie zamierzam przykładać ręki do dzikiej lustracji medialnej” – wyjaśniał publicysta. Dodał, że zarejestrowano go i nadano mu pseudonim bez jego wiedzy. Passent oświadczył, że jest gotów poddać się lustracji przed niezawisłym sądem, czego – przypomniał – odmówiono mu.

    Wieloletni felietonista tygodnika „Polityka” i były ambasador w Chile wystąpił o autolustrację, gdy w listopadzie ubiegłego roku TVP wymieniła go wśród dziennikarzy, którzy mieli współpracować z SB. Sądy lustracyjne dwóch instancji odmówiły mu jednak, argumentując, że nie pełnił on funkcji publicznej. W lutym sąd lustracyjny drugiej instancji wskazał, że Passent będzie mógł ponownie wystąpić o autolustrację, gdy wejdzie w życie nowa ustawa, obejmująca lustracją również dziennikarzy i ambasadorów. Ta ustawa już obowiązuje.

  195. Po jaką cholerę blogowicze usiłują na tym blogu coś pisać i dyskutować skoro dwóch mianowanych przez samych siebie geniuszy wie wszystko na kazdy temat i raczy się z nami tą wiedzą podzielić ???. Dla nich nie ma tejemnic historia, strategia, ekonomia, prawdopodobnie także fizyka jądrowa i biologia molekularna !
    Chyba nigdzie tupeciarstwo nie osiąga takich wyżyn !
    Najwyższe gratulacje dla Jacobskyego i Telegrafica !

    PS. Przykro mi bardzo ale od wielu miesięcy nie przeczytałem żadnego sensownego zdania w postach obu panów !
    Najlepszym przykładem jest bajeczka Jacobskyego o jego genialnym powinowatym który uzdrowił PGRy
    Przecież setki razy słyszeliśmy że tylko obcy kapitał mógłby coś w Polsce sensownego zbudować a w dodatku hołota z PGR nie nadaje się nawet do czyszczenia chlewu !
    A przeciez powinowaty to nasz rodak i załoga też pszennoburaczana ????
    No i jakoś udało mu się dotrzeć do knowhow i „strategicznego planowania ”
    Jednym słowem można było transformować ten kraj nie urządzając „garage sale” ? Można było znaleźć consultants oprócz Deloitta którzy zabrali by sie do reform, a nie wystawiali nosa poza bar u Mariotta ?
    Bzdury panie J, bzdury i jeszcze raz bzdury ! Naomi Klein podaje mnóstwo przykładów jak miedzynarodowe korporacje rozwalały cudzą gospodarkę od Ameryki Poludniowej po Indonezję i Irak, że przez grzecznośc nie wspomnę o Wspólnocie Niepodległych Państw i naszym skromnym landzie miedzy Bugiem i Odrą….
    Potem zawłaszczały i liczyły zyski

  196. Telegraphic Observer,

    perly przed wieprze ? Nie, ja po prostu nie chce dac sie zwariowac i przyczynic sie do tego, zeby zwariowano innych. Znaczy sie inni postapia jak chca – w wielu wypadkach to nie jest kwestia przyjecia lub nie przyjecia argumentacji, ale raczej kwestia glebokiej wiary – ale sadze, ze warto czasem podyskutowac, zwlaszcza ze jest to dobra gimnastyka intelektualna.

    A gra sie zawsze tak, jak przeciwnik pozwala 😉

    Pozdrawiam.

  197. Jcobsky, ref. twoj komentarz do szanownego Lizaka.

    Wiara w zachodnia propagande sukcesu jest bardzo trudno wyleczalna choroba. Dales sie tym otumanic, wyjechales za wielka wode i odziedziczyles $368 000 dlugu. To jest twoja porcja zadluzenia Ameryki. Jezeli masz cztero osobowa rodzine to pomoz to przez 4. To tyko kwestia czasu kiedy amerykanski odpowiednik NKWD pojawi sie w twoim domu i obedrze cie ze skory bo skore rowniez beda mogli sprzedac.

    Podzielam twoja obserwacje ze polskie rolnictwo bylo/jest zacofane z wielu powodow. Rowniez bylo/jest niechlojstwo brak higieny i nie dorownuje wspanialym osiagnieciom zachodnich rolnikow.

    Ale to tyko pol prawda. Na zachodzie uprawiaja tak zwany intensywny model rolnictwa. Jest to kosztowna technologia ale produkuje duze ilosciowo zbiory. Problemem jest jednak ze niczego by nie sprzedali bez zapomogi rzadow. Tak, w kapitalistycznym raju wszyscy rolnicy dostaja zapomogi i to pomimo ze wolny rynek jest religia.

    Polski prymitywny rolnik produkowal mniej ale byl w stanie sprzedac z zyskiem. Tym nie moze sie pochwalic rolnik zachodni.
    Zapomogi placone dla rolnikow na zachodzie sztucznie obnizaja ceny produktow rolnych o 40 do 50%. Dodam ze zapomogi dla rolnictwa pochlaniaja 40 procent budzetu Uni Europejskiej. Podobna sytuacja jest za wielka woda.

