Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

3.05.2011
wtorek

Mówimy „Polska”, a w domyśle…

3 maja 2011, wtorek,

Moje trzy grosze do wypowiedzi prezydenta i premiera z okazji rocznicy Konstytucji 3 Maja, a także być może z okazji beatyfikacji Jana Pawła II.

Prezydent Komorowski słusznie upomniał się o Polskę, którą prezes Kaczyński coraz bardziej utożsamia z sobą i ze swoja partią. Komorowski dobrze mówił, że „nikt nie ma Polski na własność”, a także powiedział, że „serce boli”, gdy „święte słowa ‘Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie’”  śpiewane są przeciw współczesnej, wolnej przecież, Polsce. Nawoływał do większej dumy z Polski obecnej, żeby mniej było pesymizmu wzajemnych oskarżeń, a więcej zadowolenia z osiągnięć. W ustach prezydenta takie podejście nie jest zaskakujące.

Wystąpienie prezydenta było polemiką  ze stanowiskiem PiS, wedle którego  obecna, III RP, coraz bardziej schodzi na psy,  jest jakimś wynaturzeniem, na pewno nie państwem suwerennym ,  rządzonym przez demokratycznie wybranych przywódców, i to rządzonym z mniejszym lub większym powodzeniem. Katastrofa smoleńska jest świetnym tego przykładem i dlatego będzie eksploatowana bez końca.

Podobne nuty znalazły się w obszernej rozmowie Donalda Tuska z Tomaszem Lisem w TVP. Premier żartował z J. Kaczyńskiego, który jakoby wymyślił „patent na Polaka”, patent, w którym on sam, Donald Tusk, się nie  mieści. „Nie jestem wielkim nauczycielem narodu polskiego”. Jeśli nie spełnia tego warunku, to widocznie nie nadaje się na premiera – powiedział. Władza – kontynuował Tusk – nie powinna ludziom mówić, jacy mają być, to dziedzictwo „po obłędnych ideologiach XX wieku”.

Dobrze, że prezydent i premier upomnieli się o Polskę i starają się złamać monopol na patriotyzm, jaki usiłuje stworzyć prawica. Wypowiedzi Komorowskiego i Tuska w tej sprawie są trafne i na czasie. Słuchając obu polityków, można było odnieść wrażenie, że słowa swoje kierują przede wszystkim do prezesa Kaczyńskiego i jego wyznawców.

„So far – so good”,  jak mówią Anglosasi. Niestety, reszta wystąpienia Donalda Tuska, była co prawda słuszna, ale nie porywająca. Tusk bronił swojej filozofii małych kroków, pozytywnego podejścia mimo ciężkiej atmosfery, powoływał się na budowane autostrady, stadiony,  boiska i przedszkola. Wszystko to prawda, ale brak mi było jakiegoś  porywającego konkretu, celu, ba, a może nawet hasła. (Podobał mi się brak oznak radości w tym, co mówił premier o zabiciu ibn Ladena). Podczas gdy opozycja bez przerwy mówi o Polsce i o Smoleńsku, premier mówi wyłącznie o prozie życia, o sprawach praktycznych, przyziemnych. Tusk celowo kontrastuje swój pragmatyzm z populizmem i z demagogią. Co więcej – forma dostosowana jest u Tuska do treści. Był bardzo stonowany, matowy, za grosz porywający. Zupełnie nie jak przywódca obozu rządzącego na pół roku przed wyborami. Zręcznie omijał rafy w pytaniach (pomnik LK? Koalicja PO – SLD?), jak dobry narciarz – nie miał żadnego upadku ani nie wypadł z bramki, ale jego przejazd po prostu się dłużył.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 160

Dodaj komentarz »
  1. Daniel Passent
    Mój, ciągle w zatwierdzeniu, komentarz pod poprzednim, kulturalnym wpisem, oparłem na wywiadzie z Markiem Belką.
    Profesor, „któremu pożyczyłbym dowolna sumę” broni stylu rządzenia premiera, nazywa go „pierwszym nowoczesnym szefem rządu”. Coś w tym musi być.
    Przyglądajmy się cierpliwie, pracujmy na drugą kadencję D. Tuska, szukajmy plusów dodatnich.
    Wiem, że media mają walić w rządzących ale blog to dziwne medium.
    Pozdrowienia

  2. Boże! jeszcze pół roku tego wybierania między Tuskiem porywającym na ostaniej bramce i Tuskiem matowym w środku trasy. Może już trzeba zakończyć te meandry, skrócić rozmowy na żywo, zamknąć tę sprawę, który Tusk jest lepszy. Ale nie, króliczka trzeba gonić do upadłego.

    Nota bene, nie widzę nic złego w mówieniu o Tuskowym neopozytywiźmie. Podobno na maturze ma być Żeromski w tym roku. Ale obciach. No coż, po tylu latach romantycznego wojowania Polakom i Polkom należy się chwili spokojnego, nieprzerywanego seksu. Premier robił wrażenie, że kondycje ma, że nudzi go co innego – to gadulstwo i biadolenie, gwałcenie mowy polskiej, logiki politycznej i samych siebie.
    Ale cóż, życzę powodzenia.

  3. „Wystąpienie prezydenta było polemiką ze stanowiskiem PiS” pisze Passent. A gdzie reszta Polaków Panie Redaktorze? Czy Polska to tylko dwie trzymające się za łby partie, pochodzące z jednego, coraz bardziej gnijącego pnia. Nie wielu ich rozróżnia. Nie zapyta Pan o tych, którzy ten kraj odbudowywali, budowali i bronili? Tych z „obrabowanymi biografiami”? Czy oni już zdechli, zostali wyrzuceni, wykluczeni i wyszydzeni? Ma Pan krótką pamięć lub korzysta Pan wyłącznie ze zbiorów IPN, fundamentu intelektualnego trzymających władzę. Ponadto to Panu nie przystoi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Danielu,
    w Pana wpisie pobrzmiewa mi nuta tęsknoty za wielkimi zrywami, charyzmatycznymi przywódcami, w ogóle za „ciekawymi czasami”. Przywódca powinien wskazywać cel, kroczyć ku niemu godnie, porywając tłumy. Tyle, że Polacy chyba już tego nie oczekują i pan Premier i pan Prezydent to czują. Nie chcą dać się wpuścić w kanał „Co zrobiłeś dla Polski?”, „Jakich wielkich czynów dokonałeś?” który szykuje im pan Kaczyński. Może pamiętają wiersz Mariana Załuckiego?
    „Tysiąc lat tą szablą cięliśmy dla glorii,
    Nikt się tak, jak my nie naciął w historii.”

    i nie chcą się naciąć kolejny raz.
    Pozdrawiam i Pana i blogowiczów

  6. Czy p. Prezydent Komorowski jest taką indywidualnością jak Kwaśniewski czy Wałęsa? Czy ma na to szanse? Chyba nie, to są konsekwencje wyboru „wtórnika” na bardzo ważny urząd. Stąd nie bardzo wierze by jego słowa w jakikolwiek sposób wpływały na nasza rzeczywistość.
    Czy p. Premier ma jakieś osiągnięcia? Długo by dyskutować. Pewnie tak ale niewystarczające w stosunku do obietnic i nadziei. Czy p. Kaczyński ma szanse? Zwykle działa mu na korzyść statystyka i trend – ten jest ostatnio korzystny. Pora się wyprowadzać.

  7. Polska jest wolna ale mamy niesprawny demokratyczny system,ktory jest wynikiem porozumienia i wyborow z 1989 roku.
    Ten system dzialal jako tako przez ostanie ponad dwadziescia lat wolnosci,ale na dzisiejsze czasy nie tylko nie przystaje ale nie dziala w sposob prawidlowy.
    W Polsce dokonaly sie olbrzymie zmiany i z tego powinnismy sie cieszyc,ale patrzac na dzisiejsza scene polityczna i na to co na tej scenie wyrabiaja politycy albo raczej na to czego nie robia,troche smutno ze marnujemy kapital i energie ktora dala nam wolnosc.Papiez,Solidarnosc,Okragly stol to jest ten kapital,ktory topnieje z dnia na dzien.A przeciez stac nas na wiecej,przeciez juz raz pokazalismy czym jest Solidarnosc.

  8. Rozumiem doskonale rozczarowanie Redaktora Passenta z oglądania premiera Tuska na żywo. Winien jest brak telebimu, bo na nim można wszystko pokazać, 100 nowych przedszkoli przez dwa lata rządów PiS i 25000 przedszkoli za rządów PO, i graficzna ilustracja, malutki Kaczorek reprezentujący liczbę 100 i wielki Donald jako liczba 25000. Albo boiska w gminach, 25 przeciętnie wyposażonych za Kaczora, 12000 o światowym standardzie za Donalda. I można by tak ciągnąć konkretami bez końca, ile skoków światowej klasy zrobił Małysz za Kaczora, a ile za Donalda. Ile razy premier Anglii poklepał Kaczora po plecach, a ile razy Donalda. Ile razy zadzwonił Bush do Kaczora, a ile Obama do Donalda. Ile dróg wybudowano za Kaczora, a ile za Donalda. Ile powodzi za rządów Kaczora, ile za Donalda, ile katastrof samolotów państwowych … itd. Wszystko graficznie i w kolorach (białoczerwonych) na telebimie, czy telewizję publiczną już na nic nie stać?

    A tak Redaktor Passent musi się zachwycać odpowiedzią słowną na pytanie o koalicje z SLD. Wiadomo, że w 2007 mogli zawrzeć ją z SLD lub z PSL. Jak im będzie pasować w 2011 zawrzeć ją z SLD, to tak czy siak ją zawrą, w zależności od tzw. arytmetyki, a póki co, zawarli ją z PSL. Też mi wielka odpowiedź. No dobra była, może nt. pomnika prezydenta Kaczyńskiego była jeszcze lepsza. Podpowiadałem Tuskowi, aby powiedział, że trzeba poczekać z decyzją o pomniku, ale się ugryzłem w język. Przecież Polak jest niecierpliwy, chciałby już mieć decyzję o pomniku już teraz – subito. Ale do wyborów może poczekać jeszcze 6 miesięcy gęstej kampanii wyborczej. Tej cierpliwości nie rozumiem.

  9. Osobiście nie mam nic przeciwko pragmatyzmowi Tuska, nawet jego pewnego rodzaju bezbarwności. Dzisiejsza polityka za bardzo idzie w stronę teatralizacji, gdzie bez przerwy musi rozwijać się dynamiczna fabuła, postaci powinny być kolorowe aż do bólu. W tej konwencji doskonale odnajduje się J. Kaczyński oraz jego poplecznicy. Osobiście preferuję, żeby państwo i władza były maksymalnie przezroczyste, niewidoczne dla zwykłego obywatela, zaś jego działalność powinna przejawiać się co najwyżej w efektywnym administrowaniu: żeby na ulicach było czysto, działały szkoły i szpitale, a służby mundurowe dbały o bezpieczeństwo.

  10. Panie Danielu
    Pisze Pan – „…premier mówi wyłącznie o prozie życia, o sprawach praktycznych, przyziemnych. Tusk celowo kontrastuje swój pragmatyzm z populizmem i z demagogią. Co więcej – forma dostosowana jest u Tuska do treści.” A dalej Pan zauważa ze zdziwieniem -„… Był bardzo stonowany, matowy, za grosz porywający. Zupełnie nie jak przywódca obozu rządzącego na pół roku przed wyborami.” No a jak można porywająco mówić o prozie życia w tym kraju? Wszyscy przywodcy, ktorzy skupiali się na prozie życia, wychwalaniu swych praktycznych i przyziemnych osiągnięć nie dość, że byli mało porywający to zwyczajnie nudni. Wystarczy wspomnieć Władysława Gomułkę.
    Myślę, że samego Donalda Tuska śmiertelnie nudzi ta konieczność ciągłego wyliczania ścinków autostrad, przedszkoli, basenów z rurami do zjężdżania i gminnych boisk do piłki kopanej. Pewnie by wolał coś ciekawszego, ambitnieszego czy nawet wizyjnego powiedzieć ale nie co – nie ma czym się pochwalić. Więc się męczy z nami – to jest coraz bardziej widoczne. Ciążą mu te sprawy praktyczne jak kula u nogi. Wciąz to samo… .
    Pozdrawiam

  11. Komorowskiemu łatwiej.Harcerski w każdym calu i widac,że zadowolony z nowej posady.Ma luz.BBN od czasu do czasu,odznaczenia i jakaś wizyta krajowa lub zagraniczna.Sadząc po słowach pani Kluzik w TOK.FM BBN okazuje się b.pożyteczny.Będąc po raz pierwszy zaproszoną dyskutowała strategię energetyczną dowiadując się,że dobrze by było by sieci energetyczne miały zwielokrotnione połączenia.Bardzo się to jej spodobało i będzie to wspierac.Ogólnie wezwanie Redaktora „Komorowski trzymaj się” działa.
    Tusk ma gorzej.Każdy,nawet tak odporny jak premier,po codziennym przestudiowaniu raportów mnogich służb,
    podległych mu bezpośrednio,stracił by entuzjazm twórczy.Jak tu byc porywającym po takiej lekturze.
    Dobrze ,że jest jeszcze woda w kranach.Czasami mam wrażenie,ze sam nie bardzo wie,czy powtórne premierowanie nie będzie zbyt ryzykowne.
    Redaktor pyta co mamy w domyśle.Ja mam w domyśle,że by było nudno.Całkowicie nie porywająco.

  12. Panie Danielu,

    Napisal Pan: …starają się złamać monopol na patriotyzm, jaki usiłuje stworzyć prawica.
    Przeciez prawica to PO!!! PiS to mieszanka ekstremalnej prawicy z jakims sosem nacjonal-socjalistycznym. W Polsce wiele slow ma jakies dziwne lokalne znaczenia, ale nie zgadzam sie, aby taka wynaturzona i oparta na fantasmagoriach formacje polityczna nazywac „prawica”.

  13. Gdy czytam komentarze zwolenników „mniejszego zła”, zauważam, że oceniając szanse wyborcze Donalda Tuska, większość komentatorów utożsamia elektorat ze sobą.
    Ja będę głosował na Platformę, bez względu na dalszy przebieg kampanii. Mój ból głowy polega na tym, że nie mam recepty na kampanię PO, porywającą niezdecydowanych. Jeśli nie porywającą to przekunującą.
    Chyba ważny i decydujący będzie wrzesień i pierwsze dni października, kiedy wrócą studenci z wakacji.
    Dobranoc

  14. Obluda bije z felietonu Gospodarza. O wszystkim ale z dala od spraw waznych.
    Deficyt w 2010 osiagnal rekord 111 mld zl. A gdyby nie dotacje z Uni 52 mld zl deficyt bylby 163 mld zl. A gdyby nie bezprawna prywatyzacja 25 mld zl, deficyt bylby 188 mld zl w ciagu jednego roku !
    Czy moze byc gorzej ?

    Niech ze ktos postraszy Kaczynskim.

  15. Napawa mnie niewypowiedziana radoscia, gdy buce w rodzaju Jasnego G, Mentora et consortes, biadola, o swym zalosnym i nedznym zywocie we wspolczesnej Polsce. Nalezalo sie wam to, towarzysze i mgr.mgr Szmaciaki. i tak wam darowano wasza sbecka przeszlosc, wasza budowe i utrwalanie lajdackiego ustroju…Nic wam sie nie nalezy, NIC, powinniscie stac na golo w pokrzywach, jak wasz boss Lizak.
    Jak tam pomnik waszego ulubionego pulkownika, tow. Jasny g., budujacy sie w Krakowie…kiedy bedzie gotowy?

  16. Panie Danielu liberalny z założenia rząd liberalnej partii nie może być rządem ortodoksyjnym , agresywnym czy skrajnie fanatycznym. Częstokroć krew mnie zalewa na to, że organy ścigania, sprawiedliwości, czy inne państwowe nie reagują na występy Kaczyńskiego ale wtedy właśnie przypominam sobie motto liberałów i myślę, że żyją i pozwalają żyć Kaczorowi. Gdyby Tusk podjął rękawicę oszalałego z nienawiści i żądzy władzy Kaczora mogłoby rzeczywiście dojść do rozlewu krwi, bo nie wątpię, że Kaczyński ma nie tylko łatwość ale wręcz skłonność do wyprowadzania ludzi na ulice. Współczuję polskim liberałom czasów w jakich przyszło im rządzić (katastrofy, powodzie, kryzys….) ale najgorsze co mogło ich spotkać na drodze swoich rządów to kompletnie niemerytoryczna, pokraczna i skarlała opozycja.

  17. a w domyśle Lenin

  18. Stasieku (dzisiejszy wpis w poprzednim wątku)

    Tusk dobrze moim zdaniem gra, np. bin Ladenem, czy desengagement w Libii – tak czują wyborcy i on tak czuje wraz z nimi. Skoro polityka to (po cżeści) teatr, zatem politycy muszą być aktorami wysokiej klasy. Poza tym wygląda na to, że Tusk dobrze negocjuje i wypośrodkowuje punkty polityki w sensie programu. Oczywiście na wiele pozwolić sobie nie może, więc kugluje, robi miny, przybiera pozy. A w sferze realnej ma kilka dobrych osiągnieć, nb. podoba mi się ta maniera mimochodem rzucania kilku liczb. Zatem nie jest prawdą, co mi Pani Magrud wciskała, że tak powiem, o jakichś moich wątpliwościach, że historyk z Tuska bez politycznych kwalifikacji, etc. w bardzo zresztą przemiłej korespondencji do mnie.

    Raz Tusk poważnie mnie zawiódł i wątpiłem w niego potem przez wiele miesięcy, tj. gdy na jesieni 2005 roku dał się kaczystom zwieść. Ale lato i jesień 2007 rozegrał po mistrzowsku, udał zranionego, zabiedzonego i zdruzgotanego koguta leżącego bez czucia i krwi na podwórku, nad którym krążył żerujący sęp i po nażarciu się SO i LPR pod płotem, węszył za kolejną padliną w postaci PO, się nąń rzucił choć wcale nie musiał, ale liczył, że łup jest wart trudno i jest łatwy do pożarcia, i tu spotkała go przykra niespodzianka. To był największy majstersztyk Tuska. Jest w nim oprócz aktorskich umiejętności, coś z politycznego zwierzaka. Jest najlepszym, jeśli nie jedynym wyborem dla Polski. Tusk i Platforma ma jeszcze mnóstwo amunicji, ale po co mają ją teraz marnować, wstrzeliwać się, a Kaczor zmieni kierunek natarcia, niech on się najpierw namęczy krążąc wokół twierdzy i próbując wałów i fos z tej i tamtej strony. W końcu jego możliwości intelektualne i fizyczne też są ograniczone. Sens długiej kampanii polega widać na tym, że nie robi się jednej szarży, ale tu i tam wysyła lisowczyków – a tych Kaczyński nie ma wielu w odwodzie, jakiś podchód nocny, kilka wystrzałów …

    „Patent na Polaka”, jak się wmysleć, jest wybitną frazą Tuska o pomysłach autorytarnych Kaczyńskiego. Tusk w tej rozmowie umiejętnie napomykał o polskich ambicjach skończenia wreszcie ciągłego pościgu za Europą, to jest chyba nośny motyw, tak mi się czuje.

    Piszesz o Belce i OFE. Zastanawiam się nad jego lekceważącym stosunkiem do rosnącej inflacji, bardzo ryzykowne to, ale z drugiej strony przecież inflacją światową niech się parają inni, a w kraju rozwijającym się, wręcz goniącym, gdzie ceny są dalej przestarzałe i niższe, nimi też trzeba gonić Europę, stąd naturalna jest wyższa inflacja. W sprawie OFE dochodzę do wniosku, że istotne jest ile tej składki do ZUS się pobiera i odkłada w postaci ukrytego długu do funduszu ustalonej wpłaty, dawniej było 12,2%, teraz około 17%, co jest dużo w porównaniu z innymi krajami. Ważne jest, aby ten procent zmniejszać, oraz aby więcej odkładać w postaci akcji, nawet lokowanych za granicą. I stopniowo zwiększać strefę dowolności w tym OSZCZĘDZANIU (savings).

    Belka ma rację o zmianie modelu polskiej polityki, he, pisałem o tym nie raz. Powiedziałbym, że dawniej dwa nurty polityczne na przemian brały władzę i ostro reformowały, podkładając się i ginąc. De facto, nie tylko AWS się rozleciał i UW zniknęła, powiedzmy, że UW się przepoczwarzyła, ale także SLD w dawnym składzie się rozleciał i również chyba z tego powodu nie ma dziś właściwej mocy. Zostaje Polakom żyć w monopartyjności przez jakiś czas, prawdopodobnie przez następną kadencję Sejmu.

    Wybrałem Horowitza na youtube z kilku dostępnych nagrań tego preldium #15, bo brzmiało mi jakoś naturalnie, instrument i pianista, w całej (nie)doskonałości naszego świata. Życzę miłego poranka (w środę).

  19. Donald Tusk powiedział:” Obywatele i obywatelki, nie widzę na waszych niezbyt licznie zgromadzonych obliczach żadnej radości z tego świątecznego dnia, co mnie osobiście nie dziwi. Nie dziwi mnie dlatego, ponieważ to święto jest dęte jak puzon, na którym i ja nie potrafię zagrać.”
    Oczywiście nic takiego nie miało miejsca, bo gdyby miało, to nareszcie zastanowiliby się polscy obywatele, co ( jakie wydarzenie historyczne) chcieliby świętować razem bez względu na różnego rodzaju podziały. Niektórzy twierdzą, że dwa święta narodowe to już jakaś przesada, a inni napomykają o fatalnych porach roku, w których przypadają te święta. Z pierwszym się zgadzam, a z drugim nie. W sylwestra włodarze miast organizują huczne zabawy na rynkach miast i żaden mróz nie straszny, a w święto narodowe mamy co? Guzik mamy szanowni państwo, a na dodatek musimy wysłuchiwać drętwych przemówień.
    Nie chce mi się komentować komentarzy do tych przemówień, bo obracamy się niestety wkoło tego samego tematu. Tuska to już naprawdę nudzi i ja mu się nie dziwię.
    Wracałem dzisiaj przed 22.00 z kina w mieście średniej wielkości i zanim doszedłem do parkingu musiałem przejść kilka uliczek i rynek. Co się działo w związku z tak wielkim świętem narodowym? Nic kochani, cisza grobowa, w kafejkach po kilka ludzi i smętek jak diabli. Coś chyba jest nie tak, nie uważacie?
    Pozdrowienia

  20. Podoba mi się ten Tusk-pragmatyk jako kontrast z rozhisteryzowanymi „narodowymi” „patriotami”. Panu Redaktorowi taki Tusk się dłuży ?

    Na podniety lepiej sięgnąć po niebieski rąb albo po „świerszczyk”. Podobno wesołe jest życie…. Tu biuścik zachwyci, tam nóżka…

    I tak dalej.

    Poxdrawiam

  21. Spokojny

    Cieszę się, że wierzy Pan w Boga. Z treści wpisów mniemam, iż może być Pan nawet człowiekiem religijnym, tj. takim, którego przepełnia tęsknota za czymś piękniejszym niż ten nasz podół łez. Tęsknota, która pozwala nam bez bólu wyobrażać sobie świat bez nas i jak napisał Proust, pozbawia nas pragnienia nieśmiertelności.
    Trąci to trochę buddyzmem, ale prawdziwy chrześciajnim winien pamiętać , że Królestwo Chrystusa nie jest z tego świata.
    Gdyby zechciał Pan przypomnieć sobie przypowieść o Wielkim Inkwizytorze z „Braci Karamazow” to zrozumiałby Pan konieczność wyboru pomiedzy miłością i siłą. Pomiedzy bogiem miłosiernym a wszechmogącym. Pomiędzy Chrystusem a Kościołem.

