Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

8.04.2008
wtorek

Co temu Marek winien?

8 kwietnia 2008, wtorek,

„Co temu Marek winien, że jest taki śliczny?” – śpiewano przed wojną w kabarecie. (Śpiewano także „Moniuś”, „Zygmuś”, zależnie od potrzeby). Przypomniałem sobie tę piosenkę czytając artykuł amerykańsko-polskiego historyka, prof. Marka J. Chodakiewicza w „Rzeczpospolitej” (5.IV). Czytelników niedoinformowanych zawiadamiam, że autor zajmuje się stosunkami polsko – żydowskimi, jego książkę „Po Zagładzie”, jako poprawną naukowo i politycznie, wydał niedawno IPN. Teraz autor odpowiada na krytyczne na ogół recenzje w Polsce. Przy okazji rzadki pokaz skromności i miłosierdzia.

CHODAKIEWICZ O SOBIE:

„Gromadził i analizował dosłownie wszystkie źródła, jakie mógł znaleźć”, „nowatorskiego podejścia do niekonwencjonalnych źródeł, nie uznawanych lub pomijanych przez większość historyków, uczyły go takie osoby jak” (tu nazwiska sławnych historyków), źródłoznawstwa uczył go sam Istvan Deak, z braku dostępu do polskich źródeł „musiał studiować druki ulotne, publikacje propagandy”, „szukał zdawkowych wzmianek w niszowych gazetach”, a jego praca „pokazuje postulaty badawcze na przyszłość”. Gdy już zebrałem materiały (do książki „Po Zagładzie”) – pisze – i gdy przebadałem poszczególne przypadki, musiałem wybrać pryzmat…”, „obraz wyłaniający się z moich badań jest więc bardzo zniuansowany” – chwali się profesor. „Postanowiłem podejść statystycznie” – pisze, zdecydował się „odnotowywać działania nie tylko bezpośrednie, ale również pośrednie”; „zbadałem pojedyncze przykłady przemocy”, „opisałem mechanizmy powodujące tarcia”.

Nic dziwnego, że praca jego wzbudziła zachwyty w USA, zachwyty, których autor nie szczędzi czytelnikom „Rz”: „Dr Chodakiewicz objaśnia ten niesamowicie skomplikowany i polityczny problem” – pisze jeden profesor. „Gratuluję panu wytrwałości i wykorzystania olbrzymiego materiału źródłowego” – pisze drugi. „Dobrze napisany, wyważony opis” – dodaje trzeci. (Więcej komplementów znajdą Państwo na stronach internetowych „Rz”).

CHODAKIEWICZ O INNYCH:

„Nadwiślańscy wyznawcy politycznej poprawności”.
„Ataki na mnie w Polsce były grubiańskimi atakami personalnymi”.
„Chór politycznej poprawności”.
„Środowiska badaczy postpeerelowskich i ich następców”.
„Przyczynek Engela i moja monografia zostały prawie całkowicie zignorowane przez politycznie poprawne środowiska…”
Jan Tomasz Gross „przyznał publicznie, że nigdy mojej książki nie czytał”.
Książka Grossa o Jedwabnem „niczego nowego (amerykańskiej nauczycielki) nie nauczyła”.
„Do dziś nie wiadomo, czy to, że ojciec (Kwaśniewskiego) służył w komunistycznym aparacie terroru jest pomówieniem, czy faktem”.

Są jednak w Polsce co najmniej trzej dobrzy historycy: Jerzy Robert Nowak (w jego pracach znaleźć można było „stosunkowo najwięcej odnośników do źródeł publikowanych”), oraz historycy IPN – Jan Żaryn i Piotr Gontarczyk, którzy „wyśmienicie odpowiedzieli miejscowemu (tj. polskiemu – Pass) chórowi poprawności politycznej”, który z kolei rzucił się na książkę Chodakiewicza. Po cóż więc jeszcze sam autor występuje w obronie swojej pracy? „Ponieważ doszły mnie z kraju głosy, że moje milczenie może być odebrane jako znak aroganckiej pogardy dla rodaków”.

Szanowni Blogowicze, napiszcie szczerze, z ręką na sercu, czy milczenie prof. Chodakiewicza, którego polscy historycy potraktowali tak bezlitośnie, odebraliście jako aroganckie milczenie? Kto się czuł wzgardzony przez amerykańsko – polskiego profesora, teraz może się dowartościować czytając jego artykuł w stylu „historia mnie rozgrzeszy”. Profesor Chodakiewicz zaszczycił nas bowiem peanem na cześć swoją i swojej książki. To rzadki przykład skromności i pokory uczonego. Żadnych zarzutów pod adresem własnej książki nie przytacza, próżno by szukać choć jednego krytycznego zdania, jednego cytatu. Zamiast tego znajdujemy katalog wybitnych historyków, których ponoć autor jest uczniem, trochę epitetów pod adresem polskich historyków innych niż jego ulubieni (jak gdyby po wojnie w Polsce nie działali tak wspaniali uczeni jak Kieniewicz, Manteuffel, Kula czy Gieysztor, nie mówiąc o żyjących, którzy urodzili się przed 1989 r.), oraz pewną wielce oryginalną teorię.

Mianowicie „etyczną definicję narodowości”. – Polakiem – czytamy – „jest ten, który sam identyfikuje się jako Polak, jest świadomy swojej polskości”, to ten, „który aktywnie swojej polskości dowodzi”. W sensie etycznym nie jest Polakiem – nazista albo komunista. „Polak – nazista” czy „Polak – komunista” to oksymoron – twierdzi autor. Czyli miliony członków PZPR nie były Polakami. Żeby być Polakiem, trzeba wypełnić warunki: identyfikować się z Polską i jej kulturą.

Co z tej teorii wynika? Koestler zmienił narodowość. Bierut (w sensie etycznym) Polakiem nie był. A Rokossowski – Polakiem był czy nie był? Nie był, bo popierał Stalina? Czy był, bo identyfikował się z Polską? A znakomity krytyk niemiecki, Marcel Reich-Ranicki? „Pół Polak, pół Niemiec, cały Żyd”? A Leszek Kołakowski – czyżby zmienił narodowość? A Artur Sandauer? Kiedy Polakiem był, a kiedy nie był? A Jakub Berman, który do tego stopnia utożsamiał się z polską kulturą, że aż był jej dyktatorem? Jak dr Chodakiewicz rozwiąże ten „niesamowicie skomplikowany moralny i polityczny problem”?

Autor nie wydaje się człowiekiem niesamowicie skomplikowanym. I nie on winien, że jest taki śliczny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 91

Dodaj komentarz »
  1. Po plugawym paszkwilu p. Grossa, zakupiłem książkę prof. Marka J. Chodakiewicza – różnica jakościowa i merytoryczna jest tak ogromna, jak pomiędzy żałosną telenowelą, a dobrym teatrem telewizji, na korzyść drugiego autora. Treść może się niektórym apologetom radosnej twórczości p. Grossa nie podobać, ale książka prof. Chodakiewicza nie jest do podobania się bądź niepodobania, tylko do relacjonowania faktów w aspekcie historycznym i tę funkcję pełni moim zdaniem rzetelnie.

  2. Jacobsky,
    Przepraszam, że dopiero teraz, wiec już nie na temat, ale Pan Passent tak przyspieszył, że nadążyć z braku czasu nie mogę.

    2008-04-04 o godz. 16:10 napisałeś w reakcji na mój wpis pod „Katastrofą nie tylko lotniczą”:
    „Z calym szacunkiem, ale chyba treche Cie znioslo na manowce demagogii. Zarzucasz naszemu spoleczenstwu grzechy powszechne, ktore istnieja nawet w tak – relatywnie – rozwinietych spoleczenstwach jak to, w ktorym przyszlo mi zyc.”
    Odpisuję, nie dlatego, że krytyki znieść bez komentarza nie mogę, tylko dlatego, że sprawa jest zbyt ważna. Albowiem twój komentarz podnosił bardzo istotna kwestię. Uniwersalnej kondycji ludzkiej, która jaka jest, każdy powinien wiedzieć.
    Otóż to właśnie!
    Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, gdyż mam dosyć ubolewań nad polskim społeczeństwem. Codziennie spotykam i współpracuję z ludżmi, na których mozna polegać, którzy szanują swoją pracę, i starają sie dobrze ją wykonywać, bez względu na rodzaj tej pracy.
    I mam dość pomawiania moich rodaków o specyficznie polskie niedołęstwo. Wydaje mi się, że zamiast zwalać wszystko na kondycję polaków powinniśmy zająć się tym, co poprawić możemy.
    Masz rację , że miejsce w stadzie liczy się wszędzie, że pycha i pogarda dla słabszych są wszechobecne. Ważne są jednak nie tylko zjawiska jako takie, ale także ich proporcje. To nie jest przypadek, ze wśród narodów europejskich w poziomie społecznego zaufania zajmujemy zaszczytne ostatnie miejsce. To nie jest typowe, że nie potrafimy zadbać o nasze państwo. To nie jest typowe, że rodaków traktujemy jak kulę u nogi i na wszelki wypadek się od nich odcinamy, by przypodobać się możnym tego świata.
    A jeśli chodzi o owo miejsce w stadzie to liberalizm i demokrację wymyślono po to, by człowiek nie był poddany drugiemu człowiekowi.
    Wymyślono je po to, by uwolnić jednego człowieka od arbitralnej woli drugiego! Bo szacunek dla godności człowieka wymaga by podlegał
    w y ł ą c z n i e prawu. Regułom równym dla wszystkich. Ja wiem, że nie ma kraju na świecie, w którym by ten ideał został urzeczywistniony w 100%. Ale wiem, że są kraje, w których oficjalne, publicznie gwałcić tej zasady bezkarnie nie wolno. Zdecydowanie wolę hipokryzję zachodu od nihilizmu naszych inteligenckich elit.
    Pozdrowienia, magrud

  3. Można by się też zastanowić, zgodnie z zaprezentowną tu logiką, czy Polakami byli arcyksiążę Konstanty i gubernator Hans Frank. Obaj pełnili przecież wysokie funkcje na zamieszkałych przez Polaków terenach, a ten pierwszy uważał się nawet za (symbolicznego) Polaka.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Profesor Chodakiewicz ma byc moze przesadne mniemanie o naukowej wartosci swojego dziela. Nie mniej, podchodzi on do zagadnienia stosunkow pomiedzy narodem polskim a mniejszoscia zydowska z polskiego punktu widzenia. Nie czytalem ani ksiazki Grossa ani dziela Chodakiewicza wiec nie moge sie wypowiadac na temat naukowej precyzji z jak obaj profesorowie formuluja swoje, jak sie wydaje, sprzeczne tezy. Szanowny Redaktor cytuje wyzej istotnie niezbyt udana definicje narodowosci. Ta jednak kwestia nie przesadza o wartosci ksiazki. Problem ten bowiem rozstrzygnieto juz w IIRP ( a zapewne nawet wczesniej) wprowadzajac w ewidencji ludnosci trzy kategorie : narodowosc, obywatelstwo i religia wyznawana dla statystycznego opisu kazdego obywatela. Z narodowoscia wiazala sie rasa, jezyk rodzimy oraz kultura i obyczaje wyuczone w rodzinie. Kazda ze znanych mi osob wie doskonale jak odpowiedziec na powyzsze pytania i wobec tego nie ma watpliwosci po ktorej stronie polskiej (pod wzgledem obywatelstwa) mozaiki narodowej sie znajduje. Mysle, ze dotyczy to tez podanych przez Szanownego Redaktora przykladow.

  6. Chodakiewicz:
    Przyczynek Engela i moja monografia zostały prawie całkowicie zignorowane przez politycznie poprawne środowiska…

    no to jak, Panie Redaktorze, przeczytał Pan, czy quasi-naukowa (czytaj w stylu Daenikena) książka Grossa Panu wystarczyła?
    Ja przeczytałem obie. I mogę potwierdzić – opinie mówiące, że książka Grossa jest stronniczym gniotem, a książka Chodakiewicza pokazuje pełny obraz – win i krzywd po obu stronach – są prawdziwe. Aż do bólu.

    Panie Redaktorze, niech się Pan zastanowi, jaki obraz Pan stwarza. Jednego autora pan chwali pod niebiosa, nie podając żadnych argumentów, dowodów, drugiego Pan wdeptuje w ziemię na takiej samej zasadzie. Jeśli to nie jest hipokryzja, to nie wiem co nią jest.

