Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

19.07.2010
poniedziałek

Wiadomość o śmierci PiS…

19 lipca 2010, poniedziałek,

… jest przedwczesna – chciałoby się powiedzieć, czytając komentarz Jacka Żakowskiego w „GW” 19 lipca. Już sam tytuł, „Szkoda PiS-u”, budzi sprzeciw, ale rozumiem, że jest ironiczny. Niestety, ciąg dalszy ironiczny nie jest.

Znakomity publicysta uważa, że w tym tygodniu PiS „definitywnie przestał się liczyć w polskiej polityce. Bo przy takim natężeniu obłędu na zdobycie samodzielnej większości nigdy nie będzie miał szansy (…), nie ma też szans na żadną koalicję”. Zdaniem red. Żakowskiego, prezes Kaczyński „postawił swoją partię i siebie samego poza spektrum możliwego wyboru”, cokolwiek teraz powie, będzie już „bez znaczenia”, spektakularnie wycofał się z walki o władzę.

Chciałbym, żeby Jacek Żakowski miał rację, ale nie jestem takim optymistą. Nawet fakt, że zagorzali zwolennicy J.K. w mediach, jak Paweł Lisicki czy Igor Janke i inni, dystansują się od ostatnich wyczynów genialnego stratega PiS, nie jest dla mnie poważnym argumentem. Przecież miłośnicy prezesa (np. w nieistniejącej już gazecie „Dziennik”), pp. Krasowski, Karnowski, Zaremba, po fazie euforii, zaczęli odzyskiwać przytomność, ale tylko na chwilę.

Znaczna część wyborców szybko kupiła absurdalny język walki z układem, postkomuną, język lustracji, czystki w mediach, korporacjach prawniczych, w środowisku akademickim, w służbie zagranicznej, w służbach specjalnych. Jarosław Kaczyński sieje obłęd nie od dziś i dotychczas zbierał obfite żniwo. To, że obecnie znów się kompromituje w oczach red. Żakowskiego i innych publicystów, a nawet prof. Staniszkis – przy całym do nich szacunku – nie jest dostatecznym argumentem. Kaczyński ma wielką zdolność reinkarnacji i może jeszcze zmartwychwstać.

Świadczy o tym zarówno doświadczenie zagraniczne w naszej strefie geopolitycznej (np. Węgry), gdzie niebezpieczna, demagogiczna prawica zyskuje na władzę, jak i potężni sojusznicy w kraju (Kościół Katolicki, media publiczne). Podatność wyborców na manipulacje jest ogromna, wystarczy iskra ze szczegółów śledztwa w sprawie Smoleńska albo krzyża na Krakowskim Przedmieściu, żeby Kaczyński złapał wiatr w żagle. Nie wiadomo, jaka będzie koniunktura gospodarcza. Nie zapominajmy też o efekcie zmęczenia wyborców każdą władzą (w tym przypadku – Platformą) i bardzo nośnym haśle „zmiany”. Zmiana, zmiana ponad wszystko – to hasło, przy pomocy którego można zdobyć miliony głosów. Zwłaszcza że Platforma nie dokona cudów – jej koncepcja małych kroków i wielkiej ostrożności, choćby w sprawach obyczajowych, nie zapowiada niczego rewelacyjnego. PiS i jej spin-doktorzy to mistrzowie demagogii, będą dążyć do władzy za wszelką cenę, nawet po trupach ofiar katastrofy. Afera hazardowa, finanse kampanii Palikota, sytuacja w armii, w lotnictwie, powódź, susza, Bóg wie co – wszystko może być amunicją przeciw rządzącym, zwłaszcza
że Platforma nie jest bez winy i może tracić poparcie na rzecz lewicy.

W sumie – uważam wiadomości o śmierci PiS jako przedwczesne. To potworna choroba, której zwalczanie wymaga jeszcze wiele sił i czasu. A publicyści, którzy na nią zapadli, dystansują się lekko od prezesa, kierując się wyłącznie troską o jego i swój interes. Gdyby mieli inne powody – dawno już wysiedliby z tego tramwaju.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 226

Dodaj komentarz »
  1. Dlatego trzeba popierać posła Palikota . W końcu elektorat PiS wymiera , zaś zdystansowany i nowy – rośnie !
    Powtórzę to , co u Paradowskiej . Odpowiedż Palikota na bezprecedensowy pomysł ekshumacji resztek męża przez Gosiewską , wspieraną przez „prawdziwków ” jest tu najlepszym działaniem . Szyderstwo i celna kpina ! Od parunastu lat , nasiąkliśmy smrodem styropianowym jak mieszkańcy wilgotnej chałupy smrodem plesni . Wielu już tego nie czuje . Bo i PO to PiS light.
    Jeden Palikot dzielnie woła – ŚMIERDZIMY !!!

  2. Jestem wypełniony adoracją dla tego wpisu, aż mi czoło pęka od walenia nim w posadzkę. I do tego jeszcze redaktor gospodarz nie podaje listy grzechów Platformy, aby nikt czujnej obserwacji redaktora nie wykorzystał i do korkowców tej amunicji sobie nie włożył. A już najbardziej rozzuchwaliła mnie niejasność odnośnie powodów wysiadania z tramwaju. Tego tramwaju.

    Bo jak się adoruje, to trzeba mieć coś na boku, coś maznąć na marginesie, aby z klęczek móc powstać.

  3. Myślę, że pan prezes doszedł do słusznego wniosku, że nie uda mu sie utrzymać bardziej umiarkowanego elektoratu i ponownie skupił uwagę na ciemnogrodzie. To mu da odpowiednie poparcie do dalszego istnienia w polityce. Może też przestraszył się, że i ciemnogród od niego odejdzie zrażony polityką pojednania.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Podzielam zdanie red. Passenta – pis ma się dobrze i jak sądzę będzie się miał jeszcze lepiej. Nie zauważam żadnych oznak malejącego uwielbienia dla Prezesa ze strony pis-owskiej Polski. Mało tego – wraz z naturalnym zużywaniem się potencjału wyborczego PO na skutek sprawowania władzy poparcie dla Prezesa będzie wzrastać. No chyba, że lewica się zaktywizuje i sięgnie do źródeł. Na przykład do tego pięknego i do bólu prawdziwego wiersza w wykonaniu Mistrza. Wiersz wybija się czystym tonem z kakafonii, która nas otacza. Do dzieła lewico
    http://www.youtube.com/watch?v=SH-u_hK8OP4

  6. Aha, oczywiście musi być coś o gospodarczej koniunkturze w poważnych komentarzach blogowych. Pomijam to, że waluta złoty trzyma się nie najgorzej w tym tumulcie wokół deficytu Węgier i ich rozgrywek z Bankiem Ś., oraz ze produkcja przemysłowa wzrosła r/r powyżej wszelkich oczekiwań, ale wiele zależy od popytu u naszej najbliższej lokomotywy, czyli Niemiec. Przewidywania są dwojakie, ale w moim odczuciu nie najgorsze. Gdyby jeszcze politycy nie kupowali banków prywatnych od irlanczyków. Albo to:

    Eksperci przewidują: do 2012 roku deficyt finansów publicznych utrzyma się na poziomie bliskim 7 proc. PKB, a wtedy „możemy obniżyć rating dla Polski” – mówi S&P. Obniżenie ratingu dla Polski poza względami prestiżowymi oznaczałoby, że inwestujący w nasze obligacje zażądaliby wyższego oprocentowania. Obsługa naszego zagranicznego długu sięgająca już 35 mld zł rocznie gwałtownie by wzrosła.

    Mamy te trywialną relację (której nie mógł pojąć kadett, a z czego tak radował się absolwent) między ratingiem i kosztami obsługi długu, tyle że przedstawioną w drugą stronę skali. Dlatego uważałem, że należy Polakom zafundować jednak przyspieszone wybory, wygrać je i szybko ciąć deficyt budżetu (wydatki). Może należałoby Platformę przekonać do tej idei.

  7. zastanawia mnie jedna rzecz w mentalności zwolenników Pis; to jest mala znajomośc historii Polski i poslugiwanie się stereotypami. gdyby Mickiewicz byltak wpatrzony w przeszlośc jak nasi endecy, nigdy by nie zaistniał. cała jego tworczośc to bunt przeciw tradycji . byl autonomiczny. podejrzewam, że IPn uznal go za agenta: podpisał deklarację po procesie Filomatów i był hołubiony przez dwory rosyjskie.Jak mowi Maria Janion , fala nowomowy zalewa kraj.

  8. ” dawno już wysiedliby z tego tramwaju.”- no bo jedynym „słusznym” tramwajem, którym należy się poruszać, jest ten z maszynistą Tuskiem.

  9. Zawsze mozna liczyc na Pana Passenta, ze napisze felieton o …PiS-ie.

    Poniewaz rola IV wladzy czyli funkcja kontrolna pozostalych trzech władz, aby nie dochodziło do nadużyć i korupcji, jest pojmowana przez Pana Daniela dosyc specyficznie jako dowalanie opozycji.

    PO nie istnieje rowniez dla wiekszasci innych tzw. niezaleznych mediow.
    Od Polsatu do Superstacji gdzie kwekajacym i pouczajacym glosem madame straszeni jestesmy Kaczynskim istnieja jedynie analizy: co powiedzial Kaczynski, gdzie nie przyszedl Ziobro i co PiS robi z krzyza.

    PO tymczasem ‚modernizuje’, zalatwia 30% podwyzki nauczycielom, obniza ceny biletow dla studentow, wycofuje sie z Afganistanu, organizuje internet, unowoczesnia sluzbe zdrowia, oddaje media tworcom i w ogole EUROPA!.

    O czym tu pisac jezeli zagrazaja nam krzyze i zlowrogii PiS – przypomina zawsze po slusznej stronie, nowoczesny od ponad 50 lat ponadustrojowy lewicowiec konserwatywny – jak zwykle odwaznie walczacy piorem.

  10. Nienawiść Nieudaczników z PIS
    Zastanawiam się często dlaczego w moim kręgu znajomych, zwolennikami PIS są przeważnie nieudacznicy. Co skłania tych ludzi, często solidnie wykształconych, do lokowania swoich politycznych uczuć w tak anachronicznym ruchu narodowo-socjalistycznym.
    Zacytuję z właśnie przeczytanej książki Passenta pt „Moja gra”, kilka zdań Jerzego Kosińskiego na temat zawiści/zazdrości.

    Ameryka dobrze służy Fibakowi, a on umie z tego korzystać. Ponieważ tak wiele czynników działa na korzyść Fibaka, wobec tego będą pojawiać się głosy zawiści. Ludzie zazdroszczą tym, którym się udaje. Jago nienawidzi za to Otella. Powiada, że Otello ma w sobie „piękność dnia”, która powoduje, „że ja nienawidzę samego siebie”. Widząc cudze powodzenie boleśnie odczuwa się własne porażki, niezadowolenie z siebie przekształca się w niechęć wobec człowieka sukcesu

    To są banały, powiecie Państwo, a ja nie zaprzeczę. Ten cytat ma jednak piękny literacko fragment (wytłuściłem) a cały, ułatwia mi zrozumienie tego, co spaja środowisko PIS, co pomaga ludziom PIS odnaleźć się w społeczeństwie.
    Oni widzą jak są marni, nieudani, jak mało mają do zaproponowania – i sami się nienawidzą…

    Daniel Passent mi wybaczy, że dalej pojadę na Jego erudycji i zacytuję tym razem z „Codziennika” coś na temat nienawiści.

    Pisze Huntington (w Who Are We?):
    „Żeby się określić, niektórzy ludzie potrzebują wroga”

    Albo zdanie z listu Einsteina do Freuda w 1933 roku
    „Człowiek ma w sobie pragnienie nienawiści i zniszczenia”

    Dalej z notatek K. Brandysa pisanych pod koniec życia, w Paryżu 1999.
    „Nienawiść granicząca z wścieklizną, jaką w Polsce środowiska skrajnej prawicy zniesławiają ludzi odmiennie myślących, ma wszelkie cechy rasizmu politycznego”.

    Tegoż Brandysa o dziennikarzach:
    „Niektórzy dziennikarze zachowują się tak, jakby wyręczali policję. Wywiady z różnymi osobami bywają podobne do przesłuchań w śledztwie”.

    Spójrzmy zatem na niektóre wydarzenia od strony natury ludzkiej, może nawet grzechu pierworodnego. Pewnie tacy jesteśmy w polityce, jacy jesteśmy w życiu…

    Dlaczego w Polsce, rokrocznie, taki bezlik kandydatów startuje na psychologię?

  11. ‚PiS i jej spin-doktorzy to mistrzowie demagogii, będą dążyć do władzy za wszelką cenę, nawet po trupach ofiar katastrofy.’
    – pisze Pan Passent.

    Pytam czy chodzi mu o trupy, ktorych miejsca przy wladzy blyskawicznie i skrzetnie wypelnilo swoimi ludzmi PO?

  12. gdyby Jacek Zakowski mial racje, to Jaroslaw Kaczynski od co najmniej 15 lat bylby kierownikiem punktu skupu rzepaku. Pan Jacek jakby zapomnial, ze do niedawna 3/4 Polakow uwazalo Lecha Kaczynskiego za kiepskiego prezydenta – a po 10 kwitnia prawie tyle samo uwaza ze byl dobrym. Czy w takim kraju mozna byc prorokiem?. Pan Jacek nie bierze pod uwage mozliwosci wiosennych podtopien na Podhalu AD.2011, oraz plagi stonki ziemniaczanej, zwlaszcza na tzw.Scianie Wschodniej – a na Rzeszowszczyznie plagi wesz na przyklad. Pan Daniel jest lepszym realista, niestety.

  13. ‚Świadczy o tym zarówno doświadczenie zagraniczne w naszej strefie geopolitycznej (np. Węgry), gdzie niebezpieczna, demagogiczna prawica zyskuje na władzę,’

    Pisze Pan Passent zatroskany losem Wegrow, ktorzy odrzucili bezsensowna, obludna i nieefektywna lewice, ktora doprowadzila Wegry na skraj przepasci.. wszystko lepsze dla Pana Daniela od krzyza – symbolu niebezpieczenstwa i demagogii, ktorej nie uswiadczysz pom lewej stronie.

    Z drugiej strony dziwi ta niechec pragmatycznego przeciez ‚lewicowego’ publicysty dla prawicy.
    Gdzie bedzie Panu tak dobrze jak nie w kraju rzadzanym przez prawice -naturalnego straznika porzadku i przywilejow establishmentu – przynajmniej nie zabraknie Panu kawioru, ktory jak wiemy jest przysmakiem kazdego lewicowca z wyzszych sfer…tylko prawica zapewni Panu zdrowy dystans od nieumytego proletariatu.

  14. Sorry Winetou, jak mawiali starożytni Rosjanie.
    Jeżeli Tusk się nie pojawi, nie odbije publicznych mediów i nie ruszy natychmiast z kamapnią obywatelską, to kościół katolicki panoszyć się będzie coraz bardziej pod łaskawym partonatem Bronisława (moechte gerne) hrapiego* Komorowskiego (* od chrapania).
    Zachowanie J. Kaczyńskiego jest typowe dla rozwydrzonego nastolatka: zawsze pokrzywdzony, kopie tolerancyjnych i walczy przeciwko. Oczywiście wszystko w cieniu krzyża i przy pomocy chwytów znacznie poniżej pasa.
    Powoli zaczynam rozumieć, dlaczego Polska była rozbierana przez sąsiadów. Wygląda na to, że było to jedyne wyjście. Ale dziś brak chętnych i sami musimy pchać te taczki. Jak Boga kocham czyli jak bonie dydy.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  15. Kaczyński przypomina Gołotę – niekwestionowany talent, duże umięjetności, uparta wspinaczka na szczyt i… kilka pod rząd przegranych na własną prośbę, po których aż jęk się wyrywa z gardeł obserwatorów.
    Gołota jest emerytem, Kaczyński zdaje się że kończy niedługo 62 lata. Pierwszy na pewno jest ‚na wylocie’, a drugi?

    Jak jest z tym końcem PiS-u i prezesa, który mógłby bez cienia przesady powtórzyć – PiS to ja? Może i jakieś mgliste widmo końca krąży, ale bez przesady, polityka widziała galwanizacje i zmartwychwstania po o wiele większych upadkach i zgonach. I chyba rzeczywiście najwięcej zależy teraz nie od PiS-u tylko od jego przeciwników – czy dadzą prezesowi szansę swoimi błędami, zaniechaniami a może i lekceważeniem. Bo w wykorzystywaniu takich ochłapów J.K. jest mistrzem. Problem w tym, że kiedy już dociera na szczyt robi dokładnie to co Gołota – wali poniżej pasa albo odwija inne głupstwo wprawiające publikę zarazem w podziw i zgrzytanie zębami.

    I jak tu cokolwiek przewidywać z takim zawodnikiem? A może nie będzie końca, tylko trwająca jeszcze przez lata telenowela z coraz to nowymi upadkami i odrodzeniami partii i prezesa? Tak, to chyba najbardziej prawdopodobny wariant. Wygląda na to, że wieści o śmierci PiS-u rzeczywiście były przesadzone, a my możemy spać spokojnie – rozrywkę i emocje mamy zapewnione jeszcze przez dłuższy czas, a to przecież lubimy najbardziej, prawda?

    Pozdrawiam

  16. Daniel Passent
    Siła Jarosława Kaczyńskiego polega między innymi na zdumiewającym „zaczadzeniu” Kaczyńskim nawet poważnych mediów. To jest pewnie ta charyzma, której poświęciliśmy wiele miejsca na blogach. No bo co innego, pytam? Mówi JK co mu ślina na język, kłamie jak najęty a dziennikarze bredzą, że „wielki strateg”, „mąż stanu”, „pan premier” („prezes” to obraza a „pan” to właściwie zbrodnia, potwarz)

    Pisze Pan o „wielkiej zdolności reinkarnacji” JK a przecież on się reinkarnował, bo miał Lecha, swoją cieplejszą odmianę. Premier Buzek chciał się wesprzeć prawicowo, jego rząd był w kiepskim stanie, więc wziął Lecha na szeryfa. Późniejsze wygranie w Warszawie Lecha z Olechowskim, który w kampanii mówił, że rozpędzi stadion, to nie był wielki sukces.
    Konsekwencje afery Rywina (upadek SLD) po rozpadzie AWS to zbieg korzystnych dla JK wydarzeń politycznych. Mieli bracia szczęście.
    Potem lenistwo kampanijne Tuska w 2005 roku, afera Jaruckiej, nie wynikały ze strategii JK, to spadło mu out of the blue!
    Znów fart, pełnia władzy. Własne media publiczne, IPN, CBA, prokuratura pod Ziobrą – co jeszcze można od losu dostać?

    Ostatnio cztery razy przegrał więc robi znów groźną minę, aby zatrzymać klan PC przy sobie. Pewne 25% daje kilkudziesięciu kolegom następne 4 lata łatwego chleba podatników, można spłacać kredyty, jest w dechę, można mendzić, robić nabożne miny, gadać macierewiczówki u Rydzyka, ale do władzy droga zamknięta…

    Lepiej pewne 25% dla najbliższych, niż ryzyko rozmycia się w PO – to jest wg mnie główna idea JK do wyborów.
    Współczuję pp Kluzik-Rostkowskiej i Poncyliuszowi. Także grupie młodych-zdolnych.
    PS
    O rany, ale późno!

  17. Szanowny Gospodarzu.

    Chciałbym. aby nie miał Pan racji. Bardzo.
    Niestety, red. Żakowski pisząc swój tekst popełnił grzech chciejstwa. Gdyby wyborcy PiS wykazywali cechy elektoratu PO, to rzeczywiście postępowanie JK byłoby swoistym gwoździem do trumny. Ale tak nie jest, bowiem – jak to już ktoś zauważyl – PiS nie ma elektoratu, ma wyznawców. A to niesie za sobą konkretne konsekwencje. Przede wszystkim brak tej odrobiny krytycyzmu, niezbędnej do obiektywnego osądu przedmiotu wiary.
    Z drugiej strony nieporadność PO wobec retoryki używanej przez PiS… Obawiam się, że w dłuższej perspektywie, PO czeka podobny los jak UW. Oni również nie potrafili poradzić sobie z demagogią przeciwników, tym swoistym politycznym „językiem miłości inaczej”. Bo tak naprawdę nie ma na to poprawniej politycznie metody.
    Stąd obecność w orbicie JK osób (polityków, publicystów), których rzeczywiste poglądy mogą znacznie odbiegać od oficjalnej linii PiS. Oni wiedzą, że to się w dalszym ciągu opłaca bo PO – za wyjątkiem może mocno przeginającego posła Palikota i traktowanego przez część opinii z przymrużeniem oka posła Niesiołowskiego – jest partią ludzi pragnących uchodzić za dżentelmenów, dla których zejście w dyskursie politycznym poniżej pewnego poziomu jest niedopuszczalne.
    Szkoda.

  18. „Znaczna część wyborców szybko kupiła absurdalny język walki z układem, postkomuną, język lustracji…”

    Absurdalny jest jezyk Passenta.

    P.S.
    Redaktor Passent jedzie w tym trawmaju na gape od 1989 roku.
    Nie wie ze jego bilet wydany przez TPPR stracil waznosc.

    Slawomirski

  19. Pytanie

    Dlaczego zwolennicy redaktora Passenta na tym blogu sa wulgarni i agresywni?

    Slawomirski

  20. znane mi powody głosowania na JK w ostatnich wyborach:
    – Platforma doprowadziła naszą firmę do bankructwa (PLL LOT)\
    – spośród 2 kandydatów JK jest bardziej lewicowy
    – ten ideowy człowiek naprawdę się zmienił
    reszta argumentów dobrze znana: monopol władzy bla bla bla, nie ma różnicy między PO a PIS bla bla bla, niech się prawica wykrwawi (to akurat jest mi raczej bliskie:) bla bla bla
    takich ludzi ciągle jest masa
    z pozoru inteligentni, aż tu nagle osobliwy zaciach myślowy i masz…! JK + PIS naszymi wybrańcami.
    dlatego popierajmy Palikota
    on jeden nie boi się mówić to, co myśli, wyrażając przy tym nasze stanowisko, bo nas raczej nikt nie wysłucha

  21. mówiąc „nas” mam na myśli:
    przeciwników zawłaszczania przez kościół kat. naszego państwa
    przeciwników utrzymywania tzw. krzyża przed Pałacem Prezydenckim
    przeciwników poglądu, że katastrofa smoleńska dotyczy wyłącznie Lecha K. i PIS-u

  22. Drogi Dziadku Ignacy – I w tym nie ma nic nadzwyczajnego, że przed 10 kwietnia 3/4 Polaków uważało L.Kaczyńskiego za złego prezydenta, a po śmierci jest inaczej. Zważ jedno, że i po śmierci o zmarłych nie powinno mówić się źle, więc obecnie 3/4 Polaków głosi jedno, że L.Kaczyński był dobrym człowiekiem, a to robi dużą różnicę. Bo faktycznie prezydent Kaczyński był dobrym człowiekiem, ale prezydentem był złym. Nadawał się na stanowisko administracyjne, spokojne, gdzie pracowałby od 8,00 do 16,00 i do domku, do wnucząt. L.Kaczyński nie nadawał się na reprezentanta Polski, nie potrafił tego robić, nie miał za grosz zdolności dyplomatycznych, a charakter dobrego dziadunia nie pozwalał mu na oparcie się manipulacjom. Co cwaniszy pisowski sztabowiec bezwzględnie wykorzystywał to do własnych interesów partyjno-życiowych.

  23. C.d.n. w następnym odcinku „Buta Ziobry i buciory Zaremby”

    W kolejnych odcinkach:
    Ramy 4RP czyli Rymy Rymkiewicza
    Krzyżem po krzyżach
    PiS i Wały Jagiellońskie
    Nieudany PO-łów Palikota
    Węgierska prawica i polska lewica
    Wracam do TV Polskiej
    „Trójka” na piątkę
    Rysy na Giewoncie
    Stare szaty brata króla
    Od wolty do rewolty
    PIS-k na zakręcie
    Teraz kolej na PKP
    Niemcy coraz lepsi

    Od wolty do rewolty
    Węgierski październik?
    Noc listopadowa 2011
    Kto Polak, do broni!

  24. Zaraz, jak to było ?

    „Oświadczam, że informacje o mojej śmierci są mocno przesadzone”.

    Tak mógłby odpowiedzieć Prezes red. Żakowskiemu w imieniu PiS-u.

    Niestety, jeszcze za wcześnie, jeszcze się nie spieszmy z takimi ocenami jak ta omawiana. Być może red. Żakowski zaklina przyszłość, ale to jest raczej akt szamański, a nie dziennikarski. Pisowski orzełek szybuje w górę na wstępującym cugu smoleńskim. Co nie znaczy, że ten stan wznoszenia będzie trwać wiecznie, zwłaszcza znając szczęście do latania, jakie mają bracia Kaczyńscy. Grawitacja to wredna rzecz, jednak PiS na razie szybuje.

    Pozdrawiam

  25. Olka, na Boga, coś ci się pomerdało.
    Tramwajami kierują motorniczowie …

  26. W poniedziałek z rana zatelefonowałem do Dede.

    Powinienem mu podziekować choćby za wyżerkę, pomyślałem, poradzę mu aby założył knajpę z tradycyjnym jadłem przy głównym gościńcu, zaplanowałem sobie temat na wszelki wypadek. Odebrał, poznał mnie po pierwszym słowie i z miejsca przejął inicjatywę, Twój faworyt wygrał, zagadnął mnie z mety, żeby nie powiedzieć – zażył. Nie stracił nic z refleksu, faworytka klacz wygrała Derby, druga też przyszła klacz, szukałem imion w pamięci, a jakby nic, że Austarlijczyk nie trafił nic tamtej niedzieli, co mnie przyznaję nieco ucieszyło. Temat szybko się wyczerpał, więc Dede znowu mnie piłuje, ale jednak Twój faworyt wygrał, co prawda w ostatnich minutach. No, odsapnąłem, choć nadal nie byłem pewien, czy nie siedział całą noc wyborczą przy telewizorze i nie łudził się. Faktycznie Hiszpanie wygrali ledwo ledwo, wszak mówiłem mu, że moim faworytem są Holendrzy, ale kto wie, kto pamięta jak te nasze rozważania i przewidywania biegły, wszak było to przed ćwierćfinałami. W rezerwie trzymałem jeszcze Tour de France, na ewentualność kolejnej zgadywanki, kto był moim faworytem i wygrał.

    Ale jakimś cudem nie doszło do rozmowy o kolarstwie, co nie byloby złe, bo Dede na pewno wspomniałby, jak ścigaliśmy się po Wale Miedzeszyńskim. Oj, nie jest to ten sam Wał co kiedyś. Przegadaliśmy kilka tematów, zapytał jak się wiedzie mojej córce w NYC, wersal sie robi, pomyślałem i powiedziałem mu, że doskonale udał się jej ostatni club event, tzn. prezentacja kompozycji filmowych w Le Poisson Rouge, ale że potrzebuje impresaria, czy on by się nie podjął. Podjął by się, a jakże, gdyby lepiej znał się na ekonomii, przyznał Dede. No wiesz, wystarczyło chyba, że zdałem za ciebie egzamin z programowania, na ekonomię już nie starczyło mi czasu, powiedziałem, a on przyznał mi rację, i już byłem gotów sam zahaczyć o politykę, wyjaśnić mu spokojnie dlaczego jestem za towarzyszem Tuskiem, przeanalizować drogę życiową Dede krok po kroku, błąd po błędzie, oczywiście nie użyłbym słowa „nieudacznik”, raczej „brak szczęścia i rozumu”, potem sprawdziłbym skąd dowiedział się o pięciu domach Tuska, zbadałbym źródło ze wszystkich stron, wszak są deklaracje majątkowe polityków do sprawdzenia, więc nie byłoby problemu z wyjaśnieniem, że jest to większe i bardziej bezczelne kłamstwo niż z dziadkiem z Wehrmachtu, skąd Dede wziął to? potem sprawdziłbym wszystkie jego opowieści o płatnościach za leczenie i badania, czy aby nie fabrykuje i te fabrykacje nie osiadają mu w pamięci jako sprawdzone fakty; i jeszcze parę miałem pomysłów. Ale spojrzałem na zegarek, było już dobrze po ósmej, o dziewiątej miałem ważne zebranie w pracy, nie mogłem się spóźnić, a wiadomo jak jeździ się po mieście w lecie, jakiś nowy remont ulicy, w całkiem dobrym stanie nota bene, jakiś objazd, korek zatrzymać cię może na długo. Więc się rozstaliśmy. To kiedy znów zadzwonisz? zapytał Dede. Lada dzień. No to trzymam, i tak się rozłączyliśmy. Jak widzicie państwo, nie daję za wygraną.

  27. Słuszne słowa Panie Danielu. Ale być może p. Żakowskiemu chodziło o sens ogólny – czyli stopniowe tracenie zwolenników (co z przykrością trzeba przypisać wymieraniu słuchaczy Radia Maryja i innych ultraprawicowych mediów – w końcu ci ludzie, nasi rodacy, nie mieli w zasadzie szansy poznania świata zewnętrznego, jak my obecnie – i stąd w poczciwych skądinąd umysłach zalęgła się tzw. choroba Rydzyka spotęgowana latami indoktrynacji – wpierw tzw. komunistycznej, potem, wprost przeciwnie i nie w zgodzie z faktami – solidarnościowej).
    Czy nie ma Pan wrażenia, że J. Kaczyński żałuje i stara się odwrócić Wisłę kijem, że w 1989/90 roku nie doszło do rozlewu krwi ? Jak to tak ? Normalne, pokojowe porozumienie między Polakami ? Bez krwi i ofiar ? Toć to nijak nie wpisuje się w politykę PiS. Komu w takim razie stawiać pomniki ? Ile nie powstanie muzeów ? Jak tak można ? Ten kto wpaja Polakom ideę pokojowego załatwiania spraw – nawet najwyższej wagi – ten zdrajca ! Pokojowe załtatwianie sporów jest ‚niepolskie’ ! Wara każdemu, kto się waży spolegliwie coś rozsądzać i się układać !
    P.S. Z przyjemnościa powitałem pański artykuł o Jarosławie Iwaszkiewiczu w „Tygodniku”. Proszę o więcej.

  28. olka (07-19 o godz. 22:13)

    Stara to prawda, że z tramwaju trzeba kiedyś wysiąść i nie ma znaczenia, kto jest motorniczym:
    http://www.youtube.com/watch?v=v1i-vzsohLM

  29. Widocznie już zawsze musi być ktoś w rodzaju Falicza, kompletnie od czapy (krzyż, kawior?) i, excuse le mot, upierdliwy niemożliwie.

  30. Jest metoda na zgode. Pani Staniszkis wychodzi za maz za pana Kaczynskiego i adoptuja Palikota jako dziecko nieslubne. Wtedy wszystkie strony sporu sa usatysfakcjonowane. Banki pozostaja w rekach Zydow i o to chodzi obu stronom pozornego konfliktu.

  31. A wy tow. Passent dalej w tym samym tramwaju?

  32. Doszedłem do wniosku, że o wielbicielach Palikota należy pisać jego językiem, gdyż tylko wtedy ich uwielbienie będzie mogło nieustannie kwitnąć i systematycznie się powiększać. Oto mała próbka na początek:

    W trakcie lektury komentarzy do wpisów Gospodarza bloga „En passant”, można odnieść wrażenie, że nie musi on pamiętać o uzupełnianiu zapasu papieru toaletowego, gdyż nawet w razie jego wyczerpania (zapasu – nie Gospodarza), wielbiący Palikota blogowicze Jacobsky, Kartka z podróży, ANCA_NELA, telegraphic observer, stasieku i absolwent (przepraszam, jeśli kogoś pominąłem) zawsze wyliżą Gospodarzami wiadome miejsce do ostatniej grudki, a blogowicze Slawomirski i ET nie omieszkają jeszcze je przetrzeć papierem ściernym, aby wiedział, że na pieszczoty to trzeba sobie zasłużyć.

    Zdaję sobię sprawę, że nie zabrzmiało to tak wyraziście, jak u Palikota, bo kudy mi do niego, ale jak na debiutanta chyba jednak nieźle. Mam nadzieję, że wyżej wymienieni wielbiciele dumy lubelszczyzny, docenią moje dobre chęci, a na głosy oburzenia przeciwników boskiego Janusza – i odtąd niestety również mojej osoby – jak zwykle zareagują śmiechem i wymownym pukaniem się w czoło.

  33. Panie FALICZ, krzyz nikomu nie zgraza tak jak swastyka czy sierp i mlot. Znaki te sa obojetne. Zagrozeniem sa roznej masci fanatycy, tacy jak chocby Pan – o ile oczywiscie maja pod reka sztucer, maczete lub tylko kij bejsbolowy – no i niedlaczne dobre o sobie mniemanie.

  34. Zasada uprawiania polityki w/g PIS. W Faktach po faktach(19.07.2010) pan Ziobro powiedział odnośnie zachowania pana posła Kalisza: „Prawnik musi liczyć się ze słowami, polityk może mówić co mu ślina na język przyniesie, bo taka jest polityka”. Proszę zwrócić uwagę jak to pięknie koresponduje z ” ciemny lud wszystko kupi”to inny klasyk PIS pan Kurski. Moim zdaniem to wiele wyjaśnia w sprawie ostatnich szaleństw mistrza prezesa i jego uczniów. Cynizm w wykonaniu prymitywnych oszustów, ot co!!
    Niestety bliżej mi do opinii pana Daniela niż pana Żakowskiego

  35. Piotr Kraczkowski pisze: 2010-07-19 o godz. 22:21 (poprzednia strona )
    ============================
    >>>bez goloslownego zarzucania mi, ze lacze Smolensk z kosmitami. >>>
    >>> – nie pisalem o kosmitach w kontekscie Smolenska. >>>

    No, rzeczywiscie; nie mam wyboru. Tu przyznaje Panu racje. Nie pisal Pan o kosmitach;
    Pisal Pan o zamachu i konspiracji, tak jak inni ws. Holta pisali o chinskiej lodzi podwodnej.
    Odrzucajac z niesmakiem i pogarda ( w obu wypadkach ) o wiele bardziej prawdopodobne przyczyny.

    Myslalem, ze ironia jest wystarczajaco czytelna; pomylilem sie i za te pomylke przepraszam.

    Do reszty sie nie odniose ( choc palce swiezbia… ), bo szkoda czasu.
    Pozdrowienia od Nas dla Was.
    Georges53.

  36. Celne uwagi
    Niestety Polacy fascynują się Bolesną tajemnicą katastrofy smoleńskiej

  37. Pani Danko!! Nie rozumiem skąd w Pani opinii Banki i Żydzi, pewqnie to jakaś Pani fobia, moze antysemityzm?
    Bardzo mi się podoba idea związku małżenskiego Pani Staniszkis z JK, daj Boże jak najprędziej to wiele rozwiąże, co do adopcji Palikota nie zgadzam się kategorycznie, bowiem Kaczyński sam wymaga pracy wybitnych pedagogów. Pan Poseł Palikot powinien udzielić przyszłym małżonkom nauk przedślubnych, potem nad Kaczyńskim pracowała by jego małżonka Pani profesor Staniszkis bądż co bądź dośiadczony pedagog. To jest bardzo dobra koncepcja, z całą pewnością tak rozwiążemy nasze obecne problemy i nareszcie będziemy mogli zająć się Polską, bo przecież Ona Jest najważniejsza.

  38. pojawil sie Jurek Cedro, mysliciel i esteta.Troche takze erotoman-amator gdyz wspomina o lizaniu i o „ostatniej grudce”. Jednym slowem prawica jak cholera.

  39. Tak, tak, glupota Polakow jest bezmierna, skoro mozna potakiwac glowa na to, co powiadaja ludzie PiSu z JK na czele. W koncu az 46 proc. wyborcow moze te glupoty poprzec.

  40. Absolutnie się z Panem zgadzam. Trochę jednak przesady jest w tym, że JK & his boy’s to „mistrzowie demagogii”. To demagogia „od siekiery”, ale oczywiście adekwatna do tępych głów. Przepraszam Pana za jeden z moich poprzednich komentarzy – był nadmiernie prywatny. Pozdrawiam.

