Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta En passant - Blog Daniela Passenta

29.01.2012
niedziela

Klasa internetowa

29 stycznia 2012, niedziela,

Dzieje się coś ważnego, rodzi się nowa siła społeczna – klasa internetowa, albo wręcz cały lud internetowy.

Stara to prawda, że władza się zużywa, wyczerpuje, nawet gubi. Sięgając do metafory piłkarskiej, bliskiej Tuskowi, premier przypomina bramkarza. Kto z państwa stał kiedyś na bramce (a nie tylko oglądał ja w telewizji), ten wie, że bramka wydaje się bramkarzowi ogromna, zwłaszcza blisko jest 11 m. na rzut karny. Bramkarz musi być przygotowany do obrony wszystkich strzałów – z bliska i z daleka, górnych, dolnych, z dobitki, samobója itd. Wszystkich strzałów obronić nie sposób. Drużyna Tuska jest w tej chwili cofnięta do obrony i jej bramka jest bombardowana z różnych stron, w realu i w wirtualu.

Ustawa refundacyjna, pakt fiskalny i przyszłość Polski względem grupy euro, kryzys w prokuraturze, ACTA, protesty lekarzy, pielęgniarek, internautów, kierowców – rząd znalazł się w sytuacji podbramkowej, puszcza gole, notowania Platformy spadły, zwłaszcza wśród młodzieży. Częściowo rząd jest sam sobie winien.

Mam na myśli ustawę refundacyjną, nie do końca uzgodnioną z lekarzami i pielęgniarkami. To był po prostu gruby, kosztowny błąd obozu rządzącego.

Pakt fiskalny w Unii Europejskiej – rząd wykonał woltę, od wstępnego entuzjazmu do stawiania warunków, które nie wiadomo, czy Paryż i Berlin zaakceptują. W każdym razie była zmiana stanowiska, co nie wpływa dobrze na wizerunek.

Smoleńsk: Tutaj rząd niewiele może i dobrze, że nie ugiął się pod presją, żeby – od razu po pojawieniu się nowych wyników badań dotyczących gen. Błasika – zbierać komisję Millera, choć zostawia sobie taką możliwość.

ACTA: problem istnieje. Mamy do czynienia z konfliktem dwóch wartości – własności i wolności. Nie sposób wyobrazić sobie funkcjonowania gospodarki, wolnej konkurencji, postępu technicznego i całej sfery nauki i sztuki – bez nagrody, bez prawa do owoców własnej pracy. W tej sprawie rząd dał się zaskoczyć. Nie chcę należeć do dziennikarzy, którzy zawsze są mądrzy po szkodzie. Przesłuchują polityków z ich zaniedbań w sprawie ACTA, a przecież główne media dostały tekst porozumienia, głosowała za nim nawet opozycja (z wyjątkiem SLD). Prawie wszyscy zlekceważyli sprawę, dali się zaskoczyć, aż tysiące młodych internautów wyszły na ulice. Co będzie z tym projektem dalej – trudno przewidzieć, ale mleko się rozlało. Platforma traci – Palikot zyskuje.

W Polsce rodzi się nowa „partia” internetowa, ruch młodzieży, która – podobnie jak w krajach arabskich – potrafi się skrzyknąć w okamgnieniu, gotowa wyjść na ulice i bronić kolejnej sprawy, raz może to być obrona wolności, innym razem protest przeciwko „obrońcom krzyża”. Młodzi od Palikota i od Kaczyńskiego też potrafią się skrzyknąć i wyjść na ulice. Powstaje nowa jakość, siła, nad którą nikt nie panuje, często szlachetna, zaangażowana, ale i nieprzewidywalna, podatna na manipulacje i pogłoski. W pewnym sensie lud wszedł do śródmieścia, powstaje społeczeństwo obywatelskie (bo tym ludziom na czymś zależy), ale czy politykę można uprawiać na ulicy? Kto ma rządzić – głośna mniejszość czy bierna większość? Łatwiej wyprowadzić ludzi na ulice w obronie wolności, niż w obronie własności, a przecież niezbędne jest jedno i drugie.

Czy każda sprawa ma być rozstrzygana w referendum? Referendum w sprawie ACTA? Referendum w sprawie wieku emerytalnego? Byłby to krok wstecz od demokracji parlamentarnej ku demokracji ateńskiej. Na razie najlepszym referendum wydają się wybory, ale teraz widzimy, że reelekcja uśpiła klasę polityczną, pojawiła się klasa internetowa – nowa siła społeczna. Polityka nie będzie już taka, jak była.

PS. „Kartka z podróży”: Dzięki za ciekawy wpis na temat Tusk kontra młodzi (walka z subkulturą, trawka, dopalacze, OFE). Oryginalne spojrzenie.

„mag” twierdzi, że zmiana pokoleniowa przed nami. Chyba tylko w szerszym sensie, że na plan pierwszy wyjdą sprawy młodych ludzi – bezrobocie, Internet. Bo jeśli chodzi o metrykę, to rząd Tuska jest młody, trudno sobie wyobrazić młodszy.

„Rafał” zauważa trafnie, że na blogu nie było słowa o śmierci znakomitego dziennikarza i wspaniałego człowieka – Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego. Ja o moim Przyjacielu napisałem wspomnienie w papierowej „Polityce”, ale to rzeczywiście nie miało echa na blogu. Szkoda.

PP. Moderatorzy i „axiom1”: Jeszcze jedno porównanie do Goebbelsa, lub podobne, a zostanie pan zbanowany, podobnie jak PP. Sławomirski i Lizak.

***

Wydawnictwo Czerwone i Czarne zaprasza na spotkanie z Danielem Passentem, autorem książki „Passa”.
Spotkanie odbędzie się we wtorek 31 stycznia br., o godz. 18.00 w Empik Junior, Warszawa, ul. Marszałkowska 116/122, I piętro.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 118

Dodaj komentarz »
  1. Drodzy an5ko oraz TJ,

    Zmienil sie wpis ale temat poprzedniej odslony jest nadal aktualny.

    Odwzajemniam sie linkiem do niezwykle blyskotliwej wypowiedzi studentki prawa, z pochodzenia Chinki. Ciekawe, ze w Chinach zamiast aspektu ” pokoleniowego ” (Polska?) , winny jest historyczny kolektywizm ( Konfucjusz + eksperymenta 20 wieku).
    Serdecznie pozdrawiam.

    http://www.natlawreview.com/article/impact-acta-china-s-intellectual-property-enforcement

  2. „…Drużyna Tuska jest w tej chwili cofnięta do obrony i jej bramka jest bombardowana z różnych stron, w realu i w wirtualu. ..”

    Oczywiscie ciezko na tej bramce –
    zwlaszcza , ze wiekszosc bombardowania to samobóje !

    A tak w ogole to ciesze sie, ze rzeczywistosc juz tak zaczela skrzeczec… ze nawet Pan Passent ma problem z jej nagieciem.

    Moze przyjdzie czas na rzetelne opisywanie sytuacji i ja bede sie musial wyniesc z tego blogu na inny by szukac irytujacych felietonow.

    Cieszy tez elastyczna zmiana nastawienia co do ACTA!

    Wlasciwie to chce mi sie smiac – ale bez zlosliwosci.

    Czyzby wiatr sie zmienial?

  3. W demonstracjach związanych z ACTA niepokoi mnie fakt, że jest to typowe wystąpienie przeciw, bez pozytywnego programu, bez określenia celu, co przypomina podstawową wadę ‚Solidarności’. Pozwala to na pozorną jedność, na zgromadzenie się wspólne zwolenników najrozmaitszej orientacji – od skrajnej prawicy do ultralewicowców + bezideowi amatorzy silnych wrażeń. Uderza to, gdy porównam wcześniejsze protesty, które miały miejsce w USA i innych (nie pamiętam już których) krajów. W doniesieniach o tamtych zajściach było wyraźnie powiedziane, przeciw którym postanowieniom ACTA skierowany jest protest. Zarazem podobno te kontestowane paragrafy, w akceptowanej przez UE wersji zostały pominięte, jednak w komentarzach do wydarzeń w Polsce tych konkretów nie potrafię znaleźć.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Obok zmiany tonu w felietonie Pana Passenta zachodza tez inne rewolucyjne zmiany na swiecie.

    Rzad Afganistanu postanowil stwierdzic, ze Talibanowie sa czescia Afganistanu i planuje sie rozpoczac rozmowy z nimi o ich udziale we wladzy w Arabii Saudyjskiej – tym razem wyglada to nie na Katarski zart.

    Z innej beczki.
    Ku mojemu rozbawieniu (dzisiaj same zabawne wydarzenia) musialem stwierdzic , ze iranska telewizja PRESSTV (moge ja tu ogladac bez problemu) jest bardziej obiektywna i pluralistyczna od BBC nie mowiac o polskich gadajacych glowach.
    Przydalaby sie taka lekcja pokory naszym wodzirejom mediow.

  6. Wychodzi szydło z worka. Do władzy dorwały się elementy do niej nie przygotowane, bez odpowiedniego wykształcenia, doświadczenia lub elementarnych cech przywódczych. Aparatczycy partyjni, dawni bohaterowie NZS lub cwaniacy rekomendowani przez obce służby. Malowanie kominów nie wystarcza do kierowania nowoczesnym państwem. Nie wystarcza zmasowana propaganda, zniesławianie ludzi żyjących w starym systemie i traktowania ich jak matołów, nie wystarczą rządowe agendy terroru psychologicznego IPN, tajnych służ lub służalczej prokuratury i sądów. Rządzenie opiera się na manipulowaniu księgowością i unikaniu wpadki wobec rynków finansowych lub agencji ratingowych, wszystko kosztem stopy życiowej i zdobyczy socjalnych. Rośnie natomiast szybko nowe pokolenie 1500 zł brutto, tysiące bezrobotnych i miliony emigrantów. Oto lista przypadkowych ministrów:
    Bartosz Arłukowicz – specjalista od kreacji własnego wizerunku
    Sławomir Nowak – cynik w rządowej limuzynie
    Jacek Cichocki – spec od podsłuchów
    Tomasz Siemoniak – w Afganistanie nie wie kto do kogo strzela
    Władysław Kosinak-Kamysz – facet o mętnym spojrzeniu
    Joanna Mucha – wzorowa uczennica.
    Problem jednakże tkwi w moralnej degeneracji systemu wywodzącego się s Solidarności. Opisuje tę gangrenę w najnowszej swojej książce Profesor Andrzej Romanowski: „Solidarność uległa zmianie i to gruntownej, o 18o stopni. Przerodziła się w swe przeciwieństwo: w ideę nienawiści… Bo idee nie są niewinne! Jeżeli idea Solidarności mogła się zmienić w ideę nienawiści – to jakiś bakcyl zła musiał tkwić w niej samej, tkwić immanentnie. Dlatego jedyne, co dziś możemy zrobić, to ideę tę zabić, pogrzebać i przebić osinowym kołkiem”
    Może więc nadchodzi czas? Zobaczymy jak zrobi się ciepło.

  7. Gospodarz pisze:
    „W Polsce rodzi się nowa „partia” internetowa, ruch młodzieży, która – podobnie jak w krajach arabskich – potrafi się skrzyknąć w oka mgnieniu, gotowa wyjść na ulice i bronić kolejnej sprawy, raz może to być obrona wolności, innym razem protest przeciwko „obrońcom krzyża”. Młodzi od Palikota i od Kaczyńskiego też potrafią się skrzyknąć i wyjść na ulice. Powstaje nowa jakość, siła, nad którą nikt nie panuje, często szlachetna, zaangażowana, ale i nieprzewidywalna, podatna na manipulacje i pogłoski. W pewnym sensie lud wszedł do śródmieścia, powstaje społeczeństwo obywatelskie..”

    Mój komentarz

    Z tym wyłanianiem się społeczeństwa obywatelskiego z internetu, to gruba przesada. Gospodarz swoja opinią doskonale wpasowuje się w dzisiejsze trendy i sekunduje salonowi ideologiczno-socjologiczno-mistycznemu. Razem wypatrując nowych objawień krzyczy – jest, tam, na prawo od tej gałązki akacji (proszę zajrzeć do Szymborskiej), gwiazdeczka jasna, zwiastun, za chwilę nowa, supernowa, piękna, jej blask rozjaśni niebo, odmieni Ziemię.

    Normalną fluktuację socjolodzy-astrolodzy traktują jak widmo, co krąży po Europie i już już tylko patrzeć, sekundy nas dzielą od wybuchu.

    Internet zmienia stopniowo społeczeństwo, lecz nie jest to zmiana wybuchowa, ani nie narasta żadna bańka rewoltowa.

    Jako nowy , niezwykle wydajny element uzbrojenia technicznego, sieć znacznie poważniejszy wpływ wywiera na społeczeństwa, na nasze życie od strony czegoś mniej oczekiwanego niż bunt młodzieży, a mianowicie wkraczając szerokim frontem do sfer zarządzania, administracji, wytwarzania i dystrybucji energii, itd., uzależnia niesamowicie państwa po pierwsze od ataków hakerskich, po drugie od swoich kaprysów – nieoczekiwanych awarii (nie istnieją urządzenia bezawaryjne), a także takich zjawisk jak np. bardzo silne burze magnetyczne spowodowane przez perturbacje na Słońcu, po trzecie od zwykłych ataków terrorystycznych, np. na węzły sieci.

    Pamiętamy wszyscy słynną awarie systemu zasilania energia elektryczną w USA kilkanaście lat temu? A to była dopiero przedsionek informatyzacji.

    Pamiętamy atak hakerski na Estonię, ostatnie ataki z PRC. Czytamy często o włamaniach na konta bankowe, jesteśmy już teraz uzależnieni od kart bankomatowych. Planuje się wprowadzanie na szerszą skalę dokumentów elektronicznych (wyłącznie elektronicznych), co niebywale zwiększy uzależnienie.

    Państwa będą się musiały jakoś bronić przed skutkami awarii, ataków hakerskich, przed zwykłymi kradzieżami, w tym wykradaniem tajemnic. Z jednej strony informatyzacja jest nie do zatrzymania, a z drugiej wiadomo, ze nie istnieje o broń doskonała.

    To jest bardzo poważny problem. Umowa ACTA jest pierwszą, ale nie jedyną próbą, które nas czekają. Inicjatywa wyszła z USA, ponieważ w tym państwie powstała sieć, to państwo jest najbardziej zaawansowane w technologiach informatycznych i ma największe doświadczenia w ich wykorzystaniu łącznie z rozpoznaniem niebezpieczeństw związanych z masowym wykorzystaniem sieci.

    Albo będziemy wolni, głodni, bosi i bez prądu, albo będziemy szczęśliwi, ale w sieci. Przesadzam, ale coś jest na rzeczy.

    Pzdr, TJ

  8. To co wyrabia obecny rząd, jasno zdefiniowała i nazwała Barbara W.Tuchman w swej książce „Szaleństwo władzy” z 1984 r.” Godnym uwagi, a dostrzeganym w toku całej historii fenomenem, niezależnym ani od epoki, ani od miejsca, jest uprawianie przez rządy polityki sprzecznej z korzyścią własna. Sprawia to wrażenie, że ludzie znacznie gorzej wykonują funkcje rządzenia niż wszelką inną działalność. W tej dziedzinie mądrość postępowania–którą należałoby zdefiniować jako realizowanie koncepcji powziętej na podstawie doświadczenia, zdrowego rozsądku i dostępnych informacji–objawia się rzadziej i częściej zawodzi niż powinna. Dlaczego ci, co dzierżą władzę tak częsta działają wbrew temu, co nakazuje rozum, a oczywisty interes własny im sugeruje. Dlaczego tak często wydaje się, że nie potrafią się zdobyć na inteligentny sposób rozumowania ?”. ( Wydawnictwo „Książnica” 1992r.) Świeże przykład?. 6 latki do szkół! .Praca do 67 roku życia!. Refundacja leków!. Cena paliw!. ACTA!. Uprawnienia NIK!. Tyle starczy. Szaleństwo władzy w pełni. O smoleńskiej katastrofie nie będę wspominał.

  9. Pan Passent pisze:
    „…mleko się rozlało. Platforma traci – Palikot zyskuje…”

    Wiem, ze trudno to przechodzi Panu przez gardlo i jakze ciezko to powiedziec glosno (dalej trzeba zaklinac rzeczywistosc – choc jakby troszeczke mgly sie rozwialy) – najbardziej zyskuje PiS – „partia starych, stetryczalych i anachronicznych piernikow w moherowych beretach” – jakby to Pan nazwal…

    „Na początku stycznia PO popierało 37 proc. respondentów w wieku 18-24 lat, obecnie odsetek ten spadł do 20 procent.

    PO traci młodych wyborców, a zyskują ich Ruch Palikota i – przede wszystkim (!!!) – PiS.
    Partia Janusza Palikota może dziś liczyć na 31 procent głosów wyborców, którzy nie skończyli 24 lat (wzrost o 2 punkty procentowe),
    a PiS – na 22 procent wyborców z tej grupy (wzrost o 11 punktów procentowych).

    W terj chwili partia starszego Pana z kotem bez konta jest bardziej popularna wsrod mlodych niz dynamiczni „europejczycy w krotki majtach rznacy w kopytowe”.

    Wedlug panskiej wersji 2% to wiecej niz 11% – obrazil sie Pan na rzeczywistosc?

