Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

23.07.2010
piątek

Czarna dziura

23 lipca 2010, piątek,

Brawo Jan Hartman! Kilkakrotnie na tym blogu pisałem entuzjastycznie o publicystyce profesora UJ, Jana Hartmana, tym razem biję brawo za artykuł „Nasza, ludowa, zapomniana” (GW, 22 VII) o wizerunku PRL, jaki przekazujemy naszym dzieciom.

Autor, o dziwo, przyznaje się do Polski Ludowej. Nie, żeby była jego ideałem, broń Boże, ale była faktem, była czasem, w którym spędziliśmy kawał życia, a który teraz jest przedstawiany groteskowo, w dwóch wersjach. Albo w wersji ironicznej, komicznej, jako komedia pomyłek, wedle komedii Barei, Gruzy (dodajmy: i  KTT) oraz innych czterdziestolatków, albo w wersji martyrologicznej: dobry naród – okrutna władza, którą obalił Jan Paweł II (ew. z pomocą Wałęsy lub Kaczyńskich – niepotrzebne skreślić).

Profesor z ubolewaniem stwierdza, że jego studenci nic o PRL nie wiedzą. Dodajmy – nie wiedzą, ponieważ  taka jest „polityka historyczna”, ponieważ na uroczystość przekazania insygniów władzy Lechowi Wałęsie generał Jaruzelski nie został nawet zaproszony, co miało oznaczać ciągłość pomiędzy II a III RP, z pominięciem PRL. Lata 1944 – 1989, czyli mniej więcej dwa pokolenia, to miała być czarna dziura. Szeroko pisze o tym prof. Andrzej Walicki w swojej autobiografii „Idee i ludzie”, którą gorąco polecam.

„Po wielu latach trwania mentalności  ‘za komuny – teraz’ ma szanse odnowić się naturalna i realistyczna ciągłość społecznej retrospektywy. (…) Zapomniany PRL trzeba jakoś umieścić w świadomości młodych Polaków.  Aby z niewinnej ignorancji wyrósł dojrzały i wyważony stosunek nowych pokoleń Polaków do niedawnej przeszłości ich kraju…”

„To był nasz świat, w którym większość z nas przeżyła większość swojego życia i którego zaskakującą kontynuacją jest Polska współczesna” – pisze Hartman. „Chciałbym powalczyć o godność Polski, jak to się mówi, ‘za poprzedniego ustroju’, a nawet, przyznam, chciałbym, aby moi studenci odrobinę nam zazdrościli, że znamy inny świat. Może był on zacofany, lecz miał swoją prawdę, swoje nadzieje i namiętności. (…) Trwonimy i zakłamujemy pamięć, która jest jeszcze w nas. Podejrzana, dziwnie jakoś przechylona na stronę prawicowo – konserwatywną, ‘polityka historyczna’ skupia się na powstaniach i zrywach niepodległościowych (…); równie ważne jest rozumienie zwykłego życia, całkiem niekoniecznie prawicowego, które toczyło się w naszej ojczyźnie (…), zwłaszcza jeśli to było nasze własne życie”.

W pełni podzielam ten pogląd i gratuluję autorowi odwagi. W pierwszych latach po 1989 roku politycy i publicyści prawicowi, czyli „niezależni” (bo tak o sobie pisali) narzekali, że „przegrali bitwę o pamięć”.  Minione 20 lat przyniosło im jednak pełen sukces. Wygrali bitwę o pamięć, z której wymazali PRL doszczętnie, albo przedstawiają lata 1944 – 1989 w karykaturalny sposób. Dlatego wszelka próba przypomnienia, czym naprawdę był PRL, zostaje natychmiast odebrana jako próba rehabilitacji, gloryfikacji tamtych czasów i systemu komunistycznego. Normalna rozmowa jest trudna, prawie niemożliwa. Jak to życie wyglądało na prawdę, pokazał m.in. Artur Domosławski w biografii „Kapuściński Non Fiction”, ślady prawdy o tamtych czasach można odkryć we wspomnieniach, a nawet w nekrologach, które wyliczają dorobek Zmarłych.

Na próżno by jednak szukać tego w przemówieniach i wystąpieniach polityków oraz publicystów. Ponieważ był to czas ograniczonej suwerenności i daleki od wolności, na wszelki wypadek postanowiono wykreślić go z naszej historii w ogóleas uznać PRL jako temat rozmowy, a nie tylko legendy, czerwonej albo czarnej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 261

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Autor mimo wszystko broni PRL, a przeciez nie moze zaprzeczyc ze od czasow Gomulki wzrosly nam wszystkie wskazniki spozycia (nawet „zytniej i „wyborowej”) pomimo rozpijania narodu przez komune, o czym alarmowalo owczesne podziemie. Oprocz oczywistych brakow rynkowych, w latach PRL nie bylo internetu i komorek – co oczywiste, ale nie bylo takze NFZ, OFE, a nawet KRUSu nie bylo. Nie bylo takze pociagow INTERCITY i InterRegio, no i PLK – czyli Polskich Linii Kolejowych. Przewozow Regionalnych tez nie bylo. Poza tym polski robotnik nie mogl sobie spokojnie wyjechac np.do Irlandii, a prosty ciesla spod Poronina musial sie bardzo nagimnastykowac aby dostac wize do szwagra w Dakocie albo w Chicago. Na mieszkanie czekalo sie latami, a teraz wystarczy skoczyc do dawelopera, by w krotkim czasie otrzymac lokum w apartamentowcu za przeproszeniem. Polski rolnik musial sie sporo w ziemi nagrzebac zeby wyzyc, a teraz dostaje forse za danie sobie z tym swietego spokoju. Dostep do wiedzy stal sie powszechny i egalitarny, bo prawie w kazdym miescie powiatowym jest wyzsza uczelnia.Praktyki religijne byly bardzo utrudnione, a teraz kazdy przedszkolak i uczen moze sie modlic w szkole i to legalnie. Tak jest Panie Redaktorze, taka jest prawda.

  2. Niechby już może J. Hartman i D. Passent nie przymilali się Jarosławowi II Mądremu. Co Jarosław II powie mądrzejszego, od razu znajdą się potakiwacze.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Jesli, nazwijmy to umownie, „oboz zwycieski” przeklamuje czesto ( a przeklamuje oczywiscie!) prawde o okresie PRL, to jeszcze bardziej przeklamujecie ja Wy – „oboz przegrany”. Cieszy mnie niezmiernie, ze wielu z Was, w tym Gspodarz tego Blogu, dolaczyl do nas – mowi czesto tym samym jezykiem, wyraza te same niepokoje o przyszlosc demokracji w Polsce, stawia na demokratyczne przemiany swiadomosci. To jest bardzo cenne i dobrze, ze sie tak stalo. Ale – oh, boy! – kiedy zaczynacie mowic o przeszlosci, o swych dawnych wyborach i postawach, to opadaja mi czesto rece.
    Potrafie zrozumiec ten psychologiczny mechanizm zaklamywania wlasnego zycia i doswiadczen i nawet sie nad nim „pochylic”. Ale czasami brakuje mi jednak cierpliwosci i wielkodusznosci, aby starac sie zrozumiec te Wasza „prawde” – w obliczu oczyswistych kretactw i przeinaczen..
    Moze wiec lepiej zostawic kompleksowa ocene PRL przyszlym pokoleniom? Spokojnie! – juz one sie dgrzebua jak to bylo naprawde, nawet jesli uciekna ich uwadze jakies niuanse.
    Pozdrawiam. I naprawde ciesze sie, ze jestesmy dzis z Panem Redaktorem po tej samej strnie barykady przeciwko napierajacemu Ciemnogrodowi. Wszystkie rece na poklad!

  5. Szanowny Panie Slawomirski,
    zauwazylem, ze w sezonie ogorkowym namnozylo sie Lizakowych Ludzi. Wynika to prawdopodobnie z ostatnich postanowien Komisji Europejskiej w „sprawie“ ogorkow. Moga byc od niedawna pokrzywione. Mam nadzieje, ze po UE przyjdzie kolej na dojrzale wpisy w naszej blogosferze. Po lekturze ostatniego numeru Polityki zauwazylem, ze stala sie gazetka polityczna, a miala szanse zostac porzadnym politycznym magazynem. Podobnie dzieje u fanow Pana Passenta. Nie musze Pana przekonywac, ze z PiSem mi nie po drodze, lecz zupelnie nie rozumiem obecnej histerii wokol tej partii oraz jej prycypalow, histerii na poziomie gazetki zakladowej. Histerii, kotra jest dojrzala od poczatku istnienia tej partii. LPR oraz Samoobrona wywolywaly o dziwo (prawdopodobnie dzieki zaangazowania Zdziwionej Magrud) pozytywniejsze reakcje. Coz, tradycji staje sie zadosc i „garba“ braku miejsca na rzeczowy polityczny spor nie pozbedziemy sie prawdopodobnie przez najblizsze dadziescia lat. Jesli tak dalej pojdzie, to coraz dluzsze beda moje przerwy sniadaniowe, podczas ktorych bede sie zajmowal bardziej sniadaniem, niz pisaniem. Niz opanowal bowiem blogosfere, chociaz z drugiej strony pojawilo sie kilka mlodych dusz (rozpoznaje po uzywanych zdrobnieniach oraz nowomowie). Pozostaje pytanie czy sa one nowe. Mowa nie zawsze przenosi tresc. Przewaza jednak tenor Lizakowych Ludzi i nic nie wskazuje na mozliwosc wyrugowania kolektywnego myslenia z blogosfery. Ich nostalgia jest nawet zabawna, ich polityczna kleptokracja spycha LL jednak do ludyzmu, ktory chyba mieszaja z ludem. Stad ta papka w sieci. Pozbawieni od dwudziestu lat kolektywizmu pracy (zatrudnienia) zastepujemy go kolektywizmem myslenia. Lizakowi Ludzie zblizaja sie w ten sposob do swojej Prawdy. Krajowe tematy (powinienem byl napisac – krajowy temat) dominuja, chociaz na swiecie sie wiele dzieje. Najwazniejsze jest jednak samopoczucie, dobre samopoczucie; najgorsze dzieje sie przeciez na Zachodzie lub na Wschodzie. Lizakowi Ludzie poruszaja sie wprawdzie z trudem, jednak poruszaja sie w centrum lub przynajmniej im sie tak wydaje. Szkoda ze nie w centrum wydarzen. Zdaje sobie jednak sprawe z faktu gry pozorow. Zalosne jest poruszanie tematow zastepczych, nawet w sezonie letnim. Klimat, ekologia, zagrozenie zdrowia, koniecznosc zamykania plaz, problemy gender, energia odnawialna, polityka sasiadow nikogo nie obchodza. Jak zwykle popularne sa teorie spiskowe. Nieprzerwana wiara w slowo pisane dominuje we wpisach. Pozytywne jest, ze Lizakowi Ludzie maja dobry humor oraz zdrowe samopoczucie. Szkoda jednak, ze traca czas i energie na duperelles. Ma Pan racje, dlugi spacer w kierunku kawiarni w parku dobrze by nam zrobil. Mam nadzieje, ze sie kiedys we Wroclawiu spotkamy. Zatrzymuje sie tam jednak na krotko, bo znajomi rozsypali sie po swiecie. Za tydzien udam sie kolejny raz wlasnie do Wwia i Krakowa, po drodze odwiedze jak zwykle Morawy. Jako ze pogoda sie zmienia, upaly pozostaja na poludniu, przyjdzie mi spedzic czas week-endowy na lekturze. Musze Panu wyznac, ze po blogosferze pozostaja juz li tylko folozofowie. W niedziele udam sie jednak do term, bo nie tylko o dusze nalezy dbac. Po obejrzeniu wczoraj filmu „Zycie milosne“ wezme sie tez za ponowna lekture autorki.
    Pozdrawiam serdecznie.
    ET

  6. Jeden profesor, a tyle radosci potrafil sprawic Panu passentowi. Szkoda, ze Pan Passent pomija drugich. Radosc jednak oraz potwierdzenie wlasnej niemomylnosci czynia cuda. Wg mnie prof. ma stanowisko dosc krytyczne wobec rzeczy samej.
    ET

  7. Szanowny Panie Passent,
    do obu wersji dodalbym jescze wersje tragiczna, jakze bliska Lizakowym Ludziom. Chyba, ze pozostaniemy przy zdaniu, ze dobry komizm oscyluje na granicy tragizmu i vice versa. Zycze wiec w dalszym ciagu samozadowolenia i nieustajacego entuzjazmu pelnego nostalgii za czasem zaprzeszlym, przeciez byl bardziej niz doskonaly.
    Z powazaniem.
    ET

  8. Jak zwykle trudno mi się zgodzić z tezami Gospodarza.

    Przecież 90% działalności IPN-u poświęcone jest badaniu czasów PRL-u a to właśnie te instytucje chciałby Pan Passent zamknąć – chociaz zostala „przejęta przez sily dobra” .

    Pion naukowo-edukacyjny Instytutu Pamięci Narodowej. Prowadzi badania w zakresie historii Polski lat 1939–1990, wydaje prace naukowe i popularyzujące ten okres, organizuje wystawy, szkolenia nauczycieli, konferencje naukowe i edukacyjne oraz wykłady otwarte.

    BEP IPN tworzą trzy wydziały:

    * Wydział Badań Naukowych, Dokumentacji i Zbiorów Bibliotecznych,
    * Wydział Wystaw i Edukacji Historycznej,
    * Wydział Wydawnictw

    Pion edukacyjny BEP IPN realizuje następujące działania:

    * przygotowuje wystawy historyczne,
    * prowadzi projekt edukacyjny „Opowiem Ci o wolnej Polsce”
    * prowadzi projekt „Lekcje z historii najnowszej”,
    * przygotowuje konkursy historyczne,
    * organizuje konferencje naukowe i edukacyjne,
    * realizuje projekt „Notacje”,
    * prowadzi „Program polonijny BEP IPN”.

    itd itd.

    Może się Panu Passentowi nie podobać prawda pokazywana przez profesjonalnie przygotowanych historyków bo wolałby bardziej subiektywną i dostosowaną do własnych potrzeb biograficznych.

    Tę z kolei „prawdę” może poznać młode pokolenie oglądając w kółko pokazywane seriale typu „Alternatywy IV” „Czterdziestolatek” itd itd.
    Są muzea PRL-u jak w Nowej Hucie i są chodzące „Zabytki” PRL-u, które mogą mówić co chcą, komu chcą bo mamy wolne media i wolny nareszcie kraj.
    Każdy młody człowiek może pogadać z rodzicami, wujkami i dziadkami o PRL-u i na pewno TO ROBI.

    Panu Passentowi oczywiście chodzi o co innego, o przedstawianie PRL-u w zbyt negatywnym świetle i potrzebę OFICJALNEJ POZYTYWNEJ PROPAGANDY. To ma Pan Superstacje i polityczna platformę SLD, na której można się pozytywnie na PRL-u wyżyć i zrobić młodemu pokoleniu trochę wody z mózgu..!

    To do pracy!
    Polityka na pewno udostępni swoje łamy wybitnemu felietoniście by pisał „prawdę” o komunie – można też zacząć od felietonów w „Świerszczyku” by odpowiednio młodzi i wciąż plastyczni Polacy poznali np. uroki imprez dobrego towarzystwa Warsiawki za wesołej komuny w willi Jaroszewicza…

    To będzie ten obiektywny obraz PRL-u, który może pańskie środowisko zaprezentować młodym Polakom.

  9. Niezalezni publicysci wygrali bitwe o prawde, az tu nagle ich idol, najbardziej niezalezny z niezaleznych, Jaroslaw Kaczynski sprawil psikusa i oswiadczyl, ze PRL za Gierka byla potega gospodarcza, a Gierek patriota.

    I co z tym fantem zrobic?
    Ciekawe ile czasu beda wypominac to Kaczynskiemu, jak Michnikowi „czlowieka honoru – Kiszczaka”.

  10. Bardzo powoli, ale jednak przychodzi otrzeźwienie.
    Nareszcie dostrzegane są kłamstwa w ramach polityki tzw. „historycznej”.
    Polityki, która zamieszała tak dokładnie w głowach naszych młodszych, że już nic nie chcą wiedzieć na tamat osiągnięć, ale i błędów w okresie zwanym PRLem.
    Zreszta skąd mają się dowiedzieć o o realiach i faktach z tego okresu?
    Z opracowań IPNu?
    Z ust zaślepionych własną karierą politykierów?
    Z felietonów biegnących za nimi rączo osobników zwących się dziennikarzami czy to z „salonu”, czy to z kręgów radiomaryjnych?
    O paroksyzm śmiechu doprowadziło mnie stwierdzenie Gospodarza „gratuluję autorowi odwagi”.
    Widać z tego stwierdzenia, jak bardzo ta cecha staniała.
    Widać również jak tak zwane państwo demokratyczne potrafi człowieka stłamsić.
    Jak potrafi pokręcić ludzkie umysły, że pisanie prawdy nazywa sie odwagą.
    To czymże było pisanie prawdy w dyktaturze PRLu?
    Straszne do czego doszliśmu.

    Teraz o czymś innym.
    Obecnie bohaterem mediów a w szczególności mainstrimu dziennkarskiego zwanego gdzie indziej „salonem” lub „warszawką” jest poseł Palikot czego niewątpliwym przykładem jest pełen podziwu dla posła Palikota wpis na blogu pani Janiny Paradowskiej.
    Wpis noszący tytuł „Gosiewski we Włoszczowie? Oczywiście, że tak”.
    Nie będę go komentował zainteresowanych tam kierując i jednocześnie zachęcając do przeczytanie zawartych tam komentarzy.
    Dodam, że moje krytyczne zdanie – bez epitetów i wulgaryzmów – wyrażone pod adresem filozofa a zarazem posła Palikota administrator
    „wyciął”.
    Już tylko z tych dwóch blogów (pana Passenta i pani Paradowskiej) można wysnuć daleko idące wnioski na temat systemu w jakim żyjemy.
    Nie są to wnioski optymistyczne.
    Przykro też, że muszę to napisać na innym blogu (administrator), ale trudno.
    Jest to moja osobista opinia.
    Czytałem regularnie Politykę i ceniłem piszących tam publicystów mimo, że często miałem odmienne zdanie.
    Pismo było krytuczne wobec rządzących z tym, że szczególnie wobec ekip lewicowych.
    Od momentu zdobycia władzy przez PO tygodnik przeistoczył sie w tubę propagandową tej partii.
    Wolno mu – jest prywatne.
    Nie wolno mu natomiast być tak bezkrytycznym jak w sprawie np. Palikota.
    Nie wolno jego dziennikarzom być w tłumie apologetów takiego stylu uprawiania polityki.
    Swoją drogą jakże cennym jest widok pędzących za Palikotem sfor dziennikarskich, z których nikt i od dawna nie zapytał sie tego człowieka o w wyniki pracy komisji „Przyjazne państwo”, której jest przewodniczącym.
    Jakże ten widok jest cennym i pouczającym.
    Wbrew pozorom oba te wątki mają wspólny mianownik.

  11. Szanowny Panie Passent,
    zadaje sobie pytanie, skad u Pana bierze sie nieustajacy optymizm wobec czasu zaprzeszlego. Jest on wprawdze rzadko uzywany , przy tym li tylko przez literatow, nie zawsze jednak asocjuje sie z doskonaloscia. Mimo wszystko obaj ubolewamy nad stwierdzonym przez profesora Hartmana faktem, ze mlodzi ludzie niewiele wiedza lub wiedziec nie chca o czasach dla nich juz realnie zaprzeszlych. Zapomina Pan rowniez, Pan Hartman poniekad rowniez, ze mlodzi ludzie do lat czterdziestu wydaja sie niesmiertelni, dlatego mierza oraz oceniaja czas, jesli wogole, to przypomocy innych skalarow. Brakuje w Pana wspisie konsekwencji przy probie “niepotrzebne skreslic”. Prawdopodobnie mlodzi ludzie reaguja podobnie i ruguja ze swiadomosci czasy nas zajmujace. Dla Pana samopoczucia najwazniejsza jest opinia jednego profesora. Fakt, ze nikt nie pragnie powrotu tych czasow, nawet Lizakowi Ludzie ograniczaja sie do wspominania defilad, niektorzy nawet defilad wojskowych (czyt. wojennych) Pana zupelnie nie interesuje. Niepotrzebnie ulega Pan sile przyciagania “czarnej dziury” i ucieka w osobistej ekskursji do swiata Kaczynskich. Zapewniam Pana, ze swiat posiada wiele innych bogactw i tematow, ktorymi warto sie zajmowac. Dolacza Pan jednak do histerycznego tlumu, tlum ten slusznie krytykujac. Niepotrzebnie Pan ignoruje wiedze studentow imputujac im zaleznosc umyslowa. Zapomina Pan (bedac kiedys studentem), ze studenci z natury nie ulegaja slepo jakiejkolwiek polityce (nie mowie tu o grupach, lecz o wiekszosci), tak jak nie ulegali pokusom polityki historycznej w czasach, za ktorymi Pan szczegolnie teskni. Wrecz przeciwnie, wowczas byli w politycznej opozycji, dzisiaj natomiast w pedzie do wiedzy i kariery staja sie apolityczni. O dziwo nie widze w tym zadnej sprzecznosci, bo obecna polityka (po obu stronach) jest gra pozorow przy obsadzie zaledwie kilku postaci. Pan zreszta ten mikrokosmos polityczny zrecznie redukuje (w ostatnich miesiacach dosc wyraznie). Imputuje Pan jednoczesnie ciaglosc polityczno-historyczna, o ktorej nie moze byc mowy. Nie ma bowiem ciaglosci miedzy dniem dzisiejszym, a czasem zaprzeszlym. Pan raczy jednak celowo zapominac, ze dokonala sie rewolucja, nie tylko polityczna, dokonala sie przy okazji emancypacja obywatelek i obywateli. Poza tym Pan raczy zapominac, ze polityka czasow zaprzeszlych nie moze miec ciaglosci, bo zawalila sie na wlasne zadanie (zyczenie). Panu sie natomiast ciagle marzy taki przystanek. Rowniez nie jestem za pomijaniem lat czasu zaprzeszlego. Zastanawiam sie, dlaczego Pan go liczy od 44. Rosjanie zajeli bowiem w 39 roku nasze wschodnie ziemie. Lata 44-89 jak Pan woli byly czarna dziura i nadszedl czas na pisanie o nich bez grubej kreski. Zapewniam Pana, ze kazda wersja jest konieczna, bez koniecznosci jednak wpadania w samouwielbienie po lekturze Hartmana. Zastanawiam sie dlaczego stosunek mlodych Polakow do przeszlosci ma byc wywazony. Idac za mysla profesora powinnismy tesknic nie tylko za swiatem PRLu. Byloby to niejako samoograniczaniem sie, dlatego podazajmy w naszych tesknotach przez Karpaty az po Ural, w ten sposob wzbogacimy nasze spojrzenie (nie sadze). Naiwne jest oczekiwanie Hartmana uczucia zazdrosci (pozytywnego skad inad uczucia) u studentow. Nie sadze, ze zycie w PRLu bylo naszym wlasnym zyciem. Takie pozory probowano wprawdzie stwarzac, o upodmiotowieniu obywateli mowy byc nie moglo, nawet po 56 roku. Lat 44-89 nie trzeba przedstawiac w karykaturalny sposob, one byly karykatura spoleczenstwa obywatelskiego z prymitywna i skuteczna propaganda, ktorej skutki odczuwamy poo dzien dzisiejszy. Pan jest w stanie ciaglego poszukiwania szarocienia czasow zaprzeszylych, w ktorym mozna sie tak chetnie, szczegolnie podczas tych upalnych dni, schronic. Powtarzam wiec, ze wierze w energie oraz zainteresowanie dzisiejszych studentow, profesorow “jutra”, ktorzy dokonaja rzetelnej oceny czasow 39-44-89 zapominajc o grubej kresce, bo dzisiaj ona nikogo przed niczym nie musi chronic. Uczynia to prawdopodobnie nastepne pokolenia, bo my mozemy sobie li tylko porozmawiac. Poza tym, kto z nas ma tyle niezbednego czasu na rzetelny opis owczesnej rzeczywistosci. Ograniczanie jej bowiem do kilku politykow, kilku artystow jest niedorzeczne.
    Z powazaniem.
    ET

  12. Prawdę powiedziawszy większość moich wypowiedzi na tym blogu wynika z poglądów podobnych do Profesora Hartmana. Mam ku temu więcej argumentów niż on i Redaktor gdyż jestem starszy i więcej doświadczyłem. Sygnalizowałem artykuł w GW łącznie z linkiem jeszcze wczoraj rano i tylko „magrud’ zwróciła na niego czułą uwagę. W uzupełnieniu do przywołania Walickiego na temat przekazania władzy Wałęsie z pominięciem ustępującego prezydenta Jaruzelskiego i przywleczeniem przybłędy z Londynu, to Walicki tę niecną i obrzydliwą operację nazywa „zamachem stanu”. Wczoraj wieczorem TV Info podała wynika ankiety, w której 87 procent ankietowanych wypowiedziało pozytywną opinię o Polsce Ludowej, a tylko 13 procent przeciw. Dobrze, że Redaktor tak śmiało poruszył temat niewygodny dla sprawujących władzę w sytuacji gdy negacja, kłamstwo, fałsz, wyszydzanie, odwet i zemsta są narzędziem i fundamentem jej uzurpatorów.

  13. A może w ramach tej dyskusji ktoś z Lewej Strony zmienił by w końcu tło Warszawianki 1905 roku – usunął stamtąd tych radzieckich żołnierzy i flagę z sierpem i młotem?
    http://www.youtube.com/watch?v=k5nx7wH6Nps
    Chyba SLD ma jakąś sekcję historyczną i młodzieżówkę której członkowie umieją zamieścić na youtube nowy film?
    Może zamiast sentymentalnego bicia piany jakis konkret?
    Pozdrawiam
    Ps.Bardzo bym prosił o nie dorabianie jakiś dyrdymał ideologicznych do tego filmu typu „w PRL czulismy się szczęsliwi”. W 1905 roku kozacy pacyfikowali Wielki Łódzki Strajk a o wladzy bolszewików nikomu się jeszcze nie śniło.
    Dla mnie rozliczenie z PRL-em polega też na zastapieniu czyś prawdziwym takich zakłamanych filmów.

  14. Czytałam Hartmana. Nie chcę się jednak odnosić do jego tez, ale do poziomu jego studentów. Okazuje się, że rocznik 1990 nie kojarzy dat 1956, 1968, 1970 itp.

    Nie wiem, czy to dlatego, że zapomniana jest historia PRL. Myślę, że powodem jest raczej niedouczenie. W szkołach ta historia jest nauczana i moja córka (rocznik 1990) potrafi coś powiedzieć o każdym „grudniu”, „sierpniu” czy innym miesiącu.

    Wydaje mi się, że ci studenci, niestety, nie skojarzyliby również dat 1863, 1905, 1926, a może nawet 1945. Zatrzymali się na roku 1410. To każdy kojarzy.

  15. Kiedy przyjezdzam do Polski odruchowo szukam tego, co zostalo z tamtych lat. Jest mi obojetne, ze to pamiatki po PRL. Kiedys tak bylo i jak uda mi sie zobaczyc kawalki tamtej rzeczywistosci, to po prostu przypomina mi sie moja mlodosc. Wbew pozorom sladow PRLu jest mnostwo. Niestety rowniez w mentalnosci ludzi. Cala ta tyrada Jaroslwa Kaczynskiego o patriotyzmpie Gierka byla na takim mysleniu oparta. Jaroslaw Kaczynski jest produktem PRLu do szpiku kosci. Przypomina skrzyzowanie Mieczyslawa Moczara i Zdzislawa Grudnia.

  16. # jasny gwint pisze:
    2010-07-22 o godz. 11:38

    O naszej ludowej ojczyźnie można i ciepło i realistycznie, jak czyni to Profesor Hartman. Ile lat musi upłynąć aby sprostować wszystkie brednie, kłamstwa i fałszerstwa o naszej niedawnej historii, o trudzie, zmaganiach, klęskach ale i o szczęściu i sukcesach życiowych milionów Polaków jakimi zatruł umysłu pokolenia reżim solidarnościowy. Przykładem sukcesu jest Andrzej Walicki a realizmu Łagowski i Hartman. Za totalne kłamstwo o Polsce Ludowej i ludziach w niej żyjących reżimowi przyjdzie drogo zapłacić.
    http://wyborcza.pl/1,75515,8164887,Nasza__ludowa__zapomniana.html

  17. Oczywiście są również niezwykle aktywne i wszechobecne żyjące relikty PRL-u typu:
    większość politycznej klasy od Olechowskiego, Millera do Kwaśniewskiego – stojącymi mocno nogami w PRL-u skąd wyrosła ich polityczna kariera.

    Oni są wymownym (czasem niezwykle) dowodem na wszechobecność PRL-u w dzisiejszej Polsce oraz tej współczesnej Polski szczodrości i miłosierdzia.

    Również wszechobecna jest postawa roszczeniowa od SLD do PiS, która stoi za wyborami ponad 50% Polaków.

    Panie Danielu ja uważam, ze PRL-u w przeciwieństwie do Pana jest znacznie ZA DUŻO.
    I oby odszedł jak najszybciej do archiwów, sfery dowcipów, odgrzewanych filmów i nieszkodliwych wspomnień skaleczonych przez ten okres dziadków.

    Rozumiem sentyment naturalny dla starszego Pana wspominającego szczęśliwe lata…ale to NA PRAWDĘ nie jest największy problem dzisiejszej Polski.

    To trochę jak z niezwykle wnikliwym choć przykrym dla starszej daty ludzi wywiadzie Bartoszewskiego (88 lat pozwala mu na tę gorzką konstatację) prawdziwe pojednanie z Niemcami i z Europą (czyli przyszłość Polski) jest możliwe jedynie gdy wymrze pokolenie pamiętające wojnę.

  18. Swoją cegiełkę do obecnej sytuacji wśród młodych dokłada program nauki historii w szkołach. Historia PRL, o ile w ogóle jest wykładana, to przypada na koniec roku, często tuż przed maturą, a przecież ten przedmiot większości nigdy już nie będzie potrzebna. W związku z tym historia kończy się w ’45 roku.

  19. # ajw pisze:
    2010-07-22 o godz. 21:16

    ….ano nie wracamy, Panie Falicz, w Ameryce jest nadal wspaniale, (choc- jak Pan kiedys pisal- na Manhattanie na ulicach, ludzie przy ogniskach koty jedza) Nie mam tylu “fakultetow,” co Pan, jestem tu tylko lekarzem. Moze pomysle o powrocie, gdy panski piss z panem prezesem i jego wyborcami wyjedzie z Polski. Pan moze zostac, w gruncie rzeczy nie jest pan zlym chlopem…niepowodzenia zyciowe sprawily, ze jest Pan nieco ” dazed and confused” i stad Pana mentalna przynaleznosc do Polski B.”

    Widzi Pan Panie ajw – byc moze dotknal Pan sedna sprawy.
    Pan jako Polak AAAAA zostaje w Ameryce a ja ze swoja mentalna skaza Polski Beeee wrocilem…

    Serdecznie gratuluje sukcesów życiowych w Ameryce – oczywiście muszą być znacznie większe niż tych co do Polski wrócili – jest to dla Pana oczywiste i to jeżeli potraktować to co Pan pisze poważnie daje bardzo dużo do myślenia.

    Na podstawie tego co wiem o pańskiej nowej sytej ojczyźnie to pełna ona jest amerykańskiego PiS-u przy którym polski to szczyt liberalizmu.
    A Kaczyński to prawdziwy mąż stanu – no cóż emigracja jest pełna zranionych psychicznie ludzi – wiem, bylem i widziałem wiec rozumiem Pana lepiej niż się Panu wydaje- Brzydki obraz Polski potrzebny jest Panu jak tlen…więc Pan go sobie tworzy.

    Dla wyjaśnienia PiS ani PO nie sa moimi partiami – mojej niestety jeszcze nie ma…może Korwin ale nie wybieralny?

  20. Czy istnieje cos takiego jak obiektywna ocena okresu PRL ?
    Czy kazda ocena tego okresu dokonywana przez ludzi, ktorzy w nim zyli musi byc automatycznie subiektywna ? W pelni rozumiem sentyment pana Redaktora do tego okresu. Nalezal Pan do uprzywilejowanej elity PRL-u, spedzil w tym kraju swoja mlodosc, a wiec najlepsze lata swojego zycia.
    Moja „obiektywna ocena” PRL-u i doswiadczenia doznane w tym kraju sa zdecydowanie inne. Dla mnie byl to panstwo, ktore calkiem oficjalnie dyskryminowal obywateli ze wzgledu na: ich pochodzenie, wiare, przekonania polityczne i przynaleznosc narodowa. Dla mnie PRL bylo krajem w ktorym urzednik paszportowy decydowal, czy moge wziac udzial w pogrzebie najblizszego rodziny zmarlej na zachodzie ? W moim wypadku byla to decyzja negatywna, umotywowana mozliwoscia mojej ucieczki z PRL-u. PRL byl wiezieniem, w ktorym niegrzeczni byli po prostu przesladowani.
    PRL byl krajem wiecznych niedoborow, ktory skonczyl pod egida Generala jako gospodarka wojenno-kartkowa, w ktorej nawet na propagande brakowalo papieru.
    Upadek PRL-u i innych systemow socjalistycznych, bylo najwazniejszym wydarzeniem drugiej polowy XX wieku. Bylo to wydarzenie ktore przynioslo milionom ludzi w Europie to, co w sumie zawsze jest najwazniejsze. Przynioslo im WOLNOSC i to napawa mnie do dzisiaj szczesciem.

  21. karwoj8 pisze:
    2010-07-23 o godz. 12:07

    Popieram twoje argumenty. Ja tez mysle ze media klamiac o PRL i gardzac PRL-m wychowaly nam nowego potwora Doneka Tuska – dyktatora absolutnego i zlodziejska szajke KK!

    Kilka miesiecy temu zaintersowalem sie pracami komisji Przyjazne Panstwo. Ich projekty i cele sa jak najbardziej pozyteczne. Jendak skucznosci nie widac. Nie jest to wina Palikota. To wina PO.
    Wyobraz sobie ze gdyby Palikot zrobil cos pozytecznego Donek by tego nie przezyl z zazdrosci. Dlatego tez PO sabotazuje postep Przyjaznego Panstwa. Sa to sprawy walki o personalne ego. Palikot nie jest w stanie nic wywalczyc bo jak kazdy posel jest zalezny od dyktatora PO. Sukces Palikota jest porazka Tuska.
    Bezposrednie wybory do Sejmu sa niezbedne by wyzwolic zdolnosci tworcze i ambicje tych ktorzy nami rzadza.

  22. Szanowny Panie Redaktorze,
    Prawda jest, ze zycie wiekszosci Polakow w PRL nie bylo ani martyrologiczne ani satyryczne. Bylo SZARE i UPIERDLIWE. Czego moglo oczekiwac mlode malzenstwo po studiach, na posadach, jezeli nie bylo zmuszone do odpracowania “darmowych” studiow? Stania w kolejce po 10 dag szynki. Oczekiwania na paszport – albo na decyzje. Mieszkanie? Jezeli babcia miala plac sprzed wojny, owszem, 36 m2, z ciemna kuchnia. I tak dalej – liste mozna ciagnac w nieskonczonosc. Czy obecne, mlode pokolenie jest w stanie to zrozumiec i odczuc? Oto jest pytanie.

  23. Dobrze ze tym razem ,nie oddawal Pan holdu Panu Hartmannowi
    / w tlumaczeniu z niemieckiego nazwiska brzmi ;twardy czlowiek Nie?/
    bo ja niestety dalej najbardziej lubie hold pruski .
    Tylko b.prosze „W TEJ MILOSCI DO PRZESZLOSCI „, znowu nie wynagradzac SB. ; jak Pana muza , fe !
    …tak ,tak, … cytat Passent ;trzeba bylo wode chlac i nic nie robic ?
    …ponoc Jaruzelski pozwolil im w komitecie pic tylko cooca-cole ???…
    /naprawde czytalam /.
    …..Wszystko dobre ,ale prosze ; nie za duzo !!!
    Salute

  24. Ja jestem pokoleniem JP2 (ur. 1989). Zgadzam się z panem prof. Hartmanem, o komunie młodzież słyszy same złe rzeczy: zacofanie, strach, zakazy, nakazy, kolejki w sklepach.
    Oglądałem jakiś czas temu debatę z 1995 (Wałęsa-Kwaśniewski), gdzie wychwyciłem parę wątków krytyki komuny przez Wałęsę m.in. jakie to PGRy były złe. Moim zdaniem takie placówki jak PeGeR są potrzebne gospodarce każego państwa (mając swoje zapasy, mogą regulować ceny).
    ODP. do Zosienki
    Czekało się za mieszkaniami-fakt! Ale czy teraz jest lepiej? Ceny mieszkań wysokie, młodzi jak już dostaną kredyt, to spłacają go 30 lat. W PRL nie było mieszkań, bo je odbudowywano po wojnie. Podobał mi się bardzo zakaz posiadania wiecej niż jedno mieszkanie. Taki zakaz powinien obowiązywać teraz! To by zaniżyło ceny (ale co tutaj można wymagać jak jeden z kandydatów na prezydenta RP ma ich aż 5-dobrze, że miał marne poparcie).
    Miesiąc temu w artystycznych piwnicach Toruńskich poznałem studenta (politologia- beznadzieja), który twierdzi, że Solidarność spłaciła długi komuny (co za bzdura). W czasach PRL powstawały zakłady, przedsiębiorstwa (wszystko państwowe), które zyski miały i myślę, że kwestią czasu byłoby wyprowadzenie na prostą. To był dobry trop!
    Ale jak to w bajkach bywa, pojawił się Klakier, nowy Mąż Stanu, który powołał pospolite ruszenie, KLER poparł, posypały się obietnice: płace kierownicze dla wszystkich! Jak to się skończyło? Jeździ po świecie, wygłasza wykłady za 10 tys euro, a reszta kompanów we flanelowych koszulach przed TV (emerytowani stoczniowcy) a reszta na bezrobociu…

  25. Panu Passentowi chodzi o wreszcie powazny opis „zycia codziennego w PRL.u”.
    Skad tylko bierze sie ta nadzieja, ze powaznie opisana groteska przestanie byc groteskowa ?
    Dla mnie wciaz jeszcze najlepszym opisem tamtej rzeczywistosci sa dowcipy z tego okresu, a jesli ktos chce sie chce zywcem przeniesc w nastroj 80-tych lat ubieglego wieku w Polsce, to goraco polecam teksty piosenek rokowych z tamtego okresu („Perfekt”, „Lady Punk” i Budki Suflera”). Teksty te wprost tryskaja optymizmem.

