Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

13.02.2011
niedziela

PIERWSZA SETKA

13 lutego 2011, niedziela,

Lewicowy tygodnik „Przegląd” zamieścił spis stu najbardziej wpływowych Polaków. Nazwiska wybrał i uzasadnił Robert Walenciak, jeden z nielicznych lewicowych dziennikarzy. Oczywiście, jego dobór jest arbitralny, subiektywny, ale warto się w niego zabawić, gdyż w przeciwnym przypadku pozostaje bieżąca sieczka, czyli: kardynał Dziwisz wręcza przed kamerami TVN relikwię dla Roberta Kubicy (byle tylko przypodobać się telewidzom), Jarosław Kaczyński pisze do Kubicy list (prawdziwym adresatem są wyborcy), polski parasol za mały dla Sarkozy’ego, prezydent usiadł kiedy jego goście jeszcze stali, redaktor Meller z Playboya rozczarował się do Platformy, wojna (?) Tusk – Schetyna, przeszczep Beaty Kempy z trudem przyjmuje się w świętokrzyskim PiS, poseł Platformy Węgrzyn to zwyczajny prymityw, który nie powinien był nigdy nie zasiadać w Sejmie, itd. itp.

Odłóżmy tę sieczkę i spójrzmy na listę stu najbardziej wpływowych – od Tuska (1) do Magdaleny Środy (100). Oto moje obserwacje.

BARDZO MAŁO LEWICY. Naliczyłem zaledwie kilka osób, które można kojarzyć z lewicą: Kwaśniewski (10), Michnik (20), Cimoszewicz (48), Napieralski (51), Palikot (52), Olejniczak (87), Karol Modzelewski (96) i Magda Środa (100). Oczywiście, nie o wszystkich pozostałych coś wiem, poza tym kryterium „lewica” jest płynne, subiektywne, ale w końcu taki ranking to zabawa. Tylko osiem osób z lewicy to bardzo mało, a przecież jest to ranking sporządzony przez pismo lewicowe. Gdyby taki ranking ułożyła „Rz.”, podejrzewam, że lewicy byłoby jeszcze mniej. Smutne, ale prawdziwe. A panowie i panie z prawicy czują się tak zmarginalizowani, osaczeni, samotni i bezbronni…

BARDZO MAŁO KOBIET. To jest wręcz uderzające i nie można tego zwalić na mój osąd subiektywny. Ciągle jeszcze umiem odróżnić kobietę od mężczyzny. Jest ich zaledwie siedem!!! Pierwsza na liście, Hanna Gronkiewicz-Waltz zajmuje 23. miejsce!! Kopacz (28), Bieńkowska (34), Fedak (38), Katarzyna Hall (45), Kidawa-Błońska (72), Odorowicz (84), Stróżyńska (92) i Magdalena Środa (100). To rezultat bardzo przygnębiający, daje wiele do myślenia o pozycji kobiet w Polsce i każe chyba jednak poprzeć ideę priorytetów. W przyszłym roku trafi na listę zapewne pani Kluzik-Rostkowska, ale panie wszechobecne w mediach, jak PP. Kempa, Jakubiak czy Pitera – wszystkie są wagi piórkowej, oczywiście w kategoriach politycznych.

LUDZIE MEDIÓW SŁABIUTKO. Solorz-Żak (12), Walter (19), Michnik (20), Dworak (49), oraz Miszczak (TVN) i Terentiew (Polsat) , na miejscach zapasowych (105-106) – to słabiutko, cienko jak na IV władzę. Prawdę mówiąc, nie ma na tej liście a n i j e d n e g o dziennikarza (-ki) czy komentatora, tylko właściciele i szefowie mediów. Choć w mediach nie brak gwiazd dziennikarskich , to jednak w rankingu wpływów nie zmieściła się żadna. Nie zmieścił się nawet Tomasz Lis. Otrzymaliśmy lekcję pokory. I to się nazywa Czwarta Władza?

Na koniec – odrobina humoru. Przed laty, w kabarecie Pod Egidą w latach jego świetności, a nie późniejszego upadku, znajdowała się księga gości. Można było wpisywać nie tylko swoje nazwisko, ale i co kto może załatwić – np. przydział na pralkę, odroczenie służby wojskowej, wczasy w Bułgarii, zlewozmywak lub części samochodowe. Jako weteran tamtych czasów (i kabaretu ), spojrzałem pod tym kątem na listę stu najbardziej wpływowych osób w kraju. Mam przyjemność znać około jednej piątej z nich, nie licząc tych osób, które ja „spotkałem”, ale nie mogę powiedzieć, że je znam. Miałem zaszczyt poznać nie tylko czterech prezydentów i kilku premierów, ale także paru baronów partyjnych, oligarchów, i rekinów medialnych. Ale co oni mogą mi dzisiaj załatwić? Żeby chociaż udział w Tańcu z Gwiazdami…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 117

Dodaj komentarz »
  1. Dopóki piłka w grze – jak mawiał trener Górski – ja bym na miejscu Pana Redaktora ćwiczył cha-chę i fokstrota, podbijał tę piłkę na boku czubkiem buta i z klepy, nie zawracając uwagi na to, kto się temu przygląda.

  2. PS
    Być może … Pan Redaktor chciałby ruszyć w Polskę i zastanawia się jak zacząć. Od pierwszej sety …

  3. Smutne sa czasy weteranow, gdy wiele mozna zalatwic bez pomocy drugich.
    ET

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie bardzo rozumiem co oznacza „wpływowi” w tym przypadku. Robert Walenciak chyba też ma taką wątpliwość bo pisze – „…Ukladając setkę, mieliśmy więc nieodparte wrażenie, że próbujemy fotografować ruchome piaski, wydmę, ktora nieustannie się przesuwa, w której jedne ziarenka wydostają się na powierzchnię, a drugie są zasypywane..” Ja bym napisał, że to jest raczej magma aniżeli wydma. Ponieważ realnie efektów wpływow tych ludzi nie widać to myślę, że wpływ poszczególnych osob z listy sprowadza się do ograniczania wpływow innych osob. Jest to lista osób, ktore nawzajem paraliżują się swymi wpływami. Jest to klasyczna grupa endemiczna kierująca wpływy wsobnie. Tak więc istotnie Gospodarz dzięki znajomości wpływowych osob z listy nie dostanie się do „Tanca z gwiazdami” poniewaź inni ludzie z listy dzieki swym wpływom będą znajomym Gospodarza tę protekcję uniemozliwiać. To jest istotą „wpływowości” prominentów z listy Przeglądu. Po prostu nic z tych wpływow dobrego i praktycznego nie wynika.
    Pozdrawiam

  6. Spotkałem dziś w Krakowie poważnego człowieka, intelektualistę. Zapewnił mnie, że SLD wygra wybory do Sejmu. Sam byłem tym zaskoczony. Ale to dobra prognoza i zupełnie realna.

  7. Panie Redaktorze, dziś czegoś jest 1000 razy więcej, albo 1000 razy mniej, jak dla kogo, taki banał.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska: Uparty jak Balcerowicz – http://www.nie.com.pl/art24362.htm

  8. Cenna wypowiedz dla takich jak ja, nieustannie poszukujacych lepszej orientacji w sprawach polskich. Brakuje w niej definicji, np. co to jest lewica, prawica, itp. ale to jest brak we wszystkich tekstach wszystkich komentatorow politycznych.

  9. Po pierwszej setce nie zakąszam ?

    Ale jeśli już, to czy w tej pierwszej setce są przedstawiciele nauki z dziedzin, które wepchnęły by Polskę do przedsionka szerokiego grona kandydatów do listy krajów zaawansowanej myśli naukowo-technicznej ?

    Sprawdziłem listę. Żadnego naukowca poza profesorami ekonomii, prawa, socjologii czy nauk politycznych. Ach, no i teologii.

    Polska potęgą jest i będzie.

    Naprawdę nIe warto zakąszać po tej setce. Cienka jakaś…

    No to chlup !

  10. Redaktor Passent pisze:

    „poseł Platformy Węgrzyn to zwyczajny prymityw, który nie powinien był nigdy nie zasiadać w Sejmie,”

    tak jakby tacy ludzie byli problemem a nie on sam.

    Slawomirski

  11. …a w klasyfikacji druzynowej niewatpliwym liderem jest Episkopat wraz ze swoimi terenowymi placowkami. Daleko w tyle partie polityczne, prokuratura i oczywiscie Porozumienie Zielonogorskie.

  12. A może Pan Redaktor się przejęzyczył ?

    Nie PIERWSZA SETKA, ale PIERWSZA SEKTA ?

  13. ” Ciągle jeszcze umiem odróżnić kobietę od mężczyzny.”
    Gratuluje ale nie zazdroszcze bo to nic w samej rzeczy specjalnego.

    „Tak naprawde” (to teraz w Polsce obowiazkowy zwrot) , nawet pierwsza dziesiatka nie za bardzo mnie interesuje.

  14. 80 lat temu wielki polski poeta Julian Tuwim napisał dedykację podobnym kreaturom. W sam raz pasuje do dzisiejszej setki.
    Proszę moderatora aby uszanował sztukę wielkiego poety i nie wyrzucał tego wiersza.

    Absztyfikanci grubej Berty
    I katowickie węglokopy,
    I borysławskie naftowierty,
    I lodzermensche, grube chłopy,
    Warszawskie bubki, żygolaki
    Z szajką wytwornych pind na kupę,
    Rębajły, franty, zabijaki,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Izraeliccy doktorkowie,
    Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
    Co w Bochni, Stryju i Krakowie
    Szerzycie kulturalną francę!
    Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”
    Swą intelektualną zupę,
    Mądrale, oczytane faje,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item aryjskie rzeczoznawcę,
    Wypierdy germańskiego ducha
    (Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
    Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
    Karne pętaki i szturmowcy,
    Zuchy z Makabi czy Owupe
    I rekordziści i sportowcy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Socjały nudne i ponure,
    Pedeki, neokatoliki,
    Podskakiewicze pod kulturę.
    Czciciele radia i fizyki,
    Uczone małpy, ścisłowiedy,
    Co oglądacie świat przez lupę
    I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ów belfer szkoły żeńskiej,
    Co dużo chciałby, a nie może,
    Item profesor Cy… wileński
    (Pan już wie za co, profesorze!)
    I ty za młodu niedorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item Syjontki palestyńskie,
    Haluce, co lejecie tkliwe
    Starozakonne łzy kretyńskie,
    Że „szumią jodły w Tel-Avivie”.
    I wszechsłowiańscy marzyciele,
    Zebrani w malowniczą trupę
    Z byle mistycznym kpem na czele,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I ty, fortuny skurwysynu,
    Gówniarzu uperfumowany,
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej,
    I ty, co mieszkasz dziś w pałacu
    A srać chodziłeś pod chałupę,
    Ty, wypasiony na Ikacu,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    Item ględziarze i bajdury,
    Ciągnący z nieba grubą rentę,
    O, łapiduchy Jasnej Góry,
    Z Góry Kalwarii parchy święte,
    I ty, księżuniu, co kutasa
    Zawiązanego masz na supeł,
    Żeby ci czasem nie pohasał,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę.

    I wy, o których zapomniałem
    Lub pominąłem was przez litość,
    Albo dlatego, że się bałem,
    Albo, że taka was obfitość.
    I ty, cenzorze, co za wiersz ten
    Zapewne skażesz mnie na ciupę,
    Iżem się stał świntuchów hersztem,
    Całujcie mnie wszyscy w dupę!

  15. @jasny gwint

    Też przewiduję dobry wynik SLD.
    Na jednym z blogów e-Polityki pisałem, że Napieralski dobierze sobie Tuska i Pawlaka jako wicepremierów. Dążenie Napieralskiego nie oznacza, że będzie chciał wszystkim zarządzać. Myślę, że wielu technokratów chętnie pomoże takiemu triumwiratowi. Sama myśl że doradcy nie będą musieli arytmetyki i logiki uzgadniać z żadną kurią, może wyzwolić w ludziach chęć działania.

    Jestem przekonany, że ankieterzy korzystają z listy klientów Toyoty.
    Jesienią może się okazać, że już po wypłatach cwierćmilionowych i prosty lud przepędzi tych przywiązanych do żłobu. Ani SLD dążąc do władzy nie podskoczy Kościołowi, ani ojciec Tadeusz Rydzyk nie pozwoli aby Jarosław Kaczyński go przesłonił.

    Różnych intelektualistów lub po prostu wykształconych już wielokrotnie cytowano. Ale bardzo szybko zgasło w ich oczach światło odnowy zabłysłe
    w wyborach samorządowych. Naród bardziej zaufa SLD, gdy ta wskaże potrzebę wyrzeczeń. Zamorski golfista słowami, ze to dziki kraj obraził miliony.
    Oni im tego nie darują. Na suchy chleb się zgodzą szybciej niż na pogardę.