  41. Warto także zwrócić uwagę na hipotezę Profesora Łagowskiego o tzw „partii kremlowskiej” w Polsce, która sprowadza się do istnienia dwu partii w jednej o nazwie POPiS. Pisze o tym w nowym PRZEGLĄDZIE, tam gdzie ciekawą recenzje o Iwaszkiewiczu zamieścił Redaktor Passent. Obawiam się, że na jej druk nie uzyskał zgody POlityki. Jak widać oprócz wspólnoty korzeni, te dwie frakcje praktycznie różnią się niewiele. Dla elektoratu jest to wszystko jedno, która z nich wygra i kto będzie rządził. W sytuacji decydującego wpływu kościoła na wynik wyborów, najbliższe wybory wygra frakcja przykościelna i bardziej sfanatyzowana czyli PiS. Frakcja ta posiada zdecydowanego przywódcę, chwytliwy program i oddanych rozpoznawalnych agitatorów. Wiele w tym wszystkim zależy od rozwoju SLD i Napieralskiego. Na razie idzie mu dobrze. Wcześniej jednakże musi się otrząsnąć od tzw lewicowców neoliberalnych poczynając od Kwaśniewskiego, Cimoszewicza, Borowskiego i wielu innych.

  42. Optymizm Jacka Zakowskiego jest budujacy i chwala mu za to. Bo wierzy on wciaz w potege Rozumu.
    Let us reserve judgment. Przeciez w koncu nawet Zwiazek Radziecki szlag trafil. 🙂 🙂 🙂

  43. # telegraphic observer pisze: 2010-07-19 o godz. 21:52

    **A już najbardziej rozzuchwaliła mnie niejasność odnośnie powodów wysiadania z tramwaju. Tego tramwaju.**

    Pan Passent juz sie zorientowal, ze jeszcze pare moich wpisow, a nawet The Mentor bedzie za PiS-em i dlatego … 🙂

  44. Przedwczesne wyrazy wspolczucia.
    PIS i KK maja sie dobrze i maja nadzieje ze gorzej nie bedzie.
    Zacznijmy od DRUGIEGO.
    Ze zdumieniem przeczytalem ze w sprawie krzyza KOSCIOL WARSZAWSKI wyrazi swe zdanie PO zakonczeniu rozmow Rzad , Harcerze i Kuria Biskupia.Tak wyrazil sie rzecznik.
    Ot madrosc prawdziwa. Podrzucic smierdzacy kartofel i wolac zrobcie z tym porzadek.
    A co do PIS i jego GURU to przeciez wszyscy powinni znac slowo reinkarnacja, po dawnemu byloby to zmartwychwstanie.
    Do pelni wladzy prezydenckiej // bez dzielenia sie nia z kimkolwiek// zabraklo tej ;partii;marnych 5 %.
    To zazwyczaj w rankingach okreslane jest jako dopuszczalny blad statystyczny.
    Wiec mozna przypuscic ze jedynie za sprawa bledu statystycznego nie rzadzi sredniej wielkosci panstwem nad Wisla jakis pomyleniec w towarzystwie szemranego towarzystwa.
    Wracajac do reinkarnacji to musze stwierdzic ze nie lubie horrorow, dlaczego? no bo czy znal ktos sympatycznego ZOMBIE ? czyms on sie jednak roznil od chociazby ET.
    Wiec wole Gremliny ogladac w TV .pisowska jedynka lecaca na powtorkach o potworkach na pewno przypomni te jakze mile poczatkowo stworzonka ku nauce ciemnej masy.
    Pozdrowienia dla krasnoludkow choc nosili czerwone czapeczki , pewnie to tez byly klony Rakowskiego.

  45. Wczoraj słuchałem „pojedynku” Migalskiego z Halickim w rozmowie bardzo politycznej na TVN24.
    Migalski spokojny, logiczny i rzeczowy
    Halicki chamsko przerywający, niespójny,insynuujący i zadufany.
    To TEŻ są twarze PiS-u i PO.

    Mistyfikowanie konfliktu politycznego – normalnego i zdrowego w każdym demokratycznym kraju, sprowadzanie go do obelg i oczywistego chamstwa tak obecnego na tym blogu to zasługa również Pana Passenta.

    To nie przypadek, że te kubły pomyj leja się na „kulturalnym” blogu felietonisty z aspiracjami do „wyższej”kultury (i lewicowości ?..).

    Zamiast grania na emocjach spodziewał bym się np. analizy jak powiedzmy niespotykana w historii (kilkadziesiąt tysięcy i w zastraszającym tempie rośnie) ilość emerytur zajętych wyrokami komorniczymi wpłynie na sympatie polityczne.

    Czy obiektywnie zbliżająca się druga fala kryzysu w sposób NATURALNY nie wzniesie notowań PiS-u jako partii „opiekuńczej” i etatystycznej.

    Brak wrażliwości społecznej i obojętność na losy najsłabszych nie jest ideologiczną koniecznością partii „liberalnej” i pseudo-modernizacyjnej – to polityczna głupota, która może odsunąć PO od władzy.

    Zastępcze bicie piany zmuszać ma do omijania szerokim łukiem rzeczywistych problemów społecznych – to jest ta fałszywa i szkodliwa
    ]”lewicowość” reprezentowana przez np. Pana Passenta.
    Jego zaangażowanie po stronie konserwatywnej i liberalnej partii „nijakiej” jest co najmniej zastanawiające w obliczu deklarowanych wartości.
    Jest to powierzchownie traktowany pragmatyzm, który zmusza do conajmniej zastanowienia jakie są prawdziwe motywy PiS-owskiej anty-hagiografii.

  46. Dla poparcia mojej tezy o nadreprezentacji chamstwa lgnącego do Gospodarza zacytuje parę wpisów bezpośrednio pojawiających się na tym blogu obok przymilających się pochwal dla geniuszu autora felietonu:

    „rzadzi sredniej wielkosci panstwem nad Wisla jakis pomyleniec w towarzystwie szemranego towarzystwa.”…

    „To demagogia “od siekiery”, ale oczywiście adekwatna do tępych głów….”
    „glupota Polakow jest bezmierna,…”

    ” erotoman-amator gdyz wspomina o lizaniu i o “ostatniej grudce”. Jednym slowem prawica jak cholera….”

    ” Cynizm w wykonaniu prymitywnych oszustów, ot co!!…”

    ” Zagrozeniem sa roznej masci fanatycy, tacy jak chocby Pan (Falicz) – o ile oczywiscie maja pod reka sztucer, maczete lub tylko kij bejsbolowy…”

    „Banki pozostaja w rekach Zydow i o to chodzi obu stronom pozornego konfliktu….”

    „nasiąkliśmy smrodem styropianowym jak mieszkańcy wilgotnej chałupy smrodem plesni ….”

    „ponownie skupił uwagę na ciemnogrodzie…”

    ” Oni widzą jak są marni, nieudani, jak mało mają do zaproponowania – i sami się nienawidzą…” (o zwolennikach PiS-u)

    „Widocznie już zawsze musi być ktoś w rodzaju Falicza, kompletnie od czapy (krzyż, kawior?) i, excuse le mot, upierdliwy niemożliwie…” (Upierdliwy bo nie klaszcze?…)

    A więcej jeszcze będzie…gratuluje poziomu dyskusji i argumentów.
    Smród, chamy, ciemnota, prymitywni oszuści z kijami bejsbolowymi, pomyleńce wylizujący…
    A ja słucham Migalskiego, Kowala, Staniszkis- widzę i słyszę coś zupełnie innego i myślę, że te „argumenty” świadczą najlepiej o tych, którzy je wygłaszają po sztandarem Gospodarza.
    Co za obciach być w takim towarzystwie…

  47. Jasny Gwint, Wodnik53,

    mam „Idee i ludzie” prof. Walickiego, właśnie listonosz przyniósł. Sorzystałam z oferty – http://atylla.pl/item.php?id=129239 . Ucieszyłam się, bo w pobliżu kupić jej nie mogłam.

  48. DO
    zezem pisze:

    2010-07-19 o godz. 18:57
    Henryk Marek Broder… M=Marek
    MRR tez jest naszym rodakiem. Do polskosci czy zydostwa nie trzeba sie przyznawac. Postrzeganie swiata w sensie winy (przyznawania sie) jest niedorzecznoscia sama w sobie.
    ET

  49. # jotbe_x pisze:
    2010-07-20 o godz. 02:42

    Widocznie już zawsze musi być ktoś w rodzaju Falicza, kompletnie od czapy (krzyż, kawior?) i, excuse le mot, upierdliwy niemożliwie.

    Pozwolę sobie zauważyć,że nie tylko on. Jest jeszcze paru innych snujących
    długie opowieści… Fanom języków obcych ,tu: angielskiego – I’m sleeping.
    Pozdrawiam

  50. Co ten PiS i Kaczyński tak się czepia wspaniałego śledztwa prowadzonego przez nowoczesną i na nowo-otwartą Rosję Putina…

    To szkodzi polskim interesom pisze Pan Passent –
    Tak nie robi prawdziwy mąż stanu … a co robi prawdziwy ?
    NIC i to się nazywa mąż stanu post-polityczny….

    „Historia Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego badającego okoliczności katastrofy w Smoleńsku to pasmo afer i skandali korupcyjnych.

    Od katastrofy smoleńskiej minęły ponad trzy miesiące. Śledztwo w tej sprawie wciąż budzi ogromne emocje. Stało się osią politycznego sporu w Polsce, a my zostaliśmy domorosłymi ekspertami od techniki pilotażu, urządzeń naprowadzających, a nawet odcyfrowywania zapisów z czarnych skrzynek. Media ekscytują się każdym, najdrobniejszym nawet szczegółem śledztwa. Poza jednym. Do tej pory nikt nie przyjrzał się wnikliwie instytucji, która je prowadzi, czyli Międzypaństwowemu Komitetowi Lotniczemu (MAK), i jego szefowej Tatianie Anodinie. „Newsweek” przeprowadził śledztwo w sprawie śledztwa. Wynika z niego, że MAK to instytucja mocno wrośnięta w system postsowiecki i obarczona wieloma jego patologiami – od korupcji po nepotyzm. To oczywiście nie musi oznaczać, że dochodzenie w sprawie smoleńskiej katastrofy będzie tymi problemami obciążone…Największe kontrowersje w Rosji budzi fakt, że orzekając o przyczynach katastrof lotniczych, MAK jest sędzią we własnej sprawie – to Komitet bowiem dopuszcza do użytku sprzęt, którego ewentualne awarie czy wady musi później stwierdzić.

    Kontrowersje te pojawiły się po raz pierwszy w grudniu 1997 r., po katastrofie transportowca An-124 Rusłan, który spadł na mieszkalny kwartał Irkucka. Zginęły 72 osoby. W samolocie przestały pracować silniki. MAK, który wydał na nie certyfikat, mimo licznych głosów krytyki uparł się, że przyczyną katastrofy był błąd pilota.

    Kilka lat później, w 2006 r. po katastrofie ormiańskiego A320 (samolot runął do morza podczas podejścia do lądowania, zginęło 113 osób) o spowodowanie wypadku MAK znów oskarżył załogę. Ormiańska prasa ujawniła jednak, że zataił zeznania świadków, którzy mówili o błędach obsługi lotniska i ekspertyzy wskazujące na fatalny stan techniczny portu lotniczego (który Komitet wcześniej sam certyfikował)…Przeciw praktyce permanentnego zrzucania przez MAK winy za wypadki lotnicze na załogi samolotów kilkakrotnie protestowali rosyjscy piloci. Zarzucili Komitetowi, że będąc sędzią we własnej sprawie, wciąż tendencyjnie pomija wpływ usterek urządzeń lotniskowych i samolotów, które certyfikuje.

    W 2003 r. w specjalnej uchwale MAK ostro skrytykowała rosyjska Duma: „MAK nie przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa ruchu lotniczego. Jako organizacja międzynarodowa zwolniony jest z podatków, a jednocześnie czerpie ogromne zyski z certyfikacji lotnictwa. Jednoczesne przyznawanie certyfikatów i orzekanie o przyczynach katastrof doprowadziło do tego, że główną przyczyną wypadków lotniczych, którą orzeka MAK, stał się czynnik ludzki. Tym samym Komitet unika odpowiedzialności za katastrofy lotnicze, przenosząc ją na załogi samolotów. Działalność MAK na terytorium Federacji Rosyjskiej nie służy interesom kraju. Z powyższych powodów Komitet powinien zaprzestać swojej działalności i zostać zastąpiony przez organa państwowe”…Tak się jednak nie stało. W dodatku nie tylko tendencyjne orzeczenia w sprawach przyczyn katastrof ciążą na opinii o MAK. Wokół niego wybuchają bowiem co i rusz skandale korupcyjne. Komitet wykorzystuje swoją pozycję i kompetencje do zakulisowej gry na rynku, który sam reguluje. Związek MAK i Tatiany Anodiny z biznesem lotniczym jest bardzo ścisły. Jej syn, Aleksander Pleszakow, jest założycielem i współwłaścicielem (kontrolny pakiet akcji przekazał kilka lat temu swojej żonie) drugich co do wielkości rosyjskich linii lotniczych Transaero. Sama Anodina jest także akcjonariuszką firmy syna od początku jej istnienia.

    Transaero powstały z niczego. Jedynym kapitałem założycielskim potężnych dziś linii lotniczych było wsparcie możnego protektora Anodiny, czyli Jewgienija Primakowa i – za jego pośrednictwem – KGB, a później FSB. ..

    Czy są powody by się niepokoić ?
    Według PO i Pana Passenta NIE.

  51. do
    Slawomirski pisze:

    2010-07-20 o godz. 00:23
    Pytanie

    Dlaczego zwolennicy redaktora Passenta na tym blogu sa wulgarni i agresywni?

    Slawomirski

    Szanowny Panie Slawomirski,
    agresja LL jest wszechobecna w blogosferze. Pan Passent nie pisze bowiem o przeciwnikach politcznych, on postrzega w polityce jedynie wrogow. To implikuje agresje. Wulgarnosc to kwestia wychowania lub jego brak.

    Pan Passent ciagle z uporem teologa wierzy we wplywy politykow na wyborcow. Wychodze wiec z zalozenia, ze nie wierzy we wplywy wyborcow na politykow. W takiej sytuacji nawet imienna demokracja nie ma wiekszego sensu.
    Pozdrawiam.
    ET

  52. Wersja , zaprezentowana przez Szanownego Gospodarza, jest mądra, dojrzała a nawet prawdopodobna. Jenak tylko prawdopodobna, jak tysiące wersji, które powstaną, i będą powstawać. Każde układanie klocków o jedną sekundę do przodu, jest niestety zabawą losową o równym rozkładzie 50:50, każdego hipotetycznego elementu jutra, jaki jest kreowany. Żeby takie wróżenie do przodu, miało jakiś realny sens, musielibyśmu mieć możliwość „zamrożenia” wszystkich imponderailiów, na teraźniejszym/w momencie tworzenia/ etapie.
    Kilka miesięcy temu, zaczynaliśmy rozkręcać się w kombinowaniu, kto , i dlaczego wygra najbliższe wybory prezydenckie ,LK czy DT…itp.
    Można dla zabawy ustawić sto ośmiorniczek, i ułożyć dla nich „wróżebny ” scenariusz, który można opisać zero-jedynkowo. Po wypełnieniu się czasu „wróżby” możnaby odczytać, która ośmiorfniczka przewidziała „prawdziwy” bieg zdarzeń. Tą , która osiągnęła najlepszy wynik, możnaby mianować albo „mędrcem”, albo „jasnowidzem”…

    Pozdrawiam,Sebastian

  53. Podzielam troskę (i pesymizm)gospodarza co do rozwoju sytuacji na scenie politycznej.
    I choć zapewne różnimy się w opinii na wiele kwestii to, również jak on uważam, że hydra najnowszej rewolucji ciemniaków ma więcej niż jedną głowę. Nawet więcej niż dwie.

    Nie ulega dla mnie wątpliwości, że spirytus movens ostatniej rewolty to zapóźnienie edukacyjne Polski. Jak pokazują dane statystyczne z roczników(warto poszukać i potwierdzić!), u schyłku
    (i po -) peerelu, w okolicach roku 1989, Polska legitymowała się najmniejszym w Europie – obok Rumunii i Albanii – odsetkiem ludzi z wyższym wykształceniem w ogólnej populacji
    Pośpieszna i powszechna edukacja po upadku peerelu, póki co, nie załatwiła sprawy w stopniu wystarczającym. Bo pośpieszna, pobieżna i – jak to bywa na początkującym, niedorozwiniętym rynku – w pierwszej fazie, dość niskiej jakości. Nie objęła, zresztą, swoim zasięgiem, tej części populacji dorosłych, którzy pojawili się w badaniach statystycznych, w ostatnich wyborach, głownie jako elektorat z wykształceniem podstawowym lub zawodowym.
    To, póki co, żelazny elektorat pisu.
    I trudno będzie zmienić jego preferencje. Nawet przy pomocy najwymyślniejszych i najzgrabniejszych zabiegów w kampanii wyborczej. W tym opartych o najbardziej wysublimowane zabiegi socjotechniczne oraz gruntowne badania i zastosowania z dziedziny PR.
    Tym bardziej, że w swych poglądach, mogą stale liczyć na ideologów, działających w mediach
    i (para?)nauce, gotowych dopisać, wiarygodnie dla nich wyglądające uzasadnienie, do każdej, dowolnie absurdalnej konstrukcji teoretycznej. Czyli w tej chwili, np.do każdego – czasem zaskakującego – zwrotu JK.
    Ci dziennikarscy i (para?)naukowi ideolodzy, to nb, dowód, że tradycyjny, zastany i istniejący system edukacji dysponował również dość dziurawym sitem.
    Przecież profesorzy tacy jak Bender, Zybertowicz, Giertych (ten od smoka wawelskiego), Staniszkis (na dodatek ostatnio, nadzwyczaj boleśnie przeżywająca dolegliwości wieku), promotor pracy magisterskiej i samego Zyzaka, tabuny doktorów z np.Migalskim, Górskim (od koronowania króla Polski i innych ekstremalnych ekscesów antyintelektualnych), Kaczyńskim ( mającym trudności ze zbudowaniem jednego poprawnego zdania w języku polskim, nie wspominając o np. ‚wziąść’ czy ‚wogle’), Gontarczyk etc., to właśnie wytwór owego tradycyjnego, funkcjonującego długie już lata, systemu edukacji.
    A wymieniłem tylko niewielką grupkę takich ludzi, spośród wcale pokaźnego legionu sił ciemności, obskurantyzmu, zacofania i intelektualnej tromtadracji.
    Nie ma potrzeby by wymieniać nazwiska dziennikarzy zaangażowanych w 4tą rp lub ideologów rewolucji ciemniaków z kręgów partyjnych(parę setek nazwisk typu: Kurski, Lichocka, Pospieszalski, Ziemkiewicz, Kuchciński Lipiński od przekupiania Leppera, Maksymiuka i Beger , Ziobro, Gargas, Wildstein, Bielan etc.) bo ich argumentacja jest na tyle absurdalna, że przekonuje tylko wyborców z wykształceniem podstawowym i zawodowym (vide Kraczkowski) i że nie sposób z nią dyskutować na gruncie logiki. Oni są rozpoznawalni (istnieją?) tylko i dopóty, dopóki starczy upośledzonych edukacyjnie. Na dodatek zepchniętych na margines. I odrzuconych.
    To niestety może potrwać dość długo.
    Czy jesteśmy skazani, w takim razie, na wojujące zastępy rewolucjonistów 4tej (lub kolejnej równie infantylnej) rp po wsze czasy?
    Czy można pis, destrukcyjną partię, wypełnioną nieomal po brzegi, populistyczną masą i cwaniakami, pozbawić bazy społecznej i elektoratu przy takich warunkach brzegowych?

    Chciałbym by receptą, na powstrzymanie fali ciemnoty i obskurantyzmu, wzmaganej również, przynajmniej częściowo słusznymi roszczeniami, a także zwykłymi, ludzkimi oczekiwaniami, nadziejami i marzeniami były działania podobne do tych jakie widziałem w krajach rozwiniętej Europy (jednak nie da się uniknąć przymiotnika: ‚zachodniej’).
    To wymagałoby zmiany filozofii istnienia państwa i uświadomienia jego (instytucjom, urzędom, wszystkim bez wyjątku urzędnikom od ministra do panienki z połowa matury w wydziale spraw obywatelskich lub bez matury w urzędzie skarbowym, zusie czy urzędzie pracy) służebnej roli wobec wszystkich, absolutnie wszystkich obywateli. Również, a może zwłaszcza wobec tych słabszych, gorzej przystosowanych, nawet głupszych.
    Tylko to da im szansę na wyrwanie się z kręgu upośledzonych ekonomicznie i finansowo, a w rezultacie społecznie. Taką szansę, otrzymują, -np. w Wielkiej Brytanii, wszystkie, bez wyjątku grupy społeczne i indywidualne kategorie obywateli .
    Tam, państwo, po kilkunastu latach rządów Labour Party, czyni naprawdę wiele by pomóc odrzuconym i podciągnąć ich do poziomu społecznego bliskiego przeciętnemu.
    A służebny charakter urzędów, urzędników oraz wszystkich instytucji państwa wobec obywateli jest normą i bezwzględnie obowiązującym wymogiem od kilkuset lat.
    Dzięki temu, ekstremizmy populistyczne typu ‚pis’, ale też wszelkie inne, nie mają przestrzeni społecznej do istnienia. Nick Griffin i jego BNP, to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Odmienności, w sytuacji takich partii we Francji (Le Pen) czy Austrii (Heider) wskazują, że państwo w tych krajach, najwyraźniej gorzej wypełnia swoje obowiązki.
    To, niestety jest casusy, które źle wróżą Polsce.
    No chyba, że będziemy ją modernizować wg dawno odkrytych, zastosowanych z sukcesem i opisanych zasad.
    I będziemy pamiętać, że lepsze jest wrogiem dobrego.
    Nawet jeśli jest polskie.
    A pis niech wtedy, wierzy w co chce.

  54. Trudno mi się zgodzić z optymizmem Jacka Żakowskiego — PiS ma kilkanaście-kilkadziesiąt procent silnego poparcia, a potem sporą grupę, której wszystkie skandaliczne zachowania PiS są zupełnie obojętne, jako nazbyt abstrakcyjne i odległe. Ta druga grupa stanowi potencjalne źródło wyborczego poparcia, o ile będzie zniechęcona do PO, czy przekorna.

    Stasieku:
    Wydaje mi się, że PiS na sojusz z nieudacznikami jest skazany od początku. Istota tej partii była budowana wokół idei twardego prawa i egzekwującego je szeryfa (co było wykorzystaniem medialnego wizerunku Lecha Kaczyńskiego). A dla kogo to jest najważniejsze? Właśnie dla tych, którzy są rozgoryczeni — bezprawiem i niesprawiedliwością. Czasem słusznie, ale jak zawsze w przypadku rozgoryczenia — w znacznej mierze będącymi usprawiedliwieniami własnego nieudacznictwa.

  55. Trolloklony nadal nękają. Tym razem o godz 0.17 i 0.23.
    Na szczeście wszystkie dowody są już w archiwum.

  56. spoko.0 19.07.10, 16:17 –

    „ Gdyby Żakowski uważnie posłuchał co mówi Kaczyński, usłyszałby że pare razy wspominał o swym odejściu i nawet dokładnie w roku 2012 w przypadku przegranej wyborów prezydenckich, o nowych pokoleniach dla których walka z komunizmem lub jego miazmatami po roku 1989 nie należy do ich przeżyć. I wyraznie powiedział że temat wypadku w Smoleńsku który poruszył po wyborach należy do osobistego obowiązku którym nie zamierza przeszkadzać modernizacji PiSu.

    Biorąc pod uwagę że PO poza ideologicznym liberalizmem jest partią technokratów sparaliżowanych odkryciem że władza to spotkanie z realnym społeczeństwem, PO w obecnej wersji nie wróżę długiej przyszłości. Więc chyba następne lata będą bardzo ciekawe pod względem przemian na scenie politycznej.„

  57. Tak dla przypomnienia:
    Donald Tusk po przejęciu całej władzy obiecał, ze od poniedziałku – czyli 5 lipca PO bierze się DO ROBOTY !.
    Na razie wygląda na to, że przez pierwsze 100 dni czyli 20% (DO 23 WRZEŚNIA) z darowanych przez POlaków 500-set w ramach roboty i MODERNIZACJI uda się:
    mianować swoich ludzi do Kumitetu Radiotelewizji,
    obsadzić marszałka i
    może przenieść jeden drewniany krzyż!

    Nic dziwnego, ze Pan Passent musi straszyć PiS-em…tylko co będzie nagrodą?

  58. Stan PiS-u dobrze mierzy aktualna pozycja Pawła Poncyliusza (polityka – chorągiewki) : gdy PiS był w trudnej sytuacji – przymierzał się do ewakuacji do innej partii będącej akurat na wierzchu (PO?), gdy PiS wzniósł się na fali smoleńskiej – znów znalazł się pośród najlojalniejszych członków tej partii. Paweł Poncyliusz, moim zdaniem, konsekwentnie zajmuje się pnięciem się po szczeblach kariery politycznej wykorzystując aktualną koniunkturę.

  59. „Kartka z podróży”, 19.07, godz. 22:06
    Czytając ten wpis pomyślałem sobie, że „kartkę” pogięło, od gorąca. Ale nie, „kartka” po prostu puściła w końcu farbę, też od gorąca :-)) Na okrzyk „kartki” „Do dzieła, Lewico !” jako normalny zapluty karzeł reakcji kulę się ze strachu: a może „kartka” to Dzierżyński wiecznie żywy?
    Ale może „kartce” chodzi tylko o to, żeby jakoś ratować, razem z sojuszniczym PiS wspólną TVPiSLD i pełne tam koryto? No, jeśli tylko o to chodzi, to można żyć :-)).

  60. Twierdzi uroczy p. Jarosław, że nie ma żadnej tam postkomuny, są tylko lewicowcy młodszego, średnio-starszego i starszego pokolenia. Ja się z nim niezupełnie zgadzam, bo nie było ani komuny, ani postkomuny, ani żadnej tam „lewicy” – był ZZWPRL (Związek Zawodowy Właścicieli PRL), a teraz ZZBWPRL (związek „byłych”). Z ciekawości badacza i z sentymentu chętnie czytam ich wypowiedzi na tym blogu – łatwo je rozpoznać 🙂

  61. Zyks
    Ręce mi opadają. O czym Ty piszesz? Gdzieś Ty się uchował? Za co teraz matury dają?
    Posłuchaj jeszcze raz, skup się na tekście, interpretacji i na kolana – to Wladysław Broniewski. Przypomniałem Mistrza.
    http://www.youtube.com/watch?v=SH-u_hK8OP4

  62. # absolwent pisze:
    2010-07-20 o godz. 11:48

    Trolloklony nadal nękają. Tym razem o godz 0.17 i 0.23.
    Na szczeście wszystkie dowody są już w archiwum.”

    Czy ma Pan wciąż bliskie kontakty z kolegami z SB?

  63. Kilka słów o postawie władz państwowych, kościelnych i polityków partyjnych w sprawie krzyża pod pałacem.

    1) Władze państwowe trzęsą portkami, nie są w stanie wymyślić żadnego panaceum na problem Krzyża pod pałacem. Z zablokowaną inteligencją, demonstrując bezprzykładną bezradność dają się wodzić za nos przez samozwańczych strażników woli narodu. Jak wynika z ostatnich doniesień, na placu sporów pozostał jedynie BOR.
    Dryfujemy w stronę groteski.

    2) Władze kościelne postępują wysoce niehonorowo, nieetycznie. Umywają ręce, udają że krzyż to nie nasz problem podając szerokiej publiczności przez drugorzędnego urzędnika lokalnej kurii komunikat w postaci absolutnie obocznego sformułowania „kuria nie jest stroną”. Krzyż pod pałacem – to nie jest problem dla Kościoła!

    3) Aktyw PiSu marzy o zadymie zaklinając opinię publiczną, że to nie PiS wywołał problem, chociaż to jego Wódz Naczelny ustawił ideologiczną zaporę „jeśli Komorowski usunie krzyż, to będzie tam gdzie Napieralski i Zapatero”.

    4) PiS próbuje spolaryzować sprawę, ująć ją w kleszcze następującego dylematu – kto podniesie rękę na krzyż, ten wróg krzyża i pamięci narodowej, a pozostawienie krzyża pod pałacem, to wyrzut, przypomnienie niewygodnej, niewyjaśnionej, przykrej dla prezydenta i rządu sprawy katastrofy smoleńskiej i okazja do demonstracji – jak się da i kiedy się da. To minusy dla PO, plusy dla nas.
    PiSowscy stratedzy zakładają, ze problem krzyża, to zadra, odłamek z katastrofy w ciele Platformy, który w każdej chwili może zmienić się w groźny ropień. Kierując się wishful thinking przewidują, że obserwowany w Warszawie masowy udział krajan w żałobie przełoży się w każdej chwili na stan zapalny korzystny dla obrony wiary i ojczyzny, a na pożytek sprawiedliwym, czyli ich partii.
    Widząc gorliwość przybocznych Prezesa, iskry nienawiści w ich oczach, patrz Brudziński w TV, gdy mówi o „ruskiej trumnie” oraz deklaruje „brak szacunku” dla Tuska, odnoszę wrażenie, że Prezes zmotywował swoich ludzi do boju (stratceńczego!) licząc na rychłe obalenie PO.

    Rozpętana przez PiS kampania ma jedna kardynalną wadę, a mianowicie jest chaotyczna, emocjonalna, koordynowana przez instynkty, a nie planowe działanie. Atakowanie kupą mości panowie rzadko kiedy się udaje, chyba, że na Dzikich Polach.

    5) Jako inicjatywę szkodliwą dla państwa polskiego, parlamentaryzmu i dla samego PiSu traktuję powołanie zespołu poselskiego d/s katastrofy smoleńskiej.
    Są trzy powody dla których tak sądzę.
    Po pierwsze zespół 120-osobowy nie jest w stanie niczego wyjaśnić, a jego gremialność ma charakter czysto propagandowy, mobilizujący masy.
    Po drugie Macierewicz w swoim długoletnim dorobku jako polityk i organizator nie posiada żadnych osiągnięć w wyjaśnianiu powierzonych mu spraw. Ostatni przykład, to seryjne procesy, na których wytoczenie i permanentne przegrywanie (i wypłatę odszkodowań) naraził państwo polskie ten polityk pracując nad likwidacją WSI.
    Po trzecie zespół poselski nie ma wystarczających uprawnień, aby móc w sposób efektywny zastąpić, czy uzupełniać postępowania śledcze. W praktyce jedyną dostępną metodą pracy komisji, do wykorzystania natychmiast, będzie propagandowe nękanie Platformy.
    Prezes zaaprobował w tej chwili następujące placówki intensywnego oddziaływania – krzyż, zespół sejmowy, europoseł Czarnecki na forum międzynarodowym. Poza tym są jeszcze przyjaciele w episkopacie, w aktywie Radia Maryja, przyjazne media, np. Gazeta Polska, Rzeczpospolita.

    6) Burza propagandowa, którą wzniecił PiS przyniesie szkodę nam wszystkim. Niedobrze się dzieje, gdy rojenia o wyzwoleniu ojczyzny spod panowania ciemnych sił (walka z tzw. układem) i o wymianie elit stają się przemożnym impulsem politycznym dla parlamentarzystów kraju o regularnej w miarę demokracji.

    Pzdr, TJ

  64. # ET pisze: 2010-07-20 o godz. 11:35

    **Pan Passent ciagle z uporem teologa wierzy we wplywy politykow na wyborcow. Wychodze wiec z zalozenia, ze nie wierzy we wplywy wyborcow na politykow. W takiej sytuacji nawet imienna demokracja nie ma wiekszego sensu.**

    Przesadza Pan. W elektoracie PiS-u jest bardzo wielu ludzi biednych i niewyksztalconych – Passent ma doswiadczenie zyciowe pozwalajace ocenic niebezpieczenstwo wyplywajace z takiego elektoratu. Poparcie Passenta dla PRL-u wyplywalo z przeslanek ideowych – i on i Jaruzelski, i Kiszczak, i Urban i inni mieli prawo do blednej odpowiedzi na prawidlowe pytania: obie wojny swiatowe „wywolal kapitalizm”, zelaznej kurtyny bronila bron atomowa, pozniejszy PRL byl coraz mniej represyjny, o lepsze funkcjonowanie spoleczenstwa nalezalo zawsze zabiegac.

    Byly minister sprawiedliwosci USA Clark pojechal do Iraku i zaoferowal sie by bronic Sadama Husseina, bo uwazal, ze USA organizuja ustawiony politycznie proces, ktory narusza minimum praworzadnosci. To przyklad, ze w demokracji potrzebni sa adwokaci kazdej strony zagadnien. Ludzie PiS-u takze wypelniaja demokratyczna norme glupstw – dlaczego Passent nie mialby pisac na korzysc PO? Z tego zyje demokracja.

    Problemy powstaja po sprywatyzowaniu telewizji publicznej i podporzadkowaniu mediow interesom plutokracji jak w USA. Tak daleko jeszcze w Polsce nie jest, choc zgadzam sie z Urbanem, ze PO to realna grozba oligarchii. Jawnosc afery PO z przetargami na samoloty dla rzadu mowi sama za siebie.

    Od WSI bardziej niebezpieczne sa wg mnie wplywy w Polsce Mossadu i CIA po prawdziwa gra toczy sie o podporzadkowanie UE USA i likwidacje Euro aby opodatkowac kraje UE dolarem.

    W blogu nie wybieramy nikogo, nie decydujemy o niczym, lecz wymieniamy poglady. Passent jest wiekszym realista niz sie Panu wydaje, a niech Pan sobie wyobrazi, ze GW i Polityki nie ma, a zostala tylko Gazeta Polska. To tak jak gdyby przed sadem byl tylko prokurator, albo tylko obronca.

  65. PAK pisze:
    2010-07-20 o godz. 11:46

    . Istota tej partii była budowana wokół idei twardego prawa i egzekwującego je szeryfa (co było wykorzystaniem medialnego wizerunku Lecha Kaczyńskiego). A dla kogo to jest najważniejsze? Właśnie dla tych, którzy są rozgoryczeni — bezprawiem i niesprawiedliwością. Czasem słusznie, ale jak zawsze w przypadku ”

    Trudno się z Panem nie zgodzić wyjaśniałoby to również powody dlaczego Komorowski uzyskał 93% głosów kryminalistów w areszcie śledczym na Ursynowie.

  66. do
    Andrzej Falicz pisze:

    2010-07-20 o godz. 11:00
    Ma Pan racje, towarzystwo wychodzac z szarocienia obnaza sie. Klopoty z artykulacja mysli sa jednak wszechwidoczne. Ignorantow nalezy po prostu ignorowac.
    Z powazaniem.
    ET

  67. Do Sławomirskiego: a dlaczego Sokratesie XXI wieku, wzorze kultury osobistej, masz obsesje antypassentowe?

  68. Andrzej Falicz pisze: 2010-07-20 o godz. 11:31

    **W 2003 r. w specjalnej uchwale MAK ostro skrytykowała rosyjska Duma: „MAK nie przyczynia się do zwiększenia bezpieczeństwa ruchu lotniczego. Jako organizacja międzynarodowa zwolniony jest z podatków, a jednocześnie czerpie ogromne zyski z certyfikacji lotnictwa. Jednoczesne przyznawanie certyfikatów i orzekanie o przyczynach katastrof doprowadziło do tego, że główną przyczyną wypadków lotniczych, którą orzeka MAK, stał się czynnik ludzki. Tym samym Komitet unika odpowiedzialności za katastrofy lotnicze, przenosząc ją na załogi samolotów. Działalność MAK na terytorium Federacji Rosyjskiej nie służy interesom kraju. Z powyższych powodów Komitet powinien zaprzestać swojej działalności i zostać zastąpiony przez organa państwowe”…Tak się jednak nie stało. W dodatku nie tylko tendencyjne orzeczenia w sprawach przyczyn katastrof ciążą na opinii o MAK. Wokół niego wybuchają bowiem co i rusz skandale korupcyjne. Komitet wykorzystuje swoją pozycję i kompetencje do zakulisowej gry na rynku, który sam reguluje. (…) Czy są powody by się niepokoić ? Według PO i Pana Passenta NIE.**

    Swietny wklad w dyskusje. Faktycznie Polityka i Passent za bardzo przechodza w manipulacje na korzysc PO opuszczajac teren rzeczowej dyskusji. Elektorat PiS-u nie moze tu wszystkiegu usprawiedliwiac, bo to nie sa wyborcy przypisani do PiSu, wybierali po czesci Kwasniewskiego i sa sami w sobie przedmiotem lewicowej wrazliwosci, ktorej Polityce wobec tych ludzi brak. A pamietam jak kiedys Passent krytykowal, ze „dziennikarze nie pisza o polskich milionerach, lecz sie na nich gapia”.

    Co bedzie jesli obawy Urbana sie spelnia i PO przejdzie w trwala, podszyta jakas forma mafii, oligarchie?

