Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

30.10.2009
piątek

Gorzka satysfakcja

30 października 2009, piątek,

Minister Sikorski skarży się, że brakuje kandydatów na ambasadorów. Nic dziwnego – sprostać wymaganiom na ambasadora nie jest łatwo, świat można zwiedzać na własny koszt, pieniądze – acz całkiem już przyzwoite – można zarobić inaczej, a co najważniejsze: Kto rozsądny będzie aspirował do kariery MSZ, jeśli pewnego dnia kolejna partia władzy zrobi skok na MSZ? Dziś już się nie pamięta, że w latach 2005-2007 PiS urządził czystkę polityczną, a jej ofiary… odnoszą dziś sukcesy na najtrudniejszej arenie dyplomatycznej – w dyplomacji unijnej.

W tych dniach pierwszy Polak, dr Jan Truszczyński, został dyrektorem generalnym w Unii Europejskiej. O tym niewątpliwym sukcesie Polski i samego Truszczyńskiego „Gazeta Wyborcza” doniosła na dwunastej (!) stronie, w kilkuzdaniowej notatce w rubryce „Świat w skrócie”. Tymczasem awans Truszczyńskiego w Brukseli pokazuje, jak Polska potrafi być niewdzięczna, a zagranica potrafi Polaka docenić. Truszczyński (59 l.) ma życiorys zapisany częściowo w PRL: Ukończył SGPiS, jest zawodowym dyplomatą z ogromnym doświadczeniem, zwłaszcza w Brukseli, gdzie spędził wiele lat, negocjował warunki wstąpienia Polski do Unii, był naszym ambasadorem przy Unii (1996-2001), potem, do roku 2005 podsekretarzem i sekretarzem stanu w MSZ, aż nastały czasy pp. Fotygi i Kaczyńskiego, lustracji i dekomunizacji. Truszczyński musiał odejść, znalazł się na bocznym torze, w Fundacji Współpracy Polsko – Niemieckiej, ale – już z „wolnej stopy” – wziął udział w konkursie na stanowisko dyrektorskie w Brukseli, w dyrekcji do spraw rozszerzenia Unii, i wygrał!

A teraz, czy to w drodze konkursu, czy awansu, jako pierwszy Polak został dyrektorem generalnym w dyrekcji do spraw edukacji i kultury, która liczy 600 (!) pracowników i dysponuje budżetem 1,4 mln euro. Poważny sukces Polski, gdyż dotychczas żadne z 37 stanowisk „dyr.gen.” nie przypadło nikomu z „nowych” państw Unii. Truszczyński, z którym rozmawiałem telefonicznie, jest bardzo skromny, mówi, że sukces zawdzięcza temu, że jest z Polski – kraju stosunkowo dużego, któremu się należało. „Gdyby Czechy albo Węgry były takie duże jak Polska, to stanowisko dostałby Czech albo Węgier” – mówi, ale to nie jest cała prawda. Dyplomatów i kandydatów w Brukseli jest pod dostatkiem, a skoro wyróżnienie spotkało Truszczyńskiego, to znaczy, że dyplomatyczna Europa poznała się na jego przymiotach. Szkoda jednak, że własna ojczyzna, wtedy pod rządami PiS and Co., wzgardziła jego talentami.

Gdybyż Truszczyński był jedyny! A dr Marek Grela, który ma życiorys bliźniaczo podobny? Rówieśnik Truszczyńskiego, też ekonomista, też SGPiS, i to z doktoratem z UW („mój” Wydział Nauk Ekonomicznych, brawo młodsi koledzy!), od 1972 roku w służbie zagranicznej, m.in. w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, później w Nowym Jorku, w latach 1998 – 2002 przedstawiciel Polski w FAO (Rzym), potem ambasador Polski przy Unii, uczestnik negocjacji o naszym do Unii wstąpieniu i stały przedstawiciel Polski w Unii, podobnie jak Truszczyński, za rządów PiS odszedł z polskiej dyplomacji i wygrał konkurs na stanowisko dyrektorskie w Sekretariacie Unii, gdzie podlegały mu – bagatela – stosunki z USA, z ONZ, prawa człowieka i walka z terroryzmem. Kolejny as, którego brakuje w polskiej talii.

Powie ktoś, że to dobrze, iż „nasi” obejmują coraz bardziej poważne stanowiska w Brukseli. Pewnie, że dobrze, ale za jaką cenę? Lepiej by było, gdyby te stanowiska obejmowali z polskiej poręki, z polską rekomendacją, z poparciem naszego MSZ. Tymczasem było wręcz odwrotnie.

A minister Jarosław Pietras (54 l.), to samo pokolenie, także doktor nauk ekonomicznych, wieloletni pracownik na stanowiskach kierowniczych w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, później polski minister do spraw unijnych, także skończył na dyrektorskim stanowisku w Brukseli, gdyż w Polsce nie został doceniony. Klimat stworzony w MSZ za czasów PiS był dla niektórych spośród najlepszych nie do zniesienia, albo wręcz – zostali wyproszeni.

Autorzy tamtej czystki są dziś w opozycji, a ich ofiary mają satysfakcję. Szkoda, że gorzką.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 113

Dodaj komentarz »
  1. Zly pieniadz wypiera dobry a zli politycy dobrych urzednikow,tylko w imie czego?-pewnie to zwykla glupota i zawisc.Kaczynski na Madagaskar!!

  2. Gorzka satysfakcja to wlasciwe okreslenie! Istotnie nalezaloby sie cieszyc z polskiej inwazji na dobrze platne synekury w Unii gdyby nie fakt, ze wszyscy Szanowni Wybrancy maja pewne fragmenty zyciorysow (podanych w Wikipedii), ktore sugeruja koneksje ze sluzbami represyjnymi PRL. Czyzby naprawde Nasza Umeczona Ojczyzna nie mial lepszych kandydatow na nomenklaturowe stanowiska panstwowe? A moze jest to nagroda za wyswiadczone wczesniej uprzejmosci?

  3. Gorzka satysfakcja ?!
    Polega ona też na tym ,iż zakotwiczenie Rzeczpospolitej w NATO i UNII Europejskiej w istotnej mierze było możliwe dzięki wieloletniej kompetentenej pracy b.Czlonków PZPR ,o czym Polacy (dziś POPiS ) milcza dotknieci amnesją, ich Prezydent po wygaśnieciu mandatu Prezydenta Litwy u Adamkusa ,na spotkaniach UE cichutki , zagubiony niema swojego Dolmeczera i opiekuna .
    Dziś Konserwatywna obyczajowo Platforma musi przyjąć do wiadomości ( o PiSie parti wysepkowo ważnej lub nawet bardzo ważnej ,ale tylko Regionalnie na „ścianie „lepiej milczeć) ,że najbliższe lata po wyborach do Budestagu wymuszą współpracę z ich nowym ministrem Spraw Zagranicznych szefem FDP , z którym na wszelki wypadek przed wyborami unikano spotkań . Na dodatek Biskupem kościoła LUTERAŃSKIEGO w Niemczech została Kobieta ,matka 4 -dzieci a na dodatek rozwódka .
    Polskie elity 9 listopada w Berlinie przeżywać będą GORZKA satysfakcję ,że to Niemcy a nie Polacy na finiszu 20 lat od Przełomu roku 1989 zostali Liderami .POPISOWYM pozostało pociecha przy domowym ognisku ,iż udało im sie wyeliminować z dokonań 1989 roku członków PZPR z gen.Wojciechem Jaruzelskim jako szefem zmian w tej czesci Europy przy zgodzie Gorbaczowa .Państwo Niemieckie oddaje uszanowanie ostatniemu prezydentowi CCCP od 20 lat i bedzie ON jednym z ważniejszych Gosci przy Bramie Bandenburskiej .
    Mam nadzieję być tego dnia w tym Europejskim centrum współczesnej Europy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mit, Panie redaktorze, kolejny mit i przykład myślenia kliszami.

    Nie wiadomo czy istnieje zjawisko odrzucenia ludzi kompetentnych przez Polskę i doceniania ich przez zagranicę. Żeby je stwierdzić, musielibyśmy wiedzieć jaka jest liczby tych, których odrzuciła i Polska i zagranica.

    Są ludzie zdolni do pracy jedynie za granicą, bo po latach pobytu „na zachodzie”, nie akceptują lokalnej zwierzchności. Mogą mieć po temu powody, bo istnieje (nigdy solidnie nie udowodniona) hipoteza, że wyjeżdżali „najlepsi” i kraje pełne emigrantów są produktywniejsze, bardziej twórcze, itd.

    Kolejna klisza w Pańskim tekście: nasz kraj rezygnuje z usług ludzi zdolnych, za ich partyjność. Natychmiast mam się ochotę z tą myślą zgodzić, bo tak przecież jest, ale wystarczy, że sięgnę do mojej wrodzonej inteligencji i od pochopnych tez się wstrzymuję — Rosja, Ukraina i Białoruś to kraje, w których czystka nie miała miejsca. Zarazem establishment PZPRowski dosyć szybko w Polsce odzyskał wpływy polityczne. To nieźle o Polakach świadczy!

    Ostatnia wreszcie rzecz — nie za pomocą stanowisk w administracji Unijnej czy polskiej dowodzi czyjejś intelektualnej i organzacyjnej sprawności. Tu się w Panu odzywa kompleks polski. Wypychanie ludzi do biznesu, do radzenia sobie, miast kierować ich ambicje ku synekurom i honorom (cóż takiego robić będzie dr Truszczyński w roli unijnego edukatora? Kogo mianowicie będzie edukował?) ludziom służy, a nie szkodzi. Innymi słowy, establishment dowodzi swojej przydatności działając w biznesie.

    Czy jednak te sukcesu są czy nie nie będziemy wiedzieć nigdy; badania w tej kwestii są ideologiczne, a poza tym, o kim właściwie mowa, gdy mowa o establishmencie? Każdy kto ma obecnie więcej niż 50 lat w mniejszym bądź większym stopniu akceptował system, lubił go nawet, a może i był tego systemu częścią.

    Poza Maciarewiczem.

    Zapraszam do lektury o przygotowaniach prezydenta do szczytu europejskiego.

    http://balsamlomzynski.blox.pl/2009/10/419-Cisza-przed-burza.html

  6. Wszystko przez ten PiS…i to ma niby być inteligentny wpis?
    Ile można od 2005 r. śpiewać ten sam refren. Co jeszcze przez PiS autor wymyśli? Że Kulczyk z Krauze przemykają za granicą? Że w rankingu korupcji Transparency International znów spadamy na dno? Że Tusk nie zostanie prezydentem, a Schetyna premierem? Że Andrzej Lepper nie jest gwiazdorem telewizji? Że Benhauerowi nie wyszło z reprezentacją? Że Drzewiecki z Sobiesiakiem grają na Florydzie w golfa, a mogliby w Rajszewie?
    Aż takimi demonami seksu i polityki to Kaczyńscy nie są żeby Daniel Passent tworzył mitologię ich dotyczącą, a fakty chował do szuflady.

  7. zacytuję michnika; pełna lustracja i pełna rozliczenie jest możliwe tylko przed plutonem egzekuayjnym.A tak nadobrą sprawę dzisiejsi politycy otrzymali dyplomy za komuny. Gdzie tu jest konsekwencja.Przydałaby się lektura Slavoi Zizka; jesteśmy niewolnikami Symbolicznego, czyli języka. Język tworzy swoją rzeczywistośc ,która jest niepoznawalna. Zależnie jak kogoś nazwiemy. n.p.agentem,stworzymy nowy fakt.

  8. Jestem już zmęczona zmianami urzędników w zależności od tego jaka partia ma teraz rację. Wykształceni, zdolni ludzie powinni pracować dla dobra naszego kraju bez względu na przekonania polityczne. Kiedy wreszcie staniemy się ludźmi, którzy pamiętają, umieją wyciągać wnioski ale nie żyją wciąż z poczuciem krzywdy, rozpamiętywaniem i roztrząsaniem czyja racja jest lepsza.

  9. @Waldemar (z dn. 30.10.2009 h: 8.04.)

