Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

9.07.2010
piątek

Z duchem czasu

9 lipca 2010, piątek,

Chociaż w II turze mieliśmy do wyboru katolika albo katolika, nie wszyscy są z tego zadowoleni.

Profesor Maria Szyszkowska ośmiela się twierdzić („Rz.”), że „Kościół katolicki w ogóle nie powinien się angażować w politykę.” (Chyba nie tylko katolicki – Pass). I dalej: W państwie demokratycznym istnieje pluralizm światopoglądowy. „W Polsce tymczasem zarówno instytucje kościelne, jak i media popełniają ten sam błąd – wywierają na Polaków presję, by głosowali w określony, dogodny dla nich sposób. (…) Niepokoi mnie także ostatnia decyzja Watykanu w sprawie beatyfikacji księdza Jerzego Popiełuszki. W rzeczywistości nie umarł on bowiem jako krzewiciel wiary, lecz jako działacz polityczny. Jeżeli jednak traktuje się księdza Popiełuszkę jako świętego, to aprobuje się zarazem jego śmierć męczeńską jako kapłana i działacza politycznego”, co stanowi zachętę „dla pozostałych księży do angażowania się w politykę”.

Zgadzam się z panią Profesor, z jednym zastrzeżeniem: nie można jednym tchem wymieniać kościoła i mediów. Media właśnie od tego są, żeby toczyły dialog polityczny i namawiały obywateli do różnych zachowań, także w wyborach. Tymczasem p. Profesor uważa, że „zarzuty co do zachowania w kampanii prezydenckiej należy też postawić mediom publicznym.(…) Media te nieustannie namawiały do tego, by głosować na PO (?! – Pass). Najbardziej oburzało mnie twierdzenie, że głos oddany na kogoś innego (łącznie z PiS) będzie głosem straconym”. Czytam ten fragment kilka razy i nie mogę zrozumieć o jakim kraju, o jakich mediach publicznych, które namawiały do głosowania na Platformę, Pani Profesor pisze? Czy ja śnię, czy po prostu chodzi o pomyłkę?

Tak czy owak, jestem za rozdziałem kościołów od państwa, i za państwem świeckim, neutralnym, a nie prokościelnym, jakie mamy w Polsce. Dlatego, kiedy czytam dra Tomasza Terlikowskiego, to się fundamentalnie z nim nie zgadzam. W artykule pod znamiennym tytułem „Katolikiem jest się także przy urnie wyborczej”, T.T. pisze, że „religia powinna wpływać na dokonywane przez nas wybory”, „Głos Kościoła ma być głosem sprzeciwu wobec złych lub błędnych poglądów, a nie głosem poparcia dla kandydata”, jeśli już kogoś trzeba „przywołać do porządku”, to raczej prezydenta-elekta, który „nachalnie wykorzystywał autorytet Kościoła”, a także tych duchownych, którzy wybrali obronę swojego kandydata za cenę jasnego nauczanie Kościoła”.

I znów zastanawiam się, czy mnie wzrok i słuch nie myli. Czy my żyjemy w kraju, w którym kandydat Platformy nachalnie wykorzystywał autorytet Kościoła, czy też było inaczej – obaj umizgiwali się do Kościoła, ale część duchowieństwa i hierarchów bez zahamowań agitowała za Jarosławem Kaczyńskim? Żaden z obu kandydatów nie jest zwolennikiem państwa świeckiego, neutralnego światopoglądowo, podobnie jako Kościół nie jest neutralny politycznie. Gdyby miał być spełniony postulat T.T., by politycy kierowali się wiarą, to żylibyśmy jeszcze w czasach przed Reformacją, nadal obowiązywałaby kara śmierci, nie istniałyby rozwody, nawet cywilne, bicie dzieci byłoby normą, a geje żyliby w podziemiu. Państwo wyznaniowe, teokrację, uważam za nieszczęście, wszystko jedno gdzie – w Izraelu, w Iranie, czy w Polsce.

Ma rację Tomasz Wołek, który w tejże „Rz” (Redakcji należy się uznanie za dopuszczenie różnych poglądów), pisze o „nachalnej, prymitywnej agitacji, pełnych jadu i nienawiści homiliach, straszeniu grzechem ciężkim, nazywania niechcianego kandydata – szatanem…” Zgadzam się z autorem, że kościół instytucjonalny za to zapłaci, w tych wyborach wykonał krok ku samozatraceniu, stanął po złej stronie, nie dlatego, że poparł Kaczyńskiego, ale dlatego, że zaangażował się tak dalece w politykę, co było zrozumiałe w czasach PRL, kiedy nie było demokracji, wolnych mediów, partii politycznych, instytucji społeczeństwa obywatelskiego, ale dzisiaj jest anachronizmem i uzurpacją. Już i tak mamy opinię najbardziej konserwatywnego kraju w Europie.

Chciałbym dorzucić swoje trzy grosze także do sporu o performance (?) przygotowywany przez Rafała Betlejewskiego, który w rocznicę zbrodni w Jedwabnem zamierza (z dala od tamtego miejsca) spalić stodołę („GW”, 9 lipca). To dalszy ciąg akcji „Tęsknie za tobą, Żydzie”. Podpalenie stodoły budzi rozmaite opory, jako potworna dysproporcja w stosunku do śmierci kilkuset osób zamordowanych w okrutny sposób, w Jedwabnem nie spalono stodoły, tylko ludzi, nie można podpalać symbolicznych stosów i czynić z tego widowiska.

Rozumiem i te podzielam zastrzeżenia, ale mimo wszystko nie zakazałbym tego performance’u. Artysta, tym razem Betlejewski, na różne sposoby przypomina o Zagładzie, o tragedii Żydów polskich, takie jest prawo sztuki od niepamiętnych czasów, że przypomnę „Guernikę” Picassa i obrazy Andrzeja Wróblewskiego. Bardziej przemawia do mnie stanowisko Zofii i Tadeusza Merkielów: „Jeśli my, chrześcijanie, nie płoniemy ze wstydu za spalenia naszych Sąsiadów, niech przynajmniej w każdą rocznicę tej hańby płonie za nas stodoła!” W sztuce nadszedł teraz okres performance’u, naruszania świętości, a także inscenizacji scen historycznych, głównie tych chwalebnych i ku pokrzepieniu serc. W tym kontekście widzę akcję Betlejewskiego i ją popieram. Niech ta stodoła zapłonie, jak znicz na Grobie Nieznanego Żyda.

***

MÓJ SERW – WASZ RETURN

STASIEKU i inni blogowicze zainteresowani tenisem, kolekcjonowaniem sztuki, zdobywaniem przyjaciół i pieniędzy – zapraszam do książki „Passent o Fibaku”, która ukazała się w tych dniach nakładem Wydawnictwa Nowy Świat. Książka ta ma swoich rodziców chrzestnych. Matką chrzestną jest Agnieszka Osiecka, która uprawiała sporty (była pływaczką w CWKS Legia), i wspólnie ze mną zachęcała do uprawiania sportów naszą córkę. Pewnego dnia, w latach 70., Agnieszka poznała w USA Wojtka Fibaka, odwiedziła jego dom, była pod wrażeniem gospodarzy, Ewy i Wojtka, oraz ich kolekcji sztuki. Po powrocie zachęciła mnie do napisania tej książki.

Ojcem chrzestnym jest Tadeusz Olszański, znany dziennikarz sportowy, publicysta, tłumacz z języka węgierskiego, autor wielu książek, m.in. książki o Stanisławowie, z którego obaj pochodzimy. Na Mundialu piłkarskim w RFN, w latach 70, gdzie dzieliliśmy wspólny pokój, pewnego dnia powiedział: „Daniel, ty powinieneś napisać książkę o Fibaku”.

I tak się stało. Pierwszą wersję tej książki napisałem pod koniec lat 80., kiedy Fibak był idolem, jednym z bohaterów masowej wyobraźni w Polsce: u schyłku PRL, polski junior z Poznania przebija się do czołówki światowej. Do triumfów sportowych dochodzą poważne, prawdziwe pieniądze, a także nowa pasja: inwestowanie w nieruchomości i kolekcjonowanie sztuki, z czasem powstanie najlepsza na świecie kolekcja malarstwa polskiego tzw. Szkoły Paryskiej.

Nad tą książką pracowałem dwa lata, rozmawiałem z Rodziną Fibaka, jego kolegami, pierwszymi trenerami, na turniejach US Open w Nowym Jorku i na kortach Rolanda Garrosa, a także w innych miejscach, rozmawiałem z wieloma najwybitniejszymi tenisistami na świecie, włącznie z Ivanem Lendlem i Borysem Beckerem, z przyjaciółmi Fibaka, m.in. z Jerzym Kosińskim, ze znawcami sztuki, m.in. a Panią Profesor Władysławą Jaworską – wielką specjalistką w dziedzinie Ecole de Paris, zwłaszcza Tadeusza Makowskiego, z krytykami sztuki, m.in. z Panią Andą Rottenberg, ze specjalistami w dziedzinie przemysłu tenisowego. Chwilami towarzyszyłem Fibakowi na każdym kroku.

Pierwsze wydanie tej książki ukazało się w 1990 roku, rozeszło się znakomicie, choć Polska miała wówczas inne sprawy na głowie.. Dwadzieścia lat później spotkałem Fibaka na rowerze, na Nowym Mieście. Jechał akurat do swojej galerii w budynku ASP na Krakowskim Przedmieściu. W ciągu tych dwudziestu lat wiele się w jego życiu zmieniło – powrócił do Polski, ma nową rodzinę, nową galerię, nowe zainteresowanie. – Co z twoją książką, może byś ją wznowił? – zaproponował. Wtedy przystąpiłem do pracy. Musiałem zbadać, co Fibak robił przez tych 20 lat – poznać obecną rodzinę, kolekcję, przyjaciół. Przez 20 lat w życiu Fibaka zaszło bardzo wiele – rozpadło się małżeństwo, ale założył nową rodzinę i jest szczęśliwy, stopniała fortuna, ale pracuje na nową, rozpadła się kolekcja, ale zbiera, kupuje i sprzedaje nowe malarstwo, pozostała mu także słabość do nieruchomości, a przede wszystkim jego najlepsze cechy – inteligencja, szybkość, bystrość, nieprzeciętna głowa. No, i dystans, jaki niektórzy moi rozmówcy mają do Fibaka. Książka ukazała się po turnieju na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu i w trakcie Wimbledonu 2010.

Wszystko to złożyło się na książkę zmienioną i rozszerzoną, o sporcie, sztuce i fortunie, pt. „MOJA GRA, Passent o Fibaku”, do której zapraszam. Mój serw – Wasz return!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 184

Dodaj komentarz »
  1. JULIUSZ – cieszę się, że i Pan w latach 60. powrócił garbatym samochodem do garbatej ojczyzny, bo innej nie mieliśmy. Może VW zorganizowałby wieczór wspomnień?

    ZBYNIEK – widzę, że nawet Palikot nie zdołał na naszym blogu „przykryć” Mundialu. Hiszpanie grali bajecznie, nie sądziłem, że można Niemców tak przydusić, zepchnąć do defensywy, sparaliżować. Oglądałem z zapartym tchem. Przyłączam się do tych, którzy doceniają grę fair obu zespołów, bo wiele w tym Mundialu było ordynarnych fauli. W sobotę stawiam na Niemców, a w niedzielę na Hiszpanów. Wszystkim kibicom na blogu życzę miłego oglądania i wielu bramek!

  2. Panie Reaktorze,

    Czekamy na spotkanie autorskie, zeby otrzymac
    autografy na ksiazkach.

    Greetings
    (Wulkan)

  3. Kosciol katolicki wypaczl nauki Pana Jezusa
    Chrystusa. To jest religia falszywa !!!
    Cesasrze rzymscy nie byli zadnymi bogami
    przez duze B, i kosciol kat. robi to samo,
    co robili Tyberiusz i inni wladcy jemu podobni

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Są katolicy i katolicy.
    Prezydent-elekt sądząc po srogich słowach biskupów nie otrzyma komunii w powodu stanowiska w sprawie in vitro.
    Chyba, że w jakieś parafii na prowicji z dala od oglądu publicznego. Historia zatacza koło.

  6. Anna (07-08 o godz. 20:19)
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=719#comment-168710

    … Grzegorz Kołodko nazawał obietnice wyborcze zwycięskiego B.Komorowskiego “banialukami”, które nie powinny paść w poważnej kampanii. Ponadto Profesor zauważył, że prezydent elekt w swoich wypowiedziach “albo myli się, albo kłamie”. …

    Bardzo to ogólnikowe, jak na cytat z „wybitnego” ekonomisty. Min. Rostowski („kropka nad i”) stwierdził, że B. Komorowski niczego nie obiecywał, lecz mówił co będzie, bo jest już zabudżetowane – podwyzki dla nauczycieli, budowa autostrad, etc. Wyjątek stanowi ulga na przejazdy dla studentów, która prawdopodobnie znajdzie się w nowym budżecie, zresztą niewielka kwota.

    Więc co konkretnie Kołodko ma do zarzucenia? W którym punkcie kandydat skłamał, albo się pomylił?

  7. Panie Redaktorze:
    dziekuje za znakomity wpis. Ciesze sie, ze w Polsce mozna odnalezc u Pana na blogu oaze spokoju.

    Chcialbym niesmialo przypomniec moja reakcje na Pana stwierdzenie, ze Jaroslaw Kaczynski odwolal wojne polsko-polska. Ja na to napisalem „odlozyl”. Chyba to ja mialem racje. Wojna juz wrocila. Pani Beata Kempa juz zostala wyciagnieta z szafy i poslana na pierwsza linie. Powstala nowa samozwancza spec-komisja Macierewicza. W Sejmie w powietrzu beda lataly symboliczne szczatki samolotu, a kto wie, moze i rzeczywiste.

    Odwilz trwala dokladnie tyle czasu, ile miala trwac: dopoki byla potrzebna. Smutno mi, ze w tej sprawie to ja mialem racje, a nie Pan.

  8. Ostatnie wybory dowiodly, ze wplyw KK na dusze i umysly jest mniejszosciowy w skali kraju (szczegolnie w duzych miastach), ale chyba cigle wiekszosciowy w „terenie”. Nie rozumiem tego zaagazowania kosciola w ostatnie wybory. Jesli nie wiemy o co chodzi to na pewno chodzi o pieniadze. Moze jeszcze chodzic o pokazanie kto tu rzadzi, ale tutaj KK sie przeliczyl i lepiej byloby dla niego zeby sie nie wtracal.
    Z punktu widzenia marketingu jest dzieki temu obecny i uczestniczy:
    Wawel, wybory, krzyz pod palacem, in vitro etc.. itd..
    Sam sie z tego marketingu nie wycofa, normalni politycy nie powinni sie do niego umizgiwac (Lichen Komorowskiemu na pewno nie pomogl).
    Nagle sie okazuje, ze Komorowski wygral wybory, poniewaz wykorzystal KK.
    Amen

  9. Milczenie wobec tego wpisu na łamach zaprzyjażnionego z gospodarzem bloga coś sugeruje.
    Przyznam, że pan Passent też ma specyficzne spojrzenie na działalność „posła” Palikota.
    Ja nie mam spoconych ze strachu dłoni.
    Nie ogarnia mnie panika jak niektórych posłów PO a i basujących im komentatorów.
    Śmiało twierdzę, że nie tylko należy go wyrzucić z jego partii za tzw. całokształt jak też zmarginalizować (poddać ostracyzmowi) jako posła.
    Nie boję się, że wyjawi obciążające mnie machlojki i przekręty finansowe.
    Nie boję się, że mogę być za to złożony do politycznego grobu.
    Nie boję się bo nie należę do PO.
    Nadzwyczajna łagodność dla „swojego” przy ryku surm bojowych przy dużo łagodniejszych zachowaniach innych – nawet kompletnie nie związanych a tylko posądzanych o symptię do innych partii – musi budzić zdziwienie i nakłaniać do zastanowienia.
    Ten brak reakcji Tuska, Komorowskiego i innych z wierchuszki PO przy wielkim wsparciu Paradowskiej, Żakowskiego i innych z tzw. „salonu” budzi nie tylko zażenowanie.
    Budzi również domniemanie, że pieniądze stanowiące siłę PO nie zawsze były pozyskiwane zgodnie z prawem.
    Jak uciszyć Palikota, aby za dużo nie powiedział?

  10. P.S. Własnie przed chwilą dowiedziałem, się że pełniący obowiązki Prezydenta RP Komorowski raczył odpolitycznić KRRiT mianując na jej członków dwóch aparatczyków (fakt – z doświadczeniem medialnym) z PO.
    Dokonał tego dwa dni temu ponoć bez wiedzy kierownictwa PO.
    Daje alibi?
    Czy nie jest to PiS bis tylko w jeszcze gorszej postaci?

  11. Szanowny Panie Slawomirski,
    zauwazylem, ze Pan Passent zdejmujac kapelusz przed kazdym kosciolem czynie siebie krzewicielem wiary, a ksiedza z Popieluszki uczynil dzialacza politycznego. W ten sposob dokunuje sie przynajmnuej w blogosferze rozdzial kosciola od panstwa. Traci to troche „passe partout”.
    Pozdrawiam juz week-endowo w upalne 38° popoludnie.
    ET

  12. Przy horrendach zanikają mniejsze odchyły. Jakże tu złościć się na beatyfikację ks. Popiełuszki, skoro jednocześnie śmierć pewnego pana w wypadku nazywa się „męczęńską”, czas żałoby po nim „kolejnym Wielkim Tygodniem”, na pogrzebie śpiewa mu się wielkanocne pieśni i w ogóle robi się z niego kolejnego mesjasza.

  13. „Państwo wyznaniowe, teokrację, uważam za nieszczęście, wszystko jedno gdzie ”

    Hipokryta.

    A kto sciaga czapkoberet przed swiatynia?

    Slawomirski

  14. Obym był złym prorokiem…ale bredzenia Jarosława o męczeńskiej śmierci Lecha zapowiadają powiększenie listy świętych jakich wydała ta ziemia.Dobry ,wawelski początek już jest.

  15. ET pisze:

    2010-07-09 o godz. 14:57

    Szanowny Panie ET

    Zauwazylam panski wpis zbyt pozno.
    U mnie dzisiaj +30 stopni i blekitne niebo.

    Slawomirski

  16. D.Tusk dobrze wie ze przyszle wybory moze przegrac,
    albo przyjdzie mu rzadzic z PiS-em.
    Wiec od kiedy prezydentem zostal Komorowski tacy ludzie
    jak Palikot sa w PO juz nie potrzebni.
    Preferowani sa teraz tacy jak Gowin,nawet S.Niesiolowski
    bedzie musial zamilknac,albo podzieli los Palikota.
    Wlasciwie PO i PiS to ci sami ludzie walcza ze soba tylko
    o stolki,jak trzeba bedzie to sie dogadaja,
    a KK to pobogoslawi,przeciez to ta sama sitfa.
    Najlepiej kto moze trzeba brac nogi za pas i uciekac
    z dzikiego kraju.
    Jeszcze moze byc tak ze bedzie sie oplacalo uciekac
    na wschod,juz tak kiedys bywalo.

  17. Wedlug Absolwenta tylko trup moze byc przdsiebiorca pogrzebowym.
    ET

  18. do
    narciarz2

    Jesli Ty naprawde uwazasz, ze nieszczescie 33-45 bylo li tylko dzielem psychopaty, to jestes marnym historykiem i jeszcze marniejszym politologiem. Pora wiec wziac sie do roboty. Pomyslnego DORO zycze w najblizszych latach, aby sloganom stalo sie zadosc.

    Poza tym interesuje mnie aspekt pozytywnego wplywu psychopatow na nasze zycie spoleczne, polityczne i kulturalne. Gdy porozmawiasz szczerze ze znajomym psychiatra, to dowiesz sie niestety, ze kwestia normy nie jest zadna kwestia. Tak czasem bywa, ze narciarstwo, nawet biegowe, czesto powinno pozostac naciarstwem sladowym.
    ET
    PS
    Za brak odpowiedzi dziekuje.

  19. Przedstawienie zawsze trwa. W przypadku Polski jak i innych krajów istnieją tylko trzy drogi oceny wyścigu, tj. to co już było, co jest, a także i przede wszystkim co będzie w przyszłości.
    Budowanie demokracji polega min: na prawie do wyboru, co będzie lepsze w danym systemie w przyszłości.
    Wg mnie żyjemy historią, rekonstrukcją wydarzeń lub bieżącymi happeningami i itd.
    W przypadku Polski nie będzie rewolucji w relacji Państwo-Kościół lub istotnego zmniejszenia zadłużenia ( na dzisiaj z tendencją tj. „tryndem” rosnącym).
    PS. POPiS jest służebne wobec obywateli z obietnicami tylko do samorządowych wyborów, czyli strata czasu w tzw. rozwoju na przyszłość. Lewica ma ponadpokoleniową szansę wydobycia się z marazmu. Aktywność G. Napieralskiego i R. Kalisza w mediach temu nie służy, jest separacja, a może być rozwód? i klapa.

  20. do Daniel Passent pisze:

    2010-07-09 o godz. 13:09
    JULIUSZ – cieszę się, że i Pan w latach 60. powrócił garbatym samochodem do garbatej ojczyzny, bo innej nie mieliśmy.

    ZALUJE BARDZO, ZE PAN PASSENT ZMIENIL ZDANIE I DZISIAJ PISZE INACZEJ, NIE MOWIAC JUZ O BRAKU INNEJ OJCZYZNY. DZISIAJ ROWNIEZ NIE MAMY INNEJ OJCZYZNY, MAMY JEDNAK MOZLIWOSCI, ABY JA ZMIENIAC. W CZASACH ZAPRZESZLYCH PASSOWAL NAM GARBUS NATOMIAST GARB POZOSTAL WIELU NA STALE, DLATEGO RELATYWIZUJA NASZA HISTORIE POSUWAJAC SIE DO DYWAGACJI OPORTUNISTYCZNO LOSOWYCH. TAK CZYNI PRZYNAJMNIEJ PAN PASSENT. PRZYZNAJE CZYNI TO Z GRACJA EN PASSANT.
    ET
    PS
    W czasach zaprzeszlych mielismy rowniez inna ojczyzne. Przeciez ta dzisiejsza nie (w)spadla nam do kapelusza jako podarek od Dziadka Mroza.

  21. Czytam od dłuższego czasu ekonomiczne wątki na blogu – głównie dotyczące zadłużenia państwa i obywateli. Wielkości owego zadłużenia są różne ale faktem jest, że jesteśmy zadłużeni. Ciekawe czy możliwe byłoby zawarcie porozumienia społecznego z rządem czy szerzej klasą polityczną, że zgadzamy się na wyrzeczenia, zaciskamy pasa i oddajemy bez buntu część naszych dochodów na pokrycie długów państwa a w zamian oczekujemy rozdziału kościola od panstwa w wersji radykalnej – łacznie z usunięciem dwuznacznych fragmentów Konstytucji na ten temat, wypowiedzeniem konkordatu odcięciem kościoła od finansowego, panstwowego cycka i nacjonalizacją jego majątku. Oczywiście myśl moja ma charakter czysto teoretyczny, ale chętnie poznałbym panstwa zdanie na ten temat.
    Pozdrawiam

  22. Adalbert pisze:

    2010-07-09 o godz. 16:13
    Obym był złym prorokiem…

    Czy Adalbert zna dobrego proroka?

    Slawomirski

  23. Ted pisze:

    2010-07-09 o godz. 16:31

    „Jeszcze moze byc tak ze bedzie sie oplacalo uciekac
    na wschod,juz tak kiedys bywalo.”

    Tutaj jest kilku chetnych.
    Zastanawiam sie na co czekaja.

    Slawomirski

  24. Wielka Nierzadnica pisze:

    2010-07-09 o godz. 13:33

    „Kosciol katolicki wypaczl nauki Pana Jezusa
    Chrystusa.”

    „PZPR i towarzysz Rakowski wypaczyli nauki Lenina.”

    Obydwa zdania sa nieprawdziwe.
    W zyciu trzeba miec wielu nauczycieli.

    Slawomirski

  25. Wulkan pisze:

    2010-07-09 o godz. 13:25
    Panie Reaktorze,

    Czekamy na spotkanie autorskie, zeby otrzymac
    autografy na ksiazkach.

    prosze nie wybuchnac z …

    Slawomirski

  26. narciarz2 pisze:

    2010-07-09 o godz. 14:32

    ” Smutno mi, ze w tej sprawie to ja mialem racje, a nie Pan.”

    Gdybym ja byl tak wrazliwy jak pan to do nastepnego dnia bym nie przezyl.

    Slawomirski

  27. Piotr Kraczkowski nie rozumie biologii

    Proba edukacji Piotra Kraczkowskiego spalila na panewce.

    Brak zrozumienia biologii powinien byc konstytucyjnie zakazany.

    Slawomirski

  28. Pan Passent naprawdę nie widział i nie słyszał mediów agitujących za Komorowskim? W końcu pisze w Polityce,której dwa tytuły przypominam „Tusku musisz” „Bronek do boju”. Agitacja była taka,że aż Pan Baczyński się włączył przed I i II turą strasząc Kaczorem.
    Ja nie wierze w to co czytam. Czyżby autor liczył na naszą demencję?

  29. Gospodarz pisze;
    „w Jedwabnem nie spalono stodoły, tylko ludzi, nie można podpalać symbolicznych stosów i czynić z tego widowiska”

    Gospodarz stracil kontakt z rzeczywistoscia. W Polsce polnocno-wschodniej na Litwie, Lotwie i Estoni ekzekucje zydow tak sie wlasnie odbywaly; zydow zaganiano do stodol i palono zywcem (41-43). Spotkalem poza Polska kilku ktorych rodzice uciekli z terenow Bialostoczczyzny i Lotwy.
    Gospodarz rznie tu glupa drwiac z przytaczanego tekstu.

    Spalenie stodoly jest wiec jak najbardziej poprawnym symbolem okrucienstwa tamtych czasow. Dodam ze polacy ogladajacy takie ekzekucje czesto bili sie miedzy soba o ubrania pozostawione po zamordowanych zydach. (zeznania swiatkow)

    Gospodarz naprawde nie wie w jakim kraju zyje. Media i w szczegolnosci Polityka (i Passent osobiscie) nachalnie promowaly Komorowskiego. Zaprzeczanie tej oczywistosci jest niegodne i chaniebne.
    Panie Passent, rozczarowuje mnie pan.

  30. telegraphic observer’
    Profesor Kołodko użył takich określeń na obietnice wyborcze Komorowskiego dlatego, że prezydent to nie rząd i nie ma takich uprawnień do uchwalania czegokolwiek. Podpisuje wyłącznie ustawy rządowe lub je odrzuca.Oczywiście ma inne inicjatywy, które może przedstawić jako prezydent.
    Profesor zwrócił uwagę na rosnący deficyt budżetowy ponad 90 mld zł i brak jakichkolwiek reform finansów publicznych. Zapewnienia w tej sytuacji o nie podwyższaniu wieku emerytalnego, ewentualne niewielkie tylko zmiany w KRUS, oraz pozostawienie uprawnień dla służb mundurowych w tak fatalnej finansowo sytuacji kraju nie najlepiej świadczy o obiecującym i o ugrupowaniu kandydata.

    Podtrzymuję wszystkie swoje „epitety” dla Profesora. To dlatego czytam Jego fascynującą i wciągającą książkę. Na tak interesującą lekturę nigdy nie jest za późno, nawet 2 lata po jej wydaniu.

