Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.05.2009
czwartek

Kolejny sukces dyplomacji

21 maja 2009, czwartek,

Dyplomacja polska odniosła kolejny sukces. Spot telewizyjny Komisji Europejskiej z okazji XX-lecia  upadku komunizmu został – na wniosek strony polskiej – poprawiony, ponieważ jego pierwotna wersja nie uwzględniała Solidarności i zasług Jana Pawła II. Wersja poprawiona pokazuje przynajmniej Solidarność i autentyczne, a nie inscenizowane, sceny ze stanu wojennego.

Prawda historyczna – rzecz święta, wypada się cieszyć, ale nie ma kiedy, bo już trzeba protestować przeciwko artykułowi w  „Der Spiegel”, wedle którego w potwornym dziele Holokaustu  Niemcy znajdowały sojuszników w narodach okupowanych. Gdyby to napisał ktoś inny, z dużym autorytetem, np. prof. Błoński albo prof. Janion, byłoby to dla nas łatwiejsze do strawienia, (gorzej, gdyby to napisał prof.  Gross), ale kiedy zabierają się do tego Niemcy, to budzi to poruszenie.

Czy dyplomacja polska powinna protestować za każdym razem, kiedy w jakiejś gazecie ukaże się wzmianka o „polskich obozach koncentracyjnych”? Tak. A o polskich winach w stosunku do Żydów? Niekoniecznie, bo to nie jest już taka prosta sprawa. W tej sprawie polecam najnowszą, znakomitą książkę prof. Marii Janion „Bohater, spisek, śmierć. Wykłady żydowskie” (wyd. WAB 2009), czyli kwestia żydowska w polskiej historii i świadomości, „Żydzi jako nieszczęście Polski”, „spisek żydowski”, bierność Żydów w czasach Zagłady („szli na śmierć jak barany”), Staszic, Krasiński, Mickiewicz a Żydzi itd. Trudna, ale obowiązkowa lektura dla każdego, kogo interesuje kwestia Polacy – Żydzi.

Jeden z rozdziałów książki nosi tytuł „Ironia Calka Perechodnika” i dotyczy pamiętnika Calka Perechodnika „Czy ja jestem mordercą” – jednego z najbardziej wstrząsających dokumentów Zagłady (wydanego w Polsce w latach 1993 i 1995). „Calek Perechodnik – pisze prof. Maria Janion -od razu na początku określił trzech protagonistów tragedii żydowskiej: Niemców, Polaków i Żydów, oraz przypisał przysługujące im – w jego mniemaniu – cechy naczelne. (Podkreślam słowa W JEGO MNIEMANIU – Pass.) Cała siła wściekłej ironii autora kieruje się dokładnie przeciw tym trzem czynnikom sprawczym mordu, dla którego nie znajduje on żadnego usprawiedliwienia:

Przeciw rozpętanemu sadyzmowi mordowania Żydów przez Niemców w każdych okolicznościach (…);

przeciw polskiemu udziałowi w Holokauście,

przeciw niestawieniu oporu przez Żydów, którzy nie podejmowali czynnej samoobrony, nie myśleli o ucieczce lub honorowej śmierci (…).”

W relacji Marii Janion, Perechodnik pisał przeciwko polskiemu udziałowi w Holokauście, „przejawiającemu się w rozpasanym grabieniu mienia żydowskiego na masową skalę, w zbrodniczym szmalcownictwie i braku najmniejszych skrupułów w korzystaniu z niemieckiego przyzwolenia na prześladowania rasowe; Perechodnik zwraca uwagę na fakt ogólnie znany: Niemcy nie byli w stanie tak dobrze rozpoznać jak Polacy; (…) ‘Podłość ludzka oraz czas pracują niezmordowanie dla Niemców, dają im najlepszą gwarancję, że żaden Żyd wojny  nie przeżyje na terenie całej Polski’ pisał” (M.J. str. 261). Nie oczekiwał bohaterstwa, ale oczekiwał, że Polacy pozwolą  Żydom swobodnie się poruszać po stronie aryjskiej.

To słowa straszne, powstałe w 1943 roku. Czy sprawiedliwe?  Żeby je zrozumieć, trzeba przeczytać Perechodnika i Marię Janion, do czego gorąco namawiam. To lektura trudna, wstrząsająca, ale jest na tym blogu wiele osób poważnych, które do niej dojrzały. Zachęcam do lektury także ministra Sikorskiego. Kiedy ją czytałem, przychodziły mi na myśl słowa poety: „Są w ojczyźnie rachunki krzywd  / Obca dłoń ich też nie przekreśli…”

***

PS. Magrud: Myślę, że będę wyrazicielem (cóż za wytarty zwrot!) opinii wielu blogowiczów, którzy podziękują Pani za piękne, majowe komplementy pod adresem naszego bloga.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 199

Dodaj komentarz »
  1. Jak wielokrotnie wspominalem z okazji rozwazan filatelistycznych na bobolowisku (http://bobolowisko.blogspot.com) okupowane kraje w czasie II Wojny Swiatowej faktycznie ograniczaly sie do wschodniego kierunku niemieckiego natarcia . Byly nimi Polska i Rosja w tej czesci, ktora zostala zajeta przez niemiecka administarcje. Pozostale kraje byly po prostu w niemieckiej strefie wplywow i posiadaly rzady, ktore prowadzily polityke przyjazna dla celow III Rzeszy. Nalezaly do nich : Wlochy, Austria (wlaczona do Niemieckiej Macierzy), Francja, Belgia i Holandia, Dania, Norwegia, Slowacja, Litwa, Lotwa i Estonia, Wegry, Rumunia i Bulgaria. Panujace tam rezimy mialy moze nieco wiecej swobody w oddzialywaniu z III Rzesza niz kraje obozu socjalistycznego po wojnie w stosunku do ZSRR ale w zasadzie byly tam takze rzady marionetkowe o ideologii faszystowskiej i stosunku do kwestii zydowskiej nie odbiegajacym wiele od linii niemieckiej. Tak wiec pod tym wzgledem Der Spiegel ma racje i nie ma sie specjalnie czym denerwowac. Interesujaca moglaby najwyzej byc proba odpowiedzi na pytanie czym Zydzi jako narodowosc zasluzyli sobie na tak powszechna i aktywna niechec przynajmniej mniej ogladzonych przedstawicieli narodow ich goszczacych. Jesli zas chodzi o Nasza Umeczona Ojczyzne i szmalcownictwo, ktorym zajmowali sie niektorzy jej obywatele to trzeba powiedziec, ze wyciskaniem haraczy z zydow najaktywniej zajmowali sie ich wspolplemiency zatrudnienie w administracji getta oraz w istniejacej w gettach zydowskiej policji. Nie bylo wiec to wylacznie zajecie polakow chociaz kazdy taki przypadek byl karany przez podziemne wladze II RP o ile oczywiscie stosowny organ zostal o nim poinformowany.

  2. zastanawiam się, dlaczego Niemcy wybrali jako przykład akurat Demianiuka, a nie francuskie koleje państwowe albo francuską policję państwową. Tudzież rząd Vichy. Czyżby nadal uważali, że na wschód od ich granicy żyją dzicy barbarzyńcy, którzy regularnie dokonują pogromów?
    Swoją drogą, ciekawy byłby artykuł w Spieglu opisujący kolaborację ludności państw na wschód od niemieckiej granicy, ludności narodowości żydowskiej z sowieckim najeźdźcą. Że takie okoliczności występowały, tego chyba nikt nie zakwestionuje, ciekawe jak Spiegel opisał by to zjawisko. I czy choć raz ze strony kogoś narodowości żydowskiej pały by słowa ‚przepraszamy’. Ot pytanie…
    PS ewentualnym polemistom z góry dziękuję za zabranie głosu. Jednak nie zamierzam podejmować polemiki – ponieważ nie zwykłem dyskutować z osobami pokroju Świadków Jehowy albo słuchaczy Radia Maryja.

  3. Szanowny Panie !
    Pana zdziwienie artykulem w „DER SPIEGEL” o pomocnikach Hitlera jest o tyle niezrozumiale gdyz zedna polska czy tez francuska gazeta nigdy nie zajela sie tym faktem historycznym.Czy w Pana mniemaniu takich „POMOCNIKOW ” nie bylo ?
    Ciekawe jakie ma Pan argumenty przeciwko Panu Gross ?

    z powazaniem Max

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze,

    dziękuję za ten komentarz jak i listę polecanych lektur, które będę starać się zdobyć. Jeszcze długo nie będziemy mogli czuć się douczeni w kwestii bestialstwa ostatniej wojny, bo i książki jak wyżej niestety nie dla wielu będą dostępne, o co dbają mocodawcy naszych dochodów, a co stanowi przyczynę faktu, że czuję się jak zdarta płyta. Jestem pewna, że za kolejne 50 lat (razem będzie 70) powstaną opracowania, w których opisane zostaną draństwa wobec ludzi jakie bez skrupułów realizowane są dziś i dobrze choć szkoda, że obecnie dramatycznie poszkodowanym nie pomogą. Na marginesie mała próbka tego o czym mogą kiedyś te opracowania być:

    http://biznes.onet.pl/5,1558148,prasa.html . Czy ja dobrze widzę? 1,5 mld zł dla 40.000 osób to po 37500 zł/osobę szkoloną ?! Dwumiesięczne szkolenie weekendowe, osiem dwudniowych spotkań szkoleniowych za 37.500 zł od osoby, w tym 64 zl na stypendium tej osoby. Nie żebym miała coś przeciwko stypendiom, jednak ciekawi mnie jak wyglądają inne koszty i jak długa jest ich lista, jeśli w sumie daje 37.500 zł. Albo od razu jaki jest zysk firm szkolących. I czy za ten zysk uruchomią działalność, która pozwoli zatrudnić te 40.000 osób, czy może to już jest ponad możliwości mentorów (uczył Marcin Marcina…), a nawet ich mocodawców? Kto to wymyślił? I czy przypadkiem nie mając na względzie przyjaciół królika, nie zaś by aktywizować zagrożonych wykluczeniem, tym bardziej że dla dobra sprawy aktywizować należy Rynek Pracy, czyli popyt na pracę. Polacy wyjeżdżają np na Wyspy i tam zatrudniają się mimo braku dla nich szkoleń, za to są miejsca pracy, i są płace pozwalające się utrzymać.

    Za 37500 zł na osobę można sfinansować nie dwumiesięczny kurs weekendowy a 3-5 – letnie studia, czy inne szkoły przysposobiające do podjęcia pracy w dobrze rokującym zawodzie np na potrzeby pracodawców na Wyspach, jeśli nasza gospodarka ma się powoli zwinąć, nie zaś rozwijać. Może trzeba zapytać zachodnich pracodawców o potrzeby kadrowe i w tym kierunku szkolić pracowników przeznaczonych do wyklucznenia w Polsce. Po co męczyć ludzi dziadowskimi wynagrodzeniami jeśli można pomóc im ze swoimi siłami trafić tam gdzie będą szanowani bo przydatni? Ba! Kto wie czy nie da się w ramach kontraktu dokładać proporcjonalnie do polecanych prze nas innym krajom pracowników naszych zainteresownych lepszym bytem emerytów, także dla korzeni, czyli w ramach łączenia rodzin.

    PS. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby polecane przez Pana książki np IPN doręczył na swój koszt do skrytek pocztowych współobywateli. Rządzącym – w pierwszej kolejności, może dopatrzyliby się jakichś analogii a’propos wykluczania. To wbrew pozorom nie byłby duży koszt uwzględniając pożytki z lektur płynące.

  6. Ja Magrud – oczywiście – dziękuję za odnotowanie celnego i ważnego spostrzeżenia, jak i Panu Redaktorowi, także redakcji „Polityki”, za stworzenie salonu politycznego jakich mało.

  7. Nie jestem pewien, czy jest to sprawa jedynie dyplomacji. Oczywiście, polska dyplomacja musi dziś interweniować i gasić zapalające się płomyki fałszujące historię najnowszą – szczególnie w zachodnich opracowaniach – choć niekoniecznie wynikają one ze złej woli.
    Ciężar problematyki leży nieco głębiej i dotyczy nie tylko relacji polsko-żydowskich, Holokaustu, II Wojny Światowej lub sprawy Wypędzonych.
    Wyłączając jednak cały splot zagadnień i miejsca w Europie Solidarności, która – co tu dużo mówić – sama podrywa sobie autorytet, trzeba stwierdzić, że to polska myśl historyczna, polskie opracowania naukowe i podręcznikowe nie znalazły się w historiografii europejskiej.
    Nie mieliśmy dotąd i nie mamy wpływu na przekaz oraz utrwalanie prawdy historycznej. Zamiast obrażać się na Erikę Steinbach, trzeba było wziąć udział w tej wystawie i na zimno, określić swój punk widzenia, pokazać dokumenty i prawdę historyczną oraz wykazać kontrastowość tej części zagadnień. Wobec artykułu w „Der Spiegel” można jedynie mniej lub bardziej skutecznie zaprotestować, natomiast nie da się temu przeciwstawić z poparciem siły zawartej w dokumentacji, naukowych opracowaniach i cytowaniach z prestiżowych czasopism. To polska historiografia 70, 50, 30 lat temu nie zdobyła autorytetu w Europie. Jeśli w dalszym ciągu będą opory wobec udziału polskich historyków w tworzeniu trwałych europejskich opracowań historycznych – to za kilkanaście lat, te spawy będą nie do rozwiązania. Pozdrawiam

  8. Mily Moderatorze !
    Prosze zajrzyj na blok Jana Dziadula . Cala dobe czekam na akceptacje.
    z Sredecznym Pozdrowieniem
    Waldemar

  9. Wspaniale jest to, ze tym problemem zajmuje sie pani Janion. Mniej wspaniale, ze Spiegel. Nie mniej jednak problem jest. I to goracy, jak kartofel.

  10. Szanowny Panie Redaktorze, proponuję sięgnąć do wydanej ostatnio książki Wasilja Grossmana „Zycie i los”. Można tam łatwo znaleźć passusy korespondujące z tematyką tego blogu. Pozdrawiam – Kroton.

  11. Polecam Państwa uwadze – http://www.margueritte.info/ . Jest mozliwość podać dalej.

  12. Historia jest dziedzina o ktorej tylko jedna prawda istnieje. Ta prawda jednakze posiada rozne interpretacje. W ostatnim 20 leciu w Polsce interpretacja histori byla formuowana na zamowienia polityczne.
    Ale Polskie wladze poszly nawet dalej i kategorycznie odmawiaja rozpoznania ze wydarzenia historyczne niezgodne z obecnym programem oglupiania narodu mialy miejsce.
    Przykladem jest kompletna ignorancja 64 rocznicy zwyciestwa nad hiterowskimi Niemcami co bylo jednym z najwazniejszych dni w histori Europy i szczegolnie waznym dniem dla Polski i polakow.
    Przemilczanie takich rocznic jest zbrodnia przeciwko historii i zbrodnia przeciwko ludzkosci. Na pewno podreczniki historyczne sa juz w obiegu w ktorych nie ma II WS bo nie bylo zwyciestwa.
    Z tego punku widzenia Polska nie ma zadnych moralnych podstaw zeby protestowac przeciw Del Spigel.
    Kilka lat temu widzialem film (USA produkcja) pod tytulem ‘The Grey Zone”. To jest o obozach koncentracyjnych na terenach okupowanej Polski na podstawie pamietnika jednego z wiezniow. Dlaczego polskie wladze nie protestowaly. Ten film i Del Sigel zajely podobne stanowiska.

  13. „Spiegel” sugeruje ze bez pomocy np. Polaków nie udalo by sie zamordowac tylu Zydów -> vide „szmalcownicy”. Dla takiej ilosci ofiar niemieckiego terroru w okupowanej Polsce musieli by oni prowadzic swój proceder na skale przemyslowa i miec wlasne firmy. W kazdym miescie ! „Spiegel” nic nie pisze o ofiarach wsród Polaków – katolików. Nigdy nie czytalem o zamordowaniu profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie*, o „Sonderaktion Krakau” czy o terrorze w Zamosciu i okolicach. Przecietny Niemiec nic nie wie o eksperymentach medycznych itd,itp. Ewentualne informacje spotykaja sie z obojetnoscia jako ze Niemcy zajeci sa wlasnym cierpieniem podczas II wojny. Tak np. wystawa w gmachu Sztabu Armii tzw. Bendlerblock w Berlinie poswiecona zbombardowaniu Wielunia stala opuszczona i malo kto sie nia interesowal podczas gdy wystawe na temat Stauffenberga & Co. (prywatne listy do domu – równiez na temat Zydów pokazuja kto zacz) oglada sie z nabozenstwem. Coroczna przysiega celebrowana jest jak za dawnych czasów niczym poganski rytual. W swiadomosci Niemca Polak nie istnial nigdy jako ofiara wojny a teraz istnieje ale jako „Komplize” czyli wspólnik – a Pan Min. Sikorski zamiast cytowac niemieckiego Ambasadora do MSZ-u zwala wszystko na IPN. Moze jednak powinien wyslac jakiegos SMS-a do Steinmeiera ?

    * Link do strony niemieckiego publicysty i prawnika który od ladnych paru lat prowadzi badania i publikuje informacje na temat zbrodni na Polakach podczas wojny (Poczta w Gdansku,Mord na Profesorach we Lwowie)

    http://www.publizist-schenk.de
    http://www.publizist-schenk.de/dokumente/professorenmord.jpg
    http://www.publizist-schenk.de/frank.jpg
    http://www.publizist-schenk.de/hitler_cover1g.jpg

  14. Kto inny na temat publikacji w Spieglu
    http://www.sld.org.pl/aktualnosci/p-r-m-a-2617/blogosfera.htm

    „Dla mnie Der Spiegel nie napisał nic nowego. Od lat, dzięki polskim historykom i publicystom, wiemy jak było naprawdę. Odbywaliśmy tę dyskusję przy okazji dwóch książek Grossa. Nie mamy więc żadnego powodu, aby czuć się atakowanymi. Półcienie w historii dają więcej prawdy i trzeba się oswoić z tym, że nie służy ona czarno-białemu obrazowi. Choćby był on dla nas bardzo korzystny. Niemcy wiedzą, że Holocaustu nie da się relatywizować poprzez wzmianki o udziale kolaborantów. My natomiast, poprzez prawdę o swoich ponurych epizodach, tylko zyskujemy moralne prawo do tego, by czuwać nad europejską pamięcią o tamtych wydarzeniach.

    Niech więc Der Spiegel pisze, niech pisze jak najwięcej. Przypomina w ten sposób swoim rodakom o prawdzie. Tej autentycznej historii nikt i nic nie pozbawi głównej roli Adolfa Hitlera i kilkudziesięciu milionów Niemców, którzy go popierali.”

    Marek Siwiec
    Wiceprzewodniczący PE

  15. Z tego co slyszalem aktor Jerzy Nowak (zagral min. Zuckera w „Ziemi obiecanej” Wajdy) jako partyzant wykonywal wyroki smierci na zdrajcach i szmalcowanikach podczas wojny. Moze by „POLITYKA” zamiescila z nim wywiad azeby czytelnik dowiedzial sie czegos wiecej o tamtych czasach – swiadków tamtych czasów ubywa szybko…

  16. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wyraznie widac, ze Spiegel tak jak wszystkie inne wydawnictwa prasowe ma kolopoty i siega do tematow milych dla niemieckiego czytelnika – kazdy orze jak moze. Tego tygodnika nie mozna traktowac powaznie. Wesolo bylo w momecie zakupu „Pamietnikow A. Hitlera”. Nota bene nie przypominam sobie aby tygodnik ten jak i organizacje pozarzadowe w Niemczech kiedykolwiek dementowaly pielegnowana legende o tzw „Polskich Obozach Koncentracyjnych & Zaglady” w czasie IIWS. Cos mi sie wydaje, ze kryzys finansowy zaglada nie tylko do Europy(?) A propos, czy lista polskich politykow glosujacych za wyplata 64 miliardow USD odszkodowania za porzucone mienie jest gdzies dostepna?

  17. @TO 2009-05-20 godz. 22:39

    Może mi Pan jeszcze wytknąć (oprócz lenistwa umysłowego): ociężałość intelektualną, tępotę umysłową, chamstwo i grubiaństwo (oprócz cienkowstwa), pomroczność jasną i czarnowidztwo, zaściankowość, wstecznictwo, konserwatyzm, obskurantyzm, zdziwaczenie i dziwkarstwo, fiksacje, zboczenia, dewocjonalizm i klerykalizm, wiarę w przesądy i zabobony, sentymentalizm, wsobność bez zasobności, tendencyjność, doktrynerstwo i demagogię, płyciznę pogladów, ograniczone horyzonty poznawcze, manipulacje, kpiarstwo, prześmiewczość, kąśliwość, infantylizm, braki w uzębieniu i co tam jeszcze Pan sobie tylko zażyczy.

    Ja to wszystko z katolicką pokorą zniosę. Jednocześnie bardzo mi przykro, że mogę Panu sprawić zawód tym, żem katolikiem jest bardzo ułomnym i w związku z tym Pańskie żale do mnie o schlebianie klechowemu ciemnogrodowi nie dotykają mnie zbyt bezpośrednio i boleśnie.
    Trudniej mi jest natomiast z lekkością i wyrozumiałością, oczekiwaną od chrześcijanina, znieść u Pana objawy pychy, zadufania, powierzchowności i pośpieszności w ferowaniu wyroków i sądów, lekki i niechętny stosunek do przedstawianych argumentów oraz polemistów. Nie mam jednak zamiaru Pana nawracać, zawracać, prostować, ani zginać, bo się do tego kompletnie nie nadaję. I oczekiwałbym od Pana przynajmniej odrobiny wzajemności. Ładunek szyderstwa mi nie przeszkadza, jeżeli przywrócić Panu może lepsze samopoczucie.

    Nie znam Pana wszystkich myśli, choć część z nich wypływa na blogu en passant, przy założeniu, że pisze Pan, co myśli. Nie ze wszystkimi nimi się zgadzam, dlatego polemizuję. Do głowy mi przy tym nie przychodzi wsadzać Pana do kotła i żywcem w nim ugotować. Toteż dziwie się, że w Panu się gotuje. (Tu przypomina mi się i wciąż) odbija Pana zarzut o polski współczesny neofaszyzm, obojętnie pod jakim sztandarem.

    Liberalizm i wolności kwitną tu i tam – powiada Pan. I bardzo dobrze. Niech sobie kwitną i rozrastają się, byle mi słońca nie zasłaniały, bo to już byłoby ograniczenie mojego prawa do części słońca i mojej wolności. Radzę w tym względzie zachować niezwykłą czujność, zwłaszcza, że ‘Polityka’ zatrudnia moderatorów blogowych, którzy wybiórczo się do tej wolności odnoszą. Wolno np. zamieścić tekst wyśmiewający polskie zwyczaje religijne i dezawuujący polskie osiągnięcia w drodze do wolności, nie wolno natomiast napisać „kłaniam się mycką do ziemi” (jako objaw uznania dla czyjegoś wpisu) oraz „very discomposed maniac” jako wyraz dezaprobaty i dystansu. Wolność ocenzurowana..?

    Pozdrawiam

  18. Jak długo jeszcze będziemy roztrząsać sprawy czyja wina ? Twoja wina? moja wina? Przepraszam za wszystko co zrobiłem,czego nie zrobiłem a mogłem zrobić,co ewentualnie zrobię kiedykolwiek jak będę mógł zrobić. Ludzie; jakimi prawami rządzą się społeczności w stanach zagrożenia życia, a szczególnie w takich warunkach jakie były podczas 2-giej wojny światowej nie jest w stanie pojąć człowiek który tego nie przeżył.Paraliżujący strach przed brutalnością okupantów zmuszał do wycofania jak najdalej od zagrożenia osoby o przeciętnej osobowości. Ludzie pozbawieni wyższych uczuć o rozwiniętym instynkcie przetrwania wykorzystywali wszelkie sytuacje dla gromadzenia dóbr materialnych kosztem oczywiście tych najbardziej zagrożonych.Niewielką grupę stanowili ludzie którzy stawali o obronie: wolności,godności ludzkiej i starali nieść pomoc innym.Niestety tych ostatnich było najmniej -to byli bohaterowie,a ich zawsze jest mało.Jak to zwykle w naszej historii obwiniamy się z Żydami nawzajem ci drudzy czynią to głośno i słychać ich w całym świecie.My, taka nasza natura odpowiadamy na zaczepki i czynimy to na dodatek strachliwie. Może należałoby odważniej na co dzień demonstrować nasze przeżycia i krzywdy wyrządzone nam w niedalekiej i dalekiej historii.Może warto by było przybliżać historię kraju codziennie bez upiększania, we wszelkich dostępnych środkach przekazu również nam Polakom i oczywiście innym nacjom.Może Polityka rozpoczęłaby taki kurs prawdziwej historii?Bez upiększeń,bez nienawistnych uczuć?

  19. Szanowny Gospodarzu,
    Proponuję zgłosić En passant do corocznego konkursu na najlepszy blog.
    Teresa Stachurska zna zasady, a poparcie zorganiuzujemy i Pan wygra.
    Z wyrazami uznania i sympatii, magrud

    Teresa Stachurska, godz.9.02

    Dobrze widzisz. Przeczytałam linkowany tekst i też mną zatrzęsło.
    Szkolenia ludzi po 50 TO JEST TO!!!. Aberracja. Kretynizm. Upokarzanie obywateli za ich własne- publiczne pieniądze.
    Człowiek po pięćdziesiące ma już najczęściej 30 letnie zawodowe doświadczenie i takiż dorobek. Ma zatem ogromnie dużo do zaoferowania młodszym. To od niego powinni sie uczyć, a nie odwrotnie.
    Wysyłać takiego na szkolenia, to tyle, co napluć mu w twarz i urbi et orbi oswiadczyć: Niczego w życiu nie dokonałeś. Spieprzaj dziadu!
    Pewien grecki filozof przestrzegał, że kiedy dzieci i młodzież wypowiadają posłuszeństwo i szacunek starszym, oznacza to tyle, że nastała TYRANIA.
    W naszym przypadku tyrania rynku.
    O tym, że te wszyskie szkolenia są ukrytą subwencją dla pracodawców pisałam już na blogu p. Paradowskiej. Przy okazji zarabiają na nich koledzy króliczka.

  20. Nie jest korzystnym gdy dla celów politycznych i jakichkolwiek innych fałszuje się historię lub tak podaje fakty, by zafałszować obraz całości. Niestety takich działań nie można uniknąć. Obroną przeciw nim są rzetelne opracowania kompleksowo ujmujące problemy i pokazujące możliwie wiele źródłowych dokumentów. To żadna nowość, że na terenie kraju podbitego zawsze znajdą się ludzie współpracujący z okupantem (różnych powodów), pytaniem jest tylko jak to wygląda w porównaniu z podobną sytuacja w innych krajach. Wnioski w Der Spiegel porównał bym z informacją, że w Wiśle jest tak dużo wody bo do niej wpada rzeka Radomka. Zgadza się wpada jednak ma minimalny wpływ na ilość wody przy ujściu do morza Wisły. Tak samo owszem byli Polacy co pomagali Hitlerowcom niszczyć żydów, ale ich wpływ był podobny do wspomnianej Radomki na ilość wody w Wiśle. Gwoli prawdy historycznej to żydzi pomogli tu w nieporównywalnie większym stopniu (Jeden z żydów obecnie mieszkający w Kanadzie pisał, że wg niego gdyby sami żydzi nie pomagali to Hitlerowcy nie byli by w stanie wymordować tylu ile wymordowali). To temat dla socjologów i historyków dlaczego właśnie tak postępowali. Pewnie sądzili, że tak zwiększą swe szanse na przeżycie i z tego można jedynie wyciągać wnioski na przyszłość niż spekulować na temat współpracy z administracją Hitlera.
    Faktem jest, że gdyby Hitler nie wywołał wojny i nie podjął obłędnego planu rozwiązania ostatecznego, nie było by tego zjawiska które obecnie nazywane jest holokaustem. Faktem jest, że Hitlera w tym dziele wsparły ogromne masy Niemców, bez których poparcia nic by nie zdziałał. Teraz nic i nic nie wybieli nazistów Niemieckich. Fakt pozostaje faktem – to oni są winni tej jak tez innych zbrodni.

  21. Chcialbym jasno stwierdzic, ze tygodnik „Spiegel”, podobnie jak tygodnik „Die Zeit” nie nadaja sie do uogolnienia jako „ci Niemcy”.Mimo, ze oba te czasopisma naleza do najlepszych i najliberalniejszych niemieckich czasopism, ktorych redaktorom nawet przez mysl by nie przeszlo negowanie niemieckiej odpowiedzialnosci za Holokaust, nie nadaja sie one niestety jako archeotyp Niemca; „Bruner ty swinio”. Artykul „Spiegla” byl wywazony i w zadnym stopniu nie relatywizowal niemieckiej winy. Mam nadzieje, ze te pierwsze zdania pana Redaktora byly tylko koniunkturalnym uklonem w strone „prawdziwych patryjotow” na blogu. Utwierdza mnie w tym przekonaniu wybor lektur, ktore zaleca nam pan Redaktor. Co Polacy zrobia, co wyczytaja i co beda chcieli zrozumiec ze swojej historii, zalezy tylko od nich. Tygodnik der „Spiegel” ma spewnoscia w Polsce za malo czytelnikow, aby miec jakikolwiek wplyw na ksztalt polskiej opini publicznej.

  22. Wczoraj miałem okazję wysłuchać, co na temat artykuły w „Der Spiegel”
    ma do powiedzenia Szewach Weiss i inni jego rozmówcy. S. Weiss zarzucał Niemcom chęć zdjęcia własnej odpowiedzialnosci za Holocaust i przerzucenie jej części na barki innych (ciężar dotąd nie do udźwignięcia dla Niemców – wg Weissa), dziennikarz niemiecki bronił Spiegla, podkreślając, że w 9-ciu miejscach artykułu przypomnina się i uwypukla odpowiedzialność niemiecką i nie jest to próba relatywizacji moralnej, a raczej stawianie pytań w szerszym aspekcie poznawczym.

    Niemcy sprawiają dzisiaj wrażenie, że II wojnę światową wygrali, albo że jej nie było wcale. Poza nielicznymi pamiątkami (pozostawionymi celowo – jak np. nieodbudowane wieże kościelne w Berlinie) nie ma tam ruin, zniszczeń widocznych, zacofania spowodowanego klęską wojenną i koniecznoscią spłacania kontrybcji. Ktoś, kto nie wie, że była wojna – nie zobaczy jej tam, nie odwiedzając cmentarzy wojskowych.

    Pamięć o wojnie, o jej przyczynach, ofiarach niemieckiego ludobójstwa, wykreśla się z pamięci zbiorowej przy wsparciu współczesnej poprawności politycznej według której z jednej strony – nazizm jest bezpaństwowy i pozbawiony korzeni narodowych, a z drugiej strony Szoah i Holokaust skierowane są na zachowanie pamięci ofiar bardziej, niż jednoznacznieutożsamiają i wskazują katów, oprawców i ludobójców. To nie jest tylko, niestety, wina samych Niemców. Niemcy tylko bardzo roztropnie i w sposób umotywowany troską o własną narodową higienę psychiczną, niepasującą do ogólnego dzisiejszego krajobrazu, wpisują się w ten zamazywany przez upływ czasu ‚krajobraz po bitwie’. Nie mam pojęcia, czy koniecznie trzeba ich przed tym bronić? Ucieczka przed traumą narodowej daje sie przecież wytłumaczyć jako odruch w czysto ludzkim wymiarze i kazdy z nas, by sie od niej uwolnić szuka przed nią ucieczki. Z pewnością jednak, należy dochodzić prawdy, nawet tej najbardziej gorzkiej i osłabiającej własne poczucie braku winy. W tym wypadku lepiej, gdybyśmy robili to sami na własny rachunek i w ramach burzenia własnych sumień, niż oddawać je w ręce T. Grossa czy Der Spiegla. Nie mam przekonania, że zrobilismy tutaj wszystko, ani też, że całkiem niewiele.

  23. Dodam ze (nie zauwazonym) szczytem walki z historia w Niemczech bylo rozebranie mostu na którym spotkali sie Amerykanie z Rosjanami w Torgau w 1945r. Argumentacje ze most ten grozil zawaleniem wysmial mój Profesor od konstrukcji – Niemiec. Chodzilo o symbol zwyciestwa obfotografowany przez kroniki wojenne i balujacych zolnierzy nad trupem III Rzeszy.

    Ad.Marcin
    Mozna by uwazac niem. dziennikarzy za ucziwych gdyby pisano o polskich ofiarach wojny. Traktowanie – równiez przez polska prase terenów poza gettem jaka „aryjska” obraza pamiec tych Polaków którzy zostali wlasnie po za murami getta pomordowani. Jak chocby we Forcie VII w Poznaniu gdzie stoi dzisiaj i gilotyna i katowski pien. Z tego co wiem udalo sie zidentyfikowac 13 strazników tego niemieckiego obozu koncentracyjnego (Konzentrationslager Posen). Ciekawe kiedy polskie wladze wystapia o ekstradycje i ukarza zbrodniarzy !??????

  24. Niemcy, to zapobiegliwe mieszczuchy z dziada pradziada. Stać ich urzędową poprawność w polityce, stosunkach społecznych itd. ale pod skórą siedzą ciągle psychiki mieszczuch -standard. Póki im się powodzi, to całą energię lokują w aktywność przynoszącą efekty. Kiedy trzeba z innymi porywalizować na niższym poziomie- ładne powłoczki zaczynają pękać. Od przyjaciół polskiego pochodzenia, którzy mieszkają w Niemczech na stałe, pracują na niezłych etatach , mam informacje ,że pojawiają się antypolskie symptomy. Im gorzej Niemcom, tym bardziej naszych zauważają…
    Jeśli o polityce w pięknym maju- to można trochę spiskowo. Zbliżający się proces Demjaniuka- ma w sobie zalążek, chęci trącenia nuty polsko-żydowskiej. Taka metoda , to czysty samograj. Do perfekcji opanował to Watykan, który od niechcenia „napomknie ” coś o aborcji, i… gawiedź zaczyna się „naparzać”.
    Wystarczył artykuł w „Der Spiegiel” i polsko-żydowskie przepychanki zaczynają się kotłować, a o niemieckich aspektach Holokaustu, mówi się tylko przy okazji , gubiąc się w podsuniętych sformułowaniach, które wciągają „polemistów z nagłego przywołania” w niekończące się zabawy relatywizujące. Gawiedzi wystarczą szczątki informacji, żeby dała się wciągnąć w temat i gadać bez potrzeby. Słusznie Pan Gospodarz podał , zasugerował potrzebę poważniejszych lektur, żeby osiągnąć jakieś sensowne podstawy do snucia spekulacji i rozważań. Problem Polacy-ŻZydzi w II wojnie światowej jest tak zagmatwany, że takich lektur , przed podjęciem dysputy powinno się przeczytać znacznie więcej. I o to niemieckim mieszczuchom chodziło- coś chlapnąć i problem jest po naszej stronie.
    W stosunkach polsko-żydowskich , na pewno jest wiele trudnych spraw. Podzielam jednak pogląd, że akurat Niemcy nie są właściwym „inspiratorem” do ich zgrywania. Co więc robić w takich przypadkach. Najlepij byłoby zrobić jakąś polsko-żydowską pojednawczą imprezę i wspólnie „olać” /przepraszam/ zakusy etatowego manipulatora z „Der Spiegiel”

    Z Pozdrowieniami, Sebastian

    P.S. Oczywiście jest wielu Niemców wspaniałych, kulturalnych , prawych etc.
    W Polsce też nie brakuje takich ludzi, a w Rosjii… aż się wracać nie chce.
    Pomimo tego, sprawy natury kontrowersyjnej pojawiają się i toczą jakby ich nie było.