    Zachodnia hipokryzja, oszustwo i obluda sa narzedziami ich propagandy i wojna ideologiczna ciagle trwa. Ale lepiej jest myslec przed prztlaczaniem bzdur.

  198. @Kadett
    prosze nie spekulowac o tym, co mi najbardziej odpowiada. Ja sie domagam rozdzialu kosciola od panstwa, tzn. argumentuje za tym.

    Ja nie wyrazam opinii nt. podporzadkowania sie doktrynie Watykanu, jest to panska prywatna sprawa. Ale narzucac jej sobie nie pozwolam. Czy to jest fundamentalizm antyreligijny? Moze w jezyku panskiego pojmowania swiata i sfery publicznej?

  199. @Kadett
    Ponadto pana kolejne straszenie rzekoma pustka ideologiczna jest oszustwem. Polska jest panstwem o najwiekszej interwencji KK w sfere publiczna w UE i calym zachodnim swiecie, wlacznie z USA. Czy jest na tyle wyjatkowa, ze nie moze funkcjonowac jak Niemcy, Francja, czy chocby Wlochy lub Hiszpania?

  200. @Absolwent
    Miej litosc, nie zasmiecaj tego bloga swoimi wpisami. Twoje erystyczne chwyty sa cienkie i ciagle te same. „… słyszeliśmy że tylko obcy kapitał mógłby coś w Polsce sensownego zbudować” – czy taka jest teza Jacobsky’ego?

    Wyobrazam sobie, absolwent wyglasza wyklad pt. „Transformation without a garage sale”. Na przykladzie Ameryki Lacinskiej i Europy Wschodniej. Na sali zapada cisza, uczone grono wpatrzone w prelegenta-absolwenta. Zaczyna on od slow:

    Jak wykazala Naomi Klein …

    HA HA HA HA HA HA HA, CO TO SIE DZIALO, CO SIE DZIALO,
    SALI PRELEKCYJNEJ POL ZE SMIECHU SIE SKRECALO …

    absolwent, obudz sie.

  201. @TO
    A to Pan mnie zakłopotał… Nie sądziłem bowiem, że za wielką wodą trzeba siekierą hubę kościelną od zdrowej kory państwowej odrąbywać.
    A mówią, że Kanada z dobrych drwali słynie… Jak trzeba odwodów, to stawię się na wołanie o pomoc.

    U nas na Wawrzyszewie proboszcz chciał na Panu wymusić 15 lat temu określone zachowania polityczne. Dużo się od tego czasu zmieniło. Przy kolejnej wizycie w ojczyźnie mogą na punkcie granicznym będą sprawdzać zdolność przybysza do aklimatyzacji. W tym celu radzę nauczyć się katechizmu na pamięć, bo bez jego znajomości można dostać tu bzika całkiem topikalnego. Obowiązuje tu urzędowe: szczęść Boże! Odpowiada się: na wieki wieków amen! Na szczęście prezydent nie ma w zwyczaju osobiście kończąc oficjalne przemówienie wzywać Pana Boga, by pobłogosławił Ojczyźnie. Od tego ma asystę kościelną. (Taki rodzaj podziału ról, niekoniecznie związany z jego definytywnym rozdziałem).

    By zmienić ton, to zapewniam Pana, że gdybym był bardziej niewierzący niż jestem niepraktykujący, nie przeszkadzałoby mi to, co przeszkadza Panu. Najgorszym rodzajem fanatyzmu jest ten, który zwalcza każdy inny fanatyzm. Widząc Pańskie przywiązanie do doktrynalnego sposobu porządkowania świata np. w sferze ekonomii, wcale mnie nie dziwi przenoszenie tych upodobań i nawyków indywiduantych na inne sfery życia.

    Pozdrawiam

  202. vdm,

    nie wnikajmy w to, kto jaka propaganda dal sie omamic.

    A jednak racje ma T.O.: nie rzucac….

    To i nie rzucam wieciej.

    Pozdrawiam.

  203. Absolwent,

    ja tez Ciebie sciskam, caluje i pozdrawiam.

    To tyle, co moge zrobic dla Ciebie w zaistnialej sytuacji. Bo na szacunek dla samego siebie to juz kazdy musi sobie zapracowac samemu.

  204. vdm,

    co do zapomog dla rolnictwa: so what ? Rozumiem, ze Ty, aby nie byc hipokryta, nie korzystasz z cen na zywnosc takich, jakimi one sa. Sam siejesz, zbierasz, doisz, zarzynasz – byle tylko nie dac sie zlapac przez ten mordeczy system, zeby bylo ekstensywnie, no i zeby nikt bron boze nie pomyslal, ze …

    I tu wpisz, co chcesz.

    Pozdrawiam.

  205. Lizak,

    to moja wina. Zapomnialem sie i odpowiedzialem w moim stylu na Twoj wpis adresowany do mnie. Ale nie wymagaj ode mnie, zebym teraz znizyl sie do Twojego poziomu.

