Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

25.05.2011
środa

Keep smiling!

25 maja 2011, środa,

Od czasu do czasu słychać głosy mające na celu pomniejszenia wizyty Baracka Obamy w Polsce. Że wizyta jest krótka, potrwa mniej niż jedną dobę, że będzie bezowocna, bo w czasie takich wizyt niczego konkretnego się nie załatwia, że będzie to tylko okazja dla Komorowskiego i Tuska, żeby sfotografować się z prezydentem Stanów Zjednoczonych, że USA dbają przede wszystkim o swoje interesy, że Obama przyjeżdża z pustymi rękoma, że Guantanamo i Kosowo, itd. itp.

W niektórych zarzutach tkwi ziarno prawdy, niektóre grymasy nie są bezpodstawne, ale część  z nich   jest bezpodstawna. Gdyby Obama zamiast do Warszawy poleciał do Rzymu (który się o te wizytę ubiegał), czy do Budapesztu (który sprawuje prezydencję w UE), to  niechybnie słyszeli byśmy, że Polska została zlekceważona, że nasza dyplomacja poniosła kolejne fiasko, że tyle mówimy o dobrych stosunkach z USA, a Tusk z Sikorskim nie potrafili nawet załatwić krótkiego postoju prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie, że znów zostaliśmy wystrychnięci na dudka, ani rakiet, ani wiz, ani żadnych innych korzyści nie udało się załatwić.

Moim zdaniem, wizyta Obamy nie będzie co prawda wydarzeniem historycznym, ale będzie ważna dla wszystkich zainteresowanych. Dla Stanów Zjednoczonych, uwikłanych w ogromne problemy gospodarcze i międzynarodowe (Bliski Wschód, Afryka Północna, Afganistan, Pakistan, Rosja, Chiny – wszędzie kłopoty), będzie to okazja do podkreślenia, że jednak Europa jest najlepszym sojusznikiem USA, a środkowo-wschodnia część tego kontynentu też się liczy. Gasnąca gwiazda Ameryki, jako świata jednobiegunowego, ciągle jeszcze świeci i bez niej świat byłby po prostu gorszy. Choć  Stany Zjednoczone mają liczne, w tym i potworne grzechy  na sumieniu, to jednak w dwóch wojnach światowych oraz w Zimnej Wojnie opowiedziały się po właściwej stronie i przeważyły szalę zwycięstwa.

Dla Polski, żeby nie wiem jak opozycja starała się tę wizytę zbagatelizować, przyjazd Obamy jest wydarzeniem ważnym, acz nie przełomowym. Cudów nie należy się spodziewać, ale to kolejny krok w budowaniu pozycji naszego kraju, zarówno w stosunkach z USA, jak i w Europie. Wybór Warszawy na miejsce spotkania USA – Europa Środkowo-Wschodnia nie jest bez znaczenie. To także próba generalna przed prezydencją. Jeżeli nastąpią jakieś konkrety w dziedzinie amerykańskiej obecności wojskowej i gospodarczej – to tym lepiej. Malkontentów chciałbym pocieszyć: Obama nie przyjeżdża do Komorowskiego, Tuska i do Sikorskiego – przyjeżdża do Polski. Jeżeli ta wizyta wypadnie dobrze, jeżeli dobrze wypadnie polska prezydencja – to tylko lepiej. Niepotrzebnie poseł Błaszczak judził, że nie będzie czasu na spotkanie prezydenta Obamy z opozycją, czy z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej, bo Komorowski i Tusk musza mieć czas na wspólną fotografię z prezydentem USA. Wygląda na to, że znajdzie się czas na jedno i na drugie. Panie pośle – keep smiling!   
JOLKA Z OSTROŁĘKI: Cieszę się, że wywiad dla „Przeglądu” sprawił Pani przyjemność. Pozdrawiam.

MAG: Podzielam pogląd, że gołym okiem widać, jak wiele w Polsce się zmienia na lepsze, nie tylko na wsi i w małych miasteczkach, o czym Pan(i) pisze. Rzadko się o tym mówi, bo to wygląda na propagandę i „tani optymizm”, a u nas jest moda na kosztowny pesymizm.

AGA: Witam ponownie na blogu, czyli w gronie milionerów… W ubiegłym roku mieliśmy ponad 1,2 mln odsłon. Cieszę się, że blogowicze trzymają poziom (stokrotne dzięki!), przy dyskretnej pomocy moderatorów, którym przy okazji też dziękuję, bo o nich przypominamy sobie na ogół  wtedy, kiedy puszczą gola.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 141

Dodaj komentarz »
  1. Po wizycie PiS wskaze na bohaterskie zachwanie Jarka. Samotnie, bez uzbrojonej obstawy, zjawi sie w Palacu, a tam Walesa, ten co przez pomylke, czyli sami wrogowie. Czy kto inny na to by sie odwazyl? Nikt tylko on.
    PS. Pozdrowienia from New England.

  2. Obserwujac dzsiejszy rynek pracy mozemy przekonac sie jak aktualny jest sens marksowskiego opisu stawania sie czlowiekiem majac wolny wybor pracy rozumanej jako zajecie…..

    Praca staje sie rzadkim “towarem”, o ktory toczy sie spoleczny spor. Czlonkowie spolecznosci pragnacy pracy/zajecia (ci, ktorzy sie przez prace definiuja lub realizuja) lub placy za prace, pracujacy/poszukujacy pracy z koniecznosci, dziela sie od lat na tych, ktorzy prace maja pracujac ponad miare (nadgodziny etc), w wyniku ktorej wzrasta chorobowosc i wynikajacy z niej brak dyspozycyjnosci oraz na tych, ktorzy z powodu braku tejze (czyt. pracy) cierpia na typowe symptomy majace charakter choroby. Nikomu jednak nie zalezy na zmianie tej sprzecznosci. O dziwo tym, ktorzy prace posiadaja zalezy na zmianie stanu rzeczy jak najmniej. W ten sposob nie oddalamy sie ani na krok od konfliktow zwiazanych z praca przy zanikaniu calkowitym klasy robotniczej. Kolejny paradoks kapitalistycznego porzadku. Kolejny przyklad dotyczacy mozliwosci i koniecznosci jego zmian.
    ET

  3. Pozwole sobie zauwazyc, ze tzw. „zalatwianie” odbywa sie na dlugo przed wizyta. Sama wizyta jest niejako przypieczetowaniem/spolecznym uhonorowaniem poprzednio zalatwionego. Pozostaje wiec zdziwienie, ze przedstawiciele mediow, wlacznie z Panem Passentem nie wiedza przed wizyta o zalatwieniu czegokolwiek. Mimo wszystko obecna wizyta prezydenta USA jest wazna dla nas czy jednak dla prezydenta?
    ET

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze,

    Rzadko się o tym mówi (o zmianach na lepsze, widocznych gołym okiem), bo to wygląda na propagandę i „tani optymizm”, a u nas jest moda na kosztowny pesymizm.

    „Kosztowny” pesymizm też jest propagandą. Warto to podkreślić, ze względu na jej kosztowność. Chyba (niemal) wszystko co ludzie w Polsce piszą i mówią, w mediach, na blogach jest propagandą, najczęściej b. tanią, bo cienką. Ten kosztowny pesymizm serwują opozycjoniści z lewa i prawa, jednako.

    Wizyta Obamy jest ważna, acz nie przełomowa – that’s it. Inne osiągnięcia są przełomowe, historyczne. Reszta, cały ten szum, to bzykanie owadów.

  6. Kiedy prezydent Kaczyński pojechał na spotkanie wielu szefów państw, bodaj do Niemiec, zdarzyło się że prezydenci spacerowali po moście i tam Kaczyński szedł (z wieloma innymi) tuż koło Obamy. Usłyszałem wtedy w TV zdumiewający komentarz politologa, że fakt ten świadczy o niesłychanie wysokiej pozycji Polski i że teraz prezydent Obama, jeśli będzie miał sprawę dotyczącą Litwy czy Białorusi to nie będzie dzwonił do szefów tych państw tylko zadzwoni bezpośrednio do prezydenta Kaczyńskiego (nic nie przesadzam!). A teraz co by nie zrobili Komorowski czy Tusk, to nie osiągną już takiego sukcesu jak Kaczyński. Jakaż to strata dla Polski.

  7. Wizyta Obamy w Polsce to wizyta najwyzszej rangi komunisty od czasow Brezniewa.
    Obama, jak przystalo na dobrego iluzjoniste-apparatchika… to co mowi i pokazuje prawa reka ma za zadanie ukrycie sztuczek robionych lewa reka.
    Jego Polit Biuro operuje „Wytycznymi dla radykalow” kopiowanymi zywcem z ich biblii napisanej przez idola Obamy – Sola Solinskiego.

    CCCP byl duzo lepszy dla polakow pod wzgledem represji. Amerykanie nie moga np. palic na ulicach, nie moga robic kanapek do szkoly dla swoich dzieci (bo szkola wie lepiej co jest zdrowsze”. Amerykanskie dzieci nie moga sprzedawac lemoniady przy domu (Sanepid sciga). Sad Najwyzszy uznal, ze policja nie potrzebuje juz pozwolenia na rewizje w domach i autach. Stacje radiowe maja zakazane granie przeboju Dire Straits, „money for nothing”, poniewaz jest w niej potoczne okreslenia geja…ale polakow nadal mozna obrazac, katolikow tez….mozna rowniez namalowac postac Jezusa stolcem i wystawic to dzielo w muzeum…mozna matce boskiej namalowac aureolke w ksztalcie wulwy i dostac za to panstwowa nagrode (moge tak caly dzien wyliczac).

    Polacy zrobiliby najwieksza przyjemnosc Obamie, gdyb ustawili sie po obu stronach drogi z lotniska i machali choragiewkami z wizerunkiem „Che” Guevary.

    Keep smiling fools”)

  8. Pan red. Daniel Passent,

    „Pomniejszyc” wizyty nie mozna.Mozna jedynie pomniejszyc jej wage,znaczenie,donioslosc itp.

    Nie byloby o drobiazdzku, gdyby reszta felietonu byla do rzeczy. Ale dalej czytamy: „….niektóre grymasy nie są bezpodstawne, ale część z nich jest bezpodstawna.”. Eureka ! Tak to bywa. Spodziewalbym sie czegos bardziej oryginalnego.

    „Gyby Obama….” i tu – dluga lista na co opozycja moglaby narzekac. Po co to ? Wszyscy wiemy – na wszystko !

    „Moim zdaniem, wizyta Obamy nie będzie co prawda wydarzeniem historycznym, ale będzie ważna dla wszystkich zainteresowanych.” Apiac to samo. Pustoslowie. Przewaznie tak juz bywa, ze wizyta jest wazna dla zainteresowanych. I co Stany Zjednoczone zrobily tez wiemy. Znowu ogolniki.

    Reszta, okolo 1/3 tekstu, niewiele, jest do rzeczy. Za wyjatkiem usmiechu posla Blaszczaka. Wyraza sie zawsze pan posel „na cytryne”. Kwasna mina do wszystkiego. ale takie ma zadanie partyjne i Prezes dobrze go wyszkolil. Zastapil go ostatnio wariantem „na tube” – posel Hofman, mlody i dziarski, trabi rytmicznie do taktu prezesowych pien zalosnych, ze wszystko jest do d….

    Alisci – surprise ! Big surprise ! Prezes nagle uznal, ze w Polsce jest Prezydent, ma Palac i on, Prezes, do tego Palacu sie uda. Zeby te dwa, raczej trzy, sie spotkaly, potrzeba Wojta. Jak o miedze – do Wojta, Wojt przyjdzie, Wojt pogodzi.

    Na eksplozje rozumu w kraju sie nie zanosi, przeto zycze Panu jeszcze wielu ciekawych lat „wypalania goracym zelazem” odwiecznej polskiej glupoty. Kleofas.

  9. Daniel Passent
    „Moda na kosztowny pesymizm” zapanowała w Polityce. Kolejne felietony Polityki 21 wiały smutkiem, coraz częściej żałuję, że tygodnik ma ponad 100 stron.
    Mam przed sobą najnowszy numer z dziwaczną okładką – aż strach zaglądać…
    Pozdrowienia
    PS
    mag to Dama, „była dziennikarka”, pesymistyczna znakomitość blogowa, szukająca jak wielu z nas, pociechy w dobrym towarzystwie.

  10. Obama na wszelki wypadek nie wziął żony
    by hr. Komorowski znowu nie zasugerował że się puszcza
    albo inny, w jego, stylu, komplement

    Jak wynika z artykułu p. Passenta i informacji w mediach,
    to nie wiadomo po co Obama przylatuje

    Szkoda ze Geniusze Narodu Polskiego trzymają to w tajemnicy

  11. Prezes niechybnie wykorzysta okazję, żeby powiedzieć sojusznikowi, że cały rząd PL to zdrajcy i zaprzańcy.

  12. A mnie interesuje właściwie tylko jedno. Jak to jest, że ten bohaterski naród, który za wolność waszą i głównie swoją, tak wyprężający swe piersi po ordery za walkę o wolność, zarówna w rządzie jak i opozycji radośnie sprzedaje swoją suwerenność za parę tekturowych atrap rakiet. Radośnie czeka z otwartymi ramionami na nowych okupantów, którzy – wyjęci ponad prawo – będą poświęcać się co wieczór w polskich knajpach.
    Chyba, że wiadomo z góry, że Amerykanie marzą o umieraniu za Polskę i natychmiast rozpoczną wojnę światową w obronie Smoleńska. Pokazali to już przecież w Wietnamie, Somalii czy Libanie. A do Afganistanu zostali zaproszeni na herbatkę.
    To, że są w Polsce ludzie, którzy radośnie oddają swoją wolność w obce ręce to normalne poczynając od Targowicy (przykład), ale dlaczego nikt poważny nie dyskutuje na ten temat. Nikt niema odwagi powiedzieć NIE. To nie tylko rezygnacja z wolności dla ochłapów typu wizy. Jak można szanować naród, który zamiast organizować swój byt woła do innych: broń nas. To tchórzostwo. Wielkie

  13. Głosząc ustami posła Górskiego o końcu cywilizacji białego człowieka, PiS
    nie powinien mieć żalu, Ze Obama nie znalazł czasu na spotkanie z opozycją.

  14. …to nieprawda, ze wizyta nic konkretnego nie przyniesie. Dzis pan dr Dudek z IPN powiedzial, ze fundamentalna dla Polski sprawa jest wydobywanie gazu lupkowego. To nie jest biznes – lecz dla Polski sprawa byc, albo nie byc – podkreslil. Ale jest obawa, ze krotki czas wizyty moze wyeliminowac gaz z tematyki rozmow, tym bardziej ze prezydent Obama ma spotkac sie jeszcze z panem Melakiem w sprawie powolania miedzynarodowej komisji sledczej d/s katastrofy smolenskiej, oraz z prezesem Kaczynskim, ktory dla dobra Ojczyzny wyrazil gotowosc spotkania sie z prezydentem USA. Z identycznych powodow chce sie spotkac z Obama pani Kluzik-Rostkowska, a byc moze takze przedstawiciele episkopatu. W koncu moze sie okazac, ze zostanie malo czasu na konkrety – a gaz lupkowy bedzie sobie spokojnie tkwil jak do tej pory w ziemi. I znow bedziemy winic Putina, Sarkozego no i rzecz jasna pana Schredera.

  15. Napisal p. red. Passent:

    „Niepotrzebnie poseł Błaszczak judził, że nie będzie czasu na spotkanie prezydenta Obamy z opozycją…Wygląda na to, że znajdzie się czas na jedno i na drugie. Panie pośle – keep smiling”

    Jak Monter zauwazyl (19:37), to chyba posel opozycji, Gorski, powinien keep smiling. Bo czyz nie przeiwidzial on konca cywilizacji bialego czlowieka w Polsce? Natychmiast po zwyciestwie Obamy w wyborach?

    Czarna para na salonach RP! Zgroza. Tylko posel Gorski, razem z szefem swej partii, beda sie usmiechac z nieukrywana satysfakcja: a nie mowilim? My czarnego lzymy jak tylko potrafimy a on i tak sie pcha do spotkania z nami.

    Zaiste, koniec cywilizacji bialego czlowieka. W Polsce tylko, ale zawszec to koniec.

  16. Nie wydaje mi się, aby ta „robocza” wizyta była rzeczywiście roboczą. Ot, takie „dopieszczenie” z rozdzielnika. Raz na dekadę trzeba odwiedzić bohaterów „Polish jokes” i właśnie przyszła na to pora. I to by było na tyle.

  17. USA po kilkudziesięciu latach dwubiegunowości z Rosją były przez ostatnie 20 lat jedynym mocarstwem globalnym, lecz sytuacja powoli się zmienia. Względny potencjał wojskowy i ekonomiczny Rosji maleje, z wyłączeniem nuklearnego, rosną w siłę nowi kandydaci na posiadaczy biegunów – Chiny i Indie.

    Waga ekonomiczna państw Pacyfiku stale rośnie. Chiny konsekwentnie ładują pieniądze w swoją mocarstwową przyszłość, czyli w zbrojenia.
    Wielu analityków twierdzi, że w obliczu wzrostu znaczenia basenu Pacyfku pomost atlantycki Europa – USA po prostu zanika.

    Unia Europejska zbiera wiatr z każdej strony i właściwie dryfuje. Rodzi się powoli nowa koncepcja ładu światowego. Czołowi politolodzy amerykańscy właściwie jednogłośnie przewidują – jeśli Unia nie zdobędzie się na koordynację swojej polityki zagranicznej i wojskowej, nie będzie w stanie sprzyjać jednej koncepcji współpracy, to USA nie będzie miała z kim rozmawiać w Europie. Jesli Unia nie zdobędzie sie na głębszą integrację, a przeciwników wewnatyrz jest multum – największe państwa unijne z różnych powodów nie palą się do wspólnej plolityki zagranicznej.

    W Polsce przeciwnikiem jakiegokolwiek zacieśniania więzów współpracy unijnej jest PiS stawiając naiwnie na bilaterlne stosunki polsko-amerykańskie, strasząc Polaków dominacją Niemiec, utratą suwerenności przez ich państwo, itd.

    Wybór dla USA jest prosty – albo konsekwentna budowa mechanizmów wspólnotowych w kierunku scalania polityki zagranicznej Unii, albo tradycyjne, fragmentaryczne stosunki euroatlantyckie – specjalne stosunki USA z Wielką Brytanią, poważanie Niemiec ze względu na ich potencjał gospodarczy, zdawkowe, okazjonalne wizyty w stolicach europejskich oraz liczenie się z Rosją.

    Wizyta Obamy w naszej części Europy z punktu widzenia strategii politycznej ma charakter obowiązującego w polityce rytuału potwierdzenia, sygnału o więziach, w pewnym sensie jest obowiązkowym punktem, jak obecność na raz na jakiś czas na urodzinach u szwagra. Ale daleki jestem od jej bagatelizowania. To ważny sygnał polityczny, szczególnie dla Rosji, że Ameryka jest otwarta na współpracę także z tą częścią Europy.

    Wydaje się jednak, że magnesem, który przyciągnął delegację amerykańską do Polski jest gaz łupkowy i jego geoplityczne oraz ekonomiczne implikacje. A także zapowiadana prezydencja polska w UE.

    Tu powstaje pytanie, czy polski rząd ma już dzisiaj jakąś koncepcję współpracy z USA na szczeblu politycznym (dla bezpieczeństwa energetycznego), w dziedzinach finansów, ekologii, technologii, itd. w aspekcie wykorzystania potencjału wydobywczego gazu łupkowego, którego uruchomienie może przynieść różnorodne skutki – zyski a może i straty.

    Jak daleko w przyszłość sięga wyobraźnia rządzących? Co będzie za 5, 8, 12 lat, gdy przewidywania zaczną się potwierdzać bilansem gazowym na plusie?

    Od momentu opracowania prognoz przewidujących zasobność Polski w gaz łupkowy minęło kilka lat. Trwają intensywne wiercenia. Ładowane są w nie coraz większe pieniądze.

    Czy rząd powołał jakieś specjalistyczne think-tanki, zorganizował międzynarodowe spotkania, lobbuje w Unii, zlecił do opracowania raporty o przyszłości energetycznej kraju i problemach ekologicznych w aspekcie wykorzystania gazu, planuje ustosunkowanie się do długoterminowych zawartych już kontraktów gazowych, analizuje możliwości eksportowe, infrastrukturę gazową, trendy rynkowe, zagrożenia ekologiczne, itd.?

    Czy możemy czegokolwiek nauczyć się korzystając z doświadczeń amerykańskich w eksploatacji gazu łupkowego?

    Spotkania, które prezydent Obama odbędzie, są z pewnością nie tylko kurtuazyjne, są ważnym sygnałem dla tej części Europy, że Ameryka traktuje Europę, w tym środkowo-wschodnią jako sojusznika i znaczący (choć nie pierwszej wagi) obszar dla równowagi jeśli nie światowej, to z pewnością kontynentalnej.

    Czy zaowocuje to porozumieniami o ściślejszej współpracy? Wchodzi w grę oczekiwane zacieśnienie współpracy wojskowej, choćby zrazu symboliczne oraz współpracy gospodarczej.

    Czy polski rząd wyciągnął wnioski z doświadczeń współpracy (offset) zaplanowanej na tle tzw. kontraktu stulecia na samoloty F16, która był z Polskiej strony załatwiana na łapu capu i zakończyła się kompletnym fiaskiem. Polacy dali się przenegocjować.

