Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

1.04.2008
wtorek

Kompromis à la Richelieu

1 kwietnia 2008, wtorek,

Kiedy Ludwik XIII polecił stracić kolejnego możnowładcę, pojawiły się apele o kompromis. Wówczas kardynał Richelieu zaproponował, by w ramach kompromisu przewiązać skazańcowi oczy przepaską. Taki kompromis oglądaliśmy w Sejmie, kiedy Wysoka Izba upoważniła prezydenta do ratyfikacji traktatu lizbońskiego.

Nie wiadomo dlaczego przyjęcie ustawy w brzmieniu rządowym uznano za kompromis. Chyba dlatego, że to jest modne słowo, że można było nawiązać do Gdańska, do porozumień sierpniowych. Był to raczej bal maskowy niż kompromis. Wszyscy mieli oczy przewiązane opaskami. Pan prezydent nie widział, że nawołuje do ratyfikacji traktatu, który jeszcze kilka dni temu podawał w wątpliwość, że wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości mogą być niekorzystne dla nas, a dobre dla Niemców, że geje, że nasze zagrożone wartości… Pan premier, który – jak to trafnie zauważyła Nelly Rokita – stał w rozkroku pomiędzy Lizboną a PiS-em, sławił zasługi prezydenta jako mediatora, bo ten zdołał nakłonić brata, by głosował za ratyfikacją.

Ale jakie wyjście miał prezes? Prezes Kaczyński udawał, że nie widzi, iż mu się partia pruje i że rozpętał hecę, na której na pewno nie zyskał. Dał się zapędzić do narożnika eurosceptyków, co w Polsce nie jest popularne, i w dodatku stracił sympatię ojca dyrektora ulubionej rozgłośni, któremu nie tak dawno przebaczył obrazę prezydenta i pierwszej damy. Wojciech Olejniczak, głosując przeciwko uchwale Sejmu (która ma zabezpieczyć nasze interesy przed nami samymi, bo nikogo innego nie obowiązuje) nie widział, że jeszcze wczoraj LiD usiłował być w głównym nurcie, a od dzisiaj jest ugrupowaniem lewicowym („Dał nam przykład Zapatero jak zwyciężać mamy”).

W sumie Polska przez kilka tygodni dała się kolejny raz wpędzić przez Jarosława Kaczyńskiego i jego partię w szaleństwo. Miał racje poseł Ujazdowski i inni, którzy mówili, że była to strata czasu, energii, reputacji, burza w szklance wody, chocholi taniec etc. Ostatecznie w Sejmie zwyciężył zdrowy rozsądek, wygrał Tusk ze swoją koncyliacyjną polityką i talentami dyplomatycznymi, wygrała Polska (oby powtórzyła ten sukces w Senacie). Było się z czego cieszyć, bo jesteśmy bliżej ratyfikacji.

Najmniej za ten sukces zapłacił premier Tusk, czyniąc ustępstwa symboliczne, mające pozwolić braciom i PiS-owi zachować twarz. Tusk zachował zimną krew, nie uległ pokusie poniżenia PiS-u w referendum, nie ryzykował dobrem Polski i Europy. To dobry moment w jego karierze. Dzięki temu premier tylko się umocnił. Najwięcej stracił sprawca całego zamieszania – Jarosław Kaczyński. Głosowanie w Sejmie pokazało, że 68 posłów PiS nie posłuchało wezwania jego i prezydenta. Prezes znalazł się w potrzasku – oddał centrum Platformie, a głosy prawdziwych patriotów – ojcu Rydzykowi. Jego pozycja słabnie z każdym dniem. Posłanka Sobecka bez krępacji mówi o urodzinach Judasza. Prezes ma za krótkie rączki, by ją wyciszyć.

Kiedy marszałek ogłosił wyniki głosowania, zadowolony premier mógł uścisnąć dłonie i wymienić gratulacje z przewodniczącymi wszystkich klubów poselskich. Jak na nasze warcholskie obyczaje – udało się dogadać i było co świętować. (Jeszcze tylko ten Senat…). Prezydent może jechać do Bukaresztu w roli ojca sukcesu i liczyć na to, że pani kanclerz Merkel ma przepaskę na oczach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 71

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,

    Można spojrzeć na całość tej sytuacji jako na sukces Tuska. Mówić o koncyliacyjnym charakterze i nadawaniu pozorów kompromisu temu co kompromisem nie było. Można. I ma Pan rację.

    Szkoda jednak tylko, że Tusk zapomniał o podstawowej zasadzie demokratycznego świata – z terrorystami się nie negocuje. A w całej tej sytuacji Jarosław Kaczyński, parę miesiecy wcześniej świętujący sukces podpisania Traktatu, odegrał rolę terrorysty. I tak, pozwalając zachować Kaczyńskim twarz pozwolono im nadal myśleć, że mogą mieć wpływ na to, na co wpływu już mieć nie powinni.

    Pozdrawiam

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  2. To co mogło być świętem narodowym dzięki Kaczyńskim zostało zamienione w szopkę i cyrk .Mam nadzieję,że to są już jedne z z ostatnich drgawek PIS partii wybitnie szkodliwej dla Polski. Kaczyński chyba nie zawiedzie w roli destruktora własnej partii. Ta rola zawsze mu się najlepiej udawała.
    Pozdrawiam
    Konrad

  3. Sprawdza się też moja skromna prognoza z 31.03.g17.50
    Co dalej ?. Lech Kaczyński pomoże w rewanżu bratu i .. po prostu będzie zwlekał z podpisaniem ustawy ratyfikującej Traktakt Lizboński a pretekstem do odlekania będzie brak wystarczjącego wypełnienia w USTAWIE ( In spe ) idei zawartych w uchwale Sejmu . Tym samym brat Lech pomoże bratu Jarosławowi w podniesieniu się z maty i pozbieraniu obitej parti .
    Ciekawe , że KK w odróżnieniu od Redymtorysty z Torunia milczy .
    Po Bukareszcie Prezydent RP ogłosi sukces z doproszenia Ukrainy do NATO jako udział własny ,choć to Busch w Kijowie wczoraj ustalał -zobaczymy co Ustalił .
    To niestety nie koniec polskiego Obertasa w sprawie Traktatu .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ Panie Boze!, chron Nas od „przyjaciol” bo z „wrogami” sami sobie „poradzimy”!

  6. Smutna historyjka o dwóch takich…
    Jeden podpala a drugi gasi i zostaje zbawcą narodu.

  7. Do tej pory nie wiedziałam ,że pan Panie Passent gdzieś jeszcze publikuje.To co przeczytałem, trochę bez logiki i sensu z wyrażną niechęcią do PISu, ale czego się spodziewać po jakimś tam kiedyś tajnym , współpracującym ,wiecznie lewicowo-radzieckim ,milusińskim ,obiektywnym felietoniście.Gdy czytam na szczęście czasami , twórców którzy w latach 70 i 80 popierali zdrową i mądrą politykę partii a teraz mędrkują o współczesności z takim samym zaangażowaniem wiecznie lewicowym, to czasami zastanawiam się nad definicją durnia ,który przy ewidentnej bystrości umysłu ,w tym wypadku,nie uczy sie na swoich błędach, a przy okazji nigdy nie poczuwa się do win z przeszłości,to dyskomfort ,a głupi czytelnicy mają krótką pamięć.
    Tak trzymać Panie Passent a gdy czas się skończy ,zastanie tylko dureń

  8. Sukcesem nie można nazywać rezygnację z referendum jako formy ratyfikacji Traktatu. Ten dokument niewiele się różni od Konstytucji UE , która została odrzucona. Unia jest sztucznym tworem , który nigdy nie „dorośnie” ponieważ niemożliwa jest integracja wielu państw, wielu kultur, wielu religii. UE powinna pozostać ale związek Węgla i Stali , a nie nowotwór. Zasada „róbta co chceta, ale banki muszą pozostać nasze” jest nie do obrony. Polska nie może być Rzeczpospolitą Parobków i najemników do armii interwencyjnych. Niech ktoś mądry odpowie na pytanie , komu UE zabiera, aby dawać Polsce ? To są bzdury dla niedorozwiniętych dzieci. Polacy „uciekają” pod skrzydła UE ze strachu przed bałaganem własnych polityków, którzy w Polsce rekrutują się z nieudaczników i są pozbawieni poczucia odpowiedzialności za przyszłe pokolenia, jakie miejmy nadzieję będą Polakami na tej ziemi.

  9. A ja czekam na następną piso-awanturę. Kolejny gwóźdź do trumny pisowego truchła.

  10. intel-e-gent pisze: „Szkoda jednak tylko, że Tusk zapomniał o podstawowej zasadzie demokratycznego świata – z terrorystami się nie negocuje. A w całej tej sytuacji Jarosław Kaczyński, parę miesiecy wcześniej świętujący sukces podpisania Traktatu, odegrał rolę terrorysty. I tak, pozwalając zachować Kaczyńskim twarz pozwolono im nadal myśleć, że mogą mieć wpływ na to, na co wpływu już mieć nie powinni.”

    A nie uważasz, że czasem warto poczekać, aż przeciwnik sam się wykończy? Usiłując go znokautować można się pośliznąć, a w sytuacji, kiedy widać gołym okiem, że przeciwnik ledwo trzyma się na nogach i sam wymierza sobie ciosy, lepiej markować walkę sprężyście podskakując. Polska publiczność nie lubi dobijania słabszego – staje wówczas w jego obronie.

  11. Jestem za,a nawet przeciw.Juz tak jest,ze pewne zachowania,ktorych sie nie rozumie,pozniej sie realizuje.Lech Lechowi odpowiada,a pozniej na forum miedzynarodowym sie nie spowiada,bo sukces bywa blaskiem samym w sobie.
    To mi sie podoba.
    Taka wspaniala dola kompromisow bywa.
    Ogladalem dzisiejszy spektakl sejmowy dzieki uprzejmosci ludzi ludzi zwiazanych z portalem tvn.Milo bylo posluchac prezydenta i premiera,ktorzy powolywali sie na slowa Karola Wojtyly w waznej dla kraju chwili.
    Natomiast kolejny zgnily niesmak spowodowalo kilka person,ktore z mownicy sejmowej,probowaly nawiazac do narodzin Judasza w zwiazku z demokratycznym glosowaniem.
    Populizm metny przede wszystkim.Gratuluje sofistycznej retoryki w wigillie rocznicy smierci Papieza.
    Zapytac musze w zwiazku z tym o innego,bardzo skadinad szanownego apostola Piotra-czy on w strachu przed smiercia nie mial trojcy swietej zaparcia?I co znaczy w naszym rozumieniu stolica apostolska?
    Porozumienie jest,choc debata byla krzykliwa,burzliwa,oczywista,zydowskim traktem przekonywujaca.
    Komu na tym zalezalo i po co to robiono?Czy w tym zjadliwie zalosnym dyskursie nie objawila sie demagogiczna twarz quasi obroncow od sedmiu bolesci?
    Mam nadzieje,ze bedziemy skazani na rzadsze ich widzenie,wkrotce.
    Jeszcze slowo-pytanie odnosnie Judasza.Gdyby Judasz nie zdradzil za pieniadze,czy caly chrzescijanski dylemat dotyczacy smierci i zmartwychstania Jezusa Chrystusa mialby sens?Czy to nie byla wola Boga?A jesli byla,to powinnismy,gdzies w kupie smieci,wygrzebac sterte popiolu,a na jej dnie ukryty diament,ktory swieci swiatlem zrozumienia.
    Niech zyje ekonomia!