  25. Dzielenie sie wina , jezeli sie uzna , ze ona jednak byla w porownaniu z niemiecka rozpoznawalna , wydaje sie troche zbyt chetne . Zbyt chetnie zapewne bedzie akceptowane przez pokolenia Niemcow ktore znaja ta wine tylko z opowiadan , podrecznikow, filmow.
    Mozna to uznac za drobiazg w porownaniu z naszym awansem (co prawda tylko na tym blogu mam nadzieje ) do roli pomocnikow Hitlera.

  26. Jan Karol Wojtyla rowniez wspolpracowal z niemieckim okupantem. W latach okupacji powszechnie jest widomo ze Wojtyla pracowal w weglowni. A ta weglownia produkowala Cyclon B dla Oswiecimia. Czy Wojtyla nie wiedzial? Ci co pomagali niemcom zabijac w obozach sami byli wiezniami a Wojtyla szedl do domu po dniu pracy i na drugi dzien szedl do pracy. Ale nie musial.

  27. Kadet
    Jesli Pan kiedys odwiedzi Berlin i Reichstag, to bedzie Pan musial rzeczywiscie bardzo uwazac aby nie potknac sie o pomnik Holokaustu i nalezacego do niego muzeum. Podroze ksztalca. Prosze nie wierzyc wszyskim ekscesom warunkowym „polskiej” propagandy.

  28. @Feliks Stychowski
    Listę polskich polityków głosujących ‚za’ ani ‚przeciw’ trudno będzie znaleźć, bo głosowań oficjalnych w poruszanej przez Pana sprawie nie było. Były deklaracje składane przez polskich polityków. Obecnie będący na szczytach władzy, składali deklaracje ‚za’ – w czasie oficjalnych wizyt w Izraelu.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Amerykanska-diaspora-pyta-Kaczynskiego-o-zwrot-mienia,wid,8511456,wiadomosc.html?ticaid=18110

    http://www.rp.pl/artykul/117762,118862_Tusk__bez_rewolucji_wlasnosciowej.html

  29. Po wpisie Kadetta, Bywalca-2 i innych trudno coś dodać. Po “rozmowach ze starszymi”, którzy tamte okrutne czasy widzieli i ciągle jeszcze przeżywali, i po odbiorze tego co PRL-owa sterowana historiografia i propaganda oferowała nam, moje naczelne spostrzeżenie jest takie, że Zagładzie poświęcono za mało uwagi. Historia zbliża się do prawdy, gdy dociera do materiałów źródłowych, weryfikuje je, porównuje, analizuje, układa je w rzetelną całość wiarygodnej opowieści. Wiele się wówczas słyszało o wspomnieniach weteranów z frontu i z jenieckiego obozu, pojawiały się relacje cywilów, ale ten jeden ważny wątek był pomijany. Na pierwszy rzut oka pamiętnik Calka Perechodnika już jest analizą raczej niż materiałem źródłowym. (Oczywiście ściągnięcie książki prof. Janion zabierze mi trochę czasu.)

    Polityka zagraniczna, w tym dyplomatyczna, jest zawsze pochodną nastrojów wewnętrznych, czy to Ludwika XIV, czy to ludności III Rzeszy. Wojny koreańska, wietnamska i iracka osądzał lud amerykański, najczęsciej “tracił cierpliwość”.A że lud polski nosi w sobie wiele fobii i kompleksów niestety, może nachodzi ich z wiekiem, a społeczeństwo się starzej, itd. Takie jest więc zapotrzebowanie na częste protesty u “Der Spiegel” i innych publikatorach.

    P. Stachurska, a za nią Magrud kompletnie bzdurnie się oburzają na szkolenie ludzi po 50-siątce – ”aberracja, kretynizm, poniżanie” – jest to typowe myślenie posocjalistyczne. Socjalizm był, jak opisał węgierski ekonomista János Kornai, gospodarką niedoboru. Ciągle brakowało czegoś w zaopatrzeniu, na rynku konsumpycjnym, a to sznurka, a to śrubki, a to schabowego. Uciążliwie to było, ale w jakże słusznym celu. Bo konsekwenjca ekonomiczna była żelazna. Był to system w którym panem nie był klient, mimo hasłowych zaklęć, panem był producent i usługodawca. Albowiem od wiekow w łańcuchu ekonomicznych powiązań, kupujący z odpowiednią gotówką (lub kredytem z banku) przychodzi do punktu sprzedaży i żada, marudzi, przebiera, wybiera gdzie taniej, jest pełen władzy i miota się między opcjami, postępuje czasem nieracjonalnie, ale taka jego wola. Sprzedawca jest na jego usługi, z grupsza rzecz biorąc, w każdym razie tak ciężar motywacji jest rozłożony między tymi dwoma grupami. I dalej w łańcuchu, właściel supermarketu jest clientem i panem wobec producenta. A producent? Ano wobec swoich pracowników. Przebiera, bierze najlepsze oferty najwyższych kwalifikacji za najniższą cenę, znaczy płacę. Taki jest sens gospodarki. Każdej gospodarki, tyle że w socjaliźmie z powodów całkiem chwalebnych pracowników nie można było tak traktować. Więc w odwrotnej kolejności, pracownik olewał (na ogół) pracodawcę-wytworcę, ten olewał spółdzielnię detalicznej sprzedaży, ta olewała konsumenta, który przeważnie był pracownikiem w innym miescu tego łańcucha. I doszło do tego, że większość czasu spędzał on w kolejce i na zdobywaniu inną metodą dóbr i usług, zamiast wydajnie pracować i podnosić swoje kwalifikacje.

    I jesteśmy teraz w roku 2009, przedsiębirocy-wytwórcy są klientami pracowników tak jak od wieków bywało. Pytanie, kto ma być panem, a kto służyć komu swoją dostępną umiejętnością. To zatrudniający decyduje, na podstawie sygnałów od innych i odgrywania roli służacego, to on wie jakie kwalifikacje są potrzebne. Jeśli facet lub kobitka po 50-siątce nie znają się na robieniu tego co potrzebne, chociaż nie wiem jak zęby zjedli na czymś co już zupełnie wyszło z obiegu, to muszą się dokształcić, przekwalifikować, dopasować do tego co dyktuje łańcuszek ekonomicznych zależności. I na to UE wydaje pieniądze, jest to najlepszy model na utrzymanie aktywności zawodowej, nadania sensu życia tym ludziom, zmniejszenia bezrobocia, i to wszystko bez zbiorowej publicznej jałmużny jaką jest zatrudnianie ludzi na stanowiskach i przy pracach zupełnie nikomu nie potrzebnych.

  30. Nie należy czytać artykułu w Spieglu, jakby to był tekst natchniony, pełen ukrytych znaczeń i podtekstów. Nie należy poddawać się paranoi i doszukiwać się obsesyjnie próby zrzucenie niemieckiej odpowiedzialności na innych.

    Niemcy są odpowiedzialni za Holocaust i artykuł w Spieglu stwierdza to w pierwszym zdaniu.

    Ale nie zapominajmy o szumowinach z wielu nacji, które im pomagały w dziele mordowania – szumowinach zarówno indywidualnych i działających ochotniczo, jak i zrzeszonych i oficjalnie włączonych w system zbrodni, jak na przykład policja Vichy i polska „granatowa policja”.

    Nie NARODY są odpowiedzialne, ale degeneraci etyczni z tych narodów.

    Dlaczego jest ważne, aby o tym pamiętać?

    Bynajmniej nie dlatego, aby pomniejszać winę niemiecką, ale dlatego, aby nie zapominać nigdy, że antysemityzm, rasizm, i wynikające z nich zło są problemami szerszym, ponadnarodowym – i ani nie przyszły ani nie odeszły z naszego życia europejskiego razem z Hitlerem, Eichmannem i Trzecią Rzeszą.

    Paweł

  31. @Bywalec 2
    Żle mnie Pan zrozumiał. Pisałem o pomnikach w sensie ruin, zniszczeń wojennych, fizycznych śladów wojny. Po naszym starym Mieście też nie widać wojny, ale wystarczy przejść w kierunku Muranowa, żeby po drodze zobaczyć żywe i okazałe ruiny Banku Polskiego. Nie myślałem o pomnikach „ku czci”. Ten, o którym Pan wspomina jest wyjątkowy, również w sensie architektonicznym. Co to ma wspólnego z propagandą?
    W Warszawie powstaje Muzeum Historii Żydów Polskich. Czy jak już powstanie, to będzie powód, by przestać mówić o polskim antysemityzmie…?

    Pozdrawiam
    PS. W żadnym muzeum ofiar ludobójstwa do tej pory nie byłem. Muzeum bowiem kojarzy mi sie ze „zwiedzaniem”. Wystarczy, że DP postawił temat, a mnie się wydaje, że ja osobiście Żydów mordowałem.. Niedawno dopiero przeniosłem się poza obszar getta warszawskiego. Do niedawna w getcie mieszkałem i pracowałem..

  32. Czy ktoś jeszcze oprócz mnie może zwrócic uwagę na kolejny wpis vdm 16:09. Moderator nie zwraca uwagi, ja podtrzymuję się, żeby nie pożegnać na zawsze kolejnego blogu, po próbie cenzurowania moich reakcji.

  33. Również nie sądzę, że do polemiki w sprawie polskich win należy używać polskiej dyplomacji.
    Stanie się to konieczne jedynie, jeśli sprawa „polskiego współudziału w Holocauście” stanie się któregoś dnia częścią politycznego dyskursu.

    Do tego czasu polemiką powinny zajmować się odpowiednie polskie stwarzyszenia i instytuty kulturalne promując informacje związane z sytuacją w okupowanej Polsce i stanowiskiem polskich władz (które przecież istniały) wobec niemieckiej okupacji i niemieckich zbrodni na ludności cywilnej.

  34. mimo tego ,ze mieszkam w berlinie i pracuje tutaj od kilkudziesieciu lat to do

    dzisiaj nie wiem co po cichu mysla sobie”prawdziwi niemcy” dlatego tez

    dziwie sie,ze wielu z Was to wie.

    zyczylbym sobie takich detat nad przeszloscia polski jakich w niemczech

    jestem swiadkiem( n.p. czy polacy zrobili wszystko co bylo mozliwe w

    ochronie zydow,co polacy uczynili po wojnie miejszoscia narodowym,

    zbrodnie t,z, komunistow itd)o winie niemcow za Shoa

    dobrze napisal Bywalec 2 pomnik Holokaustu w sercu berlina jest trudno

    przeoczyc

  35. Koscil Katolicki i Watykan popierali Trzecia Rzesze i Hitlera. W Trzeciej Rzeszy wszystkie koscioly i wszstkie wyznania popieraly Hitlera. Hitler odwdzieczyl sie za to poparcie przez wprowadzenie podatku na koscioly. Ten podatek do dnia dzisiejszego instnieje.

    Tak kadett, historii nie mozna zmienic nawet przez cenzure kotorej sie domagasz.

    Del Spiegel rowniez moglby spekulowac – nie byloby Holocastu gdyby nie bylo takiego poparcia ze strony konkurencyjnych religii.

  36. Na dwa tematy z poprzedniego wpisu o “krętactwach”, bo ten mnie nie podnieca aż tak, sorki, poza tym piękno, mądrość i ciężar rzeczowych argumentów, to burzliwe pączkowanie pt. “zielono mi” zawróciło mi w głowie i zapomniałem, czy nie zdążyłem się odnieść:

    (1) Prof. Orłowski w ostatnie POLITYCE (21/2009, str. 16) podlicza Jacentego R. (ministra finansów) – ale nie posyła na gilotynę – i lansuje tezę zbliżoną do podanej przez Gospodarza, że utrzymanie przez rząd PO obniżki składki rentowej było nieodpowiedzialne w przeddzień nadchodzącego kryzysu. Teza ta, może słuszna, nie jest jednak wystarczająco uzasadniona. Ot tak rzucona, nawet czas nie bardzo się zgadza, wszak od zaakceptowania podwyżki do wyraźnych oznak kryzysu w Polsce upłynęło zdaje mi się co najmniej 12 miesięcy. Do tego prof. Orłowski sam sobie zaprzecza w następnym akapicie, gdy twierdzi, że błędem (być może) Rostowskiego było brak oświadczenia o stanie kryzysowym, przyjęciu dwukrotnie wyższej niż powszechnie szacowany stopy wzrostu i tą drogą nie podjęcia wysiłku ograniczania wydatków budżetu. Ale zaraz usprawiedliwia profesor ministra, bo ograniczanie wydatków w czasie kryzysu nie jest dobre makroekonomicznie rzecz ujmując. Tak samo nie byłoby dobre wstrzymanie obniżki podatku zwanego “składką rentową”. A jest to, pisałem już o tym, podatek o podwójnym dzialaniu: dochodowy i od pracy. A w kryzysie zależy nam na miejscach pracy i na sile nabywczej ludności, bardziej niż na wydatkach budżetowych.

    Z wielu punktów krytyki ministra jeden jest bezapelacyjnie słuszny, o tym, że nic nie zrobiono w walce z biurokracją, szczególnie w zakresie pobierania podatków. Prof. Gomułka odszedł z tego powodu z ministerstwa, Palikota misję można zakwalifikować jako mission impossible. Ale chyba Rostowskiego winić za to nie można, bowiem nie miał on mandatu ani wsparcia politycznego dla tych działań.

    Oczywiście najmocniejszy jest argument, który Absolwent popiera zapewne z wielkim rozgorączkowaniem, podany co prawda przez Zytę Gilowską – Rostowski nie ma doktoratu. Chociaż magisterium z uczelni, na której wykładała Naomi Klein może ujdzie za doktorat. Jak wiadomo, opiewać, przytaczać ms. Klein i podpierać się jej książką może każdy, absolwent każdej szkoły zasadniczej, natomiast krytywować mogą jedynie aktualni wykładowcy Harvardu.

    (2) Gospodarz napisał: ” Mają przy tym szczęście (Tusk i Rostowski), bo wystarczyłoby bankructwo jednego dużego banku zagranicznego z oddziałami w Polsce, żeby wywołać panikę”. I na tym zdaje mi się polega korzyść Polski z przekazania znacznej części operacji bankom z centralami w innych krajach UE (Włochy, Holandia, Irlandia, Niemcy …). Tamte rządy się teraz dwoją i troją, wysupłują dotacje z budżetu na utrzymanie banków na powierzchni. Polskie ministerstwo finansów też ma rolę do odegrania, o niej wspomina prof. Orłowski. Wygląda na to, że gra się tutaj i handluje ryzykiem, i Rostowski rozgrywa to jak dobry pokerzysta. Chodzi o utrzymanie zaufania zagranicznych inwestorów i wytrącenie narzędzi zagłady polskiej waluty z rąk obcych spekulantów, zanim Polska przyjmie euro.

  37. Slusznie red. Passent napisal, ze „prawda historyczna – rzecz swieta”. Skoro wiec prawda historyczna jest rzecza święta a jak wiemy, przeciwienstwem swietosci jest diabelstwo, zatem klamstwo historyczne jest zjawiskiem piekielnym. Kto wiec falszuje prawde historyczna to tak jakby podpisal cyrograf na wlasna skore oddajac dusze diablu. Wszystkim wiadomo jest rowniez, ze polprawda jest gorsza od klamstwa a wiec: polprawda historyczna jest gorsza od piekla. I tu pytanie: jak mysli Szanowne Blogowisko, jak wysoko procentowa pod wzgledem swietosci jest prawda historyczna objawiona nam w mediach? A tutaj na blogu? Czy kazdy jest uwazny, aby nie podpisac cyrografu na wlasna dusze piszac polprawdziwe posty?

    I jeszcze przy okazji odpowiem ANCE: w sytuacji, gdzie nie pozostalo juz w naszym kraju zbyt wiele do sprzedania, pocieszajacy byc moze dla niektorych fakt, ze akces do wyprzedazy zglaszaja krasnoludki (jak na przyklad ANCIA), caly szkopol w tym, iz ona twierdzi, ze po pijanemu jej nie wypada, podczas gdy interes ten trudno przeprowadzic tak zupelnie na trzezwo, przynajmniej ze strony kupujacego … hm… no chyba ze dorzucisz jeszcze jakas krasna-ludke i bedzie to sprzedaz hurtowa przy cenach obnizonych odpowiednio do formy tego typu transakcji…

  38. 16.20
    Jak czytam takie bzdury jakie kolportuje na tym blogu telegrafic, to mi się nóz w kieszeni otwiera. Ten facet nie ma zielonego pojecia o realnej ekonomii, tylko tłucze te swoje idiotyczne teoryjki o rynku i pracodawcach. Człowieku, komu ty tłumaczysz gospodarkę niedoboru ???? Przeciez w gettcie podczas okupacji ludzie umierali na ulicy z głodu, a jednoczesnie w niektórych licznych restauracjach śpiewały najlepsze artystki i mogłeś wybierać miedzy gatunkami kawioru !!!!!. A zatem był niedobór czy go nie było do cholery ????
    Podobnie w PRL nie było żadnego niedoboru. Była tylko kwestia ceny równowagi !!!! Ceny urzędowej, która była celowo zaniżona przez państwo, które udawało że inflacja nie istnieje i ceny rynkowej, albo czarnorynkowej, która w roznych okresach była wyższa od cen urzedowych , w zalezności od towaru, o 10 do 50 procent !!!!.ALE BYŁO WSZYSTKO ! Od początku lat 70, a nawet znacznie wczesniej, można było w Warszawie natychmiast kupić najdroższy amerykański samochód- jezeli tylko miałes forse. Oczywiście na małego fiata po urzedowej cenie czekało sie 5 lat !!!!Czy u Kornaia był taki sam stosunek tych cen nie wiem, na Wegry nie jeżdziłeml,. ale mi mówiono ze tam czarny rynek funkcjonował identycznie jak u nas, tyle że ceny były z mniejszym narzutem. A w ZSRR czy naprawde był niedobór brylantów ???? G.prawda !!! Wiedzieli o tym wszyscy nasi przemytnicy, że za odpowiednią cene można kupic dowolne ilości kawioru z bieługi i pierscionków !!!!
    Pamietam jak w dekadzie lat 80 bez najmniejszego trudu kupiłem zamrażrkę i pralke Polar, która prała mi do ubiegłego roku !!!!. Wystarczyło wziąc do reki Zycie Warszawy i zatelefonować, a przywioeziono mi je do domu, za cene wyższa zaledwie 20 procent od ceny oficjalnej. A bardziej zawzieci stali przez tydzień dzień i noc pod sklepem i odhaczali się na liście oczekujących !
    A wiec był niedobór czy go nie było ?
    I jeszcze jedno. Gdzies tam koło 85 roku spotkałem na Polnej Małgosię Niezabitowską. Bardzośmy się ucieszyli, popytali ,co u znajomych ponarzekali na zaopatrzenie i ogólną nędzę i poszli razem na zakupy. Małgosia bez trudu kupiła coś na obiad,polędwicę czy cielęcinę, zaś ja nabyłem swój ulubiony ser bundz, który w całej Warszawie tylko na Polnej był dostępny. Nigdy na Polnej nie było jednak zadnego niedoboru, tylko ceny były dwukrotnie wyższe – Marek Przybylik świadkiem !. Ale w calej Polsce były takie „bazary na Polnej” i nikt nie jest w stanie wyjaśnic jak to sie stało ze przez całą dekadę80 , kiedy we wszystkich hipermarketach i centrach handlowych na półkach był tylko ocet, nikt jakoś nie umarł z głodu i nikt boso po ulicy nie chodził , chociaz butów tez nie było ( były na kartki )????? Nawet najwybitniejsi historycy z IPN nie są w stanie tego wytłumaczyć ????

  39. Niedługo z prasy niemieckiej dowiemy się, że komunizm upadł dzięki zburzeniu przez Niemców Muru berlińskiego, a do Holokaustu by nie doszło gdyby nie pomoc Polaków.
    Ordnung muß sein w niemieckiej historii.

  40. Myślę, że trzeba przestać rozpatrywać teksty takie jak w „Der Spigel” w kontekście polskiej winy wobec Holocaustu. Ani Polska jako państwo, ani Polacy jako naród, nie są w najmniejszym stopniu odpowiedzialni za ludobójstwo Żydów w okresie II wojny światowej. Koniec i kropka!
    Na okupowanym przez Niemców obszarze Polski za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci. Dlatego też nikogo nie wolno potępiać za powstrzymanie się od tej formy pomocy.
    A szmalcowników potępiano i często karano, podobnie jak wszystkich tych, którzy z Niemcami współpracowali.
    Ale faktem jest, że Ci, którzy jednak ratowali Żydów, bali się w równym stopniu Niemców, co swoich polskich sąsiadów.
    Wspomnienia uratowanych i ratujących nie pozostawiają złudzeń. Można by powiedzieć, że większość Polaków nie zdała egzaminu z braterstwa i z moralności. Skąd jednak pewność, iż ci, którzy wydawali sąsiadów ukrywających Żydów, nie czynili tego ze strachu przed często stosowaną przez okupanta odpowiedzialnością zbiorową, przed pacyfikacją wsi, czy wywiezieniem całej kamienicy do Auschwitz?
    Ratować własne dzieci, czy obcych ludzi? Na gruncie etyki dylemat taki jest nierozwiązywalny.
    W okupowanej Polsce, gdyby nawet wydarzył się cud zjednoczenia w czynnym oporze przeciwko zagładzie, to musiałby się on skończyć powszechną rzezią. Taki był układ sił. A zatem bierność zdecydowanej większości wynikała po prostu z bezsilności. Z rozgrzeszającej, w tym wypadku przypadku, bezsilności.

    Warto jednak zadumać się chwilę nad wnioskami Calka Perechodnika, czujnie przywołanymi przez naszego Gospodarza. Bo jednak pozostaje problem tych, którzy uczestniczyli w grabieży żydowskiego mienia. Tyle, że złodziej nie jest zbrodniarzem. Odpowiada za zabór mienia, nie za Holocaust.
    I jeżeli Perechodnik, ma do Polaków żal za ich bierność, chciwość i brak woli bądź odwagi oporu oraz sprowokowane okolicznościami współdziałanie to też trudno mu się dziwić.
    Biorąc pod uwagę, fakt, że w oczach Żyda sytuacja mieszkańców aryjskiej strony wydawała się nieporównywalnie lepszą, miał on pełne prawo patrzeć na Polaków, jak na widzów i rozliczać ich także z bierności. Być może, autor artykułu z „Der Spigel” w podobny sposób potraktował ludzi na okupowanych terenach. Jako bezstronnych obserwatorów zbrodni, podczas gdy faktycznie nie byli oni widzami , tylko zakładnikami III Rzeszy. W takim przypadku jego artykuł miałby inny cel niż podzielenie się winą. Byłby pytaniem o odpowiedzialność niezaangażowanych obserwatorów.
    Dość przypomnieć los Piłata, jego winę i karę, z „Mistrza i Małgorzaty” Bułchakowa, by powróciła kwestia grzechu zaniechania, braku reakcji.
    Ważna kwestia współodpowiedzialności, za bierne przyzwolenie. Moralny problem dotyczący w większej mierze teraźniejszości, niż rozliczenia samego Holocaustu..
    Nie sposób bowiem określić ilości zła na przestrzeni dziejów ludzkości, którego udałoby się uniknąć, gdyby nie bierność widzów.
    Reasumując, po długim namyśle nie udało mi się przypisać Polakom, jako narodowi współodpowiedzialności za hitlerowską, czyli niemiecką zbrodnię zagłady. Zbyt wiele okoliczności łagodzących.
    Ale już ci, którzy wzbogacili się kosztem zagazowanych Żydów, którzy później w obawie o konieczność zwrotu zagrabionego mienia urządzali pogromy w Kielcach, czy w Lublinie są winni. A największą odpowiedzialność, za ów gest Piłata, za bierność wobec zła ponoszą ci, którzy pochowali się wtedy w domach. A była to większość mieszkańców Kielc, czy Lublina. Oni życiem już nie ryzykowali. Mogli praworządnie powstrzymać prowodyrów i uczestników pogromów. Nie zrobili tego.
    Tak jak dziś, większość widząc krzywdę i upokorzenie innych nie reaguje. Ci sa winni grzechu zaniechania. Tak jak T.O. kiedy na przytaczane przez Stachurską dane o nędzy i ubóstwie w Polsce reaguje wzruszeniem ramion i peanami nad modernizacyjnym, a zatem zbawiennym skutkiem społecznego wykluczenia z wyroku niewidzialnej ręki rynku.
    Albo mój ulubiony przykład. Na naszych oczach, w pełni naszej świadomości, wobec publicznie dostępnych dowodów na bezprawność działań najpierw CBA potem ziobrowej prokuratury dokonała się największa korupcyjna afera ostatniego dwudziestolecia, zakończona milczącą abolicją – tzw. afera gruntowa. A premier i formacja, która de facto osłania dziś największego winnego w tej aferze, jej głównego sprawcę, Mariusza Kamińskiego cieszą się blisko 50% poparciem. Te 50% moich współobywateli, za umycie rąk i polityczne uprzedzenia oraz przyzwolenie na dalsze pełnienie wysokiego urzędu w Najjaśniejszej przez człowieka kierującego bezprawiem- w moich oczach- nie znajduje żadnego usprawiedliwienia.
    Burke nauczał, iż dla triumfu zła wystarczy , by dobrzy ludzie nic nie zrobili. W okupowanej Polsce bardzo niewiele mogli uczynić by ratować swoich braci-Żydów. Dziś mogą o wiele więcej – niewiele lub zgoła nic nie ryzykując – by przywrócić elementarną sprawiedliwość, by obronić wiele rodzin przed ekonomicznym i społecznym wykluczeniem, by zlikwidować hańbę głodnych dzieci.
    Ale tego nie czynią. A zatem są winni. Winni grzechu zaniechania.
    Ciesząc się pełnią praw politycznych, będąc Suwerenem, wolą schować się w swoich domach i umyć ręce. Jak Piłat. Jak mieszkańcy Kielc w dniach pogromu.

    kadett,
    Ja też zauważyłam wpis vdm. Jest bardzo niesmaczny i po prostu chamski. Radzę nie reagować, gdyż jest dodatkowo stricte prowokacyjny.
    Ale na ocenzurowanie nie zasługuje.

  41. Drogi Spokojny,
    Przedstawiłeś nam kilka tygodni temu ciekawe propozycje.
    Ja również zastanawiałam się nad mechanizmami, które mogłyby się przyczynić do zmiany na lepsze.
    Potraktuj zatem, moje wynurzenia jako kolejne postulaty lub rozwinięcie tamtych twoich myśli. I nie gniewaj się za brak refleksu. Naprawdę wcześniej, nie byłam w stanie rzetelnie odnieść się do twoich postlatów. A byle jak nie chciałam.
    Dla uporządkowania – mam nadzieję – dalszej twórczej wymiany pomysłów posłużę się przyjętą przez ciebie punktową strukturą.
    Przy czym dziś zajmę się wyłącznie punktem pierwszym.
    1. EDUKACJA.
    Trochę tak po kobiecemu, zaczęłabym od kształtowania postaw. Nie dlatego, by efekty i sposób ich mierzenia były mniej istotne, tylko dlatego, że zawsze będą one pochodną tychże postaw, czyli ukształtowanych w procesie edukacji motywacji i nawyków.
    Jednocześnie zgadzam się na twoje kryteria przyznawania stopni naukowych, z tym zastrzeżeniem, że matura będzie oceniała ogólną wiedzę z obowiązkową filozofią i matematyką oraz zrezygnuje się z formy testu w przypadku j. polskiego. Obiektywizm i ostre kryteria nie są wartoscią samoistną. Jeżeli, jak w przypadku testu z polskiego, prowadzą do infantylizmu intelektualnego, to należy z nich zrezygnować.
    Uważam wszakże, iż rozpocząć trzeba od całkowitej zmiany metod i programu nauczania już od szkoły podstawowej. Oczywiście opieka przedszkolna powinna zostać znacząco rozwinięta, nie mniej, nie jest prawdą, iż jest ona czynnikiem przesądzającym w procesie rozwoju dziecka.

    Moim zdaniem, za główne cele pedagogiki na poziomie szkoły podstawowej należałoby uznać:

    1. Socjalizację ucznia, poprzez
    a. wytworzenie silnych ( prawie rodzinnych) więzi z rówieśnikami z różnych środowisk
    b. naukę współpracy w małych i dużych zespołach
    c. wspólne muzykowanie, śpiewanie i wykonywanie zadań np. plastycznych czy technicznych itp.

    2. Kształtowanie wewnętrznych motywacji dla zdobywania wiedzy i umiejętności oraz łagodzenie skłonności rywalizacyjnych, poprzez:
    a. rezygnację z ocen przynajmniej do poziomu 6 klasy
    b. stymulowanie koleżeńskiej pomocy w nauce
    c. zastępowanie sporów o rację poszukiwaniem prawdy i maksymalnego mianownika interesu wspólnego

    3. Wykształcenie szacunku dla jakości, poprzez:
    a. ograniczenie ilości przyswajanej wiedzy na rzecz jej przeżywania i uwewnętrznienia, a tym samym utrwalenia w pamięci.
    b. dążenie do perfekcyjnego i dogłębnego opanowania zagadnień i umiejętności, ujętych w programie
    c. maksymalnie empiryczne i samodzielne odkrywanie i weryfikowanie poznawanych mechanizmów
    ( spełnienie tego postulatu wymagałoby przywrócenia w szkołach pracowni przedmiotowych z prawdziwego zdarzenia ze stanowiskami laboratoryjnymi dla każdego ucznia).

    ad.2 Dodam, iż realizacja postulatu opisanego w pkt. 2c. wymagałaby zmiany w traktowaniu religii w szkole. Należałoby zredukować ją do poziomu zajęć pozalekcyjnych lub (w starszych klasach) zamienić na religioznawstwo. W żadnym wypadku nie należy kontynuować obecnej praktyki dążącej do zrównania wiary z wiedzą. Należy ze szkoły publicznej usunąć obecny dysonans poznawczy i etyczny, polegający na traktowaniu aktu wiary, jako samoistnej i postulowanej przez państwo wartości.
    Jest to możliwe bez propagowania ateizmu. Wystarczy zamienić kult wiary i religii na uznanie potrzeby Boga i jego poszukiwania..
    W ten sposób otwieramy dzieciom i młodzieży drogę do duchowej samodzielności, eliminując lub osłabiając rolę i hegemonię społeczną pośredników – kapłanów.
    ad.3a. Nie ma innego sposobu na wyeliminowanie zjawiska wtórnego analfabetyzmu.
    ad.3bic. Ukazanie głębi oraz stymulowanie analitycznego myślenia jest zachętą do stawiania nowych pytań, a te zmuszają do twórczych poszukiwań. Perfekcyjne opanowanie podstaw jest zaś najlepszą bazą dla dalszego samodzielnego rozwoju, daje bowiem poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty.
    Mniej, za to leiej, tak powinien być kształtowany program.
    Nie da się także kontynułować obecnej praktyki polegającej na dokładaniu kolejnych godzin lekcyjnych. Z czegoś zrezygnować nie tylko trzeba, ale po prostu należy. W pierwszej kolejności z jednej lekcji religii. Dziś są dwie tygodniowo. W czasie, gdy KK sam organizował te lekcje wystarczała mu jedna. Do wyeliminowania są też takie przedmioty jak PP- podstawy przedsiębiorczości, wiedza o kulturze, czy wiedza o życiu w rodzinie. Zdecydowanie za dużo jest też informatyki.

    W kształceniu ponad podstawowym, zacząć trzeba od likwidacji lub poważnej reformy gimnazjów i przywrócenia czteroletniego liceum.
    Można to zrobić w sposób następujący:
    -wariant 1. podstawówka od 6 roku życia, czteroletnia + 5 lat gimnazjum + 4 liceum lub technikum lub szkoła zawodowa.
    -wariant 2. 9 lat podstawówki + 4 liceum lub technikum lub szkoła zawodowa.
    Konieczne jest też przywrócenie zawodowego szkolnictwa, zakończonego tzn. małą maturą z wiedzy ogólnej.
    Po technikach i liceach wszelkiego typu w ramach egzaminu z filozofii sprawdzana byłaby też znajomość Konstytucji i pojęć z nią związanych.

    Reasumując szkoła powinna ukształtować w pierwszej kolejności przyszłego światłego OBYWATELA.
    Powinna zatem przekazać młodemu człowiekowi jak najszerszy zasób wiedzy OGÓLNEJ oraz zapewnić ciągłość kulturową i kontakt z wielowiekowym dorobkiem ludzkiej myśli.
    Poza szkołami zawodowymi i uczniami, którym potencjał intelektualny utrudnia lub uniemożliwia przyswojenie szerszego zakresu wiedzy i abstrakcyjnych pojęć, młodzież należy chronić przed zbyt wczesną i w konsekwencji upośledzająca intelektualnie specjalizacją. Wbrew bezmyślnemu i powszechnemu w ostatnich latach pieprzeniu, szkoła powinna uczyć wiedzy i bezinteresownej do niej miłości oraz ciekawości świata, a nie szybko dezaktualizujacych się umiejętności.
    Powinna także, kształtować postawy prospołeczne, amortyzując i eliminując skutki amoralnego familiaryzmu tego – przekazywanemu z pokolenia na pokolenie-zatrutego owocu feudalnego dziedzictwa.
    Cele te wymagają w pierwszej kolejności wykształcenia pedagogów z prawdziwego zdarzenia.
    Zważywszy na społecznie i gospodarczo kluczowe efekty ich pracy, musielibyśmy znacząco podnieść im zarobki. Wyniki uczniów szkoły podstawowej lub gimnazjów ( w przypadku wariantu z czteroletnią podstawówką) obciążałyby wyłącznie pedagogów. Dla rodziców i samych uczniów musiałyby zaś pozostać tajnymi. Według tych wyników rozliczani i wynagradzani byliby wyłącznie nauczyciele. Uczniowie nagradzani byliby tylko za wyniki osiągane w pracy grupowej, przy stale zmieniających się składach owych grup. Jedyną dopuszczalną formą zewnętrznej motywacji na tym etapie kształcenia, byłyby pochwały ustne pedagogów i uczniów.
    Wyższe płace nauczycieli i zaproponowany sposób ich oceniania mogłyby per saldo znacząco obniżyć koszty kształcenia poprzez eliminacje wydatków na korepetycje. Zamienilibyśmy wysokie indywidualne wydatki na nieco tylko wyższe publiczne, a otrzymalibyśmy znacznie lepszy produkt końcowy.
    Naturalną konsekwencją realizacji powyżej nakreślonych celów byłoby ograniczenie liczby podręczników i swobody w kształtowaniu szczegółowego programu przez nauczycieli. Zamiast wielu – siłą rzeczy słabych podręczników – byłby jeden, najwyżej dwa, do przedmiotu, za to bardzo starannie opracowany i co pięć lat aktualizowany. Uzupełniany mógłby być fakultatywnymi ćwiczeniami, bądź zbiorami zadań.
    Aktywność twórcza nauczycieli i pedagogów z programowej przesunięta zostałaby na stricte pedagogiczną. Na odkrywanie i kształtowanie odpowiednich metod motywowania i przekazywania wiedzy. Ponadto jednakowy podręcznik zapewniłby znaczące oszczędności i co ważniejsze, spoistość i wspólnotowy charakter nabytej wiedzy.
    Krótko mówiąc, dobrze jest dla społeczeństwa, gdy w procesie edukacji, na jej podstawowym poziomie, przyswojone zostaną jednakowe treści kulturowe. Gdy łączyć nas będą wspólne lektury, gdy wszyscy będziemy umieli wspólnie zaśpiewać kilka piosenek i rozpoznać autorów kilku przynajmniej wierszy lub pochodzących z nich cytatów.
    Kolejnym ważnym elementem na drodze do powiększania kapitału społecznego byłyby przynajmniej jeden wspólny posiłek spożywany w szkołach. Nic bowiem – obok wspólnej pracy dla wspólnego celu- lepiej nie integruje, jak wspólne żarcie.
    Ażeby uczynić nasze społeczeństwo bardziej twórczym i wydajnym musimy jednostkę, która jest jedynym podmiotem twórczej myśli, uwolnić od konieczności czczej rywalizacji i wyposażyć ja w społeczną polisę przed skutkami nieuniknionych w procesie twórczym błędów ( temu m.in. celowi służyć ma zakaz oceniania uczniów aż do szkoły średniej). Musimy także zapewnić szacunek i uznanie każdemu społecznie użytecznemu ludzkiemu wysiłkowi, pamiętając, że egalitaryzm jest warunkiem koniecznym zaspokojenia potrzeby szacunku i uznania, bez którego dalszy rozwój jednostki, a zatem i tworzonego przez ich zbiór społeczeństwa staje się niemożliwy.
    Przyszłe społeczne postawy najskuteczniej kształtuje się mniej więcej do 14 roku życia.
    Należy także pamiętać, że istniejące wzorce socjalizacji zaszczepione w rodzinne, są w większości skrajnie aspołeczne. Również krzewiona za pośrednictwem mediów obyczajowość i system wartości, jako skrajnie egotyczne, będą istotną przeszkodą dla formowania pożądanych postaw społecznych i intelektualnych. Przełamanie wielowiekowego „fatum” społecznego niedorozwoju Polaków spada zatem w całości na szkołę. Nie będzie zatem ani łatwo, ani szybko. Ale innej drogi nie ma. przynajmniej, ja takowej nie widzę.