    Oby nie było tak z gazem łupkowym.

    Nawiasem mówiąc wizyta może być bodźcem dla zmiany strategii spotkaniowej Prezesa, co by było krokiem we właściwa stronę.

    Pzdr, TJ

  18. Satsieku z 18,25
    Przeczytaj – polecam – artykuł Ewy Winnickiej „Westerplajta” (str30). Piekny jest!!!
    Nie wiem czy sobie przypominasz, kilka lat temu wybuchła afera narodowo – patriotyczna ze scenariuszem do tego filmu w którym żołnierze broniący placówki dla odprężenia sikali na portret Rydza – Śmiglego, oglądali karty z aktami kobiecymi oraz na golasa kąpali się w morzu.
    Film jednak uzyskał dotację panstwową i skierowano go do realizacji. Ewa Winnicka pisze własnie o dalszych jego perypetiach. Tekst jest symboliczny. To w gruncie rzeczy kapitalny opis współczesnej Polski. Choćby dla artykułu Winnickiej warto było wydać 1,5 euro.
    Pozdrawiam

  19. philt pisze:
    2011-05-25 o godz. 18:05

    No widzisz philcie – takiej to tragedii się doigraliśmy.

    Strach myśleć ( o ile się myśli).
    Bojówki Obamy wyciągaja w nocy katolików z domów, ponoć najczęsciej tych co po bożemu ! Albo inne okropieństwa z reformą słuzby zdrowia. Stalinizm, ruja i paróbstwo.

    Bierzmy vany i drabiny, krzyze, deski, karabiny, wypędźmy tego drania z tej białej krainy.

  20. If you’re aware of your weakness at least try to keep up appearances. There is nothing left to do except to keep smiling!

    Jeśli zaś idzie o moje stanowisko odnośnie budowania lepszej pozycji Polski w Europie i świecie, to wolałbym sadowić ją na całkiem innych i bardziej trwałych fundamentach (przede wszystkim gospodarczych), a nie na symbolicznych i kurtuazyjnych wizytach, choćby największych tego świata. Dostrzegam jednak zasadniczy rozziew miedzy moją wolą i odczuwalnym niedoborem możliwości poza sferą oddziaływania woli.

  21. Zosienko – cos nie kumata jestes, myslisz jak ktos wychowany w kraju wciaz okupowanym. Myslisz ze Obama moze rozkazac firmom amerykanskim wydobywac gaz lupkowy – nie w tym ustroju. Jak bedzie sie oplacalo to firmy amerykanskie beda ten gaz wydobywac, w innym przypadku nikt ich do tego nie zmusi. Wlasnie wyjasnienie morderstwa polskiego prezydenta jest dla Polski najwazniejsze – bo da odpowiedz na pytanie czy Polska odzyskala niepodlegosc, czy dalej jest pod okupacja wschodniego sasiada.

  22. Prezydent zwiotczałego mocarstwa przylatuje do Polski. Niektórzy robią głupie miny i udają „keep smiling”. Najbardziej radują się Żydzi, gdyż Obama upomni się o ich zrabowane majątki. Będzie się cieszył prezydent niepodległego Kosowa, stolicy narkotyków i handlu narządami i oczywiście z natury rzeczy Sikorski. Reszta, miliony, powinna wyjść na ulice i zaprotestować przeciwko zbrodniczej polityce mocarstwa, które zgromadziło niebywały w dziejach arsenał wyrafinowanych środków do zabijania i skutecznie ich używa pod pretekstem szerzenia demokracji. Przy pomocy bomb, rakiet, dronów, środków chemicznych i elektronicznych podbija narody dokonując zabójstw przywódców, morderstw milionów ofiar, wypędzeń, grabieży , rabunków i niszczenia dóbr kultury. Tak się składa, że najwięcej wysiłku militarnego w krzewieniu demokracji skierowane jest na kraje bogate w ropę, będąc przy tym największym jej marnotrawcą. Kto się cieszy, niech się cieszy, zdumiewa przy tym radość Redaktora, która w całokształcie jest hańbiąca.

  23. Vera napisała:

    ” Nikt niema odwagi powiedzieć NIE. ”

    Prosze o optymizm. Nigdy niema tak, że wszystkiego niema.

    Wcześniej pojawił sie tu wnikliwy komentarz philta , który indentyfikuje potworne zagrożenia. On tez krzyczy z bólem: NIE! A Vera widzi to głebiej.

    Gdzie sumienie tego wielkiego narodu, gdzie duma, gdzie suwerenność? Deptanie naszej godności narodowej skończy się tragicznie. Pozostanie nam do przełknięcia whisky, syfilis oraz gromada bachorów bez tożsamości narodowej.

    Droga Vero, obawiam sie, że wzorem mnichów buddyjskich rozpoczną sie u nas wkrótce samospalenia. Tak, samospalenia ! Najpierw jedno, pozniej setki a moze i tysiące. Jako jedyny protest przeciwko imperialistycznym butom na gardle naszej Jedynej.

  24. Keep smiling! Powiedział kat do wisielca.

    Tak samo mówią nam właśnie w kwestii łupków. Z dzisiejszych zeznań p. Nowaka przed red. Olejnik, a także z ostatnich zeznań p. Sikorskiego, tudzież innych aktualnych oraz byłych notabli tu i ówdzie, wynika, że internacjonalistyczna ośmiornica koncernów paliwowych, która zaciska swe macki na polskim gazie łupkowym, działa tu kompletnie bez żadnego nadzoru, jakby Polska nie miała reprezentującego naród gospodarza, rządu, premiera, czy administracji. Wolna amerykanka. Żadnych reguł, żadnych uzgodnień, żadnych zabezpieczeń na żadnym poziomie – ani ekonomicznym, ani ekologicznym. Nic na piśmie, wszystko na gębę, czyli o kant tyłka rozbić. Filozofia rządu najwyraźniej mówi: niech wiercą, robią co chcą, a jak coś znajdą (już dawno znaleźli), to się przystąpi do ustalania warunków. To rozumowanie idioty, albo skorumpowanego urzędnika. W żadnej firmie nie dzieje się tak, żeby zlecać innemu podmiotowi wykonanie usługi, a o kosztach, warunkach i bezpieczeństwie rozmawiać po jej wykonaniu. Kto tak postępuje, działa świadomie bądź z głupoty na szkodę firmy, pójdzie z torbami (jak wziął łapówkę, to z pełnymi). Zawsze najpierw zawiera się bardzo szczegółowe umowy, regulujące odpowiednimi paragrafami najdrobniejszy nawet aspekt przedsięwzięcia, a dopiero potem przystępuje do jego realizacji. A mając za partnerów jak w tym przypadku największe wygi i największych wydrwigroszy na świecie, absolutnie pozbawionych skrupułów, nie znających słów moralność, prawda, czy„uczciwość”, należy ostrożność zdwoić, a umowy podpisywać z nimi trzy razy tak szczegółowe, jak zazwyczaj z innymi.

    Nawet osoby prywatne, zupełnie nieobyte z brutalnymi regułami biznesu, nigdy nie postępują tak lekkomyślnie jak nasz rząd w tym przypadku; a te, które z naiwności zaryzykują i oddadzą np. samochód do warsztatu, bez uprzedniego uzgodnienia kosztów naprawy, odbierając auto zawsze są boleśnie zaskoczone astronomiczną wysokością rachunku do zapłacenia. To samo dotyczy każdej jednej usługi – hydraulika, elektryka, budowlańca itd. Oni z tego żyją i rozumują ze swego punktu widzenia słusznie: sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało. W biznesie zawsze zarabia się możliwe maksimum, bajka o jedzeniu małą łyżeczką jest dla durniów.

    Jeśli lobbyści zdołali przekonać rząd, a tak wygląda, że to jest działanie słuszne i niezmiernie cwane, gdyż wmanewruje koncerny w sytuację bez wyjścia, bowiem dowierciwszy się do gazu nie zechcą już za nic zrezygnować z potencjalnych zysków, to prawdy jest w tym tylko i wyłącznie tyle, że z zysków na pewno nie zrezygnują, jednak wszelkie warunki eksploatacji będą dyktowali oni, nie polska administracja, chyba że ta jej cześć, która siedzi u nich w kieszeni. Polska jako państwo i naród z pewnością będzie w tym przypadku stratna, a znając ich metody można spokojnie założyć, że pozostawieni z ręką w nocniku jeszcze jakimś sposobem dopłacimy do tego interesu.

  25. Nie pesymizm,nie optymizm a realizm,usmiechajmy sie i dbajmy o swoje interesy.

  26. Spoznilem sie na poprzedni En Passant wiec Gospodarz wybaczy ze moze nieco nie na temat.
    Pan Nalecz oglasza gdzie moze ze Prezydent RP z racji swej walki o wolnosc slowa w ubieglym
    wieku – BEDZIE BRONIL TEGO PRYSZCZATEGO . . . . .ANTY cos tam
    Wiesc gazetowa i tV trabi ze Pan Prezydent jest chory.
    Byc moze ze jest to prawda .
    Ale zeby AZ TAK BARDZO ????
    Miejmy nadzieje ze szybko Mu sie polepszy .
    Uklony

  27. A jakie moga byc skutki skoro jak to wydaje sie trafnie ujal R. Sikorski w odp na pytanie czy to dobrze , ze BO spotka sie z rodzinami „smolenskimi ” :
    „Dobrze. Z tym, że pamiętajmy, jaki mamy przekaz – w Irlandii picie guinessa, w Wielkiej Brytanii – grillowanie z premierem (Davidem Cameronem – red.), gra w ping-ponga, a w Polsce będą wątki głównie martyrologiczne ”
    To by wyjasnialo dlaczego JK „zgodzil sie ” przerwac bojkot panstwa , ale nie ludzmy sie , nie potrwa to dlugo, pewnie tyle ile bedzie trwalo to spotkanie z BO .

  28. Maciej Zaremba „Higienisci . Z dziejow eugeniki ”
    Podobno D .Tusk juz kupil .

  29. Wizyta pod wulkanem

    Europejska wizyta prezydenta Obamy przebiega pod chmurą pyłu wulkanicznego z islandzkiego wulkanu. Wulkan obudził się tuż przed tą ważną wizytą, ale jego ogromna erupcja, jak na razie nie wpływa na zmianę celów tej wizyty, która biegnie ustalonym wcześniej trybem. Przyroda demonstruje kosmiczną siłę wyrzucając do atmosfery miliony ton gazów i pyłów, ale politycy, którzy robią co chcą z własnymi narodami, nie posiedli jeszcze mocy zaklinania wulkanów i to ich lekko deprymuje.
    Małe zmiany w rozkładzie jazdy nie mają, jak dotychczas, żadnego wpływu na realizację założeń politycznych jakie stawiano sobie przed tą wizytą.
    Z polskiego punktu widzenia jest to wizyta ważna. Niezależnie czy się patrzy na nią zza oceanu, czy z Warszawy. W Polsce opozycja próbuje pomniejszyć znaczenie tej wizyty, ale jej wymiar będziemy mogli ocenić po jej zakończeniu. Od początku roku 2011 świat politycznie przyśpiesza i opinia publiczna patrzy na to z ciekawością , ale i z ogromnym przerażeniem. Stare, rozgrzebane konflikty w dalekiej Azji nie zbliżają się do pokojowego zakończenia, a nowe powstają jak grzyby po politycznym deszczu i to w bezpośredniej bliskości granic UE.
    Z punktu widzenia mocarstwa jakim są Stany Zjednoczone, to nie ma to wielkiego znaczenia, ponieważ tak wielki i silny kraj jest odporny na perturbacje w innych krajach oddalonych o tysiące mil. W Stanach nie ma histerii w reakcjach publicznych. Dla Unii Europejskiej jest to jednak próba sił, którą UE może nie przetrwać w jej obecnych ramach. Po rozsypce ekonomii Grecji, Portugalii , Irlandii i Hiszpanii, to co się dzieje nad morzem Śródziemnym w Afryce Północnej może być kroplą przelewającą dzban wewnętrznych kłopotów. Rewolucje w muzułmańskich krajach Afryki Północnej mogą się okazać zaraźliwe dla młodych Europejczyków rozżalonych kryzysem politycznym i ekonomicznym we własnych krajach. Młodzi ludzie w Europie zbyt szybko tracą cierpliwość i polityczna rozwagę. Z drugiej strony morza Śródziemnego fala rozdygotanych emocjonalnie mieszkańców Afryki Północnej będzie chciała znaleźć azyl i pracę w Europie po rozczarowaniach ekonomicznych jakie przyniosą im najbliższe lata. Pamiętając polską transformację, znamy jej kolejne etapy. To jest droga przez mękę dla wielu rozczarowanych młodych ludzi. Polacy bronią się przed frustracją emigrując do Europy Zachodniej. Dokąd mają się udać młodzi mieszkańcy Afryki Północnej. Te kraje wejdą również w kolejne fazy zmian, ale ich przebieg nie musi być wcale podobny do polskiej transformacji. Wpływy religijnych przywódców są tam bez porównania silniejsze niż w Europie. Zapasy polityczno-religijne potrwają tam kilka lat zanim jedna ze stron osiągnie istotną przewagę i ustanowi nowych dyktatorów. Demokracja w formie znanej w Europie zachodniej jest tam marzeniem ściętej głowy w czasie trwania obecnego pokolenia. Mimo to europejscy przywódcy będą próbowali zaszczepiać tam demokrację ?
    Takie jest tło polityczne tej europejskiej wizyty prezydenta Obamy.
    Polskie oczekiwania są również zróżnicowane i ambiwalentne. Inaczej widzi tę wizytę PiS, inaczej Platforma, a jeszcze inaczej SLD. Polska pogrążona w smoleńskiej mgle nie ma ponadpartyjnej polityki zagranicznej. Jako członek Unii Europejskiej i sygnatariusz Traktatu Wersalskiego polski rząd powinien przynajmniej udawać, że podziela strategiczne decyzje Brukseli. Jednak zupełnie inny obraz odbieramy jako telewidzowie satelitarnych programów polskiej telewizji. Widzimy tam regionalnych wizjonerów politycznych, którzy nie potrafią zbudować sieci dróg i zapewnić opieki zdrowotnej własnym obywatelom, ale mają mocarstwową wizję dla tej części Europy, zadziwiającą zgodną z interesami ponadnarodowych korporacji.
    Uczył Marcin Marcina… , jak to było w tym polskim przysłowiu. Chcemy pouczać sąsiadów jak wprowadzać demokrację, a sami nie panujemy nad własnym majątkiem narodowym. Chcemy innych bronić przed własnymi słabościami, a sami tkwimy w tych słabościach po uszy.
    Co Polsce i Polakom może zaoferować prezydent Obama ? Miejmy nadzieję, że wizyta ta oferuje Polsce partnerstwo na warunkach porównywalnych do innych członków Unii Europejskiej i NATO. Ponieważ Polsce nie zagraża żadne niebezpieczeństwo jako członkowi tych organizacji, to Polsce potrzebny jest czas w tym „wyścigu na dochodzenie” do czołówki światowej.
    Czy Polska dostanie ten pokojowy czas na bezpieczny rozwój w obecnych układach geopolitycznych, czy też mocarstwa już planują nową, wojenną przygodę, jako „lekarstwo” na obecny globalny kryzys ekonomiczny ?
    O tym nie dowiemy się z przebiegu tej kilkunastogodzinej wizyty w Warszawie. Miejmy jednak nadzieję, że padnie wreszcie ta bariera wizowa, która niczego nie rozwiązuje, ale może być miłym towarzyskim gestem wobec Polaków, których miłość do Ameryki poprzednie administracje konsekwentnie studziły.

    25 maja 2011
    http://www.wojciechborkowski.com

  30. Podobno Barak Obama miał także odpowiadać w Polsce na jakieś pytania płynące z ludu. Chciałbym jedno zadać: co w kontekście libijskim sądzi o słowach prezydenta Eisenhowera o zbrojnych napaściach, jako metodzie osiągania narodowych korzyści, wypowiedzianych podczas ataku Izraela na Egipt w kolaboracji z Francją oraz Wielką Brytanią w 1956r., a także o ewentualnych skutkach przyzwolenia ONZ na zbrojny atak – dla ułatwienia tekst po angielsku:

    ”If we agree that armed attack can properly achieve the purposes of the assailant, then I fear we will have turned back the clock of international order. We will have countenanced the use of force as a means of settling international differences and gaining national advantage… If the UN once admits that international disputes can be settled using force, then we will have destroyed the very foundation of the organization and our best hope for establishing a real world order.”

    Czy ze słów prezydenta Eisenhowera, w świetle dzisiejszych faktów, nie wynika, że wraz z decyzją Rady ONZ odnośnie zakazu lotów nad Libią, dowolnie zinterpretowanej przez „aliantów” jako zielone światło do bombardowań Libii, lecz mimo to nie cofniętej w ONZ, zniszczyliśmy sami tę międzynarodową organizację i utraciliśmy szansę na bezpieczny, pokojowy świat, jesteśmy więc na drodze do wojny globalnej?

    Osobiście nie widzę dobrego powodu, dla którego Europa miałaby być najlepszym sojusznikiem USA w obecnym kształcie. Sojusznikiem w czym? W napaściach militarnych dla zysku na inne kraje, w XXIw.? W łamaniu praw człowieka dekretami typu Patriot Act? W ucisku i grabieży? W oszustwach finansjery godzących w cały świat? Jakie realne wartości dla człowieka niosą dzisiaj ze sobą USA, pomijając propagandowe pustosłowie? Pytam, bo nie wiem.

    Słyszę, że będziemy dziękowali prezydentowi Obamie za altruistyczne podobno wspieranie przez USA naszych przemian, co w opinii pomysłodawców skutkować miało odzyskaniem niepodległości. Czy naprawdę mamy za co dziękować? Jaki jest bilans? Zmiany są ogromne, to się zgadza, na półkach wszystkiego w bród, każdy ma pieniędzy jak lodu (i pętlę kredytową na szyi), ale w Chinach są jeszcze większe, i na półkach też jest wszystkiego w bród, a Chin USA przez te lata nie wspierały, wręcz przeciwnie, doiły je jak mogły, wykorzystując tamtejszych robotników pracujących za parę centów dziennie, do produkcji wszelkiej materii na amerykański rynek, a nawet napożyczały od nich tyle prawdziwych pieniędzy, że teraz nie mają możliwości ich spłaty – jeśliby Chińczycy zażądali spłaty długów, to USA są natychmiast jawnym bankrutem, koniec imperium w 5 minut. Chiny szły inną drogą i zaszły przez 20 lat o dekady dalej niż my, startując z poziomu od nas zdecydowanie niższego, z totalnej biedy i głodu (do czego doprowadził je kiedyś zresztą Zachód). Zachowały przy tym niezależność, własną bankowość, przemysł, edukację na wysokim poziomie. I nikogo nie bombardują, nie wywołują wojen. Więc może ten model amerykański nie był dla nas wcale aż tak bardzo korzystny?

  31. Kaczynski powinien zazadac, aby Obama odbyl lot do Smolenska (koniecznie na pokladzie Tu)

  32. Obama do Polski (po UK i bez żony) a ja właśnie wróciłem z Washingtonu DC gdzie poleciałem tak sobie by zobaczyć jak się zmienił.

    Od razu melduję że poza niewiarygodną i „offensive, in your face security” (Berlin za Stasi czy wcześniej to nic, pełna kultura, w porównaniu) się zmienił niewiele, Paryż to to nie był, do dzisiaj nie jest i nigdy nie będzie.

    Miasto na terenach bagnistych, w paskudnym klimacie, w metrze (generalnie nie za czystym i tandetnie wyglądającym) na większości stacji zaduch potworny i to w środku maja, z sierpniu musi tam być absolutna tragedia.

    Architektonicznie miasto zaś miszmasz straszny, od Annasza do Kajfasza, przez faux Rzym, Grecję, trochę Paryża i z dodatkiem momentami stylistyki berlińskiej przedwojennej takie na przykład budynki Ministerstwa Sprawiedliwości, czy Handlu, potworki straszne. Generalnie Licheń do sześcianu z pretensjami imperialnymi.

    Rzeczy ciekawych czy ładnych, czy w stylu nie za wiele. Trzy dni to jednak mało by wszystko zobaczyć, poniżej parę rekomendacji.

    – Vietnam Memorial, trzeba zobaczyć, klasa światowa IMHO, projekt Mayi Lin, tej od piramidy na dziedzińcu Luwru, genialny w prostocie, elegancji, cichego skupienia. Szkoda że taką paskudną wojnę upamiętnia. Zepsuty klasyczną amerykańską szmirą w brązie heroicznym postawioną zaraz obok chyba by skompensować „nieamerykańskość” oryginału. Resztę statuarystyki w tym mieście można sobie swobodnie odpuścić te stare i szczególnie te nowe, II Wojny światowej, Wojny Koreańskiej, etc. Estetyka generalnie imperialnego biurokraty amerykańskiego co kiedyś zrobił sobie pobieżną wycieczkę po Europie.

    – Arlington, znany cmentarz wojskowy, nekropolia, w bezpośrednim odbiorze dokładnie taki jak wygląda na zdjęciach, sztucznie restrained, szkoda czasu, chyba że ktoś musi zobaczyć trzech Kennedych, dwóch zamordowanych, trzeciego ofiary raka (leżących razem z niezrozumiałych przyczyn z Jackie Kennedy co to się na USA obraziła jak jej męża zamordowali i wyszła za Greka) na całkiem ładnym osobnym pagórku. Całość standardowa estetyka federalna amerykańska j/w.

