Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

17.05.2009
niedziela

Krętactwa

17 maja 2009, niedziela,

ADAM BIELAN, Michał Kamiński, Zbigniew Ziobro (i kilka innych jedynek z listy PiS do Parlamentu Europejskiego) wycofali się z debaty z jedynkami PO. Gdyby tzw. debaty miały przypominać pyskówki w radiu i w telewizji („ja panu nie przerywałem”) i w stylu posła Brudzińskiego, który w Radiu Zet nazwał innego polityka „gangsterem” – to nie ma czego żałować. Niektórzy komentatorzy uważają, że cała ta odmowa ze strony PiS ma ułatwić p. Ziobrze uniknięcie debaty z Różą Thun. Być może. Ziobro w Małopolsce jest zbyt silny, żeby ryzykować potknięcie w dyskusji z p. Thun. Cóż, to jego prawo. Dla mnie fakt, że Ziobro ma
słabe kompetencje „europejskie” jeszcze go nie dyskwalifikuje, bo np. prof. Buzek też nie był wielce kompetentny, gdy startował do PE, a dziś to jedna z jego gwiazd. Jest dużo innych powodów, dla których nie głosowałbym na p. Ziobro, nawet gdyby w debacie rozłożył p. Thun na obie łopatki. Sądzę, że cała ta sprawa wokół debat (także ze stoczniowcami w Gdańsku) pogłębi tylko podziały, a skorzysta na niej Platforma. Tłumaczenie Michała Kamińskiego, że w niedzielę w południe chodzi do kościoła, mało kogo przekona, podobnie jak krętactwa macherów związkowych.

ZYTA GILOWSKA powróciła na scenę w barwach PiS. Moim zdaniem akurat ona nie powinna krytykować prof. Rostowskiego, ponieważ rząd, którego była prominentnym członkiem, nie wykorzystał doskonałej koniunktury i zostawił następcom deficyt oraz zaniechania. Kroki podjęte przez rząd PiS (obniżenie składki rentowej i podatków), wówczas słuszne, dziś są dużym obciążeniem. A KRUS i inne zaniedbania trwają. Trwa natarcie opozycji na rząd, że robił dobrą minę do złej gry, bagatelizował kryzys, nie przewidział rozmiarów deficytu, a pakiet antykryzysowy jeszcze nie obowiązuje. To wszystko prawda, Tusk – Rostowski stawiali na uspokojenie, liczyli, że kryzys rozejdzie się po kościach, nie chcieli wzbudzać paniki. Mają przy tym szczęście, bo wystarczyłoby bankructwo jednego dużego banku zagranicznego z oddziałami w Polsce, żeby wywołać panikę. Na przełomie czerwca i lipca (czytaj: po wyborach do Parlamentu Europejskiego) rząd będzie musiał znacznie skorygować budżet i powiększyć jego deficyt. Ale tacy ekonomiści jak prof. Gilowska lub prof. Kołodko nie budzą mojego podziwu, dla mnie mają za dużo temperamentu politycznego, żeby budzić zaufanie jako bezstronni fachowcy. Ekonomia jest dziś bardziej polityczna niż kiedykolwiek od lat 50.

JACEK KARNOWSKI wygrał referendum w Sopocie. A kto przegrał? Platforma Obywatelska, ponieważ jej sopoccy radni zbuntowali się przeciw centrali. Centrala PO, czyli Donald Tusk, który w trosce o to, żeby nie lekceważyć standardów, ostentacyjnie odciął się od Karnowskiego. Prawo i Sprawiedliwość, które od lat prowadziło nagonkę na prezydenta Sopotu, chcąc przełamać monopol w Trójmieście. Jacek Kurski nawet manifestował przed siedzibą Urzędu Miejskiego. Przegrali właściwie wszyscy, bo i Jacek Karnowski nie będzie miał łatwego życia, jedną ręką kierując miastem, a drugą broniąc się przed oskarżeniami. Przegrały wreszcie niektóre media (z „Rzeczpospolitą” na czele), które darły pasy z Karnowskiego, widząc w nim drugiego Rywina, a w Platformie – drugie SLD. Ciekawe, jak ta sprawa się zakończy. Ja jestem za domniemaniem niewinności do czasu prawomocnego wyroku.

DONALD TUSK nie ma łatwego życia. Pod nosem, w Sopocie, buntują mu się radni Platformy, a Jacek Karnowski odmówił mu posłuszeństwa. Stoczniowcy z Gdańska wymigują się od debaty. Politycy opozycji oskarżają, że „czmychnął z obchodami 4 czerwca do Krakowa”. Donald Tusk znalazł się w takiej sytuacji, że ciągle musi wybierać mniejsze zło. Zaufać Karnowskiemu – to było wielkie ryzyko, zwłaszcza po aferze Rywina, na której wyrośli Rokita i Ziobro, a także wobec oskarżeń w stylu „liberałów – aferałów”. Porzucić Karnowskiego oznaczało kryzys w sopockiej Platformie. Jedno i drugie jest na rękę braciom Kaczyńskim oraz PiS. Podobnie w sprawie dialogu ze stoczniowcami. Nie inicjować debaty – znaczyło „lekceważyć stoczniowców”, zgodzić się na debatę, to narazić się na ataki związkowców, wziąć udział w awanturze, lub uchodzić za premiera, który chce rozmawiać tylko na własnych warunkach. Z kolei obchody 4 czerwca Tusk musiał zabrać z Gdańska, nawet za cenę oskarżeń o tchórzostwo. Nie mógł ryzykować awantury, która mogła zagrażać oficjalnym gościom oraz przyćmić okazję, z jakiej przyjechali. W obozie postsolidarnościowym jest głęboka wyrwa, związkowcy oraz ich protektorzy z PiS nie przepuszczą żadnej okazji, żeby to podkreślić. Szkoda, bo to tylko umacnia rolę muru berlińskiego jako symbolu obalenia komunizmu. Mnie to zresztą nie przeszkadza, bo muru – jako widowiska – nikt nie pokona. Pozycja Polski w świecie nie tyle jednak zależy od zasług historycznych, co od osiągnięć bieżących, a te – wbrew „negacjonistom” w Polsce, a nie za granicą – są niepodważalne. Tuskowi nie zazdroszczę.

LECH WAŁĘSA dał plamę. Jego występy w Libertasie to kompromitacja. Udawanie, że jest za, a nawet przeciw, że w Polsce popiera proeuropejską Platformę, a za granicą Libertas, będący przeciw porozumieniu z Lizbony – to krętactwa i bajeczki. Szkoda. Tak kręcąc, Lech Wałęsa rujnuje swoją reputację i umniejsza wiarygodność również w innych sprawach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 123

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,

    A ja właśnie zacząłem Wałęsę rozumieć. Niezależnie od jego kręcenia, jego „za a nawet przeciw” powiedział on jedną celną rzecz – że nie należy do żadnej partii politycznej.

    Problem z Libertasem (pierwszą pan-europejską partią!) jest taki, że w Polsce ma fatalnych współpracowników. Choćby nie wiem jak Ganley się namęczył to i tak polski wyborca będzie widział twarz Bendera czy Zawiszy.

    Ale przecież ta partia ma do powiedzenia parę ciekawych rzeczy, choćby propozycję, by wybierać prezydenta UE…

    I jeszcze dodam, że nie zgadzam się z twierdzeniem, że Tusk musiał zabrać obchody aby uniknąć kompromitacji. Pragnę zauważyć, że demonstracje (w mniejszym stopniu zadymy) są normalnym elementem demokracji. I goście uważaliby to raczej za żywy dowód zmian jakie zaszły w Polsce.

    Tusk nie tyle stchórzył ile nie umiał zdobyć się na stanowczą prośbę do związkowców. I nie umiał pokazać, że zależy mu na dialogu.

    Pozdrawiam

    Lewy Sierpowy – Renegocjujmy Konkordat!
    http://lewysierpowy.blox.pl

  2. Umieszcznie siostry Zyty w jednym worku z profesorem Kołodką to najlepszy dowcip redaktora Passenta od wielu lat. Ciekawe co red.Pasent powiedziałby na zaliczenie go do dyplomatów, razem z Anną Fotygą i jej życiorysem ? Czy czuł by się wyrózniony i dowartościowany ?

  3. Wiosna 2009
    Wiosenna gorączka polityczna jest na szczęście studzona zimnymi nocami.
    Być może, gdyby nie „Zimna Zośka” – mogłoby być gorzej.
    Pan Premier Tusk – obok wymienionych przez Pana Gospodarza kłopotów z własną partią w Sopocie, będzie miał podobne Krakowie.
    Przed ponad dwoma laty, opisując krakowski układ z rządzącą PO na czele sygnalizowałem problem. Otóż do władzy w PO, w sprytny ale w pełni demokratyczny sposób doszli tzw. asystenci (posłów). Wyautowali Rokitę i starszych działaczy, pozwalając jednym uciec do Warszawy, innym pełnić tytularne funkcje w lokalnych samorządowych gremiach. Teraz okazuje się, że przywódca tego klanu (33 lata) rozdający karty w mieście – zaczyna mieć kłopoty, bo wyciągają mu zatrudnienie (wszystkiego 3-4 tysiące na miesiąc) w firmie, którą oskarża się m.in. o pranie brudnych pieniędzy.
    To wyciąganie jest robione na podwójne, albo i potrójne zamówienie konkurencji: zarówno ze strony przeciwników politycznych z PiS, jak i z własnej formacji.
    Dosyć biegły w samorządowych grach podwórkowych student niedokończonych nigdy kilku kierunków, jest w kłopocie na skutek własnego zakłamania.
    Po prostu nie potrafił otwarcie przyznać, że z uwagi na brak kwalifikacji, poważna podkrakowska korporacja finansowa (ta niby „pralnia”) zatrudniła Go na stanowisku zwykłego pracownika biurowego, ale trochę wyżej niż Kurtyka Zyzaka w IPN, bo nie musiał obsługiwać kserokopiarki. Wielu powątpiewa, czy On tam w ogóle zaglądał, bo mógł mieć tylko umowę na tzw. gotowość świadczenia pracy…
    To są szczegóły, ale do tej „pralni” zgłaszają pretensję amerykańscy mniejszościowi udziałowcy i rzecz dotyczy kilkuset milionów dolarów, które gdzieś wyparowały.
    Sądy są zajęte badaniem spraw, lekarze już zrobili swoje pozwalając głównym oskarżonym wyjść z cel, a lawirujący Pan Przewodniczący z PO – ma kłopoty.
    Nie sądzę, żeby był w coś osobiście zamieszany, tylko wstyd mu, że On typujący kandydatów na wiceministrów, ambasadorów, posłów i senatorów – zawodowo nic nie osiągnął, był po prostu nikim.
    Szczegóły dla dociekliwych w sobotnim wydaniu krakowskiego „Dziennika Polskiego”.
    Profesor Zyta Gilowska rzeczywiście włączyła się w nurt PiS-owskiego wiosennego zapylania, jak na porządną lubelską pszczółkę przystało. Udziela się też w prasie, dociekając przyczyn kryzysu finansowego w świecie, z odniesieniami do Polski.
    Podobnie jak Gospodarz uważam, że zbyt wiele emocji politycznych w tej jej ekonomii, ale co profesor to profesor. Zapodaje w wywiadzie zatytułowanym „FIESTA NA WULKANIE” (GN nr 20 z 17 maja br.), że liberalny rząd poprzez pasywne oczekiwanie na samorozwiązanie się problemów (czas), już w 3-cim kwartale sprokuruje nam kryzys.
    Wiemy to i bez Pani Profesor, że ogłaszanie złych wiadomości oraz pakiety ustaw podatkowych są odraczane, na „po wyborach” do europarlamentu, który ma być sukcesem PO i udowodnić, że naród rząd kocha.
    Skoro Premier kocha Naród, to należy mu się przecież wzajemność.
    Pani Profesor w swoim wywiadzie uważa, że moment upadku banku Lehman Brothers został wybrany celowo na apogeum kampanii prezydenckiej w USA, co pozwoliło politykom obu partii zgodzić się na bilionowy pakiet Paulsona. Przy czym podaje, że nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie skierowano 40% tej kwoty.
    Godpodarzu, przecież kończył Pan ekonomię: czy prawdą jest że od wrześniowego wstrząsu na rynkach finansowych, wg. Banku Anglii rządy wielu krajów skierowały do światowych banków 10 bilionów dolarów, czyli około 15 procent sumy PKB wszystkich krajów świata?
    Paradoks polega na tym, że ratowanie rynków finansowych odbywa się kosztem finansów publicznych i a konto przyszłych dochodów publicznych i to na taką skalę.
    Pustka pierwotna (czarna dziura po Bear Stears, Lehman Brothers itd.) generuje kolejną?
    By to było możliwe, państwa muszą się zadłużać i to na tych samych rynkach, które właśnie ratowały.
    Innymi słowy, państwa wspierają instytucje finansowe za wszelką cenę po to, by u nich się zapożyczać ze środków, które im wcześniej przekazały …
    Rządy wcześniej czy później odbiorą podatnikom w formie większych danin i zmniejszonych wydatków publicznych te same pieniądze, które właśnie przekazały rynkom finansowym, by one zechciały obywatelom nadal pożyczać …
    Zbigniew Ziobro był w Krakowie. Wypowiadał się na konferencji w otoczeniu PiS-owskiej młodzieży. Dwoje otaczających Go pretorian (radni) to wieloletni koledzy upadającego Szefa krakowskiej PO, tylko z niedoszłego POPiS-u.
    Jestem już starym człowiekiem i jak stary słoń mam dobrą pamięć do harców tej „młódzi” sprzed 6-ciu i więcej lat. To są karierowicze, których pomysłem na życie był skok do polityki.
    Dopiero polityka miał im pozwolić uniknąć żmudnych lat studiów i mozolnej kariery w firmach czy urzędach. Byli i są bystrzy oraz sprawni socjotechnicznie. Dopiero teraz ich wyborcy zaczynają się wstydzić, że tak dali się im podejść.
    A Zbigniew Ziobro jest tylko bardziej od nich wygadany i zdeterminowany.
    Podejrzewam, że Feliks Dzierżyński mógł być do niego podobny.
    Jak to dobrze że nie było wówczas kolorowej telewizji!
    Pozdrawiam serdecznie Gospodarza Blogu i proszę Pana Redaktora o obudzenie korekty w papierowej Polityce, bo Pańscy młodsi koledzy gubią zera (nieraz kilka) w analizach finansowych, ślizgają się wybiórczo po pasujących im danych, itp. Proszę przywrócić POLITYCE właściwą renomę szacownego tygodnika, oddalając Go od tabloidów.
    Proszę to dla mnie zrobić, bo jestem wierny Polityce od ponad 40 lat i to Pana wina, że tak się nie mogę od niej oderwać.
    Niskie ukłony dla wszystkich z rześkiego porannego Krakowa.
    P.S.
    Panie Lechu – nie zmieniłem swej wrażliwości (oraz naiwności) i podziwu dla Magrud. Internet pomógł Obamie, dlaczego miałby nie pomóc naszej wspaniałej Beacie?
    To co ostatnio napisałem, to jest moje widzenie naszej historii, ale w oparciu o przemyślenia z rozmów ze świadkami, aktywnie jej doświadczający.
    Nie ma racji Jasny Gwint, którego bardzo szanuję, że Polska Ludowa przyniosła m.in. wsi polskiej samo dobro. Nie wszyscy skorzystali z reformy rolnej, którą potem przetrącono zakładaniem SPÓŁDZIELNI.
    Była masa średniaków, którzy zwłaszcza na Lubelszczyźnie i Mazowszu – jakoś sobie radzili. Nie szlachta (którą pogardzam, jak oni ludźmi) i tzw. kułacy (bo to były majątki z tzw. „ludzkiej krzywdy”), ale średniacy byli i są solą naszej ziemi.
    Poparli reformę rolną i tym samym stali się współsprawcami kradzieży, jak małomiasteczkowi „posiadacze” mienia pożydowskiego. Po latach, już na łożach śmierci – niektórzy przyznają, że to było złe.
    Polskę Lubelską umocniło Powstanie Warszawskie.
    Dymy mordowanego miasta widziane aż spod okolic Dęblina – jak mi opowiadano. Do tego opowieści uchodźców, którzy musieli gdzieś przeżyć i trafiali na wieś mazowiecko-lubelską.
    Ludności we wsiach i małych miasteczkach było po wyzwoleniu ponad 60 procent i ja się z nią utożsamiam.
    Ten WIELKI polski przemysł to znacjonalizowano na podstawie ustaw o przejmowaniu mienia poniemieckiego i porzuconego.
    Sam Pan podaje, że „nie można oceniać zdarzeń bez uwzględnienia historycznego kontekstu ich dziania się”.
    Czy moje sformułowania były nieadekwatne, skoro oparłem je na opowieściach świadków historii.
    Jako 12-15 latek (pierwsza połowa lat 60-tych) na wakacjach lubiłem słuchać opowieści starych chłopów czekających na przemiał, napędzałem miechy u kowala, ociosywałem z grubsza bale na więźbę dachową u cieśli, biegałem po piwo dla ślusarza, co robił wozy chłopom (właśnie zmieniali koła żelazne na gumowe – ach jaki to był skok cywilizacyjny!), nie do końca legalnie przyglądałem się pracy nastawni kolejowej, pracowałem na pulpie truskawkowej, pomagałem przewoźnikowi na wiślanym promie (ach cóż za barwny świat przewożonych osób!).
    Wszędzie słuchałem i pytałem. Pytałem i pytałem aż ksiądz proboszcz, żeby mieć mnie z głowy dał mi do poczytania KAPITAŁ Marksa.
    Po miesiącu sprawdził, czy przynajmniej przejrzałem rozdziały, ale mnie do zadawania pytań nie zniechęcił.
    Pamiętam późnowieczorną rozmowę o Bogu (czy istnieje) wobec lipcowego nieba na ławce w rynku małego miasteczka.
    Rozmówca -ojciec wakacyjnego kolegi- był przedwojennym szkolnym kolegą Wojciecha Jaruzelskiego z gimnazjum Pijarów na warszawskich Bielanach. Bardzo mądry i szlachetny człowiek, szanujący Generała i śledzący jego karierę, wówczas jeszcze nie tak prominentną, mimo że miał orzeczony KS za „leśny epizod” u Orlika (odpowiednik Kurasia na Podhalu z pogranicza lubelsko-mazowieckiego, nawet haubicę mieli w swoim oddziale!).
    Rozmawiał ze mną dlatego, bo pytałem i nie zgadzałem się na wiele spraw. Stąd temat o Bogu, a kilkadziesiąt metrów obok zasłaniała rozgwieżdżone niebo bryła kościoła.
    Dlatego Szanowny Panie Lechu nic się we mnie nie zmieniło, żadne morowe powietrze, mimo wizyty Ziobry w Krakowie mnie nie owiało.
    Napisałem to co wiem o historii od LUDZI. Do książek tylko sięgałem po to, żeby to co usłyszałem – zweryfikować i poukładać sobie co do chronologii.
    Prawda jest w ludziach, a co do Boga – niech On sobie jest albo i nie, jak komu wygodnie.
    Mnie jest z nim dobrze.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Totalnie sie z Panem zgadzam,Panie red.a prawdopodobnie jak tysiace Polakow,bo to takie oczywiste.Lodowejstwo,mowienie o niczym,wyklute na pamiec formulki w debacie o Europie nie maja racji bytu.Osmieszyliby sie i tyle.Tak,ze smietanka pisowska smiesznie zaslania sie brakiem czasumwaznymi obowiazkami itp.itp.I to chamstwo Ziobro w przekrecaniu nazwiska,to zalosne.Ale..moim skromnym zdaniem jaka partia pisowska i jej lider i zolnierze jego sa po prostu tepi(bardzo przepraszam blogowiczow za ostry kolokwializm)Bo gdyby taki Ziobro,Kaminski i inni i stawili sie na debaty i by po prostu np.stwierdzili,ze np.ze pracujac dla POlski w POlsce,maja braki jakies,ale doloza staran i cos tam..Ale nie buta,arogancja.dziecinne podchody.I mysle,ze ta taktyka uciekania odbije czkawka pisowi,i ze nawet ich twardy jak mowia komentatorzy juz nie pomoze.I dobrze mysle…pis sobie jakos wymyslil,ze puste gadki o niczym,i czepianie sie wszystkiego byle sie czepiac nawet dla Polakow,dla ktorych polityka nie stanowi tresc zycia,spali na panewce.Miliony Polakow pamieta lata do 89 roku i wie jak to dziala a mlodzi wrecz alergicznie reaguja na wywody partyjnego cementu.I jak Po nie chce byc postrzegana podobnie,to powinna bardzo szybko wyeliminowac podobny styl debaty,ktora czasami mozna zauwazyc.Co do Pani Gilowskiej,to dla mnie wszystko jest bardziej proste,glupia zemsta,Tusk nacisnal na odcisk i moim zdaniem obiecala sobie,ze kiedy tylko bedzie mogla to mu dolozy.A Pis,jest przez nia wykorzystywany w tym celu.A sam pis tez piecze wlasna pieczen Ja uzywajac po prostu.Tylko sie czlowiekowi bardzo przykro robi,kiedy sobie uzmyslowi,ze P.Profesor,Polka,polityk,potrafi wlasne urazy przedlozyc nad spokoj polskiej atmosfery w zakresie ekonomii,tym bardziej,ze kazde dziecko wie,ze kryzys w tej chwili jest zjawiskiem nieprzewidywalnym,i zadne prognozy albo jej domniemania sa po prostu smieszne.Iwona z wyrazami szacunku

  6. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    DP > „powróciła na scenę w barwach PiS. Moim zdaniem akurat ona nie powinna krytykować prof. Rostowskiego ponieważ rząd, którego była prominentnym członkiem, nie wykorzystał doskonałej koniunktury i zostawił następcom deficyt oraz zaniechania.”

    Szanowny Gospodarzu, Pan sobie sobie zertuje (zostawił następcom deficyt oraz zaniechania) albo jest Pan calkowicie odporny na obiektywizm? Innej alternatywy nie widze. Kretactwo z panskiej strony wykluczam, gdyz wiem, ze jest Pan nieprzemakalny.

