Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

24.05.2009
niedziela

Poseł i Kataryna

24 maja 2009, niedziela,

Spędziłem dwa dni we Wrocławiu – cóż to za piękne miasto, jak starannie odnowione, gmachy uniwersytetu, Ossolineum, wyspy, parki, Rynek i Starówka – aż miło patrzeć, dużo młodzieży i turystów zagranicznych. Zajrzałem do Bazyliki, a tam Ewangelię po angielsku czytała jakaś – sądząc po wymowie – Amerykanka. Następnie pojechałem do Hali Stulecia (czy Ludowej?) na wystawę „Europa to nasza historia”, której autorem jest znany polski filozof, prof. Krzysztof Pomian, a sponsorem chyba Bruksela. Ponieważ nie wszyscy mają sposobność tę wystawę obejrzeć, więc poinformuję krótko: tematem jest powojenne historia Europy, a zwłaszcza jej proces jednoczenia. Wystawa ma charakter edukacyjny, najwięcej skorzysta na niej młodzież w wieku licealnym, studenci, a i ludziom starszym nie zaszkodzi. Obok plansz, slajdów i filmów, na wystawie znajdują się też dzieła sztuki z epoki (m.in. obrazy Wróblewskiego i Krajewskiego), a także słynne Abakany pani Abakanowicz, są też ciekawe instalacje, np. z butów żołnierskich. Widzimy też autentyczne eksponaty z okresu tuż-powojennego, np. ołtarzyk z łuski po pocisku armatnim, czy łuska przerobiona na termos. Wystawa pouczająca, dla starszych miejscami wzruszająca, gdyż odświeża wspomnienia, jest w niej historia Europy od klęski III Rzeszy, poprzez odbudowę (i panowanie ZSRR na Wschodzie kontynentu), narodziny idei europejskiej, Schuman, Spaak, Adenauer, potem upadek komunizmu, Solidarność – kawał historii. Wystawa duża, może nawet za duża, trzeba ją oglądać co najmniej godzinę – dwie. Nie jest to wystawa ładna i przyjemna, na którą idzie się z dziewczyną czy z chłopakiem, jak do muzeum – to raczej wystawa edukacyjna, obywatelska, polityczna. Zainteresowanym – polecam.

W powrotnej drodze widziałem w samolocie posła Chlebowskiego, przewodniczącego klubu parlamentarnego PO, siedział sam, ja też siedziałem sam, ale nie wszcząłem rozmowy, gdyż nie znam człowieka. Ale gdyby to było dzisiaj, czyli nazajutrz, to już bym do pana posła „zagaił”, żeby mu natrzeć uszu. W audycji Moniki Olejnik „Śniadanie w Radiu Zet”, poseł Chlebowski aż się gotował z oburzenia na artykuł „Spiegla” o współdziałaniu mieszkańców Europy w Holokauście. „Skandaliczna, haniebna publikacja, należy się odciąć”, grzmiał poseł Platformy. W tym świętym oburzeniu pobrzmiewało wyrachowanie polityczne. Pan poseł nie chciał się narazić prawdziwym patriotom. Tymczasem artykuł „Spiegla” zasługuje na coś więcej niż na walenie pięścią w stół, mianowicie na poważną dyskusję.

Pan poseł zdaje sobie sprawę, że antysemityzm w Europie istniał przed Hitlerem, że nazizm nie wziął się z niczego, że wiele jest przyczyn, w tym religijnych, że ciemne moce tkwią w człowieku, nie tylko w Niemcu, wreszcie że szmalcownicy naprawdę istnieli, a także, że antysemityzm nie został pogrzebany wraz z ofiarami Holokaustu, że Stalin, że sprawa lekarzy w Moskwie, że były i pogromy po wojnie, wystarczy przeczytać życiorys prezesa Farfała, żeby wiedzieć, że sprawa nie został zamknięta raz na zawsze. Inna kwestia, to czy akurat czasopismo niemieckie powinno podnosić kwestię pomocy, z jaką spotkali się Niemcy – bez których nie byłoby Holokaustu, ale oburzając się na „Der Spiegel” warto zapytać, dlaczego artykuł na ten temat nie ukazał się w innym kraju europejskim, we Francji, w Czechach, czy w Polsce? W dodatku „Europa” (do „Dziennika”), w „Rzeczpospolitej”, czy w „Polityce”? Być może gdyby tam pojawiła się odpowiednia publikacja, byłaby ona mniej dwuznaczna, niż w piśmie niemieckim. Ale Niemcy też mają prawo dochodzić prawdy. Sprawy zamilczeć się nie da.

***

PS. Jest sprawa, która mnie nurtuje, a na imię jej „Kataryna”, czyli wady i zalety anonimowości na blogach. Na naszym blogu pisał o tym kadett 23 maja godz.16.42.

W „Dzienniku” ukazała się na ten temat rozmowa z Wojciechem Sadurskim, profesorem prawa i zarazem autorem bloga. Profesor uważa, że anonimowość ma swoje dobre strony – chroni autorów przed sankcjami społecznymi, przed konsekwencjami ujawniania poglądów, poszerza krąg dyskutantów. Zdaniem Sadurskiego, z anonimowości należy korzystać w sposób przyzwoity, „bo nie wszystko, do czego mamy prawo jest działaniem przyzwoitym”, to kwestia „indywidualnej przyzwoitości”. Dobro polegające na ochronie osób głoszących niepopularne poglądy lub mogących obawiać się konsekwencji przeważa nad złem, tj. nad brakiem odpowiedzialności za słowo – twierdzi profesor. Ciekaw jestem, co Państwo o tym sądzą? Dla mnie to jest kwadratura koła: wolność przekształca się czasami w bezkarność, z prawa do anonimowości korzystają nie tylko osoby przyzwoite, ale i łobuzeria, która panoszy się w Internecie (jak w tłumie kibiców na stadionie, czy w tłumie, który wybija szyby, pali opony, dewastuje budynki), niszczy i poniża ludzi, działając z opuszczona przyłbicą, „zza węgła”. Czy taką cenę warto płacić za pożytki za anonimowość? Zapraszam do dyskusji!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 166

Dodaj komentarz »
  1. Sprawa anonimowości na blogach wydaje się być problemem bardzo trudnym do rozwiązania. Każde ograniczenie wywołuje protesty i oskarżenia o cenzurę.
    Natomiast pełna wolność prowadzi do opanowania blogu przez ludzi nawiedzonych, chorych z nienawiści lub zwykłych prostaków i chamów.
    Przykładem mogą być blogi onetu lub GW. Nikt porządny to takiego szamba nie wejdzie i skutki są żałosne.
    Może spróbować już praktykowanej metody, aby szczególnie rażące posty mogły być usuwane z woli większości uczestników blogu ( kosz).
    Wskazane jest, aby sami blogowicze chociaż częściowo zwolnili Gospodarza z tego przykrego obowiązku.

  2. „Dziennikarz” pisze tak:
    http://www.dziennik.pl/opinie/article385781/List_otwarty_do_obroncow_Kataryny.html

    A blogerzy odpowiadają np tak
    http://galopujacymajor.salon24.pl/106860,liscik-do-krasowskiego

    toczy się wojna, która zjednoczyła brać blogerską, bez względu na przekonania

  3. Wolnosc slowa nigdy nie byla i nie jest bezwzgledna.
    Moja wolnosc wypowiedzi – anonimowej czy imiennej – konczy sie tam gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego czlowieka, wolnosc do ochrony swego dobrego imienia. Jesli anonimowo mozna o drugim czlowieku powiedziec wszystko, i czuc sie bezkarnym, to jest to lobuzerka i nalezy ja bardzo starannie odgraniczyc od wolnosci wypowiedzi.
    Sama prezezylam niespelna rok temu nikczemna i niesprowokowana napasc, w trakcie ktorej zniewazona zostalam nie tylko ja sama, ale takze pamiec mojego bl.p. Ojca, dobre imie mojej Matki. Normalnie – strzaskalabym po pysku i to wystarczyloby mi za zadoscuczynienie.. Albo skierowalabym sprawe do sadu i kazala odwolac klamstwa. Niestety nie moglam tego uczynic, bo atak byl pod anonimem. Zamiast tego musialam sie tlumaczyc i przedstawiac dokumenty. Nigdy sie nie czulam tak upokorzona, jak wtedy, kiedy musialam publicznie przekonuywac i udowadniac kim jestem, kim sa moi rodzice.
    Wolnosc wypowiedzi – tak, ale nie wolnosc gloszenia anonimowych bezkarnych lgarstw.
    Jesli ktos poczuje sie obrazony wypowiedzia ukrywajacej sie pod nickiem blogierki, powinien miec prawo postawic ja przed sadem i domagac sie przeprosin. Inaczej jestesmy w dzungli.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Der Spiegel chetnie publikuje artykul o kolaborantach Niemcow w czasach II wojny swiatowej. Obecnie jestesmy zalewani niemiecka wersja II wojny swiatowej. Malo kto wie wsrod mlodziezy o bombardowaniu Guerniki czy miast polskich, za to wszyscy wiedza ze Drezno i inne niemieckie miasta byly bombardowane i bylo wiele niemieckich ofiar bo akurat Niemcy to naglasniaja w ostatnich latach. Muzeum wypedzonych Niemcow w Berlinie tez bedzie nagalasnialo ofiary niemieckie a nie inne. Po tak wielu latach od zakonczenia II wojny swiatowej powinno nas stac na calosciowy obraz wydarzen.

  6. Anonimowosc moze istotnie chronic od przykrosci za zbyt dosadne lub niepopularne stwierdzenia. Nie mniej wiekszosc Szanownych Kolegow Blogersow moglaby bez wiekszej obawy odslonic przylbice. Nawet przy pelnym nazwisku i imieniu oraz adresie nikt by ich i tak nigdy nie rozpoznal. Co zas do uprzejmosci w wyrazaniu swoich pogladow to wychodzenie poza ramy dobrego wychowania swiadczy tylko zle o samym autorze. Jak wiekszosc Szanownych Czytelnikow wie doskonale mozna pisac i mowic bardzo nieprzyjemne rzeczy pozostajac w ramach slownictwa czlowieka cywilizowanego. Pozostali zas tak czy inaczej beda traktowac blog tak jak traktuja sciany wygodki i wypisywac tu i tam mysli rownie glebokie.

  7. Niestety, bilans korzyści i strat wynikających z anonimowości w Internecie wydaje się przemawiać przeciwko anonimowości.

    To, co naprawdę cenne, zazwyczaj, najczęściej opatrzone jest czyimś prawdziwym nazwiskiem. Natomiast za każdym takim realnym nazwiskiem (w blogosferze) postępują setki anonimowych postaci, z których anonimowość wyzwala brutalność, chamstwo i podłość. Szkody polegają tu przede wszystkim na tym, że następuje powolne, ale trwałe obniżenie poziomu dyskursu, że zmienia się, ulega prymitywizacji jego model. Nie mam tu na myśli stylistyki wypowiedzi (to tylko pierwszy stopień problemu), ale chodzi mi o świat wartości: takie zjawiska, jak ksenofobia, rasizm, antysemityzm itd. – z których hasłami ludzie do niedawna wstydzili się występować w realnym życiu – w Internecie, dzięki anonimowości, stają się powszechne, masowe i coraz bardziej – na zasadzie stałej, natrętnej wręcz obecności – zaczynają niestety zyskiwać przyzwolenie społeczne. Anonimowość w Internecie pozwala zaistnieć publicznie zjawiskom ohydnym, wzmacnia je, w jakimś sensie obniża wrażliwość naszych reakcji na nie, legitymizuje je, czyni je powszednimi, a na koniec przenosi ich wzmocniony status w realny świat. A zresztą powiedzmy rzecz oczywistą: Internet jest coraz bardziej realnym światem.

    To wszystko na tym akurat blogu nie stanowi istotnego problemu, ale ogólnie jest regułą, że anonimowość sprzyja brutalizacji i barbaryzacji najpierw SŁÓW a w konsekwencji – MYŚLI, bo gdy występuje się anonimowo, nie potrzeba ukrywać swoich nawet najpaskudniejszych poglądów.

    Stąd negatywna selekcja: Internet staje się tak bardzo atrakcyjny przede wszystkim dla fanatyków obrzydliwych idei, którzy wciąż jeszcze wstydziliby się wystąpić ze swoimi poglądami w miejscu pracy lub wśród znajomych.

    Dzięki Internetowi i zasadzie anonimowości – już wkrótce nie będą musieli się wstydzić.

    Paweł

  8. Zgadzam się ze zdaniem Pana Profesora, nie czułbym się ani bezpieczniej ani bardziej odpowiedzialny za słowa, gdyby ścigano z urzędu jakiekolwiek wypowiedzi na internecie.
    Z jednej strony widmo cenzury i „zamordyzmu”, co aż nadto dobrze znamy, a z drugiej anarchia i obcesowe manipulacje opiniami.
    Nie wydaje mi się, żeby „matkowanie” czytelnikom uchroniło internet od wykoślawiania PRAWDY, myślę, że swoboda wypowiedzi to rodzaj internetowej Agory, gdzie dzięki anonimowości liczy się bardziej co się mówi, niż kto to powiedział…
    Zamiast zamykać ludziom usta, trzeba wiedzieć co ich boli…
    Tych, nadużywających naszego zaufania i tak na ogół zręcznie ignorujemy.

  9. Daniel Passent pisze:
    „(…) oburzając się na “Der Spiegel” warto zapytać, dlaczego artykuł na ten temat nie ukazał się w innym kraju europejskim, we Francji, w Czechach, czy w Polsce?”

    Dlatego, być może, że pogląd o całkowitej i wyłącznej odpowiedzialności nazizmu (czyli Niemców) za Holocaust, pozwala na uniknięcie dyskusji na temat udziału w nim innych.
    Co więcej – pozwala to na uniknięcie rozmowy na temat rzeczywistych, głębokich przyczyn antysemityzmu, a ten temat to już zdecydowanie nie wyłącznie niemiecka sprawa.

    Europa wciąż nie chce poznać prawdy na temat tego zjawiska, które nie zniknęło nigdy z europejskiej podświadomości, a ostatnio – znów wchodzi w jej świadomość wraz ze zjawiskiem „antysemityzmu lewicowego”.

    Paweł

  10. Szanowny Panie Redaktorze,

    mysle ze to zjawisko spoleczne. Donosik, Pomowienie, Anonim, tak a nie inaczej zalatwia wielu rodakow swoje codzienne problemy. Tchorzostwo i intelektualna impotencja. Pan to trafnie nazywa: „zza wegla”.
    UWAGA – Odwaga znow w cenie.

    Z wyrazami Szacunku dla Pana Redaktora i Blogowiczow
    Wlodzimierz J. Brühl

  11. oczywiście że antysemityzm istniał od dawna, nie tylko w Europie (ze zdumieniem wyczytałem niedawno, że rozwija się w… Japonii). Pomijając przyczyny, w Europie Zachodniej, germańsko-romańskiej zawsze był głębszy, a jego konsekwencje poważniejsze dla Żydów, że wymienię tylko pogromy Żydów w Niemczech za czasów pierwszej krucjaty, wygnanie Żydów z Hiszpanii w roku odkrycia Ameryki przez Kolumba, kończąc na zgotowanym przez Niemców Holokauście.
    Dlatego podkreślanie roli narodów Eurtopy Wschodniej w Holokauście budzi protest. Chodzi o skalę. germańcy znów próbują nas zamieszać w swoje sprawki.

  12. Oczywiście przy tej okazji nie można nie wspomnieć o tym, jak Kataryna została potraktowana przez Dziennik. Można się z jej poglądami zgadzać lub nie, ale nie zmienia to kwalifikacji czynu gazety.

    Jeśli ktoś (o dziwo) jeszcze o tym nie słyszał, to Dziennik zaszantażował Katarynę, sugerując jej, że lepiej, żeby się zgodziła na publikację nazwiska – za co chce, nawet za pracę w gazecie. Gdy Kataryna nie odpowiedziała na ten szantaż, w Dzienniku ukazał się artykuł, który wg Dziennika nie ujawniał danych Kataryny (no bo przecież nie podali nazwiska!), ale który zawierał tyle informacji, że przeciętnie inteligentnemu internaucie nie sprawia kłopotu wygooglanie danych blogerki.

    Powtarzam – można się zgadzać lub nie z sensem anonimowości w Sieci, ale każdy ma do niej prawo. Można kogoś namawiać do jego zrzeczenia się, ale nie wolno tego robić za kogoś – teraz wiem już, że Dziennika do ręki nie wezmę. Chamstwa popierać nie należy. Do zachodnich standardów niestety jeszcze daleko naszym dziennikarzom – czy dowiedzielibyśmy się o Watergate, gdyby amerykańscy dziennikarze byli równie „dyskretni”? Pytanie oczywiście retoryczne.

  13. Szanowny Panie Redaktorze!

    Właśnie przez te wulgarne teksty, których autorzy ukrywają się pod pseudonimem, przestałem brać udział w dyskusjach na Pana blogu, chociaż czytam je zawsze.
    Nie jestem zwolennikiem ograniczania swobód obywatelskich, ale określony poziom dyskusji powinien być zachowany. Myślę, że gdyby inni uczestnicy dyskusji wyrażali swą opinię o wpisie (gdy jest nie przyzwoity ) ignorując go, to autorzy tych wpisów tracili by zainteresowania ich pisaniem. Może jestem zbyt dużym optymistą, ale spróbować można.

    Serdecznie pozdrawiam
    PS. Dla mnie także Wrocław jest dobrym przykładem rewaloryzacji miasta. Jest wspaniały!!!

  14. Cytuję z pamięci konkluzję dzisiejszego wpisu: Gdyby odpowiednia publikacja pojawiła się w innych niż niemieckie czasopismach, byłaby ona mniej dwuznaczna; ale się nie pojawiła.

    Tego akurat nie jestem pewien. Gdyby dobrze poszukać, na pewno znalazłoby się sporo na ten temat nawet w polskiej prasie. W każdym razie mieliśmy książki Grossa, raport IPN o Jedwabnem, a te publikacje chyba były wystarczająco nagłośnione. Nie jest tak, że Polacy i inne nacje byłyby pod względem wiedzy o swoich winach jak Andzia w kukurydzy, gdyby nie Der Spiegel. O polskich szmelcownikach, polskim antysemityzmie i obojętności polskiego społeczeństwa wobec Zagłady pisali na gorąco Jerzy Andrzejewski (w opowiadaniu „Wielki tydzień”), Czesław Miłosz (w wierszu „Campo di Fiori” i w powieści „Zdobycie władzy”), Zofia Nałkowska (w „Medalionach” i w opublikowanych po wojnie „Dziennikach”), Adolf Rudnicki (w tomie opowiadań „Żywe i martwe morze”) i wielu innych pisarzy polskich, których nie sposób tu wymienić. Niemcy też mają prawo dochodzić prawdy. Proszę bardzo, tylko że Der Spiegel nie dodał do tego, co zostało już wielokrotnie powiedziane i opisane, nic nowego, nie doszedł do żadnej prawdy, której byśmy nie znali. Wiemy bez jego łaskawej troski o nasze sumienia, że w czasie okupacji nie zdaliśmy ważnego egzaminu. Nie wiemy natomiast i bardzo pragnęlibyśmy się dowiedzieć, jak to się stało, że spośród tylu narodów, w których drzemią złe instynkty, właśnie Niemcy poważyli się na odrzucenie wszelkich hamulców. Może tego właśnie powinien zacząć dociekać Der Spiegel. Świat chętnie pozna odpowiedź na to pytanie. Może objawienie jej światu przez niemieckie czasopismo byłoby mniej dwuznaczne niż zabawa w osądzanie ofiar.

    Po co Der Spiegel w ogóle to zrobił, dlaczego zamieścił ten artykuł? Żeby wstrząsnąć naszymi sumieniami? Bzdura. Ten artykuł w ogóle nie był skierowany do Polaków, ani do nikogo na globie ziemskim, oprócz Niemców. Powstał, jak to się ładnie mówi, na rynek czysto wewnętrzny. Nasze śmieszne oburzenie jest tu jedynie produktem ubocznym i niezamierzonym. Der Spieglowi ani w głowie postało liczyć na to, że na serio weźmiemy te oskarżenia do siebie i po krótszej lub dłuższej walce wewnętrznej posypiemy głowę popiołem i przeprosimy Niemców, że zostawiliśmy ich samych jak palec na ławie oskarżonych? Niemiecki tygodnik odpowiedział po prostu na rosnący od dłuższego czasu w Niemczech popyt na komfort psychiczny. Już na początku lat osiemdziesiątych, będąc w Monachium, musiałem wysłuchiwać płynących z ust Niemców rzewnych skarg w tonie „jak długo jeszcze mamy czuć się winni, ile można”. Oczywiście przytakiwałem, ale tylko z powodu wrodzonej lichości charakteru. Gdybym miał twardszy kręgosłup, usłyszeliby ode mnie: Czujcie się winni, najmilsi, do czasu, gdy ostatni funkcjonariusz III Rzeszy przestanie brać rządową emeryturę i uda się na zasłużony wieczny spoczynek. Czy byłbym bardzo okrutny rzucając im w oczy te słowa? Teraz, w 2009 roku, skargi te brzmią o wiele donioślej i trzeba było w końcu z tym coś zrobić. Nie jestem pewien, czy Niemcy są tak bardzo zainteresowani w dochodzeniu prawdy, szczególnie o sobie. Na pewno jednak bardzo potrzebują ukojenia, i tego ukojenia Der Spiegel im dostarczył swoim artykułem. To wszystko. Nam nic do tego.

    Jeśli chodzi o anonimowych internautów, to mogę mówić tylko za siebie. Jestem anonimowy, bo na codzień nie zajmuję się przedstawianiem swoich myśli na piśmie. Koledzy za*ebaliby mnie śmiechem, gdybym występował pod swoim nazwiskiem. A tego chyba pan redaktor mi nie życzy.

    Oczywiście, skuszony anonimową bezkarnością, mogę od czasu do czasu sponiewierać pana do trzeciego pokolenia wstecz. Na takie okazje polecam filozofię wykidajły granego przez Patricka Swayze. Pewnie wszyscy widzieli ten film. Swayze instruuje podległych mu wykidajłów, jak mają się zachowywać wobec niesfornych klientów: Przede wszystkim macie zachować spokój. Na co jeden z kursantów: A co jeśli ktoś powie, że moja mama jest ku*wą? Wtedy Swayze: A jest?

  15. Nie znam artykułu Spiegla. Zasadniczo jednak wygląda o na zgodny z prawdą, dyskutować można więc tylko o stosowności przypominania o tym akurat przez Niemców.

    Co do Kataryny — nie raz mnie irytowała, czasami miałem wrażenie, że materiały, które dostaje mogą pochodzić jedynie ze służb, a anonimowość nie pozwala ich właściwie weryfikować. Jednak w tym konkretnym sporze jestem po jej stronie, choćby dlatego, że wszystko zaczęło się nie od niezweryfikowanego źródła, a od opinii na temat ministra Czumy.

    Jeśli chodzi o anonimowość — sam wolę taką sytuację (choć ktoś, kto bardzo by chciał, może mnie zidentyfikować), choćby dlatego, że odcina ona od siebie różne sfery działalności. Nie jestem zawodowym dziennikarzem, wolę by moje poglądy powiedzmy polityczne nie nakładały się na prowadzone przeze mnie dyskusje o kulturze, czy o sprawach zawodowych.

    Zresztą jak dba się o własny obraz w oczach innych, trzymając ‚szyk’ w życiu prywatnym czy zawodowym, dokładnie to samo robi się z nickiem internetowym (przynajmniej po jakimś czasie). To także wizerunek, za który się jest odpowiedzialny. Pisaniem sobie samemu daje się świadectwo — nawet jeśli ‚realowy’ odpowiednik nie jest bezpośrednio dotknięty konsekwencjami wypowiedzi internetowych, to ciągną się one za nickiem i wpływają na ocenę kolejnych wypowiedzi.

  16. O czym my tu mówimy? O kulturze, czy też o dyskusji na blogach? Wolne żarty. Tam nie ma ani dyskusji ani chocby pozoru kultury.
    To jest kloaka nie pozwalające na jakąkolwiek dyskusję.
    A ten artykuł w niemieckiej gazecie… Nie przesadzałbym ze zgorszeniem jego treścią. Jeszcze ze dwadzieścia lat i wymrą bezposredni uczestnicy wydarzeń…

  17. Dla mnie anonimowość ma wiele zalet i przyznam, że często więcej dowiaduję się z komentarzy pod blogami polityki niż z samej Polityki:) Arcydziełem gatunku jest moim zdaniem blog muzyczny, ale inne są równiż świetne. Blogerzy potrafią też na ogół stworzyć społeczność, która wyklucza radykałów i arogantów. Poza przypadkami kryminalnymi (jak np. opisany przez @Helenę) jestem więc zwolennikiem tego, aby regulatorzy i służby trzymały się od blogowisk z daleka.

    Co do niemieckiego artykułu myślę, że przeciwnicy tego sposobu prezentowania historii nie negują smalcownictwa, bandytyzmu i pogromów. Krytyka dotyczy raczej zakłamanej tezy, że Zagłada nie osiągnęłaby swoich rozmiarów bez współpracy ludności terenów podbitych (zapominanie, że Zagłada była niemieckim prawem państwowym wprowadzanym przemocą na terenach podbitych) oraz sposobu dzielenia się winą, który zaciera różnice między postawami państw Europy wobec niemieckiej przemocy.

  18. Panie Redaktorze, Współblogowicze,

    osobiście nie widzę nic niebezpiecznego w wypowiedziach ze „Spiegela”. Znam bardzo wielu Niemców i nikt tam przy zdrowych zmysłach nie neguje ich winy Wojny i Holocaustu. I tak już zostanie, bo w niemieckich szkołach temat Winy jest poruszany bardzo często i bardzo mocno. Młodzi ludzie w Niemczech może nie potrafią tak dobrze liczyć jak Polskie dzieci, ale świadomość wydarzeń z 2. Wojny mają na pewno.
    Myślę, że nie ma się co dziwić artykułowi. Polacy czy Francuzi sami przecież się nie spieszą z głośnym przyznaniem się do tego, że jednak wielu rodaków współpracowało z nazistami.
    „Spiegel” nie pisze, że Polacy byli współwinni pogromowi Żydów. Nikt nie roli Niemców w tej tragedii. Pisze jednak, że Niemcy znajdowali pomocników w podbitych krajach. I to jest fakt.

    Zamiast protestować, może lepiej byłoby wspólnie poszukiwać prawdy? Nie ślepo wykrzykiwać swoje oburzenie, a podjąć dyskusję? Ja chciałbym żeby tak było. Miałbym okazję przynajmniej żeby się czegoś nauczyć o historii. Tej prawdziwej, a nie tej cierpiętniczo-powstańczo-nieszczęśliwej.