    – kompleks Capitolu, imponuje przyznam, trzeba zobaczyć, żadne zdjęcia nie oddadzą wrażenia jaki to sprawia bezpośrednio. Imponujący skalą, stylem, architekturą. Żadna inna siedziba parlamentu na świecie się do niego nie umywa IMHO. Zaraz obok siedziba Sądu Najwyższego, raczej żenująca podróbka świątyni starogreckiej w marmurze tak białym że świeci się jak psu jaja. Świetny widok na cały Capitol z jej schodów. Obok Library of Congress równie podejrzanie wypucowany do glancu budynek.

    Sama biblioteka w środku w części użytkowej dogorywa strasznie, użytkowników na palcach jednej ręki policzyć, system taki jaki pamiętam z bibliotek uniwersyteckich polskich sprzed pół wieku, zamawia się książkę u dyżurnego fagasa i czeka w czytelni na dostarczenie. Zamówiłem sobie jedną by sobie to doświadczenie przypomnieć. W dziale tkzw reference nikogo poza paroma starymi zakurzonymi bibliotekarzami w ciemnych ponurych przedwojennych zatęchłych pomieszczeniach, sceny takie jak w tej podupadającej fabryce w Ziemi Obiecanej Wajdy.

  33. Jak najbardziej, keep smiling, albo coś w tym rodzaju. Pudle nie mogą się uśmiechać, ale machają ogonami, kiedy je pan pogłaszcze albo rzuci im ochłap. Merdajmy więc, let’s wag our tails.

  34. poprzednia kopia do usunięcia przez moderatora, błąd formatowania.

    (cd)

    – National Mall, można zobaczyć, nie się zresztą nie, generalnie ze względu na imperialną perspektywę i Lincoln Memorial (świetny architektonicznie), niewiele więcej.

    – Muzea tony ich, większość nie do zniesienia bo zawalona wrzaskliwymi wycieczkami szkolnymi. American History nie polecam, tandetne amerykańskie antykwarialne bibeloty w stylu proteza zębna Washingtona, Natural History również nie (zakurzone stare kości), ale kolekcja Museum of Arts/Portraits absolutnie nie po pominięcia. Francuzi ci ich na przykład, czy ten portret polskiego szlachcica.

    – Watergate kompleks – odwiedziłem z sentymentu (dwadzieścia lat temu parę zatrzymałem się tam w hotelu), imponuje architekturą która do dzisiaj wygląda fantastycznie świeżo i nowocześnie pomimo że to już 50 prawie lat. Kapitalnie usytuowany nad Potomakiem. No i bo obok Sequoia, restauracja architektonicznie taka, z takim widokiem na Potomak że szczęka proszę państwa opada. Obok Georgetown z klasyczną amerykańską architekturą kolonialną, nie specjalnie w moim guście.

    – Pentagon – absolutnie nie do pominięcia, niewiarygodny w wielkości i imperialnej bucie budynek. Trudno sobie wyobrazić że państwo z aspiracjami demokratycznymi mogło coś takiego wybudować. osiem razy kubatura zamku w Malborku, nic tak gargantuicznego nawet Speer-owi się w Berlinie za Hitlera nie marzyło, efekt pomnożony znzcznie przez fakt że leży toto w szczerym płaskim terenie, monstrum imperialne takie że się w głowie nie mieści jak się stoi naprzeciwko tegoż. Trochę jak bazy ze Wojen Gwiezdnych.

    Po tym samolocie z 9/11 już śladu nie ma, jest muzeum, nudne, sztuczne, oparte głównie o akcenty świetlne z ciurkającą wodą, podobne trochę do tych jakie proponowano na Krakowskie Przedmieście włącznie z ryngrafami.

    Atmosfera zaś w okolicach jeszcze gorsza niż w samym mieście, taka jak chyba była wokoło Wilczych Szańców na Mazurach jak jeszcze funkcjonowały.

    —-

    P.S. Taka ciekawostka zdjęcie skrzydła Airbusa A320 lini lotniczej United którym dane mi było lecieć, proszę zwrócić uwagę na łuszczącą się farbę. W środku brud gdzie by nie zaglądnąć. Ten kraj się zaczyna sypać proszę państwa, niestety.

  35. A co się stanie, gdyby wulkan na Islandii uaktywnił się na tyle, że niemożliwy byłby powrót Prezydenta Obamy do Stanów Zjednoczonych w planowanym terminie?
    Pozostaje powrót drogą morską lub podmorską, na zorganizowanie którego potrzeba czasu.
    Czy mamy program rozrywkowy na te kilka dni?
    Gdzie zaproponować Przywódcy Wolnego Świata tymczasową siedzibę wraz z Jego centrum dowodzenia?
    Wawel, Belweder – zajęte, Pałac na Krakowskim Przedmieściu ze względów bezpieczeństwa odpada, bo stoi przed nim namiot.
    Proponowana siedziba musi być godna pozycji Prezydenta mocarstwa i spełniać wiele warunków, żeby np. o gazie łupkowym spokojnie móc porozmawiać.
    Z tymi „łupkami” to mi językowo „łupanie” się kojarzy oraz „obłupić kogoś”.
    Pozdrowienia.

  36. Przybywa do Polski przedstawiciel glownej sily Nato organizacji zbrojnej ktora dokonuje w ostatnich latach najwiekszych zniszczen wojennch na swiecie. W Libii dokonuje sie cos o czym swiat nie mogl marzyc przez wiele lat. Haslo „ Wytepic cale to bydlo” realizowane jest z duza determinacja.
    Norweski magazyny bomb i urzadzen nimi sterujacych musza byc napelniane bo w magazynach pustki. Nato dokonalo 2.300 bombowych nalotow. Kochajacy pokoj skandynawowie sa wiodacymi w bombardowaniach. Norwegowie w ostatnich dwoch miesiacach zrzucili 322 bomby. Norweski minister obrony (a jakze kobieta) ani nie przyznaje ani nie zaprzecza ze to norweskim bojownikom o cudza wolnosc udalo sie zabic trojke dzieci – ale to byly tylko wnuki Kadafiego. Za pociagniecie za ucho albo danie klapsa takiemu dzieciakowi w skandynawi mozna trafic do wiezienia ale zabicie przez natowskich bohaterow dzieciakow w Iraku ,Afganistanie a teraz Libi jest wytlumaczalne dobrem wyzszym i pomylka.
    Najwieksze moje zdzwienie budzi nabranie wody w usta przez przedstawicieli wolnej prasy.
    Filozof i badacz w norweskim instytucie do badania procesow pokojowych (PRIO is a Peace research institute working on war, civil war, peace building, migration, gender), Henrik Syse uwaza ze to b.dziwne ze wojna w Libi nie budzi zainteresowania mediow. A polski laurat pokojowy tez ani a ani b ani kukuryku. Obroncy zycia kosciol katolicki tez chyba ma to w d…
    Brawo wolni ludzie . Brawa dla miedzynarowowej spolecznosci kochajacej pokoj. Ale najwieksze brawa naleza sie braci dzinnikarskiej. Moze kiedys dowiemy sie co ich tak zamurowalo, kto ich wprowadzi w blad, kto uspil ich czujnosc ( krzywe spojrzenie Lukaszenki skutkuje dziesiatkami artykulow w wolnej prasie). Kiepsko zachowali sie w sprawie Iraku ,w Afganistanie tez bija do jednej bramki a w sprawie Libii nic nie slyszeli i nic nie wiedza ( wiedza tylko ze Kadafi to zbrodniarz).
    Przyjemnego powitania laureato Pokojowej nagrody Nobla. Keep smiling !!!!!!!!!

  37. DO zezem pisze:

    2011-05-25 o godz. 15:43
    Francuzom i Szwajcarom wydaje sie ciagle, ze znajduja sie po drugiej stronie cienia.
    ET

  38. Zapodaje, ze zawieszony bzdet Orteqa byl nastepujacy:

    **Orteq pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2011-05-25 o godz. 20:15 Napisal p. red. Passent:
    „Niepotrzebnie poseł Błaszczak judził, że nie będzie czasu na spotkanie prezydenta Obamy z opozycją…Wygląda na to, że znajdzie się czas na jedno i na drugie. Panie pośle – keep smiling”
    Jak Monter zauwazyl (19:37), to chyba posel opozycji, Gorski, powinien keep smiling. Bo czyz nie przeiwidzial on konca cywilizacji bialego czlowieka w Polsce? Natychmiast po zwyciestwie Obamy w wyborach?
    Czarna para na salonach RP! Zgroza. Tylko posel Gorski, razem z szefem swej partii, beda sie usmiechac z nieukrywana satysfakcja: a nie mowilim? My czarnego lzymy jak tylko potrafimy a on i tak sie pcha do spotkania z nami. Zaiste, koniec cywilizacji bialego czlowieka. W Polsce tylko, ale zawszec to koniec.**

  39. Kwaśny poseł Błaszczak pewnie jeszcze bardziej skwaśniał po decyzji swego szefa, który „dla dobra Polski” postanowił jednak łaskawie pokazać się prezydentowi USA. Czy przy okazji poda rękę znienawidzonemu prezydentowi RP, wybranemu „przez nieporozumienie”? Uff !!! Czy dożyję jakiej takiej normalności w swojej Ojczyźnie? Rosnące poparcie dla PiS nie nastraja mnie optymistycznie. Ale cóż się dziwić, jeśli „awangarda” lewicy „dowartościowuje” się piękną specjalistką w wirowaniu wokół rury („no, ale popatrzcie, jednak widać inteligencję w jej oczach, i jaka wrażliwość społeczna z nich bije” – brawo p.R.Kalisz!), a PO brnie w jałowe boje z kibolami i internetowymi kretynami.
    Jak zwykle z wielką satysfakcją wsłuchiwałem się wczoraj w W.Cimoszewicza (tvn – fakty po faktach), który klarownie i przekonująco wyłożył swój (i zapewne wszystkich poważnych polityków) pogląd na temat tego, czego powinny dotyczyć rozmowy polsko-amerykańskiego szczytu (przede wszystkim konieczności wzmocnienia związków USA z UE w dzisiejszym, już nie jednobiegunowym, świecie; natomiast zupełnie nie gazu łupkowego itp spraw, na których nie znają się politycy). Pół godziny po Cimoszewiczu minister prezydencki S.Nowak pytany przez red.Monikę Olejnik o tematykę rozmów B.Komorowskiego z B.Obamą „wstrzelił” się akurat w to, co zanegował W.Cimoszewicz.
    Szkoda gadać !

  40. Marek pisze:

    2011-05-25 o godz. 22:18

    Mój komentarz

    Przebogata w jojczenie egzemplifikacja kompleksu niższości, wyjąca narodowym bólem histeria.

    Pzdr, TJ

  41. Marek, Janusz, 1705. Dołączam się do waszych ocen imperium i metod jego postępowania w warunkach nowego kolonializmu. Są one oczywiście inne od stosowanych w wieku XIX, kiedy „tępiono całe to bydło” i eksploatowano wszelkie dobra podbitego narodu. Dziś polega to na innych formach wyzysku i podległości, kiedy wykorzystuje się tubylczych przekupionych dywersantów, tajnie przelewy wielkich kwot dla agentów wpływu /CIA dla Solidarności/. Skutki dla podbitego są fatalne w postaci nie tylko eksploatacji materialnej i pozyskiwania taniego mięsa armatniego ale w narzucaniu prymitywnej i zdegenerowanej kultury i konsumpcyjnego modelu życia. Podbity kraj został pozbawiony własnych gałęzi przemysłu i instytucji rozwojowych, ograniczając egzystencje narodu do uciech zakupów w supermarketach i pracy w prymitywnych montowniach gadżetów. Za same tylko opłaty za próbę uzyskania wizy kolonia płaci mocarstwu prawie miliard dolarów rocznie. A tłumy głupców będą witać i płaszczyć się przed wysłannikiem wyznaczonym przez bankierów Wall Street cyrkowym komiwojażerem.

  42. Trochę to przesadna ekscytacja z ta wizytą. Nie mamy zbyt wiele wspólnych interesów z USA poza możliwością usłużenia im. Będzie okazja do kilku poklepek po plecach, padnie sporo górnolotnych słów o WOLNOŚCI ,polsko-amerykańskim braterstwie broni,porawią sobie duzery i tyle. Ani Obama ani tym bardziej Tusk nie mają zbyt wiele do gadania we wspólczesnym świecie. Mogą rozpętać jakąś wojenkę cos pogledzić ,bo realnie swoim obywatelom niszczonym przez neoliberlny kapitalizm pomóc wiele nie mogą. Rząd USA utracił realny wpływ na swoją polityke wewnętrzna gdy zaczęła się reganomika a obecnie także na zewnętrzną – świat co raz bardziej podejrzliwie ogląda zielone papierki z G. Washingtonem na nadruku.

  43. Bohaterska wyprawa Prezesa do Pałacu-paszczy uzurpatora to osobny rozdział. mam nadzieję ,że da radę zbliżyć się na tyle do Obamy by zrobić sobie z nim zdjęcie (to ważne – podkreśliło by to legalność jego ,,prezydentury”) i poprosić o interwencje przeciwko uzurpatorom a także o pomoc w dokonaniu zemsty na Tusku i Rosjanach za Smoleńsk. Akurat do tego =+ jako ochrna doskonale naday by się ,,wdowy smoleńskie”

  44. Jest stosunkowo latwo ocenic czy wizyta Wielkiego Czarnego Ojca z Waszyngtonu okaze sie sukcesem czy tez wydarzeniem medialnym. Polska od lat prosi o zniesienie obowiazku posiadania wiz wjazdowych do USA dla obywateli Naszej Umeczonej Ojczyzny tego tarana wolnosci w Europie Wschodniej. Jesli postulat o wzajemnym ruch bezwizowym (Amerykanie takie prawo posiadaja) zostanie zalatwiony pozytywnie to mozemy mowic o sukcesie. W zamian za to Wielki Czarny Ojciec powinien wniesc postulat o odszkodowaniu dla obywateli polskich wywlaszczonych na mocy dekretow PKWN, ktorzy do chwili obecnej nie uzyskali zadoscuczynienia na mocy wczesniejszych ustalen miedzypanstwowych. Jesli obecny rezim wreszcie sie do tego postulatu zastosuje to i Amerykanie beda mieli wrazenie, ze nie byla to wizyta wylacznie kurtuazyjna.

  45. Spotkanie, bez konieczności łamania dyplomatycznych obyczajów, „prawie” równych głów państw. Jedynie przez „nieporozumienie” Prezydent Barak Obama, zgodnie z polska racją stanu, p.o. legalnego prezydenta Jedynego Prawdziwego Amerykanina Johna McCaina odwiedza jedynie przez „nieporozumienie” Prezydenta Bronislawa Komorowkiego p.o. legalnego prezydenta Jedynego Prawdziwego Polaka Jarosława Kaczyńskiego.

  46. Najnowszy polish joke ; (zaraz po PJN po angielsku )
    „Chcemy mówić jednym głosem, ale nie wiemy o czym”

  47. Polskie owczarki nizinne rozszczekaly sie na Ameryke…przyczyna jest zawsze ta sama: to zazdrosc i poczucie wlasnej malosci.

  48. do
    ajw pisze:

    Oni to li tylko kopiuja nadrabiajac zaleglosci rewolucyjne rodzicow.
    ET

  49. Stracilem przyjaciela powiedzial kat…. (autor ET)

  50. Gdy Polska przystępowała do biurokratyczno-socjalnej i marnotrawnej UE żałowałem, że niestety nie może przystąpić do NAFTA, ale gdy już należymy, to wykorzystajmy każdą okazję i tą najbliższą też aby zaznaczyć naszą przynależność cywilizacyjną do Rzymu, czyli wielkiej rodziny północnoatlatyckiej, która musi solidarnie dbać o swą tożsamość, jeśli nie chce być rozwalona przez siły odśrodkowe, a i wrogów zewnętrznych nie brakuje. Cieszmy się z wizyty wnuka kenijskiego kucharza, symbolu obywatelskiej równości, najcenniejszego spadku po Rzymskiej Republice. Manifestujmy nasze przywiązanie do jej ideałów, jeśli nie chcemy się zatracić w cywilizacyjnym skundleniu.

  51. 100% poparcia dla komentarza Very!
    Sluzalczosc polskiego rzadu wobec USA ubliza mi. Sprowadzenie obcych wojsk na terytorium Polski jest zwykla zdrada. Czy ktos za to odpowie?!

  52. Wrew temu, co się powszechnie uważa, że w polityce gesty, w tym wizyty- mają duże znaczenie. W rzeczywistości, takie wszystko- służy wyłącznie mąceniu wody i absorbowaniu energii mas społecznych, które za sprawą instynktów pierwotnych pchane są do wiedzy-„co w trawie piszczy”.
    Bogiem wszystkiego, co dzieje się u naszego i z naszym gatunkiem jest aktualny stan spraw wśród naszego gatunku, i to on gania róźnych Obamów po najróźniejszych zaściankach. Nie jest to ani dobre ani złe- po prostu jest jakie jest.
    XXI wiek- otwiera się ze swoją zawartością coraz bardziej, a Ameryka jest w nim zakodowana, jako gadżecik po samej sobie. Jeszcze ma zecydowaną/lub nie/ przewagę militarną nad resztą mrowisk, ale i ten jej czas juź topnieje. Jej wybryki,l których nie usprawiedliwią – dwie zbieżności biznesowe z Dobrem /nic nie jest do końca Złe/, ją lekcvją dla jej potencjalnych następców globalnych, że bez fajnych narzędzi mordu, samemu będzie się wiecznie kulawym… Ameryka też wie, że np. taki Chiny, nie mają co do tego złudzeń. Stara prawda mówi, że nagorsze rzeczy potrafią się dziać, kiedy umierają imperia…Wow!

    Sebastian

  53. slawczan pisze:
    2011-05-26 o godz. 10:32
    ————————————————————————————–
    Racja!.

  54. Pan Wojciech K.Borkowski analize zaczyna szczerze:

    „Co Polsce i Polakom może zaoferować prezydent Obama ?”

    Inny, rownie szczerze, przyznaje:

    „My czarnego lzymy jak tylko potrafimy a on i tak sie pcha do spotkania z nami.”

    Analizuja:

    „Przebogata w jojczenie egzemplifikacja kompleksu niższości, wyjąca narodowym bólem histeria.”

    Zamartwiaja sie:

    „Chcemy mówić jednym głosem, ale nie wiemy o czym”

    „Czy mamy program rozrywkowy na te kilka dni?”

    Inni podsumowuja:

    „Polskie owczarki nizinne rozszczekaly sie na Ameryke…przyczyna jest zawsze ta sama: to zazdrosc i poczucie wlasnej malosci”

    „Nie mamy zbyt wiele wspólnych interesów z USA poza możliwością usłużenia im.”

    „Pudle nie mogą się uśmiechać, ale machają ogonami, kiedy je pan pogłaszcze albo rzuci im ochłap. Merdajmy więc, let’s wag our tails.”

    Fakt niezbity !

    I – bardzo wazne !

    „Z identycznych powodow chce sie spotkac z Obama pani Kluzik-Rostkowska….”

    A, elegancki jak zwykle, pan Absolwent komplementuje:

    „Teksty Kleofasa trzeba czytać z wyrozumiałościa i wspólczuciem…… …po CAŁKOWITYM PRANIU MÓZGU, już za późno na powrót pamieci i rozumu.”

    Swiete slowa: Za pozno ! Nareszcie ktos to przyznal. A do prania uzywano renomowanego TIDE.

  55. Panie Redaktorze,

    w czasie bezsennego przejazdu (twardy materac) na trasie Krynica – Sopot (dwadzieścia dwie godziny w demokratycznej III RP, w tym cztery na popas w mieście jasnego gwinta, Krakowie), myślałem, że krótki pobyt
    prezydenta Obamy w Polsce nie musi być bezowocny i ograniczy się jedynie do gestów kurtuazyjnych.
    Wystarczy, że Prezydent zoblogowany przez wpływową miejszość mruknie pod nosem, że czas najwyższy zwrócić z naddatkiem mienie pożydowskie zagrabione przez Niemców, a efekt będzie piorunujący i skutek natychmiastowy (przy tym nieważne jest kto w wyniku działań wojennych poniósł jakie straty).
    Defraułdant Sultanik pewnie już zaciera ręce.

  56. @Kartka z podróży, wczoraj, 20:31
    Przeczytałem „Westerplajtę”, jak mi kazałeś.
    Byłem już w 75% Wprostu, ale posłuchałem, odłożyłem Wprost i przeczytałem.
    To następna, nie mieszcząca się w pale historyjka, baaardzo smutna.
    Ewa Winnicka, to jest „firma” z górnej półki reportażu, nie wyssała tej story z magla.

    Kartko, poszukaj (nie poszikaj) czegoś radosnego!

