Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

5.04.2009
niedziela

Szczyt blamażu

5 kwietnia 2009, niedziela,

Polska została skompromitowana na oczach całego NATO, a może i opinii międzynarodowej.

Podwórkowa wojna prezydenta z premierem została przeniesiona na arenę światową. Sposób, w jaki rozegrano kandydaturę Radosława Sikorskiego na Sekretarza Generalnego NATO, budzi obawy, że również Jerzy Buzek (Parlament Europejski) i Włodzimierz Cimoszewicz (Rada Europy) nie zostaną wybrani.

Od pewnego czasu było wiadomo, że szanse Sikorskiego są niewielkie, ponieważ – delikatnie rzecz ujmując – nie symbolizuje on porozumienia z Rosją, do jakiego dąży Zachód – od Niemiec po Stany Zjednoczone. Nie jest to zasługą samego Sikorskiego, ale i polityki polskiego prezydenta, który na wiecu w Tbilisi zachęcał Gruzinów do walki, podczas kiedy Sarkozy usiłował zmontować porozumienie. Do tego dochodzi poparcie dla „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie, aktywność w sprawie Białorusi, poparcie dla wolnej Czeczenii. Wiele mamy z Rosją punktów spornych. Tak się stało, że pewne odprężenie w stosunkach z Rosją, w tym wizyta Ławrowa i zapowiadana wizyta Putina na obchodach rocznicy rozpoczęcia II Wojny, kojarzy się raczej z Tuskiem niż z Sikorskim.

Kiedy po wstępnych sondażach okazało się, że szanse Sikorskiego w NATO są słabe, trzeba było albo kategorycznie zaprzeczać, że kandyduje, albo budować koalicję poparcia. Wybrano wariant pośredni, „tak, a nawet nie”, Sikorski zaprzeczał bez przekonania i na międzynarodowej giełdzie medialno – politycznej traktowany był jako jeden z trzech liczących się kandydatów. Kiedy strona polska już wiedziała, że nasz kandydat nie ma żadnego poparcia, i jest osamotniona, do końca prowadziła grę, ryzykując tym samym utratę opinii poważnego gracza i utratę przychylności Rasmussena, nie zyskując niczego w zamian.

Jedynym państwem, które otwarcie przeciwstawiało się kandydaturze duńskiego premiera, była Turcja, ale ta wiedziała o co gra. Dania w muzułmańskiej Turcji nie cieszy się przesadną sympatią, m.in. ze względu na to, że z jej terytorium nadaje radio Wolny Kurdystan, a także z powodu opublikowania przez jedną z (prywatnych) gazet rysunków satyrycznych o Muzułmanach, za co premier Rasmussen nigdy nie przeprosił. Ze względów wewnętrznych (w Turcji rządzi partia islamska) premier Turcji głosował przeciwko Rasmussenowi. Po pierwszym głosowaniu Turcy, którzy jako jedyni byli przeciwko kandydaturze Duńczyka, dali się „przekonać” (otrzymali obietnicę, że jednym z zastępców Sekretarza Generalnego będzie Turek, a może i coś więcej) i swój sprzeciw wycofali.

Znaleźliśmy się na lodzie. Z kół zbliżonych do naszej delegacji dobiegały sygnały, że Polska (i niektóre inne kraje) nie jest zadowolona ze sposobu wyboru Sekretarza Generalnego. W uproszczeniu: „Mówimy konsensus, a w domyśle dyktat” USA oraz najważniejszych państw europejskich. Samotne blokowanie i odraczanie wyboru Rasmussena oznaczałoby jednak manifestację, i to wbrew najsilniejszym partnerom, którzy pragnęli sukcesu. Na skutek nieudolnej dyplomacji, Polska znalazła się w niewygodnej sytuacji.

Na domiar złego doszło – znów pisząc oględnie – do qui pro quo po stronie polskiej. Na ile z medialnego zgiełku można odtworzyć przebieg wydarzeń, w kolejnym głosowaniu lub negocjacjach, prezydent Kaczyński poparł Rasmussena, co było sprzeczne ze stanowiskiem (instrukcją negocjacyjną) polskiego MSZ. Kancelaria Prezydenta zaprzecza, jakoby otrzymała jakiekolwiek instrukcje, Lech Kaczyński twierdzi, że ich „na oczy nie widział”, a ponadto twierdzi, że jego, jako najwyższego przedstawiciela Polski, żadne instrukcje nie dotyczą, a sam fakt ich udzielania jest oznaką braku szacunku dla urzędu, który pełni. Prezydent zbagatelizował „dwa zdania” wypowiedziane przez Sikorskiego „pomiędzy dowcipami”. W odpowiedzi MSZ publicznie ogłosił dokument, przekazany Kancelarii Prezydenta dwa dni wcześniej, 2 kwietnia (odczytała go w niedzielę Monika Olejnik w Radiu Zet). Wtedy prezydenccy ministrowie – Kownacki, Szczygło – zaczęli bagatelizować ten dokument, jako zwyczajny list… Podczas gdy obóz prezydencki twierdził, że prezydent nie mógł w nocy dodzwonić się do premiera, który spał, kiedy Kaczyński czuwał, z drugiej strony padają sugestie, że prezydent nie mógł zasnąć, ponieważ był niedysponowany…

Z treści ujawnionego dokumentu wynika, że rząd i MSZ zamierzali do końca torpedować kandydaturę Rasmussena, żeby wybór Sekretarza Generalnego NATO opóźnić do następnej sesji, zapewne po to, by mieć czas na domaganie się bardziej demokratycznej procedury, a może i na wzrost szans Sikorskiego, całkowicie moim zdaniem iluzoryczny.

Skutek jest fatalny: Ogłoszono dokument, który powinien był być niejawny, i przed całym światem pokazano to, co wszyscy wiedzą, że „dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami – nic.” Nie będzie więc dziwne, jeśli podobny los spotka kandydatury Buzka i Cimoszewicza, a Tusk i Kaczyński będą na siebie wzajemnie zrzucać odpowiedzialność.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 209

Dodaj komentarz »
  1. Kaczynski jest kompromitacja narodu. Jego kompetencje powinny juz dawno byc rozpatrzone przez Trybunal Konstytucyjny.

    Tusk z drugiej strony pokazyje ze jest niudolny i nie potrafi rozwiazac tego konfliktu. To przeciez jest bardzo wazna sprawa wymagajaca nadzwyczajnego posiedzenia Trybunalu Konstytucyjnego.

    Tusk straci na tym politycznie jezeli nie rozwiaze tej kwestii i to szybko.

  2. Daniel Passent pokazuje jak napisać o faktycznym blamażu wysiłków dyplomatycznych Radka Sikorskiego, żeby go nie nazwać z imienia i nazwiska i żeby mogło wyjść na to, że jest to blamaż bezimienny. Jak ktoś nie lubi Kaczorów – winą obarczy Kaczorów. Jak by ich nie było, to by się ich wymyśliło.

    Wiadomo – Lech Kaczyński wzywał samotnie Gruzinów do nierównej walki, tłumom na Majdanie rozdawał w pojedynkę żywność i bibułę, które w tajemnicy przed Kwaśniewskim przemycił przez granicę, Czeczenów nakłaniał do aktów terroru w głębi Rosji, a Radka Sikorskiego wysłał pomiedzy talibów w wojnie z Rosjanami.

    I gdyby nie Tusk, to zamiast 60-tej rocznicy wybuchu II-giej wś pewnie obchodzilibyśmy drugą rocznicę III-ciej, wywołanej ani chybi przez spółkę Kaczorów.

    Turcy wygrali inny atut, posługując się zasłoną dymną w postaci rzekomego antymuzułmanizmu duńskiego. Tym atutem dla każdego kto choć odrobinę zna się na polityce międzynarodowej jest fakt, że od wielu lat Turcja stanowi potężne zaplecze militarne o ogromnym znaczeniu logistycznym dla USA i każdy na miejscu Turków będąc, uczyniłby na ich miejscu bedąc dokładnie to samo.

    Rzekoma „instrukcja” MSZ dla prezydenta miała tytuł: „Jak z Kaczora uczynić w oczach świata międzynarodowego zaprzańca i warchoła”, ale o tym to sie od Daniela Passenta nie dowiemy. Przecież jest dyplomatą. Z krwi, kości i nieskrywanych sympatii i antypatii.

  3. Najgorsze w tym wszystkim jest zakończenie. Jak powiedzieł jeden z czołowych polityków: Tymczasem premiera poniosły emocje, po raz kolejny zresztą i bez sprawdzenia naszeptanych mu do ucha niby faktów wszczął medialną awanturę z łajaniem prezydenta. Po prostu się nie godzi, by szef rządu tak gorąco reagował i podawał do publicznej wiadomości informacje o złej pracy rządu. Nie można inaczej nazwać działania pracowników MSZ, którzy skierowali przed szczytem instrukcjeę podpisaną przez niskiego rangą urzędnika X, skierowaną do odpowiadajacego mu rangą pałacowego urzędnika Y. Miały to być zdaniem szefa resortu uzgodnienia na szczeblu najwyższm. Boże patrzysz i nie grzmisz!, chciałoby się zawołać, jako że wszystkie procedury zostały naruszone, co potwierdził na gorąco jeden z naukowców-amerykanista profesor Lewicki. Podejrzewam tegoż szefa o sypanie piasku w szprychy. Wprowadził w błąd premiera, tocząc prywatną wojenkę z dawnymi kolegami partyjnymi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ukoronowaniem sukcesu polskiej polityki zagranicznej byl klusik prezydenta i wpychanie sie w poblize Obamy oraz pokrzykiwanie w jezyku polskim bo chyba nie angielskim
    obserwowalam z ogromnym zazenowaniem

  6. Swietne podsumowanie. Chociaz sercem jestem z Tuskiem i uwazam, ze 90 proc. winy jest pon stronie kartofla zwanego prezydentem (chodzacy wstyd, blamaz i obciach w jednej osobie), to i Tusk i Sikorski nie sa bez winy. Musimy doczekac konca kadencji Kaczora i tyle. No chyba, ze Trybunal Stanu. Ale sprawa NATO na to (omen omen) nie zasluguje. Trzeba bylo wytoczyc mu proces za to co wyprawial w Gruzji. To dopiero bylo posuniecie majstra-Zepsuj.

  7. nomen omen oczywiscie 😆

  8. Takie panstwo w ktorym wybrano w wolnych wyborach tak mierna i sklocona wladze nie ma ligitymacji by kandytatury tego kraju brano powaznie i wybierano na wysokie i wazne dla Europy stanowiska.Nie mozna nieudolnosci i awanturnictwa przenosic do Wladz EU.To zaszkodziloby obywatelom Europy.Wystarczy nieumiejetnosc i awanturnictwo u siebie

  9. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    To ze „Tu zaczyna sie kapitalizm” nie mial nigdy zadnych szans (moze tylko za czasow wczesnego okresu Bush/Rumsfeld, inaczej mowiac za czasow A. Kwasniewskiego i pelzania na kolanach do klamki „Nowej Europy” ) bylo wiadomym od samego poczatku. To tak juz jest szanowny Gospodarzu, kiedy widzac w worku maczuge mowi sie ze to bulawa. Tak grubiansko szyte wizjonerstwo ma bardzo krotkie nogi – prawda? I tu ma Gospodarz racje stwierdzajac „dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami – nic.” Nota bene gratuluje osobistego wyczucia…

    NATO i EU maja racje. Po prostu na niepewnych ludzi sie nie stawia. Takie „orly i orleta” moga utrzymywac sie jeszcze na powierzchni w Polsce. Ale to tez sa juz ostatki tzw. „ loto-spiewow-labadzia ”

  10. Będę bardzo zdziwiony jeśli po tym doświadczeniu,W.Cimoszewicz nie wycofa swojej kandydatury. W sytuacji jaką tworzą wspólnie L.Kaczyński
    i Tusk mógłby być naprawdę liczącym się kandydatem na prezydenta.
    Opinia o Tusku staje się coraz gorsza. Nie przekłada się to na notowania PO,
    bo strach przed PiSem jest ciągle żywy, ale w wyborach prezydenckich sympatia /do PO/ lub strach /przed PiS/ nie mają takiego znaczenia.
    A innych kandydatów szukać choćby ze świecą.

  11. Megalomania i nacjonalizm

    Dwie choroby polskiej „dyplomacji”.
    Niestety pan Passent ma racje.

    Slawomirski

  12. Ale z San Marino mamy wynik dwucyfrowy! Którą mundialową drużynę na to stać?

    Tak jest, jestem zwolennikiem, wręcz wyznawcą sformułowanej przez znamienitego i byłego felietonistę “Polityki” teorii, że piłka nożna jest metaforą na nasze życie. W futbolu gra się dopóki piłka jest w grze, co wcale nie znaczy, że jedynie do ostatniego gwizdka sędziego. Doskonale to rozumie nasz prezydent, gdy mówi politykom NATO, że “za pięć lat stanowisko szefa Sojuszu powinno trafić już w polskie ręce”. Hm, czy miał na myśli ręce Radka Sikorskiego?

    Z dokumentu, który ogłosił MSZ w odpowiedzi na wypowiedź prezydenta, jego zwierzchnika … wcale mi nie wynika, że “dla Polaków można to, a z Polakami tamto”. Nie wydaje mi się, aby Barack znał ten cytat, może zna go doskonale zorientowany Gordon, ale jeszcze jeden epizod wojny między pałacami przy warszawskim Trakcie Królewskim niczego nowego do tej polskiej sprawy nie wnosi.

    Mnie się po prostu zdaje (i to od dawna), że należy się wreszcie zdecydować, czy ma być w Polsce system prezydencki, czy kanclerski w Polsce. Czy ma być jak we Francji, gdzie premier jest podwładnym prezydenta, czy w USA, gdzie premiera wogóle nie ma, czy jak w pozostałych rozwiniętych demokracjach, gdzie kraj politycznie reprezentuje premier. Ja rozumiem, nie będzie nam Francuz, czy zdradliwy syn Albionu narzucał swoje rozwiązania. Ale chyba Polska skłonność do trzecich dróg, trzecich rozwiązań, pośrednich i nijakich daje ten właśnie fatalny skutek. Czy prezydent musi przy każdej okazji wejścia na scenę międzynarodową przerzucać się z premierem artykułami konstytucji, ich kanceliści nazwać wrzutkę instrukcją, z pokładu samolotu robić schody na pokład, itd. Czy rozmowę z prezydentem Obamą obie rządzące w Polsce głowy mają prowadzić, czy może jedna, z tym samym z resztą skutkiem? Jedno jest rozwiązanie konstytucyjne tych dylematów w formie sprawnej normalnej kohabitacji, bowiem nie wystarczy, aby prezydent i premier byli z jednej partii, to nie działało normalnie za Kwaśniewskiego i Millera – obie głowy muszą pochodzić z jednego jaja, być bliźniakami. Ale nic nie zapowiada, aby te dobre czasy się wróciły. Wątpię, aby nastała normalność, gdy prezydentem będzie Tusk, a premierem Schetyna, albo jakaś podobna konstrukcja polityczna.

    Wyniesienie na szczyty polskiej praktyki politycznej metody “tak, a nawet nie” jest przez zbyt późne powołanie IPN i zajęcie się sprawą kto sikał do kropielnicy w ciężkich czasach peerelu. Oraz przez zapomnienie o Gombrowiczu – “na Boga, udawajmy normalnych, skoro nie możemy być normalni …”.

    Ale żarty na bok. Moja konkluzja jest taka – trzeba zmienić Konstytucję RP.

    I nią dzielę się z inteligencją harującą na blogu. Jest jeden blog – en passant
    – T.O.

  13. Bzdura .Pracowałem w Niemczech wiele lat .Nikt tam nie zna naszego premiera ani prezydenta ,Mało się tym interesują .To wy wmawiacie Polakom ,ze jest inaczej .Macie tylko jeden cel dokuczac dokuczac ubliżac dołowac sprawiac żeby byli cały czas na kolanach .Cokolwiek by nie zrobił to by było zle .ta ruda małpa razem z jak może instrukcje dla pana prezydenta pisac podrzedny dyrektor .A może już sprzataczka ma pisac .Jedynie uchwała rzadu może w jakis sposób zobowiązywać prezydenta,Zaplanowali to sobie w szczegółach .Jak można popierac kogos kto nawet nie jest zgłoszony jako kandydat.Dosc już tych manipulacji .Zachowujecie się wy dziennikarze jak prostytutki ,Za pieniądze napiszecie wszystko .

  14. Szczerze podziwiam , ze tez Panu chce sie jeszcze pisac o tym dyletanctwie , nieudolnosci, blazenadzie i tej kurduplowatej idiotycznej ( byle by tylko postawic na swoim ) zlosliwosci.

  15. Przepraszam, że jeszcze raz ale przez uchylone okno usłyszałem klangor żurawi.Leciały o 21,21 nad miastem. Pięknie wyglądały na tle księżyca 🙂

  16. Smutne to. Ale prawdziwe.

  17. panie Passent ,jest pan piękny mądry iwzor wszelkich cnót ,czy to się ukaże .bo poprzedni komentarz sie nie ukazał .dlaczego .cenzurowana demokracja?

  18. Po pierwsze- nie mamy armat………….
    Taką konkluzję mogę wysnuć z wpisu Gospodarza………
    -brak spójnej wizji przyszłości Polski
    -brak współpracy najwyższych gremiów RP
    -brak profesjonalizmu obydwu kancelarii i MSZ………
    -brak kadr rządowych urzędników……..
    -doraźność działań, obliczona na doraźne słupki sondaży opinii

    Zastanawia mnie jedno- podobne problemy , napięcia na linii prezydent- premier, przeżywa większość krajów europy środkowej. Przekleństwo Jagiellonów?

    Jedynym remedium będzie chyba czas i wymiana pokoleń………….

    Po dokumentach IPN, nastanie czas szafy Lesiaka? Miodowicza? Macierewicza?Kamińskiego?
    Wielbiciele Pudelka, Faktu, Big- Brothera, będą mieli używanie……..

  19. Szanowny Panie Danielu!
    Tak, ma Pan rację, to kompletna kompromitacja Polski na arenie międzynarodowej. Kompromitacja również funkcjonowania w Polsce demokratycznego systemu, w wyniku którego większość Polaków wybrała L. Kaczyńskiego na Prezydenta i zapewniła sukces wyborczy PO, typowej partii władzy. To już zdarzyło się w Europie, gdy w Niemczech w wyniku demokratycznych wyborów doszła do władzy NSDAP. Oczywiście skutki tego politycznego wyboru Polaków nie okażą się z pewnością tragiczne dla Świata jak wyborcze zwycięstwo NSDAP. Skutki tym razem odczujemy tylko my Polacy i nasze Państwo.
    W Polsce są to skutki fatalnego sprzedajnego dziennikarstwa w różnych tabloidach (ach, och ta czwarta władza!) oraz indoktrynacji religianckiej (przepraszam za ten neologizm, ale tak chyba można nazwać indoktrynację polityczną prowadzoną a wykorzystaniem religii).
    Chociaż sytuacja nie sprzyja żartom, ale może humorystyczne spojrzenie na tę fatalną sprawę ulży nam Polakom, choćby tylko czytelnikom Pańskiego blogu.
    Nawiązując więc do opublikowanej niegdyś przez Pana litanii przeprosin p. Lecha Kaczyńskiego za nieudolne wykonywanie przez niego urzędu Prezydenta RP, śmiem zapytać, czy teraz za ten blamaż będziemy przepraszać tylko p. L. K. czy obejmiemy również przeprosinami Premiera i Ministra Spraw Zagranicznych?
    Ukłony.
    PS. Żegnam się z Pańskim blogiem na ponad trzy tygodnie.

  20. Żle jest proszę państwa, źle, to wygląda z zewnątrz na zupełną utratę jakiejkolwiekwiek „restrain” w polskiej polityce i rządzie, walka idzie na całego, żaden chwyt nie za brudny, żaden język nie za ostry. Jak przed Targowicą. Całkowite warcholstwo i anarchia, każdy pod siebie ciągnie nie widząc że dywanik coraz bardziej charławy.

    Wyjscia też żadnego z tego nie widać SLD za słaby zresztą kto ich wie, o reszcie nic nie wiem, Miller też będzię grzać sprawę a nie pomagać bo taka jego (sympatyczna przyznam) natura, jedyny polityk trzymający klasę męża stanu jeszcze to Borowski ale on wygląda na zmęczonego tym polskim kociokwikiem politycznym.

    Ekshumować Gierka proponuję. Serio to był klasa polityk bez wzgłędu na ideologię, lub Piłsudzckiego jeśli zrobi się gorzej t.j. konieczność puczu wojskowy.

    Na bardziej serio Polsce potrzebny jest efektywny demokratyczny gospodarz taki jak Merkel, Sarkozy czy Obama np a go nie ma i nawet nie widać na horyzoncie. (Ale jest Kwaśniewski w odwodzie! Solidna firma w porównaniu z obecnymi fircykami. )

    Przydałby się również nowy bardziej wyrazisty system konstytucyjny to jest premierowy (Niemcy, WB) lub prezydencki (Francja), ale szansa na to żadna bo Polska od stuleci preferuje dwuwładztwo (zaczęło się od obaw magnackie o ich wolności przy efektywnej włądzy królewskiej.) Ten system kosztował, kosztuje i będzie dalej kosztował Rzeczpospolitą poważnie jeśli się go nie zmieni.

    Co do sceny politycznej – prawicowe tałatajstwo dominuje w Polsce na dzisiaj a ci jak te rozpaczliwe osiem ostatnich lat w SZAP (Bush i neo-coń-stwo Sikorskiego) pokazało nie mają nic do zoferowania na dzisiejsze czasy, ani ideologii, ani moralności, ani spójnej koncepcji społeczeństwa, ani poczucia odpowiedzialności za cokolwiek, ani zwykłego rozsądku, ani umiejętności stabilnego poprowadzenie ekonomi. Natura kapitalizmu in extremum.

    Ale dzięki Bogu jest jeszcze Europa (a shining city on the hill nawet dla Amerykanów na dzisiaj) bo inaczej rozlazła by się ta pinochetowska, prawicowa, bushowsko-reganowa czerń z obrzeży Europy po całym kontynencie.

    Wierzącym Rodakom proponuję modlenie się o cud, o cud klasy Obamy w Stanach, a cud to był rzeczywisty jak na ten kraj, wiem bo tu od trzydziestu lat mieszkam.

  21. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tracimy całą wypracowaną przez wszystkie (do 2005 roku) rządy pozycję poważnego partnera. Pracowali na nią i Wałęsa (choć czasem skutki były komiczne), i Kwaśniewski oraz wszyscy szefowie MSZ.

    Dzieliły ich różnice, ale potrafili mówić jednym głosem. Tusk z Kaczyńskim dogadać się nie potrafią.

    I wina leży po obu stronach.

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  22. Nie jestem ekspertem od mowy ciała. Ale jezeli Pan Prezydent nie był w stanie wskazującym na nadużycie, podczas konferencji prasowej, kiedy opowiadał dyrdymały o Rasmussenie, to znaczy że w życiu nie widziałem nawalonego faceta, ponadto jestem ślepy, głuchy i pozbawiony węchu !!!!!
    Możliwe też, że LK jest genialnym aktorem ;-)))
    Natomiast jego oracja w jezyku polskim, skierowana do Baracka Obamy ( bez tłumaczenia) po spotkaniu z wyż. wym. była po prostu ROZKOSZNA !!!!!

  23. Kropkozjadzie,
    Przeczytałam Twoje uwagi o totalitaryżmie i z jednym się zgadzam, że jego definicja jest mocno nie ostra. Problem z PRL polegał na tym, że oficjalnej ideologi w niej nie było. A twoje skojarzenie z faktyczną katolickością – neutralnej światopoglądowo w świetle Konstytucji-dzisiejszej Polski, jest niezykle trafne.
    Do czytania za trzy tygodnie. Powodzenia, magrud

  24. Szanowny Panie Redaktorze,
    Myli sie Pan. Nie ma wojny prezydenta z premierem. Na to Lech Kaczyński jest zbyt niemrawy. Jest natomiast wojna premiera z prezydentem.
    Ukłony, magrud
    PS.
    Oboje wiemy, że ten zaprezentowany mediom dokument, to nie jest żadna rządowa instrukcja.

  25. Mam gleboko gdzies Cimoszewicza, Buzka i Sikorskiego i ich stolki w Europie. Coz takiego by tam dla Polski zrobili ? Mnie sie marzy aby w Polsce bylo jak w Turcji. Tzn rozdzial panstwa i religii, zakaz elementow religijnych w szkolach, urzedach itp. Skoro ci panowie doprowadzili Polske do katolandu to niech sie w tym katolandzie znajduja.

  26. Nie jest dla mnie jasne co zlego uczynil Nasz Dostojny Prezydent. Ma on racje mowiac, ze jako suweren nie jest wiazany sugestiami nizszych stanowiskiem urzednikow. W koncu i premier i cala rada ministrow to tylko wykonawcze organy podlegle prezydentowi. Polecenia powinny isc od prezydenta w dol a nie odwrotnie. W dodatku, popierajac kandydature Rasmussena uczynil rozsadnie gdyz min. Sikorski nie ma kwalfikacji nawet na stanowisko, ktore obecnie zajmuje.

  27. A mi sie przypomina, jak to jakies 20 lat temu prezydentem RP został taki paskudny komunista w ciemnych okularach, zas premierem został taki jeden, co lubiał był spac na styropianie. Ten w okularach kiedys wyciał był temu ze styropianu numer nawet paskudniejszy niz obecne numery na linii pałac-pałac. A mianowicie, zamknał go na kilka miesiecy do kicia. Kiedy wiec okularnik razem ze styropianowcem ogłosili kohabitacje (co prawda to słowo nie zrobiło wtedy jeszcze kariery), to mozna sie było spodziewac tzw. niezłych jaj. I patrzcie panstwo, nic sie nie stalo, jak mogł zaspiewac Młynarski. Obaj panowie niezle sie ze soba dogadali, a jesli sie o cos kłocili, to opinia publiczna nigdy sie nawet nie domyslila. A dodac trzeba, ze czasy wtedy były ciekawe. Polska nie nalezała ani do UE ani do NATO, nie było nad nia zadnego parasola, w kraju były ruskie wojska, sasiedzi z zachodu i z poludnia najchetniej zastosowaliby do Polski swiezo co wyprobowana chinska recepte, zas na wschodzie dobry car mogł latwo zostac zastapiony złym carem. W tej sytuacji obaj panowie podjeli sie marszu po cienkiej linie nad przepascia, i o dziwo z tej liny nie spadli. Przeprowadzili Polakow przez Morze Czerwone (to z kolei Kaczmarski) po czym w podziekowaniu za przemarsz wdzieczny narod zdjał ich ze stanowisk, i wkrotce potem obrzucił błotem. Co jest ciekawe samo w sobie. Ciekawe jest rowniez, ze ani wtedy, ani potem obaj panowie nie obrzucali sie kwitami i do dzis odnosza sie do siebie z szacunkiem.
    .
    Jesli ktos ma najmniejsza watpliwosc, czym rozni sie petak od meza stanu, to niech sobie te historyjke przeczyta jeszcze raz.

  28. Och co za blamaz – a ja mam nadal w pamieci kretynskie popisy Lecha „Bolka” Walesy w poznanskiej Arenie (w czasie kampanii prezydenckiej), pijackie wybryki „Mgr.” Kwasniewskiego (hitem bylo przepraszanie Zydów za pogromy zorganizowane przez Einsatzgruppen SS) min. w Jedwabnym. Na tym tle Prezydent RP wyglada dosc blado – ot taki naukowiec co zostal Prezydentem i denerwuje tzw. „Sralon”. Klepanie ze oto SAMA (!) Monika Olejnik przeczytala jakis dokument mozna sobie o (mocno juz wyszczerbiony) kant d…y potluc ! Sikorski to pajac i nikt przy zdrowych zmyslach by nie wyslal go na czele kompanii forsowac rzeke. Nadal przyjdzie p.Passentowi & Szostkiewiczowi oczekiwac na jakis wystep Prezydenta w stylu wykladów „Kwacha” (który stal sie jak to okreslil Jerzy Urban „Misiem z Krupówek) z francuskiego Savoir Vivre´u – akurat na Ukrainie….
    „W temacie” proponuje badania wariografem u Rymanowskiego (w przerwie miedzy kandydatami „Gotuj jak w Danii” z Maklowiczem)

  29. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    wg@ – 5.04 – 21:30, pisze:
    „Jak przed Targowicą. Całkowite warcholstwo i anarchia“

    Dokladnie tak a nie inaczej. Mimo to bardzo bym chcial Bologowicza wyprowadzic z bledu co do osoby Borowskiego. Tow. Borowski dal sie poznac z najlepszej strony jaka reprezetuje, standard, to znaczy byl w Chinach i zostal odwolany w trybie natychmiastowym. Dleczego? A no….normalka w SLD/LiD. Orango prawdopodobnie w Chinach wyciagnelo lape….

    „Ekshumować Gierka proponuję.”

    To wlasnie Borowski z kolegami odebrali Gierkowi prawo do emerytury, za bledy (chyba slowa A. Kwasniewskiego) w okresie bycia I Sek. PZPR.u.
    Daleki jestem od PZPR-u, faktem jest, ze Gierek byl jednym z nielicznych nie wyciagajacych lapy.
    No tak, Klimontow (bieda szyby) Belgia podczas II WS pozostawily slady.

    Post Christum.
    Warsiawce przeszkadzala „kalfiura” w ktora pierdyknelo „gwaltowne wyladowanie” niczym w szczypiorek

  30. Leszek pije, Tusk ofarą pijaru etc. (Tak w skrócie publicznie opisuje spory Gros komentatorów w Polsce)

    Rzekomy skandal dot. tym razem premiera Donalda i prezydena Leszka i ich sposobu uprawiania polityki zagranicznej. Tymczasem zachodnie media milczą, i o skandalu albo nic nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć.

    Kogośmy więc wybrali

    na naszych przedstawicieli, że to wszystko takie głombiaste bez polotu i wyczucia. Gdzie nasz Obama, JFK, Kohl, Sarko etc.
    Sam nie wiem, ale pewnie kwitnie kwiat polskiej inteligencji i nadzieja polityki w jakies redakcji i boi się ujawnić, bo koledzy cyngle nie żartują i dadzą do wiwatu jak trzeba będzie.

    Poydrawiam

  31. Szanowni komentatorzy. Kto może traktować poważnie państwo, które ma idiotów u steru władzy, całą masę generałów i oficerów w sutannach, realne rządy biskupów, kretynów w parlamencie i jedyny „największy na świecie autorytet moralny” – też klecha. A dziś czytam w Onet.pl, że na świecie postrzegają Polaków m.in. jako pijaków, smutnych, nie mówiących po angielsku (szczególnie urzędnicy), łapówkarzy (szczególnie policjanci) itd. itp. Tak można by ciągnąć dalej, ale po co? Myślę, że najrozsądniejszym wyjściem będzie wycofać z dalszych europejskich rozgrywek Buzka (byłego premiera-nieudacznika) i Cimoszewicza (ten powinien zastartować na prezydenta RP). Inaczej będzie kolejne rozczarowanie dla nas obywateli, bo mamy polityków idiotów!

  32. „Nasz Dostojny Prezydent (…) jako suweren… ”
    Prezydent L. Kaczyński = suweren Rzeczpospolitej, niczym król, elekcyjny wprawdzie ale jednak. Dowiedzieliśmy się zatem, że Króla Rzeczpospolitej mamy:
    Lecha Aleksandra I.
    Kurczę, tego nawet najbardziej pro-kaczyńsko- prezydencko nastawieni propagandyści nie wymyśli.
    PS. 1. Za Wikipedią:
    Suweren (ang. sovereign, suweren(ny) i fr. souverain najwyższy) – monarcha, panujący – w systemie feudalnym – pan swoich wasali, jednocześnie suweren może być wasalem suwerena seniora, osoby stojącej wyżej w drabinie zależności. Suweren zapewniał swoim wasalom ochronę w zamian za hołd i służbę wojskową. Wasale dostawali w użytkowanie lenno (feudum), które z kolei przekazywali swoim wasalom
    PS. 2. A kto jest suwerenem suwerena ? Brat Jarosław ?

  33. ANCA, 08.57. Niestety fantazjujesz. Nie przeczę, że były przypadki protekcji lub inne szwindle. Teraz na przykład niektórzy kolesie dostają cale fabryki za darmo. Opieram się na własnym doświadczeniu, czekałem dłużej ale doczekałem się w kolejce. Inni wtedy sikali w kropielnice. Łatwo poddajesz się nachalnej propagandzie IPN lub wolnych mediów, dla których kłamstwo stanowi teraz rutynę.

  34. Mozna pisac rozne rzeczy na temat napiec na linii prezydent-premier, ale snucie, w aktualnym kontekscie polskim, nawet dalekich analogii z rokiem 1933, z dojsciem do wladzy NSDAP i z zaistnialym po tym wydarzeniu ukladzie politycznym w Niemczech to po prostu blamaz dla uzywajacego tego typu chwytow. Blamaz i po czesci skandaliczne naduzycie kultury politycznej godne Niesiola czy innego oszoloma.

    Poza tym nie bardzo rozumiem w jaki sposob fakt wyboru kandydata X czy partii Y w wyborach demokratycznych jest KOMPROMITACJA SYSTEMU DEMOKRATYCZNEGO ? Nawet jesli nie lubi sie Kaczynskiego czy Tuska, to pisac o kompromitacji systemu tylko dlatego, ze wygral kandydat, na ktorego dana osoba nie glosowalaby stanowi kompromitacje dla samego piszacego.