  10. Az tu nagle … cos mi sie przywidzialo

  11. jasny gwint
    29 stycznia o godz. 18:20

    Nie poznaję Cię.
    W axioma1 się bawisz?
    Przecież zawsze tak było.
    Na plecach rewolucjonistów i zbuntowanych ZAWSZE dochodziły do władzy typy, które restaurowały stary porządek, z sobą na czele.
    I to była jedyna zmiana…..

    Oficerowie Napoleona kończyli różnie, najczęściej z tytułami hrabiów, książąt, czy królów- Bernadotte….
    Rewolucjoniści, z majątkiem kilkudziesięciu, czy kilkuset milionów $-
    Arafat, czy Pol-Pot….
    Ikony rewolucji z 1968 roku, na ministerialnych stanowiskach- Cohn-Bandit, Fischer…….
    O naszych styropianowych rewolucjonistach co można powiedzieć?
    Minister, premier, prezydent……
    Wszyscy mają jedną cechę- walcząc z establishmentem, stawali się jego częścią i zaczynali zwalczać byłych towarzyszy walki.
    Taka natura człowieka?

  12. Szanowny panie Stachu Głabiński z godziny 17.01 ;
    Dobrze ,że się pan z treścią takiego komentarza pojawił na blogu , istotnej treści dokumetu o obiegowej nazwie ACTA nie znam ,pana pozycja podpowiada mi ,że trzeba być ostrożnym w opiniowaniu sprawy .
    W jednym momencie w pełni sie zgadzam z panem ” Protest jak to latwo w Polsce powiedzieć ” a … potem czynić.
    Kiedy zauważyłem na portalu X wizerunek ładnej dziewczyny zadowolonej z prezentacji na jej tle zmodyfikowannego znaku POLSKI WALCZĄCEJ z Kotwica do tej sprawy ACTA ,to odebrałem jako fatalny żart .
    Czy ktoś protestował z w imieniu Polskich Patriotów ?,czy też uważają to za stosowne .?

  13. Bloger Laudate na swoim blogu wczoraj wieczorem napisał „skala protestów była solidnym zaskoczeniem, czymś w rodzaju gromu z jasnego nieba, którego naukowych przyczyn rząd SIĘ nawet nie domyślał.”

    Naukowych?
    Kto z rządzącej wierchuszki przyznał, że nie spodziewał się silnego zaskoczenia. Czy jakaś z nauk już opisała teorię sterowania Internetem?

    Klasa internetowa?
    Jakie jest kryterium klasyfikujące?

    Lud internetowy powstał i nie stało się to ani dziś, ani wczoraj.
    Klasa brzmi bardziej naukowo, ale „naukowych przyczyn” nie będę wyśmiewał bo mam zdroworozsądkowe ich rozumienie.

    Partia rządząca, rząd, premier nie są obiektami systemu chaotycznych drgań. Tusk podpisał zdecydował się podpisać ACTA bo musiał.

    Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego Polska musiała podpisać ACTA to niepytajcie Jasnego Gwinta, dla którego każdy mający inne poglądy niż on, jest niespełna rozumu.

    Zapytajcie kancelistkę ambasady USA oraz sekretarza Konferencji Episkopatu.

    Jeśli nie rozumiemy cudzych pobudek działania, to jako podmioty polityki jesteśmy małe pikusie. Jeśli nie potrafimy zapytać „dlaczego”, to jesteśmy śmieszne małe pikusie.

    Donald Tusk przechwytuje dogmat Jarosława Kaczyńskiego: wyłapmy złodzieji i będzie dobrobyt. Internetowi zrobili trochę medialnego szumu. Ale nie rozumiejące hakingu masy Tuska poprą. Bo Tusk umacnia w ludzie przekonanie prezesa o białych rączkach. Nie trzeba niczego konkretnego w życiu dokonać być kimś.

    Nie trzeba wyartykułować racji polepszającej stan.
    Wystarczy stwierdzić, że ONI są głupi.
    Lud to kupi nie włączając komputera.

  14. W styczniowy wieczór przypominam miłe wspomnienia o Polsce w programie: „Let Poland be Poland”.
    Ponad 30 lat temu była inna opcja. Prawdopodobnie młodym w duszy gra tak jak przyjaźnie wtedy zaśpiewał właśnie Frank Sinatra.
    „Let Poland be Poland”. Obejrzałem dla przypomnienia wszystkie odcinki,1-8.
    Pogoda nam sprzyja, idzie pogodna zima ze wschodu.

  15. Jednak nie ma to jak kryterium uliczne. Każdemu rządowi przywraca rozum.

  16. Panie Redaktorze

    W Polsce nie powstaje partia internetowa, tylko obecny rząd jest łaskaw rządzić się w państwie jak słoń w składzie porcelany, a w razie protestów winni są wszyscy inni – lekarze, aptekarze, internauci, Żakowski (Gomułka, zddaje mi się, róweniż z zapałem praktykował imienną krytykę dziennikarzy).

    Sprawa ustawy refundacyjnej również nie jest zakończona i to nie tylko z uwagi na styl jej wprowadzania. Ona jest po prostu wadliwa – mówię o jej części dotyczącej mojego zawodu – inne mnie nie interesują.

    Jetem lekarzem o newralgicznej specjalizacji i nie zgadzam się na system, w którym posłowie i europosłowie, zarabiający w miesiac tyle, ile ja przez wiele miesięcy i dysponujący dużą ilością czasu, przesądzają o sprawach dotyczących losu milionów, a następnie z rozbrajającą szczerością usprawiedliwiają sie, że głosowali, bo nie wiedzieli, i nie ponoszą ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI, podczas gdy ja pracuję długie godziny, ponoszę odpowiedzialność za zdrowie i życie, pod groźbą kar karnych, cywilnych i innych, a ci sami beztroscy dyletanci śmieją dorzucać na moje barki kolejne obowiązki , które grożą mi na dodatek bankructwem, a moich pacjentów narażają na straty finansowe, oraz SPROWADZAJĄ NA NICH ZAGROŻENIE ZDROWIA I ŻYCIA z uwagi na ograniczenie dostępności do refundacji najnowszych zdobyczy medycyny.

    Za ustawę zagrażającą zdrowiu i życiu obywateli, czy jedynym karanym mam być ja, który tej ustawy nie uchwaliłem? Proszę się więc ne dziwić, że kwestia ustawy powróci, bo nie o styl jej wprowadzania tu chodzi, choć był on rzeczywiście fatalny.

    P.S. akurat pielęgniarek ta ustawa nie dotyczy, Panie Redaktorze. Raczej środowisk pacjenckich.

  17. Jasny gwint

    Na Twojej liście brakuje jeszcze jednego ministra

    Marka Sawickiego.

    Skąd to przeoczenie ?

  18. Ludzie opamiętajcie się! Jeśli nie mam o czym pisać, to nie piszę! Np.
    Jasny Gwint: zamiast krótko „a mnie się nie podoba” dał 23 linijki tekstu bez żadnego konkretu; same przenośnie wyrażające jedynie emocje Autora.

  19. Niestety Tusk daje ciała, a Palikot faktycznie może z tego skorzystać (lepiej aby to Palikot skorzystał niż PiS albo co gorsza Korwin wśród młodych) mi się marzy w Polsce prawdziwa Socjaldemokratyczna partia, niestety chyba się nie doczekam. Śmieszy mnie Kurski czy Kaczyński że nagle teraz są przeciwko ACTA szkoda tylko że głosowali „za” ACTA. A najlepszy to był już pan Migalski który na swoim blogu napisał: ” Dzisiaj rano dowiedziałem się, że głosowałem za ACTA. Serio. I nie mam zamiaru się tego wypierać. Czy wiedziałem, za czym głosuję? Nie. Czy zawsze wiem, za czym głosuję? Rzadko. Czy inni posłowie i europosłowie wiedzą więcej? Smutne..
    ps. Mam pytanie do pana Daniela czy na necie są może jakieś artykuły który opublikował pan z Prof.Markiem Waldenbergiem? Pozdrawiam

  20. Nie ma i nie będzie żadnej partii internetowej. Zadyma w internecie ws. ACTA to tylko ekspiacja nowego wymiaru populizmu, zbiorowa fobia pod hasłem: protestujmy bo coś nam zabierze ten (mniej czy bardziej) wstrętny rząd. A teraz to juz jest tylko polityka, podgrzewac emocje ile się da, byle dowalic Tuskowi… Internetowa publika to w swej masie po prostu anarchia, nie do opanowania. Ale i bez realnych skutków – wystarczy przeciwdziałac tymi samymi metodami…

  21. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/holdys-w-tusku-jako-czlowieku-jest-niebezpieczenst,1,5011649,wiadomosc.html

    Po głupim Hołdysie, ciekawy wywiad i obserwacje Hołdysa mądrego.
    Prywata zaburza percepcję inteligentnego człowieka. Warto przeczytać….

  22. wiesiek59, 19.21. Piszę o własnych przemyśleniach i doświadczeniach, nie wzorując się na nikim. Niewiele wzorców tu posiadam, niektórzy odeszli. Przesyłam kolejny wiersz Celana. Pozdrawiam.

    Tyle Gwiazd
    nam się podtyka. Byłem,
    gdy spojrzałem na ciebie – kiedy? -,
    daleko, przy
    innych światach.

    O te drogi galaktyczne,
    o ta godzina, która
    odważała nam noce
    w ciężar naszych imion. Ja
    wiem, to nieprawda,
    że żyliśmy, to tylko
    oddech krążył ślepo między
    Tam i Nie-tu i Niekiedy,
    oko niczym kometa śmignęło
    ku Wygasłemu, w wąwozach,
    gdzie się dożarzyło, stała
    piersiasta Historia,
    po której w górę i w dół,
    i w poprzek pięło się już, co
    jest albo było albo będzie -,

    wiem,
    wiem i ty wiesz, wiedzieliśmy,
    nie wiedzieliśmy, przecież
    byliśmy tu a nie tam,
    i niekiedy, gdy
    stała między nami tylko nicość, odnajdywaliśmy
    w pełni drogę do siebie.

  23. To, co dzieje się na ulicy i w internecie oznacza koniec rządów dyletantów, nieudaczników, znajomych królika i pieczeniarzy.
    To, o czym od dawna pisano na blogach, poczynając od słynnych wywiadów red. Żakowskiego z prof. Baumanem, stało się rzeczywistością. Żaden rząd nie może się tłumaczyć brakiem możliwości konsultacji społecznych w ważnych dla obywateli sprawach.
    Wydarzenia teraz przebiegają z prędkością złączy internetowych i to nie tylko w sprawach politycznych.
    O tym jak klienci banku amerykańskiego wymusili uczciwe zachowanie i przywołali do porządku giganta można przeczytać pod tym linkiem:

    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/jak-dzieki-facebookowi-zadano-cios-wielkim-bankom,1752159

    Internet stwarza takie możliwości, że trudno się będzie władzy zsuwać do poprzedniego stulecia.

  24. To cieszy, przynajmniej mnie, bo razem z panem Szostkiewiczem redaktor goni w piętkę, tak, jak by zabrali im obojgu ich ukochane zabawki. Milo to obserwować, po tylu miesiącach albo i latach samozadowolenia z siebie i otaczającego ich świata. Widać teraz, kto jaki świat widział i z czym ma problem.

    Oczywiście moja radość nie będzie długa. To jest chwilowe, jak protesty.
    Przyjdzie nowy dzień i nowy problem zaprzątnie umysły polskiego społeczeństwa telewizyjnego. Juz nie mogę doczekać się, co to takiego tym razem będzie.

    The show must go on!

  25. O futbolu wiem tyle, że drużyna zepchnięta do obrony, której ostatnią deską ratunku jest jej bramkarz atakowany strzałami non stop ze wszystkich możliwych pozycji – to kiepska drużyna/…/
    O ACTA-jestem skłonny optować głównie i prawie że wyłącznie za wariantem rozgrywki amerykańsko-chińskiej, zainicjwanej w desperackim porywie przez USA. O takiej możliwości , zasygnalizował w swoim poprzednim wpisie sam Gospodarz, a jakby na potwierdzenie tego wariantu, odezwały się amerykańskie „nożyce”- czyli telefo z amasady amerykańskiej w tej sprawie…

    Sebastian

  26. telegraphic observer – jakiś czas temu
    nie widziałam tego filmu jeszcze
    Z bombą na stół to nie tak, by zabić. Własciwie to nie bomba, żaden akt odwagi, bo widać po książkach na półkach, gazetach (jeśli są), czy warto temat poruszyć, czy nie. mam ostatnio pecha, że nie warto (w realu). jakoś tak w strasznych mieszkaniach strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
    Masz rację, że wszystko rozgrywa się w głowach. Co robi grajdołek zderzony z innością? Szybko się uczy. Bez względu na to, czy śledzisz rozważania o młodzieży versus politycy przeczytaj co mam do powiedzenia poniżej. pzdr

  27. Nie jestem zbytnio przekonana o wysokiej świadomości ludu internetowego. W dużym stopniu to jednak owczy pęd. Owszem, to stosunkowo nowe zjawisko, jeszcze nie przestudiowane, nie zanalizowane.

    Jedno mnie niepokoi, że w Polsce właśnie ACTA stała się przyczyną tej rewolucyjnej fali. To nie jest konflikt wolności i własności. To głęboko zakodowany brak poszanowania dla własności. Tym bardziej, że łatwość przyswajania sobie produktów kultury jest ogromna, a pozy tym nikt nie łapie za rękę.

    Ja sama jestem wielką zwolenniczką tzw. micropayment. Już dzisiaj wiele produktów kultury, jak na przykład artykuły z gazet, które nie są zamieszczane w bezpłatnych wydaniach online, można kupić za na prawdę minimalną opłatą. A jeśli mnie na dostęp do pewnych treści nie stać, bo nie wszystko jest tanie, to muszę chcąc nie chcąc zrezygnować. W kierunku micropayment powinny iść zmiany korzystania z dóbr kultury w internecie.

    Przeraził mnie Palikot bezwstydnie namawiający do kradzieży i argumentujący, że Polacy są tak biedni, że nie stać ich na kupowanie zarówno treści jak i przedmiotów markowych. Przerażające ale doskonale pasujące do Palikota, który za wszelką cenę szuka nowych wyborców. I wie na co polecą. Zapomina, że zadaniem polityka jest między innymi bycie wzorem osobowym.

    (Kiedy wydawało się, że Palikot nie osiągnie nawet 3 procent głosów wpadł na genialny pomysł. Mianowicie obiecał zalegalizowanie miękkich narkotyków. I wielka część nowych wyborców wyłącznie dlatego głosowała na niego.)

    Sensem jakiejkolwiek walki jest słuszna sprawa. Czyżby Palikota i rzesz młodzieży słuszną sprawą było przywłaszczanie czyli ordynarna kradzież?

    Pocieszam się tylko tym, że Palikot jest zbyt inteligentny, żeby wiedzieć, że na takie koniki wsiada się tylko będąc w opozycji. Tak, że jak zostanie premierem zapomni o własnym ględzeniu i dobrze będzie wiedzieć jak się zachowywać się w sprawie umów międzynarodowych, by nie stać się personą non grata.

    A drogi Kartka z podróży w poprzednim wpisie z niechęci do rządu to już chyba całkiem stracił orientację w sprawach młodzieży. Pisze on:

    „…młodzieży ukradziono część składki OFE. Trudno się więc dziwić, że frustracja młodzieży rośnie i wylewa na ulice.”

    Ej, Kartko, myślisz, że młodzież aż tak daleko w przyszłość wybiega? Sama z siebie, bez poduszczenia populistów nigdy w życiu. Młodzi ludzie nie myślą o starości. Wszak dotyczy ona starych, a nie młodych…

  28. Po PPP (jak to było ? Polska Partia Piwa, czy coś w tym stylu) kolej nadeszłą na PPF, czyli na Polską Partię Fejsbukowców. A może Tweeterowców ? Ale najlepiej Naszoklasowców, bo to jedyna w Polsce Klasa, jaka może pasować do Pańskiej klasy internetowej.

    Co za absurd….

    Kiedyś wierzyłem w to, że Internet jako taki będzie stanowić nową platformę budowy społeczeństwa obywatelskiego, ale dziś, w odniesieniu do społeczeństw już mających demokrację, internet nie wnosi nic nowego. Internet jako katalizator jest dobry tam, gdzie demokrację trzeba wydzierać z gardeł tyranów, ale nie w kraju takim jak Polsza. Dla nas, czy to w Polsce, czy we Francji czy w Kanadzie, internet jest źródłem informacji i rozrywki, ale nie baniakiem, w którym cokolwiek ma szansę wyfermentować na tyle, żeby ruszyć z posad bryłę świata. Owszem, rządy, czy to w Polsce, czy to w wielu innych krajach demokratycznych przeżywają dni bardziej niż chude, ale obecna słabość to jedno, a niemoc oraz infantylność tych, których Pan Redaktor do NaszejKlasy internetowej to drugie.

    Drogi Panie Redaktorze ! Pańska „klasa internetowa” to przecież słynna generacja Igreków, a więc dzieci – królewiątka, indywidualiści nie widzący dalej niż czubek własnego nosa, przyzwyczajeni do natychmiastowej maxi-nagrody za minimum wysiłku, nie mający żadnego sensu więzi z drugim poza ułudnym połświatkiem fejsbukowych przyjazni. I tych ludzi (zresztą produkt pedago-shitu z mozołem wypracowanego przez generację niedowartościowanych imbecyli z generacji dzieci-kwiatów, obecnie u władzy) promuje Pan Redaktor na awangardę przemian ?