  12. Panie Redaktorze,
    Niby wszystko ok, ale jeszcze Senat …a i jeśli tam sie uda to na koniec pozostanie chimeryczne „pióro” prezydenta. Póki co nie ma powodu do chwały jest tylko jeden krok do przodu. Wciąż przy takim prezydencie i zainfekowanym PiSie jesteśmy dzieckiem specjalnej troski.Nie bardzo pasujemy do nowoczesnej Europy.

  13. Do Trevora!
    Nieswiadomosc ze gospodarz blogu (DP) gdzies moze istniec, a nawet
    pisac mozna by jeszcze skwitowac wzruszeniem ramion, ot nioczytany
    jakis. Ale bluzganie chamstwem „intelektualnym”, bo przeciesz czytac
    i pisac umiesz, „okraszonym inwektywami dowodzi ze masz to we krwi
    po matce swojej. Czym sie tak zasluzyles miernoto, ze masz prawo widzac
    otwarte i goscinne dla wszystch drzwi, wejsc i obrazac tu obecnych.
    Bo obrazajac w ten sposöb gospodarza, obrazasz wszystkich! Przedstaw
    sie, opowiedz o tych cierpieniach moralnych jakich doznales „zmuszany”
    do czytania felitonöw DP za czasöw PRL-u. Pokaz te blizny, nie krepuj sie!
    A moze te „blizny” i zale sa wynikiem wlasnego uposledzenia moralnego?
    Moze po prostu frustracja w wyniku braku zaistnienia i akceptacji?!
    A moze po prostu Panstwo sie bogaci i moze juz zafundowac internet,
    dla pacjentöw w Tworkach!

  14. Co to kogo obchodzi, jak „obóz posierpioniowy” rozgrywa kolejną rundę gry pajaców. Jak można poważnie traktować to zbiegowisko zwane sejmem, gdy znaczącą pozycje w nim sprawuje znana widźma zwana Nelly Rokitą-Arnold. Wstyd, gdy znaczący dziennikarz grzebie w tym łajnie.

  15. Ja mam trochę inny punkt widzenia, jestem przeciwnikiem KK, ale Tusk nie zapracował jeszcze na moje zaufanie.
    Moim zdaniem porażka Kaczyńskiego wzięła się z innego powodu. Jego celem przy robieniu tej awantury było osiągnięcie dwóch rzeczy: przesłanie wyraźnego sygnału swoim podstawowym odbiorcom, ludziom zbliżonym do RM, oraz doprowadzenie do sytuacji, w której to – pozornie, bo pozornie – ale Prezydent będzie rozjemcą. Pozornie obydwa cele osiągnął, i przesłał wiadomość, i Prezydent był rozjemcą. Nie spodziewał się dwóch rzeczy: siły Rydzyka i bezgranicznego posłuszeństwa „poddanych” Ojca Dyrektora i siły niechęci do Kaczyńskiego wśród jego dotychczasowego elektoratu.
    Akurat z tymi dwoma środowiskami mam odrobinę do czynienia i są to ciekawe obiekty do badania socjologicznego. Wyborcy Radiomaryjni są całkowicie uodpornieni, impregnowani na jakąkolwiek dyskusję. „Ja nie czytam gazet, innych telewizji, oni wszyscy kłamią. A w ogóle to nie będę dyskutować na ten temat. Ja swoje wiem. I koniec”. Tej siły Kaczyński się nie spodziewał.
    Drugą sprawą, która jest – nie wiadomo właściwie z jakiego powodu – niespodzianką dla Jarosława, to zmiana nastroju np. we wsiach polskiej Ściany Wschodniej. Ci ludzie się tak zmienili w ciągu ostatnich 5 lat, ich poglądy na wiele spraw tak ewoluowały, że dzisiaj Kaczyński z otwartymi ze zdziwienia oczami patrzy nie wierząc, że dotychczasowe jego zagrania pod publiczkę tych właśnie środowisk wpada w pustkę.
    Kaczyński zrobił całą awanturę świadomie, doprowadził pozornie do szczęśliwego końca, ale okazało się, że jest to pyrrusowe zwycięstwo.

  16. Już kiedyś tutaj pisałem, że wielu publicystów, w tym także Gospodarz tego blogu, jeszcze kilka miesięty temu źle ocenili osobowość i umiejętności Donalda Tuska. Ja wiedziałem od dawna, bo znam go od 1980 roku, że wcale nie jest „mało wyrazisty”, „mdły”, „miękki”, jak pisali o nim komentatorzy sceny politycznej. Wbrew pozorom ma silną osobowość, znakomite wyczucie w doborze współpracowników, niezwykły u polityków dystans do samego siebie, potrafi być cierpliwy i konsekwentny w działaniu; jego słabością jest brak biegłej znajomości chociażby jednego języka obcego, co mu uniemożliwia swobodne poruszanie się po światowych salonach dyplomatycznych. A w ogóle jestem o jego karierę polityczną spokojny i wróżę mu wiele sukcesów, bo wyszedł z twardej szkoły obywatelskiego myślenia Lecha Bądkowskiego, nieżyjącego już gdańskiego pisarza i publicysty, który był największym autorytetem dla niezależnej opozycji na Wybrzeżu.

  17. Mniemam, że pani kanclerz Merkel z przyjemnością tę przepaskę włoży. Dla dobra sprawy.

  18. Stychowski 23.22
    Zdecydowanie wolę jak Stychowski pisze swoje posty po niemiecku. Wprawdzie też nikt tego nie czyta i nie rozumie, ale przynajmniej czujemy się jak europejczycy. Za to po polskiemu Stychowski nie tylko nie umie pisać z sensem, ale nawet nie wie gdzie postawić cudzysłowy !

  19. Nie sadze zeby pan powolywal sie na Nelly Rokita w dobrej wierze, bo obaj wiemy jakie badziewie reprezentuje Nelly R.
    Sadze, ze zle ocenil pan Tuska. Tusk to kandydat na prawdziwego meza stanu. Jest w stanie podziekowac, ale jest tez w stanie naklonic prezydenta do uleglosci i pokazac mu jego bezsilnosci w sensie nie tylko politycznym, ale przede wszystkim prawnym. Tak czy inaczej PIS jest historia.

  20. Zgadzam się z Waldemarem 23:10, to jeszcze nie koniec.

  21. janusz pisze:
    2008-04-02 o godz. 02:12

    ,,Sukcesem nie można nazywać rezygnację z referendum jako formy ratyfikacji Traktatu,,

    Referendum to poważne pieniądze twoje i moje ,politycy maja obowiązek się porozumieć w każdej sprawie po to ich wybrałam .

    ,,Unia jest sztucznym tworem , który nigdy nie “dorośnie” ponieważ niemożliwa jest integracja wielu państw, wielu kultur, wielu religii,,

    Wszystko jest możliwe kultury religie obyczaje zasady przenikają się wzajemnie tworząc co raz to nowe kombinacje .
    Świat nigdy nie będzie doskonały i nigdy nie będzie skończonym tworem.

    ,,Polska nie może być Rzeczpospolitą Parobków i najemników do armii interwencyjnych,,

    Niestety ,tylko od nas samych od naszej ambicji determinacji pracowitości zależy jaką pozycje będziemy mieli w UE .

    ,,Polacy “uciekają” pod skrzydła UE ze strachu przed bałaganem własnych polityków, którzy w Polsce rekrutują się z nieudaczników i są pozbawieni poczucia odpowiedzialności za przyszłe pokolenia,,

    Jestem skłonna się zgodzić ,ale to wina wyborców to z ich woli tacy ludzie otrzymują władzę.
    W ostatnim zdaniu wyraziłeś obawę o narodową tożsamość .Żadne traktaty nie zabronią ci pisać książek w ojczystym języku kultywować narodowych tradycji zarówno państwowych jak i religijnych ,bycie Europejczykiem nie przeszkadza być Polakiem

  22. Czytając wypowiedź „trevora” podejrzewam, że niektórzy po zdobyciu (pobieżnej) umiejętności posługiwania się klawiaturą, w celu poprawienia sobie własnej samooceny usiłują włączyć się do dyskusji. Brak jakiejkolwiek wiedzy na zainicjowany temat, nadrabiają nieuprawnioną pewnością własnych sądów odnośnie biografii gospodarza, nie zadając sobie trudu zrozumienia dawnych jak i obecnych felietonów. Niezmienność poglądów politycznych – od kołyski aż po grób, wynika z odporności Pana na doświadczenia stale rozwijającego się świata. Gratuluję rewolucyjnej czujności i niezłomności przekonań. Panie trevor, „niech moc będzie z Panem”.

  23. Panie Passent!
    Tusk odnosi same sukcesy!
    Najwieksze w sprawie Sluzby Zdrowia i ostatnio w sprawie Traktatu i reszty.
    I pewnie doceniajac te jego sukcesy popularnosc jego partii spadla w ciagu miesiaca o ok. 10%.
    Jeszcze kilka takich sukcesow i pewnie beda na poziomie SLD.

  24. Szanowny Panie Redaktorze,
    z uwagą śledzimy wszelkie komentarze dotyczące ratyfikacji.Wszystkie sprowadzają się do konstatacji , że obrana przez rządzących droga nie jest drogą najlepszą. Referendum? Aby jego wyniki były rzetelną wykładnią woli Narodu , to ów Naród pojąć musi , za czym się opowiada. Chcielibyśmy poznać wyniki ankiet , w jakich Polacy odpowiadają na pytanie , czy znają treść Traktatu i czemu ma on służyć. I bez takich ankiet jesteśmy zdania , że
    odpowiedzi poprawnych byłoby zastraszająco mało. Natomiast role , które panowie Kaczyńscy odgrywają jeszcze na polskiej scenie politycznej , należy
    pomijać litościwym milczeniem. Może w ten sposób pojmą , że gra dla pustej widowni jest oznaką poważnych , wymagających natychmiastowej konsultacji specjalistów , choroby.