    Odnosze nieodparte wrazenie (ale moze sie myle…), ze dla niektorych wszystko bedzie kompromitacja polskiego systemu wyborczego dotad, dokad prezydentem nie zostanie ktos z lewicy, a premierem – surprise ! surprise ! – rowniez ktos z lewicy !

    Typowy kargulizm czystej wody: sąd sądem, ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie. Podobnie: system wyborczy systemem wyborczm ale wladza musi byc w rekach tych, ktorych ja lubie.

    Mam nadzieje, ze trzy tygodnie zleca calkiem szybko.

    Pozdrawiam.

  35. @narciarz2
    „…po czym w podziekowaniu za przemarsz wdzieczny narod zdjał ich ze stanowisk, i wkrotce potem obrzucił błotem. Co jest ciekawe samo w sobie. Ciekawe jest rowniez, ze ani wtedy, ani potem obaj panowie nie obrzucali sie kwitami i do dzis odnosza sie do siebie z szacunkiem”.

    Raczej tak nie było. By trzymać się faktów, należy przypomnieć, że „wdzięczny naród” najpierw głosami swych posłów kontraktowych wybrał jednego z panów prezydentem, a ten czując parcie drugiego pana do fotela prezydenckiego i ciśnienie wydarzeń sam złożył dymisję, nie obrażając się na lud. Sadził wówczas, że wdzięczny lud przyjmie ten gest ze zrozumieniem.

    Panowie nie obrzucali się kwitami, bo o jednym wiele już lud wiedział, a o drugim miał się dopiero dowiedzieć. Papiery zas trzymał wtedy kto inny. Jakkolwiek prezydentura pierwszego pana była zbyt krótka, by ją ocenić, trzeba podkreślić, że pan w okularach nie zamierzał jako prezydent sypać piasek w tryby historii i tylko z tego powodu wyżej podpisany (kadett) zachowa go we wdzięcznej swej pamięci.

    Pan styropianowy wkrótce objął fotel po swoim poprzedniku i w podziękowaniu nie zaprosił pana w okularach na swoją przysiegę. W jego mniemaniu historia zaczyna sie i kończy na nim samym. Raz tylko głośno i wyraźnie powiedział „we, people…”, ale tekst miał napisany przez ś.p. red. Kalabińskiego i tym należy wytłumaczyć tę jego pomyłkę przed zacnym audytorium. Zwykle mówi „ja zrobiłem, ja walczyłem…, ja zwyciężyłem…” Wkrótce ten pan zasłynął pomysłami, których wytrawny tłumacz i prawnik Falandysz nie mógł przełożyć na język polski, a szło jak najbardziej o rządzenie dekretami i pełnię władzy.
    Po pięciu latach nieudanych prób iwdzięczny naród pzejrzał na oczy i podziękował mu w kolejnych wyborach.

    Jeśli o papiery idzie, to pan styropianowy nie może zbornie wyjaśnić gdzie zginęła część wypożyczonych przez niego papierów i odsyła do ś.p. ówczesnego szefa swojej kancelarii. Pan w okularach odsyła tylko do Moskwy, a najczęściej sam na siebie przyjmuje odpowiedzialność za swe czyny i zgromadzone na siebie papiery i na dodatek wcale się ich nie wypiera.

    Pozdrawiam

  36. @Bobola
    Pozwolę sobie na małe sprostowanie. Obecnie obowiazująca Konstytucja RP nie wskazuje na uprawnienia nadrzędne Prezydenta w stosunku do rządu. Prawo weta i Rada Gabinetowa nie jest atrybutem zwierzchności. Prezydent i premier to dwa podmioty władzy wykonawczej, które mają ze sobą współdziałać. W jednym tylko obszarze Konst. uznaje zwierzchność prezydenta – nad siłami zbrojnymi. Zwierzchność ta nie daje mu jednak ścisłych prerogatyw wykonawczych. Żadnej innej zwierzchności mu nie przypisuje.
    To, że nasza Konstytucja jest anachroniczna, świeci doraźnością polityczną okresu, w którym powstawała, odwołuje się do przedwojennej tradycji, jest w niej ogromny bałagan kompetencyjny i faktyczna dychotomia władzy wykonawczej – drogiej, nieskutecznej, legislacyjnie powolnej, całkowicie pozbawionej pragmatyzmu i rozmywającej odpowiedzialność za efekty rządzenia, wiadomo było od samego poczatku jej tworzenia.
    Jak się krzyknie: Autor, autor!!! to zza kurtyny coraz nieśmielej wychodzą na proscenium dwaj panowie – Kwaśniewski i Mazowiecki.

    Pozdrawiam

  37. Panie Redaktorze !
    Jak mówił w sobotę w SUPER-STACJI KTT polską „piaskownicę” widzę ogromną. Wydaje mi się, że obie strony tego żenującego konfliktu – na poziomie przedszkola i tej wlaśnie piaskownicy – totalnie kompromitują nasz kraj. Obu adwersarzom radzę „ogolić j…a” i wygnać do tej wspomnianej wyżej piaskownicy. Jest na tyle duża aby każdy wziął swoj „dwór”, swoje „fochy” i „fumy” oraz swoje plastikowe zabaweczki (mentalne) i „poszedl w swoją stronę”.
    Tylko dajcie nam, społeczeństwu, spokój Panowie „magnaci”……….. (jak w patriotycznej i wzniosłej pieśni narodowej).
    I nie roztrząsajmy kto tu b.zawinil. Obaj Panowie biorą nie małe pieniądze za to, że m.in. swoje wlasne „fumy” i „fochy” ukrywać i rozmawiać ze sobą nad istotnymi zagadnieniami kraju. Nawet o 3-ciej w nocy…… Jak się nie nadają to obaj „na drzewo”…….
    A „dwory” obu Panów zależą „od nich”. I na nich spada „odium” ich nie-kompetencji, głupoty czy „badziewia”. Te pieniądze, które pobierają z budżetu z tytulu swych funkcji, są też tym uzasadnione aby dobierali do tych „dworów” stosownych i kompetentnych ludzi, nie totumfackich vide „schetyny”, „bielany”, „pitery” czy „kamińskie”.
    WODNIK53

    PS: Cimoszewiczu !!! – rzuć w diabły propozycje i fawory „platformersów” (tej Partii narcyzów, „palantów” i obiboków – jedyny w miarę „normalny” to Palikot) i kandyduj. Na Prezydenta RP. W Tobie nadzieja „na normalność”. W Tobie pokłady powrotu do ciut- ciut- normalnej quasi- europejskiej sytuacji.

  38. Trzeba spogladnac obiektywnie prawdzie w oczy!.
    Kandydatura Radoslawa Sikorksiego byla absolutnie bez perspektywy – czego uzasadnienie Pan Daniel przedtawil doskonale -, i glupota bylo trwanie w przekonaniu i robienbie szumu medialnego, ze jest to najpewniejszy kandydat.
    Dziwie sie Donaldowi Tuskowi, ze optowal za Sikorskim, wiedzac, ze ten drugi prowadzi swoista dyplomatyczna dwulicowosc, co jego dyskredytuje juz nie tyulko w Polsce, ale na arenie miedzynarodowej.
    Lech Kaczynski – ktorego nie moge uznac niestety za Prezydenta RP , a jest jest nim mimo wszystko ! – pierwszy raz zachowal sie zgodnie z duchem solidarnosci wewnatrzorganizacyjnej i nie wyszedl przed szereg z absurdalnym pomyslem.On raczej – pierwszy raz za swojej kadencji -zachowal sie wlasciwie.Nie zapominajmy, co lezy w gestii Prezydenta RP, wiec tyum razem trzeba oddac Kaczynskiemu to, ze zachowal sioe poprawnie.Lepiej pozno niz wcale !
    Bledy poslkiej dyplomacji za minione trzy lata, w szczegolnosci wzgledem Rosji, marionetkowosc Sikorskiego wobec i Rady Ministrow i Palacu Prezydenta RP dyskredytuje go wogole jako Ministra Spraw Zagranicznych i dobrze by bylo, by podal sie do dymisji.
    Nie bardzo chce mnie sie wierzyc, ze Tusk mial jakiekolwiek instrukcje dla Prezydenta RP, a jesli to faktycznie mialo miec miejsce, to bylby to powazny blad Tuska, dowod na oderwanie od rzeczywistosci i realiow politycznych.Ogolnie raz jeszcze mamy przyklad zalosnego widoku ( panoramy ) najwzyszych dostojnikow RP, graczy, blaznow, marionetek i prostytutek politycznych.
    Interesuje mnie uzasadnienie potrzeby wizyty w USA i Prezydenta i Premiera RP jednoczesnie? Powstaja ciekawe ewenementy w dyplomacji, bardzo sporadycznie spotykane u wiekszych, duzo bogatszych, bardziej p[owazanych na arenie mocarzy tego swiata z Chinami i Brazylia wlacznie.
    Chyba Pan dr Migalski ma niezly orzech do zgryzienia w nowych zaryusach politologii, ksztaltowanych przez rodzime podworko w Polsce

  39. Może się przyda. Studentem być w Anglii – http://www.nowyczas.co.uk/category/pierwsza-strona/emigracja/ .

  40. No widzisz, ANCA: g… wiesz.

    Aha, wtedy kolesie nie dostawali fabryk za darmo. Fabryki byly dla szarakow. Kolesie wtedy dostawali: ministerstwa, wojewodztwa, co oczywiscie jest klamstwem.

    Wiesz co ANCA, wole Twoje czy moje klamstwo niz klapki na oczach. A Ty ?

    Pozdrawiam.

  41. Narciarzu 2 ; wpis z 6 .04. godz. 3.10
    Twój wips o politycznej Historii z przed 20 lat rzeczywiscie jest wart przypomnienia na tle porównawczym .Gen. Jaruzelski i premier Mazowiecki tworzyli TANDEM ,oni obaj byli reprezentantami IIIRP m.innymi w Moskwie na obradach Układu Warszawskiego w grudniu 1989 -to tak dla przypomnienia, gdzie byliśmy na poczatku dobrej drogi .
    Szkoda ,że Kadett kojarzy twój wpis z parą Jaruzelski -Wałesa .Gdyby jak zachęcarz przeczytał jeszcze raz ,uniknąłby pomyłki.

  42. jasny gwint pisze:
    2009-04-06 o godz. 11:49
    ;
    Nie, nie fantazjuje i nie poddaję się propagandzie IPN, ani wlnych mediów. Piszę o tym, co sama przeżyłam i widziałam na własne oczy a także słyszałam na własne uszy. Nikogo to wtedy szczególnie nie dziwiło, choć przyznaję – wkurzało. Nie upatruj we mnie jakiejś prawicowej oszołomki, bo taką nie jestem. W PRL upłynęło moje dzieciństwo, młodość i cała „kariera” zawodowa. Widziałam dokładnie, co było złe i doceniałam to, co dobre. Niejednokrotnie o tym pisałam. Nie bądź niesprawiedliwy i nie czerp wiedzy o mnie z wpisów Lizaka. Sam sobie odpowiedz na pytanie, czym sobie zasłużyłam na taką twoją opinię?
    Ja nie teoretyzuję, tylko piszę o tym, czego sama zaznałam w realnym socjalizmie a było zarówno dobrego, co złego. Ja się staram złego nie pamiętać i już mnie nie boli, że tak długo na mieszkanie czekałam. Jestem dumna, że je zdobyłam wyłącznie własnymi siłami, bez oglądania się na protekcje i układy, ale było to w PRL możliwe. Dziś z pewnością o wiele trudniejsze, jeśli nie niemożliwe.
    Więcej na ten temat napisałam pod poprzednim wątkiem.
    Pozdrawiam.

  43. Jacobsky,

    Twoje badania nad kargulizmem blogowym sa pionierskie. Niemniej poczynie nomenklaturowe rozszerzenie – mamy do czynienia z odmiana kargulizmu, z kargulizmem spolecznym: sad sadem, ale sprawiedliwosc spoleczna musi byc po naszej stronie.

    Po drugie, snucie paralel PO i NSDAP – Tusk wycial Olechowskiego, Plazynskiego, Gilowska i Rokite dokladnie tak jak Hilter wycial Rohma, kazal spalic Cimoszewicza jak Hitler podpalic Reichstag, Tusk mowi o III RP a Hilter o III Rzeszy, itd. – nie jest blamazem, lecz blazenada.

    Pozdrowienia
    T.O.

  44. Historia z papierem toaletowym zatoczyła koło. 2 zł to dużo pieniędzy, dlatego podajnik jest zamykany na klucz – http://wiadomosci.onet.pl/2682,1947977,dziesiec_lat_wiezienia_za_kradziez_rolki_papieru_toaletowego,wydarzenie_lokalne.html . Sprawca zagrożony jest wyrokiem chyba wyższym niż za „pierwszy milion”.

  45. @kadett, 04/06 12:21

    Obecna konstytucja moze sluzyc za przyklad marksistowskiej zasady jednosci przeciwienstw. Ja osobiscie nie jestem zwolennikiem prawnych niewypalow i stoje na gruncie ostatniej konstytucji (majowej) II RP. Najwyzsa pora abysmy do niej wrocili.

  46. Nie wiem kto to jest Wacław Bartczak, ale w świątecznej GW napisał bardzo ważny esej historyczny „O niepożytkach z jagiellonizmu” Udawadnia w nim, że Polska nie ma szans na istnienie jako kraj niepodległy. Logiczne więc było zniknięcie Polski szalcheckiej, rozpad II RP i ten sam los czeka dzisiejszą III/IV. Autor twierdzi,że Polska może istnieć wyłącznie jako państwo podziemne, co doskonale udowdniła historia. Konsekwencją były krwawe powstania szlacheckie, łącznie z Powstaniem Warszawskim z milionami ofiar, zaludnieniem Syberii i masową emigracją. Polityka państwa dziś istniejącego zmierza także w prostej linii do jego zaniku. Nawet przynależność do UE nie gwarantuje niepodległości gdyż w myśl lansowanego przez autora hasła, że w osiągnietym w Europie stanie równowagi, Polska zawsze jest głównym przegranym. Nie warto więc martwić się, że mamy pajacowatych i nieodpowiedzialnych „przywódców”, koniec nieuchronnie jest bliski. I nie będzie czego żałować.

  47. Blamaz w dyplomacji.

    Z czego sie wzial. ano z tego, ze polityka zagraniczna jest traktowana jako element walki o elektorat. Chodzi o to, zeby zobrzydzic wyborcom jeden lub drugi osrodek wladzy.

    Slusznie zauwazyl wiesiek – po pierwsze nie ma armat.

    Nie ma wizji jakiejkolwiek. Nie wiadomo, do czego Polska dazy.

    Przy wszystkich fochach i walce na miny prezydenta – to obciaza glownei rzad. Ktory stale przypomina, ze to rzad zgodnie z konstytucja prowadzi polityke zagraniczna. Zwlaszcza zas ministra Sikorskiego ministra za dyplomacje odpowiadajacego.

    A dlaczego zostal tym ministrem Sikorski? Na zlosc Kaczynskim tylko.

    Naprawde trudno zrozumiec, dlaczego facet (pwnie, obyty, sympatyczny i znajacy jezyk angielski) ktory szybciej mowi niz mysli mialby byc szefem dyplomacji. Chyba tylko na zlosc Kaczynskim. Druga ewentualnosc – w calej PO i otoczeniu nie ma nikogo, kto by sie do tej funkcji nadawal jest jeszcze straszniejsza.

    ———
    kadett komentujac wpis Daniela Passenta raczyl napisac:

    „Daniel Passent pokazuje jak napisać o faktycznym blamażu wysiłków dyplomatycznych Radka Sikorskiego, żeby go nie nazwać z imienia i nazwiska i żeby mogło wyjść na to, że jest to blamaż bezimienny. Jak ktoś nie lubi Kaczorów – winą obarczy Kaczorów. ”

    Otoz ja nie lubie Kaczorow. Nawet bardzo.

    Przeczytalem tekst red. Passenta i nijak nie zobaczylem wielkiej winy Kaczorow w tym blamazu.

    Potem przeczytalem komentarz kadetta. Przeczytalem tekst Passenta raz jeszcze. I nie. Nie widze mozliwosci, zeby na podstawie wpisu red. Passenta uznac, ze wina po stronei prezydenta lezy.

    Pezydent zachowal sie slusznie – nie dopuscil do tego, zeby osamotniona Polska blokowala wybor sekretarza NATO. I w ten sposob zrazala do siebie naszych partnerow. Szanse Sikorskiego i tak byly iluzoryczne.

    Jedynym bledem Kaczynskiego jest brak porozumienia z rzadem w tej sprawie. Jak nie chcial przyjmowac instrukcji, to trzeba bylo jasno powiedziec – Donek, sprawa jest przegrana, nie kompromitujmy sie. Popieram Rasmussena.

    Reszta winy spada na rzad. Jesli wazniejsze bylo dopiec prezydentowi niz pokazac dokument, z ktorego wynikalo, ze rzad chcial Polske postawic w roli awanturnika, to przeciez nie prezydenta wina. Rzad sam sie skompromitowal.

    Tyle wyczytalem z wpisu red. Passenta.

    ——————

    Z drugiej strony zastanawiam sie, czy osobista niechec Kaczynskiego, czy chec dowalenia rzadowi, czy tez po prostu trzezwe (he he) spojrzenie na sprawe i interes Polski kazalo prezydentowi Kaczynskiemu poprzec rywala Radka Sikorskiego.

  48. Wazniejsze dopiec prezydentowi niz zachowac w tajemnicy dokument, z ktorego wynikalo, ze rzadchcial z Polski awanturnika zrobic – mialo byc. Nie „ujawnic”

  49. Roman56PL pisze:

    2009-04-06 o godz. 13:35

    Panie Romanie.

    Podpisuje sie pod tym, co Pan napisal.

    Pozdrawiam serdecznie.

  50. Kadett nie zrozumial mojego wpisu. Najmocniej przepraszam za skroty myslowe. Piszac moja wlasna interpretacje najnowszej historii, do czego jestem upowazniony, bo taka teraz panuje moda ze kazdemu wolno, mialem na mysli pana Generala oraz pana Premiera Mazowieckiego. To chyba powinno byc w miare jasne w kontekscie obecnego konfliktu prezydent-premier. Jak widac, powinienem bylem napisac komentarz do komentarza.

    Tak czy inaczej, gdyby wtedy panowala taka sama malostkowosc, jak panuje teraz, to pewnie razem z Kadettem dzis bylibysmy na Syberii.

  51. Pan Przydent raczył na konferencji powiedzieć, że to nie jest stanowisko Polski, a jedynie stanowisko rządu Tuska, czym dał mi podstawę do stwierdzenia, że Pan Prezydent nie jest Prezydentem Polski jeno swego brata – lidera partiii opozycyjnej.

  52. Erupcja solidarnej głupoty

    Polska skompromitowała się swymi awanturami i warcholstwem w 1980 roku. W 1989 roku potwierdziła ten paranoidalny kurs na głupotę i brak odpowiedzialności. Jak 40 milionowym krajem może rządzić niedouczony elektryk nie znający poprawnie języka ojczystego nie mówiąc o innych arkanach kierowania tak dużym państwem.

    Czerwonych politologów ,ekonomistów i inżynierów zastąpiono wierzącymi niedoukami. I zaczęła się jazda po bandzie jak niektórzy ładnie to określają. Strajki,modły i msze z okresu walki z komuną zastąpiono teraz drogą krzyżową do kapitalizmu. Kraj rozsprzedano, ludzi wyrzucono na bezrobocie i cieszono się z położenia na łopatki strasznej komuny, która dawała to wszystko co te łobuzy zabierały. Tłumacząc przy tym, że im więcej zabiorą tym naród bardziej szczęśliwym będzie.

    Po cóż to ludziom troskać się o posiadany kapitał, martwić zarządzaniem fabryk i kierowaniem procesami zarządzania. To wszystko wezmą na swoje szlachetne i łyse głowy, znawcy Keynesa made in USA and United Kingdom. Zapewnią oni sobie pracę a narodowi nieustające wakacje a la niebiański wypoczynek.

    No i sprawa się rypła. Ani własności, ani mądrości. Jedno długie pasmo bicia w tyłek durnych i naiwnych. Proceder ten jest skutecznie uprawiany przy pomocy własnych solidarnych i zachodnich Sachsów wspartych Goldmanami.

    Nasi mądrale zaciągają długoterminowe zachodnie pożyczki by obsługiwać ich krótkoterminowe kredyty spekulacyjne. I tak kręci się ta wariacka machina naciągania i oszustwa. Ich zyski wzrastają i nasze zadłużenie też wzrasta do granic, które już dawno przekroczyły przyzwoitość. Od czasu do czasu klubiki wyzyskiwaczy, Londyński i Paryski zmniejsza nam symbolicznie zadłużenie. Jak na razie to spłaciliśmy zaledwie 25 miliardów długów Gierka za zbudowanie Drugiej Polski.

    Ale póki co, jeszcze nie ma żadnej nadziei na spłacenie 200 miliardów dolarów ,czyli kosztów zbudowania IIIRP, nie mówiąc o kosztach przeputania polskiego majątku narodowego, który idzie w astronomiczne kwoty. I pomyśleć, że nie ma odpowiedzialnych za ten stan rzeczy.

    Okazuje się,że Goldman działał zgodnie z prawami rynkowymi, co stanowi potwierdzenie faktu, że kapitalistyczna gospodarka rynkowa oparta jest na prawach agresji, wojen, wyzysku , spekulacji i tym podobnych mechanizmów przestępczych wspieranych nowoczesnymi armiami i zakłamaną propagandą , że biednym ten system daje buławę w plecaku i szansę, kiedy ktoś celnie zauważył, że daje on im zaledwie maczugę, by mogli się tłuc wzajemnie w konkurencyjnej walce o byt,czyli przeżycie.

    Solidarna Polska cały czas nic innego nie robi jak kompromituje się na oczach świata i własnego narodu. Nie ma się co oszukiwać, że są to pojedyncze zdarzenia. Jest to cały ciąg zdarzeń zmierzających do udokumentowania, że Polska nie ma uzasadnienia dla istnienia na mapie innych narodów.

    Po prostu Polska stara się udowodnić za wszelka cenę, że nie jest potrzebna Zachodowi,Wschodowi i własnemu narodowi.
    W tym znaczeniu ma się wrażenie, że robi się wszystko, aby ten kraj wynarodowić i uczynić zeń terytorium zasiedlonym przez innych braci wolno europejskich a swój naród przepędzić z kraju, rozganiając po całym świecie, byśmy mogli służyć jako podrzędna pomoc domowa krajom z grupy panów świata.

    Kiedy obserwuję ten rodzaj demolowania naszego domu, po to by stał się on domem obcego kapitału, obcych tradycji, zdominowanym przez anglogermańską kulturę robi się przykro, że walka poprzednich pokoleń Polaków była bezsensownym przelewaniem krwi. Po co komu był Drzymała z jego wozem? Komu miała służyć produkcja Cegielskiego? Na diabła były całe serie zrywów narodowo-wyzwoleńczych? Jaki sens miało opieranie się hitleryzmowi?

    Trzeba było wówczas, za przykładem prawicy, siłą całego narodu uciec na Zachód i problem mielibyśmy rozwiązany.
    Być może ma uzasadnienie polityka wbijania klina pomiędzy panów Tuska i Kaczyńskiego po to by jak najszybciej pomóc im skompromitować się. Nie zapominajmy jednak, że to nie od nich rozpoczęła się polityka wyprzedaży interesów gospodarczych naszego kraju i osłabiania Polski. Oni jedynie konsekwentnie ją realizują.

    A tacy panowie jak Sikorski, Buzek, Cimoszewicz, Huebner mają się stać zaledwie instrumentem w realizacji ich polityki. Na co stać tych panów zaprezentował już nam Pan Marcinkiewicz.

    Jako Premier był postacią nijaką. Kopnięty przez Pana Kaczyńskiego zatrudnił się w firmie Goldmana, która zadokumentowała jasno na co ją stać wobec Polski. A doradcą był w tym banku Pan Marcinkiewicz, znający układy władzy w Polsce od podszewki. I kółko dobrej woli i miłości się zamyka, tylko dziwnym trafem straty Polski ciągle rosną.

    Kolejnym Premierem na sprzedaż jest Buzek, którego jedynym sukcesem na tym stanowisku było wylansowanie w świecie filmu pięknej jak solidarna tęcza córeczki, co to nawet córuś burmistrza Zakopanego przerosła i zaćmiła. No, ale nie będzie byle burmistrz Premierowi na drodze stawał.

    Następnym Premierem jest Cimoszewicz, co to wsławił się akcją czyste ręce, dla brudnych biznesmenów i polityków oraz tym, że jego bliska i zaufana współpracownica załatwiła go bez mydła, ponieważ jej mężusiowi znanemu agentowi nie zaklepał synekurki dyplomatycznej za granicą.

    Sikorski do Premiera jeszcze nie dociągnął. Mimo to wydawało się, że za afgańskie zasługi w walce z Talibami i ruskimi ma takie wzięcie w CIA , że tylko Święty Boże mu nie pomoże. I wyobraźcie sobie nie pomógł. Watykan nie modlił się o karierę Sikorskiego. CIA nie wyforowała go do stanowiska Rasmussena. A i Panowie Prezydent i Premier zachowali się jakoś tak dziwnie. Niby chcieli a nie potrafili. Może też potrafili lecz nie chcieli. Bóg ich jedyny wie i polskie służby specjalne.

    Pozostała nam już tylko cicha i spokojna Pani Huebner, co to niby bardzo dużo dla Polski w UE zrobiła. Gdy jednak zapytamy specjalistów w przedmiocie twierdzą oni, że wszystko jest owiane zaszczytnym nimbem tajemnicy. By mieć niepodważalną przesłankę na kontynuację swego zbożnego celu ratowania Polski przekręciła się z lewa na prawo. W końcu nie jest przecież ważnym z jakich pozycji politycznych kocha się własną Ojczyznę, co także dotyczy Pana Cimoszewicza, by zachować solidarną uczciwość i obiektywizm.

    Ponieważ Sikorski czyli lokomotywa tego zadyszanego eszelonu polskich orłów została zepchnięta na boczny tor,to i solidarne elity zaczynają się obawiać, że i pozostałe kandydatury mogą spalić na panewce. Sikorski zasłużył sobie na taki los, ponieważ nie chciał lub nie umiał przed wyborami pogadać sobie z bamboszem, co nic go nie kosztowało, poza stanowiskiem, natomiast uparł się na starego prawicowego repa Mac Caina. A za głupotę w polityce się płaci. Najgorsze jest to, że cena zapłacona przez dyplomatołka jest zwykle niewspółmierna do ceny jaka płaci państwo, które on reprezentuje.

    Niejednokrotnie rozpatrywaliśmy szansę tego cichociemnego kandydata na Szefa NATO, uważając ,że na to on nie dorósł. Powierzanie tak odpowiedzialnej funkcji nawiedzonemu harcerzowi grozi potencjalnym konfliktem międzynarodowym. Zachodni kapitał zainwestuje w zwycięstwo nad Rosją, a nie w wojnę z Rosją.

    Jeżeli w wojnie z Irakiem USA nie mają najmniejszych szans na zwycięstwo, to w sytuacji konfliktu z Rosją los USA byłby tragicznie przesądzony. A tak USA może życzyć, najgorszy wróg lub głupek,niestety.

    Nie najciekawiej też prezentuje się sytuacja w Gruzji, na Ukrainie i na Białorusi. A położenie na kolana Iranu wymaga bezapelacyjnej pomocy Rosji. Stosunki Chiny-Rosja także nie są przesądzone, szczególnie w kontekście kryzysu, co przy ogromnym wpływie finansowym Chin na USA, przyjacielskich układach Rosji z Chinami ma swoją wymowę polityczną, z którą USA muszą liczyć. I nie wystarcza tutaj prostackie podskakiwanie z Dalaj Lamą i ględzenie o Placu Niebiańskiego Spokoju.

    Przyjęta polityka przez elity nowego typu w Polsce jest pozbawiona elastyczności i szerszego kontekstu. Samo pójście z kijeczkami i różańcami na wojenki nie wystarczy w dzisiejszym świecie, w którym miesza USA. Ameryce nie tyle zależy na międzynarodowym mieszaniu na zasadzie sztuka dla sztuki lecz na osiągnięciu konkretnych celów strategicznych jakie sobie zakładają, a rzecz rozbija się o nośniki energii.

    Biorąc pod uwagę, że w tym mieszaniu będzie postępował rosnący udział Rosji nie można wykluczyć sytuacji, w której Amerykanie odstawią na boczny tor zbyt krzykliwych w Polsce radykałów, co może się nawet wiązać z zainteresowaniem USA odbudową lewicy w Polsce osadzonej twardo w realiach aktualnego świata. Zbyt dużych jednakże nadziei nie można sobie robić, bowiem byłaby to personalna szansa dla Napieralskich i Olejniczaków ale nie dla lewicowego elektoratu.

    Szczegółowe roztrząsanie uwarunkowań kandydatury Sikorskiego nawet nie zgłoszonej w szranki mija się z celem. Tym bardziej jej opłakiwanie mija się z celem, ponieważ jest to wyłącznie dowodem na kompromitację polskiej służby dyplomatycznej, właśnie dowodzonej przez Pana Sikorskiego, ogłoszonego jako objawienie przez siły nadprzyrodzone.

    Moim zdaniem zaistniała sytuacja świadczy wyłącznie o braku dojrzałości politycznej i nieuzasadnionym przeroście ambicji. Dotyczyło to zresztą także wymarzonej sobie przez Kwaśniewskiego posadki Sekretarza Generalnego ONZ.

    Rosja i Europa,drodzy chłopcy z prawej strony boiska, zaczynają brać wyraźny kurs na współpracę z Rosją, ponieważ w innym przypadku tyłki im pozamarzają. W takim stanie rzeczy jeżeli nasze drogie prawiczki chcą mieć jeszcze coś do powiedzenia, w try miga powinni się zacząć rosyjskiego poduczać, by znowu nie wyjść na idiotów.

    Zastanowić się wypada, czy te Instytuty Wschodnie nie przemianować na Instytuty Miłości Wschodniej, a Instytut Pamięci Narodowej nie przekształcić na Instytut Pamięci o Pomordowanych i Zabitych Rosjanach w Polsce. Kosztować niewiele to będzie a klimat poprawi radykalnie.

    Rosjanie też widzą, że polska prawica wyszła na politycznego głupka i pewnie także nie pozostaną obojętni na takie dictum, a wiedząc, że są starymi wygami dyplomatycznymi niewątpliwie rozegrają tę sytuację z właściwym sobie mistrzostwem. Nie pomogą w tej grze coraz mniejsze nadzieje na antyrakiety, brak finansowych szans na „Patrioty”, nieloty F-16 i mówiąca o czymś rosnąca ilość katastrof lotniczych.

    To wszystko łączy się i spaja w pewien dramatyczny obraz ogólny będący świadectwem coraz mniejszych naszych możliwości gospodarczych, militarnych i politycznych. Zbliżający się kryzys,rosnące bezrobocie, rosnąca ilość emerytur nakładają się czarnymi chmurami na rządową politykę propagandy sukcesów.

    Chciałbym także polemizować z hasłem;”Dla Polaków zrobiono wiele ale z Polakami nic.”.Uważam, iż jest to bardzo obłudne podejście mające ukazywać ileż to szczęścia dały nam USA i UE. A ja zapytam konkretnie, a co nam one dały w sensie wymiernym, poza pluralizmem ,wolnością i demokracją , którymi mogą sobie drogę do nieba lub piekła wybrukować.

    Ja uważam dokładnie odwrotnie, że to w/w struktury uzyskały kokosowe profity na polskiej transformacji. Natomiast Polska jest jednoznacznie zapisana w rachunku strat.

    I rozumieją te kwestie nie tylko prof. prof. Kołodko, Walicki, Łagowski i wielu innych ludzi polskiej lewicy. Tę smutną rzeczywistość coraz dotkliwiej odbiera znakomita większość polskiego społeczeństwa.

    Nie chce jej jedynie przyjąć do wiadomości polska prawica. Tragicznych skutków jej rządzenia nie zagłuszy antykomunistyczne ujadanie, coraz słabsze werble i fanfary na solidarnych uroczystościach pomijanych przez społeczeństwo.

    Już komuniści doświadczyli gorzkiej prawdy, że nie da się ludziom haseł włożyć do pustych garnków. Nawet gdyby przyjąć wasze perfidne kłamstwo o PRL-u czyniącym krzywdę własnemu narodowi,to zastanówcie się a co wy robicie?

    Rządzić zaczęliście od likwidacji szkół i przedszkoli, a dzieci nie mają teraz dokąd uczęszczać, pomijając fakt, że jednostki publiczne są bez porównania tańsze, bardziej profesjonalne i lepiej oceniane przez rodziców. Ten schemat obowiązuje w każdej dziedzinie życia gospodarczego i społecznego.
    Jest bardzo interesującym na likwidacji czego obsuną się wam łapki?
    _________________
    Manus manum lava

  53. Do:Erasmus

    Tacy politycy jacy wyborcy.