    Wie Pan jaka jest różnica między słowem „przemian” i „przemiał” ?

    No właśnie…

    Pozdrawiam serdecznie.

  29. @Sebastian, @głos z ludu i inni też
    Tak sobie rozmawiamy o nagle przebudzonej młodziezy (lub nie), politykach i wzajemnej na siebie reakcji i mam wrażenie, że gdzies po drodze zgubiło nam się jedno, no, półpokolenie.
    Dzieciństwo w PRL, rodzice miażdzeni przez dziki kapitalizm (pamiętacie komornika, co wyceniał lodówki na 1zł?), na rynek pracy wchodzą na początku tysiąclecia. To ci, którym wpajano, że praca uber alles. I ci, którzy po 1-szym maja 2004 r runęli za granicę.
    1 maja 2004 r cieszyłam sie bardzo siedząc na tyłach warszawskiej knajpy, w której razem z tym swoim dyplomem zmywałam gary. Szybko mnie zwolnili. Przez kolejne półtora roku pracowałam w firmie, która co miesiąc podsuwała mi umowę o dzieło.
    Zmierzam do tego, że nie czuję, bym miała reprezentację w Sejmie. Że zanim do niego wejdą dzieci Internetu, jeszcze jesteśmy my.
    Świadomi jak nikt przed nami, że zatrudnienie pracownika, który czuje się wykorzystywany, to posadzenie tyłka na minie; pozbawieni bagażu PRL-u – nie mam pretensji do żadnych Ruskich, czy Niemców, przeciwnie, miło się z nimi gada, o ile są w tym samym wieku (jak w tym samym wieku nie są to i tak się starają) No i najważniejsze – już doświadczeni, a więc pewni siebie i silni.
    Ja wiem, czego chcę od swojego państwa i mam zamiar to dostać.
    (Sebastianie – nie boję się, co będzie z nami – nie wiem, kiedy był ten ostatni pociąg – bo nie tak łatwo nas zabić)
    pozdrowienia

  30. Ooo, nie raz stałem na bramce, wszyscy zawsze pchali się do ataku, choć nie mieli o tym zielonego pojęcia … w końcu porzuciłem piłkę nożną, jak długo można!
    Najlepszą obroną jest atak – tak mówił, zdaje mi się, któryś trener narodowy. Ale teraz najważniejsze jest opanowanie środka pola, jak to robi Barcelona. Ale w Polsce w środku pola jest grzęzawisko, można polec z cała drużyną z ławką rezerwowych włącznie, więc – chcąc nie chcąc – gra jest na jedną bramkę.

    Pakt fiskalny z euro-strefą, gdyby rząd się wypiął na wstępie, to wrzawa podniosłaby się po tzw. lewej stronie, że jest przeciw integracji z UE i jest to dowód na katonarodowy POPiS. A gdyby się zgodził na francuskie eleganckie propozycje – płaćcie do IMF, ale spotykamy się z wami raz przed Wielkanocą, to by była zdrada. Idąc za tą piłkarską metaforą – niech strzelają te gole, i tak nikt tego nie zliczy, w końcu się przyzwyczają i zaczną grać w klipy. Przecież to jest nonsens co się dziej. Ktoś powiedział o Polsce – to nie jest kraj dla normalnych ludzi. Ja tam odwiedzam nie częściej niż raz w roku, tym razem w maju, i się nie przejmuję. Może do tego czasu klasa internetowa z prawdziwymi polakami zawrze historyczny kompromis, Palikot z Kaczyńskim obejmą rządy, Tuska postawią przed sądem, podzielą się województwami a Śródmieście Płd. wyłączą jako wolne miasto z korytarzem na Okęcie. I to są moje warunki minimum. Albo niech się toczy dalej gra do jednej bramki.

  31. http://www.youtube.com/watch?v=4iPDHJ_ZNvI&feature=related

    Do niektorych tu na tym blogu;

    Juz tu kiedys pisalem ze gospodarz tego blogu pisze swoje felietony
    na zasadzie kija i mrowiska,tematy powinny byc na czasie,kontrowersyjne
    i prowokujace i takie sa.
    Mr.Passent nie zawsze utozsamia sie z tym co pisze,kiedys uzyl takie zdanie
    czy to nie wystarczy aby prawidlowo
    odczytac jego przeslanie.
    Wiec dajcie spokoj gospodarzowi i przestancie sie czepiac,chyba stac was
    na logiczne myslenie,przeciez za kazdym razem nie bedzie wam
    tlumaczyl jak przedszkolakom.

    Paniatna.

  32. Gdzies zniknelo jedno zdanie, a powinno byc;

    Mr.Pasant nie zawsze utozsamia sie z tym co pisze,kiedys uzyl takie zdanie
    czy to nie wystarczy aby prawidlowo
    odczytac jego przeslanie.

  33. I znowu zniknelo

    ;ja zucam temat a wy go lapcie”

  34. Panie Redaktorze !!!!!!!! Gratuluje i zycze zdrowia ze zdrowym humorem ! Wpisow nie czytam bo szkoda czasu .

  35. Szkic piosenki ;

    Wszystko co mam , to tobie dam
    bo nie mam nic własnego
    więc wreszcie będzie nam tu lżej
    nie mając dziś niczego
    od paru lat wciskają nam
    unijną transformację
    i mamy to co „chciał” sam lud
    globalną plutokrację

    chcesz być cool , to daj w żyłę
    chcesz burdelu, to masz
    jak chcesz jointa zakurzyć
    szukaj w sejmie tę nać
    poseł stworzy precedens
    kupiec sprzeda co chcesz
    chciałeś latać jak orzeł
    fruwasz tak jak ten śmieć

  36. Bez na siłe tworzonych analiz typu „klasa internetowa” itp.
    PO dało ciała w grze wizerunkowej, w której do tej pory przodowało przy fałszywym pobrzdąkiwaniu powolnych władzy mediów.

    Przestali być „cool i trendy” – to będzie bardzo trudno odwrócić i kolejne zabiegi wyglądać będą coraz bardziej fałszywie i groteskowo (wycofywanie się Tuska, próby obśmiewania protestantów – artykuły w Wyborczej o kilkudziesięcio-osobowej…demonstracji, analizy „ekspertów” – wciąż tych samych itd).
    PR-owcy PO nie śpią i kombinują jak porażkę przekuć w sukces.

    Absolutnie nie tykając sfery merytorycznej bo u nas w POlityce przecież nie oto chodzi – PO zaczyna się coraz bardziej POtykać o własne nogi.

    Z zapartym tchem czekam na jakąs kolejną dętą „aferę”, którą dla odwrocenia uwagi wypichci kuchnia reżymowo-medialna.

    Wystarczy posłuchać rozpaplanego Boniego, który wciąż jest przekonany, że można każdy problem zagadać i „przeflancowac werbalnie” by mieć diagnozę partii stworzonej dla władzy, na strachu przed PiS-em… od lewa do prawa od morza do gór.

    Jednak wychodzi na to, że sam „pragmatyzm”, dryfowanie, przymilna spolegliwość miedzynarodowa i PR nie wystarczą mimo modlitw Pana Passenta.

    Byłby to prawdziwy śmiech historii gdyby partia próbująca wizerunkowo reprezentować przyszłość, dynamizm i nowoczesność stała sie partią starszych panów z nogami w PRL-u i i przykościelnym czapko-berecie na głowie.

    Czekam aż wśród nastolatków nadejdzie moda na noszenie moherowych beretów… z moich obserwacji niczego nie nienawidzą bardziej niż:
    fałszu, słowotoku, nachalnej propagandy i traktowania ludzi jak niedorozwiniętą bandę dzieciaków.

    Oby nadeszła nareszcie długo wypatrywana zmiana pokoleniowa.

  37. Oto przyklad skrzyzowania (mentalnosci) Lizakowych Ludzi z jedna glowa Swiatowida

    …..A zydzi z koleji sami wspolpracowali i pomagali w swej wlasnej zagladzie. Zydzi wykonywali wszelkie polecenia wladz okupacyjnych, nosili gwiazdy, pchali sie do Getta jak cmy do swiatla i na transporty do obozow koncentracyjnych. Bo powiedziano im ze ci pierwsi dostana lepsze apartamenty, prace i kierownicze stonowiska. Kupowali kazda propagande i klamstwa. A przeciez stanowisko i zamiary hitlerowcow byly znane. Moze jeden zyd na 100 tys wpadl na pomysl zeby walczyc o swe wlasne przetrwanie….

    Bez komentarza….

    ET

    PS
    Ciekawi mnie zdanie Pana Passenta na powyzszy objaw juz otwartego antysemityzmu, bo nie ludzkiej (nieludzkiej) glupoty przeciez….

  38. ..ze iranska telewizja PRESSTV (moge ja tu ogladac bez problemu) jest bardziej obiektywna i pluralistyczna od BBC nie mowiac o polskich gadajacych glowach…

    Powyzej wizja (nie mylic z TV) Swiatowida……

    ET

    PS
    Najbardziej objektywny jest Swiatowid Falicz…. , bo kiedys dotykal objektywu w lodzkiej filmowce…

  39. Prośba do moderatra bloga.
    Proszę o pisanie tekstu z obrazka z zaznaczeniem dużych i małych liter, gdyż bardzo często zadarza mi się po napisaniu tekstu, pojawia się informacja błąd. Dugi raz już mi się nie chce pisać to chchciałem skomentować.

  40. „PP. Moderatorzy i „axiom1”: Jeszcze jedno porównanie do Goebbelsa, lub podobne, a zostanie pan zbanowany, podobnie jak PP. Sławomirski i Lizak.”

    Doskonały przykład Prawa Godwina ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina ):

    ” Wraz z trwaniem dyskusji w Internecie, prawdopodobieństwo przyrównania czegoś lub kogoś do nazizmu bądź Hitlera dąży do 1 „

  41. Stach Głąbiński, 20.30 Stachu, piszesz bez opamiętania. To wielka sztuka aby w trzech linijkach tekstu znaleźć aż tak wiele konkretu wyrażonego chłodno beż żadnej emocji. Należało chociaż zwrócić uwagę na cytat z książki znanego profesora. On pisał bez emocji.

  42. Niezależny publicysta pan Jacek Żakowski wylicza dziś w GW przykłady braku dialogu rządu ze społeczeństwem. Naiwny. Wymienia GMO, reformy zdrowotne o refundacji leków i ACTA. Wszystkie niechlujne wpadki rządu. Przyczynę dostrzega w zaniku idei państwa obywatelskiego. „Obywatele okazali się trudni we współżyciu, dyskutowanie z nimi okazało się żmudne, męczące i czasochłonne.” Publicysta nie wie, że od dawna rząd w imię doktryny neoliberalnej dąży z dobrym skutkiem do przekształcenia obywatela w konsumenta. Nie pamięta także dlaczego nie zapytano jeszcze wówczas obywateli o wiele niezwykle istotnych spraw:
    – O zgodę na zerwanie ciągłości bytu państwowego i nawiązanie do niesławnej pamięci faszystowskiej IIRP.
    – Kto sprowadził pajacowatego „prezydenta” Kaczorowskiego z Londynu i przyjął szmatławe insygnia klęski?
    – Jak wprowadzano religię do szkół?
    – Jak sprzedawano majątek państwa i przyjęto podstępnie narzuconą doktrynę neoliberalną po hasłem reform Balcerowicza?
    Publicysta powinien pytań tego typu stawiać mnóstwo. Przy okazji zapytać czy Sawicki dalej jest ministrem. Pytanie narzuca się także czy Żakowski jest jeszcze obywatelem?

  43. ET
    30 stycznia o godz. 9:22

    Najbardziej objektywny jest Swiatowid Falicz…. , bo kiedys dotykal objektywu w lodzkiej filmowce…”

    Czego Falicz nie dotykal…

  44. ET
    30 stycznia o godz. 9:18
    „Oto przyklad skrzyzowania (mentalnosci) Lizakowych Ludzi z jedna glowa Swiatowida

    „…..A zydzi z koleji sami wspolpracowali i pomagali w swej wlasnej zagladzie. Zydzi wykonywali wszelkie polecenia wladz okupacyjnych, nosili gwiazdy, pchali sie do Getta jak cmy do swiatla i na transporty do obozow koncentracyjnych. Bo powiedziano im ze ci pierwsi dostana lepsze apartamenty, prace i kierownicze stonowiska. Kupowali kazda propagande i klamstwa. A przeciez stanowisko i zamiary hitlerowcow byly znane. Moze jeden zyd na 100 tys wpadl na pomysl zeby walczyc o swe wlasne przetrwanie….”

    Mój komentarz

    Chciaż jeden blogowicz zwrócił uwagę na skrajnie rasistowską wypowiedź, nienawistną, pogardliwą, odczłowieczającą – „Zydzi… pchali sie do Getta jak ćmy do swiatla i na transporty do obozow koncentracyjnych”

    My? -Kulturalny naród, tylko Donek nas ogłupia.

    Pzdr, TJ

  45. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    „Pierwsze ostrożne opinie, pierwsze sugestie sondażowe, pierwsze prognozy i nawet pierwsze czucie w kościach. Zdarzały się też stałe „głosy rozsądku” (…) Stadion Narodowy miał być naszą dumą i pokazem sprawności III RP jako państwa (…) 26.06. 2011r.PAP rozmawiała z architektem – budowniczym wielu stadionów na świecie- panem Edmundem Obiałą, który stwierdził, że „budujemy rekordzistę – najdroższy stadion świata” (koszt ponad 2 mld zł) i w dodatku „nie jest to żadne cudo techniki”. Ponadto Obiała stwierdza, że „bryła budynku jest źle przystosowana do urbanistyki terenu….a rozwiązania elewacji i dachu w naszym polskim klimacie wydają mi się pomysłem kompletnie nietrafionym”. Dlaczego tak jest? Architekt mówi: „stadion szpeci całą okolicę i zakłóca krajobraz Warszawy…To połączenie dachu z zewnętrzną fasadą jest po prostu nie do zaakceptowania”. Remonty, zarządzanie tym obiektem będą rocznie kosztować około 64 mln zł. A więc już dziś się martwmy, wszak pycha i głupota kosztuje! Monika“
    http://kontrowersje.net/tresc/na_razie_nic_sie_rewolucyjnego_nie_dzieje_mlodziez_musi_sie_wyszumiec

  46. Jiba,Głos ludu. Sebastian
    Wcześniej na tym, czy innym blogu trochę żartowałam, kreując się na anarchistkę, bo w jakimś sensie kibicowałam przychylnie młodzakom, którzy wyszli na ulice kilku miast. Ale gdy przyjrzałam się bliżej hasłom wypisywanym i gromko wykrzykiwanym, to mi przeszło. Pojęcia nie mają, dzieciaki, co to jest TAK NAPRAWDĘ cenzura i brak wolności słowa. Z drugiej strony im się nie dziwie, skoro słyszą od złotoustych polityków o hańbie, zdradzie itp.
    Słowa kompletnie się zdewaluowały i mijaja się z realem.
    Jestem od Was starsza o, powiedzmy, pół pokolenia, niby z bagażem PRL, ale w latach 90. szybko zrzuciłam go z pleców, co nie znaczy, ze zresetowałam pamięć. Dlatego bez leku i bez kompleksów wchodziłam w „nowe”, choc nieraz mi się oberwało. Miałam jednak pełna świadomość, że tak wielka transformacja będzie bolała, więc nie miałam wygórowanych oczekiwań. Ale rozumiem, że po przeszło 20 latach można już wymagać więcej.
    Wszystkie kolejne rządy (poza 2005-2007) odwaliły kawał dobrej roboty, popełniając tez nie mało błędów. Jedyna, naprawdę destrukcyjna siła to – w moim odczuciu – PIS, który wyrósł z PC na monstrum za sprawą swego wodza.
    Myślę, że jesteśmy „na zakręcie”, bo tzw. zużycie materiału (całej „klasy” politycznej) jest widoczne gołym okiem. Na razie „i Salomon z pustego nie naleje”, jak mawiał klasym zwany Gnomem (wiecie koteczki o kim mówię?).
    Stawiam na Wasze półpokolenie. Młodziaki błądzż jeszcze we mgle (niekoniecznie smoleńskiej).

  47. Młodziaki, oczywiście – błądzą. Sorki i pozdrawiam ciepło.

  48. ET
    30 stycznia o godz. 9:22

    ..ze iranska telewizja PRESSTV (moge ja tu ogladac bez problemu) jest bardziej obiektywna i pluralistyczna od BBC nie mowiac o polskich gadajacych glowach…

    Powyzej wizja (nie mylic z TV) Swiatowida……’

    Tak zupelnie powaznie ET,
    czy ogladasz PressTV, czy ogladasz BBC, czy ogladasz DW, czy ogladasz Al Jazeere,
    czy ogladasz France 24?
    Skad wiesz, ze PressTV nie jest bardziej obiektywna i pluralistyczna niz BBC – powiedz smialo.

    Powiedz mi czy byles w Izraelu, ile lat mieszkales na Bliskim Wschodzie, jak dlugo w Azji, gdzie ijak dlugo poza Azja.

    Czy prowadziles w Polsce wlasny biznes?
    Czy miales okazje poznac polska polityczna kuchnie z pierwszej reki?

    Ciekawi mnie skad Ty WIESZ.
    Ja wiem skad ja wyciagam swoje opinie – ulomne, subiektywne ale swoje.