    „Czym skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci. Nasi wodzowie ekonomiczni i polityczni wychowali sie w systemie komunistycznym i nawet jesli byli dysydentami pod ktoryms z politycznych wzgledow to swoje wyksztalcenie i poglady uzyskali w tamtym systemie. Takim guru nowej ekonomii byl np prof. Balcerowicz. Co gorsza, nowe pokolenie uwaza, ze to co sie dzieje to istotnie kapitalizm podczas gdy faktycznie mamy powrot do recznego sterowania gospodarka w nieco zmienionych warunkach. Moze zreszta jest to trend ogolnoswiatowy bo podobne sposoby zarzadzania ekonomia i przedsiebiorstwami obserwuje w USA. Nazwalem to kiedys biurokratyzmem przez co rozumiem zupelne oderwanie wysokosci kompensacji decydentow oraz ich osobistej odpowiedzialnosci finansowej od tego jak wygalda dzialalnosc dowodzonych przez nich jednostek. W prawdziwym kapitalizmie byl to zwiazek bardzo intymny. Fatalne decyzje wlasciciela fabryki czy majatku ziemskiego owocowaly jego katastrofa finansowa i osobista. Dzisiaj, przynajmniej w USA, mozna doprowadzic kierowany przez siebie organizm gospodarczy do ruiny i zakonczyc prace w jednostce ekonomicznej z wysokim wynagrodzeniem i premia rozlaczeniowa w wysokosci 100 letniego sredniego wynagrodzenia pracownika”

  7. Szacowny Wielce Redaktorze i szanowni blogowicze.Byłem wczoraj nawycieczce w lesie na rowerze. Odetchnąłem od tego infantylnego i tandetnego zgiełku politykówIV ligi i tych „dziennikarzy”. I w trakcie odpoczynku po jeździe na rowerze przeczytałem w pewnej powieści kapitalne zdanie, które dedykuję wszystkim zainteresowanym: „gangsterom, szmuglerom narkotyków,i rabusiom może bym nawet zaufał. Ale intelektualistom, politykom, dziennikarzom, bankierom i ubezpieczycielom – nigdy

  8. „…Kroki podjęte przez rząd PiS (obniżenie składki rentowej i podatków), wówczas słuszne, dziś są dużym obciążeniem.”

    Podatki zostały obniżone na rok 2009
    Rząd PiS-SO-LPR ustąpił zaś w 2007 roku.
    Właściwie to podatki obniżył rząd PO-PSL i nie spowoduje taki krok dużych uszczupleń we wpływach do budżetu.
    Minus na podatku dochodowym ~15% zwróci się w podatkach VAT i akcyzie.

  9. Debaty się „zużyły”. Są tylko rozrywką dla mas. Mnie również nie bawi oglądanie zawodów polegających na tym, kto komu lepiej „dokopał” i wybił się na „głupiomądrzejszego”. Odwołanie debat, to taki „głupiomądrzejszy” pomysł PiS-u, ale przez przypadek racjonalny. Nie ma czego żałować.
    Żałować można tylko mieszkańców Krakowa, gdzie Ziobro ma tylu zwolenników. Co krakowianie w nim widzą ? Mnie przypomina „obywatela Piszczyka” ze znanego onegdaj filmu.
    Zyty Gilowskiej dobrze się słucha. Ten tembr głosu, cięta riposta, stanowczość przekonań… Tylko jakie są te przekonania ? No właśnie, konia z rzędem temu kto wie !
    Jacek Karnowski. Menager czy polityk ? Sprawdził się jako menager, nie sprawdził się jako polityk. Ale czy można umieć wszystko ? To co potrafi Karnowski okazało się dobre dla Sopotu, a już mniej dla PO. I może niech tak pozostanie, bo miastem należy rządzić sprawnie i racjonalnie, a najgorsze co mogłoby się Sopotowi zdarzyć, to prezydent – namiestnik PiS-u.

  10. A ja też coraz bardziej rozumiem p. Wałęsę.
    Powiem szczerze, że gdyby nie janusowe twarze Libertasu takie jak pp. Bender, Wierzyński, et consortes, to możliwe, że zainteresowałbym się ich ofertą.
    W komentarzu do poprzedniego wpisu Gospodarza, w kontekście Libertasu, pisałem o przekrętach prasy i władz w sprawie p. Tymińskiego.
    I co? I juz pojawiają się ‚niusy’, że Libertas i Ganley sponsorowany jest przez CIA, Rosję. Brakuje tylko jeszcze al-Kaidy, marsjan i krasnoludków. Nihil novi sub sole, rzec by można…
    Jak się nie ma argumentów merytorycznych, to najlepiej opluć i upodlić…

    I tu kamyczek do ogródka Gospodarza: A o co chodzi Libertasowi? A jaki mamy mieć pożytek z głębszej integracji zapisanej w traktacie lizbońskim? I co właściwie oznacza ta głębsza integracja poza zmianą sposobu głosowania? Libertas coś opowiada o prezydencie EU. To może to jest tylko inne spojrzenie na integrację?
    Ja nie wiem. A Pan? A ktokolwiek wie? Czy maja mi wystarczyć tylko etykietki?
    Może pojawił by się (np. na łamach Polityki) jakiś artykuł zwolenników takiej i innej drogi dluższy niż kilka akapitów?
    Śmiem marzyć, że mógłby odejść od argumentów jedynie słusznych i ogólnie rozlazłych (jak ‚wzrost znaczenia’, ‚przyjaźń’, ‚wyrazy uznania’, ‚gwałtowne wzrosty’, ‚historyczna szansa’, itp.), a pojawiłyby się w nim liczby (uczciwe!) wskazujące na korzyści finansowe dla mnie jako szarego obywatela, a nie jakichś mitycznych ‚rynków’.

  11. Libertas? Głupiec może w Polsce na nich zagłosuje, bo przecież wiadomo, że polityczny plankton, który sie do tej niby partii przylepił natychmiast po wyborze odklei się. Przecież Benderom, Zawiszom i podobnym dziwakom zupełnie nie po drodze będzie współpraca z francuskimi działaczami gejowskimi czy irlandzkimi rusofilami…
    Karnowski i jego sprawa, przerost formy (narzuconej przez pisiorów i usłużne dziennikarskie prostytutki) nad treścią. Nie warto byc ani za ani przeciw. Sąd wyda wyrok…
    Wałęsa… Nie pierwszy raz dał plamy. I nie ostatni…
    Ziobro… Zero jak zawsze. Ale za to głośne i wyszczekane.
    A poza tym nie warto dyskutować o tym chlewie zwanym w Polsce nie wiem dlaczego polityką…

  12. Wycofywanie sie PiS z debat „jedynek” trzeba widziec razem z wycofywaniem sie stoczniowcow z debaty z Tuskiem. To ta sama gra na sprowokowanie zamieszania, z ktorego pisowcy sadza, ze wyciagna korzysci. Od „jedynek” PO i samego Donalda Tuska zalezy czy wyciagna. Uwazam, ze PO moze te klopoty przekuc w zwyciestwo. Szczegolnie Tusk. Ta debata moze zadecydowac o jego statusie meza stanu. Tusk o tym dobrze wie, tak samo jak biegajacy na pasku PiS stoczniowcy. Dlatego ci ostatni pewnie zbojkotuja debate zeby nie dac pola do popisu Tuskowi. Zobaczymy.
    Pania Gilowska uwazam za bardzo marnego ekonomiste. Powinna milczec, ale wiadomo, ze milczec nie bedzie, gdyz jest bardziej pisowskim politykime niz ekonomista. Ale to tez swietna okazja dla PO aby wykorzystac jej niezbornosc w dziedzinie, ktora uwaza za swoja domene i pokazac to czarno-na bialym (jak mawia prezaes JK).
    Historia Karnowskiego to rzeczywiscie pat. Najgorsze dla imazu Tuska, ze to w jego miescie.
    Lech Walesa, ah, ciagle upieram sie, ze chodzi mu o pograzenie kaczorow. Ale moze rzeczywiscie pomieszalo mu sie w glowie.

  13. EU-foria, czy EU-fobia
    Nasze i gospodarza pozorne zanteresowanie UE ograniczalo sie ostatnio sie do wymiany zdan mniej lub bardziej krytycznych na temat bylego prezydenta, zabawnego lubelskiego posla oraz oczywiscie obecnego premiera i prezydenta. Obecnosc wiec sprawdzilismy i mozemy przejsc do nastepnego punktu…Jakze mogloby byc inaczej. Byle kim i byle czym sie nie zajmujemy. Jednak wbrew pozorom zblizajace sie wybory stanowia wazny etap w parlamentaryzmie europejskim. Mysle, ze warto pozostawic teorie spiskowe spiskowcom, teoretykom dominacji Niemiec lub Francji dominacje w grze w domino, bo Europa jest nie tylko faktem, lecz faktem waznym dla wszystkich czlonkow. Mysle tu szczegolnie o tych z krotszym stazem. Faktem jednak nie przyswojonym dostatecznie, o czym swiadczy mala frekwencja w kampanii wyborczej. Polowa wyborcow nie wie, ze na poczatku czerwca wybrany zostanie nowy Parlament Europejski. Uprzedzenia wobec tej wspolnoty jako monstrum biurokratycznego, ktore wszystko chce uregulowac od A do Z, prawie jak w ksiazce telefonicznej, jednoczesnie prowadzacego wieczny spor o rzeczy drobne sa trudne do wyrugowania. Jak wspomnialem sa to li tylko uprzedzenia i anegdoty, ktore dziennikarze przekazuja sobie z ust do ust, tracac podczas kolejnej kanikuly oddech. Nastepnym przesadem jest rzekomy fakt, ze czlonkowie parlamentu o niczym nie decyduja. Krytyka, mimo ze czesto niesluszna, bo tak naprawde nie za bardzo wiemy, czym sie ten parlament zajmuje, powinna jednak czesciej obejmowac polityke informacyjna parlamentu, dysponujacego cala rzesza dobrze wyksztalconych i bardzo dobrze oplacanychurzednikow. Pierwszym problemem latwym do rozwiazania byloby zwiekszenie frekwencji wyborczej. -Nad pozostalymi rozwiazaniami popracuja juz nasi wszechstronnie wyksztalceni i doswiadczeni politycy z LPR i Samoobrony-. Przy tym chodzi o cos wiecej, niz same wybory. Rzadko zdajemy sobie sprawe, ze ten parlament w ciagu ostatnich piecdziesieciu lat wiele dla wspolnoty zrobil. Wyborcom wydaje sie oczywiste, ze w Europie od dlugiego czasu nie ma wiekszych konfliktow i ze obywatelki oraz obywatele panstw czlonkowskich ciesza sie od lat wolnoscia. Oczywista jest wspolna przestrzen gospodarcza, wspolna waluta, ktora dzisiaj w duzym stopniu minimalizuje skutki kryzysu. Wolnosc ta pociaga za soba niejako obowiazki obywatelskie i wieksze zainteresowanie wspolnota. Malo kto wie, ze prawie 70% ustaw prawnych obowiazujacych rowniez w Polsce, pochodzi z Brukseli. Dlatego tez warto sie nad naszym wyborczym prawem i obowiazkiem zarazem, dobrze zastanowic. Nie powinno sie to ograniczac do opowiadania anegdot, niezaleznie od tego, cz y polscy politycy, publicysci chca umierac za Nicee lub Lizbone. Sa to wpradzie atrakcyjne, piekne biale miasta, chociaz w Nicei przy porcie robi sie czerwono od parkujacych tam Ferrari oraz fasad budynkow, a w Lizbonie czerwienia sie nam oczy od wina i fado. Wracajmy jednak do naszych baranow. Parlament Europejski ma wieksza wladze, niz wiekszosci obywatelkom i obywatelom sie wydaje. Dlatego wazne jest obserwowanie i branie czynnego udzialu w pracy tychze czlonkow parlamentu. My ograniczamy sie natomiast do polskiego ogrodka w Warszawie i uczestniczymy w pseudosporach dwu partii. Zapominamy przy tym jakze niemaly wplyw maja inne partie poprzez swoich czlonkow w Brukseli i Strasburgu. Dlatego wazniejsze byloby zastanowic sie nad garniturem przyszlych reprezentantek i reprezentantow Polski, a pilke nozna i rocznicowe obchody lub pomnikowe dyskusje polityczne pozostawic specjalistom od sportu i polityki wewnetrznej . Traktat Lizbonski jest wazny, lecz malo kto wie, ze obecny parlament moze juz obecnie odrzucic caly przygotowany budzet na kolejny rok, bez pytania o tresc powyzszego traktatu. Zamiast prowadzic pozorne spory, powinny partie poprawic swoja polityke informacyjna dotyczaca parlamentu, a nie traktowac go jako miejsce zsylek zarobkowych, politykow drugiego rzedu (sa na szczescie istotne wyjatki). Nie wystarczy wielkokrotne powtarzanie pseudoprawd i czynienia z parlamentu kozla ofiarnego. Takie postrzeganie Europy nie przesloni polityki krajowej, ktora kuleje, jak twierdza blogujacy. W ten sposob bedzie rowniez kulal nasz wklad i potencjalny udzial w podziale pomocy finansowej. Dotyczy to zmian struktur miejskich (infrastruktury), finansowania dzialnosci kulturalnej, szeroko rozumianej pomocy dla bezrobotnych, opieki nad mlodzieza etc.. O ile mi wiadomo, Polska nie wykorzystuje w nalezytym stopniu pieniedzy z Brukseli. Nie slyszymy polskich poslanek i poslow przed wyborami; brak im czasu na komunikowanie sie z wyborcami? Jesli to jest faktem, to nie zdziwi mnie juz niewielka frekwencja podczas nadachodzacych wyborow.
    MA

    PS
    Zdaje sobie oczywiscie sprawe z niedoskonalosci struktur PE. Zdaje sobie sprawe, ze obecnie panuje zasada; jeden za wszystkich, wszyscy za nikogo. Zdaje sobie sprawe, ze podobne apele sa kropla w morzu propozycji. Zdaje sobie rowniez sprawe, ze bez PE Europa bylaby ubozsza.

  14. pielnia1 pisze:

    2009-05-18 o godz. 10:32
    Gratuluje wyboru lektury. Bardziej rozumiem stopien frustracji. Na nieszczescie czytelniczek i czytelnikow dzisiaj mozna wszystko czytac, co jest pozytywne. Nie zawsze mamy szczescie przy doborze lektury. Po prostu za duzo Pan czyta. Porownania w powiesci niedorzeczne.
    Z powazaniem.
    MA
    kazda anegdota jest forma niedorzecznosci. Slowo brane doslownie przy zapominaniu o sensie figuratywnym prowadzi do bezslowia i obledu.

  15. Ja po przeczytaniu dzisiejszego felietonu Pana red.Passenta załapałem się na jeden motyw, który pamiętam z jednnorazowego przekazu w TV Polonia. Duży zespł folklorystyczny/Śląsk? Mazowsze?/ w relacji z czasów PRL-u śpiewał ładnie coś takiego :
    UKOCHANY KRAJ, UMIŁOWANY KRAJ, UKOCHANE I MIASTA I WIOSKI,
    uKOCHANY KRAJ, UMIŁOWANY KRAJ, UKOCHANY JEDYNY NASZ POLSKI…/cytat z pierwszego pamiętania/

    Wiem,że wtedy takie pieśni naród przeżywał szczerze i z przejęciem.
    W kontekście takich spraw, jakie dzisiaj spotykają nas w naszym obywatelskim życiu/ próbki w felietonie Gospodarza/, nieżle zgrzyta…

    Z pozdrowieniami,Sebastian

  16. spokojny,

    piszesz: Pani Profesor w swoim wywiadzie uważa, że moment upadku banku Lehman Brothers został wybrany celowo na apogeum kampanii prezydenckiej w USA

    ciekawy wglad dokumentalny na tamte wydarzenia tutaj

    Pozdrawiam

  17. Matactwa,krętactwa i prostactwa

    Pozytywistyczne fascynacje kapitalizmem są przynajmniej u Pana Passenta zaskakujące. Z jednej strony niby to subtelnie krytykuje uczestników tego pasjansa, a z drugiej strony mówi o niepodważalnych sukcesach. Bardzo bym sobie życzył aby Gospodarz jako odpowiedzialny żurnalista zechciał nam wyspecyfikować i wskazać owe niepodważalne sukcesy byśmy mieli autentyczny przedmiot do polemik zamiast angażowania nas w niepoważne zachowania solidarnych panów.

    Jak na razie pod przywództwem bez mała analfabety Polska nie uzyskała niczego, natomiast straciła wszystko, by wpaść w ton naszego mentora. A każdy w nowym systemie liczy się na tyle ile ma na koncie. Polska jak wiadomo jest obciążona setkami miliardów dolarów zadłużenia, przy wielomilionowym bezrobociu i emigracji. Są to elementarne wskaźniki dyskwalifikujące nasz kraj w walce konkurencyjnej w Europie i na świecie, gdzie nie mamy nic do powiedzenia. Polska jest pustą przestrzenią do zagospodarowania przez obcy kapitał, co trwale upośledza nas jako państwo.

    Chcemy czy nie, tracimy swą niezależność,wolność i suwerenność. A fakt okresowego wyjeżdżania przez niektórych do Berlina , potwierdza jedynie występowanie tych deprecjonujących trendów, bowiem świadczy to jedynie o niemożliwości zaspokajania aspiracji przez własną Ojczyznę redukowaną do nikomu niepotrzebnego symbolu, jak głosi dla przykładu niejaka Księżna Thun.

    Z Polski uczyniono kraj drobnych sklepikarzy. Za ladami tych tandetnych miejsc pracy postawiono inżynierów. A technicy zostali zamienieni w stróżów nocnych. Oto jest i miara wykorzystania kapitału społecznego jakim dysponowała Polska. Reszta w poszukiwania chleba wypłynęła na Zachód.

    Przykre, smutne i upokarzające. Jeżeli stanowi to powód do dumy, to jest to przykład wyjątkowego zboczenia politycznego zaprezentowanego przez wiadomą opcję polityczną. Na jej czele stanęli Zamoyscy,Radziwiłłowie,Thunowie i cała plejada poślednich epigonów szlachty chodaczkowej z ambicjami bez pokrycia.

    Wielki Analfabeta był jedynie przykrywką dla realizacji ich interesów. Jest to zawstydzające zjawisko niespotykane w historii Europy. Dzisiaj ten bałwan jeździ po całej Europie i kompromituje nie tylko siebie, nie tylko „Solidarność”ale także Polskę dla paru judaszowych srebrników. Jak takie moralne, polityczne i intelektualne zero mogło przewodzić 40 milionowemu narodowi? Okazuje się, że mogło się tak zdarzyć przy połączonym wysiłku wszystkich ważących służb specjalnych. W takiej sytuacji nawet z kretyna da się noblistę zrobić. Tylko nie rozumiem jak z intelektualisty można było kretyna zrobić?Co jest chyba wyjątkowym osiągnięciem nowych czasów.

    Te potęgi solidarnego intelektu potrafią nawet opowiadać, że polscy chłopi mordowali polskich partyzantów. Dlaczego to kołtuństwo polityczne nie opowiada jak Roman Szuchewycz po przeszkoleniu w Abwehrze dowodząc batalionem Nachtigall mordował lwowskich profesorów?Wygodniej jest natomiast obnosić się w jarmułkach i rozpaczać z powodu polskich mordów na Żydach w Polsce wschodniej pod niemiecką okupacją, gdzie wyroki dziesiątki lat temu zapadły i winnych wskazano. Natomiast o politycznych inspiratorach i faktycznych organizatorach tych pogromów ,odzianych w niemieckie mundury, ani słowa się nie wspomina by nie urazić wielkiego sojusznika strategicznego. Jeżeli jesteśmy tak uczciwi do bólu, w poszukiwaniu prawdy, to dlaczego nie wspominamy o naszej odpowiedzialności za śmierć tysięcy czerwonoarmistów w Polsce po wojnie polsko-rosyjskiej. Potrafimy się jedynie spotykać na cmentarzu oficerów SS w Krzyżowej i obłapiając się obcałowywać z nowym sojusznikiem z większym entuzjazmem niż miało to miejsce w kontekście Chruszczowa czy Breżniewa.

    Ta obłuda i zakłamanie odbywające się pod sztandarami KK, który doprowadził do obecnej sytuacji w Polsce są porażające. Myślę, że gdyby faktycznie istniał Pan Bóg to nie dopuściłby do dziesiątków milionów ofiar spowodowanych przez siły kapitalizmu w Europie, a także morza krzywd i łez z powodu Imperium Dobra przyniesionych światu.

    Dzisiaj nad wyraz jasno i wyraziście rysuje się postać Wielkiego Analfabety, który sprzedał Polskę za 3 miliony dolarów, bez opodatkowania, po wielkich awanturach. Teraz po odstawieniu na boczny tor tego „Mędrca Europy”, sprzedaje on resztki godności swoich fanów i fanatyków. W ten sposób potwierdza on jedynie to o co zawsze go posądzaliśmy, że jest Wielkim Błaznem sekundujących mu durniów.

    Dzięki takim jak on uczyniono z nas pariasów i Murzynów Europy szwendających się po całym świecie w poszukiwaniu chleba oraz wycierających kryminały trzeciego świata za handel narkotykami. A o roli i miejscu Polek obecnie chełpiących się angielsko brzmiącymi nazwiskami i brylujących na ekranach telewizyjnych nawet się nie chce wspominać. Zbrukano wszystkie autorytety i normy proponując w to miejsce bałwochwalczy stosunek wobec złotego cielca będącego przyczyną demoralizacji i degrengolady moralnej. I pomyśleć, że te wszystkie szkody czyni się w imię pozyskania umownej abstrakcji, która aktualnie wyraźnie obnażyła swoją nicość.

    Jeżeli w tym sensie próbujemy zestawiać Kołodkę z Gilowską, to jednak w odróżnieniu od Gilowskiej za każdym razem zostawiał on Polskę podmurowaną. Pani Gilowska natomiast jak przystało na kulówkę zbyt dużo wiary pokładała w Bogu a zamiłowania estetycznego w strzechach Polski wschodniej. I jest to kwestia temperamentu,owszem, ale mającego zupełnie inne źródła. Gilowskiej w siłach nadprzyrodzonych ,co jest niedopuszczalne u ekonomisty. I w odróżnieniu od tej nawiedzonej i politycznie zmiennej Pani, Kołodkę zawsze cechowało twarde i niezmienne stanie u własnego kołodźca. Był on zaangażowanym, patriotycznym i rozumnym ekonomistą w przeciwieństwie do innych ministrów finansów mających w oczach wyłącznie rozpacz i złotówki, bez szerszej i dalszej perspektywy sięgającej swojego nosa i reprezentowanej przez siebie koterii politycznej.

    A o panu świeć nad jego polityczną duszą,co miał nieuchronny obowiązek odejść to i nawet nazwiska nie wypada wymieniać. Wystarczy, że u nas spaprał gospodarkę, na Ukrainie doprowadził ją do ruiny, w Gruzji z podobnym skutkiem maczał swoje charyzmatyczne palce. No i cześć Jego sachsowej pamięci. Neoglobalny liberał od siedmiu boleści. Ciekawi mnie tylko bardzo, kto imiennie wysforował go z tego IMiL na przełomowego wicepremiera z kościelno-fanatyczną en face. Że też pierwszy niekomunistyczny premier przełknął takiego bolszewickiego ekonomistę. Na domiar wszystkiego większość solidaruchów pasjonowała się nim niczym dzieci w przedszkolu. No ale przynajmniej jeden skromny akapit wypadało mu poświęcić, boć jego poczynania rozdzierały serca i utwardzały pośladki narodowi.

