Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

12.02.2007
poniedziałek

„Jedzą, piją, lulki palą”

12 lutego 2007, poniedziałek,

W ciągu ostatnich 14 miesięcy zabrakło przedstawicieli Polski na kilku ważnych spotkaniach. Najpierw było odłożenie w ostatniej chwili „szczytu weimarskiego” z powodu niedyspozycji zdrowotnej prezydenta. Niektórzy komentatorzy uważali, że prezydentowi zaszkodził gorący kartofel z „Tageszeitung”. Odwołanie udziału w spotkaniu na tak wysokim szczeblu zdarza się bardzo rzadko. Gdyby to był izolowany przypadek, można by go uznać za losowy. Ale później dowiedzieliśmy się, że pani minister Spraw Zagranicznych zatrzymała wyjazdy jednego, czy nawet dwóch swoich zastępców. Następnie gruchnęła wieść, że nikt nie będzie reprezentował Polski na tradycyjnym spotkaniu w Davos, gdzie spotyka się elita rządowa, biznesowa i „okołopolityczna”. Opinia publiczna otrzymała tajemnicze wytłumaczenie, że organizatorzy „nie byli w stanie” przygotować wizyty. Jak to się stało, że Szwajcarzy zawiedli akurat nas – nigdy nie powiedziano. Wiemy tyle samo, co o przyczynach dymisji min. Dorna – nie nasza sprawa, nie musimy wiedzieć.

Z kolei minister Szczygło nie poleciał do Sewilli na konferencję ministrów obrony, ponieważ akurat przejmował resort, i – jak sam powiedział – miał pilniejsze sprawy. Wreszcie w tych dniach, na ważnym spotkaniu w Monachium, dotyczącym strategii i polityki, gdzie kolejny raz spotkał się prezydent Putin z kanclerz Merkel i z sekretarzem Obrony USA – nas nie było. To znaczy byliśmy, ale na poziomie dyrektora departamentu i przewodniczącego komisji sejmowej, którego żaden portier nie dopuści do możnych tego świata. Trudno sobie wyobrazić, że Putin pyta panią Merkel, czy nie wie, gdzie jest ten polski dyrektor, bo szuka go po całym hotelu i nie może go znaleźć. Może poszedł do Pinakoteki? W uzasadnianiu nieobecności ważnego polskiego polityka w Monachium, poseł Kuchciński osiągnął szczyty: lepiej, że nie pojechał – powiedział – bo gdyby usłyszał przemówienie Putina, to musiałby wyjść, trzasnąć drzwiami, albo uderzyć ręką w stół!

Jak wytłumaczyć te spektakularne nieobecności?

Po pierwsze – bracia Kaczyńscy nie ukrywają swojej dezaprobaty dla salonów. Uważają, że to są luksusowe, ale bezużyteczne pokazówki, na których „elita” wymienia uściski, poklepuje (jak to z lubością czynił prezydent Kwaśniewski) po ramieniu, czuli się i migdali. Słowem, „jedzą, piją, lulki palą”. Być może ich absencja zostanie doceniona przez polskich wyborców, którym spodoba się skromność polityków PiS. Wyczuwać nastroje bracia Kaczyńscy umieją.

Po drugie – premier i prezydent sami źle się w takich sytuacjach czują. Podobno im mniejsze grono – tym bardziej są sympatyczni. To politycy kameralni, mistrzowie (zwłaszcza jeden z nich) zakulisowych manewrów i rozgrywek. Źle się czują w świetle jupiterów, kiedy trzeba brylować, w dodatku w obcych językach. Może są po prostu nieśmiali. Mieli premiera Marcinkiewicza, który uwielbiał wielki świat, to się go pozbyli. Będzie mógł brylować w Londynie.

Po trzecie – pp. Kaczyńscy otaczają się ludźmi, którzy do salonów nie pasują, a ci, którym w salonach do twarzy – jak Radosław Sikorski – źle czują się w ich towarzystwie. Zamiast premiera mógłby pojechać wicepremier albo minister Spraw Zagranicznych, ale stanowiska te pełnią już ludzie jakże odmienni od swoich poprzedników – Bartoszewskiego czy Mellera, którzy mogli godnie reprezentować swoich przełożonych.

Po czwarte – pp. Kaczyńscy są bardzo nieufni wobec zagranicy. W Polsce wiedzą wszystko o wszystkich, umieją się poruszać z zamkniętymi oczami, a w razie czego do pomocy mają archiwa i służby. Zagranica to dla nich teren pełen zagadek i zasadzek, gdzie trudno przyjaciół, a łatwo o rozbójników.

Po piąte wreszcie – nie bardzo wiadomo, co nasi przedstawiciele mieliby za granicą powiedzieć. Konstytucja europejska? – Milczymy. Niemcy? – Patrzymy na siebie krzywo. Rosja? – Jesteśmy w klinczu. – Stany Zjednoczone? Większość Polaków chce powrotu naszych chłopców z Iraku, nie chce wyprawy do Afganistanu i nie marzy o tarczy rakietowej – to sytuacja wobec naszego najważniejszego sojusznika niełatwa.

