Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

10.04.2008
czwartek

Wisielcze wiadomości

10 kwietnia 2008, czwartek,

W środę 9 kwietnia o godz. 22.30 wszedłem na stronę internetową „Dziennika”, żeby „na dzień dzisiejszy powziąć wiedzę” i być na bieżąco wydarzeń„w tym kraju” (nie cierpię takiej polszczyzny, więc ją ośmieszam). Pierwsze trzy wiadomości, jakie widniały na stronie tego dziennika, były następujące:

  • Powiesił się sędzia podejrzany o korupcję.
  • Oprawca biznesmena powiesił się w celi.
  • Chłopak powiesił się przez głupich kolegów.

Mamy do czynienia z galopującą tabloidyzacją mediów i nawet „Dziennik”, który raz na tydzień przynosi poważny i ambitny dodatek „Europa”, jako pierwsze na swojej stronie internetowej podaje wiadomości wisielcze. Wiem, że zaraz będę oskarżony o nostalgię za PRL-em, ale wtedy przynajmniej czytać było łatwiej (pisać i publikować było trudniej). Pierwszych stronic w ogóle się nie czytało, a wiele osób zaczynało czytanie gazet od końca, niektóre wręcz na tym kończyły. „Politykę” na przykład czytano od końca, od felietonów, dlatego pozwalam sobie na żart, że felietoniści byli mistrzami gry wstępnej.

Dzisiejsze media, zwłaszcza elektroniczne, są bardziej okrutne. Żeby dowiedzieć się z radia , z telewizji lub z Internetu co się dzieje „w tym kraju”, trzeba najpierw obejrzeć skomplikowane operacje chirurgiczne, zagłodzone dzieci, zdegenerowanych rodziców i bestialskich przestępców. Co druga osoba pokazywana w telewizji naciąga na twarz kurtkę, albo zakrywa swoje oblicze czymkolwiek, byle tylko nie pokazać się telewidzom. Jesteśmy (ja i mnie podobni) w sytuacji bez wyjścia – my nie chcemy na tych ludzi patrzeć, oni nie chcą się pokazywać, ale musimy ich oglądać, bo rządzi rynek, panuje żelazna zasada mediów: Krew na pierwszej stronie. I do tego dochodzą reklamy, których kiedyś nie było. Zanim się człowiek rozsmakuje, czytając o kolejnym powieszeniu, już na cały ekran pojawia się barwna, wesoła reklama, której nie oprze się żaden wisielec.

Na początku każdej gazety lub serwisu informacyjnego jest katastrofa, w środku każdego pisma znajdują się sążniste artykuły i niekończące się debaty o przyszłości prawicy, lewicy lub centrum (niepotrzebne skreślić). „Agonia lewicy”, „Kryzys prawicy”, „Kiedy podzieli się PiS?”, „Rozpad LiD”, „Nijaka Platforma” – gdziekolwiek spojrzeć, albo ktoś wisi, albo coś spada. Wskaźnik optymizmu podobno rośnie, ale nie w mediach.

Dobre, to znaczy budujące wiadomości, można znaleźć w rubryce sportowej „Gazety Wyborczej”: „Jan Krzysztof Bielecki ambasadorem Lechii”. Były premier Polski został oficjalnym ambasadorem gdańskiej drużyny piłkarskiej. Że też w czasach „Fryzjera”, w dniu, kiedy minister Sportu mówi, że korupcję w piłce należy „karać jak pedofilię”, ktoś tak niepokalany jak dwojga imion Bielecki godzi się zostać ambasadorem klubu piłkarskiego to jest prawdziwy news, wart wiadomości o kilku powieszonych.

JKB – czytamy – ma osobowość , która pomoże w dyplomacji i w promocji klubu. Ambasador ma promować klub, umacniać prestiż marki w kraju i za granicą, będzie kreował pozytywny wizerunek marki oraz integrował „środowisko przychylne gdańskiemu klubowi” (czytaj: kibiców). Stanowisko Bieleckiego ma być honorowe, ale nie od rzeczy jest fakt, iż ambasadorem zostaje prezes największego banku w Polsce, a może nawet w Europie Środkowo – Wschodniej. Mój doradca (honorowy) do spraw futbolu, red. Tomasz Wołek, założyciel pierwszego w Polsce klubu kibica Lechii (v-prezes Donald Tusk), były rzecznik Lechii i speaker na jej stadionie, przypomina, że był to ulubiony klub gdańskiej opozycji Tusk, Hall, bracia Rybiccy, Bielecki (o Kaczyńskich, jak to Wołek, nie wspomina). W 1983 roku, w ramach rozgrywek Pucharu Zdobywców Pucharów, do Gdańska zjechała drużyna Juventus Turyn, z Bońkiem i Platinim. Wtedy na trybunach pojawił się Lech Wałęsa, „osoba prywatna”, świeżo po wyjściu z internowania, a przed nagrodą Nobla. Z meczu zrobił się wiec na cześć przywódcy Solidarności.

A dzisiaj na czele państwa stoi Lech Kaczyński (ciekawe, czy był na owym meczu), zaś ambasadorem klubu zostaje bankier i były premier, Bielecki. W nowej rzeczywistości mniej liczy się człowiek – legenda, a bardziej człowiek wyposażony w inne walory. Wczoraj „bohaterem dnia” był szef piłkarskiej mafii, Fryzjer, który wystąpił w telewizji, mówiąc, że jest niewinny, nie był sędzią, nie brał pieniędzy, nic mu nie wiadomo o korupcji w Arce Gdynia, i demaskował układ dziennikarzy – kundli oraz prokuratorów (kolejny układ, w którym tkwią dziennikarze; szkoda, że Fryzjer nie mówił o dziennikarzach mediów niemieckich).

Ciekawe, jak dżentelmen Bielecki poradzi sobie w bagnie polskiej piłki nożnej, w której trener idzie z prokuratury prosto na stadion poprowadzić mecz swojej drużyny. Czy prezydent Kaczyński podpisał nominację ambasadora i czy ambasador Bielecki będzie składał listy uwierzytelniające na ręce prezesa Listkiewicza?

Wiadomości sportowe są nie gorsze niż wisielcze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 97

Dodaj komentarz »
  1. W tej calej bryndzy mozna jedynie liczyc na Pana Passenta.
    Wiadomo, ze nie bedzie o wisielcach ale za to wiadomo, ze bedzie o tym co znowu glupiego zrobili Kaczynscy.
    Och ta tabloizacja publicystyki…

  2. Panie Redaktorze!

    Zanudzi???

  3. Andrzeju Faliczu a gdzież Ty się doczytałeś o postępowaniach najjaśniejszych braci? A i owszem jest wzmianka o prezydęcie ale w kontekście obojetnym. Swoją drogą jednak jak słucham tych wszystkich fryzjerów w TV to nabieram przekonania że sa to same niewiniątka a prokuratura się myli. Ja osobiście to zamknąłbym tą naszą extraligę, która ze sportem ma niewiele wspólnego a więcej z biznesem i zaczął budować na gruzach nową jakość. Może wtedy i TV ogólniedostęnej możnaby pooglądać zmagania naszych dzielnych kadrowiczów a tak tyo tylko cyfra i fryzjer.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To normalna kolej rzeczy grzechu pierworodnego,który dotknął również czasu transformacji systemowej.Traktat okrągłostołowy i antyobywatelska ustawa zasadnicza nie tylko umocniły polityczne szulerstwo i korupcję,ale utrwaliły również i politykę historyczną w zakresie nadużywania pojęcia antysemityzmu.
    „KATYŃ!Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy”.Dokumentują to dwie ksiąki historyczne Normana Devisa ORZEŁ BIAŁY GWIAZDA CZERWONA o stosunkach polsko-bolszewickich 1919-1920,oraz Marka Chodakiewicza PO ZAGŁADZIE o stosunkach polsko-żydwoskich 1944-1947.
    Pracując w policji ekologicznej mam doświadczenie konsekwencji przeciwstawiania się braku praworzadności.

  6. Prawdopodobnie przekroczylem pewna linie w krytyce ostatniego felietonu…
    Niemniej jednak uwazam, ze „character assasination” profesora Chodkiewicza w oparciu o wybrane zdania i przesmiewcza ich interpretacje jest prostackie i wskazuje na slabosc w sferze argumentacji oraz manipulacje.
    Swiadczyc moze o tym, ze szuka sie taniego poklasku wsrod motlochu, ktory na takie numery daje sie nabierac i malo tego bedzie sie podlaczac do rechotu z Pana Profesora na bazie „oczywistych faktow” dostarczonych przez Pana Daniela Passenta.
    Poniewaz ten blog czytam ja i paru inteligentnych ludzi (mnie nie wypada sie samemu do takowych zaliczac – ..”juz czytam radosny rechot absolwenta – szkoly w Szczytnie…”) czuje sie w ich i swoim imieniu osobiscie i trzeciej osobie mnogiej urazony.

    Pospieszam zakupic ksiazke Profesora Chodkiewicza „Po zagladzie” i na pewno polece ja wszystkim, ktorych spotkam!
    Jak przeczytaja to ich zaprosze na ten blog zeby wyrobili sobie sami swoje zdanie o Panu Passencie.

  7. Oczywiscie: profesor Jak Chodakiewicz
    – zhetmanilo mi sie przez pomylke.

    Pana Profesora serdecznie przepraszam i nie moge sie doczekac by zabrac sie do czytania jego ksiazki.

  8. I jeszcze zeby oddac honor:

    Marek Jan Chodakiewicz (ur. 1962) jest profesorem historii i dziekanem w The Institute of World Politics w Waszyngtonie. Doktoryzował się w Columbia University w Nowym Jorku. W 2005 r. prezydent Stanów Zjednoczonych mianował go członkiem Amerykańskiej Rady do Spraw Upamiętniania Holocaustu. Jest autorem wielu prac wydanych po polsku i angielsku.

    Prosimy Pana Panie Passencie o gruntowna wiwisekcje (oczywiscie przesmiewcza) zyciorysu Pana profesora…
    Proponuje zaczac od tego, ze prezydentem w 2005 byl….itd.

  9. Panie Redaktorze!
    Ależ te objawy możemy zauważyć we wszystkich mediach. „Fakty” rozpoczynają się od wysiedlenia bezdomnych, „Wiadomości Sportowe” od kataru Kubicy, a „Pogoda” od tego, że prowadzącemu układ chmur układa się w formie skoczni Małysza.
    Wspaniałym potwierdzeniem Pana słów jest szeroko rozumiana kultura masowa. Nie ma już rzeczy normalnych, wszystko jest wspaniałe, szokujące, cudowne, niepowtarzalne. Każda gwiazdka 10-minutowa jest światowej sławy artystką, każdy występ jest szokiem i olbrzymią niespodzianką.
    Ten bębenek musi być cały czas podbijany. Ale czasy normalne już nie wrócą. Idzie młode pokolenie, które już nie potrafi inaczej.

  10. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To ze bedzie gorzej http://www.rp.pl/artykul/118689.html Szanownego Gospodarza, nie przeraza? Ist es wahr, dass man hinterher für drei Personen Freikarten bekommt, wenn man wenigstens an einer Stelle geklatscht hat…

    szestow – 9.93., godz. 23:21

    Madry Polak po szkodzie? Die Zukunft in Polen gehört den Hallunken…

  11. Tym razem nie na temat „Wisielczych wiadomości”, ale chciałbym się tutaj podzielić z Gospodarzem i Czytelnikami odkrytą przeze mnie rewelacją na temat pochodzenia sławnego terminu „moherowy beret”. Jest ogólne przekonanie, że wymyślili go zwolennicy Platformy Obywatelskiej, czy wręcz sam Donald Tusk. Miałem już wcześniej głębokie przekonanie, że czytałem o tym znacznie wcześniej niż przed przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi i teraz to znalazłem. Otóż termin ten wymyślił Jacek Kurski w 2005 roku jako członek pomorskiego LPR-u (sic!). Nazwał wtedy klasycznym „moherowym beretem” ówczesną poseł Gertrudę Szumską, związaną ze środowiskiem zwolenników Radia Maryja. Można to sprawdzić w artykule zamieszczonym w „Trójmieście”, lokalnym dodatku „Gazety Wyborczej” z 20 lutego 2005 r.

  12. Re Andrzej Falicz:

    Proszę mieć również na uwadze:
    1.KATYŃ – J.Paula historia zbrodni przemilczenia
    2.Wspomnianą wyżej Normana Devisa.
    W tym kompleksie historycznych faktów można będzie dobrze sobie uzmysłowić co to jest Ojczyzna.

  13. Panie Danielu kochany,

    wisielcze ? Cóż w tym dziwnego ? Przecież Krystyna Grabicka z PiS (coby nie mylić z Lucyną Grobicką z niegdysiejszej TVP) przestrzegała w debacie sejmowej, czując nosem, wietrząc rzec można ślady krwi, te kilka kropel na wisielczym sznurze kiedy pękają kręgi: „Czy państwo pamiętają jaki był koniec zdrajcy Judasza ? Przypomnę. Obwiesił się !”. Koniec cytatu. I nie rozstrzygając czym się obwiesił (na przykład bizuterią ze złota i szafirów znalezioną ostatnio nad Titicaca) pozostaje spointować za włoskim poetą i piosenkarzem religijnym, lepszą wersją Mietka Szcześniaka „che Iuda sono pure io”.

    PS. Stęskniłem się za Panem straszliwie. A Pan za mną ? 😀

  14. Dżentelmen Bielecki będzie się czuł w polskiej piłce jak ryba w wodzie.

    Nie ma co płakać nad tabloidyzacją mediów. Taka jest rzeczywistość i jedyne co możemy na to poradzić to czytać i kupować niestabloidyzowane periodyki.

    W końcu z władzą pieniądza można wygrać tylko za pomocą pieniądza 🙂

    Pozdrawiam

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  15. Szanowny Panie Redaktorze,
    krew na pierwszych stronach i krew na ekranach. Rozpad takiej partii , nieporozumienia w innej , nie wiedzieć co w następnej. Wszechobecne reklamy ( tak głupie , że zastanawiamy się nad pracą w branży , gdyż stać Nas na dzieła sztuki w porównaniu np. z jogurtami mającymi „owoce ze krzaczka” , mnóstwo kasy możemy zarobić…) I jeszcze nieuczciwość w piłce. I próba ratowania tejże autorytetami.
    Rozpacz…
    Dyskusje o misji telewizji i radio , pozostaną najwidoczniej dyskusjami tylko, o ile Zarządy tych mediów nie zrezygnują z publiczności i pozwolą sobie na wyniki oglądalności mierzone promilami , nie procentami. I Pan i My , jesteśmy właśnie „promilami” oglądalności. Przypominamy tu , że wpływ ma zawsze większość (czyż to nie zasada demokracji?). Nic nie szkodzi , że ta większość chce bezmyślnego konstatowania krwi , szubienic , kółek wzajemnej adoracji w stylu „Taniec z gwiazdami” lub „Jak oni śpiewają”. Nic nie szkodzi. Media sprzedają to , na co jest szalony- jak widać-popyt. A Pan i My? Cóż , zapraszamy do teatru , do biblioteki , na koncert. Tam bowiem rozum ma jeszcze cokolwiek do powiedzenia…
    Pozdrawiamy.