    Do Twego „fajnego” wpisu pragnę tylko dodać dwie sprawy:
    – kontynuacja, a nie rewolucja permanentna są podstawą „państwa prawa” i porządku demokratycznego
    – co do G.Westerwelle – przytoczony przez Ciebie przykład świadczy o „liberalnej” (sic !) proweniencji myślenia w P0 (to jest „liberalizm – inaczej” czyli „po polsku” – tu wszystko jest „inaczej” przede wszystkim „w głowach”); w skali europejskiego parlamentu PiS to hiper-prawica, zupełnie „pod ścianą”, w każdym wymiarze: natomiast P0 jest „pod ścianą” we frakcji chadeckiej, na prawo od „tej ściany” jest tylko formacja w której jest PiS – to świadczy o „kulturze” umysłowej panującej w Polsce, to świadczy o świadomości Polaków – którzy tak głosują – to świadczy o sposobie myślenia tzw. „klasy politycznej” i jej widzeniu świata nas otaczającego, świata w którym niby jesteśmy.
    Pozdrawiam „tęczowy” Berlin
    WODNIK53

    – wyobrażam sobie spotkanie i dyskusję posła Gowina (a jeszcze lepiej – Prezesa Kaczyńskiego albo Pana Prezydenta) z G.Westerwelle – obecnie Min.Spraw Zagranicznych Niemiec – o problemach równouprawnienia
    płci (czyli Prawach Człowieka) ?!

  10. Panie Danielu
    Podoba mi się zestawienie karier o których Pan pisze. To satysfakcjonujące, że ludzie – moi rodacy – potrafią odnieść sukces na arenie międzynarodowej. Nie podzielam natomiast Pańskiego poglądu iż -„Lepiej by było, gdyby te stanowiska obejmowali z polskiej poręki, z polską rekomendacją, z poparciem naszego MSZ.”. Polska to często okrutna i niesprawiedliwa matka dla swoich dzieci. Lepiej o nich świadczy, że sobie poradzili sami i nie musieli tu sobie wazeliniarsko „załatwiać” kariery międzynarodowej. Spokojny jestem o to, że mimo braku pomocy MSZ będą mieli w instytucjach unijnych interes kraju na uwadze.
    Na marginesie – uważam, że więcej powinno się pisać o Polakach, którzy poza krajem odnoszą zawodowe sukcesy i potrafią realizować osobiste marzenia.
    Pozdrawiam

  11. Pan Redaktor nie miał odwagi dopowiedzieć do końca, że wymienił ludzi wybitnych, z charakterem i kompetentnych, wychowanych i ukształtowanych w Polsce Ludowej. Należało to śmiało powiedzieć, nie wstydząc się, tym bardziej, że sam tej Polski był owocem i powinien być z tego dumny. Ja także byłem jej dzieckiem i dumę mogę śmiało dzielić z Redaktorem.
    Zachęcony przez przyjaciela z blogu po latach kupiłem POLITYKĘ, głównie dla wywiadu Gorbaczowa i artykułu o doktorze G. Gorbaczow, wielka postać o ogromnych dla nas zasługach wyraża opinie dyskwalifikujące elity współczesnej Polski, – na czele z Kwaśniewskim, realizujące skandaliczną i samobójcza politykę wobec Rosji. Mądre słowa i mądra opinia z pewnością zostaną „wymilczane” przez tzw wolne media i sfery rządowe. A polityka nienawiści wobec sąsiada okaże się w bliskiej i dalekiej perspektywie katastrofalna.
    Po latach POLITYKA zdecydowała się na obronę Doktora Garlickiego w pełni go rehabilitując. Wcześniej nie mogła, – z tchórzostwa! Państwo i jego organa represji urządziły spisek na obywatela wykorzystując wszystkie swoje argumenty siły, podstępu, zmowy, podsłuchów, prowokacji łącznie z tzw organami sprawiedliwości. Technika nazistowska lub bolszewicka. Na czele spisku stal premier i jego lokaje. Sławny Doktor dalej jest maltretowany przez sądy, ludzie nie są operowani a sprawcy i prowokatorzy cieszą się sympatią mediów i salonów oraz brylują na ekranach wolnej TV.
    Mamy więc anomię państwa i znaną dyktaturę ciemniaków.

  12. Podzielam pogląd „Marianny”że uczciwi i mądrzy ludzie powinni pracować dla dobra naszego kraju, niezależnie od ich poglądów politycznych, do czego zwyczajnie mają prawo.

    A Bobola i Walkabout też mają prawo do własnych ocen.
    Wasze patrzenie na świat Panowie jest takie samo, nic ze złożoności świata nie dociera do waszych nieprzemakalnych pisopowskich umysłów.
    To, że nasi rodacy coś osiągają, to widocznie ktoś /Unia/ się pomylił, bo przecież takie stanowiska należą się innym zasłużonym Ziobrze, Kurskiemu czy Fotydze albo Szczygle. Ale o nich cicho i dobrze przynajmniej się nie kompromitują i Polski przy okazji.

  13. Walkabout, i czego się czepiasz red. Passenta? Nie można się obrażać na fakty, choćby były dla ciebie niewygodne – zdaje się, że jesteś zwolennikiem PiS-u. Zapomniałeś już te kolejki do urn, żeby pogonić to nieszczęsne towarzystwo? Naród jest traktowany przez PiS jak ciemna masa, ale mimo to ciemną masą nie jest. Przynajmniej większość.

  14. Dziwne. Goście wykształceni na uczelniach w PRL i sprawdzeni w ciężkiej pracy po 1989 roku okazali się najwybitniejszymi kandydatami do pracy w UE, gdzie wymagania są wyjątkowo wysokie. Coś jest na rzeczy, że ten PRL był nie do końca bez sensu. Doktoraty techniczne, medyczne, ekonomiczne wtedy robione miały swoją wybitną wartość. Dzisiejsze doktoraty zbyt często mają wartość ówczesnych prac magisterskich. Dlatego nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że dwaj doktorzy z socjalistycznego okresu urządzili nam IV RP? Chyba że to sprawa dyscyplin naukawych, które wtedy uprawiali.

  15. Szanowny Panie Redaktorze,

    Ambasador Grela jest dyrektorem w Radzie Unii Europejskiej – nie w Sekretariacie (cos takiego nie istnieje).

    Z pozdrowieniami z Brukseli.

  16. Poprawka: w Sekretariacie Rady UE (Council Sekretariat) – tak to jest, jak sie poprawia innych – potem samemu trzeba zwerfyfikowac co sie napisalo.

  17. Szanowny Gospodarzu,

    Temat troche zahacza o moje podworko no to wrzuce swoje trzy grosze. Oczywiscie ciesze sie ze p. Truszczynski zostal wybrany na to stanowisko. Jednak w Unii chwalic Boga jestesmy juz prawie 5 lat i szczerze mowiac troche to dlugo trwalo zanim polski obywatel zajal wysokie stanowisko w komisji. Niestety to prawda ze Polsce sie nalezalo i dlatego wybrali Polaka. Nie umniejsza to zalet p. Truszczynskiego ale mechanizmy preferencji sa troche inne. Bycie dyrektorem generalnym z dyplomacja unijna jaka sie w telewizji widzi ma mniej wspolnego niz sie wydaje, jest to w wiekszym stopniu management. 600 osob jak na 22000 w komisji to nie jest tak wiele. Z mojej mrowczej perspektywy widac tez, ze (zupelnie nie w polskim stylu) takiego stanowiska nie mozna objac, jak Pan pisze z polskiej poreki, rekomendacji itd. Albo jest sie dobrym, lepszym niz inni i na dodatek jest sie z odpowiedniego kraju (w tym wypadku Polska, duzy kraj nie majacy jeszcze wysoko nikogo – to mam na mysli) albo zadne proszenie MSZ nie pomoze. Polskie piekielko Jaroslawa K. bylo glosno komentowane w latach 2005- 2007 a teraz nikt o nim nie mowi, nie mialo tez zadnego znaczenia czy p. Truszczynski byl w opozycji do Kaczynskiego czy nie podczas dokonywania wyboru na stanowisko Dyr. Gen. To co mialo znaczenie to jego ogromne doswiadczenie. Pozostali panowie ktorych pan wymienia rowniez maja szanse wyzej ale zalezy to w duzej mierze od nich samych, od zapotrzebowania instytucji a w zadnym razie od polskiej poreki czy jątrzenia opozycji.

    Cieszylam sie bardzo gdy wybrano Buzka na Przewodniczacego Parlamentu. Rozumiem ze ubolewa Pan ze tylu dobrych dyplomatow pracuje na rzecz innych organizacji – ale przeciez sa twarza Polski. To przeciez tez dobrze dla naszego miedzynarodowego wizerunku.

    pozdrawiam serdecznie

  18. Panie Redaktorze.
    Ma Pan rację pisząc że, byłoby lepiej gdyby Polska popierała swoich kompetentnych obywateli do zajmowania ważnych Unijnych stanowisk. Problem nas polaków polega na tym że, sami najskuteczniej wycinamy swoich ludzi, stosując wielorakie kryteria (PRL, wyznanie, partyjna przynależność) tylko kompetencje się nie liczą.

  19. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Tymczasem awans Truszczyńskiego w Brukseli pokazuje, jak Polska potrafi być niewdzięczna, a zagranica potrafi Polaka docenić.”

    Mysle, ze nad tym wycinkien z kategorii En passant warto sie zatrzymac.
    Otoz ostatnio zalewaja nas przy roznych okazjach i z roznych kierunkow & powodow pochwaly zadawolonych zza granicy(?)
    Mysle, ze fakt ten WINIEN byc wziety pod specjalna lupe.
    Dalsza knotaminacja powaznych stanowisk UE jaka jest Integracja Europejska do ktorej edukacja i kultura niewatpliwie naleza ludzmi z klucza aparatu „ekonomicznego” prl-u niczego dobrego nie wrozy.
    Wyglada na to, ze podobne do siebie chrakterem zawodowe kariery nieprzypadkowo znajdom sie takjakby na wyczucie w korcu maku. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/6c/Jan_Truszczynski_i_Aleksander_Kwasniewski.jpg Prawda?

  20. Bobola 6.38
    Nasz Umęczony Bobola nie byłby sobą gdyby od świtu nie zakapował na dyplomatów wymienionych przez Gospodarza. Zastawiam sie czy kieruje nim zawiść, czy zwykła głupota ?

    Ale najbardziej obrzydliwą sprawą ostatnich dni sa kompletnie przemilczane w mediach zeznania detektywa Marcina Popowskiego przed komisja śledczą, który za to że trafił na właściwy trop w sprawie Olewnika został uznany przez policję i prokurature za herszta bandy zbrojnej i bez najmniejszych powodów wsadzony na 9 miesiecy do wiezienia !
    Jeżeli Polityka i redaktor Piotr Pytlakowski osobiście nie zrobią z tego głównego materiału na pierwszej stronie to uznam że Redakcja niczym się nie rózni od Gazety Polskiej !
    Historia oskarżenia i aresztowania Marcina Popowskiego przerasta nawet sprawę Dreyfusa !!!i

  21. Panie Redaktorze,

    gorzkiej satysfakcji u nas jest wyżej głowy. Coś dla przykładu, ze szczegółami – http://www.azraelk.eu/2009/10/30/biden-w-polsce-rzeczy-wazne-i-mniej-wazne/comment-page-1/#comment-23212 🙁

  22. Pan Feliks Stychowski,
    Szanowny Blogowicz stosuje nowomowę udelikaconą i przewrotną, która każe się dokopywac drugiego (dziurawego w tym wypadku) dna sita.

    Dalsza knotaminacja powaznych stanowisk UE… ludzmi z klucza aparatu „ekonomicznego” prl-u

    Ciekawski sięga do słownika PRL i cóż tam znajduje? – Knot, knocenie, knocić, skonocona robota, itd.
    Teraz wypada dopisać pochodne, udelikacone słówko „knotominacja” (w znaczeniu knocenia połączonego z możliwym zanieczyszczaniem środowiska (kontominacja).

    Wiadomo, z pustego to i Salomon nie naleje. Nie mogli zatem nasi dzielni ekonomowie zbyt wiele zdziałać na rodzimej ugorzastej prl-owskiej niwie (zbyt wiele skontominować), choć starali się i tyrali, jak mogli i schludne raporty pisali gdzie trzeba, aż wreszcie zrozumieli, że nie może być dobrze, jak jedni nawożą, a drudzy chędożą. Może bedą mieli teraz większe pole do zasiewu i nawożenia w UE i bardziej urodzajne. A ponieważ jeszcze się taki nie narodził, żeby unijnej biurokracji zaszkodził, to nasza Wielka Trójca skazana jest tam na niehybny sukces.

