Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.04.2008
wtorek

W szampańskim nastroju

29 kwietnia 2008, wtorek,

0dp450.jpg 

Drogie Blogowisko, nie wiem kto zrobił ten przeciek z mojej teczki i jakim sposobem dowiedzieli się Państwo o moich 70. urodzinach, ale stokrotne dzięki wszystkim, którzy nadesłali życzenia. Przez chwilę wahałem się, czy dziękować publicznie, bo pamiętam jak w czasach systemu (określenie z repertuaru Zygmunta Kałużyńskiego) ukazywały się takie „podziękowania”, w rodzaju:

Wszystkim instytucjom, organizacjom społecznym i osobom prywatnym, które nadesłały mi życzenia z okazji (…) składam tą drogą serdeczne podziękowania. Przewodniczący Rady Państwa, I Sekretarz KC PZPR…

(nazwisko znane blogowiczom). Co starsi blogowicze, a takich na tym blogu nie brak, pamiętają zapewne podobne komunikaty. Nie chciałbym wyjść na takiego bufona, tym niemniej serdecznie dziękuję i nie mogę się nadziwić, jak niektórzy moi rówieśnicy (w tym ja sam) odnaleźli się w Sieci. Chyba to są już skutki owej „produktywizacji emerytów”, którą zapowiada rząd.

Ponieważ na blogu są też ludzie młodzi, może ich interesuje, jakie to jest uczucie, kiedy człowiekowi stuka siedemdziesiątka i wydaje się zmurszały? Otóż jest to uczucie wspaniałe! Sądziłem, że jeśli dożyję sędziwego wieku, to będę zgorzkniałym starcem, a ja wręcz przeciwnie – jestem szczęśliwy jak rzadko kiedy i śmieję się od ucha do ucha, bo jest z czego (i z kogo). Nie mogę się nadziwić, że przeżyłem okupację (to dla mnie wspomnienie bardzo żywe), wzlot i upadek systemu, ponad 15 lat wolności słowa, dochowałem się Rodziny, tysięcy Czytelników i Blogowiczów – to jest cud, za który nie wiem komu dziękować.

Może Państwa zainteresuje, jak taki dziadunio obchodzi jubileusz. Otóż już dawno „nabyłem, drogą kupna” bilety do Filharmonii Narodowej i zabrałem ze sobą rodzinę. Było nas czworo. Koncert był w sam raz: V Koncert fortepianowy Beethovena (pianista Jon Kimura Parker) i Symfonia Wielka Schuberta. Dyrygował Jerzy Semkow, którego pamiętam od zawsze. (Nic dziwnego – urodził się w 1928 roku – to prawdziwy Jubilat!). Byłem szczęśliwy i pierwszy raz z rodziną w tym składzie w filharmonii. W chwilach rozmarzenia miałem wrażenie, że oni wszyscy wiedzą, że to mój jubileusz i dlatego tak pięknie grają, a te brawa są dla mnie. Nawet się kłaniałem, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Wspominałem, ile pięknych chwil spędziłem w filharmonii. W momentach otrzeźwienia myślałem o tym, czy to warto wspominać, bo to była „peerelowska filharmonia”. Niedawno słyszałem na własne uszy w radiu, że w PRL ludzie podawali sobie z rąk do rąk książkę Michaliny Wisłockiej „Sztuka kochania”, ponieważ była tępiona przez reżim, więc zastanawiam się, czy filharmonia była OK.

Po koncercie zabrałem rodzinę do restauracji Gar, położonej vis a vis Filharmonii. Koncert plus kolacja – was willst du noch mehr, mein Liebchen? Wszystko było na wysokie C, a najbardziej rodzina – w tym moja najmłodsza wnuczka, Hanusia, która urodziła się dosłownie tydzień temu (córka mojego pasierba Łukasza i jego ukochanej Basi). Pierwszy raz byłem na kolacji z kimś młodszym ode mnie o 70 lat! Życzę Wam wszystkim, żebyście tego dożyli!

Trzy dni później z artykułu Doroty Szwarcman „Bunt pulpitów” (w „Polityce”) dowiedziałem się, że muzycy również strajkują. Okazuje się, że muzycy też ludzie i mają swoje postulaty, np. nie lubią, żeby ich przesłuchiwać (kto lubi?) i nazywają to mobbingiem. Zamiast ćwiczyć w domu, często nawet się nie fatygują, żeby zabierać instrumenty z filharmonii (bo w domu nikt ich nie przesłuchuje…, tylko idą do innej pracy). „Potem, gdy nieprzygotowani mylą się na kolejnych próbach, na uwagę odpowiadają, że każdy ma prawo do pomyłki. Za to pilnują skwapliwie, by próby kończyły się w terminie, by równo z fajrantem przerywać grę nawet w środku frazy.” Pani Dorota opisuje częste u nas konflikty pomiędzy orkiestrą (i związkami zawodowymi!) a dyrygentem. W związku z tym przypomina mi się anegdota o znanym dyrygencie, Grzegorzu Fitelbergu, jaką słyszałem w młodości. Otóż Fitelberg, Niemiec z pochodzenia, był bardzo wymagający. Pewnego razu na próbie zauważył, że pewien spóźniony tenor usiłuje chyłkiem zająć swoje miejsce w chórze. Dyrygent przerwał próbę i zapytał groźnie: – A pan, dlaczego spóźniony? – Umarła mi matka, Maestro. – Aaa, to dobrze, to dobrze, jest pan usprawiedliwiony” – odpowiedział Fitelberg.

Na tym kończę ten urodzinowy wpis, żeby ktoś nie sądził, że szampan uderzył mi do głowy.

Spokojny, Teresa Stachurska, SympatykDP, Stary Polak z PRL, Lex, pielnia1, Włodek, ANCA, PI, aleydis, buku, jerzy.n19, telegraphic observer, Sol, Keith, magrud, Joanna, Spokojny, zappatist, Kakasia, Art63, TJ, aster5, Cargo, Jerzy, Lesiu, Dorota I., alburri, Waldemar, Witold, Halszka – stokrotne dzięki!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 130

Dodaj komentarz »
  1. Panie Danielu najlepsze życzenia urodzinowe.Sto lat w takiej formie życzę. Ja to nie dożyję tych lat co Pan. Ale tak myślę trzeba skorzystać z Pana doświadczeń i więcej muzyki a mniej polityki w życiu. „Politykę” czytuję regularnie ale na bloga zaglądam coraz rzadziej tak jak do prasy codziennej bo mi ciśnienie skacze. Ale jak już się decyduję na obchód netu to zawsze do Pana zaglądam i nigdy się nie zawiodłem.

  2. Wielce szanowny Panie Danielu choc nie moja to maniera – grzebanie w aktach urodzenia – Ja 35-latek – zycze panu co najmniej stuuuu – a nawet wiecej latek .
    Panskie slowo towarzyszy mej skromnej egzystencji od lat .
    A dzis na obczyznie jest jedna z niewielu niteczek laczacych mnie z naszym nieszczesnym krajem. Jak to sie mowi w UK – it must be something!
    Przesylam najserdeczniejsze zyczenia urodzinowe . Gratulacje . Zycze sobie i innym: hektolitrow atramentu z wirtualnego piora wspanialego wyksztalciocha:) Niech nam Daniel Passent wiecznie trwa – ku chwale Rzplitej 😉 Ku chwale ojczyzny Panie Danielu 🙂

  3. Dołączam się z wieloma serdecznościami!!! Trochę późno, ale naprawdę szczerze.Bardzo się ucieszyłam, że to dopiero 70 lat, bo to znaczy, że jeszcze długo będę miała przyjemność czytać Pańskie felietony i słuchać w radiu i oglądać w telewizji. Pozdrowienia K.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Drogi Panie Danielu!
    Z uwagi na roznice czasu, ta wspaniala wiadomosci dotarla do mnie po moim powrocie z pracy. Jest obecnie 1:30 w nocy mojego czasu, wiec z lekkim spoznieniem ale szczerze przystepuje do niniejszego.
    Nie wazne liczba lat na torcie urodzinowym, wazne na ile czlowiek sie czuje, za co niebiosom, cudownym silom i najblziszym dziekuje.
    Wazne przeyo jest kim sie jest, jak sie jest postrzeganym, szanowanym, cenionym lubianym.
    Wlasnie dla mnie osobiscie Szanowny Panie Danielu jest Pan czlowiekiem o wielu cennych wartosciach, przykladnych cechach.zycze Panu aby takim Pan byl dla wielu Polakow w kraju i poza jego granicami wiele wiele lat, aby temu towarzyszylo zdrowie,najblizszsi w swych szczerych i cieplych uczuciach. zyj i tworz Danielu nam dlugo, lat 100 a moze i wiecej, a o tym co zle zapomnija jak najpredzej.
    Roman z Nowego Jorku

  6. Gratulacje, panie Danielu, Sto (dwadziescia, plus vat) lat ! Ale w moim wieku mowi sie, ze kazdy smarkaczac ma osiemdziesiat lat.

  7. Oj, blisko do setki, więc DUUUUUUUUUŻO ponad sto Jubilatowi o ID 70 (w 2008 roku tylko owo ID ma wspomnianą wartość) – życzę. 🙂

  8. Cóż, ja nie mam dostępu do teczek, więc dowiaduję się dopiero teraz, ale nie zmniejsza to serdeczności moich życzeń. Pozdrawiam i życzę Panu (oraz sobie i innym Czytelnikom) jeszcze wielu, wielu lat trafnego opisywania otaczającej nas rzeczywistości.

  9. „…człowiekowi stuka siedemdziesiątka i wydaje się zmurszały?” Panie Redaktorze, komu się wydaje? Zmurszały to może na 120 rocznicę urodzin…

    Mój dziadek w wieku 65 lat zdecydował się na budowę domu i jeszcze w nim 20 lat mieszkał. Mimo wojen, siedmiu lat na zsyłce, gdzie przeszedł tyfus, i siedemdziesięciu lat palenia papierosów.

    Rodziny gratuluję. Mam nadzieję, że będzie się Pan cieszył wiele lat z jej powodu, jak i czytelników.

  10. Spóźnione, ale szczere najserdeczniejsze życzenia

  11. Szanowny Panie Redaktorze,
    i ja stojąc w długiej kolejce wiernych acz niepokornych Pańskich czytelników spieszę z życzeniami zdrowia i sił na długie jeszcze lata!
    Radosne samopoczucie płynące z dobrze wykonanej roboty, związane z wielokrotnym przekroczeniem wielu norm oby nie opuszczało Pana nigdy,
    a rozkaz „tak trzymać!” niech będzie dla Pana odtąd jedyną wytyczną na drodze ku jeszcze radośniejszej i jeszcze wspanialszej przyszłości!

  12. Szanowny Jubilacie ! Życzę nieustającego szampańskiego nastroju, niezależnie od urodzin, imienin i tym podobnych okazji do świętowania. Lekturą Pańskiego bloga zaczynam dzień. Buczę w rękaw kiedy zastaję nieaktualny wpis, ale rozgrzeszam Pana, bo wiem, że absencja nie wynika z lenistwa, tylko z innych obowiązków. Ściskam Pana wirtualnie. Wszystkiego dobrego !

  13. Witam
    Ja pańskiej teczki nie przeglądałem..;) ale wszystkiego najlepszego.
    Nie wygląda Pan na 70′
    Pozdrawiam.

  14. Panie Danielu,

    ja nie zmieściłem się w czasie. Wszystkiego dobrego. Dobrze, że Pan jest.

  15. Panie Danielu drogi,
    spóźnione, ale szczere najserdeczniejsze życzenia! I dziękuję za reklamę, ale chyba od dziś będę znienawidzona w krajowych filharmoniach…
    A z tą Wisłocką to akurat była prawda! Ludzie podawali sobie tę książkę z rąk do rąk, bo dotąd takiej nie było, która mówiła o „tych sprawach” normalnie, po ludzku i w miarę szczegółowo. A reżim nie tyle tępił, co wydał nakład o wiele poniżej potrzeb… jak to zresztą zwykle za reżimu bywało.
    Bardzo ciepło pozdrawiam.

  16. Szampańskie strzelanie

    Przecieki są wysoce wysublimowaną specjalnością polskiego stołu politycznego.
    Proceder ten poprzedzany jest uprzejmym donoszeniem.
    Na wszystkich tych ,którzy zachowywali się niezgodnie z normami moralności socjalistycznej składaliśmy zazwyczaj bezinteresowne i anonimowe, pisemne donosy będąc głęboko przekonanymi, że uda się nam skutecznie te zagłuszające chwasty wyplenić.
    Niestety ich żywotność była tak dynamiczna , że zagłuszyły wszystko i teraz musimy uznać je za kulturę uprawną.
    Ale nikt, poza nielicznymi wyjątkami, nie chce tego dania konsumować z uwagi na jego wyjątkową skłonność do przyspieszania ruchu robaczkowego.

    Donosiliśmy, bez mała, wszyscy.
    Wielcy na małych i mali na wielkich.
    To było uczciwe i sprawiedliwe, chciałoby się wręcz powiedzieć niezwykle demokratyczne.
    Masy robotnicze swój obowiązek społeczny spełniały godnie i bezinteresownie.
    Korytkowcy w ramach wdrażania gospodarki rynkowej czynili to odpłatnie.
    Nie,nie i wcale nie chodziło tutaj o odkrywanie cudzego stosunku intymnego lub jego braku z komuną, bowiem komuna jako bezpośrednio zainteresowana najlepiej wiedziała, kto jej czyni przyjemność, a kto na jej widok dostaje choroby świętego Wita. Chodziło raczej tutaj o dekonspirowanie, w stadium embrionalnym, prekursorów przewłaszczania cudzej, ze szczególnym uwzględnieniem państwowej własności.
    Rzecz zwykle zaczynała się od worka cementu lub paszy, cudzego roweru lub motocykla, na wyższym etapie wtajemniczenia. Wysoce wyspecjalizowani zwolennicy gospodarki rynkowej potrafili nawet, zamiast mięsem, faszerować kiełbasę papierem toaletowym.
    No, ale takie numery były zagrożone już karą śmierci z uwagi na wysoką szkodliwość społeczną, w odróżnieniu od worka cementu,którego „rąbnięcie” kosztowało zaledwie rok kryminału.

    Świętej pamięci babcię komunę należy skrytykować bezwzględnie za jej brak skuteczności w obronie pryncypiów prawa własności, w końcu najwyższego prawa,zdaniem neoliberałów.
    Efekt zaś był taki, że szczytem elegancji i dobrego tonu było „przekręcenie”dla przykładu fabryki makaronów.
    W sumie na 13.000 bolszewickich kolosów przemysłowych „skręcono” tyle, że ostatnio wystawiono zaledwie 730 zakładów ostającej się końcówki.
    Mimo tak ogromnego biznesu w nowym stylu, Polska zadłużyła się jeszcze na ca 200 mld dolarów.
    Po co Polska ma się męczyć z tym cholernym kapitałem, niech to czynią umiłowani globaliści zwani kosmopolitami.
    Na ja, das ist polnische Wirtschaft.

    Niektórzy zwolennicy wywłaszczania Polski gromkimi głosami nawołują o przyspieszenie tego tego procesu unowocześniania i uzależniania naszego kraju.
    Po części mają oni rację, bo a nóż, widelec coś się odkręci.
    Jeden z wiceministrów finansów daje już dyla, tam skąd tu przybył.
    Dzisiaj zachodnia etykietka lub ukończenie amerykańskich kursów jak w przypadku Pana Pielni1 przestało nobilitować, a wręcz budzi podejrzane skojarzenia, tym bardziej się pogłębiające im bardziej się sypie ekspansjonistyczna gospodarka USA.
    Niemniej ci krzykacze doskonale wiedzą, że pozostało niewiele firm państwowych do „wyrwania” lecz jest to sam kwiat polskiej własności.
    Kopalnictwo, transport, energetyka, poczta, szpitalnictwo, telewizja i inne.

    Ci, którzy dorwą się do tego tortu obłowią się jak rzadko kto.
    Gra się toczy o niewyobrażalne, dla przeciętnego zjadacza chleba, fortuny, które przestaną swoim zyskiem zasilać nasz budżet.
    Potem znowu podniosą się wniebogłosy liberalne pienia, że są poważne niedobory budżetowe i należy z całą bezwzględnością ciąć jego stronę wydatków, co oznacza uderzenie w najbiedniejszych, ponieważ to oni niestrudzenie niosą na swoich garbach ten liberalny raj dla samozwańczych wybrańców.

    Drogie Rykowisko jest generalnie zgodne co do konieczności, wyprzedaży polskiej gospodarki, ponieważ oni nic na tym procesie nie tracą, a wręcz przeciwnie, mogą sporo zyskać.
    Można by nawet zgodzić się z tymi przemianami gdyby w ich rezultacie zgodnie z przepowiedniami neoliberalnych przemądrzalców, a może po prostu oszustów , wzrastała wydajność jednostkowa i obniżały się ceny.
    Póki co, jest jednak dokładnie odwrotnie.
    Koszty wytwarzania sztucznie się napędza, by zwiększać skalę zysku pasożytów.
    W związku z tym ceny produktów konsumpcyjnych i kosztów stałych utrzymania rosną horrendalnie, przy utrzymywaniu płac na niezwykle niskim poziomie.
    Jest to prostacki i prymitywny mechanizm obciążania nieuzasadnionymi kosztami jakie musi ponosić społeczeństwo wskutek niewłaściwej i błędnej polityki ekonomicznej naszych nawiedzonych.
    O ich wąskich horyzontach świadczy fakt, iż widzą oni jednostronnie budżet państwa, poprzez systemowe ograniczanie jego roli i miejsca w strukturze państwa i społeczeństwa.
    Ich filozofia sprowadza się jedynie i wyłącznie do stosowania ekonomicznych kopniaków wobec współobywateli przez fanatyków typu ascetycznego Balcerowicza, co to 500 000 zlp zarabiał miesięcznie.
    Biorąc pod uwagę, że są inni, którzy zarabiali 500 zlp miesięcznie, to zakrawa ten typ stosunków na demokratyczny żart. Mniejszość bierze wszystko ,a większość dostaje ochłapy i takie relacje nazywa się demokracją.

    Dziwię się bardzo, że w tych nowych stosunkach międzyludzkich uchował się jeszcze zwyczaj składania życzeń urodzinowych, Faktem pozostaje niezaprzeczalnym, że w ten sposób coraz bardziej europeizujemy się poprzez odchodzenie od polskiej tradycji imienin.
    Komu tam jednak polskie zwyczaje w głowie kiedy musimy się dostać na zachodnie salony dla konieczności wypucowania ich klamek, tak byśmy mogli zobaczyć swoją barbarzyńską fizys wschodnio-europejską w całej okazałości.

    Całe szczęście, że stare repy nie muszą doświadczać doskonałości tych wspaniałych doświadczeń.
    Boć to emeryturka nie ta, i zdrowie nie na ceny wolnego świata.
    We własnym otoczeniu nikt nas nie napastuje, że jesteśmy głupimi nędzarzami komunistycznymi.
    Z kolegą zomowcem, w ogródku działkowym, którego nie potrafili nam jeszcze odebrać, możemy sobie wypić piwko, którego nam inni nawarzyli.
    Mamy taką dziwną skłonność do sentymentalnego wspominania przeszłości, co nowe elity mają nam za złe i uważają za gorszące.
    Im bardziej oni są rozeźleni tym bardzie my jesteśmy uradowani, dając im w sposób niezwykle kwiecisty i populistyczny do zrozumienia gdzie my ich lokujemy w naszych robaczywych wyobrażeniach.
    Cieszymy się bardzo z wywalczonego dla nas pluralizmu, po kolejnych piwkach bełkocząc coraz bardziej o schrzanionej wolności i demokracji, która nam się bardzo nie podoba, o czym szczerze donoszę jak na spowiedzi.
    Gadamy też, wybacz nam Panie, że do luftu taki system jaki puszcza państwo i naród w skarpetkach.
    My jesteśmy świadomi omylności ludzkich sądów i chętnie zaprosimy Observera do naszego ogródka by zechciał nam wyłuszczyć swój interes.
    Ze swej zaś strony składamy gwarancje, że po kolejnym piwku nie dopuścimy się rękoczynów.
    Myślę, że Observer nie zapomniał jeszcze polskiej gościnności.
    Gdyby jednak ten ekonomista ze względów pragmatycznych próbował zechcieć nas sprzedać, to uchowaj Boże.

    Zgodnie z przypomnieniem Pana Passenta niezwykle ciepło wspominamy życzenia okolicznościowe, dyplomy, listy pochwalne, ordery i odznaczenia jakie w nasz adres skierowali Przewodniczący Rady Państwa i I Sekretarz KC naszej Partii.
    Nie da się ukryć, że blaszkami bawią się już tylko nasi ukochani wnuczkowie, których darzymy miłością ślepą i bezgraniczną, i tylko im się wolno bawić naszymi zabawkami .
    Innym chętnym agresorom won od naszej piaskownicy.
    Na czołowych miejscach w naszych salonach posiadamy wspólne zdjęcia z Towarzyszem Pierwszym Sekretarzem.
    Z kostycznym uporem powtarzamy, że nie dorasta mu do pięt ta cała wataha politycznych oberwańców.
    Panie świeć nad jego duszą i tych wszystkich, którzy dobrze o nim mówili, a ci mówiący źle nie zasługują na uwagę.
    Jaka baza taki przywódca.
    Tylko ciecie produkują śmiecie.