Więc może władze słusznie doszły do wniosku, że jeździć tylko po to, żeby brylować – nie warto.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 51

Dodaj komentarz »
  1. Jak nie salony to… czworaki

  2. Bracia K sa gwiazdami na obiadkach u mamusi, w jej domku na Żoliborzu, albo w mediach u Ojca Dyrektora. Po przekroczeniu granicy okazuje się, że obaj ważni bracia – jeden profesor nadzwyczajny, drugi doktor mają niewiele do powiedzenia, zresztą ponieważ „nie posiadają języków obcych” (tak kiedyś tłumaczył się słynny lider szczecińskiej „S” Marian Jurczyk), to nawet gdyby chcieli coś powiedzieć, to bez tłumacza by nie wyszło. Po raz kolejny się okazało, że utytułowani chłopcy nie dorastają do niepełnego magistra Kwaśniewskiego. Miller nawet na wózku inwalidzkim, z urazem kręgosłupa potrafił jeździć na rokowania unijne, a braciszkowie wybrali splendid isolation.
    Do łez rozbawił mnie intelektualny filar PiS, przewodniczący Kuchciński, mówiąc o rekoczynach, do jakich by mogło dojść po przemówieniu Putina,gdyby w Monachium był Jarek K. Z tego co pamiętam, Putin dość dobrze czuje się w sportach walki i ma któryś z instruktorskich pasów w judo, a Jarusiowi pewnie mamusia załatwiała zwolnienia z WF, więc rękoczyny ze strony przedmiotowego Jarka zostałyby szybko i boleśnie skarcone, na co zresztą od dawna zasłużył.

  3. Daniek Passent pyta: „Jak wytłumaczyć te spektakularne nieobecności?”

    Tanie państwo. W swej niechęci do Braci Kaczyńskich nie zauważa Pan, Panie Danielu, że właśnie realizują oni jeden z punktów swojego programu wyborczego. Przecież podróże i noclegi w hotelach kosztują!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. . Wystąpienie Putina w Monachium wysłuchane i komentowane . Dla mnie symboliczną zmianą było to , że obok Kanclerz Merkel siedział Prezydent Juszczenko . Kiedy Moskwa grożnie przemawia , wystąpiła symboliczna bliskość Szefow Niemiec i Ukrainy . Kwaśniewski siedział by tam, gdzie Juszczenko . Luka wypełniłą się sama .
    Moim zdaniem Putin zwracał sie do państw Bliskiego Wschodu gdzie Rosjanie od lat mają aktywa i będą zabiegać o ich wzmocnie . Stosunki Rosji z USA beda normalne . Rosji chodzi o Bliski Wschód i swoje południowe podbrzusze .Kilka dni temu wpadł do Moskwy Prezydent Iranu. Energetyka Głupcze -to chasło Putina .
    Swoje lulki Kaczyńscy mają na Wisłą i są z dnia na dzień słabsi .
    Barosso był w Warszawie na zaproszenie BCC ,a przy okazji wypadało spotkać się z Bliżniakami . i tyle z tych ostatnich osiągnięć braci K.

  6. Pan poseł Kuchciński pięknie nawiązał do słynnego występu „chachoła” na forum ONZ. Akcent tam był jeszcze bardziej wyrazisty, bo z pomocą buta 😉 – jak pięknie wyglądałoby takie wystąpienie naszego bohatera, dla którego obrażliwe jest porównanie z Putinem. Już to widzę. X-)
    Tu się powtórzę i zacytuję piękny fragment z wiersza niesłusznego autora Jana Brzechwy:
    Krasnoludki z wszystkich miast
    Urządziły w lesie zjazd.
    O czym tam się radziło przez dwanaście godzin
    To pana – proszę pana zupełnie – ale to zupełnie nie obchodzi…
    ;
    Andrzeju!
    Może przynudzam, ale wciąż liczę na odpowiedż…
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=218#comment-17646

  7. Dodajmy do tego jeszcze współpracę z USA – i będziemy mieli komplet.
    Uważam, że jest to zaplanowane działanie na rzecz rozluźnienia kontaktów z Unią Europejską

  8. A ja bym nie potępiał w czambuł braci Kaczyńskich. Jeszcze przed wyborami wiedzieliśmy o nich wszystko, także i to, że nie są salonowymi lwami, nie znają języków i nie są ciekawi świata, a mimo to, wystarczająca większość polskich obywateli uznała, że zasługują na przewodzenie krajem. To są blaski i cienie demokracji…
    Z dwojga złego wolę, gdy świadomi swoich ograniczeń bracia, wymachują szabelkami z za biurek w Warszawie, nizby mieli ośmieszać siebie i nas na międzynarodowych spotkaniach.
    Trochę martwią mnie ostatnie dymisje, raczej potwierdzające zasadę, że przy premierze i prezydencie jest tylko miejsce dla osobościowych „cieniasów”, a bracia Kaczyńscy zamiast popracować nad swoimi niedostatkami, z widoczną lubością zadawalają się intelektualną wyższością nad takimi politycznymi tuzami jak panie Fotyga, Kalata, czy panowie Lepper, Giertych i ich pozostała ministerialna menażeria…

  9. Nic ważnego ale pouczającego odnośnie naszych ralcji z Rosją. Oglądam niekiedy rosyjską TV w zamian obrzydliwej TVP i innych polskojęzycznych. W ubiegłym tygodniu, w przglądzie światowych wydarzeń kulturalnych, oprócz wiadomości z Londynu, Paryża, Omska lub Irkucka zaanonsowano premierę NORMY w Teatrze Starym w Krakowie. Było mi miło usłyszeć, jako że sam jestem krakowianinem. Daremnie szukać czegokolwiek pozytywnego w polskich „wolnych” o dzisiejszej Rosji nawet w kulturze. W polsce kultywuje sie obsesyjną nienawiść do wszystkiego co Rosyjskie.