  16. Dzięki za tekst! Już nie można wytrzymać tych wisielczych wiadomości, które mają przykuć naszą uwagę. A że media nie potrafią przedstawiać ciekawie spraw istotnych, więc epatują krwią i degeneracją. Kiedy odkryto, że w jakiejś rodzinie zabijano niemowlęta, a zwłoki trzymano w beczce, to tę beczkę pokazywano we wszystkich programach informacyjnych przez kilka miesięcy. Po co? Sądzono zapewne, że nie jest nam łatwo zrozumieć, iż zabijanie dzieci i trzymanie ich zwłok w beczce to rzecz niewłaściwa.
    Gorzej, że to się rozrasta. To już nie jest „kącik horroru” ale cały serial; sprawy kraju i świata przedstawiane są równie idiotycznie, na zasadzie „kto się nieładnie zachowuje”.

  17. … a jaki numer wykręcił mediom (TOKFM end TVN24 ) pilot samolotu który szcześliwie lądował rano na Okęciu a wyczuwalne było oczekiwanie na newsa o katastrofie i akcji ratunkowej .
    Zapewne też reporterzy innych stacji byli gotowi do relacji.
    Rozczarowujący ten anonimowy pilot !

  18. Tabloidy i internetowe wydania dzienników dostarczają przede wszystkim sensacyjnych informacji z nutą „wisielczego nastroju” i „będąc pod wpływem” (na bani). Jeżeli ważyć intensywność i miejsce (1 strona) podawanych informacji to najczęściej wypadki drogowe na „podwójnym gazie” powodują policjanci, a głównie tylko młode matki z pociechami na wózkach uprawiają slalom z końcowym przystankiem w białej izbie. Dawki sensacyjnych informacji pośrednio pokazują ile jest jeszcze problemów społecznych przed rozwiązaniem, których stoimy. Na drugim biegunie wypychane są wiadomości o charakterze „realnej rzeczywistości” tj. 160 000 gospodarstw domowych odcięto prąd /tendencja wzrostowa/, z pensji dyrektora, który przez przypadek został premierem i jest piłkarzem można podłączyć za zyski banku ponad 1 000 000 mieszkańców do nowego źródła energii. Jest to chocholi taniec informacji.
    Kto ruszy spetryfikowaną strukturę Polskiego Związku Piłki Nożnej i pomoże młodym pasjonatom „kopania” ten wygra następne wybory !. Więc zakładajmy za premie przypadkowych ministrów i premie z „uwłaszczenia” tzw. zielone boiska, ponieważ problem przerósł wszelkie możliwości rządzących, a chłopcy grają na betonie lub asfalcie i itd.
    PS. Na stadionie gwizdać każdy kibic może, na boisku tylko sędzia, ale i tak wszędzie przekręty. Wyskoczyła ostatnio dobra wiadomość i to prawdziwa, młoda kielczanka w Krakowie pięcioraczki urodziła i zamierza chyba emigrować.

  19. Torlin 9:07
    Czytałeś wczorajszy wywiad z Adamem Pieczyńskim w GW i artykuł w DF http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5090027.html ?
    Pan Pieczyński świetnie wie, czym i jak należy mnie karmić. A jeżeli tego rodzaju przekazu nie trawię, to nikt po mnie płakał nie będzie. Okazuje się, że nie jestem już grupą docelową. Czytałam ten wywiad z prawdziwą wściekłością. To nie jest żadne dziennikarstwo, to cyniczna produkcja socjotechnicznej papki, świadome ogłupianie odbiorców, które szef TVN24 śmie nazywać misją!
    Zaraza dotyka zresztą prawie wszystkich. Media stają się do siebie bliźniaczo podobne w serwowaniu informacyjnej brei i narzucaniu wizji świata, który w realu nie istnieje. Może dlatego, że nie trzeba „wiedzieć”, wystarczy „mieć wiedzę”.

  20. Co tu więcej dopisać? Chyba nie wymyślę. Ma Pan rację. Z wyjątkiem jednego. Moje dzieciaki cedzą te stabloidyzowane wieści niczym sito wodę przy odcedzaniu makaronu. Chyba uodporniłem je na działanie durnej reklamy podlanej krwawym tłem. Pozdrowienia.

  21. Waldemarze!
    Pilot zasługuje na potępienie i towarzyski ostracyzm. Czuło się to napięte czekanie na żer. Obowiązkiem samolotu było się rozbić i spłonąć. A tu takie rozczarowanie, że trzeba podać normalnie dobrą informację.

  22. Czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć dlaczego Pan Kalisz i jeszcze kilku innych polityków nagminnie mówią: „ja rozumie”, zamiast: „ja rozumiem”? Prymitywna, nonszalancka wymowa, brak wykształcenia czy naleciałości regionalne?

  23. Panie Danielu! nagroda za cierpliwosc temu, kto ma czas i cierpliwosc czytac takie bruklowce jak Dziennik mi jeszcze probowac doszukiwac sie ciekawych informacji.
    Przemilcze juz uzytkowa polszczyzne wiekszosci dziennikarzy.
    Najczesciej wiadomosci publikowane na zasadzie DZWONIL GDZIES DZWON, LECZ NIEN WIEDZEIC GDZIE ON?.
    Najciekawsze ostatnio byly bogate informacje na tenmat inflacji w USA. To juz taaaaaka bomba! Czy wogole dziennikarze wiedza zasadnicza definicje inflacji????????.Jako ekonomista, mieszkajacy juz dosc sporo w USA, analizujacy ekonomike i rynek nawet blisko nie widze pierwiatkowej czasteczki inflacji.Widze natomiast problem nadprodukcji.
    W istocie dyletanckie rozprawianie o rozpadzei PiS-u, agonii LiD-u itp. dyrdymaly, ich poziom i wartosci poznawcze doprowadzaja do niestrawnosci ( delikatnie mowiac mdlosci).
    Co do wiadomosci sportowych hm!.Jan Krzysztof Bielecki z pewnoscia nie bedzie w skladzie ificjalne delegacji na Igrzyska w Pekinie,Beenhaker juz powoli nas przygpotowuje na to, iz plonnym jest oczekiwanie na sukces naszej reprezentacji na tegorocznych Euro, Kubica poki co niczym Fittipaldi pnie sie do gory w klasyfikacji Formuly 1, Otylia Jedrzejczak z podcietymi skrzydlami poleci na Igrzyska , na zuzlu jestesmy potega a w badmintonie mamy szanse.
    Tym optymistycznym akcentem koncze informujac, ze Polskie Golebie Pocztowe zajely 3 miejsce na mistrzowstwach swiata w w Antiqua Bamboa!,tammiedzy innymi Premier wlada swobodniue czteroma obcymi jezykami tylko szkoda ze nie j. polskim.

  24. Wisielcze humory

    Wisielcze wiadomości wywołują wisielcze humory.No i potem się dziwimy dlaczego nasze społeczeństwo ma opuszczone głowy i nie śmieje się. A niby dlaczego?Przecież jeszcze nie zidiociało tak do końca jak niektórzy kierownicy naszych społecznych poczynań. Był przecież początkowo niespotykany entuzjazm,”Żeby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”.W rezultacie spopielono wszystko. Stąd tylu wisielców nie potrafiących sobie poradzić z obfitością wolności,pluralizmu i demokracji.Taki stan rzeczy nasuwa wątpliwości co jest nadrzędnym, wartości czy życie? Czy w ogóle tymi wartościami jest wysycone nasze ,powiedzmy sobie,demokratyczne życie. Dlaczego Konstytucja musi eksponować wartości, które mamy w nadmiarze i czy w istocie jesteśmy państwem prawa? Prawdę mówiąc mnie się zawsze wydawało,iż każde państwo jakieś tam prawo ma i udowadnianie na tym tle,że my jesteśmy państwem prawa zakrawa jakby na kpiny. Chyba,że taka enuncjacja konstytucyjna jest przyznaniem faktu bezprawia w Polsce i apelem o uporczywe i konsekwentne przywracanie prawa i sprawiedliwości w naszej Ojczyźnie. A może to jest tak ,że prawo ma charakter klasowy,jak głoszą wiadomi i zdeklasowani wieszcze interesów klasy robotniczej. Sprowadzając istotę tej myśli do sedna,należy powiedzieć, że posiadacz posiada prawo, a wywłaszczony z prawa może zaledwie je wykonywać na poziomie np. Montelupich. Jakież to eleganckie, nieprawdaż? Cała zaś reszta jest polityczną konsekwencją powyższego.

    Dotychczas, w marksowskim ujęciu, prasa stanowiła zaledwie instrument w zdobywaniu i utrzymywaniu władzy. Jak rzeczywistość socjalistyczna dowiodła, marny to był instrument.
    Rewolucja solidarnościowa pokazała niezbicie, że media posiadają, tak blisko będąc władzy,ambicje jej posiadania obwołując się czwartą władzą.Na Zachodzie coraz głośniej już się mówi o mediach będących samymi w sobie władzą i w związku z tym podejmuje się krytykę tak rozumianej funkcji mediów.Sugeruję zapoznanie się z materiałem filmowym Googli http://video.google.pl/videoplay?docid=-3933870709331196363 pt;”Orwell przewraca się w grobie” traktującym o zdeformowanej roli mediów.

    Tym kwestiom też poświęcił swą krytyczną uwagę nasz prześwietny Gospodarz.Uważam zresztą ,że uczynił to bardzo słusznie i lepiej późno niz wcale.

    W okresie schyłkowej komuny język „Trybuny Ludu” z jej pierwszych stron był suchy,nasycony treścią polityczną,faktami i omówieniami prac Biura Politycznego.Znawcy przedmiotu wręcz powiadali,że należy się nauczyć czytać między wierszami.Stąd powstała niechęć do pierwszej strony na rzecz ostatniej.Kiedy zapłonął jasny płomień solidarności,przypominam sobie zachwyt nad nowym językiem prasowym krzewicieli wzniosłych idei.Ich język był dosadnym, jędrnym, głosząc populistyczne treści w sposób umożliwiający odbiór adresatowi do którego był kierowany.Niedościgłym wzorem tej nowomowy były zwroty językowe twórcy tego ruchu intelektualnego.Powszechnienie znanymi były powiedzonka,z których rżał cały naród:”Zdrowie wasze,w gardło nasze” lub „Jestem za, a nawet przeciw”.Ponieważ powszechnienie wiadomym było,że czerwona prasa kłamała,więc należało przywrócić jej znamiona prawdy,poprzez opowiadanie baśni i legend o pięknych królewnach i mądrych królewiczach.By zupełnie nie stracić kontaktu z masami opowiadano,co prawda rzadko,ale jednak,bajkę o czerwonym kapturku z odpowiednio spreparowaną pointą na użytek polityczny, że wilk słusznie pożarł babuleńkę komunę i zrobi to również z kapturkiem z uwagi na jego podły kolor.

    Tym to sposobem nastąpił rewolucyjny renesans baśni i bajek w solidarnej edycji.Wszyscy je łykali niczym pigułki viagry mając nadzieję na wspaniałe i długie przeżycia.Bajki mają zwykle to do siebie , że opowiada się je dzieciom by były grzecznymi oraz łatwo zasypiały.Zatem bajaniom nie było końca, po dzień dzisiejszy…A słuchacze nie chcieli zasypiać,oni chcieli coraz więcej przeżywać, co stało w wyraźnej kolizji z zastępami bajarzy.Przebudzenia infantylnych słuchaczy złaknionych hipnotyczno-narkotycznych wrażeń niosły ze sobą dla uzależnionych potężnego kaca fizycznego i moralnego.Wielu z nich nie potrafiło się otrząsnąć przechodząc ze stanów iluzji i omamów do bolesnej rzeczywistości.Aliści,niektórzy niczym komuniści przejęli rolę liści.A innym w spadku pozostały wisielcze humory i chochole nastroje.

    Pan Redaktor bardzo umiejętnie wprowadza nas w nastroje będące konsekwencją rzeczywistości i ułudy.Tu wisielec,tam wisielec i ówdzie wisielec.Widać na burzę się zanosi jak to starzy ludzie powiadają,a wichura to gwarantowana jak z bicza strzelił.No i nawiedziła Szczecin w całej swej krasie i doskonałości.Nie zapobiegł Instytut Meteorologii,Kuria Biskupia,Wojewoda wraz z tabunami urzędników.Przyrodzie nie oprze się nie tylko komuna ale i demokracja mająca najwyższe plenipotencje i poświęcenia.Zresztą o co kopie tutaj kruszyć,naród za wszystko zapłaci.Nagrzeszyli to i mają za swoje.W tym czasie Najwyższy Bajarz jeździ po świecie i opowiada wszystkim jaka to nasza Ojczyzna jest bogata dzięki demokracji i teraz zacznie wspierać najbogatszych tego świata.Cóż za wspaniałe intencje.Jakżeż to lekko,łatwo i przyjemnie rozdawać nie swoje dobra.Tak dobrego serca to nawet komuniści nie mieli,i pewnie dlatego musieli odejść.A może ja bym też wyciągnął rękę do swojej władzy?Co mi ona może dać,jak myślicie?Wiem,odpowiecie,że co najwyżej po buzi.

    Żeby to wszystko móc stosownie objąć,pojąć i przyjąć proponuje się nam tzw.tabloidyzację mediów.O ile się nie mylę tableau z francuska oznacza obraz,tablicę lub w przenośni komiczną scenę,i to drugie znaczenie pasowałoby jak ulał.Żeby jednak nie było,że prostak jestem,to załączam link rozwijający problemy tabloidyzacji http://www.brief.pl/magazyn,artykul,2294,114.html
    Jakby nie patrzeć na sprawę jest to tzw. schodzenie na psy zarówno w sensie warsztatu dziennikarskiego jak i działalności misyjnej mediów sprowadzanej raczej do misjonarskiej i szmalcownictwa.

    Ja się nie wstydzę ani nie boję posądzeń o nostalgię za PRL-em, ponieważ kiedy czytam i słyszę bzdury opowiadane przez niedouczonych bojowników światłości, co to mają elementarne kłopoty z językiem ojczystym,powołują się na swoją mamusię jako autorytet uniwersalny i solidarność,to wówczas rzeczywiście zaczyna mnie ciągnąć do profesjonalnych bolszewickich repów.Po prostu dla mnie 19- letni chłopcy i dziewczynki nie mogą być „gwiazdami”.Takie komunały można opowiadać ich rówieśnikom i twórcom tej polityki.

    Tak się porobiło, że świat ignorantów tworzy media,a media kształtują podłe gusta i brak ambicji.I w ten sposób napędza się ta idiotyczna machina zysku,beztalencia i braku dobrego smaku.Jej symbolem jest,najlepiej naga kobieta z rozwartymi narządami płciowymi.Przepraszam wszystkie panie,ale ja właśnie protestuję przeciwko ich instrumentalnemu traktowaniu.Kobieta jest czymś więcej aniżeli automatycznym dawcą szczęścia i radości, jest także, a właściwie przede wszystkim człowiekiem.