    Slawomirski

  54. Czytając niektóre wypowiedzi dziwię się jak można wierzyć ,że Premier, Prezydent i ministrowie spraw zagranicznych w ogóle ze sobą nie rozmawiają na temat polityki zagranicznej i dopiero po fakcie rozpoczynają swe polityczne gierki, by dokopać jeden drugiemu. Konstytucja zobowiązuje Prezydenta do współpracy z rządem w zakresie polityki zagranicznej i jest to obligatoryjne. Rząd Tuska musi nie tylko informować o swych zamiarach i poczynaniach w zakresie tej polityki, ale również ustalać z Pałacem wspólna strategię. Jak wiemy Kaczyńskiemu konstytucja Polski się nie podoba

  55. Wstyd, błazenada, gówniarstwo.
    Kiedy wreszcie Polska przestanie być śmierdzącą prowincją z władzami o mentalności i umysłowości wioskowych kacyków i plebanów ? Przecież tu też mieszkają normalni politycy, oczywiście z wadami, różną przeszłością ale przede wszystkim ze sprawdzonymi zaletami: Mazowiecki, Modzelewski, Kwaśniewski, Rotfeld, Olechowski, Chrzanowski, Belka, Balcerowicz, Zdrojewski, Dutkiewicz, Dąbrowski, Buzek, bracia Osiatyńscy, Kubicki, Kuczyński, Zemke, Celiński, Komorowski, Klaiber, itd. itp. Można by z tych ludzi skompletować kilka europejskich gabinetów o różnych odcieniach. Dlaczego więc, jak przychodzi co do czego, zwycięża głupota, brak wyobrażni i parafiańszczyzna ???

  56. Jacobsky pisze:
    2009-04-06 o godz. 14:19

    Pozwól, że sobie koło ciebie trochę posiedzę. Nawet się odzywać nie będę 🙂
    Trochę spokoju w dobrym towarzystwie mi trzeba.

  57. @narciarz2
    Przepraszam. Zanadto zasegurowałem się ‚styropianem’. a prześlizgnąłem się po ‚premierze’. To prawda, że Jaruzelski ustąpił honorowo, nie będąc pewnym czy nie Mazowieckiemu właśnie. Mazowiecki zaś okazał się premierem honorowym i świadowym swoich ograniczeń. Jako człowiek honorowy nie tylko dotrzymał ‚umowy okrągłostołowej’, to jeszcze uniósł się honorem i poobijany przez Wałęsę zrzekł się premierowania, jakby przeczuwał, w którą stronę się historia potoczy. Odtąd w opinii wielu uchodzi za człowieka nieuwikłanego i męża stanu. Co do Wałęsy , to oboje wiemy, że różnie bywało i bywa…

    Pozdrawiam

  58. @Yevaud
    Czy „dyplomata” to pana zdaniem zarzut pod adresem Gospodarza?
    Poza tym, podzielam Pana opinie w omawianej checy.

    Pozdrawiam
    PS. „Przekrój” pisał: „checa checą, a świetliki lecą…”

  59. Mobilność premiera (wykonawcy) w porównaniu do prezydenta (reprezentanta) w warunkach Polski, mieści się w takim zakresie czasu: jak od wystrzału w Rzeszowie do usłyszenia wybuchu w Szczecinie, który także zależy od rodzaju broni. Nie chciano mnie z powszechnego poboru i nie odbywałem służby w SOR, o której myślałem zawsze jako poważnym obowiązku wobec Ojczyzny. Nie wiem czy prezydent i premier odbyli stosowne przysposobienie obronne jako spełnienie obowiązku wobec naszego kraju…… Różnica ponad 5 lat pomiędzy nimi stwarza same o dużym potencjale rozbieżności, które negatywnie wpływają na wizerunek Polski. Nie wiem kto zdobył wyższe szlify i kto ma wyższe kombatanckie uprawnienia.
    Na dzisiejszy stan: funkcja premiera jest nadrzędna wobec prezydenta tak jak to dzisiaj funkcjonuje w przełożeniu na kompetencje Komisji Unii Europejskiej, w przeciwieństwie do wykładni naszej Konstytucji, po prostu wymagana jest jej zmiana.
    Powinniśmy pamiętać o byłych zastępcach Sekretarza Generalnego ONZ tj. Bohdanie Lewandowskim i Eugeniuszu Wyznerze, którzy piastowali tam znaczące funkcje przez kilka kadencji i nie tylko oni.
    Dr. Adam Kobieracki, który w 2003 roku został asystentem Sekretarza Generalnego NATO, (prawdopodobnie) sporządził realną ścieżkę działań tj. co Polska może ugrać za wypromowanie kandydatury ministra R. Sikorskiego na super ważne i prestiżowe stanowisko i to też przepadło, a na dodatek zostało ujawnione (żenada).
    Były premier, prof. J. Buzek jeszcze przed wyborami do PE za ma duże szanse by zostać jego Przewodniczącym. Jednak prestiż Polski w stosunkach międzynarodowych to nadal mrzonka.
    PS. Jest pewne „ale” min; czarna lista IPN, którą ujawnił B. Wildstein i ona nadal fermentuje z niewiadomymi wybuchowymi skutkami, impresje z Rosją, o wojence na górze i innych zabawach nie wspominam, która: np. poprzez dwuwładzę wykazuje na dzisiaj naszą niemoc i jej skutki…. Przegrana, porażka, klęska za klęską, które są niektórych wybrańców zwycięstwem i tak w czarnej historii już bywało, zawsze są odporni i oporni, a obywatel musi zachować spokój. Może także oddać głos, ja spełniam ten obowiązek.

  60. Ossa:
    Zadałaś kolejny raz retoryczne pytanie……….
    A odpowiedź jest banalnie prosta- bardziej widowiskowe są małpy niż woły…….
    Politycy są efektowni i efektywni.
    Populistyczni i pragmatyczni.
    Skuteczni i z klasą [z zasadami, honorowi, prawdomówni itp.]

    Poza tym, ludzie mieniący się bezkompromisowymi, nie są w stanie zawierać sojuszy, kompromisów z innymi, przekładać realizacji celów na odpowiednią chwilę………
    Maksymaliści? czy niecierpliwi?

  61. Ossa, z godz. 18.43
    Pozwól, że wyjmę z twojej listy Karola Modzelewskiego, albowiem do reszty pasuje on jak pięść do nosa. Jest, po prostu, innego formatu.
    Reszta , to starzy polityczni wyjadacze, którzy ponoszą współodpowiedzialność za degrengoladę naszego życia polityczngo.

  62. Sypatyk DP,
    Mylisz, sie bracie. Funkcja premiera nie jest nadrzędną nad prezydenką. Nie rozumiesz chyba zasady demokratycznego podziału władzy, także wykonawczej. Te dwa ośrodki są niezależne w swoich kompetencjach.

  63. ten wpis jest (niestety) trochę spóźniony..
    dlatego, że:
    – Roman56PL pisze: 2009-04-06 o godz. 13:35
    – Yevaud pisze: 2009-04-06 o godz. 15:56
    napisali prawie dokładnie to co zamierzałem napisać….
    nie będę powtarzał tych samych argumentów;

    LecKacz ma racje: prędzej On zdobędzie olympic gold medal in London, niż ten dupek będzie szefem NATO !!! (w jakiej dyscyplinie ten medal? we wskoku wewzwyż, uczywizda)

    pozdrowienia (dla Lizaka, magrud, jasnego gwinta, Wodnika53, Waldemara, et consorces)

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    R. Sikorski moze traktowac sie jako ofiara neokonserwy, natomiast istny szczyt blamazu moga sobie zapisac na konto jego promotorzy w kraju i zagranica liczajac od Saskaj Kepy, Pembroke College-Oxford, Sydney. Ciekawe ilu takich „orlow” pochowano w obwodzie i szuwarach?
    Z drugiej strony komu ta „Nowa Targowica” wmontowana w obecna Konstytucje jest na reke? Jej tworcow znam/y, tak jak znam/y tworcopw Konstytucji PRL-u Komu byla na reke ta stara Targowica i kto za nia tak naprawde stal zostawmy historykom – prawda?

    Post Christum.
    Czy ma Pan kogos na oko, Szanowny Gospodarzu, do przejecia bulawy w Umeczonej Ojczyznie? Tam nie zaczyna sie kapitalizm, tam mieszka glupota.

  65. Premier i minister Sikorski, w stosunkach z Prezydentem są winni ewidentnych zaniedbań urzędniczych co powoduje, że po podobnych jak na ostatnim szczycie żenujących wydarzeniach nie są w stanie wykazać prawidłowosci swojego postepowania i oczywistostej szkodliwosci ekscesów Prezydenta. Jezeli rząd jest gospodarzem polityki zagranicznej a Prezydent ma z rządem współdziałać to rolą Premiera jest spowodować aby stosowna instrukcja, sporządzona we właściwej formie i na odpowiednim szczeblu, została doręczona Prezydentowi w czasie, który umożliwi zapoznanie się z nią i zadanie ewentualnych pytań. Rząd powinien dysponować pokwitowaniem odbioru takiej instrukcji. Nie może być tak, że takich instrukcji, w istotnych dla kraju sprawach udziela się ustnie lub w formie ogólnikowych refleksji dyrektora departamentu (z całym szacunkiem dla tego stanowiska). Jest to wręcz niezbędne w sytuacji permanentnego konfliktu, ewidentnej złej woli Prezydenta do podporządkowania się Rządowi i próbom rozpychania swoich, w istocie skromnych kompetencji w celu promowania siebie w obliczu zblizających się wyborów prezydenckich. Tymczasem Premier i Minister zachowują się w stosunkach z Prezydentem w tym zakresie jakby byli gośćmi na jakimś niezobowiązującym przyjęciu. Kiedy ktoś będzie w przyszłości badał zachowania tych organów w omawianych sprawach oprze się głównie na źródłach pisanych, z których może wyniknąć, ze na przykład w kwestii wyboru szefa Nato kohabitacja Prezydenta i Premiera polegała na niejasnej korespondencji urzędników niższego szczebla, z której nic nie wynika. Trzeba pamiętać, że pełniąc najwyższe funkcje urzędnicze jest się przede wszystkim organem Państwa z wyraźnie konstytucyjnie i ustawowo określonymi obowiązkami i odpowiedzialnością. Tymczasem premier i minister Sikorski zachowują się jakby nie byli urzędnikami tylko wyłącznie politykami, którzy swoje pomysły i inne komunikaty wyrażają niechlujnie, w obojętnej formie z właściwym każdemu politykowi poczuciem braku odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. Wiem, że mitręga urzędnicza jest niepopularna i nie daje człowiekowi (a szczególnie politykowi) blasku ale jest niezbędnym warsztatem każdego funkcjinariusza Państwa.

  66. Tereso S. Napisałam do ciebie pod poprzednim wątkiem.

  67. towarzyszu jasny gwint, może tobie i twoim kumplom z esbecji w PRL-u świetnie się żyło. Zapewne należałeś do tych stanowiących kilka procent społeczeństwa funkcjonariuszy partyjnych, uboli, donosicieli i ich pociotków, którzy mieli się świetnie. Niestety, ponad 90 procent społeczeństwa żyło się kiepsko, często w biedzie. Więc nie pieprz mi tu komuchu o tym, że swobodnie działała opozycja, że łatwo było dostać mieszkanie, że nie było korupcji itp. itd., bo to zwyczajne ordynarne kłamstwo! Jedno z dwojga: albo jesteś zwykłym kłamcą, albo osobą chorą psychicznie. Kiedy porcja wspomnień na temat twoich bohaterskich dokonań z 13.12.1981 r.?

  68. Toczy się zawzięta dyskusja i krytyka stanu państwa w stanie anomii. Warto przypomnieć sobie co na ten temat miał do powiedzenie 2500 lat temu wielki myśliciel Chiński Konfucjusz. „Zapis obrzędów, Księga IX, STAN WSPÓLNOTY”
    ” Gdy nastaje doskonały porządek, świat jest jak dom, wspólny dla wszystkich. Na publiczne urzędy powoływani są cnotliwi i wartoiśćiowi ludzie, a intratne stanowiska piastują ludzie zdolni; życiowymi dewizami są zaufanie i pokój między wszystkimi ludźmi. Wszyscy ludzie kochanją i szanują swoich rodziców idzieci, jak też dzieci i rodziców innych ludzi. Dla starych jest opieka i troska; dla dojrzałych praca; dla dzieci wyżywienie i edukacja. Są śrdoki na pomoc dla wdów i wdowców, dla każdego, kto czuje się samotny na świecie i dla niepełnosprawnych. Każdy mężczyzna i każda kobieta mają odpowiednie role do odegrania w rodzinie i społeczeństwie. Poczucie wspólnoty zajmuje miejsce egoizmu i materializmu. Oddanie publicznej słuzbie nie pozostawiam miejsca na próznictwo. Intrygi i pobłażanie dla nieuczciwości bogacenia są nieznane. Złoczyńy, tacy jak złodzieje i rabusie, nie istnieją. Dżwi do każdego domu nie trzeba zamykać czy ryglować, ani w dzień, ani w nocy. Oto opis idealnego świata: stanu wspólnoty.”
    Ani jedna z tych cech nie jest spełniona w tym nędznym kraju, a ludzie wybierają na stanowiska głupie i najgorze kanalie.

  69. Szanowny Panie Redaktorze, nie zgadzam się z tymi opiniami, które po równi obdzielają winą Prezydenta i Premiera. Winien jest, moim zdaniem, Prezydent i podpuszczające go Jego otoczenie. Otoczenie, które świetnie rozszyfrowało osobowość swojego Pryncypała. To Prezydent zarzuca publicznie, na konferencji prasowej ministrowi, iż brakuje mu kindersztuby, rozdęte ego. A takich osób Majestat Państwa i Narodu Wybranego nie będzie słuchał. Ponieważ Prezydent lubi barwne, jak mu się wydaje metafory, to ja też powiem obrazowo: gdyby Prezydent był w budynku, w którym wybuchł pożar i przybiegłaby sprzątaczka, prosząc go aby wezwał straż pożarną, to on by tego nie zrobił za cenę zgliszcz, bo przecież sprzątaczka nie będzie mówiła Prezydentowi, co ma robić. Smutne to, ale jeszcze dwa lata i będziemy wolni. Z tego jeszcze będzie być może jeszcze jedna korzyść: wazeliniarskie otoczenie Pana Prezydenta, które zapewne też musi znosić niekontrolowane wybuchy Majestatu, zaczną ujawniać różne smaczki, które uzmysłowią Jego dzisiejszym wielbicielom, iż Majestat, to człowiek z krwi i kości, że Majestat jest nagi…
    Adam

  70. Anca i Jacobsky!
    Mogę się dosiąść?
    TO!
    Porównanie z Hitlerem może trochę za daleko idące, ale Tusk jest satrapą, taka jest prawda. Sposób załatwienia Olechowskiego, Płażyńskiego, Cimoszewicza. Ja, jako przeciwnik Kaczyńskich i takiej lewicy mówię otwarcie, że mi się PO w takiej postaci nie podoba. To będzie druga Sanacja Pułkownikowska.
    Ossa!
    Nikogo nie wyjmuj. Wszystko jest ok.

  71. 1956. Dzięki za dobre słowo w wielkim tygodniu. Podziwiam wysiłek intelektualny włożony. Pragną zapytać czy byłeś już u spowiedzi wielkanocnej i czy dalej sikasz do kropielnicy?

  72. 1956,

    oj tak, nie było łatwo dostać mieszkanie. Upłynęło kolejnych dwadzieścia lat i co? Poprawiło się, jest łatwiej dostać mieszkanie?

    Dostać dziś niemalże nie istnieje, mieszkań komunalnych się nie buduje, lokatorskich w spółdzielniach mieszkaniowych (komu to przeszkadzało?) również. Gdyby budowano nadal po ca 300 tys mieszkań rocznie przez dwadzieścia kolejnych lat problemu deficytu mieszkaniowego już by nie było.

    Biedy też nie jest mniej, a znacznie więcej. Dwadzieścia zmarnowanych lat. Cofnęliśmy się, bo nie majątkiem miliarderów i milionerów wzrost w kraju stoi.

  73. 1956 8.19
    Twoja glupota jest obezwładniająca i bije wszystkie rekordy na tym blogu. Nie masz najmniejszych dowodów na to, że „jasny gwint ” jest ubekiem, czy ma kumpli ubeków, ale obrzucasz go wyzwiskami, wymyślasz mu od komuchów, dlatego tylko że stwierdza niepodważalne fakty na temat np budownictwa mieszkaniowego w PRL. Z cała pewnościa jestes albo chory psychicznie albo skrajnie zakłamany. Prawdopodobnie chcesz odwrócić uwage od powszechnie znanego faktu że byłeś przez kilkadziesiąt lat donosicielem na UB, oraz członkiem ORMO, znienawidzonym przez wszystkich mieszkańców blogu w którym się gdnieździsz wraz ze swoją patologiczną rodziną. Twoje dzieci znajdują sie w poprawczaku na skutek kradziezy i włamań, córka jest jedna z najbardziej pracowitych, ale zarazem najbrzydszych pracownic tandetnej agencji towarzyskiej, żona zapiła się na śmierc z powodu marskości wątroby i częstych pobić przez męża.
    Twój bohaterski życiorys nikogo nie obchodzi, bo wszyscy blogowicze wiedzą co myśleć o takich antykomuchach, którzy ciagle wysadzają pociągi.
    No i jak się teraz czujesz , kiedy już znamy Twoją teczkę ?

  74. Ciekawe, czy jest w tym naszym pięknym kraiku polityczne dno, od którego się kiedyś będzie można wreszcie odbić. Obawiam się, że nie, bo my wieśnaictwo mamy chyba wpisane w geny. Cieszy reakcja reżysera Krauzego na brunatną TVP, ale dlaczego tak późno? Gdzie byli intelektualiści, jak Kaczyński powierzał MEN brunatnemu Giertychowi? Prostestowały tylko dzieciaki, tak jak umiały. Ale może wreszcie nadszedł czas wyraźnie powiedzieć basta na to, co się tu wyprawia. I na obwieszanie medalami plugawych piersi.

  75. Poniewaz z cala pewnoscia czekaja nas kolejne szczyty , prosimy o nie skladanie kondolencji .

  76. Dwadziescia zmarnowanych lat, jak chce Teresa Stachurska. Szkoda, ze tak latwo i taktownie zapomina Pani o tym, w jakim stanie pozostawiono Polske zanim zaczeto naliczac obecne 20 lat.

    W swoich ksiazkach, ktore wyjechaly razem ze mna (lub potem dojechaly) znalazlem pozycje pt. „Biale plamy” w cyklu „Reporterska Aukcja Zdarzen” i wydana przez Oficyne Literatow „Roj” w 1989 roku. Mam tom trzeci tego cyklu. (ISBN 83-85049-05-3). W nim znajduje sie artykul Macieja Ilowieckiego pt. „W cieniu i na wulkanie”. Artykul przedstawia obraz spoleczenstwa polskiego drugiej polowy lat 80-tych, a wiec po 40 istnienia peerelu, po 40 zmarnowanych latach jesli chce sie uzywac Pani jezyka. Obraz zbudowany jest na podstawie kompleksowych badan socjologicznych i statystycznych, jakie prowadzily rozne instytucje oraz centra naukowe Polski, od GUS-u i CBOP-u (to ostatnie wtedy jeszcze pod dyrekcja plk Kwiatkowskiego) po wydzialy socjologii i antropologii roznych uniwersytetow. Fascynujaca lektura, prosze Pani. Wiele tlumaczy jesli chodzi o zjawiska, ktore obserwujemy dzis, a za ktore wina obardza sie tylko i wylacznie… „20 zmarnowanych lat”.

    Chce Pani o mieszkaniach ? Prosze bardzo, oto cytat z Ilowieckiego.
    Kwestia mieszkaniowa jest calkowita tragedia – na mieszkanie w Warszawie czeka sie … 56 lat, w innych miastach 50, 28, 25 i 14 (Autor widocznie nie znal Suwalk, Pani Tereso – uwaga moja). Jesli w 1970 roku pelnoletnich mlodych ludzi czekajacych na mieszkanie bylo 370 tys, to w 1982 r bylo ich juz 1 635 tys.

    Tyle Ilowiecki. Nawet jesli podzielic okres oczekiwania przez dwa, to Warszawa ciagle czeka wiecej niz… 20 lat na mieszknie. Magiczna liczba, co ? Nie znam ile osob oczekiwalo na mieszkanie w roku 1989, w roku, od ktorego zaczyna Pani naliczac „20 zmarnowanych lat”. I nie chce tej liczby ekstrapolowac, choc znajac wspolrzedne swoch punktow na osi mozna latwo obliczyc prosta, a wiec i wspolrzedne punktu „1989” jesli chodzi o liczbe oczekujacych na mieszkania.

    Nie mniej warto zastanowic sie – i moze Pani zna odpowiedz ? – w jaki sposob w ciagu 20 lat wybudowac mieszkania dla wszystkich, oczyscic zruinowane srodowisko naturalne, zreorganizowac gospodarke, zajac sie zacofana infrastruktura – i tutaj mozna jeszcze dlugo, a wszystko majac do czynienia ze zdewastowanym socjologicznie i biologicznie spoleczenstwem, ktore wyprodukowal po 40 latach swego istnienia peerel ? Byc moze nie 20 lat, ale 40 ? 60 lat ? Dwie generacje ? A moze po prostu cud ?

    Prawdopodobnie spadna na mniej gromy za to, co napisalem powyzej, ale uspokajam: cierpliwosci. Usiade i przepisze glowne elementy artykulu Ilowieckiego, bo jest to ciekawa i kompleksowa fotografia stanu Polski zaraz przed Przelomem.

    I byc moze wtedy te dwadziescia lat okaze sie nie az tak tragicznie zmarnowanymi, jak To raczy Pani sugerowac.

    Pozdrawiam.

  77. Genialany wpis 1956 z 4.o4 z godz. 08.19

    Toż to sama kwintesencja postsolidarnościowej wizji Polski i Polaków.
    Alsolwent się myli. 1956 ma prawo przemawiać z wyższością , pomawiać i wyzywać. Toż to najprawdopodobniej, jeden z tych anonimowych herosów, którym 13 grudnia roku pamiętnego odebrano Teleranek.
    Wstrząs u przedszkolaka był tak wielki, iż pierwszy i ostatni raz w swoim życiu zdobył sie na akt bezprzykładnego bohaterstwa i opluł reżymowy telewizor. Wrzask jego słusznej krzywdy obudził mu zbyt wcześnie ojca a ten spuścił srogie manto latorośli, tak bolesne, by zapewnić synowi zaszczytne miejsce w panteonie represjonowanych przez stan wojenny.
    Wniosek:
    Nie wono zabraniać bicia dzieci! Bywa, że taki akt przemocy rodzicielskiej, to najlepszy kapitał na życie w III/IV RP.

  78. Torlin (@ 9:00),
    Kawa na lawe – ja nie porownuje Tuska do Hitlera, lecz wysmiewam, dokladniej nazywam blazenada czyjes (Kropkozjada bodajze) porownanie PO do NSDAP. PO jako partia wladzy, to kolejne stwierdzenie. Tusk jest satrapa – to jest Twoje. I w duchu wypowiedzi Jacobsky’ego, one tchna naiwnoscia. Satrapa zatem jest rowniez Obama (wycial H. Clinton) i Merkel, Sarkozy i Brown (wycial T. Blaira), Stephen Harper i kazdy inny przywodca kraju. Wam tam w kraju wyrosl wrzod, pardon, przekonanie, ze premier rzadu to musi co 15 minut konsultowac sie i dopraszac o zgode na wprowadzenie czegokolwiek, taki byl Pawlak, taka sytuacje mial Bielecki, Buzek, tak chciano ustawic Millera. To jest jedna z post-feudalnych manii, miec jak najslabsza z mozliwych wladze wykonawcza, bo a nuz komus na jakis odcisk ona nadepnie.

    Tusk nie jest wzorem premiera w moim rozumieniu. Jego populizm, wrecz andronizm w trakcie debat przedwyborczych budzil moja odraze. Ale zdaje sobie sprawe, ze jest ograniczany na wiele sposobow i musi odgrywac swoja role w ten a nie lepszy sposob. Tusk jest za slaby, za malym jest satrapa, a PO nie ma przeciez wiekszosci do rzadzenia, jest daleka od 60% miejsc w Sejmie, nie ma ona takiej wladzy jak np. Labour Party czy demokraci w USA. Wiec o co chodzi?

    Jacobsky,
    P. Stachurska jest propagandzistka i niepocieszona aktywistka, zdaje mi sie. Wystarczy zajrzec do statystyk konsumpcji i poziomu zycia w Polsce teraz i 20 lat temu, statystyk jakosci zycia w sensie ONZ-owskim, bowiem umieralnosc niemowlat znaczaco spadla, wydluzyl sie spodziewany czas zycia (ale co to za zycie, powie p. Stachurska), przerozne poziomy konsumpcji wzrosly sporo, albo znacznie, o pardon, masla i tluszczow zwierzecych konsumuje sie mniej, i miesa wolowego z koscia. O ilez wzrosla liczba samochodow i urzadzen agd, to sa nieporownywalne swiaty, PRL i III RP. Mieszkania: ja mialem otrzymac lokatorskie mieszkanie spoldzielcze w wieku 36 lat, dzisiaj dziecie moich kuzynow wprowadzaja sie do wiekszych mieszkan i domow w wieku srednio 30 lat, nie wszyscy oni maja wyzsze wyksztalcenie, kuzyni moi podrozuja doslownie po calym swiecie, dla nas wyjazd do Budapesztu byl spora eskapada, zas do Wiednia najczesciej podroza w jedna strone. Ankiety wskazuje ogromny i statystycznie b. znaczacy wzrost zadowolenia z zycia. Wystarczy sobie przypomniec zniechecenie lat stanu wojennego, albo nawet ten stan wewnetrznego napiecia w latach 76-80, gdy w Radomiu i Ursusie pedzono „warcholow podbuzonych przez imperialistow”, ten wlasnie jezyk wraca, pojawia sie na blogu en passant.

    Jacobsky, to co oni wypisuja to blazenada dla zabicia wolnego czasu, ktorego maja w nadmiarze, albo na wczesnej emeryturze, albo gdy im sie po prostu nie oplaca pracowac w tym obrzydliwym kapitalizmie. Kapitalizm ma to do siebie, ze placi za prace „spolecznie uzyteczna” – ten termin z poznej teorii ekonomii socjalistycznej jest wygodnie zapomniany. „Obrzydliwy” rynek mowi, potrzebne sa wytwory takie a nie jakies lizakowe elaboraty. Ale tak mysli coraz mniej osob, jedynie coraz bardziej starzejaca sie klasa prozniacza jako pozostala po realnym socjalizmie. Oraz wiecznie i szalenie mloda Magrud.

    pozdrawiam,
    – T.O.

  79. Torlin 9.00
    No i na naszych oczach Torlin tworzy prawicowa koalicję razem z Jacobskym i Anca któr jak wiadmomoliczy sie [potrójnie ! Gratuluję !
    Ale Tusk to żaden satrapa. To po prostu nieudacznik , facet znacznie głupszy niż żeśmy mysleli. Nie zna sie ani na ekonomii -jego idole to Bielecki, Gilowska Rostowski i Balcerowicz, ani na infrastrukturze ( jest już pewne że spieprzy przygotowania do Euro 2012 – nie bedzie autostrad , dróg ekspressowych ani szybkich kolei i lotnisk !) Nie ma charakteru, bo juz poddaje się biskupom w sprawie in vitro i wychowania seksualnego w szkołach a w dodatku nie umie sobie poradzić ani z Kurtyką, ani z Frafałem ani z tym małym facetem który siedzi w pałacu namiestnikowskim i kompromituje NAS PRZED CAŁYM ŚWIATEM oraz jego hiperagresywnym bratem!
    Chyba mamy go już dość ?
    Trzeba szukać kandydata na prezydenta i jakiejśc porządnej partii do rządzenia w naszym kraju !

  80. Jacobsky,
    Oczywiscie, nikt tego nie neguje, ze w kapitalizmie sa nierownosci i napiecia. Sa niesprawiedliwe nierownosci i niepotrzebne napiecia – ich ocena i propozycja alternatywnego rozwiazania zalezy od pogladow i jest przedmiotem lepiej lub gorzej prowadzonych demokratycznych dysput i procesow. Efekt nie jest idealny, idealnosc jest niedosciglym wzorcem, jak to w zyciu. Ale idea „sprawiedliwosci spolecznej” nie jest najwazniejszym, ani najpopularniejszym wzorcem. Ludzie chca rowniez postepu materialnego i duchowego wywodzonego z roznych form nierownosci. Popularne sa teoryjki o wyzszosci szczescia duchowego nad przyjemnoscia z konsumpcji, ale latwo jest je snuc w 2009 roku, gdy przecietna dlugosc zycia jest 2 razy wieksza niz 100 lat temu. Jakze latwo jest zapomniec o postepie materialnym.

    W Polsce w 2009 roku sa nierownosci i jest bieda. Ale nalezy zdac sobie sprawe z przyczyn. W duzym stopniu te nierownosci instnialy 20-30 lat temu, tyle ze byly ukryte, niemierzalne, nie objete przekazem medialnym. Struktura ludnosci i jej zarobkowania zostala stworzona przez dawne lata, nieco tylko zmieniona przez PRL, a bylo to 30-40% ludzi utrzymujacych sie z rolnictwa. Juz teraz ta proporcja zostala przez III RP i jej ekonomiczny rozwoj powaznie zmniejszona, ale nadal jest Polska w tyle ze Europa, nawet daleko za Grecja, Portugalia, nawet za Albania. A to odbija sie na statystykach nierownosci, powoduje cale polacie zastoju i biedy. Stamtad nie wychodzi mlodziez na podboj konkurujacego swiata, to wina przestarzalego systemu edukacji. Lewica nic nie zrobila, aby te sytuacje poprawic, lecz dbala o swoj zasciankowy, znp-owski interesik. Oczywiscie we wspolpracy z ambona. Sa regiony zaniedbania i zaniechania modernizacji, kapitalizm prze na nie, ale one sie nie daja. Publiczne dobro to nieodlaczna czesc wolnosci osobistych i instytucji obywatelskich, a to sa cechy najlepiej krzewione w liberalnym kapitalizmie, moze tylko w nim, bez niego bylyby nieznane.

    Pozdrawiam zaharowanych inteligentow. Blog jest jeden – en passant.
    – T.O.

  81. Yacobscy,
    Można i tak, a można posługiwac się danymi z roczników statystycznych.
    Lata siedemdzisiąte ubiegłego wieku, to okres kryzysu w gospodarkach krajów kapitalistycznych. Do polski to spowolnienie dotarło dopiero w 1979 r.
    Rok poprzedni był rekordowy np. pod wzgledem ilości oddanych do użytku mieszkań : ponad 270 tys.
    Rekord ostatniego dwudziestolecia padł w 2007r. Zamknął sie liczbą 165 tys. nowych mieszkań. Warto dodać, że to osiągnięcie zawdzięczamy spekulacyjnym zakupom z zagranicy.
    Za średnią pensję mozna było w tym roku nabyć 1/3 m2. Te relacje po 1989 r. stale sie pogarszały. Ale jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to notowano rekordy zapaści na rynku budownictwa mieszkaniowego(64 tys. wybudowanych mieszkań) te relacje wynosiły 1,5 m2 za średnią płacę.
    Pomijając skalę zniszczeń wojennych, na poziom zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych w PRL- istotny wpływ miała także skala migracji ze wsi do miast. U progu PRL 60% obywateli mieszkało na wsi. W 1989 tylko 40.
    Przez ostatnie dwadzieścia lat wskażnik urbanizacji nawet nie drgnął.
    A przecież, jest on istotnym wyznacznikiem rozwoju kraju.
    Od kilku lat w oficjalnych raportach OECD i UE niski poziom zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych i brak dostępu do mieszkań wykazywany jest jako jedna z podstawowych barier rozwoju dzisiejdzej Polski.
    Dzięki energii i kompetencji PO w sprawach gospodarczych od pażdziernika 2008 r. rynek budownictwa mieszkaniowego skurczył się w Polsce o 80-85%. Pod wzlędem zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych jesteśmy na najniższym w UE poziomie. Sektor publiczny praktycznie nie istnieje. Rząd i władze polskich miast nie podjęły jakiejkolwiek interwencji, pomimo, iż z dnia na dzień rynek budownictwa mieszkaniowego przestał w zasadzie w Polsce istnieć.
    A w Warszawie nawet w gorszych, na skutek m.in. restrykcji gospodarczych w latach osiemdziesiątych czas oczekiwania na mieszkanie nie przekraczał 20 lat. Ten stan rzeczy zmuszał wielu młodych ludzi do zarobkowej emigracji. Pod tym względem nic sie nie zmieniło. Dziś niemożność zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych jest jednym z głównych powodów emigracji. Nawet jej skala jest podobna.

  82. Do wypowiedzi Jacobsky’ego (2009-04-07 o godz. 14:12) chciałbym dodać, że w minionym 20-leciu między innymi doprowadzono do użytku większość tych mieszkań, które stawiano (nie mylić z budowaniem) w tempie 300 tys. rocznie.