  19. Der Spiegel nie wspomnial tez o wspolwinie w Shoa aliantow, ktorzy woleli bomabardowac niemiecka ludnosc cywilna niz wezly kolejowe, mosty i obozy zaglady.

    Der Spiegel nie wspomnial tez o „nieistniejacym” Windsor-Protokole i o zatopieniu statku Goya, na ktorym znajdowalo sie pare tysiecy KZ-wiezniow – oficjlnie wojna sie juz skonczyla.

    Der Spiegel nie wspomnial tez o odyseji MS St. Louis, ktory z 906 zydowskimi emigrantami nie mogl wplynac tez do amerykanssiego portu bo sedzia(praktykujacy Zyd) najwyzszego sadu usa odmowil emigrantom prawa pobytu i gdyby nie kpt. Schroeder to podzielili by Oni los Innych.

  20. Ja mam tylko jedno pytanie – dlaczego Dennik zaszantażował Katarynę zaraz po tym jak napisała ona na temat ministra Czumy i on zdecydował się wrzucić flakon z perfumami wentylator? Bo fakt, że Dziennik udaje że nic się nie stało i że to tylko perfumy to już jest folklor.

  21. Dorzucę swoje trzy grosze. Jaka anonimowość? Przecież każdy komputer można zidentyfikować w ciągu paru minut – na kogo zarejestrowany jest IP + adres dostawcy a dostawca zna adres docelowy. Administrator też może sprawdzić kto z jakiego serwera się loguje. Zresztą są dostępne, nawet darmowe programy w sieci do identyfikacji IP. Złudzenie anonimowości jest duże ale po nitce do kłębka można dojść bardzo szybko. Każdy wpis zostawia ślad, a że komus kto obrzuca innych inwektywami wydaje sie że jest całkowicie anonimowy dla mnie jest po prostu śmieszne. Możliwość identyfikacji i wyciągnięcia konsekwencji istnieje zawsze. To że się tego nie robi (dobro ochrony) nie znaczy że nie jest to możliwe.

    pozdrawiam

  22. Jezeli ktoś na blogu rzuci na kogoś oszczerstwo,to ten niesłusznie oczerniony powinien mieć prawem zagwarantowaną możliwość dochodzenia przed sądem swojej krzywdy.We wszystkich innych przypadkach wypowiadający się ma prawo do pełnej anonimowości.

  23. Szanowny Panie Danielu, przyznaję Panu rację w ocenie uroku Wrocławia. Istotnie jest to obecnie śliczne miasto, gdyby jeszcze nie te potworne korki. Podzielam Pana fascynację wystawą w Hali Ludowej na temat jednoczącej się Europy. Jestem zdanie, że owa wystawa powinna stać się wystawą objazdową i gościć kolejno we wszystkich miastach wojewódzkich, lub przynajmniej „metropolitalnych”, aby jak największa ilość rodaków mogła ją obejrzeć i przemyśleć sobie jej przesłanie. Ma też Pan rację uważając, że naszą wielką ojczyzna jest Europa, czy nam się to podoba, czy nie. Naszą mniejszą ojczyzna jest Polska, a tą małą na zawsze pozostaną owe ”tri bieriozy”, pod którymi ujrzeliśmy ten świat. Poszedłbym dalej w pojęciu Europy jako wspólnoty gospodarczej i społecznej. Jestem zdania, że powinniśmy dążyć do Europy od Gibraltaru do Uralu z włączeniem Rosji – czyli tak de facto, aż do Władywostoku.
    Poza tym ponownie powracam do wątku Wrocławia. Pamiętam to miasto z początku lat 60-tych kiedy to było morze ruin. A jadąc koleją do i dalej na zachód z Dworca Wrocław Główny wzrok zatrzymywał się tylko na pojedynczych całych domach. To też powinno być ujęte w formie wystawy dokumentu, ku pamięci potomnych. Bez ideologicznego komentarza. Jest on niepotrzebny. Obraz mówi sam za siebie.
    Uważam, że już najwyższy czas przestać taktować historię jako przedmiotu walki politycznej, a zacząć przedstawiać ją jak nieustający ciąg kolejnych zdarzeń dokonywanych ręką człowieka.
    Co do kwestii holokaustu. Uważam, że artykuł z GW jest bardzo ważnym głosem w dyskusji. Wspaniałym jego rozwinięciem są felietony (kilka) na lewicowych blogach. Dała nam do nich linki Pani Teresa Stachurska. Przy okazji głębokie ukłony dla Niej.
    Co do anonimowości. Podałem swoją tożsamość, aby uwiarygodnić moją szczerą postawę wobec Magrud, atakowanej przez licznych blogowiczów. Z drugiej zaś strony dlatego, aby samemu powściągać swoje emocje i do końca przemyśleć każdą swą wypowiedź. Jestem stanowczo za emocjonalny.
    Konsekwencji ujawnienia mniej się boję. Ja już przeżyłem ostracyzm wraz z jego kosekwencjami spowodowany swoimi poglądami. Teraz lęk jest już mniejszy. Czasami sam jestem ciekaw siebie samego.
    Serdecznie pozdrawiam – Lech.
    Mam jeszcze zaległości wobec Jakobsky’ego, ale to później Pozdrowienia – Lech .

  24. Chcę podziękować Gospodarzowi za podjęcie tematu ‚Kataryna’. Wydawał mi się ważny, stąd dotknąłem go, nie bacząc na odmienność i nieprzystawanie do głównego tematu tamtej dyskusji. Ponieważ w swoim wpisie odnisłem się już do problematyki, chętnie poobserwuję w którą stronę potoczy się dyskusja.

    Pozdrawiam

  25. Panie Redaktorze !
    I czy ktoś nie powie po tym co Pan widział, i o czym pisze Pan w felietonie, że Wrocław to nie najbardziej zachodnioeuropejskie miasto w Polsce ? Każda pliszka swój ogonek chwali, a ja jako „stary” (od 1953 roku) Wrocławianin nie mogę inaczej…..
    Co do p.posła Chlebowskiego to „szkoda howoryty”. Wystarczy mu przypomnieć „burmistrzowanie” w podwrocławskim Żarowie – co pozostawił, co dokonał (a czego nie dokonał)…… Nadęty, pewny siebie sybaryta (mentalny i polityczny), wewnątrz „pusty” jak tykwa na wodę; no niech teraz Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO podaje mnie do sądu o obrazę.
    Nic Pan Panie Redaktorze nie straciłeś, żeś nie podjął dialogu z p.posłem Chlebowskim. Bardzo gładko i wykrętnie on zawsze mówi – zresztą jak cala polska tzw. „klasa” polityczna – w tej materii (mamy, mamy doświadczenia z tej wrocławskiej „półki”) PO-wiacy są mistrzami świata, biją PiS-iaków nawet w tej mierze: ot, choćby pp.posłowie Zdrojewski (mistrz wygibasów słownych i wszystko-wiedzenia-na każdy-temat), Schetyna lub b.senator Huskowski. W Polsce nadal PiS – zasłużenie zresztą- „robi” za „czarnego luda” jak kiedyś Samoobrona. Nikt natomiast nie próbuje nawet rozliczać reprezentantów PO z tego co mówią i jak to się ma do rzeczywistości – czyli teoria a praktyka (a to jest główne w polityce). PiS już umarł, a w zamyśle PO (i wiernych jej halabardników z mediów) jest cały czas podsycanie tego widma, tego szkieletu, tego piekła. Nikt np. nie przypomina, że w szaleństwie PiS-u olbrzymi udział ma Platforma – głosowania za IPN-em, poparcie dla Kurtyki, podwójnym becikowym i inne tego typu bzdury sprzeczne z państwem prawa. POPiS trwa ciągle „w głowach” – i nie jest to opozycja, tylko jak mówi (w odniesieniu do USA) N.Chomsky „te same dwa skrzydła konserwatywnej prawicy”.
    O „katarynie” szkoda pisać – bzdura i przykład kompletnego zidiocenia polskiego życia publicznego.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  26. Lech,

    dziękuję za dobre słowo. Pozdrawiam serdecznie!

  27. „Pikieta w obronie oskarżanego o udział w zagładzie Żydów Johna Demianiuka odbyła się w środę przed siedzibą niemieckiego konsulatu honorowego we Lwowie. Uczestnicy – ok. 30 osób – wezwali władze Niemiec do uwolnienia Demianiuka. Zdaniem organizatorów akcji sprawa urodzonego na Ukrainie Demianiuka jest próbą przerzucenia odpowiedzialności za nazistowskie zbrodnie na Ukraińców.”

    No właśnie: gdy w mordercy postrzega się nie przede wszystkim mordercę, ale przede wszystkim rodaka, to dochodzi do poniżającej sytuacji, gdy broniąc rodaka – broni się de facto masowego mordercy.

    Współczesnych Ukraińców (Niemców, Francuzów, Słowaków, Polaków itd.) nie obciążają zbrodnie dokonane przez nieistniejących już ludzi (lub ludzi w wieku Demianiuka) przed ponad sześćdziesięciu laty, ale żyjący dziś ludzie biorą odpowiedzialność za swój obecny stosunek do niegdysiejszych zbrodni.

    Paweł

  28. Wocław pięknym miastem jest. Mój dziadek i jego brat pochodzili ze Lwowa, ale stryj wylądował po wojnie we Wrocławiu i tam pozostał. Pamiętam ze spotkań z kuzynami jak na pytanie skąd jesteś, odpowiadali – z Wracławia ze śpiewnym akcentem. Bardzo mnie to śmieszyło, ale oni tam wrośli i żyją, już drugie i trzecie pokolenie. Pamietam tamte ruiny, podobnie jak pamiętam ruiny w Warszawie. Teraz jesteśmy w Europie i czujemy się odpowiedzialni za naszych współobywateli w Unii, ale pamiętamy swoje małe ojczyzny.
    O kulturze bogowiczów można mówic różne rzeczy, ale przecież nie musimy reagować na wyraźnie chamskie nadęcie i bluzgi. Zainteresowanie się takim „odmieńcem” tylko go nakręca i produkuje sążniste epistoły bez opamiętania i prowokuje polemiki – to jego życie. Moje nie, dlatego tylko sporadycznie odnoszę się do tzw”nawiedzonych”.
    Przeczytałem w sobotnio-niedzielnej GW przedruk ze Spiegla i nie widzę w treści artykułu niczego nowego. To są rzeczy oczywiste i potwierdzone tylko człowiek nieuczciwy i nikczemny neguje fakty.
    „Kataryna” jest dla mnie osobą nieznaną i nie wiem dokładnie o czym jest mowa. Doczytałem się z komentarzy na tym blogu że coś napisała do „Dziennika” o p. Czumie / co wyciąga rękę po duże pieniądze od nas wszystkich/ a teraz ma mieć za to jakieś przykrości bo tamta gazeta jej
    dane ujawniła czy też ujawni, aby jej się p. Czuma dobrał do d..skóry.
    Widać że gazeta i minister siebie wzajemnie warci.
    Pozdrawiam z pięknego i zielonego Marymontu.

  29. Holokaust nie jest niczym niezwykłym w historii świata. Usankcjonowane przez państwo działanie przeciwko części swoich obywateli, na przestrzeni wieków występowało często. Jedynym wyróżnikiem jest to, że zdarzyło się w teoretycznie kulturalnej, cywilizowanej Europie.
    Kanalizowanie emocji tłumu przez rządy to standard od rzymskiego „divide et impera”
    Nazwa własna pogromów „Holocaust” wynika jedynie z kaca moralnego Europejczyków i USA………..
    Można by nawet napisać „milczenie jest oznaką zgody”………
    W momencie dotarcia wiadomości o przemysłowym ludobójstwie do rządów USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, nie zrobiły te mocarstwa NIC………
    Dokładnie tak samo zresztą, jak w sprawie GUŁAGÓW……….
    Pragmatyzm? Geopolityka?
    Gdzieś wyczytałem, że Stalin był sprytniejszy od Hitlera stawiając baraki drewniane zamiast murowanych……..Po 20 latach druty korodowały, a tajga zarastała teren obozu……
    Pola śmierci Khmerów, Chińskie maczety Tutsich, masowe doły Ormian i przeciwników Saddama……….
    Poprzedników i następców zwolenników masowej eksterminacji wrogów nie zabraknie i w następnym 50 leciu. A ONZ będzie przygotowywał i uchwalał rezolucje potępiające……..

    Anonimowość bloggerów…….
    Akcja rodzi reakcję. Jeżeli ty będziesz szanował polemistę, możesz w większości wypadków liczyć na wzajemność. Poziom wypowiedzi świadczy o człowieku, jeżeli ty się nie szanujesz, nie będą cię szanować inni.
    Problem chamskich wypowiedzi i języka jest szerszy, np. znający góra 500 słów blogger, nie jest w stanie przekazać swoich poglądów. Jeżeli ktoś jest najmądrzejszy z całej wsi, może jednak zgubić się w miasteczku, o metropolii nie wspominając…………

    Na razie, poza nielicznymi wpisami, udaje się utrzymać klasę………

  30. O potece internetu,mozliwosci bycia niby niewidzialnym w sieci,to problem,ktorego zlozonosc dopiero zaczynamy odkrywac.To swiat,w ktorym zaczynamy sie poruszac.W wiekszosci wiekszosc internautow wierzy we wlasna anonimowosc,ale to przekonanie izuloryczne.Nie tylko na portalach gazety,Onetu zieje chamstwem,obelga,zwykla podloscia.I prosze zauwazyc pewna zaleznosc,polegajaca na tym,ze im glupszy,bardziej wredny wpis ma najwiecej komentarzy.I to jest wielki blad samych blogowiczow,ulegaja jak dzieci taniej prowokacji.A wlasnie wpisy ochydne powinno sie ignorowac na blogu,pominac milczeniem,to najwieksza kara dla blogowicza,ktory nie ma pojecie o odrobinie przyzwoitosci.A same zas wulgaryzmy slowne powinien sam wlasciciel blogu od razu eliminowac.Ale sama cenzure odgornie to raczej jest przeciw,bo to co zakazane zawsze sie przebije.to tyczy sie tylko samych blogow.Ile tysiecy chorych filmikow chodzi w sieci,np.o torturowaniu zwierzat,znecaniem sie ,itp.Autor takiego chorego filmu wlasnie zywi sie wlasnie tym,ze im bardziej bedzie bulwersujacy to tym bardziej „slynny” w sieci”.Takich filmikow nie powinni internauci pomiedzy soba wymieniac nawet w dobrej intencji,i to jeden z wielu przypadkow,ktory powinien byc scigany przez prawo.Natomiast sama sprawa Kataryny dotyka innego problemu,to znaczy na ile jestem odporny na anonimowe ataki.To w koncu minister i czy czasem nie powinien calej sprawy od samego poczatku pominac milczeniem i powstrzymac obroncze zapedy wlasnego syna.W konsekwencji sam sie osmieszyl wlasnymi wypowiedziami.Zanim nastal internet byly tylko plotki,ta pani powiedziala tej pani itp.itp.I co wtedy minister scigal by tamta pania?Troche umiaru by sie przydalo.Niestety swiat jest pelen podlosci najgorszego gatunku ale kochamy zycie,podobnie jest w sieci,mozna cieszyc z bycia w niej ,ale totalnie ignorujac ludzi podlych,tak jak w zyciu.

  31. Szanowny Gospodarz potraktował nas tematami, które kwalifikują się do standardowej kwadratury koła, jak to sam zauważył przy dyżurnej „wolności słowa”.
    W tym akurat względzie, ja bym się za dużo nie zastanawiał i opowiedział się za formułą Hyde Park-ową, bo i tak większość blogowych wypowiedzi żyje prawieże wyłącznie do następnej odsłony dokonanej przez gospodarzy blogów. Takie przykre przypadki, jakie ktoś zafundował Pani Helenie, będą się zdarzały nawt, kiedy blogi będą zawierały wszystkie dane osobowe autora i będą pisane żarzącymi się literkami. Szuizm/od szuji/ to przypadek chorobowy , który można ograniczać metodami penitencjarnymi.
    Chamstwo, również jako skaza na rozwoju osobowościowym nie zniknie wraz z jawnością.Wystarczy normalna postawa blogowiczów/ignorancja/ i zabraknie sprzyjających warunków dla zaistnienia dla osób dotkniętych takim syndromem.
    Jeśli dołoży się na szali plusów słuszne opinie prof.W.Sadurskiego- to Hyde Parkowa formuła byłaby uświęceniem tego, co i tak obecnie funkcjonuje. Skojarzenie z tym londyńskim wynalazkiem, mogłoby trochę zneutralizować osoby łatwiej wzburzające się na „krzywe” wpisy, i to co obecnie jest, byłoby uświęcone normalnością, jakoś tam działającą…

    W temacie „Der Spiegel”-owskim mogę powiedzieć tylko tyle- nasza cywilizacja się starzeje. Jak w starym małżeństwie, gdzie nazbierało się najróżniejszych wspólnych doświadczeń, wystarczy tylko tknąć jakiś „trefny” temat, a już nakręcaniu się złych wspominek, wyrzucaniu przeważnie subiektywnych prawd nie ma końca. Mogliby żyć staruszkowie skupiając się na tym co pięknego ich łączy, zdarza się im że któreś z nich ni stąd ni z pietruszki nagle najdzie na”wspominki”. A w takich „wspominkach, gdzie ścierają się racje zbudowane ze zmitologizowanych , kiedyś , wielokrotnie zmanipulowanych interpretacji krzywd na pewno nie znajdzie się tej wyolbrzymianej „prawdy oczyszczającej” bo PRAWDY, którą zaakceptują wszyscy po prostu nie ma . To nie ta debata , i nie te kategorie problemów.Ostatnio , w kontekście artykułu z „Der Spiegla” znalazłem w blogowych wypowiedziach jakże słuszne i uświęcone akceptacją ludzi o wysokiej kulturze stwierdzenia o tym- że dzieci w żadnym przypadku nie mogą odpowiadać z grzechy ojców. Prawd humanitarna nie do podważenia. Mimochodem w mojej wyobraźni zobaczyłem dwa narody,żejące obok siebie. W czasie pokolenia ojców naród A napadł na naród B i doszczętnie go zniszczył u zubożył, wręcz cofnął go w rozwoju cywilizacyjnym. Dzieci w państwie A otrzymały dzięki łupom wojennym świetny start życiowy, a potomkowie ojców z państwa B byli wygrani, gry załapali się na służbę do swoich rówieśników w państwie A. Nie mam zamiaru wyciągać z tego żadnych wniosków, ale grzebanie się w złych doświadczeniach z przeszłości w moim odczuciu przekuwa jedne kwadratury kół na inne/…/

    Na koniec dla rozluźnienia z konwencji starych małżeństw:
    Baca z bacówką , oboje po 90-tce jedzą obiad przy jednym stole. Nagle baca chwyta chochelkę do zupy i z całą złością uderza żonę w głowę.
    -Za co to Antoś ? zapytała bacowa
    -A, bo jak sobie przypomnę,żem cię bez cnoty wzion, to mnie szlag trafia

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  32. Wymienianie Francji jednym tchem z Polska, jesli chodzi o przepracowywanie historii Zydow i Holokaustu w czasie II wojny swiatowej, wydaje sie nawet dla mnie, czlowieka ktory nigdy nie byl frankofonem, niesprawiedliwe dla Francji. Francja, niestety dopiero po smierci Mitterranda (bardzo wybitnego Prezydenta), mogla zdobyc sie na wielkie moralne oczyszczenie. Socjalista Mitterrand, byl wysokim urzednikiem Rezemu Viche, rownoczesnie szpiegiem de Gaulle-a. Rezemu Viche, ktory najpierw nakazal Zydom w swojej strefie nosic gwiazde Dawida, a pozniej bez niemieckiej pomocy (sami francuscy zandarmi i policja) deportowal Zydow na wschod, do obozow zaglady. Dopiero po jego smierci i pod rzadami Chiraca, ktory nalezal juz do powojennej generacji politykow, odbyla sie w Francji wielka spoleczna, polityczna i historyczna debata. Debata, ktora uzmyslowila mlodym Francuzom, ze z duzom prawdopodobienstwem nie wszyscy ich dziadkowie walczyli w Resistans. Czy debata ta byla latwa dla Francji?, czy cos jej przyniosla?, czy byla konieczna?. Tylko na to ostatnie pytanie moge zdecydowanie odpowiedziec TAK. Polprawdy, zaklamania i przemilczenia zatruwaja dusze i spoleczenstwa. Prawda oczyszcza, mamy na to wielkie i nieodzowne slowo w naszej cywilizacji, jest nim KATHARSIS, powtarzajac za Arystotelesem. Czy to wszystko ma cos wspolnego z Polska? Oczywiscie nie.

  33. Szanowny Gospodarzu, Wroclaw jest jedynym z miast wojewodzkich w ktorym nigdy nie bylem. Mialem tam dalsza rodzine przeniesiona z polskiego dalekiego wschodu po II WS. Z opowiadan wiem ze jest to bardzo ladne miasto. Ale jest to rowniez miasto zagrozone powodziami i Jaroslawem Kaczynskim.

    To on, przemawiajac w Rzeszowie dal do zrozumienia ze traktat z Jalty byl zdrada. Kaczynski domaga sie odszkodowania od zdrajcow. Tak okreslil USA, Brytanie i Francje. Czy to oznacza ze Kaczynski chce oddac Wroclaw i pozyskac Lwow?

    Jezeli tak to nalezy zaczac sie przygotowywac do wojny na dwoch frontach lub zamknac Kaczynskiego w Tworkach. To podobno rowniez ladna
    miejscowosc.

    W sprawie Kataryny mysle ze nie warto sie tym zajmowac. Jezeli ktokolwiek jest zainteresowany tematem powinien sprawdzic
    w US czy podawane informacje o ministrze sprawiedliwosci sa prawdziwe. Nie scigajmy tego co przynosi wiadomosci. Zajmijmy sie wiadomosciami.
    Ostatecznie bloger reprezentuje samego siebie, a np dziennikarz reprezentuje rowniez pracodawce i spoleczenstwo.

    Z ubolewaniem zaznaczam ze to w Polityce widzialem artykul pod tytulem „Im Garzej w Rosji tym lepiej”. Musialo to byc spowodowane atakiem rusofobi. Artykol byl oparty o nie sprawdzone informacje ktore okazaly sie klamstwem.

    Tu chcialbym zwrocic uwage na dwie bardzo powazne choroby spoleczne, antysemitysm i rusofobie.
    Anysemitysm w Polsce jest faktem. W mojej wlasnej rodzinie w Polsce sa tacy ktorzy by chwycili za siekiery i ruszyli na Zydow gdyby tyko na to zezwolono. Kiedy zapytalem dlaczego tak nienawidzicie Zydow, okazalo sie ze nie wiedza dlaczego. Powiedzieli ze wszyscy ich nienawidza.
    Irronicznie jeden z tych antysemitow zostal pobity na ulicach Warszawy dlatego ze w opini napastnikow wyglada jak Zyd.
    Czyli antysemitysm przemienia sie w paranoje.
    Tak samo paranoja jest rusofobia. To jest bardzo niepokojace i moze miec konskwencje. Ale na tym sie nie konczy. Rasizm rowniez jest choroba spoleczna.

    Barack Obama czesto jest opisywany w polskiej prasie jako, czarnuch, czarnoskory lub murzyn. Tak jak by to bylo w Ameryce w czasach niewolnictwa. Czas zauwazyc ze niewolnictwo sie skonczylo.
    I nie zapominajmy tu o obelgach ktorymi opisujemy inne narodowosci. Rzad ma duzo do zrobienia ale czy oni zdaja sobie z tego sprawe?

  34. W Szwecji 70 procent nienawistnych bredni internautów zostałaby odrzucona już przez moderatów. I nikt nie nazwałby tego cenzurą. Swoją drogą podziwiam cierpliwość tych, którzy wklepują tym niepiśmiennym idiotom ich „opinie” i „przemyślenia” . Siebie warci ?.

  35. Szanowny Gospodarzu,
    na temat Wrocławia mógłbym godzinami, w końcu moje miasto rodzinne. Opuściłem je (i przy okazji Polskę) ponad 30 lat temu ale odwiedzając je czasem stwierdzam, że tętniło i tętni KULTURĄ. A do tego jest coraz ładniejsze, bo jest odbudowywane, a nie – jak np. Warszawa – przebudowywane.
    Internet to wolność wypowiedzi, a wolność ma to do siebie, że niewolni próbują ją obrażać. A na to mam prostą radę: to ja decyduję, kto mnie może obrazić.
    Nie dajmy sie zwariować. Nikomu.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  36. Dyskutuja Panstwo o prawdzie historycznej i haniebnych postawach ludzkich podczas II. wojny. Mnie nalezacej do generacji powojenej wychowywano w duchu, iz Polacy byli szlachetni itd. O polskich szmelcownikach dowiedzialam sie na 100% dopiero od Szczypirskiego, byla to gorzka pigulka ale uczynil to autorytet i podziwialam go za to, ze byl w stanie o tym napisac i to w tak dobry sposob. Jest jeszcze jedna sprawa, ktora mnie interesuje. Czy ktos rozeznaje sie w temacie postaw kobiet polskich podczas wojny i nawet po (to nie jest zadna prowokacja). Czy w Polsce kobiety znenkane sytuacja wojny tez, zeby przezyc i nie byc glodnym, gwalconym, stawaly sie kochankami okupantow, z dnia na dzien tak jak mialo to miejsce w Niemczech.

  37. Zgadzam się z opinią Niny–człowiek obrzucony oszczerstwem musi mieć prawo do obrony !!! Wredne i prymitywne wpisy absolutnie ignorować.
    A cały ten problem jest prostą pochodną chamstwa w polityce i w życiu codziennym naszego społeczeństwa.Wystarczy posłuchać jak mówią uczniowie,studenci,ojcowie,matki i mile różowe dziewczynki !!!

