Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

16.10.2009
piątek

Brawo za film „Rewers”

16 października 2009, piątek,

Nie dziwię się, że „Rewers” zgarnął prawie wszystkie nagrody na festiwalu filmów polskich w Gdyni.

Nie jestem krytykiem filmowym, więc o warstwie artystycznej nie będę się wypowiadał. Dla mnie ważne, że nareszcie ktoś zrobił film o PRL wielobarwny, a nie utrzymany w jednej, czerwonej lub czarnej tonacji. Po 45 latach bezkrytycznej, oficjalnej, czerwonej apologii, obecnie dominuje równie prymitywna legenda czarna. Siłą rzeczy każdy głos inny, w tym „Rewers”, który odbiega od obowiązującego schematu, budzi zainteresowanie. A gdy jest dobrze zrobiony – także zbiera nagrody.

„Rewers” nie jest żadną apologią PRL, pokazuje go jako system okrutny, podstępne metody i wszechobecną bezpiekę, aresztowania i podstępne uwodzenie (a la agent Tomek z CBA), cenzurę, łamanie charakterów, któremu opiera się bezkompromisowy poeta, szarzyznę i smutę. Ale zarazem pokazuje postaci dwuznaczne i uwikłane, jak dyrektor wydawnictwa, pokazuje zwyczajne życie trzypokoleniowej rodziny w trzypokojowym, przedwojennym mieszkaniu. To film, który nie jest nakręcony na zamówienie polityczne, nie zrobiony pod żadną tezę. Gorąco polecam. Wielki sukces młodego (1973), ale doświadczonego już reżysera, Borysa Lankosza, pisarza Andrzeja Barta i znakomitych aktorek: Agaty Buzek (trochę przerysowanej, kiedy wciela się w staruszkę), Krystyny Jandy, Anny Polony, aktora Marcina Dorocińskiego i innych.

Film ten skłania raz jeszcze do zastanowienia się czym był PRL. W tym roku, z okazji wielu rocznic, zaczęła dominować wersja polityki historycznej PiS/IPN, że mianowicie II wojna skończyła się w 1989 roku, a okupację niemiecką zastąpiła okupacja sowiecka. Są to tezy chwytliwe, bo tkwi w nich ziarno prawdy: Naród polski odzyskał wolność i samostanowienie dopiero 20 lat temu, ALE utożsamianie okupacji niemieckiej i sowieckiej na ziemiach polskich (nie mam na myśli republik bałtyckich, które były systematycznie wynaradawiane, czy np. NRD, gdzie panował socjalizm garnizonowy) jest zwyczajną nieprawdą i nadużyciem.

W Polsce jest niewielu autorów, którzy o PRL piszą samodzielnie i niezależnie. Zaliczam do nich profesorów Andrzeja Walickiego i Bronisława Łagowskiego. W roku 1993 Walicki pisał, że „popaździernikowy ‘realny socjalizm’ nie przybliżał się do komunizmu, lecz od niego oddalał. A skoro tak, to nazywanie go komunizmem jest jedynie manipulacją negatywnymi konotacjami słowa komunizm. Ustrój PRL nie był komunizmem (…) Społeczeństwo było antykomunistyczne nawet wtedy, kiedy udzielało poparcia kolejnej ekipie rządowej (np. ekipie Gierka). Przytłaczająca większość członków PZPR dystansowała się od komunizmu i bardzo nie lubiła komunistycznego rodowodu swojej partii”. To był właśnie ten partyjny „rewers” – wielu ludzi należało do partii z innych niż ideowe pobudek, nie będąc komunistami.

Prof. Zbigniew Pełczyński, polski historyk z Oxfordu, autor książki „Polska droga od komunizmu…” tak ocenił tamte lata, pełne sprzeczności: „Polska droga do komunizmu stała się, od 1956 roku, drogą OD komunizmu. (…) Polska weszła na drogę od komunizmu na długo przed narodzinami ‘Solidarności’ i wydarzenia 1980-1981 rozwijały się w tak dramatycznym tempie właśnie ze względu na ten tak długi okres przygotowawczy.” (Cytuję za artykułem „Polska droga od komunizmu”, Andrzeja Walickiego, czasopismo „Zdanie”, nr 1-2/2009).) Dla Walickiego, „po roku 1956 Polska nie była faktycznie państwem komunistycznym”.

Nie mniej dosadnie pisze Łagowski: „Nie można popełniać grubszego fałszerstwa niż sprowadzanie czasów wojny (1939-1945) i czasów pokoju (1945-1956) do jednego mianownika.” „Po 40-50 latach tylko głupcy mogą myśleć, że objęcie po wojnie władzy przez komunistów było faktem w ostatecznym bilansie niekorzystnym. Ostateczny bilans to przesunięcie Polski do Europy Środkowej, w pobliże Berlina. Jest to jeden z najważniejszych faktów w całych dziejach Polski i w oczywisty sposób pozytywny. Gdyby Stalin nie miał pewności, że Polską będą rządzić komuniści, nie wyznaczyłby granicy na Odrze i Nysie. (…) Jeżeli Polacy nie ockną się, to za ten ogrom fałszu, jakiemu dziś biernie się poddają, spadnie na nich kara, na winnych i niewinnych. Tak jak spadła na fałsz komunistyczny.” Mimo złego ustroju, mimo dyktatury, mimo że panował fałsz i przemoc, absurdalna gospodarka i serwilizm wobec ‘wielkiego brata’, alternatywą PRL była rzeczywistość dużo gorsza – siedemnasta republika i powrót do granic Księstwa Warszawskiego. Nie wielka to pociecha dla tych, którzy w PRL żyli, ale to był właśnie ten rewers.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 281

Dodaj komentarz »
  1. Filmu „Rwers” nie oglądałem, ale wierzę, w skokowy wztost poziomu polskiej SZTUKI filmowej, co oznajmiono nam po festiwalu w Gdyni.
    Jako osoba wywodząca się z rodziny poszkodowanej przez „komunizm” nie do końca jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować „rewersy” – przytoczone przez Gospodarza w dzisiejszym wpisie. Tak naprawdę , to razi mnie takie pośpieszne układanie tamtych czasów. Jeden komentator wynajdzie trochę pozytywów, złagodzi negatywy i mamy jedną ze sztucznych układanek. Inne „układanki” , można bez końca cyzelować, zależnie od „świeżych” skojarzeń…
    Tytułowe „rewersy”, to fałszywka, która jest hipotetycznymi, ,sztucznie założonymi, alternatywnymi wariantami, bądź interpretacjami tamtej, polskiej rzezczywistośći. Podkładając „czarny” wymyślony „rewers” można wszystko pokazać w świetle, jakie ię aktualnie czuje, jakie może „chwycić” widzów za serce, a nawet rozum.
    W moim przekonaniu, opis tamtej rzeczywistości , w którym pokazuje się antykomunistyczną postawę społeczeństwa, koniunkturalne zapisywanie się do PZPR, etc./vide-wpis Gospodarza/- jest oczywistym, życiem tamtych Polaków w warunkach konspiracji. Dookoła sztuczny , ułomny świat, za wschodnią granicą Wielki Brak, który do roku 1968, nie pozostawiał złudzeń z charaklterem swojego braterstwa, naród „przygrywa ” zachowania sprzeczne z jego prawdziwymi przekonaniami, które pozwalają jemu w miarę bezpiecznie przetrwać,- czy nie są to zachowania z warunków okupacji.
    Z kolei, hipotetyczny „rewers” z redukcją naszego obszaru do np. Księstwa Warszawskiego, jest tyle samo wart, co wieszczenie Polski od morza do morza.
    Prosdte ,jednoznaczne dedukowanie alternatywnych dziejów Historii, jest odnajdywaniem rozwiązań sztucznych, jednych z wielu, zależnie od ilości „twórczych” analityków.Równoważenie rzeczywistej Historii, sztucznymi wariantami, których może być wiele- jest prostą manipulacją.
    Mieszkańcy byłego NRD-owa, do dziś nie mogą odnaleźć się po tamtym systemie, pomimo nieprawdopodobnie silnego wsparcia ze strony RFN , po uzyskaniu niepodległości. Im zapewne też można podorabiać różne „rewersy”, ale Historia od teho się nie zmieni.

    Pozdrawiam,Sebastian

  2. W ważnym dziele Profesora Walickiego „Polskie zmagania z wolnością” znajdziemy ilościową ocenę wieku Polski Ludowej. Mimo lat stalinizmu i wojny domowej lat powojennych w oczekiwaniu na Andersa na białym koniu lub III wojnę, – Walicki daje jej bardzo wysoką ocenę 3,5. Ocena ta wydaje się rzetelna i jej wysokość powinna rzutować na dzisiejszą politykę historyczną mściwych elit styropianowych. Cieszy mnie, że Redaktor podziela moją opinię wyrażaną częstym przywoływaniem tutaj wybitnych autorytetów, notorycznie niestety pomijanych przez „wolne media” i inne czynniki opiniotwórcze.

  3. Gospodarzu,
    to co Pan pisze wzmacnia we mnie dwa przekonania.

    1. Oto w Polsce dominuje wersja polityki historycznej PiS i IPN, a jest to legenda czarna – dlaczego czarna? wiadomo! – i niewielu przełamuje ten schemat zagłuszający wszelki głos rozsądku. Pomijam bzdurność i szkodliwość tej legendy, ale przeraża mnie ta dominacja. Oczywiście starzy liberałowie (od Friedmana), Łagowski i Walicki, nie mogą się w tej sprawie mylić. Ale czy oprócz nich niezdominowani są jeszcze tylko twórcy filmu “Rewers”? No i Pan. I ja gdzieś daleko. Nikt więcej już samodzielnie i zdrowo nie myśli? Czy w szkołach dzieci uczy się o okupacji sowieckiej i o negatywnym od góry do dołu bilansie objęcia władzy przez komunistów? Czy rzeczywiście tak jest, że Polacy temu fałszowi się poddają, zatem spadnie na nich niechybna kara, o czym jesteśmy przekonani my, którzy nie wierzymy we wstawiennictwo NMP, Pani Jasnogórskiej i Królowej Polski? Jeśli tak, to ja na emigracji i moi potomkowie nie będziemy uczestniczyć w tej tragicznej farsie.

    Oczywiście mogę sobie wyobrazić skutki tej i wielu innych legend, którym Polacy z taką łatowścią ulegają. Mogę argumentować, że jest to cześć dziedzictwa PRL. A po części jeszcze wcześniejszych okresów, bo te legendy są wpisane w polską kulturę. Zaś po stronie kosztów za PRL jest właśnie ta chłonność, nieposkromiony apetyt na czarną legendę. Co jak wpłynęło na Polaków, ile winy za tę chłonność przypisać PRL-owi? Tego nie rozwikła nikt. Ale ustalić, czym był PRL nie jest wcale tak trudno. Wystarczy zatrudnić jednego czy dwóch historyków z Oxfordu i porównają z innymi reżimami i z innymi krajami demoludów. Tak czy owak, może będę się trzymał z dala od tych legend i niechybnej kary za nie, zanim ta afera się nie wyjaśni.

    2. I o tym jestem przekonany, że muszę wkrótce obejrzeć film “Rewers”. Może uda mi się ściągnąć z sieci do obejrzenia w weekend. Dziękuję za (nieartystyczną) recenzję!!!

    P.S. Czy Festiwal Agnieszki Osieckiej udał się?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Temat niezwykle ważny i pernametnie ważny .
    Pozwalam sobie przywołać Edmunda Osmańczyka obywatela III Rzeszy , na finiszu pracowitego życia Senatora IIIRP- który pisał w 1946 roku ;
    „Z bliska widzieć koniec Prus i kres hitlerowskiej Rzeszy, dane mi było przeżywać nasze zwycięstwa nad Odrą ,Szprewą i Łabą ,obserwować konferencję w Poczdamie ,być sprawozdawcą z procesu w Norymberdze ,widzieć rozpad koalicji i narodziny grożnego podziału w Europie .
    „Równocześnie w pełni odczuwałem głeboki dramat narodowy -istniejący mimo wszystkich zwyciestw ,którymi tak hojnie obdarzyła nas Historia w 1945 roku.
    Jego książka pisana w 1946 roku pt” Sprawy Polakow ‚daje trafne i poroczne mysli o konieczności stoczenia Cywilizacyjnej bitwy z naszymi sąsiadami zza Odry .
    W ksiażce o tytule „Był rok 1945 ” dedykowanej młodym pokoleniom Polakow 1.01 .1970 ( przed traktatem z Brandtem !) napisał – wchodzimy dziś w ileż wspanialszą epokę INTEGRACJI LUDOW (podkeślenie moje, bo jakiesz ono prorocze po 40-tu latach ).
    Wniosek końcowy .
    Czy Polskie elity anno domini 2009 zasługują by sterować Państwem . . Jestem zatroskany patrzac wyrywkowo na zabawy Nadwiślanskie z mojego maleńkiego obserwatorium polsko -niemieckiego , dziś z akcentem na niemiecko-polskie. To wyglada bardzo nieporządnie z takiej persektywy. Granica jest otwarta ,pamietajmy o tym ! niema kordonu ,niema MURU ale niema też 20 dywizji CA w NRD .które co by nie powiedzieć chroniły Słabości Polskie przed niemieckim żywiolem .

  6. „Gdyby Stalin nie miał pewności, że Polską będą rządzić komuniści, nie wyznaczyłby granicy na Odrze i Nysie”
    Przesunięcie Polski na Zachód było genialnym posunięciem politycznym uzależniającym Polskę od ZSRR, jednocześnie upokarzającym Niemcy. Posunięcie to nie kosztowało Stalina praktycznie nic, nawet zdążył ograbić przekazane tereny z większości cennych instalacji przemysłowych. Nie miało większego znaczenia kto w Polsce rządzi, generalnie zakładano, że Polska nie tylko będzie się obawiała Wielkiego Brata na wschodzie ale i odradzających się powojennych Niemiec. Taki sobie mały polityczny bezpiecznik. Gomułka dobrze to rozumiał stąd wynikało jego dążenie do podpisania umów zatwierdzających powojenne granice z Niemcami. Tak mi się przynajmniej wydaje. Zastanawiam jak tak naprawdę wygląda obecny status zachodniej Polski. Czy jest się o co martwić?

    G.F.

  7. Nie widziałem tego filmu, więc nie ma powodu ażebym wypowiadał się na temat tego dzieła, natomiast chętnie dodam swoje spostrzeżenia na PRL-u. Jestem pewien, że nie ma sensu snuć tzw. wizji historii alternatywnej i domysłów, co też ten czy inny polityk tamtych czasów mógł myśleć i co chciał osiągnąć. Polska jako państwo przegrała w dramacie II wojny światowej i siłą rzeczy była zdana na mocarstwa, które wojnę wygrały, a wojnę wygrały- o czym chcą zapomnieć historycy prawicowi- Stany Zjednoczone i Rosja Sowiecka. Ktoś, kto myśli, lub głosi tezę o zdradzie zachodnich aliantów interesów Polski ma wysoką gorączkę, taki wynik wyszedł z tej gry, która nazywała się dyplomacją wojenną, w której Polska była blotką. Dzisiaj znająć fakty, możemy śmiało powiedzieć, że Stalin się pomylił, co przemawia na korzyść dziejów, których nie da się zaplanować w sposób „spiskowy”, chociaż nie brak w Polsce ludzi wierzących w takie teorie. W PRL-u trzeba było jakoś żyć, czy się podobało czy nie, a jak się było młodym (mam 54 lata) i nie znało czegoś innego poza otaczającą rzeczywistością, to było pięknie. W szkole nikt mnie specjalnie nie indoktrynował, a w domu dowiedziałem się o wydarzeniach historycznych o których nauczyciele nie mogli mówić. Tak jak wiedziałem o zbrodnich niemieckich, tak też wiedziałem i o sowieckich(Katyń, wywózki za Ural, gwałty i grabierze na Śląsku, bo stąd jestem), i jak słyszę twierdzenia, że nie można się tego było dowiedzieć, to jestem zdziwiony. Pochodzę z rodziny proletariackiej i nie mogę zrozumieć, jak chłopak w moim wieku z rodziny inteligenckiej mógł o tych sprawach nic nie wiedzieć. Nie lubię myśleć jak już zasygnalizowałem o tym co by było gdyby Polska nie przypadła Sowietm a Zachodowi, bo to tak jakbym rozważał swoje położenie mając milion dolarów na koncie, a przecież nie mam. Rezultat jest taki jaki widzimy i wykorzystajmy tą szansę, uczepmy się tej Europy, wnieśmy tam pozytwny wkład, będziemy zwycięzcami, a jak tego ktoś tego nie dostrzega to jego sprawa.

  8. Panie Redaktorze !

    Bardzo dziekuje za dzisiejszy tekst.
    I nie o film, ktorego jeszcze nie widzialem
    mi chodzi.
    Jestem Pana czytelnikiem i fanem od 50 lat.
    Wiec tez troche wiem z autopsji, ze wzgledu
    chociazby na wiek.
    Mam wrazenie, ze ten caly legendarny swiat
    naszej historii jest skutkiem fatalnej mieszanki
    polskiego poczucia misji, wieloletniego bolszewickiego
    wzoru propagandy nowej historii i „religii panstwowej”
    i politycznej manipulacji idea „antykomunizmu”, jako
    misji propagandy „religii panstwowej”.
    Nie ma to nic wpolnego z rzeczywista historia,
    faktami i podstawami logiki. Jest to forma „wiary”,
    wiec nie da sie z nia dyskutowac. I o to wlasnie
    manipulatorom chodzi.

    Swoja droga Ksiestwo Warszawskie tez bylo
    takim PRL-em okupacji napoleonskiej, Jakos nie
    slyszalem o krytyce jego powstania.

    Serdecznie Pana pozdrawiam i dziekujac za 50 lat,
    bardzo prosze o nastepne 50.

    trebeg

  9. Jestem pewien, że bez PRL, bez przejęcia po wojnie władzy przez komunistów Polak nie zostałby papieżem. Co w ostatecznym bilansie jest plusem, chociaż … tego nie jestem wcale pewien.

  10. Panie Danielu
    Nie przesadzałbym z siłą rażenia uprawianej przez prawicę polityki historycznej. Myślę, że niewielki ma wpływ na świadomość ludzi. Jest podobnie jak kiedyś – opisuje to wyżej Monteskiusz. Media trują swoje, w szkole wykładają swoje, przy rodzinnej kolacji mówi się po swojemu a życie doświadcza zupełnie inaczej. Więc nie uważam że w świadomości ludzkiej okres PRL jest wielką „smutą”. Nie sądzę też, że prawica uważa go za jedną wielką pomyłkę bo przecież ochoczo przejęła z prl jego walory represyjne. Polityka historyczna pis – ipn ogranicza intelektualnie głównie jej wyznawców a to ich problem. Moim problemem staje się to wówczas gdy rządzą oni państwem bo daltonizm historyczny przekłada się na daltonizm polityczny a to dołuje kraj i powoduje jego regres. No i krzywdzi, obraża ludzi. Film, jak sądzę po przeczytaniu Pańskiej recenzji jest ciekawy bo niejednoznaczny. Postaram się obejrzeć – może to być miła niespodzianka po serii prawicowych agitek, którą wyprodukowali ostatnio polscy rezyserzy. Swoją drogą to jest frapujące – dlaczego w dorobku światowego kina nie ma arcydzieł reżyserowanych z perspektywy „prawicowo – konserwatywnej”. Moim zdniem na takie miano zasługuje tylko „Lowca jeleni” Cimino. Wyjątkowo jałowe intelektualnie i artystycznie jest to środowisko.
    Pozdrawiam

  11. Passent honorowo i z godnoscia?

    Czy to kolejna proba relatywizacji panie redaktorze?

    Dla pana nieuczciwosci PRL to fakt do zaakceptowania.
    Co nie jest do zaakceptowania dla pana to brak honoru i godnosci u Mariusza Kaminskiego.

    Niekonwencjonalny system (bez)wartosci.

    Slawomirski

  12. Filmow, ktore prawdziwie pokazuja rozne aspekty PRL-owskiej rzeczywistosci nie brakuje. Seriale „Polskie Drogi” czy „Dom” ilustruja dosc wiernie postawy i zdarzenia tych czasow. Nie widzialem „Rewersu” wiec nie moge miec zdania na temat prawdziwosci tego odwzorowania. Pamietajmy jednak, ze prawda ekranu tylko czesciowo pokrywa sie z prawda historyczna. Ta zas jest taka, ze Polska Ludowa byla wielkim, bo rozmiarow calego panstwa, obozem koncentracyjnym w ktorym czlonkowie partii i pracownicy resortow represyjnych pelnili role kapow i straznikow natomiast dziennikarze byli czyms w rodzaju funkcyjnych tego obozu. Byla ona tez polem wielkiego eksperymentu biologicznego – hodowli „homo sovietkusa polonikusa”, ktory jest z nami do chwili obecnej. Dzieki zmniejszeniu warstwy przedwojennej inteligencji i ziemianstwa w drodze fizycznej likwidacji oraz emigracji jej przedstawicieli obnizono IQ spoleczenstwa do poziomu, ktory gwarantowal kolejne niepowodzenia wszystkich eksperymentow gospodarczych jakie wtedy zostaly podjete. Co gorsza, awans spoleczny wysunal na stanowiska kierownicze cala grupe spoleczna osob o watpliwej uczciwosci i wiedzy fachowej. Te osoby sa z nami do dzisiaj co nie rokuje dobrze jesli chodzi o przyszlosc tej PRL-bis jaka jest III (czy IV) RP. Ludzie, ktorych przodkowie kradli drzewo z majatku pana dziedzica teraz kradna na skale przemyslowa resztki narodowego majatku. Zas potomkowie tych, ktorzy donosili przedstawicielom administracji porozbiorowych wydajac polskich powstancow a nastepnie wyslugiwali sie polsko- sowieckim okupantom walczacym z WiN teraz zdradzaja polskie interesy narodowe zaprzedajac kraj Unii Europejskiej.

  13. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Rewers- dokument bedacy dowodem zobowiazujacym wystawce do ich zwrotu – no wlasnie?
    „Z kolei PRL można zaszeregować do kilku zjawisk (…)
    To – co z wielką naiwnością – nazywa się dziś zrywami wolnościowymi z okresu komuny …. a więc wydarzenia 1956, 1968, 1970, 1980 i 1988 było w rzeczywistości rozgrywką między bossami konkurencyjnych struktur.
    Mafia rozgrywa swoje porachunki na ulicach (…)Jeżeli Polacy nie ockną się, to za ten ogrom fałszu, jakiemu dziś biernie się poddają, spadnie na nich kara, na winnych i niewinnych. Tak jak spadła na fałsz komunistyczny.” http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30664&PHPSESSID=ddf4e2b45f39070874636372dde58a1d
    „Agencja CNN.com donosi 12 października, 2009 że Turcja skreśliła udział Izraela w planowanych manewrach NATO z powodu zbrodni niedawno popełnianych przez siły Izraela na terenie Gazy (…)Erdogan oskarżył publicznie prezydenta Izraela Szymona Peres’a, o mordownie dzieci arabskich na terenie Gazy. Był to „pierwszy policzek” wymierzony Izraelowi przez Turcję (…)Jeżeli nie ockną się, to za ten ogrom fałszu, jakiemu dziś biernie się poddają, spadnie na nich kara, na winnych i niewinnych(…)Bóg karze tych, którzy popełniają zbrodnie przeciwko niewinnym dzieciom. http://www.zaprasza.net/a.php?article_id=30667&PHPSESSID=ddf4e2b45f39070874636372dde58a1d

    To w ktorym momencie, szanowny Gospodarzu, wataha majac zabespieczone flanki ruszyla w strone neokonserwatyzmu prowadzona przez tak zwanych komandosow? Jezeli sie nie myle to wlasnie oto Panu sie rozchodzi – prawda? Mam na mysli ten prawdziwy „rewers”? Czy sie myle? Mowia, ze dzban ma ucho(?)

    Post Christum
    Halte der noch ein paar Worte zurück, „Advokat“, zu deiner eigenen Verteidigung(?)

  14. Ciekawa sprawa: jak gospodarz napisze o czymkolwiek – już po paru godzinach ma kilkadziesiąt komentarzy. Jak w końcu o czymś ważnym, to przez dobę pojawia się kilka zaledwie. Albo jeszcze za wcześnie na odkłamywanie PRL-u, albo prawda o nim jest na tyle przyswojona, że nie budzi emocji (takich jak np. afera nocnikowa). To drugie wydaje się bardziej prawdopodobne. Działać tu może podobny mechanizm jak w przypadku światopoglądu: co innego prawda, co innego wiara. Wszyscy wiedzą że bogów nie ma, ale wierzyć jest z wielu względów bezpieczniej. Komunizmu w Polsce nie było, ale bezpieczniej jest wierzyć, a przynajmniej mówić, że był i to jaki wściekły.

  15. Pan Redaktor popełnia zasadniczą, obawiam się zamierzoną pomyłkę przypisując własność IPN wyłącznie PISowi. Brak różnic między PISem a PO uzasadnił kilka dni temu Łagowski, natomiast narodziny i własność tej haniebnej instytucji przypisać należy całej tej formacji wywodzącej się ze styropianu. Służyła ona na początku do zwalczania wyimaginowanych przeciwników tzw komuny, a dziś na szczęście, służy do zwalczania samych siebie, czyli do destrukcji wzajemnej. W tym zresztą cała nadzieja Polaków, że wreszcie się sami wytłuką. Na początku transformacji Walicki uzasadniał ofensywę „autorytetów moralnych” przeciw wszystkiemu co kojarzyło się z PRL, określanym zastępczo „komuną” za jedyny argument swojego istnienia, wobec braku jakichkolwiek podstaw merytorycznych, kompetencyjnych lub doświadczenia do sprawowania władzy. Pozostała jak widzimy tylko korupcja, kłamstwo, nieudolność, kolesiostwo, władza kościoła i terror psychiczny.

  16. Trebeg: Witam! Sprawił mi Pan wielką radość czytając nas od 50. lat. Zacząłem udzielać się w Internecie, żeby nawiązać lepszy kontakt z młodymi czytelnikami (-czkami), a okazuje się, że między nami jest młodzież ze stażem 50-letnim. Brawo, czyli super, jak piszą młodzi. Tak trzymać. Żeby pisać dalej, uzbroiłem się w netbooka i pozdrawiam Pana z pociagu, którym jadę na weekend. Trzymajmy się kolejne 50 lat. Jak pisała Agnireszka Osiecka, „Nie spoczniemy, nim dojdziemy…”

  17. Jan Kaczmarek śpiewał piosenkę bardzo a propos, którą może warto sobie przypomnieć, na zachętę jeden wers: "Nie wszystko było złe, nie wszystko, że tu wspomnę chociaż Cud nad Wisłą…"

    Społeczeństwo Polskie istotnie było antykomunistyczne, co nie znaczy, że antysocjalistyczne, gdyż wzorem Polaka był w tamtym czasie dla wielu, także i dla mnie (zresztą jest nim do dzisiaj), mąż opatrznościowy Józef Piłsudski – socjalista, wydający pismo Robotnik

    Jednak to nie społeczeństwo rządziło w Polsce po wojnie, a partyjny beton, wraz z wysokimi urzędnikami oraz aparatem ucisku z nadania i pod ścisłym nadzorem NKWD, składający się na szczeblach najwyższych z Rosjan, nienawidzącej Polaków organicznie tzw. żydokomuny oraz z polskich zdrajców i półgłówków, uczynionych sekretarzami partyjnymi, kierownikami zakładów pracy i urzędów. Jeśli komuś doskwiera deficyt informacji a tamtego czasu, to dla lepszej orientacji warto przeczytać książkę „Po zagładzie” Marka Jana Chodakiewicza, wydaną przez… IPN.

    Później, kiedy już zrozumiano, że zdrady z Jałty nie da się cofnąć i PRL jest nieuniknioną perspektywą dla Polski na najbliższe dziesięciolecia, ludzie zaczęli się przystosowywać, żyć własnym życiem, nasłuchując Wolnej Europy oraz Radia Luxemburg. Poeci zaczęli tworzyć wiersze, kabarety skecze, architekci konstruowali budynki, nauczyciele zaczęli nauczać itd. Aparat ucisku kontynuował represje, wtrącał ludzi do więzień po lewych procesach, aby nie zapomniano, kto tu rządzi. W tym czasie powstało wiele rzeczy dobrych z punktu widzenia społecznego, jak: bezpłatna edukacja (co prawda partyjny matoł, albo piłkarz mogli otrzymać dyplom uczelni nie sadzając tyłka na żadnych zajęciach, z których i tak nic by nie zrozumieli – ale to detal), całkiem sprawna służba zdrowia, zakłady pracy z pakietami socjalnymi umożliwiającymi spędzenie urlopu nad morzem praktycznie każdemu, niektórym nawet w Bułgarii.

    Istotnie, wiele osób należało do partii z innych, niż ideowe pobudek: dla awansu, talonu na jakiś towar, przydziału na mieszkanie, generalnie (poza nieliczną grupą, która nie miała wyjścia) dla własnej korzyści, co nie jest specjalnie chwalebne. Trzeba pamiętać, że wielu Polaków do PZPR mimo wszystko nie należało, PZPR nigdy nie miała takiej ilości członków jak Solidarność.

    Czy Polska mogła zostać siedemnastą republiką? Raczej wątpię. Doświadczenia Rosji z Polakami są tego rodzaju, że może mieć absolutną pewność, co do prawdziwości słów Adama Mickiewicza: „Nasz naród jak lawa, z wierzchu zima i twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego ognia i sto lat nie wyziębi, plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”. Po co im taki kłopot? Wierzę, że ten cytat jest aktualny i dziś, kiedy oficjale amerykańscy twierdzą wprost, że jesteśmy ich 51 stanem, a nasze kolejne rządy wysyłają polskich żołnierzy na prywatne, kolonialne, jednostronne wojny dla zysku.

    Skoro o filmach, to od wczoraj, w kinie studyjnym Lalka we Wrocławiu, można zobaczyć głośny, austriacki dokument „Zaróbmy jeszcze więcej”. Nie jest to błyskotliwa, sarkastyczna produkcja genialnego (i odważnego) Michaela Moore’a, ale sam temat, a także przedstawione fakty są niezmiernie istotne dla zrozumienia przyczyn aktualnego kryzysu oraz kierunku, w którym zmierza tzw. „Cywilizowany Świat”.

  18. Uzupełnienie do nocnego wpisu Pana Profesora Boboli [http://passent.blog.polityka.pl/?p=618#comment-128098] w sprawie IQ społeczeństwa.
    Pisze profesor: „Dzięki zmniejszeniu warstwy przedwojennej inteligencji i ziemiaństwa w drodze fizycznej likwidacji oraz emigracji jej przedstawicieli obniżono IQ społeczeństwa do poziomu, który gwarantował kolejne niepowodzenia wszystkich eksperymentów gospodarczych jakie wtedy zostały podjęte.”
    Przełożyło się to na również na powojenne Wojsko Polskie, gdyż zlikwidowano w nim kawalerię.
    A kawaleria, zwłaszcza ta przedwojenna (służyło w niej głównie ziemiaństwo) – to olbrzymi rezerwuar INTELIGENCJI. Tam tkwił olbrzymi potencjał skumulowanego IQ. Istne zagłębie IQ!
    Do jego liczenia wchodziły przecież końskie głowy.
    Zatem 100 000 kawalerzystów miało potencjał intelektualny równy 200 000-300 000 szarej piechoty. Jak doliczymy konie taborowe (jakieś 400 000-600 000) – to widzimy co utraciliśmy, zwłaszcza że do dziś trwają spory, czy IQ konia liczyć jako porównywalny z jego jeźdźcem czy też podwójnie. A jaki jest koński łeb – każdy widzi.
    Siedział sobie taki kawalerzysta na koniu, miał tylko ładnie wyglądać, bo koń za niego myślał.
    Tu nastąpiło również olbrzymie obniżenie skumulowanego IQ społeczeństwa i nic już tego nie wróci.
    Nawet pełne wyzwolenie Afganistanu od Afgańczyków.
    A wszystkie podejmowane „eksperymenty gospodarcze” (i Pan to pisze Profesorze?) były niczym wobec tego głównego, jakim był cały system socjalistyczny PRL, chociaż go jakoś przeżyliśmy – czego dowodem są te wpisy.
    A arcybiskup San Salwadoru Oscar Romero nie przeżył w jakże „wolnym kraju”, którego rząd wspierały przecież Stany Zjednoczone, a nie mogły chyba wspierać dyktatury! Zginął podczas odprawiania Mszy Świętej, na co siepacze z UB/SB nigdy nie odważyli się w Polsce, chociaż mają wiele za paznokciami.
    Niskie ukłony z Krakowa.

  19. Dzien dobry – jak zwykle ciekawe rozwaznia.

    Ponizej po czesci odnosze się kilku ciekawych wypowiedzi,

    Monteskiusz pisze:
    2009-10-16 o godz. 21:51
    Czy
    Sebastian pisze:
    2009-10-16 o godz. 19:20

    Ocena PRLu zalezy od tego kto ocenia;o) Sa osoby, które nie umieja wyjsc poza czarno-biale widzenie swiata i sa osoby, które dostrzegaja niuanse i umieja stopniowac. Problemem jest, ze Ci pierwsi chca zabronic urzędowo tym drugim ich wersji (agresja w mediach przeciw lewicowym dziennikarzom, izolowanie historykow Bedach nie po linii, edukacja, IPN, itd…)

    Zapewne dyskusje nad ocena PRL powinno się zaczynac od pytania, czy Pana rodzina zostala bezpośrednio poszkodowana przez PRL, albo czy czynnie działała w opozycji, albo czy jest Pani/Pan z rodziny gleboko religijnej? DOmyslam się, odpowiadając tak, w 95% przypadkow obraz będzie czarno-bialy i zakrzywiony przez osobiste krzywde. A jeśli ktos ani nie był specjalnie nie należał do elit z przed II WS, ani nie angażował się specjalnie w konspiracje anykomunistyczna, tylko jakos przepłynął ten okres, zapewne będzie widzial światło-cienie.

    SUmujac, uwazam za możliwa teze, ze nasz stosunek do PRL zalezy od tego, jak bardzo PRL skrzywdzil czyjas „ojcowizne” w szerokim tego slowa znaczeniu. Problemem jest to, ze Ci czujacy się skrzywdzonymi, zadaja aby kazdy odczuwal ich krzywde. Wiecej, ma ona być również certyfikatem na racje i dostep do władzy. Czyli narzędziem wykluczenia.

    Aby ocenic wpływ PRL na „zwykłego czlowieka” (czyli człowieka ze wsi w tamtych czasach),chciałbym zobaczyc następujące trendy powiedzmy miedzy 1900 a 2000:
    • Poziom analfabetyzmu na polskiej wsi
    • Smiertelnosc wśród niemowlat
    • Poziom zachorowan na gruzlice
    • Srednia wieku
    Dla rzetelności moznaby to porównać z Portugalia, czy Hiszpania.
    Wtedy monza by bardziej obiektywnie ocenic wpływ PRL na ludzi, a nie ciagle rozmawiac o emocjonalnych wyobrazeniach o PRL

    Co do granic, to rozwazania Gospodarza wcale nie sa takie bezpodstawne.
    Granica na Bugu i Sanie w zasadzie pokrywala się z granica katolicyzmu z prawosławiem i jako taka przewijala się juz od Piotra I, który wziął „pod opieke” prawolsawnych, również z terenow IRP. Nastepnie granica ta w zasadzie była granica rozbiorowa (z malym wyjątkiem Galicji, ale to inny temat), była granica Ksiestwa (bez Sanu rzecz jasna), KOngresowki, była proponowana przez Lorda Curzona w 1918r i zostala zaakceptowana przez Poczdam. Tu wiec należy rozpatrywac sprawe w szerszym kontekście i zadac pytanie, czy granica bardziej na wschod miala jakiekolwiek (slusznie, czy nieslusznie) poparcie poza Polska?

    Co do granicy Zachodniej, to jej obecny kształt jest tylko efektem Polityki Radzieckiej i zgody USA. Nie mielismy na to wpływu. I tu również sa konteksty historyczne. Mianowicie zostaly zlikwidowane historyczne i militarystyczne Prusy Fryderycjanskie, co było celem polityki rosyjskiej od zawsze np. podczas bodajze Wojny 7-letniej w polowie XVIIIw (Prusom się udalo, bo umarl Car i Rosja zmienila polityke oraz Fryderyk nie miał deficytu w budzecie, tylko wielkie rezerwy, co mu umożliwiło finasowac wojne.) oraz za Napoleona (podobno Krolowa Pruska przespala siez Napoleonem i tak załatwiła sprawe. Lysiak pisze, ze Talleyrand dostal odpowiednio wysoka łapówkę, w przeciwieństwie do za niskiej od Polakow – stad marne granice Ksiestwa).

    Natomiast nie wydaje mi się, ze alternatywa Republiki Radzieckiej była realna w sensie woli Stalina. Mysle, ze chciał zachowac na zewnętrza fikcje niepodległości Polski, Czech,Wegier, Rumuni (Litwa, Lotwa, ETsonia byly wyjatkami od reguly), itd… nie nie draznic ALiantow (Wojna Krymska w polowie XIXw zaczela od proby podbicia przez Rosje terenow Rumunii i Bulgarii, a docelowo Bosforu.), aby mieli jakis tam bufor od ZSSR. Zreszta Stalinowi było wygodniej rzadzic rekami miejscowych (patrz Maciavelli).
    USA akceptowalo taka mimikre, bo chciala pomocy Stalina na Wschodzie.

    Dla nas wniosek jest taki, ze nie można rozpatrywac polskiej polityki zagranicznej bez odniesienia do kontekstu globalnego i głównych celow mocarstw (patrz tarcza, postawa Rosji, szanse Busha na reelekcje, itd..).

    Czy mogla być granica alternatywna bez SLaska i Pomorza? Mysle, ze to zależało jednoosbowo od Stalina i mysle, ze nie, neizalzenie od postawy Polakow: 1. Chciał osłabić przyszle Niemcy w przypadku odrodzenia. 2. Chcial zwiększyć odległość miedzy Niemcami, a ZSRR (strategia militarna) 3. Chcial zrobic Polske zakładnikiem ZSSR przed niemieckim rewanzyzmem (patrz Gruzja, Osetia, Karabach – metody prowadzenia polityki zagranicznej nie zmieniaja się z roku na rok)

    CO mnie jeszcze nurtuje, to poruszona kwestia zdrady aliantow (Anglia i Francja). Ich rola od 1940 roku faktycznie była mala dla Polski. Natomiast proszę nie zapominac, ze
    a. udalo się im doprowadzic do zmiany kierunku pierwszego uderzenia Niemiec z zachodniego na wschodni bez angazowania się militarnie (pomijam infantylizm Becka i Rydza-Smiglego). Co dalo im 8 miesiecy wiecej na zbrojenia i prawdopodobnie uratowalo Anglie, która w 1939 mialo dosc skromny park samolotow bojowych, a rok pozniej już calkiem spory. Dzieki temu być moze wygrali wojne lotnicza.

    b. De facto doprowadzili do aresztowania polskiego rzadu w Rumunii w 1939 i stworzyli rzad oparty na politykach, którzy wyemigrowali po przewrocie majowym. Czyli zrobili przewrot (wyeliminowali uznane miedzynarodowo polskie wladze, to tak, jakby Francuzi aresztowali Churchilla, jakos nie slyszeglosow oburzenia) i pozbyli się tych, których wymanewrowali (pomijam kwestie, jak pomiatali Pisldudczykami, ale to inny temat)
    c. Nie poinformowali Polakow o Pakcie Ribentropp-MOlotow, o którym swietnie wiedzieli. Dlaczego? Można domniemac, ze z powodow strategicznych, antycypując wojne z Niemcami. Polka armia zostala w 2 tygodnie wymazana, ale jednak wyeliminowala około 20% sily bojowej armii niemieckiej i przesunela w czasie uderzenie na zachodzie.

    W powyższy kontekst wpisuje się również, ze logika polityki Napolena względem Ksiestwa nie była bardzo rozna od postawy Stalina: stworzyc byt zalezny od siebie (podatki, rekrut) bez powodowania nadmiernych zadrażnień opakowaniem zwasalizowanego towaru (Polska, czy Ksiestwo, kolejna Republika, czy nie) z przyszlym rywalem. Natomiast granice były wynikiem strategii niezależnej od woli Polakow. Nauswa się teza, ze Polacy roznymi miarami mierza te same zjawiska, zaleznie od aktorow.

    Wniosek nasuwa mi sie taki, ze problemem jest nie zly i niedobry Swiat, ktory nie rozumie Polakow, bo Swiat jest jaki jest. Problemem jest edukacja historyczna, ktora nie urealnia oceny historii i tym samym nie przyczynia sie do wyprowadzenia Polski na droge realizmu i zdrowego rozsadku.

    Pozdrawiam.

  20. a propos obiektywnych dziennikarzy GW pisze Ziemkiewicz, że zastraszanie naczalstwa gorsze jak wtedy gdy niszczyli Olszewskiego

    http://www.rp.pl/artykul/9133,378964_Ziemkiewicz__Gramy_na_premiera.html

  21. ”Film ten skłania raz jeszcze do zastanowienia się czym był PRL”…..

    ………łamanie charakterów…………..

    Daniel Passent zadal pytanie, na ktore sobie SAM udzielil juz odpowiedzi….

  22. Daniel Passent pisze:

    2009-10-17 o godz. 10:15
    Trebeg: Witam! Sprawił mi Pan wielką radość czytając nas od 50. lat. Zacząłem udzielać się w Internecie, żeby nawiązać lepszy kontakt z młodymi czytelnikami (-czkami), a okazuje się, że między nami jest młodzież ze stażem 50-letnim.”

    Staz jest rzecza wzgledna, w sumie (liczac z czytaniem na glos przez rodzicow do 7 roku zycia), czytam felietony Gospodarza w drugim pokoleniu od lat 30, czyli 90% mojego zycia. Wiec jest tu tez „mlodziez” ponizej 40-ki o relatywnie wiekszym stazu od mlodziezy pod 70-tke;o)

  23. Spe pisze:

    2009-10-17 o godz. 11:45
    —————————–

    Szanowny Panie,

    niepotrzebnie wychyliłem się z tą skrzywdzoną „ojcowizną”. W mojej rodzinie , jak zapewne w wielu polskich rodzinach krzywdy wcześniejszych pokoleń były tak dotkliwe, że te z PRL-u traktowano ze świadomym zrozumieniem, że życie wnosi takie różne „niespodziani, i trzeba w tym i z tym jakoś żyć.
    ZXapomnijmy więc , proszę , o tych osobistych „argumentach, a ja pozwolę zwrócić uwagę na kilka aspektów , jakie w kontekście aktualnego wpisu Gospodarza , uważam za warte namysłu:
    1. Powtórzę po sobie, że życie pozorowane narodu polskiego w czasach PRL-u , tak jak to opisał red. Passent- było formą życia w konspracji, co wynikało z „miękkiej” okupacji przez ZSRR.
    2.Tworzenie konstrukcji myślowych , kiedy sytuacji realnej, tej która była, przeciwstawiamy czarne hipotetyczne warianty alternatywne- uważam za formę manipulacji.
    3. Eksponowanie pozytywnego wpływu PRL-u na życie „zwykłego” człowieka, jest również obciążone błędem pierworodnym, w którego niewypowiedzianej alternatywie, istnieje domysł, który sugeruje, że w innym systemie społeczno- politycznym, akurat w Polsce, jedynym kraju w powojennej Europie, „zwykły człowiek pozostałby półanalfabetą, z pogranicza feudalizmu.
    O stratach w postaci zgnuśniałych ludzi z wyższym wykształceniem, którzy w większości zajmowali się przetrwalnictwem nawet nie wspomnę.