  10. Jak pomyślę, jak by się tam wygłupili, to może lepiej, że ich nie było…

  11. Już przy okazji nieobecności miłościwie panujących nam braci Kaczyńskich w Davos pisałem, że nic tam po nich. Nie ta klasa i inteligencja, skandaliczna nieznajomość języków obcych a także brak wizji Europy i Świata która mogłaby zainteresować zbierające się tam grono ludzi powoduje, że bracia po prostu w tym świecie są ignorowani i na salonach źle widziani. Po tym względem to Kwaśniewskiemu to oni mogą kapcie podawać.
    W sobotę i niedzielę okazało się, iż znowu zabrakło delegacji wysokiego szczebla naszego rządu na kolejnych ważnych spotkaniach. Co tam mówić o braciach, nawet ministrowie MON i MSZ uznali, że lepiej pozostać w domu. Temu jednak się nie dziwię. Wszakże przykład idzie z góry i po co się narażać znanym z pamiętliwości braciszkom. Lepiej we własnym domu uprawiać politykę z grubiańskim i chamskim Lepperem(ta Krawczyk to zboczona kobieta) bawić się w kolejne dymisje i awanse. To zajęcie idealnie pasuje do zdolności intelektualnych braci.
    Tak nawiasem skąd oni wytrząsnęli tego Kuchcińskiego. Ten gość to chyba z jakiegoś kabaretu postać. Sugerować, że po przemówieniu Putina, Kaczyński gdyby tam był mógłby się dopuścić do rękoczynów z Putinem(tak podaje GW) dyskwalifikuje gościa pod każdym względem. Nie jego zresztą jedynego bo czego się spodziewać po tych pisomózgowcach????

  12. Bracia Kali mają świetne rozeznanie i zdają sobie sprawę z własnej „kartoflowatości”, co potwierdzili zachowaniem.

    „Głos Rządu” Kuchciński przepięknie się kompromituje (również swoich pryncypałów), vide: kuriozalny komentarz perypetii sercowych córki
    prezydenta.

    Kartofle poobierane, czas na konsumpcję i wydalenie.
    Nie zapominając o dokładnym wywietrzeniu.

  13. patrz Testequ, a ja się właśnie ostatnio zastanawiałem, co z tym tanim państwem Kaczyńskich. A tu proszę, wyjaśniło się 🙂

  14. PO SZÓSTE – dyktatorzy pilnują podwórka. Nie ma nic groźniejszego dla dyktatora niż nawet chwilowa nieobecność na podwórku: groźba, że po powrocie znajdą swą budę zajętą przez jednego z pretendentów jest za duża. Czy Caucescu, Rajek, Ulbricht, Svoboda, Gomułka podróżowali? Chyba tylko do Soczi.

  15. A musimy sobie zdawać sprawę, że dociera do nas tylko wierzchołek góry lodowej występów naszych reprezentantów za granicą. Można się tylko domyślać co sądzą o naszych władzach głowy innych państw np. po tym, jak ich żony (które na pewno wysłuchują wieczorami bezpośrednich opinii) zdecydowały się zaprosić na swoje spotkanie byłą, a nie obecną prezydentową.
    Ktoś musi uświadomić naszym ksenofobom, że skończyły się czasy negocjacji przy stole, a najważniejsze sprawy załatwia się na spacerze, na spotkaniach bez krawatów, na rybach, w ostateczności w kuluarach przy koniaku.
    Muszą zrozumieć, że wynająłem ich, żeby reprezentowali mnie za granicą, żeby dbali o moje interesy nie waląc pięścią w stół a w sposób, który pasuje do obecnych czasów. Zamiast ścigać wymyślonych wrogów niech uświadomią sobie, że to oni są wrogami Polski na arenie międzynarodowej, że ich postępowania nie da się wytłumaczyć, usprawiedliwić, że robienie filozofii z własnej ksenofobii tylko ich (i przy okazji mój kraj) ośmiesza.

  16. Kartoffel bleibt hart!

    Tak skomentowal TAZ blokowanie przez Polske porozumienia EU-Rosja
    (http://www.taz.de/pt/2006/12/06.1/s1pdf.php).

    … i jedno trzeby Mu przyznac , ze nie ma zamiaru tak szybko zmieknac,
    ale to jest wlasciwoc kazdego watazki, co nam na dobre nie wyjdzie , jezeli opozycja nie przestanie marzyc o zlotym rogu i zacznie robic polityke.

  17. Do Sławka:
    Kuluarowe spotkania zawsze były ważne. W wesołych latach 70. Polska miała najwyższą pozycję ze wszystkich demoludów m.in. dlatego że Edward Gierek był mimo wszystko obyty w świecie (praca w kopalni w Belgii i Francji jednak zaprocentowała), dużo podróżował, miał dobre osobiste relacje z Giscardem d’Estaign (Kaczyńscy by się z nim pewnie nie dogadali, nie tylko ze względu na nieznajomość języka) i Helmutem Schmidtem (razem jeździli na ryby). Kwaśniewskiemu nasza narodowa prawica wytykała Charków, ale dobre kontakty z rosyjskimi czy ukraińskimi politykami polegają również na tym, aby się z nimi napić wódki. Ciekawe że znacznie gorzej wykształcony Lech Wałęsa to wiedział, a prof. nadzwyczajnego Lecha i doktora Jarkia tego nie nauczyli.