  26. Kent, Anglia – no coz, pora wakacji ale widac nie tylko goraco za oknem jest, ale w polityce wrze rowniez. Weteran publicystyki PRL-owej i post goracy niemilosiernie jest rowniez i nadaje czesto.

    Ja pojde na latwizne, bo mi sie nie chce bez przerwy tego samego pisac, chociaz, jak widac trzeba, wiec skopiuje to, co pod artykulem w/w profesora jemu osobiscie napisalem. W zasadzie to samo dotyczy redaktora. Wyleczyc go nie wylecze, ale swoje przynajmniej powiem.
    Jeszcze mi wolno.

    ***
    Drugi nawiedzony, po Majcherku …
    … tez profesorze.

    Panie, pan sie obudz, gdzie pan zyje.

    Jak pan nie wie, to zapytaj pierwszego na ulicy przechodnia w wiecznym miescie Krakowie, to panu powie. Mieszkalem tam dwadziescia pare lat.
    Do tego nie potrzeba profesorskiej katedry.

    Chwala bogu, ze jestesmy my, Internauci i nieliczni Publicysci , ktorzy czuwaja nad edukacja tych, ktorzy „ucza” sie u takich pozal sie boze profesorow.

    Panie, pana studenci musza miec zaliczenie w indeksie i zdany egzamin.
    Czy jeden czy drugi podskoczy i bedzie sie spieral z profesorem, ktory jest jego zyc, albo nie?

    Panie wake up, albo idz pan na ryby lepiej, ryby glosu nie maja.
    I oto chodzilo w tamtym systemie przeciez, a ten, no jaki jest?

    Zadajmy sobie takie proste pytanie.

    ***
    http://cbrengland.wordpress.com/2010/07/21/wyborczopolitykowprostowe/

  27. Tak, ET ma rację pisząc, że lata PRL były „karykaturą”. Dodam, że to były lata zmuszające ludzi do ciągłej specjalizacji w „sztuce przeżycia”. A że niektórzy do tych lat tęsknią? Tęsknią prawdopodobnie do swej młodości, która wrócić nie może, a nie do realiów PRL-u.

  28. Panie ET i Panie Falicz…jest goraco, naprawde…dajcie se troche luzu.Jak dlugo mozna w stylu Alfreda Roseberga i naszych rodzimych Giertychow?. Pod pseudointelektualnymi teoriami kompletna pustka i nacjonalistyczno-cierpietnicza naftalina. Feeeee….

  29. Ten temat, z okazji 22 Lipca podjęty, wyraźnie mi nie leży. Zgadzam się z Heleną, że przekłamania i naciągania/przemilczania faktów są z obu stron. I jest to naturalne, nieuniknione, albowiem cała Polska nadal ponosi konsekwencje PRL. Od duchowych i mentalnych po całkiem materialne. Na dystans obiektywności ocen trzeba poczekać.

  30. Obawiam sie, ze Szanowny Autor zbyt wielkim sentymentem obdarza czasy PRL. Tez tam zylam i jestem zwolenniczka zachowania zdrowej perspektywy. Nie jest to na pewno czarna dziura, dla wielu jednak (moja babcia, moj wujek) byl to faktycznie czas martyrologii, jakkolwiek tego slowa nie cierpie. Dla mnie (choc wtedy urodzona i nie znalam niczego innego) czasem przykrym.

    Z powazaniem,

    JK

  31. Gratuluje pan red. Passent autorowi odwagi. A jakaż to odwaga potrzebna jest do opublikowania tego tekstu w wielkonakładowej gazecie? Bez przesadyzmu. Grozi mu coś za ten czyn? Choćby skreślenie paru zdań przez cenzurę? Jeśli tak, to i Gazecie trzeba tej odwagi gratulować. W porównaniu do czasów, o których autor pisze, odwaga bardzo staniała, tzn. możemy swobodnie mówić (i pisać), co tylko chcemy. Drzewiej można było za to oberwać. I to jest jedna z ważnych różnic, o której nostalgiczni starsi panowie chętnie zapominają.
    Czytając takie teksty (p.Hartmann, p.Passent) powiadam: nihil novi sub sole. Od kiedy istnieją źródła pisane (tak ze 3 – 4 tys. lat) wiadomo, że nie ma obiektywnej oceny czasów, kiedy miało się 20 – 30 lat. Dodatkowo, jeśli zdarzyła się rewolucja (a była), to jedni poprzedni reżim w czambuł potępiają, a inni mówią, że nie było tak źle, a nawet wręcz odwrotnie. Każdy ma swoje interesy, powiązania, uwikłania (emocjonalne, materialne). Do w miarę obiektywnej oceny muszą minąć tak ze dwa pokolenia. I nie rozpaczałbym też nad zadeptywaną pamięcią o PRL, skoro np. p. Napieralski (do wrogów PRL wszak nie należy) dostał ostatnio 65% (!!?) w rankingu zaufania społecznego :-). Aha, i jeszcze jedno. Także ca. od 3 tys. lat liczne są w źródłach pisanych utyskiwania nad miałkością, bezideowością i nieuctwem „współczesnej” młodzieży i jej brakiem wiedzy i zainteresowania historią ojców. A poza tym, tak w ogóle, to jeśli żyje się z pióra, to o czymś pisać trzeba. :-))

  32. Szanowny Panie ET – co to jest skalar????? Bo słowo użyte przez Pana, w kontekście jaki jawi się w tekście, jest tak samo poprawny jak to, że oportunista to człek stawiający opór. Może z reszta Pana przemyśleń jest tak samo?

  33. Nie potrafię sam siebie przekonać, że pan prof. Jan Hartman, napisał książkę , która dzisiaj jest zupełnie nie do napisania /ze wszystkich oczywistych powodów/, ale jest napewno zapotrzebowanie na takie dzieło, zwłaszcza wśród mentalnych sierot, po tamtym, swoim życiu, więc pan profesor w tym zakresie, wykazał znakomite czucie komercji. W masowe zapotrzebowanie wśród młodych obywateli na zajmowanie się w dzisiejszych, trudnych realiach , nierealnym odtwarzaniem wyglądu życia w PRL-u z odtwarzanych szczątków zupełnie nie wierzę.Nigdy nie uwierzę, na moje z kolei czucie ducha dzisiejszych czasów, że pan prof.Jan Hartman, kierował się czymkolwiek innym, niż koniunkturą.Za to samo, oczywiście brawo!
    Na marginesie, pozwolę sobie zadywagować, na temat moich , każdorazowo intensywnych emocji, jakie mnie nachodzą podczas oglądania reportarzy z dzielnic slamsowych , z różnych krajów świata. Wyobraźnia moja, za każdym razem narzuca mnie się, z obrazami „ludzkiego bagna”, gdzie wszystko obumiera w brudzie i nędzy.
    Tymczasem, w reportarzach pokazują rozchasane dzieciaki i rapującą młodzież, a dorośli, w stworzonym przez siebie systemie egzystencjalnym, gonią za swoimi sprawami, odgrywając swoje sukcesy i porażki w stylu podobnym do bossów z Wall Street , czy londyńskiego City… Oczywiście, często gęsto eksplodują przejawy miłości, ludzie mają swoje marzenia , plany. Niektórym powodzi się lepiej, innym gorzej, jak to w życiu…
    Okazuje się, że nasze zdolności przystosowawcze, są praktycznie nieskończone, a to co już jest naszym życiem, dzięki boskim instynktom, chcemy bronić się od piętna totalnego bezsensu i przegraności.
    Jeśli pan profesor komuś swoją książką w tym pomoże, to już jemu za to chwała, jednak na obiektywne dzieło, z bardzo wyważonymi odniesieniami , zwłaszcza do świata, który nam w czasie PRL-u uciekł do przodu, w ogóle nie liczę, bo wtedy wydźwięk dzieła byłby dołujący…
    Książki nie przeczytam z powodów, jakie wymieniłem w pierwszych zdaniach tego wpisu. Jeśli uda mnie się oderwać od natrętnego skojarzenia ze „śliwkami proboszcza”, to wtedy być może…

    Sebastian

  34. Z serii najkrótszych definicji:

    PRL – Porażka Rewolucji „Ludowej” (jedna, za to wielka i ostateczna)

  35. Peerel zostanie oceniony w miarę bezstronnie (czyli bez emocji) pewnie dopiero za kilkadziesiąt lat. Póki co, wszyscy korzystamy z możliwości jego oceny, zawierającej – zazwyczaj niemały – ładunek emocji.
    To, że możemy go oceniać, tu na miejscu, dowolnie i w dowolnej formie jest zasługą faktu, że przestał istnieć.
    Tak więc jak Pan D.Passent i inni piszący na tym blogu, korzystam z tej możliwości by podzielić się swoimi odczuciami.
    I muszę powiedzieć, że lata peerelu kojarzą mi się całkiem jednoznacznie i pozytywnie, bo to lata mojej wspaniałej młodości. Ale cieszę się, że moje dzieci, znają je wyłącznie z opowieści. I komedii, nie tylko Barei, które nieodmiennie je bawią.

    Gdybym zaś miał wystawiać szczegółową cenzurkę, to upstrzona byłaby ona brakiem promocji, jak urzędy państwowe ludźmi pisu, samoobrony i elpeeru. Zwłaszcza w czasach ‚wielkiej koalicji’ tych trzech partii(?).

    Z gospodarzem blogu na pewno różni mnie ocena W.Jaruzelskiego – nie uważam, by zaslugiwał na jakiekolwiek gesty ze strony niezależnej Polski, która przecież powstała wbrew jego woli. Co nie znaczy, że nie można go traktować jak człowieka i np. po ludzku ‚to give him a lift’, gdy jest taka potrzeba.
    Nie widzę powodu by traktować go inaczej, niż np. Pinocheta, Franko czy innych rządzących przy pomocy junty i na mocy ‚martial law’. Świat demokratyczny a zwłaszcza kraje zachodnie, już dość dawno wypracowały jednolite stanowisko w sprawie wojskowych zamachów stanu, wszelkiej maści organizmów typu ‚junta’ i to stanowisko bardzo mi sie podoba.
    Na dodatek uważam, że nie ma nawet cienia przesłanek do zrobienia wyjątku. Bo niby za co? Za zachowanie w marcu 1968? Za udział w masakrach ludności cywilnej 1970 roku? A może za 1981 rok? Za ‚Wujka’ ? Zabitych w Lubinie? Za Grzegorza Przemyka? Za księdza Popiełuszkę zamordowanego przez zabójców opłacanych przez MSW z jego rządu? Czy mordowanych potajemnie przez wszystkie lata jego szefowania, kórych spraw nie udało się jeszcze wyjaśnić?
    Jak pokazuje przykład innych krajów, zazwyczaj potrzeba więcej lat niż 21 by tego typu sprawy znalazły rozwiązanie. A junty zawsze utrzymywały, że nic nie mają związku ze zgonami i zaginięciami.
    Jestem pewien, że tak jak wprowadził stan wojenny zgodnie z wolą KPZR(w Moskwie), to na żądanie z tego samego źródła zrobiłby nam krwawą łaźnię przy pomocy czołgów i wojska, gdyby tylko takie polecenie zostało wyartykułowane.
    Tak jak w końcu, przyciśnięty polityką ‚głasnosti’ i ‚pieriestrojki’, zezwolił
    na zmiany demokratyczne.
    Na szczęście, w młodości, Jaruzelski, chyba rzadziej mnie zajmował niż obecnie.

    Dzięki czemu, moja ogólna ocena lat peerelu wypada bardzo dobrze.

    PS.
    Przy okazji przypominam TO, że pod poprzednią notką odpowiedziałem mu o g. 00:54 23.07, na nie całkiem uprzejmy komentarz.:
    ‚Zbyniek pisze:

    2010-07-23 o godz. 00:54
    Szanowny Panie Telegraphic Observer,
    Przede wszystkim, śpieszę z wyjaśnieniem, że nie uważam się, nie …..’

    I że prosilem go powtórnie o odpowiedź.

  36. Z serii najkrótszych definicji:

    PRL – Paranoiczne Rządy „Lewicowców” (PZPR)*

    *PZPR – patrz definicja L. Moczulskiego

  37. Jeszcze na wszelki wypadek link dla TO:
    http://passent.blog.polityka.pl/?p=727

  38. Pan Falicz, milosc moja dozgonna ! O 11.56 byl napisal:

    „….by odpowiednio młodzi i wciąż plastyczni Polacy poznali np. uroki imprez dobrego towarzystwa Warsiawki za wesołej komuny w willi Jaroszewicza…”

    Nie laduj Pan tandety, Panie Falicz ! Przedewszystkim „warsiawka” to zchamienie spod Grojca, bo w Warszawie, ludzie z dobrych domow powiedza „Warszawka”. „SZ” Panie Falicz ! Pokolenie poczatku XX wieku, a ono stworzylo to slowo, dalekie bylo od chlopsko-robotniczego mazurzenia. Warto wiedziec.

    Ta willa w Aninie nie byla taka „wesola”, bo trzymana za twarz przez Pania Solska. A i sam Gospodarz mial nienaganne maniery. A ze Synus lubil „zabablowac”, to jego prawo mlodosci „gornej i chmurnej”. „Wesolej Komuny” nie sprowadzalbym do willi premiera, jako symbolu. Balowania i disco-figle byly wszedzie, gdzie znalazlo sie troche grosza, zeby sobie zrobic choc odrobine wesolej komuny, a bylo to powszechne, jak teraz spiewy pod kosciolem.

    Reszta „odkrywczych” wywodow o PRL nawet Passentowi na makulature sie nie zda.

  39. Dla mnie brak zainteresowania dzisiejszej młodzieży PRL-em jest przejawem normalności, tzn. cieszy mnie, że Polska młodzież nie zajmuje się przeszłością i nie ucieka w nią.

    Przepuszczam, że polska młodzież nie zna nie tylko historii PRL, ale także historii II i I RP. Tego faktu nie zmieni wprowadzenie nowych podręczników skupiających się na życiu codziennym czy większa liczba godzin historii w szkołach (obecnie jest ich za mało i nauka kończy się faktycznie w okolicach IX 1939 r. Potem rzuca się tylko najważniejsze fakty i daty).

    Natomiast osobnym problemem jest to co robi IPN czy prawicowi publicyści. Dla mnie PRL nie był ani czarny, ani biały – był szary, co najlepiej ujął J. Dukaj we „Wrońcu”, którego wszystkim czytelnikom tego bloga gorąco polecam.

  40. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Polska Rządów Lojalistów (z PZPR*)

    *PZPR – patrz definicja L. Moczulskiego

  41. Kilka słów o PRL-owskiej niszy w socjaliźmie

    PRL – cmentarzysko marzeń, gigantyczny, nieudany eksperyment przeprowadzony na żywej tkance społecznej, który miał potwierdzić wyssaną z palca teorię, że w gospodarce można zapomnieć o inflacji, a mityczna wartość dodatkowa i równie iluzoryczna alienacja, to problemy które należy koniecznie, w całej ich teoretycznej krasie, przedkładać każdemu wyzwolonemu od starego porządku obywatelowi jako potwory kapitalizmu, niszczące jednostki i społeczeństwo od środka.

    O upadku ustroju zadecydowały prawa ekonomii, których nie można zagadać, zakłamać, wyświęcić, wykląć, nie można zapozorować, czego próbowano za Gierka.
    Teoria społeczna, która nie uwzględnia praw ekonomii, a ekonomia, czy się tego chce czy nie, to rynek, jakikolwiek by on regulowany nie był, jest skazana na porażkę niezależnie ile siły zastosuje się przy jej wdrażaniu. Tego nas nauczył wielki eksperyment.

    Im więcej lat PRLu było we mnie, tym więcej herezji w głowie, a podstawowe pytanie, które wpędziło mnie na ścieżkę odstępcy były bardzo proste – dlaczego tyle lat trwa rozwój socjalizmu, a założenia teoretyczne nie działają?

    Człowiek człowiekowi wilkiem, jak zwykle, niedobory wszystkiego i wszędzie (socjalizm był ustrojem niedoborów), nieporządek w zachowaniach władzy, a tym samym wszystkich wokół, krzywe chodniki, wyboiste ulice i jednostki ludzkie zbijane w tłum z okazji pochodów i głosowań powszechnych na naszych najlepszych kandydatów.

    Słowo obywatel sprowadzone do kabaretowego „obywatelu pozwólcie” w ustach milicjanta. Powszechne pijaństwo, banalne z punktu widzenia dzisiejszej logistyki, a nierowiązalne na grucie socjalizmu problemy skupu butelek, dostaw sznurka do snopowiązałek i kombajnów zbożowych, obciachowy dla obywateli zachowujących resztkę obywatelskości brud w miejscach publicznych (toalety wołające o pomstę do nieba).
    I te nieustanne tłumaczenia przedstawicieli nowego ustroju – tymczasowe trudności.

    Nie mogłem nie pytać nieustannie – dlaczego tymczasowe staje się w skali mojego życia wieczne?
    Czy drobny nepotyzm i prywata zaczną znikać kiedykolwiek?
    Czy nasza kultura polega na chlaniu?
    Czy nie wykonywanie kolejnych planów ekonomicznych, to reguła, czy przejściowa trudność?
    Dlaczego każdy funkcjonariusz publiczny – od dzielnicowego poprzez referenta w gminie, po kierownika w biurze zażaleń komitetu partyjnego zachowuje się tak, jakby sprawował nade mną cząstkę władzy autorytarnej?

    Czy ja wszędzie musze się tłumaczyć i pokornie prosić?
    Kto to wszystko blokuje? To jakieś szkodnictwo.
    A antysocjalistyczny szatan syczał z boku, to nie żadne szkodnictwo Pawełku, to ssssocjalizmmmm!

    Kto sprytny, niewrażliwy, to był król prawdziwy, kto poważny, krytyczny, ten wróg polityczny.

    To tylko parę okruszków. Problem apoteozy PRLu jest zbyt poważny, aby w jednym komentarzu go wyłuszczyć.

    Pzdr, TJ

  42. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Podłość, Rabunek, Lawiranctwo

  43. „miał swoją prawdę”

    Tos mnie pan rozbawil.

    PRL byl zaklamaniem.
    Doszukiwanie sie w nim prawdy jest tyle samo warte co doszukiwanie sie prawdy w innych totalitarnych systemach. Autor sie kompletnie myli w tej sprawie. Powinien zapytac osob ktore mialy szanse zyc w PRL i w Wolnym Swiecie. Tylko takie osoby moga wydac opinie o PRL bo maja mozliwosc porownania. Pan Passent nie jest taka osoba. Ja taka osoba jestem. Od 1981 roku mieszkam poza krajem. Zaklamanie w calym spoleczenstwie PRL bylo monstrualnych rozmiarow. Porownywalne tylko z nazistowskimi Niemcami. Redaktor Passent nie chce tego widziec i nie widzi. Byc moze nawet nie widzi lun nie chce widziec swojego sowieckiego serwilizmu.

    P.S.
    Nie ma zgody na „Wielkie Zamazywanie” redaktorze Passent.

    Slawomirski

    Slawomirski

  44. Jak osiagnac wielkosc?
    Bardzo prosto , pomniejszajac tych co przed nami.
    Nikt rozsadny chyba nie watpi w to ze nie powiekszylismy L K wprowadzajac go do sarkofagu wilenskiego szlachetki.
    Hartmana nalezy zadziobac za to ze prawdy troche powiedzial.Zycie spoleczenstawa z lat 45 – 90 jest jedna czarna dziura w ktora zepchnieto , opluto , i przydeptano wysilek dwu pokolen polakow.
    Nie ma nic pozytywnego co osiagnieto w tamtych czasach .Zapomniano o tym ze kraj byl pogorzeliskiem gospodarczym , ze pozbawiono go inteligencji
    ze brak bylo mleka dla dzieci a w szkole pisalo sie rysikiem.
    Moze ktos z lekarzy przypomni jak walczono z jaglica i szkarlatyna.
    Licza sie tylko ODCISKI NA STYROPIANIE.
    Latwo jest zmieniac proprcje rzeczy spogladajac na swiat z drugiej strony lornetki. Oczywiscie mozna nasmiewac sie gestow //MYSMY TYMI RENCAMI// ale ktos tu wspomnial ze mlodzi ludzie pytaja swych STARSZYCH o owe czasy i nie zawsze w glowie im sie miesci jak polacy mogli i cerowali ta CZARNA DZIURE.
    Chyba to Magrud napisal/a // nie cytuje// ze trzeba zamazac obraz rzeczywisty by pokazac wlasna wersje.
    Cala prawica jednym glosem wola PRAWDA NAS WYZWOLI jak sluszne sa te slowa wskazuje wykluczenie Palikota z komisji do ktorej jak zapewniano kazdy przystapic moze.
    Komisja jest parlamentarna – kto wie moze juz ON nie jest parlamentarzysta
    Stu dwudziestu jeden bohaterow boi sie paru pytan . Nie dziwie sie bo IM CHODZI O ICH PRAWDE , ta trzecia z Tischnerowskich – co to 1-swieta 2 -tez prawda i 3 G…
    Jak to spiewql niezapomniany Bulat Okudzawa ? CO TRZEBA DAC TCHURZOWI? – wiec dajmy i niech ma

  45. kadetowi z 17.03
    PZPR definicja Moczulskiego – Moczulskiemu udowodniono wspolprace platna z bezpieka , radze wybrac innego promotora.

  46. Helena pisze:

    2010-07-23 o godz. 11:08

    „jestesmy dzis z Panem Redaktorem po tej samej strnie barykady ”

    Zachorowala Pani na liczbe mnoga.
    Zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

    Slawomirski

  47. Powiem wam jedno,znawcy PRL,w tych określanych przez was ciężkich czasach,a znacie je rzeczywiście (w większości) wyłącznie z filmów i prawicowych mediów,nikt nie kupował na zimę węgla na wiaderka lub worki.

  48. Moze Pan Passent powinien przekazywac mlodym pokoleniom wiedze o PRL-u zaczynajac od siebie i swojej w nim dzialalnosci. Mozna by zaczac o swoim postepowaniu w stosunku do swoich redakcyjnych kolegow ktorych weryfikowano i w ogole o swojej milosci do systemu. Oddaniu wladzy i pisaniu wszedzie i nie tylko pod swoim nazwiskiem ody milosci, wiernosci i oddania systemowi. Moze zdradzi nam tajemnice jakie przywileje w zamian sie dostawalo i czy sie oplacalo. Paszport, talon na samochod, mieszkanie? Wladza przyjmowala na salonach wtedy jakze Panu Passentowi milych i pozadanych. Uscisnac reke generalowi namiestnikowi Imperium to musialo byc przezycie. PRL byla faktem? Byla, a Pan byl jej tuba propagandowa. Generalna Gubernia tez byla faktem. Obowiazywaly w niej prawa narzucone przez obce mocarstwo jak w PRL-u. Czy mamy teraz zapraszac Niemcow na nasze uroczystosci i sadzac na trybunie razem z namiestnikiem imperium generalem J? Najgorsze, ze oportunizm byl glownym motorem lizusostwa i wiernopoddanstwa. Strach mozna by zrozumiec, oportunizm juz trudniej. Pan i Panu podobni oddawali sie calym sercem systemowi dla wlasnych korzysci doskonale rozumiejac jak potworny to byl system, jak zabojczy, jak wyniszczajacy Narod…a jednak Pan trwal do konca i sluzyl wiernie. To jest Pana PRL i moze to trzeba mlodziezy przekazac? Groteska, ironia? 45 lat wyniszczania Narodu i Kraju to dla Pana groteska i ironia. Kabaret jednym slowem. Nie taki diabel straszny…Mozna i tak. Nadal Pan wiernie sluzy.

  49. DONOS Z PRL

    Przy Dworcu Głównym PKP stał kiedyś dworzec PKS, dantejskie sceny się tam działy, ścisk, przepychanie, praca łokci, no i główką należało popracować. Aby dostać się do wnętrza autobusu do Skrzydlnej – „ze stanowiska siódmego w pozycji drugiej”, jak donosił ochrypło-skrzeczący głos z megafonu, albo do Dobczyc zwanych Koziarowem – jak sympatycznie przypomina mi Jasny Gwint, nie należało iść do kasy, lecz podjąć negocjacje z konduktorem … ale przecież nie o tym chciałem donosić.

    Jak już wysiadłem na przystanku we wsi, jak już dotarłem do domu ciotki swojej, następowały powitania. Tamtego roku Pańskiego, nie pamiętam który był jego numer, ale byłem już ekonomistą z cenzusem, więc gdzieś koło plus-minus 1975, w każdym razie był to czas sianokosów, powitanie jej było nadzwyczaj krótkie:

    – Idze do sklepu i przynieś mi cztery bochenki chleba (1,5 kg) – i wciska mi banknot z twarzą robotnicy (20 zł PRL) – a jak dasz radę to przynieś osiem, ile dasz radę – i wciska mi drugi banknot z robotnicą.
    – To dla ludzi? – zapytałem nieco zdziwiony – przy sianokosach?
    – Dla świń – odparła – idże już.
    – Dla świń jest pasza, to przecież jest marnotrastwo, gdy świnie karmi się chlebem. To grzech.
    – Nie mój grzech. Ci którzy ustanawiają takie ceny, że chleb jest dwa razy tańszy od paszy, to oni grzeszą – i przeżegnała się – idze.

    Faktycznie, chleb w GS-ie był podły, nawet w prywatnej piekarni u p. Ciężarka w Gdowie też jakość pieczywa katastrofalnie się załamała. I taki oto był kolejny powód do tego, aby … PRL się zapadł. Na pierwszym miejscu ekonomicznie.

    ( Mam wrażenie, że ten rocznicowy temat letni pojawia się tutaj dla tych blogowiczów, którzy niedawno dołączyli. Albowiem jest to „powtórka z historii”, rozrywkowa już po tylu razach ).

  50. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Predmjet Russkoj* Ljubwi

    *czyt. kremlowskiej

  51. Wielce Szanowny Panie Zbyniek,

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=727#comment-170580

    Pana niekonsekwencja jest katastrofalna. Zadaje Pan pytania „mędrkowi jakich wielu”, a potem z wytęsknieniem wygląda odpowiedzi. No jak to nazwać?

  52. Kecaj pisze:

    2010-07-23 o godz. 12:48

    „Jaroslaw Kaczynski jest produktem PRLu do szpiku kosci.”

    I tu jest problem.
    Dlatego redaktor Passent tak alergicznie reaguje na JK.
    On w nim widzi siebie.

    Slawomirski

  53. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Piętno Radzieckiego Ludowładztwa

  54. Nie widzę powodu by traktować go (generała Jaruzelskiego) inaczej, niż np. Pinocheta, Franko czy innych rządzących przy pomocy junty i na mocy ‘martial law’ – pisze blogowicz, który niewątpliwie ma wysokie wyobrażenie o swoich opiniach i komentarzach, a jednak tym jednym zdaniem, które pozwoliłem sobie wytłuścić, budzi on niejakie wątpliwości.

  55. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Partactwo Rozwydrzonych Leninowców

  56. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Pralnia Rozumów Ludzkich

  57. bykos pisze:

    2010-07-23 o godz. 14:06
    Ja jestem pokoleniem JP2 (ur. 1989).

    „Moim zdaniem takie placówki jak PeGeR są potrzebne gospodarce każego państwa ”

    I widzi pan panie redaktorze do czego prowadzi panskie relatywizowanie totalitaryzmu?

    Slawomirski

  58. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Przebaczcie Rodacy Lojalistom (z PZPR*)

    *PZPR – patrz definicja L. Moczulskiego

  59. Joanna pisze:

    2010-07-23 o godz. 15:59

    „dla wielu jednak (moja babcia, moj wujek) byl to faktycznie czas martyrologii”

    Pan Passent studiowal w Leningradzie w 1956 roku.
    Moj wujek w tym czasie byl wiezniem Workuty.
    Czy zachowanie pana Passenta wtedy bylo moralne?
    Czy jego dzisiejszy wpis jest moralny?

    Passent nie chce pamietac Workuty.
    Ja chce.

    Slawomirski

  60. Jaki wdzięczny temat……
    ” życie jest jak papier toaletowy, długie szare i do d….”
    Głosił jakiś artysta.
    Przedtem nie było papieru, obecnie nie wszystkich stać na zakup.
    Czytam sobie w ostatniej „Polityce” że sieci przesyłowe i bloki energetyczne dożywają swoich dni ostatnich. Koszt inwestycji- 140 miliardów zł na ODTWORZENIE i modernizację…….
    Czytam o modernizacji trasy kolejowej Warszawa- Gdańsk, Kolejnych kilka miliardów……

    Przecież te Gomułkowskie i Gierkowskie inwestycje i budowy, nie zmaterializowały się z powietrza! Kosztem zaniżonych płac budowano infrastrukturę z której obecnie korzystamy.
    Zdobyliśmy wolność…….od czego? W dużej mierze od bezpieczeństwa socjalnego, bezpłatnego szkolnictwa, opieki medycznej.
    Zamiast zniewolenia ideologicznego, osiągnęliśmy wyższy stopień- zniewolenie ekonomiczne…
    Może, zmiana warta była kosztów?
    Wyjazdy za granicę były utrudnione, w związku z tym nowa emigracja- młodych , odważnych, wykształconych, wynosi ok 2 milionów osób.
    Czy dla PAŃSTWA to zysk, czy strata? Wartość pozytywna? Nie sądzę…
    Ale, z punktu widzenia jednostki a nie zbiorowości, niewątpliwe osiągnięcie.

    Dzięki naszym zachodnim ALIANTOM, „żelazna kurtyna” zapadła po niewłaściwej stronie, odcinając nas na 44 lata od Europy Zachodniej…
    Czy o te 44 chodziło Wieszczowi?
    Jako że zostaliśmy- bez naszej winy ODCIĘCI, może warto porównywać się z obozem, a nie światem?……..
    Więzień obozu ma niewielki wpływ na własną egzystencję, wyrok, bez naszego uczestnictwa, zapadł w Jałcie. Ale chyba nie najgorzej urządziliśmy swój barak- w ramach własnej inwencji?
    Nawet klawisze byli swoi i dbali o nas w miarę możliwości.

    Podkreślam! TO NIE BYŁ NASZ WYBÓR!!!

  61. zyks pisze:

    2010-07-23 o godz. 16:10

    „jeśli żyje się z pióra, to o czymś pisać trzeba.”

    Ale z szacunkiem dla zamordowanych przez totalitaryzm.

    Slawomirski

  62. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Pomnik Radzieckiego Lokajstwa

  63. Sir Jarek pisze:

    2010-07-23 o godz. 16:18

    Przeczytaj raz jeszcze.
    ET jest najlepiej piszaca osoba.

    Slawomirski

  64. Slawomirski pisze:
    2010-07-23 o godz. 17:25
    Zamiast jątrzyć, może byś Pan przyjechał i zaczął pracować dla tego kraju?
    Recenzowanie z zagranicy niczego TUTAJ nie zmieni.
    Przywieź Pan kapitał, technologię, stań się Pan wzorcem, mistrzem, obiektem naśladownictwa i zazdrości- w tym pozytywnym sensie.
    A na razie bawisz się Pan w „smerfa marudę”……….

    Po I światowej, gremialnie wracali do kraju PATRIOCI!!!
    Inżynierowie, uczeni, przemysłowcy. Co z tym patriotyzmem się stało, że pełne macie go gęby, ale z oddalenia?
    Recenzować, potrafi każdy, pracować niestety nie…….

  65. Z serii definicji najkrótszych:

    PRL – Powolny Rozkład Ludowładztwa

  66. Gdyby podzielić historię PRL na trzy okresy (jak to historycy lubią mówić, na trzy nierówne połowy) przedzielone datami 1956 i 1981, pomijam przy tym 1970 i okolice 1976, który rozbudził całkiem otwarta jak na tamten system opozycję, to będą to niewątpliwie bradzo różne okresy. I: Okres stalinowski; II: okres gomułkowsko-gierkowski, wszak niejednolity; III: okres stanu wojennego i potem, co było marazmem i wyczekiwaniem, które marazmowi zazwyczaj towarzyszy, i nade wszystko okres niebywałej polaryzacji całego społeczeństwa. Ten ostatni okres najgłębiej zapadł w pamięci, a był to okres wizualnie niemal najgorszy, no bo kto pamieta stalinizm, nawet redaktor gospodarz dobrze nie pamięta (rzucam taką brawurową tezę).

    Przełom 1989 roku, którego rocznicę też nie udaje się jednolicie opisać, siłą rzeczy musiał zjechać okres poprzedni, aby za bardzo jego uczestników nie poturbować. Chyba łatwo to zrozumieć – coś za coś. Nie dajemy wam w de, ale po mordach musimy was trochę wychlastać. Niestety to chlastanie niepotrzebnie się przeciąga, wiadomo na czyje zapotrzebowanie.

    A to, że młodzież, studenci wywracają oczami na te wszystkie daty i przypisy, to ich prawo. Oni na pewno nasłuchali się w domu takich opowieści, jakich prof. Hartmanowi się nie śniły, wszystkie niepojęte przecież, w większości sprzeczne między sobą i w sobie, nielogiczne biorąc pod uwagę obecną rzeczywistość. I mają tych historii powyżej uszu.

  67. Szanowny panie redaktorze

    “Wielkie Zamazywanie” to slowa protestu Herlinga-Grudzienskiego przeciwko osobom ktore wspieraly system totalitarny a w Wolnej Polsce staraja sie przybrac funkcje mentorow. Wedlug autora tych slow ostatnia walka ideologiczna z komunizmem bedzie walka o prawde.

    Pan dokonal wyboru. Ale mylic sie jest rzecza ludzka.
    Moze jednak warto przejsc przez furtke na druga strone?

    Slawomirski

  68. kadett pisze:

    2010-07-23 o godz. 17:03

    „I to nie jest tak, że my mamy pretensję, że wy jesteście z lewicy. My mamy pretensję, że wy jesteście z PZPR, to znaczy, rozszyfruję ten skrót – płatni zdrajcy, pachołki Rosji. ”

    Tacy slabi moralnie ludzie potrzebuja pomocy.
    Redaktor Passent jest taka osoba.

    Slawomirski

  69. woltron pisze:

    2010-07-23 o godz. 17:00
    „Dla mnie brak zainteresowania dzisiejszej młodzieży PRL-em jest przejawem normalności”

    Tak jest. Przeszlosc to problem redaktora Passenta.

    Slawomirski

  70. Heleno,

    Mało mnie obchodzi do czego dogrzebią się przyszłe pokolenia. Prawdopodobnie będą zajęte zakłamywaniem jakiegoś własnego poprzedniego etapu i nasze dzieje w najlepszym przypadku będą im służyć jako argument za lub przeciw, w zależności od opcji.

    Nieoceniony Kałużyński często mawiał, że kiedy czyta i słyszy opisy poszczególnych okresów, w jakich przyszło mu żyć, to nic mu się nie zgadza, mimo że przecież żył w tamtych czasach.
    Walka z ciemnogrodem jest walką o uczciwość, a tej brakuje kiedy ocenia się PRL.

    Niemal wszyscy u nas mają problem żeby oddać sprawiedliwość temu co było dobre, jeśli musieliby z tej okazji pochwalić swoich przeciwników politycznych. Dlatego zamiast mówić o sprawach istotnych, wciąż szuka się haków na przeciwników i gra emocjami.

    Bodajże Sawka niedawno powiedział, że nienawidzi Kaczyńskiego, bo z jego powodu musi głosować na Komorowskiego.
    Z powodu głupich, prymitywnych ataków na PRL, czasem zaczynam się czuć jak Sawka.

  71. Heleno,
    chciałbym tylko zwrócić uwagę, że wiele ocen jakie słyszałem na temat PRLu (i tych dobrych i tych złych) było raczej formą odreagowania opinii przeciwnych, niż próbą wyważonej oceny.
    Nie czuję się na siłach wchodzić w spór, kto zaczął ‚przekłamywanie’, ale dostrzegam, że bywa to samonapędzająca się spiralą ‚przekłamywania’. Czasem wystarczy owym ‚przekłamującym’ zadać inaczej sformułowane pytanie, a wyrażą zupełnie inną opinię.

  72. Kadett ma dzisiaj ciężki dzień. Męka myślenia i pisania częstochowskich rymowanek odciska trwały ślad na spoconym czole. To widać szczyty możliwości intelektualnych i starania dotrzymania kroku innej potędze mózgowej Sławomirskiemu.

  73. TJ pisze:
    2010-07-23 o godz. 17:07

    Nieźle ujęte.

    Pamiętam, że było coś takiego: „Ekonomia kapitalizmu” i „Ekonomia socjalizmu”. Już wtedy zastanawiałem się czy istnieje np. socjalistyczne prawo przyciągania ziemskiego czy też II socjalistyczna zasada termodynamiki… Tak,tak…Teoerytyzować można, jednak rzeczywistość czyli prawa ekonomii są/były nieubłagane.