    Pozdrawiam,Sebastian

  24. Szanowny Panie Redaktorze,

    Poruszyl mnie Pan wpisem do mnie imiennie. Czuje sie mile wyrozniony tak milym potraktowaniem.
    Bardzo Panu dziekuje za to.
    Jesli chodzi o te 50 lat czytania Panskich tekstow, to musze
    zaznaczyc, ze zawsze zaczynalem od ostatniej strony Polityki.
    Powod byl dosyc prozaiczny. Moj ojciec, bedacy zajadlym
    czytelnikiem prasy, nie pozwalal nikomu przeczytac jej przed nim.
    A ostatnia strona byla dla mnie dostepna bez pozostawiania
    jakichkolwiek sladow. I tak juz mi pozostalo do konca istnienia
    Polityki w starym formacie. Zawsze od ostatniej strony !
    I jeszcze jedno wspomnienie: w czasie egzaminow wstepnych
    na pewna wyzsza uczelnie (artystyczna) w 68 r. pewien niechetny
    „profesor” podczas tzw. rozmowy kwalifikacyjnej zaczal wypytywac
    jaka prase czytam stale. Kiedy padla nazwa m.in. Polityki, to w celu
    zlapania mnie na klamstwie, zapytal kto tam pisuje stale felietony i
    zebym powiedzial tresc jednego z ostatniego numeru pisma.
    Pozwolilem sobie podac Panskie nazwisko i juz nie zdazylem nic
    powiedziec o tresci felietonu, bowiem natychmiast uslyszalem:
    dziekuje, wystarczy.
    Do dzis mam wrazenie, ze to dzieki Panu egzaminy zdalem.
    Obecnie stale czytam Polityke za pomoca internetu, bo sentyment
    do jej dawnego duzego formatu, jego zapachu, klopotow z odwracaniem stron podczas lektury w tramwaju, utrudniaja mi
    przywykniecie do obecnej formy wydawniczej.

    Serdecznie pozdrawiam i zycze dobrej pogody na weekend.

    trebeg

  25. Temat troche zastepczy i niezle zjechany na tym blogu. Tak jak dyskusje na temat sensownosci tzw. powstan narodowych czt w ogole – na temat oceny naszej wlasnej historii.

    A z historia jest troche jak z ewolucja. Ta ostatnia nie ma kierunku i wszystko, co produkuje jest wypadkowa dostosowania sie do aktualnych warunkow. To my, oceniajac wydarzenia z przeszlosci ewolucyjnej doszukujemy sie w nich sensu, ciaglosci oraz … celowosci, bo i takie interpretacje przeciez istnieja, jesli tylko zastosuje sie wystarczajaco szerokie „okno”, ktore obejmuje dany wycinek osi czasu. Im szersze to okno, im wiekszy wycinek nim objety, tym wieksze ryzyko wyciagniecia absurdalnych wnioskow.

    Z ocenami historii jest podobnie, a nawet jeszcze gorzej, bo historia to nie jest bezkierunkowa ewoucja – tak przynajmniej przymuje sie ogolnie. To my tworzymy historie, a wiec element celowosci musi byc w niej znaczacy. Ale czy az tak bardzo znaczacy ? Jesli u zarania istnienia naszej cywilizacji „wynaleziono” rolnictwo , to czy celem tego wynalazku bylo „wynalezienie” wlasnosci prywatnej ? W tym wlasnosci prywatnej ziemi, a w slad za tym opartej na niej struktur wladzy oraz systemu zaleznosci, od niewolnictwa poczawszy poprzez feudalizm, a na globalizacji skonczywszy ? Chyba nie. A mimo to dzis, z perspektywy czasu oceny historii ida wlasnie w kierunku szukania sztywnych powiazan miedzy faktam ujetymi w bardzo szerokim kadrze i powiazanymi na zasadzie celowosci (oczywiscie patrzac wstecz, od konca do poczatku), powiazanych na zasadzie tego, ze skoro jedno wydarzenie nastapilo po drugim, to natualnie celem pierwszego wydarzenia bylo stworzenia podstaw do zaistnienia wydarzenia nastepnego.

    Byc moze inaczej nie mozna.

    A skoro tak, to osobiscie wole rozszerzyc dyskusje jeszcze dalej, poza kadr 45-lecia istnienia Polski Ludowej stwierdzajac (po raz kolejny), ze dzieki peerelowi (bo o nim trwa dyskusja) dzis mamy dokladnie to, co mamy, zarowno w sensie pozytywnym jak i negatywnym. Reszta, w tym to, czy to celem Stalina bylo akurat takie zarysowanie granic Polski, czy celem bylo nadanie krajowi ograniczonej, pelnej lub zadnej niepodleglosci, czy celem nacjonalizacji bylo stworzenie systemu sprawiedliwosci spolecznej – wszystko to sa dowolne interpretacje faktow z pozycji dzisiejszej, czyli w sytuacji, w ktorej punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

    Podsumowujac: peerel byl korzystny, bo zawieral w sobie element samozniszczenia, dzieki czemu peerel nie potrwal dlugo. Podobnie zreszta jak caly system sowiecki, ktory sam doprowadzil do wlasnego upadku. Doprowadzil celowo, sadzac po tym, co dzieje sie dzis w Rosji.

    I tak mozna do … smierci.

    Pozdrawiam

  26. Panie Redaktorze, od szeregu lat apeluje pan na tych internetowych łamach o odrobinę zrozumienia dla PRL. O to, żebyśmy nie ulegali tak łatwo urokowi czarnej legendy, oddającej sprawiedliwość jedynie najdrastyczniejszym stronom tego systemu, i starali się również dostrzec pozytywy dyktatury ciemniaków. Nie mam nic przeciwko takiemu stawianiu sprawy. W końcu PRL jaki był, taki był, ale był. Nie czuję żadnego oporu przed uznaniem tej racji. Zastanawia mnie natomiast pański nieprzejednany stosunek do innego fragmentu polskich dziejów – mam na myśli okres II Rzeczpospolitej. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek napisał pan o tym okresie dobre słowo. Ktoś, kto by czytał wyłącznie ten blog, nigdy by się nie dowiedział, że oprócz Berezy Kartuskiej, getta ławkowego i rozbuchanego klerykalizmu, za Sanacji miały również miejsce takie zjawiska jak rozbudowa przemysłu (COP), reforma walutowa, rozkwit kultury, polska szkoła matematyczna, a nawet kabaret Qui Pro Quo. W jednym z wpisów (2007-07- 23), broniąc jak zwykle PRL-u i usprawiedliwiając jego ekscesy, napisał pan, że „wszystko to prawda, ale nie cała, bo wraz z II wojną klęskę poniosła też inna ideologia”, nie mniej ułomna od realnego socjalizmu. W stwierdzeniu tym była zawarta łatwo wyczuwalna satysfakcja z klęski II Rzeczpospolitej. A przecież w klęskę tę wpisana jest zagłada 6 milionów ludzkich istnień. Nie rozumiem jak można to porównywać z klęską PRL. Tamta Polska upadła wskutek napaści dwóch zbójeckich reżymów, gdyby nie one, trwałaby do dzisiaj, stając się z roku na rok coraz bardziej rozwiniętym wielonarodowym państwem. PRL rozsadził się od środka, zanim do reszty spokraczniał. Jeśli kiedykolwiek było w nim coś ludzkiego, to nie za sprawą ideologii, a wbrew niej. Tak, PRL był, ale się zmył i chwała mu za to. Drugiej Rzeczpospolitej zbyt wiele brakowało, by mogła zasłużyć na pańską życzliwość, ale w niej przynajmniej tkwiły zalążki nadziei na lepszą przyszłość.

  27. biba pisze:

    2009-10-17 o godz. 07:27

    „Komunizmu w Polsce nie było, ale bezpieczniej jest wierzyć, a przynajmniej mówić, że był i to jaki wściekły.”

    Armia Czerwona stacjonowala w PRL do 1989 roku celem obrony zachodnich wartosci ,a Polacy prosili o azyl polityczny w ZSRR.

    Slawomirski

  28. 1. Sebastian pisze:
    2009-10-17 o godz. 13:38

    Dziekuje za uprzejma odpowiedz,

    „Ojcowizne” adresowalem bardziej ogolnie, jako zbior poczucia krzywdy wyrzadzonej przez PRL

    „jak zapewne w wielu polskich rodzinach krzywdy wcześniejszych pokoleń były tak dotkliwe, że te z PRL-u traktowano ze świadomym zrozumieniem, że życie wnosi takie różne “niespodziani, i trzeba w tym i z tym jakoś żyć.”

    Może nie przesadzajmy ze zrozumieniem PRL, bo PRL raczej trudno było zrozumiec: można było biernie się godzic z rzeczywistoscia i jakos zyc, stawiac opor, lub brac aktywny udzial we władzy… Kompromisowo mogę się zgodzic na pokore swiadomego „miesa armatniego”, nie raz przejechanego przez walec historii;o)

    „ZXapomnijmy więc , proszę , o tych osobistych “argumentach, „

    Oczywiście.

    „1. Powtórzę po sobie, że życie pozorowane narodu polskiego w czasach PRL-u , tak jak to opisał red. Passent- było formą życia w konspracji, co wynikało z “miękkiej” okupacji przez ZSRR”.

    Pelna zgoda na „miekka okupacje”, w przeciwieństwie do twardej niemieckiej i półtwardej w latach 1945-195..3(?)

    „2.Tworzenie konstrukcji myślowych , kiedy sytuacji realnej, tej która była, przeciwstawiamy czarne hipotetyczne warianty alternatywne- uważam za formę manipulacji.”

    To zalezy, czy robi się z tego polityke, czy prowadzi luzne hipotetyczne rozmowy. W pierwszym przypadku jestem zasadniczo wrogiem robienia z historii instrumentu do osiagania celow politycznych. W drugim, nie widze problemu. Natomiast trudnosci robia Ci, którzy uważają, ze inna wersja historii, niż ich, obraza ich uczucia (np. w sytuacji, gdy chodzi o obrone szeroko pojetej „ojcowizny” – sorry)

    „3. Eksponowanie pozytywnego wpływu PRL-u na życie “zwykłego” człowieka”

    Jeśli jest to eksponowanie, dla podkreślenia przewag systemu, to ma Pan racje- kazda forma zniewolenia jest godna potepienia, w tym komunizm.

    Ale mysle, ze to nie o to chodzi. Jeśli jest to defensywny kontrargument na czarno-biala polityke historyczna, majaca na celu dyskredytacje i szarganie dobrego imienia myślących inaczej, SLD i spolka, środowiska UW, nie-PiSowskich wyksztalciuchow, wyborcow lewicy, czy nie-PiSu, to jest to zdrowa reakcja bronic się, pt.np.:
    „bardzo przepraszam, ale to, ze byłem Profesorem Uniwersytetu za Komuny, a UB zalozylo mi teczke TW, nie znaczy, ze mam pozwolic na to, żeby 20-kilku letnia bojowkarska prymitywna horda niszczyla moja miedzynarodowa reputacje, pomiatalo mna w telewizji i pozbawiala mnie praw obywatelskich, bo SB się wokół mnie krecilo i chcialo mnie zlamac, nie dziele pogladow parii rzadzacej i tez po to, aby mój asystent i zwolennik wiadomej partii, mogl zajac moje miejsce”.
    I wtedy odpowiada się mniej wiecej argumentacja, która Pan krytykuje. Co jest wpelni uzasadnione, jak prawo do obrony dobrego imienia. Tak to mniej wiecej dziala.

    „, jest również obciążone błędem pierworodnym, w którego niewypowiedzianej alternatywie, istnieje domysł, który sugeruje, że w innym systemie społeczno- politycznym, akurat w Polsce, jedynym kraju w powojennej Europie, “zwykły człowiek pozostałby półanalfabetą, z pogranicza feudalizmu.”

    Tu pozwole sobie Pana zapędzić w naroznik. Oczywiście, nie można tak założyć, ale przypomne kilka faktow z cyklu polskie konserwatywne elity i chlopi:
    • Napoleon nie był w stanie wprowadzic w Ksiestwie zapisow dotyczących równości obywateli, bo elity nie godzily się na prawa dla chłopów (70-80% spoleczenstwa), nie wspominając np. o zydach (z malej litery;o))
    • 1821 (?) – Prusy znosza pańszczyznę, powoli wprowadzaja obowiązkowe i powszechne szkoly elementarne, opieke zdrowotna…
    • Powstanie Listopadowe 1831 – Paskiewicz stoi pod Warszawa,a nasz „panski sejm” nie godzi się na prawa dla chłopów
    • 1848 (?) – Austria znosi pańszczyznę
    • 1862 lub 3 – Rosja znosi pańszczyznę w KOngersowce o rok szybciej, by zniechęcić chłopów do powstania (reszte można doczytac w „Rozdziobia nas kruki i wrony”)
    • Okres miedzywojenny – Witos w Berezie, demonstracje chlopskie krwawo rozpedzane, reforma rolna smiechu warte, a pamiętacie Chlodek w „Przedwiosniu”?
    • Komuna – nauka czytania i pisania, elektryfikacja, ubezpieczenia, praca w fabrykach, itd..

    I jak rozbierzemy ten wyselekcjonowany problem? Jakby nie argumentowac, los chlopa w zależności od polskich elit był gorszy, niż u zaborcow, a poprawilo się za Komuny. Dodam, ze moja przeswietna kolezanka, dr. ekonomii, osoba o wielkie kulturze osobistej i uroku, pochodzi z chłopów. Opowiadala jej babcia, ze w 1918 przyszla z dworu i powiedziala we wsi „W dworze się ciesza, ze Polska jest”. Nikt nie rozumiał, o co chodzi. Pierwsza osoba z tej zabitej dechami wsi, która poszla na studia, zrobila to w 1947. Ciekawe, dlaczego nie w 1938?

    „O stratach w postaci zgnuśniałych ludzi z wyższym wykształceniem, którzy w większości zajmowali się przetrwalnictwem nawet nie wspomnę. „

    Watpie, by te okropna starte cos było wstanie naprawic, to jest dla Polski wielki dramat. I chyba to na prawde zniszczylo ciągłość naszej wyzszej kultury.

    Jacobsky pisze:
    2009-10-17 o godz. 16:27
    „A z historia jest troche jak z ewolucja. Ta ostatnia nie ma kierunku i wszystko, co produkuje jest wypadkowa dostosowania sie do aktualnych warunkow. To my, oceniajac wydarzenia z przeszlosci ewolucyjnej doszukujemy sie w nich sensu, ciaglosci oraz … celowosci, bo i takie interpretacje przeciez istnieja”

    W ramach naszej dyskusji ma sens, przynajmniej ja w moich rozwazaniach staram się zaanalizowac startegie polityczne graczy roznej wagi. Strategie duzych graczy niewątpliwie maja wplyw na losy graczy malych, jak pokazuje historia, np. Polski. A na jak dlugo, to już zupełnie inne pytanie (jak udowadnia historia;o)), bo w dłuższym okresie, historia toczy się wlasnym rytmen i pod wpływem ekonomii, rozwoju technologii, demografii, zmian klimatycznych, zjawisk naturalnych i przypadku;o)
    Pozdrawiam.

  29. Profesor Bobola,

    czy dysponuje Pan porównywalnymi wskaźnikami IQ sanacyjnej inteligencji, ziemiaństwa i generalicji WP z podobnymi wskaźnikami tych samych warstw społecznych w Niemieckiej III Rzeszy, która spuściła nam tak koszmarne manto?
    Czy polscy przedwojenni mocarze intelektu, a także twórcy „oazy wolnośći” jaką była Bereza Kartuska przysneli w ostatnich dniach sierpnia ’39?

    Warto by sobie zadać pytanie co jest /było/ przyczyną, że nasi rodacy zachowują się tak jakby nadal woleli hasać po gałęźiach drzew zamiast przebywać na pewnym gruncie jakim jest ziemia.

    Po drugiej wojnie światowej wyznaczono Polsce rolę linoskoczka do czego potrzeba cyrkowego talentu aby wogóle przetrwać, bo skutkiem braku talentu czy też nonszalancji można rozpłaszczyć się na arenie.

  30. A ja weekendowo poszłam dziś z przyjaciółką do kina WARSZAWA na kultowy, czarno biały… CASABLANCA !!!
    Co za cudowna ramota! Dziś już takich filmów się nie kręci 😥

  31. Kolego JUREK,

    zapomnij o PRL (ta PRL). Była, się zmyła. Ciesz się, że wróciła nam chociaż na chwilę II RP (2005-2007) pod postacią IV RP. Niechy żywi nie tracą nadziei! Jeszcze dwa lata i – daj Bóg – na stałe wrócimy w koleiny historyczne, żłobione przez 20 pokoleń przed PRL. I zadamy bobu Moskwie i Berlinowi. Wszak niepokoi mnie natrętna myśl, że pomioty poPRL-owskie pod postacią UW i SLD poczyniły przez te parę lat 90-tych (zanim naród nie wrócił w Sejmie do korzeni) gorsze szkody niż dwa pokolenia PRL! Pod nieuwagę narodu wprowadziły do NATO i stworzyły podwaliny pod przyjęcie do UE. Czyż w ten sposób nie zostaliśmy ubezwłasnowolnieni? I nie będziemy mogli upomnieć się o swoje – Wilno, Kowno i Lwów, a Germaniec będzie dalej pluł nam w twarz i dzieci germanił> Ale, jak powiadam, niech żywi… Najnowszy obrót spraw politycznych jest jednak krzepiący: nie tylko za IV RP udało się zlikwidować wywiad poPRL-owski, ale jest nadzieja, że i skutecznie odstraszyć dzięki POPiSowi wszelkich obcych krwiopijców (‚inwestorów’). Może Polska znów zacznie rozłazić się w szwach i uda się jakiś rozbiór na kraj sprowadzić? Ech, niechby to był chociaż zarząd komisaryczny Brukseli.

  32. „W Polsce jest niewielu autorów, którzy o PRL piszą samodzielnie i niezależnie.”

    W PRL, tacy autorzy w Paryżu wydawali.
    Wszyscy, którzy dziś piszą, są samodzielni i niezależni.
    Jeśli nie podoba się Panu ich pisanie, to nie tu należy szukać przyczyny.

    „W roku 1993 Walicki pisał, że „popaździernikowy ‘realny socjalizm’ nie przybliżał się do komunizmu, lecz od niego oddalał. A skoro tak, to nazywanie go komunizmem jest jedynie manipulacją negatywnymi konotacjami słowa komunizm. Ustrój PRL nie był komunizmem”

    I co z tego.
    Można go nazywać jak się chce,ważne jak się żyło.
    Mnie nieznośnie, ze względu na kłamstwo dokoła.

    „wielu ludzi należało do partii z innych niż ideowe pobudek, nie będąc komunistami.”

    To moim zdaniem jedno z najgorszych doświadczeń jakie nam PRL zgotował.
    Oportunizm moim zdaniem, bardziej szkodzi „zdrowiu psychicznemu” społeczeństwa, niż ogłupienie ideologią.
    Trudno go wyplenić.

    „Polska weszła na drogę od komunizmu na długo przed narodzinami ‘Solidarności’”

    No to powiedział, co wiedział, pan profesor.
    We wszystkich społeczeństwach, gdzie próbowano komunizm wprowadzać, od pierwszego dnia, to była droga od komunizmu.
    Również tam, gdzie dominuje ta ideologia dziś, można przyjąć że są na drodze od, a nie do.
    Do komunizmu bowiem nie da się dojść, jak do żadnej utopi.

    „Po 40-50 latach tylko głupcy mogą myśleć, że objęcie po wojnie władzy przez komunistów było faktem w ostatecznym bilansie niekorzystnym.”

    Co to znaczy, w ostatecznym bilansie.
    Co to, sąd ostateczny mamy?

    „Ostateczny bilans to przesunięcie Polski do Europy Środkowej, w pobliże Berlina. Jest to jeden z najważniejszych faktów w całych dziejach Polski i w oczywisty sposób pozytywny.”

    Co sądzę o ostateczności, pisałem wyżej,a co do przesunięcia, to przesunąć, to sobie pan profesor może, biurko w pokoju.
    „Przesunięcie” Polski miało swój tragiczny wymiar dla wszystkich przesuwanych.
    Pisanie o korzyściach z niego płynących, jest niemoralne.
    Jeżeli za kożystne przyjmiemy ujednolicenie etniczne Polski,to trzeba by i Hitlerowi zasługi oddać,nie tylko Stalinowi.

    Nie mam tak długiego stażu jak Trebeg,bo od trzydziestu lat dopiero czytam felietony redaktora, ale ten ostatni, uważam za najsłabszy i bardzo mnie rozczarował.

  33. Anca
    Casablanca jest nieśmiertelna. Bergman i Bogart – nie mam słów. Oglądałem kilka dni temu film rosyjski „Kochanek”. Ale dobre kino!!! Diament na tle potoków szmiry. Tyle, że tv reżimowa puściła go po 1 w nocy.
    Pozdrawiam

  34. Spe pisze:

    2009-10-17 o godz. 19:40
    ————————————

    Szanowny Panie,

    ja również bardzo dziękuję za uczciwe zaangażowanie się w rozmowę ze mną.

    Generalnie, rozumiem Pański sposób rozumowania, w dużym stopniu potrafię zaakceptować Pańskie argumenty i zgodzić się z wieloma z nich.
    Tymniemniej, mam małe wątpliwości, przy prowadzeniu dysputy analitycznej, w której jest założony konkretny adresat danej analizy,tutaj- wymienieni rzez Pana zaślepieni krytycy PRL-u.
    Przy takiej metodzie, zmiana adresata argumentów, mogłaby oznaczać „nowy ” opis tamtego okresu.
    Jeśli chodzi o „zaproszenie ” mnie do narożnika, to nie pozostaje mnie nic innego, jak jednym ciosem wybrnąć z opresji, gdyż w ttakiej sytuacji walca zatańczyć nie sposób.
    Tym ratunkowym ciosem będzie słowo „epoka”.
    Wszystkie sytuacje historyczne dotyczące możliwości awansu społecznego i rozwoju,
    jakie Pan był uprzejmy wymienić, są etapami drogi dochodzenia do dzisiejszej epoki, gdzie trudno sobie wyobrazić , aby przetrwało nawet najbardziej zatwardziałe sobiepaństwo.
    Każdy etap, miał swoje uwarunkowania, i był wykładnią wypadkowej wszystkich czynników. Po drugiej wojnie światowej, wszpółczesna epoka dojrzała i, a wszystkie jej atrakcje i dobrodziejstwa w każdym systemie politycznym , w krajach europejskich musiały! się spełnić. Dawne struktury się skończyły, a nowe , które powstało na ich miejscu, ma kształt , który tak sobie dzisiaj chwalimy. Ta miła nam w porównaniu z poprzednimi epoka, na dobre rozpoczęła się po II wojnie światowej, w całym cywilizacyjnym spektrum.
    Epoka ta, w której szerokie masy uzyskały szerokie możliwości rozwoju i awansu społecznego, co „oficjalnie” rozpoczęło się od czasówRewolucji Francuskiej, nie jest z kolei epoką-przystankiem końcowym , na tej bardziej szczytnej drodze rozwojowej naszego gatunku. Specjaliści badający procesy społeczne, wieszczą nadejście epoki neośredniowiecza, będącego w spiralnie wyższej relacji do swojego poprzedniego odpowiednika. Nie ulega wątpliwości, że obecna otwartość społeczeństw na obywateli, nie ma w swojej perspektywie przesłanek, dla dalszego indywidualnego rozwoju.
    Coraz bardziej sproceduralizowana siła najemna, zmierza w kierunku wtórnego, choć bardziej subtelnego zniewolenia. Na użytek prywatny,masom obywatel;skim pozostają idiotyczne rozrywki, co znaminowało nawet chłopstwo pańszczyźniane.
    Istotna, na miarę etapu cywilizacyjnego wiedza pozostaje, i pozostanie/konkurencja/ w rękach nielicznych. Większość obywateli będzie rozpędzać się w „wyścigu szczurów” żeby zasłużyć na uprawianie kilku swoich ściśle sproceduralizowanych zadań.
    Tak więc twierdzę, że piękno naszej epoki , oceniamy za jej nieuchronne wartości, za to epokowe dzianie się rzeczy sprawiedliwych społecznie. Ten etap już zaliczyliśmy, teraz będą dalsze kosekwentne procesy, które nie będą ani niczyją zasługą, ani niczyją winą.
    Takie procesy, to determinacja kolejnych epok w naszych dziejach. Wierzymy, że to wszystko co się nam przydarza to rozwój, ale kiedy biurokratyczne rządy oplotą społeczeństwa swoimi właściwościami, uzbrojonymi w najnowsze zdobycze techniki, a w dodatku niczego nam nie zaoferują w dziedzinie uzasadnienia sensów naszej egzystencji, możemy niedoewoluować mentalnie do tego „wyższego ” etapu, a wtedy…
    Przepraszam, że się rozpisałem , za bardzo wszerz, ale człowiek znajdujący się w narożniku- już tak ma.
    Pozdrawiam,Sebastian

  35. Spe pisze:

    2009-10-17 o godz. 19:40

    „Powtórzę po sobie, że życie pozorowane narodu polskiego w czasach PRL-u , tak jak to opisał red. Passent- było formą życia w konspracji, co wynikało z “miękkiej” okupacji przez ZSRR”.”

    I w ten oto sposob dowiaduje sie ze redaktor Passent dzialal w antykomunistycznej konspiracji i bylo mu dobrze z powodu miekkiej okupacji ZSRR.

    Teraz na serio.
    Takie sa efekty relatywizowania historii prze pana Passenta.
    Klamstwo powtarzane wielokrotnie zamienia sie w tak zwana prawde.
    Dobry przyklad ilustrujacy wage problemu to indoktrynacja KK.
    Ale ja sie na to nie zgadzam.

    Nie ma zgody na „Wielkie Zamazywanie” panie Passent.
    Panska publicystyka szkodzi.

    Slawomirski

  36. Gospodarzowi oraz koleżankom i kolegom z blogu, wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy Wielkiej Rewolucji Październikowej!

    Z tej okazji także coś na tematy kulturalne. Kupiłem sobie książkę – wywiad z Ludwikiem Dornem. To on wymyślił kiedyś rozwiązanie prawdziwie bolszewickie: wybrać 400 „komisarzy”, wyposażyć ich w narzędzia władzy poza kontrolą, dać odpowiednie apanaże i niech „oczyszczają” Polskę. Pamiętam jak potępił te pomysły nieodżałowany Aleksander Małachowski. PiS bardzo dużo zapożyczył od klasyków bolszewizmu.
    Nie spodziewałem się po książce wiele sensacji jako że pan Dorn chce dalej działać w polityce, wobec tego nie będzie nadmiernie krytykował potencjalnych sojuszników.
    Szkoda że tego wywiadu nie zrobił z nim ktoś, kto by go docisnął, zadał niewygodne pytania, zmusił do uściślenia, do wyjaśnienia pewnych sloganów, które uważa za pewniki. Jego zdaniem niemal wszystko co robili w PiS było słuszne, tylko można to było robić zręczniej.
    Podejście pana Dorna do wielu spraw i ich rozumienie ilustruje dobrze relacja o tym jak doszedł do wiary katolickiej (ochrzcił się w 2000 roku). Twierdzi że wpływ miały na niego pielgrzymki JP2, ale też cotygodniowa msza z eucharystią. Mówi: „To jest swego rodzaju cud socjologiczny – co niedziela od wieków przychodzą ludzie i powtarzają te same słowa. I nie chodzi o frekwencję na niedzielnej mszy. Po prostu ‘Gdzie dwóch lub trzech jest w imię moje…’. Tego nie powinno być, a jest. I innych dowodów na istnienie Pana Boga i Trójcy Świętej nie potrzeba”. Aż szkoda że pan Dorn nie zajął się teologią – mógłby szybko rozstrzygnąć dylematy nad którymi ojcowie Kościoła łamią sobie głowę od tysiącleci.
    I jeszcze jedna rzecz świadcząca o poglądach i charakterze Dorna. Opisuje czasy swojej młodości i wspomina o nauczycielu fizyki, uwielbianym przez kilka pokoleń uczniów. Potem pisze, że ten nauczyciel, którego wymienia z nazwiska, był tajnym współpracownikiem SB, bo natknął się na jego akta w IPNie. Po pierwsze, IPN jest dla Dorna jakąś absolutną wyrocznią. Po drugie, nawet gdyby to była prawda, że ten nauczyciel był TW, to po co o tym pisze w książce?
    A w GW wywiad z premierem. Jakoś rozmówcy nie wpadli na to żeby zapytać premiera, dlaczego nie zdymisjonował pana Kamieńskiego wcześniej, widząc czym i w jaki sposób się zajmuje.
    Nie zapytali też, czy nie obawia się że jedna partia – PO – będzie miała pełnię władzy kiedy zdobędzie dodatkowo urząd prezydenta. Wystarczy zapewnienie premiera że PO to nie PiS.
    Natomiast zapytali, dlaczego pan Tusk w ostatniej chwili wywrócił porozumienie z SLD w sprawie ustawy medialnej. I oto co mówi premier: „Wiecie, dlaczego tak naprawdę nie doszło do tego porozumienia Platforma – SLD? Bo dla mnie nie ma większego znaczenia, kto zdobywa media publiczne i używa ich w walce politycznej. To nie jest tak, że gdybyśmy zastąpili w podziale łupów PiS albo SLD, to byłoby w porządku. Ważna jest zasada, żeby media przestały być łupem kogokolwiek”.
    Tu mnie zatkało, bo pamiętam niedawne inne uzasadnienie premiera dla tego zdumiewającego skrętu. A tu proszę, nagle tuż przed głosowaniem uświadomił sobie że po prostu mu nie zależy na mediach, więc zrezygnował z wynegocjowanej ustawy.
    I tyle uwag na tematy kulturalne.

  37. Bobola pisze:

    2009-10-17 o godz. 03:00

    „Ludzie, ktorych przodkowie kradli drzewo z majatku pana dziedzica teraz kradna na skale przemyslowa resztki narodowego majatku.”

    Na jakim uniwersytecie zrobil pan te badania?

    Slawomirski

  38. Spe,

    ja wiem. I rozumiem Twoje intencje, nawet jesli moj wpis nie byl adresowany akurat personalnie do Ciebie.

    Chodzi mi o pewna absurdalnosc w traktowaniu historii, absurdalnosc polegajaca na tym, ze w sumie cala II WS byla zdarzeniem zbawiennym jesli tylko przyjac niektore tezy powtorzone lub przytoczone przez red Passenta. Najlepszy przyklad to kwestia granic powojennych, moim zdaniem nie az tak pieknie zalatwiona, zeby umiejscawiac ja na stronie powojennych plusow peerelowskich, zwazywszy np. ciagle zadraznienie na tym tle w stosunkach polsko-niemieckich oraz istnienie kuriozalnej enklawy (oczywiscie kuriozalnej z dzisiejszego punktu widzenia), enklawy w postaci obwodu kaliningradzkiego, niemal w samym centrum UE. Oczywiscie, ze w centrum UE istnieja inne „enklawy” (np. Szwajcaria czy Lichtenstein), ale to chyba nie to samo co okreg kaliningradzki.

    Polska mogla rownie dobrze wejsc w posiadanie calych Prus Wschodnich plus dawny Korytarz, zostawiajac granice zachodnie prawie nie zmienione, ale za to zachowujac np. Lwow, Grodno, Brzesc i Luck i i pare innych okregow w granicach panstwa przedwojennego, co w sumie, razem w ewentualna reparacja wojenna w postaci Prus Wschodnich wychodzi na mniej wiecej to samo: 312 tys km kwadratowych, dwa wielkie porty i dostep do morza, moze nie ponad 600, ale ponad 400 km, co tez nie jest zle.

    Tu zastrzezenie: ja sie bawie w takie gdybanie, poniewaz red. Passent przytacza innego „gdybacza”, ktory gdyba o 17 riespublice i innych tego typu sprawach, a wiec czemu ja mam sie wstrzymywac ?

    Oczywiscie Stalin nie myslal wtedy kategoriami dzisiejszej kuriozalnosci okregu kaliningradzkiego. Dla niego liczyl sie owczesny, dorazny cel, ktory byc moze nie mial wiele wspolnego z polska racja stanu, nawet owczesna, a ktorej my dzisiaj doszukujemy sie w gestach Wielkiego Wodza. Nie jestem taki pewnien, czy cena do zaplacenia za przesuniecie polskich granic pod Berlin byla warta calego przedsiewziecia z punktu widzenia Polski. Byc moze z punktu widzenia Rosji tak, ale to by jeszcze bardziej podkreslalo jak smieszna bylismy igraszka owczesnych w rozgrywkach Wielkiej Trojcy.

    I – cytujac za Kaczmarskim – tak moim zdaniem trzeba rozumiec Jalte.

    Oraz to, co po Jalcie.

    Rownolegle Wszechswiaty… wedlug tej teorii z pogranicza fizyki kwantowej i kosmologii gdzies tam istnieje taki Wszechswiat, w ktorym Polska, podobie jak Austria dajmy na to, choc wyzwolona/zdobyta przez Sowiety, nie wpada na ich orbite i rozwija sie wedlug innego programu niz socjalizm naukowy ucielesniony w formie peerelu. Np. przyjmuje plan Marshala, wtepuje do Europejskiej Wspolnoty Wegla i Stali, do EWG, czy do NATO na wiele dziesiecioleci przed rokiem 1997.

    Ja osobiscie bardzo lubie te teorie. W jej mysl gdzies tam, hen, daleko, jest rowniez taki Wszechswiat, w ktorym ten wpis nie mial miejsca, gdzie Ty go nie przeczytales, i w ogole, cale to zdarzenie nie mialo miejsca, a wszelkie podobienstwo do osob czy faktow z naszego Wszechswiata jest przypadkowe i niezamierzone…

    Sorry, chyba mnie ponioslo !

    I tak rozumiec trzeba Ja…. cobsky’iego.

    Pozdrawiam.

  39. Bobole z godziny 03:00 z 17.10 chyba obudziło jakieś delirium czy inne białe myszki. Daj ci Boże zdrowia i nie pij tyle.

  40. @Spokojny 10/17 11:30
    @Ryba 10:17 20:03

    Tak sie jakos sklada, ze ile razy jest mowa o II RP i klesce wrzesnia 1939 roku na pole dyskusji wyjezdza polska kawleria jako przyklad nieudolnosci wladz Rzeczpospolitej tego okresu. Jest to zapewne wynik propagandowych dzialan komunistycznego rezimu, do ktorych mozna tez dolaczyc ten agitacyjny kicz jakim byla wajdowska „Lotna”. Jak to juz wyzej napisalem prawda historyczna rozni sie bardzo od wiesci rodem z notatnika agitatora.
    Istotnie, marszalek Pilsudski bedac wojskowym dyletantem w konnicy sie kochal i jak wiekszosc generalow opieral swoje projekcje wojny przyszlej na doswiadczeniach ostatniej wojny tego czasu czyli wojny z bolszewikami w 1920 roku. Tam istotnie i po obu stronach kawaleria odegrala role kluczowa jako ruchoma sila natarcia. Jednak znaczenie wojsk pancernych i zmotoryzowanych nie uszlo uwagi polskich dowodcow wysokiego szczebla. Gen. Sikorski napisal jedna z pierwszych w Europie monografi dotyczacych sztuki walki wojsk pancernych. Niestety tarcia miedzy nim a legionistami spowodowaly, ze polskie sily pancerne byly w chwili wybuchu wojny stosunkowo nieliczne. Ponadto niski poziom rozwoju przemyslu ciezkiego nie pozwalal na szybkie unowoczesnienie WP w bron nowoczesna mimo wielu udanych prototypow. W chwili wybuchu wojny polskie sily zbrojne liczyly okolo 1.5 mln zolnierzy wchodzacych w sklad 45 dywizji piechoty, 12 brygad kawalerii , 1200 samolotow oraz 180 czolgow. Strona niemiecka dysponowala 1.8 mln zolnierzy ( w tym kilku pulkami kawalerii, rowerzystami, batalionami motocyklistow) , 2600 czolgow oraz 2000 samolotow. Armia niemiecka byla w tym czasie najsilniejsza armia swiata miedzy innymi dzieki wysilkowi calego narodu, ktory gotow byl na wiele poswiecen aby odrobic straty poniesione po I WS. W tej sytuacji sila polskiego wojska nie byla az tak nieadekwatna dla walki obronnej przez dwa tygodnie czyli do chwili kiedy zgodnie z umowa mialo ruszyc natarcie francuskie. Ze Zwiazkiem Radzieckim polska zawarla traktat o nieagresji. Ustalenia paktu Moskwa- Berlin nie byly znane nikomu z wyprzedzeniem. Co w zasadzie rozlozylo polska obrone to nieudolnosc dowodzenia w pierwszym okresie wojny, niewywiazanie sie Francuzow z ich zobowiazan oraz napad sowiecki na polskie zaplecze.
    Rzad II RP w zasadzie zrobil wszystko co mogl w sytuacji w jakiej znalazla sie Polska w latach 30-tych. Byl to okres po wielkim kryzysie swiatowym wiec obciazanie zubozalego spoleczenstwa wydatkami na zbrojenia musialo byc umiarkowane. Przemysl zbrojeniowy nie powstaje z dnia na dzien. Niemcy zdecydowali sie na to aby ograniczyc spozycie na korzysc zbrojen. Inne panstwa Europy nie czynily tego a to wlasnie dalo III Rzeszy chwilowa przewage w chwili wybuchu wojny.
    Trzeba tez wziasc pod uwage (mimo, ze nie dysponuje danymi dotyczacymi IQ obu populacji), ze narod niemiecki jest na ogol bardziej karny i uzdolniony niz narod polski. Wskazuje na to wieksza liczba osob wybitnych w kulturze i nauce niemieckiej w porownaniu z kultura i nauka polska na przestrzeni dziejow.

  41. To o czym Pan napiszę zastanawia mnie od dawna. Nie film, bo go nie oglądałem i z racji mojego aktualnego położenia w głębokim afrykańskim buszu nie prędko go będę miał szansę obejrzeć, ale sprawa widzenia polskiej przeszłości.

    Zawsze bardzo interesowały mnie wydarzenia polityczne, szczególnie te dotyczące mojego kraju. Pamiętam żywo słuchane z ojcem (BBC, Wolna Europa) wydarzenia na Węgrzech w 1956 roku, pamiętam nasze nadzieje kiedy Gomułka doszedł do władzy a potem szybko pogłębiający się zawód, podobnie było z Gierkiem, choć ten zrobił znacznie więcej szczególnie dla ekonomii kraju. Byłem w centrum zamieszek studentów w 1968 roku w Warszawie a potem na wiecach w miasteczku akademickim i Chatce Żaka w Lublinie i widziałem rektora UMCSu starającego się ochronić studentów przed aresztowaniami. Byłem pod Urzędem Wojewódzkim w Bydgoszczy kiedy pobito Solidarnościowców i dyskutowałem wiele spraw z Rulewskim, kiedy dorabiał jako taksówkarz. Miałem okazję słuchać półoficjalnych wypowiedzi wysokiego działacza PZPR Olszowskiego na spotkaniu ze studentami a także kilku innych wysoko postawionych w tej hierarchii osób.

    Nigdy w moim długim życiu pomimo szeroko otwartych oczu i kontaktów z wielu ludźmi nie spotkałem Polaka o którym mógłbym powiedzieć – to człowiek reprezentujący idee komunistyczne (socjalistyczne) i głęboko do nich przekonany, co oczywiście nie znaczy że tacy gdzieś nie istnieli. Spotkałem kiedyś na plaży w Bułgarii, nota bene miłą Słowaczkę, która z głębokim przekonaniem właśnie takie poglądy głosiła, co z kolei wprawiło mnie niemal w osłupienie, tak jak bym zobaczył czerwonego słonia.

    Czasy „zaplutej komuny” były szare i beznadziejne, ale większość ludzi nad tym nawet nie bardzo się zastanawiała, tym bardziej, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że urodziliśmy się w takim systemie i w takim umrzemy. Kiedy zszedł ze sceny Stalin a potem Bierut, kiedy było to śmiertelnie niebezpieczne, pojawiło się kilku „zawodowych” opozycjonistów, ale większość społeczeństwa poza opowiadaniem kawałów i narzekaniem w zaufanym otoczeniu nie robiła niczego więcej.
    Potem reżim stopniowo a niekiedy skokami zelżał i pojawiało się ich nieco więcej, ale nawet w czasach rewolty 1968 roku w środowisku studenckim należeli do nich jedynie „straceńcy”, większość braci studenckiej ograniczała się co najwyżej do biernego udziału w wiecach. W kolejnych latach reżim jeszcze bardziej łagodniał, na świecie doszło do wielu sprzyjających wydarzeń, pojawienie się JPII, Gorbaczowa, osłabienie pozycji ZSRR. Na tym podłożu powstała w Polsce Solidarność. Rozpoczęła się pogoda dla opozycjonistów. Gdyby to były nawet późne lata pięćdziesiąte nikt z tych działaczy by nie przeżył.

    Mierzi mnie sytuacja, kiedy reprezentanci bardzo młodego pokolenia głoszą poglądy, które świadczą, że nie mają pojęcia jak to było kiedyś, a ponieważ chórek ich jest coraz większy, co wynika z naturalnego przemijania pokoleń obawiam się, że te kolejne pokolenia otrzymają bardzo skrzywiony obraz tej ciekawej przeszłości.
    .
    Życie nauczyło mnie, że szubrawiec, gnida będzie tym samym niezależnie od zmieniających się ustrojów, czy to będzie nazizm, komunizm, socjalizm, PISowska, czy POwska demokracja. Nie znaczy to że nie wierzę iż ustroje nie mają wpływu na ludzi vide Niemcy za Hitlera i dzisiaj, ale podłość nosi się głęboko w sobie niezależnie od ustroju.
    Na koniec chcę jeszcze coś powiedzieć. W dobie wulgaryzacji życia codziennego co dotyczy także Internetu (wypowiedzi na tzw. Forach) jestem szczęśliwy że istnieją takie nieliczne wyspy normalności jak te komentarze. Okazuje się, że można nad tym panować – jeśli się chce.
    Pozdrowienia dla pana Passenta od czytelnika jego felietonów w Polityce od niepamiętnych czasów.
    Aha jeszcze jedno. Wygląda na to że to co tu się odbywa możliwość przeczytania felietonu niezależnie od tego gdzie się jest na świecie, skomentowania go i natychmiastowej na to odpowiedzi autora to przyszłość a właściwie nowoczesna teraźniejszość tej odmiany mass mediów.

  42. Historia jest procesem, gdzie indywidualne wybory wpływają na kształt przyszłości.
    Czego mogłoby nie być, gdyby nie było komunizmu?
    1-Dekolonizacji?
    2-Konwergencji?
    3-Praw socjalnych dla pracowników?
    4-Programu kosmicznego?
    Jak brak konfrontacji politycznej i eksportu rewolucji, wpłynąłby na świat?
    Zakładam, że dynamika zmian byłaby znacznie wolniejsza…………
    Każda zmiana niesie z sobą cenę…………
    Możemy mieć pretensje do praojców, że nasze plemiona osiedliły się akurat na tym skrawku Ziemi………..
    Popieram Spe, zyski i straty są trudne do zbilansowania, NIEMIERZALNE.
    Nasza waga jako państwa na forum świata, jest niestety- kogucia……..

  43. Katecheta czy zboczeniec ?

    Pan posel Marek Borowski rozmawia z red.Suboticz w Rzeczpospolitej:

    http://www.rp.pl/temat/2.html

    „Trzeba przyjac kodeks postepowania, kodeks etyczny i sie tego trzymac.” – in nomine patri deo sancti amen ! Stwierdza Pan posel. Kodeks etyczny ! I dalej snuje, ze businessmani winni skladac swoje prosby na pismie, a pisma winny byc zalatwiane jawnie ect ect. Zadne „Rysiu pomoz”, zadne cmentarze. Wszystko „artykulowac” na pismie. Jawnie i glosno – jak Pan Bog przykazal. Jednym slowem – dobra, stara procedura urzednicza. Jak w austriackim zaborze, albo w komunizmie. Najwazniejsze to miec w reku papier. I wtedy, zdaniem Posla, nie bedzie afer a ludziom bedzie zylo sie dobrze i szczesliwie….Zdaniem Pana Mareczka, sprawa jest prosta i tak wlasnie trzeba czynic. Slyszymy, ze w bogatej praktyce Pana posla nie przyjmowal on przesiebiorcow w gabinecie, ani gdzie indziej. Dyzur poselski, albo uroczystosci. Koniec kropka. By the book. Czyli – katechizm uczciwego urzedowania. Takie rzeczy zapuszczac Polakom ? Oficjalnie, przed kamera, z absolutna pewnoscia siebie i patrzac prosto w oczy red. Suboticz ? Widac, ze Pan posel wierzy gleboko w to, co mowi. Mowi po polsku, widac, ze w Polsce sie wychowal i wyksztalcil, byl nawet ministrem finansow. Wysokie czolo wskazuje, ze to nie mlodzieniaszek, nie niewypal, nie z jednego pieca chleb jadl, w stanie nie wskazujacym – zboczeniec ! Taki model w tym kraju ? Nienormalny. Ten kraj stal zawsze i stoi na jednym magicznym slowie: zalatwic. Zalatwia sie wszystko, od papieru toaletowego do statkow. Genialni zalatwiacze robia na tym miliony. Czasem siedza. Ale czesciej – zarabiaja. Zreszta, nie tylko w Polsce. Lobby. A Pan Dabrowski wzial sie za negowanie tego cennego wynalazku, od New York Island do Kamczatki. Trul Pani Suboticz przez dluzszy czas, a ta sluchala z wielka uwaga. A Rzeczpospolita firmuje niemowlece pomysly Pana Dabrowskiego, na pierwszej stronie. Nie przeszkadza mi, ze osobnik ow wyklada w Rzeczpospolitej. Natomiastwlos sie jezy na mysl,ze to byly minister finansow a teraz – posel. Przeciez nie moze byc taki zaklamany. Dobrze mu z oczu patrzy. Katecheta, albo jakis zboczeniec. Recepta na sprawowanie wladzy ? Tak to, poki co, wyglada…

  44. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @jurek . 16:54 pisze:

    „za Sanacji miały również miejsce takie zjawiska jak rozbudowa przemysłu (COP), reforma walutowa, rozkwit kultury, polska szkoła matematyczna, a nawet kabaret Qui Pro Quo. W jednym z wpisów (2007-07- 23), broniąc jak zwykle PRL-u i usprawiedliwiając jego ekscesy“ – biorac pod uwage szalejacy kryzys gospodarczy I-j polowy XX w. – prawda?

