Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

17.04.2011
niedziela

Komorowski – trzymaj się!

17 kwietnia 2011, niedziela,

W sytuacji kiedy rząd zmęczony jest ponad trzyletnim sprawowaniem władzy, kiedy Donald Tusk stracił impet, kiedy osoby takie jak poseł Gowin demonstracyjnie dystansują się od własnej partii, kiedy prawo i dobre obyczaje gwałcone są na każdym kroku, kiedy napięcie wzrasta, a nie maleje – rośnie rola prezydenta Komorowskiego.  W jednym z ostatnich wywiadów Komorowski słusznie powiedział, że środowiska sprzed Pałacu Prezydenckiego nie da się usatysfakcjonować, i to trzeba widzieć, a  nie ukrywać. Ilość gestów, jakie wykonało państwo polskie pod adresem ofiar tragedii oraz ich bliskich, jest ogromna, ale dla pewnych ludzi zawsze będzie niewystarczająca, wymuszona, nieszczera.  Nie ma takiego projektu pomnika, nie będzie też takiego raportu komisji Millera, który  zostałby zaakceptowany przez niezłomnych z Krakowskiego Przedmieścia, na czele z ich prezesem. Ci ludzie stają na głowie, żeby podsycać konflikt. Ich fantazja jest nieograniczona – od „namiotu pełnego nienawiści” (Komorowski) w Warszawie, po agenta Tomka na wystawie smoleńskiej w Brukseli i niefortunną tablica w Smoleńsku. Środowisko to jest coraz bardziej ośmielone.

Przeskakiwanie przez barierki w wykonaniu posłów PiS na Krakowskim Przedmieściu to kpiny z praworządności i świetny wzór dla kiboli. Zgadzam się z Markiem Siwcem, który w programie Moniki Olejnik „Siódmy dzień tygodnia” mówił dzisiaj o „kryterium ulicznym”. Już od roku PIS wyprowadza politykę na ulice, a ma w tym doświadczenie jeszcze z czasów palenia kukły Wałęsy, koczowania przed domem Tuska itp. Warto pamiętać, że w kraju, w którym większość jest zagubiona, rozproszona, pozbawiona przywództwa, wystarczy dobrze zorganizowana, zdeterminowana mniejszość, żeby zburzyć istniejący porządek i narzucić swoją wolę. Jeżeli po wyborach Platforma straci władzę, nawet niekoniecznie na rzecz PiS, to niezłomni będą jeszcze bardziej rozochoceni. Prezydent stanie się ostatnim strażnikiem prawa i Konstytucji. Ten prezydent, który popełnia gafy, od czasu do czasu kiksuje, bywa nieporadny – stanie się ostatnią instancją, tak jak to było w sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim, kiedy opuścili  go wszyscy –  Kościół, rząd i ratusz. I tak jak jest teraz, kiedy „partia i rząd” chowają głowę w piasek. Dobrze, że przynajmniej prezydent ma odwagę mówić, że czarne jest czarne.

PS: „Magrud”: Dzięki!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 308

Dodaj komentarz »
  1. Przed tygodniem napisałem na blogu Waldemara Kuczyńskiego, że mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu.
    Podtrzymuję tę hipotezę.
    Obecna atmosfera życia publicznego przypomina mi tamtą z ’68.
    Może mam nadmiernie wyostrzony wzrok, ale dostrzegam nim wyraźnie znaczące nawroty
    sympati niektórych funkcjonariuszy i częśći mediów (do lidera totalnej opozycji), ktorym zarzyło się zdryfować i obrać kurs Platformy.

  2. „Prezydent stanie się ostatnim strażnikiem prawa i Konstytucji. Ten prezydent, który popełnia gafy, od czasu do czasu kiksuje, bywa nieporadny – stanie się ostatnią instancją, tak jak to było w sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim, kiedy opuścili go wszyscy – Kościół, rząd i ratusz. I tak jak jest teraz, kiedy „partia i rząd” chowają głowę w piasek. Dobrze, że przynajmniej prezydent ma odwagę mówić, że czarne jest czarne.”

    Polska podobnie jak wiekszosc demokracji oparta jest na szablonie opracowanym przez Monteskjusza. Wedle owej teorii to Sad najwyzszy lub tez , jak stanowi Polska nomenklatura jezykowa, Trybunal Konstytucyjny jest straznikiem ustawy zasadniczej. On tez ja interpretuje. Pisanie ze KK jest strona prawna w dyskusji o pomniku jest przesada. Owszem, KK jest instytucja mocna. W koncu wiekszosc Polakow identyfikuje sie z nia. Ale z argumentem ze ingeruje w polityke a zwlaszcza w obecny spor o pomnik raczej bym sie nie zgodzil. KK puka w otwarte drzwi. Kazda wladza po 89 roku stara sie byc bardziej papieska niz papiez. Pan Prezydent i jego partia (PO) sa bardzo katolickie i spolecznie zachowawcze. Nie specjalnie rozni sie tym od PSL czy PiS.

  3. Roku trzeba było, żeby jeden wywodzący się z PO polityk to zrozumiał. Aż roku! No ale lepiej późno niż wcale. To był wywiad z samotnym człowiekiem. A samotność jego będzie większa w tym pałacu namiestnikowskim – pewnie wkrótce otoczonym jak oblężona twierdza namiotami.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Popieram obiema rękami !
    Nie można kłamac , wrzeszczeć o wolności i bez przerwy bezczelnie łamać obowiązujące prawo !

  6. Może w końcu zajmiemy się czymś poważnym rozwojowym. Przenoszenie sporu na obszary historyczne nie ma większego sensu. Bo to co było w przyszłości już się nie wydarzy. Problemem jest więc to co nas czeka a nie to co kiedyś się wydarzyło. Problemem Polski jako państwa i społeczeństwa jest nie określona przyszłość w jaką zmierzamy. Istnieją jakieś plany ale się o nich nie rozmawia. Jeśli się nawet zacznie to jakiś nawiedzony powie ze to głupie albo że komuś się idzie na rękę. Równie dobrze jakiś dziennikarz wymyśli aferę jak z komiksem z MSZ-u o Chopinie. I cały plan się posypie bo robi się afera, a ktoś miał koncept, żeby coś innego ciekawego zrobić. To go zadeptali. Może jednak do niektórych nie dociera że poza Wiejską i kilkoma gmachami urzędów w Warszawie żyją w tym kraju normalni ludzie, którzy maja normalne problemy i nie zastanawiają się którą nogą wstał dziś Pan Prezes, albo co dziś zrobi Pan Premier i w jakie góry na urlop pojedzie. Ludzie chcą wiedzieć jaka będzie przyszłość w choćby minimalnym aspekcie. Chcą wiedzieć czy w tym Kraju będą mogli wychowywać swoje dzieci. Czy praca którą wykonują pozwoli im ta rodzinę utrzymać. Żeby młode pokolenie wiedziało, że znajdzie Tu pracę a nie myślało, że jedynym miejsce gdzie można coś osiągnąć to wyjazd na Zachód. A u nas nie ma koncepcji jest byle jak i jak zwykle nikomu to nie przeszkadza. No a później będzie jak z ta tablicą, że wszyscy wiedzieli nikt nic nie robił i mleko się rozlało. Czy nie możemy w tym kraju myśleć pro rozwojowo. Tak po prostu po ludzku. Bo tak naprawdę 7 tysięcy osób pod Pałacem Prezydenckim – to nie jest nawet promil polskiego społeczeństwa, sondaże przedwyborcze to tylko sondaże – a każdy w dniu wyborów pójdzie i zagłosuje jak chce. Chyba wszyscy w tej całej machinie politycznej zapomnieli gdzie tak naprawdę jest ten prawdziwy Naród, to społeczeństwo obywatelskie i to wszystko z czym ten kraj może się identyfikować. Myślmy o przyszłości bo wszystko wskazuje na to że ona nadejdzie. Prędzej czy później.

  7. PiS kryterium uliczne wygrywa „w cuglach”. Na wiele więcej liczyć nie może. Wg. kryteriów kanadyjskich – wiem, wiem, Polska to nie Kanada (pod każdym względem) – Kaczyński byłby już na politycznej emeryturze. Ciekawe, że politycy w Polsce, odwrotnie od innych zawodów, trzymają się swojej roboty, jakby ich „stopa zastąpienia” była zerowa.

    Większość w kraju jest pozbawiona przywództwa. No cóż, złote czasy, krótkie bo krótkie, ale minęły, kiedy było aż dwóch przywódców narodu, dla jednych przywódca był Gierek, dla drugich papież Wojtyła. Zostały wspomnienia – czerwiec 1979 roku. A jaka pogoda była wtedy, a ryby jak brały! Nigdy to już się nie powtórzy.

    P.S. Redaktorze Passent – dzięki za postawienie prezydenta Komorowskiego we właściwym świetle, i pod żyrandolem.

  8. Ja się już zaczynam naprawdę obawiać, czy to się nie skończy wojną domową.

    Mnie gafy Komorowskiego nie rażą. To, co on mówi, podoba mi się. Jeśli chodzi o premiera, to mam wrażenie, że dzban jeszcze wodę nosi. Przy eskalacji ze strony Kaczyńskiego ucho się zapewne urwie.

    Problem tylko w tym, co tak naprawdę odpowiedzieć na takie „zostali zdradzeni o świcie”. Inna rzecz, że to, co robi Kaczyński to permanentna zdrada stanu. Ale jak reaguje władza demokratyczna na zdradę stanu? Jest w ogóle jakiś precedens w demokratycznym świecie? Nie sądzę.

    Moje doświadczenie polityczne mówi, że o wyniku wyborów decydują ostatnie dwa tygodnie. A z tego, co widzę premier już wystartował ze swoją akcją publikacji. Zapewne pójdzie za ciosem i pod koniec przyspieszy. Kampanię wyborczą trzeba dawkować i najlepsze argumenty, obojętnie jakiej natury zostawić na koniec.

    Wierzę, że ma plan. W końcu jest za to państwo odpowiedzialny.

  9. Teresa Stachurska (04-17 o godz. 17:13)

    Widzę, że nie zadała Pani sobie trudu przeczytać artykuł. Różni ekonomiści wypowiadali się na temat wysokości płacy minimalnej. Moim zdaniem typowy polski spór – o 2 punkty procentowe wzrostu płacy.

    W Kanadzie, nie wchodząc w detale, płaca minimalna to 40-45% płacy średniej (wg. moich obliczeń, bo automatyczności wynikającej z ustawodawstwa nie ma), brutto.

    Pozdrawiam

  10. Stasieku (04-17 o godz. 16:36)

    Tydzień temu kupiłem paczkę owoców guawy (pol. gruszla), aby dojrzały. Dzisiaj B. powiedziała, że nadal niedojrzałe i nigdy nie będą miały różowegu miąższu, jak guawa w Nigerii, ani nie będą tak smakować. Niestety. W Nigerii to były dla nas czasy, pod każdym względem. B. teraz twierdzi, że zmarnowane dwa lata. Pfiii.

    Pan Spokojny podobno w areszcie (mam nadzieję, że nie na Montelupich), dlatego takie długaśne teksty ciągle pisze. A Ty? Bo ja remontuję pokój w basemencie, to jak areszt bez ustalonego terminu zwolnienia. Dlatego w przerwach „odpalam kompa” ze wskazaniem na en passant i dzielę się wrażeniami ze światem, a z Jacobsky’m głębszymi przemyśleniami. Wszyscy tak robia, tyle że ja nie przechodzę na „ty” w pierwszych słowach mego listu. Film „Inside Job” obejrzę, gdy wreszcie podłączę wszystko co trzeba do familijnego tv, czyli nie wiadomo kiedy i bez gwarancji. Tytuł jest wymowny, dobrze, że nie tłumaczony na polski, muzyka zapewne kiepska (Alex Heffes).

    Pod choinkę dostałem książkę pt. „13 Bankers” (Wall Street Takevoer, Next Financial Meltdown) S. Johnson & J. Kwak, która obejmuje co nieco te wszystkie tematy. Nie wstrząsnęła mną zbytnio, bo czytałem wcześniej gazety, do tego inne źródła. A w nich, o CDO, ABC, a dalej CDS, BDS, LCDS, OTC derivatives & hedging, pricing & probability model …

    Jak pierwszy raz się o tym dowiedziałem, to mną wstrząsnęło, pamiętam, że opisywałem te wrażenia na blogu. Ten film musi robić wrażenie na Tobie. Ale, jest jedno fundamentalne ale, opisane zdarzenia nie dotyczą Kanady, one także nie dotyczy Polski. Balcerowicz w tym palców nie maczał, wprost przeciwnie – ale czy ktoś to zrozumie? Ten film (o ile wiem z opisłów i recenzji) nie pokazuje teorii spiskowej, tak faktycznie było. Bardzo dobrze się stało, że go nakręcono i nagrodzono. Bardzo źle, że w Polsce ludzie go nie oglądają. Chociaż nauczyliby się czytać wykresy. Są jakieś kontrowersje w światku akademickim, żadnych konkluzji na szczeblu rzadowym. Rzecz przyschnie, pewne rzeczy się zdezauktualizują – nie twierdzę wcale, że tak być powinno.

    Stasieku, 15,4% procent liczby wpisów to jest nic dla nas, powiedzmy – niewiele, bo to jest nasz blog centrolewicowego. Piszę teraz dłużej, abyś mógł się naczytać, bo jutro dzień roboczy, więc nie licz na mnie przed 19-tą.
    Ściskam

  11. Tak rzecz ujmę:

    Pod krzyżem babcie, pod krzyżem dziadki,
    Pod krzyżem ojce, pod krzyżem matki
    Modły zanoszą i przeklinają,
    Bo tylko swego wodza uznają.

    On naszym zbawcą, chociaż szatani
    Zawsze są czynni, szanowna pani.
    Przeciw szatanom mają różańce,
    Krzyż poświęcony oraz kagańce.

    Namiot rozbili. W nim modły wznoszą,
    Boga o zemstę straszliwą proszą,
    Proszą o dżumę, o potop proszą,
    Bo, kto nie z nimi, tego nie znoszą!

  12. @magrud pisze: 2011-04-17 o godz. 21:31
    Dziękuję serdecznie za słowa solidarności i wsparcia oraz oferowaną pomoc. Dzięki. Na razie nic takiego się nie dzieje, żeby była potrzebna.
    Trzeba było aż takiego „happeningu” ze mną, żeby się Pani odezwała!
    W zasadzie, aby Pani powróciła na blog „En passant”, jestem gotów poddać się nawet najdłuższemu wyrokowi, tak mi Pani @magrud brakuje na blogu!
    Nie wiem czy dobrze zrobiłem pisząc o mojej szczególnej sytuacji w odpowiedzi na przyganę @Jasnego Gwinta , że „nie jest w stanie nadążyć w śledzeniu mojej wzmożonej wiosennej aktywności twórczej”, ale gdy wiadomo już, że wynikła z posiadania dużej ilości wolnego czasu, to powinien tę moją „wzmożoność” zrozumieć. Nadal bowiem zamierzam uchodzić za lekko konserwatywnego, powściągliwego i jakże spokojnego człowieka.
    Skoro Pani nie pisuje na blogu, rzadko pojawiają się tu @Lech czy @Lex , to i ja ostatnio się nie udzielałem.
    Tytuł poprzedniego wpisu Gospodarza Prowokacje na medal sugeruje, że ze mną to też może być również taka prowokacja, dlatego nie tracę nadziei na wyjaśnienie „nieporozumień prawnych”, bo tak też to co się stało można nazwać. Jednym słowem nie omijam głównego tematu zadanego przez Daniela Passenta blogowiczom do rozważań, a nawet czynnie w nim uczestniczę, jak w jakimś happeningu.
    W nowym dla mnie świecie, z mnóstwem drzwi, bram i kluczy oraz kamer, mundurów i radiotelefonów u opiekujących się mną mundurowych czuję się „bardzo bezpiecznie”. Chociaż śp. Claudiu Crulicowi też tak się mogło początkowo wydawać przed trzema laty, a jestem w tym samym co On „obiekcie”. Stąd ta wzmożona nade mną opieka personelu, bo jestem akurat w trakcie kuracji odchudzającej, nie uzgadnianej wcześniej z Panem Prokuratorem, który okazał się sympatycznym człowiekiem. Jednym słowem jest dobrze, bo jest ciepło, widno i jest prąd. Sytuacja jest dla mnie trochę teatralna, tylko nie wiem do jakiej kategorii zakwalifikować odgrywaną sztukę , ale ze mną w roli głównej! Bo jest i straszno i śmieszno. Komediodramat? Nie wiem, zapytam o to znanego krytyka, jak już stąd wyjdę, a myślę że to nastąpi w środę/czwartek, jak wynika z toczącego się postępowania.
    Jak stąd wyjdę, to przestanę już „bombardować” przezacny blog „En passant” moimi grafomańskimi wpisami.
    Pani ostatni zachwycający wpis do Pana @Jacobsky’ego stanowi dla mnie niedościgły wzorzec, jak należy pisać na blogu Księcia polskiego felietonu, który według mnie powinien wkrótce dostać od Prezydenta Order „Orła Białego”, bo w pełni na niego zasłużył. W tym roku mija chyba naszemu Gospodarzowi 55 lat pisania w POLITYCE i myślę że Redaktor Baczyński o to już się stara. Jak nie zrobi tego, to może my zaczniemy się wokół sprawy kręcić?
    Atmosfera wewnątrz „pensjonatu” albo „klasztoru” w którym przebywam, przypomina mi lata służby wojskowej, tylko nie ma porannej zaprawy fizycznej , jest tylko spacer, przedłużony dla mnie o pół godziny ze względu na prowadzoną kurację. A musi Pani wiedzieć @magrud , że ze specjalności wojskowej to ja jestem przeciwlotnik i to jeszcze rakietowy. Służyłem w jednym z nadmorskich dywizjonów rakietowych WOPK i to w czasach, gdy podobne rakiety strącały amerykańskie bombowce nad Wietnamem. Ale dziś wiemy, że one bombardowały tamtejszą ludność słusznie i na pewno na jej prośbę (jak w Paragrafie 22), bo tak im było źle, że nie mogli bez tych zrzucanych na nich w odczuciu serca podarków z nieba żyć.
    Pozostał mi z tamtego wojskowego epizodu odruch przeciwlotnika, żeby strzelać do wszystkiego co lata, a dopiero potem iść sprawdzić, czy to nie był przypadkiem nasz samolot . Dlatego nie byliśmy lubiani przez lotników, mimo że nosiliśmy podobne stalowe mundury. Liczy się przecież efektywność zużycia jakże drogich rakiet. Pamiętam hasło: My nie poprawiamy, my trafiamy w cel pierwszym pociskiem!. Ale to taki fragment z mojej PRL-owskiej młodości, gdzie od rakiet chyba atrakcyjniejsze były plaże z okupujących je zabójczo pięknymi dla męskich serc dziewczynami.
    W moim „pensjonacie” pełno panów w stalowych mundurach , dyscyplina, prężenie się na baczność , stąd te powroty wspomnień z młodości.
    Czekam najbliższej środy, gdy myślę że już stąd wyjdę za stosownym poręczeniem. Sprawa nie jest trudna, chyba że dojdą zarzuty za szkalowanie obecnego ustroju , w życiu codziennym i na tym tylko blogu oraz podważanie odwiecznego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi , ale tego ostatniego nie czyniłem, przynajmniej brak na to dowodów. Chociaż współudział naszych żołnierzy w umacnianiu pokoju na amerykańską modłę , bardzo mi się nie podoba, jak i „wyzwalanie” Libii pod wodzą napolenonka Sarkozy’ego . Nic nowego nie dzieje się tam w basenie Morza Śródziemnego, czego by Joseph Heller w „Paragrafie 22” nie opisał. Nie mają po prostu własnych, przekonywujących scenariuszy.
    Kończę ten przydługi i chaotyczny wpis, bo nadciąga proza życia .
    Jak na razie to posiadanie notebooka jest tu tolerowane, więc może się jeszcze odezwę. Serdecznie Panią @magrud pozdrawiam.
    Na wypadek, gdybym nie mógł, już teraz przesyłam Pani i Jej najbliższym
    Wszystkiego najlepszego na nadchodzące Święta Wielkiej Nocy! i Wesołego Alleluja! . Osobiście zachwycają mnie życzenia wielkanocne u Prawosławnych: Chrystus zmartwychwstał! Zaiste zmartwychwstał! , co dołączam w pakiecie.

  13. Szanowna Pani @Teresa Stachurska, (do wpisów z 16 kwietnia, godz. 12:41 i 17-go, godz. 17.13)
    Realizuję niniejszym obiecaną dłuższą odpowiedź i wyszło mi tylko 958 słów.
    Podzielam Pani opinię, że to przypinanie „łat” na pewno nie wynika z „braterstwa” ani tym bardziej „chrześcijańskiej miłości bliźniego”. Dużo już o tym pisałem, ale tym razem będę starał się znaleźć przyczyny „pogardy” dla wykluczonych przez tych, co im się powiodło.
    Nie wiem przy tym na Boga po co to im jest potrzebne, przecież „leżącego się nie kopie”!
    To że nie podoba mi się etykietowanie ludzi już do Pani pisałem, tylko Pani nazywa to przypinaniem łat.
    Ci etykietujący „mają za niewidzialną połowę społeczeństwa Polski” i dążą do zawładnięcia wspólnej przestrzeni aby zeszli im z oczu, nie psuli samozadowolenia. Po prostu chcą mieć „piękniejszy widok przed oknem”, a nie wałęsające się jeszcze jakieś PRL-owskie dziadostwo z pretensjami, że mu źle.
    Oni odnieśli sukces, bo uczyli się, studiowali i pracują, a to całe „dziadostwo” nie pozwala im tego sukcesu w pełni przeżywać.
    Chodzi o to, żeby zadowoleni z siebie, krajowi czy też emigranccy przeróżni hrabiowie, jakże zasłużeni w swoim mniemaniu w walce z komuną , czy to handlując czymś w Polsce lub pikietując polską ambasadę w kraju pobytu – mogli się bardziej rozpychać we wspólnej przestrzeni wolności.
    Pragną jeszcze przewagi moralnej nad tymi co się im w życiu gorzej w powiodło, żeby móc zażywać rozkoszy tego nowobogactwa, choć niekiedy jest ono iluzoryczne w atmosferze pełnego uznania i towarzyszącej temu zazdrości ze strony tych przegranych.
    Bo jakże można cieszyć się z posiadanego bogactwa, jak nikt o tym nie wie? Jak nie wie, to nie może przecież zazdrościć. Tę przewagę zamierzają powiększać w prosty sposób. Ofiary transformacji bezczelnie według nowobogackich głośno niekiedy o tej swojej krzywdzie gardłujące, są uciszane. Niech nie próbowują znaleźć odpowiedzi na pytania, jak do tego doszło, gdy przecież wszelkie wskaźniki makroekonomiczne wskazują, że jest postęp! Że Polska jest „ZIELONĄ WYSPĄ”!
    Skuteczną metodą powstrzymywania zamazywania pełnego blasku obrazu sukcesów transformacji w Polsce przez wykluczonych, jest ich oznakowanie epitetami , które mają w efekcie postawić ich poza społeczeństwem, bo tam ich miejsce, jak uważają nuworysze! Nawet i na śmietniku historii! Stamtąd nie będzie słychać ich wrzasków protestu.
    Ci wykluczeni denerwują odnoszących sukcesy, bo psują im „krajobraz” swoją biedą i nie podziwiają z należną czcią nagromadzonych przez nich dóbr i dowodów bogactwa oraz przez to nie czczą nich samych. Bo o wartości „nowobogackiego”, w jego mniemaniu – świadczą nagromadzone przez niego gadżety.
    Robią to na wiele sposobów, również poprzez głoszenie poprzez usłużne media, że to są przecież nieudacznicy, albo zaburzeni psychicznie, bo tylko tacy mogą wywodzić się z rzesz komuchów lub lizakowych ludzi.
    Dla wygrywających w wyścigu szczurów jest to poprawiająca im samopoczucie rekompensata, za strach przed nadciągającym do Polski kryzysem ekonomicznym i obawa co będzie dalej, wobec przechodzącego niepowodzenia liberalizmu wyznawanego dotąd przez nich niemal jak religia .
    W USA to nawet socjalizm przywracają i to kosztem tysięcy miliardów dolarów, przy czym wartość dorobku życia jego obywateli (nieruchomości) ciągle spada.
    Zwykli ludzie, pragną tylko zwykłego szacunku, równego traktowania no i pracy. Nic więcej.
    Ideologia liberalna zakłada przecież wolność do nierówności, bo tylko one mają warunkować rozwój, z czym się częściowo zgadzam, ale w tym wszystkim ginie człowiek i jego prawa, jeśli jest to liberalizm w wersji XIX wiecznej, co akurat oglądamy w Polsce.
    Może i te nierówności muszą być, tylko dlaczego jeszcze przy tym pogardzać tymi, co jest im gorzej lub którym się nie udało. A w Polsce w sytuacji wykluczenia społecznego są miliony osób, często z nie swojej winy.
    Wie Pani o tym Pani Tereso i o tym m.in. wymieniam zdania z ludźmi, którzy chcą na te tematy rozmawiać. A ja mogę rozmawiać z każdym.
    Po czasie okazuje się niekiedy, że z niektórymi nie warto. Ale żeby się o tym dowiedzieć, trzeba próbować.
    Do tej klapy ideologii liberalnej dochodzi oddziaływanie ponad narodowych korporacji i wielkich banków, które maja zupełnie odrębne interesy od państw, na terenie których działają. Nie ma przy tym przejrzystości i skutecznej kontroli nad tymi międzynarodowymi potęgami wolnego rynku, stąd kryzys, o czym jakże ciekawie mówił premier Grecji Papandreu w wywiadzie Jacka Żakowskiego z ostatniej „POLITYKI”. Mówił on, że przeciwdziałano tylko „gorączce” w obecnej fazie światowego kryzysu, obniżając lekko jej poziom. Choroba główna jest jeszcze do ustalenia i wyleczenia, a tu nikt nie chce zgodzić się dla niekorzystne dla niego terapie.
    Wróćmy na nasze polskie podwórko. Pamięta Pani ogłoszenia „powracającemu sprzedam”, jaki to był mit dolarów tych co niby mieli przed 20-tu laty powracać z krainy Eldorado?
    Dziś już w zasadzie to są średniaki finansowe według standardów polskich. Nie zaimponują finansowo po powrocie. Niekiedy muszą już pozostać tam gdzie są, bo przenosiny do kraju obniżyłyby ich status, a tam są już jakoś urządzeni. Ten brak ewentualnego manewru w ich planach życiowych, np. co do tryumfalnego powrotu do kraju, jest być może podstawą szukania winnych tej sytuacji. A najłatwiej znaleźć winnego w komuchu, bo wiadomo, że i tak wszelkiemu złu na tym świecie jest winny polski homosovieticus.
    Do tego dorabiają sobie otoczkę bohaterstwa w walce z komuną. Poświęcali się strasznie dla ojczyzny, bo rozcapierzali palce w literę „V” przed polskimi konsulatami, gdy myśmy w tym czasie wdychali resztki gazu łzawiącego po „zabawach z ZOMO”, który dość długo utrzymywał się np. pomiędzy wąskimi krakowskimi uliczkami. Czekaliśmy potem do rana w kolejce przed np. meblowym.
    Przyczyn „kopania leżącego” można by znaleźć jeszcze więcej, ale nie chce mi się już nikogo zachęcać aby przejrzał się w lustrze i zechciał zobaczyć czy przypadkiem sam kiedykolwiek nie wypowiadał słynnej frazy „spieprzaj dziadu”.
    Serdecznie Panią Tereso pozdrawiam, niech Pani kontynuuje swoją jakże szlachetną działalność i nadal niesie pomoc i otuchę biednym i wykluczonym. Szczęść Boże!

  14. @Daniel Passent
    Postarałem się nawiązać w swoim wpisie z godz. 7.19 adresowanego do @magrud , do wspomnianej przez Pana praworządności, więc choć raz jestem w porządku wobec panującej na blogu zasady, aby nie odbiegać od tematu głównego, zadanego nam przez Gospodarza do rozważań blogowiczom.
    Jednocześnie przesyłam Panu i Jego najbliższym życzenia Radosnych Świąt Wielkiej Nocy i udanego Śmigusa!
    Serdecznie Pana pozdrawiam.

  15. Z przeglądu porannej prasy dowiedziałam się, że p.red. Ścios w GP ogłosił program – manifest tego ruchu chodnikowego. W skrócie – „ostateczne rozwiązanie”, czyli na pohybel namiestnikom Kremla (PO razem z Premierem i Prezydentem) przejęcie władzy lokalnej, ediów i instytucji itd itp.
    Cały czas mówię, że ten odłam polskiej prawicy ma bolszewicką mentalność. PO sporo nahuczała o postkomunistach, służbach, lustracji, a pod bokiem wyrosła im jaczejka. Przyjdzie jeszcze nie raz się z tym borykać. A gafy Komorowskiego mnie nie rażą. Bezbłędne maniery miewają nauczyciele tańca i damy klasowe na pensjach; od Prezydenta oczekuję nieco innych publicznych kompetencji, a z tymi u Komorowskiego nie jest najgorzej.

  16. Miejmy jednak nadzieje, ze Poalcy nie postradaja zmyslow i beda glosowac jednak na PO. Zadna inna opcja nie gwarantuje stabilnosci panstwa. A opcja pisowska tak bardzo przypomina hitlerowska, ze powinna zrazic do siebie wiekszosc spoleczenstwa. Miejmy nadzieje, choc nadzieja to matka glupich.

  17. Autor użył sformułowania, które i mnie przyszło do głowy gdy oglądałem próbę forsowania ochrony policyjnej pod Pałacem. Mentalność Kibolska. HWDP, z błędem, ale cóż to jeśli można UWAŻAM RZE… Z tym, że P zamiast Policji znaczyłoby Państwu. PiS to polityczni kibole.

  18. Koło historii się zamyka. Ludzie wracają do korzeni, czyli w warunkach wolnego państwa na Wisłą do pogaństwa. Prezydent spod kandelabru składa wieniec pod świętą brzozą i do tego rosyjską. Nakłania do tego czynu prezydenta wielkiego mocarstwa siejąc w ten sposób ziarno demokracji i cywilizacji. Wstyd i kompromitacja. Tenże sam pospolity prezydent oświadcza publicznie, że fundamentem jego władzy jest wyjaśnienie sprawy katyńskiej. Do czego innego nie jest zdolny. To ma we krwi skażonej wirusem solidarnościowym. Będzie to czynił przez następne 70 lat co w sposób dramatyczny opisał dziś Łagowski w PRZEGLĄDZIE. Kraj znalazł się w sytuacji tuż przed rozbiorowej i pozostaje tylko marzyć aby jakimś cudem Kraków znalazł się w zaborze austriackim. Warszawa będzie w rosyjskim i dobrze im tak.

  19. spokojny, Jestem gotów Ci pomóc jakkolwiek i gdziekolwiek jesteś.

  20. Passent przenikliwie pokazuje problem, ja też tak to widzę. Nie zgadzam się tylko, że Tusk jest „wypalony”. Jest młodszy od prezydenta i prezesa PiS-u, uprawia czynnie sport. Działa cały czas na pełny regulator i przydałby mu się dłuższy wypoczynek, chociażby dla zebrania myśli i wyspania się. Ma jednak bezcenny kapitał – doświadczenie w rządzeniu i kontaktach z ludźmi. Takie doświadczenie ma też Komorowski. W porównaniu z nimi Kaczyński to człowiek życiowo ułomny, niedojrzały emocjonalnie. Przy dużym sprycie brak mu umiejętności współżycia z ludźmi i tolerancji. Pewnie dlatego nigdy nie założył rodziny. Kipi nienawiścią i żądzą zemsty, a to nie rokuje dobrze jego zdrowiu.

  21. Kecaj pisze:
    2011-04-18 o godz. 08:42
    Miejmy jednak nadzieje, ze Poalcy nie postradaja zmyslow i beda glosowac jednak na PO. Zadna inna opcja nie gwarantuje stabilnosci panstwa. A opcja pisowska tak bardzo przypomina hitlerowska, ze powinna zrazic do siebie wiekszosc spoleczenstwa. Miejmy nadzieje, choc nadzieja to matka glupich.

    Dlaczego głosowanie na PO gwarantuje stabilnosc państwa? Jeśli mi to ktoś logicznie wyłoży , to może na PO bedę głosować!
    Pozdrawiam,
    jpet1

  22. Coraz bardziej podoba mi się Prezydent Komorowski. Jest odważny w wyrażaniu swojego zdania, nie schlebia różnym gustom, byleby się podobać.
    Znakomity wywiad w Piaskiem po oczach, nie dał się zakrzyczeć niegrzecznemu dziennikarzowi. Myślę, że Premier też powinien być odważniejszy, bo Polacy to docenią.

  23. Ciekawe czy dzisiaj ten utwór wywołałby podobne oburzenie, jak rok temu?

    http://www.youtube.com/watch?v=2vbRv-2XzAw

  24. jpet1
    Odpowiadam – teoria mnieszego zła (przy całym jej zbanalizowaniu) wciąż obowiązuje w Europie i gdzie indziej. NA PEWNO stabilności państwa nie zapewnią rządy PIS w egzotycznych koalicjach, o ile są one w ogóle możliwe.

  25. Mam do Państwa pytanie: 5-6 lat temu pojawiły się głosy, że ten Największy Prezydent Wszech-czasów był szpiclem SB. Były nawet materiały na ten temat. Jedynym argumentem przeciw było oświadczenie pana prezydenta, że to fałszerstwo. Ale przecież w SB wszystko było sfałszowane, samo SB też. I sprawa ucichła bo PO jak zwykle podkuliła ogonek. A może dobrze byłoby wyjaśnić to teraz, jeszcze przez powrotem do nazwy kraju Lechicja? A, że zamiast Warszawy będzie Kaczynos to pewne. Nie chodzi o awanturę bo sprawy te są przedawnione, tylko o ocenę postawy człowieka i osoby.

  26. jpet1 pisze:
    2011-04-18 o godz. 09:27

    „Dlaczego głosowanie na PO gwarantuje stabilnosc państwa? Jeśli mi to ktoś logicznie wyłoży , to może na PO bedę głosować!”

    Nie wiem, co tu wykładać. Wszystko jest widoczne gołym okiem albo leży jak na dłoni. Polska jest krajem stabilnym, mimo, że od roku Kaczyński i jego zgraja robią wszystko, by kraj ten zdestabilizować. Podziwiam Tuska za jego sposób rządzenia.

  27. Stare przysłowia często pasują jak ulał.
    Nic tak nie rozwściecza agresora jak bezbronność (bezradność) ofiary.

  28. Panie Danielu!
    Trzymam kciuki za Komorowskiego. Na naszej kompletnie zdziczałej scenie politycznej okazuje się być prawdziwym menem i przeydentem (nie „od żyrandola”).
    Podziwiam jego odporność psychiczną i spokój. Intensywność i agresywność ataków na niego (poczynając od kretyńskiego wypominania gaf, na ohydnych rysunkach w Gazecie Polskiej – Komoruski z sierpem i młotem oraz obelżywych okrzykach pod Pałacem kończąc) już dawno przekroczyła wszystko to, co kiedykolwiek mówiono lub pisano źle o Lechu Kaczyńskim i innych prezydentach.

  29. Panie Redaktorze,

    jak Pan wie, demokracja i wolność słowa to nie żarty. Tak jak pan jest bezsilny wobec destrukcji na własnym blogu, tak rząd jest bezsilny wobec postępującej anarchii, do której zresztą Polacy mają od dawien dawna inklinację.

    Przecież wiadomo, że z anarchią od pewnego momentu można uporać się tylko siłą. Na blogu to proste – pewnych wpisów nie akceptować. To też w pewnym sensie użycie siły. Ale co ma zrobić rząd? Wprowadzić areszty domowe? Reaktywować Berezę Kartuską?

    Pewnie, że prezydent ma pewną przewagę, ale rządzi rząd. Rząd ma właśnie związane ręce tym najlepszym z ustrojów. Na świecie nie ma precedensów – Polska jest przecież wyjątkowa – ale jakieś rozwiązanie się znajdzie.

    Po pierwsze trzeba liczyć jeszcze na rozsądek Polaków w dniu wyborów.

  30. Istotnie, prezydent Komorowski (celowo czy nie) wykazał się większą ODWAGĄ CYWILNĄ niż pozostali politycy i ludzie mediów z tej „racjonalnej” strony.

    Myślę, że jeśli jesienią zwycięży obóz tych „co po trupach do celu”, to właśnie dlatego, że oni są odważni, a my jesteśmy tchórzliwi.

    Jesteśmy asekurantami (Pan też, panie Redaktorze), zabezpieczamy się na wszelkie możliwe sposoby, zadajemy kłam publicznie swym najgłębszym przekonaniom. Mówimy przeciw sobie i przeciw swojej sprawie. Bo jesteśmy tchórzami.

    Każdy się zabezpiecza. Czy zauważył Pan, i Wy, P.T. Blogowicze, że nawet „liberalna, laicka i świecka” (???) prasa i media używają niezmiennie formuły „msza święta” (a nie msza lub nabożeństwo) oraz „przeciwnicy aborcji” (a nie przeciwnicy prawa do aborcji), a politycy partii lewicowej publicznie wspominają zmarłych nie jako zmarłych, ale jako „świętej pamięci”?

    Czyżby na odwagę cywilną stać było już tylko tych, co „po trupach do celu”? Powtarzam, jeśli jesienią oni właśnie odniosą „zwycięstwo”, to dlatego, że oni mają odwagę, a my jesteśmy tchórze.

  31. Szanowny Panie Slawomirski,
    zagadki niestety nie rozwiazalem. Nie nadaje sie do lamiglowek, nie potrafie rozwiazywac krzyzowek etc.. Zapewniam jednak, ze mam kilka innych zalet. Zuwazylem, ze naczelny persyflator blogosfery , absolwent czasow zaprzeszlych jest dosc rozbudzony, jego admiratorzy rowniez. Lube ich teksty, gdy komentuja moje, niby wogole ich nie czytajac. Zaklamani, tkwia w swoim autystycznym swiecie politycznym. Week-end sie udal, spedzilem go na Dolnych Luzycach; oczywiscie w termie.
    Dzsiaj ponownie w slonecznym i rozkwieconym Berlinie; ostatnio wiele sie tu dzialo. W sobote udaje sie do Polski, aby po rodzinnych swietach spedzic kilka dni w Krakowie. W blogosferze wsrod Lizakowych Ludzi panuje ciagle duch wojny i walki, nad czym oczywiscie ubolewam, bo chetnie nawiazalbym polemike z niektorymi. Bardzo inteligentnie zachowuje sie TJ (oczywiscie nigdy go nie zaliczalem do LL), ktoremu oczywiscie za odpowiem i sprobuje sprostac jego polemice. Podobala mi sie.
    Pozdrawiam.
    ET

  32. Panie Stychowski,
    Pan zdaje sie doskonale rozumiec nasze katy siedzenia i punkty widzenia. Podoba mi sie takie postrzeganie moich wpisow. Nieniejszym wyciagam Pana z kata w imie dawnej sympatii.
    ET

    Szanowny TJ
    czesto sie zdarza, ze nieporozumienie prowadzi do ciekawych obserwacji. Otoz podobnie stalo sie przy pisaniu/lekturze mojego wpisu. Chodzilo mi bowiem o wykluczanie mozliwosci istnienia opozycji jako takiej oraz jej koniecznosci jako takiej. Wykluczajac opcje opozycji, wykluczamy siebie – to mialem na mysli. Wybierajac parlamentarzystow, wybieramy jednoczesnie opozycje. Niekoniecznie prowadzi to dialogu; z opozycja nalezy raczej polemizowac, lecz nie na zasadzie; kto jak wyglada i jak artykuluje swoje mysli, lecz polemizowac z ich trescia. Komentarze w blogosferze sie niestety dosc ograniczone w tym aspekcie, dosc osobiste. Czesto mysle przewrotnie, ze wybierac opozycje jako partie rzadzaca wielu z nas byloby zadowolonych, bo wowczas opozycja/obecny rzad moglaby sie podobac.

    Nie widze rowniez powodu ani koniecdznosci ukladania sie z partnerem. Opozycja nie jest i per se nie moze byc partnerem (jednoczesnie dobrze Pan wie, ze rozne frakcje opozycji ukladaja sie z partiami rzadzacymi na prowincji). Laczenie roznych frakcji w kwestiach narodowych, panstwowych mogloby i powinno byc zadaniem prezydenta i chyba taki jest jego obowiazek. Uwazam , ze obecna opozycja nie jest zadnym zagrozeniem dla Polakow i Polski. Ona jest po prostu slaba i dosc ograniczona w politcznej retoryce. Mysle, ze na oscyluje na poziomie Tchibo. Dlatego stosunkowo latwo mozna byloby podjac jakakolwiek debate czy polemike z opozycja. Moznabyloby; tylko kto to ma zrobic. Media ograniczaja sie do strony pozapolitycznej, politycy nie sa wstanie oddalic sie od tej “poetyki” i zabawa trwa.

    Slaba i latwa do osmieszenia opozycja sprzyja rzadowi; jest to jednak spojrzenie krotkowzroczne. Kazdy rzad potrzebuje bowiem silnej opozycji i tu sie z panem calkowicie zgadzam. Z drugiej strony strony dziwi mnie brak gotowosci polemiki u Pana Pasenta oraz wielu pozostalych oponentow w stosunku do opozycji. Zajmuja sie opozycja zamiast zajac sie polityka rzadu. W ten sposob pozostaja w stanie letargu politycznego. Natomiat o pozycje miedzynarodowa Polski wogole sie nie martwie, bo ma sie ona dobrze. Doswiadczeni politycy europejscy zdaja sobie doskonale sprawe z wymienionych przez Pana koniecznosci przy budowaniu spolecznstwa obywatelskiego i traktuja obecna opozycje jako konieczny epizod polityczny. Problemem moga stac sie natomiast wyborcy popierajacy obecna opozycje. Jest ich jednak pare milionow i dlatego tez nalezaloby z nimi prowadzic dialog, czego w blogosferze tez nie widze. Tu nie ma miejsca na jakikolwiek dialog, tu wszyscy sa w stanie politycznego podniecenia, ba prawie w stanie permanetnej walki, a szkoda.
    Pozdrawiam.
    ET

    Szanowny Panie Jacobsky,

    dziekuje za umiejscowienie sie w naszym szeregu. Prosze jednak o pewna korekte. Chetnie widzialbym nas nie w szeregu (troche militarnie), lecz na lawie przy stole z jadlem i piciem.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Nie rozumiem reakcji Lizakowych Ludzi; czasem mi ich nawet zal, po prostu zal.

  33. Spokojny pozostaje ciagle na poziomie retoryki; co autor mial na mysli.
    ET

  34. Zachęcam do obejrzenia fragmentu filmu znalezionego na Youtubie. Trochę długo się rozpoczyna ale warto wytrwać . W 46 sekundzie zaczyna przemawiać minister propagandy III Rzeszy. Inscenizacja bardzo podobna do słynnego przemówienia do Rosjan JK. Przypadek?
    Dalej jest równie ciekawie.
    Tłumy na pogrzebie prezydenta Paula von Hindenburga, przemarsze z pochodniami , przemówienia wodza.
    Ja po obejrzeniu jestem wstrząśnięty…
    http://www.youtube.com/watch?v=8D7axhUzN-U

  35. …Przeskakiwanie przez barierki w wykonaniu posłów PiS na Krakowskim Przedmieściu to kpiny z praworządności i świetny wzór dla kiboli…

    Retoryka z czasow zaprzeszych.

    PO nie straci wladzy z powodu PiSu, starci ja bowiem li tylko na wlasne zyczenie. Tu myli sie pan Passent. Zaangazowanie polityczne na zasadzie; nie mozemy szkodzic rzadowi, krytykujac go, bo „straszna” opozycja zyska na znaczeniu jest niedorzeczne. Admiratorzy pana Passenta chetnie tka retoryke powielaja. Tylko tak nie robi sie polityki. na szczescie blogosfera ogranicza sie do jej komentarzy.

    ET

  36. Byłam zwolenniczką R.Sikorskiego w tzw. „Prawyborach”, potem glosowałam na Bronisława Komorowskiego i muszę przyznać, że jestem zadowolona. Powoli Prezydent nabiera pewności, jego działania i wypowiedzi są coraz bardziej spójne. Pamiętam jeszcze zachowania Prezydenta Kwaśniewskiego, manieryczne i chimeryczne zachowania Lecha Kaczyńskiego i na tym tle Prezydent Bronisław Komorowski wygląda naprawdę, moim zdaniem, zupełnie nieźle.