    Nie mnie oceniać Drogi Solenizancie pańskie życie, jego wzloty i upadki.
    Wydaje się jednak, że w odróżnieniu od wielu oponentów pozostawia Pan za sobą taki dorobek, który budzi szacunek, uznanie a i nieskrywaną zawiść.
    Kudy młodym, gniewnym i nieokrzesanym następcom po piórze do Pana.
    W tym wszystkim należy mieć wenę i solidny warsztat pisarski.
    Nieodzowna jest także mądrość, dystans i odrobina samoironii, nie wspominając o kolosalnym doświadczeniu życiowym.
    Pan z każdego piasku potrafi bicz ukręcić.
    Dlatego jestem ostrym przeciwnikiem walki z autorytetami.
    Sama ambicja mówienia do innych nie wystarcza,wypada mieć jeszcze coś do powiedzenia.

    Wspomnienia o peerelowskich filharmoniach,Schubercie i muzykach pracujących na kilku etatach i strajkujących na co dzień dla chleba budzi gorycz i świadomość postępującego elitaryzmu.
    Odbiera się ludziom chleb ,igrzyska i wino, poza politycznymi.
    Filharmonie i teatry miały w PRL-u szczególnie podłą funkcję zagospodarowywania wolnego czasu inteligencji, by jej głupie myśli nie chodziły po głowie i by nie próbowała strajkować.
    Natomiast upowszechniana książka Michaliny Wisłockiej „Sztuka kochania” w wielu tomach i edycjach, była niczym innym jak perfidnym sposobem wywoływania podobnych uczuć wobec komuny.

    Obecne pławienie się Pana redaktora w kapitalistycznych luksusach, vide filharmonia, restauracja i innych zbytkach w rodzaju wywczasów w Alpach stanowią uzasadnione ukoronowanie pańskiego pracowitego i godnego naśladowania życia.
    Zaraz jednak rodzi się niska podejrzliwość i zawistna wątpliwość jak udało się Panu zachować te nobilitujące przywileje.
    Ja jednak jestem pełen przekonania, że przez całe 70-letnie życie oszczędzał Pan na tę wspaniałą uroczystość.
    _

  17. Mistrzu !
    Zrobił Pan mnóstwo mądrego i dobrego. Jak mało kto !
    Na dalsze, długie lata życzę przede wszystkim radości z życia i oddanych przyjaciół.

  18. Wielce Szanowny Panie Redaktorze!
    Z głębi serca gratuluję wspaniałego jubileuszu i życzę wszystkiego nalepszego.
    Miło czytać pełne pokrzepienia i optymizmu wyznania 70-latka.
    Sądze, że za to wszystko należałoby podziękować Bogu, bo jakoś mi trudno uwierzyć w inteligentnego, mądrego sprawcę, który nazywa się przypadkiem:)
    Ad multos annos!

  19. Dziadunio ? Jaki dziadunio 🙂
    Panie Danielu ma Pan w sobie więcej weny i zapału niż niejeden nastolatek… Jeszcze raz zapewniam, że intronizowałem Pana ładny czas temu na swojego guru i dzieli Pan to miejsce z Profesorem Bohdanem Dziemidokiem. Dwóch najwspanialszych facetów jakich znam.
    Łukasz

  20. Drogi Panie Danielu,
    Spóźnione ale serdeczne życzenia urodzinowe!
    Przy okazji historyjka a propos „w czasach systemu”. Dokładnie rok temu jechałam taksówką po Gdańsku. Taksówkarz pokazywał mi trómiejskie drogi i wyjaśniał kiedy zostały zbudowane. „Wszystkie te drogi zbudowali za komuny. Coś tam potem też niby zrobili za demokracji. A teraz – sama pani popatrzy, jak za Gomułki!” dodał wskazująć ręką na rozległe rozkopane pole, bez śladu człowieka, za to odzobione markoptnie wyglądającymi machinami.
    Za komuny, za demokracji, znów jak za Gomułki… a teraz? co teraz mamy? nie wiem, muszę przejechać się znów jakąś polską taksówką (albo może Pan coś podpowie? 🙂 )

  21. Panie Danielu,
    Za najważniejszą cechę wrodzonej inteligencji zawsze uważałem twórcze poczucie humoru, także na własny temat. Przy wszystkich innych słabościach, pod tym względem należy Pan do krajowej czołówki (chyba na podium), a więc z okazji 70 lecia, życzę aby to poczucie nigdy Pana nie opuściło.

  22. Szanowny Panie Redaktorze!
    Życzę Panu (i oczywiście sobie i innym Czytelnikom:), by to wspaniałe poczucie humoru nigdy Pana nie opuściło:)))
    Pociechy z rodziny i przyjaciół, wspaniałych nowych książek (albo i starych) do przeczytania, pięknych widoków (również na przyszłość;)
    A ile lat? „Na maksa”;)
    Serdecznie pozdrawiam
    baa

  23. Panie Danielu,
    dzisiaj jest pierwszy dzień reszty Pańskiego i mojego życia. Życzę Panu, aby nadal miał Pan tyle werwy i energii co dotąd, pióro ostre i pamięć słoniową 🙂 Byśmy nie zaczęli wątpić w nasze własne wspomnienia i sądy o rzeczywistości pod wpływem codziennego infotainmentu zamulającego nasze zmysły pseudoinformacją produkowaną przez „specjalnych misjonarzy”. Czytam Pana od 40 lat i nie znajduję antidotum na to uzależnienie 🙁 W moim egoistycznym interesie musi Pan więc pisać i dbać o zdrowie, bo zamierzam żyć jeszcze co najmniej 40 lat 🙂

  24. Panie Redaktorze,

    Spóźnione, ale szczere życzenia zdrowia, że szczególnym uwzględnieniem zdrowia psychicznego, bo o to ostatnie nie jest zbyt łatwo w dzisiejszych czasach.

    Wszystkiego Najlepszego,

    Jacobsky

  25. Drodzy p. Danielu i p. Doroto,
    Strajki filharmonikow zdarzaja sie rowniez w zamoznych filharmoniach. Torontonska TSO koncertuje w najlepszej sali miasta i cena biletu na dobre miejsce przekracza 100 dol ($1 cdn = $1 USA). Jak to porownac z 45 zl w Warszawie.

    Do dochodow TSO nalezy mala dotacja rzadu prowincji, oraz wszelkiego rodzaju naciaganie „cycow”. Zbieranie datkow, specjalna sala – poczekalnia przed koncertem, plakietki z nazwiskiem w scianie, etc. Trzeba sie napracowac, aby zespol utrzymac.
    Pozdrawiam

  26. Panie Danielu,
    najserdeczniejsze życzenia długich lat w szczęściu, zdrowiu i sile. Wiek pięknie Panu służy. Z uznaniem i podziwem, haneczka.

  27. Jak najwiecej szczescia i zdrowia od wiernego czytelnika!

  28. Panu Redaktorowi Passentowi
    Razem z najlepszymi zyczeniami gratuluje wyjatkowej rownowagi politycznej i obiektywnosci. Rowniez powsciagliwosci i wielkiego taktu w sprawach, ktore tak emocjonalnie sa brane i przez dziennikarzy, i przez blogownikow. I zimnej krwi wobec wariatow wpadajacych tu czasem (kiedy szpital pozwoli). Nic to – prawda ?

  29. Przylaczam sie do zyczen:) Duzo sukcesow. Ja jestem drugim pokoleniem czytajacym Pana regularnie. A czytal mi jeszcze Pana moj Tata, jak mialem 5 lat w stanie wojennym.

    Wszystkiego Najlepszego, duzo zdrowia i zadowolenia z rodziny:):):)

    Czytelnik Pana felietonow:)

  30. Panie Redaktorze,

    spóznione, ale najserdeczniejsze życzenia z okazji Urodzin, wszystkiego najlepszego,

    wierna Pana czytelniczka od wielu lat.

  31. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Idac sladami Idola z przymruzonym prawym okiem, zyczymy sobie z okazji urodzin Gospodarza o nie wycinanie wpisow na/w blogowisku na temat Rockefellerow – ok? Ma to sie nijak do lewicowej kolderki spod ktorej ciagle ktos wystawia glowe. Nie bede mowil o czyja lepetyne sie rozchodzi aby nie robic zamieszania w blogim lunatykowaniu, ale jak palne w te ufarbowana „ piora ”…..

    A propos. Nieoficjalne info. z kregow zblizonych do finansow USA – bardzo powaznie rozwaza sie wypuszczenie na estrade teatru „ N o w a Ms. D o l l o r e s ”
    Ciekawe czy bedzie miala – jezeli juz – kolor „ dzungli ” ? ….
    Ratuj sie kto jeszcze moze……

  32. Bardzo zaciekawił mnie wpis malutkim druczkiem pod koniec egzemplarza. W tymże wpisie Leszek Kołakowski zwraca uwagę, że nie poinformowano go o przedruku nieautoryzowanego i pocietego z nim wywiadu w Gazecie, który przeprowadzał Michnik…

    Jak widać nawet swojego sztandarowego filozofa, jak wczesniej Herberta i innych nie szanują w imię doraznych, propagandowych celów. Jak mówi mój kolega – Żenua!

    Panie Danielu. Może Pan napisze jak to w dawnej epoce cięto teksty i jak się można było obronić przed cenzorami wewnątrzgazetowymi.

    I wzniosę za Pana toast rosyjski :
    – Za pomyślność naszej beznadziejnej sprawy!

  33. Szanowny Panie Danielu,
    70-siątka to nie tak wiele, ja ją przekroczyłem już kilka lat temu.
    W miarę upływu czasu oceniamy przeszłość bardziej wszechstronnie i bez zapalczywości ludzi młodych. Wydaje sie, że zrozumienie czasów PRL dla tych którzy tego nie przeżyli jest bardzo trudne.
    Życzę Panu wielu dalszych lat w zdrowiu i szczęścia w życiu rodzinnym.
    Pozdrawiam serdecznie.

  34. Panie Danielu, nie będę się rozdrabniał : życzę Panu życia wiecznego w równie dobrej formie 🙂

  35. Sto lat, Panie Danielu!

  36. Ma Pan jeszcze trochę czasu, zgorzkniałym starcem można być, ale nie należy, i to dopiero po dziewięćdziesiątce.
    abwarten und Tee trinken!
    weiter so!

  37. Serdeczne zyczenia jeszcze wielu lat pracy na dziennikarskiej niwie sklada

    Bobola

  38. Sto lat !!! Gratulacje Ukłony Podziw ! Spóznione ale najserdeczniejsze życzenia urodzinowe.

  39. Serdeczne gratulacje! Nie chce mi się wierzyć, że miał Pan zaledwie 33 la
    ta, gdy zacząłem czytać Bywalca w „Polityce”.Od tych moich ówczesnych
    17 lat łapię się na tym,że często myślę i czuję Passentem. A największa
    radocha jest wówczas gdy gdzieś, coś udatnie napiszę niby piórem Pa
    ssenta.

  40. Panie Danielu,

    wszystkiego najlepszego z okazji siedemdziesiatych urodzin.

    Slawomirski

  41. Panie Danielu: Zdrowia + Szczęścia (bo jak ktoś słusznie zauważył, samo zdrowie nie wystarczy – ci na „Kursku” zdrowie mieli…).
    Cóż, wesołe jest życie staruszka. Ja patrząc na swoich kolegów-rówieśników myślę: „Jacy oni starzy – tylko mnie się udało”.
    Tak trzymać. K. rocznik 35.

  42. Nie tyle to wpis co popis w najlepszym , i bez aluzji , tego slowa znaczeniu.((Czyli forma jak za dawnych lat) – gratuluje . Do teczek (cudzych) nie mam zwyczaju ani przyjemnosci zagladac wiec dopiero teraz WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO I ZDROWIA (moze lepiej w odwrotnej kolejnosci)

  43. Szanowny Jubilacie! Jedno jest pewne – jest Pan nieprzecietny, zawsze na czasie, bystry i swietnie usposobiony. Przekazuje Pan to nam, daje ogromna lekcje zycia i myslenia.
    Serdeczne podziekowania i gratulacje, tak trzymac!
    Usciski z Sao Paulo.

  44. -wszyscy Panu dobrze życzą ,więc i ja sie przyłaczam ;11o lat Jubilacie !!!.

  45. Właśnie skończylem czytanie urodzinowego blogu.Jak to miło w dniu urodzin odkryć ilu ma się przyjaciół. Dzisiaj już po wszystkiem, jak mawiała pewna młoda lekarka, i jako młody dziennikarz i bywalec salonów przystąpi Pan do codziennej pracy.
    Ostatnio modny jest temat generałów uważanych przez Pana Prezydenta za zwykłych darmozjadów, proponuję dalsze, męskie reformy – całkowite zniesienie stopni pod hasłem „wszyscy mają jednakie naramienniki”. Wrogom ta operacja nie całkiem się udała ale MY to co innego.

  46. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    haha – 29.04., godz. 16:34

    Lajba nie wyplynela, jest w smiertelnym dryfie, stwarzajacym pozor spokoju, spokoju stylizowanego. Rozejrzyj sie dobrze. Feta z Dom Perignon zaglusza bliskosc progu Niagary.

  47. Panie Danielu.

    To niemożliwe. Jakie 70 lat ?
    Chyba nas Pan trochę z tym wiekiem oszukuje.
    Przyłączam się jednak do życzeń blogowiczów dla Pana.
    A przy okazji sobie życzę, żeby Pan nadal nas prowokował do przemyśleń.

  48. Za kilka miesięcy i ja osiągnę ten wiek, więc nie wiem, czy jest czego gratulować… Jako, że czytam Pana od początku istnienia Polityki, że przez lata zaczynałam lekturę ukochanego tygodnika od Pańskiego felietonu, uważam, że dałam dowód wierności czytelniczej najwyższego lotu. Dziękuję Panu za wiele lat towarzyszenia mi w życiu i myśleniu, za poczucie humoru i poczucie ładu społecznego, czyli wracając do pięknych formułek gomułkowskich „za całokształt” Panie Danielu – dziekuję.

  49. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie ma jak informacja – z dziennikarsko/medialnego punktu widzenia – rzetelna….

    / Na ostatnim miejscu w naszym rankingu uplasował się szef MSZ Radosław Sikorski. Na liście nie pojawiło się nazwisko żadnego polityka lewicy. – Wcale mnie to nie dziwi – mówi Kik. – Po okresie rządów Leszka Millera i Marka Belki wyborcy zrozumieli, że w Polsce lewicy po prostu nie ma. / 30.04.2008/01:13 –Rzeczpospolity /
    Pare dni temu zachodnie TV puscily reportaz na tema tzw. lewicujacego czasopisma ukazujacego sie w Polsce „Krytyka Polityczna”. Producenci reportazu nie poinformowali zachodniego odbiorce, kto jest sponsorem lewicowego szmatlawca. Bez tego szczegolu reportaz mial wyjatkowo piekny „kolor dzungli” i stylizowany sens.

    Daniel Cohn-Bendit & ‘Corriera della Sierra’ jak do tej pory nie protestowali(?) http://www.meinews.net/gladio-t93192.html?s=d7bf44dfbe2f5ec7b8bfda287ef65007&

  50. Szanownemu Jubilatowi- zyczenia szczescia i wielkie dzieki za wspaniale pioro!!!

    Pozdrawiam.

  51. Spoznione, ale bardzo zyczliwe i szczere zyczenia dla Pana Redaktora z okazji urodzin . STO LAT!!

    Ja takze czytam Pana felietony i wpisy od lat i dziekuje Panu za rozne trafne wypowiedzi.

    Pozdrawiam serdecznie z bardzo daleka,

    junef

  52. Przylaczam sie rowniez do zyczen. Czytam Pana od 40 lat. Zawsze lubilam Pana czytac i bylam bardzo szczesliwa jak znalazlam Pana blog.
    Pozdrowienia z Bretanii

  53. Ciekaw jestem gdzie w Reichu jest ten zakład dla psycholi z którego nadaje „diaspora” U nas to Tworki, a u nich ?

  54. wszystkiego dobrego z okazji urodzin (i ubekom również).

  55. Życzę Panie Danielu duuuuuuuuuuuużo zdrowia 🙂

  56. Świetne zdjęcie ❗ A nie mówiłam? PASIKONIK!

  57. Serdeczne zyczenia zachowania swietnej formy pisarskiej przez kolejne -dziesiat lat, przy tym zdrowia i nieslabnacego poczucia humoru. Pozdrawiam z Meksyku.

  58. Dla wszystkich wielbicieli Platformy bardzo interesujący wpis tad9 z Salonu 24 o tym jak zmieniają się panowie przy korycie…

    http://perlyprzedwieprze.salon24.pl/72569,index.html

    Pozdrawiam prawie majowo z Mikołajek

  59. -i jeszcze jedno Jubilacie ;zapraszam na majówkę ! .

  60. To zdjecie pozwala lepiej zidentyfikowac delikwenta. Z teczki pochodzi? Wiec takich w czasach systemu nazywano bananowa mlodziez. Spodnie sztruksowe, zdaje sie, kurtka tez zagraniczna, buty co najmniej z nrd. Spojrzenie pewne siebie, bez ogladania sie na boki. Zrobione na tle jakiejs prywatnej inicjatywy na bazie ajencji, data zdjecia niewidoczna. Panie, a moze bony sa do sprzedania?

  61. Zastanawiam sie skad biora sie legendy. Ostatnio zauwazam coraz wiecej opisow PRL ktore mnie zadziwiaja. Tu na swoim blogu wspomina pan o Sztuce Kochania Michaliny Wislockiej ktora podobno byla tepiona a ludzie musieli podawac ja sobie z rak do rak. Nie tak dawno w programie Kuby Wojewodzkiego slyszalem ze wyczyn Daniela Olbrychskiego ktory kiedys obezwladnil porywacza w samolocie byl calkowicie ocenzurowany w prasie polskiej, radiu i telewizji a donosila o tym tylko prasa zagraniczna. Sam Daniel Olbrychski potwierdza ze tak bylo, a Kuba Wojewodzki twierdzi ze przeczytal o tym w prasie francuskiej. Zastanawiam sie skad cala wiedza o tych wydarzeniach znalazla sie w mojej glowie bo francuskiego nie znalem i nie znam. Mam jakies takie urojenia ze zarowno o Wislockiej jak i o Olbrychskim trabila glosno telewizja, radio i prasa PRL. Czemu teraz przedstawia sie to inaczej? Moze cos mi sie snilo i pamietam to wszystko nie tak?

  62. Panie Redaktorze, z moimi 64 kudy mi sie tam rownac !
    Zycze aby nigdy nie opuscila Pana ta wspaniala inwencja i stalowe nerwy, to zreszta wszystkim nam jest potrzebne !
    Panie Danielu, zdrowia,zdrowia i jeszcze raz zdrowia!
    Nie zycze szczescia,bo to ze zdrowiem same przychodzi,a rodzinnego szczescia tez nie zycze,bo Pan je w pelni przezywa,podobnie jak ja.

    Z pieknej Bawarii, Pana wierny, od poczatku czytelnik

  63. Absolwencie, w Reichu to normalka takie kreatury mieszkaja obok ciebie i sa szanowanymi obywatelami, a ze czuja sie podle i siebie samych nienawidza to widac po ich uzewnetrznieniach doglebnych.

  64. Spoko-Spoko
    Z rąk do rąk podawano sobie „Trędowatą” Mniszkównej….
    Też zastanawiam się często gdzie ja byłam w czasach gdy to się działo. Prowadzilam jakieś życie towarzyskie i nigdy nie widziałam np udekorowanej choinki łancuchem z kapsli- o czym donosiła w jednym z programów TVP.
    Wisłocka tępiona? – wprost przeciwnie-była postacią medialną
    Pierwsza poruszyła temat tabu, wypełniła lukę w edukacji seksualnej zastępując finezyjnego Ovidiusza i dostępnego na rynku Van der Velda -„Małżeństwo doskonałe”
    Inny był też rynek wydawniczy – książki się drukowało, a nie składało komputerowo, barierą był też limit papieru.
    To była całkiem inna technologia i nie można tego w tak uproszczony sposób porównywać.
    Pozdrawiam Halszka

  65. Najlepsze życzenia dla Gospodarza! Dedalusie , zauważyłem na polecanym Salonie 24 .pl dziwne zjawisko. Otóż 30.04 godz 21 .45 nie mogłem ” otworzyć” komentarzy do blogu . Można było dodać komentarz . Komentarzy wpisanych, w liczbie ok.180 zobaczyć – nie. Strzałka kursora myszki raptem zmieniała swą postać . I zero reakcji. Dziwne , prawda ?Będę próbował nadal, choć od lektury rzygać się chce.Spoko-spoko- cała masa ludzi , tabuny wręcz , zaczynają zachowywać się zupełnie debilnie w kontekście PRL-u , nawet w tak banalnych sprawach . Większość ludzi , publicznie poddaje się zawsze zjawisku mimikry. Niestety, lewica nigdy zdobyczy PRL nie broniła. Stąd takie obrzydliwe ” kwiatki”. Zwykle takie kupy , sadzą ludzie i wtedy i teraz spijający śmietankę. Tak było i będzie . W końcu Piotr po trzykroć zaparł się Chrystusa. A było to kawał czasu temu. Jak usłyszysz , że jakąś dawną „gwiazdę” represjonowano za oglądanie ” złych” odcinków „Bolka i Lolka ” to nie bądż zdziwiony. To nie sen .Rodzaj ludzki tak ma!!!