    Blogowiczu prosze potraktowac to w ramach przyjetej normy/zasady, nota bena rodem z reki samego Gospodarza: „ Jezyk jest zwierciadlem duszy”. Jednoczesnie prosze nie zapominac o fakcie, iz symbolem PRL-u byla-jest-bedzie ul. Rakowiecka + pochodne i ci ktorych przyniesiono na bagnetach Stalina.

    @Janina Nowicka

    Szanowna Pani Janino, Blogowicz jurek przedewszystkim ubolewa nad calkowitym zanikiem, fizyczna likwidacja na terenie Polski naturalnego rozwoju spoleczenstwa wielonarodowego nie z nakazu.
    Domyslam sie, ze nie jest Pani wstanie zrozumiec, pojac wartosci rodzacej sie nie z nakazu, domyslan sie rowniez skad sie to bierze. Reasumujac calosc zagadnienia do A do Z, oczywiscie to nie jest Pani wina.

    Osobiscie ubolewam nad przerwaniem owego naturalnego procesu spolecznego i zwiazanych z nim miedzyinnymi ale nie tylko ofiar IIWS, ktore sa tak niesamowicie przepotworne, ze niewybaczalne.

    Czas i nadchodzace zmiany nie tylko klimatyczne pokaza, ze ludzie myslacy kategoriami Blogowicza jureka mieli-maja racje. Kot pogrzebany jest gdzie indziej. Otoz PRL odslonil li tylko prawdziwe oblicza i ten element owego „mezaliansu” jest kuriozalny, tym bardziej, ze sie potwierdza w innej czesci swiata.
    Wyciaganie straszaka „koleinie” pod tytulem Moskwa czy Berlin w tokowym ciagu Pani myslenia jest wyjatkowo smiesznym argumentem, wrecz infantylnym.
    Jezeli Pani wychodzi z zalozenia iz fakt bycia w NATO + EU wymaze/zlagodzi fakt zbrodni dokonanych i nadal dokonywanych przez degenerat zwiazany z PRL-m to jest Pani w wielkim bledzie.

    Prosze zatem spokojnie swietowac i czekac na ruch tzw „Miecza Demoklesa”, ktory ma tendencje samoostrzenia sie…
    Wychodze z zalozenia, domyslam sie, ze Blogowiczka przynajmniej to rozumie, za kazdy madal ma dwie strony.

    Post Christum
    Madam, schlissen Sie das Fenster – ok!
    Wie soll man über den Sieg beraten, wenn man immer den deutschen Kanonendonner hort?

  45. trebeg, 14.35. Niestety nie udało mi się dociągnąć do pięćdziesiątki i POLITYKĘ przestałem czytać kilka lat temu. Umknęło mi w ten sposób wyróżnienie ze strony Redaktora, czego szczerze zazdroszczę. także moją pierwszą stroną była ostatnia. Przestałem czytać nie tylko z powodu zmiany formatu i zalewających strony paskudnych reklam, ale z powodów zasadniczych odejścia od zasad. Pod kierownictwem Baczyńskiego, typowego przykładu Warszawskiego oportunizmu, pojawiło się na stronach lubianego i cenionego pisma wiele nazwisk autorów lichych, preferujących płytkie i niedopracowane treści i łatwo wpisujących się w bieżąca walkę polityczną i salonowe spory, a doktryna poprawności politycznej ściągnęła pismo do poziomu lakierowanego tabloidu. Nie widzę na jego łamach autorów typu Paradowskiej, Wołka lub Szostkiewicza /obawiam się, że i Wieldstein miejsce w niej znajdzie/. Wielu zmieniło się nie do poznania, a pozostali; Passent, Stomma i Groński zmuszeni zostali do ograniczenia swoich temperamentów i dostosowania się do obowiązującej linii. Nie mam więc swojej gazety, tylko jakiś głęboko tkwiący sentyment utrzymuje mnie przy blogu Redaktora, w wielu kwestiach się z nim nie zgadzając.

  46. Obserwator, 07.44. Podpisuje się w całości. Przeszedłem podobne koleje i dlatego rozumiem. Te „szare i beznadziejne czasy”dało się jednakże ubarwić i przeżyć je godziwie. Jednostki pracowite i ambitne miały dużo możliwości wyżycia się w pracy zawodowej, nauce, sztuce lub kulturze. Wielu porobiło wielkie kariery jakich nie mieli szans w innych okolicznościach, a to „nie swoje” państwo usilnie im w tym pomagało. Przez długie okresy Polski Ludowej ideologia i polityka nie odgrywały żadnej roli i wiele konfliktów z władzą lub służbami przybiera bardziej charakter mitomanii niż realnych zagrożeń. Nieszczęściem jedynym było natomiast to,że tzw teraz „opozycja demokratyczna”, właściwie to garstka obrażonych w większości nieudaczników wspieranych przez różne ważne zagraniczne ośrodki lub służby, przy ich pomocy wysforowała się do czołówki, której Jaruzelski nieopatrzenia przekazał władzę. A oni uznali się za zwycięzców. Reszty dokonał Soros z Michnikiem i Sachsem z błogosławieństwem płatnym kościoła. I mamy to co mamy.

  47. Wlasnie czytalam w „Przegladzie” ten piekny artykul p.Bronislawa Lagowskiego.Chcialam go przeslac mailem do kolezanki z USA i Niemiec,bo wciaz tylko „psiocza” na ten „rezimowy komunizm” /szybko zapomnialy w dobrobycie/.Moze ktos mi pomoze,w ktorym numerze „Przegladu” znajduje sie ten artykul.Pan Passen jak zawsze SUPER.Tak wlasnie bylo.Pozdrawiam i czekam na pomoc:D:D

  48. Parker:
    Słabym jesteś obserwatorem życia………….

    Ideologie, religie, imperia, miłość , przemijają w perspektywie lat, pokoleń, mileniów.
    Oportunizm, konformizm, chciwość, kapłaństwo, kontestacja trwa……………
    odwiecznie?

    Masz złudzenia co do natury ludzkiej?

  49. parker pisze:
    2009-10-17 o godz. 21:59

    „wielu ludzi należało do partii z innych niż ideowe pobudek, nie będąc komunistami.”
    To moim zdaniem jedno z najgorszych doświadczeń jakie nam PRL zgotował.
    Oportunizm moim zdaniem, bardziej szkodzi “zdrowiu psychicznemu” społeczeństwa, niż ogłupienie ideologią.
    Trudno go wyplenić.”

    Polecam 3 tomy Prof. Janowski/Micinska/ Jedlicki (2008) „Dzieje Inteligencji polskiej do roku 1918” oraz wczytanie się w programy białych i czerwonych z czasow Powstania Styczniowego. Wychodzi na to, ze szpagat „inteligencji (lewej i prawej)” miedzy kolaboracja, a opozycyjnością ma dluzsza historie, niż czas komunizmu w Polsce, o jakies 180 lat, czyli 9 pokolen. Z tej perspektywy latwo może się okazac, ze 20-lecie było wyjątkiem od reguly, a komuna powrotem do utartych regul przetrwania u siebie w warunach zniewolenia… Oczywiście pomijam inteligencja zeslana na Sybir, czy emigrujaca na Zachod z powodow politycznych (bo ich już nie ma), czy to w XIXw, czy to w XXw – pisze o dosc oportunistycznym mainstreamie, którego oporunizmu nauczyly kolejne bolesne lekcje po powstaniach i który dzieki temu przetrwal, mówiąc górnolotnie, w Macierzy;o)

    “Przesunięcie” Polski miało swój tragiczny wymiar dla wszystkich przesuwanych.
    Pisanie o korzyściach z niego płynących, jest niemoralne.
    Jeżeli za kożystne przyjmiemy ujednolicenie etniczne Polski,to trzeba by i Hitlerowi zasługi oddać,nie tylko Stalinowi.”

    A to dlaczego niemoralne? Nie widze związku. Niemoralne (i prostackie) jest pisanie, ze duo Stalin&Hitler zrobili kawal dobrej roboty i danie im orderu. Natomiast dyskusje na odpowiednio zdefiniowanej platformie (:o)) , czemu nie?

    Sebastian pisze:
    2009-10-18 o godz. 00:07
    Dziekuje za bardzo ciekawie napisany komentarz.
    „Jeśli chodzi o “zaproszenie ” mnie do narożnika, to nie pozostaje mnie nic innego, jak jednym ciosem wybrnąć z opresji, gdyż w ttakiej sytuacji walca zatańczyć nie sposób.”

    Ocenmy, czy to się Panu udalo.

    „wymienieni rzez Pana zaślepieni krytycy PRL-u.”

    Nie uwarzam krytykow PRL-u za zaslepionych. Przewaznie maja inny światopogląd i stad roznica w mysleniu. Za zaslepienie uwarzam probe eksterminacji publicznej szeroko pojetych elit nie związanych z PiSem. Jeśli publiczna debata jest otwarta, bez chamskich wycieczek ad personem, to nie ma problemu.

    „Przy takiej metodzie, zmiana adresata argumentów, mogłaby oznaczać “nowy ” opis tamtego okresu.”

    Oczywiście – bardzo niewygodny z punktu widzenia tez prawicowej polityki historycznej, gdzie ichnia wersja oczekuje bezdyskusyjna akceptacja ich tez. Nie jestem z wyksztalcenia historykiem (tylko z zamilowania), stad trudno mi wyjsc poza amatorski poziom rozmowy.

    „Tym ratunkowym ciosem będzie słowo “epoka”.”

    O nie, nie. Proba uwolnienia się z naroznika wrzuceniem dyskusji w koleiny sporu Keynesa i Friedmana („czas” na zaistnienie zjawisk) oraz proba uogólnienia (Schopenhaure i jego dialektyka, uniewinniajaca elity z odpowiedzialnosci za brak postępowego myslenia), nie rozwiazuje rozwazanego dylematu. Oczywiście, ze wiatr historii zmienia społeczeństwa, ALE Ci którzy podjmuja decyzje chca to zrobic, albo nie.

    Probowalem wykazac, ze nasze konserwatywne elity blokowaly upodmiotowienie szeroko pojetego ludu, bardziej niż kraje ościenne, az do 1939r. Dopiero Komuna odblokowala masowa możliwość rozwoju chłopstwa. Przykład z Prus, czy Austrii, miał spróbować postawic hipoteze na zasadzie analogii, ze w przypadku historii alternatywnej (brak wojny), mialoby to miejsce duzo pozniej.

    Można się z ta argumentacja i proba zgadzac, lub nie, ale warto się nad tym zastanowic celem wyciagniecia wnioskow NA PRZYSZLOSC. Mam na mysli prace nad postepem w Polsce, edukacja, wyzwaniami globalizacji i UE, a nie ciagle gadanie o nieistotnych bzdurach mających na celu wykończenie przeciwnika politycznego i przejecie władzy (sila rzeczy manipulując mniej wprawionym wyborca, bo koniec końców jego glos jest decydujacy).

    Niniejszym uprzejmie proszę o powrot do naroznika;o)

    „Takie procesy, to determinacja kolejnych epok w naszych dziejach. Wierzymy, że to wszystko co się nam przydarza to rozwój”

    Otoz to nie wszystko, to również madre zrozumienie historii i naszej w niej roli, aby z rozwaga nawigowac naszymi losami. I stad cala wojna historyczna w Polsce.

    „, ale kiedy biurokratyczne rządy oplotą społeczeństwa swoimi właściwościami, uzbrojonymi w najnowsze zdobycze techniki, a w dodatku niczego nam nie zaoferują w dziedzinie uzasadnienia sensów naszej egzystencji, „

    Ladnie napisane. Spoleczenstwo może się przed tym obronic, tylko jak odrzuci rzady dusz majsterkowiczow od jedynie słusznych wersji. Co do sensu egzystencji, to tu faktycznie mamy powoli problem. Mysle, ze filozofia wraz z niewojujaca religia roznych wyzwan (np. model Singapurski np.) sa w jakims stopniu odpowiedzia.

    A przede wszystkim trzeba o tym rozmawiac, toczyc spory, wypracowywac poglady, a nie koncentrowac Się na zabiciu klonica rywala do stolka. Jakie my teraz mamy w Polsce debaty? O Rychu? O wypadkach samochodowych? O Sarze? O jednym upadlym zakładzie pracy w Gdansku?

    Jak mysli Kolakowskiego, Tischnera, Gadacza, Gombrowicza, Mrozka, Milosza, Garlickiego, Jedlickiego, Herberta i wielu innych gigantow intelektu, moja zdeterminowac nasze losy i zainspirowac debate polityczna? Jak niebotycznie wazne sprawy, jak przyszłość UE (i Polski), globalizacja, edukacja, badania i rozwoj, sztuka, literatura, staja się hobby wyizolowanych dziwakow, maja zajac im nalezne miejsce w kształtowaniu naszej przyszłości?

    Jak to zrobic, kiedy widze tylko dwoch mężczyzn o wzroscie 150cm otoczonych grupa roznej masci „Pani/Pan Nikt” machających kwitami i niezborna grupe ala wolna amerykanka z zaledwie kilkoma widocznymi zawodowcami i ludzmi wysokich lotow, jak Rostowski, Buzek, Komorowski, wczesniej Cwiekalski, Meller, czy kilku innych? Jak to zrobic, kiedy nawet lewicowa opozycja lata w krotkich spodenkach i daje się wykiwac najpierw PO, a potem PiSowi, kiedy było wiadomo, ze z PiSem nie da się niegocjowac bez odbezpieczonego pistoletu przystawionego do glowy JK?

    Na szczescie już jutro po chorobie ide pracy, wiec będę znowu miał tylko czas na pobiezne czytanie blogu, a nie rozdzieranie szaty;o)

    Na marginesie, to przyjemne i nietypowe wrazenie, ze większość blogowiczow wydaje się laczyc to, ze od dziesiątków lat zaczynaja Polityke od ostatniej strony. MOznaby powiedziec, ze parafrazując R. Ziemkiewicza i jego michnikowszczyzne, o passentyzmie;o)

    Slawomirski pisze:
    2009-10-18 o godz. 00:15
    1. Spe pisze:
    2009-10-17 o godz. 19:40
    “Powtórzę po sobie, że życie pozorowane narodu polskiego w czasach PRL-u , tak jak to opisał red. Passent- było formą życia w konspracji, co wynikało z “miękkiej” okupacji przez ZSRR”.”
    I w ten oto sposob dowiaduje sie ze redaktor Passent dzialal w antykomunistycznej konspiracji i bylo mu dobrze z powodu miekkiej okupacji ZSRR.”

    To nie ja pisalem, to pisal Sebastian.

    Jacobsky pisze:
    2009-10-18 o godz. 01:24

    „nawet jesli moj wpis nie byl adresowany akurat personalnie do Ciebie.”
    Przykro mi, ale temat mnie zaciekawil. Mam nadzieje, nie to nie problem.
    „Najlepszy przyklad to kwestia granic powojennych, moim zdaniem nie az tak pieknie zalatwiona, zeby umiejscawiac ja na stronie powojennych plusow peerelowskich, zwazywszy np. ciagle zadraznienie na tym tle w stosunkach polsko-niemieckich oraz istnienie kuriozalnej enklawy (oczywiscie kuriozalnej z dzisiejszego punktu widzenia), enklawy w postaci obwodu kaliningradzkiego, niemal w samym centrum UE.”

    A może ta enklawa okazala się swietnym hamulcowym dla ostrzejszych glosow z Niemiec? Pt. problem nie byl polsko-niemiecki, tylko niemiecko-Radziecki/Rosyjski?

    „Polska mogla rownie dobrze wejsc w posiadanie calych Prus Wschodnich plus dawny Korytarz, zostawiajac granice zachodnie prawie nie zmienione, ale za to zachowujac np. Lwow, Grodno, Brzesc i Luck i”

    Zastanawiac się po raz wtory nad historia alternywna, obawiam się, ze wariant Jugoslawi i spory rodem z Sienkiewicza wróciłyby szybciej, niż nam się wydaje. A wtedy dekolonizacja moglaby przybrac dla nas mniej egzotyczny obrot… Rozmawialem z kims, kto był w latach 37-39 zolnierzem w Lucku – to był stan wojny domowej z morderstwami, pacyfikacjami wsi, itd.. Mordy wołyńskie nie wzięły z kapelusza i trzeba by się było z ta „energia” skonfrontowac pozniej.

    „Nie jestem taki pewnien, czy cena do zaplacenia za przesuniecie polskich granic pod Berlin byla warta calego przedsiewziecia z punktu widzenia Polski.”

    Raczej nie – miliony zaszlachtowanych ludzi, wymordowany kwiat inteligencji, wykorzenienie i katorga kolejnych milionow…, Ale jako narod nie mielismy na to zadnego wpływu. WPlyw na to mialy Niemcy, ZSRR i USA, po czesci Japonia, a do 1940 Francja i ANglia.

    „ Byc moze z punktu widzenia Rosji tak, ale to by jeszcze bardziej podkreslalo jak smieszna bylismy igraszka owczesnych w rozgrywkach Wielkiej Trojcy.”

    Jaki z tego polska polityka wyciągnęła wniosek 70 lat pozniej?

    „Np. przyjmuje plan Marshala, wtepuje do Europejskiej Wspolnoty Wegla i Stali, do EWG, czy do NATO na wiele dziesiecioleci przed rokiem 1997.”

    To jest bardziej nieralne, niż opcja kolejnej republiki. Jakby to się mialo stac?

    1. Bobola pisze:
    2009-10-18 o godz. 07:01
    @Spokojny 10/17 11:30
    @Ryba 10:17 20:03
    Tak sie jakos sklada, ze ile razy jest mowa o II RP i klesce wrzesnia 1939 roku na pole dyskusji wyjezdza polska kawleria jako przyklad nieudolnosci wladz Rzeczpospolitej tego okresu.”

    Ladny wpis. Dodam, ze COP (slusznie duma polski przedwojennej), to było jakies 4% potencjalu przemyslu niemieckiego… tak dla oddania proporcji, gdyby nasze elity zdecydowaly się na szybsze inwestycje w nowa bron (np.mysliwce dolnopłatowy, czołgi, itd…). Mysle, ze nasz potencjal zamykal się możliwością w 1939 około, z zalezoniem sporej skali bledu, 300-400 nowoczesnych myśliwców, 500 dobrych czolgow, 500 ciezarowek zamaist kilku tysiecy konii, co by wojne moglo przedłużyć o 10 dni (?), gdyby linie obrony oparto o Narew, WIsle i San, o kolejne kilka. Gdyby jednak wrzesien był wyjatkowa deszczowy, a nie wyjatkowo suchy, to nawet i o kilka tygodni. I wtedy pada pytanie, ile zapasow mialy Niemcy na prowadzenie wojny (benzyna, amunicja, itd..). Czy istniala szansa, żeby Francja jednak weszla do wojny? Ja uwazam, ze nie, ale to tak trudno przewidzieć.

    Niestety, w tym optymistycznym przypadku, ZSRR weszloby tak, czy owak, co dywagacje czyni nierealnymi, bo nawet 100 wiecej czołgów by nie pomoglo i geniusz sztabu tez nie.

    Obserwator pisze:
    2009-10-18 o godz. 07:44

    Brawo.Bardzo ladny wpis.

  50. PS:
    Proste pytanie.
    Ilu ludzi zabili oportuniści? a fanatycy religijni? ideologiczni?
    Co jest bardziej destrukcyjne i groźniejsze dla życia?

  51. Napisałem co prawda komentarz do wpisu autora, ale temat nadal mnie nurtuje.
    Moim zdaniem, nie da się obiektywnie ocenić okresu PRL.
    Jego ocena, będzie zawsze zależała od indywidualnych doświadczeń ludzi, żyjących w tym absurdalnym systemie.
    Inny będzie stosunek syna małorolnego chłopa,który w 45 wstąpił do milicji,wieczorowo zrobił maturę,czasem studia przy MSW,przeniósł się do miasta,wykształcił dzieci i pobiera wysoką emeryturę, a inna jego sąsiada,któremu majątek znacjonalizowano,do domu dokwaterowano lokatorów a dzieciom utrudniano dostęp do nauki.
    Inna będzie ocena przedwojennego inteligenta,który przejawiał nonkonformistyczną postawę wobec ustroju,udał się na emigrację wewnętrzną lub wyjechał z kraju, bo nie był wstanie zaakceptować panujących reguł, a inna osoby, która z sytuacją zależności od ZSRR się pogodziła, lub nawet nie,tylko doszła do wniosku, że takiej ułomnej Polsce trzeba służyć, bo na inną perspektyw nie widać.

    Pan redaktor, w PRL odniósł niewątpliwy sukces.
    Należał do elity intelektualnej i towarzyskiej.
    Śmiem twierdzić, że nie zależało to od ustroju,tylko od jego talentów.
    Nie dziwi mnie więc, jego subiektywna ocena tamtych czasów.
    Nie mniej, wobec ogromu nieszczęść, jaki tamten czas przyniósł wielu ludziom, doszukiwanie się jasnych stron PRL, uważam za nietakt.
    Uważam, że większość ludzi, którzy odnosili w realnym socjalizmie sukcesy,odnosili je pomimo ustroju, a nie dzięki niemu.
    Spojrzenie na Polskę Ludową z perspektywy „Rewersu”, uważam za tak samo trafne, jak na holokaust z perspektywy „Życie jest piękne”

  52. Tak naprawde nie ma ochoty jeszcze i jeszcze i jeszcze raz
    przezywac historii Polski ostatnich 90 lat ,jak robia to inni .
    Tu na zachodzie jest zasada ; jesli powstaje problem bierze sie go ;
    dyskutuje ,ba wyciaga jakies wnioski i wysyla do lamusa na nastepne
    3-5 lat ,kiedy to znowu /moze/ujawniaja sie nowe fakty.
    Nie mam ochoty klamac ze jako Polka mialam problemy z ustosunkowaniem sie do PRL .W koncu innej Polski nigdy nie znalam
    i niestety prawdopodobnie nigdy nie poznam !
    …A ludzie z ktorymi zylam ? /oni albo uciekali ,albo umarli ,albo umierali –niestety !/
    ale …..moze po utracie wolnosci, trzeba placic tak ogromna cene za
    wolnosc ?
    … pewnego dnia doszlam do wniosku ,ze na inna Polske nie bylo NAS
    WSZYSTKICH STAC ….
    Tak po prostu nie bylo nas stac ,ani moich rodzicow ,ani dziadkow ,
    ani MNIE… w tych warunkach ,w takiej sytuacji ,przy takich zalozeniach ,
    czy naprawde mam prawo zadac wiecej , nie ,to nie bylo To ,ale
    jednak ….w porzadku !…
    Na wiecej nie bylo nas stac ….
    ——————————–
    SALUTE
    Obserwator – zgadzam sie / ja tylko mowie ,jesli ktos zrobil cos naprawde dobrze . To zostanie na wieki!/
    ————————————–
    Ach, panie, panowie,
    czemu ciepła nie ma w nas?
    Co było, to było,
    nie wróci drugi raz.
    Co było, to było,
    minęło jak miłość,….
    ———————————-
    PS .Panie Passent ; !!!!! prosze zamazywac ,prosze robic Picaso na tym obrazku ,moze wyjdzie nam potem za jednym pociagnieciem lini
    …golabek (s)pokoju !….
    / nie dyskutuje z powodu IQ ; Boboli ?,mojego ? i sniadania …/

  53. Jacobsky pisze:
    2009-10-17 o godz. 16:27
    „A z historia jest troche jak z ewolucja. Ta ostatnia nie ma kierunku i wszystko, co produkuje jest wypadkowa dostosowania sie do aktualnych warunkow. To my, oceniajac wydarzenia z przeszlosci ewolucyjnej doszukujemy sie w nich sensu, ciaglosci oraz … celowosci, bo i takie interpretacje przeciez istnieja, jesli tylko zastosuje sie wystarczajaco szerokie “okno”, ktore obejmuje dany wycinek osi czasu.”

    Mój komentarz:

    Z ta ewolucją, to jest bardzo ciekawy problem od czasów Darwina i Wallace’a – ma kierunek, czy nie?
    Ewolucja najgrubiej ujmując (nazwa mówi wszystko) – to rozwój, a rozwój musi mieć kierunek. Tym generalnym kierunkiem ewolucji jest obniżanie entropii, czyli bardzo grubo ujmując porządkowanie świata w sferze biologicznej „nadbudowy”. „Fundamentem”, podłożem tej nadbudowy jest geologia, ale to już inny temat.
    Losowy charakter mają mutacje i jako całość są bezkierunkowe. Można mieć mnóstwo zastrzeżeń do tego twierdzenia, chociażby to, że mutacje te odbywają się w określonym środowisku chemicznym i pewne mutacje mogą nie być w 100 % losowe, np. wynikać może to z obecności tzw. enzymów naprawczych przy replikacji. Mutacje, to motor ewolucji. Mutacja jako pojedynczy akt jest kierunkową, tak jak masło jest maślane. O tym, czy kierunek jest właściwy dla danego osobnika, a poprzez niego dla gatunku, czy nie – decyduje środowisko (nisza ekologiczna danego gatunku). Środowisko, znów z grubsza ujmując, jest sitem, które przepuszcza selektywnie mutacje. Mechanizm działania tego sita jest niebywale złożony. Dla przykładu dla antylop środowiskiem jest nie tylko sawanna z trawą, ale (z gruba ujmując) także drapieżniki, które selekcjonują osobniki niewydolne, np. wolniej biegające od napastników (lwów, czy gepardów) albo dające się łatwo zaskoczyć przez nich. Także pasożyty, bakterie, wirusy są również selekcjonującym składnikiem środowiska.
    To się nazywa doborem naturalnym. Dobór naturalny jest bezrozumny, ale ukierunkowany. W tym sensie ewolucja biologiczna ma kierunek. Ewolucja, to jest macanie w ciemnościach, ale wynik tego macania decyduje o kierunku ruchu.

    Ciekawe jest także analogiczne pytanie postawione przez autora – czy historia ma kierunek.
    Jeśli patrzymy w przeszłość, to można jakieś trendy wychwycić. Ale czy te trendy można przedłużać w przyszłość, czyli interpolować? Czy można tworzyć analogie i przykładać je do naszych czasów? A jeżeli tak, to nakreślenie perspektyw wydarzeń na ich podstawie, to będzie naukowa prognoza, czy wróżba? Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że zwykle jest to dwa w jednym.

    A najbardziej na czasie jest następny z serii problem – czy rozwój ekonomiczny świata ma jakiś kierunek? Teraz w prognozowaniu rozwoju gospodarek nastała moda na teorię baniek finansowych.

    Strach pomyśleć co będzie, jeśli się okaże, że człowiek (gatunek ludzki) nie jest a w stanie kontrolować samego siebie, innymi słowy mówiąc – ewolucja wszystkiego ma niezmienny, niezachwiany, kierunek i nam małym żuczkom, nartnikom miotającym się po powierzchni oceanu wszechrzeczy nic do tego. Jesteśmy nic nie znaczącymi pyłkami w masie ewoluującej materii. Czy tak jest w istocie?

    Pzdr, TJ

  54. Dyskutanci Jakobsky i TJ zeszli na dobre z głównego wątku dyskutując analogię pomiędzy kierunkami rozwoju historii i ewolucji, ale poruszyli temat, który jest moim konikiem, a więc pozwólcie mi się trochę na nim przejechać.

    Życie rozumne na planecie dojrzewa dopiero wtedy, gdy po raz pierwszy uświadomi
    sobie przyczyny swojego własnego istnienia. Jeśli kiedykolwiek odwiedzą Ziemię istoty stojące wyżej od nas, ich pierwsze pytanie, mające na celu określenie stopnia rozwoju naszej cywilizacji, będzie brzmiało: „Czy odkryli już ewolucję?” Organizmy żywe istniały na Ziemi, nie wiedząc dlaczego istnieją, przez ponad trzy miliardy lat, nim wreszcie w głowie jednego z nich zaświtała prawda. Był nim Karol Darwin. To on sprawił, że odpowiadając na tak fundamentalne pytania: czy życie ma jakikolwiek sens? Po co istniejemy? Kim jest człowiek? – już nie musimy odwoływać się do sił nadprzyrodzonych.

    To fragmenty słynnej książki najsławniejszego współczesnego ewolucjonisty Richarda Dawkinsa „SAMOLUBNY GEN”. Kto ją przeczyta, do czego gorąco zachęcam, ten zobaczy świat jakiego przedtem nie widział.
    Jesteśmy wytworem ewolucji, a zatem wszystko co robimy ma to samo źródło. Cechą ewolucji jest stałe dostosowywanie się, stałe udoskonalanie. Dlatego choć kiedyś, 6 milionów lat temu nasi pra pra przodkowie wyglądali i zachowywali się podobnie do małp, dziś latamy samolotami, byliśmy na księżycu i wybieramy się na Marsa, a jutro?
    W ewolucję wpisany jest stały rozwój, to właśnie jest jej kierunkiem, choć jej droga nie zawsze biegnie po linii prostej.
    Myślę, że doszukiwanie się analogii pomiędzy ewolucją a historią to zbyt abstrakcyjny problem. Wiemy, że historia czasem przynosi postęp, ale czasem zatrzymuje go lub cofa, jak to było w czasie Średniowiecza a więc raczej trzymajmy się raczej tematu zasadniczego.

  55. jurek, 16.54. Wydaje mi się, że należy zacząć od „Wyprawy w dwudziestolecie” Miłosza, pomyśleć, – a dopiero później zabierać się do pisania.

  56. Spe pisze:

    2009-10-18 o godz. 13:38
    ————————————–
    Szanowny Panie,dziękuję, za Pańskie, bardzo uczciwe zaangażowanie.

    Generalnie, odnoszę wrażenie, że jest Pan osobą bardzo uczciwą wewnętrznie, co ma wpływ na spory udział emocji/pozytywnych/ w Pańskich analizach i argumentacjach.
    Ja , od lat, świadomie poskramiam swoją emocjonalną naturę, medytując nad wyalienowaniem umysłu od „uniesień duszy”.

    W przypadku nadrzędnej, dziejowej determinacji epok/obiektywnej, niezależnej od woli jednostek, czy elit/ nie potrafię zaakceptować Pańskiego poglądu o wolicjonalnym charakterze zachowywania się elit w momentach zmian dziejowych
    /” ALE Ci którzy podjmuja decyzje chca to zrobic, albo nie. „/.
    Ja wyznaję pogląd, oparty o psychologiczny obraz naszego, ludzkiego gatunku, który zakłada, że elity sprawujące władzę, nie robią niczego, jeśli nie muszą tego robić. Elity stają się miłe, kiedy ich czas się wypełnił i ukształtowały się nowe, które mają dla społeczeństw nową, lepszą ofertę od dotychczasowych, na tyle atrakcyjną/często zbawczą/, że potrafią nawiązać ze społeczeństwem rewolucyjny dialog.
    Oczywiście, eopokowy postęp, nie musi owocować w każdym „zainteresowanym” społeczeństwie rewolucją. Wystarczą wstrząsy w jednym państwie, żeby powstała od tych wstrząsów fala społeczno-politycznego tsunami- zmiotła elity, bądź „zmiękczyła” je postępowo-epokowo- w innych krajach, o podobnych cywilizacyjnych „zaległościach”.
    Oceniając, na chłodno, nasze , polskie epokowe szanse, pozwolę sobie dopowiedzieć w charakterze cyniczno-ogólnym, że nie wszystkie społeczeństwa, są w stanie , ze względu, na swój potencjał, załapać się na jakąś epokową falę nośną i popłynąć o możliwy kawałek do przodu. To co się obecnie dzieje w naszym kraju, a Pan to słusznie wyeksponował, to raczej potencjał kolapsowy. W moim przekonaniu, naszemu narodowi, kierowanemu od wielu przez ludzi małego formatu/ prywatnie nazywam ich prościej/- udało się przegapić wszystkie szanse, posiadające, choćby namiastkowy walor strtategiczny. Nawet w Unii Europejskiej wypadamy poza konsolidującą się na nowo „starą ” piętnastkę państw europejskich.
    Przepraszam bardzo, ale taką duperelnością, jaką prezentowały, prezentują i będą prezentowały nasze „elity”w dzisiejszym świecie, nie posiada się dobrych szans rozwojowych, ani politycznie, ani techniczno-technologicznie, ani społecznie.
    Przy obecnych wyzwaniach cywilizacujnych, powojenne zadbanie o szerokie masy, wygląda jak świętowanie dożynek.

    Po tych kilku oschych ocenach, wchodzę potulnie do narożnika , i cierpię razem z Panem. Za pracę naszych elit, dla przyszłości.

    Zyczę zdrowia, Pozdrawiam,Sebastian

  57. Drogi Panie Stychowski,
    dziękuję bardzo za uświadomienie mi, że jestem tępą starą babiną, zdolną myśleć jedynie koleinami wytyczonymi przez „Trybunę Ludu” – choć powiem szczerze, iż od jakiegoś czasu dręczy mnie myśl, że tak właśnie jest. Tak, zgadza się, nie jestem w stanie samoistnie pojąć jakichkolwiek wartości; jedyne co w mig pojmuję, to polecenia i rozkazy określajace ramy myślenia i działania mi dozwolonego. Panu zaś gratuluję biegłości w rozumieniu pastiszu.

  58. parker pisze:

    2009-10-17 o godz. 21:59

    „Ustrój PRL nie był komunizmem”

    I co z tego.
    Można go nazywać jak się chce,ważne jak się żyło.
    Mnie nieznośnie, ze względu na kłamstwo dokoła.”

    Ja do tej pory mam alergie na kioski „Ruch”.
    Dziekuje za krytyke relatywizacji i obecnosc na blogu.

    Slawomirski

  59. parker pisze:

    2009-10-18 o godz. 14:09

    „Nie mniej, wobec ogromu nieszczęść, jaki tamten czas przyniósł wielu ludziom, doszukiwanie się jasnych stron PRL, uważam za nietakt.”

    Brawo.

    Slawomirski

  60. POLONIA-SAWA pisze:

    2009-10-18 o godz. 14:25
    Tak naprawde nie ma ochoty jeszcze i jeszcze i jeszcze raz

    A ja mam.

    Slawomirski

  61. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Cała ta zabawa jest pokłosiem braku lustracji, ale i tradycji esbeckiej, która w narodzie ginie jako ostatnia (…)To się oczywiście nie odbywa tak jak za PRL, czyli po prostu kładzie się pluskwę gdzie popadnie, albo pałuje jak leci. Dziś wszystko się dzieje „legalnie”, na podsłuchy są zgody prokuratury, uzasadnienie założenia takowych jest umocowane prawnie i „zagrożeniem państwa”, dlatego proceder nie kojarzy się z esbeckimi nagonkami, ale z patriotycznym poczuciem obowiązku. I wszystko byłoby w porządku (…)Takie niewyobrażalne historie mogą się dziać również, a może przede wszystkim dlatego, że jest społeczne przyzwolenie (…) Po co ja o tym wszystkim? Po to, że ja nie uważam, aby to były sprawy śmieszne i nudne, uważam, że to sprawy przerażające. Tym bardziej przerażające, że śmieszą i nudzą, zamiast przerażać” (…)
    @ Janina Nowicka 2009-10-17 o godz. 21:56 Najprawdopodobniej Pani nawet nie wie w jakim kierunku „rydwan“, w ktorym Pani sie tak dobrze czuje jedzie (?) http://kontrowersje.net/node/4688

  62. Spokojny najwidoczniej stracił cierpliwość i nieco się zagalopował, usiłując kpić z naszej kawalerii. Mój dziadek był przedwojennym ułanem, jego szablę do dziś ma na ścianie mój ojciec, mam nadzieję, że kiedyś przekaże ją mnie, a ja mojemu synowi. Mogę Pana zapewnić, że ułani byli rzeczywiście olbrzymim rezerwuarem patriotyzmu oraz inteligencji, a ich konie były o wiele mądrzejsze od niejednego bolszewika, czy kapitalistycznej hieny.

    Zgadzam się z Bobolą, który pisze o programowym obniżaniu IQ polskiego społeczeństwa. Działo się to poprzez eksterminację naszej przedwojennej inteligencji w Katyniu, Miednoje, czy Ostaszkowie przez Rosjan; przez Niemców w czasie 6 lat wojny; eksterminacji patriotycznej młodzieży przez Niemców, a przy aprobacie Rosjan dokonano w Powstaniu Warszawskim; a sp. z o.o. Sowiecka Rosja/żydokomuna eksterminowała nas po wojnie. Także emigracyjne wypędzenie przyczyniło się do obniżeniem IQ narodu. Celem zawsze było uniemożliwienie restytucji RP.

    Jednak określanie marszałka Józefa Piłsudskiego wojskowym dyletantem, to grube nadużycie. Rozumiem, że Bobola bardziej byłby wyrozumiały dla Marszałka, gdyby ten korzystał z dział laserowych, tarcz z pól siłowych, bomb z antymaterią, czy materią o ujemnej masie, ale żeby konie? Takie na owies? Przecież każdy dziś wie, że koń to przeżytek.

    Obwinianie Józefa Piłsudskiego za zły stan polskiej armii w r. 1939 także jest nie fair, zwarzywszy, że Marszałek zmarł po długiej chorobie w r. 1935, a od r. 1923 kilkakrotnie wycofywał się z życia politycznego, w tym też roku, wygłosił ostatnie przemówienie (w hotelu Bristol), którego fragment, równie dobrze mógłby dziś wypowiedzieć Donald Tusk – jak to historia lubi się powtarzać..:

    „Zapluty, potworny karzeł na krzywych nóżkach, wypluwający swoją brudną duszę, opluwający mnie zewsząd, nie szczędzący niczego, co szczędzić trzeba – rodziny, stosunków, bliskich mi ludzi, śledzący moje kroki, robiący małpie grymasy, przekształcający każdą myśl odwrotnie – ten potworny karzeł pełzał za mną, jak nieodłączny druh, ubrany w chorągiewki różnych typów i kolorów – to obcego, to swego państwa, krzyczący frazesy, wykrzywiający potworną gębę, wymyślający jakieś niesłychane historie, ten karzeł był moim nieodstępnym druhem, nieodstępnym towarzyszem doli i niedoli, szczęścia i nieszczęścia, zwycięstwa i klęsk”

    Refleksja Marszałka nad ówczesnym Sejmem także jest dziś aktualna:

    „..jakby ta sala była szynkiem. Gdy jeden mówi, piętnastu panów chodzi po sali, załatwiając jakieś prywatne interesiki – czterdziestu panów głośno między sobą rozmawia, pokazując mówcy plecy – stu panów opowiada sobie anegdotki mniej lub więcej nieprzyzwoite i tylko panowie ministrowie muszą jakoby zachowywać się w takim miejscu przyzwoicie”

    A o niektórych posłach powiadał słusznie tak:

    „Pan poseł to nikczemne zjawisko w Polsce, pozwala sobie bowiem na czynności tak upokarzające – zarówno sejm, jako instytucję, jak i samych siebie, jako posłów – że powtarzam, cała praca w sejmie śmierdzi i zaraża powietrze wszędzie”

    Od siebie zadedykuję naszym politykom z PiS, bezideowego planktonu SDL, ale także niektórym politykom PO kolejny cytat z Marszałka:

    „Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”

  63. wiesiek59 pisze:

    2009-10-18 o godz. 13:22
    Parker:
    Słabym jesteś obserwatorem życia

    Parker jest dobrym obserwatorem zycia.
    Wiesiek59 ma problem z poszukiwaniem absolutu.

    Slawomirski

  64. jasny gwint pisze:

    2009-10-18 o godz. 11:52

    „Przez długie okresy Polski Ludowej ideologia i polityka nie odgrywały żadnej roli i wiele konfliktów z władzą lub służbami przybiera bardziej charakter mitomanii niż realnych zagrożeń.”

    Workuta to bylo miejsce wakacji dla Polakow pasjonujacych sie zyciem bialych niedzwiedzi.

    Slawomirski

  65. Obserwator pisze:

    2009-10-18 o godz. 07:44

    „Aha jeszcze jedno. Wygląda na to że to co tu się odbywa możliwość przeczytania felietonu niezależnie od tego gdzie się jest na świecie, skomentowania go i natychmiastowej na to odpowiedzi autora to przyszłość a właściwie nowoczesna teraźniejszość tej odmiany mass mediów.”

    Witam w globalnej wiosce na trzeciej planecie ukladu slonecznego w galaktyce Drogi Mlecznej.

    Slawomirski

  66. Sebastian pisze:

    2009-10-18 o godz. 17:41

    „Ja wyznaję pogląd, oparty o psychologiczny obraz naszego, ludzkiego gatunku, który zakłada, że elity sprawujące władzę, nie robią niczego, jeśli nie muszą tego robić.”

    Co robi polityk?

    Przypomina mi to prywatna wypowiedz jednego z zachodnich politykow:
    „Gdy ludziom nie odpowiadal nadmiar centralizacji to oferowalismy im decentralizacje ,a gdy pendulum przeszlo na druga strone i nie odpowiadala im decentralizacja to zaczynalismy centralizacje.”

    Slawomirski

  67. Sławomirski:
    Absolut jest niezły, Absolwent tańszy, Queen Margot spełnia oba te warunki.
    Wolę cynizm i pragmatyzm, od fanatyzmu i ideowości.
    Post factum mogę dorobić każdą motywację do faktów.
    To samo robią za ciężki szmal „historycy ” z IPN……………..

    Walory polskiej kawalerii doskonale wykazane zostały pod Mokrą. W kraju pozbawionym dróg, lesistym, były idealną formacją. Niestety, potencjał gospodarczy Niemiec był znacznie większy. Potężna, gospodarczo rozwinięta Francja walczyła o dwa tygodnie dłużej…………
    Olbrzymia Rosja wspierana dostawami z całego świata potrzebowała dwóch lat, żeby przejść do ofensywy……

  68. JOE 18.55

    Na ile ma to dla Pana znaczenie: bardzo dobry wpis o Marszalku.
    Pozdrawiam.

  69. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    No cos takiego http://www.debka.com/headline.php?hid=6324 (?)

    Blogowiczu na 100% WINIEN, co WINIEN na to?

  70. W świetle powyższej dyskusji PRL jawi się jak jakaś ponura, pogrążona w żałobie i kompletnie sterroryzowana kraina. Lub na odmianę kraj ludzi utyranych i złamanych rozlicznymi kompromisami z totalitarnym państwem.
    A to mimo mojej głębokiej niechęci do realnego socjalizmu nieprawda. Były domeny (enklawy) w których kwitła wolność, swoboda i zgodna tolerancja. Na przykład życie erotyczne. Wspominam z sentymentem ówczesną swobodę łóżkową wolną od klerykalnego mędzenia i prawicowych nakazów moralnych. Seks miał w PRL smak wolności. W Polsce demokratycznej niestety jest tylko banalną konsumpcją.
    Pozdrawiam

  71. W Czarnogórze podczas wizyty u syna, zmarł na zawał podczas samotnej wycieczki w góry Pan Paweł Gruk. Kiedyś Pan pisał o nim Panie Danielu w swoim felietonie, jako o koledze ze studiów obdarzonym fenomenalną pamięcią, który przypomniał w Waszej rozmowie po latach temat jakiegoś zaliczenia, czy egzaminu. Dlatego informuję.

  72. “Ludzie, ktorych przodkowie kradli drzewo z majatku pana dziedzica teraz kradna na skale przemyslowa resztki narodowego majatku.”

    Na jakim uniwersytecie zrobil pan te badania?