  37. Spokojny,
    czytajac Twoj post, trudno oprzec sie wrazeniu – gdy piszesz, ze znalazles sie w tym polozeniu w wyniku nieporozumienia – iz Twoje perypetie z wymiarem sprawiedliwosci przypominaja sytuacje glownego bohatera „Procesu” Kafki, Jozefa K., przynajmniej na poczatku jego przygody. Mam nadzieje, ze Twoja historia zakonczy sie inaczej, czego Ci z calego serca zycze.
    Mnie tez bardzo podoba sie to piekne prawoslawne pozdrowienie, ktore dotychczas tlumaczylam sobie „Chrystus zmartwychwstal! Zaprawde, /Naprawde zmartwychstal!” Ale mozna i tak, zaiste!

    Przykladajac sie do tego, aby uczynic Twoj przymusowy wypoczynek mniej nudny, wysylam Ci linka, ktory zreszta doskonale wpisuje sie w klimaty obecnie poruszane na blogu http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Od-katastrofy-mowia-Polakom-sufit-jest-czarny-jak-smola,wid,13311214,wiadomosc_prasa.html

  38. jpet1 pisze:
    2011-04-18 o godz. 09:27

    Drogą eliminacji można dojść do różnych wniosków…..
    Prezes jest przeniewiercą- jeszcze nigdy nie dotrzymał danego słowa.
    Tusk powiedział że „chce być zapamiętany jako przyzwoity facet” i pomimo kilku wpadek dotrzymuje słowa.
    Polityka szerzenia nienawiści kontra polityka spokoju i miłości, przy dość mało wyrazistej twarzy innych partii.

    No i kadry decydujące o wszystkim……
    Dyletantów starczyło na dwa lata, PO, SLD, PSL te kadry ma, inne partie czy odłamy poprzednich kadry dopiero tworzą.

  39. Przede wszystkim – nie „Trzymaj sie – Komorowski”, tylko „Popraw sie -Komorowski”. Przede wszystkim przestan sie wpisywac w religijne hece. Wiem, ze jestes katolikiem, ale ja nie. A ty reprezentujesz wszystkich Polakow, bez wzgledu na religie. Tak jest to zapisane w konstucji. Wiec jak sobie chcesz tam chodzic, kadzic, swiecic, i lykac kawalki wypieczonej maki – to twoja sprawa, tylko rob to prywatnie, nie jako moj przedstawiciel.

    Nastepnie zajmij sie jakas wizja przyszlosci narodu polskiego. Katyn byl 70 lat temu, a Smolensk tez przezyl swoja zalobe. Koniec! Zadnych uroczystosci z okazji rocznicy smierci JPII. Moze ci sie pomieszalo, ze prezydent jest od jezdzenia na pogrzeby, skladania wiencow i dedykowania pomnikow. Guzik prawda, od tego moge sobie wynajac profesjonalnego zalobnika, ktory codziennie bedzie na innym cmentarzu, albo pod innym pomnikiem. A jakie fajne mowy bedzie wyglaszal. Prezydenta Polskiej Rzeczpospolitej stanowczo do tego nie potrzebuje. A, ty Tusk – tez sluchaj. W kraju trzeba nam gospodarzy, nie zalobnikow i bywalcow kruchty. Wizji kraju, a nie lamiacych sie nad problemem gaszenia zniczy.

    Panowie prezydent i premier wybacza mi chyba takie zartobliwe slowa, a ja tez zdaje sobie sprawe, pod jaka niezwykla presja przychodzi im pracowac. Tym niemniej, czas nadszedl aby podjac pilne decyzje, ktore zapobieglyby wzrastajacej faszyzacji partii PiS, o czym tez z niepokojem pisza inni dyskutanci na tym i na innych forach. Mozliwosci jest wiele, ale ja zalecalbym po prostu zestawienie obietnic i wypowiedzi braci Kaczynskich z rzeczywistymi rezultatami ich dzialalnosci. Najbardziej bolesna jest bowiem prawda. A jak pisal Krasicki w Monachomachii – „Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi”.

  40. Ja juz sie nawet nie dziwie. Straszna rzecz stala se z polskim narodem. Nie wazne gdzie czytasz wszedzie widac polityczna naiwnosc, dziecinade, bezmyslnosc o odrazajaca glupote. ‚Nie do Wiary’
    To wynk religii i otumaniania przez madia. Cena za ta dywesrsyjna dzialanosc jest Polska. Obecny felieton gospodarza to jeszcze jeden z dowodow mialkosci dziennikarskiej.

    Komorowski jest tylko papuga w polskim systemie politycznym. Gdyby redaktor Passent czytal Polityke to mial by choc troche wiedzy na ten temat.
    Polityka opublikowal dwa cenne artykuly w ciagu ostatnich 12 miesiecy. Pierwszy by wywiadem z kandydatem (wtedy) do PO tzw pra-wyborow B Komorowskim. Komorowski oswiadczyl wtedy ze warunkiem jego kandydowania w pra-wyborach jest umowa z Tuskiem.

    W innym artykule Polityka opublikowala system finasowania PO. Glownymi zrodlami PO finasow jest podatkowicz i haracz. Haracz jest pobierany od okolo 25 000 partyjniakow ulokowanych w zarzadach spolek pod kontrola skarbu panstwa. Ci partyjniacy placa haracz okolo 10-15% swego wynagrodzenia dla PO.

    W cywilizowanym swiecie palcenie haraczu jest scisle nielegalne. Tak operuja mafie i gangi, podziemny swiat przestepczosci. W Polsce tak operuja gang pruszkowski i partia rzadzaca, teraz PO.

    Biorac powyzsze pod uwage Komorowski sprofanowal urzad prezydenta jeszcze przed wyborami bo zgodzil sie na warunki Tuska. Po wyborach Komorowski stal sie reprezentantem Tuska, porusza sie na Tuska smyczy, w kagancu i pod nadzorem Slawomira Nowaka.

    Nie bylem zdziwiony gdy kancelaria premiera oswiadczyla ze Slawomir Nowak obejmuje stanowisko szefa kancelarii prezydenckiej. Dyktator Donek Tusk pozbawil posla Nowaka mandatu poselskiego (nieslychane w demokracji !) i ulokowal go w kancelarii prezydenta w celu jego nadzoru. Przeciez nawet to wskazuje kto rzadzi kancelaria prezydenta.

    Szczytem parodi byla rowniez ‘rezygnacja’ z PO przez Komorowskeigo w celu stania sie ‘bezpartyjnym’ prezydentem. Tylko polskie dzieci, te male i te dorosle moga cos takiego kupic i kupuja.

    Wybory prezydenckie sa bezposrednie, to dobrze i to jedyna pozytywna cecha. Jest jednak niemozliwoscia niezaleznym kandydatom brania w nich udzialu. Podczas gdy kandydaci zabetonowanego systemu sa wspomagani funduszami od podatkowicza i z haraczu, inni kandydaci musza finasowac sie sami.

    Komorowski wydal na kampanie wyborcza 8 mln zl pochodzacych od podatkowicza i z przestepczosci (haracz). Niezalezni kandydatow nie bylo stac na taka ekstrawagancje na swoj koszt.

    Jest wiec oczywiste ze wybory prezydenckie byly farsa.
    Po wyborach Komorowski zostal zaprzysiezony na Konstytucje. Ale porusza sie na smyczy Tuska. Jest to nie do przyjecia. Kraj musi wiedziec czym sie Komorowski kieruje Konstytucja czy Tuskiem.

    W swietle Konstytucji umowa Komorowskiego z Tuskiem musi byc scisle nielegalna.
    Jednakze w swietle tej samej Konstytucji dalej nie wiadomo jakie uprawnienia ma prezydent. Kto jest odpowiedzialny za armie ? prezydent czy minister obrony ? Kto jest odpowiedzialny za polityka zagraniczna ? prezydent – czy minister spraw zagranicznych ?

    Na pewno w Konstytucji nie ma nic na temat Katynia. Ale dla Komorowskiego Katyn jest glownym celem prezydentury jak sam oswiaqdczyl. Podczas gdy 5 mln polakow wyemigrowalo za praca. Nastepne 7 milionow wyemigruje w ciagu nastepnych 15 lat. Podczas gdy oficjalne bezrobocie siega 13%, 100 mld zl dziury budzetowe staly sie normalka, zadluzenie rzadu siega 800 mld zl a zatrudnienie w kraju spadlo az o 4 mln od 1989.

    Lajdacki rzad dyktatora Donka Tuska ma tylko jeden cel, jak najdluzej utrzymac sie przy korycie na konto osob ktore juz nie zyja (prywatyzacja ich dorobku) i na konto osob ktore jeszcze sie nie urodzily (nowe dlugi).

    Jednym z graczy w tak hanbiacej parodi jest prezydent ze swoja 170 mln zl na rok kancelaria ktorych glownym celem jest podtrzymywanie trendu warcholskiego awanturnictwa na fundamencie Katynia.

    A rzad to oddzielny cyrk. Zaledwie co szosty polak glosowal na PO w 2007. Dyktator Donek Tusk zostal premierem na podstawie tamtych wyborow i farsy wyborczej ktora przeprowadzil w PO.

    Przypomne, byl jedynym kandydatem, potecjalnych konkurentow wyrzucil z partii przed wyborami. Glosowala na niego tylko bliska klika, 850 slupow z posrod 45 000 czlonkow Platformy. Ponad 88% czlonkow Platformy nie mialo prawa glosu w tej farsie. Nie mieli prawa wybrac swego szefa ! Jakze jest mi ich zal !

    Zarowno rzad a szczegolnie dyktator Donek Tusk nie maja prawa reprezntowac Polski ani polakow. Ani sprzedawac wspolnego dobra w prywatyzacji ani zadluzac draj. Pozycja premiera okupowana przez Donka Tuska jest absolutnie nielegalna. Reforma systemu politycznego jest konieczna.

    Polska Komisja wyborcza ma obowiazek zdyskwalifikowac Komorowskiego nie doposcic parti jak PO-PIS do wyborow parlamentarnych. Powinny sie tam w partiach odbyc demokratyczne wybory nadzorowane przez miedzynarodowe grono obserwatorow. W wyborach prezydenckich natomiast kazdy z kandydatow powinien miec prawo do takich samych warunkow startowych.

    Pomijam role mediow, to odzielna sprawa.

  41. Co za kretynizm. Nie moglem nie skomentowac.

    mag pisze:
    2011-04-18 o godz. 09:33
    „Masz rację. Staniszkis = Magrud. Bardzo mnie ta pani rocczarowała (pierwsza – już b. dawno). Zapewniali mnie niektórzy blogowicze o wyjątowości Magrud (te race intelektu itp.)”

    A ja myslame ze ‚mag’ dawala sobie rade bez 15 punktow za pochodzenie.

  42. @ zdziwiona pisze: 2011-04-18 o godz. 11:12

    Bardzo dziekuje za link do tekstu pana Aleksandra Sciosa. To klasyczny przyklad, jak za pomoca inwektywy, kalumnii i pomowienia mozna sie uciec do skrytykownia przeciwnika, bez zacytowania choc jednego faktu. Trudno z tym dyskutowac, bo panstwa odpornosc na racjonalne argumenty jest naprawde nie do pobicia.

    Zycze powodzenia, mam nadzieje, ze w ostateczynym rozrachunku to pani bedzie miala racje, a nie ja. W ruinach Berlina.

  43. Szanowny panie Danielu! A może tak ogłosić z 2 tygodnie postu od szanownego prezesa i jego problemów? Nadmierne zainteresowanie mediów tylko pomaga. Widać, że teza, którą kiedyś stosowano wobec A. Leppera i R. Giertycha – informowanie o ich kompromitacjach spowodowało powszechną „nienawiść” wyborców i niebyt polityczny, w tym przypadku nie działa, bo „wierni w wierze w określone prawdy o świecie” nie przestają działać.
    P.S. Swoją drogą przykro mówić, ale mamy chyba najbardziej biernego politycznie premiera w historii III RP.
    Pozdrawiam i życzę tekstów pokroju tekstu z 1 kwietnia 2011. 🙂
    Wierny czytelnik

  44. Panie Danielu Passent,
    powiem tak: nigdy i nikomu nie pożyczę mojego auta.
    Jest jednak jeden wyjątek – Pan Prezydent Komorowski.
    Tu nie idzie o to że jest jakimś tam wybitnym kierowcą, asem rajdów i
    wyścigów samochodowych. Absolutnie nie o to idzie.
    Idzie tutaj o słowo-klucz, pojęcie rzadkie, omal na wymarciu w
    dzisiejszych czasach (szczególnie w kręgach polityków), idzie o
    Zauberwort: ZAUFANIE.
    To jest przyczyna, która powoduje że gdyby Prezydent Komorowski
    potrzebował, to w każdej chwili dam Jemu kluczyki do mojego samochodu.
    Pomijając zaufanie są jeszcze dwa czarodziejskie słowa które kojarzę
    z naszym obecnym Prezydentem. Są to: SOLIDNOŚĆ i RZETELNOŚĆ.
    Jak żaden Prezydent w dobie dotychczasowej transformacji Polski, właśnie
    Bronisław Komorowski spełnia prawie wszystkie kryteria, jakimi powinien
    legitymować się przywódca Narodu w tym względzie. Do tego dochodzą jeszcze dwie cechy, którymi powinien być prawdziwy polityk na tym stanowisku obdarzony. Są to:
    anielska wręcz CIERPLIWOŚĆ i „marmurowy” STOICYZM.
    Czegóż nam więcej trzeba, w odniesieniu do stanowiska Prezydenta?
    Ano trzeba nam jeszcze cechy zwanej ROZWAGĄ i jak do tej pory, w czasie tak krótkim od Jego wyboru, Prezydent Komorowski w pełni tę
    cechę potwierdził, a że czasami popełni gafę, powie coś co nie pasuje
    tzw. salonowcom, dodaje Jemu tylko uroku osobistego i przybliża Go do całkiem zwykłego zjadacza chleba, który też nie jest perfekcyjnym.

    Krótko: oby sprawował tą funkcję jak najdłużej – po prostu lubię „gostka”
    i tyle. A jak ja kogoś /coś lubię, to drżyjcie adwersarze: paszczę rozerwę,
    oczy wykolę, a nie dam na Prezydenta Komorowskiego złego słowa
    powiedzieć!!!

    Pozdrowionka.

    PS: …i na dokładkę nie kradnie długopisów/piór jak nasz sąsiedni
    prezydent Klaus. Idiota! na oczach widzów całego Świata!
    K. jak kleptoman jaki czy co?
    PPS: Przeurocza i pełna ciepełka jest też Pani Prezydentowa!

  45. @ jpet1:

    To proste. Spojrz na zimno jaka jest Polska od 2007 roku, a jaka byla w latach 2005-2007. Od kiedy PiS oddal wladze przywrocono normalna pozycje Polski w Europie. Od kiedy nie ma prezydenta Kaczynskiego nikt nie kloci sie o stolki, kartofle i nie dzwoni do pociotow ze szczytow UE zeby skonsultowac swoje stanowisko. PiS i Kaczynski robili z Polski posmiewisko. Oczywiscie mozna z tym zyc, ale to sprawialo, ze Polska byla mniej stabilna na arenie miedzynarodowej. Mozna powiedziec, ze to tylko sprawa estetyki, ale na dluga mete to sie jednak przeklada na pozycje naszego kraju w swiecie. Uwazam, ze wbrew temu co glosi PiS to wlasnie PiS destabilizuje Polske. Jeszcze bardziej destabilizuje Polske od wewnatrz, co widac golym okiem. Tym samym PiS to dla mnie partia zdrady interesow Polski, a pisiory to podli klamcy oszukujacy Polakow i Polske. Tak samo jak zdrajcami interesow Niemiec byla w latach 30. XX wieku, az do roku 1945, NSDAP pomimo tego, ze Hitler budowal autostrady i ograniczyl znacznie bezrobocie po dosjcu do wladzy. W ostatecznym rozrachunku to wlasnie Hitler zniszczyl Niemcy. Tego samego chce bezmyslen pisiory i tego samego chcieli obaj bracia Kaczynscy, a teraz Jaroslaw. Obaj sa odpowiedzialni za oslabienie Polski i mam nadzieje, ze juz nigdy PiS nie dojdzie do wladzy, bo wowczas mogliby dokonczyc dziela zniszczenia.

  46. the mentor pisze:
    2011-04-18 o godz. 11:48

    Komorowski i Tusk to jakaś osobista trauma?
    Tak jak u Sławomirskiego Passent?
    Cóż, niektórych stać na „osobistych wrogów” i inne ucieleśnienia zła…….
    Ale fobie się leczy…..

    A na wiele innych tematów tak ciekawie piszesz. Nienawiść jest destrukcyjna.!

  47. Marek 2 pisze:
    2011-04-18 o godz. 10:56

    Marku, masz całkowitą rację! Wypisz, wymaluj nasz Jarkacz (czyżby
    plagiat? a jak tak, to co mu za to grozi?).
    To warto upublicznić w TV. Może niektórym apologetom Jarkacza spadną
    w końcu łuski z oczu.

    Pozdrowionka.

  48. Do zezem pisze:
    polecam lekture o sylwetce i motywach JD. Ciekawa osobowosc, jednak nieskuteczna politycznie, obecnie w politycznym niebycie. Podobnie zachowuja sie Lizakowi Ludzie. Wiele krytykuja, niewiele proponujac lub nie proponujac zadnych rozwiazan. Krytyka bowiem bez propozycji, propozycje bowiem bez rozwiazan prowadza do nikad, bo sa droga na polityczne skroty. Zatrzymanie sie na etapie niezbednej krytyki, kwestionujacej wszystkich i wszystko prowadzi do politycznej inercji, nieprawdaz?

    Jesli chodzi o zone JF, to kierowala mna zazdrosc. Wspolpracowalem kiedys blisko z jej rodzicami.

    Jesli chodzi o JF, to nie pieniadze i wladza odegraly decydujaca role; przeciez JF to niezwykly czlowiek, a takich…..Nie wszyscy byli nim zachwyceni, wiekszosc go jednak wybierala, prawda?
    ET

    Szanowny Panie Jacobsky,
    mamy wiec podobne polityczne tesknoty. Zreszta nie widze innej drogi dla pracobiorcow; wiekszosci populacji. Dziwi mnie, ze Lizakowi Ludzie nie racza zauwazyc politycznej wstecznosci w naszej politycznej populacji, ktora przeciez nie powstala w ciagu ostatnich dwudziestu lat. Propaganda czasow zaprzeszlych nie byla w stanie zorganizowac ideologicznych przedstawicieli na czas po…..
    Kilka ciekawych postaci niewiele mialo z lewica wspolnego lub sie od niej (polityki) odwrocili. O dziwo wiekszosc z nich wyksztalcona byla w USA. Kosciol nie rozni sie wogole od przecietnych politykow oraz ich prymarnej retoryki. Rzadzacy nie roznia sie od opozycji etc.. PRLem w przyszlosci zajma sie historycy, a Polacy zorganizuja sie w strukturach demokratyczno-obywetelskich i to nmnie najbardziej cieszy. Obserwujac Polske w czasach zaprzeszlych i dokonujac porownania ostatnich dwudziestu lat, to spogladam w polityczna przyszlosc dosc optymistycznie. Moim zdaniem, tolerancja dialogu nie wystarczy, potrzebny jest bowiem spory obszar na polemike nie tylko w sferze politycznej, lecz rowniez spolecznej. Przelom w Europie Wschodnie byl czyms niezwyklym, wymaga jednak czasu i cierpliwosci oraz oczywiscie duzej dozy (racji) tolerancji. Obecnie, gdy drugi, inny wzbudzaja nasze leki, gdy wlasna historia jest zagadka rozwiatywana wedlug teorii spiskowych przydalaby sie sie rzeczowa opozycja. Niestety na dzien dzisiejszy stac nas jedynie na opozycje osobista, wobec drugich i siebie samych.
    Pozdrawiam ze slonecznego Berlina.
    ET

  49. Szybko wpisuję, żebym miała świadków!!! Mówiłam już kilkanaście dni wcześniej, że niewykluczone, iż z powodu bardzo marnego zainteresowania Polaków uroczystościami beatyfikacyjnymi w Rzymie, prezes postara się jakoś ten wyjazd odwołać. Dzisiejsze pogorszenie się stanu zdrowia Mamy – jak znalazł. Jeśli Mama faktycznie będzie chora i chora – odszczekam. Jeśli pan prezes do Rzymu nie pojedzie, a Mamie się polepszy – nie odszczekam.

  50. Samotność prezydenta jest faktem nad którym trudno przejść do porządku dziennego, ale co stoi na przeszkodzie byśmy go wsparli i to nie tylko dobrym słowem?

  51. @ the mentor pisze: 2011-04-18 o godz. 11:40

    Bardzo przepraszam, jesli uraze. Nie jestem tu od ustalania poziomu dyskusji, a i sma pozwalam sobie na adresowanie prezydenta i premiera w pierwszej osobie, choc tego sie w porzadnym towarzystwie nie robi. Mialo to jednak byc troche humorystyczne i staralem sie to wyjasnic.

    Wstep taki, bo troche mi przykro, ze okreslasz rzady Tuska jak „lajdackie”. Wiele mozna uzyc przymiotnikow, aby okreslic jego rzady, ale „lajdackie” wydaja mi sie przesada. Trudno tez okreslic Tuska jako „dyktatora”. Po latach, ktore przyzylismy w Polsce jakos niebardzo to pasuje do obecnego premiera.

    Z „haraczem” natomiast sie zgadzam. To mafijna procedura. Wymuszenie. Normalnie placi sie skladki partyjne, ale nie w takiej wysokosci! Zreszta nie chodzi tu o wysokosc skladek, czy haraczy – ale jaki ma to potencjal korupcjonogenny?

    Jesli chodzi o role Komisji Wyborczej, to prawde powiedziawszy, nie znam az tak dobrze jej kompetencji, ale nie badzo widze, jak mialaby nie dopuscic do wyborow z list jakiej partii. Nie rozumiem tez, co masz na mysli, piszac: „W wyborach prezydenckich natomiast kazdy z kandydatow powinien miec prawo do takich samych warunkow startowych”. Prezydentura w Polsce, Niemczech, Francji – to urzedy bardziej reprezentacyjne, niz dzierzace prawdziwa wladze. Nie wiem wiec, czemu przypisujesz tym wyborom taka wielka role?

  52. Szanowny TJ,
    Pana eksperyment myslowy realizuje sie czesciowo w blogosferze. Zdaje sobie sprawe, ze jestem niewygodny dla Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, ktore jest w zasadzie apolityczne i nudzi nudzac sie wzajemnie wpisami tworzonymi z powodu obskurnej (czyt. ciemnej) nudy. Przeciez wiekszosc krytykujaca PiS krytykuje wlasciwie siebie samych. Ich retoryka na poziomie Tchibo jest bardzo podobna. Nie wierze, ze Lizakowych Ludzi stac na opozycje pozaparlamentarna. Mowienie natomiast o PiS, gdy chodzi o miliony obywateli jest natomiast eufemizmem, wiemy bowiem, ze owa partia asocjowana zaledwie z kilkoma postaciami ma wielu zwolennikow. Z nimi to nalezaloby podjac polemike. Latwiej jest jednak krytykowac akronim, niz miliony rodakow, ktorzy nie tylko bladza, lecz moga stac sie ponownie polityczna sila; patrz prowincja (nie w sensie pejoratywnych), lecz rozumiana jako region. Dobrze, ze uzyl Pan okreslenia do kupy, czesto czytalem blizej nieokreslone propozycje (od owadow po azotox) dotyczace mojej przyszlosci. Czesto jednak bywa z kupa, ze kupy sie nie trzyma, bo…Na szczescie moje eksperymenty wykazaly, ze przy odpowiednim tenorze, retoryce mozliwy jest dialog lub jego pozory (z mojej strony rzadko) z kazdym, nawet z moimi wrogami w blogosferze. Wystarczylo im przytaknac, pochwalic, potwierdzic w balwochwalczym samopotwierdzaniu sie w blogosferze i okazywali sie kwitnacymi narcyzami; na nieszczescie w parku i o tej porze roku jest ich coraz mniej; przekwitaja bowiem. Chetnie zaplacilbym cene mojej tu nieobecnosci, gdyby blogujacy zobowiazali sie i dotrzymali slowa; do rugowania z niej ksenofobii, nietolerancji oraz wszelkich innych postaw anty; w tym rownez antysemityzmu; obecnego nawet u wszechadmirowanej Magrud.

    Uwazalem zawsze, poniekad przezylem to na wlasnej skorze (na wlasne oczy), ze 68 rok na Zachodzie byl podobna cezura spoleczno-polityczna jak 89 na Wschodzie Europy. Prosze rowniez nie zapominac roli Dzieci Kwiatow. Zastanawiam sie czy przyjdzie mi kiedykolwiek czytac Dzieci Lizakowych Ludzi.
    Pozdrawiam.
    ET

  53. Spokojny,
    w mojej rozległej rodzinie „repatriantów zza Buga” (katolickich Polaków z Wołynia) popularny był wielkanocny zwyczaj pozdrawiania gości przychodzących ze świąteczną wizytą. W miejsce „Dzień dobry” gość rzucał hasło:”Chrystus Pan zmartwychstał!”, na co padał odzew: „Prawdziwie zmartwychwstał!”
    Zwyczaj ten utkwił mi mocno w pamięci dzięki epizodowi zanotowanemu nawet przez kronikę rodzinną. Kiedy jako 6-letnie dziecko wraz z młodszą siostrą otworzyłam drzwi wujowi, na jego gromkie „Chrystus Pan zmartwychwstał!” padła nasza zgodna odpowiedź:
    My już DAWNO o tym wiemy! 🙄

  54. do
    miki202 pisze:

    2011-04-18 o godz. 12:27

    Kogo?
    Odpowiedz.
    Kogo to obchodzi?

    ET

  55. Spokojny;

    Śledząc pilnie dokonania polskiej prokuratury, zyskuje się pewność, że 90% spraw o przestępstwa gospodarcze i korupcyjne to bezprawne i bezpodstawne działania tego organu.
    Niestety, odpowiedzialność za nie ponoszą , jak dotąd, tylko ofiary. Mam nadzieję, że w Pana przypadku będzie inaczej.
    Niech się Pan trzyma. Na pocieszenie dodam, że jeden z moich bliskich znajomych, dzięki szeroko zakrojonej akcji medialnej zasiedział się w areszcie blisko 9 miesięcy w charakterze bossa pewnego sławnego układu, pomimo tego, że prokuratura nie była w stanie określić czynu, którego miał się dopuścić.
    Gdy wyszedł w branży, w której działał i działa wszyscy omijali go szerokim łukiem, nawet po umorzeniu śledztwa przeciwko niemu.A było to 5 lat temu. Dziś, co drugi ma w tej branży zarzut ( a branża bardzo przyzwoita) , co budzi powszechne współczucie i solidarność.
    Jako, że dziś nic nie jest już w stanie zatrzymać samowoli naszych organów ścigania, niedługo ostracyzmem dotknięci będą ci , co zarzutów nie mają, bo znaczyć to będzie tyle, ze są w zmowie z mafią prokuratorską.
    Dlatego niech się Pan trzyma. Przypominam , że w sprawach przed Trybunałem w Strassburgu sprawa przedawnia się po upływie 6 miesiecy, od momentu wyczerpania drogi prawnej w Polsce.
    Gdyby, zatem uznał Pan, że areszt jest bezsasadny, to ma Pan tylko pół roku od odrzucenia apelacji na wysłanie wniosku.
    Dodam jeszcze, że w przeciwieństwie do naszych karnistów, adwokaci obsługujący postępowanie w Strasburgu są tani jak barszcz.
    Serdeczności, magrud

  56. the mentor pisze:
    2011-04-18 o godz. 11:40

    @mentor, masz całkowitą rację!
    Za czasów kiedy pracowałeś w SB lub w którymś z komitetów PZPR
    takiego burdelbajzlu nie było!
    Towarzysze tacy jak ty, z pełnym zaangażowaniem osobistym,
    siłą woli i argumentów (typu: pałka, armatka wodna, opancerzone
    „Skoty”) dbali o to aby nikt im „nie podskoczył”.
    I słusznie – podskakiwać to może sobie pchła, bezmyślne stworzonko,
    a nie „świadom praw i obowiązków” Obywatel !!!

    Bez „Pozdrowionek”.

  57. Werbalista pisze:
    2011-04-18 o godz. 12:31
    We Francji nie jest to pozycja nieznacząca. Zdaje się, że jest tam system prezydencki….

  58. the mentor (18-04-g. 11:48)
    Chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Ja TYLKO poparłam opinię któregoś z blogowiczów na temat najnowszych komentarzy p. Margrud. To chyba nie zbrodnia. A twoja uwaga o punktach za pochodzenie (dlaczego akurat 15, a nie 19) jest kompletnie bez sensu.

  59. Trafnie Pan zauważył podobieństwo do koboli, więc może tych skocznych reprezentantów PiS należało by nazwać posłolami?

  60. Czytam wszystkie Państwa komentarze na blogach e-Polityki i nie opuszcza mnie zdumienie Waszym lękiem przed wybuchem. Tak jakby za hasłem wojny polsko-polskiej kryło się oczekiwanie niegdyś obśmiane piosenką o pżzarze:
    „Coś nareszcie dzieje się!”.

    Wydarzeniami głównymi w polskich głównych mediach będą przez dwa tygodnie misteria religijne chrześcijan wyznania katolickiego. Święto ukrzyżowania i powrotu Syna Bożego do Ojca Niebieskiego wpierw. A potem uroczysta beatyfikacja Karol Józef Wojtyła powołanego w czasach dominacji dwóch bloków ideologicznych świata na tron papieski z nadzieją osłabienia bloku radzieckiego.

    Wezwanie JPII do Ducha Świętego aby zstąpił na warszawski Plac Zwycięstwa, setki milionów katolików uważa za spełnione. Minęło jedno pokolenie i Apostolski Kościół Katolicki stanął przed nowym wyzwaniem. Grzechy kościoła, laicyzacja społeczeństw chrześcijańskich oraz odrodzająca się samoświadomość społeczeństw islamskich skłoniły europejską hemisferę do wysunięcia na plan pierwszy chrześcijanskich korzeni Europy. Gdy wyznawcy islamu z roli tureckich zamiataczy ulic przeistoczyli się w autonomiczną społeczność amsterdamskich dokerów Europa osłabiać zaczęła swą republikańska legitymację.

    Na granicach Europy stanęły rzesze Czeczenów, Marokańczyków, tunezyjczyków i Libijczyków. Europa złapała się we własne sidła idei szrzenia demokracji.

    I gdy już wiedziony ideą odrodzenia katolicyzmu nowy papież BXVI wyznacza Polsce rolę matecznika, w tym mateczniku pojawia się ideolog Prawdy. Ten depozytariusz Prawdy sugeruje, że grób jego tragicznie zmarłego brata jest pusty. Radio Maryja – propagandowa tuba katolicyzmu uznawana przez JPII za dar boski ponosi kolejne porażki. Zbiórka na ratowanie stoczni, poszukiwanie złóż wód termalnych, własna sieć telefonii komórkowej – to wszystko to niewypały.
    Katastrofa smoleńska uwyraźnia zagubienie się ideowe i polityczne Polaków.
    Wiedziony wiarą religijną i marzeniami o władzy dusz i władzy politycznej Jarosław Kaczyński zostaje wsparty apelem Radja Maryja o udział w politycznej manifestacji w Warszawie w rocznicę śmierci Lecha Kaczyńskiego. Zdala od jego grobu.

    Polska w ciągu ostatnich tygodni zachorowała na schizofrenię. Staruszki i staruszkowie zbojkotowali nawoływania do wiecu w W-wie i zachęty na pielgrzymkę do Watykanu. Jarosław Kaczyński ogłasza raport o stanie Rzeczpospolitej, którego prawie nikt nie czyta i nie rozumie jego nadmiaru słów.
    Następnie wygłasza ogólnikowe wezwanie do rokoszu z krótką wzmianką zmarłego brata.

    Poza rozgdakanymi mediami w społeczeństwie polskim obserwuje się śladowe zainteresowanie odzewem na wezwanie JK: „Pójdźcie za mną!” Może Duch Święty rozumie Wodza. Ale przyzwyczajne do innego języka staruszki słuchające Radia Maryja nie doznają pocieszenia. Żalu do świata w nich już jest dość.

    Wystarczy jedno nieostrożne słowo JK i Ojciec Tadeusz Rydzyk zrzuci Wodza z jego wieży pychy. Sugestie JK, że Opatrzność zesłała go Polakom jest zaściankowa. NIe da się jednoczesnie chrześcijaństwa bronic przed Tunezyjczykami w zlaicyzowanym Paryżu i przed rozdwojeniem Polaków:
    JK czy TR?

    Historia zrobiła psikusa kaczystom. Jest już za rogiem.
    Nie będzie krwi. Będzie wypędzanie diabła. Według mnie JK pójdzie do klasztoru.

  61. Szanowna pani magrud!
    Przepraszam za -być może – pochopną ocenę pani wpisów. Trudno nie zgodzić się z pani opinią, ze system penitencjarny (czyli także prokuratura i sądy) są do d… Ale lekiem na całe zło na pewno nie jest PIS, jak wydaje się sugerować pani prof. Staniszkis z jej pokrętną argumentacją.
    Ktos oraz ja porównnał pania do Staniszkis. Może to było niefortunne.
    Będę wdzięczna, jeśli wyłoży mi pani zasady real politic (tu i teraz) opierające się na tych zasobach politycznych, jakie mamy.Pozdrawiam, Mag.

  62. cóz tu pisac Prezydent Komorowsk jest dobrym prezydentem,, chociaz mi tak wydaję się, cóz tiu pisac dobrze wychodzi w telewizji i nawet podczas wywiadów telewizyjnych, dobrze reprezentuje się, jest nawet bezposredni cóz tu pisac przyda się jego żona, cóz tu pisac czy SLD po wystepach w TVN24 I Polsat News zrobiło się dojrzałą partia, cóz to jest przeciez Sojusz Lewicy Demokratycznej a do demokracji trzeba dojrzec, proces dojrzewania to każdy ma kazdy przechodzi to, czasami trudno, a czasami łat wo, cóz tu pisac kATASTRofa Smoleńska to pokazuje bezsilnosc nawet wobec okrutnej śmierci, która jest trudno do przejscia rodzin ofiar, którzy straciły bliskich, Cóz tu pisac Sld to nawet dojrzałość partia, która wie co chce, odczekuje od życia, cóz tu pisac nmoze jeszcze mamy obserwowac jak się rodzi nowa legenda, nowe życie, nowe istnienie cóz nie za duzo tego
    Pozdrawiam serdecznie

  63. Roztocza – gatunek ET i S znowu opanowały blog.
    Jak wiadomo, roztocza żywią się ludzkim naskórkiem, łuszczącym sie przeważnie w pościeli, no i bezustannie wydalają go na całym terenie swojej działalności, w postaci ekskrementów.
    Nasze Blogowe roztocza mają nieustającą biegunkę !!!!!!

  64. Do ” The mentora”, wydaje mi się, że żyjemy w różnych krajach. Ja żyję w Polsce a TY?
    Większość komentujących, nawet kiedy ma inne zdanie, stara się wyrażać myśli w cywilizowany sposób. Tekstów osób, które potrafią posługiwać się tylko epitetami za to mało merytorycznie, nie czytam.

  65. Mentor 11.40
    Mentor, radzę Ci uspokój swoje skołatane nerwy i przybastuj z tymi atakami na Premiera i Prezydenta.
    Stajesz sie niewiarygodny i pora żebys zdał sobie z tego sprawę.
    Traktujesz blogowiczów jako matołków, którzy nie są w stanie sami ocenić PO, Premiera i Prezydenta, wiec raczej pisz o gospodarce oraz doplatach do zywności ( i nie tylko) w USA, bo to znacznie ciekawsze tematy niż Twoje teksty o dyktataurze. Zadnego premiera na świecie nie wybiera sie w głosowaniu powszechnym – powinienes o tym wiedzieć !!!!!!

  66. ….Znowu: oczekuje Pani od III RP, żeby w dwukrotnie krótszym okresie czasu dokonała czegoś, czego peerel nie zdołał dokonać przez 45 lat. Dlaczego ?

    Pytanie zadane Magrud przez Jackobsky’ego pozostanie bez odpowiedzi. Lizakowi Ludzie oczekuja bowiem cudow lub sami zadaja pytania.

    ET

  67. Ucieszylbym sie, gdyby Magrud udzielala chetnie, chetnym, pora dotyczacych dzialnosci Trybunalu w Hadze (nota bene bardzo piekne miasto-przedmiescie).

    ET

  68. Werbalista pisze:
    2011-04-18 o godz. 12:31
    @ the mentor pisze: 2011-04-18 o godz. 11:40

    “Bardzo przepraszam, jesli uraze. Nie jestem tu od ustalania poziomu dyskusji, a i sama pozwalam sobie na adresowanie prezydenta i premiera w pierwszej osobie, choc tego sie w porzadnym towarzystwie nie robi. Mialo to jednak byc troche humorystyczne i staralem sie to wyjasnic.”

    Tu nie ma humoru ani nic szczegolnego wartego komentarza. Polska jest juz 7 lat w UE i czas najwyzszy rozpoznac elementy kultury europejskiej. W debatach publicznych nikt nie uzywa tytulow. Polecam poogladac europejskie stacje telewizyjne, Sky, BBC Bloomberg, lub nawet FoxNews. Nikt nie jest az tak wielki by go tytulowac. I nikt sie nie pieni z tego powodu. Pieniactwo jest czysto polska specjalnoscia. Pozatym to przeciez Rzeczpospolita prawda. Znacznia tego slowa nikt nie wydaje sie rozumiec. Polska jasnie panow, szlachecka i sanacyjna juz dawno nie istnieje. A ludzie maja imiona i nazwiska wlasnie po to by je uzywac.

    “Wstep taki, bo troche mi przykro, ze okreslasz rzady Tuska jak „lajdackie”. Wiele mozna uzyc przymiotnikow, aby okreslic jego rzady, ale „lajdackie” wydaja mi sie przesada. “

    Nie to nie jest przesada. W 2007 po wyborach dlug publiczny wynosil 480 mld zl . Obecnie 800 mld. Ten lajdacki rzad nie potrafi stworzyc zadnej pozytywnej wartosci tylko deficyty. A odbywa sie to na konto osob ktore juz nie zyja (prywatyzacja ich dorobku) i na konto osob ktore jeszcze sie nie urodzily (nowe dlugi). To lajdactwo i nic wiecej. Po prostu historyk nie ma kwalifikacji i to trzeba rozpoznac.

    “Trudno tez okreslic Tuska jako „dyktatora”. Po latach, ktore przyzylismy w Polsce jakos niebardzo to pasuje do obecnego premiera.”

    Przytocze wiec ponownie ‘Zaledwie co szosty polak glosowal na PO w 2007. Dyktator Donek Tusk zostal premierem na podstawie tamtych wyborow i farsy wyborczej ktora przeprowadzil w PO. Przypomne, byl jedynym kandydatem, potecjalnych konkurentow wyrzucil z partii przed wyborami. Glosowala na niego tylko bliska klika, 850 slupow z posrod 45 000 czlonkow Platformy. Ponad 88% czlonkow Platformy nie mialo prawa glosu w tej farsie. Nie mieli prawa wybrac swego szefa ! Jakze jest mi ich zal ! ‘

    “Z „haraczem” natomiast sie zgadzam. To mafijna procedura. Wymuszenie. Normalnie placi sie skladki partyjne, ale nie w takiej wysokosci! Zreszta nie chodzi tu o wysokosc skladek, czy haraczy – ale jaki ma to potencjal korupcjonogenny?”

    Oczywiscie to jest skandalem nie z tej Ziemi. Tylko w Polsce !

    “Jesli chodzi o role Komisji Wyborczej, to prawde powiedziawszy, nie znam az tak dobrze jej kompetencji, ale nie badzo widze, jak mialaby nie dopuscic do wyborow z list jakiej partii.”

    W partiach politycznych istnieja dyktatury waskiej kliki. Nie ma demokratycznych procesow ani prawa. Rzadza gangsterskie kliki podczas gdy podatkowicz jest okradany by te partie utrzymywac. Proponuje odwiedzic Palikota i przeczytac wiecej na ten temat.

    “Nie rozumiem tez, co masz na mysli, piszac: „W wyborach prezydenckich natomiast kazdy z kandydatow powinien miec prawo do takich samych warunkow startowych”.

    Pisalem,… Komorowski wydal 8 mln zl na kampanie w wyborach prezydenckich. To byly pieniedze podatkowicza. Niezalezni kandydaci nie mili dostepu do pieniedzy podatkowicza. Warunki startowe nie byly takie same dla wszystkich. Dlatego wybory prezydenckie byly farsa.

    “Prezydentura w Polsce, Niemczech, Francji – to urzedy bardziej reprezentacyjne, niz dzierzace prawdziwa wladze. Nie wiem wiec, czemu przypisujesz tym wyborom taka wielka role?”

    Nie przywiazuje tym wyborom zadnej wagi. Podreslam tylko farse tych wyborow. Przezydent jest wogole nie potrzebny. To kolosalna strata pieniedzy. Polske na to nie stac. Pozatym Komorowski jest tylko podstawka Tuska. To jeszcze jedna farsa i profanacja urzedu.

  69. wiesiek59 pisze:
    2011-04-18 o godz. 12:18
    the mentor pisze:
    2011-04-18 o godz. 11:48

    „Komorowski i Tusk to jakaś osobista trauma?”
    Zadna osobista trauma. Ja oceniam system poltyczny gdzie oni dominuja.
    Innych ocenialbym w ten sam sposob.
    Polska nie jest demokracja. System poltyczny jest skandalem a wladza nie ma mandatu. W Polsce wladze ‚zdobywa’ sie po przez manipulacje i cwaniactwo. Zapoznaj sie z trescia mojego komentarza. Ja usasadnilem moj punkt widzenia.

  70. cynamon29 pisze:
    2011-04-18 o godz. 13:05

    To juz wiedzialem i komentowalem. Tobie mozna by cos wytlumaczyc tylko przy pomocy zomowskiej paly.

  71. „Bogdan ! Bogdan ! Trzymaj się !
    – To nie takie proste…”, śpiewał kiedyś Łazuka

    „Bronek ! Bronek !” też by pasowało, choć z drugiej strony tak wołać nie uchodzi. Toż to przecież prezydent.

    Panie Redaktorze,

    czytam tak sobie Pański wpis i na myśl przychodzi mi okres 2005 – 2010. Ówczesny prezydent również postrzegany był przez swoich jako gwarant IV RP oraz przemian, za pomocą których chciano wybudować tamtą Rzeczpospolitą, strażnika państwa w obliczu zagrożenia Układem ryjącym pod fundamentem nowej Polski. NIe zapominano temu prezydentowi żadnej z jego licznych gaf, żadnego z niezliczonych kiksów. Poprzednik Komorowskiego również opatrzony był misją, po 2007 roku miał przeciwko sobie cały szereg instytucji. Jednym słowem mógł on również odpowiedzieć „To nie takie proste…” na zawołanie zwolenników „Lechu ! Lechu ! Trzymaj się !”. Przy czym nigdy nie byłem zwolennikiem Lecha Kaczyńskiego. To nie był „mój” kandydat, to nie był „mój” prezydent. Ale obiektywnie rzecz biorąc obydwaj prezydenci znajdują się w bardzo podobnej sytuacji politycznej jeśli chodzi o jej dynamikę, siły napędowe oraz nastroje społeczne. Zmieniły się tylko imponderabilia.

    Gdzieś jest wpisane w polską obyczajowość polityczną (bo nie chcę tutaj nadużywać słowa „kultura”), a więc gdzieś jest wpisane ziarno destrukcji w odniesieniu do najwyższego urzędu w państwie. Za bardzo rozbudowany konstytucyjnie – a tym samym zbyt aktywny politycznie – urząd prezydencki generował, generuje, i będzie generować negatywne emocje tak długo, jak długo będzie on istnieć w swojej obecnej formie. I to jest moim zdaniem bardzo szkodliwe. Prezydent może być gwarantem ciągłości państwa bez dublowania rządu w swych prerogatywach. Gwarantowanie tej ciągłości nie polega np. na robieniu własnej polityki zagranicznej, ale na formalnym zapewnieniu kontynuacji konstytucyjnej w okresie między wyborami czy sesjami Sejmu, itp. To wszystko już istnieje, nie trzeba niczego wymyślać. Trzeba się tylko zdecydować na reformę ustrojową w zakresie prezydentury.

