Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

2.05.2011
poniedziałek

Goethe trzyma się mocno

2 maja 2011, poniedziałek,

Mój ostatni kontakt z telewizją miał miejsce kilka dni temu, podczas meczu piłkarskiego Barcelona – Real Madryt (2:0). Potem nie oglądałem już niczego, nie widziałem beatyfikacji, ślubu królewskiego, pochodów 1-majowych, ani żadnych innych wydarzeń. Zamiast tego wyskoczyłem  na odnowę kulturalną do Berlina. Na początek wybrałem Martin-Gropius-Bau, gdzie zawsze jest coś do obejrzenia. Tym razem wystawa 250 rysunków z Museum of Modern Art w Nowym Jorku (słynna MOMA). Wszystkie  pochodzą z kolekcji 2500  współczesnych rysunków, gromadzonej i podarowanej Muzeum przez Fundację Rotschilda. Szkice, studia, monumentalne ryciny, druki, kolaże, gwasze,   montaże, prace ołówkiem, węglem, akwarelą – czego dusza zapragnie. A nazwiska takie, że mogłyby trafić nawet do artykułu prezesa: Jasper Johns, Robert Rauschenberg, Beuys, Koons, Polke,  Martin Kippenberger, a nawet jedna  nasza rodaczka – Paulina Olowska. Miałem nadzieję, że znajdzie się w kolekcji Franciszek Starowieyski, ale niestety – nie tym razem.
(Kogo interesuje sztuka polska w Berlinie, może znaleźć fotografie i obrazy Romana Opałki w Galerii Zak/Branicka, na LindenStrasse. Była nawet ciepła recenzja w Der Tagesspiegel. Galeria, która istnieje od trzech lat, prosperuje świetnie, zdążyła już uczestniczyć w wydaniu pokaźnego albumu współczesnego malarstwa polskiego z komentarzem w języku niemieckim. Galeria, obok kilku innych, mieści się w budynku, który w czasie mostu powietrznego służył aliantom za magazyn żywności, sale są przestronne i wysokie. Ponieważ w dniach 29.IV-1.V był w Berlinie „weekend galerii”, zwiedzających było szczególnie dużo. Wystawa składa się z ośmiu fotografii Opałki, rozmieszczonych w kształcie ośmiokąta, oraz jednego obrazu. W wernisażu uczestniczył sam artysta, który w tym roku nukończy 80 lat. Jak się dowiadujemy, już dniu wernisażu sprzedano kilka fotografii.
Martin-Gropius-Bau zapowiada na wrzesień wielką wystawę „Polska – Niemcy. 1000 lat”, którą przygotowuje Anda Rottenberg, z okazji polskiej prezydencji w Unii. Na razie, obok wystawy rysunków z MOMA, jeśli komuś starczy jeszcze sił, warto obejrzeć w tym samym budynku M-G-B wystawę fotografii wykonanych przez aktorkę niemiecką, Margaritę Broich, pt. „Kiedy opadnie kurtyna”. Z wykształcenia aktorka i fotograficzka, Broich zaczęła dziesięć lat temu  robić portrety innym aktorkom i aktorom po przedstawieniu, na ogół w garderobie, na scenie, na widowni, czasami w plenerze, często jeszcze ucharakteryzowanych. Znakomite kolorowe portrety, niektóre osoby jeszcze w kostiumach, inne w trakcie demakijażu czy przebierania w garderobie. Wiele postaci  znanych publiczności niemieckiej i nie tylko (Klaus Maria Brandauer, Kate Winslet). Polecam, tym bardziej, że wstęp na tę wystawę jest wolny.
Po tym, jak ucieszyłem oko, wybrałem się do Muzeum Aliantów w Alei Gen. Claya, w dzielnicy Zehlendorf, blisko Dahlem. Chciałem odświeżyć swoją pamięć z okresu powojennego, kiedy Niemcy były okupowane, a Stalin ogłosił blokadę Berlina Zachodniego, na co mocarstwa zachodnie odpowiedziały mostem powietrznym, pamiętnym Lufbrucke (1948/49). Mieszkałem wtedy w Berlinie. Samoloty mocarstw zachodnich zaopatrywały Berlin Zachodni we wszystko, wykonując tysiące startów i lądowań na trzech lotniskach, w tym na zbudowanym w rekordowym tempie lotnisku Tegel. Łącznie 277 tys. lotów! Można też podziwiać w całej okazałości samolot transportowy, jaki Brytyjczycy pozostawili dla muzeum.
Dla urozmaicenia wybrałem się na imprezę zupełnie innego rodzaju. W miesięczniku „Berlin.Program” (polecam, cena 2 Euro), znalazłem zapowiedź wieczoru piosenek żydowskich i rosyjskich w wykonaniu bliżej mi nieznanej Swietłany Portnianskiej, w Domu Wspólnoty Żydowskiej, na FasanenStrasse, tuż obok hotelu Kempinski. Kiedy w przeddzień udałem się do kasy biletowej, kasjerka od razu zaczęła do mnie mówić po rosyjsku. Nazajutrz, na koncercie, w dużej i pełnej sali, byli tylko Żydzi rosyjscy. Kiedy artystka (przybyła z Los Angeles, gdzie od 20 lat mieszka) zapytała ze sceny, czy jest na sali ktoś, kto nie rozumie po rosyjsku, podniosła się tylko jedna ręka. Było to więc wydarzenie nie tyle  artystyczne (śpiewaczka okazała się raczej drugorzędną piosenkarką), co towarzyskie. W Niemczech słychać coraz więcej rosyjskiego, nie tylko na Kurfurstendamm, ale nawet w niewielkiej miejscowości Naumburg, gdzie miałem przesiadkę kolejową w drodze do Weimaru, w miejscowej knajpie przy stacji więcej było Rosjan niż Niemców.
Weimar był ostatnim etapem mojej ucieczki od telewizji. W domu Goethego tłok niemiłosierny, ale nadal  pięknie, gospodarz trzyma się mocno,  w Muzeum Bauhausu również (jedna duża sala plus pouczający film). Schillera, Herdera i Liszta odłożyłem sobie na następny raz, kiedy będę młodszy i silniejszy. W drodze na dworzec (b. ładnie odnowiony, w odróżnieniu od wielu innych, rozpadających się stacji na terenie b. NRD), minąłem ulicę Karla Liebknechta oraz pomnik Ernsta Thaelmana – jakoś dziwnym trafem nadal tolerowane. Pociąg do Berlina przyjechał i odjechał o czasie, co było miłym zaskoczeniem, ponieważ kilka dni temu czytałem w gazecie (a wczoraj widziałem na własne oczy), że co najmniej 1/3 pociągów ma opóźnienia. W Niemczech! Kanclerz podobno się chwieje, ale Goethe,  Schiller, Liszt i Herder trzymają się mocno.
W pociągu dokończyłem powieść znanego japońskiego pisarza, Haruki Murakami, pod dziwnym tytułem „1Q84”.  Wydawca reklamuje autora, jako najbardziej znanego i najwybitniejszego pisarza japońskiego. Wiele jego książek ukazało się po polsku. Dla mnie był to pierwszy kontakt z tym autorem. Lektura  ciekawa, wręcz sensacyjna, ale czy to jest wielka literatura? Raczej czytadło, na pewno  w sam raz do pociągu, aby szukać ucieczki od wielkich wydarzeń, które podobno miały miejsce podczas minionego  weekendu.  
PS. Dziękuję Blogowisku za życzenia urodzinowe!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 75

Dodaj komentarz »
  1. Ubito bin Ladena, w Pakistanie (w kraju wspierającym Zachód w wojnie z terroryzmem, walczącym o demokrację – razem z NATO i z naszym krajem -w Afganistanie etc.) ober-terrorystę i zło absolutne współczesnego świata.

    – oj, bardzo dobrze, bardzo dobrze; wielki to sukces demokracji, kultury zachodniej i siły naszego oręża

    Onegdaj (2004) w zamachu bombowym w Katarze (kraju dziś wspierającym rebelię p-ko Kadaffiemu i popierającym interwencję powietrznych sił NATO w Libii czyli też „naszym”) zabito trochę mniejszego terrorystę (chodzi o skalę i rozgłos) niejakiego Zelimchana Jandarbijewa.

    – oj, bardzo źle, bardzo źle, to nie demokratyczne, „kagiebowskie” i STASI metody działania spec. służb

    Pytanie – czym różnią się te dwa, przedstawione wyżej od siebie fakty ? Jaki entourage promowany przez polskie media otacza obie, podobne, postacie terrorystów islamskich i czemu te opinie są tak diametralnie od siebie różne ?
    Może ktoś mnie oświeci ?
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  2. Ten choć za sprawą fundacji robi coś pożytecznego, ale i tak win nie zdoła odkupić. Za całe zło wyrządzone światu sczeźnie w piekle, pośród swoich, prędzej, czy później.

