Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

11.10.2009
niedziela

Chińczycy trzymają się mocno

11 października 2009, niedziela,

Ze zdumieniem przeczytałem artykuł dr. Antoniego Dudka, historyka z IPN, niewątpliwego antykomunisty, w równie niekomunistycznej „Rzeczpospolitej” (3 X). Tytuł artykułu mówi sam za siebie: „Chińczyków trzymajmy się mocno”. Dr Dudek najpierw przeprowadza wywód o jego zdaniem niekorzystnych dla Polski zjawiskach na arenie międzynarodowej, takich jak + kryzys NATO, + kryzys Unii Europejskiej, + spadek znaczenia Polski i Europy w polityce USA, + rosnące wpływy Niemiec w UE, + „ofensywna polityka Rosji.

Następnie autor radzi grać na wielu fortepianach, nie zaniedbywać więzów z Zachodem, ale zarazem postawić na … Chiny! Dobrze by było „znaleźć partnera skłonnego bodaj częściowo zrównoważyć wpływy niemieckie, a zwłaszcza upiorną wizję powtórki z historii, czyli Polski jako swoistego kondominium Berlina i Moskwy.” Autor proponuje „pogłębienie naszych relacji z nowym globalnym supermocarstwem, które rośnie na naszych oczach. Mam oczywiście na myśli Chiny.” Już raz, w 1956 r., Pekin powstrzymał interwencję Moskwy w Polsce. „Czy dziś szerokie otwarcie Polski dla chińskich inwestycji nie dałoby do myślenia zarówno w Moskwie, jak i w Berlinie?” Obecnie – czytamy dalej – Chiny nie mają w Europie centrum swoich interesów. Takim centrum mogłaby stać się Polska, ze swoim położeniem geograficznym i innymi atutami. Chiny, twierdzi dr Dudek, są niechętne zbliżeniu Rosji i UE, a Polska należy do państw, które stoją na drodze tego zbliżenia.

W swoim artykule Dudek nie wymienia żadnych przeszkód na drodze do zbliżenia Warszawa – Pekin. Szkoda, że autor pominął milczeniem jedną z najważniejszych przeszkód w stosunkach Chiny – Polska, a mianowicie czynnik ideologiczny po stronie polskiej. Chiny od lat prowadzą politykę pragmatyczną, żeby nie powiedzieć cyniczną – utrzymują dobre stosunki ze wszystkimi kontynentami, w tym ze Stanami Zjednoczonymi, Europą, Azją i Ameryką Łacińską, dla wielu państw są największym, bądź jednym z największych partnerów gospodarczych, bez Chin nie ma dziś światowej gospodarki, światowej polityki, ba, nie można mówić o stabilizacji USA. Chiny prowadzą w dodatku dość powściągliwą politykę zagraniczną (oprócz Tybetu, który niesłusznie uważają za problem wewnętrzny), na pewno bardziej stabilną niż Stany Zjednoczone czy Rosja.

Przeszkoda, o której mówię, w stosunkach Polski z Chinami jest natury ideologicznej. Chiny przeżywają najlepszy okres w swoich wielowiekowych dziejach (Polska tego nie docenia), ale ciągle jeszcze nie jest to państwo demokratyczne. Wiele w tym kraju zmienia się na lepsze, nie tylko imponująca gospodarka, coraz lepsza infrastruktura, imponujące miasta, ale także stan zdrowia mieszkańców, alfabetyzacja, swobody obywatelskie (dziesiątki tysięcy Chińczyków studiuje zagranicą, w tym w USA, a wielu cudzoziemców – w Chinach). Prawa obywatelskie są jednak nadal ograniczone, policja, także polityczna, jest wszechobecna, cenzura nie śpi, panuje system jednopartyjny, z którym już dawno zerwały inne wielkie „mocarstwa wstępujące”, jak Brazylia czy Indie.

Tymczasem polityka polska oparta jest na przesłaniu ideologicznym, na szerzeniu demokracji od Rosji, Ukrainy i Białorusi, poprzez Gruzję, aż po Pekin. Kiedy Chińczycy budowali największą zaporę wodną, żeby uratować miliony ludzi od powodzi, nasze media widziały tylko krzywdę ludności przesiedlanej z terenów, które miały zostać zalane; kiedy otwarto pierwszą w historii (położoną najwyżej na świecie) linię kolejową z Chin do Lhasy, widziano w tym – nie bez podstaw, ale nie wyłącznie! – jeszcze jeden krok do utrwalenia aneksji Tybetu. Kiedy George Bush, Sarkozy i inni przywódcy demokratycznego Zachodu zaszczycili swoją obecnością igrzyska olimpijskie w Pekinie, polski premier Tusk i jego ministrowie demonstracyjnie imprezę zbojkotowali, wysyłając jedynie ministra sportu, Drzewieckiego.

Tym większe zdumienie budzi artykuł dr. Dudka, który nie wspomniał ani jednym słowem o Tybecie, o Ujgurach, o rocznicy masakry na placu Tiananmen. Gdyby to był artykuł posła Iwińskiego albo Longina Pastusiaka, w „Trybunie” – to bym się nie dziwił. Ale taki artykuł z pod pióra historyka z prawicy, i to na łamach „Rzeczpospolitej” daje iskierkę nadziei, że w stosunkach z Chinami zaczniemy grać na wielu fortepianach i nie będziemy naciskać tylko jednego pedału.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 136

Dodaj komentarz »
  1. Jak się Państwu podoba – http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6843 ?

  2. Okoń zniknął 🙁
    Mam nadzieję ,że bobry nie przegryzły kabla i wkrótce do nas wróci. Jakoś pusto bez niego.
    Wpis o Chinach może się odezwie. W koncu ekspert.

  3. Znowu szukanie wielkiego brata – obled!

    „Redaktor naczelny paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyc pisał przed laty: „To nie »piąta kolumna «, reprezentująca interesy Rosji, jest głównym zagrożeniem dla naszej niezależności. Jest nim to, że nie mamy żadnej wizji Polski ani wiary we własne siły – cały czas potrzebujemy »starszego brata «. Kiedyś był nim Związek Sowiecki, teraz Stany Zjednoczone” .

    A moze Chiny?…

    Oczywiscie, ze z Chinami trzeba i nie mozna inaczej ale nie na zasadzie szukania jakiegos rodzaju protektora ale wspolpracy gospodarczej.

    Nowym otwarciem musi być projekt europejski i maksymalne zaangażowanie wszystkich sił i polskich talentów w jego realizację. Polityka ta wymaga wizji, cierpliwości, wychodzenia poza ograniczenia historyczne i pokonywanie własnych lęków. Dzisiaj w naszym zasięgu jest mocna pozycja na kontynencie i budowanie swojej podmiotowości na podstawie silnej kultury, gospodarkę i armii. W ten sposób zachowując własną tożsamość, jesteśmy jednocześnie częścią większej europejskiej całości.Tutaj czujemy się najpewniej i tutaj możemy czuć się podmiotem, a nie przedmiotem – jak było przez lata – działań politycznych innych krajów. „…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu
    Ależ z Pana złośliwiec – przecież Pan wie, że ostatnie co dr. Dutkowi spędza sen z powiek to system w którym „Prawa obywatelskie są jednak nadal ograniczone, policja, także polityczna, jest wszechobecna, cenzura nie śpi, panuje system jednopartyjny”. Ba – sądzę, że dr. Dudek Antoni w głębi duszy tęskni do takiego modelu społeczno – politycznego. Pod warunkiem oczywiście, że będzie to system Antoniego Dutka co moralnie uzasadni ów brak demokracji. Tak więc sądzę, że chiński model polityczny jest bliski Antoniemu Dutkowi i jego politycznemu środowisku – nie widzę tu konfliktu ideologicznego. Tworzenie osi Warszawa -Pekin jako przeciwwagi do innych, wrogich osi też wydaje mi się cenną inicjatywą. Pod jednym tylko warunkiem – wyekspediowania Dutka Antoniego na kilka lat do Pekinu. Niech chłop spokojnie tę oś osadza. Byle daleko od kraju.
    Pozdrawiam

  6. Zdumiewa, że pan Redaktor czyta Dudka i ma ochotę na jego komentowanie. Gdyby oglądał Pan przebieg uroczystości 60 lecia Chińskiej Republiki Ludowej, miałby powód do głębokiej zadumy. Rządzi tam Partia Komunistyczna i należy do niej 70 milionów Chińczyków, a tu odtrąbiono uroczyście upadek komunizmu. To jest argument do komentowania a nie wypociny politruka. Co z tym wszystkim ma Iwiński lub Pastusiak nie wiem, oprócz osobistej obsesji. Nie przystoi Panie Redaktorze. Uparcie namawiam do przeczytania doskonałej książki o Chinach dzisiejszych pt. „Chińska Cena” Alexandry Harney.

  7. Pod cytatem
    Artur Bilski
    przepraszam

  8. Szanowny Panie Redaktorze,

    artykuł „Chińczycy trzymają się mocno” jak zwykle świetny, ale wkradł się do niego mały błąd językowy: nie powiem jaki, ale należy szukać w ostatnim zdaniu tekstu…

    Na marginesie dodam, że pewien – obecnie bardzo znany i zapraszany do różnych stacji TV profesor z WDiNP – kilkanaście lat temu (studiowałem na przełomie lat 80 i 90) publicznie (podczas zajęć seminaryjnych) twierdził ni mniej ni więcej, że nie jest Pan autorem… swoich tekstów: sugerował, że ma Pan tak złe pióro, że znana mu osoba – poprawiająca podobno Pańskie fatalnie pisane teksty – w istocie jest ich autorką….

    Publikacje na Pańskim blogu przeczą w oczywisty sposób tym bredniom, a popełniony – zresztą nie po raz pierwszy :)) – przez Pana niewielki błąd najlepiej o tym świadczy:
    jest Pan autorem, który chyba najszybciej reaguje na aktualności i publikuje wręcz „na żywo”, a taka forma pisania w pełni ujawnia warsztat, styl i pisarski charakter. Co więcej, tłumaczy nie tylko drobne błędy językowe, ale i merytoryczne: wszak nawet w przestudiowanych publikacjach, przygotowywanych przez wiele miesięcy, zdarzają się i jednego, i drugiego rodzaju błędy. Czynienie więc z tego powodu zarzutu piszącemu jest poniżej pasa, zwłaszcza, gdy pisze on w okolicznościach jw.

    Pan Redaktor ma wyjątkowe pióro: „odważne”, „prostolinijne” i warsztatowo bez zarzutu. Szczerze Panu tego gratuluję! I jeszcze ten Pański wiek, który przywołuje Pan często w swoich tekstach, który jakoby Pana obciążał: chciałbym być w takiej formie jak Pan, mając Pańskie lata… Życzę co najmniej setki w dotychczasowej formie pisarskiej, a może jeszcze ponownej służbie dyplomatycznej (której obecny poziom jest po prostu fatalny)!!!

    W tym stanie rzeczy wyjaśniam, że zauważony przeze mnie Pański „błąd” (nie wart w istocie wspomnienia), tak naprawdę wykorzystuję jak pretekst do wspomnienia tej nieszczęsnej opinii wspomnianego profesora (który nota bene nigdy nie imponował specjalną wiedzą z wykładanego przedmiotu, a więc tym bardziej powinien uważać na słowa, zwłaszcza słowa o charakterze oszczerczym i godzącym w dobre imię piszącego: dla dziennikarza to przecież kapitał bezcenny.).
    Mam tylko nadzieję, że ten człowiek obecnie się zmienił, choć jak widzę z jaką emfazą wypowiada się w TV, to mam pewne wątpliwości…

    Serdecznie pozdrawiam

  9. Pamietam, ze za mlodu popularny byl okrzyk „Niech zyje granica polsko-chinska na Uralu”. Moze drowi Dudkowi okrzyk ten nadal dzwieczy w uszach, i stad jego opinie ?

    Pozdrawiam.

  10. Watpie, by polska prawica była w stanie wypracowac realna, dalekosiezna i pragmatyczna polityke w stosunku do Chin: tam przeciez nie ma systemu lansowanego przez prawice i co gorsza, masowo wykorzystuje się embriony do badan naukowych (co zapewni Chinom niesamowita przewage w biotechnologii). Trzeba wiec ich pouczac, co poza moralnym samozadowoleniem nic nie przyniesie, poza ekonomicznymi stratami, ponieważ nas glos dla Chinczykow, jest jak dla nas glos niepodleglej wysepki w Mikronezji, zachowując proporcje. Nie wspomne o wymianie miedzy uniwersytetami, nauce chinskiego, stypendiach i innych instrumentach prowadzenie polityki międzypaństwowej z przyszłym megamocarstwem.

    Jedyny pomysl jaki jest na Chiny, to wykorzystanie ich firm do budowy autostrad, co nie jest rozsadne.

    Chiny powoli i systematycznie buduja swoja potęgę ekonomiczne i maja dalekosiezna i zintegrowana wizje, czy to w polityce przemysłowej, handlowej, badan, rozwoju, infrastruktury, itd… Pewnie za 30 lat będą miały poziom rozwoju Japonii, lub Korei, ale na skale do tej pory globalnie niespotykana. Choc pewnie nie obedzie się tam bez wstrząsów, bo nie da się utrzymac wiecznie rozwoju na poziomie 10%, co do czasu minimalizuje nabrzmiewające konflikty społeczne.

    Niestety, nawet tak rozwiniete kraje i gospodarki jak Niemcy, nie umieja madrze grac „w Chinczyka” i nie doceniaja perpektyw tego kraju, ponieważ ich wizje zamykaja się załatwianiu doraźnych 2-3 letnich interesow, kosztem interesow dlugoplanowych.

    Chyba tylko Japonia jest na plusie w wymianie handlowej z Chinami w technologiach, co robi za pomoca sprawnej polityki handlowej.

    Problemem Polski jest to, ze Chiny sa konkurencja dla Polski, gdyz ustępują już nam niewiele w poziomie technologicznym, a za kilka lat będą produkowac towary podobne, lub lepsze za nizsza cene. Bliskosc rynkow pomaga nam tylko czesciowo.

    Wniosek jest taki, ze oczywiście powinniśmy prowadzic madrzejsza polityke względem Chin, ale przede wszystkim powinniśmy inwestowac w badania i innowacje, aby być o kilka długości przed Chinczykami. Tylko wtedy nie będziemy się musieli ich obawiac.

    Same Chiny raczej nie stanowia zagrozenia militarnego (moze poza Tajwanem, ale pewnie tam dojdzie do jakiejs formy Unii). Przynajmniej ich niewielcy sasiedzi, jak np. Singapur nie maja poki co takich obaw. A chyba wiedza lepiej.

    Pozdrawiam.

  11. Polski premier Tusk, mam nadzieję, pluje sobie dziś w brodę, że nie poleciał do Pekinu, bo był to jego błąd w polityce zagranicznej. Moźe jeden z największych. Swoją drogą ciekawe, że pod tym artykułem Rzepa przedstawia Antoniego Dudka jako … politolog i historyk, wykładowca na UJ.

    Co grać na chińskim fortepianie? Oczywiście Chopina. Więc jakież to interesy mogą u nas mieć Chińczycy? Dudek trochę szerzej o tym pisze. Polityczne – bo Chiny nie lubią jak Rosja i UE się zbliża do siebie. Gospodarcze – bo Chiny mają na koncie nadmiar dolarów do zainwestowania, a Polska jest wymażonym do tego terenem. To chyba trochę za mało, aby Chiny stały się dla nas kierunkiem strategicznym. Ale skoro jest tradycja zauważania geopolitycznej wspólnoty interesów, to należy nad tym popracować. U mnie w domu mówiło się o tamtych zdarzeniach z 1956 roku – gdy Cyrankiewicz z Czou En Laiem wódkę pili. Ale była to sytuacja wyjątkowa, czy możliwa do powtórzenia? Nigdy nie wiadomo. Kiedyś (1972) oprowadzałem wycieczkę studentów i dwóch kandydatów nauk z Leningradu po Łazienkach, mieliśmy chwilę czasu, poszliśmy trochę głębiej w park i przed pałacykiem Myśliwieckim mówię im – smotritie, tu kitajcy z amierikancami razgoworiwajut. To zrobiło na nich wrażenie, choć zdaje mi się, te rozmowy wówczas odbywały się już w innym miejscu globu.

    Inna rzecz, że dr Dudek – już nie jako antykomunista, lecz jako prawicowy ideolog – powtarza przesadną tezę o supremacji Niemiec w Europie i inne czarnowidztwa. „Upiorna wizja Polski jako kondominium Berlina i Moskwy” – dr Dudek pisze w te słowa, które mają wiernie opisywać realia naszej sytuacji. Ale czy nie jest to jego własna i jego kolesiów upiorna wizja?

  12. Panie Redaktorze,

    poprawił mi Pan humor tym wpisem, wykazując że nawet w zakutej prawicowej głowie może się odblokować kanał umożliwiający pragmatyczne myślenie.

  13. Dr Dudek wyszedł na dudka, do tanga trzeba dwojga, o czym ten zagubiony badacz papiurusów IPN -u nie wie ,bo przecież nie zapomniał ,
    tekstu piosenki ex senatora z PiS .Kilka dni temu LechKaczynski oglosił w Bukareszcie ustanowienie Strategicznych stosunkow z tym krajem .Czas na Chiny ?! ,niestety nie ten wymiar, nie ten rozmiar Dudkowego kraju .
    ps.
    wieczorem powodowany niezdrową ciekawościa obejżałem dziennik TVP 1,
    zostałem skutecznie ” wyleczony” od ponownych prób na rok bądż dwa .
    Przedstawiono stoczniowe robótki CBA , Watykan z B16 i rozmodlonego Lecha przy grobie JPII.

  14. Nasi politycy, od zasu wynalezienia fortepianu, są zdolni do grania na dowolnej ilości fortepianów, z dowolną liczbą pedałów u każdego z tych fortepianów. Jest to zresztą cecha wszystkich polityków świata. Mikro-problemem, dosłownie błahostką, jet to ,żeby te fortepiany mieć. Stąd jak historia narodów długa, biedota walczyła o idee i „miskę” , a posiadacze fortepiajnów, grali swoje. Kiedy ma się na czym/tutaj CZYM/ grać, to się gra i na żadne pana-Dudkowe refleksje, podawane długo po poobiedniej musztardzie- nikt nie ma czasu, bo cay zajęty jest graniem na swoim fortepianie.
    Frustraci w tym czasie odtwarzają na swój mitomański użytek- wyobrażenie, jak to jest, kiedy gra się na fortepianie. Jest to etap rodzących się marzeń. Będę trzymał kciuki, a nuż…

    Pozdrawiam,Sebastian

  15. Mnie już nic nie zdziwi. Ale my z nikim nie potrafimy utrzymywać kontaktów. Dlatego nawet jakby był pomysł, żeby utrzymywać z Sudanem, bo mają dużo piasku to też nic z tego by nie wyszło. Dopóki z najbliższymi sąsiadami nie dojdziemy do porządnych relacji, to nikt nas poważnie nie będzie traktował. A bez poważania nie da się budować polityki zagranicznej. Panie redaktorze proszę Sobie głowy nie kłopotać, bo to tylko strata czasu.
    Pozdrawiam

  16. Artykuł pana Dudka jet faktycznie jak na prawicowego człowieka związanego duchowo z pisem zdumiewający ale nie pozbawiony sensu politycznego i logicznego. Prawica a pan Dudek jako historyk zatrzymali się w pewnym komunistycznym czasie (choć bardzo ją zwalczają) w którym to Chiny zerwały przyjaźń z ZSRR i budowały Chiny komunistyczne będąc w wielkim sporze z twórcami tego ustroju. Na granicy tych państw bywało gorąco (co do opinii Polaków docierało tajemnie).
    Tu w tym momencie można szukać logiki tegoż artykułu. Zaprzyjaźnić się z potężnymi Chinami i zacząć grac przeciwko Rosji skoro USA brata się z

    Rosją. To sprytny plan ale utopijne jak i ostatnio nasza pisowska prawica.

  17. Podziwiam niezwykle wnikliwy i kompetentny komentarz SPE

    „Chińczycy niewiele nam ustępują w technologii, a za kilka lat będą produkować towary podobne lub lepsze za niższą cenę” KONIEC CYTATU

    Ten tekst to napisał Pan 20 czy 30 lat temu ?????

    Chodziło o produkcję ruskich pierogów ?????

  18. Andrzej Falicz pisze:

    2009-10-11 o godz. 18:31
    Znowu szukanie wielkiego brata – obled!

    Niestety ma pan racje.