    Przy czym wcale nie dziwi mnie odmawianie Komorowskiemu legitymacji do sprawowania władzy przez jego zajadłych przeciwników. Proszę popatrzeć jak łatwo dziś delegalizuje się całą III RP, jej reformy ustrojowe i gospodarcze, wyszukując różne dziwne argumenty na udowodnienie swoich twierdzeń. Arbitralne odnawianie tej legitymacji między innymi rodzi automatycznie mniej lub bardziej wyartykułowane teorie spiskowe („coś uchwalono po cichu, bez konsultacji” – z kim ? – nie wiadomo, a więc w zastępstwie „bez konsultacji ze społeczeństwem”) oraz rodzi usprawiedliwienie dla nieposłuszeństwa obywatelskiego, w porywach dla buntu, który przy okazji nazywa się „słusznym”, o ile wpisuje się ten bunt w całość narracji dotyczącej historii oraz teraźniejszości, w narrację opartą solidnie na delegitymizacji demokratycznie wybranego ustroju, władzy oraz podejmowanych przez nią decyzji. To jedno z zasadniczych schorzeń polskiej świadomości politycznej i konia z rzędem temu, kto znajdzie na nie lekarstwo w najbliższych latach czy nawet dekadach.

    Dlatego ważnym jest moim zdaniem zawężenie obszaru powyższego stanu zapalnego właśnie poprzez osłabienie prezydentury, a tym samym poprzez odpolitycznienie tego urzędu. Wtedy Komorowski czy każdy inny prezydent będzie się trzymać solidniej, a wraz z nim państwo.

    Pozdrawiam.

  72. Mw z godz. 10:47
    Apel o odwagę raczej skieruj do PO niż do mediów, redaktora Passenta czy blogowiczów. Najwięcej żrącego, lokajskiego tchórzostwa wobec kleru wykazują rządzący. To wazeliniarstwo zakłamane tzw „racją stanu” będziesz miał okazje widzieć w pełnej krasie na beatyfikacji JPII.
    Pozdrawiam

  73. …Przeskakiwanie przez barierki w wykonaniu posłów PiS na Krakowskim Przedmieściu to kpiny z praworządności i świetny wzór dla kiboli…pisze pan Passent.

    Jesli praworzadnosc redukuje sie do barierek na ulicy lub ich przekroczenie traktuje sie jak jej naruszanie, to wynika to prawdopodobnie z braku zrozumienia definicji praworzadnosci lub z nudow czy politycznego natrectwa; jak kto woli. „Wietrznie” watpiacych zapraszam w dniu 1 maja do Berlina na polityczna majowke w dzielnicy „Gora Krzyzowa”.
    ET
    PS
    Czasem kibole sa bardziej polityczni, niz sami politycy.

  74. Mniejszosc teroryzuje wiekszosc i robi sobie kpiny z prawa ktore obowiazuje w tym kraju,ten straznik miejski powinien przylac pala i skuc w kajdanki posla ktory przeskoczyl barierke,to jest slabosc panstwa polskiego.Ale mnie martwi kondycja polskiego spoleczenstwa,ogladajac program TVN prezenterka ladnie ubrana i pewnie wyperfumowana dziwi sie ze amerykanie biora prysznic a nie kapia sie i to codziennie wow.Droga pani z TVN kapac sie pwoinismy codzienie i to najlepiej rano przed wyjsciem z domu a bioroac prysnic zuzywamy trzy raz mniej wody niz biorac kapiel,brak pragmatyzmu u Polakow stad bierze sie PIS.

  75. Nie myslicie panstwo, ze walczac z wrzodem, stosuje sie czesto leczenie skalpelem?
    Doskonalym skalpelem bylby karabin snajperski. Mysle, ze juz w niedalekiej przyszlosci , ta nienawisc bedzie kosztowala zycie wielu niewinnych ludzi.
    Potrzebny skalpel i to szybko, potrzebny ktos umiejacy sie tym skalpelem poslugiwac zanim wrzod zatruje caly organizm.

  76. @passpartout pisze:
    2011-04-18 o godz. 12:43

    Okazując się, że zabużańscy katolicy nie stanowią monolitu. W rodzinie mojej żony odpowiedź jest trochę inna: „Prawdziwie powstał!”

  77. Dziś uroczystości na Wawelu.
    Tak rzecz ujmę z innej strony:

    Lech nie powstanie, choć na to liczą
    I powitania radosne ćwiczą,
    Jego testament ciągle czytają
    I czarownicę wciąż wspominają.

    Klamka zapadła. On już jest w grobie
    I coś pod nosem tam mruczy sobie,
    Wspomina szalik oraz słuchawki
    I od tych wspomnień dostaje czkawki.

    Lecz jest radosny i nie narzeka,
    Już jest spokojny, już się nie wścieka.
    Ja wiem dlaczego, drogi kolego.
    BO SIĘ UWOLNIŁ OD BRATA SWEGO!

  78. the mentor pisze:
    2011-04-18 o godz. 15:43
    „Tobie mozna by cos wytlumaczyc tylko przy pomocy zomowskiej paly.”

    No cóż, jaki adwersarz, takie i argumenty.
    Widzę że twoja praktyka w ZOMO dementorze, nie poszła w las.
    Takich rzeczy się nie zapomina.
    Podobnie jak jazdy na rowerze: raz pojechałeś, będziesz jeżdził i po latach.
    Raz pałowałeś, będziesz pałował i po latach.

    Bez „Pozdrowionek”.

  79. mw pisze:
    2011-04-18 o godz. 10:47
    Jestem z Panem/Tobą (sorry, zapomniało mi się w jakich relacjach jesteśmy).
    Pozdrawiam, Nemer

  80. @cynamon29 pisze:
    2011-04-18 o godz. 12:02

    Drogi Zimcie!
    Dawno nie „wymienialiśmy” poglądów (na nowe), więc chcę się nieco przyczepić do Twojej wypowiedzi.
    Chodzi o ten Zauberwort.

    ***Zauberwort: ZAUFANIE.
    To jest przyczyna, która powoduje że gdyby Prezydent Komorowski
    potrzebował, to w każdej chwili dam Jemu kluczyki do mojego samochodu.***

    Niestety u mnie jeszcze nie zarobił na wspomniane zaufanie, bo nie ufam ludziom tchórzliwym, złamią się pod byle naciskiem. Szlag mnie trafiał, gdy ta siwulka w okularach umierała na krzyżu przed jego nowym miejscem pracy i czekałem na jego zdecydowane działanie. Czekałem długo, założyłem, że jako p. o. prezydenta mu nie wypada za bardzo rozrabiać, wybaczyłem mu nic nie robienie gdy był elektem, ale po zaprzysiężeniu jego pierwszy krok powinien był polegać na tym, aby zwrócić się do HG-W, aby zapewniła normalność przed jego miejscem pracy (sikawki, buldożery, kordony ZOMO), a tu co? Uciekł do Belwederu, bo tam prezes ma za daleko i jest to na uboczu, więc nie warto demonstrować. W tym momencie to zaufanie było już tylko szczątkowe. Miał szansę na częściową rehabilitację, gdyby w prowokacji Smoleńskiej czarnych wdów złożył ostentacyjnie dwa bukiety pod polsko-rosyjską tablicą, a co zrobił? Poszedł się odlać za brzózkę. Mogę tylko przypuszczać, że myśli już o reelekcji przewidując, że nowy premier Kaczyński mu nie ułatwi tego zadania.
    Cynamonie!
    Nie pożyczaj mu auta, jeśli ci jest potrzebne. Podobno zakupiono dla Pani Prezydentowej taniutki samochodzik za około 600 000 zł, ona może go wozić z domu do Belwederu na tempomacie i z GPS’em- realizując hasło premiera Tuska o tanim państwie.
    Poza tym nie mam do niego zastrzeżeń, gorszych prezydentów widziałem, nie pamiętam nazwiska, bo w mojej dzielnicy nie ma jeszcze pomnika. Pamiętam niestety tylko oryginalny artykuł w niemieckiej bulwarówce pod hasłem: „Łajdacy, którzy rządzą światem”. Nie pamiętam czy użyto wyrazu „Schufte” czy „Schurken”? „Kartofle” pamiętają wszyscy, nawet Prawi POlacy.

    ***Są to: SOLIDNOŚĆ i RZETELNOŚĆ.
    (…) …anielska wręcz CIERPLIWOŚĆ i „marmurowy” STOICYZM.(…)… ROZWAGĄ (…)czasami popełni gafę, ***

    Mam nadzieję, że ma te wszystkie cechy, bo gafy można wybaczyć każdemu zgodnie z powiedzeniem o rzucaniu kamieni. Najbardziej było mi głupio, gdy przyjmował w „oryginalny” sposób gości. Jestem chłopak z ludu, żaden szlachcic, ale na to nie pozwoliłaby moja podświadomość, w której są zanotowane mądre uwagi mojej matki, gdy klarowała mi podstawy Kinderstube.

    ***…i na dokładkę nie kradnie długopisów/piór jak nasz sąsiedni
    prezydent Klaus.***

    Nie „szlechtuj” tak bardzo Klausa! Nie wiadomo, jakie są zwyczaje na takich spotkaniach. Byłem na wielu zjazdach zagranicznych i zawsze dostawaliśmy długopisy, ołówki automatyczne, gadżety różnego rodzaju, zapłacone w opłacie konferencyjnej. Z każdej konferencji przywiozłem nawet pamiątkowe pinezki, którymi przypinało się postery. Cała różnica polega na tym, że TV nie filmowała, gdy chowałem pinezki. Gdy organizatorzy mieli sponsorów to nawet dostawaliśmy piękne teczki, oprawiane w safianową skórę notatniki itp. (od Credit Lyonnais). Ja bym nie rzucił pierwszego kamienia, bo też nie jestem bez winy. Po powrocie z Bourges stwierdziłem, że mam dwa ołówki!!! Pewnie jeden przypadkowo komuś podpieprzyłem. Na usprawiedliwienie mogę dodać, że oba błyskawicznie się popsuły, więc nikomu nie zrobiłem wielkiej krzywdy.

    ***PPS: Przeurocza i pełna ciepełka jest też Pani Prezydentowa!***

    Z tym się zgadzam, choć inne pierwsze damy też bywały niezłe. Negatywnie zapisała się w mojej pamięci p. Wałęsowca, która rozdawała w szpitalu słodycze dzieciom chorym na cukrzycę, choć nie była to w pełni jej wina, tyko niekompetentnych ludzi z kancelarii prezydenta.

  81. absolwent pisze:
    2011-04-18 o godz. 14:57

    Absolwencie daj mi spkoj. Jezeli czujesz sie jednym z tych dzieci ktorym latwo jest wcisnac bajke o polskiej demorkacji to masz do tego pelne prawo. A ja mam prawo pisac tak jak to widze.

    „Zadnego premiera na świecie nie wybiera sie w głosowaniu powszechnym – powinienes o tym wiedzieć”

    Nie patrz dalej od nie tak Wielkiej Brytani.

    David Cameroon musial wygrac w swoim rejonie wyborczym. Tak samo kazdy czlonek jego rzadu musial wygrac w rejonie w ktorym kandydowal.
    Tak samo kazdy czlonek brytyjskiego parlamentu musi byc bezposrednio wybrany przez wyborcow. Zadnych list wyborczych zadnego kretactwa, zadnych haraczow, zadnego finansowania partii politycznych z budzetu,…..

    W brytyjskich partiach politycznych farsa wyborow w stylu PO czy PIS jest nie do pomyslenia. Pod zadnym pozorem nie do pomyslenia.

    David Cameroon wygral wybor o szfostwo parti Konserwatystow w sposob jawny, uczciwy i zasluzony. Przed wyborami nawet nie byl faworytem.

    W brytyjskich partiach politycznych kazdy czlonek ma prawo startowac w wyborach o szfostwo partii. Przedstawic swoja wizje dla parti i dostac ocene. Glosowac moga wszyscy czlonkowie partii. Tak samo czlonkowie parti moga odwolac swego szefa. I stalo sie tak kilka razy w ostatnim 20 leciu. Odsunieto; Browna, Majora, Tchatcher, Danken-Smitha, …. nikt tam nie jest bogiem. Dozywotnie dyktatury partyjnych wodzow sa nie do pomylsenia.

    Zaledwie kilka miesiecy temu odbywaly sie wybory w brytyjskiej partii Pracy. W ostatniej rundzie 5 kandydatow bralo udzial.
    I brytyjczycy ciagle chca ulepszyc swoj system.

    W USA jest podobnie. W Polsce natomiast system polityczny jest szarada, farsa i obelga dla ludzkiej godnosci. Parodia jest ze wiekszosc nawet o tym nie wie. I sie nie dziwie skoro nawet absolwenci daja sie tak poniewierac.

    A o powszechnych wyborach premiera to ja nawet nie pisalem. Szef zwycieskiej parti ma obowiazek stworzyc rzad. Co jest powszechnie praktykowane. Ja pisalem o wyborach na szczeblu partyjnym. Pomylilo ci sie absolwencie.

    Jednakze w USA przezydent jest odpowiednikiem premiera i jest wybierany w wyborach powszechnych i bezposrednich. A przed wyborami prezydenckimi kandydaci sa wybierani na szczeblach partyjnych w sposob jawny, uczciwy i demokratyczny. Kazdy czlonek partii ma prawo glosu.

  82. wiesiek59 pisze:
    2011-04-18 o godz. 11:27
    „Tusk powiedział że „chce być zapamiętany jako przyzwoity facet” i pomimo kilku wpadek dotrzymuje słowa.
    Polityka szerzenia nienawiści kontra polityka spokoju i miłości, przy dość mało wyrazistej twarzy innych partii.

    No i kadry decydujące o wszystkim……”

    Szanowny Wieśku59

    No, jak Cie lubię, szanuję, czytam i oglądam wskazywane przez Ciebie linki – nie przeginaj!
    Ten facet, mój i Twój Premier debatując z szarpidrutami przyznał, ze nie radzi sobie ze swoją armią urzędniczą i z jej wzrostem, która to opresyjna armia rośnie w tempie gwarantującym, ze ten rak nas niebawem wykończy, przyznaje się do bezradności wprost i nie podaje się do dymisji!!!
    To znaczy, ze jest nieodpowiedzialnym osobnikiem, który mając świadomość swej nieudolności trzyma się stołka!
    Czy to tak postępuje mąż stanu albo człowiek honoru?

    Pozdrawiam, Nemer

  83. … a teraz popatrzmy na dzisiejsze wydarzenia na Węgrzech.

    Lewico polska ! Wyjdź wreszcie z letargu ?

    Czy Węgrzy również numerują swoje rzeczpospolite ?

  84. Stanisław pisze: 2011-04-18 o godz. 17:15

    „BO SIĘ UWOLNIŁ OD BRATA SWEGO!”

    Och naiwny! Naiwny! Lech nie uwolił się od Jarosława i na odwrót też.

    Jarosław nie pojchał na Wawel, bo grób jest pusty. Gdzie jest Lech to Jarosław powie gdy Joseph powie swoje. Ostatnie słowo ma należeć do Jarosława.

  85. ET pisze:
    2011-04-18 o godz. 12:20

    zgadzam się z Panem co do meritum, choć różnię się z Panem co do perspektyw. Aktorzy sceny politycznej uprawiają swoje rzemiosło grając na tym, na czym jest grać najłatwiej, czyli na emocjach. Truizmem będzie powiedzieć, że jako społeczność jesteśmy uwarunkowani przez historię bardziej do słuchania emocji niż do słuchania rozumu, a tylko używanie tego samego prowadzi do owocnego i konstruktywnego dialogu. Konstruktywny dialog oparty na emocjach nie istnieje, a mimo wszystko to właśnie on dominuje obecnie. W świetle powyższego można uznać, że postawa partii rządzącej w Polsce jest właściwa, skoro nie daje się ona wmanewrować jako całość w taktykę grających na emocjach. Z drugiej jednak strony szokuje bezwolność wobec agresywności przedstawicieli kościoła w Polsce, tak jakby oparcie retoryki emocjonalnej na symbolice oraz na tematyce religijnej miało efekt paraliżujący racjonalne myślenie, tak potrzebne do budowy racjonalnej argumentacji w odpowiedzi na ataki. Brak reakcji nie jest wyjściem w panującej obecnie sytuacji w Polsce, gdyż można i trzeba odpowiadać w imieniu państwa, za które wzięło się odpowiedzialność na ataki pod jego kierunkiem, nawet ataki pod osłoną krzyży i sutann. Na tym tle lewica polska również zachowuje się jak zahipnotyzowana, ale mam nadzieję, że dzisiejsze przegłosowanie „nowej” konstytucji na Węgrzech podziała jako coś w rodzaju szoku i odblokuje w tej części sceny politycznej zasoby energii potrzebnej dla zapobieżenia ewentualności powtórzenia się w Polsce podobnego zamachu na nowoczesne państwo demokratyczne. A taki zamach jest teoretycznie możliwy. NIe na ulicy, ale właśnie w Sejmie, głosami bezwolnej prawicy, zjednoczonej dla władzy jako koalicja, wspartej koniunkturalnie prawicą różnej maści nie wchodzącą w skład koalicji, ale dzielącej ten sam strach przed innym, przed wierzącym inaczej, żyjącym inaczej, kochającym inaczej. Koalicji wspartej dla zapisania lub umocnienia w polskiej konstytucji rzeczy, które zapisano dziś w węgierskiej ustawie zasadniczej. Wtedy jakikolwiek dialog stanie się keszcze bardziej utrudniony. I tutaj różnię się z Panem w opinii co do przyszłości. Innymi słowy jestem mniejszym optymistą, choć z drugiej strony daleki jestem od wieszczenia nieuchronności zrealizowania się hipotezy przedstawionej wyżej.

    Pozdrawiam i dziękuje za zaproszenie do stołu. Z miłą chęcią skorzystam kiedy tylko nadarzy się ku temu okazja.

    Oby w Montpelier…

  86. Panowie udający demokratów na tym blogu, głoszący hasła, że demokratyczny rząd nie ma możliwości użycia demokratycznych narzędzi do walki z podburzaniem do siłowego przewrotu w Polsce, zdają się nie zauważać, że ten sam „demokratyczny rząd” nie ma najmniejszego problemu z używaniem niedemokratycznych metod do zastraszania i utrzymywania w pokorze zwykłych obywateli. Za czasów „demokraty Tuska” liczba podsłuchów w Polsce wzrosła do 1mln 300 tys. ( dane za zeszły rok). Przypomnę, że stosowanie podsłuchów dozwolone jest wyłącznie do walki z terroryzmem lub zorganizowaną przestępczością. Z tego wynika, że w Polsce „demokratyczny rząd Tuska” wykrył 1mln300 tys. terrorystów i gangsterów. Dodając do tego już wcześniej wyposażone przez Kaczyńskich w karabiny snajperskie CBA i w broń krótką urzędnicy skarbowi, mamy pełny obraz wojny wewnętrznej, jaką rząd prowadzi z obywatelami po cichu. Mniej więcej, co 10 pracujący w Polsce jest śledzony i podsłuchiwany przez służby państwowe. To tak dla uzupełnienia obrazu demokracji w Polsce.

  87. Inwokacja Passenta „Komorowski trzymaj się !” jest nie pełna .W uzupełnieniu należało by dodac „wiatru”.Bo niby czego ma się trzymac Komorowski ? siły urzędu?
    wsparcia rządu? sympatii tłumów?.
    Niewiarygodne.Jednak nie jest bez szans .Jest wiernym synem polskiego KK.Piszę „polskiego” dla jasności,bo to jest to istotna różnica,powtarzając za znaną reklamą.
    I tego może się może trzymac a właściwie współzawodniczyc z prawdziwkami o względy mniej scholastycznej części polskiego KK.
    W nadciągającym,nieuchronnie,pax ecclesiarum,to ma wielkie znaczenie.Ja mu kibicuje,znaczy wspieram,mówiąc językiem regularnym.Z powodów ,wstyd się przyznac,przyziemnych.O emeryturę mi chodzi.Jako osobnik bez szans na pozytywną weryfikację proboszcza.A bez tej weryfikacji …wiadomo.
    Wielki Jeremi mógł sobie pisac o „życiu staruszka” i „przygodach z losem” niedwuznacznie zaślepiony erotyką ,jednak nie miał,nie mógł miec,tzw „prekognicji”,
    nie mylic z „ejaculatio precox”, odnośnie losów politycznych umiłowanej ojczyzny.Najwięksi wizjonerzy nie byli by w stanie.To na usprawiedliwienie Jeremiego.Żył w czasach bujnych dziewczyn i wiary w tzw postęp.Max Factor to jednak zupełnie co innego.
    Wracając od Jeremiego do Komorowskiego.Jak już wyraziłem wyżej,wspieram Go w nadziei ,że zdoła uczynic los lżejszy odmieńcom, w warunkach pax ecclesiarum.Trochę mi wstyd ,że wyrażam to bez osłonek.Powinno byc mi wstyd ,jako dalszemu znajomemu Che,dalszemu, bo nie poznałem Go osobiście.Roberto,wspaniały przyjaciel,był z nim w Sierra
    Maestra.Powinno mi byc także wstyd ,za sk..nie się na usługach zdobywców najnowszych ,w komputeryzacji więzów naszych powszednich.Byli jak dzieci we mgle ze swoimi standardami i aplikacjami pasującymi jak pięśc do nosa w naszej rzeczywistości.Ale płacili.Mam
    emeryturę.To ,że liczę na Komorowskiego ,jest miarą mojej degrengolady.I nie tylko mojej.Passenta też.

  88. the mentor pisze:
    2011-04-18 o godz. 17:42
    A ja mam prawo pisac tak jak to widze.
    ——————————————————————————————
    Ja też,ja też…
    I obserwowałem ten przekręt w wyborach z udziałem G.W.Bush’a.

  89. Bul Komorowski niech weźmie flintę i idzie na zające. Jest równie żałosny jak jego śp. Poprzednik.

  90. Kartka 15:49

    Ależ to nie chodzi ani o PO, ani o media, ani o kler, ani nawet o PiS. Tu chodzi o NAS. Obojętnie skąd: podział jest dość wyraźny: na tych, którzy odważają się mówić to, co myślą/czują i na tych, którzy mówią co innego niż myślą/czują albo do tego co myślą/czują dodają zawsze asekuracyjnie coś „przeciwnego” – choć mogliby mówić szczerze, bo nic (?) im nie grozi.

    Jeszcze od biedy rozumiem polityków, szczególnie partii rządzącej, których obowiązkiem jest wygrać wybory dzięki decyzji takich wyborców, jakich mamy (nikt ich nie stworzy od razu; to długi proces); no i rozumiem poniekąd masowe media komercyjne, zależne finansowo od widzów/czytelników.

    Ale nie rozumiem tchórzostwa nas, zwykłych ludzi, którzy tylko w domu, może, niekiedy, zżymamy się głośno na szantażystów, ale nie chcemy (ze strachu?) wystąpić z publicznym protestem (gdy byłem w 2005 lub 2006, nie pamiętam już, na tzw. marszu na rzecz wolności słowa w Gdańsku (po stłumieniu podobnego parę dni wcześniej przez policję w Poznaniu) – uczestniczyło w nim ok. 200 osób. Szalikowców, oenerowców, wszechpolaków, żuli było dwa razy więcej). A może to nie strach? Może rzeczywiście ogromna większość z nas myśli tak jak J.K. (prof. Czapiński uważa, że co najmniej połowa Polaków). Czemu więc mamy się dziwić ostrożności PO? Tu nie Finlandia, gdzie partia demokratyczna może sobie pozwolić na luksus porażki. Nie bądź naiwny, Kartko!

    Nemer 17:29

    Dziękuję Ci za wyrazy jedności (ze wszystkimi P.T. Blogowiczami jestem na „ty”, nawet jeśli oni inaczej…)

  91. antoniusie to o czym napislales to jest kwintesencja demokracji.Czy byloby do pomyslenia w USA zeby przedstawiciel do kongresu czy sentau mieszkal gdzie indziej niz kandytuje,przeciez to jakis obled i smiechu warte,albo to glosowanie na listy paranoja.Ten caly system jest do niczego,Polacy powini sie zdecydowac albo silny prezydent i slaby premier albo odwrotnie albo monarchia,nie musimy nic nowego wymyslac.Byc moze ktos celowo tak ten system skonstruowal 🙂

  92. …chyba i pan w malej czesci poddal sie polityce J.Kaczynskiego.
    Rzadzenie w takich warunkach nie jest przyjemne,a wmawianie obywatela ze rzad nic nie robi jest nie sprawiedliwe.Padla Grecja ,Hiszpania i inne
    kraje maja klopoty a my jakos idziemy ,chociaz pod nogami same klody.

  93. Nemer…..
    Przeżyjmy to jeszcze raz:
    http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/donald-tusk-27092010/2626377

    Ps:
    Miło być czytanym i zauważanym……

  94. Ps.
    Po pół roku dziwnie się tego słucha.
    Na zachodzie bez zmian…….
    Remarque był niezły, szkoda że nie stać mnie na Calvados….
    Nemer, posłuchaj……

  95. jpet1 (04-18 o godz. 09:27) pyta:

    „Dlaczego głosowanie na PO gwarantuje stabilnosc państwa? Jeśli mi to ktoś logicznie wyłoży , to może na PO bedę głosować!”

    Wszystko zależy jakiej jesteś orientacji politycznej, drogi JPET1. Czy posługujesz się „logiką” pani Staniszkis, czy „logiką” pani blogowiczki Magrud?
    Albo jeszcze jakiejś innej, ale to rzadkie.
    Poważnie pytam, w każdym przypadku inaczej należy tłumaczyć. Jeszcze jak podałbyś jakie masz wykształcenie, wiek, czy mieszkasz w Polsce. Jedna logika była za czasów Arystotelesa i to też nie do wszystkiego.

  96. Wypadałoby aby kilku neokonów z blogu przeczytało ze zrozumieniem wywiad Żakowskiego z premierem Grecji. Pozazdrościć wykształcenia,kultury i doświadczenia męża stanu w porównaniu z aparatczykami polskimi.

  97. antonius pisze:
    2011-04-18 o godz. 17:40

    Antoniusie, jakże się cieszę że „zadrapnęłem” Twój naskórek ideologiczny!
    Niepomiernie się cieszę, naprawdę.
    Tak dawno już ze sobą nie gaworzyliśmy, że aż zakrawa to na solidną
    połajankę od Gospodarza blogu, na przykład.
    Wracając do sedna sprawy – w moim wpisie (a znasz mnie na tyle, żeby
    wiedzieć że nie stronię od ironii) zawarłem moje całkowicie subiektywne
    odczucia względem Prezydenta Komorowskiego. Też z odrobiną ironii.
    Po pierwsze: może jestem po prostu niedoinformowany, ale nawet nie wiem czy posiada prawo jazdy. Niektórzy z tych „sfer niebiesich” nie posiadają.
    Mają z to kota.
    Po drugie: na stare lata stałem się człowiekiem niesłychanie wygodnym,
    lubię spokój, stabilizację, kontynuację tychże obydwu wcześniej wymienionych w ściślej nieokreśloną nieskończoność. Dlatego oglądając
    naszego Prezydenta przez telepatrzydło (co już nie oddaje prawdziwej
    natury człowieka), z czysto egoistycznych i wygodnickich powodów,
    zdobył On i nadal zdobywa, moją jakże subiektywną sympatię.
    Nie cierpię pieniactwa, podobnie jak i nie cierpię hurraoptymizmu,
    a spokój emanujący od Prezydenta, odpowiada moim egoistycznym
    potrzebom.
    Piszesz Antoniusie że nie reagował zbyt szybko na warcholstwo Jarkacza
    i jego sekty nawiedzonych. OK, masz prawo mieć własne osądy, podobnie
    jak i ja je mam prawo mieć.
    Uważam że pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, a w materii tak
    delikatnej jak polityka wewnętrzna Kraju, Tego Kraju, i specyficznie
    skomplikowanej sytuacji międzyobywatelskiej, Prezydent Komorowski
    postępuje w sposób wstrzemieżliwy i wyjątkowo wyważony.
    To mi , egoiście i wygodnisiowi, jak najbardziej odpowiada.
    Co do długopisu czy też pióra. To było to tylko ad hoc – mały zabieżek
    literacki – nic więcej. Sam mam pełno długopisów i piór o których
    „wzięciu” dowiadywałem się po powrocie do domu z różnych imprez i
    konferencji.
    Natomiast nie napisałem ani słowa o Premierze Tusku i jego Rządzie.
    No to teraz napiszę. Też bym chciał aby jak najdłużej pozostał u sterów
    władzy z powodów wyżej wymienionych i z powodu niewstydzenia się
    mnie i innych Rodaków, zamieszkujących w innych krajach, że mamy
    „kartofla” za premiera. Też egoistyczne, ale nic na to nie poradzę.
    Podsumowując Antoniusie: napisałem że (o Prezydencie)
    „… po prostu lubię „gostka”
    i tyle. A jak ja kogoś /coś lubię, to drżyjcie adwersarze… ”
    I to wyjaśnia całość sprawy, rzuca na nią nowe światło i rokuje że nie
    tylko moje życzenia się spełnią.
    Antoniusie, jeszcze raz dzięki, serdeczności i …

    Pozdrowionka.

    PS: wyłapane w sieci:
    Pytanie: gdzie leży Żoliborz?
    Odpowiedż: na Wawelu!

  98. mag
    (04-18 o godz. 09:33 – poprzedni wątek blogu)
    (04-18, g. 13:18 & 13:48)

    Znak równości na blogu znaczy co innego niż w naukach ścisłych, wszak nie raz tu pisano PO=PiS. Kto znakiem równości wojuje, temu znak równości pokazany być może.

    W przypadku równości STANISZKIS=MAGRUD odnośnie poglądów i metod argumentowania, u obu pań dominuje przemożne przekonanie, że Tusk musi odpowiedzieć politycznie, mówiąc po chłopsku – musi odejść. Ten pogląd dominuje tak mocno nad innymi pań poglądami, że aż stają się one argumentami go uzasadniającymi.

    PO nieudolna partią władzy używjącą prostackie techniki stabilizowania = Tusk wydmuszka medialna

    PO nie widzi sytuacji Polski w kategoriach teoretycznych = Tusk ma neoliberalną wizję taniego państwa

    PO nie jest liberalna lecz frajerska = Jarkacz nie jest głównym problemem
    etc.

    Jak można mieć takie poglądy, po jednej i drugiej stronie, będąc wykształconą osobą w pełni władz umysłowych i patrzącą na ten sam świat, na który patrzysz Ty i ja. To nie są poglądy, to są kamienie, jeśli nie brukowce, do ukamienowania premiera, który im się jakoś naraził. Magrud nie raz to robiła na tym blogu, najlepiej pamiętam jak waliła w niego takimi oskarżeniami, gdy z Rostowskim ucięli 20 mld zł z wydatków na wiosnę kryzysowego 2009 roku. Potem Magrud na „tanim państwie” jeździła jak na łysej kobyle. Wg. zasady – panie premier, rzuć pan hasło, a ja sobie na nim pojeżdżę do woli.

    Teraz Magrud robi ładne oczka zajmując się biednym Spokojnym zahaczonym przez prokuraturę. Jest to znany jej chwyt za serce, równy podwójnemu nelsonowi. A najlepiej chwyta panów na blogu.

    Czy za bajzel w prokuraturze i gdzie indziej winien jest Tusk? Podobnie rozumuje @nemer (04-18 o godz. 17:51):
    ” Premier debatując z szarpidrutami przyznał, ze nie radzi sobie ze swoją armią urzędniczą i z jej wzrostem, (…) przyznaje się do bezradności wprost i nie podaje się do dymisji!!!”

    Mag, czy to społeczeństwo musi z taką beztroską ukazywać swe warcholskie skłonności?

  99. mag (13.39),

    Twoje wątpliwości dotyczące buchalterii punktowej użytej prze mantora są uzasadnione, bowiem użył on 15. punktowej skali, która była dotacją punktową klasy robotniczej ufundowaną na darmowe studia dla ET, do zupełnie innej sytuacji.

  100. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Kilkudziesięciu naukowców, publicystów, artystów i polityków, zwróciło się z apelem do prezydenta Bronisława Komorowskiego … 2011/04/17, niedziela Daniel P (nazwisko jest znane redakcji) pisze Komorowski – trzymaj się!
    http://wsieci.rp.pl/opinie/rekiny-i-plotki/Otwarty-list-do-prezydenta-RP-w-sprawie-Katynia

    Na ja …
    Domyslam sie, ze wsrod podpisujacych sie nie zabraknie wszystkich nazwisk z tzw. klubu autorytetow moralnych – prawda?
    Nie mowiac o tzw. „Orlach Bialych” & Co.

  101. Tylko grożba wygranej SLD w nadchodzących wyborach spowoduje, ze sztuczna wojna między dwiema bratnimi partioami wywodzącymi się z tego samego pnia, dobiegnie końca. Problem w tym, że SLD dziś jest puste, a i dziennikarze nie pozwolą na „odstawienie sobie koryta od ust”, więc będzie po staremu. Czyli kolejne 4 lata dryfowania i sztuczna walka między PO i PiS, tylko nie wiem o co. Chyba tylko o to, kto jest bardziej… bo ważne sprawy dla kraju dla obu ugrupowań to tematy zbyt ambitne.

  102. Czy to prawda , ze w Lipnicy prezydent chwalil konkurs palem?
    pozdrawiam
    Rafal K.

  103. Jarosław Kaczyński stworzył dziś testamentowy przyczynek do teorii gier.
    Zapewne chodzi o grę niesprawiedliwą o której pisze: „To gra o sumie 0:1”
    Piekielnie zdolny jest brat najlepszego przywódcy polskiego w tysiącleciu.
    Zdolny do twórczego niezrozumienia tego co czyta. Co za przewrotność!
    Ponoć w meczu Lech:Polska wynik jest jak wyżej.
    Proszę czytać ze zrozumieniem Narodzie!

    @mag! Cieszyś się z tego wyniku?

  104. Jaka była Polska w latach 2005- 2007, a jaka jest po 2007? Ktoś porównywał te dwie Polski chwaląc rządy PO i PSL. Ja powiem tak: na tle rządzących, których głównym ogniwem był PiS, każda inna władza byłaby lepsza. Szkoda, że PO nie rządziła tuż po rządach SLD-UP, widzielibyśmy prawdziwe oblicze PO.

  105. Z niepokojem sledze degradacje zycia politycznego w Polsce. Atmosfera walki politycznej przekroczyla juz dawno wszelkie granice przyzwoitosci i zdrowego rozsadku. Bardzo tez szokuje mnie postawa niektorych dziennikarzy, ktorzy te atmosfere celowo i z premedytacja pogarszaja. Pare dni temu przeczytalem na blogu w pewnym znanym polskim dzienniku, ze polowa Polakow to idioci. W normalnie funkcjonujacym kraju, za taki „popis”, dziennikarz nie moglby znalesc pracy w zadnej szanujacej sie redakcji. W Polsce nastapila jednak silna aberracja i granica miedzy debata polityczna a karczemna awantura zupelnie sie zatarla. Przypomina to troche sytuacje gdy dlugo przebywa sie w pomieszczeniu o zanieczyszczonej atmosferze. Po jakims czasie zmysl wechu meczy sie, i wszystkim sie zdaje, ze atmosfera jest zupelnie normalna. Dlatego sadze, ze nie wystarczy aby „Komorowski sie trzymal” by oczyscic atmosfere. Trzeba jeszcze otworzyc okno i wpuscic troche swiezego powietrza.

  106. Drogi Panie Sławomirski
    Ja nie muszę się powoływać na wujka bo sama pamiętam odwiedziny smutnych panów z SB u mnie w domu. Pamiętam też cele w pałacu Mostowskich i więzieniu na Rakowieckiej.
    Jeżeli ma Pan kłopot ze zrozumieniem, proszę pytać.

    Chciałam napisać coś w Pana obronie bo uważam, że jest Pan potrzebny.
    Obrażona nie jestem, ale odrobina przeprosin by się przydała.
    Pozdrawiam

  107. mag

    zapewne uraduje Cie ta lektura z nie tak znowu dalekiego archiwum bloga:
    http://passent.blog.polityka.pl/2010/01/22/modlitwa-o-srednia/

    – poszukaj hasła „handicap”,
    – niektóre nicki zostały z przyczyn „niezaleznych” zmienione w miedzyczasie.

  108. Mw z godz. 19:35
    Ale co ty chcesz zamieszki przeciwko opozycji organizować? Przecież to bez sensu. Zamieszki się organizuje przeciwko rządowi. Do rozganiania opozycji rząd ma oddzialy zwarte policji zaopatrzone w rozmaite gazy, broń gładkolufową na kule gumowe, palki bojowe i polewaczki. Ma też tajnych agentów poprzebieranych dla niepoznaki. Pierwsze słyszę, żeby rząd na opozycję demonstrantów wysyłał.
    Tu nie chodzi o lęk tylko o godność. Twoja propozycja bym stał się członkiem jakiejś bojówki prorządowej uwlacza mojej godności. Stałbym się przecież agentem prowokatorem ganiającym po ulicach za wariatami z krzyżami.
    Na razie na mnie nie licz – protestuj sobie sam.
    Wrócimy do tematu po wyborach gdy władzę przejmie Prezes. Możemy się dogadać co do zamieszek ale antyrządowych. Na razie nie mam zamiaru robic z siebie głupiego i kolaborować z tym rządem – jeszcze w tak żenujący sposob.
    Pozdrawiam

  109. zezem pisze:
    2011-04-18 o godz. 19:26

    Oczywiscie bylo tam duzo podejrzanych i nadzwyczajnych akcji.
    Ale to Sad Najwyzszy zadecydowal kto wygral wybory. Stosunkiem glosow 4-3. Technicznie wiec GW Bush jest czysty. Co nie znaczy ze popieralem jego prezydenture.

    Jednakze wczesniej na szczeblu partyjnym GW Bush zdobyl nominacje w sposob otwarty i demokratyczny. Pokonal kilkunastu konkurentow. Kazdy republikanin mial prawo glosu.

    Orgie wyborcze jak w stylu polskich partii politycznych sa nie do pomyslenia w US. Za to mam pretensje do US. Zadawalaja sie polskim wasalstwem, o demokracji zapomnieli. A mogli by dac Donkowi rozkaz i Polska miala by demokratyczna Konstutucje juz jutro.

  110. @staruszek

    nie rozumiem, a czy prezes wspomniał, że gdy on był premierem to gra z Rosją była o sumie 1:0?

    a jak się gra z liberałami, którzy chcą aby państwo było tylko nocnym stróżem, to jest to gra o sumie 1:1?
    nic nie rozumiem z tej teorii gier

  111. Pan Redaktor pisze:
    „W sytuacji kiedy rząd zmęczony jest ponad trzyletnim sprawowaniem władzy….”

    Pytanie za sto zlotych – czym rzad zmeczyl sie najbardziej:
    a) kurczowym trzymaniem sie stolkow
    b) zamiataniem pod dywan afery hazardowej
    c) demontazem Polskich Sil Zbrojnych
    d) biciem poklonow w strone Moskwy i Berlina

  112. Pan Leszek Miller powiedział, iż nie rozumie pojęcia „Prawdziwy Polak”. W rozmowie padło określenie, że on nie jest Pradziwym Polakiem, gdyż pochodzi prawdopodobnie od innej małpy. I o to właśnie chodzi. Jak mi wiadomo „Prawdziwy Polak” napewno nie ma małpy za przodka.

  113. Szanowny Gospodarzu;

    Prezydent Komorowski nie potrzebuje już rządu ani partii. Nie obciąża go też katastrofa smoleńska. To wielki atut i nie tylko Kaczyńskiemu to nie odpowiada. Innym ważnym również, co poznać można po wyolbrzymianiu w mediach prawdziwych i rzekomych wpadek.
    Mieliśmy szczęście, że premier Tusk zrezygnował z ubiegania się o prezydenturę. Komorowski zawsze miał mocniejszą głowę niż nasz premier i sprawnie obsługiwał kryzysy za rządów Kaczyńskiego w zastępstwie zawsze nieobecnego w trudnych chwilach Tuska.
    W przeciwieństwie do tego ostatniego umiejętnie dobiera sobie ludzi. Drugą kadencję ma w kieszeni, pod warunkiem, że nie będzie latał z wojskowymi pilotami.
    Jeśli chcemy mu pomóc, to domagajmy się dymisji ministra Klicha.
    Dopóki on pozostaje na czele Min.Obrony i dopóki winę za katastrofę zwala się na ruskich, to nie możemy być pewni dnia ani gdziny.

    Z wyrazami szacunku, magrud

  114. wiesiek59 pisze:
    2011-04-18 o godz. 19:53
    „… szkoda że nie stać mnie na Calvados….
    Nemer, posłuchaj……”

    Wieśku 59,
    a nawet jak by Cię było stać, to czy jest gwarancja, że skutki jego użycia byłyby tak magiczne jak u Joanny i Ravika?
    Pozdrawiam, Nemer

    PS. Jak mówił wspomniany przez Ciebie autor – „Cóż jest bardziej beznadziejne niż doświadczenie, starość i wyłysiała inteligencja.”

  115. mw pisze:
    2011-04-18 o godz. 19:35

    „Jeszcze od biedy rozumiem polityków, szczególnie partii rządzącej, …
    …Ale nie rozumiem tchórzostwa nas, zwykłych ludzi, którzy tylko w domu, może, niekiedy, zżymamy się głośno na szantażystów, …”

    @mw, przepraszam z góry, że tak wyrwane z kontekstu całej Twojej wypowiedzi, ale to dla mnie osobiście najistotniejsze.
    Piszesz o zżymaniu się na szantażystów, mając na myśli li tylko
    polityków. Z całym szacunkiem, ale Państwo jako skupina społeczna
    z gruntu i zasad podstawowych, jest jednym wielkim szantażem.
    Nie idzie tu tylko o Polskę. Każde Państwo to umowa społeczna, niepisana,
    no może jedynie z wyjątkiem Konstytucji danego państwa, gdzie
    obywatel czyli członek tej społeczności, szantażuje innych i sam jest ustawicznie szantażowany.
    Przykład: Kodeks Drogowy – nie jedż po pijaku bo stracisz prawo jazdy…,
    za przekroczenie prędkości o „X” kmh grozi kara pieniężna w wysokości
    od „Y” PLN wzwyż….
    Albo: upomnienie – „jeśli Państwo nie uregulują zaległej należności za
    dostawę energii elektrycznej, będziemy zmuszeni odciąć dopływ prądu…”
    O, albo coś od nas Obywateli: „…i jeśli TP nie przyzna naszej firmie w
    nadchodzącym roku rabatu w wysokości minimum „X” procent, będziemy
    zmuszeni zmienić operatora na tańszego od TP… „.
    Mama: …zjedz zupkę Jasiu, bo inaczej nie obejrzysz dobranocki…
    Ojciec do syna: …i nie pojedziesz na Jarocin 2011, jeśli nie poprawisz ocen na nadchodzące półrocze…
    Babcia:…a jak mnie oddacie do domu starców, to cały dom i hektary
    przepiszę na ojca Rydzyka…
    Dziadek: …jak mi nie wolno palić fajki w stołowym, to wam nie wolno oglądać mojej plazmy HD, którą sfinansowałem z odszkodowania
    zabużańskiego…
    Itd, itp. und etc. Zwyczajna proza życia. Szantaż goni szantaż. Bliżni
    bliżniemu szantażystą.
    Nasze wysublimowane formy szantażu międzyludzkiego, międzyobywatelskiego nabrały już tak kuriozalnych form i tak
    spowszedniały, że ich prawie nie zauważamy, traktujemy jak powietrze
    które przecież musi być, bo my mamy potrzebę oddechu (nieustającą).
    Podobno życie to jeden wielki kompromis, podobno.
    A na czym polega kompromis?
    Ano polega na ustępstwach wzajemnych obu stron, czyli kogoś z kimś,
    celem osiągnięcia stanu zadawalającego obie strony:
    „OK, zrezygnuję z piwa każdego wieczoru, jak ty zrezygnujesz z biegania
    pięć razy w tygodniu do fryzjera” – kompromis mąż/żona.
    „Pawlak, ja ci pozwolę jeżdzić po mojej drodze, jak ty mi na ten rok
    odstąpisz tą małą łąkę pod lasem” – kompromis rolnik/rolnik.
    I tak można by godzinami.
    Drogi @mw, naiwnością byłoby sądzić że słowo kompromis oznacza coś
    innego niż zwykły szantaż. Ten szantaż jest po prostu „elegancko”
    nazwany, na potrzeby takie lub siakie.
    Nie zmienia to faktu, że w dalszym ciągu jest szantażem, a on z kolei
    (znaczy się, szantaż) funkcjonuje w najlepsze na całej kuli ziemskiej
    24 godziny na dobę.
    Smutne? Ale prawdziwe!
    Z wyrazami szacunku i serdeczności, przesyłam..

    Pozdrowionka.

