Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

11.05.2011
środa

KAŻEDMU WEDŁUG POTRZEB

11 maja 2011, środa,

Wydawało się, że komunizm jest martwy, a tymczasem zasada „Od każdego według jego możliwości – każdemu według jego potrzeb” nadal obowiązuje. Donald Tusk zauważył, że poseł Bartosz Arłukowicz, marnuje się w SLD, gdzie nie jest wykorzystywany „według jego możliwości”. Poseł czuł, że jego możliwości przekraczają sufit, który nad nim rozciągnął Grzegorz Napieralski, wyznaczając mu ewentualnie miejsce na liście kandydatów z Gdyni, podczas gdy elektorat B.A. jest w rodzinnym Szczecinie, albo w Warszawie. Możliwości i potrzeby Arłukowicza przerosły ramy SLD, gdzie Napieralski nie mógł go „wystawić” w Szczecinie, usiłował go skierować na tor samorządowy, słowem  poseł, który bardzo zmężniał w komisji do spraw afery hazardowej, nie mieścił się na listach SLD. Z pomocą przyszedł Donald Tusk i Platforma, oferując stanowisko ministra w Kancelarii Premiera (dość zresztą sztucznie stworzone), ale i miejsce na listach PO. Dla Platformy  to posunięcie bardzo zręczne: Cios w SLD, wyzwanie dla Napieralskiego w Szczecinie, a także dowód, że Tusk nie tylko wypycha z partii co bardziej nieprzeciętnych polityków (Olechowski, Płużyński, Rokita), ale umie również przyciągać.

Natomiast decyzję Arłukowicza przyjąłem z mieszanymi uczuciami. Odejście z drużyny w trakcie rozgrywek, przesiadanie się z łodzi na łódź w trakcie regat, jest dwuznaczne. Ja sam gram w drużynie „Polityki” od ponad pół wieku i życzę Bartoszowi Arłukowiczowi, żeby znalazł swoje miejsce na politycznej mapie Polski. Arłukowicz zdążył już wysłać strzałę pod adresem SLD, mówiąc, że z ramienia tej partii musiał stale głosować tak jak PiS. Niektórzy posłowie SLD, w tym wicemarszałek Sejmu, prześcigają się w złośliwościach pod adresem Arłukowicza – rozumiem rozgoryczenie, ale lepiej robić dobrą minę do złej gry, tak jak to zrobił Grzegorz Napieralski, dziękując posłowi i wyrażając nadzieję, że ten przyczyni się do uchwalenia ustawy o in vitro.

 W tym kontekście myślę również o Adamie Bielanie, który rozstał się z PJN i zerka w stronę PiS. Teraz jego los zależy od prezesa Kaczyńskiego (być może wszystko jest uzgodnione). Bielan złożył formę samokrytyki i  jak syn marnotrawny czeka pod bramą PiS, odbywa coś w rodzaju kwarantanny, prezes wpuści go, kiedy A.B. przestanie pachnieć perfumą PJN. Jarosław Kaczyński może być zadowolony – wraca polityk utalentowany i zarazem upokorzony. Dla PJN, które walczy i życie,  to dotkliwy cios.

Na koniec zostawiłem logo polskiej prezydencji w Unii. Może nie jest genialne, ale jest dobre, do przyjęcia. Pogodne, optymistyczne, dowcipne (strzałko-ludziki) i polskie. Krytyka ze strony  Moniki   Małkowskiej w „Rz” (11 maja) też interesująca i zręczna, ale tak można skrytykować każde logo. Artysta, Jerzy Janiszewski, stworzył logo na miarę swoich możliwości, ale nie  na miarę potrzeb dziennikarki. Te będą zaspokojone dopiero w Raju.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 130

Dodaj komentarz »
  1. Mam tylko pytanie: Czy Arłukowicz był lub jest członkiem SLD? Różnie mówią.

  2. Pogodne, optymistyczne, dowcipne i polskie. Zupełnie jak niektóre komentarze tutaj. Nawet to się zgadza, że nie genialne. W ogóle wszystko się zgadza, wszystko jest co w tym logo. Bo strzałeczka ode mnie, everybody, a ten ludzik to ja. :-))

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Logo polskiej prezydencji w Unii kojarzy mi się z dziełem Magdaleny Abakanowicz „Nierozpoznani”. Sylwetki pozbawione są głów i robią wrażenie kroczących w różnych kierunkach.
    Pewien Rosjanin skomentował:”Ot, Polacy bez głów i każdy idzie w swoją stronę”.

    ps. troszkę mnie razi zwrot:”pachnieć perfumą”.

  5. Stanowisko sekretarza stanu do spraw niecierpiących zwłoki dla B. Arłukowicza nie jest niczym szczególnym. W końcu nie pierwszy to awans z „agenta” na szczyty władzy.

    W sprawie ‚wesołego’ logo autorstwa J. Janiszewskiego poraża dosłowność zastosowanej symboliki *, jak się może wydawać, chyba nie do końca dobrze odczytana przez Premiera Donalda. Chyba, że nie mają racji ci, którzy uważają Premiera Donalda za nieskłonnego do samokrytyki, ale wtedy rację może mieć np. mag, co się w ogóle kupy nie trzyma.

    * wesołe ludziki pozbawieni głów na karku otwierają pochód eurooptymistów w zgodnym marszu: po szczęście, pokój i radość!

  6. Zapomniałem tylko dodać, że ze wszystkich uczuć na znanym sobie świecie najbardziej cenne wydają mi się być „mieszane uczucia”, wypełniające krytyczny umysł red. Daniela Passenta.

  7. # ajw pisze: 2011-05-11 o godz. 03:16
    ======================

    >>> Narciaz:czy jestes obywatelem USA? >>>

    Oh, kurka wodna… a ten… kij bejsbolowy… znowu…
    Poprzednio:
    >>> # ajw pisze: 2010-12-08 o godz. 19:59
    =========
    Jedno pytanie do ciebie, Georges53: czy jestes obywatelem USA(…)>>>

    Zacial sie czy co…?

    P.S. Czy ktos wie? czy ten @ajw to ten sam AJW co w Studio Opinii (alfaomega.webnode.com) ?

  8. kibic pisze: 2011-05-11 o godz. 10:37
    ===========================

    >>>Wielu z nich dostało dobre posady w rodzinnym kraju>>>
    ( z linku )
    >>> … Ishii, (…) Wyjechał prawdopodobnie
    [PRAWDOPODOBNIE…? przyp.moj]
    do Stanów Zjednoczonych, gdzie zatrudniono go…>>>

    Gen Shiro Ishii, byl zatrudniony przez wiele lat – ku chwale ojczyny – w Fort Detrick, Frederick, Maryland. Byl to militarny osrodek broni chamicznej i biologicznej. Gen Ishii to cenny fachowiec, bylo nie bylo…
    Stan Maryland jest czescia USA, jakby sie kto pytal…
    Georges53

  9. Czyli z Artułowiczem jest zaspokojenie potrzeb SLD?

    Może to naciągany wniosek a tego felietonu, ale jednak z tej sprawy komentatorzy wyciągają. Nie rozumiem, dlaczego przejście B.A., czy innego posła z jednej partii do drugiej na ponad pięć mięsięcy przed wyborami jest przesiadaniem się z łodzi na łódź w trakcie regat.

    SLD zdają się nie zauważać szansy wyborczej w zdobywaniu centrum, w odbieraniu go Tuskowi i spychaniu go na prawo, szczególnie po odejściu Palikota. Partie na całym świecie tak wygrywają rozszerzając swój elektorat.

    Ale cóż dziwnego, gdy sympotmatycznie skąd innąd sympatyczny towarzysz J.G. (blogowicz) uważa, że takie zwracanie się do niego – „po imieniu” – jest dlań obraźliwe. Jak lewica ma potrzebę zasklepienia się w kręgu ścigania złodziejstwa za oceanem, to ogranicza swoje możlwości. Ale gdyby doszło drugie zło, gdyby PO musiała tworzyć koalicję rządową z SLD, to już byłaby tragedia. Ja myślę, że u J.G. i wielu innych towarzyszy jest to ukąszenie rusofili, czy coś podobnego. Albo potrzeba chowania głowy w piasek i uciekania od prawdziwych wyzwań współczesności, bo nie mają innych możliwości.

  10. Szanowny Panie Slawomirski,
    zycze udanego urlopu. TWA rozwija sie jak moze. LL plata ciagle to samo ograniczajac odpowiedzialnosc polityczna do pojedynczych postaci (mag). Zapominaja jednak o sobie i swoich mozliwosciach jako obywateli majacych prawo i niejako obowiazek do glosowania, a co za tym idzie zmiany stanu rzeczy. Samo krytykowanie liderow PiSu jet wprawdzie autoterapia i kolem ratunkowym, politycznie nic nie zmienia. Nikt tu nie wpsomina o programie tej partii etc. Nied dziwie sie, bo gdy dla Magrud Lepper jest wzorem, to dla LL moze nim zostac kazdy.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Bylem wczoraj na Bebelplatz przy ciekawym pomniku. Wczoraj byla bowiem rocznica spalenia ksiazek. Kto pali ksiazki, te….
    Mogloby to byc przestroga dla blogujacych domagajacych sie wykluczenia nas z blogosfery. Coz, tylko Lizakowi Ludzie ida na skroty lub jada na „gafe”.

  11. ….Artysta, Jerzy Janiszewski, stworzył logo na miarę swoich możliwości, ale nie na miarę potrzeb dziennikarki. Te będą zaspokojone dopiero w Raju….

    Mizoginistycznie pisze Pan Passent. Dowiedzialem sie jednak, ze wierzy w raj. Szkoda, bo moglby zaczac od wiary w kobiety i ich mozliwosci. Otwarte pozostaje pytanie kto komu sluzy i jaka jest rola sztuki uzytkowej. Nie chcialbym siedziec na krzesle „stworzonym” przez artyste. Wole dobre rzemioslo. Tak Panie Passent, dotyczy to rowniez Pana i pozostalych dziennikarzy.

    ET

  12. W sprawie pokojowej nagrody dla Polaka(-ów) (poruszanej w poprzednim wątku), to zdaje mi się, że komitet noblowski bez żadnych przedstawień z ówczesnej polskiej strony w roku 1983 decyzję już podjął. Nie negując zasług Jaruzelskiego w pokojowym przekazaniu władzy (działał również we własnym i „zespołu” interesie) i oczywiście Grobaczowa, to ich pokojowy wkład polegał na tym, że przeprowadzili to co stało się nieuniknione bez przelewu krwi. Zachód obawiał się najgorszych rzeczy. Ze strony USA uczestnikiem, jeśli nie sponsorem tego przejścia był G. Bush (snr).

    A nieuniknionym faktem historycznym była przegrana ZSRR w zimnej wojnie. Narciarz2 neguje znaczenie tego faktu. Ale bądźmy realistami i nie zapominajmy tej historii dla potrzeb przyszłości. Upadek ZSRR i jego wycofanie się z doktryny Breżniewa był pod naciskiem USA. Juz nie tylko słowa – Mr. Gorbachev tear down this wall, ale przedtem wyścig zbrojeń wysokich technik, wspieranie oporu w Afganistanie, nacisk na obniżenie cen ropy, negocjowanie z pozycji siły, instalacja rakiet Pershing, itd.

    Lewica czasem zagoni się w zaułek – raz Ameryka jest niesolidnym i niesłownym sojusznikiem Polski, a znów innym razem światowym „gangsterskim policjantem”. Faktycznie trudno nie być i jednym i drugim czasami, co jest przykre. Nie należy też przesadzać z zagrożeniem, Rosja to nie ZSRR, aczkolwiek nie taki sąsiad jakiego oczekiwalibyśmy. Ale jednak – better safe than sorry.

    I nie dajmy się nabrać na megalomańskie idee z tymi nagrodami Nobla dla Polaków.

  13. Nie lubie Bartosza Arłukowicza. Straciłem do niego sympatie w okresie gdy był „śledczym” w tzw aferze hazardowej. Raz, że nie lubię ludzi o mentalności „śledczych”a dwa to całkiem nie trawię „śledczych” nieistniejących afer. A kariera Arłukowicza opierala się własnie na tym, że szczuł i tropił w sprawie której nie było. Tak więc Arłukowicz budujący swą pozycję na deptaniu żałosnego i spoconego Chlebowskiego mi nie pasuje. Własnie w okresie tej dętej, sprowokowanej przez pis afery Arłukowicz został wykreowany przez media na charyzmatyczną postać lewicy. Niestety jego charyzmat był – jak zwykle w tym kraju – dość groteskowy. Z zażenowaniem patrzyłem jak coraz bardziej napuszony biega od studia do studia i plecie androny. Jak sie nadyma i pławi w medialnym sukcesie. To było kliniczne, wręcz pokazowe stadium uzależnienia faceta od władzy.
    Mimo, że jestem jak najgorszego zdania o współczesnej lewicy polskiej wcale się nie dziwię Napieralskiemu, że tego napuszonego pawia usiłował się pozbyć. Nikt kto kierował jakimkolwiek zespołem ludzkim, a tym jest przecież partia, nie tolerowałby tak bezwzględnego karierowiczowstwa.
    Podsumowując ten tzw polityczny „transfer” – lewica ma spokój, Tusk przez kilka godzin zyskał uwagę publiki.
    A Arłukowicz ma pole do popisu. W dzisiejszej GW Piotr Stasiński zaprasza go – już jako rzecznika wykłuczonych – na redakcyjną debatę o prawie gejów do zawierania małżeństw. Udział ma brać około dwustu gejów i lesbijek spragnionych życia w związkach kontraktowych. Ponieważ czują sie wykluczeni z obowiązującego w Polsce modelu życia „prorodzinnego” chetnie na ten temat porozmawiają z nowym członkiem gabinetu Donalda Tuska. Jestem ciekaw jak zachowa się na tym spotkaniu, jesli w ogóle tam dotrze, – jeszcze wczoraj „doktor Judym” lewicy a dziś liberał – Bartosz Arłukowicz. Ale może być pewien, że media poświęcą temu spotkani tyle samo czasu jak politycznej egzekucji ktorej dokonywal nad Drzewieckim i Chlebowskim.
    Pozdrawiam

  14. Bardzo przepraszam, Panie Redaktorze, ale pół wieku to prawie więcej niż ma „Polityka”. Proszę nie wymagać od ludzi zbyt wiele, zwłaszcza dzisiaj i zwłaszcza młodych. Oni teraz nie mają łatwo, a byli karmieni głównie bananami, których nawet żuć nie trzeba. Naprawdę, mało kto potrafi jednocześnie en passant i a la longue, w dodatku aż tak.

  15. Nie rozumiem, dlaczego przejście B.A., czy innego posła z jednej partii do drugiej na ponad pięć mięsięcy przed wyborami jest przesiadaniem się z łodzi na łódź w trakcie regat. – pisze nierozumiejący, ale chętnie objaśniajacy innym, czego sam nie jest w stanie pojąć.

    1. nie z „jednej partii do drugiej”, tylko z dryfującej i czerwonej od rdzy łajby do dziurawej łajby osiadłej na mieliżnie. (vide: „tonący i brzytwa” albo tonący i „qrwa…ostry jak brzytwa”) B. Arłukowicz to działacz łajbowy, ale dotąd bezpartyjny.

    2. Zrozumienie przychodzi często najpóźniej, jeżeli w ogóle ma szansę na odwiedziny.

  16. @Georges53, 1409

    Ja wiem, ja. ajw to po prostu skrót od ajlawju.

  17. Unia Gospodarcza>Unia Polityczna>Unia Fiskalna >UE

    Czy pomoc celem ratowania Euro w Grecji jest pomoca dla Grecji czy calej UE? Co stanie sie z gospodarka wiodacych (placacych) krajow UE?

    ET
    PS
    Kazdemu wg potrzeb bedzie mialo miejsce li tylkow raju.

  18. Kazdemu wg potrzeb; czyli wielka koalicja PO, PiSu i PSLu lub PiSu, SLD i PSLu.

    ET

  19. Porownanie Kiszczaka & Co. KG z Gorbaczowem jest nie tylko nieporozumieniem, lecz wyrazem postpolitycznego i postintelektualnego myslenia (lub tegoz braku).

    Dawanie nagrod Gorbaczowowi jest nieporozumieniem wtornym. Gorbaczow raczyl sie przeliczyc, z czego uczynil przy pomocy Niemcow cnote i chwala mu za to; li tylko za to. Poza tym przez dlugi czas byl on zwierzchnikiem Kiszczaka i Jaruzelskiego, ktorych nikt nie zmuszal do sluzby, przynajmniej na poczatku ich bogatej kariery. G i J powinni odpoczwac na nie zasluzonej emeryturze, wine moralna i polityczna za swoje czyny lub ich brak ponosza bez watpienia i sami o tym dobrze wiedza. Nasi pryncypalowie z czasow zaprzeszlych maja szczescie, ze korzystaja z pracy niezawislych sedziow. Za ich czasow wyroki byly wydawane czesto w Biurze Politycznym.