  69. Szanowny Panie Redaktorze !

    J.Kaczyński – Wersja Hardcore.

    Poseł Kaczyński jako kandydat na prezydenta został wciśnięty w za ciasny, nawet dla niego, garnitur umiaru. Wersja soft Kaczyńskiego była dla prezesa jak dyby, mordował się z tą „gęba” poczciwca,skręcał się jakby go buty piły.Niezapomniany zostanie w pamięci Polaków poseł Kaczyński przy pianinie, miły dla Rosjan i kończący przez zaciśnięte zęby wojnę polsko-polską. Prezes mordował się ze słowami, mordował nas uśmiechem, który nigdy nie był jego mocną stroną. Domyślam się ,że pianino było jedynie skrzynią , w której oprócz obstawy prezesa siedzieli jego spindoktorzy i uważali by nie rozwalił w kawałki mozolnie wypracowanego wizerunku „Kaczyński Soft”.
    Prezes przegrał wybory i jak po każdej klęsce odżył, rozkwitł można powiedzieć. J. Kaczyński mimo, że jak z nut i od lat udaje mu się ponosić klęskę za klęską, nie nauczył się przegrywać.To zresztą pół biedy.Tragiczne dla Polski byłoby gdyby potrafił wygrać.Od kiedy jednak wrócił do siebie w wersji hardocorowej i to XXL, szansa na wygranie czegokolwiek w Polsce „okupowanej przez D.Tuska” staje się dla posła K., tak wiarygodna, jak jego metamorfozy na okazję wyborów.
    J.Kaczyński wrócił dalej niż był w najgorszych momentach. Wystraszył najwierniejszych nawet wyznawców. Pokrzyżował Polskę. Rozpacz i agresja coraz węższej grupy najwierniejszych utrwala posła Kaczyńskiego w tragikomicznych gestach.Prezes robi co potrafi najlepiej ; polaryzuje na śmierć i życie. Dla niektórych jest wielki, dla reszty coraz śmieszniejszy.
    Co zrobi prezes kiedy wyssa już wszystkie trujące soki ze smoleńskiego mitu? Czym się będzie bił ? Jestem przekonany ,ze jako „Hungerkünstler” zrobiłby w Polsce większą karierę niż bohater z noweli F.Kafki.
    W wersji hardcore prezes przechodzi do mitów i tym samym nie przejdzie do historii.PiS się kończy, ale powoli, ślamazarnie. Ja też mam niemiłe wrażenie, że ta rana długo jeszcze będzie się „gnoić”.Przepraszam za drastyczny wyraz, ale legenda smoleńska jest właśnie wyjątkowo drastyczna

    pozdrawiam, tymczasem

  70. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-07-20 o godz. 13:41

    # ET pisze: 2010-07-20 o godz. 11:35

    Przesadza Pan. W elektoracie PiS-u jest bardzo wielu ludzi biednych i niewyksztalconych”

    Pan również przesadza.
    PiS ma większy elektorat ludzi z wyższym wykształceniem niż SLD.

    A po za tym „karanie” partii za reprezentowanie konkretnego elektoratu i jego interesów jest szczególnym sposobem traktowania demokracji.

    Pozwolę sobie być tu konsekwentny i wyciągnę w takim razie wniosek, że Pan Passent jak każdy „lewicowiec” po prostu nie lubi ludzi biednych i słabo wykształconych – zwykle brzydko pachną…i nie chodzą na tenisa tylko wola kopytówe.
    Sami są sobie winni, że nie potrafili się postarać żeby w PRL-u wysłano ich do Leningradu i USA na studia – sami sobie sa winni gdyż jak Pan Passent zauważył w jednym z poprzednich felietonów – plebs wolał chlać wódę.

    Ciekawe jest również iż tak wielu uważa, że głosowanie na partie „wykształconych” i „światłych” zrobi z nich w cudowny sposób inteligentów – jak dalekie jest to od prawdy wystarczy poczytać na tym blogu. Sukces PO to być może to przewrotny owoc awansu PRL-owskiego społecznego…niestety
    mieszanka kompleksów i aspiracji daje w rezultacie agresje.

  71. TJ pisze:
    1) Władze państwowe trzęsą portkami, nie są w stanie wymyślić żadnego panaceum na problem Krzyża pod pałacem.
    Nie oceniałbym tego tak. Grzeczność wymaga konsultacji z Kościołem. Moim zdaniem ten krzyż stoi już przed Pałacem Prezydenckim za długo, ale z drugiej strony, wciąż nie kompromitująco długo dla rządu i prezydenta elekta. (Tym bardziej, że nie wypadało go usuwać w czasie kampanii.)

    2) Władze kościelne postępują wysoce niehonorowo, nieetycznie. Umywają ręce, udają że krzyż to nie nasz problem
    O tym kiedyś już pisałem — Kościół ma ‚odwagę’ tylko do dyskusji o gejach, aborcji i krzyżach we włoskich szkołach. Gdy przychodzi do tematu dzielącego polskie media katolickie, do czegoś co mogłoby być skrytykowane w Gościu Niedzielnym/Radiu Maryja/Naszym Dzienniku/Niedzieli, itp., co stanowiłoby przedmiot dyskusji i podziałów wewnątrz Kościoła, woli milczeć.

    odnoszę wrażenie, że Prezes zmotywował swoich ludzi do boju (stratceńczego!) licząc na rychłe obalenie PO.
    Walka ostra, ale dlaczego straceńcza? Część będzie za PiS, część przeciw, a większość stwierdzi, że ich to nie interesuje, bo jadą na wakacje.

  72. Szanowny Panie Jacobsky,
    jesli chodzi o nasze nawyki konsumenckie, to wynikaja one poniekad ze snobizmu, upodoban, nawykow, smaku etc.. Tu sie z Panem calkowicie zgadzam, maja one jednak czesto zrodlo w poszukiwaniu jakosci. Piszac o samochodach produkowanych we Wloszech czy we Francji, to sa one dlatego popularne, bo stosunkowo tanie (wylaczajac przez Pana wspomniane marki). Zachowania konsumentow sa dokladnie przeswietlone i nic nowego tu nie wymyslimy. Sam lapie sie jednak na braku konsekwencji i pomijajac rzeczowe oceny towarow dokonane przez Centrale Ochrony Konsumenta kieruje sie li tylko „uroda“ danej rzeczy. Wychodze przy tym z zalozenia, ze standardy jakosciowe sa zachowane. Wiecej obiekcji mam przy kupowaniu zywnosci i chcac nie chcac zdaje sie na bio. W wiekszosci o decyzjach zakupu decyduje w moim przypadku jakosc i cena, czesciej jednak jakosc; na zasadzie dobre lub nic. Efektem jest, jak to w zyciu bywa czesto poziom „nic“. Wspomnialem, ze niemala role odgrywa tu snobizm kupujacego lub uroda towarow. Wymienione przez Pana obiekty sa z najwyzszej polki i nie kazdego potencjalnego uzytkownika na nie stac. Zauwazylem ze w rozwinietych spolecznosciach nie ma sztucznych przesuniec spolecznych z jednej do drugiej grupy, ktore dekorowane bylyby atrybutami podkreslajacymi na sile status spoleczny. Ma to raczej miejsce wsrod czlonkow klasy sredniej, ktorej zalezy na owych symbolach i ktora szuka potwierdzenia, czesto za wszelka cene. Prowadzi to jednak w poszczegolnych sytuacjach do zabawnych scen lub po prostu do smiecznosci.Wracajac do Francuzow i Wlochow, to goruja oni w tekstyliach i kuchni. W ten sposob kazda nacja ma cokolwiek dla siebie, dotyczy to rowniez konsumentow. Anomalie wynikajace z zasobnosci lub jej braku zdarzaja sie rowniez w kraju, w ktorym mieszkam obecnie. Np. w garazu widze duzego Mercedesa, ktorego wlascicielem jest kierowca autobusu miejskiego. Coz, kazdy pracuje nad swoim imagem jak moze. Odnosze sie do tych zjawisk z pogoda ducha i kieszeni. Zdaje sobie przy tym sprawe, ze sam nie jestem wolny od nieoczekiwanych reakcji na towarowo-pieniezna rzeczywistosc. Kazdemu natomiast radze z cala konsekwencja zwracac sie o pomoc do Centrali Konsumenckiej. Czytajac Pana dalej, stwierdzam, ze jestesmy dosc podobni, dlatego chetnie podzielilem sie z Panem dwulicowa reakcja krytycznie zaangazowanych w zycie spoleczne, na marki samochodow. Jako ze samochodu nie posiadam, mam ten problem czasowo z glowy. Poza tym jestem wystarczajaco suwerenny, aby wytrzymac tzw. nacisk spoleczny. Jak kiedys wspomnialem, jestem typowym anarchista, chociaz respektuje ustawe zasadnicza i prawo. Jesli chodzi o rowery, to przerwa zwiazana ze sroga zima trwala prawie szesc tygodni. Lubie przemieszczac sie rowerem lub bladzic pieszo po miescie (miastach), bo tylko w ten sposob odkrywam wogole lub ponownie przerozne zakamarki. Jesli chodzi o analize polityki po 1989 roku, to korzystam z doswiadczen niemieckich, ktore niejako odczuwam na wlasnej skorze. Pracuje poza krajem zamieszkania dla organizacji, ktorej centrala znajduje sie w kraju trzecim. W ten sposob moge z dystansu obserwowac polska i europejska scene polityczna ze znaczna doza cierpliwosci. Konfrontowani jestesmy bowiem z procesami dlugotrwalymi. Czesto zapominamy, ze miala miejsce rewolucja polityczna o duzym wymiarze spolecznym. Dlatego zdani jestesmy na lata, nie oczekiwan, lecz ciezkiej pracy, aby stworzyc spoleczenstwo obywatelskie. Czy bedzie ono lepsze, nie wiem. Wiem jednak, ze bedzie lepiej zorganizowane, bardziej sprawiedliwe. Absolutna rownosc jest oczywiscie niemozliwa, bo zdani jestesmy na „pomoc” politykow roznych kolorow. Opieka socjalna jest nieodzowna celem utrzymania pokoju spolecznego. Poza tym nasza postawa etyczna zobowiazuje do dokonywania w miare mozliwosci sprawiedliwego podzialu dobr. Wspominalismy przy tej okazji Skandynawie. Model skandynawski sprawdza sie w krajach bogatych, Polska natomiast nalezy do krajow srednich. Zapominamy , ze jestesmy spoleczentwem zle i slabo wyksztalconym. Po 89 roku trudno jest te zaleglosci nadrobic. Brakuje tez klasy sredniej wywodzacej sie z wyksztalconego proletariatu (rzemieslnicy) lub mieszczanstwa. Polska struktura spoleczna niewiele sie zmienila po 45 roku mimo wysilkow kolejnych rzadow oraz trabienia LL o skutecznosci PRLu. Nie pomogly wysilki silowej industrializacji i urbanizacji, bo sa to procesy wymagajace przede wszystkim czasu i adekwatnej ilosci dobr (w tym technologii). Poza tym sa one trudne do stymulowania. W sumie kazda niecodzienna zmiana o rewolucyjnym charakterze niesie za soba lek i agresje. Czlowiek nosi w sobie rowniez tesknoty, tesknoty za swiatem lepszym, ladniejszym i to aktywizuje go do dzialania dla siebie, rodziny i drugich. Osobnikom spolecznie mniej rozwinietym pomaga w tym procesie urzad podatkowy. O dewastacji naszej swiadomosci pisalismy dosc czesto w blogosferze. Od kiedy znany jest syndrom sztokholmski, latwiej jest nam zrozumiec idealizowanie przeszlosci. Rzekoma dobrowolnosc wyklucza bowiem porazke, na ktora sie niechetnie godzimy. Mnie osobiscie irytuje upor i opor intelektualny znanych postaci redukujacych siebie i swoja przestrzen z czasow zaprzeszlych do jednego zdarzenia lub jednej postaci. Lata przedwojenne z rosnaca sila narodowych demokratow nie sprzyjaly powstaniu lewicy po wojnie, a tym bardziej narzucenie pseudolewicowej polityki z Moskwy nie sprzyjalo rozwojowi lewicy, mimo sztandarowego celu, w zadnym stopniu. Ostatnie 20 lat jest okresem zbyt krotkim, chociaz w sytuacji kryzysowej czas nas goni. Jak Panu pisalem, opiekowalem sie przed trzydziestu paru laty polskimi przesiedlencami w Niemczech i z moich obserwacji wynika, ze wszyscy spogladali na prawo. Byla w tych postawach pewna doza checi odreaogowania PRLu. Bedac optymista wierze, ze polska demokracja jest na tyle silna, aby wytrzymac PiS, LPR, Samoobrone oraz wszystkich LL w tym rowniez kosciol katolicki (inne wystepuja sladowo). Nie irytuje mnie specjalnie przesadzona antyrosyjskosc polskich politykow, tak jak nie irytuje mnie specjalnie przesadzona prorosyjskosc politykow niemieckich. Obie postawy wynikaja ze zbieznosci interesow lub jej calkowitego braku. Mam nadzieje, ze przyjda lepsze czasy dla sasiedzkiej wspolpracy. Obecnie moglaby ona byc stymulowania w obszarze wymiany mlodziezy, kultury, bo tu mamy wieksze szanse na zaistnienie w swiadomosci drugiego, niz przy sprzedazy taniego wegla o zlej jakosci, ktorego nikt juz nie chce kupowac (nie mowie tu o weglu dobrej jakosci). Zycze Panu udanych wakacji i wyobrazam sobie juz nastepny rower z oponami nabitymi kolcami. Czasem uzywam duzej hulajnogi. Wymyslilem tez drogi rowerowe dla emerytow; winda przenosi nas na odowiednia wysokosc i potem przy minimalnym zuzyciu energii wlasnej pedzimy do przodu, jednak w dol; prawie jak w polskiej polityce. Mimo wszystko jestem optymista i jestem calkowicie przekonany, ze znajdzie sie w Polsce miejsce dla socjaldemokracji i spoleczenstwa obywatelskiego, ktore „wytrzyma“ kazda opozycje polityczna i intelektualna.
    Pozdrawiam.
    ET

  73. Teresa Stachurska, 11.10. Droga Tereso. Dziękuję za pamięć. W zapyziałym Krakowie udało mi się kupić Walickiego ponad miesiąc temu w księgarni. I natychmiast przeczytałem. Kilka razy coś pisałem na blogu bez żadnej reakcji. Domyślam się, że nikt nie czytał. Jest to dzieło o znaczeniu fundamentalnym przeznaczone dla mądrych ludzi. Życzę głębokich wrażeń.

  74. ET pisze:

    2010-07-20 o godz. 11:35

    Dziekuje.

    Slawomirski

  75. Andrzej Falicz pisze:

    2010-07-20 o godz. 10:16
    „Zamiast grania na emocjach spodziewał bym się np….”

    To utyskiwanue na pisanie Passenta przypomina mi Gomulke, ktory pouczal nie tylko rolnikow ile nawozow uzywac, ale i pisarzy, ze powinni pisac jak Konopnicka…

    Andrzej Falicz pisze:

    2010-07-19 o godz. 22:38
    „‘PiS i jej spin-doktorzy to mistrzowie demagogii, będą dążyć do władzy za wszelką cenę, nawet po trupach ofiar katastrofy.’
    – pisze Pan Passent.

    Pytam czy chodzi mu o trupy, ktorych miejsca przy wladzy blyskawicznie i skrzetnie wypelnilo swoimi ludzmi PO?”

    Konstytucyjne procedury wymagaja krokow nizaleznych od stopnia wrazliwosci obywateli na okreslone zdarzenia ( L.B. Johnson zostal zaprzysiezony na prezydenta w kilka godzin po zamachu ( wcale nie urojonego ! ), na pokladzie samolotu, w obecnosci wdowy po Kennedy’m
    !)
    Z taka demagogia to rzeczywiscie nie znajdzie Pan wspolnego jezyka na tym blogu…

  76. Pan Passent zamiast cieszyc sie z mozliwosci istnienia (lub zaistnienia) opozycji, majacej bylo nie bylo wplyw na partie rzadzaca, ubolewa nad obecnym stanem rzeczy ulegajac uczuciu tesknoty za systemem monopartyjnym.
    ET

  77. Moderatorze
    Błędy w poprzednim wpisie

    TJ pisze:
    2010-07-20 o godz. 13:37

    Panie TJ
    wygląda na to, ze popiera Pan opinie Halickiego z PO, którą wczoraj wyraził w TVN24, że to znacznie lepiej iż Rosjanie głównie zajmują się śledztwem bo Polacy wiadomo “ciemny i głupi” naród zrobią jedynie zadymę…po prostu nie dorośli jako nieudane społeczeństwo do demokracji…
    (najlepiej żeby tragedią smoleńską zajęła się komisja rosyjsko- niemiecka… w ramach powtórki z historii)
    Niestety bez patrzenia na ręce każdej opcji politycznej – władza z natury rzeczy jest podatna na korupcje, bylejakość i egoizm. Dotyczy to NAWET PO…ha ha ha.
    Proszę się zastanowić ilu ludzi przystąpiło do znanej z pragmatyzmu PO z pobudek ideowych (do partii post-politycznej i nie-ideologicznej…) a ilu ze względu na spodziewane korzyści…i będzie miał Pan realne przełożenie na faktyczne działanie w tzw. terenie – gdzie o polityce się nie dywaguje ale gdzie się ona fizycznie dzieje.
    Najlepszy program rozmyje się w koteriach i indywidualnych egoistycznych kalkulacjach – tym bardziej, że “ideowym” hasłem jest pragmatyzm, bylejakość i elastyczność przekonań…piękne zasady selekcji działaczy.
    Dziwię się Panu Passentowi, że widzi zalety w braku przekonań zamienionym na pragmatyzm – jest to droga do zamiany PO w towarzystwo pragmatycznego załatwiania dla siebie i swoich stosując jako alibi “liberalne” hasła: kto silniejszy ten lepszy.
    To może być dobre dla społeczeństw na zupełnie innym poziomie organizacji, społecznego zaufania i ugruntowanych zasad postępowania.

    Uważam, że dla Polski w naszej konkretnej aktualnej rzeczywistości historyczno-społecznej konieczny dla modernizującego skoku jest ideologiczny system normujący.
    Post-polityczny pragmatyzm może być dobry dla Skandynawów…
    dla mniej zaawansowanych i zniszczonych historią społeczeństw kończy się destrukcyjnie jak epoka jelcynowska…

  78. „Kartka z podróży”, dzis, godz. 13:36
    polemika (?) z moim wpisem z godz. 12:53

    Przypadkowo wiem, kto to Broniewski
    (Nie głaskało mnie życie po głowie
    Nie pijałem ptasiego mleka…)

    Zapił się biedak na śmierć, gdy zrozumiał czemu i komu służy. Jak wielu innych, uczciwych.
    Ale nie o nim pisałem, więc po co ściemniać i odwracać uwagę od tego, co było tematem mojego wpisu ? 🙁 Gdy się nie potrafi odpowiedzieć, lepsze jest milczenie (to wszak złoto).

  79. TJ pisze: 2010-07-20 o godz. 13:37

    „Burza propagandowa, którą wzniecił PiS przyniesie szkodę nam wszystkim. Niedobrze się dzieje, gdy rojenia o wyzwoleniu ojczyzny spod panowania ciemnych sił (walka z tzw. układem) i o wymianie elit stają się przemożnym impulsem politycznym dla parlamentarzystów kraju o regularnej w miarę demokracji.”

    Obawa zupelnie bez podstaw: „Burza propagandowa, którą wzniecił PiS” jest daleko ponizej normy UE. Nie siegajac po rekoczyny miedzy poslami w parlamencie Wloch, a tylko opierajac sie na ukladnych Niemcach i parlamencie RFN: „teatr blaznow”, „banda swin”, „robole” itd itp 🙂
    http://www.spiegel.de/fotostrecke/fotostrecke-52305.html
    widac, ze PiS to jeszcze nic w porownaniu…

  80. ja krotko w sprawie p Palikota, ktory widzial p Gosiewskiego na peronie. Ja WYSOKI SADZIE jak sobie pomysle o tym dworcu to tez go tam niestety widze. Dlatego mam takie skromne pytanie do blogowiczow, znawcow ludz i zycia: CZY TO JAKAS CHOROBA ?

  81. Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 13:42

    Ale nie wyjaśnia 100% poparcia Jarosława Kaczyńskiego w zamkniętych zakładach psychiatrycznych…

  82. stasieku (07-20 o godz. 00:14)

    Analiza Stasieku do mnie przemawia (o wiele mocniej niż wszystkie analizy prof. Łagowskiego). Oto JK i politycy skupieni wokół niego, tzw. PiS, postanowili sprawdzić jakie są ich szanse przejęcia władzy. Posłużyli się wyborami prezydenckimi, które były wyścigiem o niezbyt wysokiej nagrodzie, raptem kilkadziesiąt stanowisk. Wybory wykazały, i szybko PiS pojął sens tego wyniku, że PiS ma bardzo małe szanse wygrania większości sejmowej, głównie z powodu oporu ze strony lewicy skupionej na nowo wokół SLD, aby wejść w koalicję z nimi, aby stać się kolejną PiSu przystawką. Okazało się, że SLD to nie Samoobrona.

    Co w tej sytuacji pozostaje prezesowi Kaczyńskiemu. Ano stać się najsilniejszą opozycją i tak trwać do us**ej śmierci, nękać naród, wzniecać ogniska (zapalne) na drewnianej scenie polskiej demokracji, śmiać się w twarz ciemnemu ludowi, pokazywać tyłek panom Tuskowi i Komorowskiemu, czekać na ewentualny dramatyczny zwrot, np. załamanie się kapitalizmu w Europie i w Polsce, jakiś prawdziwy kataklizm w kraju. Prawdopodobieństwo jest małe, także czas pracuje przeciw nim (wbrew temu co twierdzi Kartka z P.), ale wiadomości o śmierci politycznej prezesa PiS, bo tak Żakowski to sformułował, są raczej przedwczesne. Ale kto wie. Jak plotki niosą, prezes chce przykryć „ujawnioną w wyciekających rozmowach pilotów odpowiedzialność brata za tragedię smoleńską”. Czy po prezesie, po jego zejściu ze sceny w myśl reguły przez prezesa sformułowanej – kto jest odpowidzialny za tragedię smoleńską, ten powinien odejść z polityki – kto poprowadzi PiS, czy partia ta przetrwa, nie rozpadnie się?

    Swoją drogą red. Żakowski nosi w sobie sporą dozę politycznej naiwności: „Nigdy nie byłem miłośnikiem PiS-u, ale ostatnio liczyłem na to, że dzięki Joannie Kluzik-Rostkowskiej i racjonalności prezesa partia braci Kaczyńskich opamięta się i stworzy sensowną konserwatywną ofertę”. I znów, w tym punkcie, red. Passent nie popełnił tego błędu, prostego błędu wiary w literalny przekaz prezesa Kaczyńskiego. Bowiem prezes wielkim strategiem jest. Potrafi jednym ruchem ręki (i kilkoma ruchami języka) przegrupować całe wojsko w środku bitwy. Powie, nie ma wojny, i już jest w przegrupowującym odwrocie i niespodziewanie, po kilku tygodniach, wychodzi z zarośli w szyku do natarcia. Matejki potrzeba, aby to wszystko wiernie odmalował.

  83. @ Andrzej Halicz, czyli

    Lewicowy neokonserwatysta , ktorego czyta sie z prawdziwa przyjemnoscia.
    Pomiesznie tych dwu opcji , lewicowosci i neokonserwatyzmu to pomysl PiS, ktory dogorywa na naszych oczach.
    Bracia Kaczynscy byli realizatorami polityki neokonserwatystow
    w Europie wschodniej i to mialo wtedy sens gdy neokony za pomoca Busha mieszali w tym globalnym kotle.
    W czasie kryzysu ekonomicznego wywolanego przez neokonow
    jest to przezytek, z czego nawet sobie zdaje sprawe sam Macierewicz.
    Patrzmy na to spokojnie jak na dinozaury w muzeum ziemi.

  84. Zbyniek
    2010 – 07 -20 godz. 11.44

    Twoja recepta jest słuszna. Jest tylko jedno „ale”. Żyby ją wprowadzić i wdrażać z sukcesami należy wyzbyć się tej maniery określania elektoratu jakiejkolwiek partii mianem ciemniaków.
    Zdziwiłbyś się ilu jest bardzo dobrze wykształconych i bardzo zamożnych ludzi wśród elektoratu PiS. Sama znam przynajmniej kilku. Myślę też, że racje i interesy są podzielone, a 20 lat wychowania w kulcie wiary i wojującego antykomunizmu zdemolowało świadomość społeczną do tego stopnia, że wyższe wykształcenie nic tu nie pomoże.
    Sam zresztą piszesz, że wątpliwej jest dziś ono wartości. Problem bowiem tkwi w jakości średniego wykształcenia, a poziom jego obniża się w zastraszającym tempie.

  85. Zyks
    Faktycznie coś Ci tam przypadkowo dzwoni.

  86. Natka pisze:

    2010-07-20 o godz. 15:57
    Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 13:42

    No coz faktycznie w przeciwienstwie do Ciebie z braku osobistych doswiadczen nie potrafie wyjasnic tego fenomenu – no to dlaczego glosowaliscie w 100% – to moze byc ciekawe ?

  87. elana pisze:

    2010-07-20 o godz. 15:43
    ja krotko w sprawie p Palikota, ktory widzial p Gosiewskiego na peronie. Ja WYSOKI SADZIE jak sobie pomysle o tym dworcu to tez go tam niestety widze. Dlatego mam takie skromne pytanie do blogowiczow, znawcow ludz i zycia: CZY TO JAKAS CHOROBA ?

    Tak,
    za duzo ogladasz Paradowskiej, ktora wczoraj mowila w Superstacji to samo…
    Milo Ci sie otrzec chociaz o tak nobilitujace Cie osoby jak doktor Paliglup i madame Paradowska ?…
    – moze nawet pochwali Cie sam Pan Passent, kto wie.
    Pracuj nad tym – jestes na dobrej drodze.

  88. bodzio pisze:

    2010-07-20 o godz. 14:55
    Andrzej Falicz pisze:

    2010-07-20 o godz. 10:16
    “Zamiast grania na emocjach spodziewał bym się np….”

    To utyskiwanue na pisanie Passenta przypomina mi Gomulke, ktory pouczal nie tylko rolnikow ile nawozow uzywac, ale i pisarzy, ze powinni pisac jak Konopnicka… ‚

    A mnie czasy Gomulki bardziej przypomina lizusostwo i potakiwanie na jedna nute jaka nadaje Pan Passent.
    Wprost przeskakiwanie sie nawzajem az do groteski w gorliwosci popierania i chwalenia… nawet te nieudolne krotochwile obliczone na laskawe panskie oko – chociaz to chyba bardziej czasy Bieruta…

  89. Skaranie z tymi obawami admina 🙂 Powtarzam moj wpis:
    Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-07-20 o godz. 13:05 po samocenzurze 🙂

    # georges53 pisze: 2010-07-20 o godz. 07:50

    **No, rzeczywiscie; nie mam wyboru. Tu przyznaje Panu racje. Nie pisal Pan o kosmitach; Pisal Pan o zamachu i konspiracji, tak jak inni ws. Holta pisali o chinskiej lodzi podwodnej. Odrzucajac z niesmakiem i pogarda ( w obu wypadkach ) o wiele bardziej prawdopodobne przyczyny.**

    Pisze Pan nieprawde i dlatego nie cytuje Pan moich wypowiedzi – ta metoda mowi sama za siebie. Uwazam, ze samoloty rzadowe (lub samoloty miliarderow) na calym swiecie sa bardzo bezpieczne, nie ulegaja rozbiciu sie tak jak zwykle samoloty pasazerskie. Wynika z tego, przy zalozeniu, ze rzadu nie nalezy natychmiast zdymisjonowac za skrajna nieudolnosc, ze wsrod prawdopodobienstw roznych przyczyn prawdopodobienstwa zamachu, ukrytej i przez to niemozliwej do usuniecia awarii oraz nieumyslnego staranowania przez inny samolot, wysuwaja sie na przod.

    To jest wlasnie nasz problem: Albo skrajna nieudolnosc rzadu PO (w tym wywolana korupcja: http://passent.blog.polityka.pl/?p=724#comment-169400 itp.), albo wzrost prawdopodobienstwa zamachu.

    Oczywiscie PO najbardziej odpowiada stawianie na brak zorientowania wyborcow, propagande mediow PO i narzucenie ogolnikowego; “samo sie zrobilo”, albo jeszcze lepiej: “Kaczynski z Blasikiem, po sterroryzowaniu pilotow, wyrywali sobie stery samolotu”. Obowiazkiem opozycji i samych obywateli jest jednak kontrolowanie pracy rzadu i wnikliwe sprawdzanie wszystkich mozliwosci, w tym oczywiscie, ze Tu-154 rozbil sie tak jak samolot nierzadowy.

    Poniewaz sama mysl o zamachu napawa Pana najwyrazniej przerazeniem, przypominam, ze odrzucam zamach rzadu Rosji i sugerowalem takze mozliwosc zamachu przez np. jakichs krotkofalowcow z glupoty, jako odpowiednik oslepiania pilotow maszyn pasazerskich laserami, albo np. atakowania pociagow krotkofalowka: **rzecznik prasowy Komendy Głównej SOK Paweł Boczek, do zatrzymania mężczyzny doszło na szlaku Skierniewice – Rawka. 33-latek używając krótkofalówki wysyłał do prowadzących składy sygnał stop, który powodował zatrzymywanie pociągów. “A to stwarzało zagrożenie dla ruchu pociągów” – mówił rzecznik. Jak obliczono mężczyzna w ciągu kilkudziesięciu miesięcy użył sygnału stop 32 razy**
    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/296487,psotnik-zatrzymywal-pociagi-krotkofalowka.html

    W przeciwienstwie do antydemokratycznego nastawienia reprezentowanego na blogu “lewicowo-liberalnego mohera”, do ktorego zaliczam Panskie robienie z zamachu tematu tabu, znam swoje demokratyczne obowiazki i jestem przeciwny ustawianiu wyjasniania przyczyn katastrofy pod z gory zalozone tezy polityczne, czyli min. wykluczaniu zamachu.

    **Myslalem, ze ironia jest wystarczajaco czytelna; pomylilem sie i za te pomylke przepraszam.**

    Tu nie ma zadnej ironi, lecz toporne przekrecanie moich wypowiedzi i unikanie ich cytowania, bo cytat by przekrecanie uniemozliwil – napisalem przeciez:
    “Nie upieram sie, ze premier Australi byl szpiegiem, ale jestem przekonany, ze nawet przywodca dowolnego kraju moze byc szpiegiem.”
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=725#comment-169892

    **Do reszty sie nie odniose ( choc palce swiezbia… ), bo szkoda czasu.
    Pozdrowienia od Nas dla Was. Georges53.**

    Pisze Pan jak lis, ktory odchodzac pocieszal sie, ze za wysoko wiszace winogrona sa na pewmo niesmaczne. Nie szkoda Panu czasu, lecz brakuje Panu nastawienia na rzeczowe wyjasnianie spraw, zamiast niedojrzalego upierania sie przy swej racji. Przeciez Pan utozsamia mozliwy, prosty, ubogi w okolicznosci wypadek utoniecia premiera Holta, w ktorym nie bylo zadnych znajdujacych sie w odpowiedzialnosci rzadu urzadzen itp. z skomplikowanym i bogatym w okolicznosci rozbiciem Tupolewa. To bez sensu.

    Pisze Pan: “Rzad sie przejal, ale nie na tyle, zeby wplatywac w to kosmitow…” – http://passent.blog.polityka.pl/?p=725#comment-169926
    Z kosmitow juz sie Pan wycofal, ale nadal pozostaje Pan przy twierdzeniu, ze rzad Australii, ktory przeprowadzil sledztwo w sprawie znikniecia podejrzewanego o 20sto letnie szpiegostwo premiera po 26-ciu latach swymi obowiazkami “sie przejal”. To pokazuje roznice miedzy nami: Pan tak naprawde chcialby, by Smolensk zbadano po 26-ciu latach. Posrednio dowodzi takie Panskie – ale tak naprawde i samej PO – stawianie sprawy, ze – w przeciwienstwie do mojego otwartego na wszystkie mozliwosci podejscia – w duchu uwazacie, ze to byl zamach i dlatego sabotujecie dochodzenie przyczyn (min. przekazujac jego kierownictwo i dowody rzeczowe innem panstwu). Pod pozorami tragedii narodowej, pojednania z Rosja itp.

  90. # Natka pisze: 2010-07-20 o godz. 15:57

    **Andrzej Falicz pisze: 2010-07-20 o godz. 13:42
    Ale nie wyjaśnia 100% poparcia Jarosława Kaczyńskiego w zamkniętych zakładach psychiatrycznych…**

    Poparcie wiezniow dla PO ma zwiazek z polityka karna PiS-u i jest faktem.

    Jesli pacjenci, a szczegolnie osrodkow psychiatrycznych, („zaklady psychiatryczne” to jezyk z komuny), glosuja na Kaczynskiego, to oznacza, ze slusznie wiaza oni z nim oczekiwania poprawy swego stanu zdrowia.

  91. Natka pisze:

    2010-07-20 o godz. 15:57
    Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 13:42

    Ale nie wyjaśnia 100% poparcia Jarosława Kaczyńskiego w zamkniętych zakładach psychiatrycznych…'”

    OK Natka,
    Przepraszam Cie
    ale od kiedy macie tam dostep do intrnetu?

  92. @ Andrzej Falicz 2010-07-20 o godz. 10:16. Jeśli wg Pana Migalski jest
    „spokojny, logiczny i rzeczowy”, a „Halicki chamsko przerywający, niespójny,insynuujący i zadufany”, to żal mi Pana, że dał się Pan tak oczadzić ćwierćinteligencką „błyskotliwością” nieudacznika MM. Chroń Pan swój potencjał intelektualny, całkiem całkiem – sądząc po wpisach, przed zmarnowaniem. Mniej pisać, a więcej myśleć. Pisać po myśleniu. Pozdrawiam.
    PS. Halicki, młody człowiek, nie wie jeszcze, że z idiotami nie należy wchodzić w dyskurs. Jeszcze nie nauczył się milczeniem pokazywać, kiedy „ręce opadają”. Stąd Pańskie spaczone wrażenie.

  93. Skaranie z tymi obawami admina:
    powtorka mojego wpisu
    # Piotr Kraczkowski pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2010-07-20 o godz. 15:02
    —————-
    ET pisze: 2010-07-20 o godz. 11:18

    “Henryk Marek Broder… M=Marek”

    Z laudation szefa “Focus”, Markwort´a, o Broderze:
    “Broders Eltern hatten ihren Sohn mit dem zweiten Namen Marcin getauft, das polnische Wort für Martin. Henryk selber hat sich später eigenmächtig in Modest umbenannt, ein Beispiel von extremer Selbstironie.”
    http://www.focus.de/politik/deutschland/tid-6649/boerne-preis-2007_aid_64183.html

    Czyli Marcin lub Modest. W miedzyczasie Broder przeszedla jednak na Islam 🙂 🙂 i M oznacza Mohammed:
    **Nicht ohne stolz berichtet Broder, wie er in Anwesenheit zweier Muslime die Schahada gesprochen und kurz darauf einen arabischen Vornamen angenommen habe. Sein vollständiger Name laute nun Henryk Mohammed Broder. „Auf das alberne Modeste wollte ich schon lange verzichten“, gibt der streitbare Journalist zu Protokoll und ergänzt mit leuchtenden Augen: „Ich gehöre nun zu 1,3 Milliarden Muslimen in aller Welt, die chronisch zum Beleidigtsein und unvorhersehbaren Reaktionen neigen. Ich habe das Gefühl, ich bin endlich zu Hause angekommen.“**
    http://www.welt.de/satire/article1735246/Henryk_M_Broder_konvertiert_zum_Islam.html

    Naprawde nie jest karalne szukanie w Google zwrotem:
    „Henryk Broder” +Mossad
    Sam Broder nie wzialby tej swietnej satyry za zle (jesli nawet nie napisal jej sam).