  49. Minęło 507 lat i jeszcze rządzący nie przetrawili „nihil novi nisi commune consensu”.

    A wiele z Was i wielu z Was o prawie własności. Czyjej?

    Przypuszczam, że CIA wśród mieszkańców Zachodniego Wybrzeża zwerbowało zdolnych Han, a ci wyśledzili powstanie gdzieś w Mandżurii systemu operacyjnego przypominającego Windows 7, ale mającego numer trzycyfrowy i nie mającego Patch Tuesday.

    Tusku! Albo podpiszesz ACTA, albo zaczniesz klękać przed nauczycielami Szkoły Czystej Krainy i zablokujemy Ci wszystkie komputery, bo Linux był Ci obcy.

    No to do wtorku.

  50. Odnosnie ACTA to od dluzszego juz czasu nie spotkalem sie z taka iloscia hipokryzji, oportunizmu i tchorzostwa ! Dziennikarze ktorzy w tej chwili rozdzieraja szaty w protescie, podczas gdy materialy dotyczace tego porozumienia byly juz od dluzszego czasu znane, a ich wlasne stacje czy publikacje byly proszone o wyrazenie opinii w tej sprawie, teraz przesluchuja politykow pokazujac jak bardzo sa niekompetentni. Politycy ktorzy glosuja za albo przeciw czesto nie majac pojecia za czym teraz opawiadaja sie po stronie internautow bo maja nadzieje zdobyc nowy elektorat. No i w koncu artysci i wydawcy ktorych przeciez ten dokument najbardziej dotyczy, teraz nabrali wody w usta w obawie przed utrata popularnosci .
    To wszystko jest zenujace i mam wrazenie ze tzw POPULIZM nie istnieje tylko wsrod politykow !

  51. Grace podała interesujący link – idea jest moim zdaniem rozwojowa. To jedna z niewielu (pokojowych) metod na skuteczny sprzeciw obywatelski wobec internacjonalistycznej, lichwiarskiej grabieży, dokonywanej w biały dzień w centrum Europy, w XXIw. np. na paru milionach Polaków oraz Węgrów, którym po nachalnej promocji w mainstreamie (coś jak dziś odwrócona hipoteka, czy wcześniej słynni emeryci pod palmami za zyski z zagranicznych OFE) wciśnięto z premedytacją kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich, a dziś, np. po 7 latach wpłacania kilku tysięcy złotych miesiąc w miesiąc (znam przypadki, że nieszczęśnicy płacą ponad 5000PLN, ponieważ raty wzrosły i o 75%) ludzie mają do spłaty więcej, niż w dniu zaciągania kredytu. Te kredyty są praktycznie niespłacalne, ale takie miały być od samego początku – one nie miały służyć obywatelom, którzy pragnęli mieć własne mieszkanie, albo dom, czy finanse na działalność gospodarczą – a zniewoleniu kredytem, zubożeniu oraz programowemu wywłaszczeniu.

    Rząd polski, w przeciwieństwie do węgierskiego, kompletnie nie reaguje, tak jakby nie był rządem reprezentującym społeczeństwo i własny kraj, tylko zagraniczne kartele finansowe zwykłych prywatnych, zdemoralizowanych złodziei. Pozwala na bezkarne okradanie Polaków, a więc w konsekwencji także budżetu naszego państwa – czyli choćby tych głodujących w Polsce dzieci, o których tak niechętnie pisze mainstream, jeśli w ogóle – ponieważ pieniądze z tej oszukańczej lichwy nigdy nie trafią na polski rynek, nie posłużą nikomu do zakupu chleba u polskiego piekarza, towarów produkowanych przez polskie firmy, albo usług, a podatki od tych firm nie zasilą państwowej kasy. To jest działalność rządu na szkodę państwa, niestety.

    Skoro rząd się na własnych obywateli wypina, to pozostaje jakiś sprzeciw obywatelski „klasy internetowej”. Podobna akcja, skierowana przeciwko tym bankom, które udzielały w Polsce kredytów we frankach, mogłaby skłonić owe banki do konstruktywnej refleksji, a rządzących w Polsce do podjęcia decyzji analogicznych, jak na Węgrzech, pro publico bono.

    Dziś dzień paktu Polski z diabłem z MFW, reprezentowanym po usunięciu swojego w końcu DSK, przez jeszcze bardziej swoją namiestniczkę karteli z Wall Steet/City. Pakty z diabłem dobrze nie wróżą, chyba, żebyśmy tu mieli do dyspozycji Panią Twardowską, a nie mamy niestety…

    Jeszcze chciałbym o inicjatywie niemieckiej, mającej do szczętu sponiewierać demokrację na świecie poprzez kolejne uderzenie w jej symbol – w Grecję, ale słów brakuje…

  52. „Dla bardzo wielu ludzi w Polsce, którzy nie są w stanie odkładać na emeryturę, pracują na umowach śmieciowych i ledwo płacą rachunki co miesiąc, to, że można w internecie za darmo coś obejrzeć, to element godności i równości”
    – uważa lider RP.
    To celna,moim zdaniem,opinia Palikota.

    Premier twierdzący,że po podpisaniu, sprawdzi każdy przecinek w ACTA ,albo w ogóle nie czytał tej umowy albo „rżnie głupa”. Na własne życzenie wywołał ferment.Bowiem ACTA ,w najmniejszym stopniu,de facto,zagraża procederowi indywidualnego korzystania z contentu chronionego prawami autorskimi.Co najwyżej urządzi się jakieś pokazówki.
    Zagrożone są firmy.Nie na żarty.Nie tylko o content internetowy tu chodzi.
    Opinia prof Łętowskiej o klasie politycznej
    potwierdza się w całej rozciągłości.
    To jest protest.Na razie bezkształtny ferment ludzi obdzieranych kolejny raz ze skóry.Do zagospodarowania.Palikot to już zrozumiał.Chwała Bogu JK nie jest do tego zdolny.Autoprezentacja JK jako guru internetowych wzbudzi tylko gromki śmiech.

  53. ŁotrPress zrobił mnie na czerwono.
    Czy ktoś grzebie na moim profilu w Polityce? żeby mnie zrobic na szaro?

  54. Panie Gospodarzu,

    drużyna piłkarska zepchnieta do defensywy, to skazańcy przeznaczenie na odstrzał (czytaj porażkę). Nie zawsze tak było w historii futbolu, nie mówiąc o innych dyscyplinach sportu.
    Oto wczoraj w Melbourne spotkało się na kortach dwóch cyborgów, którzy po drodze do finału wykosili dwóch arystów tego sportu. Gdy rano właczyłem telewizor oni się rozgrzewali, a później grali brzydko i tak długo, że straciłem poczucie czasu.
    Rano, po powrocie ze spaceru z psami właczyłem telewizor, a oni ‚wciąż grali’ swoje, a elita tenisowa blogu milczy jak zaklęta.
    Tymczasem kwalifikantki zabrały głos, piejąc z zachwytu nad wielkością tego wydarzenia jako największego w historii tenisa (pod względem długości, z całą penością, tak).
    Dramatyczny to ten pojedynek był z całą penością.
    Wnoski jakie się nasuwają po tym spotkaniu są ponure. Tak dłużej być nie może.
    Tenisistom trzeba skrócić czas gry (Murray w pojedynku z Djokovicem był siny, a ten ostatni w wojnie na przetrwanie upadł ze zmęczenia), a ponadto organizatorzy takich imprez powinni dysponować pulą pieniężną z której nagradzali by zawaodników/czki za jakość (finezję techniczną) gry, co poprawiłoby estetyczną stronę tego najpięknieszego (może rónorzędnego żeglarstwu) ze sportów.

    Dziwi mnie, że świetny szermierz słowa pisanego, kadett, ani słowem nie skomentował wypowiedzi jego ulubienca, Murraya, który w tempie ekspresowym zapowiedział wędrówkę na czoło muszkieterów tenisa.
    Inni też milczą, zapewne przybici (jak ja) przebiegiem zmagań na Laver Arene.

    Panie Danielu,

    odstąpiłem od pisaniania komentarza do fascynującego wydarzenia jakim są manifestacje internautów. Czuję się bezsilny, bo nikt nie bierze poważnie głosów protestu opinii publicznej. A przecież władze mają dobre informacje co się dzieje, bo służb specjalnych utworzono w takiej ilości, że gen. Moczar kręcił by głową z zachwytem.
    Co jest więc grane?
    – Zapewne buta tej władzy, która spowodowała, ze znajduje się ona na stromej równi pochyłej (Jeszcze kilka tygodni temu media trąbiły o wzmocnieniu powyborczym D.Tuska).
    Przed ostatnimi wyborami, na dwa tygodnie przed rozpoczęciem trendu spadkowego zapowiedziałem zjazd spadkowy na blogu Waldemara Kuczyńskiego (muszę się sam pochwalić skoro nikt tego nie robi:)).
    Tylko dzięki zdecydowanemu wsparciu Jarosława Kaczyńskiego wybory parlamentarne, a wcześniej, prezydenckie nie zakoćzyły się porażką polskiego męża stanu jakim jest lider Platformy. Pamiętam, że stasieku dwukrotnie pisał, że PiS świadomie chce przegrać wybory (tylko on na tym blogu przewidział strategię działania Prezesa PiS-u).

    Takiego szczęścia gwiazda polskiej sceny politycznej nie ma na arenie międzynarodowej (Merkozy nie chce się podłożyć), i wszystko co było do przegrania w ostatnich latach zostało, zgodnie z prawem Murphiego, przegrane (oddanie wpływów jakie dawał traktat nicejski, CO2, a teraz ACTA, to tylko kilka przykładów).

    Radzę się głęboko zastanowic co znaczą słowa Rostkowskiego oraz naśladującego go Tuska o ‚możliwość utraty suwerenności’ przez Polskę.
    Tylko Pan mimochodem wspomiał w grudniu (w czasie gorączki negocjacyjnej w Brukseli, o możliwośći powstania osi Berlin – Moskwa. Reszta publicystów zajmowała się zwykłą podwórkową młocką. Dodam, że o takiej możliwości wspominał minister Ławrow w czasie konfliktu gruzińskiego. Pisałem o tym na blogu W. Kuczyńskiego zaraz po wypowiedzi Ławrowa.)

    Jak widać całą władzę w Unii Donald Tusk oddał Angeli Merkel i Sarkozemu. Miemcy miały wkomoponować się w demokratyczną Europę, a jest tak, ze to Europa słucha Merkel, która ustanawia komisarzy do nadzoru innych i wyraża niezadowalenie z krytki dyktatu (zbyt późno wyartykułowanego przez Tuska) jaki Niemcy narzucają Europie.
    Kolejne ruchy na arenie międzynarodowej raczej nietrudno przewidzieć, tak jak klakierstwo pod adresem Donalda Tuska ‚niezależnych mediów’.

    Więc o czym tu piszać, jak mówi niezrównana Aga. Może lepiej dać sobie spokój, zamiast bić niepotrzebnie pianę.

  55. władza używa swojej głowy do odbijania piłki, a internauci do myślenia. Stąd tak wielki rozdźwięk. Dlatego czym prędzej władze trzeba dopuścić do internetu, a społeczność internetową dopuścić do władzy. Dopiero wtedy będzie w porzo.

  56. do: Marek, 30 stycznia o godz. 12:29

    Drogi przyjacielu:

    1. kto kogo PRZYMUSZAŁ do brania kredytu w walucie obcej? Gdzie te miliony zniewolonych? Żaden rząd nie jest od tego, żeby jednym robił dobrze – bo sie np. pomylili w swoim myśleniu życzeniowym, a tym bardziej kosztem wszystkich pozostałych. Że frustracja może zagotować własne flaki – zgoda. Tyle, że pretensje nie pod ten adres. Sa tacy – powiedzmy, że na „ten teraz” okazali się przezorniejsi – którzy wybrali alternatywę, ba! nawet z dopłatami od tego (censored) rządu.
    2. b.trafna jest często przywoływana metaforyczna analogia konsumpcjonizmu do układu pokarmowego – że jest sie albo ucztującym, albo zjadanym. Okazuje sie jednak, że jednocześnie można być i jednym i drugim. Ja chciałbym zwrócić uwagę na inny aspekt: każda odmiana bezkrytycznej konsumpcji zwykle kończy sie mniejszą lub większą niestrawnością.
    3. rozumiem, że zachwalany rząd węgierski to się nie wypina na głodujące na Węgrzech dzieci, rozdaje potrzebującym szwajcarskie franki i żadnych paktów – a tym bardziej z diabłami i szatanami – nigdy nie podpisuje…

    … jest taki rysunek p.Mleczko – ten ze słoniem i żyrafą..

  57. Media nadchodzą dla z pomocą dla zarobionego po łokcie rządzeniem w tym polskim burdelu PO informując:

    „…Porno atak na stronę PO. Tysiące ostrych zdjęć [18+]

    Atak na strony ursynowskiej Platformy: na otwartym forum dyskusyjnym pojawiło się kilka tysięcy wątków odsyłających do stron z ostrą pornografią. Lider PO na Ursynowie nie wyklucza, że to akcja przeciwników politycznych…

    … Na służbowym komputerze nie mógł się wprawdzie zapoznać z poszczególnymi wątkami, bowiem pracodawca blokuje dostęp do tego typu treści – ale jak przyznał

    „może to sobie wyobrazić”. -…

    Nie wykluczam, że stoi za tym polityczna konkurencja…”

    Wstydu nie ma to gówniarstwo
    Pogonić ich!
    żeby sobie działacz musiał wyobrażać!

  58. Media nadchodzą z pomocą- dla zarobionego po łokcie rządzeniem w tym polskim burdelu PO- informując:

    „…Porno atak na stronę PO. Tysiące ostrych zdjęć [18+]

    Atak na strony ursynowskiej Platformy: na otwartym forum dyskusyjnym pojawiło się kilka tysięcy wątków odsyłających do stron z ostrą pornografią. Lider PO na Ursynowie nie wyklucza, że to akcja przeciwników politycznych…

    … Na służbowym komputerze nie mógł się wprawdzie zapoznać z poszczególnymi wątkami, bowiem pracodawca blokuje dostęp do tego typu treści – ale jak przyznał

    „może to sobie wyobrazić”. -…

    Nie wykluczam, że stoi za tym polityczna konkurencja…”

    Wstydu nie ma to gówniarstwo
    Pogonić ich!
    żeby sobie działacz musiał wyobrażać!

  59. My tu sobie pierdu pierdu o internecie a PO musi rzadzic!

    W Łodzi Zbigniew Papierski, działacz PO, został prezesem MPK
    – z kilkunastotysięczna pensją.

    Jego kwalifikacje ?
    Zna dobrze Grabarczyka i Hankę – Panią Prezydent.

  60. My młodzi pójdziemy na wybory, ale dopiero gdy będzie jakiś wybór. A wtedy niewiele z was zostanie staruchy.


  61. By wejść do panelu administracyjnego strony premiera i ją zablokować wystarczyło

    wpisac login i hasło „admin”.

    Szef Biura Bezpieczeństwa NARODOWEGO (!!!)
    Prof. Stanisław Koziej oswiadczył…
    „…Uczymy się dopiero życia w cyberprzestrzeni…”

    powiedział również:

    „”… jeśli ataki hakerów nie ustaną trzeba będzie rozważyć wprowadzenie stanu wyjątkowego…”

    I jak tu teraz wytłumaczyc Panu generałowi , że do wpisania nowego lepszego hasła nie potrzeba czołgu?

  62. mag 30 stycznia o godz. 11:40

    Bardzo mi sie podobasz, nie tylko Ty ale rowniez Twoje poglady. Jako stary macho, pytam ci sie ja, skad taka madra baba.
    Oto esencja Twojego wywodu: *Wszystkie kolejne rządy (poza 2005-2007) odwaliły kawał dobrej roboty, popełniając tez nie mało błędów. Jedyna, naprawdę destrukcyjna siła to – w moim odczuciu – PIS, który wyrósł z PC na monstrum za sprawą swego wodza.*
    A potem jeszcze piszesz: *Myślę, że jesteśmy „na zakręcie”, bo tzw. zużycie materiału (całej „klasy” politycznej) jest widoczne gołym okiem**
    Tak jest, tylko pytanie jak podmienic ten zuzyty material, te sprochniale belki, zeby nie doprowadzic do zawalenia calego domu. Niektorzy bardzo by sie ucieszyli, zeby doszlo do takiej katastrofy i niekoniecznie sa to pisowcy.
    PS. Poczulem sie *koteczkiem* (mam nadzieje ,ze kot Mordechaj nie bedzie zazdrosny) i zapewniam Cie, ze wiem , kto to byl *gnom*, bo niezle sie zasmiewalem czytajac Szpotanskiego, ktoremu gnom przypisal mentalnosc gigolaka i alfonsa.

  63. Drogi scramblerze,

    Nie trzeba zaraz aż z takiej samokrytyki, żeby Andrzeja Mleczkę tu po swoim tekście przywoływać, z jego słoniem i żyrafą – cóż, każdemu zdarzają się czasem jakieś potknięcia, trochę więcej wiary w siebie!

    A skoro już przy p. Mleczce jesteśmy, to narysował także taki dwuczęściowy obrazek z pingwinem – jakbyś kiedyś miał nadmiar kasy, to będzie jak znalazł.