  116. dobrze, ze ktos – w tym przypadku prezydent – mial czelnosc/odwage wypowiedziec glosno, to co wielu mysli. mozna trzeba drastyczniej, jak niesiolowski. w ktores „kropce nad i” ten ostatni zapytal pania redaktor retorycznie czy ma udawac, ze tego wszystkiego nie ma? pani olejnik sugerowala, ze powinien byc przykladem. przykladem dla kogo? nie mozna udawac, ze sie tego perfidnego dziadostwa nie widzi.
    z innej beczki. rozmyslalem ostatnio nad smutnym losem tego drugiego tupolewa, ktory nie skonczyl w blocie pod smolenskiem. szkoda samolotu. vipy juz nim nie poleca, a komisja millera konczy juz jego „testy sprawnosciowe”. szkoda go. w tym samym momencie przypomnialem sobie niedawna teze pewnego nikomu nie znanego prezesa, ze przy takiej konstrukcji tupolewa, powinien on – po wczesniejszym scieciu kilku drzewek – spokojnie, majestatycznie, mozna by powiedziec po prezydencku wyladowac w blocie. w sumie teza nie jest glupia. kazdy, kto kiedys po pijaku wyrznal w bloto wie, ze pozniej wystarczy sie otrzepac, kapiel i jak nowy. pewnemu prezesowi mozna wierzyc na slowo, w ciemno, ale zgodnie ze sztuka trzeba by przeprowadzic odpowiednie testy, tak zeby wszystko bylo na amen. i tu pasuje drugi tupolew. mysle, ze teza jest tak wiarygodna, ze bez wiekszych problemow znajdzie sie ze setka wiernych do wziecia w tym udzialu. niczym nie rezykuja – prezes poczytal o awiacji i wie, nie musi sie nawet zarzekac i przysiegac. polataja troche pokraza pod roznym katami, potem pare drzew i miekkie i bezpieczne ladowanie. potem wstac, otrzepac sie, kapiel…i waidomo jak nowy. szkoda, ze nie ma wiekszej liczby tupolewow bez zastosowania. moze mozna pare wyczarterowac od rosjan. do pierwszego nie wszyscy sie zmieszcza. gwarantuje, ze efekt tego eksperymentu wyszedl by nam na zdrowie. psychiczne. pozdrawiam wszystkich trzezwych rozumem choc czlowiek by sie chetnie napil jak sie tego wszystkiego naslucha.

  117. jasny gwint pisze:
    2011-04-18 o godz. 20:19

    „…wywiad Żakowskiego z premierem Grecji. Pozazdrościć wykształcenia,kultury i doświadczenia męża stanu w porównaniu z aparatczykami polskimi.”

    Super! Ładny mi to wielki mąż stanu, co to musi żebrać u bram EU
    dla ratowania kraju i własnego stołka.
    A gdzie ten mąż stanu był, jak Grecja jechała po równi pochyłej
    @jasny gwincie?

    Pozdrowionka.

  118. Szanowni Państwo @Magrud, @jasny gwint, @ zdziwiona i @stasieku (z paczką).
    Serdecznie dziękuję za wsparcie, jakim są Państwa zdania do mnie.
    Bardzo je sobie cenię.
    Dziękuję za chęć udzielenia pomocy i życzenia pomyślnego zakończenia dla mnie całej sprawy oraz przygotowywaną przez Pana @stasieku,/b> paczkę. W środę po popołudniu powinienem być już w domu i „paczka” nie będzie potrzebna, zresztą ja jem specjalne „wiktuały” z racji kuracji odchudzającej.
    Jeszcze raz dziękuję za okazane wsparcie i słowa otuchy.
    Pozdrawiam serdecznie.
    P.S Przepraszam za omyłkowe umieszczenie tych podziękowań na blogu Janiny Paradowskiej, który też przeglądam – ale mniej.

  119. Szanowny Panie redaktorze PiS nie tylko się ośmiela ale również ośmiesza. Więc miejmy nadzieje że do października wywinie jeszcze parę niezłych numerów. Ale ja nie o tym, wiem że jest Pan sympatykiem białego (tenis) sportu, a chciałbym w tym miejscu poruszyć sprawę „czarnego” sportu czyli nasze koch
    Pozdrawiamanej polskiej piłki kopanej. W minioną sobotę na antenie tvn24 usłyszałem wypowiedź naszego genialnego selekcjonera Franka Smudy. Gdyby nie dość wczesna pora pomyślałbym że gość jest pod „wpływem” albo i na prochach! Otóż pan ów wyraził się mniej więcej tak (cytuję z pamięci) musi sięgnąć po graczy oskarżonych o korupcję bo inaczej nie uzbiera dwudziestoosobowej kadry!!! Gdyby to nie było takie smutne może i byłoby śmieszne. Słowa jego ukazują prawdziwy stan polskiej piłki, a leśne dziadki fundują sobie nowe logo! Rację ma J.Tomaszewski (nie zawsze) zmiana szyldu w burdelu nie poprawi jakości usług, trza zmienić panienki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam serdecznie.

  120. Z ostatniej chwili cytuję za Interią:
    „Premier Donald Tusk podziękował szefowi brytyjskiego rządu Davidowi Cameronowi za to, że „tysiące i tysiące Polaków” mogły przyjechać do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszych możliwości pracy zawodowej.”
    I znowu nasz premier zachował się jak by przyjechał z Marsa.
    Po pierwsze za danie możliwości pracy Polakom powinien podziękować, ale przeciwnikowi politycznemu Camerona byłemu premierowi Blairowi. Cameron wygrał wybory w UK dzięki temu, że głosił konieczność ograniczenia imigracji zarobkowej do UK, zwłaszcza z Polski, jako, że ta była największa.
    Po drugie po objęciu władzy skutecznie tę imigrację ograniczył wprowadzając zasadę, że UK przyjmuje tylko imigrantów o wysokich i niezbędnych tutaj kwalifikacjach z bardzo dobrą znajomością języka angielskiego.
    Po trzecie nasz premier znowu udaje, że w Polsce obywatelom niczego nie brakuje, a do UK emigrują tylko ci, którzy szukają tylko lepszych możliwości pracy zawodowej niż mają w Polsce, bo w Polsce mają ich bardzo dużo.
    I znowu nasz premier, jak dziecko we mgle, nie wie, o czym i z kim rozmawia.

  121. Na Libię spadają bomby kasetowe. Ciekawe czyjej są produkcji i kto je tam zrzuca. Dzisiaj w migawce w telewizji polskiej przedstawiciel wojska libijskiego twierdził, że nie mają takiej broni, ani nawet jednego człowieka, który byłby przeszkolony w jej stosowaniu. Można mu wierzyć, albo i nie, jak kto woli; jednak o ile dobrze kojarzę, to przestrzeń powietrzna nad Libią jest dla Kaddafiego kompletnie zamknięta decyzją „ONZ” oraz nadzorowana przez setki najnowocześniejszych militarnych maszyn latających świata, zrzucających na ten kraj pokojowe bomby miłości gratis – a więc Kaddafi siłą rzeczy odpada.

    Kto w takim razie pozostaje? Kto jest aż tak wyzuty z sumienia, jak na przykład ci, którzy zrzucali takie same bomby na cywilne osiedla Libanu, podczas nie tak znowu dawnej napaści na ten kraj? Później, jak donosiła prasa, dzieciaki libańskie bawiąc się wchodziły na nie niechcący i wylatywały w powietrze – taka wesoła sztuczka żołdackich trepów, którzy nakazali te bombardowania. Bomby kasetowe były także stosowane w Iraku oraz w Afganistanie, jak donosiła prasa.

    Komorowski – trzymaj się! Jak najbardziej, i dużo lecytyny konsumuj, żebyś Waść pamiętał, co obiecałeś swoim wyborcom odnośnie Afganistanu.

  122. mag;

    Real politic to gra interesów. Gra o władzę i jej utrzymanie, a nie jakieś tam medialne show i aktorskie popisy dla omamienia gawiedzi. Kiedy gracze są mężami stanu, zdarza się, że realna polityka zabezpiecza żywotne interesy państwa. Ale nie u nas , nie w tej chwili.

    W tej chwili w Polsce głównym graczom chodzi o utrzymanie dominacji postawuesowskiej prawicy na scenie politycznej. Dominacji, którą zdobyły dzięki porozumieniu z początku sięrpnia 2007r. Pamięta Pani to spotkanie Tuska z Lechem Kaczyńskim w pałacu prezydenkim podczas, którego obalono 4 butelki wina?
    Nastąpiło ono w momencie, kiedy premier Jarkacz starcił kontrolę nad sytuacją i groziła mu całkowita kompromitacja ( sypała się afera gruntowa , Ziobro oskarżał Kaczmarka, a wielotygodniowe naciski na Rybę by obciążył Leppera zakończyły się fiaskiem).

    Wtedy panowie się dogadali. Tusk zapewnił Jarkaczowi i jego rzeżnikom bezkarność w zamian za wcześniejsze wybory, które musiał w tamtej sytuacji wygrać.
    Ludzie byli wtedy przerażeni, domagali się rozliczeń, komisji śledczych, jeszcze przed wyborami. Ale taki scenariusz nic Kaczyńskim nie dawał, oznaczał ich klęskę. Tusk zaś bał się ryzykować. Wiedział, że jego głównym atutem jest strach przed PiS. A ten łatwo mógł prysnąć, wraz z ujawnianiem przestępstw na szczytach władzy i nieuchronnym odpływem od PiS nawet żelaznego elektoratu. Środowisko Radia Maryja miało wtedy w zanadrzu nielubianego Giertycha, a elektorat plebejski skrzywdzonego niewinnie Leppera.
    Tusk miał nawet problem z przekonanierm własnego klubu. Graś twardo domagał się komisji . PSL kupiono obietnicą przyszłej koalicji i szansą na pogrzebanie Samoobrony. SLD padło ostatnie.
    Szmajdziński z Olejniczakiem długo się opierali ( bez ich zgody do skrócenia kadencji parlamentu brakowało głosów). Namawiał ich zapewne Kwaśniewski, by wepchnąć towarzyszy z LiD do parlamentu.
    Nie wniem, czy multimedialna konferencja prokuratorów Barskiegi i Engelkina wywołała u liderów SLD taki szok, czy też posłużyła za pretekst, dość, że nazajutrz zgodzili się zagłosować tak, jak życzyli sobie tego liderzy PiS i PO.

    Czy Pamięta Pani, jak zaskoczyłą wszystkich decyzja wtedy już premiera Tuska o pozostawieniu Mariusza Kamińskiego na stanowisku szefa CBA?
    A pamięta może Pani, tę konferencję prasową, na której premier głośno i stanowczo dwukrotnie oznajmił : „Nie chcę żadnych rozliczeń PiS”?
    Dla podległych mu struktur, także dla prokuratury, było to jednoznaczne polecenie.

    Owszem powołano komisje śledzcze, bo za to, że zostaną po wyborach powołane ręczył Tusk własnym honorem, choć wszyscyscy czuli, ze będzie to już musztarda po obiedzie. Komisje premier przed wyborami obiecał i słowa dotrzymał. Po wyborach oznajmił natomiast urbi et orrbi, ze rozliczenia PiS sobie nie rzyczy. I żeby tak się stało, to szefem najgrożniejszej dla PiS tzn. naciskowej uczynił safandułę Czumę, a ten zaczął procedowanie od sprawy Lipca, która nikogo nie interesowała. Maglował ją niemiłosiernie długo byleby tylko doczekać korzystnego dla PiS roztrzygnięcia przed TK , który oceniał konstytucyjność uchwały, powołującej komisję. Liczono, ze po niekorzystnym dla sejmu orzeczeniu zakończy ona swój żywot.. TK nie wywiązał się należycie i komisja mogła działać dalej, to się Czumę zrobiło Min. Sprawiedliwości, jak Karpiniujako jego następca wraz z Matyjaszczykiem z SLD, chwycili najważniejsze wątki, to śię odwołąło Karrpiniuka i przywróciło Czumę, który po powrocie stał się już ostentcyjne adwokatem PiS. A młody Wegrzyn się zaparł i jakiś tam raport zaczął pisać , to się go boleśnie przywołało do porządku z paragrafu : opowiadanie żartów Czumy.
    Matyjaszczyk zaś się zawinął na prezydenta Częstochowy. I tak osiągnięto ostateczne rozwiązanie kwestii rozliczenia PIS, które dziś wymahuje kompromitacją komisji śledzczej, jako dowodem własnej niewinności.
    To jest właśnie real politic. A ten zajadły bój miedzy zozmamłaną PO i kogutami od Kaczora to tylko teatralna dekoracja, która zasłaniać ma twarde fakty.
    A gawiedż, sądząc po większości wpisów na tym blogu, obrony przed rzezimieszkiem Kaczyńskim nadal się szuka u jego adwokata Tuska.
    Przyzna Pani, że to i żałosne i bardzo niebezpieczne.
    Zwłaszcza, że po katastrofie smoleńskiej role nieco się odmieniły. Teraz to Jarkacz jest adwokatem Tuska.

    Nie wiem, czy to popaprany charakter, czy też jakaś piętrowa kalkulacja, dość, że Kaczor woli budować legendę brata zamiast ud….ć premiera i jego rząd, konktretnymi i merytorycznymi zarzutami. a tych jest bez liku.
    Każdy, kto ma wiedzę o podziale kompetencji pomiedzy dwoma ośrodkami władzy wykonawczej wie, że za przelot i organizację wizyt zagranicznych prezydenta odpowiada rząd. Przypomniał o tym w swoim orzeczeniu TK w związku z niegdysiejszymi sporami o samolot do Brukseli. Dlatego też, o real politic wspomniałm polecając link, który zamieściła @zdziwiona. Radzę przeczytać, by zrozumieć, dlaczego Kaczor bezkarnie hula sobie przed pałacem prezydenckim i bezkarnie lży prezydenta Komorowskiego.
    No cóż, gra się tak, jak przeciwnik pozwala.
    Nieszczęście nasze polega jednak nie na tym, że Tusk stał się trzecim bliżniakiem, tylko na tym, że własny tyłek przedkłada nad elementarne interesy państwa. Przecież blisko rok po katastrofie omal nie staraciliśmy drugiego Tupolewa. A brak odpowiednich , niezbędnych zmian kadrowych i organizacyjnych w wojskowym lotnictwie kompromiuje nas w oczach naszych sojuszników z NATO.
    Jak myślisz, kto będzie szanował kraj, który udaje, że nic sie nie stało po takim światowym blamażu i gloryfikuje swoją hańbę?. O jakiej poprawie wizerunku Polski można mówić, kiedy wszyscy światowi przywódcy znają, tak jak i my przwdziwe przyczyny katastrofy i wiedzą, że premier w tak ważnej sprawie szelmowsko mataczy?
    Czy w obliczu tylu ofiar człowiek, zachowujący się tak nieodpowiedzialnie jak nasz premier zasługuje na szacunek? Jakim cudem?

    Przykro mi, ale nie zakończę tego wywodu heppy endem. Gdyby problem sprowadzał się wyłącznie do uwikłanego wzajemnymi hakami tandemu, byłoby super. Moglibyśmy ich w najbliższych wyborach zamienić.
    Sęk w tym, że nie ma na kogo. I tak odając głos na partię Tuska, przedłużać będziemy bezkarne warcholstwo Kaczora. Zagłosujemy na Plastusia, to dalej rządzić będzie Tusk. A Pawlak zawsze będzie tylko obrotowym.
    Jedyne wyjście to powołać jakieś obywatelskie komitety. Zapewniam Cię, że człowiek losowo wybrany z książki telefonicznej będzie lepszym posłem niż ci, których mamy. Warto by było mieć takich 460. To mógłby być naprawdę dobry parlament.

  123. W moim ostatnim wpisie do @mag nie wychwyciłam kilku błędów w tym ortograficznych. Przepraszam, ale okienko małe a wzrok już nie ten.

  124. Tu i owdzie na blogach zwolennicy PiSu napomykaja na temat „falszowania wyborow”. Takie uwagi wskazuja na prawdopodobny scenariusz. Kaczynski zdaje sobie sprawe, ze wyborow zapewne nie wygra, choc bedzie probowal. Jesli wygra, to PiS taktownie zapomni o sfalszowaniu. Ale jesli przegra, to po przegranych wyborach pojawi sie oskarzenie o falszerstwa, po czym wezwanie do marszu na Warszawe. Kaczynski bedzie chcial powtorzyc scenariusz z Ukrainy. Blogowe uwagi na temat mozliwych falszerstw maja przygotowac pole manewru dla realizacji tego scenariusza.

    Mi sie wydaje, ze taki scenariusz jest o tyle prawdopodobny, ze Kaczynskiemu pozostalo niewiele wiecej mozliwosci powrotu do wladzy w razie przegranych wyborow.

    Jedyne, co mozna zrobic, to rozbroic bombe poprzez wczesniejsze naglosnienie tych planow nie czekajac, az ruszy PiSowska maszyna propagandowa. To jest zadanie dla publicystow.

  125. Finlandia. Ten wyrafinowany kraj z dochodem na jednego mieszkanca kilka razy wiekszym niz Polska,wlasnie wybral PiS/LPR (w swojej wersji oczywiscie) aby reprezenyowaly jej interesy za granica. Nie Portugalczykom i leniom. Nie imigrantom. Finlandia dla Finow. A ich edukacja na 6-tke!!

  126. Ocena polityka nie jest łatwą rzeczą. Emocje grają rolę, przypadek. Abstrahując od interesu oceniającego. Zgadzam się z poglądami, że prezydent Komorowski zbiera kapitał krok po kroku. Przeszedł praktykę na kilku stanowiskach rządowych i parlamentarnych, odbył tzw. prawybory, wygrał z samym Kaczorem w powszechnym plebiscycie. Na całej drodze miał poparcie swej partii (a myślimy – Tusk). Wystawienie Komrowskiego było dobrą decyzją kadrową. O tym, czy następna kadencja będzie jego za wcześnie mówić, tyle może się zdarzyć w międzyczasie.

    Teraz rola prezydenta jako obrońcy demokracji przed PiS jest ważna, ale jednak ograniczona. Jeśli w pażdzierniku PiS wprowadzi więcej posłów niż PO, nie pozostanie nic innego jak wręczyć Kaczyńskiemu nominację na premiera. Będzie się działo w Sejmie, w kuluarach i na ulicy, oj będzie się działo. Pan Bronek będzie robił dobrą minę, oczywiście to będzie dopiero początek, a potem będzie coraz bardziej emocjonująco.

    Pisze red. Passent, że „w kraju większość jest zagubiona, rozproszona, pozbawiona przywództwa”. Ta konstatacja wraca do mnie kilkoma pytaniami. Czy ludzie w Polsce nieustannie muszą mieć jakiegoś przywódcę? Czy kiedykolwiek w historii mieli takiego wyraźnego, jednoczącego wodza? Piłsudski? Wątpie, tylu miał wrogów, jeśli jednoczył większość po przewrocie majowym, to przeciw sobie. Jedynie jakiś przywódca części społeczeństwa jest możliwy. Ale wątpię, że mógłby to być premier, ktoś z rządu. Od rządu oczekuje się zbyt wiele. Aby popędził urzędników, zwalczył bezrobocie, obronił przed rynkami finansowymi po orgii wydatkowo-opiekuńczej, żeby nie było kondominium i rusofobii jednocześnie, żeby Polska odgrywała „należną jej rolę w świecie” i nie wysyłała nigdzie armii do pacyfikowania.

    Prezydent może odegrać rolę przywódcy, takiego dobrotliwego, spolegliwego, łagodnego ojczulka narodu. A premier jest od zamiatania tej stajni, a po kilku latach won.

  127. mw (04-18 o godz. 10:47)

    To by się zgadzało – jesteśmy asekurantami/tchórzami.

    Chociaż ja nie (proszę mi nie imputować). Byłbym za odważnym poniesieniem kosztów utrzymania składki OFE …

  128. Panie Danielu – pełna zgoda w sprawie opisanej.

    Jednak chciałbym by społeczeństwo domagało się także od prezydenta udostępnienia ekspertyz w sprawie OFE i jej pozornej „reformy”.

    Jak wczoraj mówił Balcerowicz w FpF – konstytucja nie może byc tylko na papierze.

    http://nocri.blox.pl/2011/04/Dlaczego-szanuje-Leszka-Balcerowicza.html

    pozdrawiam

  129. Polski system polityczny wzoruje sie na post rewolucyjnych tradycjach ZSRR z wczesnych lat 1920-ych. Wtedy odbywala sie jak wiemy transformacja. Dozorca stawal sie dyrektorem zakladu w ktorym pracowal. Po czym zatrudnial ludzi ktorych potrafil kontrolowac. Ludzi ktorzy nie byli w stanie z nim konkurowac.

    Efekty tamtej trasformacji byly tragiczne. Podobnie bylo w Polsce w pierwszych latach po wyzwoleniu. Jednakze tamte promocje ludzi nie wykwalifikowanych byly w duzej czesci zrozumiale. Polska inteligencja ucierpiala w czasie wojny. Potrafila sie jednak odbudowac po czym w dziwny sposob poddala sie woli proletariatu w 1989. Tak jest ! Do tej pory polska inteligencja widzi w proletariackiej Solidarnosci swoj autorytet.

    Jest to zjawisko nadzwyczajne i niespotykane.

    Tradycje bolszewickiej Rosji wczesznych lat 1920-ych sa szczegolnie widoczne w polskich partiach politycznych kontrolowanych przez mafijne kliki. Osoby przecietne a nawet ulomne, popierane po przez zmowe partyjnej kliki zawladaja partiami jak swoja prywatna wlsanoscia podczas gdy podatkowicz placi, utrzymuje i nie ma nic do powiedzenia.

    To jeszcze jedno nadzwyczajne zjawisko.

    Wystarczy kupic jedna akcje jakiejkolwiek firmy by miec jeden glos. Polski podatkowicz natomiast utrzymuje te partynje gangi i nie ma glosu. Nie jest w stanie w zaden sposob wplynac na partyjna praworzadnosc. Paradoksem jest ze politycy zatroskani praworzadnoscia w biznesie stworzyli prawo regulujace kazdy aspect dzialalnosci, wlacznie z polityka kadrowa.

    Zadno prawo jednak nie dotyczy parti politycznych. Np w PO, dyktator Donek Tusk, osoba z mniej niz z przecietnymi kwalifikacjami (w polityce) i bez znaczenia dla zarzadzania krajem, bez stazu pracy w biznesie ani gospodarce kraju, 22 lata na utrzymaniu przez podatkowicza po przez mafina zmowe kliki stal sie dyktatorem i limitem dozwolonej inteligencji w PO. Ktokolwiek mu zagraza, zdolnosciami, popularnoscia, ambicja, osiagnieciami,… wylatuje.

    Po wyborach 2007 dyktator PO decyduje rowniez o dozwolonym poziomie inteligencji na kazdym szczeblu zarzadzania krajem. Nie nalezy sie wiec dziwic gdy minister skarbu panstwa wytacza sprawe sadowa kioskarce o 4 grosze. Bo wlasnie dlatego zostal ministrem.

    I nie dziwmy sie ze w 36 Pulku Lotnictwa Transportowego dzialy sie rzeczy dziwne. Miedzy innymi szkolono tam pilotow na symulatorach ktorych nie nawet bylo. Za to minister obrony jest odpowiedzialny i dlatego jest ministrem.

    Kulminacja tej bolszewickiej tradycji w polskich partiach politycznych jest oplakany stan kraju i katastrofa smolenska. Dyktator Donek Tusk jest za to bezposrednio odpowiedzialny. Gdyby on mial choc te najbardziej elementarne zdolnosci przywodcze to rozwiazal by juz w 2008 problem dwu-wladzy. Dwu wladzy nie moze byc w biznesie, politycy o to zadbali.

    Nie ma znaczenia czy Komorowski bedzie sie ‘trzymal.’
    Przyczna katastrofy smolenskiej – dwu wladza nadal istnieje.

  130. Agent Tomek do polityki? A co się dziwić. Na widok takiego młodego, jurnego, krzepkiego kawalera wielu samotnych panów w PiS na pewno przebiera nogami.

  131. the mentor pisze:
    2011-04-19 o godz. 07:18

    Szanowny Panie. Nie zwalajmy wszystkiego na „bolszewikow” to co bylo juz w polskiej tradycji. Swietnie o tym napisal niejaki T.Dolega Mostowicz w swoim dziele „Kariera Nikodema Dyzmy”. Komuchy /to taka polska nazwa/ byly w Polsce madrzejsze, porzynajmniej w tych przedsiebiorstwach w ktorych pracowalem dyrektor byl z „nadania” partyjnego, ale jego zastepca-y byli juz fachowcami z prawdziwego zdarzenia. W ten sposub nastepowal podzial rol, dyrektor zabieral glos tam gdzie rzadzila partia a w pozostalch sprawach „mowili” zastepcy. Natepnym idiotyzmem jest gloszenie ze inteligencja wyginela w czasie wojny. To kto w takim razie reaktywowal polskie uczelnie. Kto odbudowywal miasta po wojnie, tworzyl nowe budowle, miasta?
    Co do aktualnych problemow partyjnych. Dyktator /jaka mila nazwa/ Donek jest po to aby kierowac partia, a od wymyslania tego jak to bedzie robil, lacznie z kierowaniem panstwem ma „fachowcow” specjalistow z roznych dziedzin, ktorych zadaniem jest podpowiadanie o kierunkach dzialalnosci. Tak przynajmniej jest w wiekszosci panstw na swiecie. Problemem Polski sa te dwie partie pseudoprawicowe pochodzace z jednego nieprawego loza czyli AWS. AWSowi zawdzieczymy cztery niezwykle nieudolne „reformy”, ktore w rzeczywistosci jedynie rozlozyly polska gospodarke, nauczanie, lecznictwo i system emerytalny.

  132. cynamon29, 23.07. Premier Grecji powiedział m.in
    W polityce. Grecja nie jest przecież biednym krajem. Ale była bardzo nieefektywnie rządzona. Poprzedni rząd w pięć i pół roku podwoił grecki dług publiczny. I to w dobrych gospodarczo latach. Światowy kryzys miał w tym swój udział. Ale przede wszystkim ujawnił problemy: klientelizm, nieprzejrzystość, przysługi dla dużego biznesu, korupcję, niepłacenie podatków przez uprzywilejowanych. To wszystko stworzyło polityczny klimat bezprawia. To trzeba naprawić. Ale przede wszystkim musimy uratować Grecję przed bankructwem.
    Najpierw przeczytaj, pomyśl i dopiero pisz nonsensy. Czy czegoś to nie przypomina?

  133. magrud, 01.00. Podziwiam znajomość szczegółów tego solidarnościowego szamba. Przypomina zagrywki na dworach Hitlera lub Stalina. Czy o takie polskie żeśmy walczyli?

  134. Katyń, beatyfikacja, ludobójstwo, Smoleńsk, Wawel. To główne tematy, którymi karmi się naród.

  135. otu pisze:
    2011-04-19 o godz. 08:58
    poprawka; sposób, a nie sposub

    niestety moja amerykanska wersja Windowsa nie ma polskiej korekty i polskich znakow.

  136. @Magrud

    Piękny opis wyczynów bękartów po AWS. Czapka z głowy.

    @Andybara napisał/a: „zmiana szyldu w burdelu nie poprawi jakości usług,
    trza zmienić panienki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”

    To niczego nie zmieni, w miejsce panienek nie przyjdą mniszki lecz też panienki:)

    @Otu

    Pełne poparcie – dziękuję i kłaniam się nisko.

    @Jasny gwint

    Wciąż jestem z Tobą. Najnizsze uszanowanie.

  137. otu pisze:
    2011-04-19 o godz. 08:58

    Oczywiscie ze dyktator Donek Tusk ma do wszystkiego fachowcow. Przyjal ich juz 80 tys. Problem jednak lezy w tym ze jak kazda osoba bez kwalifikacji on nie wie czego nie wie. A wiec rowniez nie wie jacy fachowcy sa potrzebni i gdzie sa potrzebni.

    Sam jest historykiem, marszalkiem Sejmu jest historyk, przezydentem jest historyk, glownym ministrem ‚think tankiem’ jest filolog a osoba odpowiedzialna za rozwoj gospodarki jest rolnik. Psychplog jest odpowiedzalny za obrone a geodeta jest ministrem skarbu.

    Ten geodeta mi zaimponowal najbardziej. Bo walczac o skarb panstwa wytoczyl on sprawe sadowa kioskarce o 4 grosze.

    Teraz slychac plotki ze chce on sprzedac PKP i Poczte bo sa problemy. A ja mysle ze jako opiekun wspolnego dobra minister skarbu powinien naprawic PKP i Poczte. Przeciez gdy przebijemy opone to nie sprzedajemy samochodu, prawda. Ale coz, czy geodeta wie co trzeba zrobic by naprawic PKP i Poczte ? Mozna by powiedziec ze moze wynajac fachowcow. Mial na to juz 3.5 roku. Sam jest takim fachowcem wynajetym przez dyktatora Donka Tuska.

    Ale gdyby cudem minister skarbu naprawil PKP i Poczte to by podpadl. Stal by sie bohaterem. Byl by popularny i stal bye sie rowniez zagrozeniem dla dyktatora Donka Tuska. Po czym by zostal wyrzucony z PO oczywiscie z innego powodu. I to jest parodia polskiej polityki.

  138. Szanowny Panie Redaktorze !

    Niech sie to wszystko przewali w tym roku
    /Bolszaja Rozpierducha -Big Fight/.
    Jak dostaniemy baty na EURO 2O12, to dopiero ludzie sie wkurza.

    Pordrowienia
    /wulkan/

  139. Mnie to komponuje się w stary schemat.
    Podobno sędzia Lynch stwierdził „najpierw im urządzimy sprawiedliwy proces a potem ich powiesimy”
    Winni są znani- Rząd i Tusk, po osiągnięciu masy krytycznej dokona się sprawiedliwość. W tym celu trzeba jedynie eskalować napięcie do pożądanego poziomu, wykonawcy sami się znajdą.
    Niestabilnych psychicznie jest sporo w każdym społeczeństwie.
    Łódź nie była ostrzeżeniem…..

    W ten sposób powstaje atmosfera pogromu- dla inaczej wierzących, inaczej myślących, INNYCH niż propagowany wzorzec.
    Grunt został przygotowany, benzyna wylana, trzeba jedynie zapałki i „bohatera”….
    Kto będzie Herostratesem? Bo kto będzie chciał upiec pieczeń, wiadomo……

  140. Kartka 22:12

    Potwierdzasz moje zdanie o asekurantach. Ty asekurujesz się ucieczką w ironiczny dystans, lub doprowadzaniem kwestii „ad absurdum”, gdy Ci to wygodnie. Wydaje Ci się pewnie, że gdyby reakcja wygrała wybory, to dopiero wtedy Twój sprzeciw nabrałby romantycznych rumieńców (być może nawet myślisz, że już jest taki, hahaha…) O to chodzi, że nie masz żadnego znaczenia, i czy wygrają ci, czy ci, czy jeszcze inni, nic, ale to nic nie zmieni się w Twoim życiu, Twoje bufonady blogowe na nic nie wpływają, po prostu, gdyby Ciebie nie było, nic to by nie zmieniło (teoria motyla to taka sama bajka dla drobnomieszczan, jak każda inna).

    cynamon29 godz. 23:36

    Piszesz: „Państwo jako skupina społeczna
    z gruntu i zasad podstawowych, jest jednym wielkim szantażem.”

    To jest literatura i to w formie felietonistyki tylko. Ale jeśli stosujesz taki pogląd do politycznej i społecznej rzeczywistości, to żadna dyskusja, żadna zmiana, żadne porozumienie – nie są możliwe. Takie zdanie dobre jest w sobotnio-niedzielnym felietonie, który zapomina się w momencie doczytania ostatniego zdania. Ale jako podstawa rozumienia siebie jako członka tej „skupiny”, jak piszesz – to czysty absurd. Dla mnie to wyraz asekuranckiego uniku, braku odwagi spojrzenia rzeczy „w twarz”. Lepiej wszystko skwitować ironicznym grymasem i porozumiewawczym mrugnięciem, co? W końcu nasze władze umysłowe pozwalają nam wszystko oznaczyć dowolnym mianem. Tylko co z tego?

    telegraphic observer 04:16

    Łatwo być „odważnym”, gdy to ktoś inny ma być odważny. Łatwo Ci optować za „odważnym poniesieniem kosztów utrzymania składki OFE” – bo to nie Ty ponosiłbyś te koszty.
    Więc siebie też śmiało możesz zaliczyć do grona asekurantów, Observerze szanowny…

  141. the mentor pisze:
    2011-04-19 o godz. 11:08

    calkowicie sie z Panem w tym wypadku zgadzam, dobor „fachowcow” jest naprawde skandaliczny. Zaczynam powoli podejrzewac ze wielu madrych ludzi nie jest zainteresowane kariera polityczna. Ktos swego czasu stwierdzil, profesorem sie jest a poslem sie bywa…Jak pisalem to „komuchy” w tym wypadku byli nieco lepsi. Sprzedaz polskich firm wynika jedynie z faktu braku gotowki w budzecie. W ten sposob mozna na krotko zalatac budzet, a co bedzie pozniej, niech martwia sie nastepcy. Zadna „kadencja” nie trwala dluzej niz 4 lata. O ile mnie pamiec nie myli to jedynie podczas rzadow „lewicy” udawalo sie nieco uspokoic budzet a nawet uzyskac nadwyzki, ktore w szybki sposob np AWS roztrwonil.
    A to co sie obecnie dzieje, to nawet trudno nazwac….

  142. Wiadomosc z porzedostatniej chwili!!!!!!!!!!!!!

    W Berlinie oraz innych niemieckich miastach doszlo do naruszenia prawa chodnikowego; obylo sie jednak bez barier w imie ich niwelowania.

    Otoz obywatelki i obywatele Berlina (oraz innych miast niemieckich) postanowili wyrazic swoj protest na siedzaco (na wlasnych krzeslach lub fotelach) nach chodniku przed Ambasada Chinska celem uwolnienia obywatela chinskiego Ai Weiwei.

    Ok. 150 osob protestowalo w imie wolnosci sztuki i wolnosci obywatelskiej „zaklocajac“ ruch pieszych na chodniku przed ambasada.

    Informuje, ze policjka berlinska nie interweniowala. Nieslyszalne byly rowniez protesty ze strony pieszych. Nieczytalne byly rowniez protesty felietonistow spoleczno-politycznych.

    ET

  143. Dziwie sie dlaczego Lizakowi Ludzie maja pretensje do politykow, nie maja natomiast pretensji do „karmionego” narodu.
    ET

  144. jasny gwint pisze2011-04-19 o godz. 09:39 …Podziwiam znajomość szczegółów tego solidarnościowego szamba. Przypomina zagrywki na dworach Hitlera lub Stalina. Czy o takie polskie żeśmy walczyli?…

    Nie pisze natomiast czy jest gaga.

    Wpis powyzszego lest typowym przykladem relatywizowania historii wlasnej oraz siasiadow (Europy, swiata) przez Lizakowych Ludzi. Poza tym jest niedorzeczny w rzeczy samej, bo nieporownywalne stara sie powrownac.

    ET

  145. magrud (19-04-g.01.00)
    Serdecznie dzięki za wyczerpujaca odpowiedź.
    Istotnie, jesteśmy miedzy młotem a kowadłem, Scyllą a Harybdą. Komitety Obywatelskie? OK! Ale zeby jeszcze tak, jak pisał Mrożek, ludziom chciało się chcieć. Zaangażowani, nawet fanatycznie są tylko po jednej stronie – Kaczora. Zdecydowana większość Polaków ma wszystko wszystkim za złe, ale d… nie ruszy, więc i pewnie wielu wybory oleje.
    Porównaj choćby aktywność na różnych blogach i portalach wyznawców PIS i tych, którzy stoja tam, gdzie stało… itd. (np. salon24, wpolityce pl. czy Fronda). Pewne nadzieje wiazałam ze Zmową Obywatelską. Zgłosiłam akces. Ale Zmowa jakos zdechła.
    Kto i jak ma rozpirzyć ten nieszczęsny sejm i senat?

  146. jasny gwint pisze:
    2011-04-19 o godz. 09:3J
    Jasny gwincie, nie chciałem Ciebie urazić – to po pierwsze.
    Po drugie – zanim napisałem, najpierw przeczytałem, również jego
    wypowiedzi dla prasy niemieckiej.
    Mniej więcej są zbieżne w swoim tonie krytyki (teraz) obłędnej drogi
    do dobrobytu dla Grecji i Greków.
    Niemiecka prasa też otwarcie pyta: „Gdzie Pan był jak to wszystko
    szło w ruinę?”
    W odpowiedzi otrzymują że owszem, interweniował ale nikt go nie słuchał.
    To tak jak ja lub Ty jasny gwincie, próbowalibyśmy przejść przez tory,
    a dróżnik, przez megafon krzyczy że zaraz przejedzie tu pociąg, a my idziemy dalej. Dróżnik zakrzyknął i ma czyste ręce, a my giniemy na torach pod kołami pociągu.
    Czy w tym wypadku usprawiedliwiłbyś bezczynność dróżnika?
    Lub jego połowiczną interwencję?
    Ja bym zatrzymał pociąg, bo ludzkie życie jest ważniejsze od każdego
    opóżnienia, nie wiem jak ważnego pociągu.

    Pozdrowionka.

  147. Gdyby mógl odpisalby (Komorowski) na apel:
    „Trzymie sie tej palmy, oj trzymie sie !”

    PS.
    Dla wielu dziennikarzy w sezonie ogórkowym glównym zajęciem jest śledztwo dziennikarskie w sprawie „Świętego Graala” Dla polskich – sloik konfitur na pólce – tym razem „Hrabiego”. Cóż za obżydliwość !!!

  148. Cynamon29(18-04-g.12:02)
    Też pożyczyłabym Komorowskiemu samochód i z takich samych powodów co Ty.
    Jest takie ładne zapomniane słowo- przyzwoitość. Bodaj Słonimski radził: jeśli nie wiesz, jak się zachować, to zachowaj się przyzwoicie.Tylko, czy ludzie jeszcze wiedzą, co to znaczy?
    Jest dla mnie czymś niepojętym, że człowiek o ładnej karcie opozycyjnej, nie wychuchany na salonach (raczej miał pod górkę), zarabiający przez lata (a nie były to kokosy)na utrzymanie licznej rodziny, „regularny” katolik jest nazywany Komoruskim, chrabią (nie hrabią) gajowym itp. Jeżeli dla wielu Polaków, tak niby szanujących rodzinę oraz krewkich facetów- twardzieli, idolem jest życiowy nieudacznik singel (mniejsza o jego preferencje seks., jego problem), który spełnia się jedynie w totalnej dekonstrukcji w imię jakiejś wizji (kogo, czego?), to ja zwyczajnie wymiękam.

  149. Nie dziwie sie , ze Lizakowi Ludzie nie moga mi wybaczyc podjetych oraz udanych czy nieudanych prob mistyfikacyjnych; czyt. „robienia z nich idiotow“ (np. Absolwent). Dziwie sie natomiast, ze ci sami Lizakowi Ludzie poddawani obrobce spoleczno-politycznej (czyt. oglupiania obywatelek i obywateli) w czasach zaprzeszlych nie racza na ow stan rzeczy w rzeczy samej zwrocic uwagi. Ba, oni owe zabiegi wrecz z uwielbieniem wspominaja lub ich po prostu nie zauwazaja. Brak wagi asocjowany z brakiem uwagi prowadzi do konstelacji Wasserträger=Wasserwaage.

    ET

  150. Problem z naszą elitą rządzącą jest taki, że uwierzyli (mamusi zapewne), że mają tak zwaną wrodzoną inteligencję i nie muszą się uczyć. W związku, z czym rzeczywiście nie wiedzą, czego nie wiedzą i nigdy się nie dowiedzą.

    A różnica miedzy Tuskiem i Kaczyńskim jest tylko taka, że jeden był premierem, a drugi jest premierem, a poza tym to wszystko to samo. Jeżeli dogadają się jeszcze raz, to będziemy mieli wirujący dipol: raz ty, raz ja i tak do zmęczenia materii.

    Szkoda, że nie ma na scenie politycznej kogoś takiego, jak wypowiadający się tu obok premier Papandreu, który jasno i odważnie ocenia rzeczywiste problemy swego kraju, co jest warunkiem koniecznym i niezbędnym do naprawy sytuacji. Natomiast w Polsce mamy permanentny show, jak na scenie, papierowe dekoracje i dramatyczne role odgrywane przez zespół upudrowanych amatorów z „wrodzoną inteligencją”.

  151. ….Jeżeli po wyborach Platforma straci władzę, nawet niekoniecznie na rzecz PiS, to niezłomni będą jeszcze bardziej rozochoceni… pisze pan Passent.
    Pytanie; dlaczego jakakolwiek partia, w tym rowniez PO nie mialaby „stracic” wladzy?
    Odpowiedz-Pytanie; bo tesknimy za wladza absolutna lub absolutnie wieczna?

    Pytanie; wine ponosza niezlomni czy organa upowaznione do scigania, jesli niezlomni popelnilibyliby przestepstwo?

    ET

  152. mw (04-19 o godz. 11:24)

    Nie ja ponosiłbym koszty? Twierdzisz, że jestem nieśmiertelny!
    Bóg zapłać (te słowa nie ze strachu, lecz z rozbawienia), faktycznie za mój pochówek zapłaciłaby rodzina, ale przecież jakieś pieniądze bym zostawił. Faktycznie nie byłbym bogatym rolnikiem, ani górnikiem. Moja odwaga to były CZYN SPOŁECZNY. Dla dobra kraju, gospodarki i przyszłych pokoleń.

    A Ty jakie koszty byś poniósł z tytuły cięć budżetu, aby ratować system emerytalny i nie naciągać młodzież na „solidarność międzypokoleniową? Wyznaj odważnie.

  153. Teraz mamy na blogu Realpolitik w wersji Polnische Wirtschaft. Będą Komitety Obywatelskie powołane z książki telefonicznej. A dlaczego nie z ulicznej łapanki?

    Na Sejm, na Senat, na Soplicę – hajże. Jak nam się coś nie spodoba, to mamy gdzie iść. W tej całej sufitowej Magrudzkiej Rapsodi – może Jacobsky się wypowie, czy nie sfałszowana – dwóch podstawowych punktów brakuje w podsumowaniu dorobku rządu Tuska:

    (1) reforma emerytur „pomostówek”, która prowadzi do wzrostu zatrudnienia w kraju, wg. GUS r/r w marcu wzrost o 4,3%, w mediach krążą opowieści, że exodus do Austrii i Niemiec wcale nie taki wielki, że emigranci zarobkowi z Wysp wracają powolnymi grupkami, nawet NBP twierdzi że wybuch inflacji w marcu jest zewnętrzny i jednorazowy (ciekawe, czy się sprawdzi?), że jest jeszcze drugi silnik nie całkiem odpalony, tj. inwestycje spółek prywatnych, itd.

    (2) przywództwo europejskie w walce z kryzysem, Polska jednak była i jest zieloną wyspą, PKB rośnie szybciej, nb. słynna Słowenia odnotowała w 2009 roku największy spadek PKB w UE (-6%), i to nie wzięło się z sufity lecz z odważnego cięcia wydatków administracji o 20 mld zł (Magrud już wtedy chciała iść na Sejm i Senat), oraz obniżenia podatków i składki jako polskiego stymulusa antykryzysowego.

    Do przeprowadzenia tych ustaw i decyzji potrzebny był klimat spokoju, tzw. „miłości”, a nie rąbania i siekania PiS na kawałki, co zresztą się odbyło w miarę możliwości w sposób uporządkowany i stopniowy. Demokratyczny a nie sejmikowo-rąbajłowy.

    Polacy to jednak mało rozgarnięty naród, a krewki.

  154. Kto kupił dzisiejsze wydanie GW i miał czas je przejrzeć, zapewne już wie, że najlepszym tekstem jest Barbary Labudy „12 TYPÓW POSTAW WOBEC PREZESA KACZYŃSKIEGO” (w dziale „Opinie”, więc w sieci będzie pewnie dopiero po północy).

    Warto dopasować te poszczególne postawy do siebie (i do innych blogowiczów, a także do szanownych państwa redaktorów, polityków, znajomych, krewnych i w ogóle… Fajna zabawa).

    Przy okazji: sama Labuda prezentuje wg mnie postawę nr 11/8: nihilistyczno-kpiarską z elementami postawy nr 7: izolacjonistycznej (chyba tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje, niestety… Taka psychologiczna reakcja „belle indifference”)

  155. telegraphic observer 15:26

    A jakież Ty, Observerze, mieszkańcu Kanady, partycypujący w kanadyjskim planie emerytalnym, miałbyś ponosić koszty zachowania składki polskiego OFE? I dlaczego chciałbyś sobie poczytywać za odwagę swoje wezwania dotyczące polskiej gospodarki i finansów??? Nie ma nic łatwiejszego dla kogoś kto mieszka 7 tys. km stąd i o kogo troszczy się tamtejsze, bogate państwo (wiem, wiem, Ty uważasz, że sam się o siebie troszczysz… Oh, well…)

  156. Ile Polak ze swojej pensji przynosi do domu?

    http://wyborcza.pl/1,75248,9459478,Ile_Polak_dostaje_na_reke__74_proc__pensji_brutto.html

    Wystarczy spojrzeć na załączoną mapę, że „daniny” na rzecz opiekuńsczości i redystrybucji państwowej są niższe w krajach Europy środkowej od Estonii po Bułgarię (im niższy procent tym wyższe podatki i składki). Dlaczego? z potrzeba gonienia zamożeniejszej, starej Unii. Słynna Słowenia i Węgry (w permanentnej agonii kryzysowej) mają niski procent. Polska w porównaniu z rozsądniejszymi i dynamiczniej rozwijającymi się sąsiadami wcale nie jest tak „neoliberalna”. Oczywiście to wycinkowy jest obrazek, ale znaczący.