    Chrystus wybrał miłość i odrzucił Świątynię. Dlatego sanchedryn skazał go na śmierć.
    Jasny Gwint krytykując papieża nie odrzuca ani Boga, ani Chrystusa
    (choć nawet nie wiem, czy ich potrzebuje lub szuka).
    Odrzuca tylko KK , czyli Wielkiego Inkwizytora.
    Nie wiem jak Jasny Gwint, ale ja dokonałam takiego samego wyboru z czysto religijnych powodów. Kosciół karząc nam wierzyć w reglamentowane, ale jednak boskie cuda staje po stronie siły. Po stronie Pana Zastepów ze Starego Testamentu panujęcego nad prawami konieczności/natury a zatem, odpowiedzialnego za zło wszechświata. Staje po stronie Księcia Tego Świata, przeciwko nauce Chrystusa.
    A moje sumienie nie pozwalało mi służyć bogu, który odpowiadał m.in. za Holokaust, bo wtedy akurat nie chciało mu się okazać swojego miłosierdzia i nie uczynił cudu.
    Drogi Spokojny, Kk naucza, że wiara jest wartością, bo nic innego poza wiarą, oczyszczeniem z grzechów, które sam dekretuje i własną ziemską potęgą nie ma nam do zaoferowania.
    A człowiek religijny nie pragnie wiary tylko miłości nie z tego świata, boga.
    Niechże wiec ich szuka, zamiast zadowalać się cudem, tajemnicą i autorytem, bo jak głosi inkwizytor Dostojewskiego tą są wałaśnie te trzy siły , które jako jedyne potrafią na wieki ujarzmić sumienie.
    Sumienie, ową cieniusieńką nić transcendencji, jedyne światełko w tunelu nicości. Jedyną drogę ku bogu i bliżniemu.

  22. @kostek (21:55),

    „Czy p. Prezydent Komorowski jest taką indywidualnością
    jak Kwaśniewski czy Wałęsa? ”

    ……no mnie ciężko rozstrzygnąć, bo te dwie indywidualności, to były giganty nie do przebicia, ale Ty NIOM jesteś kostek z całom pewnościom!

    PS
    „Pora się wyprowadzać.”
    No owszem, tylko dokąd?!

  23. # WODNIK53 pisze: ( @Ted ) 2011-05-03 o godz. 10:58
    ===== na poprzedniej stronie wcielo – wiec powtarzam ========

    ( @Ted )
    >>>…terroryzm zawsze pozostaje terroryzmem, a zamachy na niewinnych i przypadkowych ludzi są występkami wyjątkowo odrażającymi.>>>

    Szanowny Panie Wodnik53,
    Pozwoli Pan ze dodam…

    Orlando Blum i Louis Posada Carilles podlozyli bombe w samolocie rejsowym; ca. 150 ofiar. Najprawdopodobniej praca zlecona z CIA ( sami by sie przeciez nie odwazyli… )
    Dozywaja swoich dni na jakze zasluzonej emeryturze w USA.
    ( aha zapomnialem dodac… To byl samolot kubanski… )

    Pierwszy samolot porwany zbrojnie na Bliskim Wschodzie w celach terrorystycznych to dzielo Zydow.
    A nie Arabow… Dobrze pamietac…
    ( przepraszam Badaczy Pisma, chcialem powiedziec – Izraelczykow… ale czy to jakas roznica…? ).
    Pozdrawiam ( Wodnika53, nie Badaczy ),
    Georges53

    P.S. >>>…„Greenpeace’u” (…) … no nie pamiętam przez kogo…>>>
    Douce France.
    G53.

  24. # hortensja pisze: 2011-05-03 o godz. 12:27
    ===== na poprzedniej stronie wcielo – wiec powtarzam ========

    >>>@Georges53 (…) admin mnie nie wpuścił; cały czas pisze, że błąd>>>

    Powszechnie wiadomo na tym blogu, ze P.T. Obsluga Komputerowa Blogow Polityki sklada sie z niekompetentnych palantow ( tu przepraszam kije bejsbolowe za despekt… ).
    Ten problem byl podnoszony WIELOKRTNIE na tych forach – nie tylko bez rezultatu, ale nawet bez cieplego „…a pocalujcie Wy nas w d..e!”.

    Co robic? jak w radiu Erewan…
    „Darogoje Radio Jerewan. Zalegly sie u mnie pchly. Co robic?”
    „Darogoj Sluszatiel. Polubic…”

    Pozdrawiam. Georges53.

    P.S. Doceniam wysilek dot. mojego komentarza, szcz. ze nikogo innego nie obeszlo; zrozumialem ze inni zgadzaja sie z tym jednym co wyczytal tylko, ze tesknie do ZOMO.
    Z tego powodu chetnie przeczytalbym; prosze o email na address:
    johnsmith12338@live.com.au
    UWAGA dla potencjalnych spammerow: to jest address ZAPASOWY ze zsypem prosto na kompost heap. So dont bother…

  25. Dla przypomnienia:

    Hydra się zmienia: pianino, książki,
    Gdzieś położone niedbale wstążki,
    Jest jakaś lampka i filiżanka
    Obok pięknego starego dzbanka.

    Więc ciepłe wnętrze i ciepłe słowa,
    I atmosfera taka domowa.
    Skórę zmieniła, jadem nie pluje,
    Ale do skoku wciąż się szykuje.

    Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia:

    Dziś wieńce nosi, płoną pochodnie,
    Hydra na czele podąża godnie,
    Ona prowadzi, na wszystkich pluje,
    Miesza i jątrzy, i kombinuje!

  26. To chyba jakaś obsesja z tym „porywaniem”.
    Mało wszystkich porywano bez przerwy w zeszłym wieku?
    Przecież doskonale Pan pamięta te porywające hasła, który były niemal wszędzie.
    Mniej porywania i porażania, więcej zwykłej codziennej pracy.

  27. Myślę, że zauroczony władzą PO (Prezydent i Rząd…) Gospodarz nie dostrzega czołobitności mającego się za demokratę Prezydenta Komorowskiego – vide
    http://wyborcza.pl/1,75968,9533669,Swieto_Konstytucji_katolickiej.html

  28. Szanowny panie En Passant,
    Wychwala Pan Komorowskiego i Tuska za upomnienie sie o Polske.
    Nastepnie krytykuje Pan Tuska, ze nie jest porywajacy.
    A u licha dlaczego Tusk ma byc porywajacy???
    Porywajacy byli Hitler , Stalin i Kaczynski , jesli mowimy o ciemnogrodzie.
    Tusk wyprowadza Polske z ciemnogrodu.
    Wiem, ze woli Pan Napieralskiego, ale on moze tylko porywac rozdawaniem jablek w obecnosci dwoch panienek, jezeli sa.

  29. Warto powtórzyć w celu utrwalenia ważną konkluzję „georges53”, 05,56.
    Powszechnie wiadomo na tym blogu, ze P.T. Obsluga Komputerowa Blogow Polityki sklada sie z niekompetentnych palantow ( tu przepraszam kije bejsbolowe za despekt… ).
    Ten problem byl podnoszony WIELOKRTNIE na tych forach – nie tylko bez rezultatu, ale nawet bez cieplego „…a pocalujcie Wy nas w d..e!”.

  30. „Nikt nie ma Polski na własność” A to ciekawe, bo jeszcze kilka lat temu taki Komorowski uważał (dziś może też uważa, choćby dlatego, że dzień 1 Maja dla niego już nie jest Świętem Pracy), że Polska jest własnością Polaków wywodzących się z jedynie słusznego pnia. Nie tylko zresztą on tak uważał.
    „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”, te słowa Kaczyński odnosi do zbliżających się wyborów, które ma zamiar wygrać i przejąć władzę. Dla niego władza raz zasmakowana to władza na wieki. Widać to było dość wyrażnie kiedy dziennikarze jemu posłuszni tracąc stanowiska w publicznych mediach organizowali protesty nie godząc się na to, że ktoś inny może ich zastąpić. To samo dotyczyło wielu „stołków politycznych”, kiedy ciężko było z niego „zsunąć” polityka PiS.
    „Władza – kontynuował Tusk – nie powinna ludziom mówić, jacy mają być,…”. Mówić nie powinna, ale robi to poprzez uchwalanie restrykcyjnych dla ludzi ustaw. I wychodzi na to samo. Tusk, jak go pamiętam jeszcze z czasów KLD był zawsze wodolejem i takim jest do dziś. Dużo mowi o niczym, jak student nieprzygotowany na egzaminie. Ale czego wymagać od historyka będącego w „czwórce” najwyższych dostojników państwowych?

  31. Kacaj, 22,50. Musi być bardzo źle, gdy tak wyrafinowany publicysta myli pojęcia i nie wie co to prawica a co lewica. W jego pojęciu rzeczywiście PO to lewica a PiS prawica. W pewnym sensie nie można się temu dziwić gdyż wszystko się dziś popieprzyło. I mamy pojęcia neoliberalnej lewicy, lewicy Kwaśniewskiego lub Nałęcza, lewicy Millera lub lewicującego Sorosa. I kościół zbliży się do źródeł, czyli do komunizmu swojego twórcy, który mówił coś o uchu igielnym.

  32. Jako osoba niewierząca i czująca dużą awersję do wiadomej instytucji, życzyłabym sobie, aby na uroczystościach religijnych prezydent Komorowski reprezentował nie cały naród, tylko wierzących i samego siebie. 3 maja dobrze gadał, tylko że ja już na niego nie zagłosuję. Bye bye, Bronek!

  33. @telegraphic observer, 23:50
    Musnąłeś zaledwie temat inflacji, tego najgroźniejszego wroga rozwoju gospodarczego kraju.
    Jako dwaj czynni dyskutanci zagadnień ekonomicznych, zaprzyjaźnionych blogerów, których hasło Clintona zobowiązało aby sens tego hasła dotarł do jak największej grupy czytelników blogów Polityki, przypomnę co Marek Belka mówił o „trzech kanałach” przez które można wpływać na poziom inflacji.
    1. Stopy procentowe.
    2. Relacja złotego do walut światowych (kanał kursowy)
    3. Oczekiwania inflacyjne
    Wypunktowałem te kanały na wstępie opisu, aby łatwiej zapadły w pamięci tych, którzy reszty nie przeczytają.

    ad1/ Tu zaakcentuję opinię MB, że gospodarka polska jest relatywnie mało wrażliwa na stopy, bo jest mało uzależniona od kredytów. „Poziom kredytu dla przedsiębiorstw jest zawstydzająco niski – wynosi ok. 16 proc. PKB” Polski biznes inwestuje z wyjątkowo wysokich zysków.
    Ponieważ także zadłużenie gospodarstw domowych jest w Polsce niskie, okazaliśmy się jako państwo stosunkowo odporni na kryzys finansowy.
    Tu dygresja osobista.
    MB użył przysłówka „zawstydzająco”. Pamiętam, jak zrobiłem prezentację Spółki na pierwszą wizytę CEO korporacji. Chwaliłem się durny, że nie wziąłem/potrzebowałem na rozruch firmy kredytu w banku, wystarczył mi odłożony termin spłaty za produkty z fabryk korporacji.
    Zauważyłem, że CEO odebrał moje pochwały z dziwną miną, ale dopiero po jakimś roku, kiedy byliśmy w „dobrych humorach”, wytłumaczył mi nietypowość mojego zachowania.

    ad2/ Siła złotego ma tym większy wpływ na inflację, im większy jest udział importu w strukturze konsumpcji i inwestycji. Kiedy złoty jest silny zacierają ręce eksporterzy a przy słabym złotym, importerzy.
    Wg mojej spiskowej teorii, dot. stworzenia strefy EUR, Niemcy, jeden z największych eksporterów świata, wprowadziły wspólna walutę na swoim głównym rynku, aby żaden uczestnik strefy nie mógł się bronić polityką kursową. A konkurować jakością z Niemcami jest niełatwo.
    Na temat wejścia do strefy EUR, MB wypowiadał się spokojnie, wielokrotnie. Ale z drugiej strony:
    „Mamy jeden z najbardziej płynnych rynków walutowych świata”.
    „(…)złoty podlega olbrzymim wahaniom, znacznie większym niż np. forint”.
    Tu proszę o pomoc TO, nie rozumiem większej stabilności forinta. Programy komputerowe wielkich inwestorów-graczy, podobno trzymają Węgry i Polskę w jednym worku.

    ad3/ Kanał najmniej rozpoznany. Dużo w zachowaniach konsumenckich cech „baraniny” (termin TO). Oczekiwania inflacji w Polsce są takie, jaka jest inflacja w momencie badań, zatem do Polski nie można stosować teorii „o racjonalnych zachowaniach”.

    Pewnie wybaczysz mi Drogi TO ten przydługi komentarz z Twojej działki,
    ale na blogu absolwenta ekonomii, trzeba czasami przynudzić o ekonomii.
    Tak uważam.

    W mojej dziedzinie, automatyce przemysłowej, dziedzinie opartej na sprzężeniu zwrotnym, zabrał kiedyś głos Szanowny spokojny, ale to przecież inżynier.

    Pozdrawiam obu Panów najserdeczniej

  34. Jezus Maria, po przeczytaniu w „akceptacji” zauważyłem błąd kardynalny przy wpływie siły złotego. jako importer cieszyłem się oczywiście z silnego złotego.
    Przepraszam

  35. @telegraphic observer
    Łapię się ostatnio na tym, że zapominam zestaw cyfr, składających się na czas komentarza, do którego się odnoszę. Ucieka mi też treść, jakiś zwrot czy cała fraza, do której chce nawiązać.
    Otwieram więc Worda na jednej połowie ekranu (w nim piszę), trzymając na drugiej przeglądarkę.
    Muszę pamiętać o „odświeżeniu” przeglądarki przed wklejeniem swojego komentarza do ramki.

    Te zmiany w mózgu są potwornie dołujące a jednocześnie udowadniają, że pamięć człowieka ma też ograniczenia.

    Duchu Święty, dlaczego wydajesz rozkaz DELETE tak prędko?

  36. Śleper o godz. 23:51

    zauważył coś istotnego:

    „Wracałem dzisiaj przed 22.00 z kina w mieście średniej wielkości i zanim doszedłem do parkingu musiałem przejść kilka uliczek i rynek. Co się działo w związku z tak wielkim świętem narodowym? Nic kochani, cisza grobowa, w kafejkach po kilka ludzi i smętek jak diabli. Coś chyba jest nie tak, nie uważacie?”

    No właśnie: życie społeczeństwa jest takie jakie jest. To znaczy, jakie wynika z jego potrzeb, stanu jego świadomości. Gdy kształtowało się życie społeczeństw w czasach „przed-komunikacyjnych”, wynikało ono tylko z wyobrażeń danego społeczeństwa. O tym, jak jest gdzie indziej (a więc jak mogłoby być i „u nas”) mało kto wiedział.

    Dziś, za przyczyną natychmiastowej i bezpośrednio doświadczanej wiedzy o życiu innych, marzymy o formie naszego życia zupełnie nieprzystającej do treści naszego życia, wynikającej ze stanu naszej świadomości społecznej.

    Stąd niezwykle destrukcyjna siła tych porównań, żalów i jeremiad nad stanem naszego życia, bo wynika ona z porównań z czymś, co po prostu nie jest jeszcze, i długo nie będzie, „nasze” (wynikające z naszych „organicznych” potrzeb i możliwości).

    Pod tym względem, mamy przerąbane. Zdani jesteśmy tylko na wieczną frustrację dziecka biednych rodziców, które widzi nagle, że inne dzieci, bogatszych rodziców, mają lepsze zabawki. A przecież satysfakcja tych bogatszych dzieci nie wynika wcale z tego, że ich zabawki są lepsze od naszych, tylko z tego, że nikt nie ma lepszych, więc nie mogą „chcieć więcej”; nie sposób chcieć czegoś niewyobrażalnego („nieistniejącego”). Podobnie frustracji biednych dzieci nie było, dopóki nie zobaczyły, że inni mają lepsze zabawki; do tego czasu zadowolone były z zabawek, jakich forma wynikała wyłącznie z ich własnych wyobrażeń o treści, tym, co dobre i czego by chciały.

  37. @Stanisław, globetrotuar
    Pozwólcie Panowie, że powtórzę:
    Wam porywających zachowań Donalda Tuska nie potrzeba. Cenicie u premiera formę, w jakiej komunikuje się z elektoratem.
    Mnie się wydaje, że „niezdecydowanym” potrzeba czegoś nowego. Niezdecydowany potrzebuje „barwy”, nawet zagranej złości w reakcji na obelgi.
    Pozdrawiam

  38. I chyba dobrze, że obecny rząd robi małe kroczki. Czesi drobią od aksamitnej rewolucji i są daleko dalej od nas.
    pozdrawiam

  39. the mentor pisze:
    2011-05-03 o godz. 23:21
    Czy moze byc gorzej ?
    —————————————————————————————–
    TAK! (wg. Szwejka).

  40. magrud 00.18

    Pieknie powiedziane. Podpisuje sie pod tym.
    Tylko jak to wytlumaczyc tym od pochodni i krzyza?
    Przemawia pewnie przeze mnie naiwnosc, bo przeciez kk chodzi wlasnie o to, zeby im nic nie tlumaczyc, a na dodatek zeby ich bylo jak najwiecej.
    I po co bylo walczyc z poganstwem?! Zeby teraz wierzyc w swietych, w relikwie, w legendy o cudach?

  41. Poprzednio apelowałam aby było nudno.Było rzeczywiście wyjątkowo nudno na Placu Zamkowym i polegając na obserwacjach Ślepra w innych miejscach także.Okazuje się ,że nie wszędzie.Czytając dzisiejsze newsy dowiedziałam się ,że w Bydgoszczy było odwrotnie.Demolka kierowana przez Starucha z zakazem stadionowym lecz ,jak donoszą,za sprawą przychylności policji, znów z pełną gotowością stadionową.Zażądano wyjaśnień.Brak doniesień co z kibolami i kto zapłaci za zniszczenia. Graś podobno orzekł,że dośc ! Tyle,że nie bardzo wiadomo do kogo to powiedział.Do kiboli ? policji ? PZPN ? ministra od przyspieszenia sprawiedliwości przez internet ?.Będąc w nastroju refleksyjnym pragnę zauważyc,że każdy ma własną Polskę w domyśle.Władzę swoją.Policja swoją.Kibole też.Znów mamy ludzi z etosem.
    Kibolskim.Inni etosowcy wydaje się już zdążyli wymrzec albo mają własną Polskę.
    Szkoda,że ta afera przykryła mój nastrój państwowy nabyty w długiej kolejce do złożenia PIT.Widząc wielkie tablice nad okienkami „SKŁADANIE ZEZNAŃ” i tłum obywateli pokornie czekających na swą powinnośc odczuwałam wtedy potęgę państwa.

  42. the mentor pisze:
    2011-05-03 o godz. 23:21

    ‚Nie do wiary’ ! Nikt nie jest zainteresowany podstawami zycia ? Przeciez bez dotacji z Uni i wyprzedazy pozostalosci dorobku naszych ojcow i dziadow deficyt wynosilby 188 mld zl w 2010. W 2013 datacje z Uni sie skoncza. Nie bedzie nic wiecej do prywatyzacji, chyba ze lasy i jeziora, rzeki i powietrze. Co najmniej dalsze 0.5 mln polakow wyemigruje.

    I co wtedy panie Passent. Czy dalej bedzie pan pisal o ‚malych kroczkach’ dyktatora Donka Tuska ? Czy dalej bedzie pan straszyl Kaczynskim ?
    Panska postawa jest wysoce nieodpowiedzialna.

    Juz przez 22 lata polska gospodarka nie jest w stanie sama siebie utrzymac. Jak mozne nie widziec zbizajacej sie zaglady i podlizywac sie prymitywnej wladzy ? Widac ze mozna, trzeba byc dziennikarzem.

  43. @Bryka, 12:35
    Można przez Internet, można wysłać zeznanie pocztą.
    Jeśli Pani staje w kolejce, mając tyle tygodni na załatwienie sprawy bez stania, to dlaczego używa Pani ironicznie „ministra od przyspieszenia sprawiedliwości przez internet ?”.

    To jest właśnie nasz problem narodowy – że tak powiem z odrobina patosu. Zamiast zarzucić sobie niedbalstwo, odkładanie na wczoraj, szukamy ONYCH.
    Najlepiej rząd dowolnej maści i Żydów.
    Pozdrowienia

  44. Bryka 12:35

    W twojej pokorze, jaką odczuwasz czekając w długiej kolejce, aby złożyć PIT w skarbówce, znajduję sporą dozę MASOCHIZMU. Mógłbyś przecież złożyć PIT przez internet, wysłać go pocztą (poleconym, ewtl. z poświadczeniem odbioru) czy oddać osobiście wcześniej, bez kolejki.

    Psychologia wyjaśnia ten masochizm. Poczucie bycia pokrzywdzonym jest mianowicie potrzebne człowiekowi do racjonalizacji swej agresji wobec tego, kto, w mniemaniu owego człowieka, jest źródłem tego pokrzywdzenia (czyli, jak przypuszczam u Ciebie – państwo).

  45. Bryka 12:35

    Teraz doczytałem, że jesteś kobietą. Powinno więc być „mogłabyś”.

  46. Monteskiusz, Mw
    Ciekawe uwagi dotyczące stylu zycia rodaków. Owe puste knajpy i wymarłe ulice są pokłosiem wpływu na styl życia katolickiego konserwatyzmu obyczajowego i tzw prorodzinności, która moim zdaniem wpływa na wzmacnianie klanowej struktury społecznej. Rodacy żyją wsobnie, zamknięci po domach w rodzinnym smrodku i właściwie jedynym ich łącznikiem ze światem jest telewizor. Natomiast jedynym miejscami w których nawiązują szersze interakcje społeczne (zresztą najczęściej pozorne) są kościoły i sklepy wielkogabarytowe. Ze smutkiem zauważam, że z roku na rok ta atomizacja społeczna się wzmaga czego skutkiem są postępujące masowo ograniczenia intelektualne wynikające po prostu z braku kontaktów interpersonalnych – oczywiściem z wyłączeniem członków najbliższej rodziny. Co gorsza cierpią na tym branże usługowe – miedzy innymi wlaśnie wspomniany przez Monteskiusza sektor knajpiany czy klubowy. Nie widziałbym jak Mw źrodeł głębokiej aspołeczności rodakow w przesłankach finasowych. To głównie depresyjny smutek katolicyzmu i mit tzw „świętej rodziny” wpływa na to, że nawet w narodowe świeto knajpy i deptaki miast świecą pustkami.
    Pozdrawiam

  47. Dobry Polak :
    – wzrost do 165cm
    – nie uprawia sportów
    – nie ma konta
    – nie ma prawa jazdy
    – nie ma żony
    – nie uznaje struktur państwowych
    – nie podaje ręki Prezydentowi
    – nie chodzi do sejmu bo ma ważniejsze sprawy.
    Pan Premier Tusk nie pasuje do tego opisu a więc nie może być przebojowy bo nie jest dobrym polakiem.

