Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

21.05.2011
sobota

GRANICE WOLNOŚCI

21 maja 2011, sobota,

Zrobiło się gorąco wokół wolności słowa. Ogólniki są znane: „Fundament demokracji, wolność kończy się tam, gdzie narusza cudzą wolność lub dobra osobiste” etc., więc nie będę ich powtarzał. Ustawodawstwo i orzeczenia w Strasburgu idą w kierunku coraz większej wolności słowa, i uznania, że polityk musi mieć grubą skórę. – Chcesz być na świeczniku – licz się z tym, że będzie gorąco. Wyznaję bez bicia, że mnie ten kierunek nie odpowiada, nie podobało mi się, kiedy znani dziennikarze i dziennikarki zamykali się klatce przed Sejmem, w obronie dziennikarza skazanego za kłamstwo.  Przejdę do nowszych konkretów.

SIKORSKI CONTRA CHAMY I ANTYSEMICI. Popieram działania ministra. Nie interesuje mnie dociekanie jego motywów, komentarze w rodzaju „naraża się narodowej prawicy, przesuwa się ku centrolewicy, działa z pobudek osobistych i rodzinnych”. Wszystko to są sprawy drugorzędne. Ważne, że minister, członek władz Platformy, buntuje się przeciwko  antysemityzmowi i chamstwu w Internecie, wnosi pozwy cywilne, mobilizuje opinię, przez co zachęca innych. Pierwsze sukcesy (zamknięcie dwóch „platform” przez ich właścicieli) już są. Pełne zwycięstwo w tej wojnie nie jest możliwe, „no striemitsa nada”, jak mówią Rosjanie.

POLICJA PRZECIWKO „MATOŁOM”. Ten aspekt walki z kibolami mniej  mi się podoba. Mandaty za „matoła” – nie!  W sytuacji kiedy rząd, i osobiście premier, wypowiada wojnę kibolom, granica pomiędzy kibolstwem a polityką się zaciera, na stadionach, lub w ich pobliżu, pojawiają się transparenty anty-rządowe, atakujące premiera. To podoba się opozycji, która z kolei broni wolności słowa (czytaj: kibiców) etc. Czy karanie mandatami za takie hasła jest zgodne z prawem – nie wiem, zgodne z rozsądkiem  chyba nie jest. Większy sens ma  zamykanie stadionów, zakaz noszenia kominiarek etc. Każdego oddzielnego kroku nie potrafię ocenić. Wiem natomiast, że wojna wypowiedziana kibolom  jest słuszna, mocno spóźniona, korzystna dla Polski i dla Tuska. Jego walka o spokój na stadionach zyska mu więcej przyjaciół niż wrogów. Odwołanie Euro 2012 byłoby klęską rządu. Jeden z blogerów zapytał mnie, co sądzę o liście otwartym Ludwika Dorna (skierowanym m.in. do mnie) w obronie „matołów” i happeningu, który zamierza zorganizować. Odpowiadam: Nie mam nic przeciwko, jest to fragment folkloru politycznego, a także zręczna forma kampanii b. marszałka  o jak najlepsze miejsce na liście kandydatów PiS do Sejmu. Ale ja w kampanii Ludwika Dorna udziału nie wezmę.

ABW CONTRA ANTYKOMOR, czyli rewizja i rekwizycja w domu Ryszarda Frycza, właściciela strony AntyKomor.pl.  Nigdy na tej stronie nie byłem, nie mogę więc skomentować jednoznacznie. Jeżeli prezydent był lżony i poniżany, to tego nie popieram. Osoby, które odwiedzają mój blog, wiedzą, że wielokrotnie apelowałem o kulturę i sam wypowiadam się w sposób wstrzemięźliwy. Byłem krytyczny w ocenie niektórych wyczynów posła Palikota. Niedawno wypowiedziałem się za dalszą moderacją naszego bloga, żeby nie dostało się tu chamstwo ani rasizm. Także w stosunku do poprzedniego prezydenta RP byłem powściągliwy, mimo krytycznej opinii wobec niektórych jego posunięć. W sprawie akcji ABW contra AntyKomor mógłbym się wypowiedzieć tylko znając treść tej strony. Jeżeli obrażano prezydenta, wymyślając mu np. od gestapowców czy  ch…, to interwencja była dopuszczalna, jeżeli natomiast dworowano sobie z jego wad, śmiesznostek czy gaf, to  ośmieszono prezydenta, prokuraturę i ABW.

W SUMIE  jestem za wolnością w granicach przyzwoitości, przeciwko jej nadużywaniu. Uważam np., że gen. Petelicki ośmiesza się nazywając premiera Tuska „smarkaczem”, z którym w dodatku chce się spotkać (!). Grzegorz Braun ma prawo oceniać krytycznie kogo chce, ale nie powinien używać insynuacji w rodzaju „podający się za biskupa”, „łajdak” etc. KUL, ani „Rzeczpospolita”, która zamieściła rozmowę z p. Braunem,  nie powinny być platformą takich poglądów – żadna wolność słowa tego nie uzasadnia. Wolność słowa nie usprawiedliwia np. wyzywania kogoś od prostytutki politycznej (jak to zostało w innym miejscu powiedziane przeciwko posłowi, który zmienił barwy polityczne), agenta czy oszusta (jeżeli brak dowodów). Namiot na Krakowskim Przedmieściu odsunąłbym na bezpieczną odległość od pałacu prezydenckiego. Owszem, przed Białym Domem w Waszyngtonie widuje się koczujących manifestantów,  ale do siedziby prezydenta odległość jest dużo większa niż w Warszawie.

O tym, jak działa policja, przekonałem się kiedyś w Paryżu. W środku miasta zabrakło mi paliwa w samochodzie i musieliśmy go z żoną pchać. W oka mgnieniu pojawili się niezadowoleni policjanci, którzy jednak pomogli  pchać nasz wehikuł. Kiedy  zapytałem policjantów,  dlaczego się tak denerwują, uświadomili mnie, że jesteśmy w pobliżu Pałacu Elizejskiego, gdzie nie wolno się zatrzymywać. Ani mi przez myśl nie przeszło, że besztając nas i kierując w boczną uliczkę, ograniczają naszą wolność.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 172

Dodaj komentarz »
  1. Ja ograniczenia mojej wolności widzę bardzo szeroko. I uważam, że tam, gdzie nie uczestniczy trzecia osoba, ta podstawowa powinna mieć pełnię władzy w stosunku do swoich czynów. Jeżeli mam ochotę jechać bez pasów, a jadę sam – to jest moja sprawa i nikomu nic do tego. Jeżeli chcę się kąpać w gliniance, to się kąpię, a napis „zakaz kąpieli” powinien być skasowany jako sprzeczny z prawem. Dla zainteresowanych mogę podać nowy tekst, tym razem prawidłowy: „Strefa niestrzeżona. Kąpiesz się na własną odpowiedzialność. Dla dzieci do lat 15 zakaz kąpieli”. Jeżeli mam ochotę popełnić samobójstwo, to jest moja sprawa.
    Drugim ograniczeniem jest wpływanie na moją sferę, w której żyję. Wielkie banery zasłaniające widok z okna, względnie z tramwaju. Wszędobylska, agresywna muzyka

  2. Wolność słowa, to sprawa delikatna, niezależnie od definicji i norm prawnych tyczących wolności jej zakres wyznacza praktyka i trendy polityczne lokalne (w państwie) i światowe.

    W krajach o dojrzałej demokracji tolerowane są różnego rodzaju wybryki i dziwactwa werbalne, a mimo to demokracja ma się dobrze.

    W krajach o małych i średnich doświadczeniach demokracji trwa wyniesiona z przeszłości polaryzacja w sprawach wolności obywatelskich.

    Jedni twierdzą zdecydowanie, że na obecnym etapie rozwoju, przy niskiej dojrzałości, odpowiedzialności społeczeństwa niemożliwe jest dopuszczenie do pełnej swobody i popierają np. 3 lata kolonii karnej za demonstracje (Białoruś, Chiny).

    Jedni politycy w Polsce domagają się pełnej wolności ale respektują ją wyłącznie względem siebie i swojej partii. Wystąpienia krytyczne innych sił nazywają „przemysłem nienawiści” i obiecują że w przyszłości, gdy sięgną po władzę, wprowadzą ograniczenia narodowo-państwowych w sprawie wolności słowa.
    Inni postulują utrzymanie już istniejących pewnych ograniczeń nakładanych przez kodeksy prawne na swobodę wypowiedzi.

    Jeszcze inni (RFN) wypracowali system, w którym obywatel może mówić niemal co chce i gdzie chce, lecz nie dotyczy to nawiązywania do faszyzmu (zabronione emblematy, hajlowanie), antysemityzmu, a partie skrajnie narodowe są najzwyczajniej w świecie są monitorowane przez Urząd Ochrony Konstytucji.

    Polacy mimo setek lat tzw. demokracji szlacheckiej (była to demokracja stanowa bardzo odległa od dzisiejszego modelu demokracji) nie mają tradycji społeczeństwa obywatelskiego, a wszelkie przyjęte normy wolnościowe pochodzą z państw zachodnich łącznie z normami konstytucyjnymi.

    Popieram w zasadzie przedstawione w zarysie poglądy Redaktora w sprawie wolności słowa.

    Popieram zasadę maksimum tolerancji, minimum interwencji prawnej (tylko w przypadkach wyjątkowych). Problem leży tylko w tym, jak rozpoznać przypadki wyjątkowe. Czy nazywanie np. prezydenta durniem lub niedołęgą powinno być tolerowane, czy to już ścigany z urzędu czyn.

    Czy ktokolwiek jest w stanie opracować listę epitetów tolerowanych całkowicie, tolerowanych waerunkowo i epitetów karalnych? Niemożliwe.

    To musi się ucierać w praktyce i potrzebuje dużo czasu. Standardów demokracji, szczególnie w dziedzinie tak trudnej do definicyjnego normowania jak wolność słowa nie da się wypracować ciągu pięciu, ani w ciągu dwudziestu lat. To jest proces, który musi się harmonizować, współbrzmieć, koincydować z rozwojem społeczeństwa obywatelskiego.

    Kryteria wolności słowa są wypracowywane niemal wyłącznie metodą prób i błędów. Przykładem takich prób jest eskalowanie przez PiS haseł o zdradzie rządzących, krwi na rękach, zbrodni w rozumieniu potocznym, itp. Albo będzie reakcja prawna albo rząd i organa śledcze puszczą to mimo uszu. Aby cokolwiek się utrwaliło w podejściu do wolności słowa, to takich prób i reakcji lub jej braku (i badania ich długofalowych skutków) musi być wiele – aż przejdzie to w nieszkodliwy usus lub szkodliwe, ścigane naruszenie prawa.

    Wszystko zależy od długofalowych skutków wywieranych przez dna próbę. Podam skrajny, hipotetyczny przykład. Jeżeli będzie tolerowane i stanie się z biegiem czasu dopuszczalne na zasadzie zwyczajowej nazywanie prezydenta durniem, to z trybuny sejmowej poseł będzie mógł wykorzystać taki usus i w czasie generalnej debaty zwrócić się do obecnych – Panie Marszałku, Wysoki Sejmie i Ty durniu Prezydencie. Dramat. Chyba, że słowo dureń będzie występowało na liście określeń tolerowanych z zastrzeżeniem – nie w parlamencie.

    Problem jest pozornie śmieszny lecz nie jest prosty.

    Potrzebny jest czas na wypracowanie form.

    Polską specyfiką w tej metodzie prób i błędów jest chwiejność, dowolność, sobiepaństwo, nieokiełznane emocje, infantylna buta, natychmiastowość, niecierpliwość. Wszystko to wypycha polityków na skraje, gdzie dostępują złudzenia, że po bandzie szybciej i prościej.

    Pzdr, TJ

  3. ANCA_NELA 5-21 19.03

    Poslusznie rozdziawilem sie na rozkaz, alsci nie umiem uzywac emotikonow i paszczy nie zalaczam.

    Ale – do tematu. Wspomnienia czy wyobrazenie ? Ani jedno, ani drugie. „Przywiez mi ananasa !”. „A mnie – banana !” zegnaly mnie instrukcje wyjazdowe na Okeciu. Przywiozlem. Dostalem wezwanie do Kolegium za „ilosci handlowe przemycane z zagranicy”. Zapytalem Wysokie Kolegium ile bananow dziennie moze Ono skonsumowac. Plus rodzinka. Sprawe mi umozono bo Wysoki Sad nie mial dotychczas mozliwosci konsumowac. Bo nie bylo.

    Zalana krwia sasiadka wezwala pogotowie, bo do ananasa dobrala sie bez obierania ze skorki.

    Stad, w prosty sposob, dedukowalem, ze dane owocki w kraju raczej nie wystepuja.

    Przy okazji – czy moglabys mnie oswiecic co to (dokladnie !) jest „garsonka” ? Wielkiego ani malego skandalu nie bedzie, bo przymierzania nie bedzie. Nie tu, na oczach publicznosci.

    I – co to jest „maglownik z firana”? I jakie ma odniesienie do szpileczki ?

    Ze „witamin w owocach i warzywach nie brakowalo…” to fakt. Zwlaszcza, ze generowaly je nawozy naturalne i azotowe, tudziez inne scieki przemyslowe obficie nawadniajace i pola, i plaze, i studnie, i nawet wode w kranie. Oczyszczalnie byly fanaberiami tych z Zachodu. Pieknie sie zgadzamy – witaminki byly, prosto od krowki, konika, czy innej zywioly na Azotach hodowanej.

    Na porozbierane dzieci, mlodziez i doroslych jako zywo nie mam okazji popatrzec, choc trafila mi sie gratka:

    http://www.youtube.com/watch?v=tfCDYntdqFg

    Radosne prosiaczki na baltyckiej plazy wydaja sie swiadczyc na Twoja korzysc !

    Dziekuje za pogodna sobotnia wymiane ! Kleofas.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wolnosc bez granic to stan niewazkosci,wolnosc slowa bez odpowiedzialnosci za nie, to dewiacja i anarchia ktora prowadzi do niebytu kazdego spoleczenstwa.

  6. Próba granic wolności.

  7. Próba udana, ale nadal nie da rady wkleić komentarza ze „schowka”. Program odpowiada, że to duplikat i komentarz już został gdzieś umieszczony. To prawda – w schowku. Fajna zabawa. A może ABW wkroczyło już do redakcji POLITYKI i rekwiruje twarde dyski?

  8. ANCA_NELA

    Sprawe mi umorzono. Wstyd !

  9. ANCA_NELA

    Popatrzyc ! Patrzyc, popatrzyc itd.
    Wiecej wstydu…..

  10. „W Düsseldorfie legalna demonstracja NPD( partii neozistowskiej);
    300 neonazi przeciwko 3000 kontras; pomiedzy, 1000 policjantow,
    a dookola dwa razy tyle. No i… zaczyna sie: kogos paluja, leca butelki i kamienie; falanga rusza, jak wilki u Jacka Londona na stado karibu;
    ze setka ludzi laduje w sukach;
    niektorzy(i niektore) moga isc do domu – szesdziesieciu wioza do aresztu.
    Sceny mysliwskie z Nadrenii – Westfalii.
    Niemcy spodziewaja sie ok.150 tys. kibicow z Polski, w tym dwa do trzech tysiecy skorych do rozroby.
    Jestesmy gotowi, oswiadczyl Hans–Jürgen Mörke, dyrektor brandenburskiej policji, kazdego naszego huligana mamy pod okiem, a jedyna niewiadoma sa huligani zagraniczni, nie tylko, ale glownie z Polski. Powolano wszystkie rezerwy i podwojono stan osobowy.
    Specjalnie od zadan zwiazanych z mistrzostwami swiata przydzielono 1500 policjantow
    i 4 plutony oddzialow szybkiego reagowania. W kazdej chwili mozemy te liczbe podwojic, stwierdza w Poczdamie spokojny i pewny siebie Mörke,
    a poza tym, dodaje, jestysmy tylko krajem tranzytowym na drodze do zaglebia Ruhry.

    Wyglada na to ze 14 czerwca w Dortmundzie w bramkach beda stali Lehman i Boruc.
    Druzyna niemiecka pokazala w meczu z Kolumbia(3:0), ze tez jest gotowa na przyjecie gosci;
    podczas gdy Polacy w meczu z Chorwacja(1:0) ciezko poprawiali nadszargana reputacje.
    Leje i zimno; dla rozgrzewki obserwuje olimpiade szachowa w Turynie. Wygrawa Armenia; na trzy rundy przed koncem pokonali Ormianie najwiekszego konkurenta, Chiny( 2,5: 1,5 ) i wyprzedzaja go o dwa punkty.
    A tymczasem utonal, podczas regaty Ocean Race dookola Wielkiej Brytanii, 32- letni Holender Hans Horfevoest, wielka legenda zeglarska. Fala zmiotla go za burte( a nie mial nawet kamizelki ratunkowej), sterowanego komputerem, wysokiego na 21 metrow, monstrum z tworzyw sztucznych i stali; tego jachtu-potwora, ktory sunal z szybkoscia trzydziestu wezlow i zaczal zawracac dopiero po dziesieciu minutach; w kazdym razie za pozno…
    Pozostawil zone przy nadzieji i corke.
    Sport to mord.
    Tez.
    Podobno Aztecy mieli takiego fisia na tle pilki, ze grali nawet jak Hiszpanie stali juz u wrot Tenochtitlanu( dzis Mexico City); a druzynie, ktora ten mecz przegrala – wyrwano, z cala pompa na oltarzu piramidy, serca. Zdarza sie.
    W telewziji niemieckiej wywiad z dziarskim mlodziencem wszechpolskim:
    “ Naszym celem jest rekatolizacja Europy” oglasza na tle monstrualnego, plonacego w czerwonawym swietle reflektorow, krzyza ten nasz nowy, juz rodzimy Cortez, czy Pizarro.
    Laboga! Znowu krucjata! Wracaja stosy? Auto da fe? Hiszpanskie buty?
    A moze ogniem i mieczem?
    A moze… by tak te zapedy konkwistadorskie skierowac, na przyklad, na murawe?
    Smolarkowi przydalby sie jeszcze kto do pomocy.”
    byk/2006

  11. Myślę że istnieje pewien ważny element. Czy muzułmanka której zdarto w żartach chustę i dotykano włosów ma prawo czuć się pohańbiona lub uważać że naruszono jej godność osobistą ? Ma prawo, pomimo tego iż np. Europejka ateistka lub chrześcijanka pewnie puściłaby rzecz płazem.

    Wszczęcie postępowania jest naturalnym działaniem. Gdy dyskutujemy o tym kiedy policjant ma prawo podjąć działania lub kiedy nie powinien tego robić to mijamy się ze swoimi kompetencjami. To co możemy oceniać to wyrok lub wadliwe szkodliwe zapisy prawa.

    Jeżeli puszki na krzyżu obrażają czyjeś uczucia religijne tak przeciętny obywatel ma prawo uważać że fotomontaż z prezydentem w mało urokliwym położeniu narusza jego ‚godność obywatelską’. Samo wszczęcie postępowania nie oznacza zupełni nic. Prokuratura ma prawo sprawdzić na ile zarzucany czyn był szkodliwy społecznie i czynić to o godzinie 6, 8, czy 20 Funkcjonariusze mają prawo ubierać się tak jak mówi regulamin a nie tak jak chce zatrzymywany czy rewidowany.

    Nie róbmy cyrku. Wolność słowa – niech pozostanie wielka. Każdy może powiedzieć co chce ale niech każdy ma prawo ponieść konsekwencje swojej gadaniny. Cenzura to uniemożliwianie wyrażania opinii. Pamiętajmy o tym iż konstytucja zapewnia również prawo do godności.

  12. Kleofas – nie mam pojęcia, jaką sprawę ci umorzono, ale współczuję tego wstydu. Może przemyśl to sobie przy porannej kawie, popatrz na jakieś zieloności i kwiatki za oknem albo w parku… Jest wiosna, kwiatki kwitną i pachną zieleń młoda i kipiąca, w tej zieleni jakieś cipirytki wyśpiewują a ty się czegoś tam wstydzisz… daj spokój. Przestań się zajmować takimi, mało istotnymi szczegółami. Ostatecznie miał być koniec świata i nie było.
    Jest się z czego cieszyć. Skończyłam.

  13. A ja bym z chęcią przeczytał wywiad z Panem Braunem. Tylko żeby został przeprowadzony przez dobrego reportażystę i żeby głównym jego motywem nie była odpowiedź na pytanie „ale o co Panu tak naprawdę chodzi?”

    Bo to niezwykle ciekawe, jak – w sumie niegłupi – człowiek potrafi się zamknąć na świat realny, widzieć to, co chce tylko widzieć.

    P. Braun nie jest sam – jest sporo ludzi podzielających jego wiarę. Wiarę – nie poglądy, ponieważ tego, co reprezentuje nie da się nazwać poglądami. Nazywanie śp. abp. Życińskiego oszustem, łajdakiem, kłamcą itd., to nie tylko potwarz i kalumnia – w dodatku dla mnie bardziej smutna niż bulwersująca.

    Przede wszystkim się rozmija kompletnie z faktami – przecież ksiądz profesor Józef Życiński był biskupem – jakby Pan Braun się nie gardłował, to tego nie zmieni.

    Pan Braun widzi rower i uparcie twierdzi, że to nie rower, że to hulajnoga.

    Interesujący wydaje się być proces, jak dochodzi do takiego postrzegania rzeczywistości. Gdzie się kryje ten pierwiastek szaleństwa.

  14. kleofas 22.59
    Bożesz ty mój, jak ten ozon/kleofas bełkoce.
    Ani rymu ani sensu, w kólko popisuje sie jakimś idiotycznym antykomunizmem, jak nie w sposobie ubierania sie, to tym razem protestując przeciwko nawozom sztucznym. Chyba mu te fast foody w wyśniionym kapitalizmie kompletnie rozpusciły szare komórki.

  15. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi, ale kłamliwym pomówieniom, hasłom rasistowskim i antysemickim, a także wzywaniu do obalenia rządu i prezydenta mówimy stanowcze nie! 😉

  16. # Śleper pisze: 2011-05-22 o godz. 00:27
    =======================

    >>>Próba udana, ale nadal nie da rady wkleić komentarza ze „schowka”. Program odpowiada, że to duplikat i komentarz już został gdzieś umieszczony. To prawda – w schowku. Fajna zabawa. …>>>

    Ja to juz tez widzialem i sygnalizowalem Prosze przeczytac…

    http://paradowska.blog.polityka.pl/2010/11/29/sztuka-zapominania/#comment-78903
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/01/08/znasz-li-ten-kraj%E2%80%A6/#comment-190547
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/03/16/w-ogniu-dyskusji/#comment-198411

    rowniez…
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/05/06/zycie-to-nie-jest-bajka/#comment-202418

    Prosba do Pana.
    ================
    Prosze sprobowac umiescic slowo „po.er” lub „po.zegnanie” ( „z” w miejsce kropki ) ( wystarczy tylko to jedno slowo; razem z „Testowanie; prosze o usuniecie” do moderatora ).
    To sa slowa jakie ja zidentyfikowalem, ze nie przechodza; pewnie sa inne;

    Prosze mi dac znac wynik tego experymentu; chcialbym wiedziec czy to tylko u mnie ( sserver lokalny ) czy to server Polityki taki przebiegly. Z ciekawosci…
    Prosilem juz kilkakrotnie; ale nikt nie chcial poexperymentowac. Moze Pan…?

    Pozdrawiam, Georges53.

  17. Moim skromnym zdaniem moja wolność powinna zawsze zatrzymać się „pół kroku” przed wolnością drugiego człowieka. Czyli wszystko leży w świadomości, zdolnościom empatycznym, wyrozumiałości i tolerancji. No i przede wszystkim w auto-krytycyzmie.
    Pzdr
    WODNIK53

  18. pana Kleofasa uprzejmie informuje, ze pan posel Gowin naprawde powiedzial ze „Europa moze nam nagwizdac”.(PR pr.III, oraz ONET z dnia 21bm.). Lewy Polaku!…nasz trunek bardzo podrozal, dlatego jestem prawie abstynentka. Dzis mam nowe zmartwienie, mianowicie jak pan premier Tusk wytlumaczy sie z przesladowania pana Frycza?. Posel Girzynski to ujawnil. A nawiasem mowiac – mimo uplywu roku, premier do tej pory jasno nie odpowiedzial narodowi, dlaczego dal sie calowac i przytulac panu Putinowi.

  19. Kleofas pisze:
    2011-05-21 o godz. 22:59

    ANCA_NELA 5-21 19.03
    Przy okazji – czy moglabys mnie oswiecic co to (dokladnie !) jest „garsonka”

    No co Ty, Kleofas – nie wiesz!?
    To francuska kelnerka jest

  20. Odnoszę wrażenie, że w Polsce mamy nie tyle problem z wolnością słowa ile problem z odpowiedzialnością za słowo, a raczej brakiem odpowiedzialności za słowo.
    Trudno więc nie zgodzić się z Alexem, że wolność słowa bez odpowiedzialności za nie to aberacja i w gruncie rzeczy tej wolności zaprzeczenie. Powinni wziąć to pod uwagę politycy i dziennikarze – przynajmniej niektórzy a zwłaszcza tzw. śledczy, którzy w bardzo wielu przypadkach nie tyle są „śledczy” co insynuacyjni, za to bardzo nieskorzy do ponoszenia odpowiedzialności za słowa przez siebie napisane bądź wypowiedziane.

  21. Zgadzam się z poglądami Gospodarza na „wolność słowa”. Dominuje w nich „Passentowy” zdrowy rozsądek ale brakuje w nich przewidywania dynamiki rozwoju zdarzeń, które pozostawione same sobie mogą niekiedy tę naszą wolność ograniczać. Wobec wszechobecnych w mediach: chamstwu, agresji, kłamstwu i oszczerstwom, za które ich autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności – konieczne jest bardziej aktywne przeciwdziałanie!
    Uważam, że nawet już przy najmniejszych przejawach naruszeń naszej wolności, niekiedy tylko w postaci zwykłych oszczerstw i pospolitego chamstwa zawsze konieczna jest prewencja, nawet z lekkim naruszeniem zasad wszechobowiązującej wolności. Wówczas szkody będą mniejsze, bo one zawsze są.
    Nie ma jeszcze w Polsce niestety szybko i skutecznie działającego systemu egzekwowania naruszeń wolności słowa oraz rozpełzającego się „stalkingu”.
    Na tym blogu jest podobnie. Gospodarz jest więcej niż tolerancyjny na stałe ataki psychopatów m.in. na jego „TPRR-owską przeszłość”. Nie dziwi mnie zatem tolerowanie obecnych tu jawnych oszczerstw i kłamstw, czego osobiście doznałem od @cynamona29, w jego wpisie z godz. 2.29, dnia 7.05.2011r.
    Upłynęło zwyczajowe i prawem wymagane 14 dni, więc jest On już dla mnie zwykłym kłamcą, gdyż w tym czasie nie udowodnił zarzutów, które mi postawił. Społeczność blogową mogą te nasze utarczki nudzić, ale ja czekam ze stoickim spokojem na odpowiedź, bo nadal wierzę w człowieka.
    Prosiłem @Cynamona29 5maja o godz.15.00 o wskazanie jakiekolwiek mojego zdania, gdzie „tłumaczę wszystko ciężkim pobytem w aresztach śledczych” i tym samym (proszę) o „uczucia litości nade mną”. Można to sprawdzić pod linkiem: http://passent.blog.polityka.pl/2011/05/06/zycie-to-nie-jest-bajka/#comment-202301.
    Przemilczanie kłamstwa nie powinno być początkiem jego umocnienia, czyli dalszego ograniczania czyjejś wolności. Na początek poprzez uporczywe i złośliwe nękanie kłamstwem dotyczącym jednej osoby, jutro kolejnej, dalej wielu innych, itd.
    Można przejść nad tym do porządku dziennego, tylko po co wówczas czytać artykuły Gospodarza blogu?
    Bliskie są mi poglądy @Torlina na „szerokie” rozumienie ograniczania naszej wolności, wyrażone we wpisie z godz. 22.55, 21.05.2011 r. Dodałbym, że w umowach ubezpieczeniowych należałoby DUŻĄ CZCIONKĄ pisać i egzekwować zasadę, że jazda bez zapiętych pasów, jazda autem bez ważnych badań technicznych czy też przekraczanie dopuszczalnej w danych warunkach prędkości – zwalnia ubezpieczyciela z wypłaty JAKICHKOLWIEK odszkodowań. Dodatkowo, w przypadku naruszenia ww. zasad – sprawca ponosi PEŁNE skutki finansowe za szkody uczynione osobom trzecim, np. płacąc ofierze dożywotnią rentę inwalidzką. I tylko tyle.
    Zgadzam się ogólnie z konkluzją wpisu @Romskey z 22 maja, godz. 04:45., Tylko że gdy „każdy może powiedzieć co chce”, to ponoszenie za „gadaninę” konsekwencji nie może być jego prawem, raczej bolesnym niekiedy epilogiem, wyegzekwowanym aż do „bólu” przez system prawny państwa i opinię publiczną, jeśli okaże się że gadanina zawierała kłamstwa i oszczerstwa.
    Słowo, o którego wolność tak wszyscy dbamy, może mieć niekiedy bardzo dużą siłę rażącą, czego miałem okazję boleśnie doświadczyć przed dwoma miesiącami, gdy słowo korupcja użyte wobec mnie okazało się w końcu podłym oszczerstwem.
    Tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi zdarzeń i „niewielkiej pomocy przyjaciół” oraz zaangażowanym środkom – udało się ocalić moją wolność, posługując się prawdą, jako głównym narzędziem w jej odzyskaniu.
    To że trwało to stosunkowo krótko, zawdzięczam zasobom, nie tylko finansowym. Tylko te zasoby należy latami gromadzić i pielęgnować, na co nie każdego stać. Obrona wolności bywa kosztowna, dlatego lepiej przeciwdziałać najmniejszym nawet próbom jej naruszania, niż walczyć o jej przywrócenie na podstawie prawdy, bo tylko prawda może nas wyzwolić. Tylko że to przywracanie wolności jest bardziej kosztowne niż zapobieganie jej naruszaniu.
    Pozdrawiam wszystkich.

  22. Wśród ponad 4000 wypowiedzi internautów zamieszczonych w „Onecie” (sobota, 21 maj) w nawiązaniu do artykułu o akcji Prokuratury i ABW przeciwko właścicielowi ‚antykomora’ cytowano co najmniej dwa razy m. in. jeden z tekstów tam zamieszczonych w styczniu br. Traktowano w nim o konieczności zabicia ‚psa Tuska’, ‚urwaniu jaj komorowi’ oraz o likwidacji POpaprańców. Czy zgodna z prawem walka uprawnionych organów z tego typu treściami zasługuje na potępienie? Dlaczego Prokuratura, gdy podniósł się alarm okazjonalnych obrońców wolności słowa, nie upubliczniła tekstów, które nie były na tej stronie dowcipami czy też krytyką , ale naruszającym prawo chamstwem. Dlaczego praktycznie wzyscy wypowiadający się krytycznie wobec działań ABW i Prokuratury dziennikarze nie podjęli starań, aby wcześniej zapoznać się z treściami, w których obranie występują.