    ET

  20. Mnie w tym natłoku komentarzy, teorii i metafor przejścia B. Arłukowicza bardziej odpowiada sugestia GWyb., że mamy do czynienia ze starą, nie elitarną piłką nożną z czasów Cieślika i Brychczego. Piszą, że Kalisz zostaje w SLD jako łącznik do PO, zaś B.A. będzie łącznikiem w SLD do PO. Ale prezes Kwaśniewski mówi trenerowi Tuskowi, że to nie zagra, bo bez B.A. w SLD jest wielka groźba koalicji SLD-PiS. Eh, dopóki piłka jest w grze …

    Ja nawet zacieram ręce na wynik wyborów, o ile dożyjemy – uf, pięć miesięcy z górą tych stałych fragmentów, gwizdków i gwizdów (żeby tylko) – gdy głosy wyborców podzielą się na trzy niemal równe części (PSL poza Sejmem albo jako przystawka PO, dla uproszczenia rozważań, choć może dodać atrakcyjności w tej rozgrywce). Wtedy dopiero będzie, jeden dzień wyborów, a ile powyborczych dogrywkowych wieczorów i nocy, ze rzutami karnymi aż do rozstrzygnięcia. Prezes J.K. w epicentrum oczywiście – raz strzela, drugi raz w bramce, a wyborcy mają kwadratowe oczy, już nie mówiąc o położeniu ich rąk. Tego jeszcze nie było w młodej, ale ambitnie testującej polskiej demokracji.

  21. Puste regaly
    Przed 7( laty w maju spalono na Bebelplatz (niegdys Plac Opery) vis-à-vis uniwersytetu Humboldta tysiace ksiazek. Obecnie Biblioteka Uniwersytecka jest dobrze zaopatrzona w wolumina chetnie lub mniej chetnie czytane przez studentki i studentow. Tak moznaby opisac zdarzenie z przed lat, ktore mialo miejsce w centrum Berlina oraz stan dzisiejszy, gdyby nie skutki kolejnych incydentow i zbrodni w nazistowskich Niemczech w latach nastepnych.

    Bebelplatz zawdziecza swoje istnienie Friedrichowi Wielkiemu, ktory planujac Forum Fridericianum chcial zademonstrowac wolnosc nauki, sztuki oraz religii. Prawie dwa wieki pozniej zdeptano te piekna idee. Heinrich Heine powiedzial wiele lat wczesniej; „gdzie pali sie ksiazki, pali sie ludzi“. Jego ksiazki spalono rowniez na tym placu. Lista nazwisk „spalonych“ autorow jest dluga. Turysci oraz mieszkancy Berlina codziennie przechodzacy obok zapadnietej (wkopanej w ziemie) biblioteki, zatrzymuja sie zauwazajac brak ksiazek i brna dalej w kierunku Gendarmenmarkt lub jasnej od ostrego swiatla witryn Friedrichstrasse.

    Pomnik Michy Ullmana w formie hermetycznie zamknietej bibliteki mogacej pomiescic ok. 20.000 ksiazek zbudowany zostal w czesci podziemnego tunelu linii tramwajowej. Przez przezroczysta plyte umieszczona na powierzchni widzimy puste biale regaly. Pomnik ma wymiary 5x5x5 metrow. Przechodzac przez Bebelplatz spogladamy na miejsca na ksiazki i zastanawiamy sie nad prostota tego pomnika. Moze wlasnie jego nieproporcjonalne wymiary w stosunku do calego placu sprawiaja, ze wrazenie pozostaje podczas dalszej wedrowki po Berlinie. Okruchy pamieci, ktora jestesmy winni pomordowanym oraz przyszlym pokoleniom zawdzieczamy izraelskiemu artyscie, ktorego rodzice wyemigrowali z Niemiec w 1933 roku. Micha Ullman zyje i pracuje w Stuttgarcie oraz w Ramat Ha Sharon. Rzezbiarza fascynowala w jego pracy kwestia zmagania sie z „nieistniejacym” z „pustka”. Otwor (Loch) jest jest forma podstawowa i poniekad pierwotna obejmujaca zarowno dzielo jak i tworzywo, umozliwiajaca zblizenie sie do celu, ktorego kwintesencja jest nieobecnosc; tak przynajmniej twierdzi autor pomnika.

    Pomnik odsloniety 20 marca 1995 roku symblizuje gleboka utrate naszej kultury. Artysta probuje przedstawic pustke, ktora jest mozolnie wypelniania do dnia dzisiejszego. Wedlug wiary zydowskiej ksiazka postrzegana jest jako miejsce schronienia (Zufluchtstätte) celem zachowania zydowskiej tradycji. Nie obraz, lecz slowo bylo centralnym medium dla przekazania historii cierpien zydowskich. Wyobrazam sobie dzieci (rowiesnikow pomnika) bawiace sie na prawie pustym placu. Nie wiem, czy zauwaza one odbijajaca sie w szkle pobliska katedre, opere oraz uniwersytet. Spogladam na studentki i studentow przed wejsciem do uniwersytetu ogladajacych ksiazki berlinskich bukinistow i zadaje sobie pytanie o sens niszczenia kultury. Dzialania, ktore bezposrednio doprowadzily do niszczenia i zaglady jej tworzacych w zaleznosci od sposobu postrzegania sztuki, czy tez wyznawanej religii. 10 maja 1933 roku miedzy innymi studenci Narowowo-Socjalistycznego Zwiazku Studentow przy akompaniamencie kapeli SA i SS spalili ponad 20.000 ksiazek, wielu, w wiekszosci zydowskich liberalnych autorow. Ksiazki pochodzily ze Starej Biblioteki znajdujacej sie przy tym placu.
    cdn
    ET

  22. Rokita nieprzeciętnym politykiem ?

    Wow !

  23. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Pod tym względem jesteśmy bardziej papiescy od Europy (…) zapłacimy … i innym Zorbom. Jak na dłoni widać czym jest kreatywna księgowość i zielone wyspy na kredyt (…) Teraz właściciele klubów sportowych mają za Donalda Tuska kastrować pedofilów i zwalczać handel narkotykami, za chwilę Bartosz Arułkowicz wrzuci ‘odrzuconym” in vitro. Będzie o czym pogadać na kredyt, potem się zapłaci“ …
    http://www.kontrowersje.net/tresc/donald_tusk_stworzyl_80_001_etat_w_tanim_panstwie_znow_o_donladzie_beda_spiewac_ballady

  24. Sprawa Arłukowicza- to wskaźnik obecnej wartości partii – politycznego Don Kichota- czyli oecnej SLD. I tyle. Reszta, to już inywidualne, zazwyczaj wycinkowe i subiektywne oceny poszczególnych -zabierających głos w tej sprawie, jak to w maglu…
    Logo , na naszą unijną prezydencję, jest wydumanym „ideowcem” , ubranym w szkolniackiej manierze plastycznej, a’la artystycznej. Jeśli oderwiemy się od narzucającego się nam przekazu ideowego, który , będąc w przeroście i w kiepskich szatkach/realizacja artystyczna idei/ -jest zwykłym zamulaczem dla czystego , wrażerniowego odbioru- zobaczymy kawałek infantylnego, zaściankowego płotka…
    Takie zadania, traktowane przez twórców w sposób dosłowny, świadczą o jego artystycznych kompetencach. Przy posiadaniu jako takiej świadomości artystycznej- coś takiego nie ma szans się urodzić, tylko że tego faktu nie da się nikomu rozumnemu przekazać, bo to zadanie nie dla rozumu…
    Sebastian

  25. Dla komentatorów mających kłopoty z pliterkami (polskimi literkami):
    http://jacek50.blox.pl/2011/05/i2Type-piszemy-w-dowolnym-jezyku.html

  26. Każdemu wg potrzeb.., albo zasług. Minister Sikorski żali się z telewizora u p. Olejnikowej, że w Internecie piszą o nim per „Zdradek”, „amerykański oraz izraelski szpieg”, obrzucają go niewybrednymi inwektywami, przypominają także żydowskie korzenie małżonki, choć o żałosnej próbie wyparcia ze świadomości społecznej sołżenicynowskiego Archipelagu Gułag, poprzez zastąpienie go brykiem o podobnym tytule nikt już taktownie nie wspomina.

    Ładne to czy uprzejme może i nie jest, ale od kiedy to w buszowskich i postbuszowskich USA, kraju międzynarodowej agresji i łamania praw człowieka, wiertarek i obcęgów w katowniach, liczy się bon ton? Poza tym, co ci ludzie mają sobie pomyśleć, czytając w prasie, że p. Sikorski poleciał właśnie cichaczem do bombardowanej przez faszystowską spółkę Libii, bratać się tam z tzw. „rebeliantami”, szkolonymi i wspieranymi przez CIA, wyposażonymi w alternatywny „bank centralny” dla sprawnego grabienia ropy, o czym w prasie świata napisano już dziesiątki, jeśli nie setki artykułów? Wychodzi na to, że będą ropę kraść i sami sobie do powołanego przez siebie banku za nią „płacić”. Jak on śmie, pełniąc funkcję publiczną, bratać się w imieniu Polski z poplecznikami złoczyńców, którzy nie tylko strzelają ludziom bez procesu w głowy, wykonując bezprawne egzekucje w obcych państwach, albo na wodach eksterytorialnych, ale napadają także niepodległy kraj, bombardują go z wody i powietrza, łamiąc uchwałę rady ONZ, która na to nie zezwala? Kogo reprezentuje p. Sikorski? W demokratycznym kraju powinien reprezentować obywateli, a ci wg sondażu w Polityce w 94% są przeciwni uczestnictwu Polski w agresji na Libię. Czym jest pobyt ministra spraw zagranicznych RP pośród łotrów w Bengazi, jak nie oficjalnym poparciem tej dzikiej napaści oraz przyłożeniem do niej naszej, polskiej ręki? Kto dał p. Sikorskiemu takie prawo? Społeczeństwo na pewno nie. Więc kto? Komu p. Sikorski służy?

    Co mają o nim myśleć ci, którzy lżą go w Internecie, czytając, że robi wszystko, aby w niepodległej po latach Polsce znowu stacjonowały na stałe obce, tym razem amerykańskie wojska? I to jeszcze takiej Ameryki? Ja nie rozumiem o co on ma pretensje.

  27. Nie szanuję Arłukowicza i nie lubię Napieralskiego. Może to jest kwestia pokoleniowa? Za ślizcy, za gładcy – z łatwością N. zmienia sojusze (często wbrew lewicowym ideom) a A. jest „bezwyznaniowcem” cynizm i praktycyzm najwyższej próby. Ponad moje zapotrzebowanie.

  28. Kartko z podróży,
    bardzo się mylisz co do Arłukowicza.
    Piszesz „Nikt, kto kierował jakimkolwiek zespołem ludzkim, a tym jest przecież partia, nie tolerowałby tak bezwzględnego karierowicza”.
    Bartosz Arłukowicz jest cenionym lekarzem pediatrą, Kawalerem Orderu Uśmiechu, menedżerem, a przede wszystkim społecznikiem. Do tego kim jest teraz doszedł sam, własną pracą i umiejętnościami, a SLD wpisał go na swoją listę, bo musieli pokazać, że mają kogoś, kto rzeczywiście coś robi. Czyli to nie SLD wylansował Arłukowicza, tylko Arłukowicz wcześniej wylansował się SAM. I przez lata lansował też SLD z jej szefem – karierowiczem czystej wody, który jedyne co opanował do perfekcji, to niszczenie lepszych od siebie. A Ty, Kartko piszesz o jakimś „kierowaniu zespołem ludzkim”.
    Jedna z internautek na innym forum pytała oburzona: kim byłby Arłukowicz bez SLD ? Napisałam jej mniej więcej to samo, co Tobie i z kolei ja zapytałam ją: kim byłby Napieralski bez SLD ?
    No, Kartko, kim byłby Napieralski bez SLD ?
    Nie jestem zdziwiona decyzją Bartka Arłukowicza. Ileż sekowania i upokarzania można wytrzymać ze strony szefa partii, która na swoich sztandarach ma wypisane to, co całe życie robił Arłukowicz, a który to szef skreśla go z jednego tylko względu: bo B.A. zagraża jego popularności i jego pozycji. Wystarczy jeden facet, któremu chce się coś robić i pozycja szefa SLD już jest zagrożona ? A przecież on nawet do SLD nie należał !
    Ha, no to ciekawe, gdzie są teraz podobni Bartkowi członkowie SLD.
    Mam nadzieję, że przechodząc do klubu PO Bartosz tchnie nowego ducha w to towarzystwo wzajemnej adoracji, że pogoni ich do roboty. Dość już ideologii i podziałów.

    Odnoszę wrażenie, że nie bardzo orientujesz się, jak postrzegany jest Napieralski w moim mieście, jego mateczniku. Stoi teraz przed wyborem: albo kandydowanie w Warszawie, jako konkurent Tuska i Kaczyńskiego, albo w Szczecinie – jako konkurent Arłukowicza /jeśli dostanie jedynkę z PO /bo Nitras jest w moim mieście już skończony/.
    Zakładam, że wybierze jednak Warszawę. Wiadomo, że uzyska najmniej głosów w porównaniu do swoich głównych konkurentów, ale to pozwoli mu wyjść z twarzą /no, z uwagi na silną konkurencję/. Natomiast przegrana w Szczecinie może kosztować go stanowisko genseka SLD, czyli jego życie.
    Jak myślisz, kogo wybiorą szczecinianie: długoletniego społecznika czy długoletniego karierowicza ?
    Nawet nie przypuszczasz, Kartko, JAK BARDZO Twoje słowa o „bezwzględnym karierowiczowstwie” odnoszą się właśnie do Napieralskiego.

  29. Dwie zagrywki PO – standardowa i ryzykowna

    1) Zagrywka standardowa.

    Oczywistość przejścia do PO deklarowana przez samego apostatę i jego nowego promotora jest świadectwem kruchości oraz niezborności przywództwa SLD. Jakoś Napieralski nie jest w stanie wejść w rolę charyzmatycznego lidera. Zbyt młody, brak doświadczenia, brak klasy?

    W każdym razie transfer był takim solidnym lewym prostym dla przewodniczącego SLD na szczękę, który to cios został przyjęty z granym nieudolnie kulturalnym uśmiechem nieco niesymetrycznym, gdy twarz krzywi się z bólu (reputacyjnego).

    Łatwość, z jaka Tusk przepchnął Arłukowicza z lewicy do centrum, świadczy nie tylko o słabości tejże lewicy pod przywództwem pana N lecz i o chwiejności ideowej partii jako całości oraz jej indywidualnych członków. Lewica nadal nie jest w stanie zreformować samej siebie i muszą to robić konkurenci polityczni metodą szturchańców, które niestety wchodzą bez oporu w bezbronne ciało partii raniąc jej dumę, rujnując autorytet przywództwa.

    2) Zagrywka ryzykowna

    Lot do Libii Sikorskiego jest ważącym wydarzeniem dla rządu polskiego stojącego przed prezydencją i dla unijnych kunktatorów, a także dla unijnych organów decyzyjnych.

    Jak na razie jest to pierwszy oficjalny (półoficjalny, sugerowany) przedstawiciel UE, który wylądował w ogarniętej walkami Libii i na jej terytorium opowiedział się po stronie rebeliantów.

    Jak dalej rozgrywać tę sprawę, jak pociągnąć szansę, która równie dobrze może spalić na panewce, jaki rozwinąć się w jakąś procedurę negocjacyjną, patronat unijny, program porządkowania spraw bliskowschodnich, wygenerować warunki dochodzenia do nowego stanu równowagi, itd. To jest pytanie.