    Bardzo nieladnie napisal Broder o uroczystosci w Jedwabnem:
    Np. Szewach Weiss, wobec wielu mediow z calego swiata, powiedzial, ze oprocz tej stodoly byly w Polsce takze inne, w ktorej Polacy uratowali tysiace Zydow. Broder zacytowal to i wylozyl, ze Weiss „dziekuje, ze on i jego rodzina nie zostali zamordowani”:
    **(…)Israels Vertreter in Warschau, Schewach Weiss, an der Reihe. Er spricht Polnisch und stellt sich als “Professor Schewach Weiss, der Botschafter Israels in Polen” vor. Er habe, sagt er, während er ein paarmal nach seinem Toupet greift, damit es nicht davongeweht wird, auch “andere Nachbarn” getroffen und “andere Scheunen kennen gelernt, in denen Juden versteckt wurden”. (…), kitscht Weiss, subjektiv verständlich, in der Geschichte umher und bedankt sich dafür, dass er und seine Familie nicht umgebracht wurden**
    DER SPIEGEL 29/2001
    http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-19646177.html

    Na swej stronie Broder dodal, czego nie opublikowal w Der Spiegel:
    pod tytulem:
    “Alkoholizm, antysemityzm i obrazalstwo. Po wejsciu do NATO i przed przystapieniem do UE: Polska pozostaje polska”
    “Alkoholismus, Antisemitismus und Beleidigtsein. Nach dem Eintritt in die NATO und vor dem Beitritt zur EU: Polen bleibt polnisch”
    W tym tekscie z 2001r. napisal o liscie Michnika protestujacym przeciw jego powyzszej relacji z Jedwabna: **Adam Michnik, früher Dissident, heute Chefredakteur der “Gazeta Wyborcza”, war “von dem Artikel tief erschüttert”, denn er “beleidigt in seinem Ton nicht nur die Polen, sondern auch die Opfer des Pogroms und deren Angehörige”. Michnik, der inzwischen Mühe hat, mehr als zwei zusammenhängende Sätze zu sprechen, beschwerte sich nicht über falsche Fakten, sondern “die Art des Berichts”, es war der Ton, der ihm nicht passte. Denn er, der große allpolnische Kapellmeister, hatte vor ein paar Wochen den richtigen Ton vorgegeben. In einem Artikel für die New York Times trat er als Pole und als Jude auf. Als Jude verurteilte er das Pogrom, als Pole suchte er nach Rechtfertigungen. Eine verwirrte Seele auf Zick-Zack-Kurs: Die Antisemiten haben Michnik so lange als “zyd” beschimpft, bis er schließlich selber überzeugt war, dass er einer wäre.**
    Z cytatu: “Michnik, ktory w miedzyczasie ma trudnosci, z wypowiedzeniem dwoch zwiazanych ze soba zdan”
    Polskie BBN to wg Brodera sluzba tajna, “ktora kiedys nazywala sie tylko UB”: **Marek Siwiec, “Chef des Büros für nationale Sicherheit”, einer Behörde, die früher nur UB hieß und keinen besonders guten Ruf hatte, weil ihre Mitarbeiter gerne im Morgengrauen ihre Kunden zum Verhör abholten, das sich über Tage und Wochen hinziehen konnte. Doch inzwischen ist auch die Staatspolizei demokratisiert worden und ihr Chef kümmert sich nicht nur um die innere Sicherheit, sondern auch um die richtige Berichterstattung über Polen in ausländischen Medien.**
    http://www.henryk-broder.de/html/tb_polen.html

    Najwyrazniej Broder ma doswiadczenie z tym, ze jego czytelnicy rozumieja fakty tak, jak on tego oczekuje. Np. zaczepil na ulicy rabina z Naturei Karta, ten zapisal sobie jego telefon, by rozwazyc mozliwosc wywiadu, i chcial odejsc, ale Broder zaczal mu natarczywie stawiac pytania i wbrew jego odmowie, a nawet zaslanianiu sie torba, robic zdjecia. Rabin zawolal austriacka policje, a ta zabrala Brodera na komisariat i poradzila rabinowi by dochodzil na wlasna reke roszczen wobec Brodera (stluczone w szarpaninie okulary, mozliwe siniaki itp). Broder opisuje zajscie jak wyzej, ale wyklada tak, ze zostal zatrzymany, poniewaz byl w Austrii cudzoziemcem: „Da ich ein Ausländer bin, muss ich mit zur Wache.” w: „Die Abenteuer des Rabbi Arye”, autor: Henryk M. Broder, 22.02.2007, 23:28, URL:
    http://www.achgut.com/dadgdx/index.php/dadgd/article/die_abenteuer_des_rabbi_arye/

    Napisali o tym takze austriaccy Zydzi:
    http://www.sprachkasse.de/blog/2007/02/23/henryk-broder-meets-arjeh-friedmann/

    Broder pisze wysmienicie, choc przegina moim zdaniem ocene faktow i jest zagorzalym zwolennikiem Izraela. Nie krytykuje nigdy Der Spiegel od czasu gdy wydawca Der Spiegel, Augstein, po przeczytaniu atakow Brodera na Der Spiegel, po prostu go zatrudnil 🙂 (To cytat niedoslowny z ksiazki o Der Spiegel)

  94. Ryba 25 pisze:

    2010-07-20 o godz. 13:59
    Do Sławomirskiego: a dlaczego Sokratesie XXI wieku, wzorze kultury osobistej, masz obsesje antypassentowe?

    Swieto 22 Lipca to swieto klonow Rakowskiego.
    Chyba sie nie myle?

    Slawomirski

  95. 1. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-07-20 o godz. 14:00
    „ Elektorat PiS-u nie moze tu wszystkiegu usprawiedliwiac, bo to nie sa wyborcy przypisani do PiSu, wybierali po czesci Kwasniewskiego i sa sami w sobie przedmiotem lewicowej wrazliwosci, ktorej Polityce wobec tych ludzi brak.”

    Mój komentarz

    Ponownie apeluję o wzięcie się za naukę języka polskiego, aby nie tworzyć potworków językowych o ”wyborcach, którzy są sami w sobie przedmiotem lewicowej wrazliwosci, ktorej Polityce wobec tych ludzi brak”.

    Poknociło się – wyszło na to, że wyborcy PiSu łącznie z tymi głosującymi na Kwaśniewskiego są przedmiotem i to samym w sobie.

    Pzdr, TJ

  96. jasny gwint pisze:

    2010-07-20 o godz. 14:51

    „Jest to dzieło o znaczeniu fundamentalnym przeznaczone dla mądrych ludzi.”

    Stalinowski paternalizm.
    Klony Rakowskiego dziela ludzi.
    Zdobycze Rewolucji Francuskiej nie dotarly jeszcze do LL.

    Slawomirski

  97. Natka pisze:

    2010-07-20 o godz. 15:57

    Zartowanie z chorych psychicznie jest niezartem.

    Slawomirski

  98. Andrzej falicz nekając Gospodarza własnie dołaczył do trolloklonów ET. i S. Marzy że wspólne trzy lata w ciupie beda pasmem rozkoszy.Powinien zaczekać na wejscie w zycie ustawy o zwiazkach partnerskich.

  99. DO
    zezem pisze:

    2010-07-19 o godz. 18:57
    Henryk Marek Broder… M=Marek
    MRR tez jest naszym rodakiem. Do polskosci czy zydostwa nie trzeba sie przyznawac. Postrzeganie swiata w sensie winy (przyznawania sie) jest niedorzecznoscia sama w sobie.
    ET

    Ponownie…
    Dostępne źródła wymieniają M=Marcin(Martin) wzgl. Modest.
    MRR. Urodził się we Włocławku,siłą rzeczy obracał się w środowisku polskim (stąd i znajomość j.polskiego), jednak uczęszczał do niemieckiej szkoły we Włocławku (trochę dziwne jak na…rodaka,chyba ,że to pojęcie inaczej rozumiemy). Dalej nauki pobierał w Berlinie (gimnazjum,matura…). Nie muszę wspominać,że jest najznamienitszym niemieckojęzycznym krytykiem literatury .
    Poza tym nigdzie nie wspominam o „przyznawaniu się”. To tak dla ścisłości…
    Idąc pańskim tokiem, jakby to było z naszym innym „rodakiem” Erichem (Eryk?) von dem Bach-Zelewskim? Pochodził z rodziny kaszubskiej…

    Pozdrawiam.

  100. Zbyniek (07-20 o godz. 11:44) jasno i prosto wyjaśnia przyczyny fenomenu PiS, tej „rewolucji ciemniaków” – zapóźnienie edukacyjne Polski. Dalej, aby powstrzymać falę c. i obskurantyzmu, postuluje … UWAGA … „zmianę filozofii istnienia państwa”, internalizację tej filozofii przez aparat (zapewne oświecony?), „wyrwanie upośledzonych społ-ekonomicznie” i „pomoc odrzuconym”, „służebna rola urzędnika” i „modernizowanie wg dawno odkrytych zasad”. Francja elegancja postępowego, postoświeceniowego, powojennego modelu zachodniego, pięknie powiedziane, jak to mówią w Wlk. Brytanii – TALK IS CHEAP.

    O co mi chodzi. Gdy przedstawiam swojego PiSowskiego bohatera, niejakiego Dede, który jest doskonale wyedukowanym inżynierem po jednym z dwóch najlepszych wydziałów mechanicznych największej polskiej uczelni technicznej na wiele lat przed upadkiem PRL. Potrafi on na suwaku liczyć o wiele lepiej niż najlepsi absolwenci zachodnich szkół technicznych z MIT na czele. Poważnie, jest technicznie nieźle przygotowany, wyedukowany. Ale czy takie wykształcenie chroni przed zarazą PiS. Nie, uważam, i twierdzę, że powodem chorobliwej skłonności Dede do PiS nie jest bynajmniej ciemniactwo, czy nieudaczność życiowa. Powodem jest filozofia życiowa, którą Dede i sporej klasie teraz już starszej inteligencji polskiej wpoił PRL. Dla Dede nierówności dochodów, które w Polsce są niższe od brytyjskich, czy kanadyjskich, są nie do zaakceptowania. On nie potrafi myśleć w kategoriach indywidualizmu i materializmu zachodniej Europy. On brzydzi się supermarketem, garniturem Tuska, giełdą papierów wartościowych, internetem. Dla niego jest to oszołomska, zbędna nowoczesność. On nie nadąża, mentalnie nie pasuje.

    Oczywiście słyszę już głosy – taaaak, znam ten ból, który przynosi zgrzyt nieludzkiego neoliberalizmu. Wyzysku człowieka przez człowieka, tej kultury obcej Polakom. Owszem, zgadzam się że obcej. Obcej Polakom wyrosłym w PRL. Kiedy indywidualizm nie popłacał, kiedy żyło się na kupie, każdy na drugiego się dąsał, ale po wódce wszystkie spory łagodniały, kiedy oszczędzanie pieniędzy przynosiło stratę, edukacja była sprawą ambicji a nie planowania kariery życiowej, bo lekarz zarabiał mniej niż górnik, żyło się od pierwszego do pierwszego, na łasce partii i niebios, bo musiało obrodzić, często rodziło w Kanadzie, bo stamtąd zboże sprowadzano, teraz jest w kraju wszystkiego w bród.

    PiS jest najbardziej postkomunistyczną formacją, czerpie z wnętrza postpeerelowskich dusz napęd, proponuje autorytaryzm i opiekuńczość, równość żołądków i walkę z aferami, solidarność z robotnikiem, drobnym sklepikarzem, rolnikiem na 2 ha, oraz dumę narodową pt. „Polak potrafi”.

    Owszem, wśród zwolenników PiSu są ludzie zamożni i wykształceni, ale wszelkie przekrojowe sondaże wskazują, że zdecydowany opór przeciw PiSowi jest wśród mieszkańców duzych miast, osób z wyższym, nawet średnim wykształceniem, wśród ludzi młodych, którzy PRL znają tylko z opowiadań, nigdy nie mieli wątpliwego szczęścia w nim żyć, kształcić się, wychowywać, kształować swoje nawyki życiowe.

    Polska z dziedzictwem kulturowym PRL boryka się od 20 lat. Wyraźnie widać postęp. Tak trzymać, ideologicznym sterem nie kręcić, organiczną pracą do jej sukcesu się przyczyniać a PiS (tak jak kiedyś PRL) odejdzie do historii tego kraju – takie są postulaty moje.

  101. Kecaj pisze:

    2010-07-20 o godz. 08:27
    „Tak, tak, glupota Polakow jest bezmierna, ”

    To zdanie nie jest prawdziwe.
    Polacy musza siebie szanowac aby obcy ich szanowali.
    Polska powoli staje sie ponownie krajem europejskim.
    Przeszkadzaja jej ludzie wychowani w systemie totalitarnym np redaktor Passent.

    Slawomirski

  102. Falicz jak zwykle ..w domu wyciszony na maxa tu „bryluje” jako rzecznik gawiedzi; zawsze i na każdy temat. Narcyz, uważający się jak sam to stwierdził za człowieka renesansu, nie odpusci nikomu . Lustrzane odbicie swego PiSchicznego idola. Zachwyt nad wuwuzele Migalskim poraża.Żenujący popis pieniactwa.

  103. Lewica zeszła na psy – dzięki lewicowym felietonistom zajmującymi się sprawami, które nic a nic nie interesują przeciętnego wyborcy.
    Dziękuję Panu za to jako prawicowiec. Widzę, że żyjecie w innej rzeczywistości. Orgazm, jakiego doznajecie próbując dowalić PIS-owi – powoduje, że ma on notowania, o których SLD mnożąc swój wynik przez 2 nawet nie marzy. Dzięki wam za to – piszcie dalej. Ludzie ( nie tylko w beretach ) w odróźnieniu od Pana i Pana Żakowskiego wiedzą swoje. Przegraliście ……………………. Wybór mniejszego zła ( Komorowskiego ) zemści się na lewicy – nie macie nic do zaoferowania wyborcy, bo się wypaliliście- idea – zero, program – zero – wybieracie mniejsze zło i orgazm, zeby na twarzy pojawił się grymas uśmiechu – ale Wy wiecie, że przegraliście – udalo Wam się doprowadzić do tego, że 80% Polaków glosuje na prawicę. Super wynik dla krzewicieli lewicowości. Poddaliście się i wolicie pluć na przeciwnika, to łatwiejsze niż pomyślec – co z tobą lewico?. Zresztą, czy Wy mielibyście jakiś program dla Polski – watpię, zerwanie konkordatu, malzeństwa homoseksualne …. to malo, szczególnie dla 99% społeczeństwa…… został więc jad, jad, jad i nienawiść do przeciwnika

  104. @raindog (2010-07-20, 14:05)
    Radość Pana czytać, więc uśmiech na mej twarzy zagościł.
    Dlaczego tak rzadko Pan komentuje, dlaczego Pan się leni?
    Serdecznie pozdrawiam!

    @telegraphic observer
    Dziękuję za wsparcie, piszesz „czas pracuje przeciw nim(…)”, pamiętasz, że rok w rok potężnie odświeża się elektorat (400k schodzi, 400k wchodzi).
    Zazdroszczę Ci, że w Toronto nie słuchasz p. Macierewicza, który ma wykonać kolejne „najważniejsze zadanie w życiu” na czele ponad stuosobowej komisji sejmowej. Padło podobno z jego ust słowo „morderstwo” w opisie katastrofy smoleńskiej.
    Dobrze Ci tam, wisisz na Internecie, który jednak osłabia siłę oczu Macierewicza „live”.

    @Kartka z podróży
    Pokazałem żonie wpis o 24 obiadach ze szczególnym naciskiem na fragment:

    Dobór rozpłodników
    Wybierając rozpłodniki trzymajmy się jednej zasady: tylko najlepsze kury i koguty dobremi są rozpłodnikami!

    Widzisz, powiedziałem, dlatego nasz syn uzyskał 180 pkt z rozszerzonej matury i mógł wybrać dowolny wydział na PW. Żona oczywiście zakwestionowała parytet zasług. Ty, powiedziała, wniosłeś do tego interesu lenistwo oraz słabość do wina i kobiet. Dobrze, że śpiew ci nie wychodzi, dobiła mnie Najsłodsza, to ma on po mnie…
    PS
    Katujecie się z zyksem, para idzie w gwizdek, szkoda klawiatury Panowie!

  105. Panie A.Falicz – słyszałem, że w zakladach psychiatrycznych nie ma TVN24 i GW – może dlatego Kaczyński zdobył tam 100% poparcia. Kto wie, może nieindoktrynowany „wariat” wybiera mądrzej od „inteligenta wpatrzonego w TVN24 z GW w ręce ??????

  106. Problem z nadreprezentacją WYBORCÓW kOMOROWSKIEGO W ZAKŁADACH KARNYCH MOŻNA ROZWIĄZAĆ PROSTO:
    to nie są katolicy……
    Bardziej katolicki jest Prezes. Swoją nadreprezentację posiada w zakładach dla nerwowo chorych…
    TO są prawdziwi katolicy….

    Czy o taką konkluzję w dyskusji chodziło?

    Rozumiem, sezon ogórkowy……ale, żeby aż tak?

  107. Jako że zbliża się 1 sierpnia, tekstów o von dem Bach- Zalewskim, nie unikniemy…..
    Przerobię to chyba 6 raz, o ile dobrze pamiętam, Konkluzji, zdania większości, nie oczekuję……

  108. Poprawiam słowa Macierewicza, które mu przypisałem w komentarzu.
    Oglądam Fakty, powiedział „zbrodnia”, przepraszam.

  109. TJ pisze:
    2010-07-20 o godz. 17:57

    **Ponownie apeluję o wzięcie się za naukę języka polskiego, aby nie tworzyć potworków językowych o ”wyborcach, którzy są sami w sobie przedmiotem lewicowej wrazliwosci, ktorej Polityce wobec tych ludzi brak”.

    Poknociło się – wyszło na to, że wyborcy PiSu łącznie z tymi głosującymi na Kwaśniewskiego są przedmiotem i to samym w sobie.**

    A juz chcialem Panu zaproponowac, ze bede Panu posylal moje wpisy do korekty przed wyslaniem. Nic z tego, nie dostanie Pan tego zajecia – to zdanie jest po polsku poprawne, tylko Pan ma klopoty ze zrozumieniem – co oczywiscie zle o Panu nie swiadczy, tak jest z wieloma zwolennikami PO, inaczej nie wierzyliby, ze general Blasik z prezydentem Kaczynskim po pijanemu steroryzowali pilotow, a potem wyrywali sobie stery, bo kazdy chcial wyladowac po swojemu. Prosze zmienic swe preferencje na kilka dni na PiS, a do razu zauwazy Pan jak zrozumienie wielu rzeczy przychodzi Panu latwiej.

  110. Szanowny Gospodarzu, niestety muszę się zgodzić z Pana opinią, że PiS jeszcze długo nie zejdzie ze sceny. Ale to jest zgodne z poziomem wykształcenia i kultury naszego społeczeństwa. Przecież większość pisowców zachowuje się jak pacjenci szpitala psychiatrycznego na przepustce. Rozrabiają coraz bardziej w sposób nie mieszczący się w kategoriach postępowania ludzi normalnych. Czas najwyższy cofnąć te przepustki. A z drugiej strony jak kwalifikować dziennikarzy biorących na poważnie tę nieustającą bezczelną hucpę i wmawiających nam że to są akurat poważni politycy a cała reszta to hołota i przestępcy??? Kiedy zostanie przekroczona granica kompromitacji i śmieszności? Czy może nie ma już takiej granicy? Biada nam, pracującym normalnie i budującym ten piękny kraj na przekór Jarosławom, Joachimom, Zbigniewom, Jackom itp zdumiewającym postaciom.

  111. absolwent pisze:

    2010-07-20 o godz. 18:02

    Absolwenice za nekanie wielu osob w tym rowniez mnie narazasz sie na….smiech – choc z pewnym ubolewaniem.
    Wole Cie jak piszesz co myslisz.
    Chyba, ze nekanie to Twoje nowe hobby.
    Absolwencie nekalnictwa

  112. ” To potworna choroba, której zwalczanie wymaga jeszcze wiele sił i czasu. A publicyści, którzy na nią zapadli, dystansują się lekko od prezesa, kierując się wyłącznie troską o jego i swój interes. Gdyby mieli inne powody – dawno już wysiedliby z tego tramwaju.”- cale szczescie, ze nie wszyscy tak myślą.

    http://www.catholicbusinessjournal.biz/Blogs/?p=605

  113. Widać, że trolle obsiadły blog p. Passenta. Ja bym te wszystkie ich chore wpisy pokasował. Raz, drugi, trzeci, może dadzą sobie i nam spokój. Co z tego, że pod artykułem jest ok. setki wpisów, kiedy 80 % to spam? Nierzadko bez żadnego związku z tematem. To zniechęca do śledzenia dyskusji. Może im o to idzie?

  114. Beata Kempa w TVN24
    „Kolegę Palikota, pana Komorowskiego” wyliczyła z oburzeniem po Tusku i Schetynie, jako niereagującego Polityka PO na wypowiedzi p. Palikota.

    Wyobrażam sobie reakcje PIS na słowa „kolega Suskiego, pan Kaczyński” o prezydencie Lechu Kaczyńskim.
    Byłoby chyba doniesienie do prokuratora Ziobry.

  115. TERESA STACHURSKA: Gratuluję zdobycia ksiązki Walickiego. Ostrzegam – to lektura miejscami trudna, wymagająca przygotowania w dziedzinie filozofii i historii idei, np idei wolności czy pojęcia narodu, ale nawet jeśli ktoś (jak ja) nie wszystkie partie rozumie – to i tak warto. Dla mnie najciekawsze są partie dot. POlski powojennej, zwłaszcza reformatorzy a demokraci. W „Polityce” ukaże się mój felieton na ten temat. Pozdrawiam.

    STASIEKU: Dziękuję za przypomnienie książki „Moja gra”, cieszę się, że Pan przeczytał.

    PS. Ktoś na tym blogu insynuuje, źe mój artykuł o Jarosławie Iwaszkiewiczu trafił do „Przeglądu”, ponieważ „Polityka” odmówiła druku. To nieprawda, po prostu w „Polityce” artykuł o II tomie dzienników pisarza ukazał się wcześniej.

    Pozdrawiam, gospodarz bloga.

  116. Kilka słów o naturze ideologicznych systemów „normujących”

    Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 15:00
    „Uważam, że dla Polski w naszej konkretnej aktualnej rzeczywistości historyczno-społecznej konieczny dla modernizującego skoku jest ideologiczny system normujący.”

    Mój komentarz

    Autor wyraża półgębkiem akceptację dla rządów autorytarnych maskując cel do jakiego PiSowcy dążą niebywale pokrętnym, zwodzącym, pozornie neutralnym, logicznie uzasadnionym dzisiejszą sytuacją stwierdzeniem, że Polsce jest potrzebny „ideologiczny system normujący” jakoby niezbędny dla podjęcia dzieła modernizacji państwa.

    Rzadko się spotyka tak sprytnie i w łagodnej postaci zakamuflowane oferty zaprowadzenia rządów autorytarnych.
    Marcheweczka – modernizacyjny skok i trzymany za plecami kijaszek niewinnie zwany ideologicznym systemem normującym.

    Na tym blogu podobne oczekiwania zaprowadzenia porządku w ojczyźnie były już wymieniane w kontekście historycznym – Niemcy witali Hitlera, który swoim znormowanym systemem wartości przywrócił im godność, naród węgierski z zadowoleniem witał zdecydowanych ludzi obiecujących wdrożyć nowy system wartości, czy to był Bela Kun w 1918, czy „ratujący” substancję narodową strzałokrzyżowcy w 1944, a naród Kambodży z utęsknieniem nasłuchiwał marszu Czerwonych Khmerów na ulicach Phnom Penh na zasadzie, że wszystko lepsze, tylko nie ten krwawy Lon Nol, itd, itp.

    Każda pozbawiona skrupułów grupa ludzi tworząca rdzeń autorytarnej partii ma w zanadrzu bardzo ogólny program wdrażania nowego systemu wartości. Program taki jest z reguły luźnym zbiorem zamierzeń sformułowanych w przyjaznym języku życzliwie przyjmowanym przez „oczekujących”.

    Wdrażanie tego rodzaju systemów z reguły kończy się klęską partii i narodu niezależnie od pierwotnych intencji działaczy, czy oczekiwań zwykłych obywateli.
    Taka jest logika polityki totalnej, obiecanej przez PiS tekstem Falicza.
    Historia zanotowała wyjątek, jak np. dyktatura Pinocheta, lecz i ten”sukces” został zgodnie z żelazną regułą zaprowadzania władzy totalnej okupiony terrorem i mnogimi morderstwami.

    Po pierwsze JK na to nie stać, jest to człowiek silnych przekonań, ale wyjątkowo nieudanych rąk. Jak dotychczas nic mu w polityce nie wyszło poza kłótnią z Wałęsą, oskarżaniem klasy politycznej o zdradę (lista Macierewicza), obalaniem władzy (rząd Suchockiej) i szerzeniem zamętu politycznego w kraju. Po drugie… nie mamy armat – wystarczy.

    Proszę nie dowodzić, że wprowadzenie ideologicznego systemu normatywnego jest możliwe bez ciężkich naruszeń prawa (w tym konstytucji) oraz bez masowego przymusu bezpośredniego stosowanego wobec obywateli. Historia to potwierdziła po wielokroć.

    Dlaczego nadal jest wielu jest chętnych do podjęcia skazanego na porażkę eksperymentu – sprawdzenia działania „ideologicznego systemu normującego” na skórze własnego narodu?

    Panie Boże, chroń nasz naród przed uzdrowicielami.

    Pzdr, TJ

  117. bodzio pisze: 2010-07-20 o godz. 14:55

    **Konstytucyjne procedury wymagaja krokow nizaleznych od stopnia wrazliwosci obywateli na okreslone zdarzenia ( L.B. Johnson zostal zaprzysiezony na prezydenta w kilka godzin po zamachu ( wcale nie urojonego ! ), na pokladzie samolotu, w obecnosci wdowy po Kennedy’m
    !)**

    A ta wdowa po Kennedym potem z obawy o wlasne zycie wyszla za starego Onassisa, ktory obiecal zapewnic jej bezpieczenstwo – po Kennedym, Onassis !

    Ta scene na pokladzie samolotu mozna byc moze usprawiedliwiac obawa, ze Kennedy padl ofiara zamachu ze strony ZSRR i USA w kazdej chwili moga zostac zaatakowane. Byc moze jednak byl to paskudny charakter L.B. Johnson´a. Lub strach przed zona Kennedy´ego i jej mozliwym politycznym wsparciem.

    Kennedy nie postepowal z zona w lepszy sposob. Byl formalnie katolikiem, ale kazal zamordowac osadzony uprzednio przez USA u wladzy w Pol. Vietnamie taki wietnamski odpowiednik Kaczynksiego. Wszystko co Kennedy dla tego wietamskiego Kaczynskiego uczynil, to bylo wezwanie, by ustapil z urzedu dobrowolnie, bo inaczej zostanie zamordowany. Wietnamczyk, tez katolik, odmowil, bo kierowal sie patriotyzmem – zostal zamordowany, a USA posadzily na jego miejsce kogos innego, kogos, kto im bardziej odpowiadal.

    W polskich warunkach ten pospiech nie byl konieczny, choc jak sie okazalo byl….

  118. „# Ryba 25 pisze:
    2010-07-20 o godz. 13:59

    Do Sławomirskiego: a dlaczego Sokratesie XXI wieku, wzorze kultury osobistej, masz obsesje antypassentowe?” (kon. cytatu)

    Ano Rybo, tak to już mają narcyze !
    Samouwielbienie jest sensem ich istnienia.
    Lustereczko powiedz przecie, kto jest najmądrzejszy
    w Świecie ?
    No przecież że tylko JA – Slawomirski !!!

    I co Pan zrobisz ?
    Nic Pan nie zrobisz !

    Pozdrowionka.

    PS: z tym „Sokratesem XXI” wieku toś go Pan połechtał że ho !, ho !
    Teraz to się będzie dopiero „pawił” i pławił !
    Poza tym – odporny na kawior.

  119. magrud,
    oczywiscie, ze – na szczescie – w elektoracie PiSu jest duzo ludzi swietnie wyksztalconych, a porzyczyne tego upatrujesz w tym, ze, jak piszesz: „20 lat wychowania w kulcie wiary i wojującego antykomunizmu zdemolowało świadomość społeczną”. A nie widzisz przyczyny w tym, ze ten zniewazany PRL przyczynil sie jednak do zaszczepienia pieknych postaw patriotycznych, ktore owocuja do dzis?

    natka,
    fakt, ze pensjonariusze zakladow karnych i aresztow sledczych gremialnie glosuja na swoich idoli, to jest powszechnie znany fakt, natomiast przeciw Twojej tezie, ze podobnie, z tym tylko, ze na odwyrtke, zachowuja sie pensjonariusze zakladow psychiatrycznych, swiadczy wpis elany, ktora ma widzenia podobne do tych palikota: ”
    „Ja WYSOKI SADZIE jak sobie pomysle o tym dworcu to tez go tam niestety widze. Dlatego mam takie skromne pytanie do blogowiczow, znawcow ludz i zycia: CZY TO JAKAS CHOROBA ?”

    Przypomnialo mi takie zdanie z elementarza: „Ala ma kota”. Czy to choroba?

  120. Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 16:40

    A masz Faliczu w prezencie za twe „górnoloty” (czytajże jak chcesz –
    nawet jak słowo „kajak”).

    http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Polska

    Zdrowotnych pomyśleń ( o pomyłkach nie wspomnę).

  121. Kent, Anglia – no coz, jak widac samopoczucie znakomite, jak i Szostkiewicza niedawno o patriotyzmie i krzyzu, czy Paradowskiej o Palikocie.
    Tylko nie mialem do teraz pojecia z racji rzadkich tutaj wizyt, ze myslenie, jezyk, argumentacja przede wszystkim moze byc taka.

    Zajezdnia tramwajowa jest na emigracji.
    Czyli nic nowego, jak za Mickiewicza, Paderewskiego, Gieysztora, Mrozka …

    http://cbrengland.wordpress.com/2010/07/19/trzeba-sie-zdecydowac/

  122. # Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 16:52

    Natka pisze:

    2010-07-20 o godz. 15:57
    Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 13:42

    Ale nie wyjaśnia 100% poparcia Jarosława Kaczyńskiego w zamkniętych zakładach psychiatrycznych…’”

    „OK Natka,
    Przepraszam Cie
    ale od kiedy macie tam dostep do intrnetu? ”

    Falicz, zawsze byłeś zakałą tego blogu !
    Ale za taki komentarz w stosunku do „Natki”, do KOBIETY ,
    jesteś dla mnie gównozjadem niewartym komentarza !!!
    Gratuluję wychowania w rynsztokach Wołynia !!!
    Przepraszam rynsztoki wołyńskie, za to co przeżyłyły !!!

    Proponuję wszystkim blogerom totalną ignorancję tego chama !!!

  123. … niestety ma Pan racje, bo PIS wiecznie żywy… 🙁

  124. Stasieku dotarl do zrodla.
    I to jest prawda, ze wszystko zaczelo sie od grzechu
    pierwszej pary ludzkiej, czyli Adama i Ewy.
    Zaraz na poczatku ich syn Kain tak znienawidzil swojego
    brata Abla, az go zabil.
    A pozniej to juz:
    EGIPT, BABILON. MEDEO-PERSJA, ASYRIA, GRECJA,
    RZYM i ANGLO-AMERYKA /moglem troche pomylic kolejnosc/.

    Czy JK zapisze sie szlachetnie w historii?
    Nie wiem.
    Narazie szaleje!

    Pozdrawiam STASIEKU i wszystkich Blogowiczow.
    /Wulkan/

  125. Wygląda na to, że hierachia kościelna postanowiła przystąpic do decydującej bitwy o zdominowanie przestrzeni publicznej w Polsce. Robi to rękami zdomiowanej przez Jarosława Kaczyńskiego partii Prawa i Sprawiedliwości. Poprzednie próby kończyły się jedynie umiarkowanym sukcesem hierarchów.
    Hierarchia kościelna wykorzystuje w tym celu, z całą premedytacją, straszliwie ugodzonego w katastrofie smoleńskiej i niepanującego nad swym postępowaniem Prezesa tej partii.
    Na normalnie funkcjonującej scenie politycznej kuriozalne błędy, które popełnia ostatnio JK byłyby na rękę jego przeciwników politycznych, lecz mimo całej groteskowości poczynań tego polityka ma on wsparcie najpotęzniejszej i najlepiej zorganizowanej siły spolecznej jaką jest kościół katolicki z jego hierarchią.
    Z całą pewnością Jarosław Kaczyński służy wyłącznie jako bufor którym posługuje się hierarchia, stojąc w ceniu w sprawie tak absurdalnego konfliktu jak nielegalne postawienie krzyża przy Pałacu Namiestnikowskim przez harcerzy. Użycie harcerzy do tej rozgrywki politycznej przypomina użycie hunwejbinów w rozgrywkach Mao Tse-tunga w walce o zmiażdżenie opozycji w Chinach. Trudno powiedzieć dlaczego hierarchowie upatrzyli sobie ten model walki o wpływy.
    Sprawa ta paraliżuje elity polityczne, media i jątrzy życie spoleczne w Polsce.
    Taka jest potęga ukrytej w cieniu siły trzęsącej wolnym krajem.
    Jakoś uszło uwadze mediów, jak postąpiła policja belgijska (kraju także wolnego) w stosunku do b. prymasa, który osłanił pedofilów wśród wśród księży, a obradujący episkopat funkcjonariusze odwiedzili podczas obrad tego gremium.
    Jestem, podobnie jak Wodnik 53 i sam redaktor Szostkiewicz, zwolennikiem zasady ahimsy, ale warto przypomniec jak takie problemy rozwiązują inni.
    Przypomnę więc, że w kraju tym przestrzegającym zasady dura lex, sed lex, skuto kajdankami prymasa i przewieziono do aresztu policyjnego, a dowodów pedofilskiej przestępczości szukano nawet w kryptach grobowych.
    Jako przeciwstawienie twardości belgijskiego prawa, pozwolę sobie przypomnieć, że w toczącym się w Gańsku mafijnym procesie przeciwko kościelnemu wydawnictwu Stella Maris, nad którym nadzór sprawował abp Gocłowski, na wezwania go na przesłuchania, kolejno, przez prokuraturę i sąd informował on te organy poprzez media (z oczywistym dla siebie sukcesem), że to wymiar sprawiedliwości powinien się do niego pofatygować.
    Czy pamiętacie Państwo jak media rykneły, gdy w postępowaniu prokuratorskim urzędujący premier Leszek Miller złożył zeznania przed prokuratorem w miejscu swojego urzędowania?

  126. Przed chwila ogladalem madame Paradowska w Superstacji i zamurowalo mnie.
    Zaprosila Miroslawa Drzewieckiego by oblesnie pijac sobie z dziubkow oceniac degrengolade moralna PiS-u…

    To sie robi coraz bardziej absurdalne.

  127. TJ pisze:

    2010-07-20 o godz. 19:46
    Kilka słów o naturze ideologicznych systemów „normujących”

    To Twoja intepretacja.
    Odnosilem sie do post-politycznej PO, ktora za zalete ma jakoby brak przekonan.
    System normujacy w tym wypadku do zbior okreslonych wartosci, celow lub nawet jezeli tak sobie zyczysz mitow wokol, ktorych organizuje sie wspolnote.
    Moze byc ojczyzna, religia, solidaryzm spoleczny, podboj kosmosu, wspolna historia, tradycja – wszystko razem lub oddzielnie itp.
    Potrzebny jest system wartosci – brak przekonan jako kompas dzialania to za malo.
    Pragmatyzm to Hobbes w czystej postaci i usankcjonowane prawo dzunglii.

    Reagowanie i „ëlastycznosc” to wedlug mnie za malo.

  128. Mnie sie podoba Marek Migalski bardziej niz Andrzej Halicki ekonomista od reklamy.
    Proponuje posluchac co mowia bez wstepnych uprzedzen.

    Marek Henryk Migalski (ur. 14 stycznia 1969 w Raciborzu) – polski politolog, wykładowca, komentator polityczny, poseł do Parlamentu Europejskiego.

    W 1999 ukończył studia politologiczne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. W 2001 na podstawie rozprawy pt. Koncepcja „mostu między Wschodem a Zachodem” Edwarda Benesza – próba zachowania niezależności Czechosłowacji w latach 1945-1948 uzyskał na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego stopień doktora nauk humanistycznych w dziedzinie nauk o polityce.

    Przed podjęciem studiów pracował jako nauczyciel języka polskiego. W trakcie studiów odbył – z rekomendacji konsula generalnego Republiki Czeskiej w Polsce – miesięczną praktykę w biurze Euroregionu Silesia, zaś w lutym 1999 objął stanowisko wicedyrektora biura.

    Pracuje w Instytucie Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach na stanowisku adiunkta w Zakładzie Systemów Politycznych Polski i Państw Europy Środkowej i Wschodniej. Jest także wykładowcą w Instytucie Europeistyki Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu. W pracy naukowej i dydaktycznej zajmuje się zagadnieniami współczesnych systemów politycznych i partyjnych.