    Nasz przemiły Gospodarz w swoim prześwietnego pióra felietonie był uprzejmy wymienić takie nazwiska jak: Bielan, Kamiński, Ziobro, Thun, Buzek, Gilowska, Karnowski, Tusk,Rywin i Wałęsa. Jednych darzy on mniejszą sympatią a innych obdarza większym uczuciem. Gdy zauważymy, że nazwiska te mieszczą się w felietonie zatytułowanym „Krętactwa”, to muszą nam się nasuwać raczej niezbyt pochlebne skojarzenia. Nie wiem czy taka była intencja autora , czy gra on na dwa fronty, zgodnie z zasadą, że strzeżonego Pan Bóg strzeże.

    Jeżeli założymy nie daj Panie Boże, że te orły miały coś wspólnego z kręceniem zachodnich lodów, to możemy zacząć się domyślać kto nas obuł w tak śliczne buciki. A teraz jeszcze w nagrodę za te ogromne zasługi i poświęcenia wysyłają ich na synekurki do UE, za jedyne 150.000 zlp miesięcznie, żeby krzywdy nie mieli. Jeśli cień wątpliwości padnie na te solidarne tuzy,cóż my sobie możemy pomyśleć o całej „Solidarności”,dziewiczej, skromnej i o pełnej oddania…zachodnim centrom, za zielone dudki, niepowtarzalne koniaczki, smakowitą szyneczkę, które to produkty ubowcy namiętnie rekwirowali i z entuzjazmem co drugi dzień nawiedzali mieszkania opozycji, żeby im się już zupełnie w głowie nie przewróciło.

    Owo prostackie kręcenie i mataczenie sprowadzało się do wyprowadzenia poza kraj majątku narodowego. Doskonałym przykładem niech służy przypadek machinacji ze stoczniami. Ten sposób przewłaszczania,polegającego na wywłaszczaniu majątku narodowego był typowy dla wszystkich działów i gałęzi gospodarki narodowej. Zdaniem liberałów wszystkie one były złe w sensie efektywności, zapóźnione i niedoinwestowane. Któż uwierzy w takie banały dla maluczkich. Lub ,że firma jest tyle warta ile ktoś chce za nią dać, nie wspominając ni słowa,o trybie zmasowanej i bezsensownej wyprzedaży dewaluującej wartość majątku. Powiedzmy sobie wprost, takie postępowanie jest zdradą narodowego interesu.

    Opowiadanie Polakom opowiastek, że oni skonsumowali owoce transformacji jest niepoważne. Polak został robotnikiem najemnym jak mu obiecał Balcerowicz otrzymującym strasznie niską płacę za niewątpliwie ciężką pracę, jeśli uda mu się ją znaleźć. Polacy stali się buforem stabilizującym zachodzące negatywne procesy w zachodniej gospodarce. Całe szczęście, że z uwagi na odległość oraz niekorzystne relacje cenowe mieliśmy dość luźne kontakty gospodarcze z USA, bowiem inaczej znaleźlibyśmy się już dawno w pozycji łokciowo-kolankowej.

    Ponieważ obecne pseudoelity nie bardzo sobie radzą z gospodarką obawiając się perspektywicznie utraty swych wpływów politycznych więc sposobią się do kolejnego numeru polegającego na wyrugowaniu większościowo-proporcjonalnego systemu wyborczego na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych. Efekt obecnie jest taki, że znakomita część posłów jest już milionerami, a po wprowadzeniu jednomandatowego systemu będziemy mieli Sejm Samych Milionerów, który będzie dbał o interes czerwonej hołoty, jak jasna cholera. Jedynym biedakiem pozostanie w nim szofer pe,pe,pe z Wrocławia.
    _________________
    Manus manum lavat

  18. Właśnie widzę z okna jak się Berlaymont pali, hm… 😯

  19. Znów Wałęsa, o nim teraz wszędzie.
    Popatrzcie jaka zakała z niego. Nie popiera czynnie jedynej słusznej przewodniej siły narodu, tylko zajął się jakąś niszową partyjką ogólnoeuropejską.
    Małe niszowe i te większe partie nawet te populistyczne, nacjonalistyczne, bolszewickie czy wreszcie prawie faszystowskie są potrzebne. Muszą istnieć, bo tworzą swoisty ‚zawór bezpieczeństwa’. W społeczeństwach europejskich jest wystarczająca liczba nacjonalistów, bolszewików, idiotów, przestraszonych mieszczuchów, zapóźnionych wieśniaków i inaczej myślących by partie te miały swoich przedstawicieli w europejskich parlamentach czy w parlamencie europejskim. Brak tych partii odbija się czkawką. Popatrzcie co stało się z PISem po wchłonięciu ‚przystawek’. Patrzcie co teraz dzieje się PO, która psychicznie nie jest w stanie doprowadzić do końca żadnej rozsądnej ustawy. Jest po prostu ‚za duża’ i robiąc cokolwiek będzie tracić poparcie albo tych z lewej, albo tych z prawej. Dlatego też dla pewności nie robi nic. U nas wyeliminowanie LPRu, czy Samoobrony było tak naprawdę tragedią, a nie błogosławieństwem. A Wałęsa występując na tych kongresach (mimo,że prawdopodobnie tego nie rozumie) popiera różnorodność i prawo obywateli do wybierania tych którzy ich poglądy naprawdę reprezentują. Inaczej to tak jak jest teraz w Polsce, będziemy mieli plebiscyt poparcia dla przewodniej siły narodu.

  20. Towarzysz Szmaciak/Lizak poucza gospodarza blogu jak i o czym ma on pisac….podobnego zdania sa: Anna M. i Stary Wiarus, czyli inne pseudonimy Szmaciaka.

  21. Ciekaw jestem, czy po wyborach do Parlamentu Europejskiego [kandydaci Libertas są dla mnie- przynajmniej polscy nie do przyjęcia] Ganley wprowadzi tam polski wynalazek- DYSCYPLINĘ PARTYJNĄ w głosowaniach?
    I jakie będzie miał haki na swoje rybki?
    Czy pan Ziobro, na przykład, będzie mógł pleść co mu ślina na język przyniesie? Czy dla kasy przestanie być taki bezkompromisowy?
    Zapowiada się ciekawie……….

  22. Sebastian,

    moze tego nie pamietasz, ale w epoce, do ktorej sie odwolujesz ZPiT Mazowsze czy Slask stanowily jedne z glownych towarow esportowych, w tym za Ocean, a kazde tournée jesdnego z zespolow zaslugiwalo na spora wzmianek w dtv (dziennik telewizyjny, wydanie glowne, poprawione),

    Wtedy tez zgrzytalo, nie przejmuj sie.

    Widac my lubimy jak zgrzyta.

    Pozdrawiam.

  23. Poprzednia dyskusja o tym, dlaczego jesteśmy tacy jacy jesteśmy, przywołała w mej pamięci fragment ekranizacji „Starej Baśni”- rada przed wyruszeniem na wojnę starszyzny rodowej.
    Argumenty były różne:
    -ja jestem najgodniejszy
    -ja mam najwięcej ludzi
    -ja jestem najstarszy……….
    Argumentu, że ktoś się zna na wojnie i obleganiu, ma doświadczenie i sukcesy, nie przywołano………….
    Tacy jesteśmy?

  24. Pielnia1
    Gangsterzy, szmuglerzy, złodzieje, rabusie, mieli przynajmniej kiedyś honor.
    Byli przewidywalni i odpowiedzialni………….
    O współczesnych politykach i fanatykach, tego powiedzieć nie można……….

    „Vabank” , „Żądło”………

  25. Libertas to partia polityczna ktora ma inny pomysl na Europe i to wszystko.Nie rozumiem skad to oburzenie i lamenty w mediach.
    A moze to chec powrotu do jedynej i slucznej drogi,przeciez to juz przerabialsmy.

  26. Przeczytalem niedawno w polskim magazynie, ze otwarto “spa” dla kotow. Gdy niedorzecznosc owej informacji sama w sobie nie razi piszacego, to moze jednak razic czytajacych. Uprzedzajac Pania Stachurska, ktora poinformuje nas o niezliczonej liczbie takich osrodkow w drugiej czesci Europy oraz Magrud, ktora nas poinformuje o straconej szansie rzadu tracacego nierzadem w ciagu ostatnich 20 lat, pracujacego uparcie nad zaniechaniem budowy takich osrodkow lub lizakowych ludzi, ktorzy poinformuja nas o o wiele lepszych osrodkach tego typu w PRL, postanowilem zajac sie tematem wody i zdrowia. Przyrzekam, ze nie zuzyje jej (wody) za wiele, poniewaz szkoda mi kotow oraz kotopodobnych zwierzat. Odchodzac nieco od tematu spolecznych akcentow w polityce europejskiej chcialbym jednak przypomniec JJ Rousseau i jego Umowe Spoleczna, ciagle aktualna, szczegolnie w nadchodzacych trudnych kryzysowych czasach. Filozof ten mial nie tylko slabosc do prostych ubran i sprawiedliwosci spolecznej, odkryl rowniez czystosc oraz znaczenie wody po wiekach brudu i zapachu, ktory dzisiaj nazwalibysmy po prostu smrodem; chociaz tam gdzie wszyscy traca nieprzyjemnym zapachem, nie smierdzi nikt i jest to niezwykle pouczajace. Masy i ich glos mialy wplyw i znaczenie nawet w tak delikatnych kwestiach jak zapach lub jego nadmiar, czy tez jego brak. W ten sposob moglem po kocich ogonach przeczytac rowniez o faszyzmie ekologicznym w Polityce,a u mojego blogujacego w diasporze lub nigdzie interlokutora o politycznych komisjach moralnosci w Niemczech, przy czym dowiedzialem sie, ze poprawnosc polityczna oraz ekologiczna nie sa wartosciami samymi w sobie, nie dowiedzialem sie natomiast, ze nalezy o nie zabiegac jak o inne cnoty ulatwiajace nam zycie (wspolzycie). Po znakomitym filozofie odkryla Europa rowniez czystosc i bledne domniemanie, ze jedna kapiel w zyciu zupelnie wystarczy, stracilo na aktualnosci. Tak przynajmniej uwazal Ludwik Slonce, przynajmniej raz w roku. My z kolei budzimy sie raz na kilka lat, gdy przychodzi nam skorzystac z prawa votum, w czerwcu votum europejskiego, przy czym nie chodzi li tylko o lanie wody, lekka reka wylewanej na europejska polityke przez stojacych w kolejce do trybunalu strasburskiego. Czystosc cielesna z punktu widzenia wody byla i pozostaje kwestia swiadomosci politycznej. Egipcjanie uzywajacy w czasach antycznych mydla nie bardzo wierzyli w czystosc Grekow. Z kolei Anglicy byli wstrzasnieci programem higieny lub jego braku za panowania ww Ludwika. Amerykanie natomiast w 19 wieku spogladali podejrzliwie na Europejczykow, a szczegolnie na ich wyczynki w tej dziedzinie, stwierdzajac ich calkowity brak. W ten sposob zapach (smrod) lub jego brak stanowil cezure i roznice miedzy powstajacymi klasami; juz widze reakcje i wypisy rzekomego klasowego adwersarza. Wracajac do Amerykanow i czasow wspolczesnych, lata piedziesiate, to polscy stypendysci mieli okazje przekonac sie, ze bielizne zmienia sie codziennie, nie wpsominajac o prysznicu porannym lub wieczornym (polecam uczynienie sklonu przy okazji pobytu w czeskim kurorcie przed pomnikiem von Prissnitz). Szkoda, ze nie poruszyli tego tematu w swoich felietonach w latach pozniejszych, bo temat jest ciagle (nie wszedzie jednak) aktualny. Hiszpanie natomiast unikali przez lata kontaktow z woda celem zaznaczenia roznicy od lubiacych wode muzulmanow. Krotko mowiac, kto pod koniec 16 wieku uzywal kapieli w garacej wodzie byl uwazany za szalenca, chorego lub Niemca. Przypomina mi sie tu znaczenie wyrazu Niemiec w jezyku polskim. Bledne jest twierdzenie, ze wraz z postepem ludzkosc stawala sie zdrowsza i bardziej kochajaca czystosc. Wlasciwie po dzisiejszy dzien korzystamy z dobrodziejstw postrzegania kwestii higienicznych przez Rzymian z przed dwu tysiecy lat. Dziwny zbieg okolicznosci i dat. Mija wlasnie dwa tysiace lat wyemacypowania sie Germanow z pod opieki Rzymian i dwudziestowiecznego pedu od kultury wina do kultury piwa. Coz, granica kultury wina jest nie tylko granica tejze kultury, lecz rowniez kultury szeroko rozumianej. Rzymianie i Grecy spedzali wiele czasu na kapielach. Laznie staly sie waznym miejscem spotkan, niejako punktem spolecznych debat i wymiany pogladow. Przypominaja mi sie laznie w wielu miastach i misteczkach na zachodzie Polski, o ktorych rozwoju i rozwkicie po „odzyskaniu“ pisala Magrud przy chorze laudatorow (Lizak, P. Stachurska), likwidowane nagminnie w prawie kazdej gminie. Pani Stachurska poszpera w Wikipedii i poinformuje nas, ze procent zagrzybionych paznokci sie zmniejszyl o polowe. Tak to juz jest, nie wierzymy w zdrowa zywnosc, zdrowa wode i powietrze, wierzymy natomiast w nasza wygrana pod koniec kazdego tygodnia, grajac w toto lotka. Wierzymy rowniez w fakt kochania wody przez koty i piszemy o tym w magazynach. Rzymianie nie uzywali jednak mydla, wiec o mydleniu oczu nie moglo byc mowy. Grecy natomiast uzywali zimnej wody do kapieli i to roznilo ich od Rzymian. Przychodzi mi na mysl zimny prysznic, lecz Herr von Prissnitz urodzil sie pozniej. Historycy szukajacy spisku w dziejach swiata twierdza, ze to (garace kapiele)doprowadzilo Rzymian do ruiny, a przynajmniej ich kondycje fizyczna. Pozostaje pytanie dotyczace upadku Grekow i ich systemu odpornosciowego. Tak mozna tworzyc terorie o dekadencji calych kultur. Juz widze wpis Boboli na ten temat. Dystans do wody cechowal nie tylko Hiszpanow, lecz wielu innych, mniej lub bardziej swietobliwych przedstawicieli chrzescijanstwa, mimo dosc wczesnego akcentowania dualnosci ciala i duszy; mysle tu o Sekwencji Sw. Eulalii. Coz, im bardziej swiety,, tym brudniejszy zdawalo sie byc dewiza owczesnych czasow. Przy czym chodzi raczej o koniec sredniowiecza, bo jak wiadomo poczatki byly dosc progresywne.W Odrodzeniu natomiast odrodzily sie rowniez laznie. Laznie byly koedukacyjne. W Baden-Baden jest to nadal aktualna informacja dla samotnych poszukujacych drugiego lub drugiej do pary (nie z lazni). Interlokutor z diaspory wie juz o mnie wszystko oraz moich upodobaniach dotyczacych wycieczek do bliskich przeciez term. Sielanka odrodzeniowa zostala jednak brutalnie przerwana epidemia dzumy. Napoleon i Jozefina nie przywrocili nam niepodleglosci, przywrocili jednak znaczenie wody jako czynnika rozwoju spolecznego. Chociaz tzw. zapachy byly srodkiem zastepczym dla gadzetow niezbednych przed nastepna kapiela, po kapieli milosnej. Tak bywalo w Starej Europie, Nowy Swiat natomiast forowal czytosc i znaczenie wody. W USA budowano pierwsze hotele z lazienkami. Byly to pierwsze oznaki rozwoju cywilizacyjnego. W latach trzydziestych 90% mieszkan w NY posiadala lazienki. Obecnie 25% domow w USA posiada wiecej niz trzy lazienki. Manifestuja juz teoretycy slabosci immunologicznej przeciw naduzywaniu leczniczych wlasciwosci wody. Na szczescie czasy dzieci kwiatow (piekne czasy), w ktorych marihuana byla czesto jedynym srodkiem hieniecznym, juz minely. Warto jednak za nimi tesknic z innych powodow. Ktoz bowiem nie lubi kwiatow. Fanatycy czystosci i jej przeciwnicy powroca tak czy owak do lnianych koszul. Czy powroca do praktyk camisardow? Nie wiem. Mam jednak nadzieje, ze w Polsce jest to przez najblizsze lata niemozliwe. Niniejsze refleksje powstaly przed lektura skiazki; Clean.

    MA

  27. Nie wiem, dlaczego Magrud w postaci S. probuje nam propagowac niezle jakosciowo, slabe tresciowo i sluchane na tzw. akademiach piesni; czy slaskie? Watpie.
    MA

  28. Wypisanki Lizakowe……………………….
    Dzięki takim jak on uczyniono z nas pariasów i Murzynów Europy szwendających się po całym świecie w poszukiwaniu chleba oraz wycierających kryminały trzeciego świata za handel narkotykami. A o roli i miejscu Polek obecnie chełpiących się angielsko brzmiącymi nazwiskami i brylujących na ekranach telewizyjnych nawet się nie chce wspominać.
    Komentarz:
    Lepiej w TV niz w orbisowskim hotelu na krakowskich Bloniach (fakt; obecnie podupadlym) lub paryskiej ulicy. Hotele jednak wypieknialy; polecam wszystkie nalezace do znanej krakowskiej rodziny.
    MA

  29. Kecaj :wpis z 12.15
    Przewidziales bojkot , Twoja prognoza sprawdzila sie .
    ps.
    Premier Tusk wieczorem dodatkowo ma szanse przekazac syntetycznie komunikaty Polskiej widowni Telewizyjnej ,które beda odpowiedziami na pytania zwiazkowcow ” Solidarnosci” i w pewnym sensie „OPZZ „..Pemier otrzymal prezent ma dodatkowe szanse ,choc juz na punkty zdecydowanie wygrywa przed godzina 20.00 .Reakcja PIS i SLD dowodzi tylko tego ,ze to partyjne przybudowki .Natomiast Zawodowe zwiazki ” Okretowiec „i „Technicy i Inzynierowie ” przyjda ,oczekuje sensownej jak to sie mówi merytorycznej rozmowy. ONE maja kapitalna okazje wypromowac sie .Sluchalem szefa OPZZ -Guza ,juz trzeci dzień wypowiada w mediach te same komunaly .Jesli tak rozmawia za zamknietymi drzwiami to znaczy ,ze ma malo wiedzy o SPRAWIE .
    Sniadkowi zas marzy sie DEBATA za Debata ( POLITYCZNA ZADYMA ) ale taka w stylu Niejakiego Guzikiewicza .
    Stocznia Gdansk jest prywatnym zakladem pracy, wiec rzad ma byc stona w ich problemach ? Mamy maj 2009 a nie sierpien 1980 .

  30. Taką mamy politykę – jakich polityków. To bractwo bez jakiegokolwiek przygotowania merytorycznego, doświadczeń w zarządzaniu choćby małym warsztatem naprawy butów, od dwudziestu już lat ma na głowie kłopoty związane z zarządzaniem narodową gospodarką. To przeciez nie może się udać, dlatego też w takiej sytuacji całość energii zużywają na to na czym się znają z czasów kawiarnianej konspiracji, czyli wzajemne kłótnie i wszczynanie politycznych awantur pod byle pretekstem, a każdy pretekst jest dobry.

    Ostatnie spory są wręcz modelowym przykładem tego o czym mówię. Nawet tak „neutralny” temat jak uczczenie 20-tej rocznicy dorwania się do koryta, też stanowi doskonałą okazję do wzajemnych napaści obecnej elity rządzącej, oraz tych, którzy chwilowo tych miłych stanowisk zostali pozbawieni. W tych kłótniach zagubił się temat, sprawę zwekslowano no to, czy Tusk stchórzył przed związkowcami i czy Gałęzowski będzie decydował kogo dopuści do stołu rozmów z Tuskiem, Tak, tak, tym się teraz podniecamy, jakby nie było rzeczywiście ważnych tematów dotyczących Polski, którymi warto byłoby się zająć. Czyż to nie jest czysty „dom wariatów?

    Odnotowałem ostatnio również charakterystyczne zjawisko. Gdy nasz Wielki Elektryk, którego w sierpniu 1980 roku miałem okazję słuchać na stoczni na żywo, opowiadał nieskładne głupoty, nasze „elity” intelektualne aż wyły z zachwytu, by po tym wyraźnie się podzielić na dozgonnych entuzjastów, których zdania nic nie było w stanie zmienić i ich przeciwników, ale wystarczyło, by pokazał że jedyne co go interesuje do „szmal” i nastąpiło, jak na nasze warunki wręcz graniczące z cudem zwarcie szeregów i jedność potępiająca taką postawę. Jakoś nie przypominam sobie krytyki, gdy nie rozliczał się z pieniędzy przekazywanych dla Solidarności (głównie ze środków CIA), gdy czynił przekręty podatkowe i popisywał się innymi podobnymi nagannymi zachowaniami.

    Zgadzam się z wcześniejszymi wpisami, że nie wolno w jednym szeregu wpisywać Gilowskiej i Kołodki. Gilowska nie zapisała się niczym pozytywnym, poza wybronieniem od oskarżenia o współpracę ze służbą bezpieczeństwa, zaś Kołodko miał wieloletnią wizję finansów państwowych i potrafił tą wizję realizować, inna rzecz, że zmieniające się rządy nie pozwoliły na kontynuację jego programu.

  31. NeferNefer pisze:

    2009-05-18 o godz. 14:01

    Lizaki:
    Pewnie jakiś arabski samolot terrorystyczny uderzył…

  32. Lizak, 14.01. Super! Tyle żółci na jeden raz w sytuacji, kiedy według Pieronka w przyszłym roku powinniśmy oczekiwać beatyfikacji JPII. Warto się radować.

  33. Sebastian pisze:

    2009-05-18 o godz. 12:25

    Lizak:
    To Pan nawet nie wie ile pan stracił.
    Tutaj już nie chodzi o wzruszenia związane ze słuchaniem wspomnianej piosenki, ale o oglądanie „Mazowsza” , „Śląska”, międzynarodowej dumy i wizytówki Polski oraz innych pomniejszych zespołów .
    Teraz co najwyżej może Pan sobie posłuchać „Góralu czy ci nie żal?”
    Pozostał smutek,żal i jałowy ugór kulturalny.
    Niech żyje solidarność.
    Wolność,pluralizm i demokracja oraz wszystkie te wałęsowe frazesy, na kóre teraz wypiął się ewidentnie.
    Nie pozostaje nic innego jak dać na mszę.
    A Wałęsy do kropielnicy już nie dopuszczać.

