Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.05.2011
niedziela

WIZYTA OBAMY: DOBRE, ALE MAŁO

29 maja 2011, niedziela,

Dla kogoś, kto pamięta jak śpiewało się „Go home, Ami, go home!” i demonstrowało z pochodniami (ach, te pochodnie!) przed ambasadą amerykańską, wizyta prezydenta Obamy na pewno była udana. Jak by nie było, to nasz szorstki sojusznik, w dodatku polityk charyzmatyczny, wybrany na fali obamomanii, którego chce u siebie widzieć prawie każda stolica na świecie. Zanim będą znane szczegóły, np. porozumienia w sprawie symbolicznej obecności wojskowej USA w Polsce, kilka spostrzeżeń.

LEKCJA REALIZMU. Wbrew niektórym oczekiwaniom, Obama niczego „nie przywiózł”. Miał dużo ciepłych słów pod adresem Polski, ale dbał o stosunki z Rosją, żadnych prezentów nie zrobił. Kto miał zbyt wysokie i konkretne oczekiwania – tego spotkał zawód.

LETNIA TEMPERATURA. Chętnie bym się dowiedział, dlaczego   nie doszło do żadnego spotkania prezydenta USA z Warszawiakami. Fakt, że nie była to wizyta państwowa, tylko robocza, niczego nie wyjaśnia. Obraz wyludnionego miasta i opustoszałych ulic na trasie przejazdu Obamy był przygnębiający. Starannie dobrani rozmówcy – kombatanci, ojcowie demokracji  i przedstawiciele społeczności żydowskiej – nie mogli zastąpić spontanicznych przejawów sympatii. Zabrakło choćby improwizowanego przystanku Obamy na warszawskiej ulicy.

KORZYŚCI POLITYCZNE obu stron są oczywiste. Prezydent ma plusa u Polonii Amerykańskiej. Starał się także poprawić swoje notowania wśród amerykańskich Żydów, którym naraził się ostatnio, wypowiadając się  na rzecz dwóch państw z granicą z 1967 roku, co Izrael natychmiast odrzucił. Polska zyskała na wizycie Obamy więcej: Umocniła się pozycja regionalna naszego kraju, reputacja Polski w Unii Europejskiej, w Europie środkowo-Wschodniej i w Waszyngtonie. Doceniona została nasza rola na Wschód od NATO i Unii, był akcent „białoruski”. Zapewne jesteśmy bliżej porozumienia o obecności militarnej, współpracy „łupkowej” i w eksporcie demokracji.     

WAŁESA – MINUS. Nie popieram gestu Lecha Wałęsy, który odmówił  udziału w spotkaniu Obamy z „ojcami i dziećmi” demokracji w Polsce. Spotkanie było zapewne w dużym stopniu formalne i dekoracyjne, ale poprzez swoją odmowę Wałęsa postawił prestiż własny ponad interesem ogółu.  „Zrównanie” go z ludźmi, których zasługi dla demokracji są o wiele mniejsze, nie było najbardziej zręczne, zapewne źle by się czuł w towarzystwie prezesa PiS, i kilku innych osób, ale odmowa – była gorsza. Pokazała, że legendarny przywódca Solidarności celebruje swoją osobę. Wałęsa wykonał afront wobec Obamy, Komorowskiego, Tuska. To był niepotrzebny zgrzyt. Powinien był być wielkoduszny. Ciekawe, czy organizatorzy  zdawali sobie sprawę z takiej możliwości, a także dlaczego drugi nieobecny (prof. Balcerowicz) otrzymał zaproszenie tak późno.

STRONA POLSKA wypadła dobrze, żadnych gaf, pełna kontrola sytuacji przez prezydenta i premiera. Prezes Kaczyński, postawiony w sytuacji bez wyjścia, musiał przyjść do pałacu i przywitać się z prezydentem – zachował się więc właściwie. Tajemnicze memorandum wręczone ludziom prezydenta Obama, zapewne w sprawie katastrofy, nic nie zmieni.  

W SUMIE  wizytę należy uznać za udaną, nie było wielkiej wpadki ani kompromitacji, o którą nietrudno, kiedy gości się prezydenta USA i dwudziestu przywódców europejskich.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 165

Dodaj komentarz »
  1. Wizyta prezydenta Obamy jest medialną porażką obu stron. Gest Lecha Wałęsy oceniam bardzo wysoko. Jeśli Obama nie miał dla niego czasu, żeby pogadać w cztery oczy, to nie ma o czym gadać. Zresztą prezydent USA jest wytworem medialnym a nie politykiem z krwi i kości. I USA już nie takie, jak za prezydenta Clintona. Pilnujmy się Unii Europejskiej a nie United States of America. Wizy amerykańskie to dla mnie dziesięć razy przetrawiony i wydalony kotlet. Tylko tasiemce się na to skuszą. A gaz głupkowy to mi… sama nazwa już mówi co… Amen.

  2. Wizyta jak wizyta, ale przynajmniej pogodziła naszych liderów na chwilkę.

  3. Było tyle, ile oczekiwałem. Sama wizyta jest dla Polski przyjazna, dostaliśmy potwierdzenie rosnącego znaczenia Polski, nie tylko werbalnie, ale na podstawie ekonomii. Zawsze się można do czegoś przyczepić.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W erze globalizacji nie ma krajów i rejonów nieważnych

    Podzielam tenor wypowiedzi Redaktora oceniającej wizytę prezydenta Obamy w Polsce – umocnienie prestiżu Polski w Europie, wzmocnienie reputacji na arenie światowej, położenie akcentu, zaświadczenie o roli środkowo-wschodniej Europy i Polski w niej, zademonstrowanie przez mocarstwo partnerstwa dla demokracji.

    Może wymuszone i kurtuazyjne, ale jednak jest faktem na tyle istotnym politycznie, że dla równowagi wrażeń należało wynaleźć jakiś słabe punkty – skrupulatni komentatorzy niemieckich mediów troszkę się przyczepili, nieco uszczypliwie, do „zmęczenia” Obamy i braku żony na wizycie. Jakby to było najistotniejszym wydźwiękiem wizyty.

    Była to wizyta mało robocza, niemniej jednak prezydenci odwiedzając państwo średniej wielkości nie wdają się w szczegóły, nie podpisują szczegółowych uzgodnień gospodarczych, nie zawierają kontraktów, a kontynuują rutynę polityczną, której waga jest istotna dla kraju średniej wielkości, jakim jest Polska.

    Także zjazd prezydentów, choć był przyćmiony przez celebrację wizyty prezydenta USA, to spełnił swoją rolę w odnawianiu relacji i kultywowaniu idei współpracy demokratycznych państw. Już sam fakt, że to celebrowanie, odnawianie i kultywowanie odbyło się w naszym kraju, może być powodem do satysfakcji dla sterników polskiej polityki zagranicznej.

    Jeśli chodzi o gaz łupkowy, to dobrze się stało, że w ta pora delegacja prezydencka z USA zawitała do Warszawy. Z pewnością temat był gdzieś tam w rozmowach mocno napomknięty, jeśli nie wałkowany. Istotną rzeczą jest, że do pchnięcia spraw naprzód bardzo przydatna jest prezydencka aprobata i świadomość o jego otoczenia tycząca się problemu gazu łupkowego w środkowo-wschodniej Europie. Taka akceptacja będzie bardzo pomocna, gdy dojdzie do konkretów.

    Ogólne stanowisko Obamy wobec środkowej Europy jeszcze dwa lata temu było nijakie, co stanowiło powód do stawiania tez o przehandlowanie tej strefy z Rosją za ustępstwa strategiczne a nawet głoszono twierdzenia o kształtowaniu się nowej wybiórczej neutralności USA.

    Być może z ciężkim sercem, ale Obama w obliczu realiów musiał przyznać, że świat nie jest prosty i nie da się pokawałkować na strefy neutralne i aktywne. Mocarstwo globalne ma interesy globalne. Jeśli uzna, że jakiś kawałek globu, np. taki jak poważna część Europy, jest niewarty lub niepotrzebny, to tym samym przestaje być w 21 wieku mocarstwem globalnym.

    Takie niecałościowe rozumowanie jest bardzo podobne do niedawnej teorii i praktyki wiodących państw unijnych.

    Od dobrych kilku lat było wiadomo, że np. na Peloponezie dzieje się źle. Lekceważone są tam reguły gry, gwałcone wewnętrzne relacje ekonomiczne, ukrywane finansowe horrory (na długo przed kryzysem światowym), kraj popada w spiralę długów i kłamliwych przyrzeczeń.

    Sądzono zapewnie, że Grecja, to kraj peryferyjny, niewielki i kryzysowa sytuacja w ojczyźnie demokracji nie może się rozlać na Unię, a gdyby jednak, to takiego maluszka potrafimy wspólnymi siłami wyciągnąć z topieliska.
    Niestety, okazało się, że to wyciąganie zbiegło się z tąpnięciami na rynkach światowych i sytuacja się stała proliferacyjna, należy pilnować każdej kostki domina, co już nie jest takie proste, jak gra jedną kostką.

    W erze globalizacji nie ma krajów nieważnych.

    Pzdr, TJ

  6. Wydaje się ,że organizatorom wizyty Prezydenta Obamy przyświecał cel, aby znienawidziło Go jak najwięcej warszawiaków.Zamykanie poprzecznych ulic na pół godziny przed przejazdem orszaku, kiedy Obama jeszcze prowadził rozmowy to wyraz najwyższej pogardy dla zwykłych ludzi.Kiedyś przejazd takiego przywódcy odbywał się powoli otwartym samochodem.Rozumiem względy bezpieczeństwa, ale nie chciało mi się wychodzić z domu żeby zobaczyć przejeżdżający szybko czołg na kółkach w którym być może jechał prezydent.Zresztą w telewizji było widać dokładniej niż byłoby to możliwe z ulicy.A i pogoda była bardzo niesprzyjająca.
    A taki improwizowany przystanek.Pamiętam jak telewizja pokazała nieplanowane zatrzymanie Breżniewa dla spotkania z mieszkańcami Warszawy.Ale kamery w tym miejscu były przegotowane już poprzedniego dnia.

  7. Wizyta Szanownego Charyzmatyka, „napawiła” mnie niezmiennym uczuciem, że wysłannik więdnącego „Dworu”, sam nie wiedząc po co, tak na frustrata, przyjechał na jakiś tam „folwark” żeby… cokolwiek robić, i mieć alibi, że całaj prezydentury nie przesiedział wyłącznie na swoim charyzmatycznym tyłku.
    A Lud Boży w nawiedzonym przez Jego Charyzmatyczność, pod wpływem, czy za sprawą owego nawiedzenia- pławi się/tapla/ w wycieczkowych newsach, jakie efektem ubocznym wykrzesała Jego Szanowna Charyzmatyczność, która , na czucie, sama nie była świadoma celów tej wizyty, ani nie była do niej przygotowana. A co dopiero „folwarczanie-tubylcy… Kilka frazesowych „kadzidełek” dla ogłupienia ludu folwarcznego, nie było nawet warte fatygi wysannika „Dworu”. Taki był duch tego nawiedzenia…

    Sebastian

    P.S. Zresetujmy sprawy polsko-rosyjskie. My zresetujmy, a Rosja na 100% będzie tym zachwycona.
    Jeśli znowu pokażemy światu,że takie wyczyny to dla nas kaszka z mleczkiem, wtedy , naszym wzorem, np. Palestyna zresetuje stosunki z Izraelem, Iran z USA, Kosowo z Serbią , Czeczenia z Rosją etc. Przyszłość dla świata , już widzę świetlaną…

  8. Ciekawe, jakby wyglądała rozmowa Wałęsy z Obamą w cztery oczy, skoro Wałęsa nie mówi po angielsku. Chyba że się już nauczył? Pewnie po swojemu pouczałby prezydenta USA, co należy robić… To Obama wolał tego uniknąć 😉

  9. Kazda wizyta Prezydenta USA w Polsce jest sukcesem. Polska jest jedynym prawdziwym sojusznikiem Stanow Zjednoczonych w Europie Srodkowej. Wiadomo ze Niemcy i Rosja ze wzgledow gospodarczo/geo-politycznych sa od Polski wazniejsze. Zreszta z Niemcami laczy Amerykanow rowniez wiez kulturowa i etniczna. Ale Polska na sojuszu z USA tylko moze zyskac. Dzieki Ameryce nasze Panstwo znaczy na arenie miedzynarodowej wjecej niz wskazywaly by na to realia ekonomiczno-cywilizacyjne. The Economist napisal ze Obama przywiozl Polsce prezent. Potwierdzil ze Polska moze „walczyc w kategorii wagi ciezkiej”. Mimo ze do niej nie nalezy. Poland can punch above it’s weight. Pozdrowienia. God bless Poland and may God bless the USA!

  10. W nagrodę marines będą stacjonować na ziemi polskiej. Ku radości chyba tylko Sikorskiego. „Ami go home” Panie Redaktorze dla przypomnienia, śpiewano wtedy gdy Wietnamczyków traktowano napalmem i pomarańczowym proszkiem. Myślałem, że czasy te minęły bezpowrotnie. Dziś w Afganistanie ci sami bohaterowie zabili 12 dzieci i dwie kobiety. Niedawno zbombardowali Belgrad i dziś znowu Trypolis. Pan się cieszy z udanej wizyty. Polecam dla dla podbudowy film Fergusona „Inside Job”.

  11. Szanowny Panie Danielu!
    Nie mam zdecydowanego poglądu na temat gestu Lecha Wałęsy. Nie znam bowiem jego rzeczywistych motywów uniknięcia spotkania z prezydentem USA Obamą.
    Natomiast prezydent Bronisław Komorowski dobierając grono ojców demokracji, dzieci i osób ją umacniających na spotkanie z Prezydentem USA, wykazał, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków. Pominięcie przez niego zaproszenia takich działaczy Solidarności jak Andrzej Celiński, Józef Pinior, Barbara Labuda i wielu innych, już nie będących w POPiS, oraz także ojców demokracji – działaczy SLD, byłych członków PZPR z jej reformatorskiego skrzydła, których działania w istotnym, może nawet niemniejszym stopniu niż Solidarności, przyczyniły się do pokojowej transformacji ustrojowej w Polsce, w tym pierwszego w trakcie transformacji ustrojowej prezydenta gen. Wojciecha Jaruzelskiego i prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego (dwie kadencje!), byłego premiera Leszka Millera i innych, to wyraźny „gest Kozakiewicza” wobec polskiej lewicy, którego nie zasłoni, zaproszenie z konieczności przywódcy SLD Grzegorza Napieralskiego, jako jednego z przywódców opozycji.
    Sądzę, że na przebieg wizyty i na jej stronę merytoryczną wpłynęło to, że Barac Obama jako prezydent USA, musi posprzątać po prezydenturze Bush’a Jr., która tyle zła przyniosła USA i innym krajom. A to bardzo trudne zadanie w warunkach amerykańskiej demokracji.
    PS. Jest to prawdopodobnie ostania moja wizyta na blogu EN PASSANT, ponieważ przestał to być Pański blog, Panie Danielu, a stał się blogiem jego cenzorów, zwanych dla niepoznaki moderatorami. W dbałości o prawicową prawomyślność mój wczorajszy komentarz nie uzyskał akceptacji jednego z nich, prawdopodobnie dlatego, że w swej inkwizycyjnej podejrzliwości uznał go za antyamerykański. Oto jego treść:
    „Szanowny Fourier (2011-05-27, godz. 14:09)!
    Muszę przywołać Cię do porządku! Popełniasz zasadniczy błąd – myślisz logicznie, a nie jak należy, tj. według wytycznych. Już kiedyś zwracałam uwagę na ten błąd, popełniony przez któregoś z komentatorów na blogu POLITYKI. W czasach słusznie minionych zasadniczą wytyczną do myślenia było hasło: przykład i przyjaźń z ZSRR. Teraz obowiązuje hasło, niemal identyczne, tylko skrót w nim jest krótszy – tylko trzyliterowy. Drzewiej to pierwsze hasło było jednak niezbyt honorowane w myśleniu, i ta nieprawomyślność spotykała się z różnymi reakcjami, często pozytywnymi. Obecnie nieprawomyślnemu jest przypinana łatka komucha, i jest on powszechnie uważany za prawdziwych demokratów za godnego podeptania.
    Przesyłam link do ważnego materiału oświatowego, który dokładnie ilustruje Twój błąd w myśleniu: http://www.youtube.com/watch?v=BM9yCk4IB8w. Pozdrawiam”.
    Życzę Panu, Panie Danielu odzyskania swego blogu i przesyłam ukłony.

  12. Trzymajac sie tradycji (polskiej), ze
    „Zawsze się można do czegoś przyczepić.”
    to wlasciwie nie ma do czego bo przeciez od „roboczego dinera ” mogly zwiednac uszy najwyzej kilku sledziennikom ktorych smialo mozna pominac .
    Przeciez „roboczy diner ” napewno nie swiadczy o barakowym (zamiast dworskiego np.) wychowaniu (czyt. edukacji) , tak samo jak „bul” czy inne takie p…..y chyba , ze barak stal przez jakis czas na Zoliborzu ( choc bedac uczciwym to nie mam zielonego pojecia czy jakikolwiek kiedykolwiek b. tam stal)
    Napewno tez nie swiadczy o przekonaniu , ze dzien bez gafy to dzien stracony.

  13. Faktycznie zabrakło mi spontanicznej reakcji warszawiaków na przyjazd Obamy. Warszawa wyglądała jak miasto wymarłe.Nie wiem czy tak ostre procedury bezpieczeństwa to żądanie Amerykanów czy też nadgorliwość naszych władz. Jeśli to ostatnie to błąd! Chodzi o obraz naszego kraju w oczach społeczeństwa świata.Niestety przyczyniła się do tego p. prez. Gronkiewicz-Waltz, nawołując warszawiaków aby raczej wybrali się na majówkę, a nie witali gościa na ulicach. Także media, które mogły zachęcić do powitania gościa.
    Drugi błąd to zachowanie Lecha Wałęsy i poczęci Leszka Balcerowicza. Obaj powinni być w Warszawie.

  14. Jakies zyski z wizyty jednak sa.
    Primo – sloneczko znow nam zaswiecilo- mozna bedzie wrocic do starej mantry ze Prezes to dobry czlowiek ktorego oszukano
    Secundo – zapytanie trzydziesto parolatki o to czy chodzi do szkoly , moze do tej samej klasy co jej corka – zostalo okreslone jako wyraz uznania przez znawce urody kobiecej.
    To tylko zlosliwcy moga uwazac taki speak za ignorancje walorow kulturalnych.

  15. Wypowiedzi Prezesa i jego bratanicy po spotkaniu prezydenta Obamy z rodzinami osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej

    JK:

    „Ale mogłem powiedzieć panu prezydentowi, że jeżeli po wyborach zmieni się sytuacja – a mam nadzieję, że się zmieni – wystąpimy także do NATO o współdziałanie w dojściu do prawdy, bo ta prawda jest w tej chwili po prostu nieznana.”

    „jeśli będą procedury natowskie, to różnego rodzaju zasoby, które do tej pory są zamknięte, zostaną otwarte”.

    JK dodał, że nie potrafi powiedzieć konkretnie, co może znajdować się w tych zasobach.

    „Świat jest bardzo dokładnie obserwowany, nie jest wykluczone, że tam z góry fotografują nasze spotkanie, i to jest dzisiaj zupełnie możliwe, także i w Polsce”

    Mój komentarz

    I tu pierwszy element charakterystyczny dla posiadaczy tajemnicy – głoszenie, że „ta prawda jest w tej chwili po prostu nieznana”.

    Użycie zaimka „ta” wskazuje na to, że jest to konkretna prawda i sugeruje, że należy tę konkretna prawdę wyjaśnić. A NATO ma nam w tym pomóc.

    Kaczyński nawet wie, gdzie jest prawda – „w różnego rodzaju zasobach, które do tej pory są zamknięte”.

    Tego typu ogólnikowa argumentacja dla głosicieli ezoteryki jest wystarczająca aby wzbudzić wątpliwości u wątpiących i aplauz u wierzących.

    Ponieważ u podstaw takich hipotez nie leżą fakty, materialne dowody, wyniki badań dochodzeniowych, ale tylko i jedynie wiara podsycana złymi emocjami, więc można i należy w bezpiecznej odległości trzymać od nich wszystkie materialne przesłanki. Fakty i materialne dowody tylko wprowadzają zamieszanie i burzą filozofię konstruowania hipotez domyślnych.

    Jedyną wartością godną obrony do ostatniej kropli krwi dla poszukiwaczy prawdy jest prawda zaklęta w tajemnicy – w sprzecznościach, w pytaniach rzekomo bez odpowiedzi, w rzekomym gmatwaniu śledztwa, w „różnego rodzaju zasobach, które są zamknięte”, a które po prostu są, itd.

    Prawda materialna? A kysz, fuj, kłamstwo i mataczenia. My ich znamy, oni zawsze kłamali.

    Niezłomna wiara w swoją wybawczą misję dodaje sił nam nieprzyjaciołom kłamstwa, sprawia, że każdy wiatrak może się w każdej chwili stać „zasobem”, który po naszej zwycięskiej szarży zostanie wreszcie otwarty.

    No bo jeśli by było inaczej, to dlaczego to wszystko zmielili – powiedzą nieprzyjaciele kłamstwa przesypując mąkę przez palce.

    Ostatnie zdanie Prezesa o „fotografowaniu nas z góry” to tragifarsa.

    Obsesje silniejsze od rozumu.

    Dalej Prezes mówił:

    „Gdy mu powiedziałem o ewentualnym zwróceniu się do NATO i podkreśliłem przy tym zwrócenie się do Stanów Zjednoczonych jako do głównego sojusznika, to powiedział, że są otwarci”.

    Prezes dodał, że Obama „na temat swojej wiedzy o katastrofie nie popwiedział absolutnie nic”.

    Mój komentarz

    Co ten niedoinformowany, nieoblatany w naszych sprawach Obama miał powiedzieć wobec tak dalece sięgających w przyszłość deklaracji?

    Ingerować w wewnętrzne sprawy Polski?
    Zastosował odpowiednie słowo, które w takich przypadkach należy dać każdemu rozmówcy, w każdej sprawie.

    Marta Kaczyńska nadała sprawie wyjaśniania katastrofy konkretny wymiar – NATO ma wykonać „operację”:

    „Marta Kaczyńska powiedziała, że prezydent USA złożył im kondolencje. Dodała, że chciała przekazać prezydentowi Obamie „moją nadzieję na to, że po operacji z NATO łatwiej uda się ustalić prawdę na temat katastrofy w Smoleńsku, i że bardzo na to liczę”.

    Mój komentarz

    Ponieważ NATO jest sojuszem wojskowym, powstaje pytanie – o jaką operację chodzi?

    Jak dotychczas NATO wykonywało przede wszystkim misje wojskowe. Na jakiego rodzaju operację Marta liczy w sprawie wyjaśniania przyczyn katastrofy samolotowej?

    Pzdr, TJ

  16. Patrząc na ten zjazd środkowoeuropejski z perspektywy amerykańskiej zastanawiam się powinni byśmy być zadowoleni, t.j. my Amerykanie, czy nie?

    Sądzę że raczej tak, nasz prezydent się tam pojawia a tam wszyscy od razu się zlatują, cała średnica i drobnica wschodnio europejska, tup tup z dwudziestu ich i prześcigają się tak by go nam uhonorować że tacy Niemcy grubo, publicznie i wyraźnie zdegustowani.

    Przyznam łechcze trochę, salve na trochę raczej ostatnio obite self esteem przeciętnego obywatela amerykańskiego – bo odruchowy wasalski element w dalszym ciągu widać u części obcokrajowców, może nie tak już bardzo jak wcześniej ale dalej.

    Jakby taki prezydent Chin, Rosji czy Indii się pojawił w Wschodniej Europie to psa z kulawą nogą by nie było poza gospodarzami. Czyli coś w nas jeszcze jest.

    Z aspektem izraelskim się zgadzam – kompensacja dla wyborcy amerykańskiego ostatnich pociągnięć administracji z frontu izraelskim absolutnie potrzebna jest jeśli Obama ma wygrać następne wybory. Stąd to Muzeum i Getto. Z polskim wyborcą w Stanach raczej nie, ci głosują lokalnie jeśli już a nie motywowani sentymentami do kraju z którego kiedyś tam wyemigrowali.

  17. Był niedawno tkzw „White House Correspondent Dinner”, coroczna impreza, prezydent monogoluje satyrycznie, złośliwie jest również mile widziane, a po nim jakiś znany narodowy satyryk w tym samym tonie. W tym roku oboje robili sobie ciężkie żarty z Trump-a, ale Seth Meyers (satyryk z SNL) wrzucił na poważnie w pewnym momencie zwracając się do Obamy odnosząc się do nadchodzących wyborów:

    But I tell you who can definitely beat you Mr.President, 2008 Obama, you would have loved him! So charismatic, so charming. Was he a little too idealistic ? Maybe, but you would have loved him.

    Dokładnie mój sentyment, to zdecydowanie nie jest ten sam Obama który kandydował w 2008. Wyraźnie przejął dużą część Weltanschau starego establishmentu amerykańskiego** co trochę przeraża bo to polityk zdolny prowadzić swoją politykę inteligentnie i skutecznie, szczególnie w porównaniu z tą tragedią którą był Bush.