    W wyniku stosowanych mechanizmów merkantylno-propagandowych wytwarza się specyficzny typ odbiorcy rynkowego-idioty.Jego wiedza i potrzeby wyższego rzędu redukowane są do zaspokojania potrzeb biologicznych.Otaczający go świat postrzega w systemie obrazkowym.Nie chce czytać,pisać i uczyć się.Świat próbuje sprowadzić i zamknąć we własnym niewykształconym i nieukształtowanym wnętrzu.Ludzie tego pokroju starają się narzucać styl życia poprzez niczym nieskrępowany dostęp do mediów.Nie znam żadnego poważnego i odpowiedzialnego programu,w którym osoby znaczące,bo o autorytetach to niesposób dzisiaj w ogóle mówić,mogłyby się w nieograniczony sposób wypowiadać.Natomiast im większy cymbał,tym więcej ma możliwości eksponowania swojej ignorancji.

    O sporcie jest mi się dość trudno wypowiadać,ponieważ polski sport do brylujących nie należy.Pamiętam czasy kiedy w prawie każdej dyscyplinie mieliśmy coś do powiedzenia.Obecnie najwięcej w nich mają do powiedzenia głównie prokuratorzy.A fascynować się nie ma czym,boć to wstyd i kompromitacja za ogromne pieniądze.Jak widać na przykładzie sportu,pieniądze wcale nie muszą napędzać sukcesów.W wielu przypadkach stanowią one przesłankę destrukcji i klęski,co może mieć znacznie szersze odniesienie.

    I tak w towarzystwie JKB i wielu innych beneficjentów nasz wisielczy karawan dostojnym i majestatycznym krokiem zmierza,do wszystkim wiadomego celu.
    Za komuny szczęśliwym był przynajmniej grabarz,a teraz wszyscy mają grobowe miny.
    Pokój niech będzie z wami.

  25. Na drugiej stronie innego tabloidu GW zamieszczono dzisiaj reprodukcję podobizny biskupa Głodzia w stroju szamana. Radzę wyciąć i zachować, przyda sie do straszenia wrażliwych dzieci.

  26. Media są raczej lustrem, w którym może się przejżeć społeczność niż źródłem wiedzy.
    Nie ma się co przejmować tabloidyzacją. Przekaz medialny jest jarmarcznym spektaklem i jego jakość odzwierciedla po prostu gusta czytelników. „…Po co się boczyć na lustro, skoro gęba krzywa…” (to chyba z Gogola).

  27. Aby pojąć teraźniejszość, która nieubłaganie pędzi naprzód, musimy dla porównania pogrzebać w przeszłości. To zrozumiałe, ale dlaczego nieustannie musimy grzebać w PRL-u. Już chyba każde dzieciątko w wieku szkolnym wie na wyrywki jak wtedy było. Mnie na myśl przychodzą czasy, gdy mój dziadek siedział pod stodołą, ćmił sobie tytoniowego skręta i sporadycznie spoglądał na gościniec, czyli na drogę, która przecinała więś położoną gdzieś między Lwowem a Wiedniem. Pewno letniego poranka siedział tak, zastanawiał się nad marnością tego świata, a najbardziej nad jego nudą, monotonią orania, siania i zbierania płodów w nieskończonym cyklu życia natury, mam wrażenie, że nie zaznawszy jeszcze w pełni modernizmu, już wyglądał postmodernizmu, gdy wtem na drodze, która była wtedy pełna dziur i wybojów, wyasfaltowano ją bowiem dopiero w PRL-u, według mojej pamięci za późnego Gomułki, pojawił się chłopak z naręczem świeżo wydrukowanych gazet. Biegł on z miasteczka, żaden maraton, niespełna cztery kilometry, i wołał: zastrzelili arcyksięcia w Sarajewie, arcyksiąże Maksymilian zamordowany … i tak mój dziadek, najpierw wydłubał z kieszeni kilka halerzy, grajcarów, czy innych euro-centów i rzucił się łapczywie na lekturę doniesień z dalekiego świata, a w ciągu kilku tygodni był już w kamaszach i maszerował w nieznanych bliżej kierunkach naprzeciw wrogom CK, skąd przychodziły spokojne, wyważone relacje, że czuje się dobrze, niczego mu nie brakuje, ale prosi o modlitwę za szczęśliwy i szybki powrót do domu.

    I teraz ludzie, zwykli, prości ale nieco skomplikowani ludzie poszukują w mediach przerwania codziennej monotonii, oraz informacji o tym, co globalna przyszłość może im przynieść. Próbują ją pojąć. W tych dniach mówią w mediach, że recesja w Ameryce będzie łagodna, ale obejmie cały świat, a inflacja w kraju przekroczy pięć procent, ale to przecież nie są żadne wiadomości. Z nich nic konkretnie nie wynika. Nie widać w nich żadnej sensownej zależności. Moja ciocia na wsi, którą znałem bezpośrednio, twierdziła, że gdy ktoś się obwiesi to potem duje wiatr całymi dniami. A wiatr, wiadomo, przynieść może burzę z mokrym śniegiem, a pod jego ciężarem mogą się konstrukcje załamać, itd.

    Wczoraj późnym popołudniem przyjechała A. Odebrałem ją z dworca autobusowego w centrum miasta. Po drodze zagadaliśmy się o jej ostatniej kompozycji – pierwszej na całą orkiestrę, powiedziałem coś takiego, że “To Shine” (taki jest tytuł tego kawałka) jest minimalistyczny i przejrzysty, i całkiem świeży, choć temat jest odwieczny – walka Dobra ze Zła, aż zapomniałem zadzwonić do domu, że jesteśmy już w drodze i już najwyższy czas, aby wstawić kurczaka. Dlatego obiad się nieco opóźnił. Rozmawialiśmy przy nim o Olivierze Messiaene i Philipie Glassie, o tym jak A. szuka pracy na lato, o kilku prostych sprawach finansowych na najbliższy kwartał czy pół roku, potem przeszliśmy do porównywania aromatów i smaków dwóch win. Otworzyłem nową flaszkę, bo w starej wiele nie było – carmenere kontra malbec – zupełnie nieporównywalne, orzekliśmy, rozdzielone wysokimi Andami, zauważyła A. na sam koniec. Przy tym żadnych kontaktów z mediami, bo stacja New Classic 96.3 FM to nie są media w sensie ścisłym, owszem nadaje trochę reklam, które znamy na wyrywki i czasami zabawimy się w dopisywanie im dalszych cześci. W pokoju jadalnym nie ma telewizora, jakże trafnie w Anglii mówi się na ten aparat “telly”, oni też widać mają małe mieszkania i ciągle muszą się gapić w telly, nawet przy kolacji. Potem mieliśmy oglądać z CD film z Michelle Pheiffer, ale A. stwierdziła, że muzykę ma żadną, więc daliśmy sobie spokój. Sprawdziłem ostatnie wieści z blogu En passant, obejrzałem mapę pogody na cały kraj na stronie “Dziennika”, następnie zajrzałem do “Wyborczej” – wykonałem zręczny skok omijający nad podobizną abpe Głodzia – Witek Gadomski wyliczał posłowi Wildsteinowi wszystkie afery PiSu, czyli “łamanie prawa, wykorzystywanie prokuratury, służb specjalnych lub publicznego grożenia przeciwnikom przez wysokich funkcjonariuszy państwa”, dalej Tomasz Lis rzucił tezę o tym, że “PiS i SLD sprzedały mecz Platformie, bo na politycznym boisku (jak dwóch stoperów) … PiS biegnie w prawo, SLD w lewo, a PO zajmuje pozostawione miejsce, śmiejąc się z głupoty oponentów”, wreszcie na koniec prof. Krystyna Skarżyńska (psychologia społeczna) podała, że wszyscy Polacy od polityków oczekują dbania o rozwój ekonomiczny, ale zaraz potem swoim cienkim, zatroskanym i wystudiowanym na głęboki humanizm głosem dodała konkluzję, że na prawdę chodzi Polakom o ”poczucie sprawiedliwego udziału w kosztach i zyskach modernizacji”, co nie tylko nie kłóci się z rozwojem (tak podobno twierdzi sam Balcerowicz), ale nawet nań pozwala, czyni go zrównoważonym, i podobne światłe metafory… aż poszedłem czytać. Marquez czy Greenspan? Oto jest pytanie. Marquez usypia lepiej. Najwidoczniej nic mi się nie śniło – to dobrze, zaś zaraz po obudzeniu okazało się, że w Polsce wiadomości są wisielcze, szczególnie w futbolu polskim, czekałem na ten temat od tygodni, bo jest on równie kabaretowy jak filmy z wytwórni PiS, katastrofy, rewolwery, kompromisy wyhaftwane przez Richelieu’ego i podobne historie … aż tyle miałem ostatnio wrażeń z tabloidyzacji. Przypomniałem sobie jak w pierwszych miesiącach i latach w Nowym Świecie, uprzednio wypasiony wiadomościami z PRL-owego expressiaka i kuriera polskiego, nie mogłem się połapać w nowej medialnej rzeczywistości. Tyle zabójstw, pościgów na dużej szybkości, afer polityczno-korupcyjnych – różnica nie była jakościowa, raczej ilościowa, a przecież wcale nie czytałem prasy pospolitej. Wartościowych wiadomości, takich z których coś mogło dla mnie wynikać, musiałem szukać, kopać w tym zalewie informacji, aż wreszcie wyrąbałem sobie drogę do nich. Ciągle wyrąbuję. A czy są to na prawdę, na pewno wartościowe, a nie tabloidalne informacje? Może jakaś wyższa siła, Bóg (?), kiedyś orzeknie coś konkretnego w tej sprawie temat – to parafraza niejakiego Marqueza, zdaje mi się. Pozdrawiam — T.O.

  28. Najwidiczniej na widnokręgu jest kryzys nowej utopii:GATT i ogólnoświatowego wolnego handlu.James Goldsmith już w roku 1992 wyrażał poglądy,które zostały zapisane przez Yves Messarovitch’a w PUŁAPCE.Okazało się,że i przepływ i samo zabezpeczenie kapitału nie jest takie proste i do tego jeszcze zbyt kosztowne.To sprawia,że pozycja ekonomiczna amerykańskich Obywateli zaczyna przemawiać do rozumu.Teza J.G.str.7.książki:”Nabraliśmy przekonania,że istnieje tylko jeden właściwy ekonomiczny i społeczny model – nasz zachodni.Usiłując narzucić go światu eksportowaliśmy prawie do każdego zakątka globu nasze choroby:przestępczość,narkotyki,alkoholizm,rozbicie rodziny,zamieszki w miejskich dzielnicach nędzy,przyspieszoną degragację środowiska i wiele innych,których codziennie doświadczamy.Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do nich,że próbujemy usprawiedliwić ich istnienie sugerując,że są niczym innym jak tylko normalnymi zjawiskami,nieuchronnie związanymi ze zdrowym rozwojem gospodarczym i postepem.”
    Dziś można powiedzieć,że to wszystko efekt wyższości szkoły biznesu nad szkołą ekonomii,której punkt widzenia powinien być bardziej zbliżony do punktu widzenia ekologicznego i etycznego.
    Kiedy się wsłuchuje człowiek w refleksyjne odpowiedż na pytanie,który ze światów stworzonych jest najważniejszy podsumować to można ostatnią strofką wiersza OGÓLNIKI oczywiście Norwida:
    Ponad wszystkie wasze uroki,
    Ty!Poezjo,i ty Wymowo,
    Jeden – wiecznie bedzie wysoki:
    **************************************************************
    O d p o w i e d n i e d a ć r z e c z y – s ł o w o!

  29. Eksloatowanie przez 2 dni jednego pożaru albo katastrofy przez nadmiernie podniecone dziennikarki to specjalność TVN24. Jest to cecha tej stacji, która mnie doprowadza do amoku. Na szczęście wymyślono pilota.
    A ja dzisiaj na tematy sportowe. Nie znam się na sporcie. Nie szkodzi, albo ja to gorsza od wielu recenzentów życia sportowego? Nie znam się także na piłce nożnej, a jednak napiszę o piłce, pieniądzach i zakładach. Mam sąsiada, który wypełnia totalizatora piłkarskiego. Sąsiad ma wielu kolegów, którzy też obstawiają wyniki. Wyniki niestety ustawiane przez „specjalistów”. Jak myślicie? A gdyby powołać stowarzyszenie osób pokrzywdzonych przez PP Totalizator Sportowy i Polski Związek piłki Nożnej? Wiem, że na Śląsku grały całe kopalnie – no, która z kancelarii adwokackich zajmie się ta sprawą? W tle naprawdę spora kasa.

  30. Masz rację Haneczko, to są straszne artykuły
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,5100673.html
    (Tobie nie wycięli linku do DF, to może i mnie nie wytną).
    Następuje potworne spłaszczenie kultury, ale to są takie czasy, ludzi bezwzględnych, ukierunkowanych jedynie na sukces, przede wszystkim finansowy. To narastało zresztą od lat, pamiętam te straszne sceny z filmu „Chłodnym okiem” Wexlera, a przecież to był 1969 rok. To już wtedy się zaczynało. Płyną z tego trzy wnioski:
    1. my nie jesteśmy dobrą grupą dla tego rodzaju ludzi. Oglądamy mało telewizji, nas jest mało i mamy największą wadę, jaką sobie można wyobrazić – MYŚLIMY. Kiedyś pewien słynny specjalista od reklamy napisał wreszcie szczerze, że dla reklamodawców najlepszy jest widz niemyślący, niekombinujący. Takim ludziom z Twojego linku wystarczy powiedzieć, że mają kupić Ariel, to kupują i się nie zastanawiają. A ponieważ najważniejsze są reklamy, to się robi tylko to, co dla reklamodawców jest najważniejsze, reszta może nie istnieć. Forsa z reklam – to jest cel.
    2. Drugim wnioskiem jest to, że największe firmy reklamodawców dotarły do Platformy Obywatelskiej. Ja w każdym razie tak odbieram sprawę komercjalizacji TVP.
    3. Trzeci – optymistyczny. Ja, mimo swoich 56 lat jestem niebywałym optymistą, uważam, że ratunkiem dla takich jak my jest … nowoczesność. Cyfrowa telewizja – ot co! Mój syn, który jest informatykiem mówi, że po wprowadzeniu cyfrowego przekazu swoją telewizję będzie mogła mieć nie tylko każda gmina, ale i Towarzystwo Miłośników Ręczników Chińskich (oj, przykład mi się zrobił mało polityczny). I tak jak w Internecie jest mnóstwo miejsca, gdzie można posłuchać dobrej muzyki symfonicznej, internetowego radia, gdzie można posłuchać jazzu, tak będzie telewizja, gdzie będzie można obejrzeć „Hamleta” w wersji nieskróconej i nieprzerywanej reklamami.