  66. Z okazji amerykańskiego Święta 1-Maja oraz kościelnego Święta Józefa Robotnika serdeczne pozdrowienia dla bezrobotnej klasy robotniczej oraz tych wszystkich , którzy wystrychnęli ją na dudka.
    Proletariusze łączcie swoje dusze!

  67. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Co prawda bez fety urodzinowej, Diaspora tez jest w szampanskim nastoju! Zaraz wyjasnie dlaczego, niech tylko przelkne plyn z babelkami, ktory sobie na te fete sprawilem za mozolnie uszparowane grosiki…

    Dzisiaj nadeszla Poczta Specjalna bardzo przyjemna wiadomosc.

    Otoz jak wszystko dobrze pojdze Tony Blair (GB) zostanie postawiony przed Trybunal Miedznarodowy w Hadze. Tytul pozwu?
    – Zbrodnie Przeciwko Ludzkosci –

    Niech Aleksander Kwasniewski zacznie juz dzisiaj prasowac garnitur i czyscic rozety!

    Prawdopodobnie sa 100% dowody, ze na terenie Polski, za czasow Najwiekszego Meza Stanu Wszech Czasow, prowadzono przesluchania tzw. terrorystow metoda przytapiania w misce wody…..

    Jezeli do tego dojdzie, dobrze byloby aby Bokassa zabral ze soba do Hagi „wyludzony” zbor bizuterii, zegarki, branzolet, zlote amulety… bedzie mogl bezplatnie prezetowac je w TV, trzymajac mimochodem rece w sali na balustradzie…

    Miejsca noclegowe „ g o s c i ” TM sa jeszcze cieple…

    Pozowle sobie na smialosc, dlatego poltonem….
    / – Czy wrocil juz z dzungli Patagoni, jest juz na miejscu…./

    Mam nadzieje, ze zobacze ex mag. A. Kwasniwskiego w calej krasie & okazalosci….

    To co sobie, to nie Dom Peri r. 1965….

    Ps.
    Byl swego czasu projekt, aby wpuscic na wizje TV M. Wislocka w „tanem” z tym fachowcem od opery/operetki/koronek wielkich gwiazd swiatowej estrady np. jak:

    Yma Sumac : http://www.youtube.com/watch?v=fbuqH_Gkgq0 – swego czasu czesto goscila w PRL-u, co dwa lata po calej Polsce. Bilety wciskal na sile przedstawiciel Zakladowych Zwiazkow Zawodowych

    Teresa Zylis Gara http://www.youtube.com/watch?v=iVN2YnwwAaQ

    Jak on pieknie gwiazdami sie zachwycal, o rany boskie…..
    Zapomnialem jak ow mlodzieniec sie nazywa) on byly wtedy taka puszysta, mlodziutka, szalenie sympatyczna, szczebiotliwa „dziewczynka” Bardzo sympatyczny mezczyzma….

  68. Panie Danielu, Serdeczne Pozdrowienia – fajne zdjęcie!

  69. Panie Danielu,
    Dolaczam sie do zyczen-sto siedemdziesiat lat.Tak jak pan wyglada,to pozazdroscic.Szkoda,ze na tym zdjeciu przyjmuje Pan POZYCJE obronna.A moze zdjec Pan nie lubi i mierza Pana wszelkiego rodzaju raporty o stanie zdrowia prezydenta?
    Jeszecze raz:drugie tyle!

  70. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Panie A, z Pana to naprawde prawdziwy Kraut. Podczas ewentualnego procesu w Hadze, partyjni koledzy po lini beda witac stukajac obcasami, ostatecznie byl w Polsce – jak to w Warszawie mowia – lekarstwem na wszystkie krzywdy dziejowe i utrapienia. Heilkraut!….

    Ja Valuta, Mädchen, wie hast du so tief sinken können?!….

    Szanowny Gospodarzu, ktos kto nie zna historii Polski Powojennej nigdy by nie wpadl na pomysl, ze byl Pan czlowiekiem Aparatu….
    Zobaczymy jak daleko siega Uklad?…

    „Hauptmann von Köpenick” traci myszka….

    Aaaach!… jak przyjemnie kolysac sie wsrod fal….
    Pazyjom, uwidiom….

  71. Momo!
    Fajni ludzie już dawno Salon opuścili.

  72. W związku z tym, że tekst tad9 istotny , choć bardzo długi postanowiłem go w świeto pracy umyslowej wkleić na blog Pana Daniela aby miraże dotyczace obecnie rzadzacych znikneły…
    tad9-salon24 „perły przed wieprze”

    Jakiś czas temu napisałem list do sympatyków Platformy Obywatelskiej. Interesowało mnie kim jest platformers. Nie dostałem jednoznacznej odpowiedzi, ale – mniejsza o to. Dziś piszę list drugi. Interesuje mnie jak czują się wyborcy PO pół roku po wyborach. Platforma okazała się partią postkomunistyczną, sympatycy PO – jakich pamiętam – za postkomunizmem nie przepadali, można by więc przypuszczać, że czują się zawiedzeni. Takich głosów jednak nie słychać, i to mnie dziwi… Uściślijmy jednak o czym mówimy…

    W 98 przypadkach na 100 osobnik posądzony o sympatie do takiej czy owakiej partii odpowie, że jest to uproszczenie. Nie jestem przywiązany do szyldu czy wodza – będzie prawił – ale do pewnych spraw. Jeśli sprzyjam partii X, to dlatego, że jest ona dla nich najlepszym wehikułem. Najlepszym, nie znaczy doskonałym. Ale – cóż – nie widzę nic lepszego… W porządku, zastanówmy się więc dla jakich spraw wehikułem jest Platforma… Otóż, nie bardzo wiadomo. Jest to bowiem partia, która dokonała największego w historii III RP zwrotu retorycznego. Oczywiście – nie ma polityków, czy formacji w stu procentach konsekwentnych (jeśli pominąć sekciarzy). Życie wymusza zmiany i kompromisy. Idzie jednak o skalę zmian i rodzaj kompromisów. Łapanie polityków na drugorzędnych niekonsekwencjach to zajęcie tyle zabawne, co jałowe (choć go nie unikam). Naprawdę liczą się niekonsekwencje pierwszorzędne. Powiedzmy, że chodzi o różnicę pomiędzy taktyką a strategią. Sojusz PiS z SO i LPR uznany był, przez wyborców PiS, za sojusz taktyczny w ramach strategii budowy IV RP. Biorąc pod uwagę, to co Kaczyńscy mówili wcześniej o Lepperze – mieliśmy tu do czynienia z niekonsekwencją, ale – niższego rzędu. A jak to wygląda w przypadku Platformy? Otóż, Platforma dokonała zwrotu strategicznego. Niegdyś jej diagnozy III RP przypominały diagnozy PiS (a bywały ostrzejsze). A dziś? PO z roku 2005 i PO z roku 2008 to – niemal – dwie różne formacje… Piszę „niemal”, bo resztki sanacyjnej retoryki PO błąkają się gdzieś na marginesie. Od czasu, do czasu ten czy ów polityk Platformy (najczęściej Gowin) powie , że „Polska Rywina” była na najlepszej drodze, by stoczyć się w „kierunku bananowej republiki” (Rz. 27.11.2007). Są to jednak tylko słowa, do tego – padające od święta. Na co dzień, króluje raczej retoryka „powrotu do normalności”, przy tym „nienormalnością” są „ostatnie dwa lata”, wychodzi więc na to, że „normalna” była staczająca się w kierunku republiki bananowej III RP…

    Ale nie to jest najdziwniejsze. Bo oto, wraz z Platformą „zwrotu retorycznego” dokonał jej elektorat. I to do tego stopnia, że, od pewnego czasu, nie jestem w stanie odróżnić sympatyka PO od sympatyka SLD. Jednych i drugich zajmuje wyłącznie wykańczanie PiS… Weźmy – S24. Gdyby ktoś poprosił mnie o wskazanie tekstu napisanego przez sympatyka Platformy, którego nie mógłby napisać sympatyk Sojuszu – miałbym kłopot. Teksty jednych i drugich zlewają mi się w jeden przekaz… A przecież pamiętam jeszcze platformersów- zelotów sanacji. Żaden krok wiodący do rewolucji nie wydawał się im za daleko idący. PiS nie był przecież atakowany za nadmierny radykalizm i „ideologiczność”, ale za „zdradę ideałów” (sojusz z LPR i SO) i pogrążenie projektu IV RP. PO zaś miała być „lepszym PiS-em”. Tacy byli platformersi jeszcze niedawno… Dziś, (jeśli pominiemy any PiS-owską furię), są to raczej „zmęczeni liberałowie” w stylu Cezarego Michalskiego… To nazwisko pojawia się nie przypadkiem. „Dziennik”, w którym Michalski jest ważną figurą, stał się wszak główną kuźnią ideologii „postideologiczności”. Odnotujmy, że ta ideologia dziwnie gładko splata się z praktyką polityczną panującego nam miłościwie reżimu. Przekonanie o „końcu ideologii” pasuje jak ulał do „krucjaty miłości” wykoncypowanej przez spindoktorów Donalda Tuska. Produkcje Michalskiego i Krasowskiego dostarczają więc „głębszego” uzasadnienia dla strategii marketingowej Platformy Obywatelskiej. Amorficzność PO, zdaniem filozofów z „Dziennika” oddaje po prostu ducha postideologicznej nowoczesności. I – co zaskakujące wobec ich wcześniejszych sanacyjnych odlotów – sympatycy PO zdają się łykać te pomysły… Wczoraj chcieli burzyć trony, dziś zadowala ich ciepła woda w kranie (plus igrzyska w stylu: „PiS dla lwów!”)…

    Przesadzam? Czyżby? Czy ktoś może wskazać mi – choćby sięgając do archiwum S24 – jakieś postideologiczne wypowiedzi sympatyków PO poprzedzające wyborczy sukces Platformy? Ja takich sobie nie przypominam. Jak już pisałem – teoria postideologiczności wydaje mi się być po prostu „filozoficznym” uzasadnieniem powyborczej strategii marketingowej PO. Uzasadnieniem podchwyconym przez jej elektoratu. Podchwyconym, gdy tylko zostało im ono podsunięte, co swoją drogą stawia w ciekawym świetle „młodych wykształconych z dużych miast”. No dobrze, ale co osłania ideologia „końca ideologii”? Twierdzę, że naszego starego znajomego, czyli – … postkomunizm… Co prawda Rafał Matyja, niejako nadworny politolog „Dziennika”, ogłosił niedawno, że postkomunizm odszedł do lamusa historii, ale – czy aby na pewno? Sam Matyja twierdzi przezcież, że „…rewolucja semantyczna 2003 roku nie przekształciła się w rewolucję polityczną i ustrojową”. A więc – dziwactwo. Bo gdyby przyjąć diagnozę Matyi, trzeba by uznać, że postkomunizm padł od samego gadania, lub nawet – niezależnie od niego. Niczego podobnego nie zauważyłem, co prawda może to świadczyć jedynie o mojej spostrzegawczości, zaryzykuję jednak inne stwierdzenie: ciągle żyjemy w postkomunizmie. Chociaż to i owo się zmieniło. Zmienił się mianowicie gwarant systemu. Dziś jest nim Platforma Obywatelska. Rację ma nie Matyja, ale Tomasz Żukowski, który skonstatował, że PO przejęła poparcie „większości środowisk i wpływowych grup interesu (w tym mediów) skupionych wcześniej wokół obozu postkomunistycznego” (GP 755). Postkomunizm nie tyle więc upadł, co – zmutował. I kto wie, czy przeróżne zjawiska pojawiające się na powierzchni życia publicznego nie są efektami ubocznymi procesu mutacji. Gdy w Moskwie capnięto Siemona Mogilewicza, jednego z „ojców chrzestnych” tzw. „rosyjskiej mafii” dość powszechnie łączono to wydarzenie z odbywającymi się właśnie przesunięciami na szczytach rosyjskiej władzy. Czy można wykluczyć, że – powiedzmy – zatrzymanie „kasjera lewicy” też ma drugie dno? Tego nie rozstrzygniemy; może czas coś wyjaśni…

    Teoria „mutacji postkomunizmu” wymaga uzasadnienia. Bez niego sympatycy PO zbędą ją jednym zdaniem (na teorię uzasadnioną będą musieli zużyć ze trzy zdania). Popatrzmy więc na praktykę rządów PO-PSL. Po jakich ludzi sięgnęła PO (personalia sporo przecież mówią)? Klasyk, twierdząc, że kadry decydują o wszystkim może i przesadził, niemniej, nawet najgorliwsi głosiciele hasła: „ważne są głównie struktury i procedury”, gdy tylko mogą – obsadzają co się da „swoimi ludźmi”. Tak więc – skupimy się na kadrach. Ale – dobrze. Wcześniej kilka słów o zmianach systemowych. A raczej o ich braku. Kilka miesięcy po wyborach PO zdaje się być bowiem gruntownie wyleczona z gorączki reformatorskiej. A jeszcze tuż po wyborach Bogdan Zdrojewski zapewniał red. Mazurka: „Otworzymy korporacje prawnicze, bo każdy w Polsce, kto zechce ze swojej profesji czynić hermetyczne środowisko musi się liczyć z naszym zdecydowanym sprzeciwem. Naszą determinację w tej sprawie mogę panu obiecać” (Dziennik, 27.10.2008). I co ostało się z owej determinacji? „Wprost” doniosło niedawno, że projekty przygotowane w Ministerstwie Sprawiedliwości są „zadziwiająco zbieżne z oczekiwaniami adwokatów, notariuszy i radców prawnych”. Według – cytowanego przez „Wprost” – Grzegorza Maja ze stowarzyszenia „Fair Play” jest to „…powrót do starych rozwiązań, które oznaczają zamknięcie zawodów prawniczych i brak konkurencji” (A. Piński, J. Piński, Arystokracja III RP, Wprost 14/2008). Jeśli zaś chodzi o słynne znoszenie barier tłumiących przedsiębiorczość, to w „Najwyższym Czasie” plany rządu tak podsumował Dariusz Kos: „Z ambitnego projektu Szejnfelda przedstawionego przez PO w poprzednim Sejmie i przed wyborami, pozostało niewiele. Powiedzmy jasno: prawie nic”. Według p. Kosa lepiej przedstawiał się „pakiet Kluski”, który, niestety – „Sejm właśnie w pierwszym czytaniu odrzucił i tym samym wyrzucił go do kosza. Tymczasem rozwiązania zaproponowane przez opozycyjne ugrupowania były bardziej przyjazne dla przedsiębiorców i zawierały więcej uproszczeń niźli rządowe plany” (D. Kos, Swobody nie ma i na razie nie będzie, NCz! 933). Co do innych reform – niedawne odejście z rządu Stanisława Gomułki dość zgodnie uznano za koniec marzeń o reformie finansów. Tyle o zmianach systemowych. Przechodzimy do kadr…

    Żyjemy ponoć „w epoce fachowców” i elektorat PO właśnie fachowców pożąda. No cóż, być może do głosu doszli fachowcy od PR, ale jeśli chodzi o fachowość innego rodzaju -bywa różnie. Resortem skarbu zarządza inżynier geodeta (p. Grabarczyk), sportem rządzi adwokat (p. Drzewiecki), korupcję zwalcza polonistka (p. Pitera), wojskiem zaś kieruje – zdaje się – psychiatra (ale to może trafnie). Jeśli zaś chodzi o stanowiska niższego rzędu – niedawno, do Rady Nadzorczej PERN (branża energetyczna) wszedł pan Stanisław Kwiatkowski (PSL), który niegdyś był sekretarzem gminy w Pacynie, a potem szefem szpitala. Szpital był co prawda w Płocku, niemniej p. Kwiatkowski nie miał wcześniej „nic wspólnego z branżą paliwową, ani z nadzorem nad strategicznymi państwowymi firmami” (Dyrektor szpitala w radzie PERN-u?, wp.pl 19.03.2008). Czy chcę powiedzieć, że za PiS było lepiej? Nie. Chcę powiedzieć, że nie widzę znaczącej różnicy pod tym względem… Widzę za to pod innymi względami. Są bowiem dziedziny, w których kadry, po które sięga Platforma wydają mi się bowiem dziwnie znajome…. Zwraca uwagę swobodny przepływ kadr – (niegdysiejsi) nominanci SLD stają się (obecnymi) nominantami PO. Część winy ponosi tu PSL, który był w sojuszu z Sojuszem, ale ta okoliczność nie tłumaczy wszystkiego.

    Przepływ kadr z ekipy Millera do ekipy Tuska widać i na poziomie najwyższym (pani Duch, o której będzie jeszcze mowa), i na poziomie niższym. Na przykład Jerzy Miller, obecnie wojewoda małopolski za premiera Millera był szefem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a za Belki – szefem Narodowego Funduszu Zdrowia. Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratora generalnego w ekipie Milera został „społecznym doradcą” w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji (J.S.Powrót Olejnika, Polityka 2647). Głośny niegdyś Grzegorz Kurczuk dostał od PO posadę wiceprezesa Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Lublinie. W województwie lubelskim bowiem PO, PSL i LiD zawarły bowiem umowę koalicyjną. Jakby dla przypieczętowania tego sojuszu lubelska prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie Krzysztofa Janika, który, w 2003 roku, ostrzec miał pewnego burmistrza przed policją, która na burmistrza dybała… Co na to wyborcy PO, ci „zeloci postkomunizmu”? A przy okazji – jak traktują oni sojusz PO z PSL? PSL przecież nie jest mniej postkomunistyczny niż Samoobrona, a sojuszu Samoobrony z PiS platformersi nie mogli znieść! Przy tym , o ile związek PiS-PO przedstawiany był jako przykra konieczność, w przypadku związku PO-PSL mowa jest o miłości…

    Inną cechą charakterystyczną, jest uwikłanie członków ekipy Tuska w – nazwijmy to – „specyficzne interesy”. Nieszczęśliwą rękę do nominacji ma zwłaszcza minister Klich z MON. Powołał na stanowiska generałów Piotra Czerwińskiego i Mieczysława Bieńka, chociaż wiadomo było, że ten pierwszy molestowany był przez prokuraturę za nadużywanie stanowiska przy przetargach, ten drugi jest podejrzanym w „aferze bakszyszowej” (E. Żemła, K. Manys, Ministerialne nominacje pod obstrzałem, Rz. 12.2007). Efektem tego była fala zmian kadrowych (dodając te z powodów „osobistych” – czytaj „lustracyjnych” – prawdziwa epidemia….). Biznesowe uwikłania prominentów reżimu często sięgają lat 90-tych. I tak, według „Wprost”, wiceszef PSL, pan Bury (dziś wiceminister skarbu) robił „dziwne interesy” z Art.-B. Otóż Bury, na początku lat 90-tych ubiegłego wieku doprowadził do przejęcia przez Art.-B spółki „Agrotechnika” (o której pisałem zresztą w tekście „Znajomi pana Waldemara”). Zdaniem „Wprost” biznesmeni, którzy brali udział w operacjach finansowych PSL kilkanaście lat temu po dziś dzień wspieraną partię finansowo, o czym świadczą dokumenty Państwowej Komisji Wyborczej (D.Kania, Zielony oscylator, Wprost 47/2007). Przypomnijmy, że „Agrotechnika” była jedną z pierwszych w PRL „spółek nomenklaturowych”, a zakładali ją młodzieńcy z ZSL i spece z WAT. Spółka zajmowała się – między innymi – sprowadzaniem objętego embargiem sprzętu komputerowego, który potem lądował – także – w Związku Sowieckim. Z czego wynika, że „Agrotechnika” z góry na dół obsadzona była zapewne agenturą…

    Ludowcy zresztą w ogóle mają jakąś predylekcję do „interesów” i umieją dbać o swoje. Oto, prezesem magazynów zbożowych został Andrzej Śmietanko, człowiek o bogatej przeszłości. W 1994 roku rządowy samochód prowadzony ponoć przez niejakiego Jarosława Z. staranował płot we wsi pod Orzyszem. Jarosław Z., to, nawiasem mówiąc – kryminalista. W liście do ministra sprawiedliwości twierdził, że samochód prowadził Śmietanko, wcześniej zaś Śmietanko, burmistrz Orzysza i Jarosław Z. spędzić mieli „alkoholowy wieczór” w knajpie „Czarny Pająk”. Wszczęto śledztwo w sprawie wypadku, po roku zostało ono jednak warunkowo umorzone (R. Grochola, Wielki powrót Śmietanki, GW 5.12.2007). W czasach AWS Śmietanko doradzał Kwaśniewskiemu, za Millera przez 3 miesiące prezesował Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Pracował też dla Gudzowatego. Dziś – powrócił. Stanowisko dostał bez konkursu. Po ujawnieniu tego faktu przez prasę konkurs co prawda obiecano, ale w czasie, gdy kadencja Śmietanki należała będzie do przeszłości… Śmietanko, jako prezes największych w kraju magazynów zbożowych należących do Agencji Rynku Rolnego zadecydował, że państwowe zboże sprzedawane będzie wyłącznie na warszawskiej giełdzie towarowej. Od każdej tony zboża giełda bierze 5 złotych. Tak się składa, że na prowizji zarobi pan Zbigniew Komorwoski – wpływowy ludowiec, kolega prezesa Pawlaka (R. Grochal, K. Naszkowska, Handel zbożem: PSL daje zarobić swoim, GW 4.02.2008). Śmietance podlegają między innymi Zamojskie Zakłady Zbożowe. W zakładach pojawiło się ostatnio nowe stanowisko – głównego specjalisty do spraw rozwoju, z pensją 10 tysięcy złotych – objął je brat Jarosława Kalinowskiego Adam… (Tomasz Nieśpał, Praca w zbożu dla Kalinowskiego, Rz. 25.04.2004). W CIECh-u z kolei znalazł posadę syn wpływowego ludowca Stanisława Dobrzańskiego. Marcin Dobrzański został wiceprezesem firmy (qub, Syn byłego szefa MON w zarządzie CIEh-u, GW 2.04.2004). Dodajmy, że Dobrzański starszy nie może, póki co, kontynuować kariery politycznej z powodu zaszłości lustracyjnych.