    Kończąc omawianie pierwszego twojego punktu dodam na koniec, że nowym paradygmatem publicznej edukacji winno by motto: Tyle współpracy ile tylko możliwe, tyle konkurencji, ile absolutnie konieczne.

    CDN

    Wybacz, że tak długo milczałam. Zaufanie, jakim mnie obdarzasz jest dla mnie zaszczytem, magrud

    P.S.
    Jezeli zechcesz i starczy nam czasu to możemy wrócić do twojej wypowiedzi w kwesti kłamstwa założycielskiego PRL.

  42. „vdm” pisze od rzeczy – Zyklon B nie byl robiony z wegla. Produkowala go firma wchodzaca w sklad IG Farben. W jednym z niemieckich magazynów o sztuce koscielnej („Die Christliche Kunst” z 1937r.) opisano remont organów w szwedzkim kosciele który polegal na uszczelnieniu budynku a nastepnie wsypaniu Zyklonu B. Zabito w ten sposób wszystkie szkodniki w drewnianych czesciach organów i konstrukcji. Artykul jest niejako reklama Zyklonu B. Ciekawie na temat tego produktu i jego producentów mówi farmaceuta Dr. Rath – ukazuje role kartelu chemicznego we finansowaniu Hitlera -> wojna -> Holocaust -> kleska III Rzeszy -> cud gospodarczy + kariery zbrodniarzy którzy po wojnie w Niemczech robili kariery. Ladnie opisal to równiez niemiecki dziennikarz Otto Köhler w swojej ksiazce „Hitler odszedl – ono pozostali” ukazujac zyciorysy m.in. niejakiego Hallsteina – pierwszego komisarza Unii Europejskiej a w czasie wojny prawnika odpowiedzialnego za wprowadzanie niemieckich przepisów prawnych w okupowanej Polsce -> tzw. „Polenschutzverordnung”. Najczesciej stosowana kara byla – kara smierci. Nie wiedzial tego zapewne red. Piotr Krasko kiedy pare lat temu rozplywal sie komplementach pod adresem Unii i wymieniajac nazwisko zbrodniarza wojennego Hallsteina z usmiechem na wypudrowanej facjacie…

    Link do tekstu (ksiazka o roli koncernów w latach III Rzeszy ma sie w Polsce niedlugo ukazac !)
    http://www.youtube.com/watch?v=jw35QwKuHtc

  43. Daniel Passent cytuje prof. Janion:

    „Cała siła wściekłej ironii autora kieruje się dokładnie przeciw tym trzem czynnikom sprawczym mordu, dla którego nie znajduje on żadnego usprawiedliwienia:

    Przeciw rozpętanemu sadyzmowi mordowania Żydów przez Niemców w każdych okolicznościach (…);

    przeciw polskiemu udziałowi w Holokauście,

    przeciw niestawieniu oporu przez Żydów, którzy nie podejmowali czynnej samoobrony, nie myśleli o ucieczce lub honorowej śmierci (…).”

    Nie czytałem tekstu prof. Janion, ale znam Perechodnika na pamięć.
    On nigdy – co wynika z całości tekstu – nie stawia win niemieckich, polskich i żydowskich na jednej płaszczyźnie.
    Prof Janion niesłusznie określa je „trzema czynnikami sprawczymi mordu”.
    Czynnikiem sprawczym jest jedynie działanie niemieckie. Polska aktywna i podła obojętność i żydowska bierna, instynktowna obojętność są tylko elementami uzupełniającymi.
    Perechodnik jest policjantem w getcie w Otwocku. Niemcy tak sterują zachowaniami policji żydowskiej, że Perechodnik sam zapędza do wagonu własną żonę i córeczkę. Tu trzeba było nieludzkiego heroizmu, aby zareagować inaczej. Moim zdaniem jest to najbardziej wstrząsająca książka dotycząca Holocaustu.

    Lektura obowiązkowa!

    Paweł

  44. Nie rozumiem dlaczego nikt dotąd jeszcze nie zaproponował, żeby wystąpić do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka o to, by wszystkim Polakom, którzy pomagali Hitlerowi w mordowaniu Żydów, przyznać status nazistów. Niemcy już dawno wpadli na ten prosty pomysł i proszę jak pięknie chroni to ich naród przed oskarżeniami o antysemityzm i ludobójstwo, jak skutecznie osłania jego obywateli przed poczuciem winy. To nie my, Niemcy, proszę szanownego świata, to zrobili naziści. Dlaczego polski naród nie miałby mieć tak samo? Tym jego przedstawicielom, którzy wzięli czynny udział w ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej, nie mniej niż Niemcom zależało na wypełnieniu tej historycznej misji. A w o ileż trudniejszych warunkach przyszło im pracować! Kraj pod obcą okupacją, na każdym kroku uzbrojony po zęby patrol, gdzie się nie ruszysz łapanka, gdzie nie stąpniesz filosemita z podziemia z wyrokiem śmierci w jednej łapie i z odbezpieczonym rewolwerem w drugiej. Nieprzyznanie tym ludziom statusu nazistów byłoby aktem niesprawiedliwości dziejowej. Każdy rozumny człowiek to pojmuje, tym bardziej pojmie Trybunał. Zamiast więc głupkowato oburzać się bez przerwy na „polskie obozy koncentracyjne”, czy nie lepiej napisać wreszcie to podanie o status? Oczywiście lepiej, tylko jak znam życie, pewnie nikt w tej sprawie jeszcze palcem nie kiwnął – ani premier, ani prezydent, ani Sejm, ani Sąd Najwyższy, nawet prezes, który oburza się najgłębiej i najgłośniej. A przecież na pewno o wiele przyjemniej byłoby prezesowi czy premierowi przeczytać któregoś dnia w Der Spiegelu lub innej antypolskiej szmacie, że Hitler zamordował 6 milionów Żydów głównie dzięki obywatelom Deutschlandu über alles, wspomaganym między innymi przez nazistów z Generalnej Guberni, niż że wszystko to zrobili polscy chłopi. Niestety na pieszczoty trzeba zasłużyć i prędzej mi kaktus na ręku wyrośnie, niż panowie ci coś takiego przeczytają.

    Przy okazji pytanie za pięć punktów. Czy ktoś jeszcze pamięta, co to była Generalna Gubernia? Oczywiście żartuję, wszyscy pamiętamy, to jednostka administracyjno-terytorialna ściśle podporządkowana Rzeszy, dzisiaj umownie zwana Polską. Niem… pardon, naziści, urządzili tam trzy z pięciu największych obozów śmierci. Dwa pozostałe, w tym Auschwitz-Birkenau, znalazły się na terenach bezpośrednio włączonych do Rzeszy, też dziś umownie zwanych Polską. Umowność ta broń Boże nie ma nic wspólnego z chęcią dokuczenia Polakom, chodzi po prostu o wygodę. Znaczniej łatwiej jest napisać Polish concentration camps niż German concentration camps. Zresztą może nawet nie łatwiej, ale jakoś poręczniej.

  45. Feliks Stychowski pisze:

    2009-05-21 o godz. 12:56
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zdziwil mnie Pan juz chyba poraz ostatni: myli Pan Spiegla ze Sternem iod tego zaczyna sie droga pomylek do spisku etc..
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Najwyzszy czas oddalic sie od tenoru ONI, a zajac sie kwestia MY, nie tylko w sprawie Holokaustu, przy czym nie chodzi li tylko o wnine. Chodzi o odpowiedzialnosc za wczoraj i jutro.

  46. Janusz53 pisze:

    2009-05-21 o godz. 23:32
    Zastanawiam sie jak Pan widzi upadek „komunizmu” przy stojacym murze i armii radzieckiej w NRD. Prosze nie zapominac o przeliczeniu sie Gorbaczowa i braciach wegierskich.
    Z powazaniem.
    MA

  47. A przecież na pewno o wiele przyjemniej byłoby prezesowi czy premierowi przeczytać któregoś dnia w Der Spiegelu lub innej antypolskiej szmacie,

    Po przeczytaniu powyzszego zdania zastanawiam sie skad tyle nienawisci, tyle lat po wojnie i calkowity brak proporcji w porownaniu Spiegla (polecam kazdemu ten drugi po die Zeit najlepszy tygodnik hamburski) do antypolskiej szmaty. Chyba, ze przewazyl fakt; ze szmat tez robi sie papier.Niedorzeczne i ze „szczypta” posmaku zdanie.
    MA

  48. magrud pisze:

    2009-05-22 o godz. 01:05
    Magrud,
    zaskoczylas mnie zupelnie i nie staram sie zastanawiac skad ta radykalna zmiana. Piszac o edukacji (z tym sie calkowicie nie zgadzam, co nie znaczy, ze nie warto o niej dyskutowac) zapomnialas dodac kwestii odpowiedzialnosci za siebie, drugiego, aby oddalic sie od wertykalnego postrzegania swiata lub przynajmnie fokusowania go na MY(JA).
    MA
    PS
    Jesli chodzi o punkt widzenia; byl on bardzo prosty; moznaby zadac sobie pytanie; jakie byly szanse na przezycie Zydowki i Zyda, a jakie Polki i Polaka (10%:90%). Przykro mi, ze mamy nastepna okazje na takie pierwotne licytowanie sie. Wracajac do edukacji, to znaczna (negatywna) role odegral w kwestii Holokaustu oraz pogromow od 45a8 kosciol katolicki.

  49. murator, dziekuje za informacje. Ale jestes w bledzie. Zyclon B byl produkowany z wegla. polecam info o ‚hydrogen cyanide’ glownym componencie. http://en.wikipedia.org/wiki/Hydrogen_cyanide
    rowniez http://en.wikipedia.org/wiki/Zyklon_B
    Tak, IG Faben byl wlascicielem patentu a Zyclon B byl produkowany przez kilkanascie firm niemieckich w latach 1920-1945.

  50. absolwent pisze:

    2009-05-21 o godz. 22:41
    Osobliwe tlumaczenie historii i postrzegania rzeczywistosci PRL; anomalie „sprzedaje” Pan jaki cos normalnego. Mozna i tak, tylko z tego nic nie wynika.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Z faktu, ze w Paryzu ludzie (clochards) umierali na ulicach,a w Polsce nie, rowniez nic nie wynika. Tak mozna sobie opowiadac piekne historie o spotkaniach na ulicy i wspolnych zakupach.

  51. rysberlin pisze:

    2009-05-21 o godz. 19:44
    W Berlinie jest wiele pomnikow dotyczacych nazizmu i Holokaustu. Jednoczesnie Niemcy nie ograniczaja sie do budowania pomnikow, lecz zywe i ciagle aktualne sa debaty na ten temat. My natomiast zajmujemy sie p. Eryka.
    Z powazaniem.
    MA

  52. Paweł pisze:

    2009-05-21 o godz. 16:26
    Ma Pan racje, istnieje jednak kwestia fokusowania winy na pojedyncze osoby, Hitlera i jego bliskich wspolpracownikow. Tak robia Niemcy i podobnie interpretuja te rzeczywistosc Polacy zawezajac zbrodnie do eufemizmow.
    Z powazaniem.
    MA

  53. Paweł pisze:

    2009-05-21 o godz. 16:26
    Magrud,
    opierajac sie na relacjach znajomych Polakow mieszkajacych w na stale w Niemczech tworzysz prawde rownie subiektywna, porownywalna z prawda prasy bulwarowej. Nawet nie powolujac sie na spiskowe wtracenia reakcji Niemcow na obcokrajowcow moglabys twierdzic to samo opierajac sie „o dane statystyczne” (nie statyke); w Niemczech jest stala liczba ksenofobow i antysemitow oscylujaca w granicach 10-15% populacji.
    Z powazaniem.
    MA

  54. murator, 02.35. Cyklon B produkowała w Niemczech firma DEGUSSA. Ta firma dalej istnieje i w jest o ile wiem właścicielem instalacji produkcji sadzy w rafinerii nafty w Jaśle. Może dalej produkuje Cyklon albo jeszcze bardziej nowoczesne gazy lub bakterie, gdyż od tego czasu dokonano ogromnego postępu. . A Jasło jest pięknym miastem na Podkarpaciu, totalnie zniszczonymw czasie wojny przez Niemców a dzisiaj całkowcie opanowane przez PiS. Pozdrawiam

  55. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Pawel

    Czytajac pozycje a la Perechodnik i mdlejac jednoczesnie przy okazji prosze nigdy nie zapominac – padajac na wczesniej podstawiony mieki materac – o jednym podstawowym fakcie. Nie kto inny jak Standad Oil Company (Rockefellerowie) dostarczyl chyba nieswiadomie III Rzeszy Adolfa Hitlera & Corporation, na 4 – 5 przed wybuchem IIWS, skladnikow chemicznych umozliwiajacych zastosowanie bezynu uzyskiwanej metoda Fischer-Tropsch z wegla kamiennego, bezyny bez ktorej zmotoryzowana machina nie ruszylaby z miejsca. Takie sa fakty bez owijania w bawelne, jak mawia Bobola. Jezeli zapoznamy sie np li tylko z ekscesami Lazara Kaganowicza na Ukrainie w czasie pokoju, to mamy szanse zrozumiec, ze granice po ktorych poruszamy sie sa wyjatkowo cienkie (W. Cimoszewicza / powodzianie / niby nic – prawda?) i spuszczenie jej raz ze smyczy nie daje juz nigdy mozliwosci powrotu Reszta jest tzw problemem techniczno-manualnym, inaczej mowiac, doborem zdolnych ludzi jako kol zebatych systemu. Dlatego stawiam wielki znak zapytania co do UB-kow, ktorzy wyjechali z Polski , po (1953) likwidacji L. Berii. Znam ten sznyt.
    Czy Blogowicz wie kogo na Zachodzie nazywa sie U-Boot’ami moralnymi XX w.? Prosze tylko sie rzogladnac i nic nie mowic. Oni sa wciaz nadal bardzo czujni w pozycjach „Schlefa’s”.

    @kadett
    Dziekuje za pomoc. Szukam dalej. Gdyby cos przez przypadek + jezeli operator Pana przepusi bede zobowiazany.

  56. Za każdym razem kiedy w czytanej w kościele Ewangeli słyszę zwrot typu „Żydzi szemrali przeciw Jezusowi”, cierpnie mi skóra, czuję gniew i żal. Żydem był Jezus, Jego rodzina, uczniowie, przyjaciele. Pewna grupa społeczeństwa, w którym żył, dokładnie elita religijna, była wobec Niego wroga, aż do żądania Jego śmierci włącznie. Ewangelia jest tak napisana, jakby ci, którzy uwierzyli w Jezusa i On sam nie byli Żydami. Jest to potworna manipulacja, takie sformułowanie, jak każda ukryta technologia, ma bezpośredni wpływ na sposób myślenia czytelnika/słuchacza.

    Nie pojmuję, jak Kościół może mówić w tej sytuacji o ekumeniźmie, deklarawać potępienie antysemityzmu. Bezmyślność, brak elementarnej wrażliwości, głupota, obłuda? Po prostu nie pojmuję!!! Jest mi wstyd, jest mi przykro!!!

  57. Dopóki w Polsce będzie panowało utożsamianie rozmawiania o winach ludzi, którzy współdziałali z Niemcami w mordowaniu innych ludzi (przede wszystkim Żydów) – z atakami na Polskę, na naród, na Polaków – a nie z analizą postępowania i win MORDERCÓW, nie dojdziemy do żadnej, mglistej nawet prawdy.

    Gdy mówi się o MORDERCACH, którzy byli Polakami, od razu włącza się mechanizm obrony morderców, czyli Polaków – w imię obrony wartości narodowych, dobrego imienia Polski, patriotyzmu itd.

    To nie jest wyłącznie polska cecha – to poplątanie i pomieszanie kolorów narodowych z kolorem krwi na rękach, ale w Polsce jest to zjawisko szczególnie silne.

    Może kiedyś dojrzejemy etycznie do tego, aby w mordercach widzieć morderców, w bohaterach ratujących życie innym ludzi- bohaterów i nie będziemy ich tak obsesyjnie postrzegać w optyce narodowej.

    Okupacja, Holocaust, postawy ludzkie – to był ocean, z którego patriotyczną wędką można wyłowić tylko kłamstwa i propagandowe półprawdy.

    Dr Zygmunt Klukowski w swoim pamiętniku z lat okupacji (był dyrektorem szpitala w Szczebrzeszynie) zanotował to skomplikowanie – tę niewiarygodną podłość a także ciche bohaterstwo i poświęcenie – pewnie lepiej, niż ktokolwiek inny przed nim i po nim:

    …………

    21 października 1942.

    Do 3 popołudniu zgromadzono ponad 900 Żydów. Niemcy zaczęli przepędzać ich na obrzeża miasta. Niemcy ciągle szukają Żydów. Ogłoszono, że karą za ukrywanie Żydów jest śmierć, a za wskazanie ich kryjówek będą dawane specjalne nagrody. Wszyscy Żydzi zostaną zastrzeleni. Zabito od 400 do 500. Polaków zmuszono do kopania grobów. To był przerażający dzień. Nie potrafię opisać wszystkiego, co miało miejsce. Nie można sobie nawet wyobrazić barbarzyństwa Niemców. Jestem zupełnie załamany i nie mogę się pozbierać.

    22 października

    Akcja przeciwko Żydom trwa. Jedyna różnica jest taka, że SS opuściło miasto I cała praca jest teraz w rękach naszych miejscowych żandarmów i „granatowej policji”. Dostali rozkazy, aby zabić wszystkich Żydów i wypełniają je. (…) Wstyd powiedzieć, ale niektórzy Polacy brali udział w tej zbrodni (szabrując żydowskie domy). Niektórzy ludzie pomagali nawet żandarmom szukać ukrytych Żydów. Niemcy zabijali nawet małe żydowskie dzieci. Trudno to opisać.

    23 października

    Gdy mnie nie było, gestapo, miejscowi żandarmi, „granatowa policja” i motłoch z ulic w Szczebrzeszynie znów zaczęli polowanie na Żydów. Wyjątkowo aktywny był Matysiak, policjant z Sułowa, i Skórzak – woźny miejski. Skórzak nie miał rewolweru tylko siekierę i tą siekierą zabił kilku Żydów. Przez cały dzień ludzie polowali na Żydów i zabijali ich, podczas gdy inni znosili ciała na cmentarz, aby je pochować.

    24 października

    Polowanie na Żydów trwa. Z Biłgoraja przyjechali dodatkowi agenci gestapo. Z pomocą żandarmów, „granatowej policji” i niektórych mieszkańców szukali wszędzie Żydów. Wszystkie piwnice, strychy i stodoły zostały przeszukane. Większość Żydów zabito na miejscu, ale niektórych zabrano na cmentarz żydowski na publiczną egzekucję. Byłem świadkiem tego, jak grupę Żydów zmuszono do marszu na cmentarz. Po obu stronach więźniów maszerowali żandarmi, granatowa policja i tak zwani „polscy strażnicy” ubrani w czarne mundury. Aby przyspieszyć bieg spraw Żydów bito po głowach i plecach drewnianymi kijami. To był przerażający obraz. (…) Większość zamordowanych Żydów to starcy, kobiety i małe dzieci. Młodzi mężczyźni są w lesie.

    26 października.

    Byłem świadkiem, jak usuwano Żydów z kryjówki w domu powroźnika Dyma. Naliczyłem około 50 Żydów wziętych do więzienia. Tłum patrzył, śmiał się, a nawet bił Żydów; inni przeszukiwali domy, szukając następnych ofiar. (…) Nie wiem, co stało się z doktorem Błotnym. Dentystka Bronsztajnowa razem z dwiema córeczkami została wysłana w transporcie do Bełżca. Doktor Sztrejcherową zastrzelono w jej własnym domu.

    28 października

    Dwukrotnie pojechałem do miasta i dwa razy obserwowałem, jak prowadzono na śmierć grupę Żydów. Widziałem starą Żydówkę, która w ogóle nie była w stanie już iść. Gestapowiec strzelił do niej raz, ale ciągle żyła. Więc strzelił ponownie, a potem odszedł.

    4 listopada

    Żydzi w lesie żyją w osamotnieniu. Niektórzy bandyci zabierają im nawet ubrania zostawiając ich nago. Dziś gestapo dokonało egzekucji kilku Żydów. Jako ostatnich zastrzelono czterech młodych Żydów, którzy pomagali Niemcom w czasie likwidacji. Mam informacje od naocznego świadka, że Niemcy zmuszali Żydów, aby kładli się twarzami do dołu na ciałach i wtedy strzelali do nich z karabinów maszynowych. Niektórzy nie umarli od razu, ale próbowali wstawać i wołać o pomoc.

    10 listopada

    Oficjalnie wszyscy Żydzi zostali zlikwidowani w całym powiecie biłgorajskim. Tylko nieliczni wciąż ukrywają się w lesie. Czasami przychodzą do miasta po jedzenie, ale nocne patrole żandarmów polują na nich.

    17 listopada

    Przez ostatnie dwa lata gospodarstwo niemieckiego posterunku żandarmerii było prowadzone przez trzydziestoletnią kobietę – Oberwajs. Była przechrzczoną Żydówką. Gotowała dla żandarmów i wszyscy byli pewni, że ona ocaleje, nawet po całkowitej likwidacji Żydów. Wczoraj posłano ją, żeby kupiła coś w sklepie. Żandarm poszedł za nią i strzelił jej w głowę. Przynajmniej nie spodziewała się swojej śmierci.

    18 listopada

    Dzisiaj znowu dokonano egzekucji kilku Żydów. Powiedziano mi, że dwie młode Żydówki z małymi dziećmi przyszły na posterunek żandarmerii i poprosiły, aby je zastrzelono. Przez wiele dni były w lesie; dzieci były półżywe z głodu. Zostali wszyscy zastrzeleni przez Niemców.

    22 marca 1943

    Przyjąłem w szpitalu chłopa z Gruszki Zaporskiej. Ukrywał w swojej stodole sześciu Żydów z Radecznicy, dając im nie tylko schronienie, ale również jedzenie przez kilka tygodni. Gdy Niemcy zaczęli przeszukiwać jego gospodarstwo, próbował uciec i został ranny. Umarł w parę godzin po przyjęciu do szpitala. Niemcy zarządzili, że ma być pochowany na cmentarzu jako bandyta, to znaczy bez trumny i w nieoznaczonym grobie. Następnego dnia żona tego człowieka, jego ośmioletni syn i trzyletnia córeczka zostali zabici razem z sześcioma Żydami.

    ……..
    (powyższy tekst jest przekładem z tłum. angielskiego)

    To jest jeden pamiętnik, z jednego miasteczka.
    Nie było innych pamiętników.

    A były setki takich miasteczek.

    Paweł

  58. Niemieckie witze polityczne i żydowskie szmoncesy

    Odnoszenie się do problematyki niemieckiej i żydowskiej wymaga kilku słów natury ogólniejszej o sytuacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce

    „Według ustawy z 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym mniejszości te są wyodrębniane na podstawie łącznie sześciu kryteriów, w szczególności mniejszej niż pozostała ludność liczebności i zamieszkiwania obecnego terytorium RP przez przodków jej członków od co najmniej 100 lat. Definicja ta podaje też jedno kryterium odróżniające mniejszość etniczną od narodowej – pierwsza oznacza grupę, która nie utożsamia się z innym narodem (współcześnie) zorganizowanym we własnym państwie. Mniejszości narodowe i etniczne stanowią w Polsce kilka procent ludności kraju. RP należy do tych państw europejskich, które mają ich najniższy odsetek.”

    Mniejszość żydowska znalazła się na 16 pozycji wśród innych mniejszości w Polsce z liczbą 1133 osoby. Tyle z grubsza stanowi Wikipedia o problemie mniejszości narodowych. Natomiast bardziej szczegółowo rozwija ten problem MSWIA a szczególnie w odniesieniu do interesującego nas problemu mniejszości żydowskiej.

    ” Żydzi to mniejszość narodowa, do której przynależność podczas przeprowadzonego w 2002 r. Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań zadeklarowało 1 055 obywateli polskich, w tym: w województwie mazowieckim – 397, dolnośląskim – 204, śląskim – 92, łódzkim – 65, małopolskim – 50. Żydzi mieszkają w rozproszeniu, przede wszystkim w dużych miastach. Pierwsze wzmianki o Żydach na terenach polskich pochodzą z X wieku, a pierwszym oficjalnym polskim dokumentem nadającym Żydom przywileje i autonomię był statut kaliski z XIII wieku. Żydzi napływali do Polski ze względu na stosunkowo najlepsze (na tle nieustannych pogromów w Europie Zachodniej) warunki bezpiecznego życia i rozwoju własnej kultury oraz gwarantowaną przywilejami królewskimi autonomię gmin wyznaniowych. Liczba Żydów w Polsce tradycyjnie oscylowała w okolicach 10 % populacji (najwięcej w Europie). Rozwój żydowskiego życia w Polsce został brutalnie przerwany przez II wojnę światową i hitlerowską politykę Endlösung. Z ok. 3,5 miliona polskich Żydów wojnę przeżyło ok. 300 tys. W okresie PRL-u w kilku falach emigracyjnych wyjechała większość polskich Żydów. Po roku 1989 nastąpiło odrodzenie życia żydowskiego w Polsce. Wiele osób powróciło do swoich żydowskich korzeni. Powstały nowe organizacje działające na rzecz rozwoju życia społeczności żydowskiej w Polsce. Mniejszość żydowska nie ma swoich przedstawicieli w Parlamencie.”

    Uzupełnijmy, że ich populacja jest głównie rozmieszczona w Warszawie i Wrocławiu. Posiada ona bardzo silnie rozwinięte centra swojej kultury. Przejawia ona także daleko posuniętą aktywność polityczną w polskim parlamencie i władzach wykonawczych.

    Po 1989 roku bardzo wyraziście została umocowana pozycja prawna mniejszości narodowych w Polsce. Przedstawiciela mniejszości tuziemiec nie ma prawa o cokolwiek pytać, natomiast przedstawiciel mniejszości ma prawo dochodzić równości i nie pozwalać się obrażać. Przytoczmy zatem polskie podstawy prawne regulujące życie mniejszości narodowych.

    Konstytucja RP w art. 35 gwarantuje obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury, w tym prawo do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturalnych i instytucji służących ochronie tożsamości religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczących ich tożsamości kulturowej.

    Ustawa z dnia 12 kwietnia 2001 r. Ordynacja wyborcza do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej zwalnia komitety wyborcze utworzone przez organizacje mniejszości narodowych z wymogu przekroczenia 5% progu wyborczego.

    Ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty stanowi, że szkoły publiczne umożliwiają podtrzymanie tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej, a w szczególności naukę języka oraz własnej historii i kultury.

    Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji ustala, że publiczne radio i telewizja powinny uwzględniać potrzeby mniejszości narodowych i etnicznych.

    Ustawa z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim zawiera deklarację, że zawarte w niej przepisy nie naruszają praw mniejszości oraz wydane na jej podstawie rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji przewidujące m.in., że w miejscowościach, w których występują zwarte środowiska mniejszości narodowych lub etnicznych nazwom i tekstom w języku polskim mogą towarzyszyć wersje w przekładzie na język mniejszości.

    Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny przewiduje penalizację przestępstw popełnianych na tle etnicznym

    Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych zabrania przetwarzania danych ujawniających pochodzenie etniczne.

    Ustawa z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych, oraz o języku regionalnym:

    -definiuje mniejszości narodowe i etniczne w Polsce;

    -stwierdza, że każda osoba ma prawo do swobodnej decyzji o

    -traktowaniu jej jako osoby należącej bądź też nienależącej do mniejszości, a wybór taki lub korzystanie ze związanych z tym wyborem praw nie pociąga za sobą jakichkolwiek niekorzystnych skutków;
    stanowi, że nikt nie może być obowiązany, za wyjątkiem prawem przewidzianym, do ujawnienia informacji o własnej przynależności do mniejszości lub ujawnienia swojego pochodzenia, języka mniejszości lub religii;

    -zabrania stosowania środków mających na celu asymilację osób należących do mniejszości, jeżeli środki te są stosowane wbrew ich woli oraz zabrania stosowania środków mających na celu zmianę proporcji narodowościowych lub etnicznych na obszarach zamieszkałych przez mniejszości;

    -stwierdza, że nikt nie może być obowiązany do udowodnienia własnej przynależności do danej mniejszości;

    -dopuszcza używanie języka mniejszościowego, w wybranych gminach, jako języka pomocniczego, w kontaktach z organami gminy oraz w postępowaniu sądowym pierwszej instancji;

    -określa, że obok ustalonych w języku polskim nazw geograficznych mogą być używane, jako nazwy dodatkowe, tradycyjne nazwy w języku mniejszości dla miejscowości, obiektów fizjograficznych oraz ulic.

    Nadmieńmy przy tym, że ochrona prawna mniejszości narodowych jest wyróżnikiem demokracji danego państwa. W tej sytuacji posiadamy rozbudowany system prawny chroniący przedstawicieli naszych mniejszości narodowych. Tyle stanowi polskie prawo.

    A teraz zajmijmy się naszą szarą rzeczywistością.

    Solidarna dyplomacja polska ponosi same klęski. Od ministra do ministra .Od rządu solidarnego do kolejnego równie skutecznego. Nie ma facetów z jajami. A to baje opowiadają. A to ględzą farmazony. A to piszą historie patykiem po wodzie. Poczynając od chłopców w krótkich spodenkach po dziadków w jarmułkach. Samo dziadostwo, że łza się w oku kręci, w rodzaju nie oddamy ni guzika. A jak przychodzi co do czego, to Polskę oddają za darmo krzycząc wniebogłosy jacy to oni demokraci. Przy tym opowiadają nam takie szmoncesy jak Wielki Abnegat, że włos się jeży na głowie.

    Oni nie chcą ale muszą. A wszystko tylko dlatego, żeby już nigdy więcej morderczy Azjaci nas nie najechali. Słowo prawdy o braciach ruskich Słowianach przez pijackie grdyki przeleźć im nie może. Ale germańska i anglo-amerykańska przyjaźń tak im gładko przepływa przez wydatne i kłamliwe usta, jak gdyby mieli więcej niż pewność, że ci sojusznicy strategiczni dawno już rozpoznali ich zdradzieckie dusze. Zwolennicy płatnej miłości. Nie stać ich na merytoryczną wojnę, bo argumentów nie ma żadnych,tzn. sukcesów.

    Zatem urządzają sobie głupawą wojenkę na spoty, teraz już nie tylko między sobą ale i z Unią, która zapewnia im pełne, tłuste i syte żłoby. Podskakują jak wesz na grzebieniu, że UE nie zna się na polityce i nie wie kto obalił komunę,jak gdyby Unia nie .finansowała m.in. solidarne wygiby, bez których nie byłoby Wolnej Europy.

    Synkowie kochani weszliście w sferę zdychającego ale ciągle twardego pieniądza, za otrzymanie ,którego trzeba zapłacić niekiedy najwyższą cenę. I to już uczyniliście w kontekście Polski. Pozostała jeszcze weryfikacja symboli. Jaruzelski do kryminału,Wałęsa diabli wiedzą dokąd, ostał się wam jeszcze tylko Rzymski Papa, którego nieskazitelną biel staracie się zbrukać ukazując coraz częściej i dobitniej jego rolę w tym wielce zbożnym dziele przekręcenia Polski na drugą stronę.

    Stanowi to w sumie powód, dla Pana Radka, do wielkiej uciechy po serii osobistych klęsk i państwowych przegranych. Polska dyplomacja nie potrafi sobie z niczym poradzić, z sojuszniczymi wypowiedziami o „polskich obozach koncentracyjnych”. Z „polskim antysemityzmem”, z ”okradaniem Żydów”, z „mordowaniem Żydów”, z „żydowskimi pogromami”. No i pomyślmy jacy to nieudacznicy ci polscy dyplomaci z solidarnego pnia, z niczym sobie nie radzą. A może oni wywodzą się z żydowskiego pnia, który zgodnie z polską polityką demokratycznych preferencji mniejszości narodowych mają prawo do akcentowania swoich potrzeb, a że kosztem gospodarza, tego niestety, prawo polskie już nie przewiduje by chronić żywiciela.

    Niemcy mają uzasadnione powody by wybraniać się i wybielać ze swej czarnej i morderczej przeszłości w dziejach Europy. Ich bandyckie poczynania są tak oczywiste, przynajmniej dla nas są tak oczywiste, że nie sposób je w jakikolwiek sposób kwestionować. W końcu my byliśmy czwartą potęgą która rozbiła żydobójcze, nazistowskie Niemcy. Ale okazuje się po polemikach na niniejszej platformie, że wielu naszych młodych dyskutantów nie ma bladego pojęcia o tych kwestiach. Liczą oni na elegancję Niemiec i wspaniałomyślność Żydów w najbardziej newralgicznych dla Polski sprawach. I przeliczyli się już, a przeliczą się jeszcze bardziej.

    W polityce burżuazyjnej nie ma sentymentów, jest wyłącznie szmal, pozyskiwany każdą drogą bez poszanowania jakichkolwiek wartości. Dlatego tym młodym, bezczelnym i zarozumiałym ignorantom należy przypominać czym jest Ojczyzna. To nie jest kasyno, gdzie mogą frymarczyć wartościami okupionymi często potem, łzami i krwią ludzką.

    Niemieckie koła zbliżone do „Spiegla” zapewne są zainteresowane przerzucaniem części swej winy z okresu IIWS na Polskę. Nie ważne czy dotyczy to tworzenia absurdalnego muzeum dla niemieckich wygnańców, czy obarczanie Polaków winą za mordowanie Żydów. Powielają powszechnie znaną metodę niejakiego Goebbelsa, polegającą na tym, że wielokrotnie powielana bzdura staje się faktem medialnym.

    Istotnie podnoszenie tego rodzaju tematów wśród polskich solidarnych budzi poruszenie, ponieważ ich naiwność została wystawiona na ciężką próbę. Jeżeli Niemcy zaangażowane w wielu wojnach, w tym przeciwko Polsce, stawiają się w pozycji ofiar pokrzywdzonych przez Polskę, to tego rodzaju zachowanie łamie obowiązującą dotychczas logikę agresora i ofiary oraz woła o pomstę do nieba.