  34. Ktoś mądry na swoim blogu w Onet.pl zaproponował, żeby tych, co odmówili debaty nie wybierać do patlamentu europejskiego. Zgadzam się z tą propozycją, gdyż ci, co odmówili debaty mają nas, wyborców, w nosie, nie chcą, żebyśmy wiedzieli, jak oni chcą dążyć do :”więcej dla Polski”. Zachodzi podejrzenie, że oni w ogóle nie wiedzą co to PE, co to frakcje i o co można tam się ubiegać; oni chcieliby tam walczyć, jak w polskim sejmie, a tu tak się nie da. Tam trzeba dyskutoeać i osiągać kompomisy, a nie szczekać. Do tych niegłosowalnych dodałbym tylko jeszcze Migalskiego, bo on zdziecinniał do reszty, potrafi tylko pokazywać i Platformie i Polakom język, a tam takie zachowanie nie przejdzie. Wstyd to nie on przynosi swojej rodzinie, nie wszystkim Polakom.

  35. Gospodarzu,
    Czy gospodarkę w kryzysie lepiej jest pobudzać obniżaniem podatków, czy wydatkami na “roboty publiczne” – oto jest pytanie ekonomii politycznej. Innymi słowy, czy deficyt budżetu ma być z powodu mniejszych dochodów, które i tak automatycznie spadają gdy gospodarka zwalnia, czy ze zwiększania wydatków – to jest najczystsza polityka, a ekonomia jest na jej usługach.

    Niewątpliwie oczywistością ekonomiczną nie podważaną przez polityków jest to, że w kryzysie jest deficyt, a w czasach prosperity jest nadwyżka. Innego zdania jest jak widać PiS, który zakotwiczył był deficyt na 30 mld, oraz Zyta Gilowska. Niemniej, obniżka podatków i składki rentowej jest potrzebna włąśnie teraz, gdy budżet winien pobudzać makroekonomicznie, a skladka rentowa ma dziala rowniez w mikro skali. Niedawno czytałem zestawienie krajów UE z uwagi na pozapłacowe koszty pracy, które jak wiadomo osłabiają dynamikę zatrudniania. Znów Polska wypada całkiem dobrze, właśnie po obniżce składki. Symulować tylko można, o ile ta obniżka zmniejszyła bezrobocie w ostatnich miesiącach.

    Teresa Stachurska ( 2009-05-17 o godz. 21:52 )

    Pan Bogumił w Kanadzie mógłby też być niepocieszony. Nie znam szczegółów jak działa system, ale o ograniczeniach wydatków i ich ciągłym rozszerzaniu czyta się w gazetach. A przecież Kanada jest o wiele zamożniejsza, na opiekę zdrowotną wydaje się około 10% PKB. Niedawno media doniosły o wynikach porównania systemów od strony pacjenta między Kanadą i UE. Kanada ledwo wyprzedziła Polskę, co mnie wprost zaszokowało.

    kadett ( 2009-05-17 o godz. 22:05 )

    Nie wiem co wiesz o Kanadzie, ale biskupów i innych przewódców religijnych wzywa się do publicznego wyrażania opini niemal tylko w szczególnych wypadkach – terrorystyczny ferwor, pochówek żołnierza. Raz przyjechał papież (lipiec 2002, World Youth Day). Na lotnisku powitał go ówczesny premier, Jean Chretien, znany z tego, że powiedział iż Kanada nie zajmuje się obalaniem tyrańskich duktatorów i odmówił udziału w wojnie w Iraku, katolik z Quebec. Publicznie ucałował pierścień, jednak gdy papież na koniec swojego przemówienia zawołał “God bless Canada”, to rozległa się cisza, premier był skonsternowany, papież dowiedział się, że Kanada to nie jest słynne USA.

    Małżeństwa gejów, aborcja na żądanie, edukacja seksualna w szkołach publicznych – innymi słowy ulokowanie religii w jej właściwym miejscu i ramach, i pozostaje ono niezagrożone. Multikulturalizm, który jako polityka państwowa od 30 lat, jest dyskutowany i krytykowany, ale nigdy nie słyszałem opinii, że w jego miejsce ma być kultura nafaszerowana odwałaniami do religijnej metafizyki.

    Krótko mówiąc, Kanada jest w sferze publicznej niemal 100-centowo areligijna, przy tym nie jest to kraj komunistyczny. Model gospodarki jest wolno rynkowy, przy czym banki są najsolidniejsze na świecie i nie wymagają wspomagania z budżetu, rolnictwo jest dotowane, ale w znacznie mniejszym stopniu niż w UE, system zasiłków społecznych jest umiarkowany. System polityczny jest stabilny, demokracja jest prawdziwa i w miarę przejrzysta. Choć słyszy się malkontentów, wielu z nich wygłasza swoje tyrady w języku polskim.

    absolwent ( 2009-05-17 o godz. 23:58 )

    Nie odpowiedziałeś na moje pytanie: czy i gdzie Jacobsky napisał, że TYLKO obcy kapitał mógłby coś w Polsce sensownego zbudować? To raczej ty lansujesz tę tezę pisząc, że wszyscy polscy przedsiębiorcy to nieuki, nieudacznicy i pospolite złodziejaszki. A może ty jesteś za renacjonalizacją przemysłu, przywrócenieniem PGR-ów i powrotem do gospodarki centralnie planowanej, w skrócie PRL. Jak to jest?

    ”Pozatem w życiu ani nie przeczytałeś takiej literatury przedmiotu jaką NK przygotowała do “Shock Doctrine”, ani jej nigdy nie przeczytasz, bo sądząc z poziomu tekstów czytasz wyłacznie tabloidy i oglądasz Foxa”.

    Znów mi coś dopisujesz jak jasnowidz jakiś. Czytałem “The Shock Doctrine. The Rise of Disaster Capitalism”. Przyznaję, że od pewnego miejsca fragmentarycznie – niezły pamflet zawierający nośne metafory, typowe upolitycznienie ekonomii i to na siłę. Mam nadzieje, że prorocze będzie, iż Naomi zakończy swoje dziejowe posłannictwo i takiej literatury już nie będę czytał. Natomiast całkiem sprawnie i słusznie krytykuje kapitalizm Charles Morris “The Trillion Dollar Meltdown. Easy Money. High Rollers, and the Great Credit Crach”. Poza tym (nie pisze się POZATEM) czytam artykuły, które podrzuca mi Jacobsky w sprawie sytuacji w polskich stoczniach.

    Oczywiście nie jesteśmy w tym temacie zbyt mocni. Ale czytamy, analizujemy, główkujemy, że tak powiem. Natomiast VDM, który cię tak zachwycił, obraca się jednak w kręgu tanich sloganów przeznaczonych dla moherowych dam. Redakcja FOX nie odważyła by się ich rozgłaszać.

  36. Krętactw ciąg dalszy… czyli propaganda sukcesu w wykonaniu Michała Boni

    „Wprost”-autor Michał Zieliński

    Poniedziałek, 18 maja 2009
    Szaleństwo propagandowe
    Już w końcowym okresie komuny politycy z PZPR doszli do wniosku, że „najgorsza kiełbasa jest lepsza od najgorszej propagandy”. Jeżeli porządziliby jeszcze trochę, zapewne odkryliby, że nie ma gorszej rzeczy niż głupia propaganda.

    A ten wniosek mógłby przydać się także ich następcom. Na przykład Michałowi Boni, który – bardzo przecież wyśrubowany – rekord świata w głupocie propagandowej poprawił.

    Wychwalając – w wiekszości faktyczne – osiągnięcia gospodarcze po roku 1989 powiedział w wywiadzie dla tygodnika „Metro” (patrz także „Wirtualna Polska” – http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Boni-od-1989-r.-wartosc-pensji-Polakow-wzrosla-16-razy,wid,11134555,wiadomosc_prasa.html) „Od 1989 r. … 16 razy wzrosła wartość pensji Polaków”.

    Ponieważ wiadomość ta zwaliła mnie z nóg zacząłem sprawdzać ją z wszystkich stron. Najpierw metodą pierwiastkowania. Aby jakakolwiek wielkość początkowa wzrosła w ciągu 20 lat 16-krotnie musiałaby rosnąć średniorocznie w tempie 15 proc. i muszę zapewnić szefa Zespołu Doradców Strategicznych premiera Donalda Tuska, że w żadnym państwie, nigdy w historii świata nie było takiego 20-letniego okresu, aby jakakolwiek wielkość ekonomiczna rosła w takim tempie.

    Zacząłem się tedy zastanawiać, w jaki sposób minister-członek Rady Ministrów i przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów dokonał swojego odkrycia. Dzisiejszą płacę (trochę ponad 3200 zł) podzieliłem przez wynagrodzenie z 1989 r (20 zł 68 gr) i wyszło mi – circa – 160. Znacznie więcej niż osobie ponoszącej tak wielką odpowiedzialność za politykę gospodarczą i społeczną, ale przecież rachunek bazujący na wielkościach nominalnych jest bzdurą i ekonomiczną herezją. W owym czasie wszak rosły przecież ceny (tylko w 1990 roku powiększyły się 6,5-krotnie. Pracowicie wyliczyłem zatem wskaźnik wzrostu kosztów utrzymania i wyszło mi, że przez 20 lat powiększyły się one 93-krotnie. W tym momencie mogłem już wyliczyć wzrost płac realnych, otrzymując (160 : 93) wskaźnik 1,7. Płace przez 20 lat wzrosły zatem nie 16 krotnie, a o 70 proc., co daje roczne tempo ich wzrostu na poziomie 2,7 proc.

    Oczywiście – „circa”, „about”, „około” i „w przybliżeniu”. Rachunek wzrostu cen dla tak długiego okresu jest bowiem obarczony sporymi błędami, gdyż zmienia się struktura konsumpcji, pojawiają nowe produkty, których przed 20 laty nie było (ile kosztował w 1989 r. odtwarzacz DVD?), a szereg dóbr popularnych przed laty można dzisiaj spotkać jedynie w muzeum. Dodatkowo po drodze zmieniały się zasady liczenia płac (podatek PIT i ich ubruttowienie przez dodanie składki zusowskiej). Dlatego jeżeli ktoś moje wyliczenie zakwestionuje i powie, że płace wzrosły o 65 proc. (albo o 73 proc.) kłócić się nie będę. Jeżeli jednak ktoś twierdzi, że wzrosły 16-krotnie (czyli o 1500 proc.) zaprotestować muszę.

    Na koniec zacząłem zastanawiać się, jak pan Michał Boni dokonał swojego odkrycia. To było najtrudniejsze, ale po ciężkiej pracy intelektualnej doszedłem do wniosku, że liczył jednak wskaźnik nominalny (zbrodnia ekonomiczna), a ponieważ wychodziło mu podejrzanie dużo, na wszelki wypadek zgubił jednio zero. Jeśli tak było – zerowa znajomość ekonomii i brak umiejętności dzielenia przez 10 – miałby trudności z zaliczeniem nie tylko pierwszej klasy technikum ekonomicznego, ale i pierwszej klasy szkoły podstawowej.

    „Wprost”

  37. Sebastian, 12.25. „Synku, niebo się chmurzy, zasłonię cię od burzy.” Warto tych kilka strof „uchronić od zapomnienia”. Miałem kiedyś okazje poznać i widywać zaczarowanego fiakra, który woził poetę po Krakowie, nazywał się Kaczara, mówił i przeklinał wierszem. A liryczny poeta dziwił się „dlaczego ogórek nie śpiewa?”

  38. Lizak, a kim ty jesteś ? Wyssałeś z mlekiem matki „sól ziemi czarnej”? A gdyby Tobie dane było zająć miejsce Balcerowicza przy boku Mazowieckiego, to bylibyśmy krajem „mlekiem i miodem pachnącym” – inaczej mówiąc, największym mocarstwem gospodarczym w Europie ? Twój post to jedna wielka „żółć”. Czy liczysz na to, że wszyscy zaraz zaczną żałować, że urodzili się Polakami ? A jeszcze bardziej, że ciebie i twoich mądrych rad nie słucha polski establishment ?
    Opanuj się, optymizmu trochę Waćpan proszę.

  39. do”MA”: chyba wiesz, co to takie,jak średnia arytmetyczna zwykła: ja czytam stanowczo za dużo, ty stanowczo za mało i wychodzi z tego przyzwoita średnia

  40. Wystarczy zmienic tytul publikacji na „Kretactwa p. Passenta” i wszystko jest jasne i oczywiste.

  41. Lizak,

    Pan Boni najzwyczajniej w swym propagandowym chciejstwie zwariował ponieważ w okresie 1989 – 2009 kilkakrotnie wzrosła liczba osób zmuszonych żyć za mniej niż wynoszą minima socjalne i egzystencji.

    Na domiar złego średniego wynagrodzenia pan M. Boni nadużywa, gdyż nie może nie wiedzieć, że liczba ta do porównań się nie nadaje ze względu na wielkość rozwarstwienia wynagrodzeń w Polsce. Tu nie Dania.

    Pan Boni mógł nam podać jak się zmieniły w okresie ostatnich dwudziestu lat płace minimalne (nie tylko nominalnie, ale i realnie) oraz te z góry drabiny społecznej, ale widać wolał hucpiarską szarżę. Szkoda słów.

  42. Telegraphic Observer,

    dziękuję za odpowiedź. Jeśli w Kanadzie opieka zdrowotna funkcjonuje jak Pan pisze to współczuję i Panu. Jest czego, skoro takie straszne zmiany nastąpiły.

  43. Telegrafic 17.10
    Nie odpowiedziałeś mi na bardzo ważme pytanie:
    Czy wykładasz na Harvardzie ? i dopóki mie zaspokoisz mojej ciekawości nie mogę podjąc z tobą dyskusji. Inaczej sie bowiem dyskutuje z profesorem Harvardu, w dodatku wszystko wiedzącycm geniuszem, który czeka własnie na przyznanie mu Nobla z ekonomii, a inaczej z kimś kto nie jest w stanie zrozumiec nawet ksiązki Naomi Klein, która wprawdzie jest gruba, ale jest napisana bardzo przystępnie, Bibliografia do „Shock Doctrine”( opublikowanej PRZED krachem finansowym !) zawiera tysiace stron bardzo znanych publikacji naukowych. Krytykujesz i usiłujesz ośmieszyć „pamflet” Naomi, a nie dorastasz jej do pięt, bo nie jestes w stanie podjąc polemiki ani z nia, ani z tymi setkami naukowych publikacji na które ona się powołuje. Czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo się ośmieszasz zajmując taką postawę ?
    A może, skoro nie wykładałeś ani na Harwardzie ani London Economic School, to może chociaz na Uniwersytecie im Łomonosowa ?

  44. Jakobsky,

    Dziękuję za komentarz. Potrafię sobie jako tako odttworzyć klimaty tamtych czasów, i jestem nawet przekonany, że wówczas świadomość społeczna była mimo wszystko bardziej szczera i prostolinijna.W końcu tak okrutne wojny jak II światowa totalnie resetują morale narodów i przez kilka dekad ludzie są naprawdę lepsi. Uczciwie staram się wczuć w ducha młodości blogowych bohaterów tamtych lat, kiedy zapewniają,że oni nieprawdopodobnie silnie, wręcz ekstatycznie wierzyli w przemiany tamtych czasów , we wszystko co było NOWYM, to nawet im zazdroszczę tego stanu ducha. Pańska młodość zapewne wypadła trochę póżniej, kiedy reset przestawał działać, a wielki eksperyment społeczny zaczynał szwankować…
    Sądzę, że wtedy przez wiele lat, pieśni Mazowsza czy Śląska u większości Polaków , zajętych odbudową kraju, spełniały autentyczną funkcję patriotyczną. W kontekście dzisiejszego felietonu Pana red.Passenta, taki podkład muzyczny zadziałał na mnie jak efekt filmowy z zaciętą płytą gramofonową-czysta delirka…

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  45. Lizak,

    Szanowny Panie, w budowaniu swoich odczuć tamtych czasów, zwłaszcza w kontekście uczestnictwa w nich takich zespołów jak Mazowsze czy Śląsk, jestem , mam wrażenie – blisko tego co Pan chciał mi przekazać, za co dziękuję.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  46. Jasny Gwint,

    Szanowny Panie, jestem pod wrażeniem subtelnej części Pańskiej osobowości. Dotychczas odbierałem Pana jako bardzo konkretną i precyzyjnie myślącą osobę, a tutaj proszę- wrażliwość artysty. Bardzo miłe zaskoczenie.
    Pozdrawiam Serdecznie ,Sebastian

  47. MA,

    Szanowny Panie, Pańska obsesja na punkcie Pani Magrud zbliża się niebezpiecznie do momentu jakiegoś niekorzystnego dla Pana uogólnienia.Póki Panu u mnie z obiektem Pańskiej obsesji kojarzy się język moich wypowiedzi, i jestem chroniony przez wirtualne bariery internetu, to z mojej strony nie ma sprawy, problem jest po Pańskiej stronie.
    Czy zauważył Pan, żeby oprócz mojej osoby, ktoś jeszcze się Panu kojarzył z Magrud, niekoniecznie na blogu? Jeśli tak, to dla Pańskiego dobra, zgodzę się być „Pańską Magrud”, jeśli oczywiście Pani Magrud pozwoli.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  48. MA pisze:

    2009-05-18 o godz. 16:13

    Lizak:
    Komentarz godzien pańskiej potencji intelektualnej.

  49. kwant pisze:

    2009-05-18 o godz. 20:19

    Lizak:
    Kwant zbyt dużo pytań zadajesz czyżbyś geniuszem chciał zostać?
    Proszę o pański optymizm.
    Jest nam bardzo potrzebny.
    Czyżbyś był acan u Tuska na etacie?

  50. spokojny pisze:
    2009-05-18 o godz. 05:26
    Serdecznie Ci dziękuje za odpowiedź. Nie gniewaj się na mnie. To co ja opowiadam, też usłyszałem od prostych ludzi w rodzinie i spoza niej. Wcześniej pisałem o jednym z dziadków, który stracił w PRL’u. Stracił tylko pozycję uprzywilejowanego przed wojną byłego legionisty, bo niestety, też był materialnie biedny jak mysz kościelna. Nie dbał o to. Był bogaty duchem i swoją przeszłością. Jednak regiony kraju, w których ja się kształtowałem były inne. U mnie Łódź, jej najbliższe okolice, Kielecczyzna (tam nie działało AK. Raczej partyznatki lewicowe – to w ludzie pozostało) i okolice Olkusza – Sławków, Garbieże Śląskie, których dzisiaj jako wioski już nie ma. Podobnie jak Ty pracowałem w czasie wakacji na polach przy żniwach. Jako dziecko pasałem krowy z drugim dziadkiem. Biegałem do lasu po runo, aby było na obiad. Towarzyszyłem i pomagałem w kradzieży z lasu drzewa na opał w czasie zimy, no i słuchałem bardzo prostych ludzi i ich wspomnień. Oni wspominali. Nigdy niczego nie komentowali. Komentarz dorobiłem sobie sam po latach. Tylko, że ja obracałem się wśród wyzutej ze wszystkiego w międzywojniu biedoty wymierającej w początku lat 50-tych w trakcie płucnych krwotoków (suchoty-gruźlica przekleństwo czasów powojennych). To też byli ludzie niezauważani i omijani przez bogaczy! Widywałem rzeczy straszne, do dzisiaj jako koszmary śniące mi się po nocach (to z Kielecczyzny). Na co dzień mieszkałem z rodzicami i ukochaną siostrą w Łodzi zmieniającej się na lepsze z dnia na dzień. Trudno więc w moim przypadku nie rozumieć Jasnego Gwinta i Lizaka. Oczywiście doskonale wiem i rozumiem o czym pisałeś. Jak napisałem lubię Ciebie czytać. Masz otwarty umysł. Jesteś szczery. Nie zakłamujesz. Jesteś pozytywnym patriotą. Ja to cenię. Pomyśl o mnie jako o mediatorze z wcześniej wymienionymi. Mediatorze, który znał świat biedy i nie zetknął się w dzieciństwie z bogactwem, ani ludźmi cokolwiek cennego posiadającymi. Stale w dzieciństwie miałem świadomość niedostatku i tego boję się nadal. Chociaż los mi sprzyjał. Niedostatku tak naprawdę dotychczas nie zaznałem. Wiem jednak dlaczego. Swoim życiem i „twórczością blogową” dziękuję temu „czemuś”. Pozdrawiam Ciebie. Nadal będę Twoim admiratorem, niezależnie od tego co będziesz pisać. Pozwól mi jednak być fanem Jasnego Gwinta, Lizaka no i tak jak Ty, Magrud. Pozdrawiam – Lech. .

  51. Z tego, co mowil Lech Walesa w programie „Tomasz Lis na żywo” wynika jasno, ze flirt z Libertasem to wylacznie podpucha aby udupic PiS w tych wyborach (LW zaglosuje na PO). Jesli tak jest, to rzeczywiscie recepte Walesa wybral dobra. Choc to bedzie mialo dla niego zle skutki, bo niewielu zrozumie jego postepowanie. Szczwany lis wie co robi. Precz z kaczorami! Walesa chce uwolnic Polske od pisowskiej zarazy. I ma racje! Nie boi sie w tym celu sprzysiasc z samym diablem. Tak jak za czasow, gdy zwalczal komune. Teraz Lechu ma do zlikwidowania kolejna bolszewie. Bolszewie kaczorow. I dobrze, ze to robi, bo ma wobec spoleczenstwa zobowiazanie – sam ich troche podwindowal.

  52. /Tekst dedykowany kwantopodobnym/

    Moja niezgoda na zwierzęcy kapitalizm Winieckiego

    Jest nieprawdą, że kapitalizm jest najlepszym systemem. Jeżeli ginie w nim, ponad 65 osób na przykładzie Chorzowa wskutek zawalenia się sztandarowej budowli kapitalizmu. Budowli skonstruowanej przez faceta bez stosownego wykształcenia i właściwych uprawnień. Jeżeli powodujemy śmierć w Kamieniu ponad 20 osób przez odpowiedzialne władze właścicielskie i cały system nadzoru. Jeżeli dopuszczamy w wyniku niedbalstwa do śmierci ca 20 wysokich oficerów lotnictwa. Jeżeli giną dziesiątki osób w katastrofach autobusowych, a setki w komunikacyjnych wypadkach. To już nie możemy mówić o pojedynczych przypadkach lecz systemowej niewydolności.

    I żadną miarą nie da się ich ocenić jako sukcesów. Jeżeli te zdarzenia zobaczymy przez pryzmat tysięcy zlikwidowanych zakładów i milionów emigrantów oraz bezrobotnych, to należy mówić o ewidentnej klęsce transformacji, pointowanej obecnie biciem solidarnych robotników przez solidarne władze.

    Należy ludziom mówić jasno i uczciwie, że każdy system polityczny ma swój okres wzniesień i upadku. W początkowej fazie likwiduje on sprzeczności swego poprzednika, potem jednak wytwarza własne sprzeczności, najczęściej nierozwiązywalne, co powoduje narastanie społecznych frustracji i konfliktów.