    Ciekawe rzeczy dzieją się w interesujących mocno „ludowców” Lasach Państwowych. 10 grudnia dyrektorem Lasów Państwowych został Jerzy Piątkowski. Obejmując urząd oświadczył: „Nie będę przeprowadzał w lasach rewolucji. Pewne zmiany organizacyjne i kadrowe będą miały miejsce, ale spokojnie i bez pośpiechu” (lp.gov.pl). Aż strach pomyśleć jak pan Piątkowski wyobraża sobie rewolucję, skoro zmiany przeprowadzane „spokojnie i bez pośpiechu” wyglądają tak: z posad błyskawicznie wylecieli dyrektorzy regionalni w Łodzi, Krakowie i we Wrocławiu, a pięciu następnych szykuje się do odlotu. Ale – mniejsza już o to. Ciekawszy jest przebieg kariery Piątkowskiego. Jak pisali w „Polsce” Piątkowski „…do 2006 roku szef regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi stanowisko stracił, gdy w podległym mu nadleśnictwie wyszła sprawa nielegalnej sprzedaży drzewa” (A.Komdzińska, G.Rzeczkowski, PO czyści Lasy Państwowe z ludzi PiS, Polska 3.01.2007). Według poprzedniego rzecznika LP Piątkowski został zdymisjonowany za brak nadzoru. Kłopoty z nadzorem pana Piątkowskiego mogą niepokoić zwłaszcza w świetle jego polityki kadrowej. Oto nowym szefem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie został Stanisław Sennik, nadleśniczy z Niepołomic. Jak donosiła „GW” Sennikowi w awansie „nie przeszkodziły niejasności wokół wymiany atrakcyjnych gruntów nadleśnictwa na prywatne działki swego zastępcy i byłego szefa RDLP”. Dyrektor Piątkowski „zignorował śledztwo, które krakowska prokuratura prowadzi w sprawie nieprawidłowości w obrocie działkowym nadleśnictwa Niepołomice. Transakcje polegały na tym, że nadleśnictwo zyskało rolne nieużytki, a pozbyło się atrakcyjnych gruntów”. Jakby tego było mało – prokuratura prowadziła też śledztwo w sprawie nieprawidłowości gospodarowania drzewem i fałszowania dokumentów w nadleśnictwie, któremu przewodził pan Sennik. To śledztwo umorzono, ale rozważane jest jego wznowienie” (I. Dańko, Zaskakujący awans nadleśniczego Niepołomic, GW 2.01.2008). Dodajmy, ze możliwości „kręcenia lodów” w Lasach Państwowych są wcale niezłe – w ubiegłym roku czysty zysk LP wyniósł 185 milionów złotych… Sprawa Sennika ma zresztą ciąg dalszy. „Newsweek” doniósł, że jego nominacja oburzyła kilkunastu parlamentarzystów PO. Napisali oni list do ministra środowiska Macieja Nowickiego. To też ciekawa figura, więc trochę o nim…

    Otóż, przez 15 lat Nowicki był prezesem EkoFunduszu, który obrócił kwotą 1,5 miliarda złotych. Przy okazji, spora sumka trafiła – jako wynagrodzenie za pracę – na konto pana Nowickiego (na kontach ma około 2 milionów oszczędności). Skąd taka suma? Nowicki pobierał pensję w wysokości dziesięciokrotnej średniej krajowej, a od 2001 – dwunastokrotnej. W 2006 roku NIK orzekł, że fundusz nie mógł wypłacać takich pensji, Nowicki twierdzi jednak, że mógł, nie jest to bowiem instytucja podlegająca ustawie „kominowej”. Rzecz jest tajemnicza. Fundację założył co prawda minister finansów, a środki czerpie ona z budżetu, ale w 2003 roku wiceminister finansów Ryszard Michalski orzekł, że nie są to pieniądze publiczne… To dziwne orzeczenie padło w odpowiedzi na pytanie niejakiego Krzysztofa Szamałka, w 2003 podsekretarza w Ministerstwie Finansów, a prywatnie – byłego szefa „Ordynackiej”. Na początku 2005 roku pan Szamałek został wiceprezesem EkoFunduszu… (Aleksander Piński, Jan Piński, Wehikuł Nowickiego, Wprost 12/2008). Pan Nowicki wydaje się więc świetnie pasować do ekipy Tuska… Wracajmy do Lasów Państwowych. i pana Sennika…

    Jak doniósł „Newsweek”, interwencja posłów PO na niewiele się zdała – w obronie Sennika stanął Bronisław Komorowski – bywalec polowań w Puszczy Niepołomickiej, gdzie podejmował go Sennik (Maciej Gawlikowski, Marek Kręskawiec, Marszałek Lasów Państwowych, Newsweek, 26.04.2008-sieć). Lasy Państwowe to zresztą w ogóle zdaje się szczególnie wdzięczne łowisko dla ludzi przedsiębiorczych, i – zarazem – rezerwa kadrowa dla rządu PO-PSL. Oto „Polska doniosła, że dla rządu pracują ludzie , zamieszani w „jedną z największych afer w czasach koalicji SLD-PSL”. Chodzi o budowę osiedla Eko-Sękocin. Osiedle budowano bez odpowiednich zezwoleń, za pieniądze przeznaczone na co innego, na terenie chronionym, budowała zaś firma „Insbud” z Mławy należąca do kumpla aktualnego szefa klubu parlamentarnego PSL Stanisława Żelichowskiego. Lasy Państwowe utopiły w osiedlu 21 milionów, przy tym – nigdy nie zostało ono ukończone. Z tym świetnym interesem związani byli panowie Janusz Dawidziak i Janusz Zaleski. Pod aktualnym reżimem pierwszy został dyrektorem Biura Urządzania Lasów i Geodezji, a drugi – wiceministrem środowiska (Grzegorz Rzeczkowski, Agata Kondzińska, Uwikłani w ekologiczny skandal, dziś zasiadają w rządzie, Polska 28.04.2008). PSL lansował ponoć Dawidziaka na szefa Lasów Państwowych, ale brzydki zapaszek z Eko-Sękocina przyciął skrzydła jego kariery. Dodajmy, dla porządku, że pan Piątkowski nie jest już dyrektorem Lasów. Został odwołany na początku kwietnia. Do Lasów wkroczyła Platforma Obywatelska. Zastąpił Piątkowskiego niejaki Marian Pigan. Stanowisko dostał bez konkursu, dotąd odznaczył się jako działacz leśniczej „Solidarności”, która – wbrew stanowisku związku – poparła PO w wyborach. Od tego momentu trwa błyskawiczna kariera Pigana, o swoich awansach, doświadczeniu i kwalifikacjach nie chce on niestety rozmawiać z mediami (PO obsadza lasy – sieć)

    Nowy szef LP jest stosunkowo młody, nie sądźmy jednak, że „ludzie z przeszłością” zdarzają się tylko PSL-owi! Oto, po stronie PO w rządzie brylują „piskorczycy”. Samego Piskorskiego, co prawda odstawiono na boczny tor – zbyt mocno kojarzył się z „układem warszawskim”, ale jego mniej popularni koledzy, wiceprezydenci stolicy z czasów rządów pana Pawła kontynuują kariery. I tak, Tomasz Siemoniak został niedawno sekretarzem stanu w MSWiA, a Olgierd Dziekoński -wiceministrem infrastruktury odpowiedzialnej za budownictwo. Dziwne, że za budownictwo nie wziął się pan Siemoniak. Po pierwsze – to człowiek stu talentów (typowano go na autora raportu o mediach przygotowanego niegdyś na potrzeby PO), a po drugie – wiele wskazuje na to, że zna się na spółdzielniach mieszkaniowych. W 2001 roku mogliśmy w „GW” przeczytać tekst „Dembud i przyjaciele” poświęcony szczególnej spółdzielni. Autorki tekstu Iwona Szpala i Agnieszka Zielińska, pisały: „Dembud to spółdzielnia wyjątkowa: prezes jest radnym w warszawskiej gminie Centrum, w której inwestuje. Spółdzielnia wygrywa przetargi na grunty, choć nie zawsze płaci najwięcej. Po umiarkowanych cenach sprzedaje wytworne mieszkania. (…). Urzędnicy są wobec niej wyjątkowo wyrozumiali, godzą się na wszystkie prośby spółdzielni (…). Ci liberalni urzędnicy to w dużej mierze spółdzielcy Dembudu. Mając wśród swoich członków kwiat warszawskiego samorządu z prezydentem Warszawy włącznie Dembud stał się symbolem firmy, która odnosi sukcesy metodami uznawanymi za kontrowersyjne”. Obok „kwiatu samorządu” mieszkali ludzie „Pruszkowa” z samym „Pershingiem” na czele, ale nas interesuje dziś bardziej „kwiat”. I tak, jak dowiedzieliśmy się z „GW”: „W Dembudzie mieszkają wszyscy członkowie zarządu miasta z ramienia PO: Paweł Piskorski, Wojciech Kozak, Tomasz Siemoniak” (I.Szpala, A. Zielińska, Dembud i przyjaciele, GW 6.11.2001). Czyż nie można więc przypuszczać, że – gdyby pan Siemoniak poszedł się sprawdzić w budownictwie – być może doczekalibyśmy się „wytwornych mieszkań po umiarkowanych cenach” dla mas? W końcu ma być lepiej. Wszystkim… Ale – bądźmy spokojni. Pan Siemoniak sprawdzi się i w MSWiA, zwłaszcza, że ma tam doświadczonych towarzyszy, o czym jeszcze będzie mowa…

    Platforma dba o „swoich” nie gorzej od „ludowców”. Wart 132 tysiące kontrakt na obsługę prawną prezydenta Warszawy przypadł w udziale Józefowi Medykowi, który – jako komisarz wyborczy – bronił Hannę Gronkiewicz Waltz przed utratą mandatu(Bronili Sawickiej, dostali kontrakt, Onet za „Rz” 26.02.2008). Podobnie – zlecenie na obsługę prawną spółki Narodowe Centrum Sportu dostała – bez przetargu – kancelaria prawna Pociej, Dubois i Wspólnicy, według „Rz”, od lat świadcząca usługi Platformie Obywatelskiej. Kontrakt wart jest 600 tysięcy złotych. O „wspólnikach” nic mi nie wiadomo, ale to i owo wiem (z prasy) o panach Pocieju i Dubois. Aleksander Pociej to hojny adwokat, który wpłacił 300 tysięcy złotych kaucji za panią Beatę Sawicką(Bronili Sawickiej, dostali kontrakt, Onet za „Rz” 26.02.2008). Jeśli zaś chodzi o nazwisko Dubois – chodzi tu niezawodnie o pana Jacka Dubois, pełnomocnika prawnego PO. To zdaje się w ogóle ciekawa postać. Jest on – na przykład – obrońcą pani Jaruckiej (Cimoszewicz gdy się o tym dowiedział miał powiedzieć do żony: „zobacz, nawet się chłopcy nie kryją”), a poza tym pan Dubois zasiada we władzach spółki J&S, pełni też funkcje w innych spółkach związanych z tą firmą (Onet 29.02.2008). Firma J&S może się poszczycić i innymi pracownikami związanymi z aktualnym reżimem. Jak doniosła „Rz” w J&S pracują byli politycy PSL – Józef Pawlak i Zdzisław Zambrzycki. Zatrudniono ich jako speców od biopaliw. Obydwaj uchodzą za wpływowych ludowców (P. Nisztor, Byli politycy PSL na etatach w J&S, Rz, 11.02.2008). Idźmy dalej… Minister Bieńkowska z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego dofinansowała kwotą 80,7 miliona złotych spółkę „Miasteczko Multimedialne” w parku technologicznym w Nowym Sączu. Prezesem firmy jest związany z PO współtwórca Business Center Club Krzysztof Pawłowski (Zenon Baranowski, Kryterium towarzyskie, Nasz Dziennik, 2.02.2008). Promocją polskich produktów regionalnych zajmie się agencja Lowe GGK. Tak się bowiem składa, że zorganizowany przez Agencję Rynku Rolnego przetarg wygrała firma związana z Andrzejem Halickim z PO. Halicki twierdzi, że z firmą nie ma już nic wspólnego, ale jego nazwisko, w chwili przetargu, znajdowało się na liście członków zarządu The Lowe Group Poland w skład której wchodzi Lowe GGK (Konfliktowy przetarg za 12 milionów, TVN24pl, 21.03.2008)

    Nasz przegląd „nowych jakości” w rządzie PO-PSL zakończymy postacią pani Chojny-Duch. Harmonijnie łączą się w jej osobie cechy charakterystyczne tej ekipy. Jest „spadkiem” po ekipie SLD, ma na koncie „dziwne interesy” i zdaje się być w świetnej komitywie z magnatami III RP. Duch dostała od Tuska posadę wiceministra finansów. Wcześniej była wiceministrem w rządach Pawlaka i Oleksego, doradzała Kołodce. Wiąże się z nią, w kontekście dziwnych interesów, ciekawa anegdotka. Otóż, Duch wynajmowała niegdyś mieszkanie Wietnamczykom nie odprowadzając stosownego podatku. Wietnamczycy zainstalowali w mieszkaniu fałszywą centralę telefoniczną, która „wpadła” i zrobił się z tego skandal. Ale to była drobnica. Dziś pani Duch zdaje się robić lepsze interesy, w „GP” znaleźć można było niedawno tekst poświęcony panu Nurowskiemu, czytamy w nim mn.: „w 2005 roku (…) Nurowski wraz z innymi osobami mn. Dariuszem Rossatim oraz Elżbietą Chojną Duch, kupił od SGGW 90 ha ziemi w niebywale atrakcyjnym miejscu w podwarszawskim Konstancinie. Warte około 500 milionów zł grunty zostały im sprzedane za zaledwie … 7 milionów zł plus VAT” (P. Lisiewicz, Pan od propagandy). Najbardziej niepokojące jest jednak co innego. Otóż, jak pamiętamy wiosną 2005 roku z Ministerstwa Finansów wyprowadzono w kajdankach grupkę urzędników, którzy w zamian za tzw. „korzyści majątkowe” świadczyli różne usługi, ze szczególnym wskazaniem na załatwianie ulg podatkowych. Proceder ten, mimo, że kierownictwo resortu było alarmowane, ciągnął się przez lata, także w czasie, gdy ważną figurą w ministerstwie była pani Duch. Dodajmy, że przez Chojnę Duch dobre przełożenie na rząd zdaje się mieć pan Ryszard Krauze. Jacek Duch, mąż pani minister związany jest bowiem z Prokomem. I to mocno. Gdy Krazuze wpadł w tarapaty to właśnie Jacek Duch został przewodniczącym Rady Nadzorczej Prokomu (W. Wybranowski, Dobry płatnik zrezygnował, ND 3.10.2007). Dobre stosunki z magnaterią III RP – to kolejna cecha charakterystyczna dla członków ekipy Tuska…

    Teraz zajmiemy się zwykłymi i specjalnymi służbami mundurowymi. O policję ledwie potrącimy. Policja, rzecz jasna ma zostać „odpolityczniona”. Pojawiły się nawet kuriozalne pomysły, by Komendanta Głównego wybierał Sejm, lub … „konklawe” Komendantów Wojewódzkich (wiem, że nie chce się w to wierzyć, ale naprawdę coś takiego słyszałem..). Będzie jak pędzie, póki co – do policji „wraca nowe”. „W policji trwa kadrowe przemeblowanie – donosiła „Trybuna” – „Do służby wracają funkcjonariusze, którzy „z powodów osobistych” odeszli na wcześniejszą emeryturę za czasów rządów PiS” (Trybuna 28.12.2007). Czy aby nie są to funkcjonariusze „ustawiani” w czasach, gdy kadrowym policji był pan Kurnik, ostatni kadrowy SB? (Kurnik odszedł po wybuchu „afery starachowickiej”, nie sądzę jednak, by po jego odejściu SLD robiło w policji jakąś reformę kadrową). Tak, czy owak z emerytury wrócił obecny Komendant Główny Policji, pan Andrzej Matejuk. Na emeryturę odszedł niespodziewanie za czasów PiS. Mówiono, że była to emerytura wymuszona. Dolnośląska Komenda Policji, której szefem był Matejuk zaliczyła szereg wpadek. A to na jakimś komisariacie urządzano orgie, a to znów CBŚ zatrzymało komendanta jednego z komisariatów, który – pijany – prowadził samochód w towarzystwie osobnika poszukiwanego za udział w aferze korupcyjnej „której tropy wiodą do wrocławskiej policji” (komendanta nie ukarano, tylko odesłano na emeryturę). Wobec powyższego nie dziwi, że mieszkańcy Dolnego Śląska byli tymi, którzy najgorzej oceniali policję (Karolina Łagowska, Wymuszona emerytura komendanta policji, GW 16.04.2006). Matejuk uważany jest za „człowieka platformy”, więc nie dziwi, że powrócił…

    A czy aby pan Matejuk nie robił jakichś „dobrych interesów”? – zapytacie. Oczywiście, że robił. Czy – w przeciwnym razie – pasowałby do tej ekipy? Oto, w 2003 roku portal „Naszemiasto.pl” donosił: „Andrzej Matejuk, komendant wojewódzki policji oraz jego zastępca Zbigniew Maciejewski kupili działki rolne w gminie Mięłkinia. Niewiele kilometrów od granic administracyjnych Wrocławia. Zapłacili za nie kilka razy mniej od ceny rynkowej. Sprzedającym była Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa” (Tylko głupi nie kupi, Naszemiasto.pl, 1.03.2003 – sieć). Dodajmy, że zastępcą komendanta głównego został pan Henryk Tusiński, który – według „Newsweek”a – brał udział w procederze uwłaszczania się policyjnych notabli na służbowych mieszkaniach (za 10-20 procent ceny), przy tym w przypadku Tusińskiego miało się to odbyć z naruszeniem prawa (Marek Kęskrawiec, Maciej Gawlikowski, Prezent dla komendanta, Nwesweek 09/08). A teraz służby specjalne…

    Ta koalicja zaczynała się od wizyt Gromosława Czempińskiego w sejmowych siedzibach PO i PSL, a potem było tak, jak zdawał się to zapowiadać ten znak… Ważnym kadrowym „rozprowadzającym” w służbach specjalnych (i nie tylko) wydaje się być pan Brochwicz. Bardzo interesująca figura. Ludwik Dorn: „Płk Brochwicz, protektor ludzi z zespołu Lesiaka w okresie kiedy był wiceministrem w MSWiA, łącznik między p. Jarucką a posłem Miodowiczem” (L. Dorn, Wpis sejmowy I – blog). Osoby kojarzone z Brochwiczem obejmują, jako się rzekło, kluczowe posady. Dorn: „…wiceministrem w MSWiA został p. Witold Dróżdż z ekipy byłego premiera Tomaszewskiego, w owym czasie doradca wiceministra Brochwicza. Najważniejszym członkiem nowej ekipy kojarzonej z Brochwiczem wydaje się jednak być p. Bondaryk postawiony na czele ABW.