    Odbył staże naukowe w czeskich uczelniach: na Wydziale Prawa Uniwersytetu Masaryka w Brnie, na Wydziale Pedagogiki Uniwersytetu Południowoczeskiego w Czeskich Budziejowicach oraz na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu. Brał udział w wielu krajowych i międzynarodowych konferencjach politologicznych. Jest autorem, współautorem i redaktorem kilkunastu książek oraz autorem kilkudziesięciu publikacji naukowych.

    Publikował artykuły na temat polskiej sceny politycznej w prasie, m.in. w „Dzienniku”, „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” i „Wprost”.

  129. Daniel Passent, 19.41, Ja przyznaję się do zarzutu odmowy druku recenzji książek o Iwaszkiewiczu w POlityce. Śledząc tego typu publikacje lub ich brak w POlityce, tego rodzaju mniemanie wydawało się naturalne, tym bardziej, że w recenzji Pana zawarte były myśli bliskie Walickiemu a bardzo niewygodne POlityce. Pojawienie się Pana w PRZEGLĄDZIE przyjąłem z dużą radością. Spierałbym się, co do języka Walickiego. Wydaje się nad wyraz prosty, nawet dla niewprawnego w tej dziedzinie jak ja czytelnika i jest prostszy niż inne dzieła myśliciela, które znam dość dobrze. Jeżeli czyta Pan wnikliwie teksty na blogu, to powinien Pan przy okazji zauważyć, że dzieje się na nim coś niedobrego i szacuje się, że około 80 procent wpisów posiada charakter spamu o wyraźnym charakterze destrukcji i bałamucenia. Oprócz stałych bywalców pojawili się nowi, w ten sposób blog traci swój charakter i staje się nudny i denerwujący. Często wyczerpuję cały arsenał przekleństw Wałęsy z bratem lub kwieciste wiązanki Durczoka.

  130. cynamon29 pisze:
    2010-07-20 o godz. 20:39

    podpisuje się pod tym obiema rekami . Od dawna omijam skrzętnie komentarze Falicza bo to wypociny bezmózgowca

  131. Panie Redaktorze,

    dziękuję. Mam nadzieję sprostać 🙂 Łatwiej przeczytać niż napisać, więc chwała prof. Walickiemu. Felietonu Pana na temat tej lektury też jestem ciekawa. Artykuł w „Przeglądzie” czytałam. Pozdrawiam wzajemnie!

  132. Moderatorze
    prosze z laski swojej skasowac moja emocjonalna odpowiedz: 2010-07-20 o godz. 21:21
    na wpis Cynamona

    cynamon29 pisze:

    2010-07-20 o godz. 20:39

    „Falicz, zawsze byłeś zakałą tego blogu !
    Ale za taki komentarz w stosunku do “Natki”, do KOBIETY ,
    jesteś dla mnie gównozjadem niewartym komentarza !!!'”

    Uff zly jestem na siebie, ze udalo sie cynamonkowi mnie sprowokowac – to jeden z niewielu jego sukcesow.
    Obronco kobiet pozostaw Natce obrone wlasnej godnosci – da sobie rade bez Cynamona…

    Swoja droga dane podane z aresztu sledczego na Ursynowie sa prawdziwe.
    Natko skad masz wyniki z zamknietych zakladow psychiatrycznych i jezeli byl to dowcip czy znaczy to iz pogardzasz chorymi ludzmi i to ma byc zabawne?
    To bardzo niepokojace tendencje u zwolennikow partii jasnosci i nowoczesnoscibo PiS-owca na taka arogancje nie stac.

  133. Andrzej Walicki: O polskiej rzeczywistości moralnej – http://www.kulturaswiecka.pl/node/30 .

  134. cynamon29 pisze: 2010-07-20 o godz. 20:39

    **# Andrzej Falicz pisze: 2010-07-20 o godz. 16:52

    Natka pisze: 2010-07-20 o godz. 15:57
    Andrzej Falicz pisze: 2010-07-20 o godz. 13:42
    Ale nie wyjaśnia 100% poparcia Jarosława Kaczyńskiego w zamkniętych zakładach psychiatrycznych…’”

    “OK Natka, Przepraszam Cie ale od kiedy macie tam dostep do intrnetu? ”

    Falicz, zawsze byłeś zakałą tego blogu !
    Ale za taki komentarz w stosunku do “Natki”, do KOBIETY ,
    jesteś dla mnie gównozjadem niewartym komentarza !!! (…)
    Proponuję wszystkim blogerom totalną ignorancję tego chama !!! **

    Nie ma Pan racji. Pani Natka otrzymala odpowiedz w stylu jaki sama wybrala. Pan Falicz tylko sprobowal udzielic jej odpowiedzi, ktora Pani Natka potrafi zrozumiec. Trafila kosa na kamien.

    W tym wypadku Pani Natka anonimowo obrazala Kaczynskiego i PiS-owcow jako chorych psychicznie. Pan Falicz nie zna pani Natki, jest ona na blogu z wlasnego wyboru, jako anonim, takim pakietem danych, plikiem. Nie wiadomo ile ma lat, jakiej jest plci, statystycznie bylaby mezczyzna. Pan Falicz zareagowal zatem nie na jakas konkretna osobe, lecz przede wszystkim na sama wypowiedz. Wypowiedz Pana Falicza dotyczyla zatem zaledwie bezplciowej i bezosobowej funkcji dyskutanta/tki w jakiej pani Natka wystapila, a nie jej samej jako osoby.

    Wreszcie nie sadze by kobiety pod rownouprawnieniem rozumialy, ze wolno im wypowiadac sie na forum obrazliwie, natomiast mezczyznom nie wolno odpowiedziec w dyskusji w ten sam sposob. Byla to bowiem tak naprawde rozmowa pani Natki samej ze soba za posrednictwem pana Falicza.

    Wyrazenia „zawsze” , „wszystkim”, „totalną” sa charaktewrystyczne dla myslenia dogmatycznego.

    Mozna by tez argumentowac, ze Pani Natka, nie chciala nikogo obrazic, i tak naprawde wierzy w co napisala. Tym mniej mozna uznac zdziwienie Pana Falicza za obrazliwe: dolegliwosc psychiczna tak naprawde jest nie wiecej obrazliwa niz powiedzenie, ze ktos ma katar. Ponadto Pani Natka mogla zostac przez Pana Falicza i blogowiczow zrozumiana, ze jest ona lekarka w osrodku psychiatrycznym wyposazonym w Internet. Zwazywszy, ze wiele waznych urzedow we wschodniej Polsce nie ma Internetu, mial Pan Falicz prawo sie zdziwic, ze lekarze w osrodku psychiatr. taki internet maja.

    Problemem, jest uzywanie slow nie obrazliwych jako obelg, co juz faktycznie obrazliwym jest, ale wowczas wracamy do punktu wyjscia.

    Poniewaz Pan Falicz nie obrazil Pani Natki, ale Pan obrazil Pana Falicza, ryzykuje Pan, ze Panskie wezwanie do bojkotowania blogowiczow, ktorzy uzywaja obrazliwych okreslen, zostanie zastosowane do Pana samego.

  135. 1. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-07-20 o godz. 19:47
    „Kennedy nie postepowal z zona w lepszy sposob. Byl formalnie katolikiem, ale kazal zamordowac osadzony uprzednio przez USA u wladzy w Pol. Vietnamie taki wietnamski odpowiednik Kaczynksiego. Wszystko co Kennedy dla tego wietamskiego Kaczynskiego uczynil, to bylo wezwanie, by ustapil z urzedu dobrowolnie, bo inaczej zostanie zamordowany. Wietnamczyk, tez katolik, odmowil, bo kierowal sie patriotyzmem – zostal zamordowany, a USA posadzily na jego miejsce kogos innego, kogos, kto im bardziej odpowiadal.
    W polskich warunkach ten pospiech nie byl konieczny, choc jak sie okazalo byl….”

    Mój łagodnie szydzący komentarz.

    Szanowny Pan Mistyfikator nie mógł spokojnie usiedzieć, aby nie puścić jakiejś spiskowej imputacji. W klasycznym stylu wykorzystywanym przez PiSowców. Co, ja? Co, ja to powiedziałem? Gdzie? To bezczelność!

    Jeśli akurat brak inwencji, to się podczepia do konwencji i w różne strony insynuuje, jak konwencja nakazuje, wystarczy powiedzieć, że coś możliwe i w ustach fantasty jest prawdziwe, starczy, że gdzieś są wątpliwości i już spiskami mami gości, dzień bez podejrzeń, insynuacji jest jak monarcha bez koronacji, jak marszałek bez buławy, jak wesele bez zabawy.
    To silniejsze jest od rozsądku, to stały fragment w każdym wątku.
    Nie poznam dnia ani godziny, niepewny jestem co do rodziny, i na to nie ma żadnej rady, wszystkimi i wszystkim rządzą wywiady, podejrzeń siatka nas oplata, otacza niewidzialna krata, krepuje, dusi, odbiera wolę, zewsząd wyziera agenta wzrok, bez przerwy gniecie podejrzeń mrok. Ludzie, ja nie chce, nie wydolę!

    Cóż, taki los, jaki zbok. Obrałeś sobie taką rolę Grzegorzu Dyndało. I zawsze ci mało.

    Pzdr, TJ

  136. magrud pisze:

    2010-07-20 o godz. 16:21
    Droga Pani,
    Dzięki za komentarz.
    Pisząc o ciemniakach, generalizuję cokolwiek.
    I, będę się upierał, że z punktu widzenia metody nie ma w tym błędu.
    Uogólnienie (od słowa ‚ogólny’, w żadnym wypadku, nie od kaczyńskiego czy pisowskiego ‚wogle’) nie jest złem samym w sobie, dopóki stosowane z umiarem.
    Nieraz już pisałem, że zapożyczyłem tych ‚ciemniaków’ od od Stefana Kisielewskiego (nie jak czasem mylnie podaję Szpota- Szpotańskiego), który ‚dyktaturą ciemniaków’ nazwał rządy Gomułki.
    Cechy tej ekipy, rządzącej wówczas peerelem, a szczególnie ciasnota umysłowa, zapyziałość i analfabetyzm kulturalny, a przede wszystkim jawnie i często deklarowana niechęć do twórców, ludzi kultury, niezależnych intelektualistów czyli ‚inteligencji’ przypomina bardzo, nieskomplikowane konstrukcje teoretyczne pisu i Kaczyńskich, zwieńczone neologizmami-potworkami ich autorstwa jak ‚układ’, ‚łże-elity’ etc.
    W istocie, nie uważam, by pis, zarówno w masie, jak i w jakiejkolwiek, dowolnej próbie statystycznej odbiegał intelektualnie i kulturowo od ekipy napiętnowanej przez Kisielewskiego. Zatem jest to główna przyczyna, dla której stosuję to określenie.
    Ale nie jedyna.
    Chodzi mi również o to, by udowodnić totalną ignorancję, wszystkim walczącym z peerelem dzisiaj. Takich nie brak i na tym blogu.
    Pomijając bowiem absurdalność motywów walki dzisiaj z formą państwowości, która zakończyła swój byt najpóźniej w 1989 roku (21 lat temu!), za każdym razem kiedy piszę ‚ciemniaki’, przywołuję tamte lata, w których jednym z ważniejszych ‚frontów’ walki, na którym zaangażowana była władza (czyli rzeczony peerel), był front walki z inteligencją, a twórcami w szczególności.
    Nie idzie o zasługi lub nawet przynależność do formalnych i nieformalnych związków kombatanckich.
    Ale totalni ignoranci i dyletanci z rewolucji pisu (wliczając w to niedokształconych historycznie, za to bojowych junaków z ipeenu) nie mają pojęcia, że w tych potyczkach: wykształcenia ze skrzętnie ukrywanym analfabetyzmem, mądrości z głupotą, inteligencji z ciemniakami, uczestniczyła – oczywiście po stronie inteligencji – Polityka z naczelnym M.F.Rakowskim i chociażby z gospodarzem tego blogu.
    Dla mnie etos tej walki (chyba trochę przesadzam z tymi określeniami) jest równie ważny co etos, który jest udziałem rzeczywistych uczestników opozycji demokratycznej.
    Co więcej, okazuje się, że dziś, twórcy, nawet ci najwyższej próby, jak chociażby A.Wajda, K.Kutz, podobnie jak za tamtych czasów, stają się obiektem nagonki, organizowanej przez takich samych troglodytów. Tyle tylko, że o innym zwrocie. Z pisu.
    W zasadzie nie dziwi mnie to. Wszak elity 4tej rp, ćwiczą na razie odwagę w walce z nieistniejącym od 21 lat peerelem. No i odwagi im starcza. Teraz.
    Na wiedzę i awans kulturalny przyjdzie czas, (być może?) dla pokoleń po zwycięstwie rewolucji.
    Dla osobowości z kręgów Sławomirskiego, Fallicza i Kraczkowskiego do pełni człowieczeństwa wystarczy zoologiczna polska, aktualna (czyli wg wzorców europejskich dziewiętnastowieczna) prawicowość i równie zoologiczny antykomunizm. Pewnie zostali wychowani się w takim ‚systemie wartości’.
    Ale dla kondycji państwa i jego obywateli (jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało) wolność i niezależność, reżyserów, pisarzy, dziennikarzy, intelektualistów tworzących naszą kulturalną tożsamość, wytyczających drogi i ciągnących nas bliżej czoła tego świata, jest bezcenna.
    Dla mnie, w każdym razie, możliwość czytania tekstów np.Polityki, Studentaczy Politechnika była nie do zastąpienia.
    Nieprzypadkowo jednak, M.F.Rakowski, który jako jedyny prominentny (być może, to jest fakt obciążający? ) funkcjonariusz państwa zwanego peerelem, pamiętnej zimy 1981/82, pojechał do obywateli(do stoczni) nie zamknięty w czołgu i nie rozmawiał z nimi, używając do wzmocnienia swych argumentów wycelowanych w tych obywateli karabinów, za swą inteligencka skłonność do załatwiania spraw w dyskusji i walce na argumenty, był w badaniach opinii społecznej, znacznie gorzej oceniany od generała Jaruzelskiego.
    Zapewne dlatego zresztą, że był intelektualistą.
    A przypominam, że zanim rewolucja ciemniaków zwyciężyła w walce o rząd dusz, jeszcze przez kilka co najmniej lat po 1989 roku, opinia społeczna w większości, uważała stan wojenny i juntę Jaruzelskiego za rozwiązanie uzasadnione okolicznościami.
    Tak więc, gdy na co dzień mam do czynienia z filipikami niedokształconych troglodytów, niewiele wiedzących i jeszcze mniej rozumiejących z otaczającego ich świata i przypominających jako żywo funkcjonariuszy Gomułki czy też najpewniejszy proletariacki aktyw, zawsze gotów do złapania za gaz-rurkę by pogonić kota intelektualistom, nie mogę się oprzeć by nie przywołać określenia ś.p. Stefana Kisielewskiego.
    Dziś jemu też pogoniliby kota. Wszak był intelektualistą i człowiekiem kulturalnym.
    I chociaż Sławomirskiemu, Falliczowi i Kraczkowskiemu brak zarówno odwagi jak i erudycji, to nie wątpię, że byliby w pierwszym szeregu, bo odwagi dziś nie trzeba, a brak erudycji jest nawet niezbędny.

  137. Ryba

    Gdybyż jeszcze ta siła (Kk) była tak potężną jak ją malujesz, mniejszy mielibyśmy kłopot. Moim zdaniem, problemem nr 1 jest całkowity zanik państwowego instynktu w elitach politycznych.
    Bo nawet ci, którzy krzyżowi się sprzeciwiają przebąkują o potrzebie jakiegoś pomnika w tym samym miejscu.
    A przecież siedziba najwyższego przedstawiciela Narodu i państwa polskiego nigdy nie powinna nosić jakichkolwiek znamion czy to katastrof, czy klęsk.
    Powinna być kwintesencją nadziei, lepszego jutra i dumy z dotychczasowych osięgnięć. Powinna być symbolem wiecznego trwania.
    Umarł król! Niech żyje król! Oto kwintesencja ciągłości i bezosobowej nieśmiertelnej istoty państwowości. Żaden z polityków tego argumentu nie przedstawił i to jest najsmutniejsze.
    I tu nawet już nie chodzi o religijny symbol, tylko o symbol męki i cierpienia, którym Kaczor w swojej warcholskiej megalomanii chce przykryć prezydencki pałac.
    A tu już nie ma miejsca na jakiekolwiek negocjacje. Tu chodzi o prestiż i powagę państwa. Nawet w średniowieczu żaden król nie ośmieliłby się tak deprecjonować własnego królestwa. A mamy przecież XXI w.

    Serdeczności, magrud

    Ps. Jasne, ze Kk umywa ręce i zostawia PO sam na sam z prezesem mitomanem. Pochówek wawelski każe przypuszczać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że za parę lat LK zostanie kanonizowany, jak Popiełuszko. Tym razem jako nasz człowiek poległy za prawdę pod Smoleńskiem.
    Oczywiście za naszą watykańską prawdę i przeciwko prawosławnej schiżmie.

  138. Zdziwiona

    Oczywiście, że i tę zasługę PRL, którą wymieniłaś, dostrzegam z perspektywy lat coraz wyrażniej. I dodam, że za niczym z tamtego okresu bardziej nie tęsknię, jak za społecznym wymiarem peerelowskiej edukacji i propagandy. Tylko taki wymiar, lub taka filozofia, wymuszają dyscyplinę myślową, precyzję języka i zmuszają do kontroli egoistycznych pobudek. A to są warunki konieczne dla rozwoju, zarówno kultury, jak i postaw obywatelskich.
    A bez nich o patriotyżmie nie ma co mówić.

    Ukłony, magrud

  139. Czekoladowe Swieto

    Za rogiem kolejna rocznica fabryki czekolady im. 22 Lipca d.E.Wedel.

    Ja pamietam gorycz nieczekoladowa tamtych czasow.

    Kto z panstwa czytal ksiazkowe wydania sprawozdan ze zjazdow PZPR?
    Hej klony Rakowskiego o was mowa.

    P.S.
    Ja nie czytalem Polityki.
    Ja sluchalem radia Wolna Europa.
    Ameryko dziekuje za pomoc w trdnych chwilach.

    Slawomirski

  140. telegraphic observer pisze:
    2010-07-20 o godz. 18:41

    „PiS jest najbardziej postkomunistyczną formacją, czerpie z wnętrza postpeerelowskich dusz napęd, proponuje autorytaryzm i opiekuńczość, równość żołądków i walkę z aferami, solidarność z robotnikiem, drobnym sklepikarzem, rolnikiem na 2 ha, oraz dumę narodową pt. “Polak potrafi”.”

    I tutaj po raz pierwszy zgadzam się w całości z wypowiedzią
    „telegraphic observer”.
    Potrzebą wszystkich „okaleczonych” przez panujący w PRL „ustrój”,
    kiedy to „każdemu należało się od Państwa” -jest przymusowy wyjazd na kilka lat do kraju/ krajów gdzie każdy zarabia na siebie, płaci wysokie podatki do tzw. „wspólnej kasy” – a dopiero póżniej wymaga od tej kasy.

    Zjawiskiem ogólnopowszechnym, kiedy odwiedzam Kraj ,zwłaszcza u
    tych „wychodowanych” w PRL, nie znających realiów innego, normalnego
    Świata – jest postawa roszczeniowa.
    Stoi w Konstytucji, stoi w Kodeksie Pracy – należy się !!!
    Przypomina mi to właśnie te czasy (kiedy ja będąc rzemieślnikiem (sic!)
    w PRL-u, bijąc się o kawałek blachy ocynkowanej z Cechem Rzemiosł Różnych ) słyszałem na co dzień „teksty” ludzi zatrudnionych.
    Jeden utkwił mi szczególnie w pamięci:
    „Czy się stoi , czy się leży – godna płaca się należy !!!”
    Przepraszam, ale gówno prawda !!!
    Za solidną pracę, należy się solidna zapłata – to ma sens , tak funkcjonuje zdrowa gospodarka !
    Za stanie , czy leżenie – wielkie nic !
    Od stania i leżenia , robią się tylko odciski na stopach, plecach, dupie i mózgu !
    Roszczenia do „kociołka pełnego dobroci” można mieć, owszem, jak coś się do niego włożyło wcześniej !
    Tak jak w bankach – włożyłeś – procentuje – masz !
    Najstarszy, i bodaj najlepszy Kanclerz Niemiec powiedział to już bodaj
    u zarania Bundesrepublik Deutschland:
    „BRD to nie dojna krowa , która żre trawę na niebiańskich wyżynach,
    a mleko oddaje tu na dole , wśród nas obywatele !”
    Według mnie jest to podstawowa kwintesencja ekonomii przez duże „E”.
    Pamiętaj rozchodzie – żyj z przychodem w zgodzie !
    Na ten przychód trzeba zapracować, czasem bardzo ciężko.
    A dopiero póżniej go dzielić.
    Nie odwrotnie !

    Mamienie „okaleczonych w PRL-u” przez Jarkacza ,otrzymaniem nienależnych im profitów, opieką socjalną, „przytuleniem” do jarkaczowego serca, jest nie tylko wysoce niemoralne, jest oszustwem
    zahaczającym o paragrafy związane z sekciarstwem:
    jeden (obłędem naznaczony guru – jego obłęd , jego prawo ) ciągnie
    w przepaść całe, oszukane przez niego stado, w imię ewidentnego
    oszustwa ! W imię, nie mającej precedensu akcji, ogłupiania ludzi już i tak przez los (PRL-u) „okaleczonych”!!!
    Przecież na to są odpowiednie paragrafy !
    Jest niezależna Prokuratura, która powinna robić swoją robotę !
    Jest reszta społeczeństwa, uczeni, artyści , pisarze – ludzie prawa ,
    ludzie intelektu, wreszcie również ludzie odwagi cywilnej.

    Chyba ze się mylę – jak wtedy, przed prawie 30-tu laty.
    Tych intelektualistów, uczonych, pisarzy – nie ma.
    Nie ma odwagi , zwanej cywilną.
    Mylę się ponownie, i moją Ojczyznę zagarną upierdliwe demony kaczorów , maciarewiczów, kemp , brudzińskich i innego tałatajstwa.
    A wraz z nimi demony destrukcji, demagogii i nienawiści.
    Demony sparchacenia , zgnilizny ludzkiej inteligencji !

    Oby nam się !

    Pozdrowionka.

  141. Ryba pisze:

    2010-07-20 o godz. 21:08

    Ludzie przekonani do wiary moga byc odzyskani ale niestety pan redaktor przeszkadza ruchami czapkoberetki.

    Slawomirski

  142. greg pisze:

    2010-07-20 o godz. 18:43

    Oni sami siebie nazwali lewica a pieniadze brali od KGB.
    Wstyd ze tacy ludzie sa w parlamencie.

    Lewica bedzie w Polsce i powstanie na bazie zwiazkow zawodowych.

    Slawomirski

  143. @ Ryba , nie przeginaj z tymi kajdankami . Policja belgijska ma powody do takiej nadaktywności w kontekscie Dutroux . Wtedy sie skompromitowali.
    Zakuwanie starszego faceta w kajdanki ma sie tak do przyzwoitosci jak najście na dom Blidy o świcie .

    Ps . Wszelka NADGORLIWOŚĆ jest głupia . Parę lat temu , policja w USA skuła „na pająka ” jakiegoś 6-latka , za to , ze podobno uprawiał „inne czynności seksualne ” z 4 -latką ! Sasiadka doniosła .
    Dla mnie to paranoja . Chciałbym jednego , bez ostentacji – elementarnego przestrzegania prawa !

  144. Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 21:34
    TJ pisze:
    2010-07-20 o godz. 19:46

    „System normujacy w tym wypadku do zbior okreslonych wartosci, celow lub nawet jezeli tak sobie zyczysz mitow wokol, ktorych organizuje sie wspolnote.”

    Mój komentarz

    Autorze, napisałeś wyraźnie i jednoznacznie:

    Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-20 o godz. 15:00
    „Uważam, że dla Polski w naszej konkretnej aktualnej rzeczywistości historyczno-społecznej konieczny dla modernizującego skoku jest ideologiczny system normujący.”

    W późniejszym komentarzu (cytat u góry – na początku niniejszego komentarza) pomijasz przymiotnik „ideologiczny”.
    Dlaczego?

    Nawiasem mówiąc nie postawiłem żadnych warunków sugerujących akceptację dla tego rodzaju systemów, więc użycie zachęcającego zwrotu „jak sobie życzysz mitów wokół których organizuje się wspólnotę” uważam za chybione.
    Odrzucam jako szkodliwą, bo prowadzącą do ubezwłasnowolnienia obywateli i autorytaryzmu każdą propozycję „ideologicznego systemu normującego”.

    Proponowany wariant organizowania ludzi wokół mitów pachnie ekumeną zamkniętą, autarkiczną żywiącą się złudzeniami konstruowanymi przez wspólnotowych szamanów.

    Pzdr, TJ

  145. @ Kraczkowski , przestań Waść wypisywać pocieszne dyrdymały o Smoleńsku z jakimiś aluzjami do Kennedyego , USA , Rosji itp. Konia k…a kują , a zaba nogę podstawia !!!!
    Putin jest byłym płk. KGB , byłby idiotą ( a idiotyzmami są teorie spiskowe ) chcąc NA SWOIM terytorium zlikwidować faceta ( LK ) bez znaczenia , który nic nie zdziałał w polityce międzynarodowej poza zamętem i był marginesem polityki UE . W dodatku w przeddzień wyborów prezydenckich , w których ten kandydat miał ok. 23 % poparcia ! Jak Boga kocham , czy sądzisz , że w KGB nic nie wiedzieli o sakralizacji „poległych ” ???

    @ Falicz , zaczynasz Waść tracić poczucie przyzwoitości . Dawniej byłem w stanie parę razy Cię poprzeć ! Zaczynasz szaleć jak PiS !
    Na dowód – reporter pyta nowe „usta ” PiS – Błaszaka , czy słowa ” jak nie wyląduję , to mnie zabiją ” nie są dowodem na nacisk ? Ten odpowiada : to można RÓŻNIE interpretować ! I dalej , uważasz , pali durnia i mówi : to może onaczać , że ” jak nie wylądujemy , to sie zabijemy ”

    Można już zmienić symbol bezczelności . Pamiętacie ? Narżnąć komuś na wycieraczkę , zapukać i poprosić o papier . Dowcip niezbyt lotny , ale odtąd można mówić ” Spowodować katastrofę lotniczą , spocząć na Wawelu i oskarżyć całą resztę o jej spowodowanie „

  146. Sławomirski nie czytał.
    Mimo, że to dość oczywiste, jest to jedyna istotna część jego wypowiedzi.
    Nie czytał.
    To widać gołym okiem.

  147. Teresa Stachurska pisze:
    2010-07-20 o godz. 22:13

    Bardzo dobre!

    Pozdrawiam.

  148. cynamon29 pisze:
    2010-07-20 o godz. 20:39

    Dziękuję 🙂
    Miło mieć do czynienia z człowiekiem, który nie tylko nie chowa się za słowa ale i jest gentlemanem.

  149. Czy moglby ktos mnie glupiemu wyjasnic
    Od kiedy w swiecie KK wymazano slowo GRZECH?
    Wyglada na to ze Towarzystwo Sukienkowe zapomnialo co to
    slowo oznacza , zpominajac rowniez dodac ze grzechem rowniez jest zapomnienie o tym przykazaniu z falszywym swiadectwem.
    Jakos nie spotkalem ostatnio wypowiedzi odsadzajacych od czci i wiary ludzi niszczacych wspolne dobro jakim jest POLSKA.
    No panowie pralaci bedzie Wam to zapamietane.

  150. Magrud,

    witam najsedeczniej 🙂 , Twój argument jest tak interesujący, że mogę zrezygnować z mego – http://www.blog-bobika.eu/?p=319#comment-48810 😀

  151. TJ pisze: 2010-07-20 o godz. 22:17

    **1. Piotr Kraczkowski pisze: 2010-07-20 o godz. 19:47
    (…) Mój łagodnie szydzący komentarz.
    Szanowny Pan Mistyfikator nie mógł spokojnie usiedzieć, aby nie puścić jakiejś spiskowej imputacji. W klasycznym stylu wykorzystywanym przez PiSowców. Co, ja? Co, ja to powiedziałem? Gdzie? To bezczelność!**
    itd. itp.

    Nie zrozumial Pan mojego wpisu i nie jest Pan zorientowany w jaki sposob funkcjonuje polityka, tym bardziej ta wielka. Nie dociera do Pana nawet, ze podaje po prostu fakty. Prosze zaczac od zrozumienia, ze kazda partia polityczna to spisek. Prezydent Bush twierdzac, ze 911 przeprowadzili Arabowie i Bin Laden rozpowszechnia z definicji teorie o ich spisku przeciwko USA, czyli teorie spiskowa, ktora odrzuca z koleji amerykanskie FBI utrzymujace, ze ta teoria spiskowa prezydenta Busha nie znajduje potwierdzenia w dowodach.

    Nic nie poradze na to, ze polityka, i w ogole procesy spoleczne, sa zjawiskami hierarchicznymi i wielopoziomowymi. Pan by chcial, by ktos Panu to uproscil, choc takie uproszczenie nie jest mozliwe- to faktyczny problem milionow wyborcow oraz skonfrontowanych z tym politykow.

    Stad PiS i PO jak moga proponuja wiele wersji swych polityk, np. jeden rodzaj dla ludzi nieprzygotowanych i niezorientowanych, ktorzy jednak chcieliby miec poczucie, ze zrozumieli „dlaczego”, „po co” i „kto jest winien”. Np. bo byl nacisk na pilota, bo Kaczynski jest chory psychicznie, bo Polak, bo Katolicy, bo Zydzi, bo Rosjanie, bo homoseksualisci, bo Unia, bo smieszne teorie spiskowe itp.

    Nikt nie widzi tego, ze rzeczywistosc polityczna, spoleczna, ekonomiczna jest bardziej skomplikowana, niz mu sie wydaje, poniewaz dostepne jest mu tylko to co on sam jest wstanie umyslowo ogarnac, a to czego nie ogarnia, to dla nieg nie istnieje,

    Jedynym ratunkiem z tej pulapki jest korzystanie z umyslow innych ludzi, o ktorych przyjmuje sie, ze wiedza wiecej i lepiej. Ogolnie niski poziom wyksztalcenia w Polsce utrudnia jednak wylonienie prawdziwych autorytetow. W RFN takim autorytetem dla wszystkich jest byly socjaldemokratyczny kanclerz H. Schmidt – wysluchuja go wszyscy, bo mowi najczesciej madrze. Prasa boi sie tez pisac ponizej pewnego poziomu, bo wiekszosc czytelnikow tego nie lubi, np. niemieckie media nigdy nie napisalyby o kims, ze jest umyslowo chory, a raczej zdarza sie to bardzo, bardzo rzadko, np. gdy Helmut Kohl nie chcial podac, kto podarowal pieniadze jego partii. Albo gdy zawodowi psychiatrzy analizowali publicznie zachowanie prezydenta Busha. PiS i Kaczynski nie zostaliby jednak w RFN pomawiani o chorobe psychiczna, sa daleko od progu, ponizej ktorego byloby to w RFN mozliwe. W Polsce PO, Polityka, GW wrecz histerycznie usiluja to wmowic czytelnikom, zakladajac wlasnie niski stan stan wyksztalcenia, co najmniej politycznego, i brak politycznego zorientowania czytelnikow.

    To w sumie ciekawe zjawisko, bo mozna na przyklad podac Panu, ze zlapano osoby prywatne, ktore z glupoty dokonywaly zamachow na samoloty pasazerskie, np. oslepiajac pilotow laserami w czasie ladowania, lub na pociagi, jak podalem wyzej, albo, ze prokuratura nadal bada mozliwosc zamachu. Czyli, ze mozliwosc nawet tak prostych, acz ukrytych zamachow istnieje tak obiektywnie, jak 2+2=4.

    Skoro jednak Polityka i GW Panu powiedza, ze wersje zamachow to teorie spiskowe, ze kto pyta o mozliwosc zamachu ten sie osmiesza itd., to Pan to przyjmie, mimo, ze jest to bzdura w rodzaju 2+2=5, i bedzie Pan potem z pewnoscia siebie i poczuciem wyzszosci pouczal na blogu, ze 2+2=5, tych, ktorzy zachowali zdolnosc samodzielnego myslenia i daja sobie lepiej rade ze skomplikowaniem procesow spolecznych, ktorzy wiedza, ze 2+2=4, nawet jesli Polityka i GW beda pisaly, ze jest inaczej.

    Dla tych ostatnich obie partie maja tez polityke bardziej na serio, na poziomie, od ktorego zaczyna sie fachowosc, znajomosc skomplikowanej natury procesow spolecznych, pewna minimalna wiedza, pozwalajaca na minimalnie trafna ocene prawdopodobienstw i alternatyw. Tu rowniez jest sporo roznych stopniow zaawansowania, ale to co odziela od tego poprzedniego poziomu, to jest moze i mylna, ale rzeczowa argumentacja, i nie zastepowanie jej atakami osobistymi, obelgami, pustoslowiem. Ciezar w dyskusji przenosi sie z osob na przedmioty dyskusji, na tematy. Spada potrzeba obrazania innych, a rosnie chec lepszego zrozumienia problemow. Oczywiscie stopien zaawansowania rosnie tu az do laueratow Nagrody Nobla.

    Partie usiluja wytlumaczyc wyborcom na tym drugim, wyzszym poziomie zorientowania, ze nie ma innego wyjscia, jak opowiadac czesci wyborcow, ze 2+2=5 i w ramach wyzszego stopnia zorientowania, ci „madrzejsi” to akceptuja. Na poszczegolne partie glosuja potem ludzie, ktorzy uwazaja, ze 2+2=5, i ktorzy wiedza, ze 2+2=4.

    O poziomie ogolnego rozwoju danego spoleczenstwa swiadczy to, jak duza jest grupa wyborcow, ktorzy sa na poziomie niezorientowania i daja sobie wmowic, ze 2+2=5. Mozna to chyba mierzyc procentem bioracym udzial w wyborach. Jak wciaz przypominam, w RFN do wyborow na kanclerza nie poszlo nigdy mniej niz 77% wyborcow – to swietny wynik. W Polsce 50% to juz jest duzo.

    Zachecam Pana, skoro juz zadal Pan sobie trud by w ogole cos pisac, by sie Pan staral myslec samodzielnie, czyli sprawdzac, co Panu podaja PO, Polityka i GW, i przejsc do grupy zorientowanych. Panski wpis zalicza Pana niestety do grupy niezorientowanych.

  152. Czytajam jeszcze ten wpis redaktora gospodarza i przy słowach o demagogicznej prawicy na Węgrzech się zastanawiam głęboko. Owszem, są doświadczenia demagogicznego populizmu, na Węgrzech i na Słowacji. Są doświadczenia narodowych demagogi zwłaszcza właśnie na Węgrzech, gdzie nadal nie mogą przeboleć rozbioru Wielkich Węgier w traktacie w Trianon (1920). Jest demagogia ekonomiczna, która doprowadziła do niedawnych zamieszek w Budapeszcie i obecnie przepychanek z MFW odnośnie kolejnej transzy kredytu na zapchanie wielkiej dziury w budżecie. To ostatnie jest również efektem demagogii lewicowej.

    Zdaje mi się, demagogia jest po prostu odejściem od centrowego, zrównoważonego, zapobiegawczego kierunku w polityce, w dowolnej jej dziedzinie, ekonomicznej, zagranicznej, etnicznej, prawnej. I czy to jest demagogia lewicowa, czy prawicowa, ma to o tyle znaczenie, że lewica ma skłonność do „gruszek na wierzbie”, a prawica do „dumy narodowej”. A jaka jest demagogia na Węgrzech? Proszę red. Passenta o nakierowanie zabłądzonych/ego blogowiczów/a.

  153. cynamon29 pisze:

    2010-07-20 o godz. 20:39

    Wolnosc slowa odnosi sie tez do wolnosci od wulgaryzmu.
    Slowo wolne od wulgaryzmu jest slowem.
    Wulgaryzm zniewala slowo.
    Slowo traci sens.