    Z jednej strony megalomania polska a z drugiej totalny brak pewnosci siebie.
    To jest do usprawiedliwienia ,bo kraj jest mlody(politycznie), pomimo tysiacletniej historii. Niestety realia swiata politycznego nie zezwalaja na takie zachowanie. Polska jest w bardzo szczesliwej historycznej sytuacji ze UE ja przygarnela na swoje lono. Nadzieja jest w mlodych ludziach wyksztalconych na zachodnim systemie wartosci. Pragmatyzm w zarzadzaniu krajem powinien zaowocowac dobrobytem materialnym porownywalnym z reszta kontynentu. Zrozumienie swojego miejsca w Europie przyjdzie z czasem.

    P.S.
    Co pan powie na temat francuskiego ministra kultury oskarzonego w mediach o pedofilie? Wyglada na to ze Polanski nie ma szczescia.

    Slawomirski

  19. Jacobsky pisze:

    2009-10-11 o godz. 19:40

    A pamietasz dowcip o zlotej rybce?

    Rybak poprosil aby Chinczycy trzy razy przyszli do granic Polski.
    Rybka spytala: dlaczego?
    Bo beda isc szesc razy przez Rosje.

    Slawomirski

  20. Waldemarze straciłeś wiele atrakcji ograniczając się tylko do obejrzenia reżimowych wiadomości. Dzisiejszy program tv był bardzo urozmaicony i obfitował w niespodzianki. Na przykład można było posłuchać „Barki” w wielu interpretacjach. Tak mnie to porwało, że odrwałem łeb od komputera i nawet zrobiłem tzw „falę” – niestety jednosobową. Samotną falę. Samotna fala i samotny biały żagiel. Przepraszam – samotna fala i samotna barka. Co ja piszę, to wszystko przez te telewizyjne atrakcje.
    Pozdrawiam

  21. Komitet noblowski rozdaje ostatnio nagrody za dobre checi , wiec moze by namowic NPP LK zeby wyglosil pare odpowiednich przemowien i odwolal najblizsza wizyte Dalajlamy jezeli na taka sie zanosi. Mialby nareszcie szanse przejsc do historii (LK). Miedzy nami blogowiczami , to tam jest podobno 15 mln pianistow.

  22. @ telegraphic observer

    No popatrz t.o., cholerka, rzeczywiście zabrakło bankiera – widać Adam Smith nie uznał za stosowne, aby umieszczać pasożyta pośród ludzi pracy – ale nic straconego, zawsze można dopisać i tak prawie nikt się nie kapnie 😉

    Przytoczony przez Ciebie cytat jest prawdziwy i był onegdaj słuszny, jednak czasy, kiedy polski „butcher” mógł dbać o własny interes dawno już minęły. Teraz mamy globalnego superbutchera z USA, Smithfield Foods, największego na świecie, który systematycznie pożera innych, wolnych butcherów. W Polsce jest właścicielem takich firm, jak „Morliny”, „Animex” , czy Ekodrób, a wkrótce być może także i Duda, zniszczony bankierskimi opcjami. Ten superbutcher to naprawdę gruba ryba, jest nawet w stanie wymusić na mainstreamie unikanie terminu „świńska grypa”, bo szkodzi interesom. Wyobrażasz sobie uczciwą konkurencję Joe the Plumbera, czy „butchera” z Adama Smitha z tego typu żarłocznym monstrum? Takich korporacyjnych superbutcherów mamy obecnie dostatek nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, w każdej intratnej dziedzinie, od producentów farmaceutyków, poprzez płatki śniadaniowe, przyprawę zup, czekoladę i wafelki itd., do usług bankowych włącznie. Adam Smith w grobie się przewraca.

    Skoro się zastanawiasz się, co mam na myśli pisząc o zniewoleniu i pauperyzacji społeczeństw, to nie przeszkadzam, zastanawiaj się dalej, a być może dojdziesz kiedyś do jakiejś własnej konkluzji.

    Co do Chin, przeszkoda ideologiczna, o której pisze Gospodarz, w praktyce już nie istnieje, gdyż Chiny są obecnie z pewnością bliższe realizacji idei kapitalizmu w rozumieniu Adama Smitha, niż USA. Tam nie ma żadnego komunizmu, co najwyżej socjalizm, a przecież sam Józef Piłsudski był socjalistą.
    Przy okazji, będąc w tym roku w Chinach, siedziałem sobie właśnie w lobby pekińskiego hotelu, korzystając z bezprzewodowego, darmowego, szybkiego Internetu, kiedy z ekskluzywnej restauracji hotelowej dobiegły mnie dźwięki fortepianu, Chińczyk grał Chopina i grał pięknie.

  23. Sprawa jest powazna dotyczy stosunkow miedzynarodowych i chinszczyny ktora jest serwowana po polsku.
    Mysle ze komisja miedzyparlamentalna powinna sobie poradzic szczegolnie z pararytetem ktory wyraznie wskazuje na strone chinska.
    Stosunki polsko-chinskie sa najlepsze od czasow Marco Polo a to dzieki Pisowi ktory dba o relacje miedzy narodami.
    Jedna partia jeden narod to haslo Pisu.
    Amen

  24. Daniel Passent napisał:

    „Ale taki artykuł z pod pióra”

    …..

    W poprzednim artykule był „żyd” zamiast „Żyd” (dotychczas niepoprawiony!), a teraz „z pod” zamiast „spod”.

    Wszystko schodzi na psy – już nawet Daniel Passent uczciwej (prawdziwej) matury z polskiego nie zdałby przez ortografię…:(

    P.

  25. Do obecnych tu rozwazan, jaka strategie przyjac wobec Chin, polecam skrypt roboczy dwoch mrowek siedzacych na pupie slonia i rozwazajacych, jak z tym sloniem postepowac. Zycze sukcesow w polityce na dalekim Wschodzie. Panu Redaktorowi gratuluje odkrywczych obserwacji w jedwabnym kraju.

  26. Panie Redaktorze,
    Jak wynika z wpisow lud sie podzielil czy panskie zdumienie odbierac pozytywnie czy negatywnie w ocenie dysuktowanego artykulu. Nie dziwie sie sam ma trudnosci. Teraz i dawno temu.

    „W realnej mozliwej do przewidzenia przyszlosci Polska moze byc tylko socjalistyczna i zespolona z krajami Ukladu Warszawskiego- to zas jak ja urzadzimy w tym ramach i w tych granicach, zalezy odrobine i od nas. Chyba ze sie obrazimy i wycofamy, az wybije godzina bardziej sprzyjajaca. Tylko kto bedzie dzwonnikiem i komu bedzie bil ten dzwon.”

    Kluczowym wydaje mi sie slowo „odrobina”.

  27. O rany! Napisalem wczoraj , ze pan Dudek czesto wypisuje bajki i Rzeczpospolita tez jest bajkowa gazeta i ze nie warto tego komentowac, a dzisiaj widze, ze komentarza nie ma. Chyba wypadl przez pomylke, bo nie wierze w lobby Rzeczpospolitej i Dudka w Polityce.

  28. Na podstawie mojego poprzedniego wpisu ktoś może zauważyć, że jestem agitatorem prorządowym. I będzie to celne spostrzeżenie, bo ja taki jestem, pod warunkiem, że rząd jest polski, oraz że nie jest rządem PiS.

    * * *

    Kropokozjad ( http://passent.blog.polityka.pl/?p=615#comment-127651 ) podaje nam wiele uwag i objaśnień nt. polskiej sceny politycznej. Nie muszę się z nimi zgadzać, ale się zgadzam. Kilka pytań. Co jest złego w partii typu wodzowskiego? Tj. rozumiem, że PO jest taką, zas SLD nie, bo jest zlepkiem członków z dobrym pomyślunkiem, że tak powiem. Jest ten oto ważny tekst w sprawie afer: http://wyborcza.pl/1,75515,7125221,Czy_afera_hazardowa_obudzi_tesknote_za_szeryfem_.html . Jest tez komentarz Gadomskiego, wielce krytyczny wobec Grada i Tuska.

    Chyba nie można mnie posądzić o to, że domniemanie winy proponuje stosować wobec kogokolwiek innego, niż politycy czy urzędnicy na urzędach? Jasne jest chyba, że chciałbym odwrócić ten dziwaczne pojęcia; – mniejsze zło, – partia najmniej nieodpowiednia do rządzenia; i zastąpić je bardziej dostępnymi dla przeciętnego umysłu – większe dobro, partia najbardziej odpowiednia … ? Czy przeciwieństwem “skrajnego, zideologizowanego liberalizmu” jest SKRAJNY, ZIDEOLOGIZOWANY SOCJALIZM? I gdzie między nimi jest środek?

    Dalej, nie widzę powodu, aby trzeba było dyskutować “skróconą listą szkodliwych działań PO”. Jest ona bowiem tymczasowa (Kamińskiego w ciężkim boju Tusk chce usunąć, de facto lustrację Tusk powstrzymał) i nieco przerasowana. Mam wrażenie, że toczymy słowną przepychankę, czy Tuska da się wytłumaczyć w kategoriach realnej polityki, usprawiedliwić koniecznością toczenia cieżkiego boju z PiSo słupki popularności. Na pewno nie wszystkoda się usprawiedliwić, szczególnie komuś o poglądach lewicowych …

    W sumie, zgadzam się z wieloma konkluzjami, rozumiem różnice między niektórymi naszymi poglądami. Faktycznie, wojna PiSu z Tuskiem trwa od kilku już lat, ale czy nie jest to w ramach partii POPiS ? 😉

    * * *

    Magrud pogrzebała się zupełnie tym stwierdzeniem: miedzy upiciem się w sztok i takim normalnym, cywilizacyjnie akceptowanym popijaniem trunkow nie ma różnicy? A między nałogowym paleniem papierosów i okazyjnym delektowaniem się kubańskim cygarem? Za powyższą uwagę należy jej się wielotygodniowe, powiedzmy czterotygodniowe pomijanie jej wpisów. No bo jak tak można. Jest ogromna różnica między upiciem się w sztok, a wypiciem kieliszka barolo rocznik 2001 do pieczeni, a potem trochę koniaku do deseru, czy ratafii, czy choćby calvadosu. W pewnym wieku liczy się jakość, nie ilość. Ja tam nie chciałbym się spotkać z Magrud na płaszczyźnie bardziej prywatnej, bo byłaby to klęska (ang. clash of civilizations).

    Jeśli idzie o wrażliwość społeczną, to mam wrażenie, że różnię się takze w tym zakresie z Magrud. Mnie odpowiada wrażliwość demonstrowana przez premiera Cimoszewicza, np. w czasie powodzi tysiąclecia w 1997 roku. Wrażliwośc ta opiera się na postulacie odpowiedzialności każdego obywatela za swoje czyny wobec siebie, rodziny oraz społeczeństwa. Jeszcze raz potwierdzam swoją opinię – Cimoszewicz jest najlepszym kandydatem na prezydenta. Mam nadzieje, że Polacy wybiorą go na dwie kadencje hurtem z przedłożeniem na trzecią, a w tym czasie Tusk będzie premierem, w opozycji PiS będzie zajmował miejsce śladowe, a Mariusz Kamiński odejdzie z CBA.

    Zadziwiające jak można napisać to:

    Patrzę z nadzieją na przechodzące kobiety. One zwykle inspirowały mnie i budziły witalność. Lecz też są smutne, zamyślone, trawiące jak widać jakieś problemy i bóle. Z pozoru chcą się podobać, są zadbane lecz obcisłe ciuchy uwypuklające kształty w połączeniu z wypisanym na buziach smutkiem i rezygnacją sugerują raczej jakąś chorobliwą samokontrolę, lękliwe samoograniczenie, spięcie i poczucie wewnętrznej krzywdy. Mój Boże, doznanie tego smutku i rezygnacji w łóżku jest ciężkim doświadczeniem. Coś o tym wiem i nie chcę do tego koszmaru wracać nawet we wspomnieniach. Obserwuję je, patrzę w nieobecne oczy i libido mi gaśnie jak wypalona świeczka w zaduszny dzień. … Jest po prostu depresja. [Kartka z podrozy]

    i potem owo:

    “A może by ktoś w końcu uznał tę oczywistość, że człowiek ma prawo grać, palić tytoń i zioło, korzystać z płatnego seksu, napawać się pornografią, upijać, obstawiać zakłady, kląć itp. Ma prawo to robić na swoją własną odpowiedzialność i ponosić skutki tego typu zachowań”.

    A niech się człowiek zajmie skutkami swoich zachowań, swoim libido, swoją obsesją depresji u innych. Powoli nabieram przekonania, wreszcie łapię się na tym, że to moje podglądanie czyjegoś ekshibicjonizmu jest jakieś niezdrowe.

  29. do Paweł pisze:

    2009-10-10 o godz. 20:43
    Cokolwiek by Pan nie napisal; z bledami lub bez, to ME byl Polakiem.
    WINIEN

  30. Panie Danielu. Przepraszam, że moja uwaga nie dotyczy meritum tylko strony językowej. Pisze Pan: „dziesiątki tysięcy Chińczyków studiuje zagranicą…”. A powinno być: …za granicą… Proszę się poprawić bo z tą zagranicą to już któryś raz z rzędu. //za granicą / zagranica //.
    Z wyrazami szacunku. Lesiu

  31. Do godz. 7:33 można było w ciemno obstawiać, że jawni agitatorzy nadają tylko z Krakowa… Zagłuszaczek jednak nie będziemy uruchamiać. Racjonalnie rzecz ujmując – szkoda prądu! Wyraźny sygnał, może jeszcze nie do odwrotu, ale przynajmniej do wyciszenia tub propagandowych daje Gospodarz, odwracając nieco uwagę od ogniska spraw domowych, tyleż przyziemnych, co wstydliwych i przenosi swoje zainteresowanie na szersze pole, trzymając się bezpieczniej bliżej środka (Państwa Środka).

    PS. Przepraszam, że reaguję, ale to się brzydko utrwala. Gdyby chodziło o propagandowy jazgot, dałbym sobie spokój. Tu jednak idzie o Autorytety, bądź co bądź. Dla wymowy to nie ma znaczenia. Dla zasad, a i owszem.

    Piszemy: Ala studiuje za granicą, ale wraca z zagranicy. Spod jej rzęs spływają potoki łez z radości i szczęścia, że część propagandzistów jest za granicą!

  32. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Paweł pisze: 2009-10-12 o godz. 01:47 Daniel Passent napisał:
    Stajesz sie na/w blogowisku powaznie upierdliwy.

  33. Z pod /spod/ już się nie czepiałem, ponieważ zrobili to inni. Nadal z wyrazami
    szacunku !!!

  34. Fascynacje Falą (Manuel de) oraz Falangą wywodzą się z mocno zróżnicowanej Hiszpanii. Falę można zobaczyć na stadionie Barcy. Istny amok! W Polsce część ludzi śpiewa tłumnie Barkę i tym m.in. Polska różni się wciąż od Hiszpanii. Dopóki różnice nie są zacierane, jest dobrze. Dla zróznicowania, z którego bierze sie bogactwo kulturowe tego świata. Lumpy wystepują powszechnie, jak świat długi i szeroki. Nikogo to już nie dziwi.

  35. Agitator (sam się tak określa) pisze:
    Dalej, nie widzę powodu, aby trzeba było dyskutować “skróconą listą szkodliwych działań PO”. Jest ona bowiem tymczasowa (Kamińskiego w ciężkim boju Tusk chce usunąć, de facto lustrację Tusk powstrzymał) i nieco przerasowana.

    Spokojna czacha… Tabletki przeciw ‚diarrhoea lustratio’ można już odstawić, a nawet mysleć powoli o powrocie na Ojczyzny łono. Lista Wildsteina odłożona ad calendas Graecas (dies irae) za sprawą Spiritus sancti, a nie PO i Tuska. A poza tym, czym się przejmować – charta non erubescit.

  36. Szanowny Panie Falicz,
    nie chcac sie okreslac jako „antycypator“ polecam Panu z kolei artykul w Polityce nr 41 o N. Sarkozy; krotko mowiac o prawicowym rzadzie i prezydencie w lewicowej Francji, o ktorym to zjawisku wspominalem niejednokrotnie, mowiac o lewicowej Europie. Wazne sa jednak glosy obywateli, ktorych tenor czesto jest rozny od oficjalnego. W tzw. „lewicowej“ Polsce (PRL) wszyscy zastraszajaco byli (prawdopodobnie sa po dzien dzisiejszy) prawicowi. We Francji podobnie, jest odwrotnie. To nie jest wcale paradoks zjawisk spoleczno-politycznych. Spoleczenstwa europejskie nie sa homogenne i sadze, ze tak jest dobrze. Lewicowosc Europy wynika z tradycji, ktora zapoczatkowala rewolucja Francuska, ze nie wspomne o mistrzu Abélardzie (przepraszam, pominalem filozofow z XVIII w.).
    WINIEN
    PS
    Oczywiscie, ze czytalem polecany przez Pana wywiad. Czytalem wczesniej rowniez wszystkie inne. Troche mnie zdziwilo, ze probuje Pan zmarlego ME ustawic w szeregu dyzurnych krytykow poruszajacych zajmujacy nas od miesiecy temat. Wczesniej cytowal Pan Finkielmana i to powinno Panu, jako „dyzurnemu“ dyzurnego krytyka polityki, ktora moze i powinna podlegac politycznej, wystarczyc. Prosze sie jednak do tego zabrac powaznie, przy uzyciu adekwatnych metod oraz srodkow. Przede wszystkim prosze nie mieszac wszystkich zjawisk. Jak juz Panu wielokrotnie pisalem, nalezaloby je od siebie zasadniczo oddzielic (konflikt palestynsko-palestynski, konflikt arabsko-palestynski, konflikt arabsko-izraelski, iransko-izraelski, palestynsko-izraelski, izraelsko-izraelski, arabsko-arabski, stosunek Europy do nich oraz USA, wczesniej Eurpoy Wschodniej pod „przewodnictwem“ ZSRR. Nie wspominam o UN, bo Pan to wszystko oczywiscie wie. Nie podaje rowniez argumentow z drugiej strony; np. Grynberga, bo nie warto polaryzowac dalej tego problemu.Wierze, ze jest Pan w stanie mnie zrozumiec, pozwole sobie jednak na maly przytyk i rowniez polece artykul, tym razem z Newsweeka 11.10.2009 o Arabskiej chorobie. Jest to wlasciwie wywiad z egipskim aktywista spolecznym Tawfikiem Hamidem. Jesli zna Pan rozwiazanie ww problemow, to nastepnym laureautem Nobla bedzie Pan osobiscie. Jednoczesnie zazaznaczam, ze nie ma sensu przekazywanie sobie kolejnych artykulow z rak do rak, bo najwyzszy czas wyartykulowac swoje, wlasne zdanie na ten temat. Pan to oczywiscie czyni jak moze, ja to oczywiscie krytykuje, bo ma Pan jedno oko przypruszone. Jako, ze nie wiem ktore oko, podejmuje te prawdopodobnie bezsensowna dyskuje. Bo jakakolwiek krytyka bez propozycji rozwiazan, to jak zdanie bez predykatu. Gramatycznie wprawdzie poprawne, lecz prowadzace do niczego
    Z powazaniem.
    WINIEN

  37. do
    telegraphic observer pisze:

    2009-10-12 o godz. 07:33
    Magrud grzebie (sie) od dawna i na nic sie to zdaje.
    WINIEN

  38. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-12 o godz. 09:49
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Paweł pisze: 2009-10-12 o godz. 01:47 Daniel Passent napisał:
    Stajesz sie na/w blogowisku powaznie upierdliwy

    Prawie jak zwykle przy takich okazjach, zgadzam sie z Panem calkowicie. Jesli chodzi o WC, rowniez. Taka jest po prostu kolei rzeczy.
    WINIEN

  39. do
    absolwent pisze:

    2009-10-11 o godz. 23:11
    W Legnicy owe pierogi nazywaja sie „legnickie”; po dzien dzisiejszy. Polecam Bar mleczny vis-à-vis dworca PKP.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  40. „absolwent pisze:

    2009-10-11 o godz. 23:11
    Podziwiam niezwykle wnikliwy i kompetentny komentarz SPE

    “Chińczycy niewiele nam ustępują w technologii, a za kilka lat będą produkować towary podobne lub lepsze za niższą cenę” KONIEC CYTATU

    Ten tekst to napisał Pan 20 czy 30 lat temu ?????

    Chodziło o produkcję ruskich pierogów ?????”