    Dopuszczanie takiego toku myślenia posuwa tę koncepcję niemiecką krok naprzód i pozwala im twierdzić, że Polska brała także współudział w ich bezeceństwach. A jeżeli tak, to jesteśmy współwinni zaszłości historycznych. W końcu to myśmy ich zdaniem wywołali IIWS atakując rozgłośnię niemiecką w Gliwicach, o czym miały świadczyć trupy żołnierzy w polskich mundurach.

    Proszę państwa nie dajmy się zwariować. A o takim podejściu, niestety, świadczy znakomita ilość wpisów na blogu, poza nielicznymi, które niejako bardzo elegancko i w białych rękawiczkach podchodzą do twardej i agresywnej polityki Niemiec. Zapomniano już o polskim przysłowiu jak świat światem nigdy Niemiec nie był Polakowi bratem. I tutaj nie chodzi o kwestie werbalne lecz o niemiecka politykę Drang nach Osten realizowaną nie od dzisiaj i w taki sposób oraz takimi instrumentami, które Niemcom przynosiły zawsze profity a Polsce wymierne straty ludzkie i materialne.

    Dzisiaj to parcie na wschód nie uległo zmianie, zmieniły się jedynie metody, militarne dążenia porzucono z konieczności na pokojowe, po to by Niemcy mogły sięgnąć rosyjskich surowców, nieodzownych do rozwoju ich gospodarki jak woda i powietrze. Polskie elity na własne życzenie wpisały się w tę tendencję zmieniając sojusznika wschodniego na zachodniego. Stąd ich obecna układność wobec nowego sojusznika strategicznego, nie bacząc na przeszłość, historycznie nieciekawe doświadczenia i koszty jakie przyszło nam zapłacić.

    Najbardziej typową wypowiedzią w tej zmiękczającej tonacji wybaczania jest przytoczona przez Marcina postawa Siwca, który głosi co następuje:
    “Dla mnie Der Spiegel nie napisał nic nowego. Od lat, dzięki polskim historykom i publicystom, wiemy jak było naprawdę. Odbywaliśmy tę dyskusję przy okazji dwóch książek Grossa. Nie mamy więc żadnego powodu, aby czuć się atakowanymi. Półcienie w historii dają więcej prawdy i trzeba się oswoić z tym, że nie służy ona czarno-białemu obrazowi. Choćby był on dla nas bardzo korzystny. Niemcy wiedzą, że Holocaustu nie da się relatywizować poprzez wzmianki o udziale kolaborantów. My natomiast, poprzez prawdę o swoich ponurych epizodach, tylko zyskujemy moralne prawo do tego, by czuwać nad europejską pamięcią o tamtych wydarzeniach. Niech więc Der Spiegel pisze, niech pisze jak najwięcej. Przypomina w ten sposób swoim rodakom o prawdzie. Tej autentycznej historii nikt i nic nie pozbawi głównej roli Adolfa Hitlera i kilkudziesięciu milionów Niemców, którzy go popierali.”
    Marek Siwiec
    Wiceprzewodniczący PE

    Z pozycji wolnoeuropejskiej pozwala sobie on na paternalistyczną postawę wszystko wiedzącego i lekceważącego polityczne zaszłości po lewej stronie Odry. Niemcy z panem Siwcem nie muszą się liczyć, ponieważ nic istotnego on sobą nie stanowi. Natomiast Niemcy stanowią potęgę gospodarczą i polityczną, i jako z takimi ma on usmarkany obowiązek liczenia się.

    Jeżeli pan Siwiec umniejsza rolę i znaczenie Der Spiegla oraz Niemiec w bandyckim procederze to jego prywatna sprawa. Ja jednak nie pozwolę sobie,by jego półcieniami pokryć logikę myślenia politycznego. Taką postawę uważam za naiwną i niebezpieczną dla Polski, ponieważ oparta jest ona na emocjonalnej głupocie. Podobnych kosmopolitycznych liberałów namnożyło się w Polsce co niemiara, ponieważ mają oni w tym osobisty interes, co nie musi oznaczać korelacji z interesem społecznym.

    Siwiec na takie polityczne ekscesy nie reaguje ,Radek także nie widzi potrzeby, Tusk z racji emocjonalnych związków z panią Eryką też się nie wychyli, a zresztą ma inne problemy na głowie. Gdyby natomiast Kaczyński zechciał coś w tej sprawie powiedzieć to zaraz obrzucą go kartoflami we wspólno niemiecko-platformerskim froncie. Poza tym wszyscy oni alles zusammen do kupy zajęci są teraz walką o korytka w UE a 150 tysięcy miesięcznie. Gra warta świeczki. Słowa i spoty przeminą a synekurki pozostaną.

    Pozostaje ciągle otwarte pytanie czym ma się zajmować polska dyplomacja. Hodowlą kotów rasowych,czy może innymi wzniosłymi kwestiami jak sztuką układania kwiatów i tym podobnymi kwestiami wyższej użyteczności publicznej. Póki co słyszałem, że węzłową kwestia polskiej dyplomacji jest pozyskanie samochodu opancerzonego dla polskiego dyplomaty w Pakistanie. Należałoby się zastanowić kto komu ma służyć, Polska dyplomatom czy może odwrotnie jak nakazywałby rozsądek. Polska dyplomacja immanentnie wpisuje się w obraz naszej gospodarki tu i teraz, a reszta jest dyplomatycznym śpiewem łabędzim. Na tym póki co zakończymy problematykę polsko-niemiecką.

    Życzeniem naszego Gospodarza jest by w drugiej części zająć się kwestiami stosunków polsko-żydowskich. Morze atramentu wylaliśmy już w tej materii. Niestety podobnie jak w sprawach niemieckich nie widać tutaj większych nadziei na uspokojenie tematu. Co jakiś czas komuś czknie się, że Żyd i Polak dwa bratanki i do miecza, i do szklanki, no i jazda zaczyna się od nowa. Żale ,bóle, zawiści i małe podłości jak to w rodzinie. Kogo Adolf więcej wysłał na Mojżeszowe i Jezusowe łono. Kto komu pomagał i jakie uzyskał profity? Czy Mojżeszowi kochali Jezusowych ,czy może dokładnie odwrotnie.

    Niektórzy nawet starają się licytować istniejącą ponoć między nimi nienawiść. Głosi się takie tezy, że Polacy kablowali do Niemców na Żydów by przejmować po nich chałupy, a niektórzy jak w Jedwabnem, to wręcz smażyli Żydów w stodole by tego dobra przejąć po Żydach jak najwięcej. Nikt jakoś nie chce zauważyć, że tego rodzaju ekscesów nie było pod rosyjską okupacją a wyłącznie pod niemiecką. Nikogo nie interesuje, że zaistniałe pogromy odbyły się z hitlerowskiej inicjatywy i pod ich organizacyjną egidą, natomiast polskie powojenne sądownictwo z całą mocą osądziło i ukarało tych, którzy poszli na współpracę z hitlerowcami w ich krwawym procederze.

    Samo w sobie przypominanie Grossa o niegodziwościach niektórych Polaków wobec Żydów nie jest niczym szczególnym. Natomiast „przypadkowe”publikacje korespondujące z roszczeniami nowojorskich Żydów wobec Polski nabiera wyjątkowo nieprzyjemnego charakteru. Bowiem zachodzi tutaj zupełnie uzasadniona obawa, że rzecz nie sprowadza się do upamiętnienia ofiar, lecz do wykorzystania tego faktu dla merkantylnych celów.

    Pan Passent nawołuje do poznania twórczości pani Janion celem bliższego zgłębienia wzajemnych uwarunkowań żydowsko-polskich niechęci, jakie ponoć miały miejsce w przeszłości, a i dzisiaj odbijają się nieprzyjemną czkawką u reprezentantów strony semickiej, stanowiącej zaledwie tysiącosobową grupę żydowskiej populacji zamieszkującej obecnie Polskę. Jest to jedna z najmniejszych grup narodowościowych w Polsce, plasująca się tuż przed Tatarami liczącymi skupisko 500 osób. Jednak słyszalność i odczuwalność medialna grupy żydowskiej jest bez porównania większa aniżeli największej niemieckiej mniejszości narodowej liczącej ponad 170 tysięcy obywateli. Niewątpliwie zadecydowała o tym historia i obecne usytuowanie Żydów w politycznej i finansowej diasporze.

    Pani Janion ściśle mieści się w dorobku umysłowym minionego żydostwa w Polsce jak i w obecnym nurcie nowych polskich elit. Pisuje ona w żydowskim piśmie „Midrasz”.Jest specjalistką w zakresie polsko-żydowskich stosunków. Stoi ona na stanowisku przedefiniowania polskiego patriotyzmu czyli optuje za sytuacją jaka dzisiaj nam się objawia. Uprawia „krytykę fantazmatyczną”i „odnawianie znaczeń”. Zdecydowanie rozprawia się z mitami słowianofilskimi. Solidaryzowała się z antyarabską Orianą Fallaci. Przeciwstawiała się postawieniu pomnika Romanowi Dmowskiemu. Jest laureatką specjalnej nagrody solidarnej „Polityki”jako kreator polityki nowej kultury. Myślę, że to ją definiuje jednoznacznie jako wybitnego reprezentanta żydowskiego sposobu myślenia w Polsce.

    Znamiennym dla niej jest artykuł zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” pod charakterystycznym tytułem:”Żyd,bohater Polaków”.Tutaj załączam link do wzmiankowanego artykułu, bowiem jest on ważnym zarówno dla zwolenników jak i przeciwników pani Janion: http://wyborcza.pl/1,76842,5044119.html.

    We wzmiankowanym artykule autorka przedstawia legendę o jednostkowym bohaterstwie Berka Joselewicza rozprawiając się w ten sposób z uwierającym ją mitem polskiego antysemityzmu. Dla mnie artykuł ten stanowi dużą wartość poznawczą praktycznie nie znanego mi i minionego życia, podobnie jak przypuszczam, dla większości polemistów na naszym blogu. Na tym tle mogę poznać bliżej głęboko zakorzenione wśród Żydów kompleksy, urazy i fobie na tle ich ognistej i skutecznej walki z nieżyczliwym im polskim żywiołem,w którym znaleźli miejsce chroniąc się przed pogromami w innych krajach europejskich, dawnych miejscach zamieszkania.

    Jak więc widzimy ten medal ma dwie oczywiste strony, polską i żydowską. Dla właściwej i obiektywnej oceny zaistniałych zdarzeń w dość odległej przeszłości koniecznym jest zapoznanie się z ich opisem przez stronę wysuwającą pretensje. Zatem posłuchajmy co pisze pani Janion w tej sprawie stawiając tym sposobem zarzuty gospodarzom czyli Polakom:

    ”Podstawowe pojęcia polskiego dyskursu patriotyczno-martyrologicznego: bohater, spisek i śmierć, postaram się przedstawić, w miarę moich możliwości, od strony żydowskiej.”

    „Antysemicki dyskurs zawsze uważał wojskowe cechy postawy i postępowania za całkowicie obce Izraelitom, ich „naturze” ostrożnej i tchórzliwej, bojaźliwej i lękliwej, ich „skłonności” do rzucania się do ucieczki i do ukrywania się w jakichkolwiek trudniejszych sytuacjach, ich „wrodzonej” niechęci do żołnierskiego rzemiosła, ich kosmopolityzmowi i egoizmowi, objawiającym się w braku przywiązania do jakiejkolwiek ojczyzny i niemożności poświęcenia się „za sprawę”. Żyd z istoty swej niejako predestynowany był na szpiega i zdrajcę. Izraelici są przekupni, chciwi, hołdują różnym przesądom. To niewolnicy „bałwana złota”.

    „Stanowisko przeciwstawne zajął podczas powstania listopadowego (w maju 1831 roku) ówczesny minister wojny Franciszek Morawski. Wspominał wprawdzie imię walecznego Berka, ale potraktował go jako absolutny wyjątek wśród ludu izraelskiego, odwykłego przez tyle pokoleń od trudów wojennych, niezainteresowanego walką o niepodległość, tchórzliwego i skłonnego do zdrady i rejterady. Mówił: „Wojsko narodowe powinno być ożywione jednym czuciem, jednym zapałem, a gdyby można, jedną wyznawać wiarę. […] Teraz się toczy walka, gdzie idzie o śmierć lub życie; trzeba krwi jednorodnej, jednordzennego ludu”. Trudno tej postawy nie uznać za regres w stosunku do poglądów i czynów Kościuszki.

    „Leo Belmont, zainteresowany żydowskimi aspektami polskiego romantyzmu, w eseju z 1918 roku „Monumentalna postać Berka Joselewicza”, traktował go „jako wypadek szczególnego rozkwitu duszy cudownej”. Traktowany jako „cudowny Żyd” Berek Joselewicz staje się, zdaniem Belmonta, kimś, kto przynosi „cudowne kwiaty poezji polskiej”, daje „krew żywą przedziwnej postaci Jankiela-patrioty”. Nie był to pogląd odosobniony.”

    ”Wypowiedź Morawskiego wryła się głęboko w świadomość żydowską. Żydowskie poniżenie odczuwano jako straszne osobiste nieszczęście. Polska duma rasowa, a raczej obłąkana pycha szlachecka biła tu wszelkie rekordy”.

    ”Ale znacznie powszechniejszy był inny dyskurs, w którym Żydzi występowali jako knujący spiski wrogowie Polski, wykluczeni z jej historii.”

    Oto i zarzuty główne jakie nam Polakom postawiła pani Janion. Warto się z nimi z zapoznać w całości,by móc ocenić ich obiektywizm i postarać się znaleźć nań odpowiedzi.

    Z Holocaustem żydowskim musimy zgodzić się wszyscy niezależnie od uwarunkowań jego zaistnienia. Natomiast próbę określającą złożenie winy za jego zaistnienie po stronie Niemców, Polaków i Żydów uważam za zbyt daleko idące uproszczenie. Jest to sytuacja , w której niemieckie polityczne Witze spotykają się zadziwiająco z żydowskimi szmoncesami w jednolitym antypolskim froncie. Ma to miejsce w szczególnej sytuacji uzależnienia Polski od obcego kapitału, osłabienia gospodarczego Polski i politycznej bezradności polskiej dyplomacji. Polskę i jej bieżącą sytuację należy widzieć komplementarnie. Złem jest odwracanie nowych elit uwagi Polaków od rzeczy ważkich dla Polski i decydujących o jej losie na pokolenia. Polska słaba, rozbita i skłócona jest na rękę naszej konkurencji. Dlatego uważam, że obecne elity należy pogonić na Berdyczów lub wręcz do diabła.
    _________________
    Manus manum lavat

  59. kadett pisze:

    2009-05-21 o godz. 14:30
    Prosze kupic sobie dobry przewodnik po Berlinie i miasteczkach niemieckich; natknie sie Pan na niezliczone pomniki. Zapomina Pan (lub nie wie) o inicjatywach obywatelskich, gwoli przypomnienia; projekt gimnazjalistow i rzezbiarza z Kolonii Guntera Demniga” Stolpersteine”.
    Z powazaniem.
    MA

  60. jotka pisze:

    2009-05-22 o godz. 11:13
    Jest wiele innych przykladow z kosciola. Dziekuje za ten wpis.
    Z powazaniem.
    MA

  61. W czasie wojny mieszkałem w pobliżu Krakowskiego Getta, przez które codziennie przejeżdżałem tramwajem do szkoły. Z okien mojego domu widziałem dachy baraków obozu w Płaszowie. W początkowych latach wojny tysiące Żydów pracowało przy budowie linii kolejowych i konatkt z nimi byl bardzo ułatwiony. Rodzina moja i inni sąsiedzi w czym mogli pomagali. W pamięci mojej nigdy nie spotkałem przypadku wrogiego stosunku do Żydów, a my sami czuliśmy sie jako drudzy w kolejce. Znane były określenia obozów w Oświęcimiu czy innych miejsc bardziej jako więzienia ale nikt nie kojarzył tego z miejscami straceń lub zbrodni. Uważam za wielkie nadużycie wmawianie Polakom współudziału w zbrodniach niemieckich. Nie wykluczam poszczególnych przypadków, gdyż Polak a szczególnie katolik zdolny jest do wszelkiego bezeceństwa. W wolnej Polsce po wyzwoleniu pracowałem z dziesiątkami kolegów i przyjaciół, o których dopiero dzisiaj moge domyślać sie, że byli Żydami. Nie miało to w moim środowisku żadnego znaczenia. Nawet rok 68 przeszedł prawie niezauważony i wszyscy koledzy pozostali na swoich nieraz eksponowanych stanowiskach. Pozostaje jednakże w dalszym ciągu sztucznie wznawiany, w zależności od potrzeb politycznych lub majątkowych problem antysemityzmu. Traktuję to jako cyniczną grę wykorzystywaną przez elementy zewnętrzne, czyli Żydów Amerykańskich i Kościół do dalszego skłócania Polaków i siania między nimi nienawiści i agresji. Udało się to w znacznym stopniu dokonać Solidarności i Kościołowi, i pogłębiać przez jej zdolnych kombatantów /IPN/ i czarnych funkcjonariuszy. Obawiam sie, że będzie to trwać w nieskończoność jako choroba nieuleczalna, chyba że ktoś ponownie pokusi sie na kolejny rozbiór tego kalekiego kraju. Już marzę aby stolicą moją był cudowny Wiedeń. Niezdecydowanym i niepewnym w poglądach radzę poczytać dzieło Marci Shore o wielkich Polakach, Żydach.

  62. Jeden milion nakładu dla tygodnika „Der Spiegel” w porównaniu do „Polityki”, może nic nie znaczy. Mijają dni, tak jak minęło 40 lat, kiedy M.F Rakowski jako dziennikarz, redaktor coś połączył w dialogu, czyli Polskę i Niemcy. Na dzisiejszy stan, to wrak na dnie, podobnie jest ze wzajemną relacją z Rosją.
    PS. „Nobel” dla historyka. „Nobel” za wydanie w języku polskim „Der Spiegla” lub „Nobel” dla „Polityki” w wydaniu, ale po niemiecku co byłoby sukcesem w normalności. Zbrojne ramię rządu to prawdopodobnie, „apolityczny” IPN, a R. Sikorski po ostatnich komentarzach jest chyba jego przedłużeniem. Huczna była 50-tka Polityki, a Der Spiegel był i jest o ponad 10 lat starszy, można razem lub inaczej. Kancelaria i prezydent potrafi.

  63. maciek.g pisze:

    2009-05-21 o godz. 13:54
    Kwestia winy jest wazna. Dzisiaj, po latach wydaje mi sie kwestia odpowiedzialnosci za przyszlosc, kwestia wazniejsza. Prosze sie jednak przy okazji owej dyskusji zastanowic, ilu Zydow uratowanych po Holokascie zamieszkuje w Polsce obecnie i dlaczego.
    MA

  64. magrud pisze:

    2009-05-21 o godz. 13:45
    Czlowiek uczy sie cale zycie. O tym wiedza wlasnie najlepiej emigranci po piecdziesiadce, zaczynajacy nowe „zycie”. Chyba ze maja sile na prace przy szparagach. O tym wiedza wszyscy pracujacy. Dziwi mnie Pani niechec do nauki. Koedys twierdzila Pani na blogu, ze mlodzi (wyksztalceni przeciez) nie powinni zajmowac sie polityka i praca w parlamencie.
    MA

  65. Bywalec 2 pisze:

    2009-05-21 o godz. 14:16
    Chcialbym jasno stwierdzic, ze tygodnik “Spiegel”, podobnie jak tygodnik “Die Zeit” nie nadaja sie do uogolnienia jako “ci Niemcy”.

    Oba tygodniki czytane sa przez miliony ludzi (miliony). Zyczylbym sobie takie tygodniki wydawane w jezyku polskim.
    Z powazaniem.
    MA

  66. Bobola pisze:

    2009-05-21 o godz. 06:43
    Ponownie ulega Pan urokom relatywizmu; jakby w te nsposob bylo blizej do miasteczka Caputh.
    MA

  67. Pisze Pan Gospodarzu:
    To lektura trudna, wstrząsająca, ale jest na tym blogu wiele osób poważnych, które do niej dojrzały.
    Może i są takie osoby w Pańskim blogu.
    Oby.
    Ja pozwolę sobie zacytować niewinną wypowiedz pewnego blogera. Nie pochodzi ona z „oszołomskiego” blogu. Jest wypowiedzią Nicka, za którym kryje się prawdopodobnie ktoś, kto posiada wyższe wykształcenie. Jest to ktoś wypowiadający się na ogół w sposób umiarkowany ze stosowną powagą i namaszczeniem.
    Mamy rok 2009. W języku polskim opublikowano tysiące stron na temat antysemityzmu, zagłady. Wypowiadali się historycy, antropolodzy, socjolodzy, religioznawcy, i oto nagle ktoś publikuje bez cudzysłowu i z całą powagą następującą opowieść:
    „Wszyscy w Polsce na pewno znają ewangeliczną historię, w której Żydzi żądają od Piłata ukrzyżowania Jezusa. Gdy Piład mówi “Weście go sami i ukrzyżujcie” przedstawiciele starszyzny odpowiadają “my mamy prawo wg którego nie wolno nam nikogo zabić” i dalej mówią że zgodnie z ich religią powinien zostać zabity.
    Jak widać już wtedy dla religijnych Żydów spowodowanie by zabił ktoś inny nie obciążało zabójstwem inspiratora. On fizycznie nie zabił , a więc przestępstwa wobec prawa niema. Żyd jeśli zleci i zapłaci komuś za zabicie niewygodnego dlań człowieka nie może być ukarany bo tak rzecze interpretacja w Talmudzie. W prawie Europejskim było zupełnie inaczej i winny był “współuczestnictwa” w zabójstwie.
    Świetnym przykładem bzdur jakie wychodzą z literalnego pojmowania prawa jest to jak żydzi obchodzą zakaz podróżowania w Szabat. W Talmudzie jest napisane. że żyd nie może w szabat podróżować , chyba że na wodzie. Jasne jest że prawo to tak zredagowano bo zdawano sobie sprawę, że płynąc statkiem żyd często nie będzie mógł przed szabatem dopłynąć do lądu i przerwać podroży. Ale od czego interpretacja – zgodnie z nią żyd chcący podróżować w szabat bierze ze sobą pęcherz z wodą / lub płaskie naczynie z wodą / siada na nim w pojeździe i już jest w zgodzie z prawem.”

    Nie jest to na pewno wypowiedz reprezentatywna, jednak reakcje na nią mogą posłużyć za „papierek lakmusowy” dla dojrzałości.
    Niedojrzałość wielu objawia się w zdziwieniu wobec negatywnych reakcji na takie wypowiedzi: „Nic właściwie złego nie zostało powiedziane”, „nie przesadzajmy ”, „przecież byli szabes goje” itp.
    Natrafia się na zupełny brak świadomości że jest to jedna z podstawowych antysemickich opowiastek , by nie napisać narracji. To taki koniczek któremu niedaleko do rzemyczka.
    Siebie także muszę zaliczyć do niedojrzałych. Ile razy próbuję podejść do takich wypowiedzi polemicznie ogarnia mnie bezsilność i lęk przed stekiem bzdur które w odpowiedzi usłyszę.
    Często pytam siebie czy trwałość tego mniemania o żydowskości występująca wśród moich rodaków wynika z tego że nabyli go w dzieciństwie, kiedy pijąc mleczko na śniadanie wysłuchiwali co starsi mają do powiedzenia. Czy jest to wynik późniejszej lektury? (Jakiej?)Propagandy? (Czyjej?)

  68. I na koniec jeszcze jedno. Wszedłem do blogu z jednorazową wizytą. Oczywiście przeczytam ewentualne „reakcje”. Polemizował jednak nie bedę.

  69. MA pisze:

    2009-05-22 o godz. 11:42

    Ma, oczywiście, że jest więcej przykładów, ale ten jest szczególnie porażający, bo przecież Ewangelia to DOBRA NOWINA !!!

  70. @MA
    Z Pańskim przewodnikiem w ręku, mógłbym chyba zabłądzić. 😉
    Jeszcze raz odpowiadam, chociaż to już uczyniłem raz w stosunku do Bywalca 2.

    Podróżowałem w latach 90-tych pociągiem po Niemczech. W przedziale było małżeństwo, które nie reagowało na język polski do czasu, kiedy już mieli wysiadać. Wtedy, Frau… wyrecytowała do mnie: „W Hraciborzu na hryneczku stoi panna w okeneczku…” Spytałem, trzymając się konwencji – skąd zna nasz język? Myśmy tam mieszkali – odpowiedziała. I co? – spytałem trochę zaczepnie.

    – Wy nas wyrzucili! – wskazała na mnie palcem. W tej historyjce zamyka się fragment prawdy o ludziach, równiez o Niemcach. Pamietają, jak większość z nas, co chcą pamiętać. Pamięci indywidualnej nie jest w stanie zasłonić choćby i tysiąc pomników „ku pamięci”, ale czasem ją tylko odświeża mniej lub bardziej skutecznie. A pamięć zbiorowa, podobnie jak odpowiedzialność zbiorowa – nie istnieją!

    Powtarzam: w Warszawie powstaje Muzeum Historii Żydów Polskich. Czy jak już powstanie, a potem inne, i nastepne, to będzie powód, by przestać mówić o „polskim antysemityzmie” w cudzysłowie i bez niego…?

    Pozdrawiam

  71. @Magrud
    Dziękuję za reakcję i spieszę z wyjaśnieniem. Cenzura wywołuje u mnie pospolite obrzydzenie, szczególnia ta z zakresu „political correctness” (celowo nie tłumaczę na j. polski). Rzecz jednak w tym, że to nie ja domagam sie cenzury, a mnie ocenzurowano skutecznie, przez co pożegnałem – bez żalu – blog po sąsiedzku.

    Zadałem sobie trud sprawdzenia, skąd vdm czerpie swoje rewelacje z 16:09 z 21 maja.

    Proszę sobie wyobrazić, że kilkadziesiąt odsłon pierwszych adresów googla, po wpisania do przegadarki słów kluczowych (wystarczyło przekopiować część wpisu vdm) prowadziło mnie niezmiennie do tej samej „studni wiedzy”, powtarzanej na zasadzie przywoływania wciąż tego samego zatrutego jadem pierwotnego źródła rewelacji. Dlatego mam prawo napisać, że vdm z 16:09 2009-05-21 = VERY DISUSTING METHOD.

    Pozdrawiam

  72. Pprawiam literówkę, powinno być – VERY DISGUSTING METHOD!

  73. Pawel 11:29

    okrutna bolaca prawda

    dziekuje za cytat

    pozdrowienia

  74. MA 10:26 i 11:54

    sledze te debaty

    tez zyczylbym sobie tych gazet i do tego moze jeszcze

    „FAZ” i „Süddeutsche”

    pozdrawiam

  75. to też przechodzi na blogach Polityki…
    „Nie wykluczam poszczególnych przypadków, gdyż Polak a szczególnie katolik zdolny jest do wszelkiego bezeceństwa”.

  76. Magrud & Kadett, obydwoje jestescie odpowiedzialni za poziom obludy w polskim spoleczenstwie.
    Oczekujecie na tym blogu jednosci myslenia z wlasnymi pogladami. Obydwaj, Hitler i Stalin rowniez mieli takie same oczekiwania.

  77. Popieram cytat „katolik zdolny jest do wszelkiego bezeceństwa”.
    Rok 1085, paierz rozkazal amia Rzymskim pojsc i zdobyc Jerozolime, zabijac i jesc muslimow. Tak zaczela sie pierwsza wyprawa krzyzowa. Dwa lata pozniej w okolicach disiejeszgo Aleppo w Syrii, krzyzowcy zdobyli miasto twierdze, wycieli 30 000 ludzi i wielu z nich zjedli.

  78. @jotka
    Jak już Pani wypuszcza się na głębokie wody, to proszę zanadto nie spłycać, bo ugrzęźniemy na mieliznie… w poszukiwaniu zbyt prostych (nie śmiem użyć innego kreślenia) przyczyn antysemityzmu. A swoją drogą jak Pani myśli – szemrali czy nie szemrali (ci Żydzi, z Sanhedrynu)? zagrażał ich pozycji i ‚pokojowi społecznemu’, czy może nie zagrażał..? 😉

    Pozdrawiam

  79. Cokolwiek i ktos tam gdzies tam nie napisze jeszcze raz o holocauscie, o spraawie relacji Polakow z Zydami, Polakow z Niemcami, wszyscy bez wyjatku jestesmy zobowiazani do przyjecia kilku nastepujacych racji:
    1.Polski antysemityzm, to efekt historycznych wasni, ktorych podlozem byly owczesne relacje socjalno-ekonomiczne.Zyd byl pracodawca, bankierem, sklepikarzem, uslugodawca, a Polak zawsze byl nizej socjalnie i ekonomicznie notowany.
    2. W mniejszym stopniu relacje sa wypadkowa tego ze Zyd zabil Jezusa Chrystusa.Wersje i podania historyczne tego co bylo ponad 2 tys lat temu ciagle sie zmieniaja i dzisiaj nowe „odkrycia” historyczne juz nie budza emocji, nie wywoluja wzrostu zroznicowanych, mniej lub bardziej tendencyjnych komentarzy.
    3.II Wojna swiatowa – zdecydowanie wplywa w podaniach historycznych na wzrost uczucia krzywdy i niesprawiedliwosci wzgledem Polakow, bowiem zdecydowanie wiecej bylo tych Polakow, ktorzy ratowali zycie Zydom niz tych, ktorzy przykladali rece do ich zaglady.Tu wlasciwym jest ostre i zdecydowane reagowanie Polakow na krzywdzace osady, krzywdzace przekazy pokazujace Polakow w klamliwym zwierciadle i jakze nie jest ciekawym to, ze w tych momentach antagonizmy historyczne i o podlozu wyznaniowym przechodza na plan dalszy.
    Dzisiejsze dywagacje filozofow, demagogow historycznych, ktorych wiek ( data urodzenia) nawet nie zbliza sie do okresu II Wojny Swiatowej sa wrecz szokujace i w ich cieniu ksiazka Grossa wydaje sie byc arcydzielem mowiacym prawde, a rzeczy samej jest tandeta o tendencyjnym zabarwieniu.
    Polska dyplomacja za ostatnie 10 lat nie odnosi zdecydowanych sukcesow, czy wrecz spektakularnych w powyzszych tematach i raczej sklonny jestem powstrzymac sie od komentarza i oceny wnioskujacej DLACZEGO TAK JEST?, gdzy potrzebnym byloby dosc zdecydowanie i ekstremalnie krytycznie odniesc sie do polskiej dyplomacji wogole, a w powyzszych tematach w szczegolnosci. Proponuje odnosic sie w analizach i pogladach do udokumentowanych faktow a nie filozoficznych wypocin demagogow i fantasmagorystow i wowczas wrocimy wszyscy do punktu wyjscia, jakim jest nastepujaca teza.
    HISTORYCZNE RELACJE POLAKOW I ZYDOW ORAZ POlAkOW I NIEMCOW DO WYBUCHU II WOJNY SWIATOWEJ MAJA ZDECYDOWANIE PODLOZE SOCJALNIO-EKONOMICZNE , A NIE RELIGIJNE, I NIE ODNOSZA SIE WPROST PROPORCJONALNIE DO HOLOCAUSTU I UDZIALU W NIM POLAKOW. W KAZDYM NARODZIE SA „CZARNE OWCE” KTORE POZOSTAWIAJA NEGATYWNA RYSE NA OPINII O TEJ NACJI. TAK SIE MA TO W KWESTII OCENY NIEMCOW JAKI I POLAKOW CZY TEZ ZYDOW.POTRZEBA CHWILI JEST SPRAWIEDLIWOSC, OBIEKTYWNOSC, DBALOSC O WLASCIWE RELACJE DZIS I NA PRZYSZLOSC. WZNIECANIE WASNI I KONFLIKTOW NIE SPRZYJA RZECZOWYM DIALOGOM WIELOPLASZCZYNOWYM, A BEZ NICH NIE MOZE BYC MOWY O WZAJEMNIE KORZYSTNYCH STOSUNKACH POLITYCZNO-EKONOMICZNYCH.

  80. A tak na marginesie to proponuję przeczytać A. Sołżenicyna 200lat razem najlepiej w oryginale.Ta lektura wiele spraw żydowskich wyjaśnia. Przy czytaniu trzeba się koniecznie posiłkować Starym Testamentem

  81. vdm zapomniał najwyraźniej o stosach z czarownicami, Galileuszu, świętej inkwizycji. Od siebie dorzucę Ku-Klux-Klan i odpowiedzialność katolików za wyginięcie dinozaurów i śmierć smoka wawelskiego…

  82. Biedny absolwent, z wielu powodów:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Shortage_economy
    http://www.economics.harvard.edu/faculty/kornai

    Żyje on chyba na innej planecie, albo sklera go uderza. Władza ludowa wreszcie uwolniła ceny, częściowo, 2-3 lata po słynnym spotkaniu absolwenta z Małgosią Niezabitowską na bazarze (Dlaczego poszli na bazar, a nie do pobliskiego Supersamu? A gdyby żyli na zabitej wsi jak większość ludu pracującego, to pozostałby im sklep GS-u z jedną paczką suchego makaronu sprzed lat i kilkoma butelkami sików umownie zwanych piwem). Uwolniła władza ludowa te nieszczęsne ceny urzędowe i natychmiast w oczy ludu zajrzała hiperlinflacja. Oczywiście problem był, jest i będzie po stronie podażowej, nie było bodźców u producentów, skoro ceny były za niskie, albo szalała inflacja. Co było potem też wiemy, przyszły prawdziwe bodźce dla producentów, w miarę stabilny pieniądz, otwarte granice dla handlu, dla bardziej opieszałych przymus ekonomiczny, oraz ostatnio zachęty to podjęcie nauki pod egidą UE w celu ograniczenia tzw. bezrobocia strukturalnego. Horror, horror – wykrzykują na to pp. Stachurska i Magrud – same obrzydliwości i znęcanie się nad ludem. Całe szczęście, że ja nie noszę scyzoryka w kieszeni.

  83. kadett pisze:

    2009-05-22 o godz. 14:19

    prosze wskazać w którym miejscu piszę choć jedno słowo o przyczynach antysemityzmu

    również pozdrawiam 🙂

  84. vdm: Skąd Ty bierzesz swoje rewelacje historyczne (np. na temat wypraw krzyżowych)? Pierwsza wyprawa krzyżowa to lata 1096-1099 (jeżeli uwzględnić zakończoną całkowitą klęską tzw. wyprawę ludową z 1096 r.), a więc w 1087 krzyżowcy nie mogli oblegać Aleppo. Co więcej, rzeczywiście ta twierdza była oblegana przez krzyżowców, tyle tylko, że w roku 1098 i – co pewnie Cię zaskoczy 🙂 – Aleppo wówczas nie zastało zdobyte, zastanawiam się więc – pomijając generalną absurdalność Twego twierdzenia – w jaki sposób oblegąjący spożywali skrytych za solidnymi murami oblężonych 🙂 Może powinieneś jednak przeczytac jakąś książkę, zdobyć odrobinę wiedzy zanim zaczniesz pisać, bo inaczej wychodzą bzdury (że o kiepskiej ortografii i interpunkcji nie wspomnę).

  85. kadett,

    przykro mi, ale ja juz nie zwracam uwagi na wpisy vdm. Scroll, nawet jesli jest tam napisane na dyskusje. Czyli w tym wypadku: na kopanie sie z koniem. Jak to napisal ktos na innym blogu: vdm czesto reprezentuje poziom zacietrzewienia odwrotnie proporcjonalny do wartosci merytorycznej swoich wpisow.

    Pozdrawiam.

  86. @jotka
    Proszę bardzo. trzy fragmenty z tego samego Pani wpisu:

    „Za każdym razem kiedy w czytanej w kościele Ewangeli słyszę zwrot typu “Żydzi szemrali przeciw Jezusowi”, cierpnie mi skóra, czuję gniew i żal”.