  31. Reklamy sa sasiadkami artykulow prasowych(i nie tylko)od dobrych lat dziesieciu,patrzac wzrokiem polskim,krotkowzrocznym.To,ze sasiaduja z tresciami wazkimi zostalo wysmiane lat dziesiat i w dalszym ciagu jest dobrym tematem dla roznego rodzaju zachowan obserwacyjno-ironicznych.
    Rynek medialny jest starym marketem,gdzie forsa tworzy jarmarczna tresc i forme,a duzi i mali chetnie jej podlegaja,bo zwyczajne pokazuje ladnie.Kto nie uronil lzy na jakiejs reklamie?
    A kiedy festyn sie konczy,przychodzi pora na powrot do szarej rzeczywistosci,ktora przypomina o dopiero co widzianych blaskach,a pokazuje ciemne cienie.
    A kiedy juz zadomowic sie w niej na dobre i na zle,wtedy zaczynaja sie tony wisielcze.Powstaje opera przeklenstw ludzkich,nie majacych zbyt wiele wspolnego z codziennym odpustem.
    Najgorsze jest to,ze ona ciagle gra,tylko niewielu ja slyszy.A dlaczego nie slyszy,mozna posluchac w trawestacji libretta pod starym dobrym tytulem:Nie trzeba glosno mowic.
    Lepiej strzelic sobie samoboja za niezle pieniadze albo stracic zycie z powodu ich braku.
    Jak zwykle stara,dobrze wyswiechtana piesn,kolejny szlagier…
    Po co?

  32. Ban na Lizaka! Dalczego on pół blogu????
    To jest nasze wspólne miejsce, niech się dziad
    przestanie panoszyć!

  33. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    telegraphic observer – 10.04., godz.17:19 – pisze:

    / Aby pojąć teraźniejszość, która nieubłaganie pędzi naprzód, musimy dla porównania pogrzebać w przeszłości. To zrozumiałe, ale dlaczego nieustannie musimy grzebać w PRL-u. Już chyba każde dzieciątko w wieku szkolnym wie na wyrywki jak wtedy było. /

    Masz racje, ze wiedza, ale nie do konca wiedza kto byl PRL-em. Czyli chodzi nie o co, tylko o kto… Ulatwieniem jest fatk, ze to bylo nie tak dawno, nie potrzeba nawet gleboko grzebac. Czesto wystarczy zmac szminke…

    Post Christum:
    Sie Fräulein, Sie haben aber die Rubrik Beruf nicht ausgefüllt… Ach, wissen Sie was, Herr Wachtmeister, machen Sie da einfach einen Strich

  34. Specjalnie dla Pana Passenta przytocze autentyczny wpis z blogu Gazety Wyborczej.
    Od tak by zadac pytanie dlaczego Panu podoba sie Gross i dlaczego chce Pan zatkac usta Chodakiewiczowi?
    No wlasnie dlaczego?:
    A teraz wpis:

    „Czy ja, jako polski Żyd, mogę coś tak serdecznie, w pierwszej emocji, na
    gorąco, po przeczytaniu tego tekstu napisać?
    Otóż żyję w tym kraju od 35 lat, robiłem w nim tysiące rzeczy, dobrych i
    złych, mam żonę-Polkę, choć cenię Izrael i spędziłem w nim wiele miłych chwil,
    to Polskę uważam za swoją ojczyznę.
    I chcę z całą mocą powiedzieć: 95% moich zetknięć z polskim antysemityzmem to
    lektura „Gazeta Wyborczej”!
    Pozostałe 5% to spotkania z różnymi psychopatami, co to na równi z Żydami
    nienawidzą Niemców, Rosjan, Ukraińców, Litwinów, innych Polaków itd.
    Ale poza tym – o polskim antysemityzmie czytam głównie w Gazecie W. Brałem
    udział w pielgrzymkach chasydów, w nabożeństwach w synagodze, nosiłem
    publicznie kipę, odwiedzałem groby cadyków – wszystko to widzieli Polacy,
    znani i nieznani – i włos z głowy nie spadł, ludzie zachowywali się normalnie
    i z szacunkiem.
    A tu otwieram „Gazetę Wyborczą” i czytam co drugi dzień o PROBLEMIE POLSKIEGO
    ANTYSEMITYZMU. Ja nie wiem, czy zrobiliście sobie państwo jakieś hobby z tego
    tematu? Chcielibyście zobaczyć wilka wywołanego z lasu, a za każdym razem
    wyskakuje z niego tylko niegroźny kundelek?
    Droga pani Wielowiejska, ja pani mówię – pani się myli, pani w pomyleniu swoim
    służy złej sprawie, pani obraża i osłabia Polskę, która jest moim dobrym i
    jedynym domem. Jestem pełnoprawną częścią tego społeczeństwa i nigdy mi się z
    powodu mojego żydowskiego pochodzenia żadna krzywda nie stała. Z perspektywy
    moich 35 lat życia oceniam, że bardziej prawdopodobne jest, że wpadnę pod
    tramwaj, albo że umrę na raka, niż że dopadną mnie polscy antysemici.
    Tak, że proszę nie zafałszowywać obrazu Polski, PROSZĘ NA SIŁĘ NIE WYWOŁYWAĆ
    TEMATU, bo jest on sztuczny, zły, dzielący i nieprawdziwy.
    Jestem Żydem, obywatelem Polski, jest mi tu dobrze, jestem u siebie i nie
    życzę sobie, żeby jakaś pani Wielowieyska wmawiała mi codziennie, że jest inaczej!”

  35. Pan Passent raczyłbył napisać:
    „Wiem, że zaraz będę oskarżony o nostalgię za PRL-em, ale wtedy przynajmniej czytać było łatwiej (pisać i publikować było trudniej).”
    I tym prawdziwym i iniwersalnym twierdzeniem wyczerpał, moim zdaniem dyskusję, nad kondycją współczesnej prasy.
    Bo, z tytułu niezbadanych boskich wyroków to, co czyta się łatwo, bardzo trudno się pisze.
    Ale za to, co trudno i z mozołem – dla satysfakcji czytelniczej – spłodzić musi autor trzebaby dobrze zapłacić. A to niepomiernie i nieekonomicznie ogranicza zyski wydawców. Więc, jeśli nie na ich życzenie, to z pewnością za ich aprobatą setki ekspertów wyjaśnią nam, że tę tanoichę zawdzięczamy pospolitym gustom czytelników lub widzów.
    W tę oficjalną wersję, kto chce niech wierzy.
    Mnie zaś cieszy powszechna już umiejętność posługiwania sie owym sitem, o którym wspomina Stary Polak z PRL-u. Dawniej, z każdą informacją o psiej agresji czy psim morderstwie, zaczynały się w mojej miejscowości prześladowania szczekających/merdajacych czworonogów
    i ich włascicieli. Dziś potencjalni prześladowcy, albo sie nawrócili na psią wiarę, albo na szczerzace zabójcze kły informacje zobojętnieli.
    I tak, po krótkiej- jak na historię rodzaju ludzkiego- przerwie, znów pies stał się przyjacielem człowieka. Na pohybel dzinnikarzom. I tak trzymać!

  36. My tu za woda mamy dobrze , nie musimy tego wszystkiego czytac zeby ” na dzien dzisiejszy byc na bierzaco wydarzen w tym kraju,” Wystarczy nam na szczescie ten blog , tzn przepraszam najmocniej chcialem napisac – felieton Gospodarza .

  37. Poniewaz poprzedni felieton w bardzo istotny sposob definiuje pozycje Pana Passenta w stosunku do polskiej historii oraz tendecji do stworzenia pewnego stereotypu Polaka.
    Zachodzi pytanie czemu moze sluzyc celowe zaklamywanie historii w celu uwypuklenia domniemanej zbiorowej winy Polakow.
    Jest oczywiste, ze ludzie powinni byc oceniani na podstawie ich jednostkowych czynow wiec udawanie, ze istnieje jakas zbiorowa wina i konsekwetnie zbiorowy obowiazek pokajania sie( w domysle zadoscuczynienia) ma jedynie postawic osoby, ktore maja odpowiednia przynaleznosc etniczna na innej plaszczyznie niezaleznie od ich osobistych czynow.
    To jest wlasnie ten niby potepiany (na pokaz) rasizm.
    Wy jestescie jako narod winni wiec my mamy prawo…itd.
    I teraz kim jest Pan Polonsky, ktory zasluguje na podziw i uznanie Pana Passenta.
    A wiec byl on od lat 70-tych az do momentu ujawnienia skandalu finansowego wykladowca w Londynskiej Szkole Ekonomii (LSE).
    Po czym Pan Polonsky „ewakuuje” sie do Ameryki gdzie w ramach Brandei University publikuje magazyn studiow polsko – zydowskich.
    I teraz najwazniejsze: Polonsky na postawie tego magazynu jest uwazany za historyka bardzo tendecyjnego pokazujacego stosunki polsko-zydowskie
    koncentrujac sie jedynie na krytyce Polakow w skomplikowanej materii wspolnej wielowiekowej symbiozy.
    Za te jednostronnosc zdobywa on wielkie uznanie w oczach Pana Passenta… (?).
    Za to Chodakiewicz, ktory pokazuje, ze problemy miedzy naszymi nacjami mialy dwie strony medalu Panu Passentowi sie nie podoba.

    Przykladem moze byc analiza pogromu w Jedwabnym.
    Otoz obraz stworzony przez Grossa jest dla Pana Passenta obrazem, ktory powinien byc uznany za obowiazujacy.
    (Tlumy ciemnych Polakow glodnych niewinnej zydowskiej krwi) a obraz stworzony przez Chodakiewicza (faszystowska inspiracja i kontrola bazujaca na demoralizacji ludzi brutalna wojna) jest nie do przyjecia do tego stopnia, ze Pan Passent probuje osmieszyc Chodakiewicza cytujac wybrane z konekstu cytaty.
    Zmiana obrazu relacji polsko zydowskich z polskiej narodowej winy na obiektywizm i balans poparty faktami jest dla Pana Passenta nie do przyjecia.
    Dlaczego?
    Stanowisko Chodakiewicza w stosunku do np. mordu w Jedwabnem jest popierane przez historykow takich jak: Tomasz Strzembosz, Piotr Gontarczyk, Richard Lukas, Tomasz Szarota. Ryszard Tyndorf, Bogdan Musial i Leszek Zebrowski.
    Chwilowo utajniony raport (?…) profesora Kola opierajacy sie na szczegoloweych badaniach antropologicznych, medycznych i archeologicznych wskazuje rowniez na calkowity brak wiarygodnosci wersji Grossa (popieranej przez Polonskiego).
    Jednak dalej Pan Passent, ktory nie jest przeciez zawodowym historykiem woli wierzyc w zbiorowa wine Polakow i chce zebysmy wszyscy w to wierzyli.
    Czyzby tak bylo wygodniej tworzyc wokol siebie falszywa aure autorytetu „w kraju i zagranica”.
    Felietonisty zydowskiego pochodzenia oswiecajacego ciemny katolicki glodny krwii tlum dzikich slowian – nie zaleznie od systemow i na przekor wszedzie czychajego na jego kosmopolityczna (Rosja, USA, Chile) dusze erudyty drapieznego polskiego anty-semityzmu.
    Kaczynscy i Rydzyk sa potrzebni Passentowi by tworzyc mit ofiary w zamian za faktyczna ochocza kolaboracje z nieludzkim systemem sowieckim.
    Poprzedni felieton jest kolejnym dowodem braku rzetelnosci i tendecji do manipulacji reprezentowanej przez „zreczne pioro” Pana Passenta.
    A ilu daje sie na to nabrac?

  38. Panie Redaktorze,
    popieram Pański wniosek o odpowiedzialności prezydentury Kaczyńskiego za korupcję w polskiej piłce nożnej oraz o jej związku z

    – powieszeniem się sędziego podejrzanego o korupcję.
    – powieszeniem się w celi oprawcy biznesmena.
    – powieszeniem się chłopaka przez głupich kolegów.

    Do ścisłego i naukowego udowodnienia tej odpowiedzialności i tych związków proponują Panu Redaktorowi nakłonić Prof. Grossa; warsztaty intelektualne obydwu Panów wykazują bowiem uderzające podobieństwo.

  39. Powszechne informowanie spoleczenstwa rozpoczyna sie przewaznie od zassanych nie wiadomo z jakiego zrodla informacji ze PiS poroznione z Radiem Ma Ryja niebawem podzieli los AWS – nie myslic a AWF- em, a wogole to PO przy budowie drugiej nitki metra minela sie z cudami i teraz tylko dzieki traktatowi lizbonskiemu moze z tego ambarasu wyjsc z twarza.W Sejmie trwaja debaty, jak cuda dzielic na raty, bo to wszedzie strakuja, cudow oczekuja i swoj los oplakuja.
    W najgorszym – prawie ze choryzontalnym – polozeniu znaduje sie Prezydent Kaczynski bo samoloty rzadowe – choc wygladaja jak nowe – doznaly pilotow odmowe i jak to wogole jest zeby Prezydent sprzeciwil sie swojemu bratu.
    Najgorzej to jest w Stanach Zjednoczonych, tam inflacja zalamuje rynek kapitolwy i gielda szaleje, a wraz z nia nastroje spoleczne.Biedni amerykanie maja kupe szmalu i puste polki w sklepach – to widza swoimi oczyma wyobrazni rodzimi polscy dziennikarze, ale drogi blogowiczu , niech Ci sie to za malo nie pokaze., bo oto wydarzeniem epokowym niemal sie stalo ograniczenie serwisu BOR-u dla takikch figur naszej polityki jak Fotyga i Jaroslaw Kaczynscy. Bedzie on juz jezdzil nie z 6-cioma borowikami a z dwoma i troszeczke wolniej w tereie zabudowanym.
    Aby do tej kaszy jeszcze dodac to Hilary Clinton juz zbankrutowala ale Obamie Baracku jeszcze sie nie oddala, a McCain niebawem przyjedzie do Polski na zaproszenie Lecha Walesy i Aleksandra KWasniewskiego, po czym przeprowadza rozmowy w cztery oczy w domku letniskowym Kwasniewskiego na Filipinach.
    Kiedys w Przekroju mozna bylo czytac podobne bzdety w humorach z zeszytow dzisiaj przekroj mozna sobie samemu zrobic podaczas tzw. codziennej prasowki. Zycze wszystkim dobrej zabawy.

  40. Andrzeju Faliczu,

    pozwolę sobie zaprotestować przeciw Twojej supozycji wyrażonej w poście z 2008-04-10 o godz. 08:49

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=432#comment-85450

    jakoby rechot z Prof. Chodakiewicza wywoływany na, jak napisałeś

    (cytuję)
    „… bazie “oczywistych faktow” dostarczonych przez Pana Daniela Passenta.”
    (koniec cytatu).

    miał być rechotem prostackim.

    WRĘCZ PRZECIWNIE:

    Z uwagi na skład socjologiczny gości Pan Redaktora Passenta lokujący ich w sferze wykształconych elit (którą to elitarnościę zionie wręcz każde słowo ich postów), można spokojnie powiedzieć, że był to rechot inteligencki, wysublimowany i wykwintny.