  16. Szanowny Gospodarz, swoją anegdotą na zakończenie, wprawił mnie w nastrój smutku i współczucia, żeby nie powiedzieć – żalu nad jego biedną, uczciwą duszą. Wzrusza mnie dogłębnie, wyobrażenie o tamtych biedakach-niewolnikach, którzy wpiswali do wspomnianej księgi : możliwość załatwienia jakichś drobiazgów do życia…
    Przeskok z tamtego żartu/?/ do możliwości sprawczych wymienionych na liście „Mirów” czy „Rychów”, musiał się chyba odbyć po jakiejś paraormalnej „elewolwencie”, jak, w przypływe dobego humoru, mawiał mój profesor od matematyki…
    Panie Redaktorze Szanowny: cha, cha, cha… tego co mogą załatwić osoby z takiej listy – samo wyobrażenie , mogłoby być karalną nieprzyzwoitością. Tego, nawet dziesięć komisji sejmowych – nie byłoby w stanie nawet tylko „liznąć”…
    Smutna i wzruszająca książka z kabaretu „Pod Egidą” – to tylko ucieleśnienie skarlenia psychicznego tamtych oywateli w procesie przystosowywania się do tamtej realności, brrr…
    Żeby z osób, z listy stu- wydobyć coś na temat ich możliwości sprawczych- trzebaby najpierw zdefiniować coś w rodzaju oferty własnej, adekwatnej do ducha czasów i miejsca siedzenmia, czy czegoś podobnego…
    Cha, cha, cha… i w bek…

    Pozdrawiam,Sebastian

  17. Panie Danielu

    Palikota zaliczył Pan do lewicy chyba tylko dlatego, by zwiększyć jej ilościowy udział w tej pierwszej setce – z pozdrowieniami

  18. Podsłuchałem dziś rozmowę dwóch gościów. Jeden robił inteligentne wrażenie, drugi jakiś narwaniec. Rozmawiali krótko, ten narwaniec szybko się oddalił, o blogu coś wykrzykiwał. Spytałem tego intelektualistę:

    – A kiedy SLD wygra wybory do Sejmu?

    – Panie! znasz pan to powiedzenie, nie od razu Kraków zbudowano!

    I tak oto, jego prognoza wydała mi się bardziej realną.

  19. Tytułem uzupełnienia dodam, że „Przegląd” – inteligencki bądź co bądź tygodnik – nie raczył umieścić na swojej liście najbardziej wpływowych Polaków choćby jednego, jedniusieńkiego pisarza.

    Moim zdaniem jest to znamienne i zarazem złowróżbne przeoczenie. Rozumiem, że na liście nie mogło zabraknąć prezydentów i premierów, że musiała ona obfitować w biznesmenów i polityków, że konieczne było, aby dla pucu znalazło się tam choć po kilka lewicowych i kobiecych rodzynków. Ale żeby nie wcisnąć przynajmniej jednego pisarza!!! Nie wiem, co to naprawdę oznacza, ale w moim odczuciu oznacza to tylko jedno, a mianowicie, że redakcja „Przeglądu” ma pisarzy w wiadomym miejscu (pardon my French, jak mawiają Amerykanie).

    I właśnie to jest złowróżebne. Wszak pisarze od dwóch wieków z dużym ogonkiem sprawowali w Polsce nie jakąś tam ulotną i przemijającą I, II, III, czy IV władzę. Oni sprawowali rząd dusz, czyli władzę nadrzędną, a takich rzeczy nie wolno pomijać w najbardziej nawet frywolnych rankingach, bo alternatywą jest olanie wszystkiego.

    Powie ktoś zrzędliwie, że teraz od rządu dusz mamy w Polsce kler, a przedstawicieli kleru na szczęście jest ci na liście dostatek. Otóż co do dostatku, jest to święta prawda, kler na liście niewątpliwie aż bije swoją obecnością w oczy. Jednakże co do rządu dusz, to niestety ale jest to osławiona trzecia prawda – prawda księdza Tischnera. Kler owszem w pewnym sensie jest od rządu dusz. Ma jednak na względzie raczej rząd w sensie kolejki do nieba, tymczasem nie o taki rząd na miłość boską chodzi. Chodzi o rząd w sensie kolejki po dobrobyt, uformowanej na tej oto konkretnej polskiej ziemi, w tym oto konkretnym roku 2011, i jeśli ktoś tego jeszcze nie pojął, to tłumaczę jak dziecku: Od wyjaśniania, jak w takiej kolejce żyć, jak w rzędzie takim funkcjonować, jest nie ksiądz, nie sekretarz POP-u, tylko pisarz.

    I właśnie na tym polega tragedia. Że pisarzy na liście „Przeglądu” niet. Że powinni być, a nie są. Że, jak znam życie, nie ma ich również na liście „Rzeczpospolitej”. A jest taka lista, jest – wbrew temu, co próbował nam zasugerować Gospodarz bloga, uciekając się przebiegle do trybu warunkowego: „Gdyby taki ranking ułożyła „Rz”, podejrzewam, że lewicy byłoby jeszcze mniej.” Otóż ułożyła, ułożyła! Chciało się wbić konkurencji szpilę w tyłek, a nie chciało się poszukać, tak?

    Nie chcę być źle zrozumiany. Mnie osobiście pisarze potrzebni są jak drzazga w siedzeniu. Ale tu chodzi o dobro kraju, a na to nie mogę być obojętny. Gdy Ukraina w początkach XX wieku upominała się o własną państwowość, ówcześni macherzy od rankingów pytali ironicznie: Zachciewa wam się państwa, a kogo wy tam macie? Tarasa Szewczenkę i naszego Gogola na otarcie łez? To chyba trochę za mało jak na takie ambicje. I poczekała sobie Ukraina jeszcze 70 lat na własne państwo.

    Innymi słowy, w czasach Eriki Steinbach, Władimira Putina i Kazimierza Kutza, wiedza o wpływie pisarzy na społeczeństwo może się okazać czynnikiem rozstrzygającym kwestię III Rzeczpospolita czy Księstwo Warszawskie. Dlatego trzeba dmuchać na zimne i w departamencie pisarzy być na bieżąco, w każdym razie przynajmniej wyszczególniać ich w rankingach, tak żeby nawet Tusk z Komorowskim wbili sobie w te kanclerskie głowy przynajmniej kilka współczesnych nazwisk na wypadek gdyby jakiś dzisiejszy Wilson wziął ich na dywanik i zapytał: A kogo wy tam jeszcze macie prócz tego waszego Henryka Mickiewicza i Dostojewskiego?

    Podaję tutaj na taką okazję moje typy – Krzysztof Varga, Stefan Chwin, Janusz Głowacki – do niczego zresztą nikogo nie zobowiązujące. Jak komuś one nie w smak, niech poda swoje. Do pierwszych dwóch pisarzy przekonał mnie Gospodarz bloga. Głowackiego podał mi na tacy też on, ale na odwyrtkę, schlastawszy go bezlitośnie w felietonie, który jest już dostępny na portalu „Polityki”. A ja zawsze staję po stronie bitych. Głowackiego bronię tym bardziej, że wściekłe ataki przypuścili nań także Ziemkiewicz w swojej ukochanej „Rz” i Masłowska w „Przekroju”.

    I to by było chyba na tyle tytułem uzupełnienia.

  20. Jak każdy wybór subiektywny, tak i ta lista jest przede wszystkim TESTEM PROJEKCYJNYM (używa się takich w psychologii), określającym, kto wpływa na autora tej listy (czyli dziennikarza, który ją układał).

    Na podstawie tej listy można więc pokusić się o dokonanie oceny poglądów, nastawień itp. redaktora Walenciaka. Widać, że na niego wpływają przede wszystkim osoby polityczne (a więc o sformalizowanym autorytecie), a także osoby często występujące „w telewizorze” (a więc o autorytecie skonwencjonalizowanym).

    Na tej podstawie ośmielę się stwierdzić, że red. Walenciak, a w każdym razie jego poglądy, nastawienia, kształtowane są na podstawie bardzo sformalizowanej i skonwencjonalizowanej. Taki „człowiek bez właściwości”, silnie zewnątrzsterowny. Typowy „typowy polityk”.

  21. Kwasniewski niech sie wytlumaczy z teczki ktora spoczywa w KGB,wstyd.

  22. jasny gwint pisze:
    2011-02-10 o godz. 18:10

    Czas ucieka nieubłaganie. Zamierzałem wcześniej zareagować na Twoje oburzenie. Nim znalazłem chwilkę czasu Gospodarz popełnił dwa felietony.
    Przepraszam, że nie temat rankingu, który w każdej gazecie tasuje karty inaczej. Padło na PRZEGLĄD, posądzany o lewicowość. Czyżby? Co to w ogóle w Polsce znaczy? Lewica, czy to lewa strona krzywej Queteleta polskiego liberalizmu?

    Twoja reakcja na wystąpienie Pani prof. Engelking-Boni poruszyła i mnie. Ja też ten program oglądałem. Zauważyłem, że kilka osób Cię poparło. Ja też jestem zszokowany. Sam wiesz, że nie jestem antysemitą, ale takiego potraktowania polskiego plebejskiego antysemityzmu, który przyznaję jest faktem, lecz nie w takiej skali, aby go aż tak klasyfikować i zrównywać z holokaustem. To jest grube nadużycie. Przypomina mi się dawny rozsądny wpis Magrud (Wielkiej Magrud) o wykorzystywaniu polskiego antysemityzmu przez syjonistów, czyli nacjonalistów żydowskich, w walce z Polakami. Po wystąpieniu owej pani profesor inaczej spojrzałem na obsesję Lizaka, za którą został z tego blogu usunięty i której to obsesji ja też nie podzielałem i nie podzielam. Jednak jest coś na rzeczy. Nad tym jednak warto się zastanowić. Podzielam Twoje oburzenie. Mam podobne odczucie i podobna do Twojej opinię.

  23. Kwaśniewski (10), Michnik (20), Cimoszewicz (48), Olejniczak (87), Karol Modzelewski (96) i Magda Środa (100)
    to są ludzie PO

    Lewicy praktycznie nie ma bo każdy z nich chce przypodobać się sponsorom PO.
    Bo bez tego nie zaistnieja w mediach, chyba że opluci.

    Vide co robi się w artykułach POLITYKI na temat Napieralskiego.

    P.S.
    To co Kalisz zrobił w sprawie swojej koleżanki, pani Blidy to jest dopiero „lewicowe” ss

  24. jasny gwint (18.26),

    mnie też z tyłu głowy niepewnie zapala się światełko przy SLD.

    Pozdrawiam

  25. Dziwne ze pan Walendziak w swych rozwazanaich nie uwzglednil poteznego w Polsce KRK …
    Ktory jak w Iranie straznicy rewolucji pociaga za sznurki na koncu ktorych sa politycy ….

  26. Zosienka pisze:
    2011-02-13 o godz. 20:33

    Znowuż celnie i w dziesiątkę. Nie chcę się chwalić, ale zajrzyj do A. Szostkiewicza do mojego wpisu na temat trudności zrozumienia rewolucji w Egipcie.

  27. Szanowny panie redaktorze

    Panskie podglady polityczne sa podgladami osoby wychowanej w totalitaryzmie. Pisanie o lewicy w Polsce jest tak samo bez sensu jak pisanie o komunizmie. Takie pisanie jest bajkopisaniem. Na pewno zaapeluje pan do segmentu publicznosci ludzi towarzyskich. Dla innych panskie baju baju bedziem w radzieckim raju to historia nienajlepsza.
    P.S.
    Czy takie pisanie to bezmyslna rutyna?

    Slawomirski

  28. Jacobsky: „nim pierwsza s, eta zaszumi w głowie drugą pijemy”, oczywiście cytuję klasyka dziś.

  29. Jezeli Balcerowicz sie myli, to interesuje mnie w czym sie myli, i niewiele wiecej. Tematem sa emerytury, a nie Balcerowicz.

  30. Jacobsky pisze:

    2011-02-13 o godz. 20:04

    Szanowny Panie Jacobsky

    Ma Pan racje zalamujac rece nad polskim stanem posiadania wiedzy.
    Polska niewiedza wynika z niewiedzy odziedziczonej i bylejakiego procesu ksztalcenia obywateli od zawsze. Dopiero wydarcie sie z ojczyznianej matni otwiera oczy na swiat i wiedze. Ale jak do tego przekonac wszystkowiedzacych znajomych z przeszlosci? On tam w Polsce wszystko wiedza lepiej bo Mickiewicz, Pilsudski i JPII nie moga i nie mogli sie mylic.
    Niemniej preferencyjne wydawanie pieniedzy na karczmy i koscioly niczym innym zaowocowac nie moze ponad to nad czym Pan slusznie zalamuje rece.

    Slawomirski

  31. I znowu to samo. Stara spiewka.
    I jaka satysfakcja, ze zna się tyle osób. I ten kabaret Pod Egida – http://wp.me/pUgXD-N

    No jasne, wtedy można było się śmiać z PRL, teraz gdy jest PRL podrasowany i mamy w nim co nieco, to wara od niego.
    Widać, jak redaktor był i jest „umoczony” w tym systemie i cieszy się jak dziecko z jego „sukcesów”.

    Co to za satysfakcja być „poobcieranym” przez jednego, czy drugiego prezydenta, czy samego Michnika Adama?
    Co to za ludzie? Nikt. Pokazali już kim są. Ich czas definitywnie minął.

    http://wp.me/sUgXD-glistay

    @absolwent i spółka
    lepiej nie czytajcie nawet tego wpisu, bo i tak nic z niego nie zrozumiecie

  32. Nie można używać sformułowań lewica – prawica, bo za każdym razem dana osoba będzie inaczej umiejscawiana. Kaczyński jest prawicowcem czy lewicowcem? A widzicie?

  33. Torlin 7.38
    Czy ty sie wogole dobrze czujesz ?
    Kaczyński ma cos wspólnego z lewicą ?
    Jarkacz ( pomijając fakt że jest ciagle na prochach) jest utraprawicowcem z skłonnosciami faszyzującymi ( rózni idioci uwazali faszyzm za odmiane lewicy !) ale ty chyba do nich nie nalezysz ?

  34. Anglik z Kołomyi 5.58
    Kolego,mimo wszystkich slabosci ten blog jest o lata swietlne powyzej twego poziomu intelektualnego.
    Radze ci, przenies sie na swoj poziom, gdzies w pobliże DNA !