  31. Jacobsky blednie wyklucza Janusza Palikota z dalszej zabawy. Kadett klonuje go w Ameryce, a Jaruta bardzo madrze ocenia. Obok jest Mundial. Pamietacie opinie o Szarmachu i Bonku ? Mniej wiecej tak: Ten wariat wpada na pole bramkowe, robi taki wiatrak, takie zamieszanie, ze obroncy sie gubia….Cyniczny zgret Kleofas gryzie, ze „za malpe robi”.
    Business drive czyni interes i sukces w polityce. Maly Januszek z Bilgoraja robi „wiatrak” w stechliznie wytwornych panius i spiacych dzentelmenow polskiej polityki. Instynkt wszyscy widza. Nie metodyczna analiza i ocena strzelaly bramki Bonkowi czy Szarmachowi – instynkt. Palikot ma i drive, i instynkt. Jego nazwisko przyciaga uwage – co on tam znowu wymyslil ? Kadett nie musi go klonowac, takich „pomieszanych” geniuszy jest tu znacznie wiecej niz w Polsce. I im wiecej imigrantow, roznogenetycznych, glodnych i niczym nie hamowanych „wariatow” siedzi w Silicon Valley, w Detroit, w MIT, w instytutach jak Bethel, tym silniej ten kraj stoi.
    Sliczna i naiwna Pani Moniczka pyta Palikota, co zrobi, jak go z Platformy wyleja. Palikot chichra sie w duszy, ale powaznie odpowiada, ze nie wie, ale ze to bylby powazny cios (?!) Spiaca i „recznie robiona” Schetyna medytuje jak go wylac, zeby sie nikomu nie podstawic. Rozwazaja na lewo i prawo. Nawet genialna Pani Rokita partycypuje w analizach. A Palikot ma licencje na zamieszanie w tym bagienku do woli. Dobrzy doradcy wskaza mu realne przeszkody i sady guzik mu zrobia. Niech go lepiej trzymaja w Platformie, bo jak wyskoczy, to cholera wie, gdzie go i z czym zaniesie i jak sie polskim madralom przysluzy. Grzecznie z Palikotem, prosze panstwa, bo moze Wam kolka wylezc.
    A Jacobskiemu, Kadettowi i Jarucie dziekuje za jakze cenne analizy i prognozy.

  32. ET 16.45
    Kolejny wpis klonotrolla ET i jego korespondencja z trolloklonem Slawomirskim jest bezspornym dowodem że mózg mu sie od tych 38 stopni zagotował.

  33. De Panne, Belgia – no coz, potrzeba chyba urlopu. Zapraszam do Belgii. Fantastycznie jest. Ja juz wyjezdzam, bedzie wolne miejsce.
    Jak ktos, ktory wyznaje wiare w siebie i swego mistrza, ucielesniajacego ja, niejakiego Michnika Adama (sorry, ale bede sie przy tym upieral, to dobry skrot myslowy, na to, co sie odbywa w Polsce juz ho, ho; zapraszam do lektury „Michnikowszczyzny”, dostepne gratis na moim portalu) zabiera glos w sprawach, o ktorych nie ma zielonego pojecia, wychodzi karykatura.
    Komentarze, a jakze, dwa fakultety to malo, by zrozumiec.
    Ludzie, wiara to potega. I niewazne, w co nadprzyrodzonego sie wierzy. Ale to jest istota zycia. Mam kontakty z muzulmanami, hindusami, arabami, czy katolikami z Filipin np. To jest to. Europa z ta swoja przerosla intelektualna maniera chyli sie no wlasciwie, nie wiadomo gdzie.
    Slonca zycze i emocji na meczu jutro, a za cztery lata samba
    http://cbrengland.wordpress.com/2010/07/09/ni-to-holandia-ni-to-belgia/

  34. Joanno,

    dziękuję za wyjaśnienia. Za książką się rozejrzę. Przy okazji polecam stronę Towarzystwa Kultury Świeckiej 🙂

    I ciekawostka. W ubiegłym roku jakoby przybyło nam 26.000 urzędników. W PRL- u było ich 130 tys., obecnie jest 430 tys. W PRL-u dużo pomstowano na przerosty administracyjne, funkcjonowały blokady zatrudnienia, teraz?

  35. Hiszpanie w meczu z Niemcami grali doskonale. Przewyższali ich techniką i szybkością, aż żal było patrzeć na bezradnych Niemców. Mam wielką sympatię dla Holendrów, do najbardziej dzielnego i pracowitego narodu w Europie, ale niestety z Hiszpanami przegrają. Hiszpanie mają Zapatero, mądrego i dzielnego lewicowego przywódcę i to powiedzie ich do zwycięstwa. U nas Zapatero dopiero wyrasta i krzepnie czerpiąc przykład z hiszpańskiego przywódcy.

  36. Jedna z kolejnych prawd o zyciu

    Najcenniejsza jest osobista godnosc ktora grabil nam system totalitarny. Dlatego nalezy rozliczyc sie z przeszloscia. Niemcy to robili i robia do dnia dzisiejszego.

    „W CZASACH ZAPRZESZLYCH PASSOWAL NAM GARBUS NATOMIAST GARB POZOSTAL WIELU NA STALE”

    Z podziekowaniem dla ET.

    Slawomirski

  37. Też czytałem Rzepę, u p. Szyszkowskiej chyba literówka.
    Zgadzam się ze spostrzeżeniami, jedno chciałbym dodać.

    Robert Mazurek, pisowski cyngiel, korzysta z wolności słowa:
    „Jesteście razem z Wajdą, Kutzem, Korą i Rylskim.
    Ale jesteście pewni, że to dobre towarzystwo?”

    Panie redaktorze Pawle Lisicki, ta czwórka, to niedobre towarzystwo?

  38. „Z duchem czasu”

    Nie.

    Za duchem czasu.

    Slawomirski

  39. Znowu popisy tego Pana, co „demenduje” ! Z dobroci i „polacy i zydzi” wybacza pisanie narodowosci z malej litery. W „swiatku” chlopczyka, ktory to wydusza z siebie, obejdzie sie bez swiadkow. Czy jest haniebne, ze chlopczyk godnie i „chaniebnie” hanbi ten Blog ? Pan Passent jest rozczarowany. Przypuszczal, ze „demendor” ma choc swiadectwo ze studiowania zaocznie w szostej klasie….. I nie zasluguje na epitet, ze „rznie glupa”. Glupa to my rzniemy tolerujac nie, ze analfabete, ale pospolitego grubianina na Blogu.

  40. Kartka z podróży pisze:

    2010-07-09 o godz. 17:11
    ——————————-

    Szanowny Panie,

    zakładam, że Pańskie „dylematy”, to zarazem Pańskie oryginalne poczucie humoru, oraz upał… Gdyby zabrakło , choć odrobiny któregoś z tych czynników, to z pewnością dorzuciłby Pan do swojej „oferty” dla KK, conajmniej po jednym pierworodnym z każdej rodziny, z przeznaczeniem na misjonarzy Watykanu do Chin. Córki, też byłyby nie do pogardzenia w tej materii…
    A tak na poważnie, to targi z Watykanem, zwykle kończą się wynikiem 0:100, a dzisiejsze rządy , bez względu na jakiekolwiek presje społeczne , póki cywilizacji starczy, będą standardowo i bez końca się zadłużać. Tzw. gospodarskie myślenie, jako ostatnia zamarkowała z dość dobrym skutkiem Maggaret Thatcher…

    Pozdrawsiam,Sebastian

  41. Daniel Passent pisze:

    2010-07-09 o godz. 13:09
    —————————–
    ” W sobotę stawiam na Niemców, a w niedzielę na Hiszpanów.”
    ———————————————————–

    Szanowny Panie Redaktorze,

    dzisiaj, od samego rana, media pokazują nieomal bez przerwy, takie właśnie wyniki meczów sobotniego i niedzielnego, wskazane przez nieomylnego , niemieckiego jasnowidza- ośmiornicę Paula…
    W tym momencie, z powodu upału, nie jestem w stanie stworzyć puenty, która nadałaby sens , temu , mojemu wpisowi…

    Pozdrawiam, i typuję w połowie odwrotnie niż Paul, Sebastian

  42. Kartka z podróży (17:11)
    Zgodziłbym się na potrącenie dodatkowo 10% z emerytury, aby za to żyć w normalniejszym kraju. Tylko kto zapewni, że to się uda?

  43. Kartka z podróży pisze:

    2010-07-09 o godz. 17:11

    Absolut nie istnieje, ale absolutna naiwnosc radzi sobie calkiem dobrze.

    Slawomirski

  44. Panie Redaktorze, podziwiam Pana i przyłączam się do opinii narciarza2, nigdzie indziej, tylko u Pana znaleźć można nirwanę spokoju. Nic Pan nie napisał o ostatnich dokonaniach wielkiego przyjaciela naszego Prezydenta – Janusza Palikota. Dziękuję Panu za to serdecznie, bardzo dziękuję …

  45. Panie Danielu, ja także wierzę ośmiornicy! Dobrze, bo można będzie powiedzieć, że przegraliśmy z mistrzami świata (o wynik przwcież nie chodzi!). Chciałbym jednak, by w sprawie soboty ośmiornica się pomyliła. Może wówczas by zrozumieli, że pora zejść na ziemię!

  46. Pani profesor chyba rzeczywiście przybyła tu z jakiejś innej, równoległej rzeczywistości, gdzie te same sprawy idą zgoła inaczej. Media popierające p. Komorowskiego to novum, jednak jak już ktoś nawet własnym oczom i czy uszom nie dowierza, to niechby sięgnął np. do niedawnych wyników badań Fundacji Batorego, gdzie stoi napisane czarno na białym: „W ostatnim tygodniu kampanii prezydenckiej nadal bardziej negatywnie prezentowanym kandydatem był Bronisław Komorowski – 33% prezentacji (w Wiadomościach 37%, w Panoramie 33%, w Teleexpresie 28%). Natomiast Jarosław Kaczyński nie był prezentowany negatywnie: w Wiadomościach – 71% pozytywnych prezentacji lidera PiS i niemal zero negatywnych (9 sek. na 31 min. 21 sek., w Teleexpresie i TVP Info zero prezentacji negatywnych a w Panoramie 3% prezentacji negatywnych (25 sek. na 13 min. 26 sek.)” …

    Pani profesor objawia także światu, jak naprawdę (wg niej) umarł ks. Popiełuszko. Szkoda czasu na argumentację, przypomnę tylko jejmości, że nie umarł, a został zamordowany; i oby w podobnych warunkach wszyscy księża czuli się zachęceni do takiej posługi, jaką czynił ks. Jerzy.

    Nie mogę zgodzić się także z p. Redaktorem. Media wcale nie są od tego, żeby obywateli do czegokolwiek namawiały – ich rolą jest przekazywanie obiektywnych informacji do indywidualnego osądu obywateli. Porządny dziennikarz relacjonując fakty nie powinien nic sugerować, do niczego namawiać i nic interpretować – fakty same wystarczą, o ile nie są zmanipulowane przez dziennikarzy. Traktowanie obywateli jak bezmyślne stado baranów, które trzeba wszędzie zapędzać, to nieładna, acz niestety powszechna praktyka.
    Natomiast państwo świeckie nie byłoby w Polsce ani neutralne, ani demokratyczne, lecz czy się to komu podoba, czy nie, byłaby to zwykła dyktatura mniejszości. Mnie żaden kościół nie przeszkadza (no może czasami jeden, szowinistyczny), a kościół katolicki już szczególnie, bowiem po pierwsze ważna jest doktryna, a po drugie pamiętam z historii dalszej oraz bliższej, ile Polska zawdzięcza kościołowi katolickiemu. Pamiętam, że w czasie, kiedy nie było w Polsce wolności słowa, to kościół tym jedynym miejscem, gdzie wolne słowo głoszono i to w dużj mierze dzięki kościołowi mamy (wciąż jeszcze szansę na) demokrację.
    Nie wiem ile p. Wołek wysłuchał homilii „pełnych jadu” osobiście, ale obawiam się, że ani jednej, a swe twierdzenia opiera zapewne na wirtualnej rzeczywistości medialnej, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistością obiektywną. Dobrym przykładem może być odsądzanie księdza od czci i wiary, za słowa, których nie wypowiedział, o tym, że niby lepiej by było, gdyby to samolot z premierem spadł zamiast. Słowa księdza przeinaczono, wyrwano z kontekstu, a propaganda antyklerykalna przyprawiła mu sprawnie złowrogą gębę, natomiast panowie Wołkowie pociągnęli temat i bezrefleksyjnie rozpropagowali wszem i wobec. Często się z p. Wołkiem zgadzam, ale nie tym razem – on wcale nie ma racji. Nie mogę się także zgodzić z twierdzeniem, że dzisiaj mamy demokrację oraz wolne media, bo to po prostu nieprawda i wątpię, żeby komukolwiek trzeba było to udowadniać. Co do kary śmierci z powodu kościoła, to sam nie wiem jak do tego się odnieść, żeby p. Redaktora nie urazić.

    Jeszcze moje trzy grosze do stodołowego przedstawienia Rafała Betlejewskiego – to jakiś marny performer, z kompletnym brakiem wyobraźni. Już większe wrażenie wywarłby chłop, gdyby sam się w tej stodole spalił, czy w ramach artystycznego protestu strzelił sobie prosto między uszy, płynąc statkiem wycieczkowym u wybrzeży Palestyny. Mógłby też obłożyć się dymiącym, białym fosforem, albo tak dla rozrywki spróbować pozbierać bomby kasetowe w Libanie, a jak naprawdę chce zszokować świat udanym happeningiem, to niech się sam rozjedzie buldożerem. Są też inne patenty, może owinąć się flagami z napisami Irgun oraz Stern i kazać wystrzelić się z armaty w Gazie, albo wybrać coś bardziej subtelnego, może np. powiesić się na łańcuchach nieszczęśników zniewolonych odsetkami od kredytów, albo udusić się publicznie szalikiem z napisem „Goldman Sachs”. Mógłby także sam sobie zrobić socrealistyczny proces polityczny i skazać się osobiście na rozstrzelanie, albo z litości na zesłanie do gułagu. Kreatywny powinien być p. Betlejewski, a nie taki grubo ciosany z pnia.

    Chciałbym także przypomnieć, iż Guernica Picassa nie była obrazem na temat Żydów i bardzo byłaby teraz a propos Iraku, Afganistanu, Palestyny, Osetii i powoli już Pakistanu.

  47. @Wielka Nierządnico wyjaśnij bliżej, co to takiego religia fałszywa, albo podaj definicję religii prawdziwej, bo zaprawdę powiadam Ci, że nie wiem.
    Niestety żyjemy w kraju, gdzie 98%obywateli wierzy, że matką została kobieta zapłodniona przez ducha, a zrodzone dziecię miało zdolność chodzenia po niezamarzniętej wodzie. W takich okolicznościach twoje propozycje @Kartko wydają się nierealne, obywatele raczej oczekują zaproszenia na wesele do Kany Galilejskiej, a w najgorszym przypadku na tę pustynię gdzie mnoży się chleb i ryby.

  48. Passent:
    **Profesor Maria Szyszkowska ośmiela się twierdzić („Rz.”), że „Kościół katolicki w ogóle nie powinien się angażować w politykę.” (Chyba nie tylko katolicki – Pass). I dalej: W państwie demokratycznym istnieje pluralizm światopoglądowy. „W Polsce tymczasem zarówno instytucje kościelne, jak i media popełniają ten sam błąd – wywierają na Polaków presję, by głosowali w określony, dogodny dla nich sposób. (…) beatyfikacji księdza Jerzego Popiełuszki. W rzeczywistości nie umarł on bowiem jako krzewiciel wiary, lecz jako działacz polityczny. Jeżeli jednak traktuje się księdza Popiełuszkę jako świętego, to aprobuje się zarazem jego śmierć męczeńską jako kapłana i działacza politycznego”, co stanowi zachętę „dla pozostałych księży do angażowania się w politykę”.**

    Prof. Szyszkowska i Passent myla tu dwie rzeczy: udzial kosciolow (wiernych) w zyciu publicznym z narzuceniem religijnego uzasadnienia politycznych decyzji. Kazdy ma obowiazek udzialu w demokracji, a motywacja wyplywa nieuchronnie z wyznawanej moralnosci. Kazda decyzja polityczna nieuchronnie wyplywa z jakiejs moralnosci, poniewaz tak dziala ludzki mozg. Natomiast kazdy, takze kaplani i wierni, musi akceptowac, ze w demokratycznej debacie nie zostanie uznana argumentacja w rodzaju: „poniewaz biskup jest zdania, ze 2+2=5, to wobec tego tak jest”. Takze daje demokratyczna debata prawo do szargania swietosci, uzywania brutalnego jezyka itp. Koscioly udajac sie na arene polityczna musza akceptowac, ze panuja na niej pewne reguly gry. Poniewaz chrzescijanstwo i judaizm ksztaltowaly przez 2000 lat kulture Europy, dochodzi sila rzeczy do nakladania sie religii i kultury. To sprawa konkretnych przypadkow.

    Passent i prof. Szyszkowska argumentuja tak, jak gdyby ostatecznym celem panstwowym PRL-u nie byla likwidacja religii. Wazniejsze stanowiska byly zastrzezone dla PZPR, PZPR musiala miec wiekszosc w Sejmie na mocy konstytucji PRL, a wniosek o przyjecie do PZPR nie mogl byc zaakceptowany, jesli kandydat napisal, ze jest osoba wierzaca. PRL zaledwie przejsciowo tolerowala religie i byla panstwem z definicji ateistycznym. Ks. Popieluszko chcial to zmienic slowem i za to slowo w obronie wiary zostal zamordowany. Nic tu nie wnosi, ze wierzacy klamali wstepujac do PZPR, a ta patrzyla na to po czesci przez palce.

    Passent:
    „Tak czy owak, jestem za rozdziałem kościołów od państwa, i za państwem świeckim, neutralnym, a nie prokościelnym, jakie mamy w Polsce.”
    Jesli wiekszosc to Katolicy, to nalezy dodatkowo podnosic sprawe ochrony innych wyznan, ateistow itd. W Polsce nie jest jednak jak w Izraelu, gdzie nie mozna zawrzec malzenstwa inaczej niz jako wznawca Judaizmu itp. Od tego Polska jest daleko i nie ma liczacego sie zamiaru by to zmienic.

    **Rozumiem i te podzielam zastrzeżenia, ale mimo wszystko nie zakazałbym tego performance’u. Artysta, tym razem Betlejewski, na różne sposoby przypomina o Zagładzie, o tragedii Żydów polskich, takie jest prawo sztuki od niepamiętnych czasów, że przypomnę „Guernikę” Picassa i obrazy Andrzeja Wróblewskiego. Bardziej przemawia do mnie stanowisko Zofii i Tadeusza Merkielów: „Jeśli my, chrześcijanie, nie płoniemy ze wstydu za spalenia naszych Sąsiadów, niech przynajmniej w każdą rocznicę tej hańby płonie za nas stodoła!” W sztuce nadszedł teraz okres performance’u, naruszania świętości, a także inscenizacji scen historycznych, głównie tych chwalebnych i ku pokrzepieniu serc. W tym kontekście widzę akcję Betlejewskiego i ją popieram. Niech ta stodoła zapłonie, jak znicz na Grobie Nieznanego Żyda.**

    Oczywiscie sztuce wolno wszystko. Odroznic trzeba od tego oszustwo polityczne polegajace na wykorzystywaniu takich happeningow do wmawiania Polakom, ze bedac pod okupacja, nie majac wlasnego przedstawicielstwa, odpowiadaja, za przestepstwa popelnione w czasie okupacji. Za czyny zbrodnicze, za przestepstwa okupowanych, odpowiadaja politycy i obywatele okupanta. Za Marzec ´68 odpowiada PZPR i jej czlonkowie, szczegolnie prominentni, a nie pozbawieni demokratycznego przedstawicielstwa Polacy. Dzisiejsze panstwo polskie i obywatele Polski odpowiadaja za dzisiejszy stosunek do mniejszosci, w tym do Zydow, i za dyskryminacje w okresie miedzywojennym.

    Dochodzi apekt, ze zarzuty Polakom stawiaja czesto obywatele Izraela, ktorzy Izrael zalozyli i utrzymuja w drodze przemocy i okupacji – na ich tle Polacy to Swieci.

    Pan Slawomirski

    w miedzyczasie obejrzalem ten film o pochodzeniu ludzkosci z Afryki. To bardzo dobry film, na google-video jest w calosci i do downloadu. W wolnej chwili napisze o tym. Nie odpowiadalem Panu, poniewaz problematyka filmu jest mi od dawna doskonale znana. Nauka i religia maja w znacznej mierze rozne zainteresowania, ale nauka nie potrafi odpowiedziec na pytanie, dlaczego materia powstala z niczego. Na to naukowe pytanie odpowiedziec moze tylko religia. Najprawdopodobniej nie jest nauka takze wstanie stworzyc zycia z materii nie ozywionej, ale nawet gdyby mogla, to pozostaje poprzedni problem.

    Nie rozumiem dlaczego nie wierzacym w Boga religia tak przeszkadza. Te fobie warto leczyc. Mnie ateisci nie przeszkadzaja, choc badania naukowe potwierdzaja, ze ludzie niereligijni sa srednio w swym stosunku do innych „gorszymi” ludzmi.

  49. Uzupelnienie do mojego:
    „Za czyny zbrodnicze, za przestepstwa okupowanych, odpowiadaja politycy i obywatele okupanta.”

    Oczywiscie odpowiadaja przede wszystkim indywidualni, dopuszczajacy sie przestepstwa okupowani.

  50. Anna (07-09 o godz. 19:41)
    Dziekuję za odpowiedź.

    Nie chcę być upierdliwy, ale … deficyt budżetu 2010 przyjęto na 52,2 mld zł, może być niższy. Deficyt sektora finansowego będzie 6,9 % PKB, nieco ponad 90 mld zł, który w planie konwergencji (Rostowskiego) ma spaść do 5,9 proc i 2,9 proc w kolejnych latach. Dla większość ekonomistów („niewybitnych” ?) ten plan jest realistyczny. A czy wiemy jakie były przyczyny rosnącego deficytu? A czy pamiętamy, że rząd w ub.r. obciął 20 mld zł, aby go zmniejszyć?

    Reforma finansów jest od dawna wałkowana i za każdym razem co innego wałkujący ma na myśli. Rząd SLD starał się, m.in. w planie Hausnera, ale tylko częściowo mu się udało. Rząd PiS-SO-LPR z Gilowską dużo trąbił, ale nic nie zrobił w tym kierunku. PO z PSL nawet nie próbowało uwikłane w wojnę z PiS (podobno PO=PiS, o ludzie!).

    Czy ktoś pytał Komorowskiego o reformę finansów publicznych? Powtórzę: Komorowski podawał to, co rząd PO-PSL już włożył do budżetu, co mylnie odebrane zostało jako obiecanki wyborcze. Ponadto o KRUSie powiedział, że wymaga on reformy ze stratą dla zamożnych rolników. (Gdy kiedyś wyraziłem podobną opinię, to mnie Pani blogowy kolega obszczekał, że na rolników napadam, analogicznie mi sie dostało za emerytów). Czy SLD poprze taki projekt PO, bo PSL chyba nie? Podwyższanie wieku emerytalnego jest obcięciem praw nabytych przez ubezpieczonych w ZUS – czy SLD to poprze? Podobnie z emeryturami służb mundurowaych. Z tego co słyszałem, kandydata PO przedstawił te sprawy atrakcyjnie dla wyborców, ale jednocześnie bodaj w najbardziej wyważony sposób w historii polskich wyborów. Część ich jest zabudżetowana, drugie wyrażały opinię kandydata, i co z działań rządu on ewentualnie będzie aprobował. Kandydat musi wyraziście taką opinię przedstawić, bo faktycznie pod żyrandolem urzęduje, ale weto w ręku dzierży. Podobnie mówił o in vitro.

    Więc co można jeszcze w finansach publicznych zreformować? A może przestać dotować śląskie górnictwo? Kopalnia Halemba od 2003 roku przyniosła 1,3 mld zł strat. Czy SLD poprze zmiany w górniczych emeryturach? Oczywiście nie poprze, co jest zrozumiałe, gdyż na razie jest w opozycji. Ale czy „wybitny” ekonomista wspomni o populiźmie każdej kampanii wyborczej i późniejszego rządzenia, czy może sam się w ten populizm wpisuje? Zaiste dziwaczny jest moment tego „komentarza” (raczej ataku – wszak powiedział „banialuki”) „wybitnego” ekonomisty. Przecież kampania już się skończyła. A może on szuka posady u Kaczyńskiego?

    Jakież było zamierzenie Pani komentarza? Nachalnie zjechać prezydenta-elekta, czy promować starą (nie idącą?) książkę „wybitnego” profesora 😉 ? Mam wrażenie, ze nie chodziło Pani o dobro polskiej gospodarki, ani o obiektywne przedstawienie realnej sytuacji i wyważonych opinii.

  51. Kartka z P. 07-09 o godz. 17:11

    Czytasz i nie grzmisz. A czy czytasz wystarczająco uważnie?

    Ty zdaje mi się występujesz z jakąś inicjatywą referendalną, konstytucyjnie rzecz ujmują. Chyba z pół miliona podpisów musiałbyś zebrać, o ile się nie mylę. Ale po co. Trzeba sprawę oddać w ręce Czasu. Jak twierdzi Jack Burden („All the King’s Men” – „Gubernator”, P. Warren) jest on prawdziwym obrazem boga. Wg. mojej z kolei teorii, odcięcie się od duchowej pępowiny kościoła przyjdzie Polakom, gdy uwierzą w siebie, gdy zrzucą gorset niskiej samooceny. Jak mówi słynny Stasieku, Polacy są smutasy. Niedowartościowani. Zanim nie wygra któryś jakiegoś mundialu, to nic nie ruszy. A jak wygra, to ruszy z kopyta. I wtedy konkordat się wypowie i KK wycycka, pardon, odczepi od cycka. Bo pamiętaj, jak mawiał niewybitny ekonomista, radykalnym jest się tylko w gębie.

    Nota bene, czy ktoś zamiast ciągle porównywać Kołodkę z Balcerowiczem, porównał go z Belką? Faktycznie, Kołodko nie był w Iraku, ale gdyby zrobiono tam bieg maratoński, to by pobiegł.

    Miłych weekendowych wycieczek!

    P.S. Kartko, zmień „strone WWW” we wpisach na tę z „.ue” na końcu.

  52. Kleofas
    2010-07-09 o godz. 20:35

    Jacobsky blednie wyklucza Janusza Palikota z dalszej zabawy

    Kto wie, może Palikot wkrótce będzie się bawić jeszcze lepiej, samemu, bez ograniczeń, na maxa, jeśli tylko PO rzeczywiście go poświęci, i ten założy jakiś własny folwark polityczny.

    Pozdrawiam.

  53. Zbyniek (data i czas nieważne)

    W kołchozie nigdy nie bylem, ale kołchozowe konstrukcje Kaczyńskiego budzą mnie ze snu. Jednego nie rozumiem, a jest to – s24. Dedykuję Tobie kolejną opowieść z Polski, ale musze sie wpierw wyspać zanim ją napiszę. Sam rozumiesz, z rana pisze się jak po maśle …

  54. ET zwrocil sie do mnie, po czym podziekowal za brak odpowiedzi:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=723#comment-168780

    Dlaczego uwazasz, drogi ET, ze jestem tak zle wychowany, zeby Ci nie odpowiedziec? Czy dalem jakies podstawy, zeby mnie o to podejrzewac? Jesli w przeszlosci nie odpowiadalem na Twoje wpisy, to tylko dlatego, ze nie wszystko czytam. Czasem mi cos umknie.