  23. Właściwie @TJ pisze: 2011-05-21 o godz. 22:30 oraz @Romskey pisze:
    2011-05-22 o godz. 04:45 bardzo trafnie i wyczerpująco opisali to, co sam
    chciałbym powiedzieć.
    Wielkie Wam dzięki za to.
    Od siebie chciałbym tylko dodać, że polska demokracja jest jeszcze bardzo młodym zjawiskiem w porównaniu z innymi demokracjami Europy czy całego Świata i może stąd wynikają te „perturbacje” w stosunkach władza – społeczeństwo.
    Moim skromnym zdaniem tzw. wolność słowa w Polsce potrzebuje jeszcze
    dużo czasu na wypracowanie „kręgosłupa moralnego”, w tym co jest
    dopuszczalne a co już nie.
    Jestem jak najbardziej za całkowitą wolnością słowa, to fakt.
    Tylko że należy w sposób zdecydowany odróżnić zdrową krytykę od
    zwykłego (chamskiego) opluwania i nikczemności.
    To jest sztuka której moi Rodacy będą się jeszcze uczyć lata całe.
    Odrzucić plewy od zdrowego ziarna – niby proste, ale jak widać to teraz
    na załączonych obrazkach – jest niestety, jak jest.
    Ile czasu to potrwa? Sam diabeł pewnie tego nie wie.

    Pozdrowionka.

  24. Lex,

    dokładnie ! Wolność słowa oznacza odpowiedzialność za słowo. Z tym, że z pociąganiem do odpowiedzialności za słowo też trzeba być ostrożnym, celem uniknięcia pieniactwa, jednak na to ostatnie też jest lekatstwo w kruczkach proceduralnych.

    Pozdrawiam

  25. TJ 22:30

    Na pytanie, które zadajesz w swoim komentarzu, o kryteria WOLNOŚCI, odpowiadam, że tym kryterium jest BEZPIECZEŃSTWO.

    Tylko i wyłącznie. Ponieważ (jak może wiesz) dyskutujemy o tym już pod dwoma czy trzema ostatnimi wpisami red. Szostkiewicza, na jego blogu, więc nie będę się powtarzał.
    W skrócie tylko:

    – Zarówno wolność jak i bezpieczeństwo są pojęciami względnymi (jak wszystko ze sfery niematerialnej), w związku z tym chodzi raczej o POCZUCIE wolności i bezpieczeństwa, jako silniej przemawiające do człowieka niż faktyczny (?) stan wolności i bezpieczeństwa.

    – Nie ma w Polsce zgody społecznej na zapewniające bezpieczeństwo EGZEKWOWANIE PRAWA, ponieważ zdecydowana większość społeczeństwa utożsamia je z OGRANICZENIEM WOLNOŚCI (jest to wynikiem problemów nisko wyedukowanego społeczeństwa z interpretacją względnego charakteru pojęcia wolności).

    – Wolność i bezpieczeństwo są w OPOZYCJI do siebie, i przewaga jednego ZAWSZE prowadzi do zmniejszenia drugiego, a w konsekwencji do „odbicia” i zmiany tego stosunku (np. w ostatnich trzech dekadach XX w. przewagę nad bezpieczeństwem (czy poczuciem jego zagrożenia) miało poczucie i potrzeba wolności. Była ona jednak coraz bardziej NADUŻYWANA (z różnych powodów), co w konsekwencji doprowadziło do sytuacji, jaką obserwujemy dziś na świecie, w XXI wieku, gdzie domaganie się bezpieczeństwa bierze górę nad żądaniem wolności, a przede wszystkim usprawiedliwia jej ograniczanie. Przypuszczam, że w ciągu kolejnych dwóch-trzech dekad nastąpi takie ograniczenie wolności, że znowu zyska ona „przewagę” nad potrzebą bezpieczeństwa…

  26. No właśnie, jakie te granice są? Czy polityk wybrany w demokratycznych wyborach na prezydenta, premiera, albo ustanowiony ministrem może najpierw zwodzić wyborców obietnicami przyszłego podejmowania oczekiwanych przez społeczeństwo działań, a potem bezczelnie się na wyborców wypinać i realizować politykę sprzeczną z mandatem, który został mu powierzonym w imieniu demokracji? Czy to nie jest aby najzwyklejsze, podłe oszustwo, przestępstwo karalne z kodeksu, gdyż podjęte realizowane z premedytacją, dla osiągnięcia partykularnych korzyści? A jeśli jest, to dlaczego niezależne (teoretycznie) sądy nie prowadzą tych spraw z urzędu? Dlaczego trybunały stanu w imię szacunku dla sprawiedliwości nie przyprowadzają prezydentów, premierów, ministrów zakutych w kajdany na rękach i nogach na procesy? Gdzie są granice wolności słowa dla politycznych oszustów, sprawiających, że społeczeństwa teoretycznie demokratyczne, de facto poddawane są rządom tyranii marginalnej mniejszości, która forsuje politykę sprzeczną z wolą oraz dobrze pojętym interesem tych społeczeństw?

    Przykłady działań sprzecznych z wolą większości narodu można mnożyć we wszystkich krajach, uchodzących dziś mylnie za demokracje. Cóż to za demokracje, które nie realizują woli społeczeństw? Ile razy „Polska” głosowała w ONZ np. w sprawie potępienia agresji Izraela, w niezgodzie z wolą polskiego społeczeństwa? Dlaczego „Polska” poparła agresję USA na Irak i Afganistan, a dzisiaj popiera agresję NATO na Libię, mimo że polskie społeczeństwo takiego poparcia nie udziela? Dlaczego „Polska” podpisuje z USA umowę o tarczy rakietowej tak dla nas niekorzystną, że aż skandaliczną, mimo iż nie ma na to przyzwolenia społecznego? Dlaczego na polskiej ziemi ma się pojawić kolejny, obcy okupant, skoro społeczeństwo polskie sobie tego nie życzy? Dlaczego Polska została podzielona na pola eksploatacji gazu łupkowego przez globalne koncerny (z polskimi przynajmniej w teorii listkami figowymi), kompletnie bez zabezpieczenia interesu ekonomicznego oraz ekologicznego społeczeństwa polskiego, a wręcz przeciwnie, z narażeniem całego kraju na ogromne straty finansowe oraz katastrofę ekologiczną a obywateli na utratę zdrowia?

    Czy rząd RP analizował dostępne powszechnie informacje na temat skutków eksploatacji gazu łupkowego w USA, technologią trującą wodę pitną, rujnującą środowisko naturalne, zdrowie ludzi i zwierząt? Czy zabezpieczył kraj przed ruiną ekologiczną oraz grabieżą finansową chciwych koncernów internacjonalistycznych?
    Jeśli tak, w co wątpię, to w jaki sposób? Jakie ustanowił podatki korzystne dla kraju, jaką kontrolę wydobycia i jakie gwarancje bezpieczeństwa ekologicznego? Czy rząd RP zasięgał w tej sprawie opinii innych ekspertów, niż lobbystów koncernów gazowych? Czy oglądał choćby te dwa filmy (pierwszy oraz drugi) dostępne powszechnie w sieci, zweryfikował zawarte w nich informacje i pojął adekwatne działania pro publico bono?

    Sikorski kontra chamy i antysemici (cokolwiek to znaczy). Czy rzeczywiście o to chodzi? Czy może o zlikwidowania jedynego obecnie nośnego medium wolnego słowa, jakim jest głos społeczeństwa wyrażany w Internecie? Na jednej z witryn internetowych w Polsce umieszczone jest motto, cytat z Baracka Obamy, podaję z pamięci, więc może niedokładnie, ale sens na pewno jest ten: „ Internetowe blogi są zagrożeniem dla demokracji”. Dla demokracji?

    Kto ma uwierzyć w to, że w gazetach zagranicznego lobby, bardzo wyczulonego na kwestię żydowską, niemal na tym tle przewrażliwionego tak, że dmuchającego na zimne, pojawiły się komentarze typu „do pieca żyduchy do pieca!”. Kto przy zdrowych zmysłach mógłby opublikować post tej treści i który administrator forum przepuściłby taki komentarz, gdyby nie miał wyraźnego nakazu? A jeśli miał, to w jakim celu? Nie kupuję tego tak samo, jak innych głoszonych z mediów farmazonów.
    Nad kwestią, czy media mogą korzystać z wolności słowa bezkarnie dezinformując społeczeństwa świata nie będę się rozwodził, gdyż to pytanie retoryczne, oczywiście nie mogą, aczkolwiek tym się dziś głównie trudnią – fałsz hipokryzja i zakłamanie są niemal wyłączną treścią newsów.

  27. Szanowny Panie nie@spokojny.
    Zapewniam Pana całym mym sercem, a i jestestwem swoim także, że
    nie było moim zamiarem obrażenie Pana a jedynie wyrażenie mojego
    prywatnego osądu (a do tego mam niezbywalne prawo, podobnie jak
    Pan) na temat przydługich i, przyzna Pan sam, nieco „płaczliwych” w
    swym tonie Pańskich wpisów. Ot i wszystko.
    Jeżeli Pan to zrozumiał opacznie, a widzę że niestety tak jest, to Pańska
    sprawa. Pragnę jednak zwrócić Pańską uwagę na fakt nie używania
    jakichkolwiek inwektyw przeze mnie w stosunku do Pana.
    Pan natomiast, poruszony do głębi moimi słowy, bez zdania racji i na tą
    rację dowodów, nazywa mnie cyt.”kłamcą” i aby jeszcze bardziej
    podbudować własne ego wyzywa mnie od cyt. „przedszkolaków”.
    Jeszcze nie spotkałem 55 letniego przedszkolaka (tyle sobie wiosen
    liczę) a przedszkolaki, w wieku prawidłowym na to określenie zasługujący
    na pewno nie piszą na blogu Red. Passenta.
    Ale Pan ma prawo myśleć inaczej.
    Myśleć a dezawuować kogoś za małą „krytyczkę”, to już całkiem co
    innego. Przyjął Pan postawę, przepraszam z góry za porównanie,
    nadętej żaby obrażonej na cały świat, że nie jest baletnicą. I po co?
    Link do którego Pan mnie odsyła, w pełni o tm zaświadcza.
    Ja uważam sprawę za zakończoną i myślę że wyraziłem się jasno
    co do mych intencji.
    Przepraszać nie mam za co, bo wolność myśli i słowa obowiązuje nas
    wszystkich.
    Aha, i nie wyślę Panu „pozdrowień”, jeno moje od lat używane…

    Pozdrowionka.

  28. Żeby skutecznie walczyć z chamstwem internetowym, trzeba najpierw poznać jego przyczyny.
    Panie Passent, przykład idzie z góry, czyli od klasy politycznej, dziennikarskiej i tzw „celebrytow”. Jeśli chamstwo wylewa się codziennie z telewizora, radia, gazet, itd i nikt tego nie kontroluje i nie zwalcza, to proszę się nie dziwić, że zwykli ludzie biorą przykład z „elit”.

  29. Wolność słowe- w kontekście nas- jednostek ludzkich- to zwykły pic – narzędzie dla rządzenia masami. Jednostki wobec władzy reprezentującej nadrzędną bestię-społeczeństwo- są elemencikami, których istnienie uzasadnia się w pozycji niewolniczej wobec owych nadrzędności. Gra o nasze -jednostek zniewalanie toczy się od zawsze, i tylko zaleeżnie od okoliczności przybiera formy bardziej prymitywne lub subtelne. W każdym przypadku idzie o jak największą podległość tworowi nadrzędnemu jakim jest społeczeństwo.
    Wolność słowa- to instrument, który pozwala wykrzyczeć jednostkom swoje żale, co w większości przypadków jest wystarczającą kuracją. W sytuacjach kiedy takie kuracje stają się nieskuteczne – społeczeństwa fundują sobie kuracje bardziej wstrząsowe, jak-rewolucje, wojenki etc…
    Wolność słowa, to w ześwicczonych społeczeństwach odpowiednik religijnych spowiedzi. Ten instrument daje poczucie uwolnienia od męczących „grzechów” i jakoś tam porządkuje nasze wewnętrzne poczucie naszych relacji z nadrzędnością, która dzięki takim sztuczkom stroi się w piórka dobrego, sprawiedliwego, czegoś tam…
    W rzeczywistości- jawne ” pobluzganie” sobie przez wkurzone jednostki, jest czymś, co relacje frustratów z obiektami ich obskórnych ataków, bo o to tu chodzi- stawia w najkortzystniejszym z możliwych wariantów, jeśli już…
    Znacznie lepiej jest, kiedy frustrat publicznie „wyspowiada” się ze swoich „jadów” niżli miałby je tłumić i potęgować w sobie . Jeśli chodzi o rzekome nadużywanie wolności słowa wobec rządzących- to na 100% realnie jest im to obojętne. Najmniej , ludzie władzy boją się takich „szczekających psów”. Prawdziwie groźni byliby tacy, którzy knuliby przeciwko nim w głębokiej konspiracji. Dewiant, który ujawnia wszystkie swoje intymne wredności wobec kogokolwiek, zwłaszcza rządzący dewiant- to, jeśli już- najbardziej pożądany dewiant. Tacy samoreklamujący się psychopaci , to najmniejszy problem, zwłaszcza dla adresatów z kręgów władzy. Wolność słowa z rytuału staje się wartością społeczną tylko wtedy, kidy można ją wykorzystać do własnych celów, zwłaszcza politycznych.

    Sebastian

  30. Cóz tu pisac temat wolności słowa to jest ciekawy temat, gdzie sa granice wolnosci słowa co wolno mówic, a co nie wolno, cóz tu pisac a problemy społeczne jak burdy na stadione trzeba rozwiazywac, jak kazdy problem społeczny, oby skuteczny sposób, dobry dla zycia i zdrowia człowieka, który czasami poszukuje dobrej drogi do samego siebie, moe brak takiemu kibicu zainteresowan, moze powinnien pisac poezje czy interesowac się kultura, cóz przyznam się szczerze to dobry sposób na poprawie samopoczucia,
    cóz tu pisac agresja nie tylko na stadionach piłkaskich trzeba walczyc, i rpozwazywac ten problem moze zaoskrzenie kar, czy pracy na rzecz porządku miasta, cóz tu pisac wolnośc słowa to nie kazdego to bezpieczny temat, tu trzeba rozsadku i dojrzałosci, nawet trzeba byc artysta do wolności słowa,

  31. spokojny pisze: 2011-05-22 o godz. 13:00

    spokojny, błagam – nie przynudzaj już
    Ze swoimi prywatnymi sprawami wybierz się na swój własny blog.
    Może tam ciebie odwiedzi parę osób stąd, to tam się powynurzaj.

    I nie mów nam, że zawsze można cię przewijać . Można , ale po co ?
    Nie zmuszaj mnie do tego. W ten sposób mogę pominąć to, co masz istotnego do powiedzenia. A nie chciałbym.
    Jednak ty nie widzisz tej cienkiej granicy między sporadycznymi opowieściami blogowiczów przytaczającymi ciekawe życiowe historie a namolnym, detalicznym opowiadanem własnej historii na cudzym blogu, gdzie gromadzą się ludzie – nie w tym celu, by je poznać inie dla ciebie !

    Chcesz być drugim ET? No , to trudno. Choć naprawdę szkoda marnować tę wspólną wirtualną przestrzeń. Przystopuj proszę i nie kłóc się z Cynamonem.
    Już były walki @cynamona i ET – na wyłącznie błahe tematy i mnóstwo zmarnowanego miejsca i energii. Są ciekawsze tematy.
    Zbastuj proszę.

  32. Także jestem za „wolnością w granicach przyzwoitości”. Cały jednak szkopuł w tym, że owe granice są różne dla różnych ludzi. Jako leciwy pan wychowany według anachronicznych dla dzisiejszej młodzieży kanonów narażam się często tejże za swoje reakcje na chamstwo. Ale to chamstwo jest przecież „na czasie”, pełno go w mediach i to często w kontekstach dyskusji politycznych. I chodzi nie tylko o wulgaryzmy w sensie nieprzyzwoitych słów, ale także zbitki słowne obrażające kogoś czy całe gremia (np. „dziadowski rząd”).
    Demokracja = wolność? Nie! Demokracja to wolne wybory, a cała reszta ma hulać według prawa, konwenansów, tradycji, etc. Nauczał przecież pewien niemodny dziś klasyk: „Wolność to uświadomiona konieczność”.
    Casus „AntyKomora” to przykład idioty nie mającego mądrzejszego pomysłu na spożytkowanie swej energii od obrażania głowy państwa. Czy powinno się reagować, tępić chamstwo? Oczywiście tak, ale chyba tylko dla spokoju sumienia, bo batalia z efektami rewolucji technicznej i obyczajowej jest z góry skazana na klęskę.
    Mój pradziadek szlachciura z Bukowiny też bywał wulgarny, ale sensownie; mawiał: „Gówno chłopu – nie zegarek!”. No więc wolność tak, ale dla mądrych.

  33. Nemer – 12:27
    Dawno się tak nie śmiałam 😆

    Antonius – pisałeś o swoim nieudanym incydencie z avocado. Nie upieraj się i kup. Trzeba sprawdzić, czy jest dojrzałe – jeśli się wyczuje miękkość po naciśnięciu skórki, to znaczy, że jest dobrze, ale lepiej zakupić twarde, zawinąć w papier i położyć na jakiś czas w szafce, sprawdzając ową miękkość pod skórką. Jeśli się zdecydujesz, to wtedy skórkę należy odkroić /nie całą tylko tyle ile chcemy zużyć/ i to zielone ze środka na początek położyć w plasterkach na świeżym chlebie, bez masła. Wyśmienicie smakuje w takiej formie, bez dodatków. Ja nawet nie solę. Kiedy się już ze smakiem oswoisz, to można robić wyśmienite dipy mieszając avocado z łagodnym serkiem homogenizowanym, z dużą ilością soku z cytryny albo limonki i do tego sól i biały pieprz. Proporcje dowolne. Każda okaże się dobra, bo to jak z tatarem – kiedy już jest odpowiednio doprawiony, to się właśnie skończył 😀
    Można też dodawać do różnych sałatek, ale ja wolę sam w sobie.
    Z chlebem, na kolacje.

  34. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Warto zwrócić uwagę, że w pierwszych latach XXI w., a tego okresu dotyczą zeznania, PO dopiero rozpoczynała działalność, nie dysponowała funduszami pochodzącymi z budżetu państwa, a Drzewiecki był jej skarbnikiem.”
    http://www.rp.pl/artykul/662124_Kaminski_domaga_sie_wyjasnien_od_Seremeta.html

    Post Christum
    To by wlasciwie wszystko tlumaczylo jak to sie stalo, ze Prezydentem RP byl cham – prawda?

  35. Nieposzanowanie słowa to cecha kulturowa

    Lex pisze:

    2011-05-22 o godz. 12:46
    Odnoszę wrażenie, że w Polsce mamy nie tyle problem z wolnością słowa ile problem z odpowiedzialnością za słowo, a raczej brakiem odpowiedzialności za słowo.

    Mój komentarz

    Nieposzanowanie bliźniego swego, nieposzanowanie słowa swego, to kanon naszej mieszanej poszlacheckiej, popańszczyźnianej mentalności. Jedni to nazywają nowocześnie brakiem odpowiedzialności lub „ponowocześnie” – niedostatkiem empatii.
    Po co szlachetce była potrzebna odpowiedzialność, skoro miał on garniec praw, a obowiązków naparstek, po co pańszczyźnianemu poszanowanie, jeśli on nie miał żadnych praw, a świat go miał gdzieś?

    Nie dajmy się zwieść i nie wierzmy w to, że obywatel z chwilą gdy wskoczy w garnitur i zawiąże sobie krawat, to przechodzi do obozu odpowiedzialności.
    Mentalność, to jest kod, który jeśli już wszedł w człowieka za młodu (jako dziedzictwo pokoleń), to nie da się wyrwać z niego ot tak – przez pouczenie, nakaz, apel.

    W walce z takim kodem naogół najskuteczniejsza jest nagroda, najczęściej pieniądze.
    Każdy z nas się spotkał z tym niezwykłym zjawiskiem, gdy zobaczymy kogoś, któremu jesteśmy na co dzień obojętni, a dziś podchodzi do nas cały w lansadach.

    To kod społeczno kulturowy. on się stał uprzejmy, odpowiedzialny za słowo dla korzyści. Nie dajmy się wrobić – to stan tymczasowy. Byłyby tysięczne ku temu powody by nas przywitać sympatycznie, a jemu (nam krajanom) zawsze o jedno – korzyść z nagrody.

    Uprzejmość zrozumienie, odpowiedzialność, empatia, to dla wielu naszych jakaś psychopatia. Nikt nie chciałby być dziwakiem, czy frajerem darmo rozdającym uprzejmości i bez wyraźnego powodu dotrzymującym słowa.

    Nie mówiąc już o konieczności posiadania planu B. Taki typ myślenia w naszym kraju wciąż traktowany jest jako kosmiczny eksces.

    Przesadzam, pogrubiam, ale chcę być wyrazisty.

    Pzdr, TJ

  36. Do Drogiego Torlina od Demagoga Georgesa53 – pucio, pucio…
    Blysk skojarzenie na temat niedawny…
    ===================================
    Dla przzypomnienia…

    >>>>>>>>>>>
    # Torlin pisze: 2011-04-12 o godz. 21:10
    ==============================

    >>>…Ktoś się starał, studiował, uczył się języków, zbierał pieniądze za granicą pracując na czarno, miał pomysł na firmę, umiał ją zarządzać, wzbogacił się, …>>>

    Pisze Teoretyk Torlin:
    >>>…dlaczego oni tego wszystkiego nie zrobili identycznie? BO IM SIĘ NIE CHCIAŁO. >>>
    >>>>>>>>>>>

    Taka przypominam jest recepta Torlina na zrobienie majatku. Wystarczy otoz, CHCIEC… ( i jezykow uczyc sie )

    Ostatnie klopoty rodzinne Arnie’ego Szwarccharaktera przypomnialy mi jego wlasny gwarantowany patent na kariere w Ameryce:
    (Cyt. prosto z karminowych usteczek Arniego )

    ” Three things… ( Trzy rzeczy )
    1. Work hard ( pracuj z zapalem )
    2. Stay focused ( nie rozpraszaj swojego wysilku na nieistotne duperele… )
    3. Merry Kennedy ( wzen sie w Rodzine Kennedych )”
    Sukcess gwarantowany.

    Nnno tak…

    Tak mi sie przypomnialo…
    Over and out.
    Demagog Georges53.

  37. Mark 13:22

    Dziennikarze (media w ogóle) zainteresowani są „równowagą” sił politycznych, bo to daje im największą niezależność, skoro każda władza będzie zrównoważona przeciwną i zależna od mediów (wpływających na poparcie polityczne społeczeństwa).

    Dlatego media temperują teraz poparcie dla silniejszej „Platformy” (piszę w cudzysłowie, bo ona tylko symbolizuje pewien kierunek), ale gdy silniejszy był „PiS”, to media jemu z kolei dokopywały. Media najsłabsze są wtedy, gdy jedna z opcji politycznych ma znaczną przewagę i może sobie pozwolić na dyktowanie warunków dziennikarzom. Media starają się do takiej sytuacji nie dopuścić (na zasadzie „dziel i rządź”. Zresztą nie tylko we własnym interesie, ale i dla dobra demokracji. Problem tylko w tym, że metoda ta, stosowana w obecnej Polsce, przynosi ryzyko oddalenia się od demokracji, a nie jej utrwalenia…)

  38. Kleofas, 15.16. Pisząc na temat serii zdjęć dokumentujących warszawską ulicę roku 1959 używasz Orwelowskich skojarzeń. Trzeba mieć albo bujną fantazję, złą wolę, skłonności do kłamstwa lub mistyfikacji aby napisać tego typu brednie jak w załączonym fragmencie. Miej jeszcze na uwadze, że w tymże roku, opodal, prawie połowa Warszawy leżała w gruzach zniszczona przez Twoich przestępczych bohaterów.
    „Nigdy nikt by sie nie domyslil, ze to radosne spoleczenstwo pilnowane bylo przez armie policji i ubekow.Ze spedzali dlugie godziny w kolejkach po paszport do krainy wyuzdanych uciech jak n.p.Bulgaria,zeby trefnej Jugoslawii nie wspomniec.Ze kazdy prawie musial przynalezec do partii,bo awansowac chcial,wyjechac, gdzies, moze, tez.Odpasione buzki wskazuja na obfitosc szynek i schabow w sklepach a witaminki z egzotycznych owocow iskrza w oczkach.Wielu z nich,wtedy,nie probowalo,nie widzialo nigdy,banana,ananasa, a kiwi odnosilo sie tylko do pasty do obuwia.Kazdy z ufnoscia spogladal w przyszlosc, bo mieszkanko bylo tuz,tuz – po dwudziestu latach czekania.”
    To wprost z pod piór gwiazd IPN. Nie można się więc dziwić, że „młody” Sebastian bredzi o „zmęczonych twarzach i przetrąconych życiorysach” nie zdając sobie sprawy, że najbardziej przetrącony wydaje się być jego życiorys, a pomocy może mu udzielić tylko egzorcysta. Na fotografiach z przed 50 lat uchwycono fragment z życia warszawiaków i są one ciekawą ilustracją historii i elegancji polskich kobiet w czasach mojej młodości. Myślę, że są jeszcze wolne etaty w UWARZAM łRZE dla was obu.

  39. PiS broniacy kiboli to kolejny strzal w stope. Niech tak dalej faszysci sobie strzelaja. Po wypowiedziach prof. Nalecza mozna sadzic, ze sprawa zamkniecia strony internetowej tez w koncu okaze sie czysta korzyscia polityczna dla prezeydenta. Manipulowanie wolnoscia slowa jest stare jak sama wolnosc. Ci, ktorzy manipuluja inteligentnie wygrywaja. Czyli wszystko w normie. Ja bym sie w ogole tym nie goraczkowal.

  40. georges53 pisze: 2011-05-22 o godz. 10:31
    Dziękuję za poradę, ale nie będę tu forsował barykad. Zwykle zabezpieczam post przed wysłaniem kopią, bo po naciśnięciu „dodaj komentarz”, wszystko znikało. Aż tak mi nie zależy na obecności w blogach ogrodzonych drutem kolczastym. Tego nie zabezpieczam, mam nadzieję, że się nie ulotni.
    Pozdrawiam

  41. Zosienka 5-22 11.04

    5-21 19.03

    5-22 00.30

    5.22 00.33

    5.22 09.17

    5.22 09.53

    5.22 11.04

    5.21 12.27

    Jedyna myslaca i kontaktujaca: Gowin powiedzial = Gowin sie zepsil.

    A te „miliardy”? Nie ma przesady ?

    To byl test na inteligencje i wspolprace. Zero w obu przypadkach. Dziadkowe zapyzialce nie rozumia, nie kojarza, boja sie szczerze prawde,wszyscy w amoku wlasnej klawiatury.

    Nie pytam ani Jacobsky, ani Telegraphic Observer bo nie jestem pewien czy warto. Nawet pozornie sympatyczna babcia wysyla mnie wachac kwiatki. Niepozornie antypatyczny palant nadaje mi wlasny nick. Zobaczymy co jeszcze.

  42. Przed chwilę dopiero przeczytałem (na stronie TVN24.pl) oświadczenie ABW, podające PRZYKŁADY ze strony „anty-komor”.

    W tym przypadku, ponieważ prowadzenie ogólnodostępnej strony internetowej jest działalnością publiczną, P O P I E R A M ściganie z urzędu takiej działalności, polegającej na publikowaniu wizerunków przedstawiających zamach na życie konkretnej (niewyimaginowanej) osoby i na pochwalaniu takiego aktu oraz na przedstawianiu tej osoby w sposób zniesławiający w zwyczajowym rozumieniu (jak wynika z opisu strony przez ABW).

    Oceny prawnej tej sytuacji powinien dokonać SĄD.

    Głosy przedstawiające ściganie autora tej strony jako działanie ograniczające wolność, w kontekście tego jak wyglądała ta strona, uważam za DOZWOLONE działania opozycji politycznej, mającej prawo wykorzystać każdą akcję rządu (państwa) do jego krytykowania.

    Myślę natomiast, że prezydent i jego przedstawiciele NIE POWINNI PODWAŻAĆ działania organów ścigania. To nie do nich należy i wskazuje tylko na tchórzliwy populizm oraz nieznajomość prawa (typowe w Polsce).

  43. Jeżeli ABW jest używana do gonienia jakieś smarkacza-internauty, to może Straż Miejska zajmie się milionowymi aferami?

  44. Naczelny „Rz” Lisicki pyta retorycznie w swojej gazecie:

    „Gdzie widzą rasizm, chęć eliminacji fizycznej przeciwnika, gdzie postulat podporządkowania państwa jednej partii…”

    Już wskazuję, gdzie są tolerowane, uznawane jako wyraz troski o ojczyznę : rasizm, agresja, nienawiść, chęć fizycznej eliminacji przeciwnika.

    Jeden z blogowiczów goszczący u Daniela Passenta usiłuje popularyzować pogląd, że tego typu cytaty, to „wypiski z wychodka” demonstrując w ten sposób niebywałą pogardę dla PiSowskiego otoczenia – sympatyków partii, Prezesa, aktywistów wiecowych, internetowych.

    To są realne głosy realnych ludzi popierających PiS.

    Pan Redaktor Lisicki wyprawia teatrzyk wołając głośno – gdzie ten rasizm, chęć eliminacji przeciwnika – nie słyszę!
    Za chińskiego boga nie jest w stanie się zorientować gdzie są „prawdziwi Polacy” i o co im chodzi.

    Otóż, ich można bez trudu znaleźć na witrynie niezależna.pl, sztandarowym medium netowym PiSu służącym do zwalczania opozycji, kierowanym przez jednego z prominentnych ideologów PiSu, który także aktywnie zajmuje się organizowaniem manifestacji oraz koordynowaniem dla Prezesa działalności ulicznych formacji pomocniczych.

    Cytaty z komentarzy tylko do jednego newsa z witryny niezależna.pl – o wywiadzie Michnika dla rosyjskiego medium

    RASIZM

    „A jakie jest oficjalne stanowisko Izraela w stosunku do tego pana ? Bo przez takich ludzi właśnie nigdy nie będzie dobrych stosunków polsko- żydowskich. Naród żydowski sporo zawdzięcza polakom, kiedy wszyscy się od nich odwrócili my z narażeniem życia ich ratowaliśmy a jak nam odpłacili – tolerując antypolskie występki takich Michników, Urbanów i innych prowokatorów i piewców rzekomego antysemityzmu. Dialog jest możliwy tylko na zasadach partnerstwa i wzajemnego szacunku co stoi w sprzeczności z postawą nie jakiego p.Michnika i jemu podobnych szkodliwych manipulatorów narodowości żydowskiej!”