  57. „Senator McCain powiedział mam też wprost to, czego Obama wprost nie powie: Polska powinna się silniej zaangażować logistycznie w Afryce Północnej. Jeśli zrobimy to mądrze, możemy na tym sporo zyskać”
    to chyba jakies szalenstwo ! Co my mamy robic w krajach Maghrebu ???
    przeciez te kraje sa dla nas bardziej egzotyczne, niz dla USA !
    Stany maja scisle zwiazki od dawna z elitami np. Maroka i Egiptu, ale my ?? Mamy im opowiadac bajeczki o Solidarnosci ? Czy moze zaangazowac sie militarnie ?
    To drugie – mozemy sie zaangazowac militarnie jak w Iraku i w Afganistanie, ale to naprawde musi byc WRESZCIE cos za cos – jestesmy w Iraku, jestesmy w Afganistanie, bedziemy w Libii – co ma partner amerykanski do zaproponowania za nasze istotne wsparcie ?
    Bo ja naprawde nie widze, w jaki sposob Amerykanie oddaja nam chociaz czesciowo to wsparcie, jakie my im dajemy. Jestesmy w ich sojuszu, to nas chronia (jak to juz pole do spekulacji). To na razie problematyczna korzysc jednostronna Polski, powiedzmy sobie otwarcie – to dobry interes, ale obopolny.

  58. Mnie osobiście zanudzają te komentarze o dumie narodowej z dalekiego lewa i z niemal równie odległego prawa, komentowanie mi obrzydło, nie wiem co jest ze mną. Nawet @duende mnie już nie pobudza. Wyznam, że czekam na @mag, na jej prostą relację z Polski. Z góry pozdrawiam, żeby nie powiedzieć więcej …

  59. Stasieku z godz. 19:24
    Niepokoję się o Mw, już drugi dzień nie pisze. Kilka dni temu obejrzał „Ostatnie tango w Paryżu” i film go przygnębił. Potem pisał smutne komentarze o „ucieczce od wolności”. Niepokoję się. Nawet wybrałem film „pod niego”, który powinien go ożywić. Myślę o „Lamparcie” w reżyserii Luchino Viscontiego wg doskonałej powieści Giuseppe Tomasi di Lampedusy. Visconti co prawda był komunistą (co może zniechęcić Mw) ale chyba dzięki temu doskonale oddał nastrój przemijania – interregnum, którego również współcześnie doświadczamy. Ten film mnie zwykle wewnętrznie uspokaja. Jeśli nie ogladałeś Stasieku to polecam. Doskonała obsada – Lancaster, Delon i plebejsko piekna Cardinale. Oto trailer
    http://www.youtube.com/watch?v=90IxpYZjCOE&feature=related
    Pozdrawiam

  60. Moim zdaniem najlepsza – i z podobnym bilansem „załatwionych spraw” byłaby wizyta tylko w Sejmie. Krótkie przemówienie na forum, krótkie spotkanie z szefami klubów. A tak – Obama pojedzie, a u nas przez pół roku będą swary, że Kaczyńskiemu w pałacu wyznaczono niewidoczne miejsce za kolumną, nie wpuszczono wdów smoleńskich szturmujących drzwi bez zaproszenia, przejechano kotka itp itd.

  61. stasieku i Kartko!
    „Westerplajte” więcej mówi o polskiej abberacji niż zdoła wyrazić (ustnie) sam Prezes i stado durnych posłów w sejmie.
    Świadczy to tylko o tym, ze obezwładniająca paranoja przenosi się z góry w dół i rozpełza po różnych dziedzinach życia, z kulturą i sztuką włącznie.
    stasieku – coś dla Ciebie ku pokrzepieniu.
    Właśnie się dowiedziałam, ze moja synowa czeka w Brukseli na wizytę u lekarza specjalisty kilka tygodni. Całkiem jak ja! Czyż to nie piękne?

  62. @ TJ

    Trudno mieć kompleks niższości wobec moralnego kurdupla, notorycznego kłamcy i złoczyńcy, a przy tym żałosnego megalomana, żyjącego w gabinecie krzywych zwierciadeł, gdzie sam sobie wydaje się wielki. Silny, uzbrojony po zęby, to nie znaczy wielki; każdy osiłek jest silny i cóż z tego, skoro głupi jak but, i jedyne co potrafi, to sadystycznie znęcać się nad słabszym.

  63. Vera i Ekskuza
    biadają nad „sprowadzeniem obcych wojsk na terytorium Polski”. Toż to nasza bratnia ( nie obca) US Army!
    Keep smiling!

  64. Warszawa widziala już Samozwańca to i „Barucha” zniesie ! Komentarze pogromcy kiboli i topniejący ze wzruszenia red. Kraśko (z wileńskich Krasków) jest miara prowincjonalności W-wy. Czego wlaściwie się spodziewamy po tej wizycie – nas nawet morze wypitej wódeczki nie lączy…
    Posluchać za to co mówią krawcowe w Legionowie szyjące dla Madame de Cômorowsky kreacje – bezcenne. Jedynym dodatnim + jest bojkot tego spędu przez solidarnych ze Serbia przywódców ! No i nadzieja na następne kawaly „Gajowego” !

  65. 2011-05-25 o godz. 20:30
    2011-05-26 o godz. 10:14

    TJ pisze: …

    czy długo czy krótko
    – szapo ba !

    z ukłonami
    Wilbik

  66. Powiem szczerze, że mam momentami dość czytania komentarzy. Dlaczego akurat blog Pana Passenta przyciąga taką ilość frustratów, nienawistników i rzygających żółwią. Co najgorsze nie ma możliwości logistycznych z każdym dyskutować na temat poszczególnego zdania, bo ja będę musiał napisać elaborat, a on zaraz potem napisze to samo jeszcze raz.
    jasny gwint pisze: „Prezydent zwiotczałego mocarstwa” – to o USA. I co? Ja biedny mam przytoczyć dane statystyczne, że jest to największe mocarstwo ekonomiczne świata, że jest to najsilniejsze wojskowo państwo na naszym globie? Ja to napiszę, a Jasny Gwint zaraz potem napisze to samo, bo on nie lubi Stanów Zjednoczonych. I koniec. I kropka.
    Przyłącza się do Marka w mowie nienawiści: „kompleks niższości wobec moralnego kurdupla, notorycznego kłamcy i złoczyńcy, a przy tym żałosnego megalomana” – pięknie! Tak po chrześcijańsku! Z miłością do bliźniego. A mnie jako ekonomistę strasznie martwią wpisy populistyczne, tak jak dotyczące łupków. I znowu to samo – ja się wypiszę, a Marek powtórzy to znowu. Gdyby nie te koncerny, to nie mielibyśmy żadnego gazu z łupków. Po pierwsze wiercenia są przeraźliwie drogie i nas na nie nie stać, po drugie my nie mamy tej technologii, mają ją jedynie Amerykanie. Oczywiście zarobienie na gazie jest ważne, ale największą sprawą jest odizolowanie się od Rosji. Ale Marek woli na zasadzie „nie damy im, choćbyśmy sami mieli nie mieć”, „ja wprawdzie nie będę miał, ale oni też nie będą mieć”.
    Tak jak Klimat pisze: „co ma partner amerykanski do zaproponowania za nasze istotne wsparcie?”. A nic nie ma do zaproponowania, bo niby dlaczego? Akcja w Afganistanie jest wojną NATO, a my jesteśmy członkiem tej organizacji. Jestem zwolennikiem poglądu, że jak się już gdzieś należy, to trzeba to robić ze wszelkimi konsekwencjami.

  67. Czy wiemy coś o przygotowaniu tej wizyty?Jeśli miałoby być to spowodowane względami kurtuazyjnymi – no to klapa.Jeśli pogadają o kontaktach gospodarczych,a tzw. niższe szczeble coś wcześniej ugrały- to cudnie.Mamy kłopot z kontaktami tego typu.Nikt jakoś nie martwi się o uzależnienie od Niemiec i konieczność dywersyfikacji wspólpracy gospodarczej.Włażenie w d… Ukrainie i -dla równowagi-bezustanna wojna z Rosją oparta o względy fobijno-historyczne nie świadczy dobrze o naszej polityce zagranicznej.A konieczne jest oparcie rozwoju gospodarki o eksport, tak z uwagi na zmniejszanie długu, jak na małą chłonność rynku wewnętrznego.USA zamiast baz wojskowych mogłyby być dla Polski eksporterem nowoczesnych technologii importerem choćby części tak wygenerowanej produkcji.A Chiny i Rosja to rynek o wiele bardziej chłonny niż pogrążona nieustannie w kryzysie Ukraina.A my serwujemy rządzącym tymi krajami bezustanne pouczenia.Nie robią tego Amerykanie, Niemcy czy inne nacje bo doskonale wiedzą, że tak nic się nie ugra.Czytałem gdzieś dowcip o żebraku, któremu elegancko ubrany facet gratulował „wygarnięcia szefowi”, zapewniając o dozgonnym podziwie dla odwagi.To doskonała ilustracja do naszej „polityki” zagranicznej.Czy my ją wogóle mamy?

  68. Marek pisze:

    2011-05-26 o godz. 22:32

    i daje swiadectwo taniej psychologii z recyklingu.

    ET

  69. powialo optymizmem!. Prezydent Komorowski oswiadczyl, ze wreszcie sprawa wiz ruszy z kopyta, bo tak kiedys obiecywal prezydent Obama. Musimy jednak dopilnowac, aby preferencje w dostepie do bezwizowych wizyt w USA, obejmowaly caly polski narod, a nie tylko gorali, wschodnich Malopolan, polnocnych Mazowszan, i obywateli centralnej Rzeszowszczyzny. Aby szansy nie zmarnowac i nie przedobrzyc, byloby dobrze nie dopisywac kolejnych punktow do zalatwienia prezydentowi Obamie. Ograniczmy sie do gazu lupkowego, do komisji w sprawie Smolenska, do rakiet „patriot” i do ekstradycji ob.Mazura. Natomiast rozmowyo tym, jak Amerykanie moga nam pomoc w stabilizacji cen cukru i jak przyczynic sie do zwiekszenia wplywu Polonii Amerykanskiej na zycie w USA, odlozmy na razie na potem.

  70. Blogujacy po falach blogosfery; czyli blogie zeglowanie w czasie i przestrzenii

    Czytajac poszczegolne wpisy stwierdzam kolejny raz, ze blogujacy (wielu) postrzegaja siebie i otaczajacy swiat z pozycji dysku. Zdaje sobie sprawe, ze zaslanianie sie dialektyka arystotelesowska nadaje posmak powagi poszczegolnym wpisom, piszacych jednak pozbawia dorzecznosci.

    W ten sposob staje sie swiadkiem zmagan blogujacych w wyborach miedzy dyskiem i kula. Od czasow Magellana wiemy jednak, ze zyjemy raczej na globie (nie utozsamialbym jednak dziury z kula, chociaz obie moga byc okragle). Dlatego tez korzystajac z kolejnych zdobyczy, kolejnych odkrywcow z wieksza lub mniejsza ochota podskakujemy sobie w blogosferze, wypisujac wieksze lub mniejsze nonsensy. Oczywiscie kazdy wpis opatrzony jest (jak ranny w porzadnym lazarecie) adekwatna polityczna lub spoleczna etykietka.

    W ten sposob redukujamy nasza przestrzen percepcyjna do lokalnego kwadratu targowiska. Nadaje to poniekad naszym wpisom cechy folklorystycznego szarocienia. Chetnie twierdzimy jednak, ze chodzi tu (nam) o targowisko mysli. Bylby to zacny cel godny wpisow wspolblogujacych. Niestety czesto, bardzo czesto jestesmy konfrontowani z targowiskiem bezmyslnosci. Redukujemy swoje postrzeganie bowiem do kilku osob z przestrzenii politycznej, ograniczajac siebie i nasza rzeczywistosc do tych kilku, ciagle wymienianych postaci.

    Blogujacy sadza w regularnych odstepach, ze samo uzurpowanie sobie prawa do wylacznosci bycia lewicowcem lub polityczno-ekonomicznym fachowcem po prawej stronie zupelnie wystarczy do adekwatnego opisu tejze rzeczywistosci. Nie widza natomiast postepujacego odstepu miedzy swoim postrzeganiem swiata, a samym nowoczesnym swiatem. Niestety musze stwierdzic, ze przeciwnie do oczekiwan piszacych, zatrzymujemy sie w miejscu i „dreptamy“ z wielka ochota w swiecie politycznych plotek. Nie byloby w tym nic niedorzecznego, gdyby niektorzy cierpliwie i pracowicie piszacy nie traktowali tego swojego pisania zbyt powazanie oraz nie utozsamiali go z powolaniem dziennikarskim lub powolaniem sie na sily wyzsze jak to czyni Lizakowe Towarzystwo.

    Wracajac jednak do naszych baranow i problemu kuli, to mozliwosci i ograniczenia wynikajace z globalizacji przestrzenii kieruja nas bezposrednio do zajmowania sie swiatem wewnetrznym, zewnetrzny jest dla nas bowiem niezrozumialy, zbyt skomplikowany. Konsumujemy wiec codzienna prase, pracowicie przypominamy sobie prace sredniowiecznych klerkow i solennie przyprawiamy nasze wpisy atrybutami, ktore nam sie udalo w danej chwili wylowic na wspomnianym targowisku „mysli“ (przypomina mi sie SJL), nadajac im posmak przewaznie anty.

    Nie udalo mi sie w ciagu kilku lat zauwazyc postawy pro. Idac duktem anty podazamy, ograniczeni w czasie i przestrzenii ku niedokladnie okreslonemu celowi, czesto uderzajac glowa w sciane mainstream. Przestajemy po prostu odrozniac atrybuty tego, co jest wokol nas od tego, co jest w nas. Zatracamy kompetencje widzenia tego, co jest nasze. Nie znoszac obcych, powolujemy sie jednak na obce autorytety. Gubimy sie w opisywaniu architektury nowego swiata nie tylko podczas ostatnich dwadziestu lat. Z owym problemem konfrontowani jestesmy od podrozy Magellana. Zniecierpliwieni probujemy otrzasnac sie “z myslenia figuratywnego” przy czym jednoczesnie wykluczamy myslenie globalne.

    Poruszamy sie permanentnie na osi MY vs ONI . Masowa wyobraznia w globalnym swiecie daje nam zludzenie rownosci, co prawie zawsze imputuje koniecznosc mozliwie sprawiedliwego podzialu dobr w kolorowym i kulistym swiecie. Problem zaczyna sie wtedy, gdy zewnetrzny swiat ograniczony jest li tylko fo gamy kolorow, podczas gdy wewnatrz brakuje srodkow na przejscie do dialektyki podmiotu.

    MY natomiast pozostajemy nietykalni, to swiat wokol nas powinienen sie zmieniac. Jednoczesnie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, ze nie tylko natura plata nam figle (nalezaloby jednak potrafic zauwazyc roznice miedzy pogoda, a klimatem), lecz rowniez otaczajace nas obiekty nabieraja cech podmiotowych.. W ten sosob pozbawieni wiary w tzw. sile wyzsza stajemy sie coraz bardziej samotni i agresywni wobec wszystkiego, co nam sie wydaje inne, obce.

    Zadowalamy sie poniekad atrapami, cyzelujemy nowe bozki lub polerujemy te juz istniejace. Tego rodzaju narracja opisujaca nasz swiat prowadzi nas bezposrednio do ukladu zakmnietego.

    Zamrozonym marksistom nieodrozniajacych tego, co marksowskie od tego, co marksistowskie nie wystarczy humanistyczny moralizm, humanitaryzm, rozum. Zniewoleni teologicznie, czcza slowo pisane oraz powoluja sie ze zmiennym upodobaniem na wyczytane i z trudem zrozumiane argumenty felietonistow.

    W ten sposob poruszamy sie miedzy megalomanami i megalopatami. Posiadanie umiejetnosci samodzielnego myslenia jest niezrozumialym dla wiekszosci dobrem. Dobrem trudnym do zaakceptowania. Miesza nam sie bowiem kulisty swiat judeochrzescijanski z lacinskochrzescijanskim oraz dyskowym, pozornie jednak plaskim swiatem starogreckim. ET

  71. Gdybanie podczas antraktu spektaklu kolejnej farsy o kolejnym mistrzu, czyli powracanie do naszych baranow à rebours.

    Podpisujac Umowe Lizbonska wyrazilismy zgode na budowanie podstaw dalszej wspolpracy w Unii Europejskiej. Bez watpienia chodzi tu o kwestie zasadnicza umozliwiajaca stworzenie nowego politycznego porzadku, w ktorym wszyscy Europejczycy chcieliby zyc. Postepujaca globalizacja stanowi jednak znaczny dylemat w owym procesie; jest ona bowiem dla wielu przeszkoda w budowaniu nowych struktur. Przeszkoda realna i wirtualna, czyt. polityczna. Panstwa narodowe traca w wielu dziedzinach wylacznosc na kreowanie polityki gospodarczej i podatkowej, gdy jednoczesnie supranarodowe instytucje zyskuja ciagle na znaczeniu. Powoduje to poniekad pozorne rozmywanie sie odpowiedzialnosci za ww obszary polityczne oraz leki widoczne u politykow podazajacych pozornie za „glosem ludu“.

    Oczywiscie oportunistom jest o wiele latwiej wykorzystywac owe leki w „dzialalnosci“ politycznej, niz wykonywac zmudna prace wyjasniajaca ich kolejne opcje polityczne lub ich brak. Duzej wagi nabiera natomiast polityka zagraniczna oraz zaangazowanie i znaczenie danego kraju w przestrzenii miedzynarodowej. Fokusowanie calej politycznej energii wylacznie na te polityke powoduje, ze demokratyczna organizacja panstwa oraz podmiotowe traktowanie obywatelek i obywateli jako ludowego suwerena ulegaja erozji.

    Jesli bowiem nie ma narodu europejskiego, to wazna jest kwestia, jak wladza panstwowa moze byc organizowana na plaszczyznie europejskiej przy zaangazowaniu poszczegolnych narodow. W dalszym ciagu stanowimy bowiem unie europejskich panstw i nacji. Jednoczesnie widoczne jest, ze „zjednoczenie“ politycznej suwerennosci w unii rozszerza mozliwosci dzialania panstw czlonkowskich jako calosci. Pisze celowo zjednoczenie, bo czesto jest ono utozsamiane z utrata suwerennosci panstwowej.

    Tyczy to dzisiaj przede wszystkim sfery polityki miedzynarodowej. Pozostaje jednak otwarte pytanie dotyczace elementow demokracji partycypacyjnej, przy zwiekszeniu roli Parlamentu Europejskiego, co zaklada Umowa Lizbonska oraz zapewnienia zarazem nowego, wiodacego demokratycznego porzadku supranarodowego. Owa sprzecznosc jest li tylko pozorna. Mysle, ze te konstrukcje uda sie politykom europejskim utrzymac, zachowujac istniejace instrumenty chroniace poszczegolne panstwa czlonkowskie w sferze gospodarczej i podatkowej.

    Europa ma szanse i dwie drogi, tak mi sie przynajmniej wydaje, zmniejszajace odstep do rosnacych nowych azjatyckich poteg oraz USA. Jednoczac sie politycznie osiagnie wieksze wplywy w polityce zagranicznej przy zachowaniu suwerennosci gospodarczej poszczegolnych panstw lub jednoczac sie gospodarczo zachowa suwerennosc polityczna posczegolnych panstw czlonkow. Obrazem idealnym byloby jednoczesne osiagniecie jednego i drugiego, co w dniu dzisiejszym jest politycznie niemozliwe (pojutrze prawdopodobnie rowniez nie). Problemem bedzie kryzys Euro.

    Z drugiej strony jest to li tylko pozornie sprzeczne, bo zakladajac, ze polityka rozumiana jako proces tworzenia nowych struktur i szukania sposobu rozwiazania struktur przestarzalych jest zdolna i gotowa do podjecia takich prob, wykorzysta ona oba wymienione dukty, aby zapewnic ww suwerennosc na obu obszarach. Wtedy jednakze bedziemy mowili o suwerennosci europejskiej i Panstwach Zjednoczonej Europy. Zdaje sobie sprawe, ze owe glosy sa ledwie slyszalne na brukselskiej scenie, zdaje sobie rowniez sprawe, ze konieczny proces zjednoczenia pozostanie dla niektorych nadal niezauwazalny. Mam nadzieje, ze takie proby nie beda postrzegane w blogosferze jako kolejna farsa, ktora jak wiemy odegrana zostala w sadzie (chodzilo o barany). Jestem jednoczesnie przekonany, ze nikomu z powaznych politykow nie zalezy na tym, aby nas traktowac jak owieczki, bo to sie po prostu w codziennej polityce nie sprawdza.

    Zaluje jednak, ze w ostatnich wspisach jest wiele pelnoplaczu wobec USA, zamiast konkretnych propozycji suwerennej polityki zagranicznej. Na zasadzie; jak Pan Passent raczyl zauwazyc: (u)smiech, to jest to.ET

  72. @Kartka z podróży, 20:48
    Z Lamparta pamiętam oszałamiającą scenografię, cudownych szczegółów moc.
    Brak mw mi doskwiera, jak każdego z Was, moich Ulubieńców.
    Ściskam

  73. PRAWO I SPRAWIEDLIWOSC

    Niemiecki Trybunal Konstytucyjny potwierdzil obowiazujaca od pieciu lat redukcje emerytur bylych wysokich funkcjonariuszy panstwowych NRD. Redukcja ta jest zgodna z prawem, uniemozliwia bowiem kontynuacje systemu “samouprzywilejowania” (wiadomo bowiem, ze emerytury – okreslenie niewlasciwe wobec bylych funkcjonariuszy – naruszaly zasade rownego traktowania). Regulacja prawna z 2005 nie narusza rowniez zasady rownego traktowania oraz prawa wlasnosci orzekl Niemiecki Trybunal Konstytucyjny. W uzasadnieniu sad wychodzi slusznie z zalozenia, ze owczesni funkcjonariusze (nomenkleatura) osiagali swoje pozycje dzieki “partyjnosci” oraz wiernosci systemowi. Takie oportunistyczne stanowisko wobec partii i systemu bylo “odpowiednio” honorowane, odpowiednio wysokimi(czesto zawyzonymi) emeryturami.
    ET
    PS
    Nie komentuje nasuwajacego sie porownania do nomenkleatury PRL.