    No, cos faktycznie jest w Pana komentarzu, choc troche przesady tez;o)

    Co do kompetencji, to sugeruje ostroznosc w wydawaniu jednoznacznych opinii, bo na bazie jednozdaniowej hipotezy trudno wydawac wyroki, bez kilku celnych pytan. Inaczej mozna sie „naciac”;o)

    W Polsce produkuje sie troche srednio-zawansowanych technologii (jakies 3-5% unijnej produkcji), tyle, ze niekoniecznie jest to polski kapital, czy polska mysl techniczna. No i ten kapital moze zniknac a. pod presja tez chinskiej konkurencji b. wyniesc sie do Chin. I co wtedy bedzie sie produkowac w Polsce, jesli nie poprawi sie warunkow ramowych w zakresie badan, innowacji, dzialania przedsiebiorstw, ksztalcenia specjalistow, klastrow, IPR, Patentow, ochrony rynku przed kopiowaninymi, czy niebezpiecznymi produktami, nie wylaczajac spojnej wizji wzgledem Wspolnotowej (pardon od za kilka dni Unijnej, jesli Pan Klaus zlozy podpis) polityki handlowej, konkurencji, itd..?;o)

    A teraz ma Pan szanse sie zrehabilitowac celniejsza ocena lub krytyka;o)

    Pozdrawiam serdecznie.

  41. Marek 00.41
    A może jak tak tak dalej będziesz ewangelizował Telegrafica, to wreszcie coś do niego dotrze i zacznie sie modlić do Naomi Klein ?
    No i wreszcie przeczyta „Rozważania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów ?” ( original edition 1776)

  42. Agitator (sam siebie tak określa) nie ustaje w wysiłkach, traktując nnych niczym osiołki:

    Mnie odpowiada wrażliwość demonstrowana przez premiera Cimoszewicza, np. w czasie powodzi tysiąclecia w 1997 roku. Wrażliwośc ta opiera się na postulacie odpowiedzialności każdego obywatela za swoje czyny wobec siebie, rodziny oraz społeczeństwa.

    Rzeczona powódź była kataklizmem na niespotykaną w Polsce skalę. W takich sytuacjach rządy wszedzie stają na głowie, by ograniczyć skutki kataklizmu, nie pozostawiając ofiar samym sobie. To jest rzeczywistym wyznacznikiem ich odpowiedzialności, wrażliwosci i solidaryzmu. Cimoszewicz okazał się egoistą i cynikiem w 1997. Rożne są – jak widać – symptomy ‚wrażliwosci.’

  43. Szanowny Panie Passent,
    wspominalem wczesniej w blogosferze o kolejnej rocznicy w Chinach. Chiny swietowaly kolejna rocznice powstania. Chiny swietowaly z pominieciem Chinczykow. Gwoli wyjasnienia niewtajemniczonym informuje, ze tzw. zwyczajny(a) obywatel(ka) nie mieli zadnych szans na wziecie udzialu w rocznicowych uroczystosciach; chyba, ze w TV. W ten sposob dolaczylem sie do kilku Chinczykow obserwujac telewizyjne sprawozdanie. Dziwi mnie brak zauwazenia tego faktu (braku udzialu Chinczykow w ww uroczystosciach) w blogosferze.
    Z powazaniem.
    WIINIEN

  44. Spe 11.25
    Pańska ocena polskiej technologii jest w zasadzie prawidłowa.Niestety zupełnie nietrafna jest ocena chińskiej technologii. Opiera Pan ją na utożsamianiu chińskiej technologii z tandetą ze Stadionu. W ten sposób może pan pórownywać chińską i polską gastronomię jako restaurację hotelu Bristol z WIETNAMSKIMI budkami z kurczakiem w pięciu smakach. Proponuję zapoznać się z liczną literaturą na temat rozwoju chińskiego przemysłu, infrastruktury, budownictwa itd w ostatnim 10 -leciu.

  45. Codziennie nowa afera, przechodzi w stan afery permanentnej. Była kiedyś patria aferałów, dziś dla zmylenia wroga przybrała nazwę obywatelskiej. Na temat partii w ogóle pisze filozof: „Afera wokół CBA pokazuje, na jakiej płaszczyźnie PO i PIS są dwiema partiami, a na jakiej stanowią jedną partię. Dwiema są w rywalizacji o ten sam cel, to znaczy o władzę, jedna gdy chodzi o zasadniczą treść polityki. Ta dwoista partia wie, że same demokratyczne reguły gry nie zabezpieczają jej władzy przed niesolidarnościowymi siłami społecznym, i dlatego zgodnie tworzy, a następnie do upadłego broni instytucji stanu wyjątkowego, takich jak IPN i CBA.” Filozof wraca po raz kolejny do tzw afery Rywina, czytaj Michnika i twierdzi, dopytując o co właściwie w niej chodziło „Wiadomo tylko tyle, że ten producent filmowy chciał od przyjaciół 17 milionów a oni mu nie dali”. Filozof to mądry Profesor Łagowski. w dzisiejszym PRZEGLĄDZIE. A Chiny trzymają się mocno, i umacniają z każdym dniem.

  46. Chinczycy to fajny temat…zamiast PO i Tuska.
    Jest nowa afery czy nie ?

    „W piśmie do prokuratury minister Arabski przyznał, że z dokumentów wynika, iż
    „zostały zgromadzone dowody wskazujące na uzasadnione podejrzenie popełnienia
    przestępstwa przez osoby pełniące funkcje publiczne”. …

    A dziennikarze „niezależni” jak Pani paradowska…już na tym etapie orzekli niewinność rządu (?)
    a ogłosili co najwyżej jego nieudolność, naiwność lub miałkość.Coś za wcześnie
    na oczyszczanie podejrzanych z zarzutów.To pospieszne poparcie dla rządu samo w
    sobie już jest podejrzane.Po prostu establiszment pojął, że rząd może upaść a
    oni sie tego straszliwie boją. Swoja drogą dziennikarze traktują rząd Tuska
    jak dziecko specjalnej troski ale czy samemu Tuskowi wypada z tego korzystać,
    by uważać jego rząd za dziecko specjalnej troski? …

  47. Kadett 11.38
    To co napisałeś o Cimoszewiczu – egoiście jest po prostu idiotyczne. Na czym polegał jego egoizm ? Powszechne i obowiązkowe ubezpieczenia od powodzi, gradobić i pożarów są znane w cywlilizowanych krajach od stuleci. Jedynie tacy durnie jak Korwin Mikke są im przeciwni. To że w ramach nowego wspaniałego swiata neoliberalnego zlikwidowano kosztujące grosze ubezpiecznia tego typu było jednym z kolejnych idiotycznych pomysłow „wolnorynkowych”. Jeśli chcesz wiedzieć, to Cimoszewicz po powrocie do Warszawy zorganizował ogromne działania pomocowe dla powodzian. Mam rodzinę w Opolu i wiem co tam robiono w czasie powodzi i po niej . A co ty zrobiłeś dla powodzian ? Posłałeś im wyrazy sympatii ?

  48. @jasny gwint
    W sytuacjach krańcowo krytycznych, jakimi są utrata dachu nad głową i dorobku życia, oczekiwać trzeba od premiera odwiedzającego miejsce tragedii, empatii i najdalej idącego wsparcia, zamiast bezdusznych pouczeń typu: „przezorny zawsze ubezpieczony”, (z czym, rzecz jasna, trudno dyskutować). Cimoszewicz zachował się jak agent ubezpieczeniowy w tych najbardziej dramatycznych momentach. Zabrakło mu wyobraźni, nawet tej politycznej, co dyskwalifikuje. Gdyby jeszcze po tej powodzi, gdy już wody opadły i wyschły łzy, wniósł projekt ustawy o obowiązkowym, powszechnym, ergo tanim ubezpieczeniu od skutków klęsk żywiołowych, mógłbym zrozumieć. Nie zrobił tego. Okazał się równie głupi przed szkodą jak i po szkodzie!

    PS.
    Ja leżałem krzyżem w kościele błagając Niebo, żeby zabrało od nas ten kielich goryczy.

  49. powinno być:
    Okazał się (Cimoszewicz) równie głupi przed szkodą jak i po szkodzie, a innych pouczał!

  50. Sorry absolwent i jasny gwint! To skutek robienia zbyt wieu rzeczy naraz.

  51. @ absolwent

    Kto wie, są przecież rzeczy na niebie i na ziemi, o których nie śniło się naszym filozofom – może i Telegraphic zaweźmie się kiedyś i rzeczywiście przeczyta. Oczywiście żartuję, na pewno przeczytał, może tylko nie zrozumiał… 😉

    O pierogach bardzo smaczne 🙂

    A propos Dudka – to jest dopiero gość! Niesamowity! Byłem w sobotę na Rawie Blues – Irek Dudek był rewelacyjny ze swoim ever green Shakin’ Dudi, jak zawsze. Ale jaki fortepian! Eden Brent – fortepianowy blues nad bluesy, istne cudo.

  52. Paweł,
    dziecko, a pójdź no Ty jeszcze raz do podstawówki. A na razie pisuj na Onecie, WP, czy TVN24.

  53. Telegraphic observer
    Nie rozumiem Twojego zdziwienia. Oba cytowane fragmenty tekstów wiążą się logicznie ze sobą. Postrzegana przeze mnie i opisywana depresyjność środkowoeuropejska wymaga leczenia i profilaktyki między innymi przez działania wyzwalające np. hazard lub włóczęgostwo. Moralność nie ma nic do tego – liczy się skuteczność leczenia. Doskonale rozumie to włąściciel mego blogu grupa Onet (podmiot całkowicie racjonalny) umieszczając obok „Kartek …” zarówno reklamy gabinetów psychoterapeutycznych leczących depresję gadaniem i farmakologią jak i oferty wczasów na Costa del Sol – zapewne z możliwością korzystania do woli z podniecająco ryzykownych zachowań.
    To prawda, „że podglądanie czyjegoś ekshibicjonizmu jest jakieś niezdrowe.” Ale co z tego? Większość przyjemności, których doświadczamy jest niezdrowa. Zdrowo oznacza tak naprawdę nudnie.
    Pozdrawiam serdecznie i dzięki za uwagi
    Panie Kadett
    Dzięki za za wyjaśnienia dotyczące „fali”. Postaram się następnym razem nie zacierać różnic kulturowych i przećwiczę jakiś czysto polski układ choreograficzny pod melodię Barki. Taki bardziej refleksyjny, zadumany, spokojny – by nie używać słowa depresyjny.
    Pozdrawiam
    Panie Feliksie Stychowski
    Ze smutkiem to piszę, ale znów nie mogę się przebić przez Pański wywód. Intuicyjnie przeczuwam o co Panu chodzi lecz przeczucie to chyba za mało by nawiązać wymianę myśli – nawet jeśli dotyczy ona rzeczy tak banalnej jak automaty do gry. Choć jak zrozumiałem(intuicyjnie oczywiście) wg Pana mają one wpływ na przyszłe obumarcie polskiej państwowości.
    Bardzo mi przykro
    Pozdrawiam

  54. Dla wielkiego narodu polskiego Europa jest za ciasna. Polscy konsyrwatysci znudzeni odwiecznym szarpaniem sie ze swoim wschodnim i zachodnim sasiadem, zawiedzeni amerykanska zdrada, szukaja nowego protektora. Po nieudanej probie przeksztalcenia Polski w amerykanski przyczulek w Europie, polscy konserwatysci odkryli Chiny.
    Polska baza ekspansjonistycznej polityki Chin w Europie.
    To brzmi naprawde dumnie.
    Biorac pod uwage wielowiekowa wspolna tradycje i doswiadczenia, bliskosc kulturowa, a takze zblizone systemy polityczne i obecna wspolnote interesow, dziwie sie, ze polska konserwa dopiero teraz wpadla na ta idee.
    Proponuje natychmiast jutro u Chinczykow zapukac, aby zaklepac sobie miejsce w ich miedzynarodowej strategii, nim znowu inni nas uprzedza.
    Ameryka chyli sie ku upadkowi, Chiny nowym super mocarstwem, a Polska ich najblizszym przyjacielem, „eh” co tam przyjacielem, druga potega swiatowa, wreszcie na naleznym jej miejscu w swiecie.
    Czy tat wyglada niezrownowazenie psychiczne?
    „Chyba tak”.

  55. Zdaje sobie sprawe, ze temat Gospodarza to przewrotna parafraza Wesela tylko na odwyrtke.
    Zamiast naszej wsi spokojnej…wielce ostatnio niespokojnej mamy sie zajac tematem czy Chinczycy sie jeszcze trzymaja…?
    Niech sie panstwo i rzad wala wazne co z Chinczykami

  56. “Absolwent, 2009-10-12 o godz. 11:57
    Spe 11.25
    Pańska ocena polskiej technologii jest w zasadzie prawidłowa. Niestety zupełnie nietrafna jest ocena chińskiej technologii. Opiera Pan ją na utożsamianiu chińskiej technologii z tandetą ze Stadionu. W ten sposób może pan pórownywać chińską i polską gastronomię jako restaurację hotelu Bristol z WIETNAMSKIMI budkami z kurczakiem w pięciu smakach. Proponuję zapoznać się z liczną literaturą na temat rozwoju chińskiego przemysłu, infrastruktury, budownictwa itd w ostatnim 10 -leciu.”

    Dobrze, czyli w jednej kwestii mamy konsensus;o)

    „Niestety zupełnie nietrafna jest ocena chińskiej technologii.”

    A w drugiej chyba nie bardzo…

    Żeby to skomentowac, musze zrozumiec, co konkretnie jest nie tak w mojej ocenie.

    Chinska produkcja to i tandeta ze stadionu, i mnóstwo podróbek i przyzwoite maksymalnie srednio zawansowane technologie, które produkowane w dużej czesci przez kapital nie-chinski i w rosnącej przez chinski…

    Porownuje konkurencje o miejsca pracy i inwestycje miedzy Polska i Chinami. Uwazam, ze taka konkurencja istnieje i ze ja przegrywamy, choc nie musimy, jeśli by odpowiednio programowac nasza polityke przemyslowa. Jeśli sadzi Pan inaczej, to proszę przedstawic swoja teorie i podkreślić, gdzie popełniłem blad. Pisze bez złośliwości, konstruktywna dyskusja to podstawa, a źródła wiedzy sa rozne;o)

    Nie ma obiektywnej oceny gospodarki chinskiej, natomiast jest wiele subiektywnych prob ocen, np. ciekawy dokument z 2007 „China’s startegies to become an innovation juggernaut”. Dokument ten moim zdaniem nie docenia Chin, mimo ze zostal napisany przez przemysl niemiecki i ichnich specjalistow mających lata doświadczeń z Chinami. To jest ciekawe i kompetentne źródło wiedzy. Choc nie podobaja mi się wnioski, opierajac sie innych zrodlach i wlasnych przemysleniach.

    Innym sa raporty roznorakie z negocjacji z Chinami, problemy w WTO, no-tarrif barriers to trade stosowane przez Chińczyków, doświadczenie instytutow standaryzacyjnych (np. CENELEC) , specjalistow negocjujących z Chinami oraz robiących interesy w Chinach.

    Na tej podstawie tworze moje opinie, które oczywiście sa subiektywne, ALE mieszcza się ramach rzeczywistości.

    Nie znam zadnego źródła analizującego konkurencje o rynki (np. produktow i inwestycji) miedzy Polska, a Chinami. Jeśli istnieje, będę zobowiązany za źródło, z checia przeczytam streszczenie.

    O jakich źródłach mowi Pan, co jest nie tak w mojej argumentacji i jakie Pan ma zdanie, bo nie poznałem go, poza subiektywna i lekko ironiczna krytyka mojego;o) Wtedy z radością skrytykuje ja (jeśli będzie powod, bo obawiam się, ze Pana ironia wynika z tego, ze mysli Pan, ze nie wiem o czym pisze…, a nie z powodow merytorycznych).

  57. Zbliżenie Polski i Chin w sprawach gospodarczych byłoby niewątpliwie dla Polski bardziej pożyteczne niż dla Chin, które rozwijają swą gospodarkę i unowocześniają swą technologię. Tylko niech się nie biorą do tego prawicowi politycy, którzy w sprawach polityki międzynarodowej działają na zasadzie: „co by tu jeszcze spieprzyć panowie i panie?”. Przykładem jest ostania ideologiczna i bzdurna uchwała Sejmu skutecznie zachęcająca Rosjan do przyjaźni z Polakami.
    Już sobie wyobrażam, jak korzystając z ideologicznych doradców, którym przewodziłby może sam dr Antoni Dudek, podjęliby następujące skuteczne działania jako niezwykle przyjazny gest w celu poprawy stosunków polsko-chińskich:
    1. Likwidacja wydziałów sinologii, jeżeli jeszcze uchowały się na uczelniach w Polsce, metodą eliminacji ich pracowników naukowych i dydaktycznych przez IPN jako TW, TO, czy inne „tete” im przypisane.
    2. Zaproszenie do Polski Dalaj Lamy i przeprowadzenie z jego udziałem uroczystych sesji naukowych na temat naruszania praw ludzkich przez władze chińskie.
    3. Podjęcie przez obie izby naszego Parlamentu uchwał potępiających Chiny za naruszenie praw człowieka i imperialistyczne dążenia do wchłonięcia Tajwanu.
    4. Organizowanie nieustających pikiet i demonstracji obrońców praw człowieka przed chińską ambasadą w Warszawie (środki finansowe na ten cel należy już zapewnić w budżecie albo w pozabudżetowych finansach państwowych).
    5. Ogłoszenie konkursu z nagrodami na nowatorskie doskonalenie powyższych metod dalszej poprawy stosunków chińsko-polskich, aż do osiągnięcia pełnej przyjaźni i wspólnych planów ustanowienia granicy polsko-chińskiej na Uralu (już o tej propozycji wspomniano na blogu), co byłoby wspaniałym prztykiem w nos Rosji, Niemiec i w ogóle całej UE a także Światu i okolicom.
    PS. Szanowni Blogowicze, apeluję o zaprzestanie wytykanie Gospodarzowi literówek. Takie błędy zdarzają się wielu z nas. Popatrzcie na nasze własne wpisy oraz artykuły i komentarze na innych bogach.

  58. Z historii tandet.
    Mamy chińską, wcześniej była koreańska, jeszcze wcześniej japońska a przed wojną czechosłowacka.

  59. Nie czytałem tego artykułu pana Dutka, ale jeśli to prawda co tam ponawypisywał, to można powiedzieć: jaki historyk, takie historyjki. Szczerze mówiąc, to nic mi to nie szkodzi, że jakiś Dudek ma taką wyobraźnię i publikuje to w gazecie, i ma na chleb. Gorsza sprawa, że ten obywatel objaśnia nam historię Polski za pieniądze podatników i nie różni się to od tego co napisał w Rzeczpospolitej. Jak już jakiś sojusz przeciwko Niemcom i Rosjanom to proponuję Gabon, a jeśli ktoś zapyta: dlaczego Gabon, to ja odpowiadam: a dlaczego Chiny lepsze?

  60. W Polsce skandal goni skandal i dostarcza narodowi w nudnej i „stabilnej sytuacji gospodarczej” troche adrenaliny.
    PiS i jego polityczni sojusznicy dzialaja w mysl zasady; ze wystarczy kogos tylko dostatecznie dlugo obrzucac blotem, aby zostalo cos na nim wisiec.
    Odwraca to uwage wyborcow od realnych, gospodarczych problemow kraju i w ostatecznym rozrachunku, moze byc nawet na reke Premierowi. Oczywiscie tylko pod warunkiem, ze uda mu sie przynajmniej czesciwo rozbroic korupcyjne zarzuty opozycji i udowodnic ich bezzasadnosc.
    W innym przypadku Tusk i PO, jak juz kilka polskich ugrupowan politycznach przed nimi, stana sie ofiarami polskich zwyczajow i przyzwyczajen i wyladuja na smietniku histori, a Kaczynscy dostana druga szanse na zrealizowanie IV RP.
    Tusk z jego partia o programie, gospodarczo neo-liberalny i spolecznie-obyczajowo konserwatywnym sa mi tylko dlatego nie obojetni, bo alternatywa do nich jest zaduch pseudopatryjotycznego i pseodokatolickiego, ksenofobicznego zascianka, ktory nie umie sobie znalezdz miejsca na swiecie.