  18. Bracie, za komuny nikt nie wyjeżdżał (chyba że jakiś agent albo inny łże-artysta) i było dobrze. No, może z wyjątkiem tego, że to nie bracia rządzili, ale poza tym było ok.
    Socjalistycznie w formie i narodowo w treści – pardon za ten socjalizm, ale przecież można łatwo zamienić słowa – wystarczy „socjalistyczny” zamienić na „solidarny”. I już jesteśmy w domu. No właśnie.I tak niech już zostanie. O, przepraszam – prokuratura musi jeszcze odzyskać nasze paszporty. Teraz będzie łatwiej, gdy zespolona de facto w jeden organ ścigania.
    Czy to możliwe? – wyborcy mówią, że jak najbardziej…

  19. Pan Passent bardzo trafnie podsumowal nieobecnosc wladz polskich na tych waznych spotkaniach. Nasza obecna wladza po prostu zle sie czuje pomiedzy cywilizowanymi ludzmi, wielka polityka to nie dla nich. To wszystko juz zostalo tyle razy powiedziane, napisane, wysmiane. Wszyscy to widza, i w Polsce i poza nia, nie ma nad czym dluzej dyskutowac. Poska jest totalnym zasciankiem Europy. Ci, ktorzy mogli juz uciekli, kolejni bede wyjezdzac. Zostana tylko wyborcy z kregow Radia Maryja itp, Polsca bedzie sie za kilka lat tak liczyc w Europie jak np. Albania. Wtedy Kaczyscy bede szczesliwi.

  20. Zbyszko:
    Lech Kaczyński w kampanii wyborczej nad sobą pracował. Pamiętałem o jego brakach z wcześniejszych wystąpień, ale trudno mi było się doczepić do jego wizerunku z okresu kampanii wyborczej. Szkoda, że po wyborach starania okazały się niepotrzebne.
    W każdym razie przyjmując część winy na siebie, jako na cząstkę społeczeństwa, chciałbym na jego obronę powiedzieć, że przynajmniej część ślepoty na braki braci Kaczyńskich brała się z koncentracji kampanii wyborczej na sprawach krajowych — więcej — na sprawach leżących poza zakresem kompetencji prezydenta. Tej koncenetracji jest winna także opozycja, dająca sobie takie tematy narzucić.
    Gdy więc mówisz, że wszyscy wiedzieliśmy, to nie do końca jest to prawdą. My, tu dyskutujący owszem, zapewne wiedzieliśmy, ale ta wiedza nie była powszechna w Polsce. Co więcej — do dzisiaj wiele osób uważa, że to nieistotne. Wystarczy zerknąć choćby tu:
    http://fakty.interia.pl/felietony/zarzeczny/news/zarzeczny-polski-wizerunek,868421
    A po co politycy mają się starać, skoro to nieważne?

  21. Moze nawet i lepiej, ze pp. Kaczynskich & Sp. brakuje na salonach, bo gdyby mieli ze swoja wrodzona gracja reprezentowac nasz kraj, to moze lepiej niech zostana w domu. Wstyd bylby wtedy i zazenowanie.

    Gorzej jak bedziemy musieli to wszystko odbudowywac po tych paru latach ich rzadzenia. To bedzie pewnie droga przez meke, w ktorej oczywiscie najglosniejszymi komentatorami okaza sie Kaczynscy na sam koniec.

  22. Prawdę mówiąć dziwię się, że Rosjanie dopiero teraz powiedzieli nie. Przecież gdyby Rosja naprawdę się sprzeciwiała, USA nigdy nie odważyłoby się rozszerzyć NATO na wschód. Ale jak widać ten przejaw, nazwijmy to, dobrej woli, USA uznało za słabość, uznało że im wszystko wolno. Zachłysnęli się tą swoją mocarstwowością, możliwościami militarnymi swojej armii i przestali liczyć się z czyimkolwiek zdaniem. Czy oni wzieli pod uwagę sprzeciw Uni Europejskiej, opory ONZ zanim wpakowali się do Iraku? Nie, bo przecież silny ma zawsze rację. To wymachiwanie tarczą antyrakietową pod nosem Rosji nie mogło trwać w nieskończoność, oczekiwanie, że Rosjanie nie będą widzieć w tarczy żadnego zagrożenia graniczyło z jakimś zupełnym kretynizmem, świadczyło o tym, że Amerykanie zupełnie zatracili poczucie realizmu. Najwyższy czas, żeby im się ktoś sprzeciwił, bo ich przekonanie, że do nich tylko należy decyzja, kogo można zaatakować, a komu na razie odpuścić była przerażająca. A jest oczywiste, że jedynym państwem, którego sprzeciw będzie brany pod uwagę jest Rosja. I jeżeli dzięki Putinowi nie będzie u nas tarczy antyrakietowej to ja się bardzo cieszę. Ameryka prowadzi politykę siły, którą trzeba przerwać.
    A komentarz na temat tego co by Kaczyński zrobił gdyby słuchał Putina jest tak obezwładniająco głupi, że zaczynam podejrzewać, że PiS zatrudnia kabareciarzy, żeby wymyślali czym by tu jeszcze ubawić publiczność. Już wystarczająco dużo szkód narobili swoim wetem z powodu mięsa, jakże trzeba być ograniczonym, żeby uważać, że z Putinem można rozmawiać tym tonem. On prędzej doprowadzi do klęski głodu w swoim kraju, niż ustąpi Polaczkom.