  74. Prawd o PRL jest wiele. Cenię i rozumiem prof. Hartmana i Pana redaktorze. Sam pozostawiłem w tamtych latach dzieciństwo, młodość i dorosłe życie niemal do emerytury. Sprawiedliwie oceniać tamten czas to jedno, a ulegać jakimkolwiek uniesieniom, bo … było się wtedy młodym, albo, bo… teraz zidiociali skrajni prawicowcy mówią z zasady o PRL źle, to drugie. Dziwię się Panu, bo choć w jakimś sensie był Pan beneficjentem tamtego reżimu, to wrodzona inteligencja powinna Panu podpowiadać, aby lepiej nic o PRL nie mówić (ani dobrego, ani złego). W czasach, gdy każda gazeta (także Pańska „Polityka”) musiała być zaopatrzona w kretyńskie hasło „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”, ja uczyłem się świata z radia BBC, Washington DC i Luxemburg. Gdy tylko było można rozpieprzałem prywatnie od wewnątrz groteskowy reżim (m.in. w rodzinie, bo komunistycznej indoktrynacji ulegali wszyscy słabeusze), a od zaistnienia „S” już w sposób zorganizowany. Od ponad 20 lat międli się „nowe” ze starym, ze skutkiem wiadomym. Jak by nie było, jest lepiej niż w PRL. I wypadałoby Panu na zwieńczenie życia podpowiadać, choćby naiwnie, jakie pozytywne wnioski wyciągać z podłej przeszłości, a nie zachwycać się „złotymi myślami” inteligentnego – i owszem – naukowca od spraw drugorzędnych. Polityczni dziennikarze mają obowiązek zwięźle krytykować i podpowiadać. Od zachwytów i wzdychań są ciotki idiotki spod krzyża pod pałacem prezydenckim.

  75. Trolloklony podzieliły się obowiązkami.
    Jeden zalewa nas pseudonaukowym bełkotem, w ktorym wykazuje swoją nieznajomość najprostszych słow obcego pochodzenia ( tak jak bohater piosenki Młynarskiego „Bynajmniej”).
    Ale zawsze tak jest, gdy ćwierć inteligent udaje intelektualistę.
    Drugi nadal nęka i pluje jadem pod adresem gospodarza oraz zarabia na wikt plus opierunek pod celą.
    A uczciwa dyskusja o PRLu w tym towarzystwie jest niemożliwa. Nie ta liga.

  76. Panie Redaktorze:
    bardzo dziekuje za komentarz. Ja sie bardzo ciesze, ze wyjechalem z kraju zaraz po wyborze Walesy na prezydenta. Dzieki temu zostaly mi wspomnienia nie zohydzone prawicowym amokiem. Zostalo mi oszczedzone plucie na moja mlodosc, na wakacje na Mazurach, i na caly okres lat ’70 i ’80, kiedy gleboko wierzylem, ze „my” mamy racje, zas „czerwony” to taka malpa. To byly piekne czasy, kiedy czulem wraz z przyjaciolmi, ze to my jestesmy piekni i dwudziestoletni, zas czerwony kiedys musi odejsc.

    Czasy sie zmienily. Obserwujac Polske z oddali, juz nie widze roznicy pomiedzy czarnym a czerwonym, pomiedzy Ziobra a Moczarem, pomiedzy Kaczynskim a Albinem Siwakiem, albo pomiedzy Rzeczpospolita a Zolnierzem Wolnosci. Wydzial Informacji i Propagandy zmienil nazwe i nazywa sie IPN. Nie wiem, czy to jest postep. Ciesze sie, ze moge byc daleko.

    Bardzo to jest smutne, ze napisanie najprostszych rzeczy na temat przeszlosci to jest dzis „odwaga”. Za PRL tez tak bylo. Jak sie okazuje, malo co sie zmienilo, poza zamienieniem czerwonego na czarne. Jak dla mnie to niewielka roznica. Klamstwo pozostaje klamstwem. Zmienily sie tylko szczegoly.

  77. Kiedys byl redaktor Gontarz, teraz jest Redaktor Ziemkiewicz albo Pospieszalski, oraz ich lokalne wcielenie pan kadett. Taka sama podlosc. Jedyna roznica, ze kiedys nie bylo internetu.

  78. TJ napisal: Problem apoteozy PRLu jest zbyt poważny, aby w jednym komentarzu go wyłuszczyć.

    TJ, w zasadzie masz racje. Jednakze, zamiast zajmowac sie przeszloscia, ktora se ne wruti, moze skieruja swoja inteligencje na terazniejszosc. W koncu przyszlosc Twoja i Twoich potomkow juz nie zalezy od decyzji Komitetu Centralnego KC. Energia umyslowa skierowana na te sprawy w USA okreslana jest potocznym okresleniem „bicie martwego konia”.

    Moze zastanow sie nad teoria i praktyka tego, ze obecnie parudziedziesieciu fanatykow moze zaklocic funkcjonowanie konstytucyjnego prezydenta. Albo nad tym, ze zwiazek zawodowy prozniakow moze przywlaszczyc sobie paredziesiat miliardow zlotych poprzez tzw. komisje majatkowa. Albo nad tym, ze zawodowy klamca moze publicznie w Sejmie lgac gorzej, niz kiedys Dziennik Telewizyjny w stanie wojennym. I ze te lgarstwa sa nazywane „dochodzeniem do prawdy”. Albo nad tym, ze sekta fanatycznych wyznawcow jednego wodza moze sie przedstawiac jako partia opozycyjna. Albo nad tym, ze psychopata moze byc przez dziennikarzy przedstawiany jako maz stanu. Albo nad tym, ze wypadek komunikacyjny spowodowany balaganem moze byc uzyty do tworzenia kolejnego narodowego mitu. Albo nad tym, ze ulicami duzego europejskiego kraju maszeruja tysiace ludzi, zas na czele tzw. procesji sa niesione kawalki ludzkich zwlok, a tuz za nimi transparenty polityczne. I ze to ani nikogo nie dziwi, ani nie budzi obrzydzenia. Albo nad tym, ze PRL-owska telewizyjna machina propagandowa bez zadnej zmiany przetrwala do dzis, i jest uzywana do takich samych celow w tzw. demokracji, jak kiedys w tzw. totalitaryzmie.

    Takich tematow do zastanawiania jest duzo. Byc moze z bliska to wszystko sie wydaje naturalne. Byc moze skale absurdu widac dopiero z daleka. Mi sie jednak wydaje, ze przyjecie tych wszystkich absurdow jako czegos naturalnego nie najlepiej swiadczy o rozumie Polakow.

  79. Pamięć płata nam figle, a już mnie to szczególnie.
    Na ten przykład pan Slawomirski pisze, że cały PRL był zakłamaniem, a ja tego jakoś nie pamiętam tak. Musiało mi się coś pomieszać, bo pamiętam, że swoich poglądów nie ukrywałem wtedy, a teraz czasem muszę się w pewnych środowiskach mocno pilnować.
    Jak to jest? Wtedy łgać nie musiałem, a teraz muszę i to często.
    Co więcej, kiedy z rzadka pozwolam sobie na luksus okazywania swoich poglądów, skutki tego odczuwam bardzo nieprzyjemnie.
    Musieliśmy wtedy w całkiem różnych PRL-ach żyć.
    Na wszelki wypadek dodam, że prawdy absolutnej nie posiadłem, poglądy mam dość zwyczajne, i niektóre czasem jeszcze nieco zmieniam.

  80. Sebastian pisze:

    2010-07-23 o godz. 16:38

    Sprawil mi Pan spora przyjemnosc. Instynkty sa sila biologiczna a nie boska. Tak mi sie wydaje.
    Jeszcze raz dziekuje za ciekawy wpis.

    Slawomirski

  81. Tak, ja też pół życia przepędziłam w PRLu. Nie, nie lubiłam tego więzienia na wolnym powietrzu.

    Mimo, że wtedy trzymałam się z daleka od wszelkich tych kół młodzieży czy inteligencji katolickiej, rada byłam, że w Kościele rozwija się z roku na rok intensywniejsza praca opozycyjna w stosunku do reżymu. Ceniłam nawet ten cały parafialny katolicyzm, bo wiedziałam, że jest dobrym orężem.

    Kościół jednakowoż tak wszedł wtedy w rolę opozycji, że do dzisiaj z niej nie wyszedł. Nadal bawi się w opozycję. A to z kolei nie wychodzi na dobre ani państwu polskiemu, ani ludziom, ani też Kościołowi samemu. Jakoś parcieje ta wiara katolicka we współczesnej Polsce.

  82. Dlatego glowa mnie boli bo

    Hartman napisal bzdure a Passent wskoczyl na band wagon i trabia obaj w obronie totalitaryzmu. Tak jakby Czerwona(od krwi) Korea im nie wystarczala.

    Jak mozna pisac takie bzdury?

    Slawomirski

  83. Porównania…
    Jakiś czas temu leżałem w szpitalu. Faceta, który leżał na sąsiednim łóżku, w którąś niedzielę odwiedziła bardzo liczna rodzina. Składała się z kilku pokoleń, od niemowlaków do starców. Facet pytał a oni klejąc się do jego łoża na wyścigi odpowiadali. Wspominali, jak było i mówili, co się z tym i tamtym dzieje. Wychodziło na to, że żyli kiedyś w raju, o jakim nawet ksiądz z ambony nigdy im nie opowiadał. A teraz staje się coraz gorzej i gorzej. Wracaj szybko, to sam się przekonasz. Wzywali. A on wciąż pytał a oni odpowiadali. Tworzyli legendę o PGR-rze, w którym pracowali, żyli, kształcili się, który był ich małą ojczyzną, która teraz ginęła a wraz z nią ginęło ich dotychczasowe życie. Wiem, że kiedyś narzekali, chcieli zmian. Kiedy przyszły i kiedy poczęły zmieniać ich życie inaczej, niż oczekiwali, tamto, które sami bezpowrotnie przepędzili, przeobrażali w legendę. Przysłuchując się im pytałem sam siebie: Jak to?! Mieli tyle powodów do niezadowolenia, tyle zawsze wylewali pomyj. Nic nie pomagały tłumaczenia… A teraz tyle życzliwości, tyle ciepła… Czy przeniosą je także na PRL? Opluwali ją, kpili z niej, wynosili się jakby ponad nią. Dziś wiem, że wspominają ją dobrze i że przekazują te wspomnienia swym dzieciom a nawet wnukom. Bo jednak o ocenach bardziej decydują sytuacje umożliwiające porównania niż najbardziej powalające słowa.

    autor: steff, data nadania: 2010-07-23 12:11:34, suma postów tego autora: 2284

    Demokracja

    W PRL-u byłem jej gorącym zwolennikiem. Nawet miałem jej za złe, że nie pozwalała mi wybierać chociażby między różnymi osobowościami, albowiem możliwość skreśleń osób zaproponowanych przez ten sam ośrodek mnie nie satysfakcjonowała. Oczywiście nie wymagałem, by te różne osobowości opierały swój program na różnych formach własności środków produkcji. Nie dopuszczałem nawet do myśli pomysłu, by pojawił się program, którego celem będzie wywłaszczenie z własności całego narodu. A jednak ten program stał się dumą III RP. I podobnie jak w PRL-u nie mogłem głosować na tych, którzy chcieliby naród z jego własności wywłaszczyć, także w III RP nie mogę głosować na tych, którzy chcieliby, żeby podstawowe środki produkcji pozostały własnością narodu. Większość w tej mierze, ani wówczas ani dziś, nie ma nic do powiedzenia. Jak wtedy, tak również dziś, mniejszość rozstrzygnęła, w czyich rękach ma być to, co jest źródłem rzeczywistej władzy. Kropka, szlus. Tak było i tak jest. A więc o jakiejś wyższości III RP nad PRL-m przynajmniej w tym względzie nie ma co dumać, bo każde zakończy się dyrdymałami!

    Oj, wiem, że w PRL-u naród nie zarządzał swoją własnościom, że wyręczała go w tym nomenklatura, w dodatku komunistyczna! A w III RP? Otóż w III RP naród nie tylko jest uwalniany od trudu zarządzania swoją własnością, naród po prostu jest własności pozbawiany! I wywłaszczany jest z niej nie na rzecz jakichś tam właścicieli z koziej wólki lecz na rzecz prawdziwych , bo międzynarodowych! Ci to dopiero pokażą ile można dla siebie z własności wycisnąć. Komunistyczna nomenklatura pod tym względem nigdy nawet do pięt im nie sięgała. Po prostu nie potrafiła zagarniać w takich rozmiarach do własnych kieszeni. Myślę, że nie sposób temu zaprzeczyć. Ale na tym polega – jak twierdzą wyspecjalizowani w tej dziedzinie specjaliści – efektywność zarządzania. Inaczej mówiąc, czym więcej wpłynie do kieszeni właścicieli, tym efektywność jest większa, i odwrotnie, czym więcej wpłynie do kieszeni narodu, tym efektywność jest mniejsza. Ale tej oczywistości PRL nomenklatura do swojej wiadomości nie dopuszczała. Ładowała do kieszeni narodu, budując a to fabryki, a to szkoły, a to szpitale, a to mieszkania, a to wiele innych, jak się teraz okazuje zbędnych rzeczy. Dlatego zastąpiona została przez prawdziwych właścicieli. I dobrze jej tak. Słuszność tego u bardzo wielu nie budziła żadnych wątpliwości. Na tym przekonaniu tworzyli nawet swoją świetlaną przyszłość. Upływ czasu i doznawane doświadczenia tamtą pewność coraz mocniej jednak weryfikują. Sądzę, że tym przewartościowaniom poddaje się więcej i więcej Polaków. I sądzę, że proces ten będzie narastać w miarę, jak ze stołów międzynarodowych właścicieli spadać ku nam będą coraz podlejsze ochłapy. A będą, jak dwa razy dwa jest cztery!

    …..

    autor: steff, data nadania: 2010-07-23 12:24:34, suma postów tego autora: 2284

    Ojczyzna…

    Tak, PRL była moją ojczyzną. Musiałem jednak pożyć parę lat w III RP, by odczuć to wyraźnie. Z czego to wynika? . Otóż także z tego, że w III RP nagle odkryłem, iż wszystko, co mnie otacza przestało być moje. No.. może z wyjątkiem powietrza, którym oddycham, i gówna, które wydalam? Poza tym wszystko staje się czyjeś, a więc nie jest już nasze, a tym sam nie jest więc również moje. Choć bez specjalnego sprzeciwu przyjmowałem twierdzenia, że wszystko, co budowała PRL, było niczyje, to jednak teraz, gdy staje się czyjeś, czuje się okradany. Jakby nie było w PRL-u mogłem chociażby popsioczyć, że tamto jest źle wykorzystywane, że coś niszczeje, że jeszcze coś należałoby naprawić. Ale też, gdy budowany był dom, mogłem snuć, podkreślam, chociażby snuć nadzieję, że ja albo któreś z moich dzieci w nim zamieszka. W III RP nawet takich nadziei snuć nie mogę, gdy nie mam kieszeni wypchanych pieniędzmi. Obdarty więc zostałem nawet z tych złudzeń. Choć, przyznać muszę, że nie były to tylko złudzenia. Wszak dziesiątki tysięcy każdego roku wprowadzały się do nowych mieszkań. W każdym bądź razie mogłem wymagać, oczekiwać, nawet żądać. To dawało mi poczucie przynależności do państwa, które nazywałem, wraz z innymi, PRL-m. W III RP podstaw, nawet do takiego samopoczucia, mam tyle, co kot napłakał. I jak tu nie darzyć sympatią PRL-? A przecież nie chodziło tylko o dach nad głową, albowiem mogłem wnieść swoje trzy grosze do każdej dziedziny. Mogłem wiec urągać na porządki w zakładzie pracy, w szpitalu, w mieście , w sklepie, we wsi… Mogłem… Ci, którzy rządzili, musieli się tłumaczyć. Może właśnie to, że mogłem i że musieli się tłumaczyć, ułatwiło rozwalenie PRL-u? A co dziś mogę? O co wzbogaciła mnie w tej mierze III RP? Formalnie dała mi nieograniczone możliwości, z których praktycznie nic konkretnego nie wynika, oczywiście dla większości, bo nieliczni biorą pełnymi garściami. Pracodawcy, nazywający siebie chlebodawcami, traktują nas jak szlachciury swoich chłopów. A może gorzej, bo tamci nie wysyłali ich na bruk. W skutek tego, gdyby to było możliwe, to nawet pracowalibyśmy z rękami na jajach, byle tego bruku nie szlifować. Gadki o jakiś tam porządkach właściciele już dawno wybili ludziom z głów. W ich zakładach każdy ma tylko obowiązki, swoje prawa może wykonywać tylko poza bramami ich własności, na ulicy, w swych domach… Bo własność to więcej niż władza, nie będą się więc nią z nikim dzielić. Kropka, szlus, morda w kubeł, jeżeli chcesz mieć, co do niej włożyć. Wolność, którą bądź co bądź III RP każdemu przyniosła, pozwala zatem wybierać między postawą z rękami na jajach i w miarę pełnym żołądkiem albo porządkowaniem i ssaniem własnej śliny. Większość każdego dnia wybiera więc to samo: w miarę napełniony żołądek. Czynią to z tym większą ochotą, że mają świadomość, iż codziennie przybywa tych, którzy pozbawieni są możliwości nawet takich wyborów. Muszą nawet doznawać swoistej satysfakcji, że jednak los się do nich uśmiechnął. No cóż, przyznać muszę, że PRL nie potrafiła dostarczać takich prostych satysfakcji. A szkoda, a szkoda. No tak, ale czy wówczas byłaby tym, czym była ? Czy mógłbym ją obdarzać ta samą sympatią, którą obdarzam?

    autor: steff, data nadania: 2010-07-23 12:37:26, suma postów tego autora: 2284

    Źródło – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.22059

  84. TJ, 17.07. Aleś się Kolego namęczył wymyślając tego typu brednie. A należało zacząć od początku. Wtedy mógłbym Ci opisać naturalistycznie czym rodacy oprócz palca wycierali dupy przed wojną. Dopiero później, po wojnie przeszli na gazety kiedy stały się dostępne. Doszukałbyś się 30 procent analfabetów i zburzone miasta, przesiedlone miliony ludzi na ziemie odzyskane /pozyskane/, strzelających z za węgła i czekających na Andersa. W tych warunkach dokonano skoku cywilizacyjnego. niebywałego w historii tego warcholskiego narodu. I nikt nie oczekuje na powrót, czegoś co minęło i zostało osądzone. Hartman starał się znaleźć podejście rzetelne, nie dyskwalifikujące miliony ludzi wtedy żyjących. A Ty i kilku innych piszecie banialuki.

  85. Najbardziej ożywioną dyskusję prowadzę z moderatorem/administratorem.

  86. Nadmiar emocji kieruje Faliczem i Sławomirskim.
    Ale najbardziej dotkliwy jest ich brak wiedzy.
    Zwłaszcza o sprawach, na temat których, zabierają głos.

  87. Czytałem artykuł Jana Hartmana i skwitowałem go podobnie jak nasz Gospodarz. Nareszcie! Nareszcie ktoś proponuje spojrzenie na PRL bez jego mitologizowania. I wtedy rzeczywiście otrzymamy obraz szary, jak ktoś wcześniej napisał. Szary w znaczeniu, że nie czarny z książek IPN i nie bajkowy z komedii Tyma.
    Ludziom żyło się ciężko. Sami z żoną tułaliśmy się 8 lat po sublokatorkach. I tułalibyśmy się pewnie dłużej, gdybyśmy nie byli nauczycielami akademickimi, których Gierek cenił trochę wyżej niż Gomułka ina początku swoich rządów dał uczelniom trochę miejsc w spółdzielniach mioeszkaniowych. Ale realizacja tych przydziałów nastąpiła już w jego okresie schyłkowym. Więc mając już przyznane adresy jeździliśmy patrzeć, jak kopią pod nasze mieszkanie doły, potem jak stawiano te płyty, by w końcu wnieść te biedne meblościanki i inne urządzenia, bo windy jeszcze nie chodziły i nie wszystko się w nich mieściło. Jako nauczyciel akademicki „tylko” dwa lata czekałem na przydział maszyny do pisania (bułgarska była, zacinała się i nie bardzo równo pisała). Jak się udało dostać prywatne zaproszenie do znajomych w Niemczech, bodaj 4 miesiące czekałem na paszport, z duszą na ramieniu, bo było sto powodów, żeby mi go odmówić, a po drodze „zaproponować” współpracę. Ale dostałem za drugim podejściem i bez propozycji.
    Ale potem w tym bloku kwitło życie towarzyskie, bo w sąsiednich mieszkaniach byli znajomi z pracy. I był na to życie czas! A każdy wystany lub odczekany większy zakup, nierzadko przy użyciu tzw. dojść (m.in. mój student po paru latach został, kierownikiem dużej księgarni, do której wchodziłem „z tyłu sklepu” i wychodziłem zwykle z dużym sprawunkiem, bo akurat książki były tanie) sprawiał nieopisaną radość i konieczność opicia.
    I najważniejsze: byliśmy wtedy młodzi! A młodość, jeśli upływała bez traumatycznych przeżyć, zawsze upiększała realia codziennego bytowania. Jak mawiał pewien góral: za komuny było lepiej. Bo on na czwarte piętro wchodził wtedy bez zadyszki.

  88. TJ, 17.07. Z porównania Jaruzelskiego do Pinocheta wynika, ze chyba marzy Ci się i lubisz loty samolotem z wrzuceniem do morza. Możesz wtedy mieć dość czasu na przeanalizowanie całego jak widać dość ubogiego życia.

  89. 1. jasny gwint pisze:
    2010-07-23 o godz. 21:46
    TJ, 17.07”W tych warunkach dokonano skoku cywilizacyjnego. niebywałego w historii tego warcholskiego narodu.”

    Mój komentarz

    Autor używając wprost , a nie np. w jakiejś figurze retorycznej, zwrotu „tego warcholskiego narodu” demonstruje pogardę.

    Autor systematycznie na blogu demonstruje skłonność do autorytaryzmu wychodząc z założenia, że jak się nie użyje mocnych słów, nie op…li, to prawicowa palanteria nigdy nie przejrzy na oczy, nie zajarzy wielkości dokonań Polski Ludowej. Wygląda na to, że wszyscy którzy mają odmienne zdanie od teoretycznych lewicowców i twórców arkadyjskiego wizerunku PRL-u , są czarną prawicą godną co najwyżej opierdzielenia.
    Nie pisze się na taki dyskurs.

    Pzdr, TJ

  90. Jeśli chodzi o tekst prof. Hartmana, to trochę głupio, że trzeba aż odwagi, by się pod nim podpisać. Zawsze mi się wydawało, że wystarczy odrobina uczciwości.

    Wzruszył mnie esej Spokojnego. Odebrałam go jako dowód uznania dla kultury wiejskiej, z jej pobożnością i dla ludzi ciężkiej fizycznej pracy.
    I od razu nasunęło mi się skojarzenie z PRL-em, z jej robotniczo- chłopskim mitem wyżyłowanym do ostateczności. Ale po tamtych czasach nastała tzn. wolność i nagle ci ludzie stali się ciężarem. Nie ukrywano dla nich pogardy. Ich miejsce zajął przedsiębiorca – biznesmen. Wśród młodzieży panowało nawet ostatnio powiedzonko „robić wieś”, co oznaczało przynosić wstyd.
    Tak to już jest, że młodzież na propagandę jest szczególnie podatna.
    A teraz, kiedy IV RP biznesmena posadziła przy jednym stoliku z gansterem i politykiem oskarżając go o korupcję, a z Sobiesiaka uczyniła Czarnego Luda to, w ostatniej kampanii prezydenckiej pozostało kandydatom już tylko licytować się na herby.
    I to już jest koniec procesu restauracji. Dalej jest już tylko wczesne średniowiecze. I pora nam zawracać.
    Taka jest po prostu kolej rzeczy, o czym dobitnie świadczy i esej Spokojnego i „odważny” tekst Hartmana.

  91. Do Falicza , kadetta , ET , slawomirskiego i podobnych . Wczoraj , tj. 22 lipca w DWÓCH telewizjach była sonda nt. „jak oceniacie PRL ” . I coż mileńcy ? W Superstacji 93 % na TAK , w TVP INFO 87 % na TAK !!!
    Może jednak popukacie się w łepetyny i przestaniecie robić z PRL-u jakiś koszmar !
    Koszmary są raczej Was !!!!!!!!!

  92. Mam wrażenie, że jednak autorowi wpisu chodzi najbardziej o tzw. konflikt pokoleń. Gdy kolejny raz czytam, to dostrzegam wyrźną koralację z felietonem papierowym pt. „Polski kocioł”, który jest próbą recenzji „IiL. Próby autobiografii” pióra Andrzeja Walickiego. Zakupiłem również to tomisko, targałem ze sobą przez ocean i teraz … nie mam ochoty na lekturę.

    Otóż idzie red. Passentowi o konflikt pokoleń. Co tam emerytury, co tam ZUSy, KRUSy i pękający od ich dotowaniu budżety narodowe. Najważniejsza jest pamięć. Pamięć z pokolenia na pokolenie. Ja na przykład, gdy przyznałem się, że ni w ząb nie pamiętam o czym pisał red. Passent w słynnym PRL-u, to wzbudzam szczere zdumienie. Jak to, pytają mnie, przypomnij sobie … Bywalec, Passent … a ja nic. Nie pamiętam tematów, frazeologii, chwytów felietonisty, choć regularnie czytałem POLITYKĘ Rakowskiego. Chyba zbyt mocno byłem przejęty PRL-owską rzeczywistością i uciekaniem od niej, aby Passentowe finezje zapadły mi w pamięć. Sorry, ale tak jest prawda. Widać mam takie skrzywienie charakteru, że dla mnie bardziej liczy się teraźniejszość i kawałek przyszłości, i mimowolnie zapominam.

    Być może starsi pamiętali, ale pomarli. Chyba wiele zależy od kolejności zejścia, od tego kto wcześniej odwali kitę. Przepraszam za wyrażenie, ale przypomina nam o niej Nohavica, solista z Ostrawy, o którym z kolei przypomniał mi Kartka z P. – niniejszym dziękuje.
    http://www.youtube.com/watch?v=M4aZeAC_moo&feature=related

    Bo jedną z polskich słabostek jest pamiętliwość – takie odnoszę wrażenie. Kaczyński na tym jedzie, bo wszyscy tak robią, tyle że on to robi wyraziściej, dogłębniej. Bo w tym modelu, polskim kociołku, pamięć kształtuje teraźniejszość. Jakbyśmy chcieli zastąpić Pana Boga, a dla czerpiących światopogląd z innych źródeł – materialną przyrodę. Ona ma pamięć, pamieta za nas wszystkich.

  93. Nie ta liga.

    No to spadaj.

  94. narciarz2 pisze:

    2010-07-23 o godz. 20:09
    TJ napisal: Problem apoteozy PRLu jest zbyt poważny, aby w jednym komentarzu go wyłuszczyć.

    TJ, w zasadzie masz racje. Jednakze, zamiast zajmowac sie przeszloscia, ktora se ne wruti, moze skieruja swoja inteligencje na terazniejszosc.”

    Mój komentarz:

    Autorze, napisałem o moim postrzeganiu PRLu wtedy i dziś, czyli jak najbardziej trzymam się tematu zapodanego przez Gospodarza.

    Co do tematów współczenych, na które Autor usilnie mnie namawia, to oświadczam, że przez ostatnie 3 lata wytarłem chyba dwie klawiatury mocując sie publicznie na tym blogu z niedoskonałościami współczesnej demokracji.

    Pzdr, TJ

  95. Narciarz2 obstawia swoich. Ten niżej wybrał demokrację amerykańską, gdy mu się w Polsce nie udało sowieckiej zaprowadzić. Stary, dobry lewak z PRL.

    http://m.onet.pl/_m/9ad067c79b95efef955c1a15871f8dbd,14,1.jpg

  96. Red. Daniel Passsent

    Może Pan być z nas dumny. Byliśmy pierwsi z upominaniem się o prawdę o PRL.
    Było nas wielu np.: Absolwent , Lech, Lizak, Jasny Gwint, Teresa Stachurska i wielu innych. Coś mi się zadaje, że będzie nas przybywać.

    Stefan

    Dzięki za zaproszenie. Tak jest, piwa nam trzeba.

    Teresa Stachurska

    Dobrze, że przyniosłaś nam @steffa. Jest odważniejszy od prof. Hartmana.

  97. PIRS
    2010-07-23 o godz. 19:08

    Celnie Pan to ujął. Jest w tej prawidłowości heglowska dialektyka, ale jest też – także jak na mój gust – zbyt dużo trybalizmu.

  98. @ zbyniek z 16.30 . Jest ZASADNICZA różnica między gen. Jaruzelskim a przytoczonymi przez Ciebie uzurpatorami . Po pierwsze byli to zamachowcy stanu . Obalali legalnie działającą władzę .
    Po wtóre i najważniejsze – Jaruzelski , Kiszczak , Rakowski , byli ludżmi , którzy przyczynili się do DEMOKRATYCZNEGO oddania władzy w ręce styropianu . Jest wiele interpretacji przyczyn . Ale , wskaż mi kogoś z PiS , który przy okazji nie utopiłby Polski w morzu krwi ! Wielu z PO zrobiłoby podobnie . Czasem odejście od własnych przekonań jest najtrudniejsze . Mylisz się więc , co do braku roli Generała w powstaniu III RP . Przyznają to nawet prawdziwi , może przez to normalni styropianowcy ( Kuroń , Michnik , Modzelewski , Kuczyński , Frasyniuk , Bujak )
    Chyba wiedzą lepiej niż Zbyniek ???

    Zaprzecza – piana po opozycji , aby dodać sobie animuszu i znaczenia , oraz „dzielni” z forum – kadett , falicz , slawomirski , et – ale z ratlerkami tak jest . Jak wilki śpią , pojawia się ujadanie małych , głośnych piesków …

  99. jasny gwint pisze:

    2010-07-23 o godz. 21:46

    „W tych warunkach dokonano skoku cywilizacyjnego. ”

    Bzdura.
    Skok cywilizacyjny dokonywal sie poza totalitaryzmem.

    Slawomirski

  100. Therese Kosowski pisze:

    2010-07-23 o godz. 20:52

    „Jakoś parcieje ta wiara katolicka we współczesnej Polsce.”

    Tragedia Polski nie jest wiara ale to ze zawdziecza wolnosc w sporej mierze KK. Jak wyjsc z tego niewygodnego dla wspolczesnego czlowieka predykamentu jest zadaniem dla polskich politykow?

    Slawomirski

  101. adamjer pisze:

    2010-07-23 o godz. 19:38

    Dziekuje za wpis.

    Slawomirski

  102. jerzy.n19 pisze:

    2010-07-23 o godz. 20:16

    Moze Pan ronic lzy po PRLu w Wolnej Polsce.
    Ci co ronili lzy po Polsce przedwojennej byli wsadzani do ciupy lub mordowani w panskim PRLu. Diagnozuje u Pana historyczna krotkowzrocznosc.

    Slawomirski

  103. PIRS, PAK – ja tam jestem o przyzlosc oceny PRL spokojna. Ona jest zapisana – nie w memuarach i apologiach starych przegranych komuchow, i nie w publikacjach roznych Zarynow i spolki,ale chocby w ksiazkach, ktore pozostaly . Tak, musialy byc czesto wydawane w podziemiu lub na Zachodzie, ale sa, chwalic Bioga sa. Wiec te przyszle pokolenia moga sobie siegnac po Rozmowy z katem, po Mala Apokalipse, po wiersze Krynickiego, dramaturgie Mrozka, po Jezyk propagandy M. Glowinskiego. MOga tez siegnac po pieczolowicie w zachodnich bibliotekach przechpwywane numery Robotnika i Biuletynu Informacyjnego, po wydawane w Londynie nasluchy z Polskiego Radia, po pozolkle numery paryskiej Kultury.. I jak mowia Rosjanie – co zapisane piorem, nie odrabiesz siekiera. Chociaz oczywoscie wielu po siekiere siega, chocby jak sie czyta niektore komentarze tutaj. SO WHAT?
    My wszyscy niebawem przeminiemy, ale ksiazki pisane w tamtym okresie i dokumenty zostana. One sa swiadkami.

  104. wiesiek59 pisze:

    2010-07-23 o godz. 18:19

    A czy Polska odda mi majatek stracony na Wschodzie?
    Dom dziadka w Brzesciu stoi do tej pory i nikt mi czynszu nie placi.

    Slawomirski

  105. YYC pisze:

    2010-07-23 o godz. 17:41

    „Pan i Panu podobni oddawali sie calym sercem systemowi dla wlasnych korzysci doskonale rozumiejac jak potworny to byl system, jak zabojczy, jak wyniszczajacy Narod…a jednak Pan trwal do konca i sluzyl wiernie. ”

    Sporo ludzi to tak widzi a gospodarz oporny.
    Stargo psa nie nauczy sie nowych trikow.
    Ale mozna mu przeszkodzic w szczekaniu.

    Slawomirski

  106. wiesiek59 pisze:

    2010-07-23 o godz. 18:11

    „Podkreślam! TO NIE BYŁ NASZ WYBÓR!!!”

    Redaktor Passent wybral studia w Leningradzie gdy moj wujek byl wiezniem Workuty.
    Czy to bylo moralne zachowanie?

    Slawomirski

  107. narciarz2 pisze:

    2010-07-23 o godz. 19:45

    Panska gorycz nie jest racjonalna.
    Ludzie chca byc wolni.
    W PRL ludzie byli wiezieni.

    Slawomirski

  108. Ludzie moralni nie moga bronic PRL.

    Slawomirski

  109. Panie Szanowny Zbyniek!

    Przejrzałem ten cały materiał, co się uzbierał na serwerze. Otóż na moje TALK IS CHEAP, co wcale nie jest obraźliwe, ani ad personam, co najwyżej zaczepne, a mój komentarz był nawiązaniem a nie krytyką, czy atakiem, Pan raczyłeś w znamiennym stylu za całokształt, czyli bez podania konkretnego powodu, przyrównać mnie do „zementora” á rebours, a potem do polskich mędrków rozsianych na pańskiej chwalebnej drodze przez świat, itd. Ale panu ustępuję, wiadomo podług jakiej zasady. Ma pan zupełną rację, zachowałem się jak prostak, a pan jak dżentelmen i światowy człowiek. Nota bene, dobrze o panu świadczy, że zwraca pan uwagę na nadmierną emocjonalność wypowiedzi, na razie niestety tylko u innych.

    Odpowiadam. Indeks GINI dla trzech krajów jest: Kanada 31,5 (2004), Polska 34,9 (2005), UK 34 (2005), USA 45 (2007). Do tego należy jednakowoż dodać, że przez ostatnie lata indeks nierówności zapewne wzrósł jednako we wszystkich tych krajach, zapewne najszybciej w UK, z drugiej storny w Polsce zmniejszył się o transfery z unii dla rolników, wszak to wlicza się do dochodu. Ponadto, Polska jest w tej szczególnej sytuacji, że ogromna część gospodarstw domowych i zarobkujacych jest w rolnictwie. GUS szacuje, że ponad 14 procent zatrudnienia (niektóre źródła podają więcej, wiele osób w rolnictwie nie pracuje w pełnym wymiarze) jest w tym niewydajnym i nie dającym dobrego zarobku sektorze wytwarzając 4,6%, co jest ewenementem wśród krajów Unii i regionu. I to zjawisko niewspółmiernie zawyża wskaźnik, a powinna być na dłuższą metę wyeliminowane. Dlatego twierdzę, że po oczyszczeniu z tej polskiej specyfiki, nierówności dochodów w normalnej części gospodarki są w Polsce niższe. A powinny być wyższe, bo polska gospodarka ma przyspieszać, byc dynamiczna, a wykwalifikowani pracownicy motywowani zarobkami wyższymi niż przecietne.

    Nie wypowiadałem się ostatnio o stosunkach w pracy, ani o regulacjach. Ale skoro pan to podnosi, to uważam, że w Polsce na porównywalnych stanowiskach pracuję się ciężej niż w Kanadzie, i ma się mniejszą ochronę i uprawnienia, ale to dotyczy tylko części – szacuję pół na pół. Polska budżetówka jest zapewne porównywalna z kanadyjską, ale w Kanadzie jest ona mniejsza. Oczywiście zarobki są w Polsce zasadniczo niższe. Chyba wiadomo z jakich powodów. Niemniej ustawodastwo pracy, np. prawo o związkach zawodowych jest sztywne, antybiznesowe, ograniczające elastyczność rynku pracy. Polacy po jednej i drugiej stronie aktu zatrudniania jakoś sobie z tym dają radę, często uciekając w czarną strefę. Itd. Tyle na razie.

    Jeśli idzie o formy językowe i inne, to liniowość ma się tak do jednowymiarowości (czy spolaryzowania), jak płaszczyznowość do dwuwymiarowości. Zdaje mi się Pan pierwszy przypisał mi jednowymiarowość, natychmiast przywołując okrzyk Cezara wykazał daleko idącą poalryzację, dalej … zastanawiając się ”czy TO, wzorem J.Kowina-Mikke jest bardziej na prawo od M.Friedmanna” wykazał się właśnie … jaskrawą liniowością, stawiając tego na prawo, tego na lewo, a tamtego może gdzieś pomiędzy. Pod jakim względem, się pytam, w związku z którą konkretną tezą? Nota bane, Friedman (jedno „n”) nie był jakimś wyimaginowanym prawicowcem. Był noblistą. Pan nie jest ekonomista, jak sądzę, i dlatego tego nie wyczuwa. Na przyszłość proszę o precyzyjne formułowanie pytań, a jeśli dotyczą mojego tekstu, to jeśli to możliwe, z podaniem cytatu, aby uwaga była jasna dla mnie i dla innych czytelników

    Miłego weekendu

  110. Z serii definicji najkrotszych:

    PO……………polityka oszolomow .
    PiS……………dzielce .

  111. http://www.youtube.com/watch?v=nabYYdQkS58&feature=related

    Slawomirski pisze:
    Pan Passent studiowal w Leningradzie w 1956 roku.

    Widze ze zazdroscisz Possentowi,bo ciagle do tego wracasz.
    Passent niema sie czego wstydzic to jedna z lepszych
    uczelni na swiecie.W Rosii studiowala rowniez Angela Merkel
    jak przyjezdza do Moskwy to prywatnie z Putinem
    rozmawia po rosyjsku a jak Putin jedzie do Niemiec to
    prywatnie po niemiecku.
    A nasz prezydent obecny i ten spiacy na Wawelu,
    to jak mawial klasyk Walesa,ani me,ani be,ani kukuryku.