    Jakiś czas wcześniej Museum of Modern Art mogłoby wypożyczyć do Berlina również coś większego, np. Gurernikę Picassa, którą gościło w swych murach przez dziesięciolecia od końca II WŚ. Można by wtedy całymi godzinami kontemplować to dziwne oświetlenie, albo tego byka ze szpiczastymi uszami, czy rycerza ze strzaskanym mieczem, a także dokładnie poszukać na obrazie, czy genialny Autor nie umieścił gdzieś proroczo pośród zbombardowanych ludzi także symboliki północno-afrykańskiej; może jakieś słowne ostrzeżenie na tym zadrukowanym koniu, albo np. szczątki trzech libijskich dzieci, ukryte przed widzami na pierwszy rzut oka…

    A może jakaś fotka z budynku ONZ-u się zachowała, pokazująca jak w trakcie ogłaszania napaści na Irak wiszącą tam kopię Guerniki Amerykanie całkowicie zasłonili, żeby nie krzyczała aktualną i dziś prawdą wprost w obiektywy wszystkich kamer świata? Guernica w Berlinie byłaby w sam raz, w ramach reminiscencji oraz jako memento na przyszłość. Również „Faust” Goethego byłby do kompletu OK, mógłby przypominać o transakcji, która została najwyraźniej właśnie powtórzona hurtowo przez „aliantów”, choć z bardziej przyziemnych pobudek; w każdym razie mogą już śmiało krzyczeć: „trwaj chwilo, jesteś piękna”, ale na podróż do Małgorzaty już bym na ich miejscu nie liczył… Nie ten kierunek.

    Czasy się zmieniły. Kiedyś samoloty aliantów zaopatrywały we wszystko Berlińczyków, dziś pozbawiają wszystkiego Libijczyków, albo transportują prochy z Afganistanu – jedno wszakże jest constans, wciąż można je podziwiać, albo w muzeum, albo warczące nad głowami.

    Zestaw piosenek żydowskich i rosyjskich to strzał w dziesiątkę, odważne posunięcie, chociaż przypuszczam, że to nic oryginalnego; inspiracją mogły być radosne dla wielu przedstawicieli obu nacji wydarzenia po 17.09.1939r. na wschodnich rubieżach Polski, choć i po wojnie nie brakowało okazji do wspólnego świętowania.

  3. W tym Naumburgu mógł Pan wpaść do tamtejszej katedry i zobaczyć sławną rzeźbę uśmiechniętej Polki. A Rotshildowe mogli sobie pozwolić na taki dar, gdyż według wiarygodnych szacunków majątek ich wynosi dziś około 50 bilionów /naszych bilionów/dolarów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oto dostajemy receptę na udany urodzinowy weekend!

    Jako bonus, korzyść dodatkowa – wypoczynek od bloga i blogowiska błogich blablań. Redaktorze, przed Panem, i krajem, pół roku kampanii wyborczej, którą wypełni pustosłowie, hucpa i narzekania. Życzę hartu ducha.

    Dziękuję za notkę o Haruki Murakami, którego nie znam, niemniej zdaje mi sie, że postmodernistyczna literatura nie rzuca ogromnych, panoramicznych wizji i nie rozstrząsuje głębokich moralnych dylematów, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni przez poprzednie okresy, mody i kierunki, stąd niejakie rozczarowanie jej minimalizmem.

    Witamy z powrotem na blogu 🙂

  6. przyjedz Pan do mnie, na budowe BBI na Schoenefeld. Lotnisko bedzie Erste Klasse. Napijemy sie wodeczki, pogadamy…. wokol sami Polacy, Rumuni, Portugale. Nie ma czasu na durna polityke, na podzialy, na wspominanie Smolenska. Jest czas roboty i budowy pieknego lotniska….

  7. Tak, wyobrażam sobie Boysa w artykule prezesa…

  8. @Marka:

    Cytuję:
    „inspiracją mogły być radosne dla wielu przedstawicieli obu nacji wydarzenia po 17.09.1939r. na wschodnich rubieżach Polski, choć i po wojnie nie brakowało okazji do wspólnego świętowania.”

    Ja Ci powiem, puknijsię.

  9. WODNIK53 pisze:
    2011-05-02 o godz. 18:28
    Hipokryzja zachodu nie zna granic przyzwoitosci.
    Z obecnych wiadomosci bije hipokryzja. Media powtarzaja jak papugi ze aby uszanowac tradycje islamu ubitego Ossame pochowano w ciagu 24 godzin. Ale probke jego DNA zabojcy Ossamy porownali z mozgiem jego siostry ktora zmarla w 2006 w Bostonie. Co znaczy ze zostala ona pochwana bez mozgu wbrew trdycji islamskiej. Czy rodzina o tym wiedziala ?
    Oczywiscie po wrzuceniu Ossamy do morza co nie jest trdycja islamu nikt niezalezny nigdy nie bedzie w stanie go pozytywnie zidentyfikowac.

  10. Fantastyczna ucieczka przed polskimi mediami minionych dni , podziekowania za kolejną opowieść o wydarzeniach kulturalnych u naszych miłych sasiadów .

  11. stasieku (05-02 o godz. 17:20):

    @telegraphic observer
    Steven Hill, amerykański publicysta pisze w GazecienaŚwięta:

    ”W Ameryce 400 najbogatszych osób ma 1,4 bln dolarów. To PKB całych Indii. To śmieszne, absurdalne. W XXI wieku tak nie może wyglądać cywilizowany kraj. Model trickle-down nie działa, jest niewydolny.”

    Czy masz jakiś pomysł na rozwiązanie takiego absurdu?

    Drogi Stasieku!
    Czyż nie jest absurdalne (i śmieszne) deliberowanie jak Książe „Rudzielec” przydybie siostrę Księżnej Cambridge? Dlaczego naszą uwagę przyciągają celebryci wszelkiej maści? Czy na tym polegać ma równość między członkami rodzaju ludzkiego?

    Taka jest ludzka natura, odpowiesz. I słusznie. Natomiast „Trickle-down economics” jest terminem politycznym; w ekonomii mówi się o „supply side school of macroeconomics”, m.in. w odniesieniu do polityki fiskalnej (obniżanie stopy podatku dochodowego). Mało kto ją podważa, wiele krajów stosuje, niedawno w Polsce obniżono podatki (i składkę) aby stymulować gospodarkę zagrożoną kryzysem światowym. Niektóre daleko idące tezy nie znalazły potwierdzenia, jak często bywa w teoriach znajdujących uznanie i zastosowanie.

    Oczywiście efektem są większe nierówności, za cenę spowolnienia wzrostu. Pamiętać należy, że USA w latach 1992-2007 przechodziły okres bezprecedensowo szybkiego wzrostu gospodarczego i niskiego bezrobocia. (W końcowej fazie, część tego sukcesu na kredyt).

    Jeśli bogactwo przyrasta w stałej proporcji, czyli logarytmicznie, zaś indywidualna konsumpcja zabiera niewielką, malejącą część zarobku, to bogactwo zaczyna osiągać niebotyczne rozmiary. Wystarczy kilkadziesiąt lat prosperity przy niezbyt progresywnym opodatkowaniu.

    Pytasz o metodą rozwiązania tego „absurdu”. Nic prostszego, należy przyłożyć się do zdobywania wyższych dochodów, do odbierania „niezasłużonej” części sportowcom, gwiazdom, prezesom firm i banków, zarządcom funduszy hedgingowych. Ale większość ludzi nie wie jak, albo nie chce im się. Alternatywą jest silna progresja podatku dochodowego i od dziedziczenia. Ale czy ktoś się na to odważy? Gdyż łatwo jest powiedzieć – model trickle-down nie działa; co innego jest zmienić podatki, albowiem istnieje spore ryzyko, że gospodarka spowolni jeszcze bardzie, lub stanie zupełnie. Zapytaj o to Rostowskiego.

    Oczywiście przytoczona przez Ciebie frazeologia jest populistycznym trikiem. Po pierwsze siła nabywcza tej kwoty w Indii jest co ponad 2,5 razy wyższa niż w USA. Po drugie porównuje się majątek ze strumieniem, zgtoamdzone bogactwo z rocznym strumieniem dochodu. To tak jak porównywąć odległość z szybkością ruchu, albo szybkość z przyspieszeniem. Po trzecie, PKB na głowę (z PPP, czyli siły nabywczej) jest nadal kilkanaście razy wyższy w USA niż w Indii. Nota bene, nierówności dochodów mierzone wskaźnikiem Gini są nieco wyższe w USA, ale podejrzewam, że nierówności bogactwa są większe w Indii z powodów historycznych. A jaki majątek posiada 400 najbogatszych Indusów w stosunku do ich PKB? Ćwierć biliona, czy więcej? Zaś wśród tych 400 najbogatszych Amerykanów jest 4 Indusów.