  83. Adam,
    Masz rację. Winą za ostatnią awanturę nie sposób w równym stopniu obciążyć premiera i prezydenta. Albowiem, kiepskie jak zykle reakcje Kaczora sa tylko reakcją, na bezprecedensowy atak Tuska.
    A jeżeli chodzi o nasze relacje z nowym szefem NATO, nic nam gorszego przydarzyć się nie mogło, jak wezwanie Chlebowskiego, jakby nie było szefa parlamentarnej reprezentacji rządzącej partii, do postawienia prezydenta przed Trybunałem Stanu za poparcie dla jego ( Rasmussena) kandydatury.
    Jeżeli nie widzisz skandalicznej prywaty w działaniach Tuska i jego ministrów, polegającej na wykorzystywaniu polityki zagranicznej do niszczenia i ośmieszania kontrkanydata w wyborach prezydenckich, to jesteś po prostu ślepy.
    Zwłaszcza, że Tusk w sobotę rano wyrażnie zarzucił prezydentowi utrącenie kandydatury Sikorskiego, mimo, iż ten nie kandydował.
    Do tego, jak wynika z mętnych tłumaczeń ministrów, próbowano skłonić prezydenta do strzelenia demokratyczno – narodowego focha podczas szczytu. Zastawiono tym samym na niego pułapkę i wywołano skandal, odnotowany, zapewne skrupulatnie w obcych ambasadach i w pamięci Rasmussena.
    Moim zdaniem, nawet gruzińska wyprawa Kaczora tak nam nie zaszkodziła, jak ostatnia awantura, której jedynym celem była zaledwie dalsza dyskredytacja Lecha Kaczyńskiego.
    Szanowny Adamie, istotą całej polityki obecnego rządu i chyba jej nadrzednym celem jest prezydentura dla Tuska i antypisowska krucjata, połaczona z zadziwiajacą abolicją dla korupcyjnych wyczynów Ziobro i Kamińskiego. Jeżeli tę politykę osadzimy w realiach światowego kryzysu gospodarczego i załamania się globalnego systemu finansowego, to oczom naszym i umysłom ukaże się prawdziwy obraz Tuska i jego kamaryli.
    I zapewniam Cię , że będzie to obraz Doriana Greya. A widok ukarze się nam ohydny. Dzieciom, zatem proszę zasłonić oczy.
    Jedynym ratunkiem dla Polski jest odrzucenie obu prawicowych warchołów.

  84. Ok, magrud,

    Ilowiecki klamie, a Ty mowisz prawde. Jak zwykle: to ktos inny krecie.Poczekaj, ciepliwosci. Beda cyferki i wskazniki, i to jako suma tendecji istniejacych w peerelu przez ponad 40 lat trwania tej formy ustrojowej.

    Artykul Ilowieckiego ma te zalete, ze nie jest on skazony 20-letnim okresem, co do ktorego mozna miec rozne opinie. Ilowiecki pisal…20 lat temu, na Przelomie, robiac, na podstawie dostepnych statystyk oraz opracowan socjoligicznych przekrojowa fotografie stanu Polski u schylku peerelu. Wtedy nawet Ilowiecki nie wiedzial jak potocza sie sprawy w Polsce, bo wciaz byl to czas referendum z jesieni 1987, referendum na temat zmian w zarzadzaniu gospodarka, reform, itp.

    Ty piszesz dzis o PO jako argument podobny do uzytego juz przez Kropkozjada „A dzisiaj tez Murzynow bija”. A wiec powtorze raz jeszcze (rowniez za T.O. 16:18): wiem, ze teraz bija. problem w tym, ze Ty magrud, oraz inni, ktorzy sluchaja Ciebie dosc bezkrytycznie twierdzicie, ze wszystkiemu winny jest kapitalizm, czyli OSTATNIE 20 lat, zas poprzedzajace je czterdzistopieciolecie byly chwalebna epoka, puszczona w niwecz przez styropian, liberalow, i innych siedem plag politycznych, jakie spadly na Polske.

    Powiem Ci szczerze, i sa na to dowody na tym i innych blogach P, gdzie wystepuja ciagle pod tym samym nickiem: peerel nigdy mi nie ciazyl, to moj kawal zycia (wciaz ponad polowa), z ktorym doszedlem do ladu, ktory pogrzebalem, zachowujac jak najlepsze wspomnienia indywidualne. „Dzieki” Tobie (i Twoim rezonatorom) moj pokoj zawarty z peerelem zostal naruszony, zostalem zmuszony wykopac tego zgnilego trupa i zrobic mu autopsje, dlatego ze cuda, jakie Ty opowiadasz po prostu nie mieszcza sie w tym, co mozna nazwac obiektywnym spojzeniem na historie.

    A wiec bedziesz miala spojzenie. Moim zdaniem – obiektywne, bo nieskazone terazniejszoscia. Poczekaj. Przepisanie artykulu Ilowieckego zajmie troche czasu, ale warto bedzie – gwarantuje.

    Pozdrawiam.

    Jacobsky
    (pisownia orginalna nickow jest wyrazem szacunku, magrud)

  85. jasny gwint,

    zwinąłeś mi temat wrzucając wpis o eseju historycznym Balcerzaka opublikowanym w Gazecie. Dodam więc tylko mało znaczący szczegół, którym autor zilustrował swoją tezę o zbędności RP na mapie Europy.
    Weźcie sobie państwo mapę Europy i zwróćcie uwagę jaka stabilizacja zapanuje w naszej części kontynentu, gdy wymaże i przesunie się granice terytorium kraju będącego rozsadnikiem międzynarodowych intryg i ambicyjek mocarstwowych (tzw. mocarstwo regionalne).
    Ten przykład autora eseju uzmysłowił mi, że pragmatyczni Czesi woleli swoje ambicje polityczne zredukować do minimum byle żyć dostatnio i w niepodległym kraju.
    To co dzieje się obecnie na scenie politycznej świadczy o agonii moralnej i politycznej tej władzy. Formacja solidarnościowa już dawno się wypaliła (widać to szczególnie było w latach rządów AWS-u). Nie chcę na tym blogu licytować się z innymi, która ze zwaśnionych stron sporu politycznego jest gorsza od drugiej, skoro całkiem poważnie na innym blogu pisałem, że trzeba obowiązkowo wprowadzać badania stanu zdrowia (w tym badania psychiatryczne) kadydatów do nawyższych stanowisk w państwie. Moim zdaniem nie została także rozliczona karnie sprawa tzw. casusu Cimoszewicza. W jej wyniku lider PO byłby w najlepszym razie wykluczony z polityki na zawsze.
    W Polsce, obecnie miotająca narodem od ściany do ściany, formacja postsolidarnościowa nie byłaby w stanie utrzymać się przy władzy, gdyby nie wsparcie wszechmocnego KK. Zapewne Adam Michnik, który był w latach siedemdziesiątych ubw. intelektualnym konstruktorem sojuszu politycznego kościoła i opozycji demokratycznej, liczył tylko na (koscioła) wsparcie w okresie walki z acien regime i w nagrodę zwiększenie jego roli w życiu spolecznym. Jednak życie pokazało, że nowe partie nie mają struktur i nie są zakorzenione społecznie. Wszystko więc, co dotyczy losu partyjek solidarnościowego wylęgu jest w rękach hierarchów i proboszczów. Dlatego mamy taką wzajemność ze strony nawiedzonego zaciągu solidarnościowego, który nie móglby istnieć bez wsparcia różnej maści rydzykow. Dobrym przykładem zależnośći od poparcia hierarchów był ślub kościelny Donalda Tuska wzięty, po 27 latach pożycia, w czasie trwania prezydenckiej i parlamentarnej kampanii wyborczej.

    Kościól opócz różnych beneficjów materialnych, mimo że jest strukturą obecego państwa, ingeruje także w personalną obsadę różnych wysokich stanowisk w państwie, np. Gronkiewicz – Walz, czy też wsparcie Lecha Wałęsy w pierwszych wyborach prezydenckich (w drugich nie było wsparcia i wiemy czym się to skończyło). Jeszcze gorszym zarzutem pod adresem kościoła jest jego fobia wielowiekowego wpajania narodowi antysemityzmu, ktory szkodzi temu krajowi spychając go na arenie międzynarodowej do roli państwa wyznaniowego.
    Moim zdaniem istnieje silna tendencja nurtu solidarnościowego do wzorowania się na przedwojennej sanacji, która dała nam m.in. sfałszowane wybory, nędzę, Berezę Karuską, wcześniej zamach stanu i wielokrotną śmiertelną masakrę protestujących robotników. Regułą jest, że tak są sprawowane autorytarne rządy, zwłaszcza w biednych i zacofanych krajach.
    Jeżeli się chce wyciągnąc konstruktywne wnoski z historii dla poobijanego narodu, to nie należy mówić, że Piłsudzki był cacy, a Jaruzelski wręcz przeciwnie itp.
    Moim zdaniem, gdyby świat nie wszedł w okres przegrupowania sił, a wcześniej Polska nie wstąpiła do NATO i Unii Europejskiej, to obecenie rządzące krajem największe ugrupowania polityczne (demokratycznego chowu) nie oparły by się pokusie zafundowania Polakom, za takie gadanie jak na tym blogu, czegoś ostrzejszego niż był tzw. internat w latach osiemdziesiątych ubw.

    P.S.

    Ze zdumieniem spostrzegam, że nie zabrał dotychczas w dyskusji na blogu mój ulubiony blogowicz, MA.
    Zawsze zaczynam przegląd na blogu od jego błyskotliwych i wyrafinowanych tekstów. Sądziłem, że jego lewicowa dusza nie przepuści takiej okazji do zademonstrowania swojego stanowiska.
    Widocznie nie doceniłem jego przenikiwości politycznej.

  86. absolwent,

    nie jestem ani prawicowy, ani lewicowy. Dawno wyroslem ponad takie podzialy, czego i Tobie zycze.

    To ulatwia miedzy innymi samodzielne myslenie.

    Pozdrawiam.

  87. Telegraphic Observer,

    zgadza sie. I dlatego naprawde przelala sie doza cierpliwosci, zawzialem sie i zrobie uzytek z tego, co zebral Ilowiecki ponad 20 lat temu. Nawet wtedy prowadzono rozne ciekawe badania. W koncu system tez chcial wiedziec prawde o tym, w jakim stanie znajdowal sie kraj w przededniu zmian, jakie wtedy wisialy w powietrzu, choc nikt jeszcze nie mogl przewidziec ich kierunku. Z „roznych przyczyn” ( 😉 )nie dzielono sie z ogolem wynikami tych badan. Bezpieczniejszym byl i lepiej docieral do Kowalskiego „Polakow portret wlasny” w formie objazdowej wystawy obrazkow – pamietasz ?

    Material, ktorego zamierzam uzyc to nie ilosc lodowek na glowe mieszkanca czy ilosc metrow kwadratowych, ktora mozna kupic za srednia pensje (zwlaszcza jesli pamieta sie mechanizm sprzedazy mieszkan w peerelu, walute, ktora obowiazywala przy tego typu transakcjach oraz jej stosunek do oficjalnych zarobkow – taka mala uwaga do tekstu magrud), ale tendencje i zmiany demograficzne, biologiczne (!), socjologiczne, swiatopogladowe oraz zmiany w sferze motywacji, a wszystko na za piec dwunasta przed Przelomem, o ktorym my wiem, ze mial miejsce, ale wtedy tej wiedzy nikt nie mial. Lodowki czy telewizory to naprawde akcesoria dugorzednej wartosci.

    Pozdrawiam.

  88. Szanowna(y)Aleydis :(2009-04-07 o godz. 12:49)

    Jako osobnik, który wieśniactwo musi mieć wpisane w geny ponieważ jednym z celów mego zawodowego życia było zarobienie tyle, bym mógł betonową termitierę opuścić i zostać wieśniakiem i z czego jestem ogromnie zadowolony, pozwalam sobie zgłosić pewne wątpliwości.
    Zastanawiam się na jakiej podstawie ceniony przeze mnie reżyser twierdzi, że w telewizji publicznej miał miejsce brunatny przewrót. Jeżeli tylko na podstawie tego, że (p.o.) prezes Farfał jako nastolatek, może w młodzieńczej głupocie, miał okres fascynacji o zabarwieniu nacjonalistycznym? – to jak na mnie, to trochę mało. Byłbym skłonny przyjąć ten apel Krauzego, gdyby Krauze był zdecydowanie bardziej konsekwentny i jednocześnie zaapelował o bojkot B16, którego przynależność do Hitlerjugend powinno w takim razie ubrunatniać jego białą, pozorująca niewinność sukienkę i dekielek. Ale na to już p. Krauze i podobno popierającego go p. Wajdy (który wg nieodżałowanego Melchiora Wańkowicza zawajdał nam historię) nie stać.
    Uważam, że ta kolejna nagonka na Farfała to pokłosie wpuszczenia do TVP Ganleya – i tyle. TVP była już w różnych rękach, po pampersach i Kwiatkowskim był Dworak, Wildstein i Urbański. Powiedzmy sobie gorzką prawdę, od czasów Kwiatkowskiego TVP schodzi na psy i zaczęła dogorywać za Urbańskiego. Nie sądzę, by Farfałowi udało się tę upadającą a ważną instytucję uratować ale twierdzenie, że ją ubrunatnia,, bo wprowadza tam swoich, czyniąc tak zresztą jak wszyscy poprzednicy, to chyba przesada. Telewizja Farfała, to nie moja telewizja, moja skończyła się na Kwiatkowskim i obciążanie tylko Farfała za stan TVP jaki mamy dziś jest IMHO przesadą.
    Niektórzy twierdzą, że Ganley, to finansowany przez CIA agent a blogowy sąsiad gospodarza, red. Szostkiewicz pisał w zeszłym roku – „Rosji nie zależy na silnej Unii, ani na Unii wydolnej, bo Rosja – jak USA – woli robić politykę bilateralną, w której może mieć lepszą pozycję przetargową niż kiedy trzeba rozmawiać z całą Unią, a tak by było, gdyby „Lizbona” weszła w życie i udało się wreszcie zacząć budowę wspólnej polityki zagranicznej, obronnej czy energetycznej. W takim ujęciu Ganley odegrał rolę, jaką odgrywają agenci wpływu. Wpływu rosyjskiego”.
    Wniosek mój – Fafał jako przeciwnik powstania Związku Socjalistycznych Republik Europejskich – jest agentem wpływu, rosyjskiego i amerykańskiego jednocześnie i musi za to zapłacić, czyli korzystając z frazy jednego z blogów gospodarza: „FARFAŁ – WON”!!!
    Jednak ja, mający wieśniactwo w genach, z pewnością trzeciego maja wybrane programy TVP będę oglądał, bo nie widzę specjalnej różnicy między TVP Farfała a Wildsteina czy Urbańskiego, więc skoro ich telewizję oglądałem….
    Pozdrawiam.

  89. Magrud i Jacobsky,

    Porównując ekonomiczne zjawiska w III RP i I PRL trzeba być realistycznym, szczególnie w kwestii cen, gdyż w PRL większość cen była ustalana urzędowo, w tym ceny mieszkań. Porównujmy to co porównywalne, a nie przysłowiowe apples and oranges. Wiele towarów można było kupić za dwie, albo więcej cen, z przydziału jedna cena, z przedpłat druga cena, komercyjna trzecia cena, w peweksie czwarta cena, a na wolnym rynku piąta cena na ten sam produkt, czy to fiat 126p, czy szynka bez tłuszczu, schab z kością, bananowa odżywka dla dzieci, akumulator do samochodu, cement, itd.

    Wolnorynkowa cena segmentu pod Warszawa w roku 1978 wynosiła od $120 w górę za metr kw. (sięgając $150 i $200). Czyli było to wówczas 5-8 miesięcznych zarobków. Czy teraz cena metra kw. w segmencie pod miastem, w Białołece lub Piasecznie, przekracza 15000 złotych?

    W PRL-u ceny mieszkania własnościowego-spółdzielczego były niższe od wolnorynkowych. Polityka państwa przewidywała, że mieszkalnictwo musi być dotowane, aby pracujący obywatel nie wydawał zbyt dużego procentu swoich zarobków na mieszkanie, bez oglądania się na rzeczywisty koszt budowy. Jednocześnie prowadziło to do rozlicznych reglamentacji. Przydział wynosił 7 m.kw. na osobę, nauczyciel dostawał dodatkowe 7, rodzina bezdzietna z założenia płodna dostawała dodatkowe 7 na spodziewane dziecko, jeszcze można było sobie dokupić dodatkowe 7. Siedem metrów to było jedno M. Mieszkania “kupowało” sie na M, ja miałem dostać M-4, zdaje się podniesiono wskaźnik M do 11 metrów, zatem 44 metry kw. (Tak sie zlozylo, ze wczesniej zamieszkalem w 88 m kw w Toronto, na ich wynajem wystarczala 1/4 mojej poczatkowej pensji). Oczywiście nie było w PRL-u kredytów hipotecznych, to kupujący kredytował sprzedawcę wpłacając udział na dziesiątki lat wcześniej.

    Oczywiście mieszkanie w wielkiej płycie ma ogromne walory społeczne, wobec zindywidualizowanego stylu życia burżuazji III RP.

    Pyta Magrud – dlaczego nie ma budownictwa komunalnego, sektora publicznego? Ano aby odciążyć urzędników od planowania, zarządzania budową, administrowania mieszkaniami. Twierdzeniom magrud, że rynek się skurczył, a w następnym zdaniu, że w “zasadzie przestał istnieć” kłam zadaje internet. Wystarczy wklepać MIESZKANIE, ewentualnie nazwę geograficzną w kraju, i już tysiące ofert. Rynek wtórny, deweloperzy, przedziały cen, lokalizacje – może słowo rynek znaczy co innego w krainie Magrud?

    Hamulcem dla rozwoju jest słaba mobilność mieszkaniowa – to fakt. Ale na przeszkodzie stoją rozliczne przepisy, prawo loaktorskie, które ogranicza rozwój inwestycji typu lokatorskiego, na wynajem, albo regulacje pozyskiwania terenów. Tu są rezerwy, o nich od lat pisze prasa z “Polityką” na czele. I co? Niewiele się zmienia. Liberalna PO może by i chciała, przynajmniej tak deklaruje, ale coś stoi na przeszkodzie. Niemoc Tuska, jego nieudaczność i głupota, czy raczej opór polskiej materii?

    -T.O.

  90. absolwent (WUML-u), 9:58: Piękna autoprezentacja! Spodziewałem się, że miałeś trudne dzieciństwo, ale żeby aż tak? 🙂

  91. Apel do blogosfery!!!!!!!!
    Podworkowa wojna: nadal panujacy tu podworkowy styl panujacej w tej, na szczescie wirtualnej sferze Magrud, TeSt oraz wielbicieli i wielbicielek. Lizak wracajacy do pejoratywnych zdrobnien w tenorze jak zwykle antysemickim (dla przewrazliwionych:ksenofobicznym) i nikt na ten podworkowy styl nie reagujacy: oto obraz po lekturze ostatnich i przedostatnich wpisow. Pozdrawiam wiec towarzystwo samoadoracji przy pomocy przedatowanych rocznikow statystycznych z cieplego Krakowa.
    MA
    PS
    Szanowny P. Stychowski: w dalszym ciagu nie rozumiem odpowiedzi: wynika to oczywiscie z mojej nieznajomosci kodu. Ma Pan oczywiscie racje co do gluposti. Zwracam sie do Pana z pytaniem: SKAD PANI TERESA STACHURSKA I MAGRUD CZERPIA SWOJE SAMOZADOWOLENIE I WIEDZE POWSZECHNA.
    Prawdopodobnie wiem co Pan mysli: kazdy czerpie swoje samozadowolenie z sobie li tylko znanych zrodel i sobie li tylko znanymi sposobami.

  92. magrud pisze:
    2009-04-07 o godz. 16:25
    Pytanie do Magrud: ile jest mieszkan w Polsce lokatorskich i prywatnych? I tak moglibysmy rozmawiac bez konca pozostajac lub zostajac wiecznie wczorajszymi.
    MA

  93. Szanowny Panie Bobola,
    wiem, ze stac Pana na wiecej i dlatego prosze o wytezenie, natezenie staran celem b. adekwatnego opisywania stanu rzeczy. Ksenofobia nie ma nic wspolnego z akademickim postrzeganiem rzeczywistosci.
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    W S. bylo naprawde ciekawie, w Baden Baden ciekawiej, pp prostu termy po remoncie.

  94. magrud pisze:
    2009-04-07 o godz. 16:25
    Dziwi nie, ze Magrud zapomniala o miodem i mieszkaniai plynaczmi Ziemiami Zachodnimi, o ktorych tak pieknie Magrud pisala.
    MA

  95. p.s. Myli sie rowniez Magrud w kwestii urbanizacji. Wysoka urbanizacja mieszkalnictwa nie jest zadnym celem, ani wskaznikiem jakosci zycia. Wprost przeciwnie, ludzie wola mieszkac na przedmiesciach, w Polsce odbyl sie ruch ludnosci na wies. Mieszkanie na wsi nie oznacza wcale prace na roli, mieszkanie w miasteczku pozwala zarobkowac w branzy wysokich dochodow, wiele miejsc pracy przenosza sie poza miejskie centra.

    Wystarczy przejechac sie pod duze miasto, majac w dobrze zakonserwowanej pamieci obraz sprzed 20, nawet 15 lat. Ilez tam pobudowano, magazyny, stacje benzynowe, knajpy, zajazdy, wytwornie. Ide o zaklad, ze przy drodze od dw. zachodniego do Pruszkowa stoi 10 razy wiecej budynkow niz 20 lat temu. Albo wies podkrakowska w trojkacie Wieliczka-Bochnia-Myslenice. Drog asfaltowych jest 10, albo 20 razy wiecej niz 20 lat temu. Po nich komunikacja prywtanych busikow do wsi i przysiolkow, gdzie dawniej diabel mowil dobranoc. A gdy sie jedzie tym busikiem, ilez nowych domow, przed domami audi i benze, zabudowa w stylu alpejsko-slowianskim. Jest doprowadzona biezaca woda. Czy to budownictwo prywatne w ramach 40 procent ludnosci „wiejskiej” ujmuja statystyki?

    A ten wzrost dobrobytu poza miastami w ostatnich latach przybral tempa.

  96. # telegraphic observer pisze:
    2009-04-07 o godz. 15:47

    Wydaje mi sie, ze Pani Stachueska nie chce wiedziec, Lizak rowniez nie, a Magrud chetnie to wykorzystuje.
    Z powazaniem.
    MA

  97. absolwent pisze:
    2009-04-07 o godz. 16:00
    Pamietaj prosze, ze ONI, to MY, Ty i Ja i perzstan prosze myslec wertykalnie.
    Z powazaniem.
    A

  98. # magrud pisze:
    2009-04-07 o godz. 15:46

    Genialany wpis 1956 z 4.o4 z godz. 08.19

    Wniosek:
    Nie wono zabraniać bicia dzieci! Bywa, że taki akt przemocy rodzicielskiej, to najlepszy kapitał na życie w III/IV RP.

    ZARTY MAGRUD JAK ZWYKLE NIEDORZECZNE.

    MA

  99. 1956 pisze:
    2009-04-07 o godz. 08:19

    Tez sie zastanawia, czy to neurotycy na emeryturze, czy psychopaci.
    Z powazaniem.
    A

  100. 1956 pisze:
    2009-04-07 o godz. 08:19

    Tez sie zastanawiam, czy to neurotycy na emeryturze, czy psychopaci.
    Z powazaniem.
    MA

  101. Jacobsky pisze:
    2009-04-07 o godz. 14:12
    Pani Stachurska teskni za swoimi zmarnowanymi latami, po prostu za mlodoscia.
    Z powazaniem.
    MA

  102. # Slawomirski pisze:
    2009-04-06 o godz. 17:30

    Do:Erasmus

    Tacy politycy jacy wyborcy.

    Slawomirski

    DOKLADNIE TCY SAMI.

    MA

  103. murator pisze:
    2009-04-06 o godz. 04:09

    Narrator Murrator!!!!!!!=???????

  104. dagome1 pisze:
    2009-04-05 o godz. 20:14

    Bzdura .Pracowałem w Niemczech wiele lat .Nikt tam nie zna naszego premiera ani prezydenta….
    ZDANIE NIEPRAWDZIWIE. Malo lat pracowales w bibliotece.
    Z powazaniem.
    MA

  105. Az sie chce cos jeszcze dodac do tego przedswiatecznego pasztetu komentarzy blogowiczy!.
    W sytuacji, gdzie w kraju nad Wisla prawie 68% ankietowanych polakow wyraza sie krytycznie o obojgu Kaczynskich IPN i PiS-sie w Palacu Prezydenta RP dochodzi do arcyhonorowania 20-tu pomazancow PiS-u zaangazowanych „naukowo ” w IPN, czyli Prezydent Lech Kaczynski obdarowuje najwyzszymi odznaczeniami panstwowymi za sile i wytrwalosc walki – tylko kogo z kim i kiedy ? Oficjalnie i kurtuazyjnie Prezydent akceptuje IPN-owskie intrygi wzgledem Lecha Walesy,daje swoje NIE wzgledem inicjatywy PO w sprawie IPN i p.Kurtyki.
    Nazajutrz po kolejnym szumie i posmiewisku Strasbursko – Praskim wokol tematu, ktory de facto nie istnial ,wewnetrznie dochodzi do zamanifestowania tego, czego 68% Polakow nie popiera.Jak to mozna nazwac?
    Postaram sie o krotkie zdefiniowanie tj. jest to krotkowzrocznie samozadowolenie sie ideowo-politczne, slepe na otaczajace realia wkraczajace w stadium tzw. onanizmu ideowo – politycznego na oczach calego narodu. Czyli bez kompleskow , samokrytyki, po niby metamorfozie odwolywanie sie do Boga Honoru i Ojczyzny.
    Kto z kim i o co walczyl? Jakos przed 1989 rokiem nie bardzo – nawet w krzakach – nie przypominam sobie tych dekorowanych i tego dekorowanego w czolowce zabiegajacych o zmiany ustrojowe w Polsce. Wiekszosc z nich w tym czasie w pieluchy siurala. A moze dziecinnym moczem tez sie walke prowadzi ( z cieniami wlasnego strachu ).

  106. Sprawy z Sikorskim powoli się uspakajają, chwała Bogu, ale zamieszano potwornie.

    Chronologicznie.

    Rządy dużych krajów europejskich zaczęły rozglądać się za kandydatami parę miesięcy temu. I rozglądały się po całej Europie także na pewno zarówno Kwaśniewski i Sikorski byli w pierwszej puli kandydatów. Warto przypomnieć Polsce że nie było tak że kaźdy pchał swojego t.j że Niemcy chcieli tylko Niemca albo Francuzi że Francuz im się należy.

    Liczyły sie interesy Wspólnoty a nie partykularne krajowe.

    Kwaśniewski odpadł z rozważań jak Polska zasugerowała że ze swojej strony preferuje Sikorskiego, na przekór kraju się w takich sprawach nie idzie. Także Sikorski był kadydatem oczywiście, niedowiarkowie mogą przejrzeć liczącą sie prasę z tego okresu), NYT na przykład).

    W drugiej fazie Sikorski odpadł prawie natychmiastowo z przyczyn oczywistych – jego imprerialny pro-amerykanizm (Europa musi pilnować żeby NATO było wspólnym interesem a nie interesem amerykańskim), ostre odstawanie od dominujących w Europie tendencji politycznych no i ponieważ nie jest to oględnie mówiąc dojrzały czy doświadczony polityk.

    O czym lojalnie powiadomiono Polskę – przeciekami do prasy oczywiście bo inaczej a tak delikatnych sprawach nie można.

    W tym momencie sprawa była efektywnie zamknięta.

    Blamaż Polski polega na tym że pozwoliła ona Sikorskiemu na kontynuowanie kampani w jej imieniu.

    Sikorski liczył w dalszym ciągu na kontakty u neo-con-ów brytyjskich i amerykańskich. Wiadomo Irak, Afganistan, bazy, polskie służby specjalne do ich dyspozycji, innym słowem psie usłużnie „sojusznik”.

    Naiwnie oczywiście bo ci ludzie już efektywnie na śmietnisku historii.

    I na możliwość stworzenia wspólnego frontu wschodnio-europejskiego w jego interesie co równie oczywiście się nie udało. Nie tacy Czesi czy bałtycka drobnica głupi.

    Efektywnie Polska postawiła się w jego imieniu w pozycji warchoła unijnego który dla swojego wąskiego partykularnego interesu skłonny był poświęcić interesy Uni. Co jej wizerunowi w Europie na pewno nie pomoga.

    Taki jest niestety efekt dominacji elementów pro-amerykańskich w polskiej myśli politycznej w IV Rzeczpospolitej. Radzę przeprosić się w końcu z Europą, konie trojańscy kończą i będą kończyć jak wyżej bez względu z jak silną militarnie obcą potęgą się kumają.

    Trybunał Konstytucyjny owszem ale dla Sikorskiego.

    —-

  107. Wyraźnie widać że kandydatura Sikorskiego to była ściema – nic nie kosztowała a mozna było parę drobnych bonusów ugrać. Cały początkowa część komentarza jest niepotrzebna.

    A co rząd ma robić gdy prezydent wrecz sabotuje jego politykę? Czekać aż się wtarabani do URM na posiedzenie rządu i jako pierwsza osoba w państwie zacznie przewodniczyć obradom?

    Gdy wywoła kolejną awanturę, znów „obiektywni” dziennikarze napiszą że OBIE strony są winne, OBIE strony są jak dzieci w piaskownicy.

  108. Do” Yacobskego” i T.Obserw.”: Szanowni koledzy, jestem trochę rozczarowany waszymi wpisami w sprawie min. budownictwa mieszkaniowego. Obaj macie wiedzę ekonomiczną ,a tu mur.
    Socjalizm upadł, bo był niesprawny ekonomicznie. To wszyscy wiemy od dawna i niepotrzebnie tak się popisujecie wskażnikami. Socjalizm był niesprawny ekonomicznie, ale miał bardzo dużo pozytywnych cech w polityce społecznej W Polsce było UB i SB, w USA jest CIA i FBI. Robią dokładnie to samo i tak samo (skrót myślowy).Przestańmy bajdurzyć o wyższości moralnej kapitalizmu nad wrednym socjalizmem, bo to bzdury.Nikt, kto ma choćby marne pojęcie o gospodarce i ekonomii, nie broni socjalizmu (tzw. „gospodarki planowej”), co do metod gospodarowania. Ale flaki mi się wywracają, jak czytam spod ręki spóźnionych patriotów różne durne wypociny o despotyźmie , zamordyźmie , torturach ,zniewoleniu . Socjalizm przegrał, bo był gorszy gospodarczo i tyle .Skończył się rozwój ekstensywny, to skończył się rozwój w ogóle. Cała reszta o tzw. wolnych wyborach, o parlamentach i inne takie ,to gadka dla małych dzieci i w socjaliźmie i w kapitaliźmie.
    Szanowni koledzy, w socjaliźmie czekało się długo i bardzo długo na mieszkanie. Różnica z kapitalizmem jest taka, że w kapitaliźmie w ogóle nikt na mieszkanie się nie doczeka. Musi sobie sam zbudować, kupić itd.
    Relacje cenowe znam dokładnie, bo min. organizowałem

  109. Matka – Kurka – http://kontrowersje.net/node/2487 .

  110. T.O.
    Żadne przepisy na przeszkodzie nie stoją, a w krajach starej UE znacznie lepiej chroni sie lokatorów niż w Polsce, a mimo to buduje się więcej na głowę mieszkańca, przy i tak znacznie lepiej zaspokojonych potrzebach.
    Po prostu, mało kogo nawet w czasach prosperity stać w Polsce na mieszkanie.
    W krajach starej Europy zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych obywateli było po wojnie i jest do dziś silnie wspierane i dotowane ze środków publicznych. W Polsce po 1989 r. te potrzeby zaspakajać miał rynek.
    Niestety zawiódł.
    P.S.
    T.O. rynek budownictwa mieszkaniowego skurczył się do 15-20% wielkości sprzed kryzysu. Przez rynek rozumiem poziom sprzedaży.

  111. pielnia1,

    przykro mi, ze Cie rozczarowalem, ale ja rowniez jestem rozczarowany. Twoim wybiorczym przyklejaniem etykietek. Przypominam Ci, ze od jakiegos czasu Lizak czy magrud klepia bez ustanku o wyzszosci peerelu nad pe-oo. Osobiscie to by mi nie przeszkadzalo gdyby nie wypisywali bredni lub klamstw, co stanowi w pewnym sensie brak szacunku dla czytajacych.

    Zwracam Ci uwage, ze nigdzie nie pisze o wyzszosci kapitalizmu nad socjalizmem, za to staram sie wykazac (i co uczynie niebawem w szczegolach, nie ekonomicznych, ale spolecznych), ze ustroj peerelu doprowadzil dna prog katastrofy, zas dalsza kontynuacja bylaby przyszlowiowym krokiem na przod. Zreszta Telegraphic Observer zwraca uwage na bezsensownosc porownywania pomaranczy z jablkami. Mowiac prywatnie miedzy nami to zarowno kapitalizm w wersji obecnej, jak i socjalizm czy komunizm sa takimi samymi bankrutami, z tym ze przez bankructwo rozumiem upadek systemu jako calosci, a eni ekonomiczne mumbo-jumbo, w ktorym – jak sie domyslam – Ty jestes specjalista.

    Poczekaj na pozytywne cechy socjalizmu w polityce spolecznej. Tekst w przygotowaniu.

    Pozdrawiam.

    Mnie interesuje Polska tak samo, jak innych na tym blogu.