  35. Tak tytułem suplementu podrzucam link do pana Janka Pietrzaka i jego kabaretu Pod Egida, bo to naprawdę tak a propos tego podlizywania się redaktora do „wielkich” tego świata.

    Zwłaszcza pyszna jest fraszka o „Niedźwiedziu i Zajączku” niezapomnianego Andrzeja Waligórskiego – 2:58 minuta nagrania, to informacja dla niecierpliwych, bo warto wysłuchać wszystkiego, co ma do powiedzenia pan Jan

    http://www.youtube.com/user/egida1#p/a/u/1/8NNoCe8FE64

  36. Jurek Credo, 22.52. W setce PRZEGLĄDU nie można znaleźć nazwisk pisarzy lub twórców kultury, gdyż ich po prostu nie ma. Podane przez Ciebie kilka nazwisk stanowią nieporozumienie. Nikt na trwale nie kwalifikuje się do wpisania na listę twórców. W dwudziestoleciu „wolności” nie została stworzona żadna kultura nawet w przybliżeniu mogąca się porównać z kultura międzywojenną lub pierwszego dwudziestolecia PRL, kiedy nastąpił jej prawdziwy wybuch owocujący wielkimi nazwiskami. Ci co pozostali po PRL albo zamilkli albo zapluli swoją przeszłość albo zostali zakłamani i wyeliminowani. W rezultacie mamy 65 procent ludzi baz jednej książki w roku i księgarnie pełne makulatury w tym mnóstwo religijnej lub propagandowej. Jak podają źródła rocznie idzie na przemiał ponad dwa miliony książek. I tak już będzie trwało. O tym świadczą mordy na zdjęciach w PRZEGLĄDZIE.

  37. abmiros2 godz. 01:55

    Wg mnie Balcerowicz myli się, twierdząc, że pozostawienie OFE w ich obecnym stanie zwiększy przyszły zysk emerytów (w porównaniu ze zreformowanym OFE), a budżet państwa (czyli, pośrednio, obywatele) nie stracą w tej sytuacji, natomiast menedżerowie OFE – nie zyskają.

    Podczas gdy uważający inaczej wytykają Balcerowiczowi błąd: wysokości emerytur w przyszłości nie da się uzależnić od tego, czy będą w niezreformowanym czy w zreformowanym OFE, natomiast zyski z niezreformowanego OFE czerpać będą menedżerowie OFE, a nie budżet państwa (czyli obywatele).

    Tak to widzę…

  38. abmiros2 pisze:
    2011-02-13 o godz. 19:41

    Cenna wypowiedz dla takich jak ja, nieustannie poszukujacych lepszej orientacji w sprawach polskich. Brakuje w niej definicji, np. co to jest lewica, prawica,

    a może poniższy fragment artykułu :
    Piotr Żuk
    Demokratyczna wspólnota czy spółka z o.o.?

    „…
    Wydaje się, że tym co współcześnie oddziela postulaty lewicowego i prawicowego porządku lokalnego nie jest wcale skuteczność i metody w rozwiązywaniu istniejących problemów, ale sposób definiowania tego co jest „problemem publicznym”. Rację ma Jacek Wódz, kiedy stwierdza, iż „sam dobór definiowania problemu może być wskaźnikiem poglądów tego, kto dokonuje owego definiowania (…) – ”

    „można rządzić miastem, wiedząc, że jakaś dzielnica ludzi biednych pozbawiona jest faktycznego dostępu do ośrodka zdrowia, i uznać to za swoiste , a można ten sam stan zdefiniować jako ważny problem społeczny”[3].
    …”

    Czyli sterowanie społeczeństwem jak korporacją ( wg. wikipedii :
    Na kontynencie amerykańskim terminem tym określa się duże, rozgałęzione przedsiębiorstwa . w Polsce odpowiednik: Sp. z o.o.
    Jest to organizacja mająca na celu wyłącznie przynoszenie zysku udziałowcom.
    I tylko zysku kosztem otoczenia, środowiska czy ludzi)

  39. wycięło fragmenty tekstu ograniczone nawiasami kątowymi, więc powtarzam

    uznać to za swoiste [zło konieczne]

    i link do artykułu http://piotrzuk.eu/?page_id=108#_ftn3

  40. Wpływy ludzi wpływowych znoszą się nawzajem, bo każdy gra w co innego. Gdy dany celebryta, prominent (jak zwał, tak zwał) będzie chciał użyć swojego wpływu, by coś załatwić, to inny zdąży podstawić mu nogę. Jedynie krk, grając zespołowo, niezłomnie zawłaszcza przestrzeń publiczną i wiadomo przynajmniej, czego na pewno nie załatwi (np. o in vitro zapomnij, zajączku). Jeśli już mowa o grze zespołowej, która przynosi takie czy inne rezultaty, to warto przyjrzeć się zjawisku pod nazwą autorytet. Wydawac by się mogło, że autorytet, czyli człowiek świetny w jakiejs dziedzinie staje sie automatycznie człowiekiem wpływowym. Nic bardziej mylnego. Dzięki grze zespołowej (określonej partii, określonych mediów) jego autorytet jest nie tylko podważany, ale druzgotany i wyszydzany. Tu każdy może wpisać dowolne nazwiska, wedle uznania. Taka lista byłaby, jak sądzę, bardziej interesująca i pouczająca niż spis najbardziej wpływowych osób.

  41. „Nim pierwsza setka zaszumi w głowie, drugą pijemy.” Takie mamy rozalkoholizowane czasy. Stary patent, wszak gorzałą otępiano umyślnie i Rosjan i Polaków od lat. Dziś pijaństwo jest już powszechne na całym niemal świecie, jedynie zmieniono rodzaj uderzającego ludziom do głów alkoholu – setę zastąpiono, albo wzbogacono setką.

    Media podają nam na brudnej tacy „setkę” za „setką”, a większość z nas konsumuje to bez protestu, nawet z wdzięcznością, i łazi potem naprana całymi latami, od rana, do nocy. Nie ma ani czasu, ani okazji wytrzeźwieć, gdyż setka wciąż goni setkę, pić się chce, a z alternatywą marnie – gorzelnie oraz handel likworami są w tych samych rękach, od samego zarania. Zrobili z nas setkoholików, łykających bez protestu już absolutnie wszystko, nawet jeśli jest jakości denaturatu, i to nieprzesączonego przez chleb.

    Weźmy na najświeższy przykład – Egipt. Setka z placu Tahrir, a w niej transparent „Yes, we can too” (sic!) Człowiek spragniony to łyka i zaraz ma omamy przed oczami, że oto na placu Tahrir Egipcjanie postradali zmysły, bratają się z wrogiem, który torturuje, więzi i uciska ich przez ostatnie 30 lat, rozjeżdża dla zabawy w tłumie vanami, obija kijami z pędzących wielbłądów. Zanim cokolwiek zdoła skumać, już jest następna setka, wychodzi Sulejman i mówi, że Mubarak odszedł (świeć Panie nad jego duszą). Potem następna setka: Mubarak jest na wakacjach, kąpie się z rekinami. Nawet nie zdążymy pomyślimy, co też mogło mu strzelić do głowy (niczym Gabrieli Giffords), że go nie widać live, mamy już następną setkę: Protestujący opuszczają plac Tahrir – panuje demokracja, happy end, w tle restauracja KFC. Przez przypadek wyemitowana zostaje setka, że wielu Egipcjan jednak zostaje, czekając na prawdziwe zmiany, a nie tylko na roszadę w juncie i to nie wiadomo, jakim sposobem. Setka o aresztowaniach kilkudziesięciu przywódców z tych pozostających już nie zostaje wyemitowana, tak samo, jak o tłumach powracających na plac i rozpędzającej ich pałami demokratycznej po przemianach policji. Brakuje też setki o losie Mubaraka – ale oto jest! Izraelska gazeta podaje, że przeniósł się na wywczasy do Baden Baden, promocja była.

    Kiedyś ludzie inaczej reagowali na takie setki. W skeczu Krzysztofa Jaroszyńskiego kelnerka w knajpie zaserwowała zawodnikowi Macy setkę w… 50-cio gramowym kieliszku – ostrzegł uderzeniem.

  42. Poprzeć ideę priorytetów czy parytetów?

  43. Krytyka felietonu Pana Passenta o generalach, (aktualna) rowniez dzisiaj….

    Szanowny Panie Passent,
    wspomnienie o poludniowoamerykanskich generalch przypomnialo mi Pana eufemistyczne tlumaczenie “pracy” generala Jaruzelskiego. Napominal Pan, ze chodzilo wowczas o mniejsze zlo, co jest trudne do zaakceptowania, bo nie tzw. “wolnosc” byla jego celem, jak Pan usilowal imputowac. Redukujac problem naszej peerelowskiej przeszlosci do stanu wojennego oraz jego naczelnika w mundurze generala ogranicza Pan nasza wspolna historie do formatu CD. Historia nasza miala miejsce przed i po stanie wojennym. Mial Pan pelne prawo do obrony stygmatyzowania Jaruzelskiego, musi Pan jednak liczyc sie z konsenkwencjami krytyki tych, ktorzy w czasach poprzedniego porzadku narazeni byli na permanentne wykluczanie. Pan zdaje sobie doskonale sprawe jak wazna byla i jest partycypacja kazdego z nas w zyciu spolecznym, a nie w zawieszonej przestrzenii w drugim obiegu. Czas przed stanem i po stanie wojennym byl czasem tworzenia owej partycypacji rownoleglej, co per se redukowalo nas do przedmiotu w przestrzenii spolecznej, zawodowej, politycznej oraz gospodarczej. Jaruzelski byl wspoltworca takiego stanu rzeczy i stad slusznie jest narazany na krytyke. Piszac o mozliwosci korzystania z obrony w procesach politycznych w czasach zaprzeszlych opuszcza Pan role felietonisty, a zbliza sie wyraznie do roli felietonisty-humorysty. Pan doskonale wie, ze oba stany (medialny i wojenny) sa nieporownywalne, nieporownywalne kwantytatywnie i nieporownywalne kwalifikatywnie. Obawia sie Pan przy tym niepotrzebnie o kondycje telewidzow, obrazajac jednoczesnie ich zdolnosc percepcyjna. Nie wychodzi Pan z zalozenia, ze suwerenny obywatel jest w stanie adekwatnie ocenic program TV o Jaruzelskim, sugeruje Pan jednak w blogosferze, ze ten sam widz jest w stanie adekwatnie ocenic miejsce na krzyz lub jego brak w sferze publicznej. Ostatnio watpil Pan w percepcje tematow gospodarczych przez “niewyrobionych”wyborcow, co jest duzym nieporozumieniem ponad dwadziescia lat po przelomie. Myli sie Pan stawiajac Jaruzelskiego po stronie polskiej racji stanu. On (dotyczy to rowniez Gorbaczowa, ktory w odpowiednim czasie, skutecznie wykonal unik medialny) znajdowal sie do konca swoich politycznych dni po drugiej stronie i dlatego nie moze stac sie ani ofiara ani bohaterem. Nie dociekam przy tym jak to odczuwa sam Jaruzelski. Jaruzelski i jego prynycypalowie w Moskwie byli „tworcami“ ofiar, dzisiaj obecnych jedynie w pamieci spolecznej i to wlasnie o nia powinnismy wspolnie zabiegac. Niepotrzebnie uzywal Pan jezyka bibilijnego piszac o sadzie ostatecznym, do ktorego pusuwaja sie dziennikarze przy ocenie generala. Jest to jest nie tylko naduzyciem mowy, lecz rowniez przyzwoitosci dziennikarskiej. Ona jest bowiem niezbedna w opisie rzeczywistosci ostatnich lat. Domniemana socjaldemokratyczna (lub komunistyczna) droga polityczna Jaruzelskiego, przy calkowitym stygmatyzowaniu socjaldemokracji (lub komunizmu) w Polsce nadaje wyraznie subiektywny odcien naszej przeszlosci à la PRL. Obdarowal Pan czytelnikow rowniez swoimi obawami przed koncem swiata „mediow“ za dziesiec lat, zachowujac sie przy tym jak dobra wrozka. Vis comica owej zapowiedzi jest trudna do utrzymania (wytrzymania), bo media o podobnym charakterze maja sie dobrze od lat. Nie znaczy to jednak, ze kazdy nastepny program nie moglby byc lepszym. Dotyczy to rowniez Pana felietonow i naszych wpisow w blogosferze. Pana finanbuliczne proby ustawienia czasu i osoby Jaruzelskiego na arenie w swietle pasteli zubazaja te piekna sztuke widowiskowa, jaka jest polityka. Jednoczesnie krytykuje Pan podobne proby dziennikarzy TV. Sadze, ze oba poczynania sa emocjonalnie “tylesamowarte”. Z powazaniem.
    ET

  44. Jesli poważny człowiek, intelektualista, a w dodatku Krakowiak zapewnia na ulicy, ze SLD wygra wybory do Sejmu, no to inaczej byc nie moze. Napieralski premierem, Tusk albo Kaczynski wicepremierem – tak podkpiwa sobie dobrotliwie Newsweek Polska z Napieralskiego.

    SLD to dzis potencjalny koalicjant, cos jak liberalni demokraci (FDP) w latach 70-tych i 80-tych w Niemczech. Z Pastusiakiem na czele jednej z list wyborczych SLD mozna tylko stwierdzic, ze wraz ze wzmozeniem politycznym SLD wraca nowe.

    W Krakowie musialo byc wiosennie, i pewnie stad ten optymizm na krakowskiej ulicy. A dzis ile na slupku rteci ? A na slupku poparcia SLD ?