  74. @mag, 22:29
    Zgadzam się, że jak „odniesienie” się pogarsza, to czujemy się lepiej.
    Z Remarque’a pamiętam ulgę „to nie ja!”, którą poczuł jeden z żołnierzy podczas ataku, w którym zginął jego dobry kolega.
    A w każdym razie jak lądujemy na Okęciu to nas nie skręca.
    Ostatnio Heathrow odbierałem jako zabrudzone, zatłoczone ludźmi z tobołkami, niemiłe miejsce.
    Serdeczności.

  75. Kolejna deska….

    Samozwanczy lewicowcy, lewicowy felieton oraz epigoni realnego socjalizmu uzurpujacy sobie socjalistyczna wylacznosc, czesto dobrowolnie wpadaja w pulapke populizmu. Sadza oni bowiem, ze krytykowanie polskiej polityki na prawo od centrum wystarczy na stworzenie solidnej sceny po lewej stronie.

    Niestety owe wysilki zatrzymuja sie na etapie sredniej jakosci scenografii. Niedorzeczne porownania z faszyzmem w Niemczech oraz Europie (rowniez w Polsce?), odwolywanie sie do zagrozenia plynacego z jednej partii, generowanego przez jednego czlowieka nie tylko relatywizuja zbrodniczy okres 33-45, lecz kreuja sztucznego wroga w tej ekwilibrystyce polityczno-intelektualnej. W rzeczy samej ten sam dukt myslowy, te same bezmyslne instrumenty, nieskutecznie, jak sie okazuje, zwalczane u drugich.

    Dla wielu natomiast, nowa postawa jest lewicowy antysemityzm, dotychczas asocjowany z konserwatywna z reguly prawica. Prawica sie jednak uparcie (re)socjalizuje i emancypuje stawiajac na socjalna gospodarke rynkowa oraz opieke spoleczna socjalnie slabych. Ruchy lewicowe natomiast z przyproszonym prawym okiem traca czesto kontakt z wyborcami i oddaja sie juz li tylko werbalnej krytyce kapitalu i globalizacji, zapominajac przy tym o priorytecie wlasnosci prywatnej.

    Problematyka ekologiczna spychana jest z politycznej agendy na trzeci, nieistniejacy plan. Zieloni oczywiscie zbieraja polityczne plony, co widoczne jest ostatnio w Niemczech. Relatywizowanie nazistowskiej przeszlosci przy uzyciu populistycznych porownan oraz antysemicka mowa krytykow globalizacji, sluszna przy tym poniekad krytyka polityki izraelskiej sa li tylko pozornie sprzeczne. Pragnienie wyzwolenia sie lewicy z jej historycznego szarocienia prowadzi ja czesto w pulapke populizmu oraz czesto w pulapke antysemtityzmu.

    Nie mam tu na mysli prymarnych porownan w blogosferze oraz przypisywania Zydom odpowiedzialnosci za Shoa, ktory niejako sami sprowokowali, jak twierdzila Magrud lub Klara, ktora obwinila Zydow za ich inercje podczas Holokaustu, chcialbym jedynie przypomniec o antysemickich sladach w przestrzenii lewicowej w otatnich latach. Gwoli historycznego przypomnienia, widoczne sa one nawet wsrod wczesnych socjalistow, w ruchu robotniczym XIX i XX wieku oraz u klasykow marksowskich (marksistowskich). Antysemityzm jest szczgeolnie widoczny w krajach Bloku Wschodniego po 45 roku, w kampaniach stalinowskich w procesach pokazowych w Czechoslowacji i ZSRR. Przy obecnej pseudodebacie o czasach zaprzeszlych mamy okazje zastanowic sie na ile i o ile prawicowe oraz lewicowe tendencje radykalne sa tozsame w tym aspekcie.

    Niewatpliwie laczylo je dazenie do kultu jednostki, laczyla je negacja pluralistycznych systemow demokratycznych, dogmatyzm, skrajne myslenie na zasadzie wrog-przyjaciel. Chetnie rzucane hasla; chciwi kapitalisci, zydowski kapitalizm podtrzymuja nute nieokreslonych sil, ukrytych w cieniu. Protokoly Medrcow Syjonu schowane na codzien gleboko w szufladach biurek, uzywane sa jako argument podczas krytyki Izraela, a sam Izrael uwazany jest w zaleznosci od politycznych potrzeb jako centrum syjonizmu po 45 roku. Antysyjionizm natomiast, jako “zamienny” argument przy sporach antysemickich jest ciagle aktualny wsrod skrajnej prawicy, radyklanej lewicy oraz wsrod islamistow. Ba, antysyjonimz i populizm odzyskuja dostep do salonu. Przedstawianie Palestynczykow jako ofiary oraz porownywanie akcji armii izraelskiej z czynami nazistow i czeste stawianie znaku rownosci miedzy Zydami na swiecie oraz Izraelczykami jest wyraznym antysemickim sygnalem.

    Binarnie przedstawiany obraz swiata; biedni i uciskani po jednej, natomiast imperialisci po drugiej stronie polityki jest typowa kalka ilustrujaca rowniez konflikt palestynski. Stanowisko prosyjonistyczne bylo w czasach zaprzeszlych, w przeciwienstwie do krajow zachodnich, stanowiskiem przemilczanym, a po 1967 roku regularnie zwalczanym. Nigdy nie bylo stanowiskiem oficjalnym.

    Gdy antysyjonizm wszedl do felietonowego salonu miedzy 70, a 80 rokiem w Europie, to w Polsce jest tematem w wyzwolonym juz salonie politycznym dopiero po 90 roku.

    Dochodzi do tego salonowy antyamerykanizm. Przypomina to manifestacje na zachodzie Europy podczas wojny libanskiej, manifestacje mialy miejsce przed synagogami, a nie przed ambasadami Izraela. Pisanie o Izraelczykach jako rasie nowch panow i o pogromach Palestynczykow oraz o lobby izraelskim w USA przypomina trockistowskie teorie o nierefomowalnosci panstwa syjonistycznego oraz wynikajaca stad koniecznosc jego zniszczenia.

    Syjonizm przedstawiany jest dzisiaj jako forma rasizmu. Rzadko mowi sie o zwyklej wojnie, ktora ma miejsce w Izraelu. Organizacja Attac artykuluje swoj program uzywajac jezyka antysemickiego. W manifestacjach Attacu biora od czasu do czasu udzial nazisci i nikomu to nie przeszkadza. Aktywisci Attacu utozsamiaja swoja walke z neoliberalna globalizacja, z walka o prawo samostanowienia Palestynczykow. Lewicowe partie niepotrzebnie widza ruchy syjonistyczne jako konkurecje do socjalizmu. Prowadzi to bezposrednio do pozytywnego postrzegania islamizmu jako naczelnego wroga zachodniego imperializmu.

    Lizakowi Ludzie moga sie przy tym wiele nauczyc. Chodzi mianowicie o zrzucenie odpowiedzialnosci za przeszlosc, szkoda jednak, ze myslenie o odpowiedzialnosci za przyszlosc jest sladowe. Widze tu watki rownolegle w checi postrzegania czasow zaprzeszlych przez lewicowcow w blogosferze.

    Samo twierdzenie braku przynaleznosci partyjnej nie uczyni zadnego z nas tzw. dobrym lewicowcem. Niedorzeczne byloby zrownanie skrajnej prawicy z lewica, dlatego tez poprzestalem na probie porownania, zaznaczam porownania niektorych watkow w obu politycznych nurtach.
    ET

  76. panna (pani?) Zosienka jak zwykle sobie zartuje z roli Polski we wspolczesnym swiecie, a wlasnie dzis minister Sikorski powiedzial, ze prezydent Obama akceptuje Polske jako gospodarza regionu. Minister Sokorski wie co mowi, bo przeciez nie jest malolatem. Moze sie to komus podobac, lub nie – ale ziscilo sie marzenie pokolen rodakow, i oto jestesmy w pewnym sensie mocarstwem. Moze tylko regionalnym, ale jak na razie to wystarczy.

  77. Torlin, 08.46. „Prezydent zwiotczałego mocarstwa” to nie jest mój wymysł. Znalazłem w „Studiu opinii” i w pełni go podzielam w imię fundamentalnych zasad humanitaryzmu i miłości bliźniego, które wpajano mi od dziecka i które wyniosłem z domu. Pamiętam także bomby zrzucane na mój dom i paniczny strach przed ich skutkami. Zdumiewa mnie, że Polacy tak tragicznie doświadczeni pałają nagle miłością do mocarstwa którego główną rolą w świece jest zabijanie, najazdy, bombardowania, tortury, wyzysk i zniewolenie kulturowe. W Krakowie mamy 120 kościołów, w tym także wiele „miłosierdzia”, „miłości”, „serca” itp. Budują gigantyczny obiekt papieski „nie lękajcie się”. Jednocześnie w tym mieście odbywa się tajna narada NATO poświęcona doskonaleniu technologii zabijania, mordowania, najazdów, bombardowań, porywań, wyzysku i tortur. A Ty intelektualny frustracie nie rzygasz na to żółcią? Hipokryta!

  78. Uwagi o znaczeniu kultury zastepczej w wstepujacym swiecie.
    Kolejne wpisy nie tylko domoroslych psychologow oraz politologow w blogosferze ilustruja fakt, ze poruszamy sie w obszarze kultury zastepczej. Gdy do niedawna wystarczyly nam przez lata li tylko hasla (moze stad bierze sie dzisiejsza fascynacja blyskotkami technicznymi). Tak tworzylismy mozolnie przestrzen dla obecnosci mitu, ktory w naszym zyciu staje sie skad inad imperatywem. Zastepuje on bowiem sztuczny oraz wszechobecny patos czasow zaprzeszlych. Mitem posluguja sie historyczni psycholodzy oraz poganiajacy ich historyczni politolodzy wypisujacy kolejne „les duperelles“ w blogosferze. Nawet nasz pryncypal, felietonista z ograniczonymi pryncypiami odwoluje sie do wiary piszac o swojej przeszlosci politycznej (nie wierzyl w komunizm, wierzyl natomiast, rzekomo w socjalizm, co bylo mu i nam zakazane).

    Brakiem mitow posluguja sie natomiast geszczacy sie w blogosferze krytycy USA. Ich poniekad sluszna krytyka jest bowiem naga i „larmlajantna“

  79. ET (10.02),

    sensowny tekst. Co się stało?

  80. Nie potrafię się odnieść do wizyty Prezydenta Obamy w Polsce, być może jest to jedynie wizyta symboliczna. Jednak wpis Luciano bardzo mi się podoba.
    pozdrawiam

  81. @ Torlin

    Tzw. „mowa nienawiści” to wasz drugi patent na zamykanie ust adwersarzom, taki sam jak „antysemityzm” – obydwa nie wytrzymują dziś najsłabszej nawet krytyki rozumu.

    Źle mnie zrozumiałeś, albo umyślnie przeinaczyłeś sens mojego komentarza. Pisząc o moralnym kurduplu nie miałem na myśli Baracka Obamy, którego uważam jedynie za rozczarowującą – gdyż wiązałem z nim nadzieje na pokój na świecie – marionetkę w obcych rękach, o czym świadczy najlepiej przedwczorajszych 26 standing ovations w Kongresie USA dla p. Netanjahu. Ciekawe, czy przemawiał po hebrajsku.

    Tym moralnym kurduplem jest w mojej prywatnej ocenie administracja USA, posługująca się opresyjnym wobec obywateli, sprzecznym z konstytucją „prawem”, brutalną przemocą międzynarodową i notorycznym kłamstwem dla osiągnięcia partykularnego zysku kilku chciwych karteli.

    Czepiasz się jasnego gwinta i chcesz tu przytaczać dane ekonomiczne USA – no to przytocz, te o bezrobociu, zadłużeniu zagranicznym, upadku produkcji krajowej, o wydatkach militarnych, o bailoutach za pieniądze podatników prywatnych banków oraz prywatnych korporacji, raz 700mld USA, drugi 760mld USD, a później nie wiadomo, o liczbie wywłaszczeń amerykańskich biedaków z domów, których nie stać na płacenie rat od wciśniętych im celowo kredytów, na bazie których Goldman zbudował derywaty, o liczbie młodych ludzi, którzy musza iść na wojnę, gdyż inaczej z głodu zdechną, nie mając żadnej szansy na pracę w USA – bez krępacji, be my guest friend, przytaczaj śmiało.

    Co do koncernów amerykańskich w kwestii gazu łupkowego – nie są nam potrzebne zupełnie, chyba, że na naszą zgubę. Technologia wydobycia takiego gazu jest dostępna zarówno w Europie, np. Włoszech, gdzie kupujemy właśnie wiertnice wraz z całą linię technologiczną dla PGNiG oraz szkolimy fachowców, jak i w Chinach.

    Odizolowanie się od Rosji w naszym przypadku nie jest wcale dobrym pomysłem. Rosja nikomu dziś nie zagraża, nikogo nie bombarduje, i jest naszym sąsiadem, z którym powinniśmy mieć jak najlepsze, partnerskie relacje polityczne, a przede wszystkim gospodarcze, gdyż to ogromny rynek zbytu. Łączy nas także ze słowiańskimi Rosjanami pokrewieństwo dusz. Ponadto odizolowanie się od Rosji i zezwolenie na amerykański dyktat ekonomiczny oraz militarny w Polsce oznacza pełne uzależnienie od USA, a te nie są dziś przykładem godnego do naśladowania państwa i nic nie wskazuje na to, żeby w nieodległej przyszłości takim się stały. To państwo agresywne.

    Twój pogląd o NATO, że „jak się gdzieś należy, to trzeba robić to ze wszelkimi konsekwencjami” jest może dobry dla członków mafii, ale nie dla normalnych ludzi i tworzonych przez nich cywilizowanych państw.

    Wiwat Lech Wałęsa! Nie ma czasu dla Baracka Obamy, i bardzo bobrze, gdyż ktoś musi pokazać światu, że nie ma zgody na tak potworne barbarzyństwo, zakłamanie i hipokryzję. To prawdziwy mąż stanu, wielki człowiek i najodważniejszy, jakiego znam (choć nie osobiście). Ale jest w tym korzyść dla B. Obamy – jak patrzyłem na jego poczynania przy stole ping-pongowym z Cameronem, w Londynie, to od Lecha Wałęsy mógłby w Polsce dostać wciry do jaja, i byłby wstyd na świat.

  82. Pierwszy raz podziwiam Wałęsę. Nie pasuje mu! Mnie także nie pasuje. Wielu jednakże pasuje i to na kolanach.

  83. ET pisze:

    2011-05-27 o godz. 09:47
    ——————————–
    Szanowny ET,

    pozwolę sobie zwrócić Pańską uwagę, na fakt, że prostolinijne „keep smiling” ma swoje blaski i zgrzyty.
    Powiedzenie „keep smiling” do kogoś, kto wszystkie szanse ma jeszcze przed sobą, jest czym innym niż „kip smiling” wypowiadane do kogoś , kto większość szans rozwojowych ma za sobą, i czeka go tylko postępujący uwiąd.
    Kat , z Pańskiego autorskiego dowcipu, tuż prze stratą przyjaciela, mógłby jemu idealistycznie-bezwiednie zafundować jeszcze inne „keep smiling”…

    Pozdrawiam,Sebastian

  84. ….Pisząc o moralnym kurduplu nie miałem na myśli Baracka Obamy, którego uważam jedynie za rozczarowującą – gdyż wiązałem z nim nadzieje na pokój na świecie – marionetkę w obcych rękach, o czym świadczy najlepiej przedwczorajszych 26 standing ovations w Kongresie USA dla p. Netanjahu….

    pisze Marek i imputuje, ze przedstawiciele US-Kongresu nie sa obywatelkami oraz obywatelami USA (obce rece).

    Prawdopodobnie tekst Marka pisaly obce dlonie, dlonie wylienowanego intelektualnie. Wspolczuje Markowi z powodu lekow o samopoczucie USA, a nie wlasne. Zycze mu opieki i empatii celem powrotu do samo-poczucia i pisania wlasna reka. Coz, Marek pozostal w obszarze gier „niewidzialnej reki”, widoczne jak na dloni. Z drugiej strony zastanawiam sie z jakiej agitki on to wszystko przepisuje i skad ten lek oraz troska o drugich, przeciez obcych. Troska o obcych wykorzystywanych przez obcych jest troska o nikogo, chyba ze samego siebie.

    ET

  85. Sciaga dla Marka scigajacego imperialistow do utraty tchu celem udania sie do cinemateki i obejrzenia filmu o tym samym tytule.

    Wart lektury jest esej Aliana Finkielkraut “Au nom de l’autre. Réflexions sur l’antisemitisme qui vient.”. Stanowisko utozsamiajace krytyke Izraela z antysemityzmem zajmuje w Polsce wiele opiniotworczych srodowisk.. W blogosferze pojawiaja sie proby zaprzeczania temu trendowi, sa to jednak proby nieudolne i niekonsekwentne, a “probujacy” wpadaja (swiadomie lub bezwiednie) w “pulapke” antysemityzmu, nieudolnie sie jednak bronia uzywajac przyslowiowej juz maczugi jako kontrargumentu. Nieudolnie, bo brakuje w takich krytykach podzialu obszarow krytycznych, co sprawia czesto wrazenie wyciaganie kota z worka.

    Czytajac podobne, poniekad konieczne glosy krytyczne mam wrazenie, ze chcieliby wolajacy o sprawiedliwosc nadrobic straty swoich rodzicow, ktorzy nie mieli okazji biegac wsrod lakrymogenow po ulicach paryskich w 1968 roku.
    Antysemityzm staje sie trudny w racjonalnym postrzeganiu, gdy lek zamienia sie w niechec. Gdy koincydencja staje sie regula. Najbardziej ostra forma antysemityzmu jest nienawisc do Zydow i jednoczesne oskarzanie ich o spisek, chec opanowania swiata, dominacje nad narodami arabskimi, a nie np. pragnienie bezpieczenstwa i pokojowej egzystencji, co przeksztalca ich w pierwszoplanowych wrogow kazdego czlowieka.

    Fokusowanie Zydow na dzialanosc poszczegolnych rzadow izraelskich oraz zaznacznanie jednoczesnie przy kazdej okazji, jednostronnej krytyki Izraela swiadczy li tylko o przyproszeniu oczu. Irytuje mnie niecierpliwosc w opisach sytuacji w Iraku i Afganistanie, Palestynie i Izraelu. Pozostalych krajow nekanych przez konflikty wewnetrzne i zewnetrzne psudofelietonisci w blogosferze nie wymieniaja.

    Potrafia jednak odwaznie stawiac pytania. Zawsze twierdzilem, ze poruszane kwestii z tzw. wielkiego swiata jest mniej sensowne, bo maly jest nasz bezposredni wplyw na ich rozwiazanie, kwestie natomiast aktualne na wlasnym prowincjonalnym podworku sa latwiejsze do pojmowania, a szukanie rozwiazan bardziej efektywne, chociaz mniej efektowne. Niestety pociagaja nas bardziej problemy globalne.

    Zapominamy przy tym czesto, ze Europa potrzebowala na tworzenie struktur obywatelskich prawie tysiaca lat. Podobnie jest z krytyka Izraela, czesto niezbedna i sluszna. Zapominamy przy tym, ze Izrael jest jedyna “demokracja”na Bliskim Wschodzie. Zapominamy rowniez, ze polityka rzadu izraelskiego, popierana wprawdzie przez uzyskana wiekszosc w Knesecie, krytykowana jest przez mniejszosc, ktora moze stanowic prawie polowe populacji. Problem wielostronnie zlozony postrzegamy przewaznie jednostronnie przez majacych (jak wspomnialem wyzej) przyproszone oczy.

    Niepodzielnie dyskutujemy na temat sprzecznosci zlozonych problemow polityczno-spolecznych podazajac w blogosferze do nikad. Pytania zasadnicze o konlikt arabsko-arabski, palestynsko-palestynski, izraelsko-izraelski etc. pozostaja bez odpowiedzi. Kolem ratunkowym jest natomiast tylko polityka Izraela. Temu sluzy rowniez mitologizowanie negatywne.

    Nasuwa sie twierdzenie, ze niezmiernie brakuje nam obrazow i postaci negatywnych. Tracimy wiec czas na ich ciagle poszukiwanie. Motyw eliminacyjny jest dosc wyrazny nie tylko w antysemityzmie polskim. Jest on bowiem wszechobecny w calej Europie Srodkowej. Pokrywa sie to niejako z chrzescijanskim porzadkiem moralnym. Stereotyp dominacji politycznej Zydow funkcjonuje i nikomu nie przyjdzie do glowy, aby to po prostu sprawdzic. Nalezaloby sie wiec zastanowic nad rzeczowa krytyka lub narazac sie na ironie obecnych w blogosferze z lizakowego obszaru myslenia.