    Więc w Rapsodi Magrud, wystarczy zaciągnąć żałośnie, że SLD i PSL są słabe kadrowo i causa finita. Można zawiązywać nową partię, pardon – Komitety Obywatelskie z Ksiązki Telefonicznej (KOKT). Ileż to jeszcze przyjaciół piwa, Palikota, Polski, książki telefonicznej ma powstać. Dlaczego nie zasilić starych, istniejących, doświadczonych, finansowanych z budżetu partii, toż to paranoja. Czy może kolejne blogowe jaja.

    A Wielkanoc za pasem.

  157. Mw z godz. 11:24
    Masz racje, moje pisanie niewiele znaczy. Akurat tyle co i Twoje. Czasem ktoś moje teksty przeczyta i pomyśli – „Fajnie, ktoś myśli podobnie jak ja”. I to mi wystarcza. Może dlatego nie ciązy na mnie strach za moje słowa. Dlatego mogę pisać i mówić otwarcie to co myśle. I to robię – zarówno w realnej częsci życia jak i internetowej. Z tego powodu bawią mnie Twoje pokrzykiwania – „Chlopaki, nie bójmy się! Zróbmy z tym porządek…”. Ja to po prostu robię i nie potrzebuję chłopaków, żeby mi było raźniej.
    Nie wiem skąd Ci wpadło do głowy, że absurd i bufonady, które po prostu lubię są formą asekuracji. To są po prostu środki stylistyczne, które stosuję w zależności od kontekstu sytuacji. Wybacz ale na komiczne i lekliwe hasło – „Przestańcie się bać” aż sie prosi zareagować w ten sposób. Najpierw sam się przestań bać.
    Pozdrawiam

  158. wiesiek59,

    prof. Bugaj myli się moim zdaniem, bo nie sądzę, żeby nie rozumiał on roli oraz umocowania TK w systemie parlamentarnym. TK nie ustala „prawdy” drogą głosowania. TK ustala co najwyżej dopuszczalność takiej, a nie innej interpretacji prawa w świetle konstytucji, prawa ustanowionego przez organ do tego powołany, skoro każdy akt prawny podrzędny jest emanacją zapisu z ustawy zasadniczej. Żaden sąd (mam na myśli ludzki wymiar sprawiedliwości), nawet Trybunał nie ustala „prawdy”, a jeśli już, to te prawdy nazywa się odpowiednio, aby nie stwarzać iluzji, że rezultatem postępowania przed trybunałem jest dojście do prawdy obiektywnej. O taką niezmiernie trudno, nie tylko w Polsce, ale wszędzie, gdzie istnieje filar władzy sądowniczej sprawowanej przez ludzi dla ludzi.

    Pisanie, że TK to trzecia izba parlamentu jest zwykłą demagogią. Rozumiem frustrację profesora Bugaja. NIe jest on jedynym, który znajduje się w podobnym stanie kiedy zapadłe orzeczenia nie idą po myśli zainteresowanych. Wtedy na ogó podnosi się ten sam argument wobec sędziów sądu pełniącego rolę instancji interpretującej konstytucjonalność prawa: a kto wam dał prawo wypowiadać się na temat suwerennych decyzji przedstawicieli ludu zebranych i działających w ramach instancji najwyższej, jaką jest parlament ?

    Odpowiedź jest prosta. Sam parlament oraz uchwalona przezeń konstytucja, nie odbiegająca w niczym (lub w nikły sposób – mam na myśli np. umocowanie prezydentury…) od standardów demokratycznych jeśli chodzi o rozdział władz oraz o ich wzajemne uzależnienie.

    Od kultury prawnej oraz politycznej sędziów każdego trybunału orzekającego w sprawach konstytucyjnych zależy treść wydawanych orzeczeń, ale nie do końca. Mówi się często, wzorem prof. Bugaja, o stronniczości sędziów z uwagi na ich credo moralne czy zapatrywania polityczne, ale mówi się tak na ogół, kiedy zapadają orzeczenia nie pomyśli mówiących. Z tym że nie zawsze potoczne poczucie sprawiedliwości oraz przekonanie o własnej słuszności uzasadnia tego typu krytykę, choć doskonale uzasadnia wyrażane niezadowolenie. Wypowiedź prof. Bugaja doskonale wpisuje się w ogólną tendencję podważania autorytetu instytucji państwa za każdym razem, kiedy sprawy przybierają obrót niekorzystny dla danej osoby czy grupy osób. To trochę kargulowa wizja rzeczywistości: trybunał trybunałęm, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Oczywiście prof. Bugaj wyraża powyższe w sposób bardziej subtelny i zawoalowany.

    Postulowanie przez prof. Bugaja wprowadzenia kwalifikowanej większości głosów przy orzekaniu przez TK jest postulatem absurdalnym, i to ten postulat jest raczej kuriozalny, a nie rozwiązanie obecne, istniejące praktycznie rzecz biorąc we wszystkich trybunałach orzekających o sprawach konstytucyjnych.

    Dzięki za ciekawy link. Pozdrawiam.

  159. mw pisze:
    2011-04-19 o godz. 11:24

    „…Dla mnie to wyraz asekuranckiego uniku, braku odwagi spojrzenia rzeczy „w twarz”. Lepiej wszystko skwitować ironicznym grymasem i porozumiewawczym mrugnięciem, co?…”

    Tak piszesz @mw o moich poglądach.
    Na brak odwagi nie narzekałem „kiedy było trzeba”. Po nerkach, grzbiecie
    oberwałem więcej pał od ZOMO i innych nieproszonych kontrahentów, niż Ty liczysz sobie lat. Emigracji nikt nie wybiera z powodu „bo mi jest dobrze w Ojczyżnie”. Wręcz przeciwnie.
    Odwagę spojrzenia mam, asekurantem jestem, do tego egoistą i
    wygodnisiem. Czy te cechy wykluczają mnie z dyskusji o oczekiwaną
    Polskę? Ojczyzna to „dach nad głową ” każdego Obywatela.
    Nieważne czy zbójcy, czy prawomyślnego. Jak sam widzisz z zaistniałych
    przez ostatni rok „wypadków w skupinie”, nawet dla dewiantów miejsca
    nie brakuje.
    Co do tonu felietonistyki w moim wpisie – masz całkowitą rację.
    Cóż można więcej?
    W hurtowniach nie kupisz tzw. zdrowego rozsądku, a koń na Krakowskim
    Przedmieściu „jest, jak każdy widzi”.
    Drogi @mw, czyżbyś proponował kosy na sztorc?
    A może reaktywować ZOMO?
    W takie kanały to Ty mnie nie wpuścisz! Umiar, rozsądek, cierpliwość i
    ignorowanie tego/tych co warcholi/ą, to jedyny sposób na zachowanie
    polskiego status quo i polskiej twarzy.
    Uwierz mi, obserwuję to wszystko z odległości (niedalekiej, co prawda)
    i mam dystans oraz porównanie w stosunku do lat 70-tych, 80-tych
    ubiegłego wieku.
    Saturatorów z wodą sodową już nie ma.
    I to jest fakt niezbywalny.
    Pytanie: czy są jeszcze kosy?
    A jak tak, to kto je postawi na sztorc?
    Chętnych jakoś nie widzę.

    Pozdrowionka.

  160. mw (04-19 o godz. 15:59)

    Co Ty się tak gorączkujesz? Tylko proszę, spokojnie i nie irytuj się.

    Chyba znasz na tyle gramatykę języka polskiego, aby zauważyć, że piszę w trybie warunkowym. Wiedząc co jak jest ze mną, chyba potrafisz pojąć, że piszę na temat odwagi – gdybym mieszkał w Polsce, to postawiłbym na cięcia wydatków budżetowych, w tym tych które mnie by również dotknęły, jak znaczne obniżenie pochówkowego, napewno byłbym za obniżeniem becikowego dla mnie (gdybym był w tym wieku – kolejny tryb warunkowy), gdybym był bogatym rolnikiem głosowałbym wkoło na rzecz reformy KRUS z uwagi na solidarność z podatnikami.

    Ty sobie hipotezy stawiasz o unikaniu słowa „święty”, co jest wzniosłe, a ja o odwadze bardziej przyziemnej, praktycznej i przynoszącej natychmiastowy efekt doczesny.

    A Ty czym chciałbyś się posolidaryzować w tej konkretnej sytuacji wymagającej konkretnej odwagi?

  161. Et 13.36
    Nikomu o twoim poziomie nie udało sie nigdy zrobić z kogoś idioty. To jest tak jak z pluciem, albo siusianiem pod wiatr.
    Odrazu wszyscy widzieli na tobie efekty.
    A jeżeli chodzi o nazywanie mnie Lizakowym ludziem, to nim nie jestem, ale mam to w nosie.
    Zadne roztocze nie jest w stanie obrazić żadnego „ludzia”.
    Także Lizakowego.

  162. Oto jeszcze inny fragment rzeczywistości. Rozrywkowej, nie politycznej.

    http://wyborcza.pl/1,75248,9459437,X_Factor_liderem_wplywow_z_reklam__Programy_rozrywkowe.html

    A to jest moja świąteczna rozrywka (COC, 23 IV):
    http://www.youtube.com/watch?v=zvHIh7MltPE

  163. Do @mw – pilne!

    Dlaczego Ty na wszystkich napadasz, wszystkich zaganiasz w „ciemny kąt”, jak widzę z powyższego?
    Słyszałeś kiedyś o karafce Jeana La Fontaina i jej kryształowej
    zatyczce?
    Odpuść trochę, pomyśl sobie że na tym ziemskim padole jest kilka
    miliardów ludzi/umysłów, gdzie każdy z nich może mieć odmienne zdanie
    od Twojego zdania.
    To że ktoś mieszka za granicą Polski, nie wyklucza go z prawa wydawania
    opinii o tym co się z nią (Polską) dzieje.
    Oczywiście z perspektywy swego na nią oglądu.
    A Ty idziesz w zaparte i tego nie akceptujesz. Czemu?
    Jestem w Polsce przynajmniej raz w miesiącu. Pewnie że nie odczuwam
    bólu emeryta czy rencisty (z wyjątkiem znajomych w Polsce, którzy już
    tą emeryturę/rentę mają).
    Ale mój ogląd Ojczyzny jest i wirtualny(TV), i realny (osobiste wizyty),
    a Ty wymagasz od jankesów, czy canadian żeby byli na pico-bello z tym
    co się dzieje w Ojczyżnie. Tak się nie da! Oni mają wgląd w ogląd tylko
    przez media, różne media, o różnym „zabarwieniu”.
    Też nie lekkie zadanie.
    Ale żeby tak od razu „ICH” w czambuł?
    A gdzież polska gościnność?

    Pozdrowionka.?

  164. Pan prezydent Broisław Komorowski, jest napewno człowiekiem uczciwym i prawym.
    Osobiście, mam poważne wątpliwości, co do jego przystawalności do zajmowanego stanowiska, zarówno pod względem osobowościowym , jak i kompetencyjnym-biorąc pod uwagę wyzwania TEGO momentu w dziejach ludzkości.
    Dwieście, trzysta lat temu- byłby doskonałym kandydatem na ojca narodu. Dzisiaj, jego styl , kojarzy mnie się ze słonecznym, spokojnym zaściankiem…
    W dodatku, jest mocnym ogniwem watykańskiego imperium, i gwarantem trwałości watykańskich „podległości” w nadwiślańskiej prowincji. Pan prezydent Komorowski, raczej nie zainicjuje cywilizacyjnego szarpnięcia do przodu, zwłaszcza, że ze swoimi prezydenckimi uprawnieniami, w naszym systemie władzy, nie ma ku temu możliwości.
    Dodatkowo wiarę w tego prezydenta, podcina u mnie, świta weteranów doradców-kolegów z walczącej S./Wujec, Lityński etc./, których wartością jest to, że pan prezydent o nich, przed ich emeryturą nie zapomniał…
    Ponieważ CAŁY nasz naród, obciążony jest syndromem zaściankowego patrzenia wstecz/postkomuniści, antykomuniści, solidaruchy, antysolidaruchy…/ nikt nie jest w stanie nas uwolniś od tradycyjnego polsko-polskiego pieniactwa.
    Indywidualnie, ratunkiem może być wewnętrzna lub rzeczywista emigracja. Tragiczne jest to, że wszyscy!!! wartościowi dwudziestoparolatkowie, jakich znam- marzą wyłącznie o emigracji realnej, gdziekolwiek…

    Sebastian

  165. Czyżby załamanie i białoruskiego socjalizmu?
    O jaka piękna katastrofa! (Grek Zorba)

    http://wyborcza.pl/1,75248,9464254,Dewaluacja_Lukaszenki.html

  166. SONDA POLITYKI:
    Czy uważasz że strajk i żądania górników (podwyżka o 10 proc., akcje dla wszystkich pracowników) są uzasadnione?

    87 procent – NIE!

    Co sądzą aktywistki i aktywiści KOzKT pod przewodnictwem Magrud?

    100 procent – TAK?

  167. Sławomirski (22.55),

    to by wiele wyjaśniało.

  168. Solidarność po polsku:

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/narasta-spor-polska-ue-naciski-za-kulisami,1,4247102,wiadomosc.html

    … tym razem solidarność energetyczna w Unii.

  169. Wybory tydzień przed dniem Wszystkich Świętych,
    kiełbasa już na Wielkanoc:

    http://biznes.onet.pl/rzad-przyjal-propozycje-minimalnego-wynagrodzenia-,18563,4247206,1,news-detal

  170. cynamon29, 13.26. Grecja jak wiele innych państw stała się ofiarą zmowy międzynarodowej finansjery. Po upatrzeniu ofiary szarańcza bankierów i tzw inwestorów stosując różne chwyty restrukturyzacji, deregulacji itp bzdur, osłabia ofiarę po czym atakuje wysycając wszystkie soki i dobija. Zorganizowano w tym celu doskonałe narzędzia rozboju w rodzaju funduszów hedgingowych, rajów podatkowych, MFW lub BŚ. Same tylko tzw raje podatkowe gromadzą 12 bilionów dolarów uciekając w ten sposób od opodatkowania we własnym kraju. W wyniku przyrasta nędza, głód i bezrobocie. i czarowanie tzw długiem publicznym. Ktoś musi finansować amerykańskie zbrojenia, wojny i gigantyczne marnotrawstwo energii. A Ty niestety uwierzyłeś Balcerowiczowi. Razem z Grekami, Hiszpanami i wkrótce z Polakami będziecie zdychać.

  171. telegraphic observer,

    a ja myślałem, że masz słuch absolutny…

  172. Jeszcze o podniesieniu płacy minimalnej o 8 procent:

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,9465431,Rada_Ministrow__Placa_minimalna_w_gore.html

    To, że od płaca brutto 24% odejmuje się jako daniny pobierane od pracownika, to haracz płaci zatrudniający go przedsiębiorca. Po dodaniu odpisu urlopowego, i haraczy pracownik musi wypracować dwa razy tyle ile wynosi płaca brutto. Jeśli nie wypracuje, to przedsiębiorca go nie zatrudni. Chyba, że na czarno, lub na półczarno – jak to opisywał nam pewien blogowicz kilka dni temu – minimalną płacę dostaje on oficjalnie, reszta idzie pod stołem, bo haraczy, danin i innych pierdołów.

    Czy prokuratura wkracza do akcji w sytuacji masowego oszukiwania państwa tą metodą?

    Z drugiej strony, ten nasz blogowicz w takiej sytuacji straci, bo szybciej niż się spodziewał wzroście jego oficjalna płaca, zatem spadnie kwota przekazywana pod stołem.

  173. Kartka 16:05

    Ależ Kartko, pamiętasz przecież, że hasło „zróbmy z tym porządek”, jakie mi przypisujesz, jest właśnie wyrazem postawy, z którą najbardziej się nie zgadzam. Ileż to razy naśmiewałem się z prymitywizmu wezwań typu „żeby ktoś wreszcie zrobił z tym porządek”. Prostactwo tych marzeń rodem z kolejki do warzywniaka zawsze mnie urzeka, bo wiem, że wynika z braku zrozumienia złożoności sytuacji. Ale jesli Tobie nieraz wymawiam takie rozgorączkowanie i niecierpliwość, to nie dlatego, iżbym ujmował Ci zrozumienia. Raczej widzę w tym efekciarstwo: jak piszesz – „po prostu środki stylistyczne, które stosuję w zależności od kontekstu sytuacji.”

    Ja nie boje się bardziej niż przeciętnie rozsądny człowiek. A może nawet mniej: w końcu byłem na tej gdańskiej manifestacji (i nie tylko tej) w obronie wolności słowa, w czasie rządów PiS, obrzucony jajami przez wszechpolaków, obfotografowany przez policję. A Ty napisałeś, że wzywam Cie do „protestowania przeciw opozycji”. Ależ niczego takiego nie napisałem. Skąd Ci się to wzięło? Czyżbyś miał poczucie winy, że nie brałeś udziału w anty PiS-owskich manifestacjach, gdy PiS rządził?

    Ja nie napisałem: „przestańcie się bać”. Nie można żądać od kogoś, kto się boi, żeby przestał się bać (no, chyba że się jest papieżem…). Ja tylko stwierdziłem fakt: większość z nas się boi. Czy napisałem coś zaskakującego?

    cynamon29 godz. 16:13

    Cynamonie, odniosłem się wyłącznie do Twojego stwierdzenia, że „państwo [i umowa społeczna, jak zrozumiałem] jest jednym wielkim szantażem”. To jest właśnie dla mnie literatura, felietonistyka i unik.
    Nic nie pisałem o Twoich potyczkach z ZOMO, ani o niczym innym, a już na pewno nie twierdziłem, że to, co napisałeś, odbiera Ci prawo dyskutowania (o Polsce czy o czymkolwiek). Po prostu: jeszcze raz: uznaniem państwa za „szantaż” pozbywasz się odpowiedzialności za państwo i za siebie jako członka społeczeństwa, które z tym państwem zawarło umowę społeczną (przecież nie będziesz odpowiedzialny za szantażystów, prawda?)
    W żadne warcholstwo nie mam zamiaru Ciebie wpędzać. Ale ani umiaru, ani rozsądku, ani cierpliwości nie zamierzasz chyba stosować wobec „szantażysty”. Bo to jest unik (jeden ze sposobów reagowania na rzeczywistość, o jakich pisze dziś Barbara Labuda w „GW”).

    cynamon29 godz. 16:44

    Piszesz: „To że ktoś mieszka za granicą Polski, nie wyklucza go z prawa wydawania opinii o tym co się z nią (Polską) dzieje.”

    Oczywiście, że nie wyklucza. Ale bardzo często, bardzo istotnie wypacza i deformuje tę opinie. I to miałem na myśli, odnosząc się do KONKRETNEJ opinii telegraphic observera na temat OFE (tego samego observera, który wyjaśniał nam działanie systemów emerytalnych na podstawie kanadyjskiego, do którego od wielu, wielu lat należy i od którego zależy).
    Nie miałem przecież na myśli żadnej Twojej opinii o Polsce. Nawet do tego momentu nie wiedziałem, że nie mieszkasz w Polsce. Ale Twoja reakcja zdaje się wskazywać na to, że uderzyłem w jakiś czuły punkt. Czyżbyś miał jakieś wątpliwości, co do swego prawa wydawania opinii o Polsce? Albo co do ich wiarygodności? Ja niczego takiego na razie w Twoich komentarzach nie zauważyłem. Być może dlatego, że – jak piszesz – jesteś często w kraju i mieszkasz niedaleko. To inna sytuacja niż ta telegraphica, który mieszka w Kanadzie i zapewne wizytuje kraj nie częściej niż raz na rok, na parę tygodni. To słaby kontakt. Wiem o tym, bo przez prawie 18 lat mieszkałem poza Polską (w Kanadzie) i wiem, jak spaczony i nierzeczywisty był mój obraz kraju, choć interesowałem się bardzo, a przez ostatnie 5 lat pobytu, w związku z zaplanowanym powrotem, byłem w intensywnym kontakcie (m.in. przylatywałem tu pięć razy każdego roku).

    telegraphic observer 16:20

    Observerze, oczywiście, że „gdybyś mieszkał w Polsce, to postawiłbyś na cięcia wydatków budżetowych”. Może – jak piszesz: mówiłeś warunkowo. Ale o to chodzi, że NIE MIESZKASZ. I to od wielu, wielu lat. I Twoja i Twojej najbliższej rodziny sytuacja ekonomiczna w NAJMNIEJSZYM stopniu NIE zależy od tego, czy w Polsce stawia się na cięcia wydatków budżetowych, czy nie. Czy tego nie rozumiesz? Tego, co napisałem?
    Przecież nie pisałem o „odwadze” w ogóle , jako takiej (np. w obronie zaatakowanych przechodniów, być może że jesteś bardzo odważny w tym), ale o „odwadze” stawiania żądań finansowych, które wpłyną na kogoś, w sytuacji, gdy samemu się od tych żądań i ich skutków nie zależy!
    I wcale nie zarzucam Ci tym złej woli. Jak już napisałem w odpowiedzi cynamonowi29 (p. wyżej), uważam, na podstawie osobistych doświadczeń, że to najczęściej wynik nieznajomości rzeczy, spowodowanej oddaleniem czasowym, geograficznym, w końcu wreszcie kulturowym (w nie najmniejszym stopniu: ekonomicznym).

  174. „Drapieżcy i ofiary” – o słabych państwach i wszechwładnych rynkach finansowych.

    Cóż takiego słabego mają państwa? – ano charakter polityków jest słaby, w przypadku Grecji zarówno „nowych demokratów” (lib-kons), których oskarża socjalista Papandreu, jak i ich samych, obie partie na przemian rządzą Grecją i dominują politykę – premierem jest albo Papandreu albo Karamanlis. Tak samo oszukiwali i naciągali oni UE i zadłużali kraj. Ene-due-like-fake … z tej odliczanki na kogo padnie kryzys, padło na socjalistów. Prawdopodobnie to lepiej dla szans przeprowadzenia drastycznych i niezbędnych reform.

    „Mielismy państwo policyjne, klientelistyczne, biurokratyczne i ogromnie upartyjnione. (…) To państwo z niewielkimi zmianami przetrwało w demokratycznej Grecji. Nie przeszliśmy takich głębokich reform jak Europa Wschodnia (sic!)” – opowiada Papandreu z żalem.

    Chwali Polskę za przeprowadzenie głębokich reform, zdaje mi się. Reform Mazowieckiego, Balcerowicza i Buzka. Oczywiście red. Żakowski ma na to swoję teorię, którą wyłożył kilka tygodni wcześniej w POLITYCE. Reformy Mazowieckiego i Balcerowicza były prawdopodobnie dobre, liberalno-chadeckie. Zaś reformy Buzka i Balcerowicza były złe, neoliberalno-konserwatywne.

    Tyle międlenia etykiet w prostej sprawie. Wszystko po to, aby zamknąć możliwość dalszych, nadal niezbędnych reform. A co z wszechwładnymi rynkami, które zamiast pożyczać „słabym” państwom bez końca, i bez szansy na zwrot kredytu, domagają się od nich wyższego oprocentowania, ostatnio od Grecji 20 procent? Alternatywą, jak w przypadku Białorusi, jest „pomoc” rosyjska.

    Papandreu na kryzys proponuje głasnost i pierestrojkę – niezła paralela, a na sektor finansowy podatek od transakcji (d. podatek Tobina), półprocentowy, co da 200 mld euro rocznie w całej Unii. Proponuje też solidarność międzypaństwową, ale czy Angela Merkel zechce przejąć na swój państwowy garnuszek słabe państwo greckie ze wszystkimi jego wydatkowymi ekscesami i ekstrawagancjami socjalnymi, np. wczesnymi emeryturami.

    Jedna uwaga o przyczynach kryzysu wg. ekonomisty Papandreu. Oczywiście ma rację, że sektor finansowy rósł nadmiernie i bezczelnie wymigiwał się od regulacji, przede wszystkim w USA (ale nie we wszystkich krajach), ale to Goldman Sachs zagrał na polityce makroekonomicznej i jako pierwszy bank inwestycyjny przewidział i „obstawił” przeciwko bańce w nieruchomościach, którą zapoczątkowała w roku 2002 zbyt niską stopą procentową the Fed z Greenspanem. Irlandia to czysty przykład kryzysu z bańki nieruchomości, Hiszpania się wykluwa. Czyli nie można pomijać ekstrawagancji państwa rządzonego przez GW Busha i Greenspana, bo one są bezpośrednią przyczyną kryzysu. Socjaliści są takimi samymi manipulantami, czy naiwniakami – mówię o politykach.

  175. „Drapieżcy i ofiary” – o słabych państwach i wszechwładnych rynkach finansowych.

    Cóż takiego słabego mają państwa? – ano charakter polityków jest słaby, w przypadku Grecji zarówno „nowych demokratów” (lib-kons), których oskarża socjalista Papandreu, jak i ich samych, obie partie na przemian rządzą Grecją i dominują politykę – premierem jest albo Papandreu albo Karamanlis. Tak samo oszukiwali i naciągali oni UE i zadłużali kraj. Ene-due-like-fake … z tej odliczanki na kogo padnie kryzys, padło na socjalistów. Prawdopodobnie to lepiej dla szans przeprowadzenia drastycznych i niezbędnych reform.

    „Mielismy państwo policyjne, klientelistyczne, biurokratyczne i ogromnie upartyjnione. (…) To państwo z niewielkimi zmianami przetrwało w demokratycznej Grecji. Nie przeszliśmy takich głębokich reform jak Europa Wschodnia (sic!) – opowiada Papandreu z żalem.

    Chwali Polskę za przeprowadzenie głębokich reform, zdaje mi się. Reform Mazowieckiego, Balcerowicza i Buzka. Oczywiście red. Żakowski ma na to swoję teorię, którą wyłożył kilka tygodni wcześniej w POLITYCE. Reformy Mazowieckiego i Balcerowicza były prawdopodobnie dobre, liberalno-chadeckie. Zaś reformy Buzka i Balcerowicza były złe, neoliberalno-konserwatywne.

    Tyle międlenia etykiet w prostej sprawie. Wszystko po to, aby zamknąć możliwość dalszych, nadal niezbędnych reform. A co z wszechwładnymi rynkami, które zamiast pożyczać „słabym” państwom bez końca, i bez szansy na zwrot kredytu, domagają się od nich wyższego oprocentowania, ostatnio od Grecji 20 procent? Alternatywą, jak w przypadku Białorusi, jest „pomoc” rosyjska.

    Papandreu na kryzys proponuje głasnost i pierestrojkę – niezła paralela, a na sektor finansowy podatek od transakcji (d. podatek Tobina), półprocentowy, co da 200 mld euro rocznie w całej Unii. Proponuje też solidarność międzypaństwową, ale czy Angela Merkel zechce przejąć na swój państwowy garnuszek słabe państwo greckie ze wszystkimi jego wydatkowymi ekscesami i ekstrawagancjami socjalnymi, np. wczesnymi emeryturami.

    Jedna uwaga o przyczynach kryzysu wg. ekonomisty Papandreu. Oczywiście ma rację, że sektor finansowy rósł nadmiernie i bezczelnie wymigiwał się od regulacji, przede wszystkim w USA (ale nie we wszystkich krajach), ale to Goldman Sachs zagrał na polityce makroekonomicznej i jako pierwszy bank inwestycyjny przewidział i „obstawił” przeciwko bańce w nieruchomościach, którą zapoczątkowała w roku 2002 zbyt niską stopą procentową the Fed z Greenspanem. Irlandia to czysty przykład kryzysu z bańki nieruchomości, Hiszpania się wykluwa. Czyli nie można pomijać ekstrawagancji państwa rządzonego przez GW Busha i Greenspana, bo one są bezpośrednią przyczyną kryzysu. Socjaliści są takimi samymi manipulantami, czy naiwniakami – mówię o politykach.

  176. Zadziwiające, jak gładko tu przełknięto teorie spiskowe @magrud !

    magrud pisze: 2011-04-19 o godz. 01:00, m.in „takie rewelacje „:

    „panowie się dogadali. Tusk zapewnił Jarkaczowi i jego rzeżnikom bezkarność w zamian za wcześniejsze wybory”

    „A gawiedż, sądząc po większości wpisów na tym blogu, obrony przed rzezimieszkiem Kaczyńskim nadal się szuka u jego adwokata Tuska ”

    „- Tusk(…) własny tyłek przedkłada nad elementarne interesy państwa”

    -„Przecież blisko rok po katastrofie omal nie staraciliśmy drugiego Tupolewa.” (SKĄD ONA TO BIERZE ? – przyp. mój)
    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

    to tylko drobne kawiatki z elaboratu (nie jedyne i nie tylko tego)
    Rzeczywiście, jest tak, jak już tu pisano :

    magrud to Staniszkis.
    Tylko z tej drugiej strony osi symetrii…

    Zadziwiające, jak łatwo się wielu nabrało. I na jedną i na drugą.

  177. Rząd nagle, przed wyborami, ustalił podwyżkę minimalnego wynagrodzenia w PRZYSZŁYM ROKU o 8%.
    1. Ogłoszenie teraz, bo to świetna kiełbasa wyborcza.
    2. Wprowadzenie w przyszłym roku, bo prawdopodobnie to nie będzie jego ból, jak koledzy biznesmeni spytają – dlaczego?
    3. Skok o 8%, a co to się stało? Taka inflacja? Czy taki rozwój? Czy taki strach, o wyniki wyborów? Czy to raczej taki brak troski o obywateli, aby koledzy biznesmeni zbytnio nie stracili?
    4. Dlaczego przez te 3,5 roku nie mogła ta minimalna płaca rosnąć proporcjonalnie do średniej? To ten rozwój gospodarczy nie pozwalał i nie pozwala na łagodne i sprawiedliwe wprowadzanie tego w życie?
    5. Co z postulatami Solidarności? Co stoi na przeszkodzie, aby je wreszcie bojownicy Solidarności wprowadzili w życie? Rządzą od lat samodzielnie i nikt im w tym nie przeszkadza. Przytoczę tylko niektóre z nich, spośród zapisanych na drewnianych tablicach i zarejestrowanych w dziedzictwie kulturowym UNESCO:

    „9. Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    13. Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.
    14. Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.”

  178. Otu 8,58
    Otu(ż) to!4 wielkie reformy, takie jak Buzek nosi na …..
    1. emerytalna – płakać będziemy za kilka- kilkanaście lat
    2. oświaty – poziom tak się obniżył, że produkuje się niedouczonych magistrów, których poziom odbiega od maturzystów sprzed 20-30 laty. A to przecież najlepszy materiał, któremu można wciskać każdy kit.
    3. administracji – stworzenie swoim działaczom intratnych posadek jako przyszłego potencjalnego elektoratu, który zawsze będzie chodził na wybory i wybierał swoich dobroczyńców, żeby nie stracić stołków.
    4. zdrowia – szkoda gadać, jedynie tylko życzyć sobie dużo zdrowia, bo na leczenie w tym państwie już nie ma szans. Służba zdrowia nie jest już służbą zdrowia. Dziś jest kontraktowe zdrowie. Czekam tylko kiedy służba w policji będzie na zasadach kontraktów i będą wprowadzone limity np wykrywania przestępstw.

  179. cynamon29. W osiedlowej gazetce, jak wszystkie w Krakowie skrajnie prawicowo kołtuńskiej znalazłem wywiad z profesorem (!) Witoldem Kieżunem o tym, jak barany pomagały w skolonizowaniu Polski. Szczera prawda, niestety nie publikowana w tzw wolnych mediach. Właściwie to nic nowego, pisano już o tym wielokrotnie w poważnych pismach, ale zebrane razem i to w ustach profesora robią wrażenie. Ktoś tych baranów kiedyś zapyta, coście zrobili z tym krajem?
    http://www.bibula.com/?p=34439

  180. Sebastian pisze:
    2011-04-19 o godz. 16:59

    „Tragiczne jest to, że wszyscy!!! wartościowi dwudziestoparolatkowie, jakich znam marzą wyłącznie o emigracji realnej, gdziekolwiek”.

    To jest tragiczne. Gospodarzu, nie wiem dalczego Komorowski ma sie trzymac. On tej tragedii nawet nie widzi. Nawet o niej nie wie. Celem jego prezydentury jest worcholskie awanturnictwa na fundamencie Katynia. Komorowski niczym sie nie rozni od poprzednika. To ten sam solidarny miot.

    Z swiatowych sondazy wsrod emigrantow i migrantow wynika ze sa tylko dwie przyczyny dla ktorych emigruja. Wojny albo brak pracy. W Polsce pomimo wielkich staran solidarnego miotu udaje sie zachowac pokoj. Jest to glownie zasluga Rosji ktora ignoruje polskie prowokacje i awanturnictwo.
    Jednakze polskie awanturnictwo przyczynia sie do bezrobcia co jest polskim problemem No 1.
    A minister pracy w rzadzie dyktatora Donka Tuska nawet nie ma planu o pracy. Przez 3.5 roku cisza, jakby bezrobocie nie bylo problemem.
    5 mln polakow juz wyemigrowalo od 1989. 2.3 mln bezrobotnych siedzi w kraju. W ciagu nastepnych nastepnych 15 lat wyemigruje nastepne 7 mln polakow. Za 15 lat Polska bedzie mila zaledwie 31 mln obywateli, w wiekszosci beda to emeryci. Ale do tego chyba nie dojdzie. Wszystko zawali sie juz w 2012-13.
    Minister rozwoju gospodarki (rolnik) rowniez nie ma planu dla gospodarki. Bezrobotni nie maja nawet nadziei.

    Tylko w czasie IIWS Polska stracila wiecej ludnosci. Celm rzadow solidarnego miotu jest zaglada narodu. To widac. To trzeba rozpoznac.

  181. Kto dziś chce zarządzać masą upadłościową w dodatku niemiłosiernie zadłużoną? Tylko ci, którzy chcą coś jeszcze dla siebie coś skubnąć, bo przyzwoity, wykształcony, z dorobkiem obywatel boi się ogromnego ryzyka i odpowiedzialności przed narodem, który wcześniej czy póżniej pokaże swoje niezadowolenie i zacznie rozliczać akyualnie sprawujących władzę. Ale to już nie będzie rozliczenie pokojowe, bo to będzie inna sytuacja. Nie dość, że kraj sprzedany i rozkradziony to jeszcze w ogromnych długach.

  182. telegraphic observer pisze:

    2011-04-19 o godz. 16:59
    „Czyżby załamanie i białoruskiego socjalizmu?
    O jaka piękna katastrofa! (Grek Zorba)”
    Ten artykuł jest tyle samo wart ile artykuł, który parę dni temu był na Onet, ze oto w Moskwie odbyła się wielka manifestacja przeciwko Putinowi. Dalej w artykule napisano, że ta „wielka” manifestacja liczyła ok. 4 tysięcy osób. Propaganda „trwa i trwa mać”, jak mowił klasyk.

  183. Spokojny – 18.04. godz. 7:24,

    dziękuję bardzo. Jak Pan widzi:

    – zarobki zaledwie 25 % – http://www.stachurska.eu/?p=1681

    – wywiad z Goetzem Wernerem, niemieckim przediębiorcą w sprawie dochodu gwarantowanego – http://www.stachurska.eu/?p=370 ?

    Trzymam kciuki, by kłopoty Pana odeszły jak najprędzej, a powrót do domu był rychły.

  184. Nie dość, że kraj sprzedany i rozkradziony to jeszcze w ogromnych długach.

    No to w wiekszosci europejskich krajach wybuchnie rewolucja , bo zadluzone one sa niemilosiernie , o wiele wiecej od Polski …
    A do czego prowadza rewolucje to mozna zobaczyc na przykladach tej francuskieji pazdziernikowej …..

  185. Mw z godz. 19:11
    Ale z Ciebie antypisowski kombatant! No i co ja mam powiedzieć. Wstyd mi, że nie dostałem jajkiem. Na marginesie, czemu nie oddaleś?
    Pozdrawiam

  186. @Jacobsky (04-19 o godz. 18:54)

    O moim słuchu absolutnym wie tylko moja córka i Ty. Nawet żonę, nie mówiąc o rodzicach udało mi się nabrać.

    @aqa (04-19 o godz. 21:34)

    Ty jesteś jakaś neoliberałka, jak mi się zdaje. Przewyższasz mnie cierpliwością i precyzją w układaniu równań.

    —-

    Dzisiaj przypadkowo odkryłem, że zadłużenie RP w pierwszym dniu istnienia było 48,5 mld dolarów (w tzw. II obszarze płatniczym), jak podaje A. Jezierski, C. Leszczyńska (s. 539), sześciokrotnie więcej niż eksport przeważnie surowców za waluty wymienialne z ówczesnej autarkicznej gospodarki polskiej, przy zapaści konsumpcji wewnętrznej.

    Obecnie ta proporcja wynosi 1,6 (160 mld eksport, 250 mld zadłużenie), strukturę charakteryzuje wyższy udział produktów wysokoprzetworzonych. Konsumpcja krajowa jest różnorodna, ma wielokrotnie wyższą wartość. Jedynie budżet trzeszczy pod naporem żądań związkowców ze strategicznych branż. Maj nadciąga, potem będą posiedzenia RPP, aby zdławić wewnętrzną trwała infalcję – ale, kraczę, nie będzie tak źle, związkowcy opamiętają się, opinia blogu en passant wyhamuje ich wygórowane żądania.

  187. jasny gwint pisze:
    2011-04-19 o godz. 21:55
    „Właściwie to nic nowego, pisano już o tym wielokrotnie w poważnych pismach, ale zebrane razem i to w ustach profesora robią wrażenie. Ktoś tych baranów kiedyś zapyta, coście zrobili z tym krajem?”

    No i cóż wielkiego się stanie? Baranów ktoś odpyta, splunie na stronę
    i pójdzie dalej.
    Jasny gwincie, historia kołem się toczy, a takie mrówki jak ja, czy Ty…
    Dla kogo ma to jakiekolwiek znaczenie?
    Mięsem armatnim jesteśmy, no może w dzisiejszych czasach
    awansowaliśmy do miana mięsa promiennochłonnego.
    Ma się rozumieć po wybuchu odpowiedniej bomby.
    A Ty niepotrzebnie idziesz w jakieś teorie spiskowe.
    To obniża rangę.

    Pozdrowionka.

  188. aqa pisze:
    2011-04-19 o godz. 21:34

    Brawo aqa! Już dawno zauważyłem że królowa jest naga.
    Nie wypadało pisać, sama wiesz…facet o kobiecie, i to w taki sposób?
    Wielkie dzięki.

    Pozdrowionka.

  189. mw (04-19 o godz. 19:11)

    Tak, rozumiem. Jestem oddalony geograficznie – z innej galaktyki; i kulturowo – drwal z kanadyjskiej puszczy. Już to słyszałem wiele razy na blogu. Tu quoque, Brute …

    Otóż niezależnie od tego na czym się siedzi i co ma w głowie są trzy rodzaje odwagi:

    (1) w obronie zaatakowanych przechodniów – takiej zupełnie nie posiadam, brzydzę się zaciskaniem pięści i oberwaniem guzików u płaszcza, ze strachu chyba zapomniałbym zadzwonić 9-1-1,

    (2) aby rozdzielić kościół od reszty życia w języku – mam ją, staram się tak robić i jeżeli wygląda to inaczej, to jest to ironia lub prowokacyjne jaja (językowe), do tego stopnia jest mi kościelność obca, że zrezygnowałem z zakupu POLITYKI 17, bo wyczułem, że jest w niej za dużo wielkanocnego sentymentu i wolę spędzić wolny czas we własnym zaciszu kulturowym,

    (3) aby podjąć niezbędne cięcia wydatków publicznych, co m.in. popiera red. Passent (niektóre z zastrzeżeniami, że jedynie dla bogatych) – więc ja te zastrzeżenia przyjmuję na klatę, mógłbym być w Polsce biedny, jakiś wypadek na przejściu dla pieszych, czy na zakręcie w czołowym zderzeniu, albo kalectwo z innej przyczyny, ale jeśli byłbym bogatym, co mimo wszystko uważam, że jest bardziej prawdopodobne, to bym (tryb warunkowy) był na tyle odważny, że zgodziłbym się na cięcia; nie jest mi dana możliwość zademonstrowania tej odwagi niestety i stąd wynika Twoja przewaga w tej dyskusji, którą bezlitośnie wykorzystujesz, ale zapewniam Cię, przemógłbym się, machną ręką na darmozjadów i związkowców ze „strategicznych branż”, dla zasady, miałby tę odwagę. Nie wierzysz mi ciagle ….

  190. Dla @jasnego gwinta extra – Balcerowicz to oszołom.

    Pozdrowionka.

  191. Sebastian z godz. 16:59
    Masz rację pisząc, że prezydent Komorowski będzie kontestował proby modernizacji kraju – jeśli oczywiście do prób modernizacji dojdzie. Tak więc nie tylko reakcyjnemu pis-owi może utrudniać życie ale i torpedować jakiekolwiek modernizacyjne reformy. Tak więc jest elementem konserwacji tego czego doświadczamy w tej chwili. Reprezentuje interesy tych, którym jest w tej sytuacji dobrze.
    Pozdrawiam

  192. Miało się zawalić w 2010, potem w 2011, ale to na marginesie.

    RWPG miało ceny kroczące, teraz mamy kroczące prognozy zawalenia się tzw. rozkradzionej masy upadłościowej.

    Moja miłość do języka polskiego kwitnie. Nie wiedziałem jak barwnie można wplatać barany w kolonizację polskiego kondominium. Że kit to nie materiał, tylko coś co się materiałowi wciska. Że intratne posadki są z przyszłego elektoratu. Że będą ludzie zdychać za wiarę w Balcerowicza. Że są kontrakty na zdrowie, nie tylko na życie i policja o tym jeszcze nie wie, ale co z kontraktacją buraków? A ile jest zbójców na drodze, pójdźcie o dziadki, pójdźcie wszystkie razme, w ciżbę się zbijcie na wzgórku, Magrud was weźmie pod swoją opiekę, od szarańczy was ochroni, od czarów tzw. długiem publicznym, od chwytów, bzdur i narzędzi rozboju.

    Miłość miłością, ale ile można słuchać, jeśli nie da się wyłączyć tego jazgotu. Oto trzeci powód do emigrowania z tego kraju.

  193. W radio kolejny odcinek serii wywiadów reporterskich na temat degrengolady klasy średniej w USA w ostatnich dekadach. Bardzo ciekawe. Warren Buffet zauważa, że procentowo płaci mniej podatków niż jego sekretarka. Jeden procent społeczeństwa posiada ponad 30% bogactwa, co według OECD stawia USA w tym samym rzędzie co Meksyk czy Turcja. Na pytanie co dziś wyraża najlepiej the American Dream pada prosta odpowiedź:

    – Mieć wystarczająco pieniędzy na zapłacenie bieżących rachunków i na żarcie.

    Nowy, wspaniały świat.

    Pozdrawiam

  194. Jeszcze jedna uwaga na tle językowo-blogowym.

    GAWIEDŹ, synonimy: DZICZ, HAŁASTRA, HOŁOTA, LUMPENPROLETARIAT, MĘTY, MOTŁOCH, SZUMOWINY …

    czyli GAWIEDŹ = MOTŁOCH

  195. Minister z UK mówi dziś z ekranu, że wysyła brytyjskich „doradców militarnych” do Libii, aby wesprzeć tamtejszych rebeliantów, ale ci doradcy nie będą podobno nikim dowodzili, nikogo szkolili, ani wyposażali w broń. Co w takim razie zamierzają tam robić? Będą niczym muezini z minaretów nawoływali Libijczyków przez megafony ze swych wież strażniczych do szybkiego, bezwarunkowego przekazania im kluczy do bram libijskich naftociągów oraz szyfrów do skarbca w libijskim banku centralnym, gdyż globalna finansjera, ociekająca śliną na samą myśl o czekającym tam, błyszczącym jak sam cielec złocie nie może się już doczekać, kiedy położy na nim swą łapę, tak jak w Tunezji i w Egipcie?

    Pani Catherin Ashton zaś powiada w dzisiejszym wywiadzie dla Aljazeery, że UE jest gotowa wysłać 1000 żołnierzy do Libii, na dobry początek, w ramach „misji humanitarnej”. Misja humanitarna, to raczej Czerwony Krzyż, Czerwony Półksiężyc, może jakaś czerwona gwiazda, jeśli istnieje, ale nie wojsko.