  7. Brzydko z Pana strony, jeżeli dla Pana cokolwiek to znaczy.

  8. Polak może być i orłem i kretem niestety.To takie symboliczne rozumienie polskiego patriotyzmu w odniesieniu do norwidowskiego ujęcia cech świata zwierząt.Z tego wynika,że z kreta nie da się zrobić orła,a do tego jeszcze białego.
    Taka refleksja powstaje po przeczytaniu dwóch ksiązek Normana Devisa ORZEŁ BIAŁY CZERWONA GWIAZDA i Marka J.Chodakiewicza PO ZAGŁADZIE.Z pewnością jest problem czy wartości ideologiczne mogą przesłonić wszystko to co jest w MOJA OJCZYZNA Cypriana K.Norwida.Widział ją jako całość moralną i historyczną.W tym duchu tak kończy swój swój wiersz:
    Niechże nie uczą mię,gdzie ma ojczycna,
    Bo pola,sioła,okopy
    I krew,i ciało,i ta jego blizna
    To ślad – lub – stopy.
    Wzrost globalnej świadomości konieczności ludzkiej integracji wokół wartości,które powstały wraz z życiem odbywa się poprzez państwa i kontynenty.Stąd i Europa Ojczyzn,od której oddalił się Radek Sikorski biorąc pod uwagę wywiad jaki przeprowadził z James’em Goldsmith’em w książce PUŁAPKA.Minister „Najemnik” od spraw zagranicznych oczywiście reprezentuje rodzimą politykę historyczną,która wpisuje się w globalną szczęśliwie już zaczynającą ulegać erozji.Eroduje bo szkoła biznesu nie może być górą nad szkołą ekonomii,a ta z kolei musi się zblizyć do ekologicznego i etycznego punktu widzenia.
    Na zakończenie posłużę się cytatem J.G.z PUŁAPKI:”Nabraliśmy przekonania,że istnieje tylko jeden właściwy ekonomiczny i społeczny model – nasz zachodni.Usiłując narzucić go światu eksportowaliśmy prawie do każdego zakątka globu nasze choroby:przestępczość,narkotyki,alkoholizm,rozbicie rodziny,zamieszki w miejskich dzielnicach nędzy,przyspieszoną degradację środowiska i wiele innych,których codziennie doświadczamy.”Czy można tą wypowiedż z roku 1992 traktować w czasie przeszłym.Tu też jest wiele na rzeczy co to znaczy dziś być Polakiem pamiętając o wszystkich patologiach wynikających z nadużywania bezwzględnego prawa silniejszego do tego jeszcze dla realizacji ukrytych celów.Nie ma tu przypadku,że braterstwo broni dla realizacji tych celów zawarli spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Al.Kwaśniewskiego prezydenta „Oszusta”.

  9. Ksiazki Chodakiewicza nie czytalem.Ze „Strachem” Grossa mam spory problem.Z jednej strony wierze,ze wszystkie przytoczone fakty sa prawdziwe.Z drugiej strony brakuje mi szerszego kontekstu historycznego.
    Lata bezposrednio po wojnie to byly czasy rozprezenia norm spolecznych i moralnych.Liczbe ofiar wojny domowej i zwyklego bandytyzmu szacuje sie na okolo 100 Tysiecy.z tego wg.Grossa ok.5 tysiecy Zydow.Przynajmniej czesc z nich nie stracila zycia z powodu antysemityzmu polskiego,tylko z pobudek politycznych,czy kryminalnych.
    Poza tym jest ksiazka Grossa niestety slaba literacko,trudna w lekturze.

  10. Sam niewiele pamiętam, ale moja blosko 90-letnia Matka potwierdza fakty podane w książce Grossa.
    Największe oburzenie wzbudza fakt, że Autor opisuje zbrodnie Polaków nie opisując pomocy jakiej Polacy udzielali Żydom.

    Rozumiem intencje Autora, chodzi o pokazanie strachu, i o tym jest ta książka. O poświęceniu Polaków wiele już napisano.

    Ktoś nazwał tę książkę paszkwilem nie podając żadnych argumentów uzasadniających tę opinię.
    Jestem ciekaw czy historycy kwestionują fakty wymienione przez Grossa.

  11. Ale ta definicja narodowości… Ona jest głupia, ale faktycznie jest stosowana. Przynajmniej jeśli chodzi o relacje polsko-żydowskie. Ile było nadziei, że się uda wykazać, że pogrom kielecki to nie dzieło Polaków, a komunistów? Gdyby nie ta definicja, stosowana de facto (choć dotąd przynajmniej rozumiano, że zbyt głupia by ją formułowac publicznie), satysfakcja z takiego przeciwstawienia nie byłaby możliwa.

  12. Szanowny Panie Redaktorze!
    Etyczna definicja narodowości to małe miki, wczoraj na portalach mignęła wiadomość, że PSL zmieni niemiecką konstytucję ( Grundgesetz der Bundesrepublik Deutschland), a konkretnie art.116 określający kto jest niemcem.

  13. Olhado:

    Aj waj,
    Ty jesteś antysemit czystej, koszernej wody :-)!

    A co do ten obraz, co go Pan Redaktor stwarza – to on go stwarza całkiem tak JAK ZWYKLE swe obrazy stwarza…

  14. Szanowny Panie Redaktorze!
    Etyczna definicja narodowości to małe miki, wczoraj na portalach mignęła wiadomość, że PSL zmieni niemiecką konstytucję ( Grundgesetz fur die Bundesrepublik Deutschland), a konkretnie art.116 określający kto jest Niemcem.
    Mamy definicję Żyda, już wkrótce Niemca – zróbmy całemu światu frajdę poczynająć za B.Chmielowskim:” Polak jaki jest każdy widzi”, a kończąć Boyem „….Hiszpan sprośny, Włoch namiętny, a zaś każdy Krakowianin goły i inteligentny”
    Pozdrowienia z Małopolski
    P.S.
    To szczyt głupoty czy cynizmu? Endrju wróć!

  15. Szanowny Redaktorze, tak wszyscy na Pana tu napadają a’propos Chodakiewicza; ja nie mam zamiaru się wymądrzać, bo to nie moja dziedzina, ale zgadzam się z Panem, że najlepsi naukowcy, to na pewno nie ci, którzy sami sobie piszą laurki, a innych cytują wyłącznie wtedy, gdy łykają ich komplementy.
    Ja piszę dzisiaj trochę w innej sprawie, takiej dziennikarskiej, takiej pro publico bono, bowiem mam taką skromną prośbę: otóż wczoraj w TVP w programie „Forum” ta dość urodziwa, ale trochę puszysta dziennikarka (nie zapamiętałem nazwiska, ale ona stale ten program prowadzi od dłuższego czasu) z uporem maniaka mówiła np.” jeśli jedna partia ma poparcie w sondażach 20%, a druga np. 28%, oznacza to, że ma przewagę 8%”. Powtarzanie tego błędu jest dość powszechne wśród dziennikarzy: mylenie procentów z punktami procentowymi; przecież jest oczywiste, że jeśli jedna partia ma poparcie np. 5%, a druga 7,5% to różnica wynosi 2,5p%, a w „%” druga partia ma przewagę nad partią pierwszą o 50%.
    Za moich czasów liczenia „%%” uczono już w VI kl. szkoły podstawowej. Czyżby więc rekrutacja na studia dziennikarskie w Polsce odbywała się po zakończeniu edukacji na V klasie podstawówki, to matura nie jest potrzebna? Może by zrobić jakiś kurs dokształcający nie z matematyki, bo to za duże słowo, lecz z tabliczki mnożenia i dzielenia oraz dodawania i odejmowania? Mogę taki kurs poprowadzić na Pana blogu bezpłatnie,tylko musiałbym poznać personalia tych „uczonych w piśmie” dziennikarzy, żeby skreślić z listy słuchaczy tych, którzy nie rokują żadnej nadziei.Co Pan na to?

  16. pielnia1:
    To rozróżnienie mało kto zna. Niestety… Bo gdy dzisiaj czytałem, że czytelnictwo książek w ostatnich latach spadło o 10% do 35% (dane przytaczam z pamięci), to chciałbym wiedzieć, czy wcześniej wynosiło około 40%, czy 45%.

    Arturze:
    Czy czytaliśmy ten sam „Strach”? Mój czytał się nadspodziewanie dobrze. Swoją drogą Gross pisze o rozprężeniu moralnym w pierwszych latach powojennych.

  17. Co do „historyka” GroSSa,to nad prawdziwością faktów niech biedzą się profesjonaliści od historii.”Zbrodniczym” jego działaniem jest przemilczanie faktów w drugą stronę,jak ideologią można się posługiwać w walce z tym co w ogólnym rozumieniu nazywamy patriotyzmem.Dziś jak z lekkością pióra można nadużywać pojęcie antysemityzmu dla budowania płaszczyzny antypolonizmu.W kontekście historycznych wydarzeń i kontynuowania polityki historycznej warto wracać do wątku „KATYŃ!Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy”.
    Co do samego Marka Chodakiewicza może to być maniera amerykańskiego stylu bycia,od którego nie są wolni i naukowcy.

  18. Pielnio ! Panie Redaktorze !
    Wierzymy w co chcemy wierzyć, słuchamy co chcemy słyszeć i widzimy co chcemy widzieć. W Talmudzie napisano, iż „Biada ludziom którzy widzą, a nie wiedzą co widzą”. Tą uniwersalną sekwencję odnieść można również do wiary, „widzenia”, ale też i ……………czytania ze zrozumieniem. Zwłaszcza kiedy dotychczas lekturą obowiązkową i podstawową był F(uc)kt, SE, Niedziela czy Nasz Dzienik.
    To tłumaczy wiele w świete m.in. pogardliwych stwierdzeń nt. książki J.T.Grossa. Po prostu burzy ona „łagodne, miłe, mityczne ciepełko” (ale nieprawdziwe !), w którym tkwimy (jako społeczeństwo i pojedyńcze ososby) od lat. Demitologizacja „u bram” kato-Polacy i kato-endecy………..
    Pozdro.
    WODNIK53

  19. P. red czytając ciągle Grossa od czasu do czasu choć na chwilę proszę zajrzeć do Chodakiewicza, pewnie Pan nie uwierzy ja zaglądałem i tu i tu – czego Panu i Pana blogowiczom proponuję.
    Chodakiewicz przywołuje liczne przypadki Żydów, którzy współpracowali z UB przy denuncjowaniu Polaków z Armii Krajowej czy Narodowych Sił Zbrojnych.
    Janowi Tomaszowi Grossowi nie chodzi o żadną prawdę – tylko o wywołanie skandalu
    Akcja ta była i jest obliczona na uzyskanie
    upokarzania Polski na arenie międzynarodowej

  20. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Tak z reka na sercu…? Mowiac szczerze nie wierze zadnemu historykowi. Wierz tylko w te fakty, ktore moge sam naocznie zobaczyc, dotknac, sprawdzic itd… Po prostu bylo zbyt wiele manipulacji i nadal jest niewatpliwie cala masa. Tak bylo-jest-bedzie. Z reka na sercu moge powiedziec (ale to jest moje prywatne zdanie) A. Kwasniewski byl zlym, fatalnym prezydentem, gdyz byl to okres degenetacji i dewaluacji wszystkiego tego co mialo jakiekolwiek jeszcze wartosci po okresie „najweselszego baraku w obozie”. Jeda katastrofa. Natomiast Raniccy (pozwole sobie tutaj wrocic do poprzedniego wpisu) sa przykladem teorii, ze jabko spada nie daleko od jabloni. Oczywiscie kazdy ma prawo do wlasnej teorii – moze ja udowodnic?

  21. Panie redaktorze , proszę choćby trochę poczytać , np..
    1968 rok został poprzedzony antysemicką czystką w ludowym Wojsku Polskim
    z którego w 1967 roku zwolniono prawie wszystkich oficerów pochodzenia żydowskiego
    Przeprowadził ją Wojciech Jaruzelski, czego dziwnie nie pamiętają mu namiętnie tropiący polski antysemityzm WielcyPiewcy Prawdy.
    Polacy i Żydzi żyją obok siebie tak długo ,rozumieją się tak dobrze że nie dadzą się wpuścić w maliny.
    Co by nie napisał „historyk ” Gross to i tak My Polacy i Żydzi będziemy ze sobą rozmawiać będziemy się odwiedzać.
    Dla p.red.Passenta ,prof. Gross jest większym autorytetem od prof..Chodakiewicza i to rozumiem bo niektórym dziennikarzom to już tak się poplątało że Jaruzelski jest dla nich bohaterem a Kukliński zdrajcą .

  22. Szanowny Panie Redaktorze,

    „profesor” Chodakiewicz to kolejny przykład na to, ze profesorem dzisiaj może zostać każdy. Nawet pan Chodakiewicz czy Nowak. Takich przykładów mamy bardzo wiele. US-amerykanska antymarksistowska krucjata idzie pełną parą.
    Wydaje mi się, ze bardzo dobrze rozumiem Pańskie zbulwersowanie. „Uczeni” pokroju Chodakiewicza dominuja dzisiejsza polska scenę polityczną. To ten jedyny, monopolistyczny wykładnik poprawności i moralności.
    Z innej strony ta w niektórych kręgach pozytywna reakcja na Chodakiewicza jest w pewnym sensie zrozumiała: ci, którym dostało się choćby od Grossa liżą rany i szukają felczera. I znajdują go w osobie Chodakiewicza czy Nowaka.
    Ale chyba nie w tym problem. Antysemityzm czy jak to wspomniany przez Pana we wczorajszym wpisie A.Sandauer nazywa „allosemityzm” nie był w tym czasie polska specjalnością.
    W książce Chodakiewicza faktem bulwersującym jest ta w swojej formie nonszalancka czy wręcz naiwna próba znalezienia przyczyny antysemityzmu w Polsce. Czytając „profesora” nie mogę oprzeć się wrażeniu, ze winowajcę znalazł już zanim zaczął szukać: marksizm. EUREKA! No proszę bardzo. Teraz już wiem. Wszystkiemu winni byli ci straszni komuniści…
    Fakt uderzania przez Chodkiewicza w nutę nacjonalistyczna i patriotyczna jest zawstydzający. „Po zagładzie” dyskwalifikuje go jednoznacznie jako historyka i naukowca.

    Pozdrawiam

    p.s.
    serdecznie dziękuję za w wczorajsze „lektury” a w szczególności za wspomnienie osoby M. Reich-Ranickiego. Wychowałem się na jego książkach i wszystko co dotyczy jego osoby czytam niemalże ze wzruszeniem. W ramach „rewanżu” polecam zbiór jego esejów nt. literatury polskiej „Erst leben dann spielen”. Książka ukazała się w 2002 roku w Wallstein-Verlag.