    Ciekawe jest jednostronne postrzeganie konfliktu izraelsko-palestynskiego. Nie dziwi mnie tu calkowita “zgodnosc” i jednomyslnosc (rzadko wystepujaca w innych kwestiach) Zgromadzenia Ogolnego UN. Sprzecznosc tej kwestii polega na tym, ze wielu zarzuca swiatu lobby proizraelskie, a tak naprawde oprocz USA, Izraela, Mikronezji, Wysp Marshalla, Palau i Ugandy wszyscy glosuja przeciw Izraelowi.

    W 40.000.000 polskiej populacji. Izrael zastapil dla niektorych (ni)ejako “brzydkie” slowo Zyd. Dziwie sie, ze nie krytykuje sie danego rzadu izraelskiego, wybranego wprawdzie przez wiekszosc (mniejszosc stanowi rowniez znaczna czesc spoleczenstwa izraelskiego), lecz krytykuje sie Izraelczykow i Izrael. Izrael krytykuje wiekszosc, Palestynczykom finansowo pomaga jedynie UE, pozostali, w tym kraje arabskie, chetnie zapominaja o bratniej pomocy. Utozsamianie Panstwa Izrael ze spolecznestwem izraelskim jest niedorzecznoscia sama w sobie.
    Oczywiscie, ze nie mozna utozsamiac krytykow Izraela z antysemitami. Mozemy i powinnismy sie jednak zastanowic nad tenorem owych krytyk oraz uzywania tychze jako kola ratunkowego. Mamy bowiem do czynienia rowniez z peanami wobec Izraela ze strony politykow prawicowych na swiecie, ktore raczej szkodza znacznej lewicowej mniejszosci w Jerozolimie.

    ET

  86. Po raz kolejny z rzędu znika mój wpis – żadnych obraźliwych stwierdzeń, żadnych „obscen”, po prostu „niezgoda” na entourage przyjęty powszechnie (przyjęty przez kogo i dlaczego ?) na tym forum w komentarzach pod niniejszym felietonem; Autorze Blogu – to jest forma cenzury (bo treść była nie-błagonadiożna ?) !
    Mocno wkurzony i zdeterminowany – czy taka jest forma Panie Redaktorze wyganiania niepokornych Blogowiczów (będących passe wobec political corectness) panująca na tym Blogu ? Czy nie zasługuję nawet na takie stwierdzenie jak Blogowicz „Lizak”? „Poszoł won” ……
    To uczciwsze i „cnotliwsze” (z punktu widzenia wszelkiej etyki).
    WODNIK53

  87. Oj dziadku, drogi dziadku!
    (do @dziadek Ignacy wpis z 2011-05-27, godz. 10:19)
    Zaśpiewajmy zatem, jak przedwojenna Liga Morska i Kolonialna: Hej Madagaskar! Kraina skwarna gwarna to Afryka na wpółdzika jest!
    Skoro mocarstwo, to z posiadłościami.
    P.S. Nie przypominam sobie z przekazów rodzinnych „marzeń pokoleń rodaków”, aby być „w pewnym sensie mocarstwem”.
    Chyba że chodzi o mocarstwo (jak zabójstwo) – w znaczeniu potocznym …

  88. Dzięki Ci, Prezydencie USA, za wizytę. Dzięki Tobie zrobiłem sobie dzień wolnego. Myślę, że to będzie największa korzyść polityczna z Twojego pobytu w Warszawie. Żałuję jedynie, że nie będę mógł odwdzięczyć się tym samym, nawiedzając Waszyngton. Stanie za wizą przed ambasadą USA jest nadal niezmiennie uciążliwe i poniżające.

  89. Panie Jasny Gwincie! W Krakowie jest uczelnia AGH na której uczyli, nie wiem czy jeszcze uczą wiertnictwa.Prosiłbym Pana o pomoc, pytając fachowców i geologów na czym polega technologia wydobycia gazu łupkowego. Wiem że jest Pan ścisłowcem o dużej wiedzy technicznej,stąd moja bezczelna prośba.W czasach zaprzeszłych potrafiliśmy się dowiercić do rud miedzi ,węgla helu na Opolszczyżnie i rud magnetytu na północy Polski.Ba ,nasi geolodzy i wiertnicy wiedzą gdzie zalegają złoża łupków.Mają nawet próbki tych złóż.Zatem przed jakim problemem stajemy jako państwo i my,ciekawi obywatele.Co mówi znowelizowane” Prawo górnicze” na temat tego co zalega pod naszymi stopami? Dziennikarze jak zwykle mówią,że nie wiemy ,gdzie i na jakiej głębokości zalegają łupki,że nie potrafimy wiercić poziomych otworów,że nie wiemy jak bardzo są wysycone łupki .gazem, że technologia wydobycia gazu jest tak kosztowna i skomplikowana iż tylko amerykanie to potrafią.Może my już przez 30 lat kapitalistycznej edukacji zapomnieliśmy wszystkiego co umieliśmy i umiemy.A może chodzi o to ,abyśmy murowali sadzili kartofle i hodowali świnie.Jeżeli jesteśmy partnerem strategicznym USA ,to niech nam sprzedadzą technologię .Myślę,że poradzilibyśmy sobie z wydobyciem gazu łupkowego podobnie jak z miedzią węglem czy helem nad którym panują zdaje się Brytyjczycy.Może na wydobyciu gazu łupkowego zarobilibyśmy tyle ile wydaliśmy na górnictwo,zapominając kiedyś o finansowaniu wysokich technologii i edukacji. W latach 60 przyjechał do zakładu ,w którym pracowałem niemiecki konstruktor .Pytaliśmy go dlaczego zamykają kopalnie i importują od nas węgiel,powiedział że surowce mają strategiczne znaczenie, kto dłużej to bogactwo zostawi w ziemi ten w przyszłości ma większe szanse.Panie J G na Kazimierzu jest muzeum techniki,są tam dwa auta „Beskid”skonstruowane w 1982r.Sylwetki tych aut nie różnią się od obecnie produkowanych.Przepraszam Krakowianina za namawianie do spacerów po moim ulubionym mieście.Pozdrowienia!

  90. Niestety cala polska klasa polityczna jest na kolanach przed USA , jak i KRK ..
    🙁

  91. do
    Sebastian pisze:

    2011-05-27 o godz. 12:50
    Szanowny Sebastianie,
    historie z katem wymyslilem po otrzmyniu ostatniego listu od przyjaciolki, w ktorym zalowala, ze stracila jedynego przyjaciela; pomyslalem wowczas; stracilem przyjaciela, powiedzial kat po wykonaniu wyroku. Mimo wszystko pozostaje nieustannym optymista. W obszarze spoleczno-politycznym rowniez. Przydalby sie w blogosferze historyk, ktory przypomnialby nam o czasokresach historycznych. Zauwazylem wyjatkowa niecierpliwosc u blogujacych. Coz, czas ucieka nam wszystkim. Tylko dlatego nalezaloby sie usmiechac do zycia.
    Pozdrawiam.
    ET
    Pozdrawiam

  92. Marek pisze:

    2011-05-27 o godz. 12:06
    @ Torlin

    „Tzw. „mowa nienawiści” to wasz drugi patent na zamykanie ust adwersarzom, taki sam jak „antysemityzm” – obydwa nie wytrzymują dziś najsłabszej nawet krytyki rozumu.”

    Mój komentarz

    Dużym osiągnięciem Autora Marka było zacytowanie św. Maksymiliana Kolbego dotyczące podziału globalnej masonerii na niebieskich (sterowanych) i czerwonych- -perfidnych starszych braci sterujących niebieskimi.

    Jeszcze do końca nie jestem przekonany do tej idei, ale widzę światełko, które w tunelu Marek zapalił. Tunel trochę długowaty, lecz będe się starał.

    Poczułem się troche wystrychanym na dudka niebieskim. Jak tu się bronić, bo z drugiej strony naciera na mój rozum warszawsko-krakowska delegatura grupy Bilderberg. Nie będzie lekko.

    Pzdr, TJ

    Pzdr, TJMarek pisze:

    2011-05-27 o godz. 12:06
    @ Torlin

    „Tzw. „mowa nienawiści” to wasz drugi patent na zamykanie ust adwersarzom, taki sam jak „antysemityzm” – obydwa nie wytrzymują dziś najsłabszej nawet krytyki rozumu.”

    Mój komentarz

    Dużym osiągnięciem innego czołowego poszukiwacza sprawiedliwości globalnej Janusza (Janusz pisze: 2011-05-23 o godz. 23:29) było zacytowanie św. Maksymiliana Kolbego dotyczące podziału globalnej masonerii na niebieskich (sterowanych) i czerwonych – perfidnych starszych braci sterujących niebieskimi.

    Poczułem się wystrychanym na dudka agentem niebieskich. Chciałem zmieniać świat, a tu się dowiedziałem, że jestem sterowany. Prezesie Jarosławie, wiceprezesie Zbigniewie, pomocyyyy! Uśpieni atakują!

    Pzdr, TJ

  93. hej Spokojny!. A po co Rodzina Twoja miala Ci o tym mowic?… zebys wypaplal?

  94. Takim niecnym głosom należy dać zdecydowany odpór.

  95. Fourier, 14.09. W czasie testowania Beskidu miałem sposobność przejechać się nim, a był on rzeczywiście udaną konstrukcją. Teraz dobrze to, że stoi w muzeum na Kazimierzu a nie zniszczono go w ramach walki z komuną. Były to czasy gdy Polakom coś się chciało, wielu zdolnych i odważnych inżynierów podejmowało dzieła, o których dziś nawet marzyć trudno. Ich już nie ma, zostali wyeliminowani bo przeszkadzali, pochodzili ze złego pokolenia. Doszli do władzy niedouki, tchórze, albo malarze kominów lub kierowcy wózków nie mówiąc o innych nierobach. W Krakowie otwierają kolejny nowy supermarket. Propagandowy chwyt o tzw imporcie najnowszej technologii sprowadza się prawie wyłącznie do instalowania nowoczesnych kas w tychże supermarketach. I na tym właściwie ten proces trwający z górą przez 22 lat się kończy.
    Nie jestem ekspertem od geologii, ale z tego co czytam w czasopismach fachowych jest to melodia niepewnej przyszłości, pomijając koszty, wiedzę o nim i ekologią. Traktuję cały ten hałas z nim związany jako wielki blef i mistyfikację stworzoną i eksploatowaną propagandowo przeciwko Rosji i w celu jej osłabienia. Polska służy jako tanie i służalcze narzędzie ponurej intrygi i słono jej przyjdzie za to zapłacić.

  96. ET pisze:

    2011-05-27 o godz. 14:47
    —————————
    optymizm, to stan psychiczny uwolniony od realizmu. Jedno jest warte drugiego, więc
    obydwa te stany, oraz wszystkie pozostałe traktuję równorzędnie, z egzystencjalnym dystansem i pokorą. Nasze indywidualizmy, jak Pan doskonale wie, są zwyczajną marnością, a „podżywienie ” ich czymś zbiorowym, społecznym , wspólnym itd. obecnie jest niekorzystna faza historyczna/?/. Alternatywą tego powyższego, rozdymanego, może być optymizm i oddziewczęca radość życia. To takie kompletne i skończone…

    Pozdrawiam,Sebastian

  97. WODNIK53, 13,53. Takie niestety jest tu życie. Ubolewam. Plują a mówią, że deszcz pada. Po wielokrotnej krytyce i protestach Pan Redaktor wystawia laurkę moderatorom, że to niby dzięki nim ten milion. Dzięki nim blog jest nieobliczalny, nieterminowy, z kilkugodzinnymi oczekiwaniami na puszczenie przez kogoś, grający na nerwach głupimi skaczącymi literkami i nieznanym losem wielu komentarzy ginącymi gdzieś w zaświatach. Najbardziej niechlujny blog w POLITYCE przez wiele lat celowo zamulany przez intrygantów i ludzi złej woli i zamiarów. Bezradny. Nikt nie wie kto jest winien.
    Pozdrawiam.

  98. @ ET

    Bądź tak dobry, i zapakuj sobie te swoje ściągi w kieszeń, albo tam, gdzie się lepiej nadadzą.

    @ TJ

    Nie tylko Ty poczułeś się wystrychnięty na dudka skonstatowawszy, że w niebieskiej masonerii jesteś jedynie ciemną masą, wyszydzanym, śmiesznym przebierańcem, starym chłopem w fartuszku, wodzonym cynicznie za nos. Pomódl teraz się za o. Kolbe (kadisz, czy co tam potrafisz), z wdzięczności, że Ci dopomógł i będziecie kwita; choć właściwie to już raczej do Niego się pomódl, jako do świętego, o przywrócenie Ci (jeśliś jakimś cudem posiadał) rozumu i trzeźwego osądu.

    Barack Obama blokuje ruch w Warszawie, zajechał właśnie swoją Bestią ukorzyć się pod pomnikiem Bohaterów Getta – taka niespodziewana niespodzianka. Komentatorzy w TVN24 wydawali się być zakłopotani i nie bardzo wiedzieli, jak to skomentować, nareszcie chyba Longin Pastusiak (tylko głos było słychać, więc nie na 100%) wyraził opinię, że to może być ukłon w kierunku lobby izraelskiego. Chyba pokłon. Może i tak, w końcu pośród witających go pod pomnikiem była też rudawa paniusia, która przekazał mu różne wyrazy w imieniu Izraela. W Polsce. Na koniec komentatorzy doszli do przekonania, że zdjęcie spod pomnika będzie najważniejszą fotografią w mediach USA, a już na pewno w NYT. Swoją drogą, ciekawe, jaki ta Bestia ma numer rejestracyjny…

    Chyba pójdę do kina, bo nie pasuje mi już oglądanie tego wszystkiego, no i czasu nie mam.

  99. O gazie łukowym
    jasny gwint pisze:
    2011-05-27 o godz. 18:26

    „Nie jestem ekspertem od geologii, ale z tego co czytam w czasopismach fachowych jest to melodia niepewnej przyszłości, pomijając koszty, wiedzę o nim i ekologią. Traktuję cały ten hałas z nim związany jako wielki blef i mistyfikację stworzoną i eksploatowaną propagandowo przeciwko Rosji i w celu jej osłabienia. Polska służy jako tanie i służalcze narzędzie ponurej intrygi i słono jej przyjdzie za to zapłacić.”

    Mój komentarz

    Jeżeli założymy, że jest to opinia o gazie łupkowym (Autor nie uściślił tego), to zadziwia ideologizowanie problemu, który stał się blefem, mistyfikacją stworzoną przeciwko Rosji w celu jej osłabienia.
    Czy gaz łupkowy, który zresztą jest mistyfikacją, jest w stanie osłabić Rosję?

    Wygląda to na obsesję, wskazuje na to niezwykła ostrość argumentów oraz spuentowanie ich przepowiednią-pogróżką o słonej zapłacie, jaką przyjdzie (jej, nam, im?) zapłacić.

    Pzdr, TJ

  100. jasny gwint pisze:
    2011-05-27 o godz. 18:26

    Skoro jasny gwint niczego pewnego na temat gazu łupkowego napisać nie może, ja tym bardziej. Jednak ja także jak on zaglądałem do prasy i dostępnej mi literatury popularnonaukowej. Najbardziej jednak utkwił mi tytuł artykułu z NIE zatytułowany – „Gaz z głupków”. W tymże artykule autor pisał, że opłacalność wydobycia to melodia bardzo dalekiej przyszłości, a jak narazie koszty takiego przedsięwzięcia będą tak wysokie, że każdy gaz kupiony gdziekolwiek, będzie wielokrotnie tańszy od tego z „głupków”, nie wspominając o katastrofalnej degradacji środowiska przy aktualnych technologiach jego wydobycia.
    Ten wpis traktuję jako żart, bo przecież wiadomo, że NIE poważnie traktować nadal nie można, chociaż tak naprawdę jest ono bardzo rzetelnym pismem.

  101. @telegraphic observer
    Twoja Mama miała przejazd kolumny prezydenckiej pod oknem. Z trasy Łazienkowskiej, wjechali pod prąd zjazdem Al. Szucha – trasa, w Al. Ujazdowskie i dalej trasą królewską na Pl. Piłsudskiego.
    Warszawa wyludniona, po burzy, brak entuzjazmu w stolicy był odczuwalny.

    Oglądałem to wydarzenie w TVN24 i znów ten tabloid dał plamę. Dziennikarze nie przedstawiali osób, którym p. Obama ściskał ręce przy Grobie Nieznanego Żołnierza i Pomniku Bohaterów Getta.
    Ale już grozą zawiało, kiedy p. Marciniak nie przerwał banalnej pogawędki z trzema gośćmi, aby przedstawić prezydentów-gości, witanych przez pp Komorowskiego i Obamę.

    Dziennikarstwo telewizyjne to dziwny zawód. I podobno dobrze opłacany.
    PS
    W CNN jedynka o 19:00 to analiza katastrofy Airbusa francuskiego, rurka Pitota, dlaczego nie wyrównał tylko spadał a miał jeszcze tysiąc stóp do oceanu. Dwójka to wywiad z żoną Kadafiego.
    Wróciłem więc do TVN24

  102. Marek pisze:

    2011-05-27 o godz. 19:38
    @ TJ

    „Pomódl teraz się za o. Kolbe (kadisz, czy co tam potrafisz), z wdzięczności, że Ci dopomógł i będziecie kwita; choć właściwie to już raczej do Niego się pomódl, jako do świętego, o przywrócenie Ci (jeśliś jakimś cudem posiadał) rozumu i trzeźwego osądu.”

    Mój komentarz

    Apeluję do Autora o zaniechanie wycieczek osobistych, tych dotyczacych rozumu i rozsądku interlokutorów i innych chwytów niepolemicznych.

    To jest prosta droga do połajanek ad personam. Bez sensu.

    Pzdr, TJ

  103. No i nie musiałem wcale wychodzić z domu, żeby darować sobie oglądanie tego cyrku pełnego hipokryzji. Popis demokracji a la USA zaprezentowano nam wprost z telewizora – relację ze spotkania przywódców 20 państw z Barackiem Obamą bez żadnego ostrzeżenia czy komentarza przerwała brudna łapa, która bezceremonialnie zasłoniła reporterowi obiektyw, a milionom Polaków obraz. W Pałacu Prezydenta RP i w jego obecności. To skandal, potwarz oraz zwykłe prostactwo, żeby tak się panoszyć będąc gościem. Gdzie oni pobierali lekcje bon tonu, w Guantanamo? Służba pałacowa powinna tego młota, który zasłonił obiektyw obić kijami i wywalić stamtąd na zbity pysk, niechby sobie poczytał na zewnątrz transparenty demonstrantów.

    @ TJ

    Wyluzuj, gdyby polemika polegała wyłącznie na argumentacji ad rem, to żaden polityk na świecie, ani żaden dziennikarz mainstreamu nie miałby racji bytu. Chociaż nie sądzę, abym uchybił rzeczowej argumentacji odpowiadając na twoje posty, ale możemy mieć odmienne zdania w tej kwestii, to wolny kraj (?).

  104. Stasieku z godz. 20:35
    Masz rację pisząc, że nie wyczuwa się entuzjazmu w związku z wizytą prezydenta Obamy. Jak pisałem od kilku lat nie oglądam telewizji, ale przy specjalnych okazjach – jak dziś – chodzę do baru na piwo, gdzie personel włącza mi TVN 24. Wyobraź sobie, że dziś barman mi nie chciał włączyć. Powiedział, żebym mu wybaczył, ale ma tej polityki dosyć. Wybaczyłem. W zamian puścił mi film „Ogniomistrz Kaleń” wg „Łun w Bieszczadach” Gerharda. Stary film, stylowy, bo czarno-biały. Petelscy go wyreżyserowali. Politycznie zakłamany ale dramaturgicznie nawet dobry. Pewnie oglądałeś.
    http://www.youtube.com/watch?v=GZWuO8HOlO8&feature=related
    Pozdrawiam

  105. Co to za jeden ten cały Barak?

  106. Trudno sie usmiechac kiedy Prezydent lokalnego (podobno) mocarstwa spotyka sie z Prezydentem wiednacego moc. i kilkunastoma (?) innymi na ” ROBOCZYM DINERZE ”
    Znow ciarki po plecach gdy sie slyszy cos takiego i to podobno hrabia (!) . Wypada tylko wzniesc oczy do nieba , ale czy to pomoze ??
    Przypuszczam , ze watpie . Nalezy sie spodziewac Jego dalszych popisow . Moze dobrze , ze nie probuje ” trudniejszych ” jezykow bo dopiero bysmy sie nasluchali .

  107. To ja tak o Błaszczaku i innych:

    Spojrzał Pan z góry na PiS-u gęby
    I zrazu wszystkim chciał wybić zęby,
    Ale się wstrzymał, pomyślał trochę:
    „Niech dalej z Polski robią mi wiochę,

    Niech ujadają, niech maszerują,
    Niech sobie jadem jeszcze poplują.
    Ja na jesieni w łeb im dowalę,
    Bo to się wcale nie mieści w pale,

    Co tam wyrabia ta wredna banda.
    Obciach i siara, i jedna granda!
    Głosów jesienią PiS nie naskubie,
    Bo ja tę Polskę – wciąż bardzo lubię!”