    Zdaje mi się, że słowo absurd jest nadużywane, raczej odnosi się je do ludzkiego rozumowania, a nie do objawiania się rzeczywistego świata. Chyba, że sądzimy iż stosunki społeczne, czy inne międzyludzkie są czyimś wymysłem, a to już jest absurd chyba.

  12. @jasny gwint, 19:35
    Panie, czy Pan wie co to znaczy „nasz” bilion dolarów?
    Zobacz Pan jaki jest PKB świata w „naszych” bilionach!
    Nie komentuję Pańskich tekstów, ale teraz przekroczył Pan już którąś granicę.
    Te wiarygodne źródła kupił Pan pewnie pod kościołem.
    Wstyd.

  13. Pan Spokojny pyta (05-02 o godz. 11:01) bo
    ostatnio wstrząsnęła nim informacja, że w USA sektor finansowy przysparza swoimi usługami około 30% dochodu narodowego! Nie sieją, nie orzą … czy to prawda?

    Szanowny Panie Spokojny, nie na Placu Czerwonym tylko … tak się zaczynały kawały Radia Erewan, które mi pan nieumyślnie przypomniał. A czy Pan umie korzystać z internetu? Ach, może są problemy z językami obcymi. Otóż usługi to ponad 70 procent PKB, zaś usługi finansowe poniżej 10 procent, co jest faktycznie historycznym rekordem. Przyczyn tego zjawiska może być kilka. Model regulowania inwestycjami w gospodarkę oparty na Komisji Planowania z Komisją Cen (i organami ścigania) jak wiadomo upadł z kretesem. Rola banków przez bezpośrednie inwestowanie w firmy, tak popularna w modelu niemieckim też spada. Natomiast wzrasta trzeci model oparty na rynku finansowym z giełdą i bankami inwestycyjnymi posługującymi się instrumentami finansowymi. Po drugie wzrasta udział akcjonariatu w miejsce fiansowania działalności firm produkcyjnych długiem. Czyli tzw. ludowy kapitalizm, któremu red. Passent poświęcił kiedyś może nawet i pół blogowego lub papierowego felietonu. Akcje, czyli drobne udziały we własności firmy wymagają wyższej obsługi, generują wyższy dochód dla akcjonariuszy, ale nie są obciążeniem dla firm – jak twierdzi teoria (nadal obowiązująca). Po trzecie, demografia powoduje, że coraz większa część społeczeństwa amerykańskiego (i nie tylko amerykańskiego) żyje z oszczędności, żyje oszczędnościami, żeby nie powiedzieć – żyje dla oszczędności na stare lata, i potrzebuje ich obsługi w takiej czy innej formie. Po czwarte, wysokie realne stopy zwrotu przy niskiej inflacji i dużych zyskach firm powiększyły „tort do podziału”. Oczywiście są badacze, którzy starają się teorię podważyć z tej lub innej strony, ale chyba nie ma jeszcze znaczącego przełomu. Oczywiście ten wysoki udział usług finansowych jest niepokojący, ale zaczął spadać, być może kryzys finansowy działa otrzeźwiająca i w ten sposób. Nasuwa się pytanie, jak radzą sobie inne kraje, Japończycy i ostatnio Chińczycy z ogromnymi oszczędnościami – otóż ich sektory finansowe też urosły, ale chyba nie są tak rozwinięte, pewnie ze szkodą dla realnej gospodarki.

    A jak Panu wiosna dopisuje?

  14. W sobotę świat trząsł się i pasjonował parą angielskich podrostków przebranych za clownów w koronach, karetach i przepychach. W niedzielę tsunami zatrzęsło Europą z okazji bizantyńskiej beatyfikacji zmarłego onegdaj papieża o podejrzanej reputacji, ale zaszczyconej obecnością mężów stanu i zboczonego Berluskoniego. Dziś zabito jednego Bin Ladena, jako rekompensatę za śmierć miliona Irakijczyków, ileś setek tysięcy Afganów i grabieży tych nędznych krajów. I dalej świat się z uciechy trzęsie łącznie z Obamą i Sikorskim. Jutro z pewnością ujrzymy nową sensację, pomijając marginalną konstytucję zdychającego państwa. Mamy XXI wiek! Ciekawość budzi pytanie czy terroryści kupili już bombę atomową? Spełni się wówczas przepowiednia Levi Straussa, że historia planety zaczęła się bez ludzi i bez ludzi zakończy się.

  15. Panie Danielu,

    A ktory tom „1Q84” Pan czytal? Bo jak pierwszy, to sie nie dziwie, ze Pana nie uwiodl. Rozkreca sie dopiero w drugim. Tyle, ze Murakami nie przewidzial, ze Polacy podziela jego ksiazke az na 3 czesci.
    Na nastepny wypad pociagiem polecam ten drugi tom, albo od razu „Kronike ptaka nakrecacza” lub „Kafke nad morzem”.

  16. Ryba (05-02 o godz. 17:52) do p. Spokojnego

    I jakież to obserwacje o moim języku szanowny Pan poczynił?

    W którym punkcie, w jakiej kwestii moje merytoryczne wywody „są cokolwiek nieświeże”? Całym w ciekawości, w gotowości do nieustającej nauki.

    Przypomina mi się doświadczenie pierwszego zetknięcia się z serem roquefort, nie dość, że sprzedali nieświeży, to jak śmierdział!!!

    Człowieka historia przywala, to niewątpliwe. Teraz neoliberały, a w aulach UW niegdyś marksiści – to się musiało źle skończyć, galimatiasem w głowach. Ale Panu Spokojnemu się nie myli, wie co jest z „Kapitału” – o architekturze (???), a co z Ewangelii Świętego Mateusza („nie sieją nie orzą”) – o ptakach niebieskich, symbolu bumelanctwa i naciągania.

  17. Denerwuje mnie, ze „Polityka” upiera sie przy pisaniu ibn Laden, zamiast „bin’, bo tak rzekomo historycznie pisano w Polsce. Byc moze tak bylo, tyle ze jezyki ewoluuja i nalezy dostosowac sie do zmian, a nie trzymac sie Sredniowiecza.
    Z drugiej strony w ramach zmian uzywa sie ostatnio slowa „onegdaj” w sensie „ongis, niegdys, dawniej” (np. wpis Wodnika), a to slowo przeciez znaczy ‚przedwczoraj’.

    Co do wpisu Gospodarza to Weimar jest uroczy, zreszta sporo jest takich nieduzych miast w ex-NRD, n.p. pieknie odnowione, ale i opuszczone przez mlodych miasto Goerlitz. W nazewnictwie oni trzymaja Liebknechta i Marchlewskiego, ale i w Polsce pelno jest jeszcze ulic Hanki Sawickiej.

  18. Panie Danielu zaczął Pan od złej ksiązki Murakamiego;)!Polecam gorąco „Norwegian Wood” lub „Kafka nad morzem” i zmieni Pan zdanie;).

  19. Witaj Pan Panie Redaktorze po „tułactwie kulturalnym”.
    Teraz zaczną się schody, bo wracasz Pan do realiów, delikatnie
    mówiąc – odmiennego kalibru.
    Proszą sobie uzmysłowić że „silna grupa pod wezwaniem”, czyli
    delegacja Pisuarska jeszcze nie powróciła z peregrynacji
    watykańskich. Jak tylko wrócą to się dopiero zacznie! Na pewno
    powołają komisję śledczą z hamulcowym na czele.
    Ale nie uprzedzajmy faktów.

    Co do Haruki Murakami to nie podzielam Pańskiej opinii cyt:
    „Lektura ciekawa, wręcz sensacyjna, ale czy to jest wielka literatura? Raczej czytadło, na pewno w sam raz do pociągu, …”
    Czytałem jego „Koniec świata” , „Hard-boiled Wonderland” i „Przygodę z
    owcą” , i mam nieco odmienne zdanie od Pańskiego Panie Danielu.
    Owszem dzieją się u niego rzeczy dziwne, wręcz niesamowite ale jest
    mistrzem labiryntu myślowego, swego rodzaju metafizyki i oderwania
    od jakże pospolitej rzeczywistości. Ale o gustach…etc., etc.

    Gratuluję wspaniałego pomysłu na spędzenie urodzin.

    Pozdrowionka.

  20. @ Therese Kosowski

    Niewiele masz do powiedzenia, ale to żadna strata.

  21. P.S. a ja czytam ponownie, po trzydziestu latach „Czarodziejską górę”
    Tomasza Manna w przekładzie Józefa Kramsztyka (wyd. w 1965 r.).
    Fajne „deja vu” po latach.

    Pozdrowionka.

  22. @telegraphic observer, 21:08
    To jeden z głosów nt „trickle down transformacji ustrojowej”

    http://www.lewica.pl/?id=9863

    nara

  23. @telegraphic observer pisze: 02.05, 21:45
    Pyta Pan: „A jak Panu wiosna dopisuje?”
    Więc odpowiadam: jest chłodno i deszczowo.