    „Jest to potworna manipulacja, takie sformułowanie, jak każda ukryta technologia, ma bezpośredni wpływ na sposób myślenia czytelnika/słuchacza”.

    „Nie pojmuję, jak Kościół może mówić w tej sytuacji o ekumeniźmie, deklarawać potępienie antysemityzmu”.

    Pozdrawiam

  87. kadett pisze:

    2009-05-22 o godz. 14:38
    Wszyscy natomiast zapominamy o wpsolodpowiedzialnosci kosciola i katolikow za antysemityzm.
    Z powazaniem.
    MA

  88. Telegraphic Observer,

    W peerelu nie bylo zadnego niedoboru, bo na Polnej mozna bylo kupic poledwice, ser ulubiony ser whatever, na gieldzie amerykanskie auto a z ogoloszenia pralke polar za jedyne 20% wiecej z dostawa do domu (co prawda nie jestem pewien tego 20%, ale w dostawe do domu wierze). I w ten sposob rozwiazala sie kolejna tajemnica gospodarki socjalistycznej.

    Niedobor byl w naszych za ciasych glowach. Wystarczylo tylko spotkac Malgosie i jak ten Jas, pojsc do zaczarowanego miejsca, gdzie staly piernikowe chaty z poledwica i z ulubionym serem whatever.

    Brakuje tylko czarownicy, ktorej role wypada jakos sprecyzowac w tej bajkowej krainie sytosci i dostatku (no bo skoro nie bylo niedoboru…)

    A Jas tez moze kazac sie byc Jasiem z jednej z piosenek Kaczmarskiego.

    Pozdrawiam.

  89. Logika absolwenta, oraz pp. Stachurskiej i Magrud jest logiką paranoika. “W całej Polsce były bazary”, na nich za dwukrotnie wyższą cenę można było kupić co się chciało. No dobrze, tak było przez lata, był to stan permanentny. Więc po co budowano sklepy, po co były spółdzielnie spożywców, po co wygrano wojnę o handel, po co ta paranoiczna fikcja. Jedynie po to, aby niedouczony, przymuszony do lenistwa lud miał zatrudnienie. Były prywatne wytwórnie, metalowe, kwiaciarskie, warzywne, produkowały one towary jak trza. Był handel na Różyckiego, gdzie można było kupić parę dżinsów za ¾ miesięcznej pensji. Tylko po co byłi stawiać huty, linie montażowe, włókniarskie i inne – ano po to, aby na siłę niedouczony i rozleniwiony lud miał gdzie pracować.

    Logika absolwenta, który kupił cielęcinę z niewiadomo jakiego uboju za podwójną cenę bez stania w kolejce, albo lodówkę z 20% “marżą” dla prywatnego, pokątnego handlarza jest jakby wyszła od Marii Antoniny, która dziwiła się – co? ludzie są głodni bo nie mają chleba, a przecież mogą jeść ciasteczka.

  90. @MA
    Wolałbym tak:
    Wszyscy natomiast zapominamy o wpsółodpowiedzialnosci chrześcijan za antysemityzm – katolików, ewangelików a nawet wyznawców koscioła anglikańskiego. A także całej masy sekciarzy i bezwyznaniowców.

    Pozdrawiam

  91. telegraphic observer pisze:

    2009-05-22 o godz. 15:07

    Nie nalezy sie przejmowac lizakowymi ludzmi. Oni zyja w cieniu PRL imputujac nam jego blask. Dlatego trudno dzisiaj rzomawiac wo wartosci nominalnej i realnej. Dlatego tez wykrzykujac placza za stoczniami., hutami nie wiadomo jeszcze czym.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Pobyt na statki zmalal w Niemczech z powodu kryzysu o 90%. Po zjednoczeniu zmykano w Niemczech stocznie. Czterdziesci lat temu zamykano kopalnie etc.. Tworzono jednak nowe miejsca pracy i tak tez bedzie lub jest w Polsce.

  92. Roman56PL pisze:

    2009-05-22 o godz. 14:22

    Przeczytal Pan wszystkie ksiazki Grossa? Ja tak i sie zupelnie z Panem nie zgadzam.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Jest roznica miedzy lektura ksiazek o Grossie i ksiazek Grossa.

  93. @Jacobsky,
    dzięki za pokrzepiające słowo. Przyznam bez tortur, że ja staram się czytać wszystko. Inaczej, skąd bym mógł wiedzieć np., że Magrud pięknie pisze o wiośnie, a TO nie jest w stanie niczego innego dostrzec w naszych przemianach, oprócz blasków promienistych.

    Pozdrawiam

  94. Moderatorze,

    czy moja uwaga z 2009-05-22 o godz. 15:40 zostala ocenzurowana ? Dlaczego ?

    MA (2009-05-22 o godz. 15:49)

    ad PS: Niestety, ale do wielu osob nie dociera, ze epoka „przemyslow” narodowych” sie skonczyla.

  95. Moderatorze,

    zwracam honor (i rumienie sie bardziej niz tlo portretu red. Passenta w naglowku blogu)

    Unizenie,

    Jacobsky

  96. DO rysberlin pisze:
    Zapomnielismy TAZ i Libération. To wystarczyloby. Zdaje sobie sprawe, ze jest to obraz idealny i przyznaje, ze brak czasu i dyscypliny czynia ze mnie marnego ucznia i czytelnika; nie zawsze udaje mi sie to wszystko przeczytac; kusi tez czesto kolorowy Stern, ktory p. Stychowski pomylil ze Spieglem. Nie staram sie nawet tego tlumaczyc naszym interlokutorom lizakowym, gdy czytam o rzekomych kregach stojacych za Spieglem. Szkoda, ze blogujacy maja taka niska ocene i samoocene czytajacych. Nie byloby Spiegla i innych przez Pana wymienionych dziennikow oraz tygodnikow bez kupujacych i prenumerujacych. To sa miliony ludzi i wydawnictwa te sa przedsiebiorstwami o wielomilionowych obrotach; moze nawet miliardowych; „spiskowcy” powiedza, ze oczywiscie tym latwiej jest o manipulacje. Wiec ja daje sie dobrowolnie manipulowac.
    Z powazaniem.
    MA

  97. rysberlin pisze:

    2009-05-22 o godz. 13:16
    Zapomnialem dorzucic; zauwazyl Pan, ze wiele debat w polskich mediach drukowanych jest kopiowana (przynajmniej tematy) lub faktycznie przepisywana przez niby autorow i autorek ze niemieckich zrodel.
    MA

  98. kadett pisze:

    2009-05-22 o godz. 12:37
    @MA
    Z Pańskim przewodnikiem w ręku, mógłbym chyba zabłądzić.

    Zapewniam Pana, ze nie. Znam dobrze Niemcy i wszystkie kraje niemiecko- i francuskojezyczne w Europie. Nie przecenialbym rowniez roli tzw. wypedzonych. Bylo ich ca 12 milionow, wiele juz nie zyje i byli zawsze mniejszoscia, nawet w Niemczech. Masa wyborcza owszem, lecz bez zadnego znaczenia politycznego. Prosze sobie przypomniec tzw. polityke wschodnia Niemiec. Podroze naprawde ksztalca. Za tydzien jade do Bawarii. Pomnikiem Holokaustu warto sie zainteresowac, jego autorem rowniez, funkcja tego pomnika tez.
    Z powazaniem.
    MA

  99. dana 1 pisze:

    2009-05-22 o godz. 12:16
    Pisze Pan Gospodarzu:
    To lektura trudna, wstrząsająca, ale jest na tym blogu wiele osób poważnych, które do niej dojrzały.

    Wielu sie ich nie spotka. Nawet przez Gospodarza pochwalona Magrud, pieknie piszaca o miesiacu maju potknela sie na swoim postrzeganiu Zydow. Po prostu wyszla z niej przed paroma miesiacami w tym blogu czysta antysemitka, prawie przezroczysta.
    Z powazaniem.
    MA

  100. jotka pisze:

    2009-05-22 o godz. 12:35

    Wiec smucimy sie razem.
    MA

  101. @MA
    Oczywiście, ze tak. Podróże kształcą, a kształcenie drożeje. Pomnik Holokaustu (pisałem o tym wyżej) robi wrażenie i pozwala wejść w siebie głębiej i szerzej, a nawet pogubić się. Tylko dlaczego Bywalec 2 jest taki pamiętliwy i wspomina sąsiedztwo Reichstagu, jak wiadomo, że to Bundestag. 🙂

    Pozdrawiam

  102. kadett,

    niestety, KK jako administracja watykanska nie ma chlubnej karty jesli chodzi o stosunki z nazistami i kolaborujacymi z nazizmem. Zalozenie ODESSY odbylo sie w katolickim instytucie ksztalcenia ksiezy „Collegio Teutonico di Santa Maria dell’Anima”. Pod aktem zalozycielskim podpisy zlozyli Otto Skorzeny, byly gauleiter Westfalii SS-obergrupp. Lauterbacher oraz biskup z Eli, msgr Alois Hudal. Hudal powiedzial, iz jako ksiadz nie jest ani policjantem, ani karabinierem. „Moim chrzescjanskim obowiazkiem jest ratowac tego, kto moze byc uratowany

    Oto cytaz z prasy wloskiej z 1947 roku (Milano Sera, 06.08) o atmosferze panujacej w Watykanie, gdzie urzedowym jezykiem mowionym wokol papieza byl niemiecki, otaczali go Niemcy, i sam papiez byl germanofilem, zas osobisty sekretarz Piusa XII, wielebny Leiber utrzymywal zywe kontakty z nazistowskim podziemiem powojennym we Wloszech (czyli ze zbrodniarzami wojennymi, ktorzy oczekiwali na przerzut do Am. Pld.)

    Jest oczywiste, ze nowy mi, podtrzymywany nawet przez Watykan, a mowiacy o biednym Niemcu, ktory ponosi kare za cudze grzechy i ma prawo spodziewac sie zewszad opieki, ze mit taki narodzil sie wylacznie ze szczegolniej proniemieckiej atmosfery tak gestej wokol papieskiego tronu

    Zmarly w 1962 roku Hudal twierdzil, iz dzialal na bezposrednie polecenie Watykanu, gdzie ponad 20 dostojnikow bylo bezposrednio zaangazowanych w pomoc nazistom. Wiadomo, ze Eichmann, Pavelic czy Barbie przybyli do Argentyny odziani w sutanny.

    Watykan ma ciagle wiele do wytlumaczenia ze swej postawy wobec nazizmu i jego zbrodni. Z tym, ze Watykan to nie wszyscy katolicy i nie trzeba zapominac o setkach ksiezy zamorodwanych przez Niemcow np. w ramach akcji NN. O pomordowanych katolikach nie wspomne.

    Ale to tylko dodaje jaskrawosci do obrazu braku spojnosci (ktory smialo mozna nazwac hipokryzja), jaki to obraz promieniuje z KK jako calosci.

    Pozdrawiam.

  103. Jacobsky pisze:

    2009-05-22 o godz. 15:59

    Faktycznie; chociaz zakladajac, ze propaganda byla (jest) przemyslem, to skutki tejze z PRLu sa postrzegane po dzien dzisiejszy. To udalo sie najbardziej mimo jej pierwotnego (prymitywnego) charakteru. Pare szmatlawych (jakosc papieru i czesto tresci) gazet, troche lepsze (zaledwie pare) i trudno dostepne tygodniki. TV z dwoma programami i taki sukces. Wiekszosc bowiem w tym blogu ciagle jeszcze wierzy w rzadko uzywany przeciez czas zaprzeszly. Trudno sie jednak porozumiewac bez uzywania czasu przedprzeszlego. Pozwole sobie na uogolnienie; prawdopodobnie zapatrzeni w siebie wierzymy (my Polacy) zbyt latwo w kazda zbyt latwa nowine, ktora nie zawsze nowina jest. Coz, najtrudniej sie sprzata ante portas.
    Z powazaniem.
    MA

  104. kadett pisze:

    2009-05-22 o godz. 15:47
    OK. Bez bez wyznanniowcow jednak, chociaz wsrod nich cala masa ukrytych i jawynch. Gdy sie Pan zastanowi, to kosciol katolicki sie jednak wyroznia. Np. kwestia modlitwy w Wielki Piatek i klopoty ze sluchem obecnego i poprzednich papiezy na glosy wierzacych wtapiacych w te piatkowa modlitwe. Na wiecej przykladow szkoda czasu. Prosze sobie przypomniec reakcje Prymasa na ksiazke Grossa i „nagla” zmiane stanowiska.
    MA

  105. telegraphic observer pisze:

    2009-05-22 o godz. 15:40

    „Apsolwent” powie; niech jedza bulki.
    Pozdrawiam.
    MA

  106. telegraphic observer pisze:

    2009-05-22 o godz. 15:40

    Obaj macie racje. Reichstag (budynek i nazwa historyczna budynku-nawiesem mowiac zbudowany na miejscu polskiego palacu), Bundestag; niemiecki parlament mieszczacy sie w Reichstagu.
    Z powazaniem.
    MA

  107. Jacobsky, Kadett, MA:

    Historia gospodarcza PRL jest wciskana na sile w tej niby dyskusji, i dla porownan z obecnym systemem. Mnie interesuje to co teraz i wkrotce. Jak da sobie rade Rostowski z kryzysem i wprowadzeniem euro, czy powstanie (kiedykolwiek) jakas realna alternatywa dla rzadow Tuska, czy prawdziwe reformy kilku spraw (KURS, sluzba cywilna, zamowienia publiczne i budowa infrastruktury, edukacja, biurokratyzm) rusza wreszcie? Czyli wcale mnie nie zachwyca wszystko, mogloby byc lepiej. A nie jest dlatego, ze pokutuja takie dziwolagi myslowe w kwestiach ekonominczych jakie serwuja na tym czcigodnym blogu niejaka Magrud et consortes. Jest to wyrafinowany populizm (jesli populizm daje sie rafinowac). Prostackie niedouczone ma(g)rudzenie posocjalistycznej inteligencji.

    Juz niech ona lepije pisze tylko o wiosnie; na moj gust powinny jeszcze byc motylki, i oczywiscie ptaszki – za malo dzwieku w tej wiosnie. Gdzie pan slowik, slowiczeta. Roslinki tez nie wszystkie wymienione. Wiosna jakas kiepska, moim zdaniem nie wszystko jest blyszczace i promieniste, jak sie wydaje na pierwszy rzut oka.

    Prosty jak slonce zarzut padnie, ze ja jej zazdroszcze … Bo jak pada, to niech pada.

    P.S. Na antysemityzmie nie znam sie w ogole. Co najwyzej tyle, ze jak w chrzescijanskiej, sarmackiej Polsce mieszczanstwo praktycznie nie odgrywalo roli, oraz panowal zabobon, ze handlem nie nalezy sie zajmowac, pobieranie procentu to grzech smiertelny, obracanie pieniedzmi oddala od nieba, itd, to ktos te wazne funkcje musial wykonywac. Powstala kasta arendarzy i merkantylistow, wsrod nich jeden cymbalista niezrownany. W czasach rozbiorow inne kasty cierpialy, narodowosciowa i chlopska, narastala frustracja i niesnaski, niewczesne zale, jak to w Polszcze.

    Inna sprawa, ze chrzescijanska Biblia, te cztery ewangelie, sa skonstruowane antyzydowsko. Moze takie bylo zapotrzebowanie w wieku I i II, aby sie odciac od jednynego wowczas monoteizmu i uwypuklic oryginalnosc. Owczesni Zydzi widac byli malo ekumeniczni i ekspansywni, i nie chcieli z judaizmu robic religii panstwa rzymskiego. Opowiesc sadzenia Jezusa mozna bylo inaczej opisac, czy wiadomo jaki byl faktyczny przebieg?

  108. telegraphic observer pisze:
    Przepraszam, to mialo byc do kadett pisze:

    2009-05-22 o godz. 16:27

    2009-05-22 o godz. 15:40

    Obaj macie racje. Reichstag (budynek i nazwa historyczna budynku-nawiesem mowiac zbudowany na miejscu polskiego palacu), Bundestag; niemiecki parlament mieszczacy sie w Reichstagu.
    Z powazaniem.
    MA

  109. Rysberlin,

    Niemcy po cichu sobie nic na nasz temat nie myślą. Z Pańskiej strony to efektowny chwyt retoryczny, za którym nie wyczuwa się głębszych przemyśleń. W czasie spokoju i prosperity- każdy naród zajmuje się codziennymi sprawami, nawet Białorusini. Akurat byłem dwa lata temu w Mińsku, „upiory” stworzone przez moją wyobraźnie zapowiadały conajmniej „dziki wschód” …a tam normalni, sympatyczni ludzie , goniący za swoimi sprawami. Po kontaktach ze standardową codziennością niczego nie odczytamy. Tego , czego możemy spodziewać się po danym narodzie , możenmy dowiedzieć się z psycologicznych analiz, choćby takich jak w „Ucieczce do wolności” Junga. Cechy narodów ujawniają się w momentach przełomowych, a nie w codzienności z okresu prosperity…
    Pomników też bym nie przeceniał w kierunku jednoznacznie pozytywnym. Obecnie owszem,Wystarczy ,że skończy się prosperity/ a to jezt w każdej cywilizacji, narodzie itd. nieuniknione, na tych samych pomnikach będzie można oprzeć zupełnie przeciwne ideologie. Szerszy horyzont społeczno-historyczny jest nieodzowny w rozważaniach o narodach.

    Pozdrawiam,Sebastian

  110. @Jacobsky,
    wybacz, ale nie podejmę się polemiki merytorycznej, bo tutaj argumenty przeciwko hierarchom z Watykanu (nie mylić z kościołem katolickim) padają ciężkie, a niewiele czytałem na ten temat (oprócz publikacji prasowych).
    Wiem, że Watykan ma swoje poważne grzechy na sumieniu. Nie mogę być zatem obrońcą Watykanu ani w kwestii błogoslawieństw dla wojsk hitlerowskich, ani w kwestii przerzutów nazistów w sutannach do Ameryki Płd.

    Pozdrawiam

  111. MA
    Dziekuje za cytowanie mnie. Z zalem i bardzo zawiedziony musze stwierdzic, ze znowu zostalem zle zrozumiany. Nie smiem Pana trudzic i odsylac do mojego wpisu, a wiec pozwole sobie na krotki cytat z tego wpisu, w nadzieji, ze rozjasni on nasze nieporozumienie. Teraz cytuje sam siebie: „…tygodnik „Spiegel” podobnie jak tygodnik „Die zeit nie nadaja sie „niestety”…, jako archeotyp Niemca (Bruner ty swinio)”. Koniec cytatu.
    Einfach mit Vorsicht geniessen, wen ueber genuss ueberhaupt die Rede sein kann.

  112. Kadet
    Budynek nazywa sie Reichstag i jest siedziba takze obecnego niemieckiego parlamentu, ktory, jak Pan slusznie zauwazyl, nazywa sie Bundestag.

  113. Telegrafic Observer i inni pisza „po co bylo budowac sklepy..” itd. Macie w podtekscie zalozenie, ze cos robiono, budowano, organizowano z mysla, ze kiedys wreszcie bedzie lepiej. Elita rzadzaca nie byla glupia i wiedziala, ze ludziom nigdy naprawde nie bedzie lepiej. To byl bezsens. Mozna bylo caly ten socjalizm przezyc i nie wiedziec o co tu chodzi. A szlo o to, zeby samemu zgromadzic wiecej dobr niz inni i przetrwac jak najdluzej. Inny wariant – i wyjechac do normalnego zycia. Nie narzekam na tamte czasy w Polsce bo radzilem sobie jak moglem i calkiem niezle. Kogo obchodzily plany, programy, wyniki, produkcja, komunizm i inne bzdety ? Bylo i skonczylo sie kiedy czlowiek wydoroslal, poszedl „w ludzi” i zrozumial „co tu jest grane”. Matoly byly na Kremlu i przewidywaly, ze z lekkimi korektami utrwala swoje zycie kosztem skolonializowanych krajow. A matoly – bo nie umieli policzyc, ze to wszystko rozwali sie jak domek z kart, szybciej niz mysleli. Podobnie Solidarnosc – mysleli, ze to oni wykoncza komunizm. Komunizm wykonczyl sie sam. Przez zle zalozenia i rachunek ekonomiczny a takze przez presje US. Kto to czul, ten wial gdzie pieprz rosnie. Im wczesniej tym lepiej. Przykro czytac powazne dyskusje madrych ludzi, ktorzy do tej pory analizuja absurdy ekonomiczne z cala powaga. Mowia o „osiagnieciach”, ktore w rzeczy samej byly konwulsjami dogorywajacego systemu. Szanuje ruch Solidarnosci, chcieli – zamiast wiac – zmienic na miejscu, wlasnymi rekami. Zmienili, ale za jaka cene wlasnego zycia i ich rodzin ? Swiat zachorowal na Marksa i Engelsa a potem leczyl sie dlugie lata. Ciezka to byla terapia. Przykro o tym myslec.

  114. http://www.tvn24.pl/12690,1601391,0,1,zburzyli-im-dom–nie-zdazyli-sie-spakowac,wiadomosc.html ,

    http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1601393,0,,3_lata_trzymal_zone_w_oborze__sasiedzi_biernie_sie_przygladali,wiadomosc.html .

  115. kadett pisze:

    2009-05-22 o godz. 14:19

    przykro mi, ale nie widzę ani słowa o PRZYCZYNACH antysemityzmu

  116. jotka pisze:

    2009-05-22 o godz. 11:13
    Za każdym razem kiedy w czytanej w kościele Ewangeli słyszę zwrot typu “Żydzi szemrali przeciw Jezusowi”, cierpnie mi skóra, czuję gniew i żal. Żydem był Jezus, Jego rodzina, uczniowie, przyjaciele. Pewna grupa społeczeństwa, w którym żył, dokładnie elita religijna, była wobec Niego wroga, aż do żądania Jego śmierci włącznie. Ewangelia jest tak napisana, jakby ci, którzy uwierzyli w Jezusa i On sam nie byli Żydami. Jest to potworna manipulacja, takie sformułowanie, jak każda ukryta technologia, ma bezpośredni wpływ na sposób myślenia czytelnika/słuchacza.

    Nie pojmuję, jak Kościół może mówić w tej sytuacji o ekumeniźmie, deklarawać potępienie antysemityzmu. Bezmyślność, brak elementarnej wrażliwości, głupota, obłuda? Po prostu nie pojmuję!!! Jest mi wstyd, jest mi przykro!!!

    Kilka zdań polemiki ode mnie:

    Interpretowanie Ewangelii w dosłownym przełożeniu na dzisiejsze warunki jest niewłaściwe.
    Po pierwsze, Żydzi z Ewangelii nie są i nie mogą być utożsamiani z dzisiejszymi wyznawcami juaizmu. Religia ta w ostatnich dwóch tysiącach lat właściwie powstala na nowo.

    Z punktu widzenia teologii chrześcijańskiej Jezus nie mógł być Żydem. Tak może mówić tylko ten, kto nigdy, chociażby z ciekawości, nie dokonał egzegezy wyznania wiary chrześcijańskiej, czyli modlitwy „Wierzę w Boga”, inaczej składu apostolskiego.
    Otóż u zarania chrześcijaństwa (1 – 4 wiek n.e.) zachodziły dwa bardzo ważne zjawiska – upowszechnianie założeń zbawczych Ewangelii wśród obywateli państwa rzymskiego, czyli rozprzestrzenianie się chrześcijaństwa oraz tworzenie się w opozycji do pogaństwa zrębów teologii chrześcijańskiej, która w owym czasie stawała się stopniowo filozofią życia dającą człowiekowi sens istnienia, objaśniająca porządek świata, pokazującą hierarchię wartości i wskazującą na żródło tych wartości.
    Teologia chrześcijańska czerpiąc obficie z dorobku filozofii greckiej wypracowała nowy pogląd na świat.
    Między innymi według teologii tej Jezus Chrystus był Synem Bożym, który „przyjął ciało z Maryi Dziewicy”, był tylko „zrodzony”, a „nie stworzony”, „współistotny Ojcu”.
    A więc nie miał etniczności w dzisiejszym genowym podejściu, choć działał w środowisku żydowskim, a jego uczniami byli Żydzi. Słowa „nie stworzony” oznaczają nowe horyzonty w teologii i stanowią odcięcie się sie od „teologii” pogańskiej, w której potężniejszi bogowie stwarzali pomniejszych. Słowa „współistotny ojcu” stanowią ostateczne zerwanie z herezjami o inspiracji pogańskiej i nawiazanie do trójjedyności Boga (Ojciec, Syn i Duch Święty). Pojęcie”Trójca Święta” kształtowało się na przestrzeni kilku wiekow, w opozycji do bardzo silnych ruchów heretyckich w rodzącycm się chrzescijaństwie, jak np. arianizmu.
    W tym sensie Jezus nie był Żydem, tylko Objawieniem.
    Zydzi ówczesni, to nie byli Żydzi nowożytni. W Cesarstwie Rzymskim na początku pierwszego tysiąclecia byli postrzegani przez większość obywateli jako osobliwość, jako ludek dziwaczny i zarozumiały, czczący swojego narodowego boga i twierdzący, ze to on stworzył świat. Było to tak oczywiście sprzeczne z powszechnie wyznawanym światopoglądem pogańskim, że do momentu dopóki chrześcijaństwo nie urosło w siłę (2 – 4 w. n.e.), większość oświeconych i dobrze wychowanych ludzi nie uważała za stosowne rozważać publicznie idei jedynobóstwa.
    W teologii chrześcijańskiej Jezus nie może być uważany za Żyda (w pojęciu dzisiejszym), bo nie dopuszcza do tego zwykła logika wynikająca z konstrukcji doktryny wyznaniowej.
    Głównym menadżerem i skutecznym głosicielem chrześcijaństwa był Zyd – Paweł z Tarsu. Pierwszymi wyznawcami chrześcijaństwa byli Żydzi. Był to krótki okres – na początku naszej ery. Działania „kontrreformacyjne” innych wyznawców judaizmu rychło doprowadziły do zrodzenia się wśród elity żydowskiej potrzeby dokonania radykalnych przemian w teologii judaistycznej prowadzących do utrzymania odrębności etnicznej, kulturowej oraz religijnej diaspory żydowskiej.
    Powstała radykalnie odmieniona religia, z jednej sprawy nie zrezygnowano – Bóg jedyny, Stworzyciel świata pozostał Bogiem Izraela. Przymierze Izraela z Bogiem trwa, a chrześcijaństwo jest religią słabo kompatybilną z judaizmem, ponieważ jego podstawa doktrynalna, to przymierze Boga ze wszystkimi ludźmi.
    Tyle, w wielkim uproszczeniu na temat teologii. W dzisiejszym świecie dla chrześcijan Żyd jest takim samym człowiekiem, jak ja, jak wszyscy inni, nic nie zwalnia chrześcijan z nakazu „kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”.

    Pzdr, TJ

  117. @MA
    Trudno się porozumieć, gdy mieszany jest Wielki Piątek z J.T. Grossem, kard. Glempem i słuchem. Gross nie jest aż taki wielki, żeby konkurował z Wielkim Piątkiem, ani taki mały, żeby nie zauważać, co pisze. Ustalmy może, co da sie ustalić. Antysemityzm niejedno ma imię, barwę i podłoże, z którego wyrasta. Jednym z nich (podłoży) jest z pewnością fanatyzm religijny (chrześcijański i muzułmański). Nie mam pewności, który z nich zasługuje na większe wyróżnienie. Nie wiem jaką modlitwę wielkpiątkową o charakterze antysemickim ma Pan na myśli..?

    Pozdrawiam
    PS. Bawaria jest piękna. Kiedyś popływałem stateczkiem po Bodensee i porozglądałem sie dłużej po Konstancji – miejscu ważnego soboru z akcentami polskimi…

  118. DO MA!
    Jest cos takiego, co wolnosc interpretacji i oceny, a wlasciwie indywidualnosc.Powyzsze podbudowane jest czyms szczegolnym dla kazdego czlowieka.Nigdy nie zajmuje sie czytaniem, czegos o ksiazkach, a siegam wlasnie do zrodla, czyli sa,mych ksiazek.Porownanie wlasnie zrodla z czyms co – jak wczesniej powiedzialem zbudowanym jest w oparciu o udokumentpwane fakty – daje podstawe zindywidualizowanej interpretacji, oceny, wyrazenia swojego punktu widzenia.Ja mam do tego prawo i wlasnie wczesniej wyrazilem swoja ocene i poglad o tworczosci Grossa.Zydzi sa narodowoscia, ktora nigdzie na swiecie nie obdarowywana jest sympatia – nawet tutaj w USA. Wspolczesne relacje wynikaja jednak z wielu innych kwestii, w tym udzialu Zydow we wspolczensym nam swiecie w sferach finansow, gospodarki nieruchomosciami czy wreszcie swiatowego obrotu kapitalowego. Czuje juz jak wielu z blogowiczy wskoczy na tego konia i swtierdzi ze obecny kryzyzs finansowy w swiecie zaczal sie od Zydow. I zaraz odpopwiadam i tak i nie!. Nie o tym jednak chce napisac.
    Holocaust i jego rozmiar jest efektem nacjonalistycznej doktryny czystosci rasy. W zagladzie Zydow udzial bralo wiele narodowosci, lecz Niemcy w skali najwiekszej, decydujacej i inicjujacej. I Polsce i we Wloszech i w innych krajach, ktorych anekseje Niemcy przeprowadzili tuz do rozpoczecia dzialan wojennych byly srodowiska sprzyjajace ideologii, ze dobry Zyd to martwy Zyd .W {Polsce i krajach objetych aneksja przez Niemcy nie byl antysemityzm w tej ekstremalnej formie elementem zadnej oficjalnej linii politycznej owczesnych wladz. Oczywiscie mozna siega do Narodowej Demokracji, lecz ona w sumie daleka byla od faszyzujacych nacjonalistycznych doktryn.Znalazly sie ” czarne owce” ktore wyrazaly jednak ten poglad inaczej, bardziej brutalnie. Ilu Polakow zgodzilo sie na niemieckie poddanstwo w czasie II wojny swiatowej ( Volks Deutche)?.Ilu Polakow w obocach koncentracyjnych czy Gettach pelnilo funkcje sluzalcze wzgledem SS-manskich organizacji?Popatrzmy na Estonie, Lotwe i pojawienie sie ich bojowek, a pozniej poddzialow SS w czasie II wojny swiatowej. Dzisiaj tam ten temat nie podnosi sie do tej rangi, malo tego odbywaja sie uroczystosci czczace uczestnikow wspomnianych formacji.
    W Polsce raz po raz podnosci sie wrzawe i maci sie w tyglu wzjaemnie sprzecznych mniej lub bardziej prawdziwych informacji i poglosek.
    Gross nie jest obiektywnym wyrazicielem tego, o czym pisze a wrecz tendencyjnym ilustratorem oderwanych histiryjek, na podstawie ktorych stawia swoje tezy i stara sie wprost lub szczegolnym podtekstem udowodnic. Tak wiec Szanowny MA przyjmuej Pana opinie, ale sie z nia nie zgadzam.

  119. Spółka z zoo – Magrud @ Kadett – pogrobowcy Adolfa i Soso!!!

  120. dana 1 –
    Przestałeś polemizować… ja także na ten właśnie temat przestałam się wypowiadać, bo w pewnym momencie ręce mi opadły. Już tylko czytam, i nie zabieram głosu, bo nie ma o czym mówić. W tym temacie.
    Ale są inne tematy 🙂

  121. Podobno na tym blogu pracuje jakiś facet na stanowisku moderatora, który ma usuwac obraźliwe wpisy !~
    Mimo tego „Telegrafic observer” może obrzucać wyzwiskami kogo tylko chce np: Magrud, P. Stachurską i niżej podpisanego, np od paranoików i komuchów, lecz włos mu z głowy nie spada.
    Oczywiście wybaczam mu po chrzescijańsku, gdyż kiedy widzę że nie jest w stanie polemizowac jak przystało na magistra ekonomii, łapie się za wyzwiska i siekierę – nie wie że doprowadza mnie w ten sposób do stanu prawdziwej euforii.
    Jeszcze bardziej mnie raduje jak Jacobsky występuje jako Telegrafic i Telegrafic jako Jacobsky :-)))))))
    Czyżby rozdwojenie jaźni ? :-))))))
    A może chodzi o bliźnięta takie jak Jarek i Lech ? :-)))))))
    Jest po prostu cudnie !
    Ucałowania dla moderatora !!!!!

    PS. MA (16.46 ) mogłbyś chociaż raz napisać coś z sensem, zamiast tych SMS -ów ?????

  122. MA kopiuje i przepisuje od lat chyba 20- tu pani Krystyna Grzybowska i chyba dlatego jest doradca prezydenta

  123. Wielkanoc 1943, poeta napisał:
    „Czasem wiatr z domów płonących
    Przynosił czarne latawce,
    Łapali skrawki w powietrzu
    Jadący na karuzeli.
    Rozwiewał suknie dziewczynom
    Wiatr od tych domów płonących,
    Śmiały się tłumy wesołe
    W czas pięknej warszawskiej niedzieli.”

  124. @Bywalec 2
    Ach, ci pragmatyczni Niemcy… Mają dwa w jednym – Bundestag w Reichstagu.

    Pozdrawiam

  125. absolwent, 19.09. Radzę Ci, przewijaj, przewijaj, przewijaj. Zwracanie się do moderatora nie ma żadnego sensu. Ja mam pomysł, ale obawiam się, że moderator nic nie pomoże. Chodzi mi o opcję programową, przy pomocy której niepotrzebne wpisy można by wrzucać do kosza. Mam gotową listę.
    Kosz zapełniali by; TO, Jacobsky, MA, Kadett i kilku innych. Zostaną tylko ci, co mają coś do powiedzenia. Pozdrawiam

  126. Test:
    W jakiej kolejnosci od najmniej do najbardziej obrazliwego ulozylbyc etykiety:

    socjalista, postkomuch, komuch, posocjalista ?
    Ktore z nich wymagaja interwencji moderatora?

  127. Kornai

  128. „Od socjalizmu do kapitalizmu” (2008)

  129. T. Kowalik „Kornai wsrod skorpionow” GW-2008

  130. No popatrz, Telegraphic Observer,

    absolwent zrobil z nas bliznieta. Nie wiem na jakiej podstawie i dlaczego jego projekcja wlasna tak go rozbawila.

    Moze to ten „glupi Jasio”… ?

    Pozdr.

    Ah, juz pojalem. To dlatego, ze Twoj i moj wpis maja te sama godzine publikacji (15:40)…

    No popatrz, jak to nie wiele trzeba, zeby rozbawic kogos.
    Jak w Grajdolku…

  131. Kocham ludzkość, trudniej mi pokochać pojedynczych ludzi. Z Żydami mam na odwrót, kocham pojedynczych Żydów, gorzej z pokochaniem całej nacji, przed którą czuję jedynie respekt.

    Z pojedynczymi Żydami pracowałem ramię w ramię przez całe lata. Raz oni byli mi szefami, innym razem ja im szefowałem, najczęściej jednak to ktoś z jakieś trzeciej nacji ciosał nam kołki na głowach. I nigdy najmniejszego konfliktu między nami, najdrobniejszego choćby zadrażnienia. Oni nie wytykali mi win rodziców o rękach unurzanych po łokcie w krwi żydowskiej, ja im nie wypominałem przewin przodków przez wieki pasożytujących na krwi polskiej. W pierwszy dzień Paschy wsuwałem z nimi macę i prawie udawało mi się nie ziewać podczas czytania Hagady, za to oni w Wigilię rąbali ze mną opłatek i prawie bez zasypiania słuchali kolęd.