  25. Panie Redaktorze,
    znowu z Redaktora facecjonista wyszedł …

    Owoż pisze Pan Redaktor

    (cytuję)
    „Nie wiadomo dlaczego przyjęcie ustawy w brzmieniu rządowym uznano za kompromis.”
    (koniec cytatu)

    Się Redaktor rozminął z rzeczywistością (i nie bez udziału świadomości, jak mniemam): za kompromis przecież uznano nie samo przyjęcie ustawy w wersji rządowej, ale porozumienie Premiera z Prezydentem, przewidujące trzypunktowy pakiet:

    1. Przyjęcie ustawy o zgodzie Sejmu na ratyfikację Traktatu przez prezydenta w (rzeczywiście) wersji rządowej, tj. bez dodatkowych punktów, które pierwotnie chciała do niej wpisać PiS.
    2. Przyjęcie uchwały w której jest to wszystko (lub prawie wszystko), co pierwotnie PiS chciał umieścić w ustawie.
    3. Nowelizacja ustawy o współpracy rządu z Sejmem i Senatem w sprawach związanych z członkostwem Polskie w UE. Mająca na celu wprowadzenie takich utrudnień w ewentualnym zaakceptowaniu przez Polskę zmian w takim kształcie traktatu, jaki wynegocjował PiS

    SŁOWO DAJĘ – w gazetach o tym pisali!

    I wypełnia to formułę kompromisu, albowiem pierwotnie były tylko dwie propozycje:

    1. rządowa

    a) obejmująca uchwalenie ustawy o zgodzie na ratyfikację bez żadnych warunków oraz

    b) uchwalenie uchwały z zastrzeżeniami PiSu,

    2. PiSu, do ustawy o zgodzie wprowadzająca te dodatkowe zastrzeżenia

    IDŹMY DALEJ:
    (cytuję)
    ” Pan prezydent nie widział, że nawołuje do ratyfikacji traktatu, który jeszcze kilka dni temu podawał w wątpliwość, że wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości mogą być niekorzystne dla nas, a dobre dla Niemców, że geje, że nasze zagrożone wartości…”
    (koniec cytatu)

    Rozszyfrowując zdumiewającą składnię tego zdania, przypominającą nieco homilie Ojca Na Zawsze Dyrektora, również słynącego z zamiłowania do mowy ezopowej (by nie rzec bełkotliwej), rozumiem, że chodziło Redaktorowi o to, że pan prezydent wyrażał wątpliwości, że po ratyfikacji traktatu wyroki ETS mogą być niekorzystne?

    Znowu Redaktor deformuje rzeczywistość: przecie łatwo sprawdzić, że pan prezydent od samego początku nie kwestionował sensu ratyfikacji traktatu, którego wynegocjowanie uznał swego czasu za wielki sukces swój i rządu PiSu :-).

    Ale rzecz w tym, że pan prezydent uznał za glówną komponentę tego sukcesu przystąpienie do protokołu brytyjskiego (czyli niepodpisanie KPP) i wprowadzenie kompromisu z Joaniny.

    I te zastrzeżanie o „niekorzystności wyroków ETS” (nie poruszam tu ich zasadności, przedstawiam tylko stanowisko prezydenta i PiS) tyczyły się
    ewentualnej, przyszłej sytuacji takiej, że:

    Polska pod rządami PO zrenegocjowałaby traktat w kierunku zgody na przyjęcie KPP.

    I był już sygnał, świadczący o tym, że rządząca koalicja przemyśliwa o takim rozwiązaniu: uchwała sejmu z 20 grudnia 2007 „w sprawie traktatu reformującego UE podpisanego w Lizbonie 13 grudnia 2007 r”, w której wyrazano nadzieję na szybkie przyjęcie w przyszłości KPP:

    http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/uchwaly/86_u.htm

    (cytuję)
    „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w uznaniu pozytywnego i ważnego znaczenia Karty Praw Podstawowych dla obywateli wyraża nadzieję, że możliwe będzie odstąpienie przez Rzeczpospolitą Polską od protokołu brytyjskiego.”
    (koniec cytatu).

    Cała awantura dotyczyła więc nie podawania w wątpliwość SENSU RATYFIKACJI, ale TRYBU RATYFIKACJI.

    I polegała na tym, że prezydent i PiS chcieli dodatkowych ustawowych utrudnień przed ewentualną, przyszłą ratyfikacją przez Polskę pod władzą PO (czy jakąkolwiek inną) takiej renegocjacji traktatu, w której wyniku Polska, zgodnie z cytowaną uchwałą – ODSTĄPI OD PROTOKOŁU BRYTYJSKIEGO.

    Ja tu nie wnikam w zasadność obaw PiS i prezydenta przed przyjęciem KPP; wstawki o „zagrożeniu gejomałżeństwami” to być może tylko folklor dla ugłaskania elektoratu tradycyjnego.

    Głównym motywem, który jest podnoszony przez PiS jako argument przeciw KPP jest obawa, że po jej przyjęciu ETS może – powołując się na jej zasady – zacząć przychylać się do wniosków niemieckich o zwroty majątków na ziemiach zachodnich.

    I tu nie ustosunkowuję się do celności tej obawy, bo to raczej sprawa dla prawników. Sygnalizuję tylko MOTYW, którym kierował się PiS rozpętując drakę o TRYB RATYFIKACJI.

    A także zwracam uwagę na to, jak prymitywne maipulacje mediów i dziennikarzy antykaczych temu towarzyszyły.

    IDŹMY DALEJ:

    (cytuję)
    „Prezes Kaczyński udawał, że nie widzi, iż mu się partia pruje i że rozpętał hecę, na której na pewno nie zyskał. Dał się zapędzić do narożnika eurosceptyków, co w Polsce nie jest popularne, i w dodatku stracił sympatię ojca dyrektora ulubionej rozgłośni,…”
    (koniec cytatu)

    Dowcipniś to z Pana Redaktora jest przedni :-).

    „Hecę” to z tego zrobiły media antykacze i antykaczy żurnaliści pokroju Redaktora; racja kacza obrony swego stanowiska, jak wykazałem powyżej – w świetle uchwały z 20 grudnia 2007, świadczącej o chęci koalicji odstąpienia od protokołu brytyjskiego BYŁA CAŁKIEM RACJONALNA.

    UTRUDNIENIE zrealizowania tej chęci poprzez wprowadzenie PRZY OKAZJI RATYFIKOWANIA TRAKTATU dodatkowych warunków prawnych na przyszłe, ewentualne odstąpienie od protokołu brytyjskiego było całkiem logiczną konsekwencją obrony swego stanowiska politycznego.

    Szantażowanie, że w w związku z tym stanowiskiem rządu prezydent nie podpisze aktu ratyfikacji to zwykła gra, obliczona na zmiękczenie stanowiska rządu.

    Zapewne draki całej by nie było, gdyby nie te sygnały ze strony PO, wyrażone w uchwale z 20 grudnia 2007. Tym bardziej, że wcześniej, na początku grudnia, Tusk zadeklarował, że uszanuje efekt traktatowych rokowań PiSu i prezydenta i nie będzie dążył do wprowadzenia KPP.

    Rozczulająca jest też troska Redaktora o „prujący się PiS” i utratę łask Ojdyra.

    Właśnie ta obrona stanowiska PiSu miała uzmysłowić tak PiSowi, jak i moherom, że akceptacja przez PiS ratyfikacji traktatu nie jest bezwarunkowa, i że przy jej okazji PiS, nie występując przeciw samemu traktatowi będzie bronił tego, co uważał za wynegocjowane przez siebie zabezpieczenie interesów narodowych, czyli protokołu brytyjskiego i Joaniny.

    Gdyby nie ta „heca”, straty PiSu wśród elektoratu antyunijnego czy sceptycznego (ale nie zdecydowanie wrogiego UE) byłyby większe.

    Sądzę, że Kaczyński doskonale wie, że tak czy siak zasadnicze poparcie Ojdyra traci. Ale tą obroną protokołu brytyjskiego dają do zrozumienia, że – ulegając europejskiemu trendowi do zacieśniania integracji jednocześnie twardo bronią narodowych interesów NA TYLE, NA ILE SIĘ DA.

    I myślę, że dzięki temu wśród eurosceptyków PiS straci mniej, niż miałoby to miejsce w przypadku, gdyby siedzieli całkiem cicho.

    ( Zresztą – relacje między Ojdyrem a Jarosławem Kaczyńskim są nieco bardziej skomplikowane niż się to na pierwszy rzut oka wydaje, ale tego tematu nie ma co poruszać w i tak za długim poście :-).)

    Co więcej, nie wprowadzając dyscypliny w głosowaniu, tym właśnie JK ochronł PiS się przed „spruciem” się.

    W mojej ocenie, jeżeli jeszcze premier wypełni pkt. 3 porozumienia – tę batalię PiS wygrał.

    http://www.polskieradio.pl/krajiswiat/polityka/

    Jeżeli nie wypełni – da argumenty antyPO-wskie PiSowi i jego wyborcom.

  26. stacio, 2008-04-02 o godz. 08:31,

    !, a pomysł z internetem w Tworkach wart rozwinięcia. Nie tylko w Tworkach. Gdyby komputerów było dość w domach, do Tworek mogłoby nie być amatorów. Komputery z dostępem do internetu powinny być rozdawane na recepty psychologów i psychiatrów bez ograniczeń.

  27. Jak jak lubię polską politykę (a za Polityką wręcz przepadam)! Nie twierdzę tego ironicznie. A to burza w szklance wody, tam obrażone miny, potem satyryczne kawałki z mównicy sejmowej, wcześniej „taśmy prawdy”. Nie znoszę jednego – kiedy sobie politycy i prywatni ludzie wycierają gęby Polską. Przy byle okazji histeria: „bo w tym kraju tak jest”, „w Polsce nie da się inaczej, jak za łapówkę”. Jestem wielką fanką Donka, teraz nawet jeszcze większą, kiedy tak elegancko, z polotem i dalekowzrocznie sterował nawę państwową przez „kryzys lizboński”. To człowiek wielkiej miary. Niepozbawiony wad, popełniający błędy, ale godny zaufania i najwyższego szacunku. Widać, że uczy się na błędach swoich i innych. A może jego pierwowzorem jest prof. Turski?…

  28. Bardzo się cieszę. Jeśli Nasz Dziennik ogłasza koniec świata, posłanka Sobecka urodziny Judasza, a Ojciec Dyrektor krzyczy o zdradzie, znaczy, że wracamy do normalności i że nie będę już musiał udawać idioty w otoczeniu samych idiotów. Pewne schorzenia dają się jednak uleczyć. Cieszę się też z postawy Premiera Tuska, że wytrzymał do końca tę bzdurną konfrontację i nie dał się sprowokować. W końcu zawsze na końcu liczy się efekt końcowy, zwłaszcza po mojej i Premiera Tuska myśli. Amen.