  24. Hallo Panie Passent,

    ja tylko króciutko, w kwestii formalnej;
    „Mój ostatni kontakt z telewizją miał miejsce kilka dni temu, podczas meczu piłkarskiego Barcelona – Real Madryt (2:0)”
    Jeśjiś Pan faktycznie – dobrze – „kontaktował”, to byłeś Pan świadkiem kopaniny pt. Real Madryt-FC Barcelona 0:2!

    Ach, tak już zupełnie na marginesie; czy dzisiejszy Pan Daniel Passent, mógłby mi (nam?) szczerze powiedzieć, co DANIELEK PASSENT, wtedy (1948/49) w Berlinie, myślał, albo jeszcze lepiej, WYPISYWAŁ, na temat tej – dopiero teraz(?!) – tak podziwianej „luftbruki”?!!!
    No daj się Pan raz uprosić!

  25. Jasny Gwincie
    Nieco pochopnie nazywasz premiera Berlusconiego zboczeńcem. Jego witalność seksualna osadzona jest głęboko w kulturze śródziemnomorskiej określanej jako kultura „macho”, „łacińskiego kochanka” czy nawet „fallokraty”. Fellini doskonale zobrazował ten mit w „Mieście kobiet”. Jest w tym obrazie wątek podstarzałego milionera i lowelasa doktora Katzone zwanego „Sante Kutasso”. Milioner „Kutasso” organizuje swój pożegnalny bankiet z okazji uwiedzenia dziesięciotysięcznej kobiety, który jest de facto jego pożegnaniem z życiem. Włąsnie z tego mitu „lacińskiego kochanka” ( w tym przypadku „Sante Kutasso) wywodzi się aktywność erotyczna premiera Berlusconiego. On jest przekonany, że musi uwodzić bo inaczej umrze.
    Radziłbym Jasny Gwincie bliżej przyjrzeć się uwarunkowaniom kulturowym głęboko zakodowanym w psychice premiera Włoch zamiast krzywdzić go pochopnie epitetem zboczeniec.
    Pozdrawiam

  26. Zawiść. Tylko tak mogę się odnieść do tekstu gospodarza.
    Ja obejrzałem jeszcze mecz ligi europejskiej FC Porto vs Atletico Madryt (1:5) i choć bramek sześć, to nie była to jednak liga mistrzów.
    Nie byłem w żadnej galerii sztuki, ale za to przez trzy dni oglądałem piękne konie i amazonki na zawodach WKKW, a ucho cieszyłem na spotkaniach chóralnych miejscowych zespołów. Trzeba trafu, bo w konkursie pobili nas znowu Niemcy, a piosneczki miały wyraźne barwy opcji niemieckiej.
    Rosjan nie lubię jako turystów, bo w ich otoczeniu ceny szybują do góry i nie pozostaje nic innego, jak poszukać innego otoczenia.
    No i jeszcze książka. Tą przeczytałem przed wolnymi dniami i znowu chyba nie taką, bo o Polakach w Wehrmachcie autorstwa Ryszarda Kaczmarka.
    Tak wygląda zawiść!
    Pozdrowienia

  27. znakomity weekend, zazdrosze panu

  28. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    jasny gwint pisze:
    2011-05-02 o godz. 21:47

    „Mamy XXI wiek! Ciekawość budzi pytanie czy terroryści kupili już bombę atomową? Spełni się wówczas przepowiednia Levi Straussa (…) że historia planety zaczęła się bez ludzi i bez ludzi zakończy się”

    Oczywiscie dziekujemy, to znaczy „bezludzie” dziekuja Levi za wyjecie „b” poza nawias(?) faktem jest, ze „bezludz” uczestniczyc nie bedzie patrzac na uwijajacego sie – tak jakby w ukropie – „laciatego owczarka” kasajacego asekuracyjnie li tylko z doskoku – roznie to bywa – tzw. „owsiane owiczki”.

    Ps.
    Domyslam sie – nic innego nie pozostaje – ze sie rozumiemy w roznych alfabetach zachowujac umownie tzw. „pryncypia samozachowawcze” … chyba ze (?)
    w co watpie, ale i brak wiary jest wiara, nadzieja-alternatywa – prawda? http://www.youtube.com/watch?v=zslI3XAo6eo itd … (?)

  29. http://www.google.com/hostednews/epa/article/ALeqM5gepzbrD-LS1inCj214_ON8u-d-fQ?docId=8899609

    WODNIKU53 ; to bardzo proste,prywatnie oswiecono by cie tak.
    Zelimchan Jandarbijew to byl nasz terrorysta i nalezalo
    go bronic,a Bin Laden przestal byc nasz,wiec jak chce
    niech sie o niego upomni tow Putin.

  30. @Daniel Passent
    Szanowny Gospodarzu, po pierwsze gratulacje z udanego pobytu w Berlinie.
    Po drugie zadowolenie, że Pan się tym wyjazdem trochę wyluzował, co ostatnio jest na tym blogu preferowane przez m.in. @stasieku i @mag , o ile jeszcze czytuje Pan swój blog.
    Po trzecie, to była kolejna Pana podróż do Berlina o tej porze roku, co wiążę z unikaniem tłumów latem i gorszej pogody w innych porach roku.
    Ten Berlin to dla Pana dzieciństwo, gdy był tam Pan mając 8-12 lat, kiedy doznaje się świata intensywniej, bo już zaczyna się go trochę rozumieć.
    Czyli powrót do tamtych szczęśliwych lat – gdy sądzę, że był Pan wówczas podwójnie szczęśliwy, bo Pan przeżył i był już bezpieczny a w Berlinie jakby na nowo doznawał świata. To musiało być ciekawe, ten pobyt w podzielonym i zniszczonym mieście.
    Nasze dzieciństwo, a piszę tu również o odpryskach wspomnień innych blogerów, przebiegało w krajobrazach pól, lasów i rzek Mazowsza, Lubelskiego czy Kielecczyzny. Pamięta się raczej wakacje, z ciepłymi i jasnymi jego stronami oraz inną intensywność przeżyć, Dojrzewaliśmy jakże inaczej, trochę puszczani „na żywioł”. Dzisiejsze dzieci, które są albo „tresowane”: języki, tenis/pływanie, szkoła/obóz/kolonie i komputer, albo gdy są zaniedbywane – tracą czas i szanse życiowe, włócząc się po blokowiskach lub pomiędzy zabudowaniami upadłych PGR-ów. Pośrodku są dzieci, które starają sobie jakoś radzić bez rodziców, którzy albo harują do nocy albo ich nie ma, bo są na „wyjeździe”, jeśli im się chce i wiedzą jak przyłożyć się do zdobywania wyższych dochodów.
    Korzyścią dodatkową, którą odniósł Pan z wyjazdu, oprócz berlińskiej odnowy kulturalnej, było opuszczenie na parę dni tego całego otaczającego nas zgiełku.
    Odcięcie się od atakującego nas podobnym we wszystkich mediach idiotycznym jazgotem, jest zbawienne dla naszych zmysłów i skołatanej głowy. Zajęcie jej w tym czasie doznaniami z obszaru kultury wyższej jest doskonałym pomysłem.
    Mnie wystarczyło dwa tygodnie pobytu w szpitalu i potem trzy tygodnie w innym miejscu bez TV, żebym zaczął inaczej oglądać świat.
    Naprawdę można się obyć bez TV i bełkoczących gazet. Wytrzymuję z tym trzeci miesiąc i naprawdę nie interesuje mnie gdzie był Premier „T”, co powiedział Prezes JK, czy poseł Brudziński lub inny Gowin. Śluby, beatyfikacje czy rocznice katastrof i pogrzebów oraz zabójstwa i bombardowania przyjmuję do wiadomości, że się odbyły lub „rejestruję”, że miały miejsce.
    Na mnie ta cała medialna sieczka nie działa, bo interesują mnie tylko istotne, przysłaniane tą zasłoną z szumu i jazgotu mediów – fakty, oraz wydarzenia lokalne i prognoza pogody.
    Zazdroszczę Panu Gospodarzu możliwości dokonania swoistej regeneracji samopoczucia, wzbogacenia o kolejne doznania kulturalne i zanurzenia się w miejsca wspomnień z dzieciństwa.
    Serdecznie pozdrawiam.
    P.S. Mój tekst zachowuje zdrowe zasady co do rozmiarów. Liczy 428 słów i 2571 znaków, wobec 856-5136 tytułowego wpisu Gospodarza.

  31. @Stasieku ;
    Nie wiem czy odpisze @Jasny Gwint .
    Wydaje sie ,iż tym razem nie odczytał pan ” ironi ” i te 50 bilionow US @JG ,to nic innego jak 50 mld $ . Znakomity @ TO może potwierdzić , pan też o tym wie, tylko nie czyta pan „ironi” w tekstach innych blogowiczów.

  32. Potem nie oglądałem już niczego, nie widziałem beatyfikacji, ślubu królewskiego … . A szkoda Gospodarzu bo Harry dal niezly popis i brakowalo tylko jego slynne opaski z Hakenkreuz, maz Q mial problemy z wsiasciem do karety, kaznodziej po ceremoni zrobi w katedrze pare akrobatycznych sztuczek, natomiast siostra Kate hmm hmm …

    God Save the Queen.