  45. Cóz lewica zajmuje się takze sprawami społecznymi, takimi trudnymi sprawami jak aborcja czy in-vitro cóz w dzisiejszym Wprost jest na okładce Jolanta Kwaśniewska Wproscie pisza na temat dlaczego kobiety zarabiaja mniej niz męzczyzny, totemat do analizy moim zdaniem cóz tu pisac to jest takze temat do sceniariusza na dobry film, cóz chciało by sie napisac, ze jej działalnosc dobroczynna Jolanty Kwasniewskiej była takze dowodem, ze lewica zajmuje sie prawami społecznymi, cóz tu pisac trudno o kobiete sukcesu, cóz nie długo wiosna i beda nowe seriale, to beda jakies wzorce kobiety sukcesu, spełnionej w zyciu i pracy, cóz tu pisac ciekawy serial Chichot losu czy Przepis na życie, takze sa talk-show, zeby porozmawiac o zyciu, i problemach społecznych, które dotykaja nie jednego człowieka, który chce bys szczesliwy, czy programy publistycznie, zeby wymieniac poglady, na temat spraw politycznych czy społecznych, cóz nie tylko sama politykom człowiek zyje, potrzebuje rozrywki,, cóz takze sa kolorowe gazety, zeby poczytac sobie o znanych ludziach, moze znada ispiracje dla ciebie, siłe zeby przetrwac własnie zycie, a wypadek Kupbicy to jest smutne wydarzenie, ale motywujace dla nie jednego człowieka, ze mozna lepiej życ
    Pozdrawiam serdecznie

  46. Anglik z Kołomyi 9.43
    W swoim adresie „cbrengland” przedstawiasz sie jako polski patriota w Anglii .
    Napisz proszę ktory lekarz wydał ci papiery i diagnozę na „polskiego patriotę.”
    Czy były w „żóltym kolorze” ?

  47. Samozwanczy lewicowcy, lewicowy felieton oraz epigoni realnego socjalizmu uzurpujacy sobie socjalistyczna wylacznosc, czesto dobrowolnie wpadaja w pulapke populizmu. Sadza oni bowiem, ze krytykowanie polskiej polityki na prawo od centrum wystarczy na stworzenie solidnej sceny po lewej stronie. Niestety owe wysilki zatrzymuja sie na etapie sredniej jakosci scenografii. Czesto oscyluja na granicy wygranej w lotto.Widoczne jest poirytowanie nie tylko w blogosferze, podczas kazdej, prawie zawsze nieudanej proby rehabilitowania nibysocjalizmu à la PRL. Widoczne sa w owych ponawianych probach potkniecia na wlasne zyczenie. Tesknota za czasem zaprzeszlym potwierdzana przez badania demoskopiczne tych czasow jednak nie wroci. Ba, powrotu do nich nie zycza sobie sami stesknieni. “Ruch” lewicowy natomiast z przyproszonym prawym okiem stracil kontakt z wyborcami uprawiajac li tylko werbalna krytyke kapitalu i globalizacji, na poziomie felietonu. Ruch tak konieczny na kazdej scenie politycznej oraz w kazdej politycznej konstelacji. Problematyka ekologiczna przy tym jako jeden z zasadniczych tematow spychana jest z politycznej agendy na trzeci, nieistniejacy plan. Widze bowiem watki rownolegle w polskiej lewicy, szczegolnie w checi postrzegania PRLu przez lewicowcow w blogosferze. Przypomina mi sie Magrud patrzaca w przyszlosc; przyszlosc bez koniecznosci rozliczenia sie z przeszloscia przy ciaglym szukaniu tematow zastepczych jest niemozliwa do zbudowania. Szkoda ze Magrud oraz Lizakowi Ludzie o tym zdaja sie nie wiedziec. Zastanawiam sie skad sie bierze akceptacja sadu lustracyjnego majacego dowiesc stan wskazujacy na bycie ofiara oraz calkowita negacja jednoczesnie, kazdego osadu przeszlosci PRLu wlasnie z pozycji ofiar. Zapominamy przy tym, ze w wiekszosci bylismy ofiarami niezaleznie od tego, po ktorej stronie sie znajdowalismy. Samo twierdzenie braku przynaleznosci partyjnej nie uczyni zadnego z nas tzw. dobrym lewicowcem. Brak tematow, programu na jutro z uwzglednieniem wczoraj spycha dzisiejsza lewice na margines spolecznej akceptacji. Epoka Millera, Kwasniewskiego oraz Oleksego skonczyla sie nie na samym poczatki ich kariery. Kariery mozliwej w wyniku indolencji drugich.
    ET

  48. Post Scriptum do poprzedniego wpisu.

    Za dzisiejszymi „Donosami”:

    Sondaze CBOS

    (trzeba podawac jaka firma robi sondaz, bo sa rozne metody) za luty daja
    Platformie 37 procent, PiS – 20 procent, SLD – 12, PSL i PJN po 4.

    Rozumiem, że co sondaż to wynik. Powyższy ani mnie nie ziębi, ani nie grzeje, i nie przytaczam go „na dowód, że…”. Żaden dowód, tzw. snapshot nastrojów, w dodatku wycinkowy. Następny sondaż (pewnie już jutro) zepchnie ten CBOS-u do niebytu. Co jednak jest ciekawe w przytoczonym przeze mnie sondażu to to, że jeśli rzeczywiście oddawałby on wiernie rezultaty wyborów, wtedy żadna z partii nie byłaby w stanie stworzyć dwupartyjnej koalicji, oczywiście za wyjątkiem PoPiS-u. Przecież PSL i PJN zostają za drzwiami z ich 4%. Co do Sojuszu, to stoi on tam, gdzie stał: potencjalny koalicjant, nawet więcej niż potencjalny, ale to wszystko, tak więc tym bardziej dziwię się krakowskiemu optymizmowi ludzi poważnych, intelektualistów. Być może jednak nie powinienem się dziwić, skoro Kraków to specyficzne miasto, dziedzictwo UNESCO, gdzie wierzy się w różne rzeczy, a ten sam hejnał z Wieży brzmi od dobrych kilku stuleci

    W każdym razie jedno jest nieuniknione. Za kilka tygodni będzie wiosna i słupki pójdą w górę. Pytanie komu…

  49. Ciepło witam lżejszy gatunkowo wpis Gospodarza, zwłaszcza że wcześniej rozmiękczył mnie tekst B. Pietkiewicz o piersiach (tu bym chętnie rozwinął wątek!) oraz jeden z blogowiczów, który przypomniał Tuwima genialny tekst o innych okrągłościach do całowania. Wprawdzie wspomnienie dawnej Egidy nieco przysmuca (bo dziś od kabaretów raczej się chce uciekać, niestety), ale pożartować zawsze warto.
    Na przykład proponując listę stu osób najbardziej wpływających na zanik chęci do życia. Sam się nie piszę z propozycjami, choć mam swój ranking. Wolałbym, żeby liczni na tym blogu spece od rymowania (a jest ich niemało!) sporządzili coś na kształt aktualizacji, prolongacji tuwimowskiej listy zaproszonych. Całowanym mogę być ja! Why not?

  50. Jacobsky 13.09. W Krakowie jest wielu ludzi inteligentnych i z fantazją. Nie oglądając się na słupki potrafią trafnie przewidzieć przyszłość. Pogoda i dużo słońca rzeczywiście temu sprzyja. Czy posiadasz jakieś nowe wiadomości o Kubicy, jak działa kropelka i co myśli po kolejnej operacji?

  51. jasny gwint
    13.02 21:40
    Gratuluje publikacji, a cenzurze odwagi do klasyka.

  52. @Torlin 7:38
    Mnie sie tak to widzi:
    Lewica to jest grupa cwaniakow, ktorzy jeszcze za PRLu konczyli studia, czesto ekonomiczne, zalatwiali sobie stypendia w Ameryce, uczyli sie tam ekonomi kapitalizmu, biegle opanowali angielski i kiedy w Polsce doszlo do zmiany systemu, ci cwaniacy zabrali sie za wdrazania w Polsce kapitalizmu.
    Prawica, to grupa szlachetnych patriotow, ktorzy w PRLu studiowali prawo, czerpiac z dziel Lenina, nigdy nie wyjezdzali za granice, nie nauczyli sie zadnego obcego jezyka, nie wiedza co to konto bankowe i prawo jazdy, ale bardzo kochaja ojczyzne.
    Najtrudniej ocenic trzecia grupe : watykanska, czy to prawica czy lewicca.?No bo jesli wziac pod uwage, ze oni tez za PRLu wyjezdzali, tez studiowali za granica, wprawdzie nie ekonomie ale teologie, tez opanowali obcy jezyk i to nawet starozytny, no to wygladaja na lewice. Poza tym doskonale znaja sie na kontach bankowych potrafia prowadzic samocchody.
    Ale z drugiej strony sa to przeciez szlachetni patrioci, stanowia jakas zadziwiajaca lewicowo prawicowa hybryde, tacy patriotyczni cwaniacy, albo cwani patrioci.

  53. Panie Redaktorze ! Drodzy Blogowicze !

    Jakoś tak dziwnie umknęła mediom informacja – i to podana parę dni temu (ale tak chyłkiem, półgębkiem, jakby wstydliwie) – że poseł Ireneusz Raś (P0) został usunięty z pół-tajnej organizacji przykościelnej (czyli na usługach obcego państwa) zwanej: ?Rycerze Kolumba? za ?złe głosowanie?, naruszające normy i wartości katolickie (więc niezgodne z wytycznymi Komitetu Centralnego KPZR ?. pardon – Episkopatu i Watykanu).
    Ale nie to jest clou mego wpisu – zasadniczym problemem jest ujawnienie (to też jest zysk demokracji i wolności obywatelskiej – m.in mojej wolności do informacji ważnej przed każdymi wyborami i z tytułu “who is who” z rządzących bądź stanowiących prawo w Polsce – kto z Panów Posłów i Senatorów członków rządu i centralnych organów państwa, należy do takich organizacji jak ww. Rycerze Kolumba, a dalej – Legion Chrystusa i przede wszystkim- Opus Dei etc.) takich właśnie informacji publicznie. Dlaczego media w Polsce nie piszą o tych sprawach ? Czy Pani/Pan Poseł/Senator, członkowie rządu itd. przynależąc do takich organizacji wykonują zadania zgodne z polską racją stanu ? Czy realizują zasady zgodne z własną wiarą religijną (często sprzeczne z interesem publicznym, obywatelskim, polskim) wykonując instrukcje takiej organizacji ? Jak to się ma do Konstytucji i porządku prawnego RP ? Pytania i wątpliwości się mnożą.
    W Wlk.Brytanii onegdaj (za rządów T.Blaira) jedna pani minister, kiedy ujawniono jej przynależność do Opus Dei (jako numenariusz) musiała ustąpić ze stanowiska ministerialnego. Właśnie z tego tytułu. A jak się ma ten problem w Polsce ?
    Zawieszam to pytanie w przestrzeni wirtualnej oczekując na dyskusję, ale ze strony ?topowych? dziennikarzy i publicystów, bo to jest problem zarówno wolności do informacji jak i istoty demokracji, a także państwa prawa oraz polskiej racji stanu.
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  54. jasny gwint pisze:

    2011-02-13 o godz. 21:40

    Szanowny Panie jasny gwint

    Gdy Tuwim pisal ten wiersz byl mlodym czlowiekiem.
    Osoba w panskim wieku powinna spogladac na swiat pod innym katem na przyklad tak jak to robi prezydent Carter.

    Slawomirski

  55. Sebastian pisze:

    2011-02-13 o godz. 22:04

    „Smutna i wzruszająca książka z kabaretu “Pod Egidą” – to tylko ucieleśnienie skarlenia psychicznego tamtych oywateli w procesie przystosowywania się do tamtej realności, brrr…”

    Cieszenie sie swoim zniewoleniem jest postawa homo sovieticus.

    Slawomieski

  56. absolwent szkoly recyklingu pisze:

    2011-02-14 o godz. 13:56

    i „trzepia” sie niefortunnie autora bez odniesienia sie do tekstu. Pogadal sobie Gawel z Pawlem.
    ET

  57. jasny gwint w notce do mnie (10:31): „Podane przez Ciebie kilka nazwisk stanowią nieporozumienie… Jak podają źródła, rocznie idzie na przemiał ponad dwa miliony książek. I tak już będzie trwało. O tym świadczą mordy na zdjęciach w PRZEGLĄDZIE.”