    Dalej ET napisal: Jesli Ty naprawde uwazasz, ze nieszczescie 33-45 bylo li tylko dzielem psychopaty,

    Czy uzylem gdzies slowa „tylko”? Jesli tak, to pomylkowo. Ale wydaje mi sie, ze nie uzylem.

    to jestes marnym historykiem i jeszcze marniejszym politologiem.
    Skoro poprzednik jest falszywy, to nastepnik moze, ale nie musi byc prawdziwy. Czy mam wytlumaczyc, co mam na mysli w tym zdaniu? Chodzi o reguly wnioskowania. Twoje, nie moje.

    Poza tym interesuje mnie aspekt pozytywnego wplywu psychopatow na nasze zycie spoleczne, polityczne i kulturalne.
    To jest interesujacy temat, jesli idzie o artystow albo, byc moze, dziennikarzy. Mozna sie spierac. Jednak ja wyraznie napisalem, ze chodzi mi o prezydenta, premiera, albo ministra spraw wewnetrznych. Oraz inne osoby kontrolujace uzycie sily. Pozytywy obsadzania takich stanowisk psychopatami sa watpliwe. Moga sie wtedy zdarzac na przyklad samobojstwa, po ktorych denatka jeszcze zlosliwie wyciera odciski palcow.

    Wydaje mi sie, ze wyrazalem sie jasno. Czyzbys mial klopoty z czytaniem po polsku?

    Gdy porozmawiasz szczerze ze znajomym psychiatra, to dowiesz sie niestety, ze kwestia normy nie jest zadna kwestia.
    Czytalem ksiazki Kepinskiego. Nigdzie w moich wpisach nie zaprzeczylem tej tezie. Wydaje mi sie nawet, ze cos podobnego sam napisalem.

    Tak czasem bywa, ze narciarstwo, nawet biegowe, czesto powinno pozostac naciarstwem sladowym.
    Wydaje mi sie, ze w tym zdaniu przekroczyles granice swojej kompetencji.

    Mam nadzieje, ze jestes usatysfakcjonowany odpowiedzia.

  55. Zeby przejsc od Pana Januszka z Bilgoraja do stolecznego Sejmu:
    http://www.youtube.com/watch?v=vs13f_uTTcU
    Beato, ach „Beatko z Albatrosa” ! Tak to pieknie sie godzi: „erudyta” (tyz Janusz), Laskowski, wiejska piosneczka i dumna deklaracja Pani Posel Beaty Kempy (tym razem, nie ruszyla spiewac) ze „…ja pochodze z Dolnego Slaska (!), ja takiego stylu uprawiania polityki nie akceptuje…” ! Laskowski „z fala”, Palikot „z fala”, Pani Posel z Dolnego Slaska („u nas, rodzinie, zaloba trwa rok”), ze posly nosza rece w kieszeniach rozmawiajac z Kobietami (!) i „Pani Redaktor” powtarzane u Moniki Olejnik ponad 60 razy (liczylem). A „in vitro” – precz ! I Prezes w Kosciele. Tamto bylo: Polska Ludowa. Teraz sie po prostu zepsilo. Teraz macie wioche na cztery fajery ! Macie Pania Beatke na falach Palikota i Laskowskiego, gdzies, w sejmie, miedzy Bilgorajem a Dolnym Slaskiem….

    Zalalo po wojnie, zalalo… Ze Zwiazku Radzieckiego powodz przyniosla Pania Posel Rokite. Perwersja Krakowiaka. Paletka w Lufthansa nie chcial oddac i teraz ma. Na cale zycie. Zeby bylo smieszniej, Pani Nelli nosi duzy kapelusz i farbuje leb co tydzien. Cytowac ? Nie chcecie, macie dosc ? Nauki pobierala w Niemczech, w ZSRR i w Polsce. Jest u Was, w Sejmie. Sniesznie mowi, smiesznie mysli, smiesznie sie nosi. A mowi tylko o Polsce. Z rosyjska fonetyka, niemiecka skladnia i polskim, niepozbieranym mysleniem. Jeden juz taki byl. Bardzo smieszny i kochany. Uwielbiany przez Warszawe. Ale – on byl Wegrem, zakochal sie w Warszawie i bawil – w Kabarecie ! A nazywal sie Jarosy. Moze by wyciulac pare groszy na kolejne Qui Pro Quo dla divy Rokita i divy Kempa ? Bilety pojda na rok przed premiera !

  56. Bodajże Henry Ford powiedział:
    „Każdy może kupić forda w kolorze jaki sobie życzy, pod warunkiem że będzie to kolor CZARNY”……..
    I mieliśmy zniuansowany wybór na prezydenta RP. Odcienie czerni do wyboru……..
    Po raz pierwszy chyba rola KK w wyborach została tak silnie zaznaczona.
    Linia podziału, pęknięcia, roli Kościoła w życiu państwowym, będzie moim zdaniem coraz bardziej ważka przy dokonywaniu kolejnych wyborów.
    Stosunek wyborcy do KK determinantą głosowania na partie polityczne?

  57. Kartka z podróży pisze:

    2010-07-09 o godz. 17:11
    A co na to mówią lekarze? Ach te upały…

  58. Przed laty wyjechalem z Polski choc nigdy nie myslalem o zyciu na emigracji. Rodzina i znajomi mowili zrobiles blad bo Polska teraz jest taka w jakiej chciales zyc. Teraz wiem, ze zrobilem dobrze.
    Mieszkam w Kanadzie. W kraju normalnym. Tu mowi sie o religii, gdy jakis ajatollah chce ukamienowac kobiete, bo ma jej za zle, ze miala przyjemnosc z jakims facetem a nie z nim.. Mierszkam w Quebec a wiec w jedynej prowicji katolickiej w Kanadzie. Niedawno jeden kosciolow zostal wyburzony i teraz stoi tam przychodnia lekarska. Nie wiem czy to jest OK.
    Nie chodzilem do tego kosciola i nie chodze do tej przychodni lekarskiej
    Burzenie kosciola nie bylo przyjemne. Budowa przychodni tez nie.

  59. Elity intelektualne w Polsce i na blogu toczą ciężkie dysputy o jakimś Palikocie, a tymczasem uwadze umykają inne ważne zdarzenia. Otóż opiniotwórczy Fakt podaje na pierwszej stronie, że sławna, najlepsze artystka wolnej RP Doda jest w ciąży. Czyż to nie ważniejsze, niż informacja, że nowy prezydent połowy Polaków wyda na nowe meble do pałacu prawie ćwierć miliona złotych? Ktoś nierozważny pytał ostatnio, kiedy Polska będzie mieć Nokię. Chyba nie za długo. Ksiądz Andrzej Drugała kieruje katedrą Teologii Pastoralnej, Liturgiki i Homiletyki na Uniwersytecie Szczecińskim. Ciekawy jestem czy uczą tam mechaniki kwantowej, elektroniki, cybernetyki lub filozofii? Płaci państwo i mamy XXI wiek, a tam kształcą szamanistyki.

  60. Jakim prawem prez. elekt Komorowski mianuje dwóch członków KRRiT, jeśli urzęduje jeszcze do zaprzysięzenia nowego prezydenta, p.o. prezydenta, czyli marszałek sejmu?
    Czyżby p.Komorowski jeszcze nie zacząwszy sprawować swój urząd, już łamie komstytucję?
    Czy przyszłe 5 lat łamanie praw konstytucji będzie chlebem powszednim w wykonaniu nowego prezydenta?

  61. Kleofas, 06.24. Nie wypada dworować sobie z wolnych ludzi nareszcie wolnej Polski. Tym bardziej z jej parlamentariuszy, elity i wybrańców narodu. Wszak ta Nelly w kapeluszu, żona sławnego byłego posła z Krakowa, chuligana z Lufthansy, zasłużonego w tworzeniu i podstępnym wprowadzeniu konkordatu jest wybranym przez naród posłem do Sejmu. Najwyższego autorytetu władzy i dostojeństwa Rzeczpospolitej. Mówią, że wolnej i suwerennej.

  62. Pewnosc niektorych w sprawie katastrofy smolenskiej rosnie wprost proporcjonalnie do mnozenia sie pytan i watpliwosci odnosnie tego problemu.

    W ten sposob rzeczeni wykonali skok myslowy, ktory trudno jest uzasadnic aplikujac opis rozwoju intelektu wedlug teorii ewolucji.

  63. Joe
    reaguje troche z opoznieniem, ale mam nadzieje, ze zobaczysz moj post.
    Aha, wiec wymowa faktu przygotowywania przez Ciebie odziezy zimowej jest inna niz to na pierwszy rzut oka wygladalo. Po przeczytaniu Twojej kolejnej wypowiedzi dowiedzialam sie, ze tu chodzilo o zneutralizowanie jakiegos specjalnego systemu przeswietlania obywatela, ktorego to zastosowanie ma uniemozliwic wlozenie na siebie ww odziez.
    Gratuluje przemyslnosci i witamy w Krainie Sajens Fiksen… (Notabene: teraz juz wiem, jaka jest etymologia slowa „s_fiks_owac”!)

    Otoz Obywatelu Joe, ufam, ze docenisz moje wysilki wlozone w zlagodzenie nurtujacego Ciebie niepokoju… Pozwolisz, ze posluze sie konkretnym przypadkiem: Otoz taki na przyklad Ob. Passent, gdzie stoi, tego nie trzeba przeswietlac, bo kazdy widzi, wystarczy przespacerowac sie chociazby „en passant” po jego poczytnym blogu. Zatem nasz Gospodarz nie ma powodow zywic obaw, ze zostanie przeswietlony, bo stosowanie odnosnie Jego osoby jakiegos systemu technicznie skomplikowanego byloby zwyklym marnotrawstwem. A gdzie jest Ob. Joe? Jaka odpowiedz na to pytanie zostalaby uzyskana w wyniku przeswietlenia? Otoz uwaga, odpowiedz na rzeczone pytanie brzmialaby zapewne: „W kalesonach!” Nie widze w tym zadnego specjalnego zagrozenia dla ob. Joe poza tym, ze jego zona byc moze zadba bardziej niz zwykle o stan jego bielizny.

    PS.
    A moze ja cos nie tak zrozumialam z tego, co pragnales wyrazic?

  64. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ ET 2010-07-09 o godz. 14:57 pisze:

    „zauwazylem, ze Pan Passent zdejmujac kapelusz przed kazdym kosciolem czyni siebie krzewicielem wiary (…) Traci to troche “passe partout” “

    Nie do konca Szanowny Blogowiczu ET!, nie do konca…(?)
    Mysle, ze sie miesci w?

    Mozna to odczytac/potraktowac jako swego rodzaju partyjotyzmu, oczywiscie w szeroko rozumianym kontekscie, czyli tak jakby prosba, aby polska reprezentacja w pilce nozne zostala rowniez milej potraktowana przez „Szefa”(?)
    To tak juz jest, ze jak nadciaga bieda, to z prosba do nieba, a ona nadciaga do Polski i to wielkimi krokami, DP ma po prostu dobrego nosa w tych sprawach.

    Spoleczenstwo hiszpaniskie jest spoleczenstwem na wskros/gleboko katolickim (wiara w „koncowe zwyciestwo” jest tu w tym miejscu wysoce porzadana i na miejscu – pomaga) patrzac jak bylo im dane rozgrywac pieleczke, np. w ostatnim zwarciu na murawie…. na ja, warto zdjac kapelusz – to bardzo pozytywny objaw, czlowiek dojrzewa z czasem.

    Co bedziemy owijac w bawelne, Szanowny Blogowiczu, „nawazonego piwa” w czasach zaprzeszlych sporo, ale i ostatnie tak jakby…(?)
    Na ja … tej „piany” jest jeszcze sporo – prawda?
    To tak tylko am Rande owego “passe partout” – tak mysle…

  65. Tereso – na stronę TK Ś zaglądam, warto ją rekomendować wszystkim. Jeśli chodzi o przerosty administracyjne to raczej nie można mieć złudzeń, że będą one blokowane. Trzeba przecież jakoś wynagradzać partyjnych członków i zasłużonych współpracowników. W radzie nadzorczej spółki, gdzie pracuję, w której Skarb Państwa ma niewielki udział kapitałowy jest zawsze jeden członek rekomendowany przez ministerstwo. Od lat są to pracownicy ministerstwa, osoby z reguły młode, bardzo „zielone”, bez żadnego doświadczenia gospodarczego ale bardzo pewne siebie i otwarcie opowiadające o swoich zasługach dla rządzącej w danym momencie formacji. Pozdrawiam

  66. Do Joe z 0.50. Gdyby media miały tylko informować, to wystarczyłoby powielanie biuletynu PAP lub innej agencji, a w mediach elektronicznych tylko wiadomości, muzyka, filmy i ew. teatrzyki dla dzieci.
    Media powinny także objaśniać i tłumaczyć zachodzące fakty oraz prognozować przyszłe zdarzenia. A także promować pożądane zachowania: zdrowotne, społeczne czy właśnie polityczne. Bo czyż można mediom odmówić prawa, żeby opowiadały się np. za politykami czy partiami politycznymi przedkładającymi rozwiązania pokojowe i prawne nad terror i bezprawie?
    Do tego w systemach demokratycznych jest miejsce na konkurencję mediów. A środkami konkurencji mogą być rzetelne i obiektywne informacje (obiektywne w znaczeniu zarówno te, o których chciałoby się, żeby było powszechnie wiadomo, jak i te, które chciałoby się z jakiegoś powodu zataić) oraz linia polityczna. Dlatego np. mówi się, że FAZ jest gazetą konserwatywną, a Sueddeutsche Zeitung lewicującą. Na naszym rynku jest podobnie: wiadomo, że GW jest lewicowo-liberalna, a „Rzepa” konserwatywna.
    Nawiasem, wygląda na to, że Lisicki zorientował się wreszcie, że bazowanie na fobiach Ziemkiewicza, Krasnodębskiego i Semki daleko go nie zaprowadzi i zaczyna dopuszczać autorów z nie swojej bajki. Tym bardziej stało się to dlań widoczne, że nie ma już oparcia ani w rządzie, ani w kancelarii prezydenckiej.
    Trzy lata temu takiej iluminacji doznał redaktor „Dziennika”. Jak się okazało, za późno. Gazeta nadal się ukazuje, ale ma jeszcze jaki-taki nakład tylko dzięki części prawnej. Hunwejbini pisujący tam w latach 2005-2007 przeszli do innych mediów, czasem pierwej dokonując dziwnych wolt światopoglądowych, i mają się dobrze. Ci, którzy ich nie dokonali, bo znaleźli się w mediach „publicznych”, mają perspektywę takich wolt przed sobą. Albo zesłanie do Sakiewicza lub Rydzyka.

  67. Hm, czy ksiądz Popiełuszko był działaczem politycznym? Powiedziałbym raczej, że brał stronę jednej z opcji, bo na takiej samej zasadzie można powiedzieć, że św. Wojciech też był działaczem politycznym. Odchodząc trochę od tematu, mam wrażenie, że PIS nie ma szans na utrzymanie wyniku JK. Tenże bowiem wygrał z niemrawym Komorowskim, ale w starciu z Tuskiem, Rostowskim, Sikorskim (może Cimoszewiczem, Belką?) osoby pokroju Ziobro, Fotyga, Rydzyk są bez szans. Te 47% to taki wysiłek dla elektoratu PISu, który jest nie do powtórzenia. W wyborach parlamentarnych 30% to max, nawet jak PO nic nie zrobi do tego czasu.

  68. # Kleofas pisze: 2010-07-10 o godz. 06:24

    „Zalalo po wojnie, zalalo… Ze Zwiazku Radzieckiego powodz przyniosla Pania Posel Rokite. Perwersja Krakowiaka. Paletka w Lufthansa nie chcial oddac i teraz ma. Na cale zycie. Zeby bylo smieszniej, Pani Nelli nosi duzy kapelusz i farbuje leb co tydzien. Cytowac ? Nie chcecie, macie dosc ? Nauki pobierala w Niemczech, w ZSRR i w Polsce. Jest u Was, w Sejmie. Sniesznie mowi, smiesznie mysli, smiesznie sie nosi. A mowi tylko o Polsce. Z rosyjska fonetyka, niemiecka skladnia i polskim, niepozbieranym mysleniem.”

    Panie Kleofas, nie pisze Pan na forach u siebie, „u nas”, lecz „u was”? Czytalem tysiace wypowiedzi cudzoziemcow w Polsce i w RFN, ale nikt nie podkreslal „u was”. Pan sobie nie zdaje z tego sprawy, ale z tego Panskiego (i Panu podobnych) „u was” wynikaja niezbyt pochlebne dla Pana rzeczy.

    Sam pisalem dotad tylko na forach niemieckich i troche angielskich, na polskich chyba po raz pierwszy po katastrofie, ale nigdy nie wpadloby mi do glowy pisac o Polsce „u was” – czuje sie odpowiedzialny za spoleczenstwa, ktore znam, a zatem i Polska, i RFN sa dla mnie „u nas”.

    Pani Rokita jest olbrzymim wzbogaceniem polskiej polityki. To co Pan o niej pisze, zle swiadczy o Panu, a nie o niej. Jest bardzo trudno nauczyc sie obcego jezyka tak dobrze jak to sie udalo Pani Rokicie – szczegolnie w stresie moga sie zdarzac potkniecia z koncowkami, ale i tak mowi znakomicie. Do tego dochodzi, ze mowi z sensem, ze znajomoscia tematu i Polski w ogole, potrafi w obcym jezyku sie madrze spierac. Pani Rokita jest bez watpienia bardzo inteligentnym czlowiekiem.

    Polska jest w UE, swiat sie planetaryzuje – to nic dziwnego, przeciwnie, cos wspanialego, ze w polityce pojawiaja sie ludzie, ktorzy danego jezyka uczyli sie jako dorosli. Juz sama jej obecnosc w Sejmie wzbogaca poslow i Polske, bo przypomina na codzien, ze swiat to nie tylko Polska, ze mozna funkcjonowac myslac w wielu jezykach i kulturach.

    Pani Rokita jest tez bez watpienia bardzo ladna kobieta, a jej fryzury sa udane i ciesza oko – dobrze, ze trafia do TV !

  69. Katolik albo Katolik – be…. U Pana Passenta. A w Chile ? A w Hiszpanii ? A we Wloszech ?
    „Państwo wyznaniowe, teokrację, uważam za nieszczęście, wszystko jedno gdzie – w Izraelu, w Iranie, czy w Polsce.”
    A ile tych „panstw wyznaniowych” jest ? Dziesiatki ! Moze setki ! Tepi Pan rowniez Prawoslawie w Rosji ? W Serbii ? Przeszkadza Grecko-Katolicki w Grecji ? Taki problem to Absurd !
    Moj wuj nienawidzil spania w nocy. Spal w dzien.
    Moja Kuzynka nie lubi miesa – je zielsko.
    Sasiad nie lubi kobiet to sie „przepederascil” i zyje z Zonem.
    Nie wszczyna sie awantur publicznych z powodow osobistych. A Pan Passent wszczyna ! Czy to kolejny leitmotiv dla Blogu po wyczerpaniu ponad rocznego miedlenia o antysemityzmie ? Po biciu „w kaczy kuper”? Dlaczego „Katolik albo Katolik” ? A nie mozna „Polak albo Polak” ? Albo – Powisle huzia na Srodmiescie ? Najsmakowitszy bylby „Zoliborz albo Zoliborz”…i jak lepiej, na rowerku czy na Kocie ? Albo – Zurnalisci versus Cyklisci. Podzialy mozna kreslic w te i wewte. W kazdym kraju. I kto tu naraz dzieli ? Godne zastepstwo IVRP ? Co za masochizm i perwersja ! Dzielimy Polske ? Apiat’ ? Z pomyslu Pana Redaktora ? Gratuluje. Jak nie mozesz zwyciezyc, stan na czele. Nawet w Kosciele, w pierwszem rzedzie, w gustownej komezce i z dzwonkiem. Lepiej za Proboszcza robic niz nie dzielic ! Jak sie dzieli. to sie ma. A „miec” to religia ! Chodzcie, Blogusie, ja Was uczyc kaze….

  70. Panie Kleofas 12.18
    Te pańskie teksty, to Pan pisze po pół litrze na czczo, czy po 0,7 l ?

  71. Panie Piotrze Kraczkowski 11.57
    Na tym blogu mamy już etatowego jajcarza i trefnisia – nazywa sie Bobola.
    Miał Pan spore szanse zająć jego miejsce, ale niestety z tą urodą i inteligencją Pani Rokiciny Pan przegiął i cała misterna parodia sie rozsypała :-)))))))) !!!!

  72. Kleofas pisze:

    2010-07-10 o godz. 12:18

    dobry wpis

    Slawomirski

  73. telegraphic observer. 08.07. 21.46. Przeczytałem ze zrozumieniem! Gdybyś nieco zmienił zainteresowania i opisał sposób w jaki w Toronto liczba katolików uczęszczających do kościoła zmniejszyła się z 60 procent w latach do sześćdziesiątych do 6 teraz, zyskałbyś sławę i podziw. A jak to zrobić w Polsce?

  74. jasny gwint pisze:

    2010-07-10 o godz. 09:34

    „Doda jest w ciąży”

    Tez mi wiadomosc.

    Passent plodzi a nie jest w ciazy.

    Slawomirski

  75. globetrotuar pisze:

    2010-07-10 o godz. 09:08

    „Niedawno jeden kosciolow zostal wyburzony i teraz stoi tam przychodnia lekarska. Nie wiem czy to jest OK.”

    To jest OK.
    W Montrealu widzialem kosciol zaadoptowany na apartamenty.

    Slawomirski

  76. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-07-10 o godz. 00:57

    „Pan Slawomirski

    w miedzyczasie obejrzalem ten film o pochodzeniu ludzkosci z Afryki.”

    Dziekuje.

    Wspolna praca dojdziemy do zrozumienia i porozumienia.

    Dla mnie ten naukowy i humanistyczny film zrobil kolosalne wrazenie. Film tlumaczy roznice fenotypowe dotyczace wspolnego genotypu. Jednoczesnie tlumaczy migracje nowoczesnego czlowieka, 50 000 lat to nie tak wiele, z Afryki.
    Obala wszystkie rasowe podzialy gatunku ludzkiego w sposob naukowy.
    Eliminuje slowo rasizm ze slownika wyksztalconego czlowieka.

    Link dla zainteresowanych(plynna znajomosc angielskiego wymagana)

    http://www.youtube.com/watch?v=yZYJfJtt8gk&feature=PlayList&p=1F296D02CCA44036&playnext_from=PL&index=0&playnext=1

    P.S.
    Poznanie swiata jest mozliwe tylko przez nauke a nie religie.

    Slawomirski

  77. Slawomirski pisze: 2010-07-09 o godz. 18:40

    Polecam Panu ,i wszystkim, informacje o obecnym stanie nauk przyrodniczych i ich wplywie na bliska przyszlosc:

    Visions Of The Future (1 of 3) The Intelligence Revolution
    http://video.google.com/videoplay?docid=80785608139596344#

    Visions of the Future (2 of 3) The Biotech Revolution
    http://video.google.com/videoplay?docid=80785608139596344#docid=-5040988246744133463

    Visions Of The Future (3 of 3) The Quantum Revolution
    http://video.google.com/videoplay?docid=80785608139596344#docid=1640775900931232990

    Szczegolnie czesc 3-a o genetyce i przedluzaniu zycia. Ciekawe, czy obecni miliarderzy juz sie klonuja na czesci zamienne?

  78. @ Piotr Kraczkowski

    Szanowny Pan też jest bardzo inteligentny. Jednak nie dorównuje Pan Nelly Rokicie.

  79. (cd. donosu z RP)

    Dede stał już pod stacją Metro-Wilanowska, a faktycznie nad nią. W szarobeżowej poświacie wyglądał jak legionista na Dominikanie, zgięty w pałąk, podparty patykiem, z głową pochyloną smętnie, bez żadnej nadziei w oczach. Niewiele w nich zaiskrzyło, gdy mnie dojrzał, a może widział mnie już od godziny, albo dłużej. Nie ogolony, śmierdzący potem i czym tam jeszcze. Za chwilę waliliśmy ulicą Puławską, kierował ostrzej niż trzy lata temu. Nazywaliśmy go Dede jak jakiegoś brazylijskiego napastnika, bo był wyśmienity pod każdym względem, zajecie pozycji, przyjęcie piłki, szybkość, zwód, i na koniec plasowany strzał z obu nóg w dowolny róg bramki. My musieliśmy się wykazać jedynie dokładnością podania. Pytał mnie rozdrażniony, czy w Kanadzie też narodową reprezentację pokazują na zakodowanym kanale tv, bo Polsat chciał ją sprywatyzować i zarobić grubą kasę, złodzieje, oszołomy, skwitował. Ale nie zrobili tego, zapytałem retorycznie, choć nie bardzo rozumiałem realne powody jego wystraszenia. Dede ogląda wszystkie mecze mundialu od dechy do dechy. Masz jeszcze dziesięć i to najlepszych, powiedziałem, trochę się rozweselił. Muszę do bankomatu, do kwiaciarni i kupić piwo, oświadczyłem zdecydowanie. Myślał chwilę, cóż, musimy pojechać do Oszołoma i z wielkim obrzydzeniem wjechał na rampę prowadzącą do Auchan. Ja tu nie jeżdżę, a W. zabraniam tu kupować. Dede wszystko co złe nazywa „oszołom”, chciał zostać w samochodzie, bo jego religia nie pozwala na przekroczenie progu oszołomowego świata, Ale w końcu dał się namówić, podreptał ze mną, żałowałem, że go wyciągnąłem, bo wyszła chryja z zakupem piwa. Zabronił mi kupować pilznera, do mojego jedzenia nie będziesz pił oszołomskiego piwa, więc nabyłem łomżę w odpowiedniej ilości i jeszcze jakąś inną markę dla porównania. Wróciliśmy do auta, wydało mi się jeszcze bardziej śmierdzące, klekoczące, jak to bywa po przejściu z oszołomstwa w swojską polskość. Australijczyka mieliśmy zgarnąć po drodze, bo coś załatwiał w parafii. Nic się nie zmienił, zapewniał mnie Dede, faktycznie mnie z twarzy i postury zawsze przypomina generała Kiszczaka. Jego ojczym pracował w resorcie, teraz widać Australijczyk potrzebował odreagować stare traumy, zresztą nie wnikam w jego sprawy rodzinne. Zajechaliśmy, przywitaliśmy się z W. i siedliśmy do michy pełnej kiełbas suchych i zwyczajnych, głowizn i baleronów, oraz kurczaka na zimno – po mojemu cold cuts. Australijczyk przyjął swoje tempo z wódeczką wprost z lodówki, Dede pił wodę z małego kieliszka niby przepijając do Australijczyka, a ja sączyłem piwo. Wybiła godzina jedenasta.
    (cdn)

  80. Nefernefer,

    Właśnie zrobiłem przegląd remanentowy i znalazłem wspaniałe wieści od Ciebie z 2. lipca. GRATULACJE. No to MUSiSZ BYĆ SZCZĘŚLIWA. Odmłodniona i na pełnym gazie. A jakie miałaś kwiaty, kapelusz może? wyglądałaś cudownie jako panna młoda! No cieszę się bardzo. Nie będę pytał, skąd masz dziecko w międzyczasie, bo to słodka tajemnica jest kobiety, szczególnie kobiety pracującej.
    Szczęścia i słodyczy na nowej drodze, w każdym razie jeszcze raz.