  38. Sprawa Kataryny, a szczególnie reakcja na nią, wydaje mi się ze wszech miar dziwna. Rozejrzyjmy się: przecież zupełnie otwarcie, oficjalnie są rzucane na ludzi okropne pomówienia, najczęściej bez żadnych skutków dla oszczerców. W Sejmie i poza Sejmem. Wystarczy nazwać taki wybryk walką polityczną i już inaczej się go traktuje. Można oczywiście podać oszczercę do sądu, co trwa kilka lat, ale nawet wyrok sądu niczego nie załatwia: sam prezydent, profesor prawa, nie wykonuje wyroku sądu nakazującego mu przeproszenie pana Wachowskiego, a co dopiero mówić o innych.
    Wiele pomówień pojawia się też w gazetach, często ładnie opakowanych w pseudonaukową otoczkę, jak to ma miejsce w przypadku obrzydliwych pomówień „lustracyjnych”.
    A ile też razy dziennikarze „śledczy” niszczyli lub próbowali zniszczyć ludzi, a potem w sądzie tłumaczyli się, że zachowali rzetelność dziennikarską, starannie badali co mogli, że interes społeczny itd.
    To samo ma miejsce w przypadku antysemityzmu, którego wielu się nie wstydzi i którego się nie zwalcza. Pełno jest publikacji, a w internecie stron pełnych nienawiści do Żydów.
    Skoro ludzie nie anonimowo tak się zachowują, cóż można wymagać od anonimowych blogowiczów.
    Co można w tej sytuacji zrobić?
    Można odpowiedzieć na oszczerstwo: „WYDAJE MI SIĘ, że oszczerca jest nikczemnikiem bez sumienia, skoro napisał oczywistą nieprawdę”, i całkowicie olać co nikczemni ludzie o mnie czy o moich bliskich piszą. (Ważne żeby napisać: „wydaje mi się”. Pan Palikot wie co robi mówiąc że wydaje mu się to czy owo, a nie że jest tego pewien.)
    Kto chce, może dochodzić sprawiedliwości przed sądem.
    To samo dotyczy blogów. Z tym że gospodarz czy moderator ma prawo usuwać oszczerstwa a także wredne wypowiedzi, atakujące ludzi za ich pochodzenie, wyznanie czy upodobania. Jeśli tego nie robi, sam zmienia charakter dysputy na blogu – sobie wystawia świadectwo.

    Póki kłamstwa, brutalność i chamstwo nie spotkają się z powszechnym ostracyzmem, niewiele się zmieni.

    Zakończę anegdotą, która jednocześnie przekazuje głębokie przesłanie buddyzmu.

    Na klatce schodowej domu, gdzie mieszkałem, na ścianach, a także w windach, młodzież wypisywała różne rzeczy. Przeważnie były to życzenia dla różnych osób, głównie kibiców Legii, ale także w ogóle skierowane do rodzaju ludzkiego. Z satysfakcją zauważam stały postęp w edukacji młodzieży, jako że coraz mniej jest błędów, nawet w słowach pochodzenia obcego, takich jak fuck you czy love. Nawet rysunki genitalii są jakby staranniejsze, a gwiazda Dawida, towarzysząca różnym wezwaniom, co robić z Żydami, czasami jest już – prawidłowo – sześcioramienna, a nie – jak w poprzednich latach – pięcioramienna.
    Ostatnio pojawiło się energiczne wezwanie: pierdolić wszystkich! Wiedziony współczuciem i głębokim rozumieniem Dharmy natychmiast dopisałem: ZACZNIJ OD SIEBIE!

  39. Jeszcze raz pozwolę sobie zabrać głos, na zasadzie wolnego skojarzenia.
    W jakiej epoce żyjemy?
    O ile znam historię Antyku, Herostrates był tylko jeden. Dlaczego w dzisiejszych czasach straceńców którzy za wszelką cenę chcą zaistnieć, nawet kosztem okrycia się niesławą i okazania swej bezprzykładnej indolencji, jest coraz więcej?
    Bombardowanie informacją, tempo zmian, czynniki kancerogenne, stressy wywołane życiem w nienaturalnym, sztucznym środowisku, powodują destabilizację psychiki?
    Jak głupim, czy nieodpowiedzialnym trzeba być, by zabierać głos w sprawach absolutnie sobie nieznanych?
    Jak pyszałkowatym, bezczelnym, chamskim, niekulturalnym, trzeba być, by obrażać innych ludzi, lub dyskredytować ich opinie bez argumentów merytorycznych?
    Jakie zadufanie i pewność siebie trzeba przejawiać, by przypisywać sobie monopol na rację, patriotyzm, genialność, przenikliwość, wizjonerstwo……..

    Polityk, czy blogowicz, powinni przestrzegać reguł, ogólnie przyjętych za przyzwoite, fair play………
    Pisanie ich pod siebie, jest tej zasady złamaniem.
    W społeczności wirtualnej, jedyną karą mógłby być starożytny sposób- ostracyzm, lub bojkot, brak polemiki i komentarzy.
    Dyskutować można z każdym, z fanatykami własnych wizji nie da się, są nawiedzeni……..

  40. Bardzo się ucieszyłam, że się panu Redaktorowi podobał mój ukochany Wrocław. Mieszkam tu od 1948 roku, pod moim domem jeszcze dość długo stało działko przeciwlotnicze „zenitówka”. Na lufie kręciłam się, jak na karuzeli a mój brat celował w niebo. Wokół było pełno łusek od pocisków a w krzakach znajdowaliśmy wojskowe pasy z klamrą na której pisało „Gott mit uns” – co nas dziwiło – pasy te były z tektury!!! Rozwarstwiały się pod wpływem wilgoci.
    Wrocław był morzem ruin. Teraz wygląda, jak nowoczesne, piękne, europejskie miasto. Warto było zobaczyć oprócz wymienionych przez Pana Redaktora obiektów jeszcze odrestaurowane; Operę, Hotel „Monopol”, gdzie kręcono sceny do „Popiołu i diamentu” a także dom towarowy „Renoma”. Odnawiano te obiekty nie oszczędzając na materiałach, pieniądzach i z dbałością o detale. Jestem naprawdę dumna z mojego miasta, do którego trafiłam z rodzicami, jako wygnaniec c centralnej Polski.
    Za nic nie chciałabym tam wrócić.
    Wystawę oczywiście widziałam i potwierdzam opinię pańską, że powinna być obejrzana przez młodzież, w pierwszej kolejności. Starszym też się przyda trochę wspomnień i obejrzenie się wstecz.

  41. Paweł:
    A czym różniły sie wypowiedzi w polskich mediach , po aresztowaniu i skazaniu za gwałt polaka w Wielkiej Brytanii, od opisywanego przez Ciebie zjawiska solidarności plemiennej?
    Mierzyć trzeba tą samą miarą, wszystkich i wszystko. Wtedy zachowamy proporcje winy i kary w skali świata…………

  42. Pisałam kiedyś o tym artykule – http://www.nie.com.pl/art20895.htm . Polecam.

  43. Obrona artykulu w „Der Spiegel” (niemieccy czytelnicy magazynu w listach do redakcji nie poruszaja kolaboracji Polaków) przypomnialy mi oswiadczenie które musial podpisac Zygmunt Freud zanim pozwolono mu wyjechac do Anglii. Wyjezdzajac do syna (architekta Ernsta Ludwiga Freuda – który wybudowal wille Frank kolo Berlina w Geltow). Oswiadczajac ze nie zywi zadnych urazów wobec (niemieckich faszystów) sprawujacych wladze dodal od siebie : „Ich kann die Gestapo jedermann weiterempfehlen !” czyli po naszemu : Gestapo moge polecic kazdemu ! Kwitujacy odbiór oswiadczenia gestapowiec byl na tyle glupi ze nie wyczul ironii i Freud mógl bez przeszkód wyjechac do Anglii. Gospodarz forum zezwala Niemcom na prymitywne próby pisania historii na nowo zapominajac jak piekna byla Polska z której byli dumni ludzie zanim nie zostala przez „Herrenrasse” zniszczona !

  44. 1. Anonimowość to to, co blogerom pozwala rozwijać skrzydła. To tarcza i maska, coś co daje poczucie bezkarności i nietykalności, a dzięki temu daje odwagę pisania rzeczy, których pod własnym imieniem i nazwiskiem nigdy by nie opublikowali. Jest to zarazem wartość, jak i przekleństwo Internetu, bo, nie oszukujmy się, więcej tu bezmyślnych „bluzgaczy”, niż ludzi piszących wartościowe teksty. Tych pierwszych zupełnie pomijam w dalszej części, bo uważam, że to rodzaj folkloru, z którym trzeba się nauczyc żyć.

    2. Anonimowość w Internecie nie istnieje, a zwłaszcza nie ma wiekszych kłopotów z zidentyfikowaniem kogoś, kto pisze regularnie (no chyba, że rzeczywiście zna się na rzeczy i bardzo pilnuje, ale nawet wtedy są szanse na pomyślną identyfikację). Jednak do tego wymagane są narzędzia, które musi uruchomić aparat państwowy.

    3. Państwo może się z łatwością dowiedzieć kim jest ten, czy inny bloger, nie na tym więc polega problem, ale na tym kiedy te narzędzia uruchamiać. Moje zdanie jest takie, że bloger nie musi być człowiekiem uczciwym, odpowiedzialnym, prawdomównym itd. Pisze subiektywnie, często bazując na odczuciach, dając upust swoim sympatiom i antypatiom, fakty interpretując tak, aby pasowały, wyolbrzymiając je lub umniejszając i jest to jak najbardziej w porządku dopóki nie wkracza na śliski teren oszczerstw i rzucanych lekką ręką oskarżeń. Wtedy wg mnie powinno zadziałać normalne prawo do obrony i, albo z urzędu (jeśli dotyczy to majestatu Rzeczypospolitej), albo na wniosek poszkodowanego bloger anonimowy automatycznie powinien stawać się blogerem znanym z imienia i nazwiska. No i teraz wszystko zależy od rozsądku obu stron, aby mechanizm nie stał sie karykaturą, jak nie przymierzając sprawa Huberta H.

    4. W historii kataryny i ministra Czumy uderza własnie to – nie podejmuję sie oceny tego, co napisała kataryna o ministrze – jego reakcja była nierozsądna dlatego, że obrona dobrego imienia pana Czumy kosztem uwikłania rządu RP w oficjalne procesy z blogerami, jest karykaturą praworządności i wcale obronie dobrego imienia nie służy.

  45. Sebastian 2009:05:24 22:17

    😀

  46. Niemcy piszą o polskich „szmalcownikach” – a co mam powiedzieć o tych niemieckich mieszkańcach polskich przedwojennych ziem przygranicznych, którzy sporządzali dla Gestapo listy polskich patriotów ( nauczycieli, księży, działaczy ) aresztowanych i rozstrzelanych w pierwszych miesiącach wojny. Czy czynili to z niemieckiego patriotyzmu , czy też jako V kolumna ?Może prasa niemiecka też nagłośni i wyjaśni te sprawy.Jeśli nie wiedzą gdzie szukać to niech się przejadą po Pomorzu, Mazurach i reszcie Polski i poczytają napisy na pomnikach i nagrobkach nie położonych na cmentarzach, a w laskach i odludnych miejscach.

  47. ANCA, 20.11. Zapomniałaś powiedzieć kto to wszystko zrobił. A może tak samo się zrobiło, jak wiele rzeczy w tym kraju? Ja byłem po raz pierwszy we Wrocławiu na Wystawie Ziem Odzyskanych. Pamiętam morze gruzów, ZOO i Halę Ludową, teraz dla zatarcia śladów przemianowaną na Halę Stulecia. To i tak dobrze, że nie JPII, Wałęsy lub Solidarności. Była także kiedyś popularna piosenka Koterbskiej o niebieskich Wrocławskich tramwajach. Bardzo lubię Wrocław. Pozdrawiam.

  48. Chciałbym słowo w temacie „Kataryna”, otóż moim skromnym zdaniem, za tą ksywką kryje się grupa palantów ze służb specjalnych, przeciwnych rządowi PO, którzy otrzymali zlecenie wykreowania w Internecie postaci niby krytycznej, szczwanej „blogerki” i za pomocą takiego wehikułu próbują manipulować opinią młodych Internatów.

    Wokół tzw. „Kataryny” tworzy się w mediach absurdalne „legendy”, co może wskazywać, kto jest inicjatorem tego dennego przedsięwzięcia.

  49. Do „Lizaka”: dziękuję za „komplement” pod poprzednim wpisem Gospodarza. No,no, nazwać kogoś gnojkiem… tego nawet „Ralf” nie potrafi.
    „Lizaku” ,jesteś erudytą w szeregu dziedzinach, zawsze z szacunkiem cię czytam , piszesz dużo ciekawych rzeczy, z wieloma się zgadzam (choć twoje myślenie jest całkowicie anachroniczne) i nadal będę cię czytał. Ale muszę ci powiedzieć, że twoja ocena i „komplement” pod moim adresem świadczy, że nie masz niestety zielonego pojęcia o ekonomii i że nie znasz kompletnie życia gospodarczego. Siedzisz pewnie w zakurzonych annałach , czytasz myśli ludzi wielkich, średnich i psa Fafika i zachowujesz się, jak ten,co kopie drzewo ze złości, z którego spadła gałąź i go uderzyła.Nie gniewam się na ciebie.

  50. Przecież papierowi dziennikarze też korzystają z pseudonimów bądź podpisują się samymi inicjałami. Dlaczego? No widać mają swoje powody i jest to akceptowane.

    Zarzut bezkarności jest bezpodstawny, po prostu wyssany z palca. Tak samo jak właściciela gazety, czy redakcję można poprosić bądź urzędowo zmusić(?) do ujawnienia tożsamości dziennikarza, tak samo można właściciela portalu, czy administratora platformy blogersów. Jeśli nie, to policja może sprawdzić numery ip i – tak czy inaczej – ustalić autora łamiących prawo tekstów.

    Jak to ładnie ilustruje przykład Kataryny blogerem może być każdy tak samo jak wędkarzem czy zbieraczem znaczków. Nie są to więc żadni mityczni hakerzy, których tożsamość jest niemożliwa do odkrycia. Nie może być mowy o bezkarności w kontekście anonimowości w sieci. Sprawa z trollami ma się tak jak z kibolami i chuliganami, których tożsamość policja przeważnie doskonale zna, ale nie za wiele może zrobić.

    Ściekowy poziom niektórych for, to kwestia masowego ujawnienia się wtórnych analfabetów, którzy często nie wypowiadali własnych myśli w pisemnej formie od czasów szkoły i normalnie takiej okazji nigdy by nie mieli. Być może stanowią oni większość społeczeństwa?

    Inna sprawa to, że normalny człowiek pod pseudo wypowiada się śmielej i mocniej, mówi rzeczy, których w innych okolicznościach nigdy by nie powiedział. To ma swoje dobre strony (w realu może być sterroryzowany przez szefa, nauczyciela, rodzica, urzędnika itd. i bać się przedstawienia własnej opinii czy uczuć) ale i złe, gdy zwyczajnie odreagowuje.

  51. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Witam w klubowe blogowislo http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Kost%C3%BCme_des_Ku_Klux_Klans.jpg&filetimestamp=20090314221639

    Znawcy przedmiotu mowia, ze najlepiej wychodzi sie na zdjeciach i politycznych dyskusjach w kolorze kaki
    Kaki lubi byc calowany po rekach …

  52. Mysle,ze moderatorzy maja doskonala bron w reku przeciw wszech obecnemu CHAMSTWU!!!!!!!!!
    Zamknac dostep do blogow wszelkiej masci chamom.Niemoznosc „zaistnienia” w internecie(co uwielbiaja ponad wszystko) zmusi,tych „matolkow” do myslenia i poslugiwania sie przyzwoitym jezykiem!
    Kto wie,moze jest to najlepsza droga,zeby wychowac sobie spoleczenstwo??

    Pozdrawiam.

  53. Pełne oburzenia wypowiedzi Chlebowskiego przytoczone przez Gospodarza skłoniły mnie do kontynuacji tematu współwiny i współsprawstwa Polaków i innych europejczyków w Holocauscie.
    Argumentacja w tej sprawie przekazana w artykule w „Die Welt” jest troszke nierzetelna. Nie mówię o przytoczonych w niemieckim tygodniku faktach dokonywania zabójstw, pogromów i deportacji Żydów podczas wojny w Europie . Chodzi mi o intencje autora, ktory bardzo się stara ulepić z tych zdarzeń wzajemnie implikującę się tezy, a mianowicie, Niemcy w swoim dziele zniszczenia rasy żydowskliej znaleźli pomocników na większości obszarów Europy, a skoro tych pomocników było tak wielu i świadczyli tę pomoc dobrowolnie, więc musieli mieć własne motywacje, a zatem Niemcy nie byli osamotnieni w swoim radykalnym antysemityźmie.
    To dzięki szerokiemu rozpowszechnieniu tej niemoralnej ideologii oraz znacznej pomocy ludności ze skarlałych moralnie krajów Wschodu – wszelkiego typu szmalcowników, rozwścieczonych chłopów polskich, oszalałych klerykałów, chciwych Litwinów, i in. rozmiary Holocaustu są tak przerażające. Autor intencjonalnie tutaj generalizuje, bowiem, jeśli jako sprawców wymienia, dla przykładu, po prostu „chłopów polskich”, to przeciętny czytelnik artykułu przypisze natychmiast wpółwinę chłopom polskim – wszystkim, a jeśli autor mówi o trzystu parach spodni, dla których Litwini zabili trzystu Żydów, to przeciętny czytelnik myślący precyzjnie i praktycznie (obrazkowo) poweźmie taką. -No, może nie wszyscy, ale coś w tym jest. Ziarno wątpliwości zostało posiane, a kamyczki z serduszka – stuk, puk – spadają.

    Wobec powyższego, jak zdaje się rozumować autor, już dziś z bardzo dużym prawdopodobieństwem, jeszcze nie naukowym, lecz publicystycznie bardzo dobrze utwierdzonym można ogłosić że holocaust był realistycznie patrząc „projektem europejskim”, był wspólną winą, wspólnym programem, który drzemał sobie przez lata w głowach wiekszości społeczeństw, zapładniał ich marzenia o nowym porządku, o czystszym świecie, o nowym ładzie, który zapanuje po pozbyciu się obcych. Program zbrodniczy, owszem, ale przecież My nie bylismy osamotnieni, byliśmy zapalnikiem, centrum koordynującym, bardzo wiele brudnej roboty wykonali inni.

    Wspólnota winy jak nic. Zgrabnie skonstruowana, inteligentnie dowiedzona na kanwie tak nowoczesnego pojęcia, jak „projekt europejski”. To dopiero było przedsięwzięcie – projekt europejski.! Taka jest naczelna teza artykułu – holocaust był w pewnym sensie projektem europejskim. Rozmiary holocaustu były zależne od ilości pomocników. A chętnych do pomocy było bardzo wielu i byli wolontariuszami. Sprowadzając argumentację do absurdu – Hitler prekursorem wspólnych projektów w Europie – protagonistą UE.

    Jest to maść kojąca na dusze niemieckie, miód dla szerokiej opinii w Izraelu, delikatna próba puszczenia balona typu „czy już można”, próba nowej interpretacji historii dokonana w taki sposób, ze nie sposób temu artykułowi wiele zarzucić.

    Nie zaprzeczam faktom – pogromy były, szmalcownicy również, antysemityzm toże, tam w Europie i w naszym kraju.
    Czy rodzimy antysemityzm wynikał z jakichś szczególnych cech wrodzonych Polakom, jak często i chętnie suponuje się im na świecie? Tak zdaje się sugerować Alina Cała z Żydowskiego Instytu Historycznego mówiąc, że „Polacy jako naród nie zdali egzaminu” – chodzi o stosunek Polaków do Holocaustu – dużo aprobaty, mało przeciwdziałania.
    W Polsce donosicieli i szmalcowników nie brakowało (a w jakich krajach brakowało?). Czy tego typu zjawiska uprawniają historyka do stawiania generalizujacych tez? Czy uprawniają do dosztukowywania ideologii do działań tychże donosicieli i szmalcowników? Czy kapusie są w stanie przeżywać, odczuwać jakąkolwiek ideologię?
    W czasie tak potwornego zawirowania, jakim była dla Polski druga jeszcze nie światówka – błyskawiczna przegrana wrześniowa – uderzenie mokrą ścierą w twarz , podzielenie się krajem przez Niemcy i ZSRR – zdołowanie morale społeczeństwa do poziomu piwnicy, sponiewieranie ludzi z jednej strony przez walec niemieckiego terroru, z drugiej przez wyrachowany, podstępny terror sowiecki – potraktowanie leżących z kopa do stępienia nosków butów – to była szkoła, która by każdego prymusa ociosała do tępego tłuka na samym wstępie. Czy można do tak wyątkowego, ekstremalnego, dziejowego wydarzenia przykładać tezy typu – naród nie zdał egzaminu?
    Nie można dzisiejszych kryteriów moralnych, moralno-prawnych (mity o skuteczności biernego oporu, o obywatelskim nieposłuszeństwie możliwym pod okupacją niemiecką w Polsce, rozpowszechnione w Izraelu), nowoczesnych kryteriów cywilizacyjnych, dzisiejszych oczekiwań wypracowanych przez 60 lat ciągłego rozwoju ekonomicznego i społecznego w Europie przykładać do tamtych czasów. Tutaj polecenie przez Gospodarza jako lektury – spowiedzi Calka Perechodnika jest jak najbardziej na miejscu. To nie jest tragedia grecka, to nawet nie jest koszmar, to nie jest piekło, to jest wszystko razem i jeszcze wiecej.
    Pzdr, TJ

  54. Gospodarzu bloga,

    O anonimowości na blogu

    1. (Niemal) każda rzecz na tym bożym świecie ma swoje złe i dobre strony.
    2. Pełna i wiarygodna identyfikacja uczestników bloga w trakcie dokonywania wpisów jest praktycznie niemożliwa.
    3. W przypadku podejrzenia przestępstwa zidentyfikowanie uczestnika jest zawsze możliwe.
    4. W kontekście sprawy ‘Kataryna’ kontra min. Czuma, z anonimowością na blogu politycznym łączy się dostęp obywateli do informacji im przysługującej ze strony administracji państwowej i lokalnej. Dostęp w Polsce nie jest (?) zadawalający. Wzorem jest podobno Skandynawia.
    5. Przyzwoitość jest tworem towarzystwa, społeczności.
    6. Moja identyfikacja jest dostępna dla administratora/moderatora tego bloga.
    7. Każdy mój dotychczasowy wpis pod tym nickiem powtórzyłbym w warunkach identyfikacji (nawet niedoskonałej), oczywiście z wyłączeniem informacji o osobach trzecich, które tą drogą mogłyby być zidentyfikowane.

    Z poważaniem

  55. Wroclawski antysemityzm

    Moja kolezanka ma obecnie na imie Eva. A miala Ewa.
    Jej Ojciec byl Zydem ,a matka byla Niemka.
    Chodzilismy razem do tej samej klasy przez 8 lat.
    W roku 1968 Ewa zostala zmuszona do opuszczenia Polski.
    Rodzice zabrali ja na wygnanie do Danii.
    Eva skonczyla medycyne i jest lekarzem.

    Wroclawska synagoga zostala spalona 9.11.1938 roku.
    Byla to druga co do wielkosci synagoga w Niemczech.
    Marny pomnik upamietnia to miejsce na ulicy Druckiego-Lubeckiego.
    Synagoda byla wieksza od sasiadujacego z nia budynku policji.
    Teraz kasztan zaslania maly granitowy pomnik.

    Mam kolege antysemite.
    On po prostu jest chory na antysemityzm.
    Przykro mi ,ze on tak rozumie swiat.

    P.S.
    Zgadzam sie z panem Passentem.
    Wroclaw coraz mlodszy ,a my coraz starsi.

    Slawomirski

  56. Do:MA

    Hotel Monopol rodziny Likus odnowiony.
    Polecam Wroclaw po godzinie 12 w dni powszednie.
    Prawie Europa.

    Slawomirski

  57. NIEdowiary pani Stachurska

    co za kwiecisty NIEjezyk pani poleca.

    Slawomirski

  58. Do:NeferNefer

    Pozostaje problem wolnosci slowa.

    Slawomirski

  59. Dyskusja o anonimowości, owszem dobra rzecz, tylko czy na pewno należy ją robić teraz, w wykreowanej przez dziennik anty-katarynowej histerii?

    Trochę chronologii:

    * tydzień temu świat pozainternetowy dowiedział się o istnieniu katarynie po tym jak pan Czuma junior zagroził jej sądem.
    * w tygodniu dziennik przeprowadził z nią jakąś rozmowę, by…
    * w bodaj czwartek Cezary michalski ustrojony w piórka moralizatora, ogłosił światu, że zna jej tożsamość, lecz jej nie ujawni, ujawniając wystarczająco szczegółów, aby łatwo dało się dojść kto zacz. Ach, i jeszcze ją zaszantażował, stwierdziwszy eksplicite, że jej nie szantażuje.
    * weekend dziennik spędził wynajdując cały chór ekspertów, krytykujących anonimowość w sieci – celebryci, niedo-celebryci, ksiądz, etyk, profesor, etc.
    * kulminacja przyszła w niedzielę, gdy rednacz. dziennika w histerycznym tonie zaproponował całemu wirtualnemu towarzystwu ehm… pocałowanie go
    * jest poniedziałek wieczór, okołokatarynowe konwulsje na stronach dziennika trwają w najlepsze. Na oko z tuzin głosów na poparcie tez, które tendencyjnie wrzucają do jednego wora kwestie anonimowości low- i high-profile.

    Tak więc skoro już ta seria wydarzeń sprowokowała nas do dyskusji, zanim przejdziemy do konkluzji, porównajmy sobie w duchu, co może zrobić pojedynczy anonimowy ludzik, a co może zrobić nie-anonimowa instytucja, żeby pokazać ludzikowi gdzie jego miejsce.

  60. Anonimowosc na blogu,

    to iluzja.Wpis NeferNefer.
    Pozostaje problem wolnosci slowa.
    A tutaj nie ma problemu.
    Wolnosc slowa jest nam potrzebna.
    Bo wolnosci jest coraz mniej(rewolucja informatyczna).

    Zachowajmy iluzje anonimowosci na blogu i korzystajmy z wolnosci slowa.

    Kto teskini za PRL i cenzura?