    Jasny gwincie, co do mord, pełna zgoda. Jednak co do nieporozumienia, to muszę oponować. Może najlepiej niechaj ci trzej autorowie najpierw przemówią własnym głosem, wtedy może inaczej na nich popatrzysz i jednak zmienisz zdanie. Przecież w twórczości każdego z nich jak w soczewce skupiają się najważniejsze wydarzenia naszych czasów. Krzysztof Varga na przykład w ostatnio wydanej „Alei niepodległości” wręcz antycypuje Smoleńsk:

    „Kiedy boeing 767 Polskich Linii Lotniczych LOT eksplodował w powietrzu nad Atlantykiem, Krystian Apostata był już kompletnie pijany. A właściwie można by to powiedzieć tak: był totalnie najebany oraz nawalony w trzy dupy, nagwizdany, nastukany, a wręcz napierdolony… Gdyby eksplozja boeinga została poprzedzona krótką informacją nadaną przez głośniki: „Szanowni państwo, z największą przykrością informujemy, że nasz samolot za chwilę eksploduje i wszyscy państwo zginą”, język Krystiana byłby z pewnością w stanie powiedzieć jedynie: „O, ja pierdolę, ale przejebane!” Tymczasem jednak Krystian milczał…”

    Stefan Chwin z kolei w swojej „Grze” ukazuje nam współczesność poprzez pryzmat swoistej przeróbki ewangelii. Rzecz dzieje się w Palestynie, bo gdzieżby indziej, ale kto wie, czy nie w naszej odzyskanej ojczyźnie:

    „Oto młody człowiek, mądry i szlachetny, schwytany przez rzymskich żołnierzy, czekał w celi jerozolimskiego więzienia na wyrok prokuratora Judei… Należało z mieczem w ręku przejść przez setkę korytarzy w gmachu więzienia i dotrzeć do ciemnej komnaty, w której na kamiennej ławie drzemał zakuty w kajdany młodzieniec, czekający na śmierć… akcja uwolnienia szlachetnego młodzieńca przez jedenastu zamaskowanych ludzi kończyła się powodzeniem. Oddział wyprowadzał odbitego skazańca z gmachu więzienia podziemnym przejściem i znikał w labiryncie uliczek Jerozolimy. Szczęśliwa matka witała ocalonego syna w małym domu na przedmieściach. Przyjaciele wydawali w Wieczerniku radosną ucztę na cześć ocalonego… po latach, uratowany od haniebnej śmierci na krzyżu szlachetny więzień prokuratora Judei, zostawał stolarzem w warsztacie swojego ojca w mieście Nazaret. Był dobrym mężem i ojcem, co na Ziemi nie zdarza się często. Miał dwie córki, Rachel i Salome. Jego żona, Miriam, piękna dziewczyna o popielatych włosach, urodziła mu jeszcze syna, Izaaka. Doczekał się też kilku wnuków. Wieczorami, gdy miasto pogrążało się w ciepłym cieniu, brał roześmiane dzieci na kolana i częstując je winogronami, opowiadał o emocjonującej akcji sprzed lat, kiedy to otarł się o śmierć.”

    I wreszcie porażający niczym nieosłoniętą prawdą fragment obyczajowej prozy Janusza Głowackiego. Mowa o „Good night, Dżerzi”. Jest to realizm w najczystszej postaci. Nie rozumiem co tacy Passent, Masłowska i Ziemkiewicz mają tej powieści do zarzucenia. Moim zdaniem jedno ich tylko tłumaczy – bezsilna zazdrość w obliczu nieuchronnego Nobla:

    „Może się i wstydzę, ale napiszę. Mówiłem Ci, pamiętasz, że go spytałem, czy mam przed nim uklęknąć, a on na to – tylko jeżeli to panu sprawi przyjemność, coś w tym stylu – nie pamiętam. Tak to mamy w filmie, ale tego, co teraz, nie mamy. No więc ukląkłem, tak jest drogi Januszu, ukląkłem. Oczywiście nie na ulicy, ale w pracowni u niego ukląkłem. I domyślasz się, co dalej? Tak. Sięgnąłem mu do rozporka. Może to był szok, taki, jaki żołnierze mają na polu bitwy, szok pola walki, tak to się modnie nazywa. Nie wiem. Wiem, że zakręciło mi się w głowie i już nie byłem pewien, czy to on, czy Rupert, a może coś mi mówiło, że tylko tak mogę go przebłagać, rozpacz, może powtarzałem sobie: to dla niej, dla Maszy, obłęd po prostu. Uśmiechnął się, pierwszy raz się do mnie uśmiechnął, spojrzał z zainteresowaniem, ale się cofnął, zapiął, i dalej się uśmiechał.”

    Nie przeczę, jasny gwincie, że corocznie na przemiał idzie 2 miliony książek. Jednak wszystko, co wartościowe, między innymi cenne próbki powyżej zacytowanej prozy, zostaje na naszych półkach. Moim zdaniem jest to powód do optymizmu. Mamy czym dać odpór ewentualnym zamachom na integralność naszej ojczyzny.

  58. …Robert Walenciak, jeden z nielicznych lewicowych dziennikarzy…

    Mało się nie udławiłem ze śmiechu, ten Passent to jak puści jakiś wic, to boki zrywać !

  59. jasny gwint,

    nigdy nie tracę wiary w Kraków z nadzieją, że jeszcze nie jednym nas zadziwi. Kto wie, być może trafną prognozą na temat wygranej SLD.

    Co do Kubicy… jakie kropelki ? Jakie operacje ? Po wieści n/t Kubicy zapukaj pod adres blogowiczki aqę lub marlenę.

    Widzę, że temat Kubicy też Cię kręci, co ? 😉

    Pozdrawiam

  60. Torlin 7.38 i Lewy Polak 16.04

    Klasyfikacja dana przez Lewego Polaka wydaje sie byc zawodna. Straszne uproszczenia. Wydaje sie, ze osad Torlina jest poprawny. Nie sposob tak kwalifikowac. Istnieje co prawda konwencja dla dyskusji politycznych i publicystycznych, zeby uproscic wywody i dialogi, ale zawodna.

    Od trzech lat probuje sie w tym rozeznac, z miernym skutkiem. Dziele na tych ktorzy, dobrze i skladnie mowia i pisza, i na belkot. Do pierwszych odnioslbym, przykladowo, Tuska, Rotfelda, Romaszewskiego, Janke, Olejnik, Zakowskiego a do drugich – Hofmana, Kempe, Blaszczaka, Kaczynskiego, Semke i Suboticz.

    Kaczynski jest mistrzem w obracaniu pustoslowiem. Nie rozumiem dlaczego sluchaja go masy, kiedy on nie mowi nic ? Doslownie – Nic ! Zongluje frazesami, z ktore moga zapalic prymitywnych ale ile tych „prymitywow” nazbiera ?

    Jest chyba nadmierna sklonnosc do „szufladkowania”, przyklejania etykietek. Przez to dialogi przeradzaja sie w peany o samym sobie. Magiel – dobry. Poglady -powierzchowne.

  61. ET pisze:

    2011-02-14 o godz. 14:10

    Szanowny Panie ET

    Dziekuje za elokwentne wytlumaczenie redaktorowi Passentowi bzdur jakie wypisuje. Kazdy ma prawo do swoich wlasnych bzdur. Natomiast publiczne obnoszenie sie z bzdurami nalezy krytykowac. No bo czy chcemy sie mijac sie z prawda w zyciu codziennym? Mysle ze mozna byc jednoczesnie inteligentnym i glupim.

    Slawomirski

  62. WODNIK53 pisze:

    2011-02-14 o godz. 16:17

    Szanowny Panie WODNIK53

    Zgadzam sie z Panem ze tylko pelna transparentnosc politykow zapobiega korupcji.
    Moje pytanie jest czy redaktor Passent nalezal do TPPR i jaki to ma wplyw na to co pisze w Wolnej Polsce?

    Slawomirski

  63. absolwent pisze:

    2011-02-14 o godz. 13:56

    Parafrazujac.
    Kto wydal absolwentowi papiery na agresje?
    TPPR?
    MO?
    SZMS?
    UB?
    ZMS?
    POP?
    SD?
    MPK?
    Mrs Robinson?

    Slawomirski

  64. @ jasny gwint oraz Szanowne Blogowisko

    Lubię poezję, Tuwima także, ale to wiersz już dość stary, i choć większość kojarzę, to mam drobny problem z rozszyfrowaniem tego fragmentu:

    „I ty, fortuny skurwysynu,
    Gówniarzu uperfumowany,
    Co splendor oraz spleen Londynu
    Nosisz na gębie zakazanej”

    Byłbym wdzięczny za objaśnienie, kogo Poeta miał na myśli?

  65. ET pisze:

    2011-02-13 o godz. 15:39
    Komentarz do “rewolucji” w Egipcie: “Wojny Trojanskiej nie bedzie”.

    Moj znajomy Saudyjczyk mowi ze zginelo +/- 400 osob. Od znajomego Egipcjanina nic sie nie dowiedzialem poza usmiechem komentujacym zamrozenie majatku Mubaraka w Szwajcarii. Mysle ze wojna trwa. Jest to wojna bezprawia z prawami czlowieka. A ze sie nie nazywa Trojanska…

    P.S.
    Zjednoczona Europa przegrala z Ameryka walke o wplywy na Bliskim Wschodzie. Marginalizacja UE to proces historyczny.

    Slawomirski

  66. Trolloklon Sl 19.17
    Trolloklon SL, kumpel intelektualny polisz joke’a z Kolomyi znowu zajmuje sie stalkingiem.
    A odsiadka coraz blizej i bliżej.
    Najgorsze sa te zaburzenia zwiazane z odrzuconymi zalotami do mrs. Robinson.
    Ale koledzy w celi rozwiążą mu ten problem

  67. Prezesi firm paliwowych, energetycznych czy farmaceutycznych zapewne śmieją się w głos czytając podobne rankingi. Kto tak naprawdę ma większą władzę: gajowy z wielkiego pałacu czy gość który jedną decyzją może wyłączyć „prund” na połowie terytorium RP?
    A szanowny Jurek Cedro chyba zabujał za bardzo w obłokach. Tyle w temacie.

  68. Kropla krwi

    Pragne podziekowac rodakom w kraju za zabawe jaka dostarczaja moim znajomym. Chodzi o krople krwi JPII dla pana Kubicy. Swiat sie smieje nie tylko po rosyjsku.

    Amen

    Slawomirski

  69. Janusz pisze:

    2011-02-14 o godz. 19:34

    Byłbym wdzięczny za objaśnienie, kogo Poeta miał na myśli?

    Prawdopodobnie Poeta pisal te slowa uniesiony mlodziencza bezmyslnoscia bo czarny wasik i Berlin powinny byc zmartwieniem a nie melonik i Londyn.

    Slawomirski

  70. Fraszka na wierzacych

    Theista komunista

    Slawomirski

  71. Szanowny Panie Tuwim

    Dziekuje Panu za wiersze
    Za radosci i za smutki
    Wiem ze Pana spotkam
    Bo tutaj czas jest krotki

    Slawomirski

  72. Propaganda TVN sięga po swych rozmówców już nawet nie do lamusa, a wprost do śmietnika. Dziś gościem Moniki Olejnik był p. Urbański. To istna żenada, żeby z pomocą tej bezklasy człowieka próbować podważać wiarygodność ministra Klicha oraz prof. Kuźniara, będącego solą we wścibskich oczach oraz ością w gardłach zaglądających przez wszelkie szpary w polskie sprawy obcych szpiegów.

    Jednak wszystkich w TVN na głowę bije p. Ewart, ze swoimi marnymi, propagandowymi dokumentami. Wczoraj wyemitowała film o Chodorkowskim, taki niby protest-film na wzór protest-songu, mający świadczyć jakoby na jego korzyść. Jednak kompletnie nie rozumiem jak ten cel p. Ewart chciała osiągnąć filmem, który mówił ni mniej, ni więcej tylko, że p. Chodorkowski to zwykły złodziej, gangster działający metodami bohaterów filmów Martina Scorsese, czy Briana de Palmy, oszust posiadający pod swą kontrolą cały parlament, sabotażysta państwa, który miał doprowadzić do przejęcia kontroli nad strategiczną rosyjską ropą przez zagraniczny syndykat powszechnie znanych łotrów, a być może także zleceniodawca morderstw, gdyż Jukos jest odpowiedzialny za śmierć co najmniej kilku osób. Wszystko było w filmie. Zabrakło jedynie informacji, że p. Chodorkowski to słup. Historia miała sięgać do źródła, więc spodziewałem się migawek z kołchozu, a tu ni z gruszki ni z pietruszki komunikat, że założył bank. Wziął i założył. Normalka. Każdy ma to w swoim życiorysie, przecież jak człowiek kończy dwadzieścia kilka lat to co robi? Zakłada bank, rzecz jasna. Potem przejmuje błyskawicznie jakąś rafinerię, potem kolejne, a następnie startuje w wyborach prezydenckich, bo jako słup władzę swych pryncypałów musi ugruntować.

    To smutne, ale TVN nie jest wyjątkiem ani w Polsce, ani na świecie. Wszędzie dziś są tematy tabu i wszędzie obowiązuje jasna linia programowa, nawet w Aljazeerze (i nie jest to wcale linia arabska), którą niektórzy postrzegają jako głos wolnego świata. Jest prawdą, że Aljazeera podaje informacje z Bliskiego Wschodu niedostępne gdzie indziej. Jednak to świadczy nie na jej korzyść, a na jeszcze większą niekorzyść mediów „demokratycznego świata Zachodu”. Wystarczy popatrzeć na przykład Egiptu. Relacje Aljazeery, kiedy lud egipski robił swoje (?) były obfite, a teraz, kiedy spektakl dla świata się zakończył, a scenariusz najwyraźniej przewiduje relacje z Iranu, to lud egipski już może sobie odejść (a jak nie, to demokratyczną pałą w łeb, albo do demokratycznej ciupy). Tysiące policjantów w czerwonych beretach, blokujących dostęp protestującym do placu Tahrir, i okrążających tych, którzy na placu są, Aljazeera nazywa policjantami walczącymi z reżimem o swoje prawa – portret policjanta, który zginął ponoć w trakcie zamieszek, niesiony w tłumie przez bandą tamtejszych tajnych ubeków ma być dowodem na to, że policjanci egipscy to także ofiary! Normalny cyrk. Natomiast reporter Aljazeery, żeby usprawiedliwić obecny brak relacji z placu Tahrir, niezdarnie markuje przed kamerą, że niby to nie może filmować, bo policja rygorystycznie zakazuje. Demokratyczna policja? C’mon!

    Chyba walnę sobie setkę.