  64. Kiedys mowiono o inteligencji krzyzowkowej i telewizyjnej. Mysle, ze dorosli sa w stanie generowac wiedze. Generowac, a nie degenerowac wiedze drugich.
    ET
    P

  65. Postanowilem kontynuowac pisanie sciagi dla “wietrznie” watpiacych oraz zdziwionych jawynch i ukrytych antysemitow, swiadomych i nieswiadomych oraz zainteresowanych, oscylujacych w zamknietym swiecie antysemityzmu i filosemityzmu, nie majacych ani czasu ani miejsca w swoim mysleniu na postrzeganie “pomiedzy”.
    Warto przy tym wspomniec ksiazke Przemyslawa Czaplinskiego “Szkola bezboznikow”. Dla kontrastu podaje ponizej kilka typowych przykladow poboznego myslenia:
    • Termin Holokaust przywlaszczyla sobie strona zydowska
    • Diaspora zydowska w Ameryce-ukrywajac swoja wine i milczenie w czasie wojny-oskarza Polakow o biernosc, nawet o wspoluczestnicwto w zbrodni
    • Prawda jest natomiast taka, ze spolecznestwo polskie bylo w „ tym samym czasie i pod okupacja tych samych oprawcow w podobny sposob eksterminowane“. Razem cierpielismy, razem dotknela nas zbrodnicza sila niemieckiego faszyzmu. Bylismy wspolnie upodleni, tak samo zniewoleni, podobnie bezsilni“.
    • Niezrozumialy jest udzial tak wielu osob pochodzenia zydowskiego w budowie i utrwalaniu totalitaryzmu komunistycznego, w tym ich rola w fizycznym i moralnym niszczeniu wolnosciowego podziemia w powojennej Polsce“. Slowo“niezrozumialy“ jest tu raczej eufemizmem.
    Niestety calkowicie rozne byly szanse narodu okupowanego i narodu, ktorego przeznaczeniem (bo tak wymyslili sobie nazisci) jest zniszczenie. Gdyby Polacy chcieli zrozmiec na czym polegala ostatecznosc losu Zydow nie dochodziloby do falszywych porownian i rzekomego podobienstwa losu. Moim zdaniem jakiekolwiek kwantytatywne porownania nie maja dla obu stron zadnego sensu. Obie strony pozornych i czesto li tylko werbalnych konfliktow dosc ucierpialy, aby w przyszlosci unikac jakiejkolwiek licytacji ofiar. Pozostaje pytanie, czy Polacy mieli szanse zauwazyc jako swiadkwie te niewyobrazalna zbrodnie, czy wogole byli w stanie ja zauwazyc. Z pewnoscia nie zauwazyli lub nie przejeli sie zniknieciem 10% populacji Polski przedwojennej. Mitologizowanie wlasnej przeszlosci bez dozy samokrytyki jest rowniez bezsensowne, jak jakakolwiek licytacja na ten temat. Prowadzi to w kazdym razie do relatywizowania Holokaustu. Warto przypomiec ksiazke Marka Kuci “ “Auschwitz jako Fakt spoleczny”. Postrzegamy np. wyraznie u slowackich sasiadow negatywne stanowisko kosciola katolickiego wobec Zydow, a zapominamy o dzielach naszych duchownych; o o. Kolbe, ks. Trzeciaku, ktory podziwial wielkosc Hitlera (1939) jako wyslannika opatrznosci celem poskromienia zlosci zydowskiej i uratowania ludzkosci przed zydo-komuna. Jak zauwazamy, termin ten ma tradycje przedwojenna. Hitler objawial sie wiec niektorym jako ojciec opatrznosciowy realizujacy dawne zamysly kosciola. Rozne sa tez zdania wsrod samego kleru o rzekomych mordach rytualnych i krwawych przesladowaniach Zydow w Sandomierzu. Przypomina mi sie historia obrazu z Katedry Sandomierskiej. Podczas wojny uslyszec mozna bylo na bazarze, w tramwaju, czy na ulicy slowa aprobujace czyny nazistow (Hiltlera) np. “Hitler czyni przynajmniej jedna dobra rzecz dla Polski-uwalnia ja od Zydow; patrz “gazetka zydowska” z czerwca 1942 roku. Watpiacym polecam wrazenia Aliny Margolis-Edelmann, ktora na Wielkanoc 1943 znalazla sie poza murami getta. Podobnie zapamietala laczniczka miedzy gettami, Chawka Folman-Raban “nieraz w pociagu slyszalam, jak ludzie mowili miedzy soba-jedna rzecz Hitler robi dobrze, ze wykancza Zydow”. Tych cytuje opinie z niedrukownych pamietnikow; tenor wypowiedzi ten sam; z dodatkiem o wielkiej zasludze historycznej Niemcow. Niektorzy martwili sie, co Polska po wojnie zrobi z pozostalymi przy zyciu Zydami. Podobne wypowiedzi slysze po dzien dzisiejszy. Warto jednak zastanowic sie nad argumentami antysemitow dotyczacymi czasow stalinowskich. Sa one dosc czeste i niejako zrozumiale nie tylko dla populistycznie je artykulujacych. Smutne byly tez wystapienia do niedawna w parlamencie, mediach i demonstracjach poslow Ligi Polskich Rodzin. Nikomu nie przyszlo do glowy zdelegalizowac Mlodziez Wszechpolska. Wracajac do polityki izraelskiej, to obwinianie Zydow europejskich za te polityke jest niewatpliwie przejawem antysemityzmu. Nalezy przy tym pamietac, ze antysemityzm skompromitowal dopiero Hilter. Przed nim bycie antysemita bylo niejako powszechnie tolerowane. Nie pomine tu oczywiscie patrona najwiekszego ronda w stolicy oraz jego polityki, Dmowskiego. Antysemityzm w Europie i USA przed wojna nie byl niczym nagannym w percepcji spolecznej.

  66. Jiba (0:08, a także 1:23)
    Ten film ma polski tytuł „Spadkobiercy” (wchodzi do kin w Polsce w drugiej połowie lutego). Niedokładne tłumaczenie, ale dobrze oddaje fabułę i motyw przewodni. Hawaje, gdzie akcja się toczy, to egzotyczny zakątek świata, ale niszczony przez zamożną cywilizację. Film jest nominowany do Oskara, m.in. George Clooney za główną rolę i Alexander Payne za reżyserię, oraz za adaptację powieści debiutu Hawajczyka – Kaui Hemmingsa. Sporo jest zachwytów, ciekawa jest ta „hawajska” filozofia życia, egzotyczna. Co nie znaczy wcale, że jakaś głębia, raczej pragmatyczne spojrzenia. Warto zobaczyć.

    A czego Ty, Jiba, chcesz od swojego państwa i jak masz zamiar to dostać, od swojego państwa wyegzekwować?
    To jest jeszcze ciekawsze, pozwalam sobie pogrubić.
    Pozdrawiam jak zawsze serdecznie

  67. Diplomatic wrangling continues over the influence of non-eurozone countries in the new institutional set-up. The UK opted out … Poland is insisting that it and other countries preparing to join the euro should be fully involved in the eurozone negotiations. – przed dzisiejszym szczytem w Brukseli pisze BBC.

    Więc jak polska dyplomacja, rząd mają nie „wykonywać wolt, jak ma uniknąć złego „wpływu na wizerunek”? Czy nie przesadza red. Passent ubezwłasnowalniając rząd w unijnych przepychankach, pozbawiając go niejako prawa do wolt i manewrów w negocjacjach, po to aby wewnętrzny wizerunek nie ucierpiał.
    Prosiłbym Pana Redaktora o wytłumaczenie (się).

  68. Rybo,
    dzięki za ciepłe słowo. Nie na tyle jednak ono gorące, bym całkowicie odtajał. W tym stadium hibernacji, jaki mi towarzyszy od jakiegoś czasu, zwykłe czytanie blogu jest wysiłkiem ponadnormatywnie nudzącym, a cóż dopiero pisanie… Powracające cyklicznie i pogłębiające się z czasem wrażenie déjà vu bywa czasem tak dojmujące przy kolejnej lekturze bloga, że niemal wyklucza przeżywanie spraw inne, jak tylko zaciszno-wsobne i nakazuje porcję solidnej higieny umysłowej z zastosowaniem koniecznej od blogu separacji. Przez to i uzależnienie od niego jest utrudnione i więcej czasu pozostaje na inne sprawy, np. na łyknięcie kilku grubych pozycji drukowanych, w tym ‚Passy’, zapijanej lapsang soushong dla zwiększenia dawki goryczy (taki rodzaj terapii ‚klin – klinem’).

    Rzecz jasna, co mogłem to obejrzałem z relacji z Melbourne i duchem całym byłem w tym australijskim żarze. A. Murray mnie nie zawiódł i spisał się b. dzielnie w 1/2. Przy stanie 5:5 w decydującym secie 1/2 chyba 3 razy zanosiło się na mała sensację, bo Andy próbował w przewadze bedąc, przełamać podanie Novaka i wyjść na 6:5, by dokończyć pojedynek własnym podaniem. Niestety, bezskutecznie. siła oporu była wieksza. Te próby tyle go kosztowały, że już ostatniego gema oddał łatwo, ale tanio skóry nie sprzedał. Dobrze go sobie Serb zapamięta, bo ich mecz trwał ponad 4,5 h.

    Największy zawód sprawili mi zachwyceni sami sobą komentatorzy Eurosportu, których nie można było wyciszyć, bo bez odgłosu piłki oglądanie tenisa to nieme kino.

    Finał żeński nie zachwycił, ale męski był co się zowie. Zwłaszcza 5 set, poprzedzony dwoma kolejnymi niewymuszonymi błędami Novaka. Starcie gigantów na szczycie, z którego każdy z nich mógł wyjść zwycięsko. W zwolnieniach można było dostrzec, że rakieta po kolejnym soczystym uderzeniu zatacza wokół osi ciała pełne koło, a może elipsę. Zupełnie jakby mieczem nad głową wywijali. Finezji w tym było dużo mniej niż ciężkiej, sportowej walki nie tyle z przeciwnikiem, co często z samym sobą.

    Już po wszystkim wścibska kamera uchwyciła ich lśniące od potu plecy w zbliżeniach. Zapamiętałem ten widok. Plecy Novaka były dużo gładsze, mniej styrane. Na grzbiecie Rafaela zauważyłem pokaźnych rozmiarów przyczepy płatów szyjnych, wybrzuszone w węzłach, ani chybi od zakwasów. Wzięli chłopcy czeki, po czym szybko udali się najpierw na odnowę biologiczną, a za czas jakiś – na salę operacyjną, co na tym poziomie obciążeń jest nieuniknione.

    Radwańskiej Isi należą się słowa uznania. Zwycięskiej Viktorii skubnęła w 1/4 seta tie-breakowego. Drugiego (i ostatniego przegranego seta w całym turnieju!) skubnęła V. Azarience mamuśka Kim Clijsters, o czym M. Szarapowa mogła tylko pomarzyć…

    Wracam do swego igloo. Hej!

  69. Coś dla prognozujących rewolucję która ma być dokonana przez przodującą tej zimy klasę (internetową)

    Na wtorek w Trójmieście narodowa prawica, m.in. ONR, zwołuje manifestację przeciwko umowie ACTA. Zachęcają na Facebooku do wzięcia w niej udziału słowami – „Polecamy wziąć także polskie flagi – to już przestaje być zwykłym protestem, ale staje się powstaniem narodowym przeciw tyranii!”.

    Hasła, które uczestnicy poprzedniej manifestacji – tej, która miała rzekomo przejść z Gdyni pod dom Tuska w Sopocie (około 12 km) nieśli – „Żądamy prawdy o Smoleńsku”, „Ministrze Sikorski nie dorżniesz watahy” oraz skandowali – „Narodowcy przeciw ACTA”.

    I jak tu szefie redakcji być w kursie i rozwikłać co, gdzie, kiedy, kiedyż to istne pomieszanie z poplątaniem, mętna woda, kyrk i dom powszechny!

    Pzdr, TJ

  70. Ryba (13:05)
    1. Do elity tenisowej blogu się nie zaliczam, niemniej oglądałem mecz, kilka(naście) godzin po fakcie poznawszy końcowy werdykt, instalując nowe meble i urządzenia, kątem oka, oczywiście przepuszczając pierwsze gemy każdego seta, wyczekując rzecz jasna końcowego tiebreaka. Co za rozczarowanie! – tiebreaka w piątym secie nie było. Oglądałem transmisję tv zapewne jak wielu widzów – oto gladiatorzy sportu ostatnie poty z siebie wyciskają, a to dopiero 3. godzina meczu … W refleksji – natłok informacji, widowisk i zajęć w naszym życiu tworzy dystans do wydarzeń sportowych, muzycznych, operowych, politycznych, gospodarczych; oglądamy je muskając i ślizgając się po powierzchni … jeśli chcemy w nich brać udział po staremu, w realu, jako poważni widzowie, to musimy sobie kupić bilet lotniczy, do Melbourne i drugi na Laver Arenę, albo do New Yorku czy Mediolanu, albo pojechać na pustynię libijską czy afgańską, czy zagrać w chicagowskich pits (pork bellies futures). Inaczej musimy wierzyć mediom, że tak jest, jak mówią i że tak być musi, w przerwach między fascynacjami codziennym naszym życiem. Dobrze, że chociaż dają nam pożyć 🙂

    2. W jakim kontekście, w jakim wystąpieniu min. Rostowski mówił o „utracie suwerenności Polski”. Czy w kraju jest wsparcie dla starań polskiego rządu, uzasadnionych i celowych, wciśnięcia się na ważnego gracza politycznego w Unii i strefie euro? Zapomnijmy o Rosji na chwilę i bredniach o kondominium. Sprawa idzie o wykorzystanie, delikatne politycznie, rozłamu jaki powstaje na osi Berlin- Paryż, oraz na pozostałych kierunkach. Niemcy i reszta Unii rozgrywają ważną politycznie grę o kształt tej instytucji i przyszłość. Polski rząd chce mieć jak najwięcej wpływu, negocjuje, manewruje, odwołuje się do opinii publicznej, naciska, gra na wszystkich możliwych instrumentach, ustawia swoją pozycję w sporze między Niemcami i resztą o to, kto ma ponieść koszty bankructw(a) kraju(-ów) południowej strefy euro, jak zabezpieczyć się przed powtórką i tym, aby pieniądze na wykupienie bankrutów nie zostały zmarnowane. Jaki jest w tym interes Polski? Czy są jakieś nowe, rzeczowe informacje o tym, co rząd zamierza, co sądzą eksperci od polityki gospodarczej i unijnej? Co piszą w „Światecznej GW”?

  71. Mag z 30 stycznia o godz. 11:40
    Myślę, że dlatego iż pamietamy knebel cenzury PRL-owskiej powinniśmy być szczególnie wyczuleni na jej przejawy w wolnej Polsce. Wydaje mi się, że to wyczulenie należy się chocby pamięci tych, ktorzy ryzykując drukowali po piwnicach i kolportowali „Rok 1984” Orwella. Pamietasz jak się opuszki palcow brudziły od lepkiej,drukarskiej farby gdy po kątach czytaliśmy tę prawdziwą przecież wizję świata?
    Może z perspektywy tego doswiadczenia warto popatrzeć na mlodzież. Wydaje mi się, że powinniśmy wykazać wobec niej wiecej empatii.
    Pozdrawiam

  72. Therese Kosowski z 30 stycznia o godz. 0:18
    Bardzo bym prosił o pelne cytowanie mych wypowiedzi. Napisałem wyraźnie – „A nawet tej pozytywnie do panstwa i kapitalizmu nastawionej części młodzieży ukradziono część składki OFE.”. Miałem na mysli tę „dobrą” część młodzieży, ktora przezornie mysli o przyjemnościach emerytalnych czekających ją po pracowitym życiu spędzonym w bankowych wieżowcach. Chodzi mi o tę subkulturę „starych – maleńkich” w korporacyjnych uniformach. Zapewniam Cię, że podpieprzenie częsci składki OFE nie nastroiło ich dobrze do tego rzadu. Efektem tego był zresztą żałosny wynik wyborczy ministra finasów Rostowskiego w wyborach. Przypomnę, że startował w mateczniku tej subkultury czyli Warszawie.
    Pozdrawiam

  73. Kartce sie opuszki palcow brudzily przy lekturze po katach Orwella, oczywiscie czytal Orwella ze ZROZUMIENIEM, wiec nawet nie osmielam sie zapytac, co zrozumial.

  74. @Kartka
    Gratuluję blogu. Wygląda na nowy, od 3 dni. To bardzo pomaga uporządkować myśli.
    Myślę o tym samym. Choćby taki problem:

    Wszyscy narzekają na premiera Tuska. Do dzisiaj nikt jednak nie zwrócił uwagi na rzecz, którą uważam za ważną, ale która nie jest jasna. Po wyborach 5 lat temu premier powiedział, że będzie prowadził „politykę miłości”. W dniu ostatnich wyborów, powiedział natychmiast, że będzie kontynuował politykę miłości. Musi to mieć dla niego zasadnicze znaczenie, ale jest tak dziwaczne i absolutnie niesłychane jak na polityka, że zupełnie nie tego rozumiem. Czy tolerancja dla PiSowców jak Kamiński z CBA wynika z kalkulacji czy z owej zasady? Jeśli prowadzi to do tolerowania przestępców albo nieudaczników to premier bardziej nadaje się do klasztoru niż rządu. Widać wyraźnie, że konsekwencje ponoszą ci, którzy go zdenerwowali, a nie ci, którzy zasłużyli. Jeśli premier jest Matką Teresą to się pominął z powołaniem. Czy to jest przyczyna meandrów ideologicznych rządu? Trudno o coś bardziej głupiego niż zasada miłości bliźniego w rządzeniu. Nie rozumiem.