  61. „Jasny gwincie” (z dn.121.10.2009. h: 12.00)
    Niektórzy „radzą na wszystko” i przy okazji natchnienia szukają (i pewnie znajdują) w „leżeniu krzyżem w kościele” (cyt.postu). Ich idole – np. św.Bernard z Clairvaux radzą w takich momentach, aby wszystkich „rad nie mieszać” bo koniecznie „wtedy często się błądzi” (cyt.).
    To co nagle pisze się w Polsce o Chinach jest tyle faryzeiskie co głupie, „puste” i nie-pogłębione. Ta CYWILIZACJA nie ma żadnej ale to żadnej potrzeby zwracania uwagi na Polskę. To-to samo co „łaszenie się” do USA – ten sam wymiar, ten sam sposób tworzenia „partnerskich” (sic !) stosunków; to-to samo myślenie „że my z wami przeciwko…..komuś”. Podtekst „dudkowych” wypocin jest wyraźnie widoczny (ale to nie z chińską kulturą „takie numery” – oni „od zawsze” byli introwertyczni, zapatrzeni w siebie, – stąd wziął się m.in. „mur chiński”). Typowy polski i na dodatek prawicowo-oszołomski „wishfull thinking”.
    Czy ptaszyna wyjadająca ze skóry hipopotama kleszcze i inne paskudztwa może być jego „sojusznikiem” lub partnerem” ? Np. w starciu ze sfora hien czy lwem ? To tylko przyrodnicza symbioza, hipopotam nawet nie zwraca uwagi na „ptaszynę” która przy jego masie i tuszy się pożywia…..
    Zamiast szukać porozumień raz w ramach UE (np. Danią, Grecją czy Portugalia – to są „nasze” gabaryty”), a dwa – z powiedzmy naszymi „odpowiednikami” (w skali globalnej – mierz zamiary na siły „mocium panie” !) – Mongolią, Mali, Panamą, Paragwajem etc. (bo już nie z Nigerią, Indonezją, RPA czy Turcją) to nam się ciągle marzą „zagłobowskie” Niderlandy……Mentalność elity styropianowo-etosowej jest nieuleczalnie megalomańska i prowincjonalno – „poniosło-wzniosła”.
    Ale na koniec „jasny gwincie” przywołam znowuż cytowanego „idola” (święci to „idole” katolików – mają postępować zgodnie z wzorcem osobowym niesionym przez doświadczenie tej osoby) jednego z naszych adherentów z tego Blogu – św.Bernarda: „głupi król na tronie to jak małpa na dachu”.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  62. Kolego Marku,
    Błąd jest lingwistyczny. Adam Smith napisał “the butcher, the brewer …”, a nie “butcher” ani “a butcher”. Chodziło mu o zbiór rzeźników konkurujących ze sobą, czy to Mr. Crawford, czy Mr. Rewick w czasach, które Smith oglądał i o których rozmyślał, czyli we wczesnych początkach rewolucji przemysłowej w Anglii, która była w tamtym czasie fenomenem na taką skalę nie znanym w historii świata. Chodziło Smithowi także o wymienionych przez ciebie super rzeźników. Jedni i drudzy między sobą konkurują, w XVIII i w XXI wieku jednako, i we własnym interesie dają konsumentom towar tańszy i lepszy. Smith nie musi się przewracać, on to wyprzedzajaco opisał. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę iż dużą firma rzeźnicka wyprze z rynku małego rzemiślnika z powodu zwanego ekonomią skali. Dowodem tego konkurowania jest właśnie kampania reklamowo wyjasniajaca, aby ludziom się nie miaszało w głowach i nie przestali jeść wieprzowiny bo jakaś nowa grypa szaleje pod swinska flaga. Globalizacja lączy dwie dobre rzeczy ekonomiczne: ekonomię skali i konkurencję. Zamiast trzech czy pięciu rzeźników konkurujących ze sobą w szkockim miasteczku Kirkacldy i produkujących na małą skalę, czyli drogo, mamy dwudziestu, czy stu rzeźników konkurujących na rynku całego świata. Czy uważasz, że super piwowarzy: Stella i inne marki, doprowadziły w Polsce (i w świecie) do niskiej jakości piwa i wycyckania konsumenta? Akurat technologia nie pozwla wypiekac swiezych buleczek z polgodzinna dostawa do wszystkich kslepikow swiata, zreszta nie mialoby to sensu z uwagi na strefy czasowe.

    Dlaczego w Chinach, mimo że rządzi tam jedna partia i system polityczny nie jest demokratyczny, to metoda ekonomiczna jest zupełnie nie socjalistyczna, ani komunistyczna. Owszem opiera się ona na pragmatyźmie interwencji państwa, ale ci wszyscy rzeźnicy, murarze, cieśle, zabawkarze, szewcy, krawcy poddani są orzeźwiającej konkurencji, ktora z uwagi na ich interes,wrecz egoizm, zapewnia niskie koszty produkcji, wysoka wydajnosc i jakosc. Dlaczego tak się w Chinach stało? Podejrzewam, że m.in. dlatego bo Deng czytał Miltona. Zrozumiał go, bo w tekstach Miltona jest prawda o orzeźwiającej roli wolnego rynku w przeciwienstwie do stagnacyjnego efektu centralnego planowania i ekonomicznego zniewolenia ludzkiej inicjatywy. I to jest odpowiedź na Twój dylemat zniewolenia i pauperyzacji na świecie. Chodzi mi, mam nadzieje ze dostrzegasz, o wykpiwanego przez Ciebie Miltona Friedmana, ktorego nauczanie zapewnilo ludzkosci przyspieszony rozwoj gospodarczy w ostatnim cwiercwieczu.

    Twój postulat nacjonlizacji banków jest oczywiście absurdalny. Nikt poważenie go nie bierze, z małymi wyjątkami, których nie muszę nawet tu wskazywać.
    Pozdrawiam

  63. Kartka z podrozy,
    Moje nie jest zdziwienie. Moj jest szok i zachwyt genialnoscia Twojego projektu.

    Postulujesz, jak chyba dobrze Cie rozumiem, aby masowo sfrustrowanych Polakow poddac leczeniu hazardem i wloczegostwem. To jest krok dopiero. Powiedziec o tym projekcie „ucieczka do przodu”, to nic nie powiedziec. Zadne tam drugie Japonie, drugie Hiszpanie, drugie Iralndie, Danie, Norwegie i Szwajcarie. Polska winna stac sie druga Bohemia, w sensie Pucciniego „La bohème”. Ty, ma sie rozumiec, bedziesz w tej republice Rodolfem, Poeta. Kto zgodzi sie odegrac role Mimi?

  64. Dziś jest 12 października, rocznica tragicznej bitwy pod Lenino. Przemilczana programowo przez skorumpowaną hołotę solidarnościową. Nawet oficerowie Wojska Polskiego wstydzą się wspomnieć. A stamtąd przyszła wolność i najlepsze w historii granice. Pozdrawiam wszystkich, którzy pamiętają.

  65. WODNIK53, 18.05. Z wielką estymą czytam Twoje mądre teksty. Pozdrawiam z mokrego Krakowa.

  66. Telegraphic observer
    Moja koncepcja jest dokładnie taka jak piszesz. Czas najwyższy uleczyć ową „chorobliwą samokontrolę”, przełamać „lękliwe samoograniczenie”, rozluźnić „spięcie” i zamiast „poczucia wewnętrznej krzywdy” zaoferować jakąś szczęśliwą alternatywę. Skoro polityka żałosne przynosi rezultaty, gospodarka też dolująco działa na ludzi to czas na coś nowego. Może być hazard, włóczęgostwo lub formy bardziej wyrafinowane np palarnie opium lub pijalnie absyntu sączonego przez kostkę cukru. Bardzo mi się podoba nazwa, którą zaproponowałeś. Bohemia – to się pięknie kojarzy. Nie komunizm, nie kapitalizm tylko Bohemia prawdziwą drogą dla Polski!
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps. Mimi się znajdzie – kobiety wbrew pozorom lubią takie projekty.

  67. Bywalec 2 pisze:

    2009-10-12 o godz. 17:49

    A tak poza tym czuje sie Pan dobrze?

  68. Janina Nowicka pisze:

    2009-10-12 o godz. 15:18
    Paweł,
    dziecko, a pójdź no Ty jeszcze raz do podstawówki. A na razie pisuj na Onecie, WP, czy TVN24.

    Ten wpis dzieli ludzi i jest antydemokratyczny.
    Paternalizm nie zezwala na zrozumienie i porozumienie.

    Slawomirski

  69. Janina Nowicka pisze o godz. 15:18

    Paweł,
    dziecko, a pójdź no Ty jeszcze raz do podstawówki. A na razie pisuj na Onecie, WP, czy TVN24.

    ….

    Uprzejmie dziękuję za życzliwą radę, ale w niczym nie zmienia ona faktu, że błędy są przez Daniela Passenta nie tylko popełniane (to można by wybaczyć), ale NIE SĄ KORYGOWANE, a tego już wybaczyć nie można:)

    P.

  70. Takie demagogiczne pustoslowie i dysputy o Chinach i relacjiach z Polska.
    Chiny – przy zachowania i nawet umocnieniu komunistycznych podwalin nswojego ustroju spoleczno – politycznego – dosc umiejetnie adoptuja wszytskie pryncypia polityki ekonomicznej i stosunkow miedyznaorodwych do wspolczesnosci.Wysoki wskaznik wzrostu produkcji, dodatnie bilans handlu zagranicznego,ogromen reserwy finansowe i dalej zdolnosc do pokazaniu swiatu, ze Chiny sa w stanie organizowac Igrzyska Olimpijskie i to na jakim poziomie organzizacyjnym i technicznym, stale unowoczesniana armia z uzbrojeniem z najwzyszej polkin technologii.Te same Chiny udzielaja innym mozarstwom kredytow finansowych. Chiny zaczynaja powoli ukladach swoje figury na szachownicy gospodarki swiatowej i w ukladzie sli polityznych swiata. Chiny staly sie strategicznym celem Rosji w sensie bliskich relacji gospodarczo polityczno militarnych.Cala polityka dalekswchodnia Rosji skoncentrowana na rozszerzenieb sfery wplywow Kremla o daleki wschod w tym Indie Mongolia Chiny.
    Co do 1956 roku i roli Chin w odroczeniu interwencji w Polse.Jest cos w tym z prawdy ale nie do konca udokumentowanej .
    Przyszlosciwe stosunki handlowe i gospodarczej Polski z Chinami to czysta mozliwosci ozywienia handlowego, ale z niebezpiecznymi tego granicami, bowiem ekspansja towarow chinskich na rynki swiatowe jest przeprowadzana dosc agresywnie i z w kocnowym efekcie ze stratami dl kraju przyjmujacego ten stafff na swoje rynki.To nie atrakcyjna cena towru a raczej watpliwa jakosc. Chiny umieja zastawioc pulakpke finansowa i ekonomiczna.
    Rozpatrywanie relacji polsko chinskich wymaga bpewnej swiadomosci i ostroznosci a nie operowania pustymi sloganami i wyswiechtanymi fragmentami pewnej propagandy.Propaganda jest ksztaltofana i formulowana w zaleznosci od dominujacej opcji politycznej czyli mamy peirwszy krok ku slepocie i braku odpowiedzialnosci gospodarczej.
    Tak na fali „afery ” stoczniowej , czy aby Chiny nie zglaszaly akces zakupu czesci majatku polskich bstoczni? I dlacazego tego nie wykorzystano? Czy aby tylko dlatego, ze skarb panstwa byl bardzo mizerny – jeszcze bardziej niz dzisiaj i u sterow wladzy siedzieli PiSomaniacy? Ich jakos nikt za to nie rozlicza i nie widzi w tym oznak afery. Ciekawe i znamienne!.

  71. Marek,
    Ukłony za rozsądne propozycje ws. nacjonalizacji banków. Dyskusje z T.O. łatwo się wygrywa, ale bardzo nietrwale. Nasz T.O. jest impregnowany i na porażki i na wiedzę. I za to go kochamy.

    T.O.
    Urządzasz mi kolejny pogrzeb. Niepotrzebnie. Oświadczam, że „informacje o mojej śmierci są przesadzone.”

    Kartka z podróży,
    Popieram twoje propozycje. Wszyscy powinniśmy wyluzowć. Dwie rzeczy zawsze jednakowo mnie uderzają, kiedy wracam do kraju z zagranicznych wojaży. Uroda kobiet i zacięte twarze na ulicy. Wyglada na to, że bycie Polakiem w Polsce to ryzykowne i wyczerpujące zajęcie.

    Jasny gwint,
    Ja też wyczekuję na każdy felieton prof. Łagowskiego. I stale zadaję sobie pytanie, jak to możliwe, że wśród tylu autorytetów, tylko jeden ma sumienie i odwagę, by bronić człowieka, prawa i sprawiedliwości.

    Drodzy Blogowicze,
    Dołączam się do apelu Kropkozjada. Skończmy z tym czepialstwem.
    Błąd jest wliczony w dzieło tworzenia. Tylko rutyna eliminuje błędy.
    Bezbłędne są wyłącznie imitacje.

    Nie żyje błąd! Niech żyje spontaniczność!
    Kochajmy Niedoskonałość. Czyli siebie.

  72. „FUCK OFF !” – na pierwszej stronie Polityki. Czy Polityka jest juz tabloidem ? Wpisane ne blogu, byloby natychmiast zdjete, zgodnie z regulaminem. Czyli, Polityka to nie tylko tabloid, to podwojny standart. Polska az kipi od Stoczni i Afery Hazardowej. Polityka to ignoruje. Pan Passent pisze o „Chinczykach, ktore trzymaja sie mocno”. Czyli – unikamy tematow niewygodnych i gramy jak brukowiec.
    Czyli – wlasciciel duzej chinskiej firmy sika z dachu na ulice nizej – do tabloidu „w sam raz” ! To bawmy sie dalej. Krew z zywej zaby sika, kiedy uliczny sprzedawca odcina jej noga za noga dla pan czekajacych na udka do obiadu. Dwanascie stloczonych dziwek w vanie odslania uda i piersi a oberwaniec krazy wokol i nagabuje gosci eleganckiego Mariott: Luka, luka, luka ! Popatrz, wybierz, wez na gore, uzyj, a mnie daj tylko $50 ! Koza przywiazana do skutera obija glowe po bruku i zalosnie beczy. Jeszcze glosniej kwiczy kilkadziesiat (moze 100, moze 200) swin wrzuconych jak popadlo na ciezarowke. Kwiku nie slychac na 81-szym pietrze Hayatt u zbiegu dwoch rzek. W nowoczesnej dzielnicy Punong zbudowanej pod Olimpiade. Na 81-szym pietrze piekne, wysokie, super zgrabne hostesy nosza drinki gosciom. Skad wysokie Chinki ? Z Harbina, Mandzurii, gdzie duzo rosyjskich genow. Wlasciciel malej fabryczki robiacej precyzyjne odlewy z aluminum zawija spodnie i idzie obok, do ogrodka, gdzie obok chaty zbitej z desek i papy, stoi fajansowy sedes przykryty deska. Ciagnie sedes na dol, do kanalu, odpedza kapiace sie dzieci i myje wiechciem sedesik na wysoki polysk. Rodzina moze fajdac dalej. W fabrycznym pomieszczeniu przykucniety staruszek obrabia wolniutko pilnikiem kawal metalu. To moj ojciec, mowi wlasciciel, nikt tak, jak on, nie dopracuje formy do odlewow cisnieniowych – do 1/10 milimetra ! Tatus ma trzech synow. Synowie maja kilka takich malych fabryczek i sprzedaja do Ameryki. Wlasnie zbudowali sobie waski trzypietrowy dom z oranzeria na strychu widoczna dobrze przez duze okna. Dwoch juz kupilo samochody, trzeci kupi w tym roku. A Tatus ? Tatus i mamusia zostana w tej chacie. Oni sa juz starzy. Wiele nie wymagaja. 10 minut od chatki zaczyna sie luksusowy Pudong. Z wiezowcami, ktorych smiala architektura bije na glowe amerykanskie wiezowce Manhattanu. Super-duper ! Ulice zapchane skuterami, samochodami i mlodymi, bardzo elegancko ubranymi ludzmi, a kazdy z komorka przy uchu. W zaulku male sklepiki. Garniturek uszyja ci do wieczora, z najlepszej welny i jedwabiu, za pol sklepowej ceny. Slepow juz nie widac. Z wiecznie pochmurnego nieba siapi wieczna mzawka. Na polu, ogromny polkilometrowy transparent wytycza droge do swietlanej komunistycznej przyszlosci Chinskiej Republiki Ludowej. Wlasnie tak. Napiszesz „Chiny” i ich poczta zwroci list. W siapiacym deszczu, na polu, przy drodze, widac maly szary pomniczek. „Chyba Lenin” pomyslalem. Wieczorem podjechalem obejrzec. Stary Chinczyk dalej stal, w swoim gumowanym plaszczu, a z reki wisialy mu za nogi dwa zolwie. Zupa z zolwia jest dobra, pozywna. Morskie zolwie sa na plazy Sanya, nad South China Sea. Tylko 1 godz 60 minut od Shanghaju. Piekniejsze niz Hawaii. Palmy, egzotyka, nie ma tlumow, doskonaly service. Szanghajscy businessmani lataja tam na weekendy. Kupuja domy. Przywoza Rolls Royce. Trzej synkowie staruszka od precyzyjnego szlifowania tez tam dom kupia. Jak dalej tak pojdzie business z Ameryka. Trzeba tylko umiec zalatwic. Z adwokatem, z clem, z transportem. Dlatego synkowie pokonczyli metalurgie i handel. Jezdza na targi, konwencje, slecza nad internetem – wesza i kalkuluja swoj business. Jeden nauczyl sie nawet po angielsku. W trzy lata. Ogromny usmiech i ciagle potakiwanie. Tak ! Bierzemy. Cena – dogadamy sie. Kolejna szklanka z wrzatkiem i listkami herbaty. A ile mamy zrobic ? Jeden milion. Usmiech trwa, ale – rozczarowany. A cztery miliony wezmiecie ? Za duzo. To – przez dwa lata wezmiesz ? Wezme, podpisz. Nie ma sprawy, podpisuja wszystko i natychmiast. Co potem bedzie to calkiem inna sprawa. Potem, nikt nigdy nie dojdzie kto podpisal, co, za ile, a warunki ? Zapomnij ! Przysylaja na kredyt. Jesli jakosc jest O.K., idzie transfer. Na kazdym kroku: najpierw dostawa, potem pieniazki. Inaczej – lepiej sie od razu powiesic. Business z nimi to powazna inwestycja. Nawet dla malej firmy. Trzeba znalezc Chinczyka z bieglym angielskim i wiedza o branzy. Musi miec rodzine tu, nie w Chinach. Z nim mozna zaczac szukanie adwokata, zalatwianie z clem, z dostawca surowca w Chinach – wszystko po chinskiej stronie. Najlepiej dwoch. Na zakladke. A potem trzeba uczyc przez rok jakosci, pakowania, transportu. Inwestycja w czas i pieniadze. Wielcy, jak Chevrolett czy Renault moga sobie pozwolic. Ale – maly ? Nie ma co liczyc na solidnosc, dane slowo, kurtuazje, zyczliwosc. Jak myslisz, ile czasu bys przetrwal u nas, na wsi, bez zdanej pomocy, pyta Zahng. Mniej niz jeden dzien – odpowiada sam sobie. Survival. Instinct of Survival. Jedyna uznawana religia. Nie ma nic poza tym. Napiwkow nie ma, ale obsluga wylazi ze skory, zebys byl szczesliwy. Na pewno swieze ? Pytam Zhanga o krewetki. A co, nie widzisz, ze jeszcze poruszaja lapkami ? Wyciagam za wielki was wielka krewete z zupy i zabieram sie do obiadu. Postawili moze 50 malych miseczek ze wszystkim, na kreconym stole. Krec i wybieraj. Jak oni w business. Najpierw wybieraja duze zamowienia a potem kreca, jak moga. Jedyny bat to transfer. Transferuja informacje jeszcze szybciej niz pieniadze. I tu jest absolutna zbieznosc z Polska – wszyscy o wszystkich. Non stop. Pojecie dyskrecji, tajemnicy, tajnosci kontraktu nie istnieje. Zrobia wszystko dla przetrwania. Dla zarobienia. Stad znajduje uzasadnienie dla tytulu „Chinczycy trzymaja sie mocno”. Polska tez trzyma sie mocno. Swojej tradycji afer. I niekompetencji urzednikow. Jak dlugo Polityka bedzie trzymac standarty tabloid ? Tego nikt nie wie.

  73. @ telegraphic observer

    Przyjmując twoją oryginalną dość logikę, można by rzec, iż Joe the Plumber to zapewne globalny koncern hydraulików, którzy gwarantują klientom niższe ceny usług, wykorzystując efekt skali.