  23. Szanowny Panie Redaktorze!
    Kazdy z blogowiczy wyraza jakis swoj poglad i uwaza swoj poglad za z gruntu obiektywny,a rzeczy samej jest on subiektywny.subiektywizm efektem tendencyjnosci myslenia.Tendencyjnosc jest czyms bazowym dla pojawienia sie subiektywnego myslenia.Tendencyjnosc mozna zindywidualizowac tzn. przypisac kazdemu osobnikowi z osobna z uwagi na spore zroznicowanie emocjonalne, charakterologiczne osobnikow. Tak rozrozniac nalezy Chodakiewicza i Grossmana, wielu badaczy historii , a w szczegolnosci – nie bez znaczenia – tych wymienionych przez Pana Redaktora.Ile zroznicowanych osobowosci tyle moze byc etnicznych definicji Polaka i polskosci.
    W przeciwienstwie do Pana Panie Danielu moim ulubionym trunkiem jest Irish Burbon ale zawsze popijaniu spokojnemu tego trunku towarzyszy jakas ciekawa lektura ksiazkowa.Grossman nie wzbudzil we mnie zainteresowania, gdyz, jesli ktos cos akcentuje zbyt tendencyjnie i koloryzuje swoimi ulubionymi odcieniami, to wowczas wartosc poznawcza tej lektury zaniza sie i budzi raczej negatywne i krytyczne emocje.
    Chodakiewicz nie reprezentuje niczego wyjatkowego, lecz nie mozna powiedziec ze nie nalezy do ciekawych .Ja traktuje jednak te pozycje jako poprawnie napisana studencka prace badawcza tak< by zroznicowane spectrum potencjalnych czytelnikow – odbiorcow – odnioslo sie globalnie pozytywnie do samego Chodakiewicza w szczegolnosci, a do tresci jego dziela w mniejszej czesci.
    Trudno jest dzisiaj doszukac sie istotnie ciekawej literatury faktu dotyczacej Polski, polskosci, historii wiekow minionych, historii wspolczesnej.W jakim miejscu wiec postawic przykladowo pana Henryka Pajaka ze swa politczna tworczoscia przesiaknieta nienawiscia do zydow?Tendencyjny , a jednak w czyms odkrywczy, ciekawie analityczny.
    Trudno znalezc ocene panaceum, ocene sprawiedliwa,. Jak juz powiedzialem kazdy z nas tu na blogu to swojego rodzaju indywidualnosc, ma swoj indywidualny punkt widzenia oparty czy to o znania lekturowe, czy doswiadczenia zyciowe bardziej niz mniej tendencyjny, a wiec i subiektywny.
    Nie mam szczegolowej odpowiedzi na Pana zapytania Panie Danielu !
    Z wyrazami szacunku!

  24. Szanowny Panie Redaktorze,

    nie udalo mi sie zdobyc Panskiego adresu mailowego stad kontaktuje sie z Panem przez bloga.
    26 i 27 kwietnia na Wydziale Studiow Miedzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellonskiego organizujemy konferencje poswiecona transformacjom w Ameryce Lacinskiej. Chcialam zapytac czy zaszczycilby Pan swoja obecnoscia organizowane przez nas wydarzenie dokonujac jako gosc honorowy jego inauguracji. Jesli bylby Pan zainteresowany, bardzo prosze o kontakt na podany adres mailowy.

    Zuzanna B.

  25. Byłem na spotkaniu z prof.Chodakiewiczem . Bardzo dobre wrażene odniesli uczestnicy spotkania z profesorem. Przytoczę jedno wspomnienie prof.Chodakiewicza. W czasach młodzieńczych , do domu rodzinnego profesora Chodakiewicza przychodził J.T. Gross i do ojczyma prof. Chodakiewicza zwracał się „my Polacy” . Tak to jest z tą tożsamością narodową , czy ona również bywa koniunkturalna ?
    Określenie się , kim się jest , zaczyna być ważne , po powstaniu państwa Izrael ? Każdy może wybrać własną ojczyznę i działać na jej korzyść ?

  26. Współczuję Panu Redaktorowi! Mało że musiał się namęczyć czytając Chodakiewicza, to poruszył pokłady złych emocji u czytelników blogu. Świętych przekonań kolegów wpisowiczów nie obalą żadne fakty. Nie proszę o argumenty, bo już widzę ich próbkę, ale skoro się tak Panowie wzburzyli, to może podajcie swoje definicje Polaka. Naprawdę jestem ciekaw.

  27. magrud: 2008-04-08 o godz. 01:38,

    dziękuję za ten wpis jak i wszystkie poprzednie. Czy przypadkiem nie jest tak, że osoby poszukujące dla siebie wyniosłości, w najlepszym razie dystansu, w najgorszym pogardy (osławione „spieprzaj dziadu”) wobec siłą (tak, tak) zapędzonych w kozi róg polityką płacową 80 % społeczeństwa, są przede wszystkim ślepi na swoje kompleksy? Że bezrozumnie (nieświadomie) szukają w tej metodzie lekarstwa na swoją przypadłość?, nie uwzględniając, że te dołki i wielu z nich też się „przysłużą” ?

    Mnie się co i rusz chce wołać „Inteligencja społeczna głupcze!” w nadziei, że ktoś jednak się pofatyguje do stosownych opracowań, zamiast nadużywać barbarzyństwa na tym polu. Jak długo jeszcze ?!

  28. wojtek
    Gross jest Polakiem. Znam dzieci wielu emigrantow, dzieci wychowane za granica. Dzieci Grossa naleza do tych ktore najlepiej posluguja sie jezykiem polskim.
    Jesli Chodakiewicz opowiedzial te anegdote jako przyklad „przewrotnosci” Grossa to Chodakiewicz jest profesorem Glupcem.
    Nie wierze jednak by Chodakiewicz tak interpretowal „historyczny fakt”
    jakim byly wypowiedzi Grossa w jego, Chodakiewicza domu rodzinnym. Bylby bowiem wtedy nie tylko prof. Glupcem, bylby fatalnym historykiem.

  29. Tutaj jest raczej malo pochlebna recenzja dziela Chodakiewicza, piora Antony’ego Polonsky’ego z Brandeis University (znawcy tematu wiedza kto zacz):

    http://www.historycooperative.org/journals/ahr/109.3/br_156.html

    I tak napisana w rekawiczkach…

    JK

  30. Polakiem jest ten, kto posługując się jezykiem polskim jest emocjonalnie zangażowany w sprawy polskie, tak jak Krakus który jest kibicem Wisły, czy Cracovi.
    Jeżeli jednak ten mieszkaniec Krakowa, czyli potencjalny kibic Wisły czy Cracovi w skrytości ducha sprzyja i działa na rzecz Widzewa, to mamy przykład faceta mającego problemy tożsamości.
    Ci „Polacy” , którzy działają w skrytości ducha na rzecz innej nacji, mają takie same problemy tożsamości narodowej.

  31. Magrud,

    dziekuje za odpowiedz. Oboje pragniemy tego samego: Polski nowoczesnej i opartej na w miare sprawiedliwych zasadach spolecznych. Pisze „w miare”, bo – jak zauwazasz – ideal powszechnej sprawiedliwosci jest nie do osiagniecia, i to z roznych przyczyn.

    Niski poziom zaufania spolecznego wsrod Polakow to istntnie problem i w sumie chwiejna baza, na ktorej chce sie budowac cos solidnego: panstwo. Byc moze trzeba zmienic dominujacy dyskurs w mediach (to w koncu najwazniejszy sposob ksztaltowania postaw spolecznych) tlumaczac, ze demokracja nie koniecznie polega na tym, zeby wszyscy mieli po rowno, ze demkracja wiaze sie z przyznaniem pewnych przywilejow przez osoby demokratycznie wybrane, ale rowniez – i przede wszystkim to, ze demokracja to rowna szansa dla wszystkich, zeby wybrac i byc demokratycznie wybranym.

    Wladza automatycznie ma w sobie zarodek arbitralnosci, nawet w demokracji. Rzady prawa rowniez nie stanowia idealnego wyjscia, gdyz wiele krzywdy mozna wyrzadzic postepujac scisle, bezmyslnie i bezdusznie wedlug jego litery. Spoleczenstwa, ktorym w historii dano wiecej czasu na rozwoj dzis w miare skutecznie radza sobie z tym paradoksem, choc nie bez zgrzytow. Jednak przy wystapieniu zgrzytow wazne jest ustalenie dlaczego zgrzyta, i wyciagniecie konsekwnecji z ustalen.

    I w tym swietle nie tylko wazne jest dyskutowanie samej katastrofy samolotu, smierci czy biurokratycznego trzymania w areszcie, ale rowniez istotny jest sposob traktowania powyzszych zgrzytow. Sledztwa, dochodzenia i raporty, ich sposob przeprowadzania (dla przykladu: w Kanadzie, kiedy ktos ginie w wyniku operacji policyjnej, sledztwo prowadzi nie policja, ktora prowadzila te akcje, ale pion policji podlegajacy odrebnej jurysdykcji; to ma stanowic gwarancje obiektywnosci prowadzonego dochodzenia) musz tak uregulowane, zeby zniwelowac do minimum podejzenia o kamuflowanie, zmiatanie pod dywan czy ukrecanie glowy calemu zajsciu. I tutaj z pewnoscia jest jeszcze wiele do zrobienia w Polsce, zarowno od strony formalnej, jak i od strony percepcji spolecznej wynikow dochodzen, o czym swiadczy miedzy innymi niski poziom zaufania spolecznego, ale rowniez niektore wpisy dotyczace raportu z katastrofy CASy.

    Jak zauwazasz, nie ma, a ja dodam, ze nie nigdy bedzie spoleczenstwa idealnego. Wierze, ze pewne dominujace w tej chwili zjawiska z czasem stana sie marginalne. Potrzeba na to czasu, czasu ktory mozna przyspieszyc odpowiednio ksztaltujac poziom dyskusji w spoleczenstwie, starannie wybierajac tonacje w dominujacych mediach, rozlozenie akcentow, ale przede wszystkim zmieniajac mentalnosc sprawujacych wladze z „panow” na „slugi” w tym sensie, ze posiadany przywilej w rekach demokratycznie wybranych ma sluzyc ogolowi, a nie samemu urzedowi, ma byc jasno okreslony i wykonywane w sposob na 100% przezroczysty tam, gdzie sytuacja na to zezwala. To sa oczywiscie banaly, ale do nich warto zaczac.

    Pozdrowienia.

  32. Polak to osoba,ktora potrafi liczyc tylko po polsku.To nie zarty,badania wykazuja,ze 99,9% emigrantow potrafi rachowac tylko w jezyku ojczystym.Dotyczy to rowniez tych,ktorzy osiagneli absolotna bieglosc w jezyku obcym.

    PAK:co do wartosci literackiej „Strachu” to jest to kwestia smaku,jesli lubisz ten styl narracji,to Twoja sprawa.Co do drugiej kwestii,to bede sie upieral,ze Gross przedstawil niewatpliwie prawdziwe i straszliwe fakty,jednak w oderwaniu od kontekstu historycznego.

  33. Zawsze są 2 strony tego samego, albo Polacy gnębili Żydów, albo Polacy byli niepokalanie poczęci i święci, mnie to denerwuje, zazwyczaj prawda leży pośrodku, nie ma czarne-białe. Ja mam zresztą zawsze poważne watpliwości, czy wyciągać ciemne sprawki narodu na światło dzienne, zawsze jest wiecej plusów ujemnych niż plusów dodatnich 😉 w takim przypadku dla narodu. Wiem z opowieści rodzinnych o aktach przemocy na terenie Wielkopolski w 1-szych dniach września 39 wobec miejscowych Niemców, na szczęście dla ich sprawców skończyło się tylko na pobiciach i ranach postrzałowych, nie było ofiar śmiertelnych. Inaczej po złapaniu skonczyliby jak Polacy w Bydgoszczy pod murem. To było takie sobie małe, parotysięczne miasteczko. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie był to odosobniony przypadek. Nigdy nie miałem ochoty drążyć tego tematu mając w pamięci propagandę niemieckich „wypedzonych”, tyle, że też szlag mnie trafia, jak słyszę głosy, że czegoś takiego nie było. To zrobili Polacy (według tej definicji to byli kto? Kosmici ?). Niektórzy z nich działali później w AK, zginęli w Auschwitz, wcześniej walczyli w Powst. Wlkp, z bolszewikami w 20r, chyba mają prawo nazywać siebie Polakami? Ludzie sobie książki piszą, a życie zawsze jest, było, bedzie, bardziej skomplikowane niż treść z książek. Żydów z tego miasteczka wywieziono ciężarówkami jeszcze we wrześniu, nikt nie wie gdzie, do żdnego getta nie trafili, prawdopodobnie rozstrzelani zostali w jakimś anonimowym miejscu. Kobiety i dzieci miały „szczęście”, przeżyły jeszcze kilka lat w gettcie w Łodzi, aż do jego likwidacji. „Problem żydowski” w tym miasteczku został skutecznie przez Niemców rozwiazany. Przez Niemców nie Polaków.

  34. „…Chodakiewicz przywołuje liczne przypadki Żydów, którzy współpracowali z UB przy denuncjowaniu Polaków z Armii Krajowej czy Narodowych Sił Zbrojnych….”
    Gross przywołuje liczne przykłady Polaków, którzy współpracowali z okupantem niemieckim przy denuncjowaniu ukrywających sie Żydów, a także i o takich, którzy na „własną rękę” i z własnej inicjatywy Żydów „eliminowali”.
    Czy to się sprowadza do zera ?
    Czy wymowę faktów zmienia, że w Yad Vashem najwięcej jest polskich drzewek ?