  75. Panie Danielu
    na wstępie dzięki za nową książkę. Szkoda, że nie ukazała się także w wersji elektronicznej.
    A jesli chodzi o ACTA.
    Co do protestu warstwy (partii) internetowej, to trzeba zdać sobie sprawę, jest to grupa ludzi, których polityka specjalnie nie interesuje. Coś jak wyborcy PO mobilizujący się jedynie z okazji wyborów. Zmobilizowali się bo zagrożony został ICH Internet. To jest ich środowisko, ich powietrze. Tu się spotykają, rozmawiają, grają, słuchają muzyki, oglądają filmy. Politycy w tej grupie autorytetu nie mają żadnego. Jeżeli jakiś młody człowiek ma w tym względzie szczątkowe wątpliwości, to wystarczy mu włączyć telewizor żeby szybko i skutecznie pozbyć się złudzeń. Ludzie przemawiający do nich z ekranu telewizora są kulturowo obcy a takim się nie wierzy. Wierzy się koledze, znajomym z Facebooka, z którymi łączą i poglądy i zainteresowania. Normalne ale i straszne dla tych, którzy dotychczas sprawowali rząd dusz.
    ACTA odebrali, i słusznie, jako próbę zakonserwowania odchodzącej w przeszłość rzeczywistości, jako podstęp mamutów i wielkich rekinów mediów. Nauczyli się przy tym jednego, że tym politycznym szulerom trzeba patrzyć na ręce. Ludzie wychowani w epoce przedinternetowej mogą uważać, że młodzież ma się uczyć i słuchać starszych ale mogą gadać do ściany. Drzwi do pokojów młodzieży zatrzasnęły się z hukiem.
    Przykro, że dostało się także dziennikarzom ale nie ma co ich żałować bo sami sobie winni. Skutecznie odgonili młodzież od telewizorów, gazet publikując kronikę wypadków i pyskówki polityków.

    Czy ten bunt Internautów przeminie. Na pewno nie. zajma się z powrotem swoim światem ale jednym okiem będą obserwować ten skansen, który im może zagrozić. I nie dadzą sie wykiwać. Bo jedyny wniosek, jaki wyciągnęli z zaistniałej sytuacji to nie dać się zakoczyć ponownie.

  76. telegraphic (16.48),

    uznaję, że informacja o dość bulwersującej wypowiedzi ministra Rostowskiego jest dla Ciebie ważna, więc postaram się poszperać w zakamarkach swojej pamięci (nie prowadzę dokumentacji) i przybliżyć jej źródło.

    Polska delegacja z Tuskiem na czele, wróciła z sukcesem na ustach z Brukseli o korzystnym dla Polski przebiegu dramatycznej debaty w sprawie wyciągnięcia z kryzysu unijnych finansów. Nazajutrz minister Rostowski udzielił wywiadu prasowego (moja informacja pochodzi prawdopodobnie z prawicowego Dziennika) w którym mówił on coś o rodzącym się nowym układzie sił w Europie. Według Rostowskiego upadek Unii mógłby skończyć się bardzo (a może nawet niewyobrażalnie) ciężkim kryzysem, a dla ‚Polski może się to skończyć nawet utratą suwerenności’ (zgadzam się z tym).
    Przechodząc do konkretów Minister powiedział (uwaga, uwaga!), że zastanawia się czy nie wykupić Zielonej Karty dla potomka i wysłać go do kraju wiecznego sukcesu i szczęśliwości (czytaj USA).
    Podaję Ci dodatkowe fakty z jego wypowiedzi, bo łatwiej będzie odnaleźć źródło tej informacji.
    Z perspektywy niespełna dwóch miesięcy widać, że Minister był pod wrażeniem wydarzeń, które miały miejsce w Brukseli, albo po prostu lapnął jęzorem (w uzgodnieniu z Tuskiem) taki tekst żeby przestraszyć tzw. elektorat i zmusić go do akceptacji ustaleń dokonanych już przez rząd w Brukseli.

    Muszę Ci wyznać, że mnie jako skromnego mieszkańca Sopotu ogarnęła furia i napisałem kilka ostrych, krytykujących rząd, wpisów na ten temat na blogu Kuczyńskiego.
    Wpisy te cechuje gwałtowność wypowiedzi i sprzeciw (a właściwie bunt) przeciw międznarodowej polityce rządu.
    Uważam, ze Tusk dał się w kuluarach podpuścic Angeli Merkel, która co innego szeptała na ucho mistrzowi piłki kopanej, a co innego (oprócz ściskania się z Sarkozym) robiła faktycznie. Przecierz teksty takich umów są tygodniami omawiane w kancelariach polityków, a następnie wytyczne polityków są przez kolejne tygodnie (gdy jest pełna zgoda co do meritum) opracowywane wariantowo przez różnych specjalistów z prawnikami na czele. Gdzie był wtedy Tusk, gdy w polityce panowała pozorna ciszą, która jest elementem decydującym w politycznej grze interesów (por. wypowiedzi Kapuścińskiego)?
    Sam Tusk zorientował się po niewczasie, że pani kanclerz zakręciła nim niczym Fryderyk Wielki (Wielki Intrygant), który schlebiał w oczy Paniatowskiemu, a rył na tyle skutecznie, ze do rozbiorów Polski przekonał Katarzynę II (w tamtym przypadku uroda Króla Stasia na niewiele się zdała).
    Teraz Gospodarz, z właściwą mu lekkością stwierdza, że Tusk zmienił zdanie czym osłabił swoją pozycję.
    Cała ta gra sprawia wrażenie jakby to Sarkozy był bezwzględnym zwyciężcą (ośmieszył Camerona), ale to ostatni taki ważny ruch polityczny w którym Niemcom udało się uzyskać tak wielką dominację, stojąc praktycznie w cieniu (następny ruch zapowiedział Ławrow na spotkaniu ze studentami po konfkicie gruzińskim (chyba w ich Akademii Dyplomatycznej), mówiąc o osi Berlin – Moskwa), co byłoby wydarzeniem o charakterze globalnym.
    Tak więc Rostowski wiedział co mówi.

    Co się zaś tyczy poparcia dla rządu, to trudno facetowi o tak ograniczonej informacji jaką posiadam wyrokować jednoznacznie, jak ludzie zareagują na kolejne ważne działania rządu. Z doświadczenia wiemy, ze w czasach gwałowynch zmian i kryzysów rządy zużywają się szybciej. Donald Tusk, mimo że jego rząd ponosił porażki na arenie międzynarodowej, a w kraju nie wykazywał się jakąś działalnością reformatorską, to przy tej ilości manny, która spadła z nieba za sprawą Unii mógł spokojnie egzystować, bo grupy społeczne opiniotwórcze cieszyły się z rosnącego dostatku materialnego.
    Żeby było bezpiecznie dla Platformy przez długie lata, Tusk z sukcesem zabetonował scenę poltyczną, ustawiając do bicia postkomunistów za pomocą IPN-u i umiejętnie osłabiał Jarosława Kaczyńskiego.
    Teraz pragmatyczni Niemcy (jeden z ogólnokrajowych dzienników) podają (trzeba ich czytać uważnie jak kiedyś wypowiedzi Prawdy), że polska rozwijała się głównie za sprawą wsparcia unijnego.
    Według tego dziennika gorszy okres dla Polski nastąpi po igrzyskach Euro ’12, gdy skończą się inwestycje i zmaleją dotację unijne (oszczędności spowodowane kryzysem).
    Jest wiele racjonalizmu w tym twierdzeniu. Jednak Tusk chyba liczy na swoją osłonę teflonową, która go dotychczas nie zawiodła oraz na lojalność służb. Bo tylko służby otrzymają podwyżki płac.

    Mnie nasuwa się smutna konstatacja.
    Sami sobie tak pościeliśmy.

  77. …opozycja krzyczy ze rzad nie worowadza refom,nie zmienia prawa,,a jak zaczyna zmieniac i tworzyc nowe prawa to opozycja krzyczy ze nowe jest nie potrzebne
    i popiera chuliganow internetowych ,kiboli itp…..zmieni sie rzad i bedzie inaczej tz;gorzej

  78. Przez dwa tygodnie nie było mnie w Polsce, to znaczy byłem ale przez cały czas oglądałem mistrzostwa Europy w piłce ręcznej na przemian z Australian Open. Co za ulga, jakie emocje, żona dwa razy chciała wzywać pogotowie. Najpierw w czasie meczu ze Szwecją, a w niedzielę gdy mój ulubieniec Nadal, w 5 secie prowadząc 4:2, wywalił prostą piłkę w aut i dalej już poszłooo. Ćwierćfinał Kvitowej z uroczą myszką z Włoch był
    dla mnie podwójnie ekscytujący, bo usiłowałem wypatrzeć na widowni własną córkę, za której powrotem przyjdzie mi jeszcze potęsknić dobry miesiąc. Tak drodzy bywalcy bloga
    pana DP, są rzeczy na niebie i ziemi, o których się filozofom, pardon, politykom polskim, nie śniło !.

  79. Kartka (30-01-g.16:48) Do wiadomosci Lewego również.
    Jestem otwarta i empatyczna, a ci młodziacy, którzy niczego i niczym nie ryzykują (nie porównuj ich do „drukarzy” z lat 80., bo to zwyczajnie niestosowne) są jednak z innej bajki.
    Ja się naprawdę ciesze, że ich najważniejszym problemem jest absolutnie wolny i darmowy dostęp do interenetu, bo to sie im po prostu należy! Zgodnie, no właśnie… z jakim prawem? Tym wywalczonym przez ich rodziców? Piractwo totalne , podróbki wszelkie były wszak czymś normalnym i widac nadal są.
    Kto z tych dzieciaków przeczytał zasady ACTA – co, jak i dlaczego? Wystarczy „wrzucić” w wirtual, że przyjda do ciebie nad ranem i zrobia krzywdę (np. blog ci zamkną, boś nawrzucał paskudne treści).
    Wychodzi na to, że skoro nie „obudzili” się wcześniej, to mają gdzieś refundację leków, OFE , bo kto mysli za młodu o chorobach i starości, że nie wspomnę o mgle smoleńskiej, która ich raczej masowo nie rajcuje.
    Widocznie coś, gdzieś zarabiają, trochę może „żyją z rodziców”, więc nie będę sie nad nimi przesadnie rozczulać. Mnie lekko nie było, internetu nie miałam z przyczyn oczywistych, a jakos wyrosłam na w miarę normalnego człowieka.
    Poprę ich całym sercem, jeśli beda mieli pomysł na to, jak przegonic i kim zastąpić postsolidaruchów, którzy mieli prawo nie tyle sie wyczerpać, bo żyją jak pączki w maśle, co stracić tzw. busolę po 20 z hakiem latach walenia się cepami (przynajmniej o czasu do czasu, bo cos tam jednak załatwili).

  80. „Debata na temat internetu jest na etapie wstępnym. Bo z jednej strony można mieć wrażenie, że spór toczy się między generacją sprzed ery internetu (to inicjatorzy i obrońcy ACTA) a generacją dzieci internetu, obrońców powszechnej internetowej wolności. Przy czym wiek uczestników batalii nie ma tu oczywiście zasadniczego znaczenia. Podstawą rozróżnienia jest poziom świadomości zmiany cywilizacyjnej, która się dzięki internetowi i przez internet dokonuje. Z drugiej jednak widać, że obie strony odwołują się do tych samych zasad i wartości, używają tych samych słów i terminów. A jeżeli rzeczywiście dokonuje się na naszych oczach cywilizacyjna przemiana, to „dzieci internetu” powinny na nowo zdefiniować zarówno wielkie pryncypia i podstawowe prawa, takie jak wolność, otwartość, kultura i mniej górnolotne, ale naturalnie pojawiające nieustannie się w tym sporze terminy takie jak wartość rynkowa, sprzedaż, użytkownik, zysk, dostęp do dóbr kultury, obrót. Nie wygra się z anachronicznym światem, posługując się językiem tego świata. Wszystkie rewolucje dokonywały się w dużej mierze poprzez język i internetowa rewolucja też się tak będzie musiała dokonać.” Cytat z blogu http://kadmos-europa.blogspot.com/2012/01/wojna-o-acta-wojna-domowa.html Polecam

  81. Ryba (20:47)
    Szybko przebiegłem Twój komentarz polityczny (trochę nieświeży, bo uwagi Rostowskiego sprzed kilku miesięcy), nauczony oglądanym tenisem przez kilka weekendowych kwadransów, że szybkość jest jedyną odpowiedzią na siłę uderzenia, argumentacji w tym przypadku. Twoja analiza jest potępieńczo-swarliwa, że tak klasycznie to ujmę: polska delegacja wróciła z sukcesem na ustach … (uważam że) Tusk dał się w kuluarach podpuścic Angeli Merkel … wrażenie jakby to Sarkozy był bezwzględnym zwyciężcą (ośmieszył Camerona) … trudno facetowi o tak ograniczonej informacji jaką posiadam wyrokować jednoznacznie, jak ludzie zareagują na kolejne ważne działania rządu … rząd w kraju nie wykazywał się jakąś działalnością reformatorską … grupy społeczne opiniotwórcze cieszyły się z rosnącego dostatku materialnego … Tusk liczy na swoją osłonę teflonową … oraz na lojalność służb … pragmatyczni Niemcy (trzeba ich czytać uważnie jak kiedyś wypowiedzi Prawdy) …”
    Moim faworytem do nagrody Kisiela jest: … w polityce panowała pozorna ciszą, która jest elementem decydującym …, wszak był on też kompozytorem.

    Uwielbiam ten „komediancki realizm”, ale co z niego dobrego wynika?
    Jakieś alternatywy działania, aktorzy mogący się ich podjąć?

    Acha (miękkie „ch”) – Sami sobie tak pościeliśmy.

    Mógłbyś tę piorunująco twórczą hipotezę teraz rozwinąć, drogi Rybo?

  82. telegraphic observer
    30 stycznia o godz. 16:15
    Wcale nie chcę dużo, przy założeniu, że to, co jest, zostaje.
    Chcę, by:
    1. państwo dało mi normalnie pracować (nie pracę – pracować),
    2. nie marnowało mojego czasu
    3. zanim wyda złotówkę, którą ode mnie dostanie, obróciło ja pięć razy.
    O resztę zadbam sama.

    punkt pierwszy wyjasniam, nie ukrywam, na swoim przykładzie: partner prowadzi firmę specjalistyczną. partnerka zna program komputerowy, który jest w tej branży kluczowy. W promieniu 30 km, założę się o milion, nie ma nikogo, kto ma podobne umiejętności. gdy wezmą ślub, partnerka zostanie współwłascicielką firmy (której sama by nie poprowadziła, choćby pękła – inne wykształcenie) i musi płacić ZUS jak osoba prowadząca działalność (chociaż jej nie prowadzi – naprawdę bym nie umiała). Żeby uniknąć tej opłaty (prawie 2000 zł zassane w czarną dziurę) małżonka musi się zwolnić i poszukać pracy w mieście oddalonym o 30 km, a małżonek znaleźć pracownika w mieście oddalonym o 30 km:))))
    TO, widzisz kadr z filmu następcy Barei, jak na drodze powiatowej mijają się samochody żon lub mężów właścicieli firm pracujących dla siebie nawzajem na zasadzie zapłodnienia krzyżowego? o, ja widzę i mimo wszystko – śmieję się:)))

    Przydałyby się jeszcze ograniczone do minimum przepisy uniemożliwiające urzędnikom dowolną interpretację i w zasadzie jesteśmy na prostej (drogi powiatowej:) do cywilizacji.

    Czego jeszcze bym chciała? W zasadzie to nie wina państwa, tylko pewnej tradycji. Chciałabym śmierci świętych krów. Ale to do zrobienia oddolnie. Kolejny przykład:
    Dzieciak wsadził sobie do nosa dwa orzeszki. Jeden udało się wyciągnąć, drugiego nie. Pędem do lekarza, blisko, po sąsiedzku, szesnaście kilo drze się na ręku. Pan doktor (jego klinika, kontrakt z NFZ) nie rusza tyłka zza biurka, wypisuje skierowanie do szpitala. Zatkało mnie, wyszłam z gabinetu. Szpital 30 km dalej, nie mam samochodu, pan doktor nie zapytał. Ale obok jest druga przychodnia, a szlag mnie zdążył trafić. Wyjaśniłam sytuację, pani doktor orzeszka wyjęła, nie chciała pieniędzy. Wróciłam do pierwszego lekarza, stał na korytarzu akurat. Głośno, by wszyscy słyszeli:
    – Chciałam tylko powiedzieć, że pomogli mi u pana KONKURENCJI.
    Zabrzmiało jak zaklęcie, nie zapomnę jego miny.
    Gdy znów sie spotkaliśmy, przypadkiem, jak wszyscy, był bardzo miły i zaangażowany:)

    „..jak masz zamiar to dostać, od swojego państwa wyegzekwować?..”
    Jak chcę to wyegzekwować? Budując świadomość, że jeśli płacę to wymagam. Że patrzę na ręce, rozliczam i pamiętam jak słoń.
    Radzę sobie na najniższym szczeblu – wszyscy się tu znamy, zatrzymuję radnych na ulicy i pytam:
    – Pamietasz? Miała byc ściezka rowerowa.
    – Oo, no ale.., prawa własności do terenów..
    – Nie chrzań, przed wyborami nie miałeś takich problemów…
    Ostatnio poszło o monitorowanie obrad rady. Radni, rzecz jasna, nie zgodzili sie, ale nie będą mieli wyjścia. Przyjdzie wiosna, przyjdzie nowe.
    Jak sobie radzić wyżej, jeszcze nie wiem. Biorę udział we wszystkich wyborach i jakoś znajdę sposób, by mieć wpływ pomiędzy wyborami.
    W każdym razie, jak wspomniałam wcześniej, nie dam się, jakkolwiek naiwnie by to nie zabrzmiało, bo państwo – uwaga – to ja:))
    na razie, TO, bo późno:)

    @mag – pozdrowienia serdeczne, zrobię, co się da:)

    @głos ludu – przepraszam, ze przekręciłam Twój nick, to z rozpędu.