  23. autopopr. (przepraszam)
    Zamiast kontominacja,/i> ma być kontaminacja.
    Kondominacja to jeszcze coś innego (zasiew b. ograniczony)

  24. PiSowe myślenie jest obślizłe i sączy się z niego jad. Facet czy kobitka w wieku dojrzałym do obejmowania stanowisk w świecie, czyli 45-60 lat, musiał siłą kalendarza zahaczyć życiorysem o PRL. Osob taka musiała nauki pobierać w komuszych szkołach, bo “latające uniwersytety” objęły swoim program jedynei b. wąski zakres wiedzy i umiejętności. Wybór miała między SGPiS, UW i innymi komuszymi szkołami. Czyli wyboru nie miała, musiała pójść na współpracę, poprzeć reżim swoim podaniem o indeks, a potem jego skrzętnym wypełnianiem. Nie było innej drogi. Chyba, że ktoś miał wuja lub ciotkę na zachodzie i mógł tam studiować, albo po prostu tam mieszkał (np. min. Rostowski). Ale taki też nie ma życia u PiSowców, bo splamił się współpracą z kosmopolitami i liberałami. Ktokolwiek jest dobrym fachowcem, merytorycznie ma dobrze poukładane pod czaszką, nie gada ideologicznych bzdur na daremno, nie wojuje z komuchami do upadłego, ten – oczywista oczywistość – poszedł na współpracę z diabłem.

    Ten jad sączący się z PiSowego mentalnego wrzodu (nie będę podawał blogowych nicków), ta nienawiść do sukcesu bliżniego jest odrażająca. Co najgorsze, niszczy ona kraj. ”Minister Sikorski skarży się, że brakuje kandydatów na amabsadorów”. Jeśli polski rząd szarpał tak swoimi kadrami i nie wiadomo czy znów nie będzie, gdy PiS (puk-puk w niemalowane) powróci do władzy, to nic dziwnego, że młodzie i zdolni ludzie się nie pchają. Kariera ambasadora, czy jakiegokolwiek fachowca w administracji państwowej wymaga gwarancji stabilności, że do emerytury będzie on(a) używał(a) swojej wiedzy i doświadczenia dla obopólnej korzyści. Że nie ma groźby wywalenia, czy odsunięcia na boczny tor dla uciechy hałastry zdziczałych nieudaczników i zdołowanych półinteligentów.

  25. NeferNefer
    Szczerze wdzięczny jestem za mrówczą perspektywę oceny i wysupłanie z koszyszka pełnego frykasów „się należy”. Tak też przypuszczałem, a teraz to i wiem nawet, bo podane z „pierwszej ręki”, że umiejętności bez punktów „za pochodzenie” mogą nie wystarczyć. Myśwa to już przerabiali i z entelegenta robił się chłopo-robotnik. Wypada mieć nadzieję, że moda na dobre pochodzenie nie rozleje się zbyt szerokim korytem… bo trzeba się będzie coraz głębiej pochylać, żeby coś z niego wydostać.

    PS.
    Miałem sen. Mija 30-ta rocznica Traktatu Lizbońskiego. Po drodze wprowadzono w życie pięć następnych. W ich efekcie 2-milionowa rzesza urzędników KE, zaludniajacych teraz całą Brukselę ma powody do świętowania (ich liczba wzrosła po stokroć!), ale nie świętuje. Uzbrojona w argumenty iście komisaryczne, musi odpierać wściekłe ataki byłych Brukselczyków przybyłych zewsząd: ODDAJCIE NAM BRUKSELĘ, NIEROBY! – krzyczą.
    Życzę przyjemnych snów o potędze polskich urzedników unijnych.

  26. Gabriela
    Proszę sprawdzić, czy nie chodzi tu o Wysoki Sekretariat Rady ds Sekretariatów Rady ds Stosunków Unii Europejskiej z…

  27. Bobola pisze:

    2009-10-30 o godz. 06:38

    „Nasza Umeczona Ojczyzna”

    Daj jej odpoczac.
    Przestan pisac.

    Slawomirski

  28. O czym rozmawiali ludzie z niewątpliwie właściwym pochodzeniem społ. w maju AD MCMXCII, gdy nie wiedzieli, co ich jeszcze czeka:

    http://hansard.millbanksystems.com/lords/1992/may/14/ec-brussels-staff

    PS. Nie ma słowa niehybny!. Jest słowo niechybny i słowo chochlik – sprawca całego zamieszania.

  29. kadett

    Powiem tylko krotko ze to „sie nalezy” dotyczy okresowo i jednakowo wszystkich krajow (regionow), nie tylko Polski. No i hm, masz sporo racji.

  30. głos ludu pisze:

    2009-10-30 o godz. 11:14
    „Walkabout, i czego się czepiasz red. Passenta?”

    g.l. czy pojedynczy?

    Slawomirski

  31. Stary Polak z PRL pisze:

    2009-10-30 o godz. 11:39

    „Doktoraty techniczne, medyczne, ekonomiczne wtedy robione miały swoją wybitną wartość.”

    A nasi noblisci ksztalca nastepne pokolenia.

    Slawomirski

  32. telegrafic 15.43
    No i Cud się stał ! Hosanna ! Nie w Sokółce,lecz w Warszawie , mianowicie zgadzam się z telegrafikiem. Albo oszalałem, albo telegrafik zmadrzał. (wreszcie )
    Tertium non datur.

  33. Blogowicz z daleka pieni się niepotrzebnie. Istotnym wyróżnikiem i przyśpieszaczem w robieniu tzw. kariery nie był poziom zdobytego wykształcenia, ani kończone szkoły i uczelnie w PRL. PiSmaki i PiSańcy pobierali wiedzę w murach tych samych czerwonych oberż, a obecny Prezydent na świadka swojej wiedzy musiał przywoływać Marxa czy innego Lenina, żeby wypaść lepiej przed obliczem kom. egzaminac.

    Po opuszczeniu murów czerwonych oberż dokonywało się wyboru – iść w lewo, w prawo, prosto, albo od razu do góry. Do góry wchodziło się po drabinie. Resztki śladów po wyłamanych szczeblach podobno są jeszcze w IPN.

  34. jerzy pisze:

    2009-10-30 o godz. 11:02
    „Podzielam pogląd “Marianny”że uczciwi i mądrzy ludzie powinni pracować dla dobra naszego kraju, ”

    Ludzie powinni pracowac dla siebie.

    Slawomirski

  35. NeferNefer
    A ja racji wolałbym nie mieć (w tym wypadku).

    Pozdrawiam

  36. Gorzka satysfakcja

    Pan Passent pomija polityczny kontekst tamtych lat.
    Obywatele domagali sie zmian.
    Nowa rzadzaca partia dokonala zmian.
    Uzycie slowa „czystka” do opisania procesu demokratycznego przypomina czasy totalitaryzmu.

    Slawomirski

  37. Na marginesie dzisiejszego wpisu Gospodarza, pojawiło się u mnie kilka refleksji związanych z naszą, ludzką małością.
    Mali/cechy osobowościowe/ ludzie eliminują programowo osoby przerastające ich w głównych , wymiernych wartościach decydujących o klasie konkretnego człowieka/ inteligencja, wykształcenie doświadczenie zawodowe, kompetencjaetc.
    Mali ludzie eliminując z życia publicznego osoby wybitniejsze od siebie, wyrównują pozim osób publicznych hurtowo do dołu.
    Obserwując naszą politykę, dominujące w niej maniery polityków, trudno obronić się przed wrażeniem, że kraj nasz zdominowali w większości mali ludzie, z lekkim dodatkiem osób trochę większych, ale też wybrakowanych, ściślej- zużytych.
    Co sądzić o osobach prezentgujących wysoką klasę, którzy w kraju , w sferze publicznej przegrywają zdecydowanie z małymi? Czy mali, używając środków niegodnych w swoich poczynaniach, tworzą wokł siebie specyficzną barierę ochronną?
    Żyją oni sobie spokojnie zantaką fekaliową otoczką, a ponieważ stanowią większość- oni dyktują reguły bycia w publicznym.
    Zastanawia mnie, jaką kategorią są osoby szlachetniejsze, bardziej kompetentne od tych małych, ogólnie mówiąc większe. Czy odpuszczając sobie poczucie obowiązku w sprawach dotyczących tzw. dobra kraju,nie wykazują również małości, tylko trochę innego rodzaju. Czy zbyt pochopnie, nie pozostawiają spraw państwowych w rękach obskurnych maluchów, idąc w wygodną prywatność? Jeśli nie obudzi się w obywatelach wartościowych dziejowe poczucie za losy kraju, to pewna klęska naszego państwa pod „zwierzchnictwem małych ludzi, ich obciąży w pierwszej kolejności. Czy obciąży? Biorąc pod uwagę nasze realia, można powiedzieć, że raczej powinna obciąć. Jestem pewien, że jako obywatele jesteśmy już na takim etapie zaprogramowania przez małych ludzi, że mało kto zauważy, sens odpowiedzialności pokoleniowej za losy kraju u osób wartościowych, którzy się uchylają, oddając strefę publiczną tym, których dla swoich „popisówek” używa Bogdan Rymanowski.

    Pozdrawiam,Sebastian

  38. Bobola pisze:
    2009-10-30 o godz. 06:38
    Szanowni Wybrancy maja pewne fragmenty zyciorysow (podanych w Wikipedii), ktore sugeruja koneksje ze sluzbami represyjnymi PRL….
    Nasza Umeczona Ojczyzna nie mial lepszych kandydatow……

    absolwent pisze:
    2009-10-30 o godz. 13:35
    Bobola 6.38
    Nasz Umęczony Bobola nie byłby sobą gdyby od świtu nie zakapował…..

    Slawomirski pisze:
    2009-10-30 o godz. 16:34
    Bobola pisze:
    2009-10-30 o godz. 06:38
    “Nasza Umeczona Ojczyzna”

    Daj jej odpoczac.Przestan pisac.

    Monteskiusz: A ja Ci Bobolo jeden jeszcze dołożę i przypomnę, że kraj nasz to Rzeczpospolita Polska, a nie jakaś Umęcznona Ojczyzna. Czytając Twoje komentarze, zastanawiam się kiedy rzucisz się z okna i ulżysz chociaż nam.

  39. Sławomirski:
    Egoisto!!!
    Masz dzieci, wnuki?
    Jesteś dobrym dziadkiem?
    TO JEST CEL /w moim rozumieniu oczywiście/ naszego życia.
    Reszta? „To se ne vrati”
    „Ale to już było, i nie wróci więcej”
    Samolubne geny?
    „Celem przekaźnika jest przekaz”???????????/

    A reszta jest milczeniem………………
    Albo „Memento Mori”………..

  40. @ Kartka z podróży (2009-10-30 o godz. 00:57)

    Bardzo ładnie, że tak dzielnie stanął pan w obronie Geneta i Polańskiego. Tylko co ma z nimi wspólnego – prócz talentu, rzecz jasna – Herta Muller? O ile wiem nikomu niczego nie ukradła, nikogo nie oszukała, nie ma też na koncie gwałtu na dziecku. Skąd więc ta piana słusznego oburzenia na pańskich ustach? Po mojemu Muller pisała to, co jej serce i życiorys dyktowały, niczego nie ukrywając i ani myśląc o nagrodzie Nobla. Dokładnie tak samo zachował się Schewach Weiss. Dał wypowiedź zgodną ze swoim sumieniem i przeszłością, bez wdawania się w kalkulacje, czy słowa jego przypadną komuś do gustu, czy nie. Można uznać tę wypowiedź za kontrowersyjną, ale na pewno nie zasługującą na polemikę w tonie „nie ma zgody, panie Weiss.”

    Panie Weiss to się mówi do kelnera, a nie do Przewodniczącego Rady Instytutu Pamięci Yad Vashem. Okej?!

    Jeśli ucieszyło pana ułaskawienie Geneta i teraz pragnie pan ułaskawienia dla Polańskiego, to proszę łaskawie nie mieszać w to Herty Muller, bo to nie ta para kaloszy. Proszę też nie podłączać na jej konto Schewacha Weissa pod „moralizatorskich piesków obszczekujących Polańskiego”, gdyż jest to zwykła hucpa. Taka sama jak podłe słowa na jego temat, których jeszcze pan nie odszczekał i które gwoli przypomnienia cytuję: „Weiss stetryczał i z biegiem lat zbliża się do idiotycznej chłopięcej pryncypialności”.

  41. kadett 2009-10-30 o godz. 17:00

    Pan prezydent nie musiał przywoływać w swej pracy Marksa i Lenina, wielu tego nie robiło i tytuły otrzymali. Pan prezydent miał wewnętrzne przekonanie że tak trzeba.
    Każdy z nas żyje w świecie swoich wyobrażeń i walczy z własnymi złudzeniami. Pan prezydent na przykład wciąż obala komunizm.