    W tym sensie go cenię, moralnie zaś stracił on u mnie kwalifikacje moralne do prowadzenia państwa po zabiciu Bin Ladena. Zabijanie pojmanych więźniów wojennych (z Al Kajdą prowadzimy wojnę jak się tu od lat trąbi) to jak zauważyli Żakowski i Wielowiejska (chwała im) dyskwalifikuje moralnie i cywilizacyjnie i to dyskwalifikuje absolutnie. Barbarzyństwo średniowieczne czy azjatyckie w stylu Attyli czy stalinowskiej KGB. Jak takiego McCaina pojmano w Wietnamie (bombardował dywanowo ludność cywilną, zestrzelili mu bombowiec) to go odstawili do więzienia a nie dwie kule między oczy transmitowane telewizyjnie do Hanai.

    A tutaj Obama sobie oglądanie tego zabicia na żywo w telewizorku w White House załatwił.

    —-
    ** Również bushowskiego aparatu bezpieczeństwa wewnętrznego. Kraj jak go Busz przekształcił na z aparatem jaki nigdy nawet Stasi się nie śnił, do sześcianu efektywnie, tak nim pozostaje do dzisiaj nic się nie zmieniło i nie wygląda że się zmieni. Temat na oddzielny smutny wpis.

  18. 1) Mam wrażenie, że Obama wiedział po co przyjechał, choć nie wiem, czy się nie rozczarował. Polska jako wzór i inspiracja? Może, ale zrealizowanie tego poprzez ‚wspólne pozowanie do fotografii’ wezwanych w ostatniej chwili weteranów Solidarności? Bardzo nijaka organizacja, dla całkiem dobrej idei.

    2) Tak — sam wybór Polski na miejsce spotkania był pozytywny, choć oczywiście należy na to spoglądać realistycznie — jesteśmy wyróżnionym partnerem wśród partnerów drugorzędnych.

    3) Nie wiem, czego oczekiwała Polska, może poza wyrazistym poparciem dla przemian na Ukrainie i polskiego stanowiska w sprawie Białorusi.

    Dla mnie brakuje w rozmowach polsko-amerykańskich jednego tematu (choć coś na ten temat rzucił Napieralski) — stypendiów dla polskiej młodzieży. Stany mają kilka świetnych uczelni wyższych. Dobrze by było, by wielu młodych Polaków mogło na nich studiować (z naciskiem na studia doktoranckie). Polsce potrzebni są świetnie wykształceni ludzi, Stanom — przyjaciele.

    4) Brak spontaniczności — szkoda. Mam wrażenie, że nie dość, że Barack Obama nie jest szczególnie w Polsce popularny (obamomania nas ominęła), to jeszcze akcentowano kwestie bezpieczeństwa prezydenta USA.

  19. Red. Passent…
    ==============
    >>>Starannie dobrani rozmówcy – kombatanci, ojcowie demokracji i przedstawiciele społeczności żydowskiej …>>>

    Hmmm, rzeczywiscie starannie… A inni to pies?
    A co z przedstawicielami spolecznosci tatarskiej, np. …? ( znalem paru z Kruszynian ), albo ormianskiej ( podobno – ojciec mi mowil – mam przodkow ormianskich; wiec zainteresowany jestem jakby osobiscie… ) ?
    Specjalne dopieszczanie Starozakonnych…

    Przypomina mi sie dowcip z pierwszych lat wolnej Polski.
    „Co sie nosi w tym sezonie w Warszawie…?”
    „Zydow na rekach…”

    Wtedy wydawalo mi sie to w parszywym guscie, ale teraz… jak znalazl…

    Czy Milosciwie Nam Panujacy sklada wizyte w Polsce czy w Izraelu? Pokickalo mu sie…?

    Wasz Wesoly „antysemita” ( UWAGA! Nie mylic z antysemita! )
    Georges53.

  20. W fragmencie z Seth Meyers powinno być „I’ll tell you …” a nie „I tell you …”. Plus kupa polskich literówek. My bad.

  21. Sebastian pisze:

    2011-05-27 o godz. 18:32
    Szanowny Sebastianie,
    dlatego warto od czasu do czasu odswiezyc regaly filozofow.
    Pozdrawiam.
    ET

  22. Prawdę mówiąc, to 5 Aleja jako obiekt zakupowy kompletnie mnie wali. Do Ku’Damm’u mam spod domu jakieś 140 kilometrów. Nieśpiesznie przejadę to w dwie godziny, w dodatku bez wizy, która notabene też mnie wali.

  23. do PAK pisze:

    2011-05-29 o godz. 17:13
    Prezydent USA nie jest wlascicielem asmerykanskich uczelni.
    ET

  24. No gdzie tam Polska w tym ukladzie. Czym ze tak Polska jest. soujsznikiem w awanturach miedzynarodowych? Panowie w Warszawie, przyjmijcie sobie relanium i popijcie piwem by tak goraczka Wam przeszla.
    Z ekonomicznego punktu widzenia uwazam ze jeszcze słono zaplacimy i placic bedziemy z wlasnej kieszeni za sojusz z USA i warto nad tym poki co sie solidnie zastanowić.

    Tak wiec cicho i spokojnie zyjmy problemami wewnetrznymi i nie szukajmy poki co szczescia w Ameryce. Europa blizej i poki co karmi i uczy jak sie zachowywac w dostojnym towarzystwie. A tego Polsce i Polakom trzeba pilnie sie uczyc by nie bylo wiecej wojen z Rosją.

  25. prezydent Obama doskonale wie (a my jeszcze lepiej) ze Polacy sa wielkim, a przede wszystkim dumnym narodem. Tak powiedzial. Dlatego nie mogl zbyt wiele obiecac, w obawie ze moglibysmy sie zwyczajnie obrazic. Chociaz z drugiej strony, zniesienie wiz byloby znacznym ulatwieniem dla polskich turystow.

  26. Spor o to, czy wizyta Obamy w Warszawie byla panstowa , czy robocza i co z tej klasyfikacji wynika, upodabnia sie do kwestii, czy tragiczny lot do Smolenska byl cywilny, czy wojskowy. Spontanicznosc spotkania z Warszawiakami jest sentymentem zakorzenionym w minionj epoce. Oto Brezniew w mknacej otwartej limuzynie (ilez godzi pracy i naki straconych na to widowisko), oto Nixon z dachu prezydenckiej limuzyny spontanicznie przemawia i wymachuje do rozentuzjazmowanego tlumu. Konkurs popularnosci na miare konfrontacji dwoch supermocarstw w zimnej wojnie. Przecenione jest rowniez znaczenie gestu Walesy (bo przeciez nie byl to „gest Kozakiewicza” wobec Obamy). Jedyna gafa jest faktycznie wzmianka o zakupach na 5 Alei, ja bym po to nie lecial z Warszawy, nawet gdyby mi doplacano za przyjecie wizy amerykanskiej.

    Oczywiscie sa z tej wizyty korzysci polityczne dla Polski, ale czy uda sie je do konca zrealizowac. Oraz korzysci ekonomiczne, prawdopodobne, jak na razie zupelnie mirazowe. Dywagacje, ze Obama zrozumial, iz nie moze neutralnie traktowac tego regionu sa tez przesadzone. Dla USA, szczegolnie w ujeciu polityki tej administracji, ten kierunek nie stanowi zagrozen, nie jest on obecnie priorytetowy. Co innego Pakistan, Palestyna, ale Polska, sojusznik pewny i jako tako sobie radzacy, powyzej oczekiwan, biorac pod uwage doswiadczenia Obamy z Chicago.

    Nota bene, analiza relacji na osi prezydent USA – Izraelici jest wielce uproszczona. Obama nie „wypowiadzial się na rzecz dwóch państw z granicą z 1967 roku”, dlatego tez Izrael niczego podobnego natychmiast nie odrzucił. Rzecz wyglada na bardziej skomplikowana, ciekawe sa reakcje.

  27. Pragnę potwierdzić to co napisał Kropkozjad – nie tylko na tym blogu, ale także na innych blogach autorów Polityki, co pewien czas któryś z moderatorów kasuje wpisy krytyczne wobec prawicy. Proponuję wysyłać od razu informację o takim przypadku wprost do Redakcji.

  28. Wizyta jak to wizyta – kurtuazji było wiele, ale sensacji ( tych
    pozytywnych i negatywnych) nie było.
    Słusznie pisze Pan Redaktor Passent:
    „W SUMIE wizytę należy uznać za udaną, nie było wielkiej wpadki ani kompromitacji, o którą nietrudno, kiedy gości się prezydenta USA i dwudziestu przywódców europejskich.”
    I toby podsumowało całość wizyty B. Obamy gdyby nie małe ale.
    Uśmiałem się serdecznie z reakcji prasy niemieckiej, która to natychmiast
    zaczęła rozważać kwestię : ” a dlaczego Nas, Niemców pominął, będąc
    tak blisko?”
    „Der Spiegel”, a i inne dzienniki za nim zacząły wręcz „zauważać” wyrażne
    napięcia na linii Waszyngton – Berlin, nie mówiąc już o tym że to wręcz
    potwarz dla Kanclerz A.Merkel!
    Zabawne, jak to się dzieje że wystarczy że prezydent, było nie było,
    światowego mocarstwa zajedzie do „naszej piaskownicy” na krótkie,
    robocze grzebanie w piasku, a już inne „piaskownice”, a w zasadzie –
    – ich uczestnicy, rwą sobie włosy z głowy z zazdrości?
    Coś w tym larum jest. Ale co?

    Pozdrowionka.

  29. Kropkozjad, 15.01. Podzielam w zupełności pogląd, szczególnie wyrażony w jego końcowych fragmentach. Na ten temat wyraziłem się w sposób dość brutalny wczoraj. Na szczęście przeszedł, ale jak zwykle to było na Berdyczów. Ten prezydent swoich Polaków nawiedził dzisiaj Licheń, czyli znalazł się na swoim miejscu wśród swoich.

  30. „Prezydent ma plusa u Polonii Amerykańskiej”? Gdyby było zaprzeczenie to byłby rzeczywiście plus w dopełniaczu, ale tu zaprzeczenia nie ma i potrzebny jest biernik, a więc „Prezydent ma plus u…”

    Serdecznie pozdrawiam 🙂

  31. Do wszystkich czytelników z USA: Już niedługo zakończymy to bolesne nieporozumienie i wyrzucimy ten pusty, bezmyśłny garniturek z Białego Domu. Jaka szkoda, że McCain nie został prezydentem – inny kaliber od fircyka.

  32. telegraphic observer pisze:

    2011-05-29 o godz. 19:22

    „Oczywiscie sa z tej wizyty korzysci polityczne dla Polski, ale czy uda sie je do konca zrealizowac. Oraz korzysci ekonomiczne, prawdopodobne, jak na razie zupelnie mirazowe. Dywagacje, ze Obama zrozumial, iz nie moze neutralnie traktowac tego regionu sa tez przesadzone. Dla USA, szczegolnie w ujeciu polityki tej administracji, ten kierunek nie stanowi zagrozen, nie jest on obecnie priorytetowy.”

    Mój komentarz

    TO poprzez wyrażenie zastrzeżenia, że „dla USA… …ten kierunek… …nie jest priorytetowy” ustawia sobie dyskutantów. Czy ktoś tu na blogu pisał, lansował tezę o Polsce i Europie środkowej jako o priorytecie dla USA?

    Jeśli chodzi o korzyści ekonomiczne, jakie mają przynosić wizyty kurtuazyjne prezydentów w kraju oczekującym gazu, to moim zdaniem mogą być tylko bardzo daleko horyzontalne, bowiem zależą przede wszystkim od kraju wizytowanego, od jego umiejętności wykorzystania koniunktury politycznej w stosunkach obustronnych (a tę wizyta podtrzymała), od potencjału ekonomicznego, naukowego i tego co najtrudniejsze – umiejętności planowania, potencjału negocjacyjnego i organizacyjnego.

    Pytanie TO – czy uda się je zrealizować korzyści polityczne jest całkiem na czasie i na miejscu, lecz określenie przyszłych profitów ekonomicznych jako „mirażowych” jest wyrażeniem głębokiego zwątpienia bez podania podstaw.

    Pzdr, TJ

  33. Dla mnie wielce wymowne były opustoszałe ulice po ktorych przesuwała się kawalkada amerykańskich limuzyn i samochodów ze służbami specjalnymi.
    O ileż ten naród jest bogatszy w negatywne doświadczenia. Za acien regime przyjazd byle kongresmena amerykańskiego wyprowadzał na ulice rozentuzjazmowane tłumy.
    W ostatnich kilkudziesięciu latach Polacy ukończyli dwa fakultety, i trudno dostrzec u nich z tego powodu objawy entuzjamu.
    Taka apatia, to zapowiedź wzmożonej aktywnośći, ale niekoniecznie pozytywnej.

  34. Gospodarz rzeczowo : że realizm,bez gaf i w sumie pozytywnie.A wielu,że entuzjazm za mały,paciorki obiecał,a ci mechanicy rotacyjni to za mało,a z gazem to lipa.Jak to w demokracji staropolskiej.Do Żydów polskich też są pretensje.Że niby też są rotacyjni.Chadzał z pastorem Kingiem ,teraz jest w Polsce,a gdzie był w międzyczasie ? a może był tutaj bo nie chce wyjechac do Izraela opierając się na starej maksymie „że jest mu tu wystarczająco żle by szukac innej przystani”.
    To jest problem.Podejście analityczno-ksenofobiczne.Z wiarą głęboką,że zawsze może byc gorzej.I że nie doceniają a wręcz przeciwnie czyhają by wyjelenic.
    Obawa przed wyjelenieniem jest paraliżująca i działa na zasadzie samosprawdzającej się przepowiedni.Za sojusze trzeba płacic.Nie nowina.Chodzi o to by jakiś offset z tego także wynikał.A to już zależy od nas.

  35. ET pisze:

    2011-05-29 o godz. 17:57
    —————————–

    Szanowny ET,

    rozumiem, że odświeżanie regałów filozofów, ma na celu poszerzenie przestrzeni, dla pogłębienia kontekstu , w osiąganiu… coraz wspanialszej:”oddziewczęcej radości życia”….
    Pozdrawiam,Sebastian

  36. Zosienka pisze:

    2011-05-29 o godz. 18:45
    „prezydent Obama doskonale wie (a my jeszcze lepiej) ze Polacy sa wielkim, a przede wszystkim dumnym narodem. Tak powiedzial. Dlatego nie mogl zbyt wiele obiecac, w obawie ze moglibysmy sie zwyczajnie obrazic.”
    ——————————-

    Szanowna Zosieńko,
    pięknie to ujęłaś. Z tych samych powodów , szlachetni kapitaliści, wiedząc,że ludzie pracy najemnej mają swoją dumę- też nie chcą ich obrażać mało honorowymi dla tych ostatnich podwyżkami zarobków. To byłoby takie uwłaczające dla pracowników…

    Pozrawiam,Sebastian

  37. Hmmm… To jak to jest z tym kondominium prezesa? Jest ono rosyjsko-niemieckie, czy moze amerykanskie, skoro sam zainteresowany patriota sklada do obej zwierzchniej Wladzy petycje.

  38. oczywiscie owej, a nie obej

  39. Szanowny Panie Redaktorze,

    1. jakoś nikt nie zwraca uwagi, że wizyta Baracka Obamy była wielkim hymnem pochwalnym na cześć ‚okrągłostołowych’ przemian. Aż się prosiło, aby jego słów w Sali Kolumnowej wysłuchali i byli prezydenci (wszyscy!!!), i byli premierzy, a – przede wszystkim – a r c h i t e k c i znienawidzonego przez PiS i toruńskie radyjko mebla. Czy taki skład był możliwy? W polskim piekle oczywiście nie. Wymyślono więc formułę Ojców i Dzieci, która w jakiejś mierze się sprawdziła, dzięki czemu uniknięto gorszących sporów i totalnej kompromitacji.

    2. Lech Wałęsa, to niestety największy syfon wody sodowej na wschód od Odry. Pal sześć jego nieobecność na spotkaniu, lecz później powinien sobie zagipsować usta. Zamiast słów: no comments, usłyszeliśmy kabaretowe wypowiedzi na temat wspólnych fotografii i braku tematu do rozmowy. Były prezydent nigdy nie cierpiał na nadmiar instynktu państwowego, ale ostatni popis to zwykła hucpa.

    3. Bronisław Komorowski okazał się być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Doskonale pełnił honory domu zręcznie omijając wewnątrzpolskie rafy (w tym: tradycyjnie niełatwe stosunki z kancelarią premiera). Bardzo duży plus dodatni!

    4. premier Tusk nie pchał się na afisz zostając głównym beneficjentem czasu Obamy. Duży plus dodatni!

    5. a na koniec, cytat z Obamy, który w krótkich żołnierskich słowach ustosunkował się do pytania Igora Janke o smoleńskie podziały (cyt. za Salon24.pl):

    ‚Myślę, że wy Polacy powinniście przede wszystkim spojrzeć wstecz i docenić, jak daleko zaszliście w tak krótkim czasie. Przez dwadzieścia pięć lat mogliście przejść od państwa, które miało słabą gospodarkę i olbrzymie ograniczenia polityczne do otwartego społeczeństwa i państwa z silną gospodarką rynkową, której zazdrości wam wielu innych w Środkowej Europie. Jesteście jedynym krajem, który nie przeszedł recesji podczas ostatniego kryzysu finansowego. W porównaniu z innymi krajami ciągle macie niskie bezrobocie. Demokracja jest czasem trudna, ludzie się kłócą, tak już jest. Winston Churchill kiedyś powiedział, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu. Myślę, że Polacy powinni czuć się dumni. Powinni zrozumieć, że jeśli będą zjednoczeni i jeśli dalej będą tak się rozwijać przez następne dwadzieścia pięć lat, Polska będzie liderem nie tylko w Europie, ale i na świecie.’

    Panowie: Krasnodębski, Nowak, Ziemkiewicz, Wildstein, Łysiak, Kaczyński, Błaszczak, Głódź, Rydzyk – i cała reszta tzw. kościelno-patriotycznej prawicy. Nauczyć się tego, cholera, na pamięć i każdy nowy dzień zaczynać od powtórki. Howgh!

    Serdeczne pzdr.

  40. Daniel Passent
    Nie mogę się uśmiechać przynajmniej z jednego powodu. Jako wieloletni czytelnik Polityki i dwuletni już prawie bloger, zostałem ugodzony boleśnie wiadomością, że nie Polityka, nie chociaż Tomasz Lis (pamiętam słynne „well done” Busha), tylko Salon24 został wyróżniony wywiadem z p. Obamą.

    Wielu z nas zależy na jak najwyższym poziomie polemik, pozbawionym osobistych połajanek. Wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na niski poziom techniczny tego potężnego narzędzia, jakim jest witryna internetowa wiodącego tygodnika opinii a w niej część blogowej łączności z czytelnikiem. Niewiele się zmienia, coraz częściej czytam „pożegnania z blogiem” zniechęconych/obrażonych a z drugiej strony dostrzegam zapychanie blogu jakimiś referatami pełnymi „szarocienia”.

    Argument typu „roluj niechciane teksty!” przypomina ten odnoszący się do telewizji „przełącz kanał!”.
    W obu argumentach jest lekceważenie nowych/przypadkowych czytelników/oglądaczy, których powinniśmy przyciągać chociaż na czas ograniczony. Zaczynamy krążyć z opiniami w swoim gronie, zachowujemy się jak sekta, którą sami krytykujemy, opisując zachowania PIS.

    PS
    Wrażenia opisane w „WIZYTA OBAMY: DOBRE, ALE MAŁO” podzielam.
    Od siebie dodam, że zabolało mnie wyłączenie kamer w najciekawszych momentach wizyty, brak fachowego komentarza, nadmiar dziecinnego gadulstwa i zajmowanie się Kaczyńskim.

  41. @telegraphic observer, 19:22
    Nie odmawiam solidnie wykształconemu prezydentowi mocarstwa inteligencji, ale od czasu zwycięstwa senatora z Chicago, bałem się, że stereotyp tamtejszego Polaka jednak działa.
    Zobaczył ładne fragmenty Warszawy, życzliwe oczy rozmówców – te kilkanaście godzin coś u Obamy musiało zmienić.
    Pamiętasz swoje myślenie o Afryce przed i po pobycie?

  42. Gospodarz „dobre ale mało”, Ostrowski „złapał kontakt”, Szostkiewicz podobnie, rząd i prezydentura z dumy pękają, widać że Obama oczarował klasę polityczną w Polsce.

    Nie dziwię się, Obama potrafi być czarujący, uśmiechnięty, sympatycznie skromny, nic z tej nadętej bucowałotości Busha Młodszego. Rozumie że uśmiechem, grzecznością dużo dalej można zajechać. I zachodzi.

    Dobrze by było jednak żeby klasa polityczna w Kraju popatrzyła trochę dalej poza sympatyczność osoby i garść pustych komplementów. Prawdziwych interesów ma Polska ze Stanami prawie żadnych, poza prowadzeniem wojen, jej gospodarka stoi i zawsze będzie stała w 90% na Europie.

    Inaczej trzeba by było zrozumieć że Obama robi świetną robotę ale dla swego kraju (za to mu płacimy), rozkłada efektywnie, osłabia ten wasz wspólny dom europejski z zewnątrz, dzieli, tu Irlandia, tam UK, tam Polska. Stara w dalszym ciągu efektywna zasada „divide to conquer”.

    Tam się uśmiechnie, tam skomplementuje a że każdy w tej Europie łasy niewiarygodnie na dowartościowanie to i ma łatwą robotę. I wszyscy radośnie merdają ogonkami, jak to ktoś ładnie określił w komentarzach.

    Zaś Europa, jej wspólne interesy leża odłogiem. Mało seksy już dla klas politycznych na Wschodzie. 6 Avenue im się marzy zamiast Paryża, Brukseli, Pragi, Warszawy czy Berlina. Nikt już o nie nie dba, o nich nie myśli poza Niemcami tylko i czasami Francją.

    Przy tym podejściu rozleci się wam ten wspólny dom Europejski kiedyś w końcu, tak jak się dawno temu Polska rozleciała. Zostanie parę starych F-16, korwet i kontyngent wojska w Afganistanie.

    Od kłopotów we własnej rodzinie łatwo uciekać do obcych, ci chętnie podeprą psychicznie, stara prawda jest jednak taka że rodziny które dbają o własne interesy, wzajemnie się podpierają prosperują znacznie lepiej niż te o swoich interesach zapominają i szukają dowartościowania u obcych .

    Dla łupków, paru starych fregat czy F-16s, możliwości zabicia kilku Talibów, nawet nie już paru dolarów i uśmiech Obamy polska klasa polityczna z radością zapomina gdzie jej dom jest i o co jej trzeba w pierwszym rzędzie dbać. To jest o ten wspólny dom europejski, Berlin, Paryż, Madryt, etc, Moskwa w drugim rzędzie, Południe w trzecim, Potomak można sobie efektywnie zostawić dalej. Nic wam istotnego nie da.

    Tak ta Europa Wam uwiera, tak niedowartościowani się czujecie?

  43. Kropkozjad,

    Od czasu wojny z kibicami zwanymi teraz bandytami, publiczne wyrażanie krytyki stało sie niebezpieczne, toteż moderator „Polityki” tnie w najlepszej wierze , naśladując organy ścigania.
    Pana spostrzeżenia i przemyślenia są jednak tak trafne i cenne, że warto o nie walczyć. Nie ma się, zatem co obrażać. Trzeba robić swoje pomimo utrudnień.

  44. Walesa plusy dodatnie,Obama minusy ujemne,ja mam inne zdanie od Pana,mnie sie ten caly sped nie podobal,taki tort naszpikowany za duza iloscia dodadkow,i po co to bylo?
    Zablokowanie miasta to po prostu skandal i glupota,a oddzielnie Obamy od mieszkancow Warszawy ma taki wymiar smieszny i symboliczny;wladza sie oddziela od wyborcow:) Sultanat Made in Poland.

  45. To, co mnie mierzi przy takich wizytach, jak prezydenta Obamy, to powszechnie formułowanie oczekiwań i pytania w stylu „a co my z tego będziemy mieli?”.
    Śmierdzi to z daleka klintelizmem. Świadczy o głębokim kompleksie niższości i braku kultury.
    Kiedy gość przekracza próg mojego domu, to nie rachuję ostentacyjnie potencjalnych korzyści, tylko pytam w czym mogę służyć? Bo tak nakazuje obyczaj i dobre wychowanie. I takie zachowanie jest nie tylko wielkoduszne, ale i roztropne.
    Pamiętacie, co po balu Wolland powiedział Małgorzacie, kiedy ta nie upominała się o nagrodę? – Nigdy nie proś o nic silniejszych od siebie i tak dadzą tylko to, co będą chcieli.
    Szkoda, że nasze polityczno medialne elity nie mają godności i mądrości bułchakowskiej królowej Margot.
    Jakby nie wiedzieli, że interesy to się robi na niższym szczeblu w codziennym dyplomatycznym trudzie a pozycja w regionie, Europie i na świecie zależy od potęgi i stanu państwa, którym się włada nie zaś, od łaskawości Obamy, czy kogokolwiek innego.