    Oczywiście na przestrzeni lat musiały trafić się wyjątki potwierdzające powyżej naszkicowaną regułę, toteż nie zaprzeczam, raz czy dwa znalazł się w moim otoczeniu Żyd o nieco odmiennym nastawieniu. Ów najlepiej zapamiętany nie pluł mi co prawda w twarz za winy ojców, za to natychmiast wychodził z każdego pomieszczenia, w którym wypatrzył mnie swoim sokolim wzrokiem – w sensie, że nie będzie oddychał tym samym powietrzem, co antysemita z Polski. Gdy w żaden sposób nie szło wyjść, zwracał się do najbliższej osoby, i gromkim głosem ją pytał, jak sądzi, czy w Warszawie po ulicach jeżdżą już zaprzęgi konne, czy nadal wozy ciągnione przez woły.

    W miejscu pracy jakoś mu to uchodziło. Ale kiedyś spróbował tego numeru w prywatnym żydowskim domu i demonstracyjnie wyszedł na mój widok z living-roomu do sąsiedniego pokoju, gdzie nie było nikogo z naszego regionu, ani w ogóle z żadnej innej części świata. Sądząc z odgłosów, zaczął tam oglądać telewizję. Gospodarz po chwili wymknął się dyskretnie za nim, przy czym nie zawracał sobie głowy ściszaniem głosu, bo wiedział, że nie rozumiem po niemiecku, w którym rozmawiali. Niemniej słowo „Idiot” i wymowę zatrzaskiwanych drzwi za idącym do samochodu pogromcą antysemitów zrozumiałem doskonale.

    Ilekroć sobie to przypominam – a przypominam sobie zawsze, kiedy ktoś ukręci jakiś pasztet, czy to w postaci rozpieprzenia całej strefy Gazy, czy w formie przemielenia na krwawą papkę zawartości jerozolimskiego autobusu, czy jak ostatnio, metodą zbrodniarzy, wystawiających ofiarom rachunek za współwinę na łamach usłużnej prasy – od razu zaczynam się zastanawiać, kto wtedy miał rację, mój przyjaciel, wypraszając z domu chamowatego współwyznawcę, czy właśnie ów cham, który nie chował jak my głowy w piasek, tylko odważnie parł do konfrontacji, w istocie dążąc w ten sposób do nawiązania dialogu na temat odwiecznej wojny polsko-żydowskiej.

    Z drugiej strony mój przyjaciel strzelił za tamtym drzwiami i obdarzył go soczystym epitetem, narażając się w ten sposób na miano kochanka Polaków, co pewnie też wymagało jakiejś odwagi. Czasem myślałem, że następnym razem sam wyjdę za chamem i zapytam, czy przypadkiem nie chciałby dostać po mordzie. Jestem prawie pewien, że coś istotnego by z tego wynikło, niekoniecznie rękoczyny. Ale on wkrótce zniknął z horyzontu. A my z przyjacielem po staremu zapalaliśmy sobie nawzajem świeczki, on mi na choince, ja jemu na chanukii, i do dzisiaj nie wiem, co on naprawdę sądził o tym wszystkim, tak jak on nie wie, co ja sądziłem.

  132. Czy dyplomacja powinna, jednak nie, a napewno nie powinien z powodu takiego artykulu odpyskowywac sam prezydent polowicznym zadniem …”dojdzie do tego, ze Polacy…., bo jest to podskakiwanie nozyczek przy uderzeniu stolu i wyglada na to jakby Polacy sie bali, ze zostana oskarzeni o udzial w zbrodni. Dyskusje zawsze beda i trzeba sie nauczyc odpowiadac wkladem do dyskusji i argumentowac tak rozlegle jak to sie robi na zachodzie, gdzie juz od paru pokolen uczy sie ludzi, ze trzeba umiec argumentowac a nie oceniac i przerywac dyskusji niemerytorycznym wyskokiem. Podchodzac na zimno do sprawy i argumentujac mozna sprzedac wszelaki kit np. „ze Lwow nigdy nie byl polski bo dominowala w nim prosta ludnosc ukrainska”, „ze Pilsudski byl faszysta bo zakladal obozy koncentracyjne” a „Polacy byli faszystami bo podpisali pakt o nieagresji” itp. itd., ktore od lat wysluchuje w Niemczech. Na moja uwage, iz potomkowie kogo opowiadaja mnie takie rzeczy, slysze spokojne „my????????????, to nie my to nasi rodzice, my nie mamy z nazizmem nic wspolnego”. Wiec nalezy oddac sprawe w recze publicystowi specow od historii, gdyz my pokolenia wojenne i powojenne nie mamy z tym nic wspolnego.
    Szczypiorski temat polskich szmelcownikow poruszyl w swoich ksiazkach i bylam dla niego pelna podziwu. „Die Zeit” przed laty poruszal temat udzialu Zydow w zbrodni przeciw Zydom, gdyz jest tez to niestety fakt i nikt nie wzywal do tego dyplomatow i nikt nie odpyskowywal. Znajomi znajomych mieszkajacy w USA, przyslali mi przed laty ksiazke, ktorej nie przeczytalam do dzis, bo tytul mnie odstreczyl, uwazalam taka ksiazke za nie fair, tzn. nie chce przyjac czegos takiego do wiadomosci. Ksiazka nosi tytul „Hitler´s Jewish Soldiers” autor Bryan Mark Rigg – The Untold Story of Nazi Racial Laws and Men of Jewish Descent in the German Military wydane przez University Press of Kansas, rok 2002.

  133. Magrud pisze (5/22 g. 1:05):

    “Tak jak dziś, większość widząc krzywdę i upokorzenie innych nie reaguje. Ci sa winni grzechu zaniechania. Tak jak T.O. kiedy na przytaczane przez Stachurską dane o nędzy i ubóstwie w Polsce reaguje wzruszeniem ramion i peanami nad modernizacyjnym, a zatem zbawiennym skutkiem społecznego wykluczenia z wyroku niewidzialnej ręki rynku”.

    Był to test – czyta T.O., czy nie czyta – nieprawdaż? Dla uniknięcia nieporozumień, w długich tekstach wytłuszczam nicka adwersarza.

    Po drugie, jest chyba pewna gradacja zjawisk i zachowań – grzech zaniechania w czasach niemieckiej okupacji prowadzący do śmierci bliźnich jest inny od zaniechania prowadzącego do upokorzenia i POCZUCIA krzywdy w trakcie ustrojowej transformcji od realnego socjalizmu do gospodarki wolnorynkowej.

    Po trzecie, moja reakcja nie jest wzruszeniem ramion. Ubolewam nad ubóstwem, nędzą i wykluczeniem. Chciałby, aby Polska była zasobna, aby miała lepszy system opieki nad gorzej rzadzącymi sobie w nowym układzie. Jedyna droga do zasobności wiedzie przez szybką modernizację, mamy do czynienia z sytuacją “coś za coś”. Oczywiście, wykluczenie nie jest zbawienne dla modernizacji! Nie jest częścią wolnorynkowej idei tworzyć ponad potrzebę różnice dochodowe i majątkowe, ani gardzić innymi. Jest wykluczenie produktem ubocznym przemian, po części niedoskonałości i zaniedbań poprzednich ustrojów. Niektórzy argumentują, że wykluczenia zupełnie wykluczyć się nie da. Moja nie jest zaniechaniem, lecz jest reakcją krytyczną Po prostu niektóre rozwiązania proponowane tutaj aby ulżyć osobom wykluczonym przyniosłyby wiele szkody; nie tylko modernizacji, bez której nie ma szansy na ogólny wzrost i poprawę świadczeń dla nich, ale czasami bezpośrednio dla nich samych. W moim przekonaniu dopracowano się w krajach zachodnich metod przywracania części z nich do “normalnego obiegu”, poprzez właśnie EDUKACJĘ, zrówno 50-latków, jak i 5-15-latków, oraz pomoc w lokowaniu się na rynku pracy.

    Opierając się na doświadczeniu kanadyjskim, nie jestem zwolennikiem liniowości podatku dochodowego, ale obawiam się z drugiej strony, że zbytnia progresywność mogłaby redukować motywację do wzrostu wydajności pracy. Niewątpliwie system ochrony zdrowia jest mniej “sprawiedliwy” w Polsce, dostęp do usług i zabiegów jest mniej równy niż w Kanadzie.

    Wracając do gradacji i do podanej przez Ciebie frazy, wydawłoby się oczywistej – “Tyle, że złodziej nie jest zbrodniarzem” – w kontekście Holocaustu jest ona, wydaje mi się, nieco ryzykowna. Złodziej wykorzystujący śmiertelne niebezpieczeństwo swojej ofiary, tj. szantażujący wydaniem, albo nie udzieleniem pomocy dla korzyści materialnej jest “większym złodziejem, prawie zbrodniarzem”. Jeszcze większym złodziejem jest ten, kto dla takiej korzyści przyłoży się pośrednio do śmierci. A już zbrodniarzem, gdy przyłoży się bezpośrenio, np. wyda w ręce gestapo.

    Były to wymagające czasy. Niemcy przywołując historyczne zdarzenia, widzą chyba także sens w uzasadnieniu całego procederu, od odjścia nazizmu do władzy poprzez rozliczne zachowania, małe i duże zbrodnie na różnych szczeblach, ale w sensie odpowiedzi na pytanie – dlaczego do tego doszło. Co takiego było w kulturze, w obyczajach germańskich, że wymordowano tyle ludzi. Na festiwalu w Cannes mówi się o nagrodzie dla filmu “Biała wstążka”, kolejne rozliczanie, dywagacja nad źródłami, ale wcale nie wybielanie i zrzucanie winy – mam nadzieję, bo filmu nie widziałem.

    Pozdrawiam

  134. Dlaczego Pan pisze tak ironicznie o tym fakcie pominiecia wkladu polakow w obaleniu komunizmu, czyzby bylo Panu zal, ze komunizm zostal obalony i to wlasnie polakom sie to udalo i to pierwszym w Europie, co do zydow – to boli mnie to ze ztego Pana tekstu wynika ze w Polsce byli tylko t.zw. szmalcownicy, otoz nie przecze ze byli ale olbrzymia wiekszosc spoleczenstwa byla zupelnie innego rodzaju, zaloze sie ze prawie kazda polska rodzina przechowywala zyda lub rodzine zydowska lub wiedziala o tym ze sasiad to robi i na nikogo nie donosila, bowiem w tamtych czasach nie bylo o tym mowy, a szmalcownicy nie tyle byli obarczani spoleczna pogarda ale byli likwidowani prze AK na mocy doraznych sadow podziemnego panstwa. Cytowanie tego p.Cylika czy jak mu tam to jest bardzo jednostronne, ze zydzi nie mogli sie poruszac po aryjskiej stronie , jest wierutnym klamstwem sam pamietam tamte lata (o jestem na tyle mlody) i to jest takie samo klamstwo jak tej zydowki w filmie Strugle for Poland , ktora mowi ze ona bardziej sie bala polakow niz niemcow, ciekawe tylko dlaczego ocalala, tego to juz nie powie, zreszta wystarczy byc w Izraelu na Yad Yashem i zauwazyc ze tam sa prawie same polskie nazwiska, a co t.zw. rozpoozwania zydow na ulicy to nie widze roznicy miedzy polakami i niemcami, chyba ze uwaza Pan niemcow za durniow, i tyle

  135. Paweł – http://passent.blog.polityka.pl/?p=570#comment-113604 ,

    w s t r z ą s a j ą c e .

  136. @TO
    Chwila oddechu od cięższych tematów… Odpowiem Panu jak najuczciwiej potrafię. Chciałbym Pana pocieszyć, ale raczej spróbuję sprowadzić na ziemię. Niezależnie, od tego, kto sprawuje władzę w Polsce, życzę mu wszystkiego dobrego i oczekuję jak najmniej złego. Z tego się chyba nie muszę tłumaczyć. Wytłumaczę się za to z tego, dlaczego Pana oczekiwania od rządów PO są mało realne. Muszę jednak poprzedzić to przydługim wstępem.

    Rząd Tuska wygrał wybory płynąc z prądem na wysokiej fali ogólnonarodowej chryi o zagrożeniu demokracji i porządnych lęków przed zrewidowaniem dokonań poprzełomowych oraz odarciem ‚ojców transformacji’ z ich wkładu w trudny i skomplikowany powrót do ‚normalności’. Ani jedno, ani drugie zagrożenie nie było moim zdaniem realne. Zagrożeniem dla polskiej demokracji miało być – w opinii zagrożonych – państwo oczyszczone z elementów agenturalnych. (W Niemczech uważa się akurat odwrotnie).

    Każda próba takiego ‚wyjałowienia’ prokuratury, sędziów, dziennikarzy, służb specjalnych, itp. kończyła się generalnym frontalnym kontratakiem samych zainteresowanych. (Proszę przyjąć do wiadomości, że poza WSI – wszyscy pozostali obronili w wyniku tej kontrakcji własne skóry, a po objęciu rządów przez Tuska sprawy WSI stały się swoistym języczkiem u wagi).

    Chęć całkowitego odarcia ‚ojców transformacji’ z ich dorobku (klinicznym przykładem takich fobii jest W. Kuczyński – minister od przekształceń własn. w rządzie Mazowieckiego) również nie ma całkowicie realnych podstaw. Nie wydaje się bowiem, żeby J. Kaczyński miał bratobójcze zamiary, pamiętając o roli Lecha przy okrągłym stole. J. Kaczyński chciał wypunktować tylko przeciwnika politycznego za lekceważone w swoim czasie ostrzeżenia kierowane z jego strony w czasach przełomu pod adresem uzdrowicieli, polegające głównie na zagrożeniem procesu szybko realizowanych przemian czynnikami kryminogennymi i zyskać tym samym oręże do sprawowania rządów oraz uznanie ze strony tzw. ‚wykluczonych’. (Dodać wypada na marginesie, że Michnik, spośród największych porażek transformacji wymienił wczoraj – na Ukrainie będąc – korupcję i niewydolność prawną państwa!, może się zatem zapisać do PiS). Środowiska lewicowe, związane z PRL-em nie tylko nostalgią, ale całkiem realnym zaangażowaniem w jego struktury, uczyniły z tego dla siebie „być albo nie być” pod hasłem „Tusku musisz!”

    Przejdę teraz do sedna mojego sceptycyzmu. Tusk nie jest idiotą, żeby nie wiedział o co gra się toczy. Przejął stery jako „anty-PiS”. Faktycznie żadnego programu reform nie potrzebował do ich przejęcia. Obiecany cud gospodarczy trudno nazwać przecież programem. Zadowolony z poparcia i pokonania ‚wroga demokracji’ postanowił przetrwać do rewanżowego spotkania z Lechem Kaczyńskim, nie narażając się na utratę sympatii swoich wyborców i nie wykonując zbyt ryzykownych i głupich ruchów. O pokonanym Jarku mógł w swoim mniemaniu zapomnieć, tym bardziej, że brawa na widowni zdawały się nie milknąć. Na szefa finansów mianował Rostowskiego, o którym mówiło się, że suflował Tuskowi w okresie poprzedzającym wybory wcale nie pomysły z dziedziny finansów państwa.

    Minął rok beztroski i lawirowania od sondażu do sondażu i przerzucania odpowiedzialności na prezydenta za torpedowanie reform. Jeżeli tym reformom przyjrzeć się z bliska, biorąc za przykład pierwszą z brzegu ochronę zdrowia, to ślepy nie zauważy jedynie, że komercjalizacja, a faktycznie częściowa prywatyzacja (której przed wyborami Tusk się wypierał jak żaba błota) miała być antidotum na wszystko. Miała być przeprowadzona bez uprzedniego ustalenia koszyka gwarantowanych świadczeń, który jest do tej pory zbiorem mglistym i otwartym na wahania budżetowe. Mnie to przypomina sklepy komercyjne z mięsem i wędlinami z okresu późnego Gierka, które są tutaj przedmiotem pana drwin. (Za mało dla wszystkich, ale dla bardziej zasobnych mięsa do pewnego czasu wystarczało).

    Inne reformy (np. system zabezpieczeń emerytalnych) forsowano bez porozumienia ze skłonną do kompromisu częścią opozycji, po to chyba jedynie, by z góry skazywać je na przewidywalne veto prezydenta.
    Podobnie – reforma emerytur mundurowych skazana jest na osąd Trybunału Konstytucyjnego i może okazać się pustym znaczeniowo posunięciem z neutralnym wydźwiękiem sondażowym (widzieliście, że bardzo chciałem, a zagrożonym utratą wysokich świadczeń krzywda się nie stanie).

    Ta zabawa w podchody z prezydentem i w ciuciubabkę z wyborcami może by Tuska i jego ekipę dowiozła do wyborów prezydenckich po tym, jak opozycję nazwano ‚karłami moralnymi’ i odmawiano jej prawa do bytu politycznego (Niesiołowski, Kuczyński).

    Niestety, Tuska dopadł kryzys, którego nic w kraju nie zapowiadało. PiS pozostawił po sobie niezły bałagan emocjonalny, ale finanse i gospodarkę – daj Boże. Kryzys to był grom z jasnego nieba. Poczatkowo próbowano tego czorta nie zauważać, potem zaklinać, a teraz przeczekać. Deficyt budżetowy metodą księgowych cudów poprzerzucano w sferę wyjętą spod rachunków stricte budżetowych, obciążając debetem agencje rządowe, a ministrom nakazano ograniczenia wydatków. Innych przedsięwzięć antykryzysowych dotychczas nie podjęto. Krótkotrwałym ratunkiem medialnym miało być szybkie wejście do strefy Euro, które okazało się większym zaskoczeniem dla samego min. finansów niż zdumionych obywateli. Sprawa odłożona obecnie ad calendas graecas po tym jak odegrała swoją moderującą rolę społeczną. O KRUSie, dokonaniach komisji ‚przyjazne państwo’, rozwoju infrastruktury, inwestycjach modernizacyjnych, edukacji, in vitro, kastracji, nie wypada wspominać.
    Jedyna tratwa ratunkowa dla Polski, jaką są fundusze unijne, łapana jest – jak dotąd – dość nieudolnie.

    Prawdziwym ratunkiem dla Polski moim zdaniem jest kataklizm anarchii pozytywnej, wspartej o aktywności dojrzałego społeczeństwa obywatelskiego i uwalniającej nas od wyniszczającej partyjniackiej wojny.
    Wysiłek, który obecnie koncentruje się na odbieraniu miejsca przeciwnikowi partyjnemu przy państwowym korycie, może być spożytkowany na całkiem zbożne i wymierne cele w obrębie interesów czysto obywatelskich, jeżeli tylko partiom odbierze się pieniądze i ulubione zabawki (w tym media). Na to się jednak szybko nie zanosi.

    Pozdrawiam

  137. Telegraphic Observer,

    re:2009-05-22 o godz. 17:02

    Mnie rowniez interesuje co teraz i co jutro. Jednak blog ten zostal zainfekowany przez wirus 45prl>20rp3 i przed zgubnymi skutkami tej infekcji wypada sie bronic. Pisze „wypada”, gdzyz to, jak kazdy postepuje w obliczu wspomnianego wyzje wirusa stanowi wybor indywidualny.

    Ja postanowilem nie dac sie infekcji. Dlatego ten tekst Ilowieckiego opublikowany we wskazanym przeze mnie miejscu, dlatego moje wypowiedzi krytyczne o peerelu. Nie, nie nienawistne, ale wlasnie krytyczne. Niektorzy maja spory problem z rozroznieniem tych dwoch odcieni, chyba przyzwyczajeni to ostrych kontrastow i binarnego swiata o dwoch biegunach, a miedzy nimi pustka.

    Swoja droga smieszne jest to przeciwstawianie dobrodziejstw peerelu mizerii jaka powoduje neoliberalizm – slowo wytrych, ktore dla jednych znaczy to, co ono znaczy naprawde, dla innych – po prostu kapitalizm, nie wazne w jakiej odmianie, czyli nie-socjalizm czy nie-komunizm (osobiscie nie wierze, zeby tutaj pisywali prawdziwi komunisci, no chyba ze zza grobu).

    Neoliberalizm i jego grzechy: uprzedmiotowienie czlowieka, wyzysk, rujnowanie srodowiska w imie realizacji celow ekonomicznych, alienacja i skupienie wladzy w rekach tych, ktorzy maja wlasnosc srodkow produkcji, i co tam jeszcze ? Aha, zatracenie sie we wlasnych, czesto oblednych teoriach i koncepcjach ekonomicznych, oraz globalizacja. Pewnie sa jeszcze inne grzechy neoliberalizmu. Zapewnie ta czy tamten blogowicz dorzuci jakis jesli tylko zechce.

    A przeciez powyzsze pasuje niemal jak ulal do socjalizmu. Nawet globalizacja, choc oczywiscie nie w takim rozmiarze jak teraz. O ile pamietam to RWPG rowniez zajmowalo sie tzw. miedzynarodowym podzialem pracy. Owszem, nie dzialo sie to na skale globu, a tylko w ramach Komekonu, ale jakies mgliste forum polityczno-ekonomiczne decydowalo kto (jaki kraj) ma produkowac co i ile w ramach harmonizacji planow rocznych i piecioletnich.

    A wiec po co przeciwstawiac sobie fenomeny i zjawiska, ktore sa w sumie takie samego, a roznia sie tylko w detalach.

    Podobnie jest z postrzeganiem ostatniego 20-lecia. (ta czesc wpisu adresowana jest do wszystkich).

    ROZKRADLI !!! (co ma rowniez oznaczac: wyprzedali za bezcen, na szkode narodu, lub cokolwiek innego, co przenioslo wlasnosc majatku z rak panstwa polskiego w rece prywatne, a juz nie daj boze: w obce rece). A wiec: ROZKRADLI !

    Zadziwiajacym jest to, ze czy z lewa, czy z prawa, wszyscy zgadzaja sie co do tego, ze ROZKRADLI. Na tym jednak konczy sie zgoda w tej kwestii, bo o ile wszyscy zgadzaja sie co do tego co ROZKRADLI, to juz w kwestii KTO ROZKRADL opinie sa diametralnie podzielone. A nie powinny byc, w kazdym razie nie powinny roznic sie tak diametralnie, bo miedzy obiema stanowiskami jest ogromne pole do zbudowania porozumienia. Lewa strona krytykujacych twierdzi, ze rozkradli liberalowie, neo-liberalowie, ewentualnie solidarnosciuchy, albo w ogole: kapitalisci. Z prawego naroznika dochodzi pomstowanie, ze to post-komunisci i uklad dokonal grabiezy. Glosy narodowo-prawicowe dodaja jeszcze, ze to zydo-komuna, ale nie zajmujmy sie glosami ektremalnymi, choc i one moga miec znaczenie dla budowania ewentualnego Zjednoczonego Frontu Jednosci Potepiajacych Ostatnie 20-lecie.

    A wiec KTO ROZKRADL ?

    Wychodzi na to, ze caly ten spor jest jalowy i latwy do zazegnania jesli tylko spojzec na sprawe oczyma lewicy. Popatrzcie lewicowcy: prawica twierdzi, ze Polske rozkradli post-komunisci i zwiazany z nimi uklad. No ale jesli tak ma byc naprawde, to chyba, patrzac z punktu widzenia lewicy, szczegolnie tej teskniacej za peerelem, jest to sytuacja idealna, gdyz w ten sposob majatek narodowy pozostal w rekach tych, ktorzy zawiadywali nim przez Przelomem i – jak wynika z wpisow peerelowskich epigonow – robili to tak dobrze, jak nikt inny nie byl w stanie zarzadzac przez ostatnie 20 lat. Ci, co wedlug prawicy rozkradli to byc zaufani, doswiadczeni dzialacze partyjni i gospodarczy, a wiec lepszych wlodarzy nie znajdziecie, Panowie i Panie z lewa ! Poprzyjscie zatem prawice, ktora twierdzi, ze majatek rozkladla post-komunistyczna lewica, dlatego ze w ten sposob wychodzi na to, iz fabryki ciagle sa nasze ! (palace rowniez). Nie lekajcie sie wyciagna rece do tych, ktorzy opisuja historie stosunkow wlasnosciowych w ostatnich 20 lat w sposob, jaki powinien byc Wam mily: moze nie wladza, ale srodki produkcji sa ciagle w rekach tych, ktorym zawierzyliscie kiedys, i ktorym nadal wierzycie ! Po co spierac sie z prawica ? Zamiast kruszyc kopie przyklasnijcie ich wersji historii, przez co bedzie o jeden spor mniej. Przynajmniej na tym blogu. A narodowa czy blogowa zgoda nie ma ceny. W tym przypadku mozna te zgode osiagnac za cene zdrowego zastanowienia sie nad tym, co sie wygaduje, co dedukuje rowniez samemu sobie.

    Pozdrawiam.

  138. Panie Danielu kochany,
    nie było mnie tu bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo dawno, czy wogóle zauważył Pan (lub ktokolwiek z szanownych w/w blogouczestników), ale jestem. Jestem z drobną refleksją, nad Der Spigel. Bo takie przeciwstawianie Spigla Marii Janion, czy Andrzejowi Szczypiorskiemu jest chyba przeciwstawianiem dla samej sztuki konfrontowania. A przyjmować umieć trzeba też pigułki gorzkie, co stwierdzam własnym, popartym wieloma przykładami (10 butelek metacykliny w dzieciństwie, i inne bardzo przyjemne leki) przypadkiem
    a teraz się żegnam, kłaniając w sam Pas i w rączki całując Panie Danielu kochany,
    Lukasz
    (który kończy dziś 25 lat, więc nie jest tym samym stary, choć nie jest już i młody, jest po prostu ćwierć-wiekowy)

  139. @jasny gwint
    Pana recepty na inaczej myślących wskazują na pewien postęp, który powinien być powodem obustronnej satysfakcji. Kiedy pomyślę, że jeszcze 25 lat temu Panu podobni obrońcy spokoju własnych sumień i strażnicy jednowymiarowości proponowali inaczej myślącym opuszczenie kraju i zestawię to z propozycją wrzucania ich myśli dzisiaj tylko do kosza, to chciałbym Panu z całego serca pogratulować. Mam nadzieję i życzę tego, by życia Panu starczyło, by ewoluować, ewoluować., ewoluować. Za nastepne 25 lat nabierze Pan ochoty może do podjęcia dialogu.

    Pozdrawiam

  140. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Jak nazwac Sad (autorytetow moralnych), ktory z nieznanych (mi) blizej powodow politycznych zdejmuje z wokany sprawe wymordowania przeszlo 25 000 istnien ludzkich?

    Jak nazwac Sad (autorytetow moralnych), ktory z nieznanych (mi) blizej powodow nie wprowadza na wokande sadowa z powodow politycznych wczesniej glosno zapowiadanej procedury przewlaszczania papierow wartosciowych mordowanych systematycznie-systemowo w obozach zaglady podczas IIWS?

    Jako pikantna ciekawostke do sprawy chcialbym li tylko dodac, ze w ow proceder systemu przewlaszczanie w/w dobr materialmych w powaznym stopniu wmieszany byl Chase Manhattan Bank + Wolffem von Amerongen, nota bene wysoki urzednik III Rzeszy, czlonek NSDAP, doradca I-go Prezydenta Rosji Borysa Jelcyna do spraw transformacji …

    @MA
    Szanowny Blogowiczu. Dzekuje za korekte 22.05 g 9:51

    Ma Pan racje ze Spieglem. Kupujacy pamietniki rzeczywiscie byl Stern..
    Domysla sie Pan, ze Spiegla nie czytuje, zreszta Sterna rowniez nie. Stad ta wielka wpadka z mojej strony…. Sorry! Widze, ze wprowadzam Pana na palme?
    Mysle, ze z powodu nie czytania w/w tygodnikow wojny nie bedzie – prawda? O pamnietnikach AH slyszalem przelotnie z relecji ustnej.
    W moim przypadku, dotkniete, zobaczone, przeczytane utrwala sie lepiej i zawsze sprawdza. Widze, ze jak sie Pan dobrze przylozy (dobrze sprezy) to tez nieraz (bardzo rzadko) miewa Pan racje. Tak trzymac. Raz jeszcze dziekuje za korekte. Przepraszam przy okazji za fopa redakcje Spiegla.

  141. Polska dyplomacja NIE MA PRAWA protestowac przeciwko Del Spiegel. Magazynowi mozna jednak zarzucic ze sa zbyt wstydliwi w obnazaniu polskiej ko-operacji w exterminacji zydow. Rowniez magazyn mozna oskarzyc ze nie wymieniaja innych norodowosci i instytucji wspmagajacych Holocast.

    Wszedzie w okupowanej Europie marionetkowe rzady i armie ochotnikow wspomagaly exterminacje zydow i rowniez byli zydzi ktorzy pomagali wykanczac siebie samych, co zostalo upamietnione w filme ‘The Grey Zone’.

    Przedstawione fragmenty pamietnika przez Pawla (Paweł pisze: 2009-05-22 o godz. 11:29) opisuja tylko jedna miejscowosc. Pawel ma racje byly setki takich miejscowosci w okupowanej Polsce.

    Osobiscie spotkalem sie z potomkami polskich zydow ktorych rodzicom udalo sie uciec z Bialegostoku i krajow Baltyckich. Opowiadali podobne historie.
    Ich rodzice nigdy nie wrocili do Polski, tysiace kilometrow poza Polska potrafili jednak odbudowac swoje biznesy i prosperowac. Pracowalem w jednym z takich bizesow prowadzonych przez rodziny Moszowskich i Berzakow z Bialegostoku. Nigdy nie probowali polaczyc mnie jako polaka do tych haniebnych nagonek na zydow przez polakow w okupowanej Polsce.
    I tu wychodzi jeszcze jedna parszywa natura polskiego narodu. 95% rosjan urodzilo sie po II WS, 65% ma mniej niz 30 lat a Polska ciagle oskarza ich o Katynska zbrodnie, oskarza tych ktorzy urodzili sie dziesiatki lat po wojnie i tylko dlatego ze sa rosjanami ! Polska ktora sama ma tysiace szkieletow w swoich wlasnych szafach.

    W krajach Baltyckich exterminacje zydow zaczely sie zaledwie kilka dni po wstapieniu do koalicji hitlerowskiej. Czesto obdywalo sie to po przez palenie ich zywcem zamknietych w stodolach. W ostatnich latach wielu baltyckich faszystow wygrzebano z grobow, dano im posmiertne odznaczenia i pochowano z honorami.

    Na takich to uroczystosciach w Latwie i Estoni obecna byla polska dyplomacja i zlozyli kwiaty. Podobne uroczystosci mialy miejsce na Ukrainie rowniez z obecnoscia polskiej dyplomacji.

    I nie zapomnijmy o Wegrach, Bulgarach, Rumunach i Chorwatach, hitlerowskich kolaborantach. Deportacje zydow z Wegier sa bardzo dobrze udokumentowane. Nie zapmnijmy o kosciole katolickim ktory wspomagal faszystowska zaraze przed wojna i nawet po wojnie. Pomogli uciec pnad 3000 hitlerowskich zbrodniarzy do Ameryki Poludniowej. Jednym z nich by Josef Mengele.

    Szczegoly operacji ‘Odessa’ wyszly na jaw w 1992 po opubikowaniu archiw Perona. Nie przez przypadek nikt w Polsce o tym nie wie, cenzura koscielna w demokratycznym kraju, jeszcze jeden paradox. Polecam ‚The Real Odessa: Smuggling the Nazis to Peron’s Argentina’ z Amazon.com http://www.amazon.com/Real-Odessa-Smuggling-Perons-Argentina/dp/1862075816/ref=sr_1_4?ie=UTF8&s=books&qid=1243063743&sr=1-4

    It to tylko jedna z tysiecy publikacji na ten temat.

  142. – Łukasz Fołtyn – http://lewica.pl/blog/foltyn/19380/ ,

    – Piotr Kuligowski – http://lewica.pl/blog/kuligowski/19386/ ,

    – Przemysław Prekiel – http://lewica.pl/blog/prekiel/19393/ ,

    – Przeciek – http://paradowska.blog.polityka.pl/?p=204#comment-60015 .

    Jacobsky, to tylko echo śpiewa?

  143. Tyle autorytatywnych wypowiedzi o wydarzeniach dawnych i trochę czasowo bliższych skłania mnie do zadania pytania: Kto z Szanownych wypowiadających się był obecny podczas opisywanych i komentowanych wydarzeń? a jeżeli tak to jaka była jego zdolność poznawania ? bo prawdopodobnie był dzieckiem. Przypomina się stare galicyjskie powiedzenie: dziadku dobre było piwo? oj dobre,a piliście? nie ludzie gadali.A ludzie gadają różnie bo każdy inaczej widzi,inaczej słyszy inaczej czuje,inaczej rozumie, a szczególnie jeżeli widział lub słyszał jako dziecko. Wyobrażnia dziecka jest tak olbrzymia, że wszystko widzi w nieprawdopodobnej formie.

  144. @MA 17:02 22-05-2009
    Aby na pewno Reichstag to tylko budynek..?

    Pozdrawiam

  145. Telegraphic Observer,

    ku refleksji – http://www.magazyn.goniec.com/artykul/274_praca_nie_tylko_dla_orlow.html :

    Praca nie tylko dla orłów

    Choć mieszczą się obok Job Centre, w niczym nie przypominają typowego pośredniaka. Recepcja, duża poczekalnia, wygodne kanapy, polska obsługa, herbata dla klientów. Załatwią zasiłek, nauczą angielskiego, umówią na rozmowę z pracodawcą. Jeśli trzeba, zapłacą nawet zaległe rachunki. Kto tak dba o ludzi w potrzebie? Prywatna firma, która za unijne pieniądze likwiduje bezrobocie.

    Jeśli państwo nie radzi sobie z wydawaniem publicznych pieniędzy, trzeba przekazać je w prywatne ręce – z pewnością nie zostaną zmarnowane. Z takiego założenia wyszli szefowie firmy A4E, zajmującej się na co dzień wsparciem dla osób bezrobotnych. Action for Employment, bo tak brzmi pełna nazwa instytucji, dzięki funduszom z Unii Europejskiej wspiera osoby, które utraciły zatrudnienie. Zasada jest prosta – jeśli klient w ciągu kilku tygodni nie dostanie umowy o pracę, firma nie zobaczy honorarium. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania – aż 70 procent wszystkich bezrobotnych trafiających do A4E w krótkim czasie wraca na ścieżkę kariery zawodowej.
    Pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego na likwidację bezrobocia trafiają do wszystkich krajów członkowskich. Jedne z wydawaniem ich radzą sobie lepiej, inne gorzej. Jaki skutek przyniosło pompowanie unijnych miliardów w pomoc dla bezrobotnych wydało się, gdy Unię Europejską pogrążyła światowa recesja. Lokalne urzędy pracy nie radzą sobie z obsługiwaniem kolejek nowych petentów, a rola tych instytucji często ogranicza się do przyjmowania wniosków o zasiłki. Jeśli nie weźmiemy sprawy we własne ręce i nie zaczniemy szukać pracy samodzielnie, nikt za nas tego nie zrobi.

    Recepta na patologię okazała się być prosta – za te same pieniądze prywatne przedsiębiorstwo wykona zadanie lepiej, szybciej i taniej. Program likwidacji bezrobocia w wykonaniu komercyjnym funkcjonuje na Wyspach Brytyjskich od lat – do niedawna po pomoc zgłaszali się głównie Anglicy, ale na skutek recesji połowę klientów stanowią dziś Polacy. Zajrzeliśmy do jednej z filii firmy A4E w londyńskiej dzielnicy Shepherd’s Bush, by na własne oczy przekonać się, jak działa urząd pracy w wersji „company”.

    Pomoc musi być doraźna
    Choć mieszczą się kilkaset metrów od lokalnego Job Centre, w niczym nie przypominają typowego pośredniaka. Recepcja, duża poczekalnia, wygodne kanapy, polska obsługa, kawa i herbata dla odwiedzających. O komputerach z internetem i dostępie do telefonów nawet nie trzeba wspominać – wszystko to czeka na klientów firmy. Nikt nie nazywa ich bezrobotnymi ani tym bardziej petentami – są po prostu ludźmi chcącymi podjąć pracę. A właśnie chęć jest tutaj najważniejsza.