  33. w tym (w zasadzie „w tej”) Naumburg, wcale nie takim małym, miałeś Pan właśnie w tej kołodworcowej knajpie bananaweisse wypić a nie Ruskich śpiegować. to jest dopiero satysfakcja; no, i byłoby dopiero o czym pisać.

  34. stasieku, 21.19. pisze;
    „Panie, czy Pan wie co to znaczy „nasz” bilion dolarów?”
    Właśnie to chciałem takim jak Pan wyjaśnić, gdyż nasz bilion nie jest tym samym co ich bilion. Nasz zawiera 12 zer, ich natomiast tylko 9, co czyni często wodę z mózgu. Jak widać Panu także. A granice należy czasem przekroczyć, ale w tym celu nie musi Pan czytać moich tekstów, co ja czynię z wzajemnością. A wielkość majątku Rotshildów podałem za Hongbingiem „Wojna o pieniądz” str. 12. Hongbinga nikt niestety nie czyta, wielu natomiast pyskuje. Pozdrawiam

  35. magrud, spokojny. Temu mędrcowi z za oceanu należy poradzić trochę klasyków. Oto co pisze Abraham Lincoln, szesnasty prezydent USA.
    „Mam dwóch potężnych wrogów: stojącą przed moim obliczem armię Południa oraz znajdujące się za moimi plecami instytucje finansowe. Z tych dwóch nieprzyjaciół, drugi jest zdecydowanie bardziej niebezpieczny. Widzę jak zbliża się przyszły kryzys, na myśl o którym wstrząsają mną dreszcze. Żyję pod ciężarem obaw, lękając się o bezpieczeństwo kraju. Pieniądz wciąż rządzi, czyniąc krzywdę zwykłym ludziom, a w chwili gdy całe bogactwo zostanie skupione w ręku małej grupki, los naszej Republiki będzie przypieczętowany. Mój niepokój o bezpieczeństwo tego państwa jest większy niż kiedykolwiek i przewyższa obawy o wynik wojny.”
    Proszę, wizjoner. I los został przypieczętowany.

  36. @Teresa Stachurska wpis: z 2011-05-02, godz. 21:34
    Szanowna Pani Tereso!
    Bardzo dziękuję za podany link.
    Dzięki niemu nie muszę się ani „nadymać” ani dręczyć „problemami z językami obcymi”.
    Serdecznie Panią pozdrawiam w to mokre i zimne 3-cio majowe przedpołudnie.

  37. spokojny, magrud. Ten słuchacz FOXa powinien jeszcze znać innych klasyków. Oto Thomas Jefferson.
    „Wszystkie formy kontroli nad ludzka świadomością, jakie są w dyspozycji struktur bankowych powinny zostać zniszczone, w przeciwnym razie ta kontrola zniszczy nas.”
    I dalej Jefferson; 1802.
    „Jestem głęboko przekonany, że niebezpieczeństwo dla naszej wolności, które stanowią międzynarodowe instytucje bankowe, jest daleko większe niż groźba ze strony wrogich armii. Bankierzy stworzyli już nową arystokracje pieniądza, lekceważąc lokalne rządy. Prawo do emisji pieniądza musi być wydarte z bankierskich rąk; musi ono należeć do właściwego suwerena – narodu.”
    Warto wiedzieć, że do dziś emisja pieniądza w USA znajduje w rękach banków prywatnych występujących pod szyldem FED.

  38. Slawomirski pisze; historia planety zaczela sie bez komunistow i bez komunistow sie skonczy.
    Pan szanowny raczy sie mylic,plemiona pierwotne zyly
    akurat w komunie i wszystko na to wskazuje ze wrocimy
    do punktu wyjscia.

  39. Panie Sławomirski, zażyj pan jakieś środki na sen!

  40. @”Ted” z dn. 3.04.2011 h: 3.40.

    Zgodnie z prawem, a i z ogólnym odczuciem moralności, porządku i zasad współżycia terroryzm zawsze pozostaje terroryzmem, a zamachy na niewinnych i przypadkowych ludzi są występkami wyjątkowo odrażającymi.
    Z tytułu prawa międzynarodowego (i poszczególnych krajów) obaj – czyli: Osama i Jandarbijew – byli takimi samymi, niebezpiecznymi i anty-społecznymi osobnikami.
    Pozdro
    WODNIK53

    PS: „Sławomirski” – z dn. 3.04.2011 h:3.40.
    Proszę uważnie czytać posty do których się Pan odnosisz. „Polonium” (jak Pan piszesz w rzeczonym wpisie) i trucie „niewygodnego” Rosjanina (jaki związek z Jandarbijewem ?) jak ma się do bombowego zamachu w Auckland na statek „Greenpeace’u” – zginęła wówczas 1 osoba ! – przez … no nie pamiętam przez kogo; czy czasem nie była to akcja spec.służb jednego z demokratycznych, cywilizowanych i zachodnich państw ?
    Przypominam też, że agenci tej służby po dziś dzień w tym kraju żyją na spokojnej emeryturze i po dziś dzień są chronieni przez organy tego państwa.

  41. Donald Tusk wypalony?
    Postawiłem w tytule znak zapytania, bo to opinia z mediów, do której dopiero zaczynam się przyzwyczajać. Jako zwolennik mniejszego zła, Platformy Obywatelskiej, niechętnie widzę te objawy na własne oczy.

    To było wczoraj, w audycji Tomasza Lisa, w której ekskluzywnym gościem był D. Tusk.
    Tam nie ma zdawkowych odpowiedzi do sitka podstawionego na schodach sejmu. Tam jest dość czasu aby sprzedać publice jakąś nowinkę, coś o czym można po zgaszeniu telewizora pogadać.

    Odebrałem p. Tuska poszarzałego, brzydko łysiejącego, czasami z tym uśmiechem-grymasem bezzębnym.
    Głos często zawieszany oznacza brak formy albo nieszczerość, szukanie odpowiedzi politycznej (bez bitu informacji)
    Zarzut, że odebrałem premiera ze znamion zewnętrznych, trochę jak dziecko, odrzucam. Udowodniono w badaniach międzynarodowych, że „swing voters” reagują pozytywnie na urodę polityka, na grę ciała, pozory szczerości. A ja ciągle liczę na ich głosy w październiku.

    Każde prawie pytanie Lisa spotykało się z dywagującą odpowiedzią. Nawet te wojskowe pytania (Lis się musiał wcinać, bo wyczuwał sytuację, zna rozmówcę dobrze) pozostawały bez jednoznacznej, wojskowej odpowiedzi.

    Premier konsekwentnie zapewniał, że wie co zrobić w następnej kadencji, że determinacji mu nie zabraknie.
    Już to słyszałem wielokrotnie, wszyscy wiemy co należy w Polsce zrobić.

    Panie Donaldzie Tusku, idą gorące czasy, ciepła woda w kranie jest i płynie nie dzięki Panu. Trzeba coś nowego, coś inaczej, trzeba w końcu czegoś z pasją!

    Mam pomysł na zarybek.
    Proszę z helikoptera rządowego prezentować postępy w budowie autostrad. Np. kwartalnie. Pokazanie takiego 30 minutowego filmu z dobrym komentarzem, dałoby pewien efekt.

    Trzeba otwarcie nazwać inwestycje drogowe i związane z tym wyrzeczenia zarabiającego pokolenia, wkładem w lepszą przyszłość naszych dzieci i wnuków. Dlaczego ta prawda jest artykułowana półgębkiem, a w czasie „grabieży pieniędzy z OFE” rzadko słyszałem ten argument ze strony rządowej?

    Dlaczego PO daje sobie wmówić mistrzostwo pijaru?
    Kto króluje w „narracji”, no kto?

  42. Zabawne, podobnie jak Pan oglądanie telewizji zakończyłem na ww meczu, podobnie jak pan przeczytałem pierwszy raz powieść Murakamiego w pociągu(co prawda jadąc do Poznania, a tytuł powieści: „Po zmierzchu”) i podobnie jak pan uważam, że dużo brakuje autorowi do szacownego rezydenta Weimaru…

  43. @”jasny gwint” – Cool (oba wpisy) !
    Do Twoich celnych cytatów dodałbym jeszcze jedną – też jednego tzw. Ojca-założyciela St.Zjednoczonych AP (oni byli „oświeceniowcami” z krwi i kości, a to jest niesłychanie cenny walor który niestety w naszym kraju jest dziś postponowany i poniżany na każdym kroku)- sentencję:

    Jeśli naród oczekuje, że może być jednocześnie niedouczony i wolny w cywilizowanym kraju, to oczekuje czegoś, co nigdy nie miało miejsca i nigdy się nie zdarzy (T.Jefferson).