  46. cyt Kokos s24 pisze

    http://passent.blog.polityka.pl/2011/05/21/granice-wolnosci/#comment-203326

    Strasznie mi sie spodobalo! Dawaj jeszcze brachu!!!

  47. Zosienka @18:45

    Z przeciekow wiadomo, ze wizy turystyczne to juz fakt dokonany. Co wiecej, turysci podrozujacy w bialych skarpetkach oraz sandalach beda automatycznie zwalniani obowiazkowych badan lekarskich TSA.

  48. Że Wałęsa lubi siebie celebrować wiadomo wszem i wobec od dawna. Należało więc odpowiednio go „podejść” – „minus” zatem nie dla Lecha lecz organizatorów (tak polskich jak amerykańskich). Do mankamentów w postaci afrontu Lecha i braku spotkania „z ulicą” dodałbym irracjonalne potraktowanie Janukowycza – gwałceniu demokracji przeciwdziałać pieszczotą gwałciciela? Absurd!
    Na odnotowanie „in minus” zasługuje casus JarKacza, który kolejny raz dał dowód swej „wiarygodności”. Czegóż to jednak ten prawdziwy patriota nie zrobi „dla dobra Polski”. Jego „memoriał-koń by się uśmiał” ws. katastrofy smoleńskiej, czyli pisemna skarga na Rosjan, zapewne trafi do kosza jako absurdalne życzenie popsucia relacji amerykańsko-rosyjskich (akurat w W-wie Obama podkreślił konieczność współpracy z Rosją!), ale przy okazji pomoże Obamie dookreślić małość owego małego człowieka. Trzeba też wspomnieć pozdrowienia „w imieniu internautów” dla Obamy od czołowego niewątpliwie internauty – tow. Napieralskiego. Jeśli zaistnieje koalicja JarKaczoNapieralska, zespolenie „twórczych sił” tych dwóch mega partaczy politycznych, Polska nie pozbiera się ze wstydu.

  49. Jedynymi, którzy skorzystali na wizycie prezydenta USA byli rządzący i media. Rządzący – bo była kolejna okazja zaprezentować się i porobić zdjęcia na kampanię wyborczą, media – bo miały i mają temat do wałkowania.
    Słusznie uczynił Wałęsa, że nie przyjął zaproszenia na ten spęd z którego nic nie wynika.
    Opustoszałe warszawskie ulice, ten widok kojarzył mi się jak przed laty pokazywano zdjęcia z Bliskiego Wschodu opanowanego działaniami wojennymi, tuż przed jakimś atakiem.

  50. Artur pisze:
    14:47
    Jakże ten tekst uniwersalny. Gdyby zamiast USA wpisać ZSRR …

  51. do magrud pisze:

    2011-05-30 o godz. 01:39

    Najrozsadniejszy wpis dotyczacy wizyty prezydenta USA oraz wszystkich innych wizyt.

    ET

  52. „Chętnie bym się dowiedział, dlaczego nie doszło do żadnego spotkania prezydenta USA z Warszawiakami.”

    Ja również Panie Redaktorze bardzo chętnie bym się dowiedział, dlaczego nie doszło do żadnego spotkania prezydenta USA z Polakami. Olbrzymi niedosyt..

    „KORZYŚCI POLITYCZNE obu stron są oczywiste. Prezydent ma plusa u Polonii Amerykańskiej”

    Zdecydowanie za mało, a gdzie są KORZYŚCI POLITYCZNE DLA POLSKI???

    „STRONA POLSKA wypadła dobrze, żadnych gaf, pełna kontrola sytuacji przez prezydenta i premiera.”

    Faktycznie olbrzymi sukces, jeden dzień bez gaf… Możemy odetchnąć…

  53. czy Obama spotkal sie tez ze skarzypytami ?

  54. @magrud, 01:39
    Lubię młodych, wiem, że trzeba im zrobić miejsce, ale zalew mediów przez młodych/młode, brak od czasu do czasu tej przysłowiowej siwizny w telewizji mnie uwiera.

    Młodzi zachowują się życzeniowo z jakiegoś dziwnego powodu – przecież nie znają realsocjalizmu. Oni jeszcze mało rozumieją, mało przeczytali a gadać potrafią i zachowują agresywnie.
    Mam na myśli młodych polityków i młodych ludzi mediów.
    Jesteś magrud wyjątkiem.
    Młoda i mądra.
    Serdecznie pozdrawiam.

  55. Pytania dotyczace permanentnego wzrostu gospodarczego w swiecie postmaterialistycznym.

    Faktem jest , ze potrzeby czesci populacji globosfery pozostana w dalszym ciagu niezaspokojone. Tyczy to rowniez jednej trzeciej spoleczenstw rozwinietych. Kwestia wzrostu niesie pytanie czy wyczerpalismy mozliwosci produkcyjne oraz czy jestesmy w stanie zastapic zwalniane miejsca pracy i tworzc nowe dla wszytskich.

    Odpowiadajac refleksyjnie (bez namyslu) twierdzimy , ze jest to niemozliwe. Zapominamy jednak przy tym, ze atrybuty oraz kryteria opisujace swiat pracy oraz swiat gospodarki sie zmieniaja. Chodzi przy tym nie tylko o zmiany w podziale dobr uzyskanych ze wzrostu gospodarczego. Nalezaloby sie zastanowic nad mozliwosciami wzrostu ekologicznego i adekwatnego podzialu tegoz w spoleczenstwie. Niestety jest to mozliwe tylko w krajach o wysokim PKB. Typowe podzialy na na lewice opisujaca wzrost z pozycji swiata pracy i pracy jako takiej oraz na neoliberalow, ktorzy mozliwosci wzrostu postrzegaja w modelach gospodarki finansowej traca sens, bo nie sa one dzisiaj adekwatnym instrumentem do opisu naszej realnosci.

    Moim zdaniem nieustajacy ekonomiczny wzrost nie jest mozliwy ani w krajach rozwinietych ani w krajach rozwijajacych sie. Nalezy wiec sobie zdawac sprawe z ograniczen (granicy) wzrostu. Zakladanie wzrostu przy niskich cenach ma wprawdzie pozytywny wplyw na statystyke i daje nam zludzenie wzrostu. Jednak ani produkcja, ani konsumpcja nie sa w stanie wplywac na realny wzrost przez dlugie czasokresy. Wazna jest przy tym kwestia osiagniecia granicy dobrobytu i postrzegania wzrostu po jej osiagnieciu.

    Zaspokojenie popytu stanowi wprawdzie problem, problem jednak mozliwy do rozwiazania. Stale finansowanie gospodarczych przesiewziec jest niemozliwe i okazuje sie stanowic wlasciwa granice wzrostu. Dobra, ktorych wartosc staje sie wartoscia niezalezna od nas (np. dziela sztuki) nie maja zadnego wplywu na zachowanie rownowagi miedzy pobytem, a podaza, bo problem ten dotyczy niewielkiej grupy ludzi. Nas wszystkich dotyczy natomiast problem ekologicznych zrodel energii przy ograniczonych mozliwosciach technologicznych. Ma to bezposredni wplyw na poziom wzrostu lub jego brak.

    Klimat nie ma jeszcze okreslonej ceny. Cene te jednak placimy po kazdej powodzi, huraganie, suszy etc., niezaleznie od faktu posiadania polisy ubezpieczeniowej i jej wysokosci. Wzrost i polityka socjalna nie ida jednak w parze mimo naszych nieustajacych tesknot weselnych. Faktem jest, ze w najblizszych i w nastepnych latach nie bedziemy w stanie zapewnic pracy dla wszystkich. Bylibysmy jednak w stanie zapewnic miejsca pracy dla wszystkich i w ten sposob wrocic do systemu czasow zaprzeszlych. Nalezy sobie zdawac sprawe, ze jest to proces nieunikniony i przez wielu lewicowcow slusznie uwazany za mozliwy do zrealizowania. Aternatywa byloby inwestowanie w czas wolny, ktorym liczne grupy spoleczne beda w przyszlosci dysponowac.

    Musimy jednak pamietac o odpowiednim podziale pracy oraz dobr przy dokladnym okresleniu niezbednych dochodow podstawowych dla kazdego. Problemem jest jednak osiagniecie adekwatnego PKB liczonego w konkretnej walucie. Kazda inna praca wykonywana poza rynkiem pracy prowadzic moze wprawdzie do podniesienia naszej zamoznosci, nie ma ona jednak wplywu na poziom PKB i jego wtorny podzial. Obecne skrzepy w sferze finansowej sa pochodna pierwszego kryzysu paliwowego oraz oczywiscie zdolnosci spekulacyjne kazdego z nas (nie tylko wstretnych bankierow).

    Gwoli sprawiedliwosci nalezaloby dodac, ze my rowniez wplywalismy na mainstream okreslajacy obled zysku, a bankierzy z tego korzystali sprzedajac nam zamiast pieniedzy, nie zawsze czyste powietrze. Handlowali przeciez rowniez CO2. W kazdym kryzysie konfrontowani jestesmy jednoczesnie z redukcja produktywnosci i zatrudnienia, co prowadzi z kolei do wzrostu bezrobocia i „biedy“. Brak konwergencji miedzy zmniejszona podaza na rynku pracy oraz zwiekszonym pobytem prowadzi bezposrednio do zachwiania socjalnej rownowagi i pokoju spolecznego.

    Problemem jest wiec ograniczona mozliwosc inwestycji celem zagwarantowania dalszego wzrostu przy jednoczesnym zaspokokojeniu pobytu. Wazne jest minimalizowanie ewentulanego ryzyka, co odbywa sie czesto kosztem budzetowego zadluzenia, inflacji, wzrostem importu. Obnizenie ryzyka na rynkach lokalnych jest wprawdzie czasowo mozliwe, jednak tylko przy jednoczesnym wzroscie eksportu. W gospodarce globalnej skierowanej li tylko na konsumpcje widac wyraznie i dosc szybko granice rynkowe. Dlatego tez nalezaloby sie zastanowic nad zmiana podzialu dobr inwestycyjnych i skierowac masowa sile nabywcza ku takim obszarom jak edukacja, zdrowie, opieka nad starszymi, ktore pe se stanowia mniejsze zagrozenie ekologiczne oraz ekonomiczne.

    Wzrost w obszarze socjalnym jest latwiejszy do zdefiniowania i osiagniecia. Zapewnia przy tym stabilizacjie grupom spolecznych o wiekszym popycie w sferze konsumpcyjnej. Wzrost socjalny mozliwy jest przy udostepnieniu tanich kredytow konsumpcyjnych (trudne jest przy tym wykluczenie ryzyka zadluzenia) przy zapewnieniu dalszych stalych dochodow (praca) oraz bezsposrednim dofinansowywaniu „slabych“ dochodow w sferze tzw. „slabych socjalnie“. Jest to stosunkowo latwe do zorganizowania umozliwiajac owym grupom spolecznych dostep do kolektywnej konsumpcji w obszarach edukacji, dalszego ksztalcenia, zdrowia etc..

    Zagadka pozostaje jednak zachowanie rownowagi spolecznej przy kredytowym finansowaniu wydatkow socjalnych panstwa przy zachowaniu minimum wzrostu gospodarczego, zapewniajacego wplywy do kasy panstwowej przy ciaglej stabilizacji popytu. Jako ze jestem intelektualnym dyletantem, nie potrafie tej zagadki rozwiazac. Pomysl uwazam jednak za ciekawy i dobry, bo nie ma alternatywy poza wzrostem socjalnym czy ekologicznym. Zdaje sobie sprawe, ze liberalowie maja inne zdanie i slusznie, bo ktos to wszystko musi finansowac.

    Wiedzac jednak, ze granice wzrostu juz osiagnelismy, powinnismy stawiac sobie pytanie o sposobach i zmianach w podziale PKB. Nie znaczy to jednak, ze w krajach rozwijajacych sie (do nich nalezy zaniedbana infrastrukturalnie w czasach zaprzeszlych Polska) stopa zyciowa bedzie rosla rownolegle do stopy procentowej i odwrotnie.
    ET
    PS
    Jednym zdaniem; przelewanie z pustego w prozne jest wprawdzie zajeciem, nie jest jednak praca przynoszaca adekwatny zysk i niezbedny wzrost do sprawiedliwego podzialu dobr.

  56. Tak jak postpolityk nie odroznia polityki od populizmu, tak postinteligenci ni odrozniaja kultury od subkultury. Jako ze kultura lubi platac figle, to czesto subkultura stoi ponad kultura, a nad nimi stoi czesto offkultura.

    Negatywny scenariusz dla niemieckiej i nie tylko, gospodarki. Zakladajac, ze nadchodzi czas konca EURO, a powrot do DM podniesie jej wartosc wielokrotnie do pozostalych narodowych walut, to eksport, ktorego “zyja” Niemcy stanie sie niemozliwy. O imporcie w krajch mniej technologocznie rozwinietych, czesto niezbednym, nie wspominam.

    Deska do deski….
    Czy motyw rownosci imputuje wolnosc? Czy mozliwa jest wolnosc masowa, dostepna dla wszystkich jak produkt na “niskich” regalach w globalmarkecie?

    Nasuwa sie przy tym pytanie, co stanie sie ze spoleczenstwem, ktore zdaje sie zapominac o ontologocznym obowiazku roznienia sie oraz dazenia do wzajemnego wyrozniania lub odrozniania sie. Owe roznice sa bowiem niezbedne zaronwo w rozwoju genetycznym jak i inetelktualnym. Zstanawiam sie czy zuniformizowane spoleczenstwo ma szanse na przetrwanie w globalnym swiecie lub skazane jest na stale miejsce wprawdzie, lecz wylacznie w masowej wyobrazni, ktora jak wiadomo niewiele ma wspolnego z masowa demokracja/wolnoscia

    Zasadnicza kwestia w przyszlosci stanie sie mozliwosc uspolecznienia masowej wyobrazni, ktora latwo dostepna, zastapi nam swiat realny. Zapotrzebowanie na produkty swiata wirtualnego jest duzo, a jego skutki sa widocznew trwajacycm kryzysie finansowym i monetarnym.

    Otwarta kwestia pozostanie jednak wiara oraz sluszny ped celem scigania utopicznego motywu rownosci. Walka z nierownoscia (w jakiejkolwiek postaci) mozliwa jest w kulturze i sztuce niezaleznie od tego czy poruszamy sie w tzw. kulturze wysokiej czy niskiej. Owa pozorna rownosc w sztuce po prostu nic nie kosztuje. Moim zdaniem oba obszary nalezloby analizowac oddzielnie, bo wiem wolnosc z samego zalozenia nie imputuje rowniez rownosci.

    Opis oraz definiowanie pozytywnej rownosci odbywa sie prawie zawsze kosztem wolnosci indywidualnej. Brak jest rowniez odpowiedzi na pytanie czy rownosc nie ruguje nas do przestrzenii przecietnosci. Mysle jednak, ze w obecnym, zglobalizowanym swiecie skazani jestesmy na asymetryznosc, ktora polityka moze jedynie probowac zniwelowac do poziomu (s)pokoju spolecznego.

    Natomiast w sferze nadbudowy roznice nie sa tolerowane, ba wrecz oczekiwane przez spoleczenstwo na zasadzie “sehen und gesehen werden” mowiac trywialnie. Jesli jednak masy per definitionem maja sie cechowac pozorna rownoscia wynikajaca z braku wyroznikow opisujacych indywidua, to wystepujace mimo wszystko roznice stana sie lub w wielu przypadkach pozostana faktem w masowej demokracji.

    Media masowe kreuja nasza wyobraznie, w ktorej tesknoty za rownoscia, wolnoscia znajduja oczywiscie swoje wirtualne miejsce. Moim zdaniem motyw indywidualnosci oraz komformizmu nie ida w parze, mimo ze wystepuja w obszarach rownoleglych. One nie sa kompatybilne. Pozostaje stwierdzenie, ze wiel energii tracimy na elemnety fikcji w budowaniu ladu spoleczno-politycznego w masowej demokracji. Problem staje sie natomiast bardzo powazny, gdy dochodzi do konfliktow miedzy “mniej” “wiecej”. Wiecej obywatelek i obywateli wyksztalconych “tak”, mniej glodnych “tak”, wiecej biednych “nie”, mniej bogatych “?”…………………….

  57. To klęska!Nie widzę powodu do choćby umiarkowanego optymizmu.Wizyta miala charakter kurtuazyjny więc nie byla przygotowana merytorycznie a jedynie formalnie.Tu sukces!Drogi gość wyjechal nietknięty-oczyszczono ulice z wszystkich terrorystów.Niestety nic nie wiadomo o konkretach.Może poza jednym wyjątkiem-spotkaniem prezydentów USA,Polski i Ukrainy.A dla równowagi pogadanka o zbliżeniu z Rosją.Klania się polityka „historyczna” prowadzona przez wszystkie polskie rządy.Ciekawe dlaczego w stosunkach z Ukrainą jest ona ściśle rugowana?Nie ma chyba sensu odnoszenie się do szczególów,choć widać ponadpartyjne wiszenie u klamki.Nie znam powodów absencji Walęsy.Jeśli są osobiste-megalomania;jeśli znal program wizyty i do tego się odniósl-bardzo dobrze.Należy skończyć z wasalną polityką.Gdzie u licha choćby okruch równowagi-jest okazja-Obama namaścil poprawę stosunków z Rosją.Nasza polityka zagraniczna nie istnieje.

  58. No coś takiego! Ja się zgadzam z Magrud! To trzeba gdzieś zapisać. 😀

  59. Magrud.
    Generalnie masz rację. Problem w tym, że przedstawiciele polskiej władzy zachowywali się jak wasalni urzędnicy a nie gospodarze. W szczególności dali sobie narzucić program i listę zagranicznych gości łącznie z prezydentem dziwnego tworu – Kosowa.
    Naciskany prawdziwy gospodarz powiedziałby w takiej sytuacji:
    – Przyjeżdżasz do mnie, synu, a nie do przydrożnej gospody, więc pozwól, że to ja ci przygotuję program, bo dla mnie ty jesteś najważniejszy, a nie twoje poboczne problemy.
    Kurtuazja zaś wymaga, żeby prezydentów sąsiednich państw odwiedzać w ich siedzibach, a nie zganiać na godzinne spotkanie z całej Środkowej Europy. A jeśli już zganiać, to chociaż na dwa dni jak na kongres a nie na roboczego dinera.
    Czuję absmak, absmak czuję. Pozdrawiam Cię Magrud.

  60. Niestety podtrzymuję.Nasi politycy zyskali zdjęcia w albumie ze swoim ukochanym przywódcą.Polityka ze swej natury jest interesowna i tylko temu sluży.Towarzyskie spotkania powinni organizować za wlasne pieniądze i uważam za sluszne domaganie się ich zwrotu.Placi zapraszający-Tusk,Komorowski,Kaczyński i Napieralski.Jest niestety prawdą, że wizyta Obamy powinna być przygotowana przez polityków niższych szczebli.Tyle,że nie byla.To skandaliczna feta za rąbniętą kasę!Nic nam z honorów-gdzie umowy?!

  61. Magrud dobrze prawi – nie ma to jak pojechać klasyką Bułhakowa!
    PS „Śmierdzi to z daleka klintelizmem”…klientelizmem
    Klientelizm – układ nieformalnych zależności typu ekonomiczno-politycznego, w ramach których wpływowy decydent polityczny (lub zasobny dysponent dóbr ekonomicznych) – (patron) roztacza opiekę nad osobą (lub grupą społeczną) – (klientela) w zamian za poparcie polityczne. (niestety wikipedia:)

  62. WG 5-29 23.10

    Pozwol, ze niezupelnie sie zgodze. Przede wszystkim patrze na Polske z optymizmem. Kiedy trzeba doloze jak trzeba, ale szczerze sie ciesze jak zrobia cos dobrze. Wizyte Obamy ocenilem bardzo dobrze na

    http://kleofas.blogspot.com/, w dwoch tekstach i poddaje je pod laskawa uwage. Wizyta, przebieg i rezultaty byly starannie uzgodnione i – udalo sie ! Szlo o image, jednych i drugich.

    Przy jakze skapych danych w internecie zauwazylem kilka nazwisk w polskim dziennikarstwie, ktorych do tej pory nie widzialem, a ktore sa o niebo lepsze od polskiej internetowej „sieczki” na codzien. Dlaczego n.p. nie maja stalego kanalu rzadowego, stalego rzecznika, systematycznej informacji ? Dlaczego doradcy prezydenta kolportuja wlasne opinie i bledy zamiast byc na 100% dla tego komu sluza ?

    Pozdrowienia.

  63. Rybie z 29.05 o 12:21

    Rybo,
    przepraszam, że mogłem sprawić zawód. Ilekroć ostrzę sobie zbyt duży apetyt na pokaźną porcję wrażeń sportowych, na duże emocje, na niezapomniane przeżycia, na wciągającą dramaturgię z kilkoma zwrotami jak w klasycznych kryminalnych powieściach, tylekroć doznaję należytego rozczarowania. I choć zdaję sobie sprawę, że pewien rodzaj nieuzasadnionego optymizmu i związanych z nim pobożnych życzeń wpłynie potem na ostateczne uczucie postkomsumpcyjne, jak większość miłośników sztuki sportowej, nie potrafię oglądać jej beznamiętnie i tak się jakoś składa, że najczęściej wiążę swoje sympatie ze słabszymi, co akurat w przypadku Polski w większości dyscyplin (nie tylko sportowych) staje się łatwo przewidywalną prawidłowością. Moja satysfakcja z rywalizacji, w tym sportowej, jest tym większa, kiedy Dawid nieoczekiwanie pokona Goliata.

    W przypadku ostatniego finału Ligi Mistrzów liczyłem po cichu na interesującą konfrontację świata artystów ze światem rzemiosła. Niestety, tym razem okazało się, że rzemieślników z zadatkami na artyzm w MU było o kilku za mało, by mogli sprostać artystom z Barcelony. Inne wnioski, jakie płyną z tego finału są takie, że talent artystyczny bez warsztatu rzemieślniczego i ogromu pracy nie zaowocuje sztuką, a dobre rzemiosło, żeby móc otrzeć się o artyzm, musi wykazać się ambicjami i nieustępliwością. MU zabrakło nieustępliwości, która naturalnie słabnie wraz z wiekiem zawodników i ich wydolnością (Giggs). Dobrze, że bramkarze nie muszą biegać wzdłuż i wszerz boiska.

    Oddać Barce środek pola, to oddać jej mecz, a MU nie miał takich pomocników, którzy mogliby uruchomić b. szybkiego i bezwzględnego strzelca Rooneya. Piłkarskie kuglarstwo zespołowe w wykonaniu trójki: Xavi, Iniesta, Messi to rodzaj sztuki cyrkowej. Nie inaczej z zawijasem D. Villi. Sądzę, że gdyby żył wielki miłośnik sztuki cyrkowej – Federico Fellini, oddałby jej należny hołd i zrobiłby po La Strada- La Barca. Kibicowałem jednak do końca słabszym rzemieślnikom.

    Dzisiaj koncentruję się na pojedynku Radwańskiej z Szarapową. Mam przeczucie, że P. Agnieszka, jeśli wykaże się swoją inteligencją, regularnością i znajomością geometrii kortu, nie odda skóry zbyt łatwo. Będzie to dla mnie kolejne starcie filigranowego tenisowego Dawida z wyższym prawie o głowę Goliatem. Mam nadzieję jednak, że pojemność głowy też się liczy i w tym upatruję szans dla Dawida, zwłaszcza, że P.Agnieszka poprawiła serwis
    i w ostatnich pojedynkach wykazała się tenisową dojrzałością i spokojem, nie będąc przymuszana do piekielnych wymian z głębi kortu. Szarapowa nie lubi biegać, raczej skłania przeciwniczki do biegania. Jeśli Radwańskiej dopisze pewność i dokładność uderzenia, a także zmienność tempa, czego Szarapowa nie lubi, może być ciekawie.

  64. moim skromnym zdaniem, nastapila gwaltowna dewaluacja zycia towarzyskiego i kulturalnego. Gdy ktos pamieta takie koncetry Eurowizji piosenki, gdzie rodzily sie swiatowe przeboje – wie o czym pisze. Dzisiejsze ukrainskie Szakiry popierane przez publicznosc litewska, czy polska – raczej kariery nie zrobia. Podobnie z tymi wizytami gospodarskimi zza oceanu. Kiedys to bylo cos/ ktos – dzsiaj co moze usa, jak samo ledwie dyszy ? zaprosic na jeszcze jedna wojne ? co pan Obama rozumie ze smolenska i katynia ? Czy ktos pamieta owacje i pelne ulice, gdy do Polski przyjechal za Gomluki -de Gaulle ?
    Spotkanie dwoch grawitacvyjnie roznych swiatow, nierozumiejacych sie, niepotrzebynch sobie. Szakiry z tego nie bedzie – kasy tez nie. A Walensa, ma nosa -jakby wyczul atmosfere – bo niezaleznie co o Lechu Walensie pisza rodzime manipulanty historii -ten otrzymal prestizowa nagrode fundacji Reagana – jako 1 z 10 wybitnych ludzi na swiecie – miedzy innymi Mr. Gorbatczow. No to co on mial robic, wsrod Jarkow, Zenkow i biskupow ?
    pozdrowienia dla autora z Krety, tu brudno, nedznie, kolebki cywilizacji europejskiej nie widac.
    Prawie nasza wspolczesnosc wschodnio-biznatyjsko-azjatycka.