    Wybacz, ale twoje tłumaczenie Adama Smitha przypomina mi rzadkie wizyty nietęgich znawców sztuki w galerii, którzy objaśniają znajomym, co też takiego autor miał na myśli, tworząc dzieło tak, jak je był stworzył. Bywa czasem, że sam autor, nieznany osobiście takiemu „tłumaczowi”, stoi nieopodal i słucha ze zdumieniem, jak niedorzeczne interpretacje jego dzieł potrafią przyjąć niektórym ludziom do głowy.

    Twoje wywody są tak nie z tej ziemi, że mam naprawdę spory problem, aby zmusić samego siebie do dalszej polemiki z Tobą, ale nie mogę pozostać obojętny, wobec tak szkodliwej niekompetencji i to ekonomisty, za którego tu uchodzisz, wiec może powiem choć kilka słów.

    Powiadasz, że „globalizacja łączy dwie dobre rzeczy ekonomiczne: ekonomię skali i konkurencję.” Jaka konkurencja jest możliwa w praktyce przy „ekonomii skali”? Kto twoim zdaniem może konkurować z globalnym koncernem, finansowanym przez globalny bank? Z sieciami hipermarketów, z koncernami farmaceutycznymi, naftowymi, spożywczymi, medialnymi itd.? Nikt, nieprawdaż? Wszystkich wykończą albo wrogimi przejęciami, albo dumpingiem, albo kupionymi w parlamentach korzystnymi dla siebie zapisami lokalnego prawa, albo importowanym badziewiem, którego produkcję sami zlecą z najtańszych surowców, w krajach, gdzie pracownicy otrzymają parę centów dniówki, urabiając sobie ręce po łokcie przez kilkanaście godzin dziennie; a potem ich media napiszą, jaka to niesprawiedliwość społeczna tam się dzieje.

    A co jest następstwem braku konkurencji? Monopol. A monopol czym się charakteryzuje? Dyktuje ceny, maksymalnie zawyżone, gdyż nie ma konkurencji, albowiem sam ją zniszczył, przejmując albo doprowadzając do bankructwa małych „butcherów”, potem średnich i w końcu dużych, dobitych opcjami, zaserwowanymi nieszczęśnikom przez kreatywnych kumpli z globalnego banku, w którym nawet pracujący tam maklerzy nie potrafią powiedzieć, czym handlują i cóż to takiego są te derywaty – co pokazuje w swoim ostatnim filmie dokumentalnym „Capitalism: a Love Story” Michale Moore. Film ponoć świetny, ale marne są szanse, aby był u nas wyświetlany, tak jak marne są szanse na obejrzenie innego obrazu, austriackiego, pt. „Let’s make money”. Demokratyczna cenzura nie puszcza…

    A propos butcherów. Opowiem Ci historię, którą opowiedziała ostatnio publicznie Rep. Marcy Kaptur. Otóż, jej ojciec miał kiedyś sklep. Dbał o niego, zależało mu na jakości sprzedawanych produktów, gdyż był uczciwym człowiekiem. Po świeże mięso jeździł z nią, jako małą dziewczynką do hurtowni, gdzie kupował zawsze mięso najwyższej jakości. Pewnego razu przyjechał, a hurtownik mówi, że od dziś może mu sprzedawać tylko mięso pośledniej jakości, ponieważ niedaleko powstał hipermarket i wykupił całe najlepsze mięso na kilka miesięcy naprzód, żaden sklepikarz już nie dostanie towaru. Ojciec p. Kaptur zmartwił się bardzo, bowiem uświadomił sobie, iż może niebawem zbankrutować, tak jak i setki sklepów w okolicy. Hurtownik, widząc zatroskanie starego znajomego powiedział, aby ten się nie martwił, gdyż będzie mu sprzedawał dobre mięso, jako kiepskie, a hipermarketowi wciśnie kiepskie, jako dobre – oni nawet się nie poznają. Pan Kaptur nie poszedł na taki deal, gdyż był uczciwym człowiekiem, jak wspomniałem.

    Co do Chin, rządzi tam rzeczywiście jedna partia, ale w USA są zaledwie dwie i to na dodatek finansowane przez te same koncerny. W Polsce jesteśmy już bliscy tego demokratycznego ideału. Milion Friedmana osobiście przygotował pakiet reform dla Chin. Jednak Chińczycy, który przeżyli 5000 lat, wzięli z nich wszystko, co najlepsze, a odrzucili to, co zniszczyłoby ich kraj i uzależniło od USA – co przewidywał patent Friedmana. Zachowali w swoich rękach bankowość, nie wzięli kredytów, a dochody z eksportu realizowanego na zamówienie chciwego Zachodu inwestowali we własny kraj i obywateli, z których duża grupa w krótkim czasie stała się zamożną klasą średnią. Kupowali także papiery dłużne USA, uzależniając stopniowo USA od siebie. Chiny w ciągu 20 lat stały się nowoczesną potęgą, choć po drodze musiały ponieść koszty na placu Tienanmen, kiedy ludzie protestowali przeciwko efektom wdrażania reform Friedmana, co propaganda „demokratycznego świata” przedstawiła jako protest przeciwko komunistycznym Chinom.

    Rozpisałem się, przepraszam, to pierwszy i ostatni raz.

  74. jasny gwint pisze:

    2009-10-12 o godz. 19:39

    „A stamtąd przyszła wolność i najlepsze w historii granice.”

    Prosze pisac tylko w swoim imieniu.

    Ja nie dziele panskich pogladow.
    Chocby tylko z jednego powodu ze kamienica dziadka pozostala w Brzesciu.

    Slawomirski

  75. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Kartka z podrozy & @telegraphic observer

    Domyslam sie, ze Panowie wiedza – sa swiadomi – o czym prowadza dialog? … http://www.youtube.com/watch?v=GTYaoMUXZD0&feature=related

    @Kartka z podrozy pisze
    „Intuicyjnie przeczuwam o co Panu chodzi lecz przeczucie to chyba za mało by nawiązać wymianę myśli” … itd

    Niestety tak przypuszczalem, tego sie obawialem – przeczucie – inaczej mowiac beton.
    Szanowny Blogowiczu, li tylko przeczucie wykracza poza prosta forme fizycznego dostrzega i wlasnie wtedy, w tym momencie homo sapiens zaczyna tworzyc.

    Wyraznie widze postep, tak jakby cos drgnelo w skamielinie.
    Mozna powiedziec nie popelniajac wiekszego bledu, ze pobyt na blogowisku DP robi swoje – tak trzymac.
    Jestem bardzo zadowolony z rozwoju sytuacji. Zawsze wychodzilem z zalozenia, ze pod wlasciwa batuta i na wlasciwej fali nawet kamien bedzie rodzil.

    Post Christum.
    Pressen!, pressen!, und Atmen, und …

  76. Dispora jest czujna! (Albo – nie)

    @Pawel pisze
    „ale NIE SĄ KORYGOWANE, a tego już wybaczyć nie można”

    Mozna, mozna Pawle. Nie badz taki Gawel – ok?

  77. magrud pisze:

    2009-10-12 o godz. 22:29

    „Kochajmy Niedoskonałość. Czyli siebie.”

    Tasiemiec kocha sam siebie i Narcyz.

    Slawomirski

  78. Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-13 o godz. 06:30

    O wybaczaniu w sposob konfrontacyjny.

    Slawomirski

  79. Kleofas pisze:

    2009-10-13 o godz. 01:23

    Tak samo jak ci w toalecie.

    Slawomirski

  80. Kartka z podróży pisze:

    2009-10-12 o godz. 19:57

    „Nie komunizm, nie kapitalizm tylko Bohemia prawdziwą drogą dla Polski!”

    Ja bym stawial na biochemie.

    Slawomirski

  81. Staram się zrozumieć mechanizm i głębokość afer solidarnościowych. Trudne to i pogmatwane zadanie. Jedno wiem, że na czele ważnej organizacji terrorystycznej CBA stał psychopata, znany chuligan i bojówkarz, działacz NZS Mirosław Kamiński. Po rezultatach jego działań destruktywnych w elicie etosowej oceniam go pozytywnie i szkoda, że zostanie wykopany. Miejmy nadzieję, że przyjdzie inny niemniej skuteczny. Zadziwia natomiast, że prezydent miał przyjaciela i doradcę niejakiego Al Assira, handlarza bronią i oszusta. Razem sprzedawali karabiny i rakiety gruzińskiemu watażce po to, aby ten strzelał z za węgła do Putina. Z pomocą Kaczyńskiego starał się, ale w wyniku stracił połowę terytorium i pognębił kraj w nędzy. Putin obawiam się ma długą pamięć. Takie oto nachodzą mnie refleksje w czasie igrzysk solidarnościowej korupcji i złodziejstwa.

  82. Historyk Dudek to taki sam świetny kandydat do pokojowego Nobla, co sam Barack Obama. Niczego nie zdziałał, a może mieć miedź.

  83. @Kleofas
    Kto nie był, to nie wie… Zadumałem się nad tym Pana opisem Chin z bliska(dla przypomnienia – Chińskiej Republiki LUDOWEJ)…

    Kto nie był, to nie wie i może wypisywać z krakowskiej perspektywy swoje zachwyty-skowyty z telewizyjnych przekazów o tym, jak to towarzysze chińscy ładnie i równiutko maszerowali z okazji 60-lecia rewolucji… że aż serce pod gardło podskakiwało w sentymentalnym uniesieniu… ach te czasy… łezka z oka kapu kap… kapu kap…

    Dziekuję za tę porcję wrażeń. Moje są zbieżne. Zabrakło mi jednego, że nad tym kapitalizmem krwiożerczym, momentami daleko bardziej bezwzględnym wobec zwykłego Chińczyka, niż Karl Marx mógł wziąć za kanwę swoich rewolucyjnych manifestów, powiewa bezwstydnie wciąż czerwony sztandar komunistyczny, jako symbol największej hańby tej idei i największęgo jej krachu.

    Tytuł bardziej adekwatny do tej sytuacji:
    Chińczycy trzymani są mocno! (i coraz mocniej – za mordy)! Jeden trzyma drugiego lepiej, niż hunwejbini to robili! Dżungla XIX w. reguł kapitalizmu, a nad nią wciąż powiewają czerwone poszarpane płachty wiatrem historii! Kapitał tworzy sie szybciej, a ludzie go tworzacy, traktowani gorzej, niż K. Marx mógł przewidzieć! Wiatr wieje, ze aż strach, a zakute łby wpatrzone w tv, dalej nie przewietrzone…

    Pozdrawiam

  84. Roman56PL pisze:
    2009-10-12 o godz. 21:48
    „Takie demagogiczne pustoslowie i dysputy o Chinach i relacjiach z Polska.”

    Czy tez o moim komentarzu, podobnie jak Absolwent? No coz, niejeden przede mna umarl niezrozumiany;o) A pare osob tu skromnością nie grzeszy.

    Tzw„pustoslowie” o relacjach Polski z Chinami dotyka bardzo waznego tematu zmiany układu sil na Ziemii, na który Polska może wpłynąć w niewielkim stopniu (i co najwyżej przez wybitna polityke w ramach UE, czyli daleka droga), a który wpłynie na Polske z cala moca. To nie jest jednak tak, ze choc na cos nie można wpłynąć, to nie można z tego skorzystac (zeglarz nie mawplywunawiatr, ale może zmienic kurs lepiej, lub gorzej). I ja wychodze z takiego zalozenia w moich rozwazaniach, ograniczając się do kwestii gospodarczych. Co do kwestii polityczno-milatrnych opcje dla „malego ksiestwa” opisal Machiavelli i SA w sam raz dla Polski.

    Pana komentarz oddaje istote rzeczy dosc celnie, zwłaszcza zdanie „Chiny zaczynaja powoli ukladach swoje figury na szachownicy gospodarki swiatowej i w ukladzie sli polityznych swiata” precyzyjne. Tu wlasnie jest ich wielka przewaga nad UE, czy USA, myślącymi w kategoriach krotkoterminowych (polityka – wybory, CEOs, kapital – pozytywne zamkniecie bilansu i bonusy/dywidenda kosztem celow dlugoterminowych).

    „Chiny staly sie strategicznym celem Rosji w sensie bliskich relacji gospodarczo polityczno militarnych.Cala polityka dalekswchodnia Rosji skoncentrowana na rozszerzenieb sfery wplywow Kremla o daleki wschod w tym Indie Mongolia Chiny.”

    To stwierdzenie nie oddaje całokształtu. Chiny sa przede wszystkim twardym orzechem do zgryzienia dla Rosji i rywalem. Jedynym argumentem (poza militarnym oczywiście), jaki ma teraz Rosja dla China, to zrodla energii i inne surowce. Poza tym jest rynkiem zbytu i terenem gospodarczej ekspansji. Rosja o tym swietnie wie i probuje grac na kilka fortepianach z Japonia, UE, USA i wlasnie Chinami (o Indiach nie wiem, bo się nimi nie zajmowałem za bardzo, ale Pana wersja jest realna). Mysle, ze z czasem, w zwiazku ze wzrostem potegi Chin, problemami demograficznymi i bliskoscia kulturowa, Rosja zdecyduje się na UE (USA będzie zbyt zalezna gospodarczo, w tym finansowo od Chin). Nie będzie to jednak szybkie, choćby przez powolne zbliżenie UE z Ukraina, co jest Rosji nie na reke.

    „Przyszlosciwe stosunki handlowe i gospodarczej Polski z Chinami to czysta mozliwosci ozywienia handlowego, ale z niebezpiecznymi tego granicami, bowiem ekspansja towarow chinskich na rynki swiatowe jest przeprowadzana dosc agresywnie i z w kocnowym efekcie ze stratami dl kraju przyjmujacego ten stafff na swoje rynki.”

    Brawo. I dlatego celem strategicznym polityki Polski względem Chin powinny w pierwszej kolejności 3 kroki:
    • Stworzenie skutecznego mechanizmu ochrony rynku przed towarami nie spełniającymi standardow UE (bezpieczeństwo produktow, itd..) i kopiowanymi
    • Zajecie się na powaznie handlowymi instrumentami defensywnymi UE (dumping cenowy, a może kiedys socjalny i środowiskowy – trudne sprawy)
    • Przypilnowanie, żeby Chiny nie skupywaly za grosze firm w zlej kondycji finansowej, majace wartościowy know-how (lub mających inna wartość, jak wykluczenie potencjalnej konkurencji, jak nasze stocznie)

    „Chiny umieja zastawioc pulakpke finansowa i ekonomiczna.”

    Oj, nawet Pan sobie nie zdaje sprawy, jaka ma Pan racje. Np. umowa z Chinami o przystapieniu do WTO jest pelna takich pułapek, które sa odpalane po 10-20 latach. A negocjatorzy z UE i USA cieszyli się, ze maja sukces…:o(

    „Tak na fali “afery ” stoczniowej , czy aby Chiny nie zglaszaly akces zakupu czesci majatku polskich bstoczni? I dlacazego tego nie wykorzystano? Czy aby tylko dlatego, ze skarb panstwa byl bardzo mizerny – jeszcze bardziej niz dzisiaj i u sterow wladzy siedzieli PiSomaniacy? Ich jakos nikt za to nie rozlicza i nie widzi w tym oznak afery. Ciekawe i znamienne!.”

    Sprawe stoczni należy rozpatrywac w szerszym kontekście. Tak naprawde, to ich los zostal przypieczętowany 6-7 lat temu, kiedy Polska nie wywiązała się ze zobowiązań, jakie na siebie wziela, za zgode UE na subwencje państwowe. MIala być konsolidacja i dwie stocznie. Z powodow politycznych to się nie stalo i stad caly ambaras.

    Obecnie NIKT nie kupi stoczni gdańskiej, by produkowac tam statki. Natomiast może ja kupic na dzialki budowlane, albo jako czesc szerszej umowy.

    Statki (poza wysoce wyspecjalizowanymi, kapiacymi od specjalistycznych technologii) produkuje się teraz w Chinach i Korei, które obecnie tocza ze soba wojne na dumping. Zreszta obecnie nie ma nowych zlecen na due statki. Rynek zamarl.

  85. Spe! (to od „specjalista”?)
    Bardzo Ci dziękuję za wpis. Masz w olbrzymiej większości rację.
    My (i Europa) powinniśmy zrozumieć, że tylko w jedności nasza siła. Unia musi doprowadzić do ujednolicenia prawa, podatków, administracji, musi stać się – może nie jednym państwem – ale jednym organizmem. To jest jedyna szansa dla tego azjatyckiego półwyspu. Jeżeli pójdziemy drogą tego ****** Klausa skończymy jak stary Borowiecki na łaskawym chlebie. To właśnie jest tędy droga, a nie przymilanie się do Chińczyków.
    Z Chińczykami trzeba twardo handlować, ciągle nie przypominać Placu Niebiańskiego Spokoju i Tybetu, bo to nic nie daje, ale pilnować warunków, w których pracują Chińczycy przy budowie polskich autostrad, norm prawnych, ekologicznych itd.
    I przyciągnąć Rosję do Europy, a nie ją odstręczać. To są Europejczycy, a nie Azjaci (co ciekawe – Kazachowie też się uważają za Europejczyków, a nie za Azjatów).

  86. do magrud pisze:

    2009-10-12 o godz. 22:29
    Marek,
    Ukłony za rozsądne propozycje ws. nacjonalizacji banków.

    Prosze jednak zwrocic uwage na fakt, ze wiele panstwowych bankow rowniez wyzionelo ducha i niektore (systemowe) musialy byc ratowane przez podatnkow. Nie ma jednak doskonalej recepty. Regulacja systemu w zupelnosci wystarczylaby.
    WINIEN

  87. Torlin pisze:

    2009-10-13 o godz. 13:47

    „I przyciągnąć Rosję do Europy, a nie ją odstręczać. To są Europejczycy, a nie Azjaci (co ciekawe – Kazachowie też się uważają za Europejczyków, a nie za Azjatów).”

    Europejczycy sa znani z tego ze wywolali dwie wojny swiatowe, zrobili kilka krucjat i wymordowali europejskich Zydow.

    Slawomirski

  88. Pani Magrud;
    „Kochajmy Niedoskonałość.”

    Rozumiem, ze dotyczy to również PiS-u i Mariusza.
    Blad jest wpisany w tworzenie…również nowych agencji typy CBA.

  89. Torlin pisze:
    2009-10-13 o godz. 13:47

    Dzieki Torlin, bo już myślałem, ze musze zmienic prace, skoro moje wpisy wywołały poczatkowo tylko wesołość;o) Ale to pewnie przez zbyt ogólnikowe tezy.

    Spe, to pseudonim z CBA, który ma na celu skorumpowac blog Pana Passenta, a blogowiczow pozamykac, tak na wszelki wypadek(ZART!!);o)

    Racja „w większości”, to już spory rezultat;o) Ale formula blogu (i brak czasu. Teraz jestem na L4, stad mam czasu troche wiecej) utrudnia wchodzenie w szczegóły.

    „Unia musi doprowadzić do ujednolicenia prawa, podatków, administracji, musi stać się – może nie jednym państwem – ale jednym organizmem”

    Uzupelnilbym, ze ujednolicic tam, gdzie to ma sens i wartość dodana w globalnych szachach. Niestety, istnieje tez wiele waznych obszarow, gdzie jest to wazne, ale nie za bardzo możliwe z powodow politycznych.

    „Z Chińczykami trzeba twardo handlować”

    Nie tylko tez handlowac, ale wypracowywac madre i dalekowzroczne partnerstwo, podobnie jak z Rosja, Indiami, czy Brazylia (mam na mysli UE rzecz jasna). Każdy z tych krajow stabilizuje olbrzymie obszary i jest waznym partnerem w kwestiach globalnych.

    A przede wszystkim nie dawac się ogrywac.

    Pozdrawiam.

  90. SLAWOMIRSKI !!!
    jestes niepochamowanym glupcem ,niestety to co napisal „trebeg”
    to prawda ,a ty pozwalasz sobie tutaj jak MAO-STALIN stale okreslac
    kto ,gdzie, nalezy ,kto powinnien jak i dlaczego myslec !
    Kto nalezy i nie nalezy ?
    JUZ kiedys napisalam CI w jakich granicach masz prawo sie poruszac ?
    Nie lubie takich ,ktorzy nawet przy grobie „EDELMANNA” —jak mowi
    nazwisko SZLACHETNY CZLOWIEK ,MEZCZYZNA /tlumaczenie z niemieckiego …/,maja prawo ???powiedziec INNYM gdzie naleza ?
    ———————————————————————
    …no coz ;……zyd, Zyd czy ZYD…..
    dla mnie bez znaczenia , wazne ze byl ,jest i bedzie ….!
    Dziekuje Schlachetny Panie w imieniu mojej ” malej babci ” i mnie i mojego wujka ,….za mali ,…za mlodzi ,….za slabi…..
    SALUTE
    SLAWOMIRSKI uwazaj !!!! ja mam sowiecko-amerykansko-polsko-niemiecko-zydowsko-francuskie wychowanie i mam dosc twoich „rozchelstanych” wystapien !!!!
    I z NIM tez nie dyskutuje !