  112. Teresa Stachurska pisze:

    2010-07-23 o godz. 21:31

    A gdzie w tych komuszych zapiskach czlowiek kierujacy swoim zyciem?
    Taki bierny czlowiek bedzie zawsze na dole drabiny spolecznej bo praw biologii nie da sie zmienic. Zroznicowanie spoleczne i materialne musi istniec. Absolut nie istnieje, bog tez.

    Slawomirski

  113. wstyd przyznac, ale to wladza ludowa zlikwidowala analfabetyzm, a do zagrody dziadka pana Falicza i chalupy taty pana Slawomirskiego doprowadzila elektrycznosc. W PRL organizowano wiele form ksztalcenia zawodowego na przeroznych kursachi i szkoleniach. Obaj w/w obywatele byli wtedy maloletnimi bobasami – a szkoda, bo dzieki takim kursom mogliby posiadac teraz papiery na przyklad mistrza krawieckiego, albo chocby tapicera. Gdyby mieli te konkretne fachy, nie mieliby glowy i czasu na uporczywe uprawianie grafomanii.

  114. Pytanie, dla tych co obecnie totalnie neguja czasy PRLu.
    Ciekawe, czy zastanawiaja sie nad tym, jak nasi potomni beda oceniac czasy III czy IV RP? Odnosze wrazenie, ze opinie o tych czasach beda jeszcze bardziej negatywne jak te o PRLu.

  115. Q pisze:

    2010-07-23 o godz. 22:42
    Do Falicza , kadetta , ET , slawomirskiego i podobnych . Wczoraj , tj. 22 lipca w DWÓCH telewizjach była sonda nt. “jak oceniacie PRL ” . I coż mileńcy ? W Superstacji 93 % na TAK , w TVP INFO 87 % na TAK !!!
    Może jednak popukacie się w łepetyny i przestaniecie robić z PRL-u jakiś koszmar !
    Koszmary są raczej Was !!!!!!!!!’

    Panie Q,
    Wiem ogladalem ten sondaz.
    Ogladalem tez podobny ale nieco inny z pytaniem
    „Czy chcialbys powrotu PRL-u ?”
    okolo 90% odpowiedziala NIE.
    Wedlug miarodajnych sondazy a nie telewizyjnej zabawy gdzie dzwonia ci co chca pozytywnie sie wypowiedziec i emeryci ogladajacy Superstacje
    PRL najlepiej oceniają starsi respondenci (35 lat i więcej). 54 proc. z nich dobrze wspomina miniony ustrój. Wśród osób poniżej 34. roku życia ciepło myśli o PRL jedynie 24 proc. badanych, źle – 45 proc.

    Duza czesc moich znajomych, u ktorych zaczynaja sie problemiki ze zdrowiem i sa po tzw. drugiej stronie gorki… wspomina mlodosc i jednoczesnie ocenia ja pozytywnie.

    To wszystko Panie Q swiadczy przeciwko tezie Pana Passenta.
    PRL nie wymaga dodatkowej oficjalnej pozytywnej propagandy.

    ‚Bylo fajnie ale Boze Drogi co za szczescie, ze sie to juz skonczylo!’

  116. Tak zwykle trzeżwo oceniająca rzeczywistość Helena tym razem mnie zawiodła. Nie zgadzam się na pozostawienie dziejów PRL tylko przyszłym profesjonalnym historykom. Niech dziś piszą wszyscy, i Daniel Passent, który wielokroć oceniał krytycznie, acz z dystansem i humorem, swoją aktywność dziennikarsko – publicystyczą w PRL, i Sławomirski ze swoimi obsesjami i jedynym cytatem, jaki zna z Herlinga Grudzińskiego. Tylko nieskrępowana dyskusja tu i teraz może przyczynić się do coraz szerszego i głębszego opisu dziejów Polski lat 1944 – 1989. I dlatego z rozwagą i namysłem czytam teksty Walickiego, Łagowskiego i Hartmana, których na pewno nie można posądzać o sympatię do minionego ustroju. Ich niezgoda sprowadza się głównie na zakłamywanie czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej poprzez niedostrzeganie jej ewolucji, uwarunkowań międzynarodowych, a przede wszystkim dostosowywania się do ustroju milionów Polaków. Nie było przecież tak, że cały naród był przeciw. Tak było tylko raz, w latach 1980 – 1981. Długo by można na ten temat, ale mamy przecież lata przed sobą. I dyskutujmy nie odmawiając nikomu do tego prawa!

  117. jasny gwint pisze:
    2010-07-23 o godz. 21:46

    Znakomite. Ten warcholski narod nie zdawal sobie sprawy z realiow sytuacji. U wielu wasalskie geny byly przytlumione i to bylo tragedia.

    Wystarczylo poluzowac dyscypline i warcholy pokazali co potrafia. I juz mamy amerykanska okupacje, terror kk, niewyplacalne dlugi i brak polskiej wlasnosci w kapitalizmie co jest podstawa kapitalizmu. Polska jest jedynym krajem w histori swiata gdzie proleteriat wywalczyl prawa dla burzuazji. Gdzie proletariat pozbyl sie wlasnoszci nz rzecz burzuazji.
    Jest to jeden z cudow swiata i nestety rowniez swiadectwo warcholskiej glupoty.

  118. A wiec Panie Q

    „Nasza, ludowa, zapomniana”, o ktorej pisze Pan Passent wedlug Pana ma poparcie i dobra ocene posrod ponad 90% Polakow – zpomniana biedulka ma takie popoarcie?…stwierdza Pan Passent za Hartmanem… cos tu nie gra.

    Ci sami ludzie, ktorzy wedlug Pana w ponad 90% dobrze oceniaja PRL w ponad 80% glosuja na prawice, ktora powstala z walki z PRL-em – czy Pana to nie zastanawia. Dlaczego tylko kilkanascie procent glosuje na partie, ktorej glowna osoba w komitecie poparcia jest Jaruzelski?

    Wyglada na to, ze Panu Passentowi chodzi nie tyle o gloryfikacyjne artykuly i programy w oficjalnych i glownyc mediach gdzie moglby od rana do wieczora opowiadac jakim wspanialym panstwem bylo PRL – bo zdecydowana wiekszasc z nas sama pamieta jak bylo. Chodzi o polityke…

    Na pewno pierwsza randka i pierwszy pocalunek nie byl ludowo-socjalistyczny ale faktycznie mial miejsce w PRL-u ale czy mam za te piekne wspomnienia dziekowac Gomulce i Gierkowi. Bierutowi i Bermanowi, Urbanowi i panu Passentowi?

    Moi dziadkowie najlepiej oceniali i wspominali czasy…sanacji – wcale nie zaskakuje mnie to.

    Nalezy oderwac subiektywne i personalne wspomnienia od racjonalnej oceny przeszlosci.
    Wiekszosc ‚zycia”dziala sie obok komuny i PRL-u, dziala sie w prywatnych kregach miedzyludzkich relacji POMIMO PRL-u.

    A PRL zostawil ogromne spustoszenia wsrod ludzi.
    zastraszajacy brak zaufania spolecznego, postawy roszczeniowe i niechec do wladzy jako takiej. PRL dobrz wspominac moga z przyczyn obiektywny ci, ktorzy pomimo braku aspiracji, ambicji i wyksztalcenia mogli liczyc zawsze na robote gdzie sie stalo albo lezalo… na swoja cele gdziec w blokowisku, gdzie mozna sie bylo za grosze po niby robocie nachlac i a na lewo cos za kombinowac. PLEBEJSKI RAJ ! RAJ NIEWOLNIKA. Moralna degresja.

    Oczywiscie wiele tych przywar ma dluzsza historie niz PRL ale on je wyjatkowo skutecznie zwielokrotnil.
    Jako taki PRL jest w nas NIESTETY wszechobecny ale swiadoma i rozsadna polityka powinna dazyc by go dla dobra Polski wyplenic.

    Nie nalezy sie rozczulac i naiwnie rozplywac na wiosennych sloneczkiem i urokliwymi krasawicami na pierwszomajowym pochodzie i na buzujacych pozytywnie „PRL-owskich”…wowczas hormonach – nalezy wykazywac nieracjonalnosc, marnotrawnosc, niesprawiedliwosc tego bylo nie bylo przeciez sila narzuconego systemu.
    Systemu narzuconego przez sowietow bagnetami i palami – to fakt i grzech pierworodny PRL-u.
    Przy takich narodzinach sila rzeczy „ëlity” rzadzace musialy byc odpowiednio wyselekcjonowane charakterologicznie i to poszlo przez cale PRL.
    Nie ma to nic wspolnego z obiektywna sytuacja geopolityczna – TAK BYLISMY W UPIORNYM I ZLYM DLA POLSKI polozeniu geopolitycznym.
    Cale szczescie, ze to jest za nami – i wiekszosc tak mysli NIE glosujac na SLD.

  119. dziadek Ignacy pisze:

    2010-07-24 o godz. 08:25

    Powtarza sie Pan Panie Ignacy.
    Slyszalem i pamietam Gomulke, ktory chwalil sie o ile razy dzieki waaadzy ludowej wzrosla liczba telewizorow w prownaniu z czasami Sanacji…
    Nalezy porownywac Polske z krajami o podobnej sytuacji wyjsciowej ale bez „BLOGOSLAWIENSTW”…KOMUNY i sowieckiej dominacji.
    Z dwojga zlego wole o 100% amerykanska.
    A od RWPG Unie Europejska.

  120. Dziadek Ignacy 8.25
    Dokładnie tak. Najgorsze jednak nieszczęście polega na tym że z ogromnym trudem udało sie panu S. dostać do „tysiąclatki”, przepchać cudem przez maturę i od tego czasu uważa sie za intelektualistę

  121. @Heleno,

    Ja mówiłem o plusach, które się pomija i przemilcza, a ty jeszcze raz podkreślasz minusy, o których mówi się bezustannie.

    Porównajmy to do dziejów Kościoła katolickiego. Jest tam i piękna nauka Jezusa, i ludzkie działania wielu chrześcijan, ale jest też Inkwizycja (Kościół do dziś nie przeprosił za jej działania), okropne czyny wielu papieży, stosy, nawracanie mieczem, tłumienie wolności myśli, i wiele wiele innego zła. O tym jest cicho, albo się mówi „to były inne czasy”. Czy prawda o dziejach i czynach Kościoła upowszechniła się i stała się prawdą opinii publicznej?

    Dzięki JPII zrehabilitowano Galileusza, ale Giordano Bruno i inni muszą jeszcze poczekać paręset lat żeby Kościół uznał swoją oczywistą pomyłkę. I do dziś, gdzie tylko może, Kościół stara się narzucić ludziom w różny sposób swoją władzę.
    Nie jest to cecha tego tylko Kościoła, ale różnych religii. Po prostu ludzie wykorzystują wszystko, łącznie z religią, do swoich celów. I nic w ich rękach nie jest tak plastyczne jak historia, dopasowywana do aktualnych politycznych celów.

    A jeśli idzie o ocenę czasów przeszłych to, jak napisałem, bardzo wątpię w rzetelne i uczciwe ich zbadanie, a potem w to że uczciwy pogląd przebije się do opinii publicznej i ją ukształtuje. Weźmy zdarzenia aktualne: co lepiej jest odbierane przez opinię publiczną – spokojna fachowa relacja ministra sprawiedliwości, czy teorie Brudzińskiego, Kaczyńskiego i Macierewicza?

    Teraz powinniśmy dawać świadectwo prawdzie, a nie czekać na jakiś sprawiedliwy osąd potomnych. Bolszewicy też liczyli na taki osąd.

  122. Panie FALICZU, dziadek ma racje co do panskiego braku konkretnego fachu – a te telewizory Gomulki to panski przedni dowcip ze slynnej serii „ocet i puste polki”. Inni dowcipnisie obwieszczaja ze za Gierka nie bylo nawet internetu, a III RP (a jeszcze bardziej CZWARTA) jest panstwem prawa.

  123. Tekst Jana Hartmana, z którym nb. chodziłem do szkoły, pozostawia uczucie niedosytu. Jest to coś w rodzaju postawienia problemu, że o PRL trzeba inaczej, ale zostaje pytanie, inaczej, to znaczy jak? Ja próbowałem już 2 lata temu. Polecam też linkowany wywiad z prof. Łagowskim. Pozdrawiam.
    http://aps.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?6,2008

  124. jasny gwint pisze:

    2010-07-23 o godz. 22:14
    „TJ, 17.07. Z porównania Jaruzelskiego do Pinocheta wynika, ze chyba marzy Ci się i lubisz loty samolotem z wrzuceniem do morza. Możesz wtedy mieć dość czasu na przeanalizowanie całego jak widać dość ubogiego życia.”

    Mój komentarz

    Coś Autorowi się poprzestawialo w mechanizmach percepcji.
    Nie porównywałem Jaruzelskiego do Pinocheta.

    Pzdr, TJ

    Pzdr, TJ

  125. Łagodne szyderstwa na kanwie sentymentalnych wspomnień prof. Hartmana

    Ślizga się Autor po temacie, jak zapaśnik w obronie po gładkiej macie, jak nartnik na czerni jeziornej toni za świetlną ułudą w tanecznej pogoni, temat owija w sprytne antynomie, pozostawia za sobą całą ekonomię, to co najważniejsze, konstruujące, traktuje jak gąski na zielonej łące.
    Polska Ludowa, to nie Nowa Huta, to rozgardiasz i bałagan, duchowa smuta.

    Pzdr, TJ

  126. Te dyskusje toczące się od lat a głównie dotykające abstrakcji czy emocji, symboli do niczego nie prowadzą. Proponowałbym po prostu zrobić inwentaryzację konkretnego, realnego dorobku PRL-owskiego. Nie chcę się nad tym rozwodzić, bo pewnie Blogowicze mają swoje spostrzeżenia. Jako przykład owego dorobku mogę podać infrastrukturę energetyczną kraju, która co prawda po ponad 20 latach radosnych porządków wolnej Polski się rozpada ale jednak pozwala nam żyć.
    Podobnie jest z infrastrukturą przeciwpowodziową, która mimo, że jest w rozsypce ratuje ludziom życie.
    W archiwach przetrwało trochę dobrych filmów – wciąż aktualnych – za których produkcję płaciło ówczesne państwo.
    Co prawda spora część ludzi objętych za PRL przymusem nauki czytania i pisania zapomniała tę umiejętność ale inni czytać potrafią, co krajowi wychodzi teraz na dobre. Takie przykłady można mnożyć.
    Proponuję dokonanie spokojnej inwentury. Ona jak wylana na fale oliwa powinna wygłuszyć sztormowe emocje
    Pozdrawiam

  127. Kłopot leży tak na prawdę w czymś innym. Zakłamanie własnej historii nigdy nie wyjdzie żadnemu narodowi na dobre. Nie pozwala bowiem wyciągnąć właściwych wniosków z własnej historii. Jako dowód wspominam infantylną radość naszej klasy politycznej, że „oto staliśmy się krajem frontowym”.
    Kwestia oczywiście co było najpierw kura czy jajo. Czy zakłamanie własnej historii jest przyczyną, że klasa polityczna zachowuje się w ten sposób, czy też zakłamanie historii jest świadomym działaniem, by znowu nas wciągnąć jakąś kolejną rozpierduchę jak już tyle razy w historii. Coraz bardzie przychylam się do drugiej opcji.

  128. Dziadku Ignacy! Także w innych krajach ludzie chodzili do szkół, była elektryczność, itd. I „co najgorsze”, w wielu krajach osiągnięcia były dużo, dużo większe niż takie jak „dzięki władzy ludowej” … Rozwój, to ekonomia. A przy okazji – „elektryfikacja wsi” w PRL-u była konieczna chociażby aby podłączyć głośniki do prania mózgu!!! Tak, były głośniki bez możliwości wyboru „programu”!!!

  129. TJ, 10.43. Wybacz, zapędziłem się, to nie Ty ale Zbyniek /16.50/. Zacząłem go czytać, wydawał się interesujący ale okazał się w tym wpisie niczym innym niż Kadett. To on porównał Jaruzelskiego z Pinochetem i Franco. Zero!

  130. Ujawnia się ciąg interesujących publikacji i poglądów wybitnych ludzi, w tym na szczęście paru z Krakowa. Po Hartmanie, którego tekst zafascynował nie tylko Redaktora, pisze dzisiaj Profesor Andrzej Romanowski w tejże GW znakomity tekst, także o spadku po Polsce Ludowej pt. „Z pamięcią katastrofa”. oto fragment wprowadzający; „pora wreszcie powiedzieć: to patriotyzm w wydaniu Solidarności doprowadził nas do PiS-u. Dla naszej tożsamości i tradycji to dzisiaj zagrożenie nie mniejsze niż kiedyś komunizm – bo równie płaskie i kłamliwe”.
    Rzecz w tym jednakże, kiedy Ci mądrzy myśliciele stworzą prawdziwą siłę zdolną do zmiecenia tej ponurej i jadowitej narośli.

  131. Falicz, 09.40. pisze; „A PRL zostawił ogromne spustoszenie wśród ludzi”. Szczególnie dostrzegalne w karykaturalnej postaci u Ciebie.

  132. Absolwencie! Nie znając bliżej człowieka, nie można używać Twego obraźliwego tonu (odnośnie S). Gdybym użył go w stosunku do Ciebie, napisałbym: widocznie Ty zbyt łatwo i zbyt szybko skończyłeś szkoły, może nawet te o nie najwyższym poziomie, że pozwoliłeś sobie na taką wypowiedź.

    Jasny gwincie! W nas WSZYSTKICH, którzy żyli w PRL-u, bez wyjątku – także u Ciebie, lata te pozostawiły jakiś ślad. Może to być pewne spustoszenie, nie do odnowienia. Teraz licytacja na poziomie dzieci w piaskownicy, u kogo spustoszenie to jest większe, i czy w ogóle jest jakieś i jakie („karykaturalne”), chyba nie ma sensu.

  133. DAN uswiadamia dziadka Ignacego na temat elektryfikacji wsi i na temat radiofonii przewodowej.To bardzo ladny gest z DANa strony, ale DAN nie objasnia dziadka w temacie kapitalu ktory wyparowal wraz z II RP.Szkoda.

  134. dziadek Ignacy pisze:

    2010-07-24 o godz. 08:25

    ” Gdyby mieli te konkretne fachy, nie mieliby glowy i czasu na uporczywe uprawianie grafomanii.”

    Moja obecnosc na blogu to moj prywtny obywatelski protest przeciwko relatywizowaniu historii.
    Jesli interesuje pana kamienica(nie chaluoa) dziadka(nie ojca) w Brzesciu to zapewniam pana ze elektrycznosc byla a jak umarl marszalek Pilsudski to dziadek wystawil glosnik radiowy na balkon aby obywatele modli sluchac relacji z pogrzebu.
    Dlatego wymyslanie mi czy innym od grafomanow jest li tylko wymyslaniem i wystawianiem sobie samemu swiadectwa kim pan jest.

    Slawomirski

  135. Ted pisze:

    2010-07-24 o godz. 05:06

    Ted pytanie bylo o moralnosc decyzji studiowania w kraju okupanta a nie o uczenie sie jezykow obcych. Moj wujek po powrocie z Workuty sluchal radia BBC po rosyjsku bo w Polsce Ludowej ono nie bylo zagluszane.
    Mam duzy sentyment do ludzi ze wschodu do komuny zaden.

    Slawomirski

  136. Helena pisze:

    2010-07-23 o godz. 23:58

    Wazny jest tez rodzinny przekaz slowny o tamtych zlych czasach.
    Np: rower mojego wujka przed budynkiem KGB w Brzesciu i zaprzeczanie funkcjonaruszy KGB ze wujek zostal aresztowany. Ludzie wtedy znikali wiekszosc z nich na zawsze.

    Slawomirski

  137. magrud pisze:

    2010-07-23 o godz. 22:59
    Red. Daniel Passsent

    Może Pan być z nas dumny.

    W tym wieku demostrowanie potrzeby posiadania ojca jest dowodem na niedojrzalosc.

    Slawomirski

  138. jasny gwint pisze:

    2010-07-24 o godz. 13:37
    ; “pora wreszcie powiedzieć: to patriotyzm w wydaniu Solidarności doprowadził nas do PiS-u. Dla naszej tożsamości i tradycji to dzisiaj zagrożenie nie mniejsze niż kiedyś komunizm – bo równie płaskie i kłamliwe”.
    ————————————-

    Szanowny Jasny Gwincie,

    jeszcze wyższa pora powiedzieć: to wszystko co jest obecnie, na czele z PiS-em, nie urodziło się samoistnie. To wszystko, jest prostą kontynuacją „kodów z PRL-u”. Wszyscy , łącznie z PiS-owczykami, jesteśmy dziećmi i wnukami z tej krainy. Studiując nas wszystkich!!! najlepiej poznamy tamten system. Jesteśmy, jako naród, bezcenną skamieliną do celów badawczych…

    Pozdrawiam,Sebastian

    ————————————————————————-
    Slawomirski pisze:

    2010-07-23 o godz. 20:27

    przeważnie instynkty traktuję jako siłę biologiczną, nawet bardzo!!!!!!!!. Czasami mnie truchę poniesie, jakaś idiotyczna ulotność, i wtedy chwalę się, że to siła boska, zwłaszcza wtedy, gdy dziewczyna jest nieziemska…

    Dziękuję za miłe słowa, Pozdrawiam,Sebastian

  139. Zwykłe życie to było kupowanie chleba. Nawet jeżeli był ze Spółdzielni im. Horsta Wessela czy innego Hibnera. Nie wspominam tego chleba z obrzydzeniem. Jadłem i wcale się tego nie wstydzę czasem nawet był smaczny. Pierwszy raz się zakochałem jeszcze za Gierka. Gitarę kiedyś wystałem w sklepie muzycznym. Tylko dobrych strun nie było. Nut też nie było. To znaczy były, ale z międzynarodówką. To codzienna prawda o prl (wymawiać jak splunięcie).
    Pamiętam, jak matka płakała gdy zobaczyła, ze przepisuję na maszynie „Opinię”. – Dziecko, szkoła, matura – jak to matka. Niedługo potem znany propagandzista chciał mi zrobić dobrze i ze zdziwieniem odkrył – dobry fachowiec, ale nie aryjczyk, czy jakoś tak. Później wiadomo co było. Czołgi, komisje czystości rasowej w mediach, kara banicji jako środek pogłębiania więzi.
    Git było!

    Teraz ludzie nawet się nie dziwią, że nigdy nie ukarany pedofil recenzuje książki o wychowaniu przedszkolnym.
    I jest git!

  140. Logika dyskusji.
    Nickow wymienial nie bede bo kazdy je zna , niektorzy dla potwierdzenia swej tezy podpisuja je dwukrotnie raz jako cytat a raz jako przytoczenie.
    Gorzej natomiast z argumentami ludzi przy katapultach wrzucajacych swe smieci do blogow z ktorych nie sa usuwani chyba tylko dlatego ze budza smiech i poblazanie.
    No bo jak dyskutowac z kims dla kogo wujek w Workucie i dom dziadka w Brzesciu jest dowodem na to ze Hartman racji nie ma.
    Zapytalbym czy wujek i dziadek zapisali Workute i dom w Brzesciu w testamencie ale oskarzono by mnie o ….. no cos by sie znalazlo.
    Wojujacy Kadet jakos nie podal nazwiska nowego promotora slawnego skrotu – PZPR – a szkoda bo Moczulski musial wiedziec co mowi jesli prawomocne sady wskazaly go jako PLATNEGO WSPOLPRACOWNIKA.
    Nawet procenty nie sa wiarygodne dla LUDZIOW WSZYSTKOWIEDZACYCH I JEDYNIE SPRAWIEDLIWYCH.
    Co tam 93 % co tam 87 % ci co widza cokolwiek dobrego w PRL byli mlodzi , glupi ,bo nic o swiecie nie wiedzieli,bo mozna bylo lepiej , madrzej – a wogole to pytania powinny byc inne .
    I WTEDY INNE BYLYBY PROCENTY .
    Ciekawe jest rowniez pod jakim sztandarem zgrupowani sa szanowni prokuratorzy prawdy absolutnej- slyszalem ze sztandar juz jest – bedzie nim ubranie -relikwia , po jednym z poleglych. Trwa dyskusja czy to ma byc gora czy dol garnituru , buty moglyby wisiec po bokach.
    Wniosek jest chyba jeden – PASSENT jest odpowiedzialny za zly klimat w Polsce , za Jalte i za Gomolke , za zle odbudowana Warszawe, za niedouczenie polskich inteligentow .
    Za podsluchwanie Pralata za czasow KACZYNSKICH winien jest podwojnie
    bo dotychczas nie zrobil nic by powolac Kempe na szefowa komisji sledczo-prokuratorskiej wyjasniajacej ta sprawe.
    Chyba trzeba powtorzyc za Leszkiem Millerem przestalo byc smiesznie zaczelo byc strasznie.
    Uklony dla tych co nawet z czarnej dziury potrafili zobaczyc swatelko nadziei

  141. Napiszę to sobie na blogu. Będzie to wstęp do postów o bezwstydzie i zdradzie.
    Nara, chwalcy prlu (wymawiać jak splunięcie). Za jakiś czas zajrzę.

  142. @telegraphic observer (03:28)
    Jako specjalista od automatyzacji procesów wieloparametrowych, stawiam Ci wysoka ocenę za meritum i formę ostatniego akapitu.

    @Zbyniek at all
    Uwielbiam Małżonkę TO, zatem czytam wszelkie polemiki TO na tych blogach. Ducha i sensu tych polemik z Panem za cholerę nie mogę poczuć. Jedyne co mi lekko pachnie, to jakieś Pańskie uczulenie na niektórych dyskutantów.
    Proszę o akceptację skróconych, często aluzyjnych, często kpiarskich – taki upał i pełno PIS, musimy trochę się uśmiechnąć – komentarzy.
    TO miałem zaszczyt poznać, On kocha ludzi.

    @dziadku Ignacy (08:25)
    I Ty uszanowałeś pp Falicza i Sławomirskiego?
    Nie poznaję Cię…

  143. Kartko, nie jestem w stanie zacytowac zrodla, ale w kocowych latach PRL ukazal sie w podziemiu wielostronicowy rapprt ekologiczny (moim zdaniem firmoany przez grupe ekspercka Doswiadczenie i Przyszlosc), gdzie jak pamietam sporo miejsca poswiecono rabunkowej i bezmyslnej gospodarce terenowej PRL , zwiastujac w nadchodzacych latatch pwodzie, jakich w dziejach Polski nigdy nie bylo. Chodzilo, jesli dobrze pamietam o osuszanie mokradel, bagien (Polska byla krajem bagiennym) i wycinanie lasow, aby na ich miejscu powstawaly obiekty przemyslowe.
    Wiec do tego czysto fizycznego inwentarza „osiagniec” POlski Ludowej nalezy to tez koniecznie dodac.
    Ja bym tez nie krecila nosem na spuscizne duchowa PRL, ktora objawia sie takze i na tym blogu – powiedzialabym, ze zaczela dominowac. Oto skutki prowadzonej w PRL i kontynuowanej przez formacje Kaczynskich „polityki historyczcnej”, przasnego „patriotyzmu” itp. No i nie trzeba bylo walczyc z Kosciolem – dzis znalby swoje miejsce.

  144. @Sebastian (15:34)
    Na wzmocnienie fragmentu
    To wszystko, jest prostą kontynuacją “kodów z PRL-u”.
    przypomnę piękny termin „klony leninowskie” (autora przepraszam, zapomniałem), pasujący do większości polityków nowej Polski.
    Dwa przykłady z brzegu:

    1. Lech Wałęsa i jego wyobrażenie władzy. Przecież miał to zakodowane z PRL. Resorty siłowe, służby, wszystkie cechy I sekretarza. Mówienie wieloznacznymi (typowe dla Rasputina) zbitkami, aby po czasie nadąć się i powiedzieć „miałem rację”, „mówiłem, że”, interpretować na swoją korzyść.

    2. Jarosław Kaczyński i jego wizja IVRP. Też wiedział, że w PRL rządziły służby a nie partia. Dlatego namawiał na koalicję PO ten wybitny strateg, zostawiając dla siebie atrybuty władzy a odpowiedzialność Tuskowi. On ma wszystkich za półgłówków, za ciemny lud.

    Przyznacie Państwo, dwaj wymienieni mieli duży udział w budowaniu nowej demokracji.

    To, co mnie zawsze boli po kolejnym przypadku naginania/obchodzenia prawa, kolejnej bezkarnej wypowiedzi z trybuny sejmowej, to stwarzanie złych precedensów. Kolejne ekipy usprawiedliwiają swoje brzydkie zachowanie, przypominanie tego samego u poprzedników.

    Brak zasady precedensu w naszym prawie a w polityce hulaj dusza!
    As time goes, ilość złych precedensów rośnie, a skłonność do modyfikacji prawa maleje.

  145. Temat zjechany i sparcialy jak sam peerel u progu swego upadku.

    Panie Redaktorze,

    w oczekiwaniu na nastepne rozdanie – passsssssssss….

    Pozdrawiam.

  146. Niepodoba mi sie to ,ze lewicowcy robia z Refleksji Hartmana propagandowke !
    to naprawde zabija kazda „zrownowazona” dyskusje !
    ..A propo Domoslawskiego i jego przewodnika po burdelach Kapuscinskiego /cytat Bartoszewskiego nie moj/
    Czy Polacy nie zrozumieli ?,ze seks w prlu byl tylko oznaka wolnosci ,
    tak jedyna dziedzina zycia w ktorej Polacy czuli sie wolni !!!
    Sorry ! tak nie bylo polskiego leku , a wprowadzanie przez Mazowieckiego
    religi do szkoly ,aby uspokoich „zdemoralizowany?” narod ?
    Bzdura ! niestety!
    ..to byla tylko etykieta zastepcza …
    Spytajcie psychologow ,czlowiek szuka SIEBIE ,rowniez przez seks !
    Salute
    …przepraszam ,ze znowu zburzylam wasze poukladane szeregi ;
    do ataku !!!!…..

  147. Sebastian, 15.43. W ten sposób rozumując możemy dojść do „wielkiego wybuchu”. Przytoczony natomiast cytat pochodzi z artykułu Profesora Romanowskiego; – można dodać do niego inny fragment; „model patriotyzmu trumiennego jaki przeżywamy po smoleńsku, zawsze tak samo odświętny, patetyczny i ponury – czy może jeszcze poruszyć? Jak się okazało może. Ale nieprzypadkowo nadeszła reakcja – roześmiana twarz Napieralskiego.” Właśnie chodzi o tę roześmianą twarz młodego i pogodnego człowieka, a ona wróży sukces. Pozdrawiam

  148. Magrud , (wpis 2010-07-23 z godz. 22:41) dzięki za przeczytanie serii moich odniesień do polskiej wsi sprzed lat. Wymienienie mojego eseju na równi z tekstem prof. Hartmana, którego cenię – uważam a niezasłużone wyróżnienie, prawie nobilitację.
    Nie napisałem tylko o miłości, która po zwrocie PR-owskim rządu Tuska o tak zwanej <polityce miłości sprzed prawie roku, może być dziś uważana za chwyt marketingowy .
    Kobieta to głównie miłość, a Polska jest kobietą, Królową Korony Polskiej jest kobieta (to Ta z Częstochowy), polskie kobiety na wsi i w miastach dźwigały uciążliwości życia w PRL-u i w RP czasów transformacji ustrojowej.
    Pomagała im w tym miłość, ona dawała im i daje nadal – tego niezbędnego kopa lub speed’a do pracy na kilku etatach i pełnieniu wielu funkcji na raz. Nie nawiązywałem do tego, bo tylko zauważam problem sprzęgnięcia inteligencji emocjonalnej kobiet z ich widoczną nadaktywnością oraz chodzeniem po ziemi . Sam tej cechy jako prosty chłop nie posiadam, ale czuję jej obecność.
    Pragnę zwrócić tylko Państwu blogowiczom uwagę, że KOBIETY POLSKIE były przy tym i są nadal najpiękniejsze na świecie. Wytrzymały PRL i teraz sobie nieźle radzą.
    To chłopy tylko jojczą i ściemniają , że aż wstyd.
    Dlatego większy udział kobiet w rządzeniu Polską uważam za konieczny, jako warunek wyjściowy.
    Dalej powinny nas interesować nie dywagacje ile lat władzy ma przed sobą para PO + PiS, lub kiedy jakieś inne polityczne byty ich zastąpią, lecz pytanie: kiedy KOBIETY przejmą faktyczną władzę polityczną w Polsce, bo tę w polskich rodzinach mają od wieków.
    W ocenie PRL-u zasadniczą rację wyraził Wiesiek 59 (wpis 2010-07-23 z godz. 18:11), gdzie kluczowe jest zdanie: „Więzień obozu ma niewielki wpływ na własną egzystencję, wyrok, bez naszego uczestnictwa, zapadł w Jałcie.”
    Oprócz Stalina byli tam przecież jeszcze dwaj przedstawiciele wyższej, Zachodniej, liberalnej DEMOKRACJI . Nie chcieli się kłopotać sporami i sprawami w jakichś wschodnioeuropejskich bantustanach . To było kłopotliwe, a słowa poparcia i zachwyt dla bohaterstwa polskich żołnierzy nic nie kosztowały.
    Dżentelmeni nie zajmowali się sprawami tubylców w jakichś bantustanach wschodniej Europy , tak jak do lat 60-tych w koloniach, czy segregacją kolorowych w południowych stanach USA do 1964 roku.
    Potem co prawda speszyli z wybitnie humanitarną pomocą dla wielu krajów, jak np. Wietnamu, gdzie zrzucali miliony ton pomocy humanitarnej ze swoich samolotów.
    Zostało im to do dziś.
    Rozwiązywanie spraw, tzw. szczegóły zlecali Sipajom lub innym Gurkhom.
    Po 1989 roku, gdy ku zdziwieniu demokratycznych i liberalnych Zachodnich dżentelmenów tubylcy bez rozlewu krwi pozbyli się narzuconych im w Jałcie nadzorców, trzeba było się jakoś znaleźć.
    Najłatwiej było wskazać winnych samych tubylców.
    Że niby sami są winni, bo zamiast zginąć w akcie samozagłady lub samospalenia w roku 1945, żyli dalej. Stali się nawet HOMOSOWIETIKUSAMI, mieli polskojęzyczne wojsko, prześladowali Kościół, i wyprawiali inne bezeceństwa z własnej tubylczej dzikości.
    Cała rzesza sługusów im w tej opinii przyklasnęła i czyni to do dzisiaj, nawet na tym blogu.
    Używają prostackiego szantażu moralnego: skoro PRL był niemoralny, to wszyscy którzy tu zostali i nie polegli w jego zwalczaniu – są niemoralni
    Usiłuje z tym walczyć na blogu Passenta Absolwent ale swoimi uwagami i wymienianiem tych głównie zagranicznych trolli bardziej ich dowartościowuje niż osłabia. Tylko przewijanie, tylko scrolling Szanowny Absolwencie jest na to skuteczny wobec próby przekonania nas, abyśmy uznali ich dezercję za akt odwagi. Dlatego ja się z tym opluwaniem naszej PRL-owskiej przeszłości nie godzę, czemu wielokrotnie dawałem wyraz, zachowując wiele krytycyzmu do tzw. praktyki lub realizacji rozwiązań szczegółowych .
    Podoba mi się określenie PRL-u przez Stefana Bratkowskiego jako rzekomego socjalizmu . Ciekawy artykuł w papierowej Polityce m.in. o zaprzepaszczeniu perspektywy rozwoju naszych miast (inicjatywa Grupy Młodej Architektury) mającej związać miasta w Polsce w pasma wzdłuż rzek. Bo według tej koncepcji rzeki to korytarze ekologiczne homo sapiens.
    Jeden powód mojej niezgody jest taki, że to była nasza przeszłość. Innej nie mieliśmy.
    Nie sztuka było wyjechać z Polski i teraz się wymądrzać. Trzeba było być TU i przejść na własnej skórze te różne eksperymenty z nami wszystkimi, tak po 1976 lub 1981 roku.
    Drugi powód jest taki, że obecnie rządzący dążą do siania zamętu, który opiera się głównie na zafałszowaniu lub zburzeniu naszej rzeczywistości, przynajmniej rozsiewaniu mgieł zastępczych, jak pseudospory pomiędzy PO i PiS. Posłużę się cytatem z artykułu spod adresu: http://www.gazetafinansowa.pl/index.php/wydarzenia/analizy/4046-polska-za-zamknitymi-oczami-.html
    „Sądzę, że odpowiedzi na to pytanie można szukać w orwellowskiej wizji „Roku 1984”, gdzie pada stwierdzenie: „Jeżeli ktoś chce rządzić, rządzić nieprzerwanie, musi umieć burzyć w poddanych poczucie rzeczywistości”. Tu kryje się groźba największa, bo owo poczucie rzeczywistości nie jest niczym innym, jak prawdą o otaczającym nas świecie, trudnym do przecenienia darem należnym ludziom wolnym.”
    Dlatego nie dajmy się zwariować.
    Serdecznie wszystkich pozdrawiam.

  149. Co za manipulacja i pokrętnośc umysłowa.
    Andrzej Falicz pisze:
    „Wśród osób poniżej 34. roku życia ciepło myśli o PRL jedynie 24 proc. badanych, źle – 45 proc. ”
    Przyponam, że najstarsi z tej grupy mieli u schyłku PRL 13 lat!!!
    Przy wszechobecnej idoktrynacji ze strony tych o których pisałem wcześniej to i tak świetny wynik.
    Dan pisze:
    „A przy okazji – “elektryfikacja wsi” w PRL-u była konieczna chociażby aby podłączyć głośniki do prania mózgu!!! Tak, były głośniki bez możliwości wyboru “programu”!!!”.
    Zapomniał pan dodać, że nie było telewizorów, komputerów i komórek.
    Trzeba być bezmózgiem albo nieukiem, aby nie wiedzieć, że zaraz po II WŚ było 75% wsi niezelektryfikowanych, że ponad 30% wśród obywateli było analfabetami i że była wszechobecna bieda spowodowana zniszczeniami wojennymi. Ludzie nie mieli na opał i chleb a jaśnie wzbogacony Dan widzi ograniczenia w braku radioodbiorników, gdzie każdy mógł sobie wyszukać stosowna stację.
    Głośniki, gdzie była tylko jedna rozgłośnia (przecież można je było wyłączyć) były darmowe i dla nie czytających książek ani prasy były jedynym oknem na świat.
    Tylko skąd to może wiedzieć człowiek, który być może wywodzi się z takich niedouczonych kręgów.
    Pozostaję w głębokim zadziwieniu nied niedouctwem i głupotą niektórych komentatorów.