  65. Stasieku 22,15
    Gratuluję celnej oceny blogu. „Zaczynamy krążyć z opiniami w swoim gronie, zachowujemy się jak sekta, którą sami krytykujemy, opisując zachowania PIS.”
    Tak się niestety dzieje od wielu miesięcy – nie tylko na tym blogu ale i Janiny Paradowskiej. Nic dodać, nic ująć. Mnie to też to sektę zaczyna przypominać. I nie ukrywam, że buntuję się przeciwko temu. Momentami dyskutanci z inspiracji prowadzących blogi stają się bardziej papiescy niż sam papież w obronie rządzących – często obronie idiotycznej. To nie przypomina już wsparcia politycznego tylko jakieś formy kultu. Od tej szczująco – wazeliniarskiej atmosfery uciekają sensowni komentatorzy. Co gorsza władze wycofują się ze swoich często idiotycznych posunięć, które wcześniej na blogach były bronione jak reduta Ordona przez wirnych Tuska. Chyba z dwa tygodnie temu Daniel Passent w ciemno poparł represje przeciwko kibolom wywołując na blogu nagonkę przeciwko „łysym”. Korzystając z podkręconej przez media atmosfery nagonki policja zaczęła nadgorliwie jakimś „łysym” wlepiać mandaty za hasło „Donald matole obalą ciebie kibole”. Dziś Tusk, czując, że opór przeciwko idiotycznym zapędom cenzorskim wzrasta postawił na baczność ministra Millera nadzorującego policję. Jak piszą zagroził nawet dymisją Komendanta Głównego za to nadużycie władzy. Nic dziwnego, bo chyba pamieta jeszcze, że gdy strajkował na uczelni w 1981 roku to za śpiewanie „Kania ty zmoro zginiesz jak Aldo Moro” nikt mu nie wlepiał mandatów.
    Pisałem niejednokrotnie, że jeśli Donald Tusk przegra w październiku wybory to tylko z powodu własnych politycznych błędów. Teraz mam nieodparte wrażenie, że do jego wyborczej klęski mogą się również dołożyć jego zwolennicy w jakimś amoku wspierający ewidentnie idiotyczne posunięcia tej ekipy. To smutne, że wsparciem PO przestają byc ludzie o liberalnych przekonaniach wypierani przez wystraszonych wazeliniarzy. Źle to wróży przyszłości.
    Pozdrawiam

  66. Szanowna Magrud (2011-05-30, godz. 00:58) i Jasny Gwincie (2011-05-29, godz. 20:45)!
    Dziękuję Wam za wsparcie, a Tobie Magrud-Córeczko dodatkowo za świetny tekst (2011-05-30, godz. 01:39). Wyłożyłaś w nim bardziej dobitnie niż ja w mojej aluzji do myślenia według wytycznych, krytykę wasalizmu i klientelizmu – polską przypadłość ciągnącą się jeszcze od czasów PRL, a może będącą jeszcze spadkiem po Polsce szlacheckiej. Ten Twój tekst znalazł uznanie nie tylko u Starego Polaka z PRL-u, reprezentującego podobne poglądy jak nasze, ale nawet u Torlina, którego argumentowanie racjonalne inaczej szokuje, i u Stasieku, który niegdyś niezbyt elegancko powtarzał za TO epitety o magrudzeniu.
    Cieszę się Magrud, że należąc do różnych pokoleń mamy podobne spojrzenie na obecną rzeczywistość.
    Pozdrowienia
    PS. Szanowny EgriTex (2011-05-29, godz. 20:54)!
    Sądząc z Pańskiego wpisu jest Pan obywatelem USA. Czy nie uważa Pan, że obdarzanie prezydenta swojego państwa epitetem: „pusty, bezmyślny garniturek”, jest dowodem wysokiego poziomu kultury politycznej i obywatelskiej, który Pan tym epitetem zaprezentował? USA, nie są moim krajem, ale są jednym z ważnych mocarstw naszego Świata, wpływających na jego losy, dlatego dla mnie, obywatela małej Polski, nie jest ważne kto sprawuje urząd prezydenta USA, ale jak to czyni. Poprzednik owego „garniturka”, jak raczy Pan nazywać swego Prezydenta, wpędził USA i ich sojuszników w wojny, które niemożliwe jest wygrać, i z których trudno wycofać się bez spektakularnej porażki. Mimo fatalnych skutków swej pierwszej kadencji został wybrany na drugą, podczas której Świat został dotknięty kryzysem finansowym, prawdopodobnie nie bez przyczyny jego wojowniczej polityki, a USA straciły wiele na swym międzynarodowym prestiżu. Może szkoda, że wówczas nie wezwał Pan swych ziomków do innej obsady fotela prezydenckiego.

  67. My- ludzie, jako gatunek społeczny/stadny/ WSZYSCY jesteśmy przesiąknięci klientelizmem. To jest istota naszego życia, przetrwania. Bez naszych, wszelakich spraw, które tworzą nasz wszechstronny klientelizm, nie byłoby szans na nasze przetrwanie. Wszystkie nasze ziemskie sprawy, nawet te najpiękniejsze, najbardziej ulotne- to umowna „waluta” którą opłacamy nasze istnienie, przetrwanie. Nie ma nikogo pośród nas, kto nie czychałby na COŚ za coś, albo nie poświęcał CZEGOŚ za COŚ.
    Wierle naszych ocen, powstaje na etapie osadów werbalnych. Słyszymy „KLIENTELIZM” – kojarzy nam się raczej kiepskio, dorzucamy naszą naturalną właściwość widzenia rzeczy, spraw podłych u innych i… już wiemy- klierntelizm , to takie g.. w wydaniu małych, koniecznie innych ludzi…
    Warto nadmienić, że pan Obama- też przyechał do nas w jakichś konkretnych biznesach, a nie po to, żeby nas oświwecać /bajerować nas/ jacy to my jesteśmy wspaniali/naiwni… Ach! ten amerykański klientelizm. Łupków im się zachciewa…

    Pozrawiam,Sebastian

  68. udający Greka, 12.11. Ja pamiętam wizytę de Gaulla w Warszawie w roku 1967. Stałem na Nowym Świecie na przeciw KC. Wielki entuzjazm i spontaniczność tłumów. Długo pamiętane przeżycie, później noszone fantazyjne czapki degollówki. Na czas wizyty prezydenta bankierów z Wall Street wyłączyłem wszystkie wolne media. Zaślepionym ponownie polecam film „Inside Job”.
    Kropkozjad, magrud, pozdrawiam

  69. Wygląda na to, że ożywiona na czas wizyty Prezydenta B.Obamy mumia
    Jarkacza szybko, bo właśnie przed chwilą, powróciła w swoje bandaże i
    sarkofagi.
    Na konferencji prasowej, która zakończyła się o 13:45 naczelny guru
    nie pozostawił suchej nitki na Premierze, jego rządzie, administracji
    zarówno rządowej jak i prezydenckiej. Zmieszał z błotem obecne CBA,
    oberwało się też dziennikarzom i stacjom telewizyjnym (najbardziej
    TVN24 i Grzegorzowi Miecugowowi) – słowem wszystko „be!”.
    Ino Pisuary są cacy! Alek jak cacy, że wręcz nie do wyobrażenia!
    Stara, zdarta płyta Jarkacza, potrzebowała raptem 48 godzin od odlotu
    B.Obamy, aby natychmiast wskoczyć na swój stary „gramofon” i
    ponownie jątrzyć, tudzież ogłupiać gawiedż w Kraju.
    Nadzieje co poniektórych obserwatorów na ponowną „przemianę” guru,
    spełzły na niczym, albo raczej na tym samym co Jarkacz kreował
    przed tą wizytą.
    I jeszcze jedna ważna rzecz: jak można brać w ogóle na poważnie
    polityka, który systematycznie unika udziału w posiedzeniach Rady
    Bezpieczeństwa Narodowego? Jak można w ogóle jego ewentualne
    przywództwo Narodu brać na serio, skoro wielokrotnie już zasygnalizował że jemu bezpieczeństwo tego Narodu „zwisa” totalnie?!
    A.Hitler korzystał z usług wróżbitów i astrologów, no i marnie skończył.
    Jeśli Jarkacz robi to samo, a wszystko na wskazuje ( wróżka Fotyga,
    czarny mag Macierewicz, astrolog Kamiński), to skończy tak samo jak
    i on.
    Czego, zupełnie szczerze, sobie i Wam życzę.

    Pozdrowionka.

  70. Niewatpliwie wizyta Prezydenta USA byla klapa rzadu i prezydenta naszego rzadu. Pokazala jak w USA odbierana jest Polska, zaslugujaca na wspomnienie tylko ze taka wizyta miala miejsce. Polacy doskonale zdaja sobie sprawe kim jest Walesa, to tym bardziej duzo wieksza wiedze posiadaja odpowiednie instytucje USA. Wywiad Obamy dla Pana Janke, salon24, ktory skupia patryjotow polskich, jest dowodem ze amerykanie doskonale wiedza o zaklamaniu mediow rzadowych i budzenia sie swiadomosci polakow bombardowanych zewszad klamstawami Michnika, Lisa, Olewnik i innych agentow i polakozercow.

  71. stasieku pisze: 2011-05-29 o godz. 22:15

    „roluj niechciane teksty”

    Jako zachęcajacy do przewijania zgłaszam się wywołany do tablicy.
    Lubię Ciebie i szanuje, więc będzie po męsku. Sugestia, że ktoś namawia do przewiajania tekstów nowych/przypadkowych gości bloga zaskakuje mnie.

    Ja kilkakrotnie proponowałem przewijanie irytujących tekstów zamiast dokuczania w jakimkolwiek stopniu lub formie autorowi irytującego tekstu.

    W kwestii przewijania wypowiedziałeś się jako dobroduszny naiwniak. Jestem przekonany, że co najmniej 1/5 znanych autorów komentarzy jest przewijana, choćby z vraku czasu. Szukani są „swoi” życzliwi/nieżyczliwi.

    Nienaturalne wydaje mi się przewijanie komentarzy nowych autorów. Ciekawość jest silniejsza niż kłopot z nadmiarem.

    Ani Ty ani ja nie znamy badań zachowań blogowiczów. Naturalne może być przewijanie długich tekstów uzasadniane słusznym po części przekonaniem, że jeśli autor w pierwszej połowie nie wyłuszczył, to w drugiej nie wymłóci.

    Postępowanie nakierowane na obronę przed monokulturą własnych pogłądów jest rzadko wspominane i rzadko zalecane. Chwała Ci za te słowa!

    Ale sięganie po zaklęcie: „Nie roluj!” jest albo niedbałością albo naiwnością.
    Wystarczyłoby „Nie roluj bezmyśnie! To nie fitness klub.”

    To moje zastrzeżenie do fragmentu Twego wpisuje się w moją radę: „Przeczytaj ponownie swój tekst, zanim naciśniesz przycisk Dodaj komentarz.”

    Aby nie trzeba było bronić Cię przed samym sobą.
    Rolowałem; roluję, będę rolował.
    Rolowali; rolują, będą rolować.

    W miarę umiejętności i cierpliwości zapoznawajmy się z poglądami przeciwnymi nam.

    Tylko Stasieku grzeszysz dobrodusznością. Tu rzadko zaglądają psychiatrzy aby poczytać wynurzenia o helowej bombie próżniowej zasnutej mgłą wokół brzozy wkopanej na wieść, że ma przylecieć Największy Polak Wszechczasów.

    Nie da się. Wielokrotnie o tym pisano na łamach Polityki i e-Polityki.
    Dramat polega na tym, że Polska pękła nawet w poglądzie czy wypada pić sok z brzozy.

    Niech publicyści, lekarze i służby specjalne czytają.
    Ja nie zamierzam rozczulać się nad cudzymi dysfunkcjami serca i duszy.

    Pozdrawiam serdecznie.

  72. W odniesieniu do „WAŁĘSA MINUS” twierdzę, iż Lech Wałęsa zrezygnował z udziału, gdy dowiedział się jaka ma być formuła medialna spotkania, gdyż świat dowiedziałby się o przekazie ojca-założyciela polskiej demokracji do Prezydenta USA tyle, co zarejestrowały media to znaczy nic.

  73. Gdyby Pan Prezydent, czy Pan Premier lub ktokolwiek z ich doradców znali i rozumieli język angielski, to prawdopodobnie dowiedzieliby się, o czym mówił Prezydent Obama, dwa dni przed wizytą w Polsce, w Parlamencie Angielskim w swoim przemówieniu do Anglików.

    A mówił, między innymi, o rozumieniu i stosowaniu demokracji we współczesnym państwie demokratycznym. O demokracji stosowanej wyłącznie w służbie i interesie obywateli demokratycznego państwa, a nie rozumianej, jako zdobycz grupy interesów i koterii przy władzy. Mówił o służbie administracji demokratycznego państwa dla obywateli, a nie o sprawowaniu despotycznej władzy przez tę służbę, co jest zaprzeczeniem demokracji. Dziwne, że te słowa, przyjęte burzliwymi brawami przez parlamentarzystów angielskich, jak i przez członków angielskiego rządu, nie dotarły pod żadną postacią do Polski.

    W kontekście tego przemówienia Obama prawdopodobnie zrozumiał, kto w Polsce sprawuje władzę i w czyim interesie. Świadczyły o tym delegacje transformatorów i ich dzieci pod Pomnikiem Nieznanego Żołnierza w Warszawie, jak i delegacja Gminy Żydowskiej pod Pomnikiem Bohaterów Getta. Ta ostatnia prawdopodobnie z tajnym liścikiem do Prezydenta (jak to miała w zwyczaju polska opozycja), po ostatniej wypowiedzi prezydenta Obamy, że Izrael powinien powrócić do granic 1967 roku i umożliwić pokojowe istnienie państwa Palestyny.
    Dziwne, że te ważne przesłania Prezydenta Obamy zostały niedostrzeżone również przez polskie media.
    Organizacja wizyty Prezydenta Obamy w Polsce pozostawiła przykre wrażenie o głębokim zacofaniu życia politycznego w Polsce.

  74. http://www.dziennik.com/news/metropolia/20370

    wg ; z godz.23:10 bardzo rzeczowy i trafny wpis,gratuluje.

  75. Zmarła Krystyna Skuszanka. Kto pamięta Teatr Ludowy w Nowej Hucie za jej dyrekcji, może mówić o wielkości i szczytach polskiego teatru. Potem nadeszła wolność i degradacji wszystkiego co teatr wnosił do życia społecznego i do kultury narodowej. I mamy teatr ale w sejmie i w rządzie.

  76. Jasny Gwint,
    Mialam taka czapke degollowke w kolorze bezowym!

  77. Kropkozjad, 12:43
    Zgadzam się, że kojarzenie krytykowanej postawy z nazwiskiem/nickiem nie jest najwyższego lotu.

    Ale nie lubię blogowego marudzenia, wolę nawet najgłupszą propozycję, z rodziny konstruktywnych.
    Np. w sprawie OFE, Kartka i TO marudzili konstruktywnie ile wlazło. Marudzili całymi miesiącami, podając argumenty wg mnie doktrynerskie, oderwane od twardych realiów.
    Kartka, socjalista-anarchista i TO, konserwatywny liberał, wespół w zespół, chcieli odkładania na emeryturę po latach niefrasobliwej konsumpcji i krytycznego (ustawa, konstytucja) zadłużenia w biednym kraju, bez chociaż średnioeuropejskiej infrastruktury drogowej, kolejowej i internetowej.
    Moja sympatia dla obu Przyjaciół blogowych nie doznała uszczerbku, nawet podziwiałem konsekwencję w argumentacji mimo przewagi na blogu i w Polsce głosów za koniecznością głębokiej reformy OFE.

    Pani magrud ma klasę i przeżyje z godnością kolokwialny zwrot „nie marudź, proszę”, skierowany do marudzącego.

    Serdecznie pozdrawiam

    PS
    Drodzy Kartko i Telegrafisto, nie traktujcie wątku z OFE jako zaczepki. Już dawno obiecałem milczenie w sprawie, w której jak rzadko nie miałem wątpliwości.

  78. Pomińmy bulwersujące pytania o to, czy prezydent mocarstwa Obama jest inteligenty i wykształcony, oraz potrafi ocenić, które kierunki są priorytetowe, a które neutralne (TJ 05-29 o godz. 21:00; stasieku 05-29 o godz. 22:59). Chodzi mi o relacje mocarstwa globalnego i „mocarstwa” regionalnego, do której to pozycji Polska z pewnym już sukcesem aspiruje.

    Wydaje mi się, że podejście Obamy i Dep. Stanu stawia na oddanie inicjatywy lokalnej sojusznikom. UK i Francja prowadzą wojnę z Kadafim, Niemcy i Francja z kryzysem greckich finansów (uwaga: oksymoron), Pakistan z talibami i możliwością odtworzenia baz Al Kaidy, Indie z nadmiarem ambicji chińskich i pakistańskich … a rola Polski jest w stabilizowaniu Środkowej Europy, wspierania Ukrainy i innych krajów na ich drodze ku Europie, a w dalszych krokach także Rosji. Tu interes Polski i interes USA są wręcz identyczne. Dochodzi jeszcze zagranie roli doświadczonego budowniczego demokracji w amerykańskim teatrze naprawiania świata, wcale nie takiej banalnej roli. Myślę, że polski rząd i prezydent nie do końca wykorzystali te możliwości. Co i kto im w tym przeszkadzał(o)? Ano ta obskurna opozycja ze swoimi fantasmagoriami i planami ich „umiędzynarodowienia”.

    Klientelizm (magrud 05-30 o godz. 01:39) jest w opisie relacji Polska-USA niewątpliwie słowem poronionym, a przynajmniej mocno naciągniętym. Jesteśmy dla nich wartościowym partnerem, winniśmy lobbować w Waszyngtonie i sensownie, gdziekolwiek Wuj Sam rozgrywają jakąś gre. Polityka zawiera idealizm, ale powinien przeważać realizm. Literackie odniesienia są dobre, gdy oddają sens sytuacji. Uważam, że Amerykanom należy tłumaczyć, że jesteśmy dla nich ważni, że potrafimy być dla nich ważni, we własnym interesie. Jedyne wytłumaczenie tych komentarzy grających na fałszywie idealistyczną nutę jakie mi przychodzi do głowy, to to, że interes Polski chciałoby się przeciwstawić interesowi USA, chciałoby się postawić na innego sojusznika. Zamiast mówić, zgodnie z prawdą, że Polska ma ogromne osiągnięcia w 22-leciu, gospodarcze, społeczne, polityczne, jest jedynym krajem w rozwiniętym świecie, który uniknął recesji, jej wzrost gospodarczy jest najszybszy w regionie, itd. – to inaczej geopolitycznie zorientowane głowy ciężko harują w czarnym piarze.

    O korzyściach ekonomicznych z gazu łupkowego … zdań jest wiele w tej sprawie, podzielonych i często napakowanych ideologicznym farszem. Przyszłe profity ekonomiczne faktycznie przestają być mirażowe, o ile bierze się pod uwagę czynniki, które już są znane, czyli jeśli poprawnie wyceni się koszty i przychody, a wtedy są te profity odległe w czasie i raczej niepewne. Eksploatacja wymaga inwestycji. Trudno oszacować koszt transferu technologii i know-how. Czy polskie firmy mogą się tego podjąć? Ile będzie kosztował wydobyty gaz? Jaki będzi koszt dla środowiska? Ekonomicznie – wiele niewiadomych.

    Tytuł wpisu Redaktora: DOBRE, ALE MAŁO, odnosić się może, jak sugueruję powyżej, do tego, że polska strona wystarczająco nie uwypukliła naszej roli w demokratyzowaniu świata, oraz pozamykała (służby bezpieczeństwa) drogi dojazdu w okolice przejazdu kawalkady, w ten sposów „wyludniając stolicę”. Ale najważniejsze spostrzeżenie jest to, że Obama miał raptem ze 12 godzin roboczych, i zmieścił kilkanaście punktów programu. To dużo – ja bym nie przesadzał z tym apetytem na Obamę. Oprócz Warszawy jest jeszcze Joplin, Missouri na prezydenckiej liście spraw do załatwienia.

  79. Krótko o Wałęsie:

    Bo na strategii Lechu to zna się,
    Więc myśli tylko o własnej kasie!
    Kasa, kasiora, pieniądze, many,
    Z miłości do nich Lechu jest znany!

    Jak nie posypią, słowa nie powie,
    Nie ma co prosić panie, panowie!
    Trzeba zabulić – euro lub jeny.
    Wtedy się zjawi bez żadnej ściemy!

    Bo to Polska właśnie!
    http://www.wykop.pl/link/142567/otoczenie-walesy-nietykalne-zobacz-co-tv-bala-sie-wyemitowac/

    Prestiż dla Wałęsy tak bardzo się nie liczy.
    Liczy się kasa.
    I oczywiście „Festiwal Biblijny”
    Bo na takim festiwalu to są dopiero sprawy do rozwiązania i przedyskutowania.
    Z zachowaniem wszystkich właściwych proporcji Wałęsa coraz bardziej przypomina mi Gomułkę.
    To też był wielki symbol, a jak skończył, to wiemy.
    I tak sobie Wałęsa idzie podobną ścieżką – w stronę spaprania wszystkiego, czym sobie kiedyś na szacunek zasłużył.

  80. Przejrzałam wywiad z Prezydentem na Salon24.Bez absmaku.Pytania sztampowe.To nie jest przytyk.
    Takie gośc wybrał.Odpowiedzi takoż.To jest kod dyplomatyczny.Prosto.Kawa na ławę.Macie szanse, reszta zależy od was.
    Kłopot jest podwójny.Co to jest „reszta” ? i kto to są „wy” ?.Obama nie daje tu żadnych recept.
    Przygnębiający jest dzisiejszy artykuł Janickiego i Władyki „Trójkami do Sejmu”.Tym bardziej,że autorzy trawestują w tytule wiersz parszywego Żyda i komunisty Szenwalda „A kiedy się wypełniły dni..”.
    O westerplattczykach.Po części,starają się odpowiedziec
    na pytanie „kto to są „wy”.Dosyc przygnębiająco powtarzam.I przewrotnie posługując się niejawnym odniesieniem do świętości narodowej.Nawet odbrązowionej sikaniem na portret marszałka.
    Co do „reszty” to kiepskich odpowiedzi jest multum.
    Dobrych niewiele.W większości będą o nich decydowac ci „wy”.Entuzjazm zgłoszony przez Pana Tuska dostojnemu gościowi jednak krzepi.Mam nadzieję,że wzięcie miejsca w G20 krajów podupadłych pobudzi do działania.Nie za ostro.Moja emerytura musi się ostac.

  81. Stasieku z godz. 18:32
    Dzięki za przypomnienie bardzo sensownej i konstruktywnej dyskusji o składkach emerytalnych. I pomyśleć, że gdyby im uniemożliwiono przed kilkoma miesiącami zagrabienie tych składek dziś już nie mieliby czym opłacać np ipn-u. „Polityka” pisze o zaciętej walce o stanowisko prezesa schedy po Kurtyce. Ciekawe czy walka byłaby tak zacięta gdyby stanowisko prezesa było non profit?
    Pozdrawiam

  82. stasieku (05-30 o godz. 18:32)

    Nie marudź! Nie jestem żaden konserwatywny liberał, a już szczególnie w polskim rozumieniu. Z konserwatyzmu (angielskiego), podobają mi się jedynie uwagi Michaela Oakeshotta i Karla Dahrendorfa. A w gębie to potrafę być bardziej anarchiczny niż tysiąc Kartek z P.

    Poza tym w rozwiązaniach dla Polski nie jestem wcale taki liberalny ekonomicznie, jak niektórym się zdaje. To oni są skrajnie socjalistyczni, etatystyczni i Dyzio-marzycielscy.

    Zaś Kropkozjada, Magrud i J.G. klasyfikuję jako członków partii rosyjskiej w naszym kraju, i to nie w rozumieniu prezesa Kaczyńskiego. Czy to ja aby wymyśliłem „magrudzenie”? Nie poczuwam się, może autor się odezwie. Kogo jeszcze mam zaszufladkować, skoro taka jest blogowa moda? Stasieku nie da się. Jego eklektyzm jest nie do oddania. O tym może świadczyć jedno – on uwielbia red. Żakowskiego i toleruje T.O. To jest nie do pojęcia.