  41. ANDRZEJ FALICZ , pozwalamy sobie zarzucić Panu brak racji. Tekst , jaki był Pan łaskaw zacytować za blogiem , to zdanie jednego zaledwie człowieka. Wiele w tym cytacie rozsądku , choć przetykanego nutą nienawiści do Wyborczej (cóż , autor nie musi przepadać za Wyborczą). Pozwalamy sobie jednak zauważyć , że GW jest jedyną – są jeszcze wydawnictwa niszowe , niskonakładowe – gazetą mającą odwagę twierdzić , że stereotyp Polaka – antysemity ma stale podsycane w naszym społeczeństwie podstawy. Opracowanie Prof. Grossa i opinie Pana Chodakiewicza mogą pozostawać w konflikcie , ale oba zdania mają fundament. Proponujemy zatem nie zwracać już uwagi na historyczne fakty i zmyślenia , na historię zaszłą wpływu już nie mamy. Proponujemy zwrócić uwagę na wystąpienia Pana Nowaka (te histeryczne „odczyty w katolickich świątyniach) , na gości w radio Ojca Dyrektora , na nie tak dawne jeszcze, publicznie głoszone słowa przedstawicieli LPR , na całe mnóstwo głupich , nikczemnych kazań z ambon kościołów katolickich (byliśmy świadkami takowych) , na – coraz słabsze szczęśliwie – pokrzykiwania Ks. Prałata Jankowskiego , wreszcie na nauki wygłaszane przez katechetów w szkołach podstawowych (tego także mamy przykłady). Otóż z tych wszystkich miejsc słyszymy nawoływania jak najbardziej antysemickie. I – dopuścimy się tu nadużycia , lecz bliskiego rzeczywistości – nawoływania takie trafiają na grunt tak podatny , jak grunt na którym wysiewa się głupie reklamy. Bezmyślni , ogłupiali kupią to, co wciska się im zewsząd. Różnica polega na tym , że Ariel zużywa się w milczeniu i bez szkody dla nikogo. Antysemityzm natomiast , szerzy się jak chwasty. Nie pamiętamy już , kto postawił tezę , że Polacy nienawiść wynoszą z rodzinnych domów. Jesteśmy skłonni w to uwierzyć , gdyż nie trudno wyobrazić sobie rodziców , zmęczonych harówką w fabryce , siedzących nad tanią parówką z hipermarketu i zrzucających winy za swe życiowe porażki na tych przeklętych żydów , co to wykupują wszystko w okół… a dzieci słuchają. I wierzą swym rodzicom.
    Panowie Kaczyński i Rydzyk , jest rzeczywiście potrzebny Panu Passentowi. Lecz tylko po to , by w przyszłości unikać niewłaściwych wyborów. By w przyszłości piętnować głoszących nienawiść.
    TELEGRAPHIC OBSERVER ! Bardzo prosimy o kontakt: ngw.community@gazeta.pl

  42. dawniej prasa też była podniecająca.jedni trybune kupowali do czytania drudzy do podcierania a wiadomo że miała sierp.

  43. Paradoks, dziennikarze za komuny oczywiscie ci lepsi przekonywali jak robic malpe z kryla, czyli jak sie nie dac cenzurze. Dzis prawie wszyscy dzienkikarze zastanawiaja sie jak zrobic kryla z malpy, czyli jak zaistniec na rynku.
    Nie oszukujmy sie. Dzis dziennikarstwo to rynek medialny.
    Na tym rynku 50 % to dziennikarze chwytajacy sie brzytwy by zaistniec, ale spora czesc widzi prawdziwe poslannictwo dziennikarstwa.

  44. magrud pisze:
    I tak, po krótkiej- jak na historię rodzaju ludzkiego- przerwie, znów pies stał się przyjacielem człowieka. Na pohybel dzinnikarzom. I tak trzymać!
    ;
    Też uważam, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, ale czy odwrotnie? Tu mam poważne wątpliwości. To człowiek wyselekcjonował groźne rasy psów o reakcjach nieprzewidywalnych. Świadczą o tym coraz to nowe tragiczne wypadki z udziałem takich psów. I zawsze pojawia się wtedy jakiś komentator, który ogłasza, że to wina człowieka, że zwierze niewinne.
    I tu zgoda, ale czy ofiara była winna?
    To człowiek wyhodował takie osobniki i to człowiek powinien się poważnie zastanowić nad ich bytem w społeczeństwie. To nie jest sprawa tylko tabloidalna. Nad podtrzymaniem tych zdegenerowanych ras powinien się zastanowić ich twórca – człowiek. I nie pozwolić na ich dalszy rozród. Ja ze strachem obserwuję, ja młoda dziewczyna z sąsiedztwa, czasami sama, czasami z równie młodym chłopakiem wyprowadza na spacer białego pitbula. Jest wesoły i łagodny – jak wszystkie inne pieski, które nagle pogryzły, lub zagryzły kogoś, kto im w niewłaściwym momencie stanął na drodze. Ale właścicielka nie będzie w stanie utrzymać swego pieska na smyczy, gdy on tego w pewnej chwili nie zechce. I oczywiście będzie to znów wina człowieka. Ale czy trzymanie takiego właśnie psa w mieszkaniu w bloku jest w porządku? Bo wg mnie nie. I ten temat też kiedyś powinien zostać potraktowany z powagą przez odpowiednie czynniki.
    Piesek powinien być na miarę możliwości właściciela.
    Tak, jak pewien MIŚ.

  45. „nie cierpię takiej polszczyzny…”
    Zgłaszam protest. To nie jest polszczyzna!

  46. Re Andrzej Falicz

    Proszę nie przejmować się wpisem ngwcommunity.Nie jest Pan jedynym potrafiącym obiektywnie myśleć o złożoności stosunków polsko-zydowskich.Kretów występujących przeciw swojej Oczyżnie było sporo i to różnego nacyjnego pochodzenia.BIAŁY ORZEŁ CZERWONA GWIAZDA Normana Dewisa dobrze ilustruje początek pozaborowego nacyjnego rozrachunku.
    „KATYŃ!Ostatnie kłamstwo Andrzeja Wajdy.”dobrze ilustruje jak dziełem sztuki można umocnić politykę historyczną na bazie której kaci mogą stawać się ofiarami.

  47. TO ;Przyjemnie sie Ciebie czyta jezeli nie wdajesz sie w jakies dziwne nazwijmy to dialogi.Osmielam sie polecic shiraz grenache d’Arenberg. Nazywam je pieszczotliwie shigre (z racji smaku).Pozdrawiam

  48. Diaspora jest czujna!(Albo – nie)

    Ngwcommunity – 11.04. godz. 8:37 – pisze:

    / zmęczonych harówką w fabryce /

    Excuse me – rozumiem, ze Blogowicz stara sie mowic o calej Polsce – prawda? O jakich fabrykach Blogowicz mysli? O tych zwiazanych z cudem gospodarczym pan Balcerowicza? Pytam gdyz bardzo chce zrozumiec calosc zagadnienia porusdzonego przez Bolgowicza w kontekscie jego wypowiedzi….

  49. Falicze, Kazimierzaki i inni dyżurni – ludzie to jest blog na którym można wypowiadac opinie, ale nie zaśmiecać wciąż tymi samymi bzdetami.
    „Wisielcze ” wiadomości lepiej się pewnie sprzedają, dlatego dominują.
    Pańskie felietony czytam z zainteresowaniem, chociaż nie zawsze się z nimi zgadzam ale to Pan jest Autorem, a ja nie jestem krytykiem/czy jeszcze są krytycy literaccy, muzyczni, filmowi-może jednostki/. Pozdrawiam.

  50. Re otago

    Dziękuję za dobre słowo.Jestem wg Kotarbińskiego częścią inteligenta i lektury w innym języku jak polski niestety nie mogę przyswoić,ale dziękuję za wskazanie pozycji literaturowej.
    Konsekwencje artyleryjskiego przygotowania „historyka” GroSSa zostały zaprezentowane ostatnio w Jerozolimie.Sceneria dość osobliwa do robienia gescheftu.Traumatyczne przeżycia mogą mieć różną oprawę kulturową.

  51. Najwyraźniej jesteśmy, my urodzeni powiedzmy przed rokiem circa 1970, dziedzicami PRL-u. W nowych światach odnajdujemy się lepiej lub gorzej. Ja wszystkim życzę jak najlepiej. Gospodarz odnajduje się świetnie, bryluje swą grą wstępną, jak za “najlepszych czasów”. Ale innych nowość współczesności rzuca się w bystre oczy i kłuje we wrażliwe serca. Cóż można na to poradzić? Mnie też PRL nachodzi. Dziś rano, gdy mieliłem poranną kawę, gdy woń wyprażonych na espresso ziaren i teraz miażdżonych na drobny pył rozszedł się i uderzył aż po samo jądro mojej jasnej świadomości, to, wybaczcie, wróciłem pamięcią do Delikatesów koło CDT, gdzie pod niskim sufitem, w przyciemnionej, okragłej sali pełnej egzotycznych towarów, można rzec – kolonialnych, mieliło się importowane ziarna i całe wnętrze było wypełnionę tą właśnie aromą, po raz pierwszy jej wtedy doświadczyłem. Chciałem powiedzieć, że każda/y z nas ma swoje miejsce na tym świecie, niektórym wyznaczył je Bóg, innym historia, albo “inne źródła”. W jakimś stopniu sami zajeliśmy się ścieleniem tego miejsca, nawet jego znalezieniem. Jesteśmy zawieszeni gdzieś miedzy determinizmem i wolnością, oba zreszta są tworami naszej kultury i języka, pojęciami a nie obiektywną obiektywnością. Zatem powinniśmy być zadowoleni, zachwyceni wręcz różnorodnością życia: inteligentne, półinteligentne i zwykłe kwiatki, pieski, oraz ptaszki. Dzisiaj rano siorbiąc kawę zobaczyłem przez okno takiego z białym brzuszkiem i obramowaniem na skrzydłach i ogonie, warbler jakiś, czy co, pierwszy raz go widzę … Ale nie będę wchodził w ten t.zw. dialog, bez wątpienia nie jest on platoński, a u bacznych i wiernych czytelników może on wzbudzać przykre wyobrażenia, jakichś cieżarówek dostawczych, z których mężczyźni w białych kitlach wyładowują i wnoszą do drzwi kuchennych mojej roległej posiadłości skrzynki win reńskich, burgundskich i z Nowego Świata, pułtusze mięsne, okazy dziczyzny podwieszone za nogi, koła sera flamandzkiego, skrzynie z lodem, a pod nim najświeższe żyjątka z głębin mórz …

    W międzyczasie sprawdziłem w GW: pani dr Grabowska (socjologia, CBOS) odpowiedziała panu Sierakowskiemu (socjologia, publicystyka). Nie podzielam wszystkich jej opinii, ale jedno stwierdzenie Sierakowskiego zupełnie ona pomija. Otóż oburza się on na mówienie, że Polska nie jest krajem wielkiej biedy i wykluczenia; bo, jak wyjaśnia nam swoje stanowisko, aż 88 proc. Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, iż „obecnie w Polsce ludzie nie mają równych szans, tylko nieliczni mogą się wzbogacić”. Ciekawy z Sierakowskiego socjolog. On chyba nie zna społeczności Polek i Polaków. On nie rozumie znaczenia polskiego słowa WZBOGACIĆ. Ono oznacza mieć więcej niż mediana, więcej niż średnia arytmetyczna, więcej niż trzeci kwadryl, a tak naprawdę posiadać więcej niż wszyscy znajomi, sąsiedzi i cały okoliczny powiat. W takim razie, to już jest obiektywność wręcz arytmetyczne, że nie tylko w Polsce, ale na całym globie ziemskim, w całej galaktyce, a ja zaryzykowałbym stwierdzenie, że w całym wszechświecie tylko niewielki procent ludności może się tak wzbogacić.Nie ma takiego ustroju czy systemu społecznego, nie było, ani nie będzie po wsze czasy, w którym przeważająca większość naszych rodaków nie stwierdzi(ła), ze nie mają żadnych szans, żadnych szans im nie stworzono, a już równych szans to nawet sobie w tym horrendalnym oszukaństwie polityczno-społecznym nie są w stanie wyobrazić. Nie będę tutaj roztaczał gry wstępnej a’la Passent, czy Pilch jakiś, ale chyba każdy kto zna tę nację naszą ukochaną widzi, że takim pospolitym statystycznym biadoleniem nawet całych stu procent narodu żadnych sprawiedliwości społecznych, czy innej lewicowej wrażliwości nie da się uzasadnić.

  52. Szanowny Panie Feliksie Stychowski,
    użyty w Naszym tekście zwrot / zmęczonych harówką w fabryce / , rozumieć należy dosłownie. Dla Pana potrzeb , uprzejmie wyjaśniamy: Słowo FABRYKA , pochodzi z j.łacińskiego FABRICA , co w tłumaczeniu dosłownym oznacza warsztat rzemieślniczy. Znaczenie współczesne: zakład przemysłowy wytwarzający na wielką skalę środki spożycia i produkcji.
    Kontekst Naszego wpisu wskazuje zatem na to , ze mamy na myśli robotników fabrycznych. Robotnicy ci , charakteryzowali się taką samą mentalnością przed epoką Prof.Balcerowicza , jaką charakteryzują się po tejże epoce.
    Pozdrawiamy Pana serdecznie.
    Panie Andrzeju Falicz,
    Rzeczywiście , nie musi przejmować się Pan Naszym wpisem. W odróżnieniu do Pana Mieczysława S. Kazimierzaka wierzymy , że szanuje Pan Nasze prawo do skomentowania Pana wpisu , co też uczyniliśmy nie naruszając Pana honoru.