  150. Panie SLAWOMIRSKI, rozdajesz pan razy na lewo i prawo, a obrazasz sie Pan za grafomanie. Toz to lzejsza forma literatury, naprawde. Cenie panskie obywatelskie podejscie do obowiazkow obywatelskich.Cofam swoje przypuszczenie o chalupie, poniewaz nie spodziewalem sie ze panski Dziadek byl kamienicznikiem. Wystawienie megafonu dobrze swiadczy o Dziadku, niemniej pragne zauwazyc ze sluchaczami byli w olbrzymiej wiekszosci niepismienni polfeudalni chlopi, zwani gornolotnie obywatelami. Tak to trwalo od Reja, Kochanowskiego czy Krasickiego.W roku 1945 nie bylo szans na utrzymanie tego stanu, ale to juz zupelnie inna historia. Uklony!

  151. Nie sztuka było wyjechać z Polski i teraz się wymądrzać. Trzeba było być TU i przejść na własnej skórze te różne eksperymenty z nami wszystkimi, tak po 1976 lub 1981 roku – pisze Pan Spokojny (07-24 o godz. 17:46), chyba brakuje mu lepszego argumentu 😉

    Zdawało mi się, że już podałem, iż w/wym eksperymenty znam na własnej skórze, wyjechałem 4 X 1983 roku. Ale nie w tym rzecz. Ja opowiadam się na tym blogu za określoną polityką gospodarczą i polityką w ogóle. Mam prawo i zdaje mi się aparat też posiadam. Na dość w końcu natarczywą i niekiedy słuszną krytykę tej polityki odpowiadam. Jakże często jest ta krytyka związana z legendą PRL. Podobnie jak któryś z przedmówców, PIRS (?), krytykuję PRL bo jestem do tego przymuszony.

    Albowiem gdy leci krytyka obecnej polityki wolnorynkowej, prywatyzacyjnej, pieniężnej, czy fiskalnej, czasami jak mówi jeden z blogowiczów – nie z tej ligi, faktycznie – nie z tej ziemi, to czasem wzruszam ramionami. Ale niekiedy odpowiadam. Leci fala opowiastek jaki dobry, kulturalny, krzewiący nawyki obywatelskie jest socjalizm. Który socjalizm? pytam się wtedy. Odpowiedź czasami pada – duński, hehehe, gdzie Rzym, gdzie Krym. Innym razem – peerelowski, i wtedy, wybaczcie, ale ja te eksperymenty peerelowskie na swojej skórze przecież ćwiczyłem. Bowiem wiem, że za PRL jescze się ciągnie wielki smród, tj. nawyki i stare procedury, i nowych procedur nieprzestrzeganie, co red. Passent nazywa Polnische Wirtschaft, ta fikcja i blaga, zgrywa i przymróżanie oka, to smutne życie publiczne na pół serio. Więc co pan za banialuki opowiada, panie Spokojny. Ja byłem wtedy z Wami, dokładniej – wśród Was i marksistowsko-peerelowski eksperyment przeprowadzano również na moim ciele, i teraz też jestem z Wami. Tyle że Pan staropolskim, że tak powiem, nawykiem, gdy ze mną się nie zgadza, to stawiam mnie tam – w moralnym dołku, a siebie tu – na wzgórku wyższości moralnej, otoczonym zbójcami z POPiSu, cwaniakami neoliberałami i inteligenciakami z Żoliborza.

    I co ja mam z Panem zrobić, panie Spokojny?
    Pański kram, pańskie podwórko, rób Pan co uważasz, ja Panu przeszkadzać przecież nie będę. Ale nie mów Pan, że tam jest Polska i mnie o niej słow powiedzieć nie wolno. Pamietaj Pan, że ja w każdej chwili mogę spakować dwie walizki i zjawić się u pana na tym zas***nym podwórku, że tak siarczyście-metaforycznie powiem.

  152. jasny gwint pisze:

    2010-07-24 o godz. 17:35
    —————————–
    Szanowny Jasny Gwincie,

    za Twoją sugestią, cofnąłem się na chwilę do prawybuchu, i… wszystko jest O.K.
    Okazało się, że NIC z naszego świata, nie jest wolne od wpływów przeszłości.
    Czy „model trumiennego patriotyzmu”, może być czymś nadzwyczajnym, jeśli on poprostu jest?.”Ekosystem” naszych polskich duchowości pozwala na jego zaistnienie, co oznacza tylko tyle, że jest w naszym narodzie dla niego dodtateczna ilość karmy, by mógł zaistnieć.Mnie np. nie podobają się afrykańskie hipopotamy. Cóż z tego, kiedy one są?…
    Jeśli chodzi o Napieralskiego, to jego uśmiechnięta twarz, natychmiast przywołuje w mojej pamięci innego „uśmieszka” Kazia Marcinkiewicza.
    Gdyby pan Napieralski, z tym samym uśmiechem poszedł programowo na całość, i porwał lewicujących wyborców do dzieła przewetrzenia państwa ze znanych „kiszonów”, to wtedy sam bym się przechrzcił z Sebastiana na Grzegorza. Ale kiedy on , ciągle z tym samym uśmiechem filmuje się z laskami na dyskotece, jeździ rano pod fabryki, sprzedając to jako niezwykłe bohaterstwo/robotnicy, robią to codziennie/ itd. to wychodzi z niego Kaziu -bis, który rok po upadku, miał jeszcze 60% zaufanie w społeczeństwie. Czy ze względu na podobieństwo jego „środków” do Kaziowych, nie sądzisz, że z Napieralskim trzeba jeszcze przynajmniej trochę poczekać, zwłaszcz, że zaprzyjaźnione „wiewiórki” SLD, nie mają narazie wątpliwości, że pan Grzegorz, to bezpieczny figurant betonu tej partii…

    Pozdrawiam,Sebastian

  153. stasieku pisze:

    2010-07-24 o godz. 16:49
    —————————-
    Sznowny Stasieku,

    Oczywiście!, jest dokładnie tak jak napisałeś, ale to tylko minipróbeczka z oceanu niedomogów. Trzeba o tym mówić, ale na szybkie efekty nie ma co liczyć.
    Naród post-paraniewolników, potrzebuje kilku pokoleń, żeby uszlaczetnić się w swojej masie i każdy z osobna, a wtedy pojawią się możliwości ustawienia wszystkich spraw związanych z funkcjonowaniem narodu, państwa, od skali makro do najdrobniejszych szczegółów, oraz od konkretów, do ulotności wszelkich…
    Trzeba więc baaaardzo!!! cierpliwie narzekać, a reszta już nie od nas, jednostek zależeć będzie, a od jakości całego narodu.

    Pozdrawiam Sebastian

  154. stasieku (07-24 o godz. 16:12)

    Nie wiem co Cię tak zaskoczyło, automatyku wieloparametrowych procesów. My „ekonometrycy” (bądź „ekonometryści”) znamy aparat matematyki jakbyśmy go wyssali z mlekiem matki.

    @Zbyniek et alt

    Wynurzenia Stasieku o tym, kogo kocha TO robią się nudne. Niech on lepiej powie, kto kocha TO …

  155. spokojny 17.46
    Nie wiem czy Pan zauważył że ja nie wymieniam trolloklonów z nazwiska.Ja tylko notuje ich przestępstwa, które dla mnie kojarzą sie z oddawaniem ekskrementów jako formą znaczenia terenu. One muszą wiedzieć że ich parszywa działalnośc jest monitorowana.
    Klonotrolle to uciazliwe pasożyty, ale predzej czy póżniej damy sobie z nimi radę.
    Albo je przepędzimy, albo same sie wyniosa do swoich nor.

  156. Sławomirski 14.48
    Sądzać po poziomie twoich wpisów, w Brzesciu to był raczej chlew, niż kamienica.

  157. the mentor pisze:
    2010-07-24 o godz. 09:19

    Ja to, od 1980 roku określałem, że proletariat podciął gałąź, na której siedział. Upadek z wysokości był straszny w skutkach, bowiem większość pospadała na głowy… i przeżyła. A niestety tym proletariatem była większość społeczeństwa, w tym i chłopi (ci z PGR także). Skutki upadku na główkę właśnie obserwujemy.
    Pozdrawiam – Lech.

  158. Dan 14.10
    Jesteś nowy na tym blogu.
    Ja poznałem S. tak dokładnie, że nie mam żadnych złudzen, ani co do jego wykształcenia, ani jego zaburzeń. Kilka razy przedstawiłem analizę jego osobowości i nikt nie podjął ze mną dyskusji, że nie mam racji. Jest to psychopata zajmujący sie stalkingiem, czyli anonimowym, stałym nekaniem innych osób, poniżaniem ich i bezkarnym ich obrażaniem. A ponieważ jestem fachowcem w dziedzinie HR mogę pisać co chce.

  159. magrud pisze:
    2010-07-23 o godz. 22:41

    Dziękuję Ci niezmiernie, że mnie jeszcze pamiętasz i mnie zacytowałaś. Niedawno gdzieś mi się obiło o uszy, że stewardessa w samolocie zagranicznych linii lotniczych po wylądowaniu samolotu na lotnisku w Warszawie poinformowała podróżnych o temperaturze w miejscu lądowania, podała czas miejscowy… i poradziła cofnąć się do… średniowiecza właśnie.
    Dziękuję i pozdrawiam.

  160. Heleno
    Dlatego właśnie proponuję spokojnie się nad tym wszystkim zastanowić i zrobić inwenturę podsumowującą ten okres. Nie ma klimatu do dyskusji w warunkach gdy jedni widzą w PRL-u raj na ziemi a drudzy piekło. Trzeba wydmuchać z tego sparcialego od starości ziarna ideologiczne plewy i ocenić ile było (jest) warte. Nawet ekologia – mimo swego skomplikowania – da się zracjonalizować. Zapora na Wiśle we Włocławku chroniąca do dziś przed powodziami jest dorobkiem PRL-u. Ale olbrzymie pokłady niebezpiecznych, toksycznych iłów zalegające pod zaporą też są jego dorobkiem. I tak porównując pozytywy i negatywy można ten okres oceniać. Jedno jest tylko jasne – świat nigdy nie był czarno-biały.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps. Karwoj 8 – głośniki o których piszesz nazywały się kołchoźniki.

  161. @telegraphic observer
    Kocha Cię na pewno moja żona, nie wiem czym ją uwiodłeś, bo większość komentatorów pienisz… Jak znajdziesz sympatyka/czkę, daj znać.

    22st, wiatry, burze, wietrzymy chałupę, studzimy ściany, na klimatyzator nas nie stać.
    Pozdrowienia

  162. Tak to już jest, że na Zachodzie , na emigracji, każdy fornal był posesjonatem, każdy cieć kamienicznikiem, każdy subiekt właścicielem sklepu, każdy domokrążca kupcem…….każdy konował wirtuozem skalpela…
    Ravic z „Łuku triumfalnego” też był o to podejrzewany.
    Odpuść Sławomirskiemu, bądź PRAWDZIWYM katolikiem……

    Sebastian:
    Cieszę się , że popierasz moje motto- „trzy pokolenia muszą minąć”…

    Gdzieś na początku po raz e-ty ktoś porównał Jaruzelskiego do Pinocheta.
    Mam pytanie, czy pucz wojskowy- specjalność latynoamerykańska, jest skierowany przeciwko, czy w celu wsparcia obowiązującego porządku prawnego? Wielokrotnie wojsko było gwarantem trwania porządku w Turcji, Algierii. Stan wyjątkowy trwa w Egipcie , Birmie, nieprzerwanie.
    Pinochet wystąpił PRZECIW, Jaruzelski za……
    Jak można porównywać nieporównywalne?

  163. Sebastian 18.35
    Bądz tak dobry i oswieć nas na tym blogu, bo błądzimy w ciemności. Rozumiem że Napieralski to beton.
    A Kalisz, Martyniuk, Olejniczak, Cimoszewicz i Oleksy to styropian ?

  164. Jest oczywiście wiele co mi się podoba w komentarzach pana Spokojnego, bo zawsze coś jest…

    Cytuję: To chłopy tylko jojczą i ściemniają , że aż wstyd.

    A najgorsze jak chłopy całują po rękach, a drugie chłopy stoją i się lubieżnie temu zabiegowi przyglądają. Np o tu:

    http://wiadomosci.onet.pl/2201933,11,co_z_kluzik-rostkowska_odmowila_prezesowi,item.html

  165. Prawicowe mlotki !

    Zobaczcie jak wygladala Warszawa w 1945 i inne polskie miasta. To byl punkt startowy kraju.
    http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1666427,0,,miasto_widmo_warszawa_w_1945_roku,wiadomosc.html

    Wasz brak szacunku dla osiagniec odbudowy jest wyrazem skrajnego zboczenia i prymitywizmu.

  166. bykos :

    „Moim zdaniem takie placówki jak PeGeR są potrzebne gospodarce każego państwa (…)
    Podobał mi się bardzo zakaz posiadania wiecej niż jedno mieszkanie”.

    Zakładam, że bykoś to blogowy spassvogel. Jeżęli jednakże nie żartuje, to daje asumpt do zadumy: czy osoba 20 letnia może być tak ograniczona?
    Alternatywą wobec dzieł Hartmana może być przecież turystyczna eksploracja Kuby, KRLD badź też uważne posłuchania świadków- pokoleń z PRL.

    Porada adamjer 19:38 ( pod adresem Gospodarza )jest ponadczasowa – powinna byc wyryta w kamieniu przy gmachu redakcji Poliytyki:

    „..wrodzona inteligencja powinna Panu podpowiadać, aby lepiej nic o PRL nie mówić (ani dobrego, ani złego). ”

    Obserwując grupę sfrustrowanych lewicowców na En passant z jednej strony czuję obecność wspolnych bioprądów. Sielanka
    tej duchowej randki kończy się w momencie pojawienia sie tematu dyzurnego – osiągniecia PRL. Być może osiągnięcia te były forsowane niekiedy zbyt nachalnie – nie potrafię przeto obiektywnie o tym mówic.
    W roku 1976 z nie zaliczyłem przedmiotu o nazwie Wychowanie Polityczne. Temat który z premedytacja oblałem nazywał sie ” Rola kobiety w swietle Tez VII Zjazdu PZPR. Dwója dziekańska otrzymana po egzaminie poprawkowym spowodowała osobliwą reakcję pionu ministerialnego : student uczelni artystycznej, obywatel PRL musiał ten egzamin zdać, dwója była niedozwolona,
    Dlaczego o tych bzdurach piszę?
    Ponieważ nie pojmuję do końca dlaczego osoby które podejrzewałbym o wysokie IQ tak łatwo mylą lewicowość z kretynizmem. Amnezja, hipokryzja czy nie daj Boże cukrzyca?

    Co nowego wnosi tworzenie zasłony dymnej w postaci listy osiagniec PRL – wszak każda najgłupsza nacja lub system miały jakieś osiagniecia? Czy apoteoza porządku bmw (bierny, mierny ale wierny) jest najwyższym ideałem polskiej wspólczesnej lewicy?
    Pamiętam, że posiadanie w PRL wrogiego, niebezpiecznego urzadzenia o nazwie kserokopiarka było nielegalne, groziło za to pójście do pierdla. Nie wiem jak bykosiowi mozna ten surrealizm wytłumaczyc, pewnie decydowała troska państwa ludowego o zdrowie obywateli (ozon).
    Na razie trzymajmy kciuki aby nie spełniły sie sny o PGR, jednym mieszkaniu, jednej parze butów, jednym dziecku, jednym kanale tv oraz jednej partii . Ukłony dla autentycznej lewicy.

  167. Tak jeszcze ad vocem…..
    Z 2- 3 milionów emigrantów w latach 1981-2010, co najmniej 1/3 miała wykształcenie wyższe.
    Część z nich odnalazła się w zawodzie, część z nich nostryfikowała swoje dyplomy „na zmywaku”, część robiła doktoraty „z konserwacji powierzchni płaskich” niektórzy nawet robili habilitacje, czy profesury z „cateringu”…..
    Czy O TO w zdobywaniu tej wolności chodziło?
    Nie wiem, jak to robią Chińczycy, ale z ich 2 milionów stypendystów wraca większość i pracują dla kraju…..
    Dla nas, wybór jest okrutny, wyjechać dla dobra rodziny, czy dusić się we własnym, narodowym sosie, bez specjalnych nadziei na lepszą przyszłość…

  168. Karwoju8! Stan Polski powojennej nie jest mi nieznany (uczyłem się i sam uczyłem, miałem też matkę historyka, całą swoją młodość spędziłem w PRL-u i doświadczyłem sporo, obserwowałem także). W moim zdaniu o elektryfikacji jest użyte słowo „chociażby”, które można zastąpić słowem „także”. Bardzo przykro mi, gdy czytam komentarze obraźliwe w stylu „niedouczony, bezmózgowie” itd. Czytajmy całość zdań z większą uwagą a nie wyrywkowo.

    Powtarzam też to co już pisałem wcześniej: „osiągnięcia” PRL-u to nie zasługa „władzy ludowej”. Po II wojnie wiele krajów w Europie, równie zniszczonych, osiągnęło więcej bez „władzy ludowej”!!!

  169. absolwent pisze:

    2010-07-24 o godz. 20:31
    ——————————
    Szanowny Absolwencie,
    Jest dokładnie tak jak napisałeś. Od teraz, możesz tę wersję propagować, bez wdawania się z kimkolwiek i w jakiekolwiek dywagacje na ten temat. Tak jet i koniec.
    Jakby co- Leszek Miller to też styropian…

    Pozdrawiam,Sebastian
    P.S.Jeśli opdpowiada Tobie moja ekspresowa, pewna wersja oświecania, to jestem do dyspozycji we wszystkich tematach . Zawsze szybko!Zawsze pewnie!

  170. stasieku (07-24 o godz. 19:39)

    Niewiasty i nadobne lafiryndy (bardzo eleganckie słowo, nieprawdaż?) rozkochać nie jest łatwo i za każdym razem okazuje się, że było to przeżycie chwilowe. Jeśli chodzi o blogowiczki/ów sensu stricto, to jakąś odpowiedź mógłbyś znaleźć w książce, którą mi niedawno poleciłeś, pod datą „Poniedziałek, 12 grudzień 2005”, str. 317 – o metodzie robieniu sobie wrogów i pieniących się nienawistników. Oczywiście stosownie do skali, nie jestem aż takim pyszałkiem.

    Dzisiaj odebrałem tę pozycję z biblioteki. Ponadto chcę skończyć lekturę biografii Arthura Koestlera (Michael Schammell, 2009) – fascynujące, ale tylko do 1950 r., czyli kongresu w Berlinie Zach. Do tego zacząłem dziennik Stefana Kisielewskiego – ten dopiero po peerelu się przejechał i to z różnych punktów widzenia. No i mam przewodnik po NYCity do wytyczenia planu na następny tydzień.

    Ukłony i uściski dla T.
    Gorąco pozdrawiam

    p.s. chociaż schłodniało nieco po bodaj przedostatniej fali deszczu, co najważniejsze wilgotność spadła, więc rozważam zamknięcie klimy i otwarcie okien na noc. NB, klimatyzator nie jest taką kosztowną imprezą w tutejszym systemie, bowiem domy mają ogrzewanie nawiewowe, więc chłodzenie korzysta z tego samego wiatraka i „duktów”, eksploatacja dziennie bierze kilka kWh, np. wczoraj jakieś 5-6 kWh głównie wieczorem.

  171. Cieszę się, że Jacobsky nie załamał się ujadaniem doszczętnie zużytych kanikułą blogowych altylerzystów i wyczynem wandala beszczeszczącego grób Ireny Sendlerowej.
    Zwyczajowy brak reakcji organów ścigania.
    Zdecydowane reakcje przeznaczone są na chronę niedotykalnych.
    Zwyczajny polski pejzaż.

  172. Musze ograniczac swoja i tak niezbyt obfita „tworczosc” tutaj , zeby ktos nie pomyslal , ze zagladanie tu sprawia mi taka sama przyjemnosc jak dawniej.
    O PRL juz bylo nie raz . Wszystko co moge jeszcze raz powtorzyc , to bylismy mlodzi i teksty piosenek pisala A . O. a teraz,….. lepiej nie pisac.

  173. Iber Alex pisze:
    2010-07-24 o godz. 21:59

    Iber Alex, musiales studiowac na wyzszej szkole partyjnej. Nie wyobrazam sobie tematu „Rola kobiety w swietle Tez VII Zjazdu PZPR” na jakiejkolwiek normalnej wyzszej uczelni lub szkole sredniej.

    A moze dobrze ze oblales bo demonstrujesz nawet obecnie ze nie zdajesz sobie sprawy z realiow tamtych lat. Piszesz ze byly orgraniczenia,… jak jdno mieszkanie na rodzine …. Po wojnie 10 milionow polakow bylo bezdomnych, nastepne 8-10 milionow przesiedlonych, 60% bezrobotnych. Wymagania od rzadu byly ogromne. Ale tamte pokolenie odbudowalo co mogli i nie zadluzyli kraju. Ach, … nie ma sensu nic tlumaczyc dzieciakowi. Twoj kometarz jest demonstracja szczeniackiej ignorancji.

    Ted zamiescil tu link do monitora. To obecne osiagniecia.
    http://www.monitor-ekonomiczny.pl/s17/Artykuły/a119/WAŻNE_Bankructwo_Polski.html

    Co PRL osiagnal ta ‚lepsza wladza’ przelajdaczyla i zniszczyla podstawy zycia dla przyszlych pokolen. W obecnej Polsce przecietnego polaka nie stac na nic. Przecietny polak ma 79 tys zl dlugu i moze tylko marzyc o jakiejkolwiek wlasnosci.

  174. Jakos nie bardzo rozumiem wiele wypowiedzi na tym forum ktorych autorzy chyba nie rozumia albo nie chca zrozumiec sedna sprawy. To przeciez nie chodzi o ocene ustroju czy rzadzacych przez te lata w Polsce ale o samo zycie, ktore sie toczylo przez te wszystkie lata. I to niekoniecznie chodzi o to czy to wszystko bylo dobre czy tez zle ale jak sie wtedy zylo, jak to nas uksztaltowalo, co mialo na to wplyw, itd. W koncu ci wszyscy ktorzy ksztaltuja obecna Polske wyrosli z tego systemu, nawet jak aktywnie walczyli przeciwko niemu.

    To, ze w tej chwili poziom materialny wiekszsoci jest wyzszy to zupelnie inna sprawa i niekoniecznie sa obiektywne powody aby sie tak nadymac bo sie na odmiane udalo zostac adoptowanym przez tych, ktorzy zyja kosztem innych narodow i dlatego im sie wiedzie lepiej niz innym. Istotnie, powinno sie wiedziec co sie dzialo przez te wszystkie lata a nie widziec to jako czarna dziure. Jakos mi bardzo niewygodnie myslowo wywodzic sie z czasow o ktorych nawet nie warto pisac. A przeciez te lata mnie uksztaltowaly, na dobre in na zle. Tak jak wszystkich innych z naszego pokolenia.

  175. OBIECANKI, CACANKI A GŁUPIEMU RADOŚĆ! CO UKRYWA RZĄD ?! CZEGO SIĘ OBAWIA ?! DLACZEGO DEZINFORMUJE OPINIĘ PUBLICZNĄ ?! POLSCY PROKURATORZY NADAL OCZEKUJĄ NA NAJWAŻNIEJSZE DOWODY! WRAK SAMOLOTU NISZCZEJE ROZKRADANY, POZOSTAWIONY W ROSJI POD GOŁYM NIEBEM. POLSKA NADAL NIE OTRZYMAŁA ANI CZARNYCH SKRZYNEK ANI INNYCH NAJWAŻNIEJSZYCH DOWODÓW! A RZĄD, PLATFORMERSI I MEDIA PODJĘLI WSPÓLNE DZIAŁANIA ABY SKŁÓCIĆ RODZINY OFIAR KATASTROFY Z PARLAMENTARZYSTAMI PiS Z ZESPOŁU PARLAMENTARNEGO MACIEREWICZA.W kampanii prezydenckiej tak lewica, jak rząd, platformersi i media stale wykorzystywały samobójcza śmierć Barbary Blidy w walce politycznej nie widząc w tym nic złego ! Teraz gdy powstał zespół parlamentarny Macierewicza, rząd, platformersi, lewica a nawet PSL z poparciem mediów podniosły wielki wrzask, że PiS wykorzystuje katastrofę smoleńską ! Dopuszczając się różnych manipulacji, niedomówień, fałszywych interpretacji media na czele z tvn24 dezinformują opinię publiczną, powołując się na takich „ekspertów” jak Andrzej Czuma, który okłamuje opinię publiczną, że polscy prokuratorzy w osobach płk. Parulskiego i płk. Rzepy mają stały kontakt ze stroną rosyjską jak przecież prawda jest taka, że ten „kontakt” obecnie ogranicza się do tego, ŻE POLSKA PROKURATURA DO ROSJAN LISTY PISZE….TJ. WNIOSKI DOWODOWE NA KTÓRE NIE OTRZYMUJE NAWET ODPOWIEDZI ! i Leszek Miller, ten sam który aby przedłużyć swoje istnienie w polityce wstapił przed laty do Samoobrony, ten sam, który jakoby zamieszany był w przestępczy proceder nielegalnego zwracania 600 tysięcy dolarów amerykańskich pożyczonych przez bywszą PZPR od KPZR ! a który obecnie usiłując za wszelką cenę znowu zaistnieć w polityce, w mediach waży się bezczelnie porównywać polskich parlamentarzystów i ich działania mające na celu zmuszenie rządu do podjęcia politycznych działań w celu przyspieszenia przekazania przez Rosję polskim prokuratorom dowodów o które wnioskowali, do niemieckich nazistów i podpalenia Reichstagu !

    zAMIAST PODDAĆ OCENIE DZIAŁANIA RZĄDU, PREMIERA, MINISTERSTWA SPRAW ZAGRANICZNYCH I INNYCH PODLEGŁYCH PREMIEROWI SŁUŻB ODPOWIEDZIALNYCH ZA ZORGANIZOWANIE BEZPIECZNEGO TRANSPOSRTU ŚP. PREZYDENTA LECHA KACZYŃSKIEGO I OSÓB TOWARZYSZACYCH DO KATYNIA ORAZ DZIAŁANIA POLITYCZNE W CELU USTALENIA PRZYCZYN KATASTROFY MEDIA NA CZELE Z TVN24 ZAJĘŁY SIĘ NAGŁĄSNIANIEM PONAD WSZELKA MIARE WSZELKICH EKSCESÓW POSŁA PALIKOTA I OCENĄ PREZESA PiS ! Jak pisze Janusz Wojciechowski w swoim artykule „Chronić władzę, zwalczać opozycję – czyli demokracja po polsku” politykiem najczęściej ostatnio ocenianym i krytykowanym jest Jarosław Kaczyński. Każda jego wypowiedź jest rozwlekana końmi na cztery strony świata. Roztrząsane jest, co powiedział, a także co nie powiedział, a zdaniem komentatorów chciał powiedzieć. Analitycy czytają w jego myślach i rozważają, czy się zmienił ze złego na bardzo złego, czy tylko ze złego na gorszego.

    -Jeśli Kaczyński mówi, że katastrofę smoleńską trzeba wyjaśnić i tej sprawy nie odpuścimy – komentatorzy natychmiast odnajdują w tym wezwanie do wojny i do rzezi niewiniątek, nie wspominając nic o tym, że to przecież podczas kampanii prezydenckiej premier Donald Tusk, platformersi, Bronisław Komorowski – dzisiaj prezydent-elekt i jego honorowy komitet wyborczy ogłosili oficjalnie wielką, bezpardonowa wojnę przeciw PiS i braciom Kaczyńskim, którą przecież prowadzili już wcześniej od kilku lat !

    – Skąd tak wielkie zainteresowanie politykiem, który nie sprawuje przecież władzy? Nie rządzi i nie dzieli. Nie rozdaje urzędów, rad nadzorczych, ani posad. Nie sprzedaje dóbr, nie rozdaje przywilejów, nie rozkazuje policji ani wojsku, nie ma dość szabel w parlamencie, aby skutecznie zmieniać prawo. A jednak to na nim, a nie rządzących skupia się w tej chwili główne zainteresowanie stronniczych mediów, a w ślad za nim także opinii publicznej.

    – To jest chyba ten nowy, platformerski standard polskiej demokracji, standard, który Zbliża nas do standardów białoruskich ! standardów według, których – krytykować powinno się przede wszystkim opozycję i ona powinna zbierać cięgi, jeśli w państwie dzieje się coś niedobrego.

    – Według tych platformerskich, wzorowanych na białoruskich, standardów ani premier ani rząd, który rządzi, nie mogą być niepokojeni krytyką, nawet jeśli od 3 lat rządzą źle !!!

    – nie może też być niepokojony krytyką prezydent-elekt, który zaszył się gdzieś w lesie, nie wolno go nawet zapytać czy napisał już plan realizacji licznych i rozległych obietnic wyborczych, z których przynajmniej jedna jest dość pilna – 30-procentowa podwyżka płac dla nauczycieli już od 1 września tego roku.

    – W tym czasie, gdy prezydent-elekt i premier, odprężeni, korzystają z uroków pięknego lata, nad Kaczyńskim zbierają się kolejne konsylia.

    (więcej:http://januszwojciechowski.salon24.pl/210421,chronic-wladze-zwalczac-opo…)

    Rosja, kolejny raz obiecała przyspieszenie w przekazywaniu nowych dowodów ze śledztwa w sprawie tragedii pod Smoleńskiem. Rząd cieszy się jak dziecko i chwali kolejnymi obietnicami, wychwala Rosjan za dobrą współpracę ! A polskim oskarżycielom, którzy prowadzą śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy, wciąż brakuje kluczowych dowodów. Brak nie tylko czarnych skrzynek, szczątków samolotu, radaru podejścia z lotniska Smoleńsk Północny oraz radiolatarni ! – Nie mamy nawet protokołów oględzin tego sprzętu. A powinniśmy dysponować oryginalnymi urządzeniami zabezpieczonymi plombami przez polskich prokuratorów – twierdzi jeden z prawników, który zapoznawał się z materiałami śledztwa Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Inny wskazuje na brak protokołów formalnych oględzin miejsca katastrofy. – Owszem, w aktach znajdują się fotografie miejsca katastrofy, ale to za mało !Kolejny rozmówca wskazuje, że w aktach brakuje oględzin i ekspertyz technicznych wraku Tu-154M a sam wrak rdzewieje i niszczeje w Rosji!
    – Nie chodzi o stan techniczny samolotu na dzień 10 kwietnia, bo takie materiały istnieją, tylko ekspertyzy opisujące szczątki Tu-154m – twierdzi jedna z osób znających akta wojskowego śledztwa. Dlatego wojskowa prokuratura od samego początku śledztwa wysyła do Prokuratury Generalnej Federacji Rosyjskiej wnioski o wydanie Polsce szczątków samolotu. Andrzej Seremet, szef polskiej Prokuratury Generalnej, zapowiedział ostatnio w mediach, że Polska na pewno dostanie wrak. Kiedy? Nie wiadomo !!! Czyli „apiat’, wsio normalno” !!! Rosjanie obiecali kolejny raz, że najpóźniej w sierpniu Polska otrzyma protokoły z sekcji zwłok ofiar tragedii pod Smoleńskiem.

    Płk.Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej potwierdził, że prokuratura nadal wcale nie wyklucza zamachu jako jednej z czterech hipotez śledztwa i wciąż weryfikuje taką wersję. Polska Prokuratura w ramach pomocy prawnej wystąpiła do Departamentu Sprawiedliwości USA o :
    – udzielenie informacji dot. ewentualnego przeprowadzenia ataku terrorystycznego bądź innego przy zastosowaniu technicznych środków zakłócających pracę urządzeń nawigacyjnych oraz czy możliwe jest zakłócanie pracy tych przyrządów z oddali oraz gdzie szukać śladów takiego działania,
    – zabezpieczenie treści oraz rejestru połączeń satelitarnych Aero – HSD z pokładu Tu-154M;
    – informacje i opinie na temat systemu TAWS;
    – udostępnienie „wszelkich materiałów, dokumentów, nagrań, zapisów wizualnych rejonu lotniska Siewiernyj w czasie zbliżonym do katastrofy”, w tym nagrań rozmów pilotów z wieżą kontrolną i nagrań z kabiny.

    Mimo wielokrotnych oświadczeń polskiej prokuratury wojskowej,że nie wyklucza ona żadnej z czterech hipotez śledztwa, polski rząd na czele z premierem Donaldem Tuskiem, platformersi, SLD, niektórzy politycy z PSL, media i wszyscy polityczni przeciwnicy PiS usiłujący w jakikolwiek sposób zaistnieć w mediach już od dnia katastrofy rozgłaszają za przykładem Rosjan winę pilotów i innych ofiar katastrofy !

    Donald Tusk, RZĄD I MEDIA DEZINFORMUJĄ! UKRYWAJA FAKT, ŻE DAWNIEJ GDY DOWÓDCY 36 SPEC. PUŁKU MIELI LICENCJE NA LATANIE TU-154, GDY LECIAŁ PREZYDENT LUB PREMIER SAMOLOT PILOTOWAŁ D-CA PUŁKU LUB JEGO Z-CA ALBO KTÓRYŚ Z NICH SIEDZIAŁ NA DODATKOWYM FOTELU W KOKPICIE.Rozpowszechniane w mediach opowieści o wielkim stressie pilotów to bzdura; kłamstwo obliczone na zafałszowanie prawdy i oddalenie podejrzeń o karygodne zaniedbania, nieprawidłowości, ignorancję, bałagan, arogancję i lekceważenie obowiązków, ZGŁASZANE PRZEZ PŁK.E.KLICHA. Nawet rosyjskie stenogramy potwierdzają, że piloci nie wykazywali żadnego stressu, do końca niemal żartowali …. Rząd zrzuca odpowiedzialność za katastrofę smoleńską na tragicznie zmarłych w katastrofie pilotów i śp.prezydenta !To nadzwyczajne, niespotykane nigdzie chamstwo i arogancja! Prezydent zaprosił na uroczystości kogo chciał;Jego Goście mieli uświetnić uroczystość aby tym większy hołd i cześć oddać polskim bohaterom pomordowanym przez sowietów w Katyniu! Prezydent jest głową państwa i to premier mógł zrezygnować z udziału w uroczystościach jeżeli nie chciał być tam razem z prezydentem a nie na odwrót ! Polskie wojsko to nie wojsko austriackie, carskie, sowieckie czy rosyjskie gdzie posłuch wymusza sie pałką lub nachają! W polskim wojsku d-ca choćby w randze generała traktuje swoich oficerów bardzo przyjażnie i zawsze czuje się za nich odpowiedzialny.Jeżeli gen.Błasik był do końca w kokpicie samolotu to może zaprosili go tam piloci, bo w tak ważnej misji chciał być razem z nimi! I nie ma tu co słuchać pseudo „specjalistów” o procedurch i zasadach, zamkniętych drzwiach itd. w lotnictwie cywilnym bo to całkiem inna bajka! W 36 spec. pułku dobre czy złe utrwaliły się przecież; przestrzegane i stosowane były całkiem inne zasady i zwyczaje ! Teraz na siłę wysuwa się jakieś wydumane, dawno w 36 spec.pułku zarzucone procedury, zasady i zwyczaje! Dezinformując, zafałszowuje się fakty aby dopasować odpowiadającą rządowi legendę o stressie i naciskach!

    Być może polska prokuratura robi co może ale dotychczas nie ma żadnego politycznego wsparcia od premiera i rządu polskiego.
    ZARAZ PO KATASTROFIE PREZYDENT MIEDWIEDIEW ZAPEWNIŁ, ŻE POLSCY PROKURATORZY BĘDĄ UCZESTNICZYĆ W ŚLEDZTWIE NA RÓWNYCH PRAWACH!!! RZĄD POLSKI Z PREMIEREM TUSKIEM DOPROWADZIŁ DO TEGO, ŻE W ROSJI NIE MA ŻADNEGO POLSKIEGO PROKURATORA! MIMO OBIETNIC PREZYDENTA MIEDWIEDIEWA I PUTINOWSKIEGO POKLEPYWANIA JAKIM SZCZYCI SIĘ POLSKI PREMIER DONALD TUSK RZĄD POLSKI NIE POTRAFIŁ DOPROWADZIĆ ANI DO ZWROTU POLSCE SZCZĄTKÓW SAMOLOTU ANI CZARNYCH SKRZYNEK ANI ŻADNYCH INNYCH WAŻNYCH DOWODÓW. ROSYJSKA KOMISJA MAK, KTÓRA BADA PRZYCZYNY KATASTROFY JEST ZAINTERESOWANA UKRYCIEM EWENTUALNEJ AWARII CZY NIEPRAWIDŁOWOŚI DZIAŁANIA PONIEWAŻ WCZEŚNIEJ NADZOROWAŁA MODERNIZACJĘ SAMOLOTU W ROSJI. NIE WIADOMO NAWET CZY ROSYJSCY KONTROLERZY BYLI TRZEŻWI! NIE WIADOMO CZY PRZEPROWADZONO SEKCJE WSZYSTKICH ZWŁOK, PRZY SEKCJACH NIE BYŁO ANI POLSKICH PATOMORFOLOGÓW ANI PROKURATORÓW, NIE WIADOMO NAWET CZY W TRUMNACH SĄ WŁAŚCIWE ZWŁOKI, POLSCY PILOCI Z JAKA-40 TWIERDZĄ, ŻE ROSYJSKIE STENOGRAMY SĄ FAŁSZYWE! RZĄD ODMÓWIŁ POMOCY W BADANIU I ŚLEDZTWIE ZE STRONY MIĘDZYNARODOWYCH ORGANIZACJI LOTNICZYCH I NIEZALEŻNYCH EKSPERTÓW, PREMIER DONALD TUSK NIEZGODNIE Z KONSTYTUCJĄ I OBOWIĄZUJĄCYM PRAWEM ZDYMISJONOWAŁ PŁK.EDMUNDA KLICHA A MIANOWAŁ PRZEWODNICZĄCYM MINISTRA MILLERA, NADTO STWIERDZIŁ, ŻE WSZYSTKIE UZGODNIENIA Z ROSJANAMI ODBYWAJĄ SIĘ NA WYSOKIM SZCZEBLU RZĄDOWYM I NA SZCZEBLU PREMIERÓW A WIĘC WZIĄŁ I WSZELKIE DECYZJE I ODPOWIEDZIALNOŚĆ NA SIEBIE I CO ? I NIC ! PREMIER TYLKO OŚMIESZYŁ NASZE PAŃSTWO, NASZĄ GODNOŚĆ, NASZĄ SUWERENNOŚĆ, SĄ PODSTAWY ABY SĄDZIĆ, ŻE BOI SIĘ ZŁEGO HUMORU ROSJAN !