    Przy tym chcę zwrócić uwagę, że nie ma wzajemnej korelacji między między kapitalistyczną gospodarką rynkową a demokracją. Gospodarka ta ,jak dotychczas, próbowała zawsze wychodzić z bessy drogą uruchamiania militarnych konfliktów, co ma się tak do demokracji jak pięść pana Winieckiego do jego nosa.

    Stąd też bałwochwalcza postawa liberałów wobec własności prywatnej jest tak samo błędna jak apologetyka społecznej własności środków produkcji. Doskonały negatywny przykład stanowi brak transparentności w procesie transformacji w przekształceniach całego polskiego przemysłu ze szczególnym uwzględnieniem polskich stoczni.

    Stąd życie i praktyka dowodzą, że stosowanie ekstremalnych rozwiązań w naszym przypadku nie prowadzą do sukcesów. Posiadamy trzy formy własności i powinniśmy je stosować w pełnym zakresie, stosownie do uwarunkowań i potrzeb. Natomiast podejście liberałów jest ideologicznie dogmatycznym i ewidentnie szkodliwym dla Polski, o czym wyraźnie sygnalizuje potworne zadłużenie zagraniczne.

    Mówiąc o kapitalizmie należy panu Winieckiemu powiedzieć, że gospodarka rynkowa nie musi oznaczać zachwiania stosunków kupna i sprzedaży, co jest niedopuszczalnym ze strony domorosłych ekonomistów solidarnościowych. Stosunki kapitalistyczne posiadają także wielorakie oblicza i my wcale nie musimy akceptować kapitalizmu z wilczą twarzą. Konstytucja wyraźnie określa jaki kapitalizm mamy wdrażać w Polsce.

    Jeśli mamy mówić o demokracji to uczciwość Pana Winieckiego nakazuje doprecyzowanie tej definicji, bowiem my nie zamierzamy mówić o demokracji burżuazyjnej czyli władzy kapitału. Taką demokrację może sobie pan Winiecki włożyć do sztambucha XIX wieku. Proponuję łaskawszym okiem spojrzeć na osiągnięcia europejskich i bardziej cywilizowanych krajów, to w końcu nie jest takie trudne.

    Błędnym jest zakładanie, że kapitalizm dał ludziom wolność i szansę rozwojową, doświadczyliśmy tego bardzo boleśnie na przykładzie polskiej transformacji. Ten system daje perspektywę nielicznym, pozostałą znakomitą większość spychając na margines ludzkiej egzystencji.

    Kwestii efektywności i przydatności kapitalizmu nie można rozpatrywać w kategoriach lubię lub nie lubię jak to czyni Winiecki, to jest bardzo infantylne podejście i jak na profesora nie przystoi. Jest to zwykła zdesperowana propaganda sukcesu sypiącego się systemu kapitalistycznego, który jego apologeci starają się ratować kroplówką ogólnonarodowych wysiłków, dla podtrzymywania życia tych pasożytów finansowych.

    Jeżeli ten tak błogosławiony system jest tak dobroczynny, to dlaczego zaledwie nieliczni mogą korzystać z jego prerogatyw, czyżby cała reszta była nieudacznikami? Stąd mówiąc wprost i otwarcie jest to system niesprawiedliwości społecznej a zatem jest oparty na fałszywym fundamencie czyli na fałszywym systemie wartości. Jak historia dowiodła był on budowany na wojnach, gwałtach, przemocy, grabieży i tym podobnych zjawiskach negatywnych o rozbójniczym charakterze.

    Kapitalizm istotnie nikomu, niczego nie gwarantuje. Gwarantuje on jedynie dominację najsilniejszym. Najsilniejszym grupom państw, państwom, klasom społecznym i jednostkom. Przeciwko takiemu porządkowi rzeczy protestujemy. Nie zgadzamy się na dziedziczne bogactwo i dziedziczenie biedy.

    Taka szansa nie jest żadną szansą, ona jest kłamliwym sposobem na petryfikację pogłębiających się różnic społecznych i biedy. Tej szansy nie dano krajom środkowej i południowej Ameryki, Afryki, Azji i Oceanii Te hasła o szansach i wolności są liberalnym pustosłowiem, ponieważ człowiek biedny nie może być wolnym, a immanentną cechą kapitalizmu jest bieda. Nawet ta bieda w amerykańskim wydaniu, gdzie jest sporo slumsów, przestępczości , i braku opieki zdrowotnej wobec 60% społeczeństwa.

    Tę znaną dobroczynność i błogosławiony wpływ amerykańskiego liberalizmu doświadczyły wraz całym bagażem społeczeństwa Wietnamu, Iraku,Afganistanu i wielu innych krajów. Wobec powyższego niektórzy potentaci liberalnego intelektu mogliby sobie darować wymysły o pozytywnym wpływie sztandarowego państwa kapitalistycznego na stan międzynarodowego bezpieczeństwa.

    Błędne jest założenie liberałów, że istotą aktywności ludzkiej jest chęć posiadania. Ludzie doskonale zdają sobie sprawę z przemijającego charakteru i umowności prawa własności,co w kontekście nieuchronności przemijania życia ludzkiego zmusza do preferowania wartości ze sfery nadbudowy. Obserwacja wielu społeczeństw wskazuje, że o stanie satysfakcji, spełnienia i zadowolenia wcale nie decydują wartości materialne, te wartości są wiążące jedynie w określonych kręgach kulturowych.

    Zatem wszystko jest płynne i nie wolno określonych koncepcji przyjmować w charakterze dogmatu. Zarówno więc niewolnik jak i chłop pańszczyźniany poczytywali swój status jako ograniczenie wolności i demokracji. Stąd przypisywanie tym klasom społecznym mniejszej aktywności jako wymówka dla ich nieudolności jest dowodem świadczącym na infantylność postrzegania świata przez niektórych obrońców kapitalizmu. A ironizowanie z ich strony na temat nierówności społecznych w komunizmie wręcz jest głupawe w kontekście porównania ich z nierównościami w kapitalizmie.

    Pan Winiecki wdraża bardzo perfidny podział społeczny broniący nierówności społecznych w kapitalizmie. Otóż zakłada on podział ludzi na lepszych i gorszych, mądrych i głupich,co jest niejako z góry usankcjonowane i dane od Boga, za co liberałowie nie ponoszą odpowiedzialności. Ten sztuczny i brutalnie nienaturalny podział ludzi jest dla nich wielce krzywdzący i zamazujący podział społeczeństwa wg kryteriów klasowych. I tutaj już nie przeszkadza liberałom głupi kapitalista dziedzicznie przejmujący włości i utrzymujący się pasożytniczo z nagromadzonego przez przodków kapitału.

    Uzasadnia się, że przejaw bogactwa jest pochodną większej pracowitości. Jeśli tak to jak się dzieje, że robotnik zarabia 1 tysiąc złotych, a bankier zarabia 500 razy więcej. Czyżby on był 500 razy bardziej pracowitym albo może 500 razy bardziej zdolnym. Pewnie jak Pan Goldman w mataczeniu polskim majątkiem i bardzo wielu innych panów z proweniencji zbliżonej do liberałów.

    I to wcale nie jest kwestia ,że ktoś jest lepszy lub gorszy zawodowo, o czym świadczy wiele anonsów poszukujących pracy, gdzie bezrobotny z wyższym wykształceniem i znajomością dwóch języków obcych nie może zdobyć pracy. Przypisuje się także konieczność pewnego łutu szczęścia jeśli idzie o bezrobotnych poszukujących pracy. Z ogromnego i rosnącego bezrobocia można wyprowadzić wniosek , że polskie społeczeństwo jest pozbawione łutu szczęścia czyli nieszczęśliwe. A może po prostu takim mądralom jak pan Winiecki należy przypisać głupotę?

    Ponoć nie bez znaczenia jest także posiadanie talentu w kręceniu majątków. Jak nie mając nic można zostać fabrykantem,oto jest pytanie?.Społeczeństwo takie talenty nazywa wprost złodziejstwem. Ja przyznam , że znam wielu Polaków, którzy nie mając nic posiedli fortuny, to doprawdy zdumiewające zjawisko kapitalizowania z nadania solidarnego.

    Oczywiście najdoskonalszą jest zdaniem Pana Profesora gospodarka wolnorynkowa z niewidzialną ręką rynku, którą oni nam bezczelnie wtykają do kieszeni by dokonywać kolejnych transferów pasożytom społecznym. Oczywiście w kapitalizmie jako „demokratycznym” systemie dopuszcza się koniunkturalne ekscesy popełniane przez świat rozwydrzonej finansjery. A następnie przychodzi okres recesji, w którym my musimy zapłacić za życie innych ponad stan. Oczywiście nie daj Boże „unieważniać” tych recesji, naszym kosztem ,bo konsekwencje będą dla nas jeszcze bardziej bolesne. Cóż za bezczelne scenariusze, burżuazja zawsze spieprzy a masy koniecznie muszą za to zapłacić.

    Liberałom nie podoba się, że ludzie mają skłonność do lepszego, uczciwszego i sprawiedliwszego świata. Zatem pozostawiając mi pluralistyczną możliwość wypowiadania własnych poglądów pozwolę sobie wyrazić sprzeciw wobec akceptowanego przez liberałów świata zła, nieuczciwości, i niesprawiedliwości. I jest dla mnie zrozumiałym, że kapitalizm musi się bardzo intensywnie bronić przed nieudacznikami we własnych szeregach a także spotykanymi tam jakże często głupkami. Najlepiej byłoby gdyby kapitaliści budowali sobie system własnego nieba wśród samych swoich a biedotę i nieudaczników zostawili w spokoju. Tylko kto wówczas będzie za was i dla was pracował? I tu jest wasz liberalny pies pogrzebany.

  53. Do:MA

    Hotele krakowskiej rodziny i inne

    Tego w Breslau nie polecam ,ciasna winda ,brak zainteresowania klientem a hotel ma wnetrze wschodnioniemieckie.
    Religijni i rasisci nadwyraz widoczni.
    Luksus gastronomiczny to iluzja wzrokowa ceniona bardzo wysoko.
    Odnowione fasady poprawiaja samopoczucie.

    Ostrzezenie:
    Kabanosy firmy Kredens market ALMA 50(Zl/kg) niebezpieczne dla uzebienia kupujacego. Chyba ortopeda je robil ,tyle w nich kosci.

    Dziekuje za ciekawy wpis o wodzie.

    Slawomirski

  54. Lech, 00.58. Wzruszyłeś mnie Twoim nocnym wpisem. Historia zgotowała nam bardzo podobne losy i doświadczenia. Wyrośliśmy i zostaliśmy ukształtowani przez nędzę tamtych czasów i brutalność wojny. Mnie na przedmieściach Krakowa i Ciebie w miasteczkach Zagłębia i Kielecczyzny. Pamiętam, gdy wychodziłem z domu w czasie studiów miałem w kieszeni 20 groszy, wystarczało na dwa „górniki” wypalane po połówce. Czas tamten wspominam czule. Pozdrawiam.

  55. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kretactwo, to piekne slowo – prawda? A skad my to znamy? Ano stad „Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych wytknęło Polakom, że popełniają wielki „grzech”, narzekając na Jałtę. Ludzie mający obycie polityczne przechodzą nad takimi oświadczeniami do porządku, zaś refleksyjni zastanawiają się, czy w tym nie ma jakiejś racji. Tymczasem Polska znowu bezmyślnie trzęsie się z oburzenia.” http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=felietony&name=290 Mysle, ze Jerzy Gedroyc mial racje mowiac, ze Polacy to okropnie paskudny narod http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30521 Nalezy nie zapominac co nie jest zadna tajemnica ustawiajac nasze klocki Lego, ze Stalin (czytaj L. Berja) budowali fundamenty zmian na bliskim wschodzie po IIWS. Ciekawe czy dojdzie do calkowitego wyjasnienia prawdziwych przyczyn likwidacji JF Kennediego? Administracja JFK (raport CIA) miala powazne (radykalne) obiekcje co do rozwoju przemyslu atomowego na Bliskim Wschodzie. Za czasow Johnsona sprawie urwano leb i juz nigdy do niej nie powracano. To bardzo ciekawy, wrecz pikantny aspekt – prawda?

  56. Prof. Gomułka w wywiadzie dla Polska The Times powiedział:
    „Największy problem rządu nie polega bowiem na tym, że stawia on złe diagnozy czy że nie ma pomysłów naprawy sytuacji, lecz na tym, że nie ma on możliwości wcielenia swych koncepcji w życie. Dziurę w budżecie mogłyby załatać na przykład podwyżki niektórych podatków – ale taka propozycja prawie na pewno zostanie zawetowana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Platforma nie ma z kolei większości w Sejmie, która pozwoliłaby takie weto odrzucić. W ten sposób mamy polityczny klincz. Rozwiązać go mogą tylko wcześniejsze wybory. Wyborca powinien rozstrzygnąć, kto ma największe kwalifikacje do wyprowadzania nas z kryzysu. To chyba jedyny sposób na wyrwanie się z tego pata.”

    Ale kto go słucha? Komu zależy na uratowaniu finansów Rzeczypospolitej?

  57. Teresa Stachurska pisze:

    2009-05-18 o godz. 22:42

    Informacja gwoli poprawienia samopoczucia; w Szwajcarii i w Niemczech rowniez wszyscy (lekarze i pacjenci) narzekaja na sluzbe zdrowia.
    Z powazaniem.
    MA

  58. Mysle, ze te wszystkie teksty Walesy, tlumaczace jego wspolprace z Libertasem; bieda, albo proba udupienia PiS-u to zwykle zmylki. Walesie chodzi o cos wiekszego. Ganley ma do przydzielenia urzad prezydenta Europy. A kto jest najlepiej predysponowany na taki urzad, kto jest urodzonym prezydentem? Oczywiscie nasz Lechu.
    Teraz troche powazniej.
    Oserwujac obecny bezwlad UE i prezydenture czeska zaczynam sie coraz bardziej obawiac, ze UE swoim rozszerzeniem na byle kraje RWPG i Republiki Baltyckie, przekroczyla swoja „mase krytyczna” i ulegnie rozpadowi. Obecny kryzys gospodarczy moze ten proces jeszcze przyspieszyc. Niewiadomo czy EURO na koncu sie ostanie. Do
    strefy EURO naleza kraje o tak zroznicowanej gospodarce i roznych problemach, ze prawdopodobnie nieunikniony bedzie powrot do walut narodowych. Podejrzewam, ze w najlepszym przypadku z UE pozostanie pusta powloka. EU byla po wiekach wojen i konfliktow najszczesliwszym okresem w dziejach Europy. Nastepne pokolenia przeklna nas jesli zaprzepascimy ta szanse, a na naszych grobach zaspiewaja znowu: „MIALES CHAMIE ZLOTY ROG…”

  59. @TO
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=569#comment-113373

    Już dowiedziałem się, że Kanada „nie jest krajem komunistycznym”, a żyłbym dalej w przekonaniu, że to prowincja Kuby. Serdeczne Bóg zapłać i czekam na dalsze rewelacje.

  60. Skoro bibliografia do Shock Doctrine zawiera „zawiera tysiace stron bardzo znanych publikacji naukowych.”, to ile stron liczy sama ksiazka ? Moja ma cos ponad 700 stron.

    I pomyslec ile tysiecy stron mozna zmiescic na 700 stronach…;)

  61. Lech,

    pozwole sobie tylko zwrocic uwage, ze gruzlica jako choroba spoleczna zostala zredukowana do kilku ognisk endemicznych rowniez w krajach, ktore nie „przeszly na socjalizm” po wojnie, zas przed wojna choroba ta stanowila taki sam problem jak w Polsce. W tej czesci swiata, gdzie znajduje sie nasz kraj wiele zmian „socjalistycznych”, ktore nastapily po II wojnie swiatowej mialo miejsce rowniez po drugiej stronie „zelaznej kurtyny”, gdzie w sumie calkiem niezle poradzono sobie z wyprodukowaniem czegos, co mozna nazwac kapitalizmem w ludzka twarza. Kraje jak najbardziej kapitalistyczne, ba! – monarchie ! – (np. Szwecja czy Dania) zdumiewaly jakoscia i rozmiarem przyjetych rozwiazan spoleczno-ekonomicznych. Nie trzeba chyba dodawac, ze wiekszosci z tych, ktorzy mieszkali po naszej stronie kurtyny owa twarz, szczegolnie w wydaniu skandynawskim zdawala sie o wiele bardziej ludzka niz twarze z portretow czolowych idelologow systemu powszechnej szczesliwosci i roznosci oraz ze zdjec naszich ljubimich woditieli.

    Pozdrawiam.

    Pozdrawiam.

  62. Troche odejde od polityki , ale nie tak do konca.
    Ostatni Konkurs Eurovision ( piosenki) dobitrnie pokazal gdzie i w jakim miejscu Europy jestesmy i jak nas lubia i szanuja.Kolejny raz wyychodzi ocena, ze nawet spiewac nie umiemy, a co dopieroa rzadzic i kierowac wlasnym krajem.
    N ie do konca negatywnie oceniam Lecha Walesem i raczej uwazam, ze postapil adekwatnie do reszty – pod wzgledem poziomu profesjonalizmu, kultury i swiadomosci zanczenia sytuacji – i w pewnym stopniu osmieszyl tych, ktorzy z takich czy innych powodow, w takiej czy innej formie podcieraja sobie nazwiskiem Walesa przyslowiowe cztery litery.
    Donald Tusk niczym wytrawna ryba plywa w rwacej rzecze absurdow, niedorzecznoscni,w towarzystwier piranii politycznych i falszywych wrazidupkow. Pytanie, czy dlugo tak bedzie mogl lawirowac.
    J.Karnowski – hm,! nie ma dymu bez ognia i chyba trzeba sobie otwarcie w oczy powiedziec, ze przyjdzie jemu przelknac chyba lyzke goryczy zgotowana w przeszlosci.
    Zyta Gilowska – typowy przyklad krytykanta. Tym razem jednak przychylam sie ku pewnym jej uwagam choc jest ona pomalowana na PiSankowy kolor, kotrego cierpiec nie moge. Finanse panstwa i zwiazana z tym matematyka to nie filozofia ani politologia, gdzie mozna oddawac sie fantazji i przewidzeniom po nieprzespanych nocach ( w amoku pijackim ). zasady ekonomi , statystyka matematyczna, okreslona proceduralnosc sa czynnikami bezwzglednymi i nie mozna dzis rano mowic, ze kryzys sie slizgnie przez Polske a wieczorem zaczynac straszyc, ze dopiero najgorsze przed nami. Kogo Pan Minister Rostowski chce oszukac? Chyba tylko samego siebie no i po drodze swojego zwierzchnika. A moze ten ostatni wymusza na nim taka a nie inna gre informacjami. Byc moze, aby ratowac swoje cztery litery Donald Tusk za jakis czas spisze Rostowskiego na straty – czyli podpisze akt dymisji na tza. wlasne zyczenia z powodu i bez powodu
    Ogolnie rzecz biorac wracajc do Eurovison Sining Competition in Moscow cienko spiewamy , momentami wrecz falszujemy w kraju nad Wisla i chyba spadamy do IV Ligi europejskiej, a chcemy byc w ekstraklasie Parlamentu. Z czym do Ludu ?????????????

  63. Sebastian,

    roztkliwiles mnie. Nie przecze, ze duzo weselej jest podawac cegle na rumowisku powojennym w rytm piesni patriotyczno-narodowych, takich jak np. „Ukochany kraj…”, i szczegolnie w okresie odbudowy i umacniania panstwa socjalistycznego piesni te spelnialy bez watpienia funkcje galwanizujaca i centralizujaca („Choc na swiecie tyle miast… to najmilsza sercu jest Warszawa), a wiec scalajaca w sensie oczekiwanym przez owczesne wladze. Tak przynajmniej mozna wywnioskowac ogladajac np. stare kroniki filmowe z tamtych czasow: „Huta leje, wies szaleje” – to chyba pochodzi z jednego z tekstow Pietrzaka z lat 70-tych (Red. Passent byc moze podtwierdzi, w koncu to kabaretowy kolega Pietrzaka). Z drugiej jednak strony, czytajac np. Hlaske, mozna dojsc z gola innych konlkuzji.

    Ja oczywiscie bylem w tamtych czasach zaledwie szkicem zarysu do projektu planow moich wciaz ewentualnych rodzicow. To oni bawili sie w zetempe i tego typu sprawy, ktore pozwalaly m.in. przejsc w rytmie „Ukochanego kraju” czy „Na lewo most…” nie tylko przez odbudowany most, ale tez przez uniwersytety czy politechniki, i miec swiety spokoj. „Mazowsze” czy „Slask” juz tak nie oddzialywalo, chociaz… ? W czasach mojej pamieci zespoly te staly sie tzw. ambasadami kultury polskiej, towarem eksportowy i w sumie, patrzac z dzisiejszego punktu widzenia – bardzo poprawnym ekonomicznie, gdyz odnawialnym. Obydwa ZPiT wracaly (z reguly w komplecie), po czym znowu wyruszaly w tournee, przez co przysparzaly krajowi chwaly oraz tak potrzebnych dewiz. Oczywiscie byly inne zrodla twardej waluty, bardziej obfite – w koncu „Polak-wegiel: dwa bratanki”, jednak to nie esportowany wegiel, ale wlasnie ZPiT bardziej oddzialywaly na moja wyobraznie. Kiedy slyszalem z dtv, ze oto „Mazowsze” wystepowalo z sukcesem w Nowym Jorku czy w Chicago, wtedy wydawalo mi sie, ze te mityczne sale koncertowe, o ktorych tyle slyszalo sie z roznych zrodel wypelnia polska piesn ludowo-patriotyczna, a burzuazyjna publicznosc amerykanska rzucana jest na kolana przez nasze zapaski, czepce, pawie piora i parzenice wirujace i skaczace na scenie. Fenomenalne (jak chceli spikerzy dtv) sukcesy zagraniczne ZPiT-ow odczytywalem w mojej mlodzienczej naiwnosci jako cos, co zatrzymywalo ruch kolowy na Broadway’u, i sprawialo, ze Polska nie schodzila z ust nowojorczykow, zauroczonych naszymi eksportowymi tancerzami i chorzystami. Z pewnoscia tak bylo, ale nie na skale, jaka sugerowali panowie czytajacy niusy.