  35. Jest taki śliczny,wręcz idylliczny

    Drogi Panie Redaktorze, jak Pan słusznie zauważa, zależnie od potrzeby w historii narodów śpiewano bardzo wiele piosenek. Przenosiły one w czasie treści artystyczne, merytoryczne, stanowiły moralne pokrzepienie dla serc i dusz w trudnych okresach , także wykpiwały i ironizowały zachowania niestosowne a najczęściej były przejawem zwykłej zabawy, nadziei i optymizmu zarówno w dniach świątecznych jak i powszednich. I szkoda, że ludzie przestali już śpiewać piosenkꔯeby Polska,była Polską”. A dlaczego przestali śpiewać, to oni doskonale wiedzą. Myślę, że szanownym inteligentom i intelektualistom z prawej strony drogi nie trzeba niczego przypominać.

    O ile się domyślam profesora Chodakiewicza, amerykańsko-polskiego historyka nie wypromował PRL, nie wypromowała go także lewica. Jest on raczej owocem myślenia kół ponoszących odpowiedzialność za obecny kształt Polski. Na tym samym rynku został wypromowany także profesor Gross. Obaj prawdopodobnie tej samej proweniencji politycznej, ale z różnym spojrzeniem na swój interes. Życie zazwyczaj nie znosi próżni i tam gdzie pojawia sie akcja zwykle integralnie występuje reakcja.Dlatego obie te antyosobowości należy rozpatrywać komplementarnie. Nie ma skutku bez przyczyny.

    Dzisiaj,z perspektywy czasu zauważamy jak cennym darem było stworzenie po drugiej wojnie światowej nowego państwa polskiego, etnicznie jednorodnego i zamkniętego w powszechnie akceptowanych granicach terytorialnych.Taki kształt Polski posiada nie tylko mandat międzynarodowego poparcia ale również wewnętrznej akceptacji. Jest to ewidentny dorobek polskiej lewicy. Oczywiście na prawicy zdarzają się mrzonki i polityczne rojenia o Polsce od morza do morza .Są tacy, którzy nawoływali do Apelu wobec Narodów Wschodu .Dzisiaj ich popłuczyny apelują o wożenie przez polskich turystów bibuły politycznej na święto sportu światowego do Pekinu. Nie udało się z Białorusią,może uda się z Chinami? Nie potrafimy nakarmić swoje głodne dzieci a chcemy pouczać innych.

    W tym kontekście jawi się aspekt polsko-żydowskich relacji. Relacji wydawałoby się już uporządkowanych i zamkniętych oraz zaleczonych przez czas. Zazwyczaj duże mocarstwa w swej globalistycznej polityce starają się eksploatować narodowościowe niechęci i urazy. Ma to miejsce obecnie i miało w przeszłości, a w aktualnym przypadku wydają sie one nakładać na siebie. Narodowościowe animozje między Żydami i Polakami starali się wykorzystać hitlerowcy w okresie okupacji zgodnie z dewizą „Divide et impera”. W rezultacie tej polityki zginęlo 3 miliony Polaków i 3 miliony Żydów,łącznie 6 milionów obywateli polskich. Nie da się wykluczyć, że wśród tego ogromnego dramatu etnicznego zdarzały się między dwiema, mimo wszystko , bratnimi nacjami zdarzenia niegodne. Nie zapominajmy, że każdy Polak zagrożony był przez hitlerowców karą śmierci za ukrywanie Żydów, co oznacza, że takie zdarzenia nie należały do przypadków. Po przeżyciu tak strasznych dramatów i napięć, każda z nacji miała prawo do własnych ocen i emocji. Stresy te mogły zostać wzmocnione przez przywiezionych na rosyjskich czołgach polskich Żydów ,którzy objęli kierownicze funkcje w aparacie partyjnym, wojska, służby bezpieczeństwa, w życiu gospodarczym i kulturalnym. W tym stanie rzeczy było niemożliwym aby władza ludowa złożona z Żydów inspirowała pogromy żydowskie.
    Gdyby tak było w istocie, to oznaczałoby wyjątkowy pułap zdegenerowania ludzi przeciw ludziom, a przecież wiadomo, że Żydzi są wyjątkowo zintegrowanym narodem dzięki czemu nie tracą swej tożsamości. Zatem zdarzenia pogromów niewątpliwie uznać należy jako przejawy bandytyzmu o wymiarze osobisto-jednostkowym. Tam gdzie było to możliwe komuniści sprawców zdarzeń ujęli, prawomocnymi wyrokami skazali, a wyroki wykonano. Sprawa wydawała się być zamkniętą.

    Takie myślenie nie ma jednak podstaw w realiach życia politycznego nowej Polski. Nasz kraj stał się widownią gorszących zajść i absurdów społeczno-politycznych. Dominuje egoizm i prywata na podbudowie bezwzględnej brutalności. Telewizja codziennie ukazuje zdarzenia o jakich za czasów świętej babuleńki komuny nikt nie był w stanie nawet pomyśleć. Złodziejstwo, bandytyzm i inne nieprawości z pogranicza świata mafii i science fiction z udziałem politycznych prominentów nowoczesnego myślenia. W tym klimacie zaczyna się poszukiwanie politycznego trupa Żyda w polskiej szafie.

    To zapotrzebowanie realizowane jest pod możliwości przewłaszczeniowe Polski. Jeden z naszych ziomków wygrał już proces o działkę w centrum Warszawy i w efekcie uzyskał skrawek Placu Defilad, na którym rozsiadł się w swoim fotelu. Przecież czegoś tak absurdalnego o paranoicznym posmaku nigdzie się nie spotka. Ludziom w tym szczurzym pędzie do własności prywatnej zupełnie już się zatracili. Namnożyło się hrabiów, farmerów i fabrykantów z dnia na dzień. Elity od siedmiu boleści .No cóż, jaki pan, taki kram.

    W tym nieustającym biegu po szmal nie ustają także nowojorscy Żydzi. Ich roszczeniowe działania oraz oczekiwania są znane nie od dzisiaj. Jest dziwnym zbiegiem okoliczności, że pokrywają się one z nagłą antypolską twórczością niejakiego Grossa oraz wielu innych wspierających go Grossmanów także polskiego autoramentu. Naraz znaczna część polskich polityków solidarnej proweniencji pozakładała jarmułki na główki i w te pędy przeprasza Żydów. Może i słusznie, bowiem skrajni nacjonaliści na forach internetowych dowodzą, że Żydów w Polsce już nie ma, poza tymi u władzy.

    Zarzuca się Chodakiewiczowi rzadki pokaz miłosierdzia i skromności jak gdyby nadmiarem tych cech grzeszył Gross. Gross prezentuje żydowski punkt widzenia, a Chodakiewicz polski punkt widzenia. Tutaj granica przebiega dość wyraziście kto jest za, a kto jest przeciw. Podobnie zauważa się ten podział na blogu, który zmajoryzowany jest przez powiedzmy delikatnie kosmopolitów. Dla rozwodnienia próbuje się kwestionować definicję narodowości by zagmatwać „nacjonalnyj wapros”. Słusznie zauważa Bobola,że ten problem już dawno rozstrzygnęła II RP poprzez wprowadzenie ankiet określających obywatelstwo,narodowość i wyznanie drogą samookreślenie się zainteresowanego. Te ankiety kontynuowane były w PRL-u bez rubryki wyznanie.

    Wracając do książki Chodakiewicza ma się mu za złe, że wyraża się on korzystnie o swoim warsztacie badawczym i napisanej rzetelnie książce. A dlaczego miałby on się krytycznie wyrażać o swojej pracy? Czyżby Gross gdzieś składał samokrytykę swojej pracy? Nie słyszałem .Może na Kremlu? Drodzy państwo mimo takich czy innych sympatii narodowościowych nie traćmy rozsądku, chyba że popadamy w nacjonalizm, zwany syjonizmem, ale to już inna para kaloszy. Niektórzy blogowicze bardzo korzystnie oceniają książkę Chodakiewicza na tle pozycji Grossa.

    Ja nie oczekuję od historyka by był skomplikowanym, lecz uczciwym, tę zaletę Chodakiewicz zdaje się posiadać w odróżnieniu od Grossa.
    _________________

  36. Myślę ,iż merytoczna dyskusja (w tych bolesnych kwestiach) jeszcze długo , długo nie będzie możliwa.dlaczego? Ponieważ jedna ze ston wypracowała – wytargowała sobie status podobny do króla Midasa. czegokolwiek sie dotknie . cokolwiek powie , traktowane jest to jako złota prawda objawiona. A druga strona ma status polityka z kraju – którego nazwy nie wymienię -czegokolwiek sie dotknie . cokolwiek powie to zamienia się natychmiast w g.Za piewszymi stoją potęgi ekonomiczna, militarna , medialna, systemów edukacji itp. praktycznie jedynego Hegemona. A drudzy ? No cóż nawet nie potrafia wygrać z wewnętrznymi „oponentami”. Opiszę jeden z kilku sytacji w których znalazłem się w NY. Rezydencja przedsiębiorcy na Brooklyn’ie. Właściciel w wieku ok 40 -45 lat wie ,że jesteśmy z Polski rozmawia

  37. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „ 26 i 27 kwietnia na Wydziale Studiow Miedzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellonskiego organizujemy konferencje poswiecona transformacjom w Ameryce Lacinskiej.”

    Zuzanno B – Gwoli informacji: Adresy mailowe znalezc mozna w nowej Ksiazce Telefonicznej 2008 bedacej juz na rynku, z tym, ze nalezy nakleic znaczek i modlic sie aby Poczta Polaka nie strajkowala. Gdyby UJ organizowal konferencje poswiecona transformacji w Polsce bardzo prosze o info. – na Bolgu (z przyzwoleniem DP?) – dla wolnych sluchaczy.
    Moze byc np. w formie informacii „przemyconej”. Uwaga! Cenzor ostatnio ostro grasuje z brzytwa

  38. Calkiem niezlym pomyslem jest oczyszczanie narodu poprzez segregowanie jego smieci,poniewaz pozniej mozna je przerobic na cos,co bedzie pozytecznie sluzyc znowu.
    Cieszy mnie,ze opinia publiczna zabrala spiewajaco glos w sprawie antysemityzmu i tozsamosci Polakow.
    Tytul Strach nie wzial sie z ksiezyca,jak ksiadz Jankowski.Jest pospolita pochadna zabobonow tej czesci Polakow,ktora zawiscia i kompleksami glancuje na ujadajacym licu kanciastej mapy. Pewne fakty sa faktami i nic tego nie zmieni.
    Antysemityzm jest swego rodzaju psychoza,wpisana w zycie katolickie.Zydow juz nie ma,a z drugiej strony sa wszedzie.Taka elementarzowa czarna reka wzajemnej pomocy.
    Polak nie brzmi dumnie.Polak jest kims,kto sie wykloca o pierdoly z przeszlosci,przyszlosc przy tym ignorujac.Polakowi brakuje wizji,talentu,organizacji i pewnosci swojej sily.Polak skupia sie na dobrach doczesnych uwarunkowanych tendencyjnie i wierzy,ze spor o trzy grosze ma podstawowy sens.
    Z drugiej strony jest mniejsza rzesza Polakow,ktora targa sie z milionami,azeby ten wizerunek zmienic.Ci,maja trudne zadanie do wykonania,bo wrog miesci sie w pokatnych stereotypach i ubraniach zimowych.Zeby je wykurzyc,trzeba wtargnac prywata w prywatnosc,a to z kolei bywa prawa najswietszego lamaniem,stad tez mole ciagle gora i dolem lataja nad nami Polakami.
    Tak jak sami sie niewolimy,tak i oswobodzenie przyjdzie z poza kraju.A czas mija i chochlikami niedokarmionej matki nauki czestuje.

  39. Zastanawiam się komu i do czego może być potrzebna odpowiedź na pytanie o narodowość, definicję Polaka… Czy gdybym w rozlicznych formularzach i ankietach wpisywał narodowość eskimoską zamiast polskiej – zmieniałoby to w jakikolwiek sposób moją sytuację moralną? Nie – przecież nie ma lepszych i gorszych nacji. Czy zmieniłoby to moją pozycję prawną? Nie – przynajmniej w cywilizowanym świecie – liczy się formalnie (podatki, sądownictwo) tylko adres zameldowania, obywatelstwo. Nawet na długo przed wspólną Europą nie miało to większego znaczenia (oczywiście w sensie prawno-forlanym i wyjąwszy reżimy nazistowskie). Ci, co tak dzielnie strzegą polskości najwidoczniej mają słabą wiarę w to, że dałoby się im przypisać jakikolwiek inny opis człowieczeństwa: nie czują się ani święci, ani uczeni, ani uczciwi, ani piękni i sprawiedliwi – więc już przynajmniej tej polskości nie dadza sobie wydrzeć… Może znów trafi się jakiś czas pogardy, jakiś Marzec, jakiś trynd na czystość rasową, na majątki po niewiernych – to wtedy się przyda metryka Polaka-katolika-alkoholika… Zdaje się, że sensowniej by było pomyśleć nad jakąś prawną regulacją (może ponadpaństwową?) zakazującą domniemywania narodowości na gruncie publiczno-prawnym… Chociaż po co? Niech się maluczcy napawają swoją polskością, niemieckością, czy japońskością, skoro niewiele poza tym mogą sobie napisać na nagrobku, bo na inne przymioty trzeba by sobie było zasłużyć, życiem całym zapracować, a narodowowość ma się darmo…

  40. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Dwa tygodnie tem na jednym z zachodnio europejskich programow TV poinformowano, ze ksiazka Grossa `Strach` jak do tej pory rozeszla sie w Polsce w 17000 egz. Jak sprzedaje sie Chodakiewicz?