    Bola mnie plecy do schylania sie.

    Adios !

  206. vdm,

    a po co rozszerzac pytanie, ktore brzmialo „Czy POlska musi budowac statki” ? Jesli chcesz, to pisza dalej. I rozszerzaj. Tylko nie zapomnij przy tym o poszerzeniu swoich horyzontow.

    Pozdr.

  207. http://www.tvn24.pl/2227244,12690,0,0,1,wideo.html . Jakby taka sprawa wyglądała w Kannadzie? Bardzo proszę Panów Jacobsky’ego i Telegraphic Observera.

  208. Telegrafic 21.29
    Już raz cie pytałem, widząc jak bardzo jesteś nadęty , czy wykładasz na Harvardzie. Chyba awansowałeś, bo nie odpowiedziałeś. A Naomi wykładała w London School of Economics jako visiting professor. I jakoś nikt się nie smiał, wiec może tobie właśnie sie coś takiego przytrafiło ?

    Pozatem w życiu ani nie przeczytałeś takiej literatury przedmiotu jaką NK przygotowała do „Shock Doctrine”, ani jej nigdy nie przeczytasz, bo sądząc z poziomu tekstów czytasz wyłacznie tabloidy i oglądasz Foxa.

    Jeśli zaś chodzi o zasmiecanie tego blogu -no cóż – codziennie nawalasz tyle róznego badziewia, że moich śmieci spod tej kupy zupełnie nie widać ;-).

  209. Jacobsky, nie wpadaj w panike, z kazdej sytuacji jest wyjscie. Czolowi Amerykanscy doradcy finansowi doradzaja „pozbyj sie dolarow i wywiez swoj majatek za granice”.

    Mam nadzieje ze Obama poprawi sytucje ale to bedzie bardzo trudne.

    W miedzyczasie zastanow sie, czy Ameryka powinna miec banki ? Przeciez wydano na te instytucja $2 trilliony zeby je uratowac. Jezeli nie powinno byc stoczni w Polsce to w Ameryce nie powinno byc bankow.

    Ale to pytanie nalezy nawet rozszerzyc, czy Ameryka powinna miec ekonomie ? Powtorze, $5 nowego dlugu produkije tam $1 dochodu narodowego.

  210. vdm,

    meczysz sie, a moze tez panikujesz – nie wiem. Ja w kazdym razie nie mieszkam w USA.

    A Ty poszerzaj dalej. Jak widze – zlapales temat.

    Przypomnie tylko, ze moje pytanie brzmialo w orginale:
    czy Polska MUSI budowac statki, skoro inni robia to lepiej, taniej i szybciej ? A jesli MUSI, to jakie ?

    I tego wole sie trzymac.

  211. Teresa Stachurska,

    pytanie w stylu „A jak to jest w Kanadzie” jest o tyle niescisle, ze kraj ten, jako federacja prowincji, charakteryzuje sie zroznicowaniem sytuacji w kazdej jurysdykcji prowincjonalnej. Problem wozka inwalidzkiego nalezy do zakresu uslug socjalnych i te stanowia wylacznie zakres kompetensji prowincji. Teraz: w zaleznosci od tego, jaki jest stan finansow oraz aktulana polityka socjalna na tym szczeblu administracyjnym, tak bedzie wygladac sprawa przyznania wozka inwalidzkiego czy kazda inna sprawa z zakresu uslug socjalnych. W zwiazku z tym nie moge Pani odpowiedziec jak to jest w Kanadzie. Moge tylko opisac, jak to jest w Quebeku, gdzie mieszkam. Telegraphic Observer za to bedzie bieglym jesli chodzi o sytuacje w Ontario.

    Jesli chodzi o Quebek, to wozki kupuje sie w sklepie z tego typu sprzetem, a zakup refundowany jest przez system. W jakim stopniu ? – nie wiem. W przyladku choroby lub starczego zniedoleznienia wysokosc pokrycia z pewnoscia zalezy to nie tylko od podstawowego ubezpieczenia socjalnego jako takiego, ale tez od dodatkowych ubezpieczen prywatnych. Jesli natomiast inwalidztwo wynika z wypadku przy pracy lub z wypadku drogowego, wtedy koszty wozkow czy protez lub innego sprzetu pokrywane sa odpowiednio przez odpowiednie instytucje zajmujace sie odszkodowaniami z powyzszych tytulow.

    Ile sie czeka na wozek ? NIe czeka sie, tylko kupuje. Czeka sie na zwrot, o ile w gre nie wchodzi rozliczenie bezposrednie miedzy sprzedajacym wozki a systemem, a czesto tak jest.

    Nie wiem czy ta odpowiedz Pania zadowala. Pisze powyzsze na przykladzie kilku znanych mi przypadkow, ale – jak zaznaczylem wyzej – nie jestem ekspertem w tej dziedzinie.

    POzdrawiam.

  212. Jacobsky, dziękuję. Tu też jest trochę osób ktore by wózek mogły kupić, jednak wielu nawet marzyć o takiej inwestycji nie może.

css.php