    O Bondaryku można by napisać epopeję… Skoro tyle mówi się ostatnio o „odpolitycznianiu” zacznijmy od tego, że Bondaryk, od czerwca 2001 do września 2005 roku członkiem Rady Krajowej PO (L.Misiak, Wspaniały medialny świat, GP 754). Jak na członka tej ekipy przystało ma też bogate doświadczenie biznesowe. Od 2001 do 2007 pracował „w sektorze telekomunikacyjnym i bankowym”. „Newsweek” ustalił, że Bondaryk miał też udziały w doradczej firmie TI Consultans, kierował radą nadzorczą Gazstalu handlującego wyrobami hutniczymi, był też udziałowcem „spółki oskarżonej o to, że posłużyła do wyprowadzania majątku z państwowego Cefarmu” (Grzegorz Indulski, Andrzej Stankiewicz, Bond Bondaryk, Newsweek 5/2008). Chodzi o spółkę „Medycyna i Farmacja”. Pracowity pan Bondaryk pracował również w firmie Tel-Energo, zasiadał we władzach spółki Porta TX, udzielał się też w Invest Banku i Elektrimie. Dwie ostatnie firmy kontroluje Piotr Solorz. Bondaryk doradzał panu Nurowskiemu, bliskiemu współpracownikowi Solorza, jednemu z bohaterów raportu o nadużyciach w WSI (Nurowski ma w ogóle bardzo interesujący życiorys, od czasów PRL-owskich). Wobec takich uwikłań, nie dziwi, że po nominacji Bondaryka na szefa ABW od sprawy odsunięto oficera prowadzącego śledztwo „w sprawie interesów Solorza” (awe, Nowy szef ABW odsunął śledczego badającego interesy Solorza, GW 27.01.2008). Wszechstronny Bondaryk był też współwłaścicielem EMAS-u, firmy handlującej biżuterią. Ten rodzaj biznesu to zresztą chyba specjalność rodzinna. Oto „Rzeczpospolita” wygrzebała, że brat Krzysztofa Bondaryka, Marek był współwłaścicielem spółki „Sandra”. Za jej pośrednictwem przemycano z Białorusi potężne ilości złota. Informatorzy „Rzeczpospolitej” twierdzą, że interes na taką skalę nie mógłby się kręcić bez współudziału służb specjalnych, a w połowie lat 90-tych szefem białostockiego UOP był – Krzysztof Bondaryk. Prokurator Sławomir Lusk badający tę sprawę został – po ostatnich wyborach – odwołany. Decyzję podjął minister Ćwiąkalski, ale stać za nią mieli Krzysztof Bondaryk oraz adwokat jego brata. Następcą Luska został współpracownik owego adwokata… (Cezary Gmyz, Szef ABW i kłopoty jego brata, Rz. 28.01.2008)

    Teraz rzut oka na karierę Bondaryka w resorcie. Jak pisali w „Naszym Dzienniku” Bondaryk „dwukrotnie został usunięty z pracy w atmosferze przecieków i gromadzenia „kwitów” na niewygodnych polityków” (ND, 17.11.2007). Jedna z owych dwóch wpadek jest – rzecz można – wyjątkowo „niepoprawny politycznie”, jak przypomniał niedawno Antoni Macierwicz Bondaryk zasłynął „jako wiceminister MSWiA w 1999 r. tym, że próbował przejąć i wykorzystać dokumentację tzw. akcji „Hiacynt” dotyczącej homoseksualistów” (Tajny plan Platformy, Rz. 4.12.2007). W 1999 roku szum wokół sprawy robiła „GW”, dziś „GW” milczy. To nie wszystko. 23 grudnia z „Onetu” mogliśmy dowiedzieć się, że warszawska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nielegalnego kopiowania danych i wynoszenia tajnych dokumentów z siedziby PTC (właściciel „Ery”) przez pana Bondaryka. O co chodzi? Otóż, w 2005 roku Bondaryk – wtedy – pracownik departamentu administracji PTC – skopiować miał nielegalnie kilka tysięcy stron dokumentów. Śledztwo prowadzi ABW. Gdy Bondaryk został p.o. szefa ABW śledztwo przejęła prokuratura. Zdaniem rzecznika ABW – to wystarczy, by uniknąć posądzeń o brak bezstronności. Czy wystarczy drogi platformersie?

    Jak wygląda polityka kadrowa w dowodzonej przez Bondaryka ABW? Prof. Zybertowicz powiedział niedawno, że Bondaryk obsadza stanowiska ludźmi z „40 letnim stażem” w służbach specjalnych. Uważam to jednak za przejęzyczenie, byliby to bowiem emeryci. Pod ręką są przecież młodsi – z ekipy SLD. Jednym z zastępców pana Bondaryka został Jacek Mąka – wiceszef ABW pod rządami Belki (Paweł Siergiejszyk, Układ wszystkich układów, Nasza Polska, 636). Członkiem rady konsultacyjnej doradzającej Bondarykowi został zaś Andrzej Barcikowski, człowiek komuny (od czasów „prehistorycznych” – w latach 80-tych Barcikowski pracował w KC PZPR). Barcikowski był szefem ABW za czasów Millera. Zarzucano mu wtedy, że „zwalnia dobrych funkcjonariuszy, zatrudniając w ich miejsce byłych funkcjonariuszy SB”. Barcikowskiego kojarzono też z akcją zatrzymania asystenta szefa komisji badającej aferę Orlenu (patrz – uwaga o gen. Hunii), a ostatnio zaistniał przy okazji odgrzanej przez media sprawy dostaw gazu za pośrednictwem firmy kontrolowanej przez „mafię rosyjską”. Kierowane przez Barcikowskiego ABW miało tuszować sprawę zawarcia tego kontraktu (W. Ferfecki, Politolog ze służb, Wprost 11/2008). I mając takie właśnie rekomendacje Barcokowski wylądował jako doradca Bondaryka. Może – nic dziwnego. „Wymienne” obejmowanie stanowiska konsultanta ma zresztą w stosunkach PO – SLD pewną tradycję. Za rządów SLD pan Brochwicz wszedł do komitetu konsultacyjnego przy szefie ABW czyli – Andrzeju Barcikowskim. Ponoć Belka proponował Brochwiczowi stanowisko szefa Agencji Wywiadu, ten jednak wolał „sprawdzić się w biznesie” – trafił między innymi do Rady Nadzorczej „Biotonu” firmy Ryszarda Krauze (P. Lisiewicz, Człowiek z cienia, GP 744)

    Rzućmy okiem na inne służby… Na czele Służby Kontrwywiadu Wojskowego postawiono Grzegorza Reszkę, wiceszefa UOP za rządów SLD. Dariusz Kos pisał o Reszcze w „NCz!”: „Obecny szef kontrwywiadu wojskowego podczas słynnej „czystki Siemiątkowskiego” w UOP w 2001 roku miał wskazywać palcem ludzi do zwolnienia z UOP, bo zaczęli pracę za czasów AW „S” (NCz! 926). Do kontrwywiadu trafił też Zbigniew Lichocki, według Macierewicza jeden z funkcjonariuszy przygotowujących zatrzymanie Modrzejewskiego w 2002 roku. Podobny klucz zdaje się obowiązywać w wywiadzie. Zastępcą szefa Służby Wywiadu Wojskowego mianowano gen. Macieja Hunię. Według „Newsweek”a była to nominacja zaskakująca, albowiem Hunia „ostatnimi laty kojarzony był z ze środowiskiem oficerów sympatyzujących z SLD”. „Newsweek” przypomniał, że Hunia „zasłynął” podczas prac komisji badającej aferę Orlenu – kierowany przez Hunię kontrwywiad przeprowadził prowokację aresztowaniem pod zarzutem szpiegostwa asystenta szefa komisji (jg. IAR, Newsweek: Maciej Hunia następcą Macierewicza, GW 20.11.2007). Reszka zyskał niedawno godnego następcę – pana Ananicza, człowieka Wałęsy, któremu ufa też SLD (Belka zrobił Ananicza szefem wywiadu). Według PiS to Ananicz maczał palce w „inwigilacji prawicy”, tudzież odpowiada za umieszczenie w roku 1992 podejrzanego zapisu w traktacie polsko-rosyjskim pozwalającego na tworzenie spółek na eksterytorialnych terenach byłych baz sowieckich ….

    Znajomość z Wałęsą czy Wachowskim zdaje się być w tej ekipie niezłą rekomendacją. Nowym szefem BOR został Marian Janicki to – według „GP” – zaufany Mieczysława Wachowskiego. Dodajmy, że prokuratura zajmuje się przetargami, którymi zajmował się Janicki, gdy w latach 2001-2005 był zastępcą ds. logistyki gen. Mozgawy (ten z kolei ma być protegowanym panów Janika i Sobotki) (L. Misiak, Szef BOR pod lupą śledczych, GP 29.01.2008). Zaufanym Wałęsy (Wachowskiego?) jest też nowy Komendant Główny Leszek Elas. To on właśnie, w 1993, jako szef gdańskiej delegatury UOP nadzorował akcję przejęcia „teczki” Wałęsy z rąk byłego SB-ka. Sfałszowano wtedy dokumenty, by mieć pretekst najścia na mieszkanie w którym przechowywano „teczkę” (DK, Szef straży granicznej z teczką Wałęsy, Wprost 8/2008). Równie dobrą rekomendacją, co znajomość z Wachowskim zdają się być związki z WSI czy – wręcz – służbami PRL. Szefem Departamentu Kadr w MON został Janusz Bojarski. Absolwent Akademii Politycznej im. Dzierżyńskiego, były szef WSI. Zastępcą szefa ABW został kumpel Pawlaka, były SB-ek, znajomy Edwarda Mazura – pan Skorża.

    Teraz rzut oka na resort sprawiedliwości w którym rządzi pan Ćwiąkalski (jako że sympatycy PO wypominali PiS-owi każdego ex-PZPR-owca w szeregach przypomnijmy, że Ćwiąkalski w latach 1972-1981 był członkiem PZPR). Zacznijmy od samego ministra. Jan Widacki, ten wzór prawniczych cnót orzekł, że Ćwiąkalski politycznie „równie dobrze pasuje do Platformy jak i do LiD” (I.Janke, Minister z innego Krakowa, Rz.12.01.2008). Widacki ma niewątpliwie racją, mimo, że Ćwiąkalski czasy Millera ocenił – w „Rzeczpospolitej” – surowo mówiąc: „poczucie bezkarności ówczesnej ekipy było zatrważające. To, co się wtedy działo, było jednym wielkim skandalem. Wrócili do praktyk PRL. Tyle, że teraz oprócz pełni władzy chodziło jeszcze o wielkie pieniądze”. W tym miejscu nieuchronnie pojawia się pytanie: skoro za SLD było tak źle, to dlaczego nie mieliśmy wśród postPRL-owskiej elity do czynienia z histerią na miarę tej z lat 2005-2007? Co robił wtedy Ćwiąkalski? Cóż, Ćwiąkalski był wtedy – jak ujął to Jarosław Kaczyński – „adwokatem od szczególnego rodzaju spraw i szczególnego rodzaju ludzi”. Tak więc zajmował się sprawami: Henryka Stokłosy, Ryszarda Krazuzego, doradzał też pani „Alexis” znanej z „afery węglowej” (L.Misiak, Obrońca oligarchów, GP 748). Do chwili ministerialnej nominacji Ćwiąkalski był też pełnomocnikiem Tomasza Wróblewskiego, właściciela Biofermu, który naciągnął tysiące osób na – w sumie – 8 milionów dolarów (L.Misiak, Wspaniały medialny świat, GP 754). Klientami Ćwiąkalskiego byli też osobnicy zamieszani w sprawę tzw. „Trójkąta Buchacza” (W.Wybranowski, Wekslowe przypadki adwokata Ćwiąkalskiego, ND 20.12.2007). W tym zestawie nie mogło chyba zabraknąć wszędobylskiego pana Brochwicza. Ludwik Dorn pisał w blogu: „Otóż, pan Ćwiąkalski to nie tylko doradca prawny p. Krauzego czy adwokat p. Stokłosy. To także adwokat płk UOP Brochwicza w procesach cywilnym i karnym, który p. Brochwicz mi wytoczył za określenie go uosobieniem patologii służb specjalnych w III RP (L. Dorn, Wpis sejmowy I – blog)

    Idźmy dalej… Surowo oceniający czasy Millera Ćwiąkalski sięga po ludzi tamtej epoki. Prokuratorem Krajowym został Marek Staszak, w rządzie Leszka Millera pełniący funkcję wiceministra sprawiedliwości. Szefem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie został Bogusław Michalski, ten sam, który kilka lat temu doprowadził do uwolnienia z aresztu Edwarda Mazura (M.Duda, B.Kittel, Prokurator obronił E. Mazura, Newsweek 4/2008). Tak dobrana ekipa zabrała się za robienie czystki w resorcie. Standardowe doniesienia mediów wyglądały tak: „Szefowie 5 prokuratur apelacyjnych zostaną odwołani – poinformował RMF FM. Chodzi o prokuratury w Krakowie, Katowicach, Rzeszowie, Lublinie i Warszawie” (Onet, 12.12.2007). Ćwiąkalski pytany przez „Rz” co zdecydowało o zmianie 5 szefów prokuratur apelacyjnych odparł, że „rzetelność pracy”, a ponadto trwające miesiąc badanie teczek osobowych, tudzież nieformalne opinie środowiskowe. Dziennikarza zainteresowały te nieformalne opinie, dopytany o nie Ćwiąkalski odparł: ” Pytaliśmy o zdanie środowisko prokuratorskie, ale nie tylko. Prokuratorzy funkcjonują w środowisku akademickim, wcześniej gdzieś pracowali, ktoś ich zna” (Rz. 14.12.2007). Czystka szła dalej. Rz: „Po decyzji Zbigniewa Ćwiąkalskiego o odwołaniu 5 prokuratorów apelacyjnych mianowanych przez Zbigniewa Ziobrę nowych szefów mają śledczy w Warszawie, Krakowie, Lublinie i Rzeszowie. Teraz posady stracą tam prokuratorzy okręgowi (…). Wielka wymiana prokuratorów na dobre trwa także w Prokuraturze Krajowej” (Rz.14.12.2007). Mianowani przez Ćwiąkalskiego prokuratorzy dobrze zrozumieli powinności swojej służby i czystka poszła w dół. „Rzeczpospolita” donosiła: „Prokurator Palka hurtowo zwalnia śledczych”. Wnioski o odwołanie wszystkich zastępców, naczelników wydziałów oraz prokuratorów okręgowych wysłała do ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego nowa prokurator apelacyjna w Katowicach Iwona Palka – poinformował wczoraj portal dziennik.pl. Wśród odwołanych są prokuratorzy, którzy nadzorowali śledztwa w sprawie korupcji w katowickim wymiarze sprawiedliwości. (…). -Czegoś takiego nie było w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. To czystka na niespotykaną skalę – mówi „Rz” były szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro” (C.Gmyz, Prokurator Palka hurtowo zwalnia śledczych, Rz.19.12.2007).

    „Dlaczego kiedy minister Ćwiąkalski zwalnia prokuratorów po kilkunastu dniach urzędowania, jako przyczynę podaje tylko, że „byli zaufanymi ministra Ziobry”? Co to a argument” – dziwi się dobroduszny red. Janke (Na początku był chaos, Rz. 20.12.2007). Jak to „dlaczego” panie Igorze? Właśnie dlatego! Żebyż tylko prokuratorzy szli w odstawkę z takiego powodu! „Miłość zwycięża na wszystkich frontach – pisał w „Dzienniku” Robert Mazurek – „Przekonała się o tym ostatnio sekretarka w pewnej prokuraturze, która wyleciała na twarz, bo parzyła kawę ziobrzyście” (R.Mazurek, Dyktatura Miłości, Dziennik 28.12.2007) Wymiana kadr w resorcie pana Ćwiąkalskiego idzie więc naprawdę szerokim frontem. Czy – w związku z tym – mamy do czynienia z „czystką”? Ależ skąd. Rzecz wyjaśnia pani Paradowska z „Polityki”. Otóż, posunięcia ministra Ćwiąkalskiego to „…działania szybkie i zdecydowane, skutkujące nie tylko niezbędnymi zmianami kadrowymi, ale także bardzo konkretnymi pomysłami na (…) rozdzielenie stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego” (Hufce Tuska, Polityka 2634). Owo rozdzielenie polegać ma na tym, że prokuratora generalnego wybierał będzie prezydent spośród – bodaj – dwóch kandydatów wskazanych przez … korporacyjny organ prokuratorów. Prokuratura będzie więc – de facto – stanowiła świat sama dla siebie. Można nazwać to „odpolitycznieniem”, ale tylko wówczas, gdy mamy dobre zdanie o prokuratorskim światku…

    Wracajmy do czystki. Widać tu chyba pewien klucz… W skrócie: odwołano prokuratorów nadzorujących sprawy: korupcji w Ministerstwie Rolnictwa, przecieku z CBA, doktora G., korupcji w Centralnym Ośrodku Sportu, kont lewicy, powiązań Barbary Blidy z mafią węglową (Przemysław Harczuk. Ćwiąkalizacja prawa, GP GP 755). Odsunięto też prokuratora zajmującego się sprawą Piotra Czubińskiego (członek Rady Krajowej PO) oraz prokuratora prowadzącego sprawę „trójkąta Buchacza”. Przy tej ostatniej sprawie zatrzymajmy się na dłużej – jak pisałem wyżej Ćwiąkalski był zaangażowany w sprawę jako prawnik. Był bowiem pełnomocnikiem jednej z firm (Elzamet), które domagają się od skarbu państwa pieniędzy na podstawie weksli, których autentyczność jest kwestionowana. Weksle opiewają na sumę około 100 milionów. Dodajmy, że w zarządzie innej firmy czynnej w tej sprawie zasiadał Waldemar Pawlak (Karbona). Jak donosił „Nasz Dziennik” po odsunięciu prokuratorów „postępowanie obejmujące niedawnych klientów ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego stanęło w miejscu” (W.Wybranowski, Wekslowe przypadki adwokata Ćwiąkalskiego, ND 20.12.2007). Prasa donosiła też, że odsunięcie od sprawy grozi prokuratorom, którzy „tropią sprawców największej afery w polskim sądownictwie”. Trzech prokuratorów zajmujących się tą sprawą trafić miało na „podrzędne stanowiska” (C. Gmyz, Śledczy zostaną odsunięci? Rz. 20.12.2007). Nie wiem jak skończyła się ta sprawa.

    W każdym bądź razie duch „nowego czasu” szybko dał o sobie znać. „Nie wiadomo dlaczego nagle prokuratorzy przestają żądać przedłużania aresztów, wycofują się z zarzutów, umarzają śledztwa” – dziwiła się w „Dzienniku” pani Marszałek (Proste pytania do min. Ćwiąkalskiego, Dziennik 4.01.2008). Czy aby naprawdę „nie wiadomo dlaczego”? Wszystko to zdaje się układać według dość oczywistego klucza. Popatrzmy: uchylenie nakazu zatrzymania Krauzego i jego „tajne” przesłuchanie, zniesienie sankcji wobec Janusza Kaczmarka i Konrada Kornatowskiego (pojawiła się niedawno informacja ze trzeci z tej trójki pan. Marzec, który ostrzegał o najściu na dom „największego płatnika” powrócić ma do służby, ale był to chyba humbug). Umorzenie śledztwa w sprawie zatajenia danych w prospekcie emisyjnym TVN. Umorzenie śledztwa w sprawie wypadku spowodowanego przez Cezarego Stypułkowskiego, jednego z „nietykalnych” lat 90-tych, wypadku, który kosztował życie 3 osób. Umorzenie sprawy „grupy trzymającej władzę”, przy tym – według „Misji Specjalnej” – mogły wchodzić w grę naciski „z góry”. Umorzono też „wszystkie podejrzenia dotyczące przekroczenia uprawnień w związku z przygotowywaniem ustawy medialnej dotyczące między innymi Leszka Millera i Aleksandry Jakubowskiej”. Idźmy dalej. Zwolnienie z aresztu zatrzymanych w sprawie korupcji w Centralnym Ośrodku Sportu i w sprawie „afery gruntowej” (niejakiego Andrzeja K.). Wypuszczenie za kaucją Józefa Jędrucha – sprawa Colloseum (L.Misiak, Hulaj dusza, Ziobry nie ma, GP 755). Niedawno „Dziennik” doniósł: „Prokuratura składa broń w aferze gruntowej”.

    Kończmy. Wiem, że wpis jest za długi, ale – uważam – że mamy do czynienia z sytuacją, w której ilość przechodzi w jakość. Dobór kadr w tej ekipie, preferowany przez nią typ ludzki wydaje się bardzo charakterystyczny. Jeden z papieży nazwał katolicki modernizm ściekiem wszystkich herezji, ekipa Tuska zdaje się być zlewiskiem postkomunizmu. Zważywszy na to – jestem pesymistą. Rządzi nami, że tak powiem, „koktajl” z KLD, UW, SLD i PSL. Całe to towarzystwo zjednoczyło się w obronie „III RP” w sposób, skądinąd godny uwagi, ale żeby z tego powstała jakaś nowa jakość którą zdają się dostrzegać red. Krasowski czy Michalski- nie przypuszczam. Ostatecznie są to beneficjenci postkomunizmu (którego już ponoć nie ma) a przecież nie likwiduje się burdelu przynoszącego niezłe zyski. Ale dobrze – jestem otwarty na argumenty. Przekonajcie mnie, drodzy sympatycy PO, że się mylę, że mamy do czynienia z „nową jakością”. Bardzom ciekaw, co wymyślicie. Psychologowie twierdzą, że istnieje zjawisko „pułapki zaangażowania”. Z grubsza polega ono na tym, że raz zaangażowawszy się w jakąś sprawę mamy skłonność do racjonalizowania swojego wyboru, nawet wówczas, gdy napływające dane zdają się wskazywać, że popełniliśmy błąd. Drodzy Platformersi – czekam na wasze racjonalizacje…

  73. Feliksie S. Ty już odstaw te bąbelki.

  74. 21 razy trzeba kliknąć, aby przewinąć tekst, który wkleił dedalus. To już czytanie tekstów z salonu 24 trzeba narzucać podstępem i sposobem?
    Jeśli o mnie chodzi – daremny trud.
    Nie będę czytała tekstów anonima, która perły swego intelektu rzuca czytelnikom, czyli wieprzom.
    Ja się przeniosłam na „tekstowisko” polityki niewiele, lektura przyjemna.

  75. Spoznione, ale bardzo serdeczne zyczenia urodzinowe dla Pana, Panie Redaktorze!.
    A swoja droga, gdyby ktos mi 20 lat temu powiedzial, ze bede skladala z glebi szerca plynace zyczenia Danielowi Passentowi, to bym sie postukala w czolo. Nie pisze o tym zeby dolozyc lyzke dziegciu, tylko z radosci ze Pan jest dzis gdzie ndziej, ja tez se zmienilam i ze sie spotykamy tu i podajemy sobie rece. To jest bardzo fajne na nasze stare lata, nieprawdaz?
    Wiec jeszcze raz – naszym zydowskim zwyczajem – 120 lat w zdrowiu i radosci zycia! Niech zyje i rozkwita Daniel Passemt z przychowkiem dwupokoleniowym!