  73. Chyba potrzebny mi urlop od tego blogu. Dlatego nalezy napisac o drugim koncu tego ubieglotygodniowego kija cytujac kogos kto chyba wiedzial co mowil. (bez decydowania kto ma racje)

    Wanda Rutkiewicz
    „Życie smakuje najlepiej wtedy, gdy można je stracić”.

  74. @Kleofas 18:50

    Oczywiscie, ze uproszczona, a nawet prowokacyjna, np. nie uwzgledniajaca mlodej lewicy i prawicy, tzn. ludzi, ktorzy nie dorastali w PRLu. Ale wypowiedz na blogu nie musi byc esejem wyczerpujacym do glebi wszystkie warianty omawianej kwestii.
    To ze Kaczynski jest mistrzem pustoslowia, to taka oczywistosc. Piszac o szlachetnych prawicowych patriotach, mialem na mysli agresywnych nieukow, lub pseudoukow, a nazywajac prowokacyjnie stara lewice cwaniakami, ludzi, ktorzy wyjezdzali na Zachod, mieli otwarte glowy , uczyli sie ekonomii i jezykow.

  75. Absolwencie! Lewy Polaku! Kleofasie!
    To był mój skrót myślowy. Jeżeli popatrzymy na to z punktu widzenia religijności, drobnomieszczaństwa, konserwatyzmu, narzucania innym swojego punktu widzenia poprzez przepisy i rozporządzenia, osadzenie w tradycji i wygłaszanie peanów na temat obowiązujących cnót moralnych – to Kaczyński jest oczywiście prawicą.
    Ale jest lewicą z punktu widzenia ekonomicznego, to nielubienie osób, którym się powiodło (on nie mógł dojść do tych pieniędzy własnymi siłami, to trzeba zbadać, bo tam musi być jakaś afera), to schylanie się nad każdym biednym i uciśnionym. Charakterystyczne dla lewicy jest chęć zabrania bogatym i rozdanie tych pieniędzy biednym, i to pasuje do Kaczyńskiego jak ulał. A to jest lewica.

  76. Odnośnie wpisów użytkowników Jurek Cedro i jasny gwint.
    Brak twórców kultury na liście może świadczyć o poziomie kultury – jak to sugeruje jasny gwint, jednak jest to wniosek niezwykle uproszczony.
    Ów brak może też świadczyć o społecznym braku zainteresowania kulturą wysoką i to jest wniosek racjonalny. Żyjemy w czasach zmediatyzowanych, co oznacza, że media kształtują w dużej mierze nasze gusta i poglądy (patrz: rankingi przedwyborcze owocujące wyborem nie z przekonania, a wyborem mniejszego zła). W dobie kapitalizmu jednak media zawsze będą dążyć do wypośrodkowania – uderzania w uśrednione gusta, w związku z czym skrajności przestaną być w cenie. Taką skrajnością jest kultura wysoka, bo jest zrozumiała i doceniana jedynie dla garstki ludzi. Naturalną konsekwencją przedstawionych wyżej truizmów jest więc po pierwsze to, że dzisiejsze zapotrzebowanie społeczne na kulturę wysoką (a za nim i wpływ przedstawicieli kultury) jest żadne, a po drugie, że kultura wysoka rozwija się w niszach.
    Milan Kundera w przestarzałym już może nieco eseju „Obrabowany zachód czyli tragedia Europy środkowej” pisał: „Tożsamość narodu czy cywilizacji odbija się i streszcza w całości wytworów duchowych, którą zwykło się nazywać kulturą. Jeśli ta tożsamość jest śmiertelnie zagrożona, życie kulturalne nasila się i rozwija, a kultura staje się wartością, wokół której skupia się cały naród”. Może więc upadek znaczenia kultury jest spowodowany ugruntowywaniem się cywilizacji? Jak by na to nie patrzeć, nie ma dziś realnego zapotrzebowania na kulturę demaskującą (bo rzeczywistość demaskuje się sama dzięki powszechnemu dostępowi do informacji), doradzającą (bo od tego są psychologowie, mówcy religijni i programy typu „Pytanie na śniadanie”), ani agitującą (bo agitacja się kompromituje przy każdych wyborach. Kultura zaangażowana jest zatem elementem przeszłości. Kultura wysoka jednak – wręcz przeciwnie. Zapewniam Pana gorąco, Panie jasny gwint, że kultura wysoka się rozwija także i dziś. Może tylko jest nieco mniej widoczna, bo nieco mniej komercyjna. Wystarczy tylko poszukać.

  77. Zora4. 07.19. Destrukcyjna rola mediów jest znana. Opisana szczegółowo przez B. Barbera w książce „Skonsumowani”. Przeszła ona bez echa, a ma wydźwięk katastrofalny także dla kultury. Pisze on; Po co mi 500 stacji telewizyjnych, wolę jedną którą mógłbym oglądać”. Kultura jednakże posiada swoje prawa i możliwości aby się obronić, oparte na ambicjach twórczych elit intelektualnych i pomocy państwa. Wszystko to zniknęło lub zostało zniszczone a tzw elity nie grzeszą jakimkolwiek zainteresowaniem kulturą.
    Wielkim oskarżeniem tychże elit jest raport M. Kleibera o „Mądrej Polsce”, dotyczący także kultury, a który spłynął do szamba także na tym blogu.

  78. Kleofasie
    Kilka refleksji po przeczytaniu twojego bloga:

    80 milionów analfabetów … Tylko Kleofas potrafi dojść do takiego wniosku oglądając jak to napisał Marek Siwiec o europejskich politykach ” zbaraniałymi oczami”.
    Jak zwykle u Kleofasa wszyscy ciemni a Kleofas oświecony i najmądrzejszy.
    Panie Kleofasie nie można być przez całe życie tak mądrym jak sierżant Walczak z psem Cywilem włącznie. Niestety nie zakładasz tego , że świat arabski to Młodzi Ludzie. Młodzi coraz lepiej wykształceni , mający dostęp do telewizji i internetu. Oni chcą normalnie żyć i nie chcą żyć rządzeni przez pomarszczonych ze starości satrapów. Jak byś dokładnie się przyjrzał przez szkiełko stojące na twoim biurku to może byś dojrzał na ulicach Kairu , Tunisu ,Algieru i Damaszku młode twarze i tego że widać w nich głód wiedzy , lepszego życia i zmian, które nadejdą czy Bogaty świat tego chce czy nie. Demokracji nie można zaszczepić lufami karabinów i czołgami z zatkniętą amerykańską flagą. Czy Irak nie nauczył Amerykanów czegokolwiek?

  79. do
    Slawomirski pisze:

    2011-02-14 o godz. 19:36

    Szanowny Panie Slawomirski,

    mamy rozne doswiadczenia literackie; Przypomnial mi sie Giraudoux
    i jego sztuka teatralna pod tytulem „Wojny Trojanskiej nie bedzie” (Kiedys we Wwiu mialem okazje uczyc sie teatru i o teatrze (Nawias, Kalambur, wspominany Zen na Placu Nankiera etc…Chodzilo mi oczywiscie o gre slow, typowa dla autora i wynikajace z niej konsekwencje. Przechodzac jednak do filmu, to japonska rezyserka otrzymala nagrode za ciekawy film (dokument, bo takie interesuja mnie najbardziej) jako przyczynek do tematu integracji.
    Przechodzac od migrantow do tanca, to wspaniale pokazal Wim Wenders grupe Piny Bausch (Balet istnieje nadal bez Piny).
    Wracajac do Polityki, to Berlinczycy zadecydowali w referendum, ze Berlinskie Wodociagi beda odkupione przez miasto. Pozostajac przy polityce, to ciesze sie na pierwsze oznaki wolania o demokracje w Palestynie (przypominaja mi sie utarczki z Faliczem na ten temat). Wreszcie nadejdzie czas na pertraktacje, przynajmniej mam taka nadzieje.
    Pozdrawiam.
    ET

  80. do
    Slawomirski pisze:

    2011-02-14 o godz. 19:36

    Zapomnialem:
    O Europe sie nie martwie, bo przyda sie USA w rywalizacji z Chinami oraz Indiami i vv.
    ET

  81. Torlin 6.29
    Z kazdym dniem stajesz sie bardziej naiwny !!!!
    To ze Kaczynski miał i ma pełna gębę solidaryzmu spolecznego, było i jest przykladem skrajnego zakłamania !
    To przeciez on do spólki z Gilowska wprowadził obnizke PIT dla najbogatszych oraz obnizył podatek spadkowy !
    A jezeli chodzi o „niecheć do bogatych aferzystow ” w ustach tworcy i beneficjenta spólek Telegraf i Srebrna oraz protektora SKOK to komentarze sa zbędne !
    Czy u ciebie w domu funkcjonuje jakas cenzura, która nie dopuszcza do Ciebie informacji o „lewicowosci” Kaczynskiego ?

  82. @ Slawomirski

    Oj, nie byłbym tego taki pewien, gdyż ów „czarny wąsik” w Berlinie nie byłyby raczej możliwy, gdyby nie ten konkretny mini „melonik” w Londynie, jeśli dobrze go po tuwimowskiej charakterystyce identyfikuję.

    @ Kleofas

    Skusiłeś mnie, ale tylko na małą chwilę, gdyż pod podanym linkiem natrafiłem na mowę w niezrozumiałym dla mnie języku. Jeśli coś wiesz o tym „…” , to wal śmiało wprost – to wolny kraj, jak mawiają Amerykanie, a marny ze mnie Sherlock Holmes.

  83. Redaktorze Passent,
    jak Pan na wesoło i kabaretowo, to i ja też (pomijam, że życie to jeden
    wielki kabaret i jak mówi siostrzeniec mojej małej żonki – jedna wielka
    ściema).
    Otóż przeglądając moją płytotekę (kurze należało usunąć) przesłuchałem sobie parę płyt jednej z moich ulubionych grup młodość „Led Zeppelin”.
    Zdumiewające, ale poszczególne utwory oczywiście nie w kolejności
    chronologicznej, ale jednak, opisują swoimi tytułami a i treścią często
    także, ostatnie trzydziestolecie historii Polski i Polaków. A więc:
    – czasy ciemne i ponure, „Black Dog” zeppelinów a u nas w Polsce raczej
    red dog, czerwony do bólu. Komuna zarządza każdym zakamarkiem życia
    i jak ten czerwony pies ogrodnika, sama je ale drugiemu nie da.
    Nadchodzi nowe: bunty na wybrzeżu, w Radomiu, Ursusie i wielu innych
    miejscach Polski, a naród wedle zeppelinów jest „Dazed And Confused”,
    tak oszołomiony zrywem mas pracujących, że aż zażenowany tym co będzie dalej. A dalej to już nie ta sama Polska – raz dobrze, raz żle czyli
    „Good Times Bad Times” wedle Led Zeppelin. Wszyscy to dokładnie pamiętamy (ładnie to Pan opisał Panie Danielu powyżej – załatwić można
    było wszystko – potrzebne były tylko odpowiednie kontakty, lub odpowiednia ilość środków „smarowniczych”).
    Prowizorka na pożyczanych na lewo i prawo pieniądzach nie mogła trwać
    w nieskończoność. Wzięło i pierdutło!!! Nadszedł Sierpień 80 czyli „White
    Summer” zeppelinów, a zaraz po tym w całym kraju ludzie zaczeli kochać
    bliżniego swego (prawie) jak siebie samego – tak wiele miłości czyli
    „Whole Lotta Love” przetoczyło się jak tornado po kraju!
    Niestety, rozwój wydarzeń, wrednych manipulacji i prowokacji wśród
    bliżnich, doprowadził do najbardziej haniebnego wydarzenia ubiegłego
    stulecia w Polsce, do Stanu Wojny z Narodem. Jakiś czas mieliśmy w
    Polsce istny „Kashmir” (LZ), internowania, godzinę policyjną (milicyjną,
    jeśli chodzi o ścisłość). Godność Narodu została zdławiona i zdeptana,
    wedle zeppelinów „Trampled Under Foot”. Na długo.
    Izolacja junty wojskowej przez narody Świata, upadek finansowy i
    moralny Wielkiego Niedżwiedzia Wschodu spowodowały że nadszedł zmierzch generałów – „In The Evening” (LZ). Po obradach Okrągłego
    Stołu opozycji z dotychczasową władzą, Polacy nareszcie odetchnęli!
    Ponownie wszyscy pokochali wszystkich (chcąc czy też nie chcąc!).
    Nastąpiła faza „All My Love” wedle zeppelinów, a zaraz po niej czerpanie
    pełnymi dłońmi wolności w demokracji, ocean „The Ocean” (LZ) łapczywego zachłystywania się krajem wolnym, demokratycznym, bez
    kagańca komuny! Oczywiście otwarto granice i kto chciał i mógł
    odśpiewywał „Immigrant Song” i tyle go było widać w Kraju!
    W następujących po sobie latach przemian, ewolucji nowego na starym,
    pchanek i przepychanek, trwał nieustający „Rock And Roll” zeppelinów.
    Niejeden z polityków, rządów ostatnich dwóch dekad, okazał się
    prawdziwym łamaczem serc rodaków („Heartbreaker” LZ), co trwa aż
    po dzień dzisiejszy. Przemiany, metamorfozy, koalicje lub ich brak,
    spowodowały że wielu wcześniejszych polityków, znalazło się poza główną orbitą zainteresowania społeczeństwa, bez tzw. politycznego dachu nad
    głową – „No Quarter” Led Zeppelin. Ale oni się nie poddają!
    Coraz głośniej mówi się o powrocie tzw. dinozaurów (określenie według
    mnie nietrafne, bo dinozaur to osobnik który bezpowrotnie wyginął,
    bardziej trafne byłoby określenie: powrót oldboyów), a to mi się nie
    bardzo podoba ponieważ może nastąpić ponownie totalny „Kashmir”,
    chaos i degrengolada dotychczasowych osiągnięć. Kraj ponownie pogrąży się w marazmie i zastoju. Dołożywszy do tego wzrastające znaczenie
    pingwinów KK i rządy fiolką krwi papieskiej, wielu rodaków ponownie
    nawiąże do twórczości grupy Led Zeppelin dokonując „Going To California”. Pozostałym w Kraju pozostanie rwanie włosów z głowy (o ile
    ktoś je jeszcze ma), rwanie zębów i wyczynowe skoki z wieżowców.
    Ci najbardziej odporni, ci którzy przeżyją, będą cierpliwie czekać na
    rozwiązanie ostateczne. Na wniebowstąpienie („Stairway To Heaven”LZ).
    Czy doczekają? To już inna para kaloszy.