  176. „Iber Alex” po mistrzowsku dokonal wiwisekcji oblicza PRL, KRLD, Kuby, Boliwii,Ugandy i Sierra Leone. Cenne jest to ze juz w 1976 roku „Iber Alex” dal sie mocno we znaki komunie. Rzeczywiscie, PGR byly wizytowka PRL dlatego musialy zle skonczyc, a ziemie lezace przewaznie odlogiem przeszly w rece prawowitych obywateli. Podobny los spotkal inna wizytowke PRL, a mianowicie PKP. Ale tu jest problem wiekszy, bo nawet episkopat nie jest zainteresowany.

  177. Z przykrościa odbieram wpis pana redaktora i podparcie się Hartmanem jako próbę gloryfikacji PRL-u.Czysta projekcja względnej szczęśliwości okresu dzieciństwa,młodości i wczesnej dojrzałości nie powinna jednak przesłaniać nam tamtej rzeczywistości.Sam dość miło wspominam czasy dziećiństwa,które przypadło mi w okresie Gierkowej,,prosperity”a mając za rodziców lekarzy(oboje chłopskiego pochodzenia)mogłem uchodzić wręcz za krezusa.Już wówczas mieliśmy DWA samochdy!Malucha i trabanta…ale patrząc na nasz ówszesny wysoki status materialny to bez żadnej przesady mogę stwierdzić,że obecnie na takim poziomie żyje permanentny,niewykfalikowany bezrobotny.Co więcej,lepiej jada.Tyle ekonomi a jeśli pominąć nisze które znaleźli sobie nieliczni i w których udało się im mimo wszystko rozwinąć to PRL należy z cała mocą uznać jako totalny i wszech obecny okres upodlenia i upokorzenia jednostki na każdym kroku.Od prozaicznego czekania godzinami na pociąg i wystawania na jednej nodze na korytażu jak już się zjawił a wcześniej pokorę przed wszechwładną kasjerką,która sprzedawała mi bilet poprzez administracyjny zakaz wybudowania domu większego niż 110m2 a na podcieraniu się gazetą kończac.Przykładów mnożyc sensu wielkiego nie ma,są ich miliony choć odnoszę wrażenie,że wielu już o tym nie pamięta.Bareja i inni przedstawiali to na wesoło ale wesołe to nie było wcale.Nieprawdaż?Poczujcie jeszcz raz zapach tamtej szarej atmosfery…No jest za czym wzdychać?I co z tego,że ciagle mi smakuje taka pomidorowa jak wtedy i napiłbym się tamtej oranżady?Kładzenie na szali zdobyczy PRL-u powszechnej edukacji nijak się nie broni pomijając nawet fakt,że ta, poza podstawową, była reglamentowana.Czy są jakieś powody dla których jakiś student musi teraz przeskoczyć sześciu kandydatów(mój przypadek)aby rozpocząć wyścig po dyplom i posłuchać wykładu Hartmana a w akademiku wpieprzać cebule i spać na piętrowym łóżku(to akurat przypadek moich rodziców,nas było tylko trzech i bez pientrusów)?Argument o odbudowie,uprzemysłowieniu infrastrukturze leży jeszcze bardziej i z niewielką przesadą można go przyrównać do kosztów i zasadności budowy kanału białomorskiego.Wszyscy żyliśmy w tej grotesce jedynie swojemu sprytowi zawdzieczajac pozory normalności.Do pozytywów zaliczyć moge,że byliśmy dośc czyści ideowo-szlachetni i przyzwoici ale nadal śmierdzimy PRL-em.Nie ma mowy żeby udał się nam uczciwy przekaz z PRL-u młodym więc po jaką cholerę truć ich wogóle?Lepiej nich to już będzie dla nich ta czarna dziura bo niby jak sensownie mogliby spożytkowac tą naszą wiedzę?Ona zresztą jest wszech obecna i szeroko dostępna,sączymy ją stale bezwiednie naokoło ale tylko my ja rozumiemy.Więcej, my w niej i z nią żyjemy coś jak nasi rodzice,dziadowie(niepotrzebne skreslić)okresem okupacji.Na koniec poproszę aby mojego tekstu nie szufladkować w kategoriach jakimi operują panowie Falicz,ET choć dzisiaj zdaje się robi jako Sławomirsk.On jest jedynie gorzki.I tylko tyle.

  178. PRL to staly temat do zupelnie krancowych opinii i emocji. A nie byloby przedmiotu sporu, gdyby nasi ojcowie zdobyli sie na odwage i latem 1944 roku przegonili ruskich przynajmniej poza linie Curzona. Niestety, nie dosc ze tego nie uczynili – to w styczniu 1945 pozwolili im bezkarnie wkroczyc na nasze terytorium. Wprawdzie od maja 1945 do lata 1949 niektorzy nasi przodkowie dzielnie tropili bolszewikow tu i owdzie (przewaznie po lasach i kniejach) ale zdecydowana wiekszosc narodu przygladala sie temu obojetnie. Miejmy zatem pretensje do tej wiekszosci, ze nie potrafila sie zjednoczyc i zorganizowac – co w konsekwencji doprowadzilo do powstania czegos takiego jak „Polska Rzeczpospolita Ludowa” ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zabraklo po prostu kogos takiego jak Bor-Komorowski ktory poderwalby narod do czynu zbrojnego, a na innych nie mozna bylo liczyc bo byli jeszcze dziecmi jak np.Jozef Szaniawski, Krzysztof Wyszkowski, Ziemkiewicz Rafal – czy chocby niektorzy dyskutanci tu obecni. Trudno, stalo sie co sie stalo – ale dzis najwazniejsze ze jest chlodniej.

  179. @halen
    Przecież Jan Hartman nie gloryfikuje PRL-u! On tylko upomina się, żeby pokazując PRL nie popadać w skrajności, pokazując go jako kraj, gdzie na każdym kroku ktoś nas podsłuchiwał i donosił, a każdy policjant nie zasnął, dokąd kogoś nie zdzielił pałą, albo pokazując jako znacznie weselszy od innych barak w obozie socjalistycznym!
    A PRL-u nie da się traktować jako 45 lat, których w historii Polski nie było. Bo tym bardziej należałoby nie pokazywać Polski czasu okupacji hitlerowskiej. Chodzi tylko, żeby w pokazywaniu unikać jednostronności.
    Przypomina mi się film „Tatarak” Wajdy, którego akcja dzieje się w końcu lat pięćdziesiątych. Bez MO, ZOMO, lokalnego komitetu PZPR, bez agentów itd., za to znakomicie oddającym atmosferę szarego biednego miasteczka, w którym ludzie żyją takimi samymi ważnymi dla ich życia emocjami jak bohaterowie Bergmana czy Agnes Varda.

  180. „Polityka historyczna” zaczęła się po roku 1993 kiedy to „komuna” wróciła do władzy i później, kiedy Kwaśniewski został prezydentem a większość Polaków uważała stan wojenny za uzasadniony. Ciężka praca „historyków” przyniosła owoce: PiS i PO wróciły do władzy, prezydentem został Lech Kaczyński a większość elektoratu uważa teraz stan wojenny za nieuzasadniony. Około połowy tego elektoratu była w 1990 roku w przedszkolu bądź w szkole a jego wiedza o PRL pochodzi z lekcji historii i religii, kształtowanych przez prawicowych polityków i księży. Całe szczęście, że ten młody elektorat poznał się na „polityce historycznej” PiS i odrzucił skrajne poglądy konserwatywno-klerykalne głosując na PO i Bronisława Komorowskiego. Mam nadzieję, że za rok wybory wygra PO i utworzy rząd z nowoczesną lewicą a w budżecie Unii na lata 2014- 2020 Polska otrzyma wsparcie nie mniejsze niż w bieżącej 7-latce czyli ponad 90 mld euro. Wtedy powstaną warunki kiedy nauczana historia będzie oparta na zasadzie, że „wolność” i „prawda” są synonimami, bez wolności nie ma prawdy i nie ma wolności bez prawdy.

  181. Kartka 19.33
    Zaczyna mnie denerwowac, że coraz częściej sie z toba zgadzam, zarówno co do zapory w Włocławku jak i co do iłow. Ale zapomniałes dodac, że w PRL owskich planach miało być chyba pieć takich zapor na Wiśle, nie liczac zbiorników retencyjnych na innych rzekach.. O dorobku III RP w budownictwie wodnym (i np. kolejnictwie, energetyce, szpitalnictwie, petrochemii etc ) zamilczę ze wstydem. Może byśmy spróbowali policzyć przyrost majątku narodowego w ciagu 20 lat miedzy zrujnowanym krajem po wojnie – 1945-65 i między „zrujnowanym” krajem po komunie 1989- 2009 ?
    Może sie trochę pokłócimy , co ?

  182. Halen, 07.10. Przyznam, że żałosne. Nadaje się na konkurs Radia Kraków polegający na wyszydzaniu i wykpieniu wyrwanych zdarzeń z tego okresu lub do muzeum Wajdów w Nowej Hucie, które zbiera pamiątki kompromitujące życie w PRL. Nie przeszkadzało im natomiast z pomocą tegoż reżimu robić światową karierę, a w wolnej Polsce przeszli na produkcje żałosnych gniotów, produkcyjniaków. Widać, że „nawpieprzałaś się cebuli” stąd przed czytaniem tego tekstu skropiłem go dezodorantem „zielone jabłuszko”.

  183. Sebastian 00.27
    Piszesz, że jesteś do dyspozycji jako oświecacz we wszystkich tematach.
    I takie właśnie były moje nocne koszmary.
    Apokalipsa sie sprawdziła.

  184. Sebastian, Twoje pierwsze teksty na tym blogu robiły wrażenie infantylno-harcerskie. Późniejsze nabrały charakteru mętniactwa filozoficznego, filozofa z „mceńskiego powiatu”, są nudne, wodniste i bez treści. Zwykle pomijam. Postaraj się dodać trochę soli lub pieprzu.

  185. Iber Alex, 21.59. Według Eurostatu dług Polski w roku 2009 wynosił 684 365 mld. złotych. Inne źródła podają 3 biliony złotych. Znaczy to, że Polska zbankrutowała. A Ty zawracasz sobie głowę PGR-ami.
    http://www.monitor-ekonomiczny.pl/s17/Artyku%C5%82y/a119/WA%C5%BBNE_Bankructwo_Polski.html

  186. “2010-07-23
    Katolickie sądy

    Stowarzyszenie „Contra in Vitro” pozwie katolickiego posła PO Tomasz Kuleszę za naruszenie dobrego imienia swojego szefa. Nie zgadniecie, do jakiego sądu…

    Przed wyborami policja zatrzymała prezesa stowarzyszenia – Jacka Kotulę, który jeździł po Rzeszowie z lawetą, na której znajdował się billboard ze sławnymi już zdjęciami płodu i fotkami kandydata na prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wszystkiemu towarzyszyło hasło „Kompromis aborcyjny zabija chore dzieci”. Poseł Kulesza, który zarzucał Kotuli obrazę ówczesnego marszałka sejmu, zgłosił sprawę na policję, a samego pomysłodawcę akcji nazwał ateistą i praktykującym niewierzącym.

    Na reakcję prezesa „Contra in Vitro” nie trzeba było długo czekać. „Jeśli katolik jest obrażany przez katolika, to powinien iść do sądu kościelnego” – grzmiał rozwścieczony.

    Skąd pomysł na sąd kościelny? Dla Kotuli to oczywiste: „Są tam inne procedery, niż w normalnych sądach. Tu chodzi o wiarę. Bo kto jak kto, ale sąd kościelny jest najbardziej kompetentny w sprawach wiary. Ja i poseł Kulesza będziemy przesłuchiwani przez księży. Chodzi nam o to, by sąd kościelny stwierdził, że zostaliśmy obrażeni. Potem to nagłośnimy. To nam wystarczy”.

    Poseł Kulesza nie ma zamiaru przepraszać, a tym bardziej nie boi się gróźb stowarzyszenia: „To, co robi pan Kotula i jego stowarzyszenie, jest haniebne. Temu panu marzy się inkwizycja. Naczytał się książek ze średniowiecza i chce być średniowiecznym guru. Mam nadzieję, że sąd kościelny taką sprawą nie będzie się zajmował. A jeśli już, to sąd kościelny przecież nie jest sądem kapturowym”.

    Stowarzyszenie „Contra in Vitro” dodatkowo planuje zebrać 100 tys. podpisów pod petycją, aby zakazać propagowania homoseksualizmu. Po ostatniej paradzie „EuroPride” prezes stowarzyszenia nie krył wściekłości: „Nie zgadzamy się na homoparady i homopromocję. Rodzina to matka i ojciec. Homoseksualizm prowadzi do degeneracji i zagłady narodu”. Na koniec oświadczył: „Na szczęście nie znam żadnego homoseksualisty, ci ludzie są biedni”.”

    ASz
    Źródło – http://www.faktyimity.pl/News/ObjectId/2723/Default.aspx

  187. Witam wszystkich po długiej nieobecności.
    Ja- w przeciwieństwie do Szanownego Gospodarza- artykułem prof. Hartmana nie jestem zachwycony, a mówiąc precyzyjnie – samym Hartmanem; bo panu Hartmanowi długo przychodziło zrozumienie oczywistości; nie wypada na profesora z dziedziny „nadbudowy” dokonywać takich „okryć” , o których wie każdy kumaty człowiek, który trochę widział i rozumie.
    Tu ,na blogu, dużo jest róznej maści neofitów, nawet z cenzusami…ja nie będę się rozwodził, powiem tylko jedno: takiego terroru psychicznego świata ciemnogrodu, jak obecnie i tylu konformistów nie było w najczarniejszych mrokach tzw. komuny. Poziom życia był niski, ale cały świat się rozwijał. Natomiast poziom wiedzy, poziom nauczania w szkołach, …szkoda mówić. Kilka dni temu poczytałem pytania maturalne z matematyki i języka polskiego oraz z historii. I po tylu latach, bez najmniejszego przygotowania wszyskie te przedmioty zdałbym na ok. 60-70pkt. Jest to kompletne dno. „Nie jest ważne, czy Polska będzie biedna, czy bogata, byle była katolicka…” te słowa b. wicepremiera są realizowane ku wstydowi przed całym światem.Dowodem ciemniactwa, zacietrzewienia, obskurantyzmu są wyniki, jakie uzyskał J.Kaczyński i obecna szopka z krzyżem przed pałacem prazydenckim.O czym my mówimy? Ogólny poziom świadomości, wiedzy, kultury, tolerancji w społeczeństwie jest dużo gorszy, niż za komuny . Tomtadrackie cięrpiętnictwo, to jedyne, co polscy „patrioci” potrafią

  188. absolwent pisze:

    2010-07-25 o godz. 10:19
    ——————————-
    Szanowny Absolwencie,

    przepraszam, że na skróty- jak Ty rozpoznajesz „trolloklony”, które są Twoją bsesją? Może słyszysz jakieś głosy…?

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  189. Wielce Szanowny Panie T.O. oto odpowiedź do Pana wpisu z 2010-07-24, godz. 18:32. Będzie długo, ale spokojnie, co jest dowodem mojego dla Pana szacunku.
    Nie dało się tego podzielić na odcinki, przepraszam.
    Może to z powodu ożywczego ochłodzenia: spadek temperatury z 30 do 18 stopni Celsjusza?
    Co ja takiego napisałem wczoraj o godz. 17.46, że aż dwie walizki chce Pan pakować i przyjeżdżać na moje zas …ne podwórko? Tu wtrącę, że ani ono, moje – choć chciałbym być jego wyłacznym właścicielem, ani tak zas …ne, jak kiedyś. Dynamika procesów czyni swoje, a chrześcijańska powściągliwość nakazuje mi jeść powoli i małą łyżeczką, byle stale.
    Chciałem tylko dać odpór trollom, którzy zaśmiecają ten blog kłamstwami, jakby na zamówienie głównego nurtu PR-owskiego Wolnego Świata w sprawie Polski. Widać, że jest im wszystkim nadal głupio, jak to z zależnego od ich jałtańskich przyjaciół bantustanu ośmieliliśmy się sami oddzielić i do tego bezkrwawo wybić na niezależność w1989 roku. Bo to w Polsce się wszystko zaczęło. Burząc Jałtę zaburzyliśmy im święty spokój. Świat był rzetelnie podzielony i ustalona była kolejność dziobania.
    Nadal nie rozróżniają dobrze Polski od jej równie egzotycznych dla nich sąsiadów, stąd ich rankingi gospodarcze obejmujące Węgry, Czechy, Słowację i Polskę w jednym finansowym worku.
    Tak dalece są w szoku, że mimo ponad 10 lat obecności Polski w NATO, sojusz nadal nie ma poważnych planów operacyjnych obrony terytorium nowych członków. Przysyła jakieś makiety Patriotów na parę tygodni, czym wprawia w dygotanie całą Polskę, nie tylko mieszkanki Mrągowa i okolic. Może żeby nie drażnić swoich byłych jałtańskich przyjaciół oraz żeby spokojnie, bo biznes nie znosi hałasu zająć ich miejsca, zwłaszcza w gospodarkach nowych sojuszników? Zająć znaczące miejsce w ich gospodarkach, żeby m.in. wykluczyć konkurencję lokalnych przemysłów, zwłaszcza tych z półki z konfiturami Hi-Tech, np. PZL Świdnik, Mielec, Rzeszów, Zamech, Mera, cyrki z Fiatem Pandą, zamęt z offsetem za F-16, itd. Do tego jest tu do opanowania spory rynek, na około 100 milionów konsumentów, a dziś przecież nie sztuka wyprodukować, sztuka sprzedać
    Nie wymieniam polskich stoczni, po ich blamażu z gazowcami, ale Cegielskiego żal.
    W zamian mamy za to imponującą wytwórnię Pepsi w Niepołomicach i kilka wytwórni chipsów. Chipsów, nie chipów, dla ścisłości.
    Zmarnowaliśmy technologicznie te 20 lat, czego dowodem jest chociażby fakt, że piszę to laptopie Toshiby „Made in China”.
    Pana Panie T.O. do tych trolli, ciągnących wątek kłamstwa o winie samych tubylców za istnienie PRL-u – nie zaliczam.
    Pan jest tylko mocno wierzącym wyznawcą rzekomo wolnego rynku, którego niewidzialna ręka miała dokonywać cudów. Cudów nie zauważono, za to widać kryzys, a ręce kilku cudotwórców w kajdankach. Ja rozumiem że religia wymaga wiary, kontakt z faktami nie jest konieczny. A fakty są takie Panie T.O., że od czasu jak rządy najbogatszych krajów wpompowały do upadających prywatnych systemów bankowych ponad dwa (a może już cztery?) tysiące miliardów dolarów, to już chyba mamy prawie socjalizm.
    Jest wielką sztuką bankowców dzielić się sporymi zyskami z indywidualnymi akcjonariuszami i Zarządami prywatnych banków m.in. z tzw. baniek spekulacyjnych, stratami zaś obarczać społeczeństwa, bo te wpompowane w banki pieniądze nie są przecież własnością rządów.
    Niezła jest ta artystyczna ekonomia bez epitetów neo- czy tylko liberalna, polegająca na uspołecznieniu strat i prywatyzacji zysków!
    Też bym tak chciał robić, ale za mały jestem, więc wyznaję kult godziwego zysku za rzetelną pracę, z dala od Bożka chciwości, co wywaliło Pańską religię na łopatki. Zrobiła to chciwość, może nawet nadmierna i cwaniactwo.
    Ale jak globalna chciwość to i globalna klapa, co teraz obserwujemy.
    Tylko że cenę za to zapłacono nieszczęściem milionów ludzi bez pracy, do tego pozbawianych domów.
    Rozumiem zatem, że przechodzi Pan obecnie kryzys swojej wiary, stąd może ten paniczny pomysł o pakowaniu aż dwóch walizek.
    Tylko że ja w swoim tekście do chorej ekonomi w PRL-u wcale się nie odnosiłem.
    Co do wolności wypisywania się Pana o Polsce i Polakach.
    Nie widzę przeszkód.
    Różnimy się tylko tym, że ja TU płacę podatki i tkwię w rzeczywistości, o której dyskutujemy. Tu są moje pieniądze, a Pan to tylko z oddali komentuje i na Pańskie życie w Kanadzie to nie wpływa. Na moje – tak i to bardzo zwłaszcza to ściemnianie zagranicznych trolli (Pana do nich nie zaliczam!) na tym blogu, bo ja zapłaciłem tu składkę i nie jestem tu na tzw. krzywy ryj.
    Odniosłem się tylko do prostackiego zakłamywania rzeczywistości przez polskich i podających się za Polaków trolii na tym i innych blogach.
    Pana szanuję i cenię Pańskie wpisy, chociaż nie ze wszystkimi prezentowanymi w nich poglądami się zgadzam. Blog to blog, a nie katedra uniwersytecka czy biuro prezesa Enronu. Nie jestem ekonomistą, ale wyraziłem się przed ponad rokiem o tzw. kłamstwie założycielskim PRL, a raczej złodziejstwie założycielskim PRL. Po paru miesiącach nawet Pani Magrud się ze mną zgodziła, że niektóre sprawy były źle prowadzone. Pozostaje spór o obecne kłamstwo założycielskie III lub IV RP.
    Powtórzę za Wodnikiem 59: wyrok, bez naszego uczestnictwa, zapadł w Jałcie, a rzesze bojowników drugiego szeregu nadal plątają się po lasach, kradną prąd z przebiegających w pobliżu linii energetycznych, albo (ci bardziej fundamentalni) ładują swoje laptopy prądem z dynama od rowerów lub z baterii słonecznych (to ci nowocześniejsi) – po to żeby pisać nieprawdę na tym i innych blogach w celu dokonywania naprawdę wielkiego zamazania naszej rzeczywistości. Sprowadza się to w skrócie do postawienia zarzutu zdrady lub co najmniej kolaboracji wszystkim żyjącym w PRL-u, za wyjątkiem ich samych i paru innych przyjaciół królika. Czyli winni są sami tubylcy, Wolny Świat nas Polaków kochał i kocha nadal. Teraz się nawet nami zaopiekuje, przy pomocy całego szeregu pomocników, wyprzedających im nasze ostatnie rodowe srebra.
    Przykłady z Polskimi Hutami Stali, dalszą produkcją Pandy w Tychach udowadniają, że kapitał ma jednak narodowość Szanowny Panie T.O.
    Co prawda na czele polskich finansów stoi poddany brytyjski, ale myślę że ma dobre intencje i jest to zgodne z obowiązującym prawem.
    To zamazywanie i zakłamywanie naszej rzeczywistości byłoby tylko żałosne, gdyby nie wsparcie przez aktualnie rządzących bojowników drugiego szeregu z PO plus PiS oraz mainstreamu mediów, coraz mniej samodzielnych, za to sprawnych w PR-sztuczki i medialne manipulacje, z zadymianiem na czele.
    Szary dym rozsiewają, żeby trudniej było uchwycić kontury, fakty i ludzi, którzy mają to wszystko kupić i jeszcze wyrażać zachwyt z rządów trzech historyków, bo akurat Tusk, Schetyna, Komorowski to historycy.
    Skutek tych działań będzie taki jak propagandzistów w PRL-u, którym nie udało się przekonać polskiego społeczeństwa do najlepszego z systemów , może tylko parę osób otumanić. Prawda się sama obroni.
    Wszystko powoli wraca do równowagi, Polacy nie są głupcami, nie każdego polityka czy dziennikarza da się kupić i to za nędzną czopkę gruszek.
    Prawda w końcu nas wyzwoli, tylko niepotrzebnie tracimy na zakłamywanie i odkłamywanie najcenniejszego czynnika jakim dysponujemy, to jest czasu .
    Posłużę się zdaniami Pana Ryby 25 z jego wpisu z 24 lipca godz. 9.19: Ich niezgoda [Walickiego, Łagowskiego i Hartmana] sprowadza się głównie na zakłamywanie czasów Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej poprzez niedostrzeganie jej ewolucji, uwarunkowań międzynarodowych, a przede wszystkim dostosowywania się do ustroju milionów Polaków. Nie było przecież tak, że cały naród był przeciw. Tak było tylko raz, w latach 1980 – 1981. .
    Wracając do rzeczywistości, to z przykrością Panu zakomunikuję, że Pańscy idole z PO powoli zbliżają się do formuły z „Roku 1984” Orwella : . „Jeżeli ktoś chce rządzić, rządzić nieprzerwanie, musi umieć burzyć w poddanych poczucie rzeczywistości” . I to się dzieje.
    Z moich obserwacji wynika, że jak się ci z PO zabiorą do reform, to nie będą w stanie nic naprawić, bo to są nieudacznicy życiowi i kłamcy, jak sympatyczna i dzielna dla mnie do niedawna Pani minister Kopacz, co to naopowiadała o udziale polskich patamorfologów w sekcjach ciał ofiar katastrofy i przekopaniu na 1 metr ziemi na miejscu katastrofy w Smoleńsku, co okazało się nieprawdą. Ja dobrze bardzo dobrze znam te postawy typu „załatwimy” z krakowskiego podwórka. Ci którym się naprawdę udało to są w biznesie i już raczej nie wspomogą kolejnych kampanii PO, przynajmniej w Małopolsce. Zawiedli widzeniem spraw Polski swoją partyjnością, a pamiętamy niedokończoną frazę sprzed paru lat by żyło się lepiej .
    Teraz już wiadomo komu ma żyć się lepiej.
    Zbyt dużo niedouczonych przyjaciół królika pozatrudniali na kluczowych stanowiskach, a tak narzekaliśmy na nomenklaturę partyjną w PRL.
    Oni są lojalni tylko wobec swoich szefów, historyków z PO, nie wobec Polski – a powinni, bo przecież pojęcie Platforma miało wykluczyć partyjność.
    O poczuciu u nich obywatelstwa nie wspomnę.
    Ci z PiS-u różnią się od tych z PO w poglądach na prywatny biznes głównie tym, że najpierw wszystkich należy pozamykać, a potem dopiero (jak skruszeją) udzielać koncesji na dalsze życie no i ewentualnie działalność gospodarczą, typu budka z kebabem, nie więcej. Do tego są ostrożniejsi, nie prowadzą samochodów, nie mają kont w banku, nie rozmawiają przez komórki, które dopiero niedawno kupili, zwłaszcza z cmentarzy, bo ci z PiS to tam tylko się modlą.
    Życie jednak toczy się dalej, tylko potrzebny jest pilnie drugi Aleksander Bocheński, żeby kontynuował temat „Dzieje głupoty w Polsce”. Musimy przestać w końcu być prowincjonalni wobec każdego, kto nam prawdy głosi objawione z Wolnego Świata z silnym moim przekonaniem, że nie głosi ich zupełnie bezinteresownie, tzn. w naszym polskim interesie, choćby się za Polaka uważał. Wszakże nawet ksiądz za darmo się nie modli, a skutki przeprowadzanych procesów prywatyzacyjne i rola w nich chłopców z hotelu Mariott, też o tym świadczą.
    P.S. Co do obyczaju całowania rąk Pięknych Pań Polek, to on powoli zanika. Może musi być stosowany jeszcze wobec starszych Pań, babć i cioć oraz osobistych narzeczonych, żon i kochanek, o ile tego oczekują, ale to się wie i to są sytuacje szczególne. Po prostu podając Pani rękę przy powitaniu można popatrzeć jej w oczy, czego nie można zaznać w pocałunkowym zgięciu. Kobietom to patrzenie w oczy (plus uśmiech) zaczyna też się podobać. To też może być sexy.
    Pozdrawiam.

  190. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Czyrna dziura” … (?)

    Na ja … jest wiele odcieni czerni – prawda?
    Akurat ta do ktorej jowialnie & zarliwie wzdycha sierociniec Gospodarza kojarzy sie z drutem kolczastym – wielka szkoda.
    Pomimo to rozumiem kauzypedrelne intencje.
    Nie widze mozliwosci integracji.

    Post Christum.
    Szacunek sie nie domaga, naiwny sierocincu, szasunek sie wzbudza.

  191. Czytam Państwa posty i nie mogę wyjść z podziwu. Jakże inny pamiętamy świat. Ale jak przychodzi do oceny PRL-u dzisiaj – to widzimy tylko koniec własnego nosa. A ta ocena jest bardzo prosta. „Tak krawiec kraje jak mu materiału staje”. Żyliśmy w konkretnym czasie i konkretnych realiach geopolitycznych. Te polskie idiotyzmy – „Anders na białym koniu”, „Partyzanci od Ognia”……. Tylko wariaci zamykają oczy na realia, albo debile. Nie chciał Anders, partyzanci to zwykli bandyci……. Mamy pretensje do całego świata, że nie chciał kolejnej wojny o Polskę. Amerykanie z Anglikami powinni wypowiedzieć wojnę „Ruskim” i „Ojczyznę wolną racz nam dać Panie”…..śmiać się, czy płakać? Halen pisze o siermiężności życia dziecka dwojga lekarzy (potomków małorolnych!!!!). Fakt – było okropnie:-) ale gdyby nie PRL, to Halen do dzisiaj rozrzucałby gnój po polu. A tak (jako piśmienny) może to robić na blogu Pana Passenta. Ale czemu się dziwić, jeśli nawet tak inteligentny i zrównoważony Giedroyć postulował rozlew krwi jako fundament Wolnej Polski – ale jemu było łatwiej, bo już siedział w Paryżu. W PRL-u wszystko było do dupy. Ale nikt się jakoś nie zrzeka peerelowskich dyplomów, prowadzi się nawet prywatyzację tego majątku, co go księżycowa gospodarka socjalizmu rękoma motłochu zbudowała. Pięknoduchy i emigranci oraz miejscowe oszołomy przekonują nas, że zawsze byliśmy starzy, biedni i niezdrowi. Bylismy jedynym barakiem, w którym co 10 lat był zakręt historii. Pewnie nawet „ruskie” łapały sie za głowę – po cholerę im taki pojałtański bagaż? Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, że byliśmy normalnym krajem, istniejącym w ówczesnej rzeczywistości. I tak mieliśmy szczęście do władzy – wszak mogliśmy mieć jak w enrdówku czy Bułgarii, że o Rumunii nie wspomnę. Więc niech nie pieprzą malkontenci, że tylko czarna dziura.

  192. Arabella jest chyba z Dzikiego Zachodu…….
    Chce Tuskowi najpierw wytoczyć sprawiedliwy proces a potem go powiesić…

  193. wiesiek59 pisze:
    2010-07-24 o godz. 19:56 Sebastian:
    Cieszę się , że popierasz moje motto- “trzy pokolenia muszą minąć”…

    Chodzi, bo czytałem pana uwagi, o ocenę wydarzeń i tych niejako najświeższych i nieco bardziej odległych (PRL). Mój kolega historyk już
    przed laty (okres wczesnego Gierka) mówił mi ,że o pierwsze w miarę obiektywne oceny „dzisiejszych czasów” jego zdaniem można się pokusić po minimum 50 latach… Tak więc te „trzy pokolenia” leżą w tym przedziale czasowym.
    Niektóre obrazy należy obserwować z pewnego dystansu.
    Pozdrawiam.

  194. Poza niezliczonymyi sukcesami gospodarczymi PRL-u nie zapominajmy o sukcesach indywidualnych jednostek. Jednym z nich byla cudowna rehabilitacja Mikolaja Samsonowicza.

    Mikolaj Samsonowicz, czlonek bandyckiej organizacji NSZ i hitlerowski kolaborant zostal po wojnie internowany i wywieziony do Warkuty gdzie przez lata pracowal nad rozbudowa infrastruktury. I chwala mu za to. Warkuta lezy na strategicznym szlaku do polwyspu Jamal skad gaz ziemny pochdzi. Miliony polskich i europejskich gospodarsw domowych i przemyslowych dzisiej korzysta miedzy innymi z powodu wkladu pracy Mikolaja Samsonowicza.
    Mikolaj Samsonowicz wrocil do Polski zakochany w Stalinie. Fotografie Jozefa umiescil na szafce przy lozku na ktorym spal. Ale Mikolaj byl wiecej niz zwollenikiem. Czyny licza sie bardziej i Mikolaj Samsonowicz o tym wiedzial. Dlatego wstapil do PZPR i pod przewodnia rola partii przyczynil sie rowniez do odbudowy Polski. Rehabilitacja Mikalaja Samsonowicza byla wiec sukcesem i pozytywnym przykladem.

  195. Sir Jarek pisze:
    2010-07-25 o godz. 11:42

    Realny i rzetelny komentarz. Popieram calkowicie.

  196. jasny gwint pisze:

    2010-07-25 o godz. 10:21

    „Sebastian, Twoje pierwsze teksty na tym blogu robiły wrażenie infantylno-harcerskie. Późniejsze nabrały charakteru mętniactwa filozoficznego, filozofa z “mceńskiego powiatu”, są nudne, wodniste i bez treści. Zwykle pomijam. Postaraj się dodać trochę soli lub pieprzu.”

    —————————————–

    Jaśnie Jasny Gwincie,

    Jak sądzisz, dlaczego sztkuka ludowa ma przeważnie bardzo wyraziste środki ekspresji? Dlaczego Ty jesteś taki kategoryczny we własnym inteligenctwie? Dlaczego, ludzie z PRL-owskiego awansu społecznego, nie cierpią tej panoszącej się hołoty- Solidaruchów?Dlaczego lubimy ludzi, za ich lubienie uśmiechniętego Grzesia lub Kazia?Co zrobić, żeby nasze prawnuki, nie zniewieściały i nie nabawiły się tej ohydnej słabości w poznawaniu świata i jego interpretowaniu, pełnego różnych zawijasów i wątpliwości, tłumaczonego przez takich popaprańców, szumnie – pokorą?

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  197. …a ob.STRYCHOWSKI nadal kwiecisie gmatwa, iz zachodzi podejrzenie ze pije to samo co pan Antoni.

  198. Zastanawia mnie totalna nieufność ludzi pokroju Arabell wobec PAŃSTWA…
    Przecież w ciągu ostatnich pięciu lat , zmiany kadrowe w prokuraturze, sądownictwie, policji, były niewielkie.
    Jedyną zmianą jest ekipa rządowa.
    Jeżeli nasi PiSowcy uważają, że premier ma decydować o wszystkim i wpływać na KAŻDĄ ważną sprawę, to może jednak powinni zamieszkać w „prawej” Polsce? Nie rozumieją trójpodziału władzy?
    Ufają jedynie swemu Mesjaszowi?
    O nieufności Polaków wobec władzy pisano wiele, najczęściej że nie była to „nasza” władza……
    Mamy ją sobie zaimportować? Podważanie i niewykonywanie wyroków sądów w PiS, to norma. Ale, czy to jest NORMALNE?
    Niedouczenie Ziobry , Kaczyńskiego, Mularczyka, nawet mnie- laika bije po uszach. Świadomość prawna „wyznawców” PiS jest porażająca!!!
    A poza tym, jak znaleźć wspólny język z ludźmi, którym „nikt nie udowodni że czarne jest czarne a białe jest białe”?
    Ostatni przykład- termin „zbrodnia”…….
    Głupota nie zwalnia od myślenia, nawet „mądrych inaczej”….

    Pielnia1:
    Już dawno pisałem „głupimi łatwiej rządzić”…
    Od 1974- reformy Kuberskiego, reformujemy oświatę coraz bardziej zaniżając jej poziom…..
    Może ideałem byłby „prol” który umie czytać , pisać, liczyć do 500 i zna na pamięć modlitwy. Zrozumienie ich tekstu, niewymagane…..
    80% ludzi podobno, to ludzie zbędni z punktu widzenia procesów produkcyjnych, przydatni jedynie jako konsumenci i wyborcy.
    W ramach radosnej twórczości naszych styropianowych kombatantów, zlikwidowano prawie całe szkolnictwo zawodowe. Likwidacja warsztatów szkolnych, rozpuszczenie kadry nauczycieli zawodu, bazy materialnej, zemści się w niejednej dziedzinie. Ale, zawsze możemy zaimportować fachowców- spawaczy, budowlańców, górników, tokarzy…..
    Chiny to wielki kraj……..