    Pzdr, TJ

  30. @ET pisze:
    2011-05-11 o godz. 16:39

    Opisałem kiedyś moją technikę czytania blogów – zaczynam od ostatniego komentarza i cofam się („do tyłu”) aż coś znajomego zobaczę. Aha! Widać wcześniejsze już oglądałem. Postąpiłem i tym razem podobnie i traf chciał. że pierwszy (czyli ostatni) był dziełem dawno nie czytanego ET. Początek mnie zaskoczył – cytuję:

    ***Przed 7( laty w maju spalono na Bebelplatz (niegdys Plac Opery) vis-à-vis uniwersytetu Humboldta tysiace ksiazek. […] Tak moznaby opisac zdarzenie z przed lat, ktore mialo miejsce w centrum Berlina oraz stan dzisiejszy, gdyby nie skutki kolejnych incydentow i zbrodni w nazistowskich Niemczech w latach nastepnych. ***

    Po trudnym rachunku (2011-7=2004) zaczynałem wątpić, czy tam nie ma „oszybki” liczebniczej, bo zbrodnie nazistowskie po 2004-tym roku? Nie pamiętam o takich!
    Dalszy ciąg jakbym już słyszał:

    *** Heinrich Heine powiedzial wiele lat wczesniej; „gdzie pali sie ksiazki, pali sie ludzi“. Jego ksiazki spalono rowniez na tym placu. Lista nazwisk „spalonych“ autorow jest dluga.[…] 10 maja 1933 roku miedzy innymi studenci Narowowo-Socjalistycznego Zwiazku Studentow przy akompaniamencie kapeli SA i SS spalili ponad 20.000 ksiazek, wielu, w wiekszosci zydowskich liberalnych autorow. ***

    Nie wiem jak tam jest z tą datą, ale wniosek , że palenie książek jest czymś niedobrym, wydaje się słuszny. Słyszałem o bardzo dawnych barbarzyństwach (spalenie Biblioteki Aleksandryjskiej), potem to palenie w Berlinie. Jak to dobrze, że mądry naród polski takiego czegoś nigdy by nie zrobił. Chociaż, jak mawiał Tewjwe, „on the other hand” to nie takie pewne. Może naród jako taki nie, ale paru kretynów tak. Będąc uczniem liceum, w roku szkolnym 1947/48, na polecenie bliżej nie sprecyzowanych władz kazano mi uczestniczyć w masowym paleniu niemieckich książek, zebranych i ze szkoły i z innych miejsc, przypominam sobie tylko, że paliliśmy je przed obecnym Muzeum Ziemi Opolskiej, poniżej schodów do kościoła „na górce”. Nielegalnie uratowałem kilka książek pod pazuchą, m. in. z przekory „Mein Kampf”. Niestety zanim zdążyłem go przeczytać, znikła. Podejrzewam, że matka spaliła książkę, bo posiadanie tego dzieła nie było bezpiecznie. Spaliły się dzieła klasyków, według mnie to nie tylko głupota, ale zbrodnia. Tak było w Opolu a we Wrocławiu postępowano inaczej, po prostu sprzedawano w antykwariacie w Rynku. Zmarnowałem okazję, bo zbyt długo zastanawiałem się nad kupnem kompletu Karola Maya- 58 tomów! Kosztowały 1.5 pensji miesięcznej, więc się wahałem (a może nie miałem tyle pieniędzy przy sobie?). Decyzję podjąłem za późno – po tygodniu już nie było.

  31. Daniel Passent w TVN24 (FpF)!
    Powiedział, że na rozwodzie zawsze obie strony tracą.
    Jako rozwodnik muszę zaprotestować. Jeśli nie ma wspólnych dzieci, często obie strony zyskują. Po orzeczeniu rozwodu „bez orzekania winy”, po drugiej króciutkiej rozprawce, skakałem z radości po cztery stopnie w dostojnym gmachu Sądów, przy ul. Świerczewskiego wówczas. Oboje rozwodnicy, zyskaliśmy.
    Dużo mnie pierwsze małżeństwo nauczyło i drugi trwa szczęśliwie 31 lat miedzy innymi dlatego, że mam doświadczenie z pierwszego.

    Czy miał „dzieci” p. Arłukowicz w partnerskim związku z SLD? Twierdzę, że nie miał. Arłukowicz widocznie woli być pełnomocnikiem Tuska bez szans na pierwszą piątkę w PO, niż poklepywanym przez Napieralskiego protekcyjnie i nieszczerze, konkurentem. Ja tu mam jasność. Tusk to ciągle gigant a Napieralski z przyklejonym uśmiechem to zupełnie inny format. Lewica ciągle czeka na swojego „Kwaśniewskiego”.

    Mam jeszcze jeden osobisty powód aby się cieszyć z transferu. Podczas afery hazardowej, poseł BA nigdy, powtarzam nigdy, nie przekroczył w atakach na ludzi Platformy granicy przyzwoitości. Mimo, że drżałem o los PO, nie czułem niechęci do p. Bartosza a podziwiałem jego sprawność językową.
    To cenny, inteligentny, medialny nabytek Platformy. A jak cenny, widać po reakcji przeciwników decyzji.
    P. Gowin uśmiechał się krzywo, niech się buduje lewe skrzydło partii władzy.

    Logo prezydencji cudowne! Tak cudowne, że nie wierzyłem własnym oczom.

  32. Pani Joasiu, Panie Pawle, hop do Platformy!
    Wypełniacie pewną lukę w kadrach PO. Pełniliście funkcje w administracji, znacie obieg papierów, procedury. Przestańcie mówić o jakichś lewicach-prawicach, jest od groma do roboty!

    Proszę Was trzeci raz i nie widzę nic nagannego w szukaniu dla siebie optymalnego miejsca pracy. Za moich czasów ludzie zatrudniali się na całe życie, teraz jest inaczej.
    Ideologią JK jest nienawiść, uczucie niegodne chrześcijanina. Co to za ideologia? Pracowaliście dla JK wykorzystując swoje zdolności wzorowo. Wypiął się na Was i pewnie obrzydził ideologię.
    Polska jest najważniejsza a Kaczyński jej 21 lat szkodzi!

  33. Odnośnie logo polskiej prezydencji, to jestem za i przeciw.

    Za, ponieważ jest to odważnie, ascetycznie, minimalistycznie, oryginalnie wyrażona metafora wzrostu, różnorodności, wielości, wspólnoty oraz patronatu jakie udziela tym wartościom Polska unijna.

    Przeciw, ponieważ metafora prawdopodobnie będzie mało czytelna dla ogółu, mało wpadająca w oko, dziwaczna, rozchwiana, jednym słowem czysta geometria, w której nijak się nie można doczytać, jaki przekaz niesie.

    W sumie jestem jednak bardzo za. Logo uruchomi szare komórki u wielu, rozbudzi dyskusje, porazi niektórym smak estetyczny, ale też wielu wciągnie w interpretacje, pozwoli odkryć nowe skojarzenia, a o to chodzi.

    Pzdr, TJ

  34. Ewkas z godz. 19:27
    Dzieki za komentarz.
    Czytałem o społecznikowskich pasjach Bartosza Arłukowicza, o jego pracy z dziećmi i dobrze prowadzonej praktyce lekarskiej. I właśnie w tym kontekście wydaje mi się niepokojący jego epizod z komisją śledczą. Kariera śledczego i ówczesne zachowania medialne są jakimś zgrzytem psychologicznym budzącym moją nieufność i niechęć do tego polityka. Dlatego piszę o nim „doktor Judym lewicy” z przekąsem i w cudzysłowiu. Tym bardziej, że od początku uważałem tzw aferę hazardową za prowokację pis-owską. Potwierdziły to zresztą organa sprawiedliwości. Gdyby Arłukowicz swej kariery politycznej tak bezwzglednie nie budował na tej grubymi nićmi szytej prowokacji nie napisałbym na jego temat złego słowa. Na dokładkę przyjął w kłopotach litościwie (cynicznie) podaną rękę od partii z której jeszcze rok temu robił bandę aferzystów.
    Tylko to mi się w tej całej historii nie podoba.
    Co do Napieralskiego mam podobne zdanie jak Ty – nie raz o tym pisałem. Ale nie zmienia to mego przekonania, że Arłukowicz dla kariery politycznej jest gotowy na wszystko. A ja po prostu za takimi ludźmi nie przepadam.
    Pozdrawiam

  35. Panie @stasieku, do wpisu z wtorku 10.05, godz.22.44 – pod poprzednim artykułem Gospodarza
    Dziękuje za Pańską odpowiedź. Moja wczorajsza propozycja wzięła się z tęsknoty za nadzieją na „obywatelskość”, jaką niosła przy swoich narodzinach Platforma Obywatelska, zanim stała się partią władzy.
    Było – minęło.
    Obecni młodzi ze swoimi pomysłami raczej wpisują się już w tę zastaną sytuację, niż chcą ją zmieniać. Po prostu jest działający „układ sprawujący władzę”, do którego „młodzi” po politologiach chcą wejść lub się przyczepić, co obserwuję w Krakowie
    Ten „układ” z PO na czele wygra jesienią wybory i niewiele się zmieni w sposobie uprawiania polityki w Polsce, choćby przywódca PO, Premier Tusk i jego otoczenie mieli najlepsze intencje „sanacji” relacji wewnątrz Platformy. Tylko że nikt nie będzie remontował domu jak idzie powódź, stąd moje propozycje są chybione, jak na obecny przedwyborczy czas.
    Ten mój PROJEKT i rozważania są z obszaru „nadbudowy”, bo „baza” zasilona 10 miliardami EUR powinna mieć się dobrze, chociaż nie jest to wielkość oszałamiająca, jak na 7 lat. Ale lepszy rydz, niż nic.
    I tym lekko optymistycznym akcentem serdecznie Pana @stasieku pozdrawiam.

  36. TJ z godz. 19:34
    Dzięki za zwrocenie uwagi na wizytę Sikorskiego w Libii. To uzgodnione z Unią posunięcie dyplomatyczne podobnie jak Ty uważam za bardzo ważne i wzmacniające naszą pozycję w Unii. Ryzykowny ale doskonały ruch polityczny rządu – jestem pod wrażeniem.
    Pozdrawiam

  37. Arłukowicz-Gowin. Passent-Wołek. Albo zasady, albo zeszmacenie.
    Jeżeli lewica to zasady. PO to koryto. Jeżeli brak zasad, pozostaje Cimoszewicz, Borowski, Arłukowicz, Kwaśniewski i inni.

  38. Ryszard Kalisz, człowiek „wartości lewicowych”
    Dzwoni wczoraj córka i mówi: „tato, stoję w korku, a obok w jaguarze p. R. Kalisz, okulary kolorowe, luz- blus, siedzi wygodnie rozparty”. „A co, ma się garbić?” – wrzasnąłem do słuchawki.

    RK był pierwszym gościem FpF. Mówił tam dużo o swoim przywiązaniu do wartości lewicowych, najważniejszym argumencie przy jego wyborach politycznych.
    Mam swoją wersję przywiązania Ryszarda Kalisza do SLD.
    RK uważa, że w tej chwili jest jedynym, potencjalnym zmiennikiem p. Napieralskiego.
    A mówi ciągle o wartościach! Słowo lewica nie schodzi mu z ust.

  39. Jeśli idzie o ryzyka, to postanowiono ograniczyć:
    – ryzyko utrzymania oraz utrwalenia się inflacji powyżej celu inflacyjnego,
    – ryzyko dalszego wzrostu presji inflacyjnej.
    I jest to pozytywna wiadomość.

  40. @Kartka z podróży, 14:59
    Powiedz mi Drogi Kartko, kogo Ty lubisz oprócz mnie?
    Otworzę piwo zaraz po usłyszeniu kilku nazwisk Twoich politycznych ulubieńców i wypije Twoje zdrowie.
    Nara

  41. Dziennikarzy „Rz” zadowoli tylko Raj. Najlepiej stworzony na ziemi przez prezesa PiSu. I przy ich udziale.

  42. @Jacobsky, 16:52
    To jest ta jakaś mitomania, jakiś obłęd kreacyjny w polskich mediach, Drogi Jacobsky.

    Przekonanie, że „moja żona świadczy o mnie” było w historii przyczyną wojen, ludzkich tragedii – jest w tym przekonaniu historyczny sens – że tak powiem.

    „Nicea albo śmierć!” wykrzyknął szczerze Jan Maria.

    „Niemcy mnie biją!” wrzeszczał żałośnie chyba do mamusi ten mąż stanu, po zatargu w sprawie płaszcza czy kapelusza zaśmiecającego biznesklasę.

    Przecież zdolność formułowania okrągłych zdań nie może z polityka czynić „nieprzeciętności” politrycznej!

    Nieprzeciętna jest Lady Gaga, której koncert w HBO wstrząsnął mną do głębi. Głos jak dzwon, niesamowita mieszanka motywów rosyjskich, żydowskich, cygańskich, chyba też coś z Bałkanów. Scenografia przypominająca graffiti w biednej dzielnicy Paryża trochę mi przeszkadzała, ale zamykałem oczy, słuchawki 20Hz-20kHz na uszach i jazda!
    Do tej pory myślałem, że to kolejna, wyginająca się panienka.

  43. Stasieku
    Przecież pamietasz, że kiedyś nieźle naraziłem się Blogowiczom broniąc Drzewieckiego. Powiedział kilka gorzkich zdań na koniec, ale przynajmniej nie miauczał gdy go kumple zalatwiali.
    Szmajdziński był posłem z mego okręgu – bardzo porządny facet.
    Millera lubie. Szanuję Cimoszewicza – jest kostyczny, trudno go lubić. No ale go szanuję. O Balcerowiczu zawsze pisałem w samych superlatywach.
    Nie lubię po prostu tych plastikowych krętaczy gotowych na wszystko. Facet musi być facetem. Z władzą jest jak z wodkę. Trzeba umieć z tego dobrodziejstwa korzystać z umiarem.
    Pozdrawiam, smacznego piwa.

  44. A co to są te mityczne wartości lewicowe i jak je SLD reprezentuje?
    Czy to jazda jaguarem za pieniądze z podatków, miedzy innymi biednych ludzi i emerytów? Można być zamożnym człowiekiem i wrażliwym na biedę filantropem. Ale nie można być zamożnym politykiem, który dorobił się majątku w sferze budżetowej kosztem społeczeństwa i jednocześnie reprezentować lewicowych ideałów,bo pierwszą rzeczą, jaką się powinno postulować, to skończyć z rozpasaniem polityków za publiczna kasę jeżeli się myśli o wartościach lewicowych. Ostatnio lewicowy Kalisz się skarżył na niskie zarobki. Nikt nigdy nie zaszkodził bardziej ludziom pracy jak lewica właśnie w imię swoich ideałów. Niezgoda na reformę służby zdrowia w kogo uderza? W ludzi zamożnych? Ci zapłacą pod stołem i wypchną z kolejki tych co na to nie stać, często skazując ich pośrednio na śmierć. Polityk ma problem z kolejka do szpitala? I nie mówię o politykach z pierwszego szeregu co mają rządowe kliniki, tylko również o lokalnych.
    Ostatnio lewicowcy z SLD i PiS ręka w rękę, rozmontowali chwalony przez organizacje pozarządowe, rządowy projekt ustawy o pomocy rodzinie. Bo środki budżetowe kierował na pomoc rodzinie, a nie na pomoc pracownikom opieki społecznej. Bo był krokiem w kierunku likwidacji państwowych domów dziecka, a to stoi w sprzeczności z lewicowymi ideałami pomagania w utrzymaniu posad pracownikom tych nieludzkich domów, których absolwenci dają potem prace kolegom z opieki społeczne i służby więziennej.
    Jak się ma wrażliwość lewicową, to należy się z dala od lewicy trzymać, co zrobił Arłukowicz, jak się zorientował po paru latach w centralnej polityce.

  45. @Antonius
    Problem niszczenia książek to bardzo bolesna sprawa. Jedni to robią z bezdennej głupoty w myśl zasady „daj durniowi zegarek, a on go wsadzi pod kolano”, inni w imię demagogicznych haseł, a jeszcze inni ze strachu przed potencjalna silą ich zawartości.
    Około 20 lat temu w Brytyjskiej Kolumbii w Kanadzie na liście książek zakazanych w szkołach znalazła się między innymi Marka Twaina „The Adventures of Huckleberry Finn”. Grupa „znawców i obrońców praw człowieka” doszła do wniosku, ze ta książka jest rasistowska. Byłam jedną z tych, które próbowały walczyć z tym, ale biurokracja tutaj jest wszechwładna, wtedy przynajmniej się nie udało. Potem przestałam się tym zajmować, bo ogromna strata nerwów i zdrowia, a brak efektów.
    Dzisiaj mało kto czyta takie rzeczy tak czy inaczej. Trylery, romansidła, sensacyjne, infantylne self-help książki i autobiografie żądnych sławy pseudo celebrytow… to co głownie zaspokaja dzisiejsze gusta i guściki. Starsze pokolenie wymiera ich zbiory czasem trafiają do bibliotek, a czasem do recyklingu. Biblioteki nie maja już gdzie ich składować, więc tez w rożny sposób się ich pozbywają.
    Smutna rzeczywistość.
    Pozdrawiam cieplo

  46. @Stasieku
    Zgoda pełna. Czasem rozwód to najlepsze co może się nam przydarzyc. Można co najwyżej żałować, ze nie zrobiło się tego wcześniej.
    logo i baczek śliczne Jest optymizm, jest kolor, słońce, radość, humor i świetna grafika. Baaaardzo mi się podoba!!! Brawo Polacy!!!
    Pozdrawiam

  47. @telegraphic observer pisze:
    2011-05-11 o godz. 21:28

    Jeśli idzie o ryzyka, to postanowiono ograniczyć:
    – ryzyko utrzymania oraz utrwalenia się inflacji powyżej celu inflacyjnego,
    – ryzyko dalszego wzrostu presji inflacyjnej.
    I jest to pozytywna wiadomość.