    Podobno w Libii zginęło już 10000 osób. Przy takim nasileniu bombardowań – kto wie, to całkiem możliwe. Czy p. Ashton z pp. Cameronem, Sarkozym, Obamą i z naszym rodakiem niestety, który poparł oficjalnie tę napaść, hańbiąc moim zdaniem Parlament Europejski – p. Jerzym Buzkiem, zdają sobie sprawę, że mogą być w dużej części winni śmierci każdego z tych 10000 ludzi? Czy zdają sobie sprawę, że miejsce przywódców agresorów, którzy napadają na inny kraj i mordują tam ludzi, jest najpierw w Hadze, a potem w kryminale?

    A propos, spokojny milczy… Bardzo mu współczuję, jeśli to wszystko prawda, choć gdybym był cynikiem, a nie człowiekiem mimo wszystko ufnym, wierzącym w bliźniego, to pomyślałbym sobie, że to zwykła prowokacja, aby zastraszyć Blogowiczów, spróbować zniechęcić do wyrażania tu swego często krytycznego zdania, może nawet przestrzec. Poważnie. Któż bowiem nie słyszał o kryminale na Montelupich, miejscu najbardziej ponurych z ponurych cudów, gdzie teorię Einsteina można pojąć w lot, niczym w Centrum Kopernika, jako że czas staje się tam pojęciem względnym i bywa, że 48 godzin dla jednego, to dla drugiego kilka miesięcy, albo i lat. Na Montelupich świadkowie ponoć sami się wieszają, nieuważni więźniowie odbijają sobie nerki oraz ciało od kości, a przyjaźń polsko-rumuńska nabiera zupełnie nowego wymiaru. Jeżeli ktoś zechciałby bliźniego strwożyć, to nie mógłby wykombinować lepszego patentu, przywołać miejsca tak sławnego swoją niesławą, odrażającego, ciemnego i bezkarnego, niczym niegdysiejsze katownie żydokomuny.

    Nie wiem, czy to będzie spokojnemu pociechą, ale i tak ma odrobinę luksusu z tym laptopem, i gdyby nie chwilowy – jak zauważa spokojna – los Józefa K, to mógłby sobie ściągać tam torrenty, oglądać Inside Job, albo co tylko zapragnie, w oczekiwaniu na rychłą wolność.

    Każde więzienie jest tragedią, jednak niektórzy fałszywie oskarżeni mieli znacznie gorzej – i żadnych widoków na torrenty. Generał Nil na przykład – wczoraj obejrzałem zaległy film. Tłukli go, trzymali w celi po kolana zimnej w wodzie, potem zrobili mu tajny „proces”, a oskarżał go świadek skutecznie zmotywowany obcęgami, za pomocą których powyrywali mu najpierw paznokcie. Wyrok zapadł jak w sowieckiej Trojce w Katyniu, raz dwa. Potem Generała zamordowali i tyle. Nikt nigdy nie poniósł kary, ani Fajga Mindlak-Danielak, ani Wejsblech, Merz, Auscaler, ani Maria Sand. Bierut ułaskawienia nie podpisał – a inni podpisywali, i to nie takie.

    Spokojnemu to nie grozi, wyjdzie lada moment, czego mu życzę, ma za sobą prawo, adwokata oraz dobrych ludzi z bloga, zdeterminowanych, aby mu w razie czego pomóc – trzymaj się spokojny! Nie daj się.

  196. Telegrafic uważa ze jest w stanie sam zapełnic ten Blog miedzy godzinami 16.59 i 19 59.
    Wygrał rywalizacje nawet z Trolloklonami !
    (Specjalnie napisał dwa razy ten sam tekst, w tym drugi raz kursywą)
    To niech to robi u siebie, na swoim włąsnym blogu, ze zacytuje słynne powiedzonko .
    No i niech zaprosi koniecznie „psa z kulawa nogą”, bo raczej nikt inny się tam nie pojawi.

  197. Aqa 21.34
    Podobno nie ma nic piekniejszego niż walki dwu kobiet w błocie, albo kisielu.
    Ważne tylko zeby obie nie miały wiecej niż 18 lat.
    A jeżli chodzi o TU154 m nr boczny 102 to miesiac temu Wszystkie Media donosiły że INSTRUKTOR PILOT mało co nie rozwalił tego samolotu podczas lotów testowych.
    Gdzie wtedy byłas ?
    Czytałas zyciorys Staniszkis ?
    Momenty były ?
    Fajne, co ?

  198. Bronisław Komorowski zarówno w przeszłości, jak i teraz, jako prezydent niepodległego państwa polskiego, upomina się o pełną prawdę o zbrodni katyńskiej – napisał w liście do autorów apelu ws. ludobójstwa w Katyniu doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz.

    Od dawna wiadomo, że histeria jest zarażliwa. Kaczor rżnie w surmy bojowe, media to podchwytują, a reszta się dopasowywuje, z Prezydentem włącznie. I nikt nie ma odwagi krzyknąć dość!.
    Skoro prawda o Katyniu już się przejadła, to teraz domagamy się pełnej lub całej prawdy. Znaczy się, teraz żądamy prawdy z przymiotnikiem.
    Póżniej będziemy domagać się prawdy z imiesłowem czasownikowym czynnym np. prawdy wyczerpującej. Itd.
    Już sama nie wiem, co jest większe. Upierdliwość i determinacja Jarkacza, czy głupota i tchórzostwo jego przeciwników?

  199. Jacobscy;

    Jak mamy dyskutować skoro Ty nie znasz najnowszej historii.
    Powtarzasz po raz drugi tę sama nieprawdę , że społeczeństwo głosując w 1989r. na kandydatów OKP wiedziało, iż głosuje za zmianami nazwanymi pózniej reformą Balcerowicza.
    4 czerwca 1989 r. to nawet przywódcom OKP nie śniło się ,że będą rządzić . A jak chcesz sie wreszcie diowiedzieć , jak i kiedy zrodziły się plany reformy, to zajrzyj do linka zamieszczonego przez Jasnego Gwinta z godz. 21.55.

  200. Do niektórych szczególnie aktywnych dżentelmenów na tym blogu.
    Po to wszyscy mają niki, aby mieli okazję dyskutować na argumenty, a nie opluwać oponentów wyzwiskami z braku argumentów.

  201. @ Marek (wpis z 2011-04-20, godz. 00:01)
    Nie milczę, tylko odliczam czas.
    Dziękuję za wsparcie i życzliwe co do mego losu życzenia w Pana wpisie.
    Mam w tym „domu wczasowym” chyba „zieloną noc”, bo jutro może być dla mnie „koniec turnusu”. Coś nie mogę zasnąć, więc klikam, a nie mam już współlokatora i nie ma kogo wysmarować pastą do zębów lub butów.
    Ale pożegnalnego ogniska ze śpiewami „Szumi ognisko w lesie” raczej nie będę organizował. Odliczam po prostu godziny.
    Co do notebooka, to dopóki płynie prąd, jest dobrze, choć z tutejszą prędkością sieci po WiFi, to musiałbym mieć dożywocie, żeby cokolwiek dużego ściągnąć.
    Małe sprostowanko.
    Piszę o „Monte”, ale to nie jest tak dokładnie, bo zdaje Pan sobie sprawę, że z uwagi jednak na powagę mojej sytuacji, nie powinienem podawać zbyt wielu dokładnych szczegółów.
    Napisałem tak, żeby lepiej powiązać dwie „głodówki”. Moją kuracyjną z dramatyczną głodówką protestu przeciwko bezzasadnemu osadzeniu obywatela Rumunii. Może nadużyłem tego porównania, dlatego wrażliwych cztelników – przepraszam za to.
    Ale ten motyw „głodówki” jest dosyć ważny, nawet w tle, żeby zrozumieć „niezłe” warunki w jakich jestem.
    Przyczyną osadzenia Claudiu Crulicia było zaginięcie portflela prominentnego funkcjonariusza krakowskiego wymiaru sprawiedliwości w Galerii Handlowej.
    A że w poblizu był Rumun, i wszystkie służby chciały się „wykazać”, to stało się jak się stało.
    Mimo że to nie jest na Montelupich, to w całym rejonie Służba Więzienna pamięta śmierć Claudiu Crulica w krakowskim „pensjonacie” z powodu jego ostentacyjnej głodówki przed 3-ma laty. Gdy zaczynałem „pobyt” tutaj w poniedziałek 28 marca, to z uwagi na zgłoszoną kurację odchudzającą pozwolono dowieźć synowi z domu wiele drobiazgów i dokumentacji medycznej. A On zabrał mój podręczny „notatnik” i jeszcze jako prawnik z wykształcenia, choć nie adwokat, przekonał Pana Oddziałowego że to współczesny „brulion” do robienia notatek pomocnych w mojej obronie. A na posiadanie materiałów do pisania regulamin zezwala. Przy sprawdzaniu dziesiątek odżywek, czy nie ma wśród nich niedozwolonych środków, jakoś umknęło uwadze Panów strażników, żeby dokładniej sprawdzić ten „mój brulion elektroniczny”.
    Trochę zgryźliwie pisałem przed laty na tym blogu o bezduszności Służby Więziennej (SW) po śmierci Claudiu Crulica, w tym Pana Naczelnika Okręgowego SW bodajże o nazwisku Lizak, który nawet odpowiedział na naszym blogu usprawiedliwiając się, gdyż Go wymieniłem „po nazwisku”. Takich doznałem wówczas blogowych skojarzeń z „naszym” Lizakiem (L-L i te klimaty, co je rozsiewa ET & Co), a Naczelnik Lizak już podobno nie pracuje.
    Wniosek jest taki, że Oni naprawdę przejęli się tym co wówczas zaszło. Były procesy i wyroki, w tym dla lekarzy. Dlatego tutejszy lekarz, a może to przecież czytać, jak jutro wstanie, stanął na wysokości zadania gdy usłyszał słowo „głodówka” nazywając tak swoją kurację. Postawił się potem nawet Panu Oddziałowemu pytaniem, czy weźmie na siebie odpowiedzialność za moje zdrowie. To ostatnie słowo wymówił z naciskiem Nie podaję tu szczegółów, bo tu jeszcze jestem.
    Ale „głodówka” jest na serio, tylko nie prowadzona przez CLO na Garncarskiej. Tak zacieram za sobą ślady ewentualnych „sprawdzeń” typu czy”: kim naprawdę jest ten @spokojny?
    Na pewno jest facetem z nadwagą, którą musi zlikwidować, żeby dalej żył.

    W tym zamieszaniu udało mi się zachować sprzęt, czemu się potem dziwiono, ale z uwagi na wyrażona już zgodę, nikt nie ośmielił się jej podważać, zwłaszcza że Pan Oddziałowy udał się chyba następnego dnia, na zaległy urlop. Słyszałem jak strażnicy mówili między sobą, że „starego też wypchnęli na urlop”. A tu się bardzo dobrze nauczyłem słuchać i nasłuchiwać. Cenna umiejętność u zagonionego człowieka.
    To „wypychanie na urlop” wynika chyba z tego , że w „budżetówce” jest obowiązek wykorzystania urlopu za ubiegły rok do końca I-go kwartału. Jednym słowem: udało mi się. Mam notebooka ze sobą, co mi dodatkowo ma niby „zrekompensować” brak odbiornika TV, gdyż te „moje pomieszczenia” są chyba w ramach tzw. Izby Chorych i jest tu mniejszy reżim, no i personel medyczny na poziomie. Nie wolno tu palić, co akurat jest plusem, ale bez TV, które tu jest w każdej celi na normalnych oddziałach.
    Po paru dniach zezwolono dowieźć dla mnie odbiornik z domu, ale ja się na niego nie zdecydowałem. Siedzę sobie i klikam.
    Od czasu do czasu – coś wysyłam.
    Przed tygodniem w Krakowie zginęło dwóch skłóconych ze sobą biznesmenów, prezes i dyrektor sporej firmy deweloperskiej. Tu nie tylko „kibole” zabijają się nawzajem. Oni przy użyciu maczet, a świat biznesu przy pomocy broni palnej. W końcu ma się po coś te pieniądze.
    Parę dni temu z kolei na 3 lata skazano przedsiębiorcę chyba z Bochni, który dotkliwie pobił swego konkurenta. Tak to jest w tym polskim młodym turbokapitaliźmie.
    Dlatego myślę sobie, a mam na to czas, że pobyt tutaj jest dla mnie również gwarancją pewnego bezpieczeństwa, w związku z zaciekłością moich przeciwników, przeciwko którym rozpocząłem pół roku temu otwartą wojnę. Nie wiedziałem tylko, że użyją przeciwko mnie prokuratury i to z takim skutkiem
    Jeśli dziś wieczorem będę klikał z domu, to oznacza że użyli tej prokuratury również przeciwko sobie. Kto mieczem wojuje …
    Pozdrawiam Pana @Marku już świątecznie.

  202. Powoli opada emocjonalna fala, związana z rocznicą katastrofy smoleńskiej.
    Co prawda przedwczoraj w Krakowie nie wszyscy poszli na Wawel w rocznicę pogrzebu pary prezydenckiej, ale sporo osób tam było z transparentami, których napisy nie nawoływały do jednoczącej refleksji nad tragedią czy miłości. Raczej przeciwnie.
    Zdaniem lokalnego „Dziennika Polskiego”, istotnym wydarzeniem kulturalnym okazała się również wieczorna próba chóralnego odśpiewania nieznanego szeroko tekstu do melodii z czołówki filmu „Stawka większa niż życie”.
    Ten zapominany tekst wykonywał przed 40-laty sam Stanisław Mikulski, a tu aż cały chór młodych osób. To musieli być chyba jacyś Lizakowi Ludzie (L-L)?
    Tak sobie o tym pomyślałem, kojarząc że Pan @Jasny Gwint nie musi już zaglądać do Krakowskiej Kuźnicy, żeby spotykać się z klimatami sprzed lat. Nostalgia, albo i ciekawość o latach minionych, gdy kręcono „Stawkę …”, nachodzi teraz młodych i to w samym centrum Starego Krakowa.
    Traktują to jako doskonałą zabawę i zapowiadają kolejne jej wykonania.
    Będą się doskonalić w zbiorowym wykonywaniu tej piosenki. Bo ten kultowy już serial, to tylko masowa rozrywka była, ale jakże perfekcyjnie wykonana przez ówczesną śmietankę polskich aktorów.
    Można zatem inaczej spędzać wieczór w Krakowie, niekoniecznie z pochodnią w ręku maszerując na Wawel.
    To co się przez ten rok działo i dzieje, z odpowiednim dystansem i szacunkiem dla smoleńskiej tragedii, ale jednocześnie z bardzo realnymi ocenami – oddaje wpis Pani @Magrud na naszym blogu. Tylko że dziś mamy 20 kwietnia 2011 roku, a Jej wpis ukazał się 13 kwietnia 2010 roku. Zachęcam Państwa do spokojnego odczytania jego treści pod linkiem: http://passent.blog.polityka.pl/2010/04/11/madry-polak-po-szkodzie/#comment-157349.
    Mądrości i piękna zawartego w klasyce nigdy za wiele.
    Pozdrawiam wszystkich.

  203. jasny gwint pisze:
    2011-04-19 o godz. 21:55

    o ile mnie pamiec nie myli to przed laty podobnie pisal prof. /nazwiska nie pamietam/, podajac, ze polski majatek zostal „sprzedany” za gora 10% jego wartosci…

  204. otu pisze:
    2011-04-20 o godz. 06:58

    Rowniez widzialem takie oszacowania. Majatek zostal sprzedany za 10% jego wartosci. Warto podkreslic ze mowa tu o polskiej wartosci. Bioroc pod uawage roznice zarobkow miedzy Polska i zachodem (3-5 razy), zachodni nabywcy placili az 30 do 50 razy mniej porownujac z podobnymi biznesami na zachodzie.
    Huta Warszawa zostla sprzedana za 1/100 jej wartosci. Za zaledwie $30 mln. Cena gruntu na ktorym ta Huta stoi byla wieksza a nabywca nawet nie zaplacil gotowka. Dodatkowo solidarni umozyli dlugi ktroych splata byla obowiazkiem nabywcy. Nikt nigdy nie niszczyl swojego z taka determinacja.

    Nie rozumiem wiec dlaczego Komorowski ma sie trzymac. Raczej wstydzic sie, przyznac sie do zdrady podstawowych interesow kraju, podac sie do dymisji i blagac o odpowiednia kare.

  205. cynamon29. 23.08. Pogląd na temat spiskowych teorii mam wyrobiony po przeczytaniu znakomitej książki J.C. Castillona pt. Panowie Świata. http://www.empik.com/panowie-swiata-dzieje-teorii-spiskowych,prod480190,ksiazka-p?gclid=CPXpj4TTqqgCFVOMzAodkkQQHw
    Radzę przeczytać. Tym niemniej fakt grabieży przez amerykańskich magnatów bankowych 60 bilionów dolarów i ukrywanie w rajach podatkowych 12 bilionów pod tę teorie nie podlegają. Są to fakty realnie istniejące. Czy Balcerowicz jest oszołomem? Grał rolę słupa dla Sorosa, później stał ie bohaterem oligarchów, myślę że będzie osądzony i skazany za katastrofę narodową.

  206. otu, 06.58. Książkę o wielkim przekręcie napisał ponad 10 lat temu profesor Poznański. Niestety nikogo po niej nie wsadzono do kryminału, a niektórym oszustom dano nawet Orła Białego.

  207. Gospodarzu, naprawde nie rozumiem. Dlaczego to Komorowski ma sie trzymac ?
    Za koszt 170 mln zl niczego mu nie brakuje. Dlaczego czuje sie pan zatroskany o Komorowskiego podczas gdy 2.3 mln polakow w Polsce nie ma pracy. 85% z nich nie ma zasilku. 5 mln wyemigrowalo, nastepne 7 mln wyemigruje w nastepnych 15 latach. Dlug publiczny osiagnal juz 800 mld zl, z przeciatnej renty 1400 zl zyc sie nie da a dyktaror Donek Tusk po 3.5 latach przy korycie nawet nie ma planu dla Polski.
    Dlaczego dobro spasionej juz jednostki stawia pan ponad dobrem milionow polakow i Polski?

  208. Grace pisze:
    2011-04-20 o godz. 01:38
    —————————————————————————————-
    Uwaga na miejscu, zyczenie plonne.

  209. „Adam Michnik: U nas nikt na poważnie nie wierzy, że katastrofa w Smoleńsku jest rezultatem zmowy waszego premiera z naszym po to, by zabić prezydenta Kaczyńskiego. Oczywiście, część naszego społeczeństwa choruje na rusofobię i ksenofobię. Wolność jest przecież dla wszystkich – dla mądrych, głupich i dla swołoczy. Są idioci, którzy twierdzą, że nie ma niepodległej Polski, ale jest rosyjsko-niemiecki projekt. To ludzie z zoo z bezrozumnym antyrosyjskim kompleksem. Pytają: czemu Tusk pozwolił Putinowi siebie objąć? A co powinien zrobić? Strzelać do niego, wyzwać na pojedynek? U was też są ludzie, którzy nawet napisali do Polaków list: nie wierzcie Putinowi! Znam wszystkie szczegóły tej katastrofy. Nie ma ani jednego dowodu, że maczała w niej ręce FSB. To manipulacja strachem i kompleksem przeszłości. Kompleks ofiary właściwy jest dla krajów, w których przez wiele lat nie było wolności”
    http://www.rp.pl/artykul/9133,645648-Wolnosc-jest-dla-wszystkich–dla-swoloczy-tez.html

    Cóż, manipulacje faktami, granie na emocjach tłumów, to część polityki.
    Pytanie tylko komu służą? Przywódcom, czy zwykłym ludziom?
    Część z tych zwykłych spłynie krwią poświęcona przez przywódców dla realizacji własnego ego……

  210. Mentorze!
    Załóżmy, ze prezydentem zostałby JK (koszty utrzymania kancelarii pewnie nie byłyby niższe. Czy bezrobocie byłoby mniejsze? Dług publiczny mniejszy? Mówisz o spasionej jednostce ponad dobrem milionów obywateli? No to po cholerę nam prezydent jako taki. A może i rząd wraz z parlamentem są zbyteczni? To wszystko kosztuje.
    Skoro jednak prezydent jest fanaberia naszej demokracji (chyba że zmienimy konstytucję), to już wolę w miarę normalnego i przyzwoitego faceta na tym urzędzie niż osobnika o cechach paranoicznych.

  211. Czy sa „fakty nierealne” istnieja; Tak, w teoriach spiskowych Lizakowych Ludzi po lekturze jednej ksiazki. Teologiczne postrzeganie swiata(umilowanie slowa pisanego) jest im bardzo bliskie, mimo PRLowskiej przeszlosci.
    ET

  212. Wartoscia jakiejkolwiek rzeczy jest niestety cena, ktora za nia uzyskamy. Chyba, ze chodzi nam o wartosci nominalne w ksiegach naczelnych ksiegowych PRLu.
    ET

  213. magrud,

    no to nie dyskutujmy. Wyżej aqa wynotowała perełki Twojej retoryki i argumentacji, za jestem Jej wdzięczny. Tym samym, pod względem wzajemnej oceny interpretacji rzeczywistości przez drugiego, jesteśmy kwita.

    Pozdrawiam

  214. Kartka z podróży, Sebastian,

    i to jest właśnie chore: prezydent nie powinien byc od unowocześniania kraju, czy też od konserwowania stanu aktualnego. Od tego jest rząd oraz Sejm, a także administracja oraz samorządy terytorialne.

    Pozdrawiam.

  215. Dzień Dobry
    Drogi Panie Danielu (proszę o pozwolenie na tę formę powitania)

    Jak dotąd nie zauważyłem by ktoś zwrócił uwagę i odniósł się do obecności w delegacji aktora Janusza Zakrzeńskiego .
    Był postacią nietuzinkową , lubianą jednak powodem znlezienia się w delegacji było z pewnościa jego ostania rola marszałka i i symapatie polityczne prawdziwe lub tylko eksplikowane – braci Kaczyńskich .
    A zatem był to afront dla gospodarzy , może policzek , może tam gwłtownie szukano aktora podobnego do Stalina?
    Nietety trzeba mysleć gombrowiczem a raczej transatlantykiem
    by rozumieć Metodę braci .

    Dyplomacja Kaczyńskich jest taka jak ich wykształcenie przeciętne , mierne jak ich słownictwo z ukrytą opcją upośledzenia .

    Dziekuję za wszystkie teksty i ten pierwszy który przywiązał mnie do
    Pańskiej osoby ten o katorżnikach narciarstwa powstały około 76 roku

    Z poważaniem
    waldemar zabrze

  216. @telegraphic observer pisze o 22:49 do Jacobskyego i agi
    a po przerwie nam wszystkim przypomina:

    zadłużenie RP w pierwszym dniu istnienia było 48,5 mld dolarów (w tzw. II obszarze płatniczym), jak podaje A. Jezierski, C. Leszczyńska (s. 539), sześciokrotnie więcej niż eksport przeważnie surowców za waluty wymienialne z ówczesnej autarkicznej gospodarki polskiej, przy zapaści konsumpcji wewnętrznej.
    Obecnie ta proporcja wynosi 1,6 (160 mld eksport, 250 mld zadłużenie), strukturę charakteryzuje wyższy udział produktów wysokoprzetworzonych.

    Dodam od siebie (już chyba po raz trzeci), że oceniając zagrożenia związane z długim publicznym, powinniśmy pamiętać, że:

    – najmniejsze występuje w krajach, które są rozwinięte technologicznie, mają silną, światową walutę, dług publiczny zaciągnięty u swoich obywateli i rezerwy walutowe w innej, najlepiej silnej, światowej walucie. (np. Japonia)

    – średnie występuje w krajach, które są rozwinięte technologicznie, mają nawet słabą, ale ciągle światową walutę i głównym pożyczkodawcą są właśni obywatele i Chiny (np. USA)

    – duże występuje w krajach rozwijających się, opartych na niewymienialnej walucie, których większość długu publicznego jest zaciągnięta w światowych wymienialnych walutach.

    Polska, pod koniec realnego socjalizmu, zadłużona była głównie za granicą, struktura jej eksportu była parszywa (TO oszczędza czytelnika i nie podkreśla tego aspektu wyraźniej). TO pisze o relacji eksportu do całkowitego długu publicznego a ja dodaję: proszę sobie te relacje znaleźć w GUS, ale wstawić w mianownik jedynie dług zagraniczny.

    Dla mniej zaangażowanych w ekonomię blogową podaję dane GUS

    Zadłużenie zagraniczne Polski na koniec 2010,
    dane dostępne na 23 marca 2011 roku, dane zaokrąglam do mld PLN.

    Narodowy Bank Polski 20 mld PLN
    Sektor rządowy i samorządowy 326 mld PLN
    Do mianownika zatem wstawiamy 346 mld. PLN (przypominam, że dług samorządów to mniej niż 10% Sektora)

    Nie sprawdzam skąd wziął TO wartość eksportu w 2010 równą 160 mld USD. Mnie się ta wartość podoba, w tyle głowy mam 120 mld EUR.

    Przeliczam 346 mld PLN na USD i wychodzi mi (kurs 2,8) 123 mldUSD.
    Wniosek: część zagraniczna w długu państwowym/publicznym jest mniejsza niż roczny eksport!
    A jeszcze warto rzucić okiem na rezerwy dewizowe Polski!

    Mój Przyjaciel ma niespożyte siły, aby od czasu do czasu wlewać choć trochę otuchy w nasze serca.
    Chciałem tym wypracowaniem Go wspomóc.
    Budzisz się pewnie Kanadyjczyku, za chwilę do roboty.
    Życzę Ci sukcesów w trudnym projekcie, tak trudnym, że nie masz czasu dla nas.

  217. @Marek (wpis z 2011-04-20, godz. 00:01)
    [Uwaga Panie @Ted i inni blogowicze! Przewijamy ten wpis, bo ma prawie 1600 słów i prawie 9400 znaków, łącznie ze spacjami.]
    Zgodnie z przewidywaniami moich prawników i syna koordynującego ich zabiegi, wyszedłem kwietniowym późnym porankiem, na pięknie rozsłonecznioną ulicę.
    Wyszedłem po 554 godzinach raczej łagodnego traktowania. Nawet przez moment nie miałem kajdanek na rękach.
    Świat jest jednak piękny, a ludzie są dobrzy. Może nie wszyscy, ale zdecydowana większość, w mojej opinii.
    Może to wiek i postura sprawiły?
    Bo jestem taki duży Miś, a misie są przecież pod ochroną i nie wolno ich dręczyć.
    Jestem już w domu i mogę na spokojnie ustosunkować się do pańskich zdań, do których dzisiejszej nocy się nie odniosłem, bo byłem w innej sytuacji i skoncentrowany na czym innym.
    Rozumiem, że pisze Pan (…) „to pomyślałbym sobie, że to zwykła prowokacja”, no bo nawet tekst Gospodarza miał w tytule PROWOKACJA NA MEDAL, a ja, wzorowy blogowicz, za jakiego chciałbym uchodzić powinien przecież iść za nim, jak za Panią Matką.
    Stąd może takie u Pana skojarzenie z narzuconym w tytule pojęciem prowokacji, jak moje 3 lata temu skojarzenie blogowego „Lizaka” z autentycznym Panem Lizakiem, wówczas dyrektorem czy naczelnikiem więzień w Małopolsce, gdy zmarł protestujący głodówką w areszcie na Montelupich, obywatel Rumunii, śp. Claudiu Crulic. Niech mu ziemia lekką będzie.
    Dalsze Pana słowa bardzo mnie zaniepokoiły. Czyżbym zaczynał straszyć na blogu En passant? Pisze Pan: „aby zastraszyć Blogowiczów, spróbować zniechęcić do wyrażania tu swego często krytycznego zdania, może nawet przestrzec”. I dodaje Pan jeszcze „Poważnie.”(…)
    Czyżbym był taki wszechmocny? A na blogu byłyby tylko same wystraszone owieczki i potulne baranki? Wyobraża Pan sobie Panów @Jasnego Gwinta, @T.O., @Jacobsky’ego w baraniej skórze. Czy też występującej jako potulna owieczka Pani @Magrud?
    Panie Marku?
    Po pierwsze nie wiem czy na tym blogu inni podzielają Pańskie oceny. Są przecież różne wrażliwości, do tego zmienne w czasie np. mnie od pewnego momentu zaczęły bardziej razić wartościujące ujemnie zwroty-etykiety typu L-L i to u takiego tuza blogu, jak Pan Jacobsky, którego mimo wszystko nadal szanuję, choć matematyki na studiach to chyba nie miał.
    Teraz już mnie obchodzi to mniej, niech każdy sobie obraża kogo chce i jak chce.
    Tak mnie zaledwie 23 dniowy pobyt na „zaproszenie” Pana Prokuratora zahartował.
    Co by było, gdyby trwał kilka lat? Teraz już zaczynam rozumieć określenie „zdeterminowany przestępca”.
    Nie zamierzam więc już reagować na naruszenia blogowego savoir-vivre. Jak się z blogu En passant zrobi skrzyżowanie kolejki po kartkowe mięso z końca lat 80-tych (moment gdy zostały tylko świńskie ogony, a ludzi nadal mnóstwo), z obyczajami spod budki z piwem z lat 60-tych oraz ze współczesnym swoistym „maglem” spod „Krzyża” na Krakowskim Przedmieściu – to może wówczas Gospodarz zaprowadzi jakiś kodeks etyczny i zacznie Go egzekwować.
    Nie wiem jak długo jest Pan na tym blogu i czy jest Pan starszym i dosyć doświadczanym przez życie człowiekiem oraz czy ponosi Pan za cokolwiek odpowiedzialność, np. za firmę, a zwłaszcza ludzi jedzących chleb z pracy w niej, ale Pańska fraza: abym „próbował zniechęcać [blogowiczów] do wyrażania tu swego często krytycznego zdania” jest dla mnie porażająca!
    Przecież ja od lat stawiam m.in. polskiemu zakłamanemu systemowi wychowania i szkolnictwu, jako jeden z głównych zarzutów (obok zaniedbań w nauczaniu matematyki), właśnie brak wręcz wymagania i kształtowania krytycyzmu oraz umiejętności prowadzenia sporów oraz w wyrażaniu różnorodnych opinii przez uczniów, wraz z koniecznością ich obrony, czego dowodem są słynne ujednolicające „klucze do oceniania” wypracowań z języka polskiego na maturze.
    Nauczają poprzez takie klucze znajomości faktów i ustalonych opinii, nie kształtując poprzez to otwartych osobowości (jak np. SO Unix, choć to nie jest człowiek), które są niezbędne byśmy mieli wreszcie to wymarzone społeczeństwo obywatelskie . Nikt nie stanie się wolnym obywatelem wolnego kraju, jeśli nie będzie potrafił nie zgadzać się na otaczające go zło z marszu. Do tego potrafił tę niezgodę zwięźle wyartykułować i umiał dochodzić swoich praw! Tylko że to wyrażanie niezgody na zło i ludzką krzywdę oraz toczenie sporów może dziać się pięknie, niekoniecznie w chamskiej i kibolskiej kopaninie, o co mi często na tym blogu chodziło, że o „maczetach” i „maczeteros” nie wspomnę.
    I to by było na tyle.
    Pozdrawiam.
    P.S. W nawiązaniu do posiadania notebooka w celi, to tekst Pani Edyty Gietki o osadzonych za granicą Polakach z ostatniej POLITYKI nr 17 uświadamia nam, że tam nawet komórki są udostępniane więźniom, co prawda nielegalnie i za opłatą, ale jednak jest jakiś kontakt „ze światem za murami”.
    Ja miałem lepszą sytuację niż opisywany Pan Michał Pauli, który POLITYKĘ otrzymywał raz na trzy miesiące!
    Mnie otaczała cały czas troska moich najbliższych, również jak ja porażonych decyzją pana prokuratora. Ale przy braku POLITYKI to bym naprawdę nie wytrzymał. Nie wyobrażam sobie środy bez POLITYKI!
    To już jest u mnie uzależnienie od tego tygodnika, no i od felietonów Passenta. Szkoda że ostatnio tak rzadkich, prawie jak wpisy @Magrud na tym blogu. 43 lata czytania, wzmocnione 5-cioma latami obecności na tym blogu, robi swoje. Drugiej ważnej „rzeczy”, której mi naprawdę brakowało, to „myszki” do komputera, której syn nie dostarczył za pierwszym razem, a ja potem nie chciałem burzyć delikatnej sytuacji i przypominać wszystkim strażnikom, że mam jednak komputer w celi. W celi co prawda o złagodzonym reżimie, ale jednak! To też wynik wieloletnich przyzwyczajeń, ale nauczyłem się bo musiałem korzystać z „płytki dotykowej”, jak nazywa to instrukcja Toshiby, którą wreszcie dokładnie przeczytałem, bo nie miałem (poza prasą) nic innego „papierowego” do czytania, a tę instrukcję, równie jak ja zszokowany syn dołączył do papierów medycznych.
    Ja skorzystałem na nośności hasła „głodówka” wśród małopolskiej Służby Więziennej, nie będąc zmuszanym do włączania innych środków „przekonywania” ich jak koneksje czy pieniądze. Udało mi się. Teraz trochę „pomilczę” na tym blogu, tylko go czytając – tak jak „milczałem” do połowy marca, ale jest to zrozumiałe w mojej sytuacji.
    Nadal ciążą nade mną „prokuratorskie zarzuty”, tylko że teraz odpowiadać na nie będę już „z wolnej stopy”, wraz z całym „sztabem kryzysowym” prawników i biegłych księgowych, których czasami chciałbym nazwać „zgrają”, ale nie zrobię tego, nie jestem takim Don Kichotem, jak chociażby Pan @T.O., którego w tym miejscu pozdrawiam.
    Ten mój „sztab” sporo mnie co prawda kosztuje, bo działa już od ponad pół roku, a teraz powiększył się o adwokata wyspecjalizowanego w sprawach o korupcję, bo to na niej oparto główny wątek absurdalnego dla mnie oskarżenia pana prokuratora. Teraz już mogę o tym pisać jawnie i wprost o co poszło.
    A przecież każdy kto przebrnął przez moje „starożytne” i ostatnie wpisy wie, że nie mogłem w żaden sposób w niej uczestniczyć, gdyż nie aprobowałaby tego u mnie moja Śp. Babcia, Pani Majstrowa . Ona była czystej krwi kapitalistką o bardzo etycznych zasadach prowadzenia spraw „biznesowych”. Okrutnie ale uczciwie je prowadziła, choć czasami okazywała serce, z czego się długo potem przed „rodziną” tłumaczyła. Była przy tym dyskretna i dopiero w kilka lat po jej śmierci dowiedzieliśmy się o dwóch do niej należących tzw. „placach”, gdy zaczęto w miasteczku dochodzić zaległych za nie podatków. Może już dopadała ją demencja starcza pod koniec życia, że o nich nic nie mówiła? A może to miała być niespodzianka? Lubiła je robić rodzinie, a nie była przy tym wylewna w okazywaniu uczuć.
    Miała też zasadę ciągłości prowadzenia spraw finansowych i majątkowych według zasady: „najpierw w rodzinie”.
    Nie chcę rozwijać na tym blogu tematu jakiejś tam „staruszki”, co to od lat nie żyje, ale potrafiła poświęcić w latach dwudziestych ub. wieku swój posagowy tartak na wyposażenie Panny służącej, gdy ta jakże „dyskretnie zaciążyła” z moim dziadkiem, przeorygialnym Panem Majstrem, który świętym nie był, choć co tydzień grywał w preferansa z proboszczem. Była to jej odpowiedź na honorowe uznanie przez Pana Majstra nowonarodzonej nieślubnej córki (a miał już trzy z Panią Majstrową) i nadanie jej swego nazwiska, bardzo szanowanego w okolicy.
    Był to swoisty prztyczek dla dziadka, bo i tak nalegał sprzedaż kłopotliwego w nadzorze tartaku, części posagu żony. Za uzyskane pieniądze chciał rozszerzyć swoje „fabryczne królestwo”, ale spotkał go zawód.
    Gdy już było po chrzcinach, na których a jakże był Pan Majster, powiedziała zwięźle: skoro ona już jest z „Kowalskich”, to nie może mieć gorzej niż inni „Kowalscy”. Nasza krew, dodała. Coś niesamowitego!
    Ta „nasza krew” weszło w obieg słownika „mowy rodzinnej”!
    Cała sprawa była wielce pouczająca zarówno dla dziadka, jak i pozostałych członków rodziny, zwłaszcza trzech dorastających synów, moich wujków.
    Żaden z nich nie miał w życiu „kłopotów dziadka, chociaż temperament zapewne mieli po nim.
    Oczywiście wszystko załatwiano dyskretnie, bez zbędnej ostentacji, ale otwarcie i do końca. Ta „Młoda Kowalska” przeze mnie i Panią Majstrową oraz innych członków rodziny tytułowana „Panią”, nawet gdy z rzadka, ale jednak pojawiała się na (najczęściej smutnych) uroczystościach rodzinnych. Była między nimi taka „szorstka zażyłość”, bo moja kapitalistyczna Babcia tak powiązała fundusze z tartaku z jej życiem, że jako dorosła otrzymała w wianie gręplarnię, której mniejszościowym, ale istotnym udziałowcem była oczywiście do swojej śmierci Pani Majstrowa. Nic nie wypuszczała ze swoich jakże spracowanych „rączek” do końca. Musiała mieć na wszystko wpływ. Gdyby żyła, to Prezes Jarosław K. i jego akolici wialiby, gdzie pieprz rożnie, bo najbardziej nienawidziła obłudy. Była taką „ewangelicką”, wręcz „kalwińską” katoliczką. Dwa lub trzy lata przebywała na pensji dla panienek, bo pradziadek chciał z niej zrobić „dziedziczkę”, a ona organicznie gardziła „szlachtą”, co i na mnie chyba z niej przeszło.
    Z tego „wiana Młodej Kowalskiej” niezły interes się zrobił przez lata, bo Panna a potem Pani „Kowalska” też miała głowę do prowadzenia interesów. Były prawie takie same, co zauważyłem jak ją kilka razy z Babcią odwiedzałem w jej już wówczas średniej firmie garbarsko-gręplarskiej. Bo to były na pograniczu Mazowsza i Lubelskiego wówczas najbardziej dochodowe branże, dostępne dla PRL-owskiego rzemiosła. Dziś prowadzą te biznesy z różnym powodzeniem jej spadkobiercy.
    Czy teraz zrozumie Pan, @Marku, że ja wychowany w takiej atmosferze wręcz „kultu czystości w interesach” nie mógłbym uczestniczyć w korupcji, nawet na średnią skalę? Bo po prostu nie umiem dawać pod stołem. Wręcz się tym brzydzę, jak wszelkim złodziejstwem i załatwiactwem.
    Brrrr!
    W inkryminowanym przetargu, z tą „niby korupcją” w tle nie szło zresztą o wielkie zamówienie, raczej o możliwość jego kontynuacji przez lata.
    Mam teraz mnóstwo spraw do poprowadzenia, więc blogowicze En passant będą mogli ode mnie odetchnąć i nie musieć „przewijać” już moich przydługich i grafomańskich wpisów.
    P.S2. Jeszcze raz dziękuję tym wszystkim na blogu, którzy okazali mi wyrazy solidarności. Nigdy tego Państwu nie zapomnę! Serdeczne dzięki Państwu @Magrud, @Jasnemu Gwintowi, @zdziwionej, @stasieku i @Markowi !
    Podobnie jak Wy, mnóstwo znajomych i przyjaciół w Krakowie i jego okolicach wyrażało zaniepokojenie moim losem i jakże ciepłe wobec mnie uczucia.
    Czyli mimo całej mojej „upierdliwości” i „liberalnej, kapitalistycznej krwiożerczości” – trochę mnie lubią! Bo na pewno mnie się nie boją.
    Przecież ja niespotykanie spokojny człowiek jestem!

  218. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ET pisze:
    2011-04-20 o godz. 12:08

    Tez tak mysle – prawie tak samo – co do ceny, to znaczy rozumiem, ze mowimy o uzyskanej na tzw. wolnym przetargu.

    Czy cos wyjasnia sie w sprawie czynne-doslownie likwidacji Michaela Felzmanna?

    A propos uzyskiwania cen z tzw resztek masy upadlosciowej rezerw Au w FED, po przejsciu dynamicznego podejscia do sprawy (?)
    http://www.welt.de/finanzen/article13224189/Sterbendes-Papiergeld-treibt-Anleger-zum-Gold.html

  219. dobrze byloby aby pan prezydent znalazl jakies konkretne zajecie panu profesorowi Naleczowi, ktory lazi po telewizjach i tlumaczy co prezydent chcial powiedziec gdy nic nie powiedzial, albo co prezydent mial na mysli, chociaz nic nie myslal bo akurat drzemal. Niechze powierzy mu chocby cyklinowanie albo drobne prace introligatorskie – bo niedlugo sam bedzie musial tlumaczyc co doradca mial na mysli w czasie tlumaczenia jego slow.

  220. Relatywizowanie części zagranicznej długu publicznego do całkowitego eksportu Polski, jest typowym zabiegiem propagandowym.

    Z pewnym opóźnieniem dopisuję, że warto porównywać wpływy i długi tych samych podmiotów.
    Kto zna wpływy eksportowe jednostek w których Skarb Państwa ma powyżej 50% udziałów?
    No kto?

  221. mag pisze:
    2011-04-20 o godz. 11:51

    Prezydent jest w ogole nie potrzebny. To ekstrawgancja ktora drogo kosztuje i nie przynosi nic w zamian.

    Pomysl, polaczone kancelarie prezydencka i premierowska to odpowiedznik Bialego Domu. W przeliczniu na glowe mieszkanca w Polsce obie kacelarie zatrudniaja 10.5 razy wiecej osob w porownaniu z USA.

    Polsce nie jest potrzebny prezedent nawet jezeli nie poruszalby sie na smyczy dyktatora Donka Tuska. Prezydent jest calkowicie nie potrzebny.
    Przypomne ze Jaruzelski jako przezydent zatrudnial 85 osob. Obecne jest ich 350 i dalsze 250 wspolpracujacych.

    Polska potrzebuje 250 niepodleglych mozgow w Sejmie. (zmniejszyc liczbe poslow). Zadaniem Parlamentu jest kontrola pracy rzadu. To nie jest zadanie dla jednej osoby spasionego juz prezydenta i jego dworu. W Polsce natomiast to rzad (dyktator Premier) kontroluje Sejm.
    Porownujac dalej, w Polsce jest 8.5 razy wiecej poslow-senatorow na glowe mieszkanca w porownaniu z USA.

    Piszac
    „Załóżmy, ze prezydentem zostałby JK ,…. ”

    Takie myslenie jest rezultatem szkodliwej medialnej propagandy. Debilne media wmowily polakom ze w kazdej sytuacji Kaczor bylby gorszy.

    To nie w tym problem.

    Gdyby demokracja na szczeblu partyjnym istniala to ani Tusk and Kaczor nie byli by dyktatorami PO-PIS. Najlepsi ludzie mieli by szanse stac sie liderami. W Polsce jest 38 mln ludzi i setki tysiecy przewyzszaja kwalifikacjami tak mizerne postacie jak Tusk i Kaczynski.
    Obydwaj sie nie kwalifikuja do prowadzenia kafejki na rogu ulicy.

    Ale obydwaj odcinaja droge do polityki i wladzy osobom lepiej wykwalifikowanym. To terrorysci. Przypominam wybory na szczeblach partyjnych, jedyni kandydaci ‚wygrywaja w cuglach’. Takie szarady sa zniewaga dla cywilizacji. Tak sie wybierali Stalin i Hitler.

    Pieniedze podatkowicza na kampanie wyborcze dostaja zaledwie 4 partie w zabetonowanym systemie. Co to za demokracja pani ‚mag’? Np, obecnie nowa partia Palikota musi sie sama finansowac podczas gdy PO-PiS da sobie dziesiatki milionow zl od podatkowicza na kampanie wyborcze.

    mag pisze;
    „Skoro jednak prezydent jest fanaberia naszej demokracji (chyba że zmienimy konstytucję), to już wolę w miarę normalnego i przyzwoitego faceta na tym urzędzie niż osobnika o cechach paranoicznych.”

    Istnienie pozycji prezydenta nie ma nic wspolnego z demokracja. Cecha demokracji sa bezposrednie wybory na kazde stanowisko publiczne. Rezultatem czego jest niepodlegly Parlament. Tego Polsce brakuje.

    A Kaczor nie jest jedyna alernatywa. Alternatywa sa demokratyczne procesy na szczeblach partyjnych umozliwiajace najlepszym ludziom droge do odgrywania pozytecznej roli dla kraju.

  222. stasieku pisze:
    2011-04-20 o godz. 13:55

    no i co z tego, ze telegraphic observer napisal powyzsze (a raczej przytoczyl dane z tamtego okresu – na jedno wychodzi) ? Czy to przekona lizakowego czlowieka, obudzi ze snu o potedze gospodarczej peerelu ?