  29. Do „absolwent”:

    „Stychowski 23.22
    Zdecydowanie wolę jak Stychowski pisze swoje posty po niemiecku. Wprawdzie też nikt tego nie czyta i nie rozumie, ale przynajmniej czujemy się jak europejczycy. Za to po polskiemu Stychowski nie tylko nie umie pisać z sensem, ale nawet nie wie gdzie postawić cudzysłowy „

    A ja go lubię. Sympatyczny swir i do tego ze swojskim humorem. Powiem nawet, brakowało by mi czegoś na tym blogu, gdyby Feliks się wyniósł.
    On już należy do inwentarza. To jak ten sąsiad, który denerwuje, ale jak się wyprowadzi, to czegoś człowiekowi brakuje.

    A tak miedzy nami: chyba niedoceniasz umiejętności językowe naszych blogowiczow. To prawdziwi poligloci…
    Gwarantuje, ze wszyscy – wlacznie z Gospodarzem – dobrze go rozumieja.

    ciao

  30. Szanowny Panie Redaktorze!
    Kardynal Richelieu ! swietne!, tylko kto niby nim mila by byc w naszym polskim wykonaniu. Lech Kaczynskin ? chyba nie bo to i jemu i jego bratu trzeba by wzrost skrocic o glowe.Premier Tusk? – jakos nie widze go w puspuracie a raczej w innym umundurowaniu !!!!!!.Co by nie powiedziec niech to dla Jaroslawa Kaczynskiego nazywa sie kompromis, tylko czy tym kompromisemm jest nzadowolony nasz naszelny RUDY RYDZ Z RADIA
    MAAAAA RYYYYJA? Oto w jego rekach przeto los Jaroslawa Kaczynskiego a i po czesci i Lecha II niewielkiego.Trzeba nazwac to kompromisem uzupelnionyjm obiecankami, to nie sie to tak nazywa.
    Pocieszajacym jest to, ze jeszcze w Polsce istnieje cos takiego jak kompromis, co oznacza, ze jeszcze nie jest to kraj sterowany ludzmi takimi jak Kardynal Richelieu.Jeszcze jest nadzieja na normalnosc,

    Co do wypowiedzi kilku blogowiczy trudno sie nie zgodzic ze wspolna ocena Tuska jako czlowieka miekkiego bez wyrazistosci. Ale czy w takim KAczym towarzystwie inny Tusk wogole cos by osiagnal?
    PANIE TREVOR!
    Coskolwiek z pogranicza taktu i nie na temat jest Pana wypowiedz.Ja uwazam.ze jezeli o kims mam krytyczna opinie i nie jestem w nim w fazie bezposredniego konfliktu, to zupelnie nie na miejscu jest nazywanie kogosc durniem. To takie zbyt walesowskie.To zupelnie poziomem intetelktu wyksztalcenia i posiadanej wiedzy nie koreluje z danielem Passentem.To moje prywatne zdanie, do ktorego mam prawo, tak jak Pan, tylko ze nie widze osobiscie potrzeby na formu blogu wyrazanie opinii o gospodarze blogu.

  31. uchachany pisze:
    2008-04-02 o godz. 11:48

    Cytat z postu Uchachanego

    „I polegała na tym, że prezydent i PiS chcieli dodatkowych ustawowych utrudnień przed ewentualną, przyszłą ratyfikacją przez Polskę pod władzą PO (czy jakąkolwiek inną) takiej renegocjacji traktatu, w której wyniku Polska, zgodnie z cytowaną uchwałą – ODSTĄPI OD PROTOKOŁU BRYTYJSKIEGO.”

    Mój komentarz

    Jakie argumenty (moralne, prawne, ideowe, polityczne) można było przytoczyć za tym, aby parlament wprowadził dla wszystkich przyszłych władz utrudnienia dotyczące przyjęcia Karty Praw Podstawowych w pełnej wersji, czyli odejścia od Protokółu Brytyjskiego?
    Z jednej strony ekstremiści w tymże PiSie (w niemałej liczbie) żądają w imię patriotycznie motywowanych racji RENEGOCJACJI Traktatu, a z drugiej – inni politycy tegoż PiSu chcą założyć kłódkę na zawarte przez siebie porozumienie.
    Moim zdaniem podpisane porozumienia nie są własnością PiSu, były wynegocjowane przez przedstawicieli Państwa w imieniu Państwa. PiS nie może się domagać wprowadzania blokady na ewentualne zmiany, ponieważ nie posiada w swoich szeregach takich jasnowidzów, którzy są w stanie powiedzieć, jak sytuacja się rozwinie w przyszłości i czy potrzeba przyjęcia KPP będzie zaakceptowana przez elektorat lub nie. Sam Prezes kiedyś oznajmił Sikorskiemu, że polityk często spotyka się z sytuacją, która go zmusza do niedotrzymywania obietnic, innymi słowy – przyznał sobie prawo do elastyczności.
    W przypadku porozumień traktatowych projekcja racji partyjnych na całą przyszłość państwa, to polityczna arogancja.

    Pzdr, TJ

  32. trevor pisze: „Do tej pory nie wiedziałam ,że pan Panie Passent gdzieś jeszcze publikuje.”

    Widzę, że ten blog ma walor edukacyjny. 🙂

    Marius21 pisze: „I pewnie doceniajac te jego sukcesy popularnosc jego partii spadla w ciagu miesiaca o ok. 10%.”

    Marzenia fajna rzecz, tylko dlaczego masz takie nierealne…

  33. Testeq,
    Można czekać, aż przeciwnik się wykończy i jest to zazwyczaj dobra taktyka. Nie uważam jednak, aby w tej sytuacji była odpowiednia. Dla mnie jest to dalsze utrzymywanie zwyczaju, że pieniacze mogą mieć na cokolwiek jakikolwiek wpływ. A czas z tym w Polsce skończyć.
    Ale to moja opinia.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Intel-e-gent

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  34. Pav,

    z dużym zainteresowaniem przeczytałem Twoją opinię o Tusku.

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=428#comment-84909

    Otóż ja na podstawie tego, jak pozbył się z PO Płażyńskiego i Olechowskiego, w toku kampanii 2005 za pomocą Jaruckiej wyeliminował Cimoszewicza i podczas ostatniego pobytu w opozycji wyślizgał Rokitę – uważałem go przede wszystkim za zdolnego i bezwzględnego intryganta politycznego.

    Natomiast co do innych przymiotów polityka byłem raczej sceptyczny, szczególnie w świetle namolnego medialnego pompowania go przez mainstreamowe media prywatne formuły MSW (Michnik-Solorz-Walter).
    Lub, jak kto woli – APT: Agora-Polsat-TVN :-).

    Raczej widziałem te przymioty jako efekt tego medialnego nadmuchiwania :-)).

    Co mnie jednak zastanowiło to jego reakcja na wezwania do bezwzględnej rozprawy z kaczyzmem, formułowane zarówno przez środowiska tzw. „michnikowszczyzny” jak i lewicy (tu reprezentowane przez wezwania Red red Pasenta i Paradowskiej).

    Otóż po szumnych zapowiedziach o rozprawianiu się z CBA i Kamińskim, Ziobrą, Macierewiczem – były one nader skromne…

    Owszem, PO chętnie nadal korzysta z usług APT dla utrzymania PiSu na stosowny dystans od PO na skali społecznego poparcia, nawet wspóldziała w tym (jak np. Ćwiąkalski z laptopowym cyrkiem), ale zasadniczego wypełniania zamówień tych dwóch popierających PO środowisk jakoś nie widać :-).

    Co zresztą czasem nieco je frustruje :-). Pamiętasz ile choćby na blogach Polityki było wezwań do „bezwzględnej rozprawy z kaczyzmem”?

    Ale też i budzi moje podejrzenia, że Tusk prowadzi z nimi swoją grę, którą rozumiem tak:

    Umiał się zaoferować jako jedyna licząca się alternatywa kaczyzmu, i w ten sposób uzyskał ich poparcie medialne, czyli rzecz z punktu widzenia wygrania wyborów absolutnie podstawową.

    Teraz zaś BYĆ MOŻE wcale nie ma zamiaru tak spłacać owo poparcie, jak się tego od niego oczekuje.

    Tzn. nie ma zamiaru zniszczyć PiSu. Co jest z jego punktu widzenia całkiem racjonalne.

    Albowiem dla Tuska jest korzystny PiS na tyle silny, by wisiał niczym miecz Damoklesa nad sceną polityczną, a jednocześnie nie na tyle silny, by zagrozić bezpośrednio PO.

    Gdyż wtedy Tusk, nic nie inwestując, zapewnia sobie darmowe poparcie medialne formuły APT. Dla sterujących nią środowisk politycznych prawdziwym zagrożeniem jest przecież PiS.

    Więc nawet niezadowolone z tego, że Tusk nie chce zapłacić za ich poparcie przyniesieniem im na tacy kaczych łbów – nadal będą go musieli POpierać :-)!

    Co natomiast się stanie w sytuacji, kiedy Tusk zniszczy PiS?
    Zostanie na łasce tych środowisk :-). Będą go mogli zniszczyć za brak spolegliwości, lansując jakąś swoją marionetkę
    Natomiast próba odebrania poparcia Tuskowi przez ATP przy relatywnie silnym PiSie skończyć się może wzmocnieniem PiS i nawet [powrotem do władzy, czego ATP boi się jak diabeł święconej wody :-).

    Niektórzy pół-żartem, pół-serio wspominają nawet o wadze rodzinnych związków PiS z PO…

    http://kuczyn.com/2008/03/30/hyde-park-ciag-dalszy/#comment-46598

    co trudno było bez komentarza zostawić:

    http://kuczyn.com/2008/03/30/hyde-park-ciag-dalszy/#comment-46613

    Kto wie, kto wie…. :-)?