    Slawomirski

  154. ewaz pisze:

    2010-07-20 o godz. 21:52
    cynamon29 pisze:
    2010-07-20 o godz. 20:39

    podpisuje się pod tym obiema rekami . Od dawna omijam skrzętnie komentarze Falicza bo to wypociny bezmózgowca”…

    No coz Pani EwoZ nazwala mnie Pani bezmozgowcem…Pani idol Cynamon uzyl pieknego slowa gownozjad poniewaz odpowiedzialem zlosliwie na anonimowy wpis sugerujacy, ze zwolennicy Kaczynskiego to ludzie z chorzy psychicznie wiec nie powinno mnie martwic, omijanie lukiem przez ludzi reprezentujacych taki poziom kultury.
    I nie martwi.
    Ja moge za to obiecac, ze bede wnikliwie czytac Pani oryginalne i byc moze kontrowersyjne wpisy wnoszace nowe watki i inne spojrzenie do dyskusji na tym blogu.(jezeli sie pojawia…)
    Nawet Cynamona czytam bo jego agresja i latwosc obrazania innych jest typowa dla antymohera z kompleksami – jest to typowe dla aspirujacego do kultury nienawistnika – taki oksymoron z naciskiem na moron…na pewno bede czytal.
    Malo tego bede staral sie pisac krytycznie o kazdym felietonie Pana Passenta jezeli uznam, ze jest manipulacyjny, nieszczery, niekonsekwentny i ze zamiast trzymac sie roli solisty, na ktora z racji talentu zasluguje wpisuje sie w chor politycznej propagandy zapominajac, ze felietoniste tak naprawde nobilituje glownie niezaleznosc i obiektywizm.

    Taka juz ze mnie zakala tego blogu i sie pomimo sympatii do Pani Pani EwoZ nie zmienie.

  155. Slawomirski pisze:

    2010-07-20 o godz. 00:23
    Pytanie

    „Dlaczego zwolennicy redaktora Passenta na tym blogu sa wulgarni i agresywni?”

    Moze wyczytali gdzies w swoich „madrych” ksiegach, ze wobec obcych
    zasady dobrego wychowania nie obowiazuja?

  156. # Natka pisze:
    2010-07-20 o godz. 23:51

    cynamon29 pisze:
    2010-07-20 o godz. 20:39

    Dziękuję 🙂
    Miło mieć do czynienia z człowiekiem, który nie tylko nie chowa się za słowa ale i jest gentlemanem.”

    Chowającym się dla odmiany za pseudonimem…
    Pani tez swojego „dowcipu” nie podpisała – prawdziwy Wersal.

  157. Q pisze:
    2010-07-20 o godz. 23:42

    @ Falicz , zaczynasz Waść tracić poczucie przyzwoitości . Dawniej byłem w stanie parę razy Cię poprzeć ! Zaczynasz szaleć jak PiS !
    Na dowód – reporter pyta nowe “usta ” PiS – Błaszaka , czy słowa ” jak nie wyląduję , to mnie zabiją ” nie są dowodem na nacisk ? Ten odpowiada : to można RÓŻNIE interpretować ! I dalej , uważasz , pali durnia i mówi : to może onaczać , że ”

    A co to ma do tracenia przyzwoitości przeze mnie?

    A gdzie ja pisałem, że na pewno nie było nacisków?

    Malo tego mogę prawie na 100% powiedzieć, że naciski były i np. cytując L.Millera napisać, ze naciski są prawie zawsze a pilot jest po to by dawać sobie rade z największym natężeniem stresu – dlatego to on a nie Pan i ja zostaje pilotem.
    Mało tego pilot na pewno się bał i na pewno bardzo chciał wylądować i wylądować chciał prezydent i inni goście – ZAWSZE CHCĄ – zwłaszcza w takiej sytuacji – to naturalne.
    Ale pilot jest szkolony i wybierany również na podstawie wydolności psychicznej by przestrzegać procedur.

    Nie mam zielonego pojęcia czy cytat, który Pan podaje rzeczywiście miał miejsce i ciekawy jestem gdzie jest „pokażemy jak lądują the besciaki…!”
    Jestem pewien, ze nie takie są rozmowy w kokpicie miedzy pilotami zwłaszcza w momentach stresujących – spodziewałem się „lepszych” znając specyfikę „męskich zawodów”… to w ogóle nie jest dowód na nic a zwłaszcza na czyjąś winę np. naciskającego prezydenta – mógł sobie naciskać do woli.

    Uważam, że to skandal prowadzenie polityki informacyjnej w tak poważnej sprawie przy pomocy sterowanych przecieków – przecież robi to celowo państwo będące w rękach PO.

    A jaki był powód albo lepiej cały zestaw powodów NIE WIEM i słyszałem dzisiaj w radiu, że np. polska prokuratura wojskowa rozważa całkiem poważnie teorie zamachu – bo tak się po prostu robi na tym etapie śledztwa.

    Do mnie przemawia teoria sera szwajcarskiego.
    Każda dziura w plastrze to być może przypadek ale jeżeli się okaże, że po położeniu na siebie wielu przypadkowych plastrów znajdzie się jedna dziura wspólna- to mamy tragedie.
    Pilota boli ząb, w radiu zapomniano wymienić baterie, nagle zagęściła się mgła, na wieży popili bo urodził się jednemu z nich syn itd – jak w „Katarze” Lema.

    Doszukiwanie się powodów w Polnische Wirtschaft…jak to robi Pan Passent to wielkie nadużycie i typowa dla jego środowiska oikofobia, która ma służyć zadołowaniu narodu by łatwiej nim manipulować, tak się robi z indywidualnymi osobami gdy chce się je podporządkować – najpierw trzeba je zgnoić by straciły wiarę w siebie i poczucie własnej wartości – katastrofy będą wydarzały się zawsze od Niemiec przez Amerykę po Polskę i Japonię takie jest po prostu prawo rządzącego światem chaosu.

    Śledztwo tak jak każda inna działalność jest prowadzone przez tylko ludzi, ludzi uwikłanych w politykę i swoje słabości , ludzi popełniających ludzkie błędy. Na każdym kroku można podjąć odmienną decyzje decydującą być może o ostatecznym wyniku – wydaje mi się, ze każde normalne państwo w obliczu takiej tragedii próbowałoby sprawdzać „niezależnych” ekspertów.
    Proszę sobie np. wyobrazić co zrobiliby Amerykanie albo Rosjanie.
    Czy z pełnym zaufaniem czekaliby na wyniki i materiały przekazywane przez np. Chińską Republikę Ludowa – ostrożnie i na palcach by nie drażnić – na pewno NIE.

    Najgorsze jest jednak to i w taką logikę wpisuje sie również antyhagiografia PiS-u tworzona przez Pana Passenta , ze jeżeli PiS ma chociaż częściową słuszność w jakiejś sprawie to PO i państwo przez nie kierowane zrobi na pewno ODWROTNIE by zdobyć punkt w politycznej walce. A zawsze można będzie liczyć na kubły pomyj i inwektyw ze strony pożytecznych idiotów czekających na poklepanie po plecach i nobilitacje ze strony tzw. autorytetu…

  158. Panie Passent, jak dobrze, że nasza „waadza” ma takich usłużnych cyngli jak Pan. Jest Pan wręcz nieocenionym strażnikiem jej interesów. Doskonale pojmuje Pan zadania IV władzy w naszym Rywinlandzie – dowalanie opozycji. Zresztą, co tu się dziwić, czym skorupka za młodu nasiąknie, i tak dalej.

  159. Widzę, że teraz Piotr Kraczkowski wziął w obronę Andrzeja Falicza.

    Ale Piotr Kraczkowski myli się twierdząc, że Andrzej Falicz odpowiedział mi w tonie narzuconym przeze mnie. Wprost przeciwnie, to właśnie ja odpowiedziałam Andrzejowi Faliczowi w tonacji, którą wcześniej sam wybrał!

    Poza tym ani słowem nie obraziłam chorych psychicznie, chyba że za obrazę uznamy przypisywanie komuś intencji głosowania na kandydata PiS.

    A sądząc po liczbie odpowiedzi, moja niewinna prowokacja trafiła w czyjeś miękkie miejsce… 😀

  160. Stankiewicz, Morozowski, Machała, w TOK FM
    To są ludzie, z zawodu chyba dziennikarze polityczni, którzy mówią z przekonaniem, to nie są spekulacje, że zmiana języka JK po katastrofie a przed kampanią, przyniosła sukces, bo „aż 47% Kaczyńskiemu”.
    A jaki miał JK negatywny elektorat przed zmianą! – wykrzykują ze zdziwieniem i wyrazami uznania dla strategii wyborczej sztabu PIS.
    Tym młodym dziennikarzom wydaje się, że JK się pomylił zmieniając w ostatnich dniach język, „utwardzając retorykę”. To mu odbierze elektorat w następnych kampaniach, ostrzegają.
    Najpierw mówią latami, że JK to geniusz polityczny, wybitny strateg a teraz dają do zrozumienia, że zgłupiał.

    Moim zdaniem, ktokolwiek wystawiony przez PIS, np. Marek Jurek, dostałby nie mniej a może nawet więcej w starciu z Komorowskim, albo kimkolwiek wystawionym przez Tuska.

    Panowie dziennikarze, poczytajcie o zachowaniach elektoratu w drugich turach, pomyślcie o różnicach pretendentów, itp. – zapomnijcie o znaczeniu jakichś wizji programowych prezydenta RP.

    To było głosowanie: dajemy 500 dni z możliwością przedłużenia Tuskowi albo wracamy do rozpierduchy prezydent-premier.

    @Kartka z podróży
    Dogadali się po cichu harcerze z biskupami i krzyż ma być przeniesiony do Św. Anny.
    Twoja powtarzana sugestia „olać!”, którą po zastanowieniu zacząłem silnie popierać miała sens, jak większość Twoich opinii.
    Serdecznie pozdrawiam

  161. TJ pisze:
    2010-07-20 o godz. 23:29

    No cóż nie zgadzamy się. ( faktycznie nadużyłem domniemania pod Pana adresem).
    Wiem, ze słowo ideologia ma po doświadczeniach XX wieku złą sławę ale
    ideologia jest to powstała na bazie danej kultury wspólnota światopoglądów, u podstaw której tkwi świadome dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego.
    I w tym rozumieniu tego terminu nie ma NIC nagannego.

    Partie według mnie nie powinny powstawać jedynie by mieć władze ale powinny proponować coś elektoratowi i próbować przekonywać do swoich racji.
    Mogą powstawać wokół rożnych celów, interesów i przekonań a ludzie wybierają lub sami się organizują gdy nie znajdą odpowiedniej propozycji.

    Program bezideowy czyli bezkresna platforma do przejęcia władzy i reagowania na wyniki sondaży i okolicznosci według mnie jest zaprzeczeniem roli partii w systemie demokratycznym.
    Wiem, ze powstała podobna partia chyba w Czechach – gdzie jeszcze nie ma programu jest jedynie wola przejęcia władzy a program na internecie ma powstać na podstawie popularności i sondaży + do tego dąży w jakimś sensie PO…

    Polska jednak jest w okresie historycznej transformacji i według mnie wymaga rzeczywistego programu i umożliwiającej jego realizacje w realnym społeczeństwie ideologii. Nie musi to być cyniczna manipulacja w stylu Leo Straussa ale pozytywna propozycja fundamentalnej w każdej kulturze nadrzeczywistości.

  162. cynamon29 pisze:
    2010-07-20 o godz. 22:44

    Panie Cynamon teraz rozmiem, że jako byłemu rzemieślnikowi z pewną specyficzną formą wypowiedzi…i bojowością jest Panu do twarzy.

    To co Pan pisze wielokrotnie powtarza od kilkudziesięciu lat Korwin Mikke, który choć z niechęcią oddał SWOJE Głosy KACZYŃSKIEMU…
    świat nie jest taki jednowymiarowy jak kawał blachy – nawet ocynkowanej.

  163. do
    zezem pisze:

    2010-07-20 o godz. 18:04
    Chyba przyznasz, ze najlepszym zrodlem sa HMB i MRR.
    ET

  164. Na tym blogu pojawiają się niemerytoryczne wpisy dotyczące wyników ostatnich wyborów prezydenckich w małychn, niereprezentatywnych grupach. Np więźniów czy pensjonariuszy szpitali psychiatrycznych.
    Ich zanczenie poznawcze, z punktu metody statystycznej, jest takie jak opowiadanie mojej znajomej o swojej najbliższej rodzinie z Kielc, która w całości glosowała na JK, gromko do tego namawiając wszystkich wokół
    i wywierając rodzaj’pseudopatriotycznej psychozy z udziałem krzyża. Oczywiście katolickiego. Otóż ten patriota i katolik stanowczo odmówił przyjęcia do swojego apartamentu 90-letniego ojca w święta Bożego Narodzenia. Bo nie potrafi korzystać z toalety.
    W tej sytuacji, na znaczeniu traci informacja, że to były aktywny ormowiec, po zawodówce. A korumpował urzędników i policję już od peereu.

    Przytaczający wyniki wyborów w zakładach penitencjarnych i szpitalach zapewne nie znają pojęcia próby reprezentatywnej i nie są w stanie pojąć, że tylko ustalenia dotyczące wykształcenia i miejsca zamieszkania wyborców Komorowskiego i Kaczyńskiego, lub inne w podobnej skali, dają możliwość wyciągania wniosków co do tendencji ogólnych dotyczących całej populacji wyborców.

    Jedyna bodaj, istotna, informacja z tych nt. wiezień i szpitali to ta, że wydaje się iż w najbliższym czasie Maciarewicz, z powodu mianowania na stanowisko szefa ‚komisji pis ds pisowskiego(zapyziałego? infantylnego?
    paranoicznego?) wizerunku reczywistości’, nie podniesie frekwencji, jako pensjonariusz tych drugich.
    Chociaż obłęd w oczach niezmiennie ma.

  165. Piotrze Kraczkowski:
    Mam pytanie na początek, czy kiedykolwiek słyszał Pan o brzytwie Ockhama?

    Prosze zaczac od zrozumienia, ze kazda partia polityczna to spisek.
    ?
    Spisek to: tajne i zazwyczaj nielegalne porozumienie pomiędzy grupą osób (spiskowców), mających wspólny cel.
    Partia to: grupa ludzi, zwykle zarejestrowana w odpowiedni sposób w administracji państwowej, których celem jest legalne przejęcie władzy i rządzenie państwem.
    Wspólna jest grupa ludzi posiadająca cel. Cała reszta, to różnice.

    Nic nie poradze na to, ze polityka, i w ogole procesy spoleczne, sa zjawiskami hierarchicznymi i wielopoziomowymi.
    Ja też nie. Nawet ośmielę się twierdzić, że w polityce jest miejsce na przypadek i jawność 😀

    Stad PiS i PO jak moga proponuja wiele wersji swych polityk, np. jeden rodzaj dla ludzi nieprzygotowanych i niezorientowanych, ktorzy jednak chcieliby miec poczucie, ze zrozumieli “dlaczego”, “po co” i “kto jest winien”.
    Partie są ‚polifoniczne’, ale to nie jest takie proste jak Pan sugeruje, że są to głosy jedynie dla nieprzygotowanych i przygotowanych. I oprócz celu propagandowego (docierania do różnych osobowości — takich co ‚wiedzą’ i takich, co ‚pozostają sceptyczny’, np.) owa polifonia bywa także wyrazem wewnętrznej różnorodności samych partii.

    Nikt nie widzi tego, ze rzeczywistosc polityczna, spoleczna, ekonomiczna jest bardziej skomplikowana, niz mu sie wydaje, poniewaz dostepne jest mu tylko to co on sam jest wstanie umyslowo ogarnac, a to czego nie ogarnia, to dla nieg nie istnieje,
    Czy czyta Pan, co sam pisze? Sugeruje wczytać się w ten akapit.

    […] np. niemieckie media nigdy nie napisalyby o kims, ze jest umyslowo chory, […] PiS i Kaczynski nie zostaliby jednak w RFN pomawiani o chorobe psychiczna, sa daleko od progu, ponizej ktorego byloby to w RFN mozliwe. W Polsce PO, Polityka, GW wrecz histerycznie usiluja to wmowic czytelnikom
    Przepraszam bardzo, ale czy może Pan wskazać choć jeden artykuł, który zawiera taką tezę?
    Swoją drogą, czy jest Pan pewien, że PiS i Kaczyński nigdy do tego poziomu nie zeszli? Mam wrażenie (a może raczej nadzieję), że wiele ich zachowań nie byłoby możliwych w miarę wyedukowanym społeczeństwie.

    Czyli, ze mozliwosc nawet tak prostych, acz ukrytych zamachow istnieje tak obiektywnie, jak 2+2=4.
    Robi Pan zasadniczy błąd, ten sam co TVP, na przykład. Bierze Pan teoretyczną możliwość, za coś prawdopodobnego. To nie to samo.
    Na przykład, teoretycznie możliwe jest, by obok prezydenckiego Tu 154M przeleciał meteoryt, który tak odwrócił uwagę lotników, że ci za późno zaczęli wyrównywać lot, co spowodowało katastrofę.
    Takiej możliwości nie da się zaprzeczyć. (Meteorytu nie szukano, a nawet gdyby szukano i nie znaleziono, zawsze można twierdzić, że szukano źle…) Ale czy jest ona cokolwiek warta?
    To, teoretycznie możliwe (nie przeczy znanym prawom fizyki i ludzkiej psychologii), ale to po prostu nieprawdopodobne.

    Skoro jednak Polityka i GW Panu powiedza, ze wersje zamachow to teorie spiskowe, ze kto pyta o mozliwosc zamachu ten sie osmiesza itd.
    Ze spiskiem jest jeszcze gorzej niż z meteorytem. Należałoby wskazać kogoś, komu zależałoby na śmierci osób przebywających na pokładzie. Czy możesz kogoś takiego wskazać?
    Kombinując jak się da, wymyśliłem tylko dwie postacie, którym ta katastrofa coś dała: Jarosława Kaczyńskiego (wejście w rolę samodzielnego lidera, odcięcie się od rozliczeń politycznych, wykorzystanie nastrojów żałobnych w kampanii wyborczej); oraz Grzegorza Napieralskiego (podobnie — samodzielne liderowanie w partii, pozbycie się współpracowników potencjalnie otwartych na współpracę z PO, symboliczne przekreślenie krytyk SLD za brak patriotyzmu).
    Nie mam innych kandydatów na spiskowców, a choć ci dwaj skorzystali na katastrofie, nie potrafię uwierzyć, by ją rzeczywiście zaplanowali i wykonali. (Pozostawiając na boku samo nieprawdopodobieństwo dodatkowych przyczyn obok pokładowej bylejakości i łamania zasad bezpieczeństwa.)

    Zachecam Pana, skoro juz zadal Pan sobie trud by w ogole cos pisac, by sie Pan staral myslec samodzielnie, czyli sprawdzac, co Panu podaja PO, Polityka i GW, i przejsc do grupy zorientowanych.
    Myślę samodzielnie, tyle że — po pierwsze, wyrosłem z mody na nonkonformistyczne bycie przeciw mainstreamowi, innymi słowy: nie mam zamiaru też dowodzić niezależności popieraniem kłamstw i głupstw; po drugie, dostrzegam, że podobne wyrobienie i doświadczenie, skutkuje podobnymi odczuciami. Dla Pana spisek to coś oczywistego, dla mnie spisek to możliwość, która czasem (ale rzadko) staje się rzeczywistością; dla Pana samoloty rządowe nie spadają, a ja wiem, że i owszem; dla Pana GW, PO i Polityka to jakaś spiskowa trójca, dla mnie to gazeta (niezła), partia polityczna (taka sobie) i tygodnik (dobry), przy czym gazeta i tygodnik pozostają zorientowane scjentystyczno-racjonalnie, tzn. potrafią weryfikować co piszą i podawać argumenty.

  166. Skad bierze sie przekonanie o nietykalnosci felietonistow? Nietykalnosc dotyczy osoby, nie dotyczy jednak tekstu. Dlatego korzystajmy z wolnosci slowa i krytykujmy sie nawzajem, moze to ktos przeczyta. Moze ktokolwiek napisze interesujacy tekst o cyberetyce. Moze.
    ET
    PS
    Tym, ktorzy nie maja okazji poznac osobiscie HMB i MRR proponuje przeczytanie przynajmniej ich ksiazek. Chociaz ciekawy jest rowniez obecny konflikt miedzy HMB a naczelnym felietonista FAZ, dlatego tez sledzenie biezacych felietonow, chociaz jest to li tylko namiastka lektury dabrej ksiazki nikom nie zaszkodzi. Samoograniczanie sie do felietonu okrada nas jednak z mozliwosci czytania dobrej literatury.

  167. Myślę że red Żakowski ma rację ale, nie stanie się to zbyt
    szybko.Społeczeństwo nie zaakceptowało IV RP i jej
    twórców, miną czas kiedy ludziom narzucano to co jest
    dobre i jak należy postępować,do jakiego boga się modlić.
    Pisowcy to grupa dyktatorska która próbowała nam narzucić
    widzenie współczesnego świata.Nie udało się w 2007 ani w
    tym roku,tak bardo chcieli zdobyć przyczółek w pałacu
    prezydenckim że zamienili się w kameleonów poltycznych.
    Zaczeło się wycofywanie na rezerwowe pozycje, granie
    katastrofą bo tematy gospodarcze się lekko zuzyły.
    Za kilka lat o prezesie Kaczyńskim i jego przybocznych
    będzie się wspominać jak o wstydliwej historii. Ma pan
    rację że ludzi męczy monotonia władzy, ale oni chcą żyć
    po swojemu bez narzucania im nie swoich poglądów, bez
    szumu i ciągłych swarów politycznych.Wystarczy popatrzyć
    na mapę polityczną obu kandydatów na prezydęta. Wisła
    ich podzieliła, jeszcze po wschodniej stronie naiwni uwie-
    rzyli w cudowną moc Kaczyńskiego. Czy za rok jeszcze
    będzie miał ich tylu? Jeżeli powstanie trzecia siła to może
    sięokazać że PiS odpłynie na rubież sejmową. Człon tej
    parti jest jak sęp , więc oni będą mieli się czym żywić a
    pozostałym pozostaną wspomnienia które będą snuć dla
    wyznawców teori spiskowych.Maciarewicz zadba o to żeby
    o nich nie zapomniała ich historia.

  168. # Zbyniek pisze:
    2010-07-20 o godz. 22:24

    magrud pisze:

    2010-07-20 o godz. 16:21

    I chociaż Sławomirskiemu, Falliczowi i Kraczkowskiemu brak zarówno odwagi jak i erudycji, to nie wątpię, że byliby w pierwszym szeregu, bo odwagi dziś nie trzeba, a brak erudycji jest nawet niezbędny.”

    Przerażająco łatwo jest Ci ferować wyroki na temat innych.

    Dla mnie najbardziej znamienne jest, ze cala trójka podpisuje się pod swoimi opiniami własnym imieniem i nazwiskiem a Ty bojowy i odważny erudyta nazywasz się na wszelki wypadek…Zbyniek (?)

    Jedyne czego nie można odmówić Zbyńkowi (bo przecież nie Tobie) to dobre samopoczucie i fantastyczna samoocena – a może by tak dyskutować o sprawach, wątpliwościach, problemach – od tak spróbować merytorycznie bez obelg ale za to z szacunkiem do tych, którzy maja inne zdanie.
    Inaczej mówiąc, Zbyniek- wszystko co napisałeś można uwzględnić w dyskusji jako upełnoprawniony punkt widzenie ale po co dodajesz te trzy nazwiska z prostackim i niesprawiedliwym uogólnieniem – to Cie dyskredytuje.
    Czujesz to mam nadzieje.

  169. Czym Donald Tusk ma ręce ubabrane? – jest pytaniem w stylu nieco Makbetowskim. Zakładając jednak, że jest on politykiem z krwi i kości, nie można niczego wykluczyć. Nawet tego, że był moment, w którym poczuł ciężar ubabranego sumienia.

    Jałowe berło, mające plonować
    Komuś obcemu, nie moim potomkom.
    Toż więc sumienie sobie splugawiłem

    W takich chwilach, nawet najtwardszy z twardzieli, prący do przodu i pozbywajacy się kolejnych konkurentów do tronu jak baloniarz balastu,
    (Chcieli los, abym królem był) osunąć się musi pod ciężarem tego brzemienia w ramiona Władimira Władimirowicza, by ten nieznośny ciężar jakoś bardziej sprawiedliwie próbować rozłożyć. Ten obrazek ciężkiego sumienia, wspartego na ramieniu Władimira wart jest utrwalenia w pamięci.

  170. Pozory myla – z pozoru nikt przy zdrowych zmyslach nie powinien traktowac Żakowskiego jako dziennikarza czy komentatora politycznygo. Przeciez wiadomo, ze Żakowski to tylko tepa bron biala (a wlasciwie czerwona) w walce z Kaczynskim, kaczyzmem, kaczystami, kaczylandem itp.

    Wiadomo tez, ze „kazda potwora znadzie swego amatora” – mozna napisac i powiedziec nawet tyle bzdur ile splodzily polaczone sily pana, Żakowskiego, Paradowskiej, Kuczynskiego i innych a zawsze znajdzie sie ktos, kto zacytuje to jak najprawdziwsza zlota mysl!

    Poza tym to juz pan wie najlepiej, ze nie ma czegos takiego jak smiertelna dawka komromitacjii. Gdyby taka dawka istniala, to po Waszym ugrupowaniu politycznnym juz od dawna nie byloby nawet sladu! A tymczasem mimo imperializmu USA, pelzajacych karlow reakcjii, kontrewolucji czy i Solidarnosc – odbudowaliscie sie! Wiec i na nasza szybka smierc nie macie co liczyc, choc byscie nawet probowali przez nastepne 50 lat!

  171. Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-21 o godz. 09:49
    Panie Cynamon (…) świat nie jest taki jednowymiarowy jak kawał blachy – nawet ocynkowanej.

    Pod nieobecność cynamona29 ja pozwolę sobie zwrócić Pana uwagę na fakt, że kawał blachy ma trzy (3) wymiary.

  172. PRL byl tworem, w ktorym wszystko co panstwowe podlegalo ostrej “obywatelskiej” krytyce. Krytyka owa byla oczywiscie ukryta i polegala na totalnym ignorowaniu pozornych wysilkow tworzenia pozorow panstwowosci. Ignoracja obywateli wynikala poniekad z leku przed urzedem i symbolami panstwowosci. W latach “odwilzy” ignoracja byla bardziej refleksyjna i wynikala po prostu z niecheci do propozycji “panstwowych”. Ignoracja urzednikow (przedstawicieli panstwowosci) wynikala natomiast z braku wyksztalcenia, proporcji (raczej ich braku) partyjnych oraz panujacego wowczas mainstream, ktory byl antyspoleczny w panstwie quasi spolecznym (pozbawionym prywatnosci oraz wlasnosci). Traktowalismy wiec “realnosocjalistyczny” Disneyland jako Ogrodek Jordanowski. Panstwo nie pozostawalo w tyle i odwzajemnialo sie adekwatnym traktowaniem “wlasnych” obywateli redukujac ich do przedmiotu. Oczywiscie wstep na plac zabaw byl bezplatny. Cene za dekady darmowej zabawy przyszlo nam uiscic po zmianach 89. W PRL graniczone bylo jednak wejscie do eksluzywnego salonu gier, ktorym byla PZPR, stad poniekad nikla ilosc jej czlonkow w stosunku do calej populacji. W te interpratacje trudno uwierzyc nawet bylym czlonkom partii. Slady “prlowskiej” rzeczywistosci widoczne sa natomiast po dzien dzisiejszy nie tylko w architekturze, mediach, naszym zachowaniu etc.. Dlatego tez nawet najglebsze tesknoty za czasami zaprzeszlymi nie sa w stanie ich, nawet w rytmie turbo wyrugowac. Od lat cierpimy na brak wiary w wartosc obywateli jako podmiotu. Sluzby panstwowe natomiast cierpia na permanentny brak poczucia roli sluzebnej wobec wyemancypowanych obywateli. I tak tkwimy w permanentnym konflikcie wobec panstwa i poniekad wobec siebie samych. Podobne zjawisko widoczne jest w blogosfere. Kazdy piszacy “ponadprzecietnie” poddany zostaje krytyce. Slusznie, ze mamy taka mozliwosc, nieslusznie sie jednak dzieje, ze owa krytyka ograniczona jest czesto do injurii oraz prymarnych argumentow generowanych na bazarze. Zdaje sobie jednak sprawe z zalet spolecznej subkultury bazaru, dlatego tez w nim chetnie uczestnicze. Nasza niechec do urzedow oraz instytucji panstwa pozostaje nienaruszona, mimo wysilkow ze strony NGOs w ostatnich latach. Kierujac sie zasada subsydiarnosci probuja czlonkowie oraz pracownicy NGOs nieustannie usuwac pozostalosci mentalne i instrumentalne, ktore wykreowali pryncypalowie PRLu. Jako ze naszym owczesnym pryncypalom brakowalo jakichkolwiek pryncypiow, pozostaje nam wiec czekac na mozolne i wydluzone w czasie przejmowanie wzorow UE. Mozolne, bo nie wszystkie sa mozliwe do rychlego zaadaptowania w nowych realiach. Poza tym niechec do instytucji UE ma swoje zrodlo w tym samym miejscu, z ktorego wyrasta nasza zasadnicza antypanstwowosc. Zrodlem tym byla oczywiscie PRL, wczesniej warunki historyczno-spoleczne. W niniejszym wpisie ograniczam sie do lat powojennych, bo owe lata zachowalismy najbardziej w pamieci, wielu z nas mialo okazje je tworzyc, wielu z nas z nich korzystalo, natomiast wszyscy bylismy ofiarami czasow zaprzeszlych. Dotyczy to rowniez uprzywilejowanych w tamtych latach. Tragiczny jest fakt, ze wielu z nas nosi je w sobie lub na sobie (Garb-us). Wielu probuje odegrac swoja ostatnia role. Wiekszosc z nas na szczescie ograniczona jest do blogosfery, bo scena ulegla gwaltownemu skurczeniu, od kiedy czytelniczki iczytelnicy decyduja o tym, co chca czytac (czytaj rynek). Pisac naszczescie moze kazdy. Na nieszczescie prawie kazdy podchodzi teologicznie do prawdy i wierzy li tylko w slowo pisane, co wywoluje kolejne sprzecznosci.
    ET
    PS
    Wielbicielom Wikipedii polecam lekture Jay Andrew Alle lub Tim O’Reilly.

  173. Wolnosc slowa odnosi sie tez do wolnosci od wulgaryzmu.
    Slowo wolne od wulgaryzmu jest slowem.
    Wulgaryzm zniewala slowo.
    Slowo traci sens.

    Slawomirski

    Podpisuje sie pod i nad….
    ET

  174. Q pisze: 2010-07-20 o godz. 23:42

    1:
    moj wpis
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=726#comment-170169
    jest kierowany takze do Pana.
    2.
    Nigdy nie uwazalem, ze rzad Rosji mialby interes w zamachu.
    3.
    To tylko Pan nie potrafi sobie wyobrazic, ze zamach mogli zorganizowac ludzie, ktorzy:
    a) Maja mentalnosc czlowieka, ktory programuje niekiedy genialne
    wirusy, a w Smolensku chialby zobaczyc czy potrafi stracic samolot
    manipulujac sygnaly radiolatarni i/lub GPS.
    b) prywatnych rosyjskich/bialoruskich/ukrainskich nacjonalistow – z
    wrogosci wobec Polski, celem bylaby prowokacja ostrzelaniem bez
    zamiaru stracenia lub stracenie
    c) konkurentow Putina do wladzy, ktorzy chieliby go wysadzic z siodla
    zamachem na jego rachunek
    d) politykow z krajow takich jak Indie,ChRL,Japonii (wyspy Kurylskie)
    lub innych, sasiadow Rosji, bojownikow Czeczenskich itp. z celem
    jak w c)
    e) politykow/osoby prywatne, ktore chcialyby uniemozliwic silna UE i
    doprowadzic do likwidacji Euro wykorzystujac do tego poszczucie
    Polski na Rosje
    f) politykow/osoby prywatne, ktore chcialyby oslabic Rosje z uwagi
    na jej arsenal nuklearny poszczuciem na nia Polski i swiata
    g) osobe prywatna z pulku samolotow rzadowych – motyw: prywatna
    zazdrosc o partnera seksualnego, o kariere itp.
    h) politykow/osoby prywatne z Polski, ktore chcialyby przeksztalcic w
    swoim interesie scene polityczna Polski
    i) politykow/osoby prywatne z zagranicy, ktore chcialyby przeksztalcic
    w swoim interesie scene polityczna Polski
    j) arabscy terrorysci
    k) i inni mozliwi sprawcy i motywy

    4.
    Myslimy ciagle o mgle, ale zakladajac zamach, to mogl on byc od mgly zupelnie niezalezny, a nawet rozbic samolot przy ladowaniu na dowlonym lotnisku.

    Ukryte metody spowodowania rozbicia sie samoltu jako zamach lub wypadek:
    awaria/sabotaz autopilota, ktory przejalby czesc sterowania samolotem w ostatnich sekundach, np miedzy 15 a 7 sekunda przed rozbiciem sie samolotu. Jakis mechanizm blokowania sterow, lub zamierzone/przypadkowe niedokladne dzialanie sterow. Manipulacja nawigacji sygnalami z zewnatrz lub manipulacja z wewnatrz samolotu (zamierzone lub przypadkowe – np. aparatura podsluchowa, obrona elektroniczna lotniska, monitorowanie samolotu przez polski kontrwywiad itp). I wiele innych

    Jako laik wymienilem Panu tylko mozliwosci, ktore mi przyszly do glowy bez namyslu. Fachowcy znaja o wiele, wiele wiecej mozliwosci.

    Opini publicznej nalezaloby wyjasnic pochodzenie otworow na tym stateczniku. Byc moze jakis ratownik usilowal metalowym dragiem wykonac otwor na line dzwigu, moze z nudow, moze by sposcic wode gasnicza przed zaladowaniem itp. Wyjasnic nalezy, poniewaz ostrzelanie pociskami kalibru ok. 20 mm pozostawia takze takie nieregularne slady, a ludzie na calym swiecie sa tym zaintrygowani:
    http://pluszaczek.com/grafika/tu-154M%20slady.jpg
    http://lh4.ggpht.com/_06bGa1QkqOY/S-q-qNvVleI/AAAAAAAAGgk/tqPw5Fq5zD8/s640/Untitled-110.jpg
    5.
    Nie twierdza, ze to byl zamach, twierdze, ze poniewaz na calym swiecie samolot rzadowy (lub multimiliardera) moze spasc z przyczyn typowych dla samolotow nierzadowych tylko w wypadku skrajnej nieudolnosci rzadu (samolot multimiliardera nie moze spasc), to albo prawdopodobienstwo zamachu jest wyzsze od tego wmawianego przez media, albo faktycznie rzad jest tak nieudolny, ze pownien zostac natychmiast zdymisjonowany.

    Aby zatrzec ta alternatywe media lansuja nie poparta zadnym dowodem teze o liczacej sie, powtarzam: liczacej sie, presji na pilotow. Tymczasem istnieje zawsze jaks tam presja na pilotow, na motorniczych, taksowkarzy itp. Rozstrzyga, ze piloci sa tak selekcjonowani, ze wymieniane przez media zrodla presji naleza do kategorii nie liczacych sie. Szczegolnie, ze sa to piloci wojskowi, ktorzy potrafia wyladowac plonace, ostrzelane samoloty na polowych lotniskach w najgorszych warunkach pogodowych.

    Media wypisuja na ten temat glupoty dla niezorientowanych, z ktorych wynika, ze piloci cierpieli na lek wysokosci, przezywali katusze przed dotknieciem drazkow sterowych, cierpieli na klaustrofobie i sama obecnosc gen Blasika lub zwykle w takich podrozach sluzbowych, niewinne pytanie oraz fakt, ze oczekujaca orkiestra miala jeda trabke wiecej, stracily samolot. Dodatkowa trabke wypozyczono od muzyka z PiS-u, co oznacza odpowiedzialnosc tej partii za Smolensk.

    Nie sadze, by Polacy wciagu miesiecy do wyborow nie polapali sie, ze sa robieni przez media w konia.

  175. P. Kraczkowski
    przyczynili sie do zbrodni
    1- UFO
    1- Ruscy
    1- Rosjanie
    1- Putin
    1-KGB
    1-NKWD
    a wszystkim tym kierowali cyklisci , krasnooludki no i Rzad Polski z Tuskiem
    ale Macierewicz nie pozwoli sprawcom pozostac bezkarnymi.