    A poza tym wtedy (pozny Gomulka, ale bardziej wczesny Gierek) „Mazowsze” – a takze Fogg czy inni, ktorzy spiewali do podawanej przy odbudowie cegly – stracili monopol na spiewanie o ceglach i w ogole. Stalo sie tak nie tylko dlatego, ze budownictwie cegle wyparla wielka plyta (ktora trudno podawac rytmicznie – zreszta rytmicznosc dostaw tejze to temat na inna pogawedke), ale rowniez dlatego, ze w piosence pojawili sie inni. Ktos (chyba Polomski) spiewal np. o tym, co bedzie „Za dwadziecia pare lat…”, inni (juz nie pamietam nazwisk) wyspiewywali o rozterkach egzystencjalnych owczesnego spoleczenstwa, jak np. „A ty tylko wokol siebie masz/ Asfaltowe łąki wielkich miast…”. Widzisz kontrast ? Nie terazniejszosc, tylko przyszlosc, i nie radosc z rosnacych (acz wciaz nieosiagalnych) murow, ale ich przytlaczajacy efekt na obywatela peerelu, zwlaszcza obywatela z tzw. dekady sukcesu. Kraj oczywiscie ciagle byl „ukochany” i „umilowany”, ale – mowiac delikatnie – zmienily sie niuanse tej milosci, zmienily na tyle, ze mozna smialo powiedziec, iz poczatkowa slepa, zauraczajaca milosc opiewana przez „Mazowsze” zostala dawno skonsumowana, „sypal sie z niej tynk i gruz/taczkami mozna (bylo) go wywozic juz” (Perfect), a calosc pozycia obywateli z panstwem, ktore wciaz, prawdem kaduka, przypisywalo sobie wizerunek tego „ukochanego, umilowanego kraju” daleka byla od tego, co potocznie rozumiemy przez „stare, dobre malzenstwo”.

    Jeszcze dlugo mozna sie bawic w opisy poszczegolnych epok peerelowskich poslugujac sie wyrywkami z tekstow piosenek, ale moja pamiec plata figle (Figiel… byl ktos taki w swiecie piosenki polskiej). NIe o to zreszta chodzi a o to, ze w usilnych poszukiwaniach jakiegokolwiek sukcesu zatracano wszelki umiar. Owszem, sukcesem byly osiagniecia gospodarcze, naukowe czy kulturalne, ale nie koniecznie spiewajaca i tanczaca na scenie „Cepelia” okrzyknieta ambasadorem polskosci i wspolczesnej Polski.

    Pozdrawiam

  64. Jacobsky pisze:

    2009-05-19 o godz. 15:45
    Kazde pokolenie, kazdy czlowiek teskni za swoim Disneylandem lub Cepeliada; tylko skad sie biora takie tesknoty u mlodego czlowieka? Sebastian(a) podchodzi do pisania raczej ludycznie i to mu wolno. Czesto mysle, ze prawdziwym sukcesem czasow zaprzeszlych bylo utrwalenie sukcesu w glowach obywatelek i obywateli; utrwalenie udalo sie bez farbowania na blond i trwa po dzien dzisiejszy.
    Z powazaniem.
    MA

  65. DO……..Feliks Stychowski pisze:

    2009-05-19 o godz. 11:06
    Ponownie mnie Pan zaskoczyl; jednak kazdy musi w cokolwiek wierzyc. Nie szkoda Panu czasu? Przeciez spiskowcy odkryli spisek przed laty i wszystko jest wiadomo. Ja nadal nic nie wiem, bo publicystyka zajmuje sie terazniejszoscia. Zalaczone linki sa do tego tania publicystyka, obojetnie czy z tytulem profesorskim, czy bez tytulu.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Coz, waga slowa pisanego.

  66. Jakobsky,

    Szanowny Panie, ja Pana roztkliwiłem, a Pan w sympatycznym rewanżu dokonał nowych połączeń wśród moich neuronów. Oczywiście, Pańskie lużne uwagi z wywołanymi przez nich asocjacjami, to taki przekrojowy rzut na okres dziejów naszego kraju, w którym ja wbrew narosłym od przedwczesnych podsumowań historycznych tamtych wydarzeń emocjonalnym stereotypom- dostrzegam , uwaga! uwaga!-NORMALNOŚĆ. Nagle zobaczyłem te rozdęte w moim odczuciu oceny , koniecznie wielkie syntezy, jednowymiarowe i jednostronne podsumowania i opinie, które z punktu wiedzenia życia pojedyńczego obywatela, były i są nadbudową dla kolejnych igrzysk , jakie są niezbędne dla życia społecznego. Wszystkie te nadrzędności- jak choćby systemy społeczne, ustroje polityczne itp. to gra w klocki nazywana dzisiaj globalizmem. Sytuacje ponadnarodowe kreują w poszczególnych krajach warunki funkcjonowania społecznego/ dzisiaj mogliśmy wejść do Unii, ale i nie mogliśmy- dwie różne drogi/, a poszczególni obywatele muszą się w każdych warunkach odnajdywać. Tamte władze w stymulowaniu funkcjonowania tamtej społeczności też musiały, z racji swojej roli, jaką jest zarządzanie całą społecznością stosować swoje techniki PR-owskie etc.Normalne było to, że zmieniający się stale kraj, z zewnętrznymi uwarunkowaniami, z ciągłą zmianą pokoleniową , z realnym swoim potencjałem gospodarczym- nie mógł zostać na etapie pierwszych -nastu lat powojennej odbudowy, zwłaszcza w zakresie mentalności społecznej.
    My ludzie mamy chyba sporo defektów w odbieraniu tego co się dzieje z naszymi życiami indywidualnymi, z odbiorem prawdy o naszych społecznych dziejach i mechanizmach powodujących życia społeczeństw. Dla mnie ostatnie 8-10 lat to ciągła karuzela. Rok temu byłem przygotowany na sto procent, żeby z impetem zaatakować ten wycinek rzeczywistości, w którym mógłbym się pokazać, wiele przygotowań, w tym kilka zmożonego z tego co niemożliwe, a tu… wiadomość z Ameryki: ” Trochę nam się po…ło w finansach” … Z konieczności uruchomiłem ostre hamowanie, i węszę w kierunkach alternatywnych. I pomyśleć,że jeszcze rok temu byłem święcie przekonany ,że wystarczy być dostatecznie dobrym/w czymś/ i wtedy świat o niczym innym nie marzy, tylko o tym jak nas hołubić. Tak nas przecież w swich prywatnych PR-kach ładują idealizujący literaci. Cyniczną szują z kolei- niby wielkim realistą -też nie mam ochoty być. Zeby jakoś współgrać ze zmieniającą się sytuacją we wszelkich kontekstach nadrzędnych, wszystko przerzuciłem na mój mózg, niech on się tym wszystkim zajmuje. Jak sobie z tym poradzi to O.K., a jeśli nie, to będzie oznaczało tylko tyle, że postawiłem na złego konia… Możliwe jest jeszcze to, że dzisiejsi stymulatorzy społecznej świadomości , podświadomości etc.wmówią mi, że żyję w najwspanialszej epoce, i jak tylko wyślę gdzie trzeba odpowiednie SMS-y, to trzy Noble mam z marszu…

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  67. Niepodważalnym faktem historycznym jest autorstwo i realizacja idei Okrągłego Stołu i dalszych jego konsekwencji czyli wyborów 4 czerwca i przekazanie władzy. Autorami idei byli Generałowie Jaruzelski i Kiszczak a techniczną stronę realizowali Ciosek, Jerzy Urban i Generał Pożoga. Oni w pierwszym rzędzie powinni dzisiaj być honorowani, dekorowani i cieszyć się wielkim mirem społeczeństwa. A jaka jest rzeczywistość. Generałowie zasiadają na ławach oskarżonych a przez kraj zaczyna przelewać się fala celebracji związanych z rzekomym zwycięstwem i upadkiem czegoś co nazywają komuną, nadejściem wolności, suwerenności, demokracji i innych kłamliwych terminów kojarzących się z tym co rzeczywiście ludzie oczekiwali i czego obiecywano. Wszystko to przebiega w atmosferze skandalicznych kłótni, wzajemnych zniewag, obelg, kłamstwa, podłości, jawnego fałszowania historii. Przodują w tym nie tylko tzw wolne media ale także nędzni bohaterowie i uzurpatorzy, różnego rodzaju „Legendy”, „Pierwsi niekomunistyczni” i całe tłumy kombatantów, leni, nierobów, nieudaczników, malwersantów, złodziei lub klechów czarujących ludzi mitami i legendami o wolności, demokracji i innych bzdurach. Dokąd w pierwszych rzędach wszelkich ceremonii nie będą widoczni prawdziwi Bohaterowie tych dziejów, w pełni chwały i dostojeństwa Generałowie i ich współpracownicy, dokąd nie zostanie zaproszony bardzo ważny dla nas Rosjanin, Michaił Gorbaczow, dotąd wszelkie uroczystości i ceremonie należy uznać za podły fałsz i nadużycie. Dzisiaj w Krakowie rozpoczyna się pierwsza tego typu impreza. Ze studentami spotykają się Legenda od Libertasu i Pierwszy niekomunistyczny nieudacznik. Młodzi przyjdą zobaczyć mumie i przekupnych zdrajców. Obrzydliwe to wszystko, a w swojej bezradności mogę życzyć im tylko aby ich trafił szlag.

  68. jasny gwint pisze:
    2009-05-19 o godz. 17:33

    Ja tam myślę, że najwyższe honory należą się tow. Stalinowi. Okrągły Stół nigdy by nie miał miejsca, gdyby tow. Stalin nie wprowadził nam prawdziwej demokracji socjalistycznej. To ON w pierwszym rzędzie powinien dzisiaj być honorowany, dekorowany i cieszyć się wielkim mirem społeczeństwa. 😀

  69. Jasny Gwint (a moze Lizak?), nie zycz nikomu, by go trafil szlag, bo moze trafic ciebie, tak to jakos jest…. kiedys nazwales sp. Pyjasa pijakiem…Twoje wywody polityczne nie maja sensu, a twoje marzenia pozostana wlasnie takimi. Zapomniales wymienic paru innych „geniuszy „PRLu: np. gen. gen. Piwo i Baryla. Nie da sie wskrzesic tego nieboszczyka, wiec daj sobie spokoj, to cos umownie nazywane „komuna”, lezy na smietniku i tam jest jej zasluzone miejsce. Ty zas mozesz tylko zyczyc calej wspolczesnej Polsce, zeby ja szlag trafil. Mozesz tez, jak Wanda Wasilewska, wyjechac do Rosji i tam, tak jak ona, czekac na zmiany w Polsce..

  70. Jasny Gwincie, masz moje calkowite poparcie. Kilka miesiecy temu widzialem film dokumnetalny (Brytyjskiej lub Amerykanskiej produkcji) poswiecony wydarzeniom w ZSRR w latach 85-91.

    Glownym tematem byla rywalizacja Jeltsina z Gorbaczowem. W 1989 (+/-)Jeltsin zostal wybrany prezydentem Rosyjskiej Federacji i postanowil wycofac Rosyjska Federacje z ZSRR. To oznaczalo koniec ZSRR i sojuszu Europy Wschodniej. To rowniez umozliwilo Polsce i innym krajom Europy wschodeniej zmiane systemow polityczno/ekonomicznych.

    Tylko dlatego ze Garbaczov zgodzil sie na terminacje ZSRR nie doszlo do wojny domowej w ZSRR i prowdopodobnie europejskiej. Owczesni przywodzcy PZPR oczywiscie czytali wydarzenie w ZSRR i podjeli decyzje w interesie Polski za co nalezy im sie rozpoznanie i szacunek.

    Opowiesci o rzekomum ‚zwyciestwie’ sa skandalicznymi bredniami, obrzydliwym, lobuzerskim klamstwen niegodnym cywilizacji.

  71. Jasny Gwint:
    Może nie do końca się zgadzam , ale piękną wizję roztoczyłeś.
    Wszak prawie wszyscy najważniejsi twórcy pokojowego przejścia z systemu do systemu żyją………
    Zauważ, że większość czołowych działaczy „Solidarności” niezbyt często bryluje w mediach, większość członków wróciła do normalnej pracy.

    Piękny jest cytat, nie wiem z kogo:
    „rewolucja, to kocioł z gotującą się zupą, szumowiny wypływają na wierzch”……….
    A potem, po prostu trzeba je odcedzić…………

    Ciekawe, czy w RPA, które bezpośrednio wzorowało się na naszym Okrągłym Stole, a co uniknęło „seansów nienawiści” i „czapek hańby” taka myśl zawita.
    Mandela i de Klerk, nie mieli problemów ze współpracą……..

  72. ajw pisze:

    2009-05-19 o godz. 19:02

    Lizak:
    A może Pan łaskawie spojrzy pod siebie…

  73. Hehe, generalowie Oliwa, Kufel i Baryla 🙂

    Owczesny Komitet do Walki z Alkoholizmem…

  74. Lizak, 2009-05-19 o godz. 09:27, Znakomicie podsumowane. Dodam kilka slow. Obydwa skrajne systemy kapitalizm i komunizm sa utopia i nigdy nie istnialy. Jaki jest najlepszy sytem ekonomiczny? Ten z ktorego jak najwieksza czesc spoleczenstwa osiagnie korzysci. Jest to mieszanka ktora nawet nie ma definicji. Przykadem jest Szwecja. Nigdzie na swiecie nie ma kapitalizmu, elemnty o naturze socjalno-wyrownawczej istnieja wszedzie. Moga istniec w postaci systemu podatkowego, zasilkow, stypenediow, darowizn, opieki spoleczmnej, ….. Z punktu widzenia robotnika to nie ma znaczenia kto jest wlascicilem zakladu w ktorym pracuje. A ambitni kapitalisci czesto nie wiedza ze nie ma kapitalizmu bez kapitalu. I tu jest problem. W wiekszosci krajow zachodnich stworzono system zapomogowo-darowiznowy dla obiecujacych przedsiebiorcow obdarzonych talentem tworczym. Jednak w kazdym spoleczenstwie takich ludzi jest bardzo malo.

    Jest zadziwiajace ze profesorowie typu Winiecki nie potrafia wytlumaczyc tym etuzjastcznym masom oglupionym propaganda i pod przewodnia sila zwiazkowej solidarnosci ze ich pozycja po „pamietnym obaleniu komunizmu w Europie Wschodniej” sie nie zmieni i nic w ten sposob nie osiagneli.

  75. Szanowni Panowie Jacobsky i Lechu.
    Dziękuję za odpowiedzi i podpowiedzi.
    Wskazany przez Pana Jacobsky’ego link potwierdza opinię Pani Profesor Zyty Gilowskiej, że terminy ogłoszenia krachu finansowego zostały dobrze skorelowane z kampanią wyborczą w USA. Po zastanowieniu, gdybym był Bardzo, ale to Bardzo Grubym i Bardzo Tłustym Finansistą i wiedział o CZARNEJ DZIURZE, bańce finansowej wirtualnych wzajemnych kredytów, też bym zrobił podobnie lub do takiego terminu dążył.
    Ostre sygnały nadchodziły od marca 2008, czyli był czas oswoić elity z myślą, ze idzie poważny krach i związana z nim destabilizacja zagraża wszystkim.
    Odpowiedzialni politycy obu partii w finale walki o fotel prezydencki, nie mogli zareagować inaczej.
    Najważniejsze w polityce to mieć wpływ lub wrażenie sprawowania pewnej kontroli nad wydarzeniami.
    Bilion Paulsona może nie rozwiąże problemu, ale przynajmniej da czas na oddech. Ciekawe ile ton śliny wypluliby na siebie politycy konkurencyjnych partii w Polsce w podobnej sytuacji, we wzajemnych oskarżeniach. Zastanawia tylko, jak działa w USA przeciwdziałanie konfliktowi interesów, skoro większość uczestników tych rozmów z filmu we wskazanym przez Jakobsky’ego linku ze strony politycznej, to byli pracownicy banków sektora finansowego, wspierani przez naukowców i odwrotnie – choć w mniejszej ilości przypadków. W Polsce komisje sejmowe miałyby roboty na dziesiątki lat w doszukiwaniu się drugiego, trzeciego i n-tego i UKŁADU.
    Panie Lechu, podczas wakacji – poza rozmowami ze starszymi ludźmi, najbardziej lubiłem zbierać jagody i szyszki sosnowe, jako najlepszej z podpałek do kuchni dla mojej babci – Pani Majstrowej (ur.1880r.), która znając moje upodobania aranżowała moje przebywanie z ciekawymi ludźmi. Co do krów, to mi ich nie powierzano, bo raz zaczytany nie upilnowałem i weszły w koniczynę.
    Nie jest stosowne, abyśmy wzajemnie dawali sobie zezwolenia na czytanie kogokolwiek, jesteśmy wolnymi ludźmi. Możemy za to bez ograniczeń okazywać sobie wzajemny szacunek. U Pana jest to oczywiste, bo jest Pan uosobieniem kultury, której powinniśmy od Pana uczyć się.
    Ja bardzo szanuję wszystkich uczestników blogu z wyrozumiałym Gospodarzem na czele. Staram się nikogo nie urazić, bo to nie ma sensu.
    Inwektywy nie wnoszą nic nowego, nie rozwijają, są nudne i nieciekawe.
    Przecież nie ma obowiązku ani „musu” denerwować ludzi poprzez ich znieważanie. Każdy ma prawo do swojej opowieści i opinii.
    Moje podejście do dociekań i poszukiwań „prawdy” jest raczej pokorne wobec życia i innych osób oraz ich poglądów.
    Zakładam, że się zawsze mylę, że to inni mają rację lub mam jej mniej.
    W takiej strategii dłużej dochodzę do swoich przekonań, ale stają się one mocniejsze.
    Bo blog jest takim dziwnym, ale też jest życiem.
    Jesteśmy tu na blogu dobrowolnie, więc szanujmy się nawzajem.
    W swoich wakacyjnych wizytach u rodziny (dwa województwa, trzy, cztery rejony siedlisk bliższej-noclegi i dalszej rodziny-wizyty dzienne), też widywałem Panie Lechu biedę i nieszczęścia.
    Przyznaję, że nie była to „obserwacja uczestnicząca”, byłem trochę z boku no i byłem młodym ciekawym opowieści człowiekiem z zewnątrz, co może pomagało „otwierać się” starszym rozmówcom.
    Wydaje mi się, że wszystko idzie dobrze, gdy oscyluje wokół pewnego stanu równowagi.
    Pracodawca-właściciel firmy daje pracę, co równoważy drugi właściciel, czyli pracownik posiadający wiedzę, umiejętności i czas.
    Przy społecznej własności środków produkcji lub w dużej (międzynarodowej) korporacji (chyba Pan Jakobsky wskazał to podobieństwo) – nie ma tej równowagi, bo w pierwszym przypadku pracownik jest poniekąd współwłaścicielem, a w drugim – może nim być jako akcjonariusz. W obu przypadkach nie jest nim realnie, tylko nominalnie. Nie chcę już się miotać, ale jest w ww. relacjach jakaś nierównowaga lub zaburzenie.
    Pozostaję z szacunkiem dla obu Panów.
    Pozdrawiam.
    P.S.
    Podzielam wiele z poglądów Pana Jasnego Gwinta co do rzeczywistych autorów przemian rozpoczętych wyborami 4 czerwca 1989 roku i poprzedzającym ich „okrągłym stołem”.
    Nie posuwałbym się do życzenia komukolwiek żeby go trafił szlag. Czas pokaże prawdziwych bohaterów – pokaże prawdę.
    Gorbaczowa należało zaprosić, to by pokazało właściwe proporcje tamtych wydarzeń.
    Tylko do tego nie można być zakłamanym, a sprawujący władzę tacy właśnie są.
    Z klei dla mnie po latach Generał Jaruzelski okazuje się PRAWICOWYM konserwatystą („nasz Pinio” – tak GO nazywali podobno podlegli Mu oficerowie WP, sam słyszałem) co do skutków swych działań (czyżby wpływ Pijarów z warszawskich Bielan?) a Panowie Kaczyńscy ze wspierającymi ich związkowcami (plus Radyjo i PiS) – są LEWICĄ, bardzo roszczeniową lewicą.
    SOLIDARNOŚĆ była przecież lewicowa, w pierwotnym rozumieniu znaczenia LEWICA-PRAWICA.
    Dla mnie Lewica jest za biednym pracownikiem najemnym a Prawica – za właścicielem środków produkcji, kapitału i władzy.
    Lewica jest za zmianami a prawica nie, jest zazwyczaj konserwatywna.
    Trochę miesza tu stosunek do religii obu ugrupowań w Polsce, ale to szczegół.
    Pan Generał Jaruzelski (herbowy szlachcic) tylko ANTYCYPOWAŁ, bo wyszło na to, że utorował drogę do faktycznej władzy właścicielom kapitału-często ukradzionego (pierwszy milion trzeba ukraść …), środków produkcji (beneficjentom przedziwnych prywatyzacji) oraz samej władzy – czyli grupy nieudaczników i kombinatorów, rządzących nami na przemian od 20 lat, czyli tych co bali się lub nie umieli załapać się do dwóch ww. grup.
    Czyli okazał się konserwatywnym prawicowcem, do tego patriotą, bardzo odpowiedzialnym za kraj, którym przez dekadę rządził z nadania niby lewicowej z nazwy partii robotniczej.
    Może nie można było inaczej?

  76. Jacobsky – 20;17

    A w budownictwie minister Glazur, w górnictwie Mitręga 😆
    Trzeba przyznać, że tamta ekipa miała poczucie humoru… Był też Dąb – Kocioł, ale nie pamiętam w jakim resorcie 🙂

  77. Absolwent g.23:04

    Ty masz gorączkę, taka jest moja diagnoza. Gorączkę udowodnienia “metodą naukową”, w oparciu o to, gdzie kto wykłada, ile razy kogoś zacytował, może nawet ile sam ma cytowań, że jakaś teoria ekonomiczna jest lepsza od drugiej. Ponadto stawiasz na czystość teorii, tu stoi keynesizm, a tam monetaryzm (jak ZOMO). Każdy, kto śledzi praktykę i zmiany w polityce gospodarczej ten widzi, że rzeczywistość jest zasadniczo inna. Naukowo, w ekonomicznym laboratorium niczego dowieść się nie da. Zmiany za czasów Thatcher i Reagana wprowadzone, bo dotychczasowy etatyzm i welfaryzm się zużył. Jak na razie nie widać skłonności do zasadniczeo odwrotu od tego co wówczas wprowadzono.

    Ale ty jesteś za powrotem komunizmu na arenę świata, zdaje mi się. Jeśli tak, to twoja perspektywa jest zupełnie inna – a twoja gorączka jest wysoka. Masz też gorączkę polegającą na tym, że jeśli ktoś krytycznego coś napisał przed wybuchem kryzysu (jeśli był to jeden wybuch), to z automatu staje się wizjonerem. Proste jak cep.

    Obecnie jesteśmy już w stadium rozwoju sytuacji kryzysowej, że niewiele nowych faktów można się spodziewać. I dno kryzysu zaczyna być widoczne, Gospodarz nazwał tę sytuację – “kryzys rozchodzi się po kościach”. I jakie wnioski wyciągają decydenci tego świata? Ano że jedynym oczywistym krokiem powinno być udoskonalenie kontroli nad rynkami finansowymi i bankowością. Proponuje się rozwiązania w tej sferze, np. rozdział banków handlowych od inwestycyjnych, globalnej instytucji kontrolującej hedge funds, etc. Dla miłośników Naomi Klein to musi wyglądać na kosmetykę!