  76. ‚Dedalus’ to ksywka Michała Kamińskiego Jacka Kurskiego.
    Takiego postu nie mógł napisać normalny człowiek.

  77. -a ja wywiesiłem flage biało czerwoną juz dziś i tak do 3-Maja .Patrzą na
    to moi nieco zdziwieni sasiedzi z prowincji i nie wiem czy zdziwieni moja odwaga czy głupotą .Moze jaks odwazna i usłuzna duszyczka mi to kiedys powie . Podobnie było cały czas za komuny ,tylko troche na odwyrtkę .

    Patrzcie ludzie jakiez to nasza historia robi nam figle-migle .

    Pozdrawiam 1- Majowo !!!!!!! . zwłaszcza Diasporę i Falicza i Lizaka i P.D . Passenta i wszystkich miłujacych Pokój .

  78. Pereł u nas nie ma,a wieprzów ci, co niemiara.
    I jest bez znaczenia jak one zmieniają miejsce w kolejce do koryta.
    Problem polega na tym, że koryto jest tylko dla nich.
    A co z resztą trzody chlewnej?
    Wielka szkoda, że z tymi najbardziej wypasionymi tucznikami mamy kłopoty w eksporcie.
    Mogłyby swoje radosne i twórcze pochrząkiwania w stylu miłości i solidarności zaszczepić innym pogańskim prosiakom.
    W związku z brakiem popytu na wieprzowinę w arabskim świecie Al Kaidy istnieją pewne nadzieje na nieobjęty rynek chińskiego konfucjonizmu oraz tybetańskiego dalajlamizmu.
    Przy czym oni najchętniej degustują pieski a także pomniejsze robactwo oraz konserwowane jaja w gruncie.
    Nasze utuczone i różowiutkie formy białka wzbudzają niechęć nawet nawet u niewybrednych ruskich.
    A przecież z punktu widzenia efektywności neoliberalnej ekonomii ich przetrzymywanie jest nadzwyczaj kosztowne i nieopłacalne.
    Wypada je jak najszybciej bezinteresownie przekazać Zachodowi gdzie mogą znaleźć zajęcie przy wyszukiwaniu, znaczy się, ryciu grzybów zwanych potocznie truflami o wartości porównywalnej ze złotem lub perłami.
    W ten sposób rodzime tuczniki wypełnią, przynajmniej częściowo, powiedzenie o rzucaniu pereł przed wieprze.

  79. dedalus 9.41
    Ile ci płaci Gazeta Polska, organ „oficerów” :macierewicza, sakowicza, gargas et consortes za przedrukowywanie tych donosów ? Przecież to zbior gotowców z aneksu WSI ! Masz u nich ćwierć etatu w pijarze czy robisz to na umowę-zlecenie ? . Gdybym miał ochotę na dointelektualizowanie się za pomocą tego bełkotu, to kupił bym sobie GP, albo poszedł do biblioteki, pożyczył Głos i poczytał inne kłamstwa macierewicza i bączka, ale wara ci od zamulania mojego komputra tym gnojem !

  80. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    dedalus – 1-go Maja 2008 godz. 9:41

    To tak juz jest, cos za cos – prawda?

    Znaczy sie, feta doslownie nowonarodzeniowa!
    Tez tak sie wydawalo, ze wdzianko zalozone jest dla zmylki na lewa strone. Pod spodem – na prawej stronie – swizo nasiaknieka pasta „Erdol” czarna skora – szerokie klapy – naszywane kieszenie – wytarte miejsce na wysokosci biodra z prawej strony …

    Biedne Studentki & Studenci, dali ciala, inni na tym zarabiaja….

    Post Christum.
    Du, Kollege, ich hab’ da an Haftbefehl gegen dich wegen Unterschlagung! – Du wirst lachen, und ich hab’ einen gegen dich wegen Diebstahl!

    Panie Zobro, rozumna czesc polskiego spoleczenstwa liczy na Pana!

  81. dedalus pisze:

    2008-05-01 o godz. 09:41
    W związku z tym, że tekst tad9 istotny , choć bardzo długi postanowiłem go w świeto pracy umyslowej wkleić na blog Pana Daniela aby miraże dotyczace obecnie rzadzacych znikneły…
    tad9-salon24 “perły przed wieprze”

    Mój komentarz

    Z największą trudnością przedarłem sie przez długachny tekst, w którym szczegółowa analiza relacji personalnych ma potwierdzać postawioną przez Autora tezę, ze PO jest formacją postkomunistyczną. Cytowane zasłyszenia o związkach polityków PO z postkomuną ( kto czyim jest znajomym, protegowanym, chronionym, promowanym, itp.) oraz tezy licznych artykułów prasowych mających je potwierdzić, wszystko to nie przekonuje mnie zupełnie.

    Zakładam, że podane fakty są prawdziwe. Ale nie mógłbym sformułować tak kategorycznie brzmiących wniosków, jak Autor.

    Jestem przekonany, ze Autor prezentuje tu sposób podejścia do problemów politycznych charakterystyczny dla polityków PiSu, w tym dla Prezesa tej partii, który da się streścić w kilku słowach – u podłoża negatywnych zjawisk leży POSTKOMUNISTYCZNY UKŁAD. Aby uzdrowić sytuację, aby miało zacząć iść ku lepszemu, niezbędne jest obalenie tego układu, zniszczenie powiązań, odsunięcie uczestników układu od władzy.

    W zasadzie na tym można zakończyć omawianie teorii Kaczyńskiego. Dlaczego? Otóż nic konkretnego z tych tez nie wynika. Brak dalszego ciągu, teoria jest niekompletna.

    Przeczytałem dokładnie program wyborczy PiSu, słuchałem uważnie jego polityków, dociekliwie analizowałem teksty propisowskich publicystów, przez ostatnie 10 lat nie doczekałem się ani jednej konkretnej wskazówki, wytycznej, jakiejś praktycznej wykładni tej teorii, zaproponowania jakiegoś konkretnego remedium, która dało by się zaaplikować państwu, aby go naprawić.

    Dzisiaj skłaniam się ku przekonaniu, ze teoria u układzie, to taki straszak propagandowy, zlepek różnych faktów, kompilacja opisów różnych przykrych i dolegliwych zjawisk, które w sugestiach przywódcy PiSu mają się dać zwalczyć jakimiś rządami silnej ręki lub rzutem na taśmę w rodzaju likwidacji WSI.

    Funkcjonariusze PiSu twierdzą uparcie, że państwo jest chore, bo korupcja, złodziejstwo, nepotyzm, oligarchia, ogólna nieuczciwość, itd. Wszystko to jest najprawdziwsza prawda.

    Twierdzą jednocześnie, że przyczyną pierwotną są skutki panowania komunizmu.
    Przyczyną bezpośrednią jest wedłu nich Umowa Okrągłego Stołu, „gruba kreska” Mazowieckiego i działania agenta „Bolka”, innymi słowy – umowa pomiędzy różowymi, katolewicą, spadkobiercami przedwojennego KPP, komandosami marcowymi, srodowiskami byłych funkcjonariuszy PZPR wyznania innego niż nasze, różnego rodzaju złodziejami i zdrajcami, a funkcjonariuszami reżimu (Jaruzelski, Kiszczak i ich spadkobiercami) pozwalająca podzielić sie władzą i wspólnie objąć panowanie nad Polską.

    W sprawie przyczyny bezpośredniej, czyli Okrągłego Stołu, to moje zdanie było i jest nieodmienne – jest to typowa spiskowa interpretacja dziejów. Tyleż przewrotna, co naiwna. Jej „target” PR, to przede wszystkim ludzie o wykształceniu podstawowym, nie interesujący się głębiej polityką.

    W sprawie przyczyny pierwotnej sprawa jest złożona. To też prawda, ale daleko nie cała. To nie jest tylko dziedzictwo komuny. To tkwi głębiej w społeczeństwie. To tradycja wielu wieków. Dużo by o tym pisać. Dowodzenie, ze komuna zmieniła radykalnie w ciągu kilkudziesięciu lat kod społeczny (w uproszczeniu mówiąc – zbiór reguł współżycia społecznego, stosunek człowieka do drugiej osoby, stosunek obywatela do prawa, jego poczucie podmiotowości, stosunek do państwa) jest sprzeczne przede wszystkim z tym, co widzimy wokół Polski. Weźmy takie państwo, jak Czechy – funkcjonuje lepiej niż nasze. Słowacja też – sprzątneła nam sprzed nosa kilka dużych inwestycji motoryzacyjnych. Weźmy taką Estonię, która startowała w latach dziewiędziesiątych z dużo trudniejszych pozycji niż my – funkcjonuje lepiej. Weźmy państwa byłej Jugosławii – Słowenia – była pod komuną, ale dziś funkcjonuje znacznie lepiej niż Polska. Chorwacja, Serbia były pod komuną, ale niestety i dziś są ociężałe.

    Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy jest kod społeczny- jest lepszy w Słowenii niż w Serbii, jest lepszy w Czechach niż w Polsce. Lepszy dla państwa.
    Także ważną przyczyną jest stopień zaawansowania cywilizacyjnego – organizacja państwa, efektywność funkcjonowanie jego instytucji, przestrzeganie prawa przez obywateli, także przez urzędników rządowych i parlamentarzystów (w Polsce jest niewykonanych kilkadziesiąt wyroków Trybynału Konstytucyjnego – skandaliczna sprawa), funkcjonowanie sądownictwa, aparatu ścigania, infrastruktura rynku, komunikacyjna, itd, itd.

    To jest podłoże. Jesli jest ono słabej jakości, to w sposób nieuchronny rodzą się na nim procesy korzystne dla pewnych wąskich grup społecznych, a niekorzystne dla państwa, a które PiSowcy błędnie nazywają układem.

    Polska była przez wieki państwem miekkiego prawa (liberum veto i chaos sejmikowy) i dziś jest nim w dużej mierze (nieuprawnione przeciąganie przez Prezydenta ratyfikacji Traktatu Unijnego, wetowanie róznych spraw, duperelnych w skali panstwa, ale paraliżujących działania rządu). Takim wskaźnikiem pokazującym miękkość prawa są orzeczenia (ekspertyzy) wykonywane przez wybitnych prawników, interpretujące przepisy prawne, łącznie z przepisami Konstytucji – bardzo często są ze sobą sprzeczne!

    Nie twierdzę, że taki stan państwa, to jest norma, standard dla Wschodniej Europy i że to jest sytuacja bez wyjścia i że z tym nie należy walczyć.
    Twierdzę, że to jest w bardzo dużej mierze dziedzictwo wieków, a w pewnej tylko mierze dziedzictwo rządów wiadomej doktryny. Tego się nie da zmienić z dziś na jutro, np. poprzez zmianę rządu.

    Ponieważ jest to dziedzictwo, które było nabywane przez długie wieki, więc pozbycie się choćby jego części (złej) wymaga będzie długich lat. Zmiany społeczne, zmiany w mentalności ludzi dokonują się bardzo wolno. Ewolucja potrzebuje czasu.

    Pzdr, TJ

  82. Proletariuszom wszystkich krajów, mimo wysiłków nie udało sie połączyć. Natomiast wszelkim mętom przychodzi to dość łatwo, o czym w przydługim i nudnym wpisie poinformował w szczegółach „dedalus”. Niech się święci 1 Maja.

  83. Szanowny Panie Redaktorze.
    Proszę wybaczyć spóźnienie, które nie wynika z braku znajomości Pana biografii, lecz właśnie z trudności z siecią, a głównie komputerami. Piszę spod innego prgramu, po walce z wirusami (mimo posiadania stosownych oprogramowań zabezpiecających!) chciałem i ja się przyłączyć do życzeń. Sto lat równie żywych, świeżych i najbardziej trafnych ocen, komentarzy oraz podsumowań na super ważne i poważne tematy życia codziennego w kraju i świecie składa Panu Lech

  84. dedalus pisze:
    2008-05-01 o godz. 09:41
    Uffff! przebrnąłem przez cały tekst z uwagą godną lepszej sprawy. Myślę jednak, że ten eklektyk wymagał pracy zespołowej, posiadania dostępu do sporego archiwum i dużej wiedzy. Wcale nie zdziwił by mie fakt, gdyby autorem tego tekstu tak naprawadę był sam pan Zbigniew Ziobro. To jego styl, jego język i jego pasja. Poza tym to samo życie. Sama istota „wielkiej” polityki małego duchem i terytorium państwa prawie „trzeciego świata” silącego się na bycie Wielkim Światem (z Wielkim Bratem). Jezyk zapiekły jak z magla (pani Malinowska mówiła, że pani Kowalska wie od dobrze poinformowanej persony). Cóż nam „maluczkim” do tego… i z tego. My pragniemy żyć spokojnie, godnie, w miarę bezpiecznie. Nie jestem sympatykiem platformy. Nie mam złudzeń. Marzy mi się jedynie skandynawskie bezpieczeństwo (na starość). Chciałbym być tak radosny za prę lat, jak to w obecnym felietonie deklaruje Nasz Szanowny Gospodarz. Wytrwałych pozdrawiam – Lech

  85. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Najbardzie podobalo mi sie w Mega-wpisie to, ze „komandosi sluzb operacyjnych” Adama Michnika milcza. Milczac wspieraja tjb. Uklad, Uklad mafijny. Tak go nazywam bo innego okreslenia po prostu nie znam. Redaktor Daniel Passent (1938 – rocznik miedzywojenny) wymachuje przed oslepionym ze szczescia i glupoty Dworem, ducha Bogu winnym Cejrowskim, ktory niby chce do Ekwadoru…
    Blogie urojone zyczenie – i tak sie chyba stalo – moze wyrzadzic czlowiekowi krzywde, moze mu pasc, nie kon, tylko na glwe…
    Jak narazie wszystko przebiga zgodnie z zalozeniami Epigonow NKWD. Inaczej mowiac, pod bacznym okiem „intelektualnej starszyzny”, ktora na wszelki wypadek – roznie to bywa – trzyma pod pacha nie wiadomo co(?) Chyba jekiegos „zamachowca” na Kuczere – was willst du noch mehr, mein Liebchen?
    Szczescie, ze w USA sprawy nabieraja odpowiedniego rozmachu (rosnie pod nosem nowa nadbudowa, ktora lada moment trysnie „ropa” – Karty Kredytowe). Moze ta erupcja, doprowadzi do opamietania polskiego elektoratu, ktory winien zlapac za kije bejzbolowe i zaczac grac „wolna amerykanke” dajac grunt pod belles-lettres, ktora tak jakby tez borykala sie w Polsce z powodu braku odpowiedniej pointy…

  86. Dolaczam najserdeczniejsze zyczenia dlugich lat w szczesciu i zdrowiu!
    Czytam Pana odkad pamiecia siegne, a teraz nawet czesciej pomimo ze od lat nie mieszkam w Polsce. Niech zyje Daniel Passent! Niech zyje internet!
    Anna, Geteborg

  87. Jestem pełen podziwu dla „dedalisa” za list, choć przydługi, ale najbardziej zdumiewa , a może i nie, obojętność WSZYSTKICH graczy (na niewątpliwie znane i im fakty) przy szachownicy zwanej polityką.
    Właściwie to chciałem złożyć gratulacje Panu Danielowi za dożycie w zdrowiu do 70.ki i życzyć dalszych lat, co niniejszym czynię i dokładam fraszkę
    pt. „Polityk”.
    Pytał wnuczek dziadka
    patrząc w tele-pudło:
    Kto to jest polityk,
    jakie słowa źródło?

    Na to rzecze dziadek:
    Pomnij chłopcze drogi,
    polityk to bydlę,
    które ma dwie nogi!

  88. Jak widac z opowiesci szlachetnego Dedalusa samosierryjska szarza odrazajacych drabow do koryta cudem odzyskanej Rzeczpospolitej Aferalnej trwa w najlepsze. Proba wzlotu narodowego zakonczyla sie tradycyjna katastrofa. Po Ikarusie pozostaly tylko biale piora i czapka rogatywka.

  89. Z prostej ciekawosci: czy ktos z Panstwa przeczytal caly dzisiejszy wpis Dedalusa ?

  90. For he’s a jolly good fellow, for he’s a jolly good fellow
    For he’s a jolly good fellow , and so say all of us
    And so say all of us, and so say all of us
    For he’s a jolly good fellow, for he’s a jolly good fellow
    For he’s a jolly good fellow , and so say all of us

  91. Cóż Panie Redaktorze zyję z Polityką i z Panem od końca lat 60-tych w związku z tym traktuję Pana prawie jak rodzinę i z okazji urodzin życzę panu rodzinnie długich lat życia w pełnej dyspozycyjności do pisania. Niech Pana świeżość umysłu nie opuszcza. Rzucam hasło „NIECH SIĘ ŚWIĘCI I ROŚNIE W SIŁĘ REDAKTOR PASSENT”

  92. Do G.Okon wpis z 1maja ;
    Zaczynam czytać od dołu i zachecony Twoim pytaniem poleciałem do góry szukać Dedelusa .
    Dedelus to psychiatryczny przypadek ,napisał się biedaczysko napisał i zostanie ”przewijany ” a’la pampers .

    Pozdrawiam

  93. do „dedalusa” e.c.:
    Wbrew wszystkim rozsierdzonym tu, na blogu, którzy wytrwali w czytaniu przedruku dedalusa(jeśli on przedrukowywuje, znaczy, że się utożsamia), ja uważam, że ten tekst ma same pozytywne strony:
    1. pokazuje, że prawicowy dziennikarz może pisać godzinami o niczym, a pot mu kapie z j….
    2 tekst obnaża mentalność i morale prawicowców; dla nich jedyne kryterium oceny, to magiel, szambo i płynące stąd informacje. Ich nie interesują kwalifikacje; ich interesuje wyłącznie: „z naszej szajki, czy nie z naszej?”
    3. Tak na marginesie, jeśli dla prawicowców liczą się wyłącznie korzenie i koneksje rodzinne, jako determinujące każdego, każdą działalność i każdą partię, to muszę wam-prawicowcy -katolicy- przypomnieć, że wszyscy jesteśmy spokrewnieni, bo podobno wszyscy pochodzimy od Adama i Ewy; wy, ja, Rydzyk, Senyszyn, Chlebowski, Piłsudski, Kaligula, Mussolini, o. Pio, J i L. Kaczyńscy, L. Miller i Benedykt XVI.
    4. Dla mnie nic z tego nie wynika, ale dla was? jeśli decyduje powiązanie rodzinne, to może należy prześledzić genealogię rodu papieża Borgii i może okazać się, że na polskiej prawicy są przeważnie jego potomkowie?

    Ktoś kiedyś napisał:”żenua”. Popieram.

  94. Koniec kwietnia przyniósł nam przyjemny i okrągły jubileusz D. Passenta, może nie jest to epokowe wydarzenie, ale było dla mnie czytelnika Polityki bardzo istotne, obchodzone było skromnie i godnie, a także z nadzieją na przyszłość. 1 Maja to światowe Święto „Ludzi Pracy”, które w Polsce ostatnimi laty ma specyficzny przebieg. Obchodzone jest dwutorowo tj. jako świeckie i kościelne, do świeckiego podłączają się dodatkowo partie lewicowe, a do kościelnego partie prawicowe i itd. Upłynie jeszcze dużo czasu zanim związki będą działać wspólnie, ponieważ obecnie najlepiej na tym wychodzą ciągle zadowoleni działacze związkowe z full wypas portfelami i przywilejami. Najlepiej jest krzyczeć ogólnikowo „proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, a pracownicy w Polsce niech będą rozbici ku chwale działaczowskich stołków i nieudolnej lewicy, a zadymy na pochodzikach i manifestacyjkach to obowiązkowe gwoździe programu i itd. 1 maja 2004 roku przystąpiliśmy do UE, ale dla zabawy prezydent jako „qui pro puo” europejczyk ku uciesze sceptyków majsterkuje jakieś ustawy zabezpieczające, ku pokrzepieniu ponad 80 % Polaków, którzy są już dawno w Europie, a co wykazują ostatnie sondaże. 2 maja to Dzień Flagi, a Polak niepokorny ma w zwyczaju łamać wszelkie nakazy. W moich okolicach biało-czerwone łopoczą głównie na urzędach i zaliczam się może do kilku % tych co wywiesili nasz symbol. Święto Konstytucji 3 Maja to przypomnienie dążeń demokratyczno-wolnościowych, którymi żyli Polacy ponad 300 lat temu. Jesteśmy już w UE, a dedalus składa donos na demokrację w Polsce. Dedalusie zamiast implantować cały tekst szkoleniowy dla aktywu PiS na blog En passant, który zmusza mnie i uczestników do nudnego przewijania taśmy, mógłbyś zrobić odnośnik !!! w swoim słowie wprowadzającym i wskazać miejsce zwitki materiałów prasowych, które przeważnie nie są twardymi argumentami lub dowodami w sprawie. Taki tekst wygłoszony na żywo np.: przez idealną aktywistkę PiS Barbarę Kempę w TVP lub TV Trwam, wprowadziłby mnie w wibrację, ponieważ ona już z góry wie jakimi szlachetnymi intencjami kierowali się podżegacz Z. Ziobro ze swoim patronem J. Kaczyńskim w sprawie B. Blidy, ale mamy Kodeks Karny, a weekend jeszcze trwa i itd.