    Pełna zgoda, ze to pozytywne, ale jak to zrobiono?
    Jeżeli znajdziesz moment, będę wdzięczna za oświecenie. Niestety nie sledzę na bieżąco poczynań na tym polu.
    Pozdrawiam

  48. @T.Observer: „A nieuniknionym faktem historycznym była przegrana ZSRR w zimnej wojnie. Narciarz2 neguje znaczenie tego faktu.”

    Gdzie? W ktorym miejscu i w ktorym wpisie? Uprzejmie prosze o odnosnik do tego negowania, a nie o wlasne fantazje na ten temat.

  49. Tego rodzaju „transfery” dzialaja na nie korzysc PO. Po co im ludzie lewicy?
    In vitro, homo malzenstwa to tematy zastepcze. Liczy sie tylko gospodarka. Dzieki Bogu przyjezdza Obama. Komorowski i Tusk powinni zabjegac o zacisnienie wspolpracy gospodarczej (gaz lupkowy) i militarnej (samoloty szkoleniowe dla lotnictwa). A jako tymczsowy lider Unii Europejskiej Polska powinna postarac sie o dodatkowa pomoc od Niemcow (czyli dotacje UE). Z dala od swin (PIGS)! Grecja, Portugalia i teraz Hiszpania pokazaly jak przegrac wszystko mozna! Trzymac sie swego osiedla (Czechy, Slowacja, Wegry, Kraje baltyckie) i umiejetnie balansowac. I bedzie dobrze.

  50. Wstyd!
    Żeby nazwisko Płażyńskiego przeinaczyć.
    Kalisz też jest dobry.
    Poużywał sobie na Arłukiewiczu.

  51. „Stworzył logo na miarę swoich możliwości”
    Pamiętam, pamiętam – „To jest miś na miarę naszych możliwości. My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom! Mówimy: to jest nasz miś, przez nas zrobiony, i to nie jest nasze ostatnie słowo!”

  52. Z komentarzem odczekałem kilka dni. Nie dlatego, że spodziewałem się zmiany własnej opinii. Dlatego, by wysłuchać opinii „salonu” i wyciągnąć wnioski z wygłaszanych opinii.
    Oczywiście piszę o Arłukowiczu.
    Po pierwsze nie da się ukryć wielkiej satysfakcji ze strony komentatorów i dziennikarzy sprzyjających PO a szukających wszystkiego co najgorsze w SLD.
    Po drugie handel za moje czy też nasze pieniądze (celowo stworzony etat ministerialny) by przekonać niezwykle ideowego polityka do podłożenia świni lewicy, jako całości, zaczął się cieszyć się niezwykłym uznaniem tych sfer.
    Okazuje się, że „elyta” tłumaczy fakt transferu skłóceniem się „lewoskrzydłowego” z Napieralskim.
    Powodem kłótni miało być wystawienie Arłukowicza jako kandydata na prezydenta Szczecina.
    Wszak to za mało bo jako bezpartyjny czuł się godnym wystawienia go na kandydata na prezydenta RP a może na bezpartyjnego przewodniczącego SLD.
    Po trzecie usłyszałem, że zdrada (za pieniądze, apanaże a może karierę) jest jakże pożądanym stanem w obecnej polityce szczególnie jak jak się działa na rzecz ulubionej a na szkodę znienawidzonej partii.
    Nie jest to właściwie dziwnym skoro bohaterem narodowym, szczególnie w Krakowie, stał się szpieg (niech nazwisko zapomniane będzie), który daje nazwę ulicom i któremu wystawia się ośmiometrowy monument.
    W tym dziele wybija się na czoło „GW” z cynglem o nazwisku Kublik, która na chwilę oderwała się od Stowarzyszenia Ordynacka by z cała swą jakże znaną bezstronnością i zaciekłością atakować SLD.
    Po trzecie musiałem kolejny raz przetrawić fakt zdrady co osobiście odczułem ponieważ Arłukowicz był jednym z nielicznych polityków, których darzyłem zaufaniem.
    Cóż, znalazł wzorzec w swoim poprzednim autorytecie jakim był dla niego (werbalnie) pan Borowski.
    Czuję się zniesmaczony tym bardziej, że byłem na spotkaniu z Arłukowiczem i tylu inwektyw pod adresem PO i Tuska od mało kogo wcześniej usłyszałem.
    Okazuje się, że był to jedynie wallenrodyzm.

  53. 14 maja w Gańsku Marsz Pustych Garnków – http://www.stachurska.eu/?p=2310

  54. @Kartka z podróży, 22:49
    Wszystkich, których wymieniłeś ja też lubię/lubiłem. Ale ja nawet czasami lubię tych, z którymi się nie zgadzam.
    Np siebie lubię, mimo, że się czasami ze sobą nie zgadzam.

    U mnie zalęgła się w czasach komuny inna cecha, której się wstydzę jako ateista-chrześcijanin. Mało sobie cenię zawód polityka. Mnie czasami tych polityków żal. Co to za życie wypełnione hipokryzją i kłamstwem?
    A zarabiają kiepsko. W mojej firmie, magazynier-specjalista serwisant, zarabiał tyle, co dyrektor departamentu w ministerstwie. I nie musiał mi mówić, że jestem mądry i piękny. Albo, że łączy nas etos korporacji. Po wakacjach nie płacił składki ZUS, odkładał na starość (albo przepijał).

    Mówiłem swoim ludziom: guys, najpierw myślcie o rodzinie (zarabiajcie pieniądze a ja wam płacę), potem długa przerwa i czasami pomyślcie o Polsce. Broń Boże o korporacji a już nigdy o królowej Elżbiecie.
    W tym pierwszym myśleniu kryje się przyzwoitość, kwalifikacje zawodowe – wszystkie cechy niezbędne dla uczciwego zarabiania pieniędzy. Także lojalność korporacyjna.

    Wlazłem na ambonę w czwartkowy, śliczny poranek ale przyczyną jesteś Ty Kartko, adresat często poruszający tematy ogólne, niekiedy filozoficzne.
    Ciebie Kartko nie przestane lubić nawet jak mi nawkładasz w stylu klasyków gburowatości blogowej.

    Trzymaj się!

  55. Paradowska o strasznej korupcji politycznej PO i Arłukowicza

    http://miecios11.salon24.pl/305797,janina-paradowska-krytykuje-rzad-donalda-tuska

  56. cd
    Nastepne znaczace daty, to rok 1938, 1939, 1941, 1942, 1945 oraz kazdy dzien, godzina i kazda chwila je dzielace.

    Wiele jest pomnikow w Berlinie znaczacych te daty. Koncepcja pustej biblioteki narodzila sie 1994 roku. Pomnik ten przypomina nie tylko „incydent” pladrowania ksiazek w Starej Bibliotece. Obok wspomnianej szklanej plyty znajduja sie wtopione w powierzchnie placu dwie plyty z brazu. Znajduja sie na nich informacje o pomniku. Wygrawerowany na nich tekst zaczyna sie od cytatu Heinricha Heine:

    Das war ein Vorspiel. Nur dort
    wo man Bücher verbrennt,
    verbrennt man am Ende auch Menschen.
    Heinrich Heine 1820

    Do autorow spalonych ksiazek nalezeli m. innymi August Bebel, Eduard Bernstein, Hugo Preuß, Walter Rathenau, Albert Einstein, Zygmunt Freud, Stefan Zweig, Karol Marks, Erich Kästner, Kurt Tucholski, Thomas i Heinrich Mann, Walter Benjamin, Johanns R. Becher.
    Palac ksiazki wymienionych autorow, palono nie tylko zydowska literature oraz kulture. W ten sposob przygotowywano zgorzelisko dla nastepnych pokolen autorow i tworzacych sztuke i kulture przede wszystkim oraz ich odbiorcom. Po zagladzie powstala pustka nie tylko w ksiegozbiorach uniwersyteckiej biblioteki. Pomnik puste regaly ciazy nam i wzywa poniekad do dzialania, aby historia sie nie powtorzyla. Mimo oszczednych srodkow i skromnosci pomnik ten ma wymiar polityczny. Zycie ogladajacych to puste miejsce miesza sie z polityka i w polityke. Budowanie pomnikow nie ma na celu stawiania kreski i zaniechania zmagania sie z historia niemiecka. Przeciwnie, chodzi o pewna kontynuacje, tworzenie miejsc, w ktorych ludzie moga zadawac sobie pytanie o przyczyny i nonsens tego, co sie w przeszlosci wydarzylo. Pomnik ten jest rownoczesnie hommage dla „spalonych” autorow. Jako ze nie ma wielu mozliwosci ciaglego publicznego przypominania, mozna je jedynie symulowac przy pomocy takich pomnikow i w ten sposob poglebiac pamiec spoleczna. Jest on niejako materializowaniem sie naszych staran o te pamiec. Naszych, z perspektywy uczestnikow (widzow) w tego rodzaju inscenizacji. Bebelplatz jest niezwyklym miejscem, miejscem symbolicznym, biblioteka mimo swojej realnej formy jest jednak pusta. Ullman opisuje ja jako camera obscura. W plycie oslaniajacej biblioteke odbija sie otoczenie, chmury i przechodzacy ludzie. Kazdy przechodzacy moze zwrocic uwage na poczatek zaglady znajac oczywiscie jej skutki. Biblioteka jest w nocy oswietlona. Ksiazki ilustrowaly rowniez nasza przeszlosc i otwieraly droge ku przyszlosci. Pomnik ten jest niejako proba sklonienia nas do zadumy wlasnie w przeszlosc i w przyszlosc jednoczesnie, w dzisiejszym wirtualnym swiecie. Pomniki moga byc wyrazem postrzegania przeszlosci i formy, ktore w przyszlosci beda mialy nadal niemaly wplyw na percepcje otaczajacej nas rzeczywistosci. Pomniki stoja w punkcie styku zycia publicznego ze sztuka i pamiecia. Sygnuja one niejako nasze watpliwosci i kwestie dotyczace pamieci, poczawszy od Platona poprzez Freuda po dzisiejszych historykow, teologow i psychologow. Pamiec transportowana przez sztuke tworzy rowniez estetyke przybierajaca forme pomostu do dzis i teraz. Jednoczesnie dochodzi do punktu, w ktorym czegos brakuje. Wiele takich miejsc i zdarzen zasluguje na przypomnienie.
    ET

  57. Zwracam Państwu uwagę, że SLD już wie, jak zapełnić wyrwę po Arłukowiczu. Millerem.

  58. Niewiele passuje u Pana Passenta….
    Dla naszego gospodarza jedna manifestacja jest spontaniczna, druga nie jest zgodna z prawem etc.. Ja z kolei raduje sie, ze nasi obywatle sa zdolni do jakiejkolwiek manifestacji. Jesli jedna nie jest zgodna z prawem, zapotrzebowaniem spolecznym lub naszym postrzeganiem polityki, wolnosci etc., to mam oczywiscie prawo i obowiazek przeciwdzialania. Brak mi u Pana Passenta przejawow tolerancji wobec drugich, innych. Jesli komus wymarzy sie krzyz i po latach ma wreszcie prawo jawnie to zamanifestowac, to jesli nie stac mnie na wymieniony przejaw tolerancji, to przynajmneij ignorowalbym takie potrzeby manifestowania czegokolwiek. Zyjemy w czasach i spoleczenstwie, w ktorym jest wiele miejsca (lub przynajmniej byc powinno) na pochody partyjne (gdzie te partie?), procesje koscielne, spedy rzadowe i opozycyjne. Szkoda, ze Panu Passentowi nie jest wiadomo o dzialnosci pozaparlamentarnej. Tak powstali Zieloni w Europie. Tak moga „po-wstac“ Czarni w Europie Wschodniej. Dlaczego oswieceni obywatele sie tego wstydza lub obawiaja, zamiast organizowac kotrmanifestacje. Pan Passent ubolewa nad tym, ze sa dwie polskie rzeczywistosci (fakt; kiedys byla tylko jednak PRLowska). Cieszy sie jednak, ze istnieje inna Polska, takze solidarna, ale z panstwem swieckim, tolerancja, poszanowaniem prawa. Mnie cieszy pluralizm, nawet ten nieoswiecony i kulejacy, bo tylko w ten sposob mozemy pokazac rzadzacym, ze obywatele korzystaja ze swojego prawa i obowiazku manifestowania wolnych pogladow. Tylko, przeciwnie do Pana Passenta toleruje przejawy pogladow drugich i jesli mi nie pasuja lub nie sa zgodne z moim postrzeganiem swiata, to je krytykuje lub ignoruje. Podobnie dzieje sie w blogosferze. Krytykujemy sie nawzajem, czesciej jednak ignorujemy. Nikt (poza wyjatkami z betonu) nie traktuje tu przeciwnikow jak wrogow. Chociaz sam autor czesto posluguje sie retoryka ze Studium Wojskowego, czemu dalem tu niejednokrocznie krytyczny wyraz. Dziwie sie Panu Passentowi (oczywiscie jako ateista od zawsze), ze u jednych widzi sygnaly „dobre“ i obywatelskie, u drugich natomiast widzi li tylko lamanie prawa. Spoleczenstwo demokratyczne, liberalne i obywatelskie musi byc na tyle suwerenne, aby moc zniesc mohery i krzyze. Przy okazji zdalem sobie sprawe, ze moja tolerancja konczy sie na czerwonej gwiezdzie i nagle okazalo sie, ze cale pisanie nie mialo zadnego sensu. Mimo wszystko nie ma sensu dokonywac prob rozwiazywania jakichkolwiek konfliktow na zasadzie; „wojowac lub odwojowac“. Te czasy skonczyly sie na szczescie i mam nadzieje, ze Pan Passent jest w stanie to zrozumiec i zaakceptowac, nawet jesli drugich ignoruje.
    ET

  59. Mocarstwo wzorcowej demokracji zabiło bezbronnego człowieka na oczach świata i ku pokazywanej światu dzikiej radości jego prezydenta. Było to akt zabójstwa nienotowany dotychczas w historii, bo nawet zbrodniarze niemieccy zostali przykładnie osądzeni. Stalin kazał zabić Trockiego nie przyznając się do tego, a wielosetne próby zabicia Fidela przez CIA także ukrywane są, że to niby ktoś inny. Polskie sfery rządowe nie ukrywają radości lub entuzjazmu ministra SZ, agenta tegoż mocarstwa. Aktem tym zostało przekroczonych wiele zasad moralnych i fundamentów cywilizacyjnych tzw demokracji zachodniej. W hałasie entuzjazmu i mizdrzenia się tylko Gazeta Wyborcza jak nigdy, wykazuje piórami niektórych publicystów skalę popełnionego bezeceństwa. Pisał o tej obrzydliwej zbrodni znakomity felieton Jacek Żakowski kilka dni temu. Dziś w dramatycznej formie powtarza argumenty Ewa Siedlecka. Warto przeczytać i ze wstydu schować się pod ziemię.
    http://waldek-myst.blog.onet.pl/Ewa-Siedlecka-Dzis-ben-Laden-K,2,ID426997756,n

  60. Szanowny TJ,

    im bardziej problem uogolniamy (czyni to rowniez filozofia), tym bardziej go „rozmywamy“ w zyciu codziennym. Na codzien bowiem widzimy napisy na murach kamienic krakowskich i innych. Na codzien bowiem konfrontowani jestesmy ze „spiskiem“ zydowskim lub izraelskim. Na codzien bowiem wymaga sie od postaci znaczacych w kulturze i polityce, aby sie przyznali; pytam sie do czego? Na codzien bowiem……………………………………..

    Mimo, ze ciekawe byloby dywagowanie nad irracjonalnoscia postrzegania problemu przez wielu w aspekcie filozoficznym, to rozsadniejsze wydaje mi sie na dzien dzisiejszy (czyt. bardziej ciekawe, ba nawet konieczne) ponawianie prob minimalizowania zjawiska zajmujacego sie zjawami, bo Zydow wsrod nas jest niewielu. Pozostala jednak bogata kultura, ktora warto byloby sie zajac, pozostali ludzie (wprawdzie w ilosci sladowej), ktorzy potrzebuja pomocy (ucina sie np. dotacje na wydawanie Midrasza), o ktorych przeszlosci chetnie zapominamy. Z drugiej strony antysemityzm zawsze wystepuje w parze z postawami ksenofobicznymi, co dotyczy poniekad nas wszystkich i wlasnie dlatego nalezy o tym mowic. Mowic, niezaleznie od tego czy nasza postawa anty jest swiadoma czy tez nie, ukryta czy jawna.