  112. Rocznik Statystyczny 2007:

    Ludność w mln:
    – 1931 ogółem 31,9; miasta 8,7; wieś 23,2
    – 1946 ogółem 23,6; miasta 8,0; wieś 15,6
    – 1950………….25,0…………9,2………15,8
    – 1960………….29,8………..14,4……..15,4
    – 1970………….32,7………..17,1……..15,6
    – 1980………….35,7………..21,0……..14,7
    – 1990………….38,1………..23,6……..14,5
    – 2000………….38,3………..23,7……..14,6
    – 2006………….38,1………..23,4……..14,7

    Zasoby mieszkaniowe w tys:
    – 1931 – miasta 1930,3; wieś 4472,2
    – 1950 – mieszkania 5851; izby 13672
    – 1960………………..7026………17265
    – 1970………………..8081………23213
    – 1980………………..9794………31260
    – 1990………………11022………37582
    – 2000………………11845………41175
    – 2006………………12877………47539

  113. Yacobsky,
    Każda próba rzetelnego rozliczenia PRL-u spotyka się z irracjonalnymi atakami. O złych stronach nieboszczki nie mam zamiaru pisać, bo w tej materii przekroczono nie tylko granice prawdy historycznej, ale też granice przyzwoitości. Od blisko 20 lat najczęsciej dobrze uargumentowana i w pełni uzasadniona krtyka obecnego systemu, kończy się atakami na PRL, czyli odwracaniem klota ogonem lub przywoływaniem owych bitych w Ameryce murzynów. Reasumując, kopanie nieboszczki stało sie zajęciem pospolitym i jałowym. Ja zaś mam silnie rozwinięty zmysł proporcji i równowagi i w tym bezczeszczeniu zwłok uczestniczyć nie zamierzam. Wolę wyłuskiwać te elementy z naszego wspólnego socjalistycznego doświadczenia, które były dobre i zasługiwały na ochronę, a dziś zasługują na rekonstrukcję. A było ich wcale nie mało.

    Jasny Gwint i Nemer,
    To straszne, ale ja równiez mam wrażenie, jakby nasze państwo było w przededniu implozji, tak jak przed zaborami.
    Czy jest to tylko wina KK. Nie wiem. Raczej nie, bo w podobnym rozkładzie są np. Czechy i Wegry a tam KK nie odgrywa żadnej roli.
    Przyczyna tkwi gdzie indziej. W skolonizowaniu gospodarczym, przez zagraniczny kapitał oraz zbudowaniu oligarchicznego systemu politycznego.

  114. PS. Dane dla roku 1931 z Rocznika Statystycznego 1938

  115. Ryba,
    Przepraszam za błąd. Końcowe akapity, ostatniego wpisu miały być skierowane także do Pana.

  116. Skoro już jestem przy statystykach:

    Ma, Pan w czasie 18:53 – 19:31 zdołał wystawić trzynaście recenzji. Rekord Świata? Wyrazy uznania!

  117. Kolego Pielnia,

    Z calym naleznym szacunkiem, ale … jeden o zet, a drugi o de.
    Ja nie porownuje UB z FBI, ani studium wojskowego z marines.
    Jedynie argumentuje przeciw stwierdzeniu p. Stachurskiej, ze dwadziescia lat zostalo zmarnowane na przykladzie mieszkalnictwa i wiekszej biedy.

    Przy okazji, konkretnie, jakie rozliczne pozytywne cechy mial socjalizm na przykladzie PRL w polityce spolecznej? Bo mnie pamiec zawodzi.

    Zas o wyzszosci moralnej czegokolwiek, nawet trzymania w domu kanarka nad kotem, nie zamierzam dyskutowac na blogu. Chocby dlatego, ze ty znasz zycie w kapitalizmie glownie polskiego, co nie jest wystarczajace, bo za nim ciagna sie socjalistyczne i inne nie kapitalistyczne i nie liberalne ogony.

    Ponadto, aby sprawnie dyskutowac trzeba utrzymywac dyscypline, miec relatywnie scisly tok myslenia i precyzyjnie uzywac jezyka … to jest trudne. A szacunek dla rozmowcy to minimum. Uwagi te sa ogolnej natury, nie dotycza rzecz jasna ciebie.
    – T.O.

  118. Jacobsky,

    Chyba nie pamietam. Nie kojarze.

    Wiec co jest pierwszorzedne? Przelom? Raczej chyba ewolucja, dluga i jeszcze nie skonczona. Ciagla, ze skokowymi zmianami tu i owdzie. Pamietam rozmowe na jakims wymuszonym przez nature zjezdzie rodzinnym w 1991, cale szczescie moglem spokojnie przyjechac. Burza w mozgach, a ja im spokojnie mowie, ze beda zmiany, ze musi byc inaczej, ze struktura jest nie do utrzymania. Oni tego nie pojmowali, nie wyobrazali sobie. Ja im mowie, wiecej zatrudnienia w uslugach. Jakich? w oczach przerazenie, pewnie mysleli, ze chce z nich zrobic szewcow, albo zegarmistrzow.

    Tak jest. Pierwszorzedne sa zmiany w swiadomosci, ale jak sie nie mialo porzadnego radia, albo telefonu w domu, to chcialo sie miec to wszystko. Aby sie odkuc za te marne lata. Zreszta to zalezy w jakiej okolicy, warstwie i kolku towarzyskim. Najwazniejsze sa relacje miedzy ludzmi, ktore ze zmian wynikaja. Te sa czasem zle, gorsze niz dawniej, ale jak ktos wie czego chce to ma chyba w tej RP lepiej i sympatyczniej. Zalezy gdzie sie ucho przylozy.

    Powiem ci w zaufaniu. Ja tej inteli-maskultury polskiej zbytnio nie tolerowalem. Chyba do zadnej nie mam sklonnosci, jakos nie szczypie mnie w dusze. Tych Kaczmarskich. Literature polska czytam, mieszane mam uczucia, chyba nie lapie wszystkiego. Ale co tam, musze?

    Pozdrawiam.

  119. Do MA :
    Błagam , jęśli możesz zaprzestań maniery wypisywania całymi seriami uwag ,opini w stylu kaznodzieji z Ambony . Bodaj w grudniu 2008 kiedy zauważyłem Twój styl wpisów sądziłem ,ze sobie żartujesz lub celowo irytujesz korzystając z anonimowosci tego form –taki wygłup ?!,ale nie ,to trwa .Kilkanaście takich wpisów przez ca. 30 minut to duży wyczyn .
    Pozdrawiam

  120. Ryba 17.35. Jak widzisz tekst Bartczaka /nie Balcerzaka/ nie wywołał żadnej reakcji nawet wśród intelektualistów blogowych. A dotyczył on przecież spraw zasadniczych o logicznych i historycznych uwarunkowaniach istnienia tego państwa. Uzasadniał jego nieuchronny upadek i rysował ciąg zdarzeń i symptomów, które do niego prowadzą. Blog zamulają poszczekiwania typów w rodzaju MA lub wklejaczy mizernych tekstów z zagranicznej prowincjonalnej prasy brukowej co nagminnie czynią emigranci o dostojnie brzmiących nickach „Jacobsky”, „Telegraphic Observer” lub inny „Kadett”. Od siebie dorzucają tylko jadowite docinki lub rady typu sławnego Zbiga Carterowi w Iranie. Sukcesem ostatnich tygodni jest dzieło znakomicie zapowadającego się młodego krakowskiego historyka o Wałęsie i jego młodzieńczych wyczynach. To co z dzieła tego dotarło do mnie nie stanowi nic nowego. Wszystko można było przewidzieć nawet wybaczone przez KK Wałęsie sikanie do kropielnicy. Obawiam sie, że tą obrazuburczą i prymitywną czynność można użyć jako synonim opisujący postawę nie tylko wymienionych wyżaj myślicieli ale całą genercja rządzących teraz krajem kombatantów etosu lub inaczej zwanych styropianowców. Tych z rządu, prezydenta, historyków IPN i rzesz sukcesorów legendarnego ruchu, przynoszących wstyd i pogardliwe spojrzenia skofundowanych polityków obcych nacjii.

  121. Nemer, gorąco cię przepraszam za insynuację, jakobyś był wieśniakiem. I wszystkich innych, którzy nie są wieśniakami. Ale czy to, co się tu ostatnio wyprawia, nie jest wieśnaictwem? Co do Farfała – podtrzymuję opinię, że takimi czy innymi nominacjami Polska się shańbiła. W 38-milionowym kraju można było znaleźć i wprowadzić do TV osoby, które nigdy nie demonstrowały sympatii do faszyzmu. I czy rzeczywiście to Wajda zafajdał nam historię, czy może my sami ją sobie zafajdaliśmy? PS Dlaczego Polska tak strasznie boli?

  122. Ale z tego Sikorskiego jajcarz, znowu sypie dowcipami. No niebywałe.

  123. Szanowna Aleydis (2009-04-08 o godz.10.51)
    Przepraszam, ale pozwalam sobie na sprostowanie, ponieważ zakradło się do naszej wymiany zdań istotne nieporozumienie. Otóż cytując Wańkowicza użyłem słowa „zaWajdał” a nie zafajdał. Wajdę bardzo cenię i podziwiam jako artystę ale też, na przykładzie choćby Lotnej, w którym to filmie pokazał szarżę naszych ułanów na czołgi, co jest historyczną nieprawdą, zgadzam się z określeniem Wańkowicza uznając, że ten wielki reżyser po prostu niedopuszczalnie przesadził robiąc z nas, Polaków idiotów rzucających się z szablami na czołgi.

    A propos wieśniactwa, to proszę się nie przejmować. Jestem wieśniakiem z wyboru więc określenie mnie w ten sposób nie jest insynuacją.
    Pozdrawiam 🙂

  124. Pielnia 1,
    Pamietam, że za mocno przesadzone uznałeś moje oskarżenia pod adresem rządu. Pisałam ponad dwa miesięce temu, że decyzje dotyczące cięć budżetowych to sabotaż gospodarczy, czyli wstęp do terapii
    szokowej nr 3.
    Wiem,że nie mogę z racji wykonywanego zawodu uchodzić za makroekonomicznego eksperta, można zatem usprawiedliwić moje trafne proroctwo kobiecą intuicją.
    Dość, że znajduje ona potwierdzenie w opiniach Grzegorza Kołodki.
    Oto, jak on ocenia działania rządu :
    „Odpowiadając na pytania z sali Kołodko powiedział, że ostatnia obniżka podatków dla najbogatszych, zaprojektowana przez rząd Jarosława Kaczyńskiego i wprowadzona przez rząd Donalda Tuska, była z punktu widzenia ekonomii błędna. Tak samo nierealistyczna jest w jego opinii obecna polityka utrzymania niskiego deficytu budżetowego. Zdaniem Kołodki rząd chce celowo wywołać kryzys finansów publicznych, by usprawiedliwić pozyskiwanie wpływów do budżetu z prywatyzacji energetyki i szpitali, na co w normalnych warunkach nie byłoby przyzwolenia społecznego, zaś zadaniem lewicy parlamentarnej jest w tej sytuacji blokowane wszystkich prób psucia systemu pod hasłami walki z kryzysem.”
    Cytat pochodzi z relacji z dyskusji organizowanych przez „Przegląd Socjalistyczny” . Dokładnie ze spotkania z profesorem Grzegorzem Kołodką w dniu 20 marca w siedzibie Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

    „A jednak się kręci” – magrud

  125. Odpowiedź Jaśnie Panom na Wielkim Gigancie

    Cieszyć może ogromne zainteresowanie i zaangażowanie naszej ukochanej prawicy blogowej przemyśleniami DP w felietonie „Szczyt blamażu”.Faktem,wydaje się poza dyskusją,jest podzielanie tej opinii przez znakomitą większość dyskutantów. Zdaje się dzisiaj już nikt nie kwestionuje oceny, iż leżymy na łopatkach i kwiczymy,a pogłębi się ta sytuacja z końcem bieżącego roku z uwagi na nadchodzący kryzys, którego zdaniem prawicy nie miało być. Pozostaje tylko kwestia rozłożenia winy za ten stan rzeczy. Prawica uważa, iż ona nie ma żadnego udziału w tym sromotnym dziele. Za wszystko należy obciążyć świętej pamięci PRL. Gdyby nie ten zdradziecki i mało efektywny PRL to wszystko przebiegałoby cacy jeśli idzie o budownictwo kapitalizmu w Polsce.

    Niestety jest to teza nie znajduje wsparcia w przekształceniach bratnich krajów socjalistycznych.
    O ich doświadczeniach i problemach na tej świetlanej drodze mówi się niewiele,a praktycznie media polskie pomijają je zupełnym milczeniem. Okazuje się bowiem, że w nich również panuje bryndza nie mniejsza aniżeli w Polsce. W niektórych z nich ludzie wychodzą na ulice, w innych „demokratyczne „ rządy upadają, a jeszcze inne wymagają zasilenia poważnym strumieniem finansowym. Można by powiedzieć tak, rozumiemy błędy rozwojowe w tych wszystkich byłych socjalistycznych krajach, ale nie rozumiemy braku sukcesu w żadnym z nich. Bowiem oznacza to, że albo założony cel jest niesłuszny albo też , metody jego wdrażania są diabła warte. Stąd też i panująca cisza wokół kompromitujących zmian także u naszych przyjaciół.

    Z tego też względu zrozumiałym jest ,z braku bieżących sukcesów uciekanie w historię PRL-u i nieustające próby szkalowania jako środek zastępczy i antidotum na własne, porażające klęski. Tenże PRL przejmując schedę po II RP i II WŚ nie narzekał i nie marudził. Nasza lewica spowodowała odrodzenie się państwa polskiego zwartego terytorialnie i jednorodnego etnicznie, które stworzyło perspektywę rozwoju milionom Polaków.

    Oczywiście odebrano tę szansę wąskiemu marginesowi burżuazji, która nie potrafiła Polski obronić, ani też jej wyzwolić. Dlatego m.in. trudno jest poczytywać los ofiar Katynia jako bohaterskiego symbolu polskiej prawicy, przy całym szacunku dla każdego życia i każdej ofiary złożonej na ołtarzu Ojczyzny.

    Niezależnie od złożoności uwarunkowań, a może właśnie dlatego, zawinięto rękawy i siermiężnym wysiłkiem, pozostawionym nam przez przeszłość zniszczeniom zaczęto od odbudowy, a właściwie stawiania od podstaw kompletnie zrujnowanej Warszawy. Zrujnowanej dzięki m.in. „zasłudze” polskiej prawicy, która na przegranej szali postawiła całe pokolenie Kolumbów, ich młodość, entuzjazm, patriotyzm i tak niezbędne w przyszłości otwarte umysły i pracowite ręce. Szastanie polską krwią w ewidentnie przegranej militarnie sprawie i dyskusyjnej politycznie wizji, kreśli obraz szaleńczych koncepcji elit, które wiedziały, że tracą wszystko, tj status ekonomiczny, społeczny i polityczny. Te elity nie miały wyboru. Postanowiły cudzymi rękami, rękami narodu bronić przywilejów własnego stanu.

    Przekładało się to na zachowanie AK w czasie wojny, polegające na realizacji polityki „stania z bronią u nogi”, na wywołaniu wojny domowej w latach 1945-48 i wymordowaniu 30 tysięcy Polaków, na oczekiwaniu na III- cią wojnę światową, byle tylko odwrócić niekorzystny dla siebie bieg historii, którą naonczas tworzyły wielkie mocarstwa wraz z polską lewicą przy zmarginalizowaniu polskiej prawicy. Po niespełnieniu korzystnych dla siebie marzeń organizowano w PRL-u z dekadową dokładnością, wszelakiego rodzaju burdy i rewolty byle tylko pozbawić naród mandatu do sprawowania władzy. Odbywało się to drogą zaciskania pętli na szyi PRL-u z inspiracji zachodniego kapitału, rękami polskiej opozycji antykomunistycznej.

    Skuteczną metodą dławienia i walki z socjalizmem stało się narzucenie przez kapitalizm zachodni napędzającego jego rozwój wyścigu zbrojeń, który w przypadku zapóźnionej Polski z okresu II RP oraz poniesionych zniszczeń wojennych stanowił o przesłankach załamania się rozwoju gospodarczego Polski. Wspomniana wyżej zimna wojna i wyścig zbrojeń nie przeszły również bezkarnie dla USA,powodując u nich nie pierwszy kryzys, tym razem na miarę globalną, który dotyka wszystkich oznaczając przenoszenie kosztów amerykańskiej agresywności i niefrasobliwości na pozostałe kraje świata.

    Polska była poddawana nie tylko politycznym ale i gospodarczym, w tym także handlowym restrykcjom uniemożliwiającym nieskrępowany rozwój kraju. A to zaś powodowało wzrost niezadowolenia społecznego inspirowanego przez wrogie Polsce elementy narodowościowe i polityczne. Kiedy wczoraj miałem okazję słuchać programu telewizyjnego sygnowanego przez IPN z udziałem Michnika straciłem dla niego resztki szacunku jaki miałem wobec niego z okresu PRL-u. Zaprezentował on w najgorszym gatunku antykomunistyczną nienawiść wobec wszystkiego co wywodziło się z Polski Ludowej.

    Brak wizji rozwojowej państwa polskiego ze strony solidarnego guru politycznego, pokrywanej inwektywami kierowanymi w adres PRL-u i glajchszaltowanej chęcią odwrócenia uwagi od klęski prawicowej polityki jest aż nadto widoczne. Im obraz klęsk jest bardziej widoczny tym język jest coraz bardziej ostry ,by nie powiedzieć wręcz ordynarny. Wypada także zauważyć, że onże męczony, więziony i mordowany Pan Adaś w diabelskim PRL-u, został z dnia na dzień szefem potężnej spółki medialnej z zagranicznym kapitałem, potrafiącym w przyjaźni z Panem Kwaśniewskim obalić lewicowy rząd. Mnie wyjaśnia to przynajmniej tyle, że wiem o czyj interes on walczył. A gadanie o demokracji, wolności i pluralizmie w wykonaniu owego pana można sobie włożyć w oficerki, made in AK. Dotyczy to także znakomitej większości polemistów przebywających na zdradzieckim Wielkim Gigancie, którzy przejęli na siebie funkcje Radia Wolna Europa Sekcja Polska, świeć Panie nad jego duszą.

    Stosowanie prostych zestawień, porównań PRL-u z III RP jest niewłaściwe, ponieważ od narodzin „postępowej Solidarności”w 1980 roku mija już trzecia dekada, to jest na dobrą sprawę tyle ile trwał bez mała PRL. Za ten okres bardzo wiele wskaźników III RP nie osiągnęła w odniesieniu do minionego PRL-u, chociażby w zakresie budownictwa mieszkaniowego. Właściwie jedynym bezdyskusyjnie przekroczonym parametrem przez III RP jest ilość skazanych,co obrazuje poziom wolności obywatelskich i restrykcyjność państwa policyjnego zbudowanego na na gruncie fundamentalizmu religijnego.

    W związku z tym zestawianie nieporównywalnych i nie przystających do siebie okresów jest po prostu śmieszne. W międzyczasie wszędzie nastąpił swoisty postęp, nawet w krajach zapóźnionych. Są to inne epoki techniczne, technologiczne i cywilizacyjne. Zatem mówiąc wprost, to że na jakimś odcinku mogło się udać zrobić nieco więcej niż w PRL-u to nie żadna łaska, bowiem wynika to z ogólnych praw rozwojowych ludzkości. Jednak w systemie kapitalistycznym, przypomnijmy, wiodącą jest konieczność pomnażania zysku a nie nie zaspakajania oczekiwań społecznych. W kapitalizmie jest najpierw zysk a potem oczekiwania społeczne, lub inaczej mówiąc oczekiwania społeczne są o tyle szanowane o ile gwarantują one zysk.

    Reszta natomiast jest propagandą sukcesu jaką nie zawsze chce zrozumieć ciemny naród. Ponieważ tertium non datur, więc istnieje wyłącznie możliwość wymiany narodu lub elit. Ze względów organizacyjnych znacznie prostszą jest wymiana elit, które dla przykładu można wysłać na Hawaje, by wiodły tam nadal swój pasożytniczy tryb życia, a naród wykształci nowe elity na miarę swoich potrzeb. Oczywiście żadną miarą nie utożsamiam się z kopniętym Frasyniukiem, co to zaczyna obłędnie nawoływać do wyjścia na ulicę. Nie dajcie się sprowokować. Ten szofer wraz pewnym elektrykiem należał do ścisłego grona twórców obecnej rzeczywistości. To nawoływanie oznacza pacyfikację społecznego niezadowolenia i ponowne przejęcie władzy przez te same siły. Gra niewarta funta kłaków. Już na samym wstępie należy wygwizdać tego cwaniaka i zmusić go do kierowania kołem w swojej szoferce. Jest to kolejny solidarny pieniacz grający osobisty interes a nie interes kraju. Wręcz ciśnie się na usta określenia: zdrajca idei solidarnej „Solidarności”, jakby w systemie społecznej niesprawiedliwości można było mówić o solidarności .A już szczytem wiadomej obłudy jest łączenie solidarności i miłości.

    Swój wpis tym razem chcę oprzeć na odniesieniu się do wielu sofizmatów zgłoszonych przez naszych polemistów jako nieodpartego dowodu wyższości III RP nad PRL-em. Ze zrozumiałych względów nie będziemy tutaj głosić odwrotnej tezy. Zajmiemy się jedynie naszą sprawdzoną i konstytucyjnie dozwoloną konwencją krytyki osiągnięć III RP, zmierzającej rzecz prosta do jej doskonalenia. Zatem postarajmy się przeanalizować na ile tego rodzaju podejście ma swoje logiczne uzasadnienie. Jednocześnie proszę o wybaczenie braku pewnej płynności narracyjnej ,bowiem będzie ona konsekwencją zgłaszanych argumentów.

    A zatem lewicowym zwyczajem podwijajmy sobie rękawy i bierzmy się do dzieła w takt piosenki:”Na prawo most,na lewo most,a dołem Wisła płynie…Autobusy czerwienia migają, zaglądają do okien tramwajom.” No więc zaglądajmy do okien, coraz częściej bez firanek niczym w komunistycznej Moskwie.

    Węzłowy spór polemiczny dotyczy relacji Kaczyński-Tusk. Faktem jest, że są to obaj zasłużeni działacze solidarni co to robili zadymy, kukły palili i obaj skutecznie przyczynili się do zwrotu na prawo. Okazuje się jednak, że sam zwrot nie wystarczy, albowiem należy przede wszystkim pokazać cele jakie się zamierza osiągnąć oraz kto osiągnie beneficja. Oczywiście można tych kwestii nie wyjaśniać maszerującym masom. Po czasie one same się zorientują.
    Początkowo będą się wydzierać bezskutecznie:złodzieje,złodzieje. Ale co potem im do łbów strzeli to jedyny Bóg wie. Ot weźmy wspomnianego Frasyniuka, jemu już strzeliło. I pewnie jeszcze niejednemu kot odpali…pro publico bono…z wyłączeniem interesu ludowego, bowiem publico bono to jest jego prywatne łono…

    Dlatego problem ten niewątpliwie ma swoje personalne podłoże. Tym niemniej jego istota tkwi w rozwiązaniach strukturalnych A konkretnie w konstytucyjnych relacjach urzędu Premiera i Prezydenta. Relacje te zostały celowo i świadomie tak ustawione przez siły prawicy. By oba urzędy mogły być równoważnymi wobec siebie z możliwościami wzajemnej blokady swoich poczynań. Intencją prawicy było blokowanie lewicowych poczynań, w sytuacji gdy urząd premiera otrzyma jedna opcja a Prezydenta przeciwna siła polityczna. I takie poczynania byłyby uzasadnione gdyby prawica mogła robić koło ogona lewicy. Los się zemścił jednak srodze. Naprzeciw siebie stanęły dwa ugrupowania o tym samym solidarnym korzeniu i zróżnicowanym odcieniu. Będą one wykorzystywały tak długo wątpliwości konstytucyjne do walki politycznej,dopóki im się nie odbierze tego instrumentu.

    Dlatego jestem za referendalnym rozstrzygnięciem usytuowania władzy wykonawczej, by uniknąć kolejnych manipulacji ze strony poszczególnych sił politycznych. Na dzień dzisiejszy sytuacja polityczna jest wyjątkowo niezdrowa. Społeczeństwo podzielone fifty fifty, ma w zasadzie praktycznie prawicową władzę na każdym jej szczeblu. Dotyczy to także władzy ustawodawczej ,sądowniczą też ktoś powołuje a czwartą władzę również ktoś finansuje i stawia przed nią zadania. A władza ustawodawcza nie zawiera w swych szeregach reprezentantów dołów społecznych lecz wyłącznie skapitalizowane elity. Stąd odpowiedź, że jest to władza wyłoniona z wyborów jest odpowiedzią niepełną. Z tego wynika, że sposób wyłaniania kandydatów do władz preferuje wyłącznie bogatych, umocowanych u kościelno-solidarnego kandelabra. A zatem wybory są niesprawiedliwe w charakterystyczny sposób dla państwa niesprawiedliwości społecznej. Powstaje stąd uwarunkowanie ,w którym bogaty pozostaje poza kontrolą społeczną, co musi prowadzić do deformacji, powszechności łamania prawa w sposób mafijno-aferalny i rodzącego się stąd niezadowolenia społecznego. Państwo nie może być matecznikiem i rozsadnikiem nieprawości pod wytartymi hasłami państwa prawa.

    Kwestia polskiej polityki zagranicznej budziła i budzi zastrzeżenia. Nie ma zwartej koncepcji zatwierdzonej przez Sejm priorytetów polskiej racji stanu. Każdy dzyndzel, który dorwie się do koryta robi tę politykę jak mu się podoba. Przecież nie może być w ten sposób, że tak ważną dziedzinę życia międzynarodowego oddaje się w niedoświadczone ręce i umysły porażone ksenofobią. Dlatego muszą być ściśle określone pryncypia i kanony polskiej polityki zagranicznej poza,które nie wolno wykraczać urzędnikom państwowym. Te zasady muszą być znane społeczeństwu i urzędnikom a ich złamanie groziłoby Trybunałem Stanu pozostającym ciągle w stanie słodkiego nieróbstwa, mimo wyraźnych przesłanek do jego bardzo dużej aktywności. I znowu warto zapytać któż tutaj jest hamulcowym? Jak jednak Grupa Trzymająca Władzę złożona z opozycji i koalicji zechce się rozliczać? Na forum Sejmu w czasie transmisji telewizyjnych pobałakają sobie panowie,by wywrzeć wrażenie na elektoracie a potem poholendruja do sejmowej restauracyjki,gdzie strzelą toaściki zdrowie wasze, w gardło nasze. Nam zaś, ponieważ w RP nie jest dobrze ,więc opowiadają baśnie jak to źle było w PRL-u i ludowi zaczyna się coś dziwnie kotłować pod czerepem.

    Nie mogę się zgodzić z założeniem, że nie ma w Polsce ludzi zdolnych, mądrych i pracowitych, którzy potrafiliby godnie reprezentować Polskę na zewnątrz, jest ich bardzo wielu. Nie można się jednak zamykać wyłącznie w prawicowym gronie. Należy także odstąpić od skompromitowanej polityki kadrowej preferowania harcerzy na urzędy i to jeszcze najlepiej po KUL-u. Stanowisko nie może być prymitywnym korytem dla robienia szmalu. Ono musi być miejscem awansu dla ludzi zdolnych,doświadczonych i oddanych Polsce. Jeżeli nie potrafiono w miejsce Sikorskiego zaproponować i przeforsować kandydatury Kwaśniewskiego,to jest to stanowisko antypolskie podyktowane prywatą, małostkowością i głupotą polityczną. Tacy ludzie nie są godni pełnienia najwyższych urzędów w państwie, ponieważ jest im brak horyzontów,przenikliwości i odpowiedzialności. Jakiś udział w tym procesie niedopełnienia kształcenia solidarnych kadr mają czerwoni poprzez akt zaniechania. Widać komuniści nie mogli się pogodzić z ich głęboką wiarą ,która niestety nie spełniła się i nie przyniosła oczekiwanych owoców.

    Zaprotestuję jeszcze raz przeciwko hasłu:”…dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami – nic.” Sprzeciwiam się przeciwko takiemu ujęcia i widzeniu Polaka , ponieważ jest ono niezgodne z prawdą i faktami. A cóż to Zachód uczynił wielkiego dla Polaków poza dokumentnym ich ogoleniem i ostrzyżeniem. Natomiast bardzo dobrze, że w końcu tak boleśnie doświadczeni Polacy nie zamierzają iść jak barany w liberalnym porządku na rzeź. I chwała im za to. A przeintelektualizowane cymbały niech dalej głoszą swoje brednie.

    Przepraszam,że nie odniosłem się do wszystkich twórczych koncepcji ale wynika to z faktu, iż przekroczyłem już próg liberalnej wydolności. A ja mimo wszystko posiadam uczucie litości i żalu dla wtórnych analfabetów politycznych. Pozostańcie w swej nieświadomości , bo świadomość może wam tylko kłopotów przyczynić. Wiadomo, im dalej w las tym więcej drzew i zabłądzić można.

    Zamówcie sobie papugi.

  126. Szanowny Jasny Gwincie.
    To, że nad esejem Bartczaka, który był Pan łaskaw wskazać, nie ma dyskusji na tym blogu wcale nie znaczy, że przeszedł on niezauważenie. Ja się przyznaję, bez Pańskiego wskazania mógłby mi umknąć. Przeczytałem. Warto było. Dziękuję.
    Pozdrawiam.

  127. maigrud,

    Nie zachwalaj prosze swojego zmyslu rownowagi, bo popadasz z lekka w hipokryzje, skoro sama piszesz, ze wolisz skupiach sie nad tym, co bylo pozytywne, a czynisz to gloszac miedzy innymi takie rewealcje jak ta, ze w peerelu panstwo nie ingerowalo w zycie prywatne obywateli.

    “A jednak się kręci” – dokladnie ! Trzeba tylko sprecyzowac co sie rozumie pod pojeciem „kręcic”.

    To wlasnie dzieki temu swoistemu zmyslowi rownowagi, jaki przebija z Twoich wpisow, maigrud, obudzilas we mnie ciekawosc, ktora w tej chwili zaspokajam. Zaspokajam poszukujac konkretnych argumentow, bo subjektywne wspomnienia, ktore Ty, paroma zrecznymi manewrami Twojej swoistej retorycznej ekwilibrystyki przywolalas na pierwszy plan, a wiec subjektywne wspomnienia to nie wszystko.

    Pozdrawiam Cie maigrud,

    Jacobsky

  128. Kolej na ” szczyt chucpy”. Problem w tym , ze to nie koniec „naszych mozliwosci ” , ale o czyms przeciez trzeba pisac.

  129. do „Magrud”: Szanowna „Magrud”:
    1. prof. Kołodko był i jest moim guru, ale w szeregu spraw staram się mieć również własne zdanie,
    2.ja nie mam tylu danych, co prof. Kołodko;jeśli on to dokładnie wie, że z prywatyzacją energetyki i szpitali toczy się taka gra, o jakiej on pisze, to jest to rzeczywiście granda;natomiast, jeśli prof. Kołodko tylko tak dedukuje, to ma takie prawo,
    3.i ma prawo mówić, że niepodwyższanie deficytu jest dużym błędem. Ja jednak upieram się przy twierdzeniu, że tu w kryzysie nie ma mądrego i nie mozna pozwolić sobie na ekstrawagancje; trzeba postępować roztropnie. Już nas dużo razy leczono pobudzaniem popytu drogą emisji pieniądza i zawsze kończyło się to jednakowo – wzrostem żywiołowo inflacji(wiadomo, dlaczego). Nie mozna stosować jednego leku;trzeba zawsze kilka tym bardziej, że w każdym kraju relacje te wyglądają inaczej. Zwalczanie kryzysu, to taki bój spotkaniowy nocą.To tylko w szkole mozna snuć teoretyczne rozważania.
    4. Pomiędzy nami nie ma w zasadzie sporu merytorycznego, a raczej emocjonalny(jeśli to wogóle można nazywać sporem); ja miałem Ci za złe, że używasz takiego wiecowego hasła:”sabotaż” i dodawałem, że gdyby było to takie proste, to w ogóle kryzysów by nie było.Oskarżenie o sabotaż prowadzi do wieszania na latarniach, a od tego nigdy nikomu się nie poprawiło. Kryzysy trzeba leczyć kompleksowo i ,jak wszystkie trudne sprawy – metodą prób i błędów. Kaszpirowski se ne wrati.
    Z wiosennym pozdrowieniem

  130. Jacobsky:
    Kilka luznych uwag o Twoich dywagacjach o osiagnieciach III RP. Z dyskusji z pierwszych dni rzadu Mazowieckiego pamietam wystapienie A. Paszynskiego, bylego dziennikarza Polityki i ministra budownictwa, ktory za priorytet swojego rzadu uwazal zbudowanie mieszkania dla kazdej rodziny polskiej. Po 20 latach, nie wiem, ktora strona byla w tej sprawie lepsza, PRL, czy tez III RP? Moze demagogicznie zauwaze, ze mieszkanie (lub dom) w wiekszym miescie polskim kosztuje wiecej niz w jakimkolwiek miescie kanadyjskim, wlaczajac w to Vancouver. Zakladajac, ze przecietny dochod kanadyjski w stosunku do dochodow mieszkanca Polski jest ca. jak 1 do 5, zastanawiam sie jak wygladaja te wszystkie osiagniecia o ktorych wspominasz.