  42. Hop, siup i od nowa Polska Ludowa, Polska Ludowa. Towarzysz Passent trwa jak opoka, nie przyjmujac do wiadomosci, ze jego poglady nie sa – o zgrozo – jedynie slusze, na bazie i po linii. Parafrazujac powszechnie znana studentom wyzszych uczelni, w czasach nieboszczki PRL, definicje miernika inteligencji „wykladowcow” Studium Wojskowego: „Podstawowa miara inteligencji czlowieka jest 1 passent. Jeden kolek w plocie przy bezwietrznej pogodzie ma 2 1/2 passenta.” c.b.d.o.

  43. Sławomirski napisał w przypływie:

    Ludzie powinni pracować dla siebie.

    Ktoś dopisał w odpływie:

    A owocami swej pracy dzielić się wg dawno ustalonego porządku – 1:3
    (1 jest zagwarantowane ustawowo dla „ludzi”)

  44. PiSowi “myśliciele”, gdy im zwróci się uwagę na zło, które PiS krajowi czynił i zamierza jeszcze czynić, zaczynają bić pianę. Nic dziwnego, że pianę mają przed oczami, i na oczach.

    Jak to się stało, że X, Y i Z po odstawienie z MSZ w ramach PiSowej polityki kadrowej wypłynęli w Brukseli? Jakże, to tam nie obowiązuje zasada “wyrównywanie rachunków z PRL i po Magdalence” i “ściaganie z drabiny” z rekomendacji IPN? Okazało się, że są fachowi i nadają się do odpowiedzialnej pracy, jak to możliwe, że w MSZ nie skorzystano z ich walorów? Proste wydawałoby się pytania, w odpowiedzi dostajemy PiSowy beating around the bush. Na polski przekładając – nachalne, prostackie, odwieczne bicie piany.

  45. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @kadett 15:05
    Szanowny blogowicz nie stosuje nowomoy udelikaconej gdyz szanowny blogowicz ma ten sam – do czasu do czasu – problem co szanowny Blogowicz kadett.
    Szanowny Blogowicz Kadett domysla sie, ze zadnej kontaminacji z tego powodu nie bedzie.
    Napewno byli i nadal sa na blogowisku tacy co juz lapki zacierali. Nic z tego

    Post Christum
    Polska gazeta branzowa (GW) 30.10 donosila: „Amerykanie odetchnęli z ulgą. W III kw. gospodarka urosła” …itd (…) Dnia 30.10 w drugim wydaniu niemiecka gazeta rzetelna „Handelsblatt” donosi: „An der US-Börse wird noch auf den letzten Drücker der Oktober-Blues gespielt: Belastet von Finanzwerten haben die Märkte nach einer Berg- und Talfahrt zum Wochenausklang deutliche Verluste verzeichnet. Vor allem Konjunkturdaten drückten“ … itd. http://www.handelsblatt.com/finanzen/marktberichte/us-boersen-wall-street-spielt-den-oktober-blues;2476168

  46. @ Slawomirski

    „Ludzie powinni pracowac dla siebie.”

    Dobrze prawisz. To jest latwo widoczne, wsrod czlonkow rzadu, w Palacu Belwedreskim, na Wiejskiej…wszedzie.

  47. Rozumiem i podzielam poglad.

    rowniez pozdrawiam

  48. Eeeee, mnie rownież refleksje nachodzą, czy też u mnie się pojawiają.

    Pokłady ludzkiej energii blogowej zalegają serwery, w tym serwer POLITYKI. Ale paliwa z tego nie będzie, nawet w węgla brunatnego. A wszystkiemu winien PRL. Po co takiego alfabetyzował, czyli pisać uczył? Po to, by po kartoflisku, kalafiornisku czy innym ściernisku się szwendał i o drogę blogowisko en passant pytał?

    Albo jak to jest, że po dwudziestu i więcej latach każde słowo z PRL się kojarzy. Jakby całe słownictwo stamtąd się wywodziło. Lokomotywa, haha, to obrzydła maszyneria rodem z PRL, ciągnęła wagony coraz prędzej z tonami wykonanego planu i z delegatami na kolejny zjazd partii. Kino, wiadomo, Lenin tak nazwał najważniejszą dziedzinę kultury. Odwet, wiadomo, niemiecki. Rewizja, wiadomo, granic. Remanent, wiadomo, octu i papieru toaletowego. Czystka, wiadomo …

    Ależ to tak właśnie miało się skojarzyć, o ile dobrze odczytuję ten gospodarski wpis.

  49. Panie Jurek
    Schewach Weiss kwestionując Literacką Nagrodę Nobla dla Herty Muller powiedział – „Nie krytykuję jej za to, że jest córką esesmana. Krytykuję za to, że choć była córką takiego człowieka, to zbyt mało wnikliwie zajmuje się konsekwencjami codziennej pracy swojego ojca w fabryce śmierci. (…) Bardzo bym się wstydził, gdyby mój dziadzio lub ojciec byli w Majdanku i w jednym dniu brali udział w zamordowaniu 18 tys. Żydów”. Tym samym dokonał perfidnej oceny jej biografii a konkretnie życia rodzinnego. Nie odniósł się do jej talentu, twórczości pisarskiej tylko obciążył ją winami ojca. Zarzucił jej, że pisząc nie samobiczuje się za jego grzechy. Albo nie pastwi się oczyszczająco nad jego życiorysem. Powtarzam – Schewach Weiss kwestionując Literacką Nagrodę Nobla dla Herty Muller dokonał oceny jej biografii a nie pisarstwa, talentu.
    Charles de Gaulle uniewinniając skazanego na dożywocie Geneta nie kierował się oceną jego parszywego, bandyckiego życia lecz brał pod uwagę jego talent dramaturgiczny. Dokonał oceny jego pisarstwa.
    Chór prawicowych moralistów w Polsce wyjąc o dożywocie dla Polańskiego nie kierował się oceną jego talentu reżyserskiego tylko kompromitującego zdarzenia obyczajowego sprzed 30 lat. Jego talent nie miał dla nich najmniejszego znaczenia.
    Sądzę, że teraz rozumie Pan co napisałem i dlaczego Schewacha Weiss można dzięki tej nieszczęsnej wypowiedzi można porównać np do znanego moralisty Zbigniewa Hołdysa trującego w tv o winach Polańskiego.
    Zgadzam się, że Schewach Wiess „Dał wypowiedź zgodną ze swoim sumieniem i przeszłością, bez wdawania się w kalkulacje, czy słowa jego przypadną komuś do gustu, czy nie”. Tylko jedna uwaga – ta wypowiedź była po prostu głupia.
    Panie Jurek – nie widzę nic niewłaściwego w formie „Panie Weiss”. „Panie Weiss” nie oznacza „Panie Starszy” albo „Her Ober”, co pewnie Pan miał na myśli. To oznacza tylko – Panie Weiss.
    Nie ucieszyło mnie ułaskawienie Geneta ponieważ w 1949 roku nie było mnie jeszcze na świecie. Natomiast na pewno ucieszy mnie (jeśli nastąpi) ułaskawienie Romana Polańskiego.
    Nie mam najmniejszego zamiaru odszczekiwać zdania – „„Weiss stetryczał i z biegiem lat zbliża się do idiotycznej chłopięcej pryncypialności”. To zdanie jest litościwe bo zakłada, że nieszczęsna wypowiedź jest po prostu wynikiem mącącej w głowie starości.
    Panie Jurek. Tak już jest, że każdy ponosi odpowiedzialność za głupoty które wygaduje – szczególnie gdy piastuje odpowiedzialne funkcje. Na przykład Przewodniczącego Rady Instytutu Pamięci Yad Vashem.
    Okej!?

  50. Jedni biją pianę, żeby inni mogli ją zebrać i wypiec ciasteczko, co się BEZA zwie (bezkrytyczne, emocjonalne, zadęcie agenturalne)

  51. wiesiek59 pisze:

    2009-10-30 o godz. 19:02

    „TO JEST CEL /w moim rozumieniu oczywiście/ naszego życia.”

    Gratuluje rozwiazania zagadki ; chcialoby sie powiedziec.

    Instynkt zachowania gatunku nie moze byc celem zycia bo on jest obecny przed narodzeniem. Ludzie poddaja sie w mniejszym lub wiekszym stopniu temu instynktowi(ostatnio glosno bylo o Polanskim). Animalizm jest faktem zycia. Cel zycia(bez definicji) kazdy ma inny.

    Slawomirski

  52. Pan Passent kazal sie dyplomacic nie szmacic. Elegancja , Panowie ! I lenistwo. Ilu bym tzw.dyplomatow nie widzial, i z roznych krajow, wszyscy byli lenie patentowane. Sprawy zalatwiali kompetentni z firm a dyplomaty lataly po kawe, odwozily na lotnisko, przywozily, oprowadzaly i madrze gadaly nie na temat. Rzadko ktory byl fachowcem. Niezwykle szanuje w Polsce prof. Rotfelda. Talent, wiedza, kultura i instynkt. Napiszcie cos o Waszych dyplomatycznych obserwacjach w PRL. Bedzie z czego sie posmiac.

  53. PIRS
    Wyraźnie napisałem: …żeby wypaść lepiej przed obliczem kom. egzaminac.
    To znaczy, nie musiał. Słyszy się, że tam, w Pałacyku, co innego się „obala”, ale ludziska różne rzeczy gadają…

  54. kubajurek pisze:

    2009-10-30 o godz. 21:10

    Oni wszyscy chca ciebie oskubac a ty czekasz na zbawiciela.
    Czekaj dalej.

    Slawomirski

  55. Feliks Stychowski
    Czy Szanowny Blogowicz chce rzec, że mamy kolejny odcinek bajki o złym wilku i czerwonym kapturku..?

  56. Andrzej z Kalafiorni pisze:

    2009-10-30 o godz. 19:41

    Poglady Andrzeja z Kaliforni(i) sa jego wizytowka.

    Slawomirski

  57. Gorzka satysfakcja ?
    Pozostaje pytanie ,ktory Polak jej nie ma ?
    Przynajmniej na zachodzie !
    W tej mierze jakos wszystkim po rowno .
    Prosze nie przesadzac ,rozczulajac sie ze jakis Polak zrobil swoja robote jak nalezy .
    To tutaj zagranica calkiem normalne .
    —————-
    A tak ,miedzy nami
    /tak po polsku w cztery oczy ,wszyscy wiedza /
    nie byloby lepiej gdyby Panowie byli „skromni” ; jak sa w Polsce przy wladzy ,a nie jak jej juz nie maja ?
    Salute
    /nie dyskutuje !!!! ,a mowi sie ze Francuzi placza ,ze za malo dziur
    w serze?/

  58. kadett pisze:

    2009-10-30 o godz. 17:00

    „Po opuszczeniu murów czerwonych oberż dokonywało się wyboru – iść w lewo, w prawo, prosto, albo od razu do góry.”

    A wolny swiat?

    Slawomirski

  59. Obnoszenie się karierami zdolnych urzędników nie odwróci uwagi od losu takiej firmy jak Hipolit Cegielski Poznań – rozwalanej także przez dwa ostatnie lata przez tuski (nie)rząd. Rozwalenie tej firmy ucieszy konkurencję u zachodniego sąsiada (MAN) a Autor zajmuje sie PIERDOŁAMI !!! Kto w jakim korytarzu w Brukseli będzie mial gabinet z oknem – DNO. Istnialo kiedyś pojęcie COP-owskiego tempa pracy – teraz w takim samym tempie rozwala się przemysl a Autorzy POLITYKI debatują jak strasznie bylo pod rzdami PiS. Jedno wielkie ciamciaramcia…..

  60. Panie Danielu
    To, o czym Pan pisze, nie jest cechą wyłącznie Polski współczesnej. Mam w domu tom wspomnień p.Leitgebra, dyplomaty II RP, sekretarza placówki kopenhaskiej, później do 39-go roku berlińskiej, w czasie wojny u boku gen Sikorskiego, potem w Egipcie i Indiach. Otóż pisze o toczka w toczkę takich samych „porządkach” robionych w MSZ i wśród korpusu dyplomatycznego, przez „pułkowników”; o szykanach, odwoływaniu z dnia na dzień, mianowaniu ludzi bez przygotowania,rządach „szeptunów”. Nie wiem ile pokoleń dyplomatów polskich musi jeszcze przejść polskie piekło, zanim zapanują cywilizowane stosunki w naszej polityce zagranicznej.