  53. Pozdrawiam Pana dziedzica PRL-u…

  54. Musze przyznac, ze czasem dziwie sie dostojnym towarzyszom blogersom oraz Wielkiemu Luminarzowi Dziennikarstwa Wszechustrojow, ze poswiecaja tyle czasu na problemy w gruncie rzeczy trywialne a co gorsza juz wielokrotnie destylowane w tej wysublimowanej rafinerii pogladow jaka jest „Polityka”. Czy gazety i tygodniki istotnie obnizyly swoj poziom w stosunku do PRLowskiego? Oczywiscie. Widac to chociazby po aktualnym poziomie „Polityki”- tego tabloidu dla ambitnych. Jednym z powodow jest sluzenie gustom obecnych czytelnikow. Koniecznosc samo-finansowania, nieznana w PRLu zmusza Szanownych Wieszczy Powszechnosci do poszukiwania tematow, ktore moga znalezc odzew w intelektualizujacych masach. Sa to naturalne koszty wprowadzenia ustroju nierownosci spolecznej na powszechne zyczenie mas pracujacych. Jednak nawet wisielcy w aresztach moga byc przedstawieni inteligentnie zwlaszcza gdy wezmiemy pod uwage pewne zaleznosci istniejace miedzy ludzmi przejawiajacymi tak daleko posuniete wyrzuty sumienia. Nasza zawodowa pilka nozna takze wydaje sie tworczo wplatac w zasady gospodarki rynkowej. Moze istotnie czas aby przestac sie przejmowac przygodami zawodowych gladiatorow pilki i pozostawic ich losowi jakim ciesza sie zawodowi zapasnicy wolnej amerykanki. Wszyscy wiedza, ze mecze sa ustawione ale prymitywni kibice ciesza sie z tego pokazu brutalnosci na jaki ich samych stac tylko czasami. Czyzby naprawde w Naszej Umeczonej Ojczyznie brakowalo tematow do powazniejszych rozwazan? „O Matko Polsko, Ty tak swiezo w grobie zlozona – nie ma sil mowic o Tobie!” ? (A.M. „Pan Tadeusz”, Epilog). Moze chociaz warto wspomniec cos o polskich zbrodniarzch wojennych z Afganistanu? Jakos nic nie slychac o tej sprawie. Blogerska brac ciagle walkuje nieco zlezaly problem antysemityzmu. Czy ten napisal to co trzeba czy tez inny napisal prawde?
    Czy naprawde to takie istotne? Ja osobiscie uwazam, ze odrobina zdrowego antsemityzmu nikomu nie zaszkodzila. To tak jak z alkoholem czy mocna herbata. Podobno szkodzi na zdrowie, ale jak smakuje!

  55. Diaspora jest czjna! (Albo – nie)

    Wracajac do p. MJ Chodakiewicza oraz tematyki poruszenej przez DP & blogowisko, mam wrazenie, tak mi sie przynajmniej wydaje, ze wyszla z wielu typowa – godna pozazdroszczenia – cecha charakteru. Staneli i slusznie – bez puszczania oczka – po stronie slabszego. Czyz nie jest to godne nasladowania?

    Roman51PL

    Zadalismy pytanie p. G. Sorosowi podpierajac sie Twoja teoria 10 – 12 miesiacy http://www.handelsblatt.com/News/Vorsorge-Anlage/Analystenmeinung/_pv/_p/200732/_t/ft/_b/1415977/default.aspx/george-soros-fuerchtet-weitere-zuspitzung-der-krise.html

  56. Przyszło mi na myśl, że tzw „wisielcze wiadomości” się po prostu bardzo łatwo robi. Raz, dwa i laba. Albo dodatkowy zarobek.

  57. Mieczsilver; ??? Chyba mnie z kims pomyliles .

  58. Bobolo,

    za ten bonmot „… Dziennikarstwo Wszechustrojow” gratulacje :-)!

  59. To nie sa zadne wisielcze wiadomosci, teksty takie sa dalszym przgotowaniem na da zaciskanie petli na szyji, jak by juz nie bylo dosc. W cytowanym „handelsblacie”, miliarder stwierdza, ze jeszcze nie przewidzielismy skutkow wlasciwej, jeszcze wiekszej recesji i kryzysu z winy systemu kontroli dochodow i ubytkow z inwestycji.
    Nowina to to nie jest ale jest to zapowiedz polepszania kontroli, ktore tez sie nie powiedzie a bedzie sie to dzialo za pieniadze podatnikow a nie miliarderow, gdyz oni wiedzac doskonale o tym jak to wszystko funkcjonuje nie dadza zadnego grosza na polepszenie sytuacji ludzi, wiedza o tym ze pieniadze sa poprostu sprzeniewierzane.

  60. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Ngwcommunity – 11.04., godz. 17:06

    Quid fas atque nafas, tandem incipiunt sentre peractis criminibus. Tamen ad mores natura recurrit damnatos fixa et mutari nescia. Man quis peccandi finem posuit sibi? Nescis, mi fili, quantilla prudentia mundus regatur. Nescit plebs ieiuna timere! Jezeli Blogowicz podpiera sie arumentujac tylko – na to wyglada – Slownikiem Wyrazow Obcych to se ne pogadamy.

  61. @ telegraphic observer.

    Serdeczne pozdrowienia. Po Twoim wpisie przypomniał mi się i mój dziadek.
    Podobnie jak twój siadał przed chałupą, palił fajkę i patrzył się na gościniec. Również dokładnie tak samo pomiędzy Lwowem a Wiedniem.
    Tez go wsadzili ciupasem w kamasze i nie wiem czy się bił dzielnie czy tylko
    sprytnie „dekował”, ale dzięki Bogu wrócił cały i zdrowy do swojej chałupy.

    Jeszcze raz pozdrawiam

    l.g.

  62. Szanowny Panie FELIKSIE STYCHOWSKI ,
    Quidquid latine dictum sit , altum viditur.
    Pysznie! Pochylilibyśmy czoła przed Pana odpowiedzią , gdyby nie ośmieszył jej Pan polskojęzycznym dopiskiem , który tu cytujemy wybiórczo , zachowując błędy , jak w oryginale: „(…)arumentujac tylko (…) to se ne pogadamy”.
    Rzeczywiście , nie pogadamy sobie. Ośmielamy się polecić korepetycje z zakresu ortografii i składni. Szereg słowników także przyda się Panu w działalności codziennej. Prosimy o Pana adres , gdyż możemy – zupełnie za darmo – przesłać Panu odpowiednie wydawnictwa , gdyż na poziomie wykształcenia Rodaków zależy Nam szczególnie (vide – Nasz blog ).
    I jeszcze kierujemy do Pana słowa następujące:
    Hominis est errare , insipientis in errore perseverare…

  63. Polecam Państwu serdecznie – http://wiadomosci.onet.pl/1728677,11,item.html .

  64. Bylbym zapomnial ,czy nie mozna by cos „zrobic” w sprawie wszechobecnego i dlatego irytujacego „na dzien dzisiejszy w tym kraju” zwrotu – TAK NAPRAWDE

  65. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ngwcommunity – 12.04., godz. 10:40

    Inter initia principatus cotidie secretum sibi horarum sumere solebat nec quicquam amplius quam muscas captare ac stilo praeacuto configere, ut cuidam interroganti(?), essetne quis intus cum Caesare, non absurde responsum sit a Vibio Crispo, ne muscam quidem….

    Post Christum.
    Quomodonam, mi frater, de nostris versibus Caesar? Nam primum librum se legisse scripsit ad me ante, et prima sic, ut neget se ne Graeca quidem meliora legisse; reliqua ad quendam locum (rhathymo’tera) – hoc enim utitur verbo. Dic mihi verum, num aut res eum aut (charakte’r) non delectet. Nihil est, quod vereare; ego enim ne pilo quidem minus me ambo.

    Inaczej mowiac za noge do debu, a GW z przyjemnoscia poda mi dopalacz? Latem moj Synu, latem po lipa – ok?

  66. Re:otago

    Wszystko składam na karb tej inteligencji,o której wspomniałem wpisem godz.15.30.
    „TO” odniosłem do poprzedniego wpisu,którego byłem autorem,przepraszam.

  67. ngwcommunity,

    juz bardziej nachalnie nie mozesz reklamowac swojego blogu ?

    Litosci…

  68. ngwcommunity,

    PS. Czy za Ocean tez wysylacie za darmo ?

  69. Właściwie to kamieniami milowymi w rozwoju ludzkości są sposoby komunikowania się ludzi. Wszystko inne to skutek tej komunikacji.
    Wynalezienie języka spowodowało wypełnienie bitami mózgu ludzkiego – zaistniała pamięć zbiorowa. Język pisany to krótkie, lapidarne informacje, klauzule i dekrety dostępne dla coraz szerszego ogółu. Potem przyszedł druk i inna jakość zarządzania informacją.W obecnej chwili media elektroniczne i cyfrowe przekształcają nasze życie w całkiem inną jakośc, podczas gdy my stale jesteśmy mentalnie na pograniczu.
    Te wszystkie sposoby komunikowania się nagle eksplodowały,rozprysły się na drobniutkie kawałeczki, z wieloma krawędziami, odbijając i deformując pokawałkowaną rzeczywistość.
    Ludzie biegający po mieście z komórką przy uchu to stały widok.Czy przekazujemy sobie najistotniejsze informacje ?czy jest to zwykłe ble..ble..Wykształcił się specyficzny styl rozmawiania o niczym, przekazywania niczego,komunikowania z byle kim.Więc skąd te zdziwienie, że media, że prasa – one wypełniają , ubiegają nasze oczekiwania.My – z pogranicza zmian ,mamy jeszcze jakieś porównanie, przyjmujemy nowe, ale ciągle targujemy się, aby zostawić to co było lepsze w niedalekiej przeszłości.
    Nowe pokolenie już nie porównuje.Przychodzi w zastany świat i musi go akceptować…i akceptuje, bo nie ma innego wyjścia.I tak tworzy się ZMIANA. I twierdzę, że będzie ona doniosła dla ludzkości.Bo to kolejna zmiana w komunikacji społecznej.

  70. Szanowny Panie JACOBSCY,
    czyżby powrócił Pan z Kanady bez środków na dalsze , niewątpliwie ciekawe , podróże?
    To taka mała dygresja. Przeczytaliśmy wpisy w Pana blogu. Są interesujące i warte polecenia.

  71. Panie Redaktorze wspomnial pan o meczu Lechii z Juventusem , bylem na tym meczu i panow K nie widzialem . Natomiast mam takie wspomnienia : Boniek szarżuje na bramke Lechii , podnosi sie ryk gawiedzi „ty ruda swinio” kiedy gra toczy sie w srodku pola gawiedz skanduje „Walesa”. Poozdrowienia

  72. Skoryguję nieco statystyki. Przyznaję się, że w dawnym bardzo czasie, gdy Polityka miała format pozwalający na łatwe zawinięcie w nią całej giczy cielęcej i trudno było ją czytać na wietrze, zawsze zaczynałem lekturę od pierwszej strony. Konkretnie od rysunku Szymona Kobylińskiego. Potem dopiero kicałem na stronę ostatnią.
    Odszedłem od tej reguły dopiero w połowie lat 80, gdy – pod nieobecność Pana Szymona – zaczynałem lekturę od strony drugiej, gdzie zamieszczano skróty wydarzeń. Interesowały mnie zwłaszcza perełki na temat przywódców „naszych bratnich krajów”. Po tej zaprawie felietony wydawały się może mniej zabawne, ale ostatnia strona była w dalszym ciągu drugą w kolejności. Może również dlatego, że byłem zbyt młody by docenić zalety gry wstępnej.
    Tym, którzy dziwią się odczuwającym nostalgię za PRL pragnę przypomnieć, że wagę informacji można było wówczas łatwo zweryfikować dzięki jej brakowi. Teraz nie ma łatwo.
    Obecnie rządzą „topiki, targety i percentaże”. Dziecko potrafi powiedzieć rodzicowi „Tata, zmień ramówke bo ci słupki spadają”. Misja mediów jest zapisywana wzruszającą polszczyzną w prospekcie emisyjnym kolejnego Barteldocha czy innego Murdesmanna. Waga informacji ma znaczenie o tyle, na ile można ja przeliczyć oczu i uszu, które przy okazji pożywią się najważniejszym przekazem, że najlepszy bank to …, a wyprać najlepiej w …, a kupić w… itd.itp.itd…

  73. Wisielcze wiadomości łatwo się produkuje!
    A skąd to wiadomo? Może to zależy jak się produkcję ustawi. Ja myślę, że pozytywne wiadomości trudniej się czyta: ktoś odniósł sukces – feeeee; komuś udało się zarobić sporo pieniędzy – ohyda, na pewno nieuczciwie; komuś żona dała szczęście – blaga na cztery fajerki; jakiś milioner został “ambasadorem” klubu sportowego – na pewno jest niepokalany i dwojga imion; itd.

  74. ngwcommunity,

    jesli juz, to jestem Jacobsky, a nie JACOBSCY, gdyz jeszcze sie nie rozmnozylem i ciagle wystepuje w liczbie pojedynczej. To tak a propos literowek wytykanych innym.

    Generalnie rzecz biorac, to na tym blogu, jak rowniez na innych, o literowkach raczej nie dyskutujemy, no chyba ze na czyjes specjalne zyczenie 🙂

    A wiec do uslug 🙂

  75. „Politykę” na przykład czytano od końca, od felietonów, dlatego pozwalam sobie na żart, że felietoniści byli mistrzami gry wstępnej.
    Panie Redaktorze święte słowa. Jako młodzian (w skórę odzian) kupowałem „Politykę” i zaczynałem zawsze od końca (precyzyjnie od ostatniej strony). Od KTT i Daniela Passenta. Sentyment od tej dwójki mi pozostał do dzisiaj i szukam ich wszędzie gdzie publikują. Co do gry wstępnej… to w moim życiu o niej starałem się nie zapominać… jak mawiał znany nam Leszek Miller nieco w innym sformułowaniu. A co do sportu nie nie mam zdania bo mnie to nie kręci. Co do prasy… to tabloidy odcedzam jak makaron trzymając się stałych pozycji. W życiu na co dzień używam języka reklam, bo tym Polacy teraz się posługują i najlepiej go rozumieją. Z racji wykonywanej profesji muszę być komunikatywny. Pozdrawiam i dziękuję Panu za tyle lat świeżości, pięknych felietonów, nauki myślenia i postępowania. Lech.

  76. “Bielecki dobrym premierem jest” – to mi powiedział mój ojciec – “posiada duże umiejętności organizacyjne, chce uporządkować ten popeerelowo-solidarnościowy bajzel”.

    Nie będę nadużywał strategii narracyjnej Jerzego Pilcha i opowiadał długo o zaszłościach w swojej rodzinie, np. o tym, jak mój ojciec na świat przyszedł jeszcze przed I wojną, i że dziadek wrócił z niej zdrowy i cały, itd. Ryzykuję, wiem o tym, ale niech się złośliwcy wyślinią. Ważne jest to, że w ocenach politycznych zawsze ufałem swemu ojcu, nigdy nie zadawał się z UB/SB, od partyjniaków wyciągał to na czym mu zależało dla dobra instytucji którą właśnie zarządzał w ramach dość jasno określonych reguł, los wsi też miał na sercu bo stamtąd pochodził, co trącało staroświecką myszką – ale jak powiedziałem, jego oceny przyjmowałem bez zastrzeżeń. Stąd chyba wzięło się u mnie przekonanie, że Polacy nie mają szczęścia do swoich polityków: każdego, który jest zdolny, rzetelny i uczciwy, tego psiakość nie polubią.

    Weźmy jeszcze Cimoszewicza na warsztat, z którym niedawno w TOK FM rozmawiała red. Paradowska.
    http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead120&news_cat_id=448&news_id=251504&layout=18&page=text
    Ojciec głosował na niego w grudniu 1990. Jak się o tym dowiedziałem, to literalnie ze stołka spadłem ze zdziwienia. Jakąś wizję miał rządów i administrowania w wolnej Polsce. Balcerowicz obciął mu trochę oszczędności, ale nie skarżył się. Może dlatego, że powiedziałem mu, iż na wielki spadek nie liczę. Dlatego uznałem, że Cimoszewicz byłby dobrym prezydentem wtedy, jak i w roku 2005.