    „A jakie jest oficjalne stanowisko Izraela w stosunku do tego pana ? Bo przez takich ludzi właśnie nigdy nie będzie dobrych stosunków polsko- żydowskich. Naród żydowski sporo zawdzięcza polakom, kiedy wszyscy się od nich odwrócili my z narażeniem życia ich ratowaliśmy a jak nam odpłacili – tolerując antypolskie występki takich Michników,Urbanów i innych prowokatorów i piewców rzekomego antysemityzmu. Dialog jest możliwy tylko na zasadach partnerstwa i wzajemnego szacunku co stoi w sprzeczności z postawą nie jakiego p.Michnika i jemu podobnych szkodliwych manipulatorów narodowości żydowskiej!”;

    „Wszyscy powinni uwielbiać Żydów – niestety bez wzajemności, bo ci pogardzają gojami i okazują tę pogardę. Nie okazywali zaś nigdy, ani nie okazują wdzięczności i szacunku dla innych nacji. Skarżą się, że wszędzie jest antysemityzm.”;
    Wszędzie jednak pchają się do rządzenia, na całym globie.”;
    „Żydzi postępują inaczej. Dla nich czas przemian (np. rewolucja w Rosji – patrz Sołżenicyn – Dwieście lat razem ; oraz u nas w czasie „Solidarności”) to czas „mętnej wody” w której natychmiast należy rozpocząć łowy.”;
    „Polacy nie wiedzą kim są, za to Żydzi wiedzą kim są i sami się wyodrębniają – więc są dla nas i wszystkich innych nacji „Obcy”.;
    „Dobrze wiedzieć, że obcy są i chcą Polskę zagarnąć.”;
    „Polska jest dla tych, którzy czują się Polakami, kochają swoją Ojczyznę i pracują dla niej”;
    Zdradzieckim nagle ciosem ugodzony
    Zanim w północnym wichrze, okrwawiony,
    Znikniesz, o, Orle ! ukoj serca ból :
    Dumnych twych orląt białych orle szpony
    Rosną już oto w złocie żytnich pól”.;
    ”…Mam nadzieję, że nam wreszcie też urosną szpony, ku obronie naszej Ziemi i nas samych.

    ZAMIAR ELIMINACJI

    „Panie Michnik ! Polakom przez Pana i Panu podobnych – jest trudniej!!!.
    Proszę zająć się trochę sportem, by „naprawić swoją sylwetkę”, a nie „naprawiać” stosunki z Rosją, bo one się same naprawią, jak do władzy dojdą normalni politycy, a nie pomyleńcy”

    „jakim prawem zyd wypowiada sie w moim imieniu????
    wyrocznia z Isralela jakich w polskim rzadzie jest multum.bez rosji i zydow Polska wreszcie bedzie oddychac wlasnymi plucami i rzadzic wlasna glowa.nareszcie bedzie Polska dla Polakow.”

    „Niestety ,winne sa geny.to nie jego wina, ze sie urodzil Chazarem.Chazarzy nie sa semitami.Mowiac potocznie Zydzi mamy de facto na mysli Chazarow.Pochodza z terenow obecnej Turcji.Przyjeli judaizm czasy temu.Sa bardzo agresywni, jak widac ,slychac i czuc w naszej goscinnej Ojczyznie Polsce.A tak na marginesie,ile czasu moze trwac wizyta w naszym goscinnym kraju?.Nie czas wrocic do siebie ?Pytanie to moze byc skierowane do wszystkich gosci,ktorzy przedluzaja bez poczucia taktu wizyte.Czy naprawde musza przesiadywac w Polsce?Niektorzy to tak siedza na wizycie od czasow Kazimierza Wielkiego,Wielkiego milosnika NIE Polakow./Estera/. Polsce?Niektorzy to tak siedza na wizycie od czasow Kazimierza Wielkiego,Wielkiego milosnika NIE Polakow./Estera/.”

    NIENAWIŚĆ

    „To on!! jest jednym z największych wrogow Narodu Polskiego!!!”

    „Po jaką cholerę cytujecie tego RENEGATA polsko-żydowskiego (i Żydzi i Polacy winni sie tego DEGENERATA wyprzec)…”

    ANTYSEMITYZM LOGICZNIE UZASADNONY

    „Co to za nadęty przebieraniec? czy to ten pseudo-rewolucjonista który walczy z POLSKĄŚCIĄ?
    Ten pajac POpiera wszystkich oprócz POLAKÓW.I jak tu nie być antysemitą.”

    AGRESJA Z ZAPOWIEDZIĄ ELIMINACJI

    „Szechter, stul dziób i jako żyd nie wypowiadaj się w kwestii Polaków, bo ani nie jesteś ich w stanie zrozumieć , ani to twój problem”

    „Na niego już niedługo będzie najlepsza metoda: kij bejsbollowy bo nawet pały szkoda. Takiego śmiecia to nawet nie warto kopnąć bo człowiek porządny zabrudził by sobie buty.”

    „Tylko w ryja za te brednie. Jeżeli mozna to mów za siebie śmierdzielu”

    „Przyjdzie taki dzień , a na pewno przyjdzie, Panie Szechter, o, przepraszam Panie Michnik, że będziesz Pan ze strachu żarł tę swoją „Gazetę Wyborczą” razem a całą redakcją aby w panice ukryć pisane tam kłamstwa. Wtedy będę życzyć Panu powodzenia.”

    Mój komentarz

    Pytanie – czy to jeszcze wolność słowa, czy nacjonalistycznej fali wznowa?
    Co robi kierownictwo witryny niezalezna.pl w sprawie wpisów antysemickich, wyrażających agresję, zapowiadających przemoc?

    Moim zdaniem dyrektoriat tej witryny nie widzi potrzeby przeprowadzania korekt. Przecież nienawiść, ksenofobia, nacjonalizm, to koła napędowe macierzystej partii.

    To są same korzyści, to nie myśmy wymyślili, to socjologia, my czyści.

    Pzdr, TJ

  45. Widziałem kiedyś rysunek przedstawiający średniowieczny zamek, atakujących go wojów oraz obrońców, którzy strzelali do nich z łuków itp. Część atakujących próbowała taranem wyważyć bramę. Obok nich zatrzymał się jakiś przechodzień i zapytał: „A próbowaliście zapukać?”
    To jest wada służb specjalnych i policji, zarówno za rządów P{iS jak i PO. W wielu wypadkach wystarczyłoby wezwanie podejrzanego do komendy czy prokuratury i rozmowa wyjaśniająca. Ale widać agenci, policjanci itd. Obawiają się, czy aktualna władza zauważy ich gorliwość.

  46. TJ pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.

    2011-05-22 o godz. 20:05
    Errata

    Jest

    „Otóż, ich można bez trudu znaleźć na witrynie niezależna.pl, sztandarowym medium netowym PiSu służącym do zwalczania opozycji”

    Powinno być

    „do zwalczania rządzących”

    Pzdr, TJ

  47. TJ 22:30

    Na pytanie, które zadajesz w swoim komentarzu, o kryteria WOLNOŚCI, odpowiadam, że tym kryterium jest BEZPIECZEŃSTWO.

    Tylko i wyłącznie. Ponieważ (jak może wiesz) dyskutujemy o tym już pod dwoma czy trzema ostatnimi wpisami red. Szostkiewicza, na jego blogu, więc nie będę się powtarzał.
    W skrócie tylko:

    – Zarówno wolność jak i bezpieczeństwo są pojęciami względnymi (jak wszystko ze sfery niematerialnej), w związku z tym chodzi raczej o POCZUCIE wolności i bezpieczeństwa, jako silniej przemawiające do człowieka niż faktyczny (?) stan wolności i bezpieczeństwa.

    – Nie ma w Polsce zgody społecznej na zapewniające bezpieczeństwo EGZEKWOWANIE PRAWA, ponieważ zdecydowana większość społeczeństwa utożsamia je z OGRANICZENIEM WOLNOŚCI (jest to wynikiem problemów nisko wyedukowanego społeczeństwa z interpretacją względnego charakteru pojęcia wolności).

    – Wolność i bezpieczeństwo są w OPOZYCJI do siebie, i przewaga jednego ZAWSZE prowadzi do zmniejszenia drugiego, a w konsekwencji do „odbicia” i zmiany tego stosunku (np. w ostatnich trzech dekadach XX w. przewagę nad bezpieczeństwem (czy poczuciem jego zagrożenia) miało poczucie i potrzeba wolności. Była ona jednak coraz bardziej NADUŻYWANA (z różnych powodów), co w konsekwencji doprowadziło do sytuacji, jaką obserwujemy dziś na świecie, w XXI wieku, gdzie domaganie się bezpieczeństwa bierze górę nad żądaniem wolności, a przede wszystkim usprawiedliwia jej ograniczanie. Przypuszczam, że w ciągu kolejnych dwóch-trzech dekad nastąpi takie ograniczenie wolności, że znowu zyska ona „przewagę” nad potrzebą bezpieczeństwa…

    (powtarzam ten komentarz, bo admin go „zawiesił” i już byś go nie zauważył…)

  48. Z archiuwm Pańskiego blogu, rok 2006:

    „To nasz rząd kochany do tej beczki miodu dokłada łyżkę dziegciu i próbuje naród zastraszyć. Od pijanego włóczęgi Huberta, który w rozmowie z policjantami dopuścił się obrazy majestatu, po bandę ośmiu, którzy podpisali bezczelny, skandaliczny, oburzający list w sprawie polityki zagranicznej – każdy dostaje po łapach. Włóczęgę ściga prokurator i policja. Ktoś powie, że to nadgorliwość prokuratury, która już goni w piętkę i boi się (prokurator też człowiek, ma żonę i dzieci) sprawę umorzyć z powodu znikomej szkodliwości, a ja na to odpowiem: Nie, to nie jest przypadek, to jest prymitywnie rozumiane umacnianie autorytetu państwa, którego najwyższy przedstawiciel został obrażony przez clocharda. Jakiś obrońca oficjalnego pościgu powiedział, że to nie jest byle włóczęga, tylko osobnik po dwóch wyrokach, w tym jednym za uchylanie się od alimentów, ale to przecież tym gorzej, gdyż osobnik tak nisko upadły nie ma zdolności honorowej i takie zero po prostu nie może obrazić prezydenta. Ale nasze państwo musi pokazać, że jest silne i nawet włóczędze nie wolno pyskować.

    Polowanie na Huberta nie jest wypadkiem przy pracy policji, podobnie jak nie były przypadkiem oskarżenia sformułowane przez Antoniego Macierewicza pod adresem byłych ministrów spraw zagranicznych, którzy odważyli się wysmażyć diabelski list. Zanim Macierewicz mówił o sowieckich agentach, Jarosław Kaczyński powiedział, że MSZ został odzyskany.”
    http://passent.blog.polityka.pl/2006/08/28/nie-lekajcie-sie/

    Dlaczego dzisiaj Pan w obliczu sytuacji o wiele poważniejszej, wszak do akcji nie wykroczyła zwykła policja lecz ABW, agenda której zdaniem bynajmniej nie jest tropienie takich spraw, jak obraza majestatu Prezydenta RP, przez autora strony antykomor.pl

    W Pańskim tekście jakoś tym razem zabrakło ozdobników, by protestować by doszukiwać się większej całości?

    By dodać własny komentarz, uważam że godność prezydenta RP powinna być szanowna, tak jak powinna być szanowana godność własna. Uważam, że Panu trochę zabrakło tego szacunku do własnej osoby, coś blado wyszedł ten cały wpis, jakoś tak mało soczyście, słowa lekko przywiędłe. Czy wobec doniesień Komisji Europejskiej, że Polacy są najbardziej inwigilowanym społeczeństwem w UE, nie widzi Pan potrzeby by powtórzyć swój osąd z roku 2006:

    „wszystko to nie są oddzielne przypadki, to fragment większej całości, której wizerunek musi być gorszy, a winę zań ponoszą miłościwie nam panujący. Nie lękajcie się protestować, zwłaszcza w granicach prawa i sprawiedliwości!”

    Pozdrawiam serdecznie
    K.T.

  49. @Torlin:
    Spoko koko, tylko kto będzie płacił, jak po tym wypadku przy jeździe bez pasów będzie niezbędna operacja za 250 tys. zł, a potem rehabilitacja za kolejne 50 tys.? Poglądy niby rozsądne, ale żeby miały sens, to całe prawo byłoby trzeba przebudować. A to nie wszystkim by się już podobało. :-]

  50. Z tą wolnością słowa też się śmiesznie porobiło. Bo jak ktoś z PO coś chlapnie nieco bardziej niekulturalnego, to się wszyscy z prawej strony (np. dziennikarze, a PiS to już w ogóle) burzą, jaki to cham itp. A jak ktoś z PiS gada o zdrajcach (dosyć jednak silne oskarżenie, w końcu trybunał w razie czego), złodziejach, itp., to wszyscy (ci z centrum, bo że z PiS to oczywiste) pobłażają, bo to przecież PiS, wiadomo, że oni tak gadają. Jakaś asymetria się taka porobiła i o dziwo, jakoś tak się to powszechnie ugruntowało, że to normalne…

  51. Tu nie ma co gaworzyć, dyskutować czy rozdrabniać. Należy stanowczo domagać się usunięcia z Kodeksu Karnego Artykułu 135 i Artykułu 212. Te zapisy hańbią Polskę.

  52. adamjer pisze:
    2011-05-22 o godz. 16:32
    Świetne, konkretne ujęcie sprawy: demokracja to poszanowanie nie tylko
    poglądów innego człowieka, ludzi, to także kultura wyrażania swoich
    zapatrywań w ramach demokratycznie wybranego prawa.
    I żadnych odstępstw i tolerancji dla chamstwa, oraz siania nienawiści.
    A swoją drogą @adamajerze – kto w ogóle zwracał do tej pory uwagę
    na tą „osławioną” obecnie stronę internetową? Nikt!
    A teraz głupawy młodzian zyska sławę medialną rangi Johna Trawolty.
    Ot gwiazdor!

    wilbik pisze:
    2011-05-22 o godz. 16:05
    Dzięki za wsparcie, bo i rację pełną masz.

    Kleofas pisze:
    2011-05-22 o godz. 18:52
    Kleo, od takiej strony to Ciebie nie znałem.
    Jakoś nie kumam o co chodzi w tej Twojej wypowiedzi.
    Oświeć bitte starego przyjaciela.

    I Wam wszystkim szczere…

    Pozdrowionka.

  53. Kleofas – przesadziłeś. Nie jestem dla ciebie żadną babcią, wypraszam sobie.
    Ja ciebie nie przezywam i nie używam argumentów ad personam. Starałam się być grzeczna i żartem zbyć twoje czepialstwo, ale widzę, że cię przeceniłam. Zakończyłam definitywnie wszelkie komentarze do kolejnych twoich wypowiedzi i proszę o wzajemność.
    Nie oczekuję i nie życzę sobie odpowiedzi ani komentarza.
    Po prostu zamilcz.

  54. Dwie sprawy.
    Pierwsza -w ostatnich dniach pojawiła się skarga p. red. Jachowicza, który został skazany na grzywnę lub zadośćuczynienie wobec byłego funkcjonariusza SB – płk Bieszyńskiego za pomówienia. Z jednej strony p. Jachowicz usiłuje przedstawić swoje oszczerstwa jako „komentarz dziennikarski”, z drugiej zaś usiłuje grać na litość – red. Jachowicz utrzymuje sie z niewielkiej emerytury itd. Nie zal mi go. Znieważanie człowieka jest naganne, a działania red, Jachowicza poniżały płk. Bieszyńskiego i uniemożliwiały mu znalezienie pracy. Tak więc red, Jachowicz powinien ponieść odpowiedzialność – może komornik potrącać mu grzywnę w wysokości np. 1/3 emerytury. Oszczerstwa muszą boleć.
    Sprawa druga. P. red. Passent stwierdził, że „Wolność słowa nie usprawiedliwia np. wyzywania kogoś od prostytutki politycznej (jak to zostało w innym miejscu powiedziane przeciwko posłowi, który zmienił barwy polityczne)”. Być może chodzi o moją wypowiedź na blogu p. red. Paradowskiej, w którym skomentowałem to przejście: „prostytucja jest zajęciem jak każde inne, ale po co do tego dorabiać ideologię, że chce się zbawiać świat”. Nie nazwałem nikogo „prostytutką polityczną” ale jak nazwać działania posła, który przechodzi nagle przed wyborami do obozu politycznego o kompletnie innej orientacji politycznej, na stanowisko całkowicie fikcyjne, ale z widokami na korzyści po wyborach?

  55. Właśnie przeczytałam sobie „Jak Antykomor łamał prawo”. Sprawa jest jednoznaczna. Dobrze, że ABW wkroczyło, że jest zdecydowana reakcja.

  56. sclavus 17.47
    Spodziewałem sie jak może wygladac strona zwolenników Prezesa Antykomor, ale jednak przeszła moje oczekiwania.
    Juz raz polscy obrońcy wolności słowa straszliwie sie skompromitowali kiedy pseudogwiazdy polskiego dziennikarstwa zamykały sie w klatce przed Sejmem.
    W ten sposób bronili- jak sie okazało – pismaka – kłamce i oszczercę skazanego prawomocnym wyrokiem.
    Ale niczego ich to nie nauczyło.
    No i mamy kolejny pokaz histerii w obronie nibywolnoci i prześladowanego PIS.
    Jeżeli działalnośc „Antykomoru” to niewinna satyra, w takim razie chamskie wrzaski „Wiary Lecha” i kibiców Legii to koncert słynnych Słowików Stuligrosza .

  57. Pan Kecaj z 18.21
    Szanowny Panie, Pan chyba myli PiS ze stonogą. Gdyby ta partia miała tyle nóg, ile razy strzelała w swoje i cudze kończyny głównie dolne, wystarczyłoby nawet na wija zwanego w innych języka tysiącnogą.
    Problem jednak, że mimo tylu celnych strzałów ciągle się rusza i straszy.
    Moje wyrazy współczucia dla stonogi. Proponuję rozwinięcie tematu zamiast wija o wolności.

    Pozdrawiam
    Vera

  58. jasny gwint pisze:

    2011-05-22 o godz. 18:04
    ——————————
    Szanowny Jasny Gwincie,

    przepraszam, jeśli Cię uraziłem zbytnią moją otwartością w czytaniu rzeczonych zdjęć.
    Mam taką skazę, że to co obserwuję , opisuję tak, jak to widzę i czuję. W naszej ukochanej ojczyźnie, za taką „frywolność”, przeważnie dostaję po łapkach.
    Bardzo często przytrafia mnie się totalne ignorowanie moich uwag i propozycji. Ostatnio corza częściej, nie otrzymuję nawet grzecznościowych sygnałów kontaktowych/z PAN na czele/.
    Wpadłem na desperacki pomysł, aby te same projekty, równolegle oferować w innych krajach UE, zwłaszcza w Niemczech i Holandii. I co? fundamentalne prawdy sprawdzają się w 100%, szczególnie ta o „najłatwiejszym byciu prorokiem w nieswoim kraju…”
    Sam powiedz- ile można dokładać do wartości merytorycznych, żeby móc chcieć się jeszcze w ukochanej ojczyźnie wychylić.
    Ostatnio dokonałem bilansu swoich blisko czterech lat dorosłego/po studiach/ życia w ukochanej ojczyźnie. Wynik- zero skuteczności, przy często spotykanym dosłownym triumfaliźmie zainteresowanych z urzędu rodaków. Ech … gdyby nie ci naiwni Niemcy i Holendrzy, a nawet Chińczycy- cztery lata mogłyby pójść na straty…
    Jeszcze raz bardzo Ciebie przepraszam, jeśli Cię uraziłem.

    Pozdrawiam,Sebastian

  59. Dziwne (delikatnie mówiąc) czasy nastały. Zasady, których dawniej przestrzegano, bo tego wymagało dobre wychowanie, są dzisiaj wymuszane przez prokuraturę. Oczywiście z marnym skutkiem.

  60. Wolnosc slowa nagminnie mylona z pospolitym chamstwem przez ciagle te same osoby na tym blogu (co oznacza , ze „walka ” z tym „zjawiskiem ” jest tylko strata czasu) , nie jest tak przykra jak avocado bez soli .
    Byc moze to „porownanie” jest zbyt ryzykowne i przekraczajace pojecie wolnosci slowa , albo zwyczajnie glupie .
    Avocado z sola to jeden z lepszych smakow prawie jak tilsiter albo stilton i oliwki ziel. popijane malbec-em albo tannat-em z widokiem na kwitnacy tamaryszek kiedy akurat nie pada.
    Czego raczej nie mozna powiedziec o wywiadzie ze ‚Staruchem’ przedzielonym z felietonem Sz. G. tylko kilkoma czy nawet kilkunastoma stronami (wszystko jedno)

  61. Jasny Gwint 5-22 18.04

    Polowa Warszawy lezala w gruzach zniszczona przez Niemcow.To nie byli „moi przestepczy bohaterowie”. Piszesz nieprawde.

    Kupienie wlasnego mieszkania bylo nierealne.Oczekiwanie w spoldzielni-20 lat.Wyjazd z kraju byl trudny przez policyjny system.Zaopatrzenie bylo minimalne.Po wszystko staly dlugie kolejki.Anansy,banany,kiwi byly niedostepne. To sa fakty.

    Nie masz podstaw do mowienia „piszesz brednie”.

    Fotografie sprzed 50 lat sa rzeczywiscie ciekawa ilustracja tamtych czasow.

    To byla wina systemu dalekiego od gospodarki rynkowej.To niszczylo jakosc zycia a przyszlosc wygladala beznadziejnie. „Elegancja polskich kobiet” w porownaniu z Europa Zachodnia byla niemozliwa. Stad niesamowity popyt na „ciuchy”.Tak samo bylo we wszystkich „demoludach”.

    Przyklejanie do mnie Orwella, Sebastiana i IPN to tez bzdury.

    Pan Siemaszko robil zdjecia – dokument i chwala mu za to, ale wnioski z tego dokumentu sa inne niz Ty imputujesz.

    Roznimy sie, bo prawdopodobnie wyszlismy z innego background. Dla Ciebie ten blichtr Polski Ludowej byl „zlapaniem Pana Boga za nogi”, dla mnie – byl beznadziejny.

    Mozemy dyskutowac, ale nie obrazajmy jeden drugiego bez potrzeby.

    Pozdrowienia.

  62. Popiera Pan zamykanie stadionów… A zna Pan powody zamknięcia? A był Pan kiedyś na meczu? Pewnie nie i pewnie nie. A moderacja, to najgorsza rzecz na świecie, bo to udawanie, że rasizmu , antysemityzmu i chamstwa nie ma. A przecież jest i trzeba nauczyć się z tym żyć… Ale jak widać nie bez przyczyny Pan popiera zamykanie stadionów, gdyż podobnie działa Pan, moderując komentarze. Każdy powinien móc mówić publicznie to, co chce, a jak kogoś obrazi, to niech ten ktoś pozwie go do sądu. I niech on decyduje czy obrażono itp. a nie moderator, którego na oczy nikt nie widział, a który może mieć poglądy straszniejsze od tych, które Pan uważa za straszne.

    Mariuszek od noża w kieszeni.

  63. Wszystkim, którzy wrzeszczą o wolności słowa przypominam brzmienie Art 135 KK: § 2. Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Nasi posłowie uchwalili takie prawo w 1997, więc służby je stosują. Dura lex sed lex. Nie znam strony antykomor.pl, ani jej autora, więc nie wypowiadam się, czy zatrzymanie było w tym przypadku zasadne. Niestety już widać wściekłą nagonkę posłów Ziobry i Kurskiego. Fighterzy złapali wiatr w żagle i dawaj… Liczą, że nikt już nie pamieta ich prowokacji i wyczynów z poprzedniej kadencji Sejmu (m.in. słynna prowokacja wobec Leppera i spółki). Namnożyło się Kalich na potęgę. Jak obraża się PiS-owskiego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego to źle. Jak prezydenta z PO to dobrze.

  64. Przeczytałam kilka fragmentów z osławionego blogu internauty z Tomaszowa Mazowieckiego – żeby z Lubelskim nie pomylić. Przyznaję, jestem pod wrażeniem. Przeżyłam całe, aktywne zawodowo życie w PRL. W PRL się uczyłam i studiowałam. Pracowałam w zakładzie przemysłowym, gdzie miałam bezpośredni kontakt z „pracownikami fizycznymi”, bo tak się w tamtym systemie o nich mówiło oficjalnie. Obserwowałam przez długie lata, jak się wypiera tzw. dobre wychowanie, jak kadra kierownicza używa plugawych wyrazów, uważając, że w taki sposób się kumplują z robotnikami. Ci robotnicy wcale nie byli tacy głupi i zdawali sobie sprawę z fałszywości sytuacji, patrzyli na te poczynania z politowaniem, oczywiście nie wszyscy. Mój dyrektor każdego ranka obnosił rękę po pokojach biurowych i witał się z każdym pracownikiem. Zawsze najpierw podawał ową rękę panom, kobietom na ostatku. To samo, kiedy w pokoju był akurat jakiś klient. My – pachniołki – komentowaliśmy sobie to złośliwie, ale widzieliśmy w tych poczynaniach propagowanie i wszczepianie chamstwa do panujących obyczajów, wypieranie podstawowych form dobrego wychowania i przeczuwaliśmy, że skutki będą dalekosiężne. I są.
    Patrzałam na tego pryszczatego, bezczelnego młokosa, udzielającego wywiadów, silnego wsparciem najbardziej popularnych polityków i prawników, fotografowanego przez tłum kamerzystów i było mi wstyd za takiego syna mojego narodu. To jest widomy sukces socjalistycznego wychowania – rozbuchane chamstwo na stadionach, chamstwo w internecie, chamstwo w polityce. Właśnie nam wychodzi bokiem socjalistyczny model wychowania. W drugi i trzecim pokoleniu. Wolność słowa rozumie się jako brak odpowiedzialności za słowo i możliwość oplucia, obrażenia, każdego człowieka, który stanie chamowi na drodze przypadkiem albo z wyboru. To jest poczucie całkowitej bezkarności i pewność wsparcia takich samych chamów, tylko stojących wyżej w hierarchii i mogących przy szczęśliwym zbiegu okoliczności takiego prymitywa pociągnąć nieco w górę. Bo ten pryszczaty młokos teraz zrobi prawdziwą karierę, będzie na swym chamstwie zarabiał i nawet może zostać znanym i uznanym dziennikarzem, jeśli inne chamy go po użyciu nie wyplują. No to wtedy będzie frustratem, piszącym na rozlicznych blogach.
    Ja nie widzę dobrego zakończenia tej afery. Zrobiono mu taką reklamę, że teraz on nie musi się martwić o posadę. Przynajmniej na najbliższe lata. A jeśli nie okaże się matołem, to będzie całkiem nieźle funkcjonował w naszym nowoczesnym społeczeństwie. I przedwojenna inteligencja będzie go hołubić. Nie tylko ta żoliborska.

  65. Anca_Nela, mysle dokladnie tak samo. Bezczelny mlokos, ktory nie widzi nic nagannego w zabawie w strzelanie w glowe urzedujacego prezydenta czy obrzucanie go fekaliami! Zostaly jeszcze jakies granice chamstwa do przekroczenia? Nie zaszokowaly mnie glosy PiS-owcow, ale wypowiedz Nalecza, ze Komorowski bedzie bronic bezczelnego mlokosa – bardzo. Zwlaszcza uzasadnienie – bo Prezydent walczyl w opozycji o wolnosc slowa. Naprawde o TAKA wolnosc walczyli oni wszyscy?

  66. http://wyborcza.pl/51,75478,9645329.html?i=1

    Młynarski w jednej ze swych piosenek śpiewał o tym co komu „wychodzi na twarz” tak, że nie ma wątpliwości, z kim mamy do czynienia.
    No to co wyszło na tę, konkretną twarz – potwarz?

  67. Wolność słowa to sprawa święta. A jej granice powinny być bardzo szerokie. jesli ktos o prezydencie mysli, ze jest ch….., to jego prawo i nie widze przeszkod, dlaczego nie mogłby sobie o nim tak powedziec. Czy ma rację, ocenią inni ludzie i inni internauci. Najgorsze jest bawienie się w rozstrzyganie, co wolno powiedziec, a czego już nie. jesli ktos decyduje się na zostanie osobą publiczna, to musi sie. ;liczyc z bardzo mocną krytyka. jesli mu się to nie podoba, to niech wraca do domu i siedzi w nim sobie w spokoju.

  68. Kleofas, 00,20. Mimo woli dostrzegam w wyobraźni Twoją sylwetkę na tych zdjęciach w roli brutalnego funkcjonariusza „armii policji /?/ i ubeków”, którzy dziś jak wielu robią za sprawiedliwych i mądrych neofitów. Ten blichtr tamtejszej Polski sprzed 50 lat bardzo oślepił Twoją spostrzegawczość, posądzając Niemców o zburzenie Warszawy, podczas gdy za Twoich bohaterów i burzycieli uważam tych co Powstanie wywołali. To były realnie istniejące czasy, bez bananów, ananasów, kiwi i innych frykasów ale tworzące szanse na dach nad głową, edukację, pracę, bezpieczeństwo a dla wielu nawet na szyk i elegancję. Ciebie stać na szyderstwa i plucie, szydząc i plując na własną biografię i resztki obiektywizmu. Takich mamy wielu i w dużym stopniu ich zachowanie stanowi podstawą doktryny rządzenia współczesnych podłych łże elit.