    NK nie jest ekonomistką, jej wiedza jest dość powierzchowna, w tekście łatwo wykazać błedy, pozycji ekonomicznych cytuje niewiele, dla niej całym złem świata jest diabeł Friedman. Jednocześnie przeważająca cześć teoretyków i polityków gospodarczych nie rozważa odejścia od osiągnieć wolnego rynku i ostatnich 20 lat. Z jednej strony jest przyspieszony wzrost gospodarczy, również w Ameryce Łacińskiej, ogromny w Azji. Z drugiej są kryzysy, które nie zastopowały rozwoju. Ostatni kryzys jest jednym z wielu, każdy może powiedzieć za rok-dwa, że nadchodzi kryzys, i będzie wizjonerem, bo kolejny kryzys, załamanie się nadmiernego optymizmu i przegrzanie gospodarcze jest nieuniknione. Ten kryzys jest nadzwyczaj dotkliwy, złożyło się na to wiele czynników, ale NK ich wcale nie odkrywa.

    NK jest dziennikarką i aktywistką alteglobalizmu. Niewątpliwie jest dobrą dziennikarką i aktywistką o ogromnej sile przekonywania. Nietuzinkową osobą, ale aktywizm jest cześcią systemu, częścią wolnego kapitalizmu. Ma on ulepszyć, nadać tę przysłowiową ludzką twarz, uwrażliwić, zwrócić uwagę – i to jest dobre. Zmusza się korporacje do opamiętania, macherów od pieniędzy do dania sobie na wstrzymanie, chociaż kryzys zrobił w tym względzie najlepszą robotę. Tak czy inaczej, NK nie jest największą ekonomistką tej dekady, daleko jej do wyjaśnienia napięć, które ściągnęły kryzys na nasze niewinne głowy. Taka jest prawda, niezależnie czy ją sie powie ex cathedra, czy na blogu en passant.

    Jeśli tego co tutaj podaję nie rozumiesz, nie potrafisz się merytorycznie odnieść, to jakie ma znaczenie z której katedry to podaję do twojej wiadomości? Absolwent, formaliną mi to pachnie!

  78. Jacobsky 12.30
    Jeżeli bibliografia wymienia cztery ksiązki, każda po 700 stron, to znaczy że zawiera kilka tysięcy ( 2800) stron . Bibliografia ksiązki Klein zawiera kilkaset pozycji, każda z nich przynajmniej kilkanascie stron, a zatem wiele tysiecy stron naukowych opracowań. Rozumiem że nie jesteś w stanie tego pojąć, ale i tak ceniąc twoje niezrównane dowcipy o nazwiskach ( o generałach Oliwie ,Kuflu i Baryle ) będę bronił tezy o twojej inteligencji niczym niepodległości.
    Zachwycony do ostatnich granic
    JP.
    PS Czy napewno wiesz co znaczy słowo „bibliografia” Na wszelki wypadek zajrzyj do Googla.

  79. Kadett napisał był:

    ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=568#comment-113282 )

    Napomknę tylko, że w historii nieodległej mieliśmy już przykłady całkiem nieudanego zastępowania religii – jeszcze bardziej nieudanym cywilnym kultem.

    To miało być o komuniźmie, nie prawdaż?
    I podziela Kadett spostrzeżenia Eagletona o tragiźmie i micie humanizmu liberalnego. Proszę więc przyjąć moje uprzejme wyjaśnienie, że we współczesne Kanadzie są wyzwania, panuje humanizm liberalny, zastąpił on religię jak siła napędowa kultury i jest podstawą porządku obywatelskiego, tragedii nie ma, komunizmu nie ma. Cywilny kult jest całkiem udany. Więc proszę nie zgrywać drugiego Boboli (pozdrowienia) i jaj sobie nie robić.

  80. P. Stachurska (5/18, g. 22:42),

    Pani dramatyczna wypowiedz jest jednak przedwczesna. Ja nie opisywalem kanadyjskiego system, ja przytoczylem wyniki pewnych (niezrozumialych) badan, jesli stad wynikalo pani wspolczucie. A jesli, nie, to stwierdzilem jedynie, ze refundowanie (funkcjonowanie w wiekszym detalu opisal Jacobsky) p. Bogumilowi drugiego wozka po roku mogloby napotkac trudnosci. Moze znalazloby sie jakies rozwiazanie posrednie, jakas wymiana wozka na inny, albo przystosowanie starego. W mediach kanadyjskich pojawiaja sie doniesienia, ze nie starcza srodkow na pokrycie wszystkich uzasadnionych potrzeb, ze kolejki do zabiegow sa zbyt dlugie, i podobne. Dlatego sadze, ze w kazdym kraju opieka zdrowotna moze byc zrodlem nieprzerwanych doniesien, jak to nie dba sie cenne o zdrowie pacjenta, o obsluge niepelnosprawnych, o zycie wielu ludzi. Jest to niekonczaca epopeja dotyczaca rozdzialu publicznych srodkow na prywatne dobre zycie. Nie uwaza pani?

    Poza tym podalem jako przyczyne wyzszego standardu uslug w Kanadzie, relatywna zamoznosc tego kraju. Mam przeczucie, ze ten fakt bierze pani za dowod na istnienie niesprawiedliwosci spolecznej na skale swiatowa. Czyz tak nie uwaza pani?

    Pozdrawiam

  81. absolwent,

    odsylasz do googla ?

    Hmmm…Mam cos lepszego pod reka: Slownik Jezyka Polskiego, wyd. IX tom I (A-K), PWN, 1994. Na stronie 156 znajduje haslo „bibliografia”. Czytam:

    bibliografia: uporzadkowany wedlug okreslonych kryteriow spis ksiazek, drukow, czasopism, aerykulow oraz dokumentow z najwazniejszymi danymi o kazdej pozycji (autor, tytul, miejsce i rok wydania, itp).

    Jest tez drugie znaczenie: nauka o ksiazce badajaca i opisujaca dokumenty, zestawiajaca ich spisy na uzytek nauki i praktyki.

    Co do wyjasnienia pierwszego: moze cos przespalem na zajeciach z metodologii, ale nie przypominam sobie, zeby mierzyc bibliografie iloscia stron, jaka obejmuja zamieszczone w bibliografii pozycje. Jesli przyjac Twoje wyjasnienie, to wystarczy zamiescic jako jeden wielki odnosnik ogolny typu Wielka Encyklopedie PWN lub Britanica , zeby dorobic sie imponujacej bibliografii do swojego dziela. Mozna tez podac jako odnosnik Googla albo wiki – tysiace stron, miliony stron…. A wiec cos tu chybanie tak. Na ogol mowi sie o rozmiarze bibliografii jako o ilosci zamieszczonych w niej pozycji oraz o swierzosci tych pozycji, ale zeby ktos chwalil sie tym, ze skompilowal bibliografie opiewajaca na tysiace stron, bo tyle wynosi suma stron wszystkich zamieszczonych tam pozycji ? Ciekawy gambit.

    Twoje wyjasnienie (nacisk na ilosc stron) moze miec sens jesli chodzi o drugie znaczenie bibliografii: nauka o ksiazce. Tutaj liczba stron badanej ksiazki oczywiscie jest wazna, ale znowu: jesli piszesz o ksiazce NK w tym sensie, to trzeba bylo raczej uzyc liczbny mnogiej (bibliografie), gdyz, jak rozumiem, kazda cytowana przez Autorke ksiazka bedzie miala swoja analize bibliograficzna, ale wtedy Shock Doctrine staje sie zwyklym dzielem specjalistycznym z dziedziny… bibliografii.

    Tak to wyglada, absolwent. Wielokroc rozpatrywano kwestie tego, czego jestes tak naprawde absolwentem. Ja w to nie wnikam. Jedno, co powiem tylko, to to, ze nie potrzebuje pojownikow za Wasza i Nasza-moja (inteligencje).

    To typowo swojskie: ofiarowac sie jako obronca cudzej, zapominajac o zadbaniu o wlasna.

    A wiec kazdy dba o swoja inteligencje. Zgoda ?

    Pozdrawiam.

  82. Teresa Stachurska,

    odowiadajac uprzednio na Pani pytanie strzelilem nieco z biodra i popelnilem kilka niescislosci, szczegolnie jesli chodzi o wozki inwalidzkie fundowane przez panstwo. Otoz taki wozek dostaje sie tylko i wylacznie z przepisu lekarza, i to jednego z pieciu specjalistow (np. ortpoeda, neurolog, reumatolog). Potem pacjent jest ewaluowany jesli chodzi o jego zdolnosc motoryczna oraz aktywnosc. To pierwsze po to, zeby nie dostal wozka ktos, kto nie bedzie w stanie poruszac sie w nim samemu. To drugie zas po to, iz jesli ktos np. pracuje lub uczy sie, to byc moze przysluguje mu nie tylko wozek „reczny”, ale rowniez elektryczny, samojezdny. Ewaluacji dokonuje ergoterapeuta i wedlug dokonanych przez niego pomiarow zamawia sie wozek, ktory odbiera sie w specjalistycznym sklepie, czyli tutaj sie zgadza. Calosc trwa ok. 2-5 miesiecy. Na ten czas mozna chyba wynajac wozek standartowy, ale kto za to placi – nie wiem.

    Wozek nalezy do panstwa i np. po smierci pacjenta lub po innej zmianie jego statusu, ktora uniemozliwia korzystanie z wozka musi on byc zwrocowny. Nie mozna go odsprzedac. Ostatnimi laty okres czakania zostal przyspieszony dzieki odzyskowi wozkow, ktore – jesli swymi parametrami odpowiadaja w wysokim przyblizeniu oczekujacemu pacjentowi, to po niewielkich modyfikacjach powracaja one do uzytku sluzac kolejnej osobie.

    Wozek mozna tez kupic prywatnie, oczywiscie zrobiony na zamowienie, i jesli ma sie stosowne ubezpieczenie, prywatne, to moze on byc zrefundowany, oczywiscie pod warunkiem, ze ubezpieczyciel uzna reklamacje (na ogol napjpier dostaje sie „zielone swiatlo” od komisji ewaluacyjnej ubezpieczyciela, a potem zamawia i kupuje wozek).

    Pozdrawiam.

  83. Byl jeszcze Kruczek, i byl Gierek
    Ten drugi zostal I sekretarzem
    poniewaz znak kruczki,
    tamten nie znal gierek.

    A w terenie … Moczary, gdzieniegdzie Kepa.

    Dab-Kociol? wiadomo – drobna wytworczosc i handel.

  84. (…) potem postawili na Kociolka. A towarzysz Kania trzymal sie towarzyszki Grzyb.

  85. „Chce was zdenerwowac, zeby podniesc frekwencje w wyborach ”
    Ze mna bedzie trudno , bo ja jestem niespotykanie spokojny , szanowny panie wielki elektryku. Do czasu kiedy mnie ktos albo cos wyprowadzi z rownowagi. Pan to pewnie doskonale rozumie , przeciez to panski styl .Plusu ujemne , podaj noge i te rzeczy. (podejdz pan tu blizej , pan podejdz tu blizej , czy jak to tam bylo).

  86. Jacobsky pisze:

    2009-05-19 o godz. 20:17

    Lizak:
    Dla równowagi przypomnijmy, że po solidarnej i liberanej stronie też mamy bardzo sympatyczne nazwiska jak, dla przykładu: Dziki, Wilk, Bdzikot, Palikot, Kokot, Wróbel, Gołąb, Wałach, Szewc, Ogórek, Grzeszek, Konopczyna,Pieronek,Rokita itp.wałęsiarze.

  87. wiesiek59, napisales „Ciekawe, czy w RPA, które bezpośrednio wzorowało się na naszym Okrągłym Stole, a co uniknęło “seansów nienawiści” i “czapek hańby” taka myśl zawita.
    Mandela i de Klerk, nie mieli problemów ze współpracą……..”

    Nie jestem pewien czy wzorowali sie na Okraglym Stole. Po 450 latach kolonialnego zlodziejstwa i 45 latach apartheidu (apartheid istnial od pierwszego dnia kolonializmu) Mandela i de Klerk zawarli porozumienie. Opozycja przejela wladze i nie bylo rozrachunkow za przeszlosc. Ogloszono amnestie i w przeciagu 2-4 lat zamknieto wszystkie sprawy z przeszlosci, nikt nie byl stawiany przed sadem. Obydwaj, de Klerk i Mandela zasluzyli na pokojowa nagrode Nobla.

    W podobny sposob zakonczono wojne domowa w USA. Abraham Lincoln kategorycanie zabronil jakichkolwiek represji wobec pokonanych. A byla to wojna ktora pochlonela 600 tys offiar.

    A w Polsce, wykopuje sie brudy nawet z lat 60-tych tyko po to zeby sie grzebac w blocie i wzajemnie opluwac bez zadnej korzysci. A kosztuje to 200 mln zl rocznie – budzet IPNu. Mentalnosc polskich elit rzadzacych nie wypada porownywac nawet z krajami trzeciego swiata.

  88. Telegraphic Observer,

    może i przedwczesne, tyle że na Pana życzenie. Poprzednia wypowiedź Pana miała na względzie rzeczywistość – tę u nas – zamazać? Tu, wie Pan, dla równiejszych dostępny jest całkiem inny standard, może i w Kanadzie się upowszechni.

  89. jasny gwint: Rozczulające i zarazem groteskowe jest to twoje uwielbienie dla komunistycznych zbrodniarzy. Idąc tropem twego „rozumowania”, to twórcą III RP był także tow. Lenin – komunistyczny zbrodniarz wielkiego kalibru. Cieszę się, że przyznajesz się do swojej bezradności. Na szczęście wiele wskazuje na to, że tacy jak ty – towarzysze szmaciaki – już nigdy w Polsce nie będą mieli nic do powiedzienia, możesz sobie co najwyżej pobajdurzyć na blogu Passenta (równiez znanego od lat ze swego „nonkonformizmu” :-)). Nie życzę ci, aby cię – jak to uprzejmie ująłeś w stosunku do pewnych osób – „trafił szlag”, żyj sobie dalej na swoim umysłowym śmietniku. I pisz, pisz, pisz! Będzie się z czego pośmiać 🙂

  90. @TO
    Bardzo to ładne, co Pan napisał, świeże jak 1-majowy powiew. Tchnie wiosną (ludów). Próbuję Pana zrozumieć, ale nie przepadam za eksportowaniem rewolucji za darmo, chyba, że ma Pan coś do zaoferowania gratis w ramach tej naukowo – technicznej i technologicznej. Z góry dziękuję za propozycję wysokowydajnych pił spalinowych do odcinania huby kościelnej. Materia Panu bliższa, nic mi do tego, kolego. Sam stawiam na ewolucję w tej „materii”, że się tak wyrażę. Tu, na miejscu, mamy sporo osiłków, którzy biorą się za tradycyjne odrywanie huby. Niektórzy nawet włosy i zęby przy tym potracili… Niemałe grono historyków idei rozstrząsa w detalach przyczyny takich zjawisk jak: Hitler, Stalin, Mao, Castro, Pol Pot, itp. Ich wnioski Pana mało obchodzą i mnie to nawet nie dziwi.

    Pewien pacjent znaleziony pod betonowym murem z rozwaloną głową został zabrany do szpitala. Po operacji, kiedy odzyskał swiadomość, spytał go lekarz o przyczynę urazu.

    – Biegłem, doktorku, przed siebie.
    – I muru Pan nie zauważył..?
    – Blask świetlanej przyszłości tak mnie oślepił, ż na chwilę je przymknąłem…

    Co do jaj, to spieszę z zapewnieniem, że nie muszę sobie robić. Przyszedłem „na gotowe”.

    Pozdrowienia

  91. Motyka (Lucjan) – od odchwaszczania grządek na niwie kultury…

  92. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA

    Nie wiem co odkryli ci ktorych nazywa Pan spiskowcami, czyli wiem mniej od Pana. Wiem natomias jakie dokumenty (raport/fakty/odkryte) CIA dostarczyl administracji JFK i znam jej jednoznaczne stanowisko w sprawie przedstawianej w raporcie. Dziwnym (nietypowym) jest tylko to, co zwrocilo nie tylko moja uwage jest to, ze po liwidacji JFK administracja J do sprawy w nim poruszonej oficjalnie nigdy sie nie odniosla pomimo, ze sprawa byla wyjatkowo glosna z wielu powodow, np byla absolutnym zaskoczeniem (szokiem) dla administracji JFK. Przedrukow w „okienku na swiat” FORUM nie widzialem. Mysle, ze zamieciono sprawe pod dywan w stanie rozzarzonym ….
    Przyzna Pan, ze akcje likwidacyjna w Dallas przeprowadzo w sposob profesjonalny i jest najbardziej spektakularnym wypadkiem „drogowym” XX w. Oczywiscie jestem li tylko kibicem tzw wolnym sluchaczem i spokojnie czekam popijajac Cohibe Darjeelingsem na otwarcie raportu komisji Warrena, raportu ktory (moze nic nie wyjasnic) utajniono na 50 lat z powodow zgrozenia bezpieczenstwa narodowego USA, dajac w ten sposob – i tu ma Pan racje – wode na mlyn roznym spekulantom na roznych pietrach nie tylko w USA. Wrajajac jednak po nitce do klebka Iwo Cypriana Pogonowskiego (marszalek F. Foche) warto zauwazyc, ze Francuzi miewali racje w analizach polityczno/militarnych. Gdansk jako poczatek IIWS jest strzalem w dziesiatke. Zycze Panu z calego serca podobnej trafialnosci czymkolwiek w cokolwiek.

  93. Slawomirski pisze:

    2009-05-19 o godz. 10:08
    Do:MA

    Hotele krakowskiej rodziny i inne

    Zasmucil mnie Pan Kredensem i Wwiem. Kiedys tam mieszkalem; nie w kredensie. Kredens jednak polecam. Dawno we Wwiu nie bylem i mam nadzieje, ze wkrotce odrestaurowany zostanie Monopol (hotel). W Krakowie polecam ciagle Kredens i hotele rodziny Donimirski (www.donimirski.com), szczegolnie hotel Grodek w centrum miasta i nie zbyt drogi jak na 4*.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Dziwie sie rowniez dyskusji w blogu dotyczacej „wyzwolenia Europy Wschodniej”. Polacy targuja sie z Niemcami, Niemcy ciagle sie usmiechaja dziekujac Gobaczowowi; jedni drudzy zapominaja jednak o naszych braciach Wegrach, ktorzy odegrali znaczaca role. Spiskowcy powiedza, ze taka zostala im wyznaczona. Za piecdziesiat lat teoretycy „spiskowi” beda mogli nadal „spisywac” dzieje przewrotu w Polsce i krajach sasiedzkich. Kraje te jednak przewrocily sie same.

  94. telegraphic observer pisze:

    2009-05-20 o godz. 02:52

    Lizak:
    Z przykrościa muszę pana skorygować bowiem Dąb-Kocioł to nie drobna wytwórczość i handel lecz rolnictwo i leśnictwo.
    Niby cechy drobnej wytwórczości też posiadalo ale przy PGR-ach coraz mniej.
    Dąb-Kocioł to z krwi i kości chłop polski.
    Wielokrotny Minister Rolnictwa z okresu kiedy wieś polska skutecznie odbudowywała Polskę oraz żywiła i broniła jej w odróżnieniu od obecnej sytuacji kiedy poległa ona solidarnie wraz z robotnikami na polu kapitalizmu a dokumentują to tysiące hektarów gruntów uprawnych leżących odłogiem szczególnie na Ziemiach Odzyskanych.
    A fe.
    Z kogo się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie!
    A właściwie z własnej zacietrzewionej ignorancji..

  95. Szanowny Gospodarzu i Drodzy Blogowicze,
    Maj. Cała jestem unurzana w jego zapachu. Otumaniona wyziewami bzu. Pijana aromatem pontyjskiej azali. A już ta koreańska kalina tak daje po nosie, że słabym echem o wnętrze czaszki odbija mi się miłosna poezja – kojące wspomnienie.
    Ach ten maj, przesadza nawet z kolorami. Dlaczego tyle na raz? Szasta bogactwem. Konwalie zakwitają perłami, złotokap wybucha żółtymi strumieniami. Tawuły okrywają się ciepłym śniegiem a niezapominajki ścigają się z niebem w błękicie. Jedna wielka cykliczna orgia. Tyle przepychu, tyle rozrzutności a ja w tym wieku, że aby cokolwiek uszczknąć z tego bogactwa muszę przystanąć. Zamilknąć. Znieruchomieć.
    Dawniej maj był tylko wstępem. Preludium godowego tańca. Promesą spełnienia. Dziś jest po prostu najładniejszym miesiącem w roku. Mniej w nim nadziei, za to o ileż więcej piękna. Bo kiedy gasną marzenia pojawia się zachwyt a wraz z nim ….radość. A ta obywa się bez słów, rośnie w bezruchu, żywi sama sobą.
    I jak tu teraz myśleć i pisać o polityce, gdy wokół aromat, barwa, melodia? Jak tu się wymądrzać, komentować, krytykować, kiedy myśli się poezją?
    Wczoraj zajrzałam na nasz blog. Przeczytałam kilkaset wpisów i ze zdumieniem skonstatowałam, że tu też pięknie. Pięknie i mądrze. Wpisy uginają się pod ciężarem rzeczowych argumentów, kiełkują ważkie pytania, gdzieniegdzie rozkwitają pąki odpowiedzi. Nawet MA czka jakoś tak łagodniej.
    I wyszło mi, że Passentowy blog jest jak ten maj pośród pozostałych miesięcy. Czymś bajecznie kolorowym, i przez to, absolutnie wyjątkowym pośród internetowej czerni. Jest w nim ciepło autentycznego spotkania, wzajemnej inspiracji i obdarowywania. Tu różnice są jak osnowa, a nie jak nóż, albo nożyczki przecinające więzi. Tu moje dawne maje przepełnione tęsknotą i nadzieją łączą się z estetycznym zachwytem i radością dnia dzisiejszego.
    Szanowny Gospodarzu, stworzył Pan polityczne forum najwyższej jakości. Moja wdzięczność jest jak ten maj. Przebogata.
    Gorące pozdrowienia dla WSZYSTKICH, magrud
    PS.
    Co zaś się tyczy ostatnich niby wydarzeń, to skomentuję je tytułem piosenki Alicji Majewskiej. „Jeszcze się tam żagiel bieli chłopców, którzy odpłynęli.” Z tą widocznością żagla to oczywiście majowa przesada, reszta się zgadza.