    Pozdrowionka.

  84. Marek pisze:
    2011-02-14 o godz. 23:40

    „Chyba walnę sobie setkę.”

    Nie wiem Marku czy walnąłeś tą setę, ja walnąłem jak tylko zobaczyłem tą
    ohydną facjatę Urbańskiego u Olejnik.
    Co do Twojego wpisu, muszę przyznać że masz smutną, ale rację.
    No i jest znowu powód do walnięcia.
    Całej setki.

    Pozdrowionka.

  85. @biba:
    proponowana przez ciebie lista niemal w stu procentach pokrywa sie
    z cytowana przez gospodarza.

  86. Torlin,

    Twoj opis lewicy i lewicowosci wzbudza politowanie. Najpierw zdumienie, a potem politowanie.

    Pozdrawiam

  87. @cynamon:
    dobre!

  88. Marek, Janusz,

    niepotrzebny trud. Najwazniejsze jest to, ze poszliscie za linkiem i wpadliscie na blog Kleofasa, czyli ze zlapaliscie sie w jego siec dosc prostego, zeby nie powiedziec prymitywnego marketingu, jaki Kleofas i jego blog rozpaczliwie uprawiaja tutaj czy na innych blogach. Licznik odwiedzin przeskoczyl o dwa oczka i kto wie, jak tak dalej pojdzie, to naglowek Kleofasowego bloga wzbogaci sie o dochodowy banner reklamowy ?

    To jest najwazniejsze.

    Bez urazy, Kleofas. Powyzszy tekst napisalem z wdziecznosci za prowadzenie ze mna (a raczej na moj temat, i wpis raczej nie nalezacy do pochlebnych) a wiec za prowadzenie dyskusji, ktora zaczela sie tutaj, a Ty potem, swoim wpisem na moj temat, przeniosles ja do siebie na blog.

    Marek, Janusz – uwazajcie, bo za krytyke Kleofasa i Wam moze sie oberwac. Oczywiscie zawsze bedzie mozna sprawdzic wchodzac na Jego blog. Adres znacie, a wiec mozecie sprawdzac. To zawsze pare wejsc wiecej
    na liczniku.

    Pozdrawiam

  89. do
    Slawomirski pisze:

    2011-02-14 o godz. 18:57

    Szanowny Panie Slawomirski,
    staralem sie obudzic naszego gospodarza i objawic mu postepujacy proces emyncypacji obywatelek i obywateli. Coz, na nic takie proby, skoro on wszystkich wpisow nie czyta. Od czasu do czasu jednak reaguja jego pomocnicy na kolejne wpisy. Dlatego tez w wiekszosci wpisow zwracam sie do blogujacych, czyli blogosfery.
    ET
    PS
    Zaluje, ze cynamon29 nie napisal o akcji Sühnezeichen.

  90. Jacobsky
    Kleofas wywala mnie cały czas, cenzor z niego prawie jak z Mysiej. Moje teksty można przeczytać tylko do chwili gdy jeszcze nie włączy komputera i nie popatrzy przez okno na jezioro. Potem to zalewa go żółć i już mnie nie ma . Ja jestem niezmordowany poeta co ma pamięć jak słoń. Wiadomo : Poeta zawsze pamięta 🙂
    Kleofas zdrowie dopisuje? Wczoraj była w domu impreza ?
    Pozdrawiam serdecznie z Małopolski.

  91. @ Marek: 09:29

    Odrobinę inwencji – nieładnie tak się posługiwać cudzym Nickiem, i to na dodatek z takim dorobkiem! Wiesz ile razy mnie tu cenzura wycięła?! No. Jakbyś tak za CocaColę chciał robić, to już by Cię po sądach włóczyli do samej śmierci.

  92. Po co komu 100 najbardziej wplywowych.Ta klasyfikacja nic nie daje poza – czymym telefonicznym – spisem abonentow na polskiej scenie politcznej.
    Kalsyfikacja wedlug pewnych kryteriow bylaby czym s ciekawszym.Bez wzgledu na lokalizacje na arenie politcznej z lewa czy z prawa czy niby centrum czy tez loza katolicka mozemy ogolnie sporzadzic klasyfikacje 50-ciu najbardziej szkodliwych dla Polski osobnikow politycznego establishmentu.
    Nie bede zajmowal czasu pelna wyliczanka, ale sporzadzam przynajmnie pierwsa pietnastke :
    Kaczynski, Macierewicz, Ziobro, Fotyga, Hoffman, Blaszczak,Kluzik Rostkowska,Nelly Rokita,Kempa.Palikot,Boni,wegrzyn,Banas,Pawlak,Tusk,Klich, i dalej Monika Olejnik, Justyna Pochanke,Adam Michnik,Jerzy Urban,Rydzyk,abp.Nycz, itd itp.
    Ktos sie zapyta o klasyfikacje postaci pozytywnych?
    Wyzsza szkola jazdy uzalezniona od punktu widzenia i stanu trzezwosci doslownie i w przenosni, a;le ja sie postaram wytypowac kilka nazwisk:
    Sikorski, Schetyna,Napieralski,Oleksy, – a wlasciwie czy oni istotnie sobie zasluzyli na jakies pozytywne lokaty?
    Wiecie co!.zostawmy wszelakie spisy i klasyfikacje bo wlasciwie cala polska scena polityczna kwalifikuje sie do wspolnego mianownika, ktorego adekwatynym okresleniem jest SZAMBO!

  93. Torlin pisze:
    2011-02-15 o godz. 06:49

    Widać jesteś pod wrażeniem tępej populistycznej propagandy prezesa. Nie należy patrzeć co polityk kłapie, ale co robi, a z tego co pamiętam Kaczyński zabierał biednym, żeby uszczęśliwiać bogatych. A to jest prawica. Nacjonalizm, klerykalizm, patriarchalizm… to szczegóły.

    Kiedy silny łobuz w szkole pochyla się nad biednym i uciśnionym słabeuszem, to nie po to, aby mu pomóc, ale żeby odebrać mu jego drugie śniadanie albo nowe kredki. Tak jak robi prawica z Rydzykiem na czele, który nad tymi biednymi i niewykształconymi emerytami nie pochyla się, aby im pomóc, ale by wyszarpać trochę kasy i posłużyć się ich wyborczymi głosami do zdobycia politycznej siły wpływu.

  94. Najkrotsza denificja PRLu:
    nieprzecietni>przecietni
    przecietni>nieprzecietni
    ET

    PS
    Najkrotsza droga do rewolucji: zmiany klimatyczne…..

  95. PRL byl tworem, w ktorym wszystko co panstwowe podlegalo ostrej “obywatelskiej” krytyce. Krytyka owa byla oczywiscie ukryta i polegala na totalnym ignorowaniu pozornych wysilkow tworzenia pozorow panstwowosci. Ignoracja obywateli wynikala poniekad z leku przed urzedem i symbolami panstwowosci. W latach “odwilzy” ignoracja byla bardziej refleksyjna i wynikala po prostu z niecheci do propozycji “panstwowych”. Ignoracja urzednikow (przedstawicieli panstwowosci) wynikala natomiast z braku wyksztalcenia, proporcji (raczej ich braku) partyjnych oraz panujacego wowczas mainstream, ktory byl antyspoleczny w panstwie quasi spolecznym (pozbawionym prywatnosci oraz wlasnosci). Traktowalismy wiec “realnosocjalistyczny” Disneyland jako Ogrodek Jordanowski. Panstwo nie pozostawalo w tyle i odwzajemnialo sie adekwatnym traktowaniem “wlasnych” obywateli redukujac ich do przedmiotu. Oczywiscie wstep na plac zabaw byl bezplatny. Cene za dekady darmowej zabawy przyszlo nam uiscic po zmianach 89 (Balcerowicz). W PRL wejscie do eksluzywnego salonu gier, ktorym byla PZPR bylo jednako ogranicne, stad poniekad nikla ilosc jej czlonkow w stosunku do calej populacji. W te interpratacje trudno uwierzyc nawet bylym czlonkom partii. Slady “prlowskiej” rzeczywistosci widoczne sa natomiast po dzien dzisiejszy nie tylko w architekturze, mediach, naszym zachowaniu etc.. Dlatego tez nawet najglebsze tesknoty za czasami zaprzeszlymi nie sa w stanie ich, nawet w rytmie turbo wyrugowac. Od lat cierpimy na brak wiary w wartosc obywateli jako podmiotu. Sluzby panstwowe natomiast cierpia na permanentny brak poczucia roli sluzebnej wobec wyemancypowanych obywateli. I tak tkwimy w permanentnym konflikcie wobec panstwa i poniekad wobec siebie samych. Podobne zjawisko widoczne jest w blogosfere. Kazdy piszacy “ponadprzecietnie” poddany zostaje krytyce. Slusznie, ze mamy taka mozliwosc, nieslusznie sie jednak dzieje, ze owa krytyka ograniczona jest czesto do injurii oraz prymarnych argumentow generowanych na bazarze. Zdaje sobie jednak sprawe z zalet spolecznej subkultury bazaru, dlatego tez w nim chetnie uczestnicze. Nasza niechec do urzedow oraz instytucji panstwa pozostaje nienaruszona, mimo wysilkow ze strony NGOs w ostatnich latach. Kierujac sie zasada subsydiarnosci probuja czlonkowie oraz pracownicy NGOs nieustannie usuwac pozostalosci mentalne i instrumentalne, ktore wykreowali pryncypalowie PRLu. Jako ze naszym owczesnym pryncypalom brakowalo jakichkolwiek pryncypiow, pozostaje nam wiec czekac na mozolne i wydluzone w czasie przejmowanie wzorow UE. Mozolne, bo nie wszystkie sa mozliwe do rychlego zaadaptowania w nowych realiach. Poza tym niechec do instytucji UE ma swoje zrodlo w tym samym miejscu, z ktorego wyrasta nasza zasadnicza antypanstwowosc. Zrodlem tym byla oczywiscie PRL, wczesniej warunki historyczno-spoleczne. W niniejszym wpisie ograniczam sie do lat powojennych, bo owe lata zachowalismy najbardziej w pamieci, wielu z nas mialo okazje je tworzyc, wielu z nas z nich korzystalo, natomiast wszyscy bylismy ofiarami czasow zaprzeszlych. Dotyczy to rowniez uprzywilejowanych w tamtych latach. Tragiczny jest fakt, ze wielu z nas nosi je w sobie lub na sobie (Gar-bus). Wielu probuje odegrac swoja ostatnia role. Wiekszosc z nas na szczescie ograniczona jest do blogosfery, bo scena ulegla gwaltownemu skurczeniu, od kiedy czytelniczki iczytelnicy decyduja o tym, co chca czytac (czytaj rynek). Pisac na szczescie moze kazdy. Na nieszczescie prawie kazdy podchodzi teologicznie do prawdy i wierzy li tylko w slowo pisane, co wywoluje kolejne sprzecznosci.
    ET
    PS
    Dziesiatki lat po przelomie nalezaloby jednak docenic spoleczna i polityczna emancypacje obywateli, czego Pan passent nie raczyl uczynic. Prawdopodobnie wierzy on ciagle w niezlomna sile bylych pryncypalow i nieustanna podmiotowosc obywateli.

  96. do
    Marek pisze:

    2011-02-15 o godz. 14:35

    Tu nie ma zadnej cenzury, nikt poza blogujacymi naszych wpisow nie czyta. Klopoty (cenzura) wynikaja z powodow li tylko technicznych. Opanuj sie wiec prosze.
    ET

  97. Halo Marek tu Marek 🙂
    Sorry Więcej nie będę się podszywał . Byłeś pierwszy , Marek I
    Mnie cenzura nigdy nie wywaliła , tzn. Kleofas ciągle wycina , ale p.Passent nigdy. U Kleofasa mam kolokwialnie mówiąc przerąbane. Mnie nie lubi, bo za bardzo odnoszę się do niego ad personam . I do tego krytycznie a tego Kleofas darować mi nie może. Parę razy mu radziłem żeby napisał coś o sobie , ale on uważa , że lepiej pisać o żulach z Powiśla. Ma nadzieję zaistnieć jako drugi Wiech. Tylko Wiech lubił postaci o których pisał , a Kleofas to nie bardzo. W ogóle z pisaniem Kleofas jest problem bo za bardzo jest moralizatorski, Zachowuje się jakby wszystkie rozumy pozjadał i wie więcej niż inni. A kto to lubi?
    Swoją drogą to Kleofas w literaturze miejsce ma zapewnione. W historii również W końcu pisał przez wiele lat opowiadania i inne wywiady. Z artystami ma się rozumieć … I to najlepszymi. Jak Instytut Literacki znajdzie pieniądze to opublikuje. Będzie sensacja . Taki Hłasko przy Kleofasie to mały pikuś . Pan Pikuś.
    Pozdrawiam serdecznie z Małopolski.