  69. Dyskusja między jasnym gwintem a kilkoma innymi Panami z Kleofasem na czele dotycząca zdjęć z Warszawy sprzed 50 lat zaciekawiła mnie mimo, że nie pamiętam tamtych czasów z racji mojego wieku.
    Oczywiście staję po stronie jasnego gwinta. Pewne braki czy niedogodności w Polsce w tamtym czasie należy usprawiedliwiać dość prozaicznymi przyczynami i dziwi mnie, że Panowie ich nie znacie. Przecież Polska w 1960 r. (chyba o ten czas chodzi) była krajem, którego 15 lat wstecz dotknęła wojna najbardziej tragiczna w skutkach, a dla Polski w szczególności (no, chyba, że to była nieprawda, a Polska nie tylko, że była agresorem, to jeszcze złupiła wiele krajów, przywożąc trofea do kraju). 20 lat oczekiwania na mieszkanie… Cóż to za argument, kiedy wielu Polaków odbudowujących kraj, często za przysłowiową „michę zupy” i kromkę chleba nie narzekało na ten ciężki los, a nawet cieszyło się, że koszmar okupacji minął. O bananach czy kiwi nie będę pisał, bo szkoda klawiatury, ale przecież mieliśmy własne smaczne owoce (jabłka, gruszki, truskawki czy śliwki, czereśnie), których inne kraje z innym klimatem nie miały. Hawajskich plaż też nie mieliśmy i nawet dziś mimo, że minęło już ponad 20 lat od przemian nadal nie mamy. A mieszkania? Są! Tyle tylko, że ci których jest na nie stać, mają je od dawna i to nie jedno, a ci co pracują za 1200 zł bo innej pracy nie ma jak nie mieli tak nie mają i mieć nie będą, a sami gnieżdżą się u rodziców w M-4, które to mieszkanie otrzymali jeszcze w PRL.
    Piszący o tamtych latach powinni pamiętać z jakiego poziomu po 1945 startowała Polska a z jakiego inne zniszczone wojną kraje. Co wojna zastała w Polsce w 1939r a co np w Holandii, Belgii, Francji czy w Niemczech. Niestety, wojna tę cywilizacyjną przepaść nie zasypała, ale przecież mocno pogłębiła. No i kraje Europy Zach miały w”w zanadrzu” USA, gdzie nawet jeden pocisk z karabinu nie został wystrzelony w wyniku działań wojennych. Polska miała ZSRR, kraj silnie doświadczony wojną. Więc czego się Panowie spodziewali w 1960 roku? Żeby Polska była światowym mocarstwem? I tak nieżle się wydżwignęła mimo trudności ze wszystkich stron( nawet ze strony swoich obywateli) i za to ogromny szacunek dla starszego pokolenia. I proszę nie pisać, że moi rodzice byli w PZPR (bo nie byli) albo, że piastowali jakieś intratne stanowiska (bo nie piastowali). Aha, jeszcze jedno, nie jestem moskiewskim agentem, ani innym.

  70. Tak jak wszyscy jestem za wolnością słowa, ale jednocześnie za zwalczniem chamstwa!!! Nie mylmy tych dwóch pojęć. Wolność słowa tak, chamstwo nie!
    Niezależnie od tego jak wartościowe jest przesłanie wypowiedzi, jeśli opakowane jest w chamstwo, to trzeba z tym walczyć. Nie z wolnością słowa, a z chamstwem. Ta walka nie oznacza stosowania przemocy przez władze, powoływanie się na paragrafy lub żadanie wprowadzenia zmian w prawie. Chamskie zachowanie powinno spotkać się z ostracyzmem społecznym. Tymczasem reakcje na chamskie zachowanie uzależnione są od poglądów politycznych osób postronnych. Jeśli chamem jest osoba, z którą moje poglądy polityczne są zbieżne, to bagatalizuje sprawę, jeśli nie to się oburzam. HIPOKRYZJA. Obecnie określenie, które z zachowań, czy wypowiedzi są chamskie jest praktycznie niemożliwe. I tu jest problem.

  71. O wolnosci slowa. Czyli do deski deska….

    Slowo staje sie wolne z chwila „przelania“ mysli na papier. Z ta chwila staje sie bytem niezaleznym. Dociera do odbiorcy niezaleznie od zamiarow, swiadomosci czy kondycji psychiczno-fizycznej piszacego, ktory to odbiorca je interpretuje (filtruje) wedlug posiadanej wiedzy i sumienia (stan idealny) lub w zaleznosci od zamiarow, swiadomosci, politycznych celow czy tezyzny ducha.

    Masa informacji w mediach masowych przekracza bowiem mozliwosci percepcji przecietnego odbiorcy. Korzystajac bezmyslnie z wolnosci slowa stajemy sie sematycznymi niewolnikami mediow zapominajac wczesniej o obowiazku generowania wlasnych mysli. Zjawisko to obeserwujemy od lat w blogosferze, gdzie interlokutorzy wymieniaja informacje z prasy porannej lub wieczornej, rzadko je jednak komentuja, o braku generowania inforamcji wspomnialem wyzej. Mysle, ze milczenie jest jedynym oraz jedynie dostepnym atrybutem dla wielu wierzacych w masowa demokracje w globalnym swiecie. Ono nic nie kosztuje, jego skutki natomiast maja swoja cene, o czym milczacy zdaja sie zapominac.

    Rzadko zdajemy sobie sprawe, ze media staraja sie za wszelka cene (przynajmniej cene jednego egzemplarza gazety porannej) zaspokoic nasze „zapotrzebowania“, otwarte jest pytanie czy chodzi tu o zapotrzebowanie na informacje. W ten sposob oscylujemy na granicy plotki, spisku…Nasza percepcja nastawiona na “mase” ustawia przyjmowane informacje w szeregu, co uniemozliwia ich hierarchizacje, ewaluowanie, tak niezbedne w jakiejkolwiek spolecznej debacie.

    Problem staje sie powazny, gdy duktem kolorowej prasy zdazaja media publiczne celem podniesienia ich nakladu. W ten sposob zostajemy spychani do obszaru stereotypu przy czym tracimy w owej przestrzenii jakakolwiek zdolnosc nawiazania kontaktu z drugim.

    Widoczne jest to w polityce, w naszych osobistych kontaktach z polityka, co prowadzi do utraty wiary oraz respektu u jednych, a u drugich przejawia sie to zjawisko w teologcznym postrzeganiu swiata i nieogranczonej wierze w slowo drukowane, niezaleznie od tego, kto i gdzie pisal (czytal). Idac tym tropem eliminujemy siebie z partycypacji w spoleczenstwie obywatelskim, bo giniemy w masie informacji przekazywanych/ postrzeganych asymetrycznie. Krotko mowiac media staja sie podmiotem, a odbiory rzekomych danych ich przedmiotem.

    W ten sposob wracamy do samdzielnego bytu i wolnosci slowa. Pozostaloby zastanowic sie nad kwestia ceny tego zjawiska. Ceny znacznie wyzszej, niz cena jednego egzemplarza gazety porannej. Z drugiej strony nie chcac dopuscic, aby media dokonywaly za nas wyboru (cenzury), musimy sami nauczyc sie poruszac w masie masowej informacji. Inaczej podobnie jak w czasach zaprzeszlych pomijamy tzw. wartosci w realnym politycznym zyciu. Postrzegamy li tylko zaklamane:podstawowe pojecia etyczne, niezbedne do funkcjonowania w zyciu prywatnym oraz zawodowym w “drugim obiegu”. Jak wiadomo zycie rownolegle jest droga do nikad.

    ET

  72. Brak wolnosci slowa wlasnie na tym polega, ze wolno mowic i pisac tylko to co wolno. Juz teraz widze, ze cenzure wypowiedzi wprowadzono nieoficjalnie ale skutecznie w polskim internecie. Kiedy chcialem puscic sobie, ze wzgledow sentymentalnych, Horst Wessel Lied z Youtube okazalo sie to zabronione. Nie ma jednak zastrzezen do np Miedzynarodowki co zreszta uwazam za sluszne. Podobnie zniknela gdzies gloszaca zdrowy antysemityzm witryna http://www.polonica.net .

  73. Ponizej glowne zrodlo wiedzy jednej ze stron intelektualnego mezaliansu w blogosferze;

    Tytul Rewolta Marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL
    Autor Jerzy Brochocki
    Miejsce wydania Warszawa
    Wydano w roku 2000
    ISBN 83-86449-27-6
    Wydawnictwo Dom Wydawniczy „Ostoja”
    Adres wydawnictwa 32-065 Krzeszowice
    ul. Targowa 29/12
    Tel: (+48 12) 292 72 93
    Fax: (+48 12) 292 72 93
    Adres wydawnictwa w internecie http://www.ostoja.pl/

    Email ostoja@ostoja.pl

    Elektroniczna wersja ksiazki

    Fragmenty książki
    Przez cały okres PRL aż do marca 1968 roku nie wolno było rozpowszechniać informacji krytycznie oceniających rolę lobby żydowskiego w PRL, nie wolno było, nawet po Październiku 1956, pisać czy mówić o tym kto kierował aparatem terroru w PRL itd. Wolno było pisać o szowinizmie niemieckim, ukraińskim, amerykańskim, francuskim a zwłaszcza polskim. Nie wolno było pisnąć nawet o szowinizmie żydowskim. Ta blokada trwała czterdzieści pięć lat PRL z krótką przerwą w marcu 1968. W tym sensie marzec 1968 roku był wydarzeniem ważnym. To w marcu 1968 roku uczyniono jedyną w historii PRL próbę zrównania praw Żydów i Polaków.

    Rozdział 1
    Korzenie zła
    Łatwej i prostej, a raczej prostackiej, odpowiedzi na pytanie czym był Marzec 1968 roku udzielił Aleksander Kwaśniewski i lobby żydowskie w Polsce. Była to – ich zdaniem – antysemicka prowokacja przeprowadzona przez tzw. Partyzantów. Był to także wybuch „tradycyjnego, polskiego antysemityzmu”. Nie po raz pierwszy w powojennych dziejach Polski oskarżenie o antysemityzm podnoszone jest tu, na polskiej ziemi. Tak było w strasznych latach stalinowskich. Tak było w okresie po Październiku 1956 roku, gdy tzw. szkoła szyderców zalewała prasę i radio antypolskimi publikacjami, gdy w ogromnych nakładach wydawano obrażające naród polski książki, produkowano znieważające Polaków filmy, wyszydzano naszą historię. Oskarżano o antysemityzm Kościół katolicki, ruch narodowy, Armię Krajową. Nigdy jednak, nawet w okresie wszechwładzy Jakuba Bermana, Hilarego Minca i Romana Zambrowskiego, żaden przedstawiciel rządzących nie ośmielił się wystąpić z oskarżeniem o antysemityzm całego polskiego narodu. Stało się to dopiero w wolnej, demokratycznej Polsce w trzydziestą rocznicę wydarzeń marcowych. Do listy tradycyjnie oskarżonych o antysemityzm: Kościoła katolickiego, narodowców, chłopów, dopisano robotników polskich i – co już trąci schizofrenią – narodowych komunistów z Gomułką na czele.

    cdn.

  74. Szybko pojawiły się kopie tego co było na stronie antykomór. Chamstwo, agresja, zwykłe zbydlęcenie bo inaczej tego nie da się określić. Ten gówniarz kpi sobie w żywe oczy mówiąc do kamery że na swojej stronie z chamstwem choć sam wypisywał arcychamskie teksty.

    Tak czy inaczej ABW nie powinno go nachodzić bo to metoda prowadząca do opłakanych skutków. Teraz wrzaskliwa część wielbicieli PiSu stanie się jeszcze bardziej wrzaskliwa i będzie miała kolejnego męczennika o ‚wolność’.

    Natomiast w pełni osobiście popieram działania Sikorskiego. Tak trzymać. Może wreszcie do tych wszystkich agresywnych antysemitów i rasistów w końcu dotrze, że nie są tak do końca anonimowi.

  75. Niech ktoś spróbuje przekonać manifestantów prodemokratycznych z centralnych placów Tunisu, Kairu czy Benghazi, aby nie używali brzydkich słów o swych przeciwnikach politycznych, gdyż przekraczają „granice wolności”. Ten ktoś odpowie, że to złe porównanie, bo Polska już demokratyczna, tylko niech o tym z kolei spróbuje przekonać miliony coraz lepiej wyedukowanych i znając świat młodych Polaków, dla których polski system polityczny to Bantustan Kalego, kolesiostwo, korupcja, złodziejstwo i bezprawie, z błogosławieństwem szamanów.
    Przyzwolenie na wolność jezyka w walce o demokratyzację systemu niech będzie proporcjonalna do odległości danego kraju od światowych wzorców demokracji, a ocenę w kategoriach kultury osobistej pozostawmy każdemu z nas.

  76. Ciag dalszy mezaliansu w blogosferze….czyli zrodlo wiedzy niejakiego, ktory mial tu swoje piec minut……

    Przez prasę, radio i TV przewaliła się potężna powódź nienawiści i kłamstw. Każdy kto próbował wyrazić już nie tylko sprzeciw, ale chociażby wątpliwości, był oskarżony o antysemityzm, szowinizm, faszyzm lub… komunizm. Nienawiść sięgnęła szczytu. Szczytu sięgnęło kłamstwo. Nikt nie pytał o prawdę. Nikt jej nie szukał. Jakaż więc jest prawda o marcu 1968 roku? Jakie były przyczyny i skutki tych wydarzeń? Czy możliwe jest dzisiaj, po upływie ponad trzydziestu lat pełne, ostateczne odkrycie prawdy o marcu 1968? Niezupełnie. Jest jeszcze kilka kart tego fragmentu historii PRL nie do końca zbadanych. Jeszcze nie wszystkie dokumenty odkryto i ujawniono. Jeszcze pozostają poza zasięgiem polskich badaczy archiwa Kremlowskie dotyczące tych wydarzeń. Jeszcze można oskarżać nieżyjącego Mieczysława Moczara o to, że świadomie spowodował awanturę marcową, aby obalić Gomułkę i uczynił to na rozkaz Kremla. Nawet takie brednie są możliwe i nawet wtedy gdy głoszą je autentyczni agenci tajnych służb sowieckich. Więc upłynie jeszcze nieco czasu zanim ujawnione zostanie wszystko, do końca. Jednakże mimo tych zastrzeżeń, można już dziś ustalić genezę wydarzeń marcowych, ich główne przyczyny i skutki. Można przeprowadzić dowody prawdy w procesie przeciwko tym, którzy prowokację marcową usiłują wcisnąć na karty historii Polski, plasując ją na wysokości polskich powstań narodowych lub też podnosząc do rangi źródła z którego zrodził się bunt robotniczy 1980 roku i „Solidarność”. Nieliczni badacze upatrują źródeł marca 1968 roku w październikowym przełomie 1956 roku. Jeszcze mniej liczni szukają początku marca 1968 roku w wydarzeniach roku 1948, w rozprawie kominternowskiej grupy Bermana z tzw. odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym w PPR – PZPR z gomułkowską „polską drogą do socjalizmu”. Jeżeli jednak uznamy, że rok 1948 otwierając najstraszniejszy, stalinowski okres w powojennej historii Polski, zaowocował w konsekwencji buntem robotników Poznania i Październikiem 1956 roku to musimy odpowiedzieć na pytanie -jak doszło do dramatu roku 1948, do stalinizmu w jego najstraszniejszej postaci? To zaś jest pytanie o genezę powstania PRL. Nie sięgając w daleką przeszłość, do początków ruchu komunistycznego, za punkt wyjścia przyjąć należy fakt bezsprzeczny, nie budzący już dziś żadnych wątpliwości, że Polska Ludowa rządzona przez komunistów mogła powstać i istnieć tylko w wyniku dyktatu sił zewnętrznych, zniewolenia przez ZSRR za zgodą rządów USA i Wielkiej Brytanii. W żadnych innych okolicznościach komuniści nie mieli żadnej szansy objęcia władzy w Polsce. W okresie międzywojennym Komunistyczna Partia Polski nie stanowiła liczącej się siły politycznej. Od początku swego istnienia pozostawała obcym ciałem odrzuconym przez przytłaczającą większość Polaków. Wynikało to nie tylko z absolutnej podległości KPP wobec struktur Międzynarodówki Komunistycznej czyli Kremla, lecz także z faktu, iż była to partia zdominowana przez mniejszości narodowe, w tym przede wszystkim przez Żydów. W takich podstawowych dla Polaków kwestiach, jak niepodległość, suwerenność, świadomość narodowej wspólnoty, między Polakami a KPP istniała przepaść nie do przebycia. W publikacji pt. „Przyczynek do genezy konfliktu” czołowy ideolog PZPR Andrzej Werblan pisał:
    ET

  77. Bobola stuknij ty się w głowę z takimi stwierdzeniami jak „zdrowy antysemityzm”. Czy ty jesteś zdrowy (zdrowa)? Uważasz antysemityzm za zdrowy? Podoba Ci się jak Niemcy mówią o Polakach „polnische Schweine”, złodzieje, nieroby? Chcesz czytać o spiskach żydowskich, protokołach mędrców syjonu, robieniu z dzieci macy itp. bredniach?

  78. @bobola pisze:
    2011-05-23 o godz. 11:30

    Szukaj dobrze i znajdziesz wśród pieśni ludowych.

  79. @Andrzej pisze:
    2011-05-23 o godz. 11:25

    Andrzeju! Chapeau bas dla uhonorowania młodszego człowieka, który stara się patrzeć na przeszłość bez zacietrzewienia. Ja to wszystko przeżyłem i przeżywałem zarówno wzloty i upadki, radość z postępu i złość na idiotyzmy prawne, które ograniczyły nie tylko wolność słowa, ale wszelkich ruchów. Specyficznym okresem spętania obywatela był stan wojenny. Zgrzytałem zębami i plułem na ekran telewizora, a obecnie uważam, że generał zrobił dobrze dla całego narodu. Późniejszy przewrót, utęskniona wolność obfitowała efektem typowym dla każdej rewolucji – porównywalnej do mieszania w szambie: Najgorsze gówna wypływają na wierzch i mamy to co mamy.

  80. Bardzo pięknie, że możemy korzystać z wolności takich jak demokracja i co za tym idzie wolność słowa, wyznania itd. Wszyscy wiedzą o co chodzi ale ta cała wolność nie może przekraczać wszelkich granic. Dlaczego ja, osoba, która nie znosi chamstwa, prostactwa, obrzucania błotem, jestem codziennie ze wszystkich stron na to narażona? Czy aby ktoś nie ogranicza mojej wolności? Bo jeśli z telewizji wylewa się na mnie tyle nieczystości to ja nie mogę tej telewizji oglądać. Wszechobecne transparenty na różnego rodzaju zbiegowiskach, o żadnej wartości intelektualnej, obrażające administrację Państwa i samo Państwo. Czymże to jest??
    Facet (jakiś tzw. „wieczny student”), który założył stronę internetową wątpliwej jakości doskonale wiedział co robi. Jest dorosły. Proszę mi powiedzieć jakie wartości da młodzieży, która bezkrytycznie korzysta z dobrodziejstw internetu( czasem z komputera szkolnego), ta właśnie strona?
    Granica chamstwa się przesuwa z dnia na dzień coraz dalej czy my musimy być na to skazani?

  81. Jak wiadomo ograniczenie subwencji oraz zakaz emitowania płatnych spotów wyborczych przez partie polityczne rządzący tłumaczyli oszczędnością. Zamykanie stadionów z kolei rząd nazwał walką z chuligaństwem.

    Teraz wrażliwiec, znany z deklaracji o „dożynaniu watah”, Radek Sikorski żąda cenzurowania internetu gdyż nagle go olśniło i po latach dostrzegł tam wszechobecny kloaczny język, który spędza temu znanemu wzorowi politycznej kultury, sen z powiek.

    Oczywiście tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego.

    Lawinowo narasta krytyka rządzących, psuja się społeczne nastroje i nagle to, co kiedyś zupełnie nie przeszkadzało establishmentowi III RP gdyż skierowane było głównie przeciwko pisiorom, teraz rani ich wrażliwe oczy, uszy, dusze i serca. Oni bija na trwogę i alarmują „koniec z kibolstwem politycznym i stadionowym”.

    Jeszcze nie tak dawno świetnie się to całe towarzystwo bawiło przy świńskich ryjach wnoszonych do telewizyjnego studia. Ileż było radości z haseł typu „Giertych do wora, wór do jeziora”. Nie trzeba było zapuszczać się aż do internetu gdyż z ekranu telewizora można było się dowiedzieć, że Jarosława Kaczyńskiego trzeba zastrzelić i wypatroszyć, a śp. Prezydent to alkoholik i sprawca tragedii pod Smoleńskiem.

    Dlaczego te dzisiejsze lamenty i udawane oburzenie nad chamstwem nie pojawiły się po mordzie politycznym na Marku Rosiaku z PiS, a dopiero teraz przed wyborami?

    Dlaczego nie bito na alarm, kiedy do Grzegorza Miecugowa i jego gościa ze „ szkła kontaktowego” dzwonił widz z apelem, aby wykończyli oni „tych parchów Kaczyńskich”? Skąd ta milcząca aprobata dla Dominika Tarasa, kiedy to podczas tak zwanego „rozrywania kaczki” skandowano po kibolsku „Jeszcze jeden”, mając na myśli śmierć prezesa PiS i życzenie aby jak najszybciej dołączył do brata?

    To, czego życzono Lechowi i Jarosławowi Kaczyńskim na internetowych forach wielokrotnie przekraczało granice wyobraźni normalnego człowieka. Dlaczego salon ocknął się dopiero teraz? Dlaczego nie opamiętano się po smoleńskiej tragedii czy choćby po wspomnianym już mordzie politycznym w Łodzi?

    Moi kochani sprawa jest zupełnie prosta. Na czas kampanii wyborczej, a może i na najbliższe lata trzeba zawiesić na kołku ten fragment Konstytucji RP:

    Art.54

    1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

    „Słońce Kaszub”, tak jak kiedyś „Słońce Karpat” musi lśnić pełnym blaskiem niezakłócanym przez jakieś chmury krytyki w internecie czy transparenty na piłkarskich stadionach. W zaprzyjaźnionych telewizjach oraz tej przejętej, publicznej nie potrzebne są żadne opozycyjne spektakle.

    A teraz będzie komicznie.

    Wyobraźcie sobie, że na czoło walki z chamstwem wysforował się nie kto inny jak Tomasz Lis, tak wiarygodny w swym oburzeniu, jak pamiętny majster ze skeczu kabaretu „Dudek”, grany przez Jana Kobuszewskiego. Lis podobnie jak ów majster tłumaczy zbiorowemu polskiemu uczniowi Jasiowi, że:

    Jasiu, chamstwu w życiu należy siem przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom

    W artykule „Chamy i kibole w sieci” naczelny majster „Wprost” pisze:

    „A co z tekstami ocierającymi się o groźby karalne, z serdecznymi życzeniami śmierci składanymi mnie i bliskim mi osobom („rak, najlepiej płuc, bo zabija najskuteczniej”, „niech jego dzieci zginą pod pociągiem” – to cytaty)? Dlaczego szumowiny, które coś takiego wypisują, miałyby się czuć bezkarne?

    Panie majster Lis, po co sięgać gdzieś do przepastnych otchłani internetu? To pan często gościł w swoich programach i dokarmiał politycznego trolla i szumowinę Palikota, który nie w sieci, lecz wprost do kamer przed milionami Polaków wzywał do zastrzelenia i wypatroszenia Jarosława Kaczyńskiego.

    Gdzie wtedy podziewała się pańska wrażliwość panie majster? Czy życzenie panu raka płuc czy śmierci pańskim dzieciom pod kołami pociągu różni się diametralnie czymś od zastrzelenia i wypatroszenia Jarosława Kaczyńskiego? Czy ubaw w internecie z „kaczki po smoleńsku z krwawą Mary” czy „Zimnego Lecha” był uzasadniony skoro siedziałeś pan wtedy cicho jak mysz pod miotłą?

    Czy setki życzeń „powolnego zdychania wszystkim pisowcom” to uzasadnione ataki na podludzi, a pańska czaszka po drobiazgowych pomiarach oceniona została, jako nordycka i bardziej wartościowa?

    Dalej Tomasz Lis pisze:

    „Przytulanie się kibolstwa politycznego do kibolstwa stadionowego jest zjawiskiem poniekąd naturalnym – lgnie swój do swego – ale i znaczącym. Ta symbioza pokazuje bowiem, że kibolstwo stadionowe jest tylko jedną z odmian kibolstwa, do tego wcale nie najważniejszą. To stadionowe nie jest wcale groźniejsze niż na przykład kibolstwo internetowe.”

    Kiedy się Panu tak odmieniło panie majster Lis?

    Zapewne nie wtedy kiedy do telewizyjnego studia ściągnął pan majster i wziął w obronę menela i alkoholika, Huberta H. i jednocześnie „bohatera”, który zbluzgał śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Masz pan rację: „lgnie swój do swego”.

    Przypomina mi się rok 2007 i audycja w radiu TOK FM prowadzona przez Pawła Wrońskiego z Gazety Wyborczej, w której Joanna Lichocka wystąpiła właśnie w obronie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed chamskimi i obrzydliwymi atakami.

    Nazajutrz w tej samej rozgłośni radiowej trzech rycerzy idących dzisiaj w awangardzie walki z chamstwem urządziło sobie już nie jak kibole, ale zwykli żule spod monopolowego sklepu, spektakl kpin i żartów z „głupiej Lichockiej”, która nie rozumie, co to jest wolność słowa.

    Kiedy Tomasz Lis rżał na antenie, co miało niby parodiować głos dziennikarki, Jacek Żakowski i Tomasz Wołek pękali z radości zagrzewając „wybitnego” dziennikarza do kontynuacji.

    Oto „dziennikarska elita” III RP. Oto główny frontman walki z kibolstwem, majster Lis.

    Koń by się uśmiał.

    Część środowiska zareagowała wtedy na to chamstwo listem protestacyjnym o treści:

    „W piątkowej porannej dyskusji w Radiu TOK FM doszło do niemającego precedensu zachowania Tomasza Lisa. Publicysta Polsatu posunął się do wulgarnego przedrzeźniania kobiety, naszej koleżanki Joanny Lichockiej. Nie spotkało się to z żadną reakcją prowadzącego dyskusję Jacka Żakowskiego, który zachęcał jeszcze do tak ordynarnego zachowania. Nie nastąpiła także żadna reakcja ze strony uczestniczących w dyskusji Tomasza Wołka i Jacka Rakowieckiego. Nie przypominamy sobie, by w ostatnim czasie miał miejsce podobny wybryk, świadczący o braku kultury. Trudno nam znaleźć odpowiednie słowa na wyrażenie naszego niesmaku i oburzenia.”

    Dzisiaj ci wszyscy cmokierzy władzy kibicują pełzającemu totalitaryzmowi i kneblowaniu społecznej krytyki przed zbliżającymi się wyborami.

    Oto dożyliśmy czasów gdzie moralności uczą nas alfonsi, uczciwości złodzieje, szczerości kłamcy, patriotyzmu zdrajcy, a walki za chamstwem sam majster Lis, który kiedyś gdzieś spod wiaduktu wyciągnął na salony zwykłego żula by przedstawić go jako ofiarę kaczyzmu.

    Taki koniec był do przewidzenia już w 1989 roku, kiedy to „ojcami” polskiej demokracji uczyniono zdrajców i zaprzańców, czyli renegatów i sowieckich generałów poprzebieranych w polskie mundury.

    O co więc chodzi Lisowi i spółce?

    Oczywiście o to samo, co podczas „nocnej zmiany” w 1992 roku i zagrożeniu ujawnieniem agentury i utratą władzy.

    Tomasz Lis, tak jak wtedy do Wałęsy zdaje się dziś krzyczeć do Tuska:

    -„Niech nas Pan ratuje Panie Premierze”

  82. Bobola
    Masz rację, kiedyś tekst o tym bojówkarzu i sutenerze chciałem zilustrować pięśnią o nim. Niestety jest zakazana. Po wyszukaniu pojawia się napis – ”
    Ten film wideo jest niedostępny. Przepraszamy za usterki.” Ta „usterka” bedąca efetem debilizmu poprawności politycznej jest rozbrająjąca. Ale bez problemu można znaleźć inny, równie sugestywny podklad muzyczny.
    Pozdrawiam

  83. Kraj kuriozów rozwija swe kurioza do potęgi entej.
    Godz. 12:55 TVN24 i wiadomość z tych, które można zaliczyć do
    kuriozów najbardziej kuriozalnych:
    PiS pyta w Parlamencie, a były szef CBA Kamiński wie to już na
    pewno, czy Platforma Obywatelska nie była i nie jest finansowana
    z handlu narkotykami !!!
    Ludziska kochane, ile jeszcze trzeba czekać na zenit paranoi w
    Polsce! Toż to się w przysłowiowej pale nie mieści!
    Za miesiąc się okaże że PO i Premier żyją z handlu dziećmi i
    ogólnokrajowej prostytucji, albo coś jeszcze gorszego!
    Pisuarski magik Kamiński,ze swego cylindra jest w stanie wyczarować
    dosłownie wszystko! Oczywiście zgodnie z dyrektywami i
    zapotrzebowaniem Jarkacza.
    Pewnie za chwilę się okaże, że Bin Laden mieszkał jako sublokator
    w prywatnych apartamentach Donalda Tuska.
    Polak potrafi, Kamiński jeszcze bardziej.

    Pozdrowionka.

  84. Zdrowy antysemityzm

    bobola pisze:

    2011-05-23 o godz. 11:30
    „Podobnie zniknela gdzies gloszaca zdrowy antysemityzm witryna http://www.polonica.net .”

    Mój komentarz

    Może by autor zechciał w kontekście dyskusji o wolności słowa krótko wyłożyć, co oznacza magiczny termin -„zdrowy antysemityzm”, którym tak chętnie szafuje w sieci?
    Gdzie i kiedy ten zdrowy antysemityzm objawił swoje zdrowe, nieszkodliwe (primum non nocere) działanie?

    Moim zdaniem jest to banalny oksymoron, który w sposób pozornie łagodny i przyjazny ma w zamiarze użytkownika zastąpić niemile brzmiące samotne słowo – antysemityzm?

    Podobnie jest z terminem „lobby żydowskie”, której to zbitki słownej używają nagminnie ludowi antysemici sieciowi przydając w ten sposób przaśnej elegancji swojej formacji kulturowej.

    Pzdr, TJ

  85. Anca Nela 8.57
    Dzisiejszy Tomaszow ( nie pisze ktory) jest wszedzie „nawet ” na tym blogu :
    „Obecnie określenie, które z zachowań, czy wypowiedzi są chamskie jest praktycznie niemożliwe.”
    Moglbym napisac , ze pora umierac , ale poki co
    http://www.youtube.com/watch?v=X4WWccQjDOc&feature=related

  86. Mam poczucie, że napiszę ‚oczywistą oczywistość’, ale zwykle, gdy mowa o wolności padają zero-jedynkowe przeciwstawienia. A są stany pośrednie, podobnie jak i są różne formy reakcji — czymś innym jest upomnienie, czymś innym krytyka, czymś jeszcze innym mandat.

    I tak, rozpatrując sprawy, kolejno.

    SIKORSKI CONTRA CHAMY I ANTYSEMICI.
    Popieram ministra, w poczuciu, że chodzi w pierwszym rzędzie o przypomnienie o obowiązkach i kulturze wypowiedzi. Na razie nie ma mowy o karaniu kogokolwiek.

    POLICJA PRZECIWKO „MATOŁOM”.
    Wątek mi umknął… W każdym razie — ‚matoła’ bym akurat darował, co nie znaczy, że w środowiskach kibolskich nie przekracza się miar chamstwa. Wszelkich miar. I robi się to bezkarnie, a nawet ku zadowoleniu części obserwatorów. Funkcjonowanie nastawionej na agresję (warstwa słowna to tylko drobna część) subkultury już mi przeszkadza, choć nie wiem, jak właściwie się temu przeciwstawić.