    Slawomirski

  61. Nie wszyscy o tym wiedza, ze w 1953r.parlament izraelski uchwalil Ustawe o Pamieci Zaglady i Bohaterstwa, na mocy ktorej utworzono w Jerozolimie INSTYTUT PAMIECI NARODOWEJ (IPN !) Yad Vashem.Jednym z podstawowych zadan IPN
    jest uwiecznienie pamieci „Sprawiedliwych Wsrod Narodow Swiata” – ludzi, ktorzy narazajac siebie i swoje rodziny ratowali zycie Zydom podczas II Wojny Swiatowej.
    Yad Vashem bada materialy dotyczace ratowania Zydow i podejmuje decyzje o nadaniu tytulu Sprawiedliwy Wsrod Narodow Swiata. Uprawnia on do medalu, dyplomu honorowego i umieszczenia nazwisk na Honorowej Scianie Sprawiedliwych…Owszem, ustalono kryteria przyznawania tego tytulu:uhonorowanym moze zostac czlowiek, ktory udzielil pomocy z pobudek humanitarnych, z narazeniem zycia. W dokumentach Yad Vashem sa piekne slowa:…”w chwili bezprecedensowej tragedii narodu zydowskiego staneli w obronie ludzkich wartosci, w tym najwyzszej z nich-zycia ludzkiego, zajmuja poczesne miejsce w naszej historii”…
    Dlaczego o tym pisze??? Otoz moja rodzina uratowala 14 (czternascie) osob!!! Jeszcze dzisiaj z tej 14-tki zyje 4(cztery) osoby…
    Z mojej rodziny 6(szesc) osob zostalo wyroznionych tytulem Sprawiedliwy Wsrod Narodow Swiata. Dzisiaj zyja tylko dwie osoby…
    Powyzsze zaliczam do wstepu mojego wpisu na tym blogu…
    Pisze to bedac juz w wieku, kiedy pamiec ogarnia wielki obszar czasu minionego a takze z glebokim i swiadomym poczuciem wlasnej godnosci i honoru….Ale o tym ponizej….
    23 wrzesnia 1942 wraz z moim starszym o 1 (jeden) rok bratem bylismy w domu.Rodzice poszli do pracy. Tato pracowal w organizacji Fritza Todta, natomiast mama pracowala w kuchni, gdzie przygotowywala posilki oficerom – inzynierom tej organizacji..Wowczas w kuchni pod podloga byly ukryte 3 (trzy) osoby..Uslyszelismy lomotanie do drzwi. Rodzice zabronili nam je otwierac.Ale, niestety moj brat otworzyl.
    Szef ukrainskiej policji w tym miescie-Sachowicz oraz dwoch gestapowcow- krzyczac weszli do domu. Sachowicz z rewolweru strzelil i pocisk smiertelnie ugodzil w glowe mojego brata ktorego wczesniej nazywal polskim bandyta…Drugi pocisk przebil moja prawa reke…Sachowicz i dwaj gestapowcy ukrytych Zydow nie znalezli i wyszli z domu…
    Chodnik lezacy na podlodze przykrywal drzwiczki do piwnicy(schronu)co dzisiaj nazywamy przedwojenna „lodowka”… Na tych drzwiczkach stal stol…Caly chodnik na podlodze byl zalany krwia, tam lezal moj brat, natomiast ja przerazony ukrylem sie pod oknem za firanka…
    Ot i nasza rodzinna tragedia!!!
    Uratowani Zydzi, znajacy to tragiczne zdarzenie napisali do Yad Vashem.
    Po trzech latach oczekiwania Yad Vashem przyznal posmiertnie mojemu bratu tytul Sprawiedliwy Wsrod Narodow Swiata…Otrzymalismy pismo z Ambasady Izraela
    o miejscu i czasie wreczenia tego odznaczenia.
    Ja zdecydowalem, ze odbiorca tego dyplomu powinna byc moja mama…Natomiast ja nie moglem uczestniczyc w tej uroczystosci poniewaz w tym czasie bylem za granica.Ale mama, niestety (92lata)lezala w Domu Jesieni Zycia…Wiec, wyslalem E-mail do Ambasadora Izraelskiego Pana Szewach Weiss proszac, aby ich przedstawiciel wreczyl ten dyplom mamie, lezacej w tym osrodku i jednoczesnie przypomnialem, ze moja mama byla glownym koordynatorem ukrycia 14-tu Zydow, i oni wszyscy przezyli II Wojne Swiatowa….W odpowiedzi, otrzymalem E-mail, ze Ambasada nie dysponuje samochodem i w tej sytuacji nie moze wreczyc tego dyplomu mojej mamie i prosi o przybycie innej osoby…Pragne wyjasnic, ze ta odleglosc wynosila okolo 80km i w tym czasie i dzisiaj w Polsce rowniez kursuja pociagi i autobusy….
    Na te uroczystosc pojechala moja siostra (ur.1951r)…i ona otrzymala imienny Dyplom od Wojewody za mestwo w ratowaniu Zydow….Ciekawe, co?
    Cokolwiek bym tutaj powiedzial czy napisal, to wiem ze wszysto obroci sie przeciwko mnie…
    Wiec, pisze bez komentarzy….
    Na wstepie napisalem o pamieci i honorze…Otoz,
    IPN – Yad Vashem dziwnym trafem pominal moja osobe…Te osoby, ktore napisaly pierwszy list – wniosek o wyroznienie mojego brata i mnie, byly
    mocno zdegustowane decyzja IPN…Wiec oni napisali drugi list oraz 3 (trzech) Sprawiedliwych Wsrod Narodow Swiata rowniez napisali w mojej sprawie… Yad Vashem im nawet nie odpowiedzial…..Jedna z tej 14-tki Zydowka napisala trzecie pismo…W odpowiedzi, napisano, ze wowczas ja mialem „tylko 8 (osiem)lat” wiec nie moglem pomagac….. W uzasadnieniu
    autorzy tych pism informowali, ze ja przynosilem
    im jedzenie z pracy mojej mamy, ze na bazarze
    kupowalem im jedzenie i ze wynosilem wiadra
    pelne sikow i gowna (przepraszam) z ich kryjowki. Po otrzymaniu tej odpowiedzi, byla ciekawa reakcja tych zyjacych Zydow.Miedzy innymi padaly takie zdania : – aby otrzymac
    ten dyplom, to az trzeba zginac?
    -9-ci letni Palestynczyk rzucajacy granatem,to rowniez dziecko czy terorysta?
    – a przeciez Zyd urodzony w kwietniu 1945r.toz to ofiara Holocaustu!!!! Natomiast 8-mio latek nie mogl podac kromke chleba glodujacemu Zydowi????.I tylko za te kromke chleba chrzescijanowi nalezy sie ten dyplom!!!! Tak jest napisane w Ustawie Knesetu…
    W swojej zawodowej pracy kilka razy w roku
    spotykalem sie z mlodzieza i mowilem o Holocauscie…Po tym SPOLICZKOWANIU mojej osoby przez IPN Yad Vashem przerwalem te dzialalnosc…Tak! Tak ! Poczucie godnosci i honoru to my Polacy wyssalismy z mlekiem matki…
    Tak szanowny gospodarzu!!! Co do Wroclawia, to zaluje, ze Pan nie odwiedzil Ratusza. W ratuszu jest piwnica…Kiedys nazywano ja „Swidnicka Piwnica”.Tam pracowal Kalambur!!!Wlasnie , miedzy innymi i ja wywozilem na taczkach gruz z tej piwnicy, i nastepnie ja odbudowywalem…
    Czy wole byc anonimowym blogowiczem? Tak!!!
    To moje wywewnetrznienie sie jest absolutna prawda…Moge wszystko udowodnic…Ba, IPN
    Yad Vashem posiada w swoich archiwum pelna
    korespondencje i dokumenty…nawet i donos, ze jestem antysymita….Ot i w tym caly szkopul….Komentarze pozostawiam Panstwu.
    Lacze wyrazy glebokiego szczerego szacunku Gospodarzowi i „NORMALNYM” blogowiczom…
    NIE-antysymita! lecz Stary Wiarus!!!

  62. Magrud,

    prof. Czapiński Cię popiera, chce w szkole edukacji na rzecz rozwoju kapitału społecznego.

  63. Witam Panie Danielu i niezmiernie się cieszę, że podoba się Panu (moje) miasto – Wrocław. Ja tu żyję od urodzenia i zrodzony jestem korzeniami z kulturą, historią i…duszą. Zapraszam ponownie na Uniwesytet i na kolejną wycieczkę po krainie naodrzańskiej.

    Pozdrawiam

  64. Sławomirski,

    poza pojedynczymi wyrazami są tam zdania, akapity…

  65. jasny gwint – 21;05 – Twój wpis świadczy, że piszesz tak, jak czujesz, nie zaś tak, jak wiesz. 😉
    #
    Na początku XX wieku, w 1907 r., władze miejskie Wrocławia zdecydowały się uczcić stulecie bitwy pod Lipskiem (1813). Zaplanowana została wielka Wystawa Stulecia, której organizację powierzono Karlowi Masnerowi, dyrektorowi Muzeum Rzemiosła Artystycznego i Starożytnego.
    #
    To i dalsze informacje możesz sobie przeczytać w Wikipedii, jeśli nie wiedziałeś wcześniej, skąd nazwa Hala Stulecia.
    Szybciej piszesz, niż myślisz i to już nie pierwszy raz.
    To zaś, że ja w krótkiej notce, odnoszącej się do tekstu red. Passenta nie napisałam kto to wszystko zrobił? Nie było to moim zamiarem, jednak do twojej wiadomości napiszę, że ja osobiście wybierałam z wrocławskich gruzów cegłę, która potem wyjechała z miasta w ramach akcji „Cały naród buduje swoją stolicę”. To samo robił mój brat i mama. Tata nie zdążył.
    Robiliśmy to w czynie społecznym, ochotniczo – przymusowo, więc mam swój wkład w odbudowę mego miasta. Teraz do renowacji i rekonstrukcji poszczególnych obiektów przyczyniają się różni sponsorzy, dokłada także sporo UE. Kogo ten problem interesuje, bez trudu znajdzie odpowiednie informacje, zaś ta dyskusja nie o tym akurat.
    Pozdrawiam.

  66. Stary Wiarus,

    dziękuję za komentarz. Wyrazy uznania dla Pana i Rodziny.

  67. @ Stary Wiarus:

    Ty wiesz jaki byles i co zrobiles, i teraz dowiedzieli sie tez tez inni – respekt i dzieki. Act of Humanity nie zastapia sadzone drzewa, medale i dyplom.

    Pies tancowal z dyzurnymi historykami i holokaust przemyslem.

  68. Podbijanie antypolskiego bębenka

    Zgadzam się z poglądem, że władza deprawuje. Deprawuje się i deprawuje innych. I to rzeczywiście deprawuje absolutnie. Dotyczy to także, jakby nie patrzeć, władzy solidarnej. Ma ona zwyczaj tworzyć swoje zadziwiające rancza.

    Dawniej ranczo władzy stanowił Centralny Biały Dom i jego lokalne powielenia. Obecnie odpowiednikiem tamtego systemu jest będąca w budowie Centralna Świątynia Opatrzności Bożej wraz z całym systemem miejscowych przybytków kultury,sztuki i wiary.

    W czerwonym systemie tamte domy zasiedlone były 10 tysiącami aparatczyków. Natomiast obecnie wiodące nas do nieba świątynie obsługiwane są przez 80 tysięcy wysoko wykwalifikowanych i ideowo zaprawionych w bojach urzędników Pana Boga.

    W poprzednim układzie bezdyskusyjnie władza była scentralizowana w białym domu,w ręku sekretarza. Dzisiaj została ona przesunięta na parafię i oddana została w ręce, zazwyczaj nobliwego i oddanego bezgranicznie kurii, proboszcza. Na przykładzie niektórych gmin zauważamy funkcjonującą w nich dwuwładzę skoncentrowaną w rękach proboszcza i wójta.

    W pewnych jednostkach administracyjnych i samorządowych koncentracja władzy posunęła się tak dalece, że dzierżą ją w swoich zasłużonych dłoniach bracia, a nawet niekiedy i bliźniacy. Można by przypuszczać, że dzieje się tylko tak , tam gdzie wilki wyją czyli w głębokim terenie.

    Praktyka wskazuje jednak , że te lupusowe formy władzy dotarły także na szczyty władzy. Rzecz zrozumiała w całej krasie solidarności, wolności, pluralizmu i demokracji. W końcu rodzina najwyższym dobrem społecznym jest i pracować powinniśmy jak brat z bratem i jak Polak z Polakiem. A tutaj wprowadzają nam homodemokraticus z wilczo-szczurzymi skłonnościami.

    Muszę ze wstydem przyznać, że z braku laku zaczynam się stawać odbiorcą seriali takich jak „Ranczo” i „Dr House”.Powiadają, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Wspaniałych osiągnięć komunistycznej kinematografii nie chce mi się już oglądać po raz trzeci lub czwarty, a solidarna produkcja nie pozostawia wyboru, nadziei i złudzeń. Intelektualna sieczka, papka i ogólnie beztalencie.

    Mimo to oglądany przez mnie serial odbieram z pewnego rodzaju zaciekawieniem, ponieważ w piątek nic godnego w tv nie ma, w sobotę powtórka z bezrybia, no i wreszcie w niedzielę serwuje się nam ucztę duchową dla prawego i wierzącego Polaka. W „Ranczo” widzę Polskę jak na dłoni skomunizowaną,durną i pełną antysemityzmu oraz innych rasowych, nacjonalistycznych i ksenofobicznych uprzedzeń. Na tym tle pokazana została głęboka orka na polu wiary jaką Pleban musi prowadzić nie tylko z wójtem „komunistą”,a i bratem zarazem, ale i ze skomunizowanym przez niego społeczeństwem zacofanych, prymitywnych i zapijaczonych ćwoków wiejskich.
    Ci bracia są tak wyrazistym symbolem nowej Polski, że lepiej już nie można ironicznie pokazać mariażu nowej dwuwładzy.

    Całe szczęście, że dotarła do nich wysoce cywilizowana Lucy z USA, która wreszcie wdraża tam kreatywność, dobro , miłość, rozumność, rozwagę i szacunek dla pracy oraz własności prywatnej. Wprost raj na ziemi. Języka i miłości do Ameryki uczy ona wśród usmarkanych dzieciuchów plebsu. Bimbrownie zlikwidowała. Wiarę umacnia. Demokrację przez udział w wyborach na wójta rozwija. Nie to, co jakaś tam Zojka zza Buga, co to zostawiła im umiejętność lepienia pierogów, predyspozycje do produkcji krzakówki oraz uzdolnienia do pasienia kóz. W końcu ostatecznie i definitywnie przejmuje władzę wójta, o co tak naprawdę zawsze chodzi w amerykańskich poczynaniach.

    Oglądam ten serial z pewnego rodzaju zadziwieniem i zawstydzeniem. Zadziwienie wynika z tego, że tak doskonale oddaje on klimat i atmosferę zapyziałej Polski solidarnej, zawstydzenie zaś podyktowane jest kozim poziomem sił wytwórczych tego społeczeństwa. Popularność, jak myślę tego serialu wynika, z jego autentyzmu,ciepłego klimatu i beznadziei sytuacji. Każdy Polak doskonale rozumie bezsens takiej egzystencji, niezawinionej przez tych biednych ludzi pozbawionych nadziei, szans i perspektyw.

    Pokazane tam namiastki lokalnego kapitalizmu jak gdyby umacniają poczucie klęski tych ludzi będących ofiarami systemu niesprawiedliwości społecznej. Odbierane przez co wrażliwszych owo poczucie deja vu nie jest jakimś złudzeniem czy omamem,bowiem taka jest rzeczywistość gminnej, rozmemłanej, załzawionej i zapijaczonej solidarnej IIIRP. Po tak szokującej terapii nie pozostaje nic innego jak strzelić sobie setę księżycówki dla niedzielnego odstresowania i nabrania kurażu na poniedziałek.

    W tygodniu możemy sobie obejrzeć co się dzieje”Na plebanii”, jak postępuje budownictwo kapitalizmu „Na Wspólnej”,ile jest miłości w „M jak miłość”,bo tak naprawdę to każdy wie, że chodzi tam o wzajemną nienawiść konkurencyjną nowego układu. No i w czwartek nadchodzi „Dr.House”sławetny lekarz ze znanego serialu amerykańskiego, który uleczy nas ze wszystkich naszych kompleksów, słabości i niedoskonałości. Jesteśmy ogromnie wdzięczni naszemu sojusznikowi strategicznemu, że pozostawił nam przynajmniej tak poważny wentyl bezpieczeństwa psychicznego,byśmy nie zwariowali z kretesem z nadmiaru radości i szczęścia, za który płacimy słono, co prawda to prawda, ale jednak jak zawsze sojusznik dał nam tę szansę ostateczną, odnowy cielesnej i duchowej.

    Zazwyczaj wszelkie działanie kulturalne, nie tylko za komuny ale i dzisiaj, ściśle korespondują z polityką, nawet jeśli ona nie jest programowo sformułowana. Wyraża się to bezwzględnie tym, że zarówno słowo mówione jak i drukowane oraz wizualne sugestie nastawione są na gloryfikację bieżącej rzeczywistości, niezależnie czy mieliśmy fachowców na Mysiej, czy mamy podobnych i zasłużonych specjalistów, na papierach prokuratorów, w IPN-ie. W ramach posiadanej wolności nikt, nikogo do niczego, nie zmusza. Każdy robi to co chce, pomijając taki detal, że jak coś robi nieprawomyślnie i niezgodnie z konwencją poprawności politycznej, to nie otrzyma zamówienia na swoje „ludowe wydumki” i pójdzie sobie wielce indywidualistycznie grzebać na śmietniku jako alternatywa wobec korzystania z z usług supermarketu jako znacznie wyżej postawionej formy społecznego podziału pracy.

    W ramach powyższych ograniczeń musi się męczyć nie jeden pisarczyk by utrzymać się na powierzchni politycznego życia i smutnej egzystencji własnego pokręconego żywota ziemskiego. Dlatego relatywnie mało mamy opisów mieszczących się w krytycznej konwencji. Dla własnego bezpieczeństwa i pożytku burżuazyjnej ojczyzny mieszczą się one raczej w nurcie propagandy sukcesu.

    Weźmy dla przykładu taki opis tętniącego życiem Wrocławia, niby nic rewelacyjnego ale jakże symptomatyczna sprawa. Jest ono piękne, śliczne, wręcz niepowtarzalnej urody.
    Pulsujące życiem, młodzieżą, turystami, kulturą, obcym kapitałem i solidarnym entuzjazmem. Nawet modlić już się tam zaczęli po angielsku. Jakież to godne naśladownictwa. A, że Polacy nie gęsi i też swój język mają, to któż by obecnie myślał o tak wstecznych ideach. Niepokoi także, iż nie wspomniano o odmawianiu kadisz w drugim centrum polskiej myśli kosmopolitycznej.

    Rynek i Starówka są tak wspaniale odbudowane, że oczu od nich oderwać nie można. A jakież to tajemne siły dokonały tych mężnych i jakże estetycznych czynów domyślać się tylko można. Wszak wszyscy doskonale wiemy, że Festung Breslau tak strasznie został zniszczony przez ruskich najeźdźców, że kamień na kamieniu nie pozostał. Germańskie dzieci zostały wybite, niewiasty zgwałcone i zbeszczeszczone .Nie oszczędzono nawet szlachetnych rycerzy prześwietnego Zakonu Krzyżackiego, tym razem dla niepoznaki przebranych w mundury SS. Dramat ogromny dla kultury Zachodu i jej nosicieli. A potem nastali tam polskojęzyczni bolszewicy, którzy pozostałe kamienie zebrali i wysłali do Warszawy równie bandycko sponiewieranej przez wiadomych łobuzów, całe szczęście, że zachodnie dywizje starały się pomóc umęczonej stolicy. A z Wrocławia wypędzono resztki pozostałych szlachetnych Niemców, które męczono i maltretowano oraz zabijano w komunistycznych obozach przejściowych. Co za gehenna i wstyd dla całej kulturalnej i cywilizowanej Europy. Teraz wraz z panią Eryką musimy im stawiać pomniki, tym wspaniałym i szlachetnym ludziom wypędzonym niczym bydło przez komunistyczna hołotę. Żadnego zrozumienia dla burżuazyjnej konieczności prowadzenia wojen i ich błogosławionego wpływu na rozwój cywilizacyjny narodów.

    Najciekawsze jest zwiedzanie Hal Ludowych zamienionych obecnie w wystawy gołębi, psów i wszelakiej gadziny pospolitej. Te Hale Ludowe jeszcze się jakoś trzymają, gorzej natomiast jest z Halami Kapitalistycznymi, które wystarczy, że obsiądą gołąbki pokoju a walą się jak domki z kart. W Halach tych organizuje się unikalnej wartości wystawy, by przekonać Polaków, że są Europejczykami, bo tak już zidiocieli pod komunistycznymi rządami ,że uwierzyli ,iż są Azjatami. Wystawy te organizują bardzo znani polskojęzyczni naukowcy, o głęboko zakorzenionych tradycjach ucieczek z Polski w 1968 roku, by z Zachodu poprzez Radio Wolna Europa pouczać nas jak należy walczyć z komunizmem. Dzisiaj te chlubna tradycje ,nie wiadomo czemu, kontynuują nadal.

    Oczywiście przekonywanie Polaków, że „Europa to nasza wspólna historia” odbywa się za brukselskie pieniążki, czyli naszą krwawicę, by pozytywnie nastawić nas do tradycji wywłaszczania innych, co ma służyć wzrostowi naszego bogactwa narodowego. Ponieważ nie wszyscy na tę wystawę będą mieli okazję pójść, a nawet jak taką okazję znajdą, to nie skorzystają z niej, więc warto omówić jej nieprzemijające walory dydaktyczno-wychowawcze. Wiodącym tematem jest proces integracji Europy, jak widać na przykładzie zabiegów politycznych naszych elit by przyłączyć ważkie europejskie kraje jak Turcja i Gruzja do Unii Europejskiej. Ponieważ takie wystawy często są sygnowane nazwiskami znanych na Zachodzie filozofów, zatem ich treść wydaje się być niepodważalna.

    Niekwestionowaną perełką wrocławskiej wystawy są buty wojskowe i łuski w otoczeniu „abakanaliów” pani Abakanowicz, co jakby eksponuje wydatnie krwawą historię Europy, autorstwa której nie możemy rozpoznać po butach ani też łuskach. I o to przecież chodzi. Jak było tak było, ale kulturalny lud niemiecki, sowicie opłacani przezeń nie możemy tak od razu po oczach. Po prostu nie przystoi. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie by w otoczeniu panów Schumana i Spaaka przeszwarcować pierwszego wolnoeuropejczyka Konrada Adenauera odzianego w krzyżacką komżę z czarnym krzyżem. Ostatecznie krzyż jest dla nas symbolem teraz już życia, tylko dawniej, jako niebywała ciemnota, traktowaliśmy go jako symbol śmierci. O proszę, jak to krok po kroku dociera do nas europejskie nobilitujące oświecenie.

    Wystawa ta krzewi pełną świadomość polskiego zniewolenia przez ruskiego judasza, ukazuje nam jego mordercze panowanie nad nami. Pokazuje wyrywanie się niektórych solidarnych orłów do niemieckiego niebieskiego i bezchmurnego nieba. Dzięki czemu możemy dzisiaj, ze znacznym ograniczeniem prawnym, zmywać niemieckie zlewozmywaki głosząc chwałę ich wolności, pluralizmu i demokracji, bo nasze porównywalne wartości są ciągle lata świetlne za murzynami, co mam nadzieję za rasizm nie zostanie mi poczytane przez znawców tematu. Nie jest to wystawa łatwa do przełknięcia ale pokazuje wyraźnie jaki krok do przodu uczyniły polskie elity na drodze do Wolnej Europy a 150 tysięcy zlp miesięcznie. O polskiej biedzie nie znajdziecie tam państwo wzmianki, bo i po co skoro sami znamy ją doskonale.

    Warto natomiast w to miejsce wprowadzić dyskusję ,tak bliską Polakom, o holokauście i antysemityzmie.”Spiegel” to poważne pismo niemieckie i ono zdaniem naszych kosmopolitów doskonale wie co pisze. Ja się również z tym zgadzam, poza drobnym faktem, że cele do osiągnięcia prze tę gazetę są nieco inne aniżeli zakładane przez Polaków. Mam wrażenie, że nie tylko w wystąpieniach polityków pobrzmiewają ich osobiste interesy. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można by odnieść tę tezę także do pismaków. Przychylam się również do założenia ,że artykuł „Spiegla” należy traktować poważnie.

    Dlaczego nikt nie obarcza Ukraińców z OUN UPA odpowiedzialnością za wymordowanie ca 2000-250 tysięcy Polaków? Czy dlatego, że są oni obecnie zbliżeni do kręgów ukraińskiej władzy uznanej przez nas za swego sojusznika strategicznego? Czy w imię tej samej idei mamy pozwalać sobie na obarczanie nas morderstwami hitlerowskimi popełnionymi pod ich okupacją, w ich systemie, politycznym i militarnym.

    A przecież jednostkowe zdarzenia wszędzie miały, mają i będą miały miejsce. I to nie stanowi absolutnie żadnej podstawy do obarczania Polski za bezmiar bestialstwa uczynionego światu, Rosjanom, Polakom i Żydom, w trakcie drugiej wojny światowej. W tej sytuacji nie znajduję najmniejszego usprawiedliwienia dla niemieckiego dochodzenia prawdy, polegającego na umniejszaniu swoich win i wekslowaniu ich na inne narody.
    Czegoś takiego nie możemy nazwać dochodzeniem prawdy lecz podłością. Niemcy swe barbarzyńskie prawa wymuszali z bronią w ręku i nic ich usprawiedliwić nie może.

    Podobnie jak Romana Szuchewicza ukraińskiego dowódcy batalionu „Nachtigal” mordującego polskich naukowców nic nie powinno zwolnić od winy i kary niezależnie od kierujących nimi intencji. Polska nigdy nie uwikłała się w nacjonalistyczne czystki będąc ostoją państwa wielonarodowościowego.

    W czyim interesie tego rodzaju polityczne akcje są inspirowane w Niemczech można się tylko domyślać. Ja nigdy nie będę się czuł winnym za systemowe wymordowanie Żydów przez Niemców. Fakt, iż w obozach śmierci katowali i mordowali kapo różnych narodowości, co np.:prawica próbuje przypisywać Cyrankiewiczowi, nie oznacza, że mnie obciąża ta sytuacja. Tego rodzaju politycznym cwaniakom mówię NIE i namawiam do tego wszystkich Polaków, a ci którzy chcą sobie posypywać głowę popiołem niech czynią to na własny rachunek.

    Holocaustu nie można rozpatrywać w zakresie narodowej odpowiedzialności. Jest to kwestia odpowiedzialności cywilnej, która w Polsce została rozstrzygnięta już dawno. Zresztą i owoc pracy Yad Vashem świadczy o czymś zupełnie innym aniżeli chciałby „Spiegel”.

    Mnie wyraźnie degustuje okresowe odgrzewanie mojego ludobójstwa ,z którym ja nie mam nic wspólnego, podobnie jak cała populacja żyjących Polaków. Wydaje mi się, że zarzucanie Polakom zamierzonego i celowego bandytyzmu jest nieporozumieniem. Dziwi mnie, że te tajemnicze siły nie podnoszą wspaniałych kart współżycia Polaków z Żydami.

    O ile mi wiadomo to siły kapitalizmu zawsze starały się wygrywać religijne, narodowe i rasowe swary dla ubicia własnego geszeftu. Mam proste pytanie dlaczego te jedynie słuszne tendencje i siły nie proponują wybaczania, zrozumienia i pojednania. Ano dlatego, że tą drogą nie da się nic ugrać. Korzystniej jest jątrzyć, judzić i pomawiać, ponieważ każdy konflikt otwiera nową płaszczyznę przedefiniowania istniejącego status quo. W ten sposób niektórzy starają się latać w politycznych przestworzach miast twardo chodzić po ziemi.