  176. Dla Pana Kraczkowskiego:
    http://www.gazeta.tv/plej/0,0.html#kanal=Plej,typ=najnowsze,film=94829_8160011
    Zawodowiec z tego ministra……

  177. Anadrzej Falicz 19.22
    Zacznijmy od tego co myslę o blogu En passant .Myśle że jest zalewany przez spam i opanowany przez Trolloklony (ET i S.)które zajmuja sie nękaniem i opluwaniem Gospodarza, oraz niektórych wspólblogowiczów. Ich działalność wypełnia definicję „stalkingu” czyli uporczywego ponizania i nekania abonentów telefonicznych i posiadaczy adresów internetowych, przez anonimowych psychopatów. Ze względu na rozszerzanie sie tych praktyk Ministerstwo Sprawiedliwości w najbliższym czasie wniesie ustawe i sciganiu takiej działalności z oskarżenia publicznego i karaniu jej wiezieniem do lat trzech.
    Powstaje pytanie czy twoje publikacje na tym blogu równiez można zaliczyc do stalkingu.
    Otoz sądze ze tak, ponieważ systemaytycznie i jednoznacznie w swoich postach czepiasz sie, lżysz, atakujesz i poniżasz Gospodarza zarzucając mu wszelkie mozliwe negatywne cechu charakteru.Twoja działanlośc ma na celu popsucie mu samooceny, być może także stanu zdrowia , poniżenie go w oczach blogowiczów,przyjaciół i znajomych oraz prowokowanie go do agresji słownej i fizycznej. Nie są to polemiki czy wymiany opinii, lecz jednoznaczny personalny atak nonstop. Mysle że każdy sąd wymierzy ci najwyższy wymiar kary za to przestępstwo, ponieważ prześladowany jest osobą w starszym wieku i o znacznym, niepodważalnym dorobku dziennikarskim i literackim,któremu absolutnie nie dorównujesz pod żadnym względem.
    Co zas sie tyczy twoich innych wypowiedzi na „tematy ogólne” to naogół przewijam je nie czytając. Zbyt wiele tam agresji połączonej z brakiem wiedzy i kompetencji oraz wiele dowodów na zaburzenia osobowości. ( Tzw ADHD w starszym wieku)
    Wydaje mi sie że wszystkie twoje niepowodzenia zyciowe odreagowujesz tą agresywaną pisanina.
    Zdarzyło sie dotychczas raz (na kilka tysiecy twoich agresywnych tekstów) że zgodziłęm sie z którymś z twoich argumentów i dałem temu wyraz w blogu. Dowodzi to zarówno mojego obiektywizmu jak i bezmiaru twojej niekompetencji.

  178. # Natka pisze:
    2010-07-21 o godz. 12:03

    Andrzej Falicz pisze:
    2010-07-21 o godz. 09:49
    Panie Cynamon (…) świat nie jest taki jednowymiarowy jak kawał blachy – nawet ocynkowanej.

    Pod nieobecność cynamona29 ja pozwolę sobie zwrócić Pana uwagę na fakt, że kawał blachy ma trzy (3) wymiary.”

    No cóż ale jest cienki – nieprawdaż?
    Pani Natko wracając do ugodzonego „gównozjadem”
    Ja napisałem o prawdziwych wynikach z aresztu śledczego na Ursynowie w związku z wpisem mówiącym o programie PiS-u – silnego i twardego państwa.
    Napisałem, że tłumaczy to niepopularność Kaczyńskiego wśród kryminalistów bo to jest konkretny fakt odpowiadający merytorycznie sprawom dyskutowanym. Czego również nie wychwycił Zbyniek ale on jak sam pisał nie czyta bo wie bez czytania (vide dodatek do Newsweeka Europa, którego Zbyniek nie czytał ale wie, ze jest do bani…)

    Pani natomiast napisała (mam dziwna pewność) zmyśloną historie jedynie żeby dopiec i pokazać, że Kaczyńskiemu i jego wyborcom najbliżej jest do zamkniętego zakładu psychiatrycznego (niech Pani nie zaprzecza).
    Przypominam, ze obok tych pensjonariuszy , na których się Pani powołuje glosowało na JK prawie 8 milionów ludzi.

    Żart mój w stosunku do Pani był odpowiedzią na przerzucenie mojej merytorycznej uwagi na płaszczyznę głupawych i złośliwych dowcipów.
    Za to od bojowego Cynamona zostałem Gównozjadem – gratuluje towarzystwa.

    Sam fakt rzeczywiście nie zasługiwałby na uwagę jeżeli nie byłby on dowodem na sposób w jaki prowadzona jest polemika i na jej poziom po stronie klubu Cynamona, do którego zapisała sie EwaZ i Pani Natka.

    Są to oczywiście „wielce kulturalni wrogowie ciemnoty” symbolizowanej przez PiS i można sobie ich porównać z według nich „sympatykami” PIS-u na tym blogu i samemu wyciągnąć wnioski gdzie jest brak kultury i logiki.
    Gdzie ciemnota, nienawiść, dzielenie i klapy na oczach.

  179. PAK pisze: 2010-07-21 o godz. 10:39

    **Piotrze Kraczkowski:
    „Prosze zaczac od zrozumienia, ze kazda partia polityczna to spisek.”
    ?
    Spisek to: tajne i zazwyczaj nielegalne porozumienie pomiędzy grupą osób (spiskowców), mających wspólny cel.
    Partia to: grupa ludzi, zwykle zarejestrowana w odpowiedni sposób w administracji państwowej, których celem jest legalne przejęcie władzy i rządzenie państwem.
    Wspólna jest grupa ludzi posiadająca cel. Cała reszta, to różnice.**

    To so pan pisze swiadczy o Panskim niezorientowaniu. Wg Panskich wyobrazen, wystarczy by np. 0,0001% dzialalnosci spisku byla legalna i powszechnie znana, aby spisek przestal byc spiskiem.

    Albo, poniewaz rzad USA, Pentagon, albo CIA sa z definicji tak samo legalne jak partia polityczna, to Operacja Northwoods, opracowana przez Pentagon i zaakceptowna podpisem przez szefa Sztabu zjednoczonych sil zbrojnych USA oraz wszystkich dowodcow wojsk skladowych, a wiec lotnictwa, wojsk ladowych itd., kilkunastu generalow, a ktora polegala na tym, ze urzednicy USA mieli mordowac obywateli USA dokonujac terroru na terytorium USA, aby oskarzyc o to Kube i pod tym pretekstem napasc na ten kraj, nie moze byc spiskiem. To byl spisek w lonie rzadu USA przeciwko samym USA i przeciwko calemu pokojowi swiatowemu. Gdyby prezydentem byl kto inny, to ten spisek kontynuowano by az do napasci na Kube. Szczegoly znajdzie Pan w Wikipedii:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Northwoods
    oraz na stronach Universtytetu Georga Washingtona w USA.

    Czy partia polityczna CDU byla spiskiem, skoro jej przewodniczacy i kanclerz RFN, H. Kohl, wyjasnil publicznie, ze dal slowo honoru, ze nie ujawni kto przkazal jego partii pieniadze i wobec tego nie ujawnil?

    Prosze wymienic jedna partie, ktora nie oklamuje wyborcow, co jest oczywiscie nielegalne, albo nie finansuje sie w mniejszym lub wiekszym zakresie nielegalnie. Itp. itd.

    Pan wybaczy, ale przez Panski tekst przemawia niezorientowanie, dlatego koncze odsylajac Pana do mojego wpisu:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=726#comment-170169

  180. Sławomirski, Andrzej Falicz, ET, Piotr Kraczkowski. Pozdrowienia od Pana Passenta.

  181. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-07-21 o godz. 12:24

    Q pisze: 2010-07-20 o godz. 23:42

    Szanowny Panie Kraczkowski,

    chciałbym dodać, że wersja możliwego zamachu nie jest jedynie opcja „oszołomów z PiS-u działających wbrew interesom państwa polskiego” – co sugerował między innymi Pan Passent parę felietonów temu

    (kolejny dowód na brak obiektywizmu i zaślepiającą felietonistę niechęć do innej opcji politycznej – a akurat ślepota nie jest wskazana gdy chce się opisywać rzeczywistość wokół siebie – inna możliwością jest świadoma manipulacja emocjami czytelników – nie wiadomo co gorsze…)

    Jest to w pełni uprawniona teza brana pod uwagę przez prokuraturę.

    Otóż w toku śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej jako jedną z jej przyczyn przyjęto zamach terrorystyczny dochodzenie w tej sprawie rozważające tę tezę JEST AKTUALNIE prowadzone.

    Prokuratura wojskowa prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej intensywnie bada wątek ewentualnego zamachu terrorystycznego na samolot prezydencki z użyciem metod niekonwencjonalnych. W tym zakresie wystosowano do Stanów Zjednoczonych wniosek z zapytaniem o możliwość zastosowania wobec samolotu broni elektronicznej.

    – Prokuratura dąży do wyczerpania tzw. inicjatywy dowodowej w każdej wersji śledztwa, badamy wszystkie wątki – podkreśla płk Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Prokurator zaznaczył, że w toku śledztwa przyjęto jako jedną z przyczyn katastrofy możliwość zamachu terrorystycznego.
    – Dzisiaj można wykluczyć zamach terrorystyczny o charakterze konwencjonalnym. Wątek dotyczący użycia innych niekonwencjonalnych metod jest nadal badany – stwierdził prokurator generalny Andrzej Seremet.
    W ramach badania tego wątku wystosowano 30 czerwca wniosek o pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych, w którym polska prokuratura pyta o techniczne możliwości zakłócenia nawigacji samolotu za pomocą środków elektronicznych. – To pytanie stanowi główną osnowę tego wielopunktowego wniosku – przyznaje płk Artymiak. Podkreśla, że chodzi o sprawdzenie wszystkich okoliczności, punkt po punkcie, ponieważ mogą one pomóc w rozwikłaniu przyczyn katastrofy.

    Możecie się śmiać z Seremeta i płk. Artymiuka – no proszę gdzie są szkodliwe oszołomy teraz?

  182. Piotrze Kraczkowski:
    Piszesz do Q, ale i tak postaram się odpowiedzieć…
    To tylko Pan nie potrafi sobie wyobrazic, ze zamach mogli zorganizowac ludzie
    Jestem sobie bardzo wiele w stanie wyobrazić. Mam wręcz poczucie, że częściej muszę swoją wyobraźnię sprowadzać na ziemię, niż dodawać jej skrzydła.

    b) prywatnych rosyjskich/bialoruskich/ukrainskich nacjonalistow – z
    wrogosci wobec Polski, celem bylaby prowokacja ostrzelaniem bez
    zamiaru stracenia lub stracenie

    Żeby snuć takie hipotezy, po pierwsze musimy mieć jakieś przesłanki, że do ostrzelania doszło. Może przypomnę nieśmiało, że aby strzelać trzeba mieć z czego. I że nie jest to działanie bezgłośne. I że zostawia poważne ślady…

    e) politykow/osoby prywatne, ktore chcialyby uniemozliwic silna UE i
    doprowadzic do likwidacji Euro wykorzystujac do tego poszczucie
    Polski na Rosje

    A to jak?
    Wszystkie hipotezy zakładające działanie na szkodzenie Rosji i stosunkom polsko-rosyjskim musiałyby uwzględniać drugą część planu — ujawnienie twardych dowodów zamachu i sfabrykowanie powiązań z rosyjskimi służbami. Czy widziałeś takie dowody przeciekające do mediów?

    g) osobe prywatna z pulku samolotow rzadowych – motyw: prywatna
    zazdrosc o partnera seksualnego, o kariere itp.

    Po pierwsze, zakładasz, że taka osoba nie zawahałaby się zabić pozostałe 95 osób. Mocne założenie.
    Po drugie, czy nie prościej byłoby, powiedzmy, uszkodzić instalację hamulcową w samochodzie? Śledztwo mniejsze, trudniej wpaść…

    k) i inni mozliwi sprawcy i motywy
    Albo wymieniasz innych możliwych sprawców, albo nie. Czy oczekujesz, że dopiszemy tu UFO, na przykład?

    Myslimy ciagle o mgle, ale zakladajac zamach, to mogl on byc od mgly zupelnie niezalezny, a nawet rozbic samolot przy ladowaniu na dowlonym lotnisku.
    Po pierwsze, mgła jest pewnikiem. Zamach — spekulacją nie popartą argumentami.
    Po drugie, rozpatrując (hipotetycznie) zamach mamy dwa wyjścia — albo miał być cichy, z kryciem sprawców (eliminacja osób na pokładzie, bo to właśnie o nie chodziło), a do tego potrzebna jest przykrywka, taka jak lądowanie, gdy zabraniają tego wymogi bezpieczeństwa. Czyli, na przykład, mgła. Albo zamach, który ma ‚wrobić’ osoby trzecie — a wtedy powinien on zostać ujawniony (oczywiście z przerzuceniem odpowiedzialności na te osoby trzecie).
    W pierwszym przypadku pozostaje problem z osobą zainteresowaną zamachem — tymczasem zamach nie zmieniał sytuacji w Polsce, bo przecież prezydent (i szef IPN, np.) kończył urzędowanie. Zresztą sam zauważasz, że w takiej sytuacji istnieje problem motywu.
    W drugim przypadku o motyw łatwiej, ale (zostawiając na boku nadal istniejący problem dowodów, czy choć poszlak zamachu) wydarzenia po wypadku przeczą im — nikogo nie skłócono, nie ujawniono jakichkolwiek twardych dowodów zamachu. Dosłownie: nic.

    awaria/sabotaz autopilota, ktory przejalby czesc sterowania samolotem w ostatnich sekundach, np miedzy 15 a 7 sekunda przed rozbiciem sie samolotu. Jakis mechanizm blokowania sterow,
    Według pojawiających się opisów, samolot uderzył w ziemię w locie wznoszącym — czyli był zasadniczo sprawny i reagował na stery.

    Manipulacja nawigacji sygnalami z zewnatrz lub manipulacja z wewnatrz samolotu
    Z czarnych skrzynek już wiemy, że piloci mieli informacje z radiolatarni w postaci dla siebie zrozumiałej, mieli też dobre odczyty z radiowysokościomierza — nie mogli się czuć zgubieni.

    Jako laik wymienilem Panu tylko mozliwosci, ktore mi przyszly do glowy bez namyslu. Fachowcy znaja o wiele, wiele wiecej mozliwosci.
    Fachowcy wiele z tych możliwości mogą już z pewnością odrzucić…

    Nie twierdza, ze to byl zamach, twierdze, ze poniewaz na calym swiecie samolot rzadowy (lub multimiliardera) moze spasc z przyczyn typowych dla samolotow nierzadowych tylko w wypadku skrajnej nieudolnosci rzadu
    Czyli twierdzi Pan nieprawdę.
    Samoloty rządowe (czy multimiliarderów…) nie są budowane z niezniszczalnych materiałów, nie są pilotowane przez supermenów, nie dostają za Boskim wstawiennictwem dobrej pogody. Te samoloty latają tak samo jak zwykłe, pasażerskie.
    Różnice mogą (ale nie muszą) dotyczyć: ochrony przed pociskami (wyrzutnie pułapek termicznych, itd. — nasz Tu 154M tego nie miał), zabezpieczenia przed sabotażem na pokładzie, obsługi technicznej (o ile w cywilnych jest kiepska — co nie występuje w Europie), systemów łączności.
    Czyli — różnice dotyczą na dobrą sprawę jedynie zabezpieczenia na wypadek zamachu/ataku, nie ma zabezpieczeń przed złą pogodą, losowymi awariami, czy ludzką głupotą.

    Aby zatrzec ta alternatywe media lansuja nie poparta zadnym dowodem teze o liczacej sie, powtarzam: liczacej sie, presji na pilotow.
    Powiedziałbym, że zapisy z czarnych skrzynek są dowodem wystarczającym na to, że piloci mieli poczucie presji na lądowanie. Nie twierdzę, że dowodzą iż presję wywierano — ale że odczuwali, owszem.

    Szczegolnie, ze sa to piloci wojskowi, ktorzy potrafia wyladowac plonace, ostrzelane samoloty na polowych lotniskach w najgorszych warunkach pogodowych.
    Pilot jest fachowcem w swojej dziedzinie. Ale to, że jest pilotem wojskowym nie czyni z niego jeszcze cudotwórcy! Miały miejsce w Polsce przypadki, gdy piloci (wojskowi) za punkt honoru uznawali doprowadzenie uszkodzonego samolotu na lotnisko. Pamiętam te, które zakończyły się tychże pilotów śmiercią…

    Media wypisuja na ten temat glupoty dla niezorientowanych, z ktorych wynika, ze piloci cierpieli na lek wysokosci, przezywali katusze przed dotknieciem drazkow sterowych, cierpieli na klaustrofobie
    Możesz podać linki? Bo ja takich mediów nie widziałem. No, ale może to tylko w wydaniach dla zorientowanych było…

    i sama obecnosc gen Blasika
    Sama obecność generała Błasika nie wystarczała do spowodowania katastrofy — to wszyscy wiedzą. Ale mogła być czynnikiem. I o tym się mówi.
    lub zwykle w takich podrozach sluzbowych, niewinne pytanie
    Przepraszam, ale postępowanie w wypadku niemożności wylądowania na lotnisku docelowym powinno zostać omówione wcześniej, a nie stanowić przedmiot konsultacji w czasie lotu. To elementarna kwestia zarządzania ryzykiem. Nawet więc, jeśli traktować by to pytanie jako niewinne, świadczy ono o błędnej organizacji lotu.

  183. Co warto tu przypomnieć i co pisała 19 maja wielkimi tytulami prasa pro-rządowa –
    Anodina szefowa MAK OFICJALNIE oświadczyła, ze komitet wykluczył zamach terrorystyczny, awarię techniczną, pożar czy wybuch na pokładzie.

    MAK to jest agencja na podstawie działań i oświadczeń, której funkcjonuje w tej sprawie rosyjska prokuratura przekazująca z kolei swoje akta Polakom…

    Pro-rządowa prasa i usłużni dziennikarze podchwycili gorliwie te informacje i przemilczają równie gorliwie fakt prowadzenia polskiego śledztwa z całkiem poważnie rozważaną wersją zamachu.

    Ma to służyć obelgom typu oszołom i wariat w stosunku do tych wszystkich nie związanych bezpośrednio z mocodawcami instrumentalnych żurnalistów, którzy odważą się mówić głośno o możliwym zamachu.

    Tak właśnie dziennikarstwo staje się narzędziem politycznej manipulacji

  184. Jak naprawdę, na poziomie realnych działań wyglądać będzie monolityczna władza jednej słusznej partii jaka jest PO niech zilustruje przykład IPN-u – papierka lakmusowego działania jaśniejszej partii:

    „Nowelizacja przepisów o IPN była zachwalana jako odpolitycznienie i uspokojenie atmosfery wokół Instytutu. Teczki miały być udostępnione obywatelom, a radę IPN, która wybierze nowego prezesa, mieli wyłaniać elektorzy wskazani przez uczelnie. Tymczasem na szybkie udostępnienie akt nie ma pieniędzy, wgląd w teczki dostali agenci SB, a prezesa IPN nie ma komu wybrać, bo uczelniom do nominacji elektorów nieśpieszno.

    Co więcej – jak ujawnia dziś „Rz” – uchwalono takie przepisy przejściowe, że jeśli do 27 lipca świat nauki z wyborem elektorów nie zdąży, to zastąpi go Sejm. Czyli odpolitycznienie będzie polegało na tym, że rządząca koalicja przegłosuje, kogo zechce – wszystko w majestacie prawa.”…

    No i nareszcie nikt nie będzie im przeszkadzał – sami tego chcieliśmy…

  185. Zbyniek

    Dziękuję za obszerne i staranne wyjaśnienie, wybiegające daleko poza skomentowane przez mnie tezy.
    Mnie również zależy na urealnieniu obrazu PRL i – tym samym- zobiektywizowaniu – jej ocen.
    I w tym kontekście dalej mam problem z tymi „ciemniakami’ a la Kisielewski. Rozpatrując działania samej tylko ekipy Władysława Gomułki nie sposób nie zauważyć, że jego stosunek do twórców nie musiał być tożsamy ze stosunkiem do sztuki. Dość przypomnieć kluturalne osiągnięcia z tamtego okresu ( pod państwowym mecenatem). Odejście od socrealizmu, rozwój polskiej szkoły filmowej itp.
    Mam nieodparte wrażenie, że podobnie jak Kisielewski wtedy, tak i wielu spośród nas dziś używa deprecjonujących epitetów w celach propagandowych lub politycznych a nie poznawczych.
    Podobnie czynią orędownicy IV RP obojga partii, walczący z peerelowską formą państwowości. Z punktu widzenia ich politycznego interesu walka taka nie ma w sobie jednak nic z absurdalności. Jest podstawą mitu legitymizującego ich władzę, bądż dążenie do niej oraz wyolbrzymiającego przeszłe prawdziwe lub urojone bohaterstwo. Nie przyszło Panu nigdy do głowy, że egoistyczny interes tej grupy jest dostatecznym powodem, by zakłamywać historię? Po co szukać przyczyn w braku wiedzy, kiedy sam terażniejszy interes usprawiedliwia z nawiązką tę niekończącą się walkę z komuną.
    Podobnie jest ze stosunkiem do twórców i naukowców. Nie jest on „ciemniacki” tylko cyniczny, dzięlący twórców na słusznych ( nam sprzyjąjących) i łże- elity, które nam wchodzą w szkodę.
    To po pierwsze.

    Po drugie, konsekwentnie zwalczam interpretację, w której IV RP zostaje zamknięta w obozie PiS ( przy czym, nie mam podstaw, by Panu przypisywać takie działania). Fakty przeczą jednoznacznie takiej tezie.
    PO w swoim ściganiu PRL ustawą drastycznie zmniejszającą wszystkim praciwnikom SB emerytury ustanowiła w tych prawicowo- styropianowych zawodach absolutny rekord.

    Na zakończenie posłużę się myślą Zygmunta Kałżyńskiego. Twierdził on, że sztuce nie potrzebna jest wolność , tylko treść. W pełni się z nim zgadzam. A zatem, nie postulowana przez Pana wolność jest bezcenna, tylko społeczne zaangażowanie. Tę myśl rozwinęłam w poście do „zdziwionej”.

    Niskie ukłony, magrud

  186. Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-07-20 o godz
    2010-07-20 o godz
    2010-07-20 o godz
    —————————
    Moj komentarz /nauczylam sie od T.J/
    ….Poszedl zuczek za chalupke ,
    zdjal majteczki ,zrobil kupke,
    Dobrze zuczku ,zes to zrobil ,
    boc chalupke przyozdobil !!!!
    Salute

  187. Teresa Stachurska

    Ucałowania Tereniu i wielkie dzięki za nieustającą aktywność.

  188. Pecunia non olet !
    Tam gdzie nie wiadomo o co chodzi – chodzi na pewno o pieniądze.

    Pozdrawiam serdecznie Natkę, ewaz, no i Pana Passenta.

    Naprędce tworzona komisja PiSuarów d/s katastrofy pod Smoleńskiem,
    ma dwie ważne podstawy:
    1. odciągnięcie uwagi publicznej od coraz bardziej pogłębiającej się
    paranoi (jeszcze ?!) prezesa.
    2. manipulację faktami, naciąganie tych faktów do własnych potrzeb tak,
    aby – w przypadku potwierdzenia „całkowitej prywaty” lotu Lekacza
    do Smoleńska (i jego ewentualnej współwiny w tejże katastrofie ) z
    państwową obstawą, państwową obsługą – wykręcić się z finansowych
    konsekwencji tej „przygody”.
    Punkt pierwszy pominę, bo to osobny rozdział zasługujący na szersze
    omówienie.
    Punkt drugi jest dla mnie (i jak podejrzewam wielu innych osób) bardzo
    rzeczowy i interesujący.
    Faktem jest że pod Smoleńskiem roztrzaskano własność państwową
    o wymiernej (bardzo dużej) wartości finansowej.
    Faktem jest że w wyniku tego roztrzaskania zginęło 96 osób.
    Wśród tych 96 osób byli m.in. funkcjonariusze BOR-u, obsługa samolotu
    czyli stewardesy i piloci/nawigatorzy, kadra zawodowego Wojska
    Polskiego, pracownicy Kancelarii Prezydenta etc., etc.
    Faktem jest że odszkodowania dla rodzin tych ofiar regulują odnośne
    przepisy prawne, podobnie jak prawnie uregulowane są dożywotnie
    renty wdowie, dziecięce. Są to sumy ogromne, również na przyszłość
    i to daleką.
    O odszkodowania będą się również ubiegać członkowie rodzin innych
    poszkodowanych w tej katastrofie, ot choćby rodziny posłów, rodziny
    delegacji Rodzin Smoleńskich – to też sumy niebagatelne.
    Ale tak stanowi Prawo i jest całkowicie zasadne z moralnego punktu
    widzenia.
    Wyprawa Premiera Tuska (wymuszona katastrofą a nie jakąś wizytą
    kurtuazyjną) kosztowała też na pewno „duży pieniądz”.
    Wyprawa Jarkacza i jego świty na miejscu katastrofy – też niemało.
    Sprowadzenie zwłok, pogrzeby, ceremonie – następny rachunek.
    Nie wiem ile będą kosztowały prace ekspertów ds. lotnictwa, ale
    przecież nikt nie pracuje za darmo.
    Nie wiem czy Rosja nie wystawi rachunków za to roztrzaskanie i
    badanie jego przyczyn.

    Zmierzam do tego że katastrofa pod Smoleńskiem (wybaczcie moją
    małoduszność i brak empatii !), że ten cały karambol – ma swoją
    wymierną w pieniądzu wartość.
    Śmiem twierdzić że w całości może to osiągnąć pułap bardzo wielu
    miliardów €uro!!! Te pieniądze obciążą polskiego podatnika !
    Te pieniądze – przecież że nie planowane – zubożą polskie przedszkola,
    może polskie szkoły, może polską służbę zdrowia a może emerytów,
    którzy i tak ledwo „wiążą koniec z końcem”.
    Ale będą musiały (lub już są) być realnie, fizycznie wydane !
    Sumy bajońskie !

    W związku z potężnym zagrożeniem dla sekty, która obrała sobie słowa
    prawo i sprawiedliwość jako nazwę „firmy” , jest koniecznością wręcz
    życiową jak najdalsze odsunięcie ewentualnych, niekorzystnych dla niej faktów z normalnego, pełnoprawnego śledztwa w tej sprawie – od siebie !
    Mniemam że przy całym zakłamaniu tej sekty, w swoich jedynie
    poprawnych , nazwijmy to umownie „dochodzeniach”, zahartowani
    w boju pretorianie prezesa (jeszcze ?!) obalą każdy rzeczowy fakt
    z dochodzeń oficjalnych.
    Wszystko będzie pod „lupą wygody” tychże lepiejwiedzących .
    Jeśli zajdzie potrzeba – uczynią z Ziemi płaski krążek !

    Nie piszę tego bez dowodów.
    Niejaki Maciarewicz, który ma tą „komisją” przewodzić, naraził swoją
    „radosną twórczością”,Skarb Państwa (przegrywając całą masę procesów sądowych ) na milionowe straty. Wyrokami niezawisłych Sądów Państwo Polskie (czyli podatnicy , obywatele) płaci zasądzone sumy za
    niefrasobliwość byłego urzędnika.
    A dlaczego nie on sam ?
    Dlaczego nie z własnej kieszeni ?
    Gdyby przeciętny Kowalski naraził RP na takie straty, dawno już byłby
    rozszarpany przez zwartą armię komorników.

    Kończąc moją tezę – jestem w 100 procentach pewien, że tylko i wyłącznie
    z powodów finansowych (przyszłych, ewentualnych) sekta Jarkacza
    rozpętała to szaleństwo własnego „dochodzenia”.
    Odsunąć jak najdalej od nas, ewentualne roszczenia finansowe ,
    oto nasze zadanie w tej komisji – taki jest cel !
    No bo jak to tak , skoro my prawi i sprawiedliwi, to musimy już zawczasu
    umyć rączki !
    Nawet te krótkie rączki.

    Pozdrowionka.

    PS: Natko, ewaz , Panie Danielu – osobnik który mnie określił mianem
    „oksymoron” ma blade pojęcie o znaczeniu tego słowa.
    Fakt, że po ukończeniu studiów zająłem się rzemiosłem (bo zarabiałem
    w rzemiośle 15 razy więcej, niżeli w wyuczonym zawodzie) najwyrażniej
    w oczach tego osobnika, deklasuje mnie w oczach reszty blogerów.
    Osobnikowi zalecam nowe okulary, a fakt że w całym moim wpisie:
    cynamon29 pisze:
    2010-07-20 o godz. 22:44
    zauważył tylko blachę ocynkowaną , świadczy o jego zainteresowaniu
    pieniądzem, li tylko !
    W końcu z blachy ocynkowanej też można bić monety.
    Pecunia non olet !

  189. Smutno sie zrobilo, kiedy ewentualnosc rozroby „krzyzem przez leb !” wyparowala sprzed Palacu Namiestnikowskiego. Jednakowoz, Panowie Kraczkowski i Q bawia publicznosc, jak umia. Teorie lotnicze kwitna i paczkuja zdaniami (wybralem tylko kika):

    „samolot multimiliardera nie moze spasc”.

    „ostrzelanie pociskami kalibru ok. 20 mm pozostawia takze takie nieregularne slady”

    I salomonowe kunkluzje: „….rzad jest tak nieudolny, ze pownien zostac natychmiast zdymisjonowany” (!).
    Absurdy w rodzaju: „Jakis mechanizm blokowania sterow” ?!
    Wstepnie – absurdalne, z postepem – chore. Chore urojenia, podobne do innego specjalisty, raczej pacjenta, ktory tu pisze.

    Myslalem, ze to mnie ubawi, ale dominuje niesmak. Po co ja to pisze ? W nadzieji, ze jedno z „madrych pior” sie ruszy i przejedzie sie po tych autorach, jak na lysej kobyle.

  190. Natka pisze: 2010-07-21 o godz. 09:30

    **Widzę, że teraz Piotr Kraczkowski wziął w obronę Andrzeja Falicza.

    Ale Piotr Kraczkowski myli się twierdząc, że Andrzej Falicz odpowiedział mi w tonie narzuconym przeze mnie. Wprost przeciwnie, to właśnie ja odpowiedziałam Andrzejowi Faliczowi w tonacji, którą wcześniej sam wybrał!**

    To Pani stwierdzenie jest goloslowne. Prosze podac cytat Pana Falicza, w ktorym wprost lub posrednio pisze, ze ktokolwiek jest chory psychicznie. Pani to zrobila posrednio, ale jednoznacznie.

    **A sądząc po liczbie odpowiedzi, moja niewinna prowokacja trafiła w czyjeś miękkie miejsce…**

    To co napisala Pani (i czynia z poszczucia przez media) takze inni, nie jest „niewinna prowokacja” a „miękkie miejsce” ma kazdy czlowiek powyzej pewnego poziomu kultury osobistej i rozwoju osobowosci powyzej poziomu dajacego sie okrelic jako prymitywizm. Poniewaz Pani najwyrazniej nie rozumie, sprobuje to Pani wyjasnic.

    Choroba psychiczna tak naprawde nie rozni sie sama w sobie od jakiejkolwiek innej, np. kataru. Uzywanie jej jako obelgi, tak jak Pani to czyni, odowoluje sie do powszechnych stereotypow, i z czegos nieobelzywego czyni obelge i atak. Atak na to, czego ochrona ma range konsytucji, na osobowosc czlowieka. Za ta sterotypowa obelga kryje sie strach wiekszosci ludzi, przed szalencami i szalenstwem oraz zwatpienie w przyjmowana wobec kazdego napotkanego czlowieka zdolnosc do normalnej wymiany przezyc i mysli, brak wrogich zamiarow lub irracjonalnego zagrozenia, w bycie czlowiekiem. W wielowiekowej tradycji szalensow izoluje sie od spoleczenstwa ze strachu przed nimi. Strach przed szalenstwem to strach przed utrata wlasnych zmyslow.

    Obrzucanie obelga „chory psychicznie” jest dokonywaniem skomplikowanego, odbywajcego sie w znacznej czesci w podswiadomosci wielopoziomowego ataku, ktorego celem jest podwazanie czlowieczenstwa zaatakowanego. W historii odmawianie czlowieczenstwa prowadzilo bardzo czesto do mordu: Indianie, czarni niewolnicy, Zydzi, Polacy itd., albo nie byli ludzmi, albo uchodzili za podludzi.

    Wlasnie z powodu perfidnego podwazania czlowieczenstwa ludzie nie prymitywni nigdy nie obwiniaja nikogo o bycie „chorym psychicznie”.

    Do tego dochodzi, ze eksponowani politycy zmuszeni sa czesto do wypowiedzi i dzialan, ktore zmieniaja spoleczenstwo, a przez to naruszaja to, co dotychczas bylo norma. Stoja oni dlatego pod olbrzymia presja psychiczna, ktora faktycznie prowadzi do bezsennosci, drazliwosci, zlego samopoczucia, zwatpienia, euforii itp. itd. To sa nie tylko normalne reakcje zdrowych psychicznie ludzi w bardzo trudnych stytuacjach, ale takze symptomy niektorych chorob psychicznych. Ludzie w trudnych zyciowych sytuacjach psychicznych sa dlatego szczegolnie wrazliwi na ataki na ich osobowosc, czyli podwazanie ich poczucia wlasnej wartosci.

    Dlatego wymyslanie przez Pania, i Pani podobnym, szczegolnie przez media, innym ludziom od „chorych psychicznie” godne jest pogardy.

  191. 1.Piotr Kraczkowski pisze:
    2010-07-21 o godz. 12:24
    Q pisze: 2010-07-20 o godz. 23:42

    Cytat z PK

    ”1) To tylko Pan nie potrafi sobie wyobrazic, ze zamach mogli zorganizowac ludzie, ktorzy:
    a) Maja mentalnosc czlowieka, ktory programuje niekiedy genialne
    wirusy, a w Smolensku chialby zobaczyc czy potrafi stracic samolot
    manipulujac sygnaly radiolatarni i/lub GPS.”

    Mój komentarz

    Autorze, domniemani zamachowcy w żaden sposób nie mogli wpływać na sygnał GPS odbierany w samolocie przy podejściu do lądowania, ponieważ samolot nie lądował „na GPS”, tylko na radiolatarnie oraz wzrok. Za dużo naczytał się autor science fiction o meaconingu.
    GPS był używany w czasie lotu „w górze” jako prowadzący nawigację, ale nie w czasie lądowania. Dodatkowo TAWS skanował teren i porównywał z przechowywanymi w swojej pamięci mapami.
    Sygnałami radiolatarni nie można manipulować w dowolny sposób (sygnał albo jest, albo go nie ma), a niedokładność kursu trzymanego we mgle nie wynika z manipulacji, tylko z faktu, że radiolatarnia nie jest superdokładnym urządzeniem i z tego to powodu wymagana była dla lotniska w Smoleńsku taka, a nie inna widoczność, co zlekceważyli dysponenci samolotu stawiając załogę wobec groźnych dylematów. Ci pierwsi mieli obowiązek prawny, moralny, polityczny zadysponowania lotu na lądowisko zapasowe i nie dotarł do nich zwykły zdroworozsądkowy nakaz by zabronić załodze lądowania we mgle.

    Cytat z PK

    „Ukryte metody spowodowania rozbicia sie samoltu jako zamach lub wypadek:
    awaria/sabotaz autopilota, ktory przejalby czesc sterowania samolotem w ostatnich sekundach, np miedzy 15 a 7 sekunda przed rozbiciem sie samolotu. Jakis mechanizm blokowania sterow, lub zamierzone/przypadkowe niedokladne dzialanie sterow. Manipulacja nawigacji sygnalami z zewnatrz lub manipulacja z wewnatrz samolotu (zamierzone lub przypadkowe – np. aparatura podsluchowa, obrona elektroniczna lotniska, monitorowanie samolotu przez polski kontrwywiad itp). I wiele innych.”

    Mój komentarz

    Aparatura podsłuchowa z natury rzeczy nie jest w stanie niczym manipulować, może tylko słuchać.
    Obrona elektroniczna lotniska w Smoleńsku była wyłączona, albowiem w ostatniej chwili Mossad nadał sygnał „stop” do jej dysponenta, a ten przesunął wajchę z pozycji „Wróg” na pozycję „Przyjaciel”. Zadziałał w ostatniej chwili komputerowy system GAN (Generalny Analizator Intencji) w centrali Mossadu, który zaakceptował na tak delegację po zeskanowaniu zdjęć niektórych jej członków w myckach podczas państwowej wizyty w Izraelu.

    Cytat z PK

    „Jako laik wymienilem Panu tylko mozliwosci, ktore mi przyszly do glowy bez namyslu.”

    Mój komentarz

    Autor powinien weryfikować swoje idee dwa, trzy, a nawet więcej razy, zanim wrzuci na ten blog.