    Slawomirski

    ……….na Uniwersytecie Zycia…….panie Slawomirski

  73. Obserwator pisze:
    2009-10-18 o godz. 16:14

    W ewolucję wpisany jest stały rozwój, to właśnie jest jej kierunkiem, choć jej droga nie zawsze biegnie po linii prostej.
    Myślę, że doszukiwanie się analogii pomiędzy ewolucją a historią to zbyt abstrakcyjny problem.””””

    Komentarz:

    Generalnie to mówiąc młodzieżowo „duzy szacun” za te ciekawe i nietypowa wypowiedz.

    Pana teze jednak obale jednym mysle, celnym argumentem, ze np. zaglada nuklearna (historia) mialaby wpływ na ewolucje.

    Nigdy nie wspiąłem się na taki poziom abstrakcji, nie wychodząc poza wpływ klimatu na historie: Hunowie, Dzingis-Han (w obu przypadkach pogorszenie się klimatu i warunkow wypasu bydla i konii zmusila Mongolow do mówiąc ironicznie zwiekszenia importu dobr z calej Azji oraz usług po cenach promocyjnych), Wojna Polnocna i Poltawa (zima stulecia), Zima stulecia przed rewolucja francuska, ostra zima podczas wyprawy Napoleona na MOskwe, ostra zima podczas wyprawy Niemiec na Moskwe, itd..

    Natomiast zastanawiając się nad opisanym przez Pana watkiem, to można to uznac za „herezje” klasy Galileusza, gdyz niszczy paradygmat konkurencji globalizacyjnej, na rzecz współpracy majacej na celu ekspansje i ewolucje gatunku, np. w kosmos… Niszczy również fundamenty narodowcow (bo jak tu się zgodzic, ze sie jest jednym gatunkiem z kims, kto był TW, to chyba Giertych senior wspominal,ze on jest od innej malpy;o)), itd.. ale to jeszcze troche fikcja w stylu Lema…

    Sebastian pisze:
    2009-10-18 o godz. 17:41
    ————————————–

    „W przypadku nadrzędnej, dziejowej determinacji epok/obiektywnej, niezależnej od woli jednostek, czy elit/ nie potrafię zaakceptować Pańskiego poglądu o wolicjonalnym charakterze zachowywania się elit w momentach zmian dziejowych
    /” ALE Ci którzy podjmuja decyzje chca to zrobic, albo nie. “/.”

    Komentarz:

    Wkracza Pan na płaszczyznę debaty wyższej, gdzie należy być proefesjonalnym historykiem. I w subtelny sposób wymienia sklad osobowy naroznika, prawda?

    Trudno mi wiec zgodzic się, lub nie. Staralem się wykazac, ze komuna (bez analizy innych czynnikow) ułatwiła awans społeczny „ludowi” (przez analogie, ze pewnie szybciej, niz bez komunizmu), natomiast „wolicjonalny charakter zachowywania się elit w momentach zmian dziejowych” to rozwazania dla fachowcow z doktoratami w temacie, a nie skromnych amatorow, jak ja.

    „Po tych kilku oschych ocenach, wchodzę potulnie do narożnika”

    Mysle, ze wszedł Pan w tematyke, w ktorej to mnie pozostaje zawezony wybor: naroznik, czy zmiana tematu;o)

    Pozdrawiam również i dziekuje za ciekawa rozmowe.

    S.

  74. Obserwator
    „Karol Darwin. To on sprawił, że odpowiadając na tak fundamentalne pytania: czy życie ma jakikolwiek sens? Po co istniejemy? Kim jest człowiek? – już nie musimy odwoływać się do sił nadprzyrodzonych.”

    To prawda, że kreacjonizm stoi w opozycji do teorii ewolucji,ale teoria ewolucji nie odpowiada chyba na te pytania.
    Czy Darwin był więżący, że się odwołam do zbiorowej mądrości blogu?

  75. Dla przypomnienia mędrcom blogowym i Danielowi Passentowi wklejam cytat z ks. Jerzego Popiełuszki zamordowanego przez SB 25 lat temu.

    „W dużej mierze sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu, gdy ze strachu albo dla wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy na mechanizm jego działania. Jeżeli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm działania zła, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować, bo my sami stajemy się jego twórcami i pomagamy je zalegalizować”.

  76. PIEKNA BALLI i POLSKA

    Rece swedza do szabelki. Albo – bierz go ! Obama poszczul i Polska gryzie. Doktryna Waszyngtonu jest nie do obalenia. Petla wokol Rosji zaciska sie coraz bardziej. Jak go nie rakieta, to dziura w brzuchu. Polski rzad spelnia swoja role podgryzania Rosji: jak nie Ukraina, to Gruzja, jak nie Gruzja, to Bialorus, jak nie Bialorus to Kazachstan. Z jednej strony – Clintonowa w Moskwie, serdecznosci z Medvedevem i koalicja przeciw Ahmadinejadovi, z drugiej: wiercenie dziury w brzuchu Putinowi przez jatrzenie w bylych republikach.

    „Rzeczpospolita” rozmawiala z Pania Balli Marzec, przewodniczaca Wspolnoty Kazachskiej w Polsce. Niezwykle elokwentna i ladna Kazaszka wylozyla skladnie i ciekawie problemy Kazachstanu z zamordyzmem ich prezydenta Nazarbaeva. To samo dzieje sie wszedzie. Putinowska koncepcja Wielikoi Rossii bierze w leb.

    A US gniecie, jak moze. Za kilka dni przyjedzie wiceprezydent Biden po euforie Polakow. On powrotnie rozbudzi polskie sentymenty do Ameryki. W koncu – najlepszy showman Waszyngtonu. Zapowiadalem to juz 6-go pazdziernika. Na pierwszej stronie Polityki min. Sikorski wyklada swoja polityke przebudowy i rozbudowy ambasad, wszystko jak sobie Obama zaplanowal, Polska w NATO, uzbrojona w rakiety, ktore juz niby nie „swedza” Moskwy i wykonujaca swoja krecia robote w Rosjii – takie bylo zalozenie i tak sie realizuje. Jak bysmy tu nie szargali polskiego rzadu i jego poslizniec, trzeba przyznac, ze w tym calym balaganie Polska wypelnia swoja role idealnie.

    Zalosne i pocieszne zarazem zachwyty Jasnego Gwinta nad komunizmem zdechna w Smoczej Jamie. Domorosle koncepcje Falicza, szukania sojusznika w Europie, bo Stany nas maja za nic, mozna miedzy bajki wlozyc. Prokomunistyczne pienia Magrud i jej adoratora s.p. Lizaka schodza z wokandy. Polska utrwala demokracje i mocno siedzi, razem z USA, w europejskim ukladzie sil.

    Ciekawa byla ta rozmowa z piekna Pani Balli w Rzeczpospolitej. W 1945 major Armii Czerwonej Akim Ruchatluki, Kazach, nie mogl sie nadziwic polskim fajerkom: „Priamo chudo ! Smotri, hochu podogret’ – ubiraju odnu fajerku, hochu ogon’ potishe – dobavlyayu fajerochku, chudo ! ” A w dalekim stepie pod Petropalvovskiem Kazachy uczyly polskich wygnancow, jak palic w piecu kiziakiem ( suszone wielbladzie gowno) i jak budowac dom z plytek zeschnietej stepowej gliny. W tym stepie stoi teraz Bajkonur, pod nim zalega wielka ropa a despote Nazarbaeva odwiedzil Sarkozy i maja go posadzic na krzeslo Przewodniczacego Organizacji Bezpieczenstwa i Wspolpracy w Europie.

    Zmienili sie czasy, Jasny Gwincie. Kapitalizm i USA dalej rzadza swiatem, Pani Magrud. Strata czasu ujadac, Panie Andrzeju Faliczu. Obejrzyjcie te piekna Kazaszke i wyciagnijcie wnioski. A Polska ? Polska – do roboty i szabelka dalej wiercic dziure w brzuchu Volod’ce.

  77. Programowe obniżenie IQ polskiego społeczeństwa to chyba jakieś nieporozumienie. Niszczenie warstwy społecznej o nazwie inteligencja niewątpliwie miało miejsce, ale jej związek z wysokim IQ jest raczej luźny. Podobnie chyba trudno wskazać, który naród charakteryzuje się wysokim IQ. Niejednokrotnie prosty fryzjer ma wyższe IQ niż profesor uniwersytetu.

  78. Pat Condell jest coraz lepszy

    http://www.youtube.com/user/patcondell#p/a

    Slawomirski

  79. Joe pisze:

    2009-10-18 o godz. 18:55

    „ułani byli rzeczywiście olbrzymim rezerwuarem patriotyzmu oraz inteligencji, a ich konie były o wiele mądrzejsze od niejednego bolszewika, czy kapitalistycznej hieny.”

    „Przecież każdy dziś wie, że koń to przeżytek.”

    Krotka kariera konia.

    Slawomirski

  80. witam !!!!

    ja osobiscie przyznam sie zawdzieczam BARDZO duzo PRLowi!!!!!!!!!!!!!!!

    zaczne od konca-paszport z pieczatka ze uprawnia do przekroczenia granicy w jedna strone,te wstretna kapitalistyczna-dzienkuje PRL

    ponadto doswiadczenie jak cenic wolnosc!!!-slowa i mysli(bo kto jak nie PRL zabronil mi w moim interesie czytac to co chce,ogladac to co chce glosno bez obawy mowic to co chce)
    szacunku do prawa wyborczego-jakby ktos nie pamietal to na waznych towarzyszy oddawano zawsze 99,99% glosow ze wszystkich mozliwych
    szacunku do sadownictwa i kodeksu karnego-swietlane kary dla n.p Moczarskiego,chuliganow 56,70,76roku,wieloletnie kary wiezienia dla ekspedientek za niedowazenie 1 dkg wedliny-do dzisiaj wiem ze kara to
    kara i basta

    i.t.d i i.t.p

    tylko mlodosci mi zal

    za reszte(pastport,paszport)serdeczne dzieki PRL

  81. jjagr pisze:
    ”Podobnie chyba trudno wskazać, który naród charakteryzuje się wysokim IQ. Niejednokrotnie prosty fryzjer ma wyższe IQ niż profesor uniwersytetu.”

    Zgadza sie! Tylko ze na tym wlasnie polega istota IQ, ze nie jest to ono zarezerwowane wylacznie dla profesorow, czy absolwentow Harvard’u. Wysokie IQ moze miec rowniez chlop z roli, albo palacz z kotlowni.
    Inteligencja moze byc nabyta. Dana od Boga. A tu juz same uniwersytetu nic nie maja do gadania.

  82. @ Kleofas

    Ma znaczenie, bardzo dziękuję.

    @ jjagr

    Masz rację – IQ jest tu niefortunnym skrótem myślowym. Chodzi bardziej o programową redukcję sumy wiedzy Polaków, potrzebnej do organizacji państwa oraz sprawnego nim zarządzania, przy zachowaniu wartości etycznych.

  83. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @jjagr 02:28 pisze:

    „Programowe obniżenie IQ polskiego społeczeństwa to chyba jakieś nieporozumienie.“

    Rozumiem przelykanie sliny. Nazwijma to zatem awansem przydatnych z ktorymi gora – elita – znajdywala wspolny jezyk i wlasciwie ten fakt decydowal o wszystkim czyli o narastajacej stopniowo z dnia na dzieni, z godziny za godzine pieknej wspolnej degregolady na czele ktorej stala dumna kadra gotowa na wszystko – prawda?
    Jjagr, no przeciez tak bylo …

    „ Maja piec lodowek. Zamiast myslec, jak wyprodukowac dziesiec, siedza i radza, jak podzielic te piec. Ich sposob myslenia z gory zakladaa, ze nigdy niczego nie bedzie wiecej. Zamiast doskonalic system produkcyji, glowia sie, jak usprawnic system podzialu, jak – w przyszlosci – podzielic trzy lodowki, a potem – jedna (…) Czytamy nad brama fabryki: > Wydajna praca poprzemy program partii! <
    Tam praca nie byla problemem ekonomicznym, lecz politycznym. Nie chodzilo o wytwarzanie dobr, towarow, chodzilo o deklaracje, o akces. W naszym swiecie pracujac dobrze – poprawiasz swoj byt. Tam pracujac dobrze – dowodziles swojej lojalnosci wobec wladzy. Wladza zawlaszczala wszystko, rowniez twoja wole, twoj wysilek, twoj pot. Ergo – jezeli odnosisz sie do wladzy … ” itd .
    Widze, ze czas robi swoje i zaciera lub wywabia obraz rzeczywisty owczesnego stanu poziomu faktycznego.

  84. Obserwator pisze:

    2009-10-18 o godz. 16:14
    Cytat z Dawkinsa:

    „Był nim Karol Darwin. To on sprawił, że odpowiadając na tak fundamentalne pytania: czy życie ma jakikolwiek sens? Po co istniejemy? Kim jest człowiek? – już nie musimy odwoływać się do sił nadprzyrodzonych.”

    Mój komentarz:

    Na żadne z tych pytań nie udzielił odpowiedzi Darwin ani Dawkins. Do jakiej instancji mam się odwołać, aby usłyszeć odpowiedź na pytanie – po co żyję?

    Pzdr, TJ

  85. Mercedes pisze:

    2009-10-19 o godz. 09:32

    Zgadza sie! Tylko ze na tym wlasnie polega istota IQ, ze nie jest to ono zarezerwowane wylacznie dla profesorow, czy absolwentow Harvard’u. Wysokie IQ moze miec rowniez chlop z roli, albo palacz z kotlowni.
    Inteligencja moze byc nabyta. Dana od Boga. A tu juz same uniwersytetu nic nie maja do gadania.”

    Komentarz:

    Problem jest jednak taki, wplyw/impact IQ (nawet rownego z fryzjerem) Profesora, powinien i moze byc jednak wiekszy od fryzjera.. Glupi fryzjer – maly problem (no chyba, ze to taki szewc z Efezu), glupi profesor – duzy problem;o)

    A im wiekszy srednia IQ (patrz systemy edukcayjne) wszystkich fryzjerow, tym wieksza szansa, ze profesura, ktora jest tez z „ludu pracujacego” bedzie miala takowe. To sa naczynia polaczone.

    Pzdr.

  86. …byla kiedys jeszcze inna piosenka ,ktora lubie ;
    ………..
    Pamiętajcie o ogrodach
    Przecież stamtąd przyszliście
    W żar epoki użyczą wam chłodu
    Tylko drzewa, tylko liście
    Pamietajcie o ogrodach…………..
    ………..Czy tak trudno byc poeta ……….
    ……………………………………………………………..
    Salute
    PS.
    /nie dyskutuje ,boje sie utraty resztek mojego IQ ,a wtedy ta „umeczona”
    Polska moze stracic jeszcze jednego „ponoc? inteligenta”. /
    A swoja droga ten biedny czlowiek s. musial miec w Workucie conajmniej
    10-20 wujkow ,wspolczuje !
    Pamietajcie o ogrodach……..

  87. Kartka z podróży pisze:

    2009-10-18 o godz. 22:21
    Były domeny (enklawy) w których kwitła wolność, swoboda i zgodna tolerancja. Na przykład życie erotyczne.

    Wojtuś
    Zapomniałeś o tym ,że byłeś wtedy 30 lat młodszy. Dzisiejsi 20 latkowie nie mają z tym żadnych problemów.
    Ksiądz nikogo nie trzyma za rękę.
    No, może czasem 🙂

  88. Sklonny jestem uwierzyc o wartosciach przedmiotowego filmu i postaram sie tutaj w USA przy najblizszej sposobnosci zobaczyc.Tematyka Polski z okresu PRL-u jest dosc obszerna i bogata.Daje natchnienie do stworzenia niejednego scenariusza .Tyle moze byc scenariuszy ile ciekawych i znaczacych istnien w ty okresie czasu. Kazdy z nas ma swoja ocene, swoj poglad i swpoje wspomnienia z okresu PRL-u.Czy aby tylko w czerwonym i carnym odcieniu ( kolorze)???
    Czuje ogromny przesyt rzopamietywania historii Polski od 1939 roku. Czeste i niemal wszedzie gdzie mozna rozpatrywanie i wrecz nawet natarczywe rozbieranie histori Polski na czynniki pierwsze budzi juz czasami i niesmak, albowiem niejednokrotnie pomija sie lub lekcewazy te wydarzenia i tych autorow z tamtych czasow, ktorzy zasluguja na szczegolna pamiec i uwage.
    Bardziej zasadnym wiec byloby odejscie od polityki historycznej nna rzecz polityki „dnia jutrzejszego” nie zapominajac o bledach i wypaczeniach z tamtych czasow.
    Wzrosla nam ogromnie liczba medrcow, filozofow i politologo, ktorzy skupiaja uwage na tamtych czasach i wczytujac sie w ich opracowania – a i czasami wypociny , zastanawiam sie nad tym A KOMU TO DZISIAJ JEST POTRZEBNE????.
    Mamy swiadkow, mamy archiwa, kazdy z nas ma swoje czasteczki skladowe na historie z tamtych lat i nikt ( szczegolnie urodzony nieco pozniej niz cokolwiek zaistnialo ) dzisiaj nie bedzie mi podawal na lyzeczce niestrawna strawe z tamtych czasow. Chyba troche przesady w tym wszystkim jest – w czym lubuja sie i PiS i IPN i nie tylko – jak widze tu na tym blogu

  89. Daleki jestem od tak optymistycznego podchodzenia do wartosci artystycznych w polskim kinie czy w polskiej muzyce i klasycznej i rozrywkowej. Juz od dosc dawna ( z niewielkimi wyjatkami ) jestem w cieniu innych krajow, ktore wlasciwie nie maja zadnych w tej dziedzinie tradycji. Patrzac sceptycznie na to i owo nie jestem hura optymista i z dosc spora rezerwa podchodze do takich hura optymistycznych ocen.
    Niemal codziennie szukam afiszu w Carnegii Hall z udzialem polskiej gwiazdy, szukam polskich sladow w innych ciekawych miejscach i jakos bez rezultatu. Cos sie dzieje i polska kultura i sztuka a i sportem tez przy okazji. Badzmy ostrozni w samoocenie i bardziej realistyczni.

  90. Spe pisze:

    2009-10-18 o godz. 22:50
    —————————————

    Szanowny Panie,

    ja również bardzo dziękuję za otwartą i inspirującą rozmowę.
    Jeśli obaj, przypatkiem, znajdziemy się akurat w tym samym narożniku, to w moim przekonaniu niezdarnością byłoby nie wypić po małej, niegazowanej „Nałęczowiance” np.

    Pozdrawiam,Sebastian

  91. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Hallo Magrud, hallo Karteczko z podrozy jak tam samopoczucie? Domyslam sie, ze wszystko jest klawo i znowusz bedzie plucie na system – ale ktory?
    A propos IQ bylbym zapomnial, ->> „Obaj naukowcy są pracownikami jednej z politechnik. Dodatkowo mają uprawnienia Ministerstwa Finansów do certyfikowania automatów do tzw. niskich wygranych – informuje „Dziennik Gazeta Prawna (… )Ocenia się, że na tych przeróbkach budżet tracił ok. miliarda złotych rocznie”
    ”http://www.rp.pl/artykul/379688_Zarzuty_w_aferze_hazardowej_.html

    O ile sobie dobrze przypominan, wczesniej byla podobna afera z udzialem ktoregoss z SLD, zawodowca klasy p. Marka Borowskiego.

    A propos dnia 2009-10-01 o godz. 18:16 w kategorii En passant ktorys z blogowiczow napisal: „ Obóz prezydencki, za pośrednictwem Mariusz Kamińskiego, szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, uderzył Tuska i Platformę w sam splot słoneczny. Sformułował niebłahe oskarżenie przeciwko czołowym politykom Platformy, najbliższym współpracownikom Donalda Tuska – Zbigniewowi Chlebowskiemu oraz Mirosławowi Drzewieckiemu – zarzut ulegania lobbystom w sprawie przygotowywanej ustawy o grach losowych, kompromitujące rozmowy telefoniczne Z.Ch. (przewodniczący klubu poselskiego PO i sejmowej Komisji Finansów!) z zainteresowanymi osobami, wpłatę jednego z nich na kampanię wyborczą PO. ” … uderzył Tuska i Platformę w sam splot słoneczny – brutalne stwierdzienie – uderzyl.
    Wyglada to raczej na uderzenie Tuska w „platforme” czyli w „Rewers”, ktory go finansowal i medialnie przy zyciu utrzymawal jezeli juz, Szanowny Gospodarzu – prawda?

  92. Dawno sie nie odzywalam chociaz siedze i czytam felietony (wszystkie) i komentarze (niektore) PRL mi sie kojarzy z dziecinstwem (lemoniada w proszku, ech itd) i chocby nie wiem jak odsadzany od czci i wiary jedynie slusznymi komentarzami, zawsze wzbudzi ciepelko w sercu. Przeciez innej rzeczywistosci wtedy nie znalam. Czasem podczas n-tej powtorki serialu-gniotu „Daleko od szosy” wylaczam dzwiek i patrze sobie na te ulice, autobusy ogóry, stroje i wnetrza. Co nie znaczy ze – tu dowolne komentarze za i przeciw ktore juz wielokrotnie padly.

    Pamietam tez jak ojciec czytal wielgasne plachty Polityki i niektore strony byly chyba rozowe (zolte?) co mnie wtedy dziwilo. Kobylinskiego pamietam z pierwszej strony (ostatniej?) bo wieku 6 czy 7 lat wiecej mnie nie pociagalo. A teraz albo zaczynam od felietonow Gospodarza albo zostawiam sobie na deser razem z pp. Gronskim (bardzo lubie) Stomma i Tymem. Prawie nigdy nie czytam tych humorystycznych pogwarek pana Marka bo jakos mi nie podchodza. Jak nie ma artykulu p. Paradowskiej to brak dania glownego. Probowalam czytac Polityke w internecie i myslalam o e-prenumeracie ale oczy mi lzawia od tego a to cale Zinio jest nieprzyjazne. Najbardziej lubie zabrac sobie Polityke na kanape i w piatek wieczorem (bo dopiero w piatek moge kupic tu ostatnie wydanie) wymoscic sie wygodnie i niech mi nikt nie przeszkadza!

    Zal mi tego co zrobiono z Przekroju, na nim sie wychowalam, za czasow Czumy jeszcze sie nadawal do czytania ale to co zrobil z nim Najsztub to wola o pomste do nieba. Przestalysmy z mama kupowac bo nie bylo po co.

    I tak jeszcze skrobne ze (co do poprzedniego felietonu) obawiam sie ze pitbulle jednak Tuska zagryza. Tak dlugo beda szarpac nogawki az dopna swego. Chociaz artykul p. Zakowskiego (o potworach) troche mnie uspokoil.
    Od niedawna tez mam TV Polonia w kablowce, jedyny polski program. No, pomyslalam sobie, obejrze dziennik po polsku. Wziely mnie mdlosci. Tak strasznie tendencyjnie pisowskie, afera afere goni a wszystko podane w atmosferze thrillera i zionace groza – i nic o tym co sie na swiecie dzieje.

    Poniewaz predko sie pewnie nie odezwe to skoro juz tematy kulturalne poruszamy, wzielam sie za Salmana Rushdiego „Czarodziejka z Florencji” Gniot ze glowa boli. Nie bardzo rozumiem czym sie zachwycac, a przeciez ponoc „wielkim pisarzem jest”? Rzadko mi sie zdaza odlozyc ksiazke w polowie i nie wracac ale tego sie nie da czytac. Podobnie jak „Wahadlo Foucaulta” Umberto Eco. Mialam wrazenie ze napisal to wylacznie zeby pokazac ile przestudiowal i czego sie dowiedzial (prosze popatrzcie jaki ze mnie erudyta) Ale ja pewnie taka zgrzebno-peerlowska jestem i pewnie nie rozumiem czemu „ta glebia mnie przygnebia”

    pozdrawiam

  93. Podzielam calkowicie przytoczona tu opinie p.Lagowskiego.Polska jest krajem,ktory w wymiarze historycznym ogromnie skorzystal na drugiej wojnie swiatowej.Niezwykle korzystne przesuniecie granic na zachod,uzyskanie jednorodnosci narodowej,ostateczna legitymizacja panstwowosci(nawet jesli za cene zaleznosci od ZSRR),to tylko niektore pozytywy.Owszem,druga wojna byla tragedia,ale nie tylko dla Polski.
    Dla mnie osobiscie najwieksza strata to wyniszczenie ludnosci pochodzenia zydowskiego,to strata dla polskiej cywilizacji nie do powetowania.Ale,podkreslam,w wymiarze pokoleniowym pozytywy przewazaja.Zastanawiam sie tylko,jak przekonac naszych”narodowo-konserwatywnych”,ze jest to „oczywista oczywistosc”.

  94. POLONIA-SAWA pisze:

    2009-10-19 o godz. 11:09

    „A swoja droga ten biedny czlowiek s. musial miec w Workucie conajmniej
    10-20 wujkow ,wspolczuje !”

    no comments

    Slawomirski

  95. Czy ktos juz tutaj o tym wspomnial?
    Okazuje sie, ze film ‚Rewers’ jest jednym z 65 kandydatow do nagrody Oscara w kategorii filmow zagranicznych.

    http://www.seattlepi.com/movies/1402ap_us_oscars_foreign_language_glance.html

  96. TJ pisze:

    2009-10-19 o godz. 10:58

    „Do jakiej instancji mam się odwołać, aby usłyszeć odpowiedź na pytanie – po co żyję?’

    Nielogiczne pytanie.
    Prosisz w nim innych aby pokierowali twoim zyciem.

    Slawomirski

  97. Kartka z podróży pisze:

    2009-10-18 o godz. 22:21

    „Seks miał w PRL smak wolności.”

    Kartka myli instynkt zachowania gatunku z totalitaryzmem.
    Efekt uboczny Viagry?

    Slawomirski

  98. rysberlin pisze:

    2009-10-19 o godz. 08:49

    „tylko mlodosci mi zal”

    Ten zal nie jest logiczny.

    Slawomirski

  99. Slawomirski pisze:

    2009-10-18 o godz. 18:37
    parker pisze:

    2009-10-18 o godz. 14:09

    “Nie mniej, wobec ogromu nieszczęść, jaki tamten czas przyniósł wielu ludziom, doszukiwanie się jasnych stron PRL, uważam za nietakt.”

    Brawo.

    Slawomirski

    —————–

    Ogrom nieszczesc przyniosl Wielu Polakom PRL.
    Zgoda.
    To sa fakty, o ktorych nie ma sensu dyskutowac. Z tym sie kazdy zgadza.

    Jednakze w porownaniu z okupacja hitlerowska PRL przyniosl takze pokoj. Prosze o tym nie zapominac.

    Zawsze chodzi o porownanie. Przed PRLem byla okupacja hitlerowska. Jej koniec jest bardzo jasna strona.

    Swoja droga – ciekawym, bo nie sledzilem wczesniej – jakie jest Panow stanowisko w sprawie Powstania Warszawskiego.

    Wobec ogromu nieszczesc jakie ta decyzja przyniosla wielu (ba! wszystkim!) Warszawiakom doszukiwanie sie jasnych stron i Powstania gloryfikacja musi i u Panow budzic niesmak.

    Pozdrawiam

  100. Szanowny Panie Slawomirski,
    niestety nie bylem w 80 roku w Lubece. Uczylem sie wtedy niecierpliwie j. niemieckiego w Berlinie. Tesknilem jednoczesnie za Nantes i ziemia nantejska. Zycie wygnalo mnie jednak z bylej stolicy Prus, wowczas Zachodnich Sektorow Berlina (dobrze mi i dobrze mi tak, bo potem w kraju francuskojezycznym kontynuowalem nauke jezyka). Moze Pna sobie moje skolatane mysli wyobrazic. Wracam jednak chetnie do tego pieknego miasta, o ktorym czasem wspomina nasz gospodarz po odbytej podrozy. Szkoda jednak, ze nie odpowiedzial mi na pytanie, czy byla dobra stolowka w Misji Wojskowej przy Lassenstrasse. Zycie wspomnieniami czesto redukuje nasze postrzeganie swiata. Prowadzi do skrotow myslowych przy porownywaniu PRLu z sasiadami oraz ocenianiu owczesniej rzeczywistosci. Jak zwykle przy takich okazjach zwierciadlo jest troche krzywe. Ciagle sie pocieszamy, ze bylo nam lepiej, bo nasza komnata byla z tombaku. Blyszczal sie i dla niektorych ladnie wygladal, poza tym mozna bylo sprzedac ten material jako zloto z duzym zyskiem. Tak probowali czynic nasi pryncypalowie oraz rowniez ich pomocnicy, dziennikarze. Propaganda wmowila nam, ze jestesmy wielcy, wyjatkowi. Wielu z nas wierzy w to niestety po dzien dzisiejszy. Przypomina mi sie nasza dyskusja po smierci Rakowskiego i reakcje Lizakowych ludzi. Pan Passent czyni to rowniez, toutes proportions gardées. Idealizujemy przeszlosc, szukajac legitymacji dla samych siebie. Ten temat wraca i bedzie wracal przez cale wykolejone pokolenia, bo nikt nie zgodzi sie nawet na najladniejsza kreske pod swoim „jestestwem”. Zgadzam sie jednak co do postaw naszych rodakow wobec siebie i polskiego, bylo, nie bylo bytu w latach osiemdziesiatych na emigracji. Oczywiscie negatywne. To (polaryzowanie) bylo i jest nadal chorobliwe. „Weszymy” wszedzie spisek, a choroba jest niestety zarazliwa.

    „A nam felietonisci wypuszczaja swoje balony, zebysmy sie za bardzo nie zajmowali samodzielnym mysleniem”. To napisal Falicz.

    Z drugiej strony chemy byc najlepsi lub troche mniej gorsi i tak czyni Pan Passent w poszukiwaniu kolejnej legitymacji do kolejnej wersji wspomnien z PRLu. Wracajac do solidarnosci naszych rodakow, to trudno o nia bylo w tamtych latach, trudno o nia dzisiaj (na emigracji). Wrocilem wlasnie z konferencji w berlinskim oddziale FES (zacna fundacja). Konferencja odbywla sie vis-à-vis przedstawicielstwa NRW w Berlinie, w ktorym tocza sie od kilku dni losy nastepnych lat niemieckiej pollityki. Polozenie fundacji urocze, bo obok wielkiego parku i odnowionych budynkow przedwojennych ambasad. Pamietam doskonale gruzy tej czesci dzielnicy, po ktorych biegalem sprawnie jako chlopiec. Niezapomniane wrazenia np. z gruzowiska ambasady wloskiej lub japonskiej. Niezapomniana chec poszukiwania pozostawionych skarbow. Wtedy byla to czesc miasta bardziej, niz nieciekawa. Wracajac jednak do naszych baranow, to tematem konferencji bylo znaczenie przynaleznosci etnicznej i roznic kulturowych w pracy socjalnej. Pracy mnostwo, przedstawiciela polskiej „gminy” zadnego. Potem dziwimy sie jak jestesmy traktowani w Europie. Z lat osiemdziesiatych pamietam niekonczace sie dyskusje o wysokim poziomie polskiego szkolnictwa i glupocie Niemcow. Do dzisiaj nie moge pojac kryteriow opisujacych te glupote. Jednoczesnie kupilem w polskim sklepiku Newsweek i przeczytalem rozmowe z prof. Smolskim o poziomie polskiej nauki (nauczania). Polska zajmuje 41 miejsce (na 48) na liscie innowacyjnych krajow swiata (malo nowoczesnych technologii, wdrozen, patentow etc.). Przypomniala mi sie przy okazji goraca pesudodyskusja o polskich autobusach „skrecanych” w Poznaniu. Profesor ubolewa, ze na nauke w Polsce budzet przeznacza 4 mld zlotych, gdy wiele zachodnich firm dysponuje wielokrotnoscia tej sumy i przeznacza wielokrotnie wieksze srodki na badania naukowe. Przypomnial mi sie majatek Harvardu po kryzysie (stracil polowe)- obecnie wynosi 20 mld. $. Przypomina mi sie niedawna dyskusja o sluzbie zdrowia i niskiej jakosci uslug medycznych w Polsce. Przypomina mi sie Pani Stachurska oraz ciagle krytykujaca Magrud. Zachowuja sie, jaby nie wiedzialy o co chodzi; a gdy nie wiedomo o co chodzi, to…Mam nadzieje, ze wybaczy mi Pan ten chaos mysli, lecz wspomnienia wracaja i czesto dominuja to nasze pisanie. Dotyczy to rowniez gospodarza, ktory chetnie przedstawia czasy zaprzeszle jako czasy swojego spelnienia. Moze i tak bylo. Trudno jednak, aby kazdy mowil za siebie. Dlatego wierze, ze debata w blogosferze wniesie nieco nowego do naszych wspomnien i uogolni je na przyzwoitym poziomie. Zapoczatkuje dyskusjie i odwaze sie na stwierdzenie, nie bylo niczego, aby tesknic.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  101. do
    Artur pisze:

    2009-10-19 o godz. 16:49
    Podzielam calkowicie przytoczona tu opinie p.Lagowskiego.Polska jest krajem,ktory w wymiarze historycznym ogromnie skorzystal na drugiej wojnie swiatowej.Niezwykle korzystne przesuniecie granic na zachod,uzyskanie jednorodnosci narodowej

    Zapomnial Pan dodac: ksenofobii, innych nieuzasadnionych lekow prowadzacych nie do nieba, lecz rasizmu……..

    WINIEN

    PS
    Nie ma kraju, ktory by skorzystal na wojnie.

  102. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-19 o godz. 10:53
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Zapomnial Pan dodac, ze pracy nie bylo, bylo pelne zatrudnienie.

    Z powazaniem.

    WINIEN

  103. do
    Mercedes pisze:

    Inteligencja moze byc nabyta. Dana od Boga.

    Zamiast odwolywac sie do Boga, prosze oddac sie lekturze paru ksiazek z epigenetyki, bylo kilka ciekawych pozycji na ostatnich targach ksiazki we F/M.

    WINIEN

    PS
    Przepraszam za bezbozna mowe.

  104. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-18 o godz. 22:21
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gdzie sie te czasy podzieli, kiedy na wisni kwitneli moreli; tak mowil moj dziadek. Teraz Pan juz wie skad pochodze.

    PS
    Moje zdanie na poruszony przez Pana temat jest niepodzielnie zlozone.

  105. do
    Mercedes pisze:

    2009-10-18 o godz. 22:37
    W dniu 21 wrzesnia na placu przed katedra w Barcelonie tanczy sie sardane; przy pieknej muzyce. Taniec ludzi laczy; prosze sie tym zajac.
    WINIEN
    PS
    Tancza wszyscy. W blogosferze mowia wszyscy, czesto jednoczesnie, co powoduje chaos. Czesto bezsensowníe.

  106. do
    parker pisze:

    2009-10-18 o godz. 14:09
    Dziekuje za ten wpis.

    WINIEN

  107. do Slawomirski

    Mercedes pisze:

    2009-10-18 o godz. 22:37
    “Ludzie, ktorych przodkowie kradli drzewo z majatku pana dziedzica teraz kradna na skale przemyslowa resztki narodowego majatku.”

    Na jakim uniwersytecie zrobil pan te badania?

    Slawomirski

    ……….na Uniwersytecie Zycia…….panie Slawomirski

    LIZAKOWI LUDZIE WRACAJA Z PODROZY.

    WINIEN

  108. Artur, 16.49. Czy nie żałujesz także tych 250 tysięcy zabitych w Powstaniu Warszawskim. Powinieneś przynajmniej domagać się ukarania przestępców, którzy to powstanie sprowokowali.

  109. Artur
    „Zastanawiam sie tylko,jak przekonac naszych”narodowo-konserwatywnych”,ze jest to “oczywista oczywistosc”.”

    Oni to wiedzą.
    Tak doceniają korzyści Polski z II Wojny Światowej, że jak by im się udało wywołać trzecią, to weszli by w to w ciemno.
    Żeby jeszcze nam się polepszyło.
    To dopiero by awantura była,nie tam taka nasza wewnętrzna.
    Z tarczą się nie udało,z traktatem też,w Gruzji pilot stchórzył, na granicy w powietrze strzelali.
    Ale nie tracą chłopaki nadziei.

  110. Szanowny Panie Passent,
    PRL oraz republiki oscienne nie byly filmem, lecz rzeczywistoscia, z ktora Pan sie rowniez zmagal. Rzeczywistoscia tworzona w Moskwie, realizowana przez kilku rywalizujacych facetow w Polsce i kilku rywalizujacych facetow w NRD; ograniczam sie tu do skroconego opisu dwu rzeczywistosci. Rywalizacje te wykorzystywano oczywiscie w Moskwie i la vie était belle. Niedawno bralem udzial w dyskusji o zyciu spolecznym i prywatnym w NRD. Zgodnym chorem w wielu rzedach gloszono tesknoty za cieplem i dobrosasiedzkimi „stosunkami”. Krytykowano obecne wyobcowanie, a chwalono ludzkie zachowania i pomoc miedzysasiedzka na przedmurzu. Podobne dyskusje maja miejsce na konferencjach oraz w kuluarach, czy prywatnych domach. W domach tych stwierdza sie rowniez jednym tchem, ze w czasach zaprzeszlych kazdy denuncjowal kazdego, kazdy uwazal na drugiego etc.. Na konferencjach oczywiscie o powyzszym czesto sie zapomina.
    O Polsce dalej sie nie wypowiadam, zdajac sobie sprawe z konsekwencji skrotu do „kilku facetow”. Pocieszanie sie jednak faktem, ze u nas bylo lepiej….uwazam dzisiaj za bezsensowne.
    Z powazaniem.
    WINIEN
    PS
    Nie zastanawial sie Pan nad faktem, ze najlepszy polski miesiecznik i najlepiej pisany po polsku nie byl wydawany w Wwie? Nie zastanawial sie Pan nad faktem, ze nasza rzeczywistosc redukowana byla do dlugopisu bic i podrobki koniaku za 1 $ oraz funta kawy (lapowki-prezenty). Podobnie bylo oczywiscie z prasa majaca funkcje poprawiania, sobie (dziennikarzom) i wybranym (niski naklad) czytelniczkom oraz czytelnikom, samopoczucia. Podobnie bylo z kinem i tak moznaby wymieniac dalej. Przypomina mi to dywagacje starcow (do ktorych sie zaliczam) o jeszcze gorszym losie. Coz, jesli zycie i jego jakosc ograniczaja sie do loterii, to nie dziwi mnie myslenie wygranych i przegranych. O dziwo, zgadzaja sie w tej kakafonii pogladow i doswiadczen, bo nikt nie godzi sie chetnie na byt tzw. przegranego. Dlatego wszyscy zgodnie udajemy wygranych.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  111. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Artur 16:49 podkreslajac pisze:

    „Ale, podkreslam, w wymiarze pokoleniowym pozytywy przewazaja. Zastanawiam sie tylko, jak przekonac naszych ”narodowo-konserwatywnych”, ze jest to “oczywista oczywistosc”

    Otoz w latach 50 XX w. bylem swiadkiem (jako dziecko) rozmowy dwoch doroslych ludzi, jednego z nicht scigalo UB
    Jeden z nich powiedzial: na zachodzie wypchneli nas na piachy i bagna zabierajac ziemie lessowe na wschodzie.
    No tak, ale to podkreslil czlowiek majacy najprawdopodobniej inne IQ, IQ o ktory jest tylko juz mowa,

    „Zastanawiam sie tylko, jak przekonac naszych” ….
    Szanowny Arturze, badz tak mily i podaruj sobie tok dalszego myslenia – ok?

  112. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dnia 2009-10-05 o godz. 08:20 w kategorii En passant jeden z filarow blogowiska napisal:

    „Teraz nadarza się okazja, żeby się rozstać, a przy tej okazji również z Mariuszem Kamińskim. Pozostawienie dwa lata temu Kamińskiego – jednego z pretorianów” itd. itp. …

    „Zamiast projektu modernizacyjnego przez dwa lata mieliśmy projekt elekcyjny, ze stagnacją połączoną z cynizmem politycznym i traktowaniem Polaków jak dyspozycyjną masę, którą można dowolnie urabiać medialną propagandą (…) Naturalnie nie zmienił się język naszych elit politycznych i gospodarczych, którym ze swadą posługują się panowie Rywin, Michnik, Gudzowaty, Sobiesiak i Kosek, Oleksy i Mojzesowicz oraz pani Beger. Język – jak wiadomo – to nie tylko zasób leksykalny czy struktura gramatyczna, ale także postrzeganie świata. Tak ci państwo widzą siebie i innych ludzi, instytucje państwa oraz procesy polityczne i ekonomiczne. Nie jest to tylko język elit, posługuje się nim wielu Polaków – szczególnie ci młodsi, wychowankowie III RP (…) Przez ostatnie dwa lata pod rządami Platformy Obywatelskiej, partii specyficznego postkomunistycznego liberalizmu, dryfujemy z powrotem w dawnym kierunku. Za rok Polacy podejmą decyzję, kto będzie ich prezydentem przez następne pięć lat. Pamiętamy podniosłe hasła Donalda Tuska z 2005 roku. Dzisiaj już wiadomo, że pod rządami tego „człowieka z zasadami” dumni z Polski nie będziemy. http://www.rp.pl/artykul/379936_Krasnodebski__Z_Marriotta__na_cmentarz_.html Brawa dla „Rewersu” (?)

  113. Artystyczna ocena filmu Rewers była tylko pretekstem do sprowokowania dyskusji o tym jaka była naprawdę tamta epoka. To zrozumiałe, że ocen jest tyle ilu dyskutantów, bo każdy ma swoje przeżycia i prawo do swojego własnego osądu. Potem ktoś porównał podobieństwo kierunku w historii do kierunku w ewolucji. Szczerze mówiąc nie widzę żadnego podobieństwa, ale ewolucja to mój konik więc z lubością do niej się włączyłem. Odpowiadam parkerowi 2009-10-18 23:10 i przedewszystkim TJ 2009-10-19 10:58. Ani Karol Darwin, który był bardzo wierzący i praktykujący, ani zdecydowany racjonalista, jakim jest Richard Dawkins, nie zajmowali się bezpośrednio udzielaniem, odpowiedzi na pytania: czy życie ma jakikolwiek sens? Po co istniejemy? Kim jest człowiek?
    Odpowiedź tkwi w zrozumieniu teorii ewolucji a tą instancją do której trzeba się odwołać jest umysł i wiedza, którą się nabywa w różny sposób. Jedną ze ścieżek na skróty w tej materii jest przeczytanie i zrozumienie książki SAMOLUBNY GEN.

  114. walkabout pisze:

    2009-10-18 o godz. 23:47

    Dobry cytat przekazujacy uniwersalna mysl ze jestesmy kowalami swojego losu. Pomija ograniczenia wynikacace z przypadkowosci zdarzen.
    Ludzie uwolnili sie od komuny teraz ich celem w Polsce powinno byc uwolnienie sie od religii.
    Tak rozumiem cytat ksiedza Popieluszki.

    Slawomirski

  115. Panie Stychowski
    Co to za „Karteczka …”? Nie za swobodnie się Pan czuje?
    Panie Sławomirski
    Pisze Pan cytując mnie – „“Seks miał w PRL smak wolności.”
    Kartka myli instynkt zachowania gatunku z totalitaryzmem.
    Efekt uboczny Viagry?” Może mi Pan to wytłumaczyć. Co to znaczy mylić(ewentualnie nie mylić?) seks z totalitaryzmen? Nonsens Pan napisał. Co ma do tego uboczne działanie viagry? To chyba miala być jakaś złośliwość – ale nie jest nią bo jest bezsensowna.

  116. Yevaud
    „Zawsze chodzi o porownanie. Przed PRLem byla okupacja hitlerowska. Jej koniec jest bardzo jasna strona.”

    Nie zawsze chodzi o porównanie.
    Nie uważam, że należy chwalić bandytę, za to że w mordę nie dał i tylko portfel zabrał.
    Co nie znaczy, że z faktu nieobicia mordy, nie należy się cieszyć.

    „Wobec ogromu nieszczesc jakie ta decyzja przyniosla wielu (ba! wszystkim!) Warszawiakom doszukiwanie sie jasnych stron i Powstania gloryfikacja musi i u Panow budzic niesmak.”

    Uważam, że Powstanie Warszawskie było wielką i niepotrzebną tragedią Polski.
    Decyzję o jego wybuchu, oceniam bardzo krytycznie.
    Nie widzę żadnych jasnych stron.
    Nie mniej, co roku, oddaję hołd jego bohaterom.
    Nie wyłączając dowódców, którzy tę decyzję podjęli.