    Samolotami aktualnie polscy posłowie latają,od kiedy okazało się, że mają traumatycznie niski poziom wiedzy i sprawności prowadzenia samochodów, szczególnie marki Mercedes,czego niestety nie potwierdziła polska prokuratura po długich i dogłębnych badaniach przeprowadzonych w Nowym Tomyślu, Poznaniu i innych jej głównych ogniwach.

    Poselskie latanie samolotami jest znacznie łatwiejsze, wygodniejsze, bezpieczniejsze a i może być tańsze. Nie pozbawione ono jest także przyjemnych wrażeń, przygód i rokicich figli. W samolocie jest znacznie łatwiej spotkać posła aniżeli uświadczyć go na spotkaniu poselskim. Tam też jeżeli dopisze nam łut szczęścia i odrobina odwagi możemy poznać meandry i zakamarki polskiej polityki wewnętrznej lub zagranicznej, co biorąc pod uwagę bełkot naszych mediów jest kwestią nie bez znaczenia.

    Samolotami latają również nasi ulubieńcy Pan Passent i Chlebowski, którzy jak na gentlemanów przystało nie dyskutują o polityce i pieniążkach. Natomiast jak można intuicyjnie wyczuwać węzłowym problem dla tych dwóch panów jest kwestia Holocaustu oraz polskiego antysemityzmu. Jeden z nich jest głęboko, wydaje się, zaangażowany w te kwestie z racji genealogicznych korzeni, a drugi mam wrażenie ma dokładnie inny odbiór z racji zajmowanej pozycji w polskim Sejmie. I tak starła się historia i gra interesów tysiąca polskich Żydów z widzeniem 40 milionowego narodu. Kto będzie miał rację w tej konfrontacji przesądzi wielkość posiadanego kapitału i polityczno-medialne wpływy po jednej ze stron.

    Z uwagi na to, że sami prosiliśmy na kolanach,nota bene Millera,o przyjęcie do UE, rodzi ten fakt ściśle określone konsekwencje. I jeżeli już tam się znaleźliśmy to wskutek niezwykle skutecznej i efektywnej pomocy naszych braci Niemców. Dlatego winniśmy im dozgonną wdzięczność za wpuszczenie nas do Europy. Oni już w 39 roku starali się Polaków na siłę wprowadzić do Europy, tylko my głupcy nie rozumieliśmy tych wielce górnych i szlachetnych intencji.

    Nie bardzo jednak potrafię w swym infantylizmie zrozumieć dlaczego Niemcy w tak strasznej praktyce i perspektywicznym wizjonerstwie nie widzieli Pana Passenta i jego ziomków w wolnej Europie demokratycznych narodów. Ja bardzo sobie cenię ten archiwalny bez mała jeden tysiąc polskich Żydów. Jestem za tym żeby Pan Passent raz w tygodniu jeździł do Berlina i demonstrował im swoją unikalną żywotność i symboliczną niezniszczalność, której ci zbóje nie potrafili przekreślić. I właśnie w tym znaczeniu obca dłoń żydowskich krzywd nie przekreśli. Jest jednak nieładnie kiedy obca dłoń stara się zrzucać te krzywdy na innych, chcąc w ten sposób poprawić własny image i luksus eleganckiej koegzystencji wśród narodów świata, tak morderczo uprzednio tłamszonych.

    Budzi też zdziwienie kiedy wiodący Żyd polski, intelektualista, literat, znawca polityki wpisuje się w ten dyskusyjny scenariusz. Scenariusz, który zaczął się kwestionowaniem niemieckich win przez biskupów polskich, poprzez obalenie władzy ludu doprowadził do nobilitacji wygnańców niemieckich, cichej akceptacji dla zbrodniczych działań wojennych nazistów doszedł do etapu szaleńczej i płomiennej miłości wobec dziewiczej Hermenegildy. Stąd porusza mnie kiedy Żyd optuje za artykułem „Spiegla”, ponoć poszukującym prawdy.

    A w gruncie rzeczy artykuł ten trywialnie wskazuje palcem: zobaczcie to nie tylko my mordowaliśmy Żydów cyklonem w przemysłowy sposób, wy także mieliście w tym swój podły udział.
    A Żydom, w to graj. Znaleźli sobie arbitra rozstrzygającego spór o żydowskie słabości. Główny oskarżony przedzierzgnął się w sędziego. Na tym to właśnie polega potworność i niesmak tego myślenia, które mogło się jedynie w Niemczech narodzić jako antidotum na własne zbrodnie idące w dziesiątki milionów istnień ludzkich. A inne kraje jak Francja, Polska, Łotwa, Litwa,Węgry czy Czechosłowacja nie mogą ponosić odpowiedzialności zbiorowej i jednostkowej za konsekwencje siłą narzuconego im zbrodniczego systemu.

    Jest inną kwestią sprawa pogromów żydowskich jakie zdarzały się w okresie poprzedzającym IIWS praktycznie w całej Europie, gdzie Polska stanowiła ostoję dającą schronienie dla bardzo różnych mniejszości narodowych. Przy czym, o dziwo, żadne z tych mniejszości narodowych nie zgłaszają tego rodzaju pretensji i roszczeń. Żydowska mniejszość jest jedyna, która próbuje, tak mi się wydaje, spieniężyć swoją martyrologię. I w tym sensie obawiam się, że jest ona antypolska, antyfrancuska i antyeuropejska. Jest ona izolowana z własnej woli,zamknięta w sobie, ksenofobiczna, obca, hermetyczna, stroniąca od asymilowania się. Oczywiście ma ona prawo do różnienia się, niezależności, kultywowania własnej religii i tradycji oraz kulturowego wzbogacania tradycji gospodarza.

    Natomiast jest wyborem żydowskiej diaspory w jakich relacjach pozostaje ona z większością narodową wśród, której przyszło jej egzystować. I do tego tanga trzeba dwojga. Zaś obwinianie wyłącznie partnera lub orkiestry za własne potknięcia jest zrozumiałe ale nieobiektywne. Mniejszości narodowe jak białoruska, niemiecka, ukraińska nigdy w PRL-u nie stanowiły przedmiotu pogromów, jedynie „żydowscy kosmici” byli poddawani tym przypadkom. Nie wiemy do dzisiaj czy były one żywiołowymi, czy inspirowanymi przez służby specjalne opanowane przez żydostwo i rozgrywające swoje tajne i osobiste porachunki.

    Polska zawsze była dla Żydów egzystencjalnym rajem, drugą a właściwie pierwszą ojczyzną. Posiadali oni nieograniczony dostęp do nauki i władzy, z czego korzystali skrzętnie. Na temat problemów żydowskich nie mówiło się, ponieważ było to w złym tonie. O Żydach zaczęto mówić, kiedy wystąpili oni przeciwko antymilitarystycznej polityce państwa polskiego, negującej agresję Izraela na Egipt, inspirując tzw wypadki marcowe, które zaowocowały antypolskimi zachowaniami żydowsko-polskich elit, co w efekcie doprowadziło do masowej ich emigracji w wymuszonej lub dobrowolnej formie.

    Od tego czasu mówimy dość często o Żydach w formie i trybie jaki im odpowiada. Oni, te ofiary, atakują nas, a my krzywdziciele musimy się bronić. Dzisiaj Żydów w Polsce praktycznie już nie ma, ale ich zdaniem problem ciągle istnieje. Komu jest to potrzebne, w czyim interesie ta czkawka okresowo wstrząsa nami? Moim zdaniem, naród którego już dawno nie ma wśród nas, nie ma żadnych praw politycznych ani materialnych, i należy sobie to z całą ostrością powiedzieć, przy zachowaniu szacunku i tolerancji dla mniejszości narodowych a wynikających z ducha i prawa

  69. Jerzy:
    Blogger odpowiada za poziom dyskusji na swoim blogu, choćby dlatego, że ma narzędzia administracyjne i może chamskie komentarze usuwać. Oczywiście, do niego należy wybór, czy usuwać będzie, czy też dozwala na pełną wolność wypowiedzi.

    Wiesiek59:
    Herostrates był jeden, ale: 1) ludzi w ogóle było mniej; 2) dla młodego ambitnego człowieka częstym sposobem na zdobycie rozgłosu było oskarżenie znanego obywatela przed sądem. A czy to czegoś nie przypomina? (Co piszę nie tylko a propos anonimowości blogów, ale także w nawiązaniu do widzianego rano zaproszenia na spotkanie z Pawłem Zyzakiem.)

    Marek:
    Katarynę de facto ujawniono — brakujące informacje łatwo można wygooglać… Choć zdjęcie z Facebooka już chyba usunęła.

    telegraphicu:
    @ 2: to mnie zmartwiłeś — myślałem, że weryfikacja prowadzona przez banki dla operacji bankowych jest dostatecznie dobrą gwarancją; a przecież można by ją rozciągnąć na blogi… 🙂
    A poważnie — metody by się znalazły, tyle że tak rozumiane bezpieczeństwo kosztuje.

    mfs:
    O Katarynie dowiedziano się wcześniej — parę czasopism pisało artykuły o najbardziej wpływowych i znanych blogerach i do Kataryny dotarło. Podobnie sprawa jej ujawnienia pojawiła się już dużo wcześniej — pierwszy spór dotyczył tego, czy bez ujawnienia się można Katarynę traktować jako bogerkę-profesjonalistkę (chodziło o miejsce na Saloni24, którego była wpływową bywalczynią). Teraz sprawa jedynie wróciła w nowej odsłonie.

  70. CDN do tematu:

    Podbijanie antypolskiego bębenka

    …naszej ojczyzny.

    Natomiast perfidne ataki Izraelitów w postaci agresji finansowej Pana Goldmana należy ścigać z całą mocą obowiązującego prawa, czego niestety, nie zauważamy ze strony polskiej władzy poddanej procesom judaizacji. Natomiast każde inne podejście do tematu polsko-żydowskiego i widzenie go w sposób odrębny od żydowskiego budzi natychmiastowe ostre reakcje pomawiania o antysemityzm.

    Rzeczywiście sprawy antysemityzmu przemilczeć się nie da. Nie wolno jej jednak rozdymać do nienaturalnych rozmiarów przysłaniających aspekty polskich narodowych interesów i międzynarodowych relacji naszego życia. W końcu świat nie zawiera się między Żydami i Polakami. Natomiast tzw. Wielki Świat jest zdominowany przez kapitał żydowski dyktujący warunki i zasady stosunków, które zamykają usta naszym narodowym politykom, zarówno w minionym okresie jak i obecnie. Stąd dla mnie mówienie o polskim antysemityzmie jest niczym innym jak syjonistycznym antypolonizmem.

  71. Bywalec 2 pisze:

    2009-05-22 o godz. 17:09
    MA
    Dziekuje za cytowanie mnie. Z zalem i bardzo zawiedziony musze stwierdzic, ze znowu zostalem zle zrozumiany.

    Wiec przepraszam za nieporozumienie wynikajace z mego niezrozumienia.
    Z powazaniem.
    MA

  72. Slawomirski pisze:

    2009-05-25 o godz. 23:44
    Do:MA

    Hotel Monopol rodziny Likus odnowiony.
    Polecam Wroclaw po godzinie 12 w dni powszednie.
    Prawie Europa.

    Slawomirski

    Faktycznie, druga znakomita rodzina (pamietam krakowski Pod Roza), Monopol, hotel kiedys przeswietny, potem zapomniany. Ciesze sie, ze takie perelki wracaja . Wroclaw przypominam sobie z przed kilku lat; szczegolnie sobotniowieczorne koncerty w synagodze (kilkaset osob publicznosci i nic z charakteru Disneylandu, podobnie w Muzeum Galicja w Krakowie; ul. Szeroka to niestety Lunapark). Obserwujac melomanow idacych do Filharmonii np. w Berlinie, czy wczoraj w Bawarii (idacych, bo ograniczona ilosc miejsc parkingowych), w Krakowie lub Wroclawiu wierze w czlowieka nie tylko jako melomana.
    Pozdrawiam.
    MA

  73. Uwazam, ze blogowicze moga pisywac co im sie podoba. Co innego dziennikarze. I tutaj wydaje mi sie jest jeszcze duzo do zrobienia w polskich mediach. Byc moze jest to polski kompleks, ale mimo lat spedzonych poza granicami tego kraju, wierze bardziej (lepiej moze jest powiedziane ufam) prasie zagranicznej niz polskiej. A szkoda, bo wlasnie prasa jak i inne media odgrywaja albo powinny odgrywac jedna z glownych rol w kszaltowani opinii publicznej i umacnianiu polskiej demokracji. „Husia na Jozia” i „wolnoc Tomku w swoim domku” mam nadzieje nalezy juz do polskiej przeszlosci…

    Pozdrawiam

  74. Z takim kuriozalnym bełkotem, jak stwierdzenie Lizaka:

    „O Żydach zaczęto mówić, kiedy wystąpili oni przeciwko antymilitarystycznej polityce państwa polskiego, negującej agresję Izraela na Egipt, inspirując tzw wypadki marcowe, które zaowocowały antypolskimi zachowaniami żydowsko-polskich elit (…)”

    nie warto nawet polemizować, aby nie nadawać temu bełkotowi rangi poglądów.

    Więc tylko zgłaszam dla porządku, że uważam ten bełkot za brednie i na odwrót:)

    Paweł

  75. Szczerze powiedziawszy Panie Danielu wlasciwie to w 100 % zgadzam sie z Panem na temat Wroclawia.Kiedy dwa lata temu odwiedzialem rodzinny kraj wlasnie Wroclaw, Gdansk i Szczecin wywarly na mnie njabardziej pozytywne wrazenie w kwestii restauracji zabytkow, czystosci i pielegnosci zakatkow tych miast szczegolnie romantycznych i wymownych historycznie.
    Kataryna!- chyba mozna sie domyslec , ktoz to taki.Wam w kraju nad Wisla powinno to przyjmsc szczegolnie latwiej. Zle jednak sie dzieje, keidy mierny dziennikarz(ka) bierze sie za publicystyke i to w tematach, w ktorych jest pelnym profanem.Dlatego tez pewna anonimowosc internetowa daje pewien komfort psychiczny i mozna czasami sobie pozwolic na cos w rodzaju wyglupu na forum publicum pod krzywym imieniem..
    Antysemityzm byl jest i dlugo jeszcze bedzie tenmatem wywolujacym szczegolnie na tym blogu zywa dyskusje i nie jest zbyt trudnym przewidziec, zaprognozowac kto i jakim tonie bedzie sie wypowiadal..antysemityzm byl do Hitlera i byl dawno dawn0o temu tylko nieco inaczej sie znaywal. Jesli przesledzic historie narodowiski zydowskiewj za chocby ostatnie 4900 lat to mozna znalezc tylez moementow historycznych, swioadczacych o poczatkach antysemityzmu jeszcze przed Chrystusem. Dyskusja ograniczajaca sie dopoczatkow XX wieku jest juz malo ciekawa i przeobraza sie w tzw. mlocenie siana.
    Polacy – trzeba sobie to otwarcie powiedizec – nigdy nie kochali zydow, ale wielokrotnie podawali pomcna reke a nawet udzielali ratunku w sytuacjach smiertelnego zagrozenia. W Yad VaShem jakos dziwinie drzewek z polskimi imionami i nazwiskami jest zdecydowanie wiecej od pozostalych narodowosci.
    W Kazdej nacji znajda sie czarne owce, ktore sprzedaly siebie i sprzedawaly drugich dla ratowania siebie lub wlasnej wygody. Byli i tacy – ja sam osobiscie znam i wspomne – o zgrozo – w przeszlosci nauczyciel historii ,. byly kapo W Mathaussen – Wladyslaw Matusiak z Krakowa. MOzna takich przykladow przytaczac wiecej i trzeba sobie o tym mowic owtarcie, pelnym wyraznym jezykiem, a nie dokonywac wywodow filozoficzny na temat bez tematu. Proponu8je wiec antysemityzm pozostawic w spokoju na jakis czas.

  76. Przedstawione tu opinie o zydowskim kapitale wladajacym swiatem wymagaja obiektywnego uzasadnienia.

    W USA przecietne dziecko zydowskie spedza dwa razy wiecej godzin w szkole niz przecietne dziecko amyrykanskie. To musi miec efekt i tak jest. Nie narzakajmy wiec ze zydzi dominuja jako wlasciciele kapitalu. Dominuja bo sa lepsi.

    To jest kestja wyboru, co jest wazniejsze lekcja ekonomi czy lekcja religii. W Polsce postawiono na religie i jak widac modly sa gowno warte.

    Nie zapominajmy ze pierwszy rzad solidaruchow zdobyl kontrol nad powaznym i znaczacym sie kapitalem zgromadzonym przez PRL. Elektryk i zwiazkowy proletariat dostali odpowiedzialnosc opiekowania sie tym kapitalem. I co z tym zrobili? Czego sie spodziewano?

    Ile tego kapitalu zostalo?

    Nie winmy zydow za bezmyslny akct glupoty czym byl 4 czerviec 89 i nastepne 20 lat.

  77. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @vdm

    http://www.handelsblatt.com/politik/international/die-unheimliche-macht-der-wall-street-manager;2292510
    Trudno nazwac to ekonomia, bardziej wyglada to na system, system ktory stosowano juz wczesniej, inaczej mowiac nie tylko w ramach USA.

    ‘Nie ma żadnej uzasadnionej wątpliwości co do tego, że nasze ustosunkowanie się do wartości właśnie pod względem tego, co najistotniejsze, rozciąga się poza obszar intelektualny, o tyle więc nie należy do życia intelektualnego (Geistesleben), lecz do życia emocjonalnego (Gemütsleben). Jeśli jednak wszystko, co emocjonalne, sprowadza się do dwóch aktywności elementarnych, czucia (Fühlen) i pragnienia (Begehren), to także dla przeżyć wartości pozostaje pytaniem najważniejszym, czy są one uczuciami (Gefühle) czy pragnieniami. Ponieważ gospodarowanie jest działaniem (Tun), to ekonomicznej teorii wartości było najbliższe, aby być teorią wartości opartą na pragnieniach (Begehrungstheorie des Wertes). Natomiast w ogólnej teorii wartości wraz z jej zasadniczym początkiem na plan pierwszy wysuwało się uwzględnianie uczucia; a co także dzisiaj jeszcze wydaje mi się rozstrzygać przeciwko wyróżnianiu pragnienia, jest następujące:

    Mieć wartość (Werthaben) to nie tyle, co stać się przedmiotem pragnienia (Begehrtwerden); ponieważ to, co niejako należy do obszaru wartości podmiotu, po największej części nie jest w danym czasie przez ten podmiot rozważane, a przeto wcale nie jest przedmiotem pragnienia. Mieć wartość to jednak również nie tyle, co móc stać się przedmiotem pragnienia (Begehtwerdenkönnen); ponieważ tkwiąca w tym móc (Können) możliwość jest związana z jednej strony z naturą obiektu i podmiotu, z drugiej strony ze stanowiskiem, jakie obiekt (według mniemania podmiotu) zajmuje wobec obszaru tego, co rzeczywiste, a w żadnym z tych dwóch przypadków naturalne granice pragnienia nie są jednocześnie granicami wartości. Nie – w odniesieniu do natury (Beschaffenheit) podmiotu i obiektu: albowiem podmiot biernie usposobiony lub z powodu złych doświadczeń skłonny do rezygnacji zazwyczaj już wiele z tego, co może być przedmiotem pragnienia, a nawet, co było dla niego przedmiotem pragnienia, nie będzie pragnął (lub najwyżej niewspółmiernie słabo), co z tego powodu wcale nie stało się dla tego podmiotu bezwartościowe. A jeszcze mniej w odniesieniu do istnienia (Daseins) obiektu: nikt nie może pragnąć czegoś w czasie, kiedy to według jego przekonania i tak istnieje (existiert); dla skąpca ma jego skarb w gruncie rzeczy wartość tylko [wówczas], o ile on go posiada; skarb, którego on dopiero pragnie, miałby dla niego wartość tylko [wtedy], gdyby on go posiadał.

    Zatem pragnienie nie jest w każdym razie po prostu przeżyciem wartości i nie przedstawia także charakterystycznego sposobu, w jaki podmiot odnosi się do obiektu wartości jako takiego. Natomiast nie przyznać mu roli jakiegoś przeżycia wartości, to wydaje mi się dzisiaj jednak niewystarczającym uwzględnianiem jego znaczenia i ścisłej przynależności do faktów wartości; a zgoda na włączenie uczucia i pragnienia może wszak oznaczać obecnie przynajmniej takie załagodzenie kontrowersji, które dalszemu badaniu faktów toruje drogę najodpowiedniejszą.’….. Rozumiem, ze sie nie rozumiemy – prawda?

    Post Christum
    O punkcie widzenia, przy ktorym wartosc ma juz takze to, co było przedmiotem pragnienia, bedzie mowa dalej, inaczej mowiac pozniej – ok?

  78. morag pisze:

    2009-05-24 o godz. 11:28
    Bobola, ta sytuacja juz zaczyna sie rozwijac, z tym, ze teraz to ci, ktorzy opowiadaja nam o multikulti jednoczesnie korzystaja perfidnie z doswiadzczen z przed lat, wlasnie tamtych lat i pauperyzuja swiadomie spoleczenstwo. Nie potrzebna jest wojna, chodzi o to aby ludnosc sama wziela sie za gardlo, co juz po czesci czyni. Instkty obrony swojego terytorium przed obcym juz dzialaja. W Niemczech spodziweane sa niepokoje spoleczne ale nikt nie bedzie wystepowal przeciw polityce i politykom tylko przeciw obcokrajowcom i na pierwszy rzut pojda ci tu wyksztalceni i dobrze zaintegrowani.

    W Takim razie nic CI nie grozi.
    Z powazaniem.
    MA

  79. vdm pisze:

    2009-05-26 o godz. 14:21
    Zydzi jednak nie dominuja w dziedzinie kapitalu; chetnie przeczytalbym te dane. Mowi sie tez o nich, ze sa solidarni. Kazde tego rodzaju uogolnienie ma charakter antysemicki i dziwie sie dlaczego jest takie trudne do zrozumienia.
    Z powazaniem.
    MA

  80. Maus pisze:

    2009-05-26 o godz. 12:26
    Uwazam, ze blogowicze moga pisywac co im sie podoba. Co innego dziennikarze. I tutaj wydaje mi sie jest jeszcze duzo do zrobienia w polskich mediach

    Trafil(a) Pan(i) w sedno sprawy. Tak naprawde, to na 40 mln potencjalnych czytelnikow nie ma dobrych mediow drukowanyc,a TV niech sie sama oglada (w lustrze).
    Z powazaniem.
    MA

  81. Natomiast tzw. Wielki Świat jest zdominowany przez kapitał żydowski dyktujący warunki i zasady stosunków, które zamykają usta naszym narodowym politykom, zarówno w minionym okresie jak i obecnie.

    Cytat z lizakowego prymitywnego antysemickego myslenia.
    MA

  82. Paweł pisze:

    2009-05-26 o godz. 13:22

    Lizak:
    „Brednie i bełkot” to rzeczywiście ważkie argumenty w pańskiej pieniackiej ripoście.
    Gratuluję merytorycznych argumentów.
    Niekulturalny Pawle żadną miarą nie czuję się pańskim Gawłem.
    Dyskusja o anonimowści w internecie właśnie Pana dotyczyła.

  83. Tego sie nalezalo spodziewac. Zaledwie kilka dni temu Jaroslaw Kaczynski obrzygal US, Brytanie i Francje. Nazwal ich “zdrajcami” i domagal sie odszkodowania za Jalte. Niemcy wiedza ze Rosja rowniez jest juz opluta przez ten nasz partyjny ultra prawicowy motloch. Jestesmy sami i odizolowani, takich oswiadczen na pewno bedzie wiecej w przyszlosci.

    Z Gazety Wyborczej
    “ Tak się kończy polityka naszego establishmentu. To oświadczenie jest zakwestionowaniem granic – tak Jarosław Kaczyński skomentował odezwę CDU i CSU, w której niemieckie partie domagają się „międzynarodowego potępienia wypędzeń”. Prezes PiS odwołując się do stosunków polsko-niemieckich zaatakował PO i Władysława Bartoszewskiego.
    Wczoraj niemieckie partie chadeckie, CDU i bawarska CSU, przyjęły wspólną odezwę przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, w której domagają się wstrzymania procesu rozszerzenia UE oraz „międzynarodowego potępienia wypędzeń”.

    – To oświadczenie pokazuje, jak kończy się polityka większości naszego establishmentu, który nie bronił polskich interesów w relacjach polsko-niemieckich. To oświadczenie jest zakwestionowaniem wyniku II wojny światowej, zakwestionowaniem granic. Taka jest prawda – stwierdził Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej w Szczecinie”.

    Jest zadziwiajace ze Kaczynski nie czuje sie odpowiedzialnym za te sytuacje.

  84. To miałem na myśli, PAKu (5/26, g. 12:00). Metody by się znalazły, ja rejstrowałbym się w konsulacie wraz ze swoim podpisem elektornicznym, itp. W przeciwnym wypadku, gdy ktoś chce “zaatakować zza węgła”, ten potrafi “pozacierać ślady” i “zmylić trop”, zarejestruje się pod nazwisko-podobnym nickiem, poda adres z prawdziwym kodem pocztowym, etc.

    Rację ma też PIRS (5/25, g: 19:32)>/b>. Język polski, który jest obecnie w publicznym obiegu można za felietonistą DZIENNIKA (poprzednio POLITYKI) nazwać polszczyzną-synczyzną-wścieklizną.

    Maus (5/26, g. 12:26) zwraca uwagę na asymetrię informacji na “blogowym rynku”, co innego dziennik i zawodowi dziennikarze, a zupełnie co innego blogersi, nawet blogersi-frustraci, czyli mali bohaterowie Gogola i Dostojewskiego, którymi podobno interesował się Herbert – nad nimi też trzeba się pochylić . A czy blogerka Kataryna aby nie jest profesjonalistką? Teza Marka (5/25, g. 21:14) o Katarynie i spisku wymierzonym z Platformę ma sporo sensu w mojej ocenie, bowiem widziałem Katarynę w akcji wiele lat temu.

    Wszystko jest poplątane, a nawet powiązane. Znakomicie ciągnie za sznurek z Der Spiegel i odpowiedzialnością Niemców i innych narodów niejaki jurek (5/25, g:9:14) – ten artykuł napisano na potrzeby lokalnego rynku niemieckiego, co przecież nie znaczy, że nie może go wykorzystać prezes Kaczyński w rozpaczliwej kampani wyborczej.

    Tak więc Gospodarzu bloga, nie zmienia się reguł w trakcie gry, także reguł o anonimowości. Chyba, że resetujemy?! Chce się panu? Ten blog jest na solidnym poziomie, jak przyjdzie do solidnego tematu.

    Pozdrowienia

    p.s. Raz tylko byłem we Wroclawiu. Było ciemno, wilgotno, brrr. Muszę jeszcze raz się udać, na dłużej. Wiosną. Sprawdzę progonozę pogody.