  23. Bracie venacava..być może „za komuny nikt nie wyjeżdżał???…ale w takim razie gdzie jeździło całe Podhale..do jakiego to Chicago i okolic – to miejsce jest może na Syberii? A potem od budowanych na Podhalu kościołów, ich wystroju oraz góralskich rezydencji to oko bielało…
    A sławne gierkowskie 150$ na zapoznanie się z Zachodem to już tylko baśnie z 1000 i jednej nocy???…prawie wszyscy ówcześni studenci się na to załapali, no, a że kilku zostało na dłużej, to już całkiem inna historia.
    Najważniejsze, że dziś jest prawdą objawioną – nie było można.
    Teraz można, ale moźe nasi dostojnicy o tym nie są do końca pewni ?
    Ale z Olek51 to się zgadzm…

  24. Niestety, niewielu z dyskutantów popiera na tych łamach jedynie słuszną politykę Partii (oczywiście PiS) i Rządu. Wprawdzie Pan Kuchciński mówił o ewentualnych rękoczynach, nie jest to wielki błąd, nie pomyślał po prostu o wyposażeniu naszych Delegatów w niezawodne „kałachy” rodzimej produkcji, bo w walce wręcz byliby bez szans.
    Nie rozwijam tego tematu, postanowiłem bowiem jak Rejtan wystąpić w obronie stanowiska Rządu.
    Polityka zagraniczna jest trudną sprawą. Już nauczenie się chodzenia w pozycji wyprostowanej zajęło naszym praprzodkom kilkadziesiąt tysięcy lat, my w ciągu roku zerwaliśmy w polityce zagranicznej z pozycją „na czworakach” i teraz uczymy się chodzić.
    Bywanie na imprezach międzynarodowych, które są spotkaniami snobów i jak wiadomo nie ma tam żadnych ważnych postanowień niesie inne jeszcze niebezpieczeństwa. W ferworze dyskusji można zastosować zbyt finezyjny
    „skrót myślowy”, zabrać złego tłumacza (jak do Londynu) i przysporzyć niepotrzebnej pracy dla naszej Gwiazdy Dyplomacji.
    Nie napiszę o niebezpieczeństwach Monachium, słynącego z piwa, grozi tu
    sytuacja filmowa – o jedno piwo za daleko.
    Nie będę mnożył dalszych przykładów uzasadniających słuszne stanowisko
    naszego Rządu, na zakończenie podam najważniejszy argument:
    NASZE WŁADZE, wybrane w wolnych i demokratycznych wyborach MAJĄ
    PEŁNE PRAWO DECYZJI gdzie i z kim się spotkają.
    Wszelkie dyskusje i pytania szkodzą interesom kraju,są one wodą na młyn wrogów, wrogich nam określonych sił.

  25. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Prosze Panstwa,
    majac taki balagan jaki mamy we wlasnym domu, pozostawiony
    przez salonowcow, gogusiow, parkietowcow itp., mysle, ze nalezy doprowadzic do ladu i porzadku na wlasnym podworku aby moc
    zabierac glos o sprawach wykraczajacych poza wlasne granice.

    Kuchcinski zachowal sie jak wytrawny kucharz. On wie z doswiad-
    czenia, ze to co sie upichci, zjadane jest przy normalnych tepera-
    turach. Teperatura spozywania nigdy nie ma nic wspolnego z tepe-
    ratura gotowania, czyli wrzenia – chyba, ze sie jest w wysokich
    gorach.
    To sa zagadnienia fizyki poruszane na poziomie szkoly podstawo-
    wej – tylko trzeba bylo ta szkole skonczyc, a nie zaraz na studia zagraniczne po byle jakich kursach przygotowawczych – prawda.

    Szczygiel do dzisiaj szuka w ktorym miejscu i gdzie zostaly zlo-
    zone kukulcze jaja przez ‚eleganckiego’ poprzednika, ktory
    swietnie porusza sie na parkietach i salonach gdzie przygrywa
    obca orkiestra.
    Gogus ma wyrazne klopoty byc dyrygentem, dlatego woli tanczyc
    bo sie nie potyka. A jezeli sie potknie – to w tlumie tego nikt nie
    zauwazy, bo wszyscy sa przewaznie na cyku i maja wypracowany
    wczesniej przed lustrem, usmiech nr. siedem. Gdzie ja to juz
    widzialem?, te sceny trenowane przed lustrem – starosc nie radosc.

    Wroble na dachu cwierkaja, ze salonowcowi mocno sie chce na
    prezydenta……
    Boze nie opuszczaj Polski, my jestesmy i bedziemy wierni.
    Nie karaj nas za grzech nie popelnione – takim szczesciem.

    Racje ma p. redaktor D.P. na odcinku – Po piate….. gdzie trudno
    o przyjaciol, a latwo o rozbojnikow. Pan Passent ma bystre oko,
    ale kogo ma na mysli mowiac > a latwo o rozbojnikow.

    Czy moze byli na sali konferencyjnej w Monachium? Pokazywali
    moze ich w TV? – przemawiali. Redaktor ich wypatrzyl i dostrzegl
    swoim orlim wzrokiem?

    No cos takiego co to za konferencja:
    Pan redaktor D.P. ich wypatrzyl i dostrzegl – ale juz zapomnial,
    dlatego nas nie poinformuje – prawda.

    Z powazaniem,

    F.S. von / od Diasporski

  26. Proszę Państwa ! dzisiaj media donoszą – przygotowuje się zamach na Wassermna , na zwolnionego szefa Policji Bieńkowskiego … ,
    za kilka dni ogłoszą , na Maciarewicza jak dostarczy ten raport o WSI ??Tam w raporcie będzie Zero ,ale jesteśmy na starcie rocznego maratonu ,bo i lustracja ,weryfikacja i dewersyfikaja . Chora psychicznie władza , napędza wrzenie stanami zagrożenia życia Czynowników IV RP .Przecież to śmieszne .
    Polska WAROWNIA – szczelnie zamknięta , za niedługo szlaki komunikacji europejskiej zarosną ,zapomni sie o Kaczyńskich ,a przy okazji o naszym kraju , a to nie jest mi obojętne .
    Żeby tylko jakiś idiota nie wystrzelił , bo Mamy wszyscy nową odsłonę walki klas W PISOWSKIM WYDANIU .