    Nie zaskakuje mnie, że Cimoszewicz o zwrocie na lewo w SLD mówi: dramatyczny błąd z uwagi na reguły uprawiania polityki. Jestem socjal-liberałem z bardzo silnym, pragmatycznym nastawieniem, mówi o sobie, a na koniec formułuje takie oto spostrzeżenia o pokoleniu młodych Polaków: “jest zdecydowanie lepiej wykształcone, zdecydowanie bardziej optymistyczne, zdecydowanie bardziej otwarte, zdecydowanie mniej etatystycznie nastawione do roli państwa w życiu społecznym, w gospodarce, (ponieważ) wyrosło w warunkach gospodarki wolnorynkowej i w warunkach, w których człowiek musi podejmować zdecydowanie większe ryzyko indywidualne, niż w przeszłości, i ci młodzi ludzie, ogromna większość z nich uznaje to za rzecz naturalną”.

    Zupełnie jak w starodawnym maglu, mnie ojciec powiedział o Cimoszewiczu, Cimoszewicz powiedział co myśli Paradowskiej, ta wszystkim opowiedziała za pośrednictwem radia i internetowej strony “Polityki”. Te same tematy politczyne i analizy socjologiczne, świat owszem jest trochę inny i sposób narracji też nieco się zmienił. Świat jest inny przede wszystkim w tym sensie, że Polska już nie leży za żelazną kurtyną. Także zmienił się i po tej stronie, i nieco inne są sposoby rozmawiania. Ale czy technologia komunikowania wpływa tak bardzo na treść? Właśnie pośrednio wpływa. Technologie zmieniły nasze życie, inaczej funkcjonują nasze mózgi, gdy przychodzi do interakcji z zewnętrznym światem. Dla mnie komputer stał się odkryciem w wieku 17 lat, pokolenie później już w wieku 3-4 lat i to poprzez gry oraz zupełnie inną, wizualną interakcję, następne pokolenie w wieku 2 lat bawi się iPodem. Teorie masowej komunikacji opisują te ZMIANY. Ale czy teoria polityczna robi się przez to inna? Tylko trochę i stopniowo. Zebrano więcej artefaktów i wątków, ale zręby teorii są te same. Stare paradygmaty nie padły jeszcze. Tylko klasyczny marksizm pozostaje za nami coraz bardziej w tyle.

  77. Drogi Feliskie, dziekuje za oparcie i wspparcie a Sorosn i tak swoja teorie wskaze, poprze i zachwali, bo inaczej nie bylby Sorosem.
    a tak wogole, to ostatnimi czasy musze wiecej racji przynac Lizakowi. Choc on kontrowersyjna postac na blogu i obszernie wypowiadajaca sie, to jednak w pewnych kwestiach zaprzeczyc jemu nie mozna i mlao tego nalezy jemu przyznac, ze choc obszernie to dosc dosadnie uzasadnia swoj punkt widzenia..
    A tak wogole, to na blogu armosfera iscie wisielcza sie zrobila.
    Oanie danielu czekamy na kolejny tenat tylko prosze nie o Glodziu Wielgusie i innych capach z purpuratu

  78. Szanowni Państwo,
    „oddezwałem się” (po raz pierwszy) na temat „Katastrofy nie tylko lotniczej” pisząc, że Lizak to nie ja. Stało się to z powodu obszernych wypowiedzi „Lizaka”.
    Teraz znów ze dwa razy wypowiada się „Lizak”. Raz w kontekście ul. Montelupich.

    OŚWIADCZAM, że to nie ja !

    -pozostający z atencją-
    Zygmunt Lizak z Krakowa, „powiązany służbowo z ul. Montelupich”
    zl

  79. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    ngwcommunity – 12.04., godz. 10:40 – pisze:

    / Pysznie! Pochylilibyśmy czoła przed Pana odpowiedzią /

    Ilu Was tam jest (?), & p. A. Michnik wszystkim placi wierszowke ?

  80. Szanowny Panie Jacobsky,
    przepraszamy serdecznie za błąd kardynalny w pisowni Pana nick’a!
    Dziękujemy za zwrócenie Nam słusznej uwagi. Z pilną starannością postaramy się zwracać uwagę także na Nasze słabości.

  81. „Dzisiejsze media, zwłaszcza elektroniczne, są bardziej okrutne.”

    To jest oznaka komercji i braku cenzury. Niemniej jednak można się nabawić ciężkiego rozstroju psychicznego n.p. oglądając niusy w TV 🙁

  82. Ciąg dalszy wisielczych klimatów – efekt śniegowej kuli.
    Do wpisu Pana ZYGMUNTA z 2008-04-13 o godz. 01:42
    [http://passent.blog.polityka.pl/?p=432#comment-85617].
    To ja poniekąd sprowokowałem Pana odpowiedzi swoim wpisem [http://passent.blog.polityka.pl/?p=429#comment-85050]. Zbieżność NICK-a blogowicza Docenta Lizaka z Pańskim nazwiskiem jest oczywiście przypadkowa. Pan nie może Nim być, bo nie jest Pan Docentem!
    Jednak skoro czytuje Pan ten blog, to poniekąd może należeć Pan do NASZEJ społeczności, czego nie można przecież wykluczyć. PROSIMY zatem o kilka zdań, jak to wygląda ze strony dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Krakowie.
    Jeśli nie ma przeszkód, to PROSIMY o opinię na bulwersujący temat głodowej śmierci obywatela Rumunii, Claudiu Crulica, z powodu wycieńczenia organizmu.
    Sprawa zaczyna się rozrastać.
    Minister Spraw Zagranicznych Rumuni podał się do dymisji.
    Efekt kuli śniegowej. Była ekshumacja zmarłego i śledztwo nabiera rozpędu.
    Gospodarz blogu, jako wytrawny dyplomata doskonale rozumie wagę sprawy.
    Rumunia bardzo ceni sobie swój IMAGE, skoro w 1972 roku zwróciła równowartość skonfiskowanego w 1939 roku auta mojego stryja, tylko na podstawie świstkowego poświadczenia, wystawionego przez zwykłego żandarma.
    Skoro już Pan się odezwał, to PROSIMY (pozwalam sobie na to MY w imieniu wspólnoty blogu, za użycie którego PRZEPRASZAM, ale sytuacja to usprawiedliwia) – o bardzo ogólny opis sprawy Z DRUGIEJ STRONY LUSTRA.
    W tych dniach mamy w Krakowie DNI KULTURY RUMUŃSKIEJ.
    Trochę głupio iść na niektóre imprezy, jak ma się świadomość PRZYNALEŻNOŚCI PAŃSTWOWEJ do Rzeczypospolitej Polskiej, której funkcjonariusze dopuścili się takich ZANIEDBAŃ w stosunku do obywatela Rumunii, oględnie mówiąc.
    Może jest drugie dno, bo nie wierzę w totalne zezwierzęcenie podległych Panu funkcjonariuszy i ich otoczenia systemowego (krakowskie sądy, prokuratura, itp.).
    Znieczulica, obojętnośc, rutyna, formalizm – to mogło mieć miejsce, ale zezwierzęcenie – WYKLUCZAM.
    Może inni blogowicze mają coś do dodania w tej sprawie?

  83. 9 kwietnia napisałem o tym jak buduje się obiekty sportowe w Warszawie ( dojenie z miasta 350 mln dla ITI -Legii ), a jak w Krakowie. Prywatna inicjatywa 80 mln prezesa Cracovii Janusz Filipiaka. Nie odpisano mi na ten temat nic lecz widac nie pozostalo to zaatakowanie Waltera i Wejcherta bez echa w ITI. Uzyto swoich kontaktów, żeby zdeprecjonowac szefa Comarchu Janusza Filipiaka. Nagle prokuratura w Krakowie postawiła Prezesowi Cracovii zarzuty antydatowania jakiegoś podpisu pod kontraktem z piłkarzem Drumlakiem. TVN-y od razu chcąc zdeprecjonowac Filipiaka podają tę informację jakby zatrzymano groznego przestępcę i rozgadują się o 5-letnim wyroku. Wiążąc moje wcześniejsze na ten temat wnioski z działaniami obecnymi Prokuratury pod zarządem Cwiakalskiego konkluduję, że ktoś z ITI się zdenerwował i polecił zaatakowac Filipiaka za jakąkolwiek bzdurę. Kontrakt z Drumlakiem jest taką bzdurą. Chce sie udowodnic, że biznesmeni od sportu w Warszawie związani z ITI-Legią, HGW oraz PO są bez skazy, natomiast inwestujący w sport krakowski dziesiątki milionów Prezes Filipiak jest kretaczem i przestępcą. Przypomina to działania z Kluską oraz Modrzejewskim, gdy do niszczenia konkurencji uzywało się państwowych służb.

    Dlaczego nikt nie broni Filipiaka tylko poddaje się manipulacjom mediów chcących uczynic go winnym?

    http://szestow.salon24.pl/69485,index.html

  84. Panie Szestow, w Krakowie obiekty Cracowii i Wisły są współfinansowane przez Gminę Kraków. Nie grzebmy w szczegółach. Zapewne wszystko jest w porzadku. Jakby nie było, to ludzie ZIOBRY już by poszli tym tropem, żeby uderzyć w Prezydenta Majchrowskiego, który jest osobistym wrogiem b. ministra.
    Na razie zadowolili się aresztowaniem dyrektora Zarządu Dróg i Transportu, ostrego fachowca od inwestycji komunikacyjnych. Przedstawiono mu około 40 zarzutów. Może któryś chwyci.
    Nawet jak nie chwyci, to człowiek już jest wyeliminowany.
    Stadiony Wisły i Cracowi mają się coraz lepiej.
    Prokuratura wznawia postępowanie co do prawidłowości prac pod płytą Rynku. Dzieje się to po to, żeby nie można było usunąć płotu odgradzającego część Rynku od strony wschodniej. Zbliża się sezon turustyczny, więc miliony turystów będą mogły naocznie przekonać się o NIEUDOLNOŚCI PREZYDENTA MIASTA. Płot cichutko zniknie jesienią, jak prokuratura wycofa zarzuty PODEJRZEŃ w sprawie …
    Jakby Dyrektor T. nie siedział, to w tydzień oddaliłby bzdety prokuratury.
    Ale Go nie ma, zostały same zające.
    Powtórzę za krakowskim dziennikarzem Grzegorzem Skowronem, że sytuacja przypomina szukanie psa, który zrobił kupę w piaskownicy.
    Piasek wymieniono, dzieci mogłyby się już bawić, ale dopóki wznawiane poszukiwanie sprawcy TRWA – jest zakaz korzystania z piaskownicy.
    Biedne dzieci.
    Co na takie zabawy desygnowany przez PO profesor Ćwiąkalski?
    Raczej nic, bo takie metody, choć naganne – można bedzie zastosować w drugą STRONĘ, więc nie można za mocno ich potępiać.
    Sojusz PO i PiS trwa, przynajmniej w Krakowie.
    Nieważny jest Cyryl, tylko te Metody …

  85. Szanowny Panie Zygmuncie

    Jestem Panu ogromnie wdzięcznym, że nie próbuje się Pan utożsamiać ze mną.
    Przyznam, że ja nigdy nie starałem się wypowiadać w imieniu wysokiego funkcjonariusza państwowego aparatu przymusu.
    Kudy mnie do tych epoletów, lampasów i pistoletów.
    Zawsze hołdowałem zasadzie, że lepszy suchy chleb na spocznij, aniżeli bułeczka z masełkiem na baczność.
    Z dużą niechęcią przyjmuję wszelakie formy gwałtu społecznego, a już w szczególności gdy rzecz tyczy solidarnościowego funkcjonariusza, który gwałtownie odcina się od lewicy by nie stracić prawicowych beneficjów.
    Potencjalna utrata pracy w pańskich warunkach, to doprawdy byłoby niezwykle gorzkie i ironiczne doświadczenie losu.
    Przyznam, że nie znam i nie chciałbym poznać Pana, bym nie musiał utracić szacunku społecznego ze strony tych, którzy niechętnie wypowiadali się o „palantach solidarnościowych”.
    Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że ja nigdy nie wypowiadałem się o Panu, Drogi Zygmuncie, ponieważ w tej kwestii uważam się za zdecydowanie niekompetentnego i wręcz ignoranta.
    Nigdy nie doświadczyłem ganiania mnie przez ZOMO po ulicy, nikt za mną nie gwizdał, ani nie sprawił mi klatki dla papużki.
    Ot taki szary i beznamiętny życiorys nie predysponujący do zajmowania eksponowanych stanowisk na stołkach jedynie słusznej władzy.
    Natomiast wybaczy mi Pan, że pozwoliłem sobie w bardzo ogólnym kontekście odnieść się do powszechnie znanej i historycznie uwarunkowanej tradycji ulicy Montelupich.
    Mam wrażenie, że o ulicach to możemy sobie jeszcze swobodnie pogaworzyć w demokracji.
    Chociaż i tutaj dokonano ostrej selekcji na te słuszne, mniej słuszne i niesłuszne.
    Ciekawym do jakiej kategorii możnaby zaliczyć Montelupich?
    Sądzę, że dobrze byłoby w takich centrach adaptacji i nawrócenia objąć również personel słowem bożym i przekazywaniem znaków pokoju,tak im dopomóż Bóg.
    Myślę, że pensjonariuszom nie zaszkodziłyby również nieustające kontakty z Najwyższym.
    Smutne są ostatnie doniesienia medialne o wisielczych nastrojach i humorach wśród plemienia Polan, zarówno tych od wielkiej jak i małej Polski.
    Ja w żadnej mierze nie czuję się odpowiedzialnym za ten urągający demokracji stan rzeczy.
    Dlatego, jeśli odcinają się ode mnie ludzie małej wiary i jeszcze mniejszego ducha, to budzi to wyłącznie moją radość i nadzieję na lepsze jutro.
    Z niskimi pokłonami dla wszystkich komendantów wyautowanych Polaków-miejcie serce i patrzajcie w serce.
    Historia współczesna ma to do siebie ,że często kołem się toczy.
    Z poważaniem i życzeniami sukcesów w pracy zawodowej.