    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  44. Slawomirski pisze:

    2011-05-03 o godz. 03:34
    Majster z BBI pisze:

    2011-05-02 o godz. 20:37

    Kiedy to lotnisko bedzie otwarte?

    Slawomirski

    Tutaj sporo informacji o BBI. Nam, w Polsce wiele brakuje do podobnych inwestycji

    http://www.berlinczyk.pl/0,80-bbi,poznajemy,nowe,lotnisko,w,berlinie.html

  45. @jasny gwint, 9:44
    Waldemar mnie zarzucił (7:49) brak wyczucia ironii w odbiorze tego Pańskiego zdania.

    A Rotshildowe mogli sobie pozwolić na taki dar, gdyż według wiarygodnych szacunków majątek ich wynosi dziś około 50 bilionów /naszych bilionów/dolarów.

    Zawstydziłem się tym „brakiem wyczucia”, ale dzisiaj czytam ze zdumieniem kontynuację idiotyzmu.
    Pisze pan tonem obraźliwym.

    Właśnie to chciałem takim jak Pan wyjaśnić, gdyż nasz bilion nie jest tym samym co ich bilion. Nasz zawiera 12 zer, ich natomiast tylko 9, co czyni często wodę z mózgu.

    Napisz sobie Pan 50 000 000 000 000 i podziel przez cenę domu w USA 400 000 to dostanie Pan 125 000 000 domów. Jeśli w każdym zamieszka 4 osoby, to te zasoby rodziny R starczyłyby dla pół naszego miliarda mieszkańców. (500 000 000 mieszkańców)

    Oczekuję przeprosin (he, he)

  46. @Georges53

    Wczoraj /i dzisiaj także/ na blogu pana a.Szostkiewicza próbowałam kilkakrotnie wysłać komentarz do Pana wypowiedzi z g.06.09, ale admin mnie nie wpuścił; cały czas pisze, że błąd.
    Nawiasem mówiąc, nie rozumiem jednego: dlaczego BŁĄD jest napisany po polsku, natomiast reszta w j.angielskim. A gdy ja chodziłam do liceum uczyli nas tylko j. rosyjskiego i francuskiego. Stąd też pytanie do Pana Redaktora: czy nie można by przetłumaczyć tego draństwa na ludzki język? Zaznaczam, że angielskiego nie mam zamiaru się uczyć. 🙂 😉

  47. W imie Boga w Trojcy swietej jedynego Stanislaw August

    Z Bozej Laski i Woli Narodu Krol Polski Wielki Ksiaze Litewski

    Ruski , Pruski , Mazowiecki , Zmudzki , Kijowski , Wolynski ,

    Podolski , Podlaski , Inflantski , SMOLENSKI , Siewierski i

    Czernichowski ….

  48. Slawomirski pisze:
    2011-05-03 o godz. 03:29

    „Prosze sie zastanowic jakim horrorem dla rodzi 9/11 bylo by przywiezienie terrorysty do Ameryki.”

    OBL byl zaprzyjazniony z czterema administracjami UsA; Reagana, Bush-seniora, Clintona i Bush-juniora. Przez ponad polowe swej ponad 30 letniej przyjazni z administracjami UsA pobieral zaplate. I byla to przyjazn ponad partyjna.

    OBL zapewne posiadal zasobne informacje o 9/11 i na pewno by sie nimi podzielil z amerykanskim spoleczenstwem w czasie procesu sadowego.
    I nic z tego nie bedzie. 9/11 pozostanie nie wyjasnione, plotki i podejrzenia o wspoludziale administracji dalej beda krazyc.

    Jednakze jest prawdopodobne ze OBL zmarl 8 lat temu a teraz kogos innego ubito. Dlatego wrzucono do morza. Np, Benazir Bhutto miedzy innymi mowila o smierci OBL w wywiadzie z Al Jazeera w 2007. Jej wypowiedzi zostaly odrzucone bo nie bylo OBL zwlok zeby to potwierdzic.
    I teraz tez tych zwlok nie ma.

  49. Tak się kulturalnie zrobiło, że postanowiłem posłuchać w spokoju nabytych niedawno drogą kupna płyt George’a Brassensa – piękne, trzypłytowe wydanie. Świetne piosenki, wspaniały francuski klimat, nie to co ten trupi jad Sarkozy’ego i s-ki (chociaż kolejność raczej odwrotna), rozpościerający się nad Afryką Północną, Azją mniejszą, i nadciągający już powoli do Europy. Dokupiłem jeszcze do kompletu ostatnią płytę Zespołu Reprezentacyjnego z piosenkami George’a, w wykonaniu znanych frontmanów: Jarosława Gugały oraz Filipa „Dudusia” Łobodzińskiego, a tam, na ostatniej, dwudziestej ścieżce istna perełka, z udziałem autentycznych polskich gwiazd, jak Kasia Nosowska, Adam Nowak, Muniek Staszczyk, Wojciech Waglewski – jak w sam raz dedykacja dla koalicji obecnych „aliantów”. Odnalazłem na YouTubie i serdecznie Państwu polecam w to piękne, zimowe za sprawą aury popołudnie – proszę tutaj kliknąć, jeśli ktoś chciałby posłuchać, a moim skromnym zdaniem naprawdę warto.

  50. W poprzednim tekście p. Passenta przeczytałem: „Udanych, kulturalnych świat, życzę całemu blokowisku!” Któremu to BLOKOWISKU życzył red. Passent udanych świąt?

  51. W poprzednim tekście p. Passenta przeczytałem: „Udanych, kulturalnych świat, życzę całemu blokowisku!”
    Czy te życzenia dotyczą również mieszkańców domów jednorodzinnych?

  52. PS

    Przepraszam, miało być p.A.Szostkiewicza. Dopiero teraz zauważyłam błąd. Pana Redaktora Szostkiewicza przepraszam. 😳

  53. Panie @Jasny Gwint, wpis z 2 maja godz.21.47 i 2 wpisy z 3 maja z godzin: 10.03 i 10.21
    Dziękuję za cenne fragmenty zamieszczone w Pana dzisiejszych wpisach.
    Ich doskonałym uzupełnieniem jest tekst z linku, który podała Pani @Teresa Stachurska, http://www.rog.com.pl/bogle1.htm.

    Zapewne nie skorzysta z niego pewien uczony ekonomista, aktualnie obsługujący komputery w jednym z kanadyjskich banków. Nie przeczyta tego, bo to jest po polsku a nie w jednym z 17-tu obcych języków którymi włada biegle i 32 innymi, w których jest się w stanie porozumieć.

    Stwierdzam jednak ze smutkiem, że po polsku nie potrafi już się chyba z nami porozumiewać. Z prowadzonych z nim od lat polemik pojawia się u mnie przypuszczenie, że być może rozpoczął się już u niego proces zapominania lub wręcz wypierania języka polskiego! Przejawia się to w innym rozumieniu niektórych pojęć i znaczeń. Ostatnio spotkało to słowo FAKT, które rozumiemy zupełnie inaczej.
    Do tego dochodzi problem wiary. Jeżeli ktoś bezkrytycznie wierzy w wyznawane dogmaty – tu neoliberalne, to odrzuca fakty, które im zaprzeczają. Smutne, bo myślałem, że jest człowiekiem o otwartym intelekcie. Mimo to nadal Go szanuję, bo jak każdy może mieć przecież inne poglądy. Szkoda, że taki talent, ta znajomość 49 języków – służy akurat złej sprawie i do tego w nią po neoficku, głęboko wierzy.

    Pana również bardzo szanuję Panie @Jasny Gwint , ale nawiązując do wiary, to prosiłbym żeby Pan był uprzejmy uszanować fakt, że w naszym kraju obok kilkudziesięciu tysięcy funkcjonariuszy Kościoła Katolickiego, może być również kilka tysięcy osób naprawdę w Boga wierzących. Mam nadzieję, że jestem jednym z nich, chociaż jam jest człek bardzo grzeszny.

    Jest Pan mimo wszystko Panie @Jasny Gwincie człowiekiem dobrej woli, w co nadal wierzę.
    Dlatego wydaje mi się, że poniższe słowa napisały się Panu wczoraj o godz. 21.47 omyłkowo, cyt.:„W niedzielę tsunami zatrzęsło Europą z okazji bizantyńskiej beatyfikacji zmarłego onegdaj papieża o podejrzanej reputacji, […]
    Całkowicie nie zgadzam się z tym określeniem o podejrzanej reputacji jako CAŁKOWICIE NIEPRAWDZIWYM, stąd moje przypuszczenie, że użył go Pan omyłkowo oraz wyrażam oburzenie, że się jednak pojawiło!
    Nawet jeśli ma Pan w swoim przekonaniu, mocne i niezbite dowody na podejrzaną reputację Wielkiego Polaka, Błogosławionego Jana Pawła II, to może byłoby lepiej, gdyby Pan to jednak przemilczał?
    Czy z tego Pańskiego nieprawdziwego określenia powstanie jakieś nowe dobro?