  35. Moim zdaniem dzieki pieniactwu prezesa PiS Donald Tusk dostal przepustke do przyszlej prezydentury. Teraz nie da sie powiedziec, ze Tusk jest za mlody, za jakis tam, ze ma dziadka w Wehrmachcie etc. Teraz wiadomo, ze to prawdziwy maz stanu, ktory w pelni nadaje sie na to stanowisko, tak jak widza je Polacy. Wykorzystanie szansy, ktora podal Tuskowi na srebrnej tacy J Kaczynski przesadza juz dzis o przyszlej jego prezydenturze. I bardzo dobrze. 🙂

  36. Choć w nawiasie,to najsmaczniejsze, ale i najsmutniejsze:zabezpieczamy nasze interesy przed nami samymi. To jest ta ciągła wojna polsko-polska. Całe szczęście,że coraz mniej ludzi daje się na to nabierać. D. Tusk nie jest moim idolem, ale jednocześnie stwarza pewną nadzieje na kierowanie polskimi sprawami szukając zwolennikow dla tych spraw, a nie wszczynając spory. Jednocześnie zaczyna skupiać wokół PO rzesze sympatyków, co mam nadzieje będzie go mocno zobowiązywać.

  37. Do Pav’a: wydaje mi się, że Pan Premier Donald Tusk chyba jednak całkiem nieźle radzi sobie z porozumiewaniem się w językach obcych, w migawkach z Brukseli ostatnio widać było jak zupełnie swobodnie rozmawia z politykami innych państw…

  38. TJ

    Te utrudnienia nakierowane są na konieczność powiększenie consensusu w parlamencie, z udziałem rządu i prezydenta, po to, by w przypadku jakiejś przyszłej zmiany traktatu (np. odejścia od protokołu brytyjskiego) uzyskać szerszą niż obecnie parlamentarną, rządową i prezydencką bazę do ratyfikacji takiej zmiany.

    Nie jest to nakierowane TYLKO na protokół brytyjski, i nie oznacza, wbrew temu co napisałeś „blokadę zmian”, czy „założenie na nie kłódki”.

    Nie będzie problemu żeby takie zmiany kiedyś przeprowadzić innego niż ten, że do tego celu po prostu trzeba będzie dwtedy zmontować WIĘKSZY CONSENSUS i także z udziałem opozycji niż potrzebny jest teraz.

    Co akurat uważam za słuszne, ponieważ lepiej żeby zmiany związane z funkcjonowaniem UE i Polski w UE miały raczej bazę WIĘKSZĄ niż MNIEJSZĄ, i żeby ta baza obejmowała w szerszym zakresie opozycję.

    Bo odbiera to legitymizację jakimś późniejszym próbom ich kontestacji przez nią.

    Więc nie opowiadaj, że to „partyjny interes PiSu”. Bo rownie dobrze można powiedzieć, że szybka i bezproblemowa ratyfikacja to „partyjny interes PO”

    Istotne jest co innego:

    Że te zmiany, rozszerzające demokratyczny consensus na potrzeby przyszłych ratyfikacji trakataów europekjskich zostały wynegocjowane jako ten wymieniony przeze mnie pkt. 3 porozumienia między prezydentem a premierem; postulujesz, żeby premier go zerwał, slowa nie dotrzymał i rozpoczął nową wojnę z PiS…?

    patrz

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5079741.html

    Cytuję.
    „Tusk: Prezydent wykazał się i refleksem

    Premier Donald Tusk powiedział w Senacie, że rząd podjął prace nad projektem ustawy, będącej ostatnim elementem kompromisu mającego doprowadzić do ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Zapewnił senatorów, że jego rząd i partia chcą szybko nad nią pracować. Chodzi o nowelizację ustawy z 2004 r. o współpracy rządu z parlamentem w sprawach członkostwa Polski w UE. Premier przypomniał, że elementem porozumienia, którego ramy starał się zakreślić z prezydentem, jest gwarancja gotowości ze strony rządu i PO „do wspólnej szybkiej pracy nad kolejną ustawą”. – Rezultatem tej pracy powinno być poczucie stabilności rozwiązań, jakie Polska przyjmując Traktat Lizboński uznała za szczególnie wartościowe ze swojego punktu widzenia – wyjaśnił szef rządu. – Tę deklarację przed państwem chcę powtórzyć – oświadczył. – Prace – także w rządzie – nad projektem takiej ustawy podjęliśmy tak, aby także zobowiązanie, że będzie to szybko stało się zobowiązaniem wykonalnym – zaznaczył premier. W swoim wystąpieniu Tusk pozytywnie mówił też o prezydencie. Jak ocenił, w finale całej sprawy związanej z ratyfikacją traktatu „prezydent wykazał się i refleksem, i właściwą inicjatywą”.”
    Koniec cytatu.

    —————————————————-

    Szczerze powiedziawszy szerokiej debaty publicznej nad traktatem lizbońskim nie było, a przecież to praktycznie nic innego, jak dawny traktat konstytucyjny, tyle że wprowadzany „kuchennymi drzwiami”, jako zestaw zmian wprowadzanych w już istniejących traktatach oraz dołączonych do nich protokołów:

    http://bookshop.europa.eu/eubookshop/FileCache/PUBPDF/FXAC07306PLC/FXAC07306PLC_002.pdf

    Traktat konstytucyjny, o którym sam Tusk jeszcze kilka lat temu mówił:

    http://kuczyn.com/2008/03/30/hyde-park-ciag-dalszy/#comment-46412

    Cytuję:
    „”””“będziemy pytali każdego, kto proponuje szybkie i pozytywne rozpatrzenie traktatu (…) w referendum – żeby precyzyjnie i z cywilną i polityczną odwagą powiedział, precyzyjnie, w czym sytuacja Polski poprawi się w Europie po przyjęciu traktatu”

    lub:
    “Każdy, kto ma dobrą wolę i nie ma partykularnego interesu politycznego, a także rozumie, na czym polegają skutki traktatu, musi rozumieć, że im później do tego Polacy się zabiorą, tym lepiej”

    albo też:
    “od pana ministra oczekiwalibyśmy, tak sądzę, może nie dzisiaj, ale w przyszłości, aby oprócz tej magicznej formuły, że Europa potrzebuje traktatu (…), żeby bardzo precyzyjnie (…) wskazywał na praktyczne, polityczne skutki wejścia w życie traktatu. I dobrze byłoby, bo przecież nikt nie jest bezbłędny, abyśmy (…) wiedzieli czy może błądzimy, sądząc, że pozycja polityczna Polski osłabnie, jeśli traktat (…) wejdzie w życie. Chociaż jak na razie najprostsze rachunki wskazują na to, że jeśli traktat nie wejdzie, to pozycja Polski będzie silniejsza. Mówię o pozycji politycznej.”

    z pytaniem kto to powiedział?

    Odpowiedź:
    Donald TUSK (mam nadzieję, że wiemy, kto to)

    źródło:
    http://ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/096/40963018.htm „””””

    koniec cytatu.

  39. DO TREVORA
    Reprezentujesz żałosny prymitywizm i NIC więcej.

    A tych ludzi cierpiących na słowotok nie da się czytać bo ilość bynajmniej
    nie przechodzi w jakość. Jacyś niewyżyci „twórcy”,może bezrobotni czy
    kie licho??

  40. Proszę Państwa, opaski na oczach mamy wszyscy. Wystarczy uchylić ich nieco, by spostrzec, że gdyby nie Bracia i PiS, ratyfikacja przeszłaby większością 100% głosów. A takich rozstrzygnięć parlamentarnych nie odnotowuje się już nawet na Kubie. Czyli szaleństwo Braci nieźle nam się opłaciło, przepchnęliśmy ratyfikację, nie tracąc demokratycznej cnoty. Warto takie rachuby uwzględniać, gdy się przybiera pozę Katona. Samo „delenda est Kaczynum Jaroslavo” to trochę za mało.

  41. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    janusz – 2.04., godz. 2:12 – pisze:

    / Unia jest sztucznym tworem , który nigdy nie “dorośnie” ponieważ niemożliwa jest integracja wielu państw, wielu kultur, wielu religii. /

    Nie ma niczega bardziej sztucznego jak wlasnie wszelakiej masci granice. Szkoda tylko, ze obszar geograficzny, na ktorym przyszlo nam zyc wlaczyl sie w omawiany proces ze znacznym opoznieniem, powodujac niepowetowane straty na wszystkich plaszczyznach ktore nas otaczaja. Komu to zawdzieczamy?
    Dom, w ktorym Blogowicz dzisiaj mieszka tez jest sztucznym tworem, samoistnie w naturze nie wystepuje. Dlugo trwalo wyjscie z okopow i naturalnej nory, w ktora nas wmanewrowano – prawda? Reszta to kwestia ustalenia + zaakceptowania (nazwijmy to po akademicku) przyzwoitych norm, ktore tez beda sie zmieniac z biegiem czasu. Waznym jest to, abysmy w tych procesach czynnie uczestniczyli synchronizujac istniejace roznosci, ktore sa wielkim kapitalem i dziedzictwem UE. Czy ten kapital zmarnujemy? Mamy wielka szanse jezeli do sterow EU dopuscimy „sternikow” ktorzy w III RP juz sie sprawdzili.

  42. „Ratyfikuję Traktat tylko wtedy, gdy rząd dotrzyma umowy” – mówi Prezydent Kaczyński.
    Czyżby zapowiedź nowych „figur” w kontredansie ratyfikacyjno – traktatowym w wykonaniu Pana Prezydenta, brata – Prezesa i iuch partii ?

  43. Koty za płoty. Ta zadyma przypomina mi żydowski b. dobry dowcip na temat względności; chodzi o dowcip o ciasnym mieszkaniu, dokupieniu kozy i następnie wyrzuceniu z mieszkania tej kozy. Kaczyńscy zrobili podobnie i teraz świętują, że się przyczynili.
    Ja myślę, że jest jednak jedna wartość absolutnie pozytywna tych wygłupów – jako skutek – i to wartość znacząca; poróżnienie Kaczyskich z Rydzykiem warte było wszystkich pieniędzy.
    Nie grymaśmy więc, cieszmy się, bo premier rzeczywiście pokazał klasę widoczną zwłaszcza na tle badziewia PiSu, w tym Sobeckiej i tej drugiej od Judasza. Gdzieś czytałem, że Judasz był bliskim przyjacielem Jezusa i ta „zdrada” była między nimi uzgodniona…A te 30 srebrników, to na pewno mniej, niż kosi OJCIEC DYREKTOR za walkę z UE.

  44. Ad vocem:
    mnie zupełnie nie przeszkadzałoby być obywatelem i mieszkać/żyć w np. Stanach Zjednoczonych Europy.
    Nawet, sądzę, podobałoby mi się.