    – Przychodzą do nas ludzie, którzy znaleźli się w przeróżnych życiowych sytuacjach – mówi Małgosia Ernest, koordynator kontraktu w firmie A4E. – Jedni dopiero co utracili pracę i chcą jak najszybciej znaleźć nowe zajęcie, ale są też tacy, co ostatnie 10 lat nie robili po prostu nic – tłumaczy.

    Na szczęście, tu nie ma podziału na lepszych i gorszych. Jedynym warunkiem skorzystania z pomocy jest obywatelstwo Unii Europejskiej oraz posiadanie statusu osoby bezrobotnej. Każdy klient dostaje zwrot kosztów podróży na darmowe lekcje języka angielskiego, a także dodatkową pomoc, jeśli jego sytuacja jest szczególnie trudna.

    Małgosia Ernest wspomina, że po kilku chwilach rozmowy z klientem może wyjść na jaw, że ich klient nie jadł od kilku dni albo jest przemarznięty, bo w domu odcięli mu prąd i gaz. W takiej sytuacji najważniejsze jest uregulowanie jego podstawowych potrzeb.

    – Zdarza się, że trzeba takiej osobie kupić kilka bochenków chleba, zapłacić jego zaległe rachunki i sprawić, by zaczął wreszcie normalnie funkcjonować – tłumaczy Polka. I dodaje, że niejednokrotnie firma kupowała ludziom nawet ubrania, bo nie mieli niczego porządnego do założenia na siebie przed rozmową z potencjalnym pracodawcą. Bo szybkie znalezienie pracy jest tu najważniejsze.

    Pracownicy firmy już podczas pierwszej rozmowy z klientem wypytują o jego wykształcenie, co robił dotychczas i co chciałby robić w przyszłości. Jak zapewniają menadżerowie A4E, właśnie satysfakcja z pracy jest najważniejsza i zwiększa szanse, że człowiek za kilka tygodni lub miesięcy znowu nie straci zatrudnienia. Następnym etapem jest sprawdzian znajomości języka angielskiego. Braki w porozumiewaniu się można zażegnać, korzystając na miejscu z kursów językowych, a jeśli nie ma takiej potrzeby, można od razu poprosić o znalezienie pracy. W firmie pracuje kilku headhunterów (tzw. łowców głów), którzy przeszukują oferty pracy w gazetach i internecie, aby przedstawić je swoim podopiecznym. Jeśli są zainteresowani, dzwonią w imieniu klienta i umawiają go na spotkanie.

    Język otwiera możliwości
    Michał Górka trafił do centrum A4E kilka dni temu. Choć jest w Wielkiej Brytanii od listopada, wciąż nie udało mu się uporządkować swojego życia zawodowego. Próbował znaleźć zatrudnienie przez agencje pośrednictwa pracy, lecz oferowały jedynie kilka godzin roboty dziennie. To zdecydowanie za mało, by przeżyć. Trafił później jako asystent stomatologa do gabinetu dentystycznego – okazało się jednak, że praca polega na wymianie podłóg w domu doktora. Michał chciał już wracać do Polski, gdy znalazł ulotkę o pomocy dla bezrobotnych.

    – Ratują mnie na razie oszczędności przywiezione z Polski. Jeszcze trochę i musiałbym wracać, ale na nowo wróciła mi nadzieja, że wreszcie zdobędę stałe zatrudnienie – mówi.

    Koordynator kontraktu Małgosia Ernest twierdzi, że liczba bezrobotnych, którym pomogli w tym roku, przekrosła ich przewidywania.

    – Jako cel wyznaczyliśmy w 2009 roku znalezienie zatrudnienia dla 110 osób. Nie minęło pół roku, a już dziś mamy obsłużonych ponad 150 klientów – zauważa.

    Przyczyn doszukuje się w coraz trudniejszej sytuacji na rynku pracy, gdzie zatrudnienie tracą przede wszystkim osoby bez kwalifikacji lub z marną znajomością języka angielskiego. – W dzisiejszych czasach nawet na budowie wymagane jest minimum językowe. W końcu pracodawca chce mieć pewność, że na alarm „uwaga, leci cegła”, pracownik zrozumie jego słowa i odpowiednio zareaguje – tłumaczy Ernest.

    Firma A4E stara się wyszukiwać dla swoich klientów w miarę atrakcyjne oferty pracy, ale jak zastrzegają pracownicy, nie wszystkie posady wchodzą w grę, gdy osoba ma problemy z płynnym mówieniem po angielsku. Problemu nie rozwiąże nawet kursy językowy – przez kilka tygodni nauki ciężko opanować słownictwo i sztukę swobodnego porozumiewania się, by efekt był zadawalający. Właśnie dlatego wielu bezrobotnych dostaje jedynie posady sprzątaczy, pracowników farm, ale także odnajdują się jako kierowcy czy pracownicy kas w hipermarketach.

    Małgosia Ernest wspomina jednak, że kilku osobom udało się spełnić marzenia ich życia. – Pamiętam kobietę, której ufundowaliśmy kurs jogi. Od zawsze chciała pracować jako instruktorka i się udało. Często klientki idą na kursy dla kosmetyczek i znajdują później zatrudnienie w salonach urody. Ale nie każdą fantazję jesteśmy w stanie spełnić – zaznacza.

    Zdarzają się też ekstremalne przypadki. Jedna z klientek chciała podjąć pracę na stanowisku chirurga mózgu w szpitalu neurologicznym. Problem w tym, że jej kariera w medycynie ograniczała się do pracy pielęgniarki. Była mocno niepocieszona, gdy usłyszała, że kurs dokształcający nie wchodzi w grę.

    Czas na Polskę
    Firma A4E to nie jedyna tego typu organizacja w Wielkiej Brytanii. Niemal w każdej dzielnicy Londynu mieści się podobne centrum dla bezrobotnych, które wyciąga ręce do osób nie potrafiących samodzielnie poradzić sobie na tutejszym rynku pracy. Od 2003 roku z takiej pomocy skorzystało przeszło milion osób. Kluczem do sukcesu okazała się znakomita współpraca z potencjalnymi pracodawcami – znacznie chętniej korzystają z usług firm takich jak Action for Employment, gdyż nie żądają one wynagrodzenia za pośrednictwo pracy.

    Nowatorski program być może będzie także wdrażany w Polsce. Aktywizacja społeczna i zawodowa osób zagrożonych wykluczeniem społecznym – bo tak nazywa się pierwszy cel, jakiego podjęła się firma z filią w Warszawie, ma ruszyć w lipcu tego roku. Do tej pory środkami z Europejskiego Funduszu Społeczngo rozporządzały lokalne urzędy pracy. A było czym rozporządzać – Unia Europejska na likwidację bezrobocia przeznaczyła 70 miliardów euro, czyli aż 10 procent wspólnotowego budżetu. Do Polski trafiło z tej puli aż 12,8 miliarda euro. Na co szły do tej pory pieniądze?

    Najbardziej znanym programem wdrażanym przez polskie pośredniaki była pomoc bezrobotnym w otwarciu własnej działalności gospodarczej. Każdy, kto myślał o własnym biznesie, mógł dostać ponad 12 tysięcy złotych na wyposażenie biura lub zakup niezbędnych narzędzi. Jedyny warunek to prowadzenie firmy przez co najmniej rok czasu od chwili przyznania funduszy. W praktyce program rozbił się o biurokratyczną rzeczywistość. Nim bezrobotny uzyskał unijną dotację, urzędy pracy wymagały złożenia bankowej lokaty lub poręczenia finansowego na wypadek ewentualnego wezwania do zwrotu przyznanych pieniędzy.

    Dziś środkami unijnymi rozporządza Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, a o unijne dotacje można wystąpić niemal na każdy cel. Program „Kapitał Ludzki”, wdrażany przez polskich urzędników, wspomaga przede wszystkim rozwój już istniejących firm, a osoba bez pracy i środków do życia wiele dla siebie nie znajdzie.

    Czy firmie A4E uda się zapełnić tę lukę na rynku i odnieść w Polsce sukces na miarę tego, jaki osiągnięto w Wielkiej Brytanii? Doświadczenie pokazuje, że dokonać można nawet rzeczy niemożliwych, o ile nie przeszkadza w tym państwo ani żaden urzędnik. A ci niestety nie tolerują konkurencji.

    Tomasz Ziemba

  146. Andrzej49, zauwazylem ze na tym blogu nie potrafisz zaimponowac tworczoscia. Wyspecjalizowales sie natomiast w kontrowaniu innych i robisz to w sposob chamski.

    Kontrujesz z argumentami ktore nie sa bardziej precyzyjne od agrumentow prezentowanych. Faktem jest ze nikt nie wie wszystkiego i rowniez faktem jest ze w trakcie dyskusji zawsze jest mozliwe bardziej precyzyjne ustalanie faktow. Twoje uwagi odnosnie mojej stylistyki rowniez sa aroganckim chamstwem. Oczywiscie nigdy nie wysadziles nosa poza Polska i nie wiesz ze polska klawiature komputerowa mozna dostac tylko w Polsce. Z mojego punktu widzenia taki zakup jest bezsensowny.

    Moj wpis odnosnie wypraw krzyzowych nie byl calkowicie blednym. Pierwasza wyprawa krzyzowa zaczela sie w 1085. Dokument z rozkazem papierza zachowal sie. Jego podpis jest widoczny, rowniez data i slowa ‚zabijac’ i ‚zjesc’ zostaly zweryfikowane przez historykow (ale nie IPN-owskich). Poprawnie podales ze pierwsza wyprawa krzyzowa zakonczyla sie w 1099. To bylo po zdobyciu Jerozolimy gdzie wszystkich mieszkancow i obroncow wycieto w imieniu Boga. Przed Jerozolima, jednak krzyzowcy zdobyli te twierdze w okolicach Alleppo, wyrzneli 30000 ludzi i kilka tysiecy z nich zostalo zjedzonych.

    O dokladnej dacie nie pamietam ale stalo sie to w latach 1085-1099.
    Zachowaly sie dokumenty, stworzone przez obie strony, krzyzowskich i muzulmanskich kronikarzy. Czolowe universytety US, Brytani, Francji i Neimiec pracowaly nad veryfikacja. Wszyscy jednomyslnie potwierdzili – tych ludzi zarznieto i wielu zostalo zjedzonych. Tak jak papierz rozkazal.

    Zabroniony przez cenzure koscielna w Polsce telewizyny kanal historyczny transmitowal serie dokumentalnych filmow na temat wypraw krzyzowych i inne zbrodnie kosciola. Slyszalem ze mozna zamowic ich programy na CDs. Poszukaj pod tytulem ‘The History Channel and the Crusaders ’.

  147. Bardzo mnie smuci kiedy ofiary i potomkowie ofiar, hitlerowskiej wojny i terroru, wzajemnie sie oskarżają o rózne przewinienia a nawet zbrodnie. Nie twierdzę, że ich nie było ale nie w tym rzecz. Niezbadane sa tajniki duszy ludzkiej, nikt z nas nie wie jakby sie zachował w nieludzkich warunkach. Niemcy, stwarzając te nieludzkie warunki ,otworzyli puszkę Pandory i dlatego to oni, i tylko oni są winni wszystkiego co sie potem stało. Żydzi, Polacy, Łotysze, Ukraińcy….. powinni przestać dzielić włos na czworo. Każde oskarżenie wyemitowane przez Niemców powinno być odsyłane spowrotem do nadawcy.

  148. telegrafic 21.39
    Z przykrością zauważam u Ciebie objawy starczego zdziecinnienia. Po pierwsze, nie potrafisz przeczytac tekstu ze zrozumieniem, po drugie zapominasz co było w tekscie, po trzecie, wszystkich dookola uważasz za idiotów, którym chcesz wmówić że w twoich usłach słowa:” komuch” „postkomuch”, socjalista lub „paranoik” to pieszczotliwe komplementy, a nie najgorsze obelgi. Pijcie sobie dalej z dzióbkow z Jacobskym, a jak już przestaniecie się piescić, to zajrzyj na blog DP po felietonie nomen omen Krętacze. 21 .05 o godzinie 14.50 zamieściłem tam tekst, w którym przejrzysz się jak w lustrze !

  149. Ps. Nie Kretacze, tylko Kretactwa, ale reszta sie zgadza, łacznie z nomen omen tytułem !.

  150. TJ pisze:

    2009-05-22 o godz. 18:28
    jotka pisze:

    2009-05-22 o godz. 11:13
    Za każdym razem kiedy w czytanej w kościele Ewangeli słyszę zwrot typu “Żydzi szemrali przeciw Jezusowi”, cierpnie mi skóra, czuję gniew i żal. Żydem był Jezus, Jego rodzina, uczniowie, przyjaciele. Pewna grupa społeczeństwa, w którym żył, dokładnie elita religijna, była wobec Niego wroga, aż do żądania Jego śmierci włącznie. Ewangelia jest tak napisana, jakby ci, którzy uwierzyli w Jezusa i On sam nie byli Żydami. Jest to potworna manipulacja, takie sformułowanie, jak każda ukryta technologia, ma bezpośredni wpływ na sposób myślenia czytelnika/słuchacza.

    Szanowna/Szanowny TJ

    prosze zwróć uwagę na fakt, że ja nie dokonuję interpretacji Ewangelii.
    Piszę o swoich uczuciach jakich doswiadczam w ściśle określonych sytuacjach.
    Dalej wypowiadam się nie o treści Ewangelii, ale o tym co najogólniej moznaby określić jako zasady komunikacji społecznej. Poznaniem społecznym żądzi tzw. zasada „skąpca poznawczego”. Przyswajamy sobie w porywach od 5 do 9 informacji a resztę obrazu konstruujemy. Jednym słowem „idziemy na skróty”. Stąd ogromne niebezpieczeństwo posługiwania sie stereotypami i uprzedzeniami.
    Sam język i sposób posługiwania się nim należy do tak zwanych niewidocznych technologii. Prosze zauważyć co się dzieje w naszych umysłach i emocjach w zalezności od tego czy o tych samych ludziach powiemy „bojownicy o wolność” czy „rebelianci”.
    Współczesna wiedza na temat psychologii społecznej i zasad komunikacji pozwala z łatwością okreslić potencjalny wpływ określonych zwrotów językowych na sposób konstruowania obrazu w umyśle odbiorcy i sposób organizowania emocji.

    Biorąc pod uwagę doświadczenia historii, należy być, moim zdaniem, szczególnie uważnym jeżeli chodzi o dobór słownictwa.

    Również pozdrawiam

    Jotka

  151. Nie rozumiem dlaczego nie opublikowano mojej wypowiedzi, w której wskazywałwm na głos w tej sprawie p.Szewach’a Weiss’e zamieszczonej w „rzepie”. Nie „pasuje” do tezy Redaktora? Trudno.

  152. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA

    Gwoli scislosci, aby nie byc golo slownym, czy i dlaczego nie miewa Pan racji. Ludzie graja w Totto Lotka i wygrywaja. Domyslam sie, za Blogowicz ma smutne doswiadczenia – czy sie myle? Pan chce, ale nie moze. Prosze w nadchodzacym tygodniu wypelnic przynajmniej kupom – ok?
    Nie ma Pan tez racji wychdzac z zalozenia, ze mozna/wolno/nalezy zabic kilku/paru aby uratowac kilku-dziesieciu-set.

    Mam wielu znajomych z tzw zielonego kierunku. Pan najprawdopodobniej (tak mi sie wydaje, nie tylko mi) nalezy do tej frakcji zielonych, ktorzy po rozkwitnieciu i buchaniem zapachami, szybko przyjmuja kolory jesieni i jeszcze szybciej spadaja.

    Fale na ktorych Blogowicz surfinguje, w charakterystyczny/oklepany sposob, sa wyjatkowo krotkie i zawsze konczace sie na rafie.

    Post Christum
    MA, setz Dein Stahlhelm grade, sonst `valierste de Balangse`! Mysle, ze sie rozumiemy – prawda?

  153. Jacobsky,

    Blog jest wentylem. Upuszczaniem emocji, żółci, złej krwi. A prawda (której jest deficyt, hehe) sama się obroni. Liczy się przyszłość, polityka. Gospodarz pisze o upolitycznieniu ekonomii, w PRL narzekało się na to, że decyzje ekonomiczne dyktowała bieżaca polityka. Odpolitycznić ekonomię! – wołano na łamach uwczesnych wentyli. A tu masz, po 50 latach koło się zamyka. Unikam dywagowania i odnoszenia stoczni, czy edukacji 50-latków do historii PRL-u. Ona niewiele nas uczy, wiedza o tamtej ekonomii nie przydaje się na nic. Ale takie są doświadczenia wentylujących się blogowiczek i blogowiczów. A hasło ROZKRADLI jest jak zefirek na pomarszczonych twarzach. Argument rzeczowy jest bzykiem natrętnego, latającego owada. Niech więc nabrzmiewają pąki odpowiedzi! Byle do wiosny!!!

  154. @Kadett,

    Dziękuję za wyczerpującą wykładnię walki o wolność narodu i z fałszywymi ojcami transformacji. Prosiłbym jeszcze o rozwinięcie sylwetki min. Rostowskiego: czy to prawda co się o nim mówiło, że suflował Tuskowi i jakie to były pomysły nie z dziedziny finansów. Bardzo mnie to interesuje. Zanim stąpnę na tę ziemię, ziemię objętą kataklizmem anarchii pozytywnej (a czy jest jakaś inna anarchia?). Czy społeczeństwo obywatelskie już dojrzało i zaktywizowało się – hallo Houston, we have no problem, Houst …….

  155. Zupełnie nie na temat, za to na gorąco i całkiem szczerze. ‘Dziennik’ zajął się blogerką Kataryną (K.), faktycznie ją demaskując. Niby jej nie zabił, a tylko osłabił, wysuwając wobec niej argumenty, że krytyczne i odważne myślenie traci te atrybuty przez anonimowość wypowiedzi. Dużo cięższym zarzutem, prawie oskarżeniem ‘Dz’ jest argument, że anonimowość zwalnia blogerów od odpowiedzialności za słowo i stawia ich w rzędzie bezkarnych chuliganów i potwarzców. Najcięższym z wysuniętych przez ‘Dz’ wobec K. jest oskarżenie ją o pozostawanie w konflikcie natury etycznej i moralnej (branie pieniędzy od instytucji i osób przez nią krytykowanych), które z racji swego charakteru podaje tym samym w wątpliwość czystość jej intencji i krystaliczność moralną osądów.

    Nie od dzisiaj ‘Dz’ konkuruje z innymi tytułami prasowymi o względy Tuska i być może detonatorem tutaj okazał się znak zapytania postawiony przez K. przy nazwisku ministra Czumy i krótkotrwała medialna wrzawa wokół tego. To są tylko moje subiektywne spekulacje, bo inne przyczyny po prostu nie przychodzą mi do głowy. Zostawmy jednak ‘Dz’ na boku, bez dochodzenia głębszego sensu i bez stawiania pytań o inne, bardziej rzeczywiste przyczyny tego swoistego polowania z nagonką na upatrzonego oraz bez osądzania ‘Dz’ o jeszcze większą hipokryzję i niskie pobudki. Cała sprawa ma bowiem kilka innych i bardziej godnych zastanowienia aspektów.

    Nie pisałbym o tym, gdybym nie spotkał się już wcześniej z podobnym typem argumentacji, które stosuje ‘Dz’ wobec K. Atakowany – bezpardonowo, ad personam i wręcz po chamsku, w sposób niewarty przypomnienia – Daniel Passent wysuwał tutaj podobne zarzuty pod adresem swoich agresorów i wytykał im m.in. tchórzostwo jako grzech najcięższy. Wtedy wielokrotnie miał rację i milczącą aprobatę zapewne większości z nas. Mnie samemu dostało się od DP za próby podnoszenia głosu na znajomych królika. I wówczas też nie padł zarzut o niemerytoryczność moich argumentów, ale o anonimowość właśnie.

    Inny przykład z pobliskiego podwórka. Jakiś czas temu bloger MK tak się przejął rzekomymi zarzutami o brak odwagi cywilnej ze strony J. Paradowskiej, przy okazji wręczania dorocznych laurów, że zdecydował się zerwać maskę i odsłonić oblicze. W tym wypadku (jak pisałem u JP) okazał się jedynie konsekwencją, bo nie wypada po laury stawiać się na akademię w czapce niewidce. Mógł przecież MK wyżej cenić swoją anonimowość niż dyplomy i laury, które zdobią teraz jego blog. Mógł w końcu, gdy nie chciał już z laurów tak łatwo rezygnować, wysłać w zastępstwie koleżankę ze studiów, przebraną za tramwaj. Wybrał jednak świadomie szeregi publicystów internetowych. Jego wybór i nie moja sprawa.

    Z najbliższych przykładów można podać magrud, która zerwała z anonimowością ku radości Gospodarza, Lecha (jeśli dobrze pamiętam), Lizaka wytropionego przez MA i można jeszcze dorzucić inne przykłady blogerów, którzy nie kryją szczegółów mogących ich ‘zdekonspirować’.

    Sfera internetowa jest w dużej części anonimowa. Internauci czatują przez jakiś czas, kompletnie nie znając swojej powierzchowności, po czym decydują się na spotkanie i w efekcie kolejnych spotkań – na trwalszy związek. Nie powierzchowność zatem miała tu znaczenie, ale coś znacznie ważniejszego dla nich.

    Wolność zasadzona na anonimowości internetowej sprzyja krzykliwości i epatowaniu chamstwem. Owocuje chęcią zaznaczenia swojej obecności i wyróżnienia się przy wykorzystaniu wulgaryzmów, grubiaństwa, obelg i prowokacji .Gdyby to były wszystkie produkty uboczne internetowej wolności, to pół biedy. Internet staje się, niestety, źródłem wiedzy opartej w dużej mierze na dezinformacji, manipulacji i kłamstwie. Staje się sposobem wpływania na opinię publiczną, prowadzenia kampanii politycznych, walki ideologicznej, lobbowania i uprawiania propagandy, polem wirtualnych wojen o realne wpływy, rynki zbytu, narzędziem zdobywania przychylności, niszczenia realnego przeciwnika, rajem dla szpiegostwa. W tym środowisku czujność i ograniczone zaufanie, a wręcz podejrzliwość może być jedyną szczepionką przeciw zainfekowaniu, o którym w innym kontekście wspomina Jacobsky.

    Blogi mają swoją własną specyfikę. Te, których gospodarzami są osoby publiczne, świadomie rezygnujący z anonimowości, działają w oparciu o zasadę nierównowagi wypływającą z jawności osoby gospodarza i tajności większości gości. Skutkuje to w świadomości i podświadomości obu stron możliwością uruchamiania mechanizmów samoograniczających, jak powściągliwość, wyważenie i ostrożność sądów – to po stronie gospodarza, a po drugiej – możliwością wyzwalania mechanizmów przeciwstawnych – agresji, ekspansywności i niewrażliwości na skutki ostrości własnych wypowiedzi. W przypadkach skrajnych prowadzić to może do nadużyć wymierzonych w osoby i instytucje pozbawione możliwości skutecznej obrony. Z tych niesymetrycznych uprawnień obie strony mogą korzystać, oczywiście, w dowolny sposób, nie wykluczając zachowań ekstremalnych, zależnie od rodzaju osobowości i indywidualnych predyspozycji psychicznych.

    Nad sposobem ograniczania tych wszystkich zjawisk, które jedynie zarysowałem, biedzą się politycy. Im się nie dziwię. Ogranicza to w poważnym stopniu wszechwładzę i rzadko kiedy zaspokojoną ich ochotę do objęcia swą kontrolą i poddania regulacji kolejnego wycinka sfery publicznej, pozostającego – jak dotąd – poza obszarem pełnego kontrolnego politycznego oddziaływania.

    Dziwię się natomiast dziennikarzom, publicystom, komentatorom i innym posługującym się słowem. Podcinają bowiem gałąź, na której sami siedzą. Mam na myśli korzystanie przez nich z anonimowych źródeł pozyskiwania informacji, będących esencją dziennikarstwa śledczego i gwarancją autonomiczności narzędzi służących dociekaniu prawdy. Im większy zapał dziennikarze wykazują w ograniczaniu anonimowości, tym większe z mej strony podejrzenie o zwieranie szeregów dziennikarzy i polityków i przekraczanie granic, które wolałbym, by były zachowane między nimi, z uwagi na społecznie odmienne role, które w mniemaniu nienaiwnego idealisty mają oni do spełnienia.

    Rzadko kiedy tak się zdarza, że możemy mówić o pełnej anonimowości uczestników blogów. Trzeba się natrudzić, by odłączyć się od swego IP, trzeba się zarejestrować i podać przynajmniej adres poczty elektronicznej. Identyfikacja osób nadużywających swych praw nie jest niemożliwa, choć nie jest też łatwa. Nie chcę się wypowiadać co do zasadności wprowadzania administracyjnych ograniczeń wolności słowa, widząc wiele argumentów za, a jeszcze więcej przeciw ich wprowadzeniu.

    Jest jeszcze jeden – dla mnie bardzo ważny – aspekt anonimowości blogowej, który dotknąłem wcześniej. Jest nim urok odkrywania i poznawania ludzi poprzez konieczność przebijania się przez splątaną tkankę ludzkich myśli. Po stokroć trudniejsza to metoda komunikacji i wzajemnego zbliżania, bądź oddalania się od siebie, niż każda inna, włączająca cielesność, wiek, urodę, charakter wykonywanej pracy, zdobyte wykształcenie i inne znamiona tożsamości. To rodzi wiele trudnych wyzwań, ale warto ich się podjąć, pozbywając się jednocześnie komfortu poznawczego i deformującego wpływu i natłoku zbyt wielu czynników podlegających percepcji i ocenie. Dla mnie jest to rodzaj literatury, której treści przyswaja się obcując z książką dawno zmarłego autora. Będę dbał o swoja anonimość, dopóki to będzie możliwe. Nie mam też pretensji do osób, które wyrzekły się swojej. Mam do nich jedynie żal, że pozbawiły mnie części swojej tajemniczości, przez którą chciałbym się przedzierać. Nic tak bowiem nie jest w stanie opisać bogactwa ludzkiej natury jak wypreparowana myśl, nawet gdy jest ona uwolniona od weryfikacji popartej czynem.

    Z przemyśleń tych wyłania się jasna i szczera deklaracja: Gospodarzowi i innym blogowiczom przyrzekam, że w rozmowie polemicznej z nimi będę miał z tyłu głowy starania, by nie uciekać się do innego zakresu mojej wiedzy o nich jak ta, która wynika z mojego odczytania ich myśli. Osoby jawne mogą liczyć na moją szczególną pod tym względem pryncypialność dla zniwelowania swoich przewag nad nimi. Niczego więcej obiecać nie mogę.

    Pozdrawiam blogowisko.

  156. W sprawie retorycznego pytania „kto rozkradł” istnieje retoryczna odpowiedź- ONI. Chyba, że padnie inne stwierdzenie= TKM – dla niezorientowanych- „teraz k……… my”

    W sprawie Holokaustu
    Potem była Kambodża i Khmerowie, potem Hutu i Tutsi, potem Jugosławia.
    Pogromy mniejszości przez większość odbywają się wszędzie, nie zawsze tylko obecne są na miejscu media.
    Wymaga to tylko przyzwolenia lub słabości władz lokalnych i wzrostu napięcia spowodowanego przyczyną nie zawsze racjonalną. Kozioł ofiarny zawsze się znajdzie i najczęściej jest to INNY- z wyglądu, zachowania, religii, sposobu bycia. Czy będzie to grupa etniczna, czy religijna, czy outsider czy klasowa oferma, w pewnym momencie katalizują emocje negatywne grupy.
    Czy w miarę wzrostu wykształcenia i zamożności coś się zmieni?
    Patrz- doniesienia z Czech, Słowacji, Rumunii……
    Problem Romski czy Cygański jak kto woli?

    Dla mnie, polski obywatel wydający innego obywatela na śmierć jest współwinny morderstwa i jako taki podlegać karze. Wyznanie, rasa, poglądy polityczne, nie mają tu nic do rzeczy. Jeżeli nie będziemy przestrzegać lojalności wobec siebie, to co pozostanie?

    Komunizm, socjalizm, kapitalizm, feudalizm………..
    Przecież to tylko etykietki, pod którymi kryją się rządza władzy, chciwość, megalomania……….
    Zmieniamy etykietki ale rdzeń zachowań człowieka od czasów biblijnych, czy Hammurabiego, pozostaje ten sam.
    Piszemy ładnie o cywilizacji, człowieczeństwie, miłości bliźniego, humaniźmie, solidarności, szczytnych ideałach………
    Co z tego pozostaje przy bliższym przyjrzeniu się?
    Wnioski pozostawiam wam. Etykietki, słowa, chwrytatywne działania, uspokalanie sumień jałmużną, a w gruncie rzeczy czysty Darwinizm…….

  157. Pani Stachurska,

    Ja jestem za. Za Job Centre, tym bardziej ze nie pisze sie z amerykanska (Job Center). Za aktywnym poszukiwaniem pracy na rynku, za pomoca dla poszukujacych. Nawet za tworcza krytyka nieudolnosci urzedow.

    Czy pani sobie wyobraza, ze ja nie poszukuje pracy korzystajac z pomoca jakiegos job centre? Nazywa sie to w moim przypadku jeszcze gorzej – head hunter.

    A pani? Jakie sa konkluzje?

  158. @TO
    Do usług! Ale to nie było moje główne źródło wiedzy. Były jeszcze nieoficjalne…

    http://www.wprost.pl/ar/135968/Postac-tygodnia-Jacek-Rostowski/

    Pozdrawiam

  159. @absolwent

    Uwielbiam z toba korespondowac za posrednictwem bloga. Tez bym pil z dziubka twojego, ale jasny gwint moze sie poczuc nieswojo. Przegladam sie w lustrze od ciebie – dzieki, bardzo mily gest z twojej strony – golilem sie przed nim dzis rano. Masz racje, pomylilem pralke z lodowka – twoj wspanialy zakup lat 80. – marka byla polar, dobrze pamietam?

    Natomiast jednego mi nie wmowisz – nigdy nie nazwalem cie komuchem. Ani wobec magrud i p. Stachurskiej nie pozwolilem sobie. Ich myslenie nazwalem posocjalistycznym, to chyba nieco inaczej brzmi. Ciebie podejrzewam o sklonnosc do wprowadzenia ekonomii PRL-u (wszak jestes za renacjonalizacja i przywroceniem centralnego planowania ???), to chyba tez ma inny sens. Natomiast wszystkich wyzwisk, ktorymi ty mnie obdarzyles – masz racje, zdziecinnialem – po prostu ci nie pamietam. Z Bogiem — T.O.

  160. Jacobsky,

    1. Nam jest łatwiej odwerać się od PRL-u. G. OKON nawiał po wsze czasy. Ja też, ale oni tam żyją na tych gruzach, wszak nie wszystko odbudowano, w wielu przypadkach styl jest dawny. Ja nie stykam się z tym na codzień, co najwyżej za pośrednictwem e-mediów. Niemal jakbym słuchał radio Wolna Europa.

    2. O tzw. neoliberaliźmie pisze się różne rzeczy. Czytam właśnie książkę o kryzysie pióra amerykańskiego finansisty (podałem ją w poprzednim wątku pisząc do absolwenta), który nie zostawia suchej nitki na systemie. A jednak pisze, że ostatnie ćwierć wieku było okresem bezprecedensowego wzrostu kapitalizmu, okresem doskonałym, historycznie wyjątkowym. I od wielu pozytywnych doświadczeń rewolucji friedmanowskiej, thatcherowskiej, reagonowskiej nie ma odwrotu w żadnym kraju świata. Co najwyżej korekty i uzupełnienia.

    3. ROZKRADANIE, PRZEKRĘT, czy jak to nazwał absolwent – GARAGE SALE jest mitem. A jego siła bierze się stąd, że posocjalistyczne myślenie nakazuje przypisywać każdemu zasobowi, firmie gospodarczej, towarowi (np. filiżance herbaty) zawsze i wszędzie uniwersalną stałą wartość ucielesniona, zmaterializowana, wyliczona na podstawie ilosci wlozonej wen „pracy spolecznie uzytecznej”. Wg. tej szkoły, jeśli za Gierka wydano 100 mln na fabrykę, to … po przeliczeniu kursów wymiany na dolara (wybrać należy najkorzystniejszy dla tezy końcowej), po zastosowaniu stopy inflacji przez 30+ lat, z pominieciem amortyzacji oraz zuzycia technicznego i ekonomicznego … wychodzi OGROMNY MAJĄTEK. A przecież w gospodarce najczęściej stosuje się wycenę poprzez możliwości zarobkowe danego zasobu w danym momencie i warunkach rynkowych. Jeśli firma przynosi straty z rozlicznych powodow (upadek RWPG i jej rynkow, przestarzala technologia, nieelastyczne zarzadzanie, upor zwiazkow zawodowych), jeśli dodatkowo dołoży się pakiet socjalny dla załogi – to jej wartość rynkowa jest o wiele niższa od OGROMNEGO MAJĄTKU wyliczonego metodą księgową. Nie mówiąc o tzw. ścieżkach prywatyzacyjnych. Np. wiele z nich zapewniało załodze fabryki 15% własności w postaci akcyjnego udziału. Czy to było rozkradanie? Owszem, sfer budżetowa, gdzie nie było prywatyzacji mogła utyskiwać. Ale i tak celem prywatyzacji nie było dorobienie się skarbu państwa, lecz przekazanie masy upadłościowej w odpowiednie, młode, prywatne ręce. Jedni teoretycznie dywagują, że należało prywatyzować wolno, inni wprost przeciwnie. Ale co znaczy wolno, czy 20 lata na sprywatyzowanie kopalń, stoczni i elektrowni. A tu p. Stachurska, zdaje mi sie, chce oddać pośredniaki w prywatne ręce. W głowie aż się kręci.

    Idę ochłonąć w oparach z kwiatów bzu, wisteri (Wisteria frutescens) i jarzębiny (Sorbus aucuparia ‚Rossica’). Dużo roboty czeka na mnie na bakjardzie, miłego weekendu
    Pozdrawiam

  161. Jak juz wspomnialem wyzej (05/21 06:43) warto by sie zastanowic dlaczego przesladowania zydow, niewatpliwie ulatwione oficjalna polityka III Rzeszy Niemieckiej, znalazly tak gleboki oddzwiek w wiekszosci panstw nalezacych do hitlerowskiej koalicji. Zachowanie Polakow, ktorzy zreszta jako podludzie byli sami przeznaczeni do eksterminacji, bylo tylko drobnym przyczynkiem do ogolno-zachodnio-europejskiej tendencji zmierzajacej do oczyszczenia terenu z ludnosci kolorowej a zwlaszcza zydow i cyganow. Mam wrazenie, ze wiekszosc Kolegow Blogersow uwaza takie postepowanie za aberacje czy tez owczy ped. Ja osobiscie sklaniam sie ku pogladowi, ze byla to reakcja calkowicie naturalna jesli chodzi o cywilizacje i narody rodzime dla danych terenow. Podswiadomie postrzegaja one cywilizacje obce panoszace sie na ich terytorium jako element wrogi badz irytant. Ta podswiadoma tendencja jest czesto korygowana wychowaniem i polityka wewnetrzna panstwa, na ktora wplyw, czesto bardzo powazny, ma populacja zydowska. Stad nasz wierny lud jest nieco schizofreniczny pod wzgledem tolerancji narodowosciowo-obyczajowej. Z jednej strony instynkt, zreszta prawidlowy z punktu widzenia zachowania czystosci i integralnosci narodowego terytorium, pcha go w kierunku eliminacji elementu obcego i wrogiego, z drugiej zas strony polityczna poprawnosc i falszywe zrozumienie tolerancji propagowane przez media, mowi mu, ze jest on w bledzie a byc moze nawet popelnia grzech wobec zalecen Naszego Swietego Kosciola. Nic wiec dziwnego, ze w sytuacji gdy naturalne tendencje spotkaly sie z poparciem politycznego autorytetu w postaci Wielkiego Wodza Narodu Niemieckiego uklad przeszedl do stanu podstawowego i rozpoczal dawno upragniona czystke. Ta sytuacja oczywiscie moze sie powtorzyc w najblizszej przyszlosci gdy rozpocznie sie szukanie przyczyn pauperyzacji ogolu populacji Europy i Ameryki.