  27. zgadzam sie po czesci z refleksyjnym mottem wypowiedzi „jesieni”. Poczynania polskich politykow sa powodem do obaw i przygnebienia. Wiekszosc wypowiedzi – jak rowniez Pana Passenta – jest swego rodzaju kabaretem. A to w polsce jedna z ulubionych form analizy sytuacji politycznej. Zarty, blazenada, dowcipy i brak rzeczowosci.
    Mam wrazenie, ze wiekszosc jest chyba wdzieczna za ten fakt, ze polske reprezentuja i o jej losach decyduja ludzie o takim a nie immym poziomie uswiadomienia politycznego.
    Zachodni sasiad polski nazywa to „schadensfreude” czyli radosc/uciecha z faktu, ze cos cie komus nie udaje. W przypadku polakow jest to jednak forma masohizmu i autoagresji. Wrodzony katastrofizm?
    Drogi Panie Danielu. Z przyjemnoscia czytam panski blog. Coraz czesciej jednak stwierdzam, ze czegos mi tu brakuje. Od kogos z tak duzym doswiadczeniem zyciowym i piszacego dla jednej z bardziej renomowanych czasopism w polsce oczekuje jednak – moze nie slusznie – troche innego podejscia do tematu. Moze wiecej pragmatyzmu i determinacji? Chocby z samego faktu odpowiedzialnosci jaka pan ponosci zwracajac sie do nas na lamach „polityki”. Ciagle powtarzanie i drwiny z faktu, ze pan prezydent (czy jego brat, nie wiem dokladnie) mieszka ze swoja matka, nie zna jezykow obcych i brak mu obycia na miedzynarodowej arenie politycznej jest na dluzsza mete troche…no, powiedzmy nuzace.
    Problemy w polsce sie „odsiada” az cos sie samo zmieni. Najczesciej w historii bywalo jednak tak, ze „zmnieniano” nie pytajac polakow…

    z powazaniem

  28. Przeczytałem polecany wyżej felieton Zarzecznego i mogę powiedzieć, że się nie zawiodłem. Przecież on od lat mówi i pisze właściwie to samo. Na siłę stara się być dowcipny(pamiętam iż czasem W Canale plus gdy komentował mecze to jego „dowcipy” budziły zażenowanie). Prawie zawsze stara się kogoś obrazić i odgrywać rolę mędrca pouczających maluczkich z wyżyn swego intelektu. Szkoda tylko, że mu tej mądrości zabrakło gdy po pijaku rozwalił samochód. Czy taki gość może być wiarygodny. Widać dla interii tak.

  29. To moze zacznijmy organizowac jak najwiecej konferencji w Polsce, i wtedy nasi ukochani przywodcy beda czesciej wyjezdzac z kraju na czas trwania spotkan ?

    Kto wie, moze pewnego razu w ogole nie wroca, tak im sie spodoba w KRL-D czy w Birmie ?

    A tak na powaznie, to czy Pan dobrze by sie czul w kuluarach konferencji, kiedy ciagle za Panem lazi tlum tlumaczy, ktorzy mowia jezykami (nawet jesli jednym, to i tak … sam Pan rozumie), sa wyzsi ode mnie, a jesli nie, to pewnie kobieta, i to w czerwonym, kiedy trzeba przestrzegac protokolu i nie wypada poprosic na bankiecie o „doggy bag” dla kota, a zona ciagle posuwa z reklamowka pod pacha ? Czy Pan by sie dobrze czul ? He ?

    Czytajac wypowiedz posla-mistrza Kuchcinskiego, jedyny sposob, w jaki moge sobie zobrazowac reakcje Kaczynskiego na wystapienie Putina to walenie butem w pulpit i robienie z siebie clowna.

    Ale to juz bylo. Nikita dal czadu i byl w tym nie do pobicia.

    Speaking of which…No mordobicia, jak to zdawala sie sugerowac Mistrz-posel Kuchcinski, ciagle mowiac o potencjalnych reakcjach swego Pana na przemowienie Putina, a wiec mordobicia na konferencji miedzynarodowej jeszcze nie bylo.

    Kaczynski stracil niepowtarzalna szanse, zeby w KONCU jakos zapisac sie w historii powszechnej. Chruszczow mial jednak wiecej wyczucia.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  30. Kochani
    Wiem, że nic nie wiem. Jednak kiedy nie wiem, a jest mi ta wiedza potrzebna, to wiem gdzie tego szukać i robię to. Trzeba chcieć, nie odstępować.Człowiek cale życie się uczy. Banał?
    To jest stan gotowości psychicznej – no, ale ja może nie mam ptasiego móżdżku….

    buku

    wszyscy mamy prawo do swoich decyzji, ale Oni, politycy ,nie są klasą dla siebie, funkcjonują dzięki nam, wyborcom. Są pewne standardy, poniżej których nie powinni spadać.
    Pozdroienia Halszka

  31. Witam
    Racja, że posłowie szczytują ostatnio (zbyt często) na Mount Everestach głupoty, K2 chamstwa i pagórku Kościuszki- kultury. Ale tym razem p. Kuchciński MIAŁ RACJĘ! Pytanie czy ktoś woli się zbłaźnić czy woli, aby wogóle o nim nie mówiono. Odpowiedz chyba jest prosta. Bogu dzięki, że minister Fotyga nie „reprezentuje” Polski swoją elokwencją i inteligentnym wyrazem twarzy. Po „pięknym uśmiechu” na światowych salonach któregoś z bliźniaków myślę, że zagraniczna prasa na „KARTOFLACH” by nie skończyła. To (niestety) prawda, że premier JK pozbył się osób, które mogłyby godnie reprezentować interesy polskiego rządu.
    Cóż z tym fantem zrobić???