  45. Pfi! A co Panu tak zalezy na dobrym samopoczuciu PiSu?
    Nie uwazam jak Szanowny Pan Redaktror, ze PiSowi nalezy pomagac w zachowaniu twarzy i go nie upokarzac.
    Wlasnie absolutnie nie nalezy ratowac twarzy tej abominacyjnej, paskudnej partyjce Kaczynskich, Ziobrow i Kurskich, ktora przynosi Polsce wstyd na calym swiecie, niech ta twarz, a raczej morda bedzie wszystkim widoczna, niech wzbudza coraz wieksza odraze.
    Nie nalezy upokazrac? Dlaczego???!!! A jak najbardziej upokarzac tego szkodnika, tego matola, tego koltuna!
    To truchlo musi sie szybko znalezc na smietniku historii. Kopac i patrzec czy rowno puchnnie!

  46. Mam serdeczną prośbę do pt Blogowiczów : zlitujcie się, ograniczcie nieco słowotok. Są 3-4 osoby, które podejrzewam o forsowne dowartościowywanie się komentarzami do cudzych wpisów. I cóż to za komentarz, który (bywa) w 7/8 składa się z cytatów? Z reguły wszyscy z nas chodzili do podstawówki i czytać potrafią. Jest coś, co chcecie innym zarekomendować? Nie ma sprawy. Wystarczy link. Jeszcze gdyby to działo się z rzadka, ot, temat ważny dla komentującego, więc się rozpisał. A skądże. Każdy temat jest dobry , aby właśny elaborat pod Passentem, Paradowską lub Szostkiewiczem umieścić. A najlepiej ten sam tekst powielić jak najszerzej w sieci

  47. uchachany pisze:

    2008-04-02 o godz. 15:41

    „Cytat z postu Uchachanego

    „TJ

    „Te utrudnienia nakierowane są na konieczność powiększenie consensusu w parlamencie, z udziałem rządu i prezydenta, po to, by w przypadku jakiejś przyszłej zmiany traktatu (np. odejścia od protokołu brytyjskiego) uzyskać szerszą niż obecnie parlamentarną, rządową i prezydencką bazę do ratyfikacji takiej zmiany.”

    Mój komentarz

    Tryb ratyfikacji określa konstytucja. Nie ma w niej mowy o bazie prezydenckiej” oraz rządowej. Warunki wyrazone w skrócie, to:
    1) 2/3 połowy obecnych posłó oraz 2/3 połowy obecnych senatorów.
    albo
    2) Referendum

    Tworzenie zabezpieczeń mających na celu uzyskanie „szerszego consensusu” dla ratyfikacji poprzez wprowadzenie prawnych ograniczeń do ustaw pobocznych moim zdaniem koliduje mocno z przepisami konstytucyjnymi.
    Pzdr, TJ

  48. Pielnia,
    napisałeś
    (…)
    „… poróżnienie Kaczyskich z Rydzykiem warte było wszystkich pieniędzy.”
    (…)
    Pozwolę sobie powiedzieć, że podobną radość wykazywał zapewne Pan Jourdain gdy dowiedział się, że mówi prozą.
    Dla każdego trzeźwo myślącego obserwatora od początku było oczywiste, że sojusz Kaczyńskiego z Ojdyrem to czystej wody zagranie taktyczne, i to dla obu stron.

    I że przy takiej okazji, jak pogłębienie integracji europejskiej on MUSI pęknąć i to było wkalkulowane od samego początku.

    Natomiast sądzę, że to zaprezentowanie się przez PiS jako obrońcy „zabezpieczeń” integracyjnych – protokołu brytyjskiego i Joaniny może część moherowych lub moheroidalnych głosów dla PiSu ocalić :-).

    I zapewne również i dla tego celu było przedsięwzięte.

  49. Jasny gwint

    Bardzo słusznie zwrócił pan uwagę na zjawisko importowanych posłów do naszego Sejmu.
    I rzeczywiście cóż nas może obchodzić ten cyrk pajacyków,którymi emocjonuje się emigracja.
    Trzeba im powiedzieć wprost, że my żyjemy w zupełnie innych światach.

  50. Proponuję bana na Uchachanego!
    Następny nawiedzony producent
    metrowych wypocin.
    Jazda stąd panie U na własny blog.

  51. Intel-e-gent,

    Napisałeś:
    „Szkoda jednak tylko, że Tusk zapomniał o podstawowej zasadzie demokratycznego świata – z terrorystami się nie negocuje. A w całej tej sytuacji Jarosław Kaczyński, parę miesiecy wcześniej świętujący sukces podpisania Traktatu, odegrał rolę terrorysty. I tak, pozwalając zachować Kaczyńskim twarz pozwolono im nadal myśleć, że mogą mieć wpływ na to, na co wpływu już mieć nie powinni.”
    Otóż to! Święte słowa.

    Moje intuicje są jeszcze mroczniejsze. A potwierdzają je częste na tym blogu opinie. Tusk jawi sie w nich jako przebiegły ogrywacz Kaczorów.
    Kiwka w lewo, kiwka w prawo i już z Tuska wyrasta mąż stanu.
    Ale te personalne potyczki, pyrrusowe sukcesy, jałowe zwycięstwa niczego w rzeczywistości nie poprawiają. Owa pozornie skuteczna łagodność premiera w rozgrywaniu sporów z Kaczyńskimi to w istocie nic innego, jak legitymizacja i kontynuacja bezprawia i prywaty typowych dla IV RP.

    Mam czasami wrażenie, że Donald Tusk jest ostatnim najwierniejszym fanem JK. Zawsze, gdy ten ma już wpaść we własne sidła, premier śpieszy mu skutecznie z pomocą. Ludzie mówią, że coś tam Kaczory na Tuska mają, ale to nie musi być prawdą. PO i jej szef wiedzą, że ich jedyną istotną polityczną siłą, ich koronnym atutem jest parszywość braci. A ściślej kontrast pomiędzy ich złością i niezbornością a Tuskową gładkością. Ale owa gładkość, nie wnosi niczego pozytywnego w naszą rzeczywistość. Pozwala natomiast w sposób nieco zawoalowany, odrobinę hipnotyczny i nachalnie kuglarski osłaniać grzechy i występki poprzedników oraz kontynułować ich dzieło destrukcji praworządności.
    Działania lub ich brak, które niektórzy opisują jako dojrzewanie Donalda Tuska do roli męża stanu, ja postrzegam jako narastający w postępie gometrycznym proces psucia i gnicia państwa uruchomiony na wielką skalę w IV RP przez byłych przyjaciół i niedoszłych partnerów z PiS.

    Bo oto jak wygląda Rszeczpospolita rządzona dyplomatyczną ręką męża stanu:
    -Pod opieką państwa polskiego rumuński aresztant przez czterdzieści dni umiera z głodu. Podobno zwędził portfel jakiejś osobistości z wymiaru sprawiedliwości. Głodował, bo czuł się niesprawiedliwie oskarżony. Jego gehenna nikogo nie wzruszyła. A przecież śmierć głodowa przychodzi bardzo powoli. W asyście i przy milczacej zgodzie stóżów prawa dokonuje się bestialstwo. Media to ujawniają. a rząd milczy. Winnych i odpowiedzialnych oczywiscie nie ma.
    -30 czerwca około tysiaca polkich oficerów i żołnierzy byłej WSI straci pracę. Minister Klich bezradnie rozkłada ręce i nie poczuwa sie wobec tych ludzi do jakiejkolwiek, choćby symbolicznej odpowiedzialności.
    -Aresztują pod bardzo mętnym zarzutem mocno odgrzewanego „kasjera lewicy”, a minister Pitera ogłasza sukces w walce z korupcją( a gdzie domniemanie niewinności?). Minister Sprawiedliwości w wywiadzie rozmarza sie o ewentualnych korzyściach, jakie ten typowo wydobywczy areszt śledczym przyniesie. Prof. Ćwiąkalski musi wiedzieć, ze takimi wypowiedziami akceptuje bezprawie swoich podwładnych.
    -Dzielny mec. Piotrowski niczym ostatni Mohikanin jeszcze walczy, ale jego dramatyczne apele trafiają w pustkę. Prokuratorzy i Ziobro póki co triumfują.
    -OBWE ogłasza raport, w którym exprecis verbis stwierdza, że członkowie KR Radiofonni i Telewizji zaniedbali konstytucyjny obowiazek zapewnienia równego dostepu do mediów publicznych dla wszystkich komitetów w ostatnich wyborach. a nikt o Trybunał Stanu dla grzesznków się nie upomina. Za to, by owej rady sie pozbyć uchwala się taką ustawę, by Prezydent ją zawetował lub T.Konstytucyjny uchylił.
    -Genialna rozgrywka z celnikami Michała Boniego z początku roku skutkuje permanentnym zakorkowaniem wschodniej granicy. I nic.
    – Biały Szczyt odmawia minister Kopacz alibi dla jej poronionych pomysłów. Samotna matka wielkiej reformy, ma teraz problem, jak ukryć ślady swoich intencji. Jej teraz także każda awantura Kaczyńskiego jest na rękę.
    Ta nasza powyborcza rzeczywistość to jest, po prostu, polityczny sadomasochizm w najczystrzej postaci albowiem, stabilizacja i hegemonia PO spoczywa dziś na barkach PIS pod przwództwem prezesa Kaczyńskiego a bezkarność ZGK ( w rozumieniu mec. Piotrowskiego) z Mariuszem Kamińskim na czele gwarantuje nasz dzielny poskramiacz PiS i jego drużyna. PO i PiS to, po prostu, Papuszki Nierozłączki.

    Bo Donald Tusk zapomina, że rządzi i rzeczywiście – tu przyznaję rację naszemu gospodarzowi – działa jak rasowy dyplomata. I za to należy mu sie duży plus, bo – jak mawiał Talleyrand – żeby być dyplomatą, nie dość być idiotą, trzeba mieć jeszcze mocny żołądek.

    Pozdrowienia, magrud

    PS.
    Dzieki Lex za czujność w sprawie śmierci tego aresztanta.

  52. haha,

    chyba przesadzasz, a przede wszystkim popelniasz blad polegajacy na tym, ze najpierw wymyslasz sobie zupelnie nieprawdopodobny scenariusz (100%), a potem starasz sie wykazac, ze to niemal nasz scenariusz, i dlatego wytykasz nam to i owo. Innymi slowy stawiasz chochola, z ktorym potem podejmujesz walke. Kosztem innych w dodatku.

    Stawiasz chochola albo wiatrak. Wybor nalezy do Ciebie..

    Pozdrawiam.

  53. intel-e-gent pisze: „Dla mnie jest to dalsze utrzymywanie zwyczaju, że pieniacze mogą mieć na cokolwiek jakikolwiek wpływ. A czas z tym w Polsce skończyć.”