  95. UWAGA BLOGOWICZE!!!!
    Dzieło niejakiego dedalusa zbyt długie jak na donos i zbyt nudne jak na wpis na stronie red. Passenta.! Ostrożnie! Wprawdzie to nie szkło tylko coś znacznie gorszego, o zapaszku nieprzyjemnym.

  96. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    dedalus
    To ze prywatne media (Agora + Polityka, itp.) oraz zagubione nostalgie po PZPR wsparly kryminalogenny zlepek roznych inklinacji, stojacego kogos z boku nie powinno dziwic, i tez nie dziwi…
    Tu jest constans, il nosny, ruchomy odkladajacy sie podskornie latami?
    Na takim gruncie mozna budowac „dom”, wzmacniajac w sposob specjalny lawe + fundamenty. Znam to srodowisko „geologiczne” jak malo kto inny z autopsii. Inaczej mowiac – znam ten sznyt. Wlasnie ten a nie inny sznyt. Dla atmoosfery w Polsce po 1945 byl zabojczy, co nie bylo przypadkowe – prawda?
    Od samego bowiem poczatku, do pierwszej minuty, sekundy bylo zalozenie degenerowania przez juz zdegenerowanych…
    Takie „Krzywe Kolo” zdegenerowanych naczyn ze soba – mimowszystko i wlasnie dlatego – polaczonych…
    Bardziej niepokojacym jest fakt wsparcia opcji Tuska przez ludzi mlodych. Pytaniem pozostaje czy byli swiadomi, skad ten t r y n d ?, tu jest problem pogrzebany.
    Bardziej trafnym jest pytanie o kierunek tzw. instynktu- samozachowawczego, swiadomosci-obronnej (to brdzo wazny, jezeli nienajwazniejszy element) o ktorym wielokrotnie wspominal Bobola & Falicz. Jak wiadomo wlasnie te cechy wynosi sie z domu rodzinnego (babcia, dziadek, matka, ojciec), srodowiska, atmosfery kregu bliskich i znajomych, szkoly itd…
    To decyduje o wszystkim, wlasciwy punkt, w ktorym momencie czlowiek powie Stop!, i czy powie? Za moment moze byc zapozno….
    Wyjatkowo „pomocnym” elementem w podejmowaniu decyzji (Stop) jest swiadomosc bezkarnosci, ktora wlasnie z kozackim zapalem demonstruje „profesor” Cwiakalski, ktoremu nota bene Tusk z pelna swiadomosca dal Cart Blanche do ustawienia spraw na odpowiednie tory…
    Rozumiem, ze inteligiencja nie jest najsilniejsza strona kaprawej osobowosci – nie oto chodzi – mimo to ktos ponosi odpowiedzialnosc za chuliganskie wybryki „profesora” Cwiakalskiego. Jak mozna inaczej nazwa to co sie dzieje?, moze mozna, przepraszam wszystkich (nawet C) ja nie wiem. Kali miec granice…
    To co dedalus przedstawil w formie skroconej jest li tylko tym co udalo sie wylapac od tak, z marszu i na dziendobry…
    Najpiekniejsza strona kolektywnej „bryndzy” jest atmosfera powstawania podobnych konfiguracji, w kolach fachowych mowi sie „kazdy puszcza farbe”…
    Inaczej mowiac, wystarczy jeden porzadny oddech i wszystko idzie jak z platka, wszystko zaczyna miec swoisty sens. Swiat jest kolorowy, jednym slowem ul + Maja…
    To jest to!
    Mowia, ze szukanie igly w stogu siana jest zajeciem syzyfowym? Legen Sie zuerst die alte Platte auf – Sie wissen schon: Noch nie war die weltpolitische Lage so ernst wie im Augenblick …

    Post Christum.
    Das Recht siegt bloß. Die Gewalt entscheidet!
    Dedalus – nie ma sprawy, tak trzymac! Ciekawe co powie Tusk o stanie Panstwa? „Komandosi/podjudzacze” traca grunt pod nogami, tak jak strocil powazanie w Polsce i na Zachodzie Leiche „Messie Deficyt”.
    Won & „zenua”…

  97. Waldemar
    Ja tez jade od dolu i jak mnie cos zaczepi, to podraze. Te tasiemce sa beznadziejne. Jest tu kilku autorow, co gdyby naprawde mieli cos ciekawego wylozyliby w dwoch zdaniach, jednak ciagna prezentujac wszystko co wiedza, niekoniecznie na temat, ale blisko tematu. Cholernie zanudzaja. Robia wrazenie nieudanych, niedoszlych dziennikarzy, czy publicystow szukajacych potwierdzenia swego talentu. Wiedza wiele. To jednak nie jest popis wiedzy, a proces komunikacji. Moze stad grafomania ?
    Ciesze sie, ze piszesz i rowniez serdecznie pozdrawiam.

  98. Panie Redaktorze !
    Przedarłszy się z wielkim trudem przez tekst niejakiego „dedalusa” – w materii „zaciemnienia” meritum sprawy F.Nitzsche by się „nie powstydził” (komplement !) – mam dwie refleksje:
    1 – pod tym „nickiem” nie może kryć się Z.Ziobro jak zauważa jeden z Blogowiczów lecz raczej Wyszkowski lub Wildstein, a najpewniej ….. A.Macierewicz. To samo upodobanie „do taplania” się w szambie i mania tropienia spisków. Ta sama mentalność i „rys osobowy”.
    2 – jednak obecność inkwizytorów w historii naszego gatunku jest sprawą uniwersalną. Czytając „dedalusa” miałem przed oczami „wypisz wymaluj” dzieło bł (tak tak – inkwizytorzy „nadal” są błogosławionymi w Kk czyli stanowią „osobowe wzorce” dla wiernych) Bernarda Gui, XIV – wiecznego dominikańskiego inkwizytora z pd. Francji, biskupa i pogromcę albigensów, autora niezrównanego „Podręcznika inkwizytora” (nota bene – polecam lekturę tej książki, wypisz wymaluj „macierewiczowy” sposób patrzenia na życie: Pan Antoni o anielskim uśmiechu i duszy przepełnionej katolicko-polską „miłością bliźniego” nie był pierwszym – a pewnie i ostatnim też nie będzie w tej „branży”).
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  99. Panie Danielu,

    Zyczenia spoznione, bo nie bylo mnie w sieci od kliku dni. 100 lat! 70-ka to furda!

    Kecaj

  100. A któż to Drogi panie Felku degeneruje?
    Ten kto pracę daje czy ją odbiera?
    To, że nominalnie jesteście święci nie oznacza, że w praktyce tak was można poczytywać.
    Obie prawicowe opcje przyniesione nurtem solidarnych są wyeksploatowane i politycznie skompromitowane.
    Śmieszy mnie do łez jak się żrecie między sobą.
    Ring wolny,starcie trzecie….

  101. Diaspora 15.23
    Volkswagendeutsche to potoczna nazwa emigracji zarobkowej z Polski do Niemiec w ramach tzw. łączenia rodzin głównie za czasów gierkowskich, ale obok nich na tą nazwe zasługuje także sporo emigrantów do innych krajów. Jak widac z postów na tym blogu przepełnia ich straszliwa frustracja, pogarda i nienawiść do tych którzy tu zostali, a jednocześnie niewiadomo czym uzasadnione uczucie wyższości intelektualnej. Bezustanie wypowiadają kategoryczne sądy i teorie, a jednoczy ich ( niezaleznie od kontynentu) histeryczny antykomunizm. Jedynymi ich autorytetami sa skrajnie endeccy i antysemiccy prawicowi politycy w rodzaju Macierewicza, Kaczynskich, Ziobry, Rydzyka czy Jankowskiego. Ich agresja jest nieuleczalna, ich głupota przerażająca, ich nietolerancja modelowa. Jedyną metodą na nich jest przewijanie, bo niestety mamy na blogu pełną wolność szerzenia kłamstw i nienawiści.

  102. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Szczerze mowiac, Diaspora ma cicha nadzieje, cicha tak jak kazda nadzieja znajaca zycie. Taki jest jej smutny cel, cel nadrzedny, aby muzyka oraz wczesna kultura Ameryki Poludniwej przestla wprowadzac na palme Cejrowskiego „bekartow kulturowego monolitu”…

    Panie Cejrowski!
    Puszczaj Pan w eter i nie tylko, muzyke + kultury Ameryki Poludniowej & Afryki! Balet, tance ludowe, muzyke uzw… Prosze wyzwolic sie, i puszczac moze sie rozejdzie, przebije http://www.youtube.com/watch?v=1KprLT-JxPY&NR=1 wspaniale cieplo – wspanialej obfitosci zblizonej do erupcji czegos co mezczyzna/czlowiek (homo sapiens) jako zbitka atomowa – i nic wiecej – moze sobie w Niebie i na Ziemi li tylko zyczyc, wspaniale-delikatnych-zmyslowyo, obdarzonych niesamowitym-instynktem witalno/intelektualnej harmoni-Raju & Ziemi w postaci Poludniowo Amerykanskich Kobiet…

    Post Christum.
    Jak jest u Szefa? Paziwiom uwidim…
    Mem mawiala – patrzac z gory kazdy koty szaro-bury(?) Wazne aby lapal myszy – prawda? – p. mec. Cwiakalski…
    Chcac zainstalowac w Polsce dzungle trzeba bylo zajac sie badylarstwem, widac ze smykalke do interesu Pan ma, a nie brac sie za prawo…
    Tak, tak wiemy – niech Pan piorka kogucie tak nie stroszy – serce to tylko kawal flaka u rzeznika….

  103. TJ pisze:
    2008-05-01 o godz. 14:15
    Całkowicie się z tym co TJ pisze zgadzam. O tym wielokrotnie i w tym, i innych blogach już pisałem, w szczególności podkreślając wyższość pod tym względem Czechów nad Polakami… i nie tylko ich. To niemodne dzisiaj co napiszę i niebezpieczne (coraz bardziej), ale sądzę, że szczególnie negatywną rolę w kształtowaniu „miękkiego charakteru polskiego prawa i rządu” odegrał Kościół Katolicki i Watykan, przez wieki w Polsce robiący najlepsze interesy. Do tego potrzebne było spolegliwe, do cna prawicowe społeczeństwo. To je ukształtowano. Przecież w Polsce nie ma żadnych tradycji myśli lewicowej. Przywódcy naszej lewicy klęczą w kruchcie. Nawet taki lewicowy „twardziel” jak L. Miller. Pozdrawiam Lech

  104. Maj po polsku! A jakże obchodzę, znaczy się świętuję, bo obchodzi mnie bardzo. W szczególności Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Spoglądam wtedy na krainę rodzinną, i na ogródki działkowe także. Nie wznoszę się zbyt wysoko, jak dedalus jakiś, tyle aby objąć wzrokiem kilkanaście kilometrów kwadratowych na raz. Unikam kluczenia wśród wieprzów, nie chcę łowić pereł rzuconych mimochodem między nimi. Nie porywa mnie ten historyczny wiatr. Niech się żrą opcje, hehe. Wyeksploatowane, skompromitowane – tako rzecze nasz blogowy Zaratustra. Kogo ma na uwadze? Pewnie dwie opcje lewicowe, umizgujące się, ujmujące za kolana, upośledzonych i zabiedzonych – jedna między nimi różnica, jedni chodzą do komunii, drudzy wspominają babcię komunę.

  105. Kochani
    To nie jest mój wpis lecz tada9 z Salonu24…
    Dedalus tylko go dostzregł i zaprezentował lewicowej publiczności pod rozwagę…
    Nie jestem z Gazety Polskiej

  106. Ja w sprawie formalnej. Jeżeli ktoś chce przedstawić czyjś tekst w tym blogu, to może dać do niego link, i wtedy każdy zainteresowany sam sobie go otworzy i przeczyta. Wklejanie tak długich tekstów jest zaśmiecaniem blogu.

  107. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    dedalus – 2.05,. godz. 22:28
    Tobie dostalo sie za to, ze sie utozsamiasz..
    Po oredziu Tuska mnie juz duma rozsadza, nareszcie z racji postanowienia Rzadu w kazdej gminie bedzie boisko pilkarskie…
    Gospodarzu bedzie mial Pan w co puszczac krotkie serie…
    Zenujace – prawda?

  108. Absolwent 20:36
    Pana post o 20:36 na tym blogu przepelniony jest zadowoleniem, skromnoscia i miloscia do tych, ktorzy wyjechali. Nie ma w Panu zadnej agresji i jest Pan super tolerancyjny, nie szerzy Pan nienawisci, oraz nie ma w Panu pogardy do Volkswagendeutsche???????????????

  109. dedalus,
    Ktokolwiek ów tekst popełnił
    pieprznął jak kulą w płot. Psześmieszna doprawdy jest ta popisowska oś urojona. Oś zła, odzielająca postkomunę od…postkomuny.
    Postkomunistyczne zło rzeczywiście istnieje i różni się zasadniczo od tego peerelowskiego, ale autor nie dostrzega, że sam jest ze swoim PiS-em immanentną częścią postkomunizmu. Krew z krwi, kość z kości postkomunizmu PiS-u głownie słow i działań jest treścią.
    PiS i była PO, to przecież dwie nabardziej postkomunistyczne formacje na firnamencie naszej pseudopolityki. Całe są zbudowane z peerelowskich reminiscencji. Bez opamiętania i sensu kręcą się wokół niegdysiejszych konfliktów, niczym pies ścigający własny ogon. Są post, od, i anty komunistyczne do bólu i wykreowana rzeczywistość tego nie zmieni, gdyż ma trwałość bańki mydlanej, ale nie ma jej prawdziwości.
    Jest także wiele prawdy zaprezentowanej przez autora krytyce naszych partii. Zapomina on jednak, że na tym tle, które maluje, PiS-u nie widać nie dlatego, że jest lepszy, tylko dlatego, że idealnie się z nim zlewa.
    Do imponderabiliów i personaliów zawartych w cytowany przez Ciebie tekscie się nie odniosę, gdyż cała ta dziennikarsko-agenturalno-prokuratorska nadrzeczywistość, którą przedstawia, zdradza głęboką ignorancję lub cynizm.
    Fakty zaś są takie, że predzej czy póżniej Ziobro i część jego prokuratorów zostaną skazani, bo mają za co odpokutować, choć podobnie jak wielu wątpię, czy PO zdobędzie się na egzekwowanie prawa wobec pisowskiej sitwy. Moim zdaniem, dopóki Julia Pitera jest sumieniem obecnej władzy, praworządność musi pozostać w zawieszeniu, a ich Ziobro może spać spokojnie.

  110. telegraphic observer
    Prosze wybaczyc pytanie osobiste: czy te refleksje sa oparte na odwiedzaniu kraju od czasu do czasu, czy na obserwacjach z Kanady ? Pytam, bo porownuje z wlasnymi. Pozdrawiam.

  111. Pan Feliks Stychowski najwidoczniej jest pod wrazeniem obrazkow i opowiadanek o Ameryce Poludniowej, zwlaszcza tych „wspanialych, delikatno – zmyslowych kobiet…” Nie zyczylbym konfrontacji z realiami. Lepiej trwac we wlasnych wyobrazeniach.

  112. Panie Danielu!
    Szacowny Jubilacie!
    Być może spóźnione ale najświeższe szczerością życzenia Zdrowia, niezmiennego poczucia humoru, wytrwałości i tolerancji dla naszych obecnych czasów – życzy
    Pana czytelnik od wielu, wielu, wielu lat…. 🙂

  113. T.O.

    Jak zwykle mylisz się Drogi T.O.
    Mam na uwadze głównie Twoje opcje, które wyrwały nas z rąk krwawej komuny i przekazały w ręce błogosławionego kapitalizmu.
    Nie bardzo rozumiem dlaczego one się tak żrą między sobą?
    Pewnie chcą nas jeszcze większym szczęściem obdarzyć?
    Dziadek Marks ze śmiechu się przekręca widząc to wszystko.
    A ja się uśmiecham kiedy Twoje wiekopomne wizje ekonomiczne mam zaszczyt czytać.
    Wczoraj Pan Premier Tusk zapewnił mnie , że w końcu zlikwiduje głód w Polsce, a głównie ten najbardziej bolesny,bo dotyczący dzieci polskich.
    Jak Pan przypuszcza, który z was chce mnie zrobić w balona?
    A może obaj macie tego rodzaju zapędy, ponieważ jesteście liberałami.
    Proszę Pana dzieci były nakarmione za komuny,a co teraz jest to każdy stary wałach widzi.
    Poza nielicznymi wyjątkami.
    Jakby na zamówienie służb specjalnych.
    Ale ja nie zrobię Panu przyjemności jak Barbara Blida.
    Z okazji święta Józefa Robotnika przesyłam Panu serdeczne gratulacje nie zapominając również o minionym święcie amerykańskiej klasy robotniczej.
    Nie ma to jak wolność, nieprawdaż?
    A najlepsza jest wolność od kapitału, co Pan czynisz ze szczególnym pietyzmem.
    Dziękujemy Panu za wyjątkowo cenne uwagi i rady natury ekonomicznej czyniące z naszego kraju potęgę ekonomiczną,co prawda nie dziesiątą ale jednak.
    W ten oto przewrotny sposób stawiam liberum veto pańskiemu liberalizmowi opartemu na amerykańskich tankach.
    A propos, jak postępuje kryzys gospodarki amerykańskiej, może coś sensownego zechce Pan doradzić swemu Prezydentowi Bushowi?
    Jak u nas mamy klapę to może chociaż siebie uchronicie przed bessą chroniąc swój system przed ideologiczną klęską.
    Słyszałem, że na razie nikt nic lepszego nie wymyślił. Coś słabo się staracie panowie łaskawcy wyspecjalizowani w przekształceniach cudzego majątku.
    Z głębokim poważaniem.
    Lizak.

  114. Dedalus 22.28
    Nie rżnij głupa. Tekst z Salonu 24 opublikowałeś bez komentarza. A czy wiesz, że za upowszechnianie Mein Kampf lub „kłamstwa oświęcimskiego” grożą poważne konsekwencje prawne ?

  115. JanP 11.29
    A za co mam kochać volkswagendeutsche ? Za antykomunistyczny bełkot nie radzącego sobie z polszczyzną Stychowskiego, czy za agresję podszywającego się pod doktoraty i habilitacje Falicza ?

  116. Po wczorajszym wystąpieniu pana premiera w TVP1 w programie TVP INFO wystąpił we własnej osobie pierwszy kowboj WC! 😆
    Jak pluralizm, to pluralizm ❗

  117. G.Okon
    Ależ żarliwie odpowiadam. Otóż wszystkie sroki za ogon trzymam. Zaciekle się przyglądam, na wskroś ich przeszywam, gdy jestem w kraju, jak dotąd co 5-8 lat – to raz. Poza tym jestem w kontakcie telefonicznym i mailowym z kilkunastu osobami, znajomymi i członkami rodziny. Po trzecie, śledzę media, polskie i inne, które piszą o Polsce (gdybym znał niemiecki, miałbym szerszy dostęp). Przypomina mi to trochę mojego starego, który po pracy, zjadłszy obiad, zamykał się w swoim pokoju i wysłuchiwał Wolnej Europy, Głosu Ameryki, BBC, Radio Canada, co tam jeszcze nadawało po polsku, rzadko słuchał po niemiecku czy francusku. Wszystko to kompilował, przeżuwał, i dochodził do swojej wersji wydarzeń od Vancouver po Władywostok. To były rzecz jasna do interpretowania trudniejsze czasy. Teraz łatwiej, świat jest otwarty na oścież, źródeł co niemiara, a Polska nie leży za żelazną kurtyną. Pozdrawiam.

  118. Lizak to bełkot. Jakieś natręctwo myślowe, czy inna
    przypadłość?
    Absolwent – brawo! Tak należy komentować Dedalusy!

  119. Panie Lizak,

    Ze szczerą radością dostrzegam zanik zajadałości i grubiaństwa w pańskich tekstach. Jak zawsze podziwiam styl. Zdania są równe, gdyby pisał je Wittgenstein, to miałyby numerki. Ostatnio pojawiły się akapity, po anglosasku paragrafy, i lubię ich konstrukcję. Forma pana rośnie, aż nie wiem jak mam się odwdzięczyć.

    Treść, hm, jak to z treścią, każdy orze jak może. Ale przecież nie jest aż tak źle, żeby pan nie rozumiał, dlaczego kaczyści zaciekle atakują liberałów. Przyrównywanie liberałów do komuchów jest dla kaczystów figurą języka propagandy. Bo na prawdę, oni liberałów mają za gorsze zło i zagrożenie niż ze strony komuchów. Ja osobiście, czego pan może był łaskaw zauważyć, bez zmrużenia oka z lewicową osobistością do pogawędki usiądę. Dlatego tak się natężam, aby jej rozsądną politykę gospodarczą przybliżyć. Różnie to z polskimi lewicowcami mi idzie. Natomiast te narodowe kato-palanty mogą mnie w de pocałować.

    Premier Tusk trafił w punkt, moim skromnym zdaniem, bo ani rządy AWS, ani SLD, nie potrafiły wysupłać kilkuset milionów rocznie na posiłki w szkołach. Dopiero pierwszy liberalny rząd za to się bierze (jak na razie obiecuje).