  85. Czy przestanę być patriotą , gdy stwierdzę że obojętne jest mi kto rządzi, byle robił to dobrze i dbał przy okazji o moje interesy?
    Żyd, Arab, Niemiec, Rosjanin, Anglik………..

    Czy istnieje jeszcze kapitał narodowy? Po raz kolejny, XIX wieczna kalka, nasz krwiopijca będzie lepszy od obcego………

    Piasecka-Johnson dawała za „kolebkę” 100 milionów dolarów…….
    Solidarnościowcom było mało i zmusili nas do dopłacenia do interesu.
    Cena sprzed 15? lat niewiele, pomimo inwestycji wzrosła………

    Kolejna rocznica naszej historii mija cichutko, bez fanfar, a może to i dobrze? Zamachem majowym nie ma się co chwalić……….

  86. MA – 12:25 – w synagodze „Pod białym bocianem” koncerty odbywają się regularnie w miesiącach letnich i publiczność dopisuje.
    Sam obiekt jest obecnie w stadium renowacji od podstaw i, jak to we Wrocławiu, prace są prowadzone bardzo starannie. Już w ubiegłym roku widoczne były rezultaty tych prac zarówno na zewnątrz, jak też i w środku.

  87. Do:vdm

    „powazny i znaczacy kapital PRL”

    Kolejna bajka o PRL-u mlekiem i miodem plynacym.
    Potega gospodarcza zaraz za Japonia ,w mniemaniu KC PZPR.
    A tak na serio ,PRL to jedna z wielu kolonii ZSRR.

    Kolega mieszkal blisko Medyki.
    Jego obserwacja: „puste wagony na zachod ,a pelne na wschod”.
    Taki byl PRL pozbawiony komunistycznej propagandy.
    Nawet bylo wytlumaczenie na szerokie tory do Katowic.

    Slawomirski

  88. Rysberlin,

    Z prezyjemniścią zauważam,że jest Pan mistrzem lapidarnych- inspirujących i sympatycznych wypowiedzi. Wchodzą do głowy i się wdzięczą.

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  89. Do:Stary Wiarus

    Dziekuje za interesujacy wpis.

    Slawomirski

  90. Artykuł o kolorowych dzieciach pokazuje, że niestety część Polaków to nie tylko antysemici, ale zwykli rasiści. Zagranicą nigdy się do takich troglodytów nie przyznaję, a w kraju brzydzę się nimi i gardzę. Mam nadzieję, że z każdym rokiem coraz więcej rodaków będzie odczuwała tak samo.

    Mała uwaga językowa, choć nie odnośnie Gospodarza. Nie wiem czemu mówi się o endecji, czy katoendecji skoro Narodowa Demokracja już dawno nie istnieje i nikt jej nie reaktywuje. Zamiast takich dziwolągów słownych trzeba mówić po prostu o współczesnym nacjonalizmie i nacjonalistach, które to słowa znaczeniowo lepiej oddają o co chodzi.

  91. Do:wiesiek59

    „Holokaust nie jest niczym niezwyklym w historii swiata.”

    Mam odmienne zdanie.

    Przemyslowe metody mordowania ludzi zastosowano po raz pierwszy.
    Pseudomedyczne eksperymanty na ludziach po raz pierwszy.
    Wykorzystanie nauki w zbrodniczym celu po raz pierwszy.

    To jest najgorsza zbrodnia w historii rodzaju ludzkiego.

    Slawomirski

  92. Tam, gdzie cos sie zle dzieje, lub poniesione sa odczuwalne szkody wini sie zydow, ktorzy nie do konca lub wogole z tym czyms mieli cos wposlnego.
    Jezlei tutaj w USA rzeczywiscie mozna mowic, ze te glowne cugle finsnowych mechanizmow tkwia w rekach lobhy zydowskich, lub inaczej zydowsko-wloskiej masoniery finansowej, w Polsce ten fakt absolutnie nie istnieje.W Polsce zydzi dominuja w srodowiskach intelektualnych, kulturotworczych a natomiast gospodarka, finanse pozostaja w rekach nieudacznikow, niedouczonych kareirowiczy, ktorzy wyplyneli na fali minionych 20 lat tak jak dawniej za PRL-u i dzisiaj mamy to co mamy w kraju nad Wisla. Jesli tutaj w USA widoczne sa prace i pierwsze efekty wyprowadzania kraju z recesji to w Polsce w perspektywie widze dlugi i ciemny tunel beznadzieji i bezradnosci. Jezeli ktos tu sie wyrazil, ze wszystko jedno kto jest u wladzy, zolty czarny, araab zyd, niemiec czy ktokolwiek, wazne efekty sa jego pracy i to by bylo nam wszystkim dobrze.Ja sie z tym stwierdzeniem zgadzam, choc bylem bardzo negatyyuwnie nastawiony do wyboru na [prezydent USA [pierwszego afroamerykanina ( i w dalszym ciagu nie palam do niego zaufaniem i sympatia).
    Cale niejasnosci wokolo Banku Ochrony Srodowiska i powiazania z Palacem Przazydenta RP i PiS-em dobitnie swiadcza, ze nie zydzi rujnuja Polsce a kanalie w pewnych ugrupowaniach politycznych i tu radze skupic swoja uwage MA i kilku innych blogowiczy, ktorzy jednak ulegaja fali zlosci i nietolerancji wzgledem ludzi wyznania mojzeszowego.Czy mam przypomniec co kiedys o Polakach powiedzial Bizmarck? Powiem jedno – byl on bardzo blisko prawdy i jest to nadal aktualne.
    Sadze, ze LIZAK tez moglby jednak czasami siegnac do pewnej literatury faktu i wlasciwych podrecznikow z Historii, by wiecej nie piublikowac wrecz bzdurne dywagacje, ktore nazwac osmielam sie Preludium do wlasn ej niewiedzy”

  93. Do:MA

    „wierze w czlowieka nie tylko jako melomana”

    Przyjemne uczucie.

    Slawomirski

  94. Slawomirski

    Nie poruszam kwestii wolnosci slowa, o tym mozna by dlugo rozprawiac. Wskazalam tylko na fakt ze anonimowosc nie istnieje jak to sie wielu oszczercom moze wydawac. Gospodarz tez wspomnial ze dobro ochrony wolnosci slowa przewaza nad brakiem odpowiedzialnosci za nie. Istnieja przeciez regulacje prawne ktore wymagaja rozmaitych upowaznien w celu przeprowadzenia inwigilacji. To jak i kiedy sie z nich korzysta to jedno a drugie to latwosc techniczna w identyfikacji.

    pozdrawiam

  95. Slawomirski pisze:
    2009-05-26 o godz. 18:32
    „puste wagony na zachod ,a pelne na wschod”

    Na pewno duzo dzieci wierzy w takie bajki. Dlatego ze ufaja doroslym. Czy naprawde jestes przekonany ze caly przemysl w PRL byl nic nie warty? Czy potrafisz to udokumentowac?

    W jaki sposob 36 miliomow ludzi moglo sie utrzymac z nic nie wartego przemyslu?

    Przesadzasz kolego z tymi wagonami. Widac ze jestes dotkniety rusofobia. Wiem ze jest to choroba spoleczna dlatego wspolczuje.

    W polowie lat 90 tych widzialem motywacje Volkswagena na przeniesienie czesci zakladu (skladanie samochodow) z Volksburga to Czechow. Planowali zaoszczedzic na kosztach az osiem razy. Oczywiscie nie wplynelo to na obnizke cen samochodow. Cala Europa wschodnia byla/jest jak Czechy, zrodlem taniej sily roboczej i rynkiem zbytu.
    Jezeli jestes przekonany ze tak nas Rosja okradala wiec zdaj sobie sprawe ze teraz zmienil sie tylko kierunek ‚pelne wagony na zachod, puste na wschod. Nie, nie dokladnie tak, … rowniez pelne na wschod, z importem, przeciez polki sa pelne ! A dlugi rosna.

    Japonia byla pomyslem Walesy.

  96. Czytam o Katarynie, tej blogowej dziewczynie. Z Rzeszowa jest podobno, ma swoje lata. Czytam wywiad z nią przeprowadzony anonimowo, oraz jej teksty na jej własnym najpopularniejszym ze wszystkich blogu. No cóż, nie twierdzę ukrywając się za anonimowym nickiem, że jest idiotką, ani o prezesie Kaczyńskim, który chciał się z nią spotkać, ani o tych wszystkich dla których była “ulubioną blogerką” tak nie sądze. Niewątpliwie jest zdolna, szybko formułuje opinie, jest b. pracowita. Nie przeczę, niejeden mógł stracić dla niej głowę. Tajemniczość jak wiadomo niepomiernie wzmacnia wrażenia. Ostatnio jednak ona sama robi wrażenie sfrustrowanej. Oto miało w polskiej polityce stać się coś wielkiego, miała być normalność. Wybory wygrał prezydent oraz jego prezes, tak dobrze szło, człowiek miał nadzieję, dostawał zastrzyk dodatkowej energii. A tu rozczarowanie. Żeby tam jedno, całe pasmo rozczarowań: Janek okazał się tchórzem, Radek prostakiem, Kazio to kompletna żenada.

    Kataryna – jesteś prymitywna maszyna.

  97. MA pisze:
    Zydzi jednak nie dominuja w dziedzinie kapitalu; chetnie przeczytalbym te dane. Mowi sie tez o nich, ze sa solidarni. Kazde tego rodzaju uogolnienie ma charakter antysemicki i dziwie sie dlaczego jest takie trudne do zrozumienia.

    Kazde dziecko wie, ze Zydzi nie dominuja w dziedzinie kapitalu. To Arabowie i Chinczyki dominuja, Amerykanie dominuja w uzywaniu kapitalu. Zydzi tylko posrednicza. A solidarni to sa Polacy, przeciez tam powstala Solidarnosc.

  98. MA pisze:

    2009-05-26 o godz. 16:05

    Lizak;
    Pańskie syjonistyczne i antypolskie bąki są ni przypiął ,ni przyłatał…

  99. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @vdm – pisze i slusznie

    `W USA przecietne dziecko zydowskie spedza dwa razy wiecej godzin w szkole niz przecietne dziecko amyrykanskie.´ … itd

    Szeczeze mowiac mozna to dwo/tro/jako zrozuniec, nabywaja wiedze czy jest cos wpajane(?), a moze po prostu potrzebuja li tylko `troszke´ wiecej czasu(?) aby zrozumiec o co rozchodzi sie tzw starszyznie?

    … – najwieksze kraje swiata sa najbardziej prowincjonalne, zamkniete w sobie: Rosja, USA, Chiny – ich spoleczenstwa malo wiedza o swiecie, nie interesuja sie nim. – …

    Mozna powiedzeic nie popelniajac wiekszego bledu – iz tego typu tereny/infrastruktury sa wymarzonym polem dzalania wszelkiego rodzaju nomadow-koczowkikow-religijnych szamanow itp.

    R. Kapuscinski mial racje piszac, (lubie Go czytac): – `Unikaj holoty, bo zle skonczysz, bo ona cie pograzy, zniszcz. Traktuj tych ludzi jako roznosicieli zarazy, omijaj ich z daleka. W holocie jets jakas wola podboju, zawistna pasja unicestwienia wszystkiego. Dazeniem holoty jest burzyc twoj spokoj, uniemozliwic ci prace, a ludzkosci – uniemozliwic postep. Ruch holoty to zawsze ruch wstecz, do tylu, to ruch – w bezruch. Chce ona tylko jednego – wciagnac cie w bagno. Tego wciagania w bagno nie bedziesz w stanie powstrzymac, poniewz jestes zbyt slaby. Masz tylko takie wyjscie – nie dopusc do zrobienia pierwszego kroku w kierunku bagna. Ten pierwszy krok rozstrzyga. Ale ilez jest sytuacji, w ktorych trudno zorietowac sie, ze byl to wlasnie ow piewszy i zarazem juz ostatni krok! …

    Mogl nie dostac Nobla, wykraczal poza ramy przyjetej przyzwoitosci.

    Hallo MAkaki, serdeczne pozdrowienia …

  100. Stary Wiarus: Moje uznanie dla Pana, Pana Rodziny i dzięki za wpis. Kłaniam się nisko. Gospodarz bloga.

  101. Roman56PL pisze:

    2009-05-26 o godz. 20:03

    Lizak:
    A cóż to dziadzio ma na uwadze?

  102. MA pisze:

    2009-05-26 o godz. 16:05
    Natomiast tzw. Wielki Świat jest zdominowany przez kapitał żydowski dyktujący warunki i zasady stosunków, które zamykają usta naszym narodowym politykom, zarówno w minionym okresie jak i obecnie.

    Cytat z lizakowego prymitywnego antysemickego myslenia.
    MA

    Lizak:
    Oto i przejaw nowoczesnego, kulturalnego i patriotycznie polskiego myślenia niejakiego MA z diaspory.

  103. MA pisze:

    2009-05-26 o godz. 16:00

    Lizak:
    Uogólnienia są antysemityzmem.Dobre sobie…

  104. Do Syjonistów.
    A skąd tutaj nabrało się tylu Semitów poszukujących antysemitów?
    Łapanki sobiem urządzacie?
    Wasza aktywność jest w Gazie bardziej potrzebna.

  105. Pielnia1

    Lizak:
    Każdy jest kowalem swego losu.

  106. Slawomirski pisze:

    2009-05-26 o godz. 18:32

    Lizak:
    Pan ma umysł ewidentnie skolonizowany.

  107. Stary Wiarusie
    Najwyższe wyrazy uznania, także dla twoich bliskich.
    Twój przykład dowodzi, że nie jest ważne, co robimy, tylko to jak nas nazywają. Co gorsza, z moich obserwacji życia społecznego wynika, iż najpiękniejsze i najwartościowsze nasze dokonania pozostają bez uznania.
    Społeczeństwo- Wielkie Zwierzę- jak określił je Platon podziwia i nagradza wyłącznie siłę i jej efekty. Dlatego Chrystus nauczał: „Królestwo moje nie jest z tego świata”
    Dlatego olewaj nagrody. Dobro, które czynisz i miłość, która Cię ku niemu prowadzi wywyższa Cię ponad wszystkie społeczne zaszczyty.
    Mało kto, to rozumie, dlatego tak wielu żyje w niespełnieniu, choć zbawienie jest tuż obok. Dostępne tu i teraz, ale zawsze poza świadomością i uznaniem stada.
    Z podziwem, magrud

  108. Lizak,
    Przykro mi , ale przesadziłeś.
    Określenie „żydostwo”( pomijam już insynuacje ) zwyczajnie jest obrażliwe, tak jak np. „polactwo”. Do tego poznawczo bezwartościowe. Opisuje wyłącznie emocje autora. Ujawnia pogardę.
    Masz prawo być uprzedzonym do Żydów, ale gardzić nimi lub innymi ludzmi Tobie, ani nikomu, nie wolno.

  109. Gospodarz twierdzi, że sprawy artykułu z Der Spiegel zmilczeć się nie da i ja się z tym zgadzam. Właśnie otworzyłem nowe „Forum”, a tam w całej krasie kotlet wysmażony przez Spiegla. Najpierw przekartkowałem (10 stron z komentarzami), spojrzałem na zamieszczony wykres, mający pokazywać liczbę ofiar zamordowanych przez Niemców w 21 krajach Europy oraz procent pośród nich Żydów. Patrzę na Polskę, a tam stoi napisane 3,35mln ofiar, z tego 80% to Żydzi… Z szybkiego rachunku w pamięci wyszło mi, że Polaków zginęło 700 tyś, natomiast Żydów 2,65mln.

    Z powszechnego spisu ludności w 1939r. na który nota bene powołuje się Der Spiegel, wynika, że liczba obywateli Polski wynosiła wtedy ok. 40mln osób. Bezpośrednio po wojnie ~20mln. Gdzie się podziało 20 mln? Ile osób mogło wyemigrować z kraju zaatakowanego z dwóch stron i objętego na całym terenie wojną?

    Myślę sobie, coś tu nie gra, podliczę dane z wykresu. Na stronie obok jest mapa i bordowe kółeczko, w nim informacja o łącznej liczbie zamordowanych Żydów przez „nazistów i ich pomocników” – ok. 6mln. Liczę słupki z wykresu, wychodzi mi ok. 7,200 tyś. Żydów (bez Bułgarii, bo nie ma danych procentowych ofiar żydowskich, a jedynie informacja o 50tyś. ofiar ogółem). Oj nieładnie, myślę. Przeczytam artykuł.

    Zaczyna się od Demianiuka, że pomocnik, Ukrainiec i nie żaden John, tylko Iwan. Zapędzał siłą więźniów do komór gazowych, jest współwinny śmierci co najmniej 29 tyś Żydów. Potem lakoniczne zdanie, że po wojnie mieszkał 7 lat w Niemczech, „zatrudnił się przy US Army, a po siedmiu latach popłynął do Stanów Zjednoczonych”. Co robił niemiecki oprawca w US Army, a następnie przez ~60 lat w USA? Jasne, sam „zatrudnił się przy US Army”.

    Czytam dalej i oczom nie wierzę. Muszę zacytować fragment dotyczący Litwy, gdyż takiego purenonsensu to nawet sam mistrz gatunku, niejaki Gross nie byłby w stanie wykoncypować.

    „27 czerwca – to tylko jeden przykład – pewien pułkownik ze sztabu Grupy Armii Północ Wehrmachtu znalazł się w Kownie, w pobliżu stacji benzynowej, którą otaczał gęsty tłum ludzi. Rozlegały się tam okrzyki ‘Brawo!’ i oklaski. Matki podnosiły dzieci, aby mogły się lepiej napatrzyć. Oficer podszedł bliżej – i zapisał potem, czego był świadkiem: ‘Na wybetonowanym podjeździe stał jasnowłosy mężczyzna średniego wzrostu w wieku około 25 lat. Odpoczywał właśnie, podpierając się drewnianą pałką grubości ramienia, która sięgała mu aż do piersi. U jego nóg leżało 15-20 trupów i dogorywających ludzi. Z węża stale płynął strumyk wody, zmywając rozlaną krew do studzienki. Kilka kroków za tym mężczyzną stało jakichś 20 ludzi pilnowanych przez kilku uzbrojonych cywilów. W niemej pokorze czekali oni na swą egzekucję. Na skinienie ręki, milcząc, podszedł następny i został zatłuczony na śmierć drewniana pałką, przy czym każdemu ciosowi towarzyszyły okrzyki rozentuzjazmowanych widzów. Gdy już wszyscy leżeli zabici, jasnowłosy morderca stanął na stosie trupów i zagrał na akordeonie. Jego widzowie zaś odśpiewali litewski hymn.”

    Der Spiegel? Poważna gazeta niemiecka drukuje takie brednie, jak z byle jakiego brukowca? Harmonista na trupach? Pewien pułkownik? Matki unoszące dzieci??

    Nie będę polemizował z treścią tej żenującej produkcji, trzeba by kilku stron, a ja i tak długością wpisu nadużyłem już gościnności Gospodarza, za co przepraszam. Nie umniejszając tragedii wszystkich ofiar tej okropnej wojny, zacytuję może tylko jeden komentarz z forum Spiegla; „To nieprawda, że holocaust jest bezprecedensową zbrodnią na tą skalę. Największe straty w dziejach ponieśli amerykańscy Indianie – zginęło ich 30 milionów!”

  110. Do:vdm

    Fobia nie jestem dotkniety.
    Inwektywa tak.
    Imperializm sowiecki to fakt.
    Kolonie sowieckie byly ekonomicznie wyzyskiwane.
    Porownanie NRD do NRF wystarczy.
    Ile byl wart tzw polski przemysl przekonalismy sie po odejsciu sowietow.
    Technologicznie bylismy przegrani i nikt nie byl nami zainteresowany.
    Ekonomiczna katastrofa byla dzieckiem komunizmu.
    Nie jest prawda ,ze przemysl utrzymywal 36 mln ludzi.

    Obecnie Polska jest czescia Europy ,a nie prowincja rosyjskiego imperium.

    Slawomirski

  111. Wracając do artykułu w „Der Spiegel”, zgadzam się z Jurkiem. Art63.
    Swój pogląd, wyraziłam już we wpisie w ubiegłym tygodniu.
    A kiedy przeczytałam w „GW” przetłumaczony tekst to nasunęły mi się trzy pytania;
    1. Ileż trzeba tupetu i niekompetencji, by przedstawiać Holocaust jako „europejski projekt”.
    2. Czy przypadkiem „GW” nie przesadza z promocją polskiego antysemityzmu? I czemu, ma służyć jej „czarna pedagogika” ( określenie Teresy Stachurskiej).
    3. Czy nie ma problemów i krzywd dzisiejszych? Takich, które moglibyśmy rozwiazać i takich, które moglibyśmy powstrzymać. Czy przypadkiem bijąc sie w piersi naszych dziadków ( wszelkiej narodowości)lub – to rzadziej – ojców, nie oszczędzamy własnych?

    Ma rację Sebastian. Są w naszej europejskiej ojczyżnie rachunki krzywd, których historia nie jest w stanie przekreślić, a my naprawić. Zostawmy je kronikarzom. Wnioski z wczorajszych zbrodni zostały już wyciagnięte.
    Te trzeba nam pielęgnować. M.in. i ten , zwłaszcza ten, że w nieludzkich warunkach, ludzie też stają się nieludzcy.

    Wodnik53,
    Świetnie to ująłeś. Poseł Chlebowski to największy obok Kuchcińskiego „obciach” na stanowisku przewodniczacego klubu rządzącej partii. Gdybym była wyborcą PO, ze wstydu zabiłabym się własną pięścią.

    W sprawie anonimowości Kataryny.
    Wydaje mi się, że dziennikarstwo zaczyna się bać blogowej konkurencji.
    Powolutku odbieramy im rząd dusz. I tak trzymać anonimowo lub nie, co za różnica? Ważne, że atakują. A jak atakują, znaczy, że się boją.
    Szable w dłoń, Panie i Panowie Blogowicze.!

    Ps.
    Pozdrowienia dla Lecha, Jasnego Gwinta i Pielni.
    Wyrazy uznania dla Pirsa.

  112. Roman, jak ty czytasz te posty na blogu, skoro wypowiadasz sie m in o MA w sposob nastepujacy: „radze skupic swoja uwage MA i kilku innych blogowiczy, ktorzy jednak ulegaja fali zlosci i nietolerancji wzgledem ludzi wyznania mojzeszowego”? Przeciez poprawnosc polityczna blogowicza MA jest posunieta do tego stopnia, ze przyprawia o bol zebow statystycznego czytelnika i Twoj komentarz, (jakkolwiek moglby uchodzic dla niektorych za komplement, biorac pod uwage charakter tego wlasnie blogu), nie odnosi sie absolutnie do MA, ktory sobie na taka opinie w zadnej mierze nie zapracowal. Swoimi wpisami udowodnil on niezbicie posiadanie tak wielkiej tolerancji dla „ludzi wyznania mojzeszowego”, ze czytajac jego wpisy, mozna odniesc wrazenie, iz nawet porzadnego szmoncesu nie mialby odwagi przeczytac glosno, a gdyby przypadkiem zdazylo mu sie taki kawal uslyszec, ucieklby z towarzystwa z przerazeniem, nie odwazywszy sie nawet poczekac na upragniona puente. Niezmordowanie tropil on i wylawial we wpisach innych najlepsze kawalki jak ten oto na przyklad: „Natomiast tzw. Wielki Świat jest zdominowany przez kapitał żydowski dyktujący warunki i zasady stosunków, które zamykają usta naszym narodowym politykom, zarówno w minionym okresie jak i obecnie.” I dodawal swoj dopisek ktory to nie pozostawial najmniejszych watpliwosci co do jego, MA, opinii w tej sprawie, a mianowicie, ze wedlug niego, MA, Wielki Świat NIE jest zdominowany przez kapitał żydowski dyktujący warunki i zasady stosunków, które zamykają usta naszym narodowym politykom, zarówno w minionym okresie jak i obecnie. Jako ostateczny dowod w tej sprawie przedstawiam Ci nastepujacy cytat z MA, ktory wystarczy za wszystkie cytaty: „Mowi sie tez o nich, ze sa solidarni. Kazde tego rodzaju uogolnienie ma charakter antysemicki”. I ty tak zasluzonego milosnika Politycznie Poprawnej Jedynie Slusznej Sprawy oskarzyles o antysemityzm? Ach, wyobrazam sobie, jak teraz bidak sie meczy nie mogac sie doczekac, kiedy to Stroz blogu przepusci nastepne wpisy, zeby jego, MA, gorliwe zaprzeczenia w tej sprawie ujrzaly jak najpredzej swiatlo dzienne. A poniewaz jak przypuszczam, twoje uwagi co do sterylnie poprawnego MA zapewne przyprawilo go juz o nerwice zoladka, i jesli nie zwalilo z nog, to co najmniej zbilo z tropu, wiec przesylam mu w miedzyczasie na pocieszenie popularna semicka piosenke weselna „Wodka” (We (czytaj: MA) need some vodka) .. MA w tej sytuacji realy needs some vodka, ktora mam nadzieje, postawi go na nogi i pozwoli mu dotrwac do nastepnej odslony.

    http://www.youtube.com/watch?v=_pDgbQ-8V8U&feature=related

  113. Po niesamowitym tekście Starego Wiarusa wklejam równie interesujące oświadczenie, które pewnie zainteresuje jednych lub oburzy innych, ale jest prawdziwe, więc poczytajcie:

    Oświadczenie

    Mam chyba prawo uważać, że w ciągu ostatnich 30 lat życia, dowiodłem publicznie swojej prawości i odwagi w walce z komunistami o wolną Polskę. Ale od niedawna dane mi jest mierzyć się z trudno o bardziej okrutną prawdą, że zło komunizmu dosięgło mojego domu i najbliższej mi rodziny.

    Jest to bardzo bolesne i mocno mną wstrząsnęło. Ja sam nie poznałem jeszcze zawartości zgromadzonych w IPN na mój temat teczek służby bezpieczeństwa PRL, ale poznają je inni. Dlatego poczucie uczciwości i odpowiedzialności publicznej, skłania mnie do wypowiedzenia się, nie czekając na niewiadomą przyszłość.

    W pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia 2006 roku otrzymałem z kraju informację, że moja żona z początkiem stanu wojennego została tajnym współpracownikiem SB, w celu wykorzystania głównie wobec mnie. Radosne przezywanie Świąt, zmieniło się w rodzinne piekło łez, stresu i dramatycznych rozmów, których wynikiem było jednaj od pierwszej chwili szczere przez żonę do wszystkiego się przyznanie.

    Przed kolejnym Bożym Narodzeniem 2007 roku, uzyskałem z kraju nie tylko potwierdzenie, że mój Ojciec był pracownikiem UB, ale nadto, że potem przez wiele lat był jeszcze kontaktem operacyjnych (KO) SB.
    Kiedy byłem gotowy uznałem, że muszę w tej sprawie opublikować swoje oświadczenie, gdyż jestem to wszystkim winny. Ale z regionu doradzono mi, że do czasu powrotu do kraju to nie ma sensu, bo nie mogę wypowiadać się osobiście.