  108. Red Passent: >>> Cieszę się, że (…) przy dyskretnej pomocy…
    ======================
    … moderatorów, którym przy okazji też dziękuję,…>>>

    A to sliczna laurka.

    Czy Pan Redaktor nie zauwazyl BARDZO LICZNYCH, czasem desperackich, krytycznych komentarzy dot. swoich blogowych Chlopcow-Komputerowcow?
    Czekania na komentarze 6 godz.( b. czesto ); czasem nawet 12 godz…? Nie mowie w nocy, ale w GODZINACH BIUROWYCH, do diabla…

    Znikania komentarzy…? Nawet zanim Sokole Oko w nich „antysemityzm” (UWAGA, Nie mylic z antysemityzmem! ) jakis znajdzie…?

    Np. gdy pojawia sie takie ciezko obrazliwe(!?) slowo jak „po.egnanie” (.=z). W jakim slowniku jest to obrazliwe slowo? A moze jest ono antysemickie…? Co prawda, dzisiaj wszystko moze byc antysemickie…

    A moze raczej zauwazyl ale olal…? Zeby nie psuc sobie statystyk…

    A tu Pan Redaktor sruuu, laurke taka …
    Ehhh, szutki sie Pana, redaktorze, trzymaja…

    Oczywiscie, jak zwykle, nie oczekuje od Pana Redaktora RZECZOWEJ odpowiedzi…
    Georges53

  109. TJ o 2133: kiedy niektórzy aż się proszą, żeby im coś napisać ad hominem.
    Jak ja teraz :-). Jak rozumiem (?) uczone wszystkowiedy oglądające świat przez lupę nie miały nic wspólnego z bardzo krytyczno-analitycznym komentarzem z 5/26, z 1636.

  110. Szanowny Panie @Dziadku Ignacy 27.05, 17.06.
    Jak to się pod niektórym czuprynami „telepie” to pojęcie mocarstwowości Polski , nawet regionalnej!
    Prezydent Obama powiedział kurtuazyjnie, że akceptuje Polskę jako gospodarza regionu i od razu taka nadinterpretacja. Straszne!
    Skąd to się bierze?
    Z przekazów rodzinnych?
    Bo chyba nie wydobywają się one z gazu zawartego w „łupkach Obamy”?
    Temat mocarstwowości – nawet tej regionalnej, posiadania kolonii czy też „Polski od morza do Morza”, itp. mrzonki miały przed wojną zasłonić nieudacznictwo klasy polityczne, zdominowanej zaściankowym myśleniem polskiego „białego dworku”, koniecznie z kolumienkami na ganku.
    Nie zamierzam drążyć tego tematu, bo dziś jest niepoprawny politycznie oraz mógłby osłabić jeszcze szanse PO na wygranie jesiennych wyborów, czego chciałbym uniknąć. Prezesem LMiR, spadkobierczyni przedwojennej LMiK (Hej Madagaskar!) był przecież obecny Pan Prezydent RP.
    Z mocarstwowo, nawet regionalnymi pozdrowieniami – kończę.
    P.S.
    Warszawa przyjmuje Prezydenta USA, a Kraków – grupę radnych ze Lwowa, gdzie władzę sprawuje nacjonalistyczna SVOBODA.
    Partia ta jawnie gloryfikuje nazizm i m.in. „bohaterstwo UPA oraz SS-Galizien”, co czyni m.in. aktywny lwowski radny Jurij Mychalczyszyn (http://zaxid.net/) oraz podnosi niezaspokojone żądania odzyskania bodajże 15 obecnych polskich powiatów z Limanową włącznie. Nie jest to wiele, bo samych ziemskich mamy aż 314, ale problem pozostaje Drogi Dziadku.
    Jak tu zatem pogodzić te dwie mocarstwowości, Szanowny Panie @Dziadku Ignacy?
    Radni Krakowa i Lwowa rozegrają dziś o 11-tej mecz piłkarski oraz zjedzą i wypiją co nie co, jak to Goście – ale za nasze pieniądze.
    Ciekaw jestem treści wznoszonych toastów.
    Tam na Zachodniej Ukrainie też „telepią” się pod czuprynami projekty nacjonalistyczne i mocarstwowe.
    Jak pogodzić „marzenia pokoleń rodaków o mocarstwowości (nawet regionalnej) z przeciwstawnymi marzeniami Ukraińców?
    Jak owocnie współpracować dla pomyślności naszych dzieci i wnuków @Dziadku Ignacy, skoro z jednej strony dzieli nas morze przelanej krwi, a z drugiej „telepią” się jeszcze pomysły reaktywacji starych i skompromitowanych nacjonalistycznych projektów?

  111. W czasie gdy Obama sączył szampana a 20 prezydentów niepodległych krajów peryferyjnych Europy płaszczyło się służalczo nad zwiększeniem kontygentów mięsa armatniego, nowych zakupów broni i innych zbędnych gadżetów mnie udało się obejrzeć II obiegowy film Inside Job . Film Charlesa Fergusona pokazywany jest w najmniejszym w Krakowie kinie późną nocą. Mam nadzieję, że Obama widział ten film, ale niestety nie wyciągnął z niego żadnych wniosków. Dalej na najwyższe stanowiska rządowe wyznaczył znanych i szczegółowo pokazanych w filmie bohaterów, bankierów, oszustów i doradców rankingowych odpowiedzialnych za sprokurowanie gigantycznego kryzysu. Film pokazuje znany skądinąd wcześniej, ale w skoncentrowanej formule mechanizm oszustwa, kłamstwa, manipulacji i cynizmu jaki ogarnął sfery rządowe, bankowe i co najgorsze profesorskie uznanych uniwersytetów amerykańskich. Zgraja szalbierców bankowych uzyskała majątki jakich nie widział świat kosztem setek milionów bezrobotnych i głodujących na całym świecie, utraty majątków i dorobków życia milionów. Pięknie to wygląda jak w sąsiedztwie banków na Wall Street stworzono specjalne burdele dla obsługi bankierów w godzinach pracy, kosztami uciech obciążając rodzime banki, czyli oszukiwanych klientów. Wspaniały świat, całe szczęście, że ginący, przed następnym kryzysem, z którego się już nie pozbierają. Eufemistycznie brzmiące określenie „zwiotczałe mocarstwo” może z powodzeniem być zastąpione „gnijącym mocarstwem”. A film radzę zobaczyć wszystkim inteligentnym i myślącym ludziom, mimo, że jest trudny, trochę chaotyczny i w częściach niezrozumiały z przeładowania niepojętym złem.

  112. Jasny Gwint, Marek, TJ!
    Zacznę od Ps. – „kompleks niższości wobec moralnego kurdupla, notorycznego kłamcy i złoczyńcy, a przy tym żałosnego megalomana” – niech ktoś się domyśli, że to jest mowa o administracji Stanów Zjednoczonych. Tak wygląda gonienie za słowem, jak za wróblem.
    Mam poważne wątpliwości, czy powinienem jeszcze raz pisać to wszystko. Dostaję sygnały, że jestem przewidywalny w swoich poglądach i że się powtarzam. Tylko cały dowcip na tym polega, że moi adwersarze, mimo moich postów, stale powtarzają jak mantrę swoje oskarżenia. A one wyglądają tak, jakby USA było siedzibą czarnych mocy i wszystko, co to państwo robi, jest złe. Jak się czyta taki passus: „mocarstwa, którego główną rolą w świecie jest zabijanie, najazdy, bombardowania, tortury, wyzysk i zniewolenie kulturowe”, a drugi pisze: „potworne barbarzyństwo, zakłamanie i hipokryzję” – to człowiek się zastanawia, czy właściwie w ogóle warto z tymi ludźmi dyskutować. To są nienawistnicy, impregnowani na argumenty, nieumiejący w najmniejszym stopniu być obiektywnym, widzieć zarówno dobre strony, jak i złe.
    Stany Zjednoczone nie są grzecznym państwem, mają swoje interesy, wielokrotnie postępują w sposób mocarstwowy i nieetyczny. Ale jednocześnie są ostoją demokracji na świecie, jedynym państwem, który tak naprawdę walczy o jej istotę: wolność myśli, przekonań, obyczajowości, wyborów, publikacji, gospodarowania. Są potęgą gospodarczą, i do tego twórczą, wszystkie właściwie wynalazki powstały w ostatnim okresie tam, że nie wspomnę o filmie, muzyce, sporcie czy teatrze. A w Polsce natychmiast usłyszymy, że gwałcą niemowlęta, staruszków wpychają pod rozpędzone samochody, a kobiety w ciąży wyrzucają z samolotów.
    Czy taka dyskusja jest potrzebna? Moim zdaniem nie, jeżeli obie strony nie będą się starać o obiektywizm. Jeżeli chodzi o wizytę Obamy, to powtórzę po raz setny, negatywny odbiór wizyty jest wprost proporcjonalny do kompleksów niższości komentatora. Człowiek, mający swoje zdanie na swój temat, podchodzi do tej wizyty spokojnie, wie, że większość słów i czynów to są deklaracje i manifestacje, nie oczekuje natychmiastowych zmian i cieszy się z tego, że Prezydent Stanów Zjednoczonych odwiedził Polskę. Wie, że siła kraju zależy od nas, od naszej polityki zagranicznej, ale przede wszystkim od siły ekonomicznej naszego państwa. Im będziemy mocniejsi, tym bardziej będą się z nami liczyć. Ludzie mający kompleksy niższości krzyczą, że za mało powiedział, nas nie docenia, chodzi pod pomnik Żydów (jakby to nie byli obywatele polscy – tylko z Grenlandii), że jest niedobry, nie dba o nas, a my byliśmy tacy grzeczni.
    Jeżeli chodzi o gaz łupkowy, to napiszę zdanie ostrzejsze. Osoby występujące przeciwko tej technologii występują przeciwko naszemu państwu, przeciwko jego interesom. Całe pokolenia marzyły o odcięciu się od Rosji w sprawie dostaw kopalin, lub chociaż ich dywersyfikacji, gdyż w ten sposób byliśmy ciągle poddani szantażowi. To właśnie gaz łupkowy spowodował, że harda Rosja złagodniała. Ja jestem w pewien sposób wielbicielem Rosji jako kraju, mówię po rosyjsku, dawniej często u nich bywałem i nie jestem rusofobem, a rusofilem. I znowu, dbając o obiektywizm, jest mnóstwo rzeczy, które mi się w tym państwie nie podoba, ale sprzyjam Miedwiediewowi w reorganizacji gospodarczej i politycznej tego kraju.

  113. Esencja Gaz Wyb (wywar z dzisiejszego wydania – tzw. lead)

    Po roku sprawowania władzy Fidesz ma nadal ogromną przewagę w sondażach. Ale większość ludzi na Węgrzech nie popiera jego polityki..

    Jak to było językiem D. Passenta..? Aha! Węgrzy już się nie śmieją.

  114. Ubawił mnie, Panie Redaktorze Passent, transparent w czasie demonstracji w związku z przyjazdem pana Obamy. Wie, Pan, ten żądający ujawnienia zdjęć satelitarnych wraku samolotu ze Smoleńska.

    I tego oczekują od prezydenta kraju, który przez 10 lat nie był w stanie upublicznić zdjęć z uderzenia samolotu o Pentagon. 11/9 uderza o Pentagon znacznie większy samolot aniżeli ten ze Smoleńska. Nie pozostawiając żadnego wraku, nic.

    Komisja stwierdziła, że wszystko WYPAROWAŁO.

    W kilka minut po zamachu słuzby zarekwirowali wszystkie nagrania z monitoringu wokół Pentagonu.

    Zaprawdę, powiadam Panu, Panie Redaktorze Passent, WIRTUALNA RZECZYWISTOŚĆ, zgadza się Pan ?

  115. Nie bój nic Kleofasie, chodzi o Twój komentarz – tylko z 1638. 26 V się zgadza.

  116. Pytania o morderstwo w międzynarodowym towarzystwie

    PiS postawił na ujawnienie pełnej prawdy o morderstwie właśnie podczas wizyty prezydenta Obamy i zjazdu prezydentów europejskich zadając na transparentach podchwytliwe, sugerujące odpowiedzi pytania.

    „Americans! Release satelite photos, on 10-th april 2010, the polish president was killed in Russia” (Amerykanie! Ujawnijcie zdjęcia satelitarne z 10 kwietnia 2010 r. Polski prezydent został zabity w Rosji) – krzyczą PiSowskie transparenty.

    Oraz hipoteza o morderstwie opatrzona dla przyzwoitości znakiem zapytania:

    „Murder! Did Russia kill the polish president?. What happend on 10 april 2010? We demand an international investigation” (Morderstwo! Czy Rosja zabiła polskiego prezydenta? Co się zdarzyło 10 kwietnia 2010? Żądamy międzynarodowego śledztwa).

    Transparenty dają do zrozumienia, że Amerykanie nie chcą zwolnić satelitarnych zdjęć do publikacji, co sugeruje domysł, że to pogrywanie nie fair z ich strony. Może coś chcą ukryć?
    Może zarejestrowany został wybuch bomby próżniowej lub dystrybutory helu przed lotniskiem? Tak czy inaczej omamić ludzi nie zaszkodzi. Im więcej gmatwaniny, tym więcej szumowiny na sprawozdaniu Millera.

    Otóż zdjęcia satelitarne lotniska (i okolic) wykonane na kilka dni przed katastrofą, jeżeli dobrze pamiętam, wykonane w dniu 10 kwietnia 2010 po katastrofie i w dniach następnych są od dawna w dyspozycji wszystkich możliwych komisji dochodzeniowych. Portal Digital Globe opublikował swoje zdjęcia miejsca katastrofy w sieci.

    Zdjęć samego momentu katastrofy nie ma, ponieważ samolot prezydencki z kosmosu był niewidoczny – lądował w gęstej mgle, w chmurze, której podstawa sięgała ziemi.

    Hasła na transparentach, to streszczenie teorii o katastrofie smoleńskiej, którą wyłożył był niedawno Prezes w wywiadzie dla niezalezna.pl.

    Sednem teorii była precyzyjna i ścisła teza – istnieje szereg pytań bez odpowiedzi.

    I oto mamy uliczną interpretację teorii Prezesa – dwa w jednym – pytania i zarazem odpowiedzi. A z nich najważniejsza, to – „Czy Rosja zabiła polskiego prezydenta?”.

    W PiSie nie stawia się naturalnych pytań – jakie były przyczyny katastrofy, czy to mógł być zamach, kto miał w tym interes, jakie są podstawowe przesłanki do takiej hipotezy, jakie mamy dowody na rzecz tej hipotezy, czy je znaleziono, gdzie ich szukać, czy przyczyny katastrofy są inne, np. niedostateczna widoczność, błędy personelu, stan techniczny samolotu, itd.

    Od razu wali się z grubej rury zadając podchwytliwe pytanie – czy Rosja zabiła polskiego prezydenta?

    Mechanizm propagandowy, efekt, jakiego się oczekuje jest prosty do wyjaśnienia – skoro takie pytanie zostało publicznie, wobec międzynarodowej rzeszy świadków postawione, to dla szerokiej publiczności powinno być jasne, że coś w tym jest. Jeszcze nie wiemy, ale się dowiemy.

    Zakładając taki odbiór puszczonych w przestrzeń społeczną insynuacji można teraz wołać – ujawnijcie zdjęcia, pogońcie Tuska, Klicha i Arabskiego, zwołajcie międzynarodowa komisję.

    Hasła, zamierzenia i namowy cokolwiek autorytarne, ale ten kto twierdzi, że PiS ma tendencje do autorytaryzmu, populizmu, a Prezes jest osobą apodyktyczną, ten obraża, bluźni, wykonuje polecenia mocodawców z Kremla.

    PiSowska prawda nas wyzwoli i poprowadzi prostą drogą do pełnego wyzwolenia się od limitów stosunków polsko-rosyjskich, a w przyszłości polsko europejskich.

    Pzdr, TJ

  117. Torlin, dzięki za wyjaśnienie kogo / co ma oznaczać określenie „moralny kurdupel”. Rozszyfrowanie samego tylko „kurdupla” po paru latach obserwowania życia politycznego w tym kraju to betka, niezależnie od tego, jaką opcję się reprezentuje i za kim stoi, ale kurdupel moralny? Niestety, tu już ewentualnych podejrzanych znalazłoby się więcej. Ale na takie coś bym nie wpadł.

  118. Strasznie dużo na tym blogu dyskusji i analiz o drobiazgach, dwustu odcieniach zieleni i dzieleniu włosa nie na czworo, ale na 256 albo 1024.
    Prezydent USA uosabia potęgę jednego z dwóch światowych mocarstw i podważanie tego jest głupkowate. Taki jest świat i nawet jeśli akcenty się zmieniają, to póki co melodia płynie podobna.
    Ze zdumieniem obejrzałem, jak media lekceważąco przyjęły spotkanie prezydenta Obamy z przywództwami państw środkowej Europy. To jest wydarzenie na dużą skalę, to jest sukces polskiej polityki, to pokazuje, że władze coś robią i to skutecznie, wbrew gębie jaką dorabia do całej działalności państwowej PIS.
    Lech Kaczyński marzył o jakiejś tam formie przywództwa Polski w grupie państw Europy środkowo-wschodniej, ale żeby stać się liderem, trzeba z jednej strony skupić wokół siebie owe państwa, coś im zaproponować za ten leadershio, i mieć dojście do unijnych władców, pani Merkel, pana Sarkozi i paru innych. Trząchanie szabelką ponad lukrowanymi deklaracjami jest idiotyczne i nieskuteczne.
    Pan prezydent Komorowski, czy to komuś się podoba czy nie, bez rozgłosu i jakby „lekkim ruchem” osiągnął to, o czym jego poprzednik mógł sobie zza swojej barykady tylko pomarzyć.
    Do prezydenta Komorowskiego i do mediów mam tylko żal o to, że takie wydarzenie zostało zminimalizowane, zmarginalizowane, że byle jakie pierd***cie posłanki Kempy lub posła Brudzińskiego są odczytywane jako arcyważne zdarzenia a to co naprawdę się toczy, jest pomijane.
    Prawdę mówiąc o tym co się dzieje na świecie, dowiaduję się z dzienników ARD i ZDF, bo mam przyjemność znać ten język, bo polskie media są tak skoncentrowane na politycznej walce PO z PISem, że tam niczego innego już nie widać

  119. JK- „Jadę do prezydenta Komorowskiego, to on mnie zaprosił, to on jest teraz prezydentem Polski. ”

    JK -„emocje nie są dobre w polityce”

    Jestem pod wrazeniem. Moze BO powinien czesciej do Polski przyjezdzac.

  120. Jest i deser;
    „W jakiś sposób jestem po trochu Polakiem ”
    Ale jak to z deserami bywa nie jest pewne czy jest on lekkostrawny .

  121. Ceptec!
    To nie ja wyjaśniam słowa Marka, tylko on sam. Po mojej krytyce jego słów: „kompleks niższości wobec moralnego kurdupla, notorycznego kłamcy i złoczyńcy, a przy tym żałosnego megalomana” Marek zaczyna gonić za słowem jak za wróblem i pisze: „Źle mnie zrozumiałeś, albo umyślnie przeinaczyłeś sens mojego komentarza. Pisząc o moralnym kurduplu nie miałem na myśli Baracka Obamy, którego uważam jedynie za rozczarowującą – gdyż wiązałem z nim nadzieje na pokój na świecie – marionetkę w obcych rękach, (…) Tym moralnym kurduplem jest w mojej prywatnej ocenie administracja USA, posługująca się opresyjnym wobec obywateli, sprzecznym z konstytucją „prawem”, brutalną przemocą międzynarodową i notorycznym kłamstwem dla osiągnięcia partykularnego zysku kilku chciwych karteli”.
    Inna rzecz, że tekst żałosny.

  122. Mnie bardzo pasuje (w odróżnieniu) sposób, w jaki odbyło się spotkanie Obamy z osławionymi wdowami i sierotkami w Katedrze. Oficjalnie, kwiatki, zniczyk, przemówienia i tyle. Obama nie obiecał, nie rozmawiał, nie przyjmował listów błagalnych i nie próbował nawet potraktować nikogo z najważniejszych obecnie rodzin w Polsce (dzięki wypadkowi komunikacyjnemu)wyjątkowo. Nie dopuszczono do przerobienia katastrofy komunikacyjnej na zamach stulecia ani do publicznej (zwyczajowej już) kompromitacji p. Merty, Kaczyńskiej, Gosiewskich i Kaczyńskiej, dzięki czemu świat może zrelacjonować jedynie sympatyczny gest, a nie żenujące sceny.
    Zaimponował mi także Lech Wałęsa! Brawo, to było naprawdę dobre! Nasz Noblista otrzymał swoją nagrodę chyba za jakieś inne wysiłki niż Obama w stanowieniu pokoju. Ponadto ustawianie Wałęsy w jednym szeregu z Kaczyńskim było co najmniej niewłaściwe. A wrzucenie do do jednego worka z wdowami, studentami i kogo tam jeszcze mogło i powinno spotkać się właśnie z taką reakcją Wałęsy. Naprawdę jestem pod wrażeniem.