    Zdaje sobie sprawe, ze polemika ze stereotypami jest trudna. Szczegolnie wowczas, gdy dotykamy stereotypow nie majacych charakteru poznawczego. Dobrze, ze zwrocil Pan uwage na aspekt teologiczny problemu, bo z prowincjonalnych ambon gloszone sa hasla anty, co nadaje zjawisku posmak niesmaku. O ile sobie dobrze przypominam, to dopiero ostatni papiez udal sie z wizyta do synagogi celem odwiedzenin swoich braci (o siostrach mowi sie cicho w obu swiatyniach).

    Politycy, ktorzy swiadomie instrumentalizuja postawy anty uzywajac ich do codziennej propagandy wyborczej powinni z polityki zrezygnowac lub wyborcy zrezygnowac z takich politykow; w Europie jest to standard. Zdaje sobie jednak sprawe, ze bylby to dlugi proces liczony w dziesiatkach lat, bo politycy mowia czesto populistycznym glosem wyborcow; ba chca zostac wybrani ponownie. U nas jest wiele miejsca dla wielu brnacych w polityke i jadacych na gafe. Nie sadze rowniez, ze politycy uzywaja podobnych argumentow swiadomie (jesli tak, to nalezaloby nad tym ubolewac), czesciej wymykaja im sie stwierdzenia, glosy, ktore uslyszeli w domu. W ten sposob wracamy do poczatku naszej rozmowy. Ciekawy jest przyklad Japonii oraz Chin. Coz, do niedawna mielismy zostac druga Japonia. Sadze, ze w dziedzinie energii atomowej sie to nie uda. Wierze, ze obywatelki i obywatele obudza sie ze snu darmowej lub taniej energii atmomowej.
    Pozdrawiam.
    ET

  61. @Artur (03:25),

    Jakaż śliczna, przepolska „laurka”!

    Szanowny Arturze, może Cię wkurzę,
    ale gdybyś posłychał holendersko-francusko-niemieckiej „ulicy”,
    to stwierdzisz, iż szkopuł w tym cały,
    że według niej, to nie tylko świnki (PIGS), już by do korytek nic nie dostały.

  62. Jasny Gwint 10.56
    Nic nie stoi na przeszkodzie .

  63. Cóz tu pisac Arłukqwicz wstapił do PO do partii liberalnej, do pazrtii wolnogospodarczej, gdzie hasło wolnosci gospodarczej jest bardzo istotnie, PO chce prywartyzacji i praw obywatelskich, jest ciekawa partia, gdzie jest miejsce dla niezaleznych, swobodnie myslacych ludzi, w tym Arłukowicza człwieka, ktry zmienił oblicze lewicy, cz tu pisac nie za duzył zasług mu sie przyszługiwac, lewica, to wrazliwosc społeczna, to wrazliwiosc na rzecz ludzi pokrzywdzonych przed los, cóz ARŁUKOWICZ W RZAdzie PO zajmie sie problemami ludzi wykluczonymi czyli problemami społecznymi, cóz to jest ciekawa wiadomosc i ciekawie stanowisko dla człowieka niezaleznoniego, cóz tu pisac polityka jest dla ludzi ambitnych, które maja poglady politycznie,
    cóz tu pisac Arłukowicz ma twarz człowieka, który jest wrazliwy społecznie, cóz tu pisac Napieralski powiedział, ze przed to przysłuzy
    do uchwalenia ustawy o in-vitro, cóz tu pisac myslenie o zaangazowanym
    dziennikarstwie w społeczenstwo jest dobrze i bardziej przysłuzy do rozwoju kraju, ktróy ma takze swoja dobra przyszłosc
    cóz tu pisac trzeba pamietac, ze społeczenstwo ma takze swoje potrzeby
    do seksu i do samorealizacji
    Pozdrawiam serdecznie

  64. Antysemityzm, ksenofobia, Japonia, Chiny, energetyka jądrowa

    ET pisze:
    2011-05-12 o godz. 11:31

    Cytat 1

    „im bardziej problem uogolniamy (czyni to rowniez filozofia), tym bardziej go „rozmywamy“ w zyciu codziennym. Na codzien bowiem widzimy napisy na murach kamienic krakowskich i innych. Na codzien bowiem konfrontowani jestesmy ze „spiskiem“ zydowskim lub izraelskim. Na codzien bowiem wymaga sie od postaci znaczacych w kulturze i polityce, aby sie przyznali; pytam sie do czego? „

    Mój komentarz
    Przepraszam za fragmentaryczność.

    To, co powyżej, to jest właśnie praxis antysemityzmu w Polsce – niby chwytliwe hasełka mazane przez bezmyślnych młodzieńców na murach, nadane im do głów w procesie nieświadomego powielania modelu wychowawczego nawiązującego do lumpizmu pokrzywdzonych przez los (pod los podstawia się obcych, a szczególnie Żydów) a także sugerowane w wystąpieniach liderów politycznych oraz autorytetów duchowych, co w jednym i drugim przypadku jest grzechem ciężkim, w pierwszym przypadku przeciwko społeczeństwu, w drugim przeciwko sacrum.

    Jaki cel ma uparte lansowanie tu na blogu przez ideowego lewicowca teorii o obcości i agenturalności obecnego ministra sprawa zagranicznych RP?

    Cytat 2

    „Z drugiej strony antysemityzm zawsze wystepuje w parze z postawami ksenofobicznymi, co dotyczy poniekad nas wszystkich i wlasnie dlatego nalezy o tym mowic. Mowic, niezaleznie od tego czy nasza postawa anty jest swiadoma czy tez nie, ukryta czy jawna”

    Mój komentarz

    Antysemityzm nie występuje „w parze” lecz sam w sobie jest postawą ksenofobiczną. Walka z postawami jest trudna. Kod społeczno-kulturowy ewoluuje powoli, a rolą polityków, rządu, mediów, nas samych jest wytwarzanie pozytywnych bodźców, tworzenie nowego środowiska ewolucji.

    Cytat 3

    „Politycy, ktorzy swiadomie instrumentalizuja postawy anty uzywajac ich do codziennej propagandy wyborczej powinni z polityki zrezygnowac lub wyborcy zrezygnowac z takich politykow; w Europie jest to standard.”

    Mój komentarz

    Standard ten ma wiele spektakularnych luk, jako przykład wystarczy przytoczyć popularność partii nacjonalistycznych w Holandii (DeWilders), Francji (Le Pen), Danii. Wyborcy głosują na polityków tych partii kierując się uprzedzeniami, m.in. ksenofobią.

    Cytat 4

    „Ciekawy jest przyklad Japonii oraz Chin. Coz, do niedawna mielismy zostac druga Japonia. Sadze, ze w dziedzinie energii atomowej sie to nie uda. Wierze, ze obywatelki i obywatele obudza sie ze snu darmowej lub taniej energii atmomowej.”

    Mój komentarz

    Tak po prawdzie, to trudno dyskutować o ksenofobii w Japonii i Chinach, ponieważ cudzoziemcy tam, to przybysze świeżej daty, a Chiny uchyliły drzwi zaledwie wczoraj, choć pewnym przyczynkiem może być reakcja rządu na aspiracje i protesty Ujgurów – bezwzględne i natychmiastowe zduszone bez dbałości o ilość ofiar.

    Problem energetyczny jest bardzo złożony. Jasno należy powiedzieć, że nie ma taniej energii. Za wszystko trzeba płacić, jak nie naruszeniem ekosystemów, to nadmiernymi kosztami inwestycji, itd.

    Dobrze, że ludzkość odchodzi od utopii kontrolowanej fuzji jądrowej, która wydawała się być w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku na wyciągnięcie ręki. Prace powinny być kontynuowane, ale futurystyczne obiecanki brane pod szkiełko i uważne oko.

    Jeśli chodzi o elektrownie wiatrowe, to w warunkach polskich (mało jest miejsc regularnie wietrznych) jak wynika z symulacji, byłyby one wyraźnie droższe niż energia atomowa. Podobnie sprawa się ma z energetyką opartą na węglu skojarzoną ze zgazowaniem, procesami wysokotemperaturowymi oraz składowaniem CO2. Nic za darmo.

    Pzdr, TJ

  65. narciarz2 (05-11 o godz. 23:54)
    pyta mnie gdzie? w ktorym miejscu i w ktorym wpisie?
    on zanegował znaczenie , że „nieuniknionego faktu historycznego jakim była przegrana ZSRR w zimnej wojnie” w wyzwoleniu Polski w 1989 roku.

    Oto miejsce i fragment wpis:

    narciarz2 (05-10 o godz. 17:54)
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/05/06/zycie-to-nie-jest-bajka/#comment-202558

    „Wojny w amerykańskim stylu nie są w stanie osiagnac tego, co udało się obywatelom Polski w ciagu dziesieciu lat, ale za to bez ofiar. To MY zmienilismy bieg historii. To MY wyzwolilismy Europe. To, czego nie dokonal ani Truman, ani Churchill, ani zimna wojna, tego dokonalismy MY. Piszac ‚MY’, mam na mysli nas wszytkich …”

  66. ET pisze:
    2011-05-12 o godz. 11:31
    Sadze, ze w dziedzinie energii atomowej sie to nie uda. Wierze, ze obywatelki i obywatele obudza sie ze snu darmowej lub taniej energii atmomowej.
    —————————————————————————————-
    Tanie i wydajne zrodla energii odnawialnej tez sa snem. Niedawno (cichcem – bo pozno wieczorem) w jednym z niemieckich programow podano ,ze ponad 70% ludnosci Japonii (!), mimo awarii w Fukushima uwaza ,ze nie ma alternatywy w najblizszej przyszlosci niz energia z reraktorow atomowych.

  67. Szanowny Panie Slawomirski,
    celniej byloby pol-wiecznil sie Pan.
    Pozdr.
    ET

  68. Trudno sie nie zgodzic z TO jesli chodzi o rok 1989 i „Okragly Stol“.
    Polski „okragly stol“ na tle owczesnych przemian ustrojowych w srodkowe Europie nie byl niczym wyjatkowym. Mialy one we wszyskich krajach Paktu Warszawskiego, oprocz Rumunii, pokojowy charakter i obyly sie bez rozlewu krwi.
    „Okragly stol“ byl polskim, specyficznym, sposobem przejscia do demokracji. Nie byl on ani lepszy, ani skuteczniejszy w efekcie, jak sposob wegierski, albo czeski..
    Najwiekszym polskim przyczynkiem do uzyskania wolnosci przez narody Europy Srodkowej, bylo powstanie w Polsce pierwszego na terenie Paktu Warszawskiego niezawislego zwiazku zawodowego „SOLIDARNOSC“. Fakt ten zostal na swiecie zauwazony i jest doceniany do dzisiaj.
    Przywodca Solidarnosc“ Lech Walesa otrzymal w 1983 roku Pokojowa Nagrode Nobla.

  69. – Problemu kiboli tak naprawdę nie ma. Jest problem agresji, którą wyładowuje się w internecie, w relacjach małżeńskich, na stadionie – oceniał najlepiej oceniany przez obywateli prezydent III RP i guru lewicowej polityki. Walczyć więc należy z tą polską plagą, jedną z największych, jeśli nie największą, z agresją. Ze swej strony wywołuję wojnę agresji blogowej:
    towarzyszu J.G., podziwiam was za internacjonalizm i popieramy w słusznej walce wespół z narodami USA i Libii, odpowiednio – z uzurpatorskimi i kryminalnymi rządami finansjery i kompleksu zbrojeniowego, oraz z zakusami neokolonialistów z Unii Europejskiej – Sikorski, ty Zdradku, ręce precz od Wolnej Libii.

    Maj mi się podoba jako miesiąc ożywienia nie tylko w przyrodzie. Oto PiS ogłasza swój raport, podobnie jak Jarosław Marek Rymkiewicz („Samuel Zborowski”), który brawurowo odczytuje historię i odgaduje, czym jest polskość i z czego się składa. Zaś Andrzej Stasiuk („Dziennik pisany później”) jest dobrem narodowym jak polska kiełbasa – i jak oscypek chyba też. Podobno Bartosz Arłukowicz jest jak Zyta Gilowska – w poprzednim regatowym wyścigu, ostatecznie wygranym przez Tuska. Ależ nie! to Julia Pitera jest jak Zyta – spychana z Platformy, gdzież ona przeskoczy, do której łodzi? „Drożyzna – to będzie jeden z głównych tematów kampanii wyborczej” – pisze Wyborcza, to dlatego w Pałacu nocne toczą się rozmowy, czy idzie w nich o dobro wyborców, czy o dobro prezydenckiej partii – uprzedzam zarzuty i oburzenie opozycji. I do czego to dochodzi? że Wyborcza wspiera PiS i publikuje skrót ich „Raportu o stanie RP”
    http://wyborcza.pl/1,75402,9579431,Raport_PiS___wersja_light.html

    A bzy jak pachną? A bzzzzzzzzy … nota bene, jak twierdzą zgodnie niektóre blogowiczki i niektórzy blogowicze, sposobem na agresję w relacjach małżeńskich jest rozwód, rozwód subito! Mój rozpad stwierdził i rozwód orzekł sąd powiatowy w Grodzisku Maz, było to w maju w stanie wojennym, było raczej smętnie. Spotkaliśmy się z teściem, który reprezentował drugą stronę nieobecną, bo zagranicą, obu nam było smętnie, teść nie chciał, abym Go podwiózł tzw. samochodem (F-126p), jedynym dobytkiem jakim wynosiłem z tego związku, wrócał pociągiem. Odprowadziłem go do stacji, niewiele rozmawialiśmy, ach ta polska agresja!

  70. Szanowny TJ,
    lektura Pana wpisu zmusila mnie niejako do dalszych poszukiwan. Przypomnialy mi sie spotkania-wyklady prof. dr Wolfganga Benza, dyrektora Cetrum Badan Antysemityzmu, Technicznego Uniwersytetu w Berlinie.

    Zaczyna on swoje rozwazania od dziewietnastego wieku, w ktorym to przynajmniej od lat piecdziesiatych kwestia zydowska w Niemczech postrzegana byla w aspekcie lekow owczesnej populacji przez przeludnieniem czy tez lekow egzystencjalnych. Przypomina mi sie tu film Bergmana „Jajo weza“, ktory przestawia spoleczne nastroje kikadziesiat lat pozniej. Owczesne przekonania o rzekomej „innosci“ Zydow jako rasy byly niejako baza lub punktem wyjscia przy powstawaniu lekow wspomnianych powyzej.

    Zydzi byli postrzegani jako rasa z wada niemozliwa do wyleczenia, co doprowadzilo w koncu do spolecznej selekcji, deportacji i zagladyc w latach 33-45.

    Antysemityzm definiowany jako wrogosc wobec Zydow postrzegany jest w trzech obszarach:

    -jako chrzescijanski antyjudaizm, ktorego motywy maja podstawy religijne, kulturowe, socjalne i ekonomiczne. Resentymenty nie graly wiekszej roli w postrzeganiu Zydow w Niemczech. Zjawisko to bylo natomiast wyrazne w Polsce, zreszta aktualne po dzien dzisiejszy, o czym obaj pisalismy.
    -antysemityzm rasowy oparty na rzekomych badaniach antropologicznych, zakonczony Holokaustem
    -wychodzacy z zalozenia, ze Holokaust rozwiazal kwestie zydowska, a wraz z nia, wrogosc wobec Zydow.
    cdn

  71. W trzecim przykladziedotykamy zjawiska antysemityzmu wtornego, ktorego bezposrednia przyczyna moglo byc poczucie wstydu i lub tendencje autoobronne wobec poczucia winy (szeroko rozumianej). Nie przeciw, lecz z powodu Auschwitz oraz wynikajacych zen odszkodowan w roznej formie pojawiaja sie wtorne resentymenty. Do tego dochodzi antysyjonizm jako wtorna forma wrogosci wobec Zydow.

    Nie ma nowego antysemityzmu, nie ma antysemityzmu bez Zydow, stare stereotypy sa artykulowane na rozne „nowe“ sposoby. Tu widzi Pan, ja niedalego biegly nasze mysli obok wspomnianego wyzej profesora. W manifestowaniu owych stereotypow nie widac bowiem zadnej nowej jakosci.

    Antysemityzm jawny artykuluje sie w konkretnych atakach na osoby, miejsca… Antysemityzm ukryty obecny jest w codziennym dyskursie jako szeroko rozumiane milczace porozumienie w postrzeganiu Zydow jako drugich, obcych.

    Zrodla antysemityzmu publicznego sa powszechnie znane ze sterotypowych, niestety nie „porzekadel“, lecz przekonan czesto artykulowanych;
    cdn

  72. Zyd zainteresowany jest robieniem geszeftow, zarabianiem pieniedzy, nie jest szczery… Cel owych powtarzanych stereotypow jest jeden; dyskryminacia i stygmatyzowanie Zydow. Metafory o wybranym narodzie lub ekskluzywnej religijnosci, czesto uzywane bez zastanowienia sie oraz bez zadnego zwiazku przyczynowo-skutkowego, sluza one jedynie negatywnej agitacji.