  81. jasny gwint (07-10 o godz. 15:07) pisze do mnie:

    Gdybyś nieco zmienił zainteresowania i opisał sposób w jaki w Toronto liczba katolików uczęszczających do kościoła zmniejszyła się z 60 procent w latach do sześćdziesiątych do 6 teraz, zyskałbyś sławę i podziw. A jak to zrobić w Polsce?

    Po pierwsze, trzeba się wreszcie zdecydować, każdy w swoim sumieniu, co jest gorsze – wolnorynkowy turbo-kapitalizm, czy powalający i przygniatający kościół rzymski.

    Po drugie, pogodzić się z prof. Środą i przyjąć jej postawę. Ta dzielna kobieta poparła Komorowskiego (z zaciśnietymi zębami), a teraz regularnie go rozlicza, krok po kroku, ze swoich feministycznych i wolnomyslicielskich pozycji.

    Po trzecie, należy barwom białej i zółtej (Watykanu) w odważnej akcji przeciwstawić kolory niebiańskiego pokoju tu na Ziemi i swobodnej beztroski i luzu, czyli niebiesko-pomarańczowe. Demonstrować swoją determinację, nie gorszyć, nie wdawać się w przerzucanki słowne – ten ma krew na rękach, a ten ma jej więcej. Raczej postawić na spokojną dyskusję i demonstrację światopoglądową. Uliczną też. Może w dzień 30 marca, postawić najpierw pomnik Kazimierza Łyszczyńskiego, stworzyć ruch.

    Stworzyc ruch, aby przyspieszyć procesy. Bo czekanie na zeświedczenie społeczeństwa może być za długie. Polacy muszą najpierw jeden po drugi nabrać pewności siebie. Może udałoby się wygrać Euro 2012, chociaż stadiony zbudować jest łatwiej niż wychodować silne państwo piłkarskie.

  82. 34,3 miliony Polakow plus Ryszard Nowak, to katolicy.Stanowi to dokladnie 90% rodakow. Dywagacje na temat innosci wyznania prezydenta sa bezsensowne, podobnie jak domaganie sie aby na czele plemienia Tutsi stal Eskimos za przeproszeniem. Elsperymenty typu Narutowicz, sa ryzykowne.Wczoraj PAP obwiescila ze 95% Polakow najbardziej ceni uczciwosc i zycie rodzinne. Prawie tyle samo nie ma sobie nic do zarzucenia, a na dodatek uwaza siebie za gorliwych i prawych patriotow. Przy tak doskonalych wskaznikach nic nie jest stanie zmienic ducha Polaka i obrazu Polskosci, nawet gdyby nami rzadzil mason lub bezboznik. Posel Artur Gorski probowal niedawno intronizowac Jezusa Chrystusa na naszego wladce, ale reszta poslow najwidoczniej uznala ze wystarczy nam to co mamy – tym bardziej ze Jezus nie byl katolikiem (co wydaje sie dziwne, ale to prawda) – a przede wszystkim On i Jego Rodzice nie mieli polskich papierow, i to tez prawda. Zaprzestanmy dyskusji o abstrakcji. Mamy prezydenta elekta, prawego katolika ktoremu nie w glowie zamiar zeswiedczenia Polski – a gdyby kiedys sprobowal, to wzmiankowany Nowak do tego nie dopusci, majac do pomocy red.Terlikowskiego. posla Gowina, no i te 90% rodakow.

  83. pardon!. Ma byc oczywiscie z e s w i e c c z e n i a !

  84. telegraphic observer (17:15)

    to jest właśnie jeden z powódow, dla którego nie należy za bardzo bawić się w odgrzewanie kontaktów poprzez „Naszą klasę”.

    pozdrawiam.

  85. Tuskowi, Komorowskiemu, Bartoszewskiemu, Wajdzie, Kutzowi, Niesiołowskiemu, Rylskiemu, Korze i wszystkim innym wielbicielom boskiego Palikota dedykuję autobiograficzny wiersz Jarosława Iwaszkiewicza pod tytułem „Pobierzcie kroplę mojej krwi”, jakby napisany proroczo również z myślą o Lechu Kaczyńskiem:

    Pobierzcie kroplę mojej krwi
    czy jest w niej cukier
    czy jest sól
    czy jest ziemia
    a może alkohol

    czy znajdziecie w niej zimne dotknięcie
    porannej mgły
    czy pozostał łoskot tamtej katastrofy
    czy odbił się blask chorągwi
    płomieni
    czy słychać w niej słowo
    umarłych wówczas głosów?

    wszystko się znajdzie
    zatajone
    tętniące
    w jednej kropli krwi

    dlatego nie jest czerwona
    jest czarna
    jak podniebienia oszczerców

  86. jasny gwint (nawiązaniu do pytania skierowanego do telegraphic observera),

    będzie ciężko. Momentum na relatywnie łatwą i szybką laicyzację, jaka nastąpiła w wzmiankowanym przez Ciebie Toronto czy w moim Quebeku, a więc to momentu minęło. Kto wie, czy nie bezpowrotnie (w skali czasu mierzonej jednym ludzkim życiem oczywiście). Tym momentum był okres po II soborze watykańskim plus ferment, jaki przeszedł przez świat lat 60-tych (1968, dzieci-kwiaty, peace and love, rock-n’-roll i te sprawy).

    Po pierwsze nie należy liczyć na jakiekolwiek zmiany w Kościele. Nie wiele pozostało z nutru zapoczątkowanego przez Jana XXIII-go. Następujący po nim konserwatywni papieże rozpoczęli proces odkręcania reform, zapewniając ciągłość konserwatyzmu na dalsze pontyfikaty. Po konserwatyście Pawle VI przyszedł równie konserwatywny JPII, a wraz z nim dzisiejszy B16 – równie, jeśli nie bardziej zachowawczy niż Wojtyła. Swoją ostatnią decyzją o powołaniu quebeckiego kard. Ouellet’a (kadynala, który nigdy nie służył w żadnej parafii jako proboszcz !) na stanowisko odpowiedzialnego za nominacje na stanowska biskupie, B16 zapewnił ciągłość i utwalenie nurtu ultrakonserwatywnego w łonie kościoła, co przełoży się również na warunki polskie.

    Czy ten pogłębiający się konserwatyzm spowoduje w pewnym momencie pęknięcie między nominalnie katolickim, ale jednocześnie unowocześniającym się społeczeństwem polskim i kościołem, z którym to społeczeństwo w większości wciąż się utożsamiają ? Jeśli nie ujawni się jakieś zjawisko lub proces mogące spełnić rolę katalizatora zmian, to emancypacja taka, jakiej doświadczyło Toronto czy Montreal w latach 60-tych nie będzie możliwa. A takiego katalizatora chyba nie widać na polskim horyzoncie. Lata 60-te nie wrócą…

    Pozostaje więc to, co napisał telegraphic observer: praca organiczna, odbudowa laickiej lewicy oraz centrum, akcje oddolne, dialog, ale też odważne stawianie czoła arogancji koscielnej. Nie lękajcie się !– to hasło, które powinno inspirować mających na sercu laicyzację Polski oraz uzdrowienie stosunków między państwem i kościołem.

    Pozdrawiam.

  87. telegraphic observer,
    nie tak dawno na tym blogu toczyła się dyskusja na temat wzrastającego zadłużenia naszego kraju. Zdaje się 70-71 tyś zł na osobę. Więc nie jest różowo. Nie jesteśmy też „zieloną wyspą” na tle zagrożonej kryzysem Europy.
    W wysokości deficytu budżetowego bardziej ufam danym Profesora niż ekipy rządzącej. Już raz tak było, że obecny rząd podawał inne dane przed wyborami do PE a inne po wyborach. Z pewnością tak też będzie po wygranych przez Komorowskiego wyborach.
    Od rządzącej ekipy wymagam wyobraźni i przewidywalności. Przynajmniej tyle. To rząd pisowski zlikwidował składkę rentową, ale to ekipa PO ją wprowadziła, chociaż mogła wycofać ten niefortunny pomysł. Przecież można było wyliczyć jak to uszczupli budżet. Skorzystali na tym najlepiej sytuowani, a miejsc pracy nie przybyło.
    Nie sztuką jest wygrać wybory, ale już wyciągnięcie kraju z kryzysu i postawienie gospodarki na nogi wymaga wiedzy i wysiłku.
    Obchodzi mnie sytuacja gospodarcza kraju, bo tu żyję wraz z rodziną.
    Zadziwia mnie nic nie robienie rządzącej PO i jej dobre samopoczucie.
    Obietnic było dużo, tylko, że nie zostały spełnione.
    To odpowiedź na Pańskie zarzuty.

    Nie reklamuję książki, którą z zainteresowaniem czytam, ale zawsze tak jest, że jeśli czytamy coś znakomitego polecamy to naszym znajomym.
    Pana nie przekonałam. Mimo to pozwolę sobie przytoczyć króciutki fragment z „Wędrującego świata”, który zarazem pasuje do odpowiedzi na Pański post:
    „Gdy podczas neoliberalnych rządów dynamika produkcji leciała na łeb, na szyję, to neoliberalna prasa, radio i telewizja „donosiły” o…poprawie sytuacji. Gdy podczas rządów pragmatycznej centrolewicy tempo wzrostu przyspieszało, te same media „donosiły”, że albo wciąż za wolno, albo już za szybko, media zaś powiązane z populizmem zawsze marudziły, że za wolno i, oczywiście, niesprawiedliwie.”
    Może to stąd Pańska niechęć do wybitnego Profesora, który z sukcesem dwukrotnie kierował polityką gospodarczą.

  88. telegraphic observer pisze:
    2010-07-10 o godz. 01:53

    Anna (07-09 o godz. 19:41)

    Polscy ekonomisci ostatniego 20 lecia niczym sie nie roznia. W tym rowniez wymieniani tu G. Kolotko oraz medrzec z Toronto.

    Nie warto ich czytac ani analizowac. Polskie mysli ekonomiczne podszyte wasalstwem, religia i zabobonem nie sa tego warte.
    Jestem zdumiony ze ekonomiczni eksperci potrafia sie tylko wypowiadac o cieciach budzetowych i o zmniejszaniu roli rzadu. Sa to postawy ludzi ktorzy nie widza dalej niz koniec swoich nosow. I do tej kategori zaliczam zarowno medrca z Toronto i G Kolodke.

    Faktem jest ze jezeli mowimy o budzetach to zawsze istnieja dwie jego strony; przychody o rozchody. Tu caly czas jest mowa tylko o rozchodach. A przeciez przychody sa nawet wazniejsze. Nikt nie jest tym zainteresowany. Polskie rzady ostaniego 20 lecia sie tym nie interesuja, swa dzialalnoscia niszcza mozliwosci zarobkowe kraju, a po przez zdradziecka prywatyzacje bezposrednio niszcza baze podatkowa.

    Z drugiej strony ciecia sa rowniez idiotyczne. Przypomne ze specjalisci do niedawna mowili ze po przez deficyty napedzaja gospodarke. A teraz mowia ze ciecia sa potrzebne by nie zniszczyc gospodarki. Jedno przeczy drugiemu.

    Idee o mniejszym rzadzie rowniez sa klamstwami. Faktem jest ze rzad unika odpowiedzialnosci i zmniejsza swiadczenia dla ludnosci ale z drugiej strony rzad sie rozrasta. Podobno liczba urzednikow sie potroila od 1989. Koszty rzadu i administracji wiec rosna a swiadczenia wobec ludnosci maleja. Co znaczy ze efektywnosc – wydajnosc pracy rzadu maleje. A jest to ten sam rzad ktory lubi globalizacje, wolny rynek i konkurencje; dla firm i pracownikow – oczywiscie nie dla siebie. (ani KK)

    Ciekawi mnie jaki jest koszt rzadu na glowe mieszkanca w Chianch, innych krajach i w Polsce. Moze ktos ma dane???

    Zwyrodniale idee liberalne natomiast mogo tylko doprowadzic do zaglady cywilizacji. Np, jezeli rzad tnie budzet policji to powstana prywatne firmy ochroniarskie i razem z gangami beda kontrolowac kraj. Z punktu widzena obywatela nie ma oszczdnosci, beda placic mniejsze podatki dla rzadu a z drugiej strony haracz dla gangow. W tym kierunku polska transformacja podaza. Podobne jest ze sluzba zdrowia i edukacja. Po prostu brak dlugoterminowej zdolnosci planowania. Wiadomo, poziom intelektu w zarzadzaniu krajem nie moze przekroczyc intelektu dyktatora parti rzadzacej.

  89. Slawomirski pisze:

    2010-07-10 o godz. 15:48

    „Dla mnie ten naukowy i humanistyczny film zrobil kolosalne wrazenie. Film tlumaczy roznice fenotypowe dotyczace wspolnego genotypu. Jednoczesnie tlumaczy migracje nowoczesnego czlowieka, 50 000 lat to nie tak wiele, z Afryki.”

    Mój komentarz

    Proszę Autora o wyjaśnienie frazy „różnice fenotypowe dotyczące wspólnego genotypu”. Czy różnice fenotypowe dotyczą koloru skóry, barwy oczu, włosów, podatności na etanol na przykład?

    Pzdr, TJ

  90. Poczatek konca Platformy albo do czego jest potrzebny Palikot.

    GW:
    „To nie był sen nocy letniej, raczej koszmar, noc Walpurgii.

    Tak jak pięć lat temu notowania Lecha, tak teraz Jarosława Kaczyńskiego rosły przed II turą wyborów w oczach. Tak jak wtedy sondaże, nawet robione w dniu pierwszego głosowania, nie chwytały poparcia dla lidera PiS, bo ludzie ukrywali przed ankieterami sympatię dlań.

    Kaczyński wygrał ostatnią debatę. Nastroje w PiS pikowały, a na wykształciuchów i innych takich padł blady strach, że historia się powtórzy i kandydat PiS wygra drugą turę.

    W niedzielę krążyły SMS-y z zatrważającymi przeciekami – w południe Kaczyński prowadził kilkoma punktami. Ten i ów zaklinał się, że o 14 ma nawet 58 proc. poparcia, potem długo SMS-owano o jego przewadze albo remisie.”

    Wp:
    „O pierwszej w nocy z niedzieli na poniedziałek to Jarosław Kaczyński był wybranym prezydentem.
    – … ta nocna roszada może być także pożywką dla zwolenników teorii spiskowych.”

    Polityka:
    „Komorowski był kandydatem wyraźnie do innych wyborów. Gdyby nie pomoc Tuska, nieufność wobec cudownej przemiany Kaczyńskiego, lęk przed eksperymentem z jakąś nową wersją Polski narodowo-katolickiej, przegrałby z kretesem. Pod koniec kampanii Komorowski radził sobie nieco lepiej, choć przykro było patrzeć, jak w drugiej debacie gubił się w zderzeniu z demagogiczną retoryką rywala.”

    Wp:
    „Komorowski nas żenuje bądź tylko śmieszy – nawet Gazeta Wyborcza nie wierzy, że to wielki mąż stanu.
    Wyborcy zwycięskiego „kandydata bez właściwości” zagłosowali głównie ze strachu.”

    „Europoseł Filip Kaczmarek złożył w sądzie koleżeńskim wniosek o wykluczenie Janusza Palikota z partii…

    Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Platforma chciała się go pozbyć (…)

    Palikot jest fighterem, którego PO bardzo potrzebuje. Spójrzmy, jak oceniano kampanię Komorowskiego; jako nudną, pełną gaf. Na jednym biegunie mamy prezydenta elekta z całym bagażem zarzucanej mu bezbarwności, więc na drugim – musimy mieć kogoś, kto będzie miał tej dynamiki o wiele więcej. (…) Nie mam żadnych złudzeń – szykujmy się na wojnę. Wojna jest bezpieczna i medialna, przysłania prawdziwe problemy. Do wyborów parlamentarnych nie będziemy mieli znaczących reform, jedynie zabawę z politycznym PR … Platforma wpadła w pułapkę własnego sukcesu.”

    Szostkiewicz udaje, ze nie wie, o co chodzi:
    „Marszałek Schetyna publicznie potwierdził, że źle się czuje z posłem Palikotem w tej samej partii, ale nie wyjaśnił już, dlaczego. To byłoby interesujące wyjaśnienie, bo z kolei prezydent-elekt najwyraźniej czuje się z tym samym Palikotem dobrze.”

    Paradowska natomiast nie ma watpliwosci, w czym tkwi problem:
    „Problem dziś sprowadzić można do tego, że w Platformie jest za dużo dawnej PO, dobrze już osadzonej przy władzy, przyzwyczajonej do sukcesów, której działacze są często sfrustrowani brakiem dostatecznej liczby posad dla swoich.”

    Wp:
    „Już teraz snute są bardzo negatywne dla Platformy scenariusze mówiące o tym, że wygrane wybory to początek końca tej partii, a Donald Tusk nie będzie miał szans na reelekcję.”

    „Rząd stracił alibi.
    W czasach, gdy NASZ był premier, a WASZ prezydent, rząd miał alibi … Rządowe życie było wygodne… Tak się dalej, Panie i Panowie, rządzić nie da. ”

    „Wszyscy płaczą nad biednym Tuskiem, który ma pełnię władzy i nie ma się za czym schować.”

    Czyli, Blogowicze mili: jest robota dla Palikota!

  91. Aha, i jeszcze, hahaha, cytat z Szostkiewicza:
    Szostkiewicz: „Majątek Palikota ma przy tym swoją wagę partyjną.”

  92. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    @ a propos 2010-07-10 o godz. 15:49

    Ten niepokojacy akt tworzenia …(?)- prawda?

    … „firmie farmaceutycznej kierowanej przez bezlitosna samice ludzka ( zapewne MBA) (…) Kazdy kto zetknal sie z systemem wielkich laboratoriow przyrodniczych na amerykanskich wyzszych uczelniach czy w korporacjach zauwazy bez trudu, ze rezyser wlasciwie uchwycil strukture hierarchiczna tych jednostek badawczych, w ktorych wieksza wiedza i przydatnosc merytoryczna jest odwrotnie proporcjonalna do zajmowanej pozycji administracyjnej i wielkosci otrzymywanego wynagrodzenia (…) W kazdym razie mamy tu do czynienia z inteligentniejsza wersja dziewietnastowiecznej powiesci H.G. WElls-a „Wyspa Doktora Moreau” , ktora to opowiesc z daleko posunietej fantazji awansowala do opisu zdarzenia calkiem aktualnego jesli chodzi eksperymenty biologow molekularnych”

    Domyslam sie, Szanowny Blogowiczu, ze Blogowicz rozumie rozniece, czyli savoir-vivre miedzy „absolwentami” tzw, roznych szkol … (?)

    Cos mi sie mocno wydaje, ale moge sie mylic (?) – budujac kolejne collage – ze prof. AA (Bobola) daje wyraznie do zrozumoenioa jaka jest roznica po-miedzy tymi, ktorzy stawiaja wstystko na jedna karte, uzalezniajac wszystko li tylko od samicy, a tymi innymi …(?)

    To byl bardzo ciekawy, wrecz inteligientny manewr – jak na owe zaprzaszle czasy ? – co prawda przed tysiacami laty, ale dzisiaj…(?)

    Na ja … czyli „szczwane” techniki(?) moga sie przydac badajac DNA – juz widze te kropelki potu na skroniach 98% + – a moze i wiecej – tzw. 100% pewniakow …

    Tylko patrzec, bo juz sie o tym mowi coraz glosnie w tzw. „kanalach” ….
    Na ja (?!) … to DNA?, … wazne aby byli przekonani i slepo wierzyl(?) – to lubie!
    Gratuluje tzw. „szczesliwcom” nie via „Post Christum”, ale via DNA? – ugruntowanej tzw. tragiczno-moherowej mentalnosci, nic z tego nie bedzie …
    Mowiac szczerze zastanawiam sie, czy mozna zostac Hombre Culto w ciagu jednego pokolenia (?)

    Na ja … mysle, ze AA „Bobola”, ktory jest na blogu traktowany dokladnie „passe partout” + notoryczne, troche smiesznie – prawda?,… wrecz szczeniacko zwalczyny – nie przez Gospodarza,(!?), wrecz na odwrot – w sumie bardzo ciekawe „zwarcie” pod „roznym napieciem”, wrecz tandem intelektualny (?)

    Jezeli z takich potencjalow nie da sie czego, naprawde godnego XXI w.,czyli madrego + bardzo rozsadnego zbudowac, to niech was wszystkich, od A do Z „Jasna Cholera” wezmie …
    http://bobolowisko.blogspot.com/2010/07/ten-niepokojacy-akt-stworzenia.html

  93. Jesli agitacja koscielna ma sie konczyc zawsze takim wynikiem jak w tych wyborach, to jestem za taka agitacja. Polacy sa chyba juz na tyle swiatli (przynajmniej te 53 porc.), ze widza oblude, cynizm i hipokryzje tego pseudo-kosciola. Pseudo, bo tak naprawde to partia czarnych.
    Co do Betlejewskiego, to popieram z calego serca. Trzeba Polakom przypominac co zrobili, bo inaczej beda calymi latami ukladac samolocik z tasmy klejacej i wpuszczac don ponumerowanych od 1 do 96 „meczennikow”. Swoja droga ten samolocik z 96 na pokladzie przypomina te spalona stodole w Jedwabnem. Tyle, ze Zydow w tej stodole bylo wiecej niz 96 i wcale sie tam nie pchali.

  94. No to teraz o tym czym interesuje się ok. 2 mld ludzi na świecie, czyli o rozegranym meczu Niemcy vs Urugwaj i jutrzejszym o główne trofeum.
    Rezerwowy skład rzemieślników piłkarskich z Niemiec wygrał 3:2 i gdyby nie te bramki, to nie byłoby co oglądać. Napisałem o rzemieślnikach z rozmysłem, ponieważ wbrew oczekiwaniom światowych koncernów (reklamy), na tych mistrzostwach nie błysła żadna ze znanych gwiazd futbolu, znanych kibicom z Ligi Mistrzów. Czyli co, górą rzemieślnicy nad artystami? Jutro Fernando Torres może zaprzeczyć mojej tezie, ale to dopiero jutro.
    Pozdrawiam

  95. @ stefan

    To nie tak, mediom nie tylko można, ale i powinno się odmówić prawa, żeby opowiadały się za politykami, także tymi, którzy przedkładają rozwiązania pokojowe nad terror i bezprawie. Jednak nikt nie powinien zabraniać im rzetelnego opisu rzeczywistości – bez zajmowania stanowiska, gdyż to należy do odbiorcy informacji i jego indywidualnej oceny.

    Wiadomości agencyjne powinny stanowić zaledwie minimum publikacji newsowych i to po gruntownej weryfikacji, ponieważ tajemnicą Poliszynela jest, że agencje typu PAP, czy Reuters mają z góry narzucone filtry, więc publikują głównie to, co jest zgodne z linią programową właścicieli światowego minstreamu, a ci nie są zainteresowani upublicznianiem faktów, które mogą źle o nich świadczyć (czyli z grubsza biorąc większości faktów istotnych dla polityki, czy gospodarki).

    Dziennikarze powinni podjąć wysiłek pozyskiwania informacji samodzielnie, z różnych źródeł, najlepiej niezależnych, i publikować te, które uznają za warte uwagi. Natomiast ocena należy do czytelników, słuchaczy i oglądaczy.

    Powiadasz, że media powinny tłumaczyć, objaśniać i prognozować, a ja sobie nie życzę, żeby za przeproszeniem byle mydłek – żurnalista, kunktator i konformista, a takich mamy w mediach większość, wciskał mi na siłę, co to takiego powinienem zrobić i dlaczego, gdyż tego żądają od niego mocodawcy, którzy go w świetle reflektorów po to właśnie umieścili i niezależności dali tyle, co psu na łańcuchu.

    Niech dziennikarz przedstawia rzetelnie fakty, to dokonam oceny. Na nic wysiłki tłumaczenia, objaśniania i prognozowania, kiedy fakty przeczą dziennikarskim trelom morelom. Czego spodziewa się dziennikarz, który tłumaczy, objaśnia i prognozuje, że giełda papierów wartościowych to perspektywiczne miejsce do inwestowania moich pieniędzy, a nie zwykłe hazardowe kasyno w czystej formie, natomiast egzotyczne derywaty, powiada, to skomplikowany element ekonomii, a nie chamskie narzędzie do okradania ludzkości? Czego oczekuje dziennikarz biorący stronę USraele w sprawie napaści na Irak, planów napaści na Iran, oblewania zimnym ołowiem Palestyńczyków? Ne mam pojęcia. Już lepiej pokazałby jak ten ołów leją, a jak mu nie pozwalają, to niech pokaże, że nie pozwalają, że do niego strzelają i niech to zrobi bez komentarza, każdy sobie sam skomentuje.

    Co do konkurencji w mediach – nie bądź naiwny. Jeśli nawet istnieje, to wyłącznie w wymiarze finansowym, w aspekcie co da mi większy profit, niż mojemu konkurentowi i co pozwoli mi na wykopanie go z rynku, abym mógł sobie zrobić monopol. Treść oraz rzetelność publikacji nie mają dziś znaczenia. Jest kilka chlubnych wyjątków, ale to niestety wyjątki potwierdzające regułę.

    W systemach demokratycznych, jak powiadasz, może i jest miejsce na konkurencję, tylko pokaż mi gdzieś na świecie system demokratyczny.

    Prawda o mediach jest smutna, są głównie narzędziem propagandy, która ma spowodować określone zachowania odbiorców informacji. Jak ktoś chce sprzedać broń, zarobić na wahaniach kursów walut, albo ukraść cudzą ziemię, czy ropę, to zaprzęga media do kampanii dezinformacji własnego społeczeństwa, sączy z prasy, radia i telewizji jad nienawiści i nietolerancji, otwarcie łże, mówi że muzułmanie terroryści, i że art 5. zobowiązuje sojuszników NATO do uczestnictwa w barbarzyńskiej wojnie najeźdźczej. Choć ten sam artykuł nie zobowiązuje już sojuszników do bombardowania Izraela po izraelskim ataku na sojusznicze, tureckie statki z pomocą humanitarną. Jak ktoś chce się pozbyć Janusza Palikota, bo to człowiek niezależny finansowo, więc nieprzekupny, a co najgorsze odważny i głoszący prawdę, to w mediach rozpętuje histerię antypalikotową i wszyscy jego poplecznicy, dziennikarze oraz politycy opozycji dobrze tam radzą Platformie, aby pozbyła się Palikota jak najprędzej, bo on… szkodzi Platformie (sic!). Popatrz Pan, jacy troskliwi. Niestety, media jako narzędzia propagandy to nie nowość. Kiedy Woodrow Wilson z całkiem przyziemnych pobudek chciał wplątać USA w I Wojnę Światową, a społeczeństwo było wtedy niestety pacyfistyczne, to powołał rządową komisję propagandy, Creel Comission, która w ciągu zaledwie sześciu miesięcy zmieniła pacyfistyczna populację w histeryczną populację pro-wojenną, która chciała zniszczyć wszystko, co niemieckie, wyrywać Niemcom żywcem kończynę po kończynie i zbawić w ten sposób świat. Pomocą mediów.
    @ stefan

    Dlatego wolę, aby dziennikarz raczej relacjonował fakty, zamiast tłumaczyć, objaśniać i prognozować. Są chlubne wyjątki, np. John Pilger. Publikuje artykuły od dziesięcioleci, robi świetne filmy i przedstawia rzetelnie rzeczywistość. Nie mówi mi, co mam myśleć, ale ja nie mam wątpliwości, co chciał mi powiedzieć i jak mam ocenić przedstawione przez niego informacje.