    Oczywiście eklektyzm jest twórczy. Choćby ta teza, że ludzie skażeni realsocjalizmem widzą inaczej, i wszędzie węszą klientelizm i wasalstwo, uległość i podaństwo, a w zamian dostają dominację. Eh, realsocjalistom wszystko kojarzy się z jednym 😉

  83. Slawomirski pisze:
    2011-05-30 o godz. 14:45
    Slawomirski pisze:
    2011-05-30 o godz. 14:58
    Slawomirski pisze:
    2011-05-30 o godz. 15:18
    Slawomirski pisze:
    2011-05-30 o godz. 16:05

    Ledwo wychynąwszy z czeluści TPPR-u, czyli z Polski, naczelny trollklon tego blogu, zaczyna swój „tan nad orlim gniazdem”. Czereśnie mu nie smakują, ale truskawki owszem, owszem. Na dokładkę sprawdził w Polsce też wszystkie Jurki, wszystkie ogórki, kiełbasy wszystkie tudzież, a i o
    sznurkach do swojej snopowiązałki też nie zapomniał:
    „Jurek ogorek
    kielbasa i sznurek
    Slawomirski”…. i koniec cytatu.
    Jakoś na pójściem śladami TPPR-u zabrakło trollklonowi sił i odwagi.
    W gębie mocny (czyt: klawiaturze), ale jak przyjdzie co do czego,
    to fafik ząbki chowa i kuli ogon pod du…pę, oraz ucieka do swej
    zaoceanicznej budy.
    Miast odwiedzić IPN, pogadać z kombatantami tamtych czasów, coś
    nowego wnieść do dyskusji, będzie następne dwudziestolecie
    obszczekiwał Daniela Passenta zza Wielkiej Kałuży!
    Byłeś u żródeł, gębaty trollklonie Slawomirski.
    Trzeba było sprawdzić, porównać, zapytać …
    A nie: czereśnie, truskawki…
    Swoją drogą, to trzeba mieć swoistą „aurę osobistą” i wysoki iloraz
    inteligencji, aby lecieć przez ocean, celem testowania czereśni i
    truskawek w Polsce.
    O ogórkach i Jurkach nie wspomnę.
    Kłaniam się również twej snopowiązałce zaoceanicznej (sznurek).
    Obecnie w Europie ogórki są zbyt niebezpieczne.
    Oba dwa.

    Pozdrowionka.

  84. Popularne skroty:

    JP – Palikot

    KK – chlopak boski i cel ataku JP

    JKski – Kurski i Kaczynski

    TK – Ted Kaczynski i Trybunal Konstytucyjny

    ZZ – Znak Zorro i Zero wg. skali LM

    WW – ex- minister

    BA – Bartosz i Bank Austria /solidny/

    CR7 – Cristiano Ronaldo

    C29 – wiadomo

  85. Bryko, to Gałczyński napisał co autorzy trawestują. A propos Szenwalda – zabrali mu ulicę w Warszawie. Dość dawno temu i niedużą. Przejęła ją bitwa pod Rokitną.

  86. @staruszek, 14:46
    Dobrze, że archiwizuję swoje komentarze.
    Oto fragment z mojego archiwum:
    „Argument typu „roluj niechciane teksty!” przypomina ten odnoszący się do telewizji „przełącz kanał!”.
    W obu argumentach jest lekceważenie nowych/przypadkowych czytelników/oglądaczy, których powinniśmy przyciągać, chociaż na czas ograniczony.”

    To jest może moja obsesja, ale dla mnie nowi są najbardziej pożądanymi uczestnikami naszych polemik, zależy mi na świeżych głosach, staruszku. Zgodzisz się, że u nas podobnie jak z dziennikarzami. W gazecie po przeczytaniu nazwiska, domyślamy się politycznego nastroju felietonu, a u nas po przeczytaniu nicka, domyślamy się treści komentarza.
    Ty jesteś wyjątkiem bardziej ze względu na formę niż rewelacyjną treść. Między innymi dlatego Ciebie staruszku prawie wszyscy chętnie czytają. Niektórzy Ci zazdroszczą i czasami bzyczą. Ja wiem, że jesteś mój politycznie i nie spodziewam się u Ciebie wyrazów miłości dla prezesa.

    Twój staruszku fragment związany:
    Nienaturalne wydaje mi się przewijanie komentarzy nowych autorów. Ciekawość jest silniejsza niż kłopot z nadmiarem.
    wynika chyba z niezrozumienia mojej myśli. Ja czytam nowych nawet, jak pochodzą ze zbioru cyngli PISu.
    Nasuwa mi się mnóstwo analogii seksistowskich, nie chcę ich, ze względu na Damy, przytaczać ale nowe jest piękne!, zgodzisz się.

    Pozdrawiam Ciebie najserdeczniej, pisz częściej i wyraźniej. Dużo „wałęsizmu-rasputinowki” dostrzegam ostatnio w Twoich tekstach. Kiedyś zadam sobie trud i jakiś tekst „rozbiorę” po inżyniersku.
    Rozbiorę życzliwie bo Cię miłuję.

  87. Staruszku,
    zapewne wiesz dobrze, choć może chwilowo nie pamiętasz, że istotą jest właściwe postawienie dylematu.

    Pogląd czy wypada pić sok z brzozy, czy nie pić, jest zaiste kontrowersyjny.

    Ale jeśli zapytać o to, czy pić nalewkę brzozową, czy wodę brzozową, to odpowiedź jest jasna – zależy kogo pytać. I to powinno być miarą postępu w wychodzeniu z peerelu. Jestem pewien, że procent odpowiedzi za nalewką (czyli przeciw wodzie) urósł w latach 1989-2011 o kilkadziesiąt punktów procentowych. Czy to nie jest cudem?

  88. @WULKAN,
    Twoje skróty, No, powiedzmy że w jakimś stopniu rozumiem.
    Ale wybacz mą śmiałość, tudzież bezczelność zapytania – w swej
    naiwności dziecięcej wręcz, ośmielam zapytać co znaczy ostatni skrót
    (C29) w Twoim komentarzu z 20:16.
    Już to chyba kiedyś widziałem, właśnie u Ciebie.
    Alem o koneksję i pokrewne jej skojarzenia, zapytać nie śmiałem.
    Tudzież nie chciałem być nachalnym.
    No wiesz, każdy ma swoje przemyślenia.
    Za nawet zdawkowe „olśnienie”osoby mej, będę dozgonnie wdzięczny.

    Pozdrowionka.

  89. @telegraphic observer, 19:30
    Wiedziałem, że nie wytrzymasz. Pierwsze dwa akapity Twojego komentarza to dowód, że należymy do jednej, oryginalnej partii eklektyków.
    Nasz JOW to en passant i mój głos „TO na prezesa” masz jak w banku greckim.

    Nie mów proszę, że stasieku Ciebie toleruje, jeśli kilkakrotnie wyznał Ci głębsze uczucie, narażając się na podejrzenie o kochanie inaczej.

    Jacka Żakowskiego mi nie obrzydzisz, bo mam z Nim rzadką zgodność większości poglądów a Jego erudycja mnie powala. Jego lewicowe poglądy gospodarcze szanuję, choć ich nie podzielam.

    Kto wymyślił „magrudzenie” ? – oto jest pytanie.

    Twoja łatwość klasyfikacji blogerów mnie zadziwia. Wszak piszemy w różnych stanach ducha, czasami prowokujemy. Szanowna Trójka, którą sklasyfikowałeś jako członków partii rosyjskiej, pewnie się spieni i będziemy mieli wesoło na blogu. Ciekawe do jakiej partii nas/Ciebie/mnie zaliczą.
    Najlepiej jak by nas olali „w tym temacie”.

    Ściskam Cię serdecznie, 15 letnie Balvenie czeka nietknięte.

  90. @Kartka z podróży, 19:19
    Karteczko, wiem, że kpisz, bowiem koszty IPN to inna skala.

    Ale nie wiem czy śledzisz reformy systemu emerytalnego w innych krajach, więc na wszelki wypadek donoszę, że właśnie Słowenia wypina się na swoją reformę, zbliżoną do naszego OFE.
    NIE STAĆ NAS, KRAJÓW W DŁUGACH, NA DOROBKU, NA TAKIE ROZWIĄZANIA!
    Są teoretycznie słuszne na inny szczebel społeczno-ekonomicznego rozwoju!
    Ale pojechałem! Jak w Trybunie Ludu.
    Serdecznie Ciebie, obrzydliwego anarchistę, pozdrawia nie mniej obrzydliwy państwowiec.

  91. Wyobaźcie sobie:

    Światoczułe panele tak staniały, że europa jak stado jaszczurów jest pokryta ich łuskami.

    Nowoczesne materiały sprawiają, że pradnicę są lekkie jak współczesne buty i mniej energii idzie na opór bezwładności. Technologie nanotechnologii podniosły przewodność elektryczną metali domieszkowanych.

    Amerykanie szukając szybkiego zarobku udoskonalili metody transportu gazu łupkowego ze złoża na powierzchnię w obiegu zamknietym. Zaawansowane badania podniosły zdecydowanie w górę szacunki polskich zasobów gazu łupkowego technologicznie dostępnego wydobyciu.

    Brazylijskie przybzezne złoża ropy naftowej okazały się większe i łatwiejsze do wydobycia niż wstępnie.

    Zapotrzebowanie na ropę z Brunei i Zatoki Perskiej spadło tak bardzo, że część tankowców przerobiono na transport gazu płynnego.

    Rozjuszeni spadkiem poziomu życia wyznawcy islamu z terenów byłego Związku Radzieckiego wielokrotnie skutcznie zaatokowali rosyjskie ropociągi.

    Niemieccy Zieloni doprowadzili do zamknięcia kolejne elektrownie atomowe.

    Kongers USA włączył Polskę do swego programu wizowego i 100 tys. Polonusów przyjechało zaspokić na starość swoją tęsknote z borowkami bez tickets.

    A Pani Fotyga po raz kolejny prosi rząd wenezuelski o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej.

    Kartka z Podróży w kryptoreklamie swego biura podróży w Sewilli zachwala tani Wielki Tydzień – dzieci gratis. Do wielu swych komentarzy dołącza link z nagraniem April de Portugal.

    W kolejnej walce na pomidory znaleziono pomidory imoprtowane przez Polaków z Chin. Twardsze i lepiej trzymają się dłoni. Król Hiszpanii zaprasza Prezydenta Cimoszewicza z małżonką dla zacieśnienia przyjaźni Hiszpańsko-Polskiej i złagodzenia napięcia między kibicami Realu Madryt i kibicami Legii.

    W Polsce padła ostatnia fabryka wina owocowego nie wytrzymując konkurencji Mołdowianki.

    Policja w Tarnowie zlikwidowała nielegalną drukarnię zaswiadczeń o odbyciu nauk przedmałżenskich.

    Gwałtowna burza porwała namiot Pani Sankiewicz.

    W Sądzie Rejonowym dla miasta Warszawy toczy się proces o prawa autorskie do programu usuwającego z pakietów internetowych wszystkie przesyłki z ciągiem literowym TPPR.

    Jeden z blogierów po skutecznej kuracji objaśnia pojęcie światłocienia na przykładzie Straży Nocnej.

    Kartka z Podróży umieszcza płomienny apel, aby wszyscy nie rozumiejący staruszka przewijali i podaje link do odpowiedniego dowlandu.

    Naród jest podekscytowany kolejnym pożarem mieszkania JKM i coś bredzi o pożarze Reichstagu.

    Prymas Polski przeprasza Papieza za szkody wyrzadzone Apostolskiemu Kościolowi Katolickiemu prze Radio Maryja.

    Pomarńczowa Alternatywa została zaskarżona w Brukseli przez Cruise i Travoltę.

    Komisja UE oskarżyła Radio Wu o zbyt szowinistyczne piosenki antychińskie.

    Koguty zapiały.

  92. Od byłego mieszkańca „Trójkąta Bermudzkiego” otrzymałem :
    LIST MURZYNKA
    Drogi biały kolego i koleżanko!
    Powinieneś zrozumieć kilka rzeczy:
    Kiedy się rodzę, jestem czarny.
    Kiedy dorosnę, jestem czarny.
    Kiedy prazy mnie słonce, jestem czarny.
    Kiedy jest mi zimno, jestem czarny.
    Kiedy jestem przerażony, jestem czarny.
    Kiedy jestem chory, jestem czarny.
    Kiedy umieram, jestem czarny.
    Ty biały kolego:
    Kiedy się rodzisz, jesteś różowy.
    Kiedy dorośniesz, jesteś biały.
    Kiedy praży cię słonce, jesteś czerwony.
    Kiedy jest ci zimno, jesteś fioletowy.
    Kiedy jesteś przerażony, jesteś zielony.
    Kiedy jesteś chory, jesteś żółty.
    Kiedy umierasz, jesteś szary.
    I ty, ku*wa, masz czelność nazywać mnie kolorowym?
    Prześlij ten list do swoich białych znajomych.
    Z wyrazami szacunku,
    Murzynek

    Jak mawiał Karl R.Popper,profesor od metodologii nauki :
    „kazdy rasizm jest złem nie wyłączając żydowskiego”.

  93. Przez kilka dni było na blogu spokojnie kiedy odpoczywał zmęczony myśleniem TO. Nagle się pojawił i zaliczył mnie, w miłym zresztą towarzystwie, do partii rosyjskiej w tym kraju. Tu ma rację, mam wielu przyjaciół Rosjan i uwielbiam rosyjską kulturę; Czajkowskiego, Achmatową, Okudżawę, Szostakowicza, Rostropowicza i mnóstwo innych. Chętnie natomiast korzystam ze słownictwa bohaterów i twórców Solidarności, pełnych uczucia, kultury, taktu i wdzięku. Frasyniuk nazwał Napieralskiego burak. Typowe dla tych złogów. Tylko dlaczego ta zniewaga przyszła mi na myśl w tej chwili?

  94. Staruszku z 21,35
    Jesteś natchniony. Twoje wizje są niezwykle inspirujące. Po prostu się w nich zanurzam, tonę… .
    Pozdrawiam

  95. Stasieku z godz. 21:32
    Jak mawiają „grosz do grosza i sie zbierze kokosza”. Ipn kosztuje ponad 200 milionow złotych rocznie. Pracowałem kiedyś u – delikatnie mówiąc – oszczędnego faceta i czasem nie mogłem się powstrzymać, by nie zwrócić mu uwagi na drobne i z pozoru bezsensowne oszczędności rzędu np 50 złotych, które utrudniały życie. Zwykle odpowiadał pytaniem – „Co Kartka wolisz, mieć 50 złotych w kieszeni czy nie mieć?”
    Teraz przyznaję, że miał facet dużo racji. No to co Stasieku – „Lepiej mieć w kieszeni ponad 200 milionów złotych czy nie mieć?” Po diabła nam ten ipn? Taki bogaty ten kraj jest?
    Pozdrawiam

  96. Stasieku!

    Wezwania o jasność przyjmuję z pochylonym czołem.
    Ideą było aby ani nie przestrzegać, ani nie zrzucać przewijania nowych.
    Bo nie ma co zarzucać, nie co przestrzegać. Są czytani bardziej i bardziej.
    Dlatego że …

    Jeśli Ty mie Stasieku zrozumiałeś to nie całkiem wyprałem się z treści.
    Medium jest przekazem.
    Mam niewiele do powiedzenia i dużo do zachęcania Was do konkretyzacji.
    Nie czytam NYT i El Pais bo nie lubię czytać w nieznanych językach.

    Czytam nieustannie o recyklingu i zamazywaniu.
    I Ty Brutusie musisz dla wykazania się sympatią do mnie podkreślać moje pisanie ciemną czcionką?
    A co? Mam śpiewać „Nessun dorma! Nessun dorma! Tu pure, o Principe!” ???

    Masz sobie dośpiewać reliefy na mojej budowli. Tobie idzie.
    Nikomu nie obiecywałem łatwo! Ja się staram, kluczę, ściemniam, daje szansę wybrzydzaczom i tylko od czasu: „fajne!”

    Jestem rozczarowany litościwą wyrozumiałością!!!

  97. Od sciany do sciany – jaak u p. Olgi Lipinskiej.
    Wahadlo ma niezly rozrzut .
    Mysle ze najwiekszym realista jest p. Spioch z jego litania dla PIS.
    Modlitwy czasem sie sprawdzaja szkoda ze w tym przypadku tyle czasu to juz trwa.
    Popieram Staruszka
    ROLUJ by Cie nie wyrolowano
    Raz moglem zgodzic sie z p. Slawo-cos tam . Truskawki w Polsce sa OK mimo Passenta i TPPR.
    uklony

  98. @staruszek, 21:35
    Przeleciałem tekst dwa razy.
    Nie starczyło mi wyobraźni jedynie przy „prezydencie Cimoszewiczu z małżonką”. Oczywiście małżonkę sobie wyobraziłem, gorzej z prezydentem.
    Tym razem ani śladu „wałęsizmu-rasputinówki”!
    Dobranoc

  99. staruszek pisze:
    2011-05-30 o godz. 21:35

    Kochanieńki @staruszku , „an ogół” to jesteś nie do pobicia (upieszczenia
    również). Jeszcze by nawiązać do podmiotów przez Ciebie wymienionych,
    takie zjawiska jak „Gruba Kaśka”, czy jak jej tam na środku Wisły,
    „Palma Warszawy” (jakieś tam skrzyżowanie z innym komunikacyjnym
    monstrum), dołożyć Kalinę Jędrusik, „Kabaret Starszych Panów” ( w całości), A. Osiecką, M Grechutę, SBB, Teatr STU i jeszcze perę „majstersztyków” epoki minionej (no, nie wiem czy tak całkiem na nasze szczęście) to podejrzewam że bylibyśmy „zu Hause” (Nirvana).
    Proszę, a prośba jest z tych moich prywatnych – pisz częściej.
    A ukoisz i serce moje, a i zapotrzebowanie na dowcip i tzw. „poziom”
    oczekiwań mych”, nie będzie nigdy zawiedziony.
    Ściskam, w pławieniach Twych (basenowych), no i obowiązkowo…

    Pozdrowionka.

    PS: Brakuje mi też śmiertelnie Lewego Polaka. Wiesz coś?

  100. Opór materii w polityce Obamy

    TO

    Zgadzam się generalnie z Twoją oceną wizyty prezydenta Obamy.

    Inteligencja Obamy, którą nawiasem mówiąc uważam za wybitną, to istotny, ale nie jedyny składnik decydujący o przywództwie.

    Polityka Obamy silnie ewoluuje pod wpływem skrzeczącej rzeczywistości.

    Jako przykład podam kilka obietnic i zamierzeń Obamy, które wydawałoby się, że dla prezydenta mocarstwa globalnego są kanapkami z serem.

    Koronny przykład, to wycofanie z Iraku i Afganistanu. Grzęzawisko.

    Drugi przykład, to nowa filozofia w stosunkach z islamem. Klapa.

    Islam to filozofia istnienia, metafizyka, troszkę filozofia rządzenia i polityka. Nie da się tego zaprzyjaźnić oferując indukcję, dedukcję i tony empatii, nie da się ugryźć chwytając mocno za … lub pogłaskać po …, bo takowej nie ma, bo to coś nie istnieje. Filozofii nie da się zniewolić, ani wyzwolić, ani oswoić, nie w dwa lata.

    Trzeci przykład, to energiczne załatwianie sprawy bliskowschodniej. Ledwie się zaczęło, już ugrzęzło w oporze materii.

    Pzdr, TJ

  101. @telegraphic observer
    Większość dzisiejszych komentarzy pisałem podczas meczu Radwańska-Szarapowa.
    Znowu mam ochotę na pewne uogólnienie. Po raz któryś w tej konfrontacji widziałem dwa profile sportowe. Ten, który cenię i chcę oglądać, zauważyłem u Rosjanki. Nie dlatego, że jest atrakcyjniejsza fizycznie – choć to nie jest bez znaczenia przy oglądaniu – a dlatego, że zbliżenia na twarz Szarapowej pokazują zaangażowanie, zacięcie, wolę zwycięstwa.
    U Agnieszki, (NB miała nasza gwiazda świetne, znakomite momenty) twarz nijaka, ten ból zmuszanego Polaka do pracy, to nieszczęście na licu przy każdym niefarcie.

    Rzucam nieświeże hasło:
    „Rosja do Unii Europejskiej!”

    Wyobrażasz sobie jaki zwrot od Pacyfiku do Atlantyku jak za starych, dobrych czasów, wykonaliby Amerykanie?
    Wyobrażasz sobie nową dwubiegunowość świata Biali-Żółci?
    Świat muzułmański zostałby języczkiem u wagi dla obu „biegunów”. Trzeba by światu muzułmańskiemu trochę kasy odpalać, wszyscy happy, może nawet koniec terroryzmu?

    I tak od Agnieszki do stasiekofukuyamizmu.
    Dobranoc towarzyszu eklektyczny!

  102. Stasieku

    Jesli chodzi o przynaleznosc partyjna, to ja juz kilkanascie late temu zapisalem sie do Liberalnych Ironistek, ktore maja glebokie i nieustajace watpliwosci co do swego ostatecznego slownictwa w danej chwili przez nie stosowanego i sa gotowe je zmienic na podstawie ostatnio zapoznanej literatury (beletrystyki) albo slownictwa uzywanego przez innych, niekoniecznie musza to byc liberalne ironistki.

  103. Tutaj tradycyjnie i bez niespodzianek . Najglupsze wpisy budza najwieksza aprobate , prawie zachwyt . To bedzie jak ulal;
    „Jestem zwierzęciem politycznym i czuję wiatr ” (AF)

  104. Śpioch (21:46)

    „cytat z Obamy, który w krótkich żołnierskich słowach ustosunkował się do pytania Igora Janke o smoleńskie podziały (cyt. za Salon24.pl): ‘Myślę, że wy Polacy powinniście przede wszystkim spojrzeć wstecz i docenić, jak daleko zaszliście w tak krótkim czasie. Przez dwadzieścia pięć lat mogliście przejść od państwa, które miało słabą gospodarkę i olbrzymie ograniczenia polityczne do otwartego społeczeństwa i państwa z silną gospodarką rynkową, której zazdrości wam wielu innych w Środkowej Europie.”

    Czy ktos zauwazyl to spojrzenie wstecz? I te „Przez dwadzieścia pięć lat”? Czy ktos zdaje sobie sprawe z waznosci faktu, ze 25 lat do tylu to wyprzedzanie Annus Mirabilis 89 o przynajmniej 3-4 lata? Wiec co sie wydarzylo w swiecie w, powiedzmy, 1985-86 latach?

    Odpowiedz jest prosta jak but buca: glasnost i pierestrojka.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pieriestrojka

    „Te cechy dezintegracyjne były rzeczywistym zamysłem służb specjalnych, władzy wykonawczej z USA – pomysłodawców pieriestrojki i głasnosci.”

    A nam wciaz sie wydaje, ze Rok Cudow zaczal sie u nas, od naszego OS. I potem od wyborow 4 czerwca. Rodaku, wake up! And smell your Inka. A potem spusc z siebie powietrze. Bo inaczej sie rozpukniesz z niezasluzonej dumy. Zas czarnuch Obama nawet tego nie zauwazy. I nastapi spelnienie przepowiedni posla Artura Gorskiego (PiS) konca bialej rasy.

  105. Stasieku!
    „Dobrze, że archiwizuję swoje komentarze”. Jejku, że Ci się chce! Dla potomnych?
    Staruszku!
    Bardzo dowcipne – znakomite.
    T.O.!
    Stwierdzam niezłomną zgodność naszych poglądów. 😀

  106. TO 19.30
    Telegrafic nie jest w stanie wytrzymac dłużej niż tydzień, żeby kogos nie obrazic. Tym razem prxzyp**** sie do JG. Magrud i Kropokozjada zaliczając ich do „partii rosyjskiej”.
    Do jakiej partii nalezy TO dobrze wiemy.
    Jest to partia donosicieli ( Donoszę Panie Naczelniku……) insynuatorów i epiteciarzy, ale być zelżonym przez TO to prawdziwy zaszczyt.
    TO bowiem lży wszystkich którzy nad nim górują intelektualnie. Zaczynając od Stiglitza, Naomi Klein czy Keynesa a skonczywszy na Zakowskim i Magrud. Wyzywa ich od komuchów i przygłupów, co bezwarunkowo dowodzi, że nie jest w stanie przeciwstawić ich poglądom żadnych logicznych argumentów.
    Gratuluję i pozdrawiam wszystkich tych na których donosi TO.

  107. Czy rząd morze popsuć gospodarkę wolnorynkową?

    SPOKO, masa krytyczna osiągnięta, kapitalizm rozkwita wg swoich zasad, czasami gospodarka wpada w okres kryzysowy, to jest naturalne, ale za chwilę wychodzi z kryzysu nie dlatego, że zmienił się rząd, tylko dlatego, że tak gospodarka wolnorynkowa ma.

    Często, na różnych forach czytałem, w różnych mediach słyszałem, nie dam głowy, że sam o tym tak nie pisałem.

    Otóż daję ostrzeżenie nihilistom politycznym. Węgierski przykład udowadnia, że oportunistyczne rządy lewicy węgierskiej, doprowadziły w kraju o wyższej niż polska kulturze pracy do kryzysu. Właśnie słyszę, że prawicowy rząd Orbana zamraża kurs franka. Powtarzam, rząd węgierski nie interweniuje na swoim rynku walutowym, sprzedając waluty ze swoich zasobów, tylko zamraża kurs franka.

    Ten sztywny kurs pamiętam z realsocjalizmu i mam uczucie zbliżone do pewności, że to się źle skończy, tak jak każde odejście od rynku, uwielbiane przez etatystów.