    Agitacji przeciw Zydom pojawiajacej sie czesto w mediach. Tego rodzaju zdania proste pojawiaja sie jako milczace potwierdzenie, tego co wszyscy wiedza lub wlasnie jako kod porozumienia w postrzeganiu Zydow. Ciekawie Pan o tym sam pisal.

    Konstrukt umozliwiajacy rzekome uwolnienie sie od leku wstydu oraz poczucia winy zaklada oczywiscie wine Zydow. Taki sekundarny antysemityzm prezentuje wyraznie KLARA, podobnie pisala MAGRUD. Lizak byl raczej postacia prymarna i z antysemityzmen wtornym nie mial nic wpsolnego.

    Celem pierwszorzednym antysemitow wtornych jest pozbawienie Zydow roli ofiary. Bowiem tylko Zydzi jako czyncy umozliwijaja nam transfer zachowanej empatii i poczucia winy w stanowisku przeciw Zydom (klaruje sie tu jezyk Klary). Polityka Izraela jest przy tym chetnie wykorzystywana jako punkt wyjsciowy. Owa krytyka jest czesto wentylem, aby bezkarnie wyrazac uczucia antyzydowskie. Czesto takie postintelektualne „przyczynki“ posluguja sie jezykiem i mowa nazistow czy narodowych demokratow; wyraznie uzywal ich Cynamon29 i Wodnik w blogosferze.
    cdn

  73. zezem pisze:

    2011-05-12 o godz. 14:35

    Slusznie, mimo ze chodzilo mi o Europejczykow. Z drugiej strony dane z wiadomosci dzisiejszych sa rozne. Faktem jest, ze mniej Japonczykow popiera ten rodzaj energii po katatsrofie, nie przed i li tylko to moglbym powiedziec, co wlasnie czynie. Dziekuje jednak za uwage, bo naklania do dyskusji.
    ET

  74. do
    TJ pisze:

    2011-05-12 o godz. 13:53

    Na powyzszy wpis odpowiem pozniej.

  75. Do intelektualnego recyklingu powinni trafiac postintelektualisci/stki-anytsemici typu KLARY.
    ET

  76. Jestem tak zbulwersowana, że piszę niezależnie od tematu. Dostałam maila, w którym jest początek zdania TUSK TO: szukaj w google. Poszukałam. odpowież – zdrajca, debil, oszust, idiota, złodziej niemiec /tak w oryg./, bęcwał, agent, kłamca, skurwysyn.

    To się chyba kwalifikuje do prokuratora Pestka

  77. Ludzie mają różne potrzeby, pan Ławrow na przykład odczuł najwidoczniej potrzebę ogłoszenia w TVN-ie, iż: „Nikt na świecie nie ma wątpliwości, że bin Laden był człowiekiem, który stoi za straszliwymi aktami terroru z 11 września…”

    To chyba nie do końca tak, nie zgadza się z nim np. amerykański generał Albert Stubblebine, główny zwierzchnik wywiadu USA w latach 1981-84, oto co ma do powiedzenia w tej sprawie: http://www.patriotsquestion911.com/

  78. otago, 12.42. W ziemi także lepiej trzymać się z dala od głupców i przemądrzalców.

  79. wpisów” (jak o 16:16), skoro Bywalec 2 (16:05) nie pojął o co chodzi (o 14:03) – co jest cytatem i po co się cytuje. Niepotrzebne nieporozumienia prowadzą do blogowej agresji, bo jak nie wyłoży się „kawa na ławę” to nieporozumienie „masz jak w banku”. Zwalczyć agresję – oto cel najwyższy.

    W ten sposób, zgodnie z tym co twierdzi Kwaśniewski, wyplenienie agresji, czy choćby znaczne jej ograniczenie, m.in. w internecie, zapewni nam, że krzesła na stadionach nie zostaną połamane, ani w Bydgoszczy, ani w czasie EURO 2012. Myślę sobie, jeśli on w następnym kroku Kwaśniewski stwierdzi, że agresję w życiu publicznym wytwarza Tusk porywając pos. Arłukowicza, to już mamy drogę otwartą do koalicji SLD-PiS. Ale chyba jeszcze tak nie powiedział?

  80. pestka36
    A kto to jest prokurator Pestek?

  81. Marek, 19.58. Ten generał Stubblebine ma rzeczywiście dużo do powiedzenia na temat prawdy o ataku na WTC i o realiach istnienia takiego kogoś jak Bin Laden. Mamy do czynienia z kosmicznym kłamstwem amerykańskim, nie po raz pierwszy. Dla ułatwienia link do polskiej wersji.
    http://www.patriotsquestion911.com/Counterterrorism_Veterans_Polish.pdf

  82. Dopiero zauważyłem, że pod podanym przeze mnie powyżej adresem jest także link do polskiego tłumaczenia kilku artykułów w kwestii 9/11, warto poczytać, na zachętę – a propos ostatniego wielkiego sukcesu, który niemal spowodował u niektórych wytrzeszczu oczu – fragment wypowiedzi z 2009r., doktora i profesora Angelo Codevilla, byłego pracownika wydziału konsularnego Departamentu Stanu, specjalizującego się w operacjach wywiadowczych w Zachodniej Europie:

    W siedem lat od czasu ostatniego publicznego wystąpienia Osamy Bin Ladena, mamy więcej dowodów na to, że Elvis jest wciąż żywy, niż on.

  83. Nieskory zwykle do wylewności Gospodarz, korzystając wczoraj z mównicy w TVN24 (wespół ze znanym miłośnikiem Pinocheta, piłki kopanej, D. Tuska i PO) zechciał był rozwinąć swe „mieszane uczucia”, jakie nim zawładnęły po ‚pozyskaniu’ za społeczny grosz do drużyny Tuska ‚dr. Judyma od wykluczonych’. Pozyskania – wypada dodać – za obwieszczoną przez D. Tuska obietnicę premii w postaci koszulki z nr 1 na boisku (jeszcze nie zamkniętym) Pogoni Szczecin.

    Rozwinięcie „mieszanych uczuć” Gospodarza można z pamięci streścić następująco: to względy natury osobistej stały przed wszystkimi innymi względami za decyzją dr. Judyma od wykluczonych (ideologicznymi, politycznymi, społecznikowskimi).

    Dyplomata, którego macierzysta gazeta sprzyja Tuskowi bardziej niż kiedyś Gierkowi w jego wschodzącej fazie, nie powie przecież wprost: nieposkromione ambicje i parcie do kariery politycznej (od „agenta” do rządowego „ajenta”) stoją za tą decyzją dr. Judyma. Przez usta dyplomaty nie przejdzie, że to prywatne względy, by nie być posądzanym o rzucanie oskarżeń o prywatę. Dyplomata nie powie też, że to typ raczej gwiazdora żadnego taniej, medialnej sławy niż typ polityka ideowego. Powie, że dr Judym „dobrze wypada w mediach”, co dla polityka może być na równi – i komplementem i przytykiem.

    ‚Mieszane uczucia’ Gospodarza są tak cenne i niezbadane, jak pokłady naszego gazu łupkowego. Trzeba się w nie wwiercić, żeby ocenić.

    PS. Ktoś tu pisał o cnotach społecznikowskich ‚dr. Judyma od wykluczonych’. Nie w głowie mi je deprecjonować. Zachowam jednak prawo do daleko idącego sceptycyzmu trwałości i bezinteresowności tych cnót.

    PS. Mamy tu blogowicza, którego Szanowna Małżonka, wpada w zachwyt na widok obuwia jakie nosi Gospodarz. Nie wiadomo, czy bardziej ceni buty czy nogi, nie mówiąc o głowie? Blogowicz, który wcina kartki z podróży jak koza papier, nawołuje tu: i Kluziki też! (Pani Joasiu! Panie Pawle! hop na Platformę!) Oj, żeby się nie przeliczył, jak zobaczy na końcu kolejki chętnych do rejsu na platformie niejakiego mecenasa Wszechpolskiego z przychówkiem wyrugowanym z TVP i PR przez Czarzastego. Chętnych do pływania na platformie – jak na Titanicu – coraz więcej… A niech się pchają na swa zgubę! Bilety trzyma kpt. żeglugi wielkiej D. Tusk.

  84. Palikot jednak umie trafić w sedno. Podsumowanie relacji Tusk – Arłukowicz – „Satyr zgwałcił politycznie niedorozwiniętą nimfę”. Piękne
    Pozdrawiam

  85. Panie Danielu, Drodzy Forumowicze, proszę o odpowiedź na pytanie zadane być może w nieodpowiednim miejscu, bo akurat Arłukowicza lubię i wierzę – co podkreślam – że jego decyzja nie jest wyrachowana. zbytnio:)

    Czy w polskiej polityce ostatnich lat istnieje ktoś naprawdę skompromitowany? Skończony w odbiorze społecznym? Ktoś, kto zawstydził się już na zawsze?
    Pamiętacie Państwo?

    Może trochę Jan Rokita, ale nie potrafię ocenić, czy jego hibernacja polityczna to efekt występów w samolocie.

    Ja nie mogę sobie nikogo takiego przypomnieć. Mam nadzieję, że to skutek niewiedzy. Bo jeśli nie, to jakie zachowanie polityka jest w stanie oburzyć CAŁE polskie społeczeństwo?

    Pozdrawiam

  86. Jesli idzie o „negowanie tego faktu”, to telegraphic observer tak zrozumial moj wpis. No, dobrze. Myslalem, ze Polityka i jej blogi sa dla kumatych. Pomylilem sie. Mowi sie trudno.

  87. http://www.youtube.com/watch?v=Jsoj_8Fp1qA

    Slawomirski pisze;
    Dziwi mnie brak wstydu u redaktora Passenta za lata oddane komunie.
    Panie Slawomirski, Pan Passent to czlowiek wladzy on bedzie sluzyl kazdej.
    Jak trzeba bedzie to sie nawroci i glosil bedzie slowo boze.

  88. ..ktos kiedy powiedzial ze polityka to taka K. ,widac to po niektorych politykach ale K.to tez myslaca istota.Logo jest ok.nawet powiem wiecej
    jest bardzo nowoczesne ,czytelne.

  89. @ET

    Pacjentowi zdawało się, ze pod jego łóżkiem siedzą potwory. Po wielu seansach niezadowolony z braku poprawy zrezygnowal ze swojego terapeuty.
    Po pewnym czasie spotykają się na ulicy:
    -Nawet pan nie wie jak świetnie się czuję. Poszedłem do innego lekarza i on mnie wyleczył w ciągu jednej sesji.
    -A jak on to zrobił?
    -Kazał mi obciąć nogi od łózka.

    Ps. „Nawet bogowie walczą z głupotą na próżno” (F.S.)

  90. Pingback: Przemyślenia z drogi ...

  91. Jak to jest że zmieniają się systemy , mijają lata a mimo doświadczenia , setek przykładów w historii część społeczeństwa daje się nadal nabierać na te żałosne i jadowite krzyki byle jakiej części politycznych środowisk ? Jak to jest , że negatywni bohaterowie tamtych czasów , agenci SB działają tak samo jak ludzie którzy teraz kreują się na bohaterów i jedynych wyzwolicieli świadomości narodowej ? Jak to jest że tekst wieszcza Mickiewicza który także pojawia się w filmie:

    „Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie, po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie”

    …ciągle pasuje do naszej historii ?

    więcej tu:
    http://nocri.blox.pl/2011/05/Polen-Erwach-To-nie-pierwszy-juz-raz.html

  92. do TJ
    cd
    O czym rzekomi krytycy nie wiedza, to fakt latwego rozpoznania takiej retoryki. Roznica bowiem miedzy niezbedna krytyka polityki Izraela, a antysemickimi stereotypami jest wyrazna. Chodzi bowiem o typologizacje i utozsamianie dzialan Izraela z cala spolecznoscia zydowska na swiecie i jej wspolnym celem. Typowym przykladem jest tzw. zemsta wywodzaca sie ze Starego Testamentu oraz arogancja narodu wybranego. Oko za oko… oczym juz pisalem sa sterotypowym pomostem miedzy konieczna czesto krytyka Izraela, a antysemityzmem jao takim.

    Krotko mowiac, jesli stereotypy i przesady przewazaja w krytyce Izraela niezaleznie od powodu tejze, owa krytyka jest wroga postawa wobec Zydow, a nie rzadu izraelskiego. Wielokrotnie o tym pisalem. Na samej gorze umiejscawia sie antysyjonizm jako forma szczegolna antysemityzmu. Uzywana wowczas, gdy brakuje nam argumentow racjonalnych lub po prostu, aby ukazac wrogosc wobec Zydow w oderwaniu od pierwotnego znaczenia tego pojecia. Krytykujac Izrael latwiej jest nam pozbywac sie tematow tabu. Pozostaje pytanie jak rozwiazac ten dylemat.

    Jest to praktycznie niemozliwe, bo antysemitom nie zalezy na rzetelnych odpowiedziach, ich rzeczywistosc zydowska wogole nie interesuja. Sluzy im li tylko do wyrazania resentymentow, budowania wrogich obrazow, z przeciwnika robienia wroga etc.. Mechanizmy te dziala skutecznie w blogosferze w polemikach miedzy blogujacymi. Nie tresc, lecz osoby jako wrogie postaci sa wazne w jakimkolwiek opisie. Antysemityzm jest defektem (o charakterze choroby) spolecznym wiekszosci wobec mniejszosci zydowskiej i przyczyna owego stanu rzeczy nie sa Zydzi jak raczyly nam wmawiac Klara i Magrud. Wazne jest, takie postawy rozpoznac i z nimi polemizowac, bo antysemityzm nie jest nic nie znaczacym uprzedzeniem, wyizolowanym z konekstu spolecznego. Jest prototypem spolecznych i politycznych resentymentow oraz wskaznikiem stanu spolecznego rozwoju danej populacji.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Slowa powyzej napisane moglyby byc kolejna „deska“ na kolejnym spotkaniu w Logenhaus.

  93. do
    Slawomirski pisze:

    2011-05-12 o godz. 22:42

    Ten jeden Pan, to pol-pana.
    Pozdrawiam.
    ET

  94. do
    TJ pisze:
    2011-05-12 o godz. 13:53
    Szanowny TJ
    Antysemityzm, ksenofobia, Japonia, Chiny, energetyka jądrowa
    Przepraszam za fragmentaryczność.
    Moj komentarz:
    Wynika ona z charakteru blogosfery i permanentnego braku czasu.
    To, co powyżej, to jest właśnie praxis antysemityzmu w Polsce – niby chwytliwe hasełka mazane przez bezmyślnych młodzieńców na murach, nadane im do głów w procesie nieświadomego powielania modelu wychowawczego nawiązującego do lumpizmu pokrzywdzonych przez los (pod los podstawia się obcych, a szczególnie Żydów) a także sugerowane w wystąpieniach liderów politycznych oraz autorytetów duchowych, co w jednym i drugim przypadku jest grzechem ciężkim, w pierwszym przypadku przeciwko społeczeństwu, w drugim przeciwko sacrum.
    Moj komentarz:
    Nie sadze jednak, ze antysemityzm jest, bylby programmem spolecznym czy politycznym dla kogokolwiek w dziesiejszej Polsce. Wielu (np. KLARA) nie pojmuje, ze sa antysemitami lub nie przyjmuje tego do wiadomosci.
    Jaki cel ma uparte lansowanie tu na blogu przez ideowego lewicowca teorii o obcości i agenturalności obecnego ministra sprawa zagranicznych RP?
    Moj komentarz:
    Zakompleksiony chce sie wyroznic i dotknac interlokutorow, ktorych nie ma.
    Antysemityzm nie występuje „w parze” lecz sam w sobie jest postawą ksenofobiczną. Walka z postawami jest trudna. Kod społeczno-kulturowy ewoluuje powoli, a rolą polityków, rządu, mediów, nas samych jest wytwarzanie pozytywnych bodźców, tworzenie nowego środowiska ewolucji.
    Mj komentarz:
    Ma Pan racje. Proces ten wymaga jednak cierpliwosci.
    Standard ten ma wiele spektakularnych luk, jako przykład wystarczy przytoczyć popularność partii nacjonalistycznych w Holandii (DeWilders), Francji (Le Pen), Danii. Wyborcy głosują na polityków tych partii kierując się uprzedzeniami, m.in. ksenofobią.