    Rozpisałem się, a dopiero zacząłem, gdyż media, to temat rzeka. Cóż, trzeba kończyć. Przepraszam za cokolwiek przydługi wywód.

  96. Skopiowało mi się drugi raz „@ stefan” i pewnie gdzieś znajdą się literówki – z góry przepraszam.

  97. Dziadku Ignacy
    Bardzo mi się podobają Pan pozbawione złudzeń wpisy.

  98. @ zdziwiona

    Jesteś niegrzeczna i nie podoba mi się twój ton, ale nie odpłacę Ci pięknym za nadobne i nie będę rozwodził się nad tym, dlaczego moim zdaniem „reagujesz trochę z opóźnieniem”. Nie mam nic przeciwko opóźnionym, to nie ich wina.

  99. Slawomirski pisze: 2010-07-10 o godz. 15:48

    **Piotr Kraczkowski pisze: 2010-07-10 o godz. 00:57
    “Pan Slawomirski
    w miedzyczasie obejrzalem ten film o pochodzeniu ludzkosci z Afryki.”

    Dziekuje.
    Wspolna praca dojdziemy do zrozumienia i porozumienia.**

    Pod linkiem:
    http://www.piotr-kraczkowski.de/
    skasowane moje dwa ostatnie oryginalne posty zawierajace w sumie linki dla Pana i innych blogowiczow. Linki ciekawe, na temat, prowadzace do tekstow i video naukowcow i mediow USA, GB i RFN, ale cenzor „Polityki” nie wiedziec czemu je skasowal – to nieladnie, powinien takie kasowanie krotko skomentowac, zeby bylo wiadomo o co chodzi.

    Trzeba to wyjasnic, admin „Polityki” czegos sie chyba boi, ale poki co, moze Pan (i blogowicze) z tymi, w sumie pod kazdym wzgledem niewinnymi linkami, pracowac uzywajac tego powyzszego URL na moje nazwisko i odpowiedzialnosc.

  100. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-07-10 o godz. 15:49

    Szanowny Panie Piotrze

    Przepraszam Pana za wyzwanie do tablicy.
    Obejrzalem rekomendowane przez Pana filmy profesora Michio Kaku.
    Sa one pelne entuzjazmu i pytan dotyczacych przyszlosci(AI, genom, nanotechnologia).
    Natomiast „Journeey of Man – A Genetic Odyssey” jest innego rodzaju filmem. Jest filmem ktory odpowiada na postawione pytane. Po jego obejrzeniu wie Pan skad Pan i ja pochodzimy.

    Czy nie zastanawial Pana sztuczny podzial materii na zywa i martwa?
    Materia zywa jest zbudowana z martwej.
    Czy ten podzial ma sens?

    Slawomirski

  101. Telegraphic Observer
    c.d.donosu 17.15

    Bardzo dziekuje. Chyba sie rozumiemy. Im wiecej i czesciej – lepiej dla mnie. Pozdrawiam.

  102. @Monteskiuszu ;
    Podzielam Twoja opinie o wczorajszym meczu , Dzis wieczor skazany jestem na TVP i nie dosłuchania komentatorów -Szpakowski i Lubański ( po temu drugiemu rozmieniać się na drobne ?) Wizja bez głosu, to ratunek przed przekleństwami w strone Bogu Ducha winnego odbiornika.
    z Drugiej strony fantastyczni komentatorzy Krzysztof Wyrzykowski i Tomasz Jaronski z Eurosportu którzy nudny jak „Flaki z Olejem „Tour de France opisuja niebywale interesujaco ,no i ten przewodnik turystyczny po trasie rewelacja !!
    Polecam. Dzis nad jeziorem Lemanskim w Szwajcari.
    Piłka nożna zwycięża , ten prosty sport zachwyca bez komentarza Szpakowskiego -daj mu Boże szybka emeryture .
    Skoro o sporcie to Nagrode Nobla dałbym temu kto wymyślil sposób zdobywania punktow ,gemow w Tenisie .
    ps
    red Szczepelek ( z Rzeczpospolitej ) w studio powiadał – Niemcy traca klase w ataku kiedy nie grali w nim Polacy . Bredzi , jeśli już narodowościami w ekipie Niemieckiej ,to graja tam Ślazacy ,Klose i Podolski.

  103. Joe, dziennikarzom odmawiasz prawa, które sobie dajesz. Ty możesz dziennikarzom tego prawa odmawiać, ale skoro na ich komentarze, prognozy i perswazje jest popyt, to oni go zaspokajają. Tak ten świat jest urządzony, że decydują tu mechanizmy rynkowe. Na szczęście oglądanie, czytanie czy słuchanie komentarzy politycznych czy gospodarczych nie jest obowiązkowe. Media mają również inną ofertę: w telewizji można obejrzeć sobie filmy lub programy popularnonaukowe, że o programach sportowych nie wspomnę, w radio jest dużo muzyki, różnego typu porad, a zdarzają się świetne słuchowiska teatralne, w gazetach zaś teksty poświęcone kulturze i sportowi.

  104. Jacobsky, 20.20. Ten sam ksiądz od mniemanologii stosowanej, który w GW przedstawił optymistyczny proces rozkładu kościoła w Quebeku powiedział także, że we Francji do kościoła chodzi tylko 4,5 procent wiernych i to głownie miastowych, gdyż wieś praktycznie jest niewierząca. W Polsce natomiast optymizmem napawa żartobliwa uwaga księdza, że bierzmowanie jest sakramentem pożegnania z religią. W brutalnej formie dostrzegam to w swoim otoczeniu. Proces ten należy wszelkimi sposobami przyspieszać, nie jako walkę z religią ale o eliminację pasożytniczej i zbiurokratyzowanej struktury hamującej procesy cywilizacyjne i rozwojowe społeczeństwa.

  105. Cimoszewicz powiedział gdzieś w wywiadzie, że „lewica jest w rękach cyników”. Powinien w pierwszym rzędzie powiedzieć, że lewicy udało się z powodzeniem oderwać od jej grabarzy, czyli od niego samego Kwaśniewskiego i jego dworu, Borowskiego, Nałęcza i im podobnych. Cimoszewicz stał się cynicznym cynglem Platformy, grający fałszywe melodie w chórze POlityki z Paradowską i innymi na czele. Niech lewica gra o swoje, niech popróbuje razem z młodymi i dla młodych. Ci byli neoliberalni lewicowcy powinni śmiało wstąpić w szeregi Platformy i dać sobie spokój z lewicą. Oni poradzą sobie sami. Pomyśleć, że kiedyś uważałem Cimoszewicza za mądrego faceta.

  106. Waldemar, 08.17. Technika wyciszania Szpakowskiego jest bardzo skuteczna i stosowana przeze mnie od dawien dawna. Widocznie ma dobre plecy w „wolnych mediach” jeżeli przy tak obrzydliwym wrzeszczącym skrzeku i głupocie trzyma się twardo. Chyba jest kombatantem.

  107. Pani Tereso:
    Walka trwa jakieś 80 lat, od „naszych okupantów” Boya….

    Po 1990roku, owieczki strzyże się po prostu BARDZIEJ i przy współudziale Państwa Polskiego. Być może ostatnie wybory unaoczniły całą hipokryzję Kościoła [w znaczeniu hierarchów]
    Kim są ludzie nim kierujący?
    Głoszą prawdy i przykazania dla maluczkich, na poczekaniu sypią cytatami, sami zaś żyją spokojnie w pałacach, na koszt trzódki i państwa.
    Wszak prawo jest dla maluczkich, ubogich duchem, biednych i cierpiących.
    ONI mają raj doczesny, oferując innym raj po śmierci……
    „Sprzedawcy Złudzeń” bez względu na to czy jest to religia, czy ideologia, mają się ZAWSZE lepiej niż wyznawcy………

  108. @ stefan

    Ja nie jestem dziennikarzem, więc przysługują mi prawa nienależne dziennikarzom. Moja odpowiedzialność za słowo jest praktycznie żadna, mój głos jest tylko głosem wołającego w puszczy, nie spełniam roli opiniotwórczej, mogę wyrażać własne opinie, bronić ich, a jeśli adwersarz dysponuje mocniejszymi argumentami, to je poddać i przyznać mu rację. Dziennikarz nie ma takiego komfortu. Jest osobą zaufania społecznego, jego słowo ma zupełnie inną wagę, inną moc, dlatego powinien dwa razy pomyśleć, zanim coś powie, czy napisze i koncentrować się na przekazywaniu faktów, a nie własnych opinii.

    Popyt, podaż, cena – to nie są pojęcia dziennikarskie, a geszeftowe. Informacja przekazywana społeczeństwom nie może być wynikiem zapotrzebowania jakiejś grupy, jakiegoś think tanku, gdyż wtedy staje się propagandą. Informacja powinna być obiektywna. A skoro, jak powiadasz, ten świat jest tak urządzony, jak jest, to jest urządzony źle, i należy to zmienić.

    Od oferty popularnonaukowej, sportowej, muzycznej, czy kulturalnej abstrahuję, gdyż mówimy o informacji w kontekście politycznym.

  109. Monteskiusz pisze:
    na tych mistrzostwach nie błysła żadna ze znanych gwiazd futbolu, znanych kibicom z Ligi Mistrzów.

    Toż to czysta niedorzeczność! Spośród niżej wymienionych, którzy potwierdzili swoją grą na tym Mundialu wysoki kunszt piłkarski i doskonałą formę sportową, wszyscy to finaliści LM 2009/10:
    Hans-Jorg Butt (BM) – przy obu wczorajszych bramkach bez winy;
    Phillip Lahm (BM) – równa i b. wysoka forma na całych mistrzostwach, obrońca b. często w roli sprytnego i przebojowego skrzydłowego;
    Arjen Robben (BM)– po kontuzji, a każda jego akcja to najwyższe zagrożenie dla przeciwnika, jeszcze nie powiedział ostatniego słowa;
    Mark van Bommel (BM) – ostre i zdecydowane wślizgi, ale w granicach fair play;
    Bastian Schweinsteiger (BM) – bezsprzecznie gwiazda mistrzostw (b. soczysty strzał, myślenie połączone z precyzją podań, przykładna pracowitość;
    Mirosłav Klose (BM) zawsze tam, gdzie spadnie piłka na polu karnym (tylko 4 bramki);
    Thomas Mueller (BM) – tylko 5 bramek!
    Wesley Sneijder (IM) – tylko 5 bramek i na tym chyba nie koniec;

    Półinaliści Ligi Mistrzostw 2009/10:

    Gerard Pique (Barca) – dużo więcej niż zwykła przyzwoitość;
    Carlos Puyol (Barca) – wybitna postać tych mistrzostw – ambicja, wszechobecność, uniwersalność, waleczne serce i głowa nie od parady;
    Andres Iniesta (Barca) wybitny piłkarz, krecik-slalomista, lekki jak motyl technik-wirtuoz, b. wysoka forma;
    Xavi Hernandez (Barca) wirtuoz piłki, całkowicie nieobliczalny i jeszcze lepszy od Iniesty; najlepszy pomocnik Mundialu;
    David Villa (Barca) – tylko 5 bramek jak dotąd!
    Pedro Rodriguez (Barca) -„świderek”, który najprawdopodobniej zastąpi dzisiaj Fernando Torresa, zdradzającego lęk przed odnowieniem ciężkiej kontuzji;

    Weterani i i inne gwiazdy LM, które od razu przychodzą do głowy:
    Iker Casillas (RM) – najlepszy bramkarz Mundialu;
    Sergio Ramos (RM) – więcej niż przyzwoitość, obrońca, który dobrze wspomaga prawą stroną akcje zaczepne i wymienia się z Iniestą na prawej pomocy;
    Landon Donovan (w 2009 BM) – nie do zdarcia, wzór do naśladowania dla młodych,
    Diego Forlan (2002-4 MU) – tylko 5 bramek, a jedna ładniejsza od drugiej; wczorajszy kozioł z woleja to najwyższy poziom umiejętności.

    A Portugalczycy – choćby Tiago, i wspaniały stoper Ricardo Carvalho..?

    Co Monteskiusz ogląda..? Może Playstation..?

  110. Miłośników futbolu czeka dzisiaj prawdziwa uczta bogów. Czy Hiszpanie powstrzymają długą i zwycięską passę Holendrów (wszyscy reprezentanci urodzili się w Holandii, z wyjątkiem jednego, który i tak nie wystąpi w dzisiejszym pojedynku!). Czy obejdzie się bez czerwonych kartek z sędzią Webbem? Czy czwórka z Barcy w linii ataku okaże się bardziej sprytna od
    solidności, rutyny i skuteczności doświadczonych obrońców holenderskich?

    Wśród moich gości, którzy wspólnie ze mną będą oglądać dzisiejszy finał, będzie Holender. Jego obecność zneutralizuje w dużym stopniu moje sympatie pro-hiszpańskie i uczyni oglądanie bardziej bezstronne. Niech wygra lepszy, a najchętniej niechby to był finałowy beniaminek. Tak, czy inaczej – Europa górą!

  111. @Waldemarze, komentowane, sprawozdawane mecze na tym turnieju nie są wysokich lotów, brak im tego nerwu jaki nadawał takim spektaklom śp. Ciszewski. To są jednak małe miki w porównaniu do komentowania meczy w LM, nadawanych przez kanał nsport, sprawdź to kiedyś. Szczytem zidiocenia tych komentarzy był przypadek, kiedy po strzelonym golu, dwaj sprawozdawcy dopiero po kilku sekundach zorientowali się, że padł gol. Podczas meczu ci komentatorzy głównie zajmują się wysokością transferów, zarobkami i życiem prywatnym piłkarzy, mecz ich niewiele interesuje.
    Obawiam się, że z ostatniego zdania niewiele zrozumieją pozostali.
    Pozdrawaim

  112. # Slawomirski pisze: 2010-07-11 o godz. 02:31

    **Natomiast “Journeey of Man – A Genetic Odyssey” jest innego rodzaju filmem. Jest filmem ktory odpowiada na postawione pytane. Po jego obejrzeniu wie Pan skad Pan i ja pochodzimy.**

    Przeszlosc, terazniejszosc i przyszlosc to jednosc.

    Przeszloscia zajmuje sie podany przeze mnie przyklad filmu Joseph´a. Nie mialem czasu poznac jego tworczosc dokladnie, ale tak na oko, to on wysmiewa proby tworzenia zycia przez naukowcow, dowodzi, ze ewolucja zostala co najmniej masowo wspolksztaltowana przez gotowe geny roznych organizmow, ktore wraz z zyciem dotarly na Ziemie z kosmosu. Wynikaloby z tego, ze wg Josepha istnieja formy inteligencji, ktore rozwijaly sie biliony lat i osiagnely w stosunku do nas status Bogow, same jednak maja innych, jeszcze wyzej rozwinietych „Bogow”.

    Taka perspektywa czyni miedzynarodowe konflikty glupimi i nieprzyzwoitymi. Pytaniem jest, czy ludzkosc nie padnie ofiara jakichs wyzej rozwinietych zlych? Dlatego bylo faktycznie niepotrzebnym to wyslanie tej sondy z informacja o Ziemi – lepiej zgodnie rozwijac sie jak najszybciej i byc w stanie obronic ludzkosc. Ktoz moze wiedziec, jak wyglada w kosmosie na prawde.

    **Czy nie zastanawial Pana sztuczny podzial materii na zywa i martwa?
    Materia zywa jest zbudowana z martwej. Czy ten podzial ma sens?**

    Pyta Pan o sens zawodu lekarza 🙂 Nie jest Panu obojetnym, czy jest Pan trupem, czy tez zyje Pan? Z perspektywy, ktora probuje pokazac moimi linkami, widac tak olbrzymi rozmach zycia, ze mozna sobie wyobrazic jako olbrzymie prawdopodobienstwo, ze jakas inteligencja w kosmosie doszla do wniosku, ze taka zwykla roznica miedzy martwa materia, materia ozywiona i inteligentnym zyciem trzeba uwypuklic programujac genetycznie inteligentne zycie tak, by mialo wolna wole. Jak to funkcjonuje nie jestesmy byc moze wstanie pojac, poniewaz brakuje nam w mozgu elementow, ktore postuluje Joseph. Byc moze w mozgu ma miejsce przecinanie sie wielu kwantowych swiatow tak, ze mozg jest wstanie wybierac przyszlosc dostepnu mu z tych kwantowach, rownoleglych swiatow – aktem wolnej woli?

    Ktoz moze wiedziec, czy jakas istniejaca biliony lat „ludzkosc” nie postanowila w obliczu zaglady jej uniwersum ratowac sie ucieczka do innego uniwersum za cene istnienia wylacznie jako forma energii?

    Ostatecznie chodzi jednak o niezdolnosc nauki do odpowiedzi na naukowe pytanie: dlaczego w ogole istnieje cokolwiek, zamiast nieistnienia niczego. Niewierzacy nie chca tego przyznac, ale zaden przyrodniczy proces nie stworzy materii z niczego, potrzebuje do tego nieskonczenie male, ale zawsze jakies materialne cos.

    To przemawia w przytlaczajacy sposob za istnieniem czegos poza swiatem materii, co ta materie stwarza. Religijne narracje wzbogacaja ludzkie zycie o ta gigantyczna prawde. Nawet gdyby nauka za milion lat udowodnila, ze materia moze powstac z zupelnej prozni, to jednak zasluga religii bylaby tu gigantyczna. Ale raczej nalezy przyjac, ze z zupelnej pustki, z zupelnego nic, materia nie moze powstac. Stoimy dopiero na progu poznania.

    W tej perspektywie trudno niewierzacym brac ich niewiare za zle – wg Joseph´a ludzie niewierzacy zdaja sie miec status pewnego umyslowego uposledzenia, cos okolo psychopatii, socjopatii, czy czegos podobnego, co wynika (czy zawsze?) z organicznego braku mozgu.

  113. @ Joe
    Joe, gdybyśmy chcieli zmieniać świat, to należałoby zmienić wszystko, co nam nie odpowiada. Skoro nie da się zmienić praw fizyki, matematyki, to należy zakładać, że praw rynku też nie da się zmienić. Ale można próbować te prawa wykorzystywać dla dobra człowieka. I to się nierzadko udaje. W przypadku praw rynku służą temu (niektóre, bo nie wszystkie) ideologie. Głoszą je politycy bezpośrednio lub za pośrednictwem mediów. Nie da się zapewnić takiego funkcjonowania mediów, żeby tylko informowały. Bo powiadam, zadaniem mediów (czyli dziennikarzy) jest też objaśnianie i komentowanie. Nie można przy tym odmówić prawa dziennikarzowi, żeby zatajał własne poglądy, bo nikt nie uwierzy, że wszyscy je mają, tylko dziennikarze nie.
    Powtórzę więc, obiektywizm mediów i dziennikarzy polega na tym, że z morza agencyjnych informacji wybierają i upowszechniają te, które są ważne, a nie te które sprzyjają tylko jakiejś jednej ideologii. Czyli kierują się oceną merytoryczną, czasem rynkową (nic tak nie ożywia gazety jak ważny trup lub dużo trupów), a nie ideologiczną. I na tym polega ich odpowiedzialność, a nie na tym, że muszą ukrywać własne poglądy.
    Dziennikarze to nie jedyna grupa zaufania publicznego. Wykładowca uniwersytecki też bywa zwolennikiem jednej teorii, np. rozwoju psychicznego dziecka, co może być czytelne z jego publikacji lub wypowiedzi, ale powinien studentów informować także o innych teoriach. Ale skoro jest zwolennikiem jednej, to z pewnością zechce to uzasadnić, czyli do niej przekonywać. Ale każdy student czy doktorant może pójść do biblioteki i poczytać sobie o tych innych i np. przy innej okazji skutecznie z profesorem dyskutować.
    Gospodarz tego blogu też nie ukrywa swoich poglądów. Ale czy można powiedzieć, że jest nieobiektywny tylko dlatego, że pisząc o jednych faktach, akceptuje je, a pisząc o innych – krytykuje? Jego obiektywizm polega na tym, że nie ukrywa faktów dlań niewygodnych. Fakt, że jako felietonista i blogowicz ma większą swobodę wyboru od „serwisowców” i ma na to więcej czasu.
    Z jakichś powodów ma dużą publiczność i na ogół kulturalne wpisy. A są dziennikarze, na których blogi pies z kulawą nogą nie zagląda lub ci wchodzący wpisują takie teksty, że im się blogowania odechciało lub odechciewa. Popatrzmy, kto jeszcze pisuje na blog24 u pp. Janke. I co oraz jak piszą tam, pożal się Boże, komentatorzy.
    Pozdrawiam. A za godzinkę jadę uczyć. Niestety, takie czasy. Ale na mecz zdążę.

  114. # jasny gwint pisze: 2010-07-11 o godz. 10:50

    **(…) lewicy udało się z powodzeniem oderwać od jej grabarzy, czyli od niego samego Kwaśniewskiego i jego dworu, Borowskiego, Nałęcza i im podobnych. Cimoszewicz stał się cynicznym cynglem Platformy, grający fałszywe melodie w chórze POlityki z Paradowską i innymi na czele. Niech lewica gra o swoje, niech popróbuje razem z młodymi i dla młodych. Ci byli neoliberalni lewicowcy powinni śmiało wstąpić w szeregi Platformy i dać sobie spokój z lewicą.**

    Ludzi, ktorzy wg Lewicy powinni byc jej wyborcami skupiaja sie wokol Gazety Polskiej, wokol PiSu. Lewica powstala, gdy mozna bylo uwazac, ze tylko walka zbrojna pomoze uciskanym. Dzis cel lewicy mozna osiagnac w oparciu o demokracje i zasade racjonalnosci:

    Ta gospodarka bedzie sie lepiej rozwijac, ktora zapewni wszystkim dzieciom jako uczniom minimum socjalne, bo kreatywnosc pracownikow jest podstawa gospodarki opartej o wiedze. Wynika z tego minimum socjalne i wolnosc ksztalcenia sie dla rodzicow – niezaleznie od pracy. Minimum socjalne i ksztalcenie jest takim samym elementem infrastruktury jak chodnik i jest zapewniane przez panstwo bezplatnie.

    Demokracja oznacza swobode wiekszosci, ktora sa pracownicy najemni, do dowolnego ustawiania podatkow – to reguluje podzial dochodu narodowego bez walki zbrojnej. Przy ustalaniu wysokosci tych podatkow wiekszosc uwzglednia poziom rozwoju swiadomosci spolecznej oraz fakt, ze wlasnosc prywatna pelni tak naprawde przede wszystkim funkcje wyodrebniania pomyslow gospodarczych uniemozliwiajac/utrudniajac ratowanie zlych pomyslow podatkami. Sektor prywatny odzialowujac na calosc podnosi tez efektywnosc organizacji panstwowych.

    Czym ma sie tu zajmowac Lewica, skoro jej cele przejely wszystkie ugrupowania polityczne? Pod rozna nazwa istnieje juz tylko Lewica. Niebezpieczenstwo oligarchii widzi kazdy demokrata z kazdego ugrupowania politycznego – ugrupowania roznia sie miedzy soba na bazie wspolnych lewicowych przekonan. Jedna lewicowa partia chce demokracji takiej, a inna lewicowa partia chce demokracji innej.

    Wg Pana istnieje Lewica, ktora niechce niczego dodatkowo, poza sama wspolna wszystkim lewicowoscia – nic dziwnego, ze nie ma wielu wyborcow, bo ludzie chca tego samego co Pan, ale dodatkowo jedni chca demokracje ksztaltowac tak, a inni inaczej. Mozliwe, ze w pewnym zakresie chcieliby nieco zmniejszyc minimum socjalne i sfinansowac za to zmniejszenie zadluzenia, albo iwestycje w przyszlosc. Takie roznice to jednak za malo, by sklonic ludzi do wybierania tak jak Pan by chcial, bo to ludziom po prostu za malo.

    Najslabsi skupili sie wokol PiS, a wiec PiS jest partia lewicowa niezaleznie jak przebiega proces ksztaltowania samoswiadomosc PiSu. Najlepsze, co moglby Pan uczynic, to wstapic do PiSu i wspolksztaltowac ta partie w porzadanym przez Pana kierunku. Nikt Pana tam nie bedzie ograniczal, poniewaz jest Pan niewierzacy – jak udowodnil Kwasniewski, PiS wybralby nawet niewierzacego czlonka PiS na premiera lub prezydenta.

    Prosze sie zastanowic, ze w ramach politycznej racjonalnosci „czysta Lewica”, ktorej Pan chce, nie ma szans, bo oferuje wyborcom za malo – to co Pan proponuje, proponuja mniej wiecej wszyscy, ale wszyscy inni proponuja dodatkowo wiele innych rzeczy.

  115. Jest rzecza zrozumiala, ze Nasza Swieta Religia Katolicka wplywa na Nasz Wierny Lud i ma obowiazek aby pouczyc swoje owieczki co do tego, ktory z kandydatow na stanowisko spolecznego zaufania istotnie na takie zaufanie zasluguje. Kosciol, ktory nie pietnowalby zla i zaniedbal swoj obowiazek nauczania nie moglby pelnic nalezytej spolecznej roli. Kara smierci , dyscyplinacja mlodego pokolenia czy potepienie zycia homoseksualisttow i innych zboczencow to narzedzia spolecznej edukacji, ktorych pozbylismy sie zbyt wczesnie. Negatywne skutki tego zaniedbania sa zreszta pietnowane slusznie na lamach „Polityki” w odniesieniu do duchownych -zboczencow. Nie powinnismy jednak ograniczac sie tylko do kleru. Wczoraj gdy przechadzalem sie po Krakowskim Przedmiesciu jakis agitator wreczyl mi ulotke mowiaca, ze ostatnio bardzo wzrosla liczba zachorowan na HIV w zwiazku z czym konieczne jest wsparcie finansowe jego organizacji. I znowu wzrost zachorowan jest to normalna konsekwencja zaniedbania izolacji nosicieli smiertelnych chorob zakaznych w stosownych miejscach odosobnienia oraz wymuszonej polityczna poprawnoscia akceptacji dla narkomanow, homoseksualistow oraz nadmiernej swobody seksualnej. Koncepcja panstwa swieckiego jest koncepcja chora. Swieckosc jest ideologia negacji a na samej negacji trudno jest oprzec istnienie spoleczenstwa. Jak dotad wszystkie ruchy, ktore tego sprobowaly (np Rewolucja francuska czy rewolucja bolszewicka) ulegly destrukcji zarowno moralnej jak i cywilizacyjnej. Cycero pisal, ze ten kto nie uczy sie od historii na zawsze pozostanie dzieckiem. Moze pora dorosnac?

  116. „jasny gwint” – ja też podziwiam Holendrów. Nie tylko jeśli chodzi o piłkę nożną.

    Do p. Passenta: przeczytać wszystkie blogi to chyba nie jest łatwe.

    Pozdrawiam obu panów.

  117. Bez względu na dzisiejszy wynik – Europa górą! Jak wiem tak Holandia , jak i Hiszpania to kraje europejskie. Co gorsze, obojętnie kto wygra, będzie baniaminkiem – bowiem ani jeden ani drugi dotychczas nie byli mistrzami świata ! Mnie bardziej irytuje ta chlerna osmiornica!!! Chociaż niech wygra Hizspania – bo wówczas pan Engel będzie mógł spokojnie powiedzieć, ze oto dostaliśmy soldnie w skórę od mistrzów świata, a swoją drogą żal i Holendrów – jestem rozdarty !!!