  162. Polski antysemityzm byl w przededniu II wojny swiatowej tak silny, ze dziwne by bylo gdyby nie odbil sie na sytuacji Zydow w GG i na terenach polskich wcielonych do III Rzeszy. Nikt mi nie wmowi, ze wszyscy polscy antysemici nawrocili sie jak sw. Maksymylian Kolbe. Dlatego Kolbe zostal swietym, bo byl wyjatkiem, a nie regula. Co wiec robili polscy antysemici, gdy znalezli sie w sytuacji, w ktorej mogli bezkarbnie realizowac swoje zbrodnicze plany? Mozna o to to spytac np. prezesa Farfala. Ponoc wedlug niego ‚Czarne malpy niczego nie potarfia zrobic’. Ta zaraza jest caly czas obecna w polskich umyslach. Przykre to, ale prawdziwe.

  163. T.O” pisze do”Jacobsky’ego”,że: Ona niewiele nas uczy, wiedza o tamtej ekonomii nie przydaje się na nic. Ale takie są doświadczenia wentylujących się blogowiczek i blogowiczów. A hasło ROZKRADLI jest jak zefirek na pomarszczonych twarzach. Argument rzeczowy jest bzykiem natrętnego, latającego owada. Niech więc nabrzmiewają pąki odpowiedzi! Byle do wiosny!!! . (chodzi T.O.o tzw.”wiedzę ekonomii z PRLu.)

    Szanowny Observerze, nie gniewaj sie,ale nie udało się dotychczas nikomu – posiadającemu wiedzę ekonomiczną – na tym blogu napisać większej bzdury, niż ty.Przecież najgłupsza wiedza jest lepsza od niewiedzy. Ale ważniejsze jest to, że jeśli odrzucisz z obu ekonomii (gospodarki rynkowej i gospodarki tzw. planowej) otoczkę demagogii i propagandy,to pomiędzy nimi nie ma istotnej różnicy; różnice są w detalach . Podstawową różnicą jest wyłącznie to, że gospodarka rynkowa zawsze operowała prawdziwym pieniądzem, a tzw.”planowa’ (nie z winy doktryny ekonomii, a z winy czysto politycznej stworzyła namiastkę walut, która nie była prawdziwym pieniadzem). Prawdziwy pieniądz zrodził PRAWDZIWE metody oceny wszelkich ryzyk finansowych , a w „socjalizmie” było, jak w grze w pokera, gdzie dolary zastąpione są zapałkami. Zarządzanie wielkimi koncernami w niczym ,co do istoty, nie różni się od tzw. gospodarki planowej. Różnica jest tylko w tym, że w socjalizmie wszelkie analizy ekonomiczne były pozorowane,bo nikt nie ponosił materialnej odpowiedzialności bezpośrednio, a w gospodarce rynkowej muszą być prawdziwsze, bo za stratę odpowiada WŁAŚCICIEL, a w socjaliźnie nie było de facto właściciela(właścicielem byli wszyscy, czyli nikt). Podstawy teorii ekonomii są podobnie, jak matematyki –apolityczne .Ta sama tabliczka mnożenia obowiązuje w Kanadzie i w Polsce.

  164. Parę cytatów z artykułu w „Der Spiegel”.

    Najpierw mój komentarz.

    Zasadniczym tematem artykułu jest „europejski wymiar holocaustu”. O „polskich pomocnikach” są tylko króciutke wzmianki („polscy chłopi” jako współsprawcy, pogromy, Jedwabne).

    Poniżej przytoczone jest pytanie głowne – teza, na które zamierza odpowiedzieć autor. Choć tego nigdzie nie potwierdza w swoim tekście, ale wielokrotnie sugeruje, że tak – holocaust, to był europejski projekt.

    Takie postawienie sprawy, to niesmaczny żart graniczący z prowokacją, na dzisiaj brzmiący antyunijnie, antyeuropejsko. Bo, jeśli tak miałyby w przyszłości wyglądać projekty europejskie, to ja dziekuję już dzisiaj zjednoczonej Europie.
    Ale też i woda na młyn polityków nastawionych antyniemiecko, stymulator wzrostu dla legionu maluczkich, ksenofobicznych polityków, których jedynym hasełkiem jest – a nie mówiłem?

    Kuriosalne jest przytoczenie w tak zasadniczej analizie błahostki w rodzaju, że rekruci w obozie, w którym szkolono Demianiuka do zadań specjalnych (łapanki, obławy, funkcje strażnicze, pomocnicze w obozach śmierci) nosili „na czarno ufarbowane mundury Wojska Polskiego”. Zastanawiające jest, dlaczego ten własnie mikrofakt nabral tak istotnego znaczenia dla autora, że postanowił go włączyć do artykułu. Czyżby Wojsko Polskie również zostało wciągnięte do projektu europejskiego?

    Cytaty:

    „W obliczu trudnego do pojęcia rozmiaru zbrodni nasuwają się niepokojące pytania, które już przed laty postawił berliński historyk Götz Aly: czy w przypadku tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej nie chodzi może o „projekt europejski, którego nie da się wyjaśnić tylko specyficznymi przesłankami historii Niemiec”?
    Nie ma jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia w sprawie europejskiego wymiaru Holocaustu i sześciu milionów pomordowanych Żydów. Dopiero późno – gdy zmarła już większość sprawców – Francuzi i Włosi zaczęli dogłębnie rozpracowywać tę część swojej historii; inni, jak Ukraińcy i Litwini, z trudem przystępują do tego zadania, albo – jak Rumuni, Węgrzy i Polacy – stoją jeszcze przed nim

    Czy Holocaust nie stanowi dna nie tylko niemieckiej, „ale też europejskiej historii” – jak powiada Aly?”

    W połowie 1943 r. stacjonowało w Trawnikach 3700 funkcjonariuszy, nosili najpierw czarno ufarbowane mundury Wojska Polskiego, potem ziemisto-brązowe, rzekomo z zasobów armii belgijskiej”

    Pzdr, TJ

  165. Przepraszam -artykuł w „Die Welt”.
    Pzdr, TJ

  166. Telegraphic Observer,

    Pan coraz mniej poważnie i niech tam, Pana sprawa.

  167. Kecaj pisze:

    2009-05-23 o godz. 20:20

    Lizak:
    Kecaj a co tkwi w pańskim umyśle, jak pan sądzi?

  168. TO
    „Czytam właśnie książkę o kryzysie pióra amerykańskiego finansisty… ”

    Nie to żebym się czepiał, ale to zdanie jest szalenie zabawne.

  169. Telegraphic Observer,

    z pewnoscia roznimy sie co do ocen wspolczesnego kapitalizmu i jego wplywu na kierunek rozwoju naszej – nazwijmy to: cywilizacji. Zreszta to nie nowosc; spieralismy sie na ten temat nie raz, i pewnie jeszcze nie raz skruszymy kopie w tym temacie. Zostawmy sobie te potyczki na dlugie, zimowe wieczory, a nie na wiosenne zmierzchy ciagnace sie do wczesnych godzin nocnych. Az sie zyc chce w taki czas ! A nie spierac o rzeczy, na ktore tak naprawde nie mamy wplywu.

    Ja prawde mowiac nie mam pojecia w jakis sposob wycenia sie ten strasznie obszerny majatek narodowy, ktory wyprzedano/rozkradziono (niepotrzebne skreslic). Rubel transferowy ? Zloty dewizowy ? A moze po prostu ilosc zlomu, jaki mozna uzyskac rozbierajac stary, rozklekotany zaklad pracy wybudowany jeszcze za Bieruta i raz czy dwa zmodernizowany technologia, ktora i tak juz sie zestarzala. Pozostaja ludzie, ktorzy tam pracuja. Tych nie mozna zlomowac. Mozna ich co najwyzej „zmodernizowac”. Jak ? To zalezy od tego, w jaki sposob ktos chce sie dac zmodernizowac. Jedni sa tak bierni, ze chocby nie wiem jakich zaklec uzyly magrud i Teresa Stachurska, to i tak nic ich nie ruszy z miejsca: potencjalna klientela biedy, nad ktora potem wypada sie uzalac, ale tak naprade, to… Mozna to traktowac jak wzruszenie ramion. Trudno.

    Pozostaja ci, co chca sie „zmodernizowac”. Oni beda szukac kazdej okazji, czy to prywatnie, czy za posrednictwem panstwowego posredniaka. Rozdzieranie szat nad zmuszeniem 50-letniej osoby do przekwalifikowania sie jest chybionym zabiegiem demagogicznym, bo po pierwsze: ludzie ci stanowia wciaz produktywna grupe zawodowa i wypada zawierzyc w ich mozliwosci, a nie kpic z pomyslow ich przekwalifikowania. Poza tym doswiadczenie zyciowe i zawodowe ryczacych „50” (mowie w tym wypadku o doswiadczeniu w stosunkach pracy, w obyciu z innymi, itp) plus WIERNOSC potencjalnemu pracodawcy zaczynaja stanowic atut czesto nie do pobicia przez mlodych – generacje X czy Y – juz sam nie wiem, jaka litera teraz obowiazuje: mlodzi ludzie, ktorych z reguly interesuje tylko i wylacznie to, co oni beda miec z oferowanej im mozliwosci i szybko ida tam, gdzie mozliwosci sa wieksze, nawet jesli jest to przewaga efemeryczna i nietrwala. Tzw. nomadzi rynku pracy.

    Tak opisuja te zjawiska socjologowie w krajach rozwinietych. Byc moze nie jest to na 100% adekwatne do rynku pracy w Polsce, ale sens zjawiska i jego konsekwencje z pewnoscia nadejda rowniez nad Wisle: wyscig szczurow juz wyszedl z mody ! Technika zarzadzania rank and yank ma coraz mniejsze zastosowanie, a na jej miejsce pojawiaja sie bardziej wyrafinowane i wysublimowane metody nie tylko optymizacji wydajnosci, ale tez waloryzacji pracownikow, o ktorych – w brew pozorom – bedzie coraz trudniej w wielu czesciach swiata.

    Pisze powyzsze troche sobie samemu na pocieszenie, bo niedlugo i ja bede ryczec. Nadzieja w tym, ze wciaz potrafie dosc glosno ryczec, i moze fakt ten zwroci uwage jakiegos lowcy glow, gdy zajdzie taka potrzeba.

    A uczyc sie, to ponoc uczymy sie przez cale zycie…

    Pozdrawiam.

  170. Dlugie to ale warto zadac sobie trud, zeby sie oburzyc albo poruszyc wlasne (?) sumienie ? choc dlaczego ? my rocznik np. 49
    http://wyborcza.pl/1,97849,6640582,Ciemny_kontynent___niemieccy_zbrodniarze_i_ich_pomocnicy.html?as=3&ias=8&startsz=x
    Moze by lepiej wiedziec. Tak czy inaczej, nie podoba mi sie to zbyt chetne dzielenie sie wina.

  171. Polacy zanim wdadza sie w dyskusje o swej roli w czasie II wojny swiatowej powinni natychmiast zwrocic wszelkie mienie bedace wlasnoscia obywateli polskich zydowskiego pochodzenia i jak rowniez (moim zdaniem) wszelkie mienie bedace wlasnoscia obywateli przedwojennych Niemiec zydowskiego pochodzenia, ktore to w powojennej historii wlaczone zostaly w granice obecnej Polski.

  172. Nagonka Jaroslawa Klamczynskiego von Hitler na Spiegla i Gazete Wyborcza potwierdza, ze Wielki Wodz Pisu nie cofnie sie przed niczym zeby znalezc wyimaginowanego wroga. Artykul Spiegla jest wywazony w tonie. To oczywista oczywistosc, ze polscy szmalcownicy wydawali Zydow Gestapo. Artykul w Spieglu wcale nie wybiela Niemcow i nie mowi, ze wszyscy Polacy, czy narod polski wspolpracowal z Niemcami. Mowi, ze bylo wielu Polakow, ktorzy wspolpracowali. A przeciez o tym dobrze wiadomo wszystkim chyba Polakom. Oczywiscie z wyjatkiem Wielkiego Wodza Jaroslawa Klamczynskiego von Hitler!

  173. vdm: Podtrzymuję to co napisałem wcześniej. Twoja wiedza dotycząca historii średniowiecza (podobnie zresztą jak i historii najnowszej) jest – delikatnie mówiąc – mierna. Wypisujesz brednie na temat wypraw krzyżowych i – po zwróceniu ci uwagi na błędy – powtarzasz te brednie po raz kolejny. Twój problem, skoro lubisz się ośmieszać… A nad ortografią i interpunkcją powinieneś popracować, niezależnie od klawiatury, której używasz (ciekawa wymówka dla nieuków!). Na razie – szanowny vdm – ocena niedostateczna, siadaj do ławki i zacznij się więcej uczyć, na początek przeczytaj jakąś mądrą książkę 🙂

  174. Przed paroma dniami zadzwonil do mnie znajomy:
    – slyszales, Niemcy obwiniaja nas(Polakow) bezposrednim wplywem w nisczeniu europejskich Zydow i powoluje sie na ostani Spiegel.

    Po polskich obozach zaglady(Der Spiegel 13/27.03.06- strona 13) wcale by mnie to nie zdziwil, ze kryzys ekonomiczny dotknol tez holocaust przemysl, ktory szukajac nowych zrodel „energi” udezyl znowu w bemben poczcia winy. Niemcy jako drugie po USA platnik budgetu panstwa Izraelskiego i roznych kurjozalnych fundacji zydowskich wysycha finasowo. Przeczytelm ten artykow i sie okazalo o zgrozo, ze sa tylko wymienieni szmalcownicy i Jedwabne a nie udzial bezposredni Polski w Holocaust jak probuja nam Bonnie i Clyde z Zoliborza sugerowac.

    (Oddzwonilem do mojego znajomego, ktory omija GW jak diabel kropielnice i dowiedzialem sie, ze on tego artykulu wcale nie czytal ale czytal co bylo w polskich mediach na ten temat napisane i mowione).

  175. @TJ

    Czy Der Spiegiel + Die Welt wspomnialy cos o przerwanych pracach archeologoczny w Jedwabnym?

    @jjager

    TO pisze miedzy wierszami, ze czyta ksiazke piora jobbersama

  176. Bobola, ta sytuacja juz zaczyna sie rozwijac, z tym, ze teraz to ci, ktorzy opowiadaja nam o multikulti jednoczesnie korzystaja perfidnie z doswiadzczen z przed lat, wlasnie tamtych lat i pauperyzuja swiadomie spoleczenstwo. Nie potrzebna jest wojna, chodzi o to aby ludnosc sama wziela sie za gardlo, co juz po czesci czyni. Instkty obrony swojego terytorium przed obcym juz dzialaja. W Niemczech spodziweane sa niepokoje spoleczne ale nikt nie bedzie wystepowal przeciw polityce i politykom tylko przeciw obcokrajowcom i na pierwszy rzut pojda ci tu wyksztalceni i dobrze zaintegrowani.

  177. Sebastian 2009-05-22 17:02

    dziekuje za pozdrowienia 🙂

    retoryczna wolta-tak
    bez glebi-moze,ale spontanicznie,podswiadomosc zmusza do czynu

    C.Jung?-tworca „nieswiadomosci zbiorowej”
    dotyczy to tez niemcow,oczywiscie

    pozdrawiam!! 🙂

  178. morag 2009-05-24 11:28

    „…W Niemczech spodziewane sa niepokoje spoleczne…………”

    morag,kiedy?
    kto i kiedy zacznie te wystapienia?

    dobrze,ze nie jestes Kasandra

  179. Dla tych ktorzy juz zdazyli zapomniec. Wytrwalych uprzedzam o smakowitym „kawaleczku” z kolebki, o ktorej tyle teraz halasu.(chyba na koncu)
    http://wyborcza.pl/1,88975,6634769.html?as=1&ias=4&startsz=x

  180. Fragmenty artykulu „Zydzi w obronie Kosciola Katolickiego”:

    W 1912 r. Julian Unszlicht wydał w Krakowie kolejną, prawie 400-stronicową książkę pt. „O pogromie ludu polskiego”: „Poezja romantyczna nazwała Polskę Chrystusem narodów. I w rzeczy samej żaden w dziejach ludzkości naród nie przeszedł takiej martyrologii na własnej ziemi i żaden nie okazał się tak naiwnie szlachetny w stosunku do swych wrogów i prześladowców”

    Wspomnienia wybitnego polskiego matematyka żydowskiego pochodzenia Stanisława Chaskielewicza „Ukrywałem się w Warszawie. Styczeń 1943 – styczeń 1945”. Na s. 171 swoich wspomnień Chaskielewicz pisał: „Ukrywając się, zrozumiałem, jak głęboko humanitarna jest rola religii, jak bardzo nauki Kościoła katolickiego wpływają na kształtowanie się tego, co najpiękniejsze i najszlachetniejsze jest u ludzi wierzących. Tak jak w momentach krytycznych większość ludzi nawet niewierzących głęboko zwraca się do Boga, tak samo myśl o Bogu dyktuje im potrzebę pomagania bliźnim będącym w niebezpieczeństwie”. W innym miejscu swej książki (na s. 186) Chaskielewicz pisał: „Osobnym rozdziałem, na ogół stosunkowo lepiej znanym, była piękna postawa duchowieństwa katolickiego, a w szczególności sióstr zakonnych, które ocaliły znaczną liczbę dzieci żydowskich”. Z kolei żydowska socjolog z USA prof. Necham Tec, ustalając wizerunek psychologiczny osób, które w czasie okupacji w Polsce ratowały Żydów, pisała, iż byli to na ogół „ludzie z kręgów chrześcijańskich, znani z konsekwencji w dobrych uczynkach, niezależni w myśleniu – wręcz indywidualiści, nie obliczający racji i szans pomocy, której niesienie jest dla nich oczywiste i odbywa się spontanicznie” (cyt. za: A. Zięba, Wizerunek, „Przegląd Tygodniowy”, 12 grudnia 1993 r.).

    W wywiadzie dla warszawskiej „Polityki” w 1983 r. Rufeisen ostro skrytykował rzucane przeciw Polakom oskarżenia o rzekomy „antysemityzm”, stwierdzając: „Nigdy nie mówię o polskim antysemityzmie i gdzie tylko mogę, walczę z tym, bo to jest przesąd, to jest zabobon (…). Wydaje mi się, że o antysemityzmie mówią nie ludzie, którzy przeżyli czas holokaustu w Polsce, a ci, którzy przyjechali do Izraela z Polski przed wojną. Tak mi się wydaje. Ludzie, którzy byli odcięci od społeczeństwa polskiego, którzy przenieśli swoje koncepcje psychologiczne na sytuację wojenną (…). Mam już ponad 70 lat, żyłem w Polsce przed wojną, przeżyłem wojnę na wschodnich terenach polskich, nie widziałem tam Polaków mordujących, natomiast widziałem Polaków mordowanych. Z drugiej strony widziałem Białorusinów, widziałem Łotyszów, Estończyków, Ukraińców, którzy mordowali, a polskich jednostek, które by mordowały, nie widziałem. Ale tego wszystkiego ci idioci nie wiedzą. Im się tego nie mówi. Tak jest, niech mi nie opowiadają. Ja wiem, jak było” (cyt. za K. Mroziewicz, Jako chrześcijanin, a nawet jako Żyd, „Polityka”, 29 maja 1993 r.).

    http://www.radiomaryja.pl/query.php?__s=Jerzy%20Robert%20Nowak&__a=2&s=100&__r=

  181. @Pielnia1 (5/23, g. 21:16)

    Bóg mi świadkiem, jak się to mówi, że pisząc te zacytowane przez ciebie słowa i sąsiadujące z nimi (tzw. kontekst wypowiedzi) nie miałem ciebie na myśli. Co za przeoczenie! Co za niespodzianka!

    To co piszesz jest solidnym uzasadnieniem tezy, że diabeł siedzi w detalach. “Podstawowy detal” to pieniądz. Faktycznie detal. Tu i tam pieniądz jest stricte papierowy, tylko jak rozne są reguły wprowadzania go w obieg. Ale to nie najważniejsze. Zastanawia mnie, czy sugerujesz, że przedsiębiorstwa państwowe mogły się rozliczać w prawdziwym pieniądzu między sobą, czy mogły tworzyć rynki. Czy raczej pieniądz krążyłby tylko między koncernem państwowy i całą prywatną resztą: prywaciarzami i gospodarstwami domowymi? Zauważ, że ten koncern państwowy w gospodarce planowej jest jeden, narodowy, zaś w kapitaliźmie jest ich wiele w przestrzeni zglobalizowanej konkuruj one ze sobą i to ostro. Tutaj konkurencje wyznacza linia polityczna, jak któryś koncern narodowy się wyłamuje to wkracza AC. Polityczność systemu rynkowego jest wielokrotnie mniejsza. Zarządzanie koncernem IBM czy GE różni się dużym stopni, w całej masie detali od zarządzania PRL-em, nawet są różnice pomiędzy latami 50-60. a 80-90. w zarządzaniu korporacjami kapitalistycznymi. Itd.

    Ale pomijając te wszystkie detale, pytam się: po co młodzież ma uczyć się namiastki, powiedzmy ekonomii centralnie planowanej, i dowiedzieć się na koniec, że w ekonomii wolnorynkowej jest tak samo, za wyjątkiem kilku detali: pieniądz, rynek pracy, procedure ustalania cen, prawo posiadania, …

    Ale w sumie trafiasz w punkt mojego argumentu. Chciałem w całości wypowiedzi powiedzieć, że są stare, powiedzmy, konie, które bez odniesienie obecnych zdarzeń do PRL-u żyć nie mogą. To zrozumiałem, tak im łatwiej. Coś się zdarzy teraz, eh – odpowiad sobie taki – ja to już znam z PRL-u. Faktycznie Polska się przekształca od PRL-u. Można w Kanadzie znajdować podobieństwa z PRL-u, ale to już będzie czyste epatowanie myśleniem starego konia. Bo jak staremu koniowi powie się: wiedza X jest zbędna, to on się najpierw uniesie, a potem rozszerzy sens tego zdania i wpreszcie wypali: ”Przecież najgłupsza wiedza jest lepsza od niewiedzy”. Pomijam kontrowersyjność tej tezy, to mój wywód do czegoś takiego nie prowadził.

    Pielnio, niech się ekonomią PRL-u zajmą historycy gospodarczy, mam wrażenie, że zrobią to bez większego entuzjazmu. Wyrazy ubolewania i szacunku zarazem.

  182. jjagr pisze:

    2009-05-24 o godz. 01:19

    TO
    “Czytam właśnie książkę o kryzysie pióra amerykańskiego finansisty… ”
    Nie to żebym się czepiał, ale to zdanie jest szalenie zabawne.

    Zdania przeciwne ( np. czytam ksiazke alterglobalistki o kryzysie, albo, o kryzysie najlepiej jest czytac ksiazke kogos, kto nie ma pojecia o finansach ) bedzie zdaniem zdecydowanie glupim.

  183. P. Stachurska

    O co pani chodzi?

  184. Jeżeli tak bardzo chcemy się kajać za antysemityzm przedwojennych /2-gą wojną/Polaków oraz Polaków GG. to może należy się zastanowić z czego on wynikał?Zydzi bowiem wykorzystując przepisy Tory i Talmudu traktowali tuziemców w sposób urągający wszelkim zasadom ogólnoludzkim. Przecież to w/g ich nauki należy stać z boku gdy zagrożenie jest skierowane przeciw nie-Żydom, a pomocy nie należy udzielać nawet za zapłatą Te reguły znane były szczególnie polskim chłopom od pokoleń. Więc stosując się do tych nauk stali z boku jak żydom działa się krzywda.Ja wiem,że to brutalne nie polskie,ale czasami zasada „oko za oko”ujawnia się odruchowo.

  185. Dzięki Feliks za wskazówki. Istotnie między wierszami da się odczytać, że TO czyta książkę o kryzysie napisaną przez amerykańskiego finansistę. Przyznam, przez brak przecinka nie wyrobiłem zakrętu. Kiedyś, kiedy moje pióro miało kryzys sięgałem po prostu po długopis.

  186. Zainspirowany wpisami pani Stachurskiej, zastanawiałem się czy istnieje jeszcze w Polsce solidarność……..

    I znalazłem enklawę.
    Na każdą propozycję obcięcia diet poselskich , lub liczby posłów i senatorów, usłyszeć można solidarny kwik zainteresowanych.
    Można bronić koryta, jak niepodległości?
    Najbardziej solidarna partia nie chce wziąść na swe barki ciężaru kryzysu i nie zgadza się na redukcję wydatków Wysokiej Izby?
    Pan Prezydent w czasie kryzysu musi wymieniać meble?

    Orwellowskie „wszystkie zwierzęta są równe” gładko przeistacza się w ciąg dalszy „ale są równiejsze”

    Jeżeli emanacja naszego narodu jest tak solidarna, to czego należy spodziewać się po samym narodzie? Dlaczego proces dojrzewania do demokracji musi być tak długi? Mentalność Kalego ma się dobrze.

  187. Jacobsky,

    Masz racje, ale … metody zarzadzania personelem (HR) nieustannie sie zmieniaja i miedzy branzami sie roznia. Inaczej jest w kopalniach zlota, niz wsrod inzynierow silnikow odrzutowych. W dlugim okresie, baby boomers awansujac z czasem zalali srednie szczeble i trzeba bylo splaszczyc organizacje. Ponadto, ryczace 50-tki i 60-tki (sa tez i takie) sa lojalne i nie przemieszczaja sie, ale to jest ledwo na kilka, czy kilkanascie lat. Czekaja na szanse odebrania duzej odprawy po 20-30 latach i tyle jest ich lojalnosci.

    Jak widac na zalaczonym obrazku, cholernie sie spieramy 🙂

    Rynek pracy w Polsce, takie jest moje wrazenie, nie rozni sie od np. kanadyjskiego, tyle ze jest mlody i ciagle swiezy. Poza tym wyzsze warstwy (z uwagi na kwlaifikacja) i tak kraza po swiecie. W Kanadzie, gdzie prace i place sa stabilne w miare, zarobki jakos sie wyrownuja. W Polsce do „rownowagi” dochodzi sie w okresie przemian, stad ci najlepsi zarabiaja tyle samo co na zachodzie, ci sredniacy relatywnie mniej, a najgorzej wykwalifikowani tyle co w II czy III swiecie. W Meksyku jest podobnie, plus kilka innych zjawisk.

    Nie uwazam, ze nalezy wzruszac ramionami nad nizszymi warstwami. Czesc dalaby sie pogonic do nauki, druga czesz trzymac na zasilku. Sa renty chorobowe, wczesne emerytury, caly gaszcz przepisow i sciezek do przejscia. W kazdej dyskusji trzeba zdawac sobie sprawe, ze zasoby kraju sa ograniczone, i ze jednak najwazniejsza jest dynamika i nie ograniczanie mozliwosci tym, ktorzy potrafia i chca pracowac. Ale to sa tylko slowa …

    Zauwazylem, Jacobsky, ze czytasz przerozne literatury ekonomiczne i poszukujesz. Brawo, podziw najwyzszy! Dostrzegam przerozne zmiany twoich opinii. Tylko krowa nie zmienia zdania. A to ze tu i owdzie nasze opinie sie roznia, to jest to sprawa czystego przypadku.
    Pozdrawiam

  188. @TO
    Czyżby z nadmiaru troski o kryzys własnego „pióra” ..? 😆

  189. Rys, mowiac Neimcy mam na mysli Berlin, gdyz mam nadzieje, ze to nie to samo. Co do soziele Unruhen to o tym mowia juz politycy min. pani Gesine.
    Zaszokowana jestem rozmowami z moimi znajomymi niby alternatywni, niby lewicujacy – twierdza jednak, …ze obcokrajowcy sie dobrze urzadzili za niemieckie zapomogi socjalne i Harz IV, ktrore to oni maja tak jak honor czlowieka przypisane w konstytucji, wiec jak panstwu nie starczy na utrzymanie bezrobotnych to musi pozyczyc, gdyz z racji prawa im obywatelem tego kraju sie nalezy”. Czy oni nie sa naiwni?. Pytam sie ich jak mozna tkwic w takiej wyczekujacej pozycji i twierdzic, ze im sie nalezy, bardziej od panstwa niz od np. matki, ktora „nie ma pieniedzy” bo jedzie na urlop na Sylt (jedna z drozszych wysp niemieckich). Co bedzie jak sie te pieniadze panstwowe skoncza, zreszta te pieniadze idace na ludzi, na integracje i szkolenia bezrobotnych ida z europejskiej sakiewki. „Jak sie skoncza to ludnosc bedzie napadala na sklepy, bo czlowiek jak mowi konstytucja nie moze chodzic glodny, gdyz wtedy nisczony jest jego honor” itp. A co bedzie jak zmienia konstytucje? „Niemozliwe”.

  190. przepraszam za byki soziale Unruhen itd.

  191. Otago,

    jak to się stało – myslę intensywnie teraz, po wynurzeniach J. Głowackiego – że mimo kilkakrotnego zmieniania miejsca pracy, adresu domowego, przenoszenia się z miasta do miasta, spotkałam alkoholików w liczbie może 10 do 20 osób (przez całe dotychczasowe życie) ?

    Co prawda starczało aż nadto jednego pijącego na klatce i zwykle ten jeden był, niestety. W ostatnich dwudziestu latach też, trzeba trafu człowiek ów za komuny małym dzieckiem być musiał.

    Może gdybym sama nie trzeźwiała to po pierwsze obracałabym się wśród osób żyjących w podobnym widzie, po drugie rychło mogłabym uznać że innego świata nie ma, po trzecie jako pijana nie rozróżniałabym od pijanych trzeźwych?

    Podesłał Pan niezłą zagadkę. Wieś gminna niesie, że nasi politycy nie trzeźwieją. Czy tak?

  192. Wiesiek59,

    Kalemu jest w smak. Bardzo. Jak i jego zwolennikom? Bo to oni dają przyzwolenie, jak to totumfaccy ?

  193. Rysberlin,

    Zareagował Pan tak inteligentnie i kulturalnie, że aż mi głupio za niektóre zwroty mojej retoryki we wpisie do Pana. Oczywiście zasoby zbiorowej podświadomości w momentach progowych w dziejach narodów ujawniają prawdziwe oblicza tychże. W wielu momentach takie oblicza są we wszystkich narodach podobne, gdyż są pierwotne. Jednakowóż dzieje każdego z narodów dokodowują w naszych zbiorowych podświadomościach małe modyfikacje, co sprawia,że detalicznie trochę się różnimy jako nacje w reakcjach na dziejowe bodźce, choć generalnioe wszyscy , jako zbiorowości/nacje/, jesteśmy tacy sami, kwestia okoliczności.

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  194. Do „T.Observ”: cieszę się, że się dogadalismy. Nie masz przecież ani obowiązku,ani chyba czasu, żeby czytywać wszystkie moje wpisy, a ja od zawsze głosiłem uporczywie, że socjalizm upadł, bo przede wszystkim brak prawdziwego pieniądza czynił, że wszystko było grą na niby. Ja otrzymywałem wysokie premie za urokliwe załatwienie limitów z Warszawy. Bo nic nie było moje,wszystko dzieliła GÓRA i jeśli potrzebowałem 500 mln zł. ,to udowadniałem, że należy mi się 1000 mln. zł i wtedy otzymywałem łaskawie 500 mln. zł. Tak robiłem ponad 15 lat. Gdy nastał kapitalizm, też załatwiałem wielkie sprawy.Ale dobrze już rozumiałem, co to jest kapitał własny i co pożyczony (nikt już nie dawał za osobisty urok i czar). Nauczyłem się w miarę szybko tych wszystkich spraw i przez ponad 20 lat zajmowałem się (brzydko jest mówić o swoich sukcesach, przepraszam) finansowaniem bardzo dużych inwestycji w Europie Wschodniej, jako przedstawiciel zachodniego „imperialisty”. I ponownie powtarzam: doktryny ekonomiczne są apolityczne.Obecne duże koncerny mają potencjał znacznie większy,niż suma kilku państw . I uwierz mi, że idea zarządzania w liczbach wielkich jest prawie analogiczna ,jak w tzw. gospodarce planowej. Istotą róznicy jest „tylko” pieniądz i prawo własności.Reszta klocków jest prawie identyczna. Uraziła mnie w twoim wpisie pogarda do „wiedzy socjalistycznej” .Nie masz racji. Każda wiedza jest lepsza od ignorancji. Ja mam tego „pecha” ,że od podszewki znam obie doktryny w teorii i praktyce. Może wielcy teoretycy się ze mną nie zgodzą, bo zawsze mozna włos podzielić na więcej części.Ja teoretykami się nie podpieram ;ja wiem swoje(jak mawiała moja tesciowa). Obie doktryny mają swoje zalety i wady.Gospodarka wolno-rynkowa jest efektywniejsza, stąd socjalizm upadł . Podstawową rolę odegrał „prawdziwy” pieniądz. Cała reszta, to zabawki dla niemowlaków

  195. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @jjager
    Mysle, ze powrot do kaligrafi jest wyjsciem a nie czytanie – jak to czyni TO – zyciorysow.

    @Dante
    Kto nie z Mieciem, tego zmieciem, inaczej mowiec, bedziesz calowal po rekach i placil.

  196. pielnia1 pisze:

    2009-05-24 o godz. 22:56

    Lizak;
    Czułem to przez skórę, że jesteś politycznym gnojkiem.

  197. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    pielna1

    „Podstawową rolę odegrał “prawdziwy” pieniądz. Cała reszta, to zabawki dla niemowlaków”

    Dokladnie tak i nie inaczej. Znam bardzo dokladnie operacje tzw grupy bostonskiej (miedzy innymi robiacaj w rzepaku) dzialajacej w Europie wschodniej podczas transformacji. Mowiac szczerze nie rozumie tzw polskich biznezmenow fatografujacych i produkujacych sie w mediach za cos nadzwyczajnego. Jest to wyjatkowo smieszny moment – nazywamy to momentem Missoliniego – moment pustego dzwonu. Aby to wszystko (operacje na zywym pacjecie) przygotowac od strony technicznej konieczny byl Stan Wojenny Jenerala Wrony. Usztywniano przedewszystkim Rady Nadzorcze w bankach, a sady + notariaty …. no tak dajmy temu spokoj. Jeszcze nigdy nie bylo tak latwo jak z przejmowaniem czyjegos majatku jak w tamtym czasi. System dzialal li tylko dla zrzeszonych. To sie nazywa biznes a la transformacja.

  198. kadett pisze:

    2009-05-23 o godz. 10:39
    @MA 17:02 22-05-2009
    Aby na pewno Reichstag to tylko budynek..?

    Pozdrawiam

    Obecnie miejsce pracy wielu dzielnych ludzi, wczesniej rowniez. Oczywyscie wiecej niz budynek. Chociaz po wojnie, po wypedzeniu „zlych duchow” moznaby tak twierdzic, a szczegolnie po statniej przebudowie. Krotko mowiec, wczesniejszy Reichstag, to juz tylko budynek; miejsce na historie; w nowej roli-miejsce na polityke jako siedziba Bundestagu. Troche to skomplikowane; ma Pan racje, pytania warto stawiac.
    Pozdrawiam.
    MA

css.php