  117. Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-19 o godz. 19:33

    „na zachodzie wypchneli nas na piachy i bagna zabierajac ziemie lessowe na wschodzie.”

    Tez pamietam takie Polakow rozmowy.
    Repatrianci zostali bardzo skrzywdzeni.

    Slawomirski

  118. Slawomirski pisze:

    ”Ludzie uwolnili sie od komuny teraz ich celem w Polsce powinno byc uwolnienie sie od religii. Tak rozumiem cytat ksiedza Popieluszki.”

    ……od religii – koniecznie powinni sie uwolnic!……..bo to wytwor ludzki.
    Natomiast duchowosc, to juz inna sprawa….

  119. WINIEN pisze:

    2009-10-19 o godz. 18:51
    do Slawomirski

    Mercedes pisze:

    2009-10-18 o godz. 22:37
    “Ludzie, ktorych przodkowie kradli drzewo z majatku pana dziedzica teraz kradna na skale przemyslowa resztki narodowego majatku.”

    Na jakim uniwersytecie zrobil pan te badania?

    Slawomirski

    ……….na Uniwersytecie Zycia…….panie Slawomirski

    LIZAKOWI LUDZIE WRACAJA Z PODROZY.

    WINIEN, czy nie winien…..nie masz pojecia o czym mowisz.

  120. Do: WINIEN

    Nie bylo niczego ,aby tesknic…

    Jestem obecny na tym blogu dlatego aby nie zezwolic panu Passentowi na oklamywanie mlodych pokolen.
    On klamie tak jak my wszyscy. Ale jego(Passenta) limit sie wyczerpal.
    Drobna lecz istotna roznica.
    W tamtych czasach (zaprzeszlych) pojawilo sie slowo publikatory i on w nich byl.
    Redaktor Passent ( nie pan Passent ) jest z tamtych czasow dla mnie symbolem opresji i zla.
    Nie pamietam innych politrukow wyslugujacych sie komunistycznej prasie; pies im gebe lizal ,ale Passenta zapamietalem, Passenta i Rakowskiego.

    Jak w syndromie Sztokcholmskim ofiara czyli ja zameldowalem sie na blogu oprawcy.
    Nastapila teraz unikalna szansa na dialog miedzy eks-ciemiezycielem i ex-ciemiezonym(i).
    Tak na marginesie.
    Oczywiscie ,ze wszystko to co pan napisal o Polanskim moze byc ekstrapolowane na Passenta.
    Nie zmieni to jednak moich wspomnien bycia oklamywanym „od wschodu do zachodu slonca”. Nie zmieni to mojej alergii na kioski „Ruch”.
    Nie zmieni to mojej ucieczki z komunistycznej Polski.
    A tak miedzy nami to byla najlepsza decyzja w moim zyciu.
    Nie tylko nastapilo spelnienie zawodowe i rodzine ale rowniez intelektualne.

    Dlaczego nadal pamietam sprawdzanie listy obecnosci na pochodach pierwszomajowych?
    Dlaczego nadal pamietam towarzyszy domagajacych sie wiecej filmow radzieckich w PRL-owskiej telewizji?
    Dlaczego nadal pamietam ze w III klasie szkoly podstawowej wyglaszalem przed cala szkola zyciorys towarzysza Marcelego Nowotki?

    Dlatego to pamietam bo bylem niszczony przez ludzi takich jak Passent.
    Po 29 latach bycia poza krajem moj umysl jest odtruty.
    Ja nie jestem ofiara systemu totalitarnego.
    Jestem wolnym spelnionym czlowiekiem i staram sie pomoc innym w zrozumieniu tego co ich otacza.

    Tesknoty zostawiam poetom.

    Slawomirski

  121. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Mogę stwierdzić, że cała sprawa stoczni została cynicznie wykorzystana do propagandy wyborczej przed eurowyborami. Porażający jest cynizm decydentów politycznych w tej sprawie. Zakpiono z ludzi, ich naturalnych nadziei na pracę i chleb (…) Nie trzeba się więc dziwić, jak twierdzi znający się na sprawie Jacek Piechota, że nikt nie będzie chciał kupić teraz polskich stoczni (…) Mogę stwierdzić, że w ostatnich dwóch latach działania CBA były dobrze oceniane przez prezesa Rady Ministrów podczas posiedzeń Kolegium do spraw Służb Specjalnych. W dowód uznania dla pracy operacyjnej i jej wyników prezes Rady Ministrów Donald Tusk podjął decyzję o zwiększeniu o 100 proc. funduszu operacyjnego CBA w budżecie na 2010 rok. Decyzja ta została podjęta na kilka tygodni przed moim odwołaniem. Chcę dodać, że jeszcze w czasach, kiedy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ćwiąkalski, zostałem poinformowany przez niego, że zlecił on ocenę jakości pracy śledczej CBA. Minister sprawiedliwości poinformował mnie, że wszystkie oceny dotyczące działalności śledczej CBA, jakie uzyskał od prokuratorów z całego kraju, były dobre albo bardzo dobre. Te fakty świadczą o profesjonalizmie podległych mi funkcjonariuszy CBA „ itd. itp . http://www.youtube.com/watch?v=Kthy122fF8E
    A co mysli tzw. „Rewers”? „Rewers” mysli, ze nareszcie bedzie okazja Mariusza Kaminskiego sie pozbyc i to raz na zawsze. Domyslam sie, ze dotyczy to wszystkich jemu podobnych – prawda Gospodarzu? http://www.rp.pl/artykul/379949_Nie_bylo_katarskiego_inwestora.html

  122. Slawomirski pisze:

    2009-10-19 o godz. 17:50
    TJ pisze:

    2009-10-19 o godz. 10:58

    “Do jakiej instancji mam się odwołać, aby usłyszeć odpowiedź na pytanie – po co żyję?’

    Nielogiczne pytanie.
    Prosisz w nim innych aby pokierowali twoim zyciem.”

    Mój komentarz:

    Jest to pytanie typu „diadia, kak zit’?” – egzystencjalne, sięgające metafizyki. Odkrycie ewolucji biologicznej nie uwolniło ludzkości od tego rodzaju kwestii, z wyjątkiem prostodusznych ateistów.

    Pzdr, TJ

  123. parker,

    dziekuje za ustosunkowanie sie do kwestii Powstania.

    Twoje porownanie ze zodziejem jest o tyle chybione, ze porownujesz sytuacje hipotetyczna (mogla dac w morde, mogl zabic) z sytuacja zaistniala (okradl).

    W takim przypadku PRL nalzeoloby oceniac na zasadzie – „mogla byc 17 republika radziecka, a byl PRL”. Sposob porownywania, wobec ktorego sprzeciw zglosil Slawomirski, a ja sie z nim zgadzam.

    Byla okupacja hitlerowska – zastapil ja PRL – to jest trzymanie sie faktow.

    Byla wojna – zastapil ja pokoj. Nie bylo Polski od 1939 – po 1945 roku Polska pojawila sie na mapie. Pewnie – niedoskonala i czesto krzywdzaca swoich obywateli, ale jednak Polska – kraj do ktorego Polacy wracali – nawet z Londynu, choc tam zycie na pewno bylo wygodniejsze.

    Pozdrawiam

  124. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Kartka z podróży pisze:
    2009-10-19 o godz. 23:14
    „Panie Stychowski
    Co to za “Karteczka …”? Nie za swobodnie się Pan czuje?”

    Szanowny Blogowiczu, chcialem byc kordialnym – to tylko taka blogowo/hazardowa zagrywka na zawodnika. Nie badz Pan taka „Lyzwa” – ok? Gdybym byl przewrotnie zlosliwy napisalbym „Swistek”. Jezeli Kartke urazilem Karteczka (?) – rozumiem powage sytuacji.

    Post Christum.
    Wie sagt unser großer Tolstoi? … Mensch, was habe ich mit dir zu schaffen!

  125. Slawomirski pisze:
    2009-10-20 o godz. 05:07

    „Jestem obecny na tym blogu dlatego aby nie zezwolic panu Passentowi na oklamywanie mlodych pokolen.
    Redaktor Passent ( nie pan Passent ) jest z tamtych czasow dla mnie symbolem opresji i zla.
    Dlaczego nadal pamietam sprawdzanie listy obecnosci na pochodach pierwszomajowych?
    Dlaczego nadal pamietam towarzyszy domagajacych sie wiecej filmow radzieckich w PRL-owskiej telewizji?
    Dlatego to pamietam bo bylem niszczony przez ludzi takich jak Passent.”

    Komentarz:

    Mysle, ze taka obsesja i nienawisc skoncentrowana na „panu od prognozy pogody” (i to do tego wyjatkowo lagodnym) może byc ciekawym, choc oklepanym tematem dla psychiatry/psychologa badającego syndromy pourazowe.

    W jaki to sposób Pan Passent Pana niszczyl?

    Tego typu obsesja nie jest osamotniona. W mojej kilkunastoletniej karierze ekspata plywajacego na fali globalizacji, patrzącego w przyszłość z optymizmem, choc „profesjonalnym” zatroskaniem, a nie w przeszłość z nienawiścią, często spotyka/m/lem emigrantow, którzy wyjechali/uciekli np. w 80-81 roku. Często osoboby wykształcone, kulturalne i jeżdżące przysłowiowym mercedesem, a kipiące nienawiścią do przeszłości, ktorej już nie ma. Ponieważ jej nie ma, a organizm potrzebuje jak opium obiektu nienawiści z młodości, wyszukuja sobie symbole, często juz bezbronne, na którym mogą wyladowac swoja nienawiść. Często mieniac się chrześcijanami i modla się o to, żeby te wszystkie „Komuchy” zawisnely w koncu na galezi, a przynjamniej sie pokajaly, aby potem mozna ich bylo skazac wg paragrafow dopasowanych do obsesyjnych wyobrazeniach o winie.

    Czasami mieszkaja w USA, które przedstawiaja jako ziemie obiecana. WYobrazenie niektórych przekracza fakt, ze gigantyczny wpływ na ich zniewolone zycie mialy podpisy Stalina i Roosevelt’a w Teheranie i Jalcie. Nie widza zwiazku miedzy przyczyna, a skutkiem. A rownoczesnie znudzeni przelaczaja kanal TV, kiedy informuje lakonicznie o 200 zabitych cywilach w wiosce afganskiej, zabitych przez omylkowy pocisk wyprodukowany byc moze w ich zakladzie pracy, albo jako wynik ich badan. Nie widza zadnego zwiazku, bo to w koncu tylko „Talibowy i Muzulmany”, a nie oni, a przeciez i tak wazniejsze jest troche poobrazac na blogu „tego polskojezycznego Zyda”. Bradzo by to chcieli napisac, ale sie boja, bo wiadomo. Obrzydliwosc i tchorzostwo.

    „Po 29 latach bycia poza krajem moj umysl jest odtruty.”

    Czyzby? Trudno odnieść takie wrazenie.

  126. Slawomirski pisze:

    2009-10-20 o godz. 05:07
    Do: WINIEN

    ”Nie bylo niczego ,aby tesknic…

    Jestem obecny na tym blogu dlatego aby nie zezwolic panu Passentowi na oklamywanie mlodych pokolen.
    On klamie tak jak my wszyscy. Ale jego(Passenta) limit sie wyczerpal.
    Drobna lecz istotna roznica.
    W tamtych czasach (zaprzeszlych) pojawilo sie slowo publikatory i on w nich byl.
    Redaktor Passent ( nie pan Passent ) jest z tamtych czasow dla mnie symbolem opresji i zla.
    Nie pamietam innych politrukow wyslugujacych sie komunistycznej prasie; pies im gebe lizal ,ale Passenta zapamietalem, Passenta i Rakowskiego.”

    ……………no i mlode pokolenie juz nie musi sie ”pultac” i moze pisac prawde; a prawda, jak mowi Biblia – nas wyzwoli. Bardzo mi sie to podoba, ze juz mozna, wreszcie wyrazac swoje zdanie, mysli i nie bac sie. I to jest ta najwazniejsza roznica miedzy tymi czasami ”zaprzeszlymi”, a obecnymi…………..

  127. Slawomirski pisze:

    2009-10-20 o godz. 05:07
    Do: WINIEN

    ”Dlatego to pamietam bo bylem niszczony przez ludzi takich jak Passent.
    Po 29 latach bycia poza krajem moj umysl jest odtruty.
    Ja nie jestem ofiara systemu totalitarnego.
    Jestem wolnym spelnionym czlowiekiem i staram sie pomoc innym w zrozumieniu tego co ich otacza.”

    Panie Slawomirski – czapka z glowy przed Panem.

  128. Pan Feliks Stychowski
    To nie było kordialne lecz protekcjonalne.
    Ale nie ma sprawy
    Pozdrawiaqm

  129. Fraza, ze ludzie powinni sien wyzwolic od religii jest dalece nieprzemyslana i chyba Slawomirski po glebszym zastanowieniu cofnie swoja mysl.
    Choc osobiscie moj stosunek do kosciola jest delikatnie mowiac chlodny, to nie oznacza to ze moj stosunek do wiary jest rowniez chlodny.Religia- niezaleznie jak to jest wiara – jest chyba ostatnim bastionem prawidlowego wychowania.Wychowanie w duchu przestrzegania prawidlowych norm postepowania w zyciu kazdego czlowieka w dniu dzisiejszym przezywa ogromny kryzys, czego skutkiem sa m.in przestepstwa zbrodnie czy dalej idac takie i inne afery.Zyjemy w dosc skomplikowanych czasach, gdzie przede wszystkim mlodemu pokoleniu czestokroc jest ciezko adaptowac do otaczajacych uwarunkowan.Popatrzmy jak rosna wskazniki zaburzen psychicznych u mlodego pokolenia, jak ono staje sie podatne na to, co pozornie ulatwia zycie , a w efekcie lub w swych nastepstwach doprowadza do klinczu, depresji samobojstw, przestepstw o charakterze sadystycznym.
    Uwolnienie od komunizmu tak ale zgadzam sie w kwestii potrzeby zrewidowania relacji Panstwo Kosciol, bowiem ostatniem 20 lat, to powstanie panstwa w panstwie, ktore agresywnie – zeby nie powiedziec wrecz natarczywie – wkracza we wszystkie dziedziny zycia ze skutkiem negatywnym.Odejsc od religii ( wyznania) nie wolno, odejsc od dominacji kleru i kosciola w wielu dziedzina zycia jest nakazem chwili. To chyba chcial Slawomirski wyrazic.

  130. Yevaud
    Chyba nie zostałem zrozumiany.

    Piszesz:”W takim przypadku PRL nalzeoloby oceniac na zasadzie – “mogla byc 17 republika radziecka, a byl PRL”.”

    Ja pisałem: N i e u w a ż a m , że należy chwalić bandytę, za to że w mordę nie dał i tylko portfel zabrał.
    To nie jest sytuacja hipotetyczna,tylko fakt.
    Hipotetyczne, jest danie w mordę, tak jak 17 republika.

    Piszesz:Byla okupacja hitlerowska – zastapil ja PRL – to jest trzymanie sie faktow.

    Ja pisalem:Co nie znaczy, że z faktu nieobicia mordy, nie należy się cieszyć.

    Oczywiście, że się cieszę i z tego że była jakaś Polska po okupacji niemieckiej i że nie było sowieckiej republiki.
    O tym nie zapominam.
    Twierdzę tylko, że to nie jest przesłanka, do chwalenia PRL za cokolwiek.
    Powtórzę jeszcze raz.
    Uważam za nietakt wobec ofiar systemu,doszukiwanie się w nim jasnych stron.

  131. Szanowny Feliksie Stychowski,

    czy moglbys doprecyzowac,o co Ci wlasciwie chodzi.Czy fakt,ze ktos byl scigany przez UB nadaje jego wypowiedziom waloru nieomylnosci?Ty rowniez Feliksie skierowales sie emigracyjnie w kierunku zachodnim,a nie na wspaniale, mlekiem i miodem plynace ziemie lessowe(przypominam,ze kawalki kresow pozostaly jednak w obecnych granicach RP).Dlaczego wiec wybrales Berlin(?),a nie na przyklad Drohiczyn?

  132. Panie Slawomirski,

    Pisze Pan:

    <Jestem obecny na tym blogu dlatego aby nie zezwolic panu <Passentowi na oklamywanie mlodych pokolen.
    <On klamie tak jak my wszyscy. Ale jego(Passenta) limit sie <wyczerpal.

    Bardzo to szczere !
    Po pierwsze,stwierdzenie, ze Pan klamie, o czym nie
    bylem przekonany do konca, ale teraz juz jestem, bowiem
    sam Pan zechcial o tym napisac.
    Po drugie,stwierdzenie, ze Panski limit sie jeszcze nie wyczerpal.
    Mam niejaka nadzieje, ze przynajmniej Panski limit chamstwa
    i glupoty jest juz na wyczerpaniu.

    Panska obecnosc na tym blogu przypomina „szczyt chamstwa”
    z czasow owych strasznych pochodow 1-majowych, na ktore
    Gospodarz blogu zmuszal Pana chodzic:
    Zrobic kupe na wycieraczce sasiada i zadzwonic z pretensja,
    ze nie ma papieru toatelowego przy drzwiach.

    Robi Pan te kupy juz od dluzszego czasu. Wystarczy !!!

    Panski limit juz sie dawno wyczerpal. Prosze skorzystac z
    toalety, skoro ma Pan takie parcie, a nie traktowac tego blogu
    jak wycieraczke. Jest Pan tu GOSCIEM, a zachowuje sie jak …

    Idz Pan na swoja wycieraczke, tam Panskie miejsce !!!

    Bez odbioru.

    trebeg

  133. Sz. Panie Slawomirski,
    probowalem Panu przeslac moja odpowiedz, niestety bez skutku.
    Pozdrawiam.
    WINIEN

  134. Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Niecierpliwym (Faliczowi i Stychowskiemu podpowiadam meldunki z wczorajszej prasy berlinskiej: miasto w sloncu jest bardzo piekne). Chodzi mianowicie o raportyUN., konkretnie Rady Praw Czlowieka oraz komisji sledczej badajacej skutki konfliktu (wojny) palestynsko-izraelskiego. Czasem warto poczekac, wtedy okrzyki krzyczacych sa mozliwe do zniesienia. Jak sie bowiem okazuje, cytowany chetnie przez Falicza Richard Goldstone krytykuje ww sprawozdanie ww komisji UN. Owe piec stron sprawozdania przy prawiaja go wrecz o smutek, bo zawieraja one jedynie jednostronna krytyke poczynan Izraela. Nawet w jednym zdaniu nie ma krytyki Hamasu, ktoremu Goldstone rowniez zarzuca zbrodnie wojenne. Na szczescie nie wszyscy czlonkowie ww rady glosowali za ( 25 za, 22 przeciw jednostronnej krytyce Izraela). Zdaniem Goldstona, sprawozdanie rady nie ma zadnego znaczenia jako material dowodowy przed jakimkolwiek sadem. Moze jedynie sluzyc przy dalszych badaniach. W ten sposob sprzecznosc samego konfliktu odbija sie nawet u tych, ktorzy szczegolowo ten konflikt badaja. Zaluje, ze Pan Falicz nie poczekal na reakcje cytowanego przez niego Goldstone i odpowiedzial mi na moj wpis dotyczacy tego konfliktu. Moim zdaniem, powienien on opisywac konflikt wielostronny (rzekomo jednostronny, co jest oczywiscie nonsensem) rowniez wielostronnie.

  135. do
    Mercedes pisze:

    2009-10-20 o godz. 01:31
    Slusznie, bo Marna jest nieciekawa rzeka. Swieto Mercedes w Barcelonie natomiast owszem.
    WINIEN

  136. Panie Slawomirski,
    nietety nie skopiowalem pierwszej czesci mojego listu (odpowiedzi) do Pana. Pisze wiec krotko. Nie jestem tak radykalny w swoich opiniach dotyczacych gospodarza. Czesto mu jednak wyrzucalem jego role listka figowego w czasach zaprzeszlych. Szanuje go jednak za pisanie. Wiem, ze jest to postrzeganie dosc ambiwaletne. Dziekuje Panu za odroznienie osoby Passenta od redaktora Passenta. Posuwam sie w tej dwersyfikacji dalej, mnie interesuje osoba i tekst, czesto sam tekst. Pana Passenta darze jednak sympatia, dlatego tu pisze. Szkoda, ze moj (nieskopiowany) tekst zostal wyrzucony z blogosfery.
    WINIEN

  137. do
    Roman56PL pisze:

    2009-10-20 o godz. 13:04
    Ma Pan racje. Wianikomu nie zaszkodzila. Gdy jednak religia (wiara) i kosciol sie rozchodza, co ma prawie zawsze miejsce, to pozostaje wychowanie humanistyczne. Zasady sa te same, wzbogacone o atrybuty wolnosciowe etc.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  138. Boze ,to prawie jak w tym kawale ;
    Panie doktorze wszyscy mnie lekcewaza ;
    Nastepny prosze !
    Salute
    Ps.
    A jesli o czapkach mowa ,to komus przydalaby sie „czapka niewidka”?
    /nie dyskutuje ,jestem juz wystarczajaco rozbawiona ,i jeszcze te
    „abwracki na premii niemieckiej” ,bomba! /

  139. O wiem znalazla ,z jakiego powodu po prostu nie zawsze lubie Passenta ;
    z powodu papieru toaletowego / przypuszczam ,ze on mial wtedy w dostatku ,wstyd !!!/.
    a u nas w instytucie to bylo straszne ;
    ..Od czasu do czasu w formie tajfunu pojawialy sie pokrzykiwania
    profesora ;
    Papier toaletowy na ; …tu informacja o skrzyzowaniu ulic? ….,
    Pani sekretarka z bardziej „zaufanymi osobami rzucaly sie w pogoni ;
    —-to byla stometrowka !!!!!,dzieci i te oczekiwanie profesora ;
    ..dostanie jeszcze ;chociaz troche ,czy znowu bede musial uzywac
    „polityke” do tych liter …
    W ten sposob „Polityka” miala czasami powojne uzycie ,co raczej
    bylo na jej korzysc ?
    I jesli P.P. mial wtedy ten „cenny ” papier ,to musze przyznac naprawde
    nie moge Panu tego wybaczyc !!
    Salute
    /oczywiscie nie dyskutuje z powodu b. dobrego humoru/

  140. W Krakowie powiało świeżością i kulturą. W auli Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego odbyło się dzisiaj spotkanie młodzieży tam studiującej z Generałem Jaruzelskim. Po bardzo ciepłym powitaniu będący w dobrej formie Generał przedstawił obecnym swoją skomplikowaną drogę życiową od lat młodzieńczych w Warszawie poprzez Syberię, armię i wojnę do czasów Polski Ludowej, obrony jej granic, stanu wojennego i martyrologii zgotowanej mu przez siły, które sam powołał do władzy po Okrągłym Stole. Większość znanych wcześniej faktów była z uznaniem przyjmowana przez młodzież po czym długo odpowiadał na pytania z sali. Z ciekawostek to Generał przyznał się, że tomy dzieł Profesora Łagowskiego zawsze znajdują się przy nocnym stoliku i wraca do jego myśli zawsze, kiedy potrzebuje wsparcia intelektualnego. Wywody swoje przeplatał dowcipem. W jednym z nich wymienił trzy osoby wobec których człowiek jest bezradny. Pierwszy to fryzjer, drugi to grabarz, a trzeci to prowadzący akademię jubileuszową. Tym ostatnim był Profesor Hieronim Kubiak, który czynił to z wdziękiem i elegancko, a ponadto Generał darzy go szczerą przyjaźnią. Generał obdarowany został kwiatami, brawami i był szczerze wzruszony. Mam także książki Łagowskiego przy łóżku a obecność na spotkaniu przyniosła mi wiele satysfakcji.

  141. Panie Redaktorze Passent. Wydaje mi się, że znowu szambo wylało na Pana blogu. Wskazują na to nieprzyjemne zapachy zionące z kierunku WINIEN i Sławomirski, a kadett chyba się przemalował, czy nie na Mercedesa? A kilka dni było przyjemnie.

  142. Artur 13.28
    Problem ze Stychowskim polega na tym że on sam nie wie, nie wiedział i nie będzie wiedział o co mu chodzi. Kiedy to zauważyłem, przestałem zajmować się tym przypadkiem.

  143. Uff. Ciężko było, ale przebrnąłem przez potok opinii i ścieki niektórych osób o ewidentnie zdiagnozowanych objawach choroby /nie cielesnej/.
    Urodziłem się w PRL, tu przeszedłem etapy edukacji od podstawówki do studiów, potem podjąłem pracę i w tym okresie były dla mnie to piękne lata – głównie dlatego, że to była młodość, bunty, miłości, poznawanie świata itd.
    Poprzez sport i wyjazdy poznawałem inne kraje, ludzi, ich życie i zwyczaje. Było inne niż u nas, najprostsze rzeczy od normalnego marketu /zaopatrzonego/, poprzez sklepy muzyczne, nocne spotkania, spacery, rozmowy bez tej ostrożności wypowiedzi i porozumiewawczych uśmiechów jakie były u nas normalnością.
    U nas bardzo mnie denerwowało tzw”załatwianie” najprostszych spraw od zakupów artykułow żywnościowych, ubrań, oczekiwania na mieszkanie, talony na jkieś bzdurne nieosiągalne dobra. Tam, czyli na zgniłym Zachodzie było to normalne, pracujesz, zarabiasz to kupujesz co chcesz i na co cię stać-oczywiscie. A u nas dodatkowo to poczucie władzy u najniższych nawet urzedników i decydowanie o kraju przez ludzi o których wiedzieliśmy że to nieudaczniki i partia uratowała im życie. Było to smutne, ale trzeba było jakoś żyć we własnym świecie.
    Przyznam, że nie wierzyłem że to się u nas tak zmieni.
    Mimo okazji nie uciekłem z kraju, nie byłem bohaterem przemian, robiłem swoje – jak śpiewał Wojciech Młynarski. Dziś jestem dumny że nasz kraj tak się zmienił i nadal zmienia na korzyść. Potwierdzają to także liczni znajomi jacy kiedyś Polskę opuścili.
    Wiem, że nie jest idealnie i ludzie są tylko ludźmi, ale odrobina życzliwości dla innych nikomu nie zaszkodzi.
    Nichtwahr Herr Stychowski?

  144. do
    Spe pisze:

    2009-10-20 o godz. 12:23
    Czasy zaprzeszle wprawdzie minely, „przeszlosc”jednak niejednokrotnie pozostala (nie tylko w pamieci). Wystarczy poczytac biezaca prase etc..
    WINIEN

  145. do
    Pozdrawiam

    Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-20 o godz. 11:22
    Pan jest doprawdy dowcipny; usmiechalem sie nie do swistka.
    WINIEN

  146. do
    Mercedes pisze:

    2009-10-20 o godz. 01:31
    Chciales napisac, nie mam pojecia o czym mowisz. tak to juz jest, ze roznica miedzy jezykiem, a mowa, czy rozmowa jest znaczna i trudna do zrozumenia.
    WINIEN
    PS
    Kopiowanie wpisu Slawomirskiego do mnie bylo bezesensowne. nalezaloby podjac kwestie, Passent czlowiek, Passent redaktor-urzednik. Slawomirski zwrocil przeciez slusznie na to uwage.

  147. do
    Slawomirski pisze:

    2009-10-20 o godz. 00:00
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-19 o godz. 19:33

    “na zachodzie wypchneli nas na piachy i bagna zabierajac ziemie lessowe na wschodzie.”

    Tez pamietam takie Polakow rozmowy.
    Repatrianci zostali bardzo skrzywdzeni.

    Slawomirski

    Magrud uwielbiana przez Stychowskiego sadzi przeciwnie…….Miodem plynace Ziemie Odzyskane. bylo kiedys powiedzenie okrslajace przedmioty posledniej jakosci z tzw. odzysku. Coz, recycling Magrud trudny jest do zpomnienia.
    WINIEN

  148. Sławomirski:
    Pozbyliśmy się z Blogu jednego z nawiedzonych, posiadających monopol na rację w każdej sprawie. …………..
    Dlaczego masz Ty być probierzem cudzej wartości, jakimś wzorcem?
    Gospodarz ewoluuje, zmienia się, żyje po prostu. Jedynie skamienieliny sa niezmienne………
    Jesteś egzemplifikacją tychże? Zawsze miałeś „jedynie słuszne poglądy”?
    Endelman , w jednym z ostatnich wywiadów użył bliskiej mi frazy:
    „niech nikt nie używa miary czasów współczesnych do przeszłości”………
    ROBISZ TO NAGMINNIE!!!!!

    Mój ulubiony cytat ze starego podręcznika biologii:
    „inteligencja, to zdolność do adoptowania się do nowych warunków występujących w wyniku zmiany otoczenia”
    Bądź inteligentny, dostosuj się „niedostosowani giną” a przynajmniej nie zarzucaj innym nadmiaru inteligencji- nie jesteś wzorcem……………

    Schematyczność i powielanie wzorów zachowań, poglądów, występuje u osobników starych. Passent na tę przypadłość nie cierpi. A TY?

  149. Trebeg 13.41
    Podzielam w całości Pańską opinię na temat Slawomirskiego. Dziwię się wszelako iż udało się Panu ją umiescić na tym blogu. Ja wielokrotnie przekonałem się że Slawomirski ma ochronę osobistą i status Swiętej Krowy.

  150. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Artur
    „Czy fakt, ze ktos byl scigany przez UB nadaje jego wypowiedziom waloru nieomylnosci?”

    Nie wiem czy czlowiek ow nie popelnial w swoim zyciu bledow. Widzialem go li tylko przez +/- 12 godzin. Jako dziecko nie znalem pojecia „ziemie lessowe” ktorym to okresleniem nazwywano czarnoziemy siegajace do 2 m glebokosc. Wytlumaczono mi – w domu rodzinnym – owa roznice podajac na talerzu dwa kawalki chleba. Jeden byl suchy i nieposmarowany, drugi z maslem + grubym plasterm swiezo ugotowanej szynki z bialym rantem i bez konserwantow.
    Ile nawozow sztucznych wysypywano na pola PGR-ow w PRL-u i ile kwintali zbierano z 1-go hektara dowiadywalem sie z 4-o godz. radiowych przemowien W. Gomulki na ktorego wiszace portrety (nie tylko jego) w szkole podstawowej spogladalem przez pryzmat plasta w/w szynki.
    Czy mozna mowic o nieomylnosci sciganego przez UB?
    Tego nie wiem, ale wiem ze on (ten scigany przez UB) myslal napewno inaczej, innymi kategoriami, ktorych jako mlody brzdac absolutnie nie rozumialem. Jednak roznice miedzy glebami i jej ocene jako dobro narodowe zrozumialem natychmiast.
    Blogowicz pyta dlaczego w strone Zachodu? Moze dlatego, ze dzisiaj kula ziemska nie jest tak wielka jak za czasow Marco Polo…
    Ja wiem, USA ma lepsze warunki i tez polozona ja na lopatki paralizujac splot sloneczny – prawda?
    .

    Post Christum.
    Helmut, da haben wir wirklich Schwein gehabt, dass es bloß Gangster waren, die uns Stoppen wollten.

    @WINIEN

    Slicznie dziekuje za sciagawke.
    A propos, Hamas jest tworem Izraela – to tak tylko jako „Rewers“.
    Ps.
    Ma Pan racje co do Passenta. Nalezy rozgraniczac, ale figowego chetnie chyba gral (?) Troche mi zal Slawomirskierg, ze Passent go az tak poturbowal.

  151. Roman 56:
    Tu popieram Sławomirskiego, wiara, szczególnie bezkrytyczna szkodzi.
    Szczególnie wiara w ideę, przywódcę, Boga.
    Wiara nie dopuszcza dyskusji, wątpliwości, refleksji, konfrontacji z innymi poglądami, zwątpienia…………..

    Luksus posiadania wątpliwości Spinozy, w obecnej dobie, jest chyba niedopuszczalny…………..

    Kto jeszcze pamięta „errare humanum est”?
    Klęska wykładania, czy wykładowców?

  152. Nie sądziłem, że stary i nudny PRL może takie emocje wyzwalać. Ja powtarzam swoje – seks był wtedy lepszy, ludzie bardziej wyzwoleni. No a w ciemną noc stanu wojennego … .Pod tym względem demokratyczna Polska zdecydowanie ustępuje komunistycznej dyktaturze.
    Pozdrawiam

  153. Waldemra:Festiwal Agnieszki Osieckiej udał się zankomicie! Cztery koncerty – finałowy w Trójce, Dobranoc Panowie i Chór UW, oraz koncert galowy w teatrze Roma. Zawsze pełna sala. Była też Pani Maria Kaczyńska, min. Zdrojewski, wiele osób znanych i nieznanych – atmosfera i poziom były świetne. Ukazała się płyta „Pamiętajmy o Osieckiej 2002-2008. Najlepszewykonania konkursowe”.

    NeferNefer i Spe – dzięki za wytrwałą lekturę. Pozdrawiam z pociągu regionalnego w okolicach Poznania. Rozbawił mnie ten internauta, który kilkadziesiąt lat temu opuścił POlskę i do dziś musi sobie udowadniać, że postąpił slusznie, im bardziej było obrzydliwie, tym sluszniejsza była jego decyzja. Widać, że nadal żyje Polską, Diasporę też pozdrawiam.

  154. Do Absolwenta,

    Dziekuje.
    Wydaje mi sie , ze trzeba jednak reagowac na calkowity
    brak kultury i po prostu zwyczajne chamstwo.
    Jak ktos sie slawomirzy w cudzym (naszym ?) salonie,
    to trzeba mu pokazac gdzie sa drzwi, a jesli to nie wystarczy,
    to wyrzucic na zbity pysk, jezeli sam nie wyjdzie.

    Nie cierpie chamstwa i niestety czesto nie pozostaje nic
    innego, niz wprost ich jezykiem powiedziec im, co i jak.

    Wszystkich przepraszam za, poza Slawomirskim,
    prosze o wybaczenie za ostry jezyk mojego postu.

    Mam nadzieje, ze po raz pierwszy i ostatni zmuszony bylem
    do takiej reakcji.

    Pozdrowienia

    trebeg

  155. jerzy pisze:
    2009-10-20 o godz. 16:27

    No z ust mi Pan to wyjął.
    W pełni się z Panem zgadzam.
    Tak właśnie, pamiętam PRL.

  156. Nie rozumiem dlaczego jeden z blogowiczów pojechał ostro ad personam z jakmiś swomi zastojałymi żalami.

    To jest blog publiczny. Fakt, że Gospodarz był w dalekiej przeszłości taki czy inny nie umniejsza w żaden sposób debaty prowadzonej na blogu. On podaje zaśpiewkę, a niektórzy zamiast nucić, czy towarzyszyć jako 2-gi, czy 3-ci głos lub jako solówka na saksie, staraja się walić głośno w niego, jak w bęben. Gospodarz zezwala i należy to cenić. Ale moim zdaniem w prowadzeniu sporów, nawet gwałtownych, poszanowanie drugiej osoby powinno być zasadą naczelną.

    A propos hasła „Rewers”.
    Rosłem wraz z Polską Ludową i mam wielkie pretensje do jej twórców i apologetów, że nie powiedzeli mi jak żyć, a bardzo starałem się słuchać. Nic nie docierało do mnie. To była jedna wielka szarość, a w wieku dorosłym doszła do tego świadomość dramatycznej niewydolności ekonomicznej. Olbrzymi zawód i świadomość straty ładnych paru okrążeń.

    Pytam, czy mam teraz dorzynać wszystkich afiliantów starego porządku?
    – Nie widzę powodu.
    Nie muszę się zgadzać ze wszystkimi, a wymiana opini, dysputa w uporządkowanych okolicznościach, to jest tworzenie najcenniejszego kapitału – doskonalenie kodu społecznego. To jest Polsce potrzebne, jak powietrze. Wymachiwanie moralną maczugą na widok każdej osoby z rąbkiem czerwieni nie ma większego sensu.

    Pzdr, TJ

  157. Daniel Passent pisze:

    2009-10-20 o godz. 17:52

    „Rozbawił mnie ten internauta, który kilkadziesiąt lat temu opuścił POlskę i do dziś musi sobie udowadniać, że postąpił slusznie, im bardziej było obrzydliwie, tym sluszniejsza była jego decyzja. Widać, że nadal żyje Polską, Diasporę też pozdrawiam.”

    Ja nie musze sobie nic udowadniac ,ja po prostu wspominam.

    P.S.
    Rozbawienie dziwi w tej sytuacji.

    Slawomirski

  158. Każde doświadczenie człowieka jest indywidualne. Nie ma czegoś takiego, jak doświadczenie zbiorowe, odpowiedzialność zbiorowa, pamięć zbiorowa, czy nawet charakter narodowy…
    Jeśli używamy takich pojęć to tylko dltego, że nie jesteśmy w stanie ogarnąć fenomenu, jaki stanowi konkretny człowiek działający w ludzkiej grupie – stąd nasze uproszczenia, uogólnienia, statystytka, monochromatyka… Stąd formy zwyrodniałe tegoż: schematy i stereotypy, jakie tworzymy, jakim ulegamy i jakimi się posługujemy.
    Zdarza się, że w tym wszystkim kostniejemy tudzież się petryfikujemy, a wtedy nasza dyskusja przypomina klekot piszczeli i skamienielin.

    Mam wrażenie, że toczące się tu dyskusje są bardziej utrwalaniem się we własnych przekonaniach, usprawiedliwianiem własnych wyborów (lub tego, co za nas wybrał ktoś inny, albo o czym zadecydowały same okoliczności… etc.), niż „doskonalenie społecznego kodu”.

  159. Daniel Passent pisze:

    ”Rozbawił mnie ten internauta, który kilkadziesiąt lat temu opuścił POlskę i do dziś musi sobie udowadniać, że postąpił slusznie, im bardziej było obrzydliwie, tym sluszniejsza była jego decyzja. ”

    ………..znaczy sie, Panu Slawomirskiemu udalo sie trafic w samo sedno sprawy…..inaczej, nie mialby szans na rozbawienie DP.

  160. jasny gwint pisze:

    2009-10-20 o godz. 16:12
    W Krakowie powiało świeżością i kulturą. W auli Krakowskiej Akademii im. Frycza Modrzewskiego odbyło się dzisiaj spotkanie młodzieży tam studiującej z Generałem Jaruzelskim.

    Ten kraj nadal jest chory.
    Mlodziez spotyka sie z morderca.

    Slawomirski

  161. Zwolennikom wysokiego kunsztu kadry dowódczej przedwojennej Polskiej Armii polecam pamiętniki Kirchmayera. Można z nich wyczytać (są częściowo okrojone przez cenzurę) kim byli i co sobą prezentowali wyżsi dowódcy tej armii.
    Dla mojego narodowego ego ciosem była przed laty wypowiedź pewnego niemieckiego profesora historii, który rzeczowo zauważył, że z kadrą dowódczą jest chyba coś nie tak, skoro przy bitnych żołnierzach ponosi ona tylko klęski, które cywilni apologeci opisują później niemal jako heroiczne zwycięstwa.
    Tak na marginesie użycia niezbyt trafnego argumentu przez Bobolę o niszczeniu przez komunistów narodowego IQ, to Autor tych słów jest ich wyraźnym zaprzeczeniem.

    P.S.

    Polonia – Sawa (Złotko z Hameryki),

    przytoczony przez Ciebie przykład o braku papieru toaletowego jest argumentem politycznym o dużej sile rażenia, a także faktem historycznym, którym przyozdabiane są liczne argumentacje rozgrzanych do białości dyskusji blogowych.
    Wszyscy wiemy jaki to był dyskomfort dla pewnej części ciała, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich, bo nawet papier Polityk nie trzymał wtedy standardu europejskiego.
    Dlatego ważne jest czynne stosowania hasła o niezamazywaniu.
    Sam nieco wyłamuję się z tej zaszczytnej walki o pamięć, bo odpuściłem umyślnemu magistrackiemu, o wyglądzie kołchozowego dozorcy, któremu jako szczeniak zerywałem bezmyślnie rozwieszane plakaty informacyjne.
    Do dzisaj robi mi się gorąco (zapewne jak Sławomirskiemu), bo mówił coś o rozliczeniu także ojca. Ja wtedy wiedziałem od prof. Jeziorańskiego czym to groziło.
    Na szcęście ucieklem.

    W ostatnich dniach jechałem z Sopotu do Warszawy przez Toruń, który jest wspaniałym prowincjonalnym miastem godnym refleksji Profesora Ma.
    Trasę dłuższą wybrałem dlatego, bo postanowiłem przez parę godzin pospacerować po toruńskiej starówce.
    Dalsza podróż z Torunia do Warszawy, dla oddania jej kolorytu wymaga klawiatury lepiej zaprawionej niż moja w bojach publicystki politycznej.
    Jak tym kolejarzom mógł się tak obniżyć IQ aż na tyle żeby nie wyobrazić sobie rzymskiej łażni jaką zafundowali stłoczonym w wagonach ludziom.
    Nikt z kolejarzy nawet nie zajrzał i nie zainteresował się czy są gapowicze, chociaż zwykle są w tych sprawach skrupulatni.
    Nie wiem jak to przeżyłem, ale myślałem właśnie wtedy o tym nieszczęsnym papierze toaletowym i bezmyślnośći tych, którzy zafundowali ludziom horror i głupotę godną historycznego utrwalenia.

  162. Bardzo ciesze sie (w imieniu Waldemara tez 😉 ), ze Festiwal Agnieszki Osieckiej sie udal, a goscie i widzowie dopisali. Tak trzymac poziom.

    Ze swojej strony uwazam, ze Agnieszka Osiecka tez miala swoje watpliwosci. Pisala („Rozmowy w tancu”), ze nie lubi ludzi, ktorzy glosno mowia, bo sa niewrazliwi na innych ludzi, za to uwielbia damy w starszym wieku na przykladzie arystokracji w Lonydnie. Zas w innym miejscu stwierdza, ze szlachta polska bardzo glosno gada, wiadomo, ze wiekszosc rozmow prowadzi z koniami (albo z konmi).

    Jesli wziac na tapete zabawnego „internaute, ktory kilkadziesiat late temu opuscil Polske i dotad udowadnia sobie (i innym), ze dobrze postapil”, zapewne chodzi o Slawomirskego, ale moge sie mylic, to on – ten zabawany internauta – faktycznie nie rozroznia i nie dostrzega pewnych rzeczy. Dzisiaj po latach latwo ulec checi pokazania, ze upadek PRL-u, ktory nota bene odbyl sie za pelnym przyzwolenie ZSRR, mozna bylo z latwoscia przewidziec. I jestem sklonny przyznac racje takim samochwalcom. Zakladam, ze byli oni przenikliwi i wonczas widzieli, ze wladza pozwala z roku na rok na coraz wiecej, ze ludzie obawiaja sie jej coraz mniej, moze maja mniej do stracenie i to w wiekszej liczbie, bo przeciez nie masowo. Ale w koncu takze masowo. A potem znow czarna noc nastapila, wiec niewiadomo bylo, co dalej. Jak inni rozbrajajacy blogowicze zauwazyli, w taka noc najlepiej poswiecic sie seksowi i przy okazji wpasc w taka dolujaca smute, ze az trwa ona do dzisiaj. Ale z grubsza ktos mogl upadek przeczuwac. Jednak trudno bylo wyczuc z jakim wiatrem ta prawdziwa odwliz, a nawet wyzwolenie przyjdzie. Jakie sa strumienie pod powierzchnia, gdzie one moga wybic na powierzchnie i kogo porwac i przytopic? Moze Jaruzelski w tej sprawie byl dobrze poinformowany. Oraz Kiszczak i jeszcze szersze grono. Moze Passent lepiej to rozumial, ze walka na targanie sie po szczekach nie jest najlepszym rozwiazaniem. W tej sprawie nikt mnie nie przekona, ze on/ona wiedzial/a wszystko, cala prawde i tylko prawde naprzod kilka miesiecy albo lat. W takich pelnych niewiedzy i nieprzewidywalnosci sytuacjach warto jest obstawic na raz kilka pol na ruletce zycia politycznego. A narod jako calosc nie powinien isc na calosc. Nie powinien stawiac calego majatku na jeden numerek. W ruletke na smierc i zycie moga sobie grac rozne narody oscienne, ale po co maja to robic Polacy. Juz raz zrobili i stracili cwierc miliona istnien. Skoro mialy sie PRL z ZSRR rozpasc, to nie w wyniku polskich ofiar. Polacy do grudnia 1981 juz swoje wypowiedzieli. I dosc.