  54. @ stasieku

    Nie znam dokładnych liczb, ale nie oczekiwałbym przeprosin od jasnego gwinta – to stara, uniwersalna bankierska rodzina, opisywana w literaturze światowej wielokrotnie, także współczesnej (np. w książce Synagoga Szatana – dotąd nikt nie zarzucił Autorowi kłamu), która już kilkaset lat temu miała przejąć nie tylko UK, ale także wiele innych krajów. Żadna tajemnica. Premier Disraeli nie wziął się znikąd w XIXw. Dzielenie zgromadzonego przez nich bogactwa przez domy w USA nie ma żadnego sensu, gdyż USA to zaledwie spora, lokalna wyspa, a tu mamy do czynienia z samym źródłem finansów świata oraz globalizmu, w najgorszym tego słowa znaczeniu, wraz ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami dla mieszkańców Ziemi. Poza nieruchomościami – zresztą bardzo ważnymi z ich ideologicznego punktu widzenia – jest jeszcze złoto, są diamenty, jest ropa naftowa, są inne surowce, są waluty, jest handel, produkcja, itd. Jest wiele pól działania, na których od zawsze wiedli prym, pamiętasz Wojny Opiumowe w Chinach? Wiesz kto zarabiał na naćpanych do nieprzytomności Chińczykach zalegających opiumowe nory? Dopiero Mao zdołał uwolnić Chiny z ich uścisku. Ten sam. Czyją strategią od stuleci jest wywoływanie wojen i dostarczanie broni wszystkim stronom konfliktu oraz ich kredytowanie? Kto prowadzi od ponad 20 lat główne prywatyzacje w Polsce? Tak tylko pytam. Na pewno wiesz, jak wszyscy – omnia nuda at aperta.

    Kilka informacji pod rozwagę, do indywidualnej oceny, znajdziesz w pracy Serba, Dejana Lucica. Wspomnianą książkę można nabyć w księgarniach, także internetowych, albo przeczytać online, jeśli ktoś zechce.

  55. Joe, wdzieczna piosenka, usmialam sie do lez. Nie znalam ich, o dziwo. No, moze nie takie dziwne, od stanu wojennego mieszkam poza krajem.

  56. Drogi Panie Spokojny (05-02 o godz. 23:35)

    Przecież pogodę w Pana mieście, Stołecznym/Królewskim, podają w internecie na bieżąco. Chciałem się dowiedzieć jak wiosnę Pan odbiera, Pan właśnie. Nie tam co w polityce, kogo złapali, a kogo zbombardowali, kto się nakradł – te wrażenia już mam w nadmiarze, od Pana też. Jak Pan odbiera miasto, kobiety, dzieci, drzewa, nade wszystko jak ptaki Panu śpiewają. Pan przecież dociera do sedna życia.

    Sa ludzie, pozwoli Pan, że wrzucę tę dygresję dla kontrastu – bez niego nieostro się widzi, których rajcuje, kto jest zboczeńcem, i jakiej stacji kto słucha. Taki człek wyobrażam sobie, gdybym słuchał RWE w minionej epoce to by doniósł na mnie gdzie trzeba w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Niepotrzebną dzikość w polskim kapitaliźmie tworzą również tacy ludzie. Ale Pan jest inny, nie taki spięty, nabuzowany frustracją ustrojową. Już dawno to odkryłem, przecież znamy się od wielu lat, że nick Pan sobie przybrał nie bez kozery.
    Pozdrawiam, w Toronto siąpi, przejeżdżające przed domem samochody dają dźwiek syczący, wzmocniony niski pułapem chmur. Wczoraj odbyły się wybory do parlamentu w Ottawie, wielkie wydarzenie, teoretycznie raz na 4 lata, sporo zmian, moim zdaniem na lepsze, ale dopóki piłka jest w grze … wszak jest ten dzień preludium do nastepnych wyborów, i tak to się kręci. W niedzielę idę znów do Opery na „Orefeusza i Eurydykę” Glucka, stara XVIII wieczna opera …
    Pozdrawiam jeszcze raz

  57. Pierwszy kryzys berliński w latach 1948–1949 spowodowany był zawieszeniem spotkań w ramach Sojuszniczej Rady Kontroli, w związku z narastajacym konfliktem między zachodnimi mocarstwami a ZSRR, oraz powiększającą się paranoją Stalina. Było to przyczyną wprowadzenia przez administrację radziecką nakazu kontroli ruchu międzystrefowego, dotyczącego także wojskowych transportów; objęcia zachodnich sektorów Berlina, wbrew polityce ZSRR, W efekcie ZSRR wprowadził blokadę w ruchu naziemnym między Berlinem Zachodnim a strefami okupacyjnymi zachodnich mocarstw. Odpowiedzią na to było utworzenie przez aliantów “mostu powietrznego” i zaopatrywanie Berlina Zachodniego w niezbędne towary drogą lotniczą, aż do 1949. Rosjanie wycofali się z Niemiec, ale sporo pozostawili przez 45 lat okupacji, swoich ludzi.interesy a teraz wracają

  58. „Niemcy trzymaja się mocno” ;
    to nam chciał powiedzieć Gospodarz
    po wizycie w Berlinie .
    Pozdrawiam majowo z mojej zadeszczonej prowincji ,
    mojej Małoplski .

  59. „W niedzielę tsunami zatrzęsło Europą z okazji bizantyńskiej beatyfikacji zmarłego onegdaj papieża o podejrzanej reputacji”

    To swieta prawda. JP2 byl szkodnikiem. Jego era jest era pocztku degradacji Polski. JP2 zdemoralizowal miliony polakow. Fakt ze to on podpisal tak haniebny dla Polski Konkordat jest dowodem braku szacunku dla kraju.

    A tak to inni widza;
    http://www.godlessgeeks.com/LINKS/JP2.htm

  60. @telegraphic observer
    Sądzę, że większość z nas czyta Politykę z różna starannością więc dla tych, którzy przegapili wywiad z prof. Belką zacytuję smakowity kąsek, przedstawiający D. Tuska w lepszym świetle niż ja w krytycznym, zniecierpliwionym, pewnie niesprawiedliwym komentarzu o 11:23.
    Pyta Wojciech Smoczyński:
    (…)jaka jest dziś w Polsce relacja między polityką a gospodarką?
    Odpowiada Marek Belka
    Przez pierwsze 15 lat transformacji sytuacja w Polsce była nietypowa (…)

    aby nie przepisywać z papieru, znalazłem pod linkiem
    http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1515142,1,prof-marek-belka-w-polityce.read
    trochę inną wersję tego samego, więc kopiuję i „wklejam specjalnie” sedno:

    – W Polsce mamy już teraz „nowoczesną” scenę polityczną, to nie czas heroicznej walki jak na początku reform. W takim ujęciu Tusk jest pierwszym w kraju „nowoczesnym szefem rządu”, który waży to co trzeba, z tym co można. Spora część polityków, elit, ekonomistów i społeczeństwa żyje jeszcze w epoce heroicznych reform, wprowadzanych nadludzkim wysiłkiem. Tymczasem Tusk rozważa co trzeba i co się powinno, a co może poczekać. Dlatego są środowiska, których to działanie powolne, punktowe, irytuje. Leszek Balcerowicz miał szczęście bo wprowadzał pakiet reform w próżni politycznej. Teraz już tak się nie da. Na świecie politykę prowadzi się właśnie w ten sposób – lancetem, a nie młotem pneumatycznym. Możemy się złościć, nawet czasami trzeba, ale tak już jest.

    W papierowej Polityce jest jeszcze:

    Premier Szwecji Goran Persson mówił, że my wiemy doskonale, co trzeba zrobić – nie wiemy tylko, jak mamy potem zostać wybrani na drugą kadencję

    Daję sobie na wstrzymanie, tak jak dawałem przy dyskusji dot. reformy OFE.
    Pozdrawiam
    PS
    Chyba krytyczny tekst Szanownego spokojnego wszedł razem z Twoim, łagodnym, jak szum lekko wzburzonego morza.
    Słucham „Raindrop” w wykonaniu Horowitza już trzeci raz i będę jeszcze długo słuchał w tle, czytając komentarze.
    U nas zimno obrzydliwe, na południu śnieg i upiorne powroty do domów po długim weekendzie

  61. spokojny, 14.48. Nigdy nie wypowiadam się przeciwko Bogu lub wierze. Bardzo szanuję te intymne cechy człowieka. Ale bardzo krytycznie odnoszę się do nadużyć funkcjonariuszy religii. Odnośnie JPII to ocenę swoją opieram na jego stosunku do interesu narodowego Polaków, zażyłości z mafijną Opus Dei, Rycerzami Chrystusa, Reaganem i CIA, tolerancją wobec pedofilii i prowadzeniu się kleru. Krytycznie także oceniam rolę papieża wobec kontroli urodzeń, zniszczeniu Teologii Wyzwolenia, popierania kultu jednostki i chciwość kościoła.
    Reszta w ocenie fachowców poniżej.
    http://alfaomega.webnode.com/products/stanis%C5%82aw%20obirek%3a%20o%20beatyfikacji%20bez%20emocji/discussioncbm_947841/10/

  62. @Janusz, 15:09
    Jeśli prezentacja majątku rodziny w postaci równowartości niezłych domów dla całej Europy „nie ma żadnego sensu” w próbie udowodnienia, że jg pewnie pomylił się o trzy rzędy wielkości, to pozostaje mi postawienie kropki.