  41. Kończę czytać ksiązke Grossa, a Chodakiewicza znam w wyimkach i nie zamierzam czytac w całości. Według mnie Gross uczciwie przytacza źródła, uczciwie i logicznie przeprowadza ich krytykę i analizę. Kazdy może do tych źródeł na podstawie jego książki dotrzeć i sam sprawdzić. Obraz polskiego kołtuństwa i ciemnoty maluje się na tej podstawie przerażający. Nic na to nie poradzimy, że tak było. Czuje sie tylko bezsilność wobec tych, którzy książki nie czytali, ale wierzą tym, którzy albo też nie czytali, albo nie chcieli przyjąc opisanych zjawisk i faktów do wiadomości.
    Z tych fragmentów z książki Chodakiewicza, które przeczytałem wynika tylko, że autor uprawia nacjonalistyczną publicystykę, za nic mając sobie sobie źródła i wynikające znich fakty. Na tych fragmentach można uczyć studentów historii lub politologii, jak się historii uprawiać nie powinno. Jestem przekonany, że gdyby to była np. praca magisterska, autor na jej podstawie nie zostałby dopuszczony do egzaminu magisterskiego na żadnym szanującym sie uniwersytecie.

  42. Stefan , daj sobie spokój z oceną prof.Chodakiewicza na podstawie fragmentów książki , jakiej nie przeczytałeś. Nie bierz na siebie ciężaru pozycji Sędziego, bo to bardzo żydowska cecha.
    Problem stosunków Żydzi- kontra reszta świata, a taki mecz trwa, jest bardzo skomplikowany. Ten problem naprawdę zaostrzył się od czasu powstania państwa Izrael, a wydawać by się mogło że to koniec problemu.
    Każdy musi pilnować własnego gniazda. Obywatele świata to gatunek sztuczny.

  43. Wyżej wspomnianych książek nie miałem okazji przeczytać takoż nie będę się wypowiadał. Odnośnie kwestii bycia Polakiem, czy Polskości, to sprawa nie jest taka prosta. Jeśli Chodakiewicz odnosiłby się do potocznego czy nawet, nazwijmy to, administracyjnego znaczenia tego słowa, to – jasne – Polakiem jest ten, kto urodził się z polskiej krwi (w szczególnych przypadkach ten, kto urodził się na polskiej ziemi. Wszystko fajnie, tyle, że jeśli mówimy o Polakach w sensie kulturowym to takie kryteria nie wsytarczą. Zresztą staje się to oczywiste, kiedy przyglądniemy się PiSowskiej, czy też radiomaryjnej definicji polaka.
    Dlatego w tym przypadku nie widzę żadnego problemu. Tak jak dla wielu ludzi bycie Polakiem jest tylko sprawą czysto urzędową, tak dla innych jest to kwestia tożsamości i jest otoczona ostrokołem norm i wartości. Trzeba pamiętać, że naukowiec, kiedy zabiera się za kulturę, opisuje nie rzeczywsitość a priori, tylko pewien zdefiniowany już wcześniej stan rzeczy.

    Pozdrawiam serdecznie

  44. W nawiązaniu do wpisów1.JKJK pisze: 2007-08-29 o godz. 09:45 kangur,
    JKJK pisze: 2007-08-28 o godz. 21:45 oraz . kangur pisze: 2007-08-28 o godz. 14:12, w sprawie żony Premiera Rakowkiego, pani Wiłkomirskiej
    cytaty: „Pana Rakowskiego w szczycie jego kariery opuscila go zona i dzieci dlaczego?”; „coś ci się “pomerdało”. Wanda Wiłkomirska nigdy nie powiedziała złego słowa na Rakowskiego ani w Polsce, ani w Niemczech. A słyszałem wywiadów z nią sporo.” uprzejmie informuję, że na własne uszy słyszałem w radio Wolna Europa wyjaśnienie Pani Wiłkomirskiej, dlaczego opuściła swego męża. Cytuję z pamięci:”nie mogłam dłużej żyć z tak dwulicowym człowiekiem bez charakteru. Co innego mówił publicznie, a co innego – diamietralnie przeciwnego – w domu prywatnie”.
    Rzecz miała się oczywiście w czasie stanu wojennego.
    Mam 77 lat i w tamtym czasie słuchałem tej radiostacji codziennie.
    Alfred

  45. Ja nie mam żadnych problemów z narodowa tożsamością po prostu chyba takowej nie posiadam .żyję sobie w przekonaniu ze miejsce urodzenia to przecież kompletny przypadek ze można się biegle nauczyć innego języka a nawet kilku ,można w tych językach pisać książki ,wiersze ,artykuły prasowe wybrać sobie jakie człowiek chce miejsce na ziemi i tam zamieszkać albo zostać wędrowcem.
    Dlaczego kraj w którym się urodziłam mam kochać bardziej od innego kraju ,od całego świata? Dlaczego ludzie którzy mówią w tym samym co ja języku mają być dla mnie ważniejsi od reszty ludzi na świecie ?
    Nie rozumiem genetycznego patriotyzmu i trochę się go boję.

  46. Pani Zuzanno, dziękuję bardzo za zaszczytne zaproszenie na Uniwersytet Jagielloński, ale 26 i 27 bm absolutnie nie mogę. Więcej mogę przekazać tylko prywatnie, mój adres: Polityka,ul. Słupecka 6, W-wa. Pozdrawiam!

    JotKa. Dzięki za link na recenzję prof. Polonsky’ego z książki prof. Chodakiewicza. Nie dziwi mnie, że recenzja jest krytyczna, prof. Polonsky to w świecie anglosaskim jeden z największych autorytetów i ciekawy człowiek. Urodził się w Afryce Południowej. Był profesorem U. of London, obecnie w Brandeis U. (Boston). Redaguje cenione i poważne pismo POLIN. Pozdrawiam!

  47. PS. Właściwie to, co napisał prof. Polonsky, to nie jest recenzja, tylko krótka beznamiętna prezentacja problemu.

  48. „Polak – nazista” czy „Polak – komunista” to oksymoron – twierdzi autor.

    „Żyd komunista przestaje być Żydem” – Julian Stryjkowski…

  49. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Stefan – 8.04., godz. 19:37 – pisze:

    / Czuje sie tylko bezsilność wobec tych, którzy książki nie czytali, ale wierzą tym, którzy albo też nie czytali, albo nie chcieli przyjąc opisanych zjawisk i faktów do wiadomości. /

    Stefanie zawiedziony, najgorsi sa ci, ktorzy ksiazki jeszcze nie kupili.

    Post Christum. Sorry za wczesniejsze literowki

  50. Nie rozumiem, o co tyle krzyku.
    Gross konra Chodakiewicz, kto ładniej opowiedział o zbrodni? Co to za dziwaczny konkurs?
    Czy tak, jak chce Chodakiewicz heroizm w ratowaniu Żydów uniewinnia zbrodnię przeciwko nim? Jaki to ma związek?
    Jedni są dobrzy inni okrutni i tyle. Jeden Żyd doniósł na jakiegoś Polaka, to drugi Polak ma prawo zabić innego Żyda? Akceptujemy zbiorową odpowiedzialność, czy co?
    Cóż znaczą słowa, kompozycje, sposób ujęcia tematu a nawet metody badawcze wobec twardych faktów?

  51. „Do dziś nie wiadomo, czy to, że ojciec (Kwaśniewskiego) służył w komunistycznym aparacie terroru jest pomówieniem, czy faktem”. Wiadomo!
    Teściowa, mieszkająca swego czasu w Białogardzie, mile wspomina doktora Kwaśniewskiego (ojca Prezydenta) u którego się leczyła, jako wnikliwego i przyjaznego lekarza, cieszącego się uznaniem pacjentów. Czyżby służba zdrowia – była tym aparatem terroru?

  52. do starej dyskusji Heleny z Halszką…

    Helena (2008-03-15 o godz. 23:15) pisze:
    „Halszko, to, ze nie jestes wierzaca, nie powinno byc powodem do smutku, tylko do radosci. Wolnosc jest zawsze troche trudniejsza, ale popatrz: mozesz czytac niedozwolone ksiazki, mozesz kochac niedozwolone osoby, mozesz byc pania wlasnego ciala, mozesz ustalac wlasne kryteria co jest etyczne, a co nie i – jesli chodzi o to ostatrnie – nie sadze, zebys popelniala wiecej w tym wzglezdie bledow czy krzywdzila wiecej ludzi niz osoby wierzace. Pewnie mniej.”

    Halszka nie napisała, że jest smutna – to raz.
    Wolność jest zawsze trochę trudniejsza? Proszę o wyjaśnienie.
    Myślę, że wierzący są wierzący, bo mogą być wierzący i chcą być wierzący. Z własnej woli – bo są wolni. Tak jak nie wierzący.
    Ja nie czuję się, jako osoba wierząca (a nawet praktykująca) krzywdzicielem wielu ludzi. Czasami może niestety kogoś obrażę wypalonym bez namysłu słowem, czego zazwyczaj później żałuję itp. Ale wiele pani na mnie nie znajdzie.
    Jako osoby wierzące też ustaliliśmy sobie w naszym własnym sumieniu, co jest etyczne a co nie. To, że dla mnie jest nieetyczne to samo, co nie jest etyczne również na przykład dla mojej też wierzącej matki już czyni mnie niewolnym?
    Nie chcę tej dyskusji uczynić topornym, ale balansując na tej granicy pozwolę sobie stwierdzić (idąc tropem pani myśli), że nie wierzący w swojej etycznej wolności może sobie też przyjąć, że na przykład zabijanie jest też etyczne. Chyba jednak nie o to pani chodzi, więc proszę o używanie bardziej racjonalnych argumentów.
    Czyniący zło są i wśród osób religijnych i wśród tych niereligijnych. Dziwię się trochę pani pewności, że po naszej stronie jest ich więcej.
    Z drugiej strony rozumiem wypowiedź (bodaj Romana51), że nie ma zamiaru spowiadać się przed instytucją, która ma sumieniu być może więcej niż on. Strasznie mnie drażni to wszystko to, co się dzieje w Kościele w Polsce: od Rydzyka, i jego profesorów, przez bogactwo Jankowskiego, po kłótnie i podziały zakłamanie i skandale.
    Gdbyby kościół stosował się do 10 przykazań, a nie do etyczności jaką sobie obrali niektórzy jego funkcjonariusze wszystkim wierzącym byłoby łatwiej.

    Pozdrawiam!

  53. Jeszcze do Heleny, która pisała:
    „Jestem przeciwko uzurpowaniu przez wierzacych tych rewirow, w kltorych ja, agnostyczka, sie czuje dobrze. Jestem przeciwko wojnom religijnym. Jestem przeciwko istnieniu dwoch paralelnych systemow sprawiedliwosci w PANSTWIE: jeden dla funkcjonariuszy instytucji koscielnej, drugi dla wszystkich pozostalych.”
    – no to podobnie jak ja – nieszczęsny wierzący (nie wiem czy głęboko).

    i dalej:
    „Powtorze tylko, to co powiedzialam w poprzednim wpisie: jestem przekonanan, ze gleboko wierzacy (ci zwlaszcza!) wyrzadzaja wiecej krzywd innym, niz ludzie na religie obojetni. Wiec marzy mi sie swiat bez “gleboko wierzacych”, bo ci lada moment kamien na na kamieniu nie zostawia. Panu Bogu, jesli istnieje, nie zalezy z pewnoscia na modlitwach i holdach. Zalezy Mu zapewne glownie na tym aby Jego stworzenie zylo w pokoju i milosci. Poki jednak sa “gleboko wierzacy”, wielu z nich bedzie uwazalo, ze zastapi Pana Boga w zaprowadzeniu tu raju.”
    Zapewniam panią, że z mojej strony nic pani nie grozi. Kamieni z kamieni nie ruszę. Na czym panu Bogu zależy ja na przykład tak do końca nie wiem,ale pani ma znowuż pewność.

  54. Niemiecki historyk Nolte z Berlina

    swego czasu (lata 90 te) lansował takową tezę, mianowicie o porównywalnym wymiarze okrucieństw bolszewików z okrucieżstwami popełnionymi przez „hitlerowców” (nie lubię tego słowa, ale inne mi teraz na myśl nie przychodzi) i kropką nad i było to , że nie byłoby Hitlera bez szalejącego teroryzmu bolszewickiego po 1917 w Rosji. Sam Bóg wie co rozpętał ten uznany aczkolwiek i biedny badacz historii w świeżo zjednoczonych Niemczech. Facet utonął storpedowany przez media, które świetnie go wykorzystały do lansowania swojej rzekomej obiektywności w tychże sprawach.

    Kiedy to się wreszcie skończy

    i przedstawimy historię mojemu pokoleniu w pełnym wymiarze, nie wybiórczo, bez zatargów narodowościowo-środowiskowych.

    Ja chcę wiedzieć kto i dlaczego

    tępił ludzi pochodzenia żydowskiegio w tamtych czasach, a nie jaką definicje polskości lub też antysemityzmu serwują nam autorzy.

    Cierpliwie czekam na jasną odpowiedź.