  32. ad:pkt 2.

    Polityk, ktory zle sie czuje w swietle jupiterow i w wiekszym gronie powinien zostac co najwyzej asystentem polityka, ktory dobrze znosi swiatlo jupiterow, a duze grono traktuje jako normalny element gry, do ktorej samemu sie wepchal.

  33. Brawo Jacobsky 15.08,
    Doskonały tekst tym jak to cieżko petać się niemowom po salonach dyplomatycznych. Uśmiałem się jak norka. Za czasów komuny, a także w III RP żył taki znakomity aktor komediowy Jerzy Karaszkiewicz, (Karaś)którego popisowym numerem była opowieść o polskim dyplomacie, konsulu z Glasgow, który nie znał żadnych jezyków, a napewno angielskiego. Bywało że kiedy to opowiadał, cytując obficie wypowiedzi konsula, łacznie z dykcją, ludzie leżeli pod stołem ze śmiechu. No i co ? No i dokładnie to samo, tyle że zamiast konsula mamy Ukochanych Przywódców.
    A jeżeli chodzi o rękoczyny wobec Putina, to od razu przypomniała mi się opowieść Leszka Drogosza ,który na jakimś filmie opowiadał o tym jak to jakieś łobuzy go zaczepiały. No i co się stało – pytają słuchacze ? No i zawiedli się – odpowiedział Drogosz. Dobrze się stało że nikt z naszych dyplomatów nie ruszył do rękoczynów z posiadaczem czarnego pasa Wołodią P.

  34. Pastuszku, Feluniu Stychowski,

    Patrzę na ciebie jak pilnujesz swoje czarne owieczki wokół których gromadzą się wilki w wiadomym celu. Wilki już są w zagrodzie, już witają się z owieczkami, a ty bezradny pastuszku rzucasz tylko zaklęcia.

  35. Nawet Bernarda, Geralta i pozostalych z PIS-owskiej bojowki zatkalo. No napiszcie (tj. naplucjie) cos!

  36. Właśnie okazało się, że kolejny polityk, przyjaciel Kaczyńskich L Dorn poprosił o urlop który pewnie skończy się dymisją. Kacza rewolucja pozera kolejne własne dziecko. Kiedy przyjdzie czas na same kaczki???

  37. Gospodarzu Drogi, to już jest hulanka słowna. Żeby przyrównywać Kaczyńskiego do imć Twardowskiego. Tego jeszcze nie było.

    Teoretycznie Mr. Jacobsky też ma rację: Kwalifikacje Kaczyńskiego sięgają szczebla asystenta polityka, nie wyżej. Zgoda, tak jest w świecie zachodnim, oraz wschodnim. Ale Polska przecie jest pomiędzy. Raz jest przedmurzem łacińskiego Zachodu wobec zdziczałego Wschodu, innym razem przedmurzem bogobojnego Wschodu wobec zblazowanego Zachodu. Jak komu wygodniej, w zależności od kontekstu, od nacelwania wywodu.

    Bo Kaczyński, tego Gospodarz nie wytłumaczył w Punkcie Szóstym, jest ostoją polskiej tradycji narodowej. Kilka dni temu komentatorzy wyskoczyli z konkluzją, że IV RP faktycznie jest II RP. To było w związku z Brzechwą Janem zdaje mi się. Tyle, że Kaczyńskiemu endecja z sanacją miesza się w koglu moglu narodowych mitów. Mnie raczej przychodzi na myśl I RP, ta sarmacka, ignorująca Europę, gardząca Europą, nosząca się po turecku, bogobojna, wypychana ze Śląska i innych ziem piastowskich, odwrocona plecami, wypychana dalej na wschod, nie angażująca się w zachodnie spory, wojny, filozofowania. Kameralna, zasklepiona, sielska, leniwa.

  38. To wszystko prawda, że Kaczyńscy zostali wybrani przez większość i że wiedzieliśmy, że nie należą do „światowców”.
    Ale ja na nich nie głosowałem. I mam prawo domagać się, żeby jeździli na te wszytskie spotkania. Co mnie obchodzi, że im się to nie podoba!
    Pokazywanie się tam jest tak samo ważne jak sprawy wewnętrzne naszego kraju. Czy się to komuś podoba czy nie, nie zyjemy na samotnej wyspie (powiedzmy takiej Australii) bez sąsiadów, granic itp. Musimy układać się z innymi krajami, próbowac wpływać na światową politykę i decyzje innych. Jeżeli ktoś tego zaniedbuje – zaniedbuje podstawowe interesy państwa. Z zaniedbując – szkodzi. I to moim zdaniem bardzo.
    Szkoda tylko, że Kaczyńscy sobie nie zdają z tego sprawy…

  39. APEL do Panów Jaruzelskiego, wałęsy, Kwaśniewskiego, Mazowieckiego ….. Buzka, Millera. Powiedzcie chłopy my jesteśmy układ, zmora III RP idt itp.
    By może Naczelne Organy zatrąbią spełnienie histo(e)rycznej misji, zameldują wykonane zadania odjadą sobie do Włoszczowej.