  118. @Kadett – 2010.07.11 godz.12.36 – czy nie dostrzega Pan w swoim wpisie trochę nieścisłości historyczno – geograficznych? Przysięgam, że to nie złośliwość, ale jak już wiem, pańskie wpisy są zawsze nienaganne pod względem merytorycznym i stylu pisania !!

  119. Grunwald był miejscem pozornej wiktorii. Lubmin jest miejscem klęski Polski z Niemcami i Rosją. Lubmin jest miejscowością na Bałtykiem gdzie North Stream osiągnął bez fanfar wybrzeże niemieckie. W ten sposób sojusz niemiecko rosyjski wygrał strategiczna bitwę z USA i ich koniem trojańskim o wpływy nad europejskim gazowym rynkiem. Wyniki tej przegranej będą skutkować na długie lata i stanowią przykład powtarzających się fałszywych sojuszy. Polaków tymczasem ćmią trującym gazem łupkowym.
    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=20080

  120. Anna (07-10 o godz. 21:08)

    1. Skąd Pani wie, że nie jest różowo, ani zielono? Ta liczba, 70-71 tys zł, jest z sufitu? Bowiem dług budżetu nie przekracza 18 tys per capita. Do tego dolicza się długi samorządów (niewielkie) i zdaje mi się długi prywatne. Ale po drugiej stronie stoi majątek w posiadaniu tych podmiotów. Czy podejmuje się pani go policzyć i porównać? Każdy normalnie gospodarujący ma dochody i wydatki, aktywa i pasywa – to jest ABC księgowości i ekonomii. NB, ja w tej „dyskusji” nie brałem udziału. Inne tezy wypowiadano, jakim to wielkim ekonomistą jest Paul Krugmann. Wszak to on zachęca do potężnego zadłużania się państwa.

    2. Jak wygląda dług w innych krajach? Proszę się potrudzić i poszukać, aby uniknąć „daltonizmu”. Np. w Czechach, czy na Słowacji, o zadłużonych po uszy Węgrzech nie wspomnę. A uSA, choćby Niemcy? Oczywiście powodem zadłużenia budżetu polskeigo jest ciągle zła struktura zatrudnienia, dotowanie złych gałęzi i firm – górnictwa, kiedyś stoczni, oraz źle skonstruowana ochrona socjalna. Wszystkie rządy do tego się przyczyniły, te z Kolodką najwięcej.

    3. Skąd Pani wie, że od obniżenia składki miejsc pracy nie przybyło? Wszak nadszedł kryzys u partnerów handlowych Polski i spowolnienie w kraju, a rynek pracy prawie wcale nie ucierpiał. Poza tym składka de facto jest podatkiem liniowym, więc jej obniżenie podnosi progresywność, czyli jest korzystniejsze dla uboższych.

    4. Podany przez Panią cytat z książki zniechęca mnie ostatecznie. Wszak lata 1980-2005 były okresem najszybszego wzrostu gospodarczego w skali globu. Dobrobyt rósł nie tylko w Chinach i Indiach, ale w USA, Kanadzie i Europie, także bezprecedensowe najlepsze lata dla Ameryki Łacińskiej. „Wybtiny” profesor spędził te lata na innej planecie, albo agitkę nam plecie.

    5. Chyba, że znów Kołodko chwali się swoimi rządami, które przypadły na dobrą koniunkturę i przejadanie tego co zrobili poprzednicy. A po nim za każdym razem przychodził Belka i poprawiał, aby uniknąć krachu. Wzrost Kołodki w czasach niedokończonej transformacji powodował rozliczne nierówności makroekonomiczne, m.in. opóźnił doprowadzenie inflacji do normalnego poziomu, do tego stopnia, że konieczne było „schładzanie” przez rząd AWS-UW, czyli doprowadzenie do równowagi w obrotach z zaganicą, aby uniknąć sytuacji obserwowanej obecnie w Grecji.

    Oczywiście Pani pozostanie przy swoim (?),
    czemu dziwić się nie mogę, bo przecież chodzi o to, aby mieć pretensje do rządu, prawdopodobnie do każdego rządu. Bo któż inny może mieć wyobraźnię i przewidywalność, jak nie rząd „wybitnego” Kołodki. A on już w żadnym rządzie, ani doradzać żadnemu prezydentowi nie będzie.
    Przykro mi, ale radziłbym zmienić obiekt swoich adoracji i z miejsca poprawi się Pani nastój.

  121. (cd. donosu z RP)

    Australijczyk po śniadanku zafundował nam mecz ichniego futbolu, tzw. Aussie rules football. Przeszliśmy do pokoju z telewizorem. Na początku zapytałem go jakie są te reguły, czyli rules. Nie ma żadnych, odparł z miejsca. No zaraz, dlaczego ten gracz teraz strzela na bramkę z wolnego, dopytywałem się natarczywie nieco, czy dlatego, że złapał ją zanim dotknęła ziemi, czy taka jest reguła?, a może musiał być w tym owalnym polu podbramkowym? Nie ma reguł, wszystko wolno, skwitował Australijczyk. No dobrze, a dlaczego sędzia wrzuca piłkę tyłem z autu, na jakiej to zasadzie? Nie ma reguł, wszystko wolno. Okaj, a dlaczego boisko jest owalne … itd. Potem zaryzykowałem tezę, że ten ichni futbal najbardziej podobny jest do rugby. Tu Australijczyk oburzył się na całego, jak to, ta ich gra nie jest do żadnej podobna. A ja swoje, że najbardziej podobna jest do rugby, mniej do amerykąńskiego futbolu, a do europejskiego to chyba najmniej, i wyliczyłem chyba ze dwadzieścia podbieństw do rugby i równie dużo niepodobieństw do innych gier. Australijczyk zaczął sie solidnie denerwowac i machać rękami. Dede wstał i wyszedl, ja za nim i zostawiliśmy go sam na sam z nagraniem zwykłego ligowego meczu sprzed pięciu lat, które Australiczyk z taką namiętnością oglądał, bo drużyna z West Coast zaliczyła dwa razy pod rząd po sześć punktów i wygrywała z Melbourne. Pewnie po raz pierwszy i ostatni.

    Dede wyprowadził mnie do ogrodu, usiedliśmy w cieniu i zaczeliśmy rozmawiać o naszej piłce nożnej, czyli o mundialu. W szczególności o tym, jakie ciężkie pieniądze wchodzę w grę, oto Anglia skarży FIFA za sędziego, przytaczał Dede swoje informacje z pierwszej ręki, sędzia coś nawalił na niekorzyść Anglików i sponsorzy drużyny stracili rzekomo setki milionów z tego powodu, Dede był oburzony. Kolejna oszołomska afera. A ile gracze dostają za każdy mecz, za strzeloną bramkę, za ostateczne miejsce w turnieju. A czego oczekujesz, sam wiesz ile wysiłku trzeba, aby dojść do takiego poziomu technicznego, tłumaczyłem mu bez nadziei w głosie, popatrz na graczy z Barcelony, to są dopiero profesjonaliści, nie obchodzi ich że grają w barwach znienawidzonej Hiszpanii, ale za pieniądze strzelą najładniejsze bramki, które będzie się oglądać przez długie lata. Profesjonaliści, obruszył się, oszołomy i darmozjady, cały ten mundial mnie rozczarował, splunął ze złością i ruszyliśmy w ogród, ku pożeczkom i malinom.

    (cdn)

  122. jasny gwint pisze:
    2010-07-11 o godz. 10:33

    masz racje: nie jako wojujacy anty-katolicym, ale jako konsekwentny, zdeterminowany laicyzm.

    Glupio powiedziec, ale chyba trzeba wierzyc i chciec, a wtedy sie uda.

    Pozdrawiam.

  123. Jacobsky, jasny gwint,

    Jeszcze należałoby powiązać ten wywód z „z duchem czasu”. Wszak w krajach zachodnich, włącznie ze specyficznym USA, zmiany postępowe nastapiły były lat x temu; i powrotu do lat „przedsoborowych” i przed ruchami lat 60-70-tych, oraz dwoma falami feminizmu, etc. nie będzie.

    Zaś na polskiej ziemi wyjście z komunizmu dało zwycięskiemu KK dużą przewagę, bo naród był spragniony wolności, de facto innego zniewolenia, nowej opieki. Ale duch zstąpi z prawdziwą wolnością, jak zawsze z pomocą ludzką.

  124. Mój poprzedni komentarz przepadł. Nie poświęcam blogom zbyt wiele uwagi, więc nie wiem o co chodzi – pewnie znów się nie spodobałem moderatorowi (cenzorowi, przyzwoitce). Powtórzę zatem: nie podoba mi się reklamowanie na blogu czegokolwiek, a własnej pozablogowej twórczości w szczególności. Jeśli Pana – Panie Redaktorze Danielu Passent – tym uraziłem, to bardzo mi przykro. Mimo wszystko Pana cenię, nawet przy kwaśności (nadmiernej !) ocen ludzi i sytuacji. W dzisiejszym szybkim (bardziej od smeczów Fibaka) świecie teksty powiny być krótkie a treściwe. Po co pisać o oczywistościach, jak np. kościelny kontekst wyborów. Mądrzy wiedzą o co chodzi, a głupi nie czytają. W tej chwili najistotniejsze jest pouczanie platformersów: co robić, aby „grupowy interes partii” wg Shreka („wyrzucić Palikota!) nie przerodził się w „wylanie dziecka z kąpielą”. Pańska książka, zachwyty futbolem … to, proszę wybaczyć, czyż nie zdziecinnienie? Można, ale w domu z wnukami. A tu – przecież nawet ośmiornic Paul wie kto jest najlepszy. Pozdrawiam.

  125. Nadmiernie rozpasiona Liga Mistrzów zamordowała Mundial. Dziś mistrzostwa świata w piłce nożnej są jedną z ważniejszych imprez piłkarskich, a nie jak przed laty największym świętem futbolu, na które czekało się aż 4 lata!!!
    Nie ma gwiazd, bo są zmęczone sezonem ligowym, a zwłaszcza pucharowym. Nie przypadkiem Brazylia, Argentyna, Francja czy choćby Włochy odpadły przedwcześnie. Gwiazdy tych drużyn brylowały w LM.

  126. I jeszcze jedno. Dziś Hiszpania ma szansę wygrać ten turniej, bo najlepsi (zmęczenie) już są w domu.

  127. W kontekście wielu wypowiedzi blogowiczów, jeszcze mała refleksja- jakie kraje świata rozwijają się szybciej?
    -teokracje
    -laickie?
    -ze ścisłym rozdziałem Kościoła od Państwa?
    -autorytarne?

    Według starej teorii, kraje protestanckie miały przewagę nad katolickimi w rozwoju gospodarczym. Rozkład bogactwa zresztą w dalszym ciągu jest widoczny…….
    „ora et labora” ma przewagę nad kultami świętych, sanktuariami Maryjnymi, ilością świąt w kalendarzu. Inaczej kanalizuje energię społeczną? Jest bardziej produktywny?
    Nie wiem, ile czasu i pieniędzy kosztuje nas- jako społeczeństwo- organizacja pielgrzymek, procesji, budowa sanktuariów, utrzymanie
    30 000 darmozjadów, 100 000 katechetów.
    W linku p.Stachurskiej- 1.04 % BEZPOŚREDNIO!!!, a pośrednio?
    Psychoterapia na nasz koszt….
    Tańszy i bardziej społecznie użyteczny byłby jakiś inny rodzaj integracji i zapewnienia sensu życia program.
    Skoro „Polska jest najważniejsza” to może przestaniemy subsydiować obce państwo i jego funkcjonariuszy?
    Zielonoświątkowcy, Ewangelicy, Adwentyści, Luteranie, Prawosławni, Mormoni, utrzymują się sami……..
    Operacja odcięcia od żłoba bywa bolesna, ale kiedyś trzeba ją przeprowadzić w celu uratowania pacjenta- POLSKI………

  128. Czesław,
    Hiszpania debiutuje w finale Mundialu, stąd „beniaminek”. Holandia gra w finale po raz trzeci (poprzednio w 1974 i 1978). Pierwszy raz uległa gospodarzom mundialu – Niemcom jedną bramką, po czterech latach ponownie pokonał ją gospodarz – Argentyna, po dogrywce, z niezapomnianymi Kempesem i Pasarellą. Mało kto pamięta, że twórcą holenderskiego futbolu „totalnego” i głównym architektem długoletnich sukcesów Holendrów był zmarły kilka lat temu legendarny trener Rinel Michels, który zdobył z nimi złoto na Euro 1988.

    Nas w 1974 pokonał w drodze do finału Gerd Muller i to paskudne bajoro na Waldstadion we Frankfurcie. Pozostało nam cieszyć się wtedy koroną strzelców G. Laty, drugim miejscem A. Szarmacha i 3 miejscem drużyny po pokonaniu w małym finale Brazylii! Ej, orły Górskiego…

    Warto przypomnieć sobie tych piłkarzy, którzy stanowili trzon Holandii z jej najlepszego dotychczas mundialowego okresu: Jongbloed, Neeskens, Rep, Krol, Kruyff, Rensenbrink, R. i W. van de Kerkhof… Holandia dała piłce światowej równie wielkich piłkarzy, co Hiszpania. Niektórzy z nich zdobywali najwyższe szczyty jako świetni trenerzy (np. J. Kruyff, F. Rijkaard i M. van Basten, poza wymienionym R. Michelsem).

    Nie mogę się doczekać finału, a potem będę zawodził, że to już koniec…
    Delikatne serowe zakąski, owoce i b. zimny kwas chlebowy już przygotowane!

    Pozdrawiam

  129. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-07-11 o godz. 13:10

    Przykro mi ze nie moge przekonac Pana do racjonalnego swiata.
    Uwazam ze naukowe poznanie jest jedyna obiektywna forma poznania.
    Panskie doznania pozostana tylko panskimi doznaniami.
    Bedzie pan pozbawiony radosci dzielenia sie procesem poznawczym z otoczeniem. Jest Pan na niebezpiecznej drodze do izolacji.

    Slawomirski

  130. Joe pisze: 2010-07-10 o godz. 23:41
    ==================

    Chcialbym umiec to napisac tak jak Pan. Dobrze wiedziec ze nie jestem sam.
    Serdeczny uscisk dloni.

    P.S. Ciekawosc mnie zzera, ile glosow poparcia Pan dostanie. Obstawiam zero…

  131. vannelle pisze: 2010-07-10 o godz. 16:25
    **@ Piotr Kraczkowski
    Szanowny Pan też jest bardzo inteligentny.**

    adamjer pisze: 2010-07-11 o godz. 15:59
    **A tu – przecież nawet ośmiornic Paul wie kto jest najlepszy.**

    Dziekuje Panstwu, ale prosze bez przesady. Pan Passent tez sie stara. 🙂

  132. Jeszcze jedno, ostatnie zdanie o Profesorze Kołodko. To on naprawił to w polskiej gospodarce, co wcześniej zepsuł Balcerowicz. Tyle tylko, że Balcerowicz jest ulubieńcem GW, a Kołodko przeciwnie.

    W Polsce jest na pewno żółto. Żółty to kolor flagi Watykanu i KK. Podam taki oto przykład: w pewnym miasteczku budynek, w którym w PRL-u było przedszkole po 1989r. zamieniono na świątynię katolicką. Powstała nowa parafia, plebania itd. Co tam przedszkolaki, posługa księżowska jest ważniejsza. W między czasie budowany jest nowy kościół, oprócz starego i tego z przedszkola. Z kolei w moim mieście (a nie jest to metropolia) w najbliższej okolicy są aż 4 nowo wybudowane świątynie i nowe parafie ( z czego 1 kościół prawie ukończony i 1 w budowie). To taka różnica między Polską a Kanadą na przykład.

    Dzisiaj przypada 69 rocznica mordu w Jedwabnem i takie symboliczne spalenie stodoły powinno mieć miejsce właśnie w tym miasteczku. Dlaczego? Bo mieszkańcy Jedwabnego są nieczuli na tę tragedię i całkowicie się od tego odcięli, przypisując całe zło jedynie Niemcom. Niemały a może i największy udział w takiej postawie mieszkańców Jedwabnego ma znów KK i miejscowy proboszcz, który nawoływał wiernych do bojkotu uroczystości 60 rocznicy tych wydarzeń z udziałem Prezydenta Kwaśniewskiego. Słowa przeprosin, jakie wtedy padły od głowy państwa zostały źle przyjęte. Okazuje się, że nie tylko duchowni mają swój niechlubny udział w poglądach tych ludzi. Również szkoła i tamtejsi nauczyciele. Tak właśnie, głoszą to samo co księża z tych okolic.
    Przekonała się o tym Prezydentowa Kwaśniewska, która zorganizowała dla jedwabieńskich uczniów wycieczkę do Izraela. By pomóc młodzieży uporać się z tym, przełamać stereotypy. Owszem młodzi ludzie chętnie skorzystali z darmowej oferty, ale już na miejscu oświadczyli, że nie mają zamiaru zwiedzać Yad Vashem i innych miejsc upamiętniających męczeństwo Żydów.
    Świeczkę wieczorem należy zapalić pamięci spalonych Żydów z Jedwabnego, Radziłowa, ale także tysiącom Polaków bestialsko zamordowanym przez ukraińskich nacjonalistów. Dziś 67 rocznica tych tragicznych wydarzeń na Wołyniu.

  133. Bobola pisze:

    2010-07-11 o godz. 13:55

    Inna opinia o KK, Watykanie, Papiezu.

    Plynna znajomosc angielskiego wymagana

    http://www.youtube.com/user/patcondell?blend=1&ob=4

    Slawomirski

  134. Jakże mogłem zapomnieć, wymieniając holenderskie sławy piłkarskie i trenerskie, o Louisie van Gaalu..?

  135. TJ pisze:

    2010-07-10 o godz. 21:28

    Tak.

    50 000 lat temu mielismy ten sam kolor skory.
    Wszyscy pochodzimy z malej liczebnie grupy ludzi ktorzy sa naszymi afrykanskimi przodkami.

    P.S.
    Link do filmu.

    http://www.youtube.com/watch?v=yZYJfJtt8gk&feature=PlayList&p=1F296D02CCA44036&playnext_from=PL&index=0&playnext=1

    Slawomirski

  136. Postawiono go w miejscu ktore ma wlasciciela. Kto nim jest ? . Dlaczego „siedzi cicho” ? Jezeli zrobiono to bez jego zgody to zlamano prawo (nie wiadomo dokladnie co ze sprawiedliwoscia) Czy w Polsce obowiazuje jeszcze prawo?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8125219,Co_z_Krzyzem_sprzed_Palacu__Kuria__to_decyzja_wladz.html

  137. ..a na razie wynik 1 : 0 w pojedynku Bukowski Jarzy – Szaniawski Jozef. Bo w Krakowie plus 33 w cieniu!

  138. Tfu, tfu!!! Marinus „Rinus” Jacobus Hendricus Michels, a nie żaden „Rinel”, jak napisałem jest według FIFA trenerem XX w. Poza tym Daniel A. Passarella, a nie Pasarella. Tfu, tfu!!!

  139. @ adamjer
    A ja w reklamowaniu własnej twórczości na własnym blogu nie widzę niczego zdrożnego. Książkę o Fibaku mam już na swoim e-readerze i zabieram ja w tej formie na wakacje. Gospodarz wie, o czym pisze, bo zna się i na tenisie (jego córka osiągała przecież duże sukcesy), a Fibak to w ogóle nietuzinkowa postać.
    Przeczytam książkę z tym większą przyjemnością, że w latach 70tych jeżdżąc na wakacje do Trójmiasta mogłem Fibaka oglądać na kortach Lechii w Gdańsku, a zaraz potem na kortach SKT w Sopocie. Był problem z żoną, która się sportem niespecjalnie pasjonowała, ale towarzyszyła mi i patrzyła sobie na publiczność, która jak na komendę patrzyła raz w lewo raz w prawo.
    A potem przyszedł sukces w Hiszpanii i Fibaka było coraz mniej w kraju.

  140. Stąd (pracuj i módl się) – do wieczności (na radosne spotkanie z bogiem) – papieska propozycja dla Polaków XXI-go wieku.
    Super ! Dobrze, że ktoś czuwa nad Polakami i zawsze posłuży dobrą wskazówką. Inna wskazówka dotycząca wartości pracy, a wywodząca się z kręgu kultury, z którego pochodzi papież to ta o pracy, która czyni wolnym. Podobnie jak modlitwa.

    Jesteśmy w dobrych rękach.

  141. Myślę, że wypowiedź red. Passenta jest kwintesencją słabości laicyzmu w Polsce (w każdym razie jego mainstreamowej odmiany). Jest to próba rozmiękczenia katolicyzmu przez jego rozciapcianie, ale owo rozciapcianie, czy magmowatość (by użyć określenia Agnieszki Graff) jest właśnie naturalnym środowiskiem jego dominacji. Rozciapcianiu przy okazji ulega również stanowisko laickie.

    Cóż takiego strasznego powiedział Terlikowski? W czym Pan Redaktor się z nim „fundamentalnie” nie zgadza i dlaczego? Ze stwierdzeniem, że „katolikiem jest się także przy urnie wyborczej”, że „religia powinna wpływać na dokonywane przez nas wybory”, że kościół ma prawo do sprzeciwu wobec błędnych/złych poglądów? A może z krytyką tych duchownych, którzy wybrali obronę swego kandydata za cenę jasnego nauczania kościoła? Ale przecież trudno o bardziej oczywiste stwierdzenia. Terlikowski zwyczajnie wziął nauczanie swojego kościoła at face value, przyłożył do realiów polskiej polityki i wyciągnął prawidłowe wnioski. Oczywistym jest, że każdy kto podziela nauczanie „moralne” kościoła nie może głosować na polityków, którzy popierają aborcję, czy choćby in vitro. Taki jest katolicki punkt widzenia, a katolicyzm jako bodaj najściślej zhierarchizowana religia nie dopuszcza demokratycznych rozstrzygnięć w tych sprawach. Posłuszeństwo wobec „Magisterium” kościoła jest fundamentem wiary katolika. Jako jedno z wyznań jest też katolicyzm, mówiąc wielkodusznie, podmiotem społeczeństwa obywatelskiego i jego hierarchowie mają prawo wypowiadać się w tych spośród spraw poruszanych w kampanii wyborczej, które są przedmiotem jego nauczania. Chyba nikogo nie oburzałoby stwierdzenie, że socjalistą, liberałem czy chadekiem jest się również przy urnie wyborczej, a wyznawca tych światopoglądów nie powinien głosować na kandydatów, których przekonania stoją z nimi w sprzeczności.

    Sposobem walki z klerykalizmem nie jest mierzenie suwmiarką, kto bardziej „nachalnie wykorzystywał autorytet” kościoła, kogo popierali księża z ambon, a kogo Dziwisz, i wybieranie mniejszego zła, bo to droga do nieustannej tego zła reprodukcji. Taka postawa pozwala tylko szukać sprzymierzeńców w sile przewodniej, tych wszystkich kościołów łagiewnickich, otwartych etc., a w najlepszym razie wykrawać sobie przytulne, odizolowane od rzeczywistości społecznej nisze pseudolaicyzmu w ramach mejnstrimu. Trzeba demaskować i otwarcie krytykować niedemokratyczny charakter jego uroszczeń i nieformalnych sposobów wywierania wpływu.

    Ileż można słuchać tych feministek odwołujących się do wolności wyboru w kwestii aborcji, a bojących się otwarcie powiedzieć, że płód nie jest człowiekiem (a tym bardziej, że do wypowiadania się w tej kwestii nie ma kościół żadnych szczególnych kompetencji). Bez tego wszystkie ich argumenty są z punktu nieważne – żadna wolność nie może realizować się kosztem ludzkiego życia. I nie realizuje się – tylko trzeba to wyraźnie, twardo powiedzieć. Ileż można słuchać tych wszystkich polityków i publicystów, wzywających (czy raczej namawiających) kościół do opamiętania, by jego nadmierne roszczenia nie zaszkodziły przypadkiem jego „autorytetowi”. Wzywających, dodajmy, na ogół obłudnie (i pokrętnie), bo tylko przeciwko politycznym przeciwnikom. Złe są odwierty (albo szkoła) Rydzyka, ale już nie miliony na świątynię Opatrzności. Gdybym wierzył, że może mu to rzeczywiście zaszkodzić, powiedziałbym: Good riddance!, ale za diabła nie wierzę. Bo nie autorytetem stoi kościół w Polsce, lecz swoją rozciapcianą wszechobecnością i wszechoczywistością (nie mówiąc o komisji majątkowej). Więcej zaszkodzić mogliby mu „szczerzy” (do bólu!) katolicy w rodzaju Terlikowskiego niż ułożeni, gładcy publicyści od czasu do czasu wyrażający bez większego zaangażowania i próby uzasadnienia swoje prywatne, nieosadzone w żadnym kontekście, zdanie, że „państwo powinno być świeckie”, tworząc tym sposobem wrażenie, że skoro i oni istnieją to mamy pełny pluralizm i demokrację.

    Straszenie, jak wyglądałby ten kraj, „gdyby miał być spełniony postulat” Terlikowskiego jest jako argument bezsilne (a w wysłowieniu Pana Redaktora również wadliwe, gdyż politycy w Polsce głoszą bez większej żenady, że kierują się religią w swoich poczynaniach, a skutkiem nie jest zarysowana przez Pana apokalipsa, lecz dzisiejsza breja), bo on zapewne chciałby go takim widzieć i w tym akurat aspekcie nie stoi w sprzeczności z nauczaniem kościoła. Głosy zaś w duchu cytowanej przez Pana wypowiedzi Wołka mogą jedynie ludzi skłaniać do myślowej dulszczyzny i niedbalstwa oraz rozciapciwania treści ich przekonań. Rola terlikowszczyzny może być w tym kontekście ożywcza: jego mowa jest tak-tak, nie-nie i wysłowienie w taki sposób doktryny kościoła mogłoby w pełnej krasie obnażyć jej antydemokratyzm i absurdalność, a także obłąkańczy charakter jego postulatów oraz intruzyjność „moralnych” nakazów. Dopóki katolicyzm traktowany jest jako obrzędowy dodatek bez większego przełożenia na życie jego hegemonia jest niezagrożona. Ten, kogo stać, może sobie kupić wolność, byle siedział cicho (aborcja, in vitro w prywatnych gabinetach, homoseksualizm w wielkich miastach, antyklerykalizm w internecie); ci zaś, których nie stać na zmianę środowiska życia muszą się podporządkować i/lub ukrywać.

    Terlikowski nie jest sojusznikiem. On wierzy w integrystyczną odnowę katolicyzmu przeciwstawioną laicyzmowi i islamowi. Zapewne nie będzie żadnej odnowy, raczej będzie dotychczasowe gnicie (czy współgnicie wraz z kulturą demokratyczną); kościół nie ma dość odwagi ani na modernizacyjny „Wielki Skok”, ani fundamentalistyczne zasklepienie (w Polsce zresztą nie ma na razie po temu powodów). Ale odnowicielski fundamentalizm Terlikowskiego daje nadzieję swojemu radykalnemu przeciwieństwu. Stawiając kościół katolicki przed wyzwaniem jego własnej doktryny, tym samym nazywając ją po imieniu, wprowadza ją w zakres demokratycznej debaty, a więc wystawia na cios i pomiar rzeczywistego dla niej poparcia. Jest to zaprzeczenie sprawdzonej w ostatnim dwudziestoleciu taktyki salami pełzającego klerykalizmu.