    Pozdrawiam

  55. Dr. Chodakiewicz nie grzeszy skromnoscia i jest bardzo zarozumialym czlowiekiem.

  56. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    kwiz – 9.04., godz. 1:30

    Pare lat temu (4-5) takze pozycja ‘Dwiescie lat razem’ A. Solzenicyna (Bertelsmann) wywolala na Zachodzie sporo turbo/sytuacji i zamieszania. Z tego co wiem, pozycji nie ma na polskim ryku. Tak jak na Zachodzie nie ma ‘Padlo ziarno miedzy zarna’. Nie tak dawno samo wspomninanie o pozycji (D.l.r., A.S.) na blogowisku pana redaktora DP napotykalo na natychmiastowa likwidacje wpisu bez ‘Twoj kom. czeka na….’. Skad ta agresywnosc i tolerancja DP/operatora w strone pozycji bedacej tak i tak na rynku? Trudno powiedziec, chyba odruch bezwarunkowy nie do konca wywazony, ale moge sie mylic…
    Zdanie na pozostale sprawy musi Blogowicz wyrobic sobie sam, aby nie zostac omotanym, taki jest to pierdackie zycie…
    Proponuje bez towarzystwa tow. Irish Burbon, mniej sie wtedy czyta..

  57. Jako przykład skutków podwójnej moralności i to w rodzinie „Alfred” podał Rakowskiego.To cecha,którą społeczeństwa nabywają przez wieki,a kto wie czy nie ma swojego i genomu?!Patriotyzm to również widzenie krytyczne i udział osobisty w walce z przywarami.
    Przypomnę tytuł wykładu na DFN we Wrocławiu FRAJERZY,PAMIĘTLIWI I KŁAMCY.KŁAMSTWO W PARADYGMACIE NAUKI.-Bożeny Jandy-Dębek.Z tej naukowej analizy wynikało,że jest czynnikiem rozwoju intelektualnego człowieka.”Żołnierz dziewczynie nie skłamie,ale prawdy nie powie”,tak można podsumować „historyka” GroSSa,którego działanie sprowadziło nawet niepokój społeczny nie dlatego,że było oburzenie wobec faktów,ale że nie powiedział prawdy o historii tych faktów.Największe oburzenie było z tego,że nadużył pojęcia antysemityzmu i zastosował socjotechnikę zbiorowej odpowiedzialności.

  58. Jeden z wielu przykładów (i to łagodniejszy):
    Kiedy Tadeusz Mazowiecki startował na prezydenta, rozpuszczono plotkę, że jest Żydem. Bardzo mu to zaszkodziło. Wiele osób nie zastanawiało się, jaki jest Mazowiecki, tylko wiedziało, że jako Żyd musi być złym człowiekiem. Jakiś biskup – chcąc mu pomóc – wspomniał, że rodzina Mazowieckiego od 6 wieków jest katolicka. Jeszcze gorzej! Powiedziano: a, widać przechrzta.
    Wojciech Frasyniuk, który o tym wspomina, mówił też, że do niego samego wielokrotnie zwracano się: „Pan jest taki porządny człowiek, co pan robi w tej żydowskiej partii (chodziło o Unię Wolności)”. „Żydowskiej”, a więc złej. Samo pochodzenie człowieka ma określać to, że jest on zły. Widać dla wielu Polaków Żyd jest z natury zły.
    To jest antysemityzm. Jedna z form ciemnoty.

  59. Wydawać by się mogło, że upływ czasu zagoi rany, umożliwi uczciwą debatę na temat relacji polsko-żydowskich. Ten temat jest niestety narzędziem w rękach polityków. Chciałbym wiedzieć dlaczego upolityczniony i mało obiektywny IPN za nasze pieniądze wydaje „dzieło” Chodakiewicza napisane sporo latek wcześniej akurat w momencie ukazania się książki Grossa?
    Cóż to jest „kontekst historyczny”, którego podobno brakuje u Grossa a ma usprawiedliwiać rozkopywanie mogił, przekopywanie terenów obozów zagłady w poszukiwaniu złotych zębów?

  60. Do Artura o Polaku liczącym po polsku.

    Jan Henryk Dąbrowski, uwieczniony w naszym hymnie „Marsz, marsz Dabrowski…” urodził się i wychował w Saksonii (matka Niemka, ojciec Polak), mówił słabo po polsku, przypuszczam, że liczył wyłącznie po niemiecku.
    Według Twojej definicji on nie był Polakiem.

    Czytałem wspomnienia o Wypadkach Poznańskich z 1956 roku.
    Podczas demonstracji przedstawiciel robotników wyliczał po niemiecku (bo tak go w szkole niemieckiej pod zaborami nauczono) jak nędznie zarabiają robotnicy i składał postulaty pod adresem władz ówczesnych. On też nie był Polakiem?

    Czy repatrianci z b. ZSRR, odwołujący się do polskości, ale nie tylko nie umiejący liczyć, ale newet mówić po polsku, powinni zostać odrzuceni jako nie-Polacy?

    Uważam, że jedyna dopuszczalne definicja narodowości, to osobista deklaracja – Polakiem jest każdy, kto się uważa za Polaka! Bez znaczenia jest jego pochodzenie, miejsce zamieszkania i język.

  61. W swoim życiu pierwszego istotnego żyda spotkałem dopiero w 1966 roku -nie wspominam tego pana dobrze .W latach 80-tych zaprzyjazniłem się z Jerzym dziennikarzem ,któgo brat mieszkał wtedy w Wiedniu – tam obaj czesto spotykali się.
    Reszta to rozliczne fakty i mity o polakach i żydach w powojenym Szczecinie , na tym poletku animozji polaków do żydów i żydów do polaków byłem i jestem z własnego wyboru na aucie . Nie czytałem Grossa, nie czytałem Chodakiewicza i nawet nie zamierzam .
    ps.
    To Jerzy byłem autorem poglądu, iż jego nacja marginalizowana lub wykazującą środowiskowe rozpreżenie potrafi stworzyć głośne zagrożenie ,spektakularne akcje medialne . Myślę sobie szkoda ,ze Polacy tego nie potrafią ,bowiem nie wszystko dzisiaj da się wytłumaczyć faktami II wojny . Sierot -polskich dzieci po tamtej wojnie może nawet nie bylo mniej .

  62. Do Magruda.

    Nie chodzi o to, kto winien więcej a kto mniej, jacy są Żydzi, a jacy Polacy.
    Chodzi o to (tak rozumiem wypowiedź Redaktora), kto faktycznie uprawia historię, stosując warsztat historyka, a kto propagandę, stosując chwyty publicystyczne.
    Nie czytałem żadnej z tych książek, nie będę więc się wypowiadał.

  63. Nie czytałem i nie zamierzam czytać dzieł Grossa i Chodakiewicza. Mam swoja opinię na poruszane przez nie tematy oparta na własnych doświadczeniach. Mieszkałem jako chłopiec w połowie drogi między Gettem w Krakowie a obozem koncentracyjnych w Płaszowie. Przeżyłem świadomie całą historię Polski Ludowej. Swoją wiedzę na temat losu polaków czerpię ponadto z przemyśleń Andrzeja Walickiego i Miłosza /np. Moje Dwudziestolecie/. Zarówno Gross jak i Chodakiewicz piszą swoje „dzieła” pod wyraźnie określone potrzeby, zmieniające sie w zależności od koniuntury politycznej lub interesów ugrupowań chcących w danej chwili coś ugrać dla siebie. A głupi lud to chwyta i szamota się od ściany do ściany. Duży udział w tym szamotaniu odgrywają niestety publicyści i pożal sie boże elity intelektualne.

  64. O Matko Rozmaita! Ale się aktywowało hunwejbińskie grono prawdziwych Polaków, drzyjcie koszulie Drodzy Rodacy, nie dajcie hańbić Orła Białego!

  65. Witam

    „Nadwiślańscy w y z n a w c y politycznej p o p r a w n o ś c i”.

    Nie wiem, do kogo prof. Chodakiewicz dokładnie kierował ten zarzut, ale trzeba przyznać, że jak ulał pasuje – bez obrazy- do polskich mediów i występujących w nich polityków.

  66. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Turysie” w Patagoni & Swicie Przybocznej juz dzisiaj dziekujemy. O piekna Patagonio, ty nawet nie wiesz jakie szczescie cie spotkalo http://www.rp.pl/artykul/118114.html Miewaj sie cieplo i badz dobrej mysli.

    Post Christum: Erfahrung ist eine teure schule…

  67. Zastanawiam się nad tym, czy Passent dał radę przeczytać to wszystko. Ja „wysiadłem” w trakcie siódmego postu, gdy natrafiłem na „ojczyznę, krew i blizny”. Wyrazy współczucia przesyła
    Stach Głąbiński
    PS. Czy istnieje może statystyka wyrażonej w ilości bajtów objętości komentarzy do poszczególnych rozdziałów blogu?

  68. Bracia i Siostry wielkich uczonych polskich Bendera i Giertycha Starszego.
    Podwładni sławnych intelektualistów biskupów polskich.
    Słuchacze Radia Maryja.
    Odpuście sobie – przecież czynicie to co niedzielę.

  69. Feliks Stychowski pisal w poście

    „Skad ta agresywnosc i tolerancja DP/operatora w strone pozycji bedacej tak i tak na rynku?”.

    Media są potrzebne,

    lecz od kiedy prasa i media mnie interesują, czyli od jakichś 18 lat, to najważniejsze i nie tylko polskie publiczne media, jakie znam, inputują, że to co szlachetne, progresywne i twórcze rodzi się po lewej stronie sceny politycznej, a to co zacofane, nacjonalistyczne i pachnie stęchlizną to sprawka ludzi z prawej strony politycznej. Obojętnie jednak która strona się wypowiada to komentowany problem jest instrumentalizowany na rzecz podkreślenia swoich poglądów w celu dołożenia przeciwnikowi z drugiej strony (vide pierwszy z brzegu przykład szanownego Lizak a na blogowisku:-) To mnie kompletnie przestało już dawno jarać, bo nie chce mi się politkować jak ten dyplomatołek. Jak chcę wiedzieć coś o żydach, to napiszę do Edelmanna z prożbą o odpowiedź, a nie będę czytał najpierw jakiegoś profa i porównywał to z wypowiedzią innego profa, bo na to panie i panowie po prostu czasu nie ma!

    Zapateroizacja

    polskiego społeczeństwa też jest możliwa, jeśli społeczeństwo sobie ją wybierze, bo ją chce i nie skrzywdzi przy tym mniejszości. A komu to fundamentalnie nie pasuje do jego livestyle i poglądów, to może wyjechać do kraju nie skażonego zapateroizmami (np. do Czech, albo do Dubaju).

    Patriotyzm

    Jeśli mi naprawde coś fundamentalnego zaczęłoby przeszkadzać w kraju, w którym żyję, to bez dwóch zdań bym się z niego wyniósł. Szanuję ludzi, którzy walczyli o taki czy nie taki kraj, bo nie musieli ginąć ale chcieli i zostali za to bohaterami. Ale ja bohaterem nie będę.

    Moja ojczyzna

    to nie jakiś mgliste pojęcie o podświadomie antysemickiej polskości, jak mi się próbuje wmowić. Ojczyzna jest tam, gdzie mam dom, podwórko, i może drzewo na podwórku i paru przyjaciół (tak podobnie opisał to Edelmann) i to mnie również wystarcza.

  70. Niejakiemu „Wodnikowi 53” wyjaśniam, jako nie-kato-endek a nawet, w rozsądnym stopniu filosemita, że o sprawach pogromu koeleckiego wiedziłem na 25 lat przed ukazaniem się książki Grossa i żadne „ciepełko i samouspokojenie” w temacie stosunków polsko-żydowskich mi nie groziło.
    Natomiast histeryczna, stronnicza i ewidentnie nieprofesjonalna „krucjata” Grossa jak i stałe zestawy epitetów serwowane przez „Wodnika 53” NICZEGO w sprawie tych pogmatwanych stosunków nie wyjaśniają a wręcz przeciwnie.
    Rzetelny, ilościowy wgląd w sprawę powinien się skończyć uznaniem, że Polacy są dużo bardziej anty-ukraińscy niż antyżydowscy. Nie trzeba jawnie fałszować faktów, wystarczy ich „celowa selekcja” i szczypta emocjonalnej publicystyki. Wystarczy chęć szczera by tym „kato-endekom” dokopać a wszelkie zastrzeżenia metodologiczne adwersarzy wykorzystać do pomówienia ich o zakłamywanie historii na własny użytek.

  71. Do „Brata Golasa” – sugeruję, żeby to on sobie odpuścił pokraczne orędzia
    z przyprawianiem gęby adwersarzom. Rzetelnej oceny stosunków polski-żydowskich nie zastąpią same antykościelne fumy i wrzucanie do jednego wora ocen dot. bardzo różnych osób i bardzo różnych kontekstów.
    Głupota niejedno ma imię i jest widoczna po obu stronach „barykady” a objawia się tworzeniem nachalnych, bezmyślnych stereotypów w czym niejaki „Golas” ma swój udział.