  48. Nasz biedny-człowieczy gatunek , zdaje się być bliski wyczerpania swojego potencjału rozwojowego. Wszystko, czym nas „rozrywają”/od rozrywki/ media, zaczyna być nudną zupą po zupie, która już dawno, zaczęła być coraz mniej strawna.
    Brak pożywki /osiągnięć/ dla rozruszania narastającego, powszechnego marazmu, który coraz częściej skutkuje postfrustacyjną agresją.
    Wystarczy przypomnieć sobie ducha spędu- na rzecz królewskiego ślubu. Wszyscy, łącznie z nowożeńcami- odbęniali imprezę, w stylu, żeby nie zwariować z powodu rosnącej szarzyzny dnia codziennego. Podobnie było na imprezie naszego czcigodnego błogosławionego, czy wokół duetu Osama-Obama…
    W ogólnym marazmie, gasnącej cywilizacji zachodniej, jedynymi impulsami sycącymi ducha społeczeństw, mają być choćy takie niestrawne gierki , montowane ze zużytych do granic niewytrzymałości elementów, jak półmartwe „ble-blania” naszych czołowych graczy politycznych. Ten styl , „rozkwitł” po podaniu pana-Obamowego newsa wyborczego, związanego z Panem Osamą, kiedy prominentni politycy świata, wygłaszali martwe PR-owskie frazesy, podrzucane im przez najwyraźniej olewających „gawiedź speców od PR-u.
    „Złote” formułki naszych liderów- to dokładne ten sam martwy chłam. Zatrzymywanie się nad tym, z powodów choćby takich, że cokolwiek w naszym zacofanym kraju zostało zrobione, to już akceptacja sporej części stylu, w jakim nasze sprawy się toczą.
    Jeśli ma się możliwość poznawać nasze sprawy z bliska, od strony detali, to te nasze medialno-polityczne odłony, wyglądają wyłączie jak rozpaczliwa próba posługiwania się „chamskim” pudrem, dla podtrzymania narodu w jakimś złudnym trwaniu. Byleby do jutra…

    Sebastian

  49. @jasny gwint pisze:
    2011-05-03 o godz. 21:28
    Jasny Gwincie masz pretensję do Gospodarza ,że dostrzega tylko podział na proPiS i proPO wśród Polaków i pytasz gdzie reszta nas – Poolaków…Sądzę ,że Gospodarz mimochodem podporządkował się obowiązującej a narzuconej przez PiS konwencji – kto nie z PiSem ten NiePolak. Jarkacz stworzył spójny blok mentalny: albo jesteś z nami Prawdziwymi Polakami, katolikami ,Polską albo jesteś ,,zakamuflowaną opcją niemiecką” (to ci przyzwoitsi – bo obcy) albo zdrajcą czyli masz prawidłowe geny,odebrałeś pełne katolickie przeszkolenie ale świadomie i dobrowolnie wybierasz niePiS. Takie postawienie sprawy załatwia wszystko – nie trzeba się trudzić kompromisami , ,,ich” osiągnięcia klęską ojczyzny, ,,ich” pomysły to droga zdrady albo co najmniej na manowce. W tej sytuacji ,,społeczeństwo PiS” zaczyna czuć się jak w okopach św. Trójcy. Oczywiście wobec agresora najlepszą obroną jest atak. Jakikolwiek kompromis jest niemożliwy bo ze ,,zdradą” się nie paktuje. Poza tym jest to też wygodne dla PiS: wyborców nie trzeba pozyskiwać działaniem w realnym świecie, no i wzmożeni moralnie wyborcy nie pójdą do tego kto zaoferuje im swe usługi na wyższym poziomie. To by była zdrada a nie wybór. Czyż wiele z osób popierających PiS nie stanowią osoby rzeczywiście poszkodowane w wyniku tzw. transformacji? i czy Jarkacz oferuje im politykę ekonomiczną mogącą realnie poprawić ich sytuację? Otóż nie. Ba, hołduje on zbankrutowanej ekonomii neolberalnej – obniżanie podatków najzamożniejszym przy jednoczesnym zwiększaniu obciążeń państwa(bynajmniej na polu socjalu) za co teraz solidarnie płacimy min. wyższym vatem ale ci wyborcy trwają przy nim.
    Sam jako zwolennik lewicy z rozpaczą patrzę na D. Tuska. Z rozpaczą bo chciałbym by kiedyś lewica miała tak zdolnego polityka. A tak zostaje mi powiedzieć: Zdolny człowiek szkoda ,że nie mój.

  50. Z premierem Tuskiem oraz prezydentem Komorowskim zgoda, mimo wszystkich niedoskonałości całkiem porządni z nich ludzie (choć co z tym obiecanym odwrotem z Afganistanu, panie Prezydencie? Teraz zabili już sobie bin Ladena na dobre, więc nie ma najmniejszego powodu, aby tam siedzieć choćby i dzień dłużej), ale… mówimy sojusz NATO, a w domyśle…

    Chciałem wczoraj podziękować Hannie L i powiedzieć, jak bardzo się cieszę się, że także i Jej zdaniem Georges Brassens trzyma się mocno, jednak nie zdążyłem; czasy mamy teraz takie, że news goni newsa (choć sensu w tym niewiele) i zanim się spostrzegłem, już jest nowy, świetny wpis Gospodarza na blogu.

    Jesteśmy atakowani namiarem wszelakich przekazów – gdyż informacjami, czy wiadomościami trudno to nazwać – w ca. 99,9% zupełnie nieistotnych. Chcą nam na przykład sprzedać teraz historyjkę o ibn Ladenie, o której celny, wczorajszy nagłówek w TVN24 mówił: „Mój kot wymyśliłby lepszą”, atakują przy tym z prasy, radia i telewizji, niczym Libię z ziemi, morza i powietrza, aby pokonać nasz system obronny, walczący z ich wszechmocną niestety dzisiaj głupotą. Pokazują nam zdjęcia, jak przyglądają się w stadnej katatonii egzekucji Geronimo, kimkolwiek on jest (był), w nadziei, że ktoś zechce to badziewie kupić. Jeśli ci, co wymyślają takie historie prowadziliby własne biznesy, za własne pieniądze, jak nic pomarliby z głodu.

    A taki Brassens potrafił w jednym wersie zawrzeć więcej prawdziwej, merytorycznej treści, niż całe roczne archiwum NYT, WP, czy innego Foxa do s-ki z Aljazeerą. Może to i odważna teza, ale podejmuję się ją obronić, wystarczy posłuchać Brassensa, w piosence Tu wiek nie ma znaczenia
    , proroczo napisanej pewnie dla triumwiratu (plus ten fircyk, z doskoku) bombardującego od miesiąca Libię, a bezczelnie udającego NATO. W ramach śpiewania poezji piosenkę brawurowo wykonał wspaniały Zespół Reprezentacyjny – ku pokrzepieniu serc i duszy słuchajmy poezji w tych bezdusznych czasach!

  51. Kartka z podróży,

    w zeszłym roku spędziłem parę dni w Tychach. Żadna atrakcja turystyczna, co chyba łatwo sprawdzić. Było czwartkowe popołudnie (a więc nie week-end). Na tyskim rynku dwie kawiarenki z przyjemnymi ogródkami pod parasolami, piwo tyskie – a jakże ! – , a stoliki zajęte, może nie całkowiecie obłożone klientami, ale też ogródki nie świeciły pustkami. Przy stolikach różnoraka klientela, w tym młode małżeństwa z dziećmi (dla dzieci lody, a nie piwo). Zwykłe popołudnie, zwykli ludzie.

    Potem podobna obserwacja w Pszczynie. Wcale nie weekend, a więc nie turyści. Raczej miejscowi. Może nie tłumy, ale też nie pustka w kawiarniach i w lodziarniach. Obserwacje tak samo dobre jak ta, na którą się powołujesz, i na podstawie której snujesz swoją teorię ogólną depresyjności polskiego katolicyzmu – depresyjnością, z którą zgadzam się w pełni.

    Myslę, że nie trzeba tak generalizować. na podstawie jednostkowych obserwacji. Czy i kiedy kto wychodzi do klubu czy do knajpy – to jego prywatna sprawa. Nie twierdzę, że nie ma racji w tym, co piszesz, ale też za dużo jest tam uogólnień. A telewizor stanowi zasadniczy łącznik ze światem nie tylko w polskich, depresyjnych rodzinach.

    Kiedy przyjechałem do Montrealu, wielkim szokiem było dla mnie to, że w ogóle, ale to w ogóle nie świętuje się hucznie Sylwestra. Spodziewałem się, że o północy lud wyjdzie przed domy, strzelą race i szampany, że będzie feta. Nic z tego. Cisza, w wiekszości domów pogaszone światła – wieczór jak każdy inny, przynajmniej na ulicach. Ale daleko mi było do wyciągania jakiś daleko idących wniosków o stanie nastrojów ludu quebeckiego w ogólności, lub mieszkańców Montrealu w szczególności. Być może jakie święto, takie podejście do świętowania.

    Pozdrawiam

  52. @Kartka z podróży pisze:
    2011-05-04 o godz. 15:10
    Może ten ,,familaryzm” Polaków ma inne źródła? Wynika on z zmęczenia życiem w tym kraju? Stresu, braku pieniędzy?
    Mam ciekawe doświadczenie życiowe z emigracji w IRL: tam ,,piątek to był weekendu początek” (oczywiście nie dla wszystkich ale…) Miałem sporo znajomych : to na piwko ,to w góry, to na koncert. Mieli czas i kasę a sama praca ich tak nie drenowała,mieliśmy większe możliwości samorealizacji poza pracą. Oczywiście byliśmy też mniej uwięzieni przez konwenanse.Tak się złożyło ,że po powrocie ,geograficznie z kilkorgiem z nich dzieli mnie mniejszy dystans niż w IRL a jednak: pracuję, z kasą kiepsko, zryty jestem po tygodniu…To są ci sami ,,kolorowi” tam ludzie. Wystarczy porównać ile benzyny mogłem kupić za 1 godzinę mojej pracy: w IRL 10 litrów wykonując pracę magazyniera – w PL mając odpowiedzialną pracę w firmie transportowej 2 litry. I taka relacja we wszytkim obowiązuje. Ceny mamy europejskie a zarobki azjatyckie.I to podobno dobrze ,że tak jest.
    Konsumpcja usług wymaga kasy i czasu.
    Kolejnym czynnikiem powodującym olbrzymie straty ekonomiczne (na dwóch polach :realnych strat wywołanych chaosem jak i na polu usług nieskonsumowanych) jest organizacja dni wolnych w PL. W Iralndii w styczniu wiedziałem kiedy mam 3dniowe weekendy w ciągu roku . Mogłem więc zaplanować coś, kupić wycieczkę itp. Bo święta wypadające w środku tygodnia był przenoszone na piątek albo poniedziałek. Sam z tego korzystałem i obserwowałem jaki to gigantyczny ruch w binesie generowało.A u nas? Do ostatniej chwili nic nie wiadmo .
    Tak,że z tym surowym osądem lenistwa Polaków byłbym ostrożniejszy…

  53. Jeszcze chciałem się pochylić (w sensie – wmyśleć) nad tezą, że forma dostosowana jest u Tuska do treści. Tusk wiele treści przekazał jednak. O ile dobrze pamiętam, przemycił myśl a właściwie oddalił wątpliwości pytającego red. Lisa na temat tego, że SLD i PiS mogą stworzyć koalicję po wyborach, albowiem mówią tym samym językiem, tych samych argumentów używają przeciwko Tuskowi i jego dokonaniom. Niezależnie od tego, dworował sobie z frazeologii Kaczyńskiego, ale smutkiem i wzburzeniem – trudno mi powiedzieć czym więcej – przyoblekł swą twarz, gdy wspomniano o krwi na rękach i o zdradzie o świcie. Nawet nie muszę brać w cudzysłów, wiadomo kto o kim tak mówi i gdzie komu te słowa zapadać mają. Obraźliwe słowa, a jakże już potoczne się stają. Tak nisko upadła polska retoryka polityczna! – to mówić miała Tuskowa twarz, w moim odbiorze.

    Sposób mówienia Tuska mierzi mnie, szczególnie jeśli się ciągnie przez tyle minut. Niewątpliwie jego słownictwo nie jest słownictwem wykształconego historyka, jest ono ograniczone i jakoś spięte, jest słownictwem przeciętnego Polaka. Gdy w swym uniesieniu ufności do ahistorycznego polityka, która z amatora przeszedł na profesjonalizm – używając metaforyki red. Żakowskiego, wsłuchuję się w chropowatość jego języka i szarpiących nerwy przerw, to myślę sobie, jeśli mnie to mierzi, to musi trafiać do odbiorcy polskiego. To jest właściwa forma; a potem się zastanawiam – ileż treści on im przekazał.

  54. mw pisze:
    2011-05-04 o godz. 14:13
    Jestem wdzięczna.MASOCHIZM powiadasz.Jako racjonalizacja.Wiedziałam ,że coś mnie dręczy ale trudno to było do ustalenia w drodze autorefleksji.Pomocna dłoń kogoś,kto ma trudności czytania ze zrozumieniem ale wiele empatii dla bliżnich.Miałam się wybrac właśnie spacerkiem do US by popatrzec raz jeszcze na tablice SKŁADANIE ZEZNAŃ,dla poprawy nastroju ale teraz nie pójdę.Muszę się strzec by nie zracjonalizowana moja agresja wobec państwa nie wpędziła mnie w dalsze kłopoty.Pozdrawiam.

  55. Mw (05-04 o godz. 14:13) ma rację w dialogu z Bryką (rodz. żeński).

    Trzeba wyjechać z kraju na jakiś czas i do niego powrócić, aby dostrzec. Tę wpojoną w geny i szpik kości potrzebę pokłonu przed majestatem aparatu państwowego. Wpojoną nam przez PRL. „Obywatelu, nie bumelujcie!”

  56. @mw, 14:13
    Widzisz mw, zagraliśmy Bryce na tym samym instrumencie.
    Coś mamy wspólnego…
    Trzymaj się.

  57. Mw z godz. 14:13
    Niesmak Bryki jest w pełni uzasadniony. Gdyby nawet złozyła PIT-y polecaną przez Ciebie drogą to i tak na okienku urzędu państwowego wisiałaby napis „SKŁADANIE ZEZNAŃ”. Ten napis stylistycznie jest symboliczny dla organow tego państwa. Tak wiec zamiast doszukiwać się masochizmu w naturalnym sprzeciwie Bryki wobec tego typu napisów zastanow się lepiej nad psychologicznym rysem urzędników, ktorzy w swej tępej bezmyślności tego typu teksty wywieszają. Może doszukasz się w nich sadyzmu? Swoją drogą rozumiem Twoją niechęć do bywania w urzędach. Też jak widzę chama to przechodzę na druga stronę ulicy. Tyle, że tego chama nie tłumaczę tak jak Ty panstwo.
    Pozdrawiam

  58. Kartka godz.15:10 Zadziwiłeś mnie(po raz kolejny)swoją dogłębną i przenikliwą analizą.Wprawdzie nie mam odwagi wypowiedzenia się za ogół,,żyjących w rodzinnym smrodku rodaków”ale majowe świeta faktycznie spędziłem przed jedynem łącznikiem ze światem zewnętrznym tj.laptopem.Powody mojego postępku były jednak zgoła inne niż te które wyłuszczasz:Było,poprostu cholernie zimno…

  59. Ciekaw jestem jakiej to „barwności” i animuszu w „przejazdach przez
    bramki” rasowego narciarza oczekuje Pan Redaktorze Passent.
    Przed paroma dniami był Pan w Niemczech i kontestował Pan
    panujący tu spokój. Nie bez powodu wybrał się Pan do kraju, jego
    stolicy, który mieni się być „uosobieniem spokoju” w Europie.
    Wraca Pan z „leżakowania” i oczekuje że po stagnacji Weimerskiej
    trafi Pan na pełen „bukiet” rozrób i aktywności politycznych do potęgi
    entej.
    Wyważone wypowiedzi Premiera Tuska są nagle dla Pana zaskoczeniem.
    To może i byłoby mieć pretensje do Angeli Merkel, Króla Gustawa i
    wielu innych rozsądnych ludzi w Europie, za ich opanowanie oraz
    wewnętrzny spokój.
    Może tak premier w stylu Berlusconiego?
    A może woli Pan, Redaktorze Passent , wracać do kraju po bardzo
    kulturalnej i spokojnej „labie na obcościach”, ogarniętego werwą wojny
    domowej, ścinaniem głów i paleniem stosów?
    Może Premier Tusk powinien trzaskać butem o pulpit mównicy,
    jak swego czasu Nikita Chruszczow na posiedzeniu ONZ?
    Może powinien rozsypywać ziarna zbóż, jak swego czasu Andrzej Lepper?
    Nie wiem co Pana nuży i nudzi w postawie Donalda Tuska.
    Nie wiem na czym polega jego bezbarwność, wedle Pańskich ocen.
    Ja ze swojego oglądu, cieszę się że na czele polskiego rządu stoi
    człowiek „ustatkowany” emocjonalnie, rozważny i nudny aż do bólu.
    Przede wszystkim rzeczowy w swych poczynaniach.
    To gwarantuje mi i moim bliskim, że wjeżdżając do Polski nie mam obaw
    typu wjazd do Ruandy czy Wybrzeża Kości Słoniowej. To mnie cieszy i
    napawa optymizmem, że im nudniejszy premier tym bardziej
    ustatkowane życie w Polsce. Rzetelność i konsekwencja działania są
    zawsze nudne. Oby tej „nudy” nigdy nie zabrakło moim rodakom.
    Jeśli Panu, Redaktorze Passent jest „nudno” i bezbarwnie, to zalecam
    obejrzenie „Misia” Bareji, który obchodzi właśnie dzisiaj swoją
    trzydziestą rocznicę premiery.
    Przy nim będzie i barwnie, i rozrywkowo.
    Pomijając już – smutną prawdę tamtych czasów.

    Pozdrowionka.

  60. Szanowny Panie Passent,
    obywatelki i obywatele maja Polske na wlasnosc. Szkoda, ze prezydent tego nie rozumie.
    Z powazaniem.
    ET

  61. Kartka 15:10

    Ależ Kartko, gdzież ja widziałem „źródła głębokiej aspołeczności rodaków w przesłankach finansowych”, jak mi imputujesz? I gdzie ja pisałem o „aspołeczności”???

    Wyraźnie (chyba?) napisałem: mamy obecnie bezpośredni kontakt informacyjny z innym stylem życia społecznego (na Zachodzie), który wynika z „ich” organicznych potrzeb i jest przez „nich” stworzony. My mamy zupełnie inne potrzeby (na razie) i inne są też nasze „organiczne”, kulturowe przede wszystkim, możliwości im sprostania (na razie). Ale ponieważ widzimy, co i jak robią inni – więc też byśmy tak chcieli, nie mając przy tym żadnej intencji, wewnętrznej potrzeby, aby rzeczywiście to i tak robić (najlepszy przykład to demokracja, która jest dla nas jak DVD z amerykańską „romantic comedy” – do oglądania i wzdychania, że tak u nas powinno też być…). Nie ma to nic wspólnego z „przesłankami finansowymi”, tylko jest to wynik statusu kulturowego.

    No i nie jest to „aspołeczność”. Biorąc pod uwagę „naturalny, organiczny” stan naszego społeczeństwa, powiedziałbym, że „aspołeczne” (dosłownie: niezgodne ze społecznym) są właśnie wszelkie próby naśladowania tego „stamtąd”. To trochę tak, jak z tym nazywaniem PiS „partią anty-systemową”. Pisałem na blogach „Polityki”, że w gruncie rzeczy, biorąc pod uwagę, jaki system polityczny internalizuje większość naszego społeczeństwa, to właśnie PiS (jak i LPR i Samoobrona) są najbardziej systemowe (tzn. zgodne z systemem politycznym zinternalizowanym przez większość). W Polsce tu i teraz.

  62. @Kartka z podróży, 17:20
    Pewnie Ci to zwisa, ale powoli tracę sympatię dla Ciebie, blogera, którego anarchistyczne teksty niedługo wezmą w obronę kiboli. Tracisz wg mnie proporcje. Urzędnik państwowy, nędznie opłacany z tą swoją średniopolską głupotą, to dla Ciebie twór z innego niż Twój świata.
    To Twój rodak Kartko!

    W ostatnich kilku latach byłem w trzech Urzędach Dzielnicowych w Warszawie, dwóch Wydziałach Komunikacji, Urzędzie Podatkowym, kilku bankach, pocztach – wszędzie ujrzałem postęp technologiczny, komputery, kolejki z biletami, itp. Nie spotkałem się z arogancją, widziałem po drugiej stronie zmęczonego człowieka ale życzliwego.

    Przyczepiasz się do „Składania zeznań”, wyciągasz jakieś wnioski z takiej dupereli.
    Jeśli konieczność stania w kolejce w Urzędzie budzi niechęć do terminowości składania deklaracji PIT, jakieś uczucia antypaństwowe, to ja przepraszam.

    Dla mnie, osobnika samodzielnego i ładującego w państwo tyle kasy, że nawet moje wnuki tego nie odbiorą, państwo jest wielkim dobrem i życzę mu, temu państwu, wszystkiego najlepszego, nawet jak mnie wpienia.
    To tak jak z własną żoną, Kartko.

  63. Naskoczyli na Brykę.A C.K.Norwid pisał przecież „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek” ,zapomniał dodac ,że podatkowy.Przynajmniej podatki nas łączą.Z mw już się rozprawiłam.Odnośnie TO i Stasieku to mi się już nie chce.
    Z czytaniem ze zrozumieniem ,a właściwie jego brakiem mogą współzawodniczyc z mw.Głuszce po prostu.

  64. Tekst o pustkach w knajpach wywołał komentarze, więc do kilku spraw się odniosę.
    Mw – faktycznie źle zrozumialem Twoj tekst i go spłaszczyłem sprowadzając do spraw finansowych. Chodziło mi o akapit – „…Zdani jesteśmy tylko na wieczną frustrację dziecka biednych rodziców, które widzi nagle, że inne dzieci, bogatszych rodziców, mają lepsze zabawki. A przecież satysfakcja tych bogatszych dzieci nie wynika wcale z tego, że ich zabawki są lepsze od naszych, tylko z tego, że nikt nie ma lepszych, więc nie mogą „chcieć więcej”; nie sposób chcieć czegoś niewyobrażalnego („nieistniejącego”)…”
    Natomiast jako aspołeczność rozumiem niechęć do bycia z innymi, zamykanie się przed ludźmi. Istotnie można to uznać za normę społeczną w Polsce i wewnętrzną potrzebe wiekszości rodaków.
    Halen, pisałem po prostu o pewnej tendencji – zresztą potwierdzonej w badaniach socjologicznych. Nie miałem Ciebie na myśli. Jasne, że ludzie zamykają się w domach nie tylko z powodu swej aspołeczności ale również np z powodu parszywej pogody.
    Slawczan, podzielam Twoją opinię. To może być również przejaw zmeczenia życiem w tym kraju. Tak więc polsko katolicki dom typu „rodzinna twierdza” może być również czynnikiem znużenia, zmeczenia czy frustracji wzmacniany. Z moich obserwacji równiez wynika, że Polacy w normalnych krajach stają się bardziej otwarci i optymistyczni życiowo.
    Jacobsky, u mnie (misato koło 100 tys)jest sporo knajp ale biznes gastronomiczny nastawiony jest głównie na obsługę Niemców – z tego żyje. Poza sezonem turystycznym knajpy świecą pustkami. Badania wskazują, że statystyczny Polak tylko kilka razy do roku bywa w restauracji. Inaczej niż przeciętny Anglik, Francuz, Włoch, Hiszpan lub Niemiec, który chodzi do restauracji 50-70 razy w roku, lub Amerykanin, który bywa w nich średnio 150 razy w roku. Nie będę już wspominał o społecznym znaczeniu barów w krajach śródziemnomorskich. Rodacy z domowych budżetów przeznaczają na jedzenie poza domem około 5 procent. Dla porównania, Amerykanie wydają połowę. w 2007 roku wydawano tu na konsumpcję poza miejscem zamieszkania około 526 złotych. Rok wcześniej 460 złotych. Obecnie w związku z kryzysem te kwoty są jeszcze mniejsze.
    Pozdrawiam

  65. Bryka 16:49
    Kartka 17:20

    Bryko, byłem przekonany, że Ciebie sfrustrowało to długie oczekiwanie. Do głowy mi nie wpadło, że chodziło Tobie o sformułowanie „Składanie zeznań”. Bo przecież PIT jest „Zeznaniem podatkowym”. Nie widzę w tym wyrazu „potęgi państwa”, tylko administracyjno-prawniczy język, mający na celu (jak to z tym językiem bywa) niedopuszczanie do różnych interpretacji (taki żargon).