    Właśnie w tej chwili gdy to piszę jesteśmy świadkami powtórki ze Świtonia na żwirowisku. Warto obserwować podobieństwa i różnice. Już widać, że na pewno zachodzą podobieństwa pod względem zupełnej bezzasadności uzasadnień stanowisk stron i ich tchórzliwego podporządkowaniu magmowatej dominacji kościoła.

  142. Andrzej pisze: 2010-07-11 o godz. 16:23 :
    „Nadmiernie rozpasiona Liga Mistrzów zamordowała Mundial.”
    Też tak kiedyś myślałem, ale fakty tego nie potwierdzają. Przeanalizuj składy drużyn finałowych z tymi, które „miały być” w tym finale.
    Najwięksi gwiazdorzy byli po kontuzjach (niekoniecznie w LM – patrz Arien Robben) i nie doszli do siebie, a część nie znalazła wspólnego języka z drużyną narodową, nie dostali piłek i tyle. Co tu dużo mówić, skoro jeden z gwiazdorów francuskiego futbolu kpi sobie z rezerwowego bramkarz przy śniadaniu, bo ten zarabia mało i jest to ponoć zabawne.

  143. Anna pisze:
    2010-07-11 o godz. 17:20

    To smutna rzeczywistosc. Polska jest krajem straconym. Juz na tym blogu pisano i cytowano Lagowskiego ze; klamstwo, obluda nienawisc i podlosc staly sie podstawowymi mechanizmami dzialania ludzkosci w tzw wolnej Polsce. Do tego zaraza KK, przeroznego rodzaju fobie i prymitywne media. I zadluzenie ktore przekresla jakakolwiek przyszlosc. Polska nie ma absolutnie zadnej szansy stac sie normalnym krajem, teraz pod dyktatura Tuska i polityka pelzajacego faszyzmu.
    Ratuj sie kto moze. Na szczescie sa jeszcze normalne kraje. Niech ten polski prawicowy motloch utonie we wlasnym szambie.

  144. @Slawomirski 07/11 17:21

    Kazdy ma prawo do swojej opinii a Pat Condell moglby postarac sie tylko o to by ja wypowiadac w sposob kulturalny. Zboczenia nie sa wylacznie domena kleru katolickiego. Podobne i rownie liczne przypadki notuja duchowienstwa protestanckie, zydowskie czy prawoslawne. Bezposrednia przyczyna tego jest „polityka milosci” . Za dawnych dobrych czasow spaliloby sie kilku zboczencow na stosie i utrwalilby sie naturalny proces hamowania niestosownych odruchow. Teraz kochamy wszystkich i ta polityka przyzwolenia demobilizuje duchowienstwo i nie tylko tak jak by zdemoralizowalo wojsko usuniecie dyscypliny wojskowej. Pamietajmy bowiem, ze Szatan czuwa i zawsze jest gotow do podsuniecia pokus. Jest miara sily charakteru by moc sie im oprzec. A swoja droga ja osobiscie nigdy nie czulem potrzeby by spedzac zbyt wiele czasu w towarzystwie duchownych. Byc moze ofiary naduzyc zaufania nie sa az tak niewinne jak to utrzymuja.

  145. Kilka uzupełnień do niezmiernie ciekawej dyskusji miedzy „T.0”, „Jacobskym” i „jasnym gwintem” nt. stosunków wewnątrz Kościoła, relacji państwo – Kościół (religia), sytuacja katolicyzmu na świecie etc:
    – Jacobsky – Pawła VI trudno nazwać „papieżem konserwatystą”: jego encykliki: „Eclessiam suam” także list apostolski do kard M.Roy’a „Octogesima adveniens”), a zwłaszcza „Populorum progressio” do dziś uchodzą za egzemplifikację progresizmu kościelnego a’la „duch Vaticanum II”. Paweł VI (konserwatywną we wszystkich wymiarach jest bez wątpienia encyklika „Humanae vitae” ale przy jej opracowywaniu wielką rolę odegrała opinia – kard.K.Wojtyły z Krakowa – to był rok 1968) postępował mniej więcej tak – krok do przodu, krok do tyłu. Dyplomata, introwertyk, myśliciel, „aktor” (potrafił kwadransami stać przed lustrem, ćwicząc gesty dostosowywane do odpowiednich słów swych wystąpień, kurialista czyli biurokrata i urzędnik – duch „trwania” i nienawiść do drastycznych decyzji i wyroków)
    – JP II i B XVI to określony wynik „ducha czasów” (świetny schlagwort Jana XXIII opisujący adekwatnie ten aspekt każdej rzeczywistości) – konserwatyści i tradycjonaliści; przy wyborze JP II nie tylko „Duch Święty” zadziałał – „duch Langely” był też niezwykle skutecznym i długotrwale inspirującym (m.in. Amerykanin Schweitzer; „Zwycięstwo Solidarności”).
    – nominacje biskupów i kardynałów przez JP II na długo zablokowały jakikolwiek powiew” „innego myślenia” wśród hierarchii. Następca B XVI będzie podobnym do niego (nawet jeśli pochodził będzie z Am.Łac. czy Afryki). Katolicyzm, ponieważ traci na znaczeniu i jest w odwrocie nie tylko w Europie (w Ameryce Łac po pyrrusowym zwycięstwie JP II nad „teologią wyzwolenia” i pozornym rozpędzeniu „wspólnot podstawowych” spotyka go dziś ilościowa, jakościowa i organizacyjna klęska !!! *), będzie musiał stawać się z jednej strony coraz bardziej „zamknięty” w małych enklawach (czyli dążyć do „sekciarstwa” – chodzi o mentalność wyznawców małych grup otoczonych przez bezwyznaniowców lub wyznawców innych wyznań **), z drugiej strony – zwiększający się procentowy udział kleru pochodzącego z poza europejskich obszarów powodował będzie dalszą konserwatyzację, nawet – fundamentalizację (w wymiarach etycznym moralnym, otwarcia na „Innego”, będzie coraz bardziej „wojowniczy” i radykalny czyli coraz mniej europejski, demokratyczny, pro-wolnosćiowy), katolicyzmu, z równoczesnym jego liturgicznym, rytualnym, homiletycznym i eklezjalnym (w formie i wyrazie) pluralizmem. Ale to będzie pluralizm formy, treści będą ulegać purytanizacji i postępującej ortodoksji.
    – „T.0” – to że p.prof Środa poparła Komorowskiego i że jednocześnie jest za rozdziałem państwa – instytucji wyznaniowych (bo tak to trzeba ujmować), nie oznacza iż ja (który z kolei nie poparłem z wiadomych, racjonalnych, emocjonalnych i polityczno-ideowych względów działacza P0 jakim był BK) nie mogę się z nią zgadzać czy nawet współpracować na „tej właśnie niwie”. Z Twego „T.0.” wpisu można wnioskować, że „kto nie z nami to p-ko nam”. Dziwne to jak na „zdeklarowanego liberała” stanowisko. Zero-jedynkowa rzeczywistość w realu nie istnieje. Ona charakteryzuje fundamentalistów – wszelkich: religijnych, politycznych, kulturowych etc.
    – dopóki w Polsce nie zapanuje w tej kwestii – stosunki państwo – Kościół kat. normalność immanentna demokracji, wolności sumienia i „państwu prawa” nic nie ma prawa się zmienić. Ta korporacja – najstarsza w historii ludzkości (Kościół kat.) – działa przecież w klasycznej przestrzeni korporacyjnej i na takich samych zasadach, wg takich samych form i kierując się tym samym co np. Caterpillar, Marlboro, Agip, BP, Dunlop, Toyota czy Shell . etc.. Dla niej zyskiem – oprócz materialnego (co oczywiste i widoczne u innych korporacji np. ww.) – jest „zbawienie” wszystkiego i wszystkich. Choć dziś i inne podmioty korporacyjnego ładu – za Kk – też chcą (wpływając na naszą świadomość np. przez synergię czy branding) „wszystkich”” i „wszystko” zbawić. Patrz m.in. – „No logo” N.Klein.
    Ale to „pisanie” na książkę, no może na długi esej – próbuję, zobaczę co wyjdzie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK 53

    * – polecam materiał na http://www.racjonalista.pl pt.”Pyrrusowe zwycięstwo Jana Pawła II” o aktualnej sytuacji wyznaniowej w Am.Łac.
    ** – mówi o tym m,.in. niezwykle sugestywnie kard.J.Ratzinger w wywiadzie (książka-rzeka) dla V.Messoriego – pt. „Raport o stanie wiary”, koniec lat 80-tych XX wieku.

  146. Ad vocem do poprzedniego wpisu:
    Dokładny tytył: „Pyrrusowa wiktoria” – w zestawie racjonalisty pod tym hasłem to pozycji nr 18
    WODNIK53

  147. Slawomirski pisze: 2010-07-11 o godz. 17:12

    **”Piotr Kraczkowski pisze: 2010-07-11 o godz. 13:10″

    Przykro mi ze nie moge przekonac Pana do racjonalnego swiata.**

    Alez ja jestem jak najbardziej przekonany. Sadzac po Panskim stosunku do podanego przez Pana filmu, to racjonalizm jest mi bardziej znany niz Panu – tresci tego filmu znane mi sa od nie pamietam jak dawno, a dla Pana to odkrycie.

    **Uwazam ze naukowe poznanie jest jedyna obiektywna forma poznania.**
    Tez mi odkrycie – ktoz temu przeczy? Kosciol Katolicki rowijal nauke jako jedyny w Europie przez cale stulecia. Gdyby Pan choc troche rozumial o czym Pan pisze, to pojaby Pan, ze wiara religijna jest racjonalnoscia w jej najbardziej radykalnej postaci.

    **Panskie doznania pozostana tylko panskimi doznaniami.**
    Znowu odkrycie – a Panskie doznania sa dostepne innym? Tak jest tylko w Star Trek, potrafia to mieszkancy planety Wulkan.

    **Bedzie pan pozbawiony radosci dzielenia sie procesem poznawczym z otoczeniem.**
    Jesli to Pana jakos pociesza i Panu ulzy, to prosze w to nadal wierzyc.

    **Jest Pan na niebezpiecznej drodze do izolacji.**

    Nie rozumie Pan rowniez istoty demokracji – jej podstawa jest tolerancja dla roznorodnosci religii i swiatopogladow. Roznorodnosc ludzi postrzegana jest w demokracji jako szansa na wzajemne wzbogacanie sie i radosc ze wspolnej pracy i dzialania dla wspolnego dobra.

    Ma Pan katastrofalne wyobrazenia o swiecie i ludziach. To ze zrozumial Pan mimo wszystko podany przez Pana film dowodzi, ze jest dla Pana jednak jakas nadzieja.

  148. Wczoraj (10 dzień miesiąca) happening „Wesoły Samolot” (koszulki numerowane od 1-96) na placu Piłsudskiego w wykonaniu Zjednoczenia Patriotycznego Smoleńsk.
    Dzisiaj pan Romaszewski optuje za „aranżacją”, jak powiada (w TVN), miejsca z krzyżem pod Pałacem Namiestnikowskim, krytykom przypomina tablice upamiętniające rozstrzelanych w czasie okupacji. Tyle, że LK nie zmarł przecież na Krakowskim Przedmieściu. Nowe Żwirowisko?

  149. Slawomirski pisze:

    2010-07-11 o godz. 17:33
    TJ pisze:

    2010-07-10 o godz. 21:28

    „Tak.

    50 000 lat temu mielismy ten sam kolor skory.”

    Mój komentarz
    Napisałem:

    „Proszę Autora o wyjaśnienie frazy “różnice fenotypowe dotyczące wspólnego genotypu”. Czy różnice fenotypowe dotyczą koloru skóry, barwy oczu, włosów, podatności na etanol na przykład?”

    Otrzymałem odpowiedź ezoteryczną – tak. Pytam – co, tak?

    Otóż fraza użyta przez Autora „różnice fenotypowe dotyczące wspólnego genotypu” jest bez sensu. Kolor skóry, oczu, włosów są warunkowane przez geny. To nie są cechy zmienne fenotypowo. To sa klasyczne cechy mendlowskie, czyli podlegające prawom dziedziczenia – szkoła średnia.

    50 000 lat temu wszyscy osobnicy homo sapiens mieli ten sam kolor skóry i oczu.
    Mutacje genowe zachodzące w wyniku doboru naturalnego w środowiskach innych niż Afryka dokonały zmian w wyglądzie.

    Pzdr, TJ

  150. Anna pisze: 2010-07-11 o godz. 17:20

    **Dzisiaj przypada 69 rocznica mordu w Jedwabnem i takie symboliczne spalenie stodoły powinno mieć miejsce właśnie w tym miasteczku. Dlaczego? Bo mieszkańcy Jedwabnego są nieczuli na tę tragedię i całkowicie się od tego odcięli, przypisując całe zło jedynie Niemcom. Niemały a może i największy udział w takiej postawie mieszkańców Jedwabnego ma znów KK i miejscowy proboszcz, który nawoływał wiernych do bojkotu uroczystości 60 rocznicy tych wydarzeń z udziałem Prezydenta Kwaśniewskiego. Słowa przeprosin, jakie wtedy padły od głowy państwa zostały źle przyjęte. Okazuje się, że nie tylko duchowni mają swój niechlubny udział w poglądach tych ludzi. Również szkoła i tamtejsi nauczyciele. Tak właśnie, głoszą to samo co księża z tych okolic.**

    Passent:
    **Tak czy owak, jestem za rozdziałem kościołów od państwa, i za państwem świeckim, neutralnym, a nie prokościelnym, jakie mamy w Polsce.**

    Konsekwencja slow Passenta jest, ze w Jedwabnym nalezy wykopac resztki tej stodoly, wszystkie zwloki i wyjasnic sprawe z prokuratorska obiektywnoscia. Gdyby dzialan wyjasniajacych w Jedwabnym nie przerwano na religijnie uzasadnione zadanie przedstawicieli Izraela, to nie byloby tez krytyki wobec Kwasniewskiego.

    Trudno uwierzyc, ze w czasie wojny, przy powszechnym braku wszystkiego, mieszkancy Jedwabnego poswiecili setki litrow benzyny. Takze Katyn mial ze wzgledow politycznych roznych sprawcow. Jesli blokowane jest dochodzenie wyjasniajace, to sprzyja to niedowiarstwu.

    Nawet jesli jednak jacys polscy mordercy dokonali takiej zbrodni, to odpowiadaja za nia wylacznie oni osobiscie oraz panstwo niemieckiego okupanta. Tak dlugo jak Polakom, ktorzy zbrodni w czasie okupacji nie dokonali, wmawia sie, ze sa za nia odpowiedzialni, tak dlugo nie moze Pani oczekiwac, ze prosci ludzie nie beda sie bronic unikami.

    Mieszkancy Jedwabna sa zobowiazani tylko do czysto ludzkiej pamieci o ofiarach cudzej zbrodni. Tak jak Polacy wspominaja pomordowanych Palestynczykow lub Zydow pomordowanych przez zydowskich policjantow w gettcie warszawskim.

    Prosze sobie uswiadomic, ze pamiec o tragedii innych ludzi ma wartosc tylko i wylacznie wtedy, gdy ma charakter universalny. Polacy potrafia pamietac tragedie innych ludzi i wystarczy im ta tragedie przedstawic by wzbudzic ich wspolczucie.

    Sytuacja zmienia sie, gdy ze wzgledow politycznych wmawia sie im odpowiedzialnosc za zbrodnie, za ktore nie moga ponosic zadnej odpowiedzialnosci, i gdy ze wzgledow politycznych zabrania sie im wspolczucia dla wybranych przez wladze ofiar. Jesli Kwasniewski nie okazuje wspolczucia dla najwiekszych ofiar na Ziemi Swietej, czyli dla pomordowanych i wypedzonych Palestynczykow, to jego wspolczucie dla Zydow jest bez zadnej wartosci dla kazdego czlowieka, takze dla Polakow jest to wylacznie nieszczera, polityczna poza. Jesli zapomnieniu ulega zupelnie ludobojstwo na 15 mln mieszkancow Konga, czy 55 mln Indian, jesli wladze nie chca pamieci o pomorodwanych przez USA Indianach, to ludzie nie chca brac udzialu w panstwowo narzucanej zalobie.

    Wspolczucie jest niepodzielne, nie sobie to Pani zapamieta!

  151. Koło południa.(południe, południe zachód, dokładniej). I pod orzechem.
    Włoskim, co go do Polski przeflancowano (w żadnym wypadku nie ‚do wolski’).

    Ten orzech lub jego przodkowie, pamiętają pewnie mniej upalne śródziemnomorskie lata. Ale jak trzeba, to trzeba, więc daje cień prawie jak lipa czarnoleska. Brak tylko widoków, jak z południowego brzegu Gardy. Niedaleko mam jednak, cudownie zarośnięty rzęsą wodną, znikający z każdym rokiem staw. Byłego dworu. Tegoroczne deszcze, powiększyły co prawda lustro wody, ale plątanina konarów, wiekowych (co najmniej jedno-) drzew już dawno się w nim nie przegląda. A jeśli nawet, to tylko jako cienie, na zielonej powierzchni rzęsy. Starczy się zatrzymać na chwilkę by poczuć, że mimo wszystko i na szczęście : …’ w tej okolicy jest zbyt uroczyście, jaskółki kreślą nad wodami freski, w dzbanie jeziora (stawu? -Zb.) drzemie chłód niebieski, światło szeleści, zmawiają się liście, na baśń, co jak niedźwiedź..’.
    No właśnie, dzisiaj nie na baśń tylko na mecz. Finał. W którym faworytem będzie Hiszpania. Bo, to przecież, jeden w drugiego, sami czołowi zawodnicy świata. Chyba tylko pośród obrońców brak, zawodników z indywidualnym rankingiem z pierwszej światowej piątki. Nie liczę Ramosa, bo nie działa na mnie jego urok, długowłosego i smagłolicego, ale jednak macho.
    Zresztą z tym macho to trochę ‚dęta’ historia. Bo gdzie im wszystkim do futbolistów australijskich, którzy walczą o piłkę jak, nie przymierzając, drużyny rozgrywające mecz hurlinga w Irlandii. Tak jak tam, zdolni i skłonni są przysporzyć przeciwnikom co najmniej tyle samo obrażeń. I to bez kijów. Tak Aussie to prawdziwi macho!
    Jakby nie patrzeć, to już nie ta sama Holandia co z czasów Cruyffa, Neeskensa, Krolla, Rensenbrinka, braci van Kerkhoff i innych. Nie jest to też jedenastka porównywalna do tej z Gulittem, van Bastenem i Rijkaardem. Nie pomagają nawet Sneijder i Robben w składzie.
    Tylko, że tamtym, świetnym drużynom, nie udało się zdobyć tytułu w rozgrywkach światowych ( nie liczę mistrzostwa Europy). Może w tym ich podstawowa szansa?
    Tymczasem Niemcy, grający na tych mistrzostwach, futbol najbardziej zbliżony do radosnego i totalnego (szczególnie w meczu z Argentyną) znowu zagrały ładny mecz. Azaliż,Urugwajowi też należy się uznanie. Wszak nie tylko ja uważałem, że ich gra o trzecie miejsce to wynik przypadku.
    Zmieniłem zdanie. Z pewnością, olbrzymia w tym zasługa ich trenera Tabareza. Tak jak zapewne, w porażce naszpikowanej, jasno świecącymi gwiazdami Argentyny, ma swój niebagatelny udział Maradona. Ich wyeliminowanie, traktuję jednak jak zrządzenie losu. Chybabym nie wytrzymał, kolejnej relacji osławionego (plugawo?) W.Szpakowskiego z ustawicznym wymienianiem swojsko brzmiącego nazwiska ‚Maszczerano’.
    Mimo tego, że w futbolu( w sporcie?) uchodzi wiele rzeczy. Na przykład określenie ‚totalny’, ma całkowicie pozytywne konotacje. Zupełnie inaczej, niż w większości przestrzeni publicznej.
    Jak pokazały wyniki ostatnich wyborów, nie udało się np. Kaczyńskim z ‚totalnym patriotyzmem’. Polegającym głównie na ciągłym odmienianiu w różnych przypadkach już nie tylko ‚Bóg, honor, Ojczyzna’ ale również ‚flaga, godło, baczność, ‚z ziemi wolski’, Bolek, ipeen, cebea, ruski szpieg’. Nie pomogło nawet zadawanie podchwytliwych pytań np. o znajomość z Ronem Asmusem czy poszerzenie pojęć odmienianych we wszystkich przypadkach – idące w parze z totalnym (znowu!) zawłaszczeniem- najcięższego kalibru jak ‚Katyń, rodzina katyńska, Solidarność,naczelnik, Piłsudski’ etc.
    Z uwagi na poważne braki w erudycji, tych przedstawicieli inteligencji z Żoliborza (czy np.’wogle’ i ‚wziąść’ to naprawdę jej znak firmowy?), wbrew logice zakładali, że opinia publiczna, przez sam fakt powtarzania tych ‚słów kluczy’ uzna ich za superpatriotów.
    Podobny błąd logiczny, popełniali, zwłaszcza w pierwszych latach ‚władzy ludowej’, zarządzający kołchozami (noszącymi nazwę pegeerów) wierząc, że najlepiej na wyniki produkcji wpłyną sążniste i zaangażowane przemowy agitacyjne. To właśnie ta ‚kołchozowa konstrukcja logiczna’. Znana dość powszechnie z opisów.
    Osobiście, niejednokrotnie zetknąłem się z taką (irracjonalną i nielogiczną) wiarą wchodząc poprzez chłopięctwo, we wczesny wiek dorosły w schyłkowym peerelu.
    Przez kilkadziesiąt następnych lat, aż do dzisiaj nie pozostawiono mi wątpliwości (ani skrawka miejsc na nie), że wiara jest tylko jedna! Ta właściwa. Bo ojców, uświęcona tradycją, z zasługami i w ogóle (nie wogle) nie podlegająca dyskusji. W każdym razie nie w gronie prawdziwych Polaków. Właśnie wtedy się okazało, ze chyba nie jestem prawdziwym Polakiem. Tym bardziej, że ten jedyny słuszny Bóg, okazał się mieć nieodparcie odstręczającą twarz ojca Tadeusza.
    Na domiar złego, mierzi mnie wszechobecność wiary(jedynej słusznej), religii i odniesień do Boga. W dzisiejszej Polsce, kwestionowanie sensowności, zasadności i legitymizmu powyższych jest już prawie warunkiem wystarczającym negatywnego certyfikatu obywatelskiego i, w rezultacie, utraty części praw publicznych. Na razie jeszcze nieformalnie. Doskonale rozumieli to kandydaci startujący w drugiej turze wyborów. Nie dali też zapomnieć gromkimi napomnieniami, w tym groźbami napiętnowania na pograniczu ekskomuniki co bardziej bojowi zwolennicy ciemnego państwa wyznaniowego z grona KK.
    Na tle tych zjawisk globalnych (bo dotyczących wszystkich obywateli tego kraju), wiara Anny w profesora Kołodkę (‚Kołotkę’ wg mentora) wydaje się niegroźną aberracją. Nawet mimo tego, że jest haniebnie (wg mentora ‚chaniebnie’) wtórny i uprawia, przede wszystkim, bezwstydną (bo niczym w zasadzie nieuzasadnioną) autoreklamę.
    Z tego powodu chętnie zaordynowałbym mu gruntowne otrzeźwienie i przebudzenie w pokrzywach.
    Nie w porzeczkach (‚pożeczkach’ wg TO) bo tam (sprawdziłem!) smacznie, słodko i przyjemnie.

  152. Monteskiusz pisze:

    2010-07-11 o godz. 18:51
    Czyli wychodzi na moje. Rozpasiona LM jest przyczyną słabej postawy gwiazd na Mundialu. Nie wnikam czy tylko jest to kwestia formy czy również „woda sodowa’ ma w tym udział. Miałem na myśli największe gwiazdy z Argentyny i Brazylii grające w najsilniejszych klubach europejskich i to często bez zmienników (w taki sposób Lozano nie zmieniając Wlazłego – siatkarza z ogromnym talentem – doprowadził do jego „zajechania poprzez intensywną eksploatację jego organizmu. Organizm tego siatkarza nie jest przystosowany do takich obciążeń jakich poddawani są inni zawodnicy nie mający takiego talentu jak MW).Dziś ten świetny siatkarz jest cieniem prawdziwego M Wlazłego, którego znam z przed 4 lat i wczesniej). Zapewne powiesz że hiszpańskie i holenderskie gwiazdy błyszczą i grają w finale. Różnica polega na tym, że nie eksploatuje się nadmiernie swoich piłkarzy, a wyciska się „ile się da piłkarzy za których płaci się horrendalne sumy. Trzeba pamiętać że Hiszpania ma Barcelonę i Real Madryt, a Holandia to kopalnia talentów prawidłowo prowadzonych od dziecka.

  153. Zbytnio uprościłem, przyczyny słabej postawy gwiazd które pamiętamy z sezonów piłkarskiej Europy to temat dość rozległy, mają na to również wpływ pieniądze ale i motywacja (notabene znany problem polskich „gwiazd”). Ma na to wpływ brak czasu na przygotowanie i zgranie zawodników często niedostępnych dla trenerów, ale i zmęczenie sezonem.
    Trudno szeroko opisać te problemy, ja uważam, że Mundial składający się dawniej z 16 zespołów (ewentualnie z 24) przy początkowych rozgrywkach LM a wcześniej PE, był dużo ciekawszą imprezą, a gwiazdy ligowe i pucharowe mocno świeciły również na Mundialu (czasem rozbłysły nowe).

  154. Ciekawe, czy jakby dodać do siebie:

    – kwoty wydane na utrzymanie ponad trzykrotnie większej od ’89 roku rzeszy urzędników,

    – to co w tym samym czasie w różnych formach przekazano KK,

    – oraz koszty udziału polskiej armii w misjach wojennych,

    – to suma jaką by to dodawanie dało odbiegałaby od przywoływanego tu długu w wysokości 80 tys.zł na osobę z niemowlętami włącznie?

  155. TJ pisze:
    2010-07-11 o godz. 20:20

    Jest:
    Mutacje genowe zachodzące w wyniku doboru naturalnego w środowiskach innych niż Afryka dokonały zmian w wyglądzie.

    Powinno być:
    Mutacje genowe utrwalone w wyniku doboru naturalnego w środowiskach innych niż Afryka dokonały zmian w wyglądzie

    Pzdr, TJ

  156. Teresa Stachurska pisze:
    2010-07-11 o godz. 22:33

    Rowniez ciekawe. Przecietny polak przez pol roku pracuje na podatki. Tak wyglada mniej rzadu ktory wiecej kosztuje.

    http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,8100022,Pozna_wolnosc_polskich_podatnikow_czyli_ile_czasu.html

  157. Kupuję tego głowonoga! Podczas kumulacji każę mu typować totolotka, a na co dzień będzie mi robił w samochodzie za GPS.

  158. Jako nie będący ekonomistą, zadam pytanie:
    -czy nie mylicie Państwo długu z KREDYTEM?
    Kredytu udziela się- jak przypuszczam- POD ZASTAW, lub a konto przyszłych dochodów…………
    Mając nieruchomość, lub dochody, mogę zawrzeć umowę kredytową.
    Police, KGHM, Bogdanka, Okęcie, mają jakąś wartość?
    To samo jest z nieruchomościami miejskimi.
    Więc, w czym problem?
    Brak wypłacalności, będzie problemem banku kredytującego- co zrobić z zastawem……….

  159. Nikt tego nie przewidział. Bodaj największym aktorem, finału okazał się łysy Webb.
    Jeszcze gorzej, że wpłynął na wynik.
    Moim zdaniem.
    No iszkoda mi Holendrów.