    Moj komentarz:
    Nieporozumienie:
    Mowiac o standardach mialem na mysli duze partie ludowe; socjaldemokratyczne czy chrzescijansko-demokratyczne lub liberalne (nie sa duze). Partie prawicowe, skrajnieprawicowe sa per se kenofobiczne.
    Tak po prawdzie, to trudno dyskutować o ksenofobii w Japonii i Chinach, ponieważ cudzoziemcy tam, to przybysze świeżej daty, a Chiny uchyliły drzwi zaledwie wczoraj, choć pewnym przyczynkiem może być reakcja rządu na aspiracje i protesty Ujgurów – bezwzględne i natychmiastowe zduszone bez dbałości o ilość ofiar.
    Moj komentarz: brak komentarza.
    Problem energetyczny jest bardzo złożony. Jasno należy powiedzieć, że nie ma taniej energii. Za wszystko trzeba płacić, jak nie naruszeniem ekosystemów, to nadmiernymi kosztami inwestycji, itd.
    Moj komentarz:
    Tak naprawde chodzilo mi o paru profesorow, zwolennikow energii atomowej (oni mowia jadrowej), ktorzy akcentuja jej niskie koszty. Liczenie mleczarki, bo za skladowanie odpadow radioaktywnych placa cale nastepne pokolenia. Poza tym nikt nie liczy ewentualnych kosztow awarii. Bawarczycy (dalego od Czernobyla) przez nastepne piecset lat nie beda mogli spozywac bawarskich grzybow.
    Dobrze, że ludzkość odchodzi od utopii kontrolowanej fuzji jądrowej, która wydawała się być w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku na wyciągnięcie ręki. Prace powinny być kontynuowane, ale futurystyczne obiecanki brane pod szkiełko i uważne oko.

    Moj komentarz:
    U moich milych sasiadow idzie ku Zielonemu.
    Jeśli chodzi o elektrownie wiatrowe, to w warunkach polskich (mało jest miejsc regularnie wietrznych) jak wynika z symulacji, byłyby one wyraźnie droższe niż energia atomowa. Podobnie sprawa się ma z energetyką opartą na węglu skojarzoną ze zgazowaniem, procesami wysokotemperaturowymi oraz składowaniem CO2. Nic za darmo.

    Moj komentarz:
    Oszczedne gospodarowanie wyprodukowana energia moze zmniejszyc jej zuzycie do 30%.
    Pozdrawiam.
    ET

  95. Szanowny Panie Slawomirski,
    pisanie tekstow antysemickich wymagaloby zastanowienia sie (mam na mysli ich autorki) oraz bicia sie w czolo, zamiast popelnianych wysilkow w kierunku rzekomej ironii, ktora jest wielka sztuka.
    Zacytuje Panu z pamieci polska autorke, ktora miedzy innymi napisala „Burmistrza“: Malgorzata Sikorska-Miszczuk; Pamiec, przypomnienie potrzebuja niewinnosci. Pokolenia po Holokauscie, po Jedwabnym sa niewinne. Na to nalezaloby zwrocic uwage. Autorka odwiedzila Jedwabne 1 listopada: Odwiedzila tez znajdujace sie tam trzy cmentarze: Na dwu palily sie znicze, bylo wiele osob. Na jednym z cmentarzy pustka. Autorka sadzi, ze gdyby ludzie czuli sie newinni, to odwiedziliby cmentarz zydowski i polozyli kwiaty na grobach.

    Jednak poczucie niewinnosci zaklada uznanie winy ich rodzicow (chodzi tylko o mieszkancow Jedwabnego?).

    Proste i w swojej prostocie piekne zdanie. Dotyczy to rowniez naszej debaty o PRLu. Krytykujacy w blogosferze Zydokomune zapominaja o zachowaniu sie “dzieci”, ktore przepraszaly za swoich ojcow (Kuron, Michnik etc..).
    Pozdrawiam.
    ET

  96. do
    Slawomirski pisze:

    2011-05-12 o godz. 23:16

    Czlowiek, ktory marzy o uzyciu DDT czy azotoxu celem wyeliminowania swoich przeciwnikow politycznych nie wart jest uwagi.

    Pozdrawiam.
    ET

  97. TO
    Pana ostra reakcja na moj wpis, jest dla mnie zupelnie niezrozumiala. Podejrzewam, ze chodzi tu raczej o nieprozumienie wynikajace z mojej „orginalnej“ skladni i Pana nieco pobierznej lektury mojego wpisu. Pierwsze zdanie tego wpisu brzmialo: „Trudno sie nie zgodzic z TO jesli chodzi o rok 1989 i „Okragly Stol“.
    Pana komentarz, po tym wpisie, dotyczacy moich mozliwosci intelektualnych nie jest akurat przyczynkiem do zmniejszania polskiej agresji, a to podobno lezy Panu tak bardzo na sercu.
    Ale jak to znowu bylo z tym „zdzblem i kloda“ ?

  98. Szanowny Panie Slawomirski,
    niektorzy raczkujacy antysemici lub raczkujace antysemitki prownuja sie do potworow, a sa zwyklymi lustrami (kalkami) stereotypow drugich.
    Pozdrawiam.
    ET

  99. Radio TokFM
    Redaktor Zakowski poruszyl temat agresji w Polsce. Ta agresja zawsze była, dziwie się ze tak inteligentny Redaktor tego nie wie, chyba ze chowal się pod totalnym kloszem. Pamietam, ze jak przyjechalam do Kanady prawie 30 lat temu nie umialam zeozumiec, ze moge w Kanadzie zajsc do kazdej knajpki i nie spotka mnie tam chamstwo, nie było tam spelunek, kropka. Na ulicach nie widzialam pijakow i wulgarnych ludzi, kibice wszelkich sportow zachowywali się w większości cywilizowanie. Skąd nagle zdziwienie w Polsce, ze chamstwo (z którym nigdy się nie walczyło) istnieje i kwitnie coraz bardziej?
    Przypomina mi się sytuacja, kiedy z moim dzieckiem (był w podstawówce) jedliśmy coś w food court i niedaleki stolik zajmowali Polacy, bardzo hałaśliwi. Przechodziła kobieta w ciąży, na jej widok, padły z ich strony głośne słowa: ta to się musiała pier. olic! Potem kontynuowali rozmowę na temat Syberii, jej gospodarki, nie muszę wyjaśniać jak infantylna była ta konwersacja, ale za to najgłośniejsza ze wszystkich obecnych. Zapamiętałam jedno. Mój syn (10 lat) zapytał mnie: Mamo, czy ci panowie nie zdają sobie sprawy, ze ktoś ich słyszy i rozumie? To było już dawno.
    Dziwi mnie zdziwienie mojego ukochanego redaktora Żakowskiego, który nagle odkrył chamstwo w Polsce. Nie potępiam go, bo wydaje mi się, ze tylko będąc daleko i oceniając sytuacje w Kraju na podstawie od czasu do czasu wizyt, możemy z dystansu ocenić co się zmieniło, a co nie. Do niektórych sytuacji zwyczajnie się przyzwyczajamy i ich nie rejestrujemy, dodatkowo, będąc na miejscu, mamy tendencje pamiętać przeszłość tylko w różowych barwach..
    Ps. Rzadko nie zgadzam się z Redaktorem Lisem, ale dzisiaj, myślę, że był po ciężkiej nocy.

  100. @ jasny gwint

    Ups, widzę, że powtórzyłem niechcący podany już prze Ciebie link, ale w tym konkretnym przypadku od przybytku głowa nie boli, i z dziesięć linków pod rząd byłoby tu pewnie na miejscu.

    Niedawno poruszany był na tym blogu temat lektur. Napisałem wtedy, że zakupiłem na amazon.com kilka interesujących pozycji, pośród nich słynną, choć chyba nikomu w Polsce nie znaną Zieloną Książkę Kaddafiego. Chciałem dowiedzieć się, dlaczego Kaddafi jest aż tak znienawidzony przez tych trzech przywódców, reprezentujących ten sam zgniły filar, że zdecydowali się na bombardowania Libii oraz zastosowanie gigantycznej akcji propagandowej w mainstreamie na niespotykaną dotąd skalę. Książka długo do mnie nie docierała, ale wczoraj dotarła. Już po lekturze pierwszych kilku stron przyczyny obecnego nieszczęścia Libii stają się nieco bardziej zrozumiałe.

    Kaddafi w krótkich żołnierskich słowach roznosi w pył ustrój, zwany bezpodstawnie w świecie zachodnim demokracją, słusznie twierdząc, i popierając swe twierdzenia rzeczowymi argumentami, że z prawdziwą demokracją nie ma to absolutnie nic wspólnego, i że jest to de facto tyrania mniejszości, która może i była jakimś postępem 300 lat temu w stosunku do jednowładztwa, ale dzisiaj jest przestarzałym anachronizmem, służącym złym celom, dyktaturze. Wykazuje rzeczy oczywiste, że rząd ustanowiony większością 51% jest tyranią wobec 49%, która nań nie głosowała, ponadto rząd partyjny reprezentuje interesy partii, nie zaś społeczeństwa, więc z tych ewentualnych 51% pozostaje jedynie liczba członków partii, i to nie wszystkich. Wybory są dziś spektaklem medialnym, w którym liczy się wyłącznie siła pieniędzy, stąd większość obywateli jest zupełnie pozbawiona możliwości uczestnictwa nawet w tak karykaturalnym procesie pseudo-demokratycznym. W efekcie jesteśmy rządzeni przez minimalny, uprzywilejowany i pozbawiony kontroli obywatelskiej, niedemokratyczny margines. To z kolei skutkuje realnym niebezpieczeństwem przejęcia rządów w kraju przez globalne grupy interesów, albo wręcz ich aranżowanie.

    Kadaffi pisze także o instytucji parlamentu, że to żadna demokracja, a z niej kpina i zwykłe oszustwo. System okręgów wyborczych nie wyłania bowiem reprezentantów całego narodu, a jedynie okręgu, na dodatek głosowanie na listę partyjną eliminuje z całego procesu nawet pozory demokracji. Parlament w obecnej formie stał się w rzeczywistości prawną barierą pomiędzy obywatelami i ich prawem do sprawowania władzy.

    Trudno odmówić mu racji, kiedy mówi, że stojący w kolejce do urn wyborcy mogą równie dobrze wrzucać swoje kartki do koszy na śmieci. Głos obywateli nie ma bowiem żadnego znaczenia, co pokazuje choćby uczestnictwo Polski w napadach na Irak, Afganistan, umowa o tarczy rakietowej, a teraz poparcie reprezentującego Polskę min. Sikorskiego dla rebeliantów w Libii – wszystko wbrew woli obywateli. Przykłady można mnożyć dziesiątkami i to w każdym „demokratycznym” kraju.

    Starym patentem obrońców tej dzisiejszej, osobliwej formy „demokracji” jest twierdzenie, że owszem, demokracja może i nie jest doskonała, ale nikt dotąd nie wymyślił nic lepszego. Takie twierdzenie zawiera łudzący pozór prawdy. Tyle, że my, w świecie zachodnim wcale nie mamy do czynienia z demokracją sensu stricte, a z jakimś pozlepianym na użytek kompleksu finansowo-militarnego potworkiem.

    Przeczytałem zaledwie klika stron, i choć każdą książkę staram się zawsze czytać zawsze krytycznie wzorem Tadeusza Różewicza, który zapytany przez dziennikarza dlaczego jest tyle skreślonych ołówkiem zdań w otwartej książce leżące na jego stoliku, odpowiedział: „bo ja z nim dyskutuję” – to na razie nie mogę znaleźć argumentów przeciwko tezom Kaddafiego.

  101. Jasny Gwint
    Dziekuje . Postaram sie pamietac .
    Podobno dobrze tez jest trzymac sie z daleka od tych co nie wstydza sie strzelac innym w plecy albo w tyl glowy.

  102. Ma pan zagwarantowany stopień mata.
    Proszę przyszykować balię na pływanie po oceanie prawdy i racji głównego oponenta Donalda Tuska.
    Proszę przygotować sobie kilka zatyczek do otworu spustowego balii.
    I zakopać je w ogródku. Jako sceptykowi łatwiej będzie Panu sprawdzać czy program PiSu nie zatrzyma się po wyświetleniu niebieskiego ekranu z napisem:
    Lepiej to będzie w niebie.

    Po zjedzeniu Kartki z Podróży koza jest jeszcze bardziej głodna.
    I nie jest poddawana fali jak w szkołach podchorążych.

  103. @ET pisze:
    2011-05-13 o godz. 09:38
    Panie ET, Pan lubisz czasy zaprzeszłe, więc myśl dla Pana do przemyślenia:
    W czasach przedhistorycznych nasi przodkowie żyli w jaskiniach, które były gniazdami cywilizacji. Później zaczęli budować szałasy, nie mieli obrań, nawet koszul, tylko dziury na przepuszczanie dymu.
    Ps. „Więcej bredni powiedzieć może głupiec w pięciu minutach niż mędrzec przez piec lat odgadnąć”.(Karol Irzykowski)

  104. @Marek pisze:
    2011-05-13 o godz. 12:40
    na razie nie mogę znaleźć argumentów przeciwko tezom Kaddafiego.

    Pomogę Ci. Był dyktatorem ponad 42 lata, Nagrabił miliardy, z reszta dochodu narodowego robił co mu się żywnie podobało, włącznie z popieraniem aktywnym terroryzmu, ustawiał swoja rodzinę jak król-słonce, prześladował jakakolwiek opozycje (tortury ze średniowiecza), itd., itd., itp….
    Polecam się na przyszłość

  105. @narciarz2 & @bywalec2

    Czy moje stwierdzenie, że ktoś „nie pojął o co chodzi, co jest cytatem we wpisach” jest „ostrą reakcją” i „dotyczy czyichś możliwości intelektualnych”? Czy może jest nim raczej leciutko zarysowana sugestia, że ktoś jest „niekumaty” i przez pomyłkę na blogach POLITYKI, bo nie tak widzi sens czyjegoś komentarz, jak autor utrzymuje?
    Resztkami „intelektu” „kumam”, że jak Bywalcowi2 myli się T.O. z narciarzem2, tak narciarzowi2 myli się T.O. z Bywalcem2.

    Ale przecież nie chodzi o to, aby z czyichś pomyłek wynikała moja agresja. Moje stanowisko w rzeczonej sprawie jest następujące:

    Bez zdecydowanej postawy USA i w końcu wygrania przez nie zimnej wojny z ZSRR obywatelom Polski w latach 1980-81, a szczególnie 1988-89 nie udałoby się nic politycznie osiągnąć, ani demokratyzacji, ani wyzwolenia. Następnym polskim pokoleniom znane byłyby te lata jako kolejny epizod w historii walki z imperialistyczną agresją wobec państw socjalistycznych, jak Węgry w 1956 i Czechosłowacja w 1968. Bardzo prawdopodobne jest, że byłyby ofiary, nie tylko w Afganistanie ale i w Polsce.

    Do czego świat doszedłby w II połowie XX wieku i potem, czym stalibyśmy się jako ludzkość, gdyby nie USA z ich wojnami, przeważnie „zimnymi”, z ich oporem wobec kroczącego komunizmu w III świecie, z ich obecnością militarną w Europie i na Dalekim Wschodzie, z ich siłą ekonomiczną, wreszcie i z ich miękką siłą w postaci kampani o praw człowieka? Historia „skończyłaby się” zupełnie inaczej – zwycięstwem innego systemu.

  106. Elektrownie jądrowe i związane z tym ryzyka

    ET pisze:
    2011-05-13 o godz. 09:38

    „Tak naprawde chodzilo mi o paru profesorow, zwolennikow energii atomowej (oni mowia jadrowej), ktorzy akcentuja jej niskie koszty. Liczenie mleczarki, bo za skladowanie odpadow radioaktywnych placa cale nastepne pokolenia. Poza tym nikt nie liczy ewentualnych kosztow awarii. Bawarczycy (dalego od Czernobyla) przez nastepne piecset lat nie beda mogli spozywac bawarskich grzybow.”

    Mój komentarz

    Z promieniotwórczością grzybów w Bawarii, które jeszcze będzie niebezpieczna przez 500 lat Niemcy mocno przesadzają.

    Po pierwsze fakt, że promieniotwórczość grzybów (głównie od cezu, który lubią wchłaniać z gleby np. podgrzybki) jest większa, nie oznacza że jest realnie niebezpieczna. Aby otrzymać dawkę 5 milisilwertów (górna granica dla człowieka na rok) Bawarczyk musiałby spożywać rocznie powyżej 20 kG podgrzybków i to w latach bezpośrednio, gdy las otrzymał opad z Czarnobyla a pierwiastki promieniotwórcze leżały w lesie na wierzchu i były „świeże” pod względem mocy promieniowania.

    W praktyce najbardziej szkodliwym pierwiastkiem jest cez. Cez traci swoją aktywność (półokres rozpadu jednego izotopu cezu, to 30 lat, a drugiego – 2 lata o ile pamięć mnie nie myli). Poza tym podobnie, jak to się dzieje z nawozami sztucznymi, w sposób ciągły zachodzi proces wypłukiwania pierwiastków, w tym cezu ze ściółki w głąb gleby.
    500 lat, to gruba przesada.