  61. W pelni doceniam osigniecia osob wymienionych w artykule Pana Redaktora. Natomiast z wypowiedziami niektorych moich t.zw.przedmowcow to roznie. Nie mozna potepiac w czambul jakosci wyksztalcenia dawanych przez wyzsze uczelnie PRLu i to niezaleznie od roznych wyobrazen ludzkich czy partyjnych na ten temat. Sam ukonczylem wyzsze studia na Wydziale Architektury P.W. w latach 60-tych i od blisko 30-lat zyje i mieszkam w USA i moge stwierdzic ze zasob wiedzy zawodowej jaki wynioslem z tej uczelni jest w bardzo duzym stopniu wiekszy niz osoby konczacej taki wydzial Uniwersytetu w Berkeley w Kaliforni , wiem to z wlasnego doswiadczenia pracujac w swoim „fachu” tamze. Takze powolywanie sie na to ze musialo sie w tamtych czasach ubarwiac wszystko leninem czy stalinem czy ich „teoriami” jest wierutna bzdura i prymitywnym wyobrazeniem zycia w tamtych czasach, przynajmniej na moim Wydziale Architektury gdzie sie z niczym takim nie spotkalem, a jesli nawet to byla to tylko t.zw. „otoczka” na ktora nikt nie zwracal powaznej uwagi, nawet slyszalo sie od wykladowcow-Profesorow prosze sie nie uczyc na przykladach ze „wschodu” bo to jest nic nie warte i tp. slowem jesli takie same albo zblizone bylo podejscie nauczycieli na owczesnym SGGPiS to sie nie dziwie ze ci ludzie absolwenci mogli dojsc do tak powaznych stanowisk w aparacie UE o wlasnych silach, bez tego bagaznika, ze o on sie uczyl w PRL to jest nic nie wart albo jest tylko t.zw. wyksztalciuchem co tez samo w sobie jest kompletna bzdura. Wszystko zalezalo od tego kto u kogo sie uczyl i jak to mowia co sie mialo za uszami. Moimi profesorami byli starzy profesorowie, ktorzy byli nimi jeszcze przed II wojna i zaloze sie ze dzisiejsi w t.zw. wolnej Polsce nie dorastaja im do piet, no chyba , ze pochodza z mojego rocznika, he,he, i tyle.
    Z powazaniem

  62. @Monteskiusz 10/30, 19:02 i inni

    Tak to juz jest. Czlowiek rzuca perly miedzy wieprze wbrew zaleceniom Pisma i ma za ngrode to, ze mu radza aby nie pisal Nasza Umeczona Ojczyzna tylko Rzeczpospolita Polska. No coz, mamy podobno wolnosc slowa wiec pisac wolno kazdemu. Natomiast czytac nikt nie musi i pewnie dlatego spada naklad prasy. A dlaczego pisze Umeczona a nie Rzeczpospolita? Bo nie wydaje mi sie aby Nasza Kochana Republika byla istotnie wlasnoscia swego nadmiernie ludowego ludu oraz by tracac stopniowo ale pewnie suwerennosc, przemysl i zdolnosc kierowania narodowymi finansami a nawet prawo wyboru zarowek szla w dobrym kierunku. Chyba, ze zdaniem Szanownych Czytelnikow „im gorzej, tym lepiej”.

  63. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @Bobola – 01:05

    Panie Andrzeju, oczywiscie, ze ma Pan z zarowkami racje. Przebadalismy wszystkie istniejace w rynku nie tylko pod wzgleden tzw. bilansu ekologicznego (Nota bene b. WINIEN nie wie nawet co to znaczy i z czy sie to je). Wszystkie po czasie (okres rozbedu efektywnosci) odstepuja o +/- 20 % od danych na opakowaniu. Dotyczy to liosci lumenow, luxow jak i poboru energii elektrycznej z sieci. O wyjatkowo wysokim polu magnetycznym nawet nie wspominam – szkoda czasu. Jednym slowen mial/ma Pan racje. No ale sa sily ukladu w rynku np. American National Standards Institute, ktore niewygodne norny dotyczace lumenow „zmodyfikowaly” i to pare lat temu. Dziwny zbieg okolicznosci – prawda?

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @kadett

    Zwal jak zwal, szanowny Blogowiczu, w moim przypadku to li tylko dowod na to, ze zab czasu robi swoje i na wszystko go nie wystarcza.

  65. Łukasz Fołtyn:

    „… ale po co lewica ma tłumaczyć systemowe przyczyny korupcji, skoro system generuje o wiele większe problemy- biedę, masowe bezrobocie, emigrację, dług publiczny, itp? Chyba że ma podkręcać dalej antykorupcyjne nastroje, które potem i tak ostatecznie wykorzysta prawicowy (pseudo)populizm…

    Poza tym w socjaliźmie też będzie zdarzać się korupcja, więc nie jest to akurat zjawisko zarezerwowane dla kapitalizmu… Stąd właśnie lewica powinna sięgać do innych „tematów-problemów”… ” – http://lewica.pl/f_test/index.php?fuse=messages.20293 .

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Czy ktos z bywalcow w kategorii En passant widzial blogowicza AlienDoc`a?

    Dlaczego pytam?
    Otoz blogowicz AlienDoc, sewgo czasu czesty bywalec w blogoswerze En p. pare lat temu wyjachal do archiwum w Potsdamie /k. Berlina w celu przywiezienia do W-wy 100 % dowodow dotyczacych masowych rozstrzeliwan Polakow wyznania mojrzeszowego w czasie powstania warszawskiego w 1944r. przez oddzialy AK

    ADoc informujac blogowisko kategorii En passant o zamiarze wyjazdu zniknal i sie wiecej nie pokazal(?)

    Zaczynam sie autentycznie martwic, gdyz misja na ktora sie zdecydowal zapowiadala spektakularne i niepodwazalne materialy, ktore chetnie bym zobaczyl nie w wirtualnym swiecie blogoatmosfery.

    Czy ktos slyszal cos w/w sprawie?
    Nie wiem czy wypada?…Moze Gospodarz cos wie w tej sprawie?

    Z gory dziekuje za ewentualny namiar na AlienDoc´a.

  67. O tym juz bylo zdaje sie.

  68. kadett (17:00)
    🙂

  69. p.s.
    Macham przyjaznie do Kartki z Podróży (w tle muzyka, Jacek Lech: czereśnie…WIŚNIE…)

  70. Marychna
    Też macham przyjaźnie dłońmi pokłutymi przez róże – ostatnie prace ogrodowe.
    Pozdrawiam

  71. Może warto podać nazwiska ludzi, którzy na początku 2006 r. zorganizowali czystę w MSZ, niszcząc Truszczyńskiego i nagle odwołując z placówek kilkunastu ambasadorów o podobnych Truszczyńskiemu kwalifikacjach. I to tylko za to, że ich nominacje podpisali Kwaśniewski, Belka i Rotfeld. Z MSZ zostali wypchnięci wówczas także fachowcy tej miary co np. Świeboda i Szlajfer.
    Niech więc autorzy „weryfikacji” 2006 r. popadną w taką samą niesławę, jak macherzy dintojry z 1968 r.

  72. @ Kartka z podróży 22:22

    Nie wiem dlaczego w korespondencji do pana użyłem niemieckiej transkrypcji w pisowni nazwiska Szewach Weiss. Przecież nawet nie znam niemieckiego z wyjątkiem kilku najniezbędniejszych zwrotów jak Hände hoch! Raus, raus! Schneller, schneller! Du polnische Schweine! (Żartuję, żartuję!!!) Nawet trochę się obawiałem, że zauważy pan tę pomyłkę i przejedzie się po mnie jak po łysej kobyle. Jednakże nic takiego się nie stało i powtarzał pan jak papuga Schewach, Schewach, Schewach. Zapewne aby nie sprawiać mi przykrości, za co panu serdecznie dziękuję.

  73. Feliks Stychowski pisze:

    2009-10-31 o godz. 12:44
    Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    wirtualnie vs realnie

    Trudno okreslic ile z tego co nas otacza na blogu jest realna prawdziwa emocjonalna interakcja a ile wirtualna sztuczna manipulacja/eksperymentem.

    Nie pamietam AlienDoc.

    Slawomirski

  74. Bobola pisze:

    2009-10-31 o godz. 01:05

    „Czlowiek rzuca perly…”

    Groch nie perly.
    Wieprze lubia groch.
    Pastuch tez czlowiek.

    Slawomirski

  75. Państwo burdel! Jak może istnieć państwo, w którym prokurator generalny zmusił przestępcę siedzącego w więzieniu do złożenia fałszywych zeznań przeciwko kobiecie, posłowi przeciwnej partii. Fałszywy świadek w dramatycznych okolicznościach odwołał zeznania ujawniając przy okazji skalę zepsucia i degeneracji włazy i jej przedstawicieli. Prokurator generalny to oczywiście Ziobro, europoseł chroniony immunitetem przed kryminałem, w którym powinien od dawna siedzieć łącznie z jego szefem. Temat jak zwykle przemilczany, gdyż buce znajdujący się obecnie przy korycie wpadli we własne kryminalne sidła korupcyjne. Dramat kobiety opisuje dzisiaj Trybuna. Gdyby ot działo się w środkowej Afryce, ale w środkowej Europie do prawdziwy burdel.
    http://www.trybuna.com.pl/Trybuna/Trybuna_-_KRAJ/Wpisy/2009/10/31_Ofiara_politycznej_intrygi.html

  76. Panu Passentowi gorzko. Odnosi sie wrazenie, ze cokolwiek sensownego powstaje w Polsce, Panu D.P. gorzko smakuje. Moze to nie polityka a poprostu zgaga ? Alka Seltzer nie pomaga ? Byl gorzki holocaust, Pan Daniel z niego wyrosl, przeto cale zycie ma gorzkie ? Wyksztalcili sie sensowni ludzie, robia kariere w EU, ale – przedtem mieli gorzko. Zastanawiajace – czy to zgaga, czy malkontenctwo, czy chwytanie sie za wszystko – bo jak nie, to o czym tu pisac ?! Rownie dobrze mozna byloby twierdzic, ze biust Beaty Tyszkiewicz jest gorzki, bo wyrosl w komunie. Natomiast „mleczarnia” Dody jest slodziutka bo wyrosla w Nowej Polsce. Satysfakcja tez ! Nasza, oczywiscie. Czego i komu ta passentowa gorycz dodaje ? Ale czeste wycieczki do Niemiec – nie dodaja. Tam, dla Szanownego Autora, wszystko jest susse traumerei. A w Polsce – wszystko jest gorzkie. Panowie Truszczynski i Pietras zdobyli solidne wyksztalcenie, rzetelnie odrabiali szczebelki kariery i maja z tego pozytek. Gorzki, jednakowoz. Wszystko w Polsce, poza lajdactwem i korupcja, jest gorzkie. A a zachod od Odry – bananas ! Niemcy pieknie zrekonstruowaly sie po wojnie, wychuchane i wypieszczone przez Wuja zza oceanu, i – nie sa gorzkie. Co za brednie ! Pan Autor nie mial gorzkiej kariery, a zrobil ja – znakomita ! – tylko dzieki wielkiemu talentowi. To moze ten Truszczynski i Pietras tez maja satysfakcje, a my z nimi, przez ich talenta ? Cokolwiek ktokolwiek z nas osiagnal bylo przez prace i talent. Wszyscy mamy te „gorzka satysfakcje”. Maly Kazio, co dostal mature, tez ma wielka gorycz w duszy od slupkow wkuwanych w szkole. A jeszcze go czeka, ze ho ho ho ! Piszmy o Kaziu i odkrywajmy sensacyjna prawde: ze zycie jest gorzkie. Juz o tym bylo chyba…Ale dla D.P. jest to odkrywcze i warte opisania. Ewenement – dwaj zdolni Polacy robia kariere w Europie ! Kazdemu podobnemu Felietonista chetnie przyczepilby ten gorzki granat do tylka. Albo – zapuszczal w swiadomosc, polska opinie publiczna, smak goryczy. I – czemu tu mieszka i tu ten jad zapuszcza ? A rzuc Pan te odwieczna polska gorycz i wybierz slodkie zycie tam. Tam jednak, nikt nie chcialby czytac i jeszcze za to placic. Jak sie nawet jest tam, to i tak wygodniej pisac o tym, co tu. Tak maja niektorzy mistrzowie piora. Bog ich skazal na wlasny kraj. Wlasny jezyk. Wlasne gorzkie zycie. Jedni sa obiektywni, inni ryja i wyszukuja, co gorzkie i paskudne we wlasnym kraju i z tego zyja. A co to jest „wlasny kraj” i – dla kogo ? Monumentalne tu pytanie. Unia tak zalala Europe, ze z czasem i Niemcy, i Rosja, i nawet Crnogora beda wlasne. I gorzkie. Wtedy bedzie sie nad czym rozwodzic !