    Kartko, nigdy do głowy by mi nie przyszło widzieć „chamstwo” (???) w użyciu precyzyjnego języka prawniczego w działalności administracyjnej. Wręcz przeciwnie: unikamy wtedy konfliktów, wynikających z dowolnej interpretacji sformułowań, mających moc prawną. A że to nie jest literatura… No, cóż, nie samymi różami ta nasza stajnia Augiasza jest usłana.

  66. telegraphic observer pisze:
    2011-05-04 o godz. 16:51
    Mw (05-04 o godz. 14:13) ma rację w dialogu z Bryką (rodz. żeński).

    Trzeba wyjechać z kraju na jakiś czas i do niego powrócić, aby dostrzec. Tę wpojoną w geny i szpik kości potrzebę pokłonu przed majestatem aparatu państwowego

    Polecam Panie T.O. próbę genezy tego zjawiska
    http://www.newsweek.pl/artykuly/nazywam-sie-jan–pokorny,11030,1

  67. TabloidVN
    „Czy premier był wściekły?” – pyta gen. Rapackiego, w ważnym programie, p. Pochanke, podobno gwiazda.
    Przed godzina p. Mozołowski rozpaczał, że demokracje dziczeją, bo Amerykanie zabili OBL. Przyrównał sytuacje prawną OBL do austriackiego gwałciciela własnej córki, który miał proces. Marszczył z troską czoło.

    Ostatnio, p. Applebaum, udzielająca wywiadu, po pierwszym, grzecznym ostrzeżeniu; „nie rozumiem pytania”, przy następnej głupocie dziennikarki zwróciła uwagę, że pytanie jest niemądre.
    Czekam aż któryś polityk, nawet historyk, powie coś w tym stylu:
    „Zarzucacie nam arogancję a pani/pan arogancko/protekcjonalnie zwraca się do swojego gościa. Proszę się zastanowić o co pan/pani mnie pyta”

    I to jest nasz kłopot! Ta bezkarna głupota w mediach nie pozwala nam dowiedzieć się czegoś nowego, albo chociaż czegoś starego, ale w nowej interpretacji. Dziennikarze grają na siebie, zagłuszają gości.

    Teraz p. Nowak mówi, że p. Komorowski „jest zdrowy jak koń” a niedawno jedna powieka prawie przykrywała oko.

  68. mw (05-04 o godz. 18:06)

    No, tu mnie MW zaskoczył. Czym? Woltą – powiedziałbym.

    „Ale ponieważ widzimy, co i jak robią inni – [chodzi mu zapewne o demokrację, społeczeństwo obywatelskie, etc]. Nie ma to nic wspólnego z ‚przesłankami finansowymi’, tylko jest to wynik statusu kulturowego”.

    To już „straszliwa bieda” w Polsce nie ma znaczenia i nie uniemożliwia wszelkiego działania modernizującego?

  69. Podobała mi się pierwsza, spontaniczna reakcja @Stasieku na wystąpienie premiera Tuska w programie red.Lisa ( można ją przeczytać pod poprzednim wpisem gospodarza).
    Premier – moim zdaniem – nie tyle był wypalony lub nudny, ile zagubiony.
    Nie wiem, czy to jest nowy wizerunek podpowiedziany przez speców od pijaru, czy też p.Tusk utożsamił się w końcu ze stanem państwa i pękł w nim urzedowy optymizm.
    Zachowywał się w końcu jak zagubiony człowiek na kozetce u psychopterapeuty, a tego jeszcze u nas nie było. Prezentował dylematy i rozsterki, nawet w tak błacych sprawach jak pomnik L..Kaczyńskiego.
    Ja rozumiem, że warto ocieplać wizerunek polityka, ale chyba nie na tyle, by z przywódcy zrobić przegrzaną galaretę?

    Proponuję jeszcze trochę poczekać z oceną kondycji premiera. Może był po prostu niedysponowany.
    Bo jesli o treść chodzi, to było jak zawsze… Pusto.

  70. @mw, 17:36
    Ślicznie sobie „nie darowałeś”. Odpowiada mi Twój krytycyzm dla demagogicznych recept. Rozumiem ograniczenia blogów, ale czasami takie gadanie, jak Kartki
    „Każda, nawet najbardziej sensowna modyfikacja i tak zostanie wykorzystana zgodnie z interesem aparatu partyjnego a nie wyborców.”
    to za przeproszeniem magiel.
    Dla Kartki ideałem byłoby państwo rządzone przez przedwojennych socjalistów i z marihuaną do nabycia w supermarketach i kioskach z prasą. A prasa tylko podróżnicza, najlepiej z opisem Hiszpanii, Czech i Słowacji.

    Hope, TO wyjaśni tę tajemniczą liczbę „5”.
    Pozdrawiam

  71. @Kartka z podróży
    Kartko, wybacz złośliwości, ale krew mnie zalewa, kiedy czasami czytam coś, z czym się bardzo nie zgadzam.
    Szczególnie w wykonaniu moich Ulubionych Blogerów.
    Zaczynam czuć się obco, ot co…
    Pozdrawiam

  72. Codziennie, parokrotnie, mijam dwa Orliki. Prawie zawsze, niezależnie od pory dnia i pogody, duzi i mali grają na nich w piłkę. Podoba mi się taka nuda.

  73. Conajmniej dziwne są zarzuty Gospodarza względem premiera Tuska. Niby go chwali za pragmatyzm, ale gani za (w domyśle) brak ikry?, no bo „był (Tusk) tylko stonowany, matowy, za grosz porywający”.
    To możeTusk powinien założyc kolorowy indiański pióropusz i wymachiwać tomahawkiem, wykrzykując porywająco o słusznych przyziemnych sprawach.
    Chyba sie panu redaktorowi nudziło w Berlinie, gdzie taaaki spokój. A po powrocie zabrakło spodziewanych fajerwerków (Kaczor siedział cicho przez cały długi weekend.
    Rzekomo przychylni rządowi publicysci i takiez media sa w defensywie, albo raczej w stanie hibernacji. A wraz z nimi wszyscy, którym niemiła jest recydywa IV RP. Obóz propisowski nie marnuje czasu. Umacnia i tworzy własne czasopisma, stowarzyszenia i organizacje, rozpiera się na licznych własnych forach, gdzie sa sami silni, zwarci i gotowi.
    A my tu sobie liberalnie i demokratycznie gadu-gadu na blogach „Polityki”. No, własnie – gdzie jeszcze?

  74. Stasieku, oczywiście, że wywieszka na urzędzie panstwowym – „SKŁADANIE ZEZNAŃ” może Cię nie razić. No ale mnie razi i nic na to nie poradzę.Kojarzy mi się z jakimś posterunkiem policyjnym i waleniem po łbie książką telefoniczną, żeby sladow nie było. Uważam po prostu, że urzędnicy zarówno słownie jak i pisemnie powinni grzecznie i kulturalnie odnosić się do tzw „stron” – szczególnie podatników ktorzy ich utrzymują. Jako człowiek związany przez lata z biznesem wiesz jakie znaczenie w interesach ma grzeczność i kurtuazja. Czemu z podobną grzeczności nie może się odnosić do obywateli państwo? Czy rozmawiałbyś o interesach z ewentualnym kontrahentem siedząc pod napisem „SKŁADANIE ZEZNAŃ”?
    Co do wyrażania interesow partyjnych w prawie wyborczym to chyba nie ma dyskusji. A jakie interesy jak nie swoje ma brać pod uwagę partia przyjmująca w parlamencie prawo wyborcze? Przecież nie nasze Stasieku.
    Co do marihuany to i tak jest praktycznie wszedzie dostępna.
    Pozdrawiam i liczę na Twoją tolerancję.

  75. Mw
    Nie chcę być zlośliwy ale kilka miesięcy temu, ku mej radości, zamieściłeś na którymś z blogow Polityki dramatyczną relację ze swej wizyty w urzędzie panstwowym, gdzie straciłeś mnostwo czasu i potraktowano Cię per noga. Pamietam, że jak zwykle uzasadnialeś to zapaścią cywilizacyjna cofając się chyba w swych wywodach aż do rozbiorow. Pamietam, bo sprawiła mi twoja relacja mnostwo satysfakcji, bo na moje wyszlo.
    Napis „SKŁADANIE ZEZNAŃ” jest formą niegrzeczną, typową urzędniczą chamówą. Wystarczyło dodać- „PROSIMY…o „. W tym przypadku również nieprecyzyjną, bo nie dodano jakich zenań. Przykro mi, że tego nie czujesz. A skoro nie czujesz to Cię nie przekonam.
    Pozdrawiam

  76. Bryka (05-04 o godz. 19:45)

    Jesteś Pan/Pani prowokator(ka) czyli jacarz(ra) wysokich lotów. Wyrazy uznania, bo dawno takich nowatorskich jaj na blogu nie było. Proszę jednak poszukać u tego Norwida, może coś napisał odnośnie TO i Stasieku.

    P.S. W Kanadzie „zeznanie” oficjalnie nazywa się Income Tax and Benefit Return. Może „zwrot” byłby mniej dokuczliwą, bardziej honorową frazą?

    Wpis stasieku (05-04 o godz. 19:44) mógłby zamknąć ten dyskusyjny wątek. W moim odbiorze rzetelnie oddaje on sytuację w polskich urzędach, ogromna poprawa w ciągu 21 lat. Poza tym moralnie postawiłbym go wysoko (i bez odwoływania się do Buddy, Chrystusa i New Age), tak od siebie po prostu.

    Teraz rozumiem, że słowo „państwo” ma dwa ważne, niby odległe znaczenia. Państwo polskie (38 mln) i państwo stasieku (hetero para). Jedno i drugie ważne, choć różne skale wielkości. Z jednym i drugim jest użerka na codzień, ale od święta jaka radocha! Tylko żeby pogoda dopisała. Do obu trzeba podejść z wyszukaną miłością, ale i z dystansem. To sztuka, nie wszystkie(-cy) blogowiczki(-cz) widać ją posiedli. Oprócz tego są jeszcze jajcarki(-ze), też niebagatelna kategoria istot blogowych.

  77. Przypominam sobie, że premier Jaroszewicz też z gospodarską troską traktował kraj. Krązyły w 70 – tych latach ubiegłego wieku budujące plotki, o tym, że widząc np rozjechanego psa na drodze kazał się zatrzymywac kierowcy i usuwal truchło do rowu. Tak więc ten wątek pochylania się wladzy nad problemami zwykłego człowieka – chocby nad ciepłą wodą w kranie – ma swoje tradycje w naszej panstwowości. Nawet przedwojenne, że wspomnę Slawoja Skladkowskiego i jego tzw „sławojki”. Tak więc strategia wyborcza Donalda Tuska jest nieźle osadzona w polskich sentymentach.
    Pozdrawiam

  78. Spostrzegawcza Magrud (05-04 o godz. 20:21), najczujniejsza ze wszystkich i oczywiście Wielka Miss Bloga zauważa wpis @Stasieku o tym, że Tusk był wypalony, brzydko łysiejący i nie miał ładnego uśmiechu. Nie zauważyła jednak jeszcze, że Stasieku się blogi mylą. Na jednych wpisuje to co zamierzał dać na innym. Na blogu GP miał dać ten właśnie komentarz, a tam napisał z kolei, że Tusk był opalony, pięknie łysiejący i zniewalajacy swoim szczerym uśmiechem. Wszystko mu się plącze na ekrania kompa, jak otworzy te wszystkie okna …

    Podobnie badania na temat swing voters pomyliły mu się oczekiwaniami inflacyjnymi w Polsce (od prezesa Belki) i reagowaniem na zmiany stóp procentowych. W Polsce swing voters nie przyciąga opalenizna, inaczej Lepper byłby premierem, ani szczerość uśmiechu. Przeciwnie, nęci ich zmęczenie i powaga na twarzy, oraz dramatyczne zagubienie w studio tv.

    Pani Magrud, a propos – co Pani sądzi o wilczych oczach Tuska?

  79. @Bryka
    Jeśli „trzech różnych” nie zrozumiało ukrytego sensu Pani komentarza, to proszę się zastanowić nad sobą.
    Mnie się też nie chce więcej gadać. Piękny pogaj Lindy mi się przypomina.
    Dobranoc

  80. Nudny i bezbarwny
    Byc moze , ale ja wole takiego niz wymachujacego brudna szmata faceta z napisem POLSKA.
    Kolorowi ludzie nigdy nic dla kraju nie zrobili dobrego -natomiast ich wystapienia bywaly wezwaniami po ktorych ginely tysiace polakow.
    Czy naprawde nikt nie rozumie ze wszelkie wartosci materialne powstaja z PRACY.
    Takiej codziennej bez halasu i decia w traby ,
    A kiedyz mamy pomnazac swoje dobra?
    Ostatnio swietowalismy trzy dni – jestesmy w tym mistrzami swiata a i te dni swiateczne potrafilismy spieprzyc , dzielac sie na pol a potem jeszcze i jeszcze.
    Pytanie jedno , CO NAM Z TYCH SWIAT ZOSTALO?
    No moze kac i tlumek zwlok w prosektoriach, ale to nic nowego.

  81. Baba

    Dziękuję.
    Myślę także, że trzeba to tłumaczyć także tym bez pochodni.
    I od nich przede wszystkim należy zacząć, bo dla tych spod krzyża przed pałacem prezydenckim to jeszcze z różnych powodów za trudne.

  82. haneczka

    Kiedy kolejny raz bedziesz mijać orliki, to pomyśl z wdziecznością o tym, któremu je zawdzięczamy. O Drzewieckim, poległym pod Tuskiem i i jego bezpośrednim podwładnym Mariuszem K. z CBA . O tym, jak zastał roztrzelany przez media za wspieranie budowy infrastruktury sportowo-rekreacyjnej (wyciąg narciarski) w Zieleńcu i nie oczekuj od jego nastęców w Min. Sportu podobnego zaangażowania.

  83. Że też wyskoczyłem z tymi knajpami ziejącymi pustkami i oparem smętka w święta państwowe. Teraz przez grzeczność muszę muszę się jakoś @Kartce i @mw wytłumaczyć.
    Otóż przed laty spotkałem przypadkowo na wakacjach w Hiszpanii ( a jakże @Kartko) polską studentkę i jakoś się tak zgadało, że ona Celtami się interesuje naukowo. W kontekście trwającej w Alicante fiesty mówi mi, że ci Celtowie to straszne smutasy były, bo świętowali żałobnymi pieniami i ogólnym masochizmem, co według niej determinowało ich dalszy „sukces”. No dobrze – mówię – a co z tymi padłymi kulturami w basenie Morza Śródziemnego, oni nieźle się potrafili bawić? Ich z kolei – mówi – wykończyła administracja „państwowa”, bo jak się przyjrzeć tym glinianym tabliczkom, to tam jest tylko księgowość, „ceglane”góry księgowości podatkowej.
    No, powiadam do towarzyszki, czarno to widzę w Polsce, bo jedno i drugie pasuje jak ulał.
    Pozdrowienia

  84. Mówimy „Kibole”, a w domyśle…

    Represje. Nowe bezprawne prawo. Elektroniczne obręcze na nogi, zdalne sądy bez obrońców i bez sędziów, inwigilacja, ograniczenia praw obywatelskich, jakiś pakiecik „antyterrorystyczny” o interpretacji tak szerokiej, jak kontrola strefy lotów nad Libią. Nadciąga do Polski demokracja na modłę bolszewizmu oraz jego brata przyrodniego spod znaku Patriot Act. Przed Euro 2012 wszystko pewnie będzie gotowe.

    W międzyczasie może „kibole” wypalą, skoro ani kucharz z Facebooka, ani pisowska profanacja krzyża, ani marsze z pochodniami na Krakowskim Przedmieściu, ani Smoleńsk nie wypaliły. Już wykrzykują antyrządowe hasła na stadionach, na pewno spontanicznie, i nikt nad nimi nie może zapanować, pewnie przez przypadek. A jak nie wypalą, to i tak pomogą przepchnąć w Sejmie pożądane ustawy – parę drastycznych zdjęć w telewizji i wszyscy zagłosują tak, jak trzeba.

    Wczoraj pokazały się informacje z Wikileaks, Julian Assange stwierdza, że „Facebook to najbardziej przerażająca machina do szpiegowania, jaką kiedykolwiek wynaleziono”, a użytkownik Facebooka „to darmowy pracownik wywiadu USA”. Podobnie z Google oraz Yahoo. Ja mu wierzę.

  85. Z wielką przyjemnością poczytałem dyskusję z Kartką, Monteskiuszem, MW, Stasieku i Bryką. Ja raczej sprzyjam tej stronie, która nie widzi jakiegoś potwornego terroru państwowego, łącznie z tym nieszczęsnym składaniem zeznania podatkowego. Nawet w życiu nie zastanawiałem się, że to jest nielogiczne, tak jak „sobota niepracująca”. Sam narzekam czasami na pracę urzędów, szpitali czy sądów, ale czy to jest terroryzm państwowy? Śmiem wątpić.
    To samo jest z tekstem Kartki. Mój oponent jest wielbicielem Hiszpanii i życia towarzyskiego, dla niego prawdziwą wolnością jest siedzenie w knajpie z kolegami (lub koleżankami) i przebywanie na ulicach. A jeżeli Polacy siedzą w domu, to ze względu na katolickie wychowanie, bo święta – jego zdaniem – tak powinny wyglądać.
    Więc po pierwsze – Polska nie jest Hiszpanią, więc u nas nie będzie wiecznie tłumów na ulicach i w knajpach.
    A po drugie – Polacy lubią spędzać czas z rodziną. I niekoniecznie muszą to być konotacje religijne.
    A po trzecie – miasta się wyludniają, bo „prawdziwi” mieszkańcy jadą do domu. Kiedy Warszawa jest tak pusta, że nie do wyobrażenia? Puste tramwaje, senne autobusy, puste metro, wszędzie pustki? W poniedziałek, jeżeli Wigilia wypada we wtorek. Wtedy to „prawdziwi” Warszawiacy jadą do domów, a pozostają tylko ci, którzy rzeczywiście mieszkają w tym mieście.

  86. Lenin porywająco przemawiał. Fidelowi w młodości też niczego nie brakowało. Co to za marzenia, że chce się być porywanym? Z czego się biorą, jak rany?

  87. Slawomirski pisze:

    2011-05-04 o godz. 20:40
    ——————————
    Szanowny Panie Sławomirski,

    dziękuj.ę za troskliwą postawę.
    Idąc tym torem, można jeszcze skorzystać z dobrodziejstw używek, wmówić sobie niezłomną wiarę w to, że będzie dobrze i cieszyć się czym się da, ograniczając swoje sensy życia do prokreacyjnych nadbudów , będących w swojej istocie pokolorowanymi objaśnieniami dla wyczynów naszych najprostszych instynktów.
    Nauki ścisłe i przyrodnicze, to też tylko pożywka dla naszych mikrych-wielkich/rozdętych / ego. Większość z tego, w przekroju całej populacji, to tylko intelektualny celebrytyzm, którego istotą jest dzielenie włosa na dziesięcioro.
    Socratesowskie „wiem, że nic nie wiem”, tego właśnie dotyczy…

    Pozdrawiam,Sebastian

  88. Od mojego poprzedniego wpisu z g. 22:09 nie ukazał się ŻADEN, a jest 9:25 następnego dnia.
    A tymczasem na portalach i blogach propisowskich aż furczy!
    To już nie hibernacja, o czym pisałam wczoraj, ale samobójcze zaniechanie, nie tylko ze strony „Polityki”. Wszyscy, którym jakoby nie po drodze z PIS, oddają pola walkowerem.

  89. Jakieś czary mary. Ledwo się poskrżyłam i drgnęło.
    Podtrzymuje jednak moje poprzednie uwagi i z żalem stwierdzam, ze nie znajduję odzewu.

  90. Sławczan, 16.10. Z tymi talentami Tuska to bym tak nie przesadzał. Zważ na to, że jego potencjał intelektualny nie sięga poza horyzont najbliższych wyborów, a sztab „think tanku” składa się z potęg rozumu typu Zbychu, Rychu lub Miro. To co dzieje się w kraju dziś powinno być przedmiotem działań administracji, policji, prokuratorów lub NIK. Premier powinien sięgać umysłem dekady do przodu i widzieć miejsce Polaków wśród czołówki krajów cywilizowanych, ich edukacji, kulturze i technologicznych podstaw do dumy bycia Polakiem. W zamian premier oferuje miejsca pracy za granicą, bezrobocie dla absolwentów, montownie obcych firm, supermarkety i pozbycie się wszelkiej odpowiedzialności państwa za bezpieczeństwo socjalne, zdrowie, sport i kulturę. Są oni do tego niezdolni, bez wyobraźni, wykształcenia, ambicji i pracowitości, a swoją rolę ograniczają do przeżycia, walk partyjnych i manipulacji liczbami w budżecie jako sposobem umknięcia przed katastrofą rosnącego zadłużenia. Jak świeżo na tym ponurym tle wyglądają pomysły Napieralskiego wypowiedziane w nowym wywiadzie.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/napieralski-jaruzelski-autorem-jednej-z-najmadrzej,1,4261627,wiadomosc.html

  91. @Torlin, 07:55
    Z radością przyjąłem Pańskie wsparcie w sprawie, w której z mojej strony zapachniało patosem, którego zwykle unikam jak ognia. A jak zdarzy mi się patosu użyć, to po chwili robi mi się głupio.
    Ta Ojczyzna, sztandar, Maria Królowa Polski, itp. to nie dla mnie.

    Urzędnicy w Polsce, to łatwi „chłopcy do bicia”. Przed wojną urzędnik państwowy, nauczyciel, kolejarz to była elita zarabiająca do 200 zł miesięcznie, niektórzy się skromnie budowali a państwowa, pewna emerytura, dawała im wyżyć.
    Ten etos, to wszystko, co się wiązało ze służbą państwu, poszło się ******ć w latach realnego socjalizmu, do którego Polska wystartowała z wymordowaną klasą urzędniczą. To było państwo zdecydowanie obce w swoich strukturach rządowych.

    Anarchistyczne ciągoty w państwie biednym, na dorobku, państwie w jeszcze kilku zaledwie latach niepowtarzalnej szansy drażnią mnie wyjątkowo. Często nie rozumiem młodzieńczych poglądów, zachowań ale kiedy są społecznie mało szkodliwe, mówię do siebie „odpuść stary”. Kiedy syn wrócił z klubowania nawalony jak stodoła, powiedziałem żonie „spokojnie, mnie się też zdarzało”.

    Ale w dyskusji do której nawiązałeś chodziło o coś ważniejszego.
    Zamykam ze swojej strony wątek, nie chcę się spierać na temat „postaw życiowych” – każdy za te wybrane i lansowane, sam odpowiada.

    Serdecznie pozdrawiam

  92. @stasieku

    Wybiórczo czytasz Kartka. Kartek jest oblatany, a nie tylko obchodzony.
    On w przeciwieństwie do wielu innych unika pisania o czymś czego nie doznał.
    Wymieniając kraje bliskie Kartkowi wymieniłeś Słowację. Bo wiesz, że nam się bracia południowi pokłóciłi. A Kartek chyba nie był nigdy na terenie dzisiejszej Słowacji.