  199. Absolwent
    Ale nie mam się już ochoty kłócić. Przeczytałem w najnowszej Polityce tekst Bratkowskiego o konieczności zajęcia się gospodarką wodną – spławnością rzek, zabezpieczeniami przeciwpowodziowymi, wykorzystaniem ich energii itp. I przypomniał mi się tekst Kuśmierka sprzed 30 lat na ten sam temat. Jedyna różnica między tymi tekstami polega na tym, że Bratkowskiego można poczytać płacąc 5 złotych za legalne pismo a Kuśmierka musiałem pożyczać po nocy i w konspiracji od bibliotekarki SKS – zresztą ślicznej dziewczyny – w moim akademiku. Wizje Kuśmierka i Bratkowskiego są podobne – również w tym, że zarówno 30 lat temu jak i dziś nie widać najmniejszej szansy ich realizacji.
    Nie mam więc ochoty się kłócić ponieważ bez względu na to kto z nas tę kłótnię by wygrał to i tak nic nie wyjdzie z realizacji sensownych planów Kuśmierka/Bratkowskiego. Nawet gdybyśmy po kłótni się dogadali, wypili na zgodę kielicha to i tak sami – we dwójkę – nie wykorzystamy potencjału Wisły i Odry. Już widzę oczami wyobraźni jak kilka milionów ludzi patrzy z politowaniem na serwis tvn 24 w którym dwóch starych frajerów usiłuje szuflami pogłębić koryto rzeki.
    Tak więc moim zdaniem nie pozostaje nam nic innego jak milczeć albo obrzucać się nawzajem wyzwiskami w różnych rozliczeniowych dyskusjach.
    Polska powoli przestaje być być państwem, zmienia się w jakąś grupę psychoterapeutyczną – nazwał bym ją grupą anonimowych państwoholików. Ja ze swoimi uzależnieniami – w tym politycznymi – radzę sobie sam więc nie będę się wykłócał w grupie terapeutycznej o miedzy innymi spuściznę PRL-owską. Lepiej już niech każdy zostanie ze swymi sentymentami – tym bardziej, że realnie nic z nich kompletnie nie wynika.
    Wymieńmu więc znak pokoju Bracie i milczmy zatopieni w swoich myślach.
    Pozdrawiam

  200. Przelatujac powyzsze wpisy mignelo mi gdzies „calowanie pan po rekach ” .
    Jest to zwyczaj tylez kuriozalny co nie higieniczny , zwlaszcza w czasie upalow ,(podobno przyjemny , ale skad ja mam to wiedziec?) bo (jak to sie teraz w kraju mowi i pisze) jadac po bandzie , a nuz jest tam jakas krew ( „krew na rekach „) kacza albo kurza (rosoly)np. brr.
    Calowanie biskupow (?) czy kardynalow i innych (tez brr) ale jako incydentalne mozna pominac ,

    Sir Jarek 11.42; Pozwole sobie z przyjemnoscia sie podpisac . Pozdrowienia i uklony.

  201. Szanowny Feliksie coś to nie mniej żelazny niż imiennik – oczadziałeś? Ja rozumiem zapał polemiczny – ale wystawiac sobie takie świadectwo?!! Ale rozumiem, żeś był więźniem Kołymy. Przyjmij wyrazy szczerego współczucia – i cieszę razem z Tobą, żeś przetrwał i możesz dać świadectwo drucianokolczastej PRL-owskiej rzeczywistości. Pozdrawiam. I jakby co dam Ci namiary na niezłego traumologa. Choć nie sądzę aby był w stanie pomóc

  202. karwoj8 pisze:

    2010-07-24 o godz. 18:06
    Co za manipulacja i pokrętnośc umysłowa.
    Andrzej Falicz pisze:”

    Panie Karwoj – Pan moze miec pretensje nie do mnie ale do badan statystycznych, ktore wzialem z oficjalnych stron internetu.

    the mentor pisze:

    2010-07-24 o godz. 21:52
    Prawicowe mlotki !

    Zobaczcie jak wygladala Warszawa w 1945 i inne polskie miasta. To byl punkt startowy kraju.”

    Mentor (The? mentor…) bez mlotka nie dalo by sie nic odbudowac…

    Jeszcze troche i dowiem sie od Pana, ze Warszawe odbudowali komunisci z Bermanem na czele a prad wymyslil Stalin z Bierutem.

    Prosze sobie pojechac o zobaczyc jak odbudawaly Berlin Zachodni – zachodnie prawicowe mlotki a jak wyglada Berlin Wschodni odbudowany przez komunityczne sierpy.
    Tu pod okiem imeprialistow od bicia murzynow, od ktorych Pan zapozyczyl swoj pseudonim… a tam pod okoem najbardziej wowczas postepowych czerwonoarmiejcow.

    Odbudowali Polske Polacy pomimo PRL-u a nie dzieki.
    Szkoda jedynie, ze przez ksiezycowa ekonomie tyle pary poszlo w gwizdek i budowe najpotezniejszej armii sowieckiej, ktora miala podbic swiat.
    Z przemyslem ciezkim jakos ciezkiemu ustrojowi poszlo – pozniej to bylo juz tylko pod gore.

    Co do spustoszen Polakow za PRL-u i jak Pan pisze glownie mojego umyslu… Panie Jasny Gwint dziekuje za kulturalna polemike.

    Jezeli Pan nie wie o czym pisalem to wyjasnie w dwoch slowach „Homo soveiticus”:
    Homo sovieticus (łac. Człowiek sowiecki) – spopularyzowane w Polsce przez ks. Józefa Tischnera określenie człowieka przyzwyczajonego do komunistycznej formuły państwa, oczekującego, że od państwa otrzyma pracę, opiekę socjalną, zdrowotną i inną w zamian za płacenie podatków. Autorem sformułowania był rosyjski pisarz i socjolog Aleksandr Zinowjew.

    Homo sovieticus – wg Tischnera – to zniewolony przez system komunistyczny klient komunizmu – żywił się towarami, jakie komunizm mu oferował. Trzy wartości były dla niego szczególnie ważne: praca, udział we władzy, poczucie własnej godności. Zawdzięczając je komunizmowi, homo sovieticus uzależnił się od komunizmu, co jednak nie znaczy, by w pewnym momencie nie przyczynił się do jego obalenia. Gdy komunizm przestał zaspokajać jego nadzieje i potrzeby, homo sovieticus wziął udział w buncie. Przyczynił się w mniejszym lub większym stopniu do tego, że miejsce komunistów zajęli inni ludzie – zwolennicy «kapitalizmu». Ale oto powstał paradoks. Homo sovieticus wymaga teraz od nowych «kapitalistów», by zaspokajali te potrzeby, których nie zdołali zaspokoić komuniści. Jest on jak niewolnik, który po wyzwoleniu z jednej niewoli czym prędzej szuka sobie drugiej. Homo sovieticus to postkomunistyczna forma «ucieczki od wolności», którą kiedyś opisał Erich Fromm (Tischner, 1992)

  203. Bardzo przepraszam Pana Wieśka 59, to jego cytuję w swoich ostatnich wpisach, nie Wodnika i do tego jeszcze „59”. Serdecznie pozdrawiam.

  204. @spokojny
    W Pańskim już drugim, równie długim, starannie napisanym i edytowanym tekście, wyczułem zaangażowanie, za które dziękuję.

    Pozwoli Pan, że ja nawiążę do końcówki komentarza (11:34) „O całowaniu pań w rękę”.
    Zauważył Pan pewnie, że obaj Kaczyńscy, nawet jak podnosili rękę do całowania, nie patrzyli w oczy. To „niepatrzenie w oczy przy przywitaniu” – mniejsza o płeć – charakteryzuje ludzi o specyficznym charakterze. Tematu nie będę rozwijał, zachęcam do pogrzebania w Googlach.

    Zachodnia Europa całuje w policzki, albo dotyka się policzkami, bo to okazało się higieniczniejsze. Wczoraj, witałem na lotnisku zgraję Hiszpanów, wszyscy dotykali mnie policzkami, bo mam arabski zarost i jestem wstrętny. Ale patrzyli mi w oczy z oddaniem.

    Ja, między innymi miejscami, całuję w rękę najbliższe kobiety w charakterze pieszczoty.

    @telegraphic observer
    W odpowiedzi spokojnemu tylko nie więcej, niż ekran, please…

  205. Ano takim już jesteśmy narodem.Czcimy klęski,grzebiemy
    w mogiłach nieżyjących a nie pamiętamy o zrywach które
    zakończyły się zwycięsko.Ci domorośli naprawiacze histori
    chcieli by mymazać 50 bezmała lat z życia mieszkańców
    tego kraju.Martyrologia to jes to na czym można pojechać,
    bo na pozytywnych stronach tamtego ustroju nie zajedzie
    się daleko.Dla tych kombatantów z lat 80-tych istniało tylko
    UB i SB, nie mówią olikwidacji analfabetyzmu,rozwoju szkol-
    nictwa czy odbudowie powojennych zniszczeń.Lepiej o tym
    nie wspominać, tylko kotlet i brak paszportu. Sami się
    dopchali do władzy bo po co pamiętać o towarzyszach ze
    styropianu którym teraz nie najlepiej się wiedzie. Ludzie
    którzy kiedyś stali na boku teraz wypłyneli bo wiedzieli gdzie i przy kim stanąć w dobrym czasie.Obok prof
    Hatrmana są inni którzy potrafią rozdzielić rzeczy lepsze
    i gorsze w tam tym ustroju,tylko tym kombatantom jest
    nie wygodnie powoływać się na takie autorytety.Oni wolą się
    grzebać w mogiłach i interpretować historię po swojemu.
    Pamiętam że w latach 90-tych z mównicy sejmowej padały
    słowa o wymazaniu PRL-u z kart histori, o wysyłaniu budo-
    niczych tamtego ustroju na Kołymę. Części tych mówców
    dziś w sejmie już nie ma.Ciekawe czy im to ktoś kiedyś
    wypomnie? Też historia.

  206. Wiadomość o bankructwie Polski jest przedwczesna

    jasny gwint pisze:
    2010-07-25 o godz. 10:33
    „Iber Alex, 21.59. Według Eurostatu dług Polski w roku 2009 wynosił 684 365 mld. złotych. Inne źródła podają 3 biliony złotych. Znaczy to, że Polska zbankrutowała. A Ty zawracasz sobie głowę PGR-ami.”

    Mój komentarz

    Zadziwia mnie paniczna interpretacja wysokości dzisiejszego długu publicznego – Polska zbankrutowała.

    Oto cytat z wiadomości agencyjnych:

    ”Dwanaście krajów przekroczyło dozwolony w kryteriach z Maastricht próg zadłużenia w wysokości 60 proc., przy czym we Włoszech i w Grecji dług przekroczył nawet 115 proc. W Polsce dług wzrósł do 51 proc. w porównaniu z 47,2 proc. w roku 2008.”

    Mój komentarz c.d.

    Dwanaście innych krajów Unii przekroczyło o 60 % poziom (określony w tzw. kryteriach konwergencji z Maastricht ) dozwolonego zadłużenia. Polskie zadłużenie jest niepokojące, lecz wyraźnie mniejsze od wyznaczonej unijnej granicy. A jednak jasny gwint potraktował ten podprogowy dług jako kryterium niewypłacalności.
    Dla ścisłości, chodzi o dług publiczny.

    Autor dla wzmocnienia tezy o bankructwie Polski podparł się szacunkiem długu wykonanym przez pracownika NBP Jabłonowskiego zwiększającym zadłużenie polskie 4,5 krotnie.

    Otóż Jabłonowski wykonał analizę stabilności finansów w Polsce w perspektywie do 2100 roku, a nie oszacowanie dzisiejszego długu.

    Te 3 biliony złotych, to jest teoretyczny niedobór kumulowany przez 90 lat przy założeniach dotyczących sytuacji demograficznej, stosunku pracujących do emerytów i rencistów, systemu opieki zdrowotnej, systemu emerytalnego powszechnego, systemu KRUS, mundurowego, wielkości przewidywanych stóp dyskontowych, itd.

    Poniżej cytat z jego wypowiedzi dotyczącej prognozy do 2100 roku:

    Pytanie: „Czy to nie jest zaskakujące? Każdy nowy obywatel powiększa dług Polski?”

    Odpowiedź Jabłonowskiego: „Tak właśnie jest. Ale to jest dosyć typowy kształt krzywej, nie odbiega od tego, jak to wygląda w Niemczech, Austrii. Odbiciem tego stanu rzeczy jest wielkość długu ukrytego – 180 proc. PKB. To jest wielkość długu, jaki zostanie zaciągnięty przez wszystkie żyjące obecnie pokolenia Polaków do dnia ich śmierci. Dlatego pokazaliśmy jeszcze jedną kohortę – obywateli, którzy się jeszcze nie narodzili i którzy by spłacić te długi musieli wpłacać do systemu finansów publicznych w ciągu życia 130 tys. złotych więcej niż z niego otrzymają.”

    Mój komentarz c.d.

    Jak wynika z wypowiedzi Jabłonowskiego opisującej sporządzony przez niego wykres słupkowy generational accounts w poszczególnych latach aż do 2100 roku (generational accounts, to różnica między wszystkimi podatkami i składkami a świadczeniami, jakie dana grupa wiekowa otrzyma do końca życia), dług ten dotyczy „wszystkich żyjących obecnie pokoleń Polaków do dnia ich śmierci”. A więc jest to „dług przyszłościowy”.
    Autor szacunków zauważa także, że „sytuacja nie odbiega od tego, jak wygląda Niemczech, Austrii” – krajach, którym jak na razie nikt nie przepowiada bankructwa.

    W ekonomii należy myśleć o przyszłości, analizować różne scenariusze. Szacunki Jabłonowskiego dotyczą bardzo dalekiej przyszłości i w żadnym przypadku nie można ich nazwać dzisiejszym „ukrytym długiem”, ani wskazywać jako podstawę do dzisiejszego bankructwa.

    Analizy stabilności finansów w bardzo dalekim horyzoncie czasowym są pewną projekcją, przewidywaniem, próbą odpowiedzi np. na pytanie – co się stanie w perspektywie kilkudziesięciu lat, jeżeli system finansowy zostanie spetryfikowany, a emerytów i ludzi starszych będzie przybywać.

    Pzdr, TJ

  207. Szanowny Panie Stasieku (wpis 2010-07-25 o godz. 13:15)
    Dziękuję za przeczytanie moich przydługich wpisów, ot mam trochę czasu żeby rozwiewać dymy różnych zamazywaczy naszej wspólnie znanej, chociaż różnie przeżywanej rzeczywistości. Niedługo zamilknę, bo zbliża się kolejna rocznica rozważań o Powstaniu Warszawskim, w czy nie chce mi się już uczestniczyć.
    Obaj szanujemy Pana T.O., Pan miał okazję poznać Go osobiście.
    Lubię czytać jego wpisy, choć nie ze wszystkim co w nich jest się zgadzam.
    Jego oglądanie Polski z oddali i z doskoku skłoniło Go do przekonania, że jedyna nadzieja modernizacyjna Polski jest w PO.
    Ja też tak uważałem przed 5-cioma laty.
    Dla mnie ocena tej partii, dla odcięcia się od partyjności i partyjniactwa nazwanej specjalnie Platformą Obywatelską – jest negatywna, bo widzę ją z perspektywy lokalnej, tzn. miasta i regionu. Po latach wyjdą sprawy i sprawki, jak chociażby w sprzedaży smacznych kąsków przeróżnych nieruchomości Skarbu Państwa, wręcz uwłaszczaniu się na nich lokalnej nomenklatury PO, bo i taką można już zauważyć.
    Walka z PiS-em to tylko dym. Lokalnie umieją się dogadać co do łupów, bo za kilka lat może być odwrócenie ról, a kasę trzeba skądś brać . Wiadomo, że kruk krukowi …
    Przykładem tego wygaszacza sporów pomiędzy PO i PiS jest lokalny i krajowy polityk PO, Pan Jarosław G. – nazywany biskupem, o którym Pan też pisał.
    Całe zamieszanie wobec Krzyża na Krakowskim Przedmieściu jest bardzo na rękę Platformie, bo wytwarza niezbędną zasłonę dymną wobec przeróżnych transakcji na szczeblu krajowym i lokalnym oraz zamiarów rządzącej nami grupy historyków wobec majstrowania przy naszych finansach publicznych.
    Nie mam nic przeciwko temu majstrowaniu, minister Rostowski wygląda na osobę kompetentną (zwłaszcza wobec grupy historyków , tylko to jest dla mnie za mało transparentne. Ale może z oddali lepiej widać?
    Pozdrawiam serdecznie.

  208. Teoria, ze niebywaly sukces gospodarczy, oraz postep spoleczny i cywilizatorski jaki byl udzialem PRL-u sa efektem systemu spolecznego panujacego wtedy w Polsce, wydaje sie conajmniej bardzo smiala. Sugeruje ona, ze w krajach pozbawionych w tamtym okresie dobrodziejstwa socjalizmu postep byl wolniejszy, do dzisiaj panuje w nich analfabetyzm, tylek wyciera sie palcem, a glownym sposobem zarobkowania jest pasanie krow.

  209. Wioza mnie po dwukierunkowej szosie. Szosa wymalowana jak dziwka w barze. Czysciutka az obrzydzenie bierze. Samochodzik szemrze motorkiem, na dwa pedaly skurwiel zrobiony – jedz, hamuj. I szok – przy drodze rosnie kwiatek. Obudowany plotkiem. Kwiatek malutki to i plotek malutki. Podlane i zadbane. Kto, po co tak sie wyglupia ?! Plotek dla kwiatka ?

    Zanim poslali do tej Szwajcarii, kadrowiec dal mi godzinna instrukcje, jak sie tam mozna i nie mozna zachowywac. Wypelnilem kupe ankiet: o tatusiu, o mamusi, o przynaleznosci, i – co robilem od dnia poczecia. Ubek zadzwonil, zaprosil „na kawe” i „koles-do-kolesia” przelecial cale moje gowniarskie zycie. Miesiac nerwowy, bo dadza – nie dadza ? Dali ! Paszport mi dali !

    Sprawdzalem co chwila czy paszport siedzi w kieszeni na sercu i filowalem na te kwiatki przy drodze i – kazdy za plotkiem. Poltorej godziny samolotem i inny swiat.

    Pozniej, znowu rozmowy z kadrowcem, z ubekiem, w Londynie spac nie moglem, bo czekalem kiedy wejdzie gangster z CIA, zeby mnie zawerbowac. Naprali mi strachu dom tej lepetyny na zas ! Gangstera nie bylo, ale dali kupe travelers cheques.

    Za kazdym razem, czy to w Mediolanie, czy w New York, czy w Pernambuco kwiatek za plotkiem przypominal PRL. A mnie sie chcialo do tego, k…a, kwiatka !

    Passent magluje co i jak tam bylo. Reszta licytuje. A czego nie bylo ? Nic nie bylo. Jakie ma znaczenie budowanie, spiewanie, podgryzanie, i inne wymieniane tu „walory” PRL, kiedy nie bylo kwiatka ? Czy Pan Redaktor nie wie, ze kolonia to kolonia ? Onanizuja mozg wyrywkami milych wspominek. Zamiast opisywac proces kolonialny, opisuja cudaka – system PRL. Ze Panu, Jasnemu Gwintowi, Magrud, Mendorowi udalo sie zebrac z podlogi pare okruchow, odpadkow kremlowskiej biesiady nad trupem Polski, nie znaczy ze bylo dobrze, nawet znosnie, nawet niezle. Caly okres komunizmu to byla Czarna Dziura w historii kraju. Czarna dziura, ktora do dzis wciaga i dreczy apologetow socjalizmu w Polsce. Kwiatka nigdy nie mieli, ale samouspokojenie czerpia z bibulkowych kwiatkow na defilade 22 lipca. O kolonii mowcie, nie o jakims systemie. Hartman winien uczyc o kolonializmie, nie socjalizmie, w Polsce. Niech napisze antologie kombinacji, oszustw, masochizmu i deprawacji w kolonialnej dzungli.

    Jeden co sie oparl i przetrwal to Kosciol. Ilu by tych klerykow nie wydymali po seminariach, ile wdowiego grosza nie sprzeniewierzyli – przetrwali. Podobnie, jak islam przetrwa bomby i afganistany. Z wiara narodu sie nie walczy, bo to jest niewymierne. Glupi tylko moglby sie o to pokusic.

    Moze warto spojrzec na Kosciol, jak na ten kwiatek, co wyrosl z kultury narodu i z nia przetrwa ? Moze wsciekle baby spod Palacu na Krakowskiem, moze cala tepota i zacofanie kleru sa naturalnym procesem, ktorego, jak z biologia, nie da sie odwrocic ? Moze nie rozum, ale fanatyzm innej wiary, konkurencyjnej, rownie zreszta dobrej, moze wyzwalac takie antagonizmy ? To poddaje Panu Redaktorowi pod uwage. Bo przeciez jest rozsadnym czlowiekiem…

  210. SPIKOR pisze:

    2010-07-25 o godz. 14:02
    —————————–

    „Obok profHatrmana są inni którzy potrafią rozdzielić rzeczy lepsze
    i gorsze w tam tym ustroju, ”
    ——————————————————–

    Szanowny SPIKORZE,

    Z pewnością w Korei Północnej, czy na Kubie, nie zabraknie nigdy mistrzów, którzy będą potrafili oddzielać rzeczy lepsze od gorszych , w analizach obecnych ustrojów tych państw.
    Takie oddzielanie Dobra od Zła, nie wnosi nic obiektywnego. Tą metodą można przeszacować WSZYSTKO!!! w bok i wszerz i w tył.Taka jest natura wszechrzeczy, że nie są absolutnie jednowymiarowa, co daje pole do takich popisow.
    Obiektywizm w takich ocenach, można osiągnąć odnosząc bilans wszystkich wartości, do krajów o porównywalnym potencjale, które nie miały tych hamulców co PRL. Rzetelny bilans, byłby w miarę obiektywnym wskaźnikiem prawdziwego „dorobku” tego systemu.
    Mydlenie oczu, najprostszymi wartościami, jaki wtedy realizowano: odbudowa kraju, infrastruktura, przemysł etc., dla których nie było żadnej alternatywy, nie może być przedmiotem rzetelnych rozpraw. Takie systemy niszczyy najbardziej subtelne wartości , stanowiące o wartości społeczeństwa, takie jak wolna samorealizacja, nieskrępowany rozwój, komunikacja zewnętrzna etc.
    Obecny „burdel”/przepraszam/ od samej góry , do dołu- to bezpośrenia spuścizna wartości zakodowanych w naszym narodzie w PRL-u. Dla mnie nie ma nic bardziej żałosnego, jak młody, wykształcony, ambitny Polak, jest z siebie dumny, że potrafil zatrudnić się na przeciętnym stanowisku w Anglii, Niemczech etc. Tę postniewolniczą mentalność, która daje poczucie szczęścia, na poziomie znacznie niższym od możliwości wiel;u z nas będziemy jeszcze długo gubić, gubić i gubić…
    Jeśli chcemy się pocieszać utratą wielu szans, w wymiarze conajmniej trzech pokoleń, to porządkujmy PRL-owskie klocki na te lepsze i na te gorsze.
    Jeśli chcemy wyciągnąć z tego doświadczenia naukę, zróbmy bilans w porównaniu do porównywalnych krajów, i wykrzeszmy w sobie zdrową złość do nadgonienia dystansu.
    Osoby typu prof. Hartmana, wbrew swoim zamierzeniom, relatywizując oceny PRL-u, -utwierdzają Polaków , którym wypadło żyć w tamtym systemie, w takiej dość fajnej legendzie, co opatrznie podtrzymuje w nich ducha, na którym żerują różne ptaszyska- kaczory, pingwiny etc… Swiadomość, jest pierwszym krokiem do wolności i prawdziwego rozwoju, a ta powinna sama być wolna, nawet gdy boli…

    Pozdrawiam,Sebastian

  211. Szanowny Kleofasie – toż Wyście pieszczochem PRL-u. Paszport Wam dali? W obie strony? Ale z reguły tak jest, że się rękę dobrodzieja kąsa. Musi z Was niezwykle spolegliwy człowiek i oportunista niewąski. Wasze antysocjalistyczne przekonania musiały być głęboko zakonspirowane, skoro PASZPORT dali. I wyrwaliście się z tej „Czarnej Dziury” aby w spokoju i bez ubeków móc sie pomodlić do tego kwiatka za płotkiem? I tacy to opozycjoniści dzisiaj – walczacze z ustrojem i zgnilizną socjalizmu. Cytując za Tym co ku pokrzepieniu serc pisywał – „..kończ Waść – wstydu (sobie) oszczędź.

  212. @Kartka z podróży
    Ja też oszczędziłem blogowi swoich wspomnień dot. „spuścizny PRLowskiej”.
    Prof. Hartman słusznie pisze o przechyleniach prawicowych w polityce historycznej 21lecia ale ja dostrzegam w tym pewną prawidłowość. Hiszpanie też nabrali wody w usta po śmierci Franco. Nawet się na tę wodę do ust umówili ze sobą, ustanowili odpowiednie prawa.
    Spokojnie zatem, przyjdzie czas, kiedy ci ludzie, którzy żyją z historii, powtarzam żyją z historii a nie w nią wierzą, ci ludzie zejdą w starość, niedołęstwo, niektórzy umrą i wtedy pojawią się książki prawdziwe.
    A młodzi to olewają, po ich mdli na widok kombatanckich twarzy. Nawet głupi młody wie, że taki przewrót polityczny zwykle kosztował morze krwi. A u nas kopalnia Wujek…

    Taki Macierewicz np. wygląda na pasjonata jakiejś idei, może nawet sam sobie to wmówił, ale mnie nie oszuka. Zastanawiam się co on by robił dla chleba? Co on umie, co on napisał, co zbudował? Musi więc bruździć, wyłazić czasami z rydzykowej nory, bo pewna grupa ludzi jego potrzebuje i daje mu zarobić.

    @spokojny
    Mam przy Pana nicku komentarz „chyba inżynier, bo nie lubi historyków, kocha magrud”.
    Obie te cechy podzielam ale jestem starym leniuchem i ograniczę swoją z Panem polemikę do krótkich wtrętów.
    Wtręt 1: proszę nas nie opuszczać z okazji Powstania. Każdy głos oceniający decyzję o wybuchu jako zbrodnię, rejestruję, jako objaw powrotu do prawdziwej polityki historycznej.
    Dzień 14 września 1939 roku był pogodny ale tragiczny – Niemcy stali u wrót. Rodzice, rok przed wybuchem wojny, kupili po ślubie piętro willi na Odyńca. Z tego pięknego mieszkania wyszli do znajomych „do figury”. Mama miała torebkę z pierdołami kobiecymi.
    Pocisk z Grubej Berty spadł na willę i został jeno dół.
    Rodzice musieli wyjechać pod Warszawę, przeżyli Powstanie i dali życie mnie i bratu, profesorowi chemii organicznej.

    PS
    W Hiszpanii nie byłem biednym turystą z plecakiem. Byłem ważnym specjalistą i zarabiałem po hiszpańsku. Żarłem więc wszystkie wspaniałości regionalne, także te, wymienione przez Ciebie.
    Nie wymieniasz w tym wpisie typowej, kastylijskiej, mlecznej jagnięciny, „lechaso”, podawanej w bodegach.
    Albo prosiaczka z rożna w Avila – Madre, ślina leci! A winiak 1866…
    Serdecznie pozdrawiam

  213. Kartka 12.46
    Cieszę sie że podjąłes sprawę, chociaz zupełnie nie wiesz w którym kościele coś dzwoni.
    Otoż Bratkowski po raz wtóry podejmuje obecnie temat, ktory uruchomił własnie on, w roku 73 w Zyciu i Nowoczesności, dodatku do Zycia Warszawy. Kuśmierek który rowniez publikował swoje znakomite artykuły w ZIN, na rożne tematy, przyłaczył sie do kampanii w sprawie hydrologii, ale napewno nie był to główny temat jego publikacji. Chodziło Bratkowskiemu o całe kompleksowe rozwiązania, o małą i duża retencję, o średnie i duże zapory itd, a był on już wtedy wizjonerem, wiec pozyskał sporo fachowców, których artykuły były powszechnie dostępne w ZiN. Wcale nie trzeba było pożyczać ich od bibliotekarek z SKS -ów. A żeby nie było głupiej dyskusji typu kto, jak i kiedy, piszę o tym jako naoczny świadek. O tym ile znakomitych koncepcji rozwojowych dla PRL czyli dla Polski przedstawiono w ciągu zaledwie kilku lat ukazywania sie ZIN pod redakcją Bratkowskiego, jednak pisać nie będę. Dwudziestu Balcerowiczów i piećdziesieciu Rostowskich oraz wszystkie rzady potransformacyjne do sześcianu, nie byłyby w stanie tego pojąc, a tym bardziej zrealizowac, bo woleli doradców z Mariotta.
    Dlatego żaden z nich nie wykorzystał nie tylko NIKOGO z zespołu redakcyjnego ZiN jako doradcy – nie wyłączając Bratkowskiego. Także Michnik usunał Bratkowskiego z zespołu Gazety Wyborczej i uniemożliwił mu kontynowanie Zycia i Nowoczesności jako dodatku pt Gazeta i Nowoczesność po zaledwie kilku numerach.
    Ale to już zupełnie inna historia.

  214. @Panie Kleofas, godz.15.04: skoro PRL to była czarna dziura, zapewne z czarnej materii, z czym się częściowo zgadzam, a wielu z nas w tej dziurze siedziało lub się z niej wywodzi, to zgodnie z teoriami kosmologicznymi kim my teraz jesteśmy?
    Kosmitami z czarnej dziury?
    Skoro Panu udawało się z PRL-u wyjechać, to jak reagowały skanery na bramkach lotnisk w Szwajcarii i Londynie, skoro Pan z tej czarnej dziury się wyłoniał? Musiały głośne alarmy się włączać, czego ja nie zauważyłem, a też jestem z tejczarnej dziury.
    A może tych dziur było kilka i różniły się ilością i gęstością tej czarnej materii?
    Co do roli Kościoła to się z Panem zgadzam. Do tego indywidualna gospodarka chłopska i dzięki temu jesteśmy jacy jesteśmy.
    Domyślam się teraz skąd określenie kleru:czarni.
    Oni na pewno są z czarnej dziury, a ci co urodzili się po 1990 roku są dopiero klerykami. Pozdrawiam.

  215. barwna i dramatyczna opowiesc niejakiego KLEOFASA swiadczy, ze nasz spor nie ma konca, a moskiewska biesiada (jak ujal to Kleofas) nadal trwa w najlepsze. Wczesniej przedstawilem kto zawinil i kto za tym stoi, a teraz widze ze nie mamy wyjscia bez czynu zbrojnego.Niechze wreszcie ktos z Panstwa najodwazniejszy – np. Pan Falicz, albo Strychowski Feliks – zajmie sie logistycznym przygotowaniem ostatecznej rozprawy z HOMO-SOVIETICUSem. Najpierw nalezy zlokalizowac glowne osrodki w ktorych wystepuje najwiekszy odsetek osobnikow, ktorym dobrze sie wiodlo w czasach PRL i ktorzy nadal dobrze wspominaja tamte czasy. Potem nalezy z nimi pogadac w celach edukacyjnych, czyli do zmodyfikowania ich dusz. A jak to nie pomoze, to ktos w rodzaju ob.Staromirskiego niech pomysli o bardziej drastycznej formie oczyszczenia Ojczyzny z wrogich elementow.Pewne elementy oczyszczenia mialy poczatek w IV RP, ale zabraklo czasu na pelne rozkrecenie akcji sanacyjnej. Prezes zle porachowal i sie skonczylo.Zreszta my mamy zawsze pecha, bo jak pamietamy w latach trzydzistych ub.wieku dobrze rozwijala sie odnowa moralna narodu, az przyszedl obcy wrog i zaczal czyscic po swojemu, niestety. Panie Kleofas i inni zacni Obywatele, wezcie to pod uwage.

  216. Kochany Panie Spokojny (07-25 o godz. 11:34)

    W krótkich żołnierskich słowach, wszak żołnierstwa spodziewa się Pan od mocarstw zachdonich, a nie jakichś patriotycznych atrap, wyrażę swoje widzenie. Proszę wybaczyć, że nie będzie ono znad Zatoki San Francisco.

    PO nie jest ideałem, wręcz zaryzykuję – jest tworem przejściowym, przynajmniej w takim ulokowaniu jak teraz. PO jest narzędziem, mgnieniem kilku wiosen. Kolejny etap marzy mi się, po połknięciu nieznośnego Jarka (tego co gryzie w dupę zwierzeta po puszczy) i wypluciu go zaraz, marzy mi się dwupartyjność z duża scentralizowaną partią nowej socjaldemokracji.

    Dalej, Polacy nie sa narodem ułożonym, nigdy nie będą. Tak chciał Bóg i tej Jego woli przeciwstawiać się nie wolno. Najbardziej podobni są do Włochów (patrząc po dużych narodach europejskich), nie chcę przez to powiedzieć, że Galicjusze akurat do mafijnych Kalabryjczyków z Południa, ale ta mgiełka „nieformalizmu” między samorządami i biznesem zawsze będzie się unosić.

    Na koniec, z patrzenia w oczy przy powitaniu wyłączyć trzeba kierowców. Wyobraź Pan sobie sytuację, umawia się Pan z przyjezdnym facetem – tzw. doskakiewiczem, na pierwsze spotkanie we własnym samochodzie, podbiera go pan jak tę lafiryndę leśną z pobocza, no, faktycznie był to jasny dzień, chodnik i krawężnik, ulica ministerstw, po drugiej stronie wartownik z bronią (MSZ w Al. Szucha), ale fakt pozostaje faktem, że spjrzeć mu w oczy jako kierowca nie miałby Pan czasu.

    Jeszcze raz, dziękuje za dobre słowa, za wyłuszczenie bolączek/informacji – jakbym siedział z panem w kawiarnianym ogródku, na Małym Rynku, czy w bardziej zacisznym miejscu, i sączył te sprawy jedna po drugiej w letni dzień. Pozdrawiam serdecznie

  217. @Kleofasie Szanowny, wbiłem swoje, patrzę a tu Pana długi, gorący komentarz (15:04), próbka literacka zgoła. Przypomniało mi się, jak zarzucał Pan kiedyś blogowiczom grafomanię. Przecież Pan dobrze wiedział (ulubiony zwrot PISowców, przpraszam), że grafomanię można zarzucić Sienkiewiczowi a większość kiedy czyta „mój ci jest(…)” albo „niegodnam jest (…)” płacze.
    Zostawmy więc tę argumentację w polemikach, piszmy po swojemu, byle ciekawie.

    We wspomnieniach z PRL nie lubię pomieszania wątków. Niektórzy mówią, że Jałta, itd., że nie było wyjścia, zdradzili nas sojusznicy.
    To jest inny temat Szanowni!
    Syf PRL był syfem! Ludzie wrażliwi upijali się aby odlecieć. Nowo mowa wykręcała kiszki. W szkołach uczono specjalnej historii. Moi kumple pouciekali, resztki Warszawiaków nowej generacji tworzą PKB w USA.
    A z innej beczki – hotel Polonia z balkonikami na Marszałkowską, jakiś upiorny, żółty wieżowiec niedaleko Pl. Unii, w niskiej zabudowie Mokotowa. Kto to zatwierdził? Ruscy? A pierwsze Intraco, jako tło Starówki widzianej od Pragi? Wyobrażacie sobie wieżowiec za Hradczanami?
    A to lotnisko-buda, dworce zaszczane, miejsca przywitania gości, dziurawe drogi po których mieli ci goście jechać w Polskę. Kto nie chciał się na to złożyć, zacisnąć na 5-10 lat pasa zamiast kupować gadżety, kto?
    A to, że awans milionów, gierkówka i Trasa Łazienkowska na kredyt, 190mln ton, to prawda, ale z innej warstwy, że tak powiem komputerowo.
    Mnie ubeki nie deptały, paszport po grudniu 1981 odebrały, po dwóch latach oddały, bo nie mogły uruchomić fabryki eksportowej, robię na to z góry i dzieciom powtarzam za rabinem z Poronina: „uczitsja, uczitsja, uczitsja.
    Serdecznie pozdrawiam

    PS
    Muszę ten PS dodać po powtórnym przeczytaniu swojego ble, ble.

    Mamy teraz podobną sytuację. Trzeba zacisnąć pasa, dokończyć inwestycje infrastrukturalne, naprawić finanse państwa aby pożyczać za mały procent, itd. Do tego potrzebna jest mądra ekipa i szczypta patriotyzmu u opozycji.
    A tu mamy Smoleńsk, Kościół, pomniki, Rydzyka i PIS.
    Ale się En passant rozgrzał!

  218. „Sir Jarek pisze:

    2010-07-25 o godz. 13:04
    Fakt – było okropnie:-) ale gdyby nie PRL, to Halen do dzisiaj rozrzucałby gnój po polu. A tak (jako piśmienny) może to robić na blogu Pana Passenta….”

    „Sir”- nie pomoze jak widac w wygadywaniu glupot.

    Dlaczego niby to PRL uratowal Halena czy kogokolwiek od rozrzucania gnoju.
    Wystarczy spojrzec na inne zacofane przed wojna kraje europejskie, ktore mialy szczescie nie przejsc komuny zeby stwierdzic, ze mit osiagniec Wladzy ludowej to zmyslona propagandowa bzdura.

    „Jedną z ambicji „władzy ludowej” po II wojnie światowej było wyrównanie struktury społecznej studentów. Ponieważ na studia szły głównie dzieci inteligenckie, wprowadzono do zasad rekrutacji punktację za „pochodzenie społeczne”. Rezultat był zaskakujący (dla rządzących) – odsetek dzieci robotników i chłopów kończących studia był niższy niż za sanacji, a Polska zajmowała przedostatnie miejsce w Europie pod względem procentowego wskaźnika ludności z wyższym wykształceniem! To skutkiem „zrównywania klas społecznych” w PRL jest poziom wynagrodzeń szkolnych nauczycieli czy lekarzy, a pensja wykładowcy wyższej uczelni bywa niższa od faktycznego wynagrodzenia (zwłaszcza z „fuchami”!) hydraulika czy glazurnika! Takie rezultaty nie zrażają bynajmniej, ani nie prowokują do refleksji, współczesnych politpoprawnych „wyrównywaczy”. Do dziś powszechne jest czysto bolszewickie oburzenie na różnice w płacach, bo „przecież żołądki mamy takie same”!

    PRL byl i innej Polsce po wojnie nie bylo ale ta oczywista prawda nie zmiewnia faktu, ze porownujac inne systemy niz komuna po sowiecka dominacja byl to w duzej mierze czas stracony.
    To, ze w ramach sowieckich rachub PRL byl panstwem buforowym i „sojusznikiem”czyli krajem wasalnym i podporzadkowanym interesom Sojuza jest oczywiste – pechem bylo, ze trafilismy do obozu zapoznionego cywilizacyjnie – „äzjatyckiego” imperium- kierowanego obledna i zbrodnicza ideologia o czym dzisiaj malo kto ma watpliwosci.