  83. @kadett
    30 stycznia o godz. 16:44

    *** déjà vu ***

    Kadecie drogi!
    Jak uzyskałeś to „deja vu” z accent grave, bo accent aigu potrafię wpisać z klawiatury numerycznej. Nie umiem grave i „Suppenklex” tzn. surconflex. Czy mógłbyś to zdradzić? Nie umiem napisać poprawnie nawet „a propos”.

  84. Cher Antonius!
    Voilà!

    Założyłem sobie prymitywną szufladkę (doc) w Wordzie, gdzie przechowuję najczęściej używane nietypowe znaki. Wysuwam ją w potrzebie i z niej wydobywam przez COPY’N’PASTE.
    à do mojej szufladki wpisałem tak:
    polecenie „wstaw” – symbol – łacińskie 1 – (w łacińskie1 à znalazłem, czego tam zresztą nie ma…?) – wstaw.

    Istnieje poza tym jeszcze wyższa szkoła jazdy ASCII (aski). Wygugluj ASCII codes html.
    http://ascii.cl/htmlcodes.htm

  85. Antoniusie!
    Przy wykorzystywaniu skrótów ASCII trzeba pamiętać, by aktywny był na klawiaturze NumLock. Skróty wpsuje się wciskając lewy Alt, dopisując przy tym na klawiaturze numerycznej (tylko tej z prawej strony!!!! klawiatury, tej dla księgowych!!!) odpowiedni kod. Rzecz w tym, że numery kodów trzeba pamiętać. Np. é ma kod 130, ü ma 129, Ç – 128, § – 21, nie 22!, ma 62, = ma 61, co nawet jest logiczne. Kto by to jednak spamiętał..? Potrzebna jest chyba ściąga… w szufladce.

  86. Antonius,

    http://ascii.cl/htmlcodes.htm

    zamiast francuskich liter wpisuj w tekst ich kody html, zaczynajace sie od znaku & i kończące się na średniku, np & egrave;, napisane razem daje `;

    Pozdrawiam

  87. Jiba
    30 stycznia o godz. 1:23
    ———————————
    Jibo,
    wszyscy jesteśmy w zagmatwaniu dziejowym, spowodowanym obecnym rozdrożem , będącym na rozstaju epok.
    Indywidualnie staramy sobie tę naszą , obecną rzeczywistość, jakoś układać, racjonalizować. Obecny moment w dziejach całej naszej cywilizacji, charakteryzuje się dużą, za dużą/!!!/ dozą chaosu.
    Zaczynamy funkcjonwać w „spłosznym stadzie”, gdzie wiele mechanizmów, w których wyrośliśmy , jakby się zużyło.
    Kiedy piszesz :”Ja wiem, czego chcę od swojego państwa i mam zamiar to dostać.”
    to uzewnętrzniasz z siebie to, o czym napisałem powyżej.
    Przecież , jeszcze niedawno, zwłaszcza w 2004 roku, miało być zupełnie inaczej. My mieliśmy się tylko kształcić, i stanowić ten najcenniejszy kapitał tego społeczeństwa, a nasze państwo, dzięki otwarciu się na wspaniałą Unię, miało się demokratyzować i CYWILIZOWAĆ!!!
    I co? W zamian tego, zaczynamy budzić w sobie ducha walki, i żeby w miarę sensownie przetrwać- budzimy cw sbie determinację , która może nam pozwolić wydrzeć temu państwu to, co pozwoli nam wbrew wszystkiemu- być dla tego kraju jak najcenniejszym współobywatelem…
    Kiedy piszesz
    „Sebastianie – nie boję się, co będzie z nami – nie wiem, kiedy był ten ostatni pociąg – bo nie tak łatwo nas zabić”,
    to… ogarnia mnie paraliż, żadna sensowna refleksja nie chce się we mnie urodzić. Taka odsłona bohaterskiego ducha, jest dla mnie szokująca, o nieczytelna. Tym razem, jeśli już, mamy szanse na zmierzenie się z wrogiem nieokreślnym, demonem na miarę cywilizacji.
    My-obywatele i tworzone przez nas państwa- jesteśmy względem tej besttii po jednej stronie barykady. Instynktowna walka z resztkami państwowści, jakie w sobie wyidealizowaliśmy- to samobój.
    Naszym jedynym ratunkiem, może być postawa propaństwowa, bez względu na wszystko.
    Tylko nasze pełne , obywatelskie zaangażowanie się w sprawy teg kraju, może zaowocować znośnym bytem dla każdego z nas. T co w swoim wpisie napisała „Mag” o dużym zrozumieniu dla transformacji naszego państwa w latach 90-tych/zwłaszcza/, z przyjęciem wszelkich „niewygód” tego etapu, powinno być dla nas drogowskaze na czas obecnej , globalnej transformacji. Mam nadzieję, że Twoje bohaterskie zaklęcie/” bo nie tak łatwo nas zabić”/ to tylko uzewnętrznienie takiej samej gotowości do ponoszenia „kosztów” dzisiejszych przemian globalnych i cywilizacyjnych…

    Pozdrawiam,Sebastian

  88. Antonius
    31 stycznia o godz. 9:24…”

    Jezeli cos jest naprawde skomplikowane to mozna sobie wpisac w googla, wyskoczy – to wtedy skopiowac – np po hebrajsku, rosyjsku itd:
    Déjà vu
    я люблю тебя
    הָבָה נִזְדָּרֵז לֶאֱהֹב אֲנָשִׁים, הֵם נֶעֱלָמִים כָּל כָּךְ מַהֵר

  89. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Gospodarz pisze:
    „Platforma traci – Palikot zyskuje.”

    w ostatnim czasie w szczególności Janusz Palikot i jego ugrupowanie (?)

    ‘ My – Organizatorzy protestów – wyrażamy swój stanowczy sprzeciw wobec prób zawłaszczenia naszych działań przeciwko umowie ACTA do celów agitacji politycznej.’ Itd …
    http://stopacta.com.pl/oficjalne-oswiadczenie-organizatorow-protestow-181/

  90. Diaspora jest czujna! (Albo – nie)

    Wracajac do:

    „w ostatnim czasie w szczególności Janusz Palikot i jego ugrupowanie” (?)

    Jak to dobrzem, ze mleko sie rozlalo.
    Jeszcze na dobre na salonach a juz zawlaszcza.
    Strach sie bac jak sie rozwinie – prawda?

  91. Sebastian
    31 stycznia o godz. 13:05

    Sebastianie – telegraphic observer zapytał mnie, czego chcę od państwa (skoro już się pochwaliłam, że mam takie pragnienia) i jak chcę to uzyskać. Odpowiedziałam, a własciwie zagadałam „na śmierć” (TO – wybacz, jeśli zanudziłam) nieco powyżej.
    Myślę, że tamten wpis może być skierowany również do Ciebie.

    Poprzednio użyłam zbyt patetycznego tonu. Człowiek bywa w różnych nastrojach, wtedy byłam w patetycznym.
    Zgadzam się z Tobą generalnie, ale nie mam do nikogo pretensji o tamte gary z 2004r. Dużo zalezy od indywidualizmu jednostki i wtedy tak mi się szczęściło.
    Złośc to mnie dopada, jak czytam o losie na przykład Kamili. Refundacja drogich leków należy się każdemu, kogo na nie nie stać. I to jest zadanie dla nas. Bo jeśli ja tam uważam, Ty pewnie też i inni ludzie też to może powinniśmy nadac kierunek odpowiednim zmianom, nie sądzisz?
    Bijemy się między sobą o symbole (awantury listopadowe), a nie bijemy się o czyjeś życie
    pozdrowienia:)

  92. Russia Today
    BBC
    France 24
    Al-Dzazira
    Iranska Stacja Swiatowida
    Rusia “Yesterday”

    Chetnie korzystaja z uslug kazdego “swira” potwierdzajacego ich obraz swiata. Prymuja szczegolnie w wyszukiwaniu dyzurnych Zydow pragnacych zaistniec gdziekolwiek.

    Idac duktem Swiatowida moznaby kreowac obraz Polski widziany oraz pokazywany oczami macierewicza czy Krowina Mikke; bylaby to jednak Café pod Minoga.

    TV=Momentaufnahme

  93. Jiba (0:25)
    Dzięki za ten wpis. Nie będę wiele komentował, może przy następnej okazji.
    Nie pytaj o kto to Lizak i lizakowi ludzie – to są zjawy nie z Twojego świata, lecz z mrocznej przeszłości, z tzw. zagmatwania dziejowego, którą to przyszłością pięknoduchy emeryci i tego blogu się sycą jak nektarem naszym.

    Z drugiej strony jest zdrowa chęć usunięcia postpeerelowego Lewiatana, zepchnięcia go którejś wiosny do wody, utopienia i wyzwolenia się od tej przydługiej zimy. Jak to zrobić politycznie? – oto jest pytanie. Kogo poprzeć, jak sformułować i zaadresować wiadomość do rządzących? Jakich obrać sojuszników, bo układ zachowawczy wydaje się być stabilny. Oczywiście Kaczyński używając tego słowa targnął ważną strunę. Ale szybko widać było, że on jest niemal osią tego układu. Bo potrzeba wyzwolenia energii – eh, dość już hasłowo tokuję – dobra wiadomość jest taka, że ta energia jest.
    Pzdr.

  94. Jiba (15:48)
    Piszę ze strefy GMT -5h (6 godzin na zachód od Polski), stąd moje „zapóźnienie”.
    Istotne w tym, co piszesz jest właściwość Twojego podejście do problemów i życia społecznego. Tak jest, z polskimi złymi przyzwyczajeniami trzeba walczyć, metodycznie, cierpliwie walcować je na płasko, jak się walcuje świeżo położony asfalt. Każda opowieść, którą mnie (nas) raczysz jest celna, dokładnie umiejscowiona na skali wartości, absolutnie do przyklaśnięcia. W moim odbiorze Twój stosunek do rzeczywistości w kraju, a potem do zgłoszonych na blogu komentarzy pod Twoim adresem, jest najwyższych lotów. Twoje nastroje są wyborne, a ja czytam między wierszami. Gdybym był choć nieco później urodzony (anglicyzm, który lepiej oddaje tę sytuację niemożności wyboru daty swego urodzenia, a jak szkoda), to bym Cię odbił partnerowi, starał się chociaż, a przecież prawda jest taka, że takich kobiet jak Ty są tysiące i znajdują odpowiadających im partnerów. I nie ma „filozofowania”, nie ma po prostu miejsca na blogo-findziu-mindziu, jest myśl jedna, jasna jak słońce – powinniśmy nadać kierunek odpowiednim zmianom. Celebruję Cię ze wszystkich sił i moich blogowych mocy, bo takie podajście jest słuszne, godne wzmocnienia. Jesteś moją MISS BLOGU.
    Kiedyś tak Red. Passent nazwał pewną blogowiczkę, która epatowała literackimi odniesieniami i górnolotną lewicową nutą, niektórzy nazywali to „ma(g)rudzenie”, co za prehistoria, starzy weterani PRL wzdychali za nią, pisali epistoły w unisono. Teraz jest ten moment, idzie historyczne nowe, ja wzdycham do Cię, jako emanacji zdrowej i energicznej Polski. Pisz do mnie i jednocześnie nie zaniedbuj swojej pięknej codzienności. Ha, przebiłem Cię patetycznością tonu! 😉
    Pozdrawiam jeszcze raz

  95. Panie @T.O. (17.31)
    To nie jest eleganckie, co Pan napisał o @Magrud,
    że o jej wielbicielach nie wspomnę.
    Z czasem może się okazać, że Pani @Jiba też tak zostanie przez Pana potraktowana.
    Kto raz zdradził …
    Nawet różnica czasu Pana nie usprawiedliwia.
    Przecież nie dotknęła Pana kwotowa waloryzacja Tuska, to skąd to obniżenie poziomu?

  96. telegraphic observer
    31 stycznia o godz. 17:21

    o rety, z tą patetycznością to masz rację, bo w miarę czytania (nie wiem, czy słusznie) jakoś tak rosła mi w oczach postać tej Wolności, co to wiodła lud na barykady i nieco się stropiłam:)
    Ale dzięki za ciepłe słowa, to miłe, zwłaszcza dla kogoś, kto w sprawach państwo-obywatel kieruje się głównie instynktem, a nie wiedzą wypracowaną w bibliotece (w tym kierunku). Choć, jeśli to instynkt przetrwania, to nie ma potężniejszej siły:)
    Ja również lubię czytać Twoje komentarze, czyli w zasadzie Ciebie:)
    Nieco powyżej wspomniałeś Kaczyńskiego i jego „układ”. Gdy bracia wzięli wszystko pracowałam u cypryjskiego garncarza. Żona garncarza była Niemką, bardzo sympatyczną kobietą w średnim wieku. powiedziała kiedyś:
    – W Polsce chyba rządzą teraz bracia.. bliźniacy?
    – tak, jeden jest premierem, a drugi prezydentem
    – To u was legalne?
    – no.., tak, chyba tak, skoro rządzą.
    – Nie boicie się, że to będzie wielka mafia?
    To ci dopiero puenta. Bo to było chore bez względu na to, czy chodzi o Kaczyńskich, Kowalskich czy Nowaków.
    Obiecałam, że pójdę dziś spać o normalnej porze, a jeszcze mam parę rzeczy do zrobienia, więc – z żalem – uciekam.
    Miłego popołudnia:)

  97. a, zapomniałam. Niesiołowski w „Kropce nad i” powiedział dziś, że w Polsce za dużo jest wolności. Słyszę chichot historii.

  98. Panie Spokojny (19:05)
    Nie bądź Pan taki Arbiter elegantiarum emeritus.
    P. Magrud oddałem prawdę o niej – nigdy jej nie ceniłem, a czasem nawet było gorzej, czyli nikogo ani niczego nie zdradziłem. A o jej wielbicieli nie dbam.
    Co się okaże, to się okaże – wróżbita z Pana szemrany. Jedno jest solidne – Jiba moich oczekiwań nie zawiedzie. Panu nie będę tłumaczył za co ją cenię i wysoko punktuje jej komentarze, bo Pan tego nie pojmie. A pańskie uszczypliwości króla dowcipu z pana nie zrobią, o co – jak wyżej – nie dbam. Niemniej, przykro mi to Panu oznajmiać. Wybaczy Pan moją szczerość.

  99. Jiba
    31 stycznia o godz. 15:48
    ————————————–
    Jibo,
    patetycznści, oczywiście traktujemy wyłącznie w kategoriach formy ekspresji…
    Jeśli chodzi o nasze pro-postawy, w stosunku do drążących nasz ekosystem, duże, „krzywe” sprawy- to jestem na etapie trzyletniego rozpoznania bojem -jak się sprawy mają patrząc w kierunku ich głębszego sedna.
    Po trzech latach obnoszenia się z moją idealistyczną naturą po miejscach, gdzie według wszelkiej proagandy mogą spełniać się rzeczy ważne, potrzene i…piękne/nawet/-nauczyłem się jednego-WSZYSTKO ma swoje drugie, trzecie, n-te dno, i z bliska wygląda zupełnie inaczej , niż we wszelkiej maści pismach zachęcających do aktywności specjalnej wagi.
    „Zatory” w polskim życiu społeczno-jakimkolwiek, są nie do przejścia, dla osób rozumiejących rzeczywistość jako taką, jaką MY byśmy chcieli widzieć, i najczęściej widzimy.
    Pod lukrowaną powłoką zewnętrzną, funkconują w świetle poprawności urzędniczej i w oparciu o chore prawo, którego „artystyczna” interpretacja umożliwia spełnianie celów, które współgrają z baaardzo ulotnymi regułami. Jeden błędny manewr, jedno trochę niekompatybilne z niepisanym a jedynym akceptowalnym myśleniem odezwanie się, a już widzimy słodziutko rozłożone rączki i baaardzo życzliwe porady dlaczego nie…
    Takie „uklepywanie” mojej pierwotnej natury trwało ok. trzy lata, i poza intensywnym, psychoanalitycznym wzbogaceniem siebie – niczego nie zdziałałem, choć bywałem już na etapie pisemnych , odgórnych dyspozycji dla osób posiadających bezpośrednią moc sprawczą.
    Sytuacja w kraju jest tak zabetonowana, przez martwotę/niechęć/ do zmian ustawodawczych, oraz przystosowanie się mentalne osób sprawczych do takiej sytuacji, że tylko klasyczne przesilenie społeczne może wnieść istotne zmiany. Nawet taki wspaniały Owsiak, funkcjonuje głównie dzięki grze na WŁAŚCIWYCH nutach.
    Wszystko pięknie, ale kiedy pojawia się przy Orkiestrze, bardzo ojcowski i jakby szczerze /wierzę/zadowolony z Orkiestry nasz pan prezydent, to … ja dostaję wybroczyn na mojej wątłej mózgownicy. Metaforycznie, odbieram taki stan tak, jakby to dawny dziedzic firmował np. Janosika/…/
    Obecnie moja podrasowana bojami świadomość każe mi zająć się budowaniem mojej sytuacji/wygrywaniem osiągniętej wartości/ w oparciu o bardziej „uległe” i podatne kontakty zagraniczne. Za kilka lat/dwa, trzy/ mogę być gotowy do bardziej skutecznego wdrożenia swojej „oskarowej”, niezniszczonej kompromisami -życiowej roli.
    Moim mottem na teraz, jest rozwinąć się do stanu niezatapialności, a przy tym, utracić jak najmniej prawdziwego siebie/…/

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    1.Partnerowi i Partnerce z Twojego opisu dla TO, w ramach wymiany doświadczeń sugerowałbym popracowanie nad sobą, aby z siebie powymuszać odwagę do takiej skali oczekiwań od siebie/!/, że owe 2000 będą całkowicie bezstresowe.
    2. Przykład Kamili, to czubek góry lodowej. Czystych argumentów dla naszych złości, może być w tym temacie nieskończoność. Obecnie, wszystko co możemy zrobić w tym temacie, to wesprzeć przynajmniej Kamilę.