    Powrót mój jednak się odwleka, a poczucie przyzwoitości burzy pokój mojej duszy, więc dłużej publicznie milczeć nie mogę. Sami bowiem nie mam z tym nic wspólnego i nie ponoszę odpowiedzialności za czyny innych, nawet bliskich mi osób. Jest mi ciężko i dręczy mnie uczucie wstydu.

    Ojciec mój od 13 lat nie żyje, więc stanął już wobec Bożego osądu. Żonie mojej zaś wybaczyłem, bo nie ma prawdziwej miłości bez przebaczenia. W sercu uznałem, że na to zasługuje po wspólnym przeżyciu 28-miu niezwykle trudnych lat.

    A co najważniejsze, żona ma cywilną odwagę niezaprzeczać swojej uległości wobec reżimu komunistów i żałuje tego. W tej mierze ta prosta kobieta może być wzorem dla wielu innych, podobnie jak ona upadłych i zaplątanych ludzi z najwyższych nawet naszych świeckich i duchowych elit, którzy dzisiaj takiej uczciwości nie wykazują.

    Dlatego nie umiem podnieść kamienia i ukamieniować jej. Próbę takiego osądu pozostawiam innym. Pod publiczny osąd oddaję również moją, w tej sprawie postawę.

    15 maj 2009
    Sacramento, California, USA Andrzej Rozpłochowski

  114. # MA pisze:
    2009-05-26 o godz. 15:53

    morag pisze:

    2009-05-24 o godz. 11:28
    Bobola, ta sytuacja juz zaczyna sie rozwijac, z tym, ze teraz to ci, ktorzy opowiadaja nam o multikulti jednoczesnie korzystaja perfidnie z doswiadzczen z przed lat, wlasnie tamtych lat i pauperyzuja swiadomie spoleczenstwo. Nie potrzebna jest wojna, chodzi o to aby ludnosc sama wziela sie za gardlo, co juz po czesci czyni. Instkty obrony swojego terytorium przed obcym juz dzialaja. W Niemczech spodziweane sa niepokoje spoleczne ale nikt nie bedzie wystepowal przeciw polityce i politykom tylko przeciw obcokrajowcom i na pierwszy rzut pojda ci tu wyksztalceni i dobrze zaintegrowani.

    W Takim razie nic CI nie grozi.
    Z powazaniem.
    MA

    Dziekuje, ze byl Pan taki uprzejmy i……..wspolczuje

  115. Ani Sławomirski ani VDM nie potrafią być obiektywni. Polska nie była żadną kolonią radziecką, była uzależniona politycznie, rzeczywiście sporo wywożono towarów, ale nie były to ilości mogące wstrząsnąć wtedy 30-milionowym narodem.
    Z kolei przemysł Polski był dobry w latach 60. i 70. dla mieszkańców w gruncie rzeczy zamkniętego kraju pod względem importu. Dobrze, że był 1989 rok, bo postęp techniczny poszedł z taką szybkością do przodu, że teraz dopiero odczuwalibyśmy gospodarkę socjalizmu w sposób wielce negatywny. Przemysł Polski nie mógł się utrzymać, przede wszystkim z braku pieniędzy na inwestycje i badania (ewentualnie zakup licencji). Kłania się know – how.

  116. Torlin i Slawomirski, w latach 70 tych, sytuacja w US byla rowniez ciezka, mieli blisko 20% bezrobocie i taki sam poziom inflacji, ale zaopatrzenie bylo pelne. Tak sie stalo dlatego ze w US postawili na import i ‚trade deficits’. Czyli zaciagali dlugi wobec zagranicy. Historia amerykanskich dlugow to potwierdza.

    To jest normaly efekt, jezeli sie zatrudni zbyt duzo osob w przemysle zbrojeniowym to na polkach brakuje podstawowych towarow.
    Wyscig zbrojen mial swoja cene dla wszystkich.

  117. @ Feliks Stychowski pisze:R. Kapuscinski mial racje piszac, (lubie Go czytac): – `Unikaj holoty, bo zle skonczysz, bo ona cie pograzy, zniszcz.

    Arthur Schopenhauer tez przed motlochem i holota ostrzegl, gdyz owi nienawidza tego czego nie rozumieja. Kazda proletariacka rewolucje kastrowyly spoleczenstwo
    intelektualnie pozostawijac stosy trupow, zacofanie i totalen zniszczenie.

  118. morag pisze:

    2009-05-27 o godz. 08:05
    Problem jest jednak powazny; patrz Francja. Czesto pojawial sie w tej blogosferze. Nie nalezy go marginalizowac i zdaje sobie z tego sprawe. Wymienienie jednego nazwiska, malo znaczacego w polityce niemieckiej nie wystarczy. Wertykalne jest Pani postrzeganie swiata (ONI etc.).
    Z powazaniem.
    MA

  119. Do Magrud
    magrud pisze:

    2009-05-26 o godz. 23:31
    Lizak,
    Przykro mi , ale przesadziłeś.
    Określenie “żydostwo”( pomijam już insynuacje ) zwyczajnie jest obrażliwe, tak jak np. “polactwo”. Do tego poznawczo bezwartościowe. Opisuje wyłącznie emocje autora. Ujawnia pogardę.
    Masz prawo być uprzedzonym do Żydów, ale gardzić nimi lub innymi ludzmi Tobie, ani nikomu, nie wolno.

    Magrud; dziekuje, bo o nic wiecej nie chodzilo we wczesniejszych polemikach.
    MA

  120. Sławomirski:
    Przypominam- jeżeli nie wiesz:
    1- Handel niewolnikami wyludnił Afrykę
    2- Używanie zakażonej celowo ospą i odrą odzieży załatwił problem Indian w Ameryce Pn i Pd
    3-Obozy koncentracyjne wymyślili Anglicy w Wojnie Burskiej
    4-Mongołowie wybili mieszkańców Doliny Ferganu i Tatarów prawie do ostatniego człowieka……….
    5-Eksterminacja i przesiedlanie całych narodów przez cywilizacje starożytne-Rzymian, Asyryjczyków, Persów……..

    Bądź trochę bardziej oczytany………

  121. magrud pisze:

    2009-05-26 o godz. 23:31

    Lizak:
    Mnie też jest przykro.
    Nie oczekuję jednak bezwarunkowej akceptacji z Pani strony.
    Słownik Języka Polskiego,T.III,strona 1089 definiuje „Żydostwo” w dwóch znaczeniach:
    1/Zwykle pogardliwie „ogół Żydów,Żydzi”.
    A „zwykle” jak każdemu przeciętnie intelegentnemu człowiekowi wiadomo, nie jest tożsamym z określeniem „zawsze”.
    Decyduje tutaj kontekst w jakim użyłem słowa „żydostwo” jako pewien zbiór, do którego nie odnoszę i nie znajduję w nim absolutnie żadnych przesłanek pogardy.
    Natomiast mam pełne moralne prawo wypowiadać się o tym problemie krytycznie, jak czynię to także wobec swoich rodaków. I krytyka ta nie może być interpretowana jako antysemityzm i antypolonizm.
    Polski i żydowski mesjanizm oraz martyrologia nie zwalniają od obiektywizmu, ale wykluczają, moim zdaniem, licytowanie się nimi i tworzenie płaszczyzn nowych konfliktów miast poszukiwania dróg porozumienia i koegzystencji.
    Odwrotne poczynania stanowią najprostszą drogę do zarzynania wolności, pluralizmu i demokracji.
    Jestem jedynym na tym blogu, który dotychczas starał się kilkakrotnie podnosić zasługi Żydów w kształtowaniu polskiej kultury i współtworzeniu życia spolecznego w całym jego złożonym wymiarze.Niestety, nie interesuje nikogo ten tok myślenia.
    Jakże więc można myśleć o porozumieniu dwóch zainteresowanych stron jeżeli nie przejawiają one takich intencji i woli.
    Nie oznacza to jednak, że mam obligatoryjnie wygłaszać w ich cześć pamflety, czego nie czynię nawet w intencji Polaków.
    Należy się starać być obiektywnym i widzieć wszystko we właściwych proporcjach.
    Nadwrażliwość przeszkadza w zachowaniu właściwego odbioru i naturalnych proporcji.
    2/Druga interpretacja pojmowania „żydostwa” zgodnie z w/w Słownikiem sprowadza się do „cech żydowskich, bycia Żydem, żydowskiego pochodzenia”.
    Któż więc Panią przekonał, że ja nie użyłem spornego pojęcia w drugim znaczeniu?
    Ja myślę, że bardziej godnymi pogardy są zbyt emocjonalne, przedwczesne i wyrwane z kontekstu całości, oceny znajdujące się na pograniczu deprecjonowania.
    I jest mi bardzo przykro jeżeli wydawałoby się, że bliska intelektualnie osoba, podejmuje tak ostry i bezwzględny atak.
    Wydaje mi się, że oznacza to etap schodzenia z barykady na wiadomą sobie stronę.
    Jest to problem bliski Pani, Pielni 1 i kilku innym blogowiczom, których ze zrozumiałych względów nie chciałbym wskazywać palcem.
    Swego czasu bardzo podobały mi się solidarne wezwania o zachowanie uczciwości i przywoitości, szkoda jednak, że ich autorzy oraz sympatycy nie potrafią odnieść tego do siebie.
    Z mej strony, Droga Pani, zawsze kierowałem się wobec niej grzecznością i ułożeniem wobec kobiety.
    Nigdy nie starałem się wytykać popełnianych przez Nią kardynalnych błędów, w tym także zawstydzających o charakterze ortograficznym, bowiem uznawałem nadrzędność rzeczy politycznie elementarnych i ważnych ze społecznego punktu widzenia.
    A do takich nie należą problemy podnoszone przez Semitofilów.
    Rozumiem, że Pani uzasadniony krytycyzm wobec kwestii niejasnych i detalicznych, posiada znamiona głębokiego profesjonalizmu i zwalnia mnie z zachowania moich zasad oraz umożliwia przejście na Pani pozycje.
    W związku z tym mogę jedynie ubolewać, że w zaistnialej sytuacji, chcąc nie chcąc, wpisuje się Pani w tok myślenia niejakiego MA i jego kompanionów.
    Szkoda się rozmieniać na drobne.
    Szalom.
    Z wyrazami zawodu, ale jednak bez przesady.Lizak

  122. Lizak pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.

    2009-05-27 o godz. 10:46
    Przepraszam za zamienne użycie peanu słowem pamflet w poniższym zdaniu.
    „Nie oznacza to jednak, że mam obligatoryjnie wygłaszać w ich cześć pamflety, czego nie czynię nawet w intencji Polaków.”

  123. @Walkabout,

    Rzeczywiście niesamowita i dramatyczna sytuacja – wygląda na to, że autor oświadczenia znalazł właściwe rozwiązanie tej sytuacji.

    Marcin Wolski wydał własnie książkę „Nieprawe łoże” – traktuje o tej tematyce i jest dobrze napisana.

  124. Przepraszam, lecz musze dopisac kolejna prosbe;

    Zastanow sie prosze nad ponizszym tekstem; niedorzecznosc sama w sobie oraz straszenie wrobli lub stracha na wroble. Do tego dochodzi nikla znajomosc rzeczywistosci niemieckiej.
    MA

    morag pisze:

    2009-05-24 o godz. 11:28
    Bobola, ta sytuacja juz zaczyna sie rozwijac, z tym, ze teraz to ci, ktorzy opowiadaja nam o multikulti jednoczesnie korzystaja perfidnie z doswiadzczen z przed lat, wlasnie tamtych lat i pauperyzuja swiadomie spoleczenstwo. Nie potrzebna jest wojna, chodzi o to aby ludnosc sama wziela sie za gardlo, co juz po czesci czyni. Instkty obrony swojego terytorium przed obcym juz dzialaja. W Niemczech spodziweane sa niepokoje spoleczne ale nikt nie bedzie wystepowal przeciw polityce i politykom tylko przeciw obcokrajowcom i na pierwszy rzut pojda ci tu wyksztalceni i dobrze zaintegrowani

  125. Och, MA, daj spokoj! Ona nie musi sie znac na Niemczech, gdyz dziedzina jej szczegolnie rozleglej wiedzy sa Zydzi i ich podle knowania oraz czarna niewdziecznosc. Toz to wlasnie nieoceniona morag, piszaca wtedy jako dorota l poinformowala mnie przed niespelna rokiem na kulinarnym blogu Polityki, ze byla uciskana przeze mnie i moich rodzicow, podczas gdy ona sama jak i reszta Polakow musiala sie odzywiac zgnilymi kartoflami.
    Anonimowo, rzecz jasna.

  126. a moze by tak, choc pewnie zostane za raz oskarzona o dewocje
    http://www.warszawa.oaza.pl/nadarzyn/teksty/mimo.html

  127. DO FERDYNAND WSPANIALY
    Uwagi szacownego Pana nader sluszne i jedynie moge sie wytlumaczyc tym, ze sformulowalem mysli nie dosc poprawnie,bowiem wzgledem MA intencja byla conajmniej bardziej krytyczna. Przyznaje Panu w kilku kwestiach racje i dziekuje bardzo za wyrazona opinie, ktora uwaznie przeczytalem.
    DO LIZAK
    Drogi Panie spedzajacy cale dni przed szklanym ekranem komputera.Nie jest sztuka – przy pewnej lekkosci jezykowej – wypluwania z siebie tasiemcowych,wzbogaconych szablonowymi poniekad sformulowaniami mysli, ktore jednak w swej wartosci poznawczej czy zaqarosci merytorycznej sa najnormalniejszym boblem .Takim boblem , jakich wiele spotykamy w srodowiskach dziennikarskich czy tez felietonistow- ekspertow. Czasami gdzie sie Panu uda cos ciekawiej napisac,tj. ustosunkowac sie do tematu, ale w zdecydowanej wiekszosci Pana tworczosc to wyrzucanie z siebie wszystkiego co slina na jezyk przyniesie .Raczej czytajac Pana odnosze wrazenie ze dziadunio siedzi w domu w cieplych kamaszach i plecie trzy po trzy dla zabicia czasu i sam sie cieszy z tego, ze jest taaaki madry i taki wazny i tak postrzegany powaznie wsrod blogowiczy. Ocknij sie Pan troszeczke w swych bredniach, plywaniu w oblokach i w bladzeniu.Bladzenie jest czyms dobrym, ale w Pana wydaniu niejednokrotnie zaprzeczeniem logicznego myslenia i pewnej faktologi histiorycznej.Mam nadzieje, ze nie jest Pan nauczycielem historii w polskich szkolach.

    DO STARY WIARUS

    Yad Vashem jest dla mnie rowniez szczegolnym miejscem, gdzie mniedzy innymi trzy drzewka i tabliczki pod nimi sa dla rodziny mojej sp, Matki powodem do dumy.Na terenach rejonu Stanislawowskiego, IWanoFrankowska uratowane zostaly trzy rodziny zydowskie i udzielona im zostala pomoc w ucieczce przez Rumunie .Dzisiaj ich przodkowie zyja w Izraelu i Szwajcarii.Podzielam calkowicie Pana poglad, odczucia i chyba Pan podziela moj podglad, ze pewne opiniotworcze wypowiedzi na tym blogu szokuja – bardzo negatywnie szokuja – ludzi, ktorzy w taki czy inny sposb doswiadczyli los, jaki zgotowali im inni ludzie, wtedy ponad 60 lat temu. Ja znam to z przekazow pokoleniowych, ale zadalem sobie trud bycia tam, spotkania sie z tymi ludzmi lub ich kolejnymi pokoleniami.UWazam, ze wielu blogowiczom nalezaloby jednak dac stworzyc mozliwosc zetkniecia sie z innymi – bardziej bezposrednimi i przekonywujacymi zrodlami informacji niz mierne watpliwe publikacje, a ktore – o zgrozo n- niejednokrotnie ktos otyrzymal w przeszlosci uzania naukowe w postaci tytulu naukowego.
    Dziekuje Panu za bardzo wlasciwe przedstawienie tematu!!

    CO DO KATARYNY!
    Kochani, a niech sobie ona jest Kataryna, Dupa Maryna, Kasia z Dziennika Polskiego czy jeszcze inna upierdliwa dziennikarka.Wole, by pozostawla ona w anonimowosci.To raczej bedzie bardziej z korzyscia dla niej samej, w mniejszym stopniu dla nas.Osoba, ktora ma pewna ogranoczona pasje tematyczna a w innych tematach lubi poplywac w metnej wodzie nie wchodzi w grono tych publicystow, felietonistwo, pseudo-ekspertow , ktorego wiadomisci bylyby miarodajnym wartosciowym materialem poznawczym.Gdzybny nie anonimowsc na blogach,nie byloby dyskusji takiej, jaka mamy przy kazdym temacie poruszanym przez szanownego gospodarza.Z calym szacunkiem i powazaniem
    Roman56PL – anonimowy blogowicz

  128. Roman56PL pisze:

    2009-05-27 o godz. 14:46

    Lizak:
    Drogi Panie ja niejednokrotnie podkreślałem, że dobrze się bawię wśród prawicowych naprawiaczy i zbawicieli kaptalistycznego świata.
    A Pan co tutaj robisz?

  129. vdm pisze:

    2009-05-27 o godz. 08:52

    Lizak:
    Podzielam pański trafny pogląd,że Amerykanie płacą wysoką cenę militaryzacji kraju podyktowaną chęcią dominacji i agresji.

  130. telegraphic observer pisze:

    2009-05-26 o godz. 21:49

    Lizak:
    Pański sarkazm jest niezwykle inteligentny, celny, uzasadniony i stanowiący nieodpartą argumentację ośmieszającą wiadomy sposób myślenia ludzi spod znaku Hasbar.
    Wiem, że Pan nie potrzebuje ani nie oczekuje cenzurek z mojej strony.
    Tym niemniej jest miło kiedy natkniemy się na perełkę w krystalicznej postaci, bez tak charakterystycznego zawodzenia i załamywania rąk nad własnym powodzeniem i szczęściem.

  131. DO LIZAK!

    Czy Pan dobrze wie, o co Panu chodzi? Ja zaczynam w tym wzglezie miec spore watpliwosci.Moze warto wstac i wyjsc na swieze powietrze, pospacerowac, poobcowac z przyroda.Pan sie chyba zasiedzial przy komnputerze i juz widac pierwsze tego efekty.szkoda zdrowia w imie nie wiadomo czego Panie LIzak!!!!!!

  132. Do “Kadett” oraz pozostalych blogujacych:
    Dziekuje za uwage o Grossie, do ktorego postaram sie wrocic, oczywiscie nie celem nawracania Pana do czegokolwiek. Tym czasem postaram sie wyjasnic, o co chodzi w modlitwie w Wielki Piatek. Opieram sie w niniejszej reasumie o uwagi wykladowcy KUL-u. Jesli chodzi o fanatyzm muzulmanski, to oczywiscie ma Pan racje i czesto wspominalem na tym blogu o dzialanosci naukowcow m. innymi perskich w tej dziedzinie. Sa jednak w tym blogu obecni, lejacy lzy z powodu niepokojow spolecznych, ktorymi zagrozeni sa nasi sasiedzi; niepokojow fokusowanych na migrantow (obcych), w kraju UE przy szerokiej paraleli do czasow 33-45: czytajac nie zdolalem sie lapac za glowe, bo o grozacym konflikcie azjatycko-europejskim ani slowa. Nawet przy braku zdrowego rozsadku mozna byloby sie zastanowic, czy owe niepokoje zatrzymaja sie na Odrze i Nysie. Wspomniane niepokoje sa natomiast postrzegane i zauwazane szczegolnie w krajach (Landach) przygranicznych od zjednoczenia Niemiec. Zdaje sobie sprawe, ze do Niemiec blizej. À propos niedorzecznosci, to cytujac za zrodlem wykladowcy KUl-u zauwazam rowniez niedorzecznosc w stwierdzeniu; “Ochrzcili Zydka”. Niedorzecznosc, bo przed chrztem kazde dziecko jest poganinem. Zdrobnienie “Zydek” czesto slyszalem podczas pobytow w Krakowie, gdy kazdy myslacy wie, ze zdrobnienia (oprocz milosnych; te sa li tylko smieszne) nadaja wyrazom charakter pejoratywny. W Wielki Piatek, jak corocznie modlono sie w kosciolach “aby lud, ktory niegdys byl narodem wybranym, mogl osiagnac pelnie odkupienia”. Oczywiscie tlumaczenie jest bledne, bo chodzi o lud, ktory jako pierwszy zostal wybrany”. Nie mozna sie modlic za narod niegdys wybrany, bo on nie przestal byc narodem wbranym. Tlumaczenia tego w Polsce nie zmieniono, mimo II Soboru Watykanskiego, mimo staran papieza. Obecny jest mniej aktywny i mniej skory do jakichkolwiek zmian. Widocznie jest problemem wklejenie erraty do mszalu. Do tego dochodzi kwestia tytulow akapitow w Biblii. Tytuly te sa sprzeczne z dokumentem soborowym. Np. “Jezus odrzucony przez swoj narod”. “Odrzucenie Zydow”. Niewielu to razi, jak niewielu raza napisy na plotach i fasadach kamienic, niektorychw prawdzie pieknych i w stylu Bauhausu. Problematyczne sa rowniez piesni wielkopostne. Spiewamy “Ludu, moj ludu, cozem ci uczynil”. Dla przecietnego sluchacza ludem tym sa oczywiscie nie spiewajacy i sluchajacy, lecz Zydzi. Interpretacja natomiast, ze chodzi o grzechy i do tego w sensie figuratywnym jest podad sily kazdego przecietnego wierzacego. Zastanawiam sie, czy modlitwy sa wogole rozumiane przez modlacych sie. Sa rowniez piesni o tym, jak Zydzi rzucili sie jako lwy zaciekle na Pana Jezusa. Nie nalezy przy tym zapominac o pasjach sprawowanych na polskich drozkach i w polskich parafiach. W Kalwarii Zebrzydowskiej konotuje sie Zyda jako diabla, nie wspomne tu o obrazie w Katedrze Sandomierskiej etc.. Ciekawe jest rowniez zdanie (nie moje; chociaz chcialbym tak potrafic pisac): “Jesli ktos spotyka Jezusa, spotyka judaizm, a zatem jesli spotyka antyjudaizm, to czy naprawde spotyka Jezusa? Znieczulenie i brak, tak wszechobecnej empatii w naszej blogosferze widoczne jest przy postrzeganiu polskich swiatkow. Wracajac do Krakowa, to przy sladowej ilosci Zydow, obecnych czesciej jako rzezby do kupienia w pseudocepeliowskich sklepach lub posledniej jakosci obrazy, daremnie szukamy klimatu lat minionych, znajdujemy natomiast okruchy Disneylandu. Wyjatkime jest tu Muzeum Galicja.. Dodaje rowniez otuchy widok tysiecy ludzi zblizajacych sie kazdego lipca do placu przy Szerokiej. Mimo ludycznego charakteru tej imprezy, warta jest ona kazdego wysilku.Nie mowiac o niektorych zwyczajach wielkanocnych na wschodzie Polski, gdzie pali sie Zyda (niedaleko Jaroslawia) corocznie. Zapominamy lub nie chcemy pamietac (mowimy o braku winy, wystarczyloby mowic o poczuciu odpowiedzialnosci za przyszlosc) o fakcie ze Polska jest najwiekszym na swiecie cmentarzem zydowskim. Zapominamy o bolu zydowskim, ktory na polskiej ziemii jest wszechobecny. Nie znaczy to oczywiscie, ze wine za ten bol ponosza Polacy. Nie znaczy to oczywiscie, ze nie nlezy pamietac o milionach naszych wspolobywateli. Boli nas, ze nie byli zdolni do integracji (Magrud), boli nas rowniez, ze sa wlascicielami bankow( patrz ostatnie wpisy). Chetnie ocieramy sie toeorie spiskowe imoutujac Zydom aktywne uczestnicwto w owych spiskach. Zapominamy natomiast calkowicie, ze wiekszosc krakowskich sklepikow o zapachu cynamonu i ogorkow kiszonych miala zaledwie kilkanascie m2 powierzchni. Sklepiki te stoja w wielu miastach po dzien dzisiejszy. Zapominamy o zapachu i smaku ulubionych dan, zaskoczeni jestesmy podczas lektury kuchni zydowskiej. Gdy scieralismy sie w tym blogu z powodu wybuchow empatii, warto byloby o tym wtedy przypomniec. Zapominamy o naszej historii, korej nosiciele i tworcy byli otwarci rowniez na inne religie, szczegolnie hinduizm i buddyzm. Wiem jednak, ze buddyzm stal sie religia obecnych arywistow. Krytykujemy mentalnosc talmudyczna zapominajac, ze byla ona rowniez obecna u Jezusa. Krotko mowiac, mamy nie tylko problem ze zrozumieniem Starego Testamentu, ktory pozostaje w cieniu, mimo, ze zostal oficjalnie wprowadzony do liturgii. Mamy problem z nasza religia i z nami samymi. Zapominamy, ze tylko dwie religie nie maja „agresywnego“charakteru i celu narwacania kogokolwiek (buddyzm i judaizm) Z drugiej strony czesto powtarzane sa powiedzenia “oko za oko, “zab za zab” bez rozumienia ich wlasciwego znaczenia, adekwatnego do owczesnych czasow. W swiadomosci katolikow nie ma miejsca na fakt, ze Nowy Testament wyraznie odsyla do starego. “Religia jest relacja zwrotna, nie mozna mowic ja i moj Bog, dopoki nie powiemy ja i drugi czlowiek”. Nie warto zatem owych dwu ksiag rozdzielac i dzielic szat, czy rozdzierac. Jako ze jestem ateista, to wracam do naszych dyskusji o empatii i esejach. Dyskusji o humanizmie, ktory nas tegogo samego uczy i na to samo uczula. Od czasow iluminacji czesto mowi sie o l’autrui. Rowniez w Sredniowieczu, przynajmniej na poczatku obecny byl “duch” dualizmu ciala i duszy.Rozgadalem sie, a chcialem przypomniec o problemie i konflikcie wynikajacym z jednej modlitwy. Dzwia mnie rowniez urazy tych blogujacych, korych razi jakakolwiek poprawnosc czegokolwiek. Odrzucaja oni norme poprawnosci w nauce o religiach, spoleczenstwie, polityce, ekologii. W sumie nie ma sie czym przejmowac, bo Oni i tak za nas wszystko zrobia; uczynia “dobre i zle”, a my sobie wszystko wytlumaczymy i nadal bedziemy tkwic w urokliwych teoriach spiskowych, spiskach organizowanch przeciw nam Polakom. Pisalem kiedys o koniecznosci obecnosci mitow w naszej “zupkulturze” I tak wracamy do tematyki zydowskiej, bo zupa ogorkowa i pomidorowa….., nie mowiac o golabkach z ryzem

    PS
    Bawaria faktycznie ciekawa i zajmujaca; precle jak zwykle swieze i smakujace. Wiktualia znakomite i o wiele lepsze (wybor i jakosc, szczegolnie warzyw oraz owocow) niz te do nabycia w hali bazylejskiej. Dowiedzialem sie tez wiele o Fuggerze; piecset lat tradycji dzialanosci I pracy socjalnej.