  72. Nie mogę zrozumieć, dlaczego stosunki polsko-żydowskie wywołują tyle agresji, nienawiści i nietolerancji. Urodziłam się po wojnie, na Ziemiach Odzyskanych. Wychowałam się na wsi, gdzie nauczycielka Pani K., której mąż zginął w Katyniu, i która wraz z dziećmi została wywieziona na Syberię, nie katowała nas nienawiścią do Rosjan natomiast tak pięknie opowiadała o przyrodzie syberyjskiej, tak ciepło wypowiadała się o ludziach tam żyjących, o wzajemnej pomocy w tym trudnym czasie i ludzkiej solidarności, a także ucząc rosyjskiego nauczyła nas literatury rosyjskiej. Moimi przyjaciółkami były: Żydówka, Niemka, Węgierka, Cyganka, ewangeliczka, należące do świadków Jehowy i oczywiście katoliczki. Obok mnie byli również ludzie niewierzący. Moi rodzice musieli się nauczyć żyć wśród obcych sobie ludzi, którzy tak samo jak i oni przyjechali z różnych zakątków świata i musieli wspólnie z innymi wypracować takie zasady, które nie dyskryminują nikogo. Musieli przetrwać. Wychowałam się wiec w tolerancji, otoczona wspaniałą przyrodą, wspaniałymi górami i pięknymi obiektami sakralnymi, na które patrzę i podziwiam kunszt i pracę minionych pokoleń, chociaż wiążą się przecież z kulturą niemiecką. Do dzisiaj mam w tej miejscowości wielu znajomych, swoje własne wspomnienia i miejsca, które chętnie odwiedzam. Wychowałam się w cywilizacji, która dawała każdemu prawo do życia, do własnych wspomnień i doświadczeń, do odmienności, do bycia odważnym. Wcześnie stałam się ateistką i nie odczuwam potrzeby wspólnych modlitw, chociaż czasami w nich uczestniczę.
    Nie drażnią i nie gorszą mnie książki Tomasza Grossa, bo opisane w nich wydarzenia są mi znane z wielu opowieści, wysłuchanych w wielu domach. O tym się po prostu mówiło i mówi. Kierowano się zasadą wyrażoną przez moją nauczycielkę o ludzkiej solidarności i wypracowywano takie zachowania, by nikt z nas nigdy nikogo nie krzywdził, bo z traumatycznym doświadczeniem trudno się żyje. Ale rozumiem czas historyczny, w którym rozgrywały się te dramaty, nie tylko Żydów ale i Polaków, bo przecież bezpośrednio po wojnie zginęło 30 tysięcy Polaków i nie tylko po stronie Narodowych Sił Zbrojnych czy Armii Krajowej ale też tych co włączyli się w nurt odbudowy kraju oraz zwykłych ludzi, którzy chcieli żyć i pracować oraz dbać o swoje rodziny. To przecież Polacy zabijali Polaków w imię własnych racji. Każda wojna demoralizuje bo daje przyzwolenie na zabijanie.
    Rozumiem, że każda epoka kieruje się innymi wartościami ale nie uważam, że tylko katoendecy mają rację i nie przyłączę się do tych którzy uważają, że wszystko w poprzednim ustroju było złe. Dlatego też winna być dokonana niezbędna analiza dokonań Polski Ludowej w każdej dziedzinie: naukowej, politycznej, społecznej, gospodarczej czy kulturalnej.
    Piszę o tym dlatego, że nie potrafimy spojrzeć na różne zjawiska z pozycji uniwersalnych, z pozycji solidarności ludzkiej. Kłócimy się o to kto jest ważniejszy, kto ma rację, kto jest prawdziwym Polakiem nie zastanawiając się nad tym, że wszyscy mamy prawo do życia i mamy prawo do własnych przeżyć, prawo do własnej świadomości, wspomnień, historii itp.
    Dając sobie prawo do poniżania innych, wyrażając pogardę wobec współobywateli, wobec inaczej patrzących, wobec innych, homoseksualistów, ateistów, komunistów, wyrażając obojętność na los ludzi biednych, godząc się na wykluczenie z życia ponad połowy społeczeństwa, dajemy przyzwolenie na przemoc instytucjonalną państwa w stosunku do obywateli i uważamy, że prawa człowieka są zbytkiem i zwalniamy się z obowiązku odpowiedzialności za wspólny los i przyszłość kraju. Wszystko to dzieje się ze strachu i bezradności, z braku instytucjonalnych i osobowych autorytetów. Wszechogarniająca nas demoralizacja powoduje, że nie interesuje nas głodne dziecko sąsiada, maltretowana obok kobieta, oszustwa polityków, bezprawie państwa, dzieci na śmietnikach. Krzyczymy natomiast głośno, że my „prawdziwi Polacy” wiemy co zrobić i robimy zapełniając więzienia do granic możliwości, krzyczymy, że tylko nasza moralność i wiara jest prawdziwa i katujemy społeczeństwo często niezbyt mądrymi wypowiedziami hierarchów kościelnych, którym dajemy przyzwolenie na haniebne zachowania, wysyłamy młodych ludzi na wojnę nie przejmując się konsekwencjami w imię fałszywie pojętej polityki i gospodarki. Żyjemy życiem innych bo nasze wydaje się nam nieciekawe. Jesteśmy niemoralni i łatwo krzywdzimy innych. Nasz indywidualny egoizm nie pozwala nam dostrzec drugiego człowieka. Ważni jesteśmy tylko my.
    Pozdrawiam.

  73. Polacy polskiego pochodzenia nie cieszyli się i nie cieszą najlepszą opinią,to są fakty bolesne i z pewnością budzące reflekcje,ale z tego powodu nikomu nie przychodzi do głowy o grożbie chęci ich unicestwiania.Widać są powody takiego stanu rzeczy.Niechęć do Żydów i żydów,widać i tego muszą być jakieś powody,nie może być utożsamiana z antysemityzmem.
    Istnieje przecież państwo Izrael,jest syjonizm z korzeniami rasizmu,jest bolesna historia polsko-żydowska i wszystko to podciągać pod antysemityzm to duża skala manipulacji.
    Godzi się przypomnieć,że do ludów semickojęzycznych zaliczają się tak Arabowi jak i Żydzi,którzy dziś są w otwartyk krwawym konflikcie podsycanym przez islamofaszyzm i judeofaszyzm.Kto dziś jest na tyle mocarnym w nienawiści do tych zwaśnionych nacji?!?!?!
    Gospodarz dyskusji ciągle jest w XIX i XX wieku prowokując demony rasizmu.

  74. Lizak! Dzięki, że piszesz (choć czasem można by krócej). Lubię Twoją lewicowość, a właściwie empatię.
    Jak widać, nie ma argumentów przeciw rozsądkowi, który reprezentujesz.

  75. Przytoczenie skrótu recenzji książki Chodkiewicza (Antony Polonsky) robi całą dyskusję nieco realniejszą, niż jakieś przedwojenne piosnki – przyzna pan, gospodarzu.
    Zatem spór faktograficzny idzie o to, (1) czy w pierwszych latach po wojnie zabito w kraju 400-700 Żydów, czy raczej 1000-2000, (2) jakie były powody antyżydowskich sentymentów, dobre czy złe. W pierwszej kwestii nie wydaje mi się, z perspektywy historycznej, aby różnica była istotna dla oceny zjawiska. Ja byłbym skłonny przyjąć liczbę niższą. Dziwny wydaje mi się argument Polonsky’ego, że należy dowodzić iż było mniej ofiar, bo gdyby udowodniono, iż było ich więcej, to co tu dowodzić. Niczego nie udowodniono, jedynie piśmiennictwo znacznie częściej wymienia liczbę wyższą, co wcale nie musi oznaczać, że jest ona bliższa prawdy. Po drugie, w całej złożoności historii Polski i relacji polsko-żydowskich, wydaje mi się, że główny atak Grossa faktycznie idzie na Kościół (jak to z resztą wielu blogowiczów podkreśla). A ten niewątpliwie ma rząd dusz, szczególnie w szerokich kręgach ludowych. Mnie też, jak Grossa, bardzo boli zasłona milczenia nad Zagładą właśnie wśród polskich mas. Wydaje mi się, że to najbardziej boli wszystkich Żydów. Nikomu z nich nie zależy na zadość uczynieniu za straty materialne, tzw. mienie pożydowskie. Chodzi o wyraźne udokumentowanie, że Polska była kiedyś gęsto zamieszkana przez Żydów, w Rzeczpospolitej tuż przed rozbiorami mieszkało ich ponad połowa, więcej niż w reszcie świata i że stała się Polska, i nadal jest grobem Żydów. Tego Kościół polski, mimo gestów JP II, nie uznaje, ani nie chce przyznać się do błędów i wypaczeń (tzw. grzechów) w tej sprawie.

    Przypomina mi się jeszcze epizod historiograficzny z Wielką Encyklopedią PWN w końcu lat 1960-tych, kiedy okazało się, że “historycy syjonistyczni” wypaczyli nazewnictwo i “obozy koncentracyjne” nazwali “obozami śmierci”, czy “zagłady” i trzeba było dołączyć specjalną erratę. Nie zauważyłem, aby ktoś o tym wspominał i oceniał.

  76. A bardziej ogólnie, trapi mnie nierealność dyskusji prowadzonych między Polakami, niezależnie od tego, jak się oni definiują i poddają kategoriom narodowościowym. Na przykładzie argumentów “ślicznego Marka” (w rozd. “Chodakiewicz o innych” tego wpisu DP) to widać. Skoro dominować ma w kraju ludowość, to argumenty są, że tak powiem, ludyczne, igrzyskowe, wielce zabawne. Żadnej rzetelności i uporządkowania, ani odniesienia do meritum, czy tego co przedstawił adwersarz. W mediach nie spotkałem rzeczowej analizy “Strachu” jako tekstu przy użyciu normalnie stosowanych narzędzi. Jest tylko “pochylenie się” nad emocjami, które ta książka wzbudza, zdaje się, kolejną falę strachu. W innych “tematach” podobnie, a jeśli idzie o pieniądze, t.zn. gdy interesy się ścierają, to już totalne jest pomieszanie umysłów i metod. Zdaje mi się, że tylko w polskim obiegu krąży odkrywcze powiedzenie – jak nie wiadomo o co chodzi, to znaczy że chodzi o pieniądze. Ludzie na zachodzie w swojej HIPOKRYZJI na takie sformułowanie widać jeszcze nie wpadli, albo dawno przeszli nad nim do porządku dziennego. A przecież interesy ścierają się w każdej dyskusji, np. interesy Kościoła z interesami reszty świata. Inaczej nie byłoby powodu do dyskusji i tam gdzie jej nie ma tam jest zgodność interesów.

    Chyba że kogoś denerwuje taki pragmatycystyczny wywód, to przepraszam.

  77. Książka Grossa to wezwanie do okazania empatii ofiarom szokujących, barbarzyńskich i długo u nas przemilczanych zbrodni. Dziwi i smuci, że w przeważającej mierze jest to w Polsce (nawet wśród komentatorów tego blogu) wciąż głos wołającego na puszczy.

  78. A na koniec, choć to może nie być sprawą trzeciorzędną, jeśli człowiek wygląda na niezbyt skomplikowanego, to co? Włosy uczesane, buty wyglansowane, a co w środku – multum komplikacji ma być?

    O historyku Chodakiewiczem, nb. faktycznie mianowanym na członka US Holocaust Memorial Council, sam nie będąc historykiem, mam “mieszane odczucia”. Nie naśmiewałbym się z jego szczerego wyznania metodologicznego, ale jego pozycja w tej kwestii jest podejrzana. Pisze on w podsumowaniu swojego artykułu w Rzepie:

    Obecnie zmagają się bowiem ze sobą w świecie zachodnim dwa modele uprawiania nauki: tradycjonalistyczny, empiryczny i postmodernistyczny, antyracjonalistyczny. Miejmy nadzieję, że w Polsce wygra ten pierwszy .

    Jak mawiają gdzieś w Ontario,my ass wygra empiryczny. Postmodernistyczny nie znaczy antyracjonalistyczny – albo chce się kogoś skołować na kompletnie zaściankowe manowce – to raczej znaczy nie głupio racjonalistyczny. Jak ktoś tego nie pojmuje, a wypada się zastanowić, czy Chodakiewicz to pojmuje, to po co się zabiera za te kategorie.

  79. Feliks
    diaspora jest czujna. Zapisz sobie na kartce,
    powieś na komputerku i nie pytaj więcej.

  80. Diaspora jest czujna! (Albi – nie)

    Golas

    Li tylko w niedziele – inaczej mowiac po macy – ale w poniedzialek jak sie dolicza, ze brakuje w stadzie owieczek, moze byc inaczej. W sobote liczone jest od tylu 10, 9, 8 … w poniedzialek normalnie 1, 2, 3 …Zapamietaj to do konca zycia, i przekaz dalej z laski swojej – ok?

  81. Wielce Szanowna Pani Ewa Gąsowska

    Wspaniały tekst.
    Doskonale osadzony w realiach naszego kraju.
    Nacechowany ciepłym humanizmem i życzliwością wobec drugiego człowieka.
    Wyraża się w nim głęboki szacunek dla tolerancji i konieczności rozumnego współżycia z innymi.
    Pozbawiony tak typowych i niskich emocji na tym blogu.
    Obrazuje on szerokie spojrzenie na problemy kraju i indywidualną gehennę pojedynczego człowieka.
    Jestem dumny, że są jeszcze ludzie, którzy nie dali się zastraszyć skrajno-prawicowym ekstremistom politycznym.
    Gratuluję pani Ewo,doskonałego wejścia do jaskini smoka.
    Mam nadzieję, że nie poprzestanie Pani na tym wpisie.
    Chcę również wyrazić przekonanie, że zainspiruje Pani w ten sposób innych blogowiczów do pisania równie rzeczowych i eleganckich wpisów opartych na obiektywnym opisie rzeczywistości.
    Z gratulacjami i wyrazami głębokiego uznania oraz poważania-Lizak.

  82. Może to się wyda komuś sympatyzującemu z PO czy Legią nudne, że z uporem maniaka podejmuję temat marnotrawstwa w Warszawie publicznych pieniedzy, lecz rzeczywistość dostarcza wciąż nowych dowodów na to, ze to jakaś zasada rzadzących w stolicy. Wydanie ponad stu milonów na basen Warszawianki (koalicja PO/UW/SLD Mokotów) i teraz zapowiedz HGW wydania 350 milionow na centrum handlowo-finansowe ze stadionem ITI-Legii. Zirytowalo to nawet Seweryna Blumsztajna z GW, lecz pewnie szybko został zbesztany za swoją nieprawomyslność względem pseudogospodarzy miasta.