  91. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „SALUTE! (…) ja mam sowiecko-amerykansko-polsko-niemiecko-zydowsko-francuskie wychowanie”

    W takim przypadku przejdzmy najlepiej od razu do Aleksandra Bregmana …
    http://www.rp.pl/artykul/9133,376784_Historia_przyjazni_dyktatorow_.html

  92. Panie Feliksie
    Pozwoli Pan, że w tak konfidencjonalnym tonie się do Pana zwrócę ale (znów) wyczuwam w komentarzu skierowanym do mnie pewną nutę zażyłości. Dziękuję za muzyczny prezent, jest mi bardzo miło. Przyznam, że słuchając arii nieco inaczej – jakby łagodniej – postrzegam tak ciążący nam obu problem przyszłości narodu polskiego i jego państwa. Utwierdza mnie to w przekonaniu iż „Projekt Bohema” ma sens.
    Dziękuję również za sugestie i wskazówki – będę częściej starał się „wykraczać poza prostą forme fizycznego … (doznania, postrzegania)”. Zresztą czyniłem to wcześniej – niestety za pomocą środków moralnie nagannych mając na uwadze egoistyczną przyjemność. Teraz zacznę wykraczać intuicyjnie, metafizycznie myśląc o twórczości. Może nawet sztuce … .
    Podobnie jak Pan jestem zadowolony ze swych własnych postępów. I czuję (wyczuwam), że moja skamienilina mięknie, kruszeje. Być może wkrótce się wyzwolę.
    Czekam więc niecierpliwie na znak Pańskiej batuty – niech przywoła falę, która mnie pociągnie w nieznane i wyzwoli.
    Serdecznie pozdrawiam
    Kartka

    P

  93. DO SPE!

    Chce wyrazic wdziecznosc za odpowiedz . Sadze, ze Pan(i) nie czuje sie urazony tym, czym rozpoczalem moj poprzedni wpis na blogu.Kiedys zawodowo bylem bardzo blisko kwestii stosunkow Rosji z dalekim wschodem, jak rowniez Chiny byl w kregu szczegolnych zainteresowan i odwiedzalem ten kraj wiele razy z najglebszymi i najbardziej niedostepnymi ( zdziczalymy ) prowincjami wlacznie.Obcnie zza oceanicznej przestrzeni jedyni sledze to, co sie dzieje, tym bardziej, ze obecne relacje USA z Chinami ( mam na mysli finansowe) w czesci przypominaja mi relacje Chin z Unia w calosci i poszczegolnymi krajami „starej” Unii Europejskiej w oddzielnosci.Tu na blogu nie ma czasu ani miejsca, by wdawac sie w niuanse i szczegoly obrazujace przepowiednie Noistredamusa ze ” ZOLTA RASA ZALEJE SWIAT” Chyba jestesmy swiadkami tego wlasnie procesu.Pan Prezydent Barack Obama i jego administracja chyba nie bardzo zdaja sobie sprawe w jaka pulapke finansowa wprowadzili cale Stany Zjednocozne zaciagajac kredyt chinski z klauzula elastycznosci zmian uwarunkowan. Innymi slowy Chiny za 300 miliardow dolarow kupily sobie juz czesc Stanow Zjednoczonych.To taki ukryty jad zapuszczony we wnetrze organizmu panstwowego.Tak wiec zobaczymy, co bedzie rzeczywiostym efektem owego Obamowskiego pakietu stymulacyjnego. Juz dzis USA” sprzedaja” Chinom ze wszystkimi patrachami HAMMERA. cO BEDZIE DALEJ?
    Odnosze wrazenie, ze swiat zaczal sie krecic w odwrotna strone do astronomicznego kierunku ruchu Ziemii
    Z wyrazamni szacunku i pozdrowieniami

  94. @ Marek

    Twoje opowieści z archaicznej są krainy. Kogoś mogą chwytać za serce, np. cyganerię blogową. Ale ze współczesną ekonomią nie mają nic wspólnego. Banki handlowe są wszędzie prywatne i na zmianę się nie zanosi. PKO BP jest wyjątkiem, w tym przypadku konkurencja banków prywatnych wymusiła jego modernizację, na czym skorzystali konsumenci. Wydaje się, że racją bytu tego banku jest fakt słabej koncentracji kapitału krajowego w tej branży, więc państwo polskie pełni rolę właściciela narodowego ostatniej instancji. Banki prywtne są nadzorowane i regulowane przez państwo, m.in. poprzez wielkość obowiązkowych rezerw. Przykład dobrego prowadzenia krajowych banków prywatnych jest Kanada. Twierdzi się, że w wielu krajach przyczyną napięć w bilansach banków było poluzowanie tych zabezpieczeń i dopuszczenie zbyt dużego ryzyka, np. do pożyczek hipotecznych. Innym problemem jest regulowanie działalości inwestycyjnej, szczególnie w krajach o rozwiniętym sektorze usług finansowych. Ale nacjonalizacja nie jest metodą i nikt nie zamierza tego robić.

    Dobroczynny efekt globalnej konkurencja i ekonomii skali nie są niczym oryginalnym, na ten temat zapisano miliony stron w podręcznikach akademickich i w studenckich kajetach. Świat z tego korzysta. Nagradza się badaczy mechanizmow funkcjonowania korporacji, ich wewnętrznych procesow – governance, oraz zewnętrznych regulacji prawnych. Nacjonalizacji korporacji również w najbliższej przyszłości nie będzie (nikt jej nie rozważa), ani ich rozbicie na drobne, lokalne manufaktury, czy w inną drogą zastąpienie korporacji drobnymi rzemieślnikami o sklepikarzami doprowadziłoby nas wszystkich do ruiny, inaczej mówiąc, do znacznego obniżenia standardu życia. Ale pocyganić na ten temat na blogu można przecież do woli.

    Pozdrawiam polską cyganerię blogową, niech Wam Bóg błogosławi

  95. I ta cała Europa stworzyła wielkie kultury cywilizacji, wspaniałe dzieła architektoniczne, filozoficzne, to właśnie jej kultura promieniuje na cały świat, jej zwyczaje są przejmowane przez narody innych kultur.
    W tym całym akapicie do kultury europejskiej należy zaliczyć również amerykańską i australijską.

  96. @ „Kleofas” z dn. 13.10.2009 h: 1.23.

    Tak, to co pokazujesz to też są Chiny – ale te obrazy (może innej urody są „dziwki” w vanach, może zamiast mandaryńskiego słychać wokoło hiszpański, może zamiast „ryżówki” zmęczeni 12-godzinną pracą robotnicy w favelach piją „tequillę”) są tak samo charakterystyczne np. dla pogranicza meksykańsko-amerykańskiego, gdzie masowo przeniesiono tzw. „maquiladores”. To tu „cywilizowane”, długo-kapitalistyczne i „cywilizacyjnie wysokie” (o moralności i etyce nie mówię nic bo to samo przez się jest Polakowi zapatrzonemu w American Dreams zrozumiałe) przedsiębiorstwa – o tradycjach sięgających 100 i więcej laty – zza Rio Grande jak DuPont, Caterpillar, Coca-Cola, Chevvron, Exxon itd. „inwestują”……..
    Taka jest istota kapitalizmu i taka była od-zawsze: na chwilę (w tzw. „złotym wieku” – 1945-89 – jak uważa brytyjski historyk E.Hobsbawm – i uważa moim zdaniem słusznie) tylko o tym zapomniano. Na chwilę bo sytuacja geo-polityczna i społeczno-cywilizacyjna na świecie wymusiła to zapomnienie. Chińczyk, Amerykanin, Brytyjczyk czy Bask, Rosjanin, Polak, Hindus czy Zulus – każdy będąc „właścicielem środków produkcji” i dając pracę „Innemu” patrzy głównie na zysk, z perspektywy swojej kieszeni (zysk tu rozumiem bardzo szeroko – K.Marks pewnych rzeczy nie mógł przewidzieć – nie był zresztą „futurystą” lecz przede wszystkim filozofem polityki).
    A jak udowadnia w „Doktrynie szoku” N.Klein kapitalizm i zyski (czyli „biznesy”) można doskonale robić w dyktaturach (może nawet lepiej niż w demokracji ?!)- chyba Chile Pinocheta, Argentyna Videlli, Peru Fujimoriego i Montezimosa są tu lepszymi przykładami niźli współczesne, niby-czerwone Chiny.
    To tylko tyle w uzupełnieniu Twego postu.
    WODNIK53

  97. Szanowny Telegraphic Observer (2009-10-12, godz. 07:33)!
    Z późnieniem, ale odpowiadam:
    1. Partia „wodzowska” ma z góry wpisane niepowodzenie, mimo początkowych sukcesów. Są na to historyczne przykłady nie tylko polskie. Gubi ją najczęściej lizusostwo otoczenia przywódcy, który na skutek braku krytycznych uwag swych współpracowników, zaczyna wierzyć w swą genialność tak mocno, że nawet jeżeli ją posiadał, podejmując skuteczne działania, to ją wkrótce traci. Najgorzej jest, gdy za partyjne wodzostwo bierze się człowiek, któremu nie tylko brak genialności ale nawet koncepcji i elementarnego rozsądku. To właśnie spotkało teraz SLD.
    2. Niestety z SLD odeszło wiele osób z dobrym pomyślunkiem, a ci którzy zostali, mimo swego dobrego pomyślunku nie mają obecnie znaczenia w swej partii. Pozostaje im trwać w oczekiwaniu. To efekt napuszonego wodzostwa.
    3. Przeciwieństwem skrajnego liberalizmu gospodarczego była koncepcja budowy realnego socjalizmu, którego rozwój miał doprowadzić do gospodarczego i społecznego ustroju komunistycznego, w którym wszystkie potrzeby wszystkich ludzi zostaną zaspokojone i państwo zaniknie, ponieważ nie będzie potrzebne. Ta idea była nazywana marksizmem-leninizmem, a jej prekursorem był Thomas Morus (przepraszam za ewentualny błąd w pisowni tego nazwiska), którego nierealna idea została „tfurczo” poprawiona.
    4. Środkiem między społeczno-gospodarczymi ustrojami: skrajnym zideologizowanym liberalizmem a socjalizmem realnym (komunizm to absurd), ustrojami kryzysorodnymi, jest to, co w Polskiej Konstytucji nazwane jest społeczną gospodarką rynkową, tj. taką, która umożliwia niemal wszystkim obywatelom udział w tworzeniu dochodu narodowego i udział w nim, i co nie jest hipotetyczną mało realną szansą, (jak w liberalnej gospodarce) i nie jest prawnym zapewnieniem (jak w realnym socjalizmie, niezwykle kosztownym, nie do udźwignięcia), natomiast jest bliski zapewnieniu. Wymaga to, ale nie tylko, udziału państwa w sterowaniu gospodarką, odpowiedniego do aktualnej i przewidywanej sytuacji gospodarczej. Zakres i rodzaj państwowej interwencji nie może być określony raz na stałe i aktualizowany stosownie do potrzeb. To nie nowa utopia, ponieważ tak właśnie funkcjonują gospodarki krajów skandynawskich. Ostanie niepowodzenia Skandynawii nie są powodowane krachem systemu społecznej gospodarki rynkowej a ogólnoświatowym kryzysem, który nie został wywołany przez gospodarki tego regionu.
    5. Listę błędów PO, powodowanych brakiem umiejętności przewidywania niepożądanych obok pożądanych skutków poczynań, powinni przedyskutować jej działacze, aby zapobiegać tym błędom. Inaczej lista ta będzie wciąż wydłużać się aż do upadku tej partii. Ale o krytyczny stosunek do własnych poczynań, jest bardzo, bardzo trudno w partii typu wodzowskiego.
    6. Nie zmieniam poglądu na temat domniemania winy a posługiwania się tym określeniem poza prawem karnym.
    Na temat przyczyn obecnego kryzysu ogólnoświatowego wypowiadałem swe poglądy już na tym blogu. Zgadzam się w wielu sprawach z Markiem, w takim zakresie jak moja wiedza na to pozwala.
    Pozdrawiam
    PS. W Pańskich sporach z Magrud nie zabieram głosu, ponieważ nie wiem kogo miałbym bronić, jak ów Żyd z kibucu, który wezwany przez sąsiada na pomoc, bo lew napadł na jego teściową, odparł, że jak ten lew taki nieostrożny, że napadł, to nie niech się teraz sam broni.

  98. NASTEPNA:
    Afera rafineryjna – 3 miliardy zlotych!
    JESZCZE ZDAZYL (wrog panstwa i PO)!
    A stoczniowej nie ma – byla tylko udawana sprzedaz (mowia to „powazne”media) dla celow wyborczych.

    Zwalniac Kaminskiego, zamknac CBA!
    Schetyna mowi w TV, ze trzeba bedzie przeswietlic cale dzialanie CBA bo jest podejrzane, ze tylko partia wladzy wpada… a powinno byc wedlug „parytetu”… – Okaze sie, ze jest TYLKO afera CBA probujace zniszczyc kochana Pania Jole.
    A i tak to lud kupi – no moze nie akurat lud ale „srodowisko”…

  99. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @jasny gwint

    „Z pomocą Kaczyńskiego starał się,” itd .

    Z tego co jest mi wiadomo judzacych pomoca podzegaczy z Polski bylo wielu i to znanych na arenie miedzynarodowej. Slyszalem (nie mam dowodow, bo mi to zwisa), ze polska „Kashogga” + ludzie z kol finansowych tez sie starali jak mogli w dozbrajaniu i dostarczaniu arsenalow i wiedzy, dydaktyki na temat masowego razenia (czytaj: zabijania), w tym przypadku Rosjan. Znajac Rosjan i z tego co wiem maja bardzo dobra pamiec i moze byc nie z glupia frant „jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie”. Inaczej mowiac „zab za zab, oko za oko”.
    To bardzo smutne niestety, ale prawdziwe – c`est la vie …
    Nie zwisa mi, ze judza i podzegaja do zabijania w polskich getrach a nie w swoich.

    Post Christum.
    „Dieses Schwert sollen meine slawischen Brüder nicht wieder entwinden!“

  100. KADETT 10.40

    Cenie pierwsze Pana zdanie: „Kto nie był, to nie wie… „, a dalej – brednie innych w stylu:
    „Nie tylko tez handlowac, ale wypracowywac madre i dalekowzroczne partnerstwo, podobnie jak z Rosja, Indiami, czy Brazylia (mam na mysli UE rzecz jasna). Każdy z tych krajow stabilizuje olbrzymie obszary i jest waznym partnerem w kwestiach globalnych.”
    Komentarze pisane z tytulow gazet, bez autopsji. Komunizm formalny trzymaja, bo musza miec jakis system, aby tymi milionami rzadzic. Partnerstwo ? Pisalem o mrowce na pupie slonia. Bojkotowanie Olimpiady, tam nawet nikt nie zauwazyl polskiego bojkotu. Znowu wyglup. Korzystac na ile mozna – to wszystko. Robienie jakiejs polityki Polski wobec Chin nadaje sie do szkolnych bajeczek. Polityke to oni chca miec wobec tych, od ktorych kupuja wiekszosc swojego ryzu, Boeningi, lasery, swiatlowody i inne technologie im nie dostepne. Ich defilady, armie, fajerwerki i transparenty mozna sobie poogladac ze Smoczej Jamy, ale odnosic do Polski? „Znaj proporcjum mosci panie”. Polska osrodkiem chinskiego handlu z Europa ? W chorej glowie pana Dudka, i tylko. Jak by chcieli, dawno by mieli. Zalosne sa te wpisy i smiesza. Niech sie odezwie ktos, kto spedzil, powiedzmy – 20 lat, na prace z Chinczykami. Wtedy pogadamy.

  101. Polonia – Sawa (Złotko z Hameryki),

    właśnie Twoją wielowarstwowość kulturową mieliśmu z kadettem na myśli, gdy kilka tygodni temu pisaliśmy list intencyjny o zamiarze zainstalowania arystokratów na sopockim monciaku.

    Bo k…a ktoś musi te standardy trzymać, no nie!

    Salute

  102. Wodnik53
    Nie pisalem o obcym kapitale w Chinach, choc ten jest. Usilowalem pokazac kontrasty, naturalne zreszta, przy przemianach. „Dziwki”, ktore wspomniales to sa dzieci 12 – 18 lat i czesto sprzedawane przez rodzicow na farmie. „Ryzowki”,poza Mandzuria, nie pija, nie moga. Organizm nie akceptuje, podobnie jak u Indian. 12 godzinna praca to na prowincji regula. Podloge w malej fabryczce zamiatala kobieta z jedna reka. Druga dlon stracila pod prasa 250 ton. Zapomniala o przycisku, pod druga reka, przed pedalem uruchominia prasy. Zabezpieczenie pracy – zadne. Zysk goruje nad wszystkim innym.

  103. Jasny gwint; uprzejmie zwracam uwage , ze blog Z . Gdaczaka jest teraz zupelnie gdzie indziej. To tam gdzie tak ” kwiatowo” , pamieta Pan?

  104. Szanowny Kropkozjad (2009-10-13 so godz. 21:21),

    Każda komunikacja z użyciem złożonych terminów woła o definicje. “Partią wodzowską” w moim rozumieniu jest każda partia, która chce odnieść polityczny sukces. Oczywiście decydująca w osiągnięciu tego celu jest jakość wodza, tzw. leadera. Nie byłem nigdy w pobliżu wodza partii i jego lizusów i relacje między nimi oraz z resztą świata oglądam za pośrednictwem mediów. W polskich partiach wodzostwo i lizusostwo są mi jeszcze bardziej obce, i choć jest to wdzięczny wątek, to podejrzewam, że … nie tu jest pies pogrzebany.

    “Skrajny liberalizm gospodarczy” nie jest wg. mnie żadną koncepcją. Jest to stan, którego od niemal 100 lat nie ma w rozwiniętych krajach. Obecnie obserwujemy próbę powstrzymania, może nawet małego odwrotu od etatyzmu (powiedzmy, że taki jest stan przeciwny, bo to co nas doświadczyło w PRL to była kompletna aberracja). Są złe i dobre motywy tego odwrotu. Z mojego punktu widzenia przeważają dobre, i tak myśli wielu wyborców w tych krajach, bo inaczej socjaldemokracja nie wycofyfałaby się ze swoich marksowskich programów i mimo to nie dostawała wyborczych batów. Wiele zależy od kierunku tego odwrotu, ale jest on faktem. Obecny kryzys niewiele w tym zmieni, jak na to wskazują doniesienia. Proszę mi wierzyć, bo przyglądam się dwóm takim krajom z bliska (Kanada, USA) i z oddali innym też.

    Jak funkcjonują gospodarki skandynawskie? Nie jestem pewien, czy blogowicze mają rozeznanie w detalach i nie poprzestają na świetlanej wizji pewnej idei, która była doskonalona w kolejnych wielu podejściach praktycznych, w Szwecji też był kryzys bankowości. W obecnym stanie gospodarki i społeczeństwa polskiego nie jest ta idea możliwa do pomyślnego wprowadzenia. Kiedyś napisałem – za trzydzieści parę lat, jak dobrze pójdzie – jak zawsze z głębokim przekonaniem. Wiem z artykułu w POLITYCE (ze 2-3 numery wstecz), że Lewica w Polsce liczy na to, że będzie miała kiedyś szansę na wprowadzeni modelu skandynawskiego. Liczy, że przekona społeczeństwo, co jest nawet możliwe, bo który rodzic z noworodkiem nie chciałby mieć długiego urlpu macierzyńskiego, itd. Ale żywot takiego programu nie byłby długi. Na prawdę nie widzę realności – kto miałby to zrobić? kto zrównoważyłby budżet? kto płaciłby podatki? kto dał kapitał? Aż boję się myśleć … nie chcę straszyć blogowiczki i blogowiczów, ale to byłoby bardzo NIEDOSKONAŁE. Przykro mi, że wykorzystuję w tej dyskusji rozliczne niesprzyjające okoliczności polskie (niska etyka pracy, niska wydajność pracy, ograniczona konkurencyjność na globalnych rynkach, słaby kapitał ludzki, beznadziejne szkolnictwo, niezbyt protestancki charakter narodowy), ale to byłaby rewolucjna zmiana i skończyłaby się gorzej niż to sobie blogowicze wyobrażają.