  133. Do Helena pisze:

    2009-05-27 o godz. 14:29
    Dziekuje za informacje. Nie mniej jednak lubie szukac ziarna, zamiast piasku w zarnie. W takim razie powinna sie nasza blogo blogujaca „kolezanka” zastanowic nad faktem imigracji Zydow do Niemiec
    Pozdrawiam.
    MA
    PS
    Wiem juz z kim mialem do czynienia. Oczywiscie dam spokoj. Intrygowala mnie jeszcze jedna postac w tym blogu i odpuscilem; oczywiscie nie mam na mysli lizaka, ani lizakowych ludzi.

  134. Slawomirski pisze:

    2009-05-27 o godz. 00:10
    Do:vdm

    Fobia nie jestem dotkniety.
    Inwektywa tak.
    Imperializm sowiecki to fakt.
    Kolonie sowieckie byly ekonomicznie wyzyskiwane.
    Porownanie NRD do NRF wystarczy.
    Ile byl wart tzw polski przemysl przekonalismy sie po odejsciu sowietow.
    Technologicznie bylismy przegrani i nikt nie byl nami zainteresowany.
    Ekonomiczna katastrofa byla dzieckiem komunizmu.
    Nie jest prawda ,ze przemysl utrzymywal 36 mln ludzi.

    Obecnie Polska jest czescia Europy ,a nie prowincja rosyjskiego imperium.

    Slawomirski

    Przykre jest, ze dzisiaj nalezy takie zrozumiale przez sie „problemy” drugim tlumaczyc. Podziwiam Pana „wytrzymalosc”. Czasem mam ochote pokrzyczec sobie na tym blogu i hamuje sie czesto.
    Pozdrawiam.
    MA

  135. telegraphic observer pisze:

    2009-05-26 o godz. 21:49
    MA pisze:
    Zydzi jednak nie dominuja w dziedzinie kapitalu; chetnie przeczytalbym te dane. Mowi sie tez o nich, ze sa solidarni. Kazde tego rodzaju uogolnienie ma charakter antysemicki i dziwie sie dlaczego jest takie trudne do zrozumienia.

    Kazde dziecko wie, ze Zydzi nie dominuja w dziedzinie kapitalu. To Arabowie i Chinczyki dominuja, Amerykanie dominuja w uzywaniu kapitalu. Zydzi tylko posrednicza. A solidarni to sa Polacy, przeciez tam powstala Solidarnosc.

    Dziekuje za ten pelen anegdoty wpis. Wiem, ze sie rozumiemy. Przy okazji pozwole sobie na uwage; ja naprawde mysle, ze kazde uogolnienie dotyczace calej (kazdej) nacji lub wszystkich czlonkow jakiejkolwiek gminy koscielnej dalekie jest od filozofowania (tego nie rozumieja lizakowie ludzie), a bliskie postawy anty, niezaleznie od tego, czy mowimy o Polakach, Zydach, Rumunach, Romach, Sinti, Hindu, Sikhs, Czechach (kiedys bredzilismy o Czechoslowakach) i wielu innych.
    Pozdrawiam serdecznie.
    MA

  136. Do Kadett…

    Obecnie miejsce pracy wielu dzielnych ludzi, wczesniej rowniez. Oczywyscie wiecej niz budynek. Chociaz po wojnie, po wypedzeniu “zlych duchow” moznaby tak twierdzic, a szczegolnie po statniej przebudowie. Krotko mowiec, wczesniejszy Reichstag, to juz tylko budynek; miejsce na historie; w nowej roli-miejsce na polityke jako siedziba Bundestagu. Troche to skomplikowane; ma Pan racje, pytania warto stawiac.
    Pozdrawiam.
    MA

  137. Chcialbym sie jeszcze odniesc do reakcji radiowej Chlebowskiego na na artykul „Spiegla”. Reakcja ta jest niczym innym, jak szeroko rozpowszechnionym wsrod polskich politykow, bezmyslnym odruchem warunkowym. Kwintesencja tych „pawlowskich odruchow warunkowych” byl okrzyk bojowy, jaki wydal z siebie Jan Maria Rokita w niemieckim samolocie; „Rodacy ratujcie, Niemcy mnie bija”. Okrzyk ten znalazl zywa reakcje wsrod prawicowych polskich politykow i nie nie znalazl zadnej reakcji wsrod rodakow, ktorzy byli swiadkami „cierpien mlodego (lysego) Jana Maryji”. Fakt ten mogl by dac do myslenia owym politykom. Moze moze automatyczne poddawanie sie odruchom warunkowymnie nie musi na zawsze dominowac polska polityke.
    Ale wczoraj na nowo zafascynowalo mnie wystapienie PiS-u, ktoremu udalo ponownie za pomoca odezwy wyborczej CDU-CSU do Parlamentu Europejskiego zdemaskowac rewizjonistyczne plany tych parti. Przy tej okazji warto jeszcze raz wspomniec swieto flagi, chucznie obchodzone w tym roku przez „prawdziwych patryjotow” w Szczecinie. W czasie obchodow padlo wiele uzasadnionych slow troski o zachowanie polskosci Szczecina. Jest rzeczywiscie prawda, ze coraz wiecej Szczecinian jest zmuszona, brakiem mieszkan w Szczecinie i ich wysokimi cenami, do przeprowadzki za zachodnia granice, ale trzeba miec wiele politycznej i geograficznej wyobrazni, aby te ruch nazwac; „Drang nach Osten”. Pewnie kierunki nieistotne, liczy sie wlasciwa linia. PiS byl i jest ta polska partia polityczna, ktora jest najwierniejsza linni i jest najmocniej zakotwiczona w propagandzie PRL-u. W obecnej Polsce kazdy ma wolny wybor, moze sluchac pierdul Jarusia, albo czytac Krzeminskiego i czegos sie nauczyc.

  138. Pani Magrud mnie zauważyła, Pan MA nie, za oknem piękna pogoda- czyli jest nieźle!

    Serdecznie Wszystkich pozdrawiam,Sebastian

  139. Do:wiesiek 59

    Nie przypominaj.
    Wiem.
    Oczytanie istotne.
    Zrozumienie istotniejsze.

    Nazistowski totalitaryzm dokonal najwiekszej zbrodni w historii planety Ziemii.
    Relatywizacja hitlerowskich zbrodni jest amoralnym zachowaniem.

    Slawomirski

  140. Helena pisze:
    2009-05-27 o godz. 14:29

    Tu sa pewne niescislosci, moje imie dorota l wyswietlalo sie na czerwono i w kazdej chwili mozna bylo wejsc na moja strone internetowa, gdzie sa moje dane i nazwisko, wiec zasadniczo nie bylo anonimowosci. strona: http://www.berlin-polen-info.de. Prosze mnie skarzyc wedle gustu, tylko prosze sie zastanowic nad swoja racja w tej kwestii. Teresa Stachurska tez brala udzial w tamtych bojach i niech powie czy to prawda.
    Mnie zaden O J C I E C nie uciskal, gdyz moj siedzial przez 6 lat w wiezieniu jako wrog narodu i systemu.

  141. Do:Torlin

    PRL to byla kolonia sowiecka.

    Dowody:
    -przymus nauki jezyka okupanta
    -zgwalcenie konstytucji PRL wpisem o lojalnosci PRL wobec ZSRR
    -przymus bycia czlonkiem TPPR(osobiste przezycie)
    -indoktrynacja kulturowa(piosenka radziecka od wschodu do zachodu slonca)
    -militarne wasalstwo PRL(Korea,Wietnam,Czechoslowacja)
    -ekonomiczne grabienie PRL (pelne pociagi na wschod puste na zachod)
    -szerokie tory do huty Katowice po co?
    -sowieci byli okupantami(Legnica ,Pomorskie)

    PRL to byla kolonia sowiecka.

    Slawomirski

  142. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @MA – pisze

    „Chociaz po wojnie, po wypedzeniu “zlych duchow” moznaby tak twierdzic”

    Szanowny Blogowiczu, Pan ciagle bryluje na blogowisku w kolorze kaki. Zna pan czlowieka `Hansi´ Martina Globke. Nawet pan Daniel Passent z redaktoren naczelnym Polityki nie protestowali, nie wyrywali wlosow z glowy jak Globkiego wyboksowano z procesu A. Eichmanna w Tel Avivi’e. Wyglada na to, ze przejeto tzw. wspolna linie strategiczna Warto wiedziec – o czym zapewne p. DP + MR nie wiedzieli(?) – ze H M. Globke byl bezposrednim przelozonym Eichmanna tak jak i wielu innych tzw Dr. Mengele w III Rzeszy A. Hitlera. To tak tylko na marginesie abysmy wiedzieli, zdawali sobie sprawe z tego co w trawie piszczalo i nadal piszczy. Wrzesk o KK byl/jest smieszny w porownaniu. Jezeli udalo sie wyboksowac Globkiego to dlaczego nie moza wboksowac w bagno – wspolnymi silami – reszty Europy – prawda? To nie jest zaden przypadek, ze przerwano badania archologiczne nowoczesnymi metodani XXI w. w Jedwabnym. Nie, nie …

  143. Slawomirski pisze:

    2009-05-27 o godz. 19:03

    Lizak:
    Pański poziom inteligencji jest porażający.

  144. MA pisze:

    2009-05-27 o godz. 17:49

    Lizak:
    My nigdy nie „bredziliśmy” jak pan uważa, natomiast pan czyni to wyraźnie w swoim wpisie.

  145. Lubie Monachium

    moze dlatego ze budynki nad brzegiem Izary przypominaja budynki nad brzegiem Odry. A moze dlatego ze w miescie pachnie chmielem.
    Lubie monachijskie muzea ,a to na wyspie szczegolnie ,oraz monachijskie restauracje. Lubie ogrod angielski i ludzi tam sie opalajacych..
    Monachium to Radio Wolna Europa to historia i szalony Ludwik bawarski.
    Przypomina o Dachau i Hitlerze.
    Jest w Monachium radosc zycia i przestroga zarazem.

    Slawomirski

  146. Roman56PL pisze:

    2009-05-27 o godz. 17:23

    Lizak:
    Biorąc pod uwagę jakość pańskiego wpisu możnaby odnieść wrażenie , że to Panu przydałby się spacerek na świeżym powietrzu.

  147. MA (5/27, g. 17:49)

    Rozumiemy sie bez pudla – teraz bez ironii, czyli kawa na lawe – wszelkie etykietowanie grupowe ludzi: narodowe, religijne, nade wszystko z uwagi na plec, itd. jest niemoralne, a nawet niezgodne z dokumentami ONZ. Krotko mowiac, jest wspolnym dorobkiem ludzkosci, aby nie krzywdzic i maltretowac innych oraz nie ulatwiac sobie zycia w klasyfikowaniu kogo lubimy, a kogo nie, ustaleniem jej przynaleznosci do grupy. Oczywiscie mozemy miec poglady o jednostkach, nawet o sklonnosciach i kulturowych uwarunkowaniach innych, ale uzewnetrznianie ich jest oznaka naszej slabosci.

    Inna sprawa, ze wszelkie zawile wpisy, konstrukcje pietrowe sa zazwyczaj nudne.

    Staram sie nie oceniac osob, lecz wyrazane opinie, teorie i rozwiazania.
    Pozdrawiam rownie serdecznie

  148. Co tam Orwell, holo przemysl czy Kataryna.
    Prezes PiSu w ostaniej triadzie tak sie zagalopowal w ekwilibrystyce jezykowej, ze mozna miec watpliwosci co do jego stanu ducha.
    Jaroslaw K: … Jeśli poprzecie Platformę Obywatelską pomożecie sobie i Polsce. Dziękuję bardzo” 🙂

    Podobno Opus Dei juz wyslal egzorcyste do Zoliborza.

  149. MA pisze:
    2009-05-27 o godz. 17:25
    Cytat z postu autorstwa MA:

    „Krytykujemy mentalnosc talmudyczna zapominajac, ze byla ona rowniez obecna u Jezusa.”

    Mój komentarz:

    Talmud, jako zbiór ścisłych praw, przepisów regulujących szczegółowo życie pobożnego żyda niemal we wszystkich sferach egzystencji powstał około trzy wieki po Chrystusie.

    W dzisiejszej polszczyźnie termin „mentalność talmudyczna” jest epitetem nawiązujących do niemoralnych zachowań (krętactwo, niesłowność, chciwość, egoizm narodowy, itd.) rzekomo charakterystycznych dla Żydów i rzekomo inspirowanych przez przepisy Talmudu.
    Co należy jeszcze wiedzieć, aby można było ten termin zastosowaćdo Jezusa?

    Pzdr, TJ

  150. Wiarusie,

    znakomicie opisany kawałek Twojej prawdy. Jeden z najlepszych wpisów jakie ostatnio czytałem.

    Pozdrawiam

    Ryba

  151. Lizak,
    Znów Pan przesadza. Zwrócona przeze mnie uwaga, nie oznacza przejścia na pozycje Ma, tylko odbioru niektórych fragmentów pańskiego wpisu.
    Rozumiem sprzeciw wobec często antypolskiej propagandy „GW”, zwłaszcza w kontekscie celu, któremu bez względu na intencje Naczelnego służy. Nie rozumiem natomiast formy kilku akapitów. Formy zbyt prowokacyjnej i przez to, czyniącej cały tekst łatwym do oplucia i odrzucenia.
    Jeżeli, zaś chodzi o wspólnotę poglądów, a zapewne i celów, to myślę, że nie służy im dobrze przemilczanie zarówno moich kardynalnych błędów i wadliwej ortografi, jak i pańskich ” żydowskich” szarż.
    Towarzysze walki powinni się nawzajem korygować, bo trudno przyjmuje się i zbyt często odrzuca krytyczne uwagi od przeciwników. I tak, bez korekty z wiarygodnej strony łatwo popaść w bezpłodny i regresywny samozachwyt.
    Celem moim nie była negacja, tylko ostrzeżenie.
    Będe zatem wdzięczną za wytykanie mi moich przyszłych błędów ( do starych nie warto już wracać). Jak mawiał Osioł ze Shrecka, przyjaciele mówią sobie prawdę. Towarzysze powinni czynić tak samo.
    Z nadzieją na zrozumienie, magrud

  152. Szanowny Sebastianie,
    Byłoby wielką stratą nie zauważać pańskich tekstów.
    Szkoda, że ostatnio miałam zbyt mało czasu, by się do nich odnieść, podobnie jak do równie znakomitych wpisów kilku innych blogowiczów.
    Pozdrowienia, magrud

  153. walkabout,
    Jest Pan mądrym i prawym człowiekiem, nie dlatego, że walczył Pan z komunizmem, ale dlatego, że wybaczył żonie, jej polityczna zdradę.
    Proszę także, o przebaczenie, a raczej o zrozumienie dla postawy pańskiego ojca. Każdy z nas ma prawo po swojemu definiować interes ojczyzny. Blisko połowa Polaków do dziś dobrze ocenia PRL, dlatego nie wolno nikomu czynić zarzutów z lojalności wobec tamtego ustroju. Nie jest bowiem prawdą, jak twierdzi Sławomirski, że PRL była sowiecką kolonią.
    Nauczmy się szanować każdą polską państwowość, inaczej znów ją utracimy.
    Dziękuję za szczerość. Miło mi było Pana poznać.
    Z wyrazami uznania , magrud

  154. Jak można było przewidzieć, artykuł zamieszczony w Der Spiegel, wywołał dyskusję „Polak – antysemita”. Można się różnić w ocenach real socjalizmu w Polsce czy liberalizmu „Chicago boys”. To nie podlega dyskusji, że aby nadać akcji eksterminacji ludności żydowskiej status państwowego przedsięwzięcia ( budżet, etaty itp.), najpierw była antysemicka nagonka na współobywateli, sąsiadów. Dlatego nie do przyjęcia jest nietolerowanie innego człowieka ze względu na jego poglądy, wyznanie, kolor skóry czy narodowość. Wydawało mi się, że człowiek lewicowy jest tolerancyjny ( nie mylić lewicowych poglądów z czerwonym terroryzmem). A okazuje się, że jak zawsze nie zależnie od barwy są ludzie i ludziska. Dlatego sądzę, że to co napisał MA w tej sprawie (nie tylko MA), to mimo, że winnych sprawach mam inne zdanie to spokojnie mógłbym podjąć z nim polemikę, przy stole, bo szanuje „innowierców”, skoro obrzydliwa jest mu nietolerancja. Jeżeli chodzi o nietolerancję to tak niewielu może wiele krzywdy wyrządzić wielom.
    Jeżeli chodzi o anonimowość w internecie, cóż wszystko można spaskudzić.

  155. Niezależnie od tego jak oceniam dorobek Pana Passenta to muszę powiedzieć: chapeau bas! Pan jeden chyba tylko w całej blogosferze (im więcej tego słowa używam tym bardziej mnie mierzi – wydaje mi się sztuczne, na siłę, bez odpowiednika w rzeczywistości) nie powiedział: Kataryna won, tudzież „Dziennik” do śmietnika. Pan postawił pytanie, zamiast kategoryzować. Sztuka, która mi się nie udała, a żałuję. Gratulować rozsądku (choć to z mojej strony nieco buńczuczne).

  156. Przyklad Starego Wiarusa dowodzi „oczywistej oczywistosci” o ktorej jednak rzadko kto pamieta , pisac nalezy, kiedy ma sie cos o czyms do napisania. Anonimowosc jednak niezastapiona !
    Nie napisze wiec o megalomanskiej tandecie wiadomego autorstwa ktora zalewa ten blog.

  157. Slawomirski
    Piszesz:
    #PRL to byla kolonia sowiecka.
    A ja uwazam, ze naginasz historie do swojej teorii.
    #Dowody:
    #-przymus nauki jezyka okupanta
    Jak rozumiem przymus nauki rosyjskiego. No popatrz, to mnie i cala moja szkole okupowali Francuzi. Rosyjskiego do dzis dnia prawie nie znam. Fakt usilowali mnie przez rok nauczyc na studiach, ale chyba bylam tepa.

    #-zgwalcenie konstytucji PRL wpisem o lojalnosci PRL wobec ZSRR
    O wiecznej przyjazni, nie lojalnosci. Teraz za to mamy wartosci i dziedzictwa chrzescijanskie

    #-przymus bycia czlonkiem TPPR(osobiste przezycie)
    Wspolczuje. Mnie jakos nikt nie zmuszal i uchowalam sie taka nienalezaca az do czasow Solidarnosci.

    #-indoktrynacja kulturowa(piosenka radziecka od wschodu do zachodu slonca)
    Teraz indokrynacja kulturowa to komunie, festiwale pisienki religijnej dla przedszkolakow, pielgrzymki itp. Czy to swiadczy o tym, ze jestesmy kolonia Watykanu?
    #-militarne wasalstwo PRL(Korea,Wietnam,Czechoslowacja)
    I militarne wasalstwo RP ( Serbia, Irak, Afganistan)

    #-ekonomiczne grabienie PRL (pelne pociagi na wschod puste na zachod)
    Widzialam te pociagi, ale przyznam sie, ze nigdy nie udawalo sie do nich zajrzec. Trudno wiec powiedziec, czy pelne czy puste.
    Obecnie pewnie nie uzywaja pociagow, nasze huty, stocznie i ziemia nie zmiescily by sie, prawda?
    #-szerokie tory do huty Katowice po co?
    Mysle, ze dla wygody, zeby nie zmieniac za kazdym razem rozstawu kol.

    #-sowieci byli okupantami(Legnica ,Pomorskie)
    Teraz na tych samych zasadach beda nas okupowac Amerykanie

    Wniosek: Zamienilismy jedna okupacje na druga.

  158. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    MA – 27.05 g 17:25 – pisze.

    „Zapominamy, ze tylko dwie religie nie maja „agresywnego“charakteru i celu narwacania kogokolwiek (buddyzm i judaizm) Z drugiej strony czesto powtarzane sa powiedzenia “oko za oko, “zab za zab” bez rozumienia ich wlasciwego znaczenia, adekwatnego do owczesnych czasow”

    Nie bylem nigdy mocny w Testamentach w przeciwienstwie do

    `Gdy przyjdziecie za Jordan do ziemi Kanaanejskiej. Tedy wypedzcie wszystkie obywalele onej ziemi od oblicza waszego, i wytraccie wszystkie malowania ich, i wszystkie obrazy balwanow ich wygubcie, takze wszystkie wyzyny ich spustoszcze. A wypedziwszy obywalele ziemi, mieszkac bedziecie w niej; bom wam dal te ziemie w dziedzictwo (s 170. Czwarte Ksiegi Mojzeszowe, rozdz XXXIII, wersy II, 50-53)
    Jest to obietnica, ktora Bog wielokrotnie ponawial w swych rozmowach z Mojzeszem, grozac jednoczesnie:

    „ Ale jezeli nie wypedzicie obywateli tej ziemi od oblicza waszego, tedy oni ktore pozostawicie z nich, beda wam jako zadla w oczach waszych, i jako ciernie na boki wasze, i beda was trapic e tej ziemi, w ktorej wy mieszkac bedziecie.
    I stanie sie, ze com umyslil onym uczynic, wam uczynie” (s 170 Czwarte Ksiegi Mojzeszowe, rozdzial XXXIII, wersy III 55-56).

    W Ksiedze Jozuego Bog poucza swoj lud, jak ma te ziemie miedzy siebie podzielic, z jaka bezwzglednoscia ma zabijac i wypedzac jej obywateli i jakimi prawami ma sie rzadzic:

    „ I dalem wam ziemie, w ktorejscie nie robili, i masta, ktrychescie nie budowali, w ktorych mieszkacie, a winnice i oliwnice, ktorychescie nie sadzili, pozywacie. Przeto teraz bojcie sie Pana, a sluzcie mu w doskonalosci i w prawdzie, a zniescie bogi, ktorym sluzyli ojcowie wasi za rzeka, i w Egipcie, a sluzcie Panu´….. itd. .

    Jak to rozumiec Blogowiczu, adekwatnego do owczesnych czasow ?

    „W każdym innym wypadku zapewne by to wystarczyło. Weźmy dla porównania wypowiedzi szowinistycznego izraelskiego rabina Szlomo Awinera, który wzywał żołnierzy do bezwzględnego obchodzenia się z Arabami, wywodząc, że okrucieństwo wobec wrogów Izraela miłe jest Bogu, i który ostatnio w niewybrednych słowach znieważał Polaków.” http://www.rp.pl/artykul/269468_I_ty_zostaniesz_antysemita.html

  159. Dzieci po Armii Czerwonej

    Prosze nie mylic z dziecmi Armii Czerwonej ,o ktore sowieci dbali.

    To pokolenie polsierot pozostawione w Europie Srodkowej przez czerwonoarmistow. Zgwalcone kobiety rodzily niechciane dzieci.
    Niechciane dzieci dorastaly i pytaly sie o ojca. Czasami zgwalcona kobieta wychodzila za maz ,a dziecko bylo adoptowane przez jej meza.
    Najczesciej takie dziecko nie bylo podobne do nikogo w rodzinie. Na wyimaginowanego ojca wybieraly znanego sowieckiego generala lub marszalka ,ktorego armia wyzwalala ten rejon Europy.
    Instynkt samozachowawczy zmuszal tych ludzi do przetrwana.
    Byli ambitni i ulomni i cierpieli do przedwczesnej smierci.
    Jest wiele ofiar II WS. Przypominam jedna z nich.

    Znalem taka osobe.

    Slawomirski

  160. 19.03 27.05.2009
    Sławomirski pisze ;
    .
    .
    szerokie tory do Katowic po co ??. (tak dokładnie to do Sławkowa )

    Sławomirski , szerokie tory to wieksze wagony ;chcieli po prostu jeszcze więcej wywozić !! .

  161. telegraphic observer pisze:

    2009-05-27 o godz. 22:07
    MA (5/27, g. 17:49)

    Rozumiemy sie bez pudla – teraz bez ironii, czyli kawa na lawe – wszelkie etykietowanie grupowe ludzi: narodowe, religijne, nade wszystko z uwagi na plec, itd. jest niemoralne, a nawet niezgodne z dokumentami ONZ. Krotko mowiac, jest wspolnym dorobkiem ludzkosci, aby nie krzywdzic i maltretowac innych oraz nie ulatwiac sobie zycia w klasyfikowaniu kogo lubimy, a kogo nie, ustaleniem jej przynaleznosci do grupy. Oczywiscie mozemy miec poglady o jednostkach, nawet o sklonnosciach i kulturowych uwarunkowaniach innych, ale uzewnetrznianie ich jest oznaka naszej slabosci.

    Inna sprawa, ze wszelkie zawile wpisy, konstrukcje pietrowe sa zazwyczaj nudne.

    Staram sie nie oceniac osob, lecz wyrazane opinie, teorie i rozwiazania.
    Pozdrawiam rownie serdecznie

    Dziekuje za odpowiedz. W sumie ma Pan racje; sam kiedys wypisywalem o tekstologii, bo w sumie ocenianie osob czesto jest niedorzeczne, grup spolecznych niesmaczne, a calych narodow jednym i drugim. Nie mnieij jednak irytuje sie czesto, czytajac o teoriach spiskowych tlumaczacych nasza historie. Irytuje sie , gdy czytam, ze GW ma okreslony cel do spelnienia, ma swoj profil oczywiscie i niezaleznie od „celu” o wszystkim decyduja czytelnicy (miliony ludzi) kupujac GW lub nie. Irytuja mnie lizakowi ludzie (tzw. towarzysze) , bo uzurpuja sobie wylacznosc na lewicowosc; brak tchu i nawal pracy zmnuszaja mnie do zakonczenia pisania.
    Pozdrawiam.
    MA

  162. Do:Ewa-Joanna

    Wniosek bledny.

    Jestes wolna ,masz prawo wyboru.
    Polska nie jest krajem okupowanym.

    Slawomirski

  163. Slawomirski pisze:

    2009-05-28 o godz. 06:54

    Lizak:
    Proszę nie rozpaczać, lepiej jest być sierotą po Armii Czerwonej niźli po Armii z hakenkreuzem.

  164. Slawomirski pisze:
    2009-05-28 o godz. 06:54

    Kochany czyś się Ty blekotu najadł
    Pozdrawiam – Lech

  165. W poprzednim wpisie pisze Pan o książce Radosława Sikorskiego. Czy mogę prosić o tytul? Bardzo dziękuję , pozdrawiam

css.php