    Nie twierdzę, że opad promieniotwórczy jest dobrodziejstwem, zwracam uwagę tylko na przesadyzm panujący z obu stron – zwolenników elektrowni atomowych, którzy twierdzą, że nie ma sprawy i przeciwników, którzy naciągają dane.

    Wygląda na to, że Niemcy uwielbiają psychozy. Bezpośrednio po awarii w Japonii, w Fukushimie, wykupywali masowo z aptek płyn Lugola (lek blokujący dostęp radioaktywnego jodu do tarczycy ) i jodynę byle tylko zapobiec czającym się 8000 km od nich niebezpieczeństwu.

    Jeśli chodzi o problem niebezpieczeństwa awarii elektrowni atomowych, to:

    – po pierwsze reaktory zainstalowane w Czernobylu były konstrukcjami pierwotnie zaprojektowanymi do produkcji materiałów rozszczepialnych stosowanych w konstrukcjach broni atomowych i jądrowych, co było związane z ich duża wrażliwością na awarie;

    – po drugie przyczyną katastrofy czernobylskiej był podjęty na żywym ciele pracującego reaktora superlekkomyślny test bezpieczeństwa sprawdzający, co się będzie działo, gdy nagle zostanie odcięte zasilanie niezbędne do pracy urządzeń sterujących.

    Taka przerwa w zasilaniu miał trwać 60 sekund. Po tym czasie miał się włączyć generator awaryjny (silnik spalinowy + prądnica), aby kontynuować zasilanie sterowania reaktora. Przez te 60 sekund prąd miał być dostarczany przez obracającą się siła bezwładności tracącą moc prądnicę główną reaktora.

    Niestety tak się nie podziało. Zasilanie uciekło, sterowanie padło, reakcje jądrowe w reaktorze błyskawicznie zabuzowały, podpaliły grafit, nagrzały wodór, nastąpił wybuch wodoru rozpylający częściowo materiały radioaktywne do atmosfery.

    Szkolny błąd? Rażąca lekkomyślność? Wiara, że jakoś to będzie?

    Awaria japońska była spowodowana przez trzęsienie ziemi. To jest problem, bowiem Japonia, to jeden wielki młyn tektoniczny.

    Ryzyko awarii elektrowni jądrowej wywołanej przez trzęsienie ziemi w Polsce jest niezwykle niskie. Biorąc pod uwagę współczesna sztukę budowlaną jest praktycznie zerowe.

    W Polsce nie mamy tektonicznych trzęsień, ani wulkanicznych. Jak dotychczas sporadycznie (chyba raz na kilkaset lat) rejestruje się słabe trzęsienia w pasie przybałtyckim pochodzące od trwającego po ostatnim zlodowaceniu wynoszenia się z płaszcza Ziemi dna morskiego wciśniętego w dół 10 000 lat temu przez lód.

    Jeśli chodzi o koszty składowania zużytego paliwa, to oczywiste, że należy je doliczać do kosztów produkcji energii, także koszty ochrony obiektów w czasie eksploatacji i po jej zakończeniu.

    Pzdr, TJ

  107. Marek myli sie twierdzac, ze Zielona Ksiazeczka jest w Polsce nieznana. Oto byla ona dostepna w kazdej polskiej ksiegarni ( w malych prowincjonalnych ksiegarniach rowniez) w czasach zaprzeszlych. Zabroniona natomiast byla Czerwona Ksiazeczka Mao. Radze mu dokonac zakupu; bedzie weselej, bo do pary, lub zasiegnac jezyka u KLARY. Nie wiem natomiast czy pryncypal Bialorusi poplenil jakakolwiek ksiezeczke, byloby calkiem wesolo, wowczas juz bez potrzeby zasiegania jezyka u KLARY.
    ET

  108. Info dla rycerza z Libii; demokracja to rzady wiekszosci przy respektowaniu praw mniejszosci. Nauka ta propagowana jest rzekomo od lat przez libijskiego oficera metoda usta usta przez Marka.
    ET

  109. Nastepny stereotyp KLARY; Polki i Polacy sa chamami. Biedny stereotyp, bogata Klara w bezsensowne nieprawdziwe twierdzenia. Ona po prostu wierzy w slowo pisane i mowione, czyli kolejna zwolenniczka teologicznego (p) ostrzegania swiata.
    ET

  110. …Pomniki stoja w punkcie styku zycia publicznego ze sztuka i pamiecia. Sygnuja one niejako nasze watpliwosci i kwestie dotyczace pamieci, poczawszy od Platona poprzez Freuda po dzisiejszych historykow, teologow i psychologow. Pamiec transportowana przez sztuke tworzy rowniez estetyke przybierajaca forme pomostu do dzis i teraz….

    Antysemicki rozped Klary w opisie Zydow z wrszawskiego Getta owe pomosty burzy. Szkoda, ze Klara tego nie chce zauwazyc.

    ET

  111. ET,

    no proszę, otrzymał Pan krótki kurs antropoligii stosowanej (2011-05-13 o godz. 12:52).

    Domyslam się, że dla Pana to niezła gratka.

    Pozdrawiam

  112. Rozwolnienie (diarrhorea) intelektualne może mieć różne przyczyny. Jednym z klinicznych przypadków tej choroby jest biegunka emocjonalna. Jej powodem mogą być m. in.: silne pobudzenie ośrodka nerwu błędnego np. wskutek przedłużajacego się napięcia psychicznego, długotrwałego stresu, stanów lękowych, imaginowania lub wyolbrzymiania powodów do strachu, itp.
    Jednym z linicznych przypadków tej choroby jest biegunka emocjonalna.
    Oto pierwszy z brzegu, ale dość wyrazisty przykład lęków z objawami początków psychozy.

    Polecam szczególnie fragmenty o planach eksterminacji cześci Polaków.

    O tym, że psychoza może się udzielać nie wiedzą najczesciej ci, którym już się udzieliła lub są w zasięgu jej realnego oddziaływania. Psychozy indywidualne się leczy. Gorzej jest z psychozą zbiorową. Dlatego też wytwarzanie zbiorowej psychozy jest jednym z bardziej skutecznych środów prowadzenia współczesnej wojny, w tym wojny domowej.

  113. Oto pierwszy z brzegu, ale dość oczywisty przykład typowych lęków z objawami nieźle rozwiniętej psychozy:

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2011/05/12/sekretna-misja-kardynala-ortegi/#comment-156133

  114. klara2010 (05-11 o godz. 23:50)

    Dopiero teraz zauważyłem, że w moderowaniu odpadła moja odpowiedź z kilkoma linkami.

    Chodzi o decyzję RPP o podniesieniu stopy procentowej banku centralengo o 0,25 punktu procentowego. W wywiadach prezes Belka odżegnywał się i zapewniał, że to nie jest potrzebne. Co wzbudziło moje wątpliwości, hehe.

    W każdym razie idzie o walkę z drożyzną – temat nie tylko gospodarczy, lecz także polityczny, zaś tempo wzrostu gospodarczego nie wydaje się jak na razie zagrożone.
    Pozdrawiam

  115. Śmieszy mnie zżymanie się wielu poważnych polityków (m.in. A.Kwaśniewskiego) na voltę B.Arłukowicza, który przecież bardzo wyraźnie od dawna pokazuje, że jego hobby to pożyteczna przygoda. Temu inteligentnemu pasjonatowi nie mogło odpowiadać towarzystwo komsomolców. Z całą pewnością PO jest dla niego miejscem większej szansy na rozwinięcie skrzydeł.
    Także śmieszy mnie potępianie Tuska, zwłaszcza przez hipokrytów pokroju Jacka Kurskiego. Tusk znów pokazał, że jest finezyjnym taktykiem i facetem obdarzonym nietuzinkowym poczuciem humoru – zaprosił przecież do tanga ostrego do niedawna przeciwnika.

  116. Paging mecenas Rogalski!!! Kolejny „brain fart” Mareczka i Jasnego g….prlowskich geniuszy, blogowych magistow Szmaciakow….znalezli starego, dobrego gen. Stubblebine! General slawny jest z wypowiedzi na rozne tematy, vide „Codex Alimentorum”. Panowie Szmaciaki, czas zaczac brac Aricept. Zostaliscie razeni helem, jak ci w Smolensku…
    Kontynuujcie swe codzienne modlitwy o terrorystyczny atak nuklearny na USA, i szukajcie, szukajcie na internecie dalszych informacji. Moze znajdziecieo tym, ze w Ameryce murzynow bija, moze jeszcze cos innego?
    Coz, zreszta macie innego do roboty, czerwoni emeryci?

  117. Marek, 12.40. Dla uzupełnienia poglądów Kaddafiego o tym kto i jak rządzi światem i co kryje się za pojęciami tzw demokracji zachodniej radzę sięgnąć po anonsowaną przeze mnie wcześniej książkę chińskiego ekonomisty Songa Hingbinga pt Wojna o pieniądz. Mimo, że mamy tu wielu zdolnych ekonomistów i wybitnych myślicieli nikt do książki nie zaglądnął i obawiam się, że nigdy nie zaglądnie. Większość z lenistwa. Podaje on tam kilka faktów o grabieży Polski w ramach tzw wyzwalania, ale co ważniejsze uzasadnia pogląd, że w czasach nowożytnych większość wojen, zamachów i katastrofalnych kryzysów była inspirowana przez bankierów i sfery finansowe. A ludziom podaje się obraz świata kreślony zakłamaną telewizją lub co gorsze tzw wolną prasą.

  118. Klara2010, z 1252
    Ale matołki, mam nadzieję, że w linii prostej pochodzimy jednak nie od nich. każde dziecko wie, że na gniazdo lepszy jest szałas, niż jaskinia.
    Otago, z 1246
    Czego tu się wstydzić, do tego trzeba mieć dobre oko i rękę, która nie zadrży.
    Marek, z 1240
    Dwa pytania. 1sze – jakiego koloru była książeczka, z której ten Syn Pustyni dowiedział się, co to jest prawdziwa demokracja. 2gie – gdzie on był w 1265r.

  119. Aż dziwne, jak często zgadzam się z Passentem. PO jednak przyciąga ludzi, a PiS i SLD tracą. W PiS-ie zostały same miernoty i potakiewicze. W SLD Napieralski jest politykiem małego formatu, żądnym władzy, i będzie zwalczał zawistnie wszystkich zdolniejszych od siebie. Zostaną lizusy w typie Wikińskiego czy Kality. Arłukowicz nie widział tak perspektyw dla siebie, dlatego odszedł.

  120. Szanowny Panie Jacobscy,
    zadna gratka, bo irytuje mnie upor Klary. Napisala niegodziwie o Zydach w gettcie pozbawionych honoru, bo niezbyt gorliwie walczacych o co? lub broiniacych sie przed zaglada. Idac takim duktem myslowym, to wielu innych musialo sie pozbawic honoru wlacznie z zamordowanymi profesorami etc.. Ona z ofiar robi czyncow i vv. Pojechala na gafe i broni sie jak moze. Z tej perspektywy to ma Pan racje, jest to gratka. Zobaczymy, co ona jeszcze wymysli. Wystarczyloby, gdyby przeprosila za kolejne glupstwo, ktore jej sie wymsknelo.
    Pozdr.
    ET

  121. Polacy to narod ulomny bo doswiadczony przez historie okrutnie,na tym doswiadczeniu bazuje nasza kultura i to na kazdej plaszczyznie;spolecznej,politycznej etc.
    Brak nam wzorcow zachowan pozytywnych a to ksztaltowalo sie przez wieki;nie jest wynikiem tylko tego komunistycznego nonsensu ktory promowal zlodziejstwo i pijanstwo.
    Wzorce mozna czerpac od innych przy zachowaniu wlasnej tozsamosci,tylko trzeba chciec,nic nie musimy wymyslac.

  122. @ jasny gwint

    Song Hingbing jest w planie, jak tylko skończę bieżące lektury – jeszcze raz dziękuję za sugestię.

    @ ajw

    Czytuję Cię tu czasem w płonnej jak dotąd nadziei, że może skrobiesz wreszcie dla odmiany jakieś gładkie, niepozbawione sensu zdanie, lecz przez tych kilka lat nie przeczytałem żadnego. Zaczynam powoli w Ciebie wątpić i dochodzę do przekonania, że jesteś wielkim niebezpieczeństwem dla świata współczesnej nauki, gdyż swoją osobą przeczysz teorii ewolucji – czas mija, a Ty zupełnie nic się nie zmieniasz, jak miałeś coś rycerza, tak wciąż to masz…

    Poczytaj sobie Kaddafiego, może czegoś się nauczysz i nabierzesz trochę ogłady: http://www.algathafi.org

    @ ceptec

    Nie mam pojęcia, jakie lektury czytał Kaddafi, ale z tego co pisze widać, że zasady prawdziwej demokrację przyswoił sobie znacznie lepiej, niż większość ludzi w społeczeństwach zachodnich oraz ci, którzy nimi rządzą. A gdzie był w 1265r. tego nie wiem, musisz go spytać.

  123. TJ pisze:
    2011-05-13 o godz. 14:19
    ———————————————————————————————-
    Z przyjemnością przeczytałem pański komentarz.
    Dodam,że Niemcy są znani z panikarstwa np. po Czernobylu orano masowo warzywa etc.

  124. @ klara2010

    Klaro, czy Ty wiesz chociaż jaki ustrój jest w Libii, jak ten kraj funkcjonuje, jak jest rządzony? Nie wiesz, zielonego pojęcia nie masz, bo gdybyś wiedziała, to nie pisałabyś tutaj bez sensu, za źródło mając brednie z biuletynów propagandowych zwanych wolna prasą.

    Są ludzie, którzy nagrabili znacznie więcej niż on, jeśli rzeczywiście cokolwiek nagrabił, i w przeciwieństwie do niego nigdy nie zrobili dla swego kraju (a raczej kraju, w którym mieszkają) nic dobrego, wręcz przeciwnie, całe mnóstwo złego. Piszesz, że to dyktator od 42 lat. Co to za dyktator, którego popiera prawie całe społeczeństwo? A od tortur ze średniowiecza (choć obrażasz czas rozkwitu ludzkiej cywilizacji, wielkiej myśli filozoficznej) są znacznie „lepsi” specjaliści, niż on.

  125. Klaro 2010 proszę
    nie wdawaj sie w przepychanki z ET, który „dostał dziwnej manii i CHCE”
    widzieć w Tobie antyesemitkę. Reagując „robisz mu dobrze”.
    To tak, jakby red. Passent podjął dyskurs ze Sławomirskim na temat TPPR i PZPR oraz swojego zbrodniczego udziału w tej pierwszej organizacji (go tej drugiej nigdy nie należał).
    Każda odpowiedż na jego zaczepki czy elaboraty skutkuje zmasowanym wysypem odjazdowych wpisów.
    Poczucie humoru i dystans do siebie samego są obce ET, więc dowcipem czy stosownym cytatem go nie usadzisz.
    Pozdrawiam

  126. @ ET

    Przepraszam, nie zauważyłem Cię – wy kosmiczne stwory nieźle się maskujecie!

    Zieloną Książkę Kaddafiego warto byłoby wznowić – mój egzemplarz jest z 2005r.; natomiast czerwoną książeczkę Mao już mam, kupiłem sobie w Chinach, za całe 5 RMB (propozycja była 50). Specjalnie dla Ciebie cytat z Mao z r. 1934 – nie był taki głupi, już wtedy wiedział, że podstawą porządnego państwa jest uczciwość wszystkich jego urzędników oraz brak tolerancji dla niegospodarności publicznym groszem, do czego dochodzi powoli dopiero nasz ostatni rząd… Str. 357 „ It should be made clear to all government workers that corruption and waste are a very great crimes”.

  127. @Slawomirski
    Czytajac Pana wpisy na tym blogu wpadam zwykle w stan oslupienia.
    Trudno zrozumiec o co Panu chodzi.

    Wydaje sie, ze probuje Pan cos wyartykulowac, jakis bol, jakas frustracje, a moze tylko osbisty uraz graniczacy z paranoja.

    Czyzby Daniel Passent w niecny sposob uwiodl Panska zone, czy moze raczej obrazil Pana publicznie, albo nie dostrzegl wtedy, kiedy powinien?
    Czy moze w inny – rownie diaboliczny- sposob zmarnowal Panu zycie?

    Ataki Pana na D.Passenta sa zupelnie nieprzytomne, obsesyjne i na pewno wyrzadzaja wiecej Panu samemu szkody anizeli adresatowi Pana inwektyw.

    Poniewaz nosze nazwisko tozsame z Pana nickiem czytam zwykle Pana wpisy z rodzajem smutnego zazenowania.

  128. Się uspokoiłam,ze To nie ty Janusz, tylko inny Slawomirski:)
    Zawsze czytajac tu wpisy bylam lekko zaniepokojona.

    Serdecznie pozdrawiam:)

css.php