    Właśnie przeczytałem w e-Newsweeku artykuł o Janie Pokornym.
    Kartek jest niepokorny. Marihuanę chciałby mieć jak piccę: telefon na koszt dostawcy; kwadrans czekania i trzecia dawka gratis. Gdyby Kartek zajmował się tylko Hiszpanią i skłóconymi braćmi z południa, to by się szybko wypalił i popadł w stan w którym marycha to za mało. Kartek dopuściłby do kiosków softporno oraz gazetki lokalne. W tych gazetkach lokalnych władza dziękowała by obywatelom za ich działania i przepraszała za to że referent mial zły dzień – na pierwszej stronie. Na drugiej oglaszałaby swe zamiary. Na trzeciej skladałaby relację z dokonań i niemożności. Na czwartej byłyby żarty zrozumiałe dla tej gminy. Taka gmina.

    To nudne życie tak by Kartka wnerwiło, że zaproponował by gminie aby go wysłać daleko dla rozpoznania jak żyją inni. Zabronili by mu zajmowania się takimi kanaliami jak wyjec Wysocki i nieposłuszne Czerwone Brygady. Na pierwszy rzut posłaliby go jednak do Hiszpanii. Aby rozpoznał co doprowadziło miejscowych republikan do mordowania księży. Za takim wyborem pierwszej delegacji głosowałby nawet dziekan katolików Kotliny Jeleniogórskiej.

    Na urlop gmina wysłałaby go do Szwajcarii. A on odmówiłby. Bo on tamtejszych języków nie zna. Już wiem, że nie pojechałby do Wietnamu. Ale Nepal? Czemu nie! Zazdrośni radni gminni uchwalili by nieograniczony fundusz podróżny, aby tylko do tego Nepalu szedł pieszo czyli długo. A on basałyk pisał by Kartki z podróży i ozdabiał je zdjęciami ścian chat potwierdzając, że Grando Kutasso nie jest wymysłem lokalnym z okolic La Scali.

    Oj lokalny i przedwojenny, to on nie jest ten Kartka. I nie wiadomo po ktorej stronie mu wieszać holtera. Bo jego anarhistyczno-socjalistyczno-liberalne serce włóczy się po tematach jak smród zazdrośników po blogosferze.

    Ty sie stasieku nie wkurzaj. Ty go czytaj. I nie ma tu krypto. Tu jest bezczel:
    http://www.kartkazpodrozy.eu/
    Mówimy Hiszpania, a w domyśle…

    Pozdrawiam wkurzonego. Może już się przepłukał i wykąpał.

  93. @magrud, 20:21
    spontanicznie -, odruchowo, samorzutnie, żywiołowo
    Moja reakcja nie była spontaniczna, to raczej cecha młodych. Miałem już kilka razy podobny odbiór rzadkich, kameralnych wystąpień D. Tuska. Są głosy, że taka postawa, ten smutek i jakaś bezradność, przyciąga elektorat i premier coś gra. Mam inne zdanie, z „którym się wyjątkowo zgadzam”.

    Różnimy się Szanowna magrud w wielu opiniach ale cieszy mnie, że któreś z nich podzielamy.
    Mnie szczególnie podoba się u Pani ten niezwykły upór w walce o praworządność. To upiorna luka rozwojowa Polski. Temat rzeka, strach go na blogu rozwijać.

    Dobrze, że Pani wróciła, może będziemy się ładnie kłócić.

    Miłego dnia, niedługo będzie cieplej.

  94. Mówimy „bin Laden, Kaddafi”, a myślimy… No właśnie, czy w ogóle myślimy? Niektórzy wątpią.

    Dziś ogłaszają, że nie widzieli, jak zginął bin Laden, film im się urwał. Jako że w każdym kłamstwie jest ziarnko prawdy, pewnie na tej transmisji z egzekucji człowieka live rzeczywiście nie widzieli bin Ladena. Ja tam wierzę im na słowo. W co jednak wgapiają się tak usilnie na tym zdjęciu, że p. Clintonowa aż zasłania usta z wrażenia? Może w jakiegoś hardcorowego pornola…?

    Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Gdybym nie był z przekonania pacyfistą, to chyba też mógłbym sobie kogoś zabić dla sportu – jak wszyscy, to wszyscy. Egalite! Albo lepiej zlecić morderstwo (można się wtedy oszukiwać przed lustrem, że ręce czyste). Mordercy przytwierdzić do czoła rozklekotaną kamerę internetową na rzep, albo na gumę do żucia, i gapić się w ekran jak w amoku gdzieś na drugim końcu świata (obraz byłby dokładnie taki sam, jak u nich, i nie za miliardy dolarów ukradzione podatnikom świata, a za parę własnych groszy). A tak to co? Jako pacyfista brzydzący się agresją, uważający ją za przejaw barbarzyństwa, atawistycznego prymitywu istot aspirujących do miana dumnego człowieka, mogę się tylko modlić za morderców…

  95. @telegraphic observer, 00:01
    Już mnie nie kochasz, Moje Szczęście?
    Chyba zacznę się głodzić…
    Wolisz Donalda Tuska, bo liczysz na powrót do Polski i etat w Kancelarii?
    O feee!
    Już moje, ciepłe, chrześcijańskie oczy Ci zbrzydły?
    Pozdrawiam Cię depresyjnie z nadzieją, że wkrótce znów będziemy razem.

  96. @staruszek
    Dziękuję za osobliwą perełkę staruszku.
    Tylko zęby umyłem a Twój tekst i lektura ostatniego wpisu Kartki „Wyborcze przymrozki” zmusił mnie do dłuższego siedzenia w ponocnym brudzie.

    (…)sprawdziłem komunikaty Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. To jedna z nielicznych państwowych instytucji do której mam zaufanie i zwykle w takich przypadkach szukam tam informacji o rozmiarach zagrożenia. Niestety mapa Polski biła po oczach ostrymi kolorami ostrzeżeń przed majowymi (…)

    Wybrałem ten fragment wpisu Kartki, aby wlać trochę optymizmu w serca czytelników.
    Mam jednak pewien niepokój.
    A co będzie, jak sprywatyzują IMiGW?
    Kartko, komu jeszcze ufasz?

  97. @mag, 9:35, 9:51
    Dobrze że się dobijasz o swoje. Co pewien czas, kilku z nas wpisuje solidne krytyki technologii blogowej Polityki. Jest już polską prawidłowością, że ugrupowania nie mieszczące się w kategorii „cywilizowanych”, wrzeszczą głośniej, natarczywiej przebijają się do mediów i organizują protesty uliczne.

    Piszesz mag o PISowskich, furczących blogach, pewnie zapełnionych nienawiścią. Ja przestałem tam wchodzić po kilku ocenzurowanych (w znaczeniu niewpuszczonych) próbach nawiązania dialogu.
    Tam rządzą inne prawa.

    Lekceważenie internetowej formy komunikacji z elektoratem, słabe witryny, mało inicjatyw, mogą odbić się czkawką Platformie.
    Dlaczego w Polityce nie widać poprawy? To jest zagadka, której nie mogę rozwiązać od 20 miesięcy.
    Ale nie traćmy nadziei Droga mag, trzymaj się, do następnego!

  98. @jasny gwint pisze:
    2011-05-05 o godz. 10:10
    Jasny Gwincie – uważam ,że taki model rozwoju jaki przyjęliśmy w 1989 roku takie a nie inne owoce zrodził. Jarkacz nie miałby kogo natchnąć swoimi paranojami gdyby nie było sporej części społeczeństwa autentycznie poszkodowanej w wyniku tzw. transformacji
    A Tusk? – on tylko zbiera to co inni (nie)posiali. Przykładem katastrofa PKP. Akurat nastąpiła za jego rządów ale czy to on dwadzieścia lat pomagał dewastować PKP (najgorsze straty zadano PKP za rządów J. Buzka tnąc je na kilkadziesiąt synekur pod pozorem usprawnienia).
    Oceniam pozytywnie Tuska bo udowodnił ,że jest sprawnym politykiem. Przewyższa swoich konkurentów o głowę-pomijam wyjątkowo niski wzrost konkorencji :-). I chyba przyjął jedyną słuszną metode – małych kroków. Gruntowna zmiana=powstanie nieomal. Przykład? Polski system ubezpieczen społecznych – KRUS+mundurowi+inni uprzywilejowani= ok 30% społeczeństwa. I to grupy złączone wspólnotą interesu.Jak tu dokonać zmiany? jedynie ,,wyskubywanie” tych i owych zostaje.Powolne to i nieefektowne. Badania naukowe? z kim? Z profesorami tyrającymi na pięciu etatach i Wyższymi szkołami nauk dziwnych – przechowalniami bezrobotnych? Powtórzę z całym naciskiem moim zdaniem,przyjęliśmy błędny model rozwoju kapitalizmu na co jeszcze nałożyła sie skłonność do patologii społeczeństwa.
    Co do pozbywania się funkcji państwa – to chyba to ukochane ,,małe/tanie państwo” liberałów. Martw się o siebie – myy cie ochronimy przed terrorystami i dopalaczami. Czyż Cameron w GB nie robi tego samego? ,,Pozwala” ludziom ,,samemu załatwiać” swoje problemy.To logiczne zwieńczenie procesu likwidacji państwa jako elementu wspierającego obywateli. Pozostaje ono tylko jako struktura chroniąca kapitał.

  99. Kartka z podróży,

    z tego, co pamiętam, to w pokomunistyczna Polska nie odziedziczyła po swej poprzedniczce kultury chodzenia do restauracji tak tylko, żeby pójść i zjeśc na zewnątrz.

    Jaki był peerel restauracyjno-barowy chyba pamiętasz: dwa światy, czyli ten pospolity (zakład zbiorowego żywienia) i ten bardziej ekskluzywny-egzotyczny (żeby nie powiedziec „dewizowy”, z uwagi na klientelę i na związane z tą klientelą usługi). Obydwa światy miały swoją zasłużoną, swoistą renomę, obydwa światy zawierały w sobie wszystko, co było potrzebne, żeby większość obywateli uznawała chodzenie do restauracji jako ostateczną konieczność, a nie jako zwyczaj towarzyski. Owszem, chodziło się czasem do kawiarni. Zauważ, że umiawianie się z kimkolwiek na pogaduchy czy na randkę oznaczało kawiarnię. NIe bar, nie restaurację, a i to miało pewną negatywną konotację: „włóczy sie po kawiarniach”…

    Zwyczaj nie wykształcił się, a więc tym bardziej, w nowych warunkach rachunek kosztów jeszcze bardziej wskazuje na niekorzyść stołowania się poza domem w znakomitej większości polskich gospodarstw domowych. Z drugiej strony wyjść na piwo lub na lody w sobotnie czy niedzelne popołudnie nie jest chyba aż tak wielkim wydatkiem dla wielu rodzin Kwestia wyboru, kwestia priorytetów, ale też chyba kwestia słabo wykształconego nawyku.

    Co do wywieszki SKŁADANIE ZEZNAŃ – pełna zgoda. Proza urzędowa jest wyjątkowo arogancka i umacniająca charakter asymetryczny stosunku administracyjnego między obywatelem i urzędem.

  100. Premier D. Tusk i jego kompan prezydent Bronisław w obliczu kompromitujących wydarzeń nic nie wniosą do współczesnej historii świata i IPN, podobnie jak i G. Napieralski. Na garbie tego społeczeństwa wyrasta świetlana przyszłość jak „ rosnące bezrobocie, opiumowo-lekki szlak, skutki przemian, kibice, wzajemna medialna pomacalność i itd. Końca ja nie widzę. Wtrącę może tylko dwa wątki:
    1. W lesie w okolicach wsi znajdował się obóz Moskiewskiego OW, wyznaczony w maju 1943 r. na miejsce formowania 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki (dalej 1DP) Dojazd do obozu z Riazania odbywał się koleją do stacji D…. na przeciwległym brzegu Oki. Stamtąd przeprawiano się promem, a później mostem pontonowym do wsi F.. i W… U wejścia do obozu polskiego wzniesiono bramę z napisem „Witaj żołnierzu – wczorajszy tułaczu”. Obóz miał place ćwiczebne i poligon artyleryjskie

    2. Ich pobyt w Iranie nie potrwał jednak długo z powodu wrogiego nastawienia wojsk sowieckich okupujących płn. Iran, a także zagrożenia ze strony armii niemieckich, które juz osiągnęli Kaukaz. Ostatecznie, uchodźcy zostali przeniesieni z Iranu do innych krajów, takich jak Liban, Palestyna, India, Uganda, Kenia, Tanganika, Północna i Południowa Rodezja, Południowa Afryka, Meksyk i Nowa Zelandia. Uchodźcy polscy, gdziekolwiek się znaleźli, spotykali się z wylewną serdecznością nie tylko ze strony rządów krajów, które ich zaprosiły, lecz także ze strony miejscowej ludności. Transparenty z polska flagą , Orłem Białym i słowami otuchy często witały przybyłych Polaków. Wysocy urzędnicy rządowi składali im wizyty, a nawet na ich cześć wznoszono pomniki! W odróżnieniu od Związku Sowieckiego były to, jakby nie było, stare, wysoko rozwinięte cywilizacje.
    PS. Ekonomiczne wskaźniki dla Polski przestają być wymierne i wiarygodne, gdzie Lasy i GUSy, gdzie stocznie, geotermia i itd. Podaj rękę i przekaż znak spokoju.

  101. To jest szlagier sezonu: po prawie 10 latach Obama zrobil, co Bush przyrzekl. „Team 6” to ludzie, ktorzy wyjeli rzezimieszka ze swiata. Nie poznamy ich nazwisk, nie bedzie wywiadow, pracuja cicho i skutecznie:

    http://youtu.be/awnZpLRQLkc

    Do tych 24 dodajmy tysiace z CIA i innych agencji. Chyba warto wiedziec. I pogratulowac Obamie, kiedy w maju przyjedzie do Polski.

  102. stasieku 10.07
    Nie rycz mały, nie rycz, jak mówi piosenka.
    TO miał atak kolki nerkowej albo pospolitą diarhee i pusciły mu hamulce bezinteresownej złośliwoći. Ten typ tak ma. Może jest z pod znaku Skorpiona ?
    Ja też ongiś miałem taką narzeczoną, mezatke zreszta. W dni parzyste mówiła że mnie kocha i odejdzie od męza, a w nieparzyste że nienawidzi i opuszczała szlaban.
    Po prostu TO chce cie wymienic na nowszy model i kpi sobie z twojego dojrzałego wieku.
    A przecież też sie przyznał do objawów ostrej sklerozy kiedy brał udział w głosowaniu.
    Ale pamietasz chyba, że ja ciebie ostrzegalem przed publicznym praniem waszej „bielizny” ?
    Wlacz skajpa, lbo przejdz na emalie.

  103. Szanowny Panie Slawomirski,
    na szczescie od nikogo nic nie wymagam i niczego od nikogo nie oczekuje. Wrocilem wlasnie do „domu”. Goscilem rowniez w Berlinie w drodze powrotnej, oczywiscie uczestniczac w demonstracji 1. Majowej z moimi zwiazkami zawodowymi. Jako pracobiorca czuje sie niejako zobowiazany podtrzymywac te tradycje. Szkoda jednak, ze pryncypaloweie czasow zaprzeszlych ja „wypatrzyli”. Pana Passenta jednak nie spotkalem, chociaz bylismy blisko siebie. Postaram sie jego marszrute (bez szpicruty) troche uzupelnic, bo lubie to miasto i wpis Pana passenta o Berlinie podobal mi sie. Znam miejsca, o ktorych pisze Pan Passent, bowiem mialem kiedys szczescie byc stalym mieszkancem zachodnich sektorow Berlina (wowczas polska oficjalna nazwa). Poza tym czuje sie juz lato oraz blogowe magrudzenie. Jeden z naszych licznych „polemistow” ciagle wierzy, ze obaj jestesmy ta sama osoba. Tacy ludzie (LL) wszedzie „wietrza” spisek. Szkoda, bo nawet bedac ptzeciwnikiem politycznym moznabyloby dzielic wspomnienia lub spogladac w przyszlosc. Niedlugo wybieram sie na Alandy.
    Pozdrawiam.
    ET

  104. Kleofas/Ozon/Batman/001 ?/Bourne/Jackal?/Bond/ Carlos? itd 14.10/
    Kapitan Kloss miał wieksze osiagniecia, chociaz działał w pojedynke. I kamera TV nigdy mu nie wysiadła w najciekawszym momencie.

  105. Jacobsky
    Pełna zgoda co do twojego spostrzeżenia, że niechęć do knajp jest pewnym dziedzictwem PRL-u. Jak wiesz mentalna spuścizna peerelowska połączona z familijnym katolicyzmem jest główną blokadą rozwoju społecznego tego kraju – również blokadą ekonomiczną sektora gastronomicznego. Jak wynika z danych, które Ci podałem przeciętny rodak wydaje miesięcznie około 40 zlotych na knajpiane życie towarzyskie. Myślę, że na te 40 złotych skladają się głównie piwa i to jest pocieszające, bo konsumpcja piwa sprzyja nawiązywaniu interakcji społecznych wykraczających poza rodzinny standard. Oczywiście te średnio 40 złotych wypracowuje nieliczna grupa aktywnych społecznie bywalców. Aspołeczna większość jednak koncentruje się na rodzinnym wydawaniu pieniędzy w sklepach wielkogabarytowych, które zastąpiły przedwojenne knajpy w których jadalo się niedzielne obiady oraz komunistyczne stołówki zakładowe. Jak wiesz ich miejsce zastępują współcześnie hale sieci „Biedronka”
    Pozdrawiam

  106. Stasieku
    Tak, mam zaufanie do Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Jest to firma mogąca być z racji kompetencji, terminowości, odpowiedzialności za słowo wzorem dla innych instytucji i organów państwa Jak sobie przypominasz w ubiegłym roku kraj był pustoszony powodziami. O zbliżających się kataklizmach profesjonalnie i na czas informował Instytut. Dzięki niemu np kilkanaście godzin wcześniej wiedziałem o powodzi która spustoszyła Bogatynię, przerwala ściany zbiornika w Witce a później zdemolowala starówkę niemieckiego Goerlitz. Co ciekawe, ja o tym wiedziałem a nie wiedziały odpowiedzialne za tego typu sprawy organy panstwa. Jak się w toku śledztwa okazało służby rządowe i samorządowe po prostu nie miały zwyczaju czytać ostrzeżeń Instytutu. Proces o odszkodowanie, ktory wytoczyli „nieczytatej”, polskiej biurokracji Niemcy powoli się toczy. Tak więc Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej reprezentuje akurat to czego od panstwa oczekuje czyli kompetentnej informacji podanej na tyle wcześnie bym zdołał spakować manele w plecak i uciec.
    Przesylam Ci strone instytutu z komunikatami o zagrożeniach oraz doskonałym – moim zdaniem najlepszym w Polsce – serwisem „Pogodynka” oraz „biomedem” – to ważne w naszym wieku
    http://www.imgw.pl/index.php
    Pozdrawiam ciepło

  107. Nie bardzo rozumiem wywód: SympatykDP pisze:2011-05-05 o godz. 13:52 .
    O co tu biega i o co chodzi, nie rozeznam – za głupim ci ja, aby takie
    skróty myślowe rozszyfrować.
    Współbłagam, aby ktoś z uczestników tego blogu mnie oświecił , bom
    ułomnym w tej kwestii.
    Nie mniej jednak skłaniam się do poglądu, i to coraz bardziej, że tzw.
    nuda w rządzeniu Państwem, marazm w wypowiedziach Premiera, brak
    tzw. hurraoptymizmu, jest jak najbardziej na rękę i nogę tego Narodu.
    Między innymi @Sympatyka DP.
    Stabilizacja społeczna nie polega bowiem na ciągłych rozróbach
    pseudopolitycznych (vide PiS, i wierchuszka tej sekty), ale na ciągłym,
    systematycznym działaniu celem którego jest stabilizacja Kraju, a co
    za tym idzie tręd: w spokoju osiągniemy nasze wyważone zamiary.
    Zamiary zaplanowane i konsekwentnie realizowane.
    Jakieś sztuczne dorabianie tzw. „barw”, jest tylko li tylko i wyłącznie „dodatkiem do rancza” (w skrócie DDR), który to „dodatek” powoduje że w imię efektów spodziewanych, otrzymujemy efekty zaprogramowane,ale i
    kontemplowane przez zawistników.
    Zaprogramowane przez przeciwnika politycznego, u którego szereg
    zdrowo myślących Rodaków już dawno stwierdziło chorobę umysłową i
    manię prześladowczą.
    Czy to tak trudno zrozumieć, że spokój rządzenia i realizacja planów,
    nie potrzebują specjalnych fajerwerków, wybuchów petard, specjalnych
    obchodów? To już mieliśmy za Gomułki, za Gierka – ostał nam się „ino
    sznur” wedle Wyspiańskiego, po nich. Może czas najwyższy powiedzieć, że czas na „prawdziwy osiąg”, to czas spokoju i zaufania do Władz które
    wybraliśmy w demokratycznych wyborach?
    Może to już czas „otrzepać” się z „nowo prawidłowych” nawiedzeń,
    i powiedzieć sobie twarzą w twarz , w domowym lustrze:
    „Polaku przestań się przy******ać , daj też coś od siebie!”, w końcu
    żyjesz pod tym wspólnym dachem!
    Czekam chętnie na chętnych, w tych działaniach.
    Obliguję obowiązkowych do obowiązku!
    Wytęsknionym – polecam.

    Pozdrowionka.

  108. Stasieku (5-04-g.12:14)
    Dobrze, że chociaż Ty, jak zwykle niezawodny, mnie wspierasz.
    Ale ja nie o swoje się dobijam, tylko o NASZE.
    Martwi mnie, że równiez na blogach „Polityki” – poza malkontenctwem (chocby coraz bardziej „anarchistycznej” Kartki) albo nadęciem/zadeciem (TO – wulkanu intelektu, który rozdaje cenzurki, a np. Spokojny tym sie przejmuje) – coraz mniej refleksji nad tym, w jakim punkcie się znajdziemy już za kilka miesięcy.
    Nikt się nawet nie zająknie, że tzw. prawica (dla mnie – socj.neoendecja) właśnie rusza z ofensywą, czyli kilkudniowym Kongresem – Polska Wielki Program.
    Michał Karnowski w Uważam Rze dramatycznie pyta, czy obecny stosunek większości (?!) mediów i polityków do PIS to rodzaj rasizmu i odpowiada – tak.
    Patronat medialny nad kongresem mają Rzeczpospolita, Gość Niedzielny i PORTALE (!):wpolityce, Rebelya, salon24, fronda.
    A w Polityce (nie wpolityce) na blogach narzekania ogólne, przekomarzania się wzajemne, dywagacje na temat Osamy i Obamy.
    Spokojnego snu! Tylko nie chciałabym sięobudzić raz jeszcze w IV RP, co gorsza – lepiej przygotowanej do przejecia władzy bo Pisiaki chyba w ogóle nie chodzą spac

  109. UWAGA Państwo blogowicze!
    To jest bardzo długi tekst tylko dla cierpliwych i wnikliwych, którzy pamiętają moją wymianę zdań z Panem @JG i wypowiedź @magrud. Mam nadzieję, że przynajmniej adresatka go przeczyta. Pozostałych proszę uprzejmie o przewijanie.