    Taka pozycje zajmuje nie dlatego, zem brat, swat czy inny powinowaty red. Passenta. Tak slyszalem w domu, ze nalezy dac szanse wielkim i silnym tego swiata sie wykazac, rowniez z ich slabosci. Niech wiec nazywaja komentarze Slawomirskiego chamstwem i podobnymi epitetami. To jest wielka przesada, choc na ogol forma idzie leb w leb z trescia. I tak widze u Slawomirskiego tylko dziecinade oraz blad w ocenie kto zacz, kto mial racje, i bedzie ja mial. Racje w sensie scislym, pragmatycznym.

  163. Mój wpis (wyżej) traci na kolorycie i ginie gdzieś moja wielkoduszność przez pominięcie faktu, że umyślny magistracki spuścił mi wtedy manto za brak obywatelskiej postawy.

  164. Przepraszam,
    miało być:
    „doskonaleniem społecznego kodu”.

  165. WINIEN pisze:

    2009-10-20 o godz. 14:44

    Dzisiaj ja jestem WINIEN zamieszania na blogu.
    Rozumie pan symboliczne znaczenie listka figowego.
    Dziekuje.
    Nie jest to dane osobom uzaleznionym emocjonalnie od gospodarza.
    Znaczy to ,ze jest praca do wykonania.

    Nie bylo niczego ,aby tesknic

    Slawomirski

  166. TJ pisze:
    2009-10-20 o godz. 19:28

    „niektórzy zamiast nucić, czy towarzyszyć jako 2-gi, czy 3-ci głos lub jako solówka na saksie, staraja się walić głośno w niego, jak w bęben.”

    „Wymachiwanie moralną maczugą na widok każdej osoby z rąbkiem czerwieni nie ma większego sensu.”

    No ale może, nie potrafią inaczej,nie nauczyli się muzyki.
    To też uboczny skutek PRL.

    Poważnie,to mamy wolność słowa,że do wątku głównego nawiążę.
    Jak kto obrażalski i wrażliwy,to niech na blog nie wchodzi.
    Są inne formy komunikacji społecznej.
    Ja tam niektórych wpisów nie czytam dalej, jak się orientuję w ich treści.
    Kiedyś się kierowałem autorem,ale się przekonałem, że nawet ludzie, z którymi się fundamentalnie nie zgadzam,czasem zmuszają do refleksji.
    Takie mamy społeczeństwo i nic na to nie poradzimy.
    Ale to margines,choć najgłośniejszy.
    Nie ma co utyskiwać.
    Internet to nie salon.
    Anonimowość wypowiedzi na blogu,nie pozwala na salonowy savoir vivre.

  167. Walijska historia

    Dzisiaj rozmawialem z Walijka.
    Opowiedziala bardzo dziwna historie.
    W Walii jest polski sklep spozywczy do ktorego Walijczykom wstep jest wzbroniony.
    Ten sklep spozywczy jest tylko dla Polakow.
    Walijka byla podenerwowana faktem bycia dyskryminowana w swoim kraju przez Polakow.

    Zrobilo mi sie przykro.

    Slawomirski

  168. Wspomnienia, oceny za PRL i z PRL-u powinni konkretyzować osoby dojrzałe, a ja do takich po prostu się nie zaliczam. Nie znam kryteriów zaliczania ciągłości naszego na dzisiaj podupadłego!!! Państwa Polskiego AD 2009, a wg mnie PRL to także III RP. Hybrydy typu IV RP, to może już przeszłość. Prof. B. Łagowski w swoich analizach słusznie powoli kończy temat PRL i racjonalnie uzasadnia, ale to nie jest jeszcze koniec dyskusji. Rewers czy Awers odwieczne pytanie Polaków (jak podzielić naród), a film „Rewers” prawdopodobnie dobry swą szarością o „naszych trudnych drogach rodaków” i itd. …. .
    „To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
    I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
    Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
    Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
    I światła szarego blask sączy się senny…
    O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny… L. Staff.

  169. WINIEN pisze:
    2009-10-20 o godz. 16:28
    do
    Spe pisze:
    2009-10-20 o godz. 12:23
    Czasy zaprzeszle wprawdzie minely, “przeszlosc”jednak niejednokrotnie pozostala (nie tylko w pamieci). Wystarczy poczytac biezaca prase etc..
    WINIEN””

    Dziekuje za komentarz. Zapewne. Należy się tylko zastanowic, czy to co zapelnia polska biezaca prase, zwłaszcza nie-specjalistyczna, ma jakiekolwiek znaczenie, poza oczywiście destrukcyjnym? Z punktu widzenia rzeczy istotnych, sa to tematy wnoszace tyle, co reklama, tani kryminal, czy Halequin.

    Daniel Passent pisze:
    2009-10-20 o godz. 17:52
    „NeferNefer i Spe – dzięki za wytrwałą lekturę. „

    :o) Cala przyjemność po mojej stronie. Lubie Pana artkuly, no i to tez chyba taka marna resztka zwyczajow zasiedzialego drobnomieszczanstwa, czytającego te sama gazeta kilka pokolen. Pewnie tez cieple wspomnienia z dzieciństwa w domu rodzicow (ja wiem, ze dla niektórych cieple wspomnienia z czasu stanu wojennego to kryminal i banicja, ale coz mnie to obchodzi, ja się nie kwalifikuje pod IPN… pamiętam tylko woz pancerny na poboczu i ze nie było kolejek w Szczyrku, bo SLask był zablokowany i ze żołnierz kazal wylac benzyne z karnistra „wlac, albo wylac”, aha, no i Teleranek.:/…), gdzie czekalo się na Polityke (i Przekroj o ile pamiętam – dziadek miał odlozone z 30 lat Przekroju w pudelkach, tam był Pan Filutek, tak? Pamietam tez Szpilki), a ostatnia strona (oczywiście tez fantastyczne artykuly Pana Gronskiego) była pierwsza, reszty można było podobno nie czytac.

    ————————————————
    Na obecnym watku Gospodarz był bardzo nieladnie atakowany przez tych, którzy go nie lubia (nie ma obowiązku lubic, ale jest powinność dobrego wychowania..prawda?) np. w 80-tych latach. Zastanowilem się nad tym, dlaczego moi bliscy czytali te artykuly z takim zainteresowaniem, mimo ze mieli klarownie negatywne zdanie na temat systemu i mimo ze nie było mowy o wolnym dziennikarstwie? Dlaczego o tym tyle dyskutowano, choc nie pamiętam samych szczegółów rozmow ? Pamiętam tylko otwieranie plachty Polityki i jej zapach, który mi się kojarzy z dziecinstwem (to by tłumaczyło sentyment).

    Mysle, ze w czasach cenzury, Polityka miala największe „stezenie” wolnej mysli. Dalej były tylko nielegalne czasopisma, jak Kultura, czy Radio Wolna Europa. Wydaje mi się, ze wielu inteligentnych i niezacietrzewionych czytelnikow, smetnie i bez nadziei oczekujących konca systemu (Czekajac na Godota), rozumiało, ze każdy artykul w prasie dzielil się na obowiązujące zaklęcia, bez których slowo pisane nie moglo się ukazac, a którymi się nie przejmowano oraz na tresci miedzywierszowe. Z takich tresci można było choc troche wyczytac, co się dzieje w partii, kraju, za granica, zgadzając się, lub nie, ale przynajmniej było tego troche, a na dodatek napisane kapitalnym stylem .

    O ile sobie przypominam, moi bliscy czytali Gospodarza od 57r.. a ze to samo pokolenie, tak tez zostalo. DOmyslam się, ze nadzieje 57r, szybko rozwiane, ciezki rok 68r, lata 70-te, stan wojenny – tyle waznych i przelomowych momentow,(ale i codzienność, jak podwyzki cen mleka, czy pieczywa) w których czekano na te kilka przemyconych, a legalnych i opniotworczych tresci kilku dziennikarzy, moglo stworzyc zwyczajna miedzyludzka wiez ludzi, korzy maja podobny swiatopoglad i którzy razem uczyli się zycia/przetrwania w tym dziwnym systemie, rownoczesnie bedac wychowanym na wartościach przedwojennych – wiec byla o nielatwa adaptacja.

    Ciekawe, dlaczego inni, troche starsi Blogowicze, czytali Polityke w 60-tych, czy 70-tych latach? Obecnie się tylko słyszy ONR-owski jazgot, a kazda proba zabrania glosu, konczy się wycieczka ad-personam. A ponieważ tu zdaje sie taka wyspa (z wyjatkami…) „przedwojennej kindersztuby”, ciekawy jestem wspomnien wyizolowanych z agresji, svp.

    Z innej beczki. Emigracja polityczna, czy wymuszona, była tragedia. Rozumiem to i rozumiem zal ludzi za zlamane życiorysy. Czego nie rozumiem i nie akceptuje, to czeste opluwanie ludzi, którzy zostali w kraju, a zycia zmuszalo ich do roznych koncesji. Albo takie zalosnie nienawistne popiskiwanie np. na blogu. Gdyby jednak wszyscy wyjechali, to kto by zostal? Wiec to był taki „Deal”: wolność za emigracje, vs. trwanie u siebie za wolność ograniczona…

    Co do trwania, to nie jest tak, ze każdy kto miał możliwość – wyjechal. Znam historie młodego lekarza, z zamilowania zeglarza, który w 61, czy 62, plywal po Baltyku na Zaruskim na rejsie tez do Sztokholmu (co trzeci zalogant był z SB..). W Sztokholmie na brzegu natychmiast dostal propozycje azylu, nauki jezka, nostryfikacji dyplomu, itd… Nie zdecydowal się, bo miał w kraju narzeczona, z która potem spędził cale udane zycie, nie żałując ani troche decyzji. Może tylko czasem marudzil, ze nie jest lekarzem w EWG, bo tam lekarze jezdza Mercedesami, a nie Duzymi Fiatami… ;o)

    Pozdrawiam serdecznie.

  170. Kilka zdan do krytykow

    Fakt niezgody opinii pomiedzy nami odbieram jako normalny.
    Jest to standard w normalnym czyli demokratycznym kraju.
    Tylko moje oczy postrzegaly swiat w taki sposob opisany,
    mam na mysli emocjonalny stosunek do czasu minionego.
    Fakt ,ze system totalitarny byl tragiczny dla nas wszystkich;z jednych robiac ofiary a z innych oprawcow – jest bezdyskusyjny.
    Laczy nas ten fakt.
    Jak go bedziemy prezentowac zalezy to od nas.
    Jestem pewien ze kazdy z nas zaprezentuje to w inny sposob.
    Zachecam wiec do pisania na temat:

    „Nie bylo niczego ,aby tesknic”

    Slawomirski

  171. Roman56PL pisze:

    2009-10-20 o godz. 13:04

    „Odejsc od religii ( wyznania) nie wolno, odejsc od dominacji kleru i kosciola w wielu dziedzina zycia jest nakazem chwili. To chyba chcial Slawomirski wyrazic.”

    Niestety musze pana rozczarowac.
    Uwazam kazda religie za forme choroby psychicznej.

    Co nie znaczy ze jestem nietolerancyjny dla wierzacych.
    Jak mozna byc nietolerancyjnym dla chorych ludzi?

    Slawomirski

  172. TJ pisze:

    2009-10-20 o godz. 10:55

    „Jest to pytanie typu “diadia, kak zit’?” – egzystencjalne, sięgające metafizyki. Odkrycie ewolucji biologicznej nie uwolniło ludzkości od tego rodzaju kwestii, z wyjątkiem prostodusznych ateistów.”

    Ty zadajesz pytanie bo masz problem.
    Inni nie widza problemu i pytania nie zadaja.
    Czy realnie istnieje problem?

    P.S.
    Stalin nie byl prostodusznym ateista.

    Slawomirski

  173. Kartka z podróży pisze:

    2009-10-20 o godz. 17:31

    Masz racje.
    Seks byl wtedy lepszy.

    Slawomirski

  174. wiesiek59 pisze:

    2009-10-20 o godz. 16:56

    Kto jeszcze pamięta “errare humanum est”?

    Ja

    Slawomirski

  175. Według metody dialektycznej, proces rozwoju należy rozumieć nie jako ruch wirowy, nie jako zwykłe powtarzanie się tego, co już minęło, lecz jako ruch postępowy, jako ruch po linii wznoszącej się , jako przejście od dawnego stanu jakościowego do nowego stanu jakościowego, jako rozwój od prostego do złożonego, od niższego do wyższego.

  176. Slawomirski pisze:

    2009-10-21 o godz. 07:11
    TJ pisze:

    2009-10-20 o godz. 10:55

    “Jest to pytanie typu “diadia, kak zit’?” – egzystencjalne, sięgające metafizyki. Odkrycie ewolucji biologicznej nie uwolniło ludzkości od tego rodzaju kwestii, z wyjątkiem prostodusznych ateistów.”

    Ty zadajesz pytanie bo masz problem.
    Inni nie widza problemu i pytania nie zadaja.
    Czy realnie istnieje problem?”

    Mój komentarz:

    Pytanie sformułowałem w pierwszej osobie, ale oczywistym jest, że to nie jest moje osobiste, specyficzne dla mnie pytanie, ani indywidualna prośba o wyjaśnienia lub o rozwiązanie mojego problemu. To jest pytanie egzystencjalne.

    Najczęściej spotykaną odpowiedzią ateistów jest właśnie taka – realnie problem nie istnieje dla nas. Na uwagę, że istnieje mnóstwo ludzi, których to drąży i którzy próbują szukać pomocnej instancji, ateiści odpowiadają mówiąc skrótowo – zabobon, wysoce szkodliwy zabobon. Niekiedy posuwają sie do diagnozy – choroba psychiczna.

    Pycha, panie i jeszcze raz pycha.

    Pzdr, TJ

  177. Spe,
    Wiele Pana wspomnień, pokrywa się z moimi.
    Też pamiętam, że umiejętność czytania między wierszami, była takim „cenzusem inteligenckim”.

    Pisze Pan:
    „Zastanowilem się nad tym, dlaczego moi bliscy czytali te artykuly z takim zainteresowaniem, mimo ze mieli klarownie negatywne zdanie na temat systemu i mimo ze nie było mowy o wolnym dziennikarstwie? Dlaczego o tym tyle dyskutowano, choc nie pamiętam samych szczegółów rozmow ?”

    Bo prasa, była też instrumentem badawczym.
    Władza wrzucała temat,a potem życzliwi donosili, co się mówi.
    Władza tolerowała „liberalną” prasę ,bo w ten sposób kontrolowała i w pewnym sensie korumpowała inteligencję.
    Monetą była kultura,paszport.
    Był jeszcze strach.
    W pełni uzasadniony, po części.
    Na tyle skutecznie nas straszono, Niemcem na zachodzie i Sowietem na wschodzie, że wiele osób, 20 lat po odzyskaniu niepodległości jeszcze się cieszy, że nie było najgorzej.

  178. Spe, 01.07. Na Zaruskim w Sztokholmie było 80 procent funkcjonariuszy SB a nie co trzeci jak piszesz. Co prawda to prawda. U mnie w przedszkolu naliczyłem także ponad 70 procent agentów i były też podsłuchy i podglądanie w ubikacji.

  179. do
    Daniel Passent pisze:

    2009-10-20 o godz. 17:52

    Rozbawił mnie ten internauta, który kilkadziesiąt lat temu opuścił POlskę i do dziś musi sobie udowadniać, że postąpił slusznie, im bardziej było obrzydliwie, tym sluszniejsza była jego decyzja. Widać, że nadal żyje Polską, Diasporę też pozdrawiam.

    Szanowny Panie Passent,
    uzywa Pan niestety taniego lekarstwa, bo moglbym napisac (powole sobie w imieniu Slawomirskiego), ze rozbawil mnie redaktor Passent, ktory kilkadziesiat lat temu pozostal w Polsce i do dzis musi sobie udowadniac, ze postapil slusznie, im bardziej bylo bukolicznie, tym sluszniejsza byla decyzja. Widac, ze nadal zyje PRL. Pozostaje pytanie, czy PRL byla Polska. I tak wracamy do naszych baranow. Pan rowniez przerysowuje, aby pokazac problem. Prosze wiec o tolerancje wobec podobnego postrzegania rzeczywistosci; Pan napisalby zlozonej. Ja napisze; bardzo prostej. Dzisiaj jestesmy wszyscy troche madrzejsi i bardziej doswiadczeni. Prosze sobie przypomniec swoj pierwszy dlugopis firmy bic. Mam nadzieje, ze sie rozumiemy, bo wielu z nas mialo funkcje li tylko typu alibbi. Ironia lub prymarne stweirdzenia nie pomoga nam w dyskusji. Opisany przez Pana syndrom jest znany wielu emigrantom, prosze jednak o zaniechanie taniej anamnezy.
    Z powazaniem.
    WINIEN

  180. do
    trebeg pisze:

    2009-10-20 o godz. 18:38
    Do Absolwenta,

    Dziekuje.
    Wydaje mi sie , ze trzeba jednak reagowac na calkowity
    brak kultury i po prostu zwyczajne chamstwo.
    Jak ktos sie slawomirzy w cudzym (naszym ?) salonie,
    to trzeba mu pokazac gdzie sa drzwi, a jesli to nie wystarczy,
    to wyrzucic na zbity pysk, jezeli sam nie wyjdzie.

    Nie cierpie chamstwa i niestety czesto nie pozostaje nic
    innego, niz wprost ich jezykiem powiedziec im, co i jak.

    ROWNIEZ NIE CIERPIE CHAMSTWA; PROSZE PRZECZYTAC SWOJ WPIS1
    WINIEN

  181. do
    Slawomirski pisze:

    2009-10-20 o godz. 22:05
    WINIEN pisze:

    2009-10-20 o godz. 14:44

    Dzisiaj ja jestem WINIEN zamieszania na blogu.
    Rozumie pan symboliczne znaczenie listka figowego.
    Dziekuje.
    Nie jest to dane osobom uzaleznionym emocjonalnie od gospodarza.
    Znaczy to ,ze jest praca do wykonania.

    Nie bylo niczego ,aby tesknic

    Zaprzeczam, Pan zwrocil uwage na roznice miedzy czlowiekiem, a redaktorem. Tego niestety nikt nie zauwazyl. Mimo wszytsko lubie Pana Passenta. O jego roli w PRL mysle podobnie (do Pana spostrzezen).
    WINIEN

  182. do
    Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-20 o godz. 16:42
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Prawie jesien, lisci coraz wiecej w parku. Figowych coraz mniej; na szczescie. Nie wiedzialem, ze mieszka Pan w Berlinie, b. pieknym miescie.
    WINIEN

  183. do
    Slawomirski
    jasny gwint pisze:

    2009-10-20 o godz. 16:18
    Panie Redaktorze Passent. Wydaje mi się, że znowu szambo wylało na Pana blogu. Wskazują na to nieprzyjemne zapachy zionące z kierunku WINIEN i Sławomirski,

    Uczyniono z nas pare…… Jasny gwint!!!!!!!
    WINIEN

  184. Szanowny Gospodarzu,

    Dziekuje za mila wzmianke, bardzo mi sie przyjemnie zrobilo 🙂 Widze ze mam podobne jak Spe wspomnienia (ten Teleranek, transportery na ulicach i brak szkoly przez miesiac) Skoro stan wojenny poruszamy pamietam ze w powietrzu wisialo slowo wojna, zastanawialam sie wtedy czy juz nie bedzie szkoly i czy beda tajne komplety? Kto to mogl wiedziec jak sie sytuacja rozwinie. Pamietam tez jak umarl Brezniew i kazano nam w szkole w telewizji ogladac uroczystosci (fajnie, lekcja przegadana) i jak mi wtedy przemknelo przez mysl ze nawet moje wnuki nie doczekaja, ze juz zawsze bedziemy zyc w klamstwie bo kto by pomyslal ze kolos ma gliniane nogi.
    U nas Przekroj byl od pierwszego numeru z 1945 az do czasu gdy Najsztub sie za niego zabral. I tez lezaly stosy starych Przekrojow w domu, Filutek byl a jakze. Nie bede sie o Przekroju jednak rozpisywac (podobno ma wrocic do Krakowa i ma nowego Naczelnego to moze cos sie poprawi). Nie pamietam zapachu nowej Polityki ale gdy ojciec ja otwieral znaczylo ze „wlasny Hipek nie jest moj” i nie przeszkadzac. Teraz moj 2 letni „Hipek” przynosi mi Polityke albo bardzo stara sie cos udrzec dla siebie wiec tradycja w rodzinie nie zaginie. Oprocz Polityki jak juz wspomnialam czytalam Przekroj i czytuje „Wiedze i Zycie”, ciekawa jestem czy Spe zna WiŻ? Szpilek u nas w domu nie bywalo (bardzo rzadko). A babska gazete kupuje mniej wiecej raz na pol roku w przyplywie zacmienia umyslu. Kiedys jeden z tych grubych luksusowych magazynow wydawal mi sie odpowiedni dla starych bogatych pudernic ktorym juz nic nie pomoze a wyszlo na to ze wlasnie ten zaczelam kupowac wiec matko i corko co sie ze mnie powoli robi?

    Ja na emigracji jestem od 3 lat i wcale sie z tego nie ciesze. Sytuacja ekonomiczna sprawia ze wrocic nie mam do czego, w moim wieku i z malutkim dzieckiem kto by mi dal prace? I za 1500 zl – tyle zarabialam przed wyjazdem. Po oplaceniu rachunkow/jedzenia ledwo mi starczalo na jedna pare butow na sezon (przepraszam na jesien zime i wiosne te same i sandaly z targu na lato) itd itp. Jednak ciezko znosze fakt ze nie jestem u siebie. Pewnie juz za stare ze mnie drzewo bylo do przesadzenia.

    pozdrawiam serdecznie

  185. DO WIESIEK 59

    Roznorodnosc wyznan nawet spotykana obecnie w Polsce zmusza do tolerancji , jesli niesie to za soba fakt, iz nauki gloszone przez owe wyznania moga pomoc w zachowaniu ladu,pokojowego wspolistenia,eliminacji wypaczen dewiacji fobii i wszystekigo pozostalego szlamu, ktory nalezy przypisac chorobom psychicznym.Dlatego te i inne maksymy lacinskie wielu z nas pamieta – no moze mlodsze pokolenie nie!.
    Dla wielu jednak dzisiaj wiara kojarzy sie niestety z przykrymi doswiadczeniami jak np. wygorowane oplaty za poslugi religijne, stosowanie przemocy w sorodkach pomocy spolecznej przez siostry zakonne czy tez w koncu coraz czestrze dewiacje seksualne i inne anomalia pozostajace w sprzecznosci z gloszonymi naukami i zasadami wyznawania wiary.

    DO SLAWOMIRSKI!

    Teraz dokladniej Pana zrozumialem, ale chyba nie do konca sie z Panem zgodze.No coz!, Kazdy z nas ma prawo do swojego punktu widzenia, a ten wynika i z doswiadczen i obserwacji.

  186. Do Slawomirski
    Przeczytalem uwaznie Pana wpis „nie bylo niczego, aby tesknic“ i calkowicie sie z Panem zgadzam. Nie zauwazylem w nim niczego, co mogloby komukolwiek ublizac. Warunkiem jest jednak zalozenie, ze pisze Pan o redaktorze Passencie jako przedstawicielu grupy zawodowej. Jest to juz pewnym uogolnieniem i niesie ryzyko braku dywersyfikacji. Pan Passent pamieta z pewnoscia nasza debate dotyczaca Polityki. Od Polityki do polityki i redakcji Polityki jest blisko. Nie znam szczegolow i nie za bardzo mnie one interesuja. Cenie Pana Passenta za jego styl i sposob felietonowego bycia. Nie odwazylbym sie jednak na koloryzowanie przeszlosci lub jej relatywizowanie. Pan Passent niestety to czynil niejednokrotnie redukujac np. role Jaruzelskiego do kwestii ja lub nie Stanu wojennego. Legitymizujac owczesny porzadek polityczny bagatelizujemy wystepujace w nim atrybuty typowe dla systemu totalitarnego. Wowczas niewielu bylo prorokow, ktorzy mogliby w okreslic jego koniec. O zakonczeniu przygody PRLu marzylo i myslalo jednak wielu. Ba, wielu ryzykowalo wiele, aby ten koniec przyblizyc w czasie. Ku ironii losu kioski z gazetami pozostaly w wielu miastach i miasteczkach. Imponuja one gestoscia materialow antysemickich i nikt sie w blogosferze z tego powodu nie oburza, nikogo ten fakt nie porusza, bo mamy przypruszone oczy. Prokuratorzy snia lub tesknia za innymi waznymi “sprawami”, z szeregu obrony racji stanu. Budza sie natomiast, gdy Gross powoduje w homogennym narodzie leki “Strachem”. Obecnie, po Pana wpisie mozemy zauwazyc poruszenie w blogosferze, ktore nawet gospodarza obdarzylo usmiechem. Zdziwila mnie pozytywnie reakcja Stychowskiego, negatywnie pozostalych, ktorzy chetnie pouczaja nie zastanawiajac sie nad tymsie, o co Panu chodzilo. Przypominam, ze Pan nie atakowal Passenta jako czlowieka, lecz jako uosobienia pewnego zawodu. Zawodu, ktory nas czesto zwodzil i zawodzil, bo taki byl mainstream. Czesto mam okazje do podobnych dyskusji w Polsce, ktore prowadzimy od dziesiatek lat. Wszyscy zgodnym chorem bagatelizuja przeszlosc i szkody w niej poczynione. Jednoczesnie krytykujemy terazniejszosc polityczna i spoleczna, nie zdajac sobie sprawy, ze wynika ona bezposrednio z owej szarej politycznie i spolecznie przeszlosci. Slysze juz glossy o mniej szarej oraz wiodacej kulturze i sztuce, poziomie szkolnictwa, uniwersytetow o bibliotekach, kinach dla wszystkich dostepnych (bzdury). Mam andzieje, ze kiedys znajda sie studenci, bo zasluzeni naukowcy nie chca sie takimi (waznymi) detalami zajmowac i zrobia rachunek szacujac te bogactwa z czasow zaprzeszlych. Nie licze jednak na tzw. rachunek sumienia w blogosferze, bo kazdy z nas jest “involviert”. Niechetnie przyznajemy, ze bylismy oglupiani, bo bezposrednim tego efektem bylaby glupota wlasna i bliskich. Dlatego latwiej nam przychodzi krytykowanie i obwinianie terazniejszych ONYCH, niz ruszanie swietosci naszej mlodosci. Przeciez tak jest latwiej, prosciej, podobnie jak z muzyka, o ktorej ktos wspomnial w blogosfezre. Kazdy woli latwa, lekka. Kultura wysoka jest li tylko tematem na kolejnym party.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Nie bylo niczego, aby tesknic….

  187. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @WINIEN-20 o godz. 16:35 pisze:

    „Magrud uwielbiana przez Stychowskiego“

    Nie wiem czy moge to nazwac uwielbieniem (WINIEN tracisz myszka) Bardziej dostrzegam zaangazowanie pp. Magrud & Teresy Stachurskiej w proby zrozumienia tego co sie dzieja w mateczniku. A to, ze od czasu do czasu ktos (mnie nie wykluczajac) da nurka z niewlasciwym kierunku – ba. Przy nastepnym wynurzeniu + z wejsciem na peryskopowa dryfowanie w zlym kierunku zostanie wylapane i skoordynowane biorac poprawke na istnienie w tym miejscu tzw. „rwacych pradow”, co jest swego rodzaju hazardem plywajac w metnej wodzie.

    Dlatego nalezy rozumiec – nie koniecznie podzielac – radosc & zadowolenie p?&r. Daniela Passenta z wyeliminowania Marka Kaminskiego z gry – to jest ten faktyczny festiwal, o ktory sie rozchodzi.
    Przy takim „szczupaku” jak MK zle sie plywa i nurkuje.
    Otoz z czasem okazalo sie, ze ow „szczupak” nie reagujer na tzw. „perskie oczko” tylko sam je zaklada i to od glowy, czyli profesjonalnie.
    Wylawianie „grubej ryby” z „bajora” na podrywke jest cholernie nielubiane w szeregach starych wyzeraczy – prada Gospodarzu?
    Domyslam sie w jakim kierunku blogowicz WINIEN chce skierowac wiatry mysle, ze nic z tego nie bedzie. Za slabe oba miechy, Szanowny Blogowiczu – niestety.

    A propos, z tego co slysze „kolega” W. Cimoszewicz szuka na sile sensownego zajecia niekolidujacego z jego inklinacjami do wladzy i zarzadzania powierzonym majatkiem. Nie ma WINIEN dla NIEWINNEGO jakiejs dobrze platnej fuchy na oku – oczywiscie z mozliwosciami – w szeregach „szeroko rozumianej” pomocy humanitarnej?
    Z tego co sobie dobrze przypominam wystawione pisemnie rekomendacje&cenzurki przez blogowicza WINIEN zachlystnely nie tylko Gremia Parlamentu UE – gratuluje – szkoda ze „koklusz” nie pomogl.
    Czyzby pierwsze objawy „choroby wiencowej” (juz w tym wieku?) „uwiadu” autorytetu? … w oczach i na wszystkich pietrach.

    Ps.
    Serdeczne pozdrowienia dla pp Magrud i Teresy Stachurskiej. Pani Tereso osobne „meloniku do gory” za dbanie o „liny”.

  188. parker,

    Mysle, ze zrozumialem Ci dosc dobrze.

    PRL – zlodziej – okradal ludzi. Nie byl tak straszny, zeby jeszcze w morde dawac (nie byl 17 republika radziecka).

    Zlodziej jednak tylko okradl, nie przyniosl nic pozywtywnego. Zwracam po raz kolejny uwage – PRL to byl takze koniec wojny! PRL przynisl pokoj!

    Jesli zlodziej z twojego porownania ratowal zycie przy okazji okradajac – to co jest wazniejsze? Ze jednak zycie uratowal, czy wobec faktu, ze jednak okradl nie nalezaloby sie doszukiwac jasnych stron jego dzialania?

  189. Stanisław Lem: „Nie wiedziałem, że jest tylu głupich, dopóki nie sprawiłem sobie internetu”.

  190. Zlota Rybko,
    ten argument polityczny w formie papieru toaletowego byl naprawde do
    liter …. ,i tak go pisalam .
    Pewnie jak ten „zbulserwowany” treger zaczal tego chorego S. wyzywac
    na wycieraczce , stwierdzilam po prostu ze ten maly „BRAK” wtedy
    nie mial naprawde znaczenia ,bo..
    Sa w zyciu sprawy wazniejsze i nie sadze aby tylko S. cierpial i ma
    „prawo” do prawdy i niezamazywania ,inni niestety maja takie samo
    prawo do tego i moze dlatego ,ze mialam wiecej takich roznych
    wujkow w roznych ludzkich Workutach bede dalej uwazac to za sluczne .
    Jesli opanujesz wlasne leki bedziesz wiedzial ,ze nikt naprawde nikt
    nie jest w stanie CI zamazac tego czego nie chcesz .
    Czasem trzeba przekonac siebie ,nie innych ?
    Czy ty wierzyc ,ze ja wierze ze kogos przekonam ?,o nie ,oni sie musza
    przekonac sami .
    Ale jesli ktos ; nie czytal nigdy Polityki /bo stale to mowi !!!!/ i uwaza ,ze ona byla zla ,to niestety twierdze ,ze to paranoja….
    ………………………………..
    Lubie Torun ,bylam tam jak byla rocznica urodzin? Kopernika ,a po za tym
    ciesze sie ,ze kiedys odbudowano miasta polskie jak nalezy /i inni nam zazdroszcza !……..
    Salute
    /nie dyskutuje !!!!!/

  191. W poszukiwaniu idealnego obrazu poliyki, politykow oraz polityczek, czyli potyczki i potkniecia w blogosferze

    Zauwazylem, czytajac ostatnie wpisy, ze piszacy w blogosferze chetnie krytykuja pryncypalow polskiej polityki, ograniczajac sie jednak do tzw. polityki “wysokiej” z Wiejskiej, Al. Ujazdowskich, czy tez Krakowskiego Przedmiescia. Sa to adresy z tak zwanych dobrych domow i chetnie sie pod nimi wpisujemy, krytykujac z przyproszonym okiem (lewym lub prawym) na lewo i na prawo, gubiac po drodze cel naszych zmagan i “oszukujac biuro meldunkowe”. Wymachujemy przy tym recami lub rekami (w zaleznosci od tego, co komu wyroslo) nie zdajac sobie sprawy z roznicy miedzy jezykiem i mowa. Wiadomo, ze w owej krytyce chodzi nam wszystkim o budowanie spoleczenstwa obywatelskiego. Stad moje zdziwienie wobec wykluczenia krytyki, polityki na tzw. prowincji. Wiemy wszakze, ze demokratyczne i obywatelskie struktury tworzone sa oddolnie. Tylko i li tylko w ten sposob mozna stworzyc demokratyczne spoleczenstwo obywatelskie. Wiemy rowniez, ze zajmowanie sie polityka poza Warszawa jest mniej atrakcyjnie i bardziej pracochlonne od cytowania banalow z prasy porannej lub wieczornej na temat polityki z Pod Krolowa Gesia Nozka. Niestety musze stwierdzic, ze kolokwialna krytyka niewiele nowego wnosi do prowadzonej w blogosferze debaty, oprocz zawyzania samooceny i poprawy smaopoczucia. Idealizujemy obraz politykow, przy czym gubimy sie w poszukiwaniu adekwatnych przedstawicieli na tzw. stanowiskach. Zajmujemy sie oczywiscie wierzcholkiem tej “nibygory” zapominajac jednoczesnie, ze zaden dyplom i inne atrybuty wiedzy nie gwarantuja miejsca w parlamencie lub po wyborach w rzadzie. Jedynym znaczacym atrybutem (niezmiernie trudnym do kwalitatywnego okreslenia i wlasciwie rzadko powtarzalnym) jest ilosc glosow podczas wyborow. Irytuje nas ograniczanie sie do atrybutow kwantytatywnych. Tutaj zaden dyplom nie pomoze, liczy sie jedynie zdolnosc do ponownego wyboru (oczywiscie nie za wszelka cene, bo wyborcy potrafia te roznice odczytac). Zdaje sobie sprawe ze znaczenia charyzmy w polityce, zdolnosci politycznych i kwestii najbardziej znaczacej, mianowicie przekonania wyborcow do swojego lub programu partii (czesto sa one identyczne). Przekonania do osob, partii prezentujacych owe programy. Celowo pisze prezentujacych, bo nie zawsze reprezentujacych. Wazne jest jednak reprezentowanie wiekszosci i realizowanie celow politycznych dla wiekszosci. I tylko o to chodzi w polityce. Mankiem takiego postrzegania demokracji jest pomijanie lub nawet wykluczanie mniejszosci. Kwestia pozostajaca ciagle do zdefiniowania jest ustalanie proporcji oraz rownowagi w traktowaniu obywatelek i obywateli. Na tym wiec polega kunszt polityki oraz tworzenia spoleczenstwa obywatelskiego. Czesto jednak zapowminamy, ze jestesmy w trakcie tworzenia nowych struktur, ktore w krajach sasiednich powstawaly przez setki lat. Sprawa sie komplikuje, gdy wyborcy zauwaza uprawianie sztuczek politycznych polegajacych na zdobyciu i utrzymaniu wladzy. Bezsensowne jest krytykowanie paru wybranych nazwisk, gdy administracja ministerialna i prowincjonalna nie podazaja lub podazac nie chca, aby realizowac sensowna, bliska obywatelek i obywateli polityke. Z drugiej strony , owi wybrani przedstawiciele ponosza polityczna odpowiedzialnosc za wlasna inercje lub inercje kierowanych przez nich urzedow. Sama polityczna prace po ukonstytuowaniu sie rzadu robia “sekretarze stanu” (wiceministrowie) oraz bardziej lub mniej (czesto mniej) przekonani do slusznosci danej polityki urzednicy panstwowi (od gminy do stolicy) w wymienionej kolejnosci. Jakakolwiek zmiana tego porzadku powoduje przynajmniej dystans wyborcow do programow politycznych oraz niekonczace sie konflikty. Konfrontowani jestesmy przy tym z politykami z tak zwanego klucza, ktorzy niestety czesto nie sa w stanie funkcjonowac jako kluczowi “macherzy” w polityce. Dlatego proponuje wstrzemiezliwosc w krytykowaniu naszych przestawicieli dla samej krytyki. Jest to typowa postawa oportunistyczna tzw. niezadowolonych. Wazne jest przy tym zachowanie proporcji po obu stronach sceny politycznej (lewej -socjalnej i prawej-liberalnej) celem zachowania pokoju spolecznego. Wygodnie jest nie wychodzac z mieszkania krytykowac wszystkich oraz wszystko lub podczas przemieszczania sie w polityce “wysokiej” zatrzymujac sie na przystanku “na zadanie”. Wobec tego proponuje, abysmy zaczeli nasze postrzeganie problemow i szukanie rozwiazan w gminie, powiecie lub wojewodztwie, z akcentem na szukanie rzwiazan. Sama krytyka bowiem bez owych propozycji, poprawia wprawdzie samopoczucie piszacych, nie tworzy jednak podstaw do jakielkolwiek zmiany struktur. Owe zmiany sa, tak wynika z debat w blogosferze, konieczne. “Czepiamy” sie elit nie zdajac sobie sprawy, ze oddalajac sie od Warszawy problemy staja sie ostrzejsze, co nie znaczy, ze w Warszawie “widzialne” lub postrzegane. Czesto odnosze wrazenie, ze piszacy w blogosferze li tylko poruszaja sie po parkietach stolicznych posiadajac we wlasnych mieszkaniach lub domach laminaty. Taka jest niestety jakosc naszej debaty. Krytykujemy polityczki i politykow, podczas gdy sami jestesmy do nich podobni. Liczy sie tylko nasza i naszych przyjaciol racja, nasze i wylacznie nasze zdanie. W ten oto sposob oddalamy sie na dlugo od racjonalnego, pragmatycznego, politycznego myslenia, zapominajac oczywiscie wage oraz obowiazek politycznego dzialania.
    WINIEN

  192. WINIEN pisze:
    2009-10-21 o godz. 11:27
    „Ku ironii losu kioski z gazetami pozostaly w wielu miastach i miasteczkach. Imponuja one gestoscia materialow antysemickich i nikt sie w blogosferze z tego powodu nie oburza, nikogo ten fakt nie porusza, bo mamy przypruszone oczy.”

    Komentarz:

    W 89r wiekszosc (?99%?) społeczeństwa zagłosowało za lista SOlidarsnosci. Pare lat pozniej SDRP było o władzy i mialo Prezydenta.

    Dlaczego?

    Opcja a – brak lustracji, obalenia rzadu Olszewskiego, etc.. (to wersja tych w przenosni od pisemek)

    Przypomina mi rozmowa z przedwojennym podoficerem polskiego wojska, kombatanta spod Bzury i Borow Tucholskich, AK-wca, który uratowal zycie wielu Krakusom (inna historia), miał w lecie 39r konczyc sluzbe wojskowe i wstąpić do Szkoly Oficerskie, był z rodziny dotknietej powstaniem styczniowym (wywłaszczenia, Sybir – 90 lat temu ten temat się jeszcze wałkowało w niektórych domach), żyjącej w pobliżu etnicznej granicy miedzy Polakami i Ukraincami (uciekając przed frontem w 1914, czy 15 ze Lwowa na Zachod), nie majacy złudzeń, czym jest rosyjskie ( z autopsji), czy radzieckie zniewolenie. Przed sluzba wojskowa mieszkal i pracowal w Krakowie. Po wojnie wywłaszczenia, walka z prywatna inicjatywa..NIenawidzil komuny szczerze. Zdeklasowala go (dosc zamożny z domu, przyszly oficer IIRP)

    Już w 90, czy 91r. glosowal na Cimoszewicza, SDRP, itd.. paradoks? Glosowac na „komuchow” rok po obaleniu komuny?? Nie do konca. Widzac ZCHN, PC, politykow Jurka, Lopusznskiego, Kaczynskich, Olszewskiego, Maciarewicza i innych nieprzejednanych, zobaczyl w lustrzanym odbiciu przedwojenne i agresywne krakowskie ONR, ND, bicie studentow żydowskiego pochodzenia na UJ, nietolerancje itd.. zabójstwo Narutowicza, hienopiasta, itd..wszystko to, czego nie znosil Pilsudski (na ktorego był pogrzebie, jak pol Polski). Uznal, ze postkomuniści będą zachowywali się bardziej przyzwoicie (majac niepewna legitymacje i strach przed odwetem) niż chrześcijańscy narodowcy z zylka do dyktatury.

    Mysle, ze stad obecna wojna o przeszłość i walka z faktami – prawda jest niewygodna. Wiec:

    Opcja b – strach niefundamentalnej (zartujac spassentyzowanej) czesci społeczeństwa przed powrotem brutalnej, chamskiej, nietolerancyjnej, antysemickiej, klerykalnej i zacietrzewionej polityki rodem z hieno-piasta. Która widziala wieksze zagrozenie dla swojej przyszłości i czerpania owocow wolności w radykalnej czesci SOlidarnosci, niż w postkomunie. (emigracja z przed 89r. nie może tego za bardzo zrozumiec – to trzeba było czuc na miejscu).
    Czy teraz tez wiele osob nie glosuje na SLD, czy zwłaszcza PO, bo boi się PiSu u wladzy?

    Mysle, ze opinia dzielnego wiarusa była precyzyjna. Mysle rozniez, ze to jest stary polski konflikt miedzy reformatorami/pozytwistami, a romantykami/fundametlistami (moczarowcy kontra Natolin, socjaliści kontra ND, biali kontra czerwoni, oboz reformatosrki, a konfederacja barska, reformacja kontra kontrreformacja, itd..). Konflikt polski i straszny, podcinajacy watle korzenie naszej przyszłości.
    Ciekawi mnie ile osob obecnie glosuje przeciwko PiSowi, jako glowny argument?

    KOnkludujac i wracając do wpisu Pana Winien, ilość pisemek antysemickich w kiosku Ruchu jest silnie skolerowana z aktualnym rezultatem tego konfliktu (szef TV – były skin, szef CBA – były chuligan, bo jak inaczej można nazwac kogos, kto rozbil zadymy?Aha, teraz się mowi kibic. (Kibic, to nie był pseudonim Urbana??))

    ——————–
    „Niechetnie przyznajemy, ze bylismy oglupiani, bo bezposrednim tego efektem bylaby glupota wlasna i bliskich.”

    Komentarz:

    Byliśmy ogłupiani, tyle ze wbrew temu co się teraz lansuje, nie każdy dawal się ogłupić (to taki segment klientow w reklamie, gdzie prymitywne slogany nie działają. Zaryzykuje stwierdzenie,ze w każdej ideologii daja się ogluipac tylko ludzie glupi) i swoje myślał, zwłaszcza ludzie z silnymi przedwojennymi korzeniami. Dlatego wlasnie Gospodarz nie zalicza się wg mnie do zbioru aparatczykow komunistycznych (których nie lubie, choc w niektórych przypadkach toleruje) i nie był tak odbierany przez swoich czytelnikow, których jak tu widac cieszy się duza sympatia.

    Był traktowany jak swój, inteligent, zwolennik zmian w systemie, gdyz niewierzący w jego szybki upadek (nikt tego nie przewidzial, a nie każdy mogl walczyc – ktos musial pracowac), który byl dobrze poinformowany i miedzy wierszami przemycal tresci. Jego felietony odzwierciedlaly widzenie swiata czesci inteligencji. Tak to widze.

    Inteligentni czytelnicy czytali Polityke, by wyczuc, co się dzieje, quo vadis? SKad wieje wiatr? „Redaktor” Passent opisywal to swietnym piorem i w granicach dopuszczenia do druku od 1957r i dojrzewal wraz ze swoim pokoleniem.

    KOnludujac i poslugujac się Appianem Katonem, który mowil „ceterum censeo Carthaginem esse delendam”, można powiedziec „a PiS i tak trzeba zmarginalizowac”, czy to posulgujac się SLD, czy PO.

    Pozdrawiam.

  193. Ominęła mnie przyjemność udziału w blogu pod tym felietonem gdyż miałem w tym czasie innego rodzaju przyjemność odwiedzenia malej Danii, która komuny ani w wydaniu dobrotliwym ani stalinowskim nie miała…i nie powodów by doszukiwać sie w księżycowym systemie z przeszłości sofistycznie ukrytych „korzyści”.

    Cala teza drogiego gospodarz jak i powoływanie sie na Łagowskiego czy Walickiego jest nie zrozumiale z przyczyn podstawowych.

    Wychodzi na to, ze Polska została przesunięta na zachód dzięki komunie…wiec dlaczego by nie pójść dalej i nie stwierdzić, ze Polska zawdzięcza odzyskanie…ziem zachodnich Stalinowi i Hitlerowi.
    Bez nich nie byłoby wojny itd.