  123. @ Torlin

    Chciałem Ci odpowiedzieć, nawet zacząłem już pisać, ale doszedłem do przekonania, że Ty żyjesz całkiem komfortowo w świecie fikcji oraz zakłamania, które świadomie lub nie akceptujesz, których bronisz i oczekujesz, że adwersarze zgodzą się z Tobą, nie usłyszawszy nawet jednego prawdziwego, rzeczowego argumentu – więc chyba szkoda czasu na jałową polemikę. Mylisz także interes Amerykanów z interesem ludzi rządzących obecnie USA – to dwie zupełnie różne rzeczy.

    Jak przejrzysz kiedyś na oczy, to zrozumiesz, że broniłeś banera, fasady hipermarketu, który nie istnieje, niczym w filmie „Czeski Sen”. To bardzo pouczający dokument, zrealizowany przez dwóch studentów czeskiej szkoły filmowej. Stworzyli całkowicie fikcyjny hipermarket, zaopatrzony w całkowicie fikcyjne towary, i za pomocą propagandowej reklamy, będącej w dodatku antyreklamą (nie przychodźcie, nie kupujcie, nie wydawajcie pieniędzy) zdołali ściągnąć na „otwarcie” kilka tysięcy osób. Tym filmem, do którego inspiracją była nieznośna propaganda w przeddzień przystąpienia Czech do UE udowodnili w praktyce, że ludziom dokładne każdą brednię można wcisnąć; także tą o demokracji w USA, gdzie de facto funkcjonuje plutokracja, demokracji wroga, gdyż demokracja dba o interes wszystkich swoich członków, podczas gdy plutokracja wyłącznie swoich, a są to interesy rozbieżne, sprzeczne, żadną miarą nie do pogodzenia. Jeśli chcesz się dowiedzieć o czyj interes dbają rządzący USA, to przeczytaj choćby artykuł na głównej stronie: „Sylwetka – Barack Obama”.

    Twoja metoda ustawicznego powtarzania w kółko tych samych tez czasem się sprawdza pośród ludzi prostych, jednak naiwnością jest oczekiwanie, że sprawdzi się także i na tym blogu, gdyż poza różnym szpiegującymi tu służbami, partyjniakami i męczybułami, zabierają na nim często głos także ludzie posiadający własne poglądy, oparte na gruntownej wiedzy oraz osobistej percepcji rzeczywistości takiej jaką jest, a nie takiej, jaką chcą nam pokazać ci sami właściciele banków, NATO, nawet niektórych rządów, a także mediów. Jeśli kusiłoby Cię przypadkiem, aby zarzucić mi hołdowanie teoriom spiskowym, to zastanów się, kto dzisiaj rządzi w triumwiracie państw posługujących się międzynarodową agresją wobec Libii, podżegających do dalszych wojen?

    Piszesz o demokracji nie mając o niej pojęcia. Najbliższym prawdziwej demokracji krajem była Libia, którą twój ideał napadł i bombarduje, wciskając wszystkim w koło kit, który niewielu poza Tobą pragnie kupić, choć Ty masz go pewnie w obfitości gratis.

    A złoża łupkowe należy w Polsce eksploatować, tyle że bez udziału internacjonalistycznych korporacji, które zupełnie nie są nam do tego potrzebne oraz z gwarancjami dla środowiska naturalnego, bo gazem się nie napijemy, nie napoimy naszych zwierząt, nie podlejemy warzyw i owoców, gazu także nie zjemy. Jeśli korporacje, to wyłącznie płacące ca. 90% podatek od każdego wydobytego metra, gdyż to jest nasz gaz, a nie ich. No się niechcący rozpisałem.

  124. spokojny pisze:
    2011-05-28 o godz. 08:31

    No widzisz, pod poprzednim wpisem Gospodarza użyłem tego samego stwierdzenia na zakończenie wywodu historycznego, wyrażając zadowolenie z tego, że żyję w Polsce „bezkresnej”. Od zawsze uważałem, że Ukraina i Białoruś nie istnieją tylko po to, aby należeć do Polski, lub Rosji. O ile dyskusja historyczna polskiego średniowiecza jaką wiodłem z TJ wywołała zainteresowanie, o tyle moje stwierdzenie o mocarstwowym śnie Polski otoczone zostało milczeniem. Ten sen o Polsce od morza do morza w nas siedzi. Sami nie przepracowaliśmy własnej historii. Bez tego nie ma szans nawet na regionalne przywództwo.

    Marek pisze:
    2011-05-28 o godz. 17:27

    Całkowicie popieram cały tok Twojego wywodu. Zarówno na temat demokracji w USA. To żadna demokracja! Jak i nieszczęścia jakie dotknęło Libię. Nie wiem, czy pamiętasz, że i na ten temat także pisałem. Imponujesz mi swoją rzeczowością, spokojem jak i konsekwencją wypowiedzi. Co do gazu łupkowego. Może wiesz więcej na temat aspektów jego wydobycia. Z moich dociekań wynika, że jest to obecnie strasznie drogie i niebezpieczne dla środowiska i póki co w kraju tak gęsto zaludnionym jak Polska, aktualne technologie jego wydobycia raczej nie wchodzą w rachubę. Miałem znajomego geologa, który na kontrakcie w Libii poszukiwał na pustyni wody celem zaopatrzenia w nią Libijczyków. Był wybitnym fachowcem. Niestety zmarł. Nie mam kogo zapytać. Obecna dyskusja na ten temat ma znamiona manipulacji politycznej i trudno w to uwierzyć.

    Pozdrawiam obu Panów, gospodarza i pozostałych piszących.

  125. Uwierzyć w teorie spiskowe

    Marek pisze:
    2011-05-28 o godz. 17:27

    „@ Torlin”

    Mój wstęp

    Cytatów poniższych nie przytaczam z powodu porażającej jasności wykładu i niepodważalnej logiki rozumowania ich Autora, tylko po to aby zinterpretować typowy zestaw argumentów, typowy styl i typowe pewniki używane do konstruowania tzw. teorii spiskowych interpretujących różnego rodzaju głośne wydarzenia, a także leżących u podstaw spiskowych światopoglądów propagowanych na różnych blogach.

    Cytat 1

    „Twoja metoda ustawicznego powtarzania w kółko tych samych tez czasem się sprawdza pośród ludzi prostych, jednak naiwnością jest oczekiwanie, że sprawdzi się także i na tym blogu, gdyż poza różnym szpiegującymi tu służbami, partyjniakami i męczybułami, zabierają na nim często głos także ludzie posiadający własne poglądy, oparte na gruntownej wiedzy oraz osobistej percepcji rzeczywistości takiej jaką jest, a nie takiej, jaką chcą nam pokazać ci sami właściciele banków, NATO”

    Mój komentarz

    Torlina metoda sprawdza się na tym blogu także względem Autora powyższego cytatu. Najlepszym dowodem na to jest pogoń Autora za wróbelkiem.

    Charakterystycznym elementem argumentacji zwolenników teorii spiskowej jest doszukiwanie się w każdej sprawie działań osób trzecich, niedostrzegalnych dla zwykłego zjadacza chleba, naświetlanie specjalnej, fundamentalnej roli szpiegów, agentów służb, wysłanników korporacji, delegatów rządu światowego, wiadomych kół, itd.

    Dokładnie to samo czyni Autor wskazując na szpiegujące tu na blogu służby, partyjniaków i męczybuły jednocześnie wyraźnie akcentując obecność „ludzi posiadający własne poglądy, oparte na gruntownej wiedzy oraz osobistej percepcji”.
    Do tej kategorii oczywiście należy także zaliczyć cytowanego powyżej Autora.

    Otóż w wypowiedziach „spiskowych” ideologów wcale nie chodzi o rzeczywistą obecność szpiegów, czy agentów. Nie chodzi o podanie konkretnych przykładów, o jakieś wiarygodne dowody.

    Chodzi o sprawę znacznie poważniejszą – o tajemnicę, którą oni próbują wcisnąć publiczności jako oś dyskusji. Tajemnica ma to do siebie, że jest nieuchwytna, że tylko niektórzy ludzie (posiadający „osobistą percepcję”) są w stanie ją poznać oraz że można o niej nieskończenie.

    I właśnie o to chodzi, w takiej błądzącej dyskusji, naładowanej enigmatycznymi, a zarazem hermetycznymi, niesprawdzalnymi argumentami posiadacz tajemnicy zawsze w swoich oczach będzie górą, wodzirejem, wyróżnionym, uznanym posiadaczem pełnej prawdy.

    Jesli znajdzie się ktoś wątpiący podważający pradziwość twierdzeń posiadaczaprawdy, to ten natychmiast go odsyła do tych samych prawd zacytowanych przez innego posiadacza, dokładnia tak samo niesprawdzalnych, jak u tego pierwszego.

    Taki łańcuszek odsyłaczy z cytowaniem adresów witryn i wskazywaniem na bibliografię może mieć pokaźną długość, co ma być najlepszym dowodem powagi i wiarygodności głosiciela tajemnic.

    Monopol na ezoteryczną prawdę i jednocześnie przewodnictwo duchowe. To jest ten podstawowy trynd pchający ludzi w mgłę teorii spiskowych.

    Oni nie ujawniają tajemnicy, nie podają dowodów, nie słuchają świadków, gardzą logiką, bo te są do niczego im niepotrzebne, a wręcz niebezpieczne.

    Oni tylko wskazują ogólnikowo, bez konkretów, gdzie leży prawda. I to wystarczy by zostać odkrywcą, szlachetnym obywatelem, a nawet świętym mężem, jak JK.

    Wejście na ezoteryczny obszar dyskusji o tajemnicy skazuje każdego racjonalnie myślącego na klęskę, bo to jest obszar wiary. Wiary osoby głoszącej tajemnicę.

    Cytat 2

    „Najbliższym prawdziwej demokracji krajem była Libia, którą twój ideał napadł i bombarduje, wciskając wszystkim w koło kit, który niewielu poza Tobą pragnie kupić, choć Ty masz go pewnie w obfitości gratis.”

    Mój komentarz

    Libia, jak się okazuje w relacji Autora, jest istną Rzeczpospolitą, a Kadafi Platonem.

    Dołączyłbym jeszcze Białoruś – też jest najprawdziwszą demokracją, rządzą w niej najmądrzejsi ku pożytkowi wszystkich, zarówno właścicieli banków, jak i hodowców ogórków, też kraj rozkwita, też więzienie jest demokratycznym argumentem dla wątpiących obywateli, ktaj też doznaje przejściowych trudności i też walczy z obcą interwencja, z bankierami i korporacjami Rosji, którzy chcą wykupić rurociągi dotychczas należące do narodowej wspólnoty.

    Mnóstwo podobieństw czyniących z Białorusi drugą republikę platońską po Libii.

    Cytat

    „Jeśli korporacje, to wyłącznie płacące ca. 90% podatek od każdego wydobytego metra”

    Mój komentarz

    Jeśli chodzi o postulat „90 % podatku od każdego metra” to śmiało można zaryzykować tezę, że ekonomia dla Autora, to czarna magia, jak zresztą i polityka.

    Podatki wyrażone w procentach można płacić tylko od wartości, a nie od objętości. Najpierw należy nadać tej objętości wartość.

    Jeśli zgodzimy się, że od wartości, to należy, jeśli się coś postuluje, wskazać od której wartości.

    Od kosztów eksploatacji, inwestycji, amortyzacji, kosztów handlowych, transportowych, od ceny giełdowej (na której giełdzie surowcowej?).
    A może od sztywnej wartości ustalonej dla każdego metra gazu przez państwo? W takim razie, na czym opartej?

    Określanie podatku jako „90 % od każdego metra” jest czczą gadaniną.

    Pzdr, TJ

  126. na czym mi sie oko zatrzymalo po pobieznym przeleceniu en passant, wiec sorry wszystkie te interesujace nicki, ktore przeskoczylam i przeoczylam:
    Jasny gwint, Adam 2222, Marek, sluszne uwagi;
    Lech, NIEprzywoite pismo nie zawsze musi byc NIErzetelne, ale w sprawie lupkow rznie glupka;
    and last but not least: wilbik – sliczna ksywka.

  127. @ Marek, 1727
    A propos Libii, to pytałem niedawno o kolor książeczki (książki?, z której libijski przywódca dowiedział się, czym jest prawdziwa demokracja. Odpowiedzi nie dostałem czy przegapiłem? Raczej nie dostałem. Albo taką dostałem jak teraz Torlin. ” Chciałem Ci odpowiedzieć, nawet zacząłem już pisać, ale doszedłem do przekonania, że Ty żyjesz całkiem komfortowo w świecie fikcji”. I w związku z tym wyrzuciłem z siebie jeszcze około 40 linijek? Dla jasności, też jestem zwolennikiem osobistej percepcji rzeczywistości takiej jaką ona jest – na pewno nie takiej, jaką chcą nam pokazać właściciele mediów. Co do pozostałych kwestii– późno już i moje zwierzę domaga się spaceru, więc napiszę tylko, że nie czuję się przekonany i na razie pozostanę przy swoim zdaniu.

  128. Oglądałam dzisiaj z mojego zakątka świata konferencję prasową Obamy i Tuska (brawa dla tłumaczki, znakomita i niebywale szybka).
    Ważne są takie wizyty, chociaż wiadomo, że to tylko (aż).
    Polityka rządzi się własnymi prawami, tu robi ładne oczka, tam obiecuje, a co się dzieje, to się dzieje. Tak było zawsze i nie ma co wydziwiać.
    Zdumiała mnie wypowiedź Wałęsy. No tak, co mu tam Obama, nie z takimi się witał…

  129. A ja się nie będę rozpisywał. Nie warto. I tak żaden argument do Ciebie nie dotrze. Ty jesteś tak antyamerykański, że nawet widzisz winę ich tam, gdzie jej nie ma. Bo w Libii są samoloty francuskie i angielskie, włoskie czy hiszpańskie, a amerykański jest jeden.
    Po drugie do rozpaczy mnie doprowadzają te ciągłe frazesy o bestialskiej napaści na niepodległy kraj. I tak jak w Iraku nikt nie widział (a raczej nikt nie chciał widzieć) wyrazów sympatii dla Amerykanów, tak dzisiaj już nikt nie pamięta wielosettysięcznego wiecu poparcia dla nalotów w Bengazi. Bo nie pasuje do obrazka. A to, że Kadafi, jako przywódca „prawdziwej demokracji” (jak Polak może napisać takie zdanie i nie spalić się ze wstydu – nie wiem) powiedział, że po zdobyciu Bengazi rozliczy się z mieszkańcami, i że to było bezpośrednią przyczyną nalotów francuskich – już nie pamiętasz. Bo dla Ciebie najważniejsze jest to, że jak Francuzi bombardują, to winni są Amerykanie.
    To, co piszesz o Stanach Zjednoczonych, to jest Twoje wishful thinking, zupełnie inaczej wygląda rzeczywistość.
    A z gazem powtarzasz – nie gniewaj się – bzdury po Kaczyńskim. Nie mamy pieniędzy na wiercenia, które są przeraźliwie drogie i nie mamy technologii. Mają ją jedynie Amerykanie. Czy sądzisz, że są to firmy dobroczynne, które będą ryzykowały swoje pieniądze, aby ich później nie odzyskać? Już raz Ci odpowiedziałem, że jesteś zwolennikiem tezy: „ja nie będę mieć, ale ty też nie będziesz”. A dla mnie taka teza jest niedopuszczalna.
    W końcu nie odpowiedziałeś na podstawowy zarzut dotyczący poprzedniego wpisu – kto po polsku jakąkolwiek administrację nazywa moralnym kurduplem? Może wyjaśnisz wreszcie.

  130. Wiosenne osłabienie sprawiło, że jestem na siedząco przy klawiaturze ale nie nabieżąco z relacjami z wydarzeń.

    Gdzie jest w sieci ocena dyktatorów mody tej białej sukienki w granatowe plamy.
    Czy sukienka jest już wystawiona na allegro?

    O co chodziło z tą niechęcią Wałęsy do spotkania się z Balcerowiczem i vice odwrotem?

  131. Torlin (27-05-g.8:48)
    Chwała Ci za głos rozsądku w sprawie komentarzy rozmaitych frustratów. Ale taka już uroda blogowa. Staram się nie wchodzić zbyt głęboko w polemiki z tymi, którzy analizuja do szpiku każde słowo adwersarza w kolejnym wpisie – tasiemcu.
    No cóz – nie każdemu pisana dyscyplina myśli i zwięzłość słowa. Stąd często nieporozumienia co do meritum.
    Przyznasz jednak, ze nie brak na blogach Polityki ludzi mających autoironiczny dystans do własnych prawd objawionych i z tmi warto dyskutować. Nie będę wymieniac ich nicków, bo jeszcze kogoś pominę.

  132. stasieku (27-05-g.9:57)
    Rzecz nawet nie w tym, że gdy „odniesienie” sie pogarsza, to czujemy się lepiej. Problem w absurdalnie wysokim poziomie frustracji, wręcz – nałogowym, większosci Polaków. To jest ta symboliczna szklanka w połowie pusta, a nie w połowie pełna.
    Weź pod uwagę chocby niektóre „tutejsze” komentarze na temat wizyty Obamy, np. Jasnego Gwinta., czy otago, któremu „roboczy diner” przesłania przesłania całą resztę.

  133. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Takich srodkow ostroznosci nie stosowano podczas zadnych z uprzednich wizyt panstwowych prezydentow USA w Polsce (…) Brakowalo tylko rozstawienie wokol czolgow (…) Cykoryjni wodzowie, kurde czy „cus“? (…) Swego czasu Hitler czy Mussolini, osoby ktore na poczatku swojej kariery zdazyly sie powaznie narazic wielu wplywowym silom, jezdzili pogodnie otwartymi samochodami wsrod wiwatujacych tlumow”
    http://bobolowisko.blogspot.com/2011/05/cykoryjni-wodzowie.html

  134. Myślałem, że kadett z samego rana walnie solidnie udokumentowany komentarz o viktorii Barcelony w piłkarskim pępku świata jakim jest Londyn.
    Z fenomenu Barcelony można wyciągnąć szereg interesujących spostrzeżeń politycznych. Wystarczy rzucić okiem na murawę stadionu, by zauważyć, że poza genialną techniką, zawodnicy Barcy wytworzyli między sobą silną więź. Oni się po prostu lubią i przebywanie ze sobą jest wynikiem głębokiej niewymuszonej więzi koleżeńskiej. Wielka forsa, która wspomaga sukcesy tego klubu, to jakby dodatek.
    Można powiedzieć, że za sukcesami Barcy kryje się ciężka żmudna praca i czystość moralna.
    W latach osiemdziesiątych obserwowałem z otwartymi ustami pracę szkoleniową instruktorów Barcy z młodzieżą. Nie da się opisać ile tam było entuzjazmu dzieci (mnie też się udzielił), a także troski i staranności wychowaców o kopiącą piłkę młodzież.

    W Polsce poziom piłki i stosunki w niej panujące dokładnie odzwierciedlają frustracje społeczne.
    Nie wszystko załatwia forsa. Nasi kopacze biorą stosunkowo niezłe wynagrodzenia i nie dają w zamian standardu piłkarskiego na murawie boiska.
    Mimo procesów o korupcję nadal olewają elementarne normy współzawodnictwa sportowego.
    I końca tego nie widać.

  135. @ Lech

    Dziękuję za dobre słowo 🙂 O technologii wydobywania gazu łupkowego sporo dzisiaj wiadomo, są dostępnie filmy w Internecie i na DVD, np. Gas Land (link do pierwszej części, w sumie jest ich tam siedem) oraz opinie fachowców oparte głównie o praktyczne doświadczenia z USA. Nie wygląda to wszystko dobrze. Szkody są ogromne, ale dlatego, że amerykański system kieruje się chciwością, dobro społeczne mając z nic. Opłacalność wydobycia jest duża, gaz z łupków kosztowałby nas prawdopodobnie co najmniej trzykrotnie taniej niż gaz rosyjski, więc gra warta jest świeczki, jednakże pod warunkiem pełnych gwarancji dla środowiska, co da się zrobić, choć nie za darmo, ale i tak zysk będzie ogromny, o ile nie damy się wystrychnąć na dudka globalnym korporacjom, których jedyną motywacją działania jest zysk, a w żadnym razie dobro kraju, który łupią, Polski szczególnie.

    @ Torlin

    C’mon! Rzecz w tym, że nie ma żadnej tajemnicy, wszystko jest całkowicie jawne. Może nie publikują tego w twoim Fox News, New York Times, The Washington Post itp., jednak są jeszcze inne media, są książki, filmy – nie ograniczaj się Torlinie, chłoń wiedzę jak gąbka wodę (albo Goldman naszą kasę)! Ale wiesz co, naprawdę niezły z Ciebie męczybuła.

    @ ceptec

    Kolory wszystkich dostępnych edycji Zielonej Książki Kaddafiego możesz zobaczyć na http://www.amazon.co.uk Polecam lekturę.

  136. @Marek, 1408
    Dziękuję za odpowiedź. Kolory – pewnie wszystkie i tęczy – mogę zobaczyć bez zaglądania na stronę amazona, Bardzo to zasłużona placówka, ale nie zamierzam im poprawiać wskaźników vps. Pytałem o coś innego. Do następnego razu!

  137. Torlin 5/28 o 1519
    I właśnie z tego względu podziękowania należą się Tobie :-).

  138. Czy możemy czegokolwiek nauczyć się korzystając z doświadczeń amerykańskich w eksploatacji gazu łupkowego?
    Tak, tego że nie należy oddawać surowców za darmo obcym firmom, bo inaczej skończymy jako 3 świat

css.php