  96. Andrzej49 pisze:

    2009-05-20 o godz. 09:03

    Lizak:
    Proszę pana jest godnym ponurego żartu jesli ktoś nie zna historii swego kraju a próbuje się w kwestiach objętych zakresem nauk politycznych.
    Najbardziej jest komicznym kiedy nie rozumie się wielkości zjawisk społecznych określonych wartościami rzędu milionów a na własnych jednostkowych doświadczeniach chce się dokonywać uogólnień.
    Jasny Gwint występuje w interesie owych milionów a pan Andrzeju 49 zaledwie w swoim własnym, bo taka jest istota kapitalizmu.
    I jeżeli nawet Jasny Gwint zabluźni to z mocy tychże milionów i w ich sprawiedliwej sprawie.
    Zarzuca pan Jasnemu Gwintowi „śmietnik umysłowy”,a przecież to pan się na nim znajduje bajając propagandowe chwyty o komuniźmie w Polsce.
    Jeśli nie rozumiemy określeń nie powińniśmy nimi operować, ponieważ możemy sobie wyrządzić krzywdę lub ośmieszyć się. Zamiast tworzyć głupawe legendy o „zbrodniarzu Leninie” lepiej byłoby mówić o rzeczywistym zbrodniarzu Hitlerze ,który napytał Polsce ogrom strat ludzkich i materialnych.
    Byłoby to wówczas zgodne z prawdą.
    Jeżeli daje pan nową wykładnię historii, to jak widać ,niestety, nie w interesie Polski.
    A zatem w czyim interesie? A może byłoby korzystniej w ogóle zakmnąć plugawą buziunię niżli profanować naród i jego przeszłość.
    Świadomie, czy nieświadomie, bez znaczenia.
    Gdy ktoś posiada predyspozycje kowala to niech kuje podskowy na szczęście a nie ogłasza sie politologiem, w jakiej to kwestii nie ma zielonego pojęcia.Jasny Gwint użył jednego określenia „szlag trafi”,które posiada genezę z języka niemieckiego ,co mniemam doskonale pan wie i rozumie.I określenie to trudno jest zakwalifikować jako obelgę,pomówienie,czy inwektywę.Natomiast pan był nieuprzejmy zrewanżować mu się cała wiązką określeń,które jednoznacznie definiujemy jako obelgi.
    Do takich należą pomówienie Jasnego Gwinta o „uwielbienie dla komunistycznych zbrodniarzy”.
    To jest proszę pana prymitywny atak na dobre osobiste zaatakowanego.
    Takie odniesienie jest karalne jeśli nie ma się materialnych dowodów sądowych.
    W związku z tym sugeruję większe trzymanie na wodzy swego robaczywego języka.
    Zarzuca pan zbrodnie Leninowi, co jest równie zakłamane jak i inne tezy, bowiem Lenin w sensie wykonawczym był aniołkiem wobec, dla przykładu Stalina ,czy chociażby niektórych przywódców świata dzisiejszego.
    Przypisuje pan Jasnemu Gwintowi epitet „Towarzysza Szmaciaka”.
    A jeżeli ja teoretycznie zaproponowałbym zaetykietowanie pana „Towarzyszem Gnojakiem”,to jak pan to przyjąłby?
    Czy uważa pan, że takie zachowanie jest estetyczne i eleganckie?
    A mnoże pan po prostu metodologicznie nie sięga do pięt Jasnemu Gwintowi?
    I w związku z tym zamiast argumentów stosuje jedynie znane mu rynsztokowe chwyty. Po przeanalizowaniu pana twórczości z pełną odpowiedzialnością oświadczam,że pańskie zachowanie jest znacznie bliższe do „życia na umysłowym śmietniku” aniżeli twarde i zgodne z prawdą poejście Jasnego Gwinta, który nie toleruje zakłamania,obłudy i podwójnej moralności przy wszystkich innych paskudztwach jakie wyrządza obleśna prawica słabszej i dominującej części społeczeństwa.
    Drogi Andrzeju miał pan wielkie wejście na blog Passenta tylko,że nieudane.
    A szkoda, można polemizować i trzeba kulturalnie, no ale do tego trzeba mieć minimum kultury osobistej i wiedzy.

  97. magrud pisze:

    2009-05-20 o godz. 11:22

    Lizak:
    Magrud znowu sobie wzięla taktyczny urlop.
    Oby w wyniku tego niespotykanego oszołomienia nie popelnila Pani jakiegoś nieodwracalnego błędu.

  98. Polska „socjalistyczna” v/s Polska „liberalna” i „solidarna”…

    Ciekawy podzial. Ale dosc naiwny moim zdaniem.

    POzdrawiam.

  99. Kryzys ekonomiczny dociera z opoznieniem do przemyslu, a juz niektorzy, majacy wieczne problemy z przyjeciem go do wiadomosci, oglaszaja jego koniec. Wlasnie, mimo staran rzadu USA, GM idzie plajty i jesli ktos wierzy, ze jest to koniec kryzysu to moge go zapewnic, ze jest to dopiero poczatek lawiny. Po tym kryzysie nic nie zostanie na swoim miejscu i tak jak dotychczas to znamy. Przed kilkunastu laty kapital wpadl na fenomenalna idee; po co ludzia placic uczciwie za ich prace, kiedy mozna im pieniadze takze tylko pozyczyc i jeszcze skasowac za nie procenty. Szok, spowodowany zdziewieniem bankierow, ze ludzie nie maja pieniedzy, ktorych nikt nigdy im nie wyplacil, obalil praktycznie zachodni system bankowy. Funkcjonuje on tylko dzieki „intensywnej terapi” rzadow poszczegolnych krajow. Kiedy rzady maja obie rece zajete podtrzymywaniem systemu bankowego usuwa im sie caly fundament gospodarczy z pod nog. Polski optymizm, ze „nasza chata z kraja”, byl nie na miejscu i glupi. Oczekuja nas czasy wielkich przemian i bez bolu sie nie obejdzie.

  100. telegrafic 23.04
    No i znowu dałeś pokaz niezwykłej skkromnosci. Nie pochwaliłes sie swoją katedra w Harvardzie, ale ten ton ujawnił ze naprawdę wiesz ABSOLUTNIE wszystko o różnicy międzu keynesizmem i monetaryzmem, więc nawet nie chciało si się wymienic JEDNEGO miejsca gdzie ta „dziennikarka” Klein zbładziła. Ty to WIESZ, ale na wszelki wypadek nie ujawnisz . ( Kaczyńscy tez tak maja – wiedzą, ale nie powiedzą – brawo ). No i strasznie mnie rozśmieszyło jak napisałeś, że Thatcher jest wiecznie żywa, a Friedman aktualny !
    A już najbardziej mnie powaliło, jak odkryłeś że chcę wprowadzić komunizm . Wprawdzie sie powtarzasz, bo już kilka razy nawymyślałeś mi od komuchów. Jak sie kłócisz z zoną, to tez jej wymyslasz od Jekateriny Furcewej i Wandy Wasilewskiej ?!
    Ech telegrafic, słabniesz…….
    Kiedyś byłes lepszy w polemikach , teraz tylko głosisz swoja wszechwiedzę, ale w homiliach nie ma żadnej nowej myśli….
    W Polsce pomaga Buerlecithin i żen szeń, macie to w Kanadzie ?

  101. Ach i och!
    Ach ta bezlitosna przenikliwość widzenia kruchości losu – zapożyczam frazę (nie od byle kogo) – zawitała na blog en passant.
    Chłopcy odpłyną, łzy za nimi wyschną, biały żagiel wróci do tomiku poezji, pąki pękną, za jedenaście dni będzie po maju. Znieruchomiałem, rzecz jasna, zastygła we mnie myśl, krew się nie przetacza – pomyślałem, jakby to była ostatnia myśl. Na chwilę, jak ten człek lecący z wieżowca w czasie kryzysu. Machnąłem, otrząsłem, lecę, uff. Już w czerwcu, po 4-tym, może na początku lata, następnym majem będziemy znów, Gospodarz rzuci kolejny temat – niech będzie wieczny i pisze po wsze czasy – ktoś złapie rąbek, inny szarpnie z drugiej strony, zębami, odpowiedzi pękną, pytania się rozsypią. Na blogu i nie na blogu, lecz w tak zwanej naturze. Będą znów kruche, kapitalizm wykręcił się sianem, teokracja zwichnęła nogę, Sikorski zmartwychwstał, Wałęsa się zająknął ale nie zapłakał, wszystkie te obrazy w technikolorze, technizapachu, technibodziec zaowocuje techniwrażeniem. I taki będzie koniec. Po raz kolejny. Jedna roślinka boża umiera, druga kiełkuje, w koło Macieju.

  102. Absolwent, p. 13:40

    Na jakiem podstawie twierdzę, że chciałbyś przywrócić centralne planowanie w RP i renacjonalizację przemysłu?

    Po części z treści, skąpych bo skąpych merytorycznie, ale coś tam w nich jest. Ponadto nie zaprzeczasz.

    A jeśli teraz zaprzeczasz, to jak to ma/miało być? Czy Naomi podaje jakieś wzory, czy wzorem Marksa kończy na krytyce. Jak właściwie wg. NK miała przebiegać transformacja w krajach Europy wsch, jak miały się gospodarki otwierać i wychodzić z zamkniętego kręgu RWPG, jak wprowadzać ceny, co robić z inflacją, jak prywatyzować ? Podaj choć jedną stroniczkę, pół stroniczki.

    “Jednym słowem można było transformować ten kraj nie urządzając “garage sale” ? Można było znaleźć consultants oprócz Deloitta którzy zabrali by sie do reform, a nie wystawiali nosa poza bar u Mariotta ?
    Bzdury panie J, bzdury i jeszcze raz bzdury ! Naomi Klein podaje mnóstwo przykładów jak miedzynarodowe korporacje rozwalały cudzą gospodarkę od Ameryki Poludniowej po Indonezję i Irak, że przez grzecznośc nie wspomnę o Wspólnocie Niepodległych Państw i naszym skromnym landzie miedzy Bugiem i Odrą….
    Potem zawłaszczały i liczyły zyski”

    Tu myśl się urywa. Na problem polskich stoczni odpowiedź ma NK. Pardon, odpowiedź ma absolwent przez przywołanie anzwiska NK i kilka pospolitych porzekadeł o ekspertach w hotelu Mariott (dopisz jeszcze dziewczyny wokół nich dla pełnego obrazu). Czy ty coś przytoczyłeś konkretnego z myśli ekonomicznej NK? Coś kokretnego, co by otworzyło jakieś nowe pole dociekań nad pozytywnym kierunkiem przemian. Książka, którą przytaczasz jest dziennikarskim dochodzeniem co się przydażyło na świecie tu i tam, od Nowego Orleanu poczynając. Ale to wiadomo, powieści napisano w przeróżnych żanrach: od Rice po Doctorowa. Jej hipoteza jest ciekawa, owszem, dla miłośników teorii spiskowych, ale nie dla poważnych ekonomistów.

    Powiedz absolwent, po co ja mam z tobą poważnie, merytorycznie polemizować. Żeby na łeb dostać kubeł pomyj, jak to w twoim zwyczaju. Wolę smarowanie maścią żeń szeń.

  103. pisze sie – przydarzylo

  104. Lizak, spróbuję się upewnić: Więc naprawdę uważasz, że Lenin nie był konunistycznym zbrodniarzem? Moim, i nie tylko moim zdaniem, był zbrodniarzem nie mniejszym od Stalina, Hitlera czy Mao. A jasny gwint wielokrotnie na tym blogu okazywał wielkie uwielbienie dla wszelakiego rodzaju komunistycznej swołoczy i jednocześnie miotał obelgi i wyzwiska wobec wielu bardzo porządnych ludzi. Tak więc nie pouczaj mnie w jaki sposób mam odpowiadać zwykłemu blogowemu chamowi. Może mi jeszcze powiesz jakież to – cytując Ciebie – „dobre” osobiste jasnego gwinta (vel towarzysza szmaciaka) „zaatakowałem”? I w ogóle, może powiesz mi w jaki sposób można „zaatakować” czyjeś dobro osobiste (zakładam, że o to ci chodziło, ale niezbyt umiesz się wysłowić w języku polskim) i jakimiż to normami karnymi próbujesz mnie straszyć? 🙂 Strasznie jesteście obaj prymitywni wraz z jasnym gwintem, ale cóż – towarzysze szmaciaki, ten typ wszyscy zdążyliśmy poznać przez 40 ponad lat.

  105. magrud pisze:

    2009-05-20 o godz. 11:22
    Szanowny Gospodarzu i Drodzy Blogowicze,
    Maj.

    Pozwole sobie na uwage, ze ten nagly majowy zgielk przyrody zaczal sie faktycznie w kwietniu i przyjemnie (pieknie) trwa. Zastanawiam sie jednak na skutkami takiego ocieplenia. Przy okazji ponawiam pytanie dotyczace wystaw(y) Bauhausu -tak czy owak zachecam.
    MA

  106. Do Feliks Stychowski pisze:

    2009-05-20 o godz. 10:23
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ma Pan , mialby Pan racje jak wszyscy grajacy w lotka. „Nikt” nie ma szans na wygrana, a wszyscy w nia wierza. Dziwi mnie to nagle zaufanie do CIA, moze to kolejny spisek? Spiskowcy to osobnicy wierzacy w spiskowa teorie dziejow i tak owe dzieje tlumaczacy. Szlakiem spisku sie poruszajacy gubia czesto srodek udajac sie na peryferie i narazeni sa na losowe „Schläge”, dlatego nalezy sie entschlacken lassen. Tak mi sie jakos posiekalo. Marne to stylistycznie, lecz Pan wspanialomyslnie wybaczy i wojny nie bedzie. Zafrapowal mnie Pan jednak wiara i szczeroscia lizakowej dloni; z tej niby wiary i niby szczerosci lub wiary i szczerosci nic nie wynika, a wiele relatywituje z czasow zaprzeszlych przy koniecznosci krytyki czasu terazniejszego. Na tym polega cala irytujaca sprzecznosc, reszta jest tania zabawa.
    MA
    PS
    Poczatkiem byly jednak Gliwice; znam z drugiej reki; relacji syna organizatora. Nie wiem , czy Pan ogladal, marny wprawdzie, jednak film o prowokacji

  107. Andrzej49 pisze:

    2009-05-20 o godz. 16:20

    Lizak:
    Drogi Andrzeju ponowił Pan wiadro swoich pomyj, w których ja się nie będę nurzał.
    Mogę tylko złożyć Panu wyrazy współczucia i polityczno-intelektualne kondolencje.

  108. Lizak, Przy okazji można mówić o konkretach. Pozdrawiam
    http://ft.onet.pl/167216,27143,wiarygodnosc_orlenu_na_smietniku,komentarz.html

  109. Andrzeju49!
    Ja się też bardzo często nie zgadzam z Lizakiem, Jasnym Gwintem, Kadettem czy Panią Stachurską, ale nie wolno pozwalać sobie na tego rodzaju wpisy. Powstrzymaj swoje obelgi, bo to nie wypada.
    Warto też by było, abyś spróbował być obiektywny. Dla mnie Lenin był paskudnym człowiekiem, ale porównywać go ze Stalinem, Hitlerem i Mao jest daleko posuniętą nadinterpretacją. Jeżeli nawet jakiegoś człowieka się nie lubi, nie ceni, lub wręcz się nim pogardza, nie oznacza od razu, że jest on również pedofilem, nekrofilem, sodomitą i sadystą.

  110. Szanowny Andrzeju49, przesadziliscie z krytyka Janego Gwinta. Kazda sytuacje nalezy widziec taka jaka jest i wlasnie to Jansy Gwint zrobil. Jest rzecza niepoprawna nazywanie Lenina „komunistycznym zbrodniarzem”. Lenin umarl w 1924 nie byl wiec zwiazany z systemem terroru Stalina.
    Nie zapominajmy ze to nasz Felek Dzierzynski byl szefem NKWD i to on jest bezposrednio odpowiedzialny za zbrodnie popelnione w tamtym czasie. Rowniez byl to okres wojny domowej w Rosji (i wojen z innymi krajami, miedzy innymi z Polska) i w takich sytuacjach, prawa czlowieka i obywatela po prostu sie nie licza. Rowniez Brytyjczycy finasowali Lenina przez Roshchild Bank i jak wiemy oni investuja tylko w dobrych chlopcow.
    Lenin nie mial szansy zasluzyc na imie zbrodniarza. Stalin byl znacznie gorszy, rowniez Hitler. Ale nawet oni sa malutcy w porownaniu ze zbrodniami kolonializmu. A kolonialisci z kolei bardza dobrze sie prezentuja w porownani z kosciolem katolickim.

  111. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA

    Tak sie sklada, ze CIA najprawdopodobniej mi nie ufa, nie mi raport o stanie faktycznym na biurko polozono. Ja byc moze przymknolbym oko bo sie nie znam, ale administracja JFKß Oni wiedzieli co to oznacza byc zaszokowanym przez tzw partnera. W tej relacji niechybione wydaja sie slowa wielkiego przedstawiciela KK Kardynala de Richelieu….
    50-tka mija za 4-lata. Jest bardzo prawdopodobne, ze do finansowego dolaczy polityczny. Moze rzeczywiscie dojsc do zniany temperatury klimatu obcowania. Atmosfera jest wyjatkowo nerwowa – prawda?
    Z doswiadczenia wiem, ze nieszczescia uwielbiaja chodzic parami. Szczerze mowiac czegos brakowalo w klockach Lego. Z mojej strony bardziej kwestia instynktu jak zapotrzebowania.

    Post Christum.
    Wenn sie an den Knochen nicht mehr finden, müssen sich die Würmer untereinander auffressen – c’ets la vie.

  112. @Kadett g. 9:59

    Pan jak kataryna – 1 maja, wiosna ludow – brakuje symboli i hasel?
    Hitler, Pol-Pot … – cienko, oj cienko … rozumiem pana … lenistwo umyslowe, najlepiej przyjsc na gotowe.

    Ale metafora z murem doskonala. Mur upadl 20 lat temu! Slyszal pan? Ludzie jezdza po swiecie, ogladaja jak liberalizm i wolnosci osobiste kwitna: urzednicy nie traktuja ich jak smieci; duchowni nie traktuja ich jak bydelko.

    Ewolucja! – latwo sie domyslec w ktora strone pojdzie. Ja szanuje wolnosc wyznawania i obrzadkow, uznaje potrzebe sacrum w prywatnym zyciu, metafizyki. Rozumie pan cos z tego?

  113. Bardzo jestem ciekawa co Gospodarz powie na wyrok TK w sprawie Prezydent – Premier

    pozdrawiam

  114. Po pierwsze – nie uważam wyśmiewanie się z nazwiska za coś szalenie dowcipnego. To raczej – oględnie mówiąc – brak dobrego wychowania. A na tym forum to wygląda na psucie powietrza…
    Po drugie – minęła kolejna rocznica wojny domowej 1926r. I co? NIC! Gdzie te uroczystości ku czci – jednych lub drugich, w zależności od opcji – przy pomnikach ofiar? Msze? Zginęło 379 Polaków! O WSZYSTKICH zapomniano…

  115. vdm: Twoja znajomość historii jest raczej słaba, a ideologiczne zacietrzewienie wielkie. Lenin był zbrodniarzem i żadne Twoje zaklęcia tego nie zmienią. To Lenin odpowiada za rozpętanie „czerwonego terroru” w Rosji tuż po rewolucji i trwającego przez następne kilka lat. Zachowało się bardzo wiele źródeł – w tym podpisanych przez Lenina dokumentów, listów, telegramów gorąco wzywających do nasilenia terroru i rozstrzeliwania w imię zbrodniczej ideologii opozycjonistów (faktycznych czy domniemanych), „burżujów”, duchownych prawosławnych i innych „zbędnych” zdaniem bolszewickiego ideologa ludzi (w tym kobiet i dzieci). Znane są np. listy Lenina do Stalina, w których podstawową radą jakiej temuż udziela jest: rozstrzeliwać, rozstrzeliwać, rozstrzeliwać… Przed 1924 r., który zresztą z punktu widzenia rozwoju zbrodniczego oblicza systemu nie jest żadną cezurą, stworzone zostały także podwaliny zbrodniczego systemu obozów koncentracyjnych, zwanego potem GUŁAGiem. Jeżeli chcesz konkretnych przykładów, to w wolnej chwili służę, ale myślę, że sam powinieneś sięgnąć po odpowiednie lektury (podobnie jak Torlin). Na szczęście sporo już książek dotyczących tamtego okresu wydano (także w języku polskim). Wystarczy je przeczytać.

  116. telegrafic 15.51
    Coraz gorzej z twoją logiką rozumowania. Skoro nigdy nie zaprzeczyłem że nazywam się Milton FRIEDMAN, albo Naomi Klein, TO ZNACZY ŻE NIMi JESTEM ?
    Polemizoiwac się z Tobą nie da, bo skoro nigdy nie zaprzeczyłeś że jestes profesorem ekonomii na Harvardzie i kandydatem na Nobla to znaczy że nim jesteś ?????
    Mało tego, ja polemizujęz Jacobskym, a ty za niego odpowiadasz ?
    To kim ty naprawdę jestes ?
    Ja wiem, ale nie powiem.
    Albo co mi tam.
    Powiem.
    Jesteś maksymalnie sfrustrowanym absolwentem Wyziału Ekonomii Politycznej Uniwersytetu Warszawskiego,który na skutek straszliwych przesladowań politycznych opuścił Polskę albo w latach 1969 -70, albo po 1980 roku i do tej pory przeżywa swoje cierpienia. Postanowiłeś jednak uszczęśliwić Ten Umęczony Kraj dobrymi radami, bo jesteś zdecydowanie madrzejszy od nas wszystkich, co tu na miedzy zostali. W dodatku nikt tych rad nie chciał słuchac na emigracji a ty strasznie lubuisz być najmądrzejszy przynajmniej w całej wsi, to i nadajesz jak zaprogramowana płyta
    Niestety twoja wiedza jest przestarzała o kilkadziesiąt lat, bo nie dopuszczasz do siebie żadnej nowej literatury i na przykład nie wykazałes sie znajomościa ani Stiglitza, ani Sachsa, ani Krugmana, ani ich błedów. Znasz tylko tytuły – tak jak z książką Naomi Klein której nie wykazałeś ANI JEDNEGO BŁEDU. Jak sobie raz nabiłeś sobie głowę wielkim kłamstwem Friedmana o paradygmacie wolności i zaletach chciwości, to zamknęło ci to mózg na dziesięciolecia niczym antywirusowy firewall w komputrze.
    W tej sytuacji wszelka merytoryczna polemika z tobą na temat np transformacji przemysłu stoczniowego lub PGR, od dawna jest niemozliwa, ale lubię od czasu do czasu troszkę Cię podskubać.
    Ahoj !

  117. Po raz pierwszy ośmielam się zabrać na tym blogu głos, ale też po raz pierwszy nie zgadzam się z Panem; znacznie bliższe jest mi stanowisko Szewach’a Weissa przedstawione na łamach dzisiejszej, wcale mi niemiłej „rzepy”.

  118. Pasent ty żydowska komunistyczna świnio , zkończ z pisaniem i z sobą

css.php