    Nikt nie sugeruje, ze PRL nie był rzeczywistością, w której żyliśmy i był inny niż np. północnokoreański ale fakt, iż było trochę źle nie zmienia prawdy, ze było ŹLE!
    Polska nie zyskała dzięki „komunie” a bardzo wiele straciła i to bezpowrotnie. o czym może przypomnieć np. wizyta w Danii (nie chodzi tu wcale głównie o stronę materialna)
    Jeżeli na prawdę tak nam i gospodarzowi zależy na upudrowaniu PRL-u to jest do tego jeden jedyny powód – ze w tym PRL-u było z czasem coraz mniej PRL-u aż nie zostało nic i to jego główna zaleta….ze zniknął!

  194. Ominęła mnie przyjemność udziału w blogu pod tym felietonem gdyż miałem w tym czasie innego rodzaju przyjemność odwiedzenia malej Danii, która komuny ani w wydaniu dobrotliwym ani stalinowskim nie miała…i nie ma dziś powodów by doszukiwać się w swoim księżycowym systemie z przeszłości sofistycznie ukrytych “korzyści”.

    Cala teza drogiego gospodarz jak i powoływanie się na Łagowskiego czy Walickiego jest niezrozumiale z przyczyn podstawowych.

    Wychodzi na to, ze Polska została przesunięta na zachód dzięki komunie…wiec dlaczego by nie pójść dalej i nie stwierdzić, ze Polska zawdzięcza odzyskanie…ziem zachodnich Stalinowi i Hitlerowi.
    Bez nich nie byłoby wojny itd.

    Nikt nie sugeruje, ze PRL nie był rzeczywistością, w której żyliśmy i był inny niż np. północnokoreański ale fakt, iż było trochę źle nie zmienia prawdy, ze było ŹLE!
    Polska nie zyskała DZIĘKI “komunie” a bardzo wiele straciła i to bezpowrotnie. o czym może przypomnieć np. wizyta w Danii (nie chodzi tu wcale głównie o stronę materialna).

    Jeżeli na prawdę tak nam i Gospodarzowi zależy na upudrowaniu PRL-u to jest do tego jeden jedyny powód – ze w tym PRL-u było z czasem coraz mniej PRL-u aż nie zostało nic i to jego główna zaleta….ze zniknął!
    A, ze bywało rożnie to mam nadzieje nie będzie powód by go w jakiejś nowej odmianie w przyszłości wskrzesić.

    Głównym wnioskiem z felietonu jest, ze zawsze może byc gorzej dlatego nigdy nie jest zle…spróbujmy to powiedzieć matce zamęczonego przez SB syna…

  195. „Przyroda – mówi Engels – jest kamieniem probierczym dialektyki, a współczesne przyrodoznawstwo dostarczyło dla tej próby nadzwyczaj bogatego, z każdym dniem coraz bardziej nagromadzającego sie materiału i dowiodło w ten sposób, że w przyrodzie wszystko odbywa się, koniec końców dialektycznie a nie metafizycznie, że przyroda nie porusza się z wieczną jednostajnością w stale na nowo powtarzającym sie kole, lecz przebywa rzeczywistą historię.”

  196. WINIEN pisze:

    2009-10-21 o godz. 11:27

    Nie bylo niczego,aby tesknic

    „Niechetnie przyznajemy, ze bylismy oglupiani, bo bezposrednim tego efektem bylaby glupota wlasna i bliskich.”

    To zdanie przypomona mi interakcje z nauczycielem WF w II lub III klasie szkoly podstawowej. Powiedzial on: w Ameryce ludziom zanikaja miesnie lydki z powodu jazdy samochodami”. Miliony zostaly „wyksztalcone” w ten sposob.
    Dlatego mam wielki zal do roznosicieli klamstwa.

    Slawomirski

  197. WINIEN
    PS
    Nie bylo niczego, aby tesknic….
    ………………..jesli tak jest ,to prosze….. ,.splaw sie !
    Jasne ? no po co to komu ?
    Salute

  198. Dla mnie okres PRL-u, jak i dla wiekszosci moich rodakow, ktorzy pozostali po II wojnie swiatowej na bylych niemieckich terenach Slaska, byl czasem NIEWOLI BABILONSKIEJ, z ktorej w pelni wyzwolilismy sie dopiero wraz z upadkiem PRL-u. Bylismy obywatelami drugiej kategori, dyskryminowanymi za to, ze opowiadalismy sie za przynaleznoscia do innej grupy narodowej. Utrudniano nam i naszym dzieciom dostep do wyksztalcenia i uniemozliwiano awans zawodowy. Poza zyciem prywatnym, nie mielismy mozliwosci pielegnowania naszego jezyka. Rownoczesnie traktowano nas jak chlopow panszczyznianych, wlasnosc panstwa i nie pozwalano na opuszczenie Polski.
    PRL byl jedyna Polska, ktora poznalem. Wedlug obecnych europejskich kryteriow nie byl panstwem prawa. Panstwa przesladujace swoich obywateli ze wzgledu na ich pochodzenie, lub narodowosc, naleza w Europie na szczescie do przeszlosci i nie ma za czym tesknic.

  199. Winien 10.02
    Poziomem wiedzy, argumentacji i inteligencji niczym nie różnisz się od Slawomirskiego.
    Nie traktuj tego jako komplementu.

  200. TJ pisze:

    2009-10-21 o godz. 09:19

    „Na uwagę, że istnieje mnóstwo ludzi, których to drąży i którzy próbują szukać pomocnej instancji, ateiści odpowiadają mówiąc skrótowo – zabobon, wysoce szkodliwy zabobon. Niekiedy posuwają sie do diagnozy – choroba psychiczna.

    Pycha, panie i jeszcze raz pycha.”

    Z pokora(nie mylic z nazwiskiem aktora) odpowiadam.

    Big Bang gatunku ludzkiego to zdolnosci myslenia. Jest to zjawisko biologiczne. Zaprzeczanie animalistycznego pochodzenia naszej duchowosci jest szkodzeniem sobie, bo nie zezwala na poznanie.
    Nie przychodzi latwo poznanie samego siebie. Trzeba zaakceptowac animalistyczny kontekst egzystencji i prawa biologiczne. Dopiero po akceptacji swojego animalizmu czlowiek moze mowic o zrozumieniu biologicznego i fizycznego otoczenia. A dalej jest prosta droga do humanizmu.

    Slawomirski

  201. POLONIA-SAWA pisze:

    2009-10-21 o godz. 17:25

    „………………..jesli tak jest ,to prosze….. ,.splaw sie !”

    no comments

    Slawomirski

  202. Mimo wszystko awers jest tą główną, nominalną stroną medalu.

    Rewers to także obligacja do spłacenia długu.

    PS. Jasny gwint cytuje Marksa:

    “Przyroda – mówi Engels – jest kamieniem probierczym dialektyki, a współczesne przyrodoznawstwo dostarczyło dla tej próby nadzwyczaj bogatego, z każdym dniem coraz bardziej nagromadzającego sie materiału i dowiodło w ten sposób, że w przyrodzie wszystko odbywa się, koniec końców dialektycznie a nie metafizycznie, że przyroda nie porusza się z wieczną jednostajnością w stale na nowo powtarzającym sie kole, lecz przebywa rzeczywistą historię.”

    I właśnie dlatego Marks jest już tylko historią.

  203. Pan Volskwagen na ten przyklad przedstawia oblicze PRL-u, o ktorym wie niewielu a ci co wiedza wiedza malo.

    Wlasnie te „zachwyty”nad minionym systemem sa z reguly wykladnia waskiej prywatnej perspektywy.
    Albo ustosunkowanego jak na owe czasy publicysty, albo „ürzadzonego” przedstawiciela bylej waadzy nawet nizszego szczebla ale zawsze, albo rozzalonej zmarszczkami pani nie lubiacej dzisiejszej komercjalizacji glownie z przyczyny, ze ona nie dotyczy jej osoby…
    Nalezaloby zastosowac obiektywne kryteria bez rozgrzeszania bo „mogloby byc gorzej”.
    Komuna realna upadla bo jest nieefektywna i nie dziala w wielu wymiarach, glownie ekonomicznym.
    Nie zmienia to faktu, ze jedni przyczynili sie do jej upadku w wiekszym stopniu a inni walczyli prawie do upadlego.
    I jest to dosyc istotne w ocenie jednostkowych zyciorysow.
    Wyglada na to, ze obiektywizm w osadzie przeszlosci jest najtrudniejszy.
    Panu Passentowi sie on niestety nie udaje.

  204. Volkswagen-Deutsch pisze:

    2009-10-21 o godz. 17:32

    Mniejszosci narodowe byly w totalitaryzmie wynarodowiane.
    W PRL mieszkali tylko obywatele PRL/”Polacy”.
    Jednym z efektow takiej polityki jest obecna polska ksenofobia.

    Slawomirski

  205. Kapitan ż.w. Piotr Kamiński w cyklu artykułów stawia diagnozę na temat przyczyn katastrofy przemysłu stoczniowego. W ostatnim http://alfaomega.webnode.com/products/piotr%20kami%C5%84ski%2c%20kpt%20%C5%BC-%20w-%3a%20%20polska%20nie%20doczeka%C5%82a%20si%C4%99%20jak%20dot%C4%85d%20sprawnych%20rz%C4%85dow%20i%20m%C4%85drych%20politykow/ w ten sposób konkluduje;”Polska nie doczekała się jak dotąd sprawnych rządów i mądrych polityków. Oni do spółki z biurokratami Unii Europejskiej zniszczyli przemysł okrętowy w Polsce”. I dalej „Należy powiedzieć społeczeństwu ile miliardów straciło nasze państwo i oni sami na nieudolności i niekompetencji urzędników państwowych i osób zasiadających w zarządach i radach nadzorczych spółek skarbu państwa z nadania rządowego i partyjnego”. Taki niestety jest ponury los całego państwa w rękach uzurpatorów solidarnościowych i kościelnych.

  206. Yevaud
    „Zwracam po raz kolejny uwage – PRL to byl takze koniec wojny! PRL przynisl pokoj!”

    PRL nie przyniósł końca wojny.
    Koniec wojny przyniosły wojska sowieckie na terenie Polski.
    Dla dużej jej części, oznaczało to bezpowrotne przejście, pod obcą jurysdykcję, że się tak eufemistycznie wyrażę.
    Oczywiście, że była to poprawa wobec stanu sprzed 45′ ale pogorszenie wobec stanu z 39′.
    Co mi Pan wciska?
    Że twierdzę, że za okupacji bylo lepiej jak w PRL?
    Mojej rodzinie nie.
    Ale jestem w stanie sobie i takich wyobrazić.
    Uzna Pan ich za winnych?

    Łagowski twierdzi że na wojnie dobrze wyszliśmy?
    Nie chce mi się go czytać.

  207. PIRS pisze :

    „Podejście pana Dorna do wielu spraw i ich rozumienie ilustruje dobrze relacja o tym jak doszedł do wiary katolickiej (ochrzcił się w 2000 roku). Twierdzi że wpływ miały na niego pielgrzymki JP2, ale też cotygodniowa msza z eucharystią.”

    Czyli praktyka czyni cuda w nawracaniu. Póki co jestem jednak nadal niewierzący.

    Pozdrawiam,

    praktykujący

  208. Slawomirski 17.15.
    Może łydki im nie zanikły, ale za to mięśnie, a właściwie tłuszcz na pośladkach, wzrósł ponad ludzką miarę. (w odróżnieniu od pojemności mózgu).
    Nie tęsknię za USA. Ani za California, ani za Conn. ani za North Carolina.

  209. jasny gwint pisze:

    2009-10-21 o godz. 16:10

    Cytaty z WUML?

    Slawomirski

  210. jasny gwint pisze:
    2009-10-21 o godz. 09:27
    Spe, 01.07. Na Zaruskim w Sztokholmie było 80 procent funkcjonariuszy SB a nie co trzeci jak piszesz. Co prawda to prawda. U mnie w przedszkolu naliczyłem także ponad 70 procent agentów i były też podsłuchy i podglądanie w ubikacji.’’””””

    KOmentarz:

    Tak na prawde, to słyszałem, ze co drugi, ale nie chciałem wyjsc na paranoika, a może to była taka metafora;o) Drugie zdanie pachnie ironia? Uprzejmie proszę o wyjasnienie, z jakiego powodu, bo widocznie nie dosc dobrze czytam miedzy wierszami…

    NeferNefer pisze:
    2009-10-21 o godz. 10:03
    Oprocz Polityki jak juz wspomnialam czytalam Przekroj i czytuje “Wiedze i Zycie”, ciekawa jestem czy Spe zna WiŻ?”””””””””””””””””””

    KOmentarz:

    Spe zna, ale tylko ogolnie… Czy obecnie jest to dobre czasopismo? Jak to się ma w porównaniu z Focusem, czy National Geographic?

    Pozdrawiam.

  211. Polonia-Sawa: Odteteguj sie od Winien…ze nie teskni?!….so what?!…..alez ty mozesz sobie tesknic do woli, fakt ten nie czyni z ciebie Emilii Plater.
    Salute!

  212. Rządzi Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska wraz ze swoim sojusznikiem ludowym przy pomocy mediów i podsłuchów oraz atakowaniu opozycji. Trybunę Ludu zastąpiła Gazeta Wyborcza. TVP zastąpił walterowsko-wejchertowski TVN. WSI przechowane zostało w biznesie, ABW i CBŚ oraz prokuraturach i sądach. Passent i Paradowska są gwiazdami mediów, a gdyby żyli w Die Deutsche Dramatische Republik to pisząc tak jak nad Wisłą zostaliby wysłani na banicję do lasu w górach Harzu.
    No więc jak to jest z tą cudowną rocznicą 20 lat od rzekomego pokonania komunizmu. Kto i kogo pokonał?
    Tkwimy w antydemokratycznym systemie od 20 lat i tylko nadzieja w internecie i Strasbourgu, że ktoś to polskie ZOO pogoni.

  213. Chętnie bym obejrzał ten film. Niestety – jedyne kino jakie mieliśmy w Świnoujściu zamieniono na kaplicę! Choć kościołów ci u nas nie brakuje. Więc pozostało czekać na płytę.

  214. …a poza tym; czy on rzeczywiscie nie teskni?…czy tylko tak pisze…

  215. PRZYBYL I WYBYL

    Przylecial wczoraj, poznym wieczorem, a dzis juz go nie ma. Pan Prezydent wezwal Tuska dzis rano, zeby „zapoznac sie z planem wizyty”. Dobrze przewidzial, ze Biden przyjechal zrobic scenariusz, jak w naszym wpisie z 6-go pazdziernika, po co tracic czas na duperele. Swiezutki, radosny, swiecil biala klawiatura do trzonowych, godnie sie prezentowal a w reku trzymal ksiazeczke. Albo ciekawa, albo – z miekkiego papieru. Wraznie kontrastowal z Tuskiem i jego zatroskana mina. Zatroskana, bo ten albo nie wiedzial co mu Biden powie, albo ciezko przezywal odprawe z Prezydentem.

    A pan Wiceprezydent spiewal jak z nut: Polacy w Pittsbugu pomogli mu wygrac w 1972, miejsce dla Polski ma w sercu, piaty paragraf umowy waszyngtonskiej w NATO chroni tak was jak i nas, wizy zagradza wam arytmetyka, ale bedziemy z nia walczyc, Na Muranowie lze uronil. Ksiazeczki nie uronil. Z pewnoscia nie byly to materialy do waznych dokumentow z Polska. Jakich dokumentow skoro jedynym dokumentem, ktory byl podpisal to ksiazka obecnosci, w biurze Premiera, do ktorej obstawa go skutecznie dopchnela ? Za to, prasa krajowa przescigala sie w wypominaniu mu wszystkich gaf jakie w przeszlosci byl popelnil i gadulstwa. A to mu sie akurat w Polsce przydalo: nagadal Kaczynskiemu , jak „przyjaciel przyjacielowi”, ze az protokolarny czas przekroczyli, a Prezydent wyszedl z rozmowy dyskretnie rozdziawiony, w usmiechu. Tuska awansowal na Prezydenta mowiac do niego „Mr. President” – wielka gafa, ale dla Tuska – miod na serce. Polska prasa powtarza za amerykanska: gafy. Ale – gafa w Ameryce to tylko powod do kilku przyjaznych zartow, a w Polsce – noz w kieszeni otwiera. Szalona roznica.

    Przezorny Sikorski schowal sie w cieniu dajac amerykanskiemu vice-przezydentowi kilka rad na krotkim porannym spotkaniu i tyle. Spryciarz. Nie chcial, zeby pozniej obaj, Tusk i Kaczynski, na niego zwalili, co zle powedzieli , albo – wazniejsze – czego nie powiedzieli. A co mieli powiedziec, kiedy Biden od pierwszych slow wlasciwie ich ustawil: skonczylo sie pomaganie, teraz bedziemy wspolpracowac ? To znaczy – koszt pol na pol. Jak rowny z rowniarzem.

    Nie mogly biedaki dorownac klasa, swoboda bycia, humorem, luzem 27-letniemu senatorowi, ktory nic nie robil tylko „bywal” i dzialal w Kongresie od 29-go roku zycia. Jaskrawe bylo to zestawienie amerykanskiego zawodowego polityka z dzialaczami Solidarnosci.

    Rosjanie przyjeli wizyte spokojnie, mowiac „Iz govna konfetku ne sdelaesh”. Amerykanie maja tam dlug do splacenia, bo wszystko wyglada tak, ze Ahmadinejad bedzie oddawal im wzbogacony uran (ok.1900 kg,) a oni, na przerobke – Francuzom. „Nukes” w Iranie nie bedzie.

    Plan Obamy dziala. Jakos sie to tak dziwnie skoordynowalo w czasie, z podroza Joe Bidena do Europy. Wraca pewnie zadowolony. Nie ma wiekszych zmartwien niz wygodne lozko w Bukareszcie i dobre piwo w Pradze. Irlandczyk piwka sobie nie odmowi.

  216. absolwent pisze:

    2009-10-21 o godz. 19:33

    Poswiadczam przeczytanie inwektyw pod moim adresem.

    Slawomirski

  217. Spe pisze:

    2009-10-21 o godz. 14:52

    „Inteligentni czytelnicy czytali Polityke,”

    I tak robia po dzien dzisiejszy.
    Amen.

    Slawomirski

  218. Andrzej Falicz pisze:

    2009-10-21 o godz. 15:54

    „Polska nie zyskała dzięki “komunie” a bardzo wiele straciła i to bezpowrotnie.”

    Komuna byla wynikiem wojny.
    Wszyscy stracili w wyniku II WS.
    Dlatego rozumowanie w kategoriach zysku jest bledne; byly tylko straty.

    Slawomirski

  219. Janina Nowicka pisze:

    2009-10-21 o godz. 13:06
    Stanisław Lem: “Nie wiedziałem, że jest tylu głupich, dopóki nie sprawiłem sobie internetu”.

    Po stwierdzeniu faktu wypada zabrac sie do pracy.

    Slawomirski

  220. Polska na poczatku XXI wieku

    autor WINIEN

    „Wszyscy zgodnym chorem bagatelizuja przeszlosc i szkody w niej poczynione. Jednoczesnie krytykujemy terazniejszosc polityczna i spoleczna, nie zdajac sobie sprawy, ze wynika ona bezposrednio z owej szarej politycznie i spolecznie przeszlosci.”

    A jasny gwint wali cytatami z WUML.

    Slawomirski

  221. telegraphic observer pisze:

    2009-10-20 o godz. 21:23

    Trescia moich wspomnien/uwag na blogu jest zycie w zaklamaniu.
    Redaktor Passent (nie pan Passent) wystepuje w roli Darth Vader.
    Jego pozycja jest beznadziejna nie ma szans poza ta jedna ostatnia.

    Czy to jest „dziecinada” jak piszesz?
    Jestem odmiennego zdania.

    Slawomirski

  222. Volkswagen-Deutsch ;g.17.34
    Dobrze ,że przypomniałeś przy okazji rozważań o Polsce od Odry do Bugu o sytuacji Ślazakow po 1945 r. Wczoraj minęła 88 rocznica podziału ŚLĄSKA przez Radę Ambasadorów Ligi Narodów .
    Nowe szanse dla dawnego geograficznego i kulturowego regionu wystąpiły po przyjęciu Polski do Uni Europejskiej , oznaki już wystepują .

    Jeżeli przeczytasz komentarz Andrzeja Falicza(wyżej ) , to wiesz, co mogłoby być z Toba , gdyby taki obiektywny i tolerancyjny Facet sprawował nadzór nad regionem gdzie mieszkałeś .Tu ,na blogu Daniela Passenta występują polscy patrioci ,co na codzień od lat zajadają niemiecki chleb, jednocześnie plują na tych ,co w Polsce za PRL I RP pracowali, a byli lub są zadowoleni .Zadowoleni mimo ,iż jak Ty i Ja byliśmy obywatelami II kategori .Taka to śmieszna polska diaspora .
    ps.
    Andrzejowi Faliczowi ku pokrzepieniu serc piszę ,iz moc i dokonania IIRP w istocie rzeczy oparta była na dochodach które Polska uzyskiwala z woj SLASKIEGO korzystającego z Autonomi .To maleńkie województwo stanowiace tylko 1% terytorium w latach 30-tych dostraczało ponad 40% dochodu II RP.Pozostawiam bez dalszego komentarza ale jest pisane w adres chwalących moc tamtego nieszczęśliwego Państwa .
    W muzeum w Krakowie można dziś zobaczyć jedyny zachowany egzemplarz polskiego samolotu wyprodukowanego tuz przed 1939 ,koniecznie trzeba zaobaczyć .Kadlub metalowy i dwa KM .Ostatnie zadnia kieruje też w strone blogowicza Jurka ( wpis z 17.10. g.16.54 ) , pamietaj MOC II RP była oparta w znacznej mierze na 1% jej terytorium i wywodziła się z Cywilizacyjnej Europy do której Ślask należał od wieków . Moi Praprzodkowie ?? -nie było u nich Jagielońskich koników ,które wyciągają z stajni dziwni dla mnie ,choć politycznie ważni ludzie w Polsce do dziś .

  223. pisze PIRS 2009-10-18 00:18

    za zyczenia z OKAZJI dziekuje

    piszesz,Dorn powiedzial,ze „….Jego zdaniem wszystko co robil w PiS bylo

    sluszne,tylko moznato bylo zrobic zreczniej”

    to dobrze ze on i jego z PiS koledzy okazali sie partaczami

    smutne ze mimo porazek zabraklo tym ludzia czasu i checi do refleksji

    zycze im niebytu politycznego

    pozdrawim

    p.s. fajne byly Twoje relacje z innej strony zycia,dzieki 😀

  224. Slawomirski 4.04
    Skoro fakty określasz inwektywami, to po prostu spójrz w lustro.
    Masz kolosalne braki w wykształceniu, skoro wszystko co wykracza poza tabliczkę mnożenia i elementarz, kojarzy Ci się z WUML- em.

  225. Spe

    Czy obecnie jest to dobre czasopismo? Jak to się ma w porównaniu z Focusem, czy National Geographic?

    WiŻ wedlug mnie jest o wiele lepsza. Dawno, dawno temu kupilam National Geographic z ciekawosci, niestety dla mnie ma poziom umyslowy wystarczajacy mniej wiecej licealiscie w II klasie (infantylne, krotkie i powierzchowne wiadomosci ktore i tak wszyscy wyksztalceni ludzie znaja). Focus chyba tez raz kupilam, strasznie krzykliwy i posiekane na kawalki krotkie wzmianki o tym i owym, podrasowany tabloid naukowy. WIŻ zawsze trzymala poziom, artykuly (np. lotnictwo, biologia, inzynieria, astronomia, archeologia, medycyna, historia, fizyka) sa dlugie i wyczerpujace, napisane przystepnym jezykiem ale nie protekcjonalnym jak dla ignorantow, zdjecia nie zajmuja pol strony. Kupuje od wielu lat i zawsze> jest cos o czym nie wiedzialam a artykuly sie nie powtarzaja. Zachecam do kupienia jednego z numerow (zwyklego, nie specjalnego wydania) i samodzielnego wyrobienia opinii (bede ciekawa zdania!). Natomiast Swiat Nauki (jak pamietam, bo tez kupilam raz i dosc dawno) zbyt specjalistyczny.

    pozdrawiam

  226. A tak w ogóle apoteoza i gloryfikowanie systemów totalitarnych w tym polskiego realkomunizmu PRL-u jest jak negowanie holocaustu bezprawna.
    owi o tym art.256 kk o zakazie propagowania totalitaryzmów.

    Próbuje zrozumieć o co chodzi Panu Waldemarowi straszącemu Volkswagena moja osoba…oprócz mrugania okiem trudno doszukać się jakichkolwiek merytorycznych obaw przed moja skromna osoba ze strony mniejszości niemieckiej.

    Ja prawdopodobnie w przeciwieństwie do Pana Waldemara mam osobista znajomość i łączność z kultura niemiecka – ostatecznie spędziłem tam ponad dwa lata swojego życia a i dziś nadzoruje prace niemieckiej firmy działającej w Polsce.

  227. Andrzej Falicz pisze:
    2009-10-21 o godz. 20:30
    „”Wlasnie te “zachwyty”nad minionym systemem sa z reguly wykladnia waskiej prywatnej perspektywy.”””””””””””

    Panie Andrzeju, dziala to w kazda strona (od wersji, ze nie było tak dramatycznie, po ze było dramatycznie). Każdy patrzy przez pryzmat swojego nosa, z ta roznica, ze niektórzy narzucaja uogólnienie czarne, a inni te hipoteze obalaja światłocieniami – i to jest ok, spor jest rzecza naturalna i bywa tworczy. Problemem jest, ze majacy mieszane doświadczenie sa zrównywani z ZOMO.

    „”Komuna realna upadla bo jest nieefektywna i nie dziala w wielu wymiarach, glownie ekonomicznym.
    Nie zmienia to faktu, ze jedni przyczynili sie do jej upadku w wiekszym stopniu a inni walczyli prawie do upadlego.”””””

    Komune obalily prawa ekonomii i spadek cen ropy, i pewnie po czesci inteligentny Gorbi. Polacy realnie na wymarsz wojsk zaprzyjaźnionych mieli identyczny wplyw, jak na ich wejscie: symboliczny, wiec „klocimy” się o wartości symboliczne. Albo proszę podac przykład zaprzeczajcy mojej tezie, np. system komunistyczyny by nie upadla, gdyby….(np powiedzmy: bracia Kaczynscy nie doradziliby LW przeskoczyc przez plot, );o)

    jasny gwint pisze:
    2009-10-21 o godz. 20:55
    „””Kapitan ż.w. Piotr Kamiński w cyklu artykułów stawia diagnozę na temat przyczyn katastrofy przemysłu stoczniowego. Oni do spółki z biurokratami Unii Europejskiej zniszczyli przemysł okrętowy w Polsce”. „”””””

    Zgoda co do udzialu polskiego rzadu. Proszę o dodatkowe wyjaśnienia, jak to biurokraci z UE zniszczyli przemysl okretowy w Polsce.

    parker pisze:
    2009-10-21 o godz. 20:57
    „”Że twierdzę, że za okupacji bylo lepiej jak w PRL?
    Mojej rodzinie nie.
    Ale jestem w stanie sobie i takich wyobrazić.””

    Np. szmalcownicy, spekulanci i Volksdeutsche? Faktycznie, przezyli „zloty” wiek prosperity. Doszukiwanie się pozytywnych stron okupacji przekracza moja dosc plastyczna wyobraznie i jest pozbawione smaku. Ale może zle Pana zrozumialem…

    Waldemar pisze:
    2009-10-22 o godz. 08:33

    „Tu ,na blogu Daniela Passenta występują polscy patrioci ,co na codzień od lat zajadają niemiecki chleb, jednocześnie plują na tych ,co w Polsce za PRL I RP pracowali, a byli lub są zadowoleni .Zadowoleni mimo ,iż jak Ty i Ja byliśmy obywatelami II kategori”””””

    To prawda akurat, zakaz nauki jezyka niemieckiego, itd.. tepiono Slazakow okropnie.

    „piszę ,iz moc i dokonania IIRP w istocie rzeczy oparta była na dochodach które Polska uzyskiwala z woj SLASKIEGO korzystającego z Autonomi .To maleńkie województwo stanowiace tylko 1% terytorium w latach 30-tych dostraczało ponad 40% dochodu II RP.”””

    I to tez prawda (Az 40%?) – stad pieniazki na inwestycje w magistrale, Gdynie, COP,… to było cos jak unijne fundusze strukturalne;o). Dodam, ze entuzjazm SLazakow do IIRP zgasl bardzo szybko przez bardzo nieporadna i arogancka polityke rzadu, a Korfanty skończył, bity i ponizany, w Berezie. Kwiaty dla Wehrmachtu we wrzesniu 1939 były wlasnie tego efektem. Ale lepiej o tym glosno nie mowic, bo po co wyciągać wnioski z historii? Lepiej zadekretowac wersje spizowa i wygodna.

  228. absolwent, 10.00. Radzę stosować DDT albo Azotox.

  229. 1. NeferNefer pisze:
    2009-10-22 o godz. 10:03
    WiŻ wedlug mnie jest o wiele lepsza. Dawno, dawno temu kupilam National Geographic z ciekawosci, niestety dla mnie ma poziom umyslowy wystarczajacy mniej wiecej licealiscie w II klasie (infantylne, krotkie i powierzchowne wiadomosci ktore i tak wszyscy wyksztalceni ludzie znaja). Focus chyba tez raz kupilam, strasznie krzykliwy i posiekane na kawalki krotkie wzmianki o tym i owym, podrasowany tabloid naukowy. WIŻ zawsze trzymala poziom, artykuly (np. lotnictwo, biologia, inzynieria, astronomia, archeologia, medycyna, historia, fizyka) sa dlugie i wyczerpujace, napisane przystepnym jezykiem ale nie protekcjonalnym jak dla ignorantow, zdjecia nie zajmuja pol strony. Kupuje od wielu lat i zawsze> jest cos o czym nie wiedzialam a artykuly sie nie powtarzaja. Zachecam do kupienia jednego z numerow (zwyklego, nie specjalnego wydania) i samodzielnego wyrobienia opinii (bede ciekawa zdania!). Natomiast Swiat Nauki (jak pamietam, bo tez kupilam raz i dosc dawno) zbyt specjalistyczny.””””

    Fajnie, dziekuje. Sprawdze, skoro to takie kompetentne (no i z porządnymi socjalistyczno-pozytywistycznymi korzeniami;o)) źródło;o)

    Pozdrawiam serdecznie.

  230. Slawomirski pisze:

    2009-10-21 o godz. 20:13
    TJ pisze:

    2009-10-21 o godz. 09:19

    „Big Bang gatunku ludzkiego to zdolnosci myslenia. Jest to zjawisko biologiczne. Zaprzeczanie animalistycznego pochodzenia naszej duchowosci jest szkodzeniem sobie, bo nie zezwala na poznanie.”

    1) Zwierzęta też myślą, o czym człowiek sie przekonał odkąd zaczął je świadomie postrzegać, a naukowo udowodniło to szereg eksperymentów przeprowadzanych nieustannie od kilkudziesieciu lat. Nawet ośmiornicom (to sa bezkręgowce!) można przypisać inteligencję. Potwierdzoną eksperymentalnie!

    2) Myślenie nie było big bangiem ludzkiego gatunku, lecz świadomość czasu. Homo sapiens i jego najbliżsi ewolucyjni krewniacy, a z pewnością neandertalczyk (stwierdzone pochówki zmarłych), wynalazł przyszłość. Czlowiek jest jedynym zwierzęciem, który planuje, czyli potrafi wyobrazić sobie przyszłość. Wszystkie inne zwierzęta wszelkie czynności wykonują instynktownie według zakodowanych zachowań apetencyjnych, czyli posobnych. Taka seria zachowań musi być wyzwolona jakimś bodźcem startowych, np. uczucie głodu (poluj!), hormony płciowe (hajda na dziewczyny!), itd. Po zastartowaniu wszystko samo się toczy.

    3) Duchowość ma animalistyczne pochodzenie? Jakimi argumentami można poprzeć tę tezę?

    Pzdr, TJ

  231. ajw,
    czuje sie jak „osmiornica” ,a nie E.P. jak sobie czasem poczytam ,co
    ci Polacy ponoc mysla?
    No mysla ,no mysla, no mysla te „kondolki” ?
    a moze oni tutaj przyszli zeby innym dolozyc ,bo w domu
    mama /zona/ nie pozwala ?…
    ..Jak sie kogos ma w nosie ,to ma sie go w nosie ,i idzie swoja droga …
    a nie biega jak kundelek i powtarza ; ja mam sie w nosie !,ja mam sie
    w nosie !…
    …Co to za zwyczaje ?… /i ile razy ?/
    Tak ,tak poniewaz nie lubialem socjalizmu to przyloze Polsce ?
    Czy ci ludzie nie potrafia juz tego nawet oddzielic ?
    Czy dla ciebie tez istnieje albo Emilia Plater i Lizak&CO
    albo zdechla przedwojenna konserwa ?
    Pomiedzy tymi dwoma skrajnosciami jest jeszcze caly swiat !!!!
    Salute
    /nie dyskutuje !!!!!!, E.P. ; Emalia Podlogowa ; nie? /
    A
    …..jestem plama na podlodze siedze tutaj mocno srodze ,
    siedze tu we wlasnym domu ! nie ustapia stad nikomu ! fe !

  232. Dyskusja zeszla na tory podsumowania i porownania I RP z IIRP i jeszcze ta dzisiejsza zalosna RP.
    II Wojna swiatowa w swym efekcie skazala Polske i Polakow na egzystowanie w warunkach i na zasadach przyniesionych na czolgach z czerwona gwiazda – co bylo nieco lepsze od czarnych krzyzy i trupich czaszek na czapkach mundurowych.Dostalismy prawo do swoich nowych ( nie mowie o sprawiedliwych) granic, swobodnego operowania wlasnym jezykiem, swoich paszporto z orzelkiem, polskich szkol gazet i dalej telewizji i chyba to wszystko.Reszta z biegiem czasu dokonywala sie w Polsce w drodze mniej lub bardziej tragicznych przemian przy kalkulacji, ze czasami niedzwiedzia ze wschodu lepiej nie draznic bo inni juz doznali ,co to jest ten niedziwadek ( Wegry i Czechoslowacja)
    Jak bylo tak bylo, ale nawet w tych PRL-owskich warunkach Poslka i Polacy dokonali wielu niesamowitych rzeczy i nie ugieli sie zakazaom, nakazom, limitom i przesladowaniom plynacym z Kremla spod zanku sierpa i mlota. Mozna powiedziec, ze Polska byle miedzy sierpem i mlotem i wyzwolila sie z tego, a Polacy zachowali to co najcenniejsze tj. swoj charakter.Tak bylo do poczatku lat 90-tych.
    Dzisiaj mamy inna Polske i nie bardzo chce sie ja akceptowac.
    Ktos tu posadza kogos innego, ze operuje WUML-owskimi sloganami i myslami. No to powiedzmy sobie szczerze, ze i te filozofie trzeba bylo dobrze poznac, by pozniej z nia ( acz nie do konca ) walczyc i osiagnac uwarunkowania do demokratyzacji zycia.Tylko co z tego, jesli tej demokratyzacji nie przeprowadza sie, bo przeszkadzaja w tym takie typowe polskie przywary i charaktery. Niby umiemy sie mobilizowac i umiemy byc patriotami a wewnetrznie jestesmy podzieleni i skloceni.Zachlannosc ,ciagoty do oszczerstw i oszustw. chec wykorzystania chwili , bo ta nie wiadomo kiedy sie skonczy a gdzie uczciwosc, gdzie szczerosc, gdzie w koncu rzeczywista troska o wspolny dom jakim jest Polska?
    Chce zobaczyc te produkcje o tytule REWERS, bo chyba w koncu ktos odslonil te kurtyne prawdy o Polsce i Polakach.
    Co by tu nie bylo powiedziane na blogu, w jednym jestesmy spojni, ze cos niedobrego sie dzieje i nie jest wykorzystywana dziejowa szansa stwiorzenia z Polski dostatniego,stabilnego,bezpiecznego kraju, do ktorego chcetnie wroca Ci, ktorzy kiedys zdecydowali budopwac swoje zycie na emigracji, bo w rodzinnym kraju albo przegieli „pale” i trzeba bylo wiac, albo klepali biede i pojechali za chlebem, albo tez uciekli przed samym soba tj. wlasna bezradnoscia zyciowa i glupota a moze i lenistwem.

  233. parker pisze:
    2009-10-21 o godz. 20:57
    „”Że twierdzę, że za okupacji bylo lepiej jak w PRL?
    Mojej rodzinie nie.
    Ale jestem w stanie sobie i takich wyobrazić.””

    Np. szmalcownicy, spekulanci i Volksdeutsche? Faktycznie, przezyli „zloty” wiek prosperity. Doszukiwanie się pozytywnych stron okupacji przekracza moja dosc plastyczna wyobraznie i jest pozbawione smaku. Ale może zle Pana zrozumialem…

    ………..Przepraszam, ale trzeba byc kretynem zeby w JAKIKOLWIEK sposob moc zachwalac lata okupacji hitlerowskiej……

  234. Slawomirski pisze:

    2009-10-22 o godz. 04:31
    Janina Nowicka pisze:

    2009-10-21 o godz. 13:06
    Stanisław Lem: “Nie wiedziałem, że jest tylu głupich, dopóki nie sprawiłem sobie internetu”.

    Po stwierdzeniu faktu wypada zabrac sie do pracy.

    Slawomirski

    ………….i tu sie tez z Panem zgadzam, Panie Slawomirski…………..

  235. Ryba – Maciej Rybiński popłynął w ostatnią podróż. W podróż której nie chciał płynąć. Port Rzeczypospolita Polska będzie smutny i mniej elokwentny. Będzie wielu dziennikarzy, felietonistów i nawet zdarzą się samodzielnie myślący…ale Ryby już nie będzie.

  236. W podróż, w którą nie chciał płynąć…z nerw i smutku błędy się wkradają.

  237. Maciej Rybiński ” O sobie”

    Moja prawdziwa historia

    To mój najuczciwszy życiorys, zawierający najważniejsze informacje. Można by jeszcze dodać, że niektórzy mi z tego powodu współczują, a inni współczują sobie. Zwykły los i na tym mógłbym poprzestać, gdyby nie świadomość, że czasy są takie, iż życiorysy należy koniecznie podawać w kontekście historycznym. Na tle epoki, z uwzględnieniem tak zwanych uwarunkowań.

    Urodziłem się 1 marca 1945 roku w Warszawie. Mojemu przyjściu na świat towarzyszyły trzy wydarzenia – ostatni nalot Luftwaffe na stolicę, pierwsza wiosenna burza z piorunami oraz wysadzanie przez saperów zatoru lodowego, spiętrzonego na szczątkach mostu Poniatowskiego. To tłumaczy moje dalsze perypetie życiowe, a jak twierdzi żona, także charakter. Natomiast charakter narodowy wszystkich Polaków jest powodem, dla którego ojciec chrzestny podał fałszywą datę urodzenia i w metryce mam 5 zamiast 1.

    Jedna data czy druga, nie zmienia faktu, że urodzenie, historycznie rzecz biorąc, zawdzięczam wyzwolicielskiej Armii Czerwonej oraz ogłoszonemu parę miesięcy wcześniej Manifestowi Lubelskiemu. Gdyby nie manifest, przyznający ziemię chłopom, a fabryki robotnikom, wahałbym się, czy przychodzić na świat tak niedoskonale urządzony. Pierwsze miesiące życia spędziłem w nieświadomości o troskliwej opiece, jaką roztoczył nade mną, przyszłością narodu, rząd PKWN z Osóbką-Morawskim na czele. Jak powiedział pewien sowiecki oficer rodzicom – u nas ojciec jeden – Stalin, a u was dwóch – Asubka i Morawskij.

    Potem pieczę nade mną, stawiającym pierwsze kroki, przejęły połączone w Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą siły postępu, z Bolesławem Bierutem na czele. Tę czułą opiekę wspominam do dziś ze łzami. Nigdy nie zapomnę wzruszenia, jakie mnie ogarnęło na widok towarzysza Bieruta wśród kwiatów, głaszczącego po główkach dzieci w marynarskich ubrankach na wielkim zdjęciu w DDT (wcześniej i dziś bracia Jabłkowscy). Jak ja zazdrościłem tym głaskanym. Do dziś mam kupionego wtedy zezowatego misia, wyprodukowanego dzięki dalekowzrocznym ustaleniom Planu 6-letniego. Nie zapominam także, że zwycięskiemu referendum „3 razy tak” zawdzięczam, że nie wzrastałem w cieniu senatu i że mogłem, dzięki granicy na Odrze i Nysie, pojechać na kolonie do Międzyzdrojów.

    Partii zawdzięczam pójście do szkoły podstawowej. Ze zgrozą myślę o tym, że mogłem się urodzić w którymś z krajów szalejącego wyzysku i zamiast do szkoły, skierowano by mnie do pasania gęsi. A ponieważ nie mam słuchu, nie mógłbym pocieszać się fujarką.

    Szkołę średnią i studia – zwłaszcza społeczno-polityczne w marcu 1968 – zawdzięczam Gomułce. Pierwsze sukcesy zawodowe w studenckim tygodniku „ITD” zawdzięczam Gierkowi i jego ekipie, ze szczególnym uwzględnieniem urzędu cenzury. Moje małżeństwo, które szczęśliwie przetrwało do dziś, to oczywisty rezultat polityki wsparcia, udzielanego przez partię młodym małżeństwom.

    Sam nie rozumiem, jak doznawszy tylu dobrodziejstw, mogłem wdać się w konszachty z wrogami ustroju i dążyć do obalenia go siłą. Przypuszczam, że winę ponoszą fałszywe lektury z dzieciństwa. Kiedy moi rówieśnicy czytali „Jak hartowała się stal” i słuchali pogadanek o Dzierżyńskim w czerwonym harcerstwie, ja w domowej biblioteczce burżuazyjnych przodków czytałem „Pisma wszystkie” Piłsudskiego i przedwojenne „Wiadomości Literackie”. To musiało mi zaszkodzić i rozumiem teraz wzburzenie elit niektórymi dziś wydawanymi publikacjami, szkodliwymi dla młodzieży.

    Mimo to dobra władza traktowała mnie życzliwie. 13 grudnia 1981 roku generał Jaruzelski zadbał, żebym został osobiście poinformowany o stanie wojennym, przysyłając mi do domu 2 cywilnych i jednego mundurowego. Tak robią ludzie honoru.

    Parę miesięcy później, uświadomiwszy sobie, że wszystko zawdzięczam partii i nie chcąc jej zawdzięczać jeszcze zejścia śmiertelnego, wyjechałem na emigrację. Ludzie, to był koszmar. Trafiłem do Niemiec i Wielkiej Brytanii, a tam żaden rząd, żadna partia się mną nie interesowała. Mieli mnie w nosie. Królowa ani razu nie zapytała, jak się czuję. Kanclerz Kohl nie złożył nigdy deklaracji, że zadba o moje szczęście. W atmosferze obojętności wytrzymałem lat 16. Wróciłem do Polski za Buzka i zaraz poczułem się lepiej. Czy to Buzek, czy Miller (czy to horror, czy thriller), Kaczyński czy Tusk, wszyscy nic innego nie robią, tylko zamartwiają się, jak poprawić mi byt. Nie odczuwam już deficytu miłości władzy i jeśli nie sięgam po tę wyciągniętą ku mnie rękę, obiecującą, że mnie poprowadzi ku drugiej Irlandii, to tylko dlatego, że się oduczyłem na Zachodzie. Pewnie się już nie przyuczę. Jestem stracony dla ekip rządzących. Jestem niewdzięczny.

    Takie to było moje życie. Sukcesy miałem mizerne – małżeństwo z Krysią, córka Ola, scenariusz serialu „Alternatywy 4”, kilka książek, nagroda Kisiela. Nie wiem, dlaczego uznano mnie za dżentelmena, i do tego wpływowego. Przecież tak naprawdę nikt nie ma na mnie wpływu.