  77. Panie Sławomirski , pięknieś Pan to zauważył . Niby z Kaliforni , a chamstwo jak z Jackowa ! Kadett jak już mądrze chlapnął o rozroście raka biurokracji w UE ( czy te dane są prawdziwe ? ) to zaraz wlazł na swego konika i … dawaj
    o konieczności ??? wychwalania Lenina za PRL w czasie studiów .
    Bobolo – PRL była bardziej ludowa , a , do tego wniosku odkrywczego doszedłem , bardziej wolna w wielu fragmentach . Przykłady – nie poszliśmy razem z ZSRR do Afganistanu , moglismy mieć dowolne żarówki , nikt nas na siłę od papierosów nie odzwyczajał .
    Czego by nie mówić , „panów ” teraz we wszelkich rządach więcej !
    Przy okazji , z naszym głupim , jak zwykle udziałem , po wywaleniu z Polski
    gazociągu , teraz zamiast kasy za przesył możemy sobie stać na brzegu Bałtyku i wygrażać pięściami . Nie możemy grać przesyłem jak Ukraina – choćby ! Jak spełnimy mrzonki i interesy Zachodu co do energii z węgla i Co2 to już całkowicie się uzależnimy ! Właśnie podpisaliśmy umowę o gazie z Gazpromem do 2027 r. Musimy kupować więcej niż chcemy . Więc będą elektownie gazowe i wieksza zależność . Za komuny jednak nie do pomyślenia , ” Ruscy ” pozwalali nam robić energię z czego tylko chcieliśmy !
    Sądzę , drogi Bobolo , że tzw. chamstwo bywa często mniej podatne na perswazję salonów europejskich . Choćby taki Lepper . Chyba , że chce przejść do innej , „wyższej ” sfery !
    Jeszcze coś mi przyszło do głowy Kadecie . Wolę , jak wykładowca ugnie trochę kręgosłup i fałszywy hołd zloży , niżli ma wykładać na 16 / sic / uczelniach na raz . Nie słyszałem też , aby któryś zająknął się nt. 50% kosztów uzyskania przychodu – co Gilowska chciała zlikwidować ! W zamyśle bowiem , miało to być wsparcie dla biednych asystentów ! Pamiętasz jaki raban zrobili ? I to nie asystenci , a ci co mają po 30 – 50 tys./mc z 16 miejsc
    „wykładowych ” a studenci widują ich w przelocie lub wcale . Kasa , pomiot szatański , bardziej konformizuje niż Lenin !
    Co do głównego tematu , to Polacy już tak mają . Pisał o tym Kadłubek czy jakiś inny Długosz . Tak mamy i już . Polacy , którzy wyemigrowali z NUO /Bobola/ piszą , że na naszych drogach czują się jak na polowaniu . Tzn . wszyscy polują na wszystkich , a oni się boją !!! Więc czego się spodziewać przy „chodzeniu w ambasadory” ?

  78. Destrukcyjni” to tylko papierowi lub styropianowi chłopcy z NZS, tak podobni jak M. Kamiński (chore). SGSZ, SGPiS, SGH, UW, UJ, PW, SGGW, AGH, UP i PP, PW i UW, AM i inne uczelnie to taki zwyczajny rezerwuar kadr. Nie rozliczam, ale ścieżki do awansu w KE są nad wymiar lekko dostępne, nie każdy może. Były też organizacje ZSP, SZSP i itd., szanujmy kadry i ich drogi, ponieważ „gdańska szkoła” i hybrydy to tylko namiastka.
    PS. „Zaduszki” wypadają w poniedziałek, szanuję Jarosława P., to jest klasa pomimo, że nie jest z SGPiSu.

  79. Panowie Bobola I Kadett . W Waszych postach widać pewne rozdarcie . PRL był zły , ale teraz też kiepsko . Możecie podać , choćby do czczego rozważnia
    jakąś 3 -cią drogę ? Na Węgrzech ostatnio sondaże dały wynik taki : 14 % woli obecny system , 54 % wolało „gulaszowy socjalizm ” !!! Dobre , co ?
    Co do NUO / Naszej Umęczo…. / to jakieś pół roku temu była bodaj 7 % przewaga zwolenników PRL . To daje do myślenia , bo „styropian ” cały czas
    wali w TV propagandę klęski PRL i swojego chwalebnego męczeństwa ?!
    Gdyby kombatanci II WŚ , czyli prawdziwej tragedii , byli tacy pamiętliwi , to jak obliczyłem , musieliby ( brałem pod uwagę liczbę ofiar ) truć d… społeczeństwu coś ze 2300 lat !!! Ta wielkość rośnie zresztą , bo styropian robi coraz to nowe programy o swojej martyrologii , więc strony proporcji wiecznie się zmieniają ! Co do wyniku w NUO , to jest on zresztą zafałszowany propagandą styropianu . Węgrzy mają taki wynik , bo mieli socjalistyczny gulasz . PRL , został rozp….. przez styropian , ale ten zręcznie zrzucił winę za inflację i puste półki na „komunę ” . Wielu młodych zaś w ten komuszy ocet na półkach wierzy . I w kierownicze sprawstwo – też .

  80. „Kto rozsądny będzie aspirował do kariery MSZ ?” pyta red. Passent. Zapomnial dodac „polskiego MSZ”. Ministerstvo Inostrannyh Del i Department of State czy Foreign Office nie wchodza w to pytanie. Oni robia kariery dlugo i trwaja, do zasluzonej emerytury. Ich wyksztalcenie, wiedza, doswiadczenie skladaja sie latami na ogromny potencjal budujacy sile sluzb zagranicznych panstwa. Zadna partia i zadna koniunktura ich nie rusza. Jak nic nie rusza autorytetu ich kraju. To sa bezcenni fachowcy. Kiedy pytaja: jak opanowac dobrze angielski, odpowiedz jest: mieszkac tam, mowic przez 25 lat i samo przyjdzie. Dyplomata, bez doskonalego jezyka obcego, nie ma nic do powiedzenia. A to sa lata i lata. Dyplomata, bez bieglosci w protokole, wylatuje oknem (jesli do drzwi za daleko). Dyplomata bez analitycznego mozgu nadaje sie tylko do mycia klopa w konsulacie. Albo – osmiesza wlasny kraj. Obok wyksztalcenia – rozlegla i roznorodna praktyka. Dawna SGSZ w Warszawie albo Instytut Mezhdunarodnyh Del w Moskwie dawaly doskonale profesjonalne przygotowanie do dalszego ksztalcenia przez prace. Wielu Polakow ukonczylo te uczelnie, praktykowalo w najrozniejszych dziedzinach i stanowi kapital narodowy. Dopoki jest nazwa „Polska Rzeczpospolita” i ma swoj rzad, dopoty ci ludzie stanowia national asset. Tak jest w Great Britain, w Ameryce i nawet w Rosji. Co by Gorbaczov, Yeltsyn i Putin nie nawyprawiali w swoich ministerstwach, resort spraw zagranicznych, handel zagraniczny i wywiad pozostaly nietkniete. Dlatego tez, Pani Fotyga prezentowala sie przy Sergeyu Lavrovie jak kolchoznica a Pan Prezydent rozgrywal warcaby kartoflami, jak chlopak z ulicy. Swiezo po IMD, Valerii Churkin blaznil sie na konferencji prasowej o Chernobylu, ale – po dwudziestu paru latach jest doskonalym fachowcem, dyplomata w ambasadzie w Washington DC. Nikt go nie wywalil, nikt nie sciagal mu majtek w IPN, nikt nie szargal go za przynaleznosc partyjna. Odwrotnie zachowali go i promowali az im wyrosl. Lavrov tez przeciez wyrosl z komunizmu, a rozstawia teraz po katach najlepszych dyplomatow Londynu i Washingtonu. Mial czasem klopoty ze zlapaniem „pchly w majtkach”, ale odkad nastal prof.Rotfeld, tak Lavrow jak i „pchla”, dali sobie spokoj. Betonuje tradycje CRU w Rosji byly pulkownik komunistycznego wywiadu – Putin. Tu stoi Putin a tu – Lavrov i komu to przeszkadza ?! Robota w dyplomacji i robota w wywiadzie z jednych korzeni rosna. I jeszcze sie mutuja. Pan Redaktor, zasluzony dyplomata w Chile, moze to potwierdzic. Czesto dyplomata uczy sie pracy w wywiadzie a agent czy rezydent wywiadu – w dyplomacji. Mieszanie w tych resortach to pomysl idiotow. Bezkresna glupota kazala niszczyc te kadry w MSZ i MSW. Niechby sobie roslinki rosly, z czasem – drzewa dalyby owoce.
    Super praktyczne pytanie otwiera nasz felieton: Kto rozsadny ? Kto zaryzykuje wlasny los, kariere, przyszlosc, rodzine i pieniadze wiedzac, ze nowa partia u wladzy oglosi nowa czystke i go wywala ? Albo osadza i zamkna ? Albo zmusza do ucieczki ? „Kolek z plotu”, albo wariat, brzmi odpowiedz. Kto w Polsce potraktuje powaznie agenta polskiego wywiadu, ktory moze za tydzien bedzie musial opisac swoje kontakty i tajemnice ? Kto za granica zawrze przyjazn z polskim dyplomata, zawierzy mu w ustaleniach, bedzie mial poglad na o jego przekonaniach, kiedy doswiadczenie wskazuje, ze juz jutro moze byc inny Kazio z innym osrodkiem decyzyjnym ?
    Nikt rozsadny tego nie zrobi. I chwala Panu Passentowi za prawde, w oczy narodowego sumienia i – jesli jest – rozsadku.
    Bozia dala, ze te sprawy ustawia w Polsce State Dapertment, przy profesjnalnej pomocy min.Sikorskiego i do miedzynarodowych skandali – poki co – nie dochodzi.. Oby przestali „mieszac”, trzaskali obcasami kiedy Sikorski trzaska, czytali co im Pani Clinton pisze i przestali byc tacy „wyrywni” – prosze pani, a ja wiem ! Uszy po sobie, ruki po shvam, do as I say i moze jeszcze troche narod przetrwa.

  81. Panie Jurku
    Przyznaję, nie zauważyłem błędu i powtarzałem jak papuga. No ale nawet gdybym zauważył to nie wypominałbym tego Panu. To przecież drobiazg
    Pozdrawiam

  82. jasny gwint 19.47
    Oburzasz sie na sprawę Ostrowskiej, ale nie widzisz że wszystko łączy sie w całość ???? Przecież Ziobro i Kaczyński do spółki z prokuratorem Markiem W. i prokuraturą katowicką chcieli na początek wykończyc SLD, podłączając ich do „afery paliwowej” ( sprawa Blidy) a w drugiej kolejnosci PO, przy pomocy Kaminskiego, aby stworzyć dozywotnia władze w IV RP przemianowanej na Kaczolandie. Przeciez wystarczy czytac NIE, żeby widziec jakie są cele bandy czworga ( Bliźniaki + Kamiński + Ziobro). Dopóki ci ludzie nie wyląduja w wiezieniu z długoletnimi wyrokami za zdradę stanu, można sobie tylko żartowac z wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Ale zapamietaj sobie, że sprawa Ostrowskiej przy sprawie detektywa Marcina Popowskiego, który pomagał Olewnikom i naraził sie policji – to jest pikuś !!!

  83. OSIECKA W TVP. Nawiązując do pytania jednego z naszych blogowiczów o to, jak się udał tegoroczny Festiwal „Pamiętajmy o Osieckiej”, uprzejmie informuję, że reportaż telewizyjny z Festiwalu pojawi się w TVP 1 dnia 1 listopada br. o godz. 13.05 (lub 13.10).

  84. Sebastian, 18:09
    Różnice w zachowaniu ludzi wielkich i małych (moralnie, psychicznie) opisał już dawno temu filozof niemiecki Schopenhauer, przeczytałam jego „Myśli” b. dawno temu i wciąż się przekonuję o trafności jego obserwacji.
    Otóż ludzie „mali” bardzo chętnie łączą się w grupy wspólnych interesów – w zależności od kontekstu będą to kliki, kolektywy, partie itp. – służące do skutecznej realizacji wspólnych, często niecnych celów. Ludzie „wielcy” są często indywidualistami, jest ich zresztą statystycznie mniej i są mniej skłonni do tworzenia ww. grup, a napewno nie będą tworzyć klik.
    Jeśli w grupie ludzi „wielkich” znajdzie się jednostka „mała”, otoczenie będzie się starało ją podciągnąć do swego poziomu, natomiast jeśli w grupie „małych” znajdzie się jakiś „wielki” albo tylko „większy”, „mali zjednoczą się, aby go zniszczyć, bo psuje im komfort istnienia (będą oczywiście tłumaczyć, że im zagraża).
    Prawdziwym nieszczęściem dla kraju bądź innej organizacji społecznej jest przywódca z gatunku „małych”, wyposażony w dużą władzę. Dobierze sobie współpracowników nieprzewyższających go pod żadnym względem (nawet wzrostem), a jeśli w otoczeniu trafi się jakiś „wielki”, będzie go niszczył przy użyciu wszelkich środków. Historia i współczesność (polska niestety też) dostarcza tylu przykładów, że każdy, co ma oczy do patrzenia, łacno to dostrzeże. I ustrój nie ma tu nic do rzeczy!
    Pozdrawiam

  85. jasny gwint pisze:

    2009-10-31 o godz. 19:47
    „Państwo burdel!”