    Pozdrawiam

  131. Szanowni Eksperci,
    Oswieccie mnie, jesli laska, w jedynej sprawie jaka tu wydaje sie byc ciekawa. Jak to bylo z tym sikaniem Walesy do kropielnicy ? Sikal czy nie sikal ? Jesli tak to gdzie i kiedy ? Drobiazdzek dla Was ale dla mnie wazny przyczynek do obrazka Bohatera Narodowego.

  132. Magrud,

    1. Polska, Węgry i Czechy nie są winne, że gonić muszą starą (czytaj: nigdy w bloku sowieckim) Europę. Używasz czesto argumentu – “a w starej Europie jest tak dobrze”, ale to nie świadczy wcale przeciw obecnym przemianom w młodej Europie.

    2. Statystyki podane przez p.Stachurską mówią wszystko. W latach 1960-90, budowano średnio 677,3 tys izb rocznie, a ludność wzrosła o 27,4%. W latach 1990-2006 (w okresie ogromnych przemian ustrojowych oraz w strukturze społeczno-gospodarczej) budowano 622,3 tys izb rocznie – pomijając ich wyższą jakość – przy wzroście ludności o 0%.

    3. Polska wspiera mieszkalnictwo tworząc solidny system bankowy, który udzielił krociowych kredytów, jak również wspierała ulgami podatkowymi.

    4. “Mało kogo stać w Polsce na mieszkanie”! To jak to jest możliwe, że wszystkie dzieci moich kuzynów, co do jednego przed ukończeniem 31. roku życia zamieszkały w samodzielnym mieszkaniu. Owszem, wzięły kredyty, rodzina im pomogła, etc. Ale mnie pomoc rodziców nie mogła dać mieszkania przed 36. rokiem. I podobny mur niemożności napotykali moi kuzyni przed 30-40 laty.

    5. Lokatorzy w UE są mocno chronieni jedynie w mieszkalniach socjalnych, a nie w wynajmie komercyjnym. Nie znam szczegółów z UE. W Kanadzie ochrona lokatorów często obejmuje kontrolę czynszów, co prowadzi do napięć w komercyjnym budownictwie lokatorskim, do niemożności wynajęcia i łapówkarstwa aby wynająć poza kolejnością oczekujących, etc.

    6. Jak nie stoją na przeszkodzie, skoro stoją – opóźniają, spowalniają udostępnianie terenów, podrażają koszt, piszą o tym w gazetach, problem niemrawej administracji państwowej na styku z biznesem nadal istnieje mimo rozszalałego turbokapitalizmu i neokolonializmu.

    7. Zakupy na rynku pierwotnym i wtórnym fluktuują znacznie, ceny lecą w dół w okresie bessy związanej ze spowolnieniem gospodarczym w Polsce zwanym na wyrost “kryzysem”. Takie są prawidła tego rynku. Reagują na to deweloperzy tworząc zapasy w różnych fazach budowy i czekaja na hosse, albo sprzedaja taniej co tez jest dobre. Zwykła psychologia i optymizacja po obu stronach rynku.

    8. Wg. moich szacunkow porownujac zarobki i ceny rynkowe w dluzszym okresie, obecnie Polaka stac na 1,5 do 2 razy wiecej w zakresie zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych niz w schylkowym PRL-u. Do tego dochodzi mozliwosc uzyskania kredytow hipotecznych w rozlicznych walutach swiata i mozliwosc latwiejszego zarobkowania za granica.

  133. Zaś jeśli idzie o wyższość moralną, drodzy Magrud, Pielnia, Jacobscy i PT Blogowicze, to nie jestem kaznodzieją i wypowiadać się nie mogę. Nachodzi mnie jednak pewna obserwacja historyczna, że w obliczu socjalizmu, jego budownictwa i umacniania, klasa robotnicza miała co kilka lat jakieś zdanie do dorzucenia, w Poznaniu, na Wybrzeżu, w Radomiu i Ursusie, średnio co 10 lat ostrożnie licząc. A w ostatnim 20 leciu już prawie, ani razu masowych protestów nie było. Owszem są strajki i wystąpienia przed Sejmem czy Urzędem RM, albo w tych budynkach, są głodowki i okupacje, od pielęgniarek po samych posłów, ale wszystko to jakby jest częścią gry, fragmentem systemu głosowania i protestowania, demonstrowania swojej siły i interesów. To może nie przekona zwolenników obalenia obecnego ustroju siłą, albo inną perswazją. Powiedzą – poczekajmy, aż się kryzys rozkręci, aż wstrząśnie, aż opanujemy media, które kłamią gorzej niż w peerelu. Dodałbym – aż się z ambon grzmoty rozniosą. Skoro religia nadal dominuje nad etyką w edukacji narodowej, to ten argument moralny musi ruszyć z ambon, należy ich przekonać, że pod nowym reżimem dostaną więcej, zapanują nad duszami dokładniej, zmaltretują ciała do krwi. Inaczej wyższości moralnej udowodnić się nie da, bracia i siostry.

  134. Pani Magrud,

    Po pierwsze, deloikatnie przypominam o mojej prośbie do Pani spod poprzedniego felietonu pana red. Daniela Passenta- o wyjaśnienie użytego przez Panią terminu:”Dyktatura proletariatu” z uwzględnieniem sprawowania władzy przez jedną ,zupełnie niedemokratyczną partię. Jako młody człowiek, ukształtowany po tamtych czasach, zupełnie nie potrafię tego pojęcia zrozumieć i odczuć.
    Po drugie, jako człowiek ukształtowany i wykształcony w kapitalistycznej rzeczywistości, również nie nadążam za rozważaniami blogowiczów z tamtej epoki, w tym za Panią. W moim odczuciu duży rozrzut niepowiązanych ze sobą argumentacji, co sprawia wrażenie targowiska, bierze się stąd, że państwo dyskutanci, zwłaszcza Pani, posługujecie się argumentami ad hoc, „spreparowanymi” wyłącznie w celu obalenia usłyszanego przed chwilą zarzutu,czy jakiejś wersji interpretacji tego co było.
    Proponuję pod rozwagę odnoszenie swoich rozważań do jakichś stałych parametrów , które możliwie prawdziwie charakteryzują, czy też charakteryzowały aktualną w danym momencie rzeczywistość. Przerzucanie się wycinkowymi danymi z roczników statystycznych, to znana metoda -jak namieszać swojemu rozmówcy w głowie. Liuczy się pula spraw opisujących całe zjawisko, i tylko takie argumentacje mają coś z prawdy,choć przyznaję,że to znacznie trudniejsze.
    Według mnie, odnoszenie rozważań ekonomicznych w odniesieniu do wielkości i struktury aktualnego dla omawianego czasu znacznie urealniłoby argumentacje. Można to pogłębić, o analizę potrzeb i możliwości, z uwzględnieniem najważniejszych dla przetrwania narodu priorytetów. W takim argumentowaniu, Pani stwierdzenie o zniewoleniu Polski Czech i Węgier przez obcy kapitał, musiało by zawierać również rozważania alternatywne, dla takiej sytuacji. Z pobieżnej lektury budżetów Polski z przełomu lat 80/90 i w następnych latach, można wydedukować, że obcy kapitał/zwłaszcza obce inwestycje/ były cennym wsparciem dla naszego kraju w tworzeniu nowych miejsc pracy. Itd.Itp.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

    P.S. Zadziwiająca jest w Państwa postawach/pokolenie urodzone i wychowane w PRL-u/ duża odporność na wszelkiego rodzaju DZISIEJSZE/aktualne/ argumentacje. Nigdy Państwo w swoich bardzo efektownych prospołecznych wywodach nie podajecie recept, choćby wizji- jak postulowaną sprawę załatwić, bez grożnych błędów spowodowanych nieuwzględnianiem praw ekonomii, wymogów państwa wobec wszelkich obrotów gospodarczych itd. Podpowiadam, że moje pokolenie /ur.w połowie lat 80-tych ub. wieku/ ,nawykowo weryfikuje realność każdego zjawiska. Pojawia się problem- umysł zaczyna automatycznie go weryfikować. Istnieje również szacunek dla kompetencji.

  135. Jasny Gwint
    Twoj wpis byl m.in. o sikaniu do kropielnicy to Ciebie prosze o laskawe uzupelnienie gdzie i kiedy , jesli to oczywiscie prawda, Lech Walesa raczyl sie byl do owej kropielnicy wyszczac ? Wybacz, ze pytam o tak blacha sprawe, ale bohater owego domniemanego sikania nie jest sprawa blacha. Ponadto – nie spekulacje a fakty wydaja sie byc interesujace.

  136. PA2155,

    mala korekta: ja nie dywaguje o osiagnieciach III czy IV RP. Bronie sie tylko przed tymi, ktorzy wpieraja mi, ze 20 lat temu, jako spoleczenstwo, sami z siebie wygnalizmy sie z…

    I wlasnie moje dywagacje dotycza miejsca, skad nas wygnano/sami siebie wygnalismy.

    Jesli chodzi o porownania, to polecam inne wpisy.

    Pozdrawiam.

  137. G.OKON – Może być tylko słowo przeciw słowu. Wałęsa twierdzi, że tego nie robił, Zyzak twierdzi, że tak… Źródła jednak – o ile mi wiadomo – nie ujawnia.
    Pozostaje zadać fundamentalne pytanie… Komu to służy? 😉

  138. Telegraphic Observer,

    te liczby mówią znacznie więcej niż Pan raczył zauważyć. Izby, które Pana zachwyciły to zasługa pałaców i dużych domów oraz dużych apartamentów, które stały się własnością może 1-2 % zaopatrujących się w ostatnich latach w mieszkania. Przytłaczająca większość mieszkań budowanych w ostatnim dwudziestoleciu w Polsce (prowincji jest więcej niż Warszawy, ale i w Warszawie budowanych jest dużo małych mieszkań) jest mała. Można zapytać deweloperów, albo Magrud, która pewnie jest w kursie dzieła.

    Inne znaczące dane z zestawienia wynikające to:

    – przed wojną na jedno mieszkanie (1-2 izby nie należały do rzadkości) przypadało prawie 5 osób;

    – w latach 1946 – 2006 przybyło nas 14,5 mln, w tym w latach 1950 – 1970 7,7 mln, w latach 1970 – 1990 5,4 mln i w latach 1990 – 2006 zero. Gdyby PRL prowadziła politykę prorodzinną jak RP to mieszkań mogłoby być wystarczająco dużo już dawno;

    – zasoby mieszkaniowe w latach 1950 – 2006 wzrosły o 7026 tys. mieszkań, w tym w latach 1950 -1970 o 2230 tys., w latach 1970 – 1990 o 2941 tys. i w latach 1990 – 2006 o 1855 tys. mieszkań.

    Być może w latach 1990 – 2010 uda się osiągnąć wynik dwudziestu biednych powojennych lat i to w sytuacji gdy obywatele budują je za obciążające ich jedynie kredyty (tyle ich jest że ho ho) nie zaś wysiłkiem budżetu Państwa, czego skutkiem jest że biednym proponuje się mieszkania w blaszanych barakach po 13 m2. Eksperyment Żory się powiódł, bo biedni wolą te 13 m2 niż pod mostem czy ławkę na dworcu albo w parku, Białystok ponoć jest gotowy do jego skopiowania, więc i inne miasta pewnie również.

    Oczywiście, gdyby nie brak wzrostu liczby ludności w Polsce oraz emigracja, sytuacja byłaby o wiele bardziej dramatyczna. Niestety ten stan źle wrózy na przyszłość wielu innych dziedzin naszego życia.

    PS. Ja pierwsze samodzielne mieszkanie (służbowe, wieś) uzyskałam w wieku 23 lat, a spółdzielcze lokatorskie w wieku 27 lat. Moja rodzina też ma gdzie mieszkać, ale to nie przeszkadza mi widzieć jak wiele osób jest w dramatycznej sytuacji i bez szans na poprawę, wręcz przeciwnie. Od Europy się oddalamy, Łukasz Fołtyn ma rację.

  139. PA,

    nie wiem czy się Panu taka informacja przyda, ale gdyby Pan tu przyjechał za PRL to za 10.000 USD kupiłby dobre i spore mieszkanie (spółdzielnia ogólnokrajowa LOCUM), dziś takie kosztuje w średniej wielkości mieście około 100.000 USD. Jeśli zaś ktoś gotówką nie dysponował to czekał w kolejce na mieszkanie lokatorskie lub komunalne, ewentualnie mogąc liczyć na pomoc zakładu pracy.

  140. Polecam artykuł Pani Świerczyńskiej opublikowany w „Nowej Lewicy” traktujący o sposobach demontażu demokracji w Polsce.Przyjemnej lektury.

    SAMOOBRONY ZAKAZANO
    wtorek, 31. marzec 2009 18:47

    W „Przeglądzie” z 5 kwietnia 2009 r. prof. Bronisław Łagowski w felietonie opatrzonym demaskatorskim tytułem: „Skorumpowana walka z korupcją” napisał: Największą aferą w istocie korupcyjną w ciągu ostatniego dwudziestolecia była oparta na fałszerstwach intryga zawiązana w celu uwięzienia urzędującego wicepremiera rządu, chociaż nie dał on żadnych powodów do zastosowania wobec niego takich podstępnych akcji. Cele sejmowej komisji śledczej mającej wyjaśnić tę intrygę zostały tak bałamutnie określone, że do wyjaśnienia nigdy nie dojdzie. Popełnione bezprawie dogadza partiom kolejno rządzącym, bo usunięto ze sceny politycznej kłopotliwego rywala, (…).

    Człowiek, który kierował prowokacją, jako jedyny minister dostąpił zaszczytu zachowania stanowiska przy zmianie ekipy rządzącej. Nie sposób też wyliczyć tych głosów, które za największą, a nawet jedyną zasługę PiS pod premierem Jarosławem Kaczyńskim uważają zniszczenie Samoobrony.
    Zdumiewało mnie zawsze, że tak wielu pozornie światłych ludzi, przechodziło do porządku dziennego nad wypowiedziami polityków i dziennikarzy -zwłaszcza z ”Gazety Wyborczej”, uchodzącej przecież za propagatorkę modernizacji i postępu – wzywających do dyskryminowania w życiu politycznym Samoobrony i jej lidera Andrzeja Leppera. Początkowo usprawiedliwiano taką postawę bojkotem, jakiemu poddani zostali w 2002 r. Yoerg Haider, austriacki polityk, i jego partia ze strony europejskiej opinii publicznej. A przecież ten ostatni stworzył i kierował partią o jawnie faszyzująco-populistycznym profilu. Nie boimy się reakcji międzynarodowej. Kiedy ambasador izraelski opuści Wiedeń, otworzę szampana – zapowiadał Harald Stefan, parlamentarzysta Wolnościowej Partii Austrii, pierworodnej, brunatnej w istocie formacji Haidera. Nic zatem dziwnego, że gdy w 2002 r. osiągnęła ona sukces wyborczy, to Europa zatrzęsła się z oburzenia i wezwała do bojkotu. Haider zaś zmuszony został do rezygnacji z osobistego udziału w rządzie Austrii.

    Nikt jednak w Europie nie wzywał do bojkotu Samoobrony i jej przywódcy. Ten ostatni już jako minister rolnictwa zbierał w Brukseli wiele pochwał i słów uznania za swoje kompetencje.

    W rzeczywistości Samoobrona nie była nawet partią populistyczną. Wyrosła na bazie związku zawodowego. Jej postulaty były spójne, wskazywała środki umożliwiające ich sfinansowanie itp. Podkreślali to nawet niektórzy eksperci od partyjnych programów jeszcze w 2005 r. tj. w epoce, kiedy istniała poważna publicystyka w TVP. Była zaś Samoobrona jedyną – podkreślam – jedyną partią zbudowaną od zera w III RP. Wyrosła ze związku zawodowego, stworzonego na bazie autentycznych wiejskich protestów. Protestów producentów rolnych, których interesy ekonomiczne zostały zlekceważone, a następnie zagrożone w wyniku realizacji “terapii szokowej” L. Balcerowicza. Samoobrona nie była też partią antysystemową. Uznawała demokratyczne reguły i wykorzystywała w walce metody obywatelskiego nieposłuszeństwa, nie inaczej niż czyni to np. Greenpeace, czy ich polskie odmiany, związki zawodowe itp.

    Lepper jest zatem takim samym przestępcą jak Ghandi i członkowie jego ruchu. Pierwszy wyrok dostał za “podżeganie”. To jest za tłumaczenie ludziom, że mają prawo walczyć o swoje i sprzeciwiać się niesprawiedliwym egzekucjom komorniczym. Drugi wyrok otrzymał za “znieważenie głowy państwa”, gdyż ośmielił się określić Kwaśniewskiego mianem „największego lenia”.

    Trzeci, wywołał nawet protest Stowarzyszenia Sędziów Polskich “IUSTITIA” i Fundacji Helsińskiej. Otrzymał go za zapytanie z trybuny sejmowej, czy prawdą jest, że kilku polityków przyjęło łapówki, gdyż do niego – jak twierdził – z tymi informacjami zgłosili się świadkowie (jak się potem okazało – prowokatorzy). Szybko się sprawa wyjaśniła, a Lepper przeprosił. Ten wyrok został zaskarżony do Strasburga, gdyż podważał zasadę parlamentarnego immunitetu materialnego.

    Jest to Konstytucyjna norma, która mówi, iż poseł lub senator nie mogą być nigdy pociągnięci do odpowiedzialności karnej za działania wchodzące bezpośrednio w zakres sprawowania ich funkcji parlamentarnych, np. za wystąpienia w parlamencie, sposób głosowania, zgłaszane inicjatywy ustawodawczej itp. Po latach oszczerczej medialnej i politycznej nagonki, oceanów pomyj i wezwań do dyskryminacji Samoobrony, nawet członkowie Sądu Najwyższego byli już tak głęboko uprzedzeni, iż „zapomnieli” o obowiązującym prawie i jego funkcji.

    W jednym z wywiadów Lepper przyznał, że zaliczył ponad sto procesów sądowych, z których przegrał do dziś zaledwie cztery (ostatni za wysypanie na tory zboża importowanego przez potentata związanego z PSL). Ta liczba, zważywszy, iż większość procesów wytaczał Lepper w obronie swoich dóbr osobistych – świadczy o bezprecedensowej skali publicznych kłamstw, jakimi karmiono nas przez lata. Jako że w Polsce publiczne kłamstwo niewiele kosztuje, to właśnie oszczerstwami niszczono Leppera. Pamiętam taki program „Teraz My”, którego gościem był przewodniczący Samoobrony. W pewnym momencie pojawia się kolejny rozmówca – były działacz Samoobrony. Na jego widok osłupiały Lepper zadaje pytanie – Dlaczego zaprosiliście tego człowieka, przecież on kilka miesięcy wcześniej pomówił mnie w waszym programie i przegrał w sądzie? Głupi i naiwny Lepperze! Przecież właśnie dlatego go zaprosili, by dać przykład innym. By pokazać, że każdy, kto pomówi Ciebie, może liczyć na ich względy.

    Nawet dziś, kiedy nie ma już w Sejmie Samoobrony, w najbardziej opiniotwórczym dzienniku – w „GW” – możemy przeczytać o wstydzie, jakim było powołanie „chamidła” na wicepremiera. Tak o Lepperze wyraża się sam red. Piotr Pacewicz. Nie dziwota zatem, że na forach internetowych i spotkaniach towarzyskich nasza kulturalna inteligencja całe zło i upadek polityki przypisywała chamowi ze wsi i wysyłała go tam, gdzie jego miejsce: do wideł i do gnojowicy. A dziś wielu z nich dziwi się, że mimo wyborczej klęski Samoobrony nie tylko się nie poprawiło na naszej scenie politycznej, ale pod wieloma względami pogorszyło. A jak niby miałoby się poprawić, skoro to nie Lepper i jego Samoobrona zrujnowali naszą demokrację, zanim dojrzała? Przecież cała na nich nagonka była jedną wielką antydemokratyczną krucjatą. Była dowodem na antyliberalizm naszych elit, stanowe, feudalne uprzedzenia oraz wynikający z zaściankowej mentalności brak szacunku dla prawa i chroniczna pogarda dla wyborców. Cała ta wieloletnia kampania dyskredytująca Samoobronę i Leppera była niczym innym jak zakrojoną na szeroką skalę i legitymizowaną przez publiczne autorytety, akcją dyskryminacyjną!!! I musiała się skończyć prześladowaniem tej formacji i jej działaczy przez wymiar sprawiedliwości.

    Bo czymże innym jest bezprawna abolicja dla tercetu Kaczyński-Kamiński-Ziobro? Politycznego tercetu, który jest autorem największej korupcyjnej afery dwudziestolecia, o której wspomina prof. Bronisław Łagowski. Rzeszowska prokuratura przez blisko 20 miesięcy prowadzi bezpłodne śledztwo, podczas kiedy dowody z podsłuchów CBA na bezprawność i bezpodstawność owej akcji, zostały już zaprezentowane przed sądem. Inne, dużo wcześniej. Czymże innym, jeżeli nie dyskryminacją są tajne procesy w związku z tzn. seks aferą? Utrzymywanie aresztu i kontynuowanie rozprawy w sytuacji, gdy ciężko chory i częściowo sparaliżowany oskarżony winien być, zgodnie z opinią lekarską jak najszybciej operowany? Czymże innym, jeśli nie dyskryminacją jest skazywanie Łyżwińskiej za fałszowanie podpisów na listach poparcia w wyborach 2001 r. na półtora roku więzienia w zawieszeniu na lat pięć, w sytuacji, gdy umarza się śledztwo w sprawie finansowania kampanii wyborczej Palikota w 2005 r. za pośrednictwem tzn. słupów, do czego przyznaje się sam poseł PO? W obu wypadkach naruszono przecież przepisy – inna rzecz, czy słuszne – ordynacji wyborczej. Podobne wypadki niezwykłego rygoryzmu i surowych wyroków sądów dla działaczy Samoobrony za najmniejsze naruszenie prawa – nawet wtedy, gdy owo naruszenie nie skutkowało jakąkolwiek szkodą dla interesu publicznego – można by mnożyć. Dość zatem dowodów.

    Można powiedzieć, że sprawa jest już zamknięta. Nec Hercules contra plures. Lepper przegrał ostatnie wybory. Tak, ale my jako społeczeństwo przegraliśmy znacznie więcej, albowiem dla demokracji i etycznej kondycji społeczeństwa kluczową kwestią jest, jakimi metodami prowadzi się walkę polityczną. Wszystkie te podłe, a często i przestępcze praktyki eliminacji rywali, pozostając bezkarnymi, odstręczają wartościowych ludzi od udziału w polityce.
    Stratni jesteśmy zatem w dwójnasób. Bo przede wszystkim przegraliśmy szansę na rozwój. Na odrobienie zaległej lekcji z liberalizmu, na samodzielne i świadome wyzwolenie się z feudalnej spuścizny. Lekcji, którą społeczeństwa zachodniej Europy odrobiły już w XIX stuleciu. Zmarnowaliśmy szansę na przyswojenie sobie idei J.S. Milla, która nakazuje oceniać człowieka według jego czynów, a nie pochodzenia, statusu społecznego czy materialnego itp.

    To, co jest najistotniejszą i decydującą przyczyną naszego zacofania to przecież postfeudalna mentalność! Widać ją gołym okiem. A potwierdzają m.in. badania np. prof. Janusza Hryniewicza opublikowane w książce „Polityczny i kulturowy kontekst rozwoju gospodarczego”. Nie mamy nawet, tak jak inne nacje, w naszej literaturze, filmie itd. utworów afirmujących chłopskie ruchawki, bohaterów walczących o emancypację ludu, prawa obywatelskie i ekonomiczne. Nie zdołaliśmy przyswoić sobie ideałów Rewolucji Francuskiej i amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. To naszym elitom oraz wszystkim ich naśladującym późnośredniowieczna słoma z butów wystaje. To ich słowa cuchną zaściankową gnojowicą. To oni są hamulcowymi społecznego rozwoju. To ich jaśniepańskie aspiracje i mociumpańskie uprzedzenia czynią z naszej ojczyzny zacofane państwo i społeczeństwo niezdolne do wsparcia dla twórczych i niekonwencjonalnych działań i jednostek. A większość z nas, jak stado baranów, ich naśladuje. Na własną zgubę.

    Nie wiem jak historia oceni Leppera. Z pewnością nie tak, jak uczynili to jego współcześni w jednym z rankingów, wskazując na niego, jako na tego, który najwięcej zła wyrządził Rzeczpospolitej. W jaki sposób, skoro był wicepremierem pod Kaczyńskim zaledwie przez kilkanaście miesięcy? Jakąś wojnę wywołał, czy co?

    Stadem bezmyślnych baranów jesteśmy przyzwalając, by archaiczne, irracjonalne mity i resentymenty naszych feudalnych panów i ich popleczników z Kościoła Katolickiego nami rządziły. A powinniśmy być dumni, że rolnik z zachodniopomorskiego potrafił tyle w polityce osiągnąć na przekór okrągłostołowym nieusuwalnym elitom i wspierającym ich mediom.

    I właśnie po to, żeby taka myśl i taka duma nam w głowie nie odważyły się zaświtać, trzeba było przestępczymi prowokacjami i prokuratorskimi mistyfikacjami skompromitować Leppera wśród jego wiernych wyborców. A teraz, w tym samym celu bezcześci się, jak się już niektórym marzy, polityczne truchło Samoobrony tajnymi procesami. Wszystko po to, by już żadnemu „zbuntowanemu chamowi” nie przyszło do głowy skorzystać z przysługujących mu politycznych i obywatelskich praw.

    A jak któryś mimo wyraźnej lekcji spróbuje, to się go jeszcze okrutniej potraktuje. Jest już kandydat na kolejną „czarną owcę”. Widać Bogusław Ziętek z Sierpnia 80 nie rozumie, że nasi panowie nie rozróżniają pomiędzy robotnikiem i chłopem, i bezczelnie domaga się na czele swojego związku udziału w zyskach oraz realnej ochrony prawnej dla pracowników i ich interesów. Dwa dni temu Karpiniuk z PO już zapowiedział, że może ze związkami rozmawiać, ale nie z tym „watażką” Ziętkiem. Już się widać poznali na jego talencie przywódczym i zrobią wszystko, by zdyskredytować go w naszych oczach. Czy i tym razem pozwolimy osobnikom, naśladującym sposób bycia niegdysiejszych panów – kosztem naszych najbardziej żywotnych interesów i rozwoju kraju -śnić sen o utraconej dawno nad nami władzy? Wszystko jest w naszych rękach, a raczej w głowach. Wystarczy bowiem na krzyk pogardy zareagować wzruszeniem ramion, a cała jego rzekomo intelektualna przewaga zniknie jak fatamorgana.

    Beata Świerczyńska

  141. ANCA pyta – komu to służy?
    Jedno niewinne pytanie, a wywołuje całą lawine pytań. Czy na sikanie do kropielnicy jest paragraf k.k.? A sikanie nieletniego, dokładnie w wieku dziewieciu lat, jak się kwalifkuje? Jeśli się nie kwalifikuje, to jak ten czyn ocenić moralnie? I czy dyskwalifikuje on wszystkie późniejsze czyny młodego człowieka, bo jak się odciął już w tak młodym wieku od naszej wiary, to czy jego patriotyzm był szczery? Bo zdaje mi się, że jednak przeskoczył bramę stoczni (im. Lenina), a nie jak twierdzono wcześniej, że SB przywiozło go łódką? Może był to spóźniony patriotyzm, chciał odkupić sikanie do kropielnicy aktami odwagi i poświęcenia, jak Robak (chodzi mi o tego księdza), ale deremnie? Czy Naród i Kościół mu przebaczył? Nie – tako rzecze IPN, a przynajmniej jeden stowarzyszony z instytutem magister UJ. Czy pracownicy IPN okazali odwagę i zasłużyli na ordery? Czy prezydent RP mu kiedykolwiek przebaczy? A może nie sikał, jak sam delikwent twierdzi? Powinno się powołać trybunał orzekający. W Kanadzie takie ciało nazywa się Royal Commission. Z budżetu przeznaczyć z 5 melonów i ustalić w tę lub w tamtę – sikał, czy nie sikał (w Kanadzie użytoby czasownika to urinate). Naocznych świadków przedstawić, uwiarygodnić ich, ewentualne materiały dowodowe zebrać, a najpierw zabezpieczyć. Bo może faktycznie (nie) sikał. Jest wiele zdarzeń historycznych w dziejach Polski, smok wawelski pęka po wypiciu połowy wody w Wiśle, księżniczka Wandy rzuca się w nurt rzeki, górnicy odnajdują pierścień św. Kingi, tatarska strzała przebija gardło trębacza w pół tonu, dwa miecze wbija krzyżak w ziemię przed Jagiełłą … Dlaczego nasze ciężkie i prawdziwie dzikie czasy mają być gorsze, mniej legendarne?

  142. Farfał był zastępcą prezesa Wildsteina w TVP, a ich patronami Kaczyński i Giertych. To wystarcza za całą dyskusję o obecnej sytuacji w TVP.
    Przypominam te fakty „zatroskanym” o wolność mediów publicznych w „Rzeczpospolitej”. Również ex prezesowi W., który szybko zapomniał o tym kompromitującym epizodzie w swoim życiu.

  143. Teresa Stachurska pisze:
    2009-04-08 o godz. 19:48
    PA,
    nie wiem czy się Panu taka informacja przyda, ale gdyby Pan tu przyjechał za PRL to za 10.000 USD kupiłby dobre i spore mieszkanie (spółdzielnia ogólnokrajowa LOCUM), dziś takie kosztuje w średniej wielkości mieście około 100.000 USD.


    Zapomniała Pani dodać, ze w PRL średnia płaca wynosiła ok. 20 USD, obecnie ponad 800 USD

  144. Zawsze myslalem , ze jak sie nasika do kropielnicy to wystarczy sie wyspowiadac , potem pare zdrowasiek i po sprawie. Okazuje sie , ze owszem ale nie u nas. Mimo to na razie nie zmieniam zdania w tzw kwestii zasadniczej bo przeciez niektorym to uchodzi ” na sucho „. Wystarczy to zrobic odpowiednio wczesnie i wtedy nawet tata i mama zachwyceni (i nie koniecznie zaraz do kropielnicy )
    Mam w zanadrzu historie (na temat ) z Leningradu (tak, tak to nie pomylka) ale moze innym razem, bo troche dlugawa (jak na mnie).

  145. ANCO!
    Komu to służy(i kto za tym stoi).
    Już kilka razy w rożnych miejscach dałem głos w tej sprawie a cały czas ze mnie wyśmiewają. Nie można traktować wybryk Zyzaka jako wybryk chuligański lub jako zamach na Wałęsę w wyniku podpuchy braci Kaczyńskich.
    Jest to część kampanii kolejnej generacji etosu, która chciałaby przejąć władzę (dusz ale i tą rzeczywistą tzn. kasę) od poprzedniej generacji etosu zachowując przy tym główną ideologię etosu. W tym układzie władza i kierownicza rola braci Kaczyńskich jest ich iluzją. Póki co ich zapał jest potrzebny. We właściwym momencie i na nich kwit się znajdzie.
    W tym układzie Zyzak pojawia się jako coś jakby do przodu. Przejęcie władzy przez generację Zyzaka byłby krokiem do przodu, bowiem oni już nie mogą jechać na nieco naciąganym micie obalania komuny, tylko muszą wykazać się innymi zaletami. Na przykład bezwzględnością, chamstwem i tupetem. Póki co Zyzakowi zabrali ta kserokopiarkę. Ale przyjdzie jeszcze czas Zyzaka.

  146. „Lizak pisze:

    2009-04-08 o godz. 20:00 ”

    Gratuluję Panu wyboru tekstu młodej , żarliwej rewolucjonistki. Doskonała , wyrafinowana ,gorzka satyra, wszak mamy XXI wiek. Szkoda, że mamy czas kryzysu. Coraz bardziej zauważa się taką agresywną agitację anty PO-wską, a przy okazji anty PiS-owską ze strony lewicy, która w narastającym zubożeniu narodu widzi swoją rewolucyjną szansę.
    W obliczu zagrożenia kryzysem naród powinien się konsolidować, a nie wszczynać wewnętrzne boje. Sytuacja polityczna naszego kraju staje się coraz bardziej mętna.
    Ciekawe, co powiedzą takie żarliwe rewolucjonistki, kiedy za sprawą wewnętrznych wojenek pogrążymy nasz kraj w zupełnej odchłani. My młodzi, z powodu otwartej Europy mamy do takich sytuacji stosunek otwarty,że tak powiem. Wśród większości tych, którzy już są jakoś umocowani w Europie, pozostanie jako jedyny dobry wybór kontynuacja europejskiej przygody. Życie w końcu ma się tylko jedno, a powrót w XXI wieku, do czasów bolszewii , przy takiej naszej świadomości to najgorszy koszmar z możliwych. Ciekawe, czy szanowna lewica przedstawi kiedyś jakiś wiarygodny program, bo takimi metodami w biedniejącym narodzie napewno nieźle namiesza.
    Jeszcze raz Panu gratuluję niezwylke pouczającego przedruku.Szkoda tylko kolejnych szans naszego kraju, które po czarnym scenariuszu /starsi koledzy są przekonani,że spełni się przed EURO 2012/ upadnie na długie lata.
    Ciekaw jestem, jak Pan widzi rozwój sytuacji w naszym kraju?