    ABW CONTRA ANTYKOMOR
    Zdecydowanie nie podoba mi się. Być może na stronie przekroczono wszelkie granice chamstwa, ale nawet to nie kwalifikuje się (IMHO) do nalotu ABW na jej właściciela. List urzędowy z upomnieniem — proszę bardzo! Najście o poranku, rekwirowanie komputera… Zdecydowanie nie.
    (Na marginesie można zauważyć, że z jednej strony sprawa dała argument do ręki oskarżeniom Jarosława Kaczyńskiego o ‚prześladowanie inaczej myślących’, z drugiej strony — pozwoliła odciąć się od działań prokuratury i ABW przedstawicielom prezydenta.)

  87. Gratulacje dla Sz. Red .! Ten blog stal sie prawdziwa trybuna . Ale czy da sie na tym zrobic kokosy ? (chocby ze dwa , nie mowiac o wieksze ilosci)) Nie jestem pewny.

  88. Szanowny TJ,
    w przyszlosci zamiast udawac sie do lekarza po porade, wystarczy przeczytac Bobole. Nie wiem czy Pan czytal link polecany przez Janusza (pozwolilem sobie na skopiowanie). Interesuje mnie Pana zdanie na ten temat. Jednoczesnie dziwia mnie alianse z tym „linkiem” w blogosferze.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Niestety nie znalazlem nic stosownego o elektrowniach atomowych; z drugiej strony zastanawiajac sie nad „za” czy „przeciw” obaj zapomnielismy o czynniku najwazniejszym i najslabszym; jest nim czlowiek. Przy zalozeniu, ze informacje o skorumpowanym japonskim koncernie sa prawdziwe, czynnik „czlowiek” wystarczy, aby obawiac sie tego rodzaju energii.

  89. …Tylko że należy w sposób zdecydowany odróżnić zdrową krytykę od
    zwykłego (chamskiego) opluwania i nikczemności.
    To jest sztuka której moi Rodacy będą się jeszcze uczyć lata całe…

    Napisal cynamon29; ciekawe czy myslal rowniez o sobie i wlasnych tekstach w blogosferze?

    ET

  90. Gaworzenie o wolnosci slowa bez chwili zastanowienia sie nad odpowiedzialnoscia za slowa jest zwyczajna strata czasu.

    ET

  91. Jest parę komentarzy dotyczących ostatniego zatrzymania studenta podejrzanego o lżenie polskiej władzy (głowy państwa). Obserwuję ogólne oburzenie i to na osobę „zatrzymanego”. Ja oczywiście nie jestem zwolennikiem takich postaw jaką prezentuje owa osoba – właściciel strony internetowej (…), ale przecież nie wzięło się to zachowanie z niczego.
    Czy ktoś pamięta jeszcze lata 90-te, kiedy ówczesnych polityków SdRP, a póżniej SLD w mediach publicznych mieszali z błotem dziennikarze, a w sejmie, politycy z „jaśniejszej strony Księżyca” (wtedy jeszcze nie było internetu, a przynajmniej o takim zasięgu go nie było)? I co? I nic!
    Czy politycy PO pamiętają będąc jeszcze działaczami „S” (jeszcze sztucznie niepodzielonymi), co wykrzykiwali na ulicach podczas demonstracji odnośnie ówczesnych władz (a jakie komentarze byłyby wtedy gdyby istniał internet)? Przecież chcieliście wolności słowa! No to ją macie!!! A dziś płaczą, że ktoś robi to samo co robili oni, tyle tylko, że zmieniły się role. Czy Sikorski pamięta o „dorzynaniu watah”? Czy on nie pomyślał, że wykorzystując swoją pozycję w życiu publicznym, obraził tym stwierdzeniem wielu zwykłych ludzi (mnie nie obraził, nie jestem zwolennikiem PiS, ale mam jedną miarę do wszystkiego )? A dziś wykorzystuje swoją pozycję polityczną, zeby ścigać tych, którzy mu odpłacają „pięknym za nadobne”. „Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie”, kolejna mądrość ludowa ma zastosowanie w polskim życiu publicznym.
    Ja potępiam chamstwo w internecie i nie tylko, ale podwaliny pod te zachowania budowali ci, którzy najbardziej się na nie oburzają.

  92. Odnośnie „akcji” ABW w przedmiocie anty-Komor:
    – DURA LEX, SED LEX
    Faktem jest, że to strzelanie z armat do much. Ale to nie wina urzędu państwowego i jego urzędników, ale tych co stanowią prawo. „Ćwierkanie” p.poseł Jakubiak w TV nt. temat jak tak samo żenujące co śmieszne.
    Jeśli prawo stanowi, że wejście organów ścigania (zgodnie z decyzją prokuratury) do mieszkania podejrzanego o popełnienie przestępstwa następuje od 6.00 (do 22.00) to 6.01. jest absolutnie upoważnionym terminem.
    DURA LEX SED LEX
    Polska ma problem z egzekucją OBOWIĄZUJĄCEGO prawa i jego przestrzeganiem. Inną zupełnie sprawą jest spójność i logiczność tego prawa. Ale to zależy od tych co je stanowią (cały parlament + kierownictwo Sejmu i Senatu gdzie projekty leżą latami w „zamrażarce”), a dziś tę egzekucję tak namiętnie krytykują !
    WODNIK53

  93. Panie Redaktorze,

    To chyba już koniec świata, na Pańskim blogu zagościł cytat z psychiatryka24.

  94. Warto mieć ciągle w pamięci słowa Jana Widackiego przed sądem Rzeczpospolitej. Tak o niej mówi; „To machina napędzana lizusostwem i serwilizmem, podłością i głupotą” Można dodawać wiele innych cech i wynaturzeń; parodia wyborów i partyjniactwo, obskurantyzm, rola kościoła i kleru, służalczość wobec mocarstwa i udział w wojnach zaborczych, zacofanie technologiczne i brak perspektyw rozwojowych, zanik opinii publicznej i ogłupiająca rola mediów tzw wolnych.
    Dla autorytetu dziennikarskiego ważne są natomiast chamstwo Sikorskiego, kibole i napad potęgo państwa na stronę internetową. To już lepiej czytać Widackiego

  95. otago pisze:
    2011-05-23 o godz. 13:28

    Dzięki za moją ulubioną Ewę Demarczyk 🙂
    Dziś jednak Julian Tuwim nie miałby czego w Tomaszowie szukać. Już by go „kwiatuszki inowłodzkiej ziemi” pogoniły sztachetami i różańcami.
    Co się z nami porobiło???

  96. Podczas lektury wpisow o wolnosci, slowie i wolnosci slowa przypomniala mie sie moja proba naklonienia Pana Passenta do debaty nad tytulem sztuki Sartre’a

    Tytul jednej ze sztuk wspomnianego autora, filozofa naklada sie w stu procentach na nasza spoleczna rzeczywistosc, w ktorej wszystko odbywa sie przy drzwiach zamknietych. Nieliczne proby otwarcia sie na nic sie zdaja, bo w autokratycznej rzeczywistosci liczy sie glos i ciezkie slowa po obu stronach politycznego cienia.

    Problemem Startre’a byly proby nadinterpretacji jego slow. Fraza potocznie rozumiana, ze pieklo to inni, miala wlasciwie calkowicie inna wymowe. Wedlug autora inni sa najwazniejsza czescia nas samych, sa niezbedni celem « samopoznania ». Kiedy myslimy o sobie, kiedys usilujemy poznac nasze wnetrze, uzywamy srodkow, ktorymi inni nas opisuja. Cokolwiek mowimy o sobie, powtarzamy ocene drugich o nas samych. Cokolwiek czujemy o sobie, czujemy ocene drugiego nas samych. Owa calkowita zaleznosc od drugiego implikuje uczucie znalezienia sie w piekle.

    Wielu z nas nie jest owo uczucie obce, uczucie calkowitej zaleznosci od osadow drugich. Nie znaczy to jednak, ze nalezaloby unikac zwiazkow z innymi. Wystarczy zdawac sobie sprawe z zasadniczej wagi drugich dla kazdego z nas. Inni umozliwiaja nam dopiero poznanie nas samych. Sartre usilowal rozbic zamknieta przestrzen kazdego z nas, przestrzen wypelniona naszymi przyzwyczajeniami, zwyczajami, ktorych nie chcemy zmienic nawet za cene cierpienia z powodu krytyki drugich. Stajemy sie poniekad « zywymiumarlymi », bo nie godzimy sie na jakakolwiek zmiane, nawet za cene wiecznej troski, cierpienia i zdziwienia z powodu krytycznego osadu naszych dzialan.

    W ten sposob pozostajemy dobrowolnie w piekle, we wlasnym piekle, o wiele bardziej przytulnym, bo wlasnym. Jednoczesnie dziwimy sie z powodu reakcji drugich, ktorzy nie dziela z nami naszej wlasnej wiarygodnosci, lepionej walsnymi rekami lub recami, w zaleznosci od tego, co komu wyroslo. Mam nadzieje, ze anegdotyczny tenor ostatniego zdania nie pomniejsza powagi sztuki Startre’a.

    Czesto brakuje nam w naszych wypowiedziach wiary lub godnosci, czesto jednego i drugiego. Nie pisze wogole o probach dotykania i definiowania wolnosci, bo owe sa najtrudniejsze. Szczegolnie w aspekcie odpowiedzialnosci za nasze werbalne i nonwerbalne « roztrzepanie » ( z siedzenia na trzepaku). Trudno jest nam sie pogodzic z wysilkiem uczestniczenia w zyciu spolecznym, jednoczesnie zbyt latwo i naiwnie oczekujemy naszego udzialu w « zyskach » spolecznego zaangazowania drugich czy nas samych. Widoczne jest to prawie pod kazdym wpisem w blogosferze.

    Cechuje szczegolnie Lizakowych Ludzi. Coz, nawet Sartre mogl byc i przez wielu pozostaje niezrozumiany.
    ET
    PS
    Do czego doszlo, w czasach, w ktorych wypadaloby ponownie zajac sie lektura Camus, podpieramy sie Sartrem. Przypomnialo mi sie, ze wiele krytyk teatralnych znajdujacych sie w miesieczniku Dialog jest przepisanych od Jana Kotta. W ten sposob wypedzony Jan Kott nadal pisal w polskim miesieczniku. Los potrafi byc ironicznie brutalny.

  97. Jasny Gwint 5-23 11.08

    Bardzo dobrze rozumiem Twoje myslenie i – mimo wszystko – odradzalbym uzywania soczystych i brutalnych inwektyw. Przykro, ze tak oceniasz Powstanie. Nie przekonamy jeden drugiego. Moze sprobowac zrozumiec druga strone ? Czy „dostrzegam w wyobrazni” ogranicza obiektywizm ? Moze nie. Pozdrawiam.

  98. Dywagacje o wolnosci……po 45 roku.

    Jezyk zawsze rozni sie od mowy, co czesto prowadzi do nieporozumienia oraz konfliktow zen wynikajacych. Twierdze, ze wszechobecne zniewolenie po 48 roku i jego perwersyjnosc polegalo oraz wynikalo poniekad z « niezauwazalnosci » zjawiska przez wiekszosc (jedni zrezygnowali i pogodzili sie z takim stanem rzeczy, drudzy z niego korzystali, a pozostali wierzyli w jego nieodwracalnosc) malo kto wierzyl w sama „sprawe“. Oczywiscie nikt takiego perfidnego ukladu nie planowal z gory, bo w takie zdolnosci bylych pryncypalow trudno byloyby mi uwierzyc.

    Ow porzadek wynikal raczej z ich indolencji i braku koncepcji na panstwo obywatelskie lub braku koncepcji na jego wykluczenie z samego zalozenia (chodzilo przeciez o dyktature proletariatu; dyktowana przez kilku zwalczajacych sie wzajemnie facetow). Oni mieli jeden cel; podporzadkowac sie Rosji i przy okazji podporzadkowac sobie obywateli. Nie wykluczam, ze wsrod nich znalezli sie pojedynczy tzw. porzadni ludzie, przekonani, przynajmniej w pierwszych latach po wojnie (wojna naznaczeni) o swojej racji. Byli wsrod nich rowniez profesorowie prawa, historii, jezykow etc..trudno zapomniec stara lwowska kadre naukowcow zywotna do lat siedemdziesiatych (w koncu przedstawiciele nauki drugiego miasta w Polsce przed 39 rokiem.

    Dominowali jednak karierowicze i oportunisci. Poza tym nie chodzi o konkretne dzialania zniewalajace wszedzie, zawsze, wszystkich. Interesujace sa bardziej skutki dzialanosci bylych pryncypalow, wynikajace czesto z braku ich dzialania. Powszechna inercja czesto prowadzi do powszechnego zniewolenia polegajacego na wybraniu drogi w jednym tylko kierunku. Kierunkiem tym byla Moskwa. Skutki owej inercji, szczegolnie z dzisiejszej perspektywy sa ledwie dostrzegalne, lecz widoczne. Twierdzimy czesto koloryzujac wlasna przeszlosc: …przeciez tak naprawde;… nikomu sie krzywda nie dziala, a jesli nawet, to niewielu (stosunkowo) ucierpialo.

    Coz, w takim razie nalezaloby ponownie zdefiniowac pojecie zniewolenia. W naszej ciekawej debacie o roli tygodnika Polityka mowilem o tym dosc wyraznie. Nie zadawala mnie, ze wowczas Polityka byla dobrym tygodnikiem, zauwazam raczej, ze jej obecnosc jako filtra dla tzw. intelektualistow wykluczala obecnosc wielu innych, rownie dobrych lub lepszych tygodnikow. Ba, nie bylo na nie przyzwolenia nawet w zalozeniu. Stwarzano nam pozory wolnosci, z ktorych rowniez korzystalem podrozujac intensywnie, czytajac, etc..Jednoczesnie decydowano za nas faktycznie przy kazdym stawianym kroku. Przydzial do przedszkola, szkoly, pracy, miasta, rejonizacja studiow, punkty etc… To wystarczyloby w zupelnosci, aby owczesny porzadek (raczej nieporzadek) zanegowac i traktowac go postpolitycznie bez zadnych ponawianych prob przy kazdej okazji, prowadzacych prosto do relatywizowania przeszlosci.

    Wielu z nas korzystajac z chaotycznego rezimu poruszalo sie dosc zwawo w owczesnej przestrzenii i czasie nazywajac to wolnoscia. Niewielu z nas zas mialo ochote, przytomnosc umyslu, aby walczyc o dostep do informacji (w pojedynczych, wyjatkowych przypadkach bylo to mozliwe). Panstwo, w ktorym pierwszy sekretarz partii decydowal o uwolnieniu wieznia nie bylo panstwem prawa, bo on mogl rowniez decydowac o jego uwiezieniu. Idac dalej, Polska nie byla Panstwem prawa, chociaz wielu z nas temu zaprzecza twierdzac, ze nie bylo bezprawia. Imputuje sie w ten sposob istnienie systemu spoleczno-prawnego. Taki wszakze istanial, lecz nie mial z panstwem prawa nic wspolnego. Porownywanie, dla niektorych wesolego zniewolenia PRLu z obecnymi wynaturzeniami spolecznymi w USA, Azji i Europie (mniej) nie ma sensu, bo nalezaloby porownywac zjawiska porownywalne.

    Podobnie reagujemy na rok 1945 postrzegajac go jako poczatek nowego zniewolenia lub jako wyzwolenie. Jedni twierdza, ze mogloby byc gorzej, drudzy, ze lepiej. Twierdze, ze mogloby byc lepiej; mamy w Europie wystarczajaco wiele pozytywnych przykladow. Poza tym czasy obecne potwierdzaja te teze. W zasadzie owe prowniania w obie strony nie maja sensu. Nie mam zamiaru wdawac sie w wyliczanki ofiar, chociaz kazda pojedyncza ofiara byla o jedna za duzo. Chodzi mi raczej o traume narodowa, do ktorej jakze trudno nam sie przyzwyczaic (przyznac?). Czesto jest ona niezauwazalna przez dziesiatki lat i odzywa sie w nastepnych pokoleniach. Jesli mowie o opoznieniu cywilizacyjnym, to mam na mysli panstwo obywatelskie, upodmiotowienie obywateli. Ten proces jest zmudny i dlugi, dlatego wymaga cierpliwosci oraz zrozumienia, zrozumienie porozumienia, porozumienie rozliczenia. Zgadzam sie z uwagami, ze w obecnych czasach nie wszyscy sa wystarczajaco wolni i jest to oczywiste. Takie porownania prowadza jednak do relatywizwania czasow zaprzeszlych.

    Bronie swojego prawa do obrony moich czasow uwazajac je za nonsensowne, inni z kolei zauwazaja w nich sens. Tak tworzymy paralelny system postrzegania i zmagania sie z przeszloscia. Na szczescie nikt nikogo juz nie zmusza do myslenia oraz dzialania za drugiego, niejako w zastepstwie w imie wymuszonej w czasach zaprzeszlych (rzekomej) solidarnosci obywatelskiej. Pisalem o naszym postrzeganiu przeszlosci we wpisie o tabu i totemie. Zasadnicza roznica w stosunku do czasow zaprzeszlych polega na tym, ze dzisiaj w spoleczenstwach obywatelskich mamy wieksza szanse na obrone swojego ja, dostep do informacji, ktory w zasadzie stanowi o tym czy jestesmy suwerenni. Problem polega na tym, ze nie wszyscy z niego korzystaja.

    ET

  99. ET pisze:

    2011-05-23 o godz. 14:45
    „Gaworzenie o wolnosci slowa bez chwili zastanowienia sie nad odpowiedzialnoscia za slowa jest zwyczajna strata czasu.
    ET”
    ——————-

    Szanowny ET,

    spróbuj zastanowić się nad odpowiedzialnością za słowa w towarzystwie tzw. meneli, bezrobotnych pracowników fizycznych, pracowników fizycznych od najprostszych upodlających prac etc…
    To też przedstawiciele społeczeństwa, o teoretycznie równych prawach z gaworzącą na różne takie tematy w sposób stereotypowy inteligencją.
    Sam fak gaworzenia, wsazuje na to, że „kwiat narodu” jest na etapie dochodzenia do wypracowania na społeczny użytek takich elementarnych wartości, jak ta nieszczęsna wolność słowa, która jest zwykłym środkiem socjotechnicznym.
    Żyjemy w epoce, kiedy takie „pudry” dla rządzonych mas wyczerpują się , bo kończy się czas gwarantowanego dobrobytu i stabilizacji. Jeśli obywatelom kurczy się czas na rozwój wewnętrzny, bo wymaga tego proste przetrwanie- to takie wartości ja wolność słowa pokazują tylko swoje iluzoryczne, delikatne z istoty swojej oblicze…
    Klasyczna arystokracja, też rozmyła się w zerzeniu z podobnym stanem realiów.

    Pozrawiam,Sebastian

  100. Andrzej 5-23 11.25

    Wzgledem slow „USA, gdzie nawet jeden pocisk z karabinu nie został wystrzelony w wyniku działań wojennych” sugeruje zajrzec chocby do Wikipedii i przesledzic dzialania od Pearl Harbour, przez wojne na Pacyfiku i murmanskie konwoje, do ladowania w Europie.

    Na okreslenie bytu w PRL jest dobre rosyjskie powiedzenie: zhit’ budesh, no e.at’ ne zahochesh… Dominujacy byl glod tego wszystkiego co mial Zachod, a w Polsce nie bylo. I swiadomosc kolonii utrzywywanej sila. Ponadto nienawisc do Rosji uzasadniona historycznie. Pozdrawiam.

  101. @glosnarodu godz.11:00

    pisze:
    Wolnosc slowa to sprawa swieta. Jesli ktos o prezydencie mysli,zejest ch.., to jego prawo i nie widze przeszkod, dlaczego nie moglby sobie o nim tak powiedziec. Czy ma racje ocenia inni ludzie i inni internauci.

    No coz, glosienarodu, gdyby ktos mowil, ze prezydent jest niekompetentny, kompletna lamaga, glupcem, a nawet oszustem, to bylyby to okreslenia, ktore moznaby przyjac lub kwestionowac. Natomiast nazwaanie kogos Ch.., to tak samo jakby sie tego kogos oplulo, dalo mu w twarz. Niestety pod plaszczykiem tolerancji, wolnosci slowa przemycasz zwykle chamstwo. Ty chyba nie masz zadnych zasad moralnych, skoro uwazasz, ze wolnosc opluwania kogos to sprawa swieta.

  102. Jeszcze dodam.Kuriozalne jest to, ze inni ludzie i internauci ocenia, czy oplucie bylo sluszne czy nie sluszne

  103. bobola pisze:
    2011-05-23 o godz. 11:30
    „Podobnie zniknela gdzies gloszaca zdrowy antysemityzm witryna.”

    Jak zechcesz mogę Ci zaserwować odrobinę zdrowego antypolonizmu. Ale myślę, że wcześniej wybierzesz się po rozum do głowy.

  104. cyt:Kokos,s24 pisze:
    2011-05-23 o godz. 12:53

    Mój komentarz

    Autor niepotrzebnie stawia tezę, że propaganda nienawiści, antysemityzm, ciężkie oskarżenia w stronę rządzących, w tym o zdradę stanu, puste hasła, ciężkie kłamstwa, ciężkie naruszenia przykazania zabraniającego dawać fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu, różne złośliwe, ksenofobiczne epitety, jak „słońce Kaszub”, „hołd katyński”, itd., itp. wysuwane ze strony PiSu, są usprawiedliwione zachowaniem PO. Autor krzyczy przykładami – TO ONI, TO ONI…

    Całkiem niepotrzebnie. Po co te tasiemcowe wyliczanki podstępnych ciosów zadawanych partii prawdziwych Polaków – cierpiętniczemu PiSowi? Rozdzieranie szat ma wzbudzić samarytańską litość dla poranionych obrońców narodu, wzmocnić ich racje?

    Wszystkie ostre działania PiSu wynikają z jednej podstawowej, fundamentalnej przyczyny – z dążenie do tzw. naprawy Polski, do uwolnienia jej od zdrajców, sprzedawczyków, agentów, fałszywych Polaków, półpolaków, niepolaków (w tym niepolaków przez żonę!), którzy podzielili między siebie władzę przy Okrągłym Stole.

    PiS po prostu dąży do zburzenia tzw. układu, czyli wprost mówiąc do wymiany elit (z obcych na polskie, czyli swoje) zastrzegając się głośno, że przez wygranie wyborów, a faktycznie prze do konfrontacji siłowej

    PiS i poplecznicy przez całe 22 lata czają się, jak by tu podkręcić skutecznie nastroje, aby nastąpił zapłon. Niestety, wszystko się kończy na ejaculatio precox – od lustracyjnych gier Macierewicza do taktycznego rozgrywania śledztw CBA.

    Było kilka okazji, lecz niestety zostały spartolone przede wszystkim przez Prezesa, który bardzo rwie się do władzy, ma charyzmę podburzeniową, lecz nie ma najważniejszego – charyzmy przywódcy i umiejętności dalekowzrocznego przywódcy. Taktyka i strategia zdająca egzamin w grze w domino nie nadaje się do szachów.

    Podburzaniem, wkładaniem kija między szprychy, prowokacjami słownymi, mobilizacją kiboli i temu podobnymi doraźnymi działaniami daleko się nie zajedzie. Prezes nie ma planu B, a obserwując jego działania nacechowane chaosem, chciejstwem, doraźnością, bylejakością, można śmiało postawić tezę, że nie posiada on także porządnego planu A.

    Próżne ekscytacje.

    Pzdr, TJ

  105. Polską tzw. „klasę polityczną” czeka niebawem to o co woła coraz głośniej ulica w Hiszpanii (ale i w Grecji, w Portugalii, Irlandii czy Islandii). Politycy „won” na galery, precz itp. – gremialnie jako skorumpowani, głupi, ślepi, serwilistyczni, tępi (na sprawy społeczne i tzw. „bonum communae””), złodziejscy, nepotyczni, wyalienowani z „ludu”, żyjący swoimi przyziemnymi i utylitarnymi sprawami (a mający usta pełne moralności, etyki, Boga, Ojczyzny, Papieża i jego nauk oraz podobnych „dyrdymałów”) itp.
    Myślę, że za integracją kapitałów, powiązań korporacyjnych, biurokracji i urzędów różnej maści w UE pójdzie niebawem integracja (ale oddolna) ta właściwa, ludzi pracy najemnej, autentycznej klasy średniej – czyli podstawowej masy tworzącej społeczeństwa krajów unijnych – którzy wystawią rachunki „klasie próżniaczej” (jak to onegdaj napisał czołowy reprezentant tej klasy – czy to cynizm, czy to ślepota, czy to fanfaronada – nie wiem: przypominam – to był Donald Tusk). Tego ta „klasa próżniacza” się boi bardzo. To widać, słychać i czuć ….
    Widać wyraźnie, że tzw. klasa polityczna Europy się chwieje mocno w posadach, a mandat wyborczy ograniczony jest de facto do niejasnych podziałów towarzysko-„kawiorowo”-mentalnych (jak np. w Hiszpanii): jeśli te wybory nic w istocie nie zmieniają w polityce – to po co głosować, po co chodzić na wybory, może tak minimalizować koszty o których ta klasa w różnych odcieniach i konfiguracjach ciągle opowiada ludowi – zlikwidować wybory ! Niech będzie jak w wiktoriańskiej Anglii – głosować powinni tylko ludzie (obywatele) z odpowiednim cenzusem majątkowym …. Świadomi,odpowiedzialni, otwarci etc.
    To ma się „ku końcowi”. Musi „polec” ten system napychania kieszeni nielicznym oraz jednoczesnego zmuszania do życia w ciągłej niepewności i stresie rzesze „licznych”.
    To jak napisał Hezjod: Figi szukać w zimie – to szaleństwo.
    Zrozumienia dla „szaleństw” tych „nielicznych” też nie można w krańcowej sytuacji znaleźć ni jak.
    Mi osobiście tylko szkoda, że w wyniku tej zawieruchy pewnie „polegnie” fajny projekt pod nazwą „Unia Europejska”. Bo w tak krańcowych sytuacjach „lud’ lubi odmrażać sobie uszy. Było tak w historii już nie raz.
    A mnie to na wet cieszy ! Takie małe „lewicowe” schadefreunde.
    Pozdrawiam
    WODNIK 53

  106. Szanowna Pani Anca-Nela raczyła nieco potentegować z tym „socjalistycznym wychowaniem” – no chyba, że rozchodzi się o one krzywdy i złe wspomnienia z zaszłości, wtedy zwracam honor. Mnie PRL upłynął w szkołach, gdzie panowała dyscyplina dzisiaj nie do pomyślenia – i trochę ogłady z nich wyniosłem, chyba, chociaż bluzgnąć sobie lubię, czasem i publicznie, w emocjach. Mam nadzieję, że nie uraziłem. Kłaniam się nisko.

  107. Taki komentarz zamieściłem o 14:29:

    „· mw pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2011-05-23 o godz. 14:29

    TJ 13:26
    Bobola robi sobie (zawsze!) jaja. Jego teksty są nieraz b. dobre (nie należy ich jednak odczytywać dosłownie, a zawsze jako parodię…docenisz ich „smak”. Nie chce mi się wierzyć, żeby bobola naprawdę był antysemitą. On chyba też uważa to za „troglodytyzm”.)

    Kartka 13:03
    Ta pieśń dostępna jest na innych niż youtube stronach, np. tu:
    [***]
    Myślę, że ograniczenia jej upubliczniania nie wynikają (tylko) z „politycznej poprawności”, ale głównie z obowiązujących w wielu krajach zasad prawnych, mających na celu utrudnianie propagandy (neo)nazistowskiej w tych społeczeństwach, które są na to bardzo podatne (m.in. w polskim).” (koniec cyt.)

    W miejscu oznaczonym [***] umieściłem link. Ale zgadzam się z Adminem, że nie „puścił” mojego komentarza, bo w końcu on jest również odpowiedzialny przed prawem, obowiązującym w Polsce. Jako właściciel publicznej strony internetowej mógłby odpowiadać za „propagowanie”, a co najmniej za „rozpowszechnianie”.
    Mam nadzieje, że Admin „puści” ten komentarz, bo stanowi on przyczynek do szybko zmieniającej się w kraju sytuacji prawno-społecznej (co może Ciebie, Kartko, zainteresować), a także wyjaśnia moje w tej kwestii stanowisko (co również, jak tuszę, nie jest Ci zupełnie obojętne, w świetle naszych dyskusji).

  108. Mw
    Oczywiście, że ta pieśń (jak i inne z tego nurtu) w rozmaitych wykonaniach jest dostępna na youtube. Znanych mi linków w poprzednim komentarzu z powodów oczywistych nie wkleiłem. Dodam, że jeszcze nie tak dawno (może i dziś?)pieśń owa była ilustracją muzyczną filmów o comiesięcznych marszach pis na Krakowskim Przedmieściu. Podobne filmy o tej tematyce, ze zdjęciami Prezesa, stylizowane były na „Tryumf woli” Riefenstahl a nawet jeden tak zatytułowano. Dlatego własnie pisałem, by zachować powściągliwość w krytyce i zapędach cenzorskich wobec pis-owskiej propagandy. Stronnicy rządu bowiem też mają za uszami.
    Prewencyjny zakaz cenzorski na tę interpretację uznaję więc za nieskuteczny a wręcz pobudzający zainteresowanie. Jak pisałem warto prezentować ten patetyczny utwór w wersji oryginalnej i w kontekście prawdziwej historii jej bohatera – bojówkarza i sutenera zabitego w walce o panienkę. Takim zabiegiem najlepiej jest demitologizować totalitarne reżimy.
    Pozdrawiam

  109. ET pisze:
    2011-05-23 o godz. 14:34
    Szanowny TJ,
    ”Nie wiem czy Pan czytal link polecany przez Janusza (pozwolilem sobie na skopiowanie). Interesuje mnie Pana zdanie na ten temat. Jednoczesnie dziwia mnie alianse z tym „linkiem” w blogosferze.
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Niestety nie znalazlem nic stosownego o elektrowniach atomowych; z drugiej strony zastanawiajac sie nad „za” czy „przeciw” obaj zapomnielismy o czynniku najwazniejszym i najslabszym; jest nim czlowiek. Przy zalozeniu, ze informacje o skorumpowanym japonskim koncernie sa prawdziwe, czynnik „czlowiek” wystarczy, aby obawiac sie tego rodzaju energii.”