    “Domniemanie winy polityków”. Rozumiem przez to, że jeśli do prokuratury (i niemal w tym samym momencie do mediów) trafią solidne dowody, że Tusk przyjął paczkę forsy od szerzej nieznanego biznesmena, to można wiele rzeczy domniemać, zanim sąd cokolwiek orzeknie ponad wszelką wątpliwość, i że Tusk słoży rezygancję.

    Last but not least, kto ma być lwem, a kto teściową w tym przypadku? Ja nie nadaję się ani do jednej, ani do drugiej roli. Generalnie lwia teściowa, mówię teraz między nami o Magrud, jest pełna wewnętrznych sprzeczności. Skoro woła KOCHAJMY NIEDOSKONAŁOŚĆ, to co jej przeszkadza niedoskonały Tusk, niedoskonały neoliberalizm, niedoskonały Kaczyński i Kwaśniewska, niedoskonałe komentarze Falicza, niedoskonały gest T.O. … co? Więc, czy nie może kobieta-lwica uchlać się co wieczór, albo pociągnąc sobie lufę? Czy to byłaby taka wielka doskonałość z jej strony?

  105. POLONIA-SAWA pisze:

    2009-10-13 o godz. 16:01

    Ze meczy ja pogrzeb Edelmana do ktorego podlaczyl sie pan redaktor w roli opozycjonisty.

    Ja tez bym chcial droga pani aby zycie bylo piekne a kobiety szlachetne.
    Jest innaczej.
    Herling-Grudzinski nie zgodzil sie na „Wielkie Zamazywanie”.
    A ja tylko przypominam jego slowa od czasu do czasu.

    Niewygodne slowa w wygodnych czasach?

    Slawomirski

  106. Roman56PL pisze:
    2009-10-13 o godz. 19:26

    Do Roman56PL

    Cala przyjemność po mojej stronie, również z duzym zainteresowaniem czytalem Pana kompetentna i celna wypowiedz. Absolutnie nie jestem urazony, zreszta to tylko internet, a w internecie zycie się czasami toczy jak w neolicie;o) Poza tym, jak widze oponenci od pierogow zamilkli:D

    „Kiedys zawodowo bylem bardzo blisko kwestii stosunkow Rosji z dalekim wschodem, jak rowniez Chiny byl w kregu szczegolnych zainteresowan i odwiedzalem ten kraj wiele razy z najglebszymi i najbardziej niedostepnymi ( zdziczalymy ) prowincjami wlacznie.”

    To widac, ze wie Pan o czym pisze, a nie bezmyslnie i bezkrytycznie kopiuje tresci z mediow. Ja również nie przepisuje tresci z prasy, tylko pisze szybko „na kolanie”, co wiem z codziennosci i KOMPETENTNYCH zrodel. Ciesze sie, ze nasze opinie, mimo roznego miejsca pobytu oraz roznego czasu zajmowania się Wschodem, sa zbieżne.

    Cele polityczne mocarstw nie zmieniaja się mimo upływu wiekow: Chiny doza do odzyskania pozycji z przed kilkuset lat(50% (nie pamiętam dokladnie) procent globalnej produkcji, kow-how, itd…) i chwala im za to – ich prawo, ich mądrość.

    Natomiast my (UE) nie powinniśmy się tego bac, tylko wypracowac elastyczny system polityczno-gospodarczy, który skutecznie będzie konkurowal z Chinami, Indiami, Brazylia i innymi wyzwaniami jutra. Mysle, ze UE ma do tego potencjal.

    Co do zalania zolta rasa, to Swiat się zmienia i trzeba to akceptowac.
    USA.., tu Pana ocena jest trafna. USA za bardzo SA uwikłane finansowo i mogą mieć problem, a czy przestana być liderem za 30 lat, czy 70, to jednak zalezy od nich. Nie zapominajmy, ze Chiny tez będą mialy swoje problemy z czasem. To nie ma tak, ze totalitaryzm będzie się rozwijal bez problemowo. Każdy system ma swoje granice. Moim zdaniem UE ma niezle perspektywy, jeśli wypracuje rozsadne strategie. UE ma duuuzo know-how i kulture negocjacji. A to rzecz wazna w tak skomplikowanym swiecie.

    „Pan Prezydent Barack Obama i jego administracja chyba nie bardzo zdaja sobie sprawe w jaka pulapke finansowa wprowadzili cale Stany Zjednocozne zaciagajac kredyt chinski z klauzula elastycznosci zmian uwarunkowan.”

    O co chodzi z ta klauzula? Za jakis link do kompetentnego zrodla bylbym zobowiązany..

    „Chiny za 300 miliardow dolarow kupily sobie juz czesc Stanow Zjednoczonych.”

    No coz, USA będzie
    mialo związane rece w wielu kwestiach. Nie powinno się jednak demonizowac Chin. Chiny nie sa militarnie agresywne.

    Gdziesz słyszałem, ze Arabia Saudyjska ma około 9% kapitalu USA…

    „Tak wiec zobaczymy, co bedzie rzeczywiostym efektem owego Obamowskiego pakietu stymulacyjnego.”

    Dobrze przez inwestycje w smart gridy i energie, marnie przez marnowanie pieniędzy na utrzymanie „overcapacities” w przemysle samochodowym (ponoc 40% ), dramatycznie przez socjalizm finansowy, i pomoc dla malych średnich firm, która puszczono przez banki. Banki poprawily stan aktyw i blyskawicznie zaostrzyly kryteria udzielania kredytow dla firm i firmy usychaja. Te z know-howem sa kupowane tez przez Chiny za grosze: drugie etap absorpcji mysli technicznej (pierwszy był przez odpowiednie joint-venture). SUmujac, zyski Male z pakietu, a trzeba tobedzie spłacać przez nastepne 100 lat;o) ALe moze USA spokornieje.

    „ Juz dzis USA” sprzedaja” Chinom ze wszystkimi patrachami HAMMERA. cO BEDZIE DALEJ?”

    Nic, bedzie zmiana układu sil, czyli to się dzieje od zawsze co jakies 100-200 lat;o) Chiny inwestuja w biotechnologie, technologie rakietowe. Może wiec np. zrewolucjonizuja medycyne, albo podbija kosmos:o)? Trzeba patrzyc pozytywnie.

    Pozdrawiam serdecznie:)

  107. Pan Passent pisze o “Chinczykach, ktore trzymaja sie mocno”. Czyli – unikamy tematow niewygodnych i gramy jak brukowiec.

    ………..bo bezpieczny, to zawsze ubezpieczony!…………..

  108. A Ty dalej swoje, na nic fakty – w podręcznikach i kajetach zapisane, więc święte i nikt Ci nie powie, że białe to białe, a czarne, to czarne. W prasie piszą, w telewizji mówią, więc nie ma dwóch zdań.

    Z braku racjonalnych argumentów możesz mnie nazywać cyganerią, bardzo mi to zresztą schlebia, jeśli jednak chcesz wiedzieć, jaka „ekonomia” kieruje dziś finansami USA, kraju, w którym rządzą prywatne, globalne banki, to przeczytaj niedawny wpis p. Roberta Gwiazdowskiego, nomen omen z Centrum Adama Smitha: http://gwiazdowski.blogbank.pl/2009/10/09/nobel-z-astronomii/

    Banki prywatne są tworem absurdalnym oraz szkodliwym z punktu widzenia dobra poszczególnych krajów i ich obywateli. Pisałem o tym poprzednio. Stanowią rodzaj globalnego oberpaństwa, de facto nie podlegają żadnemu prawu, co więcej, ustanowiły własne prawo i mogą każdego zrujnować w dowolnym momencie, wystawiając np. bankowy tytuł egzekucyjny, bez potrzeby przeprowadzania procesu sądowego i udowadniania czegokolwiek. Mogą wystawić taki tytuł także i Tobie, nawet jeśli nie masz z nimi nic wspólnego i nigdy nie brałeś żadnego kredytu. Jak zechcą, wyrzucą Cię z własnego domu, zajmą Ci konta i pobory, a Ty możesz potem procesować się z nimi latami, z powództwa cywilnego. Prawdopodobnie i tak przegrasz. Jakie inne komercyjne przedsiębiorstwo prywatne (takim jest przecież prywatny bank) może napisać kartkę papieru, na podstawie której urzędnik państwa, komornik, będzie ścigał obywateli i prowadził egzekucję ich majątku?

    Dawniej pobieranie odsetek od kredytu było przestępstwem, za które lichwiarz musiał położyć głowę pod topór, natomiast za orzynanie ludzkości „instrumentami finansowymi” , tak, jak to ma miejsce obecnie, byłby prawdopodobnie skazany na dożywotnie rozstrzelanie.

    W dzisiejszym świecie, dla „niecyganerii” liczy się wyłącznie zysk, a ich mantrą jest znana już teza: „nie mam mózgu, bo mi się nie opłaca”.

    Pozdrawiam apologetę dobroczynnych dla świata korporacji globalnych 😉 Niech Ci się opłaca.

  109. Mój poprzedni wpis adresuję do T.O. oczywiście.

  110. Giaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Kartka z podrozy

    A propos hazardu „Sytuacja szpitali na Dolnym Śląsku jest dramatyczna. Z czymś takim nigdy do tej pory w Polsce się nie spotkałam. Przy tym bezczynność Ministerstwa Zdrowia jest szokująca. Na Dolnym Śląsku mamy olbrzymie tzw. nadwykonania różnych rodzajów zabiegów i za to placówki nie otrzymały refundacji z NFZ, bo jego dolnośląski oddział twierdzi, że nie ma na to pieniędzy.” Itd.
    Donosi?…NaszDziennik. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091013&typ=po&id=po04.txt
    Domyslan sie, ze ten „hazard” nie rajcuje – prawda? Ciekawe jak dlugo „zeton” utrzyma wysokosci opodatkowania?

    @A. Falicz z. 21:28

    Panie Andrzeju toz to dopiero jeden czubek pasma gorskiego.
    „Rzad brnol w katarska mistyfikacje (…) Pod tzw. aferą stoczniową może kryć się marketingowe działanie rządu, który mając świadomość nieuchronnego upadku stoczni, nie chciał się kompromitować. Zamiast realnie zastanowić się, co można zrobić w sprawie stoczni, rząd brnął w mistyfikację” http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091013&typ=po&id=po01.txt

    Wyglada na to, ze Donek musi byc wciaz „naciapany” (?)

  111. @Margud (2009-10-12 o godz. 22:29 )
    Z ta uroda kobiet to przesada i zakrawa na nieskromna autopromocje. Szwedki o wiele zgrabniejsze i ladniejsze.

  112. @Bywalec (2009-10-12 o godz. 16:26):

    Pieknie to ujales! Czy masz jakies prognozy jak z Chinami nie wyjdzie (oczywiscie, przeciez to nierozumni niewdziecznicy) z kim nasze elity beda planowaly zawierac dalsze pzrymierza?

  113. @WODNIK53 (2009-10-12 o godz. 18:05):

    Trafny opis i diagnoza. Mysle, ze coraz wiecej osob zaczyna zwracac uwage na trawiaca od dosc dawna Polske chorobe nieumietnosci ulozenia sobie stosunkow z sasiadami i korespondujacej ucieczki w „egzotyke”. Wieczne zatargi z najblizszymi sasiadami i uciekanie w sojusze z Anglia i Francja a ostatnio nawet dalej z USA i teraz te mzonki o Chinach. Czy sa jakies przyklady innych krajow majacych podobnie kliniczny problem ze swoim miejscem na ziemi? Moze mozna by sie czegos nauczyc.

  114. Wodnik53

    Pozwoli Pan, ze jeszcze dodam do Panskiego wykladu macro. W Chinach jest 115 miliarderow, w US dollars. W USA tylko 320. Dla zrownowazenia drobnicy, o ktorej pisalem: pracuje sie z reguly po 12 godzin na dobe. Albo – jak sobie szef zyczy. Regulaminy, przepisy itp sa tylko na papierze, jesli wogole sa. Widzialem fabryczki 40 – 50 osob pracujace na dwie zmiany. Kazdy w produkcji placony jest za sztuke/jednostke towaru. Umowy o prace nie istnieja, albo sa zapomniane, albo ida do kosza. Chinczycy lubia i chca pracowac. Czestokroc inzynier gloduje, bo mu szef kazal kupic komputer do domu i pracowac wieczorem.
    Na prowincji pracy nie ma. A prowincja to wielki obszar miedzy poludniowym wybrzezem i Beijing. Sprzedaz dzieci jest powszechna. Wolno miec tylko jedno. Drugie nie ma zadnych przywilejow, jak opieka lekarska itp., im predzej umrze, tym lepiej. Zwlaszcza dziewczynka. Kiedy maja prace sa usluzni do obrzydzenia. Nigdy, w ciagu tylu lat, nie widzialem czlowieka, ktory by sie do mnie nie usmiechal. I jak sobie ten pan Dudek wyobraza polskie posrednictwo ? I ktoredy ? Polskie porty nie nadaja sie do rejsow oceanicznych, lotniska – do jumbo. Myslec za nich ? Panom Polakom pieknie juz dziekujemy. Czy Pan Dudek pomyslal o tym ? Mozna ciagnac bez konca. Obyczaje, maniery, tradycje (prawie niespotykane), etyka, zycie rodzinne. I najwieksza roznica – Chinczyk jest zawsze usmiechniety, Polak – skwaszony i biadoli. Dziekuje i przepraszam, ze zanudzam.

  115. @telegraphic observer,
    Widzialem na zywo ale nie przepadam za Netrebko. Ktos o niej powiedzial, ze to „opera prostitution”. Oczywiscie rzecz gustu. Posluchaj Renee Fleming.

  116. Wczoraj w TVP prof.Barbara Fedyszak – Radziejowska dyskutując z kieleckim, lewicowym naukowcem Kikiem dotknęła bardzo ważnego problemu. Że większość tzw. elity niezlustrowanej i pochowanej po uczelniach i redakcjach chciałaby systemu a la PZPR. Dla nich takie instytucje jak CBA są z innego świata i nie powinny istnieć, bo nie można naruszać autorytetu państwa czyli aktualnie rządzących…Pani profesor powiedziała, że demokracja wtedy jest silna kiedy są służby patrzące władzy na ręce i ją sprawdzające, bo w przeciwnym razie będziemy putinowską Rosją z pseudo demokracją. Kik z Kielc tego nie pojmował. Nie pojmują tego „medialni demokraci” z Wyborczej, Polityki, Metra, Zetki, RMF czyli takie pseudo tuzy jak Paradowska, Żakowski, Wołek, Michnik, Milewicz, Jarosław Kurski czy Lisowie. Dla nich PZPR przemienił się w PO i należy go bronić nawet jak jest parodią rządzenia w stylu peerelowskich kacyków. Czymże bowiem różnią się Tusk od Gierka, Schetyna od Jaroszewicza, Chlebowski od Jabłońskiego czy Nowak z Karpiniukiem od Świrgonia?…Nic się nie zmienia. 20 lat i dalej tkwimy mentalnie w PRL-u.

  117. Podano dzisiaj w gazetach, że przewidywany wzrost PKB w Chinach wyniesie w roku bieżącym 10%. Zważywszy, że tam panuje terror i komunizm to wartość niebotyczna, co wywołuje paniczny strach Obamy oraz respekt i szacunek Rosjan wyrażony nowymi wielkimi kontraktami. To budzi optymizm.
    Nowa Odolska w programie II PR zapluwała się dzisiaj rano wylewając pomyje na Chińczyków z racji ogromnej ekspozycji na frankfurckich targach książki. Niepoprawni głupcy. Niedawno ukazały się wydane w pięknej formie działa Konfucjusza. Szanowny Torlinie /21.04/ weź pod uwagę, że było to napisane 500 lat przed narodzeniem analfabety z Nazaretu i ukształtowało cywilizację Chin do dzisiaj włącznie.

  118. Tusk wzmacnia siły wyznaczając na ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego. Jest człowiekiem Czumy, czyli zapewnia wysokie standardy, ponadto jak podano jest antykomunistą. To natomiast rekomendacja najwyższa, zważywszy, że komunistów można spotkać, aczkolwiek z trudem tylko w Chinach. Kiedyś mądry Bieńkowski powiedział, że głupszym od komunisty może być tylko antykomunista. Tusk nie zna tego bo i skąd?
    Mamy w ten sposób ministra, który zamiast prawa uczył się antykomunizmu, wiedzy dość abstrakcyjnej, często przynoszącej znaczne profity. Ten Kwiatkowski z pewnością należał też do NZS.

  119. szestow pisze:
    2009-10-14 o godz. 08:58

    „Czymże bowiem różnią się Tusk od Gierka, Schetyna od Jaroszewicza, Chlebowski od Jabłońskiego czy Nowak z Karpiniukiem od Świrgonia?…Nic się nie zmienia. 20 lat i dalej tkwimy mentalnie w PRL-u.”

    Autor komentarza chyba tkwi znacznie głębiej…

  120. Do Roman56PL

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7142055,Rosje_utrzymaja_chinskie_inwestycje.html

    ;o) Niech to bedzie komentarz do naszych kawiarnianych rozmow o Chinach i Rosji;o)

    „Chyba po raz pierwszy rosyjskie i chińskie firmy podpisują jednocześnie aż tyle umów – cieszył się wczoraj wicepremier Rosji Aleksander Żukow, odpowiedzialny za relacje z Państwem Środka. Ale jednocześnie w Rosji rosną obawy, że państwo to będzie tylko „surowcowym dodatkiem” dla Chin. Takie opinie wywołała publikacja dziennika „Wiedomosti”, który w poniedziałek ujawnił, że Moskwa i Pekin planują zakrojoną na wielką skalę współpracę przy eksploatacji syberyjskich złóż, również przy masowym udziale chińskich robotników. ”

    Rosna obawy? Jakie przenikliwe;o) Dr. Dudek i PiSolubni pewnie sie ciesza, ze Rosji tez nie lekko. Z drugiej strony, ignorujac laskotanie ichniego „zmyslu nagrody”, na podstawie tych umow mozna oszacowac:
    a. jak Chiny wyzbywaja sie dolara (i skad dolar spada, a surowce rosna, bo jakos do naszych analitykow prasowych to nie dociera – pewnie Chiny kupuja teraz wszedzie, nie targujac sie specjalnie, bo wiedza, jakie kuku zrobia potem Obamie), by potem zmniejszyc koszta triku Obamy z inflacja i oslabianiem dolara, a nastepnie docisnac USA klauzula Pana Romana.
    b. za ile mozna zmusic Rosje do ustepstw;o)

  121. Spe
    ten artykuł jest najlepszym podsumowaniem całej dyskusji:

    „Chiny zainwestują w Rosji w branżę paliwową, banki, cementownie, koleje i stocznie. W tym roku Moskwa dostała już prawie 27 mld dol. kredytów z Pekinu, a wczoraj rosyjskie i chińskie firmy podpisały ponad trzy tuziny umów na 3,5 mld dol.
    A premier Chin Wen Jiabao podkreślał, że obecne relacje Państwa Środka z Rosją „mogą odgrywać modelową rolę dla relacji między sąsiedzkimi państwami i dla relacji między mocarstwami….
    W Moskwie liczą nie tylko na pieniądze z Chin, ale także na tamtejsze technologie. W Pekinie podpisano list intencyjny w sprawie budowy w Rosji przez chińskie firmy linii kolejowej dla pociągów jeżdżących z prędkością ponad 350 km/godz”

  122. „Podano dzisiaj w gazetach, że przewidywany wzrost PKB w Chinach wyniesie w roku bieżącym 10%. Zważywszy, że tam panuje terror i komunizm”
    Szanowny Gwincie,
    nostalgia za czerwonym sztandarem zupelnie pozbawila Pana zdolnosci zrozumienia prostej prawdy.Komunizm chinski to fasada,atrapa,erzatz.
    Jesli uwaza Pan ze system ten ma cos wspolnego z Marxem swiadczy iz nie byl Pan blyskotliwym studentem wieczorowych kursow UML.
    Chiny dzisiejsze to przyklad krwiozerczego kapitalizmu sterowanego przez partyjna mafie.Wyzysk czyli zysk za wszelka cene jest motorem przemian.
    Cierpia miliony ale kraj jest potezniejszy i bogatszy z dnia na dzien.
    I wlasnie to jest w oczach przecietnego chinczyka najwazniejsze.
    Tyle tylko ze system ten z komunizmem ma tyle wspolnego co Stalina z papiezem.