    Barbara Blida zrobiła mi przyjemność? Nie przypominam sobie, abyśmy byli sobie z panią poseł formalnie przedstawieni. Zapewniam pana, nic między nami nie było. Józefa Robotnika świetowanie to ja mam w swoim parafialnym godzinnym programie polonijnym na tutejszej stacji multikulturalnej tv. Chętnie opisałbym panu detale naszego życia codziennego tutaj, ale pan chyba nie jest zainteresowany. Kanału TV Polonia nie mam, natomiast czasem mam ochotę przez chwilę rzucić okiem na poselskie gęby i włączam wiadomości firmy Trwam. Dowiedziałem się dzisiaj, że w Kaliszu jest sanktuarium … tak więc już mi pan nie picuj z tym św. Józefem. Natomiast informuję pana, że w USA i Kanadzie o 1-Maja jako święcie robotniczym nic nie wiedzą. Pochody klasowe organizuje się w Labour Day, który wypada w 1-szy poniedziałek września, po czem, przynajmniej w Kanadzie, młodzież wraca do nauki, w szkołach i na uniwersytetach.

    Wolność od kapitału? Ja czynię z pietyzmem? Nie rozumiem! Faktycznie wprost przeciwnie, gromadzę kapitał ile wlezie, bo jeszcze mam kilka wydatków do poniesienia w mojej rodzinie, od tego cholerka nie mam wolności. Dykteryjka mi się przypomina, jak to miałem lat temu circa 35 jedyny kontakt z człowiekiem z Kraju Rad, który zwiedzał nasz kraj, on doktor nauk technicznych, leningradczyk, a ja byłem przewodnikiem. Byliśmy na ty, skażi, poczemu kapit’ diengi, zadał mi takie zasadnicze pytanie. Nu … kanieszno … nada kapit’ diengi, przeciągałem swoją odpowiedź, nu poczemu, skażi, po-cze-mu, nu, cztoby pokupit wiełosipied, wybrnąłem, mając nadzieję, że już do tematu nie powróci. I udało mi się. Zadziwiające. Sowieckich poznawałem sporadycznie. Co ciekawe, mimo obowiązywania ich ustroju, częściej spotykałem Amerykańców, Europa była mi co nieco znana, byłem w Rumunii, jeździłem do Bułgarii i na Węgry. Nigdy nie byłem w Rosji, nawet w ZSRR.

    Wydaje się panu, że Polska może być (z dwojga zlego) albo (A) dziesiątą potęgą ekonomiczną w sensie propagandowym, albo (B) pierwszą potęgą moralną w sensie chrześcijańskim. Tertium non datur. A ja właśnie wbrew historii, tradycji, narodowym symbolom i mitom, twierdzę, że Polska będzie miała solidną gospodarkę korzystającą garściami z odwiecznej skłonności do improwizacji, kombinowania i wrodzonego indywidualizmu. Pan już tego nie zrozumie. Mało tego, to już jest. W bezrobociu nasz kraj już nie jest na ostatnim miejscu w Unii, fala polskich zarobkiewiczów już zaczyna odpływać z Wysp. To już jest inne społeczeństwo niż 15 lat temu, za 5 lat będzie jeszcze inne. Ale pan tego nie dojrzy. Pan ma złe soczewki. Liberum veto? Może pan sobie wetować, wolno panu. Do woli, demokracja nie jest szlachecka-sarmacka, lecz brytyjsko-francuska, większościowa.

    Kryzys nie jest w gospodarce amerykańskiej, poprawnie rzecz ujmując, tylko w systemie bankowym i finansowym. A czy pan wie, że spodziewanej recesji gospodarczej nie będzie? Przynajmniej nie było jej w I kwartale br. Może w II, może kiedyś indziej. Raporty firm nie są gorsze od oczekiwań. Często są lepsze, muszę pana zasmucić, indeks giełdowy, który od dziesiątków lat z duża dokładnością wyprzedza zjawiska w realnej gospodarce, wspiął się już o kilka procent w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Zaś doradzanie Bushowi to nie jest moje zajęcie. Ale jak znam Amerykanów, to już solidnie się zabrali do roboty, aby podobne sytuacje kryzysowe udało się zawczasu odkryć, a nawet do nich nie dopuścić. Oni są ryzykanci, oni są dziecinni zapaleńcy, oni są tyrające groszoroby, ale jak postawić ich przed problemem, to solidnie i uparcie doprowadzą do rozwiązania. Ukłony dla pana, pozdrowienia dla rodziny, miłej majówki — T.O.

  120. @Absolwent @puszknik

    Przy każdym wpisie był podany autor czyli tad9, więc czytajcie ze zrozumieniem. Skoro wystąpiły problemy z ustaleniem autora napisałem po raz trzeci, że to tad9…widać dla was i siedem razy byłoby mało…
    Pozdrawiam

  121. telegraphic observer 02.27. Jak zwykle w polemice z Lizakiem emocje biorą górę nad argumentami i w sumie pleciesz bzdury. Myślę, że powinieneś wrócić na ziemię. Okazję ku tego może dać Ci przestudiowanie dzieła Profesora Kołodki pt. „Wędrujacy Świat”, które kilka dni temu ukazało się w księgarniach. Radzę poczytać tę interesującą książke także wielu innym nawiedzonym neoliberałom. Nie zaszkodziłoby także publicystom Polityki.

  122. @Torlin
    Zaśmiecaniem blogu piszesz pan?…a mnie się wydaje, że śmietnikiem jest dużo tekstów na blogach politycznych, natomiast ten akurat tada9 jest ciekawy…czego nie można powiedzieć o twoich czołobitnych i nieistotnych wpisach. Głowa do góry! Moze i ty wykonasz kiedyś jakąś interesującą innych pracę.

  123. Szanowny Panie Redaktorze,
    proszę przyjąć nieco spóźnione,
    ale szczerze serdeczne życzenia urodzinowe.
    Formy fizycznej i dziennikarskiej,
    niezależności sądów i przekonań,
    dystansu do przegadanej rzeczywistości,
    by Pana uwagi burzyły spokój niektórych,
    a publiczności dawały powody do zdrowego śmiechu
    z nieznośnie nadętej polityki i publicystyki.

    PS. żeglowałem kilka dni z grupą młodych ludzi
    między portami Danii, Szwecji i Niemiec.
    Mogę potwierdzić nieśmiałe opinie,
    wiatr nam sprzyja!

  124. absolwent 22:32
    Nikt nie kaze Panu kochac Stychowskiego i Falicza ale nie musi Pan nimi gardzic tylko dlatego, ze maja inne poglady niz panskie.

  125. dedalus
    TO nieładnie przepisywać cudzy blog bez podania źródła na tej samej stronie, nie darmo do mojego zakatarzonego nosa przedostał się podejrzany zapaszek. Inni blogowicze, widocznie o lepszym węchu określili go dosadniej.
    Jak to miło, mamy za sobą święta wszystkich opcji, Gospodarz na pewno otrzeźwiał po urodzinach więc oczekuję wspaniałej dyskusji.
    Użyłem słowa „otrzeźwiał” mając na myśli wrażenia, przecież Pan Daniel to słynny bywalec najlepszych salonów PRL oraz III RP, w czwartej władcy chętnie by Go umieścili raczej w celi niż na salonach Małych Braci.

  126. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    dedalus

    / – Po zalamaniu sie Zwiazku Radzieckiego i komunizmu, zalamaniu sie struktury panstwowej oraz ideologicznej, Rosja weszla w okres bardzo glebokiego kryzysu. Na kryzys panstwowy nalozyl sie ideologiczny, ekonomiczny i spoleczny (…) Dzisiejszy problem Rosji polega na tym, ze nie dokonala ona rozrachunku z bolszewizmem. Nikt go tam nie dokonal. W Rosji nie bylo, „tak jak w Polsce”, silnej opozycji(?) filarow spoleczenstwa obywatelskiego. Kiedy doszlo do rozpadu Zwiazku Radzieckiego, nie istniala zadna kontrelita /podobnie jak w Polsce?/ – nie liczac Walesy. W gruncie rzeczy obecna elita wladzy w Rosji jest stara elita, to jest ta sama nomenklatura, dokladnie ci sami ludzie, totez nie moga oni – i nie maja zamiaru – dokonywac oceny wlasnej przeszlosci /podobnie jak w Polsce/(…) Kolakowski pisal kiedys, ze histiria Rosji to historia ciagle zaczynajaca sie od nowa. Hastoria, ktora ciagle sie tworzy, nie ma czasu wracac do przeszlosci, bo przeciez ciagle sie tworzy /podobnie jak w Polsce/ (…) Rosjanie nie rozliczyli sie do konca ze stalinizmu, nie dokonali oceny systemu sowieckiego. Ujawnienie afer, prawda o GULagu czy Katyniu – prosze bardzo: Ale i to sie juz skonczylo! /podobnie jak w Polsce/ (…) Niemcy jeszcze piedziesiat lat po wojnie dyskutowali – idyskutuja nadal – jak moglo do niej dojsc /my ja wlasnie rozkrecamy u boku USA/(…) A w Rosji wystarczy obejrzec nowo wydawane ksiazki. Same przeklady z literatury amerykanskiej. Zadnego wysilku intelektualnego (poza poz. prof. Gross’a) zadnej proby dokonania rozliczenia. Nie sposob dowiedziec sie czegos o tym spoleczenstwie, znalezc jakies badania, opracowania. Rozrzucone po gazetach – tak, ale zebrane w jakas wieksze opracowanie??
    Nic podobnego nie ma…. – /

    Tez nie do konca precyzyjne, jest pozycja A. Solzenicyna ‘Dwiescie lat razem’…

    Dedalasie, rozumiesz dlaczego jestes napadany i chca zrobic z Ciebie niedorozwinietego palanta? – „ Rozrzucone po gazetach – tak, ale zebrane w jakas wieksze opracowanie ”
    Oni sa najprawdopodobniej „sympatycznymi” naiwniakami, Oni tylko nie wiedza jak maja to zrobic, a instynktownie wiedza, bo tak zawsze robili, ze nalezy, bo sie wyda… Dlatego zaslaniaja wstyd , obojetnie, nawet szmata…

    Panowie! skad ten sznyt znamy?!

    Post Christum.
    Warum kann denn der Kerl nicht mehr laufen? – Wir haben ihm doch nur das deutsche Bein amputiert.

  127. Polemicznie z demokratycznymi sukcesami

    Bez większego zdziwienia zauważam u Pana T.O. brak taktu i delikatności w pańskich tekstach z ambicjami.Ostał się Pan praktycznie ostatnim Mohikaninem tego forum po odpłynięciu janczarów prawicowego betonu.Ozdrowieńcza dłoń czasu dotyka nas wszystkich, miejmy nadzieję z pożytkiem dla następców.

    Cieszy mnie pańskie zamiłowanie do uładzenia i ulizanych tekstów.Przyznam,że nie wiem skąd się to Panu bierze?Ja, osobiście, nie mam zamiłowania do numerków Wittgensteina i całej polskiej prawicy oraz jej sponsorów, bowiem zbyt mało w tym procederze jest klasy,elegancji i miłości bliźniego.

    Jedni fundują rewolucję a inni kontrrewolucję.Wszystko to odbywa się pod wzniosłymi sztandarami Dobra.Raz dobrze czyni się większości a innym razem mniejszości.Ostatnio okazuje sie,że im więcej czyni się Dobra mniejszości tym lepiej dla większości.Na takie dictum zgłaszane przez apologetów globalizmu,wojny i niesprawiedliwości społecznej można się jedynie uśmiechnąć.Boć i zdrowia szkoda na polityczne awantury karczemne.

    Żeby być grzecznym wobec Pana postaram się uniżenie podziękować za sportową ocenę wzrostu mojej formy.Jak na sędziego jesteś Pan nader obiektywnym i sprawiedliwym.Nie byłbym jednak z tego powodu aż tak bardzo szczęśliwym bowiem konkurencja rośnie i rozwija się na chwałę lepszych dni, przynajmniej pozbawionych kapitalistycznego głodu,miejmy optymistyczną nadzieję.

    Co zaś do treści to, w istocie rzeczy, zależy ona w znacznej mierze od intelektualnych możliwości autora.Niektórzy pozyskują je mocą sił nadprzyrodzonych,a inni własną,trudną i żmudną pracą.Najowocniej łączą się te wektory w kapitalizmie,stąd jego bezapelacyjne zwycięstwo w ostatnim okresie czasu.W przeciwieństwie do nich komuchy z panem Bogiem się wadziły zatem i klęskę ponieść musiały.Wracając do treści to wypada przypomnieć ,że w znacznej części musi ona być określona możliwościami postrzegania oponentów.

    Proszę Pana to co ja wiem na temat zwalczania się politycznych ugrupowań prawicowych jest li tylko moja moją, ściśle zakreśloną wiedzą,którą miałem intencję pogłębić pańskimi dogmatami burżuazyjnymi.Dla mnie jest oczywistą zawstydzająca walka sekciarska na prawicy.Jej praźródłem jest negatywna ocena sposobu przewłaszczenia i przywłaszczenia polskiego majątku narodowego.

    Niewłaściwym jest przeciwstawianie kaczystów liberałom,bowiem razem wyrośli spod antykomunistyczno-klerykalno- solidarnościowego korzenia umacniając pospołu utrzymywanie kapitalistycznych stosunków.Natomiast zauważane walki wewnętrzno-frakcyjne są niczym innym aniżeli próbą redystrybucji przejętego kapitału na rzecz poszkodowanych kaczystów.Społeczeństwo absolutnie nic nie zyskuje na tych taktycznych manewrach personalnego parcia do władzy przez określone jej sitwy.

    Chcę zauważyć,że są mi raczej obce figury retoryczne wewnętrznej walki politycznej ugrupowań prawicowych,w tym sensie,że w znaczeniu systemowym nie wnoszą one niczego nowego.Natomiast czy się z kimś do rozmów siada, czy też nie, jest raczej kwestią kultury i dojrzałości politycznej w zdążaniu do określonych celów taktycznych i strategicznych.Tuskowcy od kaczystów literalnie niczym się różnią,jedni przykładają społeczeństwu gołą pięścią a drudzy urękawicznioną dłonią,by sobie jej nie zabrudzić.

    Odrębnych słów kilka wypada poświęcić Panu Premierowi Tuskowi.Wydaje mi się,że jego ostatnie orędzie było krańcową przeciwnością pierwszego orędzia mającego charakter inauguracyjny.Tak jak pierwsze było ostentacyjnym przegadaniem w solidarnościowo-młodzieńczym patosie nierealnych ideałów,tak to drugie było kwintesencją nicości i bylejakości ubliżających społeczeństwu.To,że solidarnościowy kapitalizm ściągnął na polskie dzieci głód i wiele innych nieszczęść wiadomo nie od dzisiaj.Obwieszczenie tego urągającego faktu przez Premiera dowodzi jedynie kompromitacji i nieludzkiej twarzy systemu wdrożonego przez bezwzględnych nuworyszy.

    Dramatu Barbary Blidy nie będę tutaj szerzej rozwijał.Dla mnie jest rzeczą oczywistą,że stała się ona ofiarą systemu jaki współtworzyła,umacniała i była jego beneficjentem.Jej przypadek świadczy jedynie o metodach i narzędziach walki politycznej stosowanej w eliminowaniu lewicy burżuazyjnej.Z politycznego punktu widzenia jest to dramat nie tyle osobisty ile dramat całej lewicy konsekwentnie sprowadzanej przez prawicę na margines życia społecznego.

    Lewica nie wiele miała wspólnego ze Świętem Józefa Robotnika,”Solidarnością” i liberalizmem.To jest ten sam kołtuńsko-zakłamany nurt myślowy nie wiele mający wspólnego z otwartością,nowoczesnością i sprawiedliwością.Jest to inna edycja nowych rządów dusz i materii.Więcej nie wypada się wypowiadać by w państwie prawa nie być posądzonym o obrazę uczuć religijnych.

    Zaskakuje mnie pańskie zdziwienie,że nie rozumie Pan pietyzmu z jakim wdraża Acan wolność od kapitału. Miliony ludzi uwalnia się od niego by nielicznym dać prawo do kapitału, a czym że innym jest uwolnienie milionów ludzi od kapitału i wypędzenie na emigracyjna niedolę w poszukiwaniu chlebka.I o ironio,cóż za bezczelność, ten stan rzeczy próbuje się zdyskontować jako niebywały sukces ekonomiczno-polityczny.Im większa ekonomiczna klapa,tym większa hucpa polityczna.

    Przefrymarczono cały majątek narodowy,teraz zamierza się opchnąć końcówkę czyli złote jajo PRL-u.Ileż w tym nonszalancji,arogancji i tupetu.Na koniec zamierza się zrealizować bezpodstawne roszczenia Żydów,Niemców i innych wolnych Europejczyków.I to w jaki sposób?Rzuca się całą masę towarową na rynek,by zbić jej wartość do minimalnej ceny.To na tym polega liberalny rachunek ekonomiczny?Moim zdaniem jest to niebywałe przestępstwo wobec własnego narodu.I w tym znaczeniu jest mi bliższy narodowiec od kosmopolity.

    Pański zwodniczy optymizm co do świetlanych perspektyw polskiej gospodarki nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia poza propagandową funkcją.Komuniści też twierdzili ,że będzie lepiej tylko potrzebują czasu by zrealizować swoje ideały.Wam tego czasu też nikt nie da.A w międzyczasie ci przodujący umkną do przodu.Ponadto nie po to Polska została wyprowadzona ze sfery wpływów Rosji ,by umacniać jej potencjał produkcyjny.Polska przejęta została wyłącznie dlatego by zwiększyć rynki zbytu Unii Europejskiej.I nikt z jej pryncypałów nie będzie miał na uwadze rozwój ekonomiczny Polski lecz wyłącznie poszerzanie własnej skali zysków.Przecież wpłaty Polski do Unii i pozyskiwane fundusze są żenująco
    nieporównywalne.Pewien postęp na zasadzie kapitalistycznych odprysków niewątpliwe będzie miał miejsce, ale nie będzie to systemowy zysk umożliwiający gospodarczy rozwój z własnych środków ,ponieważ w idiotyczny sposób a może i zamierzony,wyzbyliśmy się własnego kapitału.Biorąc z drugiej strony potężne zadłużenie zagraniczne i wewnętrzne Polski nie ma mowy o jakimś zdecydowanym rozwoju.Jesteśmy ekonomicznym pariasem Europy i poza brutalnymi cięciami budżetu polskiej prawicy na nic innego nie stać.A to oznacza pogłębianie się i rozszerzanie sfery polskiej biedy.Znajduje to swój ewidentny wyraz w stojących praktycznie płacach i ostro idących w górę cenach.Jeżeli te ceny dogonią europejski poziom to czarno widzę nasz standard życia.Drodzy liberałowie opamiętajcie się,w ten sposób nie tylko nie zabezpieczycie dzieciom szkolnym miski zupy ale wręcz ich rodzicom odbierzecie ostatnią kość.

    Powiada Pan,że ja tego pańskiego wizjonerstwa nie zrozumiem.Istotnie panoszącego się u nas bandytyzmu i złodziejstwa ja nie zamierzam zrozumieć,a tym bardziej utożsamiać się z nim.Nie akceptuję ludzi szlajających się po śmietnikach,okradających ogródki działkowe,systemu odbierające te ogródki biednym ludziom.Zamierzenia odebrania niepłatnych świadczeń lekarskich,wydłużania emerytur mimo ,że nie ma pracy.Skracania rent,mimo ,że pracy nie uświadczysz.Nie zgadzam się na wyzuwanie suwerena z jego elementarnych praw na rzecz wąskiej garstki parweniuszy.

    Dziękuję ,że pozwala mi Pan zgłaszać moje liberum veto czy votum separatum.Nie czynię tego w pańskim rozumieniu obłudnej wolności,której nie ma.Akcentuję to w imię własnego poczucia niesprawiedliwości i krzywdy społecznej wyrządzanej licznym przez nielicznych.Proszę także nie zamydlać mi oczu niestosownie dobranymi soczewkami.To Pan jesteś apologetą tego systemu i pańskim obowiązkiem jest mnie oświecić w jego wyższości.Jeżeli tej wiedzy Pan nie ma lub nie potrafi Pan jej sprzedać to ja nie będę Pana wspierał w wiekopomnym dziele wywłaszczania mnie.Ani też z karabinkiem nie będę latał po świecie robiąc z siebie idiotę w udawaniu demokraty.No i na marginesie ,moja definicja demokracji wydaje się w sposób fundamentalny odbiega od pańskiego jej pojmowania.

    Umniejszanie roli kryzysu w USA rodzi jak gdyby niezrozumienie miejsca gospodarki amerykańskiej w świecie.Dotychczas ten kryzys kosztował już ca 500 mld dolarów.Jak Pan myśli kto za to zapłaci,bo nie sądzę żeby uczynił to Bush.Niewątpliwie koszty przerzucą na innych.A może by tak jeszcze jedna wojenka demokratyczna w imię Dobra i Pokoju?
    _

  128. Chwalą nas – http://www.rp.pl/artykul/129090.html .

  129. dedalus – zanim napiszesz ponownie o Torlinie coś tak bez sensu – zajrzyj na jego blog, wystarczy kliknąć na nick, to co zobaczysz może cię zdziwić.
    I będzie ci głupio, jak nie wiem co. 😳

  130. Niech pan nas nadal zasypuje swymi wspaniałymi tekstami

  131. @buku
    Nic nie zrozumiałeś z poprzednich wpisów, a mnie atakujesz…
    @Anca
    Torlin nie potrzebuje obrońcy. Niech go bronią jego teksty. Szlachetne to Twoje bronienie anonimowego blogera z dużym stażem

css.php