    Pogodnego dnia życzę
    PS
    Zauważyliście Państwo, że odnoszę się w tematach ekonomicznych do byłych krajów obozu. Uważam, że przykłady z krajów o zupełnie innym stopniu rozwoju, zamulają meritum dyskusji choć mają niewątpliwie walor poznawczy.

  108. jasny gwint 22.19 ;
    jak widzisz przyjacielu i jak widzimy kultura ludzi Solidarności nas nie zawodzi .Zawsze jest pod ręka ,a nawet można powiedziec zdominowała polskie zachowania .Sam byłem kiedyś aktywny w „naszej tamtej „”S””.
    Frasyniuk był kiedyś dla mnie jednym z nielicznych ludzi „S” taktowny i ważący słowa taki fajter nie przebierajacy w słowach ale dość inteligentny .
    Jednak od pewnego czasu zjechał ,chyba sie przyłączył do reszty .
    Lewicy mniej wolno jak wiesz ,lewicę nalezy tepić jak wiesz ,ludzi lewicy trzeba upoakrzac jak wiesz .
    Panuje w Polsce odwet – odwet za co ?.
    A buractwo , jest w glorii w ataku w rządzie i poza ,ale blisko ;takie czasy !

  109. @Torlin, 06:46
    W moim wieku, Drogi Torlinie, archiwizacja własnych tekstów to nie jest sprawa „chcieć” a „musieć”.
    Już następnego dnia zapominam o czym było wczoraj. Przewijanie archiwum blogowego uznałem za zbyt uciążliwe a piszę swoje komentarze w Wordzie (ortografia) i dalej chyba nie muszę tłumaczyć…
    Dlatego zachęcam do „cytowania z kursywą” fragmentu i potem komentowania.
    Tu klasykiem jest TJ ze swoim „mój komentarz”.
    Pozdrawiam Panów najserdeczniej

  110. Obamy za malo, cynamona za duzo….
    ponizej kilka przykladow jego tworczosci. zauwazylem, ze sie obudzil i „trzepia” Slawomirskiego…..
    Ponizej pare przykladow jego cynomonowego jezyka:

    A b s c h a u m (jezyk nazistow oraz zolnierzy z jednostek SS)
    D o b r e z b y l o b y p o w s a d z a c t y c h p a n o w d o w i e z n ia.”
    p a r c h e m
    T u m o r (czyt. rak jako jednostka chorobowa)
    T e r r o r y s ta
    s z c z u r k a – s z p i e g a
    o k r ó t k o c h r ą c z k a c h…
    ś l e d ż s t a r o z a k o n ny
    śledż izraelitański”
    Tel-Aviv śledż” lub “śledż jerozolimski”.
    mus jabłkowo-bananowy z rodzynkami o nazwie
    “słodka Strefa Gazy” , a popularną karpatkę przechrzciłbym na “kremowe
    Wzgórza Golan” !
    Dederowcy
    p a r c h e m
    s z c z u r k a – s z p i e g a
    o k r ó t k o c h r ą c z k a c h…
    Kiedyś, na takie “zjawisko”, bardzo pomocny był “A z o t o x”
    s z c z u r k o-s z p i c l i
    t e r r o r y s t ą i r a s i s t ą…
    cynamon29 pisze:
    2010-12-21 o godz. 01:09
    Orteq pisze:
    2010-12-20 o godz. 21:46
    …..Chcesz być ofiarą papużek nierozłączek? Na własne życzenie?
    Kilku już było, nie dali rady temu towarzystwu wzajemnej adoracji.
    Ja już w ogóle nie reaguję na ten A b s c h a u m – strata czasu, ot co !
    Pozdrowionka….

    Moj komentarz; A b s c h a u m: tak okreslali nazisci nie tylko przeciwnikow politycznych, lecz rowniez jencow wojennych oraz pracownikow przymusowych.

    Nastepnie pisze cynamon29 uzywajac jezyka ludycznego i budzi jedynie niesmak
    cynamon29 pisze:
    2010-12-20 o godz. 19:19
    …Na “zaparte” najlepsza jest lewatywa. Najlepiej podwójna!!!..

    Bez pozdrowionek.
    cynamon29 pisze:
    2010-12-20 o godz. 20:29
    …“PiS wyciera sobie brudna gebe Polska od 5 lat. Dobrez byloby powsadzac tych panow do wieznia.”
    Przywódcom formacji paramilitarnej, o której wspomniałeś, doradzałbym
    zwrócenie się do administracji Helwetów w celu “urobienia” nowych gęb.
    Pozdrowionka….
    Zastanawiam sie skad sie bierze agresja u mojego przeciwnika (nie okreslam go jednak wrogiem). Prawdopodobnie jest to agresja przemieszczona
    ZASTANAWIAM SIE CZY PAN PASSENT UCIESZYLBY SIE TAKIM OKRESLENIEM. DLATEGO TEZ UWAZAM, ZE POWINIENIEN ZAREAGOWAC NA ANTYHUMANISTYCZNY TENOR LIZAKOWEGO CZLOWIEKA.
    Dalej nasz dzielny intelokutor cieszy sie z dobrego traktowania jego jestestwa w Niemczech:
    …A tak na marginesie: mimo że żyję w Niemczech od 26 lat, jakoś żaden
    z niskich prymitywów nie był i nie jest w stanie mnie obrazić, mówiąc do
    mnie “Du Pole” lub “Du Polake”. Jestem ponad to, bo schematów nie
    wytrzebi się w jednym pokoleniu.
    I jakoś nie czuję się p a r c h e m….

    Niepowaznie i niepotrzebnie wysmiewa nasz interlokutor Romow:
    …W słowie Cygan nie widzę nic zdrożnego.
    Podobnie jak w słowie Szwab.
    I jedno i drugie to określenie nacjiTo jak ja teraz mam mówić do Jacka Cygana?
    Jacek Rom?
    Głupio jakoś….
    Kolejna cynamonowa proba.
    …T u m o r (czyt. rak) poddaństwa wszelkim t e r r o r y s t o m, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!…
    Typowe dla narodowego jezyka; MY!
    Dalsza proba opisu typowego dla ND. Ponizsze (podobne) cytaty o tenorze charakterystycznym dla endokratow (prosze nie mylic z demokratami) widoczne byly w narodowej prasie polskiej w latach 33-39.
    …Mamy małego s z c z u r k a – s z p i e g a, który nas podgląda z sąsiedniego blogu Daniela Passenta i bezczelnie nas obgaduje, obsmarcza, degrengoladzi ! Ten szczurek to ufoludek zamieszkały w Helwecji, wzrostu haniebnego, o k r ó t k o c h r ą c z k a c h…
    …T u m o r poddaństwa wszelkim t e r r o r y s t o m, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!
    Liczę na Wasz odpór i przeciwstawienie się tym podłym i niecnym, obliczonym na ograniczenie naszej wolności, zakusom!…
    Powyzej proba naczelnego eseisty narodowej blogosfery. Ponizej niesmaczne zarty z poprawnosci politycznej.
    1. cynamon29 pisze:
    2010-12-19 o godz. 11:20
    A jak wam się to spodoba:
    przeglądając “Książkę kucharską” (wiadomo -idą Święta!) natrafiłem
    na danie (pyszne zresztą, bo moja mała żonka co roku na Wigilię robi)
    o nazwie “śledż po żydowsku”.
    Czy wedle poprawności politycznej, nowych zasad nowomowy powinienem
    te danie od zaraz nazywać “śledż starozakonny” czy może lepiej “śledż
    izraelitański” ? Można jeszcze zaproponować “Tel-Aviv śledż” lub “śledż
    jerozolimski”.
    Na deser proponuję mus jabłkowo-bananowy z rodzynkami o nazwie
    “słodka Strefa Gazy” , a popularną karpatkę przechrzciłbym na “kremowe
    Wzgórza Golan” !
    No i co Wy na to? I wilk syty, no i baranek nie beczy.
    Baranek boży.
    Pozdrowionka.
    1. cynamon29 pisze:
    2010-12-18 o godz. 19:30
    … Żyjąc 26 lat w tak multikulturalnym Państwie jak Niemcy (BRD przed
    tym cholernym połączeniem), okazuje się że najbardziej niedostosowaną
    grupą społeczną w tym kraju nie są Turcy, nie są Italiano, nie są Grecy
    czy Nigeryjczycy.
    Najbardziej niedostosowaną grupą w tym konglomeracie małych
    społeczeństw są byli (ehemalige) Dederowcy! Oni mają tylko i wyłącznie
    pretensje! Pretensje o wszystko i do wszystkich!
    Nie dość że “Bogaty Brat/Siostra” zaopiekowała się bankrutami, nie dość
    że pobudowała im cywilizowane drogi, a i wiele innych ciekawych rzeczy
    również, to ciągle im żle! Ale jak żle!
    W wyniku moich kontaktów zawodowych mam często kontakt z
    przedstawicielami tej “szczególnej nacji”. Początek kontaktu jest zawsze
    schematyczny: – Oh, gdyby nie Rząd BRD, bylibyśmy dziś martwi!
    Ale po drugim, trzecim “Schnapsie” wyłazi z “takiego” męczyból:
    Pozdrowionka.

    Powyzej wyrazny przyklad stygmatyzowania Niemcow ze wschodnich krajow zwiazkowych.
    Ponizej wolanie o pomoc z atrybtami przypominajacymi faszyzujacy jezyk endokratow (Narodowych Demokratow:
    1. cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 00:11
    Mamy małego s z c z u r k a – s z p i e g a, który nas podgląda z sąsiedniego blogu Daniela Passenta i bezczelnie nas obgaduje, o b s m a r c z a, degrengoladzi ! Ten s z c z u r e k to ufoludek zamieszkały w Helwecji, wzrostu haniebnego, o k r ó t k i c h r ą c z k a c h,

    Dalej posuwa sie cynamon29 do srodkow chemicznych:
    …Kiedyś, na takie “zjawisko”, bardzo pomocny był “A z o t o x”, ale w dobie
    dbałości o środowisko naturalne, ów środek został wycofany z obiegu
    i użytku (wedle mnie – w pełni chwalebnie).
    Proponowana opcja małych s z c z u r k o-s z p i c l i, jest według mnie nie do
    przyjęcia!
    ….Mając na uwadze, jakże potępienia godne zajścia na Białorusi, pałowanie
    oponentów obecnej “władzy”, zamykanie ludzi bez wyroku po więzieniach, kpiny z wolności ludzkiej, jestem pełen obaw o nasze dalsze prawa na
    egzystujących dotąd pokojowych i humanistycznych blogach….

    …T u m o r (rak jako choroba przyp. moj) poddaństwa wszelkim terrorystom, jest nam powszechnie obcy!
    Nie chcemy przeżywać tego jeszcze raz!
    Kolejny, niezasłużony raz!
    Liczę na Wasz odpór i przeciwstawienie się tym podłym i niecnym, obliczonym na ograniczenie naszej wolności, zakusom!…
    Ponizej ostrzega cynamon29 przed zaraza terrorysta i rasita:
    1. cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 13:03
    Oho, z a r a z a helwecka się rozszerza !
    Troll już się nie mieści w ramach swej nienawiści na blogu D.Passenta
    i szuka nowych przestrzeni cyjankalowania i cykutą poczęstunków…

    1. cynamon29 pisze:
    2010-12-22 o godz. 16:21
    …Na obydwu blogach mam wystarczająco wielu świadków na to
    kto jest tu t e r r o r y s t ą i r a s i s t ą…. Napotkaj najbliższe lustro i się przyjrzyj!

  111. @telegraphic observer, 00:05
    Wiem, że wolisz towarzystwo Dam, jeśli masz wybierać z „dam” i „emerytów”. Ironia emerytów jest do tego często zaprawiona goryczą, której pochodzenie jest wielowarstwowe.
    A eklektyzm to czasami po prostu skleroza – że się tak wyrażę.

    Jadę kosić ale wracam do dyskusji blogowej podczas wspaniałego turnieju.
    Mecze Serba, Szweda, Hiszpana i Szwajcara to bajka, to tenisowa perfekcja.
    I jeszcze Rosjanki w żeńskim tenisie!
    Niech żyje Europa! Rosja do Unii Europejskiej!
    Czuję obrzydliwą satysfakcję, że nie ma w tej czołówce Amerykanów, Brytyjczyków i Australijczyków.
    Ale się porobiło!!!

  112. @Kartka z podróży, 22:54
    Ilekroć wracam z Łazienek przez Pl. Zbawiciela, przechodzę koło siedziby IPN, ulokowanej w najdroższym, dla mnie kultowym (ze względu na często odwiedzane miejsca hulanek, Cristal, Budapeszt) miejscu w Warszawie,.
    Zamiast ekskluzywnego sklepu światowej marki, jakieś ponure widoki przez niedomyte okna i to wszystko po minięciu żebrzących pod kościołem.
    Na drogi w tym miejscu czynsz zgodnie się składamy, Kartko.
    Czekam, kiedy IPN zażąda ekshumacji św. Stanisława, znanego opozycjonistę.

    Jak się pogoda popsuje walę na „Melancholię” aby poprawić sobie nastrój.
    Ściskam

  113. Większość z nas informacje o tym co się dzieje w Polsce i na świecie czerpie z mediów takich jak: internet, telewizja, radio czy też gazeta. W każdym z nich podawane są one według kolejności, ustalonej przez redaktora danego środka masowego przekazu. W większości głównych telewizyjnych programów informacyjnych pierwsze 3 główne informacje dnia są przeważnie takie same, ale już pozostała część jest w większości inna. Chyba wynika to z tego, że o ile informacje dnia są z reguły tak istotne, że trudno byłoby, żeby nie były jako pierwsze podawane, a z kolei pozostałe już takie nie są i to już zależy od redaktora danego wydania programu.

  114. @ Mieczysław S.Kazimierzak(Mieczsilver)

    Piękny list, naprawdę świetny. Dobre i w sam raz.

  115. Obama w Polsce przyznam szczerze ta wizyta była interesująca i ciekawa, poruszony problem wiz dla Polaków jest potrzebnym problemem, tematów do dyskusji, coz polska polityka moze potrzebuje swiezosci, potrzebuje Pisu i Sld, potrzebuje nowej jakosci, nowych pomysłów, a Lech Wałesa nie przyszedl na spotkanie z Obamą, coz to jego decyzja, coz tu pisac ta wizyta pokazała, Polska moze byc krajem liczącym w swiecie

  116. a propos demokracji w Unii, boz to nie Bialorus:-)))))))))))))))))))))))))))) oto co ma dla nas demokratow Unia Europejska:
    http://www.youtube.com/watch?v=CjmyNsKJQkU
    zamieszki na tle demokratyzacji Hiszpanii trwaja od miesiecy, powstaly setki campow, gdzie mlodzi ludzie dyskutuja o przyszlosci swojego kraju, bo zyja w nedzy i beznadziej korupcji, zlodziejstwa, rabunku kultury narodowej. Jak u nas. Ale o tym sie nie pisze oficjalnie w mainstreamie oplacanym przez palkarzy naszej wolnosci. Tak jest w Polsce, Grecji, Hiszpanii, Portugalii – we wszystkich krajach, ktore zniszczyla Unia Europejska, utrzymujaca na swoim pasku przekupone partie polityczne, zdegenerowanych politykierow. Zabnkrutowana wladza bankierow i spekulantow.
    Europa sie budzi. Jeszcze bija palami, jeszcze kopia i niszcza symbole religijne, jeszcze mysla ze tyrania policyjna i ich wladza bedzie trwala wieki. Zwyciezymy!!! .

  117. @Captec
    Najwyższy czas bym przestała dowierzac swojej pamięci.
    Dziekuję

  118. Ogórki

    …odkryłem, że wbrew pozorom ekonomia jest daleka od nauk ścisłych, poniważ otwiera się szeroko w kierunku fantazji i kreatywności , podobnie jak sztuka (Mario Vargas Llosa).

    Trochę inaczej, ale swojsko i precyzyjnie wypowiadał się na ten temat parę tygodni temu kadett.

    Mimo, że kiedyś zajmowałem się gospodarką (zanim uznałem to za beznadziejne i zmieniłem zawód), nudzą mnie toporne wywody blogowych ekonomistów, których przepowiednie są warte funta kłaków.
    Przestałem więc ich czytać na blogowym forum (przepraszam), poza wpisami stasieku, którego wpisy, jednakże dotyczące tylko specjalnych więźi z angielskim lordami, czytam z wypiekami na twarzy.

  119. WIZYTA p. McKINNEY w LIBII: DOBRE, ALE MAŁO

    Stop bombing Africa and the poor of the world! Tak się kończy artykuł zasiadającej do niedawna w Kongresie USA p. McKinney, relacjonujący jej wizytę w Libii, w którym opisuje okrutny surrealizm towarzyszący dziś płaczącym po ulicach Libijczykom, niemającym pojęcia, dlaczego są bombardowani. W obliczu eksplodujących w Trypolisie bomb – niewykluczone że także z białym fosforem oraz zubożonym uranem jak w Iraku – pozostaje im jedynie wspólny, buntowniczy, wyzywający śpiew, tak jak niegdyś nam, napadniętym i uciskanym, pozostawało śpiewanie po kościołach i ulicach Roty.

    Cynthia McKinney widząc na własne oczy oszustwo USA/GB/Francji nie potrafi dać Libijczykom żadnej sensownej odpowiedzi, gdyż wie, że taka odpowiedź nie istnieje. Może się jedynie wstydzić za „świat zachodu” rządzony dziś przez prymitywnych morderców i wzywać do zaprzestania bombardowań. Powód „pomocy humanitarnej” można określić w dwóch dobrze rozumianych na całym świecie słowach – bool shit (w skrócie boolshit).

  120. Szanowny Et,
    Myslalem, ze juz ci przeszlo. Przeciez donosiles na Cynamona gdzie sie tylko dalo, sporzadziles na niego bardzo szczegolowa teczke, ktora pokazywales na wszystkich blogach, ze rasista, ze kanalia i ze wogole dziwisz sie panu Passentowi , ze cos takiego toleruje. Cynamon wyciagnal do ciebie prawice, a ty sie boczysz jak prezes Jaroslaw. Co ma Cynamon zrobic, zeby ciebie udobruchac. Chyba nie sadzisz, ze Cynamon sie zlamie i napisze, ze twoje teksty sa inteligentne, pasjonujace, rewelacyjne, przechodzace wszystko to co napisal jakikolwiek inny homo sapiens. Moze jakbys potrzymal Cynamona o glodzie przez jakis miesiac, to moze by i pekl i przyznal twoim pokretnym wypocinem jakas wartosc, wzamian za kromke chleba.
    A tak wogole, to recze ci, ze Cynamon nie jest antysemita. Jesli zartuje z Zydow, to tym bardziej swiadczy o tym, ze traktuje Zydow jak wszystkich innych ludzi.
    Mysle drogi ET, ze to ty jestes takim ukrytym antysemita, ale gleboko to w sobie ukrywasz. Bo sa dwa rodzaje antysemityzmy: 1)ten oczywisty jednoznaczny i 2) zakamuflowany, kiedy to nie mowi sie zle o Zydach, ale kiedy ten zakamuflowany antysemita nie czuje sie dobrze w obecnosci Zyda, wiec najpierw milknie, a potem z wielka powaga wypowiada sie na ich temat, denuncjujac zarty anyzydowskie. Zapewniam cie ET, ze Zydzi sa takimi samymi ludzmi jak my i dlatego mozna sie z nich tez smiac
    Z powazaniem
    LP

  121. Obama, Obama i jeszcze raz Obama – w tymczasem spada poparcie Polakow dla strefy „euro” i w ogole dla Unii. Media i politycy za malo informuja o korzysciach wynikajacych z integracji. Wiele dobrego moglby uczynic kosciol, jako instytucja cieszaca sie duzym autorytetem wsrod rodakow. Wzorem niektorych samorzadow umieszczajacych np. na mostach, budynkach i autobusach plansze informujace, ze zakup zrealizowano dzieki funduszom UE – biskupi i proboszczowie mogliby umieszczac na palacach biskupich i plebaniach podobne informacje, oczywiscie, ze adaptacji dokonano w ramach funduszy UE na ochrone zabytkow kultury narodowej. Przeciez to zaden wstyd.

  122. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    WIZYTA OBAMY: DOBRE, ALE MAŁO

    A no malo … dobre bylo kiedys.
    Rozumiem, ze moze byc znacznie wiecej – czytaj: offsetow mucha nie saida – tzw. lewicy – prawda?
    Przypominacie sobie zdjecie faceta w otwartym kokpicie F-16 tjb. z mlekiem pod nosem (?)
    Na ja …

    Post Christum.
    Jak to bylo? …
    Ani mru-mru .

  123. Czuję obrzydliwą satysfakcję, że nie ma w tej czołówce Amerykanów, Brytyjczyków i Australijczyków.

    Czytam ze zdziwieniem i z pewnym zażenowaniem powierzchownoscią ‚znawstwa’ tematyki. Wypowiedź, jak można się domyśleć, dotyczy turnieju tenisowego Roland Garros 2011 i daleka jest do prawdy jak stąd do Halifaxu.

    Australia już, co prawda, nie ma swoich reprezentantów w turnieju głównym (single ż/m, deble ż/m i mixty, jeżeli pominąć juniorów i tenisistów w wózkach).

    Ale jak można nie dostrzec Andy Murraya – Brytyjczyka (Szkota), gdy ten ma wciąż szanse przynajmniej na 1/4 finału, zawodnika ze ścisłej czołówki (nr 4 w Paryżu), który jako jedyny! w tym sezonie mocno postraszył Djokovica w półfinale w Madrycie, zmuszając tam Serba do maksymalnego wysiłku. Jak można..?!

    A jak można nie zauważyć najlepszych dziś na świecie deblistów z USA – braci Bryan, którzy są nadal w grze wsród 8 najlepszych par męskich, czy innej pary z USA Lipsky – Ram w tym samym gronie? A co dopiero 6 juniorów z USA na 24 wciąż walczacych o laury..?

    Widać można, ale trzeba nie wiedzieć o czym się mówi!