  100. Hej, zapraszam do wspólnego zarabiania dodatkowych pieniędzy. Nie będę rozpisywał się teraz tutaj , wszystkie niezbędne informację znajdą Państwo na stronie http://megapensja.pl/?user=ultrastaman. Biorę udział w programie i jestem naprawdę zadowolony, bardzo przejrzyście prowadzi się tam swoje finanse, po zalogowaniu wszystko jest widoczne jak na dłoni w każdej chwili możesz sprawdzić stan swojego konta i co najważniejsze zarobki są naprawdę duże. dayvp@wp.pl

  101. Jiba
    Najbardziej przypadł mi do gustu Twój przykład z lekarzem i konkurencją. Tak konkurowali lekarze przed wojną, pacjenci wybierali lepszego, czasem bez rozeznania w ich sztuczkach, ale w dużym stopniu miało miejsce wypieranie gorszego przez lepszego. Taki mi opowiadał ojciec – lekarz. W Polsce nie ma chyba nawyku samodzielnego przebierania i dlatego wszelka konkurencja jakością czy ceną jest ograniczona. Np. między bankami i ich ofertami.

    W sprawach państwo-obywatel kierujesz się instynktem. Jak każdy w rozlicznych sytuacjach, z czasem instynkt przechodzi w doświadczenie i rutynę. Tyle, że w porównaniu z krajami o dłuższej historii demokratyczno-rynkowej reguły w kraju są niejasne, podważalne, nie ugruntowane, młode. Więc instynkt bywa jedyną metodą. Ale mieć dobry instykt to sztuka. Skąd on się bierze?
    Miłej środy 🙂

  102. @ Sebastianie, tak w pięć minut, bo więcej czasu na razie nie mam.
    Co do tego Partnera i Partnerki – zapewniam Cię, że ich skala oczekiwań wobec siebie jest bardzo wysoka i nie sądzę, by kiedykolwiek była usatysfakcjonowana, natomiast zupełnie nie dotyczy dążeń do posiadania foteli pokrytych skórą z napletka wieloryba.
    pozdrowienia

  103. Jiba
    1 lutego o godz. 12:57
    ——————————-
    Jibo,
    w takim razie wszystko jest O.K., a te dwa „tysiaki” z tymi dwojga sympatycznych Partnerów- są niekompatybilne…
    Zyczę im- przerośnięcia samych siebie,
    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.
    Zanim z czegokolwiek Oni zrezygnują/fotele wyłożone skórą napletka wieloryba/, może by najpierw tego spróbowali, jak mawiają racjonaliści.

  104. @Sebastianie, skąd wiesz, że nie spróbowali?
    Ciągle nie mam czasu dziś, pozdrowienia

  105. @Sebastian, wracając do sedna rozmowy. Rozumiem, naprawdę, zdaję sobie sprawę z drugiego, trzeciego i n-tego dna, z miałkości urzędników, z betonu w głowie i lenistwa, nie żyję w chmurach, zderzam się z niemożnością również. Pewnie masz rację twierdząc, że niewiele można zrobić, skoro próbowałeś przez trzy lata. Ale zauważ, że są też ludzie tacy jak Ty i ja, którzy zmian żądają. Pytanie, jak naszą mniejszość przekuć w większość. Jak się nawzajem odnaleźć? I to jest zadanie na początek. Gratuluję również słusznego wyboru – chęci bycia niezatapialnym. Ja to nazwałam wcześniej inaczej – nie tak łatwo nas zabić:)
    Co do komentarzy pod PS – nie jestem półgłówkiem, który uważa, że do życia wystarczy niezłomna szlachetność i dwa ziarnka ryżu. I te kwestie proponuję na tym etapie zostawić

  106. Jibo,

    ja też, notrycznie rozciągam każdą dobę, więc mogę czasami coś palnąć, co może średnio się kojarzyć, więc z góry przepraszam z dozy takiej mojej drętwoty…
    W kwestii oddolnej , oywatelskiej mobilizacji, to ze względu/najprawdopodoniej/ na ohatersko-dramatyczną historię każdego z moich poprzednich pokoleń, mam zakodowany trochę „chory” nadrealizm, który wymusza na mnie czytanie naszego, obecnego dziejstwa, jako współczesną formę tego co już od zawsze działo się dokładnie tak samo. Moi/nasi przodkowie, w młodzieńczych porywach, angażowali się w najróżniejsze , szlachetne na danym etapie idee „JUTRA”.
    Potem ZAWSZE okazywało się, że mechanizmy rządzące stadnymi gatunkami, w sposób absolutnie losowy układały „klocki” optymalnie po najsilniejszych, nie koniecznie najlepszych liniach energetycznych generowanych przez dane społeczeństwo/stado/. I tak do następnego razu, kiedy trzeba było znów brać się za krusznie aktualnego, zużytego betonu. Jestem więc z powodu takich” wypaczeń”, zwolennikiem pełzającego wpływania na świat, z silnym wskazaniem na twórcze , otwarte działanie w kierunku dorze/możliwie dorze/ odczytanej PRZYSZŁOŚCI . Obecna czasy, w moim przekonaniu , pierwszy raz w dziejach , wymagają wyjątkowej rozwagi we wszelkich próbach zmiany „zagrypionej” rzeczywistości społecznej.
    My-ludzie, działając w stadzie, zatracamy wszelki racjonalizm i tylko „emocjonujemy”. Wyoraźmy soie dzisiejszy świat, w którego nie zmodyfikowaloby nierewolucyjne wdrożenie do jego „organizmu” internetu?

    Pozdrawiam,Sebastian

  107. Sebastianie, i znowu nie mam za bardzo czasu, tylko na rzut oka i szybką myśl. Coś sie jednak udaje. Ktoś sformułował prawa człowieka, dostrzegł konieczność ich przestrzegania, 89r. w Polsce. Można.
    uciekam:)
    proponuje w ogóle przerzucić się na aktualny wątek, bo trochę trwa zanim odnajdę naszą rozmowę. Pozdrowienia również

  108. Jibo,

    bardzo dziękuję za absorbującą rozmowę.
    Serdecznie pozdrawiam, i lecę na „Czubaszek”,
    Sebastian

  109. Panie redaktorze,czy nie niepokoi Pana,że Czytelnicy „Polityki” z wolna odwracają się od redakcji plecami?Pamiętam czasy M.Rakowskiego,kiedy to całe szpalty były zapełniane listami,tchnęły życiem,pasjonujące jak teksty Urbana i Rakowskiego,Passenta i KTT, itede,itepe.Podobna choroba dotyka i inne gazety i czasopisma.Kto dzisiaj znajdzie list w „GW” czy „Rzepie”? Czas chyba zapytać o zdanie pana ojca dyrektora i tam poszperać. Z zawodowym pozdrowieniem i z szacunkiem dla Pańskiego talentu.

  110. W dobie kryzysu ekonomicznego, kryzysu zaufania narodów do swoich rządów jedynem wyjsciem z tej sytuacji może być powstanie nowej partii młodych złożonej z internautów, która za cel postawi sobie zmianę systemu. Istniejący to już nie demokracja tylko partiokracją .
    Niech podstawą do dyskusji nad nowym będzie blog z dnia 10.11.2011 r.- pt. Apel do oburzonych- waluwa.blog.onet. pl

  111. Żakowski w ostatniej Polityce napisał:”Podobnie,gdy lokalną premierę głośnego za granicą dzieła(filmu,książki,płyty) dzielą od światowej prapremiery nie godziny,lecz miesiące lub lata.Dla osób,które aktywnie uczestniczą w globalnej kulturze,pokusa staje się zbyt wielka.Zbyt wielka nie tylko,by się jej oparli,ale też bym miał do nich żal,gdy sięgają po pirackie kopie.”
    Ze zdumienia oniemiałem.Z czymś tak obłudnym i wynaturzonym do tej pory się nie spotkałem.Według Żakowskiego siła pożądania usprawiedliwia wszystko!
    Dożyliśmy takich czasów kiedy coraz liczniejszym wydaje się,że muszą mieć wszystko i natychmiast a Żakowski uznaje to za słuszne.
    Rzeczywiście koniec świata ludzi przyzwoitych,uczciwych,etycznych się kończy.
    Ja chcę=ja muszę.
    Obrzydliwość.

  112. Zastanawiam się, czy mi, czy Panu jest bardziej przykro z tego typu typów na blogu.

  113. Dotrzeć do źródła
    Na co dzień z takiego określenia w ogóle nie zdajemy sobie sprawy, nawet o tym nie myślimy. Z drugiej strony musimy przyznać, że z taką sytuacją bez przerwy się borykamy, być może w ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy . Nie chodzi przecież o bezpośrednią sytuację ale o wszelkie ludzkie działanie . Postawienie sobie prostego pytania jakie były pierwotne przyczyny takiej czy innej sytuacji która zaistniała, która nas dopadła, którą obecnie mamy .
    Takich pytań w obecnych czasach może być bardzo dużo, ale spróbujmy obecnie odpowiedzieć tylko na jedno.
    Dlaczego zaistniał obecnie istniejący światowy kryzys gospodarczy i co lub kto jest jego sprawcą.
    Na wstępie ogólnie musimy stwierdzić , że wszelkie zachowania, zdarzenia jakie mają miejsce nie tylko w przyrodzie ale różnego rodzaju stosunkach międzyludzkich wynikają na skutek zaniku cech, które są niezbędne do zachowania równowagi. Jednym słowem nic nie powinno istnieć dla dobra szerokiego ogółu , co byłoby całkowicie niezależne. Niestety świat finansowy taką niezależność zdobył. Wynika z tego że rządy, które powinny rządzić nic nie mogą, natomiast finansjera, która de facto nie rządzi, nie odpowiada przed społeczeństwem, wszystko może.
    Aby te rozważania udowodnić zmuszony jestem posłużyć się zupełnie innym przykładem, który dla społeczeństwa będzie całkowicie oczywistym.
    Wszyscy wiemy czym jest narkomania, a z nią wiążące się uzależnienie i jakie ujemne skutki przynosi dla społeczeństwa. Te uzależnienia w ostatnim okresie bardzo się rozwinęły i są różnorodne. Jeżeli przyjmiemy, że nie eliminują całkowicie osobę uzależnioną z możliwości wykonywania pracy zawodowej to przynajmniej w znacznym stopniu ograniczają zdolność do jej wykonywania i obniżają efektywność. Poza tym uzależnienie rodzi przestępczość, zabójstwa i samobójstwa. Podłożem tych zjawisk zawsze jest brak środków finansowych uzależnionego. Jeżeli założymy, że uzależniony ma dostateczny dostęp do środków finansowych, to w najgorszym wypadku swojego uzależnienia , by przeholował i się unicestwił.
    Z tych uzależnień, które rozwijają się w społeczeństwie ktoś jednak korzysta. Korzystają te sfery, które dążą do wszczepienia tych uzależnień narodowi. A więc różnego rodzaju mafie narkotykowe, dopalaczy, wszelkiego rodzaju używek czy nawet artykułów spożywczych uzależniających. Ostatnio coraz większe uzależnienie daje się zauważyć, obejmujące bardzo znaczną część społeczeństwa od gier hazardowych a nawet od wysyłania SMS-ów . Do tego ostatniego uzależnienia szczególnie przyczyniła się telewizja.
    Ogólnie z całą świadomością musimy stwierdzić, że na skutek uzależnień pieniądz z jednej strefy przejmuje druga strefa. Czyli kosztem zubożenia jednych druga strona nieograniczenie się bogaci.
    Na podstawie tego przykładowego rozważania stwierdzam z całą pewnością , że sprawcą obecnego kryzysu gospodarczego jest finansjera, gdyż to ona odegrała role mafii, która swoim działaniem wszczepiła narodowi narkotykowe uzależnienie od pożyczek i kredytów. Nie sposób nawet na chwilę opuścić mieszkania aby nie natknąć się na coraz bardziej wyrafinowaną, natrętną reklamę pożyczki. To uzależnienie objęło nie tylko obywateli ale i rządy państw. W dodatku te ogromne środki finansowe, które zawsze przejmuje wprowadzający uzależnienie w tym wypadku finansjera siłą faktu wycofywane zostają ze sfery produkcji, wzrasta bezrobocie , następuje zubożenie, jednym słowem na wszystko brakuje środków finansowych.
    Stan który istnieje obecnie bez zdecydowanego przeciwdziałania będzie podlegał prawu domina. Warto zauważyć , że pewne przeciwdziałania w tym kierunku dotyczące finansjery poczynił rząd węgierski lecz wiemy jak do tego ustosunkowała się Unia Europejska nad czym należy jedynie ubolewać gdyż nie wróży to nic dobrego.
    Dla rządzących warto zastanowić się nad słowami Prezydenta Mościckiego, który na pierwszej stronie książeczki oszczędnościowej napisał następujące zdanie. „Naród którego przyzwyczajeniem jest oszczędzanie buduje swoje gospodarstwo na najtrwalszym fundamencie” Jestem przekonany że zdania tego nie zna nikt ze składu rządu.
    Nie mylmy pojęcia oszczędzania, aby sobie coś odmawiać, ale nie marnujmy olbrzymich środków przez głupią nie uzasadnioną działalność, szczególnie różnego rodzaju instytucji państwowych jak samorządy ,prokuratury, sądy (nie zdarza się aby zakończyć postępowanie po drugiej rozprawie) i wiele innych.

  114. Im dłuższy wpis widzę, tym dłużej zastanawiam się, czy warto czytać tego typu wypociny.
    Nie będzie błędem, jeśli komentatorzy będą w stanie określić w czterech wersach o co im chodzi.
    Skoro tego nie potrafią, to wiadomo o co im chodzi.
    Kto nie wierzy ze szkoda czasu na duperele, niech się sam o nich przekona.

  115. Tylko proszę nie pytać mnie jak można dojść do tak prostych myśli zanim nie zostaje nie zostaje Emerytem.

  116. Dobrze, skoro komentarz czeka dalej na moderację, to zdradzę wam:
    płaćcie składki, tylko tam gdzie płacić można

    A im więcej na luziku żyjecie, tym więcej z was pożytku będzie.

  117. Zdefiniujmy : internauci to po prostu obywatele, ktorzy potrafia poslugiwac sie narzedziami cyfrowymi.
    Maja swoja reprezentacje w sejmie , powolany zostal w ich imieniu rzad i to on ponosi odpowiedzialnosc za stanowienie ram prawnych. Jesli ma z tym klopoty korzysta z ekspertow ( odplatnie) a nie probuje zrzucic odpowiedzialnosci na barki zapraszanych, post factum, obywateli do dyskusji.

    Mloda generacja wie ze wspoluczestnictwo i rekomendacja to dzisiaj wiecej warta waluta niz zaproszenia na gabinety…. I dlatego premier i jego ministrowie dostaja kosza …

    Czas na prace i pokazanie swojej sprawnosci intelektualnej w obliczu zmian cywilizacyjnych .

  118. Szanowny Panie Danielu !!!!!
    Ja z innej beczki. W dzisiejszym felietonie(Polityka Nr.6/2012) przytacza Pan epizod z pobytu Agnieszki Osieckiej oraz Pana w Nowym Jorku dotyczący wizyty u państwa Halberstamów. Ci akurat wybierali się na kolację do znanego pisarza P.Rotha i za jego zgodą chcieli też ma Was zabrać. Pytany o to Roth podobno odpowiedział: „A to może innym razem.”
    Tymczasem jestem po dość uważnej lekturze Pana nowej książki :Passa”. Tam na stronie 367 pisze Pan, że kolację wówczas wydawał K.Vonnegut(też pisarz, też znany) i to on podobno odparł dzwoniącemu sprawie Waszego udziału w tej kolacji Halberstamowi:
    „Może innym razem.”
    Co więc jest prawdą….a może leży ona gdzieś pośrodku i chodziło o całkiem innego literata ?????

css.php