    Cytat z PK

    „Nie twierdza, ze to byl zamach, twierdze, ze poniewaz na calym swiecie samolot rzadowy (lub multimiliardera) moze spasc z przyczyn typowych dla samolotow nierzadowych tylko w wypadku skrajnej nieudolnosci rzadu (samolot multimiliardera nie moze spasc), to albo prawdopodobienstwo zamachu jest wyzsze od tego wmawianego przez media, albo faktycznie rzad jest tak nieudolny, ze pownien zostac natychmiast zdymisjonowany.”

    Mój komentarz

    Powyższe zdanie przemawia na rzecz hipotezy, że to jest zamach. Zamach na język polski.

    ”Polska jest trudny język”. Chyba, że jest to tłumaczenie komputerowe. Komputerowi wybaczam.

    Pzdr, TJ

  192. Wybrałem ten blog przez szacunek dla gospodarza. To dzięki niemu, zasmakowałem w krótkiej, lekkiej formie literackie – felietonie. Od razu umiejscowił się felieton klasy D.Passenta w okolicach zajmowanych przez profesora Tutkę oraz innych Starszych Panów. Chyba dzięki takim tekstom mogę lepiej ‚Znać życie’. Nawet w kwestiach tak – wydawałoby się – egzotycznych, jak ‚Zając transferowy’.
    I chociaż, gdy odszedł p.Michał Radgowski, na moment przestałem czytać (i kupować) Politykę, to młodzieńcza fascynacja zwyciężyła. Ceniłem zawsze to pismo za teksty na wysokim poziomie literackim, skrzące się finezyjnymi, intelektualnymi i kulturalnymi odniesieniami.
    Piszę na tym blogu, bo, z powyższych względów, sprawia mi to przyjemność.

  193. cynamon29 pisze:
    2010-07-21 o godz. 14:02

    Pecunia non olet !

    Pozdrowionka.

    PS: Natko, ewaz , Panie Danielu – osobnik który mnie określił mianem
    “oksymoron” ma blade pojęcie o znaczeniu tego słowa.

    Twój wpis jest jak najbardziej dowodem ogarniającego Cię szaleństwo.

    Organizowany przez Kancelarie Prezydenta RP wyjazd na coroczne obchody katyńskie – potwierdzony oficjalnymi listami z Ministerstwem Spraw Zagranicznych nie jest i nie może być prywatną wycieczką Lecha Kaczyńskiego, na którą zabrał cale dowództwo armii i poleciał państwowym rządowym samolotem – to już paranoja.

    Jeżeli chodzi oto, że jesteś „kulturalnym” nienawistnikiem i ogarniętym paranoją (paranoicznym – vide twój wpis)”erudytą” (we własnym przekonaniu) to jest to właśnie tragiczny oksymoron – czyli zestawieniem (przymiotnika z rzeczownikiem) dwóch wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach.

    Nie wiedziałem, że zapisałeś do swojego klubu Pana Passenta – gratulacje dla Pana Daniela!
    Proponuje zalozyc ryngrafy z napisem
    „Cynamon Fan Club” – oczywiście z blachy ocynkowanej…

  194. PAK pisze: 2010-07-21 o godz. 13:42
    Pan wybaczy, ale nie mam czasu tlumaczyc Panu najprostszych spraw. Ponawiam propozycje przemyslenia mojego wpisu:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=726#comment-170169

  195. …A zatem, nie postulowana przez Pana wolność jest bezcenna, tylko społeczne zaangażowanie. Tę myśl rozwinęłam w poście do “zdziwionej”…

    NAWET ZDZIWIONA ZDZIWI SIE PONOWNIE!
    ET

  196. # jasny gwint pisze:
    2010-07-21 o godz. 13:25

    Sławomirski, Andrzej Falicz, ET, Piotr Kraczkowski. Pozdrowienia od Pana Passenta.

    Pozdrowienia Panie Jasny Gwint.
    Aż milo…coś się stało czy?

  197. absolwent pisze:
    2010-07-21 o godz. 13:12

    Anadrzej Falicz 19.22

    Otoz sądze ze tak, ponieważ systemaytycznie i jednoznacznie w swoich postach czepiasz sie, lżysz, atakujesz i poniżasz Gospodarza zarzucając mu wszelkie mozliwe negatywne cechu charakteru.”

    Nie prawda,
    Odnoszę się do tego co Pan Passent pisze i poddaje publicznej ocenie.

    Jeżeli pisze, że jest z przekonania lewicowcem to jeżeli w felietonach odkrywam fakty, które według mnie temu zaprzeczają to pisze:
    Pan Passent udaje lewicowca – wniosek – jest nieszczery.
    Jeżeli Pan Passent pisze, ze przyczyna katastrofy smoleńskiej jest „polnishe Wirtshaft” to ja pisze, że to pomówienie Polaków i zła wola gdyż przyczyn jeszcze nie znamy a wypadki dzieją się wszędzie – na podstawie tego pisze, że Pan Passent w tym wypadku zachowuje się jak manipulator.
    itd itd.

    Proszę mi pokazać wpis, który nie jest merytorycznie uzasadnionym punktem widzenia.

    Z wnioskiem nie musi się Pan zgodzić – gdyż wynika z osobistej oceny faktów na papierze. Zamiast grozić mógłby Pan wykazać wniosków tych nielogiczność – ale ponieważ Pan nie jest w stanie tego zrobić – wiec grozi Pan.
    To odruch złości wynikający z bezradności i merytorycznej porażki.

  198. PAK pisze: 2010-07-21 o godz. 13:42

    Do mojego:
    Pan wybaczy, ale nie mam czasu tlumaczyc Panu najprostszych spraw. Ponawiam propozycje przemyslenia mojego wpisu:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=726#comment-170169

    Dodam Panu, poniewaz widze, ze zainteresowal sie Pan ta sprawa link do dokumetacji katastrofy lotniczej, ktora spowodowala osoba prywatna mogaca wg Pana przeciez dokonac zabojstwa w inny spobosob:

    Pan:
    ** „g) osobe prywatna z pulku samolotow rzadowych – motyw: prywatna
    zazdrosc o partnera seksualnego, o kariere itp.”
    Po pierwsze, zakładasz, że taka osoba nie zawahałaby się zabić pozostałe 95 osób. Mocne założenie.
    Po drugie, czy nie prościej byłoby, powiedzmy, uszkodzić instalację hamulcową w samochodzie? Śledztwo mniejsze, trudniej wpaść… **

    Dodaje ten link, poniewaz jest tam sporo innych dokumentacji o katastrofach lotniczych, co moze ulatwic Panu zrozumienie mojego wpisu. Sam musialbym Panu tlumaczyc wszystko jak w przypadku powyzszego punktu g), a Pan nadal wysuwalby watpliwosci nie spotykane na wymienonym pod moim pierwszym linkiem poziomie ludzi mniej lub wiecej, ale jednak minimalnie zorientowanych.

    Nie jestesmy per „TY”

  199. Absolwencie,
    Uważam za dużo gorszą i bardziej szkodliwą dla szanownego Gospodarza formą stalkingu – czadzenie i bezkrytyczne przytakiwanie – gdyż może to w tragiczny sposób pogorszyć jakość jego twórczości…

    Swoja droga jeżeli przewija Pan moje posty to zadziwia mnie ich wnikliwa ocena i ich wartościowanie.

    No wiec jak to jest? Tak jak Zbynio – nie czy ta bo wie bez czytania?
    Oj stalker z Pana atakujący wpisy i to bez zaznajamiania się z ich treścią – czy to przypadkiem nie jest powód do niepokoju Panie Absolwent?…

  200. Smutno sie zrobilo, kiedy ewentualnosc rozroby “krzyzem przez leb !” wyparowala sprzed Palacu Namiestnikowskiego. – napisał Kleofas.
    Czy rzeczywiście ? Słuchałem na Polast News co na ten temat mają do powiedzenia „obrońcy krzyża” reprezentowani przez 2 panie, dyżurujace pod krzyżem aktywistki.
    Drogi Kleofasie ! Ewentualnosć rozróby bynajmniej nie wyparowała. Panie zapowiedziały obronę krzyża z uwzglednieniem przelania krwi; – jak sądzę własnej i „agresorów anty-krzyżowych”. Na uwagę reporterki, że porozumienie zawarto z uwzględnieniem stanowiska kościoła i przy jego udziale jedna z owych pań dała jasno do zrozumienia: kościół kochamy ale od krzyża wara. Kościołowi także.
    Nie zaprzeczę, z dużym zainteresowaniem będę czekał na rozwój wypadków. Ciekawe jak się skończy ta „wyprawa krzyżowa” rządu D. Tuska.

  201. Ach, ten Link dla Pana PAK o morderstwie przez smobojcze rozbicie samolotu pasazerskiego::
    http://www.youtube.com/watch?v=QrT6joi4gco&feature=related

  202. absolwent pisze:
    2010-07-21 o godz. 13:12

    Gratuluję ! Bardziej trafnej i skondensowanej oceny tylko pozazdrościć !
    „Dzielnych los wspomaga ”
    Terencjusz

    Pozdrowionka.

  203. Oto kolejna wyliczanka zaslug i osiagniec epoki PRLu wedlug domniemania Zdziwionej Magrud, ktorej jak zwykle dopisuje wspaniale samopoczucie. Zdziwiona Magrud pomaga nam w urealnieniu obrazu „realnego socjalizmu“ i zabawa trwa. Przenieslimy sie jednak z Ogrodka Jordanowskiego do blogosfery, w ktorej „wypisanki“ miedzy Wielkanoca i Bozym Narodzeniem sa wszem i wobec dozwolone.
    (Niewtajemniczonym polecam lekture ksiazek Stalinskiego celem poprawienia nie tylko samopoczucia). Wiliczanke zaczynam za Magrud od Gomulki, geniusza Tatr w sztuce i nauce. Piszac o mecenacie panstwowym zapomina przemila Magrud dopisac, ze chodzilo o mecenat spoleczny, bo finansowany z kieszeni wszystkich obywateli. Piszac o pozytywnym kroku odejscia od socrealizmu zapomina Magrud napisac o jego przyjsciu i trwaniu oraz asocjacjach typowych dla okresu minionego. Asocjacje tak szczelne (sczegolnie w architekturze, ze czesto trudne do odroznienia od dziel 33-45 w kraju sasiednim. Wspomnienie zacnej szkoly filmowej oraz ograniczanie polskiej sztuki filmowej do jednej szkoly swiadczy nie tylko o sztuce i polskiej szkole filmowej, swiadczy o kulturze i jej ograniczeniach w PRL. Jako ze trudno mowic laikom o jakosci tej szkoly i jej mistrza, odwolam sie do opinii ucznia Wajdy, Andrzeja Zulawskiego. Uczen ten, mial nieszczescie zbiesic sie w paryskiej szkole filmowej, stad jego marna (biedna rzeka) opinia o Wajdzie. Piszac o panstwowosci w PRL obraza Magrud jej podwladnych i wladnych wlascicieli, ktorzy sami sie z niej wysmiewaja. Dosc dlugo mielismy po 89 roku jej epigonow u tzw. wladzy i poniekad okazje do rzetelnych obserwacji. Liste (niestety przykrocona) zaslug i osiagniec PRLu konczy Magrud wychwalajac wysokie emerytury (swiadczenia nie zaslugujace na ich nazwe „mériter“) pracownikow UB i SB stojacych wtedy i teraz na strazy obrony interesow PRLu (czytaj; wlasnych). W epilogu wymienia Magrud protoplaste prlowskiej kultury, ktory raczyl zazartowac sobie z niektorych czytelnikow usmiechajac sie do formy i tresci kraszajac to wolnoscia. Magrud wziela to za dobra cynkowa monete, chociaz w dobrym porteflu przechowuje sie banknoty i uwierzyla w slowo pisane. Coz, akcenty teologiczne pozostaja aktualne mimo zmierzchu epoki PRLu. Interesujace, ze zmierzch cechowal te epoke nawet w czasie jej trwania. Magrud wierzy w slowo pisane, nie wierzy natomiast, ze takiego nonsensu Kaluzynski nie wymyslilby mimo duzej dozy oportunizmu w jego dzialalnosci. Na nic zdadza sie niskie uklony wobec minionej epoki, na nic zdadza sie wyrazy tesknot za czasami zaprzeszlymi, bo marnej (biedna rzeka) jakosci i dlugosci jest wyliczanka Magrud, ktora pozdrawiam za jej wytrwalosc i konsekwencje.
    ET

  204. raindog (07-20 o godz. 14:05)

    Myślę, że prezes Kaczyński jako Hungerkünstler jest dokłanym przedstawieniem postaci. Wszak nie ma rachunku w banku, zatem nigdy nie stał przy bankomacie, nie używał karty kredytowej; nie ma prawa jazdy, bo go nie kupił, a do prowadzenia samochodu ma awersję. Ojczyzna, o którą dzielnie walczy słowem raczej niż czynem, wyposaża go we wszystko, jak żołnierza Najjasniejszej, niepokalanego rycerza.

    Do wielu ludzi taka symbolika przemawia. Zgadzam się również z tezą-przepowiednią, że smoleńska rana długo jeszcze będzie się “gnoić” w narodzie. Zauważyłem, że nawet wśród twardych zwolenników PO jest silne odczucie bólu, bo oto na ziemi rosyjskiej w katastrofie lotniczej zginął prezydent Polski z cała świtą. Bezmyślnie, niepotrzebnie, wręcz haniebnie. I to się musi gnoić przez jakiś czas. Ale PiS dzięki temu nie wygra, bo ludzie którzy zwalają winę na Tuską są w mniejszości. Poza tym opinia publiczna stara się myśleć o przyszłości.

    Nota bene, krąży nad tymi szczątkami i nad wyborami ostatnimi fama błędów Platformy. Prosiłbym tych, którzy tak mówią, aby spróbowali podać lepszy tok postępowania. Zatrzymać wawelski pochówek? Wyrzucić Palikota? No proszę, z uzasadnieniem, z uwzględnieniem możliwych kontrscenariuszy, jeśli wolno.

  205. Bezczelnie śmiącym powątpiewać w otwarcie nowego etapu współpracy polsko-rosyjskiej w te i z powrotem, zapoczątkowanego 7 kwietnia 2010 w Katyniu wspólnymi Putinowo-Tuskowymi hołdami oddanymi tam pamięci wsieh pagibszih i ubityh, na którym to nowym (uwaga, uwaga) wiekopomnym i historycznym etapie współdziałanie na najwyższym z możliwych pułapów wzajemnego zaufania, szacunku i umiłowania prawdy nie napotykamy już żadnych granic, przeszkód ani innych tfu! obstrukcji

    Cinema-Variete „Zielony Kaczor” podstawia podręczne i niezbędne dowody materialne.

    Kurtynka w górę!

    http://fakty.interia.pl/galerie/fakty/tusk-i-putin-w-smolensku/zdjecie/duze,1241037,1

    Kurtynka w dół!

    Rozlegają się najpierw rytmiczne, a potem „wręcz” burzliwe oklaski, aż łapki nw. w przypadkowym zresztą porządku puchną na potęgę:

    Q
    TO
    TJ
    Stasieku
    Zbynio
    zezowaty
    cynamon29
    wiesiek59
    dziadek Ignacy
    Kecaj
    Natka
    SPIKOR
    ewaz
    ta Pani, co ma w winiecie blogu: Wiara, Nadzieja i Miłość!, ale po niemiecku
    magrud (są wątpliwości czy klaszcze, czy tylko mole zbija)
    stefan (zdaje się, że pomylił sale kinowe, ale chce kasować)

    Niewymienieni niech mają sami do siebie pretensje. Trza se zasłużyć!

  206. jasny gwint pisze:

    2010-07-21 o godz. 13:25

    Odwiedzil Pana w skansenie srubek?

    Slawomirski

  207. Pisowcy szaleją między innymi z tego powodu, że gdyby żył Lech Kaczyński to ich sztab siedziałby teraz w luksusowych, klimatyzowanych salonach ośrodka prezydenckiego w Juracie a Tu 154 dowoziłby tam prezydenta, jego brata z kotem i prominentów PiS. W takich warunkach ich głowy znacznie lepiej by pracowały. Od wielu lat niemal co tydzień w piątki pod wieczór obserwowałem ten wielki samolot wylatujący z Okęcia na północ. Czytaliśmy, że czasem leciało nim zaledwie kilka osób. Były o to pretensje do kolejnych prezydentów ale chyba żaden nie potrafił zrezygnować z tego luksusu i z innych konfitur prezydenckich.
    Słyszałem, że Janusz Głowacki zamierzał opisać „dwór” prezydencki ale nie zdążył. Mógłby powstać nowy „Cesarz” a teraz chyba doczekamy się dramatu pt. „Historia wielkości i upadku PiS”, czego sobie i rodakom życzę.

  208. Ciąg dalszy wpisu z 14:32, który wysłałem przypadkowo przed zakończeniem nad nim pracy. Ale co tam….

    Skończyłem zatem na przyjemności z pisania na tym blogu.
    Trochę mniejszą przyjemność, sprawia mi wyjaśnianie spraw oczywistych.
    Wydawało mi się, jako, póki co, cudownie ocalałemu (razem z większoscią obywateli tego kraju) od 4tej rp, że zwłaszcza w tym miejscu, nie będę musiał stykać się, z zaostrzającymi z każdym rokiem, walkę z peerelem. Zgodnie ze wskazaniami braci Kaczyńskich.
    Myliłem się. Takie (a mimo wszystko dobre!) są zasady demokracji.

    Ogólnie rzecz biorąc, większość z tych, których chciałem uniknąć, to ci, którzy za czasów istnienia peerelu, jak bohater Mrożka, co najwyżej, z duszą na ramieniu i nerwowo rozglądając się, pisali malutkie ‚nie’ na ścianie, w samotności zamknięci w środkowej kabinie ubikacji. No i jak przystało na tego rodzaju konspiratorów dysponują odpowiednim, właściwym do tych działań dywersyjnych intelektem, wiedzą i kulturą.

    I to, już wytarte, ‚nie’, w ubikacji – z grubsza – to było i jest ich wkładem w walkę o wolność i wartości wspólne dla cywilizacji zachodniej: demokrację i pluralizm polityczny, prawa człowieka w tym tolerancję oraz szacunek dla upodmiotowionego po kraniec możliwości obywatela, któremu państwo służy każdym swoim przejawem (nb. ciągle mam nadzieję, że te wartości staną się i u nas powszedniością).

    To ci ludzie (mrożkowskie ludziki?), razem z niewielkim zastępem rzeczywistych uczestników opozycji demokratycznej (z reguły zresztą o drugorzędnym znaczeniu za to z pierwszorzędnymi aspiracjami) o mało nie doprowadzili do powstania 4 tej rp. Państwa opresyjnego na miarę największych znanych z historii totalitaryzmów i dyktatur.
    Ale, mimo przegranej bitwy/bitew ci ludzie, nie zrezygnowali. Właśnie lustrują np.Klossa i Czterech Pancernych (czekam na wszczęcie przez ipeen postępowania przeciwko Szarikowi), na tym blogu lustrują Politykę i gospodarza. To oni urządzają nagonkę na Miłosza, Gombrowicza, Szymborską, Wajdę czy Kutza, To oni, uzbrojeni w krzyże (a nie gaz-rurki jak napisałem wcześniej, bo wszak to bojówki katolickie) gotowi są spuścić nimi łomot, każdemu kto odbiega od normy ‚prawdziwego’ Polaka-katolika.

    Dla nich prawa człowieka zaczynają i kończą na prawie do bycia Polakiem-katolikiem.
    Cała reszta to świat zakazany, bo niesłuszny.
    Dyskusja z ludźmi o takich poglądach jest wysoce uciążliwa. I właściwie bezcelowa z uwagi na ich ograniczenia erudycyjne i percepcyjne. Ich można co najwyżej przetrzymać. I od czasu do czasu pokonać. By nie obudzić się w 4tej rp. Lub którejś tam z kolei (wg Kraczkowskiego ‚ z koleji’ ).
    W każdym razie, spróbuję powstrzymać się zarówno od czytania a zwłaszcza komentowania ich szczególnej ‚jakości’ postów .

  209. Teresa Stachurska pisze:
    2010-07-21 o godz. 11:03

    Dziękuję za info!

    Pozdrawiam.

  210. ET pisze:
    „Tym, ktorzy nie maja okazji poznac osobiscie HMB i MRR proponuje przeczytanie przynajmniej ich ksiazek.”

    Ten apel, domyslam się, jest skierowany m.in. do mnie.
    Przeczytałem „przynajmniej”, a nawet p. MRR słuchałem wielokrotnie czy też oglądałem w mediach. Jednak nic nie wskazywało (to jest oczywiste – felietony,dyskusje tyczyły czego innego) na kwestię :rodak czy też nie.
    Jeżeli zna pan osobiście (moje uznanie) obu panów, to nic prostszego zapytać się czy czują się naszymi rodakami.
    I jeszcze… O „M” jako Mohammad (lub coś podobnego) też czytałem.
    Jeżeli jest to kolejny żart p. HMB, to widocznie on sam nie przykłada większej wagi do problemu właściwego brzmienia „M”.

    Pozdrawiam.

  211. kontrscenariuszy, jeśli wolno.

    kadett pisze:

    2010-07-21 o godz. 15:38
    Mój komentarz

    Z nijakiego reportażu foto z nachalnym światłem od frontu polerującym na błysk twarze polityków + tekst własny Autor polecającego komentarza usiłuje sklecić kabaretowy numer.
    Nie ma w tym ani satyry, ani szydertwa ani, jak sugeruje, paraboli politycznej, jeno prosta płycizna.
    Nie ma na naczym oka zawiesić, ani do czego ucha przychylić. Zwykła rutyna.

    Pzdr, TJ

  212. Rozwięzłe pytanie: czy TJ w ramach nierutynowych propagandowych zajęć nadobowiązkowych zechciałby podać bardziej konstruktywne elementy krytyczne, rzucające jaśniejsze światło na materialne dowody zacieśniania współpracy polsko – rosyjskiej w te i nazad w ramach tego nowego i przełomowego etapu, zapoczątkowanego wspólnym oddaniem hołdu przez D. Tuska i W.W. Putina wsiem pagibszim i ubitym w Katyniu, nie narażając się przy tym na śmieszność?

    Pzdr*, kadett

    *Pora zabrać się do roboty!

  213. Do magrud.

    Droga Pani,
    Przede wszystkim, pragnę Panią zapewnić, że nie mam nic przeciwko państwowemu mecenatowi sztuki. Szczególnie mądremu mecenatowi. Ale dobry jest każdy. Dopóki wolny od politycznych nacisków i oczekiwań.
    Tego ostatniego warunku, bez wątpienia nie spełniał mecenat z czasów Gomułki. I np. za nie spełnienie oczekiwań politycznych lub sprzeciw wobec nich, po prostu wsadzał pisarzy do więzienia.
    Pewno sporo racji ma profesor Walicki – któremu poświęca swój najnowszy felieton, gospodarz tego blogu – kiedy twierdzi, że totalitaryzm w Polsce skończył się w 1956 roku, ale, moim zdaniem, w niektórych działaniach państwo polskie, aż do schyłku peerelu, korzystało z niektórych
    instrumentów totalitarnych.
    Wracając jednak do ciemniaków i ciemniactwa – czy naprawdę uważa Pani, że ważne jest, jakie poglądy polityczne ma głupota?
    Ja uważam, że istotne w niej jest to, że jest głupia, obskurancka, zapyziała i niedokształcona. Że argumentuje przy pomocy półprawd wywodzących się z niewiedzy. Że logika jest jej obca.
    Mamy dowody, jakie to ważne dla jakości dyskusji i wniosków, również na tym blogu.
    Dla mnie, nie ma właściwie znaczenia, że Slawomirski, Fallicz i Kraczkowski znajdują się na antypodzie the mentora (zementora?) czy Kadetta. Boć to wszystko ciemniaki.
    I co z tego, że o przeciwnym zwrocie?
    Poglądy polityczne głupoty mają znaczenie tylko wtedy gdy dochodzi ona do władzy. Ale nawet w takim wypadku, żaden poltyczny wybór, nie nobilituje jej.
    Co do zdania Kałużyńskiego, to – mimo, że lubię(lubiłem) go i cenię(ceniłem), to jednak w wielu kwestiach, nie zgadzalem sie z nim. Tak jak z tezą przytoczoną przez Panią. Z czego pewno, On byłby zadowolony (wszak ‚Me oportet propter praeceptum te nocere’).
    Zgadzam się z Panią w ocenie ustawy traktującej ‚en block’ wszystkich, których uznano(!) za pracowników służb specjalnych. Ale specjalnie mnie ona nie dziwi. Żyjemy wszak w kręgu kuturowym, w którym ważniejsze od człowieka,obywatela zawsze były (i są) państwa, ojczyzny, idee.
    Interes jednostki, czy małej grupy nie miał(i nie ma) żadnego znaczenia w starciu z tego typu ‚racjami wyższymi’.
    Zupełnie inaczej niż np. w takiej Anglii, gdzie takie działania państwa, są po prostu nie do pomyślenia. Nie do wyobrażenia nawet, przez przeciętnego poddanego JKM.

    Na koniec, przyszedł jednak czas na szczególną opowiastkę. Jak każdy jestem człwoiekiem wypełnionym słabościami i grzesznym.
    I otóż, nie bez pewnej satysfakcji i przyjemności, myślę o skutkach tej ustawy dla pewnego, byłego majora B., byłej eSBe, który bodaj jeszcze w 1995 roku (sześć lat po peerelu!) zaśmiewał się do rozpuku, kiedy opowiadał ze szczególami – przekonany, że jest w przychylnym mu gronie – o tym jaką histeryczną reakcję wywołał u młodej działaczki NSZZ Solidarność i jej paroletnich dzieci, gdy złożył jej tyleż niespodziewaną co niepożadaną wizytę późnym wieczorem 12-go grudnia 1898 roku.
    Zabierając ją zresztą do więzienia. Bez dzieci.

    Łaczę ukłony i pozostaję z poważaniem,
    Zbyniek

  214. Kleofas i zdaje się jeszcze ktoś . Cos Wam się pokitwasiło !!! Ja ZAWSZE negowałem @ Kraczkowskiego co do teorii spiskowych. Kraczkowski pisząc swoje posty cytował mnie – Q i potem polemizował . Wam sie to zlało w jeden
    post . Czytajcie ze ZROZUMIENIEM !

  215. Andrzej Falicz pisze:

    2010-07-20 o godz. 11:00

    Jeśli te wszystkie cytaty nie są od Kraczkowskiego, to istotnie na tym blogu, są głupsi i zdecydowanie bardziej prymitywni od Sławomirskiego i autora wyboru. Może nawet od the mentora (zementora?)

  216. # TJ pisze: 2010-07-21 o godz. 14:23
    Piotr Kraczkowski pisze: 2010-07-21 o godz. 12:24
    Q pisze: 2010-07-20 o godz. 23:42

    **Autorze, domniemani zamachowcy w żaden sposób nie mogli wpływać na sygnał GPS odbierany w samolocie przy podejściu do lądowania, ponieważ samolot nie lądował „na GPS”, tylko na radiolatarnie oraz wzrok.** **GPS był używany w czasie lotu „w górze” jako prowadzący nawigację, ale nie w czasie lądowania.** **Sygnałami radiolatarni nie można manipulować w dowolny sposób (sygnał albo jest, albo go nie ma), a niedokładność kursu trzymanego we mgle nie wynika z manipulacji, tylko z faktu, że radiolatarnia nie jest superdokładnym urządzeniem (…)**

    Nie jestem fachowcem, GPS i radiolatarnie podalem jako reprezentacje czegos, co nazywa sie ogolnie „flight management system” i co mozna manipulowac w rozny sposob z zewnatrz i z wewnatrz samolotu. Tak ogolnie: GPS podaje odleglosc, a pilot wie, ze w danej odleglosci powinien byc na konkretnej wysokosci. Radiolatarnie stoja w znanej pilotowi odleglosci od pasa i jesli ktos ustawi swoje w innej odleglosci, to wprowadzi pilota w blad, a przez to bedzie wywieral wplyw na jego decyzje o wysokosci. Autentyczne radiolatarnie mozna zagluszyc lub jakos wylaczyc. Pieciu doswiadczonych pilotow znalazlo sie na ok 1500m od pasa na wysokosci zero – taki blad pilotow przy technice Tu-154 nie jest prawdopodobny nawet we mgle. Fachowcy pisza o GPS rzadowego Tupolewa tak:

    „Bezpośrednio samolotem kierował wtedy autopilot typu ABSU-154-II. W czasie podejścia bez systemu ILS autopilot kierowany jest przez system zarządzania lotem FMS typu UNS-1D. Urządzenie to czerpie dane o pozycji wyłącznie z GPS (!) i jest zdolne pokierować podejściem wyłącznie na tym systemie, a radiolatarnie jedynie mu pomagają. Nie ma możliwości podejścia na autopilocie w oparciu o same radiolatarnie bez GPS, który absolutnie nie jest urządzeniem dodatkowym i nie pokazuje odległości! Do tego służą zupełnie inne urządzenia nazywane DME.”
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100709&typ=po&id=po02.txt

    **„Wyłączenie pilota automatycznego w płaszczyźnie wzdłużnej i automatycznego regulatora ciągu nastąpiło przy próbie odejścia na drugi krąg odpowiednio na 5 i 4 sekundy przed zderzeniem z przeszkodą (drzewem), które zapoczątkowało niszczenie konstrukcji samolotu” – informują autorzy raportu (MAK – PK). To bardzo ważna informacja. Autopilot jest urządzeniem do automatycznego sterowania samolotem, pobierającym do tego celu dane z GPS i innych wskazań przyrządów pokładowych (na GPS opiera się zresztą cały nowoczesny „flight management system”, w którym zintegrowane są urządzenia nawigacyjne, podłączone do komputera pokładowego).**
    http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,12303949,wiadomosc.html

    **Aparatura podsłuchowa z natury rzeczy nie jest w stanie niczym manipulować, może tylko słuchać.**

    Zastanawiano sie juz w dyskusji, czy komorki nie mogly przyczynic sie do katastrofy Tu-154. Tak samo takie czy inne urzadzenia szpiegowskie wymieniaja informacje. Byc moze pod pozorem tej kamery przekazujacej widok przed samolotem do saloniku obslugiwano taka aparature szpiegowska: „kamera (prawdopodobnie jej obraz rejestruje trzecia czarna skrzynka). Zdaniem Augustynowicza, kamera mogła zostać zainstalowana w celu rejestracji zachowania załogi, a materiał mógł być potem wykorzystywany do ćwiczeń. ”
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100529&typ=po&id=po01.txt
    http://www.fakt.pl/Prezydent-widzial-swoja-smierc,artykuly,73366,1.html

    Faktem jest, ze swiadek opowiedzial mediom, ze w 20 min. po katastrofie widzial kabine pilotow, pilotow wiszacych w pasach i naliczyl piec cial. Wyglada na to, ze mowi prawde, poniewaz seryjny Tupolew ma trzech ludzi w kokpicie, a wersja polska czerech. Gdyby byl nie widzial kabiny, to podalby liczny 3 lub 4. Nie mogl wiedziec, ze gen. Blasik bedzie piaty. Ale kabina zniknela, nie ma jej na zadnym zdjeciu, na plycie lotniska gdzie poskladano Tupolewa lezy tylko radar z nosa samolotu. Oficjalnie kabina ulegla zupelnemu zniszczeniu. Nie wierze jednak, by BOR, ktory byl na miejscu i robil zdjecia, nie mial zdjecia tego, tej kabiny, ktora widzial swiadek. Wokol kabiny pilotow panuje dziwna cisza, co rodzi podejrzenia, ze Rosjanie wiedzieli, ze jest wniej jakas specjalna apartura, a BOR nawet strzelal, by odstraszyc Rosjan, ktorzy cos chcieli zabrac w ok. 10 min. po katastrofie. Milicjanci rosyjscy zeznali, ze strzaly slyszeli. Trudno uwierzyc, ze to cos, o co BOR spieral sie z rosyjskimi funkcjonariuszami, to byly zwloki prezydenta, bowiem zwlok nie rusza sie do przeprowadzenia dokumentacji fotograficznej, a trwa na pewno ponad godzine. Raczej Rosjanie przybiegli, by zabrac cos, co wiedzieli, ze w Tu-154 jest, jakies urzadzenie polskie, rosyjskie lub innego panstwa, niz by w 10 min. po katastrofie tarmosic zwloki, ktorych nawet nie potrafiliby sami rozpoznac, bo brat prezydenta poznal je (o ile wiem) po bliznie na ramieniu.

    **Obrona elektroniczna lotniska w Smoleńsku była wyłączona, albowiem w ostatniej chwili Mossad nadał sygnał „stop” do jej dysponenta, a ten przesunął wajchę z pozycji „Wróg” na pozycję „Przyjaciel”.** itd.

    Tymi zartami przyznaje mi Pan racje.

  217. Szanowny Aministratorze,
    Popełniłem kilka istotnych literówek w niniejszym tekście(z 23:53).
    To jest wersja poprawna.
    Proszę o umieszczenia jej zamiast, poprzedniej.
    Z góry dziękuję.
    I pozdrawiam.
    Serdecznie.
    Zbyniek

    Przeoczyłem! A może Opatrzność maczała w tym palce?
    O dzień dłużej żyłem w przekonaniu, że świat jest lepszy!
    Ale w końcu i tak dowiedziałem się, że telegraphic observer widzi świat podobnie prosty i spolaryzowany jak the mentor (zementor?). Tylko jego patrzenie ma przeciwny zwrot (patrz ostatnia moja odpowiedź magrud).
    Ileż to ja spotkałem, podczas swoich peregrynacji po Kanadzie, USA, UK, Irlandii, Niemczech, Finlandii, Włoszech a nawet Szwajcarii, polskich mędrków, którzy jednym zdaniem przekreślali wielowiekowy dorobek cywilizacji zachodniej, zwłaszcza w dziedzinie nauk politycznych i ekonomii.
    Dzieląc świat na nieskomplikowane dwie części: komunistów
    i tych drugich. Slusznych i niekomunistów.
    I oto doczekałem się tego samego od TO, ktorego mialem za jaskólkę zwiastującą wiosnę intelektu.
    Et te Brute, contra me? chciałoby się zajęczeć.

    Teraz tylko czekać aż stasieku odkryje podobne karty?
    Mam nadzieję, że nie.
    I chociaż stasieku, najprawdopodobniej, tak jak TO i te mędrki, o których wspominałem, gdzieś daleko, to duża część nadziei w tym, że przynajmniej odcięty od niezmierzonych ich pokładów tu, na rodzimej ziemi.

    Teraz, pozostała mi tylko – pewno niezdrowa – ciekawość, czy TO, wzorem J.Kowina-Mikke jest bardziej na prawo od M.Friedmanna i czy jest za zabraniem praw wyborczych kobietom?
    Naprawdę, nie mogę się doczekać odpowiedzi.

  218. Uzupełnienie do mojej notki z godz. 0:07 22.07.

    (Do komentarza TELEGRAPHIC OBSERVER z 18:40 z dn.20.07)

    Winno być ‚ et tu Brute contra me?’

    I przy okazji dodatkowe pytanie:
    Czy w kwestii różnic dochodów w USA i Polsce robił Pan badania, czy też jest to Pańska supozycja?
    I jeszcze: Jaką metodę Pan przyjął w badaniach lub jakie założenia przy wysuwaniu hipotezy?

  219. kadett pisze:
    2010-07-21 o godz. 22:17
    Rozwięzłe pytanie: czy TJ w ramach nierutynowych propagandowych zajęć nadobowiązkowych zechciałby podać bardziej konstruktywne elementy krytyczne, rzucające jaśniejsze światło na materialne dowody zacieśniania współpracy polsko – rosyjskiej w te i nazad w ramach tego nowego i przełomowego etapu, zapoczątkowanego wspólnym oddaniem hołdu przez D. Tuska i W.W. Putina wsiem pagibszim i ubitym w Katyniu, nie narażając się przy tym na śmieszność? ”

    Mój komentarz

    Autor niepotrzebnie się napina usiłując z schichotać blog „żartami z pogrzebu” dodając klimaciku użyciem ruskiej mowy, protekcjonalnie pokazując kto powinien być górą.
    Upór z jakim usiłuje zaszczepić blogowi coś na kształt fobii, psychozy antyruskiej każe przypuszczać, że wziął sobie do serca przykazanie Rymkiewicza i kulawe sugestie niektórych krzepkich w mowie neojagiellonistów z PiSu o misji wyzwoleńczej względem krajów ościennych.
    Autorze jakoś mnie nie rozśmieszyłeś.

    Pzdr. TJ

css.php