    Z Wyrazami Szacunku, Sebastian

  147. PP LK nie rozumie , choc mu przykro , motywacji p. Ewy Milewicz. My to z kolei doskonale rozumiemy ( ten jego problem) . Ja tylko nie rozumiem dlaczego p. E. Milewicz jest taka osamotniona ?

  148. Mieszkania w 1931 r. w tysiącach:
    – Warszawa – 249,1, w tym 1-izbowe 106,0; 4-izbowe i więcej 41,0
    – Łódź………..145,2………………………91,6………………………..12,1
    – Lwów…………72,0………………………23,0………………………..12,4
    – Poznań………50,7………………………..7,3………………………..15,4
    – Kraków……..48,5……………………….16,0…………………………8,9
    – Wilno………..40,1……………………….12,8………………………..10,7
    – Katowice……27,4……………………….27,4…………………………6,2

    Ludność w mieszkaniach w tysiącach:
    – Warszawa – 1144, w 1-izbowych 422; w 4-izbowych i więcej 223
    – Poznań………240……………………24………………………………84
    – Kraków……..206…………………….56……………………………..45
    – Katowice……124…………………….10……………………………..30

    Odsetek 1-izbowych mieszkań w mieszkaniach ogółem:
    – Berlin – 4,4
    – Haga – 11,3
    – Helsinki – 34,1
    – Kopenhaga – 7,5
    – Londyn – 0,7
    – Oslo – 0,4
    – Paryż – 26,03
    – Praga – 27,3
    – Ryga – 49,0
    – Rzym – 10,8
    – Sztokholm – 17,2
    – Tallin – 39,3
    – Warszawa – 42,7

    Mieszkania o liczbie izb 5 i więcej w odsetkach ogółu mieszkań:
    – Berlin – 17,8
    – Haga – 53,6
    – Helsinki – 11,2
    – Kopenhaga – 12,3
    – Londyn – 72,4
    – Oslo – 21,5
    – Paryż – 10,9
    – Praga – 9,4
    – Ryga – 8,5
    – Rzym – 30,6
    – Sztokholm – 12,3
    – Tallin – 9,5
    – Warszawa – 8,5

  149. absolwent pisze:
    2009-04-07 o godz. 16:00
    Całkowicie się z Tobą zgadzam. NAJWYŻSZY czas na wymianę elit. Polska nie może już dłużej czekać. Dość kompromitacji i zagrożenia przyszłości dla takich ciekawych ludzi, jak na przykład występujący tu „Sebastian”. Jak on mądrze nas starych „repów” podsumowuje. A przy tym ile w jego wypowiedziach taktu, delikatności, dociekliwości i ciekawości. Udała nam się młodzież. To nasz największy kapitał jaki jeszcze jako Naród mamy. Wszystkie inne atuty już nam zabrała prawica, KK i ente popłuczyny „Solidarności”. Zostaliśmy nadzy, goli, biedni a także ośmieszeni w oczach świata. Dlatego jeszcze raz pozwolę sobie delikatnie napomknąć. Najwyższy czas promować Magrud na prezydenta RP. Jeśli ta osoba zostałaby Prezydentem RP, to otwarty zostanie nowy rozdział historii. Pozdrawiam wszystkich.
    PS. a swoją drogą: Magrud, jasny gwint, Lizak, pielnia1 i wszyscy poczuwający do jedności poglądów z wymienionymi, powinni udzielić rzetelnej odpowiedzi na pytania „Sebastiana”. My na tym blogu przerzucamy się „skrótami myślowymi”, które on powinien zrozumieć. Przecież nikt w katolandzie tego młodzieży nie tłumaczył. Im tylko obrzydzano PRL. Także wszelkie lewicowe ideologie. Jest mi bardzo przykro, że nie czuję się na siłach tego zrobić. Ja tylko doskonale rozumiem o czym tutaj gwarzymy. Bardzo się też cieszę ze zmiany tembru dyskusji oraz powolnym przycichaniu bezrozumnej prawicy. Proszę wytłumaczcie to „Sebastianowi”. W końcu to on i jego rówieśni będą decydować o zmianie elit. Pozdrawiam – Lech.

  150. Coś mi się przypomniało!

    Z przemówienia Donalda Tuska w dniu 7 września 2007 roku:

    – utrzymamie Kancelarii Premiera (Jarosława Kaczyńskiego) zatrudniającej 500 osób – 85 mln zł rocznie

    – utrzymanie gdyńskiego szpitala zatrudniającego 500 osób i leczącego
    rocznie 12.000 pacjentów – 20 mln zł rocznie

  151. Telegraphic Observer,
    Tak się słada, że zawodowo zajmuję się wielorodzinnym budownictwem mieszkaniowym. Pracuję w firmie projektowej i towarzyszę developerom od pomocy w przygotowaniu biznes planu, poprzez pomoc w opracowaniu i uzyskaniu decyzji o warunkach zabudowy, następnie pozwolenia na budowę, aż do odbiorów budynków.
    Prawo budowlane to zdaniem wiekszosci pawników najtrudniejsza dziedzina prawa. I tak jest i tak być musi. Nie jest to wymysł urzędniczego rozpasania, tylko materiii, którą reguluje.
    Inną kwestią jest całkowity zanik myślenia strategicznego u polityków lokalnych, co skutkuje brakiem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, głebokim niedorozwojem infrastruktury, bałaganem własnościowym w zasobach komunalnych oraz dramatycznie niska podażą terenów pod budownictwo mieszkaniowe. Na to nakłada się niedorozwój biurokracji. W Polsce bowiem, na fali odbiurokratyzowania mnoży się stanowiska administracyjne dla znajomych Króliczka i ogranicza liczbę specjalistów np. w nadzorze budowlanym.
    Do tego od kilku lat owa biurokracja pracuje w trybie strajku włoskiego i jest to wynik prowadzonej na oślep walki z korupcją.
    Ale podstawowe utrudnienia dla inwestorów wynikają z opisanych powyżej skutków braku myślenia strategicznego i takiegoż planowego i systematycznego działania władz publicznych.
    A brak ten jest efektem wiary w niewidzialną rękę rynku i potrzebą odreagowania gospodarki planowej.Jest przejawem triumfu neoliberalnej ideologi, według której państwo powinno zostać zredukowane do roli nocnego stróża.
    Budownictwo jest tą dziedzina gospodarki, które pierwsze wchodzi w kryzys i wychodzi z niego ostatnie.
    Poprzedni kryzys doprowadził do znaczącej utraty potencjału wykonawczego, zaniechania inwestycji w infrastrukturę oraz zmniejszenia konkurencji na rynku deweloperskim.
    Trwał prawie cztery lata. Gdy wzrósł popyt zarówno krajowy, jak i powstały wraz z wejściem do EU popyt spekulacyjny, brakowało wszystkiego i ceny mieszkań poszybowały w górę, co z kolei wychamowało popyt krajowy, a następnie wraz z pęknięciem bańki spekulacyjnej na światowym rynku zniknął też popyt zagranicznych nabywców. A po pażdzierniku branża stanęła.
    Brak polityki mieszkaniowej rządu skutkuje i skutkować będzie kolejnymi szokami. A kiedy popyt znów zacznie się odradzać, inwestorów, uzbrojonych terenów, planów i firm budowlanych będzie jeszcze mniej niż w 2004r. i ceny znów poszybują tak wysoko , aż zduszą popyt.
    Tak właśnie działa w praktyce neoliberalna wersja kapitaslizmu. Od kryzysu do kryzysu. A sektor budownictwa publicznego jest konieczny nie tylko po to, by budowac mieszkania na wynajem, o czynszach dostępnych dla ludzi o niższych i srednich dochodach i zaspakajać tym samym socjalne potrzeby, ale także i po to, by zapewnić równowagę na rynku, zapobiegać szokom cenowym i niszczeniu potencjału wykonawczego.
    Jest potrzebny nie tylko przyszłym lokatorom i nabywcom , ale także przedsiębiorstwom i firmom z tej branży.

    Nie warto zatem powtarzać idiotyzmów o biurokratycznych barierach rozwoju. Barierą jest zawsze brak popytu.

  152. ANCA
    Wlasnie – komu to sluzy ? Jesli Pan Lech w mlodosci nasiusial do
    n.p. chrzcielnicy to sprawa zasluguje na ocene shrinka – juz w mlodosci byl rebeliantem. Daloby to nam trzech Narodowych Rebeliantow ktorzy wslawili sie sikaniem na swietosci. Pisze Boy-Zelenski:

    „Tu, pod ta gruszka sikal (siedzial, sypial ?) Kosciuszko
    Dopiero robi sie skweres !
    A pod ta druga Kollataj Hugo
    Zalatwial maly interes.”

    „Maly interes” Kollataja Hugo wyjasnia sprawe i zamyka swietoszkowanie o siedzeniu lub sypianiu Kosciuszki. Kollataj sie wysikal i Kosciuszko sie wysikal. Obaj rebelianci jak Bog przykazal. Zatem Walesa jako trzeci Narodowy Rebeliant pasuje do polskiej genetyki i z pewnoscia odlal sie do chrzcielnicy koscielnej. Jesli niejaki Zygzak nie przedstawi innych dowodow. Lub – ktos z Blogu nie wskaze innych slawnych Polakow, ktorzy urynowali (jak chce Telegraphic Observer) na swietosci a zycie skonczyli bogobojnie.

    Przy sposobnosci: Telegraphic Observer, polski nie jest tak ubogi jak angielski i omawiana tu czynnosc opisuje kilkuset slowami. Jednakze angielski tez ma lepsze slowa (i chyba bardziej pasujace) jak n.p. to take a leak lub to pee. I sad kanadyjski z pewnoscia je zna, jako ze juz rozpatrywal sprawe czy Dama moze wyzej niz Gentelman i to nie urinate a po prostu: sikac.

    Temat jest tak pasjonujacy, ze wszelkie informacje, spekulacje i klotnie na temat Walesy spotkaja sie zapewne z goracym patriotycznym zainteresowaniem braci Polakow.

  153. Sebastian,
    Sprawdż sobie proszę, choćby i w Wikipedii czym jest dyktatura proletariatu.
    Zanim komuś zarzucisz, że „posługuje się argumentami ad hoc, “spreparowanymi” wyłącznie w celu obalenia usłyszanego przed chwilą zarzutu” oraz posługiwanie się „wycinkowymi danymi z roczników statystycznych” i zażądasz, by towarzyszyła im „pula spraw opisujących całe zjawisko” zastanów się, czy aby na pewno rozumiesz istotę dyskusji.
    Otóż postulowana przez Ciebie pula opisująca całe zjawisko to nic innego jak bardzo szeroka wiedza, a wałściwie cała posiadana przez nas wiedza wyniesiona tak z wałasnego doświadczenia jak i z niezliczonych książek, artykułów itp,itd.
    Ta wiedza tworzy kościeć, strukturę poznawczą, pozwalajacą swobodnie i z pełnym zrozumieniem posługiwać się danymi statystycznymi i innymi argumentami.
    A te z kolei nie są oderwane od całości, ale tkwią w niej mocno tak jak kruszywo w betonie. Ale żyby się o tym przekonać trzeba nauczyć się dostrzegać las w zbiorowisku poszczególnych drzew.
    Trzeba rozwinąć w sobie zdolność syntezy. A to długotrwały proces poznawczy, bez gwarancji na sukces. Ale próbowac warto, a nawet trzeba. I to zanim uczyni sie komuś zarzut, wynikajacy z własnej intelektualnej niedojrzałości i niewiedzy, która w żaden sposób nie deprecjonuje Ciebie, gdyż jest pochodną wieku.

    Piszesz, że nie potrafisz zrozumieć dlaczego jesteśmy tak odporni na dzisiejsze argumenty? A skąd u Ciebie ta pewność, że to są argumenty a nie np. propaganda? Wiesz dlaczego zbrodniczy reżim Czerwonych Khmerów opierał się na dzieciach, a nie na takich jak my, dojrzałych i starszych ludziach? Bo my zbyt dużo wiemy, by nas łatwo było ogłupić i oszukać.
    Wiesz, dlaczego nie podajemy recept? Bo one są dobrze znane, wielokrotnie w innych wpisach przywoływane. Ba! one sa wdrożone w życie u naszych dość bliskich sasiadów, w krajach skandynawskich, częsciowo też w RFN, w Austrii itd, itp. A ich dobroczynny wpływ na jakość życia ( np. egalitaryzm) mieliśmy okazję przetestować w PRL-u, która – podejrzewam-dla nikogo z nas nie była Edenem, ale która nie zasługiwała też na obelgi, którymi się ją dzisiaj bezmyślnie i celowo obrzuca.
    Bo w tym zanegowaniu całego dorobku PRL jest jeden podstwowy cel. Legitymizowanie dzisjszych mankamentów i dzisiejszych elit. Możesz wierzyć lub nie, ale takie persona jak Giżyński z PiS lub Nowak z PO, to w PZPR nie miałyby by szans na awans poza POP ( podstawowa jednostka partyjna) w spółdzielni mleczarskiej. A taka Doda nie dostałaby licencji na śpiewanie. Dzięki tej przebrzydłej PRL możemy do dziś słuchać piosenek z tekstami Agnieszki Osieckiej. Dziś nie miałaby ona szans utrzymać sie ze swojej twórczości. W PRL to jednak były nie tylko mieszkania dla każdego, ale i wielka kultura.

  154. Tomasz Sakiewicz na aktualny temat:

    http://www.gazetapolska.pl/?module=messages&message_id=403

    „Przede wszystkim odklamywac historie” – Rozmowa z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

    http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=99149

  155. Ewa Milewicz kontra prezydent Kaczynski

    Wysluchalem wypowiedzi pani Ewy na stronach GW.
    Kobieta spokojnym glosem protestuje przeciwko IPN i prezydentowi.
    Przeinaczanie prawdy przez IPN jest nie do zniesienia.
    Klamliwe wypowiedzi prezydenta nie sa akceptowane.

    Ludzie wychowani w systemach totalitarnych nie nadaja sie do sprawowania wladzy w systemach demokratycznych. Kaczynski jest tego przykladem.

    Slawomirski

  156. Do:G.OKON

    (S)plyn dalej rybko.

    Slawomirski

  157. Jak obiecalem, tak zrobilem.

    Aby nie zamulać blogu red. Passenta tasiemcowy tekstem tutaj zamiescilem obszerne streszczenie artykulu Macieja Ilowieckiego z 1988 roku pt. „W cieniu i na wulkanie” – artykulu, do ktorego odnosilem sie pare razy wyzej, a ktory – powtorze raz jeszcze – stanowi przekrojowy opis stanu spoleczenstwa polskiego po 40 latach istnienia peerelu.

    Pozdrawiam.

  158. Bardzo rozsądny głos w debacie dot. książki Zyzaka. Polecam, bo Dr Gontarczyk z IPN twierdzi, że ta książka nie powinna się ukazać, bo jest zaprzeczeniem historycznej sumienności, a Polska to nie Ameryka…

    http://www.rp.pl/artykul/9133,288704_Gontarczyk__Grzech_lekkomyslnosci.html

  159. Sebastian się pyta, to może próbuj łaskawie odpowiedzieć jak ty ze swego doświadczenia życiowego oceniasz termin „dyktatura proletariatu”. Odsyłanie do Wikipedii wskazuje na twoja arogancję. Zarzucasz mu następnie, że pisze o blogowiczu że “posługuje się argumentami ad hoc, “spreparowanymi” wyłącznie w celu obalenia usłyszanego przed chwilą zarzutu” oraz posługiwanie się “wycinkowymi danymi z roczników statystycznych” i zażądasz, by towarzyszyła im “pula spraw opisujących całe zjawisko”
    Zamiast mu odpowiedzieć, że na pewno było by to bardzo dobre, ale na blogu nie jest to możliwe ze względu na obszerność materiału, ty znów arogancko traktujesz go z góry. Zastanów się czy przypadkiem za bardzo nie uwierzyłaś w swą mądrość i wiedzę?
    Jakoś inni uczestnicy tego blogu nie najkorzystniej twe wypowiedzi oceniają

  160. Jacobsky 06.22. Trudno się dziwić, gdy poziom powołanego artykułu Macieja Iłwieckiego był tak nadzwyczany. Był bliskim współpracownikiem i przyjacielem Rakowskiego, poza tym był Sekretarzem partii w POLITYCE. A to zobowiązywało, nie byle kto mógł osiągnąć taki poziom inteligencji i kultury.

  161. Pani Magrud,

    bardzo dziękuję za obszerne wyjaśnienia i poświęcony mojej osobie czas.
    Wiem,że trochę nadwyrężę dobre obyczaje , ale pozwolę sobie na małe dopowiedzenia.
    1. „Dyktatura proletariatu” przy jedynej partii u władzy, to problem jaki Pani wywołała w swoim wpisie pod poprzednim felietonem pana red DP. Użyła Pani tego zwrotu w konkretnej argumentaci, i zależało mnie na Pani wyjaśnieniach, a nie uniwersalnej definicji z Wikipedii. Pozatym, kwestia „Dyktatury proletariatu” stanowiła rozłączne moje zapytanie do Pani z pozostałymi kwestiami z p-ktu 2. To nie miało mieć związku, stąd wypunktowanie.

    W pozostałych sprawach, do których była Pani uprzejma się ustosunkować, to moja refleksja jest następująca: moje pokolenie szanuje Wasze dokonania w PRL-u, niektórzy nawet żałują,że nie można sobie trochę w tamtych czasach pożyć, ale NIKT nie potrafi zrozumieć, po co komu dzisiaj to patrzenie do tyłu. Dzisiejszy świat, a jutrzejszy w ogóle, to zupełnie nowe realia. Nowe realia, nowa/inna/ świadomość stworzą inną rzeczywistość od dotychczasowych. Przeszczepy tego co było kiedyś są całkowicie nierealne. Potrafię przyjąć do wiadomości, że PRL był rajem, ale został utracony. „Trzeba z żywymi naprzód iść…”.
    Według moich spostrzeżeń, głównymi fanami PRL-u są osoby starsze i w wyższym średnim wieku. Czy Pani zdaniem dobrze by się stało, gdyby te schodzące pokolenia dla nas młodych „jesdzcze raz” budowały przyszłość według swoich wizji i resentymentów? Czy nie jest czas, żeby nam dać w końcu szansę?

    Z Pozdrowieniami, Sebastian

  162. Andrzej – http://passent.blog.polityka.pl/?p=558#comment-110669 ,

    czy może mi Pan przypomnieć ile w USD kosztował w PRL czynsz (3 dolary?) oraz przysłowiowy chleb (jakieś centy?), bo nie pamiętam?

    Poza tym skoro dziś emigracja zarobkowa jest chwalebna, wręcz jedynie słuszna, to żal z tego powodu, że ludzie dla mieszkania jeszcze przed transformacją ustrojową wyjeżdżali pracować w USA czy gdzie indziej stracił na aktualności. Niestety. Tym bardziej, że wtedy to się kilkakrotnie bardziej opłacało niż dziś. Wszystko płynie, kto by pomyślał.

    Wie Pan, że w większości pracownik emigrując zarobkowo brał w swojej firmie bezpłatny urop i po powrocie wracał na swoje albo pokrewne stanowisko? Wyjeżdżali robotnicy, dyrektorzy, artyści, nauczyciele, najczęściej pracować na budowach i sprzątać, i z zarobionych przez rok pieniędzy kupowali domy, mieszkania, ich wyposażenia, samochody. PRL utrudniała niesłusznie dostęp do paszportów.

  163. Sebastian. Jesteś w tym szczęśliwym położeniu, że możesz korzystać z kontaktu z autentycznie mądrymi ludźmi na blogu. Czytaj magrud, Lizaka, Lecha lub Krpokozjada a będziesz mądry. Wiele przykładów niestety masz fatalnych. Radzę przeczytaj dzisiejszy artykuł Jana Hartmana w GW o systemie szkolnictwa w wolnej i demokratycznej Polsce. W ocenie Profesora większość absolwentów szkół śrenich to debile i analfabeci. To szokujące!
    Przyszło Ci żyć w ponurej rzeczywistości. Pozdrawiam

  164. Nasz Prezydent jest cute bo ma krotkie nogi i sie tajemniczo usmiecha i za to go kocham.

  165. @Jacobsky,
    No, to teraz już wiesz, jeśli do tej pory nie wiedziałeś… Wysoki poziom inteligencji i kultury dostępny był „Sekretarzom partii” (nie sekretarzom Partii). Może z przydziału partyjnego..? 😉 I po co się tyle wysilałeś?

    Pozdrawiam

  166. # magrud pisze:
    2009-04-09 o godz. 01:05

    W PRL to jednak były nie tylko mieszkania dla każdego, ale i wielka kultura.
    Oba zdania nie sa prawdziwe.
    MA

  167. Magrud!
    Do dzis sa jeszcze aktualne listy oczekujacych na mieszkania pracowniczek i pracownikow UJ.
    Pozdrowienia z Karakowa.
    MA
    PS
    Chodzi oczywiscie o listy z czasow zaprzeszlych

  168. magrud pisze:
    2009-04-09 o godz. 00:05
    Ponowne „zamieszanie” przyczyn i skutkow.
    Z powazaniem.
    MA

  169. proponowałbym na rozmowę z Obamą wysłać Wałęsę! http://www.zyt.blog.pl

  170. Lizak pisze:
    2009-04-08 o godz. 20:00

    Polecam artykuł Pani Świerczyńskiej opublikowany w “Nowej Lewicy” traktujący o sposobach demontażu demokracji w Polsce.Przyjemnej lektury.

    SAMOOBRONY ZAKAZANO
    wtorek, 31. marzec 2009 18:47

    LIZAK
    TERAZ JUZ WIEM DOKLADNIE; DZIEKUJE ZA TE INFORMACJE, WYBACZAM I PROSZE O WYBACZENIE.
    MA

  171. telegraphic observer pisze:
    2009-04-08 o godz. 16:10
    Zapewniam Pana (wlasciwie ciagle bladzaca Magrud), ze lokatorzy sa chronieni w lokalach prywatnych i sa poza tym dobrze zorganizowani.
    Z powazaniem.
    MA

  172. Zamówcie sobie papugi.

    Lizak,
    nie jest to koniecznoscia przy Twoich i wielbicielek wpisach.
    MA

  173. Jasny Gwint,

    Dziękuję bardzo za Pańskie cenne uwagi, i zapwniam Pana, że w taki sposób jak Pan sugeruje podechodzę do wpisów na tym blogu.
    Pozatym poruszył Pan temat jak natury fundamentalnej dla dalszego rozwoju naszego społeczeństwa- poziom nauczania!!!
    Ze wszystkich innych elementów dotyczących życia narodu- ten w kontekście wyzwań przyszłości jest absolutnie najważniejszy. Mądre rządy Indii „odpuściły” /z braku śrosków/ kilka podstawowych dziedzin socjalnych kosztem rozwoju nauki i szkolnictwa. Zaczyna im to coraz bardziej procentować.
    Cieszę się bardzo, że w końcu ktoś zwrócił na ten problem uwagę. Jeśli dobrze funkcjonowałyby takie podstawowe i strategiczne dziedziny jak nauka mi szkolnictwo, to nasze tradycyjne kruszenie kopii o mniej żywotne kwestie- byłoby tylko narodowym kolorytem.

    Z Wyrazami Szacunku, Sebastian

  174. Waldemar pisze:
    2009-04-08 o godz. 07:12
    Masz racje, jest to jednak spontaniczna reakcja na te blogosfere. Niejako stajaca sie koniecznoscia.
    Blagam Cie wiec, zaprzestan blagan.
    Z powazaniem.
    MA

  175. Teresa Stachurska pisze:
    2009-04-08 o godz. 00:43
    Serdecznie dziekuje,
    na Pani statystyczna ekwilibrystyke odpowiem wkrotce. Podziwim Pania za udawanie i rugowanie z pamieci realnosci czasow na szczescie juz zaprzeszlych, to tez jest wyczynem (plynem niemozliwym do spozycia).
    Z powazaniem.
    MA
    PS
    Siedze na plantach i spiesze sie.

  176. Ryba pisze:
    2009-04-07 o godz. 17:36
    Wybacz prosze, jestem na wakacjach. Poza tym z przenikliwoscia tez nie za bardzo, z polityczna rowniez. Na starosc kazdy „stara” sie o przykrycie, przynajmniej glowy okrycie.
    Z powazaniem.
    MA

  177. jasny gwint, 11:09: Dawno nikt mnie tak nie rozbawił! Piszesz może teksty do kabaretu? 🙂

  178. Andrzej, jeszcze jedno. Dziś średnią płacę można sobie w buty włożyć ze względu na rozwarstwienie wynagrodzeń z jakim mamy do czynienia. Dziś jedyna miarodajna informacja o płacach to płaca minimalna.

  179. Jacobsky, dał Pan ciekawy tekst do analizy. Na szybko (jak MA, z poważaniem 🙂 ) z żalem stwierdzam że liczba ludzi ( 1/3 ) żyjących za mniej niż wynosi minimum socjalne wzrosła po dwudziestu latach od zmiany ustroju co najmniej dwukrotnie i należy się spodziewać dalszego „postępu” w tej dziedzinie, co kryzysem się usprawiedliwi bez urabiania rąk po łokcie.

    Ciekawe co Maciej Iłowiecki – http://pl.wikipedia.org/wiki/Maciej_I%C5%82owiecki wybadał by dziś, gdyby chciał jeszcze zajmować się nurtującymi go w 1988 roku problemami? Książki „W cieniu na wulkanie” na wikipedii się nie eksponuje…

  180. Telegraphic Observer
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=558#comment-110656

    Nie wiem, o jaka wyzszosc moralna Ci chodzi, o wyzszosc czego/kogo wzgledem czego/kogo. Domyslam sie, ze wyliczenie mnie jednym ciurkiem z adwersarzami dyskusji, jakie prowadze moze miec jakis zwiazek z zadeklarowanym przeze mnie krytycyzmem tak wobec socjalizmu (w wersji zaserwowanej przez 40 lat w Bloku), jak i wobec kapitalizmi (w wersji aktualnej). Obydwa uwazam za systemu, ktore zawiodly, i to z tego samego powodu. Kluczowym slowem jest tutaj: unaccountable. I obydwa systemy charakteryzuja sie brakiem skutecznych mechanizmow rozliczenia podmiotow sprawujacych wladze. Jesli chodzi o dzisiejszy kapitalizm, to nie chodzi tutaj akurat o podstawowe prawa demokratyczne, bo te sa zagwarantowane i respektowane lepiej niz w socjalizmie, gdzie byly one zwykla atrapa, kwiatkiem przy kozuchu. Chodzi przede wszystkim o pozycje wielkich, ponadnarodowych korporacji, ktore swa struktura i bezkarnoscia, a takze nieposkromionym apetytem na wladze, przypominaja panstwo sowieckie. Niektore z nich juz chyba przescignely dawne panstwo sowieckie jesli chodzi o zasobnosc finansowa.

    Powod podstawowy, dla ktorygo obecny model wolnorynkowy nie zdaje egzaminy jesli chodzi o zaspokojenie podstawowych potrzeb socjalnych oraz ochrone srodowiska na skale globalna jest praktycznie rzecz biorac ten sam, co w przypadku panstw marksistowskich. Obydwa wykreowaly nierozliczalne (unaccountable), zcentralizowane struktury, obydwa stworzyly pragmatyke dzialania, ktora prowadzi do niszczenia srodowska w imie rozwoju ekonomicznego, obydwa maja bardzo waska, materialstyczna wizje tego, co stanowi najwazniejsze potrzeby ludzi, niszczac wiezi na poziomie podstawowych wspolnot ludzkich.

    Przeciez to dzisiejszy kapitalizm oparty na laisseferyzmie domaga sie zupelnej swobody dzialanosci dla korporacji, dla operacji finansowych, a to prowadzi do wyniesienia ich ponad poziom, na ktorym bylyby one odpowiedzialne za swoje czyny i zaniechania. Wczorajszy socjalizm postepowal podobnie. I dlatego przepadl, przepadl szybciej, bo dodatkowo gnoil ludzi w imie wydzimisie ideologii partyjnej. Obecny kapitalizm przynajmniej daje wolnosc wyboru w kwestiach, ktore w socjalizmie byly calkowiecie lub prawie regulowane przez wladze. Co nie znaczy, ze obecny kapitalizm przetrwa, a jesli, to z pozytkiem dla ludzi jako calosci.

    Pozdrawaim.

  181. Drogi Panie Sebastanie,
    Nowe rzadko bywa dobre, bo to, co dobre szybko przestaje być nowe – tyle Schopenhauer.
    To, czego Pan nie rozumie i do czego nas Pan zachęca nawet nowe nie jest. Bo, co to znaczy nie patrzeć w przeszłość? To znaczy dokładnie tyle, co odciąć sie od własnego doświadczenia i mądrości , od dziedzictwa kulturowego ludzkości, od najwybitniejszych umysłów choćby takich jak Platon czy Einstein. I jakie to, zerwanie kulturowej ciągłości miałoby nam przynieść korzyści? Czy naprawdę uważa Pan, że komputery możnaby było zbudować, bez euklidesowej geometrii i kopernikańskiego przewrotu?
    Czy naprawdę uważa Pan, że świat byłby lepszy, gdybyśmy odrzucili rudymentarne zasady starożytnego prawa rzymskiego, arabskie cyfry i co nowe pokolenie odkrywalibyśmy twierdzenia Pitagorasa?
    A przecież dzięki współczesnej genetyce, której też by nie było, gdybyśmy nie uczyli się od przeszłości, wiemy jedno – człowiek z gatunku homo sapiens nie zmienił się od chwili pojawienia się na tej planecie. Wszyscy, zapewne pochodzimy do jednej matki, zwanej mitochondrialną Ewą.
    To, co nas różni od starożytnych Egipcjan, to tylko zasób wiedzy zgromadzonej na przestrzeni wieków przez ludzkość. Emocje, sposób postrzegania świata ( nie mylić z rozumieniem), społeczne mechanizmy , tu nic się nie zmienia.
    A Pan tu woła o porzucenie przeszości. A przecież, wystarczy chwilę się zastanowić, by wiedzieć, że wszystko , co posiadamy to przeszłość i terażniejszość obarczona jednak tą wadą, że nieprzydatna w poznaniu.
    Te wezwania, które Pan nam serwuje znamy z XX wiecznego futuryzmu i modernizmu, z myśli Marksa i Mao Tse Tunga, a i pradawna przeszłość nie była od nich wolna.
    A wogóle, jak można być na tyle nieuważnym , by odczytać z naszych wpisów postulat wskrzeszenia PRL?
    Znów warto wrócić do przeszłości, w której odkryto logikę i po prostu się nią posłużyć, a wtedy w rozumowaniu uniknie się pułapki nadinterpretacji.
    Już wiele pokoleń przed Pana narodzinami odkryło już, że człowiek, tak naprawdę szanuje tylko to, co sam posiada. Pan ma wiecej od nas przyszłosci i nią próbuje szpanować.
    Nie musi Pan, jednak czekać kilanaście ,czy kilkadziesięt lat, by na własnej skórze przekonać się o tym, wystarczy przeczytać to, co inni odkryli i zadumać. Wiem, że zrobino Panu krzywdę, wychowując w kulcie młodości.
    Skończy Pan te 35 lat i jak inni głupcy wpadnie w panikę i niepotrzebne rozsterki typu : z usług którego chirurga plastycznego skorzystać.
    A przecież treścią życia nie młodość jest, tylko dojrzałość. A jego celem nie zdrowie i nieśmiertelność, gdyż realizując te cele skazujemy się na nieuniknioną porażkę. Celem życia jest poznanie, choćby i tego faktu, że czas , podobnie jak przestyrzeń są tylko kategoriami naszego umysłu.
    I znów, ktoś ( Kant) wpadł na to ponad dwieście lat temu, nie mając pojęcia, że fizyka kwantowa te intuicje potwierdzi.
    Ciągłość kulturowa i poznawcza nie jest kulą u nogi, tylko jedynym kapitałem, którym dysponujemy tworząc terażniejszość. Głupi uczy sie na na własnych błędach, mądry na cudzych.
    Cieszę się , że jest Pan z nami, magrud

  182. Magrud,

    Nie jestem prawnikiem budowlanym, ani deweloperem. Moja stycznosc z rynkowym budownictwem jest od strony konsumenta i to nie w Polsce. Oraz kilka opowiesci slyszalem na temat sytuacji krajowej, w tym Twoja, ktora potwierdza wszystkie poprzednie oraz moja opinie.

    Oprocz konsumenta bylem rowniez spekulantem, jakze by inaczej byc moglo. Gdy uzbieralem podstawowa wplate na dom, jakies 20% wartosc, plus zaufanie kredytodawcow, czyli stworzylem popyt na dom, czyli pojawilem sie na rynku, to zaczalem „spekulowac”. Czyli czekac, az ceny spadna. I spadly, bo byl to okres po jednym z hoss i krachu jesienia 1989, ale zaczalem sie niecierpliwic, tworzyc teorie, ze wkrotce ceny wzrosna, potrzeba zakupu przewazyla. I kupilem. Ceny jeszcze troche spadly. Sa to istotne dla kupujacego ruchy cen, bo jak wyklada sie 20% wartosci domu, a cena domu spada o 10%, to lewarowanie daje mu 50% zysku. Spekulacji nie da sie oddzielic od „zdrowej” konsumpcji. Tak niestety w tym kapitalizmie juz jest. W niektorych krajach Europy zachodniej jest wiele metod panstowego sterowania, ale aparat panstwowy musi byc niezawisly, nieprzekupny, etc. Z tego co piszesz w PL nie jest to mozliwe, bo aparat ma stare „priwiczki”.