    Czy „Nasza Umeczona Ojczyzna”?

    P.S.
    Dziekuje za link.

    Slawomirski

  86. jerzy pisze:

    2009-10-31 o godz. 00:18

    „moge stwierdzic ze zasob wiedzy zawodowej jaki wynioslem z tej uczelni jest w bardzo duzym stopniu wiekszy niz osoby konczacej taki wydzial Uniwersytetu w Berkeley w Kaliforni”

    O jakim rodzaju wiedzy pan pisze praktycznej czy teoretycznej?
    Wiedza praktyczna zezwala osobie na aktywnosc ekonomiczna i konkurencyjnosc na rynku ,natomiast wiedza teoretyczna marginalizuje ekonomicznie bo nie zezwala na zarobkowanie. Czy wiedza praktyczna wyniesiona z PRL zezwala panu na zarobki w 5% najlepiej zarabiajacych w panskiej grupie zawodowej?

    Mnie niewiedza wyniesiona z PRL zezwolila na start do wiedzy.

    Slawomirski

  87. Taki juz ten amerykanski narod popieprzony, ze zamiast wyrywac sobie po slowiansku (ze smutku) piorka ze lba, robi jaja z makabry i drze dziob, jak u Lipinskiej:
    http://www.youtube.com/watch?v=FU3pRjHR95U
    Halleluiah i do przodu ! Mamuski taszcza za soba niewinne niebozatka po sklepach i kupuja im straszne kostiumy na Haloween. W ciagu dnia obchodza wszystkie Haunted House w okolicy a wieczorem szczuja nieletnich na sasiadow: tu idzcie ! Nie, tam ! Tam czekoladowe maja ! Dzieciaki zbieraja sie w bandy obwiesiow, czarownic, kosciotrupow, buszuja po okolicy, dzwonia do bramy i strasza: Trick or Treat ! Bo – jak nie bedzie treat (cukierki,drobne prezenty) to ci zrobimy taki trick, ze popamietasz ! Stary gestapowiec – Otto, moj sasiad, raz ich zignorowal, a w nocy – obszczal sie piec razy. Ja im raz nie otworzylem to uslyszalem zalosne skomlenie przy bramie – kosciotrup psa na dwoch lapach oparty o furtke. Ile mozna psie skomlenie wytrzymac ? Podciagnalem gatki, ide do bramy a tam Mak, psisko po sasiedzku, szczelnie ubrany w czarny dres a bialymi kosciami, stoi ma dwoch lapach i zebrze. I skomli, jak opetany. Te obwiesie zawiesily mu plat szynki, wysoko, na mojej bramie. Otworzylem, rzucilem mu szynke, a wtedy z krzakow wyleciala zgraja potworow wrzeszczac: Treat or Trick ! Treat or Trick ! Zignorowalem, zawrocilem do domu. I wtedy – z obu trawnikow chlusnely na mnie sprinklery ! Kapiel w listopadzie ? O dziesiatej w nocy ? Odtad, trzymam w domu pudlo z cukierkami. Zramolaly Otto, na wszelki wypadek, trzyma cukierki w szczelnych pakiecikach, ktorymi rzuca w terrorystow. Malzonka, Hausfrau w papilotach, wystaje z okna i kieruje ogniem: Otto, tam po lewej, taki gruby, jeszcze go nie trafiles ! Kiedys, Otto tak sie zapalil do tej strzelaniny, ze polecial za gangsterami na trawnik. Nazajutrz, o siodmej rano, oboje z Hausfrau szukali czegos na tym trawniku: grzybki zbieracie ? Nie, Otto zeby zgubil….I tak zle, i tak niedobrze. Cukierki $20 a zabki 1200. Trzymaj cukierki i nie poluj na niewiniatka. To nie cyganskie praktyki w Polsce. Wpuscisz do domu, nic ci nie podwedza, grzecznie wejda, nozki wytra, garscie nadstawia, pieknie podziekuja, a ze matka w nocy bedzie keretke wzywac do wydetych brzuchow to juz nie twoj klopot.
    A Obama mowi, ze mu rosnie. A Tuskowi sie kurczy. Zawsze amerykanskie lepsze.

  88. slowa Czeslawa Niemena na dziady halloween zaduszki

    „I nie zal nic
    I zal tak wiele”

    Slawomirski

  89. Dochody w Polsce. Piotr Szumlewicz – http://lewica.pl/?id=20318

  90. Muzyczna swieczka dla kogos , kto uwielbial tego sluchac . http://www.youtube.com/watch?v=EeM5TDXR3hU&feature=related

  91. Panie Jurku
    Siedzę nad esejami Herty Muller „Głód i jedwab” i mam wrażenie, że Szewach Weiss ich po prostu nie przeczytał. To doskonała ale przykra, boląca i bezlitosna literatura. Czytam i jakbym rozdrapywał swędzące krosty. Ona pisze o uniwersalnej dyktaturze – zarówno systemie społecznym i politycznym jak i potrzebie dyktatury tkwiącej w ludzkich mózgach. Ona się tylko wspomaga wspomnieniami i przeżyciami z komunistycznej Rumunii. A naprawdę te eseje są o całej Europie Środkowo – Wschodniej i o Niemczech. Niestety gdy je czytam to widzę polskie ulicy i słyszę polskie rozmowy. W tym kontekście uwagi Szewacha Weissa o tym by skupiała się na winie ojca są głęboko naiwne i ograniczające. Ona nie tylko pisze o historii, o przypadku (epoce) nazistowsko – komunistycznym. Ona pisze również o teraźniejszości i przyszłości w kontekście zainfekowania ludzi wynikającym z egzystencjalnego strachu totalitaryzmem – i to zarówno Rumunów, Niemców jak i niewymienionych w esejach Polaków. Bo przecież jej okrutna rumuńska wieś, tępo – bezwzględne niemieckie urzędy, zachowania tzw „zwykłych ludzi” w Rumunii czy w Niemczech są uderzająco podobne do polskich. Jej przykre pisarstwo dotyczy więc uniwersalnych spraw. Tym samym szkoda, że Szewach Weiss plutł bzdury nie przeczytawszy wcześniej jej książek. Szkoda też, że krytycy (między innymi z GW) po otrzymaniu przez nią nagrody pisali brednie, że zajmuje się krytyką, czy analizą totalitaryzmu w Rumunii Ceausescu. Ona przecież pisze o tym co się tutaj tli, o czym można nawet w komentarzach na blogu przeczytać. W tym kontekście sądzę, że komitet noblowski wykazał się przenikliwością honorując ją nagrodą.
    Pozdrawiam

  92. Magda W. pisze:

    2009-11-01 o godz. 00:57
    ——————————–
    Szanowna Pani,

    mali ludzie , to superstandard społeczny, doskonale rozpoznany, szkodliwy, a mający się jakby coraz lepiej. Ja w swoim wpisie „małymi” posłużyłem się wyłącznie w celu określenia obszaru moich rozterek,a tak naprawdę chodziło mnie o tych trochę większych, którzy pozostawiają przywództwo narodu „małym”, bez żadnej walki, bez poczucia odpowiedzialności za godzenie się na taką przysszłość, jaką nieuchronnie stworzą przyszłym pokoleniom ambitne „maluchy”.
    Wystarczyłoby skorzystać z mechanizmów demokracji i stworzyć zbiorową przeciwwagę dla tych szkodników, którym akurat się chce .
    Na własny użytek, taką apatię, która dotyka wielu krajów, nie tylko zPolski, tłumaczę sobie wyczerpaniem się kulturowym naszego ludzkiego gatunku. Kulturowo, większość państw tkwi w totalnej stagnacji. W sztuce np.odbębnia się zgrane, zrutynizowane „kawałki”., niezależnie od dziedziny. Żadnych nowych wyłomów.
    Ideologicznie , również martwota, wszystko dusi promująca przeciętniactwo poprawność obyczajowo-polityczna.
    Wszystko to za pomocą zinfantylizowanych mediów, przetwarza niepostrzeżenie obywateli, w głupkowatych neoniewolników, a czyni się to tak dyskretnie, że wszyscy mają poczucie życia w czasach wyjątkowej wolności obywatelskiej.Oczywiście do czasu, kiedy jakiś pracodawca, nie przestanie kupować jego ziemskiego czasu dla realizowania własnych celów.
    Dla „małych” to wymarzone warunki do spełniania swoich psychotycznch ciągutek.
    Wchodzą w newralgiczne miejsca w społeczeństwie jakby na gotowe/nasza , obywateli bierność na ich poczynania/ i są naszym pomostem do przyszłości.
    Przyjmuję to wszystko, jako symptomy schyłkowości naszej cywilizacji, która, wyczerpała swój potencjał spraw nadrzędnych dla rozwoju społecznego, zwłaszcza w dziedzinie kultury i programowo strefionej ideologizacji.
    Obawiam się, że tych „większych” już po prostu nie ma, gdyż obecne pokolenia są od kołyski „przystrzygane” do dostosowywania się do obecnych realiów. Wszyscy staliśmy się „małymi” i dbamy o to, żeby było miło, po naszemu.

    Pozdrawiam,Sebastian

  93. Kleofas: cos Ci sie chlopie pomieszalo… sprinklery dzialajace w listopadzie?!…Firmy instalujace sprinklery rozmontowja elementy sprinklerow, gazem usuwaja wode, podlaczaja ponownie przed latem. Dzieci nie chodza po domach o 10 tej, chyba, ze w nieciekawych czesciach miast…itd., itp, rozumie, licentia poetica, ale nie przesadzaj…

  94. „Kartko z podróży” (z dn. 12.11.2009 h; 15.40)

    @ – chapeaux bas ! Też tak uważam jak Ty w owym wpisie. Te wszystkie „abmany” o których Ty wspominasz (i o których pisze Mueller) tkwią w naszych głowach – a jak to się nazywa, to już kwestia intelektu, historii, zagadnień społecznych, religijnych konotacji i … ludzkiego języka (artykulacja); to po prostu najbardziej uniwersalne spojrzenie na człowieka – na pewno pamiętasz z młodości film M.Formana „Easy riders” (ze starym Fondą i młodym Nicholsonem w rolach głównych). To jest „to samo” – porządni, płacący podatki, chodzący do „fary” i pobożni obywatele zabijają (w imię spokoju i własnych praw) odmieńców. Człowiek z definicji – nawet ten co to się określa tolerancyjnym – podświadomie nie lubi „Innego”. „Inny” wymusza na nas refleksję, powoduje zadawanie sobie podstawowego pytania – dlaczego ? Drażni nasz „ciepło-gówniany” spokój- materialny, intelektualny, estetyczny. Burzy „nasz” porządek niby-wszechrzeczy……
    Pozdrawim i jeszcze raz gratuluję pięknego wpisu.
    WODNIK53

    PS: niezwykle ubawił mnie widok na ekranie TV (w stacji ZDF – po niemiecku !)gdzie pokazywano spotkanie naszego Pana Prezydenta z min.spraw zagranicznych RFN-u G.Westerwelle. Co prawda Westerwelle nie „przybył” na to spotkanie ze swoją żoną-partnerem, ale mina Pana Prezydenta RP była „zabawna”. Chyba L.Kaczyński mył przez pół doby dłoń, znając jego awersję do „praktykujących i obnoszących się” publicznie gejów. Komentarze w dyskusji redakcyjnej nt. temat były stonowane, ale znaczące uśmiechy i dwuznaczne krotochwile ze strony Niemców słabo maskowane.

  95. Panie Danielu,

    Poziom bylej szefowej MSZ (tej co jezdzi na rowerze i rozbija sie o samochody) widzielismy w trakcie jej tlumaczen przed komisja, ktora rozpatrywala jej kandydature na przedstawiciela w ONZ. Z tego co cedzila z siebie wtedy pani Fotga (bo ona nie mowila, tylko wlasnie cedzila slowa jak przez durszlak, pewnie nie umie mowic) bylo widac, ze to osoba z ograniczonymi horyzontami i do tego zindoktrynowana politycznie przez PiS. Takie miernoty ZAWSZE czyszcza wokol siebie. Bo boja sie lepszych od siebie. To regula nie tylko w dyplomacji, ale wlasnie w dyplomacji szczegolnie dobrze widoczna.
    Swoja droga nie uwazam zeby pan Radoslaw Sikorski byl szczegolnie uzdolnionym ministrem spraw zagranicznych. Jest przecietny. I to juz jest w naszych warunkach polowa sukcesu. Szczegolnie w zestawieniu z, po prostu beznadziejna i durszlakowa, pania Fotyga.