  238. „Rewersu” jak pisałem nie oglądałem. Ale wczoraj w tv (0.30) „Przemiany” Barczyka. Dobre kino o wspólczesne rodzinnej Polsce czyli strzał w samo sedno aktualnych problemów. To chyba trzeci film na przestrzeni ostatnich 20 lat, który coś prawdziwego w sposób dojrzały przekazuje. Wcześniej „Wesele ” Smarzowskiego – film o tzw „zwykłych ludziach” i ich frustracjach na których pogrywa narodowo – socjalistyczna prawica. No i „Symetria” Niewolskiego – film o systemie w którym przyszło nam żyć.
    Pozdrawiam

  239. do NeferNefer pisze:
    2009-10-21 o godz. 10:03
    Po Pani wpisie zrobilo sie w blogosferze blogo i bukolicznie. Redukowanie Stanu Wojennego do Teleranka, transporterow i tp. wspomnieniom utrudnia jednak ewentualna debate zarowno o czasach zaprzeszlych jak i obecnej Polsce. Jednoczesnie redukowanie bytu w kraju do szczuplego wynagrodzenia za prace jest podobnym nieporozumienem. Nie inaczej odbieram pisanie o emigracji „za chlebem“, ktory okazuje sie para butow (sandalow). Zdaje sobie sprawe, ze odbijaja sie w Pani wpisie przegadane lekcje o raz ograniczanie lektur do polskich tygodnikow, czesto wprawdzie kopiujacych dobre tygodniki krajow sasiedzkich, lecz moim zdaniem nie wystarczajace na ogarniecie (czyt.postrzeganie) rzeczywistosci polityczno-spoleczno-naukowo (WiZ)-gospodarczej u nas i wokol nas. Dziwi mnie jednak zupelnie cos innego w Pani wpisie, mianowicie postawa antyfeministyczna. Pisanie o babskich gazetach, pisanie o tygodnikach dla starych pudernic jest nie tylko niedorzeczne, jest niesmaczne i typowe dla postaw anty. Tenor tego wpisu, mimo lektury WiZ pozostawia wiele do zyczenia. Nie chcialbym byc zlosliwy i twierdzic, ze pensja 1.500 zl byla adekwatna do jakosci dotychczasowych lektur i wynikajacych z nich spostrzezen. Zmiana miejsca zamieszkania nie musi byc okreslana jako emigracja, nie bez powodu mowi sie dzisiaj o ruchach migracyjnych. Lzy czy tylko lzy pomyslalem po przeczytaniu kwestii sandalow. Wierze jednak, ze obecnie stac Pania na Stéphane Kélian lub conajmniej Clergerie. Moze to pomoze w minimalizowaniu trosk bycia nie u siebie. Polecam ksiazke Kundery lub film wg ksiazki, bo nieznosna jest Pani lekkosc bytu.
    WINIEN
    PS
    Smutni sa Lizakowi ludzie.

  240. do
    jasny gwint pisze:
    2009-10-21 o godz. 20:55
    „””Kapitan ż.w. Piotr Kamiński w cyklu artykułów stawia diagnozę na temat przyczyn katastrofy przemysłu stoczniowego. Oni do spółki z biurokratami Unii Europejskiej zniszczyli przemysł okrętowy w Polsce”.

    ONI ONI ONI; i tak bez konca. Zastanawiam sie, kota tyle sily i mozliwosci na zniszczenie czegokolwiek……
    WINIEN

  241. DO KLEOFAS !

    Mily Panie!.Pana sarkastyczny ton jest sprawiedliwy wzgledm pryncypalow z Warszawy, bowiem sam Biden zrobil to, co jemu w Waszyngtonie polecono.A skad sie to polecenie wzielo. Nie opd Obamy ani Hilary a od wiernych przyjaciol z NATO, ktorzy poprzez angele Merkel,Pana Barosos i naszego Buzka dosc dosadnie dali odczuc Baraku Obamie, ze kim by nie byl, w mysl konwencji NATO tak sie z partnerami nie postepuja, jak to uczynil w dniu 17-go wrzesnia , posylajac polskie plany o tarczy i idiotach Patriotach na przyslowiowe trzy litery.
    Polecil wiec po konsultacji Hilary i Sikorskiego polecie na wycieczke do Polski na Air Force 2 chlopcu na posylki czyli Bidenowi by zlozyl propozycje ( kolejna obiuetnice) i opowiedzial bajki o potedze i uznaniu, a wszystko w celu zalagodzenia gafy ( nie pierwszej i nie ostatniej) imc murzynka Bambo ops! przeprasza Obamy.
    Na to w Warszawie wszyscy o malo ze szczescia o aferach nie zapomnieli i ze skrajnosci popadli z latwoscia kolejna skrajnosc utwierdzajac sie w przekonaniu, jak to potezny brat znad Potomaku, nie boi sie Moskala Iranu i Iraka – taka ot sobie paplanina od Baraka. Najwazniejsze, ze Polska potega bedzie i basta, rakietki byc moze otrzyma i o Patriotyzm zadba siermieznie i z orezem.
    Tak wiec drogi Kleofasie sarkazm tak! tylko nie w tej klasie.
    Bidenowi pomylki wybaczyc trzeba, bo to on dopiero teraz geografie sie uczy i widzi, ze w srodku Europy jest jakas tam Polska i nawet niedzwiedzie swobodnie po ulicach nie chodza. Co Prezydent w USA to nowe natchnienia nad Wisla, demokratyczna i niezawisla. az serce piesn radosna niesie, ze po nosie znowu dostana moskiewskie obwiesie.

    A teraz troche realizmu. Wizyta Bidena to tylko sondaz i zapowiedz planu, i jak to zwykle bywa od planu do realizacji droga daleka i nie zawsze do pokonania. Tak wiec spoko i powolne ruchy.!!!!

  242. WINIEN

    Odpowiem krotko i szybko – jestem dosc zajeta w pracy. Szczerze mowiac nie rozumiem sensu Panskiej krytyki. Nie sadzilam ze moj blahy wpis jest wart az tak doglebnej analizy mojej osoby, upodoban, lektur, lekkosci bytu i tak dalej. Rozbierac na czesci i udowadniac ze nie jestem wielbladem – nie mam czasu ani ochoty. Skoro tak mnie Pan ocenia, trudno, bede jakos zyc dalej. Odebralam jednak ten wpis jako strzelanie z armat do wrobli. Wydawalo mi sie kiedys ze myslimy podobnie, zawsze chetnie czytalam Panskie teksty. Ja jednak nie posuwam sie do podsumowywania nikogo na podstawie paru linijek tekstu na dosc swobodnym forum wypowiedzi jakim jest blog internetowy – na ktorym sila rzeczy i z grzecznosci dla Gospodarza oraz innych uzytkownikow powinno sie streszczac. Niestety zupelnie nie zrozumial Pan moich mysli. Dam jeden krotki przyklad. Pisze Pan Redukowanie Stanu Wojennego do Teleranka, transporterow i tp. wspomnieniom utrudnia jednak ewentualna debate zarowno o czasach zaprzeszlych jak i obecnej Polsce. Dlaczego utrudnia? Komu utrudnia? Czy ja rzeczywiscie cos redukuje i komu? Spe moze pisac o wspomnieniach (rowniez teleranek i transportery), ja nie? Zreszta niewazne. Moglabym tak skomentowac prawie kazde zdanie Panskiej wypowiedzi na moj temat ale zupelnie nie ma to sensu. Skoro i tak ocenia mnie Pan wedlug butow to cokolwiek powiem i tak tego nie zmieni. Dziwi mnie jak jednak mozna kompletnie inaczej widziec rzeczywistosc – w czym zreszta nie ma nic zlego.Wyczytac cos co by mi nawet przez mysl nie przeszlo – to mnie zadziwilo. Mam nauczke ze nie powinnam pisac o sobie. I to by bylo na tyle – bede wdzieczna jesli nie bedziemy ciagnac tej dyskusji.

    pozdrawiam

  243. Sławomirski 10-21 o 6:29 napisał, że system totalitarny (chodzi mu o PRL) z jednych robił ofiary, z innych oprawców. Z lektury innych jego wpisów dowiaduję się jeszcze, że czytając w tamtych czasach “Politykę” byłem ofiarą, a – siłą rzeczy – red. Passent był moim oprawcą. Do czego on nie chcę się przyznać. Ja też nie przyznaję się do bycia ofiarą podczas tego czytania. Może to nie Sławomirski mnie rozbawił, ale rozbawiła mnie cała ta skąd innąd wielce poważna sytuacja.

    Następnego dnia o 6:21 rozpisuje się Sławomirski o życiu w zakłamaniu. Rozpisuje się, bo jednym umieszczeniem redaktora Passenta w “Gwiezdnych wojnach” jakby cały tom o nim napisał. Tak jak tamten jego wpis było dziecinną naiwnością polityczną (ze słowa “dziecinną” mogę zrezygnować), to ten świadczy o starczej obsesji.

  244. Szanowny Panie Slawomirski,

    Nie bylo niczego, aby tesknic.

    Nie mam czasu na przypominanie szczegolow z wlasnej biografii. Dziwi mnie reakcja drugich, bo przezycia mielismy podobne, niezaleznie od tego, na ktorej polce PRLu spoczywalismy. Na szczescie dzialaly w czasach zaprzeszlych podzialy nie wg klucza przynaleznosci partyjnej, lecz wg klucza pochodzenia lub ostatniego miejsca zamieszkania. W ten sposob np. szef Biura Paszportowego wydawal paszport “ziomkowi” z cieszynskiego (to byla silna, czesto bezpartyjna frakcja na Slasku) bez naciskow na podpisanie deklaracji wspolpracy. Dotyczylo to oczywiscie wielu innych regionow. Cenie rowniez tych, kotrzy nie godzili sie na jakikolwiek “dialog” z SB i pozostawali w domu bez upragnionego dokumentu podrozy. Ci, ktorzy nie mieli znajomosci lub nie wytrzymali nerwowo musza sie dzisiaj wstydzic spogladajac na swoje nazwisko na Liscie Wildsteina. O wlascicielach paszportow konsularnych nie warto wspominac. Zgadzam sie z Panem, ze celem tzw. edukacji byla indoktrynacja od dziecka. Faktem jest (na szczescie dla wielu z nas), ze to sie nie zawsze i nie z kazdym sie udawalo. Rownolegle funkcjonowanie w spoleczenstwie nie wyszlo jednak nikomu na zdrowie. Chyba, ze byl Jasnym Gwintem lub Absolwentem. Tyczylo to rowniez kultury, rowniez tej , ktora okreslamy jako wysoka. Klamali wszyscy i w ten sposob wszyscy byli oklamywani. Faktu nie zmienia dobre felietony Pana Passenta w Polityce i wielu innych w innych magazynach (nie bylo ich jednak wiele). Smutkiem napawa mnie, ze nie wspominamy mistrzow piora, kotrzy nie godzili sie z rola listka figowego; podam tylko dwa przyklady: Tyrmand i Bobkwski. Bardzo rozni, lecz laczy ich delikatna kreska piora.
    Pozdrawiam.
    WINIEN
    PS
    Informacja dla szalonej sawantki; tesknie za jezykiem, dlatego tu ponawiam rokrocznie swoje proby (Lizakowi ludzie nazywali swoje pisanie esejami).

    Szanowny Spe,

    zgadzanm sie z Panem co do braku lustracji. Jednak z dzisiejszego punktu widzenia probuje zrozumiec owczesnych rzadzacych, odwlekajacych te decyzje. Zdaje sobie sprawe, ze wtedy jeszcze ciagle obawiali sie Wielkiego Brata lub samych siebie. Niektorzy odczuwaja leki po dzien dzisiejszy. Madry byl ten przedwojenny podoficer i rozsadne jego oraz wielu innych reakcje w roku 90 czy 91. Zgadzam sie z Panem, ze wiekszosc tak zwanych intelektualistow ulegla lub ulega ciagle zjawisku passendyzacji. Gdyby wszyscy byli na poziomie Pana Passenta, to nie widzialbym problemu. Wielu cierpiacych na pssendyzacje dolacza sie do kazdego mainstreamu, bo lubia sie pokazac i byc widziani, nawet jesli musza (przychodzi im to jednak latwo) artykulowac swoje pesudoproletariackie,nietolerancyjne, klerykalno-antysemickie „polityczne“ mysli. Nie kazdy zdazy w podazaniu za Pascalem. Nie przejmuje sie jednak konfliktami politycznym w obecnej Polsce, bo z doswiadczenia wiem, ze z czasem uda sie zbudowac spoleczenstwo obywatelskie i wtedy scholastyczne struktury i sposoby oraz motywy zachowan z czasow zaprzeszlych beda rugowane z polityki. Zdaje sobie sprawe, ze ow proces potrwa wiele dziesiatek lat i dlatego jestem spokojny o przyszlosc. Irytuje mnie natomiast terazniejszosc i stad te moje proby „namawiania“ piszacych w blogosferze do samodzielnego myslenia. Slusznie Pan zauwazyl toczaca sie gre polityczna i mam nadzieje, ze wielu ludzi postrzega wyraznie obecne zamiary politykow. Politykow mozna „niewybrac“ ponownie i doprowadzic do kolejnej zmiany szukajc nowych opcji politycznych. Problemem jest, ze nie mozna z(wy)mienic obywatelek i obywateli, bo to przeciez posrod nich dokonujemy wyboru. To nie ONI, to my ich wybieramy. To jestesmy my.

    Ciekawe jest Pana porownanie do sily reklamy i jej wplywu na nasze odczuwanie. Mysle, ze jest bardzo duze, niezaleznie od tego, czy sie przed nia swiadomie lub nieswiadomie bronimy. Ludzie glupi dawali sie oglupiac, ludzie nieglupi dawali sie rowniez oglupiac lub przynajmniej skazani byli na minimalizowanie swoich szans. Prosze sobie przypomniec korowody za zachodnia prasa, ksiazkami , filmami etc..Najgorsze bylo to, ze dawano nam zludzenie przynaleznosci do grupy wybranych i wlasnie “nieoglupoinych”. Usypiano nas w ten sposob pozostawiajac wiekszosc z nas w blogim spokojnym snie o lepszych czasach lub o dobrych czasach owczesnych i tylko tym sie roznimy. Przekonany jednak jestem, ze obie strony oglupione zostaly moze nie doszczetnie, lecz znacznie oraz odczuwalnie. Pisze Pan slusznie o niskim poziomie obecynch mediow drukowanych; fakt. Owczesne nie byly lepsze. Nie bylo innych i dlatego odnosilismy wrazenie , ze byly lepsze. To nie ONI jak pisze JG, lecz my czytalismy, pisalismy, to my wybieramy. Od nas i li tylko od nas zalezy po ktorej stronie “teczy” sie znajdziemy (odnajdziemy). Oczywiscie , ze Pan Passent mial i nadal ma swietne pioro. Byl jednak jednoczesnie rodzajem urzednika panstwowego, a panstwo raczej siermiezne. Poza tym brak konkurencji i utrudniony dostep do “obcych” mediow drukowanych prowadzily na manowce niejednego poczatkujacego dziennikarza.Koledzy Pana Passenta natretnie przepisywali, czesto z bledami ze specjalistycznej prasy zachodniej. Ubolewam nad tym faktem przypominajac sobie lektury polskich krytyk filmowych i teatralnych. Wiele bylo “przepisanych”, czesto od polskich autorow piszacych chcac nie chcac np. po francusku, np. we Francji.

    Inteligentni ludzie czytali Polityke, bo nie bylo nic lepszego, nic lepszego byc nie moglo i na tym polega problem naszego zmagania sie z przeszloscia, bo o przyszlosc sie nie martwie, jak raczylem wspomniec.
    WINIEN

    Szanowny Panie Stychowski,
    Niepotrzebnie daje sie Pan prowokowac. Niepotrzebna ta irytacja. Powinnismy jednak obaj pomyslec o zdrowiu. Mam nadzieje, ze wybaczy mi Pan sympatie do Passenta, antypatie do Stommy, sympatie do Cimoszewicza, antypatie do Kwasniewskiego, sympatie do Gysi, antypatie do Müntefernga, sympatie do Schmidta oraz sympatie na dystans do wszystkich kantonalnych politykow panstwa czerwonego krzyza. Mam nadzieje, ze to Pana nurkowanie jest li tylko kolejna tesknota za mlodoscia.Nie sadze, ze woda jest metna. Wystarczy, ze mamy wody pod dostatkiem. Bo nie tylko ropa , lecz i woda (nie wuuuda) beda nadal zrodlem konfliktow. Dziekuje za troske o wolumen moich pluc, za te szczerze dziekuje. Pisalem juz, ze ma Pan poczucie humoru i to wystarczy gwoli bylej sympatii. Od perskiego oka wole listy perskie.
    WINIEN

  245. @Spe
    Oczywiście, że mnie Pan źle zrozumiał.
    Oto pełen fragment tego, co pisałem.

    „Oczywiście, że była to poprawa wobec stanu sprzed 45′ ale pogorszenie wobec stanu z 39′.
    Co mi Pan wciska?
    Że twierdzę, że za okupacji bylo lepiej jak w PRL?
    Mojej rodzinie nie.
    Ale jestem w stanie sobie i takich wyobrazić.
    Uzna Pan ich za winnych?”

    Czy po przeczytaniu, można mieć wątpliwość, że nie myślę aby PRL był lepszy od okupacji?
    Co mi Pan wciska? muszę to pytanie,też do Pana zaadresować, niestety.

    Co do prowokacyjnego pytania:Ale jestem w stanie sobie i takich wyobrazić.
    Uzna Pan ich za winnych?”

    to wiedziałem że ktoś o „szmalcownicy, spekulanci i Volksdeutsche” wspomni.
    Ale Pan?
    Nie.
    Miałem na myśli tych, którym się okupacje udało przeżyć, ale w PRL zostali zamordowani.
    Miałem na myśli tych, którzy za okupacji, byli narażeni na niebezpieczeństwo z ze strony Niemców, za to że są Polakami.
    Ale po wyzwoleniu, byli dużo bardziej szykanowani, bo należeli do nie właściwej klasy.
    Majątki potracili.
    Wyobrażam sobie, że subiektywnie, to mogło im się pogorszyć.

    @Mercedes
    „………..Przepraszam, ale trzeba byc kretynem zeby w JAKIKOLWIEK sposob moc zachwalac lata okupacji hitlerowskiej……”

    To ja zachwalam,czy nie?
    Zgubiłem się, od tego natłoku myśli na blogu.

  246. Spe

    Dziekuje za pozdrowienia. Chociaz skoro moje zainteresowania zostaly powyzej zredukowane do posiadania butow a poziom do istotnych brakow w edukacji bo nie uwazalam na lekcjach i pewnie dlatego zarabialam za malo to moze jednak sie rozczarujesz 😉 zostales lojalnie ostrzezony! 😀

    pozdrawiam z Brukseli, rownie serdecznie

  247. Czesto wspominalismy na blogu ostatnia strone „Polityki”, od ktorej wiekszosc z nas rozpoczynala lekture tego tygodnika.
    Po mojej emigracji z Polski, ta luzna forma felietonu, na wszyskie mozliwe i dozwolone tematy, byla jedyna rzecza, za ktora tesknilem. W kraju, w ktorym obecnie mieszkam, felieton jest forma, ograniczajaca sie do krytyki wydarzen kulturalnych i rzadko ma kontekst spoleczny.
    Z tego powodu chcialbym wspomniec tutaj Michala Radgowskiego, wielkiego autora z „ostatniej strony”. Jego subtelne, niezdenerwowane, opisy polskiej rzeczywistosci w latach 70 i na poczatku lat 80, oraz ciagle poszukiwanie i badanie stanu inteigenkiej duszy w tym okresie, naleza do wiekich osiagniec „polskiej szkoly” felietonu. Inteligencja i poczucie humoru, pozwalaly mu z lekkoscia omijac przeszkody cenzury i wciaz na nowo wywolywac usmiech zdrowej refleksji, na twarzach swoich czytelnikow. Byl on dla mnie sobotnim smakolykiem, dla intelektu.
    Niestety wybuch „stanu wojennego” przerwal ten zwiazek. Wiem, ze p.Radgowski odszedl wtedy na znak protestu z „Polityki” i pisal pozniej w jakims pismie branzowym. Pozniej jego nazwisko pojawialo sie takze w „Rzeczypospolitej”, gazecie co do ktorej mam mieszane uczucia.
    Tak wiec,najlepsze lata Michala Radgowskego i „ostatniej strony”, pozostaja dla mnie na zawsze nierozerwalnie zwiazane.

  248. mysle ? ,
    ludzie nie patrzcie tylko w miske „wlasnej soczewicy” ,
    bo tam „obok” jest zycie :
    a ja bylem ,
    ja splodzilem ,
    ja zabralem ,
    ja dostalem !
    mnie dali,
    mnie zabrali,
    Tyle Ja ,ze jednak u niektorych sie obawiam !
    ,a ponoc czlowiek jednak jest istota socjalna !
    A moze panie walkabout po tyle Ja troche dla nas ,no przynajmniej dla towarzystwa ,jak sie Tu przychodzi?
    —————————————–
    Byloby mi n.p. milej !,no bo tak to nie bardzo wiem ; zyciorys do podziwu ?
    czy nasladowania ? a moze wspolczucia ?
    / dziekuje tym razem tym ,”co mnie nie lubia” ,bylo dobre/
    Salute
    Pozdrowienia dla Krysi i Olenki / imiona lubie przez wspomnienia !/..
    /nie dyskutuje/

  249. walkabout pisze:

    2009-10-22 o godz. 12:23

    Czy piszesz o naszym Ryba z blogu?

    Slawomirski

  250. walkabout pisze:

    2009-10-22 o godz. 12:23

    Aktywnosc trzech neuronow slimaka jest faktem biologicznym.
    Stopniowa akumulacja zdolnosci neurologicznych w swieci zwierzecym prowadzi do swiadomosci ,zycia duchowego ,humanizmu a nawet altruizmu. Przyjaznie nastawiony do czlowieka pies czy agresywny sa przykladami funkcji duchowych zwierzecia. Ludzie sa bardzo podobni ale kompleksowosc ich uczuc i zdolnosc ich wyrazania jest unikalna w swiecie zwierzecym. Dlatego twierdze ze duchowosc ma animalistyczne w sensie filogenetycznym pochodzenie.

    Z pokora.

    Slawomirski

  251. Dla Ryba

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Maciej_Rybi%C5%84ski_(dziennikarz)

    Dusza z ciala uleciala
    Na zielonel lace stala
    Ja podbieglem patrze na nia
    Nie wiedzialem zes ty aniol

    P.S.
    Rozbawilem Ciebie tym spogladaniem na sufit?
    Dzisiaj gdy zerkam na sufit mysle o Tobie.

    Slawomirski

    Slawomirski

  252. Roman56PL pisze:

    2009-10-22 o godz. 11:59

    „Jak bylo tak bylo, ale nawet w tych PRL-owskich warunkach Poslka i Polacy dokonali wielu niesamowitych rzeczy i nie ugieli sie zakazaom, nakazom, limitom i przesladowaniom plynacym z Kremla spod zanku sierpa i mlota.”

    Bzdury pan piszesz i nieprawde.
    Kraj byl tak zgnojony przez komune ze do konstytucji zapisano wieczna przyjazn z ZSRR.

    Slawomirski

  253. walkabout pisze:

    2009-10-22 o godz. 12:21

    Przepraszam.
    Emocje przeszkadzaja.
    Wpis o animalizmie duchowosci ma adresata w postaci TJ.
    Jeszcze raz przepraszam za pomylke.
    Dziekuje za informacje o koledze z blogu.
    Jego zyciorys to perelka.

    Slawomirski

  254. TJ pisze:

    2009-10-22 o godz. 11:51

    Pomylilem sie.
    Odpowiedz jest tu:2009-10-22 o godz. 17:03
    walkabout pisze:

    2009-10-22 o godz. 12:23

    Slawomirski

  255. Waldemar pisze:

    2009-10-22 o godz. 08:33

    „Tu ,na blogu Daniela Passenta występują polscy patrioci ,co na codzień od lat zajadają niemiecki chleb, jednocześnie plują na tych ,co w Polsce za PRL I RP pracowali, a byli lub są zadowoleni .”

    Dzielic ludzi jest latwo.
    Jednoczyc trudno.
    Prosze sobie zadac wiecej trudu (w mysleniu).

    Slawomirski

  256. telegraphic observer pisze:

    2009-10-22 o godz. 15:52

    Zawodzi mnie pan stylem wypowiedzi.
    Pomiedzy „dziecinada” a „starcza obsesja” tresc nie ma.
    Do dialogu potrzebujemy wypelniacza/tresci.

    Patrze na sufit i ochota mi przechodzi.

    Slawomirski

  257. Zawiadamiam wszystkich blogowiczów (głównie zaniepokojonego Sławomirskiego), że informacje o moim ostatnim namaszczeniu są cokolwiek przedwczesne.

    Poważnie biorę pod uwagę możliwość, że w lecie 2010 wraz z bosmanem
    Fidelem i kukiem Rosą wciągniemy ścierki na maszt nad jeziorem wdzydzkim i uda się nam wreszcie złapać wiatr w żagle.

    Ahoj

  258. Weekend się zbliża kroczek po kroczku, im bardziej się zagląda na blog, tym bardziej nowego wpisu gospodarskiego nie ma. Jedynie wpisiki i rozmówki wzajemne przetaczają się, z których nic nie przyswajam sobie. Winien za ten stan jest sam gospodarz, bo przecież całą odpowiedzialność za zbrodniarzy PRL i ofiary PRL mógł zwalić na ustrój wówczas panujący, a nie dywagować dokąd jest komunizm, a odkąd się zaczyna niekomunizm, niekiedy realnym socjalizmem zwany. Myśl przewodnia odwołania się do flimu “Rewers” i prof. Łagowskiego była geopolityczna, o granicach i zwróceniu na powrót Polski frontem do Europy i jej wyzwaniom, a nie jak do tej pory, odwracała się Ona do Europy tyłem i pchała się na podbój wschodu, do czego usilnie Kaczyńscy znowu nas namawiają.. W ten sposób blog robi się siermiężny.

    Bardziej finezyjnie jest w polskich filmach – roi się w nich od peerelowych konformistów – o czym zawiadamia nas Zdzisław Pietrasiak w POLITYCE 43. Mnie mdli od tego wzmożenia moralnego. Zaczęło się ono w latach 1970-tych, ze zrozumiałych powodów. Ale jaki jest sens ciągnąć te sądy a posteriori, po tym jak PRL odszedł w ciemną dal. Tamte nieprzeliczalne grzechy i grzeszki nawet jeśli poprzez Magdalenkę oraz palenie bądź niepalenie ubeckich akt sączą się w teraźniejszość, to przecież jej – teraźniejszości problemy moralne i inne są zupełnie innej natury. Chyba, że znów przyjmiemy tezy o ustroju narzuconym i wielce niedopasowanym do polskich przyzwyczajeń i standardów, i że należy się w nim wykazywać siłą kręgosłupa moralnego. A czy nie da się tera po prostu żyć? Czy ten mainstream kultury w III RP dałoby się jakoś ominąć, przeskoczyć?

    Idę o zakład, że “pociąg regionalny w okolicach Poznania” z Berlina bieg bierze.

  259. WINIEN pisze:

    2009-10-22 o godz. 15:54

    Dzisiaj smutny dzien na blogu.
    Patrze w sufit i szukam na nim „delikatnek kreski piora”.

    Slawomirski

  260. Daję ten komentarz zakładając, że mój poprzedni – weekend się zbliża – ukaże się:

    Siermiężność na blogu przeradza się w nieostrożność. A popełnili ją Spa i WINIEN, i to bezdenną nieostrożność. Albowiem jeśli ktoś posługuje się nickiem NeferNefer, choć jedno Nefer by wystarczyło na ostrzeżenie, do tego jest to kobieta, a to widać z każdego cala jej wypowiedzi, pardon, w Brukseli stosują system metryczny, z każdego centymetra jej krótkich wypowiedzi wystaje jej kobiecość, pod każdym milimetrem zdan się ona ledwo – że tak powiem – skrywa, to powinien być to dla nich wyraźny sygnał. Sygnał nadzwyczajny, oczywiście – sygnał niebiański. I oni, kompletne ślepoty, w tym nicku nie zauważyli niczego, dlatego dalsza choćby nie wiadomo jak uważna analiza musiała ich zawieść ich na manowce. Ale oni dalej brnęli w nieuwadze swojej, zdezorientowani, aż ich w koncu bagno pochłonęło. Chlup, chlup, DZIAAAAMGGG!

  261. telegraphic observer, 15.52. Podziwiam trafności doboru polemistów. Moją diagnozą jest próba zastosowania DDT lub Azotoxu.

  262. Slawomirski pisze:

    2009-10-22 o godz. 17:03
    walkabout pisze:

    2009-10-22 o godz. 12:23

    „Aktywnosc trzech neuronow slimaka jest faktem biologicznym.
    Stopniowa akumulacja zdolnosci neurologicznych w swieci zwierzecym prowadzi do swiadomosci ,zycia duchowego ,humanizmu a nawet altruizmu. Przyjaznie nastawiony do czlowieka pies czy agresywny sa przykladami funkcji duchowych zwierzecia. Ludzie sa bardzo podobni ale kompleksowosc ich uczuc i zdolnosc ich wyrazania jest unikalna w swiecie zwierzecym. Dlatego twierdze ze duchowosc ma animalistyczne w sensie filogenetycznym pochodzenie.”

    Mój komentarz:

    Przyjmuję do wiadomości argument – neurony mają materialny udział w przejawianiu się duchowości, choć zwykle aktywność poszczególnych pól mózgu rejestruje się jako korelację z emocjami, a nie duchowością, rejestrowanie aktywności mózgu w czasie snu też nie świadczy o duchowości.
    Zgadzam sie z jednym aspektem, a mianowicie, że bez neuronów nie było by duchowości, bo gdzieś te swoje przemyślenia człowiek musi przechowywać i obrabiać.

    Przyjazne lub agresywne zachowanie i każde inne instynktowne, to w nauce nazywa sie behawior, daleko jeszcze od tego do duchowości.

    Lubię uproszczone definicje, jak np. „zycie, to forma istnienia białka” lub „socjalizm, to władza rad plus elektryfikacja”.
    Można z kapelusza wykoncypować dziesiątki tego typu definicji, np:
    – prąd elektryczny, to forma aktywności elektronów;
    – władza rad, to Stalin plus NKWD;
    – kapitalizm, to forma ekonomicznej przemocy;
    – wiara, to forma alienacji;
    – duchowość, to forma aktywności neuronów;
    itd, itd.

    Pzdr, TJ

  263. walkabout.12.26
    Rybińskiego poznałem w ITD. Był takim zwykłym polskim oportunistą-dziennikarzem który napisze wszystko co mu każą. Nawet się z nim trochę zakolegowałem. Pisał jakieś mniej lub bardziej dowcipne artykuły, wywiady i felietony. Ale rozwinał się ładnie w Rzepie w latach 90 tych i zacząłem sie zastanawiać ,czy czasem nie wyrasta nam znakomity felietonista. Niestety w pewnym momencie przeszedł na „ciemną stronę mocy” i zaczał produkować koszmarne, prawicowe badziewie w Fakcie i znowu w Rzepie, ale to była już całkiem inna Rzepa.
    Nie płakałem po Rybie.

  264. NeferNefer pisze:
    2009-10-22 o godz. 16:17
    Spe
    Dziekuje za pozdrowienia. Chociaz skoro moje zainteresowania zostaly powyzej zredukowane do posiadania butow a poziom do istotnych brakow w edukacji bo nie uwazalam na lekcjach i pewnie dlatego zarabialam za malo to moze jednak sie rozczarujesz zostales lojalnie ostrzezony! ””””
    No, ale zawsze możesz się poprawic;o) Zreszta, czasami faktycznie slowo pisane można zle zinterpretowac, jak ja z Panem Parkerem, za co zaraz musze pokornie przeprosic.
    „pozdrawiam z Brukseli, rownie serdecznie”

    A ja mam dla Ciebie zagadke: zmien litery pseudonimu, a dowiesz się wiecej..ale psssst, dobrze?;o) Unglaublich und erschreckend.

    „Spe moze pisac o wspomnieniach (rowniez teleranek i transportery), ja nie?”

    Nie. Bo ja zostalem namaszczony osobiście przez Gospodarza wzmianka, wiec mnie wolno wiecej:P Nie czytalas Orwella?:D

    parker pisze:
    2009-10-22 o godz. 15:59
    @Spe
    Oczywiście, że mnie Pan źle zrozumiał.
    Oto pełen fragment tego, co pisałem.”
    “Oczywiście, że była to poprawa wobec stanu sprzed 45′ ale pogorszenie wobec stanu z 39′.
    Co mi Pan wciska?
    Że twierdzę, że za okupacji bylo lepiej jak w PRL?
    Mojej rodzinie nie.
    Ale jestem w stanie sobie i takich wyobrazić.

    Uzna Pan ich za winnych?” Miałem na myśli tych, którym się okupacje udało przeżyć, ale w PRL zostali zamordowani.”””””””””””””””””””

    Faktycznie, kompletnie zle Pana zrozumialem i troche się pospieszylem z ironia, która czasami tak trudno powstrzymac… Bardzo przepraszam. Tej grupy faktycznie nie wziąłem pod uwage… Z drugiej strony, wszedł Pan na silnie zaminowany teren…

    „Miałem na myśli tych, którzy za okupacji, byli narażeni na niebezpieczeństwo z ze strony Niemców, za to że są Polakami. Ale po wyzwoleniu, byli dużo bardziej szykanowani, bo należeli do nie właściwej klasy.
    Majątki potracili.
    Wyobrażam sobie, że subiektywnie, to mogło im się pogorszyć.”””’

    Hmmm, to jest trudny temat do rozebrania, troche niespodziewanie Pan zmienil paradygmat dyskusji, kiedy już noze poszly w ruch i chyba troche niechcacy Pana zahaczylem…
    Mogę się z Panem zgodzic czesciowo w bardzo zawezonym zakresie, np. Ci którzy przezyli wojne i potem zostali zabici przez UB… O ile jednak generalnie potępiam Komune, choc mam jasny poglad na nasz wpływ na poczatek i koniec systemu (zaden,albo minimalny, niezaleznie od postawy), czy potępianie w czambul wszystkich i każdego z osobna, kto przynajmniej nie roznosil bibuly, wiec potrafie usprawiedliwic postawy niekonfrontacyjne, czy w ograniczonym zakresie konformistyczne (do granicy szkodzenia innym z podłości, czy checi zysku, ale już nie w wyniku np.szantazu, czy slabego charakteru), o tyle poglad na okupacje mam jak PiS na Komunizm – czarny i bez swiatlocienia.

    A tu chce jasno podkreślić, ze moja rodzina z każdej flanki stracila na zmianie systemu i nie była beneficjentem systemu nowego w sensie dostępu do szeroko pojetego zloba (i odstukac, jakos nikt nie zginal, np. bomba, która wpadla do domu w 1944, okazala się niewypalem, a ja się bawilem jej skrzydełkami chyba jeszcze w stanie wojennym, bo był problem z aprowizacja i zabawkami…, no może poza jedna ciocia, która 2IX 39r. umarla na zawal po nalocie…:(

    Przy czym paradoksalnie bardzo lubie Niemcow i nawet Rosjan , i wspolne projekty i kontakty (zwłaszcza imprezy z Rosjanami) sprawiaj duzo radości;o) Ba, na Wszystkich Swietych od zawsze pale świeczkę żołnierzom radzieckim, którzy zgineli wyzwalając miasto moich rodzicow (no, teraz możecie mnie zastrzelic), bo to były tylko 18 letnie dzieci, a co one winne polityce? Mimo, ze nawet jednego dnia w 1945r przyszedł smutny pan ze SMIERSZA, ale ponieważ poczta pantoflowa była szybsza (to taki internent ery przedinternetowej, bardzo skuteczny;o)), wiec wyszedl z niczym..

    Ale duch socjalistyczno-pozytywistyczny nakazuje patrzyc w przyszłość, a nie ciagle beczec nad przeszłościa i nostalgicznie marudzic o szubienicy zwłaszcza dla Bogu ducha winnego Pana Passenta, jako rzekomy symbol zla, choc sprawia wrazenie człowieka przez tydzień mającego wyrzuty sumienia po zrobieniu przykrosci przelatujacemu komarowi;o) Wiecej proporcji… Zreszta nie lubie inwektyw ad-personam w duchu, ze niewinnym jest sie do momentu skazani przez sad. A tu jest miejsce publiczne, gdzie pada wiele oskarzen delikatnie mowiac wzglednych, rodem z czerwonej ksiazeczki JK.

    WINIEN pisze:
    2009-10-22 o godz. 15:54
    „zgadzanm sie z Panem co do braku lustracji.”””

    Uff, moja nadaktywność na blogu wynikajaca z przewleklej grypy i nudy doszla do punktu, ze zmuszony jestem Pana poprosic o cytat z mojej wypowiedzi, do ktorej Pan się odniosl. Wtedy zgodze sie, albo pozwole się nie zgodzic;o)

    Dziekuje za Pana bardzo ciekawe odpowiedz, a zwlaszcza za to, ze nie bije z Pana pewności jedynego i nieomylnego patentu na wiedze, jak to bywa za często. Np. czasami, jak chce się troche „pobac” i zadziwic nad anty-logika plemienia PiSu oraz poznac Prawde Oczywista, to wchodze na blogi R. Ziemkiewicza i posiadacza nadwiedzy B. Wildsteina. Ciekawe doświadczenie intelektualne i dlatego „PiS należy zmarginalizowac”, tak by the way. I stad patrze z pewna sympatia na PO, ktora ma odwage brac na siebie pierwszy impet tej dzikiej hordy Tolkienowskich orkow. PO jest przedmurzem cywilizacji, wiec niech im bedzie z Rychem i Zdzichem, gdyz alternatywa jest symboliczny Pan ze SMierszu pukajacy do naszych (a raczej Waszych, bo ja jestem daleko:)) drzwi.

    „Nie przejmuje sie jednak konfliktami politycznym w obecnej Polsce, bo z doswiadczenia wiem, ze z czasem uda sie zbudowac spoleczenstwo obywatelskie i wtedy scholastyczne struktury i sposoby oraz motywy zachowan z czasow zaprzeszlych beda rugowane z polityki. Zdaje sobie sprawe, ze ow proces potrwa wiele dziesiatek lat i dlatego jestem spokojny o przyszlosc.”””

    Zadroszcze Panu optymizmu. Mysle, ze za jakies kilkanaście lat czeka nas brutalna wojna domowa, jako nowa odlsona konfliktu miedzy tym razem humanistyczna reformacja, a czarna kontreformacja, kiedy demografia i modernizacja społeczeństwa przerzuci wahadlo laicyzacji na druga strone w strone zapateryzmu… Bitwa pod Matwami to będzie male nic…

    SPoleczenstwo obywatelskie… do tego trzeba ogromnej pracy od podstaw, od madrego systemu edukacji zaczynając. Będzie trudno odwrocic w Polsce trend negatywnej selekcji trwajacy od jakis 180 lat…. Na czym opiera Pan swój optymizm?

    „Politykow mozna „niewybrac“ ponownie i doprowadzic do kolejnej zmiany szukajc nowych opcji politycznych.”

    Oczywiście. POlitykow trzeba trzymac krotko i zamiast biadolic, ze nie ma partii idealnej, rozsadnie wybierac z istniejacego czesto lichego sortu, patrzac na niektóre osoby rodem z bajki o rozbojnikach. Niech posel przynajmniej cokolwiek umie.

    „Problemem jest, ze nie mozna z(wy)mienic obywatelek i obywateli, bo to przeciez posrod nich dokonujemy wyboru. To nie ONI, to my ich wybieramy. To jestesmy my.”””

    Tu niestety ze smutkiem przyznaje Panu racje, sa oni stworzeni na obraz i podobieństwo nas i chyba nie mamy powodu być dumni…

    „Przekonany jednak jestem, ze obie strony oglupione zostaly moze nie doszczetnie, lecz znacznie oraz odczuwalnie.”

    Nie przecze, ze nawet „inteligentnym” zostal pewnie w jakims stopniu wyprany mozg.

    „Oczywiscie , ze Pan Passent mial i nadal ma swietne pioro. Byl jednak jednoczesnie rodzajem urzednika panstwowego, a panstwo raczej siermiezne.”

    Chyba tak, a Pana forma pewnej krytyki jest do zaakceptowania. Piski innych o szubienicy – nie.

    „Pana Passenta natretnie przepisywali, czesto z bledami ze specjalistycznej prasy zachodniej.”

    No coz, ta przepasc w produkowaniu wiedzy jest obecnie ogromna. Problemem jest, ze rzady nie probuja jej skutecznie zasypywac, a jako spoleczenstwo nie mamy wysjcia. Nie chce zanudzac o ilosci wartosciowych patentow na obywatela, czy PKB, ale to jest dramat.

    Serdecznie pozdrawiam!

  265. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @WINIEN

    Oczywiscie, ze Blogowicz w wielu przypadkach ma sporo racji. Msle, ze stac nas (mysle o sympatyzowaniu) na to aby o pewnych osobach juz raz skompromitowanych jako o politykach majacych reprezetowac nasze interesy po prostu zapomniec. Ta sympatia Blogowicza – przyznaje – do bylego zawodowego kapusia naprawde irytuje co kladzie dziwny cien na calosc i pozostale spostrzezenia. Jakos tak sie sklada jak do tej pory moj instynkt nigdy mnie nie zawiodl, Szanowny Blogowiczu. Mysle, ze i tym razem sta-nie-nol na wysokosci zadania.

  266. Sławomirski , mylisz się jak zwykle . Ty , po 29 latach nieobecności w Polsce
    jesteś nadal ZATRUTY , nie zaś ODTRUTY jak piszesz .
    Swoją upierdliwą zatrutą działalnością przypominasz pewnego faceta z Łodzi , lat 71 , który najpierw ostrzeliwał wydmuszkami z farbą fasady budynków , potem mazał na ścianach rózne hasła . Najbardziej znane brzmiało ” osądzić psychologów behawioralnych ” ????
    Spowodował wielkie szkody na odnowionych fasadach . Obecnie , nasza niewydolna Temida myśli co z nim zrobić . Jest na badaniach psychiatrycznych . Tak sobie myślę , że jak Twoje „odtruwanie ” będzie nadal tak wyglądało , to dołaczysz do tego gościa !?
    Co do dyskusji nt. PRL , wielokrotnie wznawianej , to proponuje wrócić do tematu za 15 – 20 lat , jak kapitalizm klapnie zupełnie a wojna i jej skutki miną ! Pozdrowienia dla nieupierdliwych blogowiczów .

  267. Slawomirski – to ten, co jednoczy ludzi.

  268. WINIEN pisze:

    2009-10-22 o godz. 15:54

    Delikatna kreska piora laczy pana z innymi.
    Dziekuje za ten przywilej.

    Slawomirski

  269. Wielu „filozofów” czyni wpisy. Nie wiem czy szczerze podpisują się. Chciałbym jednak, odpowiedzieć malkontentom, takim jak P. Janina Nowicka, „Sławomirski” i innym. Są ludzie udający, że mając lat 40, 50,i więcej – urodzili się po roku 1989. Aż tyle chyba nie wypada odejmować sobie z „lat metrykalnych”. Powiem tylko jedno! Wstyd mi za nich! Korzystali z wszystkich przywilejów. Studiowali za DARMO, dostawali mieszkanie (prawda, czasem czekali). Ale! za darmo! Teraz tacy uczciwi i mądrzy! Odrobina poczucia wstydu by się im teraz przydała – Nowickiej, Sławomirskiemu i paru innym! ( Nie byłem „funkcjonariuszem reżimu” Ot, zwykły inżynier. PRL dała mi tę szansę). Wstyd malkontenci! Gdzie byliście wtedy?!

  270. Jasny gwint napisal:
    „Obserwator, 07.44. Podpisuje się w całości. Przeszedłem podobne koleje i dlatego rozumiem. Te “szare i beznadziejne czasy”dało się jednakże ubarwić i przeżyć je godziwie. Jednostki pracowite i ambitne miały dużo możliwości wyżycia się w pracy zawodowej, nauce, sztuce lub kulturze. Wielu porobiło wielkie kariery jakich nie mieli szans w innych okolicznościach, a to “nie swoje” państwo usilnie im w tym pomagało. Przez długie okresy Polski Ludowej ideologia i polityka nie odgrywały żadnej roli (…) ”

    Tak jest. Oczywiscie. Ideologia i polityka nie odgrywaly w PRLu zadnej roli. Czego najlepszym dowodem jest, ze wolna PRLowska prasa mogla swobodnie pisac wszystko i o wszystkim, prawo gwarantowalo swobodne korzystanie z praw obywatelskich, powstawaly partie polityczne, reprezentujace wszystkie grupy spoleczne i rozmaite interesy, Sejm byl miejscem prawdziwej nieskrepowanej debaty, a stanowienie prawa bylo rezultatem swobodnej gry sil politycznych.

css.php