    Masz rację. Problem w tym, że w polityce nie wystarcza samo logiczne rozumowanie. Wyborcom nie można powiedzieć „rozumujcie logicznie”. Nie można też „zmienić społeczeństwa”. Wspomniane przeze mnie emocjonalne zjawisko dopingowania słabszego, nad którym przeciwnik ma wyraźną przewagę, wpływa na ludzkie zachowania.

    Póki co Prezes PiS nie potrzebuje „pomocy”, żeby pogrążać się w bagnie, na które sam zawędrował.

  54. Po przeczytaniu wiekszosci komentarzy dochodze do wniosku, ze udostepnienie internetu w Tworkach i innych tego typu „sanatoriach” spowoduje likwidacje blogow politycznych i zaczna sie pojawiac blogi idiotyczne.Szkoda.Wiekszosc ludzi tu nie bardzo dorasta do tych drugich blogow.
    Kwestia udzialu Polakow mieszkajacych poza granicami Polski w zaintyeresowaniu lub bezposrednio w zyciu politycznym Polski wadliwie jest komentowana. W dzisiejszej dobie telewizji satelitarnych laczy, mozliwosci podrozy wszyscy my miejszkajacy gdzies tam w niczym nie odbiegamy w wiedzy na temat tego co sie w Polsce dzieje i dlaczego.Nawet ze strony mamy baradziej wywazone spostrzezenia i propozycja. Nasz wplyw moglby byc wiekszym gdyby nie kalkaniano nas przykladowo na glosowanie na jakis kandydatow z Warszawy Srodmiescie. Nie mamy ani mozliwisci ani sposobu oddzalywania w czesci na to co sie dzieje, a wiekszosc z nas chcialaby pomoc w formowaniu ciekawszej zasobniejszej czy bezpieczniejszej Polski.
    Ostatecznie wroce do tzw. kompromisu. Teraz widze, ze to nie kompromis a taktyczna zagrywka i tak jeszcze wszystko do konca nie jest pewne. Nie moge ufac do konca Kaczynskim i poki Lechu Kaczynski nie zlozy podpis, to wszystko bedzie wisiec w powietrzu.

  55. a mnie, w kwestii kompromisów moralnych, zadziwił red. Żakowski, a dokładniej jego esej o Tybecie, Chinach i demokracji w ostatniej Polityce.
    Red. Żakowski zadziwił mnie swoją „podwójną optyką”. Dopiero co bez mrugnięcia okiem wsparł zabór Kosowa, dokonany wg takiego samego scenariusza co chiński zabór Tybetu. A teraz leje krokodyle łzy nad Tybetem i demokrację, nawołuje do zachowania przyzwoitości. Za późno! Trzeba było się wcześniej zdeklarować, najpierw nie używać albańskich narkotyków, przemycanych papierosów i niewolników w domach rozpusty, a potem bojkotować coca-colę i adidasy wyprodukowane w Chinach.

    Tymczasem wracają klimaty rodem z Wojny Peloponeskiej. Demokracja znów, pod wpływem rozwoju wydarzeń, sięga po metody niedemokratyczne. Znów broni się jakiś (…) „bo to (…) ale nasz (…)” (sam ocenzurowałem).
    Znaczy zabór Kosowa cacy, bo zagramy na nosie Rosji, ale zabór Tybetu be? Wybieramy sobie kiedy mamy być przyzwoici. Taka postawa ma nazwę – to czysta hipokryzja.
    Gra-tu-lac-je…

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Helena – 2.04., godz. 20:00 – stwierdza.
    / …tej abominacyjnej, paskudnej partyjce Kaczynskich, Ziobrow i Kurskich, ktora przynosi Polsce wstyd na calym swiecie, niech ta twarz, a raczej morda bedzie wszystkim widoczna, niech wzbudza coraz wieksza odraze…/

    A. Falicz 1.04., godz. 23:35
    /…To jego bohater Jaruzelski kazal polskim oficerom przebierac sie w cywilne ciuchy by palowac (jako gniewna “klasa robotnicza”) studentki by prowokowac studentow… /

    Helenka nadal studjuje?

    Post Christum.
    Sag mal, Darling, du hast mir erzählt, du hast soviel mit dem SLD/LiD zu tun…. Sag mal, ist das was Liebes?

  57. Czy to prawda, ze Roman51PL uciekl z Tworek do NY?
    Niestety na to wyglada czytajac jego wyplywajace z wyksztalcenia, doswiadczenia i przemyslen komentarze.
    Tak bywa gdy wiadomosci zaczerpniete z NY zmywaka /dawniej magla / wypisuje sie na blogu.

  58. ad vocem „Uchachany”: byłoby dobrze, gdybyś to ty miał rację, ale ja jednak pozostaję przy mojej radości, a dlaczego? Otóż dlatego, że sojusz taktyczny pomiędzy Rydzykiem, a J. Kaczyńskin nie był możliwy, bowiem sojusze zawierają dwie(kilka)jednakowoprawne strony na zasadach równości; Kaczyński nie był jednak równoprawną stroną dla Rydzyka, bo dla Rydzyka nikt nie może być stroną. Rydzyk nie zawiera sojuszy; po prostu mówi, jak ma być; dopóki ktoś wiernie to wykonuje-jest przez Rydzyka akceptowany. Gdy przestaje, choćby w części, wykonywać dyktat, staje się zdrajcą.

    Do „magrud” z h. 22.58: co do meritum-w całości- zgoda, ale za dużo używasz czarnej farby. Moje oczekiwania też były większe, ale niezbyt o dużo, bo od początku uważałem, że podstawową zaletą PO jest to, że jest trochę bardziej cywilizowana, niż te szwadrony PiSu (zwłaszcza po wchłonięciu ciemnogrodu z LPR); innych zalet nie widziałem i niestety codziennie otrzymuję potwierdzenie, że nie myliłem się. Ale Magrud, pociesz się, że mogło być gorzej.
    Pozdrawiam

  59. Panie redaktorze nigdy nie jest za pozno na nauke…
    Czy nie jest Panu chociaz troche glupio?
    No wie Pan Uchachany pisze pewnie w przerwach miedzy jakas naprawde uzyteczna praca a tyle mozna sie nauczyc.
    No coz ale uchachany nie musi reprezentowac kolezenstwa ani pajacowac.
    Moze obiektywnie analizowac rzeczywistosc i inteligentnie argumentowac bez popadania w histerie.
    Czyzby 50 lat pracy w prasie przynioslo jedynie umiejetnosc stosowania „zaskakujacych” (popisow erudycji dla starszych pan?) – skojarzen historycznych?
    Naprawde wyglada to jak ciosanie kolkow jezykiem ambasadora.
    Wiadomo jaka teza wstep i zakonczenie.
    Na poczatku figlarny popis by pozniej jakby Panu ktos dyktowal przykladajac do glowy pepesze…
    Przykro.

  60. Pielnia
    Czyzbys tesknil za Oleksym i Millerem?

  61. Jak wzrosły płace? Proszę bardzo – http://www.rp.pl/artykul/115304.html . Pięćdziesiąt złotych (w porywach dwieście) i mówią, że tylko część z tego zjadła inflacja. Ja mam wrażenie odwrotności sytuacji, mianowicie że podwyżki wynagrodzeń zamortyzowały po części wzrost kosztów utrzymania. Kto ma interes żyć w opasce na oczach? Może ja?

  62. Dobra wiadomość? Rok temu między innymi na tym blogu dopominałam się o potrzebę powszechnej edukacji emocjonalnej upowszechnianej z ekranów telewizyjnych. Redaktor Daniel Passent po spotkaniu z panią Niną Terentiew pisał, że wszystkie telewizje reagują w swoich ofertach programowych na popyt określany przez wskaźniki oglądalności i inaczej nie mogą. Dziś w „Kurier TV” widzę, że Michał Koterski na antenie Polsatu od najbliższej niedzieli ma prowadzić „oddział otwarty”, a program ten dostał dlatego, że trafił na… Ninę Terentiew.

    Program ten ma być dla Michała Koterskiego cyt. „… pewnego rodzaju autoterapią. Wizerunek żartownisia, który prezentuję jest obroną przed otaczającym mnie światem. Tym razem chciałbym, aby rozmowy z moimi gośćmi były poważne: pytania, których sam się boję i które nie są w modzie…”

  63. Magrud,

    nieustannie podziwiam Twoje wpisy, żałując, że rozchodzą się w za małych nakładach. Oczywiście, w miarę swoich skromnych możliwości usiłuję Twoją pracę upowszechniać (znajomi, strona PK), ale to o wiele za mało jak na Twój potencjał. Co jeszcze mogę zrobić?, że zapytam jak w reklamowym spocie.

  64. Olhado,

    czyżbyś jeszcze miał w sobie coś z naiwności harcerza, że red Żakowski ZDOŁAŁ CIĘ ZADZIWIĆ cynizmem…? :-))

  65. magrud 22.58
    Chciałbym się z Tobą nie zgadzać, ale napór faktów jest zbyt silny. Ja daje Tuskowi i Platformie jeszcze góra trzy miesiące kredytu, bo mam nadzieję że w końcu pogoni Kamińskiego z CBA i cała tą czerezwyczajkę, odeśle Chlebowskiego do gminy, razem z jego teoriami ekonomicznymi. Zrobi porządek z Piterą i wycofa się ze spadku po Zycie, czyli podatku liniowego.Ale jak tego nie zrobi, a Ziobro nadal bedzie chodził na wolności to wpiszę go na moją listę tuż obok Jarkacza i bedę codziennie dobierał mu sie do……….
    Pozdrowienia

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Helenko!, mordeczko Ty moja, nie pekaj… http://www.rp.pl/artykul/115407.html … wierz w to, ze wroci lato tez bedzeisz jeszcze mogla krecic lody….

  67. DO MARIUS
    Trudno jest oprzec sie wrazeniu, ze Marius jest przykladem i dowodem na powiedzonko …’ uderz w stol a nozyce sie odezwa…” w kontekscie tego co napisalem o kuracjuszach z Tworek.Chcesz sie bracie wysylic na uszczypliwy dowcip a sam siebie pod to podpisujesz. Tak juz bywa. dlatego ze w Polsce pozostalo sporo takich jak Ty jest w Polsce i z Polska tak jak jest.
    DO INTE – EL -GENT
    Bardzo trafne spostrzezenia.Chcialbym przy okazji zapytac sie Ciebie i innych , jak oceniacie stan zadluzenia zagranicznego Polski na dzien dzisiejszy. To jest 156 miliardow Euro plus procenty.Jak wytlumaczyc, ze za minione 3 lata ( tj. w tym dwa lata rzadzenia obu Kaczynskich splaty rat kredytowych az na 27% nizej obowiazujacych i tym samym zadluzenie zaczelo wzrastac o wzrost oprocentowania. A moze Marius 21 ma ciekawe wytlumaczenie/
    Wczytujac sie w bardzo interesujacy komentarz Magrud mozna sie doszukac wielu watkow wskazujacych ze jestesmy swiadkami niem kom-romisu a dziwnych gier.Gier na argumenty – niczym u dzieci w piaskownicy – kto tu jes wazniejszy i wyzej! a za tym wszystkim kryje sie okrutna wstydliwa, kompromitujaca Polske i Polakow prawda
    Barwo Magrud – lubie wczytywac sie w Twoje komentarze. sa tersciwe, na poziomie i majace gleboki sens.
    A gdzie jest nasz Lizak!, czyzby wraz z kolega Kaliszem byl na spotkaniu czolowych amerykanskich pedererastow? Czekamu na komentarz!!!!!