  40. Szunaj,

    rewolucje nie płodzą dzieci. One tylko potrafią płodzić bękarty. I takoż traktują swój pomiot.

    Absolwent,

    Wczoraj Kuchciński naprawdę przeszedł samego siebie. Do tej pory obawiałem się, że jego konferencja prasowa nazajutrz wyemitowania programu TVN24 o „pertraktacjach” z Begerowa oraz deklaracja, że dziennikarze użyli „specjalistycznego sprzętu nagrywajacego” były szczytem pomysłowości Mistrza-posła Kuchcińskiego.
    Wczoraj zostałem przez niego mile zaskoczony.

    Pozdrowienia,

    Jacobsky

  41. Zbyt dużo się dzieje. Ja pasuję. Nigdy dobrze nie czulam się w maglu. Brakuje już słów .opisujemy różne wydarzenia tymi samymi słowy z tego samego punktu wyjścia, dochodząc do tych samych konkluzji.
    OPOZYCJO OBUDŻ SIĘ!!!!

    Halszka

  42. Tak to oczywiscie prawda, ze ten blog stal sie monotematyczny i zaryzykuje ; monotonny ale nie to mnie niepokoi. Jezeli p.Kuchcinski pozwala spbie na takie watpliwe dowcipy (bo to chyba byl dowcip,moze i smieszny ale z zupelnie innego powodu )- to co nas JESZCZE czeka?

  43. Bylbym zapomnial! ;coraz wiecej babli ! Moze juz sie przypala.

  44. pióro i atrament są zbyt cenne aby jeszcze pisać o prowadzeniu polityki zagranicznej przez p. K i panią Fotygę szkoda gadania

  45. Duzo nie durzo… rozpedzilem sie.
    Juz sie boje atakow moich wykszalconych interlokutorow
    Acha podoba mi sie tez : „NAJWAZNIEJSZY sojusznik polski USA…” to juz nie Rosja ani nawet Europa?
    Prosze jak madrze i zapobiegliwie wyjechal pan Daniel zaraz po pobycie w CCCP do wrazej w tym czasie USA.
    Teraz jak znalazl.
    Potega ma w sobie te kuszaca sile…nieprawdaz?

  46. Smazone

  47. Panie Danielu
    Myli pan brylowanie na salonach czy w mediach z rządzeniem. To jak z piłką niemiecką, która przez lata dowodziła, że piękna gra i dobra gra to są często dwie zupełnie różne rzeczy. Ci, którzy pięknie brylowali (lub dryblowali) na międzynarodowych konferencjach, jak Balcerowicz – nasze dobro narodowe, niekoniecznie sprawdzali się w realu. Kiedy pan Leszek został politykiem i szefem Unii Wolności wnet przegrał ją do zera. Rozsądnie jest więc przyjąć, że każdy powinien robić to co umie najlepiej. Pan zamiast doradzać Kaczyńskim jak mają brylować niech pisze felietony – bardziej klasyczne w formie i treści a mniej przypominające analizy polityczne Fundacji Batorego. Kaczyńscy mają dbać o państwowe interesy, a więc zarówno pańskie jak i moje, a nie sobie brylować w kurortach. Zupełnie nie po to ich wybraliśmy – raczej aby wykorzystać ich państwowotwórczy talent.

  48. Panstwowotworczy talent Kaczynskich???

    Jak lubia mowic Francuzi: ja chyba snie…

    Oszustka w Trybunale Konstytucyjnym, dyplomacja rozlozona na obie lopatki, walka buldogow pod dywanem w resorcie spraw wewnetrznych, szef wywiadu gubi wazne papiery, byly minister obrony sklada zawiadomienie o popelnieniu przestepstwa przez szefa wywiadu, prokuratura nie wpuszcza rzecznika praw obywatelskich do wiezienia, wicepremier zbiera kolejne wyroki karne, minister pracy dobiera sie do skladek emerytalnych obywateli, minister edukacji zajety liczeniem uczennic w ciazy.

    Zaiste radosna tworczosc panstwowa. Serce rosnie patrzec.

  49. W nawiązaniu do felietonu stawiam sobie pytania.
    Dlaczego ?????
    1. Partię szachów w Polsce/64 pola/ rozgrywa tylko Król i Hetman* oraz skoczki /2 szt / ?
    2. Bezrobocie w Polsce /nie zapomnij o emigracji / osiąga 16% , a w Japonii nie może przekroczyć 3% ?
    3. Za 15 lat Polska np. będzie liczyć 32 mln. mieszkańców ?
    4. Nie ma np. przemysłu filmowego , kabaretów i wolnych mediów ! ?
    5. Izolujemy nasz kraj i jesteśmy Rusofobami/szczególnie politycy/ ?

    PS. * Hetman / żona Króla / dokładnie Prezydent.

  50. Andrzeju! widzę, że wróciłeś – więc może odpowiesz na moje pytanie?
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=218#comment-17646

  51. To jest tytuł,który więcej niż niekiepsko wpisuje się w dzisiejsze zwariowane czasy- nikt nie powinien czuć ,że żyjemy w nieciekawych czasach.Trafne ujęcie jakoś umknęło ludziom,którzy mają wszystko właśnie tam.Gdzie są (jeśli są)?

  52. To jest początek ballady Adama Mickiewicza Pani Twardowska.
    Jedzą piją lulki palą
    tance hulanka swawola
    Ledwie karczmy nie rozwalą

css.php