    Nie widze potrzeby wprowadzania do tych rozwazan „ideologii”. To nie neoliberalowie ideologizuja, lecz raczej Ty, zdaje mi sie. Piszesz natomiast, ze biurokracja stosuja strajk wloski z powodu slepej akcji antykorupcyjnej. Czy tej akcji nie przewodzi aby niejaki prof. Kolodko? Czytalem gdzies, ze z tego powodu rowniez nie wybuduje sie drog i autostrad.

    Prawo budowlane nie powinno byc najtrudniejszym prawem, tak na pewno nie jest w Kanadzie. Moze daje najwiecej zarobic prawnikom? Prawdopodobnie wlaczasz do tego prawo wlasnosciowe, ale znow czytam, ze 40% zapisow w ksiegach wieczystych jest nieprawdziwych, nieuporzadkowanych.

    Nie rozumiem Twojej pozycji. Przyszedl wolny rynek, wiadomo, ze wraz z nim administracja lokalna musi byc sprawna, musza byc plany rozwoju, zaden normalny neoliberal tego nie kwestionuje, nie kwestionuje ustalania stref rozwojowych, normatywow budowlanych. I co sie dzieje, administracja nie moze temu podolac, bo nie ma ochoty, boi sie, buntuje, olewa. Kto jest winien? Neoliberalny wolny rynek???

    Wracajac do popytu. Na wszystko, kazde dobro wytwazane w gospodarce bariera jest popyt. Na tym to polega. Wazne jedynie jest to, aby ten popyt byl prawdziwy, aby pieniadze utrzymywaly wartosc. Popyt, czyli chec wydania realnych pieniedzy na jakis towar jest poparty uprzednim wytworzeniem innych towarow. Popyt nie bierze sie z powietrza, ani z dobrych checi. Oczywiscie panstwo moze redystrybuowac, moze nadmuchiwac popyt, ale z rozwaga, bez przesady, bo rozdmuchany popyt jest zrodlem kryzysu, jak wiadomo z ostatnich miesiecy.

    Jeszcze w sprawie cen nieruchomosci i mieszkan. Ktos tu pisal jak drogo jest w Warszawie w porownaniu z Vancouver. To jest fenomen europejski, wszedzie jest drogo. Male mieszkanko w centrum Mediolanu wycenia sie na milion euro. Dublin czy Londyn, Madryt czy Wieden, wszedzie ceny niebotyczne. Ameryka postanowila sie wzorowac, zdaje mi sie, i stad ten kryzys, nie udalo im sie podrobic starego kontynentu, hehehe …..

    p.s. P. Stachurska – dzieki za wpis, postaram sie odpowiedziec pozniej.

  183. jasny gwint pisze:
    2009-04-09 o godz. 11:09

    jesli chodzi o przyszle komentarze, to zycze Ci wiecej szacunku dla samego siebie.

    Pozdrawiam.

  184. Teresa Stachurska,

    zareczam Pani, ze jestem rownie krytyczny co do „dzisiaj”, jak jestem krytyczny co do „wczoraj”. Moim celem nie jest porownywanie, ale udowodnienie, ze wzdychania za peerelem i ukazywanie tego okresu w historii Polski jako czegos nadzwyczajnego tylko dlatego, ze „dzisiaj”, tj. ze terazniejszosc skrzeczy, a wiec takie wzdychania sa moim zdaniem z lekka nie na miejscu.

    Trzeba raczej zastanawiac sie jak urzadzic przyszlosc bez powtarzania bledow z przeszlosci i z teraznejszosci.

    Nie wiem, co Ilowiecki napisalby dzis. Byc moze napisalby to samo. Taka jest rola Ilowieckich w kazdym spoleczenstwie.

    Wazne jest jednak pamietac, z jakich podstaw socjologicznych, ekonomicznych i spolecznych startowano wtedy. Byc moze obecne zjawiska latwiej bedzie zrozumiec i przestac obwiniac nimi tylko i wylacznie Przelom, styropian, Tuska, i w ogole cale ostatnie 20 lat.

    Powojenne spoleczenstwo polskie charakteryzuje ciaglosc z calym dobrodziejstwem inwentarza, jaki przynosi ta ciaglosc. Po przeczytaniu tekstu Ilowieckiego mozna zrozumiec, co mam na mysli piszac powyzsze. Przelom nie dokonal cudownego zabiegu na zrujnowanej swiadomosci Polakow, nie przemeblowal jej z dnia na dzien. Na cos takiego pewnie trzeba wielu dziesiecioleci, nowych generacji, a nie tylko i wylacznie zmiany systemu, zwlaszcza, ze bolesne z perspektywy wielu Polakow doswiadczenia zwiazane z Przelomem umacniaja moim zdaniem wiele negatywnych tendencji istniejacych u schylku peerelu. Kazdy, kto mysli inaczej, komu wydaje sie, ze po 1989 roku wszystko powinno ruszyc z kopyta idealnie, a potem, konstatujac, ze nie ruszylo, daje zlote recepty na cudowne uzdrowienie terazniejszosci wykazuje po prostu, ze mysli w sposob magiczny, oderwany od rzeczywistosci.

    Jedna z przyczyn obecnego stanu rzeczy, na ktory skarzy sie wiele osob na tym, czy na innych blogach jest ow balast socjologiczny i socjalny, pozostawiony przez peerel, owe skazenie swiadomosci spolecznej rownie katastrofalne jak skazenie srodowiska naturalnego, pozostawione przez 45 lat niekontrolowanego, bezmyslnego i wylacznie ideologicznie umotywowanego eksperymentowania ze spoleczenstwem. Tak, jakby przyszlosc nie istniala dla eksperymentatorow.

    Pozdrawiam.

  185. telegraphic observer:
    Porownywanie Warszawy lub Szczecina do Mediolanu lub Londynu wydaje mi sie absolutnym nieporozumieniem. Wszystko, w koncu, mozna nazwac „Paryzem” z przymiotnikiem. Porownanie cen mieszkan w Kanadzie i Warszawie mialo, w moim przypadku, na celu pokazanie inercji III RP w tej dziedzinie, pomimo poczatkowych deklaracji w tym zakresie pierwszych rzadow. Nie zrealizowano praktycznie zadnych dlugofalowych inwestycji w infrastrukturze, ktore decyduja o tempie budownictwa. A szermowanie prostym prawem podazy i popytu- coz, to prawda. Gdy cos szwankuje w dziedzinie podazy a popyt pozostaje staly, mozemy oczekiwac wzrostu cen. Nawet wtedy, gdy niektorzy dyskutanci na tym forum podkreslali, ze przecietna (!) placa w Polsce to $800. Wyglada to imponujaco, zwlaszcza w porownaniu do owych $20 w PRL. Latwo policzyc, ile wynosi sila nabywcza tej pensji, zwlaszcza, gdy ktos zdecydowal sie na hipoteke warta, powiedzmy, $100, 000 (byloby to skromne mieszkanko, gdzies na zabitej dechami prowincji polskiej).

    Pozdrawiam

  186. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Musze ponownie potwierdzic, ze stwierdzebnie szanownego Gospodarza „przed całym światem pokazano to, co wszyscy wiedzą, że „dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami – nic.” potwierdza sie i to w roznych przedzialach czasu (?) http://bobolowisko.blogspot.com/2009/04/gdzie-jest-nasz-wielki-ser.html

    Post Christum.
    Dzisiaj mozna zrozumiec dobitniuej – byc blizej prawdy – co pan red. Daniel Passent mial na mysli mowiac-…. robmy swoje

  187. Droga Pani Magrud,

    Bardzo dziękuję za poświęcony czas i miłe powitanie na blogu.
    Zacznę od końca. Pani ostatnia złota myśl, uosabia różnice w naszym postrzeganiu rzeczywistości. Moje dotychczasowe doświadczenie życiowe podpowiada mi jednoznacznie,że własnych błędów w ramach nauki nie da się zastąpić cudzymi. Główną wartością z popełnianych błędów jest właśnie cała głębia przeżycia toważysząca błędowi. Wiedza podejrzana w czyimś błędzie jest suchą informacją , jest płaska. Efektowniej brzmi oczywiście „Lepiej z mądrym znaleźć , niż z głupim zgubić” ale pierwotny sens jest utracony/…/
    Pozostałe Pani uwagi na temat moich wypowiedzi , w moim odbiorze , obciążone są podobnie zniuansowanymi rozbieżnościami. Dopuszczam możliwość, że często myślimy o tym samym, a tylko blogowa retoryka czyni pozory inności.
    Najważniejsze ,co chciałbym Pani doprecyzować,jeśli chodzi o moje podejście do zagadnień, które zostały poruszone to:
    1. Ja nie znam i nie propaguję żadnego NOWEGO. Czegoś takiego nie sposób wykoncypować w skali społecznej. Jeśli się coś NOWEGO pojawia, to wyłącznie jako wynik wielu toczących się w społeczeństwach, w konkretnej epoce procesów. Wymyślanie czegoś z podłożem ideologicznym w pojedyńczym kraju, np. w Polsce jest zupełnym absurdem. Walka o NOWE tocodzienne zmaganie się ze wswzystkimi problemami jakie się pojawiają, ze strategiczną wizją układającą nasze decyzje w optymalne perspektywicznie scenariusze reozwojowe. Domyślam się,że Pani myśli podobnie, tylko blogowe ograniczenia we wzajemnej komunikacji, trochę zaciemniają sedna naszych przekazów. Przyzna Pani również,że spora ilość wpisów odnoszących się do PRL-u również nie pozostaje bez osadów.
    2. Jeśli chodzi o część Pani wywodów dotyczących wartości doświadczenia jako skarbnicy wiedzy i świadomości, to, przepraszam bardzo, ale chyba chciała być Pani troszeczkę złośliwa. Tak!!! tylko kompletny idiota dodcina się od własnej tradycji i welopokoleniowej wiedzy i doświadczeń. Obywatele z dużym doświadczeniem i umiejętnościami są dla międzypokoleniowej ciągłości rozwoju społeczeństwa dosłownie bezcenni!!!!!!!!!!Bez ich takiego wkładu w dalszy rozwój społeczeńswo ulegnie nieuchronnej zapaści. Jak jednak utworzyć dobrze działającą międzypokoleniową harmonię w takim kraju jak nasz , w którym trzeba zsynchronizować pokolenia zróżnicowane pęknięciem w ustrojowym charakterze naszego państwa, oraz barierą oddzielającą to co watykańskie od wyzwolonego z tych wpływów. Ja, jako osoba,która się tylko interesuje procesami społecznymi, nijak nie wyobrażam sobie jak z naszego społeczeństwa miała by się utworzyć świadoma podobnych i innych wzajemnych zaledżności zbiorowość stanowiąca jeden naród, powodowany w swoich wysiłkach wspólnymi interesami. Nie jestem w stanie powiedzieć kto za taki stan rzeczy odpowiada- czy starsze pokolenia, które same tkwią w dużym zagubieniu, bo chyba nie młodsze, którym niczego oprócz medialnych idiotycznych szopek politycznych niczego proobywatelskiego nie zaszczepiono.

    Z Pozdrowieniami, Sebastian

    P.S.
    1. Bardzo mi przykro, ale nie jestem wychowany w kulcie młodości, to była tylko informacja uzasadniająca mój sposób myślenia i wartościowania.
    2.Czy byłaby Pani uprzejma wskazać mi lekturę z fizyki kwantowej, traktującą o kantowskiej koncepcji czasu i przestrzeni, jako pochodnych naszych umysłów? Chętnie bym się zapoznał z takimi teoriami.

  188. „Magrud”
    Nie wnikam w akademickie dyskusje, ale Polsce potrzebna jest „silna” i demokratyczna władza. Jak to zrealizować niech pomyślą Ci socjaldemokraci i neoliberałowie, którzy zaprzepaścili największą historyczną szansę po 1989 roku.
    Zgoda na wszelakie ustępstwa i prawa dla oczywistych przestępców i krętów oraz sprawiedliwy wyrok. Jestem za godnością ludzką i sprawiedliwością. Twoja obrona S. Łyżwińskiego jako jedynego człowieka, który godnie ma do odsiedzenia wiele lat jest chyba bardzo szlachetnym krokiem ku „najczystszej demokracji”. Czy jest to spełniona demokracja i właściwy wybór ?. Patrz trochę niżej.
    Socjalista (prawdopodobnie) taki jak ja i to jeszcze z PRL o przerwanych lewicowych korzeniach, zada sobie jedno pytanie. Kto spowodował wprowadzenie biedy w naszym kraju, o której często jest pisane na blogu przez „Teresę Stachurską”, a dotyczy to prawie 30 % ludności, a w przypadku rozwoju Polski, skazanych na biedę jest konkretnie ponad 10mln obywateli z tendencją rosnącą, czyli bagatela !. Wielu dzisiejszych populistów nie dorówna tupetowi z jakim „mieszali” i nadal mieszają Samoobrońcy czy Sytropiańcy..
    Idą Święta, a „niespełnieni” ubliżają drugim jak: „Lizakowi”, a o wpisie na „Jasnego Gwinta” nie wspominam.
    Pozdrawiam.

  189. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Sebastian – 9.04 g 18:08 pisze:
    „czy starsze pokolenia, które same tkwią w dużym zagubieniu, bo chyba nie młodsze, którym niczego oprócz medialnych idiotycznych szopek politycznych niczego proobywatelskiego nie zaszczepiono.”

    Domyslam sie, ze Blogowicz zdaje sobie sprawe z tego kto w Polsce ma w miare dobrze opanowane media? Tym ludziom rozchodzi sie najmniej o klimat harmoni, im nigdy o to sie nie rozchodzilo i to jest problem.

    Post Christum.
    Jak mowi stare przyslowie czesto powtarzane przez naszych ojcow?- ….Nosil wilk razy kilka

  190. Sebastian:
    Kusi mnie, by włączyć się w dyskusję.
    Z tego , co pamiętam czytając w latach 1970-80 ówczesne „Życie Gospodarcze” , „Politykę” , „Wprost” [jakże inne od dzisiejszego!!!]
    utkwiły mi w pamięci następujące fakty:
    -najwyższe wówczas oficjalne wynagrodzenie stanowiło 17 krotność najniższego- pomijając rzemieślników i „badylarzy”
    -wyższe wykształcenie posiadało 8% ludności, 12% średnie, 60%zawodowe
    -tryb życia przywódców partyjnych był wręcz ascetyczny- Gomułka, Gierek…

    Jakie nastąpiły zmiany?
    -z 50 przedszkoli w moim mieście zostało 5
    -z 19 internatów 2
    -z gabinetów dentystycznych w szkołach nie ocalał żaden
    -higienistki albo pracują na pół etatu- w nielicznych szkołach, albo zlikwidowano etaty w ramach szukania „oszczędności”
    -badania okresowe i szczepienia ochronne? , nie wiem, czy są realizowane…
    -szkolnictwo przyzakładowe i warsztaty szkolne- zlikwidowano………

    Jeżeli docelowo 80% młodzieży ma osiągnąć poziom wykształcenia średniego, to jaki ten poziom może być?

    Jeżeli np. na prawo i administrację na UŚ przyjmowano łącznie 300 osób, a córka koleżanki uczestniczyła w inauguracji roku jako jedna z 3 tysięcy!
    to jaki może być poziom tego nauczania? , A infrastruktura? kadra? biblioteki? sale wykładowe?
    Zaprawdę marksizm nie umarł- przynajmniej w głowach decydentów- ilość przejdzie w jakość…………

    Na zakończenie, znany Ci zapewne cytat- „kto panuje nad przeszłością, panuje nad przyszłością”………..a przynajmniej niektórym tzw. „politykom” tak się wydaje………..

  191. cos mi te wynurzenia mlodego Sebastiana ewoluuja wraz ze zmiana charakteru narracji w kierunku meandrow starego lisa co sobie z nudow mnozy byty wirtualne. Podpucha czy eksperyment, niewazne, fajnie, ze magrud popisze sobie troche wiecej bo ta Pani ma wiele ciekawego do powiedzenia.

  192. Zygmunt Bauman – http://lewica.pl/?id=19103 .

  193. Sebastian,
    Nie jestem fizykiem, tylko architem Przerabiałam fizykę kwantową w klasie maturalnej ( mat-fiz), ale zrozumiałam dopiero póżniej jej konsekwencje dla natury świata. Moja droga ku oświeceniu wiodła poprzez epistemologię Kanta i Schopenchauera oraz niektórych mistyków.
    Tak też się szczęśliwie złożyło, że całkiem niedawno ukazała się znakomita ksiązka Billego Brysona pt: „Krótka historia prawie wszystkiego”
    Jest w niej opisany bardzo profesjonalnie model atomu, który może istniec tylko wtedy kiedy zniknie czas. A jednak model ten jest prawdziwy tzn. tak właśnie ” wygląda ” atom.
    Polecam także zapoznać sie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga i z paradoksem kota Schrodingera ( „o” z dwoma kropkami).
    Pozdrowienia, magrud
    P.S,
    Szkoda, ale nie pamiętam już wielu tytułów, które byłyby Panu pomocne.
    Czytałam je dla przyjemności, notatek nie robiłam.
    Sprawdziłam w Wikipedii. Są tam streszczenia filozofi Kanta. A Schopenhaurera polecam czytać w całości. Kilka jego dzieł wydało 6 lat temu Wydawnictwo Naukowe PWN.

  194. Jacobsky,

    Czy mnie chodzi o wyższość moralną jednego systemu nad drugim? – bynajmniej, tradycyjna etyka znaczy coraz mniej w filozofii politycznej, zdaje mi się – to Pielni chodziło o “wyższość moralną”.

    Moje porównanie wyszło nieco blado. Chodziło mi o to, że w minionym ustroju, gdy buntowali się robotnicy to “godzili oni w podstawy ustroju sprawiedliwości społecznej, a podszczuwani byli przez wrogów klasowych i imperialistów amerykańskich” itd. W kapitaliźmie zaś, gdy strajkują robotnicy mają do tego prawo, bywa, że ich strajk jest nielegalny, wtedy związek płaci karę umowną, a gdy alterglobaliści lub inne ugrupowania protestują na ulicach, o ile nie łamią oczywistych przepisów o wyrządzaniu szkód na ciele i majątku, to jest w porządku, a nawet gdy łamią, to nikt nie oskarża ich o obalanie ustroju.

    Poza tym, zdawało mi się od dawna, że państwo w realnym socjaliźmie jest podobne do wielkiej korporacji, a nie na odwrót. Z jajem i kurą nie wiadomo, ale korporacja dążąca do monopolu rynkowego była pierwsza. I już wtedy wprowadzano przepisy zakazujące tych praktyk, dzielono korporacje. Ze stu największych korporacji świata, po 50 latach po połowie nie ma śladu. Kapitalizm charakteryzuje nie bezkarność i nierozliczanie, lecz tworcza destrukcja. Biblia zdaje mi się mówi, idźcie i czyńcie ziemię podległa sobie, destrukcja jest cechą ludzką. Nigdy nie pojmę, dlaczego materialistyczna wizja potrzeb ludzkich jest wąska. Dla mnie idealizm jest ciasny. Ale weźmy się za fakty. W Zach. Wirginii, regionie kopalń węgla kamiennego kandydaci demokratyczni wyznający ideę okiełznania materializmu i korporacji na rzecz ochrony środowiska nie mają szans. Z drugiej strony wystarczy, że demokratyczna większość przeforsuje ograniczenie zaśmiecania środowiska i narzuci ostre stanadardy, a już korporacje zaczynają posłusznie wytwarzać bardziej ekologiczne samochody, stawia się oczyszczalnie. Kapitalizm ma w tej dziedzinie o wiele lepsze wyniki niż socjalizm/komunizm, chyba, że komunizm zmusi do przeżycia na krawędzi.

    Socjalizm podobnie jak kapitalizm domagał się swobody dla transakcji finansowych i wolności ekonomicznej? Chyba nie tak było! Ponadto, kapitalistyczne korporacje muszą się liczyć o wiele bardziej z otoczeniem – w tym porównaniu mylisz się dość znacznie. Spójrz na GM, na slabnace HP …

  195. PA2155,

    A któżby chciał porównywać Mediolan ze Szczecinem (za przeproszeniem)? Ja po prostu chciałem powiedzieć, że coś jest w Europie, że w niej tak drogo, ale nie wiem co. Czy Warszawa i Szczecin to nie jest Europa. Bo Vancouver to Kanada, a Kanada z żadnym przymiotnikiem długo nie wytrzyma.

    Twoje porównanie jest liczbowo naciągane. Za mieszkanie w Toronto płaci się po 3000+ za metr, jak wziąć po kursie dnia to wyjdzie nieco drożej niż w Warszawie. Zaś średnie zarobki ($900/tydzien) po tym samym kursie nie są 5 razy wyższe niż w Polsce (może dlatego, że tam wszyscy zarabiają poniżej średniej). Ale czy ktoś twierdzi, że w Polsce zarobki mają zapewniać takie same mieszkania jak w Kanadzie? Chyba jakiś maniak, który nasłuchał się ministrów w rządach solidarnościowych i eseldowskich.

    Jak powiedziałem, coś jest, że budowa metra kw. w Polsce jest relatywnie tak droga. Administracja, zarządzanie, brak konkurencji – tylko proszę mi nie mówić, że Polak i Kanadyjczyk mają takie same żołądki …

  196. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Nie przypuszczalem, ze wstyd ( Strach ) prze prawda moze byc az tak wieki?. Do takich czy podobnych metod nie dopuszczano sie nawet po II WS w Niemczech, nie wspominajac o sytuacji po przewaleniu muru w Berlinie. Widocznie zbrodnie i swinstwa elity bedace udokumentowane w teczkach IPN musza byc przerazajaco-porazajace

    Tak, tak, …. akcja „ M a k b e t ” inaczej mowiac akcja szorowania szrubrem i pumeksem rak i zyciorysow zapoczatkowana chyba przez zespol Adama Michnika trwa. Czy sie myle?
    Komitet Autorytetow Moralnych w akcji – prawda? http://www.rp.pl/artykul/2,289239_To_walka_o_istnienie_IPN.html

    Post Christum.
    Nosil wikl razy kilka, poniosa i wilka

  197. Anna M.

    Pani Anno, zupełnie nie wiem co powiedzieć po Pani wpisie na mój temat. Proszę uprzejmie podpowiedzieć mi , czy w odbiorze tego co Pani n apisała powinienem iść w kierunku komplementu/tu od razu dziękuję/ czy odebrać to jako perzytyk/tutaj brak mi konceptu jak się znaleźć w sytuacji.

    Z pozdrowieniami,Sebastian

  198. Madrud,
    Droga Pani Magrud,
    Bardzo dziękuję za starania z fizyki w związku z moją osobą.
    Podziwiam Pani renesansowy rozmach i pasję poznania. Ja niestety jestem z epoki, gdzie takie piękne postawy jak Pani /szerokość zainteresowań/ redukowane są do skupienia się przedewszystkim na swojej dziedzinie . Dzisiaj niestety obowiązuje stara zasada-” żeby być dostatecznie dobrym, trzeba być najlepszym” . Zaraz po świętach będę w księgarniach buszował za książką, którą Pani zasugerowała.
    Ale do tego czasu jeszcze tyle godzin, że nie wytrzymałem i zadzwoniłem w zasygnalizowanej przez Panią kwestii filozoficzno-fizycznej do przyjaciela fizyka, który wchodzi na ścieżkę naukową i oto co wstępnie fachowiec powiedział:
    „Oczywiście, wiem, co Kant powiedział, ale to moim zdaniem czysta filozofia, do której próbuje naciągać się współczesne dopiero raczkujące odkrycia z fizyki kwantowej, a ogólnie fizyki teoretycznej. Jeśli Czas i przestrzeń miałyby w sensie fizycznym być pochodnymi naszych umysłów, to nie byłoby przeszkód, żeby wszystko!!! włącznie z nami samymi z umysłami naszymi włącznie-powinninno również być kreacjami naszych umysłów. Jedną z konsekwencji powyższego powinno być to, że jesteśmy niezniszczalni… itp./cytat z pamięci/.
    W ramach dopowiedzenia stwierdził, że wiele sensacyjnych osiągnięć z fizyki teoretycznej, to modele wymuszone przez ułomności naszych/fizyków/ możliwości opisywania zjawisk, niż realne osiągnięcia. W ramach protezowych zabiegów w „domykaniu” matematycznych modeli fizycznych osiągnięto już 10-cio wymiarową czasoprzestrzeń, a w rzeczywistości nie ma ani jednego!!! fizyka na świecie, który potrafiłby sobie wyobrazić czwarty wymiar…
    Musiałem na tym przerwać pasjonującą opowieść przyjaciela, bo mój umysł zaczynał już z lekka galopować po tym polu, a na to nie mogę jemu pozwolić, bo przyziemność też się domaga swego, nawet przedewszystkim przyziemność.

    Z Pozdrowieniami, Sebastian

  199. Wiesiek59,
    Panie Wieśku59,
    bardzo zgrabnie, kilkoma obrazami, scharakteryzował Pan Ducha naszej rzeczywistości. Ja doceniając kunszt Pańskiego przekazu, jeśli mam być całkowicie szczery- jak byłem zdezorientowany, tak pozostaję nim nadal.Wewnątrz siebie jestem przekonany, że nasze wewnętrzne polskie sprawy zależą całkowicie od biegu spraw w skali globalnej/chyba wswzystkich krajów to dotyczy/, a państwa o takim potencjale jak nasz kraj, mogą tylko cierpliwie czekać na szczęśliwy zbieg okoliczności. W przeciwnym przypadky, nie wyobrażam sobie ,żeby z obecnego naszego marazmu, pozbawionego jakichkolwiek perspektywicznych wizji i sensownych planów rozwojowych- mogło zacząć się dziać coś na miarę wyzwań i wymogów kształtującej się w bólach nowej XXI wiecznej epoki.Ja żyję tym, żeby nie oglądając się na cokolwiek jak najwięcej z siebie dać najwartościowszych spraw,rzeczy itd. Obecnie , nasz kraj zauważalnie osuwa się do dołu. W skali całego społeczeństwa jest to czas testu na obiektywną wartość tego narodu. Co pokaże próba, to będzie miarą wartości naszego społeczeństwa, i tyle.W tej skali , kiedy wszystkie procesy związane z funkcjonowaniem państwa, wchodzą w „oślą” dynamikę, jednostka traci zupełnie na znaczeniu.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  200. Instynkt macierzyński jest – okazuje się – bardzo mocny, bo tylu chętnych do przewijania pieluszek. A Sebastianek zamiast lekko, łatwo i przyjemnie zdobywać wiedzę, na blogu, mógłby trochę poczytać i nie miałby problemów z tabliczką mnożenia.
    Lubię dzieci, ale nie takie cwane.

  201. Biedny Sebastian!
    Alter ego Magrud i TS oraz wielbicieli(ek).
    Pozdrawiam.
    MA

  202. haha, pielnia, nasz racje… pyta magrud zeby mu fizyke tlumaczyla a tu sie okazuje, ze ma przyjaciela fizyka naukowca, ktory mu moze w kazdej chwili wszystko wytlumaczyc.. ale fajnie, my sobie tez poczytamy, ja lubie czytac magrud

    sebastian, odpowiadam ci: hojna ze mnie osoba, co tam mi szkodzi, komplementy prawic lubie, nic to nie kosztuje-,,, tobie tez sprawie, czemu nie, ale tylko wtedy, jak okaze sie, ze nie zaplanowales sobie wyprowadzenia magrud z rownowagi,,, a mam nadzieje, ze tego sobie nie zaplanowales wiec pozdro, nara i w porzo, mlodziencze blogowy

  203. Pielnia1,

    Szanowny Panie, odkąd pamiętam zajmuję się wyłącznie!!! zdobywaniem wiedzy. Przyznaję ,że na Schopenchauera /w całości/ itp. jak dotąd nie miałem luki czasowej, ale są to moje przyszłe „żelazne” plany czytelniczo-edukacyjne.
    To co wykazuję na blogu, to tylko duża otwartość na poznawanie. Jeśli Pan ma ,bąź będzie miał kiedyś własne dzieci, wnuki w wieki 24 lat, to im Pan również wytknie w takim przypadku „cwaność”?
    Co w tym kraju powinno się robić,żeby rodacy przestali wynajdywać u siebie „dziury w całym”?
    Co ja po takich uwagach jak Pańskie powinienem z tak „Łatwo i przyjemnie” zdobytą wiedzą/przedewszystkim jaką?/ zrobić? Czy mam ją jakoś zwrócić?
    Ponieważ jest czas świąteczny- życzę Szanownemu Panu wszystkiego co najlepsze,
    zdrowia i szczęścia oraz wspaniałych dzieci i wnuków.

    Z Pozdrowieniami, Sebastian

  204. MA,

    Szanowny Panie,
    zupełnie nie rozumiem Pańskiego przytyku. TS nie znam, a Magrud to osoba o bardzo uczciwym wnętrzu i interesującym ciągu na poznanie. Dla mnie byyć alter ego Pani Magrud , to komplement. Czyżby Pan sugerował selekcję w kontaktach na tym blogu? Wierzę,że czegoś nie zrozumiałem.

    Pozdrawiwm świątecznie,Sebastian

  205. Anna M.

    Droga Pani, gdyby zechciała Pani póść ścieżką prostego kojarzenia, bez zbędnych domysłów, to wszystko byłoby prozaiczne. Np.
    1.Pani Magrud używa argumentu z zakresu Kant- fizyka kwantowa.
    2.Ja proszę Panią Magrud o wyjaśnienie tego wątku
    3. Pani Magrud, w swojej uczciwości, zamiast odpowiedzi, podaje mnie „recepturę” dzięki której sam mogę sobie odpowiedzieć na swoje pytanie.
    4. Z pytaniem, na które nie będąc fizykiem sam sobie mógłbym dłuuuuuugo odpowiadać, bez gwarancji ,że odpowiem sobie prawidłowo zwróciłem się więc do zaprzyjaźnionego specjalisty. I tyle.

    Nie wiem jak Pani, ale ja wiedzę spoza własnej dziedziny zdobywam wyłącznie dla ogólnej, możliwie szerokiej orientacji. Nigdy , w takich dziedzinach nie wychylam się jako „WIEDZĄCY”, pozostaję przy „ZORIENTOWANYM”…
    Jak każdy np. sporo wiem o medycynie, ale w przypadkach konkretnych mnie z moim „oświeceniem” medycznym nie ma. Istnieją tylko oponie lekarzy, fachowców z branży. Itd.
    Pozatym w stosunku do osób, którzy wiedzę z dziedziny pochodzącej spoza ich profesji, nauczyłem się prosić o doprecyzowywanie ich stwierdzeń z obcych im branż.
    Często , w konfrontacji z opiniami specjalistów ujawniają się bardzo „twórcze” interpretacje – tego nowoodkrytego.

    Za komplementy dziękuję, i z ręką na sercu przekazuję Pani wyrazy sympatii. Naprawdę miło się czyta Pani wpisy.
    Z Życzeniami świątecznymi, Sebastian

    P.S.
    Pomimo młodego wieku, jakoś nie załapaółem się na „Pozdro” „w pożo” , czy „nara , ale może być.

  206. Anna M.

    Przepaszam bardzo, ale w zamieszaniu świątecznym popełniłem grzech braku precyzji. Ściśle było tak,że ja poprosiłem Panią Magrud o podanie lektury z dziedziny -fizyki, gdzie mógłbym zapoznać się z najnowszymi interpretacjami zawiska, o którym była mowa. Pani Magrud, uprzejmie wskazała mi lektury, które jej zdaniem wyjaśniają zagadnienie. Za popełnioną nieścisłość bardzo Panią Magrud przepraszam.
    Tok mojego standardowego podejścia do wiedzy, poznania itp. w całości podtrzymuję,

    Swiątecznie Pozdrawiam,Sebastian

  207. Ostatnio przeczytałam w „Przeglądzie”, że Sikorski był tak naprawdę bez szans, i że wiedział to już w styczniu. podobno miał za mało okresów , w których odgrywał rolę decydenta, także premierowi duńskiemu do pięt nie dorastał. dlaczego więc sprawiał wrażenie, że ma duże szanse na zwycięstwo. wg tego artykułu powodem takiego zachowania jest jego rozdmuchane ego. Zawsze wiedziałam, ze coś z tym rusofobem jest nie tak.

  208. Powiadają.”Kto nie ma szacunku dla własnej historii,będzie skazany na
    powtórne jej przeżycie”.Ja ktróry w tym nie zawiniłem,doświadczam tego
    na sobie.Pamiętam wszystko.Miałem 12 lat gdy zkończyła się wojna.
    Przeżyłem wojnę.Biedę okresu powojennego.Nie żyłem w luksusie jak
    Kaczyńscy.Bo mój Ojciec,nie tylko nie mógł wyjeżdżać na zagraniczne
    kontrakty.Ale miał nawet po wyjściu z moczarowskiej każni,zakaz pracy
    w mieście zamieszkania.Ale w tym PRLu o różnych odcieniach,upływało
    moje życie.Ludzie kończyli studia,pracowali,rodziły się dzieci i wnuki.
    Ale było też zakłamywanie historii.Po 89r sądziłem,że to już się nie pow-
    tórzy.Jakże się myliłem.
    Na starość przypomina mi się powiedzenie prof.T.Kotarbińskiego „…miałem nieszczęście urodzić się w tym narodzie..”
    nieszczęście

css.php