  124. Szanowny LP,
    przykro mi, ze zaszlo tu nieporozumienie. Wynika ono prawdopodobnie z nieznajomosci mojej korespondencji z Cynamonem.
    Zalaczam ostatni moj wspis do Cynamona; byla to odpowiedz na jego rozsadny (wydawaloby sie) list. Nie pamietajac jego wczesniejszych wpisow staralem sie o rzeczowa i przyjazna Cynamonowi odpowiedz. Mialem jednak nadzieje, ze przypomni on sobie swoje „wypisanki“.
    1. ET pisze:
    2011-05-25 o godz. 14:12
    Do cynamon29
    Oczywiscie nie chodzi mi o jakiekolwiek oskarzenia czy skargi. Pamietam dokladnie kazdy wpis (lub przynajmniej jego tenor), chociaz nie prowadze zadnego archiwum. Zreszta sa one dla wszystkich dostepne. Celem mojej krytyki byl jezyk endokratyczny (narodowych demokratow) z perelkami dmowszczyzny, tyle i az tyle. Czesto irytuja mnie pozorne alianse, aby zaistniec w blogosferze, chociaz sa to wolne wybory kazdego z nas. Mimo wszystko jestem przekonany, ze obejdziemy sie nach wie vor bez cenzury, co nie znaczy, ze nasze wpisy powinny byc pozbawione krytyki. Ciekawe jest spojrzenie dotyczace obrony terytorium, wiele jest w tym prawdy i warto sie nad tym zastanowic. Pozostanmy wiec przeciwnikami; falls notwendig und zutreffend, bo o wrogosci mowy byc nie moze. Nie sadze, aby blogosfera byla do tego odpowiednia platforma. W sumie pisze bez proby definiowania jakiegokolwiek celu. Reaguje na to, co mi sie podoba lub na to, co mnie irytuje; w sumie proste. Czasem probuje wywolac jakakolwiek reakcje i zdaje sobie sprawe z tego, ze nie zawsze sie to udaje, czesto jednak owszem. Zdaje sobie jednak sprawe, ze krytyka drugiego jest latwiejsza od generowania wlasnych mysli. Traktuje ja (moja wobec drugich) jednak na zasadzie Listow Perskich (troche dalej od Satrtre’a). Nie mam zadnego planu, a tzw. plan boski mnie zupelnie nie interesuje. Natomiast jesli chodzi o postawy anty (ogolnie rozumieane) wlacznie z antysemityzmem, to pojawiaja sie w blogosferze regularnie i zauwazenie owych nie wymaga specjalnego wysilku. Piszacy sa tak zapatrzeni w siebie, ze czesto nie widza swoich tekstow. Na wlasnym terytorium, jak slusznie zauwazyles, mi nie zalezy. Nie zalezy mi rowniez na czlonkostwie w Towarzystwie Wzajemnej Adoracji, to z pewnoscia nie uszlo rowniez Twojej uwadze. Kwestia odrebnosci od “sfory” jest celna uwaga, nie wiem jednak czy sluszna i nie czuje sie kompetetny, aby ja oceniac. Przyznaje jednak, ze przebywanie w stadzie nigdy mnie nie bawilo. Nie potrzebuje rowniez potwierdzenia drugich, nie przecze jednak, ze sprawialoby przyjemnosc oraz jakoby (w pewnym stopniu) zaspokajaloby moja proznosc wlasna. Jest to jednak latwe do sprawdzenia i prawie zawsze funkcjonuje. Jestem wystarczajaco suwerenny, aby ciagle sie uczyc, zdajac sobie jednak sprawe, ze pozostane intelektualnym dyletantem ( w pozytywnym oczywiscie znaczeniu). Gdy dojdziemy do punktu, w ktorym postrzegamy krytycznie wpisy sterotypowe, narodowe, ksenofobiczne, rasistowskie, niepoprawne politycznie, faszyzujace, z formalnego punktu widzenia czy wynikajace z tresci – i nie zamiary sat u wazne, lecz tekst – to bylybm bardziej niz zadowolony. Irytuje mnie, ze wielu z nas uwaza, ze niewiele zauwaza, chyba ze tak jest naprawde, byloby smutne. Sadze, ze mozna zyc bez milosci i kochania, niezbedny jest jednak respekt, nawet jesli wpis jest krytyczny. Wracajac do zludnych aliansow, podam Ci przyklad; LP brata sie z Januszem, aby mi dolozyc. Z dwojga zlego wolalbym LP.
    Pozdrawiam.
    ET

    ….Niestety eksperyment nie powiodl sie, bo zauwazylem dzisiaj jak „trzepia“ sie Slawomirskiego. Przy okazji bladzac w moim PC znalazlem list do Passenta o mowie Cynamona. Nie omieszkalem go oczywiscie zamiescic.
    Napisz mi prosze szczerze, co myslisz o cytatach Cynamona, ktory upomina sie o poprawnosc oraz gromi chamstwo w blogosferze (stad moja powyzsza odpowiedz). Nie bocze sie na nikogo, lecz nie znosze zaklamania. Jak zauwazysz, nie pisze, ze Cynamon jest antysemita. Krytykuje natomiast tenor jego wpisow.Nie wiem jak Cynamon traktuje Zydow i jest mi to wlasciwie obojetne. Nie jest mi obojetna jego mowa w blogosferze i stad krytyka jego tekstow. Sam cynamon moze byc wesolkiem, lecz nie tym rzecz. Dziekuje za poreczenie. Jesli Ci zalezy na Cynamonie, to przeczytaj prosze ponownie cytowane wpisy tegoz.
    Dziekuje za uwage o kawalach/zartach zdowskich. Sprawa jest dosc prosta. Pisalem o tym wielokrotnie; nalezaloby odrozniac kawaly/zarty zydowskie od kawalow/zartow o Zydach. Nie chodzi tu wiec o denuncjowanie zartow Cynamona, lecz jego pelnej nienawisci mowy, widocznej w cytowanych wpisach. Zydzi pojawiaja sie u niego w drugim rzedzie i nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia. Cynamon nie lubi Niemcow z NRD, nie znosi berlinczykow etc. Nie znosci Slawomirskiego i daje temu niepotrzebnie „osobiscie“ wyraz. O mojej skromnej osobie nie wspominam; mam na mysli atrybuty, ktorymi mnie obdarzal. Zgadzam sie z kazda krytyka tekstu. Ekskursje osobiste mam prawo krytykowac i zdaje sobie sprawe, ze moje teksty oraz podobne wycieczki tez podlegaja krytyce. W przeciwienstwie do Ciebie, nie sadze,aby naszym celem byloby smiac sie z kolokolwiek. Z kimkolwiek razem natomiast, owszem. Nie smieje sie z Polakow, Francuzow, Niemcow etc.. Smieje sie z poszczegolnych postaci, osobnikow etc.. Przeciez Ty to doskonale rozumiesz. Nie traktuj wiec prosze mojej reakcji na zasadzie czasowej niedolegliwosci….
    Pozdrawiam w imie przyszlej korespondencji/wymiany zdan.
    ET

  125. @LEWY POLAK pisze:
    2011-05-31 o godz. 12:24

    Drogi „Nieprawy” Polaku!

    Mój przyjaciel błogosławionej pamieci mawiał zawsze:
    „Najgorszymi antysemitami są sami Żydzi”.
    Tę nieco kontrowersyjną tezę uzasadniał mi bardzo dokładnie, ale już mi to wyleciało z pamięci.

  126. # stasieku pisze: 2011-05-30 o godz. 23:32
    =====================

    >>>…podczas meczu Radwańska-Szarapowa.
    Znowu mam ochotę na pewne uogólnienie. Po raz któryś w tej konfrontacji widziałem dwa profile sportowe. Ten, który cenię i chcę oglądać, zauważyłem u Rosjanki.(…) dlatego, że zbliżenia na twarz Szarapowej pokazują zaangażowanie, zacięcie, wolę zwycięstwa.

    U Agnieszki, (…) twarz nijaka, ten ból zmuszanego Polaka do pracy, to nieszczęście na licu przy każdym niefarcie.>>>

    No prosze! A jak ja to samo napisalem toscie mnie razem @Kleofasem sflekowali…
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2010/09/06/partyjna-kwestia-lojalnosci/#comment-139170
    Ejjj, nie ma sprawiedliwosci…
    Rozzalony Georges53.

  127. Ryba, 11.45. Jeżeli chcesz znać prawdziwą opinię o tzw ekonomistach a szczególnie tych z renomowanych uczelni amerykańskich musisz zobaczyć film Inside Job. Poznasz przekupstwo, korupcję, ignorancję i odpowiedzialność tych mizernych postaci za potworny kryzys światowy. Na sam dźwięk słowa ekonomista będziesz z obrzydzeniem uciekał gdzie pieprz rośnie. Nie chcę obrażać tutejszych tzw ekonomistów z bożej łaski.

  128. Potwierdziło się porzekadło, że przysłowia są mądrością narodu. Gdy termin „magrudzenie” nie zyskał powszechnej aprobaty, to teraz nikt z blogowiczów nie przyznaje się do jego autorstwa, czy posługiwania się nim, a paskudne „magrudzenie” nagle przemieniło się w całkiem przyzwoite „marudzenie” już bez „kojarzenia krytykowanej postawy z nazwiskiem/nickiem”, zabiegiem będącym „nie najwyższego lotu”. Potwierdza się, że sukces ma wielu ojców a klęska jest sierotą.
    Także klasyfikowanie blogowiczów jest nie tylko procederem nie najwyższego lotu. To swego rodzaju stosowanie argumentu ad personam – epitetu zamiast rzeczowego argumentu w dyskusji. Wprawdzie to epitet pozbawiony cechy indywidualnej etykietki, ale jest zaliczeniem do pogardzanej albo wrogiej zbiorowości. Zamiast napisać, że Kowalski jest głupkiem, idiotą czy rosyjskim agentem, można zliczyć go do członków Ligi M (od tego zaczęło się na tym blogu), TPPR, grona lizakowych ludzi, partii rosyjskiej, itd., itp.
    Używanie argumentów ad personam, w formie indywidualnego albo zbiorowego epitetu, jest powodowane brakiem rzeczowego, niechęcią przyznania, że adwersarz ma rację, czy zwyczajnym lenistwem albo ubóstwem umysłowym.
    Takie szufladkowanie ludzi jest właśnie pomysłem poronionym. Natomiast zupełnie nie jest poronione nazwanie przez Magrud klientelizmem przymilanie się naszych polityków do USA. A dotyczy to nie tylko formy ale także meritum stosunków dwustronnych. Jeżeli polscy politycy mają wmawiać amerykańskim kolegom, że Polska jest tak ważna dla USA, zamiast prowadzić politykę korzystną dla obu stron, to jest właśnie propozycja klientelistycznych relacji między naszym małym Krajem a Wielkim Bratem, może nawet zwyczajnie wazeliniarskich.
    Skoro obecnej administracji USA tak bardzo zależy na ustanowieniu poprawnych i korzystnych stosunków gospodarczych i politycznych z Rosją, to Polska może skutecznie w w sposób dla polityków USA dostrzegalny, te wysiłki wesprzeć układając swe stosunki z Rosją na dobrym, przyjaznym poziomie. A rzeczywiście „polski rząd i prezydent nie do końca wykorzystali te możliwości”, a nie przeszkadza im w tym „obskurna opozycja ze swoimi fantasmagoriami i planami ich „umiędzynarodowienia””, ale przede wszystkim chorobliwa rusofobia PO. To polski minister spraw zagranicznych rządu premiera Buzka nazwał porozumienie niemiecko-rosyjskie w sprawie rurociągu bałtyckiego nowym paktem Ribbentrop-Mołotow, zapominając o tym, że zawarcie tego porozumienia było reakcją na wypowiedzi ministrów rządu premiera Buzka i działaczy awuesowskich grożących Rosji i Niemcom zamykaniem szybra istniejącego rurociągu, przebiegającego przez Polskę, to polski premier, jego minister spraw zagranicznych zaakceptowali, głupią, nieprawdziwą i szkodliwą dla polsko-rosyjskich stosunków wypowiedź polskiego wiceministra spraw zagranicznych o niewrażliwości Rosjan, zamiast wydalić tego „dyplomatę” ze służby dyplomatycznej, ale później tę bzdurę potwierdził niestety nasz polski Prezydent.
    Uporczywe uzasadnianie dywersyfikacji, rzeczywiście pożądanej, dostaw gazu do Polski brakiem zaufania do Rosji a więc przyczynami politycznymi, zamiast innymi technicznymi względami, to nie robota pisowskiej opozycji a rządzących aktualnie polityków.
    A przyłączenie się Premiera i Prezydenta do zupełnie nierzeczowej krytyki raportu MAK, pod domyślnym a niewypowiedzianym hasłem: dokopać Ruskim, trudno wytłumaczyć amerykańskim dyplomatom jako działanie ważne pozytywnie dla interesów USA.
    Czy domaganie się polskich władz zainstalowania amerykańskiego wojska w Polsce, choćby w sile jednego żołnierza, jako rekompensatę za zrezygnowanie przez administrację USA, z instalacji w Polsce elementów tarczy antyrakietowej, buschowskiego pomysłu otaczania Rosji amerykańskimi bazami, to nie objaw klientelizmu?
    Polska może być partnerem a nie wasalem USA, ale to wymaga polityki czynów korzystnych dla obu stron, a nie wmawiania amerykanom, jakie korzyści mogą wynieść z przyznania Polakom bezwizowego wjazdu do USA.
    A tak na marginesie, to jeżeli Polska chce być poważnym partnerem dla USA, to powinna być jak najszybciej uchwalona w Polsce ustawa o pełnej wzajemności wizowej. Może reakcja Polonii amerykańskiej i amerykańskich Żydów, kultywujących związki z Polską pomogłaby prezydentowi Obamie w realizacji jego zamiaru przyznania Polakom bezwizowego wjazdu do USA. A polska dyplomacja mogłaby wykazać się umiejętnością wykazania, że taka ustawa to nie akt nieprzyjazny wobec USA a zwyczajne uznanie równoprawności w w stosunkach międzypaństwowych.

  129. Bryka, o 1154
    Zawsze do usług :-).

  130. TJ (05-30 o godz. 23:15)

    O oporze materii politycznej globalnego świata

    Widzę kilka punktów zdobytych przez Obamę (jeśli wkrótce odejdzie Kadafi to będzie „a three-pointer”), np. przekuwanie świata arabskiego na wyższy nieco poziom zdemkoratyzowani, albo powolna aprecjacja chińskiej waluty. W weekend oglądałem wywiad z jakimś suadyjskim księciem, co ma ileś tam miliardów majątku, wpływowy gość niewątpliwie i trochę nieznośną angielszczyzną z wadą wymowy objaśniał, co królestwo robi dla swoich obywateli, komu już nie daje pieniędzy (kanałami prywatnymi), etc. Syria jest nadal zagadką. Świat vis a vis Ameryki bywał w jeszcze większym galimatiasie. Aczkolwiek wyjście z Iraku i Afganistanu nie jest przecież bez rozwiązań politycznych – talibom daje się szanse, stawia warunki, ich udział jest nieunikniony. Tak jak rozlicznym interesom i sektom w Iraku. Nie ma innego wyjścia jak trzymać te wszystkie siły w jakiejś równowadze, skoro nie można ich kontrolować. Ale to wymaga wysiłku dyplomatycznego, służb specjalnych, no i efektu zmiany oblicza Ameryki w świecie. Kolor skóry prezydenta USA w tym także pomaga, może nawet więcej niż jego niewątpliwa inteligencja.

    Moja skłonność jest ku wychwytywania pozytywnych sygnałów z mediów. Wydaje mi się, że Ameryka, która sama w sobie jest wyzwaniem dla Obamy, zmienia swoje wnętrze i metody. Lata 1990-te i nieco potem były karnawałem nie tylko na Wall Street, ale także na Main Street, tj. w całym kraju, a teraz trzeba im się wziąć do roboty. Artykuł jakiś (kilka dni temu w NYT) opisuje zmiany orietnacji w Dep Stanu, że inaczej podchodzą do procesu pokojowego na BW. Tam sytuacja też się zmienia. Jeśli ku lepszemu, to powoli, bo jakże może być inaczej. I jest jeszcze problem zasobów Ameryki, czyli jej gospodarki i morale.

    W tym otoczeniu Polska ma dobre warunki do spokojnego popracowania nad sobą. I nad gazem z łupków.
    Pozdrawiam

  131. Ryba (05-31 o godz. 11:45)

    Czy rybom zaszkodzić mogą hiszpańskie ogórki? 😉

  132. Wiedzialem ze tak bedzie, Janusz i cynamon29 dali sie
    uwiesc ET jak przedszkolaki.
    Jedynie absolwent byl przewidujacy i niedal sie wpuscic
    w maliny.
    Ciekawe kto bedzie nastepny?.

  133. Czy zaliczenie kogoś do partii rosyjskiej jest lżeniem, obelgą?

    Z tym jest jak z „obrażaniem uczuć religijnych”, zdaje mi się. To że Magrud uwielbia Rosję nie jest żadną blogową tajemnicą. Przynajmniej ja pamiętam jej esej o roli Mendelejewa w rozwoju ludzkości, i kilka innych z pola kultury, literatury (ostatnio Bułhakow) oraz polityki, np. o Putinie. Kropkozjada wpisów nie pamiętam w takiej gamie barw – z ubolewaniem stwierdzam, ale J.G. i jego częste i uzasadnione, choć nieco namolne zachywyty (z uwagi na towarzyszący im komentarz ideolo) nad rosyjskimi muzykami też tkwią w mej pamięci. I dobrze, że tak piszą, mało tego – ja też wspominam rosyjskich kompozytorów i śpiewaków, a z pisarzy najbardziej cenię W. Nabokowa. Sam jestem w partii rosyjskiej, w jej skrzydle zapadczikow.

    Jedna konkluzja z tego wychodzi, zacytuję – Rosja do Unii Europejskiej. Powiem więcej – Rosja do NATO, a przedtem, do kilku innych, pomniejszych organizacji międzynarodowych.

  134. Szanowny Panie Slawomirski,
    zdaje sobie sprawe, ze nasze kolejne powroty turystyczne do kraju zadnego przewrotu nie dokonaja. Moje krotkie pobyty w Polsce sa przewaznie sluzbowo-rodzinne. Przy okazji odwiedzam rodzine i nielicznych znajomych. W blogosferze jak zwykle, wielu czeka na swoje piec minut. Na prymitywne wpisy nie reaguje, bo staje sie to bezsensowne. Z drugiej strony nie sadze, ze piszacy w tenorze anty sami to wymyslaja. Przepisuja kolejne niedorzecznosci (powyzej relacja z wizyty Prezydenta USA i spotkanie przed pomnikami) z pism, ktore sa platforma mysli o tenorze spiskowo-faszyzujacym. Niektorym piszacym w blogosferze wydaje sie, ze kazdy sposob jest dobry, aby tu zaistniec. W miare kondycji, czasu i „sily” przeciwnika bede sie jednak nadal staral konfrontowac „probujacych” ze swiatem realnym. Slabych pozostawiam ich slabostkom i slabosciom.
    Pozdrawiam serdecznie.
    ET

  135. do
    Ted pisze:

    2011-05-31 o godz. 15:48

    „Dal” sie, dlatego tak jatrzy. Zreszta lojalnie go ostrzeglem.
    ET

  136. Zainteresowanego informuje, ze od czterech lat Magrud raczej anty-magrudzila, chociaz dwa wpisy byly udane, w tym jeden przepiekny – o wiosnie (niestety nie zdradzila autora(ki). Drugi ostatnio o wizycie prezydenta, rzeczowo-trafny. Poza tym oczywiscie magrudzenie.

    ET

  137. Szanowny Panie Slawomirski,
    przypomnialo mi sie;
    ..nasi przodkowie jadali winogrona, a nam szczernialy zeby.
    Pozdrawiam.
    ET

  138. Tutejsi tzw. ekonomiści z bożej łaski

    Kogo to obrazić może?
    Ano pewnie tych, co biadolą, marudza, magie rudymentarne nad stanem polskiej gospodarki odprawiają, gdy tymczasem jest ona w latach 1989-2011 najszybciej rozwijającą się w regionie, wśród krajów byłego bloku sowieckiego z centralnym planowanie. Przed Słowenią i Czechami, przed wszystkimi krajami mniej zamożnej Unii, które przez lata dostawały dotacje. Jedyny kraj w UE i wśród rozwiniętych krajów, który nie miał recesji. I to przy wiekszych problemach strukturalnych niż sąsiedzi, np. zatrudnienie ok. 15 procent pracujących w rolnictwie, przewąznie na „pół etatu”.

    Ależ skąd, złudzenie. Pprzecież „tzw. ekonomiści z bożej łaski” nie przejmują się faktami. Dla nich liczy się efekt propagandowy, liczy się wytworzona przez nich surrealność ekonomiczna.

  139. Georges53 14.29

    „No prosze! A jak ja to samo napisalem toscie mnie razem @Kleofasem sflekowali…

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2010/09/06/partyjna-kwestia-lojalnosci/#comment-139170

    Ejjj, nie ma sprawiedliwosci…

    Rozzalony Georges53.”

    Podany przez Pana cytat NIE jest moim wpisem.

    Pozdrawiam.

  140. Szanowny panie redaktorze

    Panskie cieple uczucia skierowane do amerykanskiego prezydenta sa nieszczere. Zbyt duzo niesympatycznego atramentu pan wylal aby teraz zrobic sie sympatycznym. Przeszlosc pana definiuje w kontekscie totalitaryzmu. Panski wpis to koniunkturalizm demaskujacy sluzalczosc homo sovieticus.

    Slawomirski

  141. Kropkozjad (05-31 o godz. 14:53)

    Znajduję cytaty, z mojego tekstu, więc jak wyprzeć się mogę i nie odpowiedzięć wprost.

    MAGRUDZENIE – nie ja wprowadziłem, acz mi się notorycznie ten czyn przypisuje. Tłumaczę sobie to tym, że właśnie mój komentarz do Magrud (05-30 o godz. 01:39) jest najbardziej krytyczny, bodaj jedyny krytyczny. I dałem uzasadnienie, inaczej Kropkozjad z takim rozmachem nie dawałby kontry. Więc są moje argumenty, nic ad personam … no i jest żal, że moje argumenty są celne. Chciałbym, śnię o tym – mało powiedziane – wyśpiewuje przy goleniu, gdy oto pięknego dnia w blogowej zatoce pojawia się biały okręt i strzela komentarz Magrud, wyczekiwany i ja się z nim zgadzam, choćby częściowo. Bowiem jak na razie idealizm polityczny Magrud jest szkodliwy. Każdy kraj, czy to UK, czy Kanada, załatwia z USA swoje interesy, lobbuje w Waszyngtonie. Polska jest na słabszej pozycji, poza tym opinia publiczna nie jest na tyle wyrobiona, aby zrozumieć sens. Jak powiedziano, jest zanużona w rozpamiętywaniu związków ze Związkiem Radzieckim. Oczywiście Polska ma interesy wobec mocarstwa i nie może czekać jak Bułhakowska dzierlatka na to, co silniejszy (mężczyzna) dać jej może z łaski. Licealna, duszoszczypatielna naiwność.

    RUSFOBIA w PO. Bezpodstawny jest to zarzut, oczywiście łatwy do uzasadnienia. Niemniej niezbitym faktem jest otwarcie Tuska na Rosję. Kto pamięta jego konferencję prasową po otrzymaniu nominacji na premiera, gdy na jej koniec odpowiadał dziennikarzowi rosyjskich mediów. Wiadomo jakie beznadziejne były relacje z Rsoją przed X-2007, i jak wiele osiągnięto. Faktem jest znaczący sukces tego otwarcia, choćby przyjazdy Putina i Miedwiediewa, generalnie sposób traktowania Polski przez Rosję – już nie rozmawia (przynajmniej oficjalnie) z UE ponad naszymi głowami.

    Ponadto z zupełnie kontekstu, pisałem o czym innym, wyrwany jest cytat „polski rząd i prezydent nie do końca wykorzystali te możliwości”. Tak się nie dyskutuje!

    DYWERSYFIKACJA DOSTAW GAZU. Oczywiście Rosja stosuje naciski polityczne – to nie żadna rusofobia, lecz fakty uznawane w całej Unii.

    „NIERZECZOWA” KRYTYKA RAPORTU MAK. Może przesadzona, ale raport MAK pozostawiał nieco do życzenia. Niektórzy komentowali, że upolityczniono go, aby grać na wewnętrznych sporach w Polsce. Chyba też jest ziarno prawdy w tej opinii.

    PO=PiS. Kropkozjad nie formułuje tego explicite, ale taki sens widzę w jego argumentacji. Zgrana to karta, mam wrażenie. Kto się na to nabierze?

    WOJSKO USA W POLSCE. Oczywiście nawet symboliczna obecność jest w interesie Polski. Pisał o tym red. Passent wiele miesięcy temu. Może zmienił zdanie.

    WIZY. Kropkozjad: Polska może być partnerem a nie wasalem USA, ale to wymaga polityki czynów korzystnych dla obu stron, a nie wmawiania amerykanom, jakie korzyści mogą wynieść z przyznania Polakom bezwizowego wjazdu do USA i odwołuj się do żartu o zakupach na 5. Alei, zdaje mi się. Amerykanie stosują swoje reguły … ale ile można bić wokół teog wizowego krzak („beat around the bush”. A więc wizy są dowodem wasalstwa. Wg. mnie są raczej dowodem na to, jak zróżnicowane jest polskie społeczeństwo, gdyż masowo nie potrafi w swoich dolnych warstwach dostosować się do amerykańskich reguł, jednocześnie, całkiem poważnie, polscy turyści zwiedzają NYC. Dwa tygodnie temu spotkałem ich w tamtejszym metrze. Komplikacja z wizami jest niepotrzebna i głównie po polskiej stronie.

    FANTASMAGORIE PIS. Dopóki ta partia będzie największą w opozycji do rządu, dopóty „ich narracja” będzie wpływać na polską politykę, w tym zagraniczną, gdyż oni i w niej starają się namącić.

    Korzystając z okazji, składam ukłony – dla Magrud

  142. @Kropkozjad, 14:53
    Dobry tekst, ściskam dłoń solidarnie.
    Do następnego!

  143. Polityka USA i opór materii

    telegraphic observer pisze:
    2011-05-31 o godz. 15:43
    „Syria jest nadal zagadką. Świat vis a vis Ameryki bywał w jeszcze większym galimatiasie. Aczkolwiek wyjście z Iraku i Afganistanu nie jest przecież bez rozwiązań politycznych – talibom daje się szanse, stawia warunki, ich udział jest nieunikniony. Tak jak rozlicznym interesom i sektom w Iraku.”

    Mój komentarz

    Patrząc wstecz na historię interwencji amerykańskich, to podsumowując udane i nieudane można odnieść wrażenie, że ten opór materii nadał wynikom interwencji charakter loterii.

    Było trochę chybień – od Zatoki Świń i Wietnamu począwszy, poprzez Somalię, druga wojnę z Irakiem, Afganistan.

    Amerykanie mieli ostatnio zbyt dużo wątpliwych ingerencji, co prowadzi nieuchronnie do deprecjacji ich mocarstwowego statusu.

    Takimi wzorcowymi z punktu widzenia supermocarstwa były interwencje przeprowadzane w ramach II Wojny Światowej (Niemcy, Japonia) i zaraz po (Korea Płdn, suport dla Tajwanu).

    W zasadzie to Amerykanie zapuścili pewien ład w Europie poprzez przeczesanie i pragmatyczne przeorganizowanie Niemiec łącznie z nadaniem konstytucji. Do dziś to procentuje pozytywnie.

    To Amerykanie podjęli olbrzymi wysiłek przeorganizowania Japonii, co uspokoiło sytuację na całe półwiecza w Azji Wschodniej, itd., itp.

    Sukcesy te były wzorcem dla dalszych interwencji na świecie. Niestety, okazało się potem, że przewaga wojskowa jest bezużyteczna wobec oporu materii w krajach słabo rozwiniętych, słabo zorganizowanych, z małymi tradycjami prawnymi, itd.

    Jako przykłady można podać dzisiejszy Sudan, Somalię, Pakistan, Afganistan. No nie da się.