  96. „Zapomnial” pan on ze Stefan Meller od 31 października 2005 do 9 maja 2006 zajmował stanowiska ministra spraw zagranicznych w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. I mial swoj „zaszczytny” udzial w czystce w MSZ

  97. AJW 16.49

    This girl then – from the neighbourhood (now 63) would give you first class explanation about temperetures in November, how the sprinklers work and…. bed time.

    http://www.welkmusicalfamily.com/cissyking.html

    Plywala, tanczyla, ale licentia poetica nie uchronila jej, duzo pozniej, od wywalenia z roboty za „showing too much knee…”
    Postaraj sie usmiechnac w ten smutny polski dzien.
    Wdzieczny za doglebna analize mojego wpisu – Kleofas.

  98. Szanowny Gospodarzu,
    Sofistyka pierwego sorta.
    Niedlugo wyjdzie na to ze Pan Jan Truszczynski zawdziecza stanowisko wspolpracy z tajnymi sluzbami PRL i partyjnemu szkoleniu w komuszej dyplomacji.
    Jest dokladnie odwrotnie.
    Gdyby nie PRL byloby takich ludzi wielokrotnie wiecej.
    A gorycz pozostaje jedynie po tym, ze PRL ludzi do babrania w gownie.

    Jeszcze raz: pomimo a nie dzieki Panie Danielu.
    Pan Jan nie poszedl w dyplomaty jako syn malorolnego chlopa w ramach awansu spolecznego – za Sanacji studiowalo wiecej chlopow niz za komuny…

  99. zmuszalo (zniknelo)

  100. AJW 16.49

    Przyjmij laskawie dokumentacje inwentarza na Haloween.
    http://www.tripadvisor.com/VideoGallery-g60933-Albuquerque_New_Mexico.html
    Przeciez nie jestes smutas !

  101. Świeczka dla Agnieszki…
    bez Niej moje życie byłoby uboższe.
    http://www.youtube.com/watch?v=gV_yOsFTRuo

  102. Pan Andrzej Falicz 20.45

    Szanowny Panie Andrzeju Faliczu,
    Mniemam niesmialo, ze pierwsze zdanie panskiego wpisu zamierzone bylo jako tytul. Bylaby to niepodwazalna prawda. Prawda by rowniez bylo nie odnosic Pana Redaktora do myslenia i kategorii „Malorolnego chlopa”, jak Pan Pisze, przez tytulownie Go „Gospodarzu”. Tytulowano gospodarzem i Gierka i Gomulka, i Bieruta, zwlaszcza na Dozynkach. Tradycja zwrotu ma sie wprost do Pana i Chlopa w polskiej wsi, z ktora Pan Redaktor stosunkow raczej nie mial i nie miewa. Podpowiadam, majac na uwadze Panska bieglosc i precyzje jezykowa, zwlaszcza po niemiecku, co mnie niszczy, bo nie rozumiem ani slowa i tu – prosze o wybaczenie.

    Raczyl byl Pan opowiadac, jak to jezdzi czesto do Rosji, przeto „Sofistyka pierwego sorta” moglaby byc swiadectwem nabytego tam bogactwa jezykowego, ale – oni by powiedzieli: „Sophistika pervovo sorta” i chyba warto byloby zapisac to sobie w slowniczku wyrazow obcych.

    Ad rem: skoro uwaza Pan, ze swoje stanowisko Pan Truszczynski osiagnal dzieki „komuszej dyplomacji”, wal Pan prosto z mostu, po imieniu, zamiast chowac sie za „niedlugo wyjdzie”, bo nie wiemy co komu wyjdzie, skad i jak. Konfuzji Pan dodajesz. I sofistyke przynosisz. Bo to czy Passentowi wyjdzie, czy Panu – nie wiadomo, czyj grzech ?

    „Gdyby nie PRL, takich ludzi byloby wielokrotnie wiecej”. Jakich ? Takich, jak opisuje Passent Truszczynskiego ? Takich, co ich w PRL przesladowali ? Ale – bez PRL nie byloby wg Pana tych przesladowan i vice versa. Czyli, co tu mamy, Sofistyke czy Demagogie ? Jedno i drugie nie jest godne Panskich przemyslen.

    „A gorycz pozostaje jedynie po tym, ze PRL ludzi do babrania w gownie.” – zechce Pan laskawie wyjasnic kto, jak i dlaczego i wogole robil to, co Pana tak intryguje ? Bede wdzieczny. Bo inaczej – Sofistyka pierwszej klasy !

    „Jeszcze raz: pomimo a nie dzieki Panie Danielu.” – znowu mamy gmatwanine wyrazow bez uzasadnienia w tekscie i logice. Sofistyka czyzby?

    „….za Sanacji studiowalo wiecej chlopow niz za komuny…”. A jak to Pan policzyl Mistrzu ? A moze ja nie rozumiem: Wiecej chlopow niz bab moze ? Znowu Sofistyka i Demagogia sie klaniaja.

    Pokornie przepraszam za zajecie cennego czasu, ale uzasadnienie „Sofistyki pervovo sorta”, jako tytulu panskiego wpisu, w kazdym zdaniu, poddaje laskawej uwadze.

    Kresle sie z niesofistycznym powazaniem i pozdrawiam. Kleofas.

  103. Jasny Gwint otworzyl rozwazania o zwyklym burdelu. Albo o Panstwu Burdel. Tu wypadaloby dac inicjaly, n.p. Honorata i Swiatopelk Burdel. Panstwo Burdel, pisze. Moze tam myslnik jest w domysle ? Panstwo – Burdel. To juz lepiej pasuje do tekstu. Innymi slowy twierdzi, ze jego kraj, panstwo Rzeczpospolita Polska to burdel. Nie, ze w tym panstwie zdarzyla sie sytuacja, ktora Go mierzi, ale ze: Polska to burdel. Bardzo amatorska konkluzja. Mierzi Go balagan, naduzycie wladzy, brak kompetencji i temu podobne brudy.

    Zwrocilem sie o porade do zasluzonego burdelmana, ktory prowadzi szesc takich przybytkow i zdecydowanie przekonal mnie, ze odniesienia do Polski oczami autora wpisu, zadnego tu nie ma. W jego burdelach jest porzadek, poszanowanie , jednak – limitowanie wladzy, a wszystkie panienki sa nad wyraz kompetentne. Czysto, porzadnie, dobra organizcja a ceny przystepne. Na kazde swieto narodowe niosa wielki transparent „We are proud of our Bordello !” Przykro, ze Jasny Gwint tak obraza szacowny przybytek, jego kadry i technologie produkcji.

    Goloslownie Jasny Gwint tego nie pisze.Z pewnoscia zinspektowal liczne burdele w kraju i za granica, alisci mial nieszczescie trafiac do marnych spelunek, ktore nigdy by nie osiagnely zaszczytnego miana: Burdel. Oszukano biedaka sromotnie mowiac, ze wioza Go do Burdelu.

    Balagan i intrygi, ktore Jasny Gwint opisuje zdarzaja sie i w Ameryce, i w Argentynie, i w Nowej zelandii, i na calym swiecie. To dlaczego ochrzcil tym mianem Polske ? Moze masochistyczne ciagotki ? Nowa Polska jest bardzo mlodziutka to moze pedofilska dewiacja ?
    Bo, jesli Jasny Gwint rozumial i pisal o Polsce panstwo – burdel, w pejoratywnym znaczeniu, to wystarczyloby kiwniecia palcem prokuratury dla oskarzenia naszego Blogowicza o obraze Panstwa. A czyn to wielce haniebny i surowo, jakze slusznie, karalny. Ja, oczywiscie, przywodzac dobre przymioty pojecia „burdel”, jak wyzej, swojego palucha do palucha prokuratora bym nie przylozyl i bronilbym pisarza Jasny Gwint do utraty tchu. Dla jego inteligencji, rzetelnosci i talentu, oczywiscie.

    O ile, oczywiscie, nie znajdzie sie jakas wsza, jakis absolwent, jakiegos uniwersytetu, co z jakims Jurkiem podobno pracowal w jakiejs redakcji i nie wszcznie. Dopiero bylby Halloween z wiedzmami wokol komina !

  104. Kartka z podróży 15:40

    Panie Wojtku,

    Lepiej by było, gdyby Gospodarz blogu o swoim braku zgody na sponiewieranie Herty Muller w „Rzeczpospolitej” poinformował Szewacha Weissa na gruncie prywatnym. Niestety zrobił to publicznie i na głowę Weissa posypały się obelgi, wśród których nie zabrakło antysemickich. Na pewno nie o to mu chodziło, ale też nie chcę już dłużej tego wałkować.

    Pański niepokój o losy Polańskiego w pełni podzielam. Boję się jakiegoś szokująco wysokiego wyroku, a za szokująco wysoki uważam każdy ponad to, co Polański odsiedział już w aresztach; niestety USA jak wiadomo nie zna się na żartach, w dodatku tamtejsza opinia publiczna nie jest zbyt przychylnie nastawiona do naszego Romka.

    Lączę pozdrowienia

  105. Jurku
    Bardzo się cieszę, że się dogadaliśmy. Czułem w Twoim pierwszym komentarzu, że o krok jesteś by mi antysemityzm zarzucić i mnie to przejęło – może dlatego nieco nerwowo i ostro odpowiedziałem. Najważniejsze, że się zrozumieliśmy
    Pozdrawiam, miłego dnia

  106. Szanowny Kleofasie,
    Tlumacze:
    Pan Truszczynski osiagnal wyjatkowy sukces na poziomie wladz ogolnoeuropejskich.
    Pan Gospodarz ubolewa, ze z powodow „czystek”dokonywanych przez styropian nie ma wystarczajaco duzo ludzi na poziomie by pelnic wazne role w dyplomacji tak jak Pan Truszczynski, ktory nie tylko otwarcie przyznal sie do wspolpracy ze sluzbami PRL ale swoja kariere zaczal za komuny i skonczyl
    (sugeruje Gospodarz „komusza”..,.,?) tamze szkole …
    Przeciez innych szkol za komuny NIE BYLO skonczyli je i Macierewicz i Niesiolowski…
    Gorzka satysfakcja ma wedlug Gospodarza, ktory sie z „komuna”duchowo indentyfikuje ma wynikac z tego, ze Truszczynski ma ogon PRL-owski (jak Gospodarz i dlatego ta satysfakcja) a doceniaja go tam gdzie nie ma „czarnosecinnych styropianow”(w domysle) tylko na prawdziwym szerokim swiecie.

    Ja odpowiadam, ze to sofistyka bo Truszczynski moglby zostac dygnitarzem unijnym rowniez bez paprania sie w gownie tajnych sluzb Kiszczaka itp.
    Jego kariera nie wynika z faktu, ze PRL wydobylo go jak diament z posrod zabiedzonego malorolnego chlopstwa w ramach awansu spolecznego PRL gdyz to kolejny mit – wiecej chlopstwa studiowalo za Sanacji niz za komuny.
    Ludzie robili i robia kariery np. w UE pomimo PRL-u i PRL-owskich szkol a nie dzieki i gdyby nie on (ten PRL) to byloby tych ludzi wiecej.
    Wiec proba mieszania „zdobyczy”PRL-u z osobistymi sukcesami na arenie UE jest sofistyka, ktora potajemnie probuje wybielac PRL.
    Gorzko bo tak malo „kumpli”z czerwonymi zyciorysami ale jednak satysfakcja u Gospodarza bo SA
    A teraz jako dowod bywania na swiecie zapytam:
    Ponial?

  107. @momo 31.10.09 22:28

    napisał:

    PRL , został rozp….. przez styropian , ale ten zręcznie zrzucił winę za inflację i puste półki na “komunę ”

    Oj momo, momo… Co to ma wspólnego z tzw. prawdą materialną..? Styropian jest kruchy. Nie trzeba wiele wysiłku, żeby go w dowolnym miejscu przełamać i zademonstrować jego słabość. Co innego eternit. Twardy niczym hartowana stal. I nie poddaje się inflacji czasu.
    Rakiem zaraża nawet po 100 latach. To nie styropian jednak zostawił po sobie tyle rakotwórczego eternitu…

css.php