    Pani @magrud , pięknie Pani do mnie pisała 4 maja o godz. 00:18, gdy ja byłem już w 1/3 swego snu. Otrzymaliśmy głęboki tekst o religii, Bogu i naszych z nim relacji. Przy czym na wstępie zaznaczam, że ja odróżniam pojęcia: „człowiek religijny” od „człowiek wierzący”.
    Nie będę tu się zwierzał ze swojej wiary, bo jest dla mnie ważna i jest sprawą intymną mój sposób jej przeżywania. Przy czym czynię wyraźne rozróżnienie mojej wewnętrznej wiary w Boga od zewnętrznych praktyk religijnych i Kościoła instytucjonalnego, który nie zawsze mi w tym moim wierzeniu pomaga. Skrótowo tylko dodam, że odchodzenie Kościoła Katolickiego w Polsce (KKwP) od ustaleń II Soboru Watykańskiego na rzecz płytkiej i powierzchownej religijności, niesie zagrożenie samemu Kościołowi.
    Rewolucyjne postanowienia II Soboru Watykańskiego, m.in. „że droga do Boga ma być prowadzona przez człowieka, aby mógł osiągnąć zbawienie”, z wyraźną „służebną” rolą Kościoła instytucjonalnego wobec Ludu Bożego, są w Polsce marginalizowane i zapominane. W mojej opinii zauważalny jeszcze blichtr i przepojone pychą władcze sprawowanie „rządu dusz” KKwP jest błyskiem wypalającej się świecy.
    To smutne, ale puste kościoły zobaczymy już w następnym pokoleniu. Ubędzie istotny partner zapewniający pewną równowagę w polskim społeczeństwie i to na długie lata.
    Do tej religijności dodałbym podstawowe przykazanie, które nie jest eksponowane i realizowane przez hierarchiczny KKwP. Brzmi ono: „przykazanie jedno daję wam, abyście się wzajemnie miłowali”.
    Wynika z niego MIŁOSIERDZIE, a nie pobłażanie dla siania NIENAWIŚCI i posługiwanie się STRASZENIEM, nie tylko piekłem, ale w zwykłym ludzkim wymiarze ziemskim – utrudnieniami i szykanami, np. odmową godnego kościelnego pogrzebu parafianom, „zaniedbującym nieco” za życia spełniania zaleceń swego proboszcza.
    Taka „groźba” spotyka niekiedy również rodziny katolickie, normalne w wypełnianiu obowiązujących wymogów religijności, a niekiedy też i osoby starsze – co jest już okrucieństwem!
    Młodzi ludzie przed ślubem i młodzi rodzice, przeżywają niekiedy spore kłopoty z jego uzyskaniem lub z ochrzczeniem nowonarodzonego, bo oni, jak i świadkowie ślubu oraz rodzice chrzestni muszą spełnić wiele skomplikowanych warunków i odbyć wiele nauk, gdzie jest miejsce do tworzenia „biegu z wieloma przeszkodami”.

    Przejdę teraz do części niereligijnej, gdyż zdanie Pana @Jasnego Gwinta na temat, cytuję.: „bizantyńskiej beatyfikacji zmarłego onegdaj papieża o podejrzanej reputacji ale zaszczyconej obecnością mężów stanu i zboczonego Berlusconiego”, nie ma nic wspólnego „z odrzucaniem Boga ani Chrystusa”, co Pani również zauważyła.
    O to określenie „podejrzana reputacja” mam do niego żal i wyrażam z tego powodu oburzenie, bo tak nie można pisać o drugim człowieku.
    O każdym człowieku, zwłaszcza jak się występuje z pozycji obrońcy skrzywdzonych i uciśnionych, a za takiego w moim odbiorze Pan @Jasny Gwint dotąd uchodził.
    Nie można upominać się z jednej strony o prawa, np. wykluczonych w wyniku przemian społeczno-ekonomicznych ostatniego dwudziestolecia, czy o pamięć żołnierzy LWP idących od Lenino do Berlina, a z drugiej – próbować deptać innych, stosując takie „kaczystowskie” niedokończone pomówienie innego człowieka, przypisujące mu „podejrzaną reputację”.
    Takie według mnie jest to zdanie o „beatyfikacji” człowieka „o podejrzanej reputacji” i to w towarzystwie „zboczonego Berlusconiego”, kojarzonego powszechnie z „bunga-bunga” i dziesiątkami procesów za „podejrzane interesy”. Powtórzę wyraźnie: jest to zgodne ze stylistyką niedoszłej IV RP, z którą Panu @Jasnemu Gwintowi jest chyba nie po drodze?
    Te dwa słowa „podejrzana reputacja” są bardzo obszerne.
    Używano ich wobec kobiet o „podejrzanej reputacji” oraz charakteryzując niektórych rzetelnych „inaczej” biznesmenów i obie te konotacje uważane są za zniesławiające.
    Również osoby, które w czasie okupacji dorobiły się majątku po zamordowanych obywatelach polskich żydowskiego pochodzenia lub wręcz były „szmalcownikami – też były określane , że mają „podejrzaną reputację”.
    Do tej frazy dodawano uzupełnienia określające, dlaczego ta „reputacja” jest „podejrzana”.
    Pan @Jasny Gwint tego nie zrobił, tak jak nie czynił tego wielokrotnie Wielki Zaklinacz Świadomości Narodowej, Pan Jarosław K., zostawiając pole domysłom.
    Pozostawienie tego określenia bez wyjaśnienia jest ubliżające każdemu kogo dotyczy.
    Pan @Jasny Gwint zastosował je w takiej właśnie niedopowiedzianej postaci akurat wobec Karola Wojtyły.
    A był to też przede wszystkim człowiek.
    Dla mnie osobiście Karol Wojtyła był Człowiekiem przez duże „C” i prawdziwym chrześcijaninem, jednym z niewielu prawdziwie w Boga wierzącym. Do tego stale „poszukiwał prawdy”, o czym świadczą jego Encykliki i Homilie, czy spotkania z uczonymi, w tym coroczne z filozofami w Castel Gandolfo.
    Los albo Duch Święty powołały Go do prowadzenia Kościoła w trudnych czasach burzliwych przemian w świecie. Ja cały jego pontyfikat oceniam na mocną „czwórkę”, bo On do tego był Szefem Olbrzymiej, swoistej Korporacji Globalnej.
    Radził sobie z tym „zarządzaniem” na swój sposób, niosąc na plecach i w głowie swoje „kody kulturowe” zaczerpnięte z ludowej i szczerej pobożności Podbeskidzia. Podobną pobożność widuję u starszych osób, czy to na Podkarpaciu, czy na granicy Lubelszczyzny i Mazowsza. Jest w niej szczere przeżywanie wiary i życie zgodnie z jej wymaganiami, na ile okoliczności pozwalają.

    Jeśli Jego czyny, czy to jako biskupa krakowskiego, czy potem Biskupa Rzymu i Głowy Kościoła zasługują na krytykę, to proszę Go krytykować ale merytorycznie, bez insynuacji i niedokończonych fraz o Jego „podejrzanej reputacji” i to w towarzystwie Pana Berlusconiego!
    Użycie prostackiej inwektywy czyni stawiane zarzuty zmarłemu Karolowi Wojtyle zupełnie nieistotnymi. Skoro był On „podejrzanej reputacji”, to wszystko co robił musiało być niegodne i z gruntu złe, a tak przecież nie mogło być! Tak nawet o zwykłym człowieku nie można powiedzieć, bo każdy ma za sobą dobre i złe uczynki.
    Taki sposób argumentacji wyklucza z kolei Pana
    @Jasnego Gwinta z dalszego dyskursu na elementarnym poziomie, bo zaraz mogą posypać się kolejne wyzwiska od „buc” począwszy (a były, były już tu stosowane!) i podobne spod budki z piwem okupowanej przez meneli.
    Wyzwiska i etykiety pojawiają się wówczas, gdy po prostu brakuje argumentów.

    Pan @Jasny Gwint precyzuje (03.05, 18.23) następujące zarzuty wobec Karola Wojtyły:
    – [jego]
    (niewłaściwy?) stosunek do interesu narodowego Polaków, (a jak mógłby być „właściwy” ten „stosunek”, skoro jako Zwierzchnik KK, miał obowiązek dbać o CAŁY, jakże różnorodny KOŚCIÓŁ POWSZECHNY i przestał być polskim obywatelem! O interes narodowy Polaków mają dbać jego politycy, czego dowód dali w konkordacie! I kto to wówczas był przy władzy w Polsce?)
    – zażyłości z mafijną Opus Dei, (jaka zażyłość, nominalnie był przecież ich „Szefem”!)
    – [zażyłości z] Rycerzami Chrystusa, (jak wyżej)
    – [zażyłości z] Reaganem i CIA, (a zażyłość terrorystą z Ali Agcą, a co z Mosadem oraz KGB?)
    – tolerancją wobec pedofilii (tu rzeczywiście mógł być bardziej stanowczy)
    – [i] prowadzeniu się kleru (z tym się również zgadzam, winny idiotyczny „celibat”, którego zniesienie na wiele lat JP II istotnie zahamował).
    Pan
    @JG również krytycznie ocenił rolę papieża wobec:
    – kontroli urodzeń,
    (tu zgoda, głupota KKwP zwalczającego m.in. będącą przecież za życiem metodę in Vitro – jest porażająca!)
    – zniszczeniu Teologii Wyzwolenia, (tego nie wiem, ale tu chyba autor nie oczekiwał, by JP II zamienił papieską tiarę na beret z czerwoną gwiazdą?)
    – popierania kultu jednostki (tego też nie rozumiem, o który kult chodzi, czy o „kult” Mao czy Stalina?)
    -[i] chciwość kościoła. (nie omawiajmy lepiej 11-go przykazania, głoszącego że „Finanse Kościoła są nie z tego świata i jako takie nie powinny nikogo interesować”)
    Wiele jeszcze można o wymienionych powyżej sprawach pisać, mógłbym nawet tę listę powiększyć o swoje krytyczne oceny pontyfikatu JP II, ale wobec którego z powyższych „zarzutów” można wysnuć opinię o zmarłym Karolu Wojtyle, że
    „ był podejrzanej reputacji”?
    Ja tego w powyższej (nawet „poszerzonej”) liście nie widzę i nie zamierzam tego dalej ciągnąć, bo jest to już bardzo niesmaczne i zaczyna być nudne, nawet dla mnie.
    Rozumiem, że Pan @Jasny Gwint jest niewierzący co ja szanuję i nie lubi Kościoła Katolickiego, zwłaszcza w Polsce (KKwP). On nie musi, ma do tego prawo, bo w Polsce nie ma jeszcze teokracji jak w Iranie.
    Ja też tego dzisiejszego KKwP nie lubię.
    Przestałem szanować hierarchię KKwP szczególnie od roku, gdy nie potrafiła uporać się z czystym pogaństwem, jakim był „problem Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie” i zdarzenia „pochodne”.
    Kończę już ten przydługi wpis, zasmucony daleką od humanizmu postawą Pana @Jasnego Gwinta.
    Serdecznie Panią, @Magrud pozdrawiam.

  110. Mag z godz. 18:52
    Siódmy rok ten kraj zmaga się z Prezesem. Napisałem na jego temat wystarczająco wiele komentarzy. Jego doktrynę uważam za krytycznie omówioną pod każdym kątem – temat jest wyczerpany. Jego plany sa dla mnie jasne. Przyznam, że nie mam już siły ani chęci na ten temat pisać. Uważam, że zamiast bić pianę na temat Prezesa lepiej się skupić na przykład na Viktorze Orbanie, który na Węgrzech robi to co Prezes będzie tutaj robił najprawdopodobniej w przyszłym roku. To, że Prezes rośnie w siłę jest efektem tylko błędów partii rządzącej i braku politycznej alternatywy dla PO i pis. Partię Prezesa można skutecznie zwalczać jedynie z pozycji liberalnych i lewicowych. Tylko partie czy ludzie o takich systemach wartości są wstanie wywietrzyć ten kraj z nacjonalistyczno – katolickiego zaduchu. A takich ludzi tu nie ma. Nawet na tym blogu grupującym – deklarującą się jako liberalna – inteligencję nie ma zrozumienia dla jakichkolwiek postulatow wolnościowych – nawet elementarnych typu ograniczenie omnipotencji państwa czy dbanie o prawa człowieka. Od miesięcy biję łbem o ścianę i narażam się na drwiny albo złośliwości gdy o tym przypominam.
    Piszesz, że narasta we mnie anrchizm. Masz rację, narasta bo zbliża się epoka Prezesa i ten anarchizm bedzie wtedy jak znalazl. Wtedy gdy to państwo, ktore sie Wam dziś tak bardzo podoba, rzuci się Wam do gardeł – jak przed siedmiu laty. Bo czym go powstrzymacie? Przecież się Wam podoba zdecydowana policja, inwigilacja, podsłuchy, „SKŁADANIE ZEZNAŃ” … . Podoba się Wam gdy Was nie dotyczy.
    Dam Ci dobrą radę, nie trać czasu na czytanie Karnowskiego tylko patrz co robi Orban – przygotuj się na to co nadchodzi.
    Pozdrawiam

  111. „Spokojnie, to tylko awaria”, czyli wskoczyłem tutaj po przyjeździe z kontynentu, ale zaraz wyskoczę już na Amen..

    Przeleciałem (och sorry, źle zabrzmiało, to potem), wiec przeglądnąłem te ponad 120 wpisów na tym blogu i oczywiście to coś, co pisze Passent, nawet poprzedni berliński jego tekst zaliczyłem (wow, och znowu dwuznacznie).

    I stwierdzam, ku zadowoleniu wszystkich zapewne, ze zostawię was już w spokoju. Piszcie i rozkwitajcie ku chwale ojczyzny.

    Oczywiście pytaniem tylko pozostanie, co to za ojczyzna, bo chyba nie Ojczyzna. Myślę, a wręcz jestem przekonany, ze nawet nie wiecie co to jest, lub co najwyżej wzruszycie ramionami.
    Tak wiec, ruszajcie.
    Bye, bye

  112. Nic tak nie wybudza ze snu, jak notka Mag (05-05 o godz. 18:52)

    Wszystkie (słownie jeden) postawione zarzuty biorę na klatę, droga Mag. Halo! to prawda, nadaję teksty z wulkanicznego kraju … i co ja poradzę, że odbierają je mimozy. Czy ja wystawiam laurkę Wielce Szanownemu Panu Spokojnemu pytając się go o znajomość języka? Nie zna, znaczy, że trzeba informację dlań wyszukać w internecie, co zrobiłem. Każdy z nas tylu języków obcych nie zna, że aż wstyd, setki idące w tysiące, a temat o sektorze finansowym w USA jest najlepiej opisany w tym języku, tak się zbiegło, który znam. Więc odpisałem mu jak umiałem, nikt słowem w tej sprawie potem nie pisnął.Innym razem, jak się burza podniosła w sprawie ksiązki przetłumaczonej na polski o tym jak MFW, USAID i kilka organizacji światowych radziło Polsce nt. systemu emerytalnego przed reformą w 1997 roku, pofatygowałem się do biblioteki, pożyczyłem oryginał, najważniejsze punkty zacząłem prostować, bo szumu informacyjnego było wiele … ale „pies z kulawą nogą” (ten cytat jest z bloga) nie interesował się. Za trudne może, a napewno nie po propagandowej linii.

    Jedna uwaga nt. mojej strategii blogo-agitacji, do której nawołujesz, co mi się b. podoba w głębi duszy. Otóż atak na PiS mnie już trudzi. TJ jest wielkim cierpliwym w prostowaniu kłamstw i matactw PiSowej falangi goebelsowskiego jazgotu, czyli powtarzania wkoło tych samych dyrdymalskich idityzmów. Czasem coś dorzucę. Ale ambitność mojego celu wyborczego polega na tym, że chciałbym, aby Tusk i Platforma zdobyły większość i mogły utworzyć rząd bez potrzeby koalicji z kimkolwiek. Aby wreszcie ciałem się stałą ta „dyktatura Tuska”. Aby Pawlak nie udawał opozycji i nie napuszczał związkowców KGHM, aby możliwa była reforma KRUS i jakieś pierwsze podejście do rozwiązania problemu wykluczenia drobnego rolnika. Itd. Wg. mnie jest drugi front agitacyjny po stronie lewicy, która na różnych poziomach zawziętości i demagogii atakuje PO podobnymi argumentami co PiS. Celem jest nakręcenie niezadowolenia z osiągnięć 20-lecia. A są one ogromne …

    Zdaję sobie sprawę, że program mój jest z góry przegrany, stąd tej treści odpowiada forma moich wpisów – wulkaniczno-nadęto-straceńcza. Ale może się mylę?

    Innymi słowy, z defensywy trzeba przejść do tego co jest najlepsze – do ofensywy, na obu kierunkach. Są trudności, są napięcia, są problemy, są rzeczy na razie niewykonalne – ale proszę, oto co zrobiono. Czyż nie należy w tej miazdze propagandowych negatywów ukazać to co jest dobrego?

  113. Bandytyzm na polskich stadionach.
    Kiedy on się pojawił? Jeśli sięgnę pamięcią, to rzełom lat 70-80. Akurat wtedy, kiedy w Polsce rozpoczęła się walka o władzę (nie o prawa pracownicze i ludzkie, jak się dziś uważa). I od tego czasu bandytyzm na stadionach przeplatał się z demonstracjami ulicznymi ówczesnej opozycji. Dziś zadaję sobie pytanie, czy czasem jedno z drugim nie miało powiązań?
    Jakoś dziwnie się składa, że przez tyle lat nie potrafiono poradzić sobie ze stadionowymi kibolami. A może ci stadionowi kibole to zarazem część rządzących Polską elit i dlatego są oni nietykalni? Jeśli chuligani rządzą krajem, to stadionowym chuliganom krzywdy nie zrobią w myśl przysłowia „kruk krukowi oka nie wykole”.

  114. @mag
    Masa ludzi Cię wspiera, tylko pewnie już nie chce im się pisać na ten temat.

    Mnie ten wrzask PISlamistów denerwuje ale nie widzę ich z powrotem u władzy.
    J. Kaczyński zdaje sobie sprawę, że idą trudne czasy, wymagające już w pierwszym tygodniu po wyborach wprawionych w rządzeniu kadr, a nie wyznawców. Mówi się, że kieruje nim żądza zemsty, że to silna motywacja.
    OK, ale JK wie, że jak przegnie pałę, to oberwie tak, że się nie pozbiera.

    Tu Cię zdziwię pewnie. Wg mnie oberwie od hierarchów. Kościół boi się ruchawki, nie dopuszcza rozlewu krwi – pamiętasz stanowisko kard. Wyszyńskiego?
    Jeśli Cię choć trochę uspokoiłem, to się cieszę.
    Śpij słodko!

  115. @Kartka z podróży
    Wprowadziłem sobie stronę IMiGW do ulubionych.
    Pozdrawiam jeszcze cieplej.

  116. miki202 (i inni) pyta skąd się biorą marzenia o tym, żeby premier Tusk mówił w sposób bardziej porywający?
    Odpowiadam: Z Wincentego Witosa, Henryka Liebermana, Ignacego Daszyńskiego, a także z Churchilla, Kennedy’ego, Obamy.

    Pozdrawiam!

  117. Mag 18.52
    „Nie rozśmieszaj mnie bo mam zajady”
    W odróznieniu od Ciebie przeczytałem listę wybitnych intelektualistów którzy biora udział w „Polska Wielki Program”.
    Jest to jakaś nieprawdopodobna zbieranina ignorantów.
    Dwaj najwybitniejsi uczeni to Andrzej Zybertowicz i Zdzisław Krasnodebski.
    Nie ma tam nawet Staniszkis, ani Fedyszak – Radziejowskiej. No i Kukiza.

  118. spokojny pisze:
    2011-05-05 o godz. 19:01

    Aleś Pan upierdliwym jest!!!
    Samoprzrzyznanie nie zwalnia z obowiązku!
    Nad chuciami należy panować, a Pan tego nie czynisz!!!!
    Wszyscy tu obecni na blogu mają jakąś samodyscyplinę, nawet
    wtedy gdy „trollują”, a Pan go sobie zawłaszcza (blog)!
    Może tak koło i walnąć się w czoło pomoże?
    Upierdliwość jest akceptowalna też do pewnych granic.
    Ale nic poza te granice, inaczej Zoll!

    Pozdrowionka.

  119. Slawomirski pisze:

    2011-05-05 o godz. 18:31
    —————————-
    „Prosze unikac doslownej interpretacji slow osoby majacej dwa tysiace lat. Prawdopodobienstwo naszej egzystencji jest faktem naukowym. Jest to jedyna droga poznania tego co nas otacza. Rezygnacja nie jest alternatywa dla mlodych pokolen. Indywidualna rezygnacja jest wyborem po ktorym sami stajemy sie czescia zagadki.”
    ———————-

    Szanowny Panie Sławomirski,
    bardzo interesujące skojarzenia.
    Tymniemniej…-
    -sam pułap możliwości poznania oraz jego mechanika, zwłaszcza w przypadku jednostki, jest ciągłym „rozdziobywaniem” już poznanych szczątków Prawdy. Poznanie, to tylko fluktuacja marnawych przebłysków…
    -przymus poznania, to fascynacja błędnymi ognikami, które nieuchronnie prowadzą nasz gatunek do zagłady. Złudą jest, że za progiem każdego , rozdętego przez nasze emocjonalne natury- „zobaczenia” kolejnych mikrocząsteczek Prawdy, jako gatunek zbliżamy się do pułapu poznania będącego w skali owej prawdy. Tak naprawdę, jesteśmy skazani na ciągłe bycie mrówkami, które są w stanie , tylko odrobinę wyorzystać otoczenie do swojego przetrwania. Nasze zdobycze w tym zakresie, stają się równocześnie naszym balastem, który pęcznieje jako zagrożenie dla naszego istnienia. Jesteśmy nakręcani emocjami science-fiction, a swoje „osiągnięcia” oglądamy poprzez taki emocjonalny „filtr”.Nasze emocjonalne wyobraźnie rozgrzewają nasze chciejstwa cywilizacyjne oraz pragnienia w obszarach marzeń baśniowych. Z bliska i na chłodno ciągle uprawiamy siermiężną egzystencję upstrzoną kilkoma gadżetami.
    Oczywiście, ma Pan rację, że na obecnym etapie uwikłania się naszego gatunku w tzw. postęp cywilizacyjny, zwłaszcza naukowo-techniczny- nie ma od niego odwrotu.
    Musimy, i będziemy brnąć dalej w wypracowanym przez pokolenia kierunku i taki nasz-ludzki los.
    Jestem także przekonany, że indywidualna rezygnacja z Poznania, w niczym nie zmienia naszej sytuacji wobec nadrzędnej „zagadki”. Czy komukolwiek się to podoba czy nie, czy ktoś chce czy nie, każde z nas , cokolwiek nie czyni, na zawsze pozostanie w obszarze spraw do ciągłego poznawania.
    Waqrto pamiętać o tym, że fragmenty prawdziwego poznania dostępne są wyłącznie!!! naszym inuicjom. Nasze umysły zajmują się wyłącznie racjonalnym „rozdziobywaniem” tych odczutych szczątków prawdy, subiektywnie i bez końca. Nasze umysły w sposób płynny , ogarniają najróźniejsze odsłony nieuchwytnego. Chyba , że za wieli sukces na drodze poznania uznamy te kilka relacji dotyczących świata materialnego, które są rozproszone w dużej ilości dziedzin naukowych pomnożonych przez wewnętrzne specjalizacje tychże. Wystarczy odkryć coś spoza tej „świętej” skarbnicy poznania, a dopiero wtedy można odczuć jaką wartością jest zachowawcza moc tej świętości.
    Nowe , w momencie poczęcia zderza się z instynktami obronnymi zwolenników dotychczasowego co jest kierunkiem przeciwnym do wyznawanego-upragnionego.
    Mam poczucie, że ów obywatel z dwoma tysiącami krzyżyków na plecach, palnął coś co można bez końca odkrywać/aktualizować na własną rękę, a do niego można się tylko semantycznie odnosić…

    Pozdrawiam,Sebastian

  120. „Okólna”.Jeszcze o Polsce.