  219. @spokojny
    W takich okolicznościach poderwałem w Al. Szucha telegraphica. Tam jest zakaz zatrzymywania a on patrzył w czasie „get in!” za siedzenia, czy nie jest tam ukryty łysy, napakowany porywacz, albo jakiś UBek III RP.
    Pamięta Bestia wszystko, dlatego dużo umie.
    Pozdrawiam i ponawiam zachętę do pozostania z nami.

  220. jasny gwint pisze:
    2010-07-25 o godz. 10:33

    Szanowny Jasny Gwincie.

    Zgadzam się, doceniam niebezpieczenstwa rosnącego długu rządu Polski niemniej nie pojmuję wśrod was lewicowców, kultu bezproduktywnego rozdzierania szat. Zycie ponad stan nie jest patentem RP ani PRL, proceder to stary jak świat. Lawirować na długach można latami, można też wiekami – tak jak czyniła to Hiszpania. Można też długów nie płacić wzglednie moga być darowane (np. za gierkowskie sweterki lub papieroski z importu).
    Wielu zdrowych Polaków udaje inwalidów, bierze na lewo „bezrobotne” czy też olewa płacenie podatków.
    Czy takich ludzi Jasny Gwincie kiedykolwiek w zyciu spotkałes? A jeżeli tak, to jak pogodziłeś swoje wysokie standarty moralne ( zakładam ze prawdziwy kumunista musiał je mieć) z taka niegodziwością ?

    Kassandryczna wizja Polski przez was promowana jest w zupełnym konflikcie z moimi obserwacjami. Co roku widzę Polskę bardziej czystą,
    lepiej ubraną, nie widzę też głodującego ludu pod mostami.
    Moja aberracja czy to tylko taki show na przyjazd turystów?

    Pozdrawiam.

  221. Kartko z P.

    Wisi nad nami jak miecz Demoklesa, kolejny poweekendowy wpis redaktora gospodarza, a Ty nową dyskusję wszczynasz. Ten artykuł już odleżały, jedna fraza mnie odrzuca jako oznaka metody myślenia użytej przez panią profesor:

    Mamy dwa w istocie czysto ekonomiczne ideały – z jednej strony maksymalna konsumpcja, z drugiej ograniczanie konsumpcji w imię abstrakcyjnego wzrostu. Żaden z tych ideałów nie jest lewicowy.
    Trzeba znaleźć sposób, żeby krytykę tej formy cywilizacji przekonująco przedstawić.

    Ale pani profesor jest badaczem filozofii i humanistyki francuskiej XX wieku, jednym z członków-założycieli UP, w dodatku pracuje w Białymstoku – to nie wypada mi z nią dyskutować. 😉

  222. Poza tym, Kartko z P., byłaby to zaciekła dyskusja z samym Tobą.
    Po co mi takie hopsztosy w niedzielne popołudnie?

  223. Sebastian 16.08
    Rzeczywiście ma rację ten blogowicz który pisze że z każdym tekstem coś ci odbija i pleciesz coraz gorsze bzdury !
    Daj może tekst najpierw do przeczytania teściowej i publikuj dopiero wtedy jak ci powie że zrozumiała czego chcesz.
    Nawet na tytuł trolla nie zaslugujesz, bo te twoje wpisy w odróznieniu od wpisów trolli, są KOMPLETNIE BEZ ZADNEGO SENSU !
    Czyżby nieuleczalna ,nałogowa grafomania ?

  224. @Stasieku (2010-07-25 z godz. 16:17), moje dane w Pańskiej bazie są w zasadzie prawidłowe. Mam nadzieję, że moja Żona tego nie doczyta.
    Znam co prawda kilku historyków, paru nawet szanuję, z jednym, podającym się za gdańszczanina, wręcz człowieka Hansy, co podkreśla (z kilku pokoleń w Gdańsku), nie Niemca czy Polaka tylko gdańszczanina! i nawet się przyjaźnimy. W latach moich studiów, jak ktoś nigdzie nie mógł się dostać, to szedł na historię, żeby potem uczyć w szkole. Nie było to zbyt prestiżowe zajęcie, chociaż niektórzy usiłowali coś przekazać młodzieży pomiędzy wierszami. Dlatego nie dziwi mnie, że teraz ich profesja odbija sobie te lata poniewierki i lekceważenia.
    Stąd też chyba taka żarliwość u historyków IPN-u i emocjonalność u polityków, wśród których co drugi-trzeci to historyk. Ale są to bardziej pracownicy aparatu politycznego forpoczty IV RP niż historycy – naukowcy.
    Co do Powstania Warszawskiego, to swoją opinię o nim opieram na relacjach warszawianki, bardzo eleganckiej Pani, koleżanki mojej Matki. Po powstaniu znalazła się na południe od Warszawy. Przyjaźniły się aż do śmierci mojej Mamy. Drastyczne szczegóły opowiedziała mi dopiero, jak byłem prawie dorosły. To był koszmar. Pozdrawiam.
    @telegraphic observer (2010-07-25 z godz. 16:58), dziękuję za ciekawe, lapidarne i życzliwe podsumowanie lektury mojego wpisu.
    To patrzenie Paniom w oczy podczas podawania rąk ma dużo uroku. Dlatego z czasem wyprze
    całowanie rączek . Zbyt wiele jako mężczyźni traciliśmy, bo Polski są piękne. Serdecznie pozdrawiam.

  225. Diaspora jest czujna!(Albo – nie)

    @ Sir Jarek – godz. 13:04

    Szanowny Blogowiczu, Sir Towarzyszu, najlepiej bedziejak jak „Ja rozumiem” pozostawimy precyzyjnej ocene historii + hostorykow.
    Mysle, ze tak bedzie lepiej dla przyszlych pokolen.

    Post Christum.
    Nota bena – Bog zaplac, Bog zaplac…. dobry czleku za checi – domyslam sie – „szczerej” pomocy – prawda?

  226. Sir Jarek pisze:

    2010-07-25 o godz. 11:42

    ” ale gdyby nie PRL, to Halen do dzisiaj rozrzucałby gnój po polu. A tak (jako piśmienny) może to robić na blogu Pana Passenta.”

    Amnezja i agresja sa muzami takich zdan.

    Slawomirski

  227. the mentor pisze:

    2010-07-25 o godz. 12:20

    Mikolaj Samsonowicz nie mogl byc czlonkiem NSZ bo od 1940 rou do 1957 byl w Workucie.
    P.S.
    Jak juz sie de-mentor zabierze za pisanie to wiadomo co z tego wyjdzie.

    Slawomirski

  228. halen pisze:

    2010-07-25 o godz. 07:10

    Moja trauma w PRLu byl brak prawdy.
    Zaklamanie spoleczenstwa jak choroba psychiczna niszczylo moje zycie.
    P.S.
    Redaktor Passent jest jedna z osob za to odpowiedzialna.

    Slawomirski

  229. absolwent pisze:

    2010-07-25 o godz. 16:36
    ——————————–

    Przemiły Absolwencie,

    Twoja, nocna zmora, której aktywność się Tobie spełnia, „ośmiela”/zmora-więc cudzysłów/ się zauważyć, że PRAWDZIWA !!!!!! ocena jednej !!!ASOLUTNIE GENIALNEJ koncepcji, trwa bardzo długo. Niesprawdzone ,genialne koncepcjie, to przedsionek Absolutu, czyli sielskie science-fiction…Wow!!!

    Serdecznie Pozdrawiam, Sebastian

  230. Stasieku,

    Jeszcze Ci przytocze ten fragment znamienny, z „Codziennika” (23 VIII 2005, s. 175):

    Salon POLITYKI w Sopocie z udziałem Janiny Paradowskiej (sic!). … Oboje (J.P. i D.P.) deklarujemy, że nie będzie nieszczęścia, jeśli prezydentem zostanie jeden z trójki faworytów – Tusk, Cimoszewicz albo Kaczyński. Polska się nie zawali.

    Przepowiednia jak przepowiednia. Prezydentem został Kaczyński. Polska nie zawaliła się, jeszcze. Nieszczęścia nie było, jeno „zbrodnia”, w sensie potocznym. Passent zastrzega się na początku, że polityki bieżącej nie wpisze wiele, bo się dezaktualizuje. Ale niektóre myśli z dawnych lata warto mieć pod ręką, aby się uczyć i uczyć innych.

  231. Absolwent
    Dziękuję za odpowiedź. Kilka wyjaśnień w związku z Twoim komentarzem. W 1980-81 roku ledwie skończyłem 20 lat i dopiero zaczynalem się interesować polityką. Dlatego to był mój pierwszy kontakt z publicystyką Bratkowskiego i Kuśmierka. W domu rodzinnym czytano Politykę ale nie Życie Warszawy z dodatkiem Życie i Nowoczesność. Zresztą nawet gdyby rodzice to pismo czytali to nie sądzę by mnie – kilkunastolatka – akurat zainteresowała regulacja Wisły. Masz rację, że książka Kuśmierka tylko pobocznie poruszała ten temat. Kilka tygodni temu na blogu śląskim red Dziadula, przy pomocy Blogowicza Byka przypomnialem sobie jej tytuł. To „Uwaga Polska – teksty niepublikowane” wydana przez Nową – obecnie w zbiorach np Central Connecticut State University. Już w stanie wojennym wydawał tę publicystykę Przedświt. Kuśmierek w 1980 roku miał zapis cenzorski dlatego pożyczałem ją od ślicznej dziewczyny z SKS. To była sugestywnie pisana publicystyka i chyba dlatego utkwiła mi na tak długo w pamięci.
    Dzięki za przybliżenie politycznego tła na którym wizje regulacji rzek polskich się tworzyły i upadały. Tym niemniej, nawet dramatyczne okoliczności powstawania tych doskonałych tekstów nie zmieniają faktu, że Odra i Wisla od lat nie są wykorzystywane jak należy i dziczeją. Stąd moje zniechęcenie do podsumowywania PRL-u. No bo po diabła wysiłek intelektualny Bratkowskiego, Kuśmierka i tysięcy innych ludzi skoro nic z niego nie wynika? My bedziemy tłuc w klawiatury a rzeki będą zarastać, rozlewać i wracać do swych dawnych koryt z których ludzie je usunęli kilkaset lat temu. I nie dotyczy to tylko regulacji rzek.
    Dzięki za ciekawy komentarz i pozdrawiam.
    Ps. No ale jednak jakąś próbę inwentury PRL-owskiej podjęliśmy. To przecież przyczynek do podsumowania ówczesnej publicystyki. Niezłej – jak myślę.

  232. Nareszcie! Widać nie jest z nami „z czarnej dziury” jeszcze tak źle, bo znów niektórym zaczął dopisywać HUMOR!

  233. Danie
    Sam pan się uczyłeś i do tego uczyłeś innych a ponadto miałeś matkę historyczkę i dlatego okres PRLu „nie był panu nieznany”.
    Co z tego wynika?
    Ano wynika, że ani własny ogląd, ani wiedza historyczki a także własne doświadczenia nie pozwoliły i nadal nie pozwalają Panu na choć trochę bezstronny ogląd rzeczywistości.
    Mnie natomiast upewniają w przekonaniu, że nie jest pan tym nauczycielem, któremu powierzyłbym własne dzieci.
    Czy kiedykolwiek zadał pan sobie trud zapoznania się ze stanem gospodarki i badaniami socjologicznymi w RP spred 1939 r?
    Czy pan wie, że II WŚ utraciliśmy 1/3 ziem na wschodzie (dzisiaj też by już były samodzielnymi bytami) a jednocześnie zyskaliśmy (nie wiedzieć czemu dzięki Stalinowi) ziemie zachodnie, północne i uprzemysłowiony Śląsk?
    Czy pan wie, że przez nasze ziemie przetułało zię suię 10 mln osób zarówno z „kresów” jak również z przeludnionej Polski centralnej jak i wschodnio-południowej?
    Czy pan zdaje sobie sprawę z tego, że nasz kraj w wyniku II WŚ poniósł największe straty w skali Europy (około 80% w niektórych gałęziach) w gospodarce?
    Czy dla pana nie istotnym jest, że w wyniku tej wojny straciło życie 6 mln polskich obywateli a liczba lidności spadła o iok. 30%?
    Wszystko co napisałem (super skrótowo – polecam dalszą naukę wszak internet pod ręką) świadczy o tym, że byliśmy najbardziej dotkniętym skutkami wojny krajem na wschód od ZSRR.
    Dodać sytuację sprzed tej wojny i wtedy możemy podyskutować o tym jak rozwiajała się PRL.
    Podyskutować o tym czy była to „czarna dziura”.

  234. Kartko z P.
    Krótkie uwagi na podstawie obserwacji z „dużej wysokości”.

    W sporze z absolwentem, ucieka ten znaczący fakt, że inwestycje infrastrukturowe muszą być w dużym stopniu finansowane z budżetu, szczególnie inwestycje w takie dobro publiczne (kiedy opłat nie da się ściągać jak na autostradzie) jakimi są ujęcia wodne, retencje, etc. Na toen cel potrzebne były grube pieniądze, a tych pieniędzy nie miał budżet, ani gospodarka. „Ważniejszy był człowiek”. Przez długie lata szalała inflacja, należało restrukturyzować gospodarkę i chronić ludzi. Po prostu nie było armat. Jednak od kilku juz lat nie ma usprawiedliwienia.

    Jeśli chodzi o ekonomizm i pułapkę dylematu konsumować czy inwestować we wzrost przy budowie programu dla lewicy, wygląda mi nato, że pani filozof operuje pojęciami ekonomii z równą zręcznością jakby przyszło jej mówić o biologii molekularnej lub medycynie oka. Dla niej ekonomia = metafizyka. Wiadomo, że dylemat wzrost kontra konsumpcja jest rozstryzgalny, poprzez odpowiednie proporcje i politykę od pienięznej poczynając. Problemem większym dla Polaków jest dylemat konsumowania na umór, w tym przypadku nowoczesnych gadżetów, a spokojnego życia na łonie natury. Choć zdaje mi się, że oba te modele życia w Polsce obok siebie w nienajgorszych proporcjach się uzupełniają. Faktycznie do dyskusji jest wybór haseł politycznych i wyrazistego, chwytliwego programu. Np. edukacja. Oczywiście jest oporna materia, jaką są nauczyciele, pewnie urzędasy w MEN też mają trochę brudu do wydłubania spod paznokci. Ale jak to przekuć w program wyborczy ambitnej partii? Na to trzeba politologa, podana przez prof. Kowalską ideo-filozofia mnie nie przekonuje.

    A Ty co wyłapałeś swoim jakże czujniejszym okiem?

  235. stasieku (07-25 o godz. 17:19)

    Co do zaszczania dworców w PRL i III RP to ja mam swoje porównanie, bo dojeżdżałem z Ursusa do Lic. Hoffmanowej (ul. Emilii Plater) to wiem jakim porządnym i czystym był dworzec Śródmieście w latach 1960-tych. A teraz, wejść nie można bez maski gazowej. Ale tego inne jeszcze są przyczyny …
    Rzetelne porównania trudno się robi, daremny trud …

  236. absolwent pisze:

    2010-07-25 o godz. 17:45
    ———————————-

    Drogi Absolwencie,

    problem w tym, że kandydatka na moją teściową, jest na etapie baaardzo słodkiego przymilania się, więc będę grafomanił, bez żadnej kontroli.
    Niezwykle cennym dla mnie doświadczeniem, jest kontakt z Szanownymi Blogowiczami, autentycznie TAMTEJ generacji. Zderzenie z zamrożonymi systemami wartości z innego świata, obcowanie z racjami dziś zupełnie nieistotnymi, które próbujecie w wyuczony wówczas/tak to odbieram/ sposób bezkrytycznie narzucać, to dla mnie prawdziwa uczta poznawcza. Ponieważ, jest wśród blogowiczów kilku Waszych rówieśników, , którzy bardzo współgrają z dzisiejszą realnością, śmiem wnioskować, że ci apodyktyczni „twardziele” , to członkowie tamtych elit, czyli tzw. aktywu. Dla mnie jest to namacalne potwierdzenie, że tacy ludzie, którzy awansowali aktem namaszczenia, swoim sposobem bycia, zaświadczali o swojej pozycji.
    Ponieważ , nikt nie jest w stanie od siebie uciec, rozumiem, że Twój nick „Absolwent” to Twoje wielkie spełnienie, które w Tobie trwa w niezmąconej postaci , na zawsze…

    Najserdeczniej pozdrawiam, Twój troll w stanie larwalnym,Sebastian

  237. Stasieku 17.19

    Zgoda. Aby tylko nie bylo dlugie i nudne.
    Sle serdecznosci, jak stad do Gory Kalwarii.

  238. Kleofas, 15.04. Wolę Twoje teksty pisane na trzeźwo. Tak po prostu nie wypada. Lepiej odczekaj aż wytrzeźwiejesz. Także Twoje graniczne przygody wydają się podejrzane. Było różnie, podejrzanych rzeczywiście ścigali wszyscy, ja objechałem turystycznie i służbowo cały świat i żyję. Najgorzej pamiętam wjazd do USA. Nie spotkałem natomiast nigdy agenta SB lub CIA. Niestety masz skłonności do fantazjowania i mitomaństwa.

  239. jasny gwint i absolwent,

    przypominam, że w naszym kręgu kulturowym nadal obowiązuje piąte przykazanie dekalogu, utrwalone zresztą także w świeckim prawodastwie.
    Dlatego okrucieństwo z jakim zabijacie w Sebastianie ducha pisarza jest niewybaczalne.
    Wasza egzekucja na lepszej stronie Sebastiana jest okrutniejsza niż zabójstwo zarodków w metodzie in vitro.

  240. Telegraphicku Observerze
    Ten material lewicy podrzucilem do dyskusji. Czasem jak Teresa Stachurska lubię coś lewicy podsunąć. Tym bardziej, że temat mamy wspomnieniowy, ważny dla środowisk lewicowych. Chcialem po prostu ubogacić dyskusję o PRL-u o współczesne wątki feministyczne i nie tylko.
    Pozdrawiam

  241. Boze bron – bym mial cokolwiek komukolwiek wypominac , nie mam do tego ani prawa ani kwalifikacji-osmielam sie jedynie sluzyc dobra rada.
    Arabelli – by zechciala powiesic przez siebie oskarzonych – sprawiedliwy proces i odwolanie moga sie jak u sierzanta Griszy odbyc juz po egzekucji.
    Nie musi wiec Szanowna meczyc nas wszystkich na blogu przepisywaniem ksiazki zyczen i zazalen P I S i jego akolitow.
    Faliczowi- by w licytacji brydzowej zawsze uzywal instytucji dziadka bo zawsze nan mozna zlozyc wszystkie winy zlego wistu.
    Tak prawde mowiac , to ciekaw jestem czy cokolwiek na tym swiecie podoba sie Panu.
    Uklony dla obecnych.

  242. Slawomirski pisze:
    2010-07-25 o godz. 18:22

    A wiec to bylo zapobiegawcze aresztowanie ‚preventive strike’. Technika powszechnie stosowana obecnie nawet przez te najbardziej demokratyczne i bogobojne rezimy. W kraju mistrzow demokracji istnieje PID od 2009. (oficjalnie) Jest to zapobiegawczy dozywotni areszt. Nic nie trzeba udowodnic any przedstawic oskrarzen.

    Skoro nie protestujesz i nie wrzeszczysz przed Bialym Domem przeciwko tak demokratycznym zabiegom (a przeciez jestes wolny) nie masz prawa krytykowac sowietow ani PRL. Poza tym inni czlonkowie rodziny byli w NSZ i kolaborowali z hitlerowskim okupantem. Tradycja rodzinna ? Dzieki wladzy ludowej Mikolaj wszedl na dobra droge. Czesc jego pamieci.

  243. Szanowny Spokojny (2010-07-24, godz. 17:46 oraz 2010-07-25, godz. 11:34 i godz. 11:34)!
    Dawno nie spotkaliśmy się na blogu red. Passenta. Zawsze z wielką uwagę i uznaniem czytam Twoje wyważone i rozsądne wypowiedzi. Na wiele spraw nasze poglądy są zbliżone. Również jak Ty, na temat Polski realnego socjalizmu wypowiadam się tylko wtedy, gdy trzeba prostować bzdury wypisywane w tej sprawie przez blogowiczów, którzy nie zawsze wiedzą o czym piszą, albo przemawia przez nich ślepa nienawiść. Tamto minęło, a czas miniony nie wraca, dlatego też chętniej i częściej wypowiadam się, na temat tego, co w Polsce dzieje się obecnie i co może dziać się w przyszłości. Z zadowoleniem oceniam to, że na blogach Polityki pojawiło się ostatnio sporo blogowiczów o podobnych postawach jak nasze, a niektórzy wracają, jak Magrud i Pielnia; nie będę wszystkich ich wymieniał, przekazując im zbiorowe pozdrowienia, bo zajęłoby to zbyt dużo miejsca. Przez blogowiczów widzących świat tylko w białych i czarnych kolorach, zaszufladkowani jesteśmy jako „lizakowi ludzie”. Szufladkowanie ludzi jest dowodem nie tylko ciasnoty umysłowej, ale także kultywowania bolszewickiej zasady „kto nie z nami, ten przeciw nam”.
    Czarna dziura w historii polskiej państwowości (okres PRL), jest efektem kłamliwej polityki historycznej politycznych struktur postsolidarnościowych. Ta dziura jest im potrzebna do ogłupienia narodu, i wmówienia mu, że Polska powojenna do roku 1989 była okupowana przez związek radziecki, a członkowie ówczesnych polskich władz byli sowieckimi agentami albo mniej elegancko – pachołkami Kremla.
    PRL była państwem o uznaniu międzynarodowym, członkiem ONZ, którego państwową ciągłością jest obecna Rzeczpospolita Polska, tak jak PRL była ciągłością poprzedniej RP. Tak to uznaje Świat mimo propagandowych kłamstw polskiej prawicy.
    Tłem jakichkolwiek wypowiedzi, powinna być świadomość prawdy, którą obwieścił nam Wiesiek59 (2010-07-23, godz. 18:11) i co powtórzyłeś, a co ja przypominam w formie syntetycznej: „NIE BYŁ NASZ WYBÓR!!!”. A ten wyrok Roosvelta zapadł jeszcze przed Jałtą, już w Casablance, a było nim odrzucenie planu Churchila uderzenia na Bałkany i utworzenia anglo-amerykańskiego frontu wschodniego wspólnie z Armią Czerwoną.
    Polska powojenna była państwem o suwerenności ograniczonej na rzecz ZSRR. Sojusznicy zachodni ograniczyli się do przyjęcia zapewnienia Stalina o przeprowadzeniu w Polsce wolnych wyborów, ale sprawdzenie realizacji tego zapewnienia i ewentualnego jego wyegzekwowania było poza ich możliwościami i chyba poza ich chęciami.
    Rządy w Polsce objęli polscy komuniści oraz polscy socjaliści i ludowcy (choć nie wszyscy), którzy zaakceptowali działanie państwowe w tych warunkach. Wśród nich byli politycy ideowi a także jak przypuszczam karierowicze, którzy zawsze kręcą się koło dworu. O komunistach tamtego okresu red. Torańska, relacjonując swą rozmowę z Edwardem Ochabem, stwierdziła, że byli oni jak pierwsi chrześcijanie – gotowi umierać, ale także zabijać za realizację swych idei.
    W pierwszych latach powojennych toczyła się w Polsce wojna domowa. Przeciwko siłom zbrojnym tzw. władzy ludowej występowały bandy UPA, NSZ i poakowskie oddziały zbrojne, które nie złożyły broni mimo rozwiązania AK przez jej dowódcę gen. Chruściela. Niegodziwości i okrucieństwa wojenne były popełniane przez obie wojujące strony nie tylko przez UB, KBW i MO. Rok 1949 przyniósł stalinowski terror jako metodę działania struktur siłowych, prokuratorskich i sądowniczych i stał się metodą sprawowania władzy państwowej. Ofiarami tego terroru byli nie tylko rzeczywiści przeciwnicy polityczni ale także niezbyt prawomyślni członkowie PPR a później PZPR albo zwyczajnie niewygodni. Zelżał dopiero po śmierci Stalina, a dopiero po odwilży w r. 1956 obywatele PRL mogli przestać obawiać się fałszywych oskarżeń, z tragicznym zakończeniem.
    Ale też w tym najgorszym okresie Polski Ludowej toczyło się życie. Odbudowywano Kraj ze zniszczeń, chyba największych w Europie, uruchomiono szkolnictwo na wszystkich poziomach i służbę zdrowia. Poprawiał się też poziom życia Polaków. Później było już tylko lepiej.
    Ta polska, niesuwerenna była ojczyzną nas Polaków. Tak jak niesuwerenne było Królestwo Stanisława Augusta, Księstwo Warszawskie i Królestwo Kongresowe. To ostanie, które mogło przynieść Polsce dobrobyt i wzrost politycznego znaczenia, zostało zniweczone Powstaniem Listopadowym, zapoczątkowanym przez nieodpowiedzialny wybryk podchorążych, co poskutkowało nie tylko ofiarami, ale zamianą statusu Polski na Kraj Prywiślański – integralną część Rosji.
    Tym wszystkim, którym wydaje się, że gdyby nie szykany bezpieki wobec opozycji demokratycznej, to spowodowałaby ona zmianę ustroju na wielopartyjną demokrację parlamentarną, warto przypomnieć losy węgierskiego powstania i praskiej wiosny. Jakżeby tego rodzaju wybuchy społeczne przebiegły w Polsce, w której iskra buntu spowodowałaby pożar ugaszony przez Armię Czerwoną, z tragicznymi skutkami dla Narodu, dużo większymi niż na Węgrzech i w Czechosłowacji. W tej sytuacji działalność służb siłowych PRL, trzymających w ryzach opozycję, należy uznać za pożyteczną dla nas Polaków, mimo że dla wielu wiązała się ona ze znacznymi osobistymi kłopotami. Jacobsky na jednym z blogów Polityki pisał, że wiele służb specjalnych stosuje przykre dla obywateli metody, działając często na pograniczu prawa.
    Inną sprawą były przestępstwa i zbrodnie UB, a także w mniejszym zakresie SB oraz prokuratury i sądownictwa. Zastosowanie grubej kreski wobec sprawców tych działań przestępczych po transformacji, wtedy gdy żyło jeszcze wielu sprawców i świadków ubeckich i esbeckich przestępstw, było poważnym zaniechaniem nowej władzy.
    Oceniając Polskę Ludową nie można pomijać istotnych zmian jakie w owym czterdziestoleciu nastąpiły. Trudno nawet podzielić je sensownie na okresy oddzielone datami, ponieważ zmiany polityczne, gospodarcze i społeczne nie zawsze przebiegały w czasie równolegle. W poprzednich wpisach wiele było wypowiedzi na temat realnych, pozytywnych osiągnięć tego okresu polskiej państwowości. Centralne sterowanie gospodarką miało wiele sukcesów w dziedzinach infrastruktury, które nie mogą być kwestionowane, natomiast pogrążyło wiele dziedzin gospodarczych.
    Polskie rolnictwo wielkoobszarowe (PGR) zniszczyła dopiero terapia szokowa, którą prof. Kołodko trafnie określił jako szok bez terapii. Ten szok wraz z niemądrą prywatyzację wykończył resztki polskiej gospodarki, które ostały się po kryzysie ostatniej „niedokończonej” dekady.
    Pozytywne oceny PRL to skutek nie tego, co działo się wtedy. Było siermiężnie, gospodarka chyliła się ku upadkowi, szczuplały szeregi zwolenników idei Manifestu Komunistycznego, ale to co pojawiło się po transformacji ustrojowej zawiodło wszelkie oczekiwania społeczne. Dlatego też mimo, że większość Polaków porównawczo pozytywnie ocenia tamten okres, to świadoma jego wad nie pragnie powrotu do tamtych czasów – wciąż wiążąc swe nadzieje z demokracją typu „zachodniego”.
    Jeżeli spojrzy się na to, co wbrew oczekiwaniom przyniosła transformacja:
    – Upadek morale polityków, szczególnie prawicowych, tak głęboki, że na ich tle niektórzy politycy PRL jawią się jako moralne wzorce.
    – Obniżenie poziomu oświaty – szkolnictwa na wszystkich poziomach.
    – Szokujący wzrost przestępczości pospolitej, budzący poczucie powszechnego zagrożenia.
    – Degenerację organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Wiele wskazuje, że niektórzy prokuratorzy i sędziowie starają się być dyspozycyjni wobec wszystkich politycznych opcji, bo nie wiadomo, która będzie rządzić i rozliczy się z niedyspozycyjnymi.
    – Areszty wydobywcze.
    – Załamanie służby zdrowia.
    – Rozbudowę struktur biurokratycznych, dygnitarstwo i wyobcowanie ludzi organów państwowych.
    – Nadmierne zróżnicowanie poziomu życia obywateli, powodujące, że oprócz niezbyt licznych obszarów bogactwa są liczne i szerokie obszary nędzy.
    – IPN zamiast SB.
    – Pełzające zawłaszczanie majątku narodowego przez Kościół Katolicki.
    To nie należy dziwić się, że tak wielu Polaków dobrze wspomina PRL.
    Pozdrawiam.
    PS. Smutno jest, jeżeli politycy – historycy zakłamują historię, ale gorzej jest, jeżeli to zakłamywanie historii stosują jako oręż w walce politycznej albo w celu zwiększenia elektoratu.

  244. TJ pisze:
    2010-07-25 o godz. 14:35

    Nie rozumiesz tematu.
    Te 3 biliony zl polskiego dlugu jest suma wszystkich dlugow; dlugu rzadu, samorzadow, handlu zagranicznego, gospodarstw domowych, biznesu, dlugow zaciagnietych na zakupy nieruchomosci, dlugow na kartach kredytowych,.itp…. W sumie dlug na przecietnego polaka wynosi okolo 79 tys zl. (2 lata srednich pensji !)

    A isntnieja rowniez zobowiazania w przyszlosci ktore nie sa jeszcze dlugiem, beda gdy przyjdzie czas.

    Rowniez porownywanie dlugow odnosnie PKB nie jest wlasciwe. Kazdy kraj oszukuje z PKB bo nie uwzgledniaja wzrostu zadluzenia i nie ma universalnych regul jak traktowac export i import. Np czyj PKB jest product produkowany w Chinach przez firme zarejerstrowana w USA i sprzedawany w Europie ? Fachowcy twierdza ze USA PKB jest zawyzony o okolo 30%. Innych krajow rowniez. Porownywanie zadluzeni wobec PKB jest tylko symboliczne. PKB to product brutto, to nie jest gotowka a dlugi sa netto.

    Dlugi rasna szybciej of productow krajowych (PKB) co dowodzi ze systemy ekonomiczne nie potrafia sie same utrzymac. Tak rowniez jest w Polsce.
    Po zakonczeniu kolonialnego zlodziejstwa kapitalizm jest utopia. Czas sie zastanowic dlaczego tak jest ? Ja wiem ale nie powiem.

  245. Telegraphicku Obserwerze
    Na temat „języka sukcesu nie dla lewicy” napisalem już wcześniej.
    Więc teraz kilka zdań o gospodarce wodnej. Jak zwykle jestem bezradny w dyskusjach z Tobą ponieważ się nie znam na ekonomii. Tym niemniej cieszę się, że podtrzymaleś moje intuicyjne przekonanie, że jednak można było coś sensownego z rzekami zrobić w ostatnich kilku latach choćby drogą robót publicznych. Oczywiście gdyby komukolwiek się chciało.
    Jak wiesz jestem wbrew pozorom staroświecki i uważam, że lepiej zorganizować ludziom pożyteczną dla ogółu pracę niż demoralizować ich rozmaitymi, wypłacanymi „socjalami”, które rujnują bezsensownie budżet. Są rozmaite parapodatki zbierane na fundusze – np fundusz pracy, aktywizacji … itp. Można więc było wyskrobać na roboty publiczne środki uzupelniając je środkami unijnymi. Lepsze to niż aktywizowanie bezrobotnych za pomocą dzwonków tybetańskich – pisałem kilkakrotnie o tym.
    Stąd moje rogoryczenie, ktore wyczuwasz w dyskusji z Absolwentem. Panstwo polskie jawi mi się jako właściciel domu w którym wciąż pękają stare rury kanalizacyjne, farba na scianach się łuszczy, deski podłogowe próchnieją, iskrzą przewody elektryczne a zawartość szamba wylewa się na posadzki. Na dokładkę właściciel ten od czasu do czasu stara się robić dobrą minę do złej gry i ozdobia tę ruine jakimiś jarmarcznymi rekwizytami. A cała ta degrengolada trwa już kilka dziesiątek lat. I co gorsza wydaje mi się, że jeszcze długo potrwa.
    Pozdrawiam serdecznie

  246. Jasny Gwint 19.53

    A czy zechcialby laskawy Pan mi powiedziec dlaczego pisze „Najgorzej pamiętam wjazd do USA.” ? Czy pamiec zawodzi, czy jedzonko bylo do bani ? Co zawiodlo ?

  247. Ponieważ na blogu NARESZCIE pojawiły sie tematy konstruktywne, np protest przeciwko zaszczanemu dworcowi Warszawa Sródmieście stwierdzam że JEDYNA drogą do czystego miasta jest koncepcja austriacka.
    W tym alpejskim kraju WSZEDZIE SA CZYSTE, ELEGANCKIE, WANDALOODPORNE ,

    I BEZPŁATNE

    WCety.
    NIE MA INNEJ DROGI.

  248. Ryba pisze:

    2010-07-25 o godz. 20:06
    —————————–

    Bardzo finezyjna zagrywka Szanowny Rybo. Połączenia lekkiej” obkpkiwki” z Sebastianka, z ulotną „wazelinką” wobec autorytarnych „dużych chłopców” -wzbudziła mój szczery podziw.
    W ramach wzajemności, było nie było, pozwolę sobie pocieszyć Ciebie w Twoim stylu, na miarę moich możliwości , ma się rozumieć.
    Dla mnie „egzekutorzy” są bezcenni, gdyż leczę się z balastu nabytych infantylnym wychowaniem idealizmów.
    Sam widzisz, jak trudno doganiać sedna…

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  249. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    A propos Sir Towarzyszu(?)

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100724&typ=my&id=my81.txt

    Domyslam sie, ze sie rozumiemy – prawda?, z tym Sir-a „ Ja rozumiem”…

    Mowiac szczerze, nie jestem taki pewny, Szanowny Sir Blogowiczu, czy aby wszysko i do konca?
    Ale prosze sie nie martwic – ok?
    Staram sie rozumiec cisnienie.
    Na ja! …nu pogavarili smaczno, spasiba Tebie …

  250. Sir Jarek 16.09

    Pan Redaktor Daniel Passent uzyl byl w swoim felietonie metaforyki, skorzystal z fizyki teoretycznej z jej teoria o czarnej dziurze. Ta czarna dziura to nie zadne sprosnosci, ale miejsce w kosmosie o ujemnej masie/energii, ktore (zeby nie wnikac w poszczegolne warianty) wszystko przyciaga i chlonie a nic nie moze sie wydostac. Tu jest alegoria do okresu PRL, gdzie okres ten nie jest potraktowany, a nawet dostrzegany przez studentow Hartmana – bylo a sie milczy. Tyle Pan sie poswiecil dla „gnoju” w innych wpisach i na tyle pretensjonalnie swieci tytul, ze odwazylem sie to zaznaczyc .

    Ad rem: nie co bylo, ale czego nie bylo. Nie bylo normalnosci, byl kolonializm. Zniewolenie narodu. Nic tam nie roslo w normalnych warunkach. Wszystkie przeslanki byly zle. To wynik na wyjsciu ? Te Huty, fiuty, wyksztalcenie, wypasienie itd bylyby daleko lepsze, gdyby wyszly z wolnego kraju. Nie ma co spekulowac, kazdy widzi, co sie stalo z Polska po 89. Sam sie nie moge powstrzymac, zeby nie komplementowac.

    Ludzi tez. Przecie z takiego „gnoju” wyszli, ze do tej pory ani nie mysla, ani nie zachowuja sie poprawnie. Oczywiscie, roznym roznie dano i sa przeblyski. Oby jak najspieszniej wyrownali z reszta.

  251. the mentor pisze:

    2010-07-25 o godz. 21:38
    TJ pisze:
    2010-07-25 o godz. 14:35

    Nie rozumiesz tematu.
    Te 3 biliony zl polskiego dlugu jest suma wszystkich dlugow; dlugu rzadu, samorzadow, handlu zagranicznego, gospodarstw domowych, biznesu, dlugow zaciagnietych na zakupy nieruchomosci, dlugow na kartach kredytowych,.itp…. W sumie dlug na przecietnego polaka wynosi okolo 79 tys zl. (2 lata srednich pensji !)

    Mój komentarz

    JG pisał o długu publicznym i na tej podstawie wieszczył bankructwo.
    Nie było mowy o zadłużeniach gospodarstw domowych, ani o kredytach bankowych na zakup nieruchomości, ponieważ te nie są częścią długu publicznego. Autor, jak zwykle ścisłe pojęcia z dziedziny ekonomii traktuje bardzo dowolnie, po amatorsku, jak hunwejbinii lewicową ideologię.

    Pzdr, TJ

  252. @Helena

    „Potrafie zrozumiec ten psychologiczny mechanizm zaklamywania wlasnego zycia i doswiadczen i nawet sie nad nim “pochylic”.”

    Czyzby projekcja szanowna pani Heleno?

    Ten ciemnogrod – by the way – to zostal wyhodowany na tej calej antykomunistycznej mantrze i nie zdziwilbym sie, gdyby w calkiem wielu sprawach przyznalaby pani ciemnogrodzowi racje.

    Wszak liberalny antykomunista moze oczywiscie krytykowac ciemnogrod, ale gdy przyjdzie co do czego, liberalny antykomunista wejdzie do lozka antykomunisty z ciemnogrodu aby wspolnie walczyc „z komunom”.

css.php