  160. Sedzia WEEB z Angli finał MŚ rozegral swietnie ,dla dekoracji wyprowadzono jemu na boisko 22 piłkarzy ,a na trybunach pojawiły sie nawet Głowy Koronowane lub bliskie Koronownia . Widownia zrozumiła ,że przy takiej dekoracji Wuwuzele musza ustąpic ,pod rogorem pokazania żółych a w przypadku dalszego nieposłuszeństwa nawet czerwonych .
    Brawo Anglia ! Spektakl wyjatkowy !!!
    ps.
    Wyciszylem Szpakowskiego i Lubanskiego do mamximum .
    Ciekawi mnie opinia @Kadetta o Gwiazdach ,ktore wymieniał a ktore biegaly ,kopaly kolegow inaczej ubranych -Prezentujac teatrum latami wyciwiczone ..
    Dotkliwa zemsta Anglikow na organizatoarch MS w piłce nożnej z powodu wyelimnownia Albionu ,rozciagnieta w czasie cos na okolo 120 minut.

  161. PS:
    Do momentu, kiedy stocznie, kopalnie, linie energetyczne, były własnością państwa, był to problem PAŃSTWA. Od momentu, gdy mają prywatnego właściciela, jest to problem właściciela………
    Może nas obchodzić problem stoczniowców, górników, pracowników Fiata jako LUDZI- płatników podatku. Nie musi- problem finansowy ponadnarodowych FIRM.
    Państwo jest od regulacji prawnych, w końcu za coś naszym sejmowym przedstawicielom płacimy. Za dalekowzroczność? Czy modlitwę o deszcz?
    Chyba nie do końca przyswoiliśmy sobie termin PRYWATNA WŁASNOŚĆ….
    O terminach komercjalizacja, spółdzielnia pracownicza, akcjonariusze, nie wspominając…….

  162. PS-2:
    Oscylator Bagsika był zły, przestępczy, karalny………
    Oscylator agencji ratingowych jest dobry?
    Bo na większą skalę?
    Zamiast 100 miliardów starych zł, rzucić 100 miliardów $ i już jest dobrze?
    To tylko kwestia skali?
    A przecież cały czas się to w świetle prawa odbywa……….
    Gdzie prawodawcy? Też wzięli w kieszeń, są na pensji?

  163. # Teresa Stachurska pisze: 2010-07-11 o godz. 22:33

    „Ciekawe, czy jakby dodać do siebie:
    – kwoty wydane na utrzymanie ponad trzykrotnie większej od ‘89 roku rzeszy urzędników,
    – to co w tym samym czasie w różnych formach przekazano KK,
    – oraz koszty udziału polskiej armii w misjach wojennych,
    – to suma jaką by to dodawanie dało odbiegałaby od przywoływanego tu długu w wysokości 80 tys.zł na osobę z niemowlętami włącznie?”

    Zadluzenie jest problemem tylko wtedy, gdy nie jest produktaywna inwestycja, lecz konsumpcja. Wydatki na urzednikow, czy dotacje dla Kosciolow (w duzej mierze zwrot zarabowange przez PRL), to sa inwestycje:
    1.
    ci urzednicy cos tam robia, a jesli nie robia jak trzeba, to problem przenosi sie na plaszczyzne rajonalnosci dzialania. Nieracjonalnosc jest nie tylko w urzedach, lecz istnieje wszedzie. Bez nieracjonalnosci rynkow nie byloby kryzysu finasowego i strat na swiecie bilionow Euro.
    2.
    Niezaleznie od tresci religijnej dotacje dla Kosciolow sa super inwestycja, bo, jak wykazaly badania naukowe, ludzie wierzacy mniej oszukuja, mniej klamia, mniej kradna, maja ogolnie bardziej prospoleczny i humanistyczny stosunek do spoleczenstwa, do zycia i bliznich. Ludzie niewierzacy postepuja w wiekszosci wg zasady „okazja czyni zlodzieja”, nie wierza by ktos ich za tylko im znane zlo rozliczal, problem ogranicza sie dla nich do tego, by nie zostac zlapanym.
    3.
    Tylko zakupy wojskowych smieci sa konsumpcja – tu nie wystarczy podliczyc wydatki, lecz dodac trzeba takze brak splacajacego dlugi efektu alternatywnych wydatkow na nauke, szkolnictwo, oswiate, slowem na modernizacje.

    Porownania poziomu zadluzenia krajow takich jak RFN, Wielka Brytania, Francja nie ma sensu, bo te kraje zatrudniaja w produkcji na 1000 pracownikow ok. 6 naukowcow i przeznaczaja bardzo duzy procent dochodu narodowego na nauke, czyli sa wstanie swe dlugi splacic.

    Niesplacalnosc polskich dlugow mimo na pozor bezpiecznego poziomu zadluzenia wynika z tego, ze polscy partnerzy gospodarczy oferuja coraz nowoczesniejsza produkcje i to splaca ich dlugi, natomiast Polska unowoczesnia swe wyroby zbyt wolno, by splacic o wiele mniejsze zadluzenie, niz obecnie ma.

    Jedyny ratunek to wprowadzenie kultu oszczednosci energii i srodowiska, kultu racjonalnosci w modernizowaniu kraju, 70% rocznika na studiach, dofinansowanie nauk przyrodniczych i szkol inzynieryjnych, niemiecki system wspierania eksportu, wynalazczosci i zakladania przedsiebiorstw, utrzymanie dotychczasowej lacznosci miedzy dlugoscia zycia a wiekiem emerytalnym, przeniesienie rynku pracy do internetu, pozyczki na splacanie zakupu komputerow przez bezrobotnych, centra wiedzy o UE, gospodarka oparta o wiedze. Stop zakupow broni, bo Polske obecnie obronic moga tylko naukowcy, a nie wojsko. Bron wojsko powinno dostac za 30-50 lat.

  164. @Andrzejku kochany, przecież klub FC Barcelona zatrudnia w swojej drużynie większość piłkarzy pochodzących z ich szkółki i dodatkowo zasila inne reprezentacje narodowe – patrz Messi. Nie wiem co ci wyszło z analizy składów drużyn, które poleciłem, ale z grubsza rzecz biorąc, nie wychodzi na twoje. Przecież te wszystkie gwiazdy, które miały rozstrzygnąć o mistrzostwie, były dość równomiernie rozrzucone w reprezentacjach narodowych drużyn, mających te mistrzostwa wygrać. Dzisiaj widziałeś na własne oczy co stało się z Fernando Torresem, który nie był fizycznie w stanie sprostać po odniesionej kontuzji. W dzisiejszym meczu Holendrzy mieli (według mnie) najsłabszy skład talentów, który mógłby wygrać puchar, a jednak byli najbliżej zdobycia tego trofeum.
    Najsłabszym ogniwem, już niestety minionych mistrzostw, był sposób sędziowania i to musi się zmienić, jeśli piła nożna – futbol ( nie jakiś tam amerykański soccer) ma zawojować cały świat.
    Teraz o meczu.
    Przygotowany hiszpański alkohol z Jerez, ser holenderski(?), wędlina od miejscowego śląskiego rzeźnika i mecz finału MŚ w piłce nożnej!! Co za uczta. Już po 15 minutach wiedziałem, że muszę kibicować lepszym, czyli drużynie hiszpańskiej. Chciałem mieć dogrywkę i była!! Co za mecz!!
    Pozdrawiam wszystkich kibiców!

  165. Wpis mohawk’a (07-11 o godz. 18:40) jest bodaj jedynym moim zdaniem, który wnosi ciekawe spojrzenie. Co więcej – nie zgadzam się z nim. Po pierwsze, czy to w zmaganiach politycznych z PiSem, czy w ideologicznych z KK, może być wiele uprawnionych strategii i skutecznych metod, oraz opnii jak zwyciężyć, np. w kwestii Palikota.

    Po drugie, magmowatość, czyli nie odpowiadanie rzeczywistości naszym jednoznacznie, precyzyjnie wyznaczonym wizjom i stanowiskom, jest normą, w Polsce i w każdym innym społeczeństwie/narodzie.

    Takoż i w kościele katolickim. Weźmy choćby prezydenta-elekta. Czy on jest katolikiem i członkiem kościoła? W sensie ścisłym nie jest, bo nie podporządkwał się Magisterium w sprawie in vitro. Co więcej, w Polsce wśród dziewięćdziesięciu procent deklarujących się jako katolicy, znacząc część nie jest nimi w sensie ścisłym. Dlatego ze względów ludzkich, ktoś może nazwać je motywami pragmatyzmu lub taktyki, laicyzacja będzie szła z różnych kierunków i środowisk, będzie różnie traktować skrzydła episkopoatu, albo je zupełnie ignorować. Bo sprawy nie są takie proste społecznie, ideologicznie i politycznie, np. sprawy majątkowe muszą być przedstawione w pewnym kontekście historycznym i prawnym, w sposób jasny dla szerszego ogółu, albo ograniczone prawa płodu winny być wyjasnione na gruncie moralnym, przekonująco, szczególnie wobec nachalnej wizualnej agitacji strony „pro life”. Nawet niech to będzie „austinowski perlokucyjny akt mowy, czyli taka wypowiedź, która nie tyle opisuje, ile wywołuje zmianę w świecie realnym”. Zamiast te akty mowy akademicko opisywać i demaskować po drugiej stronie konfrontacji lepiej jest nauczyć się ich i używać od czasu do czasu.

  166. TJ pisze:

    2010-07-11 o godz. 20:20

    Mamy wspolny ludzki genom z rozna ekspresja genow prowadzaca do zroznicowania rasy ludzkiej. Fenotypowo roznimy sie a te roznice powstaly w ostatnich 50 000 lat. Fenotyp to wyglad osobnika. Genotyp koduje fenotyp plus pozostala informacje.

    Moja intencja jest propagowanie tego filmu a nie spor z Panem.

    Dla mnie istotne jest czy zna Pan ten film?

    Slawomirski

  167. Piotr Kraczkowski pisze:

    2010-07-11 o godz. 19:51

    „Kosciol Katolicki rowijal nauke jako jedyny w Europie przez cale stulecia. Gdyby Pan choc troche rozumial o czym Pan pisze, to pojaby Pan, ze wiara religijna jest racjonalnoscia w jej najbardziej radykalnej postaci.”

    Oglaszam ze Pan Piotr Kraczkowski jest niebezpieczny dla siebie i otoczenia.

    Slawomirski

  168. Bobola pisze:

    2010-07-11 o godz. 19:03

    ” Byc moze ofiary naduzyc zaufania nie sa az tak niewinne jak to utrzymuja.”

    ” Pamietajmy bowiem, ze Szatan czuwa i zawsze jest gotow do podsuniecia pokus.”

    Prosze sie zdecydowac.

    Slawomirski

  169. Piotr Kraczkowski pisze: 2010-07-11 o godz. 20:33

    Anna pisze: 2010-07-11 o godz. 17:20

    Byloby mi przykro, gdyby Pani mnie zle zrozumiala – tak w ogole to uwazam, ze:
    1.
    za kazde zlo Izraela i jego zalozenie na koszt Palestynczykow odpowiada cala Europa, bo bez setek lat niedostatecznej tolerancji chrzescijanskiej wiekszosci wobec zydowskiej mniejszosci, przesladowan Zydow w Europie od Lizbony po Moskwe, ci nigdy nie wpadli by na pomysl, aby na innym kontynencie olbrzymim wlasnym kosztem zakladac swe panstwo. Zydzi polozyli olbrzymi wklad w rozwoj Europy, jej tozsamosci, tu sa od setek lat groby ich przodkow. Zalozenie Izraela oznacza, ze ci syjonistyczni Europejczycy zostali de facto wygnani z Europy.
    2.
    Kazdy byly obywatel Polski powinien od reki ponownie dostac jej obywatelstwo. Polscy Zydzi potrafia najlepiej ocenic, czy dzieci, rodziny Zydow, ktorzy opuscili Polske, sa z Polska zwiazani na tyle, by takze im dawac od reki polskie obywatelstwo, czy nie byloby to czyms sztucznym. Jesli polscy Zydzi uwazaja, ze dzieci bylych polskich Zydow tez sa zwiazani z Polska, to nalezy wydawac polskie obywatelstwo takze dzieciom.

    Blisko cztery miliony zydowskich wspolobywateli byly czescia polskiej tozsamosci i bez nich Polska nie jest Polska – gdyby ze trzy miliony Zydow przyjechaly do Polski na stale, to bylbym uradowany.
    3.
    Niezaleznie od wolnosci Zydow do zycia w dowolnym kraju UE, powinna ona poprzesuwac granice od Lizbony po Moskwe tak, by utworzyc terytorium na Izrael w Europie.
    4.
    Na Bliskim Wschodzie miliony pelnych gniewu mlodych ludzi bez perspektyw zyciowych sa zarzewiem buntow i rewolucji. Na pytanie „Kto winien?” prawdziwa odpowiedzia jest: Izraelczycy i Europa. Palestynczycy bronia sie przed inwazja syjonistycznych Zydow z europejskimi paszportami od dobrych 100 lat i ich walka nie slabnie. Predzej czy pozniej Arabowie beda dysponowac bronia atomowa – na Bliskim Wschodzie szanse Izraela sa z roku na rok coraz mniejsze i na dluzsza mete nie istnialy nigdy. Jasno widzial to sam zalozyciel Izraela, Ben Gurion, ktory powiedzial: „Why should the Arabs make peace? If I was an Arab leader, I would never make terms with Israel. That is natural: we have taken their country. Sure, God promised it to us, but what does that matter to them? Our God is not theirs. We come from Israel, it’s true, but two thousand years ago, and what is that to them? There has been anti-Semitism, the Nazis, Hitler, Auschwitz, but was that their fault? They only see one thing: we came here and stole their country. Why should they accept that?”

    Zamiast dopuszczac do tragedii i olbrzymiego marnotrawstwa srodkow na wojne powinnismy zalozyc Izrael w Europie, a Arabom pomoc w ich rozwoju by wspolnie podbijac kosmos, dokonac postepu w medycynie itp.

  170. KK dalej rozwija nauke. Po skresleniu z listy ksiag zakazanych w polowie XIX wieku dziel Kopernika, Giordana Bruna i Galileusza np, na przelomie
    XX i XXI wieku sformulowal teorie kreacjonizmu. Przy pewnym acz niebagatelnym udziale umyslow tej miary co starszy (sredni) Giertych lub Dżodż dablju Bush. A to tylko jeden z wielu przykladow kreacji KK. Na poziomie ojca Tadeusza – niemiłej, rzec by mozna odrazajacej, twarzy KK w Polsce.

  171. Wyłączyłem Szpakowskiego i mimo tego nie można było oglądać brutalnego i nudnego widowiska. 14 kartek w jednym meczu, bez bramek i widowiska to parodia sportu, który należy albo zreformować radykalnie albo zlikwidować jako formę międzynarodowych igrzysk, za kulisami których dokonuje się wielkiego przekrętu finansowego, prania pieniędzy, przekupstwa, korupcji z udziałem mafii i międzynarodowych korporacji. Biedny Zapatero.

  172. Slawomirski pisze:

    2010-07-12 o godz. 00:24
    TJ pisze:

    2010-07-11 o godz. 20:20

    „Mamy wspolny ludzki genom z rozna ekspresja genow prowadzaca do zroznicowania rasy ludzkiej. Fenotypowo roznimy sie a te roznice powstaly w ostatnich 50 000 lat. Fenotyp to wyglad osobnika. Genotyp koduje fenotyp plus pozostala informacje. ”

    Mój komentarz

    1) Różnice fenotypowe nie wytworzyły się w ciągu 50 000 lat, one są stwarzane bez przerwy, stale. Czarny kolor skóry i włosów, to nie są różnice fenotypowe.

    2) „Rasa ludzka”, to pojęcie literackie, w nauce obowiązuje pojęcie „gatunek homo sapiens”.

    3) Filmy, które Autor propaguje są z gatunku popularno-naukowych, dla entuzjastów.
    Popularyzacja praw biologii przy pomocy środków takich jak film jest niezwykle trudna, wręcz niewykonalna, przyjmowanie tego rodzaju opowieści przez większość widowni jest opaczne, a to ze względu na naturalną szybkość, wartkość przekazu i niedostatek wiedzy na poziomie takim, jaki np. obowiązuje w polskiej szkole średniej.

    Pzdr, TJ

  173. Obirek w PRZEGLĄDZIE; – Kościół jest takim państwem w państwie, księża niestety nie są święci, biskupi nie są święci, więc to wszystko obrasta mafijną strukturą. Ale nikt tego nie dotyka i dopóki się kielich goryczy nie przepełni, to tak będzie. Stojąca woda, gnijąca, aż wreszcie przyjdzie gniew ludu.” Obirek uciekł z tej mafii, ale niestety dużo wody musi jeszcze zgnić aby doczekać się gniewu ludu. Ciemnego i ogłupianego.

  174. Anna pisze: 2010-07-11 o godz. 17:20

    Polecam Pani artykul polskiego Zyda i dziennikarza Zar:

    „W odniesieniu do Polski i Polaków jadwaszemiarzom z Jerozolimy obce są idee wspaniałomyślności i pojednania wypracowane w Instytucie w stosunku do Niemców. Wizyty przedstawicieli niemieckiego rządu w Jad Wa Szem, przyklęki kolejnych kanclerzy w Namiocie Pamięci i posypywanie niemieckich głów popiołem witane są w Jerozolimie z sympatią i zrozumieniem. Natomiast niczego nie załatwiły oficjalne przeprosiny Żydów, wygłoszone w imieniu Polski i Polaków przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego podczas uroczystości w Jedwabnym.

    Wygląda na to, że jadwaszemiarzom nie tyle zależy na ewidentnej prawdzie historycznej, wykutej w kamieniu po wieczne czasy, co ważne im jest kolejne upokorzenie Polski i Polaków.”

    „W niemiecko-izraelskim interesie przeszkadzają jedynie ostatni świadkowie holokaustu dożywający swoich dni w Izraelu i obdarzeni pamięcią, którym udało się ujść z życiem z rąk hitlerowskich oprawców. Ocalonym z Zagłady nie podoba się izraelsko-niemieckie zbratanie, pełzanie na czworakach przed niemieckimi delegacjami, wychwalanie pod niebiosa niemieckich osiągnięć technologicznych, kulturalnych i sportowych, germanofilstwo izraelskich gazet i język niemiecki panoszący się bez przeszkód w telewizji.”

    **Nie interesuje pp. jadwaszemiarzy, że w przeciwieństwie do cywilizowanych krajów, m.in. Polski honorującej żydowskie ofiary zagłady statusem kombatanta, przyznającej takie i owe zniżki, szacunek, darmowe leki itd., itp., ofiarami zagłady pomiata się akurat w Izraelu, szczycącym się pamięcią narodową! Na mocy paradoksu żywym ofiarom zagłady najtrudniej się żyje w Izraelu, który dzięki zagładzie Żydów i poholokaustowemu, międzynarodowemu współczuciu uzyskał w 1948 roku zręby państwowości! Żywe ofiary Holokaustu nie korzystają w żydowskim państwie z żadnych przywilejów obywatelskich, nie maja żadnych zniżek, żadnych ułatwień życiowych. Nikt nie spieszy ku ofiarom holokaustu z pomocą psychiczną, a poważniej zwichnięci holokaustem trzymani są w Izraelu w domach wariatów, obok pana z Maroka, który zabił żonę siekierą. Żyjący z holokaustu Izrael, któremu Niemcy gnębieni wyrzutami sumienia płacą miliardowe odszkodowania, nie zdobył się nawet na dom starców dla steranych wiekiem ofiar zagłady.**

    http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_767.html

  175. Waldemar 23:42, 11.07.2010
    Ostrej gry finałowej i zaciętego pojedynku należało się spodziewać i już po 10 minutach wiadomo było, że nie będzie to z pewnością poezja w duchu J. R. Jimeneza. Holendrzy wyszli na boisko z przeświadczeniem, że nie da się wygrać meczu nie siedząc Hiszpanom mocno na karkach. Gdy górę wzięła koncepcja destrukcji i unicestwiania każdej akcji w zarodku, gra musiała tracić na płynności, przerywana nieustanną potrzebą sędziowskich interwencji. Destrukcja została Hiszpanom narzucona jako środek neutralizujący ich aktywa i na tyle zdominowała głowy zawodników, że nawet w sytuacjach sam na sam z bramkarzem nie mogli się od niej uwolnić.

    Wypada zauważyć przy tym, że Holendrzy, którzy zainicjowali taktykę zawładnięcia środkiem boiska wszystkimi dostępnymi środkami, w miarę upływu czasu grali coraz ostrzej, a Hiszpanie mogli się im tylko odwzajemniać w sposób bardziej finezyjny. Takie są sportowe reguły wojenne.

    Nie mam pewności, że znany nam i dobrze zapamiętany arbiter Webb celowo wypaczał widowisko, jakkolwiek i jemu udzieliła się wojenna atmosfera, w której wyraźnie tracił ostrość spojrzenia w gęstniejącym z kazdą minutą kurzu bitewnym i słabł w oczach, by pod koniec dogrywki popełnić błędy niezrozumiałe dla telewizyjnego kibica, jak choćby ten z niepodyktowaniem rzutu rożnego, kiedy to piłka odbiła się po rzucie wolnym od ręki! Hiszpana formującego mur i poszybowała poza linię bramkową. W chwilę potem Holendrzy stracili rozstrzygajacą bramkę.

    Z drugiej strony jednak nie mam też żadnej pewności, że np. Japończyk Yuichi Nishimura lepiej poprowadziłby wczorajsze finałowe spotkanie. Co może uczynić sędzia w podobnych okolicznościach? Może tylko wybierać pomiędzy piłką nożną i reczną. Może zaczynać mecz w nożnym składzie drużyn, a kończyć – w ręcznym (z 7 zawodnikami). Tak należało zrobić, nie czekając do końcowych fragmentów meczu, a wcześniej temperując wojownicze zapały. Wtedy spotkałby Webba zarzut, że ustawił mecz, gdyby tylko po jednej ze stron zostawił więcej wojowników, nawet będąc w zgodzie z przepisami i własnym sumieniem.

    Howard Webb, obawiając się takich zarzutów, w pewnym momencie wybrał chyba reglamentowaną pobłażliwość, a ta okazała się zgubna w skutki, inflacyjna i usprawiedliwiała coraz ostrzejsze zachowania, by w końcu zakończyć się asymetrią sędziowskich błędów. Coś, co wcześniej Holendrom uchodziło na sucho, nagle przestało być tolerowane w mniej wyrazistych przypadkach. Hiszpanom Webb oddał „sprawiedliwość” np. brakiem interwencji w stosunku do Pique i Puyola za niedozwolone zatrzymywania rozpędzonego Robbena. Gdyby Puyol zobaczył drugą żółtą kartkę w tym momencie, to Holendrzy graliby z przewagą 1 zawodnika.

    Nie wiemy, czy przez to zmieniłby się jednak wynik meczu, ale według mnie sędziowanie powinno mieć elektroniczne wsparcie. Tenis nie jest sportem mniej konserwatywnym, a od dawna z takiego wsparcia korzysta. Dochodzi dodatkowy dreszczyk emocji – kto kogo? Czy zawodnik sędziego, czy na odwrót? Nie zawsze sędzia wychodzi bez szwanku.

    Niedawno, bardziej krewka z sióstr Williams, użyła groźby karalnej w stosunku do drobniutkiej sędzi liniowej (I’ll kill you! – wrzeszczała pod jej adresem). W obawie o jej życie super-rewizorzy postanowili zakończyć spotkanie, przyznając przeciwniczce walkowera.

  176. Do tych co chca poprzec Janusza Palikota :
    http://www.ruchpoparciapalikota.pl/comment-page-24/

  177. TJ pisze:

    2010-07-12 o godz. 10:03

    Nastepny film:

    http://www.youtube.com/watch?v=YarKXlGs-eQ&feature=PlayList&p=49E704950E504E1A&playnext_from=PL&index=0&playnext=1

    W tym filmie ten sam autor/naukowiec zmienia date opuszczenia Afryki na 60 000 lat temu. Poprzedni film pochodzi z 2003 ten z 2009. Nauka sie zmienia i na tym polega jej piekno. Natomist Pan sie nie zmienia i dlatego ponownie pytam czy obejzal Pan film(teraz filmy) na temat ktorego/ktorych dyskutujemy?

    Slawomirski

  178. GenotypAFenotyp
    Slawomirski pisze:

    2010-07-12 o godz. 18:09

    „i dlatego ponownie pytam czy obejzal Pan film(teraz filmy) na temat ktorego/ktorych dyskutujemy”

    Mój komentarz

    Nie dyskutuję na temat filmu, tylko pytam Autora o zdanie w sprawie zmian fenotypowych, a mianowicie czy kolor skóry, oczu jest wynikiem oddziaływania środowiska, czy jest zdeterminowany przez geny?

    Rozumiem, że film o pochodzeniu człowieka z Afryki Autorem wstrząsnął na tyle, że postanowił podzielić się wrażeniami na blogu.
    Hipoteza o Afryce jako ojczyźnie gatunku homo sapiens zadomowiła się w nauce kilkadziesiąt lat temu. Została potwierdzona badaniami genetycznymi (datowanie mutacji) w ostatnich dziesięciu latach.
    Głoszenie tego na blogu jako rewelacji, to odgrzewanie starego kotleta.

    Wypowiedzenie zdania „Film tlumaczy rożnice fenotypowe dotyczące wspólnego genotypu” świadczy o słabej znajomości przedmiotu wykładanego w polskiej szkole średniej.
    Różnice fenotypowe nie mogą dotyczyć genotypu, bo genotyp, to genotyp -rzecz niezmienna osobniczo oraz wspólna dla gatunku w sensie osobniczej organizacji cząstki puli genowej ludzkości, co oznacza, że wszyscy posiadamy taki sam zestaw diploidalny chromosomów (22 pary autosomów i 1 parę chromosomów płci) i taki sam zestaw alleli (z wyjątkiem ludzi, dotkniętych wadami genetycznym, jak np. dodatkowy chromosom).
    Allel jest to gen jednego rodzaju, wypełniający jakąś określoną ściśle funkcję w organizmie. Allele dotyczące danej funkcji mogą być u dwojga ludzi identyczne, ale mogą się nieco różnić od siebie i alleli innych ludzi, co wprowadza pewne najczęściej drobne odmienności w wynikach ich funkcjonowania, stąd kolor skóry, oczu i włosów. I mimo, że fenotyp definiuje się w skrócie jako genotyp + wpływ środowiska, to na naturalny kolor skóry (zawartość melaniny) danego osobnika środowisko nie ma wpływu.

    Raczenie adwersarzy zamiast sensownych argumentów szyderczymi bon motami w rodzaju
    „Nauka sie zmienia i na tym polega jej piękno. Natomiast Pan sie nie zmienia”
    oraz wygłaszanie superrozumnych sentencji typu
    „Poznanie świata jest możliwe tylko przez naukę a nie religię”
    nie prowadzi do poszerzenia naszej wiedzy o ewolucji gatunku ludzkiego, a o to przecież chodzi.

    Pzdr, TJ

  179. TJ pisze:

    2010-07-12 o godz. 21:34

    ” czy kolor skóry, oczu jest wynikiem oddziaływania środowiska, czy jest zdeterminowany przez geny?”

    Kolor skory jest zdeterminowany przez geny i srodowisko.
    Kolor oczu chyba tylko przez geny?

    „Mój komentarz

    Nie dyskutuję na temat filmu”

    Dziekuje za dyskusje.

    Slawomirski

css.php