    Zaczęło się od tego, że zamiast w Smoleńsku prezydent wylądował na Wawelu. Dzięki temu liczba nieszczęść, które- w oczach wielu – nas Polaków szczególnie wyróżniają, nieznacznie, ale jednak wzrosła. O Ile zbrodnia lądowania w Smoleńsku prosta jest do wyjaśnienia, a winny nie próbuje się nawet ukrywać, o tyle sprawa wawelska ma szanse usunąć w cień legendę smoka. Może i dobrze.Ja smoka nigdy nie darzyłem jakąś szczególną sympatią, a w dzieciństwie- nie będę ukrywał- jego ziejący siarą pysk budził mój strach i co tu dużo gadać robiłem ze strachu w pory. Na szczęście trwoga minęła na piąte urodziny i do dziś, odpukać, lęki nie wracają. Nie mam wiec nic przeciwko temu , by to ponure bydle- smok, zastąpiony został czymś, na nasza, polska miarę oczywiście, zabawniejszym. Dzieciństwo spędzałem we Wrocławiu i mimo że smok, wyjątkowo długo w moim dziecinnym przekonaniu , spędzał mi sen z powiek, to strach łagodziła odległość między miastami. Dzięki empatii, o której wtedy wiedziałem dużo mniej niż o smoku, podziwiałem moich rówieśników z Krakowa żyjących bez strachu najwyraźniej, w pobliżu bestii. Minęło sporo czasu, dorosłem i jestem pewien, że moi krakowscy rówieśnicy z wtedy- mimo, ze czas w Krakowie wolniej ponoć płynie, niż na ziemiach odzyskanych- są wciąż w moim wieku.I pewien jestem, że ci dzielni ludzie tak jak ze smokiem, poradzą sobie z dzisiejszą sytuacją na Wawelu.
    Ostatnio boje się o Wrocław. Po powodziach stulecia moje rodzinne miasto może zalać spuścizna po prezydencie. Sprawdzają się najczarniejsze przepowiednie. Na światło dzienne wychodzą ponure szczegóły tzw. testamentu Prezydenta .Brat tragicznie zmarłego, pan Jarosław, zapisał sobie w testamencie po bracie, jeśli dobrze rozumiem, duże połacie Polski, wysokie finansowe odszkodowania dla rodziny, bratu Wawel, a sobie Krakowskie Przedmieście. Właściwie powinno wystarczyć, jednak wiele wskazuje na to , że pan Jarosław Wrocław też sobie zapisał. No i jest kłopot. Pan Jarosław ze skutecznością, której brakuje mu całkowicie na szczęście dla wszystkich ( poza tyle licznymi co drobnymi wyjątkami) w innych sprawach, egzekwuje z kolegami, jeden po drugim, zapisy testamentu.Lekką ręką, zapisał bratu honorowe obywatelstwo miasta, regulując dodatkowo w zapisie skreślenie z tego zaszczytu Władysława Frasyniuka.Tak chcą radni PiS .Przy tym PiS jest partią, która we Wrocławiu z wielkim mozołem dorabia się sympatii , jaką w miescie tuż po wojnie cieszyli się pozostali w nim Niemcy. Kto nie wierzy niech przez spuszczoną szybę samochodu, nie wyłączając broń Boże silnika, zapyta przechodniów o Ryszarda Czarneckiego. Sławna wrocławska gościnność też ma swoje granice.
    Z Frasyniukiem sprawa ma się podobnie jak z Wałęsą. Przypomnijmy; Lech.W nie czekając na bliźniaków przeskoczył płot i wszystko pokiełbasił. Podobnie niecierpliwy był Władysław F. Wziął poważny udział w strajkach, mocno działał w podziemiu i tym samym doprowadził do tragedii w jakiej żyje, i o której nieustannie mówi Pan Jarosław. W bohaterskiej historii Wrocławia były jednak momenty jakby stworzone dla braci Kaczyńskich. Łatwo wyobrazić sobie radość Waldemara”Majora” Fydrycha na widok takich zuchów prowadzących hufce krasnali Pomarańczowej Alternatywy. Zdjęcia panów Kaczyńskich w czerwonych kapturkach, ganianych przez ZOMO po Świdnickiej podbiłyby, nie ma dwóch zdań, wrażliwe serca wrocławian i na zawsze zostały we wdzięcznej pamięci miasta.Jeszcze lepiej, bo Wrocław aż roi się od pomników krasnali, a grawerzy bez problemu dorobiliby odpowiednie napisy. Prezydent za jednym zamachem miałby więcej pomników niż PiS i pan Jarosław będą kiedykolwiek w stanie na Polsce wyszantarzować. Było, minęło, czas przeszły, bezpowrotnie dokonany, szkoda gdybać i biadolić. Może więc na razie zostawmy honorowe obywatelstwo i w ramach kompromisu spróbujmy zbliżyć miasto z niechcianym jak na razie patronem. Proponowałbym na początek patronat ś.p.Prezydenta nad linia tramwajowa „zero”. Okólna- tak nazywali linię wrocławianie- kręciła rundy od dworca do dworca .Główny Świebodzki, Nadodrze…dzień i noc tłukła się po krzywych torach w zgiełku miasta.Więc może na tej trasie,oglądając dzień i noc różne sprawki mieszkańców miasta, patron „Okólnej” sam zrezygnowałby z zaszczycania Wrocławia swoim honorem. W razie czego małe mosiężne pomniki wciąż byłyby do dyspozycji, a odlanie małego Tupolewa, to gdzie jak gdzie, ale we Wrocławiu , żaden problem.

    pozdrawiam, tymczasem

  121. Dwie zagadkowe bezradności
    Zauważyłem jeszcze kilka innych objawów bezradności różnych podmiotów ale wybrałem prowokacyjnie dwie, z zupełnie innych warstw.

    1. Bezradność armatorów
    Coraz częściej media donoszą o porwaniach dużych jednostek pływających przez kilkuosobowe grupki piratów, podpływających na niewielkich łodziach i straszących użyciem kałasznikowa.
    Proszę mi wytłumaczyć bezradność armatorów w walce z tym bandytyzmem, skoro przewagę nad garstką piratów podpływających na małej łodzi, powinni mieć marynarze na dużym statku, lepiej chroniącym przed salwą z kałasza.
    Nowoczesne systemy satelitarne rozpoznają rowerzystę a nie angażują się (oczywiście za pieniądze ubezpieczycieli) w akcje ostrzegawcze.
    Gwiazdy filmowe stać na ochronę całodobową a statek z wielomilionowym ładunkiem…
    Jak to zrozumieć?

    2. Bezradność rządu
    Konflikt w KGHM czy JSW powinien być rozwiązany przed otwartą kurtyną. Z jednej strony przedstawiciele rządu, reprezentanta społeczeństwa, z drugiej przedstawiciele załogi. Dyskusja odbywa się w telewizji reżimowej, od godziny 20:00, zamiast filmu.
    Rząd przestaje „dawać” lub „nie dawać”. Przecież to czasami tak, jak z sienkiewiczowskimi Niderlandami. Majątek państwowy jest nasz a nie rządu, niech przestaje się nadymać, udawać „dobrego lub złego wujka”.
    Ta sytuacja zwiększa siłę negocjacyjna rządu, rząd mówi związkowcom „OK chłopcy, ale mamy na plecach właściciela-suwerena społeczeństwo!”
    A potem można użyć kilku sondaży, zorganizować pokojową kontrmanifestację, itp.
    Jak zrozumieć rząd, który najważniejsze sprawy społeczne załatwia gdzieś w zamkniętych pomieszczeniach skazując opinie publiczna na nieskonfrontowane argumenty obu stron.
    MF Rakowski, w dużo gorszym dla rządu czasie politycznym do stoczni pojechał, chyba nawet krawat zdjął, na bluzgi się naraził.
    A na debatę konfrontacyjną w sprawie OFE czekaliśmy ponad rok. Dwóch byłych przyjaciół sobie pogadało.
    Jak to zrozumieć?

  122. @Kartka z podróży, 21:16
    Brawo Kartko, to mi się podoba, ten trening w anarchizmie przed nadchodzącym PISlamem. Ale zważ proporcje, proszę.

    Kiedyś po eliminacjach w turnieju singlowym, namówił mnie kolega do występu deblowego, tego samego dnia, na twardym korcie. To był błąd, który skutkował zwyrodnieniem kręgów krzyżowych „L ileśtam” i koniecznością grania w pasie uciskowym. Wyglądałem jak palant i cierpiałem.

    Pozdrowienia

  123. Pan @cynamon29, wpis z 05.05, 22.47

    Już prosiłem kiedyś, żeby zaprzestał Szanowny Pan przesyłać MAŁE POZDROWIENIA, czyli „pozdrowionka” dla adresatów i dla blogu.
    Niektórzy mogą je odebrać jako obraźliwe. Nie jako NORMALNE życzenia, tylko pomniejszone, czyli mniej, jak np. SMS.
    Czy żegnając się z mężczyzną podaje mu Pan tylko dwa palce, czy całą dłoń do uściśnięcia?
    Kolejne pytanie: czy jest Pan już w grupie przedszkolnych starszaków, czy jeszcze maluchów? To ostatnie by te „zdrobnionka” pozdrowień usprawiedliwiały.
    Na koniec zapytam, czy czytał Pan moje ostrzeżenie na wstępie, że tekst jest długi i żeby zwolennicy SMS-ów, wpisów na Twitterze, czy czytelnicy „FAKTU” nie musieli się męczyć i od razu go przewijali.
    Nie zamierzam się z tej nadmiernej długości wpisu tłumaczyć, bo niektórzy pisali tu dłużej – służę listą z datami i długościami wpisów. Ten tekst był dla mnie ważny z kilku powodów i dlatego taki długi się napisał. Poczekajmy na opinie innych. Blog nie jest jeszcze ani Pana, ani mój.
    Jeśli Gospodarz Bloga poda jakieś reguły co do długości i częstości wpisów, ja się dostosuję. Ale Gospodarz w tej sprawie milczy.
    Nie czyta Pan również wszelkich instrukcji obsługi kupowanego sprzętu technicznego?
    To się może kiedyś źle skończyć dla Pana i Pańskiej rodziny. Proszę je czytać i się do umieszczonych w nich zaleceń – stosować!
    Pozdrawiam.

  124. telegraphic observer (5-05-g. 21:36)
    Masz rację, sojuszniku miły.Celem frontów agitacyjnych w zasadzie wszystkich ugrupowań (poza PO) jest nachalne az do absurdu „nakręcanie niezadowolenia z osiągnięć 20-lecia.”
    Twój program, który jest równiez moim, co zauważyłeś, wcale nie musi być z góry przegrany. Wymaga to jednak zwarcia szeregów (nieważne, że sam termin niefajnie się kojarzy), podobnie jak przed wyborami w 2007 roku. W mniejszym stopniu liczę na media, które sa zdeterminowane tylko po tej kaczystowskiej stronie, bardziej na blogosferę, ale ta jest wciąż zbyt niemrawa po stronie antykaczystowskiej.

  125. Kartko!
    Skoro zgadzamy się co do diagnozy doktryny kaczyzmu, nie warto jej dłużej rozstrząsać. I ja przecież tego nie robię.
    Śledzę i wiem, czym pachnie Orban i ze JK chciałby TO przełożyć na Polske jako IV RP. Dlatego wzywam do kontrofensywy wszystkich, którym niemiła jest taka wizja.
    Nie rozumiem więc, dlaczego -zwracając sie do mnie -piszesz:”przecież się Wam podoba zdecydowana policja, inwigilacja” itd. Dlaczego zaliczasz mnie do grupy ludzi „Wy”?

  126. absolwent (5-05-g.22:40)
    Dobrze i nie od wczoraj znam ten stały zestaw „intelektualistów” wspierających Kaczora i jego Wielki Program.
    Ja po prostu apeluję, by na podobną inicjatywę zdobyli sie mądrzy i rozsądni ludzie po stronie – nazwijmy to liberalno-dmokratycznej i by bardziej aktywnie nieśli w lud polski „kaganek oświaty”.
    Poparło mnie zresztą wielu blogowiczów.

  127. stasieku – mój Dobry Duchu!
    Co do hierarchów, jestem bardzo sceptyczna, a przywołanie przez Ciebie postaci Kard. Wyszyńskiego wydaje mi się chybione (inna prawda czasu i ekranu). Oni pogubili sie jeszcze bardziej niż ich owieczki.
    Gdy zabrakło Życińskiego, ostali się jeszcze Pieronek i Nycz. A ich głos mało się liczy wśród purpuratów.
    Serdecznosci, mag.

  128. kto po raz kolejny zdewastował blog nieumiejętnym poslugiwaniem się tagami html ?

    Przewijam do góry …

    scroll… scroll… scroll… scroll… scroll…

    And the Oscar goes to SPOKOJNY !

    (oklaski, muzyka).

    (głos zza ekranu) „To kolejny oskar dla SPOKOJNEGO w tej samej kategorii, w której to kategorii SPOKOJNY stał się klasą sam dla siebie”

    Nagrodę wręcza MISS BLOGU magrud.

    Tylko bez przemówień proszę ! Zwłaszcza przemówień z tagami html…

  129. Daniel Passent,

    a to mi się podoba ! Churchill w gronie porywających mówców.

    Churchil miał jedno porywające przemówienie, to w którym obiecał Anglikom krew i pot. Poza tym Churchill dał swoje oratorskie 110% w czasach nawałnicy i naporu. Nadzwyczajne okoliczności generują obficie nadzwyczajnych mówców oraz nadzwyczajne przemówienia.

    Na szczęście Tusk nie musi przemiawiać w podobnych okolicznościach.

    Pozdrawiam.

  130. spokojny, 19.01. Odłóżmy te problemy do czasu, aż stan Pana nastroju powróci do tego deklarowanego w nicku. Proszę także nie pytać o moją wiarę, jest to moja sprawa. Raczej proszę pomyśleć o jej głębokości tych chrześcijan, którzy organizowali inkwizycję, krwawe wyprawy krzyżowe, mordowali katarów, miliardy niewolników, Indian, Inków, Tasmańczyków, Aborygenów i wielu innych nazwanych obecnie bydłem. Warto zapytać wielu dostojników jak daleko im od założyciela, który ubogi chodził w sandałach, a jego urzędnicy otaczają się bizantyńskim przepychem, czego nie unikał JPII. Proszę jeszcze raz poczytać załączony wcześniej linki i podjąć dialog z ekspertami, nie ze mną, gdyż takim nie jestem.
    http://alfaomega.webnode.com/news/stanis%C5%82aw%20obirek%3a%20o%20beatyfikacji%20bez%20emocji/
    I na dodatek naszego kolegi; http://www.lewica.pl/?id=24207

  131. @”spokojny” z dn. 5.05.2011 h; 19.01.

    Nie o formę się sprzeczajmy, a o treści. Odnośnie JP II i jego przedwczesnej (zdaniem wielu hierarchów ! i komentatorów -watykanistów ze świata, nie z Polski, bo tu racje rozumu i chłodną analizę jak zawsze zresztą w historii przesłaniają mrzonki, emocje, „achy i ochy” oraz romantyczne „drżenie serca”): Pańskie emocjonalne, afektywne wystąpienie z apologią JP II ma z jednej strony charakter „wishfull thinking” (z całym bagażem takiego życzeniowego i anty-uniwersalistycznego podejścia i oceny tej osoby – polityka, człowieka światowego, medialnego, wpływowego etc. więc podlegającego takim samym kryteriom jak każdy inny człowiek będący usytuowany w takim miejscu światowego orbis terrarum), a z drugiej – jest podszyte polskimi fumami i nadziejami, pretensjami (do świata !), napuszeniem i sarmackim uduchowieniem (czyli anty- racjonalizmem).
    1/ – tak, JPII był w zażyłych stosunkach z całą „wierchuszką” Opus Dei – to nie podlega dyskusji i argument iż „był ich szefem” jest „cieńki” jak szczypiorek na wiosnę – JP II był też „szefem” jezuitów, a spacyfikował ich „do dna”, wysyłając szybko niepokornego i nazbyt niezależnego w sądach ich Generała o.P.Arrupe na „zieloną trawkę” czyli emeryturę, podczas gdy inni hierarchowie przeżywali te mityczne 76 lat grubo na stołkach biskupich i kardynalskich * (jak niektórzy sami hierarchowie mówią – Opus Dei to nowoczesna mafia wewnątrz Kk); w ekspresowym tempie – przy Jego osobistych interwencjach – Escriva d’Balaguer ich założyciel i „dobrodziej”, ulubieniec reżimu Franco i współpracownik tajnych policji frankistowskich stał się beatyfikowanym i świętym.
    2 / – nominacje biskupie i kardynalskie: to co JP II uczynił w tej materii (jestem agnostykiem, Kk mnie nie obchodzi tak jak i wiara religijna, ale gdy ktoś kto włada 1,2 mld ludzi na świecie i ma taki wpływ na ich mentalność to dot. też tego świata, mojego świata) jest karygodne i będzie ciągnęło się jak przysłowiowy „smróg po gaciach” za katolicyzmem przez dekady. I lepiej jest zawsze, aby nawet Kościół stawał się coraz b.otwartym, dzisiejszym, modernistycznym – a to gwarantują „purpuraci”, a oni są tak samo konserwatywni jak JP II (o „Benku” nie wspominając).
    3/ – o in vitro, przerywaniu ciąży, antykoncepcji, prezerwatywach zmilczę bo „tu nawet szkoda howoryty”. To co w tej materii JP II uczynił z doktryny katolicką w tym względzie to czasy sprzed Piusa XII (nie Jan XXIII czy Paweł VI – choć jego”Humane vitae” to też raczej średniowiecze niż modernizm); a tak nota bene – we wszystkim konferencjach ONZ-towskich nt. demograficzne, Watykan JP II współdziałał zawsze w tej mierze z Arabią Saudyjską, Iranem, Sudanem i innymi opresyjnymi reżimami islamskimi, obskuranckimi, „ciemnymi” i fanatycznymi. Ciągnie swój do swego ?
    4/ – otwarcie na człowieka ! Czy jest to powiedzenie świadczące o otwartości Tego Człowieka i miłości bliźniego: „Śmierć Boga w sercu człowieka jest śmiercią tego człowieka” (służę miejscem, datą i sytuacją gdzie te słowa JP II wypowiedział) – jak niewierzący ma się poczuć gdy słyszy z ust człowieka władającego duszami 1,2mld ludzi na ziemi takie słowa ?! Czy personalnie ja, agnostyk i niewierzący mam być w takim razie pozbawiony atrybutów człowieczeństwa i godności o której K.Wojtyła tyle pisał, mówił i nauczał (choćby „Miłość i odpowiedzialność” lub Wykłady lubelskie). I czym ten schlagwort różni się od kontrreformacyjnej sentencji Aleksandra VII (1655 – 67): „Zły katolik jest zawsze lepszym od dobrego heretyka”.
    O M.M.Degollado i Legionie Chrystusa, Marcinkusie, Calvim, Banco Ambrosiano, udziałach Stolicy Apostolskiej w „przemyśle gumowym” Italii (czyli – czerpanie pośrednich zysków m.in z produkcji prezerwatyw, choć je się oficjalnie potępia), transferach pieniędzy CIA do „obozu komunistycznego” na walkę z „czerwonymi reżimami” (patrz – Schweitzer) i największym faux pas w nominacjach biskupich: sekretarz papieski Stanisław D. (kompletne nieporozumienie – to przecież mentalność co najwyżej prowincjonalnego plebana z Podkarpacia) przez wzgląd na Pańskie przekonania religijne i afekty nie będę pisał.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53
    PS: Chyba formą Pana nie uraziłem – bo widzę u Pana afekt goni afekt ! I odpowiedzi in meritum nie oczekuję – argumentów merytorycznych przeciwko tezie, iż ta beatyfikacja jest kontrowersyjną Panie „Spokojny” brak ! No chyba, że my Polacy wciąż potrzebujemy poza racjonalnych argumentów na „poddzierżywanie” naszego rozchwianego „ego”……

    * – podobnie było z b-pem Recife słynnym Dom Helder Camarą czy kard. Arnsem (76 lat skończone – „ciupasem” emerytura – a np. kard. Macharski mógł jeszcze „pometropolitowąc” grubo poza tę magiczną datę.

  132. mag 11:41

    Zrozumiesz, dlaczego Kartka zalicza Cię do grupy „Wy”, kiedy zauważysz, że jego „publicystyczne” modus vivendi to GENERALIZOWANIE.
    Wykazywałem to już Kartce na blogu Szostkiewicza 4.05 o godz. 21:11 (i zwracałem na to uwagę stasiekowi o 17:36), w związku z typową uogólniającą jeremiadą Kartki tego samego dnia o 14:18 tamże, ale, jak się domyślasz, bez skutku….

  133. No popatrz Ancymonku 29;-)

    ( mam nadzieje, ze sie nie obrazisz, ja juz tak mam – dopiero w wieku 15 lat stwierdzilam, ze poprawnie jest”maligna” a nie „maglina”)

    tyle lat minelo i ciagle jeszcze aktualne

    http://www.youtube.com/watch?v=HGxIHDwgaxw&feature=related

    i nie sadze, aby za mojego zycia sie zmienilo;-(

    mimo pracy u podstaw Twojej, Stasieku, Mag czy niezlomnej Therese

    i paru jeszcze Wielce Szanownych, rownie niezlomnych, wyzej nie wymienionych Blogowiczow.

    Jakos wiekszosc zapomina, ze glosowanie jest nie tylko przywilejem kazdego obywatela i nie sluzy wylacznie do wyrazania wlasnej frustracji przez absencje czy tez oddawanie glosu niewaznego, badz kierowanie sie checia plodozmianu, ale przede wszystkim jest obowiazkiem wobec ojczyzny, wyrazem odpowiedzialnosci za los nas wszystkich, nawet, a moze zwlaszcza, wtedy, kiedy zadna z partii nie wywoluje w nas ekstatycznego uwielbienia. Ekstaza niesie z soba powazne zagrozenia( co mamy okazje od roku obserwowac), choc tak przyjemna jest.

    pozdrowionka;-)))

  134. Andrzej napisał:
    Bandytyzm na polskich stadionach.
    Kiedy on się pojawił? Jeśli sięgnę pamięcią, to rzełom lat 70-80.

    Rozróby na boiskach piłkarskich zdarzały sie też wcześniej. Nie wiem tylko czy nazwanie ich bandytyzmem byłoby właściwe. ( Tamtych rozrób – nie obecnie mających miejsce).
    Jesienią 1947 r ( wrzesień/ październik ?) w Sosnowcu odbył sie mecz pomiedzy RKU Sosnowiec ( poprzednik Zagłebia S-c) i AKS Chorzów. Już w trakcie meczu dochodziło do lokalnych „ekscesów,” a po meczu – totalnej bijatyki pomiędzy kibicami z Sosnowca i Chorzowa. Interweniowała milicja i wojsko. Strzelano na postrach. Po tych zajściach w okolicach boiska przy al. Mireckiego nie uświadczyło sie całego płotu, a z boiska zostały tylko nasypy pod miejscami dla widzów.
    I drzewiej bywało, oj bywało….

  135. ( nie na AKTUALNY temat, ale zawsze podskornie obecny… )

    Hej to znowu ja, Wasz wesoly „antysemita”….
    =================================
    ( UWAGA Nie mylic z antysemita! )

    Wlasnie obejrzalem doco ( rzadowy normalny kanal ) o pelnej trudow peregrynacji kilku zydowskich dzieci z Niemiec, przez antysemicka ( co sie powtarza wielkrotnie (**) ) Polske(*), syberyjskie wywozki, armie Andersa do Ziemi Obiecanej. Bardzo wzruszajace.