    Mój komentarz

    Przejrzałem tekst zapodany przez Janusza linkiem. Nihil novi. Jak zwykle nosiciele jedynej prawdy wiedzą swoje. Na Pentagon nie spadł samolot, tylko jakiś pojazd, zamachu na WTC nie wykonali jacyś bin ladenowcy, tylko nasłani przez lobby żydowskie prowokatorzy, a wieże WTC nie mogły się zawalić bez dodatkowego wybuchu, którego dokonali prowokatorzy nasłani przez wiadomo kogo (jest nawet publikowane na forach zdjęcie, jak ONI obserwują WTC z dachu swojego prowokatorskiego samochodu), bo metal ich konstrukcji nie mógł się stopić, bo samolot miał zbyt mało paliwa, aby te konstrukcje nagrzać do stopienia, a w ogóle, to nie wierzymy w antysemickie wypowiedzi na forach, bo to są prowokacje sterowane z dyspozytorni międzynarodowych finansistów i handlarzy holocaustem.

    Oczywiście my nie jesteśmy antysemitami – twierdzą antysemici, tylko chcemy sprawiedliwości wskazując winnych totalnego bałaganu i globalnych zaburzeń i zastrzegamy się głośno, że stanowią oni margines narodu żydowskiego, więc dlaczego ich krytyka jest zaraz antysemityzmem, skoro dotyczy 1 promilowych peryferii, itd., itp.

    Przypominają mi się także lektury przedwojennych artykułów w polskiej prasie endeckiej, gdzie można było przeczytać np. bezpośrednio po zamachu na prezydenta Narutowicza, że prawica odżegnywała się od zamachowca Niewiadomskiego twierdząc, że to „nasłany prowokator” mimo, że ten z ręką na sercu przysięgał, że jest natchniony ideologią narodową, zabił dla dobra narodu polskiego, w imieniu narodu, dla narodu, dla jego obrony przed obcymi.

    Lub inwektywy rzucane przez endeków na Piłsudskiego – zdrajca, żydowski pachołek, szkodnik, nie rozumie Polski, sługus komunistów i masonerii, itd.

    Żyjemy z tym już prawie wiek cały i dajemy radę.

    Jeśli chodzi o problem bezpieczeństwa elektrowni atomowych, to należałoby się zgodzić z dwoma pewnikami – nie ma urządzeń technicznych w 100 % niezawodnych oraz – nie ma ludzi działających jako zespół i postępujących bezbłędnie.

    Propaganda antyatomowa często sugeruje ludziom, że reaktor może wybuchnąć w podobny sposób jak bomba atomowa, co jest zwykłym mitem.

    Pzdr, TJ

  110. Szukajcie,a znajdziecie! 😀
    #

    Wojciech Młynarski
    Chirurgia plastyczna – tekst piosenki

    Drogi Rodaku z kolczykiem w uchu,
    Z łańcuchem dokoła szyjki,
    Niech Ci choć trochę pójdzie do słuchu
    Treść mojej historyjki.
    Bo przyznać musisz, słodki łobuzie
    Z gadżetów pełną chatą,
    Że ładne wszystko masz – oprócz buzi!
    Buzię masz ryjowatą…
    Jak ją odmienić – zachodzisz w głowę,
    Tę twarz, co w lustrze skrzeczy,
    A ja wyjaśnić chcę w paru słowach
    Przyczynę stanu rzeczy:

    Jeśli za mało książek znasz –
    – to Ci wychodzi na twarz.
    Gdy nie wiesz, kim był J. S. Bach –
    – to spłaszcza Ci czółka dach.
    Nieznany Ci Edypa los –
    – to deformuje Ci nos.
    Gdy nie wiesz, co to savoir – vivre –
    – żuchwę masz grubą, aż dziw!

    Owe przykłady można by mnożyć,
    Proszę szanownych Pań, Panów
    I całkiem długą listę utworzyć
    Zdeformowanych organów.
    Niech więc Rodakom sprawa ma służy,
    Tu się nie trzeba lenić:
    Znam dwóch chirurgów plastycznych, którzy
    Mogą ten stan odmienić!

    Dwójka chirurgów jest w stanie
    Zmienić Wam twarz, bez wątpienia:
    Myślenie i Oczytanie…
    I tak przez trzy pokolenia!

    Bo jeśli za mało książek znasz…

    No właśnie 😉

  111. ET, pomijam Twoją „zaczepkę” z 2011-05-23 o godz. 14:43, bo wedle mnie
    już dość „natłukliśmy naczyń”, my obaj, na tym blogu beidseitig.
    I blog zmęczony, i Szanowni uczestnicy również.
    Tak że proponowałbym ułożenie mieczy grunwaldzkich w odpowiedniej
    komorze rdzo- i dżwiękoszczelnej.
    Moja propozycja – wybór Twój, ale …
    przyznaję Tobie całkowitą rację, o dziwo od wielu miesięcy, po raz pierwszy, że Sartre w przypadku Rzeczpospolitej naszych czasów, to tylko dekiel nad kipiącym kotłem.
    Natomiast (mea culpa!, i może tego pożałuję) zgadzam się z Tobą że
    Camus i jego „Dżuma” to najdoskonalsze na dziś określenie „stanu
    uczuć i odczuwań” w Starej Ojczyżnie. Ja bym to jeszcze bardziej
    rozwinął i poszedł w kierunku Dostojewskiego i jego „Braci Karamazow”,
    tudzież „Zbrodni i kary” – gdzież tu, w tych czasach i pod polską
    długością i szerokością geograficzną – czas na racjonalne myślenie?
    W Kraju bywam często i widzę jak młody wilk „zagryza” swojego
    kolegę, drugiego młodego wilka, lis robi to samo etc., etc. …
    Ale, wracając do wolności słowa i ku zakończeniu mojej wypowiedzi,
    młode durne wilczki, niedoinformowane „jak to zawdyż bywało” – mam
    na myśli „komunę” – próbują swoje ząbki (mleczaki) na społeczeństwie
    które (ogólnie rzecz biorąc, haruje od dnia do nocy) i szukają „glorii i
    sławy” za każde ukąszenie- najtaniej, ale za to jak najskuteczniej.
    Śmieszne to i infantylne z naszego punktu odniesienia.
    Śmieszne, ale też bolesne, bo wielu z Nas poświęciło i czas, i zdrowie,
    a wielu również własne życie po to aby taki „antykomor.pl” mógł
    w ogóle dziś egzystować w szeroko pojętej wolności.
    Paradoks, ale jednak namacalny i do tego bolesny.
    I do tego bloger @Bobola, niby „kumawszy”, niby wie dokładnie
    o co chodzi, ale … typek wynajduje pojęcie (sic!) wręcz astronomiczne:

    ZDROWY ANTYSEMITYZM

    toż to paranoja! Tak za chwilę dowiemy się o zdrowym naziżmie,
    zdrowym staliniżmie, a Pol-Pot będzie guru ponad innymi „niezdrowymi”
    koncepcjami porządku światowego!
    Mam tu pod ręką broszurkę z wystawy która właśnie objeżdża Niemcy,
    i na której byłem osobiście, i zamierzam ją wysłać Panu Passentowi.
    Główne motto tej wystawy to: „Erlebt-verdrangt-erinnert” a chodzi o to,
    jak to nazistowscy lekarze (albo inaczej: normalni do dojścia do władzy
    nazistów w Niemczech, lekarze) masowo, w tysiącach „egzemplarzy”,
    mordowali swoich współobywateli umysłowo upośledzonych, w ramach
    czystości rasy i oczyszczenia zdrowego społeczeństwa w Trzeciej Rzeszy
    z ewentualnych „zagrożeń” zepsucia tejże czystej rasy, przez osoby z
    mniejszymi lub większymi upośledzeniami umysłowymi.
    Całość ma tytuł: „Missbrauchte Medizin in der Zeit Nationalsozialismus
    in Deutschland insb. in Pommern und Mecklenburg”.
    Obejrzałem, obejrzałem drugi raz i na trzeci już nie miałem siły.
    To jest dokładnie wykładnia motta: „Człowiek, człowiekowi wilkiem”.
    Rodak Niemiec, eutanazował rodaka Niemca w imię idei o czystości
    narodu! I to kto, lekarze i profesorzy którzy składali przysięgę o
    ratowaniu życia ludzkiego za wszelką cenę!!!
    Mam szczerą nadzieję że to się nigdy i nigdzie nie powtórzy, ale znając
    starą maxymę że: historia lubi się powtarzać, mam co do tego obawy,
    zwłaszcza gdy takie gołowąsy, tzw. wieczni studenci, myśliciele bez pomyślunku, twórcy „antykomora.pl”, bez podstawowej wiedzy o historii i
    jej meandrach, biorą siebie za jedynie słuszną wykładnię myśli Narodu.
    Cyt.: „Kto tak czyni, że powoduje u ludzi przemyślenia – tego kochają.
    Kto tych ludzi do przemyśleń zmusi – tego nienawidzą”
    – A.Huxsley –

    Pozdrowionka.
    PS: A jak tam miewa się absynth?

  112. Pingback: Przemyślenia z drogi ...

  113. Sługi imperium chcą tym razem umierać za Kosowo. Pod dyktat USA. Na szczęście kilku prezydentów przyjrzało podstęp i olało Obamę razem ze sługami. Ponury jest los bezmyślnych sługusów.

  114. Moim uczniom wydaje się, że wolność słowa obowiązuje również na egzaminach, i w związku z czym mogą oni przy tej okazji wypisywać co chcą, oczekując, że nie poniosą za to odpowiedzialności….

  115. Wolterze!
    To proponuję zakazać picia wódki, bo przecież marskość wątroby, palenia papierosów, bo rak (strasznie kosztuje), wychodzenia w góry, bo można spaść i się połamać, jazdy na nartach, a do McDonalda na cheeseburgera – nigdy! Podwyższony cholesterol. Zakazane zostaną słodycze, bo psują zęby, ciastka, bo tuczą, seks, bo choroby weneryczne. Właściwie nie powinno się nawet oddychać, bo powietrze takie zanieczyszczone. Tak się właśnie rozpoczyna faszyzm, od decydowania za ludzi, co jest dla nich dobre, a co złe. Zbiorowość wszystkim, jednostka niczym. Blisko Ci w sposobie rozumowania do PiSu.
    Leczymy alkoholików, którzy spadli z roweru?
    ————–
    Januszu!
    To miał być cynizm. Szykowałem się na dłuższą wypowiedź, ale ponieważ czytam na swój temat, że jestem do bólu przewidywalny, to powiem Ci tylko, że śmieszy mnie taka antyamerykańskość. To, co napisałeś – to jest satyra? A ja się tylko na niej nie poznałem? Amerykanie wystrzeliwujący bombę atomową z terytorium Polski w kierunku Rosji? Tego to nawet by Ionesco nie wymyślił. Ani Kafka.

  116. Witaj bobola !

    Nie spodziewałem się, że są wciąż blogowicze, którzy łapią się na retorykę Twoich wpisów 🙂

  117. Szanowny Panie Redaktorze,gratuluję ciepłego wywiadu z córką w Przeglądzie,super tata z Pana i człowiek,pozdrawiam

  118. Warszawa, 20.05.2011 r.: Konferencja Ruchu Sprawiedliwości Społecznej – http://www.stachurska.eu/?p=2651

  119. @ TJ

    Umiesz człowieka zaskoczyć! Okazuje się, że Ty jednak wszystko jarzysz, a tylko udajesz głuptaka. W takim razie przyjmij należne przeprosiny, gdyż dałem się zwieść – wybacz proszę niewiernemu Tomaszowi. Ty nawet wiesz więcej niż inni, masz bowiem absolutną pewność co do tego, czyja to robota… Chapeau bas, TJ! Przywróciłeś mi wiarę w człowieka, nawet w takiego, w którego dawno już ją utraciłem.

    Skoro już poruszyłeś temat masonerii, a obok pisał o niej ostatnio red. Szostkiewicz, a nawet z jakimś masonem przedstawił wywiad w Polityce, to zacytuję Ci wypowiedzi dwóch znamienitych osób w tej kwestii – spodobają Ci się, gdyż pewnie zaspokoją twój głód antysemityzmu:

    Oto rys dający pojęcie o zasięgu masonerii oraz jej specyfice – wyznanie nawróconego eks-speca od kielni i fartucha: „Ja, niżej podpisany, Salutore Avventore Zola, eks-wielki hierofant, eks-suweren, wielki komandor, założyciel wolnomularstwa w Egipcie i przyległych prowincjach, oświadczam niniejszym, że byłem przez przeciąg około 30 lat członkiem lóż wolnomularskich, a przez 12 lat rządziłem nimi, mając w ręku absolutną władzę, a zatem miałem sposobność poznać dokładnie początek ich i cele, prawa i nauki. Wolnomularstwo udaje, że jest czysto filantropijnym, filozoficznym związkiem, który postawił sobie za zadanie poszukiwanie prawdy, studium powszechnej moralności, umiejętności i sztuki, tudzież wykonywanie uczynków miłosiernych. Udaje, że szanuje religijne przekonania każdego ze swych członków; zapewnia, że na zebraniach unika z zasady jakiej bądź religijnej i politycznej dyskusji; zaręcza, że nie jest ani politycznym, ani religijnym zjednoczeniem, lecz świątynią sprawiedliwości, ludzkości, miłości, itd. Wobec tego zaręczam, że wolnomularstwo jest czymś zupełnie innym, czymś wręcz temu wszystkiemu przeciwnym. W dobru rzekomo zawartym w ustawach i przepisach wolnomularskich nie ma ani krzty prawdy. Kłamstwem, wyłącznie bezczelnym kłamstwem, jest owa słusznie głoszona sprawiedliwość, ludzkość, filantropia i miłość. Nie panują one ani w wolnomularskiej świątyni, ani w sercach wolnomularzy. Ci ostatni, o pewnych nieznacznych wyjątkach nie wspominając, cnót tych bynajmniej nie wykonują. Prawda w loży nie przemieszkuje i wolnomularze jej nie znają. Kłamstwo, obłuda, oszustwo, osłonięte pozorami prawdy, rządzą wszechwładnie [światową] wolnomularską rzeszą. W gruncie rzeczy – za co zaręczam – wolnomularstwo najsłuszniej nazwać by można religijnym związkiem; jego celem jest zniszczenie wszystkich religii, a przede wszystkim religii katolickiej, aby zając jej miejsce i sprowadzić ludzi do pierwotnego poganizmu. Dziś przekonałem się jasno, wiem co sądzić, i czuję głęboki żal, żem błądził przez lat 80, przyznając się do wolnomularskich zasad, rozszerzając je, a tak prowadząc innych do błędu…”

    A tu specjalnie dla Ciebie, zagłodzony w Oświęcimiu św. Maksymilian Maria Kolbe: „… Na liście członków widnieją ministrowie, generałowie, i inni dygnitarze tak wojskowi, jak i cywilni w państwie. Wszyscy ci należą wprawdzie do masonerii i dużo szkodzą, ale nie są częścią jej prawdziwej głowy. Są to tzw. masoni niebiescy, podczas gdy tzw. czerwona masoneria zacieśnia się do niewielkiej ilości osób, przeważnie Żydów, którzy w pełni świadomi swych celów kierują całą liczną rzeszą mniej więcej „oświeconych” w sprawach organizacji masonów. Głowa ta jest nieznana i działa zawsze w ukryciu, by uniemożliwić przeciwdziałanie. Oni to układają plany roboty. Z ich warsztatu wyszła rewolucja francuska, szereg rewolucji od 1789 do 1825 roku, a także… wojna światowa.” „Masoneria wynosi na piedestały osoby, które chce i strąca, kiedy one zapragną działać na własną rękę…”

    Spokojnie, to co prawda nieodległa, ale już historia, więc pewnie sprawy mają się dziś jakoś inaczej, mam nadzieję… Drobne wyjaśnienie: André Frossard pisał o o. Kolbe: „…Niskiego, podłego uczucia antysemityzmu – zostało to dowodnie wykazane – nie znał najdrobniejszy atom jego osoby. Żyd był jego bliźnim, chciałby, żeby stał się mu jeszcze bliższy, to wszystko. Nigdy, ale to nigdy, nie uchybił miłości.”

    Św. Augustyn zaś powiedział: „Należy kochać bliźniego, i nienawidzić jego grzechów…”

  120. Torlin, 3 dni temu @ 22:25:

    „Jeżeli mam ochotę jechać bez pasów, a jadę sam – to jest moja sprawa i nikomu nic do tego.”

    Interesujący głos na temat wolności. Krytyka przymusu zapinania powraca jak bumerang, obecnie znowu jest modna w USA, nagłaśniana przez ruch Liberterians lub Tea Party.
    Temat był przerabiany przez sądy oraz prawników konstytucyjnych w latach 80-tych. Jednym z precedensów w tej materii jest decyzja Supreme Court of Illinois z 1986 r. odmawiająca racji obywatelce której pasy kojarzyły się z odebraniem wolności. (The People of the State of Illinois et al., Appellants v. Elizabeth J. Kohrig et al., Appellees).
    Praca sądu podparta naukową ekspertyzą amicus curiae daje bardzo klarowną odpowiedź malkontentom: jeżdzenie bez pasów szkodzi innym, jest zatem nielegalne.

    Expertyzy udowodniły, że nie zapięty, latający Holender, w momencie kolizji jest realnym zagrożęniem dla innych. W warunkach jazdy nocnej, kierowca nie zapięty łatwiej usypia, czyli ma wieksze szanse zabicia siebie lub innych. (Pas zmusza do zapobiegajacej rozleniwieniu pozycji. )

    W sytuacjach gwałtownego skretu lub hamowania, kierowca w pasach ma wieksze szanse odzyskania kontroli nad pojazdem. Przykłady można mnożyć a pozytywnych statystyk użycia pasów nikt zdrowy psychicznie chyba nie neguje.

    Aspekt wreszcie najważniejszy – to ciężar ponoszony przez społeczność za bohatera któremu pasy „odbierają” wolność. Bohater nie przewiduje, ze wypadki angażuja oraz narażąja szereg osób zawodowo pędzacych do miejsca wypadku aby udzielic pierwszej pomocy. A po wypadku – do us…nej smierci ktoś bedzie opłacał jego rehabilitację, zupę oraz pieluchy. Cena wolności?

  121. Mniej lub bardziej uważnie przeczytałam większość wpisów pod tekstem Gospodarza i doszłam do do wniosku, że granice wolności sa bezgraniczne. Podobnie jak rózne są opinie na temat wolności słowa, czy przekraczanie granic „zadanego” nam, blogowiczom tematu.
    Wolność można więc również mierzyć wolnoscią wyboru/zwekslowania na inny temat.
    Zweksluję tylko częściowo. Otóż zażyłam niedawno wolności z dala od zgiełku wielkomiejskiego oraz medialnego i nie po raz pierwszy odkryłam, tym razem w zakątku Mazowsza, normalnych wolnych ludzi. Żyją sobie w dużej wsi Długosiodło (na skraju Puszczy Białej), ktora jest siedzibą gminy.
    Zobaczyłam tam super zadbane ulice, domy, ogródki. Schludnie i czysto!!!
    Stylowe oświetlenie, ławki (niepomazane i niepołamane), rzeźby drewniane miejscowego artysty, mnóstwo ładnie zaprojektowanych kwietników (ale i koszy na śmieci). A także fantazyjne malowidla (latem odbywają się tu plenery malarskie) na budynkach w centrum, np. naturalny ogródek został „przedłużony” na ścianie zabytkowego drewniaka, czy błękitne anioły z kolorowymi wieńcami na frontonie … zakładu pogrzebowego. Jest też mnini park i miniskansen.
    Dojazd ze wszystkich stron przyzwoitymi drogami lokalnymi.
    Zagadywałam ludzi, czy to w sklepie, czy w Pubie Motocyklowym Sokół 1000, dzieląc się swoim entuzjazmem na temat Długosiodła. Na moich oczach rosły im skrzydła i raczyli mnie lokalno-patriotycznymi opwoastkami, jak najbardziej wspólczesnymi. To mi sie podoba! I nijak ma do standardowego labidzenia, które wylewa się całymi potokami z mediów za posrednictwem m.in. oszołomskich polityków.
    Takich wsi, czy miasteczek sa w Polsce tysiące (akurat Mazowsze nie należy do najbardziej reprezentacyjnych regionów). Trzeba byc kretynem albo mieć złe intencje, zeby nie widzieć, jaki skok cywilizacyjny sie dokonał. Już możemy porównywać się ze starą Europa, bez zbędnych kompleksów. Zresztą mało to widziałam zaniedbanych, slamsowatych wręcz miejsc we Francji, Hiszpanii, nie mówiąc o Grecji, gdzie syf bywa szokujący?
    Kochani, jesli jest podobno tak u nas strasznie (tym straszniej, im bliżej do jesiennych wyborów), to skąd się biorą te nowe, nieźle wypasione domy tubylcze z przyzwoitymi obejściami?
    Jeżdżę sporo po kraju i co i rusz na danej trasie widzę zmiany, wyłącznie na lepsze.
    A może to całe zło III RP ( czyli kondominium), wraz z biedą, zagnieździło sie w miastach?

  122. @Anco-Nelu
    własnie zarywam noc, aby po kilkudniowej przerwie zapoznać się z wszystkimi komentarzami i po przeczytaniu zaległości u Szostkiewicza przeszłam tutaj . I cieszę się, że to zrobiłam .
    Właśnie skończyłam na Twoim wpisie (ANCA_NELA pisze: o godz. 19:44 ) i chcę ci wyrazić wdzięcznośc -także za inne tutaj twoje wpisy – dowcipne , jak kilka z nich a wszystkie – trafiające w sedno.
    To ożywcze po śledzeniu męczących niezrozumień i megalomańskich popisów na forum u red. Szostkiwicza. Tam mi się wydało, że jestem w przygniatającej mniejszości , tu widzę, że jednak są rozsądni ludzie , których zdanie ja też podzielam. Szczęśliwa , że już nie tak samotnie (w realu jednak znam takich więcej).

    Podziękowania także dla @TJ (oczywiście ! jak zwykle, na wysokości zadania -a analiza na wysokim poziomie i ), @Lewego Polaka, @Lexa, @ Marka , @cynamona (13:19), @adamjera i paru innych osób

    Ps. A_Nelu, tekst piosenki Wojciecha Młynarskiego skopiowałam i zaraz uszczęśliwię nim przyjaciół, dzięki.

    PS. Kleofasie, i inni – coś dla was:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9649527,Tajemnicza_historia__Kolorowej_Warszawy___Sledztwo.html

  123. upPS… Uciekła mi (ze zmęczenia) uwaga o ciekawych wpisach @mw, który min.od jakiegoś juz czasu podnosi temat „Wolność a poczucie bezpieczeństwa” – temat niebezpieczny w rozważanich, bo wymagający trzymania się jakiejś dyscypliny, żeby w nim nie utonąć , nie utonąć w relatywiźmie

    Na ciekawą asymetrię zwrócił uwagę @Wolter (2011-05-22 o godz. 20:36 ) – cenna uwaga , bo tak rzeczywiście jest , ona działa, tak to już wszyscy przyjmują jakby z dobrodziejstwem inwentarza, machinalnie
    http://passent.blog.polityka.pl/2011/05/21/granice-wolnosci/#comment-203291
    (to przykładanie nnej miary, dodam, że skoro Poncyliusza i Kowala ma się za rozsądnych i koncyliacyjnych polityków, a panią JKR za godną zaufania …)

  124. No i zadajmy sobie to pytanie :
    które Hanna (2011-05-23 o godz. 12:51) stawia tu, pisząc m.in

    „ta cała wolność nie może przekraczać wszelkich granic. Dlaczego ja, osoba, która nie znosi chamstwa, prostactwa, obrzucania błotem, jestem codziennie ze wszystkich stron na to narażona?
    Czy aby ktoś nie ogranicza mojej wolności?
    Bo jeśli z telewizji wylewa się na mnie tyle nieczystości to ja nie mogę tej telewizji oglądać.
    Wszechobecne transparenty na różnego rodzaju zbiegowiskach, o żadnej wartości intelektualnej, obrażające administrację Państwa i samo Państwo. Czymże to jest??
    Granica chamstwa się przesuwa z dnia na dzień coraz dalej
    czy my musimy być na to skazani?

    I ja za @Hanną L. też wołam, że : „Nie zaszokowaly mnie glosy PiS-owcow, ale wypowiedz Nałęcza, ze Komorowski bedzie bronic bezczelnego mlokosa . Zwlaszcza uzasadnienie – bo Prezydent walczyl w opozycji o wolność slowa.
    Naprawde o TAKĄ wolność walczyli oni wszyscy ? „

  125. Wydaje mi się, że po raz pierwszy w historii kompania honorowa walecznej armii polskiej w rogatywkach będzie defilować przed zbrodniarzem, a dosłownie przed prezydentem zbrodniczego niby państwa Kosowa. Utworzone z zaboru historycznych ziem Jugosławii jako wielka baza militarna agresywnego mocarstwa, które utrzymuje się ze szmuglu i dystrybucji na wielką skalę narkotyków oraz porywania i mordowania Serbów dla pozyskania w celach komercyjnych organów do przeszczepów. Wszyscy o tym wiedzą i piszą, protestuje kilku prezydentów małych krajów europejskich a inni tchórzliwie strzygą prezydenckimi wąsami ze strachu przed gniewam mocarstwa.
    Kolejnym krokiem będzie ogłoszenie niepodległości Guantanamo i desygnowanie na ambasadora Rzeczpospolitej obecnego szefa MSZ, funkcjonariusza mocarstwa.

  126. aga, 03.47. Kleofas już się napracował nad zohydzeniem treści tychże kolorowych wspomnie Warszawy z przed 50 lat. Nie przepuścił niczemu. Pisał o bananach, kiwi, policji i ubecji. Pominął łagry, papier w rolkach, półki z octem i nie dostrzegł szykownych sylwetek warszawianek, które tak mi się wtedy podobały.

  127. Torlin 22.06
    Czy Tobie czasem coś nie odbija ?
    A może sie z Korwinem Mikke na głowy pozamieniałes ?
    On takie idiotyzmy opowiada już od 50 lat !
    Pozdrowienia

  128. aqa 4.27
    Popieram w całości.
    Rozpoczał sie własnie proces Dody, która satyrycznie ( ale bez chamstwa !) wypowiedziała sie na temat Biblii.
    Gdzie jest to stado polityków i pismaków które broni wolności słowa ?
    Wlazło do jakiejś dziury na najblizszej plebaniii ?

  129. duende pisze:

    2011-05-24 o godz. 00:12
    Torlin, 3 dni temu @ 22:25:

    „Jeżeli mam ochotę jechać bez pasów, a jadę sam – to jest moja sprawa i nikomu nic do tego.”

    Interesujący głos na temat wolności.

    Mój komentarz

    Temat przewałkowany w 20 wieku w aspekcie wolnościowym jak żaden inny, szczególnie w USA. W naszym kraju jest niemal mottem ideologii prawicowych „wolnościowców”, takich jak Korwin-Mikke.

    Uważam, że zakaz ten jest jakąś tam interwencją w wolność wyboru, lecz jest to typowy przypadek sytuacji rozmytej, gdy argumentacja nigdy nie będzie jednoznaczna w sensie logiki dwuwartościowej, podobnie jak zakaz sprzedaży alkoholu niepełnoletnim (do 21 lat) – a dlaczego 21 lat, a nie 22 , lub 20, lub 21,5? Ludzie nie stają się dojrzali dokładnie, co do dnia, gdy ukończą 21 lat. Jedni wcześniej, drudzy później. A w innych krajach ten wiek, to 18 lat, i co na to powiecie legislatorzy? Itd, itp.

    Podobnie jest z przepisem palenia świateł mijania przez cały rok. Po co, jeśli w słońcu pełnym to nie działa? Mnóstwo jest zakazów i nakazów, które są w 100 % powszechne, jednoznaczne w obowiązku wypełnienia, a nasuwają tysięczne wątpliwości co do mojej wolności.

    Przepis o zapinaniu pasów najczęściej jest konfrontowany z absurdalnymi, hipotetycznymi zakazami, jak – nie pij alkoholu, nie tyj, wreszcie nie żyj, bo to są koszty dla społeczeństwa (starsi ludzie permanentnie chorują i permanentnie są leczeni).
    Po takim postawieniu sprawy, sprowadzeniu do ekstremum, każdy tego typu nakaz staje się wątpliwy. Dyskusja nie ma końca.

    Ja pozostaję przy swoim, zapinam pasy, bo takie jest prawo, i uważam je za bardziej słuszne niż niesłuszne.

    Pzdr, TJ

  130. aqa pisze:

    2011-05-24 o godz. 04:27
    „I ja za @Hanną L. też wołam, że : „Nie zaszokowaly mnie glosy PiS-owcow, ale wypowiedz Nałęcza, ze Komorowski bedzie bronic bezczelnego mlokosa . Zwlaszcza uzasadnienie – bo Prezydent walczyl w opozycji o wolność slowa.
    Naprawde o TAKĄ wolność walczyli oni wszyscy ? „
    —————————————–

    my-Polacy- jesteśmy z naszą świadomością mniej więcej TUTAJ.
    Bardzo dziękują obu Paniom blogowiczkom, za podanie sugestywnego wskaźnika…

    Pozdrawiam,Sebastian

  131. Dlaczego nalezaloby oceniac nagannie wspolprace pryncypalow czasow zaprzeszlych?

    Czasy zaskorupialej scholastyki na szczescie minely, jej instrumenty niestety nie stracily swojego szarmu. Ubieramy w anegdote wazne postaci ostatnich lat naszej powojennej historii, wlasnie w anegdote, nadajac im barwe pozbawiona szarocienia, ktory one/oni tworzyli przez cale powojenne lata. Otoz pisanie o ich rzekomej czy faktycznej wspolpracy ze sluzbami wywiadu jest rzeczywiscie niedorzeczne oraz godne usmiechu.

    Pisanie o ich wspolpracy przed 1976 z zaprzyjaznionymi wprawdzie sluzbami radzieckimi nadaloby owej anegdocie jednak inny tenor. Szczegolnie ciekawy jest czasokres 45-48-56-70.

    Nie o tym jednak chcialem powiedziec, bo ich rzekoma lub faktyczna wpsolpraca mnie nie interesuje. Wazne jest natomiast dla mnie i obecnych w blogosferze odwracanie naszej uwagi od wlasciwej dzialanosci owczesnych politykow i “dzialaczy”. Oni nie tylko wspolpracowali ze soba oraz z radzieckimi przyjaciolmi, lecz intensywnie i skutecznie pracowali celem umocnienia swoich foteli oraz owczesnego systemu. Byli tak pracowici, ze po 1976 roku pisanie o ich wspolpracy z radzieckimi przyjaciolmi staje sie “niesmieszna” juz niedorzecznoscia/rzeczywistoscia. “Wietrznie” watpiacym przypominam o zmianie konstytucji. Po 1976 roku nasi dzielni pryncypalowie cieszyli sie konstytucyjna wolnoscia i dzielnie sie spisywali latajac regularnie i czesto do Moskwy po kolejne instrukcje.