  123. Andrzej Falicz pisze:
    2009-10-14 o godz. 10:43

    W rzeczy samej, Panie Andrzeju, „zycie” szybko skomentowalo nasze akademickie dywagacje;o)

    Ale:
    „ Nie mający precedensu poziom wzajemnego zrozumienia między Rosją i Chinami pozwala nam z sukcesem rozwiązywać wszelkie problemy – deklarował wczoraj premier Rosji Władimir Putin w Pekinie. A premier Chin Wen Jiabao podkreślał, że obecne relacje Państwa Środka z Rosją „mogą odgrywać modelową rolę dla relacji między sąsiedzkimi państwami i dla relacji między mocarstwami” – cytowała agencja Xinhua.”

    To takie polityczne ple, ple. Co mieli powiedziec innego? Jedni sie ciesza, ze nie utona bez gotowki, a drudzy, ze beda mieli mniej dolarowej makulatury. Zobaczymy, co sie stanie za pare lat, jak Chinczycy zazadaja dywidendy w szerokim tego slowa znaczeniu.

    Istotne jest to:
    “Moskwa nie ma wyboru, a Chiny nie chcą stracić okazji.” “Rosyjska gospodarka w tym roku skurczy się o ponad 7 proc., a gospodarka Chin wzrośnie o ponad 10 proc., wspierając w ten sposób wychodzenie z kryzysu całego świata.”

    Powinno byc jeszcze: “jednak na juz zupelnie innych warunkach”.

    “Coraz szybciej wyczerpują się też rosyjskie rezerwy waluty zgromadzone w czasach hossy na światowym rynku paliwowym. A chińskie rezerwy waluty to niebotyczna góra 2 bln dol., które władze w Pekinie chętnie wymieniają na całym świecie na aktywa o stabilniejszej wartości niż amerykański pieniądz.”

    Komentarz zbyteczny

    “Największe apetyty w Chinach budzą rosyjskie zasoby surowców, niezbędne dla utrzymania ekspansji przemysłu w Państwie Środka, a znajdujące się w obfitości na pobliskich terenach rosyjskiej Syberii.”

    To raz (dociekliwych odyslam do powodow wojny Japonsko-Rosyjskiej w 1939 (?) oraz powodow, dla ktorych USA w zasadzie zmusila Japonie do wojny, oraz konflikty francusko-niemieckie o Alzacje, itd, itp w glab historii – surowce, surowce, surowce. Teraz te sprawy zalatwie sie gotowka.

    “Od 2014 r. dwoma nowymi połączeniami z zachodniej i wschodniej Syberii do Państwa Środka zacznie płynąć do 70 mld m sześc. gazu. Chiny staną się wtedy największym klientem Gazpromu na świecie, dystansując Niemcy.”

    To powinno by memento dla UE i Polski – wzrost cen, mniej elastyczna postawa negocjacyjna Rosji.

    “Opory Gazpromu Pekin zmiękczył w ciągu zaledwie trzech lat, budując dookoła Rosji gigantyczny gazociąg o długości 7 tys. km do złóż konkurentów Rosji w Turkmenistanie i Kazachstanie.”

    I to tez, pt. Jak negocjowac z Rosja skutecznie kwestie energetyczne i np. Nabucco idywersyfikacji dostaw energii.

    “Ostateczny kontrakt Gazpromu z CNPC zostanie podpisany w czerwcu i według rosyjskich mediów w zamian za długoletnie dostawy surowca Gazprom może dostać od Chin wielką pożyczkę.”

    To apropo wymiany bezwartosciowych dolarow na to, co bedzie mialo rosnaca wartosc (surowce)

    “Moskwa od dawna targowała się z Pekinem o budowę ropociągu, który będzie dostarczał ropę bezpośrednio z Syberii. Wiosną zgodziła się na tę inwestycję i dostawy ropy przez 20 lat w zamian za 25 mld dol. taniego kredytu z Chin dla rosyjskich państwowych koncernów naftowych.”

    Bez komentarza.

    Chiny sa madre, przewidujace i skuteczne. Spokojnie mozna sie od nich uczyc.

    Pozdrawiam.

  124. Aussie pisze:

    2009-10-14 o godz. 11:06
    Podobnie bylo w PRL, tylko Gwint tego nie chce zrozumiec.
    WINIEN

  125. POLONIA-SAWA pisze:

    2009-10-13 o godz. 16:01
    SLAWOMIRSKI !!!

    Wielokulturowe wychowanie nie gwarantuje dobrego wychowania.
    WINIEN

    Panie Slawomirski,
    nie ma sie czego (wychowania), kogo obawiac.
    WINIEN

  126. Może coś takiego dla poprawienia nastroju.
    http://alfaomega.webnode.com/products/piotr%20kami%C5%84ski%2c%20kpt%20%C5%BC-%20w-%3a%20jak%20ratowa%C4%87%20stocznie/
    Aussie 11.06. Ja jestem „jasny gwint” a nie Gwint. To duża różnica. Reszta co piszesz to banały niepoważne.

  127. @ Aussie z dn. 14.10.2009 h: 11.06.

    Tak, masz rację, ale jak poczytasz m.in. „Doktrynę szoku” N.Klein czy „Co z tym Kansas ?” T.Franka (to pozycje pierwsze z brzegu) zobaczysz Drogi Aussie, że to problem ogólnoświatowy. I że te zasady – na nowo odkryte i zdefiniowane „naukowo” przez „chicago boy’s” i ich mentorów (Hayeka i Friedmanna) w latach 50/60 XX wieku – wprowadza się od ćwierć wieku z błogosławieństwem „Imperium Dobra”. Dlatego m.in. świat postrzega te wszystkie zmiany jako kolonizację – mentalną, świadomościową, naukową, praktyczną etc. – ze strony Ameryki. Co do Chin jeszcze – tu wchodzi w grę kultura, a nawet CYWILIZACJA chińska: oparta na zasadach konfucjańskich, a przy tym na poszanowaniu hierarchii, tradycji, „sinocentryzmie” i (wynika to z poprzednich elementów) WŁADZY jako „takiej”. Nawet „komunizm” chiński był kontynuacja idei Konfucjusza – choć werbalnie te nauki potępiał. I analogię widać z dzisiejszą sytuacją – za co tak ganisz „jasnego gwinta”.

    I jeszcze: @ „Kleofas”;
    – nie neguję Twoich argumentów. Chciałem tylko zaznaczyć w mojej polemice z Tobą, że kapitalizm – obojętnie: chiński, amerykański, latynoski, polski czy ukraiński itd. – są z gruntu takie same. Te same elementy nimi sterują i te same procesy – przedsiębiorcą prywatnym – je napędzają. Pozwól na „manchesterskie” stosunki między ludzkie w USA czy Francji, a będzie analogicznie jak w Chinach (no może tylko trochę inaczej bo kultura i mentalność są mimo wszystko inne, a przede wszystkim – doświadczenia na linii obywatel – władza: każda – centralna, prowincjonalna, gminna, religijna etc.).
    I jeszcze jedno – „bat” na wilczy kapitalizm jakim był dwubiegunowy podział świata (z autentyczną alternatywą obozu wschodniego – tu abstrahuję o słuszności tej alternatywy, jej skuteczności, chodzi mi tylko o konkurencję i jej wymiar w świadomości „tamtych” społeczeństw) już jest w nie-bycie. I kokietowanie tzw. „ludu”, niebieskich kołnierzyków, „obywatelskiego” społeczeństwa mogło się skończyć. Bo już jest niepotrzebne. Konkurencji nie ma.
    Smutna i bolesna, ale realna to prawda.
    Pozdrawiam.
    WODNIK 53

  128. Slawomirski ,
    nie wiem dziecko kto i co Ci troche „zamazal „,ale twoje cierpienie z po-
    wodu „wujka z Workuty ” i strachu przed „kioskiem ruchu” przyjmuje jednak zastraszajace wymiary ,a twoje popisy sa nie do zniecienia.
    Ja tez bylam w opozycji do P.Passenta i dlatego uwazam ,ze ma prawo
    chodzic na pogrzeby /zydowskie i nie zydowskie / jesli mu sie to podoba !
    I nalezec gdzie mu sie chce nalezec !
    I KAZDY MA PRAWO RELATYWIZOWAC ,co mu sie rzewnie podoba ,
    /jak dlugo nie obraza innych ludzi / a ty zamilcz ,bo NIC ,ale to NIC
    nie zrozumiales !
    … Jak miales takie wygodne zycie ,to uwazaj ,bo teraz ja ciebie wyrzuce
    z tego blogu !
    … W imieniu mojej babci ,wujka ,moich przodkow ,moich znajomych i w moim wlasnym imieniu .
    Salute
    Zlota Rybko , w Sopocie kolo monciaku /mysle ,ze miales na mysli molo/
    jest kasyno ,a ja z wielu racji jestem podatna na gry harazdowe /fe!/
    …wiec nie wodz mnie na pokuszenie ,ale nas zbaw ode zlego ..Amen..
    / nie dyskutuje z powodu ,swinskiej grypy Slawomirkiego — mozna sie
    zaradzic ! /

  129. Rosja po spadku cen ropy i przy wiosennej awanturze z gazem stracila troche impetu gospodarczego z lat 2007 – 2008. Z kredytobiorcow zamienili sie na kredytodawcow, ale na krotko. Ponownie Kreml mowi o dericycie budzetowym, o trudnosciach rozliczeniowych.Prowincja piszczy z nedzy i niedoinwestowania a sami zagraniczni inwestorzy sporo mowia i obiecuja, ale z ostatecznymi decyzjami zwlekaja ( z wyjatkiem osobiscie zaangazowanego Shroedera).Propaganda suckesu ekonomicznego Rosji gloszona przez Putina i Miedwiediewa ma jedynie wydzwiek propagandowy, by pokazac swiatu, ze Rosja zmierza ku dominacji swiatowej, lecz jest to w rzeczywsitsoci zludne.To tlumaczy dosc obszerne i wrecz laskawe przystawanie Rosji na sprytne i perspektywiczne dla Chin umowy z sektora paliwowo energetycznego, technologicznego w tym czesci zbrojeniowej. Lacznie Chiny sa gotowe wpakowac w Rosje okolo 25 miliardow dolarow w ciagu najblizszych 2-ch lat – lecz to nie wszystko z perspektywy 10 ciu lat- na jakie opiewaja umoiwy z Rosja. Chyba jednak ekonomisci rosyjscy nie przewidzieli faktu oslabienia dolara i ncoraz silniejszej waluty chinskiej , a w sukurs idace poki co wzmocnienie jena i euro. Pesymisci krzycza, ze to koniec dominacji dolara USA w systemie rozliczen miedzynarodowych. Ja tutaj optuje za zachowanie ostroznosci, co jednak nie zanczy, ze owa obecna chwilowa panika dolarowa wlasnie Chinom sprzyja w zawieraniu dlugoterminowych umow gospdoarczych. To wlasnie przejaw myslenia na perspektywe i kalkulacji dnia dzisiejszego, to efekt bardzo aktywnego i efektywnego szpiegowstwa gospodarczego i technologicznego Chin w swiecie ( a w szczegolnosci w USA ) Nie moge ujawnic wieou szczegolow bowiem naruszalbym konfidencjonalnosc osobistych zrodel a co za tym idze i mojego miejsca pracy. Chiny rozpoczela iscie niemiecki dokladny i bardzo szybki marsz w swiat.
    Godnym zauwazenia jest to jak dalece posunely sie w Chinach swobody dla ludzi z ambicjami naukowymi.Dla nich rezim otwiera drzwi w swiat i nie zaluje grosza.

  130. Szanowny Telegraphic Observer (2009-10-14, godz. 00:01)!.
    Ja także jestem zwolennikiem posługiwania się pojęciami ścisłymi, ale na tyle na ile jest możliwe ich ścisłe zdefiniowanie. Niestety nie wszystkie pojęcia da się tak zdefiniować, a do tych należy „wodzostwo” jako cecha osoby sprawującej funkcję kierowniczą. Nie jest jego wyróżnikiem dążenie do sukcesu, ponieważ kierownik, jakiegokolwiek szczebla, który nie dąży do sukcesu jest zwykłym figurantem, a to też styl sprawowania kierownictwa. „Wodzostwo” to zdegenerowana forma „przywództwa”, tj. takiego stylu sprawowania kierownictwa, gdy przywódca dopuszcza oceny swego kierowania, nie tylko przez swe najbliższe otoczenie i nie takie, które mają charakterach chwalby. Przywódca słucha krytycznych ocen swego działania, analizuje je a gdy podejmie, decyzję kieruje jej realizacją. Wódz, tępi w swym otoczeniu osoby samodzielnie myślące i wyrażające swe myśli, inne niż jego podglądy, a wysłuchuje aprobaty bezkrytycznych lizusów. Swe decyzje realizuje nawet wtedy, gdy dostrzega ich negatywne skutki, a osoby w swym otoczeniu, na nie wskazujące, traktuje jako osobistych wrogów. Taka w grubym streszczeniu jest różnica między wodzostwem a przywództwem, a podobieństwo takie, że obaj wódz i przywódca na ogół dążą do sukcesu a czasem tylko do przetrwana, jeżeli stoją na czele partii politycznej.
    Oceny wyborców nie są niestety dobrym kryterium oceny systemu gospodarczego, szczególnie w tych krajach, w których system edukacji powszechnej jest nastawiany na ukształtowanie głupa, który nie umie krytycznie myśleć a jest podany na reklamę handlową i polityczną. W tym systemie zakłada się, że jednostki wybitnie zdolne i tak przebiją się do elity intelektualnej a na głupa szkoda dydaktycznych nakładów, bo lepiej dla systemu gospodarki liberalnej, jak głupem pozostanie. Ma Pan rację, że na temat beznadziejności obecnego polskiego szkolnictwa, które w okresie transformacji ustrojowej uległo degradacji poziomu nauczania raz na temat wpływu tego zjawiska na postawy Polaków. Na tę degradację pracowali wszyscy polscy ministrowie oświaty po transformacji, niestety z lewicowymi włącznie. W czasach PRL polskie szkolnictwo średnie było krytykowane za tradycyjną nieskuteczność w nauczaniu myślenia. Ja też należałem do grona krytykujących. Moi znajomi, aktywni pracownicy naukowi i dydaktyczni wyższych uczelni twierdzą, że obecnie z myśleniem u maturzystów jest jeszcze gorzej, za to doskonale potrafią oni kombinować. A w ocenie moich znajomych, których wnuczki kształcą się na poziomie podstawowym i średnim, w Polsce i w krajach Europy zachodniej, wiedza zdobywana w polskich szkołach wyraźnie góruje na tym czego uczą w zagranicznych szkołach. Ale będzie jeszcze gorzej, ponieważ urzędasy od oświaty uważają, że wprowadzanie wzorów z zachodniej Europy jest ich świętym obowiązkiem.
    Twierdzę, że nie da się od razu wprowadzić w Polsce społecznej gospodarki rynkowej, ale należy do tego dążyć. Niestety żadna z ekip rządzących w III RP nie podjęła próby realizacji tego konstytucyjnego nakazu.
    Nie podzielam Pańskiego poglądu, że na drodze do realizacji społecznej gospodarki rynkowej polski system podatkowy nie podołałby zadaniom tego typu gospodarki. Polski system podatkowy jest głęboko chory, zajmując się takimi du…..mi, jak naliczenie podatku VAT w wysokości 6 groszy od usługi kserograficznej, czy ścigając panie, które rozdają biednym ubiory pochodzące z darów za symboliczną złotówkę przeznaczaną na cele dobroczynne, który wreszcie zniszczył piekarnię, której właściciel rozdawał biedocie za darmo przeterminowane pieczywo zamiast je spalić zgodnie z przepisami. Gdy raz został wykryty oczywisty przekręt w unikaniu VAT przy pomocy fikcyjnego eksportu wyrobów do naszych południowych sąsiadów, aby zaraz nawet w tym samym dniu towar wracał do Polski jako importowany, to później w postępowaniu sądowym okazało się, że uchybienia w świetle wadliwego formalnie prawa nie było. Nie potrafiono zapobiec sztucznej nierentowności, przedsiębiorstw zagranicznych w Polsce, które na swe polskie file przelewały nieproporcjonalnie wysokie koszty działalności centrali, ponoszone poza Polską. Ile jeszcze takich różnych, dużych, rzeczywistych przekrętów podatkowych było? Ale niestety za doskonalenie prawa podatkowego i systemu ściągalności podatków nikt nie wspomina, nawet super doskonały obecny minister finansów. W gospodarce, w której ogromne rzesze ludzi pozbawione są możliwości udziału w tworzeniu dochodu narodowego system podatkowy musi być niewydolny i nie może sprostać symbolicznej nawet pomocy socjalnej dla tej rzeszy. Może gdyby około 500 lat temu nasi przodkowie nie odrzucili reformacji religijnej, a także nie opowiedzieli za nieudacznikiem Janem Kazimierzem a poparli Karola Gustawa w dążeniu do tronu polskiego, to nie było by problemu z wdrożeniem konstytucyjnego nakazu ustanowienia społecznej gospodarki rynkowej.
    Wyjaśniłem już, dlaczego uważam, że pojęcie „domniemanie winy”, egzystujące w systemach prawa karnego jako zakaz i szczególny wyjątek, nie powinno być przenoszone na inny grunt.
    Przyłączam się do rozsądnego apelu Magrud o miłość dla niedoskonałości, ponieważ nic na świecie nie ma doskonałego. Ani technika, ani systemy, społeczne, polityczne, sądownicze, szkolnictwa itp., nie grzeszą doskonałością, natomiast powinny być doskonalone. Może z obecnie działających w Polsce struktur najbliższe doskonałości są CBA i IPN funkcjonujące jako bojówki partyjne, ale jako struktury państwowe działają fatalnie i szkodliwie.
    Posługując się żydowską anegdotą o obronie, nie zwróciłem uwagi na to, że Magrud może nie tylko występować jako anegdotyczna teściowa ale także jako lwica. Nie może jednak „robić” za lwa – nie ta płeć.
    Pozdrowienia
    PS. Sadzę, że nie będę indagowany o definicję kombinowania. Każdy Polak wie, czym różni się ono do myślenia.

  131. DO Pana Romana56PL

    „Nie moge ujawnic wieou szczegolow bowiem naruszalbym konfidencjonalnosc osobistych zrodel a co za tym idze i mojego miejsca pracy.”

    Pracuje Pan:
    a. Think-tank
    b. duza korporacja robiaca interesy na Wschodzie
    c. zrzeszenie producenckie z kregow okolo rzadowych
    d. uniwersytet zajmujacy sie Wschodem/globalizacja
    e. rzad US raczej chyba nie, choc nie wykluczone.

    Stawiam na b. Zbyt celnie Pan pisze, jak na amatora;o) Ciesze sie na nasze przyszle dyskusje, jak pozwoli czas. Na marginesie, bylbym wdzieczny za kilka oficjalnych i nie-poufnych linkow do tematyki poruszonej przez Pana o Chinach (klauzula z USA, ich strategia, etc…).

    Pozdrawiam.

  132. POLONIA-SAWA pisze:

    2009-10-14 o godz. 12:54

    „dlatego uwazam ,ze ma prawo
    chodzic na pogrzeby /zydowskie i nie zydowskie / jesli mu sie to podoba !”

    Czego i pani serdecznie zycze.

    Slawomirski

  133. @Torment

    Oczywiscie sluchalem Renee Fleming. Lecz chodzilo mi o te wlasnie arie z „La Boheme”, w zwiazku z wizjami autora Kartek z Podrozy. A do niej Anna Netrebko pasuje jak ulal, jest wiele jej wykonan na youtube, wszystkie nieprzecietne. Te konkluzje o komercji i prostytucji w operze (i innych fantomach) sa ulubione przez tzw. wyrobionych komentatorow, zdaje mi sie.

  134. Widze, ze Moji Uczeni Koledzy Blogerzy stawiaja obecnie na Chinczykow. Pamiec ludzka jest jak widac zawodna. Przypominam, ze jeszcze za sp prezydenta Reagana moda byla na straszenie Japonia, ktora juz miala USA w kieszeni. Pewien znany polski maz stanu obiecywal wtedy wybudowanie drugiej Japonii i nawet mu sie udalo tyle, ze z opoznieniem. Kryzys lat 90-tych rozlozyl tego azjatyckiego tygrysa i cierpi on na rozwolnienie finansowe do chwili obecnej. Pozniej byla gleboka wiara w male tygrysy azjatyckie . Wiara owa byla tak gleboka jak upadek owych malych tygryskow, z ktorego dotad nie moga sie otrzasnac. Teraz pora na Chiny. Radzilbym porzucic zludzenia. Azjatyckie prymitywy moga tylko poglebic kryzys ale nigdy z niego swiata nie wyprowadza.

css.php