  86. Szanowni Państwo,
    na obecnym etapie wyjaśnień dramatycznych okoliczności śmierci obywatela Rumunii, wszystkie instytucje i osoby odpowiedzialne za nie dążą do zbadania ewentualnych zaniedbań, szukając odpowiedzi czy „litera prawa” nie została złamana na którymś z etapów (zatrzymanie, tymczasowe aresztowanie, pobyt w areszcie, informacje i reakcje instytucji na sytuację aresztowanego, śmierć w szpitalu MSWiA).
    Wszystkie wątpliwości należy skrupulatnie wyjaśnić, a moim zdaniem nawet gdyby okazało się, że nie ma winnych, odpowiedzialnych – to należy zadać sobie pytanie: CZY NIE BRAKŁO NAM ZWYKŁEJ, LUDZKIEJ WRAŻLIWOŚCI, czy nie było błędów w komunikacji międzyludzkiej, międzyinstytucjonalnej, czy nie straciliśmy z oczu CZŁOWIEKA (życia człowieka)!
    Dramat, jaki się rozgrywał i zakończył tragicznie – powinien skłonić do głębokich refleksji, a na ich kanwie zmian, bo inaczej…będziemy o prawach człowieka mówić (raczej mówić), a ich przestrzeganie będzie wątpliwe czy nie do końca jasne. Sprawa śmierci Crulica – to nie tylko sprawa z Krakowa, z ul. Montelupich, t o sprawa Polski, Europy, w takim samym stopniu ważna jak Chiny, Olimpiada, łamanie praw człowieka w Tybecie.
    Prawa człowieka na świecie i „na Monte” – są tak samo ważne!
    Moim pragnieniem i osobistą nadzieją jest to, że kiedyś to wszyscy (ludzie i instytucje)pojmiemy, że CZŁOWIEK W WIĘZIENIU NIE PRZESTAJE BYĆ CZŁOWIEKIEM.
    -pozostający z atencją-zl

  87. ngwcommunity,

    przegladajac strone, do ktorej adresuje Panski nick odnosze nieodprarte (choc byc moze nieuzasadnione) wrazenie, ze organizowana przez Pana Loza (?) to poki co przedsiewziecie jednoosobowe. Oczywiscie nie ma w tym nic zlego. Tym nie mniej uzywanie formy stylistycznej pluralis majestatis w zaistnialej sytuacji wyglada cokolwiek karykaturalnie.

    Jesli sie myle w mojej ocenie sytuacji to bardzo przepraszam.

    Pozdrowienia.

  88. Szanowny Panie Jacobsky,
    rzecz jasna , myli się Pan. Nie jest to Loża. I nie jestem jedynym uczestnikiem tegoż przedsięwzięcia. Ale ma Pan prawo do pomyłek. I do pytań. Fakt , że nie pozostaję w tym sam , jak najbardziej usprawiedliwia formę pluralis majestatis , gdyż wszyscy jesteśmy podobnego zdania. Ja natomiast , jestem upoważniony do wyrażania tegoż zdania.
    pozostaję z wyrazami szacunku,
    M.M.
    ngwcommunity

  89. W odpowiedzi Panu ZYGMUNTOWI, do jego wpisu z 2008-04-13 o godz. 14:22.
    Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź.
    Dzięki niej, możemy umocnić się w nadziei, że wszystkie sprawy związane z tą tragedią zostaną dogłębnie wyjaśnione. Pozdrawiam spokojnie – Spokojny.

  90. ANCA,
    Zdaję sobie sprawę z istnienia grożnych psów. Ostatni wypadek to dla mnie przykład skrajnej nieodpowiedzialności. Paromiesięczne niemowlę zaatakowane przez psa-domownika w obecności matki! Ale to jest dokładnie tak samo, jakby mamusia trzymała w zasięgu ręki swojego dziecka odbezpieczony pistolet. Kiedy przeprowadzałam się na wieś, rozważałam możliwość zakupu psa obronnego. Ale kiedy wyjaśniono mi, jak mam z nim postępować, by wyhować go na grożnego ( izolacja od otoczenia, brak kontaktu z obcymi osobami, zamknięcie w kojcu, wypusczanie tylko przy domownikach) od razu zrezygnowałam.
    Pierwszym powodem było bezpieczeństwo czteroletniej wtedy córki, drugim współczucie dla tak traktowanego zwierzęcia.
    Są rasy psów, których hodowanie i nabywanie powinno być nadzorowane jak handel bronią. Zawsze też trafi się jakiś zwariowany Burek, który nagle zamieni się w bestię. Ale statystycznie rzecz ujmując psom można ufać bardziej niż człowiekowi. I nie ma gorszej rzeczy niż nauczyć ludzi a zwłaszcza dzieci strachu przed psami. Ostrozność to coś innego. A strach czyni człowieka bezradnym w przypadku ataku oraz zwiększa ryzyko jego wystąpienia.
    Medialna histeria tak dramatycznie zmieniła przed kilkoma laty stosunek do psów, że strach był z nimi wyjść na spacer. A swobodnie to w ogóle nie miały gdzie pobiegać, nawet w kagańcach. Ciągle straszono psiarzy policją i prześladowano. Nie dlatego by ich psy stanowiły jakiekolwiek zagrożenie. Wystarczającym powodem był irracjonalny strach. I to się ostatnio zmienia. I dobrze, bo z niczym nie należy przesadzać. A posiadanie psów grożnych ras i ich mieszańców winno być koncesjonowane. Ale tego do dziś nie załatwiano.

    Pozdrowienia, magrud

  91. ngwcommunity,

    dziekuje za wyjasnienia i zycze pomyslnosci w kontynuowaniu przedsiewziecia.

    Obok pomyslnosci zycze rowniez wytrwania w deklarownym stanie podobienstwa stanowisk, ktorych jest Pan wyrazicielem. Nie chce nazywac tego „jednomyslnoscia” z uwagi na intelektualna szkodliwosc takiego stanu.

    Pozdrowienia

  92. Spokojny i Zygmunt,
    Sprawa Curlicy, jego śmierć i reakcja na nią, wyklucza nas definitywnie z rodziny cywilizowanych narodów świata. Przy czym, określenia naród używam w znaczeniu politycznym ( naród jako wspólnota obywateli).
    Pan minister Ćwiąkalski gorliwie spełnia bowiem oczekiwania premiera Tuska i stara się jak może, by być lepszym Ziobro. W tym dziele zaliczył ostatnio dwa znaczace sukcesy.
    Jeden, jak na nasze standardy praworządności drobny, to bezprawny nacisk na PZPN. Tym razem, to pan profesor osobiście legitymizuje i uwiarygadnia widowiskowe zatrzymanie jednego ze sponsorów, za rzekome antydatownie umowy o pracę. Widać przy tym wyrażnie, że wyczerpuje się wyobrażnia naszych śledczych lub instytucja małego świadka koronnego przeżywa kryzys zaufania z powodu braku bajarzy. Kryzys wywołany zapewne zbyt niską rentownoscią fałszywych zeznań.
    Tak, czy siak, mierność i błahość zarzutów stawianych w przeddzień posiedzenia PZPN ośmiesza Prokuratora Generalnego. Tylko patrzeć, jak zorganizuje konferencję prasową, by poinformować nas o złapaniu Olejniczaka na jeżdzie bez biletu.

    Ale drugi sukces w wyścigu z Ziobro, jest oszałamiający.
    Po głodowej śmierci aresztanta, a więc człowieka w swietle prawa niewinnego, a do tego oskarżonego zaledwie o kradzież portfela, oświadczyć publicznie, że podległe mu służby działały lege artis to absolutnie brawurowe kłamstwo.

    Areszt nie jest karą , tylko środkiem zapobiegawczym i nie powinien być stosowany jeżeli zagraża zdrowiu bądż, tym bardziej, życiu podejrzanego!
    Zamiast zwracać się do sądu, i to, z – co najmniej- miesięcznym spóżnieniem, o przymusowe żywienie, w pierwszej kolejności prokurator powinien był zgodnie z KPK uchylić areszt.
    Do tego dochodzi wątpliwość, czy śledczy zachowali się w tej sprawie bezstronnie i rzetelnie. Wszystko bowiem wskazuje na to, iż zlekceważyli dowód niewinności podejrzanego, dostarczony przez biuro podróży.
    To, z resztą, stały fragment gry perfekcyjnie wyćwiczony i powszechnie bezkarnie stosowany przez naszą prokuraturę.
    Swoim oświadczeniem i niemrawą reakcją ws zmarłego z głodu aresztanta zasłużył Ćwiakalski na czerwoną kartkę. Zawiodły bowiem dwie podległe mu bezpośrednio służby a on, miast natychmiast zawiesić szefa Montelupich i prokuratora prowadzącego i nadzorującego do czasu wyjasnienia sprawy, wyraża zdziwienie, że rumuński minister spraw zagranicznych podał się do dymisji i… włącza się do krucjaty przeciwko suwerennemu podmiotowi grożąc kolejnymi zarzutami, zapewne całkiem pypadkowo, w przeddzień nadzwyczajnego posiedzenia PZPN.

    Bandycka logika działania naszych organów ścigania, stawiająjących, jak dotąd bezkarnie, rzekome dobro śledztwa ponad elementarnymi prawami człowieka i paragrafami rujnuje konstytucyjną hierarchię wartości.
    A nam milczącym obywatelom wystawia świadectwo jak najgorsze.
    Nasza apatia jest bowiem ich bezkarnością. Nasza polityczna bezradność ich jedynym orężem. Wszyscy jesteśmy dziś Piłatami a nasze protesty w sparwie Tybetu w kontekście przyzwolenia na triumfujące codziennie, tu i teraz, brezprawie zwykłą bezczelnością, której żaden listek, największej nawet hipokryzji, ukryć nie zdoła.

    Nic bardziej zwierzęcego
    niż czyste sumienie
    na trzeciej planecie Słońca
    Wisława Szymborska

    Dobranoc drodzy grzesznicy, magrud

  93. Jak wiemy charakterystyczna cecha polskiej nibylewicy byla jej i jest jej elitarnosc ala klubokawiarnia Szparka i oderwanie od autentycznego podloza spolecznego.
    „Lewica” jest i byla pojazdem majacym „wybranych” doprowadzic do koryta i przywilejow.
    Ale dla czujnych tego swiata nalezalo na zas zabezpieczyc sobie nowego zagranicznego protektora.
    Tak wiec czujni przedstawiciele ambasad wybierali swoich, ktorzy mogliby na przyszlosc gwarantowac posluszne i pragmatyczne elity (roniez i przede wszystkim tzw „autorytety intelektualne”) niezaleznie od ustrojow, ktore zmienne sa jak wiemy.

    Wybrani wiec jezdzili do Leningradu i Nowego Jorku…
    „Lewica” i jej „intelektualna baza” bez problemow przeszla pod skrzydla nowego mecenasa zmieniajac Newe na Potomak do czego zreszta byla od dawna przygotowywana.
    Mecenas potrzebny byl poniewaz „elita intelektualna” nie miala i nie ma zamocowania wsrod tubylczej ludnosci.
    I teraz przywoluje profesora Kuzmiara:
    „W polityce zagranicznej USA nastąpiła neokonserwatywna rewolucja, która w miejsce akceptowanego przez społeczność międzynarodową przywództwa Ameryki z czasów prezydentury Billa Clintona wprowadziła niezależną od woli wspólnoty międzynarodowej hegemonię amerykańskiego supermocarstwa.

    Polską odpowiedzią na tę sytuację była amerykanizacja polityki zagranicznej. „Polska postawiła sobie za cel doprowadzenie do silniejszego niż dotychczas związania interesów amerykańskich z Polską i całą Europą Środkową” – mówił w Sejmie w 1999 r. minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek. Celem było osiągnięcie strategicznych stosunków dwustronnych z USA oraz uzyskanie przez Polskę specjalnej pozycji w regionie. Waszyngton odpowiedział pozytywnie – w czerwcu 2000 r. w Warszawie odbyła się konferencja „Ku wspólnocie demokracji”, w której wzięli udział przedstawiciele 107 państw. Wydawało się wówczas, że celem polityki amerykańskiej będzie budowanie międzynarodowej wspólnoty państw demokratycznych.

    Jednakże po 11 września 2001 r. Stany Zjednoczone radykalnie zmieniły koncepcję rozstrzygania problemów światowych. Administracja George’a W. Busha przestała mówić o „wspólnocie demokracji”, zaczęła zaś mówić językiem hegemonii, dzieląc kraje na „oddanych sojuszników” oraz „wrogów”. Prezydent Kwaśniewski i rządy lewicowe zdawały się nie dostrzegać tej różnicy.
    W tej sprawie Kuźniar nie szczędzi krytyki SLD rządzącemu Polską w czasie, gdy podejmowano decyzję o zaangażowaniu w Iraku, oraz opozycji z PO i PiS-u, które w tej sprawie wsparły lewicę. Dla postkomunistycznej lewicy „była to okazja do uzyskania legitymizacji w tradycyjnie proamerykańskim społeczeństwie, postsolidarnościowa prawica nie mogła zaś w tej sytuacji dać się przelicytować i być mniej proamerykańska”. Autor przypomina też, że decyzja rządu o wysłaniu wojsk do Iraku była niekonstytucyjna, gdyż ustawa zasadnicza zezwala na udział Polski w wojnie jedynie na mocy decyzji Sejmu.

    Dostało się też mediom, które „dość regularnie” uprawiały zakazaną przez prawo międzynarodowe propagandę wojenną, wzywając „do militarnej rozprawy z Irakiem czy bombardowania Iranu (kraju, z którym Polska utrzymywała normalne stosunki dyplomatyczne)”. W tej sprawie zapanowała atmosfera „jedności moralno-politycznej narodu” rodem z epoki Gierka, a nasza myśl polityczna okazała się niezdolna do „samodzielności analizy i osądu w tak fundamentalnej kwestii, jak udział państwa w wojnie”.

    Jakakolwiek rzeczywista „lewica” nie dopuscilaby to uzaleznienia polskiej polityki zagranicznej od kaprysow upadajcego mocarstwa.

    Dlatego dba sie zeby „lewica” zajmowala potencjalne miejsce LEWICY.
    Wiec logicznie kontynujac nie nalezy sie dziwic, ze glos „lewicy” od Passenta do Paradowskiej czego jak czego ale wiecznej przyjazni z narodem amerykanskim…nie moze i nie ma zamiaru podwazac.

    Przyjazn i sojusz rozciagac sie rowniez musi (co jest chyba oczywiste) na NAJBLIZSZEGO z sojusznikow USA – Izrael
    o co dbali ministrowie sparaw zagranicznych od Gieremka do Rotwelda
    I tak kraj antysemitow o czym „elity” maja bez przerwy przypominac… realizuje kolonialna i zbrodnicza polityka Wielkiego Izraela w ramach wyslugiwania sie imperium…
    Czy nie oto tu tak naprawde chodzi?

  94. Witam!

    Tak, tak… Mnie ostatnio ubawiła wiadomość dnia o „wypadku” samolotu na lotnisku Okęcie.

    W nagłówku mamy tak:
    „Awaryjne lądowanie na Okęciu. Są ranni!”

    A dalej:
    „[…]Dwaj pasażerowie wymagali pomocy lekarskiej. Jeden z nich podczas ewakuacji zwichnął nogę (wcześniej straż pożarna informowała o złamaniu), drugi zasłabł[…]”

    I tak codziennie, portale internetowe są szczególnie napakowane informacjami zbędnymi, głupimi, niewiarygodnymi a nawet nieprawdziwymi. Cóż, ci którzy potrzebują rzetelnej informacji muszą ją obecnie wyłowić z tła i oczyścić z szumu. I tak niemalże na każdym kroku. Codziennie. Takie mamy czasy 🙂

    Pozdrawiam i znowu znikam.

css.php