  68. Przyznam się, że nie bardzo rozumiem czego miałaby dotyczyć nowelizacja ustawy z 2004 r o współpracy Sejmu, Senatu i Rządu w sprawach dot. Unii Europejskiej.
    Przecież ta ustawa w ogóle nie dotyczy Prezydenta; jego uprawnień i obowiązków. W tej ustawie o Prezydencie się nie mówi. W jakim więc kierunku miałaby iść jej nowelizacja ?
    Tu trzeba – jeśli się chce dać Prezydentowi prawo veta w sprawach zmiany Traktatu Lizbońskiego – nowej ustawy. Tylko po co, skoro Prezydentowi prawo weta wobec ustaw uchwalanych przez Sejm już przysługuje, a nie wyobrażam sobie aby w świetle przepisów obowiązującej Konstytucji była możliwa zgoda na zmianę Traktatu Lizbońskiego w innym trybie jak uchwalenia odpowiedniej ustawy (która może być przez Prezydenta zawetowana).

  69. Jeszcze w uzupełnieniu poprzedniego wpisu:

    Przyznanie zaś Prezydentowi prawa veta „absolutnego”, jako warunku sine qua non dla ustaw, w tym także dla ewentualnych ustaw dot. zmiany postanowień Traktatu jest oczywiście sprzeczne z Konstytucją.

  70. Olhado!
    Bo nie bardzo rozumiem, jaki „zabór Kosowa”? Przez kogo?
    Masz imaginację! (A może to należałoby nazwać obsesją?)

  71. Miłość w czasach kapitalizmu

    Uczeni twierdzą, że kapitalizm ma jeszcze 20, lub 50 lat, to jest pewne, że koniec jego 500-letniej kariery nastąpi niebawem. Nie wiadomo jeszcze jaki nowy system się wyłoni, ale po tym co się teraz dzieje, chaotycznie i nieprzewidywalnie, jak nigdy w historii, na pewno będzie to ustrój spokoju i błogości. Tymczasem, w krótkim okresie czasu (bo wiadomo co się musi z nami stać w długim okresie) inflacja zagląda nam w oczy. I zarobki rosną zbyt wolno, chociaż kapitaliści mówią nam, że za szybko, a najhałaśliwiej ich guru, t.j. sprzedajni neoliberałowie. Twierdzą oni, że nia ma zarobkowej szczęśliwości bez wzrostu wydajności. Ale co mają, na takie diabelskie dictum acerbum, powiedzieć pięćdziesięcioletni emeryci i czteredziestoparoletnie rencistki? Albo trzydziestoletni nauczyciele i lekarze z dziećmi? Że nie mogą już więcej pacjentów przyjąć, ani pał postawić w klasie, celem zwiekszenia popytu na korepetycje, Oczywiście, że są spiski światowe, jeden zwany kartelem – producentów masła, szynki i serka, drugi – ropy naftowej. Trzeba wykazać się czujnością!
    Największy spisek jest w polityce. Tusk utrzymuje terrorystę Jarosława Kaczyńskiego przy życiu i podaje mu polityczną kroplówkę, po to aby żarłoczne media miały pożywkę i nie zwracały uwagi na destrukcję praworządności, na psucie państwa. Chaos i niemoralność władców, niepewność i ruina ludzka. Oto cały kapitalistyczny raj.

    Ale co z miłością, pytacie, najmilsi. Otóż ja Was wszystkich bez wyjątku kocham, glęboką miłością Was obdarzam, serdeczne trzymajcie się Wam przesyłam!

  72. Igraszki Grupy Trzymającej Władzę i jej apologetów

    W nawiązaniu do wypowiedzi Jaruty,zgłaszam apel aby ci ,którzy niewiele piszą zaprzestali pisania w ogóle, ponieważ nie mają nic do powiedzenia jak dowodzi ich praktyka.
    Zawszeć to przyzwoiciej nie wypisywać nic aniżeli sadzić banialuki lub epitety.
    Nie ma innej alternatywy aniżeli przez ilość zmierzać do jakości.
    Sugeruję rozpocząć doskonalenie swoich predyspozycji literackich od domowych wprawek na sucho, po czym należy je rozwinąć o specjalistyczną korektę językową a następnie merytoryczno-polityczną.
    Zaś domenę koncentracji i kwintesencji słowa należy pozostawić bogom a nie parweniuszom słowa.
    Pan Bóg niejednakowo obdarza wierzących swoimi darami i powinni oni starać się o tym nie zapominać.
    Istnieją tylko dwie drogi wiodące do sukcesu w tym przedmiocie, jedną stanowią strzeliste modły a drugą mrówcza i pełna wyrzeczeń praca.
    Tertium non datur.
    Źle się dzieje coraz bardziej, że ludzie mający coś do powiedzenia na tej trybunie milkną na rzecz rozpolitykowanej i cwaniackiej gawiedzi.
    Gdybyż to chodziło o rzeczy merytoryczne.
    Ale niestety, pieniackie i prostackie wypowiedzi, dotyczą z natury kwestii banalnych, nie rzutujących na istotę sprawy.
    Nacechowane są często osobistymi wycieczkami, gęsto inkrustowane nieprzyzwoitymi określeniami.
    Takie zachowania są niedopuszczalne w towarzystwie kulturalnych ludzi.
    W naszych uwarunkowaniach często mówi się , że Polacy znają się na rolnictwie, medycynie i polityce.
    Jakżeż to błędny pogląd.
    Dzięki temu te dziedziny życia społecznego reprezentują tak porażające rezultaty.
    Nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek profesjonalizmie.
    Ochlokracja w krystalicznej postaci.
    Rolnictwo leży już dawno, medycyna zmierza ku temu celowi dziarskim krokiem po „wykajdankowaniu” jej elit.
    A odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponoszą prawicowe elity polityczne, jąkające się i stękające, często zaledwie po szkole zawodowej, jak znany idol elektryczny prawicowej Polski.
    Proszę zwrócić uwagę na ich telewizyjne fizis, prawie bez wyjątku są brzydkie, stanowiąc adekwatne odbicie ich dusz i tego co się pod niskimi czaszkami znajduje.
    To jest Układ Trzymający Władzę z zachodniego nadania i kościelnej inspiracji.
    Oni to zdegradowali wszystkie autorytety, moralne, naukowe i polityczne naszego kraju by udowodnić, że demokracja to władza durniów.
    Dzisiaj układ ten będący skokiem na kasę coraz bardziej polaryzuje się i trzeszczyw szwach jak cała Rzeczpospolita.
    To też trudno się dziwić, że obraz Polski mamy na kształt i podobieństwo jej nowych elit.
    A moim zdaniem te pseudo elity nie nadawałyby się nawet do PGR-u, gdzie ścisłe kierownictwo musiało posiadać wyższe wykształcenie.
    Ich poziom intelektualny, kulturalny i moralny predestynuje co najwyżej na czeladnika u kowala.
    Wiadomo, że ignorant też jest człowiekiem i przysługuje mu prawo głosu na miarę jego możliwości.
    Żadną miarą nie wolno jednak pozwalać by durnie mogli wpływać na losy Ojczyzny.
    Dlatego każdy kandydujący do władzy winien wykazać się cenzusem, stosownym zaświadczeniem lekarskim o stanie zdrowia psychicznego oraz wynikiem testu IQ powyżej średniej.
    Odrębnie ma się sprawa z krzykaczami i pieniaczami na naszej platformie.
    Otóż wyrażam pozornie sprzeczny pogląd wobec tego co napisałem wyżej.
    Z jednej strony tych pyskaczy, którzy nie potrafią pisać należy nauczyć tej elementarnej umiejętności,albo sami powinni wziąć lekcje w kapitalistycznym stylu u biednych ale mądrzejszych od nich polonistów.
    Z drugiej strony takie posunięcie nie poprawi komfortu ludzi zrównoważonych emocjonalnie ale umozliwi wylanie prawicowych brudnych emocji,do naszego forumowego kubła na nieczystości.
    Stąd wydaje mi się, że z politycznych względów lepsze jest to warcholstwo na forum aniżeliby miało się wylać na ulice.
    Jakby na sprawę nie patrzeć brudy te powinniśmy wyprać we własnym domu.
    Mam tylko drobny problem czy w tym nieczystym procesie powinni brać udział koszerni synowie marnotrawni naszej Ojczyzny?
    Myślę jednak, że powinniśmy im dać także tę szansę.
    Razem brudziliśmi to i razem wypierzmy.
    Nauczymy się większego szacunku dla swojej i cudzej pracy.
    Może w ten sposób przyswoimy sobie zasady tolerancji wobec innych i krytycyzmu wobec siebie.
    To nie może być w ten sposób ,że na oślep tniemy pałaszem wszystkich licząc,że Pan Bóg swoich rozpozna.
    W tym duchu myślę zawiera się kompromis Richelieu i kościoła katolickiego po dzień dzisiejszy.
    Ciąć innowierców a ze swoimi dadzą sobie radę.
    Pomylili się jednak niesamowicie w końcu sprawiedliwa ręka „Solidarności”zaczęła niespodziewanie wymierzać razy polskiemu Episkopatowi.
    Na to nie mógł sobie pozwolić żaden czerwony w okresie najlepszepgo rozkwitu.
    Przecież nie w tym rzecz, żeby Polska była Wierząca,a reszta jest bez znaczenia.
    Także nie chodzi o to by Polska była liberalna bez względu na koszty.
    Nie może być tak, że wyłącznie Kościół i liberałowie ciągną połcie czerwone sukna ku sobie.
    Polska jest Ojczyzną wszystkich Polaków, niezależnie od konstrukcji politycznych i światopoglądowych.
    I im wcześniej nawiedzone Duchem Świętym oraz zielonymi polskie siły stanowiące Układ Trzymający Władzę zdadzą sobie z tego sprawę, tym lepiej dla nich i Polski.

css.php