    Najgorsze jest to, że takie chwiejne administracje, a na pewnych obszarach państw wręcz mające mało do gadania nie są w stanie być partnerem dla przybyszów z zewnątrz, nie da się z nimi „centralistycznie” negocjować, a administracja centralna nie jest w stanie utrzymać spójności wykonawczej państwa (egzekutywy) na całym jego obszarze – nie ma sił, środków, jest bezradna wobec tradycji, mentalności, kultury plemienno-klanowej, topografii, klimatu, i innych przeciwności.

    I mamy np. piractwo somalijskie, potężny przemysł koki w Kolumbii, masową produkcję marychy w Afganistanie, itd., z którymi walka ściśle praworządnymi, demokratycznymi metodami przez organa międzynarodowe jest zupełnie nieskuteczna.

    To państwo macierzyste piratów lub hodowców używek zobowiązane jest do zaprowadzenia porządku. OK.

    Ale jeśli tego państwa w odległości 100 km od stolicy jest tyle, że śmiech ogarnia piratów lub „rolników”?

    Każde działanie międzynarodowe spotka się z ogromnym oporem materii.

    Taka jest polityka.

    Pzdr, TJ

  144. kadett i inni, w tym świetnie smeczujący, stasieku,

    a ja więdnę wraz z moim wirtuozem kortów, Federerem.

    absolwent,

    na mnie To chyba nie donosił, ale ja nie czytam tutejszych ekonomistów.

    telegraphic,

    rybie dotychczas ogórki nie zaszkodziły, ale Fidel złapał jakąś infekcję i bierze antybiotyki.

    W Sopocie zwrotnikowa kanikuła. Na molo jedynie przy nowej marinie dało się odczuć ożywczy powiew bryzy.
    Tomasz Mann pisał, że powietrze nad Bałtykiem zawiera dużo jodu, co uaktywnia szare komórki.
    Więc apeluję do telegrphica o zorganizowanie spędy blogowych ekonomistów gdzieś nad Zatoką Gdańską.
    – Może im się poprawi.

    Serdeczne pozdrowienia znad lazurowej zatoki.

  145. @telegraphic observer, 15:43
    Gdybym był prezydentem USA,
    trzymałbym Husseina w Iraku jak najdłużej. On ze swoimi sunnitami byłby w tym regionie opozycją do szyickiego Iranu. Kadafiego też bym pielęgnował, tym bardziej, że z nim było ostatnio dobrze kilku sojusznikom USA w Europie. W Arabii Saudyjskiej no changes.
    Przestałby gadać o wartościach, demokracji, bo niektórym to wywraca bebechy.

    Tłumaczysz Drogi TO ostatni kryzys w sposób popularny. Ja mam mniej popularną wersję kryzysu, „czarnoskrzynkową”. (findeisenowski sposób analizy procesu, badanie wejść i wyjść, bez wnikania w trudno mierzalne wnętrzności).
    Oto skrót podany kolokwialnie.

    Kompleks militarny zarobił/zarabia na wojnie irackiej i afganistańskiej ale bilans narodowy dla USA jest negatywny, aż kryzysowy. Nikt w USA nie powiedział „hi guys, teraz każdy obywatel musi oddać 15% zarobków, bo musimy te wstrętne, pomagające terrorystom reżimy zniszczyć i wprowadzić tam nasze wartości”.
    Obowiązywało hasło komunistyczne: „nawet menel powinien mieszkać we własnym domu za $300 000”.

    W skrócie powyżej, wskazałem metodą „czarnoskrzynkową” sprzeczność, zrozumiałą chyba nawet dla historyków.
    Jeśli bredzę to dlatego, że w drugim końcu pokoju gra Federer z Monfilsem, a p. Stopa ciągle używa słowa „niesamowite zagranie”.

    Ta sprzeczność to dla mnie prawdziwe źródło finansowego kryzysu, jego autentyczne źródło.
    Nie rozumiem dlaczego wersja popularna (te obrzydliwe skąpstwo finansjery!) została przyjęta ze zrozumieniem przez większość opinii publicznej.

    Pozdrowienia
    PS
    Poważnym zagrożeniem dla świata naszych wartości jest Unia Szyicka, organizacja ideologiczna, fanatyczna, zdolna do ofiar w walce ze światowym szatanem. Zobaczymy jak się rozwinie sytuacja w Płn. Afryce.
    A w Pakistanie (96% Islam) mają bombę atomową.

  146. Kiepskie i za dużo już tego wszystkiego.

    Próba destabilizacji Europy za pomocą ogórków nie jest zabawna, umierają ludzie, a nie ma przecież skutku, bez przyczyny. Hiszpania to szklarnia Europy, stamtąd pochodzi gros warzyw oraz owoców na europejskim rynku, więc uderzenie w Hiszpanię ogórkiem, w przeddzień sezonu turystycznego ma fatalne skutki dla tego kraju – w połączeniu z niepokojami na ulicach powstaje dobrze zaplanowana mieszanka wybuchowa. Grecję natomiast, zdestabilizowaną machinacjami Goldmana, chce się właśnie pozbawić niepodległości, umyślnie uderzając tu w samą kolebkę demokracji oraz cywilizacji Europy. Dokąd prowadzą ci, którzy to aranżują?

    Wszyscy jesteśmy dzisiaj Grekami oraz Hiszpanami, odwiedzajmy Grecję i myjmy, ale jedzmy hiszpańskie ogórki – jak mówi stare przysłowie: „kto je ogóry, ten ma do góry!”

  147. Szanowny Stasieku (2011-05-30, godz. 21:32)!
    W sprawie kosztów IPN, ponoszonych przez budżet (tj. przez nas podatników) to właśnie Kartka ma rację (2011-05-30, godz. 22:54) i wcale nie kpi. W prawdzie te „marne” 200 mln. zł, o których on pisze (tj. 1/5 miliarda, a miliardy i setki milionów, to pozycje figurujące w naszym budżecie) to nie jest cały wymiar kosztów, jakie ponosimy z tytułu działania tej ultraprawicowej i nacjonalistycznej bojówki. Trzeba doliczyć szkodliwe skutki działania tego naukawego Instytutu, w postaci dostarczania pseudonaukowych argumentów dla POPiS i innych rusofobów, szerzenia politycznej nienawiści wśród Polaków, podłoża „historycznej” polityki.
    To wpływa na myślenie części Polaków i wielu polskich polityków, którzy dorwali się do władzy i podejmują gospodarcze decyzje o podłożu „historycznym”. A to powoduje wymierne także w pieniężnym wymiarze szkody.
    Pozdrawiam

  148. stasieku (05-31 o godz. 17:56)

    Tłumaczysz Drogi TO ostatni kryzys w sposób popularny … Nie rozumiem dlaczego wersja popularna (te obrzydliwe skąpstwo finansjery!) została przyjęta ze zrozumieniem przez większość opinii publicznej.

    I tyle mojej pracy, pisaniny, pogrubień i podkreśleń – wszystko na marne, galimatias w głowie biednego Stasieku. Pewnie z OFE stało się tak samo? Czy wtedy też był jakiś turniej, taaaak, Australian Open.

  149. Kropkozjad z godz. 18:07
    Dzięki za uzupełnienia. Ograniczyłem się tylko do kosztów przewidzianych w budżecie na ipn. No ale obok tego są jeszcze koszty procesow sądowych wytaczanych na skutek szczucia tej firmy, odszkodowania krajowe, odszkodowania strasburskie… . No i oczywiście to na co zwracasz uwage czyli tworzenie podłej, nienawistnej atmosfery w kraju. W takiej atmosferze zdychać się chce a nie realizować ambitne plany. To tak jakby finansować budowę malarycznego bagna. Strawić tego nie mogę, że podatki czy składki emerytalne finansują taką propagandową destrukcję.
    Pozdrawiam

  150. Szanowny Kropkozjadzie ! (z dn.31.05.2011 h; 18.07.)
    IPN to „z przyległościami” kosztuje budżet prawie 2 mld PLN (na rzecz tego „Instytutu” płacą hojnie różne ministerstwa, np. kultury, MSWiA czy MON organzując „przy-ipeenowskie” imprezy i opłacając „naukowców” z tej wątpliwej jakości instytucji).

    Panie Redaktorze !
    Co do wizyty – zupełną rację ma w swym ostatnim co-poniedziałkowym felietonie J.Żakowski (Gazeta Wyborcza).Polska jest „bushowska” – czyli taka jak Ameryka made in Teksas, Kansas, Wyoming, Jackowo i Alabama: czyli amerykański interior …. Dlatego Obama nie wzbudził entuzjazmu – bo on to Ameryka „jajogłowców”, M.L.Kinga, Kennedy’ego, Rorthy’ego, Stiglitza, Krugmana, Yale i Stanford, Los Angeles, N.Klein i Seattle……..
    Postawa naszej ikony wolności (L.Wałęsy) oddaje clou naszych fumów, „nadęć”, kompleksów i temu podobnych „przypadłości”. To zbitka jakiejś formy rasizmu, „prawicowości” w starym endeckim stylu, niechęci do „Innego” (Żyda przede wszystkim, a Murzyna i Cygana tuż za nim), mesjanizmu polsko-katolickiego (wzmocnionego Papieżem i zmianami w Europie Wschodniej po 1989r), mistycyzmu, towiańszczyzny, romantycznego patriotyzmu etc.
    Warto tylko było posłuchać – i poobserwować – z jakim „paternalizmem” wielu polskich komentatorów mówiło o pierwszym afro-amerykańskim Prezydencie USA?! Ja tu, we Wrocławiu spotkałem się już z takimi pogardliwymi ocenami jego osoby – no, ale Wałęsa dał popalić Murzynowi, co „czarny” będzie nas tu uczył itp. Wałęsa był chwalony właśnie „że dał popalić Murzynowi” !
    A dla mnie w tym momencie Lech W. zachował się jak „burak” !
    Pozdrawiam
    WODNIK53

    PS: Nie jestem bezkrytycznym fanem B.Obamy ale pisząc te słowa chcę oddać część atmosfery jaka „mąci się” w głowach sporej części ludzi znad Odry, Wisły i Bugu.
    Oczekuję tylko ze zniecierpliwieniem, kiedy w Watykanie zasiądzie „czarny” Papież. Czekam na to ze zniecierpliwieniem by móc obserwować reakcje dewotek i bigotów made in „Podkarpacie” (czyli amerykańskie Kansas) i Radio Ma-ryja…… będzie ubaw „po pachy”.

  151. TJ (05-31 o godz. 17:17)

    Uchybienia amerykańskich interwencji

    Ja nie podejmowałbym nawet trudu ich tłumaczenia, gdyby na liście nie było jednej ni to interwencji, ni to nie-interwencji, która zawierała w sobie nie tylko „zatokę Świń”, lecz także „Wietnam”, tj. zimną wojnę. Chyba nikt nei wątpi w to, że rola Ameryki w jej wygraniu była zasadnicza, zaś przegrana byłaby katastrofą dla ludzkości. I dla mnie osobiście.

    W moim, jak to mówią na blogu, ekonomicznym z bożej łaski widzeniu świata, ich interwencją – nie interwencją jest globalizacja gospodarki świata. To oni namówili i wsparli Europę w tworzeniu stref wolnego handlu, budowali GATT i handel światowy. Antyekonomiści uważają, że to skaranie boskie, chińszczyzna zalewa rynek i niszczy spokojny byt – ale to jest „popularna wizja świata”, możemy ją pominąć.

    Interwencja w Afganistanie, pierwsza po 9/11 była konieczną odpowiedzią i tak to się ciągnie, chyba ku nienajgorszemu końcowi. Ale jest coś niezwykłego w Ameryce, w jej łatwości podejmowania interwencji. I nie jest to (wyłącznie), jak „popularna” teoria głosi, aby dać zarobić kompleksowi militarnemu. Jest to kwestia narodowego morale, szczególnie na południu kraju, ale nie tylko. Pamiętam dawną lekturę – W. Supiński „Od Westerplatte do Hiroszimy”, w której analizowano morale żołnierzy różnych armii. Armia amerykańska miała dość niskie notowania, nie do końca wyjaśnione, w porównaniu z niemiecką, polską, rosyjską, nawet brytyjską. Wydaje mi się, że to morale jest obecnie na zupełnie innym, wyższym poziomie. Nie chcę się ukazywać jako entuzjasta wojen i wojskowości. Pamiętam obawy przed atakiem na Irak w 1990-1. Czy zostanie przełamany syndrom klęski wietnamskiej? – myślano, a jednocześnie chodziło o wykazanie, że zachód, czy tzw. cywilizacja atlantycka, to nie strachliwy klub dyskusyjny zdolnym jedynie do powtarzania manewru Chamberlaina w Monachium. To są ciągłe dylematy tych krajów, jak zwerbować i przekonać własną opinię publiczną, i jak osiągnąć cel polityczno-strategiczny. Siłą rzeczy patrzę raczej z zachodniego punktu widzenia, niż powiedzmy hinduskiego, czy … tahitańskiego. Argumentuje się, że czasy zimnej wojny były w III świecie bardziej krwawe, choć teraz też są nie przelewki w Kongo, w Sudanie. Ale to nie są interwencje USA.

    Państwa i narody świata są na różnych etapach rozwoju. Weźmy choćby Meksyk, członek NAFTA. Oczywiście sytuacje w sporej części świata komplikuje (to say the least) istnienie państwa Izrael.

    I stało się, nasza polska chata z kraja. Ominęły nas zbrodnie ludobójstwa i walki słowiańskich plemion. Cieszmy się, nie tylko uśmiechajmy.
    Pozdrawiam

  152. Wizyta prezydenta USA w naszym kraju, też mi coś można by tak
    powiedzieć gdy by nie atmosfera jaka jej towarzyszyła. Kim jest prezydent tego kraju zeby izolować od nigo obywateli? Lepiej chyba by ta
    wizyta wypadła gdyby była utrzymana w tajemnicy przed ogółem.
    On sam się zachował jak Cezar który objeżdża odległe prowincje. Ale chyba tak musi być w Polsce, my musimy mieć kogoś kogo gloryfikujemy
    i wynosimy pod niebiosa.

  153. stasieku

    … każda dziewczyna ma swój styl gry, a większość facetów gra jednak podobnie, czyli bum-bum.
    [POLITYKA 23, s. 93]

    Ach, ta zaciętość Polek. To w temacie bezpieczniejszym i wyluzowanym.

  154. Rybo,
    powoli już możesz żegnać się ze swym szwajcarskim zagrajmistrzem Rogerem. Niechby już wziął przykład z P. Samprasa, który odszedł w glorii i nie narażał swoich sympatyków na ogryzanie paznokci w końcówce pięknej kariery. Pete odwrócił się plecami i wszyscy mu uwierzyli, że to one są powodem. Wiem, że półfinał w wielkim szlemie to nie blamaż, ale żal patrzeć jak udziela Ci się więdnięcie wielkiego sportowca, bo to wszystko, na co go będzie chyba stać…

    Nie chcę się wyzłośliwiać, ale Roger nawet nie ma jak plecami się obrócić, bo wszędzie towarzyszy mu przeszywający go na wylot wzrok połowicy, która ma podobno zamiłowania całkiem kolekcjonerskie (collecting money).

    Moje nadzieje wiążę ze Szkotem. Andy jest w długiej fazie wzrostowej. Czas mu rozkwitać. Po drodze ma Chelę, z którym powinien sobie poradzić, jeśli krzepa nie będzie go roznosić po korytarzach deblowych, a potem… Nadala? na rozkładzie w drodze do finału. Zdziwiłbym się bardzo, gdyby Federer dał sobie radę w półfinale z fałszowanymi serbskimi petardami, jak zawieszał się przy miękkim w kolanach Monfilsie. Finał Andy – Novak czy Rafael – Novak? Stawiam na Andy’ego.

  155. W POLITYCE 13 rozległa analiza pióra red. red. Ostrowskiego i Smoczyńskiego, o czterech odmiennych wizytach Obamy w czterech krajach: Irlandia (popijanie guinessa), UK (królewski bankiet i przewracanie hamburgerów, gra w ping-ponga), Francja (robocze G-8), wreszcie Polska – palenie świeczek, składanie wieńców, dwa pomniki, jedna tablica upamiętniające, setki uścisków dłoni, celebra bez treści, memorandum prezesa pełne bulwerusjących treści – typowa Polska. Dobry ujęcie tematu z punktu widzenia trans-atlantyckiego, wszystko pod tytułem „Przystanek Polska”. Jeśli to jest w odniesieniu do filmowego serialu, to ja bym to zatytułował tak, jak było w orginale – EASTERN EXPOSURE.

  156. TO ma wątpliwości co do równości PO=PiS.
    Wystarczą sondaże mówiące o możliwosci wygrania wyborów przez SLD i samodzielnym ich rządzie i jestem pewien, że POPiS to nowa nadzieja dla Polski a Tusk i Kaczyński to najlepsi przyjaciele, tylko trochę się przez ostatnie lata nakręcali by lepiej rządzić.

  157. Marek 12:03

    Jak to ktos napisal. „Mamy do czynienia z morderstwem na zlecenie”.Wynajety morderca jest znany.Jak zdefiniowac zleceniodawcow? Jak mozna przechodzic obojetnie wobec takiego lajdactwa? Wolni dzienikarze dalej milcza jak zakleci.
    Gratulacje dla nich.

  158. Chybione interwencje

    telegraphic observer pisze:

    2011-05-31 o godz. 20:09
    TJ (05-31 o godz. 17:17)

    „Uchybienia amerykańskich interwencji”

    Mój komentarz

    Dla ścisłości przypomnę, że pisałem o chybionych interwencjach , a nie uchybieniach w interwencjach.

    Amerykańskie interwencje miały zwykle jeden główny cel – budowę, czy modyfikację ustroju, tak jak sobie Amerykanie wyobrażają, aby byłby bardziej przyjazny dla świata, tzn. w pierwszym rzędzie dla nich i dla równowagi światowej, czy regionalnej. Środkiem realizacji tego celu jest presja lub otwarta ingerencja militarna.

    Otóż środki militarne w przypadku takiego mocarstwa, jak USA były zwykle skuteczne, zabezpieczały one pierwszy etap ingerencji. Gorzej bywało z drugim, z modyfikacja ustroju, demokratyzacją, egzekwowaniem prawa, społecznym poparciem, itd.

    Pod tym względem interwencja w Wietnamie była chybiona. Wietnamczykom było łatwiej być bojownikami Hoszimina, niż sługami obcych i swoich sprzedawczyków. Zimna wojna, to jedna sprawa, a nie wykonanie założeń poczynionych przez Amerykanów na początku wojny wietnamskiej, to druga sprawa. Ta druga sprawa nie wyszła.

    Lecz nie do końca. Po latach okazało się, że Wietnam idzie w ślady Państwa środka i tylnymi drzwiami wprowadza prywatną inicjatywę i rynek.

    Jednak cos w głowach zostało. Stocznie wietnamskie m.in. przyczyniły się do zdemolowania przemysłu stoczniowego w Polsce (choć nie do fundamentów, bo jest kilka działających stoczni, a niektóre się restrukturyzują technologicznie w kierunku konstrukcji stalowych, m.in. wytwarzania masztów do wiatraków energetycznych).

    Z kolei interwencja np. w Somalii szybko została przerwana, bo Amerykanie zrozumieli, że aby cokolwiek trwałego zbudować, trzeba lat. Społeczeństwo na poziomie właściwie plemiennym.

    Interwencje w Nikaragui, Haiti nawet nie były za bardzo potrzebne, bo w republikach w owym czasie nazywanych bananowymi rządzili oprawcy, dla których pojęcia naród, obywatel, prawo, to salonowe błahostki fircyków, a po wykonaniu bilansu strat i zysków Amerykanie godzili się na opresyjne, mordercze reżimy w zamian za stabilizację.

    O taki opór materii mi chodziło. Bardzo różnorodny, mający wiele źródeł, jak to opór. Powodował nieraz chybienie, czyli ześliźnięcie się ostrza po tarczy (lub jakiejkolwiek innej barierze).

    Pzdr, TJ

  159. Slawomirski (20:36)

    Fraszka na IPN: PIN

    No, wiesz. Awans az na fraszke? Przeciez to jest najzwyklejszy anagram. Inflacja!! Chyba ze dopiszesz do tego fraszke. Naiwni uwierza.

  160. Andrzej (05-31 o godz. 21:06)

    To jest dobra teoria, choć wielce hipotetyczna, że pojawi się możliwość samodzielnych rządów SLD, choćby nawet z PSL. Wtedy POPiS byłby jak AWS-UW w tym rozumowaniu, zdaje mi się – ale przecież ponowne wejście do tej samej rzeki jest wielce nieprawdopodobne. Musiałby Napieralski być jak Kwaśniewski, Cimoszewicz, Belka i Miller razem wzięci i przyciągnąć zarówno PiSowych sankiulotów, oraz inteligencję i przedsiębiorców z PO. Póki co, SLDPiS jest bardziej prawdopodobny – spoglądając na sondaże …

    ***

    Polityka w Polsce jest domeną marzycieli, może taki właśnie jest ten kraj? Oto w czarnej wypucowanej masce „Bestii”, którą po stolicy poruszał się prezydent w te i wewte, przeglądali się rodacy. Widzieli w niej swe odbicie, niby lustrzane, a jednak tylko to co chcieli ujrzeć. Czy maska była nierówno wyklepana, czy secret service nie dokładnie ją pucował? A może po prostu oczy Polaków są kaprawe.
    Mnie z komentarzy w GW po wizycie Obamy spodobał się ten:
    http://wyborcza.pl/1,75968,9689875,Amerykanski_sen_Obamy_o_Polsce.html
    o tym jaka Polska jemu się śni. Bodaj najważniejsze wydarzenia tej wizyty to rozmowy prezydentów Ukrainy i Mołdawii z Obamą. Oraz to, że Polska nie jest już Kopciuszkiem. I to: Obama mówi Polakom – wasz kraj, Polska jest krajem sukcesu. A co Polacy powiedzieli Obamie?

    ***

    Stasieku
    „Liberalna ironistka” również nie jest moim wymysłem na Twój użytek. To filozof Richard Rorty (niektórzy piszą Rorthy, ale oni mogą pisać jak chcą) ją wykreował na własne podobieństwo. Oto wywiad jaki przeprowadził z nim Twój ulubieniec, na 3 lata przed smiercią najwięszego, jeśli nie jedynego Neopragmatysty:

    http://archiwum.polityka.pl/art/nowa-wojna-trzydziestoletnia,398345.html

    W stopce informacja o Rortym. „Przygodność, ironia i solidarność” nie jest bynajmniej jego najsłynniejszym dziełem, to raczej wcześniejsza „Filozofia a zwierciadło natury”. Ale tę pierwszą nawet inzynier od czarnych skrzynek zrozumie. Polecam. Oczywiście poglądy polityczne Rorty’ego to sprawa drugoplanowa.

  161. KORZYŚCI POLITYCZNE obu stron są oczywiste. Prezydent ma plusa u Polonii Amerykańskiej.- no nie przesadzajmy, Polacy raczej nie glosuja, jesli juz to na republikanow. Przecietny Polak o prezydencie Obamie to wie tylko to, ze jest czarnoskory, wiec ma powod aby na niego nie glosowac.

  162. Kropkozjad, Jasny Gwint

    Jaka szkoda, że TO nie jest sądem rejestrowym, bo jakaś wspólna partia toby się nam przydała. Może być i rosyjska na początek.
    Jestem teraz pełna podziwu dla premiera Putina. Jako pierwszy publicznie dopatrzył się spisku w.s DSK. Nie chodzi tu o bystrość Putina. Oskarżenie jest raczej niedorzeczne, bo kto by tam gwałcił pokojówkę w miejscu publicznym, czyli w hotelu. Zaimponowała mi odwaga Rosjaniana.

    Stasieku,

    Przesadziłeś z tymi komplementami, w szczególności z tą moją młodością.
    Bo jeśli mnie jeszcze pamięć nie myli, to musiałaby to być ta trzecia, która zaczyna się po pięćdziesiątce.

    Stary Polak z PRL-u,

    Ja również witam serdecznie.

  163. # Kleofas pisze: 2011-05-31 o godz. 16:30
    ==================

    >>>[cyt. georges53; przyp georges53] „… jak ja to samo napisalem (…)

    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2010/09/06/partyjna-kwestia-lojalnosci/#comment-139170 „[koniec cytatu; przyp. georges53]

    (…) Podany przez Pana cytat NIE jest moim wpisem. >>>

    To najprawdziwsza prawda, przyznaje sie bez bicia.
    Podany przeze mnie [ georges53 ] cytat JEST MOIM WPISEM. Wskazuje na to ( min., ale nie tylko… ) naglowek cyt. „Georges53 pisze:”

    Ej, Panie Szanowny… cos Pan dzisiaj trybikow nie naoliwil…
    Hi, hi…Georges53

  164. ET ; a przed czym to Wacpan mugl by mnie ostrzegac
    co ja bym nie wiedzial ?.

  165. Spioch pisze 21:46
    Alex pisze 1:16

    Dlaczego tak traktujecie polski jezyk?!
    Co to sa „plusy dodatnie” i „minusy ujemne”?!

css.php