  98. Tytuł „100 najbardziej wpływowych ludzi w Polsce” jest mylący. Ta „setka” to po prostu symboliczne państwo w danym momencie. Podobne „setki” można wyłączyć do zestawień regionalnych a powiedzmy „dziesiątki” do powiatowych i gminnych. Gdy się doda branżowe „setki” i obuduje to wzajemnymi zależnościami powstanie pełny obraz „Onych” czyli panstwa. W materiale „Przeglądu” cenne jest owo uosobienie panstwa. Pewna nadęta abstrakcja nabrała przez zamieszczenie zdjęć wymiaru realnego. Tak więc nie jest to zestawienie ludzi wpływowych, bo większość kometujących dopatrzeć się jakiegoś konstruktywnego wyrazu tych wpływów nie potrafi. To tylko realistyczny obraz naszego państwa.
    Pozdrawiam

  99. ET pisze:

    2011-02-15 o godz. 17:04

    Szanowny Panie ET

    Dziekuje za ciekawy wpis.

    Slawomirski

  100. Halo Marek 2, tu Marek

    Marek pierwszy, powiadasz? To mi się nawet podoba, w sam raz dla mojego ego 😉 Cieszę się także, że doceniasz mą chlubną kartę martyrologiczną. Jeśli dostałeś kiedyś jakiś mandat za przechodzenie na czerwonym świetle, albo upomnienie od drogówki, to możemy wspólnie zapisać się do ZBOWIDu.

    Pozdrawiam z (nie powiem skąd, licho nie śpi, nie zorientują się, że z Wrocławia).

    @ ET

    Nie trać czujności i nie daj się zwieść. Nie doceniasz służb specjalnych. Z książkami to może i u nich nich nie za tęgo, ale pamięć absolutną na pewno trenują wkuwając na pamięć wszystkie niepolityczne wypowiedzi na blogach – a ci, którzy nie znają za bardzo polskiego, to wkuwają na małpę.

  101. Marek pisze:
    2011-02-15 o godz. 14:20

    Kleofas wywala mnie cały czas, cenzor z niego prawie jak z Mysiej.

    Nie jest to dla mnie zaskoczeniem (mowa oczywiście o zapędach cenzorskich Kleofasa, który oczywiście ma prawo robić z wpisami na swoim blogu to, co Mu się żywnie podoba). Wniosek: unikać…

  102. Zanosi się na kolejną sensację. Inaczej mówiąc zupa się wyleje. Znany dziennikarz GW i TP, obecnie funkcjonariusz IPN Roman Graczyk ma zamiar wkrótce wydać książkę ujawniającą długoletnią współpracę, wręcz komitywę kilku ważnych redaktorów Tygodnika Powszechnego z SB. W kręgach zawrzało, wydawnictwo Znak, które wydaje Grosa odmówiło. Rozpoczęto ostre ostrzeliwanie Graczyka, gdyż popada w ruinę, pęka nieskalany kryształ walki o wolność i prawdę. Tygodnik Powszechny i SB, niepojęte! Ale prawdziwe. Oparte na resztkach faktów znalezionych w IPN, instytucji szantażu psychologicznego, o którą Tygodnik tak zażarcie z powodzeniem walczył. Te resztki szpargałów w IPN to pozostałości po generalnym czyszczeniu swoich teczek osobowych, tuż po zagarnięciu władzy kiedy pan redaktor Krzysztof Kozłowski z Tygodnika był szefem MSWiA, i z teczkami robili co chcieli. Wtedy Wałęsa wyczyścił wszystkich Bolków i Lolków. Zanosi się więc na przednią zabawę i padnie ostatnia barykada, opoka na której oparto wszystkie slogany o wolności, niepodległości, suwerenności, prawdy, prawa i sprawiedliwości. A było to podłość, kłamstwo i bzdura. Osobiście do redaktorów TP nie mam nic. Uznali realia istniejące za rzeczywistość ustabilizowaną, za swoje państwo, z którym należało współpracować i mu pomagać. Innego państwa nie mieli, a to co było dawało im szansę na godziwe przeżycie. Dorobili się zasług, za które należy wynagrodzić i uszanować.

  103. Polecam Pańśtwu:

    http://www.tagesspiegel.de/politik/polnische-goldgraeber/3814912.html :

    Nicht nur Boykott-Aufruf
    Ich möchte die Redaktion darauf aufmerksam machen, dass die Information über den Aufruf zu einem Boykott nur eine Seite der Medaille zeigt. Im Internet steht seit dem 24 Januar eine Deklaration, die J.T. Gross und den Verlag „Znak” unterstützt und die Veröffentlichung des Buches fordert. Bis heute haben diese Deklaration über 1700 Personen unterschrieben, darunter bekannte Schriftsteller, Schauspieler, Journalisten, Regisseure, Wissenschaftler oder Politiker, z.B. A. Holland, Z. Bauman, S. Baranczak, A. Seweryn, D. Passent R. Thun und viele andere. Auch viele Polen, die im Moment in den anderen Ländern leben, haben sich in diese Aktion engagiert.
    Die Deklaration und Unterschrifte sind hier anzusehen:
    http://poparcie-znak.blog-bobika.eu/

  104. ET pisze:
    2011-02-15 o godz. 17:04

    „Slady “prlowskiej” rzeczywistosci widoczne sa natomiast po dzien dzisiejszy nie tylko w architekturze, mediach, naszym zachowaniu etc.. Dlatego tez nawet najglebsze tesknoty za czasami zaprzeszlymi nie sa w stanie ich, nawet w rytmie turbo wyrugowac. Od lat cierpimy na brak wiary w wartosc obywateli…”

    Całkiem rozsądne podejście do sprawy. Ślady PRL-owskiej rzeczywistości,
    będziemy postrzegać jeszcze u naszych wnuków. Nasiąknięcie syfem,
    objawia się jeszcze kilka pokoleń po pierwszym zapyleniu. Tu zapylenie
    było długotrwałe – jak to rozwinie natura, nikt nie wie.
    ET, jeśli liczysz na ulgi w tym względzie, to muszę Cię rozczarować –
    zarówno Ty, jak i ja, jak Redaktor Passent i 99 procent uczestników tego
    blogu, wszyscy jesteśmy skalani syficzkiem PRL-u. Inaczej by tu nas nie
    było. To jest rodzaj tęsknoty do „macierzy”, bez względu jaka ona była,
    czy jest. To jest nasze pokalanie wieczyste, inaczej Ty byś pisał na szwajcarskich blogach, a ja na niemieckich. Nawet Belfegor Slawomirski
    jest od tego blogu uzależniony – niby nie ma nic konkretnego do
    powiedzenia, ale jak już mu się chce coś z siebie (nawet bezsensownego)
    wyrzucić, to robi to „tutaj”, w mateczniku. Czemu nie robi tego w tzw. szerokim Świecie? Proste jak drut kolczasty: bo mu tu mimo inwektyw
    cieplej, po domowemu, w macierzy – jaka by ona nie była.
    Sztuka odcięcia pępowiny, raz i na zawsze, to zdolność dana ludziom
    prostym, tym bez inklinacji do „czegoś więcej”, niżli tylko papu i mamona.
    Ludziom bez potrzeb literackich, teatralnych, filmowych może nie, ale ich
    orientacja idzie w kierunku „Rambo” raczej, niżli „Konopielki” czy też
    „Ziemi obiecanej”.
    I jak się z tym faktem chłopie nie pogodzisz, to zagwozdka z dnia na dzień będzie coraz większa.
    Nad psychika ludzką, już nie tacy jak my laicy pracowali – i co? I nic!
    Zawsze tabula rasa, zawsze nieodgadnione bierze górę nad tym co by
    zdawało się, odgadnionym być musi.
    A czemuż to tak, mości mądry ET? Czyżby „szkiełka i oka” zabrakło?
    Nie, nie zabrakło, ale zarówno jedno, jak i drogie za głupie, aby pojąć
    psychikę ludzką. A razem, zusammen – jeszcze głupsze.
    Na zakończenie: nie męcz mnie Sühnezeichen. Obiecałem i dotrzymam słowa. U mnie słowo, to jak betonowy podkład pod szyny na Deutsche Bahn. Nie jest to zagadnienie wymagające pośpiechu.
    Pośpiech, jak każdy wie, wskazany jest przy łapaniu pcheł.

    Pozdrowionka.

  105. No cóż, Prezydent Kwaśniewski jest chyba w Polsce niedoceniany. Chyba jako jedyny Polak brał udział w spotkaniu Klubu Bilderberg które odbyło się w 2008 roku w Chantilly, Wirginia, USA. Klub tworzą najbardziej wpływowi ludzie świata spotykając się co roku od 1954 roku. Debatują nad przyszłością świata…..

  106. GW z podkulonym ogonem wreszcie przeprowadziła sensowną ankietę:

    Historycy z całego świata potępiają uchwałę Bundestagu gloryfikującą zasługi wypędzonych dla pojednania z sąsiadami. Czy boisz się, że taka uchwała zaszkodzi stosunkom polsko-niemieckim?

    55% – Tak, jej przyjęcie przez Bundestag to zły sygnał dla Polski.

    28% – Nie, bo uchwała przyjęta z powodów politycznych spotkała się ze zdecydowaną reakcją niemieckich historyków.

    17% – Zupełnie mnie to nie obchodzi.

    Ach GW, kak ja jejo lublju!!! Dopiero historycy z całgo świata ją przekonali!

  107. Roman Strokosz pisze;
    Wiecie co! zostawmy wszelkie spisy i klasyfikacje bo wlasciwie cala polska scena polityczna kwalifikuje sie do wspolnego mianownika,ktorego adekwatynym okresleniem
    jest SZAMBO.
    Romanie trudno odmowic ci racji,ale ktos tym narodem mosi
    rzadzic,wiec kto,co proponujesz.
    Zastanawiam sie czy w ogole Polska mozna rzadzic,czy ktos
    to potrafi ?.Chyba tylko za pomoca bata.
    Tak jak w krajach arabskich tak i w polsce,demokracji
    nie da sie zbudowac nie ta mentalnosc,na zmiane mentalnosci narodow potrzeba kilka pokolen.

  108. do
    cynamon29 pisze:

    2011-02-15 o godz. 22:12

    Zgadzam sie z Toba, dlatego napisalem „my”. O betonowych podkladach mam inne zdanie; wlasnie sa wymieniane na trasie ICE Berlin-Hamburg, po dwu latach eksploatacji. Nastepna kompromitacja DB. Na udane Recherchen nt. Sühnezeichen oczywiscie licze i z gory dziekuje.
    ET
    PS
    Nie znaczy to jednak, ze odzegnam sie od „reklamy” Twojej mowy i jezyka.

  109. Od czasu do czasu zaglądam wpisami na blog Kleofasa i nie mam kłopotów z ich zamieszczaniem, – co najwyzej kilkakrotnie muszę powtórzyć kod uwierzytelniający. Zresztą jak się wpisywać opisane jest z prawej strony strony Kleofasowego bloga.
    Inna rzecz, że jakiś czas temu Orteq też skażył się, że nie może zamieszczać tam wpisów gdyż wchodzi na blog przez bramkę PROXY ( czy czegoś nie poplątałem: Proxy – ki diabeł ?). Może w tym rzecz, w zmianie sposobu wejscia ?
    Kleofas zarzeka się, że nikogo nie wycina.
    PS. Wyczytałem, że bramka Proxy to takie zabezpieczenie uniemożliwiajace identyfikację IP.

  110. Panie Danielu – to, że jest tak mało kobiet świadczy wręcz przeciwnie o koneiczności wprowadzaniu parytetów. Wpływowość to wybur naturalny – podejrzewam że osoba ukłądająca ten ranking nie miała w celowości wybieranie samych facetów. TAK PO PROSTU JEST. Dla minie jest to argument za tym, by nie wprowadzać parytetów, bo wtedy na siłe bedziemy z kogoś robić kim nie jest. Kobiety z natury nie dążą do władzy – nikt im też tego nie zabrania. Żaden parytet nie sprawi, że nagle kobietom zachce się rządzić, że będą pchać się do polityki i nagle społęczenstwo będzie kogoś uznawało za wpłyowowego.

  111. Jacobsky pisze: 2011-02-15 o godz. 20:07
    o rzekomych zapędach cenzorskich Kleofasa, i radzi go unikać…

    Oj, Jacobsky – znowu ten grzech pochopności
    Wiem, nie ma ludzi bez wad , ale czasami bywa przykro … Ja cenię twoje wypowiedzi , jednak niektóre wpadki (jak te z Kleofasem) nie przynoszą ci chwały, uwierz.

  112. Co Michnik i Palikot mają wspólnego z lewicą? Środa też jest dyskusyjna, ale te dwa pierwsze nazwiska to jakaś zupełna pomyłka.

  113. Michnik to raczej jeden z grabarzy lewicy w Polsce, niewiele osób jest bardziej zasłużonych w dziedzinie neoliberalnej indoktrynacji obywateli tego kraju.

  114. staq,

    my się bardzo lubimy z Kleofasem. Taka lokalna, wasziawska miłość.

    Dziekuję za szacunek i pozdrawiam.

  115. koamnterz nr 1739mysza pisze: Panie Wojtku,ma Pan racje!Wiemy dobrze, ze zwierzeta roznia sie od ludzi i niestety najczesciej jest to in plus dla zwierzat;-)

css.php