    Dobrze, że musiałem jedynie w Pańskim komentarzu znieść tę protekcjonalność, charakterystyczną dla ludzi wyznających teorie spiskowe, ze wskazaniem na spisek żydowski.
    Atak na WTC to też akcja Żydów podobno.
    Pozdrawiam

  63. WODNIK53, 11.36. „Janusz” zamieścił link do opracowania ujawniającego kulisy rozbicia i obrabowania Jugosławii przez rekinów finansowych.
    http://www.dejanlucic.net/THE%20ROTHSCHILD%20OCTOPUS
    A ja myślałem, że to tylko amerykańskie bomby i wredna polityka sługusów europejskich. Radzę przeczytać. Pozdrawiam, jeszcze bez śniegu

  64. # WODNIK53 pisze: ( @Ted ) 2011-05-03 o godz. 10:58
    =================================
    ( @Ted )
    >>>…terroryzm zawsze pozostaje terroryzmem, a zamachy na niewinnych i przypadkowych ludzi są występkami wyjątkowo odrażającymi.>>>

    Szanowny Panie Wodnik53,
    Pozwoli Pan ze dodam…

    Orlando Blum i Louis Posada Carilles podlozyli bombe w samolocie rejsowym; ca. 150 ofiar. Najprawdopodobniej praca zlecona z CIA ( sami by sie przeciez nie odwazyli… )
    Dozywaja swoich dni na jakze zasluzonej emeryturze w USA.
    ( aha zapomnialem dodac… To byl samolot kubanski… )

    Pierwszy samolot porwany zbrojnie na Bliskim Wschodzie w celach terrorystycznych to dzielo Zydow.
    A nie Arabow… Dobrze pamietac…
    ( przepraszam Badaczy Pisma, chcialem powiedziec – Izraelczykow… ale czy to jakas roznica…? ).
    Pozdrawiam ( Wodnika53, nie Badaczy ),
    Georges53

    P.S. >>>…„Greenpeace’u” (…) … no nie pamiętam przez kogo…>>>
    Douce France.
    G53.

  65. Mentor, nie udawajcie, ze dyskutujecie z Jasnym g…. dwoch bucow (butz) w jednej osobie…. Szmaciaki degradujace intelektualnie Polakow na calym swiecie…jak wyscie sie jeszcze uchowaly, rozkoszne paly?

  66. # hortensja pisze: 2011-05-03 o godz. 12:27
    =======================
    >>>@Georges53 (…) admin mnie nie wpuścił; cały czas pisze, że błąd>>>

    Powszechnie wiadomo na tym blogu, ze P.T. Obsluga Komputerowa Blogow Polityki sklada sie z niekompetentnych palantow ( tu przepraszam kije bejsbolowe za despekt… ) .
    Ten problem byl podnoszony WIELOKRTNIE na tych forach – nie tylko bez rezultatu, ale nawet bez cieplego „…a pocalujcie Wy nas w d..e!”.

    Co robic? jak w radiu Erewan…
    „Darogoje Radio Jerewan. Zalegly sie u mnie pchly. Co robic?”
    „Darogoj Sluszatiel. Polubic…”

    Pozdrawiam. Georges53.

    P.S. Doceniam wysilek dot. mojego komentarza, szcz. ze nikogo innego nie obeszlo; zrozumialem ze inni zgadzaja sie z tym jednym co wyczytal tylko, ze tesknie do ZOMO.
    Z tego powodu chetnie przeczytalbym; prosze o email na address:
    johnsmith12338@live.com.au
    UWAGA dla potencjalnych spammerow: to jest address ZAPASOWY ze zsypem prosto na kompost heap. So dont bother…

  67. Slawomirski pisze:
    2011-05-03 o godz. 03:32

    „Pragne przypomniec rosyjsko-niemiecka parade zwyciestwa w Brzesciu.”

    A co to ma wspólnego z Żydami rosyjskimi mieszkającymi teraz w Niemczech, o których pisze Daniel Passent?

  68. Witam,

    absolutnie potwierdzam Weimar przeurocze miejsce. Sama miałam okazję być w tym mieście w weekend, niestety w celach bardziej naukowych. Polecam każdemu kto ma okazję zobaczyć to miasto.

  69. Kartka z podrozy, serdeczne dzieki za „L’Estaca” i historie piesni. Slucham jej wlasnie i wzruszam sie jak przy „Murach”, ktore nie przez wszystkich – zapewniam Cie – sa zapomniane. Ja mam potrzebe sluchania tej i innych piesni Kaczmarskiego regularnie raz na tydzien co najmniej. Napewno nie jestem wyjatkiem.
    Mile pozdrowienia

  70. Mam pytanie do piszących i proszę o odpowiedż.
    Czy konstytucja ta słynna z 3 maja (druga w Europie według pierwszego historyka w Polsce) była kiedykolwiek wprowadzona w życie i respektowana? Przykro mi, ale mam luki w mojej wiedzy na ten temat. Z góry dziękuję za odpowiedż.

  71. Już wiem. Ta konstytucja nie weszła w życie. W związku z tym wydaje mi się, że świętujemy coś co było tylko na papierze.
    Proponuję więc, wyznaczyć nowe święto związane z datą, kiedy w kampanii wyborczej 2007 D Tusk tak pięknie mówił o cudach, miłości i wszelkim dobrobycie. Datę łatwo określić, bo było to wystąpienie na warszawskim kongresie PO. Ach, co to byłoby za święto!!!
    Tyle samo warte, co święto uchwalenia ówczesnej majowej konstytucji, czyli nic nie warte.

  72. Hanna L pisze:
    2011-05-03 o godz. 20:00
    „Ja mam potrzebe sluchania tej i innych piesni Kaczmarskiego regularnie raz na tydzien co najmniej. Napewno nie jestem wyjatkiem.”

    Przy całej sympatii do Ciebie Hanno, nie czyń z siebie mauzoleum.
    Lubieć , a być tożsamym, to dwa różne wymiary.
    Zwartość i sensowność „wtedy” Kaczmarskiego, ma się nijak do obecnej
    rzeczywistości.
    Można to rozwinąć, ale po co. Kto to zrozumie?
    Kto ma zrozumieć , ten pojmie – kto nie, ten nie pojmie.
    Ot, i całe zakałakupajstwo!

    Pozdrowionka.

  73. @Andrzej,

    co jest z Tobą grane? O dziewiątej (z wieczora) zadajesz pytanie, na które już po 45 minutach sam sobie odpowiadasz , i to bezbłędnie!
    Mógłbyś następnym razem być bardziej „zagadkowy”?

  74. @ stasieku

    Podobno? A to dobre. Teorie spiskowe? Podpuszcza mnie Pan, ale ze mną nie tak łatwo, wyznam tu Panu zaraz jak na spowiedzi moje wyznanie niewiary, gdyż ja nie wierzę w żadne idiotyczne teorie spiskowe: ani w oturbanionych terrorystów posługujących się nanotermitem, ani w możliwość złożenia się trzech wielkich budynków jak domki z kart, w tym jeden dopiero po kilku godzinach, podczas gdy samoloty uderzają w dwa, a w ten trzeci w ogóle; nie wierzę w niewidzialny samolot pasażerski, który robi okrągłą dziurę w Pentagonie, nie pozostawiając wraku, śladów po skrzydłach, siedzeń, czy choćby rozrzuconych bagaży – nic; nie wierzę w spontaniczne działania nieboszczyka, wyszkolonego przez CIA, mistrza świata w konkurencji „slalom górski pomiędzy satelitami, na bosaka, przez 10 lat”, nie wierzę nawet w ten lewy certyfikat, choć mało mnie obchodzi, i myślę, że ktoś mu celowo zrobił psikusa; nie wierzę także w brak związku pomiędzy zamordowaniem z premedytacją ponad 3000 ludzi w WTC, a napaścią na Bliski Wschód. Nie wierzę nawet w dobrowolne przekazanie władzy przez Mubaraka i wątpię, żeby żył.

    I powiem Panu, że nie jestem odosobniony w swojej niewierze, proszę sprawdzić sondaże w USA, zobaczy Pan aż ilu Amerykanów zdanie podzielam odnośnie WTC – druzgoczącej większości.

    Wierzę natomiast, że terroryści, mordercy odpowiedzialni za większość aktów terroru na świecie prowadzą dziś wielką, barbarzyńską wojnę z… „terrorem”.

css.php