    Przypominam, ze nie o wspolprace bylych “przywodcow” chodzi, chodzi o ich marna przeciez prace. Jak marna widzimy w sporach w blogosferze. Zycze nam dystansu do naszej przeciez wspolnej historii, dystansu nie pozbawionego wprawdzie humoru, wystarczajaco jednak duzego, aby zaprzestac jej bagatelizowanie. Protagonisci czasow zaprzeszlych nie sa bowiem chluba tychze, a usmiechanie sie do nich zawiera posmak smiechu z nas wszystkich. Niezaleznie od tego po ktorej stronie usmiechu stalismy przez lata powojenne, ucierpielismy wszyscy. Lizakowi Ludzie rowniez.
    ET

  132. do
    cynamon29 pisze:

    2011-05-23 o godz. 21:08

    Przyjmuje Twoja propozycje, pod warunkiem, ze bedziesz zwracal wieksza uwage na objawy tego, co sam raczysz ostatnio potepiac. Przy czym wcale nie musimy mowic tym samym jezykiem i zgadzac sie we wszytskich kwestiach politycznych czy spolecznych. Po prostu unikaj watpliwych aliansow.
    ET

  133. Ciag dalszy mezaliansu w blogosferze. Czyli zrodlo bredni niejakiego Janusza.

    Rewolta Marcowa – narodziny, życie i śmierć PRL
    Jerzy Brochocki

    Na programowym stanowisku KPP w sprawie niepodległości Polski, przez długi czas ciążyły błędy luksemburgizmu, którego cechą charakterystyczną było pomniejszanie roli kwestii narodowej i tendencji narodowo-wyzwoleńczych w ramach walki o socjalizm oraz niedocenianie znaczenia niepodległości państwowej w socjalizmie.
    Powiedzmy wprost: Róża Luksemburg nazwana przez Lenina orłem rewolucji była nieubłaganym przeciwnikiem niepodległości Polski. Orłem rewolucji to może ona i była, ale na pewno nie był to orzeł biały.
    (…)
    Szczególne znaczenie dla przemian demokratycznych w Polsce miały procesy demokratyzacyjne w PZPR. W systemie monopartyjnym wszelkie zmiany w państwie muszą być siłą rzeczy zapoczątkowane w łonie rządzącej partii. Tymczasem w PZPR, w jej strukturach, faktycznych a nie formalnych prawach i obowiązkach członków, zakresie kompetencji instancji i organizacji, nie zmieniło się literalnie nic. Tzw. centralizm demokratyczny oznaczał praktycznie centralizm absolutny bez śladu demokracji. System zależności polegał na pełnym uzależnieniu dołu od góry i całkowitej niezależności w odwrotnym kierunku. Demokracja wewnątrzpartyjna, o którą tak ostro dopominały się zwłaszcza partyjne organizacje robotników, w systemie monopartyjnym musiała by wymuszać postępy demokratyzacyjne w strukturach państwa, więc została zablokowana. Te i inne blokady na drodze do demokracji nie umniejszają wielkości dokonań roku 1956, które można określić jako likwidację systemu terroru i zbrodni, gwałcenia elementarnych praw ludzkich, czyli stalinizmu, jako najbardziej zwyrodniałej formy bolszewizmu. Obiektywnie Gomułka mógł zrobić o wiele więcej, subiektywnie nie mógł przeskoczyć siebie, swego dogmatyzmu, skali intelektu i wyobraźni. Rozumowanie Puławian było więc prawidłowe. Oni czekali aż mit Gomułki jako Władysława Odnowiciela zaniknie, aż wyczerpią się zapasy wiary i nadziei. Oczywiście nie czekali bezczynnie. A jednak przegrywali. Stopniowo tracili stanowisko po stanowisku, stając się coraz mniejszą mniejszością w kierowniczych ośrodkach władzy. Po raz pierwszy w Polsce Ludowej. Coraz bardziej też koncentrowali swoje działania na zdobywaniu wpływów wśród rosnących ciągle społecznych kręgów rozczarowanych Gomułka, zniechęconych, zawiedzionych. Oczekiwali aż masa krytyczna osiągnie wielkość, która zrodzi nowy Poznań, nowy Październik, tym razem antygomułkowski. Jedną z komórek zrodzonych przez to mafijne, antygomułkowskie sprzysiężenie była szkółka, taka sobie niewiele znacząca, wręcz śmieszna, wylęgarnia przyszłych przywódców, Klub Raczkujących Rewizjonistów, czyli Poszukiwaczy Sprzeczności. To dziecię Puławian zrodziło się gdzieś tam po obydwu stronach Alei Przyjaciół, prześlicznej, ślepej uliczki odchodzącej od Koszykowej. Po jednej stronie uliczki stał gmach, w którym mieściło się Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Po drugiej zamieszkiwali sobie w nowoczesnych, obszernych lub wręcz super luksusowych mieszkaniach najwierniejsi z wiernych, najpewniejsi z pewnych stalinizmu w Polsce. Takich osiedli za żółtymi firankami było w Warszawie kilka. Aleja Przyjaciół wyróżniała się tym, iż tu przeważali wysocy funkcjonariusze MBP z ministrem Radkiewiczem włącznie i oczywiście tym, że większość lokatorów tych mieszkań stanowiła narodowa mniejszość, więc była to rzeczywiście aleja przyjaciół. Takie getto na własne życzenie, czyli prawie sami swoi.

    cdn

  134. Nie mnie skomentować obrazków Warszawy z lat 50-tych, bo chyba dopiero w późnych latach 60-tych wybrałem się z żoną na spóźnioną podroż poślubną, ale bardzo oryginalną jak na tamte czasy (zahaczając o stolicę, którą przez długi czas budowałem, wraz z resztą narodu).
    Prawdziwa podróż poślubna odbyła się wcześniej… i na południe, jak wszystkie romansidła tego wymagają. W domu rodzinnym w Kędzierzynie nie było miejsca dla wszystkich gości i pojechaliśmy z żoną do Bierawy (10 km na południe od Kędzierzyna) i noc poślubną spędzaliśmy w mieszkaniu siostry, krótka podróż i bez niebezpieczeństw – wreszcie mogłem spokojnie pannę młodą pocałować, bo w Katedrze Wrocławskiej, gdzie co nieco ślubowaliśmy, ksiądz mnie nie zachęcał do takiego czynu! Nie było tej gadki u nas, typowej dla USA, gdzie po kilku latach próbowania współżycia wreszcie wolno było po raz pierwszy pocałować partnerkę, a dzieci (własne) obserwują tę inaugurację współżycia seksualnego rodziców ze zrozumieniem i akceptacją tego czynu.
    Rok po urodzeniu drugiej córki zostawiliśmy ją z opiekunką u rodziców i pojechali na Górny Śląsk do innej siostry a stamtąd w wielką i niezapomnianą podróż „popoślubną”, ale tym razem na północ. Z Gliwic ekspresem, pierwszą klasą do Warszawy. Była to już druga połowa lat 60-tych, a może trochę później, ale nie chce mi się liczyć. Ekspres był kolorowym trójczłonowcem, wyłącznie z pierwszą klasą. Zaraz za Gliwicami przyniesiono śniadanko, kiełbaski itp.. Szybkość podróżna ponad 170 km/h (mierzyłem czas miedzy słupkami „milowymi”, a na pomiarach znałem się jako fizyk). Warszawa przywitała nas piękną pogodą, zwiedzaliśmy co trzeba, nawet ZOO, a wieczorem była Aida w Operze na Nowogrodzkiej. Nie doczekaliśmy ostatniego tchnienia Ramadesa i Aidy, bo spieszyliśmy się na dworzec na pociąg do Międzyzdrojów. Dotarliśmy tam rano, wynajęli chatkę z PTTK, ostatnim ośrodkiem przy końcu plaży. Żona padła zmęczona i usnęła i po kilku godzinach rozpoczęła leczenie oparzeń i trzy dni nie wyszła z chatki. Innych kłopotów nie było, ludzi na tym odcinku plaży też nie i ja korzystałem z uroku beztekstylnej kąpieli. Wspaniałe uczucie! Żona z kąpielówkami stała na brzegu, ale interwencja nie była nigdy potrzebna. Jakiś czas później byłem na tej plaży, a ośrodek PTTK był już w samym środku plaży i nie było już mowy o beztekstylności.

    Zebrało mi się na te rzewne wspomnienia, gdy śledziłem dyskusję na temat starej fotografii Warszawskiej. Chciałbym przyznać rację „jasnemu gwintowi”, cytuję:

    @jasny gwint pisze:
    2011-05-24 o godz. 09:28
    aga, 03.47. Kleofas już się napracował nad zohydzeniem treści tychże kolorowych wspomnie Warszawy z przed 50 lat. Nie przepuścił niczemu. Pisał o bananach, kiwi, policji i ubecji. Pominął łagry, papier w rolkach, półki z octem i nie dostrzegł szykownych sylwetek warszawianek, które tak mi się wtedy podobały.***

    Dokładnie to samo stwierdziłem w latach 60-tych, a nawet trochę później, kobiety Warszawskie były niesamowicie szykowne, gustownie ubrane, choć bardzo biednie – piękny kretonik umiejętnie „ułożony” podkreślał ich wdzięk. W tym samym czasie Śląsk był jeszcze bogaty (warstwy uprzywilejowane) i na byle jakiej imprezie drogie suknie i futra wisiały na wielu mało powabnych kobietach, żonach lub kochankach VIP’ów, o biżuterii nawet nie wspomnę. Było mi przykro, gdy patrzyłem na wspomniane Katowickie Ślązaczki i przypomniałem sobie wdzięk Warszawianek, zgodnie z sentencją ze „Studenta Żebraka”: „Der Polin Reiz ist unerreicht”!
    Na Opolszczyźnie sytuacja ulegała zdecydowanej poprawie, gdy kobiety ubierały się z „odrzutów”, tzn. z paczek od rodzin z RFN, gdzie zawitał już cud gospodarczy. Mało kto chodził tak pięknie ubrany w młodym wieku, jak moje córeczki, wspaniale odziane laleczki.

  135. Szanowny Sebastianie,

    wbrew pozorom wymienieni przez Ciebie przedstawiciele tzw. prekariatu nie sa pozbawieni godnosci (przynajmniej wiekszosc z nich). Maja swoj kodes postepowania, ktory mniej lub bardziej respektuja. Zdaje sobie sprawe, ze tworza w swoim postepowaniu pewnego rodzaju mikrokosmos, ktory nie kazdemu jest dany czy znany. Moim zdaniem, nie praca czy wyksztalcenie lub fakt bycia menelem swiadcza o czlowieku, jego godnosci i poczuciu odpowiedzialnosci za czyny, slowa etc..

    Zgadzam sie z Toba, ze ograniczamy sie czesto do „gaworzenia“, z ktorego nic nie wynika. Rowniez sadze, ze w czasie trwajacego i poglebiajacego sie kryzysu (np. EURO) dojdzie do konfrontacji na zasadzie; jesli nie ma bulek i chleba, mozna jesc ciastka. Wowczas nie pomoga ogrodzenia na luksusowych osiedlach. W Polsce bedzie to proces o wiele trudniejszy, bo zasmakowalismy dopiero „dobrobytu“ i „stabilizacji“.

    Niezaleznie od czekajacych nas konfliktow spolecznych nie mozemy zapominac o wartosciach podstawowych, do nich nalezy wolnosc slowa, niezawisle sadownitwo, ktore sprawnie dziala etc.. Warto wiec prowadzic spory oraz debaty o te kilka atrybutow budujacych kategorie podstawowe. Bedni czy bogaci, skazani jestesmy na zycie, chociaz wielu z nas obecnie i w przyszlosci na przezycie, a prawa podstawowe pozostana lub stana sie koniecznoscia, szczegolnie w czasach kryzysowych. Dziekuje za ciekawa uwage, bo zdajemy sie o kryzysie i jego konsekwencjach zapominac lub wypychac go ze swiadomosci.
    Pozdrawiam.
    ET

  136. “Bój to jest nasz ostatni, krwawy skończy się trud, gdy związek nasz bratni, ogarnie ludzki ród.” Ten jakże popularny fragmencik znanego songu mogą dziś wspólnie odśpiewać – i nareszcie jawnie – członkowie globalnego syndykatu bankierów i finansistów. Ich związek, jak pokazuje prawdopodobna nominacja na nowego prezesa MFW – p. Lagarde, ogarnął już ludzki ród, więc i ich trud jest zapewne na ukończeniu, choć wątpię, aby to akurat była dobra wiadomość dla kogokolwiek, poza nimi samymi oraz ich poplecznikami. Trzeba przy tym przyznać, że to szorstka miłość, co z kolei pokazuje skopanie oraz splucie publiczne DSK.

    W interesującym artykule Thierry Meyssan’a, przybliżającym czytelnikom sylwetkę Nicolasa Sarkozy’ego (tak jak ostatni film Romana Polańskiego przybliża nieznane oblicze Tony’ego Blaira) jest także akapit poświęcony owej przyszłej, a może już obecnej pani prezes MFW. Piszę o tym dlatego, ponieważ p. Lagarde odegrała sporą rolę podczas prywatyzacji naszego kraju, a jej zasługi zostały już zapewne zapomniane – teraz, podczas wizyty amerykańskiego prezydenta mogłaby tu dostać jakiś medal, byłoby to zestawieniem ze wszech miar słusznym, co potwierdza moim zdaniem wspomniany artykuł, dostępny w sieci na stronie voltairnet, fragment poniżej:

    „Sarkozy ustanowił Christine Legarde ministrem Ekonomii i Finansów. Karierę robiła w USA, gdzie kierowała prestiżową firmą prawniczą Baker and McKenzie. W centrum dla międzynarodowych oraz strategicznych studiów Dicka Cheney’a była współprzewodniczącą wraz ze Zbigniewem Brzezińskim, grupy nadzorującej prywatyzację w Polsce. Organizowała również intensywne wysiłki lobbyingu za (amerykańskim) Lockheed Martin, a przeciwko francuskiemu producentowi samolotów Dassault.”

    Jak widać, minister lobbujący przeciw interesom własnego kraju to nie jest wyłącznie polska specyfika, choć jego działania są wyjątkowo szkodliwe – teraz na przykład musimy zjeść wstrętną żabę, z powodu uznania w imieniu Polski (choć bez aprobaty Polaków) wyrwanego z Serbii siłą Kosowa, scharakteryzowanego nieco powyżej przez jasnego gwinta.

    Dziś Bob Dylan kończy 70 lat – happy birthday! W Trójce o 15.10 rozpocznie się audycja poświęcona temu znakomitemu artyście. Na pewno amerykański prezydent ucieszyłby się bardzo, gdyby orkiestra reprezentacyjna powitała go na lotnisku w Warszawie wspaniałym amerykańskim akcentem, mianowicie wspominanym tu niedawno utworem Dylana „Masters of War”. Orkiestra – tusz!

  137. Szanowny TJ,
    oczywiscie Janusz nie jest nowym zjawiskiem, w blogosferze prawa reka Boboli. Irytuje mnie jednak naiwnosc trwajacych z nim w aliansie za wszelka cene, aby zaistniec w blgosferze na piec minut, do nastepnego wpisu Passenta. Swoje piec minut mial rowniez Janusz i udalo mu sie troche poujadac. Tekst, zrodlo jego wiedzy zamieszczam w odcinkach i na tym moja znajomosc z Januszem sie konczy; pozostaje pytanie czy sie wogole zaczela. Dziele Pana zdanie dotyczace prymarnego postrzegania swiata przez „wietrznie“ watpiacych, ktorzy swiadomie tkwia w swoim wlasnym autystycznym (intelektualnie) malym lub wielkim swiecie, w zaleznosci od tego, co komu wyroslo. Dotyczy to kwestii kesnofobii, antysemityzmu, masonerii oraz wlasciwie calego naszego spolecznego bytu. Gdy pisze o generowaniu wiedzy zdaje sobie jednoczesnie sprawe, ze zadawanie sobie pytan nikomu nie zaszkodzi.

    Wracajac do tematu energii atomowej, to nie mowie o propagandzie antyatomowej, lecz vv, bo to nie ludzie stanowia zagrozenie dla tego rodzaju energii. Z drugiej strony wierze w technologiczny postep, a mimo tego(to) rozumiem (naleze do nich) leki przed katastrofa w wyniki awarii elektrowni atomowych. Okazalo sie bowiem, ze w Niemczech zadna z dzialajacych elektorwni nie wytrzyma upadku sredniej wielkosci samolotu pasazerskiego (wypadek, zamach).
    Pozdrawiam.
    ET
    PS
    Cenie dystans Pana wpisow; mnie jednak od czasu do czasu „niesie“…

  138. aqa – 03:47
    Dzięki za miłe słowa a za link do artykuliku na temat zdjęć z dawnej Warszawy w szczególności. Parę osób zwróciło uwagę na elegancję warszawianek. We Wrocłąwiu było podobnie. Była to pochodna braku gotowej konfekcji 🙂 Sukienki, garsonki i płaszcze były szyte na miarę więc musiały dobrze leżeć. Krawców i krawcowych było pod dostatkiem. Były też gorseciarki, które szyły biustonosze na miarę. Kwitło domorosłe krawiectwo – szyły studentki, szyły urzędniczki, szyły mamy swoim dzieciom. W sklepach było sporo taniutkich tkanin kretonowych, w śliczne wzory – wprawdzie się gniotły, ale żelazko było w każdym domu 😀
    Ja również szyłam na własne potrzeby z pomocą mamy. Potrafiłyśmy uszyć nawet zimowe palto z futrzanym kołnierzem. Zawsze byłam ładnie i elegancko ubrana. Potrzeba jest matką sukcesu, nie tylko wynalazków.

    Dziś wszelkiej konfekcji jest pod dostatkiem a króluje jakiś luźny, pasujący na każdego model zwisający u góry, z niezgrabnymi spodniami na dole, albo też ubranko do pasa i od pasa, z dekoltem pępkowym, choć ten pępek na tłustym brzuchu.
    Na szczęście jest sporo pięknych wyjątków 🙂 aż miło popatrzeć. Młodzież jak jest ładna, to jest naprawdę ładna, z pewnością lepiej fizycznie się prezentuje od młodzieży z lat powojennych.
    No, ale może w urodę pchać dużo pieniędzy 😆

  139. @ ET

    Niegrzeczny Stwór, niegrzeczny! I niewdzięczny! Ja Ci tu kaganek oświaty wypełniony olejem niosę wprost do głowy, a Ty tak mi się złem za dobro odwdzięczasz? Fe kosmita.

    Ale cytaty ożywcze.

  140. ET pisze:

    2011-05-24 o godz. 11:46
    ——————————
    „wbrew pozorom wymienieni przez Ciebie przedstawiciele tzw. prekariatu nie sa pozbawieni godnosci (przynajmniej wiekszosc z nich). Maja swoj kodes postepowania, ktory mniej lub bardziej respektuja. Zdaje sobie sprawe, ze tworza w swoim postepowaniu pewnego rodzaju mikrokosmos, ktory nie kazdemu jest dany czy znany. ”
    ————————-
    Szanowny ET,

    i to jest „ości” sedno!
    Kastowe , nawet honorowe systemy wartości, mogą się miewać nijak wobec tych uniwersalnych. Te uniwersalne, oficjalne, „debatowane” w otwartej przestrzeni społecznej/ głównie via media/- są tworzone/?/ swoim zrutynizowanym trybem w czasie otwartym, praktycznie nieskończonym-dzieją się SOBIE, a Lud Boży i tak stoi swoimi nogami na ziemi. To wszystko, to tylko cyrk,który pozwala najtaniej/ jeśli czasy są sprzyjające/ utrzymywać społeczności w doraźnej harmonii. Zmieniają się wartości nadrzędne, z którymi można dotrzeć do podświadomości danej społeczności, a ona wyznając je, samoorganizuje się w twór uzasadniony egzystencjalnie…

    Pozdrawiam,Sebastian

  141. ŻydowskiePochodzenieSarkozyego

    Joe pisze:
    2011-05-24 o godz. 12:04
    “Bój to jest nasz ostatni, krwawy skończy się trud, gdy związek nasz bratni, ogarnie ludzki ród.” Ten jakże popularny fragmencik znanego songu mogą dziś wspólnie odśpiewać – i nareszcie jawnie – członkowie globalnego syndykatu bankierów i finansistów. Ich związek, jak pokazuje prawdopodobna nominacja na nowego prezesa MFW – p. Lagarde, ogarnął już ludzki ród,
    W interesującym artykule Thierry Meyssan’a, przybliżającym czytelnikom sylwetkę Nicolasa Sarkozy’ego (tak jak ostatni film Romana Polańskiego przybliża nieznane oblicze Tony’ego Blaira) jest także akapit poświęcony owej przyszłej, a może już obecnej pani prezes MFW”

    Mój komentarz

    Autor zawzmiankował artykuł o Sarkozym autorstwa Thierry Meyssan’a.
    Zapomniał przy tym donieść blogowiczom, że artykuł nie przedstawia sylwetki Nicolasa Sarkozy’ego, tylko przedstawia żydowskie pochodzenie prezydenta Francji oraz żydowskie środowisko, które go wyniosło i niesie nadal jako międzynarodowa finansjera oraz agentura CIA. Wszędobylskie, żydowskie wtyczki.

    Zapomniał także powiadomić blogowiczów, że Thierry Meyssan jest autorem przedstawionej w dziele o tytule wywołującym grozę u niewtajemniczonych – „Straszne oszustwo”, naukowej hipotezy o zamachu na WTC zorganizowanym przez tajne służby amerykańskie sterowane przez wiadomo jakiego pochodzenia i w czyim interesie działających lobbystów.

    Wolność słowa ma swoje dobre i złe strony. Jednym z pozytywnych aspektów jest możliwość otwartej konfrontacji gnozy z rozumem, blagi ze zdrowym rozsądkiem, afektu z powściągliwością, hucpy z poczuciem humoru, itp.
    Wolność słowa nie może kostnieć, musi mieć zawsze sparring partnera.

    Pzdr, TJ

  142. TJ pisze:
    2011-05-23 o godz. 19:41
    Propaganda antyatomowa często sugeruje ludziom, że reaktor może wybuchnąć w podobny sposób jak bomba atomowa, co jest zwykłym mitem.
    ——————————————————————————————
    Propaganda ta jest skuteczna, pokazuja to wybory w Bremie. Niemcy chca w najblizszym czasie pozamykac wiekszosc elektrowni atomowych. Tylko gdzieniegdzie przebakuje sie juz ,ze przejscie na inne zrodla energii (tzw. ekologicznej) bedzie kosztowac i to nie malo (cena za kWh bedzie z pewnoscia tez „wesola”). Ide w zaklad, ze istnieje tez silne lobby firm produkujacych tzw. panele sloneczne – przed rokiem akcje wielu firm zajmujacych sie produkcja tychze w Niemczech mialy niezachecajace wartosci dla inwestorow.
    Za rzadow SPD-Grüne(Zieloni) podniesiono ceny paliw o ok 25ct/l (przez pare lat po 3-5 ct),o ile pamietam w celach „ekologicznych”. Co sie dzieje z tymi pieniedzmi za bardzo nie wiadomo. Tak wiec sceptycznie postrzegam nowe pomysly partii Zielonych w Niemczech.

  143. Czy na początku lat 90 ktoś wyobrażał sobie, że były funkcjonariusz SB będzie w nowej demokratycznej Polsce kierował śledztwem, w którym o zbrodnię podejrzewany jest jego były agent? – pyta red. Jerzy Jachowicz

    A pytań takich przybywa i nie dotączą tylko samej polityki, ale spraw przyziemnych – choćby stanu kolei państwowych, dodatkowo limitowanym dostępie do lekarza w nocy i święta, dot. absolwentów szukających pracy u sąsiadów, bo w kraju na próżno jej szukać, zaawansowania przygotowań do Euro 2012, obiecanych laptopów dla młodych mieszkańców zielonej Arkadii, żeby już nie wspominać o liczniku Balcerowicza.

    Gdy padają ważne pytania o treść nieudolnych rządów Tuska, o stan III RP, gdy stawiane są dużego kalibru zarzuty wobec byłego skarbnika PO – Mira Drzewieckiego, Premier Tusk i Przew. PO, wobec której kierowane są te zarzuty, zbywa to lekceważeniem i personalnymi atakami na Kamińskiego, a fani PO i Trybuni Jednostronni (TJ) zajmują się z podziwu godnym zapałem szambiarstwem internetowym dla wykazania obrzydliwości ‚pisuarów’, a przy okazji wykazania potrzebnego propagandowo, ale fałszywego iunctum pomiędzy komentarzami internetowymi wiadomej treści i poglądami (rzekomo antysemickimi) J. Kaczyńskiego.

    Czy nieustanne lanie rozgrzanej smoły piekielnej na głowę Kaczyńskiego, przemieszanej z fekaliami, od jakich w sieci przelewa się, bo płyną zewsząd (nie tylko od „pisuarów, ale i „posrańców”), straszenie przez prawie oszalałych staruszkowatych ‚eksterminacją’ części Polaków przez PiS, czy tropieniem przez kaczystów-faszystów wroga nieczystego rasowo do ostatniej sztuki, gdy akurat nie da się ukryć, że nagonka POlicji specjalnej ABW o 6 rano biegnie w przeciwną stronę, to oznaka ostatnich już i rozpaczliwe gestów zdesperowanych obrońców oblężonej twierdzy PO…?

    Ma być trwożnie, groźnie, a wychodzi jak zwykle. PO prostu pokracznie.

  144. antonius 11.34
    Co do elegancji i urody warszawianek w owych latach, to rzecz jest poza dyskusja. Udowadniaja to setki zdjęć , filmów i kronik filmowych z owych lat, które pokazuja Stodołe Hybrydy i inny studenckie kluby warszawskie.Ponadto lata te sa okresem ogromnej kariery Barbary Hoff, która nauczyła Polki modnie sie ubierac, przez swoje felietony w Przekroju, który był Absolutna Wyrocznia Mody Stylu i Kultury ( trochę kosmopolitycznej ) od Tatr po Bałtyk.
    Teksty Kleofasa trzeba czytać z wyrozumiałościa i wspólczuciem. W jego stanie i wieku, po CAŁKOWITYM PRANIU MÓZGU, już za późno na powrót pamieci i rozumu.

  145. zezem pisze:
    2011-05-24 o godz. 15:10
    „Propaganda antyatomowa często sugeruje ludziom, że reaktor może wybuchnąć w podobny sposób jak bomba atomowa, co jest zwykłym mitem.”

    To zupełnie nie o to chodzi i takimi argumentami nikt nie operuje. Problem polega na tym, że energia atomowa wcale nie jest „tanią” energią, co się przez dziesięciolecia wciskało światu. Myślę, że Polacy obserwując, co sie dzieje w Fukushimie zaczynają rozumieć, że nie tędy droga.

    Elektrownia atomowa to nie tylko szalenie droga inwestycja, która dopiero po dziesiątkach lat się amortyzuje. Reaktor(y) muszą być zabezpieczone przed katastrofami natury, ale też przed np. upadkiem samolotu (takie coś planowała Al-Kaida). I te wszelakie zabezpieczenia są tak drogie, że nie może byś mowy o taniej energii. W Niemczech zostały wyłączone te reaktory, które tych nowoczesnych zabezpieczeń nie posiadają. Wszystkie naprawy bieżące – szalenie drogie – są wliczane w cenę prądu. Nie ma ubezpieczyciela, który by ubezpieczył elektrownię atomową! To wystarczy, żeby wyrobić sobie pojęcie o rzeczywistych kosztach.

    W wypadku „hawarii”, a takie zdarzają się średnio raz na 25 lat, okazuje się, że skutki katastrofy generują koszty, które państwo wrtącają w recesję.

    O problemach środowiska i zdrowia ludności nawet nie wspominam, bo to w Polsce tematy niepopularne. Mam jednak nadzieję na postęp w tej dziedzinie, mimo wszystko.

    Następnym problemem są koszty i czas trwania likwidacji takiego monstrum. Likwidacja kosztuje więcej niż budowa, a trwa kilkadziesiąt lat! Te wszystkie koszty ponosi państwo, czyli podatnik – żaden inwestor nie posiada takich sum. I gdzie tu ta tania energia?

    Następny raczej nierozwiązywalny problem to ostateczne składowanie odpadów nuklearnych. Po prostu na świecie nie ma odpowiedniego miejsca, gdzie można by przez setki tysięcy lat je przechowywać.

  146. @zezem:
    Tak na marginesie — zniechęcenie do używania własnych samochodów, zwrócenie uwagi na problem spalania (i pośrednio — emisji CO2; zarówno przez wybór nowych samochodów, jak i ekonomiczną jazdę), to także cele ekologiczne 😉

  147. Ciuś, ciuś, panie Manie. The Times They Are a-Changin’, indeed. Kiedyś porządni dziennikarze byli cenzurowani przez bolszewików, musieli pisać i mówić między wierszami, granicy wolności słowa nie mogło być, gdyż samej wolności nie było, chyba że na emigracji wewnętrznej, albo między swymi; natomiast dzisiaj niektórzy wychowani w totalitaryzmie dziennikarze, lub młodsi, wychowani w kulcie oszustwa, tchórzostwa, korupcji, miernoty i wazeliny nie mogą bez cenzury żyć, więc sami siebie cenzurują, odczytując w mig, co byłoby mile widziane przez aktualnych sojuszników, a co nie.

    Nie mieliście odwagi puścić piosenki Masters of War, ani Pan, ani ta miła, młodziutka paniusia – co świadczy nienajlepiej o obydwu pokoleniach. Nawet Knockin’ on Heaven’s Door nie puściliście, celebrując dziś w Trójce urodziny Boba Dylana. Niepolityczne wam się widać wydały te kawałki, jedne z najważniejszych w twórczości Artysty. Aktualny i dziś tekst Dylana przeciwko wojnie i wojennym podżegaczom, tchórzom i chciwym oszustom, budującym bomby i samoloty, którzy nigdy nic pozytywnego nie stworzyli, a cały czas burzą, wciskają dzieciom broń do rąk, a potem chowają się za węgłem, lub zwiewają szybciej niż kula, pominął Pan w swej audycji. Za to prochy zareklamował Pan bez żadnych skrupułów. A po programie bank. Gratuluję, pokazaliście wasze granice wolności.

    @ TJ

    Co ja mam powiedzieć? O faktach się nie dyskutuje. Natomiast o Thierrym Meyssanie, francuskim intelektualiście, większość słyszała, ludzie dobrze wiedzą, że jest on autorem kilku poczytnych książek dostępnych na amazon.co.uk, zagrał także w filmie prezentowanym właśnie w Cannes – jak ktoś ma ochotę i zna francuski, to zawsze może sobie o nim doczytać: http://www.voltairenet.org/auteur29.html?lang=fr

  148. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Polska nadzorowana (idealne słowo)” – prawda? „I teraz uwaga, gdyby ci wszyscy wymienieni, usłyszeli teraz o” Na ja … i co tu pisac (?)