    A tymczasem ta sama GW opisała jak buduje się obiekty sportowe w Krakowie. Centrum sportowo-rekreacyjne „Cracovia” z basenami, boiskami oraz innymi atrakcjami Pan Filipiak z „Comarchu” buduje za własne pieniadze. Całość ma kosztować 80mln zł. Projekt jest konsultowany z najlepszymi architektami miasta. Obiekt ma być dostępny dla wszystkich chętnych Krakusow za niewielka odpłanoscią. Bo w Krakowie bogaci ludzie tacy jak Cupiał czy Filipiak inwestują w sport pieniądze zarobione przez ich wlasne firmy, natomiast bogaci Warszawiacy stolicę traktują jak jakąś dojną krowę, którą należy dotąd doić aż padnie. Walter z Wejchertem oraz cała ekipa HGW to przyklady takich wlasnie krwiopijców. Cóż oni takiego dali temu miastu darmo? Dla przyszlych pokoleń? Nic! Gównianą telewizją nie zamydlą oczu Warszawiakow widzących ich nienasycone chciejstwo. Jeśli HGW miast solidarnie budować Stadion Narodowy sprezentuje tę kasę ITI to znaczy, że to miasto jest już nic nie wartym bezideowym humbugiem i prostytutką na żądanie polityków

  83. Joanna, wczoraj, 20:47
    Mam podobne podejście do problemu tożsamości narodowej. Zawsze czułem się tylko… człowiekiem i poczuwam się do pokrewieństwa z wszystkimi ludźmi. Nigdy nie przyszło mi do głowy dzielić ich, czy to z powodu koloru skóry, czy wyznania, na lepszych i gorszych. Jeśli już, w ostateczności, to jak filmowy Pawlak, na mądrych i głupich, bo tacy się niestety zdarzają. Nie rozumiem też, po co takowe podziały innym. Dlaczego stawiają się ponad innymi z powodu zamieszkiwania w jakimś kraju, albo wiary w jakiegoś Boga? Dla mnie to niepojęte.
    Pozdrawiam Was wszystkich, ludzie.
    R.N.

  84. Ile mozna na ten temat ?! Zydzi – Polacy, Polacy – Zydzi, czy to jest jakies polskie hobby ? Co chwila powstaje wielka dyskusja na ten sam temat. Prosze, zejdzcie z tych narodowosci ! Dajcie im pozyc !

  85. Re telegraphic observer:

    Niech sobie świat zachodni toczy spór o model uprawiania nauki.My żyjemy w Polsce i jesteśmy świadomi wymogów warsztatu nauki historycznej.Z faktami dającymi świadectwo prawdy historycznej nie dyskutuje się.”Historyk” GroSS sprawił,że zostały wydane dwie wersje książki i angielskojęzyczna różni się od polskiej.Niepokój społeczny wzbudziła intepretacja z posądzeniem o zbiorową odpowiedzialność za udział Polaków w procesie antysemityzmu.
    W TVP Tomasz Lis w swoim programie autorkim z pianą na ustach bronił swojej tezy dotyczącej antysmityzmu w podzielonym KK wskazując na ośrodek masowego komunikowania kierowany przez Tadeusza Rydzyka.Posłużył się retoryką Jerzego R.Nowaka,ale nie potrafił nawet z kontekstu wyjąć dokumentujące swoją tezę zdanie.Miało to miejsce przy wyjątkowo nieudolnej próbie omówienia kryzysu w KK.

  86. Przyjemnie było w ten szary pochmurny wiosenny poranek przeczytać wpisy
    Ewa Gąsowska pisze:
    2008-04-09 o godz. 14:41
    oraz

    Maślana pisze:
    2008-04-09 o godz. 23:40

    Serdecznie za nie dziękuje , jeszcze pozwolę sobie w tym miejscu zacytować Edwarda Stachurę który śpiewał że ,, Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba,,
    Miło by było dodać za poetą z nadzieją w sercu
    ,,Na ziemi, której ja i ty Nie zamienimy w bagno krwi,,

  87. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    WODNIK53 – 8.04., godz. 13:21 – pisze:

    / W Talmudzie napisano, iż “Biada ludziom którzy widzą, a nie wiedzą co widzą”. /

    Wodniku, tak z reka na sercu, sam bys tego nie wymyslil – prawda?

  88. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    WODNIK53

    Jezeli nie mozna zainstalowac/wmowic zbiorowej odpowiedzialnosci stworzmy pozor zbiorowej inteligiencji – prawda?…hoffentlich bleibt der „Schnupfen” die einzige Erinnerung!

  89. Pozwalam sobie dorzucić zachowane fragmenty „świątecznej rozmowy”, przeprowadzonej w Neapolu, 25. marca 2000 z Herlingiem-Grudzińskim, która ukazała się w Gazecie Wyborczej z dnia 29.04-1.05.2000r.:
    „Chodziło mi o zajęcie się bezczelną większością żydów amerykańskich, którzy Holocaust uważają niemal za dzieło Polaków (o Niemcach z wielu powodów lepiej nie mówić), pragnąc w ten sposób oczyścić swoje sumienie z bezspornego faktu, że potężna społeczność żydowska w Ameryce nie kiwnęła podczas wojny palcem, by przyjść z pomocą europejskim ofiarom Holocaustu . O ileż łatwiej wskakiwać na pochyłe drzewo polskie, opluwać ludzi, którzy antysemityzm wyssali z mlekiem matek!
    Opowiadanie miało się nazywać „Dwóch dodatkowych” i miało się opierać na opowiedzianym mi przez Jerzego Stempowskiego incydencie.

    Stempowski mieszkał podczas wojny w neutralnej Szwajcarii. Potężna i bogata organizacja żydowska w Stanach, przypuszczalnie masońska zwróciła się do niego, też masona, z prośbą o wykupienie za grube pieniądze dziesięciu wymienionych imiennie Żydów z hitlerowskich kacetów. Stempowski nawiązał kontakt z poselstwem niemieckim w Bernie i przedstawił ofertę. Była tak hojna, że poselstwo po konsultacji z Berlinem się zgodziło natychmiast, a nawet posunęło się dalej. Jak sklepikarz dorzuca gratis dobremu klientowi dodatkowe płatki szynki, tak oni za otrzymaną od Żydów amerykańskich sumę dostarczyli dwunastu zamiast dziesięciu kacetników. Po pewnym czasie Stempowski otrzymał list od amerykańskich mocodawców z bardzo chłodnym podziękowaniem za wykonanie prośby i z dopiskiem: „Ale kto pana prosił o dwóch dodatkowych ?”

    Krążyłem długo koło tego tematu, szczególnie pomocna była mi wydana w Stanach książka profesora teologii protestanckiej w jednym z uniwersytetów amerykańskich „America and the Holocaust”, książka przerażająca, ale surowiec narracyjny okazał się w niej za wątły i za kruchy. Omówiłem tylko książkę w moim dzienniku, co zachęciło warszawskiego wydawcę do wydania jej w przekładzie. A z opowiadania nic nie wyszło.
    Wracam jeszcze na chwilę do Stanów. Żydzi amerykańscy tym – razem bardzo słusznie – wytykają Polsce dwa powojenne pogromy, w Krakowie i w Kielcach. Bardzo słusznie, bo niezależnie od tego, kto zarzucił wędkę do brudnej wody, znaleźli się polscy antysemici, którzy chętnie połknęli przynętę. A wędkę zarzuciło NKWD, dla swoich bardzo określonych celów. Dowiedzieliśmy się o tym przed laty od pułkownika Chęcińskiego z UB, emigranta w Izraelu po „syjonistycznej” czystce w Polsce. Potwierdza to dziś Jewgenij Żirnow w cenionym piśmie moskiewskim „Kommiersant”. Pani Madeleine Albright, która coraz bardziej lubi obecnego prezydenta Rosji, miałaby więc okazję do omówienia tej haniebnej afery z pułkownikiem Putinem z KGB, wyniesionym na moskiewski tron.”

    To było by tyle na temat „ludzie i ludziska”

    Alfred

  90. jasny gwint.
    nie powinienem się tutaj odzywać. Na temat lektur nie mam nic do powiedzenia. Natomiast mam wielki szacunek do Ciebie i do tego co tutaj napisałeś. Otóż powołujesz się na własne doświadczenie. Na to co Ty!!! widziałeś i czułeś… i czemu dajesz dowód po latach, gdy już nie są dopuszczani do głosu ludzie, który mogą dać świadectwo prawdzie. Ponieważ też już długo żyję to wiele widziałem, przemyślałem i pamiętam, więc podkreślam ważność Twojego głosu. Słuchajcie ludzie świadków, którzy jeszcze pamiętają (dobrze), myślą logicznie, i wyciągają wnioski słuszne. Nie polegajcie na opiniach graczy i koniunkturalistów. A swoją drogą coraz bardziej doceniam swoich nauczycieli, którzy tak się zachowywali jak teraz jasny gwint. Coraz bardziej doceniam też głosy swojej rodzinnej „starszyzny” niestety już nie żyjącej, starszyzny, która mówiła o rzeczach strasznych z naszej Polaków historii, o rzeczach, o których dzisiaj dziwnie cicho
    Pozdrawiam Lech.

  91. Weekend dobiega końca. W kraju szybciej niż w prowincjach północno-amerykańskich. Lada moment Gospodarz otworzy swoim kolejnym wpisem nowy, pracowity tydzień. Wielka szkoda, że nie posunęliśmy się daleko w temacie rynku produktów medialnych, asymetrii informacyjnej i innych jego niedoskonałości, aż po wypieranie lepszych towarów przez gorsze. Patrząc z oddali, jest to typowe dla krajowych rozwiązań: z jednej strony dużo się mówi o empatii i innych etycznych normach gospodarowania, z drugiej karawana z rozwiązaniami ekonomiczno-politycznymi jedzie w innym kierunku, t.j. w kierunku odpłatności. Chcesz lepsze media – kup sobie kabelowke; chcesz iść bezzwłocznie do lekarza – zapłać; chcesz mieć prawo do aborcji – kup sobie bilet do Anglii, Niemiec, lub na Ukrainę; itd.

    Pocieszające jest, że wiosna idzie, serca wznosimy do Pana, a nawet się zapowiada, że współczesna historia kołem się potoczy. Lubię, jak ludzie się radują. Wiem, powtarzam się. Dziękuje zatem szanownej/emu L.G. (2008-04-12 o godz. 00:57 ) za miłą ripostę. Zaznaczę przy tym, że mój dziadek siadał pod stodołą, a nie przed chałupą, bo w chałupie zarządzała moja babcia, a on nie chciał jej się nawinąć. Była ona osobą silnej woli, od niej bierze się moja wiara właśnie w ogromną rolę woli ludzkiej. Gdyby nie ona, zapewne mój ojciec nie ukończyłby krakowskiego gimnazjum (Jacka), ani UJ, żonę znalazłby gdzieś w promieniu 20 km od wsi, mój materiał genetyczny byłby zatem inny, też żone miałbym z niedaleka. Moja babcia nie zmieniła biegu ziemi wokół słońca, ale miała kosmiczny wpływ na moją egzystencję.

    Feliks Stychowski ( 2008-04-10 o godz. 22:30 ) zwraca moją uwagę na PRL-owe Who is who. Ja zaś give a damn sh*t, jak się “ocenia” generała Jaruzelskiego i wszystkich, którzy obsadzali podległe mu szczeble, kto był w ZOMO, a kto przed nim uciekał, kto był badylarzem, cińkciarzem, polonijnym biznesmenem, docentem marcowym, biorcą talonów na malucha albo przydziału na mieszkanie, kto podpisał specjalne pokwitowanie za paszport, i jak je wypełnił potem. Wszyscyśmy odegrali jakieś PRL-owe role. Ale kurtyna zapadła, może nie od razu, nie w całości w roku 1989, ale bezpowrotnie zapadła na wieki. Te detale, osobowe kartoteki, zniszczone lub nie, nie powinno to wszystko mieć teraz najmniejszego znaczenia, jedynie ściśle historyczne. Ale ma. Bo odziedziczyliśmy po PRL-u tę mentalność (niektórzy z nas się z niej wyzwalają lub wyzwolili), bo chodziliśmy do PRL-owej szkoły, jeździliśmy PRL-owym tramwajem, wypełnialiśmy PRL-owskie ankiety osobowe i załączaliśmy do podań PRL-owskie, własnoręcznie napisane życiorysy, bo żyliśmy w tym systemie i nawet jeśli byliśmy w opozycji, to PRL narzucał nam możliwości i zakres opozycyjnego działania, penetrował i śledził, i mimochodem uczył pewnych nawyków. Jeden z nich prowadzi do hasła “zima wasza, wiosna nasza”, do tej idei, że wystarczy ich (onych) zastąpić na stanowiskach i już będzie dobrze. Krótko mówiąc, jeśli policjant na Montelupich posługuje się dzisiaj tymi samymi standardami przestrzegania prawa i traktowania podejrzanych jak milicjant kilkanaście/dziesiąt lat wcześniej, to dlatego, że jest to przejęte metodą dziedziczenia. Pomyślnego tygodnia życzę – T.O.

  92. Re Feliks Stychowski:

    W wymieniance dzidziczenia nie została uwzględnona praktyka braku praworządności.To jako cnotę przyjmowali ludzie z układów po transformacji systemowej.Do dziś tkwimy w partyjniackiej demokracji rodzącej brak zaufania do aktora teatru polityki,bo jawi się jako polityczny szuler.

    „KATYŃ!Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy.”To skuteczna próba jak dziełem sztuki można utwierdzać się politykce historycznej w wyniku której z katów robić się ofiary.

css.php