    (*) to wtedy, gdy np. Szwajcarie wniosla do rzady Rzeszy, by dla ulatwienie niewpuszczania uciekajacych przybijac im w paszportach litere „J” ( …ale poniewaz to Szwajcaria, wiec to nie antysemityzm, jak w Polsce… ) ; Rzesza odniosla sie do prosby ze zrozumieniem…

    (**) …ciekawe ze o antysemityzmie w Rzeszy doco nie wspomina… przesladowania tak, ale nie antysemityzm; specjalnie uwazalem…

    Bardzo wzruszajace doco. Rowniez wzruszajace to, ze wszystkiemu winien polish antysemitysm;
    uciekaja z Rzeszy do Polski, Polska ich przyjmuje ( a taka Szwajcaria np, czy W. Brytania ( inne doco pamietam) nie, UStany tez nie ( jeszcze inne doco, caly statek ) ), a tu polish antysemityzm;
    Ruscy ich razem z Polakami wywoza, polish antysemitym
    jesc nie ma co w ( np.) Archangielsku, czy ( np.) w Kazachstanie – polish antysemitysm;
    do Andersa trudno sie dostac – polish antysemitysm ( co niemiecki Zyd mial robic u Andersa to juz pomijam… );
    z Andersem wreszcie wydostaja sie z Rosji, jakis ( polski ) ksiadz mu pomaga, ale ten ksiadz to oczywiscie polish antysemitysm;
    Itd. itp.

    Jakim sk…synem trzeba byc zeby sie tak wyrazac o ludziach ktorzy w koncu, uratowali im przeciez zycie? I to – bo liczba ewakuujacych sie z Andersem byla, jak rozumiem, ograniczona przez Rosjan – wiec uratowali zycie kosztem jakichs Polakow, ktorzy musieli zostac…

    Pytanie do Badaczy Pisma Swietego. Czy takich sk…synow do takiego filmu znalezc latwo czy trudno…?

    Oczekujacy z niecierpliwoscia na jakze zasluzone wyrazy potepienia…
    Georges53.

  136. Dwutygodniowy urlop wielkanocny spedzony na Tanaryfie bardzo oddalil mnie od polskich spraw.
    Realne zycie, to „odczuwalnie“ prawie tona zjedzonego czosnku i pol wyjedzonego Atlantyku, oraz tanczona w rytmie rumby na nadatlantyckim bulwarze „Samba Pa Ti“.
    Urlopowa lektura to „Nemesis“ Philipa Rotha. Ksiazka opowiadajaca o epidemi polio w lecie 1944 roku w Newark. W Europie i na Pacyfiku waza sie wlasnie losy swiata, a w Newark slepy los „polio“ decyduje o zyciu, kalectwie, albo smierci bohaterow powiesci. Przypadek, kontekst spoleczny i religijny, oraz ograniczenia fizyczne skladaja sie na los glownych bohaterow.
    I tylko strach i duma chronia nas przed prawda, ze nasza wolna wola jest tylko zludzeniem.
    Roth jak zawsze madry i mimo tego, ze pod koniec ksiazki wydaje sie byc nieco zmeczony i znuzony wybranym tematem, to jest w najwyzszym stopniu godny polecenia.
    Podobne znuzenie udziela sie prawdopodobnie wielu zewnetrznym obserwatorom polskiej sceny politycznej. Jeszcze interesuje, nigdy nie inspirowala, a juz dawno nie cieszy i nie smieszy. Problem jest polski hiper-patryjotyzm, ktory targa nawet najrozsadniejsze glowy. Kazdy polski polityk bioracy w swojej kalkulacji nie tylko interes Polski, ale takze interes jej zachodnich i wschodnich sasiadow , to nieodwolalny przypadek dla Trybunalu Stanu. To, ze Polska wrecz natarczywie takich szczegolnych wzgledow od swoich sasiadow oczekuje, nie jest w tym przypadku zadna okolicznoscia lagodzaca dla zdrajcow.
    Na pochybel wszystkim wrogom sweietego polskiego egocentryzmu!

  137. Mag z godz. 11:41
    Dzieki za komentarz. Cieszę się, że podzielasz mój niepokój związany z coraz wiekszą kontrolą państwa nad ludźmi i ograniczaniem ich wolności – nie tylko w odniesieniu dyktatorskich marzeń Prezesa ale i tego orwellowskiego świata, który cichcem pielęgnuje i wzmacnia PO. To satysfakcjonujące, że leży Ci to na sercu – liczę na wsparcie. Przepraszam za formę „Wy”
    Pozdrawiam ciepło

  138. Mw z godz. 14:45
    Ton Twoich ostatnich komentarzy upewnia mnie w tym, że jestem na dobrej drodze
    Pozdrawiam

  139. Daniel Passent (05-05 o godz. 22:34)

    Wszak pisze Pan – zręcznie omijał rafy w pytaniach (pomnik LK? Koalicja PO – SLD?) …

    No właśnie, po co miał się na nie pakować. Długo wymieniać polityków, których elokwencja na rafy poniosła. Choćby … Donald Tusk w roku 2005, gdy nie odżegnywał się od koalicji POPiS. Pomnik LK – po co premier ma się wypowiadać w nie swojej sprawie, opnie dawać, które mogą zrazić. Niech się bezpośrednio wypowiedzą mieszkańcy Warszawy i innych miast.

    Poza tym myślę, że retoryka Kennedy’ego, czy Clintona, już nie mówiąc o Churchillu, nie trafiłaby pod polskie czupryny. Któryś z polityków kiedyś rzucił hasło – gospodarka, głupcze. Odpowiedziano mu – a ludzie? nie zapominajcie u ludziach! Inny mówił – nie pytaj co Polska ma zrobić dla ciebie, pytaj raczej, co możesz zrobić dla Polski. Odpowiedziało głuche milczenie. Oczywiście nie chodzi o poszczególne hasła, lecz a jakiejś chwytliwe hasło na pół roku kampanii, a może na jej pierwszy miesiąc. Ale Tusk już kilka haseł rzucił, zdaje mi się całkiem dobrych. Wyśmiano je w żartach. Polacy nie są amerykańskimi naiwniakami, aby rzucać się z emocjami na hasła rzucone przez polityków przecież. Tusk u Lisa jako żywo ironizował z Kaczyńskiego całkiem ostro, ale krótko właśnie.

    Ja bym się skupił na treści, na tematach programowych, zjawiskach i problemach do rozwiązania jakie stoją przed Tuskiem, a nie na formie wypowiedzi. Chyba, że ktoś jest profesjonalistą wizażystą? Ale chyba tutaj ważniejsze jest meritum. Np. czy konflikt w KGHM czy JSW powinien być rozwiązany przed otwartą kurtyną? Po pierwsze, co znaczy „przed otwartą kutryną”? Po drugie, moim zdaniem nie. Bo nie tu jest pies pogrzebany, lecz w prywatyzacji, a generalizując (!) – w modelu kapitalizmu polskiego, coś na osi duskursu Bielecki-Balcerowicz. Czy mają być championy? A jeśli tak, to koniecznie musi być zmieniona ustawa o ZZ i cała praktyka, czy pragmatyka działania w trójkącie championy-zetzety-ministerstwo skarbu.

    Ale wyobraźmy sobie, premier Tusk mówi o KGHM i JSW, oraz o spółkach energetycznych. Jakież to ryzyko polityczne niesie ze sobą w Polsce. Ileż pomieszanych opinii pada, zalewa go i jego szanse w wyborach. Wystarczy popatrzeć na dyskusję o zamknięciu stadionów, kiedyś o dopalaczach i o wojnie z hazardem. Polacy lubią dyskutować, zdaje mi się, każdy ze swojego, jakże wąskiego punktu widzenia, ale aby coś dla siebie zrobić, wspólnie, to już trudniej. Ciągle ktoś musi za nich zrobić, dla nich – oczywiście.

    Krótko mówiąc – przstańmy się roztkliwiać nad formą. Przystąpmy do treści.

  140. Prezydent Komorowski jest dobrym prezydentem, Cóz Donald Tusk jest medialna osobowoscia, która dobrze wychodzi w telewizji, a koalicja PO z lewica moze posłuzyc jako rozwój dla kraju, wiele ustaw jest potrzebnie, zeby kraj lepiej rozwijał sie w polsce jest wiele biedy i nie równosci społecznych, nawet sa do tego potrzebnie pieniadze z Unii Europejskiej do lepszej sytuacji materalnych rodzin, rodzina to instytucja, która powiina dostarczyc dzieciom potrzeb, coz zapewnienie potrzeb to jest wazna rzecza w życiu, wazna dla lepszego funkcjonowania człowieka, która ma potrzebie seksu i samorealizacji, TAkze sa tu waznie pieniadze z UNII Europejskiej, zeby zapewnic wielu ludziom lepszy start w życiu człowiek ma swoje doswiadczenia i potrzeby, nawet potrzebie pisania wierszy, cóz analizujac polska scenie polityczna to nasuwa sie wniosek, ze PO prowadzi polityke przemyslana, stawia na gospodarke i inwestycje, ma przed soba przyszłosc

  141. Daniel Passent pisze:
    2011-05-05 o godz. 22:34
    „miki202 (i inni) pyta skąd się biorą marzenia o tym, żeby premier Tusk mówił w sposób bardziej porywający?
    Odpowiadam: Z Wincentego Witosa, Henryka Liebermana, Ignacego Daszyńskiego, a także z Churchilla, Kennedy’ego, Obamy.”

    Tak mnie Pan zaskoczyŁ, że już chciałam coś głupiego (dowcipnego?) napisać. Stwierdzam jednakż że sprawa jest poważna.

    Nie wiem, czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że polityk to też człowiek i jako taki jest z nikim nieporównywalny.

    Ale wracając do nazwisk przez Pana wymienionych: To byli politycy na miarę ich czasów. My mamy polityków na miarę naszych czasów.

    I to nie jest ani dowcip, ani złośliwość, zamierzona czy niezamierzona.

    Ani ja nie chciałabym być w podobny sposób podsumowana jako – no ktokolwiek, zapewne też nikt inny, a i Pan pewnie też.

  142. Tylko slow pare
    – Jacobsky – jednak Angole wytrzymali ladnych pare lat wysluchujac tyrad // wydrwiwanego przez Pana // Churchila i z co prawda wieloletnimi przerwami mial zapewnione miejsce na trybunie z ktorej slow padajacych slucha sie z uwaga.
    Widac byly na tyle wazne .
    -Rzecznik PIS // nazwiska lepiej nie wymieniac// – BYT AUTONOMICZNY, realia sfalsyfikowane.
    Ja rozumiem ze sciaga sie od swych GURU – ale czy moze Pan wyjasnic czym sie rozni SFALSYFIKOWANIE od SFIKSOWANIA.
    – zdazylem polubic TPPR a tu taka strata – temat zostal porzucony .
    Czym teraz bedzie mozna rzucac w Passenta ? czyzbym mial sie przyzwyczajac do nowej formulki?
    SORRY za brak ogonkow.

  143. Kartka z podróży,

    wczoraj przysłuchiwałem się debacie n/t państwa i prawa (Forum Debaty Publicznej: „Sprawne i służebne państwo”). Jeden z mówców uzył bardzo trafnego opisu panującego obecnie stanu rzeczy w Polsce:

    nie rządy prawa, ale rządzenie za pomocą prawa.

    Bardzo mi się spodobało to stwierdzenie. Pauje jak ulał do wielu opisywanych przez Ciebie sytuacji.

    Pozdrawiam.

  144. Jeszcze o symetrii przewinień i reakcji na nie

    W dzisiejszej Rzepie, Jan Wróbel, zwolennik PIS, ale nie cyngiel PIS, człowiek inteligentny niewątpliwie, dyrektor renomowanej szkoły, popełnił felieton.
    JW uważa, że nie ma symetrii w ocenie PO i PIS w mediach. To nie jest głos odosobniony, wypływający z tego środowiska (środowisko – to taki teraz modny termin, hehe).

    Zawsze wtedy przychodzi mi ochota gdzieś zaprotestować, ale nie mam gdzie,
    więc nadużywam gościnności en passant.

    Wyobraźmy sobie taką sytuację.
    Na dużym przyjęciu siedzą osobnicy różnej płci, reprezentujący dwa klany, A i B i grupa doproszonych dziennikarzy o różnych afiliacjach. Jedzą, piją, lulki palą a tu nagle głowa klanu A puszcza głośnego bąka.
    Zgromadzenie reaguje różnie. Najpierw klan B wyraża delikatną opinię, że „tak chyba nie wypada w towarzystwie” Ale popatrzmy na dziennikarzy.
    Większość wychowana w kulturze judeo-chrześcijańskiej krytykuje w różnej formie zachowanie głowy klanu A.
    Większość, bo choć nie ma o pierdnięciu w dekalogu, czyn ten uważany jest za naganny.
    Niektórzy dziennikarze, cyngle płaceni z kasy klanu smrodziucha, wygłaszają przemówienia, że to nie pierdnięcie, tylko dźwięk z zewnątrz, szurniecie krzesła, itp. A śmierdzi ciągle, jak diabli.

    Ci, których nazywam zwolennikami (np. JW.) dostrzegają asymetrię w ocenach. Uważają, że klanowi A dzieje się dziejowa krzywda. Przypominają, że głowa klanu B, nie pocałowała w rękę pani X, zasłużonej w jakiejś tam dziedzinie i wtedy ilość głosów potępiających, była mniejsza.
    Itd.

    Dziś wystąpi „symetrycznie” w TVN prof. Staniszkis. Ciekawe co powie o „asymetrii sieciowej”

  145. georges53 pisze:
    2011-05-06 o godz. 16:16
    ——————————————————————————————
    Przeczytałem i też ciekawy jestem komentarzy do pańskiego wpisu.
    PS.
    Bez żadnych uszczypliwości (przynajmniej z mojej strony) „zakopuję topór”
    proponuję „fajkę”.

  146. Tusk a Churchill, czyli sprawa polska.

    Niejaki Krzysztof Varga obok Churchilla stawia prezesa Kaczyńskiego jednak, także obok Cezara i Cicerona, za jego, prezesa literacką wymowność i umiejętność, wszak Churchill dostał Nobla z literatury. Tusk, nawet gdyby wręczano Noble za malowanie kominów lub kopanie piłki, też miałby marne szanse.

    Ale to wszystko na marginesie tematu głównego Varga pisze, jakim jest zestawienie dwóch tez, PiSowskich zresztą, to oni prym wiodą w porywających i wyrazistych przemowach oraz rozdawania patentów „prawdziwej polskości”, dlatego Tusk nie ma szans z nimi. Oto dwie nagie tezy:

    (1) za mało czasu minęło od śmierci Miłosza (7 lat), by sprawiedliwie i merytorycznie ocenić jego poezję, by uznać, że Miłosz zostawił po sobie dzieło wybitne – zatem nie zasługuje na obchody 100. rocznicy urodzin, a co dopiero pomnik,

    (2) Lech Kaczyński zasługuje już teraz (w rok po śmierci) na monument na Krakowskim Przedmieściu, bo był prezydentem o himalajskich wręcz wyżynach wybitności.

    http://wyborcza.pl/1,75968,9549439,Nobel_dla_Prezesa_.html

  147. zezowaty,

    raz jeszcze: nadzwyczajne czasy, a więc nadzwyczajne słowa i takie reakcje. Zaraz po nastaniu normalnych czasów wyborcy podziekowali Churchillowi. Tusk nie rządzi w czasach nadzwyczajnych, tylko w normalnych, nie musi nikogo porywać za sobą. Ważne, żeby mówił do rzeczy, a przede wszystkim żeby popierał swoje słowa czynami.

    Nie mam nic do Churchilla wcale nie drwię z niego, ale robienie z byłego premiera nadzwyczajnego mówcy jest moim zdaniem nieporozumieniem.

    Pozdrawiam.

  148. @telegraphic observer, 17:51
    Nie rozumiesz „przed otwartą kurtyną”, bo wychowałeś się „za żelazną kurtyną” i dzieci masz starsze, które nie znają dziwactw językowych młodzieży XXI wieku, która przekręca, nie lubi sztampy a ja, kiedy wiem, że mnie zrozumieją, podświadomie w ten styl wpadam. A więc „przy otwartej kurtynie”. OK ?
    Ale Ty rozumiesz, tylko jesteś złośliwy staruch.

    Krótko mówiąc – przestańmy się roztkliwiać nad formą. Przystąpmy do treści.
    – piszesz na końcu, jakiegoś oderwanego od mojego pytania, komentarza.
    Nienajlepszy przykład logiki, Drogi TO.

    A mnie chodzi o rzecz prostą. Mądry rząd powinien szukać wsparcia w większości opinii publicznej. Powinien głośno mówić: „chłopcy, chętnie bym wam zapłacił więcej, ale patrzcie jak reszta protestuje”.

    Teraz słyszę więcej o żądaniach strajkujących/protestujących bez próby obiektywnego komentarza.

    Pozdrowienia

  149. Kartka 17:48

    Co z tego, że jesteś na drodze „dobrej”, skoro prowadzi ona donikąd?

    P.S. Jakieś „jeremiady” o kibolach i stadionach może? Coś o ograniczaniu swobód obywatelskich i o Orwellu? Bo czas na jakiś mały spór, nie uważasz? Letnio się robi. Wszyscy zaczynają dąć w tę samą trąbę.

  150. Z obchodów 1-3 maja najbardziej podobała mi się delegacja PIS w Rzymie, prawdziwe trzy dni bez pieniactwa i moich ulubionych zaciętych twarzy, szkoda że pociąg miał tak krótką awarie

  151. @telegraphic observer
    Oglądam „Piaskiem po oczach” z J. Staniszkis.
    Przychodzi mi do głowy pomysł na najciekawszą debatę polityczną.
    Widzę Ciebie i JS. Rozmawiacie sobie przy otwartej kurtynie o Polsce 2012-2015.
    Ale by się działo!

  152. Ancymonie 29!
    Daj sobie siana z panem Spokojnym, inaczej mówiąc, daj sobie spokój. Bo pan Spokojny jest przewrażliwiony, zwłaszcza w kwestii form grzecznosciowych (czuję że znowu mu podpadłam).
    Nie podobaja Mu się np. Twoje „pozdrowionka”, bo widocznie Go w jakiś sposób umniejszają. Był dotknięty tym, że swojej naiwnej (i pewnie mało eleganckiej) otwartości na ludzi zaproponowałam Mu przejście na ty. Chyba mi nie wybaczył, choc chwaliłam Jemu i mnie miłą sercu Galicję i w ogóle Midlleurope, dzielac sie wrażeniami z książki Makłowicza „Cafe muzeum”
    Pozdrowionka, mag

  153. Szanowny Pan @WODNIK53 z dnia 06.05.2011, godz. 14.22
    Mam przygotowaną dla Pana dłuższą odpowiedź (ok.900 słów) ale teraz skrót, żeby nie popsuć dobrego samopoczucia miłośnikom stylu SMS-ów, Twittera i czytelnikom „Faktu”.
    Nigdzie nie pisałem (5.05, 19.01) o kontrowersyjności lub nie „tej” beatyfikacji. Moje przekonania religijne nie mają nic wspólnego z moimi poglądami na rolę i miejsce KKwP oraz postać Karola Wojtyły, który przede wszystkim był człowiekiem. Jeden z uczestników blogu tego nieżyjącego człowieka obraził, co obszernie uzasadniłem.
    Szanuję Pański agnostycyzm i mam nadzieję że Pan szanuje moją wiarę.
    Co do oglądu spraw Kościoła Katolickiego (KK), to porównam Go do krakowskiego Bractwa Kurkowego.
    Obie organizacje prezentują się pięknie w swoich pysznych szatach, dymie kadzideł i dymie czarnego prochu na strzelnicy. Obie kierują się swoimi zasadami. Bracia Kurkowi chyba 700 letnią tradycją, KK – o wiele dłuższą.
    Mają swoje rytuały i obydwie nie są utrzymywane z funduszy państwowych.
    Istnieją, bo są komuś potrzebne. Bracia Kurkowi, oprócz podtrzymywania tradycji i międzynarodowych kontaktów są forum spotkań i wspierania się Braci z zapraszanymi prominentnymi przedstawicielami władz, biznesu czy nawet Kościoła Spotkania te wzmacniają osobiste interesy Braci Kurkowych. Podobnie jest z KK, tylko spektrum osób jest szersze jak i wpływy.
    Obserwując obie organizacje, np. w czasie jakichś krakowskich procesji można widzieć wiele warstw: zewnętrzną organizacyjną, towarzyską, biznesową, nawet magiczną, jak i wiele innych. Kto gdzie siedzi, komu się kłania, kto z kim rozmawia i do kogo się uśmiecha oraz kto jest zapraszany i na jakie przyjęcia. Można widzieć to jako komedię lub doszukiwać się głębi. Ja jestem obok tego, bo już sporo w życiu widziałem, chociaż doceniam dobrą organizacją „show”.
    Nic z tym wspólnego nie ma moja wiara. Ona jest ponad te przedstawienia albo obok nich. A mój emocjonalny wpis dotyczył ludzi, nie Boga.
    Chodziło mi o zasadę: nierób drugiemu, co tobie nie miłe, którą złamano.
    Pozdrawiam Pana serdecznie.

  154. Kartka z g. 17:34
    Z jednym sie nie zgadzam. „Poleciałeś” senatorem Romaszewskim, pisząc o orwellowskim świecie, który „cichcem pielegnuje i umacnia PO”.
    Nie jest wymysłem akurat Tuska i jego rządu rewolucja cyfrowa, która nas, ludzi (Polaków stosunkowo późno) dopadła zgodnie z futurologicznymi projekcjami.
    Jasne, że to jest jakies zagrożenie dla wszelkiej prywatnosci, bo i hakerstwo pięknie się rozwija. A także pożywka dla demagogów broniących tradycji i rozmaitych wartosci.
    Ale po co robic z tego politykę, Kartko, dlas pognębienia nielubianych polityków?
    Równie ciepło pozdrawiam.
    P.S. Pan Romaszewski juz przestał mnie zdumiewać, odkąd na dobre zaczadział PISem i uwaza, ze powinien być senatorem dozywotnio. A taki był z niego świetny facet w podziemiu!

  155. georges53 pisze:
    2011-05-06 o godz. 16:16

    „Nihil novi sub sole” Szanowny Panie Georges’ie53.
    Proponuję dla uzupełnienia zajrzeć np. też tutaj na chwilkę .
    Pozdrawiam, Nemer

  156. http://www.otopolska.com/Artykuly/Jak_mozna_ufac-biblii.php

    Panie SPOKOJNY cos dla pana,zycze przyjemnej lektury.

  157. spokojny pisze: 2011-05-05 o godz. 19:01

    Panie Spokojny- czy to już jakaś jednostka chorobowa ?
    Załóż pan sobie własny blog, a nie zmuszaj do przewijania !
    Aleś pan sobie znalazł szkatułkowy patent !
    Tylko to nijak się ma do ciekawych opowieści Szeherezady ani wspaniałej prozy Potockiego !
    Nie chcę tu bloga w blogu ! !
    Ja tu nie zaglądam dla pańskiego samozwańczego blogu ale dla blogu Passenta !

    stasieku pisze: 2011-05-04 o godz. 19:44
    – popieram !

    magrud pisze: 2011-05-04 o godz. 20:21
    -jesli o treść twojego wpisu chodzi, to było jak zawsze… Pusto.

    happypolishman pisze: 2011-05-05 o godz. 21:24

    – bye, bye!
    Nie będzie mi ciebie brakowało

    raindog pisze: 2011-05-06 o godz. 10:27 … i
    za ten tekst -moej szczere wyrazy najprawdziwszego uznania !

css.php