    Wyglada na to, ze bobola ma „dobre” notowania w tzw. drobnomieszczanskich srodowiskach – prawda?
    http://www.kontrowersje.net/tresc/mocarze_czystej_krwi_zydowskiej_i_frajerscy_wschodni_polgoje

    Post Christum.
    Tak dlugo dzbam wode nosi …

  149. ET pisze:
    2011-05-24 o godz. 11:08
    do cynamon29 pisze:
    „Przyjmuje Twoja propozycje, pod warunkiem, ze bedziesz zwracal wieksza uwage na objawy tego, co sam raczysz ostatnio potepiac. ”

    Odpowiedż: Ależ ja zawsze potępiałem antysemityzm, potępiałem
    zawiadywanie Wielkiej Jednostki „mózgowiem każdego narodu”!
    I nie wiem jakie meandry Twych przemyśiwań, skłoniły Ciebie do myślenia że ja jestem antysemitą. Archiwum bloga jest dostępne dla wszystkich, również dla Ciebie. Zajrzeć warto.
    Ditto – nie stawiałem żadnych warunków!
    To po pierwsze! Po drugie, na tym i zarówno innych blogach to Ty byłeś
    „nacierającym” na mnie. Było, „minęllo”-tak bym to podsumował, lub …
    Egal!, – podstawą jest nie tyle brak wzajemnego zaufania (lata świetlne jeśli o to chodzi! przed nami), ile iloraz własnej akceptacji i tolerancji jednego przez drugiego, w rzeczowej dyskusji! Ot, i cały problem.
    Tępiąc się nawzajem (gegenseitig) sprowadzamy ten blog do areny
    bokserskiej, która jest dalece oddalona od potyczek intelektualnych
    poprzez „filozofię maczugi”na nią niezaplanowaną! I to jest pewnik.
    To boli mnie najbardziej, uwłacza moim poglądom i mojemu jestestwu.
    Krytykujemy innych za ślepą zapalczywość, a sami w tych sporach nie jesteśmy lepsi – dwa pawiany walczą o jedno terytorium!
    Ja potrzeby własnego terytorium nigdy nie miałem – sądząc po Twoich wpisach, Ty również nie. Ale w kontekście wielu TU wypowiedzi, na blogu
    Daniela Passenta, akcentowałeś wielokrotnie (co i inni blogerzy też zauważyli) odrębność od „sfory”. Gloria i chwała! Ale i na to trzeba
    zapracować (to moje, czysto subiektywne zdanie).
    Półgębkiem, nastroszonym pawim ogonem, jeszcze tego nikt nie osiągnął.
    Można to osiągnąć tylko li wyłącznie, działaniem, sensu stricto od
    podstaw.
    Kłania się stare jak ta cywilizacja – „Ab ovo”.
    Tylko czy nam się jeszcze chce?
    Lenistwo i wygodnictwo wykończyło Rzym.
    „Niewidzący” tego naszego współistniejącego Świata nie wyciągnęli z
    tego zdarzenia żadnych wniosków , absolutnie żadnych…
    I tu nasuwa się pytanie:
    „Czy to jest miłość,
    czy też już kochanie …”

    Tu jest zarówno i pies pogrzebany, i jego egalite. Pytanie tylko czy tenże pies rozumie swoje egalite (jakżeż już, w imię przyszłej chwały?), pogrzebane, czy też w imię tejże chwały, odgrzebywane?
    Psa by spytać …

    Pozdrowionka.
    Jeśli o mnie chodzi

  150. kadett pisze:
    2011-05-24 o godz. 15:21
    „Jednostronni (TJ) zajmują się z podziwu godnym zapałem szambiarstwem internetowym dla wykazania obrzydliwości ‘pisuarów’, a przy okazji wykazania potrzebnego propagandowo, ale fałszywego iunctum pomiędzy komentarzami internetowymi wiadomej treści i poglądami (rzekomo antysemickimi) J. Kaczyńskiego. „

    Mój komentarz

    To nie jest rzekoma zbieżność, tylko oczywista oczywistość.

    Wypowiedzi aktywistów PiSu owszem są szambiarskie.
    Rokowania dla PiSu pogarsza nie tylko styl, lecz przede wszystkim zawartość tych wypowiedzi – propagująca nienawiść, ksenofobię, w tym antysemityzm, zawierające groźby i wyzwiska skierowane w stronę konkretnych polityków.

    Tego typu wypowiedzi propagujące ksenofobię – Polskę dla Polaków, nienawiść do wszelkich obcych i zapowiadające siłowe rozliczanie się z konkurentami politycznymi nazywanymi elegancko zdrajcami i zaprzańcami, są rozpowszechniane na najpoważniejszym forum netowym partii prawdziwych Polaków i można śmiało założyć, że spotykają się z aprobatą całej wierchuszki partii, ponieważ nie wywołują zaprzeczeń, odcinania się lub dystansowania od nich kierownictwa witryny odpowiedzialnego przed Prezesem za ukazywanie się takiej propagandy i jej deponowanie na witrynie.

    Najwidoczniej służą partii i Prezesowi.

    Co do jego poglądów nie mam wątpliwości. Kalejdoskop, wirówka nonsensu, piorun strzelił w miotłę.

    Pzdr, TJ.

  151. kadett pisze:
    2011-05-24 o godz. 15:21
    Kadett, jeśli o mnie chodzi, to Ty sam wpędzasz się w kanalizację.
    Co innego jest rozeznać fakty wokół Nas, niezbywalne, dotykalne i
    będące dokumentem, na to co kto robi, a całkiem czym innym jest
    „lista Twoich pobożnych” życzeń.
    Jedyny sposób, oczywiście w Twoim przypadku, na odzyskanie wzroku,
    jest zdrapanie łusek z oczu Twych.
    Jest to proces czasami bolesny, ale ulga i olśnienie prawdy po tym
    zabiegu, jest naprawdę very happy.
    Popróbuj chopie, a na pewno Ci ulży!
    Jak nie pomoże – to Ciechocinek, ale od razu cały kwartał (minimum).
    Wcześniej nie rokuję poprawy.

    Pozdrowionka.
    PS: można jeszcze popróbować pijawek, tudzież upuszczania krwi,
    zamawiania „czarnej baby” …
    Próbować zawsze można, ale czy to co da …

  152. Przyznam, że mam już po uszy dyskursu na temat, czy ABW i prokuratura zrobiły właściwie, podejmując się ścigania (właśnie w tej kolejności, a nie odwrotnie!) autora blogu o Prezydencie R.P.
    Sprawa jest dla każdego prawnika oczywista: w tym kraju, prawie od cywilizowanego „zawsze” obowiązuje zasada legalizmu. Oznacza ona OBOWIĄZEK dla stosownych organów wszczynania i prowadzenia postępowania karnego wówczas, gdy powezmą one uprawdopodobnioną wiadomość o popełnieniu przestępstwa. Ignorowanie tej fundamentalnej zasady przez stosowne organy i przymykanie oczu na złamanie OBOWIĄZUJĄCEGO wszak przepisu w kodeksie karnym przynosiłoby w efekcie odpowiedzialność dyscyplinarną, jeśli nie karną stosownego funkcjonariusza.
    Ergo: trzeba być albo ignorantem albo skończonym hipokrytą, by twierdzić, że ABW czy prokuratura się wygłupiła…
    Prawda: można mieć sto tysięcy uzasadnionych zastrzeżeń do organów ścigania, lecz tu mowa o ZASADZIE!
    Szczytem zaś hipokryzji jest pomiaukiwanie polityków – posłów na Sejm! – którzy wywodzą, że można było inaczej, że rzecz nie warta zachodu itp.
    Pytanie za milion (choćby u H. Urbańskiego:
    kto w tym kraju STANOWI PRAWO, a zatem kto władny jest – dostrzegając jego nieżyciowość, często idiotyzm – go zmienić?!

  153. Therese Kosowski pisze:
    2011-05-24 o godz. 17:06
    Przytoczony cytat przez pania, na poczatku nie pochodzil ode mnie.

    PAK pisze:
    2011-05-24 o godz. 17:18
    —————————————————————————————-
    Napisalem poprzednio zbyt skrotowo. Generalnie odstapienie od zrodel energii wytwarzanej przy pomocy reaktorow atomowych nie jest problemem prostym. Nie przecze ,ze elektrownie atomowe sa b. kosztownymi inwestycjami i w sumie niebezpiecznymi w eksploatacji. Tym nie mniej szybkie zastapienie ich tzw. energia ekologiczna ( w przeciagu 8-10 lat) jest moim zdaniem pod duzym znakiem zapytania i moze pociagniac za soba b. negatywne tez skutki gospodarcze.
    I skoro mowimy o ekologii to czy panstwo zwrocili na problem tzw. opakowan jednorazowego uzytku (ich utylizacja czyli faktycznie spalanie odpadow) lub fakt ile CO2 produkuja np. woly „przerabiane” potem na hamburgery, ze wspomne tylko te dwa aspekty.
    Ciekawym problemem technicznym jest ewentualna rezygnacja z dotychczasowych paliw (wymuszona) w ruchu lotniczym. Do tej pory nie ma sensownego rozwiazania tego dylematu.

  154. Dylanolog rasista (Janusz) czyni z artysty (chrzescijanina) Zyda, zapominajac, ze wiara z rasa niewiele ma wspolnego. Dlatego Zyd powinno sie pisac z malej litery; jak katolik etc..
    ET

  155. W Niemczech zaden reaktor nie jest zabezpieczony przed zderzeniem z samolotem pasazerskim.
    ET
    Niedocenianie ruchu Zielonych w Niemczech doprowadzilo do tego, ze staja sie druga sila polityczna i chwala im za to.

  156. zezem:
    Z wieloma rzeczami się zgadzam. Mam tylko jedno ‚ale’. Bo zgadzam się, ale, czy na pewno stawiasz te same wymogi partiom odpowiadającym na wyzwania ekonomiczne i społeczne, jakie stawiasz partii odpowiadającej na wyzwania ekologiczne? Bo mam wrażenie, że od partii ‚ekologicznej’ oczekujesz więcej — propozycji bezdyskusyjnie słusznych, trafnych i dalekowzrocznych. Tymczasem takie pomysły rzadko trafiają się w polityce, a sam fakt postawienia sprawy i rozpoczęcia dyskusji nad jej rozwiązaniem bywa już wartością polityczną. W demokracji nie tylko chodzi o to, by sprzedać swój pomysł społeczeństwu, które przez mandat wyborczy pozwoli go zrealizować, ale także o to, by w warunkach parlamentarnych przedyskutować za i przeciw, oraz wprowadzić w życie najlepsze rozwiązania.
    Zapewne pomysły Zielonych posłużą jako stanowisko do negocjacji — i Niemcy będą naciskane na zwiększenie ekologicznych źródeł energii, ale nie odbędzie się to w obecnie proponowanym tempie. Co do likwidacji elektrowni atomowych — zaczęli od najstarszych, które i tak trzeba by niedługo wyłączyć. Opakowania jednorazowego użytku i CO2 emitowane przez zwierzęta hodowlane, to tematy obecne w dyskusji i zupełnie nieodkrywcze. Ruch lotniczy — to będzie problem, na razie mamy jednak coraz bardziej ekonomiczne samoloty, a producenci zapowiadają kolejne zmiany w tym kierunku…

  157. Jeszcze trochę o Warszawie. Kleofas i inne kleofasy powinni w skupieniu oglądnąć załączony krótki film pokazujący Warszawę jaką w darze przekazano Polsce Ludowej do odbudowy. Przy nastrojowej muzyce zobaczą co pozostało z Zamku tak pięknie odbudowanego za długi Gierka, kościoły odbudowane później przez komunistów zanim zaczęli rabować święte grunta i morza, morza ruin powstańczych. A im ciągle marzą się ananasy, banany, kiwi, paszporty i inne duperele. Biedne ludziki styropianowo kościelno popisowe.
    http://przewodnik.onet.pl/filmy/miasto-ruin-zdobylo-cenna-nagrode,1,4339927,artykul.html

  158. Zaiste. Oczywista to oczywistość, że Trybuni Jednostronni (TJ) wyrażają swoje ślepe, bezkrytyczne i wiernopoddańcze przywiązanie do błękitnych barw dynastycznych, ozdobnych w złote gwiazdy, rozjaśniające firmament nad Królestwem Zielonej Wyspy Miłości zapalczywością w osłanianiu coraz bardziej rzucającej się w oczy nagości swego najjaśniejszego króla Midasa Matoła I.

    Najlepszym w ich mniemaniu sposobem uniknięcia detronizacji Midasa Matoła I jest ubranie konkurenta do tronu w odpowiedni przyodziewek. Rolę taką pełnił za czasów panowania Wiesława I płaszcz krzyżacki, w którym prezentowany był wystraszonej gawiedzi Konrad I Adenauer. Wtedy to wystarczyło do spajania szeregów.

    Postępująca jednak dewaluacja mocy nieodzownych symboli-straszaków służących wzniecaniu trwogi plemiennej (jakże potrzebnej utrzymaniu chwiejącego się tronu) sprawiła, że w czasach Midasa Matoła I symboliczna siła odstraszania musi być coraz większa, coraz bardziej porażająca i rosnąć tym bardziej, im bardziej słabnie blask Midasa Matoła I, a z jego tronu sypią się trociny. Płaszcz krzyżacki już nie działa zresztą, odkąd samego Midasa Matoła I usiłowano przedstawiać przy jednej z poprzednich elekcji jako domniemanego potomka Ulricha von Jungingena.

    Jak gawiedź zobojętnieje już na kaczki nadziewane faszyzmem, następnym etapem może być np. straszenie ludobójstwem i wrodzonym plemiennym kanibalizmem Jarosławian. Potem zostanie już tylko nieuchronny koniec świata związany z detronizacją Midasa Matoła I.

  159. Wytyczne Prezesa w sprawie interpretacji katastrofy smoleńskiej

    wyłożone na najważniejszej witrynie propagandowej partii prawdziwych Polaków:

    1) Prezes powiedział:

    „Gdyby Rosjanie zastosowali normalne procedury lotnicze, rządowy Tu-154 wylądowałby. Nie w Smoleńsku, ale by wylądował.”

    2) Prezes orzekł:

    „Tymczasem o sposobie postępowania z samolotem wiozącym głowę naszego państwa decydował ktoś w Moskwie. Kazał sprowadzać go do 100 m.”

    3) Prezes wyjawił:

    „Inni Rosjanie fałszywie naprowadzali pilotów, informując ich, że są na kursie i ścieżce. Dziś wiemy, że mimo to załoga realizowała standardową procedurę odejścia od lotniska. Nie popełniła błędów – jak nam wmawiają od początku przedstawiciele władzy na Kremlu.”

    4) Prezes sprecyzował:

    „Co się zatem wydarzyło, że samolot nie odleciał, lecz runął na ziemię? Nawet dziecko dziś nie wierzy, że zatrzymała go brzoza. Nie wiemy, dlaczego wszystkie urządzenia tupolewa przestały działać 15 m nad ziemią, z awaryjnym zasilaniem włącznie. Nie wiemy, dlaczego Rosjanie nie dopuścili Polaków do rzekomych sekcji zwłok. Nie wiemy, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono oględzin ciał – choć takiego postępowania wymaga i logika, i nasze prawo.

    Pytań bez odpowiedzi jest tak wiele, że grzechem przeciwko rozumowi jest unikać podejrzeń o chęć ukrycia prawdy. Możliwe, że Rosjanie chaosem i niechlujstwem w postępowaniu po katastrofie chcieli Polskę upokorzyć na arenie międzynarodowej. To wewnętrznie jakoś spójne wytłumaczenie. Zresztą w pełni osiągnęli ten cel. Jednak skala owego niechlujstwa, kłamstw czy niszczenia dowodów jest tak ogromna, że bardziej prawdopodobne wydaje się jednak ukrywanie prawdy o rzeczywistych przyczynach katastrofy.”

    Mój komentarz

    Prezes dotknął wielu ściśle technicznych aspektów katastrofy. Np. takie retoryczne pytanie – czy brzoza mogła zatrzymać samolot? Do kogo kieruje Prezes swoją odpowiedź, że nie mogła? Przecież nie zatrzymała. Samolot dalej leciał w kierunku ziemi.

    A następnie korzystając z najnowszych obliczeń specjalistów z „Naszego Dziennika” Prezes ogłasza nowe wątpliwości – nie wiemy dlaczego wszystkie urządzenia przestały działać 15 m nad ziemią.

    Jakoś nie przyszło tym specjalistom i Prezesowi na myśl najprostsze tłumaczenie – samolot po prostu haczył ostro o drzewa uszkadzając wszystkie możliwe systemy pomiarowe i sterujące. Czy to było na wysokości 15m, mniej lub więcej, nie jest istotne.

    Wysokość jest mierzona w tym miejscu, gdzie znajduje się wysokościomierz, a samolot Tu-154, to nie zwarta bryła, tylko obiekt uskrzydlony o rozpiętości skrzydeł 37,5 m. Jeśli taki obiekt straci część skrzydła na jednym drzewie i zaczepia o inne drzewa, to tracąc stabilność wykonuje nieprzewidziane ewolucje, w tym takie, że koniec skrzydła jest przy samej ziemi, a kadłub na wysokości połowy rozpiętości skrzydeł, tj. 18, 75 m. Co w tym jest do nie wiedzenia?

    Przy okazji Prezes twierdząc, że nie ma odpowiedzi na szereg trudnych pytań, przypisuje drogą okrężną nieznane intencje Rosjanom – poprzez wyliczanie rzekomej naszej niewiedzy, np. „Nie wiemy, dlaczego Rosjanie nie dopuścili Polaków do rzekomych sekcji zwłok.”

    Pierwsze (Rosjanie nie dopuścili) jest minięciem się z prawdą, drugie jest sugestią rzuconą w eter – ktoś ukrywa prawdę o niedopuszczeniu (no bo skoro nie wiemy czegoś, a powinniśmy wiedzieć, to musi być jakaś przeszkoda lub ktoś blokuje wyjawienie prawdy), trzecie jest prostym stwierdzeniem – sekcje zwłok były rzekome, a więc formalnie jakby ich nie było.
    W ten sposób nasza niewiedza ulega w ustach Prezesa przemianie tak jakby w imputacje, w domyśle gotowe odpowiedzi.

    Po postawieniu szeregu pytań i zasugerowaniu, że nie ma na nie odpowiedzi Prezes przechodzi do clou instrukcji:

    „grzechem przeciwko rozumowi jest unikać podejrzeń o chęć ukrycia prawdy. Możliwe, że Rosjanie chaosem i niechlujstwem w postępowaniu po katastrofie chcieli Polskę upokorzyć na arenie międzynarodowej. To wewnętrznie jakoś spójne wytłumaczenie”.

    Zachwala swoje tłumaczenie jako spójne. No, może jakiś okruszek wątpliwości zawiera słowo „jakoś” – jakoś spójne wytłumaczenie. Co oznacza, że nie jest ścisłe, nie opiera się na dowodach, mocnych przesłankach, tylko na „pytaniach pozostających bez odpowiedzi”.

    To rzekome „spójne rozumowanie”, to nic innego jak postawienie niedorzecznych pytań i ogłoszenie, że nie ma na nie odpowiedzi.

    Panie Prezesie, jeśli chodzi o pańskie pytania zawierające w sobie już odpowiedzi, to nie odpowie Panu na nie żadna naukowa analiza, żadne drobiazgowe śledztwo, żadna choćby nie wiadomo jak międzynarodowa komisja. To są chciejstwa.

    I wreszcie dochodzimy do podwójnego clou – prezes sugeruje, że „bardziej prawdopodobne wydaje się jednak ukrywanie prawdy o rzeczywistych przyczynach katastrofy”.

    A więc demonstranci PiSowscy nie musza odklejać literek z transparentów- „Żądamy prawdy” – jak kraj długi i szeroki.

    Uderzające jest, że jedną zasadniczą ścieżkę podejrzeń Prezes w swoim wykładzie jakoś pominął. Nie wspomniał o zamachu, nie zasugerował, że hipotezy o zamachu nie należy odrzucać, w żaden sposób nie nawiązał do wybuchu, do sztucznej mgły, helu, laserowych armat, itp.

    Można tylko domniemywać, że stawiając pytanie, dlaczego „wszystkie urządzenia przestały działać na wysokości 15 m” zostawił sobie wolną furtkę do wybuchu bomby próżniowej na tej wysokości (teza szefa komisji smoleńskiej PiSu w Sejmie) lub zastosowania innych środków demolujących systemy sterownia i nawigacji samolotu, np. elektronicznego zakłócania.

    Wyrażanie wątpliwości, co do ukrywania prawdziwych wyników sekcji zwłok dokonanych U NICH (rzekomy bałagan w dokumentacji z sekcji) służyć może także do konstruowania podejrzeń o ukrywanie przez Rosjan skutków wybuchu bomby próżniowej, które to skutki miałyby polegać na charakterystycznych objawach uszkodzenia płuc.

    Ciekawą sprawą jest, że Prezes po raz pierwszy dopuścił możliwość wylądowania „w innym miejscu”. Dotychczas zapierał się w wywiadach, że to co wykonywali piloci w Smoleńsku, to było normalne lądowanie, w jedynie słusznym miejscu, w normalnych warunkach, tylko zakłócone niestety przez fałszywe informacje z wieży.

    O możliwości odejścia na inne lotnisko przedtem Prezes nie wspominał. Pewnie dlatego, że musiał by jakoś wytłumaczyć realne powody takiego odejścia, np. niedostateczną widoczność.

    Blado to wszystko wygląda. Prezes coraz bardziej zaplątuje się w domysłach. Jako niefachowiec nie powinien się pchać w problemy techniczne bez zasięgnięcia rady wiarygodnych i zaufanych specjalistów.

    Czy Prezes ma dostęp do takich?

    Wolność słowa, to także wolność plecenia niedorzeczności.

    Pzdr, TJ

  160. Drogi „kadecie” ( z dn. 24.05.2011 h: 15.21) – cytując na początku swego postu”fanatyka’ opcji moralnej niejakiego Jachowicza (i jak mi się wydaje podzielając tego redaktora zastrzeżenia in merito) stawiasz się automatycznie w jednym szeregu z bin Ladenem, Qutbem, Jandarbijewem czy al-Zawahirim (to w poziomie mentalności i postrzegania rzeczywistości na zasadzie zero-jedynkowej – nie praktyki życia). Pan redaktor J. to postać groteskowa, o wymiarze wypisz-wymaluj niejakiego Wyszkowskiego, Brauna czy Terlikowskiego wszystko to „fundamentaliści” o osobowości inkwizytorów).
    Pan płk z ABW o którym pisze redaktor J. został pozytywnie zweryfikowany, dopuszczony do pracy w organach RP po 1990 r – i tego typu argumenty są do „d….y”. Prawo stanowione jest jedynym (i tylko ono może nim być – reszta: moralność, etyka, filozofia itd. to subiektywne odczucia obiektywnej rzeczywistości, zależne od b.wielu czynników, nader personalnych zresztą) regulatorem zbiorowych zachowań i funkcjonowania społeczeństwa.
    A nawet, gdyby nie był pozytywnie zweryfikowanym SB-kiem czy nie ma godności osobistej ? Sąd zajmuje się jurydycznymi kategoriami (nie społecznym nie powszechnie rozpowszechnionym mniemaniem o czymś tam ……. to luźne i nie-jurydyczne sformułowania). I to wszystko.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  161. Do cynamon29
    Oczywiscie nie chodzi mi o jakiekolwiek oskarzenia czy skargi. Pamietam dokladnie kazdy wpis (lub przynajmniej jego tenor), chociaz nie prowadze zadnego archiwum. Zreszta sa one dla wszystkich dostepne. Celem mojej krytyki byl jezyk endokratyczny (narodowych demokratow) z perelkami dmowszczyzny, tyle i az tyle. Czesto irytuja mnie pozorne alianse, aby zaistniec w blogosferze, chociaz sa to wolne wybory kazdego z nas. Mimo wszystko jestem przekonany, ze obejdziemy sie nach wie vor bez cenzury, co nie znaczy, ze nasze wpisy powinny byc pozbawione krytyki. Ciekawe jest spojrzenie dotyczace obrony terytorium, wiele jest w tym prawdy i warto sie nad tym zastanowic. Pozostanmy wiec przeciwnikami; falls notwendig und zutreffend, bo o wrogosci mowy byc nie moze. Nie sadze, aby blogosfera byla do tego odpowiednia platforma. W sumie pisze bez proby definiowania jakiegokolwiek celu. Reaguje na to, co mi sie podoba lub na to, co mnie irytuje; w sumie proste. Czasem probuje wywolac jakakolwiek reakcje i zdaje sobie sprawe z tego, ze nie zawsze sie to udaje, czesto jednak owszem. Zdaje sobie jednak sprawe, ze krytyka drugiego jest latwiejsza od generowania wlasnych mysli. Traktuje ja (moja wobec drugich) jednak na zasadzie Listow Perskich (troche dalej od Satrtre’a). Nie mam zadnego planu, a tzw. plan boski mnie zupelnie nie interesuje. Natomiast jesli chodzi o postawy anty (ogolnie rozumieane) wlacznie z antysemityzmem, to pojawiaja sie w blogosferze regularnie i zauwazenie owych nie wymaga specjalnego wysilku. Piszacy sa tak zapatrzeni w siebie, ze czesto nie widza swoich tekstow. Na wlasnym terytorium, jak slusznie zauwazyles, mi nie zalezy. Nie zalezy mi rowniez na czlonkostwie w Towarzystwie Wzajemnej Adoracji, to z pewnoscia nie uszlo rowniez Twojej uwadze. Kwestia odrebnosci od “sfory” jest celna uwaga, nie wiem jednak czy sluszna i nie czuje sie kompetetny, aby ja oceniac. Przyznaje jednak, ze przebywanie w stadzie nigdy mnie nie bawilo. Nie potrzebuje rowniez potwierdzenia drugich, nie przecze jednak, ze sprawialoby przyjemnosc oraz jakoby (w pewnym stopniu) zaspokajaloby moja proznosc wlasna. Jest to jednak latwe do sprawdzenia i prawie zawsze funkcjonuje. Jestem wystarczajaco suwerenny, aby ciagle sie uczyc, zdajac sobie jednak sprawe, ze pozostane intelektualnym dyletantem ( w pozytywnym oczywiscie znaczeniu). Gdy dojdziemy do punktu, w ktorym postrzegamy krytycznie wpisy sterotypowe, narodowe, ksenofobiczne, rasistowskie, niepoprawne politycznie, faszyzujace, z formalnego punktu widzenia czy wynikajace z tresci – i nie zamiary sat u wazne, lecz tekst – to bylybm bardziej niz zadowolony. Irytuje mnie, ze wielu z nas uwaza, ze niewiele zauwaza, chyba ze tak jest naprawde, byloby smutne. Sadze, ze mozna zyc bez milosci i kochania, niezbedny jest jednak respekt, nawet jesli wpis jest krytyczny. Wracajac do zludnych aliansow, podam Ci przyklad; LP brata sie z Januszem, aby mi dolozyc. Z dwojga zlego wolalbym LP.
    Pozdrawiam.
    ET

  162. 20% energii w Niemczech osiagana jest ze zrodel reaktorow atomowych, 30% energii moznaby osiagnac przy powaznym traktowaniu oszczedzania energii. Problem polega chwilowo (przez nastepne 20 lat aktualny) na braku gwarancji ciaglego zasilania.
    ET

  163. Wodniku53,
    nożyce podskakują, rozwierając swe przytępione już dzisiaj ostrza jak tylko lekko uderzyć w stół. Przecież nie idzie tu o ‚moralne’ czy jakieś inne potępienie byłego tajnego urzędnika państwowego od pilnowania zwartości szeregów mieszkańców PRL i prawidłowej zawartości ideologicznej ich mózgów. Od takiego potępienia (przynajmniej deklaratywnie) odżegnuje się red. J. Jachowicz. Było, minęło, chociaż do dzisiaj niektórzy do końca nie mogą sobie – jak mi się wydaje – z tego powodu, znależć „w kraju nad Wisłą” odpowiedniego dla siebie miejsca i cierpią duchowe, ale świeckie katusze.

    Jachowicz (a ja wraz z nim) nie może się nadziwić, jak prowadzący kiedyś (o ile to prawda) swego agenta SBek może prowadzić śledztwo, w której postać owego agenta przewija się w nie do końca rozświetlonych miejscach i rolach..? ‚Siły postępu’ są nieujarzmione, komitywa agentów i prowadzących nieprzenikniona, a wyroki sądów nieodgadnione.

  164. A swoją ścieżką, Wodniku53, gdyby trzymać się logiki i jednocześnie uznając, że PRL był państwem totalitarnym, wypalajacym się z wolna w kierunku autorytaryzmu, to należało by uznać za bardziej prawdopodobne, że w szeregach policji politycznej PRL prędzej mozna by znaleźć fanatycznych bin Ladenów czy innych oszalałych zbrodniarzy Piotrowskich, niż w szeregach tych, których Piotrowscy nękali i gnębili. Fanatyzm różne ma rodowody, niekoniecznie zabarwione pierwiastkiem religijnym. Mylę się?

  165. ET pisze:
    2011-05-25 o godz. 10:13
    W Niemczech zaden reaktor nie jest zabezpieczony przed zderzeniem z samolotem pasazerskim.
    ————————————————————————————-
    Co sie stanie gdy samolot „walnie” w elektrownie atomowa w:
    Gösgen lub Leibstadt albo Mühleberg tudziez Beznau-1 i -2, wszystkie w sasiedniej o dziwo b. ekologicznej Szwajcarii. Co sami Szwajcarzy po wydarzeniach w Fukushima? Ich Zieloni?

  166. Panie Redaktorze!

    Nie wiem czy Pan pamięta sytuacje z bodaj 2006 roku kiedy emeryt Aleksander A. rozsyłał mailowo dowcipy na temat prezydenta Kaczyńskiego. Wtedy również policja przeszukała jego dom, nie pamiętam czy został oskarżony i czy spotkały go inne szykany. Parę rzeczy mnie zastanawia, P. Kaczyński oficjalnie potępił działania prokuratury w tej sprawie ale już ówczesny Minister Ziobro – nie, Nie było konferencji prasowej potępiającej działania prokuratury ani zrzutki posłów PIS na obrońcę dla owego emeryta. Najbardziej jednak mnie zastanawia że mimo że te sprawy są bardzo podobne żaden dziennikarz nie powołał się na tą sprawę i nie zapytano P. Ziobry czemu wtedy działania organów ścigania było ok a dziś to łamanie praw obywatelskich . Zgadzam się że przeszukanie czyjegoś domu samo w sobie jest szykaną i nie powinno się tego stosowac lekkomyślnie ale uważam też ze hipokryzja P. Ziobry zaczyna graniczyc z bezczelnością. Może Pan będzie uprzejmy przypomniec tą sprawę innym dziennkarzom i zobaczymy co posłowie PIS mają dziś do powiedzenia w tej sprawie.
    Pozdrawiam serdecznie

css.php