    NIe wydaje mi sie.

    Pozdrawiam.

  223. Wbrew pozorom, ciekawy tekst. W odroznieniu do niektorych „tasiemcow”.
    Zycze powodzenia.

  224. PS. Chodzi o wpis p. „spokojnego”, niestety nie dopisalem o kogo i jaki wpis chodzi.
    spokojny pisze:
    2011-04-20 o godz. 14:00

  225. Szanowny Panie Jacobsky,

    jak zwykle roznimy sie w szczegolach, co nie jest jakakolwiek przeszkoda w jakiejkolwiek debacie.Otoz uwazam, ze niekwestionowana obecnosc Polski w UE gwarantuje nam partycypacje w spolecznosci demokratyczno-obywatelskiej. Zdaje sobie doskonale sprawe z ulomnosci takiej struktury, lecz na dzis jest ona dla nas koniecznoscia i lepsza mozemy dopiero wspoltworzyc. Emocje w polityce zawsze graja wazna role, pozostaje pytanie czy pierwszorzedna. Jednak polityka bez emocji bylaby nudna ( w zasadzie sama polityczna robota jest zmudna i nudna, wymagajaca wiedzy i cierpliwosci) i nieznosna dla wiekszosci obywatelek oraz obywateli. Moznaby powiedziec jak LL, ze nic sie nie zmienilo, bo zastapilismy totemy i symbole czasow zaprzeszlych nowymi. Owa ciaglosc jest tylko pozorna, bo reprezentowana przez politykow urodzonych w czasach zaprzeszlych. Wielu z nich nie potrafi inaczej. Wielu obecnych w blogosferze uwazajacych sie za progresywnych, swoja postepowosc artykuluja agresja przemieszczona lub tesknotami za przeszloscia(czyt. mlodoscia). Inni jeszcze uciekaja sie do oportunizmu korzystania z teorii spiskowych. Sekularyzacja spoleczenstwa nastapi w dalszym czasie, jest to proces na przynajmniej sto lat. Nasza lewica zajmuje sie przede wszystkim soba oraz czyszczeniem plam z najblizszej przeszlosci (patrz ostatni Newsweek). Podany przez Pana przyklad Wegier zmusza do zastanowienia, lecz pozbawionego leku. Wierze jednak w przytomnosc wyborcow oraz wybranych. Gdy bracia K byli u wladzy, krzyczeli glosno w Brukseli, w Warszawie natomiast laczyl ich czesto wymuszony pragmatyzm. Mimo wszystko pozostane optymista, a czas pracuje dla panstwa obywatelskiego, ktore sie ciagle buduje.

    Do stolu jest Pan oczywiscie zaproszony. Sadze rownioez, ze wiele mielibysmy sobie do powiedzenia, wspominania. Okazja nadarzy sie z pewnoscia. W Montpellier zamieszkam za trzy lata. Mam zamiar przemieszczac sie z panstwa do panstwa, z miasta do miasta, chyba ze ogarnie mnie nuda, to wyjade na wies (stol sie znajdzie zawsze, jadlo i picie rowniez).
    Pozdrawiam.
    ET.

  226. Do Marek z godz. 00:01

    Mylisz się. Ci doradcy wojskowi z UK jadą do Libii, aby szkolić rebeliantów i nic poza tym. Z obserwacji wynika, że rebelianci nie umieją używać dostępnej broni, nie prowadzą rozeznania w terenie i nie mają systemu komunikacji między sobą. W ogóle to przypomina raczej MADMAX, tyle że bez przystojnych i bohaterskich, jak i niepokonanych gwiazd ekranu, jak Mel Gibson. A tak w ogóle czuję się dziwnie patrząc na sprawozdania z frontu walk.

  227. @mag
    Na rynku pracy jak wiemy pracodawcy wybieraja najlepszych kandydatow.
    Na polskim rynku jak rowniez wiemy pracodawcy musza konkurowac z calym swiatem. Politycy to umozliwili.

    Ale w polskiej polityce dwoch ulomnych ludzi na czele dwoch najwiekszych partii chece dominowac dozywotnio. To terrorysci, po przez zmowe nie zreformuja systemu bo nie chca konkurencji.
    Przyjdzie czas ze zostana wykopani.

  228. Nieliczne proby interkulturalnego otwarcia (jesli wiara jest immanentna czescia naszej kultury) na nic sie zdaja, bo w koscielnej autokratycznej rzeczywistosci liczy sie jeden glos i ciezkie , rzadko owierane wrota Watykanu. O lochach nie wspominam, bo do nich kiedys z pewnoscia wrocimy (biedny Lafcadio). Pan Passent wspomnial kiedys Startre’a. Problemem byly proby nadinterpretacji jego slow. Fraza potocznie rozumiana, ze pieklo to inni, mialo wlasciwie calkowicie inna wymowe.
    Wedlug autora inni sa najwazniejsza czescia nas samych, sa niezbedni celem « samopoznania ». Kiedy myslimy o sobie, kiedy usilujemy poznac nasze wnetrze, uzywamy srodkow, ktorymi inni nas opisuja. Cokolwiek mowimy o sobie, powtarzamy ocene drugich o nas samych. Cokolwiek czujemy o sobie, czujemy ocene drugiego nas samych. Owa calkowita zaleznosc od drugiego implikuje uczucie znalezienia sie w piekle. Wielu z nas nie jest owo uczucie obce, uczucie calkowitej zaleznosci od osadow drugich.
    Nie znaczy to jednak, ze nalezaloby unikac zwiazkow z innymi. Wystarczy zdawac sobie sprawe z zasadniczej wagi drugich dla kazdego z nas. Inni umozliwiaja nam dopiero poznanie nas samych. Sartre usilowal rozbic zamknieta przestrzen kazdego z nas, przestrzen wypelniona naszymi przyzwyczajeniami, zwyczajami, ktorych nie chcemy zmienic nawet za cene cierpienia z powodu krytyki drugich. Stajemy sie poniekad « zywymiumarlymi », bo nie godzimy sie na jakakolwiek zmiane, nawet za cene wiecznej troski, cierpienia i zdziwienia z powodu krytycznego osadu naszych dzialan.
    W ten sposob pozostajemy dobrowolnie w piekle, we wlasnym piekle, o wiele bardziel przytulniejszym, bo wlasnym. Jednoczesnie dziwimy sie z powodu reakcji drugich, ktorzy nie dziela z nami naszej wlasnej wiarygodnosci, lepionej walsnymi rekami lub recami, w zaleznosci od tego, co komu wyroslo. Mam nadzieje, ze anegdotyczny tenor ostatniego zdania nie pomniejsza powagi sztuki Startre’a.
    Czesto brakuje nam wiary lub godnosci, czesto jednego i drugiego. Nie pisze wogole o probach dotykania i definiowania wolnosci, bo owe sa najtrudniejsze. Rzadko tez podejmowane w blogosferze. Trudno jest nam sie pogodzic z wysilkiem uczestniczenia w zyciu spolecznym, jednoczesnie zbyt latwo i naiwnie oczekujemy naszego udzialu w « zyskach » spolecznego zaangazowania drugich czy nas samych. Widoczne jest to prawie pod kazdym wpisem w blogosferze. Cechuje szczegolnie Lizakowych Ludzi oraz wielbicielek Lizaka (nalezacych do Lizakowych Ludzi). Coz, nawet Sartre mogl byc i przez wielu pozostaje niezrozumiany.

    ET

  229. @staruszek
    Nie pamiętam czy to było u Kartki, czy na którymś z blogów Polityki, gdzieś tam poskarżyłeś się na jakąś starczą dolegliwość. Chcę pociągnąć ten temat, choć to zniechęca do mężczyzn prawdziwe Damy, np. mag.
    Zrobię to nie po to, aby wywołać współczucie. Cel opowieści jest bardziej wyrafinowany.

    Kilka lat temu wycięto mi polipy z zatok. (To z pewnością rodzinna dolegliwość braci K.). Co pół roku odwiedzam swojego chirurga aby zajrzał, czy nie ma powrotu tego paskudztwa. Przez pierwsze dwie wizyty nie poskarżyłem się, że przy okazji pan doktor wyciął mi węch. Myślałem, pewnie – to stan pooperacyjny.
    Na trzeciej wizycie nie wytrzymałem i zapytałem się z pretensją w głosie, czy utrata węchu jest nieodwracalna?
    Doktor spojrzał na mnie wymownie i powiedział.
    „Wie pan, niedawno jeden z moich pacjentów odzyskał węch. Natychmiast odwiedził mnie, aby się poskarżyć, że po odzyskaniu węchu cierpi, bo wszystko dookoła śmierdzi.”
    Wziąłem opowieść doktora w cudzysłów, choć to nie cytat. Oryginał jest nie do powtórzenia.

    Wracam do celu swojego zwierzenia.
    Przestałem na jakiś czas oglądać TVN24. Przestałem kupować Rzepę. Nie wytrzymałem długo. Przecież TVN24 w abonamencie, Rzepa 3,60 zł! – stasieku, go ahead, pokaż odwagę Lenina!
    Po pewnym wahaniu rzuciłem okiem na te oba źródła informacji.
    Śmierdziało jeszcze bardziej!

    Trzymaj się!

  230. Jacobsky (14:59)
    Mnie wcale nie obchodzaą wyobrażenia o potędze gospodarczej PRL, to jest temat dla historyków, jak prof. Jezierski.

    Chcę tu pokazać drogę, którą pokonała II RP. W końcu 1989 rok, oprócz tego, że był „końcem komunizmu”, to był początkiem trudnej drogi do demokracji i kapitalizmu. Teraz p. Stachurska podaje na swoim blogu dane, że PKB Polski równa się 55% średniej UE. (Poepłnia błąd przy tej okazji, bo porównuję ten wskaźnik, który wyliczono z użyciem PPP – purchasing power parity, czyli uwzględniając wyższa lokalnie siłę nabywczą PKB z powodu w większości niższych cen w Polsce, z zarobkami nominalnymi, bez uwzględnienia PPP, co robi ogromną złudną i nieprawdziwą różnicę).

    Pytanie, jakie było PKB Polski w odniesieniu do krajów zach. Europy w 1990 roku? Pewnie koło 25-35%. Oczywiście trzeba by wziąć porównywalną bazę krajów UE, parytet siły nabywczej, etc. Statystyki Polski z 1990 roku nie były objęte standardami eurostatu, ale to dałoby się wyliczyć, albo gdzieś odszukać.

    Faktem jest, że wzrost PKB (jakkolwiek niedoskonały jest to wskaźnik) Polski w okresie 1990-2010 był najwyższy ze wszystkich krajów (obecnie należących do) UE, czy to rozwinięta Irlandia i Finlandia, czy Czechy, Estonia lub Słowenia.

    Nawet J. Żakowski w swej krytyce „neoliberalizmu” w kraju oddziela dobre czasy do 1997, od tego co później. Transformacja zapoczątkowana Planem Balcerowicza jest poza wszelką dyskusją, nie wzbudza żadnych wątpiliwości, że była słuszna, trudna, a teraz nieodwracalna, poza marginesem, antysemicką ‚Bibułą’ cytowaną tutaj, itp.

    Kilka dni temu bez rozgłosu przeszło znaczące wydarzenie. Poważnym osiągnięciem polskiego kapitalizmu jest odrzucenie przez prez. Janukowicza zaproszenia Kremla do rosyjskiej strefy wolnego handlu, na dzień przed wizytą premiera Tuska w Kijowie. Oto demokratyczna Ukraina jest za wolnym handlem z UE, a nie ze strefą Rosji. Polska jest najbliższym partnerem Ukrainy (nie tylko w Euro 2012), jej wrotami do Europy. GPW na Książęcej ma kilka procent obrotów akcjami spółem zagranicznych, głównie ukraińskich. To oznacza, że tamtejsze firmy otrzymują kapitał z tej strony Buga, polski sektor finansowy nabiera siły. Poza tym ponad 200 mld zł z OFE ulokowanych na GPW też jest znaczącym stabilizatorem równowagi między zadłużeniem i oszczędnościami krajowymi, nie mówiąc o zasilaniu polskich spółek. Udział OFE w GWP będzie rósł, po chwilowych zawirowaniach polityczno-budżetowych.

    Psy blogowe i fanatyczni wróżbici kataklizmu szczekają, karawana polskiej gospodarki jedzie dalej.

    Nie zawracałbym sobie tym głowy, gdyby nie przykry fakt, że polska opinia inteligencka tak mało czyta, tak mało zdaje sobie sprawę z osiągnięć gospodarki polskiej, a także ze skali problemów going forward.

  231. Kartka z podróży pisze:

    2011-04-19 o godz. 23:18
    ———————-
    oczywiście, tak będzie, jak już jest-na 110%.
    Zgodzimy się, jak mniemam, z konkluzją, że to wszystko, co tworzy ten kraj, naród, społeczeństwo- objawia się dosłownie we wszyskim, włącznie z naszym prezydentem i wszystkimi biurokratami poniżej…
    Punktem odbicia od tego, niezbyt uskrzydlającego stanu, będzie moment, w którym zauważane stanie się zauważanie prawdziwego stanu faktycznego, bez obwiniania kogokolwiek, za cokolwiek. Od takiego momentu możemy zacvząć stawać się JEDNYM narodem, społeczeństwem świadomym swoich zadań i celów, a baranki wielkanocne będą tylko barankami…

    Pozdrawiam,Sebastian
    ———————

    Jacobsky pisze:

    2011-04-20 o godz. 12:46
    Kartka z podróży, Sebastian,
    ———————–
    „i to jest właśnie chore: prezydent nie powinien byc od unowocześniania kraju, czy też od konserwowania stanu aktualnego.”
    ————————-

    my to wszyscy wiemy, ale , kiedy słyszymy „Komorowski- trzymaj się” , w dodatku w kontekście jego perspektywicznego awansu na „ostatnią deskę ratunku”, to jakoś tak musimy się w tym znaleźć.
    Teraz zaczyna się piękna wiosna, i do końca lisopada, trzeba się wszystkim cieszyć.
    Przeież nie będziemy sobie psuć tego okresu , kwestiami postaci nieomal stricto telewizyjnych.
    Ostatecznie i tak wszystko co nasze zależy wyłącznie od nas samych. Jeśli każde z nas będzie skutecznie walczyć o swoje, to i jemu będzie dobrze i NAM wszystkim.

    Pozdrawiam, Sebastian

  232. Grace (04-20 o godz. 01:38), która zwraca się
    „do niektórych szczególnie aktywnych dżentelmenów na tym blogu”.

    Czy to do mnie? Bez podania nicka, co jest niezrozumiałem, bo ja tu sam, a ich była zgraja „tfurców językowych”, to, jak zaznaczyłem, interesował mnie język wybujały, jak dziczki na zdrowej jabłonce. Przecież w tych ich przepowiedniach i biadoleniach nad losem Polski Tuska nie było żadnych widzialnych argumentów. Więc jak mogłem się odnieść.

    A jeśli nie, to też mi miło, że piszesz na en passant.

  233. @Jacobsky, 12:43
    Zauważ, że Pani magrud coraz częściej wrzuca do swoich komentarzy całą masę chwytliwych literacko akapitów, często podlanych sosem demagogii a jeszcze częściej populizmu. (Brawo aga, pozdrawiam)
    Żadnych liczb, żadnych faktów, przewaga retoryki.

    Tego typu głos adresowany do kwękającej większości, „odbija się pozytywnym echem” – że się tak wyrażę.
    A szkoda, bo potrzebujemy więcej doniesień optymistycznych.

    Pozdrawiam

  234. @zezem,/b>, 15.20
    Dziękuję.

  235. stasieku (04-20 o godz. 13:55)

    Zdaje mi się, że przypadła Ci niewdzięczna rola „tłumaczenia z telegraphickowego na nasze”. To ważna rola, bo ja po prostu nie potrafię napisać o tym na poziomie przeciętnego inteligenta, czy kogokolwiek kto ma być odbiorcą tej argumentacji, w koncu też alarmistycznej.

    p.s. Pomyliłem w poprzednim komentarzu II RP z III RP, przepraszam, sądzę, że podane daty wyjaśniają o którą Polskę mi chodzi.

  236. Znowu rozwaliłem formatowanie na blogu. Przepraszam wszystkich.
    Może dopada mnie zmęczenie po emocjach powrotu do normalności.

  237. Jednak nie rozwaliłem FORMATOWANIA. Tekst ukazuje się znowu normalnie.
    Brawo Administratorzy Blogów „POLITYKI”!

  238. stasieku

    Albowiem zdajmy sobie sprawę, że nad równowagą finansową Polski czuwa establishment, m.in. prezydent Komorowski, który mianował prof. Belkę na prezesa NBP, RPP nominowana z nadania rozlicznych partii, oraz TK …

    A tu mamy kilku awanturników kąsających po łydkach, i Królową M, o której zawsze z szacunkiem pisać proszę, zakładających jakieś Komitety. Ja rozumiem ideę, zamiast palić trawkę, zakładaj komitety – taka jest sytuacja polityczna kraju i dylematy z niej wynikające. Awanturnicy ładują w nas jak z maxima tekstami swojego wypieku, albo zciągnietymi z przepastnego internetu. Gdy podejmiesz z nimi dyskusję toś utonął w tym tsunami. W dobrej wierze podajesz kontrargumenty szukając odpowiednich danych, a oni juz z drugiego kąta walą do ciebie seriami. Daremny trud. Im nie chodzi o fakty, o prawdę, zwyczajnie zwyczajną prawdę ekonomiczną, do której można dojśc w atkosferze wzajemnego zrozumienia i respektu. To nie na tym blogu, my friend.

  239. Oto jak rozkładają się siły koalicji rządowej, jak wygląda absolutna władza Tuska:

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,9469183,Grad_zaskoczony_postawa_Pawlaka_w_sprawie_JSW.html

  240. stasieku i Staruszku pospołu
    Jako prawdziwa dama -jak mnie łaskawie określil stasieku – mam wyczulony zmysł powonienia oraz tzw. poczucie smaku dlatego chciałam z Wami, przyjaciele, podzielić się niewesołą refleksją na temat źródeł informacji oraz samych informacji.
    Przeleciałam się dzisiaj po różnych stronach internet. (WP, onet, GW, Dziennik, Polska the Thimes). Tytuły typowo tabloidowe, byle się dziaaało!, Co kto komu nubliżał, jaka wpadke zaliczył, zdradził, zaprzał się itp.
    Służę przykładami:”Część elit działa jakby była membraną Moskwy”, „Kogo najbardziej nienawidzą internauci”, „Draka Komorowskich przyćmiła prezydenta”,””MSZ zachowało sie jak nastolatka w ciąży”, SLD odpalił stronę z kłamstwami ministra”, „PIS do Tuska: czy pan kpi? Śmieje się w twarz?”itd., itp.
    O matko moja? Gdzie ja żyję? Realnie, na warszawskim zielonym Żoliborzu. Za oknem piękna wiosna. Dzieciaki powyciągały rowery, dyskorolki, starsi spaceruja z psami, sporo ludzi robi przedświąteczne zakupy. Więc może ten tabloidowy świat jest wirtualny? A może nie?
    Proponuje w ramach zbliżającego się Dyngusa polać wszystkich ostro zimna wodą, łącznie z autorami (dziennikarzami?) tych wszystkich newsów.
    Albo inaczej – rozdac Polakom cepy, kije baseballowe, kłonice itp. Niech się naparzają, jak tak ich sparło. Mamy przed sobą wysyp wesel (wiadomo – Wielkanoc), więc nawiązując do polskiej tradycji weselnej dawajmy sobie po pyskach, choć trupa na weselu (drzewiej zdarzał się np. na góralskim lub swiętokrzyskim nikomu nie życzę. Oczywiście przepraszam górali, mieszkańców Kieleckiego oraz innych katolickich regionów w naszej ojczyźnie.

  241. @ spokojny

    Miło czytać, że już po wszystkim. Nie chciałem Pana urazić i jeśli tak się stało, to przepraszam. Pierwszy raz spotkałem się z przypadkiem, aby ktoś wprost z więzienia, i to tak niesławnego, pisał sobie swobodnie przez Internet gdzie jest, co robi i jaką ma opinię o amerykańskich sojusznikach – stąd mój sceptycyzm. Najstarszy nie jestem, ale pamiętam czasy, kiedy to na drugiego sojusznika, równe wdzięcznego jak aktualny, złego słowa nie można było bezpiecznie powiedzieć – chyba, że do zaprzyjaźnionego oficera Ludowego Wojska Polskiego. Ojciec mojego przyjaciela z lat młodzieńczych był pułkownikiem politycznym, chcieli go nawet zrobić generałem w milicji. Opowiadał nam o św. Augustynie.

    Mój błąd polega też pewnie na tym, że ja to bym zaraz chciał uzasadnienia logicznego, a to się tak widać nie da, nie wziąłem pod uwagę wszechobecnej siły entropii. Kombinowałem, że skoro już Pana, że się tak wyrażę zapuszkowali, to zamierzali odizolować od świata, a Pan mógł nie tylko publikować posty na tym blogu, ale i rozmawiać sobie z kim by zechciał, na dowolny temat, przez Skypa, VoIP, czy inne GG. Cóż, pozostaje mi uderzyć się w piersi i wyznać ze skruchą, że wstecznictwem się wykazałem; wszystko się zmienia, signum temporis… Marek, niedowiarek.

    @ Grace

    Pewnie masz rację. Wykonali rekonesans podczas bombardowań i wyszło im, że ci rebelianci to są teraz jeszcze głupsi, niż wtedy, jak ich szkolili do zamieszek. Naciśnięcie cyngla, walenie z armat, czy utworzenie szyku bojowego żółwia, lub jakiegoś innego, to jednak nie taka prosta sprawa, jak utworzenie alternatywnego banku centralnego. Kolejnym kłopotem może być nieudana jak widać próba dokonaniem cudownego rozmnożenia rebeliantów. Nie każdy potrafi…

  242. Stasieku

    Nie znajduję odpowiedzi na mój komentarz z 04-19 o godz. 15:46.
    Ech, pewnie nie ma w nim żadnych argumentów, ani istotnych tez???
    Albo moje stare oczy nie dowidzą ??????

    Opublikowano najnowsze sondaże (pod przewrotnym tytułem).
    http://wyborcza.pl/1,75248,9466852,Ceny_rosna__PO_spada.html
    Stasieku, sprawa jest prosta … a jednocześnie skomplikowana, jak mawia @narciarz2.
    Postarajmy się ujrzeć jej prostotę. Na spadek poparcia dla PO wpłynęła zapewne „afera” z OFE, tj. część młodych, „omamionych przez populistycznych (sic!) neoliberałów” postanowiła przenieść swoje poparcie z PO na SLD; oraz reforma szkolnictwa wyższego nie spodobała się profesorskim elitom.

    Teza to brawurowa, nie powiem, a na tym blogu, kto wie … może jest donkiszoterią. Ale jest prosta i ma sens, zdaje mi się. Wszak pod wpływem Balcerowicza na znak protestu wobec Tuska i Rostowskiego młodzi i inne „rozczarowane Tuskiem” elity postanowiły poprzeć Napieralskiego, jemu wtedy wzrosło szczegółowe sondaże to potwierdzały.

    Nie jest to takie prymitywane, prowincjonalne zachowanie jakby się wydawało. Znalazłbym wiele paralel sceny polskiej i kanadyjskiej, ale nie wchodzę w szczegóły, bo tylko z Jacobsky’m znalazłbym wspólny język i dopiero byłby spór nielichy. Chodzi mi o to, że PiS jest polską partią separatystyczną, co wyraża się w hasłach „tu jest Polska” (a nie tam), itd., oraz pełzającej separacji z Unią (bo nie z unijnymi dotacjami). PiS ma co prawda o wiele większe poparcie niż separatyści Bloc Québécois, ale z PiS, jak z każdymi separatystami, nikt nie zamierza wejść w koalicję, a gdyby jakimś cudem udało się PiS zdobyć władzę, to byłaby to masakra, byłaby separacja z niePolską, z Lewą Polską, z ZOMO i TW, ze „stolikiem” i „tymi co zabijają” … czyli separacja ze zdrowym rozsądkiem. Z separatystami niemożliwe jest wejść w koalicje.

    Co zrobił i będzie robił Tusk. Zmuszony był zmniejszyć zadłużenie państwa, i to bez poważnych cięć wydatków, tj. zmuszony sytuacją polityczną, jako koalicjant z PSL i zbliżającymi się wyborami. Ja kontestując „reformę OFE” Rostowskiego-Fedak broniłem pryncypiów ekonomiczno-społecznych. Oczywiście politycznie Tusk nie miał lepszego rozwiązania i w tym sensie w ogólności, tu i teraz, z uwagi na realpolitik – tę „reformę” popierałem i popieram. W tej sytuacji pozostaje do zrobienia jeszcze jeden krok przed wyborami. Tusk musi przekonać konestartorów jego polityki, że SLD jest tak jak PSL partią hamulcową, przeciwną modernizacji (nota bene, tako rzecze red. Passent). Musi przekonać młodzież i elity, które przeniosły popracie na SLD i Napieralskiego, że ten ich właśnie krok był emocjonalnym wyrażeniem krytyki wobec tego co było konieczne, albowiem merytorycznie jedynie PO i Tusk jest gwarantem realizacji ich interesów i aspiracji, że tylko większość Platformy w Sejmie ma sens. (Już widzę jak Jacobsky się śmieje – „w Kanadzie tylko większość dla PC ma sens”). Cała złożoność, dla nieseparatystycznego wyborcy w Polsce, polega na wyborze między: (a) większościowy rząd PO, czy (b) koalicja PO z partiami hamulcowymi, w sensie passentowskim.

    Zastanawiać może „gołębia”pozycja prezesa Belki wobec inflacji. Przecież bank centralny ma wpływ na gospodarkę, a to przekłada się na nastroje wyborców i poparcie partii rządzącej. Bez wątpienia jest już za późno, decyzje RPP mielą się dłużej w gospodarce. Niemniej myślę, że Belka poparłby Platformę, gdyby miał publiczny głos w tej sprawie.

  243. Andrzej (04-19 o godz. 22:19)

    telegraphic observer pisze:
    2011-04-19 o godz. 16:59
    „Czyżby załamanie i białoruskiego socjalizmu?”

    Zgoda, mój atak na „białoruski socjalizm” był przedwczesny i nieco hurra pesymistyczny. Ale inflacja jest tam 2-cyfrowa, oficjalnie r/r 14%, pisze się o indeksacji płac. Konsekwencje w ciągu kilku lat mogą być paskudne.

    Tak się dzieje, jak państwo jest „silne”, czyż nie? I nie konfucjańskie, chociaż i tam przyszłość nie rysuje się różowo:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,9435119,Chinom_grozi_spowolnienie.html

    Wszystkie nadzieje pokładam w tym mocarstwie i jego planach 10-letnich:
    http://wyborcza.pl/1,75248,9473624,Putin_obiecuje_wszystko_wszystkim.html 😉

  244. „W swoim testamencie (spisanym na 13 stronach) z datą 7.12.1930 r., Paderewski podał szczegóły dotyczące rozdzielenia swego wielkiego majątku pomiędzy charytatywne polskie instytucje i organizacje. Końcowy paragraf stanowił opinię tego wielkiego patrioty na temat rządów w kraju. Oto fragment tego testamentu:
    Wszystkich, którym niechcący i niesłusznie sprawiłem przykrość lub też ich obraziłem mimowolnie – pokornie przepraszam. Przyjaciołom serdecznie wdzięczny, do wrogów nie mam żalu. Krzywdy doznane, a doznałem ich wiele. Po chrześcijańsku przebaczam. Nie mogę tylko przebaczyć tylko tym pysznym i nikczemnym, co myśląc jedynie o korzyściach osobistych i o wywyższeniu własnym, prowadzili i prowadzą Ojczyznę do zguby, a naród do upodlenia. Sam Bóg im tego nie wybaczy.

    Czy nasi politycy wiedzą,kim był ten WIELKI POLAK? A Kościół Katolicki też wie? Wątpię.I też go kopali /KrK/za jego prawdziwy patriotyzm.

  245. Zosieńko, Twój wpis z 14.24 jest świetny. Jesteś cudowna!

  246. @Kecaj

    niestety, pomimo nadziei, iż Naród nasz głupim nie jest (choć, paradoksalnie, nadzieja za matkę głupców jest uważana), faszystowskie zapędy mogą się okazać wręcz lepem na zdezorientowane w świecie muchy.
    jak wiadomo, historia lubi się powtarzać. a za Hitlerem też kiedyś stały miliony …

    fascynuje mnie jedynie, że przez dwa wieki (z przerwami) walczyliśmy o wolność tylko po to, by robotniczo-zabobonno-populistyczno-socjalistyczne środowiska z tak zatrważającą siłą przedzierały się do władzy. bo musimy wszyscy przyznać, że o kim się gada, ten jest u realnej władzy.
    gdyby środowisko ‚wykształciuchów’ i ‚pseudoelit’, dawniej z szacunkiem nazywane ‚inteligencją’ i ‚siłą Narodu’, spróbowało stanąć widocznie i zdecydowanie w obronie jaśnie nam rządzących (a nawet jeśli nie w ich obronie, to przynajmniej w obronie zdrowego rozsądku), byłaby szansa na ogólnie pojęte zbalansowanie sceny polito-ulicznej. pytanie tylko, jakiego języka użyć, by dotarło do adresata, równocześnie nie narażając nadawcy na utratę odpowiedniego poziomu godności …

  247. @ Marek (wpis z 2011-04-20, godz. 17:54
    Życie jest bardziej skomplikowane, niż się nam wydaje. Proszę przeczytać ciekawy wywiad Żakowskiego z filozofem prof. Gadaczem w najnowszej POLITYCE. Moja sprawa jest bardziej skomplikowana niż to skrótowo opisałem ale widać już światełko w tunelu. A co do Amerykanów, czy Pan wie, bo wydaje mi się Pan młodym człowiekiem, że USA zrzuciło na oba Wietnamy więcej bomb, niż w II wojnie światowej? Tam była wojna i ginęli ludzie, na nasze standardy – nędzarze. Po obu stronach. To była brudna wojna i kto był wówczas młody to popierał słabszych Wietnamczyków, mimo że walczyli (niekiedy wbrew własnej woli) – pod sztandarem z czerwoną gwiazdą.
    Amerykanie musieli się wycofać w niesławie, mając ponad 50 000 poległych.
    Do tego tam nie było ropy.
    Zapomnieli o tamtej awanturze i znaleźli się w podobnej matni w Afganistanie.
    Po prostu jak biją słabszego, to staję po jego stronie.
    Pozdrawiam

  248. @telegraphic observer
    Nie zabieram głosy Przyjacielu, bo przed nosem piękny, acz nerwowy mecz.
    I sama Reina Sofia jest na stadionie…
    Dlatego moja T. też ogląda.
    Nara

  249. telegraphic observer pisze:
    2011-04-20 o godz. 16:08

    dzięki za ciekawy wpis. Trudno uświadomić drogę, jaką przeszła Polska komuś, kto fałszuje punkt startu na tej drodze. Dlatego wspominam o snach, a teraz dodam ido nich mity o peerelowskiej potędze. Przysłowiowe kominy dymiące dla samego dymienia stanowią trwały element tej mitologii.

    Pozdrawiam.

  250. stasieku 21:40

    No i nie był mecz taki piękny. I nawet niespecjalnie nerwowy. Podobno (ale w internecie nie mogłem go namierzyć) emocjonujący był Arsenal-Tottenham 3:3 (Szczęsny sfaulował i wpuścił sobie karnego…)

  251. magrud (2011-04-20 o godz. 00:38)

    „Bronisław Komorowski upomina się o pełną prawdę o zbrodni katyńskiej …Już sama nie wiem, co jest większe. Upierdliwość i determinacja Jarkacza, czy głupota i tchórzostwo jego przeciwników?”

    Ja w tej upierdliwosci jednych i w tchorzostwie drugich widze zwyczajny pryszcz kaczy. POsmolenski akurat.

    Sp. Prezydent Kaczynski zginal przed wygloszeniem przemowienia w Katyniu. Mial On w tym niewygloszonym przemowieniu wyborczym też ‚upominac’ oraz ‚domagac sie’ tak

    „Wszystkie okoliczności zbrodni katyńskiej muszą zostać do końca zbadane i wyjaśnione. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, by ujawnione zostały wszystkie dokumenty dotyczące tej zbrodni. Aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej. Domagamy się tych działań przede wszystkim ze względu na pamięć ofiar i szacunek dla cierpienia ich rodzin. Ale domagamy się ich także w imię wspólnych wartości, które muszą tworzyć fundament zaufania i partnerstwa pomiędzy sąsiednimi narodami w całej Europie.”
    http://www.pmk-hamburg.de/aktualnosci/wydarzenia-parafialne/343-niewygloszone-katynskie-przemowienie-prezydenta

    A mialo sie to wszystko dziac na trzeci dzien po POJEDNAWCZEJ uroczystosci Putin-Tusk. To wtedy czujnie zainterweniowala Najwyższa Sila Sprawcza. Do wygloszenia durnego przemowienia konusa nie doszlo.

    Dzisiaj, rok pozniej, na naszej wlasnej, też jak smolenska umeczonej ziemi, nikt sie już nie obawia interwencji Najwyższej Sily Sprawczej. Wiec nasze żądania katynskie mogą byc dalej wysuwane nieskrepowanie. Przez trzecie, jesli nie czwarte, POkolenie POkatynskie.

    Wszystko po to, żeby dusze pomordowanych polskich oficerow mogly spoczywac w pokoju wiecznym. I jeszcze po to, zeby ich wnuki i prawnuki mogly korzystac z dobrodziejstw poprawnych stosunkow z wciąż poteżnym sąsiadem.

    And the life goes on. Dla zywych, i dla umarlych.

  252. do Slawomirski pisze:

    2011-04-20 o godz. 18:58
    Szanowny Panie Slawomirski,
    mi z kolei Smolenscy Ludzie wogole nie przeszkadzaja. Ich czas minie, jak minal czas Lizakowych Ludzi.
    Pozdrawiam.
    ET

  253. Pan Redaktor niedawno przepraszał za przeciągające się godziny oczekiwania na wpis. Było to tylko 5 godzin i był to chyba prima aprilis. 5 godzin to dobry czas, średni wynosi 8 a często znacznie więcej. Pod tym względem blog Passenta jest najgorszy ze wszystkich blogów POLITYKI. I nic nie wskazuje aby było inaczej. Wesołego jajka za 8 godzin.

  254. Dobrze się stało, że „spokojny” jest wreszcie w domu i spędzi święta kontemplując tragicznie wydarzenia sprzed 71 lat w Katyniu, ścinanie brzóz w Smoleńskim lasku przed rokiem i przygotować się w spokoju do beatyfikacji. W Krakowie może już zajmować miejsce przed świętym oknem. W moim ogrodzie rosną dwie brzozy, jedna płacząca i druga kulista. Żadna nie nadaje się niestety do obcięcia na wzór smoleńskiej, pod którą mógłbym zapalić znicze, położyć kwiaty lub zawiesić dumną biało czerwoną. Sąsiedzi tłumnie mogliby uczestniczyć w moim celebrowaniu.
    A gdyby tak „spokojny” był członkiem kanapy partyjnej PO lub PiS, albo uprawiał jakiś hazard z modłami na cmentarzu, mógłby mieć nadzieję,że prokurator szybko umorzy sprawę z powodu małej szkodliwości. Co stało się rutyną w dzisiejszym państwie prawa /i sprawiedliwości/

  255. 2011, Bronislaw Komorowski powiedzial w Davos;
    Waszawska Giełda – „znak wielkiego triumfu”
    i zapraszal obcokrajowcow do inwestycji na warszawskiej gieldzie.

    W Davos byl rowniez Medwiedew i rowniez zapraszal obcokrajowcow do inwestowania w Rosji ale,…. do inwestowania w trwaly majatek.

    To jedena z przyczyn oplakanego stanu polskiej gospodarki. Pozornie wyglada ze Komorowski robi cos dobrego dla Polski. Jako historyk oczywiscie on nie wie co jest dobre , ktos napisal mu przemowienia a on je bezmyslnie czyta. Rozwazmy dwa senariusze;

    Scenariusz 1
    Obcokrajowiec inwestuje $1 mld w akcje na Warszawskiej Gieldzie. Po 6 miesiacach jego akcje maja wartosc $1.2 mld. Obcokrajowiec sprzedaje i wywozi z Polski 1.2 mld. (pomijam koszty tranzakcji ktore sa male)
    Co Polska na tym zyskala ??? Moze Komorowski wie, ja nie wiem. Wiem jednak ze bilans platniczy Polski ucierpial o $200 tys. Nie jestem pewny czy nasz obcokrajowiec placi podatek od tych $200 tysiecy. Chyba nie bo zgodnie z miedzynarodowa umowa podatek sie placi w kraju w ktorym jest sie zarejerstrowanym.

    Scenariusz 2
    Obcokrajowiec inwestuje $1 mld w akcje na Warszawskiej Gieldzie. Po 6 miesiacach jego akcje maja wartosc $0.8 mld. Obcokrajaowiec sprzedaje i wywozi z Polski 0.8 mld
    Co Polska na tym zyskala ??? Moze Komorowski wie, ja nie wiem. Wiem jednak ze bilans platniczy Polski nic na tym nie zyskal. Nie zyskal bo te $200 tys po prostu wyparowalo z kapitalizacji gieldy.
    W obu wypadkach Polska nic nie zyskala na tych “inwestycjach” jako kraj. Takich tranzakcji moze byc tysiace kazdego miesiaca.

    Gielda operuja jak kazdy rynek. Ceny akcji sa ustalane w punktcie rownowagi miedzy podaza i popytem. Naplyw funduszy na gielde pompuje ceny akcji. To nic innego tylko inflacja akcji. Nowych akcji na giedach nie przybywa w tym samym tepie.
    Teoretycznie ceny akcji maja reprezentowac ich rzczywista wartosc. To tylko bajka dla naiwnych dzieci. Tak nigdy nie bylo i to nie prawda. .

    Rozwazmy teraz efekt inwestycji do ktorej nawoluje Medwedew.
    Obcokrajowiec inwestuje $1 mld w budowe fabryki w Rosji. Beda cos tam produkowac, zatrudnia 500 osob przez nastepne 25 lat.
    Wydatek $1 mld przez obcokrajowaca w Rosji jest dochodem firmy budujacej ta fabryke.
    Z kolei ta firma byc moze zatrudni wiecej osob z powodu tej budowy. Pracownicy dostana pensje, firma zakupi materially i sprzet. To wydatki dla firmy budowlanej i jednoczesnie dochod dla pracownikow, dochod dla sprzedawcow materialow i sprzetu.
    Pracownicy pojda wydac swe pensje w sklepach. Ich wydatki z kolei to rowniez dochod dla sklepow i rowniez dodatkowy popyt na towary. Co z kolei oznacza dodatkowa produkcje i dochod dla producentow.
    Itd.,, itd,…. Tak dziala mnoznik ekonomiczny.

    Suma wszystkich zakupow spowodowanych ta pierwotna inwestycja $1 mld moze miec wartosc $9-10 mld. W krajach rozwinietych mnoznik ekonomiczny jest szacowany na okolo 9-10 razy.
    A wiec inwestycja $1 mld w trwaly majatek powoduje okolo $10 mld ozywienia gospodarczego. Ale korzysci jest nawet wiecej.
    Bdzie 500 nowych miejsc pracy, bedzie produkcja beda zyski i beda podatki od pracownikow i od firmy przez nastepne 25 lat.
    Te nowe podatki oczywiscie pomoga budzetowi kraju.

    Jest wiec widoczny olbrzymi kontrast miedzy akcjami Komorowskiego i Medvedewa. i widac to we wskaznikach makro ekonomicznych.
    Bezrobocie w Polsce 13% (po uwzglednieniu emigracji 30-35%).
    Bezrobocie w Rosji 8.8% (rosjanie nie emigruja wrecz przeciwnie zyskuja ludzi na imigrantach)
    Dlug publiczny Polski 54% PKB
    Dlug publiczny Rosji 6.8% PKB

    To juz 21 lat takiej polityki. Za zakumulowany efekt takiej polityki 38 mln ludzi w Polsce ciezko placi.

    Jak zachowuja sie inne kraje ? Kazdy znany mi kraj chce inwestycji w trwaly majatek i naklada lub planuje podatki na spekulatywny kapital.

    Warszawska Gileda obchodzi 20 lat. Media sie zachwycaja co w kraju ekonomicznych kanibali jest zrozumiale.
    A Gielda jes jednym wielkim smietnikiem gdzie mld zl sa wyrzucane w bloto kazdego roku. Gieldy sa jedna z glownych przyczyn obecnego kryzysu.

    Czy ktokolwiek jest w stanie to zrozumiec ? To nie jest bardzo trudne.
    Rozwazmy kazda zlotowke inwestwana na gieldzie. Zaledwie dwa grosze z kazdej zlotowki zakupi nowe akcje sprzedawane na gieldzie. Te dwa grosze trafi fo firm ktore z kolei beda mogly cos pozytecznego z tym zrobic.

    Pozostale 98 groszy z kazdej zlotowki zainwestowanej na gieldzie trafi do twz wtornego obiegu. Jeden inwestor sprzedaje drugi kupuje itp, itd. Poniewaz naplyw nowych pieniedzy przewyzsza wartosci nowych akcji, ceny wszystkich akcji ida w gore co jest naturalnym zjawiskiem rynkowym.

    To inflacja akcji, nie ma to nic wspolnego z rzeczywista wartoscia tych akcji. Pozatym nikt nie wie jaka jest ta wartosc bo po prostu ryzyka nie sposob ocenic w sposob determistyczny.

    Kapitalizacja Warszawskiej Gieldy wynosi okolo 820 mld zl z czgo okolo 800 mld krazy w obiegu wtornym (98%x820) nie produkujac nic pozytecznego.

    Jezeli kapitalizacja gieldy wzrosnie o 10% to jest o 82 mld zl to 98% tej kwoty utknie w obiegu wtornym nie produkujac nic pozytecznego dla kraju. Jest to wiec skandaliczne marnotrastwo kapitalu. Plus oczywiscie kazde kontrtrakcje gieldy sa marotrastwem. To dotyczy wszystkich gield.

    Np, Warren Buffet (USA) prowadzi jedna z najwiekszych firm inwestycyjnych. Co roku inwestuje on setki miliardow dolarow glownie na gieldach. To pieniadze jego klientow (wierzycieli).
    •Ile miejsc pracy Warren Buffet tworzy po przez swe inwestycje ?
    •W jaki sposob wspomoaga on amerykanski PKB ?
    •Jaki trwaly majatek z tego powstaje ?

    Nie ma o czym mowic. Pomimo tak wielkich inwestycji Waren Buffet nie tworzy zadnych miejsc pracy, nie wspomaga amerykanskiego PKB, ani nie buduje trwalego majatku a wiec rowniez nie wykorzystuje mnoznika ekonomicznego. Z punktu widzenia kraju jego inwestycje sa nic nie warte a nawet szkodliwe. Kapital jest ograniczony, jak zostanie zainwestowany np, na gieldach to go brakuje na pozyteczne inwestycje. To jeden z glownych problemow swiata zachodniego ale jeszcze nie w pelni rozpoznany.

    I o takie inwestycje walczy Komorowski. Wiadomo, historyk NIE WIE CZEGO NIE WIE. A kraj za to placi.

  256. @ spokojny

    Są młodsi ode mnie niestety, choć mam wrażenie, iż to czy człowiek jest stary, czy też młody, w dużej mierze zależy od indywidualnej decyzji. Adam Asnyk na przykład żalił się: „Gdybym był młodszy dziewczyno… Ale już jestem za stary, Bym mógł dzieweczko, Żądać serca ofiary, Więc bawię tylko piosneczką, Bom już za stary…” Starsi koledzy po piórze podśmiewali się wówczas z niego, gdyż ten wspaniały skądinąd poeta liczył sobie wtedy zaledwie około 30 wiosen… Będąc w Nowym Jorku spacerowałem po Central Parku, a tam na wrotkach zasuwał facet, na oko po 70-tce, w krótkich gaciach i ze słuchawkami na uszach. Który z nich był młodszy – poeta Adam, czy ten gość z białymi jak gołąbek, spiętymi z tyłu włosami?

    Nie znam statystyk ilości bomb zrzuconych podczas II WŚ przez hitlerowców oraz Amerykanów w Wietnamie, jednak z Niemcami wciąż trudno byłoby chyba komukolwiek konkurować, choć Amerykanie niewątpliwie są na „dobrej drodze”, aby uzyskać tu niechlubny prymat. Dla mnie to ta sama, faszystowsko-bolszewicka szkoła, jakkolwiek wciąż jeszcze inna skala – Hitler miał swoje komory gazowe oraz piece krematoryjne, a Amerykanie mieli orange agent oraz napalm, dziś mają biały fosfor oraz zubożony uran; Hitler miał obozy pracy oraz doktrynę uber alles, Amerykanie mają podobną doktrynę, Guantanamo oraz Abu Ghraib, a także dziesiątki katowni CIA na świecie, a i podobieństwo wizualne bywa spore, wystarczyło spojrzeć na wygląd szkolonego przez nich faszystowskiego wojska a Ameryce Łacińskiej, na kształt ich hełmów, na buty. Niewątpliwie Amerykanie są dobrymi złymi uczniami, tylko nie jestem do końca przekonany, czy można ich oskarżać o wszystkie zbrodnie dokonane na świecie ze sztandarem USA w ręku, gdyż to trochę tak, jakby legiony zarządzane przez Rzymian nazwać np. libijskimi, ponieważ służyli w nich Libijczycy.

    O Wietnamie sporo dziś wiadomo, cierpiący na niedosyt informacji mogą sobie obejrzeć filmy Johna Pilgera, poczytać i pooglądać album „Vietnam Inc.” Griffiths’a, albo zobaczyć film „American Gangster” Ridleya Scotta, pokazujący np. jak w trumnach amerykańskich żołnierzy, nakrytych flagami, szmuglowano na masową skalę narkotyki z Wietnamu do USA, niczym dzisiaj z Afganistanu, choć teraz robi się to oficjalnie, za aprobatą i pod i nadzorem NATO – chyba że członkowie NATO są w Afganistanie głusi, ślepi i nienormalni. Może i są, skoro uczestniczą w tym całym barbarzyństwie.

  257. @Zosienka pisze:
    2011-04-20 o godz. 14:24

    Z dawnych czasów pamiętam, że Ronald Regan znany był wśród dziennikarzy jako „The Great Communicator”, ale po wielu wypowiedziach, szczególnie w czasie drugiej kadencji, rzecznik prasowy Białego Domu musiał wydawać „clarification”, którego treścią było to, że chociaż prezydent powiedział to co powiedział to miał zupełnie co innego na myśli. Myślę, że umiejętność przewidywania myśli Bossa w polityce jest jedną z naczelnych cnót, którą profesor Nałęcz najwyraźniej doskonali.

  258. Balcerowicz o moralności mówi równie dobrze jak o ekonomii.

  259. Spokojny,

    wnoszę z wypowiedzi Ryszarda Bugaja dla Rzeczpospolitej: Trybunał Konstytucyjny, czyli trzecia izba parlamentu – http://www.rp.pl/artykul/9133,645177-Bugaj–TK–czyli-trzecia-izba-parlamentu.html , obawia się on obecności opisywanego przez Pana syndromu pogardy również w TK. Dodać wypada, że na TK jak się nie zaczyna, tak nie kończy. Tak się dzieje, że wielu na urzędach jak i z dala od nich, się w tym syndromie niechęci do Innych „rozsmakowuje”, ścigając się w konkurowaniu kto kogo bardziej wykluczy społecznie? A to bez przyszłości jest, znaczy bez obiecującej przyszłości. Kto tego nie rozumie, nie rozumie w jakiej sytuacji się znajduje.

  260. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Slawomirski pisze:
    2011-04-20 o godz. 18:58

    „Szanowny Panie ET Nowa kategoria ludzi wylania sie. Sa to Ludzie Smolenscy” itd …

    ET pisze:
    2011-04-21 o godz. 09:23 do Slawomirski pisze:
    2011-04-20 o godz. 18:58

    „Szanowny Panie Slawomirski,
    mi z kolei Smolenscy Ludzie wogole nie przeszkadzaja” … tez fajnie.

    „Zauważam uprzejmie (…) teraz wszyscy tacy (…) Nie ma tam jednego naprężenia muskułów i mierzenia prącia, jest spokój, przyjęcie informacji, żadnego wrażenia po kozackich zachętach”

    Mowiac szczerze ja Panow rozumiem …
    http://www.kontrowersje.net/tresc/gdy_boli_ego_argument_nie_jest_balsamem_nie_bylo_naciskow_nie_bylo_winy_pilotow

  261. Blogosfera; czyli zludzenie wolnosci i poczucia wnetrza.

    Blogosfera jest anonimowym antymiejscem, ktorego opis nie jest mozliwy przy uzyciu kryterium przestrzenii i czasu. Nalezaloby sie przy tym zastanowic czy drugi, ktorego spotykamy w wirtualnym swiecie istnieje w sensie spolecznym czy jest li tylko bytem fizycznymi czy jednym i drugim. W wirtualnej czasoprzestrzenii wykluczamy atrybuty indywidualnosci drugiego, negujemy jego podmiotowosc, co posrednio prowadzi do samowykluczania. Sami kreujemy nasza socjoontyczna nieobecnosc. Antymiejsce, ktorym jest blogosfera pozwala nam zachowywac pozory suwerennosci bez koniecznosci reagowania na drugiego lub nas samych. Samowykluczanie z czasoprzestrzenii jest srodkiem do tworzenia czy obalania mitow.
    ET

  262. Podawanie tozsamosci, informacji o zawodzie i czesci zyciorysu nie tworzy bowiem zadnego bytu fizycznego. W ten sposob stapamy w miejscu. Jedyny kontakt, ktory jest mozliwy, to kontakt z samym soba. Mozna go oczywiscie powielac tworzac kolejne wpisy pod kolejnym pseudonimem. Nie mamy jednak szansy na dialog i mam nadzieje, ze wielu z nas zdaje sobie z tego sprawe. Tym bardziej interesuja mnie motywy naszych „wystepow“ w blogosferze, w ktorej tak czy owak skazani jestesmy na niebyt. Tak wiec pozbawieni tozsamosci generujemy informacje wlasciwie nikomu niepotrzebne traktujac interlokutorow przewaznie instrumentalnie. Nie postrzegajac realnych znakow czy nie otrzymujac realnych sygnalow tracimy orientacje w wirtualnym nibybycie. Swiat, w ktorym brakuje tozsamosci, relacji spolecznych, w ktorym poruszamy sie spotykajac stereotyp pozbawiony jest historii oraz archetypu pamieci spolecznej. Ona bowiem jest niezbedna w tworzeniu przyszlosci.

  263. Blogosfera daje nam tylko zludzenie bycia razem. Zajmujemy sie niby tym samym, znajdujemy sie jednak w totalnej izolacji podczas pozornych lub pozorowanych dialogow, najczesciej jednak monologow. Tworzymy wiec pozorna wspolnote, ktora swoj poczatek i koniec znajduje we wspomnianej izolacji.. Molekuly niezbedne do spolecznego zaistnienia tak czy owak niewidoczne nie wystarcza na tworzenie realnego, wspolnego miejsca.

  264. Faktycznie widzimy w blogosferze jedynie odbicie wlasne (doslownie) lub odbicie wlasnej twarzy. Traktujemy ja narcystycznie rugujac z resztek swiadomosci czas i miejsce na intelektualna refleksje. Zamykamy sie niejako w swojej nibyfizycznosci i to wlasnie prowadzi nas do niebytu. Reasumujac, niby ludzie w niby miejscach.
    ET

  265. Komorowski trzymaj się?
    Wczorajszy fragment wypowiedżi Komorowskiego do młodzieży brzmiała mniej więcej tak:
    „pamiętajcie, że 1 maja to dzień beatyfikacji JPII, 2 maja to święto flagi, a 3 maja to święto uchwalenia konstytucji 3 Maja”.
    I nie chodzi mi tu o to, że Komorowski powiedział, że polska konstytucja była druga w Europie, bo to taki historyk, że musi zatrudnić u siebie historyka (Nałęcz).
    Chodzi o to, że polskiego robotnika pozbawił swojego święta, Święta Pracy!
    Ponoć to człowiek, który walczył o lepsze jutro ludzi pracy.
    Proponuję dzień 1 maja ustanowić jako dzień świętości. „Niech się ŚWIĘCI 1 Maja”

  266. ET 12.22
    Odgodz 12.22 do 12.26 trolloklon roztocze pn. ET bredzi coś o blogosferze nieudolnie udając entelektualyste.
    Podzielił swoją wypowiedź na cztery cześci, bo prawdopodobnie płacą mu od ilości wejść.
    Oba blogowe trolloklony, od lat zawodowo zajmują sie umyślnym obrażaniem, zaczepianiem i „stalkingiem” w stosunku do Gospodarza blogu i innych piszących – jest to ich jedyna działalnośc .
    Myśle że wyższą kare w nieuchronnym procesie za stalking poniesie jeden z trollklonów, ten madrzejszy, chociaz obaj działają w zorganizowanej grupie przestępczej. O tym który jest głupszy i to zdecydowanie, nie warto pisać.
    Przecież każdy widzi !

  267. Mentor 10.10
    Bardzo ciekawy wpis na tematy giełdowe. Polecam także lekturę uzupełniająca – John C. Bogle „Dość” wydane przez PTE Wwa 2010. Autor, długoletni szef funduszu inwestycyjnego z Wall Street, twierdzi i udowadnia, ze obecna giełda stała sie oszukańczym kasynem.
    Tekst Mentora ciekawy także dlatego, że nie ma w nim błędów ortograficznych, ani gramatycznych .Czy jest dwu Mentorów ?

  268. http://www.youtube.com/watch?v=r6MQJxdYKHQ

    Panie spokojny;widze ze nie zrozumiales jeszcze co to
    jest neoliberalizm i kapitalizm w Polsce,
    Jak niema ukladow to sie bankrutuje,albo jdzie siedziec
    dla opornych pozostaje park sztywnych.
    Ot i cala teorja polskiej rzeczywistosci,oczywiscie w skrocie.

  269. absolwent pisze:
    2011-04-21 o godz. 13:33
    Obylo by sie bez tej zlosliwej notatki. Rozumiem ze to jedna z charkterystyk prawdziwej polskosci, na podbudowie kaczyzmu. Kazdy moze w ten sposob komentowac o kazdym. Ale co mozna wygrac ?

  270. Urodzil sie,
    umarl.
    Ot, cala historia zycia w skrocie……

    Na podstawie dywagacji chodzacego na skroty.
    ET

  271. spokojny pisze: 011-04-20 o godz. 16:23
    „Jednak nie rozwaliłem FORMATOWANIA. Tekst ukazuje się znowu normalnie.
    Brawo Administratorzy Blogów POLITYKI!”

    @spokojny – spokojnie, don`t panic
    Administratorom (moderatorom raczej) „Polityki” nie ma za co bić braw.
    Bo nic nie rozwaliłes.
    To już któryś raz jesteś w strachu- a niepotrzebnie. Przy pogrubianiu tekstu zapomniałeś po prostu o napisaniu znaku mniejszości przed literką b .
    To się nagminnie zdarza- stale ktoś zapomina- a to o znaku nierówności a to o ukośniku, który ma zakończyć kursywę lub wytłuszczenie.
    Trudno- będzie się to zdarzało dopóki, dopóty będziemy zmuszeni do korzystania z tak prymitywnego technicznego oprzyrządowania forum
    – na ten temat sam pisałem wielokrotnie !
    Ale don`t worry, nic się od tego nie popsuje.

  272. Dobry link Ted
    Przy okazji znalazlem ‚Przeprosiny za Liberalizm’
    http://www.youtube.com/watch?v=D7757kEyMpU&feature=related

  273. Dlaczego proces sekularyzacji spolecznestwa trwac bedzie dziesiatki (setki?) lat.

    Zdaje sobie doskonale sprawe, ze sam rozum nie gwarantuje nam wiecznosci, bo przemijanie i smierc nam ciagle towarzysza. Na szczescie nie widzimy (wiekszosc z nas) juz sprzecznosci w dualizmie zmyslowosci oraz ciala. I tak zachowujemy sie od tysiacy lat, gdy boski swiat traci dla nas swoja sile i znaczenie. Nierozwiazywalny problem chrzescijanskiej wolnosci woli i niezbednego pragmatyzmu nie otwiera nam jednak drogi poza nasza rzeczywistosc. Dlaczego godzimy sie na obecnosc fatum w naszym zyciu, jako czesc boskiego planu. Wydaje mi sie, ze fatum ulatwia nam zaakceptowanie stanu obecnego i nieznanego stanu przyszlego. Jednak jedynym powaznym kryterium, ktorym mozemy sie poslugiwac jest przeszlosc. Czerpiac wiedze z przeszlosci mozemy minimalizowac stale konflikty wynikajace z powyzej opisanego dualizmu i ksztaltowac obecna rzeczywistosc, wbrew lekowi, kryzysowi i grozacej katastrofie. Wiem, ze swiat, w ktorym przyszlo nam zyc nie jest z gory opisany, ze bardzo wiele zalezy li tylko od nas samych. Dziwi mnie wiec zgoda wielu na obecnosc „nadbytu“ w naszym bycie.
    ET

  274. spokojny pisze:
    2011-04-20 o godz. 03:36
    2011-04-20 o godz. 14:00

    -@spokojny, doznałeś jakiejś erupcji twórczej , ale zapomniałeś : TO NIE JEST TWÓJ BLOG.
    Poza tym gdybyś ten tekst dał wczesniej jakiemuś redaktorowi – to zapewniam cię, wyciąłby ci 80 % tekstu . Nie jest sztuką pisać dużo, wręcz pozwalać sobie na swobodne wylewanie z siebie tekstu, na słowotok.
    Zbrodnią jest przynudzać. Zwłaszcza na cudzym terenie.

    PS. (te uwagi nie dotyczą wspomnienia o babci)

  275. @Zosienka pisze:
    2011-04-20 o godz. 14:24

    Zetus pisze:
    2011-04-21 o godz. 11:07

    – piękne !

    @Zosieńko, pozwól , że ten jeden raz – hurtem za WSZYSTKIE twoje razy- bezwstydnie ci przymaślę :
    jesteś prawdziwym kwiatem tego forum !

  276. Ted , godz. 15:05 – twoje wiekopomne myśli są mniej więcej tej jakości jak twoje wpisy, a twoje wpisy jak sceny w tym filmiku : leżą pokotem pod ścianą bohaterowie „RZĄDAMY spełnienia naszych postulatów !”

  277. # aqa pisze: 2011-04-19 o godz. 21:34
    ===========================
    ( RE: teorie spiskowe @magrud ( z wykrzyknikiem…) )
    >>>-”Przecież blisko rok po katastrofie omal nie staraciliśmy drugiego Tupolewa.” (SKĄD ONA TO BIERZE ? – przyp. mój)
    [tzn przyp.@aqa – [przyp. georges53] ] >>>

    Zgaduje, ze pewnie z czytania oraz posiadania oczu szeroko otwartych.
    Sie zaleca…
    Do mnie w Australii dotarlo a do SzanPani nie…?
    Nieladnie…
    Georges53

  278. @ Marek (wpis z 2011-04-20, godz. 17:54)
    Gdy sobie na spokojnie, czyli tak jak lubię przeczytałem po raz drugi Pana wczorajszy tekst z godz. 17.45, to uznałem, że ma Pan prawo do dodatkowych wyjaśnień. Do tego przyznam Panu, ze zaciekawił mnie mój przypadek …
    Szanowny Panie @ Marku-niedowiarku
    Poszerzę swoją odpowiedź do Pana, o wyjaśnienia odnośnie szczegółów technicznych, co do których oczekiwał Pan logicznego uzasadnienia, a ja oszołomiony wolnością to przeoczyłem. Ma Pan rację, że jest rzeczą niespotykaną, „aby ktoś wprost z więzienia” […] „pisał sobie swobodnie przez Internet gdzie jest, co robi”. Gdzie jestem i co robię to zacząłem wspominać dopiero od niedzielnego popołudnia do @ Jasnego Gwinta , gdy mój adwokat-karnista mógł mi zakomunikować, że decyzję o moim zwolnieniu za poręczeniem Sąd już w zasadzie podjął w piątek. Niezbędne do wykonania tej decyzji procedury i obieg dokumentów, itp., potrwają jeszcze 2-3 dni. Podał też prawdopodobny termin mojego wyjścia z aresztu na środę, około 10-tej rano. I tak się też stało, z półgodzinną odchyłką. Po prostu profesjonalista, więc nie był tani, ale uczciwie zarobił swoje „wychodzone lub nawet wybiegane” honorarium. Bo u nas jeszcze nie ma w pełni akceptowanego i bezpiecznego obiegu dokumentów drogą elektroniczną, zwłaszcza w prowincjonalnym Sądzie i takiejże Prokuraturze. Na Pańskie dalsze słuszne wątpliwości odpowiem w kilku odcinkach. Poniżej część I.
    Część I. Mój wyjazd na „wczasy”.
    1. To nie było na „Monte” tylko w innym miejscu Małopolski, a lekarz Izby Chorych Aresztu Śledczego był sympatyczną Panią Doktor.
    2. W poniedziałek „rano, rano, raniutko”, jak mnie zabrano z domu i zawieziono do miejscowości gdzie „ze względu na właściwą Prokuraturę co do miejsca popełnienia czynu” miałem niby dopuścić się „korupcji”, po standardowym przyjęciu w pobliskim areszcie, dojechał do niego Pan Prokurator, co jest aktem wyjątkowej łaski, gdyż zazwyczaj to się czeka u niego, aż przyjdzie do pracy, wypije spokojnie kawę i przejrzy prasę. A może miał tam jeszcze coś innego do załatwienia? Tego wiem.
    3. Pół godziny po mnie wyjechał zszokowany syn, który jakoś szczęśliwym trafem zasiedział się od niedzieli u mnie, bo nie mieszkamy razem. Gdy mimo zakazu rozmawiania – miałem się tylko ubrać i zabrać niezbędne rzeczy osobiste – poprosiłem Go „dowieź mi leki i dokumentację lekarską”, bo Panowie się bardzo spieszyli. Syn zapytał Panów o adres i zaczął wydzwaniać do naszych adwokatów oraz zgarniać co się da z medykamentów. Ja wyszedłem z domu, a syn włożył na dno torby notebooka bez myszy, ale z kartą Blueconnect włożoną do slotu PCIMCIA, tak że było ja wyraźnie widać. Jest to istotny szczegół, o czym dalej. O tym, że wpadnie mu do głowy zabrać mojego „prywatnego” notebooka, nie miałem zielonego pojęcia. Z kolei syn myślał, że pozostawi mi (jak podczas wizyt w szpitalu) cała torbę i w ten sposób zostawi mi notebooka. Tak go ostatnio zresztą dowoził mi do szpitala, więc powtórzył znane sobie czynności, zapominając, że to jednak inne miejsce. Zabrał oczywiście wszystkie leki (nawet te ostatnio nie używane) oraz komponenty do prowadzonej kuracji odchudzającej „turbo” wraz z dokumentacją medyczną leczenia, prowadzonego pod okiem profesora CM UJ, w tym odchudzania. Zabrał też jako dodatek, zaplątaną w domowych papierach instrukcję Toshiby, i to był strzał w dziesiątkę, bo stamtąd dowiedziałem się, że ten notebook ma WiFi, z którego NIGDY przedtem nie korzystałem, mając w ERZE wszystkie usługi, łącznie z bezprzewodowym Internetem. Czy wówczas miał inny plan, co do legalizacji notebooka w areszcie, nie wiem, muszę go zapytać. Nie mogliśmy przy tym rozmawiać, więc ja na spokojnie, po południu to „istnienie WiFi” odkryłem, a przeglądając instrukcję, zlokalizowałem włącznik.
    4. Prawie równocześnie z synem ruszył powiadomiony telefonicznie, jeden z dwóch zatrudnionych przeze mnie od pół roku adwokatów, który tak się spieszył, że założył różne skarpetki. Zauważyłem to, jak usiadł w pokoju oddziałowego po przyjeździe. Jak się czeka (już bez paska od spodni) i milczy, to w takiej stresowej sytuacji zauważa się mnóstwo szczegółów, których normalnie się nie widzi. Jakaś „nadwidoczność” i „nadzauważalność” się w człowieku uruchamia, bo na co dzień to ja jestem taki ufny i trochę gapowaty oraz rozlazły Miś.

  279. Zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt (wg tradycji i obyczaju, nie z tytułu religijnych przekonań bądź wiary) składa Panu Redaktorowi i całemu Blogowisku wycofany i zwijający się w sobie (jak ślimak w opowiadaniu – „Placówka” – B.Prusa) – czyli alienujący się z przypadłości tego świata.
    WODNIK53

    PS: Blog wiele nie straci gdy tego ślimaka-Wodnika tu nie będzie (czytam, ale nie piszę i tak chyba będę czynił coraz częściej)

  280. @ Marek (wpis z 2011-04-20, godz. 17:54)
    Kontynuując moją opowieść o pobycie „ma wczasach” w odcinkach, oczekuję wzrostu napięcia u ewentualnie zainteresowanych blogowiczów.
    Ten nieoczekiwany dalszy ciąg …
    Pozostałych proszę o przewijanie.
    Część II. Przyjmowanie na oddział.
    1. Po standardowym „przyjęciu” podczas rozmowy z lekarzem zgłosiłem swoje schorzenia, określając prowadzoną kurację mianem „głodówki”, co zmieniło tryb badania, no i obchodzenia się ze mną. Gdy dodałem, że „prowadzi mnie Pan Profesor „X”, to Pani doktor stanęła prawie na baczność i oznajmiła Oddziałowemu, że mnie zabiera do siebie, „stawiając mu się” pytaniem, czy bierze odpowiedzialność za moje zdrowie? – z akcentem na „zdrowie”.
    2. Gdy w odstępie kilkunastu minut nadjechali syn i adwokat, to ja już byłem na Izbie Chorych, gdzie czekałem na leki i komponenty diety wraz z dokumentacją, bo powiedziałem że niedługo nadjadą, a Pani Doktor w to uwierzyła i mi zaufała.
    3. Nie widziałem tego, ale potem usłyszałem od syna, że mój adwokat serdecznie się z Panem Prokuratorem witał w pokoju Oddziałowego (typ Rambo, I-sza krew), bo chyba byli kiedyś na jednym roku Wydziału Prawa UJ.
    4. Czekając na adwokata i moje zaopatrzenie medyczne, zgodziłem się na „rozmowę” z prokuratorem bez jego obecności, bo kierował mną jakiś instynkt. Chociaż z ponad półrocznego kontaktu z prawnikami wbijali mi do mego łatwowiernego łba, żeby niczego bez ich obecności nie mówić i nie podpisywał oraz z marszu do niczego się nie przyznawać, cytując zasady obowiązujące w ich świecie: „a jak już Pana złapią na gorącym uczynku, to mówić ze to nie ja, a jak wskażą Pana umazaną we krwi rękę, to mówić, że to nie moja ręka”. Takie pogaduszki o procedurach z jakże odległego ode mnie świata prowadziliśmy, co się mi trochę przydało.
    5. Po pewnym czasie, do Izby Chorych (czy też Oddziału Szpitalnego) aresztu nadciągnął orszak: Pan Prokurator z moim adwokatem pod rączkę, Pan Oddziałowy, dwóch strażników i mój syn jako tragarz, z torbą z bambetlami.
    6. Rozpoczęło się rozpakowywanie tej torby i sprawdzanie, czy nie ma pośród leków niedozwolonych substancji, na czym się głównie koncentrowano. Pani doktor wyszła, zapoznawać się z dokumentacją medyczną i telefonować do lekarza mnie prowadzącego, o czym powiedziała po powrocie. Podczas tej nudnej operacji przeszukiwania leków (sztuka po sztuce) i sprawdzania ich „legalności” zgodnie z wykazem leków do zażywania z epikryzy wypisowej ze szpitala, który opuściłem dwa tygodnie wcześniej, co robiła siostra z tej Izby chorych – Pan Prokurator z Adwokatem stanęli na korytarzu, przy otwartych drzwiach. Czyli wszystko odbywało się nadal w jego obecności, chociaż odległej o kilka metrów.

  281. absolwent 13:33

    Absolwencie, Twoje uznanie dla wpisu „mentora” z 10:10 wynika z prostego niezrozumienia (przez Ciebie i mentora) zasad działania giełdy, gospodarki, inwestowania itd, itp.

    Rozumowanie „mentora” byłoby akceptowalne tylko w przypadku, gdyby ten jego „obcokrajowiec” inwestował w pieniądz. Ale to jest zupełnie znikoma część inwestycji poprzez giełdę, szczególnie małą, jak w Polsce, gdzie spekulacje walutowe odgrywają niewielką rolę. Do „inwestowania” w pieniądz zazwyczaj służą banki (no i obligacje).
    Natomiast ta inwestycja „obcokrajowca” na warszawskiej giełdzie, o której pisze „mentor”, to nowe miejsca pracy, nowe możliwości zarobku pracowników (i ich podatki), nowe możliwości wydawania przez nich zarobionych pieniędzy (kolejne miejsca pracy, VAT, akcyza), dostęp do nowych technologii, wzmożenie kultury pracy (i nie tylko) itd, itp. Te 20% zysku czy starty kapitałowej, o których pisze „mentor”, to „pikuś” wobec tego, co państwo i społeczeństwo rzeczywiście zyskuje (bez dopływu brakującego u nas kapitału, skazani bylibyśmy na autarkię).
    Natomiast bezpośrednie budowanie miejsc pracy, a więc własność całkowita tych miejsc pracy przez „obcokrajowca” (nawet, jeśli on te miejsca pracy następnie, w postaci akcji publicznych, „sprzedaje” na giełdzie) skutkuje kreowaniem z miejscowych pracowników „gastarbeiterów bez wyjeżdżania z kraju”. Meksyk to przerabiał.

  282. @ Marek (wpis z 2011-04-20, godz. 17:54)
    Kontynuuję moją opowieść w odcinkach dla adresata i zainteresowanych blogowiczów.
    Pozostałych proszę konsekwentnie o przewijanie.
    Część III. Notebook. Legalizacja notatnika elektronicznego
    1. Doszło do wyjęcia notebooka z torby, na dnie której spoczywał – przez jednego ze strażników. Co to jest? – zapytał Pan Oddziałowy. Ja zbaraniałem, bo dla mnie moja Toshiba wraz z kartą blueconnct była elementem mojego codziennego przebywania w świecie poprzez Internet -czyli głównie na tym blogu, więc byłem pewny, że będzie musiał zabrać komputer z powrotem. Ja milczałem w myśl zasad wyniesionych z wojska: „nie pytany, nie odpowiada i w ogóle nie zabiera głosu” i nadal byłem w szoku, bo to dopiero kilka godzin w innym świecie. I tu genialnie wkroczył mój syn, też prawnik, ale nie adwokat. To jest notatnik ojca powiedział głośno i wyraźnie. Wolno przecież aresztowanemu posiadać „materiały piśmienne”, a ten notebook jest takim podręcznym notatnikiem ojca. Co było też prawdą. Co za notatnik ,to jest komputer, upierał się Oddziałowy. Ale ojciec nie pisze ręcznie, tak bazgrze, że sam się nie odczyta, twierdził syn. To niech pisze na maszynie, przytomnie rzekł Oddziałowy, wiedząc że to dziś już nierealne. Ależ to jest swoista (czy jakoś tam) maszyna do pisania, tylko z pamięcią, pozwalajaca zapisywać robione notatki, powiedział mój syn. Wiem, burknął Oddziałowy w typie RAMBO, bo zapewne używa sam komputera w pracy.
    2. Oddziałowy to jest jednak mądry człowiek, a nie chciał łatwo się poddać, więc zaatakował. Rzucił warkliwie do syna: a Pan to kto? Adwokat? Na co słysząc to Pan adwokat rzucił z drzwi: to jest syn aresztowanego i mój asystent, w tym momencie wykonuje czynności pomocnicze. Pomaga nam! Prokurator nic na to nie mówił, czyli akceptował. Wówczas Oddziałowy zaatakował ponownie. Z tego komputera może aresztowany mieć niedozwolone kontakty ze światem! Poprzez Internet!
    3. I tu znowu wyszła genialność mojego syna, który wtrącił: bardzo słusznie Proszę Szanownego Pana (tak obaj mówimy do obcych nam osób), ma Pan najzupełniej rację, proszę mi pozwolić wyjąć kartę sieciową z tego komputera. Oczywiście – proszę, skwapliwie zgodził się Pan Oddziałowy. Teraz już kilka par oczu patrzyło synowi na ręce. A on podszedł do notebooka i wyjął z niego kartę BLUECOOBECT, chowając ją do kieszeni i komentując to zdarzenie słowami: już nie można będzie z tego komputera wchodzić do Internetu Proszę Szanownego Pana!
    4. Oddziałowy popatrzał na Prokuratora, ten dalej milczał, więc podjął męską decyzję: zgoda! Co też jeden ze strażników zapisał na liście dostarczanych aresztantowi przedmiotów jako prawdopodobnie „zgoda na notatnik elektroniczny”, czy jakoś tak, bo kolejne zmiany dyżurne strażników podczas kontrolnego obchodu, kwitowały to zdaniem: a to ten NOTATNIK! Jeden to nawet chciał to oglądać, więc powiedziałem, „proszę bardzo”, więc się wycofał, mówiąc, „skoro była zgoda Pana Oddziałowego…” I tak notebook ostał się, chociaż ja dopiero po paru godzinach wpadłem, że ma WiFi i gdzie ma do tego przełącznik. Dosyć prosto dostałem się do lokalnej, niechronionej sieci, która chociaż wolniutka, to jednak dawała ten NIEDOZWOLONY, ale jednak – kontakt ze światem.

  283. Panie Redaktorze

    Czy nie mozna by wreszcie zdecydowanie zabrać głosu w sprawie
    PLAGI POMNIKÓW i MIANOWANIA ulic, placów itd. im. Lecha Kaczyńskiego ?

    W Lublinie grupa młodych ludzi przyszła na sesję rady miasta zaprotestować przeciwko pomysłom radnych, w tym inicjatywie polityków PiS związanej z budową pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, ale nie dostali prawa głosu.
    – Jeżeli stawiamy pomnik dla ofiar wypadku lotniczego w Smoleńsku, to dlaczego nie zrobić pomnika ofiar wypadków drogowych. Przecież rocznie ginie kilka tysięcy osób – powiedzieli przed salą obrad.
    Działacze ruchu Palikota domagają się przeprowadzenia w tej sprawie konsultacji społecznych
    Generalnie jestem za konsultacjami. Ale w tym przypadku intuicyjnie czuję, że mieszkańcy Lublina poparliby inicjatywę budowy pomnika – mówi radny PiS, niejaki Jezior.

    Jeden z placów w Lublinie już dostał nazwę im. Lecha Kaczyńskiego.
    Też intuicyjnie.

  284. @ Marek (wpis z 2011-04-20, godz. 17:54)
    To już ostatni odcinek opowieści z aresztu dla zainteresowanych blogowiczów.
    Pozostałych uprzejmie konsekwentnie proszę o przewijanie.
    Część IV. Ewentualne konsekwencje i czy grałem „fair”
    1. Zdawałem sobie sprawę, że jak ten kontakt poprzez Internet SW wykryje, to będą kłopoty. Z drugiej strony uważałem, że skoro Państwo Polskie niesłusznie mnie aresztowało, to ja mam prawo trochę pobalansować na krawędzi prawa. Takiej osobistej jego „fallandyzacji” dokonać. Dlatego naprawdę nie kontaktowałem się niepotrzebnie ze światem, w tym adwokatami, tylko trochę z synem i to poruszając głównie sprawy rodzinne, pytając bez przerwy jak czuje się żona i inne bytowe, typu podaj mi przez adwokata pastę do zębów, nic więcej. Ja synowi tę moją strategię komunikacji wytłumaczyłem, pisząc mu o tym w poczcie elektronicznej, która SKRUPULATNIE ARCHIZOWAŁEM, żeby pokazać gdyby doszło do kontroli, że mimo iż naruszam zasady, to nadal gram fair. Poza tym siedziałem na blogu „En passant”, pozwalając toczyć się sprawom swoim rytmem.
    2. Świadkami powyższego mogą być wszyscy uczestnicy tego blogu, widząc niespotykaną dotąd u mnie erupcję wpisów pomiędzy 28 marca a 20 kwietnia. Można to przecież sprawdzić.
    3. Zakładałem, że jak mnie „nakryją”, to się wybronię, bo każdy dobry ekspert informatyczny Prokuratury nie odnalazłby innych moich kontaktów niż z blogiem i synem, a e-mail’e z synem miałem zarchiwizowane. Wiedziałem, że dobry informatyk odnajdzie wymazywane i poukrywane pliki, gdym takowe miał, a tego nie robiłem, więc byłem spokojny.
    4. Jedyne co mnie mogło spotkać, to późniejsze wyjście za poręczeniem majątkowym, bo rozeźlony Pan Prokurator mógł to blokować.
    Pisze Pan: „[Oni] zamierzali odizolować [Pana] od świata, a Pan mógł nie tylko publikować posty na tym blogu, ale i rozmawiać sobie z kim by zechciał, na dowolny temat, przez Skypa, VoIP, czy inne GG.” Tylko ja nie tylko nie chciałem tych Skypów, VoIP-ów czy GG używac, ale nie mogłem, bo na tym komputerze tego nie było. Poza tym nie mogliśmy zaplanować przecież z synem „aresztowania”, zwłaszcza jego momentu! To spadło na nas jak grom. Dla mnie, co w życiu nawet mandatu nie zapłaciłem to był szok. Dlatego to „pozostawienie” mi notebooka wyszło zupełnie spontanicznie, a syn mi teraz mówi, ze gdyby go nie pozwolono zostawić, to by go zabrał z powrotem, o ile nie zainteresowałby się jego zawartością Pan Prokurator. Ale się nie zainteresował. Do tego ja taki nowoczesny to nie jestem, a swoje lata też mam. Do tego uważam, że w pewnym wieku nie wypada z poważnymi partnerami biznesowymi używać tych „nowinek”, chociaż kiedyś ich próbowałem. Dla mnie Outlook, Word, Excel i Powerpoint z MS Office oraz Mozilla wystarczą. Nie lubię nadmiarowości, stąd brak na używanym notebooku wymienionych „nowinek” pomagających pełniej wykorzystać Internet. Wszelkie ustawienia i konfiguracje notebooka robił mi syn i fachowcy. A w pracy to jest informatyk do obsługi sprzętu komputerowego. Ja jestem tylko użytkownikiem informatyki i niech tak zostanie.
    Takie to jest Panie @Marku to „logiczne” uzasadnienie jakże rzadkiej sytuacji aresztanta ze swobodnym dostępem do Internetu. Siostry, które zaglądały co dwie godziny ganiły mnie tylko żebym sobie nie psuł wzroku zbyt długim siedzeniem przy komputerze.
    Czyli wszyscy uznali po paru dniach fakt posiadania przeze mnie komputera jako oczywisty i naturalny.
    Tak było.
    Czy w związku z tym moim „ujawnieniem sprawy” coś mi się stanie? Nie wiem, ale na swoim notebooku ja nadal nic nie zmieniałem i nie kasowałem. Teraz z niego nadal piszę. Jest do kontroli władzy prokuratorskiej, jeśli tylko ktoś ten tekst z nich przeczyta. Moje dane są im doskonale znane, a mam przebywać tylko w domu i w pracy, takie są warunki mojego zwolnienia.
    Pozdrawiam.

  285. Andrzej pisze:
    2011-04-21 o godz. 12:29

    Jak tylko ogłoszono, że beatyfikacja nastąpi 1-go maja, napisałam, że już nikt nie będzie wnioskował o likwidację Święta Pracy i odebranie nam dnia wolnego od pracy, bo od tej chwili będzie to już święto kościelne.
    Nie pamiętam już, u kogo się wpisałam, ale to prawda.
    Po prostu przyszli na gotowe i sobie wzięli, bo się należało.
    😆

  286. Do poczytania,

    Uciekinierom o ambicjach literackich, którzy zamiast wolności wybrali dudki, z życzeniami świątecznymi, polecam.

    Ciągle jest szansa powrotu na drogę cnoty.

    http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1515060,1,zelazne-reguly-pisarskie-stefan-chwin.read

  287. @staq , wpis z 2011-04-21 o godz. 16:39 i poprzedni.
    O przyczynach erupcji pisałem. Nie jestem do tego polonistą tylko inżynierem, a redaktorów wszelakich nie lubię, za wyjątkiem Daniela Passenta i Janiny Paradowskiej. Przechodzę lekkie kłopoty, ale te miną.
    To już koniec mojej „erupcji” blogowej, bo znowu zaczynam brać udział w wyścigu szczurów.
    Ja na Pana miejscu bym przewijał @spokojnego .
    Jak się ma dobrą myszkę, to nawet szybko idzie. Co do moich błędów w formatowaniu tekstu, to wiem już na czym polegają i staram się ich unikać, ale za życzliwe porady dziękuję.

  288. Do ET !!!

    Panie, skoncz Pan z tym MY i pisz za siebie! JA sie nie poczuwam ani do wspolnoty z Panem ani do solidarnosci.z Panem! Panskie popisywanie, A SZCZEGOLNIE TO CIAGLE „MY”, cho… mnie denerwuje i JA nie chce z Panem miec nic wspolnego!

    Jeden po drugim wpisie to samo: ET pisze: Blogosfera daje NAM tylko zludzenie bycia razem. ZajmujeMY sie niby tym samym, znajdujeMY sie jednak w totalnej izolacji podczas pozornych lub pozorowanych dialogow, najczesciej jednak monologow. TworzyMY wiec pozorna wspolnote, ktora swoj poczatek i koniec znajduje we wspomnianej izolacji.
    I drugi wpis: Faktycznie widziMY w blogosferze jedynie odbicie wlasne (doslownie) lub odbicie wlasnej twarzy. TraktujeMY ja narcystycznie rugujac z resztek swiadomosci czas i miejsce na intelektualna refleksje. ZamykaMY sie niejako w swojej nibyfizycznosci i to wlasnie prowadzi NAS do niebytu. Reasumujac, niby ludzie w niby miejscach.

    ET, pisz Pan za SIEBIE, a MNIE daj swiety spokoj!!!!!!!

  289. Trollklon s. 21.00
    Trolloklon roztocze nadął sie antykomunistycznie.
    A przecież był aktywistą w PZPR, zanim mu dali paszport i wysłali go z Polski jako „uciekiniera” do zadań specjalnych.
    No i juz nikt nie ma watpliwości, który Trolloklon jest głupszy.
    Za stalking jest odsiadka bez zawieszenia !

  290. Slawomirski pisze:
    2011-04-21 o godz. 20:51
    Slawomirski pisze:
    2011-04-21 o godz. 20:54
    Slawomirski pisze:
    2011-04-21 o godz. 20:56
    Slawomirski pisze:
    2011-04-21 o godz. 21:00

    Nie dość że troll, to nawiedzony jakiś czy co?

    Bez „Pozdrowionek”.

  291. mw 19.08
    MOżemy podyskutować, bo ja nie poparlem w pełni tekstu Mentora który zwrócił uwagę na bardzo znane mechanizmy gry giełdowej na rynkach krajów postkomunistrycznych ale zanim zaczniesz, nie kompromituj sie własnym tekstem. Inwestowanie kapitałami wyłacznie w pieniadz i inne manipulacje tego typu były i są jedna z podstawowych spekulacji na polskim rynku. , czego dowodem sa duże wahania kursów złotego nie uzasadnione żadnymi wydarzeniami w sferze realnej. Zreszta J. P Morgan, Goldman i Sachs oraz Morgan Stanley PUBLICZNIE PRZYZNALI SIE DO GRY KURSEM ZŁOTEGO !

  292. @ spokojny

    Nie musi mnie Pan przekonywać, wspominałem przecież, że ufam ludziom, dlatego nawet nie będę tego tłumaczenia czytał, strasznie mi wstyd i czuję się zażenowany.

    A te siostry, to ładne były? 😉

    Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych!

    PS I niech się Pan nie martwi, jak nie powiedzieli, w czyim domu może Pan przebywać, to ich strata. A pracę też może Pan zmienić – ja to bym im pograł trochę na nerwach i zatrudnił się jako tramwajarz, albo jeszcze lepiej pilot, czy marynarz.

  293. http://www.youtube.com/watch?v=ofb8ugWLY5g

    W zyciu trzeba jsc na skroty,inaczej zabraknie czasu
    zeby dojsc dokontkolwiek.

  294. To ciekawe ET pisze w liczbie mnogiej a Slawomirskiemu
    jakos to nie przeszkadza.
    Innym od razu by zwrocil uwage.

  295. Ciekaw jestem ile miejsc pracy ZNISZCZYŁ swego czasu Soros, spekulując funtem brytyjskim?
    A ile rodzin zniszczył finansowo w Polsce Goldman& Sachs, spekulując kursem złotówki?

    Rozumiem kapitał inwestujący w dobra realne- przedsiębiorstwa, surowce, żywność i ustalający cenę równowagi.
    Jaki jednak jest sens- poza zyskiem oczywiście- obstawianie ceny za X miesięcy? To hazard……
    Chyba że firma prognostyczna, czy agencja ratingowa przedtem wyda odpowiednią rekomendację, co w przypadku Goldman& Sachs miało miejsce. Szulerzy…..

  296. absolwent pisze:
    2011-04-21 o godz. 23:16

    mw 19.08 nie ma pojecia czego moj komentarz dotyczyl.

    Absolwent pisze;
    „MOżemy podyskutować, bo ja nie poparlem w pełni tekstu Mentora który zwrócił uwagę na bardzo znane mechanizmy gry giełdowej na rynkach krajów postkomunistrycznych ”

    Komentarz mentora nie dotyczyl ‚gry giełdowej na rynkach krajów postkomunistrycznych’. The mentor nawet nie wspomnial o krajach postkomunistycznych.

    The mentor podal przykald ze inwestycje na gieldach, wszystkich gieldach, sa kolosalnym i skandalicznym marnotrastwem kapitalu i produktywnosci kapitalu co jest jedna z przyczyn obecnego kryzysu. Sa rowniez inne szkodliwe efekty gieldy o czm pisac nie warto bo i tak nikt nie zrozumie. Nawet doktor nauk ekonomicznych z Toronto. Pozatym to nie te forum.

    A Komorowski, ktory ma sie ‚trzymac’ nie wie czego nie wie. Nie wie on jak szkodliwe sa jego nawolywania do inwestowania na warszawskiej gieldzie. To typowy przykald niedouczonego polityka ktory po przez swe zachlanstwo za wladza i brak porzygotowania zawodowego niszczy zycie innych ludzi.
    Osoby na wysokim szczeblu wladzy popelniaja setki glupich decyzji kazdego miesiaca a upartosc osla nie pozwoli im nic skorygowac. Tak jest juz przez 22 lata w Polsce. 22 lata deficytow i skandaliczny stan gospodarki narodowej. Znany elektryk niedawno oswiadczyl ze gdyby mial jeszcze raz szanse to wzystko zrobilby tak samo. Bo nie ma absolutnie zadnego rozliczenia wladzy. Media sie boja, opozycja jest za glupia. Wlacznie z SLD absolwencie.

  297. forum systematycznie czytam, ale rzadko kiedy tu pisze
    ale tym razem nie wytrzymuje- – –

    @spokojny – czy nie widzisz, ze to jest zenujące takie panoszenie sie na cudzym blogu i narzucanie sie innym ze swoją prywatną historia ?
    i nie kokietuj, ze przeciez mozna cie przewijac i nie tłumacz sie, ze kazdy tu sobie może pisac wszystko i w dowolnie długiej opowieści
    jesli chcesz sobie korespondować z Markiem czy Magrud to przejdż na priv
    jesli chcesz prowadzić swój plastusiowy pamiętnik to zaloz własnego bloga !
    czy naprawdę nie dostrzegasz, ze to , co tu wyprawiasz jest co najmniej niestosowne ?

  298. mentor 10.06
    O tym czym jest giełda, wiadomo dość wyraźnie z filmu „WalL street” i i jego sequelu „Money never sleeps” , a cześciowo mechanizmy prywatyzacyjnej spekulacji przez „restrukturyzacje stoczni” wyjaśnia film Pretty Woman. Natomiast o tym jak wymienione przezemnie banki inwestycyjne doiły Polske, wiadomo z licznych publikacji z ostatnich miesięcy. Tak więc publisia powinna coś nie coś kapowac. Natomiast wydawało mi sie że piszesz o spekulacji na POLSKIEJ giełdzie, a nie o giełdzie np w Hongkongu ?

  299. Szanowny Panie redaktorze
    Przeczytałem obydwie książki Mariusza Szczygła, świetne!
    Wracając z Pragi(przepiękna) zawadziłem o miasteczko Kutna Hora.
    Przepiękne, małe, zadbane, kościołów więcej niż mieszkańców. Kościół św. Barbary cudownie odremontowany ma status kościoła a mógłby być katedrą gdyby był biskup, ale go nie ma. Czesi mają zdrowe podejście do siebie, życia i religii. Ich pogląd na sprawy śmierci i pochówku jest godny naśladowania.
    Pozdrawiam Szanownego i wszystkich blogowiczów, życząc spokojnych świąt, z POLITYKĄ, ale bez polityki.

css.php